Kijów i Berlin przeciw Warszawie. Ukraińcy domagają się, żeby Polska zgodziła się na zniszczenie własnego rolnictwa, bo jak nie, to znaczy, że działa na rzecz Rosji.

Kijów i Berlin przeciw Warszawie.

Ukraińcy domagają się, żeby Polska zgodziła się na zniszczenie własnego rolnictwa, bo jak nie, to znaczy, że działa na rzecz Rosji.

Katarzyna Treter-Sierpińska kijow-i-berlin-przeciw-warszawie

Miało być tak: Polska niezłomnie wspiera Ukrainę w wojnie z Rosją, dzięki czemu Ukraina rzuca Rosję na kolana, odzyskuje Donbas i Krym, a potem z wdzięcznością rzuca się Polsce w ramiona, potępia Banderę i OUN-UPA, a w ramach braterskiej solidarności wspólnie reaktywujemy Rzeczpospolitą Obojga Narodów, która w ramach Unii Europejskiej staje się przeciwwagą dla Niemiec i Francji. Każdy, kto nie wierzy w ten scenariusz, to „ruska onuca” powtarzająca narrację Kremla.

Jest tak: Polska niezłomnie wspiera Ukrainę w wojnie z Rosją, Ukraina nadal nie rzuciła Rosji na kolana, banderyzm kwitnie w najlepsze, o żadnym potępieniu Bandery i OUN-UPA mowy nie ma, a Ukraina zabiega o wsparcie Komisji Europejskiej w zaoraniu polskiego rolnictwa.

We poniedziałek (12.06.2023) rzecznik Komisji Europejskiej, Mariam Ferrer, poinformowała, że Komisja nie zatwierdziła pakietu wsparcia w wysokości 100 milionów euro dla pięciu tzw. państw przyfrontowych, w tym 40 milionów dla Polski, za straty spowodowane nadmiernym importem zboża z Ukrainy.

Przyjęcie pakietu miała zablokować szefowa KE, Ursula von der Leyen, która zarzuca Polsce, że ta utrudnia tranzyt ukraińskich towarów przez swoje terytorium. Skąd von der Leyen ma takie informacje? Z Kijowa i to – jak piszą media – z najwyższego szczebla. Natomiast wiceminister gospodarki Ukrainy Taras Kaczka oświadczył podczas konferencji Międzynarodowej Rady Zbożowej w Londynie, że dotacje dla polskich rolników „wykraczają daleko poza to, co jest dozwolone przez zasady Światowej Organizacji Handlu”.

Interesy Polski i Ukrainy nigdy nie były i nie są tożsame. Właśnie obserwujemy bolesne zderzenie z rzeczywistością, która nie ma nic wspólnego z wizjami polsko-ukraińskiego braterstwa roztaczanymi przez polskich ukrainofilów. UE przedłużyła na kolejny rok zgodę na bezcłowy i bezkontyngentowy import produktów rolnych i spożywczych z Ukrainy. Co prawda, przedłużono również zgodę na zakaz importu do pięciu państw przyfrontowych czterech produktów, czyli pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika. Ale ten zakaz ma obowiązywać zaledwie do połowy września. Natomiast pozostałe produkty mogą być importowane bez przeszkód.

Polscy rolnicy rwą włosy z głowy, bo ukraińska konkurencja po prostu ich wykańcza. Co dzieje się na granicy polsko-ukraińskiej? W odpowiedzi na przedłużenie zgody na liberalizację handlu z Ukrainą rolnicy ze stowarzyszenia „Oszukana Wieś” zorganizowali 7 czerwca protest przy przejściu granicznym w Medyce. Na granicy odprawa trwała normalnie, ale samochody, które zostały odprawione, były blokowane i nie mogły wjechać do Polski. W odpowiedzi Ukraińcy zorganizowali w dniach 10-14 czerwca protest na czterech przejściach granicznych blokując wjazd polskich ciężarówek na Ukrainę.

Oto cytat z oświadczenia wydanego przez Wszechukraińska Radę Rolną:

Organizacja protestu wynika z kategorycznego braku zgody ukraińskich rolników na działania strony polskiej, która jednostronnie, z naruszeniem unijnych zasad handlu i decyzji Komisji Europejskiej w sprawie wznowienia tranzytu ukraińskich produktów rolnych, nadal fizycznie blokuje ciężarówki jadące z Ukrainy na terytorium Polski. Z takim stanowiskiem polscy rolnicy grają na rękę Putinowi, bo chcą, żeby ukraińskie zboże zostało na Ukrainie, a ceny wzrosły. Tego chcą w Federacji Rosyjskiej.

A tak wygląda komentarz Andrieja Dykuna, przewodniczącego Wszechukraińskiej Rady Rolniczej: W czasach, gdy Ukraina cierpi pod rosyjską agresją i potrzebuje maksymalnego globalnego wsparcia, kiedy gospodarka naszego kraju poniosła dodatkowe straty w wysokości ponad 55 miliardów dolarów z powodu rosyjskiego naruszenia elektrowni Kachow, nie możemy pozwolić na polityczne spekulacje na temat eksportu produktów rolnych z Ukrainy. Nie po raz pierwszy doszło do blokowania naszych ciężarówek, a to narusza wszelkie możliwe standardy Umowy Handlowej Ukrainy z UE. Takie działania niszczą gospodarkę naszego kraju w najtrudniejszych chwilach. Polscy politycy myślą tylko o następnych wyborach, a nie o przyszłości swojego kraju i nie mogą wytłumaczyć swoim wyborcom, z których większość to rolnicy, że za szkody, jakie wyrządzają blokując produkty rolne z kraju chroniącego nasze wspólne granice przed wrogiem, zapłacą nie tylko Ukraińcy, ale też Polacy.

Sytuacja wygląda więc tak: Ukraińcy domagają się, żeby Polska zgodziła się na zniszczenie własnego rolnictwa, bo jak nie, to znaczy, że działa na rzecz Rosji. Arbitrem w tym sporze jest niemiecka przewodnicząca Komisji Europejskiej. A nawet gdyby szefową KE nie była Niemka, to przecież KE robi to, czego chcą Niemcy. A zatem to Niemcy rozstrzygają spór między Polską i Ukrainą. I tak będzie to wyglądało za każdym razem, gdy interesy Polski i Ukrainy będą sprzeczne.

A nie muszę chyba tłumaczyć, że Berlin nigdy nie był sojusznikiem Warszawy.

Znaleźliśmy się w sytuacji, w której po prostu musieliśmy się znaleźć i to na własne życzenie. Ogromne wsparcie, którego Polska udzieliła Ukrainie i to bez żadnych warunków, kończy się tym, że Ukraina właśnie oskarża nas o działanie na rzecz Rosji, bo nie chcemy zgodzić się na zaoranie własnego rolnictwa.

Ale nie ma co się dziwić. Skoro prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki nieustannie oświadczają, że Ukraińcy walczą za naszą wolność i dlatego trzeba im oddać wszystko, to nic dziwnego, że Ukraińcy wykorzystują tę retorykę do żądania wszystkiego. Ciekawe, czy gdy premier Morawiecki opieprzał Niemców za brak wsparcia dla Ukrainy, przyszło mu do głowy, że sam zostanie przez Ukraińców opieprzony za to samo. A przecież tak właśnie wygląda polityka.

Po tym, jak Polska oddała Ukrainie przysłowiową ostatnią koszulę, nie jest już tak atrakcyjnym sojusznikiem, jakim była tuż po ataku Rosji. Teraz Kijów przede wszystkim zabiega o wsparcie Berlina. Podczas wizyty prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Niemczech, która miała miejsce 14 maja, ukraiński przywódca i niemiecki kanclerz Olaf Scholz podpisali wspólną deklarację, w której podkreślili „bezprecedensowy, znaczący i potężny wkład Niemiec w pomoc wojskową dla Ukrainy”. Natomiast przy okazji spotkania z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem, Zelenski zamieścił  w księdze pamiątkowej wpis o następującej treści: W najtrudniejszym momencie współczesnej historii Ukrainy Niemcy okazały się być prawdziwym przyjacielem i sojusznikiem, na którym można polegać, który w walce o obronę wolności i demokratycznych wartości stoi zdecydowanie po stronie narodu ukraińskiego.

Niemcy, którzy najpierw zadeklarowali, że wyślą Ukrainie 5000 hełmów i szpital polowy, obecnie przedstawiają się jako drugie po USA państwo udzielające Ukrainie pomocy w każdej dziedzinie. Pod koniec grudnia 2022 roku Urząd Kanclerski opublikował listę niemieckiej pomocy na rzecz Ukrainy. Jest tam to, co już przekazano, ale również to, co dopiero ma być przekazane. Jako pomoc dla Ukrainy zakwalifikowano także środki przekazywane jej sąsiadom (np. Mołdawii, Rumuni), a nawet niektórym rosyjskim NGO. Miarą niemieckiej bezczelności jest to, że jako pomoc dla Ukrainy kwalifikują też programy wsparcia dla niemieckich instytucji lub niemieckich fundacji politycznych działających na Ukrainie. Szczegółowe omówienie tego dokumentu TUTAJ.

Nie trzeba być politycznym geniuszem, żeby zrozumieć, iż koncepcja polsko-ukraińskiego sojuszu stanowiącego przeciwwagę dla Niemiec i Francji, która podsuwana jest polskiemu społeczeństwu jako usprawiedliwienie kosztów pomocy dla Ukrainy, to propagandowa fikcja. Prędzej doczekamy się sojuszu Kijowa i Berlina skierowanego przeciw Warszawie niż sojuszu Warszawy i Kijowa skierowanego przeciw Berlinowi. Zamiast w kleszczach niemiecko-rosyjskich, Polska znajdzie się w kleszczach niemiecko-ukraińskich.

I znowu będzie wielkie zdziwienie i płacz, że nie ma wdzięczności na tym świecie. Nihil novi sub sole.

Wszystko dla „waszego dobra”. Kolejna agresja globalistów – CBDC.

Wszystko dla „waszego dobra”. Agresja globalistów – CBDC.

Katarzyna Szewczyk 13 cze 2023 wszystko-dla-waszego-dobra

Mówi się, że jakość broni się sama. Jeśli coś jest dobre dla nas – zdrowe, przyjemne, korzystne finansowo, trwałe, wartościowe (każdy ma swój powód), sami do tego lgniemy. 

Wyobraź sobie, że dostajesz wybór:

  • zdrowe warzywa i owoce z tradycyjnego gospodarstwa czy schemizowaną sztuczną żywność
  • sprawny, niepsujący się samochód o dalekim zasięgu czy pojazd, którego żywotność i bezpieczeństwo mają wiele do życzenia
  • jazdę na wakacje 2 godziny samolotem czy 10 godzin pociągiem?

Oczywiście każdy ma swoje preferencje i gusta, o których się nie dyskutuje, ale stawiam tezę, że wiemy co dla nas jest dobre i potrafimy dokonywać mądrych wyborów.

Zatem pojawia się pytanie, skąd tyle przymusów, nakazów i ograniczeń w ostatnich latach? 

Czyżbyśmy stracili instynkt samozachowawczy? Na skutek czego zewnętrzny organ państwowy lub prywatny musi nam wskazać co jest dla nas dobre?

Co ciekawe, wygląda na to, że staliśmy się małymi dziećmi, którym ktoś „mądrzejszy” musi dawać wskazówki, w niemal wszystkich obszarach życia społeczno – gospodarczego, w tym naszego zdrowia.

O wprowadzanym traktacie pandemicznym przez WHO polecam samemu poczytać. 

W tym mailu zwracam uwagę na sektor finansowy, który dla „naszego dobra” ogranicza, a ostatecznie eliminuje gotówkę. Zatem pytanie komu i jak może zagrozić banknot lub bilon?

Między 2020 a 2022 rokiem wszelkie media, a poprzez nie politycy, znawcy wirusów, celebryci zapewniali, że owe środki płatnicze są nośnikiem poważnej choroby. Po 30 czerwca jest szansa, że odwołają ten argument…

Kolejny ważny powód za eliminacją gotówki to tzw. inkluzywność. Ulubione słowo Światowego Forum Ekonomicznego oznacza, że dzięki pieniądzom cyfrowym wszyscy będą mogli być uczestnikami życia gospodarczego. Nikt nie będzie wykluczony. Ten argument uważam za szczególnie kontrowersyjny, gdyż będzie wymagał zaimplementowania cyfrowych dokumentów, chipów bądź innych nośników tam, gdzie dotąd tradycyjne płatności świetnie się miewały.

Dobrym przykładem jest Nigeria, gdzie zaledwie 0,5% ludności zaakceptowało płatności cyfrowe CBDC. System, aby „przekonać” ludność drastycznie zmniejszył możliwość wypłaty gotówkowej z bankomatów. Wprowadzono także darmowe karty debetowe, które są jednocześnie dokumentem tożsamości. W planach jest powiązanie telefonów z portfelami cyfrowymi.

Zachęcam do zapoznania się z sytuacją w Nigerii w artykule: https://podrozekuwolnosci.pl/jak-wyglada-likwidacja-gotowki-i-wprowadzanie-cbdc-w-nigerii/

Patrząc na Nigerię jak na poligon doświadczalny powinniście przez analogię wyczulić się na procesy, które już są wdrażane w Europie.

Łącząc kropki:

  1. wprowadzenie wspólnej jednolitej tożsamości cyfrowej
  2. ograniczenia wypłat gotówkowych w bankomatach
  3. zmniejszenie ilości gotówkowych placówek bankowych
  4. nowe limity transakcji gotówkowych – w Polsce od -01.01.2024 8000 zł między przedsiębiorcami i 20 000 zł w relacji klient indywidualny – przedsiębiorca
  5. kraje tj Dania, Norwegia i Szwecja zaprzestające przyjmowania własnej waluty w bankach i kantorach 
  6. zamiana „starej waluty” na nową – Szwecja, Wielka Brytania

Nieśmiertelne argumenty świata bezgotówkowego to także:

  • „walka z przestępczością”. Szkoda, że korupcje na szczeblach państwowych nie są objęte tą definicją.
  • większe bezpieczeństwo operacji cyfrowych. Zapytam czy cyberataki i hakerzy też o tym wiedzą? 
  • niższe koszty – w końcu wybicie 2 groszówki jest droższe niż nominał na niej. Inflacja sama eliminuje takie drobne kwoty i bilon sam znika z rynku.
  • większa wygoda płatności – niebawem także biometrycznych (okiem, twarzą, dłonią).

Jeśli wdrożenie pieniądza cyfrowego CBDC – zastępującego obecne środki płatnicze, w tym w formie gotówki – jest tak „dobre dla nas”, to dlaczego tyle zakazów obrotu gotówkowego?

[—-]

Dalej – w oryginale. MD

W firmach Uber i Bolt gwałty, kradzieże, wymuszenia. Sześciu sprawców to Gruzini, dwóch – Uzbecy, dwóch – Tadżycy, Algierczyk i Turkmen.

W firmach Uber i Bolt gwałty, kradzieże, wymuszenia. Sześciu sprawców to Gruzini, dwóch – Uzbecy, dwóch – Tadżycy, Algierczyk i Turkmen.

Narasta problem z imigrantami taksówkarzami. „Problemy rozwiązują za pomocą noża” problemy-rozwiazuja-za-pomoca-noza

Gwałty, kradzieże, wymuszenia. Media zwracają uwagę na przypadki przestępstw wobec kobiet korzystających z „przewozów na aplikację”.

„Imigranci zza Kaukazu przenikają do kraju i opanowują usługi przewozu osób na aplikację. Z ich udziałem dochodzi potem do oszustw, kradzieży i gwałtów. Policja nieustannie ostrzega przed korzystaniem z usług przewozowych” – ostrzega Polskie Radio 24.

O problemie od dłuższego czasu wspominają niektóre media i mała część polityków. PR 24 zwraca uwagę, że w 2021 roku imigranci pracujący jako kierowcy taksówek Uber i Bolt 11 razy wywozili kobiety, które zamówiły u nich kurs, w odludne miejsce gdzie doszło do gwałtu bądź molestowania. Przez pierwszych 6 miesięcy roku 2022 policja odnotowała dziewięć takich przypadków. „Gwałtów może być kilkakrotnie więcej, ponieważ ofiary często ich nie zgłaszają” – alarmuje PR24.

Na 20 potwierdzonych przypadków sześciu sprawców to Gruzini, dwóch – Uzbecy, dwóch – Tadżycy, jeden to Algierczyk i jeden to obywatel Turkmenistanu. Narodowości pozostałych nie ustalono. Ofiary to Polki i kilka cudzoziemek. Najmłodsza ma 16 lat”.

Portal PolskieRadio24.pl przytacza słowa jednego z taksówkarzy z Trójmiasta, który poprosił o nieujawnianie jego personaliów.

– Po tym jak wielu obywateli Ukrainy, w tym taksówkarzy, wyjechało do swojego kraju na wojnę z Rosją w Polsce, ich miejsce zajęli imigranci zza Kaukazu. Problemy się spotęgowały. Jeszcze kilka lat temu przewoźnicy firm Bolt czy Uber bez odpowiednich uprawnień trzymali się daleko od postojów taksówek. Dzisiaj to polscy taksówkarze muszą się trzymać z dala od postojów. Jeśli zwrócisz im uwagę, od razu reagują agresywnie, a z nimi nie możesz podyskutować, wytłumaczyć im, że robią coś źle. Problemy rozwiązują za pomocą noża – mówi kierowca. /dorzeczy.pl/

Warszawska afera śmieciowa. Baniak pełen podejrzanych. „Warszawskie Himalaje”.

tvp.info-afera-smieciowa-karpinskiego-i-baniaka

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje oświadczenie majątkowe Włodzimierza Karpińskiego, byłego sekretarza Warszawy i głównego podejrzanego w tzw. aferze śmieciowej. Jak poinformowała „Gazeta Polska”, śledczy sprawdzają też oświadczenie majątkowe złożone przez żonę byłego wiceministra skarbu Rafała Baniaka, kolejnego z podejrzanych w tej sprawie. Joanna Baniak do niedawna była dyrektorem stołecznego biura informatyki; nadzorował je Karpiński.

Włodarze Warszawy powinni podziękować prokuratorom za wykrycie procederu korupcyjnego w gospodarce odpadowej w stolicy, a nie ich atakować – ocenił…

Były minister skarbu za rządów PO-PSL Włodzimierz Karpiński został zatrzymany przez CBA w lutym. Wraz z kilkoma innymi osobami, w tym z byłym wiceministrem skarbu Rafałem Baniakiem, jest podejrzany o załatwianie wartych 600 mln zł kontraktów z Miejskim Przedsiębiorstwem Oczyszczania w Warszawie. 

Karpiński usłyszał zarzut przyjęcia korzyści majątkowej w kwocie blisko 5 mln zł. Do tej pory przebywa w tymczasowym areszcie. Pod koniec marca został odwołany z funkcji sekretarza Warszawy przez Rafała Trzaskowskiego. Zasiadał również w radach nadzorczych spółek: Metro Warszawskie i Veolia. 

Afera Karpińskiego i Baniaka

W połowie maja informowaliśmy, że przebywający w areszcie Karpiński złożył oświadczenie majątkowe za 2022 rok. Były sekretarz stolicy deklaruje, że nie ma żadnej gotówki w polskiej walucie. Miał jednak zgromadzić 500 euro, 2400 franków szwajcarskich i 1400 dolarów. Wszystkie te oszczędności objęte są małżeńską wspólnością majątkową. Posiada też papiery wartościowe na ok 38 tys. zł. 

Za zasiadanie w radach nadzorczych spółek Metro Warszawskie i Veolia Karpiński zarobił w poprzednim roku kolejno 72 i 93 tys. zł. Za pracę stołecznego skarbnika zarobił z kolei 339 tys. zł. Ktoś wpłacił mu też zaliczkę na sprzedaż mieszkania w wysokości 50 tys. zł. 

[—- dalej – w oryg. Mnie nudzi md]

=============================

Nigeryjskie ostrzeżenie czyli co dalej z „walutą cyfrową” w Afryce. Szef Banku Centralnego zawieszony i aresztowany.

Szef Banku Centralnego Nigerii został zawieszony i aresztowany po wypowiedzeniu totalnej wojny gotówce

Nigeryjskie ostrzeżenie czyli co dalej z CBDC w Afryce

Kategoria: Archiwum, Co piszą inni, Gospodarka, News, Polecane, Polityka, Polska, Pudło, Świat, Ważne

Autor: AlterCabrio

, 13 czerwca 2023

W Nigerii nadal króluje gotówka. Nawet po tym wszystkim, co się stało, większość Nigeryjczyków nie może lub nie chce korzystać z eNairy. CBDC może być ostatnim krzykiem mody wśród bankierów centralnych, ale dopóki oferuje niewiele korzyści społecznej, stwarzając jednocześnie ogromne zagrożenie dla prywatności, anonimowości i innych podstawowych swobód, jest mało prawdopodobne, aby zyskała popularność w Afryce lub gdzie indziej.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

_____________***_____________

Szef Banku Centralnego Nigerii został zawieszony i aresztowany po wypowiedzeniu totalnej wojny gotówce

Na razie nie jest do końca jasne, dlaczego Godwin Emefiele został usunięty ze stanowiska i zatrzymany przez tajną policję Nigerii, ale możliwych przyczyn jest cała masa.

W miniony weekend w Nigerii, najbardziej zaludnionym kraju i największej gospodarce Afryki, wydarzyło się coś niezwykłego: (obecnie już były) prezes Banku Centralnego Nigerii (CBN), Godwin Emefiele, został zawieszony w pełnieniu urzędu przez nowo wybranego prezydenta kraju Bolę Tinubuanda. Kilka godzin później Emefiele – który kierował CBN przez dziewięć lat, w tym czasie nigeryjska waluta straciła 65% swojej wartości, a inflacja prawie się potroiła – został zatrzymany przez tajną policję Nigerii, Państwową Służbę Bezpieczeństwa (PSB).

Prezesi banków centralnych, które na ogół są instytucjami niezależnymi, rzadko są zawieszani w pełnieniu swoich funkcji i prawie nigdy nie są aresztowani. W tej chwili nie jest do końca jasne, dlaczego Emefiele został zatrzymany, ale istnieje cała masa możliwych powodów. Aresztowanie jest następstwem trwającego miesiąc dochodzenia w jego biurze prowadzonego przez PSB, które bezskutecznie próbowało go aresztować w grudniu pod zarzutem „finansowania terroryzmu, oszukańczych działań i przestępstw gospodarczych zagrażających bezpieczeństwu narodowemu”.

Totalna wojna z gotówką

Te „przestępstwa gospodarcze zagrażające bezpieczeństwu narodowemu” przypuszczalnie obejmują teraz prowadzenie totalnej wojny z gotówką, co ma tragiczne konsekwencje dla i tak już oblężonej gospodarki Nigerii. Między styczniem a lutym CBN wycofał z obiegu wszystkie banknoty o wysokich nominałach i nie zastąpił ich nowo zaprojektowanymi banknotami, które obiecał, wywołując kryzys gotówkowy. Bank centralny nałożył również surowe ograniczenia na codzienne wypłaty gotówki przez każdego, kto miał dostęp do gotówki. Podobnie jak w przypadku demonetyzacji Indii w 2016r., rezultatem był kompletny chaos i gospodarczy kryzys – w kraju, w którym 63% populacji już było biednych, a 33% bezrobotnych.

W marcu bank centralny ostatecznie wstrzymał program wymiany gotówki do końca roku, ale tylko pod naciskiem Sądu Najwyższego Nigerii. Do tego czasu życie, praca i biznes niezliczonej liczby ludzi zostały wywrócone do góry nogami. Inflacja osiągnęła najwyższy poziom od prawie 18 lat. Wstępne dane pokazały, że wzrost gospodarczy w pierwszym kwartale 2023r. był o ponad jeden punkt procentowy niższy niż w poprzednim kwartale, co nigeryjskie Narodowe Biuro Statystyczne przypisuje „niekorzystnym skutkom kryzysu gotówkowego”.

Co więcej, wyrządzono nieodwracalne szkody w zaufaniu publicznym do banku centralnego i systemu bankowego kraju, co jest ironią losu, biorąc pod uwagę, że brak zaufania jest jedną z największych przeszkód na drodze do publicznego przyjęcia waluty cyfrowej banku centralnego (CBDC), e-Nairy. Gazeta internetowa Premium Times wezwała do aresztowania i ścigania Emefiele, argumentując, że limity wypłat gotówki nałożone przez CBN stanowią naruszenie podstawowych praw człowieka:

„[W]iększość musiała żyć z przerażającym zakresem naruszeń prawa od czasu wejścia w życie polityki wymiany banknotów. Obejmowały one różne aspekty, od ekonomicznych (utrata źródeł zarobkowych w nieformalnym sektorze gospodarki), przez emocjonalne (konieczność żebrania o pieniądze od przyjaciół, rodziny, sąsiadów i nieznajomych w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb) po konceptualne (zwykłe zmaganie się ze zrozumieniem projektu polityki, jej wdrażania i oczekiwanych wyników).”

Według banku centralnego i rządu Buhariego naruszenia te były ceną, którą warto było zapłacić, aby osiągnąć rzekome cele tej polityki (wprowadzenie większej ilości gotówki do formalnej gospodarki, ograniczenie prania pieniędzy i finansowania terroryzmu, zapobieganie kupowaniu głosów w nadchodzących wyborach powszechnych, zwiększenie wpływów podatkowych i przyspieszenie kulejącej CBDC w kraju). Emefiele uznał wymianę gotówki za sukces. Dla nigeryjskiego ministra finansów, Zainaba Ahmeda, „jedynym bolesnym punktem są szkody, jakie wyrządził obywatelom”.

Wśród opublikowanej w październiku listy przyczyn dążenia do wycofania gotówki z obiegu, CBN stwierdził, że przeprojektowanie waluty „pomoże pogłębić nasze dążenie do umocnienia gospodarki bezgotówkowej, ponieważ zostanie uzupełnione zwiększoną emisją naszej eNairy”. Jednak większość Nigeryjczyków nie miała szans skorzystać z eNairy, ponieważ nie posiada smartfona ani dostępu do Internetu. Spośród około 220-milionowej populacji Nigerii od 25 do 40 milionów ludzi ma smartfony. Ponad połowa populacji nie ma konta bankowego.

Innymi słowy, przytłaczająca większość Nigeryjczyków nie miała możliwości korzystania z cyfrowych metod płatności, nawet gdyby chciała. Ponieważ ponad połowa gotówki została odprowadzona z gospodarki, nie mieli możliwości zawierania transakcji. Wielu z nich wyszło na ulice, by zaprotestować. Banki zostały zdewastowane, a niektóre zostały nawet doszczętnie spalone. W szczytowym momencie protestów, w połowie lutego, koalicja grup społeczeństwa obywatelskiego zażądała od CBN emisji nowych banknotów i położenia kresu cierpieniom milionów Nigeryjczyków – żądanie to zostało odrzucone przez bank centralny i rząd Buhariego.

MFW: „Rozczarowująco słabe” społeczne przyjęcie eNairy

Większość osób, które mogły pobrać aplikację eNairy i zdecydowały się to zrobić, nie zadała sobie trudu, aby z niej skorzystać. W niedawnym dokumencie roboczym Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) – który odegrał kluczową rolę w rozwoju i wdrażaniu CBDC – opisał przyjęcie CBDC przez społeczeństwo Nigerii jako „rozczarowująco słabe”, z mniej niż 2% pobranych i faktycznie używanych portfeli eNairy:

Średnia liczba transakcji eNairą od momentu jej emisji wynosi około 14 000 tygodniowo
– to zaledwie 1,5 procent liczby portfeli na rynku. Oznacza to, że 98,5 procent portfeli w danym tygodniu nie zostało użytych ani razu. Średnia wartość transakcji eNairą wyniosła 923 mln nairy tygodniowo – 0,0018 procent średniej kwoty M3 w tym okresie. Średnia wartość jednej transakcji wyniosła 60 000 nairy.

Istnieją również polityczne powody usunięcia Emefiele z urzędu i późniejszego aresztowania. (Obecnie już były) bankier centralny próbował w zeszłym roku przejść do polityki partyjnej, ubiegając się o nominację prezydencką z ramienia rządzącej All Progressive Congress. Miał kilku potężnych zwolenników. Jak zauważył jeden z naszych czytelników o pseudonimie Negrodamus, w komentarzu do mojego poprzedniego artykułu, kiedy ta próba się nie powiodła, Emefiele użył krajowych pras drukarskich, aby powstrzymać głównego zwycięzcę, Tinubu, przed wygraniem wyborów:

[The] CBN ogłosił ostateczny termin wymiany walut na 14 dni [przed] wyborami krajowymi. Dziwny moment. Dlaczego?

Szef CBN walczył i przegrał w prawyborach, które dały ostatecznego zwycięzcę – Tinubu. Uważano, że cała maszyneria Tinubu opiera się na pieniądzach. Bankier w zmowie z kliką w gabinecie prezydenta postanowił więc zakręcić kurek, by odebrać mu prezydenturę poprzez wycofanie waluty z gospodarki (tego po prostu nie da się wymyślić). Proszę zwrócić uwagę, że polityka ta została ogłoszona po prawyborach i przed wyborami parlamentarnymi.

Niestety, to nie zadziałało na korzyść szefa CBN i spółki, a teraz sądy zmusiły go do wycofania się, ponieważ jest nowy prezydent elekt i ogromne oburzenie opinii publicznej. Obecna klika prezydencka, widząc, że spisek się nie powiódł, porzuciła Emeifele, szefa CBN.

W jakim stopniu katastrofalny program wymiany gotówki CBN był napędzany politycznymi ambicjami Emefiele, nie sposób ocenić. Najwyraźniej te ambicje odegrały ważną rolę — a teraz, gdy jego polityczny rywal, Tibunu, jest u władzy, może zapłacić bardzo wysoką cenę.

Mur społecznego oporu

Ale prawdą jest również, że nigeryjska e-Naira wyprzedziła program wycofania gotówki przez CBN o ponad rok. A fakt, że jest to pierwszy na świecie CBDC uruchomiony przez dużą gospodarkę, sprawia, że ​​jej sukces (lub wręcz przeciwnie) ma znaczenie symboliczne. W zeszłym roku o tej porze stało się jasne, że eNaira chwieje się i desperacko potrzebuje wstrząsu. A czy jest lepszy sposób niż spętanie najważniejszej metody płatności w kraju, gotówki?

Rzeczywiście, CBN był rozbrajająco szczery, jeśli chodzi o chęć pozbycia się gotówki. W październiku, kiedy po raz pierwszy zaprezentowano program jej wycofania, sam Emefiele powiedział: „O ile mi wiadomo, celem jest osiągnięcie w Nigerii 100-procentowej gospodarki bezgotówkowej”.

To się nie wydarzyło. W Nigerii nadal króluje gotówka. Nawet po tym wszystkim, co się stało, większość Nigeryjczyków nie może lub nie chce korzystać z eNairy. CBDC może być ostatnim krzykiem mody wśród bankierów centralnych, ale dopóki oferuje niewiele korzyści społecznej, stwarzając jednocześnie ogromne zagrożenie dla prywatności, anonimowości i innych podstawowych swobód, jest mało prawdopodobne, aby zyskała popularność w Afryce lub gdzie indziej. I to być może powinno dać nam wszystkim cień nadziei. Jak zauważył „Financial Times” w marcu, plany banków centralnych dotyczące walut cyfrowych napotykają na ścianę społecznego oporu. I ta ściana stopniowo staje się coraz wyższa.

Nie oznacza to, że eNairę można już spisać na straty. Bezgotówkowa polityka CBN poprzedzała nominację Emefiele na prezesa i jeszcze nie wiadomo, co nowy zarząd zrobi z na wpół urodzonym w Nigerii CBDC. CBDC mogło być jak dotąd całkowitą klapą, ale MFW wciąż widzi w niej potencjał, zwłaszcza teraz, gdy CBN przechodzi do drugiej fazy stopniowego wdrażania eNairy: rozszerzenie zasięgu na (1) osoby bez kont bankowych (ale z telefonami komórkowymi) i (2) bez dostępu do internetu, głównie poprzez oferowanie eNairy rzeszom biednych w kraju za pośrednictwem społecznych programów transferu gotówki.

Ale sam fakt, że eNaira wywarła tak rozczarowujący wpływ w ciągu pierwszego półtora roku istnienia, podczas gdy jej główny architekt, Godwin Emefiele, jest teraz aresztowany, może sprawić, że inne banki centralne w Afryce wstrzymają się z uruchomieniem własnych CBDC. Nieco ponad tydzień temu bank centralny Kenii, największej gospodarki Afryki Wschodniej, która jest powszechnie postrzegana jako pionier w dziedzinie „mobilnych pieniędzy”, ogłosił, że nie uważa uruchomienia CBDC za „istotny priorytet” po przeprowadzeniu publicznych konsultacji w tej sprawie. Wspomniał również o „wyzwaniach”, które utrudniały innym bankom centralnym wysiłki na rzecz wdrożenia CBDC. Za Reuterem:

„Na globalnej arenie urok CBDC słabnie” – stwierdził bank w oświadczeniu. „Wdrożenie CBDC w Kenii może nie być przekonującym priorytetem w perspektywie krótko- i średnioterminowej”.

Banki centralne, które spieszyły się z emisją walut, teraz stoją w obliczu wyzwań, które utrudniają wdrożenie, stwierdzono, dodając, że pojawiły się również inne problemy.

Biorąc pod uwagę rolę, jaką Afryka od dawna odgrywa jako poligon doświadczalny dla technologii identyfikacji biometrycznej, inicjatyw związanych z pieniędzmi mobilnymi, a teraz CBDC, jest to pożądany rozwój.

____________________

Central Bank of Nigeria’s Governor Has Been Suspended and Arrested After Waging All-Out War on Cash, Nick Corbishley, June 13, 2023

−∗−

Artykuły powiązane:

CBDC w Afryce czyli nigeryjskie ostrzeżenie dla świata
Trzy miesiące po tym, jak bank centralny rozpoczął demonetyzację [wycofanie gotówki z obiegu], warunki gospodarcze w Nigerii nadal się pogarszają. Teraz jedna z czołowych agencji informacyjnych w kraju wzywa do […]

Klimat: Coraz więcej lodu na Antarktydzie.

Klimatyczna ściema: Coraz więcej lodu na Antarktydzie.

Klimatyczna ściema

„Od 2009 roku pokrywa lodu Antarktyki zwiększyła się o 5300 km2, włączając w to 18 cofających się lodowców szelfowych oraz 16 większych wyrastających” – dane Uniwersytetu Leeds, opublikowane na łamach Tc.Copernicus.org (16 maja).

Naukowcy posłużyli się danymi zgromadzonymi przez wielospektralny skaner optyczno-mechaniczny Moderate Resolution Imaging Spectroradiometer, który dokonywał pomiarów od 2009 do 2019.

Anglikański „Świecki Biskup” Canterbury [pedał] – a czysta Uganda.

Anglikański „Świecki Biskup” Canterbury [pedał] – a czysta Uganda.

Wojna domowa: Anglikanie kontra anglikanie

notoryczny homoseksualista

Justin Welby, notoryczny homoseksualista, przy okazji pełniący rolę Anglikańskiego Świeckiego Biskupa Canterbury, potępił wspieranie Anglikanów z Ugandy za wprowadzenie prawa przeciwdziałającego homoseksualnym grzechom i chroniącego dzieci oraz rodziny przed homo-propagandą.

Ustawa została podpisana w maju przez Prezydenta Ugandy, Yoweri Museveni, który również przynależy do Kościoła Anglikańskiego. Welby wprowadza podział we wspólnocie anglikanów z powodu własnego homoseksualizmu.

Anglikański Arcybiskup Ugandy ogłosił, że jego wspólnota jest „wdzięczna” za to prawo, ponieważ homoseksualizm był wciskany do gardeł obywatelom Ugandy „z wykorzystaniem pochodzących z zewnątrz, zagranicznych aktorów, a wszystko działo się wbrew naszej woli, kulturze i przekonaniom religijnym”.
Na filmie widać studentów z 13 uczelni Ugandy, którzy protestują przeciwko Joe Bidenowi naprzeciw własnego parlamentu – młodzież śpiewa – „Nie chcemy twojej gejowskiej kasy. Pragniemy ukochać nasz kraj mocniej niż pieniądze”.


Zapraszamy na Marsz dla Życia i Rodziny 18 czerwca w Warszawie

Od początku istnienia CitizenGO podkreślamy nasze wsparcie dla życia i wartości rodzinnych. Z entuzjazmem angażujemy się w Marsze dla Życia, które odbywają się w różnych stolicach i miastach Europy, Afryki, obu Ameryk i Australii.

Serdecznie zapraszamy Państwa na Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny, który odbędzie się w niedzielę, 18 czerwca. Rozpocznie się on o godzinie 11:00 na Placu Zamkowym w Warszawie atrakcjami dla dzieci.

Tegoroczny temat przewodni marszu brzmi „Dzieci przyszłością Polski„. Spotkajmy się na tym ważnym marszu, abyśmy mogli wspólnie wyrazić nasze poparcie dla rodziny. 

Jak podkreśla hasło marszu, dzieci są głównymi bohaterami marszu. Dlatego przed jego rozpoczęciem dzieci będą miały okazję cieszyć się licznymi atrakcjami na Placu Zamkowym.

Z radością zapraszamy Państwa do udziału w tym wydarzeniu! Będzie nam miło, jeśli dołączycie do nas i wspólnie będziemy nieść nasze transparenty. Rozpoznacie nas po dużym banerze z logo CitizenGO.

Prosimy, udostępnij nasze zaproszenie na FB.

Po atrakcjach dla dzieci przejdziemy Krakowskim Przedmieściem do kościoła Świętego Krzyża, gdzie o godzinie 13:00 wydarzenie zakończy się Mszą świętą dla chętnych.

Chciałabym również zwrócić uwagę na fakt, że czerwiec na całym świecie obchodzony jest jako tzw. Pride Month, czyli miesiąc dumy LGBTGłówna, stołeczna Parada Równości odbędzie się 17 czerwca, a już dzień później, 18 czerwca, z zupełnie innym przekazem, my wyjdziemy na ulice Warszawy.

Szanujemy życie już od pierwszych chwil. Traktujemy dzieci jako dar i szczęście, promując postawę otwartości na życie.

Przyjdźmy razem na Marsz 18 czerwca w Warszawie, aby pokazać poparcie dla życia i rodziny. Cenimy miłość między kobietą a mężczyzną, trwałe, wierne i nierozerwalne małżeństwo.

Mam nadzieję, że spotkamy się na Marszu. Dziękuję za wszystko, co Państwo robicie.

Sylwia Mleczko z całym zespołem CitizenGO

PS: Jeśli nie możecie Państwo uczestniczyć w Marszu, proszę, przekażcie to zaproszenie innym osobom, które mogą być nim zainteresowane.

Szykują zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań oraz domów, które nie będą spełniać „odpowiednich norm”.

Szykują zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań oraz domów, które nie będą spełniać „odpowiednich norm”.

13.06.2023 Edyta Wara-Wąsowska

Już od jakiegoś czasu wiadomo, że wkrótce może czekać nas masowa modernizacja budynków – i mowa nie tylko o Polsce, ale całej Unii Europejskiej. Chodzi o nowe unijne regulacje i dążenie do zeroemisyjności.

Okazuje się, że jednym ze skutków może być również zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań oraz domów, które nie będą spełniać wymogów w zakresie generowania śladu węglowego.

Zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań oraz domów, które nie spełnią określonych wymogów

Od 2030 r. wszystkie nowe budynki mają być zeroemisyjne; do 2050 r. – wszystkie istniejące.

To z kolei będzie wiązać się z koniecznością masowej modernizacji wielu budynków, zarówno tych mieszkalnych, jak i należących do firm czy instytucji publicznych. Jak jednak UE chce wymóc na państwach (i ich obywatelach) dokonanie inwestycji termomodernizacyjnych? Okazuje się, że w grę wchodzi nawet zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań, które nie spełnią wymogów w zakresie generowania śladu węglowego.

Warto zaznaczyć, że już wcześniej UE podjęła działania, które mają „zachęcić” właścicieli budynków mieszkalnych do podnoszenia efektywności energetycznej budynków. Pierwszym krokiem było zobowiązanie właścicieli nieruchomości do posiadania świadectwa energetycznego; w Polsce nie można obecnie sprzedać lub wynająć mieszkania czy domu bez posiadania takiego dokumentu (wcześniej świadectwo musiało zostać przedstawione, jeśli wymagał tego kupujący lub najemca).

Kolejnym krokiem ma być właśnie zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań, które nie spełniają określonych wymogów. Chodzi o osiągnięcie odpowiedniej klasy energetycznej budynku, zgodnie z „harmonogramem” narzuconym przez UE. Do 2030 r. nieruchomości zaklasyfikowane do najniższej klasy (G) powinny już być przeniesione klasę wyżej – czyli do klasy F. Później konieczne będzie podniesienie ich efektywności energetycznej przynajmniej do poziomu klasy E. Szacuje się, że do najniższej klasy w Polsce zostanie zakwalifikowanych ok. 15 proc. wszystkich budynków (w naszym kraju klasy energetyczne dla budynków zostaną wprowadzone dopiero w przyszłym roku – obecnie taki podział jeszcze nie funkcjonuje). Zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań niespełniających określonych norm ma zostać wprowadzony już w 2030 r.

Kto sfinansuje termomodernizację budynków?

Zakaz sprzedaży i wynajmu mieszkań, które nie mają odpowiedniej klasy energetycznej, może być szczególnie uciążliwe dla najbiedniejszych osób, które nie dysponują odpowiednimi środkami na termomodernizację. Teoretycznie już teraz można korzystać z szeregu dotacji i ulg na termomodernizację (choćby z ulgi termomodernizacyjnej czy z programu Czyste Powietrze), jednak dla wielu osób termomodernizacja wciąż pozostaje poza zasięgiem. Można się jednak spodziewać, że wprowadzone zostaną dodatkowe dofinansowania, zwłaszcza dla najbiedniejszych osób; pieniądze mają być przyznawane m.in. z unijnego Społecznego Funduszu Klimatycznego, który ma zacząć działać już od 2026 r. Warto jednak dodać, że pieniądze na termomodernizację zostały też zarezerwowane w Krajowym Planie Odbudowy – z którego Polska nadal nie otrzymała pieniędzy.

Minister Niedzielski chce wprowadzić w Polsce aborcję na życzenie. W Hiszpanii pod pretekstem przesłanek psychiatrycznych zabijano 100 000 dzieci rocznie.

Minister Niedzielski chce wprowadzić w Polsce aborcję na życzenie

Mariusz Dzierżawski: 13 czerwca 2023 minister-niedzielski

W Hiszpanii pod pretekstem przesłanek psychiatrycznych zabijano 100 000 dzieci rocznie

———————————–

Lider fundacji Pro – Prawo do Życia skomentował otwarcie przez ministra Niedzielskiego „furtki aborcyjnej” w postaci „zagrożenia dla zdrowia psychicznego” matek dzieci poczętych.

Rzekoma ‘troska o kobiety’ doprowadzi do wprowadzenia w Polsce aborcji na życzenie” – napisał Mariusz Dzierżawski.

„Minister Niedzielski oświadczył, rozpoczynając konferencję prasową 12 czerwca, że każda kobieta w Polsce, w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia, ma prawa do przerwania ciąży czyli aborcji. Dodał, że chodzi również o zdrowie psychiczne. Podkreślił, że zasadnicze znaczenie w tej sprawie ma decyzja kobiety” – przypomniał obrońca życia.

Mariusz Dzierżawski wskazał na przykład rządzonej przez lewicę Hiszpanii, gdzie podobnie sformułowana interpretacja wyjątku aborcyjnego dotyczącego zdrowia matek doprowadziła do śmiercionośnej fali legalnych zabójstw prenatalnych.

„Rzekoma troska o kobiety doprowadzi do wprowadzenia w Polsce aborcji na życzenie, podobnie jak stało się to w Hiszpanii, gdzie pod pretekstem przesłanek psychiatrycznych zabijano 100 000 dzieci rocznie” – ocenił lider Pro – Prawo do Życia.

Rząd PiS od lat toleruje aborcję nielegalną, która zabija dziesiątki tysięcy dzieci każdego roku. Obecnie zamierza faktycznie wprowadzić w Polsce aborcję na życzenie. Jest to działanie haniebne, które prowadzi do zniszczenia Polski” – podsumował jeden z liderów środowisk pro-life w Polsce.

Źródło: StronaZycia.pl

Czy Minister Zdrowia też o tym nie wiedział?

Czy Minister Zdrowia nie wiedział?

Znane są okoliczności na skutek których tak bardzo zliberalizowano kryteria zatwierdzenia szczepionki. Rebeliantka oczywiście-minister-zdrowia-nie-wiedzial

Agencje rejestracji leków ponoszą odpowiedzialność za wadliwe szczepionki i nieskuteczne leczenie Covid-19.

W sierpniu 2021 r. napisałam w internecie tekst: „Cynizm agencji FDA w ocenie bezpieczeństwa szczepień przeciwko Covid-19”. FDA jest amerykańską agencją rządową  odpowiadającą m.in. za rejestrację nowych leków i szczepionek. W komunikacie prasowym z 23 sierpnia FDA poinformowała o zatwierdzeniu szczepionki Pfizer-BioNTech przeciwko COVID-19.

Szczepionka, która wcześniej (11 grudnia 2020 r.)  uzyskała zezwolenie  na użycie w sytuacjach awaryjnych (EUA), mogła być odtąd sprzedawana w normalnym trybie pod nazwą Comirnaty w celu zapobiegania chorobie COVID-19 u osób w wieku 16 lat i starszych. Dr n. med. Peter Marks. D., dyrektor Centrum Oceny i Badań Biologicznych FDA zapewniał:

Nasi eksperci naukowi i medyczni przeprowadzili niezwykle dokładną i przemyślaną ocenę tej szczepionki. Przeanalizowaliśmy dane naukowe i informacje zawarte na setkach tysięcy stron, przeprowadziliśmy własne analizy bezpieczeństwa i skuteczności Comirnaty oraz przeprowadziliśmy szczegółową ocenę procesów produkcyjnych, w tym inspekcje zakładów produkcyjnych”.

„Nie straciliśmy z oczu, że kryzys zdrowia publicznego związany z COVID-19 trwa w Stanach Zjednoczonych i że społeczeństwo liczy na bezpieczne i skuteczne szczepionki. Społeczność publiczna i medyczna może być pewna, że chociaż szybko zatwierdziliśmy tę szczepionkę, była ona w pełni zgodna z naszymi istniejącymi wysokimi standardami szczepionek w USA”.

Pełniąca obowiązki komisarza FDA lekarz Janet Woodcock, poinformowała:

“Chociaż miliony ludzi już bezpiecznie otrzymały szczepionki przeciw COVID-19, zdajemy sobie sprawę, że dla niektórych osób zatwierdzenie szczepionki przez FDA może wzbudzić dodatkowe zaufanie do szczepionki. Jest to kamień milowy, który przybliża nas do zmiany przebiegu pandemii w USA”.

Te propagandowe stwierdzenia nie miały pokrycia w realiach, co zresztą wynikało z dalszej części komunikatu. Wbrew początkowym eufemizmom o skuteczności i bezpieczeństwie szczepionki Comirnaty  i wysokich standardach badania, FDA dysponowała tylko wynikami „przeglądu przyspieszonego” i bagatelizowała niepożądane odczyny poszczepienne. FDA przyznała, że: 1/ szczepionka stwarza poważne ryzyko zapalenia mięśnia sercowego i zapalenia osierdzia, szczególnie wśród mężczyzn w wieku 12-17 lat 2/ nie są znane skutki długofalowe szczepionki, 3/ brak jest wyników badań dotyczących kobiet ciężarnych i ich potomstwa.

Poinformowano, że: FDA i CDC (Centers for Disease Control and Prevention – agencja ds.  zapobiegania i zwalczania chorób) posiadają systemy monitorowania NOP-ów i „wszelkie obawy dotyczące bezpieczeństwa szczepionki  będą nadal identyfikowane i oceniane w odpowiednim czasie”, a Pfizer będzie musiał prowadzić badań postmarketingowe w celu dalszej oceny ryzyka zapalenia mięśnia sercowego i osierdzia po szczepieniu. Ponadto Pfizer został zobowiązany do przeprowadzenia dodatkowych badań bezpieczeństwa po wprowadzeniu do obrotu, w tym badania rejestru ciąż w celu oceny wyników ciąży i noworodków po otrzymaniu szczepionki w czasie ciąży. FDA przyznała  w tym zakresie Pfizerowi Priority Review, czyli prawo do tzw. przeglądu priorytetowego, który umożliwia zatwierdzenie leku w przyspieszonym trybie mimo, że producent nie spełnia wszystkich wymagań, ale „lek jest przeznaczony do leczenia poważnego stanu i zapewnia znaczną poprawę bezpieczeństwa lub skuteczności w porównaniu z obecnie dostępnymi metodami leczenia”.

Obecnie znane są okoliczności na skutek których tak bardzo zliberalizowano kryteria zatwierdzenia szczepionki. Jak pisze Mariusz Jagóra na Substacku , w wyniku ujawnionych wewnętrznych e-maili FDA, wydaje się zasadne twierdzenie, że tempo procesu udzielenia pełnej licencji szczepionce na Covid firmy Pfizer/BioNTech było ściśle związane z politycznymi naciskami administracji Bidena, która chciała wprowadzić obowiązek szczepień.

Oczekiwanie, aby zwiększyć tempo procesu zatwierdzania szczepionki (o około 60%, tj. 5 miesięcy) spowodowało tarcia wśród najwyższych urzędników FDA i ostatecznie doprowadziło do dwóch głośnych dymisji. Nie chcąc zaakceptować, aby agencja wycofała się  z wysokich standardów badań bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek, zrezygnowali z pracy: Marion Gruber, ówczesna szefowa biura badań i przeglądu szczepionek (OVRR) i jej zastępca Philip Krause.

Jakie to przyniosło rezultaty, już dzisiaj wiadomo. Szczepionka nie jest ani skuteczna ani bezpieczna.

Robert Kennedy junior, prawnik, bratanek byłego prezydenta Johna F. Kennedy’ego i syn zamordowanego w 1968 roku senatora Roberta F. Kennedy’ego, złożył właśnie dokumenty wymagane do ubiegania się o urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Podczas kampanii zamierza eksponować problem korupcji w agencjach rządowych. O programach szczepień wypowiedział się następująco:

„Cała dziedzina wirusologii zasadniczo działa jako przedsięwzięcie przestępcze. Urzędnicy nigdy nie muszą niczego udowadniać i nigdy nie ponoszą odpowiedzialności. Na przykład nie muszą udowadniać, że szczepionki faktycznie działają ani że przyjmowanie wielu szczepionek jednocześnie jest bezpieczne. Siedemdziesiąt dwie dawki z 16 szczepionek są obecnie zalecane dla amerykańskich dzieci przez Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom. Stany mają prawo narzucać je według własnego uznania, ale w Kalifornii i Nowym Jorku wszystkie 16 szczepionek jest obowiązkowych”.

Powiedział też dobitnie o nowych szczepieniach: „Polega to na tym, że bierzesz zdrowych ludzi z funkcjonującym układem odpornościowym i zmuszasz ich do brania czegoś, o czym nie wiesz, jakie są tego skutki. To przestępstwo”.

Polski rząd – jak się zdaje – bezkrytycznie zaufał europejskiej agencji EMA (Europejskiej Agencji Leków) i jej rekomendacjom. M.in. EMA wydała warunkowe zezwolenie na dopuszczenie szczepionki Pfizera do obrotu już 21 grudnia 2020 roku i odnowiła je 31 listopada 2021 r. Ale już w kwietniu 2021 r. posiadała wiadomości o zapaleniach mięśnia sercowego i zapaleniach osierdzia (błony otaczającej serce) u pewnej liczby osób po szczepieniu przeciw COVID-19. Mimo to wydano 10 grudnia 2022 r. standardowe pozwolenie na dopuszczenie szczepionki do obrotu (od tej chwili nie były już potrzebne coroczne odnowienia zezwoleń). Co ważne, były już wówczas  znane wyniki z badań przyspieszonych w USA wykonanych przez FDA, potwierdzające poważne ryzyka zapalenia mięśnia sercowego i zapalenia osierdzia, szczególnie wśród mężczyzn w wieku 12-17 lat. Bagatelizowanie tego faktu  jest całkowicie niezrozumiałe.

Czy polski Minister Zdrowia o tym wiedział?

Kolejny zakręt śledztwa w wyciszaniu afery „Izdebski – Szumowski – respiratory”. Panika w służbach..

Kolejny zakręt śledztwa w wyciszaniu afery „ Izdebski – Szumowski – respiratory” .

Handlarz respiratorami i bronią „na pewno nie żyje”. Odbytnica…

[Oj, tam, oj tam.. To ledwo: Handlarz bronią zainkasował od państwa 154 mln zł i dostarczył nic niewarte respiratory. Md]

Panika w służbach. W KGP pisemnie wydano zakaz udzielania informacji przez telefon oraz interesowania się sprawą Izdebskiego, jeśli nie wynika to z 'czynności służbowych’” –

koniec-sledztwa-handlarz-respiratorai-i-bronia-na-pewno-nie-zyje

Prokuratura w Lublinie zamyka śledztwo w sprawie śmierci Andrzeja Izdebskiego. Pomimo początkowych wątpliwości stwierdzono, że handlarz bronią i respiratorami na pewno nie żyje.

Choć handlarz bronią od respiratorów oficjalnie nie żyje, to pojawiło się mnóstwo teorii, że jego śmierć to tylko mistyfikacja. Nie zakończyły ich nawet badania DNA, które – zdaniem biegłych – potwierdzają, że sprowadzone z Albanii zwłoki rzeczywiście były Andrzeja Izdebskiego. Wątpliwości miała nawet prokuratura.

Skąd ten brak zaufania do wyników badań? Przypomnijmy, że Andrzej Izdebski miał umrzeć akurat w czasie, kiedy jego personalia nie figurowały ani w bazie poszukiwawczej Schengen, ani na stronie Interpolu.

Były handlarz bronią zainkasował od państwa polskiego 154 mln zł i dostarczył nic niewarte respiratory. Lubelska Prokuratura Regionalna chciała postawić mu za to zarzuty, ale nie mogła, bo w październiku 2021 r. przepadł. Finalnie prokuratura chciała wszczęcia wobec Izdebskiego, w celu ekstradycji do Polski, poszukiwań międzynarodowych w Europie. Wniosek skierowano jednak dopiero 25 maja 2022 roku, czyli wiele miesięcy po jego zniknięciu.

Ale dwa dni później KGP odmówiła, twierdząc, że w SIS II (System Informacyjny Schengen) już figuruje zastrzeżenie zrobione przez ABW. „Wpis Agencji faktycznie zablokował ściganie Izdebskiego, choć był tylko tzw. zastrzeżeniem granicznym, które sprowadzało się do przekazania służbom informacji o nim, gdyby się pojawił na granicy. Poszukiwania handlarza policja zaczęła dopiero miesiąc później, co potwierdza nam Prokuratura Krajowa” – podkreśla gazeta.

Ostatecznie poszukiwania wszczęto, gdy handlarz respiratorami już oficjalnie nie żył

Rzecznik PK Łukasz Łapczyński wskazywał w rozmowie z „Rz”, że 27 czerwca 2022 r. prokuratura otrzymała z Biura Międzynarodowej Współpracy Komendy Głównej Policji informację o wszczęciu poszukiwań.

„Tyle tylko, że Izdebski od tygodnia już nie żył. Jak to w ogóle możliwe? Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, zapewnia, że ABW nie blokowała pościgu, a w czerwcu, kiedy tylko otrzymała informację o wniosku prokuratury, natychmiast wycofała swój” – pisze „Rzepa”.

Kiedy dokładnie wycofała wpis? Żaryn odmawia podania konkretnych dat. „Wpis Agencji został wycofany z Systemu SIS II, gdy Andrzej I. żył” – na taką lakoniczną odpowiedź zdobył się Żaryn.

„Rzeczpospolita” zaznacza, iż „aktem jest, że policja poszukiwania handlarza uruchomiła dopiero 27 czerwca tego roku, a to oznacza, że co najmniej przez kilka dni danych Izdebskiego nie było w żadnych bazach osób poszukiwanych – ani w SIS II, ani na stronie Interpolu. W tym czasie ciało mężczyzny uznanego za Izdebskiego zostało znalezione w mieszkaniu w Tiranie, stolicy Albanii – miał umrzeć na zawał serca. To wersja albańskich służb, które zaledwie po czterech dniach umorzyły śledztwo dotyczące tej śmierci”.

Ekspresowa kremacja

„Na ile rzetelnie strona albańska zidentyfikowała zmarłego i jakie czynności wykonała?” – pytała niedawno „Rz”. Jak podkreślono w dzienniku, polska prokuratura skierowała serię pytań do strony albańskiej i teraz czeka na odpowiedź.

„W całej sprawie zastanawiający jest pośpiech, z jakim sprowadzono ciało Izdebskiego i je skremowano – stało się to 4 lipca o czym wieczorem tego dnia jako pierwszy poinformował na TT Cezary Gmyz, dziennikarz TVP. Przed kremacją ciała nie identyfikował nikt z polskich służb: policja i prokuratura otrzymały informację o śmierci handlarza już po spopieleniu zwłok” – przypominała gazeta.

Dodawano, że „SIS II dostarcza służbom informacje na temat osób, które nie mają prawa wjazdu do strefy Schengen lub pobytu w niej oraz poszukiwanych w związku z działalnością przestępczą, zawiera też informacje o zaginionych”.

Brak danych handlarza w bazie poszukiwawczej oznacza, że w ciągu co najmniej kilku dni mógł – o ile wtedy żył – swobodnie się przemieszczać po całym świecie” – podkreślała „Rz”.

Nawet w służbach powątpiewali w śmierć Izdebskiego

„Coraz częściej wśród naszych rozmówców ze służb mówi się o tym, że śmierć Izdebskiego mogła być mistyfikacją” – pisała „Rzeczpospolita” w sierpniu ub.r.

„Jeśli przyjmiemy, że Izdebski był albo na tzw. kontakcie z wywiadem, albo ich funkcjonariuszem 'pod przykryciem’, to na całą tę sprawę z jego poszukiwaniami, a potem rzekomą śmiercią musimy popatrzeć jako na 'operację mającą mu zapewnić ochronę po tym, jak wyszło to, co wyszło z respiratorami, a media i opozycja zaczęły rozgrzebywać tę sprawę. Po prostu musieli formalnie go usunąć’” – mówił jeden z rozmówców „Rz”.

„Nasze teksty wywołały panikę w służbach. W KGP pisemnie wydano zakaz udzielania informacji przez telefon oraz interesowania się sprawą Izdebskiego, jeśli nie wynika to z 'czynności służbowych’” – podkreśla gazeta.

„Niektórzy są odpytywani na wariografie” – zaznacza w „Rz” jeden z funkcjonariuszy. Kolejny rozmówca mówi, że ta nieprawdopodobna „operacja zniknięcia” przypomina historię Rudolfa Skowrońskiego, biznesmena, w latach 90. jednego z najbogatszych Polaków, który był wcześniej także agentem PRL-owskiego wywiadu. W 2005 roku „rozpłynął się” na ulicy, wychodząc z auta. Od tamtej pory jego los pozostaje nieznany. Do dziś jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym.

Badania DNA i wątpliwości prokuratury

Pod koniec stycznia poinformowano, że są wyniki badań sekcji zwłok Andrzeja Izdebskiego.

„Z opinii biegłych z zakresu DNA wynika, iż profil DNA wyizolowany z materiału biologicznego zabezpieczonego w toku sekcji zwłok Andrzeja I. przeprowadzonej 21 czerwca 2022 r. w Zakładzie Medycyny Sądowej w Tiranie, jest zgodny z profilem DNA wyizolowanym z materiału biologicznego (materiału porównawczego) pobranego od matki Andrzeja I.” – taki komunikat „Rzeczypospolitej” przesłała Prokuratura Krajowa.

Jednak biegli wciąż wątpili w to, że wyniki rzeczywiście potwierdzają śmierć Izdebskiego.

Handlarz bronią i respiratorami „na pewno nie żyje”. Śledztwo zamknięte?

Aby mieść stuprocentową pewność, biegli sprawdzili, skąd pobrano DNA do badania.

– Chcieliśmy uzyskać pewność, że materiał biologiczny, który posłużył do badań genetycznych, został pobrany z takiego narządu, bez którego nie można żyć – wyjawił w rozmowie z „Rzecząpospolitą” prok. Andrzej Jeżyński, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

Okazało się, że pobrana tkanka stanowi „fragment przewodu pokarmowego, pobrany z okolic jelita grubego”. Opinię wydała placówka naukowo-badawcza z Lublina.

„Początkowo sądzono, że tkanki użyte do badania DNA miały pochodzić m.in. z mózgu, wątroby i serca, a najlepiej zachowane był fragment z serca. Teraz się okazuje, że DNA potwierdzono w oparciu o próbkę z jelita grubego. Lubelska prokuratura dopiero jutro ma odnieść się do sprawy” – informuje portal rp.pl.

Postępowy „kościół” [luterski] w Niemczech: Kneipe-Kirche, piwo, wino, pedalska tęcza. Trzy i pół minuty. Tylko dla osób o silnych nerwach.…

Postępowy „kościół” w Niemczech: Kneipe-Kirche, piwo, wino, pedalska tęcza…

Trzy i pół minuty. Tylko dla osób o silnych nerwach.

============================

2 cze 2023 LANDRINGHAUSEN Mehr Videos unter https://www.sat1regional.de/

In Landringhausen bei Barsinghausen wird ab sofort in einem evangelischen Gotteshaus angestoßen. Dreimal die Woche trifft man sich dort jetzt auf ein Bierchen oder einen Wein. Auf dem Dorf geht man neue Wege, um die Menschen wieder in die Kirche zu bekommen und auch, um die Dorfgemeinschaft zu festigen, denn die einzige Kneipe im Ort wurde 2020 dichtgemacht. Es spielen Bands, bald soll auch Karaoke gesungen werden und es gibt Figurentheater – und ganz nebenbei wird eben kräftig eingeschenkt.

========================

Mail, wymiana pytań:

Jeszcze lepiej by było, jakby raz w tygodniu można było w kościele podupczyć. Tłumy by waliły!

=====================

hi, hi… Nie wiem, czy dodać?

===============================

 hi, hi…

u mariawitów dupczyli, ale tylko duchowieństwo 🙂 

18.06.23 – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i Pokutne Marsze Różańcowe

18.06.23 – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i Pokutne Marsze Różańcowe

14/06/2023przez antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

(zdjęcie: Internet)

Share

Kategorie Białystok, Msze św. za Ojczyznę, Pokutne Marsze Różańcowe, Poznań, Zamość Tagi Białystok, Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokuta, Pokutny Marsz Różańcowy, Poznań, różaniec za Ojczyznę, Zamość

Igrzyska nasze i cudze. Profesorissimus i profesorissima.

Igrzyska nasze i cudze. Profesorissimus i profesorissima.

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  13 czerwca 2023 tekst

Próba urządzenia igrzysk dla wyznawców Jarosława Kaczyńskiego z okazji 80 rocznicy rzezi wołyńskiej, podczas której Ukraińcy wymordowali od 120 do 200 tysięcy Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, natrafiła na ukraińską kontrę i musiała zakończyć się tak zwanym „wesołym oberkiem”. Przypomnijmy; w lipcu minie 80 lat od masakry Polaków, jakiej dopuścili się Ukraińcy, przygotowując dla siebie Lebensraum. Jak pisze w swoim pamiętnikach Adam hr. Ronikier, podówczas prezes Rady głównej Opiekuńczej – drugiej – obok Polskiego Czerwonego Krzyża – polskiej organizacji oficjalnie działającej w Generalnym Gubernatorstwie, Delegatura Rządu Na Kraj kategorycznie zabroniła mu organizowania polskiej samoobrony, wskutek czego polscy obywatele przeznaczeni przez Ukraińców do eksterminacji, zostali wydani na pastwę okrutnego wroga.

Okrutnego – bo wszystkie relacje, jakie pieczołowicie zebrali Zbigniew i Ewa Siemaszkowie w dwutomowym dziele o ludobójstwie ludności polskiej na Wołyniu, eksponują okrucieństwo Ukraińców, które nawet w Niemcach budziło zdumienie i odrazę. Na przykład w relacji kobiety, której udało się przeżyć rzeź jako 8-letniej dziewczynce czytamy, że wybiegła z matką z płonącej wsi, której mieszkańców Ukraińcy właśnie mordowali, w pola. Ale rezuny je tam dogoniły; ją przebili bagnetem, a nad matką się pastwili. Oberżnęli jej piersi, wyłupili oczy, ucięli język i – sądząc, że ofiary już nie żyją – sobie poszli. Po jakimś czasie dziewczynka się ocknęła. Ocknęła się też i matka. Usiadła, a przedstawiała sobą widok tak przerażający, iż kobieta po latach wyznaje: „bałam się jej”.

Tymczasem – jak pisze Adam hr. Ronikier – można było temu zapobiec i na dowód podaje przykład dwóch działaczy RGO z Równego, którzy, nie oglądając się na Delegaturę Rządu, załatwili z niemieckim Kreishauptmanem broń. Rozdali ją miejscowym Polakom, a ci – jak pisze Ronikier – nie tylko utrzymali Ukraińców w ryzie, ale w dodatku zaprowadzili bezpieczeństwo i porządek w całym rejonie. Mimo to władze Rzeczypospolitej Polskiej, ze strachu przez Churchillem, który dwa lata później, wraz z prezydentem Rooseveltem, sprzedał Polskę Stalinowi, jak sprzedaje się krowę, wyrzekły się wtedy tych polskich obywateli.

Co gorsza, współczesne władze Rzeczypospolitej Polskiej znowu ich się wyrzekają, tym razem ze strachu przez Panem Naszym Miłosiernym z Waszyngtonu – żeby przypadkiem ich nie zdmuchnął i na pozycji lidera sceny politycznej naszego bantustanu nie zainstalował w charakterze Jasnego Idola, choćby pana Hołowni, czy nawet – pobożnego Jarosława Gowina. W sytuacji Polski taka podmianka nic by nie zmieniła – ale w sytuacji pretorian Naczelnika Państwa zmieniłaby sporo – że wtedy musieliby umizgiwać się nie do Jarosława Kaczyńskiego, tylko do innego Męża Opatrznościowego. Wspominam o tym, by pokazać, za jaką cenę współczesne władze Rzeczypospolitej wyrzekają się tych polskich obywateli po raz drugi.

Ale incipiam. W ramach przygotowywania igrzysk na lipiec, rzecznik MSZ w Warszawie, pan Łukasz Jasina, ten sam, co to poinformował nas, iż Polska jest „sługą narodu ukraińskiego”, ni stąd, ni zowąd chlapnął, że prezydent Zełeński powinien za rzeź wołyńską „przeprosić”. Nie sądzę, by pan Jasina był tak głupi, żeby w to wierzył, albo żeby naprawdę przywiązywał wagę do przeprosin prezydenta Zełeńskiego, ale przypuszczam, że chodziło o to, żeby na wypadek, gdyby w lipcu jakaś Schwein powiedziała, że rząd „dobrej zmiany”, który na podstawie umowy z 2 grudnia 2016 roku zobowiązał się do nieodpłatnego udostępniania Ukrainie zasobów całego państwa, przez 8 lat nie załatwił z Ukraińcami nawet zgody na ekshumację ofiar, nie mówiąc już upamiętnieniu ich na miejscach polskich wsi, które wtedy zostały metodycznie zrównane z ziemią. W zamian za to wyznawcy Jarosława Kaczyńskiego mieliby się onanizować żądaniem pana Jasiny.

Ale dla Ukraińców i tego było za wiele, toteż ambasador tego kraju w Warszawie, pan Bazyli Zwarycz ofuknął Polskę, że żądanie, by prezydent Zełeński, czy Ukraina coś zrobiła, jest niedopuszczalne i nieodpowiedzialne. Rzeczywiście; Polska dała już Ukrainie wszystko, co mogła dać, więc niby dlaczego prezydent Zełeński miałby coś robić, skoro i on wie i my wiemy, że bez względu na to, co Ukraina jeszcze zrobi, Polska będzie jej nadskakiwała? Pozorem moralnego uzasadnienia tego nadskakiwania, jest lansowana przez koła rządowe i sprostytuowaną rządową telewizję fałszywej od samego początku tezy, jakoby Ukraina „broniła Polski”. Już nie chodzi nawet o to, że – jak otwartym tekstem wyjaśnił amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin – celem tej wojny jest „osłabienie Rosji”, chociaż warto zwrócić uwagę, że Rosja jakoś tam sobie radzi, podczas gdy Polska została wskutek tej wojny już osłabiona i to nie przez Putina, tylko przez swoje władze państwowe i przez prawie 2 miliony ukraińskich obywateli, których wzięła na swoje utrzymanie.

Teza, jakoby Ukraina walczyła za Polskę, służy jako uzasadnienie roszczeniowej, żeby nie powiedzieć – mocarstwowej – postawy ukraińskich władz wobec Polski, a to, że media rządowe i nierządne zresztą też – bezmyślnie ją powtarzają – to tylko jeszcze jedna ilustracja uwiądu polskiej myśli politycznej, która została oddana w arendę ukraińskiemu Sztabowi Generalnemu.

Po tym obsztorcowaniu Polski, w kręgach naszych Umiłowanych Przywódców zapanowała konsternacja, bo wyglądało na to, że zaplanowane na lipiec igrzyska spaliły na panewce. Przypuszczam tedy, że uprosili prezydenta Zełeńskiego, żeby rzucił im jakiś ochłap, dzięki któremu, po tym pierdnięciu im w nos przez pana ambasadora Zwarycza, mogliby jako-tako wyjść z twarzą. Toteż do Warszawy przybył jegomość piastujący godność przewodniczącego, tamtejszego Najwyższego Sowieta, pan Rusłan Stefańczuk, który powiedział kilka niezobowiązujących banałów, w rodzaju, że „musimy przyjąć bolesną prawdę” – i temu podobnych. Ale i ten ochłap może nam utknąć w gardle, bo sprytny pan Stefańczuk przezornie nie ujawnił, jaką to mianowicie „prawdę” musimy „przyjąć”.

Chodzi o to, że strona ukraińska stoi na nieubłaganym stanowisku, że w 1943 roku na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej trwała „wojna domowa”, a nie żadne „ludobójstwo”, więc właśnie dlatego ambasador Zwarycz poinformował, że o ile w ogóle można w tej sytuacji mówić o przeprosinach, to powinny one odbyć się według formuły: „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. I obawiam się, że nasi Umiłowani Przywódcy tak właśnie zrobią, zwłaszcza gdy naciśnie ich Pan Nasz Miłosierny z Waszyngtonu, żeby Ukraińcom jakoś osłodzić prawdopodobne „zamrożenie konfliktu”, czyli przyjęcie do wiadomości rozbioru Ukrainy – bo zapowiadana ofensywa, której rezultatem ma być ostateczne zwycięstwo, jakoś nie może się rozpocząć. Najpierw był mróz, do niedawna przyczyną było błoto, ale teraz błoto już chyba obeschło, więc obecną przyczyną może być kurz. Strasznie ubolewał nad nim, znaczy – tym kurzem – feldmarszałek Erich von Manstein, pisząc w „Straconych zwycięstwach”, że podczas marszu jeden czołg nie widział czołgu jadącego przed nim, a samochód – samochodu, a na domiar złego filtry powietrza w motorach tego nie wytrzymywały, silniki się zacierały – i tak dalej.

Jakby tego było mało, do Polski przybyła delegacja jakichś Wiece Czcigodnych jejmości z Parlamentu Europejskiego, w którym odsetek wariatów w sensie medycznym przekracza i to znacznie średnią europejską. Pretekstem do tych odwiedzin, była interwencja w sprawie Cioci Ruchli, inaczej – Królowej Anielskiej, czyli pani Barbary Engelking – która podobno doznaje męczeństwa i przeżywa katusze za sprawą pana ministra Czarnka, co to w zatwardziałości swojej zagroził odcięciem forsy dla szaraszek, które pod pretekstem „badań naukowych” uprawiają antypolską, żydowską propagandę. Ale – jak ujawnił pan wiceminister edukacji i nauki pan Tomasz Rzymkowski – przyczyną furii, w jaką wpadły owe Wielce Czcigodne ichmoście, było przekazane im zaproszenie na beatyfikację rodziny państwa Ulmów. Ta rodzina podczas niemieckiej okupacji przechowywała u siebie w Markowej na Podkarpaciu Żydów – za co w Generalnym Gubernatorstwie groziła kara śmierci dla całej rodziny. Tymczasem u państwa Ulmów mieszkało na poddaszu ośmioro Żydów i to ponad rok. Na skutek donosu Niemcy rozstrzelali całą rodzinę Ulmów, to znaczy – rodziców (pani Ulmowa była w ciąży), sześcioro ich dzieci i wszystkich schwytanych Żydów. Zgodnie z decyzją papieża Franciszka, 10 września 2023 roku odbędą się w Markowej uroczystości beatyfikacyjne rodziny państwa Ulmów – i na te właśnie uroczystości pan minister Czarnek zaprosił owe ichmoście, co doprowadziło je do furii.

Warto zastanowić się – dlaczego? Możliwości jest kilka. Pierwsza taka, że po co rozdrapywać stare rany i przypominać Niemcom, że mordowali nie tylko Żydów, ale również Polaków – w ogóle – kogo popadło? Chociaż nie można tego wykluczyć, to myślę, że przyczyną jest beatyfikacja polskiej rodziny, która została zamordowana za ukrywanie Żydów. Tymczasem Ciocia Ruchla, w sprawie której interweniowały ichmoście, przecież dopiero co skarciła Polaków, to znaczy – mniej wartościowy naród polski, że nie pomagał Żydom, tak, jak powinien. Ciocia Ruchla zresztą nie jest tu wyjątkiem, bo basuje jej pan Grabowski, którego zdaniem Polacy do dzisiaj nie potrafią uporać się z holokaustem. Muszę powiedzieć, że jak słyszę takie opinie, że w sprawie holokaustu Polacy nie tylko nie stanęli na wysokości zadania, ale nawet – jak odkryła pani dr Alina Cała z Żydowskiego Instytutu Historycznego – również mordowali Żydów i to nawet wydajniej, niż Niemcy, to sobie myślę, że może szkoda, że to nieprawda – ale mniejsza o to, co ja tam sobie myślę – bo ważniejsze jest przecież to, z jaką rezolucją przeciwko Polsce wystąpi teraz Parlament Europejski i co Polska będzie musiała zrobić w ramach operacji przebłagalnej. Nawiasem mówiąc, warto zwrócić uwagę, że uroczystości beatyfikacyjne są zazwyczaj urządzane w Rzymie, skąd nagłaśniane są na cały świat. Tym razem nie – tylko w zabitej deskami Markowej, skąd niewiele trafi na świat. Najwyraźniej papież Franciszek nie chce narazić się Niemcom, skąd, dzięki istniejącemu tam podatkowi kościelnemu, płyną do Stolicy Apostolskiej pieniądze, umożliwiające watykańskim prałatom dolce vita.

Jestem pewien, że Parlament Europejski wymyśli tu niejedno, ale zanim to nastąpi, w czynie społecznym podsuwam projekt racjonalizatorski w nadziei, że Wielce Czcigodna grafina Róża Thun und HändeHoch oraz inni tamtejsi przedstawiciele obozu zdrady i zaprzaństwa, będzie go popierała. Chodzi o to, by w Polsce pojawił się specjalny stopień naukowy: profesorissimus, który w odmianie kobiecej nosiłby nazwę: profesorissima. Tak, jak Józef Stalin został generalissimusem, to Ciocia Ruchla mogłaby zostać mianowana profesorissimą, zaś pan Grabowski i pan Jan Tomasz Gross – profesorissimusami. Taki stopień były przyznawany za wiekopomne odkrycia, które przedtem nikomu nie przyszły do głowy, albo za nowe, niezwykle oryginalne metody badawcze. Cioci Ruchli taki tytuł mógłby być przyznany za odkrycie, że śmierć goja, to rzecz biologiczna, nie warta nawet splunięcia, podczas gdy śmierć Żyda – aaa, to co innego, ona ma wymiar kosmiczny. Dla pana Jana Tomasza Grossa, jako „historyka” honoris causa i to od razu – „światowej sławy” – tytuł ten mógłby być przyznany za odkrycie nowej, niezwykle oryginalnej metody badawczej w postaci „objawienia”, którą posłużył się przy sporządzaniu na obstalunek wiekopomnego działa „Sąsiedzi”, no a panu Janowi Grabowskiemu – za „korzenie” – a także z powodu, że omne trinum perfectum, wobec czego profesorissimusów też powinno być co najmniej trzech. Nauka polska nic by na tym nie straciła, a być może ciocia Ruchla, podobnie jak pozostała dwójka, by się tym udelektowali przynajmniej na jakiś czas, a w tej sytuacji może i Parlament Europejski przestałby się nas czepiać?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Kościół a komunizm

Kościół a komunizm

[Przypominam w związku z obecnym {2023} rozlaniem się „błędów Rosji” w postaci „zielonego komunizmu”. MD]

Zawsze Wierni nr 3/2021 (214) zawsze_wierni/artykul

W przeddzień II wojny światowej, 19 marca 1937 roku, w uroczystość św. Józefa, patrona Kościoła Powszechnego, papież Pius XI ogłosił swój osąd dotyczący komunizmu (nawiązujący do wcześniejszego potępienia przez niego narodowego socjalizmu) w encyklice Divini Redemptoris.

Jego poprzednik Pius IX, którego słowa papież cytuje w swym dokumencie, potępił już komunizm jako „doktrynę szkaradną i najbardziej prawu nawet naturalnemu przeciwną, która raz dopuszczona do gruntu wywróci prawa, stosunki i własność każdego, a wręcz także samą społeczność ludzką” (Qui pluribus, 9 listopada 1846, par. 16). Doktryna komunistyczna, propagująca własność wspólną oraz postulująca zniesienie własności prywatnej, uznana została za sprzeczną z prawem naturalnym.

Czy wspólne posiadanie dóbr stanowi nadużycie?

Powinno się zauważyć, że własność prywatna nie jest wymagana w sposób bezwzględny (simpliciter, jak powiedzieliby scholastycy) przez samą naturę ludzką, ale jedynie konieczna dla sprawniejszego funkcjonowania społeczeństwa (ad melius esse). Własność prywatna ułatwia życie wszystkich jednostek, zaś dobra doczesne są wówczas łatwiej i efektywniej zarządzane niż w przypadku własności wspólnotowej, ponieważ człowiek bardziej troszczy się o swą osobistą własność niż o własność wspólną. Wynika to z ograniczeń jego natury – będących konsekwencją grzechu pierworodnego.

Niemniej jednak, jako że nie wszyscy chrześcijanie są świętymi, własność prywatna konieczna jest ze względu na prawo naturalne nawet w społeczeństwie chrześcijańskim. Jedynie z pomocą szczególnej łaski „święci” z Jerozolimy I wieku, a obecnie członkowie zgromadzeń zakonnych, są w stanie żyć, wyrzekając się własności prywatnej. Komunizm, który usiłuje narzucić ten wyjątkowy stan wszystkim bez wyjątku, jest rodzajem angelizmu, naturalistyczną karykaturą łaski. Ów bezwzględny angelizm musi doprowadzić do ruiny społeczeństwo, które nie może zostać w pełni „zangelizowane” nawet przez łaskę, w ustroju chrześcijańskim.

Znane z historii przypadki funkcjonowania własności wspólnej w społeczeństwie chrześcijańskim, takie jak np. „redukcje” jezuickie w Paragwaju czy też misje francuskie w Teksasie, miały charakter jedynie tymczasowy, celem ich było nauczenie ludności tubylczej uprawy ziemi oraz rzemiosła i doprowadzenie jej stopniowo do zarządzania własnością prywatną, pobudzającą inicjatywę oraz kreatywność. Owe bardzo szczególne eksperymenty, ograniczone w czasie i przestrzeni, były raczej „szkołą pracy i własności” niż modelem dla stabilnego, rozwiniętego społeczeństwa.

Wcześniejsze potępienia komunizmu

Pius IX kilkakrotnie nawiązywał do owego błędu, potępiając go w swej encyklice Noscitis et nobiscum z 8 grudnia 1849, w alokucji Singulari quadam z 9 grudnia 1854 oraz w encyklice Quanto conficiamur moerore z 10 sierpnia 1863. Papież piętnował go jako „zbrodnicze systemy nowego socjalizmu oraz komunizmu” (1849), ubolewając równocześnie, iż „nienasycona żądza władzy i posiadania, łamiąca wszelkie zasady sprawiedliwości oraz uczciwości, popycha ludzi nieustannie do gromadzenia wszelkimi możliwymi sposobami bogactw” (1863), przez co rozumiał bez wątpienia pozbawiony wrażliwości na cierpienia ludzkie liberalizm ekonomiczny.

Pius XI cytuje również potępienie ogłoszone przez swego poprzednika, Leona XIII, piszącym o:

(…) sekcie ludzi, którzy są określani różnymi i prawie barbarzyńskimi nazwami – socjaliści, komuniści a nawet nihiliści, a którzy rozproszeni po całym świecie i związani między sobą najściślej nieprawym przymierzem już nie kryją się pod osłoną ciemności tajemnych zebrań, lecz otwarcie i pewni siebie wychodzą na światło dzienne z zamiarem przyjętym już wcześniej, rozbicia fundamentów społeczeństwa cywilizowanego. (…) Nie pozostawiają [oni] nienaruszonym czy nietkniętym niczego, co zostało mądrze postanowione boskimi i ludzkimi prawami dla bezpieczeństwa i przyzwoitości życia (Quod apostolici, 18 grudnia 1878).

Później, w encyklice Rerum novarum z 15 maja 1891, Leon XIII ponowił potępienie „socjalistów”, którzy głoszą, iż „znieść trzeba prywatną własność, a zastąpić ją wspólnym wszystkim posiadaniem dóbr materialnych i to w ten sposób, żeby nimi zarządzali bądź naczelnicy gmin, bądź kierownicy państw”. Opierając swe rozumowanie na „zasadzie własności prywatnej”, mającej swe źródło w naturze ludzkiej, osobistej naturze pracy oraz „powszechnej opinii rodzaju ludzkiego” jak również prawach rodzin, papież potwierdził „nienaruszalność własności prywatnej”.

Osąd ten rozumiany być jednak powinien z uwzględnieniem zastrzeżeń wymienianych przez ogół teologów katolickich. Nauczają oni, że w zwyczajnych okolicznościach normą jest własność prywatna, podkreślając równocześnie, iż Ziemia stworzona została przez Boga dla dobra wszystkich ludzi, co oznacza, że prywatne korzystanie z dóbr musi być ukierunkowane na dobro wspólne.

Encyklika Divini Redemptoris

W czasach tych komunizm był jedynie wywrotową teorią. Wraz z wybuchem rewolucji bolszewickiej z roku 1917 stał się praktyką, której „zasady i taktykę” Pius XI miał uroczyście potępić, napiętnowawszy już uprzednio samą doktrynę w licznych ogłoszonych przez siebie dokumentach: Miserentissimus Redemptor (8 maja 1928), Quadragesimo anno (15 maja 1931) etc. Niedawne prześladowania Kościoła w Meksyku oraz Hiszpanii skłoniły papieża do przedstawiania analizy metod „najzawziętszych wrogów Kościoła, którzy ze swego ośrodka w Moskwie kierują walką przeciw cywilizacji chrześcijańskiej” (par. 5).

Jednakże (co zdziwić może tych Czytelników, którzy obecnie dopiero odkryli encyklikę Divini Redemptoris), Pius XI potępia komunizm w głównej mierze nie dlatego, że jest on ateistyczny czy wrogi własności prywatnej, ale, jak słusznie zauważył Jean Madiran (La vieillesse du monde, 1976), ponieważ stanowi on praktyczny wyraz materializmu dialektycznego, a także metodę służącą zniewoleniu mas przez rządy oparte na nienawiści oraz strachu.

Przewidywane przez komunistów społeczeństwo bezklasowe, stwierdza papież, stanowi w istocie wyraz błędnej idei wyzwolenia. „Fałszywy ideał sprawiedliwości, równości i braterstwa w pracy przepaja bowiem całą jego (tj. komunizmu – przyp. tłum.) doktrynę i wszystkie działania pewnym błędnym mistycyzmem, który daje tłumom pozyskanym złudnymi obietnicami zapał i sugestywnie szerzący się entuzjazm” (par. 8).

Teoria „dialektycznego i historycznego materializmu”, stworzona przez Karola Marksa i uzupełniona przez Lenina, ukierunkowana jest na przyspieszenie konfliktów, które prowadzą społeczeństwo ku ziemskiemu rajowi, budowanego ludzkimi rękoma. „Dlatego dążą do zaostrzenia przeciwieństw między poszczególnymi klasami społeczeństwa i do stworzenia pozoru, że walka klasowa, z całą jej nienawiścią i szałem niszczenia, jest krucjatą w służbie rzekomego postępu ludzkości” (par. 9).

I na koniec komunizm „pozbawia człowieka wolności, a więc duchowej podstawy wszelkich norm życiowych” (par. 10). Kobietę „zaprzęga się do pracy w produkcji kolektywnej, a troskę o gospodarstwo domowe i potomstwo przerzuca na społeczność” (par. 11). Poza opisywanymi przez papieża negatywnymi skutkami komunizmu w życiu gospodarczym, ustrój ten oparty jest na terrorze, „narzucając przemocą niewolnictwo milionom ludzi” (par. 23). Trzydzieści pięć lat przed Sołżenicynem Pius XI potępił rządy oparte na inwigilacji, donosicielstwie, oraz sowieckie obozy pracy – Gułag.

Propaganda oparta na kłamstwie

Przed ogłoszeniem swego potępienia, papież piętnuje taktykę stosowaną przez propagandę komunizmu, który „ukrywając swe prawdziwe zamiary, próbował pozyskać dla siebie tłumy za pomocą wszelkiego rodzaju podstępów oraz haseł, które same w sobie były dobre i pociągające”, jak np. „pokój”, pomimo że równocześnie komunizm „ucieka się do nieograniczonych zbrojeń”. Jak zauważa Pius XI, komuniści „zapraszają katolików do wspólnego działania na polu humanitarnym czy – jak mówią – charytatywnym”, a nawet łagodzą okresowo antyreligijną legislację (par. 57).

I na koniec papież ogłasza swój surowy i zarazem zwięzły werdykt: „Starajcie się, Czcigodni Bracia, najusilniej o to, aby wierni nie dali się zwieść. Komunizm jest zły w samej swej istocie i w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie ocalić cywilizację chrześcijańską” (par. 58).

Lekarstwa proponowane przez Kościół

Będąc, ze względu na swe cele duchowe, strażnikiem prawa naturalnego, Kościół powinien nie tylko potępić zwodnicze praktyki komunizmu, ale też przedstawiać stosowne środki zaradcze. Czynili to wszyscy cytowani wyżej papieże. Wedle Piusa XI chodzi po prostu o konsekwentne „wprowadzenie w życie nauki Kościoła” w obliczu zagrożenia ze strony ideologii komunistycznej (par. 39).

Zarówno ubodzy jak i bogaci muszą praktykować oderwanie od dóbr materialnych, jednakże bogaci winni praktykować również miłosierdzie oraz „realizować wymogi sprawiedliwości społecznej” (par. 51), co obejmuje tworzenie różnego rodzaju publicznych i prywatnych instytucji ubezpieczeniowych, zaś właściciele zakładów pracy powinni „stworzyć organizację skupiającą pracodawców w celu uniknięcia walki konkurencyjnej” (par. 53). Cel ten może zostać osiągnięty, wobec zaniku tradycyjnych organizacji cechowych, jedynie dzięki „zrzeszeniu związków zawodowych opartych na podstawach prawdziwie chrześcijańskich, powiązanych ze sobą i przybierających różne formy w zależności od okoliczności, czyli to, co zwie się korporacją” (par. 54).

Ostatnim remedium zaproponowanym przez Piusa XI było demaskowanie oszustw komunizmu (par. 57). Pod tym względem rada jego nie została wysłuchana, przeciwnie, w okresie powojennym duchowieństwo mówiło jedynie o współpracy z komunistami! Kościół zainfekowany został ideą ochrzczenia komunizmu, co doprowadziło do skandalicznego wyrzeczenia się jego potępienia podczas II Soboru Watykańskiego (…)

Współpraca soborowego Rzymu z Moskwą

Odnośnie współpracy soborowego Rzymu z Moskwą, abp Lefebvre zwykł był mówić: „Sobór, który podjął się odczytania «znaków czasu», zobowiązany został przez Moskwę do przemilczenia najbardziej oczywistego i najpotworniejszego z owych znaków”. Już Jan XXIII, w swej encyklice Pacem in terris (11 kwietnia 1963), rozgrzeszył komunizm ze wszelkich stawianych mu zarzutów, stwierdzając:

Któż zresztą będzie twierdził, że w tych poczynaniach, zwłaszcza jeśli są one zgodne z założeniami zdrowego rozumu i stanowią wyraz słusznych dążeń ludzkich, nie może tkwić nic dobrego i godnego uznania? (par. 159).

W świetle tego łatwo zrozumieć, że inicjatywa bp. Geralda de Proença Sigauda i abp. Marcela Lefebvre’a, mająca na celu doprowadzenie do potępienia komunizmu przez Vaticanum II, skazana była na niepowodzenie. Petycja podpisana przez 332 ojców soborowych (ostatecznie przez 454), którą dwaj wspomniani wyżej biskupi przedłożyli sekretariatowi soboru 9 listopada 1964 roku, niby przypadkiem „zawieruszyła się w szufladzie” (abp Lefebvre, Against the Heresies, s. 329).

Watykańska Ostpolitik

Dzięki owemu skandalicznemu milczeniu soboru Stolica Apostolska kontynuowała w latach 70. XX wieku swą kontrowersyjną Ostpolitik, politykę kompromisu z rządami komunistycznymi Europy Wschodniej – obsadzając stolice biskupie współpracownikami komunistów i byłymi „księżmi pokoju” (…)

Kard. Casaroli, spiritus movens Ostpolitik, w następujący sposób wyjaśniał swą strategię:

Nawet jeśli druga strona jest mniej szczera, do rozwiązania problemu niezbędna jest wnikliwa i uczciwa analiza sytuacji. Przede wszystkim zaś konieczna jest wielka cierpliwość, a podnoszenie głosu, czy też formułowanie gróźb, może jedynie zaszkodzić. [Stanowisko nasze opieramy] na fundamentalnych prawach człowieka, nie odrzucając z góry wzięcia pod uwagę szerszego kontekstu problemu religijnego, aby móc osiągnąć pewne rozwiązania praktyczne, nawet jeśli tylko tymczasowe, w sytuacji gdy – póki co – niemożliwe jest uzyskanie niczego więcej (konferencja wygłoszona we Vienne we Francji, „Fideliter”, nr 67, listopad 1978, s. 52).

Ostpolitik wciąż jeszcze czeka na kompleksową ocenę. Odpowiedzieć należy na pytania: czy upadek „żelaznej kurtyny” w roku 1989 był faktycznie jej owocem oraz czy przyniosła ona istotnie wolność Kościołowi? W naszej opinii odpowiedzi na powyższe pytania muszą być raczej negatywne.              

Za „The Angelus” grudzień 2008 tłumaczył Tomasz Maszczyk

Zarzucone potępienia komunizmu. Schematy przygotowawcze na II Sobór Watykański

Zawsze Wierni nr 3/2021 (214) https://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/2959

Zarzucone potępienia komunizmu

Poniżej prezentujemy trzy schematy przygotowawcze na II Sobór Watykański, szkice dokumentów mających stawić czoła zagrożeniu ze strony komunizmu, nakreślić program pozwalający na skuteczne przeciwstawienie się mu i „poskromić jego zuchwałość”. Dokumenty te, oraz wszystkie inne podobne propozycje, porzucone zostały po przejęciu kontroli nad komisjami soborowymi przez biskupów z „sojuszu reńskiego”, koalicji liberalnych prałatów z Niemiec, Francji, Holandii oraz ich sojuszników, działających w sposób wysoce skoordynowany dla osiągnięcia własnych celów. LifeSite1 prezentuje obecnie owe schematy światu anglojęzycznemu, przedstawiając prawdopodobnie pierwsze ich tłumaczenie na język nowożytny.

O pracy duszpasterskiej wśród chrześcijan zainfekowanych komunizmem (De cura animarum pro christianis communismo infectis)

Rozdział 6 części II Praecipuae de animarum cura quaestiones, schematu przygotowawczego na II Sobór Watykański, zatwierdzony w lutym 1962 przez Komisję ds. Biskupów oraz Nadzoru nad Diecezjami.

Znalezione w: ACTA ET DOCUMENTA CONCILIO OECUMENICO VATICANO II APPARANDO. Seria II (PRAEPARATORIA), t. 3, cz. 1, ss. 333–339.

Święta Matka Kościół, wzorem swego Boskiego Oblubieńca i Mistrza oraz posłuszna Jego nakazom, pracuje gorliwie, aby wszyscy ludzie „mieli życie, i obficiej mieli” (Jan 10, 10).

Jednakże w ostatnich czasach zrodziło się niebezpieczeństwo zagrażające doktrynie i działalności Kościoła, a mianowicie ateistyczny komunizm, którego celem jest całkowite zburzenie porządku społecznego i podkopanie fundamentów cywilizacji chrześcijańskiej2.

Doktryna komunistyczna i jej program działania sprzyjają w wyjątkowy sposób szerzeniu się materializmu oraz ateizmu.

Komunizm, choć niekiedy wykorzystuje on sprzeciw wobec spuścizny błędów niesprawiedliwego systemu ekonomicznego3, głosi jednak ludzkości fałszywe orędzie odkupienia. „Fałszywy ideał sprawiedliwości, równości i braterstwa w pracy przepaja bowiem całą jego doktrynę i wszystkie działania pewnym błędnym mistycyzmem, który daje tłumom pozyskanym złudnymi obietnicami zapał i sugestywnie szerzący się entuzjazm”4. Stąd więc komunizm szerzy ze wszystkich sił wizję „organicznego życia”, oferując ludzkości fałszywą religię bez Boga, wykorzeniając równocześnie samą ideę wiecznego Bóstwa oraz nadzieję na życie przyszłe5.

Rezultatem tego jest pozbawianie człowieka wolności, duchowej podstawy wszelkich norm życiowych oraz odebranie osobie ludzkiej całej jej godności i zbezczeszczenie życia ludzkiego, jak również pozbawienie rodziców prawa do wychowywania swych dzieci6.

Usiłując zbudować nowy porządek polityczny, „świat bez Boga”, ateistyczny komunizm „głosi jako orędzie zbawienia i odkupienia ludzkości nową Ewangelię”7.

Kościół katolicki jednakże, będąc prawomocnym i autentycznym interpretatorem prawa moralnego, ma obowiązek potępiać wszelkie akty gwałcące prawo Boże, utwierdzać wiernych oraz oświecać ich w kwestii grożących im niebezpieczeństw, jak również stosowania swych zasad w życiu społecznym.

Kościół, jako Mistyczne Ciało Chrystusa, pracuje nieustannie nad jednoczeniem wszystkich ludzi, nawet tych, którzy błądzą, poprzez głoszenie Ewangelii i poprzez miłość oraz łaskę Chrystusa.

Ten święty oraz wzniosły obowiązek spoczywa przede wszystkim na „wyższych członkach Mistycznego Ciała, a zwłaszcza tych, którzy z nakazu Boskiej Głowy mają kiedyś zdawać sprawę za dusze”8, tj. na biskupach, „których Duch Święty postanowił nad całą trzodą, aby rządzili Kościołem Boga”9.

Tak więc Kościół posiada prawo oraz obowiązek zwalczania ateistycznego komunizmu w sferze zarówno doktryny jak i metod.

Istotne jest, aby starannie rozróżnić owo działanie czy też wypływający z Ewangelii obowiązek Kościoła od antykomunizmu jedynie politycznego, czy też ekonomicznego, który kieruje się innym celem. Z drugiej strony jednak „Kościół ma (…) prawo i obowiązek nie tylko strzeżenia nieskazitelności zasad religii i moralności, lecz także zajmowania autorytatywnego stanowiska, gdy chodzi o wprowadzenie tych zasad w życie”10.

W okolicznościach tych koniecznie jest, aby lud chrześcijański, okazujący posłuszeństwo głosowi swych biskupów, uświadamiany był stosownie w kwestii obecnego zagrożenia dla religii, aby poznawał coraz pełniej atakowane w sposób szczególny prawdy wiary (np. istnienie Boga, wolność człowieka, wartość pracy etc.), aby znał dobrze doktrynę Kościoła odnoszącą się do miłości oraz sprawiedliwości społecznej i w konsekwencji trzymać się mógł wiernie światłych dokumentów papieskich dotyczących zagadnień społecznych11, Kościół zaś mógł odnowić porządek moralny i społeczny w Chrystusie dzięki pracy kapłanów oraz apostolatowi świeckich wiernych.

Jako iż Kościół Boży żadną miarą nie faworyzuje bezpośrednio żadnego konkretnego systemu ekonomicznego i społecznego, ale zabiega o „przystosowania rozwijającego się współcześnie stylu życia do zasad kultury oraz nauki zawartej w Ewangelii”12, niezbędne jest prowadzenie walki duchowej przeciwko ateistycznemu komunizmowi, „systemowi pełnemu błędów i sofizmatów”13, dzięki której chrześcijanie umocnieni zostaliby w wierze, a praca duszpasterska, zwłaszcza wśród robotników, zyskałaby większą skuteczność w oparciu o wypracowanie właściwych norm postępowania.

Celem owej pracy duszpasterskiej powinno być:

  1. Udzielenie należytego wsparcia wiernym żyjącym w regionach nie dotkniętych prześladowaniami komunistycznymi.
  2. Reedukacja młodzieży poddawanej indoktrynacji w krajach komunistycznych.
  3. Udzielenie pomocy „Kościołowi milczenia”.

Art. I O chrześcijanach żyjących w regionach nie dotkniętych prześladowaniami komunistycznymi

1. Jako iż główną przyczyną identyfikowania się wielu chrześcijan z komunizmem jest godna ubolewania słabość wiary i pobożności, a także z powodu, iż doktryna chrześcijańska oraz sumienne praktykowanie życia chrześcijańskiego stanowią najskuteczniejszą zaporę przed ateizmem i materializmem, pasterze oraz wychowawcy młodzieży powinni edukować wiernych w taki sposób, aby umysłów ich nie zwiodły żadne wątpliwości ani przejawy ewidentnej niesprawiedliwości społecznej.

2. A. Istnieje więc potrzeba pogłębiania, poszerzania i upowszechniania wśród nich znajomości zasad doktryny zbawienia, przekazywanych w katechizmach publikowanych pod nadzorem władzy kościelnej, a wyjaśniających zwłaszcza doktrynę o Mistycznym Ciele Chrystusa oraz jej implikacje dla codziennego życia.

B. Katechizacja ma obejmować należycie uporządkowane i jasne wyjaśnienie nauczania społecznego zawartego w skarbcu doktryny katolickiej.

C. Niezbędne jest, aby członkowie Kościoła przeniknięci byli duchem społecznym wypływającym z doktryny chrześcijańskiej, a także stale kierowali się zasadami społecznymi w swym codziennym życiu.

D. Ponadto biskupi powinni usilnie i wytrwale bronić mądrych wskazań papieży dotyczących pokoju, zasad w oparciu o które utrzymywane być powinny przyjacielskie stosunki oraz zgoda między klasami społecznymi, a także zasad wedle których pomagać należy – wystrzegając się „rasizmu” ekonomicznego – krajom mniej rozwiniętym i biedniejszym.

E. Badania, mające na celu zyskanie dokładnej znajomości zasad, na których opiera się komunizm, a także atak doktrynalny na „światopogląd organiczny” i metafizykę komunistów, prowadzone być muszą w każdym kraju w zgodzie z wytycznymi przedstawianymi przez lokalnych biskupów.

F. W tym celu, zarówno klerycy w seminariach jak i kapłani podczas specjalnych kursów, mają być pouczani odnośnie samych doktryn komunizmu, atakowanych przez niego prawd objawionych, a także najskuteczniejszych metod obrony wiary.

G. Krajowe konferencje episkopatów powinny wspierać energiczną oraz stałą akcję przeciwko błędom komunizmu, wykorzystując do tego celu ekspertów; powinny też zadbać, aby w każdej prowincji czy też kraju istniała specjalna grupa ludzi, którzy będąc autentycznymi specjalistami w doktrynie komunistycznej, gorliwie i drobiazgowo zwalczają błędy owej doktryny.

H. Ponieważ działalność duszpasterska powinna być skierowana do wszystkich ludzi, nie wyłączając żarliwych komunistów, biskupi powinni zadbać, aby w każdej prowincji czy też kraju wyznaczona została specjalna grupa kapłanów oraz świeckich, ludzi wyróżniających się wiedzą lub reputacją, a zwłaszcza gorliwością dla ich apostolatu, którzy starać się winni zdobyć dla Chrystusa zwolenników komunizmu oraz ludzi zainfekowanych jego błędami.

I. Działalność apostolska polega na: a) rzetelnym praktykowaniu życia chrześcijańskiego; b) zgodną z duchem Ewangelii pogardą dla bogactw doczesnych; c) potępianiu naruszających sprawiedliwość społeczną niemoralnych praktyk niezależnie od tego, kto się ich dopuszcza (nawet gdy winni są katolicy); d) dokładnej znajomości społecznych zasad Kościoła oraz praktycznym stosowania ich w życiu wspólnoty; e) udzielaniu aktywnej pomocy ubogim i prześladowanym; f) podejmowaniu naukowych i praktycznych wysiłków mających na celu zapewnienie ludziom godniejszych warunków życia, np. poprzez udział w ciałach ustawodawczych, związkach pracowniczych etc.; g) szerzeniu Ewangelii oraz nauk Kościoła, zwłaszcza wśród młodych studentów, ludzi wykształconych, wykwalifikowanych rzemieślników, oraz zamożniejszych robotników i inżynierów; g) pokazywaniu, że doktryna katolicka oferuje lepsze rozwiązania i podejście do rozmaitych problemów.

J. Konieczne jest wstępowanie (świeckich – przyp. tłum.) do cechów oraz stowarzyszeń pracowniczych, aby przeciwdziałać szerzeniu się ateistycznego komunizmu wśród ludzi prostych, którzy nie rozumieją dostatecznie jego natury i nie udzielają mu bezwarunkowego poparcia, choć mogą głosować na komunistów z motywów ekonomicznych.

K. 1) Zarówno duchowieństwo, jak i działacze katoliccy odznaczać się powinni wielką gorliwością, żarliwą miłością bliźniego, duchem wyrzeczenia i wiarą w wartość chrześcijaństwa – nawet w kwestiach doczesnych – oraz w ostateczne zwycięstwo, jak również mieć serca przepełnione pragnieniem zaprowadzenia chrześcijańskiego porządku społecznego.

2) Ludzie posiadający stosowne wykształcenie powinni przeprowadzić szczegółową analizę metod psychologicznych wykorzystywanych przez komunistów przy agitacji wśród ludu.

3) W każdym regionie, po przeanalizowaniu stosowanych tam przez komunistów strategii, biskupi powinni wyznaczyć ludzi, których zadaniem będzie wybór metod pozwalających na najskuteczniejsze przeciwstawienie się „metodzie psychologicznej” komunistów.

4) Gorliwie wspierane być winny chrześcijańskie związki pracownicze, Akcja Katolicka oraz inne tego rodzaju organizacje oraz dzieła pomocy dla robotników, emigrantów, oraz wszystkich członków klasy proletariackiej.

5) Tę ewangeliczną walkę Kościoła z wrogami wiary rozgraniczać należy starannie od politycznego czy ekonomicznego antykomunizmu, niezależnie od słusznych i uprawnionych działań podejmowanych przeciwko komunizmowi przez katolików oraz innych ludzi sprawujących urzędy publiczne.

6) Bezpośrednie lub pośrednie działania komunistów, usiłujące wykorzystać ruchy czy publikacje katolickie do swych własnych celów, powinny być bezzwłocznie potępiane, a lokalni biskupi powinni im skutecznie przeciwdziałać.

7) Katolicy, którzy zainfekowani „postępowymi” doktrynami i popierający rewolucję, czy to wskutek fałszywego tzw. „idealizmu”, błędnego osądu, fałszywego pojmowania miłości bliźniego albo też z obawy przed potęgą Sowietów i ze względów ludzkich, utrudniają działania wymierzone w ateistyczny komunizm, powinni być publicznie piętnowani przez władze kościelne.

8) Ci jednak, którzy niezależnie od tego, czy byliby biskupami, kapłanami czy świeckimi, występują przeciwko ateistycznemu komunistycznemu w zdrowy sposób, powinni być pochwalani i wspierani, a jeśli zajdzie tego potrzeba również bronieni.

L. Utworzona powinna zostać międzynarodowa i złożona z biskupów oraz świeckich ekspertów komisja, która pod kierownictwem Stolicy Apostolskiej, mieć będzie za zadanie nadzorowanie i wspieranie wszystkich tych, którzy starają się bronić i wyzwolić ludzkość od błędów ateizmu oraz komunizmu.

Ł. Głównym obowiązkiem tej międzynarodowej komisji winno być wspieranie i koordynowanie badań, prac, rozporządzeń i praw które osłabiają komunizm oraz poskramiają jego zuchwałość.

Art. II O reedukacji młodzieży poddawanej indoktrynacji komunistycznej

Wypada teraz zająć się godnym ubolewania losem tych ludzi, zwłaszcza młodych, wychowanych pod rządami komunistycznymi, którzy uciekłszy spod jarzma niewoli mieszkają obecnie w wolnych krajach, wśród katolików którzy nigdy nie utracili swej najsłodszej wolności, a także wśród katolików, którzy prześladowani [niegdyś] przez komunizm, wspominają z bólem doświadczone cierpienia. Tacy młodzi ludzie, powracający obecnie na łono Kościoła, nie mogą być jednak postrzegani jako pod każdym względem ugruntowani w wierze katolicy; są oni co prawda spragnieni prawdy, całym sercem pragną miłości oraz sprawiedliwości, czują głęboką odrazę do komunizmu, nie odrzucili jednak w całości wszystkiego, czym nasiąkli pod rządami komunistycznymi.

Są oni często ostrożni i nieufni wobec Kościoła, gdyż – oczekując od niego doskonałości, chcą widzieć w nim jedynie rzeczy najwznioślejsze i gwałtownie się ich domagają; nie przekonuje więc ich ani nie pociąga ciche praktykowanie religii i znaczenie przywiązują przede wszystkim do wyjątkowych dzieł wiary oraz miłości bliźniego.

1. W każdej diecezji, w której przebywają uchodźcy, do opieki duchowej nad taką młodzieżą wyznaczeni mają zostać posiadający odpowiednie predyspozycje kapłani.

2. Najlepiej będzie wybrać ich spośród kapłanów tej samej narodowości (co ich podopieczni – przyp. tłum.), znających dobrze psychologię, język oraz zwyczaje młodzieży oraz innych ludzi, którzy żyli pod rządami komunistycznymi.

3. Popierane być winny te grupy katolickiej młodzieży oraz instytuty świeckie, które, przepojone duchem miłości bliźniego, wyrzeczenia i kierowane przez roztropnych kapłanów, poświęcają czas i środki swym nieszczęśliwym braciom w regionach, do których uciekli młodzi ludzie wychowywani w ustroju komunistycznym, tak aby ci ostatni mogli poznać mogli prawdziwe oblicze Kościoła.

Art. III O „Kościele milczenia”

W Mistycznym Ciele Chrystusa wszyscy jesteśmy „członkami jeden drugiego” i niejako „naczyniami połączonymi”, w których dokonuje się duchowa osmoza życia chrześcijańskiego. „Żeby nie było rozdwojenia w ciele, ale żeby jedne członki o drugie jednako staranie miały. I jeśli co cierpi jeden członek, społem cierpią wszystkie członki” (1 Kor 12, 25–26). Tak więc katolicy żyjący za „żelazną kurtyną” i cierpiący srogie prześladowanie powinni być wspierani modlitwami oraz innymi dziełami miłosierdzia przez chrześcijan, którzy mogą cieszyć się wolnością, tak aby ich wiara mogła zostać umocniona a ich straszliwe cierpienie złagodzone.

1. Rozbudzać należy ostygłą nieco miłość wobec braci żyjących po drugiej stronie „żelaznej kurtyny”, tak aby pomiędzy tymi, którzy niosą swój krzyż w regionach dotkniętych przez komunizm, a chrześcijańskimi wiernymi, którzy żyją w wolnym świecie, istniała zawsze solidarność oraz jedność dusz, a zwłaszcza aby łączył ich duch ofiary i wspólna modlitwa.

2. Jest bardzo pożądane, aby każdego dnia, na całym świecie katolickim, o konkretnych godzinach odmawiane były modlitwy w intencji prześladowanego Kościoła – czy to w postaci modlitwy Anioł Pański, Symbolu Wiary czy też modlitwy po Mszy św.

3. W każdym kościele parafialnym lub klasztornym odprawiana być powinna uroczyście ogłoszona Msza w intencji prześladowanego Kościoła oraz za jego prześladowców, zgodnie z formą określoną przez lokalnego biskupa. Ponadto wierni powinni być wzywani do udziału we Mszy sprawowanej w tej intencji.

4. Każdego roku, w Wielki Piątek, winny być odmawiane pobożnie szczególne modlitwy za chrześcijan cierpiących niesprawiedliwe prześladowanie, jak również o nawrócenie prześladowców.

5. Powinny być także zbierane datki na rzecz prześladowanego Kościoła, w formie ustalonej przez lokalne konferencje biskupów.

6. Bardzo wskazane jest, aby eksperci – kierując się zmysłem krytycznym i zdrowym osądem – tworzyli akta prześladowań dotyczące regionów dotkniętych plagą komunizmu, dzięki czemu budujący przykład chrześcijan, którzy cierpieli tam z miłości do Chrystusa, mógłby być stawiany wiernym za wzór podczas homilii.

7. Należy, w oparciu o roztropne planowanie, rozbudzać i właściwe przygotowywać powołania kapłańskie dla prześladowanego Kościoła, pod ścisłym kierownictwem Stolicy Apostolskiej.

8. Biskupi z krajów wolnego świata powinni zadbać, aby opinia publiczna była właściwie i nieustannie informowana o prześladowaniu Kościoła oraz – kiedy pojawi się po temu okazja – wspólnie i energicznie wstawiać się u najwyższych władz państwowych swych krajów w imieniu prześladowanego Kościoła, aby pobudzić je do aktywnej obrony swobód religijnych oraz praw ludzkich.

Tekst zaaprobowany podczas sesji plenarnej w dniach 5–13 lutego 1962.

O duszpasterstwie i komunizmie (De cura animarum et comunismo)

Schemat przygotowawczy na II Sobór Watykański, zatwierdzony przez Komisję Dyscypliny Duchowieństwa i Ludu Bożego w lutym 1962 roku.

Znaleziony w: ACTA ET DOCUMENTA CONCILIO OECUMENICO VATICANO II APPARANDO, seria II, t. 3, cz. 1, ss. 401–4.

Jest dziś wielu ludzi z rozmaitych narodów, którzy, choć nie przyszli na świat w areligijnych rodzinach, a nawet ochrzczeni zostali oraz wychowani w Kościele katolickim, ulegają propagandzie komunistycznej, zapisują się do organizacji komunistycznych i głosują na komunistów w wyborach krajowych oraz lokalnych14. Wielu z nich nie jest w istocie w głębi serca przekonanych do filozoficznych doktryn komunizmu, i wyłącznym powodem, dla którego udzielają oni praktycznego jedynie poparcia sprawie komunizmu, czy też przynajmniej powodem głównym, jest fakt, iż uważają go za skuteczny sposób na zaprowadzenie doskonałej sprawiedliwości społecznej, a w istocie na uzyskanie lepszych zarobków przy mniejszym nakładzie pracy, na równy udział w dystrybucji bogactw i dóbr materialnych oraz na wygodniejsze i łatwiejsze życie. Ci jednak, którzy popierają komunizm jedynie z motywów ekonomicznych, popełniają poważny błąd. Powinni oni uważnie rozważyć fakt, iż komunizm stara się zmienić warunki społeczne w niesprawiedliwy sposób, że oni sami (udzielając mu poparcia – przyp. tłum.) zwiększają jego potencjał do poważnego zakłócenia ładu społecznego, a ponadto, że zdarza się, iż ludzie, którzy popierają komunizm utrzymując równocześnie, iż odrzucają jego doktryny filozoficzne, stają się ostatecznie całkowicie przesiąknięci zasadami anarchizmu i ateizmu, na których opiera się komunizm.

Ważne jest więc, aby ostrzeżenia, rady i zalecenia, zwłaszcza te, które opublikowane zostały przez papieży Leona XIII, Piusa XI, Piusa XII i Jana XXIII, były jak najusilniej upowszechniane oraz, kiedy tylko pojawiałaby się taka możliwość, doprecyzowywane lub przystosowywane do obecnej sytuacji, w której Kościół stara się umacniać wiarę katolików wobec zagrożenia ze strony komunizmu, a także jasno przedstawiać doktryny chrześcijańskie, dzięki którym najpewniej osiągnięta być może sprawiedliwość w kwestiach społecznych i ekonomicznych. Nie jest jednak właściwe, aby ordynariusze i kapłani bezpośrednio atakowali komunizm ze względu na promowaną przez niego niesprawiedliwość i dokonywane przez niego zmiany społeczne i ekonomiczne, daliby bowiem w ten sposób komunistom oraz innym nieżyczliwie nastawionym do Kościoła ludziom pretekst do oskarżania go o angażowanie się w działalność czysto polityczną.

Należy więc dołożyć starań, aby światło wiary przenikało umysły wiernych, oraz aby karmieni byli zdrowym pokarmem i umacniani łaską Bożą poprzez przyjmowanie sakramentów. Wierni jednakże, zwłaszcza ci, którzy posiadają większe możliwości działania, powinni być zachęcani do wcielania w życie chrześcijańskiej doktryny społecznej, zamykania uszu na błędne doktryny, które przynoszą szkodę dobrobytowi i wolności narodu oraz dobru duchowemu jednostek, jak również do nie dawania wrogom Kościoła pretekstu do kłamliwego oskarżania go o brak zainteresowania tym, co konieczne jest do życia doczesnego.

Po starannym przeanalizowaniu wszystkich tych kwestii, przedstawiamy do rozważenia następujące propozycje:

I. Aby skutecznie odeprzeć niebezpieczeństwo grożące Kościołowi oraz społeczeństwu ze strony materialistycznego i ateistycznego komunizmu, potęgowane dodatkowo przez naturalizm i technicyzm, duchowieństwo powinno otrzymać właściwe przygotowanie, tak aby wykonując swą świętą posługę mogło zawsze i wszędzie umacniać wiernych, którzy nie zostali jeszcze zainfekowani przez komunizm, a także doprowadzać z powrotem do miłości Boga i Jego służby tych wszystkich, którzy nakłonieni zostali przez komunizm do porzucenia wiary i życia chrześcijańskiego.

II. Duszpasterze powinni starać się jak najusilniej, aby wszyscy wierni posiadali pełną znajomość prawd wiary i moralności chrześcijańskiej, dzięki czemu wystrzegać się będą mogli egoistycznego i hedonistycznego indywidualizmu.

III. W jasny i zrozumiały sposób wyjaśniana być winna doktryna [Kościoła] dotycząca godności człowieka, stworzonego na obraz Boży i zdolnego poznać dzięki swemu intelektowi obiektywną prawdę, a także, opierając się na preambula fidei oraz oraz motiva credibilitatis, w rozumny sposób służyć Bogu przylegając do objawionych prawd nadprzyrodzonych.

IV. Ponadto jasno i w pełni wyjaśniana być winna doktryna dotycząca Kościoła, zwłaszcza tego, iż jest on Mistycznym Ciałem Chrystusa, którego członkami są wszyscy ochrzczeni, wierni zaś powinni być napominani, aby zawsze zachowywali się stosownie do tej godności.

V. Duszpasterze powinni też na wszelkie sposoby wyjaśniać i tłumaczyć nauczanie społeczne Kościoła, zawarte w encyklice Leona XIII Rerum novarum, Piusa XI Quadragesimo anno oraz Jana XXIII Mater et magistra, jak również w wielu dokumentach Piusa XII, wykazując, że doktryna społeczna Kościoła zdolna jest przedstawić odpowiedzi na wszystkie pytania i trudności dotyczące konkretnych praw i struktur rządowych, mających związek z kwestiami ekonomicznymi i społecznymi.

VI. Aby doktryna społeczna Kościoła mogła być skuteczniej i owocniej wyjaśniana oraz upowszechniana, robotnicy i pracownicy techniczni powinni być nauczani tych rzeczy w sposób dostosowany do ich możliwości pojmowania, dbając równocześnie, aby otrzymywali oni stosowną katechizację. Ponadto gorliwie propagowane powinny być specjalne – obejmujące wybrane zagadnienia filozoficzne i teologiczne – kursy dla świeckich, które już obecnie organizowane są we wielu miejscach.

VII. Należy dołożyć starań, aby zagadnienia dotyczące społecznej doktryny Kościoła powszechniej jeszcze studiowane były w katolickich szkołach – przede wszystkim w seminariach i instytutach zakonnych – na wszystkich poziomach i jako tematy obowiązkowe.

VIII. Prawdziwe doktryny i prawdziwe cele komunizmu, jak również stosowane przez niego sprytne taktyki mające na celu zwodzenie nieostrożnych, powinny być demaskowane poprzez rozpowszechnianie poświęconych im książek oraz innych pism, przy wykorzystaniu środków przekazu, a także [poświęconych im] kongresów i konferencji. Jak najszerzej, zwłaszcza wśród młodzieży, robotników, rolników i pracowników technicznych, rozpowszechniane być winny broszury i ulotki przedstawiające komunizm w świetle prawa naturalnego oraz zasad doktryny katolickiej.

IX. Usilnie zaleca się aby, w oparciu o dekret II Soboru Watykańskiego, napisane zostały jak najpilniej i możliwie najszerzej rozpowszechnione następujące książki:

1. Kompendium doktryny chrześcijańskiej, zawierające jasne wyjaśnienie tych prawd należących do porządku zarówno naturalnego jak nadprzyrodzonego, które są obecnie w szczególny sposób atakowane, a zwłaszcza: obiektywnej natury prawdy, podstaw wiary, pojęcia grzechu, tajemnic Odkupienia i Mistycznego Ciała Chrystusa, a także ostatecznego zmartwychwstania rodzaju ludzkiego.

2. Streszczenie doktryny antropologicznej, zawierające drobiazgowe i zrozumiałe wyjaśnienie natury człowieka, nieśmiertelności i odpowiedzialności duszy ludzkiej, wrodzonych i niezbywalnych praw rodzaju ludzkiego, a także istoty i natury społeczeństwa świeckiego.

3. Codex socialis, prezentujący w sposób zwięzły, przejrzysty oraz należycie uporządkowany całe społeczne nauczanie Kościoła, w oparciu o dokumenty Magisterium jak również dokumenty będące owocem tzw. „tygodni społecznych”.

X. Aby wierni mogli być skuteczniej chronieni przed wpływem komunizmu, duszpasterze z największą gorliwością szerzyć powinni wśród nich pobożność chrystocentryczną, liturgiczną i eklezjalną, oraz starać się odciągać ich od praktyk i zwyczajów niebędących w stanie karmić autentycznej pobożności; powinni także uczyć ich owocnych sposobów czytania Pisma św. i prowadzenia życia chrześcijańskiego, którego fundamentem jest modlitwa i częste korzystanie z sakramentów, a także starać się usilnie, aby ich styl życia harmonizował z pełni z zasadami wiary, którą werbalnie wyznają, przodując w praktykowaniu wszelkich cnót, zwłaszcza sprawiedliwości oraz miłosierdzia.

XI. Wierni powinni być gorliwie nauczani, że muszą być „solą ziemi” i „światłością świata” (por. Mt 5, 13–14) oraz że zobowiązani są do pracy na rzecz „przyjścia Królestwa Bożego” (por. Mt 6, 10). Powinno się uświadamiać im obowiązek odrzucenia hedonizmu – poprzez swe słowa, kiedy istnieje po temu okazja, ale zawsze przez przykład swego życia – który wyrządza tak wielkie szkody zarówno jednostkom, jak i rodzinom oraz całemu społeczeństwu.

XII. Duszpasterze dołożyć powinni wszelkich starań, aby ci spośród wiernych, którzy posiadają odpowiednie zdolności i odznaczają się nieposzlakowaną moralnością, byli przygotowani do wypełniania swych obowiązków publicznych w sposób uczciwy i budzący powszechny szacunek. Wszyscy wierni jednakże, którzy posiadają prawo głosu w wyborach krajowych i lokalnych, powinni być ostrzegani przez swych ordynariuszy i kapłanów – we właściwy sposób, roztropnie lecz jednoznacznie i gorliwie – iż mają obowiązek głosować na tych kandydatów, którzy prawdziwie posiadać się zdają intencję właściwego wypełniania powierzonego im urzędu.

XIII. Indywidualni duszpasterze powinni wspierać i prowadzić „dzieła społeczne”, jak się je nazywa, na ile to tylko możliwe w swych własnych parafiach. Wszyscy żyjący na terenie parafii ubodzy powinni być otaczani prawdziwe ojcowską, gorliwą i aktywną pomocą, nawet jeśli nie prowadzą życia chrześcijańskiego lub też nie należą do Kościoła katolickiego.

XIV. Wierni, którzy skażeni zostali błędami komunistycznymi, pragną jednak przeważnie aby dzieci ich otrzymały sakrament chrztu, bierzmowania oraz przystąpiły do Pierwszej Komunii, sami też nie wzdragają się przed zawieraniem małżeństw kościelnych i pragną dla siebie katolickiego pogrzebu. Dlatego też duszpasterze, z największą gorliwością, powinni wykorzystywać te okazje, aby okazywać takim ludziom dobroć i życzliwość, dając tym samym praktyczny przykład prawdziwej natury Kościoła, zachęcając ich przez to do ponownego z nim zbliżenia i prowadzenia prawdziwego życia chrześcijańskiego.

XV. Całe duchowieństwo, zwłaszcza zaś duszpasterze, powinno stanowić dla wszystkich ludzi wzór miłości bliźniego oraz cnót pokory i ubóstwa, pokazując w ten sposób, iż obce jest mu pragnienie gromadzenia dóbr doczesnych i że przyświeca mu jeden tylko cel – troska o zbawienie dusz.

XVI. Należy usilnie zalecać, aby o ile pozwolą na to zwyczaje konkretnych miejsc, nie brać pod uwagę statusu społecznego wiernych przy sprawowaniu posług z okazji Pierwszych Komunii, ślubów i pogrzebów.

XVII. Duchownym oraz zakonnikom nie należy zabraniać sprawiedliwego i roztropnego zabiegania o darowizny ze strony zamożnych lub wpływowych ludzi oraz wykorzystywania ich do aktów kultu Bożego, do pracy apostolskiej czy też dzieł miłosierdzia, pilnie wystrzegać powinni się jednak, aby w sposób ten nie uzależniali się od takich darczyńców, gdyż pośród ludzi mniej zamożnych Kościół jest często oskarżany o to, iż jest narzędziem w rękach tych, którzy sprawują kontrolę nad życiem ekonomicznym, społecznym lub politycznym.

XVIII. Ordynariusze winni czuwać, aby wszystkim wiernym pilnie i w stosowny sposób wpajane były zasady oraz normy sprawiedliwości społecznej, a jeśli sytuacja tego wymaga, nie powinni wahać się potępiać – w sposób najroztropniejszy lecz jednoznaczny – co poważniejszych przypadków publicznego i wywołującego zgorszenie pogwałcenia sprawiedliwości społecznej.

XIX. Wierni, którzy są członkami władz świeckich, nie powinni nigdy zapominać, że wciąż pozostaje wiele do zrobienia w sferze działalności ekonomicznej, która jest szersza i bardziej złożona niż w minionych czasach, oraz że dla osiągnięcia tego celu winny być właściwie dostosowywane zarządzenia, urzędy, instrumenty prawne oraz metody15.

XX. W zgodzie z normami, które przedstawione zostaną przez krajowe lub regionalne ośrodki duszpasterskie, przeprowadzone winno zostać roztropne i dokładne badanie mentalności oraz zwyczajów wiernych w wypełnianiu przez nich obowiązków chrześcijańskich, tak aby można było otoczyć ich owocną opieką duszpasterską, stosownie do lokalnych warunków. Należy również zatroszczyć, aby ci spośród nich, którzy są lepiej predysponowani do tego zadania, byli właściwie przygotowani do prowadzenia działalności misyjnej, umożliwiającej tym, którzy oddalili się od Kościoła poznać jego prawdziwą naturę, tak aby Kościół był w stanie łatwiej i owocniej wypełniać wśród nich swą świętą posługę.

XXI. Członkowie stowarzyszeń świeckich, które określa się mianem „zawodowych”, a także innych do nich podobnych, czy to na terytorium diecezji czy też parafii, powinni gorliwie troszczyć się o to, aby ich współpracownicy, zwłaszcza podwładni, otrzymali pełną formację techniczną, społeczną, moralną oraz religijną, a dzięki temu byli w stanie zbliżyć się do ludzi swego stanu społecznego i – kiedy pojawi się właściwy moment – przekazywać im łatwo prawdę o Kościele.

XXII. Ordynariusze powinni zatroszczyć się, aby nauki przyrodnicze i sztuki wyzwolone kultywowane były przez grono posiadających stosowne przymioty moralne i uzdolnionych duchownych oraz zakonników, tak aby mogli oni zdobywać tytuły naukowe, dzięki którym będą mogli być nauczycielami lub też kapelanami studentów szkół wyższych i uniwersytetów, gdzie wiara i moralność wielu młodych ludzi zagrożone są wskutek nauczania przez licznych wykładowców materializmu dialektycznego lub ateizmu.

XXIII. Należy usilnie zalecać, aby na uniwersytetach czy też innych placówkach wyższej edukacji tworzone były specjalne grupy lub stowarzyszenia dla wykładowców lub studentów, tak aby mogli oni nie tylko dawać publiczne świadectwo swej wiary poprzez głoszone przez siebie poglądy oraz sposób życia, ale też skutecznie uniemożliwiać, a przynajmniej hamować, pracę prowadzoną gorliwie w owych szkołach przez tzw. komórki komunistyczne.

XXIV. W sytuacjach, gdy uznane to będzie za pożądane, duchowni oraz świeccy powinni potwierdzać w słowie oraz na piśmie, iż nie jest prawdą, jakoby Kościół nie szanował wartości doczesnych czy też że nie obchodzą go katastrofy, głód i wojna; powinni też pokazywać, że docenia on chwalebne starania ludzkości mające na celu zgłębienie tajemnic natury i wykorzystywanie w coraz większym stopniu jej bogactw dla zapewnienia łatwiejszego i szczęśliwszego życia, czy to w rodzinie czy też w społeczeństwie.

XXV. Aby centrum duszpasterskie (czy też Biuro Koordynacji Pracy Duszpasterskiej, które utworzone zostało w ramach Kongregacji Soboru) prowadzić mogło swą pracę w sposób bardziej owocny, do członków jego należeć winni także niektórzy kapłani oraz świeccy prowadzący pracę duszpasterską w różnych krajach. Obowiązki ich powinny być następujące:

1. Troska o to, aby zawsze i wszędzie prowadzona była taka forma duszpasterstwa, która prawdziwie odpowiada lokalnym potrzebom.

2. Ustalenie zawczasu ogólnych norm tego rodzaju pracy duszpasterskiej, która roztropnie określona zostanie przez ordynariuszy indywidualnych regionów, i która prowadzona być winna w zróżnicowany sposób, odpowiadający mentalności wiernych oraz ich statusowi społecznemu.

3. Gromadzenie i analizowanie dokumentacji dotyczącej środków i metod pracy duszpasterskiej w różnych regionach, a także ich skuteczności, aby – gdy zajdzie taka potrzeba – mogły być one wykorzystywane także w innych miejscach.

4. Troska o publikację zatwierdzonych książek ilustrujących i wyjaśniających doktrynę chrześcijańską oraz antropologiczną, a także przekazujących normy deontologiczne tym, którzy pracują na polu medycznym, prawnym i w innych podobnych dziedzinach.

5. Udzielanie lokalnym ordynariuszom pomocy przy powoływaniu do życia w poszczególnych krajach centrów duszpasterskich, a także wspieranie owych centrów tak, aby mogły one należycie wypełniać swe obowiązki.

Tekst zatwierdzony podczas sesji plenarnej Komisji w dniach 5–10 lutego 1962.

(Schemat ten dyskutowany był przez Centralną Komisję Przygotowawczą na II Sobór Watykański podczas drugiego i trzeciego zgromadzenia sesji szóstej, w pierwszych dniach maja 1962. Por. Acta et Documenta Concilio Oecumenico Vaticano II apparando, seria II (Praeparatoria), t. 2, z. 3, ss. 798–842.

O apostolacie świeckich w środowiskach przesiąkniętych materializmem, a zwłaszcza marksizmem (De laicorum apostolatu in ambitibus materialismo, praesertim marxistico, imbutis)

Rozdział VII De apostolatu laicorum, schematu przygotowawczego na II Sobór Watykański, zatwierdzony przez Komisję ds. Biskupów i Nadzoru nad Diecezjami w kwietniu 1962

Znaleziony w: ACTA ET DOCUMENTA CONCILIO OECUMENICO VATICANO II APPARANDO, seria II (PRAEPARATORIA), t. 3, cz. 2, ss. 345–348.

Wstęp

[Dostrzec można, że] w narodach, w przeważającej mierze chrześcijańskich, szerzy się, umacnia oraz wkrada do sumień ludzkich praktyczny materializm.

Dominującą formą tego materializmu jest tzw. „marksizm”, głoszący otwarcie wojujący ateizm i podejmujący systematyczne wysiłki mające na celu szerzenie swych doktryn głównie – choć nie wyłącznie – wśród robotników, a także wśród elit16.

Tak więc w obliczu tego poważnego i powszechnego zagrożenia, mając w pamięci miłość z jaką Chrystus nieustannie poszukuje tych, których odkupił, a którzy ulegli najzgubniejszym błędom, święty sobór pragnie przedstawić wskazówki, dzięki którym apostolat wśród chrześcijańskich wiernych mógłby stać się jeszcze skuteczniejszy i bardziej owocny.

Jednakże, aby rozwiać całkowicie wszelkie możliwe wątpliwości odnośnie do intencji Kościoła, a praca apostolska świeckich należących do jego owczarni nie była pozbawiona skuteczności, święty sobór uważa za stosowne oświadczyć co następuje:

Choć marksizm, który papież Pius XII osobiście ganił i potępił17, stanowi najgroźniejszą i najbardziej wrogą wobec wiary chrześcijańskiej formę materializmu, nie jest on bynajmniej jedyną jego współczesną formą. Jest dziś wielu takich którzy, choć oficjalnie deklarują się jako chrześcijanie, biernie aprobują obecną sytuację, utożsamiają ludzkie szczęście z postępem technicznym18 i ekonomicznym, pożądają bogactw19, usiłują budować świat na nich oparty20 i stopniowo oddalają się od Boga, którego krok po kroku usuwają ze swego życia. Ten praktyczny materializm infekuje zwłaszcza tych, którzy odmawiają uznania społecznego nauczania Kościoła, nie chcą uznać praw ubogich oraz słabych, grzeszą przeciwko sprawiedliwości społecznej21 i nie chcą zapobiegać jawnym oraz niesprawiedliwym nierównościom czy też przynajmniej ich łagodzić22. Wszystko to bez wątpienia toruje drogę wszelkim rodzajom wywrotowych doktryn.

Marksistowski materializm nie może być zwalczany skutecznie, jeśli także owe inne formy materializmu nie zostaną otwarcie odrzucone; nie może być też nadziei na to, iż pewnego dnia uda się wyeliminować ze świata i serc ludzi marksistowski ateizm, o ile ustąpi on jedynie miejsca innej formie materializmu, związanej z tzw. ustrojem „kapitalistycznym”, upowszechnianej przez niego w codziennym życiu jednostek.

Tak więc chrześcijanie zaangażowani w apostolat świeckich, którzy choć atakują i potępiają marksistowski materializm zgodnie ze społeczną doktryną Kościoła23, nie starają się w żaden sposób antagonizować klas społecznych, bronić przywilejów bogatych ani w żaden sposób wchodzić w sojusz z władzami doczesnymi lub też tymi, którzy podstępnie podają się za obrońców zasad religii i praw Kościoła, w rzeczywistości jednak pragną bronić własnych przywilejów, tuszując przejawy niesprawiedliwości, bez wątpienia szkodzą w poważny sposób Kościołowi.

55. [Podstawowe zasady] Stosowne jest, aby katolicy zaangażowani w apostolstwo świeckich autentycznie oraz szczerze dzielili życie swych bliźnich. Nie wystarcza też, aby jedynie żyli, pracowali czy też mieszkali z nimi – konieczne jest ponadto, aby aktywnie współdziałali z nimi we wszystkich tych inicjatywach, które prawdziwie przyczyniają się do dobra wspólnego oraz je promują24. Ponadto powinni zdecydowanie odrzucać te rzeczy, które sprzeczne są z Bożym prawem, takie jak nienawiść między ludźmi, kult pieniądza, niegodziwy użytek z bogactw, żądza władzy, kłamstwa i oszustwa, posługiwanie się niemoralnymi metodami; równocześnie jednak powinni być odważni w służbie Bogu oraz niesieniu pomocy swym braciom w duchu ubóstwa, zalecanym tak bardzo przez Zbawiciela w Ewangelii.

56. [Spełnienia poszukiwać winni w Bogu] Aby świeccy wierni mogli skutecznie oraz owocnie zwalczać ateizm, konieczne jest przede wszystkim, aby życie ich wypełnione było Bogiem, czerpiąc swą jedność z owego ścisłego z Nim zjednoczenia oraz uświęcenia przez Niego całej ich pracy. Nie powinni też nigdy ustawać na modlitwie i stale wstawiać się za swoich braci.

57. [Potrzeba roztropności] Świeccy kierować się winni niezbędną roztropnością, aby w codziennych kontaktach z innymi nie przesiąknąć, stopniowo i niedostrzegalnie, różnymi błędami – widzianymi, zasłyszanymi lub takimi, o których mogą przeczytać.

58. [Praca apostolska] Świeccy pokazywać winni, że religia chrześcijańska nie jest jedynie abstrakcyjną doktryną, ale że powinna być ona praktykowana w taki sposób, aby wypełniać należycie obowiązki stanu, nie kolidujące bynajmniej z obowiązkami wobec społeczeństwa. W celu tym konieczne jest konsekwentne prowadzenie życia chrześcijańskiego, zwracając szczególną uwagę na jego wyrazy w relacjach społecznych25.

Ponadto wierni powinni całym sercem starać się o odnowę życia społecznego.

Co do ich apostolatu, niezbędne jest, aby pogłębili swą wiedzę o lokalnych uwarunkowaniach i osądzali je wedle norm Ewangelii, po czym podejmowali właściwe działania.

59. [Szkolenie i formacja] W przypadku świeckich mających angażować się w taki apostolat, konieczny jest specjalny rodzaj szkolenia i formacji: powinno się im zwłaszcza udzielać pouczeń odnośnie do różnych doktryn chrześcijańskich atakowanych przez współczesnych ateistów i marksistów; powinni być odpowiednio szkoleni w zakresie doktryn marksistowskich oraz mentalności materialistycznej, która propagowana jest także poza grupami marksistowskimi; powinni poznać mentalność oraz taktykę marksistów, aby byli w stanie skuteczniej bronić się przed błędami a także efektywniej wyjaśniać i przekazywać prawdę innym.

Konieczne jest, aby poznali dokładnie społeczną doktrynę Kościoła, zwłaszcza odnoszącą się do tych kwestii26.

Warto zauważyć, że sam tylko negatywny osąd nie wystarcza. Jako iż każdy błąd jest zawsze w jakimś stopniu zmieszany z prawdą, konieczne jest nauczanie świeckich właściwego odróżniania dobra od zła, poprzez rozpoznawanie rzeczy wynikających ze sprawiedliwości oraz dostrzeganie postulatów które są niebezpieczne, zwłaszcza w odniesieniu do środków ich realizacji.

60. [Konieczność jedności] Pożądane jest, aby świeccy z konkretnych prowincji apostolatu często się ze sobą spotykali, tak aby działania ich mogły być rezultatem wspólnego planu; co można urzeczywistnić na wiele sposobów, zgodnie z różnymi i coraz nowszymi potrzebami oraz okolicznościami27.

61. [Pomoc ze strony Kościoła] Podejmujący taką pracę świeccy misjonarze powinni być wspierani przez cały Kościół: przez lokalnego biskupa, kapłanów, zakonników oraz wszystkich wiernych, poprzez gorliwą modlitwę, zwłaszcza publiczną, jak również poprzez przydzielanie im do pomocy posiadających właściwe do tego kwalifikacje kapłanów28.

62. [Chrystus cichy i pokorny sercem] Właściwe jest, aby wierni wszystkich klas społecznych współpracowali ze sobą, tak aby Kościół powszechny mógł ukazywać obraz Chrystusa Nauczyciela i Odkupiciela, oni zaś jaśnieli siłą wiary, dobrocią, życzliwością, ubóstwem a zwłaszcza miłością bliźniego, naśladując swój Boski Ideał29 (…)

Tekst zatwierdzony – przy jednym głosie przeciwnym (odn. Rozdz. VI, podr. II) – podczas sesji plenarnej 2–8 kwietnia 1962.

Za portalem LifeSite.news tłumaczył Tomasz Maszczyk

Przypisy

  1. https://s3.amazonaws.com/lifesite/The_Lost_Condemnations_of_Communism_of_Vatican_II_(1).pdf, dostęp: kwiecień 2021.
  2. Pius XI, Divini Redemptoris, AAS, XXIX, 1937, nr 4, s. 66.
  3. Ibidem, s. 91.
  4. Ibidem, s. 69.
  5. Ibidem, s. 70.
  6. Ibidem, ss. 70–71.
  7. Ibidem, ss. 71–72.
  8. Pius XII, Mystici corporis, AAS, XXXV, 1943, nr 7, s. 239.
  9. Dz 20, 28.
  10. Jan XXIII, Mater et magistra, AAS, XLIII, 1961, nr 8, s. 45.
  11. Leon XIII, Rerum novarum, Acta Leonis, t. XI, 1891, s. 97 sqq; Pius XI, Quadragesimo anno, AAS, XXIII, 1931, s. 179 sqq; Pius XII, orędzie radiowe z 1 czerwca 1941, AAS, XXXIII, 1941, s. 195 sqq.; Jan XXIII, Mater et magistra, AAS, XLIII, 1961.
  12. Jan XXIII, Mater et magistra, 1. c., s. 46.
  13. Pius XI, Divini Redemptoris, 1. c., s. 72.
  14. W marcu roku 1961 istniało na świecie 87 partii komunistycznych, zaś w okresie późniejszym pojawić się miało jeszcze wiele innych, zwłaszcza na kontynencie afrykańskim. Pod koniec roku 1960, nie uwzględniając narodów znajdujących się pod władzą Rosji, na całym świecie komunistom udało się zwerbować w swe szeregi ok. 6 mln ludzi.
  15. Jan XXIII, Mater et magistra, AAS, LIII, 1961, s. 414.
  16. Współczesny ateistyczny komunizm jest jednoznaczny w kwestii swego ateizmu. Bez wątpienia zwalcza on wszelkie formy religii, którą uznaje za „opium dla ludu”, w szczególny zaś sposób przeciwstawia się Kościołowi katolickiemu, który postrzega jako władzę jedynie polityczną, sprzymierzoną z „kapitalizmem” w celu obrony wspólnych przywilejów.
    W rzeczywistości współczesny komunizm jest pseudo-religią, którą określić można mianem eschatologicznej. Przyszłe społeczeństwo, które pragnie zbudować, bezklasowe, bez własności prywatnej środków produkcji, wyzwolone od wszelkich będących jej konsekwencją form alienacji, doprowadzić ma do pojednania człowieka z naturą oraz ludzi między sobą, przynosząc im prawdziwą wolność. Proletariat, jako ofiara rabunku, posiada mesjańską misję wyzwolenia, poprzez rewolucję proletariacką, nie tylko siebie samego, ale też całej ludzkości, jak również poskromienia natury. Sakramentem tej religii jest postęp techniczny, poprzez który, dzięki pracy ludzkiej, pojawia się nadzieja na opanowanie natury, otwierając przed ludzkością drogę do szczęścia i pokoju, za pomocą rozwijającej się struktury ekonomicznej, której wszystkie ideologie stanowią jedynie nadbudowę. Wymaga to konfliktu klasowego, aby poskromić tych, którzy sprowadzają proletariat do roli niewolników zachowując dla siebie środki produkcji. Wszystko to jest nieuniknioną konsekwencją materializmu dialektycznego i historycznego.
    Stąd też jednostka nie uważa się za osobę obdarzoną wolnością, ale za część zbiorowości (mas), będącej równocześnie stwórcą wszechświata oraz odkupicielem ludzkości. Religia ta broni swego dogmatycznego marksizmu-leninizmu, potępia heretyków i ekskomunikuje schizmatyków. Na tym właśnie opiera się jej mistyka, jej, wiara, nadzieja oraz miłość – i stąd też wypływają wszystkie jej normy, zarówno etyczne jak jurydyczne.
  17. Divini Redemptoris, AAS, 29 (1937), s. 96; por. Caritate compulsi, 3 maja 1932, AAS, 24 (1932), ss. 180–181; Decretum S. Officii, 1 iulii 1949, AAS, 41 (1949), s. 334.
  18. Pius XII, Nuntius radiophonicus in Natali Domini, 1953, AAS, 46 (1954), s. 9.
  19. Caritate compulsi, AAS, 24, (1932), s. 178.
  20. Mater et magistra, AAS, 53, (1961), s. 452.
  21. Divini Redemptoris, ibidem, s. 91.
  22. Pius XII, orędzie radiowe z 1 września 1944, AAS, 36, (1944), s. 253.
  23. Caritate compulsi, ibidem, s. 180; Divini Redemptoris, s. 69 et sq.
  24. Mater et magistra, ibidem, s. 456.
  25. Quadragesimo anno, AAS, 23, (1931), ss. 222–223; Nova impendet, AAS, 23, (1931), s. 394; Sermo adstantes ex Hispania profugos, AAS, 28, (1936), s. 377; Divini Redemptoris, ibidem, s. 101.
  26. Divini Redemptoris, ibidem, s. 103; Pius XII, Adhortatio apostolica ad clerum uniwersum, 22 września 1950, AAS, 42, (1950), s. 697; Mater et magistra, ibidem, s. 462.
  27. Divini Redemptoris, s. 102.
  28. Pius X, Notre chargé apostolique, 2 sierpnia 1910, AAS, 2, (1910), s. 630; Pius XI, Divini Redemptoris, s. 98; Pius XII, Adhortatio apostolica ad clerum uniwersum, 22 września 1950, AAS, 42, (1950), s. 697; Mater et magistra, ibidem, s. 462.
  29. Divini Redemptoris, s. 98; Pius XI, Ad catholici sacerdoti; AAS, 28, (1936), s. 28 i n.

Nowy wspaniały świat – to „udoskonalona” wersja błędów Rosji zapowiedzianych w Fatimie

Nowy wspaniały świat – to „udoskonalona” wersja błędów Rosji zapowiedzianych w Fatimie!

Piotr Relich udoskonalona-wersja-bledow-rosji

Przesłanie Matki Bożej o „błędach Rosji”, często utożsamiane jest z ekspansją ideologii komunistycznej, zarówno w jej politycznym jak i kulturowym wymiarze. Tymczasem w obliczu rodzącego się na naszych oczach, nowego technokratycznego totalitaryzmu o globalnej skali, część z nas wskazuje, że jego ośrodki już nie leżą w Moskwie, lecz Davos, Nowym Jorku czy Waszyngtonie. Ale to właśnie z Moskwy się tam przeniosły.

Bolszewicka rewolucja seksualna

Po 1917 r., zgodnie z orędziem przekazanym pastuszkom w Fatimie, komunizm w postaci systemu politycznego rozlał się na cały świat. Jednak już od dawna badacze objawień fatimskich przestrzegali, by „błędów Rosji” nie redukować wyłącznie do wymiaru politycznego. Wszak naczelne idee komunizmu; chęć budowy materialistycznego „raju na Ziemi”, usunięcia religii z życia publicznego i politycznego czy potrzeba wychowania „nowego człowieka” bez rodziny i własności, nie zniknęły wraz z upadkiem Związku Sowieckiego.

Nie ma większej potrzeby szerzej wyjaśniać, że to, co dzisiaj utożsamiamy z zepsuciem moralnym Zachodu, stanowi dalekosiężne skutki eksperymentu przeprowadzonego pierwszy raz pod bagnetami bolszewików. Zanim w USA powstały pierwsze hippisowskie komuny, pół wieku wcześniej w Rosji kwitła komsomolska „wolna miłość”, seks traktowano jak „szklankę wody”, rozwód można było kupić za 3 ruble, a aborcja służyła jako główny „środek antykoncepcyjny”.

Po latach przeznaczonych na odbudowę gospodarki po wojnie „skrzydlaty Eros” Aleksandry Kołłątaj w końcu wylądował na Amerykańskiej ziemi. Zatruty owoc rewolucji seksualnej, trafiając na żyzną glebę liberalizmu (libertynizmu), podlewany reakcją na protestancki purytanizm, mógł rozrastać się znacznie swobodniej niż w surowych stalinowskich warunkach.

Postępującą seksualizację wzmacniał również dziki i bezwzględny kapitalizm, upatrujący w libido dominandi szans na stworzenie konsumenta doskonałego – niewolnika swoich namiętności. Straszliwe skutki tego procesu; plaga pornografii, aborcyjna hekatomba, zerwane więzi międzyludzkie, zaburzenia własnej tożsamości czy w końcu – trwałe okaleczanie nieletnich w imię zwodniczej i nieprawdziwej antropologii, to wciąż twórcze rozwinięcie systemowego błędu dokonanego po raz pierwszy przez bolszewicką Rosję. Choć komunizm w sensie politycznym poniósł porażkę, wciąż żyją idee stojące za jego powstaniem. 

Nowe zagrożenia?

Jak zdołaliśmy się niedawno przekonać, naszej suwerenności, już nie tylko politycznej – ale przede wszystkim osobistej – zagraża nowy totalitaryzm spod znaku zrównoważonego rozwoju i IV rewolucji przemysłowej. Świetlaną przyszłość chce nam zapewnić, bez pytania nas o zdanie, sojusz organizacji międzynarodowych i wielkiego kapitału, reprezentowanego przez banki oraz instytucje finansowe.

Nad wszystkim czuwają niezmienne gremia eksperckie i ciała doradcze, a poszczególne rządy traktowane są zaledwie jako ostatnie ogniwo; lokalną „władzę wykonawczą” dalekosiężnych i kompleksowych planów. Globalny proces, choć teoretycznie obejmuje cały świat, najsilniej wspierają czołowe demokracje, a najskuteczniej wdraża cudowne dziecko systemu kapitalistycznego – międzynarodowa korporacja. Gdzie tu zatem mowa o „błędach Rosji”, zwłaszcza, gdy od 2022 środowiska globalistyczne odcinają się od Kremla jak od zarazy?

Żeby lepiej zrozumieć naturę zachodzących procesów, należy pominąć atrakcyjną fasadę i wsłuchać się w słowa orędowników globalizmu. Dzięki temu zrozumiemy, że pod szlachetnie brzmiącymi hasłami o zrównoważonym rozwoju, powszechnym zdrowiu i ekologicznych technologiach, kryje się zwyczajny materializm historyczno-dialektyczny, wykraczający daleko poza poszukiwania sposobu na kontrolę środków produkcji.

„Zmiany klimatu”; motor napędowy globalistycznych „pięciolatek” (w przypadku ONZ – piętnastolatek) mniej niż faktycznemu ograniczaniu śladu węglowego, służy głównie likwidacji kapitalizmu dzięki systemowej rewolucji społeczno-środowiskowej. O potrzebie jego „przebudowy” mówią bowiem już nie tylko czołowi lewicowi myśliciele, ale i przedstawiciele naczelnych instytucji finansowych świata, do niedawna stojący na straży systemu kojarzonego z wolnym rynkiem i przedsiębiorczością. Transformację podyktowaną koniecznością zmniejszenia wpływu człowieka na środowisko naturalne, mają zapewnić nie tylko odpowiednie reformy polityczne, ale przede wszystkim narzędzia dostarczone przez cyfrową rewolucję.

Otóż współczesne technologie informacyjne takie jak sztuczna inteligencja, cyfrowy pieniądz czy wszelkie systemy zdalnego nadzoru mają już wkrótce rozwiązać wadę fabryczną planowania centralnego; niezdolności uzyskiwania i przetwarzania wystarczającej ilości danych. Dzięki ciągłemu podpięciu do sieci, system będzie o nas wiedział wszystko i na bieżąco tę wiedzę wykorzystywał. Dlatego, jak przekonuje Aaron Bastani, po raz pierwszy w historii otwiera się realna szansa na stworzenie rzeczywistego komunizmu, który nie będzie skutkował głodem, powszechną biedą i obozami pracy.

Co więcej, rozwój współczesnych technologii, w jego opinii, umożliwi funkcjonowanie w oderwaniu od eksploatacji środowiska naturalnego. Energia będzie wytwarzana w sposób czysty, nauczymy się produkować tanią laboratoryjną żywność, a powszechne trapie genowe zapewnią faktyczną równość z uwagi na możliwość modyfikacji kodu DNA na etapie prenatalnym. Wreszcie stworzymy idealny system społeczno-ekonomiczny, pozbawiony wszelkich elementów wyzysku i niesprawiedliwości, z własnością prywatną na czele.

To właśnie dlatego współczesne korporacje, zwłaszcza technologiczne coraz bardziej przypominają komunistyczne molochy, tłamszące w zarodku konkurencję i wymagające od swoich pracowników bezwzględnej jednomyślności światopoglądowej. Wspierając obyczajową rewolucję liczą na uznanie giełdowych weryfikatorów, oceniających ich działalność na podstawie zaangażowania społeczno-środowiskowego. Uczciwe konkurowanie i zabieganie o klienta zastępują monopolizacją, państwowymi subsydiami oraz wsparciem potęgi funduszy inwestycyjnych. Wynikające z tego obawy związane z promocją dewzrostu (degrowth) balansują, rozpalając wiarę we wszechmoc postępu.

Właśnie to na myśli ma Sam Altman, „Bill Gates” sztucznej inteligencji, mówiąc, że AI uczyni ludzi super great. Nic dziwnego zatem, że pracując nad rozwojem swojej technologii marzy o „likwidacji kapitalizmu” i zapewnieniu ludziom gwarantowanego dochodu podstawowego.

Wynurzenia Altmana to jednak nic w porównaniu z wizją Wielkiego Resetu, promowanego przez szefa WEF Klausa Schwaba, czy filozofią naczelnego orędownika globalizmu Yuvala Noaha Harari’ego, marzącego o społeczeństwie bez Boga, narodu, własności, tradycyjnej rodziny, prywatności a nawet wolnej woli.

W ich myśli globalizm; ostateczna forma wszystkich systemów społeczno-politycznych, nie ma stanowić przeciwieństwa ZSRR, ale jego udoskonalone wcielenie.

Demograficzna katastrofa Polaków. Po 2035 r. ulegnie przyspieszeniu.

Demograficzna katastrofa. Po 2035 r. ulegnie przyspieszeniu.

demograficzna-katastrofa-ulegnie-przyspieszeniu

Liczba ludności w wieku produkcyjnym w Polsce będzie stopniowo spadać i za niespełna 17 lat zmaleje o 8,4 proc. – wskazali eksperci CBRE. Według nich zmiany te może odczuć m.in. sektor biurowy i rynek mieszkaniowy.

Eksperci firmy CBRE powołali się na prognozy Oxford Economics, z których wynika, że do końca 2040 r. liczba ludności w wieku produkcyjnym w Polsce będzie stopniowo spadać. „Tempo to ulegnie przyspieszeniu zwłaszcza po 2035 r.” – wskazano.

Analitycy przewidują, że za niespełna 17 lat liczba ludności w wieku produkcyjnym zmaleje o 8,4 proc., „co spowoduje wzrost wskaźnika obciążenia demograficznego z 30 proc. w 2022 r. do 40 proc. w 2040 r.”. W ocenie CBRE zmiany te może odczuć sektor biurowy.

Agnieszka Mikulska z CBRE zwróciła uwagę, że zmiana demograficzna, z którą mamy do czynienia, a która będzie postępowała, wynika ze starzenia się społeczeństwa i spadku współczynnika dzietności. „Te dwa trendy oddziałują mocno na siebie, co już w 2040 r. zobaczymy wyraźnie w wielu aspektach życia społecznego.

==========

[dalej wata – w oryginle md]