Do przewozu pszenicy z Ukrainy w świat – należy wykorzystać polski transport rzeczny.

Minister rolnictwa ma problem: Tymczasem do przewozu pszenicy z Ukrainy w świat – należy wykorzystać polski transport rzeczny.

https://www.wnp.pl/logistyka/polska-nie-ma-mozliwosci-przewozu-5-mln-ton-ukrainskiego-ziarna-miesiecznie,580795.html#comment

Alina:

… Bo przecież można wykorzystać barki z Linii Hutniczo-Siarkowej [LHS] do transportu zboża z Ukrainy, co zauważa wielu komentatorów, którzy wpadli na taki sam pomysł jak ja, że najlepiej przeładować zboże na barki z LHS przecinającej San i Wisłę.

Od tego może zależeć życie albo śmierć z głodu w państwach afrykańskich. Przy okazji Polska może przecież zarobić, a przy okazji odbudować własny transport po największych polskich rzekach. 

Powinniśmy już mieć koncepcję i zaawansowane prace przygotowawcze wraz z kosztorysem. UE powinna czym prędzej szukać na to pieniędzy, w przeciwnym bowiem razie południowców czeka inwazja głodnych Afrykańczyków.

Najlepszy moim zdaniem jest komentarz:  

Skiper 2022-05-17

Do przewozu pszenicy z Ukrainy należy wykorzystać transport rzeczny. Przez port rzeczny, gdzieś na Sanie potem Wisłą do Gdańska. Barki-składaki, składane do przewozu jednym tirem po 20 sztuk barek, w górę szlaku spływu. Wystarczy zobaczyć jak to się robi na Dunajcu i trochę dopracować, panie ministrze.

…. do którego dodałam swój:

Jest jeszcze prostszy sposób, bez budowania specjalnego portu przy mostach na Sanie i Wiśle. Wystarczą dodatkowe bocznice. Wyładunek można by wykombinować  z wagonów na moście bezpośredniona barki, jakimś sprytnym elastycznym lejkiem. To potrafi wymyślić zespół sprytnych mechaników w dzień, dwa, i jak to ustrojstwo zamontować na moście żeby szybko i BEZPIECZNIE zrzucić zboże.

Wystarczy dopasować  wielkość i zanurzenie barek do stanu wody w Sanie (bo Wisła pewnie głębsza) oraz do ładowności wagonów (jako krotność). Barki mogą dopłynąć do Gdańska chyba już nawet przez przekop, bez ruszania mostów obrotowych.

Trzecia Tajemnica ujawniona w całości ?

Trzecia Tajemnica ujawniona w całości ? – O. Paul Kramer

The Devil’s Final Battle        Ostatnia bitwa Szatana


O. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm
Tłumaczenie Ola Gordon

ROZDZIAŁ  13

Trzecia Tajemnica ujawniona w całości

Kard. Oddi uważa, że Trzecia Tajemnica Fatimska “ostrzegała przed apostazją w Kościele”. Kard. Ciappi uważa, że w Trzeciej Tajemnicy “Jest przepowiednia, między innymi, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od góry”. Inaczej mówiąc, apostazja będzie szerzona z Watykanu do innych części Kościoła.

Papież Jan Paweł II uważa, iż przekaz fatimski ostrzega przed osłabieniem wiary katolickiej od środka Kościoła, oraz nas byśmy mieli się na baczności przed odstępczymi “gwiazdami na niebie” (Ap 12:4) w naszych czasach. Jan Paweł II ostrzega nas także przed apostazją we współczesnym Kościele.

Bp Joao Venancio, drugi biskup Leiria-Fatima jest świadkiem tego, że tekst Trzeciej Tajemnicy mieści się na jednej kartce papieru z marginesami ¾ cm po obu stronach i około 25 linijkami tekstu. Jest to oczywiście nie to co ujawnili kard. Ratzinger i abp Bertone 26 czerwca 2000 roku, gdyż ich tekst liczył 62 linijki na 4 kartkach papieru bez marginesów.

 Jeśli, co wydaje się w tym przypadku – i jak twierdzą miliony odpowiedzialnych katolików – jest więcej w Trzeciej Tajemnicy niż niejasna wizja “biskupa w bieli”, bez żadnego wyjaśnienia Matki Bożej Fatimskiej jak należy ją interpretować, to gdzie mogła być brakująca część Tajemnicy? Już zaproponowaliśmy odpowiedź. W tym rozdziale przedstawimy ją bardziej szczegółowo.

 Każdy świadek się zgadza

Świadectwo każdego świadka, który wypowiadał się o tej sprawie wskazuje na tylko jeden wniosek: brakująca część Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej przepowiada katastrofalną utratę wiary i dyscypliny w ludzkich elementach Kościoła – czyli w skrócie, wielką apostazję. Przypomnijmy ich zeznania, przedstawione w Rozdz. 4:

 Papież Pius XII

Niepokoją mnie przekazy Najświętszej Dziewicy do Łucji z Fatimy. Ta uporczywość Maryi o niebezpieczeństwach zagrażających Kościołowi jest boskim ostrzeżeniem przeciwko samobójstwu zmiany wiary, jego liturgii, jego teologii i jego duszy. . .

 Ojciec Joseph Schweigl

Nie mogę ujawnić nic, co wiem o Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, ale mogę powiedzieć, że składa się z dwóch części: jedna dotyczy papieża; druga logicznie, (chociaż nie mogę nic powiedzieć) musi być kontynuacją słów: ‘W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany’.

 Ojciec Fuentes

26 czerwca 1957 roku, z imprimatur i za zgodą biskupa Fatimy, o. Fuentes opublikował następujące rewelacje s. Łucji dotyczące Trzeciej Tajemnicy:

Ojcze, Matka Boża jest bardzo smutna, gdyż nikt nie zwrócił uwagi na Jej przekaz, ani dobry, ani zły. Dobrzy podążają swoją drogą, ale nie nadają żadnego znaczenia Jej przekazowi. Źli, nie widząc spadającej na nich kary Bożej, nadal prowadzą grzeszne życie, nie dbając nawet o ten przekaz. Ale wierz mi, ojcze, Bóg ześle karę na świat, i to straszną. Kara niebios jest nieunikniona.

Ojcze, ile czasu zostało do 1960 roku? Będzie bardzo przykre dla każdego, nikt nie będzie się cieszył, jeśli wcześniej świat nie będzie się modlił i pokutował. Nie mogę przekazać żadnych innych szczegółów, bo to jest jeszcze tajemnicą. . .

I to jest trzecia część Orędzia Matki Bożej, która pozostanie tajemnicą do 1960 roku.

Ojcze, powiedz im, że Matka Boża wiele razy mówiła moim kuzynom, Franciszkowi i Hiacyncie, jak również mnie, że wiele narodów zniknie z powierzchni ziemi. Powiedziała, że Rosja będzie narzędziem kary wybranej przez niebiosa żeby ukarać świat, jeśli wcześniej nie uzyskamy nawrócenia tego nieszczęsnego narodu.

Ojcze, szatan ma ochotę zaangażować się w decydującą bitwę z Najświętszą Dziewicą. A szatan wie, co najbardziej ubliża Bogu i co w krótkim czasie przysporzy mu największej liczby dusz. Dlatego szatan robi wszystko żeby opętać dusze poświęcone Bogu, bo w ten sposób uda mu się pozostawić dusze wiernych opuszczone przez ich przywódców, w ten sposób łatwiej będzie je przejąć.

To, co trapi Niepokalane Serce Maryi i Serce Jezusa jest upadek dusz religijnych i kapłańskich. Szatan wie, że religijni i księża, którzy odchodzą od pięknego powołania ciągną za sobą dusze do piekła. . . Szatan chce przejąć poświęcone dusze. Próbuje je przekupić żeby uśpić dusze świeckich, i tym sposobem doprowadzić je do ostatecznej zatwardziałości.

Ojciec Alonso

Przed śmiercią w roku 1981, o. Joaquin Alonso, który przez 16 lat był oficjalnym archiwistą Fatimy, oświadczył co następuje:

Dlatego jest całkowicie prawdopodobne, że tekst ściśle dotyczy kryzysu wiary w Kościele i zaniedbań samych księży [i] walk wewnętrznych w łonie Kościoła i duszpasterskich zaniedbań ze strony wysokiego szczebla hierarchów [1].

W okresie przed wielkim triumfem Niepokalanego Srca Maryi, mają wydarzyć się straszne rzeczy. One stanowią treść trzeciej części Tajemnicy. Jakie one są? Jeśli ‘w Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany, . . .’ to z tego można wyraźnie wywnioskować, że w innych częściach Kościoła te dogmaty będą zaciemnione albo nawet całkowicie stracone [2].

Czy nieopublikowany tekst mówi o konkretnych sytuacjach? Bardzo możliwe, że mówi nie tylko o prawdziwym kryzysie wiary w Kościele podczas tego okresu przejściowego, ale tak jak tajemnica z La Salette, na przykład, jest w nim więcej konkretnych odniesień do walk wewnętrznych katolików, albo odchodzenia księży i osób religijnych. Być może to nawet dotyczy zaniechań wysokiej hierarchii Kościoła. W tej sprawie, nic z tego nie różni się od innych przekazów otrzymanych przez s. Łucję w tej kwestii [3].

 Kardynał Ratzinger

Zgodnie z orzeczeniem papieży, to niczego nie dodaje do tego, co z objawień musi wiedzieć chrześcijanin: radykalne wzywanie do nawrócenia, absolutna powaga historii, niebezpieczeństwa grożące wierze i życiu chrześcijanina, a zatem światu. A także znaczenie ostatnich czasów. . . Jeśli nie zostanie opublikowana – przynajmniej teraz – to dlatego, żeby uniknąć pomylenia proroctwa religijnego z sensacją. Ale rzeczy zawarte w tej Trzeciej Tajemnicy zgadzają się z tym co jest w Piśmie Świętym i są potwierdzone przez liczne objawienia maryjne, począwszy od samych objawień fatimskich w znanej ich treści [4]. (11.11.1984)

 Biskup Amaral

Jej treść dotyczy tylko naszej wiary. Utożsamianie Tajemnicy z katastroficznymi ogłoszeniami lub z holokaustem nuklearnym jest zniekształcaniem znaczenia przekazu. Utrata wiary na kontynencie jest gorsza niż unicestwienie narodu; i prawdą jest to, że wiara stale zanika w Europie [5].

Warto zauważyć, elementem ogólnej próby ukrycia i tłumienia prawdy o Fatimie, były naciski na bpa Amarala by wycofał się z uwag wkrótce po ich wypowiedzeniu. Ale wtedy, 10 lat później, a teraz na spokojnej emeryturze, biskup mimochodem potwierdził swoje świadectwo w publicznym wywiadzie w 1995 roku, dodając istotny element dowodu: “Zanim potwierdziłem w Wiedniu (w 1984 roku), że Trzecia Tajemnica dotyczyła jedynie naszej wiary i jej utraty, skonsultowałem s. Łucję i najpierw otrzymałem jej zgodę” [6]. A zatem s. Łucja sama pośrednio potwierdziła, jeszcze raz, że prawdziwa i całkowita Trzecia Tajemnica prognozuje apostazję w Kościele.

 Kardynał Oddi

Ona [Trzecia Tajemnica] nie ma nic wspólnego z Gorbaczowem. Matka Najświętsza ostrzegała nas przed apostazją w Kościele.

 Kardynał Ciappi

Do tych świadków musimy dodać świadectwa dwu kolejnych. Pierwszym jest kard. Mario Luigi Ciappi, który był osobistym teologiem papieża Jana Pawła II. W osobistej korespondencji z prof. Baumgartnerem z Salzburga, kard. Ciappi ujawnił że:

Trzecia Tajemnica przepowiada, między innymi, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od samej góry [7].

 Ojciec Valinho

Jest też o. Jose dos Santos Valinho, siostrzeniec s. Łucji. W książce Renzo i Roberta Allegri Reportage su Fatima [Reportaż o Fatimie, Mediolan 2000],  opublikowanej  – dosyć opatrznościowo – tuż przed ujawnieniem wizji Trzeciej Tajemnicy i publikacją w TMF Ratzingera / Bertone, o. Valinho  wyraził pogląd, że Trzecia Tajemnica przepowiada apostazję w Kościele [8].

 W skrócie, każdy świadek w tej sprawie – nawet kard. Ratzinger w 1984 roku – zeznał to samo; treść Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej odnosi się do kryzysu wiary w Kościele Katolickim, apostazji, z ogromnymi konsekwencjami dla całego świata. Nawet jeden świadek nigdy nie zanegował tego, że o tym mówi Trzecia Tajemnica. Ani s. Łucja nigdy nie skorygowała żadnego z tych świadectw, mimo że w ciągu życia nie wahała się poprawiać tych, którzy błędnie interpretowali treść Orędzia Fatimskiego.

 Papież Jan Paweł II dwukrotnie ujawnia sedno Tajemnicy

 Jakby tego było mało, przy dwu okazjach, w homiliach w Fatimie, Jan Paweł II potwierdził istotną treść Trzeciej Tajemnicy. Jest oczywiste, że Jan Paweł II powiedział nam o istotnych elementach Trzeciej Tajemnicy w homilii w Fatimie 13 maja 1982 roku, jak również w homilii podczas beatyfikacji bł. Hiacynty Marto i bł. Franciszka Marto w Fatimie 13 maja 2000 roku.

 Przy pierwszej okazji papież zapytał w swojej homilii: “Czy Matka, która całą miłością, jaką budzi w Niej Duch Święty, i pragnie zbawienia każdego, może milczeć w obliczu podważania samej podstawy ich zbawienia?” I sam odpowiada:  “Nie, nie może milczeć”. Tutaj papież mówi nam, że Orędzie Fatimskie dotyczy ostrzeżenia Matki Bożej o tym, że podważane są same podstawy naszego zbawienia. Zauważmy uderzające podobieństwo tego świadectwa z tym papieża Piusa XII, który powiedział o samobójstwie zmiany wiary w liturgii, teologii i samej duszy Kościoła.

 Następnie, 13 maja 2000 roku, w homilii podczas beatyfikacji, papież ostrzegł wiernych następującymi słowami:

“I inny znak się ukazał na niebie: ujrzycie wielkiego smoka” (Ap 12:3). Te słowa z pierwszego czytania mszalnego przywodzą nam na myśl wielki bój, jaki toczy się między dobrem a złem, a jednocześnie uświadamiają, że spychając Boga na ubocze, człowiek nie może osiągnąć szczęścia, ale przeciwnie — zmierza do samozniszczenia. . .

Orędzie Fatimskie wzywa do nawrócenia, ostrzega ludzkość, aby nie stawała po stronie “smoka”, który “ogonem zmiata trzecią część gwiazd niebieskich i rzuca je na ziemię” (Ap 12:4).

Ostatecznym celem człowieka jest niebo, jego prawdziwy dom, gdzie Ojciec niebieski oczekuje wszystkich z miłosierną miłością. Bóg nie chce, aby ktokolwiek się zagubił; dlatego dwa tysiące lat temu posłał na ziemię swojego Syna, aby “szukał i zbawił to, co zginęło” (Łk 19:10). . .

Powodowana macierzyńską troską, Najświętsza Panna przybyła tutaj, do Fatimy, ażeby zażądać od ludzi, by “nie znieważali więcej Boga, naszego Pana, który dosyć już został znieważony”. Przemawia, bo jako Matka boleje, kiedy zagrożony jest los Jej dzieci. Dlatego wzywa pastuszków: “Módlcie się, wiele się módlcie i umartwiajcie się w intencji grzeszników; wiele dusz idzie do piekła, bo nikt nie modli się za nie ani nie umartwia”.

 Widzimy, że Jego Świątobliwość przywołał Rozdz. 12 wersety 3 – 4 Księgi Apokalipsy, i że te wersety powszechnie interpretuje się i oznacza, iż jedna trzecia katolickich duchownych zostaje zmieciona z ich wywyższonego stanu poprzez utratę wiary lub zepsucie moralne – i obecnie widzimy to wśród katolickich księży. Zauważmy precyzyjną zgodność homilii papieża z ostrzeżeniem s. Łucji przekazanym o. Fuentesowi, o tym jak “szatan wie, że osoby religijne i księża, którzy odchodzą od swojego pięknego powołania ciągną ze sobą liczne dusze do piekła”.

 Dlatego też wydaje się całkowicie jasne, że papież Jan Paweł II próbował powiedzieć nam, że Trzecia Tajemnica odnosi się do wielkiej apostazji przepowiedzianej w Piśmie Świętym. Dlaczego papież nie powiedział tych rzeczy bezpośrednio i wyraźnie, a raczej w sposób ukryty, językiem zrozumiałym tylko dla bardziej uczonych? Wydaje się prawdopodobne, że wysyłał sygnał do bardziej przebiegłych o tym, co uważał miało zostać ujawnione bardzo niedługo – a mianowicie cała Trzecia Tajemnica.

Jak się okazało, oczywiście, otrzymaliśmy tylko wizję “biskupa w bieli” i tzw. “komentarz” w TMF. Być może papież zauważył siłę oporu reprezentowaną przez kard. Sodano i jego kolaborantów, i miał nadzieję, że w swojej homilii przynajmniej będzie mógł ujawnić istotę Tajemnicy uważając, że wcześniej czy później cała prawda wyjdzie na jaw. Być może papież nie czuje, że może mówić swobodnie, dlatego iż pozwolił sobie na to, by otaczali go duchowni, religijni, biskupi i kardynałowie, którzy okazali się być niegodni zaufania, ale których, jak czuje, nie może zastąpić, którzy są nadal w watykańskich urzędach i którzy podważają wiarę, którzy są częścią jednej trzeciej poświęconych dusz wymiatanych z ich wysokich stanowisk przez szatana. Być może papież albo nie wie kim są, albo wie i nie uważa, iż może wypowiadać się publicznie i żyć dalej. (Przypominamy tutaj nagłą śmierć papieża Jana Pawła I.) niezależnie od powodu, papież nie mówi bardzo swobodnie – ale wystarczająco jasno, by można było doszukać się znaczenia jego słów. Jak Jezus powiedział swoim uczniom: “Kto ma uszy do słuchania niech słucha”.

 A zatem, nie tylko każdy świadek, od przyszłego papieża Piusa XII w latach 1930, przez siostrzeńca s. Łucji w roku 2000, jest zgodny w tej kwestii, ale i panujący papież dodaje własny głos do ich głosów: Trzecia Tajemnica przepowiada szeroko zakrojoną utratę wiary i łaski wśród katolickiego kleru na różnych szczeblach.

Dwie pierwsze części Tajemnicy Fatimskiej absolutnie nic nie mówią o apostazji w Kościele. Podobnie jak wizyjna część Trzeciej Tajemnicy, dotycząca “biskupa w bieli” nic nie mówi o apostazji. Skoro każdy świadek uważa, że Trzecia Tajemnica mówi o apostazji w Kościele, a te ujawnione do dzisiaj części Orędzia Fatimskiego, łącznie z wizją “biskupa w bieli”, o niej nic nie mówią, nieunikniony wniosek jest taki, że część Trzeciej Tajemnicy została ukryta. O czym faktycznie mówi ta część?

 Logicznym miejscem, od którego rozpoczniemy, jest to wiele mówiące zdanie, które aparat watykański w wielkich bólach chciał pomniejszyć i przysłonić, jakby był to jedynie przypis do Orędzia Fatimskiego: “W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.” Zdanie to jest jedynym dowodem na nadchodzącą apostazję w opublikowanych częściach Orędzia (chcemy tu szybko dodać, że nawet bez tego zdania, byłoby jasne ze wszystkich zeznań, że Trzecia Tajemnica odnosi się do apostazji w Kościele). Tutaj, i tylko tutaj, ujawniona część integralnego Orędzia Fatimskiego dotyka kwestii dogmatów wiary, i jak zostaną one zachowane w Portugalii.

 Jaki byłby cel, żeby Matka Boża wspominała o zachowaniu dogmatu w Portugalii, jeśli nie po to by nas ostrzec, że dogmat nie będzie zachowany w innych miejscach Kościoła? I jak zasugerowaliśmy wcześniej, “inne miejsca” to niewątpliwie słowa użyte przez s. Łucję jako “itd.”

 Biorąc pod uwagę to, że wizja opublikowana 26 czerwca 2000 roku nie zawiera dalszych słów Matki Bożej, można tylko wywnioskować, że brakujące słowa Matki Bożej znajdują się w “zapisie dźwięku” Trzeciej Tajemnicy, w którym Matka Boża wyjaśnia tę wizję. Wizja, wydawałoby się, jest końcowym rezultatem tej katastrofalnej utraty wiary: papież i pozostali hierarchowie są ścigani i zabijani poza na wpół zrujnowanym miastem Rzym, być może (możemy jedynie spekulować, gdyż brakuje słów Matki Bożej) po holokauście nuklearnym.

 To rzeczywiście idealnie zgadza się z przyznaniem kard. Ratzingera w 1984 roku, że Trzecia Tajemnica odnosi się do “niebezpieczeństw wobec wiary i życia chrześcijan, a zatem i świata“. Mówiąc obrazowo, ciała otaczające papieża idącego niepewnie w kierunku wzgórza, gdzie zostaje zabity przez żołnierzy, przedstawiałyby ofiary apostazji, a na wpół zrujnowane miasto sytuację w Kościele w okresie tej apostazji.

 Największe zagrożenie ze wszystkich: utrata katolickiego dogmatu

 Kiedy matka Angelica oświadczyła w telewizji ogólnokrajowej 16 maja 2001 roku, iż uważa, że “nie poznaliśmy całości” [tzn. całej Trzeciej Tajemnicy], gdyż “według mnie jest straszna”, to na pewno miała rację. Ne ma nic straszniejszego niż niebezpieczeństwo szeroko zakrojonej utraty wiary w Kościele, zwłaszcza jeśli niebezpieczeństwo to wychodzi “z samej góry”, jak powiedział kard. Ciappi, osobisty teolog papieża, odnośnie Trzeciej Tajemnicy. Wynikiem tego niebezpieczeństwa, jeśli mu się nie zapobiegnie, będzie wieczne potępienie milionów dusz. A kto wie ile z nich już stracono z powodu nie przekazania zbawiennych ostrzeżeń i rady Trzeciej Tajemnicy?

 Ale wizja opublikowana 26 czerwca po prostu nie wyraża czegoś tak strasznego. Faktycznie wizja nie wyraża nic tak strasznego, co Watykan trzymałby zamknięty przez 40 lat. Faktycznie kard. Ratzinger chciałby byśmy wierzyli, że Trzecia Tajemnica, przedstawiona tylko przez wizję, nie zawiera “żadnych wielkich niespodzianek”. Jest tak, dlatego, że niespodzianki występują po nadal ukrywanym zakończeniu zdania “W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.” – znowu, zdanie, które “komentarz” kard. Ratzingera usunął z integralnego tekstu słów Matki Bożej w Czwartym Dzienniku s. Łucji.

 Kiedy papież mówił o “podważanych podstawach naszego zbawienia” w homilii fatimskiej w 1982 roku, z pewnością miał na myśli podważanie wiary katolickiej. Wiemy to ze stałych nauk Kościoła Katolickiego. Na przykład Kredo Atanazyjskie mówi: “Każdy, kto chce być zbawiony musi przede wszystkim zachować wiarę katolicką. Musi zachować tę wiarę całą i nietkniętą; w przeciwnym wypadku na pewno zginie na zawsze”. Podstawą naszego zbawienia jest przynależność do Kościoła Katolickiego i trzymanie się naszej wiary katolickiej całej i nietkniętej. Utrata tej podstawy musi być tym, czego dotyczy Trzecia Tajemnica. Tak mówi każdy świadek, tak mówi papież Jan Paweł II, i tak mówi również zdanie “W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.”

Jak ostrzegł nas Chrystus: “Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?” Jeśli człowiek utraci duszę dla nowej orientacji Kościoła, nowego porządku świata, jednej religii światowej, albo obietnicy pokoju  dobrobytu na świecie, nie ma z tego korzyści, bo będzie się smażył w piekle przez całą wieczność. Tylko z tego powodu, Trzecia Tajemnica jest dla nas żywotnie ważna. Nie może być ważniejsza, gdyż dotyczy zbawienia naszych dusz. Dotyczy również zbawienia duszy papieża, kardynałów, biskupów, księży, faktycznie każdego żyjącego człowieka. A zatem, Trzecia Tajemnica dotyczy każdego mężczyzny, kobiety i dziecka na powierzchni ziemi, a zwłaszcza katolików.

 Przypominamy ponownie, że w 1984 roku kard. Ratzinger przyznał, iż jeśli Tajemnicy nie opublikowano “przynajmniej na razie”, to żeby “uniknąć pomylenia religijnego proroctwa z sensacją” – daleko od jego obecnego twierdzenia, że zgodnie z linią partyjną Sodano, punktem kulminacyjnym Trzeciej Tajemnicy był nieudany zamach w 1981 roku. Dalej, Trzecia Tajemnica jest proroctwem, którego realizacja rozpoczęła się w 1960 roku, o którym s. Łucja powiedziała, że był to rok, w którym proroctwo będzie “dużo jaśniejsze” (mais claro). Jak zauważa o. Michel, proroctwo które zaczyna się realizować, oczywiście staje się dużo  jaśniejsze. A zatem realizacja proroctwa rozpoczęła się co najmniej w roku 1960. Dlatego jest proroctwem mówiącym o naszych czasach. Jest ostrzeżeniem Matki Bożej z miłości, a także radą jak zareagować na wyraźne i obecne niebezpieczeństwo w Kościele.

 Przyjrzyjmy się teraz istocie Trzeciej Tajemnicy. Jak przyznał kard. Ratzinger 18 lat temu – znowu, zanim kard. Sodano wyjawił swoją linię partyjną o Fatimie – Trzecia Tajemnica dotyczy, przede wszystkim niebezpieczeństw wobec wiary. Św. Jan mówi, czym jest to co przezwycięża świat: mówi, że jest to nasza wiara. Dlatego żeby świat przezwyciężył Kościół, najpierw musi przezwyciężyć naszą wiarę katolicką.

 Więc istota Trzeciej Tajemnicy dotyczy próby świata pokonania naszej wiary katolickiej. Jak wykazaliśmy w poprzednich rozdziałach, od roku 1960 siły świata przeprowadzały znaczący atak na wiarę katolicką. Po prostu nie ma tu żadnych wątpliwości, jeśli weźmiemy pod uwagę przedstawione przez nas przytłaczające dowody.

 Co jeszcze istotniejsze, Tajemnica dotyczy dogmatu wiary. Matka Boża Fatimska powiedziała o dogmacie wiary zawsze zachowanej w Portugalii, nie tylko o “wierze”. Dlaczego Matka Boża skupiła się na katolickim dogmacie? Jest jasne, że zrobiła to gdyż Tajemnica jest proroctwem o tym, że dogmat katolicki, specyficznie, będzie na celowniku tych, którzy będą atakować Kościół od wewnątrz i od zewnątrz. Jak nasz Pan ostrzegł nas w Piśmie Świętym: “Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą znaki i cuda, żeby wprowadzić w błąd, jeśli to możliwe wybranych” (Mk 13:22). Jak pokazuje kryzys ariański, do tych fałszywych proroków mogą należeć nawet księża i biskupi. Możemy tu zacytować słynny opis kard. Newmana tego okresu w historii Kościoła: “Stosunkowo nielicznych, którzy pozostali wierni, dyskredytowano, a nawet zmuszano do uchodźstwa; reszta była albo oszustami albo oszukiwanymi“. W takich czasach kryzysu, katolicy muszą zachować dogmat wiary.

 Co to jest dogmat?

Dogmatem jest to, co zostało nieomylnie zdefiniowane przez Kościół. Dogmatem jest to, w co katolicy muszą wierzyć żeby być katolikami. Dogmatem wiary jest to, co wchodzi w skład poważnych, nieomylnych definicji Magisterium – a mianowicie to co sam papież, wypowiadając się w sposób który wyraźnie zobowiązuje Kościół Powszechny by wierzył w to co on mówi, albo synod ekumeniczny wszystkich biskupów katolickich pod przewodnictwem papieża, wydający takie obowiązujące oświadczenia, lub rzeczy nauczane przez Zwykłe i Powszechne Magisterium Kościoła.

 Co oznacza nieomylna definicja dogmatu? Wyraz nieomylny oznacza “niezawodny“. A zatem definicje wiary, uroczyście zdefiniowane przez Kościół, są niezawodne. Wiemy, czym jest wiara, czym są dogmaty wiary, za pomocą nieomylnych definicji. Jeśli wierzymy i mocno trzymamy się tych nieomylnych definicji, to nie damy się oszukiwać w kwestiach tak zdefiniowanych.

 Skąd wiemy, że kwestia została zdefiniowana nieomylnie, tak jak artykuł katolickiej wiary? Wiemy to ze sposobu, w jaki przedstawia się nauczanie.

 Cztery źródła nieomylnej nauki

 Istnieją cztery główne sposoby, jakimi nauka Kościoła przedstawiana jest nieomylnie:

Pierwszy, poprzez szerzenie credo przez papieży i synody ekumeniczne, dające podsumowanie tego, w co katolicy muszą wierzyć po to, by być katolikami.

Drugi, metoda uroczystych definicji zawierających takie wyrażenia jak “Deklarujemy, ogłaszamy i definiujemy”, albo podobnej formuły wskazującej na to, że papież lub papież razem z synodem ekumenicznym wyraźnie zamierza zobowiązać Kościół do wierzenia w naukę. Takim definicjom zwykle towarzyszą anathemas (potępienia) tych, którzy w jakiś sposób negują zdefiniowaną naukę.

Trzeci, definicje Zwykłego i Powszechnego Magisterium, oznaczające stałe nauki Kościoła w “zwykły” sposób, zawsze i wszędzie, nawet jeśli nauka nigdy nie jest zdefiniowana takimi słowami jak ”Deklarujemy, ogłaszamy i definiujemy. . .” (Jednym tego przykładem jest stała nauka Kościoła, na przestrzeni jego historii, że antykoncepcja i aborcja są głęboko niemoralne).

Czwarty, są ostateczne wyroki papieża, zwykle potępionych propozycji, są to propozycje w które wierzenie przez katolików jest zakazane. Kiedy papież, lub papież i synod razem, uroczyście potępiają daną propozycję, wiemy nieomylnie, że jest to sprzeczne z wiarą katolicką.

 Przykładem credo jest Wyznanie Wiary ogłoszone przez Sobór Trydencki. Poniżej prezentujemy je, wygodnie zorganizowane w formie punktów, w niezmienionym języku:

 1. Ja N. wierzę mocno i wyznaję każdą prawdę z osobna i razem wszystkie prawdy, jakie się zawierają w Składzie Wiary, którego używa święty Kościół Rzymski, to jest:

2. Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.

3. Wierzę w Pana Jezusa Chrystusa, jedynego Syna Bożego, który zrodzon jest z Ojca przed wszystkimi wieki, Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego; zrodzony, nie zaś stworzony, współistotny Ojcu, i przez niego wszystko się stało.

4. Który dla nas ludzi i dla naszego zbawienia z nieba zstąpił i przyjął ciało za sprawą Ducha Świętego z Maryi Panny, i stał się człowiekiem.

5. Który ukrzyżowany został dla nas pod Ponckim Piłatem, umęczony i pogrzebany

6. I trzeciego dnia zmartwychwstał według Pisma, wstąpił na niebiosa,

7. Siedzi na prawicy Ojcowskiej, i powtórnie przyjdzie sądzić żywych i umarłych, a królowanie jego końca mieć nie będzie.

8. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Dawcę łask, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem jedną cześć i uwielbienie odbiera, który mówił przez proroków.

9. Wierzę w Jeden, Święty, Katolicki i Apostolski Kościół.

10. Wyznaję jeden Chrzest na odpuszczenie grzechów; oczekuję wskrzeszenia zmarłych i żywota w wieku przyszłym. Amen.

11. Ochotnie i ze czcią przyjmuję to, co Apostołowie i Kościół do wierzenia podają, oraz wszystkie tegoż Kościoła zwyczaje i ustawy.

12. Przyjmuję również Pismo święte w tym rozumieniu, jakiego się trzymał i trzyma Kościół święty, matka nasza, do którego należy sąd wydawać o prawdziwym znaczeniu i wykładzie Pisma świętego, i zawsze tylko według jednozgodnego rozumienia Ojców rozumieć je i wykładać będę.

13. Wyznaję również, że prawdziwie siedem jest istotnych Sakramentów Nowego Zakonu przez Jezusa Chrystusa Pana naszego ustanowionych, że są one potrzebne do zbawienia ludzkiego, choć nie każdy z nich człowiekowi każdemu.

14. Tymi zaś Sakramentami są: Chrzest, Bierzmowanie, Eucharystia, Pokuta, Ostatnie Namaszczenie, Kapłaństwo i Małżeństwo. Wyznaję, że one udzielają łaski, i że z nich Chrztu, Bierzmowania i Kapłaństwa bez świętokradztwa ponownie przyjmować się nie godzi.

15. Przyznaję też i uznaję zwyczajem uświęcone i zatwierdzone obrzędy Kościoła Katolickiego, używane przy uroczystym sprawowaniu wszystkich wyżej wymienionych Sakramentów.

16. Wszystko w ogóle i w szczególności, co o grzechu pierworodnym i o usprawiedliwieniu na świętym Soborze Trydenckim określono i wyjaśniono, bez zastrzeżeń przyjmuję.

17. Wyznaję także, iż we Mszy świętej ofiaruje się Bogu prawdziwą, istotną, błagalną Ofiarę za żywych i umarłych, i że w Najświętszym Sakramencie Eucharystii jest prawdziwie, rzeczywiście i istotnie Ciało i Krew razem z Duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa; i że się tam przemienia cała istota chleba w Ciało i cała istota wina w Krew, którą to przemianę Kościół Katolicki nazywa przeistoczeniem.

1)Wyznaję też, iż nawet pod jedną tylko postacią przyjmujemy prawdziwie całego Chrystusa i rzeczywisty Sakrament.

18. Wierzę niezachwianie, że jest Czyściec, i że duszom tam zatrzymanym pomagać może wstawiennictwo wiernych.

19. Wierzę również, iż Świętych w niebie czcić i wzywać należy, że oni modlitwy za nas Bogu zanoszą, że Relikwie ich należy szanować.

20. Uznaję, iż obrazy Chrystusa Pana, najświętszej Panny, Matki Bożej, i innych Świętych mieć i zachowywać trzeba, oraz oddawać im należną cześć i poszanowanie.

21. Uznaję też, że Chrystus Pan udzielił Kościołowi władzy nadawania Odpustów, i że korzystanie z nich jest bardzo zbawienne dla wiernych.

22. Uznaję Święty, Katolicki i Apostolski Kościół Rzymski za matkę i mistrzynię wszystkich Kościołów,

23. Biskupowi Rzymskiemu, następcy świętego Piotra, Księcia Apostołów, jako Namiestnikowi Jezusa Chrystusa, ślubuję i przyrzekam prawdziwe posłuszeństwo.

24. Wszystko również, co przez święte kanony i sobory powszechne, a zwłaszcza przez święty Sobór Trydencki i Sobór Watykański zostało podane, określone i wyjaśnione, a w szczególności o najwyższym zwierzchnictwie Biskupa Rzymskiego i o nieomylnym jego nauczycielstwie,

25. Bez zastrzeżeń przyjmuję i wyznaję; żadnych natomiast przeciwnych twierdzeń i kacerstw, przez Kościół nieuznanych, odrzuconych i potępionych, ja także nie uznaję, odrzucając je i potępiając.

Ja N. obiecuję, przyrzekam i zaręczam, że tę prawdziwą wiarę katolicką, poza którą nikt zbawionym być nie może, a którą ja teraz dobrowolnie wyznaję i prawdziwie w sercu swoim żywię, całkowicie i nieskażenie aż do ostatniego tchu życia, przy pomocy Bożej, stale chować i wyznawać będę; nadto wedle sił swoich starać się będę, aby moi podwładni i ci, o których piecza do mnie z obowiązku ma należeć, tę wiarę zachowywali, głosili i jej nauczali.

Tak niech mi pomoże Bóg i ta święta jego Ewangelia.

[źródło: http://www.ultramontes.pl/wyznanie_wiary.htm]

 Jeśli chodzi o uroczyste i nieomylne definicje dogmatów katolickich, niedawnym ich przykładem jest List Apostolski papieża Piusa IX, Ineffabilis Deus (1854), nieomylnie definiujący dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryi:

Oświadczamy, stanowimy i wyrokujemy, że od Boga jest objawiona, a przeto przez wszystkich wiernych mocno i stale ma być wiarą wyznawana nauka, według której Najświętsza Dziewica Maryja w pierwszej chwili swego Poczęcia za szczególniejszą łaską i przywilejem Boga Wszechmogącego, przez wzgląd na przyszłe zasługi Jezusa Chrystusa Zbawiciela rodzaju ludzkiego zachowana była wolną od wszelkiej zmazy pierworodnej winy.

Z tego powodu jeśliby ktoś inaczej, Boże uchowaj, miał sądzić, niż My o tym zawyrokowaliśmy, niechże pozna i na przyszłość o tym wie, że sam na siebie wydał wyrok potępienia, że stał się rozbitkiem w sprawach wiary i odpadł od jedności z Kościołem, a nadto przez sam ten fakt ściągnął na siebie kary prawem przewidziane, jeżeli błędną swoją myśl przekazuje innym w słowie, piśmie albo jakimś innym sposobem to uzewnętrznia.

[źródło: http://sanctus.pl/index.php?grupa=89&podgrupa=425&doc=376]

 W tym miejscu przypomnijmy, że w TMF kard. Ratzinger rażąco podważył ten dogmat – i Orędzie Fatimskie – ośmielając się stwierdzić, że “Zgodnie z Mateuszem 5:8, “niepokalane serce to serce które, z łaski Bożej, osiągnęło idealną wewnętrzną jedność i dlatego ‘ogląda Boga’”. Nie, nie, nie! Niepokalane Serce nie jest “jakimś” sercem, ale tym sercem – jedynym – Najświętszej Maryi Dziewicy, która jest jedyną istotą ludzką, poczętą bez grzechu pierworodnego, i która nigdy nie popełniła nawet najmniejszego grzechu w czasie Jej wspaniałego życia na tej ziemi.

I na koniec istnieje propozycja potępiona. Najlepszym jej przykładem jest “Program błędów” bł. papieża Piusa IX, w którym ten wielki papież wyliczył błędy liberalizmu w formie propozycji, które uroczyście, definitywnie i nieomylnie potępił, jako błędy przeciwko wierze [1], łącznie z propozycją nr 80 (wspomniana wcześniej): “Papież Rzymu może i powinien pogodzić się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją”.

Jak wykazaliśmy, tutaj także kard. Ratzinger chciał podważyć wcześniejszą naukę Kościoła, mówiąc, iż nauka II Soboru była “antyprogramem”, który był “próbą oficjalnego pogodzenia się z nową erą zapoczątkowaną w roku 1789″ i próbą korekty tego co ośmielił się nazwać “jednostronnością stanowiska przyjętego przez Kościół za panowania bł. Piusa IX i św. Piusa X, w reakcji na sytuację stworzoną przez nowy etap historii zapoczątkowany przez rewolucję francuską. . .” [11] Żeby swoje odrzucenie uroczystej, nieomylnej nauki bł. Piusa IX uczynić wyraźniejszą, kard. Ratzinger deklaruje, że na II Soborze “postawa krytycznego zastrzeżenia wobec sił, które pozostawiły ślad na nowoczesnym świecie ma być zastąpiona pogodzeniem się z ich ruchem” [12]. Ta opinia kard. Ratzingera kategorycznie zaprzecza naukom bł. papieża Piusa IX, że Kościołowi nie wolno “godzić się” na “postęp, liberalizm i nowoczesną cywilizację”.

Oburzające naruszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu kard. Ratzingera i jego aroganckie odrzucenie “programu” jako “jednostronnego”, pokazuje samo sedno posoborowego kryzysu w Kościele: atak na nieomylne definicje Magisterium.

W większości atak ten był raczej pośredni. Nieomylna definicja zwykle nie jest negowana bezpośrednio, a raczej podważana poprzez krytykę lub “rewizję”. Innowatorzy w Kościele nie są tak głupi żeby tylko zadeklarować, że nieomylna nauka Kościoła jest błędna. I będąc rzekomo “oświeconymi”, ci innowatorzy mogą faktycznie uważać, że “pogłębiają” lub “rozwijają” naukę katolicką dla dobra Kościoła – znowu, nie osądzamy ich subiektywnych motywacji. Ale skutek tego co robią jest oczywisty: podważanie nieomylności zdefiniowanych nauk Magisterium.

Kolejnym przykładem tego podważania jest atak na dogmat, że poza Kościołem Katolickim nie ma zbawienia. Zacytowane powyżej całe Kredo Trydenckie twierdzi: “Będę stale zachowywał i wyznawał tę prawdziwą wiarę katolicką, poza którą nikt nie może zostać zbawiony. . .”  W Rozdz. 6 pokazaliśmy, jak wielokrotnie Magisterium uroczyście definiowało dogmat, że nie ma zbawienia poza Kościołem Katolickim. Ale teraz, ten dogmat jest negowany i podważany przez “ekumenizm”, który deklaruje, iż żaden protestancki heretyk, ani prawosławny schizmatyk, nie potrzebuje wracać do Kościoła Katolickiego, gdyż jest to “przestarzała eklezjologia” [13]. I w wielu miejscach obecnie, dogmat ten jest bezpośrednio negowany, a w innych nie negowany bezpośrednio, ale w praktyce upada w wyniku podstępnego, wielokrotnego, pośredniego ataku,  i w wyniku tego, już nie wierzy się weń i nie przestrzega w tych miejscach.

Niezaprzeczalne jest to, że od II Soboru, w Kościele uchwalono wiele nowych pojęć jako “rozwój” doktryny katolickiej, mimo że te nowinki co najmniej domyślnie (a czasami wyraźnie) przeczą i podważają nieomylne definicje. Idea, na przykład, że dokument soborowy Gaudium et Spes jest “antyprogramem”, który sprzeciwia się potępieniom przez bł. papieża Piusa IX [14] podważa całą integralność nieomylnego Magisterium. Takie mówienie jest atakiem na wiarygodność nauki urzędu Kościoła, i dlatego ostatecznie atakiem na sam katolicki dogmat.

Nie może być “nowego zrozumienia” katolickiego dogmatu

Tego posoborowego ataku  na dogmat przez podważanie i niejawną sprzeczność nie można usprawiedliwiać “rozwojem” czy “nowym spojrzeniem” na dogmat. Jak uroczyście nauczał I Sobór Watykański: “Duch Święty został, bowiem obiecany następcom św. Piotra nie dlatego, aby z pomocą Jego objawienia ogłaszali nową naukę, ale by z Jego pomocą święcie strzegli i wiernie wyjaśniali Objawienie przekazane przez apostołów, czyli depozyt wiary” [15]

[źródło: http://soborowa.strefa.pl/code-22/]

 Jak nauczał I Sobór, nie może być żadnego “nowego zrozumienia” tego, co Kościół już nieomylnie zdefiniował:

Dlatego należy nieprzerwanie zachowywać takie znaczenie świętych dogmatów, jakie już raz określiła święta Matka Kościół, a od tego znaczenia nigdy nie można odejść pod pozorem lub w imię lepszego zrozumienia [16].

[źródło: http://soborowa.strefa.pl/code-22/]

Tak więc sprawą wiary katolickiej jest to, że wierzymy, iż Pan Bóg nie ujawnił żadnej nowej doktryny od śmierci ostatniego apostoła, św. Jana, i że nie powstało żadne nowe zrozumienie doktryny w wyniku II Soboru Watykańskiego, ani w żaden inny sposób.

 W związku z tym, ta “nowa” doktryna czy “anty” doktryna, o której tak dużo słyszeliśmy od II Soboru, może być jedynie pseudodoktryną. Ta pseudodoktryna naucza w bardzo subtelny sposób. Kiedy pseudodoktryna przeciwstawia się doktrynom nieomylnie zdefiniowanym, to katolicy muszą się trzymać nieomylnych doktryn i odrzucać “nowe” doktryny.

 Doktryna wiary nie może zawieść, a nowinki mogą. Ludzie mogą zawieść; świeccy mogą zawieść; księża mogą zawieść; biskupi mogą zawieść; kardynałowie mogą zawieść; a nawet papież może zawieść w sprawach, które nie wymagają jego charyzmatu nieomylności, jak pokazała historia, kiedy więcej niż jeden papież nauczał lub wydawał się nauczać jakichś nowinek.

 Na przykład papież Honoriusz został pośmiertnie potępiony przez III Sobór Konstantynopolitański w 680 AD za pomoc i podżeganie do herezji [17], i to potępienie aprobował Leon II i powtórzyli późniejsi papieże. Jak pokazuje inny przykład, papież Jan XXII w XIV wieku (1333 AD) wygłaszał homilie (ale nie uroczyste definicje), w których podkreślał, że zmarli błogosławieni nie cieszą się wizją uszczęśliwiającą aż do Dnia Sądu Ostatecznego. Za to został skrytykowany i skorygowany przez teologów, i w końcu na łożu śmierci odwołał swoje heretyckie poglądy.

 W przypadku Jana XXII, mający wiedzę katolicy (tu teolodzy) wiedzieli, że był w błędzie nauczając o Szczególnym Sądzie. Wiedzieli, że było coś złego z nauczaniem Jana XXII, gdyż było sprzeczne z tym w co Kościół zawsze wierzył, nawet jeśli nie było żadnej nieomylnej definicji. Katolicy, którzy znali swoją wiarę w XIV wieku nie powiedzieli po prostu: “Och, papież wygłosił homilię, dlatego musimy zmienić to, w co wierzymy”. Patrząc na stałe nauczanie Kościoła, że zmarli błogosławieni cieszą się wizją uszczęśliwiającą tuż po czyśćcu, teolodzy wiedzieli, że Jan XXII był w błędzie i to mu powiedzieli.

 Jak się okazało, bezpośredniość wizji uszczęśliwiającej była uroczyście i nieomylnie zdefiniowana przez następcę Jana XXII w roku 1336. To postawiło sprawę poza wszelką dalszą dyskusją – co jest dokładnie powodem potrzeby nieomylnej definicji. To samo jest prawdą w kwestii każdej innej sprawy nieomylnie zdefiniowanej przez Kościół. Możemy i musimy polegać na tych nieomylnych definicjach z absolutną pewnością, odrzucając wszystkie opinie przeciwne – nawet gdyby przeciwne opinie pochodziły od kardynała czy nawet papieża.

 Są inne przykłady słabości papieży. Nawet pierwszy papież, św. Piotr, popełnił błąd, jak pokazuje Pismo Święte – nie dlatego, że coś powiedział, ale przykładem jaki dał. Św. Piotr odmówił siedzenia przy stole z pogańskimi konwertytami w Antiochii około 50 AD. Unikając tych konwertytów dał fałszywe wrażenie, że Pierwszy Synod w Jerozolimie był w błędzie nauczając, że ceremonialne prawo Mojżesza, łącznie z zakazem dla żydów spożywania z “nieczystymi” poganami, nie obowiązywał w Kościele Katolickim. Był to incydent, za który św. Paweł publicznie zganił św. Piotra (Ga 2:11).

 Kolejnym przykładem jest papież Liberiusz w 357 AD (około), który nie podpisał zaproponowanego mu przez arian credo, nie wspominającego o Synu współistotnym Ojcu. Zrobił to po dwu latach pobytu na wygnaniu i pod groźbą śmierci. I również zawiódł (pod presją przebywania na wygnaniu) błędnie potępiając i ekskomunikując św. Atanazego, który w tej sprawie bronił wiary. Papież Liberiusz, pierwszy papież nieogłoszony przez Kościół świętym, był w błędzie, gdyż Atanazy nauczał katolickiej doktryny – prawdziwej doktryny, nieomylnej doktryny – nauczanej nieomylnie przez Sobór Nicejski w 325 AD. To była ta nieomylna definicja, a nie wadliwe nauczanie papieża Liberiusza, którego należało przestrzegać w tamtym czasie.

 Z tych przykładów w historii Kościoła dowiadujemy się, że wszystko proponowane nam do uwierzenia musi być osądzone przez te definicje. A zatem, jeśli kardynał, biskup, osoba świecka, a nawet papież naucza jakichś nowinek sprzecznych z każdą definicją wiary, możemy wiedzieć, iż ta nauka jest błędna, i że musimy ją odrzucić dla zbawienia naszych nieśmiertelnych dusz. Tak, nawet papież może popełniać błędy, a tak jest, jeśli wyraża opinię sprzeczną z uroczystą i nieomylną definicją Kościoła Katolickiego. Nie oznacza to, że Kościół popełnia błędy, kiedy tak się dzieje, a że tylko papież popełnił błąd bez narzucania go na cały Kościół. I oczywiście, jeśli nawet papież może popełnić błąd w nauczaniu pewnych nowinek, to z pewnością kardynałowie, biskupi i księża mogą popełniać błędy w nauczaniu i opiniach.

 I dlatego, kiedy Matka Boża mówi o “dogmacie wiary”, wskazuje nam niebezpieczeństwo wobec wiary – i wobec “życia chrześcijanina i dlatego (życia) świata”, przypominając twierdzenie kard. Ratzingera – pojawi się ono, kiedy uroczyste definicje dogmatyczne o wierze katolickiej są sprzeczne lub podważane; bo to te definicje są fundamentem wiary katolickiej, i dlatego podstawą naszego zbawienia, zgodnie z homilią papieża w Fatimie w roku 1982.

 Na zarzut, że sami księża, albo sami świeccy, nie mogą się nie zgadzać z duchownymi wysokiego szczebla, jak kard. Ratzingerem, czy nawet (w przypadku nadzwyczajnej sprawy, przykłady, której pokazaliśmy powyżej) papieżem, należy odpowiedzieć: To dlatego Kościół ma nieomylne definicje. Porównując każde nauczanie z uroczystymi i nieomylnymi definicjami, można rozpoznać czy nauka jest prawdziwa czy fałszywa – nie przez stanowisko zajmowane przez człowieka wśród duchowieństwa. Jak nauczał św. Paweł: “Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!” (Ga 1:8) Wierni mają uważać nawet apostoła za przeklętego, odciętego od Kościoła, zasługującego na ogień piekielny – jeśli przeciwstawia się nieomylnej nauce Kościoła. To, dlatego teolodzy mogli korygować błędne nauczanie z pulpitu papieża Jana XXII; i to dlatego katolicy dzisiaj mogą odróżnić dobre nauczanie od złego, nawet jeśli stoją na niższym szczeblu niż prałat popełniający błąd.

 Wybornym tego przykładem jest sprawa prawnika o imieniu Euzebiusz, który wykazał, że Nestoriusz, wysokiego szczebla arcybiskup w Konstantynopolu, najwyższy rangą dostojnik po papieżu, nie miał racji, kiedy negował to, że Maryja jest Matką Boga. Euzebiusz podniósł się w swojej ławie podczas Mszy w Boże Narodzenie, i skrytykował Nestoriusza za głoszenie herezji. Ale wszyscy “wysocy” księża i biskupi milczeli wobec herezji Nestoriusza. Dlatego świecka osoba miała rację, a pozostali byli w błędzie. W celu wysłuchania tej sprawy zwołano Sobór w Efezie, i uroczyście i nieomylnie określono, iż Maryja jest Matką Boga. A ponieważ Nestoriusz nie chciał się wycofać, został zwolniony i ogłoszony heretykiem. Nestoriusz został ekskomunikowany!

 Podsumowując, prawda to nie sprawa liczby czy szczebla; prawda to sprawa tego co Chrystus i Pan Bóg ujawnili w Piśmie Świętym i Tradycji, co zostało uroczyście zdefiniowane przez Kościół Katolicki, i czego Kościół Katolicki zawsze uczył – zawsze, a nie od roku 1965!

 Katastrofalne skutki majstrowania przy nieomylnych definicjach

 Podobnie historia daje nam znamienne przykłady tego co może się wydarzyć Kościołowi kiedy chociaż jeden dogmat jest przeciwstawiany na szeroką skalę. Ariańska herezja wywołała katastrofalną konfuzję nawet w Kościele w latach 336-381 AD. W 325 arianizm potępiono; ale w 335 AD powstał ponownie. Począwszy od roku 336 herezja wchłonęła około 90% biskupów zanim ją pokonano 50 lat później. W wywołanej konfuzji i stracie wiary, nawet wielki św. Atanazy został “ekskomunikowany” przez papieża w roku 357. W 381 arianizm został pokonany przez I Sobór Konstantynopolitański. Ale nadal kwitł przez jakiś czas w latach 360-380. Jego skutki były całkowicie niszczycielskie dla Kościoła.

 Kryzys ariański daje nam dobrą lekcję o prawdopodobnej treści brakującego tekstu Trzeciej Tajemnicy. Powodem tego, że wtedy arianom się udało, było to, że “z sukcesem” zaatakowali dogmat, który był uroczyście i nieomylnie zdefiniowany na Soborze Nicejskim w roku 325 – że Chrystus to Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu.  Ta uroczysta i nieomylna definicja jest zawarta w Kredo Soboru Nicejskiego, które odmawiamy podczas niedzielnej Mszy św.

 Arianie wywrócili definicję zmuszając wielu “wiernych” do spierania się o zastąpienie jej fałszywą definicją, która nie była nieomylna. W 336 roku grecki wyraz Homoousion zastąpili innym wyrazem Homoiousion. Pierwszy wyraz oznacza “współistotny” Ojcu. Bo żeby Bóg Syn był współistotny Ojcu, Syn musi nie tylko być Bogiem, ale tym samym Bogiem jak Ojciec, tak że istota Ojca jest istotą Syna, mimo, że osoba Ojca nie jest Osobą Syna. W ten sposób są trzy Osoby w jednym Bogu. Jest to tajemnica Trójcy. Ale nowy wyraz Homoiousion oznacza “podobną istotę” do Ojca. A zatem krytyczne wyrażenie w dogmacie – “współistotny Ojcu” – została zmieniona na “podobną istotę z Ojcem” lub “jak Ojciec”.

 Tym sposobem arianie doprowadzili do masowej konfuzji w Kościele, dodając jedną literę w wyrazie Homoousion, żeby stworzyć nowy wyraz o nowym znaczeniu: Homoousion. Zaatakowali uroczystą definicję, twierdząc, że ich nowa definicja będzie lepsza niż uroczysta definicja. Ale, oczywiście, nowa definicja nie mogła być lepsza od uroczystej, gdyż uroczysta, zapoczątkowana na Soborze Nicejskim, była nieomylna.

 Przez dodanie jednej litery w jednym wyrazie, arianie pozbyli się nieomylnej definicji. To otworzyło im i pół-arianom drogę do walki. Ludzie stawali się męczennikami, prześladowanymi, zmuszanymi do opuszczenia kraju z powodu tej jednej zmiany w jednym nieomylnym dogmacie. Sobór Egipski zmusił św. Atanazego do pięciokrotnej ucieczki z kraju (w wyniku czego co najmniej 17 ostatnich lat spędził na uchodźstwie). Ale to on miał rację, a heretyccy biskupi na tym synodzie jej nie mieli.

 Nieomylne definicje są ważniejsze od wiedzy i rangi w Kościele

 Skąd Atanazy wiedział, że ma rację? Bo trzymał się nieomylnej definicji, niezależnie od tego co mówili inni. Żadna wiedza na świecie, ani ranga urzędowa, nie może zastąpić prawdy jednego nieomylnego nauczania katolickiego. Nawet najzwyklejszy wierzący, trzymając się nieomylnej definicji, wie więcej niż najbardziej “wykształcony” teolog, który neguje lub podważa definicję. Taki jest cel nieomylnie zdefiniowanej nauki Kościoła – żeby uczynić nas niezależnymi od opinii ludzi, bez względu na ich wykształcenie i rangę.

 W 325 roku uroczysta definicja Soboru Nicejskiego była nieomylna, ale wielu ludzi wtedy nie zdawało sobie w pełni sprawy z tego, że nieomylne definicje wiary były nieomylne. To znaczy w tamtym czasie w historii Kościoła, Kościół nie wydał jeszcze uroczystej definicji uczącej, że definicje wiary są nieomylne. Ale w roku 1879, I Sobór Watykański uroczyście i nieomylnie zdefiniował nieomylność uroczystych definicji Kościoła. Teraz wiemy, w sposób nieomylny, że uroczyste definicje są nieomylne. Jeszcze raz: one nie mogą zawieść – nigdy.

 W naszych czasach atakuje się nieomylne definicje

 Dlatego w naszych czasach nie ma usprawiedliwienia dla przyjmowania herezji i rezygnacji z obrony uroczystych definicji. I to jest dokładnie tym, co ma miejsce współcześnie, tak jak w czasach Ariusza. Duchowni wyrokują w świetle II Soboru Watykańskiego zamiast osądzania II Soboru w świetle nieomylnych definicji. Zapomnieli o tym, że to nieomylne definicje, a nie II Sobór, stanowią niezmienny standard, którym mierzy się każdą doktrynę, tak jak 36-calowa linia jest niezmiennym wzorcem mierzenia ‘yard’a (3 stopy = 90 cm). nie można nagle zdecydować, że nowym standardem mierzenia ‘yard’a jest 35-calowa linia. I podobnie Kościół nie może nagle zdecydować, że II Sobór stanowi nowe kryterium wiary.

 I znowu dochodzimy, po bardziej szczegółowym badaniu, do sedna Trzeciej Tajemnicy. To dlatego rozpoczyna się ona odniesieniem Matki Bożej do dogmatu wiary. To, dlatego s. Łucja powiedziała, że Trzecia Tajemnica będzie “bardziej zrozumiała” po roku 1960. I w tym miejscu należy zauważyć, że już żyjemy w okresie nieszczęścia przepowiedzianego w Trzeciej Tajemnicy. Skąd to wiemy? Bo Dziewica powiedziała nam, że Tajemnica “będzie jaśniejsza” po roku 1960, oraz powiedziała także, że w końcu Jej Niepokalane Serce zatriumfuje. Skoro jeszcze nie ma triumfu Niepokalanego Serca, musimy żyć w okresie przejściowym od 1960 do tego końcowego triumfu – czyli okresie objętym proroctwem Trzeciej Tajemnicy.

 To co widzieliśmy od II Soboru, to znowu jest atakiem – bardzo subtelnym, pośrednim atakiem – na uroczyste definicje Kościoła. Mieliśmy tzw. pastoralny / duszpasterski sobór, który nie chciał mówić uroczystymi definicjami i – według niektórych – faktycznie sprzeciwiał się pewnym uroczystym definicjom. Ale sobór, jak widzieliśmy, życzył sobie być “pastoralnym”, żeby uniknąć uroczystych definicji, uniknąć potępienia błędu, jak w przemówieniu inauguracyjnym powiedział papież Jan XXIII.

 Cóż, co w tym złego? Złe jest to, że poprzez subtelny błąd odmowy dokonania uroczystych definicji, otworzyły się drzwi soborowe dla używania języka, który mógł podważyć istniejące uroczyste definicje – dokładnie taka sama sztuczka, jakiej użyli arianie w IV wieku żeby wywołać konfuzję w Kościele. I niemal udało im się pokonać cały Kościół.

 Ten sam proces toczy się od otwarcia II Soboru. Ale wierni mają lekarstwo na ten problem. II Sobór nie jest autorytatywny do tego stopnia, że nie wypowiedział swojego najwyższego Magisterium, swojej władzy do zdefiniowania doktryny, i swojej władzy do wyklęcia błędu. Ponieważ nie skorzystał ze swojego autorytetu, wszystko nauczane przez II Sobór, co nie było nauczane nieomylnie przed II Soborem, musi zostać zbadane w świetle nieomylnych definicji dogmatycznych i nauk Kościoła Katolickiego.

 Ale obecnie nie robi się tego. Teraz ludzie redefiniują “wiarę” w świetle II Soboru. Na pewno jest to proces, o którym mówi Matka Boża Fatimska, kiedy przechodząc prosto do sedna sprawy, mówi, że dogmat wiary zostanie zawsze zachowany w Portugalii – ale utracony w innych miejscach – mówiąc s. Łucji, że to ostrzeżenie musi zostać ujawnione w roku 1960, kiedy sobór już został ogłoszony.

 Ten wniosek potwierdził papież w homilii w Fatimie w latach 1982 i 2000.  W 1982 roku papież powiedział, że podważane są podstawy naszego zbawienia. I w roku 2000, w homilii podczas beatyfikacji bł. Hiacynty i bł. Franciszka, papież Jan Paweł II ostrzegł nas przed niebezpieczeństwami dla naszego zbawienia dzisiaj, mówiąc, że “Orędzie Fatimskie jest wezwaniem do nawrócenia, zaalarmowania ludzkości, by nie miała nic wspólnego ze ‘smokiem’, którego  ’ogon zmiótł trzecią część gwiazd nieba i rzucił je na ziemię’ (Ap 12:4). I znowu, gdzie znajdziemy to w ujawnionych częściach Orędzia Fatimskiego? Nigdzie. Dlatego to musi stanowić Trzecią Tajemnicę. Papież mówi, że Trzecia Tajemnica dotyczy niebezpieczeństw wobec wiary, i że ma w tym udział jedna trzecia katolickiego kleru.

 Atak pochodzi ze środka Kościoła

Teraz skupimy się na jeszcze innym szczególe istoty Trzeciej Tajemnicy. Papież wskazał również, że atak na wiarę katolicką pochodzi od środka. W 1982 roku powiedział: “Czy Matka, która całą miłością, jaką budzi w Niej Duch Święty, pragnie zbawienia każdego, może milczeć w obliczu kwestionowania samej podstawy ich zbawienia?” Wyraz kwestionowanie implikuje osłabianie podstawy naszego zbawienia od środka. Zewnętrzny wróg Kościoła atakuje z zewnątrz, infiltrator od środka. I w drugim przypadku atak jest niespodziewany, nie ma strażników, a napastnik jest postrzegany, jako “przyjaciel”.

 Tak więc Jan Paweł II mówi, że wiara katolicka jest podważana od środka (13.05.1982: “same podstawy zbawienia Jej dzieci są kwestionowane”) przez katolicki kler (13.05.2000: “jedna trzecia gwiazd nieba”).

 Tę sprawę zakończymy wykazując, że istnieje inne źródło, z którego można zaczerpnąć ten aspekt Trzeciej Tajemnicy. W 1963 roku niemiecki Neues Europa ujawnił to co ma rzekomo stanowić część Trzeciej Tajemnicy: że kardynał sprzeciwi się kardynałowi, biskup biskupowi. Wiemy, że kiedy zapytany czy należy opublikować artykuł  Neues Europa, kard Ottaviani, który również przeczytał Trzecią Tajemnicę – który miał bardzo oschłą osobowość i był obojętny na większość objawień –  wykrzyknął bardzo zdecydowanie: “Publikujcie 10.000 egzemplarzy! Publikujcie 20.000 egzemplarzy! Publikujcie 30.000 egzemplarzy!” [18]

 Mamy też świadectwo nieżyjącego już o. Malachi Martina, że przekaz z Garabandal zawiera Trzecią Tajemnicę lub jej części. O. Martin, który znał Trzecią Tajemnicę, bo ją przeczytał, i który przeczytał również przekaz z Garabandal, powiedział, że skoro Watykan postanowił nie ujawniać Trzeciej Tajemnicy w 1960 roku, Matka Boża objawiła się w Garabandal w roku 1961, by ujawnić Trzecią Tajemnicę. Co jest w przekazie z Garabandal? Przekaz ten mówi, między innymi: wielu kardynałów, biskupów i księży jest na drodze do piekła i ‘ciągną’ za sobą wiele dusz”. Zauważmy jeszcze raz pojęcie ciągnięcia dusz do piekła. To samo określenie występuje w wypowiedzi s. Łucji do o. Fuentesa, że “szatan wie, że osoby konsekrowane i księża, którzy odchodzą od pięknego powołania ciągną za sobą liczne dusze do piekła” [19], i w homilii papieża z 13 maja 2000 roku, który nawiązuje do sceny w Księdze Apokalipsy, w której ogon smoka zmiata z nieba jedną trzecią gwiazd (dusz konsekrowanych).

 Ponieważ objawienia w Garabandal nie są uznane formalnie, biskup sprawujący jurysdykcję nad Garabandal – czyli biskup Santander – powiedział, że w przekazie nie ma nic sprzecznego z wiarą katolicką.

 Atak obejmuje złe praktyki, a także złą doktrynę

 Tu należy zaznaczyć, że to czy członek kleru (czy świeckich) jest dobry lub zły, nie określa jedynie to czy słowem zachowuje czy nie zachowuje wiary. Oprócz porównywania nauk (tzn. słów) księdza, biskupa, kardynała lub papieża z nieomylną nauką Magisterium, trzeba przyjrzeć się czy człowiek zachowuje również pobożne praktyki Kościoła słowem (pisanym i mówionym), swoim działaniem i chrześcijańskim zachowaniem w życiu. Musimy wiedzieć czy człowiek (ksiądz, biskup, kardynał lub papież) angażuje się w heteropraxis – praktyki sprzeczne z wiarą – takie jak brak szacunku dla Najświętszego Sakramentu.

 Atak na wiarę można prowadzić działaniami dokonywanymi albo w sposób widoczny, albo subtelny. Nasze działania muszą być zgodne z naszymi słowami. Zachowujemy wiarę zachowując doktryny w naszych myślach, słowach i pisaniu, a także zachowując pobożne praktyki Kościoła wspierające nasze przywiązanie do wiary. Wprowadzając nowe praktyki w lokalnych parafiach (albo diecezji, czy lokalnej prowincji kościelnej, a nawet w Kościele Powszechnym, co jest możliwe, o czym pisali doktorzy Kościoła), które sprawiają wrażenie, że nie trzeba wierzyć w zdefiniowaną wiarę, poprzez heteropraxis skandalizuje się maluczkich, a nawet uczone dusze.

 Na przykład na podstawie uroczystych definicji Soboru Trydenckiego wiemy, że Pan Bóg gwarantuje, iż poświęcona Hostia faktycznie jest Jego Prawdziwą Obecnością – tzn. Ciałem i Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa, razem z Jego Duszą i Boskością. Protestanccy buntownicy chcieli zanegować ten artykuł wiary, i chcieli wpływać na innych by zrobili to samo. Dlatego wprowadzili praktykę Komunii św. na rękę (oryginalnie wprowadzili to, jako szeroką praktykę ariańscy heretycy w IV wieku, by zanegować, to, że Jezus jest Bogiem). Poprzez tę symboliczną akcję, ich negacja była jasna dla wszystkich.

 Heteropraxis stosują obecnie wrogowie Kościoła żeby wywołać skandal wśród katolików, by tracili wiarę w Prawdziwą Obecność. To, dlatego przyjmowanie Komunii na rękę było zakazane przez prawo powszechne Kościoła przez wiele stuleci, i jest zakazane prawem Kościoła do chwili obecnej. Ostatni indult (pozwolenie) działania wbrew literze prawa  pozwolony jest jedynie jeśli ta praktyka nie prowadzi do pomniejszenia wiary w Prawdziwą Obecność, i nie prowadzi do zmniejszenia szacunku do Prawdziwej Obecności. Ale to zawsze ma taki skutek, jak widać z codziennego doświadczenia z tą formą heteropraxis [2].

 Natomiast praktyki zachowujące ortodoksyjną doktrynę nazywane są orthopraxis (pobożne praktyki katolickie). Należą do nich: klękanie przed Najświętszym Sakramentem, rozdawanie / otrzymywanie Komunii św. na język, utrzymywanie tabernakulum z Najświętszym Sakramentem jako główny punkt uwagi (i czczenia) w centrum kościoła, poważne zachowanie kleru na terenie kościoła, okazywanie należnej czci Obecności Boga w Najświętszym Sakramencie. Te przykłady orthopraxis (pobożne działania zachowujące wiarę) świadczą o prawdzie dogmatu, że Najświętszy Sakrament jest Prawdziwą Obecnością Boga – Ciała, Krwi, Duszy i Boskości naszego Pana Jezusa Chrystusa pod postacią chleba – jak również odpowiedniego szacunku człowieka wobec Pana Boga.

 Przykłady heteropraxis przeciwko dogmatowi Prawdziwej Obecności obejmują Komunię św. do ręki. Ta forma heteropraxis wysyła błędny przekaz do wiernych, że Najświętszy Sakrament nie jest tak ważny, że To tylko chleb, i promuje herezję, że To nie jest Prawdziwa Obecność Boga – Ciała, Krwi, Duszy i Boskości naszego Pana Jezusa Chrystusa pod postacią chleba. Innym przykładem heteropraxis w tym zakresie jest permanentne usuwanie tabernaculum z Najświętszym Sakramentem z sanktuarium na boczne miejsce albo do pomieszczenia dla sprzątaczek, żeby głównym miejscem uwagi (i czci) w kościele stało się krzesło “celebranta” czy “prezydującego” “zgromadzeniu”. Daje się i otrzymuje subtelny przekaz, że człowiek siedzący na krześle jest ważniejszy od Najświętszego Sakramentu. A skoro “prezydujący” (lub przewodniczący “zgromadzenia”) reprezentuje ludzi, to wysyła się subtelny przekaz, że Pan Bóg jest mniej ważny niż ludzie.

 Te przykłady jeszcze raz przypominają słowa papieża Piusa XII cytowane wcześniej:

Załóżmy, drogi przyjacielu, że komunizm [jeden z „błędów Rosji” wymienionych w Orędziu Fatimskim]  był najbardziej niebezpiecznym z instrumentów dywersji wykorzystywanej przeciwko Kościołowi i tradycji Boskiego Objawienia. . . Jestem zaniepokojony tym, co wyznała Dziewica Maryja Łucji w Fatimie. Ta uporczywość Maryi o niebezpieczeństwach grożących Kościołowi jest boskim ostrzeżeniem przed samobójstwem zmian w wierze, w jego liturgii, jego teologii i duszy Kościoła. . . Nadejdzie dzień, kiedy cywilizowany świat zaneguje Boga, kiedy Kościół zwątpi tak jak zwątpił Piotr. Kościół będzie kuszony żeby uwierzył, że człowiek stał się Bogiem. . . W naszych kościołach, chrześcijanie na próżno będą szukać czerwonego światełka gdzie oczekuje na nich Bóg, tak jak Maria Magdalena płakała przed pustym grobem, i będą pytać “dokąd Go zabrali”? [21]

 Ze słów Piusa XII wydaje się, że te wyżej wymienione formy heteropraxis przeciwko Najświętszemu Sakramentowi były wyraźnie wymienione w Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, bo podczas gdy Pius XII odnosi je do Orędzia Fatimskiego, to nie są one wymienione w żadnej części Orędzia, które opublikowano. To dlatego one muszą być wymienione w Trzeciej Tajemnicy – czyli w tej części, której jeszcze nie opublikowano. Papież Pius XII wyraźnie mówi, że to Matka Boża Fatimska ostrzega nas przed “samobójstwem zmiany wiary w jego liturgii, jego teologii jego duszy“. A zatem Trzecia Tajemnica ostrzega nas zarówno przed fałszywą doktryną i heteropraxis, jak i atakami na “dogmat wiary”.

Atak obejmuje zepsucie moralne kleru którego jesteśmy świadkami

Jak widzimy dzisiaj, z wybuchu ogromnego, na światową skalę skandalu występkami seksualnymi członków duchowieństwa, ma miejsce atak z trzeciego szeregu na Kościół w czasie wielkiego kryzysu: zepsucie moralne wielu konsekrowanych dusz. Ogon smoka zmiata dusze z nieba – od stanu konsekrowanych – nie tylko poprzez heterodoksję i heteropraxis, ale również poprzez niemoralność.

 Przypomnijmy wypowiedzi s. Łucji dla o. Fuentesa:

Szatan chce przejąć konsekrowane dusze. Próbuje je skorumpować żeby uśpić dusze świeckich, i w ten sposób doprowadzić je do ostatecznej zatwardziałości.

Tym, co dotyka Niepokalane Serce Maryi i Serce Jezusa jest odchodzenie religijnych i kapłańskich dusz. Szatan wie, że religijni i księża, którzy odchodzą od ich pięknego powołania ciągną za sobą liczne dusze do piekła.

 Obecnie widzimy szeroko zakrojone zepsucie wśród katolickiego kleru, które teraz pokazuje się w formie skandali seksualnych o niewyobrażalnym charakterze w diecezjach w Ameryce Północnej, Europie i Afryce. Ogon smoka ściągnął wielu członków duchowieństwa do najgorszych form niemoralności.

W wyniku tego, wiarygodność wielu księży, którzy nie szanują swoich ślubów i wiary, jest niszczona, razem z wiarygodnością Kościoła, jako instytucji. Nawet, jeśli jest dobra doktryna i dobra praktyka, korzyści z nich są często negowane, kiedy zepsucie moralne podważa wiarygodność Kościoła.

 Kto za to odpowiada?

 Teraz nasuwa się pytanie: ale kto jest utożsamiany w Trzeciej Tajemnicy jako odpowiedzialny za podważanie wiary poprzez heterodoksję, heteropraxis i zepsucie moralne i upadek konsekrowanych dusz? Przede wszystkim członkowie samego aparatu watykańskiego. Przywołajmy ponownie ujawnienie kard. Ciappi, oficjalnego teologa papieża Jana Pawła II, że “w Trzeciej Tajemnicy jest przepowiedziane, między innymi, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od samej góry“. Dlatego odpowiedzialność spoczywa przede wszystkim na ludziach Watykanu. W tym widzimy spełnienie nie tylko Trzeciej Tajemnicy, ale także ostrzeżenia papieża Piusa X w encyklicePascendi z roku 1907, w której pisze: “zwolennicy błędów nie znajdują się już wśród otwartych jedynie nieprzyjaciół, ale. . .  kryją się w łonie i wnętrzu Kościoła i o tyle są niebezpieczniejsi, o ile trudniej ich rozpoznać”.  Tymi wrogami są osoby świeckie i księża “całkowicie przesiąknięci zapatrywaniami głoszonymi przez przeciwników Kościoła”, i którzy przedstawiają się “jako reformatorzy Kościoła” [22].

 Św. Pius X twierdzi:

“Kościół nie ma żadnych większych wrogów. Przemyśliwają bowiem o zgubie Kościoła nie z zewnątrz, ale w jego łonie i stąd tkwi niebezpieczeństwo w samych niemal żyłach i wnętrznościach Kościoła, a cios mu zadany tym groźniejszy, im dokładniej owi nieprzyjaciele Kościół znają, a cios mu zadany tym groźniejszy, im dokładniej owi nieprzyjaciele Kościół znają” [23].

“Oni przejmują profesury w seminariach i na uniwersytetach, i stopniowo robią z nich siedzibę zarazy” [24].

“Stąd musimy zedrzeć maskę tym ludziom i okazać ich całemu Kościołowi w ich prawdziwej postaci” [25].

 Ale wtedy zapytamy: “Skąd mamy wiedzieć, którzy z księży są częścią jednej trzeciej gwiazd, do których nawiązał papież Jan Paweł II; skąd mamy wiedzieć kim są ci zwolennicy błędów” Odpowiedź znowu znajduje się w tym co zostało nieomylnie zdefiniowane. Ci którzy zachowują wiarę, którzy mocno trzymają się doktryny Jezusa, są przyjaciółmi (Ap 12:17). Ci którzy tego nie robią są wrogami. Jak powiedział nasz Pan: “Poznacie ich po owocach” (Mt 7:16). Można powiedzieć, komu wierzyć przez to czy zachowują wiarę katolicką zdefiniowaną przez uroczyste definicje. Innym znakiem jest to czy żyją zgodnie z wiarą katolicką.

 Na zakończenie, kiedy papież Paweł VI lamentował w 1967 roku, że “dym szatana przedostał się do Kościoła” i w roku 1973, że “otwarcie się na świat stało się prawdziwą inwazją na Kościół przez światowy sposób myślenia”, tylko potwierdził treść Trzeciej Tajemnicy; tak było z papieżem Janem Pawłem II w jego bardziej zawoalowanych wypowiedziach w latach 1982 i 2000. Pierwsze dwie części Wielkiej Tajemnicy Fatimskiej ostrzegają o szerzących się na całym świecie błędach Rosji. Trzecia Tajemnica, jej pełna treść, na pewno jest ostrzeżeniem, że te błędy przedostaną się do samego Kościoła, a szczególnie zagnieżdżą się przez “otwarcie się na świat” na II Soborze. Infiltracja Kościoła Katolickiego przez elementy masońskie, komunistyczne, neomodernistyczne i homoseksualne, postrzegana jest poprzez rujnujące rezultaty ich działalności i utratę wiary wśród katolików w ławach kościołów.

 Tym, którzy szydzą z twierdzenia, że takie nieszczęście spadło na Kościół w naszych czasach, możemy powiedzieć tylko, że są ślepi, i zignorowali historię Kościoła, która pokazuje, że coś bardzo podobnego wydarzyło się wcześniej. Nawiązaliśmy tu do opinii kard. Newmana na temat stanu Kościoła w czasach herezji ariańskiej. Więcej cytatów tej opinii, znalezionych w jego książce On Consulting the Faithful in Matters of Doctrine [O konsultacjach z wiernymi w sprawach doktryny], wystarczy by udowodnić, że stan spraw w Kościele dzisiaj nie jest bez precedensu:

Gremium biskupów zawiodło w ich wyznaniu wiary. . . Oni wypowiadali się różnie, jeden przeciwko drugiemu; po Nicei nie było nic z mocnych, niezmiennych, stałych świadectw, przez prawie 60 lat. Były niewiarygodne synody, niewierni biskupi; była słabość, strach przed konsekwencjami, błądzenie, fikcja, halucynacje, ciągłe, beznadziejne, sięgające niemal każdego zakątka Kościoła Katolickiego. Stosunkowo nielicznych, którzy pozostali wiernymi dyskredytowano i zmuszano do uchodźstwa; pozostali byli albo oszustami albo oszukanymi [26].

 Sensem książki kard. Newmana było to, że to świeccy, trzymając się zdefiniowanego dogmatu wiary razem z kilku dobrymi biskupami takimi jak św. Atanazy, zachowywali wiarę żywą w czasach kryzysu ariańskiego. To samo ma miejsce obecnie.

 Ale jedną z wielkich różnic między kryzysem ariańskim i obecnym kryzysem w Kościele jest to, że Maryja Dziewica nie tylko dała nam ostrzeżenie wiele lat przed wystąpieniem obecnego kryzysu, ale także sposoby na uniknięcie go poprzez spełnienie Jej fatimskich próśb. Pozbawienie Kościoła ostrzeżenia zawartego w Trzeciej Tajemnicy, ukrywanie proroctwa apostazji, które implikuje osoby, które nałożyły rujnującą nową orientację na Kościół i pozwolenie na to, by był atakowany przez wrogów, a tym samym uniemożliwienie wiernym zrozumienie przyczyny tego wszystkiego i uzbrojenia się przeciwko nim, jest kolejnym kluczowym elementem omawianej tu wielkiej i strasznej zbrodni.

 Ale to ukrywanie nie powiodło się. Orędzia Fatimskiego nie zakopano; niewiara w całość rzekomego ujawnienia Trzeciej Tajemnicy jest szeroka i wzrasta. Ustaliwszy to, zidentyfikowani przez nas członkowie aparatu watykańskiego próbowali kolejny raz zakopać je 17 listopada 2001 roku, pogarszając w ten sposób swoją zbrodnię przeciwko Kościołowi i światu. Teraz zajmiemy się tą sytuacją.

 Przypisy

[1] o. Michel de la Sainte Trinité, Cała prawda o Fatimie – t. III, s. 704.

[2] Ibid., s. 687.

[3] Ibid., s. 705-706.

[4] Ibid, t. III, s. 822-823. Zob. czasopismo Jesus, 11.11.1984, s. 79. Zob. The Fatima Crusader, Nr 37, lato 1991, s. 7.

[5] Cała prawda o Fatimie – t. III, s. 676.

[6] Contre-Réforme Catholique , grudzień 1997.

[7] Zob. o. Gerard Mura, “The Third Secret of Fatima: Has It Been Completely Revealed?” [Trzecia Tajemnica Fatimska: czy ujawniono ją w całości?], czaspismo Catholic, (Transalpine Redemptorists, Orkney Isles, Szkocja, W Brytania) marzec 2002.

[8] Ibid.

[9] Wyrazy w nawiasach są teraz umieszczone w Trydenckim Wyznaniu Wiary z nakazu bł. papieża Piusa IX w dekrecie wyd. przez Swięte Oficjum, 20.01.1877. (Acta Sanctae Sedis, X [1877], 71 ff.)

[10] W akapicie 6 encykliki Quanta Cura, wydanej z Syllabus [Program] 8.12.1864, bł. papież Pius IX oświadczył uroczyście: “Dlatego wśród tak wielkiej przewrotności zdeprawowanych poglądów, dobrze pamiętając nasz apostolski urząd, i bardzo mocno zatroskani o naszą najświętszą religię, dla mocnej doktryny i zbawienia dusz, które jest nam powierzone przez Boga, i (zatroskani także) o dobro samej społeczności ludzkiej, uważamy, że mamy prawo zabrania naszego apostolskiego głosu. Dlatego, na mocy naszej apostolskiej władzy, potępiamy, zakazujemy i pietnujemy wszelkie osobliwe i złe opinie i doktryny solidarnie wymienione w niniejszym piśmie, i nakazujemy, by były one uważane przez wszystkie dzieci Kościoła Katolickiego jako potępione, zakazane i napiętnowane“. The Popes Against Modern Errors [Papieże przeciwko nowoczesnym błędom] (TAN Books and Publishers, Rockford, Illinois, 1999) s. 21.

[11] Kard. Joseph Ratzinger, Zasady teologii katolickiej, (Ignatius Press, San Francisco, 1987) s. 381-382.

[12] Ibid., s. 380.

[13] The Balamand Statement, Nr 30, 23.06.1993.

[14] Zob. przypis 10 tego rozdziału.

[15] Vatican Council I – 1870 AD, zob. Denzinger (Dz.) 1836.

[16] Vatican Council I, zob Dz. 1800.

[17] W wyniku swoich zaniedbań, papież Honoriusz był głównie odpowiedzialny za szerzenie się herezji Monothelite twierdząc, że jest tylko jedna wola w Chrystusie, boska wola – błąd który wyraźnie zaprzecza iż Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem – chociaż rozumiał to w sensie katolickim, a mianowici, że nie ma konfliktu między boską wolą i ludzką wolą Chrystusa. Ale jego formuła pozwoliła heretykom Monothelite twierdzić, że była jedynie wola w Chrystusie, i że papież z nimi się zgadzał.

[18] Osobiste świadectwo emerytowanego prałata Corrado Balducci dla o. Nicholaa Grunera, Christophera Ferrara i innych świadków. Fakt ten potwierdza także Marco Tosatti w książce Il Segreto Non Svelato [Nieujawniona Tajemnica], (Edizioni Piemme Spa, Casale Monferrato, Włochy, maj 2002), s. 86.

Marco Tosatti pisze: “O. Mastrocola, dyrektor biuletynu religijnego ‘Santa Rita’, poprosił kard. Ottaviani o pozwolenie na reprodukcję proroctw opublikowanych w ‘Neues Europa’. Odpowiedź była zachęcająca, ale w świetle ‘ujawnienia’ tajemnicy 26.06.2000, żenująca. ‘Zróbcie to, zróbcie to’ – odpowiedział kardynał kustosz Trzeciej Tajemncy – ‘opublikujcie w tylu egzemplarzach ile chcecie, bo Madonna chciała by opublikowano ją już w roku 1960′. I o tym tekście Radio Watykan mówiło w 1977 roku z okazji 10 rocznicy wizyty papieża Pawła VI do Fatimy. Tekst z ‘Neues Europa’ opublikowano w ogromnym nakładzie i ponownie nawet w niedzielnym wydaniu L’Osservatore Romano 15.10.1978”.

Oryginalny tekst w języku włoskim: “Padre Mastrocola, direttore di un foglio religioso, «Santa Rita», chiese al cardinale Ottaviani il permesso di riprendere l’anticipazione fatta da «Neues Europa». La risposta fu incoraggiante, ma alla luce dello «svelamento» del segreto del 26 giugno 2000, imbarazzante. «Fatelo, fatelo pure—rispose il porporato custode del terzo segreto—pubblicatene quante copie vi pare, perché la Madonna voleva che fosse reso noto già nel 1960». E di quel testo parlò anche la Radio Vaticana nel 1977, nel decennale del viaggio di Paolo VI a Fatima. Il testo di «Neues Europa» conobbe grande fortuna, e venne ripreso persino il 15 ottobre 1978 dall’ «Osservatore della Domenica»”.

[19] Zob. Francis Alban, Fatima Priest [Ksiądz fatimski] wyd. I (Good Counsel Publications, Pound Ridge, Nowy Jork, 1997) Appendix III, “A Prophetic Interview with Sister Lucy of Fatima” [Proroczy wywiad z s. Łucją z Fatimy], s. 312. Zob. Cała prawda o Fatimie – t. III, s. 503-510 razem z wyjaśnieniami o. Michela.

[20] Zob. Ksiądz fatimski, wyd. 1 i 2,  Appendix V, “Regarding Communion in the Hand” [O Komunii na rękę], zob. The Fatima Crusader, Nr 28, czerwiec-lipiec 1989, s. 33ff, 34ff, 36ff; The Fatima Crusader, Nr 29, wrzesień-listopad 1989, s. 16; i The Fatima Crusader, Nr 7, wiosna 1981, s. 11.

[21] Papież Pius XII, cyt.w książce Pius XII Devant L’Histoire, s. 52-53.

[22] Papież św. Pius X, Pascendi Dominici Gregis, akapit 2.

[23] Ibid., nr 3.

[24] Ibid., nr 61.

[25] Ibid., nr 3.

[26] John Henry Newman, On Consulting the Faithful in Matters of Doctrine, (Kansas City, Sheed and Ward, 1961) s. 77.

Bełkot rządowej Maląg: Wypłata czternastej emerytury to nasza odpowiedź na inflację…

Naszą odpowiedzią na inflację jest 14-sta emerytura – mnie nie śmieszy

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/nasza-odpowiedzia-na-inflacje-jest-14-sta-emerytura-mnie-nie-smieszy/

Pewnego dnia do drzwi komendanta Ochotniczej Straży Pożarnej zapukał starszy strażak Zenon Kociuba. Gdy tylko usłyszał donośne: „wlazł”, natychmiast otworzył drzwi i jeszcze w progu zaczął alarmować, że we wsi pali się stodoła. – Co mamy robić, panie komendancie? – pytał z troską w głosie. – Bierzcie wóz bojowy, nalejcie zamiast wody benzyny i gaście! – odpowiedział komendant. No i pojechali, no i dolali benzyny do ognia.

Bardzo podobnie w ostatnim czasie wyglądają posiedzenia rządu. Przychodzi do premiera Morawieckiego, jeden, drugi i trzeci minister-strażak, zgłasza pożar, pyta o plan działań, a Morawiecki każe tankować benzynę po 7,50 zł i gasić pożary. Metafora jest dość czytelna, rzekłbym nawet, że banalna i nadużywana, ale idealnie koresponduje działaniami PiS.

Wczoraj odbyła się konferencja pani minister Marleny Maląg z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mogą kojarzyć o kogo chodzi, to podpowiem co nieco. Pani Malag to jest ta minister, która cały czas mówi i nie wiadomo kiedy bierze oddechy. W jej ustach wszystko się pnie, gdy trzeba i spada, jeśli zajdzie tak potrzeba. Na wspomnianej konferencji pani minister, w swoim stylu, wypowiedziała następujące słowa:

Wypłata również w tym roku czternastej emerytury to nasza odpowiedź na inflację, bo chociaż ma ona charakter zewnętrzny….

Wydaje się, że powyższy cytat w pełni uzasadnia i usprawiedliwia przywołanie zgranej metafory z dolewaniem benzyny do ognia. Pani minister Maląg chce odpowiadać inflacji dorzucaniem pieniędzy, co samo w sobie jest śmieszne i tragiczne zarazem. Śmieszność i tragedię przypisuję przedstawicielce władzy, natomiast co do wypłaty 14-stej emerytury mam już mieszane uczucia. Oczywiście nie jest to żadne gaszenie inflacji, chyba że mówimy o gaszeniu benzyną, ale po całej serii decyzji rządowych, które oddawały pieniądze Polaków w obce ręce, żeby utrzymywać obywateli obcego państwa, akurat ta decyzja wydaje się najmniej nieszczęśliwa. Oszukiwani i okradani przez większość życia nasi rodzice i dziadkowie, otrzymają niewielką rekompensatę za ciężką pracę. Podkreślę słowo „praca”, ponieważ cała rzesza obcokrajowców otrzymuje nasze pieniądze za nic nie robienie. Propagandowo minister Maląg kompletnie się skompromitowała, podstawowej wiedzy na temat gospodarki również nie posiada, ale jej śmieszność i ignorancja przynajmniej posłuży milionom polskich emerytów. Znacznie gorzej wygląda to w wydaniu innych nieudolnych propagandystów ministerialnych.

Minister Michał Dworczyk, który dawano powinien z rządu wylecieć z hukiem, za szereg afer i spektakularnych katastrof, gasi inflację w zupełnie innym sposób, mianowicie poprzez inwestycje na Ukrainie. Pan minister będzie budował „wojenne” osiedla kontenerowe, na co rzecz jasna potrzeba pieniędzy i bynajmniej nie będą to ukraińskie hrywny. Zapłacimy za ten i wiele innych projektów, w ramach „bratniej pomocy”, złotówkami wyjętymi z polskich portfeli, ewentualnie dodrukuje się trochę banknotów i tak pokonamy inflację.

Obecna władza umiłowana przekroczyła Rubikon propagandy, czyli weszła do tej samej rzeki, w której notorycznie kąpali się poprzednicy. Nieważne co mówią, ważne do kogo i trzeba brutalnie powiedzieć, że odbiorcami komunikatów władzy są coraz więksi… mało mądrzy.

W zaistniej sytuacji człowiek bardziej mądry ma do wyboru dwie reakcje: śmiech lub płacz. Można też te dwa skrajne stany emocjonalne połączyć i śmiać się przez łzy. Nie ma w tej chwili drugiego takiego państwa na świecie, które by w tak podłych czasach bardziej troszczyło się o obywateli obcego, niż własnego kraju. Daleki jestem od klepania liberalnych zdrowasiek o wielkim wolnym rynku i wszechmocnej inflacji, nie mniej zgodzę się i z liberałami i po prostu z myślącymi Polakami, że to co się dzieje obecnie jest realnym socjalizmem i to w formule RWPG.

Kapitulacja t. zw. „garnizonu mariupolskiego” w Azowstal

Joanna M.Wiórkiewicz na podst. źródeł rosyjskich i niemieckich

https://niemcy.neon24.info/post/167971,kapitulacja-garnizonu-mariupolskiego-w-azowstal

Znane są dokładne dane dotyczące żołnierzy ukraińskich (w tym zbrodniarzy z pułku Azowa) przebywających 83 dni w kombinacie Azovstalu.

W Azovstalu trwa kapitulacja „garnizonu mariupolskiego”, jak ich nazywają w Kijowie.

Wychodzący z białą flagą z tuneli i hangarów zrównanego z ziemią kombinatu żołnierze są rozbrajani, a następnie wysyłani autobusami do Nowoazowska (tam trafiło do szpitala 55 rannych) lub Jeleniowki (areszt śledczy). Część z nich zostanie wysłana na terytorium Rosji (oficerowie). Ministerstwo Obrony Rosji zdecydowało o nie komentowaniu publicznie obecnej sytuacji z Azowstalu.

Na terenie kombinatu znajdowało się do niedzieli łącznie ponad 2,5 tys. żołnierzy ukraińskich sił zbrojnych, z których 404 było rannych. 55 ciężko i nie chodzących rannych, 200 zwłok zamrożonych w ciężarówkach-chłodniach. Było też trzech rosyjskich jeńców wojennych – 1 oficer i dwóch szeregowych.
Z ogólnej liczby żołnierzy z nacjonalistyczego pułku „Azow „* (formacja ekstremistyczna zakazana w Rosji) 804 osoby, pozostali to przedstawiciele 53, 54 i 56 samodzielnej brygady AFU, 36 samodzielnej brygady morskiej, 501 i 503 samodzielnego batalionu morskiego oraz 12 brygady Gwardii Narodowej, w skład której wchodził „Azow”.
Dziennikarze ukraińscy  skarżą się, że nie mogą nawiązać żadnego kontaktu z przywództwem „garnizonu mariupolskiego”

Rosjanie planują wymienić z Ukrainą większość jeńców wojennych.
Tymczasem rosyjska Duma, komentując poddanie się żołnierzy z Azowstalu, stwierdziła, że zbrodniarze wojenni z pułku Azow w żadnym wypadku nie powinni być wymieniani. Poinformował o tym przewodniczący niższej izby parlamentu Wiaczesław Wołodin, który polecił Dumie Państwowej przygotowanie specjalnego protokołu.
Zbrodniarze nazistowscy nie powinni być wymieniani, są to zbrodniarze wojenni i musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby postawić ich przed sądem” – powiedział Wołodin.

W poniedziałek, 16 maja poddało się 265 żołnierzy, większość z nich z  ekstremistycznej formacji Azow, a wczoraj (wtorek, 17 maja) dołączyło do nich ponad 200 kolejnych. Według doniesień z Mariupola, z terenu huty, gdzie poddaje się ukraiński garnizon, odjechało we wtorek siedem autobusów. Jeńcy są przewożeni do Jeleniowki, na teren aresztu śledczego, gdzie pracują z nimi donieccy i rosyjscy śledczy.

Transfer odbywa się w trybie konwojowania, a strażnicy znajdują się również wewnątrz autobusów. Na wideoclipach widać, że jeńcy mają przy sobie wiele rzeczy – plecaki i torby.

Wczoraj  w ciągu dnia wojska ukraińskie szczególnie mocno uderzały artylerią w tę samą Jeleniwkę, gdzie od  poniedziałku trzymani jeńcy Azovstalu i z innych jednostek, które poddały się w hucie w Mariupolu.

Dowódca Brygady Wostok DNR Aleksander Chodakowski poinformował wczoraj, że w ciągu dnia z piwnic Azovstalu wyszły do poddania się kolejne grupy, liczące od 8 do 80 osób. Przed wyjściem przyszli jeńcy niszczą telefony, ponieważ w pamięci tych urządzeń mogą znajdować się dowody zbrodni wojennych. Czy to jednak pomoże uniknąć w przyszłości procesu?

Według Chodakowskiego, w ciągu następnego dnia może wyjść z białą flagą nawet tysiąc żołnierzy.
Co ciekawe: brak jest informacji na temat zagranicznych oficerów i laborantów z laboratorium mikrobiologicznego. , którzy z całą pewnością znajdowali się w piwnicach Azowstalu. Wśród nich byli też Polacy.

=============================

mail:

Rosyjskie dowództwo – ciągle jeszcze – jakoś zupełnie się nie chwali, ilu oficerów i mikrobiologów z państw NATO oddało się do niewoli. Ciekawe, czy ich „obrabiają”, czy też pozostawienie tej sprawy w tajemnicy może dać lepszą cenę przy wymianie „swoich” z państwami NATO.

Капитуляция и плен: всё новые группы боевиков выходят с завода „Азовсталь”

Вчера, 20:33

Подтверждается информация о продолжающейся сдаче в плен боевиков на мариупольском комбинате «Азовсталь». К капитулировавшим накануне 265 боевикам, среди которых большинство представляют запрещённое в России экстремистское формирование «Азов», сегодня прибавились ещё более 200.

В сводках из Мариуполя говорится о том, что ещё 7 автобусов выехали с территории металлургического предприятия, где осуществлялась капитуляция украинского гарнизона.

На неофициальном канале заместителя министра информации ДНР Даниила Безсонова представлены фотографии с пленными украинскими боевиками, которые находятся в автобусах. На некоторых автобусах – автомобильные номера Ростовского региона. При этом, как ранее сообщается, пленные вывозятся в Еленовку, на территорию СИЗО, где с ними работают донецкие и российские следователи.

Перевозка осуществляется в конвойном режиме, с охраной в том числе и внутри автобусов. Можно видеть, что у боевиков при себе немало вещей – рюкзаки, сумки.

===========
Сегодня в течение дня украинские войска особо усиленно били из артиллерии по той самой Еленовке, куда и свозят боевиков «Азова»* и других капитулировавших на металлургическом комбинате Мариуполя подразделений.
Командир бригады «Восток» ДНР Александр Ходаковский сообщает, что в течение дня для сдачи в плен выходили из подвалов «Азовстали» разные по численности группы противника: от 8 до 80 человек. Отмечается, что свои телефоны боевики предварительно уничтожают, ведь в памяти гаджетов явно содержатся свидетельства многочисленных военных преступлений, совершённых боевиками. Но свидетельств для проведения суда (вполне возможно, и открытого) уже и без того достаточно. Потому капитулировавшим боевикам уничтожение смартфонов избежать суда в ДНР не поможет.
По словам Александра Ходаковского, за сутки для сдачи в плен может выйти до тысячи боевиков.

=======================

украинские военнослужащие, блокированные на „Азовстали”, приняли решение сложить оружие самостоятельно, без всяких условий с их стороны. Заявления Киева, что существуют некие договоренности, согласно которым сдавшихся в плен в последствии обменяют, является украинской пропагандой, призванной прикрыть полный провал политики Зеленского и его команды.

============================

Cреди сдавшихся националистов пока нет командиров самого высокого звена. Они по-прежнему остаются в подземных коммуникациях завода.

Jak prostacko kłamią różne TV w Polsce…. Goebbels się nisko kłania, obaj panowie Kurscy..

M. Dakowski

Ale skutecznie – bo sporo ludzików to-to ogląda – i wierzy. Goebbels się nisko kłania, obaj panowie Kurscy.. Oczywiście inne meRdia też, ale TV to broń masowego rażenia.

Oczywiste jest, że propagandę leją obie strony [a pewnie więcej?? ]. Ale to w POlsce wszystkie media oficjalne [ i duża część „niezależnych”] powtarzają i wzmacniają kłamstwa przywódców Ukrainy [nie podam ich oczywistych afiliacji, by nie zaognić sprawy] , a blokują – propagandę Kremla.

No i – blokują prawdę, przy okazji.

Przykłady:

„Kuzyn czeczeńskiego dyktatora Ramzana Kadyrowa, pełni funkcję dowódcy pola walki w Mariupolu” – pisze sobie 18 maja TVP [a w tytule piszą – „brat”…].

A tymczasem miasto Mariupol jest od ponad trzech tygodni w rękach Rosjan, i to wtedy Putin „nakazał” [cudzysłów – boć to nie on realnie decyduje…] przerwać ataki żołnierzy na Azowstal – tylko nękać te ukryte resztki pułku Azow – i ich dowódców z NATO – bombami i artylerią – by nie narażać swoich. I – by wziąć „w plen”, szczególnie tych dowódców z NATO. Oni są niezbędni żywi, bardzo ważni dla przyszłych negocjacji – i dla propagandy, rozumnej.

Dobrze więc, że ich ci z „Azow” tam, w bunkrach, nie wystrzelali. Można by było zwalić na ruskich..

======================

Dziennik: „Obrońcy Mariupola, uwięzieni w zakładach Azowstal, prawdopodobnie poddali się po wynegocjowaniu przez Kijów warunków ich ewakuacji.

Mimo to Kreml, w obliczu niezadowolenia części rosyjskich elit i społeczeństwa, …[—]

=============

A żadnych „negocjacji” nie mogło być, bo bunkry Azowstali były od paru tygodni odcięte od jakiejkolwiek pomocy, a Zełenski już pod koniec marca oświadczył oficjalnie, że pomocy nie będzie. Zamknięci w piwnicach azowcy od paru tygodni dostawali oferty wyjścia – w niewolę – z zapewnieniem zachowania życia, ale nie „do negocjacji”.

Zełenski nazwał kapitulację bojowników w fabryce Azowstalu „ewakuacją kierowaną przez ukraińskich oficerów wywiadu”

===============

…Nie, nie będę kontynuował, są takich bzdetów setki, ale różne Elig-i nie chcą ich krytyczne czytać…

Obudźcie się, poczciwcy! Bo szubrawców, w tym żurnalistów się nie dobudzimy.

Podam więc u siebie parę wiadomości po rosyjsku – ale to są informacje, nie bajeczki.

Feministki, poganki, masonki

https://naszdziennik.pl/mysl/182401,feministki-poganki-masonki.html

24 maja 2017

Kto tworzy żeńskie loże masońskie w Polsce?

Środy nie ruszamy! – usłyszałam w 2011 r. z ust znanego tzw. prawicowego publicysty, kiedy próbowałam scharakteryzować sposób działania i myślenia osób związanych z ideą zachodniej rewolucji kulturowej, która podtapia polską tradycję kulturową.

W Polsce feministki i masonki są „żandarmami” tej rewolucji. Towarzyszy im sympatia mediów. Siłę realnego wpływu tych środowisk na politykę każdego z polskich rządów udowadnia każdorazowy problem z wprowadzeniem pełnej ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci i relatywizacja klauzuli sumienia. Ten wpływ na politykę, kulturę, edukację i ekonomię wynika z jednej strony z pozycji kobiet skupionych w tych grupach lub pełnionych przez nie funkcji w polityce, kulturze, biznesie, mediach, nauce, organizacjach pozarządowych, a z drugiej strony z ponadpartyjnej zgody na włączanie idei tej rewolucji do polityki w Polsce.

Fakt ten ukrywa się przed społeczeństwem od początku transformacji, choć potwierdza go treść art. 5 Konstytucji, który tam, gdzie jest mowa o zrównoważonym rozwoju, otwiera nas na rewolucję kulturową i ekonomiczną w duchu zarządzania globalnego. Tymczasem w biografię kobiet lewicy wpisane są niekiedy osobiste i rodzinne związki ze starą, szeroko pojętą komuną i z neokomuną w jej neohumanistycznej odsłonie społeczeństwa obywatelskiego, która zdominowała politykę światową po upadku muru berlińskiego według sentymentów wolnomularskich i celów zrównoważonego rozwoju zaproponowanych światu przez zarządzanie globalne ONZ, UE (Sachs, Soros).

Kontrkultura w Polsce

Ta rewolucja jest antykatolicka, proaborcyjna, tzw. równościowa, progenderowa, kosmopolityczna. Globalizuje się, idąc przez instytucje międzynarodowe i państwowe. Jej cechą charakterystyczną jest np. wrogi stosunek do klauzuli sumienia, przeakcentowanie ochrony powietrza i środowiska oraz polityka tzw. rozwoju przez samoograniczanie (por. J. Żakowski, Kongres Obywatelski). Ponadto jednym z dowodów zakorzeniania jej w Polsce jest np. obligatoryjne ustanowienie stanowiska Biura Pełnomocnika ds. Równego Traktowania (przez PiS zastąpiony pełnomocnikiem rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania). Innym dowodem jest stosowanie terminologii tej rewolucji. Na przykład określenie „zrównoważony rozwój’ jako pojęcie/klucz rewolucji jest ”kodem„ globalistycznych celów zrównoważonego rozwoju z tzw. zdrowiem i prawami seksualnymi i reprodukcyjnymi. Stanowią one ”korzeń„ aborcji i antykoncepcji, ochrony tzw. orientacji seksualnej, tzw. równości, w której np. postulowane jest paraprawo homoseksualistów do adopcji dzieci – stąd wynika zwalczanie tradycyjnych ról w rodzinie jako stereotypów.

W Polsce idee kontrkultury są wzmacniane głosem prof. Magdaleny Środy i środowiska Kongresu Kobiet z dr Henryką Bochniarz, szefową Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, minister przemysłu i handlu w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego (1991 r.), oraz związanego z nimi Klubu 22 i tzw. Loży 28. Idee kontrkultury podzielane są również przez żeńskie loże masońskie ”Prometea„ i ”Gaja Aeterna„. Nazwiska pań wchodzących w skład Rady Programowej Kongresu Kobiet i jego gabinetu cieni, będącego nieformalnym rządem z ministerstwami, widnieją na jego stronie internetowej. O masonkach w Polsce można się dowiedzieć np. ze stron internetowych wspomnianych wyżej dwóch lóż. Klub 22, Loża 28 i Kongres Kobiet Jak twierdzą uczestniczki spotkań Klubu 22, dr Henryka Bochniarz uchodzi za jego nieformalną liderkę i to ona z Barbarą Labudą wpadły na pomysł stworzenia grupy kobiet określanych przez nie mianem kobiet sukcesu. Grono kobiet Klubu 22 współtworzą takie osoby, jak np.: Małgorzata Niezabitowska, Olga Krzyżanowska, piosenkarka Kora Jackowska, Hanna Suchocka (była premier i ambasador Polski przy Watykanie), Nina Terentiew (b. szefowa telewizyjnej Dwójki), Lena Kolarska-Bobińska (dyrektor Instytutu Spraw Publicznych), Magdalena Środa, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Danuta Hübner, Olga Lipińska, Henryka Bochniarz, Bożena Wawrzewska (była zastępczyni redaktora naczelnego ”Rzeczpospolitej„), Maria Szyszkowska, Ewa Plucińska, Izabela Cywińska, Anna Popowicz (pracuje w firmie zarządzającej funduszami, kiedyś w rządzie Bieleckiego), Anna Fornalczyk (profesor ekonomii, członek zarządów kilku firm, współwłaścicielka firmy doradczej), Bożena Walter, Irena Eris, Maria Wiśniewska (ekonomistka, była prezes Pekao SA).

Na swoich comiesięcznych, prywatnych spotkaniach gościły Lecha Kaczyńskiego, Leszka Balcerowicza, Jacka Rostowskiego, Donalda Tuska. Klubowi 22 przypisuje się pomysł stworzenia Kongresu Kobiet, który działa od 2009 r. W skład Kongresu Kobiet wchodzą również panie związane z tzw. Lożą 28, której nazwa nie ma związku z liczbą członków, ale z feministycznym ”sznytem„ ich mentalności. Lożę tworzą m.in. Magdalena Środa, Wanda Nowicka, Kinga Dunin, Henryka Bochniarz, Kazimiera Szczuka, wskazująca Instytut Badań Literackich PAN jako miejsce jej intelektualnej formacji za przyczyną prof. Marii Janion (Stowarzyszenie na rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej.)

Z IBL związany był przez lata Jan Józef Lipski, członek Klubu Krzywego Koła, wieloletni przewodniczący pozostającej w podziemiu wolnomularskiej loży ”Kopernik„.

Masonki w Polsce

O żeńskich lożach masońskich w Polsce ”Gaja Aeterna„ i ”Prometea„ mówią strony internetowe obu lóż, które przynależą do francuskiej ”Róży Wiatrów„ (”La Rose des Vents„) – Wielkiej Żeńskiej Loży Francuskiej (GLFF). Masonka loży ”Prometea„, dr Mirosława Dołęgowska-Wysocka, inicjowana w loży paryskiej, należy do Instytutu Sztuka Królewska w Polsce, promującego myśl masońską, i prowadzi swój blog w internecie, który nazwała imieniem bogini pogańskiej – Aszery. Jest wydawcą i redaktorem ”Gazety Ubezpieczeniowej„ oraz ”Wolnomularza Polskiego„, magazynu poświęconego w całości tematyce masońskiej (wolnomularskiej). W jego pierwszej radzie programowej zasiadała prof. Maria Szyszkowska (Klub 22), filozof i – podobnie jak wspomniana prof. Maria Janion – członek Stowarzyszenia na rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej, które wchodziło w skład Polskiej Federacji Humanistycznej (w Europejskiej Federacji Humanistycznej z siedzibą w Brukseli), do której należały także Barbara Labuda, Olga Lipińska, Danuta Waniek. Szyszkowska jest autorką projektu ustawy o rejestrowanych związkach tej samej płci, projektów ustaw dotyczących aborcji i eutanazji. Za aborcją Wspomniane środowiska łączy walka o para-prawo do aborcji i propagowanie mentalności antykoncepcyjnej. Wpis na stronie internetowej Kongresu Kobiet pt. ”Ani kroku dalej. Demonstracja Ratujmy kobiety„ z dnia 5 września 2016 r. informuje: ”To projekt całkowitego zakazu aborcji, który odbiera nam, kobietom, prawo do decydowania o swoim życiu i zdrowiu. […] Będziemy demonstrować w gronie wielu organizacji pozarządowych i inicjatyw nieformalnych„.

W ”Wolnomularzu Polskim„ z dnia 3 października 2016 r. czytamy: ”Dziś ’Czarny poniedziałek’ – dzień powszechnego strajku kobiet. Redakcja ’Wolnomularza Polskiego’ rozumie ten protest jako walkę o to, żeby każda kobieta mogła żyć w zgodzie ze swoim światopoglądem i sumieniem, których nie powinna narzucać innym osobom„. W ”Rzeczpospolitej Wolnomularskiej„ masonka z loży ”Róża Wiatrów„ odpowiada Dołęgowskiej-Wysockiej: ”Jak sądzę, jest jedna dziedzina, w której wpływy masonów-kobiet i mężczyzn wyraźnie się uwidoczniły: jest nią popularyzacja antykoncepcji„.

Z kolei w oenzetowskich Celach Zrównoważonego Rozwoju (Cel nr 3) czytamy m.in.: ”Do 2030 roku zapewnić powszechny dostęp do świadczeń z zakresu zdrowia seksualnego reprodukcyjnego, w tym planowania rodziny, informacji i edukacji, oraz włączyć zdrowie reprodukcyjne do krajowych strategii i programów„. (Cel nr 4): ”Zapewnić powszechny dostęp do ochrony zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz korzystanie z praw reprodukcyjnych, zgodnie z Programem Działań Międzynarodowej Konferencji na rzecz Ludności i Rozwoju, Pekińską Platformą Działania i dokumentami końcowymi ich konferencji przeglądowych„. Inicjacja okultystyczna Światło na to, co inspiruje postawy proaborcyjne, rzuca fakt inicjacji okultystycznej, do którego powyższe środowiska się przyznają.

Na przykład w telewizyjnym programie ”W roli głównej„ prof. Magdalena Środa opowiada z powagą: ”Na nasze zjazdy […] w Mądralinie przyjeżdżała pewna czarownica – prosto z Salem. I uczyła nas różnych rzeczy […] wszystkiego nie mogę powiedzieć, bo jesteśmy związane tajemnicą i każda z nas ma dyplom. […] w Noc Walpurgii, albo w głęboką noc bogini Hekate, i gry, i wtajemniczenia trwają do samego rana. Efekty tego widać oczywiście potem w życiu politycznym przez następnych 6 miesięcy. […] My jesteśmy dobre czarownice. […] od pewnego momentu na konferencjach feministycznych rzeczywiście pojawił się wątek wiedźm„.

Również Kinga Dunin w tekście ”Mądralińskie baby, czyli przechadzka feministyczna dla czytelników płci obojga„ [”Teksty Drugie„, nr 4-5-6/1993] napomyka o Nocy Walpurgii w ”Mądralinie„, miejscu zjazdów feministek pod Warszawą. Z kolei dr Dołęgowska-Wysocka o inicjacji do masonerii mówi: ”To jest ten obszar naszych rytuałów i obrzędów, i obrządków, o których po prostu nie mówimy„ (por. Masoni a sprawa polska, https://www.youtube.com/watch?v=IjptB-O4iJI). Sprawę inicjacji do masonerii przybliża mason i masonolog prof. Tadeusz Cegielski: ”Kandydat do loży przeżywa symbolicznie swoją śmierć i swoje symboliczne narodziny. Ten kandydat wychodzi z głębi ziemi, czyli z izby rozmyślań; to jest taka, na czarno udekorowana izba, w której pewne znaki i symbole przypominają mu problem zmartwychwstania„. Jak rozumianego, tego prof. Cegielski nie wyjaśnia.

Profesor Tadeusz Cegielski to syn Longina Cegielskiego, wicepremiera w rządzie Piotra Jaroszewicza, odznaczony w 2005 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Złotym Krzyżem Zasługi, ”współbrat„ w masoństwie z Janem Olszewskim za komuny, organizator wystawy wraz z Uniwersytetem Warszawskim ”Masoneria pro publico bono w Muzeum Narodowym„. Żerowanie na chaosie Neopogaństwo, wypluwając z siebie kontrkulturę oraz około-rewolucyjny chaos, przewrotnie określa swoją rolę jako koncyliacyjną. Cegielski wyjawia np., że wolnomularstwo ”odkryło w sobie nowe energie, a te znalazło w obszarze Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie ta misja koncyliacyjna, która ma zaprowadzić pewien ład w społeczeństwie zantagonizowanym, w społeczeństwie, w którym powstała pewna próżnia ideowa […] że ta formuła wydaje się być bardzo atrakcyjna. I burzliwy rozwój wolnomularstwa w Czechosłowacji, czyli w Czechach, na Słowacji, na Ukrainie, na Węgrzech, w Rumunii, w Bułgarii, w Polsce, nawet na Białorusi, w republikach bałtyckich, na terenie dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, czyli w tych krajach związkowych wschodnich, wszystko to pokazuje, że formuła wolnomularska jest atrakcyjną formułą samoorganizowania się społeczeństwa po przejściach […] że ona taką samoorganizację w czasach trudnych, w czasach konfliktowych może przejąć„ (”Zrozumieć masonerię„, 5 kwietnia 2017, Stowarzyszenie Edwarda Abramowskiego).

Pod szyldem dobra zło

Magdalena Środa, w latach 80. – tuż po powrocie z USA – wzięła udział w konferencji naukowej poświęconej problemom macierzyństwa. Fotografie z tej konferencji ukazują znane dziś twarze Kazimiery Szczuki, Agnieszki Graff i innych polskich feministek. Wówczas to uczynienie prywatnych spraw kobiet sprawami publicznymi stało się feministyczną misją Magdaleny Środy (por. ”W roli głównej„). Środa, będąc jedną z twarzy rewolucji kulturowej w Polsce – w ciągu trzech dekad – oswoiła polskie społeczeństwo z nowotworami językowymi tej rewolucji. (Feminizację języka Środa nazywa ”wyrąbywaniem„ miejsca w języku – np. doktorka, profesorka – zamiast klasycznego: pani doktor, pani profesor). W konsekwencji owej pracy nad zmianą języka i myślenia – w masce filantropii i postępowości – gender, prawo do orientacji seksualnej, prawo do aborcji, zdrowie seksualne i prawa reprodukcyjne, związki partnerskie kaleczą system prawny także w Polsce.

Dlatego Środy nie ruszamy, ale musimy rozprawić się z myślą, którą m.in. prof. Środa holuje. Jeśli chcemy być prawdziwie wolni.

Dr Aldona Ciborowska

Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/182401,feministki-poganki-masonki.html

TRĄD W PAŁACU NAUKI. KU JAKIEJ CYWILIZACJI ZMIERZA ŚWIAT [grajdołek?] AKADEMICKI

JÓZEF WIECZOREK

Książka dotyczy fundamentalnych problemów domeny akademickiej i winna skłonić czytelnika do zastanowienia się ku jakiej cywilizacji zmierza świat akademicki. Książka jest kontynuacją wydanych w roku 2020 ”Plag akademickich”.

Naukę w Polsce (i nie tylko w Polsce) gnębią liczne plagi, ale są niechętnie ujawniane w przestrzeni publicznej. W stosunku do plag stosuje się, i to z dużym sukcesem, antykulturę unieważniania, kasowania, wymazywania, znaną jako cancel culture. Tym samym ich zwalczanie nie jest skuteczne, bo trudno walczyć z czymś co w świadomości społecznej, także społeczności akademickiej nie istnieje, a ci, którzy taki temat podnoszą uważani są za frustratów, nieudaczników, pragnących się mścić na tych, którym się udało.

Warto przytoczyć opinię Alberta Einsteina, że najważniejszy jest charakter a nie intelekt i trudno się z tym nie zgodzić w świecie, gdzie wielu ma mniejszy lub większy intelekt, ale tych z charakterem jest coraz mniej. Nie bez przyczyny mamy kryzys uniwersytetu. Zauważyłem to jeszcze w stanie wojennym (stan wymazywany z historii uczelni!) wyrażając opinię, że mamy do czynienia ze śmiercią uniwersytetu. Wielu, i to wybitnych, zauważyło to dopiero w ostatnich latach. Chyba za późno.

Sklep Gazety Polskiej
ul. Filtrowa 63/43
02-056 Warszawa
Polska
Zadzwoń do nas: 722 111 655
Napisz do nas: sklep@gazetapolska.pl

39,90 zł

===========================

Dostępna także w Krakowie w 
Księgarni ZBROJA
 https://ksiegarniazbroja.pl/
31-004 Kraków, pl. Wszystkich Świętych 9
pon. – piątek 11-19.00
tel/ 692-308-776 https://www.facebook.com/KsiegarniaZbroja/

w Księgarni Akademickiej

ul. św. Anny 6 31-008 Kraków

Króluj nam Chryste, w Polsce i wszędzie.

Laudetur Iesus Christus…

Przesyłam plakat na Pokutny Marsz Różańcowy w Łomży w niedzielę 22-05-2022.

15-05/22 nic nie organizowaliśmy, bo tego dnia jest międzyparafialna Procesja Bobolańska, więc…
Na duchowieństwo raczej nie liczymy, chociaż na ostatni Publiczny Różaniec Wynagradzający przyszedł „wiekowy” o. Jan, kapucyn. Na koniec dał krótką naukę o tym, że szczera modlitwa nawet tak małej grupki (12-15 osób; liczba zmienna) może odmienić los Polski i świata. 
Oraz udzielił nam błogosławieństwa.
Króluj nam Chryste, w Polsce i wszędzie.
P
ozdrawiam…Jerzy Kondrat609 734 298

FATIMA, Rosja, świat: Na litość boską, wysłuchajmy świadka  

https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=7849&Itemid=46
Prawie po 40 latach od początku “wiosny” II Soboru, nadal nie dokonano poświęcenia Rosji – nie świata, nie “młodych szukających sensu życia”, nie “bezrobotnych” – ale Rosji.   The Devil’s Final Battle Ostatnia bitwa Szatana . Paul Kramer (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm

http://gazetawarszawska.com/2012/12/01/ostatnia-bitwa-szatana-rozdzial-14/ Ostatnia bitwa Szatana. Pan Jezus powiedział: “Powiedz moim pasterzom, biorąc pod uwagę to, że idąc przykładem króla Francji w opóźnianiu wykonania mojego nakazu, tak jak on podzielą jego nieszczęście”. “Oni się skruszą i to zrobią, ale będzie za późno”. ROZDZIAŁ  14 Na litość boską, wysłuchajmy świadka   Niewiele rewelacji było tak nieprzekonujących jak watykańska wersja Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej. Ci którzy uważali, albo mieli nadzieję, że ujawnienie w czerwcu 2000 roku broszury CDF The Message of Fatima [Orędzie Fatimskie – TMF] zakończy sprawę, są prawdopodobnie zaskoczeni ostatnim zgiełkiem o Fatimie w prasie. Nie powinno to nikogo zaskoczyć. Przez ponad 40 lat wykorzystywano niemal każdą taktykę – milczenie, nękanie, złą teologia, dezinformacja – żeby zakopać prawdziwe Orędzie Fatimskie. Ale oliwa zawsze na wierzch wypływa. Ataki terrorystyczne 11 września 2001 roku wywołały reakcję łańcuchową w opowieściach o Fatimie. W prasie i w Internecie szumiało od informacji, że ataki były częścią Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, której jeszcze w pełni nie ujawniono. Jak irytujące dla autorów TMF, którzy upierają się, iż cała tajemnica fatimska mieści się między okładkami ich broszury. Im się nie wierzy, po części dlatego, że nie są wiarygodni, ale także z powodu pewnej świadomości zbiorowej, powszechnego poczucia nadchodzącego fatum. W głębi duszy wiemy, że “cywilizacja miłości” to utopijny nonsens. Nigdy nie istniała. Prawdziwe Orędzie Fatimskie wyraźnie to potwierdza: piekło istnieje i idzie do niego wiele dusz, bo nie ma nikogo, kto by się za nie modlił i poświęcał. Niebiańskim remedium nie są szeroko publikowane modlitewne spotkania między-religijne, a poświęcenie i nawrócenie Rosji, nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi i Różaniec. Prawdziwe Orędzie Fatimskie nie jest prośbą o dalsze papieskie apologie. Jest nim błaganie do Jezusa “przebacz nam nasze grzechy”, “zachowaj nas od ognia piekielnego”. Nie przeżywamy nowego pojawienia się ludzkości. Znajdujemy się na Titanicu płynącym w ciemność, a świat wyczuwa nieuchronne fatum, nawet, kiedy nadal ściąga na siebie wyrok. Ale nawet wydarzenia z 11 września 2001 nie powstrzymały watykańskiego aparatu przed narzucaniem linii partyjnej Sodano, że Fatima “należy do przeszłości”. Wręcz przeciwnie, wysiłki narzucenia na Kościół interpretacji Sodano o Fatimie tylko się zwiększyły, jakby kard. Sodano, et al, uznali, że 11 września mógłby faktycznie potrząsnąć katolikami i dowiedzieli się – chwileczkę! – iż to nie jest koniec Fatimy, gdyż oczywiście nie widzimy nic takiego jak triumf Niepokalanego Serca i obiecanego okresu pokoju. Żeby na nowo utwierdzić linię partyjną, potrzebny był pewien rodzaj odważnego działania 12 września 2001 roku, zaraz po zawaleniu się Twin Towers, watykańskie Biuro Prasowe opublikowało biuletyn dnia: “Deklarację” Kongregacji ds. Księży dotyczącą nie ataków terrorystycznych, nie strasznych skandali wybuchających niemal codziennie w szeregach duchownych, nie licznych herezji i nieposłuszeństwa wśród księży w ciągu ostatnich 40 lat, ale o. Nicholasa Grunera, “fatimskiego księdza”. W deklaracji napisano, że wydaje się ją “z mandatu wyższej władzy” – watykański żargon dla sekretarza stanu, kard. Sodano, nie papieża (który jest władzą najwyższą). Deklaracja ostrzegała cały katolicki świat przed poważnym zagrożeniem dobra Kościoła; zagrożeniem tak ogromnym, że Kongregacja ds. Księży nie mogła nawet czekać aż opadnie kurz na nieistniejące już Bliźniacze Wieże. Zagrożenie stanowiła konferencja nt. pokoju na świecie i Fatimy w Rzymie, sponsorowana przez apostolat o. Grunera. Tak, priorytetem Watykanu w kilka godzin po najgorszym ataku terrorystycznym w historii świata było to, żeby nakazać każdemu ignorowanie konferencji nt. pokoju na świecie i Fatimy. Dlaczego? Bo, deklaracja mówiła, “konferencja” nie ma aprobaty legalnej władzy kościelnej”. Oczywiście, autor tej deklaracji dobrze wiedział, że według prawa kościelnego nie jest konieczna “aprobata” na organizowanie konferencji duchownych i świeckich. Kodeks Prawa Kanonicznego opublikowany przez papieża Jana Pawła II (Kanony 212, 215, 278, 299) uznaje naturalne prawo wiernych do spotkań i dyskusji o sprawach dotyczących obecnego Kościoła, bez żadnej “aprobaty”. Faktycznie, Watykan nie publikuje żadnych informacji o braku “aprobaty” dla niezliczonych konferencji prowadzonych przez orędowników ordynacji kobiet i licznych innych herezji, mimo że uczestnicy tych konferencji naruszają prawo naturalne i krzywdzą Kościół. Można także powiedzieć, że rzymska konferencja apostolatu nie dostała aprobaty od Amerykańskiego Stowarzyszenia Medycznego. I co z tego? Ale nie to było najgorsze. Deklaracja stwierdziła również, że o. Gruner został “zawieszony” przez biskupa Avellino. Zawieszony za co? Widocznie za nic, bo nie podano żadnych podstaw. Przyczyna tego kuriozalnego pominięcia była jasna dla każdego znającego kanoniczne procedury o. Grunera: “podstawy” były tak niezdarne, że publiczne ich ujawnienie wywołałoby śmiech. Jak już napisaliśmy, jedynym pretekstem w ogóle podanym o “zawieszeniu” było to, że o. Gruner musi powrócić do Avellino, Włochy (gdzie został wyświęcony w roku 1976), albo zostać zawieszonym. Dlaczego? Bo “nie udało mu się” znaleźć innego biskupa by go inkardynował. Ale “Deklaracja” nie wspomniała o tym, że trzech przyjaznych biskupów zaproponowało inkardynację o. Grunera z wyraźnym pozwoleniem na kontynuację jego apostolatu, i że te trzy inkardynacje zablokowano (albo uznano za “nieistniejące”) przez tych samych watykańskich biurokratów, którzy teraz ogłosili wynikające z tego “zawieszenie”. Oznacza to, że o. Gruner został “zawieszony” za to, że okazał “nieposłuszeństwo” wobec rozkazu samych oskarżycieli, którzy uniemożliwili mu to posłuszeństwo. (Nie wspominając o tym, że biskup Avellino do 12 września 2001 roku nie miał absolutnie żadnej władzy nad o. Grunerem – gdyż ten był już inkardynowany w innej diecezji.) Prawie po 40 latach od początku “wiosny” II Soboru, nadal nie dokonano poświęcenia Rosji – nie świata, nie “młodych szukających sensu życia”, nie “bezrobotnych” – ale Rosji. Światem trzęsą regionalne wojny, muzułmański terroryzm i holokaust aborcji, kiedy staje się wyraźniejsze z godziny na godzinę, że idziemy do apokalipsy. Islamscy fundamentaliści, których watykańscy dyplomaci teraz lubią nazywać “naszymi muzułmańskimi braćmi”, nienawidzą nas i chcą nas ujarzmić czy zabić, zgodnie z nakazami ich Koranu. Po 40 latach całkowicie bezużytecznego “dialogu ekumenicznego”, sekty protestanckie są nawet bardziej zniedołężniałe niż na początku, a prawosławni bardziej nieugięci w odmowie poddania się Wikariuszowi Rzymu. Kościół doznaje ciężkich ran poprzez herezje i skandale w diecezjach na całym świecie, gdzie stracił wszelką wiarygodność z powodu zepsucia jego członków. Nowa orientacja II Soboru jest całkowitą klęską; rujnującym fiaskiem. Ale pośród całej tej śmierci, chaosu, herezji, skandalu i apostazji, każde z nich teraz osiąga swoje apogeum, Watykan uznał za konieczne – właśnie teraz! – by zaalarmować świat o “niebezpieczeństwie” ze strony o. Nicholasa Grunera. Tak więc jeden dzień po 11 września 2001 roku, o. Gruner, który nie popełnił żadnego przestępstwa przeciwko wierze i moralności, który zachowywał swoje śluby przez 25 lat kapłaństwa, który nie molestował ani jednego ministranta czy kobiety, który nie ukradł żadnych pieniędzy i nie głosił żadnej herezji, został publicznie potępiony przed całym Kościołem w deklaracji, która nie przedstawiła żadnych podstaw tego potępienia, która przywołała “mandat” anonimowej “wyższej władzy”, która nawet nie miała odwagi się nazwać. W historii Kościoła nigdy nie wydarzyło się coś takiego wobec wiernego katolickiego księdza. Obsesja sekretarza stanu w zniszczeniu o. Grunera – symbolu oporu wobec linii partyjnej – osiągnęła poziom nieprzyzwoitości. Dlaczego? Mogła to być tylko głęboko zakorzeniona niechęć do Orędzia Fatimskiego i wszystkiego co ono znaczy dla nowej orientacji Kościoła, którą tak niezachwianie narzucają kard. Sodano (przyjaciel Gorbaczowa) i jego kolaboranci. Wydaje się, że Fatima niepokoi ich bardziej niż obecny stan Kościoła i świata. A jeszcze stan Kościoła i świata z pewnością mógłby zmienić się na lepszy, gdyby tylko prześladowcy o. Grunera po prostu zrobili to o co prosiła Matka Boża Fatimska: “Jeśli moje prośby zostaną spełnione, uratuje się wiele dusz i nastanie pokój”. Ale kard. Sodano na pewno się przeliczył. Wydanie tego bezpodstawnego potępienia “fatimskiego księdza” w kilka godzin po 11 września, wywołało taki fetor, że wiele osób, które byłyby skłonne uznać “deklarację” za dobrą monetę, zaczęli się zastanawiać, o jej groteskowo nieodpowiednim czasie. W podważanym i zhańbionym przez duchownych zdrajców w każdym kraju Kościele, dlaczego watykański aparat tak niepokoił się z powodu jednego księdza, któremu nie zarzucono nawet jednego złego czynu? Zrobienie z o. Grunera kozła ofiarnego nie było by bardziej skuteczne od innych anty-fatimskich matactw. Przeciwnie do tego, na co wydają się mieć nadzieję pewni watykańscy dostojnicy. Kontrowersji fatimskiej nie da się zredukować do statusu jednego księdza. W tygodniach po “deklaracji” o o. Grunerze, inni prominentni katolicy zaczęli wyrażać poważne wątpliwości o linii partyjnej kard. Sodano w sprawie Trzeciej Tajemnicy. Nie tylko matka Angelica uważała, że “nie dostaliśmy całości”. 26 października 2001 roku “wybuchła”, jak mówią reporterzy, historia o tym jak agencja informacyjna Inside the Vatican (wraz z innymi dziennikami włoskimi) opublikował artykuł: “The Secret of Fatima: More to Come?” [Tajemnica Fatimska: pokaże się więcej?]. W artykule napisano: “Właśnie otrzymaliśmy informację, że s. Łucja dos Santos, ostatnia żyjąca wizjonerka fatimska, kilka tygodni temu wysłała list do Jana Pawła II, rzekomo ostrzegający go o tym, że jego życie jest w niebezpieczeństwie. Jak podają źródła  watykańskie, list mówiący o tym, że wydarzenia o których mówi ‘Trzecia Tajemnica’ Fatimska, jeszcze nie miały miejsca, dostarczył Janowi Pawłowi emerytowany biskup Fatimy, Alberto Cosme do Amaral, jakiś czas po 11 września”. Zapytany o ten list, biskup Fatimy, Serafim Ferreira de Sousa, “nie zaprzeczył temu, iż s. Łucja wysłała do papieża list, ale powiedział [z jezuicką godnością), że 'nie ma żadnych listów wizjonerki wyrażających obawę o życie papieża'”. Artykuł Inside the Vatican dalej ujawnił, że „źródła zasugerowały także, że list s. Łucji zachęca papieża do ujawnienia Trzeciej Tajemnicy w całości”, i że jej list do papieża „ma zawierać to ostrzeżenie: 'Wkrótce nastąpi wielkie wrzenie i kara'”. Artykuł mówi o jeszcze innym tajnym spotkaniu z s. Łucją za murami klasztoru – tylko ono nie jest zgodne z linią Bertone / Ratzingera. Włoski ksiądz diecezjalny, o. Luigi Bianchi, „twierdzi, iż spotkał się z s. Łucją dos Santos w ubiegłym tygodniu w zamkniętym klasztorze karmelickim w Coimbra, Portugalia”. Powtarzając podejrzenia matki Angeliki, o. Bianchi „spekulował o możliwości, że Watykan nie ujawnił w całości tajemnicy, żeby uniknąć paniki i niepokoju wśród ludności; by jej nie wystraszyć”. Odnośnie śmiesznej „interpretacji” Tajemnicy przez Bertone / Ratzingera o zamachu na życie Jana Pawła II w roku 1981, o. Bianchi powiedział, że „orędzie nie mówi tylko o zamachu na papieża, ale o 'biskupie w bieli’, który przechodzi pośród ruin i ciał zamordowanych mężczyzn i kobiet. . . Oznacza to, iż papież będzie musiał wiele wycierpieć, że niektóre narody znikną, że wielu ludzi zginie, że musimy bronić Zachodu przed islamizacją. I to dzieje się obecnie”. Inside the Vatican był ostrożny by podkreślić, tak jak The Fatima Crusader, że s. Łucja „nie ma pozwolenia na rozmowy z nikim, kto nie uzyskał wcześniejszej zgody Watykanu. . .” W związku z tym, Inside the Vatican zabezpieczył się twierdząc, że „nie jest od razu jasne, czy Bianchi otrzymał tę zgodę, ominął tę konieczność, czy faktycznie nie spotkał s. Łucji jak utrzymuje”. Ale nikt, łącznie z samą s. Łucją, nigdy nie zanegował tego, że spotkanie z o. Bianchi miało miejsce. To, że chociaż niektóre źródła Inside the Vatican pochodzą z samej kurii, zasugerowała odpowiedź kard. Ratzingera na te wydarzenia. Zacytował go jakby miał powiedzieć, że „ostatnie plotki o liście są tylko kontynuacją 'starej polemiki wywoływanej przez pewne osoby o wątpliwej wiarygodności’, w celu 'destabilizacji równowagi wewnętrznej Kurii Rzymskiej i niepokojenia ludzi Boga'”. Ale zauważmy, że kard. Ratzinger faktycznie nie zaprzecza istnienia listu s. Łucji do papieża. Uwaga kard. Ratzingera wiele mówi. Jak mogą osoby o „wątpliwej wiarygodności” destabilizować „równowagę wewnętrzną Rzymskiej Kurii”? Jeśli ich wiarygodność jest wątpliwa, to Kurii Rzymskiej nie zdestabilizowałoby to, co one mówią. A właściwie, kim są te osoby o „wątpliwej wiarygodności”? Artykuł w  Inside the Vatican sugerował, że kard. Ratzinger mógł odnosić się do o. Grunera. Ale co z matką Angeliką? Co z o.Bianchi? Co z samym Inside the Vatican, którego naczelny, Robert Moynihan, jest tylko pod kuratelą watykańskiego aparatu, co sugeruje tytuł tego czasopisma? Co z milionami innych katolików, którzy żywią uzasadnione podejrzenia, że Bertone i Ratzinger nie są całkowicie szczerzy twierdząc, że proroctwa Orędzia Fatimskiego, łącznie z Trzecią Tajemnicą, „należą do przeszłości”, i że to ostrzeżenie o wielkiej karze Kościoła i świata już nas nie dotyczy? Faktycznie, który poważny katolik naprawdę w to wierzy, biorąc pod uwagę niebezpieczną sytuację w obecnym świecie? Pomimo zdecydowanych wysiłków nałożenia linii partyjnej Sodano (wysiłku, który teraz objął deklarację w sowieckim stylu, że o. Grunera należy uważać za „nikogo” w Kościele), katolicy na całym świecie nadal zastanawiają się co stało się ze słowami występującymi po istotnym zdaniu „W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.” Dlaczego TMF uciekł od tego zdania usuwając je z Orędzia Fatimskiego i umieścił je w przypisie? Co stało się z brakującymi słowami Maryi Dziewicy? Gdzie jest obiecane nawrócenie Rosji? Dlaczego nie było okresu pokoju na świecie, jaki obiecała Matka Boża?  W obliczu tych nie chcących zniknąć pytań, aparat watykański podjął jeszcze jedną próbę zakrycia wzrastającej spekulacji o zatajaniu, zanim nie będzie za późno. Rzeczywiście oświadczenie kard. Ratzingera o destabilizacji w kurii wskazywałoby na to, że linia partyjna o Fatimie napotykała na opór wewnątrz samej kurii, być może z powodu wzrastającej destabilizacji na świecie, co nie zgadza się z opinią Ratzinger / Bertone / Sodano, że Fatima odnosi się do przeszłości. Tym razem podstępem miał być kolejny tajny wywiad z s. Łucją w klasztorze w Coimbra. Wywiad ten przeprowadził 17 listopada 2001 roku abp Bertone, ale z jakiegoś powodu jego rezultatu nie ujawniono przez ponad miesiąc. Dopiero 21 grudnia 2001 roku L’Osservatore Romano (włoskie wydanie) opublikował krótki komunikat abpa Bertone na temat wywiadu, zatytułowany “Meeting of His Excellency Mons. Tarcisio Bertone with Sister Maria Lucia of Jesus and the Immaculate Heart” [Spotkanie JE Tarcisio Bertone z s. Marią Łucją o Jezusie i Niepokalanym Sercu]. Angielski przekład opublikowano w angielskim wydaniu z 9 stycznia 2002 roku. Treścią komunikatu było to, jak mówi Bertone, że s. Łucja mówi, iż poświęcenie świata w roku 1984 wystarczyło za poświęcenie Rosji, i że “wszystko zostało opublikowane; nie ma więcej tajemnic”. Jak wykazaliśmy w Rozdz. 6, wcześniejsze oświadczenie zaprzecza wszystkiemu, co mówiła s. Łucja przez większość 70 lat. Ostatnie oświadczenie przedstawia się jako odpowiedź s. Łucji na pytanie o Trzeciej Tajemnicy – ale pytania tego, dosyć dziwnie, nie zadaje się. Kiedy gazeta lub czasopismo publikuje wywiad ze znaną osobą, czytelnik słusznie oczekuje serii całych pytań z całymi odpowiedziami, żeby mógł sam zobaczyć – w pełnym kontekście – co pytana osoba miała do powiedzenia własnymi słowami. Ale nie w tym przypadku. Chociaż informuje się nas, że Bertone i s. Łucja rozmawiali przez “ponad dwie godziny”, Bertone podał jedynie swoje podsumowanie tej rozmowy, okraszonej kilku słowami przypisywanymi samej s. Łucji. Nie dokonano żadnej transkrypcji, nagrania dźwiękowego czy filmowego z 2-godzinnej sesji. W rzeczywistości, mniej niż 10 procent tego co przypisuje się s. Łucji miało cokolwiek wspólnego z przekazanym celem wywiadu, a mianowicie, omówienie wątpliwości tkwiących w umysłach milionów katolików o poświęceniu Rosji i całego ujawnienia przez Watykan Trzeciej Tajemnicy. Może powinniśmy przyzwyczaić się do podejrzanych nieprawidłowości w sposobie w jaki aparat watykański traktuje s. Łucję, i ten poniewczasie ujawniony, eliptyczny “wywiad” nie był wyjątkiem. Komunikat Bertone pokazuje, że s. Łucja nadal traktowana jest jakby była członkiem federalnego Programu Ochrony Świadka. Tak, oczywiście, ona jest w zamkniętym klasztorze. Ale wywiad to wywiad, a 2-godzinna rozmowa to 2-godzinna rozmowa. Gdzie jest wywiad, i co stało się z 2-godzinną rozmową? Jak można pogodzić ten kuriozalny substytut prawdziwego wywiadu z twierdzeniem, że s. Łucja powiedziała wszystko to, co powinniśmy wiedzieć o Orędziu Fatimskim? Jeśli powiedziała wszystko to, co wie, to nie ma nic do ukrycia. Jeśli nie ma nic do ukrycia, to, dlaczego nie opublikować wszystkiego tego, o co ją pytano, i wszystkiego, co odpowiedziała w czasie tych 2 godzin? Faktycznie, dlaczego po prostu nie pozwolić s. Łucji samej przemówić do świata, i dać sobie spokój? Ale pomimo publikacji TMF, rzekomego ostatniego słowa o Fatimie, ujawniającego wszystko co jeszcze jest do poznania, s. Łucję nadal trzymano daleko od mikrofonów i neutralnych świadków. Była totalnie niewidoczna podczas procesu “ujawniania” Trzeciej Tajemnicy w maju-czerwcu 2000 roku, i taka pozostaje nadal, mimo że – jak mówi linia partyjna – Fatima “odnosi się do przeszłości”. Przed analizą szczegółów “wywiadu” w listopadzie 2001 roku – łącznie z całkowitą liczbą 44 słów przypisanych samej s. Łucji w czasie rzekomej 2-godzinnej rozmowy o kontrowersyjnych sprawach – należy zauważyć, że komunikat Bertone podważa jego własną wiarygodność natychmiast po następującym twierdzeniu: “Zamierzając przedyskutować problem trzeciej części tajemnicy fatimskiej, ona [s. Łucja] mówi, że słuchała uważnie i współpracowała w broszurze opublikowanej przez Kongregację Doktryny Wiary [tzn. The Message of Fatima – Orędzie Fatimskie (TMF)], i potwierdza wszystko o czym pisze“. To nie mogło być niczym innym jak tylko oszustwem. Przede wszystkim Bertone prosi wiernych by uwierzyli we wszystko to, co następuje: 1. S. Łucja “potwierdza” twierdzenie TMF, że objawienie zawarte w Trzeciej Tajemnicy obejmuje obrazy, które s. Łucja “mogła widzieć w książkach religijnych” i własnych “odczuciach wiary”. Inaczej mówiąc, s. Łucja “potwierdza”, że ona to wymyśliła [1]. 2.S. Łucja “potwierdza” pochwałę modernistycznego jezuity Edouarda Dhanisa przez kard. Ratzingera jako “wybitnego badacza” Fatimy, mimo że Dhanis odrzucił jako “nieświadomą fabrykację” każdy proroczy aspekt Orędzia Fatimskiego – od wizji piekła, do przepowiedni II wojny światowej, do poświęcenia i nawrócenia Rosji. (To przedyskutujemy szczegółowo dalej.) 3. S. Łucja “potwierdza”, w istocie, że może równie dobrze być szczerym i pobożnym fałszerzem, która tylko wyobrażała sobie to, że Maryja Dziewica wzywała do poświęcenia i nawrócenia Rosji, żeby TMF miała rację w ignorowaniu tych kluczowych elementów Orędzia Fatimskiego, traktując je jakby nie istniały. Trzeba być tu rozsądnym. Kiedy funkcjonariusz watykański, bez względu na jego stanowisko, wychodzi z zamkniętego klasztoru i oświadcza, że 94-letnia zakonnica “potwierdza wszystko” co on napisał w 44-stronicowym dokumencie, to rozsądne umysły oczekują na nieco więcej niż potwierdzenie. Tym bardziej, kiedy 44-stronicowy dokument uprzejmie sugeruje, że zakonnica wymyśliła nabożną bajkę, która utrzymywała Kościół w zawieszeniu, niepotrzebnie, przez ponad 80 lat. Tylko na tej podstawie należy wywnioskować, że najnowszy potajemny wywiad z s. Łucją jest kolejną próbą manipulowania i wykorzystania trzymanego na uwięzi świadka, któremu jeszcze nie pozwolono wystąpić i przemówić do wiernych własnymi nieocenzurowanymi słowami. Ostatnia żyjąca wizjonerka z Fatimy nadal poddawana jest zamkniętym wywiadom, podczas których otoczona jest przez nadzorców, którzy później donoszą w drobnych porcjach o jej “świadectwie” – odpowiedzi bez pytania, pytaniu bez odpowiedzi. A teraz wiernych prosi się by przełknęli bezczelne kłamstwo, że s. Łucja, bosko wybrana wizjonerka fatimska, zgadza się ze “wszystkim” w 40-stronicowym neomodernistycznym “komentarzu”, który, co dostrzegł nawet Los Angeles Times, “delikatnie obala kult Fatimy”. Skoro tylko z tych powodów jest jasne, że “wywiad” z 17 listopada 2001 roku jest wysoko podejrzany, to mamy obowiązek wykazania tego dla dobra historii. Zacznijmy od tego, że wywiad Bertone wyraźnie przeprowadzono po to, by wyciszyć narastające wśród wiernych wątpliwości o krzykliwej kampanii złożenia Orędzia Fatimskiego na śmietnik historii. Jak przyznaje komunikat Bertone: W ostatnich miesiącach, przede wszystkim po smutnym wydarzeniu ataku terrorystycznego 11 września ubiegłego roku, w zagranicznych i włoskich dziennikach pojawiły się artykuły odnoszące się do nowych rewelacji s. Łucji, informacje o listach ostrzegawczych do papieża, apokaliptyczne reinterpretacje Orędzia Fatimskiego. Ponadto podkreśla się podejrzenia, że Stolica Apostolska nie opublikowała integralnego tekstu trzeciej części ‘tajemnicy’, a niektóre ruchy ‘fatimskie’ powtarzały oskarżenia, że Ojciec Święty nie poświęcił jeszcze Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. Z tego powodu. . . uznaliśmy za konieczne zorganizowanie spotkania z s. Łucją. Przypominamy tutaj, że Orędzie Fatimskie zawiera obie obietnice, jeśli życzenia Maryi Dziewicy zostaną spełnione, i ostrzeżenia o konsekwencjach ich niespełnienia: Obietnice: Jeśli Rosja zostanie poświęcona Niepokalanemu Sercu – 4. Niepokalane Serce zatriumfuje 5. Rosja się nawróci 6. Wiele dusz uratuje się od piekła (trójce wizjonerów pokazano je w przerażającej wizji) 7. I okres pokoju będzie dany ludzkości. Ostrzeżenia: Jeśli Rosja nie zostanie poświęcona Niepokalanemu Sercu – 8.Rosja będzie szerzyć swoje błędy na cały świat 9.Będą wybuchać wojny i prześladowania Kościoła 10. Dobrzy staną się męczennikami 11.Ojciec Święty będzie dużo cierpiał 12. Różne narody zostaną unicestwione.   Natomiast ewentualne spełnienie proroctw fatimskich jest nieuchronne – “W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, i okres pokoju będzie dany ludzkości” – pytaniem dla nas teraz jest, czy świat najpierw będzie musiał cierpieć przewidziane kary w całości, łącznie z unicestwieniem narodów, wydarzenie wyraźnie zasugerowane wpół zrujnowanym miastem, poza którym zabity jest papież w wizji Trzeciej Tajemnicy. Przypominamy ostrzeżenie s. Łucji do papieża (rok po zamachu na Placu św. Piotra) w rzekomym liście z 12.05.1982, opublikowanym w TMF: A skoro jeszcze nie widzieliśmy całkowitego spełnienia ostatecznej części tej przepowiedni, to podążamy w jego kierunku wielkimi krokami [2]. Jeśli nie odrzucimy drogi grzechu, nienawiści, zemsty, niesprawiedliwości, naruszania praw człowieka, niemoralności i przemocy itd. I nie mówmy, że to Bóg karze nas w ten sposób; wręcz przeciwnie, to ludzie sami przygotowują własną karę. Ale wywiadowi Bertone nie udało się rozwiązać ciągłego niepokoju opinii publicznej w Kościele dotyczącego ostrzeżeń fatimskich. Wręcz przeciwnie, swoje stanowisko, i faktycznie los świata, Bertone położył na linii partyjnej, którą wiernie zachowywał w swoim niedorzecznym twierdzeniu w TMF (jego własny komentarz), że “decyzja Jego Świątobliwości papieża Jana Pawła II upublicznienia trzeciej części ‘tajemnicy’ fatimskiej doprowadza do końca okres historii zaznaczony tragiczną pogonią człowieka za władzą i złem. . .” A zatem wywiad Bertone ma jeden cel: przekonać świat do tego, że pokój jest w zasięgu ręki, że saga o Fatimie się skończyła, i teraz można ją uważać za część historii. Zbadajmy okoliczności wywiadu w odniesieniu do norm wiarygodności, wymaganych nawet przez bezbożne trybunały cywilne, by zaakceptowały zeznania ważnego świadka. Nie sugerujemy, że s. Łucja powinna być poddana poniżającemu procesowi cywilnemu, a tylko to, że zwolennicy najnowszego “zeznania s. Łucji” powinni zachować te minimalne standardy w proszeniu nas, byśmy w nie uwierzyli. Podejrzana okoliczność 1:  Chociaż s. Łucja dostępna jest by zeznawała osobiście, strona kontrolująca dostęp do niej, a mianowicie kard. Joseph Ratzinger, nigdy jej nie pokazał. Komunikat Bertone ujawnia, że s. Łucja nie mogła nawet rozmawiać z abpem Bertone bez pozwolenia kard. Ratzingera. To potwierdza to, o czym od lat pisał The Fatima Crusader, i o czym napisał wcześniej wymieniony artykuł w Inside the Vatican: nikt nie może rozmawiać z s. Łucją bez pozwolenia kardynała. Jest to bardzo kuriozalne ograniczenie wolności świadka, który, jak się nam mówi, nie ma nic do dodania do tego, co już powiedział. Zgodnie z minimalnymi standardami wiarygodności w procesach cywilnych, świadek ma zeznawać osobiście, jeśli może, żeby strony procesu, których prawa mogą zostać naruszone przez zeznania, miały okazję zadawania świadkowi pytań. Jeśli jedna strona kontroluje świadka, ale nie udaje jej się go / jej pokazać, sędziowie cywilni pouczają jurorów, że mogą wywnioskować, iż zeznanie świadka byłoby niekorzystne dla tej strony. To tylko zdrowy rozsądek: strona zrobi wszystko by pokazać korzystnego świadka, ale prawdopodobnie nie pokaże niekorzystnego. S. Łucja jest dostępna by “zasiąść na ławie świadków” przed sądem historii w sprawie Fatimy. Nie jest przykuta do łóżka, nie jest kaleką czy w inny sposób niezdolna do stawienia się. Wręcz przeciwnie, komunikat Bertone twierdzi, że w dniu potajemnego wywiadu s. Łucja wyglądała w dobrej formie, “świadoma i energiczna”. Dlaczego tego świadomego i energicznego świadka, dostępnego dla zeznań, nigdy nie pokazała strona kontrolująca wszelki do niego dostęp? Dlaczego jej najnowsze “zeznanie” uzyskano za zamkniętymi drzwiami i przedstawiono z drugiej ręki w komunikacie abpa Bertone? Co by się stało w sprawie cywilnej, gdyby jedna ze stron przedstawiła częściowy raport z zeznania kluczowego świadka, kiedy sam świadek mógł zeznawać osobiście? Jurorzy mogliby słusznie wywnioskować, że coś było ukrywane. W przypadku Fatimy można i powinno się wnioskować, że s. Łucję trzymano “poza ławą” ponieważ jej żywe, niekontrolowane zeznanie zaprzeczałoby linii partyjnej Sodano. Jeśli na s. Łucję można było liczyć, że się dostosuje do linii partyjnej, to powinno się ją pokazać dawno temu by zeznawała osobiście, i długo, przed Kościołem i światem. Zamiast tego, to abp Bertone, a nie świadek, składa zeznania. Ale nawet, jeśli założymy, że s. Łucja była przykuta do łóżka, czy w inny sposób niedostępna dla zeznań, pozostałe okoliczności rzekomego wywiadu musiałyby wywołać podejrzenia w umyśle każdego rozsądnego człowieka. Idźmy dalej. Podejrzana okoliczność 2:  Wywiad tej 92-letniej zakonnicy przeprowadzony był potajemnie przez abpa Bertone, człowieka władzy o wyraźnym motywie manipulowania świadkiem. W kontekście prawa cywilnego, za bezprawny uważa się nacisk, kiedy ktoś z pozycji władzy lub dominacji nad bardzo starszą osobą wyciąga od niej oświadczenie, takie jak testament lub upoważnienie. W tym przypadku abp Bertone jest wyraźnie dominującą stroną o narzucającym władzę watykańskim tytule, podczas gdy s. Łucja jest nie tylko starszą osobą, ale ślubowała posłuszeństwo wobec próśb jej zwierzchników, przez których była otoczona w czasie 2-godzinnej sesji. Ponadto, abp Bertone wyraźnie zamierzał wykorzystać “wywiad” w celu obrony własnej wiarygodności przed narastającym sceptycyzmem opinii publicznej wobec linii partyjnej, że jest to koniec Fatimy. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia na świecie, Bertone oczywiście cierpiał na ogromną utratę twarzy z powodu swojego całkowicie nie dającego się obronić oświadczenia w TMF, że decyzja opublikowania wizji Trzeciej Tajemnicy “prowadzi do końca okresu historii zaznaczonego tragiczną pogonią człowieka za władzą i złem. . .” Bertone, będąc tylko człowiekiem, miałby każdy motyw żeby zmusić s. Łucję do potwierdzenia jego śmiesznego twierdzenia o pokoju na świecie wywołanym wielkim “spełnieniem” Trzeciej Tajemnicy w 1981 roku, kiedy papież przeżył próbę zamachu. (Nawet komentator świeckiego radia, Paul Harvey, był otwarcie pogardliwy wobec “interpretacji” Trzeciej Tajemnicy Ratzingera /  Bertone.) W tych okolicznościach, przeprowadzający “wywiad”, a później donoszący o jego rezultacie Bertone, był jak oskarżyciel przesłuchujący kluczowego świadka, a potem zeznający za niego, a który przebywa poza salą sądową. Obiektywnie rzecz biorąc, Bertone był ostatnim człowiekiem, który nadawał się do przeprowadzenia tego wywiadu. Kościół i świat mają prawo bezpośredniego wysłuchania tego istotnego świadka, a nie otrzymywania raportu od stronniczego śledczego mającego w tym bezpośredni interes. Podejrzana okoliczność 3: Komunikat Bertone jest niezwykle krótki, zajmuje tylko jedną czwartą strony w L’Osservatore Romano. Ale komunikat ten twierdzi, że wywiad trwał “ponad 2 godziny”. O czym dyskutowali Bertone i s. Łucja przez ponad 2 godziny, wiedząc, że cały komunikat można przeczytać w mniej niż 2 minuty? Dla porównania, 1-godzinna wypowiedź wygłoszona z normalną szybkością zajęłaby około 14 stron maszynopisu; 2-godzinna około 28 stron, lub około 14.000 wyrazów. Ale komunikat Bertone dotyczący rzekomego 2-godzinnego wywiadu składa się jedynie z 463 wyrazów [3], rzekomo wychodzących z ust samej s. Łucji. Te 463 wyrazy można podzielić następująco: 13. 165 wyrazów: dosłowny cytat opinii kard. Ratzingera w TMF (26.06.2000 komentarz Ratzinger / Bertone), że wyrażenie “moje Niepokalane Serce zatriumfuje” (z którego, jak powiedzieliśmy, kardynał podejrzanie usuwa frazę “w końcu”) nie odnosi się do przyszłych wydarzeń, ale do fiat Maryi, zgody na bycie Matką Boga 2.000 lat temu.  Tu znowu prosi się nas byśmy uwierzyli, że s. Łucja teraz “potwierdza” to, że kiedy Matka Boża prorokowała cztery przyszłe wydarzenia – “W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, i światu będzie dany okres pokoju” – Ona nawiązywała do Zwiastowania w I wieku przed Chrystusem! Łucja Bertone widocznie również “potwierdza” usunięcie z proroctwa Matki Bożej przez kard. Ratzingera kluczowych słów “w końcu”. Zauważmy, że dosłowny cytat (165 wyrazów) z TMF zawiera umieszczony przez kard. Ratzingera w nawiasach werset św. Jana 16:33. Albo s. Łucja w wieku 94 lat rozwinęła w sobie pamięć fotograficzną, albo ktoś dodał do jej “odpowiedzi” cały cytat  – razem z umieszczonym w nawiasach wersetem z Pisma Świętego. (Albo, być może, TMF położono przed s. Łucją do głośnego przeczytania, zgodnie z “posłuszeństwem” wobec jej zwierzchników.) 14. 100 wyrazów: znaczenie serca widzianego przez s. Łucję w lewej dłoni Maryi Dziewicy podczas objawień fatimskich. Komunikat Bertone informuje, że jest to “nieopublikowany szczegół”, który s. Łucja dodała do Orędzia Fatimskiego. Jest to bardzo interesujące, ale co to ma wspólnego z tematem wywiadu, po który tak spiesznie Bertone podróżował do Portugalii? Zauważmy także, iż komunikat Bertone podaje ten nowy szczegół z wielką ekscytacją – aż pochyłym drukiem. Nagle s. Łucja znowu staje się wiarygodną wizjonerką, przeciwnie do opinii kard. Ratzingera, wrażliwe dziecko, które wymyśla z tego co przeczytała w religijnych książkach. Oczywiście ten szczegół miał odwrócić uwagę od głównej sprawy. 15. 69 wyrazów: s. Łucja zaprzecza informacjom prasowym, że “bardzo się martwi ostatnimi wydarzeniami” i że “już nie może spać i modli się w dzień i w nocy”. I znowu to nie jest na temat. W każdym wypadku Łucja abpa Bertone udziela raczej nonszalanckiej odpowiedzi: “Jak mogłam modlić się w ciągu dnia, skoro nie odpoczęłam w nocy?” Oczywiście nikt nie twierdził, że ona  w ogóle nie śpi. Kolejne odwracanie uwagi. Mówi się, że s. Łucja dodała: “Jak wiele rzeczy wkładają mi w usta! Do jak wielu rzeczy, jak się wydaje, zmuszają mnie bym zrobiła!” Tak, ale kim jest człowiek, który fałszywie wkłada słowa w usta s. Łucji i przypisuje jej rzeczy, których nigdy nie zrobiła? Bezstronni świadkowie, których cytowaliśmy wcześniej, którzy otwarcie rozmawiali z s. Łucją w chwilach, kiedy jej nie obserwowano, albo osoby z władz otaczające s. Łucję w czasie tajnego 2-godzinnego przesłuchania prowadzonego przez Bertone? Czytelnik może zauważyć, że Łucja Bertone nigdy nie zaprzecza temu, iż bardzo się martwi ostatnimi wydarzeniami. Kto przy zdrowych zmysłach nie robiłby tego? Najbardziej wymowne jest to, że nigdy nie zapytano jej o jej pilny list do papieża (zaznaczamy to jako ‘rażące pominięcie 1′ w wywiadzie), czy o spotkanie twarzą w twarz z o. Bianchi, kiedy to, jak mówi Bianchi, wyraziła wątpliwości wobec interpretacji Bertone / Ratzingera Trzeciej Tajemnicy (‘rażące pominięcie 2′). 16. 39 wyrazów: wpływ objawień fatimskich na życie s. Łucji. Co te reminiscencje mają wspólnego z podanym celem pilnego potajemnego wywiadu w klasztorze? S. Łucja szczegółowo opisała ten temat w swoich wielotomowych dziennikach. I po to watykański funkcjonariusz podróżował do Portugalii na 2-godzinne spotkanie? 17. 34 wyrazy: s. Łucja zaprzecza by otrzymała jakieś nowe objawienia. Bardzo dziwne, że chociaż Łucja Bertone zaprzecza dalszym objawieniom niebiańskim, to w tym samym komunikacie oświadcza – odwrotnie do wszystkich wcześniejszych zeznań – że poświęcenie świata w 1984 roku “nie zostało przyjęte przez niebiosa”. (Zob. jej rzekome słowa dotyczące tego na kolejnej stronie tego rozdziału pt. “21 words on the Consecration of Russia” – 21 wyrazów o poświęceniu Rosji) Skąd miałaby to wiedzieć, jeśli nie było żadnych nowych objawień? 18.  12 wyrazów: s. Łucja mówi, że społeczność karmelicka zanegowała to, że formularze petycji w sprawie poświęcenia Rosji apostolatu o. Grunera są w obiegu. I co z tego? Co z poświęceniem Rosji? Dokonano go czy nie? Do tej pory dokonaliśmy analizy 419 z 463 wyrazów przypisanych s. Łucji w rzekomo dosłownych cytatach w komunikacie. Pozostają tylko 44 wyrazy, którymi się zajmiemy z powodu pytań stawianych przez miliony katolików. Niezwykle ważne jest to, że szeroko głoszony komunikat Bertone zawiera jedynie 44 wyrazy “s. Łucji” dotyczące tych spraw – poświęcenia Rosji i ujawnienie Trzeciej Tajemnicy – które rzekomo zmusiły Bertone do odbycia podróży aż do klasztoru w Coimbra z pilnych powodów. Poniżej analizujemy owe 44 wyrazy: 19. 9 wyrazów odnoszących się do (jak nam się mówi) Trzeciej Tajemnicy: “Wszystko zostało opublikowane; nie ma już żadnych tajemnic“. Nie znamy pytania, na które otrzymano taką odpowiedź. Zamiast tego, komunikat Bertone oświadcza: “Dla każdego kto wyobraża sobie, że pewna część tajemnicy była ukrywana, odpowiedziała:. . .” – po tym następuje 9 cytowanych wyrazów. Odpowiedziała na co? Co dokładnie zapytano s. Łucję o ujawnieniu przez Watykan  Trzeciej Tajemnicy? Jaki był pełny kontekst pytania i odpowiedzi? I dlaczego nie postawiono s. Łucji jednego pytania zadawanego przez miliony ludzi na całym świecie: Gdzie są słowa Matki Bożej występujące po zdaniu “W Portugalii doktryna wiary zawsze zostanie zachowana itd.”? Jest to ‘rażące pominięcie 3′. Zauważmy również, że tutaj, w istocie sprawy, nie pokazuje się nam, żeby s. Łucji postawiono chociaż jedno dokładne pytanie, takie jak: 20. Jakie są słowa Matki Bożej tuż po “W Portugalii doktryna wiary zawsze zostanie zachowana itd.’? 21. Czy były jakieś słowa wypowiedziane przez Matkę Bożą wyjaśniające wizję “biskupa w bieli”, widzianej w Trzeciej Tajemnicy? 22. Czy Trzecia Tajemnica zawiera oddzielny tekst wyjaśniający wizję “biskupa w bieli”? 23. Co mówi s. Łucja o świadectwach licznych świadków (łącznie z biskupem Fatimy i kard. Ottaviani), że Trzecia Tajemnica spisana była na pojedyńczej kartce papieru, w przeciwieństwie do 4 stron, na których zapisana jest wizja “biskupa w bieli”? Wszystkie takie szczegóły są starannie usunięte. Nie podaje się nam nawet słów jednego postawionego pytania. Jest to ‘rażące pominięcie 4′. 24. 14 wyrazów w interpretacji Trzeciej Tajemnicy Bertone / Ratzingera: “To nie jest prawdą. Całkowicie potwierdzam interpretację [Trzeciej Tajemnicy] dokonanej w Roku Jubileuszowym”. Tutaj s. Łucja rzekomo zaprzecza raportom prasowym, że wyrażała wątpliwości przy o. Luigi Bianchi i o. Jose Santos Vallinho o interpretacji Trzeciej Tajemnicy w TMF. Ale Bertone nigdy nie zapytał s. Łucji o jej list do papieża, o czym mówił o. Bianchi, ani nie zaprzecza tego, że spotkała się z o. Bianchi twarzą w twarz w klasztorze w Coimbra, i że dyskutowali o interpretacji Trzeciej Tajemnicy Sodano. A zatem mamy wierzyć, że Łucja zgadza się z tym, że Trzecia Tajemnica została spełniona nieudanym zamachem na papieża Jana Pawła II 13 maja 1981 roku, mimo że jej list do papieża z 12 maja 1982 roku – rok później – nic nie mówi o zamachu, a raczej obala linię partyjną ostrzeżeniem, że “jeszcze nie widzieliśmy całkowitego spełnienia ostatniej części tego proroctwa”. I ponownie, w tym samym liście s. Łucja w ogóle nie wiąże próby zamachu z Trzecią Tajemnicą. 25. 21 wyrazów o poświęceniu Rosji:Już powiedziałam, że poświęcenia wymaganego przez Matkę Bożą dokonano w 1984 roku, i zostało ono zaakceptowane przez niebiosa”. Te słowa rzekomo wypowiedziała s. Łucja w odpowiedzi na pytanie: Co powiesz o ciągłych twierdzeniach o. Grunera, który zbiera podpisy po to, żeby papież w końcu poświęcił Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi, czego jeszcze nie wykonano?” Przede wszystkim, to, że sekretarz CDF podróżuje do Coimbra żeby zdobyć komentarze o o. Grunerze do publikowania w całym Kościele, jest dramatycznym pokazem tego, że apostolat o. Grunera aparat watykański postrzega jako prime locus opozycji wobec linii partyjnej. Ponadto, co ma na myśli “s. Łucja” kuriozalnie potwierdzając, że poświęcenie świata zostało “akceptowane” przez niebiosa, jako poświęcenie Rosji? Czy poważne twierdzenie “s. Łucji”, że niebiosa “zaakceptowały” kompromis nałożony przez watykańskich dyplomatów? Od kiedy niebiosa akceptują ludzki substytut precyzyjnego aktu nakazanego przez Pana Boga? Dalej, skąd “s. Łucja” wiedziała to, co “zaakceptowały” niebiosa, jeśli, jak mówi Bertone, powiedziała również, że nie miała żadnych nowych objawień? Może być tak, że Pan Bóg “akceptuje” naszą odmowę wykonania Jego woli w takim sensie, że On pozwoli nam na swobodę okazywania Mu posłuszeństwa w tym życiu. Ale to nie oznacza, że to, co Bóg “zaakceptował” jest dla Niego przyjemne. Co więcej, mówiąc, iż poświęcenie świata w roku 1984 było “zaakceptowane”, czy s. Łucja nie mówi nic więcej, tylko to, iż było to “zaakceptowane” w takim sensie jak poświęcenie dokonane przez Piusa XII w roku 1942, które skróciło II wojnę światową, mimo że nie spełniało prośby Matki Bożej Fatimskiej? Czy s. Łucja próbowała odpowiedzieć na pytanie w sposób satysfakcjonujący pytającego, Bertone, a jeszcze sygnalizując, że skoro to, co było “zaakceptowane”, mogło przynieść jakieś korzyści światu, to nie byłby to okres pokoju obiecany przez Dziewicę Maryję w Fatimie, jeśli Jej dokładna prośba zostanie spełniona? To, że tego jeszcze nie widzieliśmy, pokazuje, że nawet gdyby niebiosa “zaakceptowały” ceremonię z 1984 roku, to nie uznałyby tej ceremonii za spełnienie specyficznej prośby Matki Bożej. Niezależnie od władzy Bertone i jego watykańskich kolaborantów, nie mogą oni po prostu oświadczyć istnienia czegoś, co nasze odczucia mówią nam, że to nie istnieje: nawrócenie Rosji i światowa epoka pokoju, które miały mieć miejsce po odpowiednim poświęceniu tego narodu Niepokalanemu Sercu Maryi. W każdym razie już obszernie wykazaliśmy, że s. Łucja zeznawała wielokrotnie, w szeroko publikowanych oświadczeniach, że uroczystości poświęcenia z lat 1982 i 1984 nie spełniały prośby Matki Bożej, gdyż w żadnej z nich nie wymieniono Rosji, ani nie uczestniczył w nich episkopat z całego świata. Ale zgodnie z wywiadem Bertone, świadek unieważniła swoje zeznanie, i teraz mówi, że poświęcenie w 1984 roku “zostało zaakceptowane przez niebiosa”. Można tylko zgadywać, co oznacza “zaakceptowane przez niebiosa”. Czy niebiosa postanowiły “zaakceptować” coś mniejszego niż to, o co prosiła Matka Boża Fatimska po negocjacjach między niebem a kard. Sodano? W każdym razie, zauważmy, iż s. Łucji nie zapytano o jej liczne wcześniejsze oświadczenia o przeciwnej treści, i nie zapytano jej o wyjaśnienie jej rzekomej zmiany oświadczenia. Jest to ‘rażące pominięcie 5′. Widocznie mamy sądzić, że nic, co kiedykolwiek powiedziała s. Łucja ma jakieś znaczenie, i że tylko, kiedy potajemnie rozmawia z Bertone mówi prawdę o tej sprawie. Dosyć istotne jest to, że Łucja Bertone nie mówi, kiedy, gdzie, ani komu “już powiedziała”, że poświęcenie w roku 1984, wcześniej uznane za nie do zaakceptowania, teraz jest do przyjęcia. Skąd taka niejasność, skoro Bertone miał wszelkie możliwości zakończenia tej sprawy przez wymuszenie specyficznego zeznania? Dlaczego nie poprosił jej, na przykład, o potwierdzenie któregoś z napisanych na komputerze listów, które w tajemniczy sposób zaczęły pojawiać się nad jej rzekomym podpisem w 1989 roku, listów potwierdzających, iż poświęcenie odbyło się w 1984 roku? I to jest najbardziej podejrzane: jak wykazaliśmy, TMF opiera się całkowicie na jednym z tych wątpliwych listów, z 8 listopada 1989 roku, jako dowód na to, że poświęcenie zostało dokonane. Wykazaliśmy także, że wiarygodność tego listu została obalona przez fałszywe twierdzenie, że papież Paweł VI poświęcił świat Niepokalanemu Sercu podczas jego krótkiej wizyty do Fatimy w roku 1967 – poświęcenie, które nigdy nie miało miejsca. Dlaczego Bertone nie postarał się by s. Łucja potwierdziła ten bardzo wątpliwy list, skoro był to jedyny dowód cytowany przez TMF? Najbardziej wymowne w tym jest to, że apostolat fatimski o. Grunera opublikował dowód na to, że list (którego adresat, Walter Noelker, nie jest nawet ujawniony w TMF) jest oczywistą podróbką. Ten dowód opublikował w Nr 64 The Fatima Crusader, którego 450.000 egzemplarzy krążyły z datą wywiadu Bertone  w listopadzie 2001 roku. Teraz Bertone na pewno wiedział, że The Fatima Crusader zdemaskował fałszywy list z 1989 roku, ale nie poprosił s. Łucji o potwierdzenie listu, a tym samym nie podważył wiarygodności apostolatu o. Grunera. To zaniechanie nie mogło być przeoczeniem, gdyż próba obalenia stanowiska o. Grunera i jego apostolatu była głównym powodem przeprowadzenia wywiadu z s. Łucją. Dlaczego Bertone miałby przepuścić złotą okazję wykorzystania s. Łucji, swojego “głównego świadka”, do obalenia zarzutu o. Grunera, że list ten był fałszywką? Oczywiście, bo Bertone musiał wiedzieć, że to fałszywka, i dlatego nie ośmieliłby się poprosić s. Łucji o potwierdzenie jego prawdziwości w czasie wywiadu. Musi to być ‘rażące pominięcie 6′. Więc to jest liczba całkowita – 44 wyrazy – które wypowiedziała s. Łucja podczas 2-godzinnego wywiadu o jednej z największych kontrowersji w historii Kościoła. Każe nam się przyjąć te 44 wyrazy przebywającego w zamknięciu świadka, jako koniec opowieści o Fatimie. Wyrazy te mają rozwiać wszystkie wątpliwości, pytania i obawy milionów wiernych, – mimo, że Rosji jawnie nie udało się nawrócić, a zbierające się siły przemocy i buntu wobec Pana Boga i Jego prawa rosną z dnia na dzień. Podejrzana okoliczność 4 : Niedostępne są nagrania dźwiękowe ani transkrypcji wywiadu. Dlaczego nie zrobiono transkrypcji, taśmy dźwiękowej czy filmowej, ani żadnego niezależnego zapisu wywiadu, żeby pokazać dokładne pytania Bertone i pełne odpowiedzi s. Łucji, kolejność pytań i odpowiedzi, ani żadnych komentarzy lub sugestii, jakie Bertone i inni mogli wypowiadać do s. Łucji w czasie “ponad 2 godzin” kiedy przebywali razem w jednym pomieszczeniu? Gdzie jest kompromis, jaki zawsze się widzi w publikowanych wywiadach? Dalej, dlaczego Bertone potrzebował ponad 2 godzin by wyciągnąć 44 słowa od s. Łucji na temat tej sprawy? Zakładając, że s. Łucji zabrało pełną minutę by wypowiedziała te 44 słowa, to co powiedziała, i dlaczego Bertone, o. Kondor i matka przełożona mówili w czasie pozostałych 119 minut spotkania? Czy s. Łucji przypomniano o obowiązku “posłuszeństwa”? Czy powiedziano, że cały Kościół zależał od tego czy udzieli odpowiedzi kończących tę dzielącą kontrowersję? Czy zasugerowano jej, że lojalność wobec “Ojca Świętego” wymagała by zaakceptowała linię partyjną, mimo że jej własny rzekomy list do papieża z 1982 roku jej zaprzecza? Czy powiedziano jej jak ważne było dla Kościoła by zapewniła każdego, iż Rosja została poświęcona, pomimo wszystkiego tego, co w ciągu życia mówiła przeciwnie? Czy sprawiono wrażenie, że mówienie czegoś innego byłoby sprzeciwem wobec samego papieża? Czy może s. Łucja udzieliła wiele odpowiedzi niesatysfakcjonujących pytającego, i wielokrotnie zadawano jej te same pytania, ale w inny sposób, dotąd aż dała “dobrą” odpowiedź? Jakiemu subtelnemu, albo niesubtelnemu nagabywaniu poddawano świadka podczas 2 godzin, otoczonemu narzucającymi się osobami władzy w zamkniętym pokoju? Z pewnością, gdyby Bertone nie miał nic do ukrycia, zrobiłby wszystko, żeby taki istotny wywiad w jedynym żyjącym świadkiem objawień fatimskich, wtedy w wieku 94 lat, został nagrany na taśmie audio czy video, albo, co najmniej był spisany dosłownie przez stenografa, by zachować świadectwo świadka na wypadek jej śmierci – która biorąc pod uwagę jej wiek, jest bardzo bliska. Ale założymy się, że nie ma żadnego zapisu, żadnej transkrypcji, żadnego niezależnego nagrania wywiadu Bertone. Bo wydaje się, iż panuje przerażający strach przed pozwoleniem temu świadkowi wypowiedzieć się swobodnie, własnymi słowami, w odpowiedzi na serie prostych i bezpośrednich pytań. Każde z 44 słów “s. Łucji” zamieszczonych w komunikacie Bertone jest starannie odmierzone, jak kroplomierzem. Niewątpliwie ryzyko stworzenia takiego nagrania było zbyt wielkie. Co by było gdyby s. Łucja konsekwentnie udzielała “złych” odpowiedzi? Co by było gdyby udzielane przez nią odpowiedzi musiały być ekstrahowane naprowadzającymi pytaniami, albo subtelną perswazją przez pytającego lub obecnych wtedy osób? Co można by zrobić z zapisem ujawniającym takie rzeczy? Jak można by ukrywać go przed opinią publiczną, albo ujawnić tylko częściowo? Jak można by go ukryć albo zniszczyć zaraz po jego stworzeniu? Chcielibyśmy nie mieć w tym racji. Być może istnieje taśma lub transkrypcja całej 2-godzinnej sesji. Ale jeśli istnieje, to będzie najbardziej wymowne jeśli Watykan nigdy ich nie pokaże. Podejrzana okoliczność 5: Włoski komunikat jest rzekomo podpisany przez Bertone i s. Łucję, ale pod wersją angielską nie ma jej “podpisu”. Przede wszystkim, dlaczego s. Łucja podpisuje oświadczenie Bertone w języku włoskim, o tym, co mu rzekomo powiedziała po portugalsku? Dlaczego s. Łucja nie sporządziła i nie podpisała własnego oświadczenia po portugalsku? Jeśli s. Łucja naprawdę rozmawiała z Bertone przez ponad 2 godziny, to, dlaczego nie przygotowała wiernej transkrypcji własnych słów po portugalsku, a następnie podpisała to, zamiast własnego komunikatu Bertone? Dalej, dlaczego pominięto “podpis” s. Łucji pod angielskim tłumaczeniem komunikatu? A w ogóle, to, na który dokument nalepiono jej “podpis” – na włoski komunikat, czy też oryginału tego samego dokumentu po portugalsku jeszcze nie spreparowano? Jaką wartość ma “podpis” s. Łucji na dokumencie napisanym w języku, którego nie znała, a który cytuje jej zeznanie, i tylko na włoskim tłumaczeniu (s. Łucja nie znała włoskiego), i bez podania zadawanych jej pytań w całości, czy pełnych udzielanych przez nią odpowiedzi? Nieunikniony wniosek jest taki: Bertone i aparat watykański nie zamierzają w ogóle pozwolić s. Łucji na pełną wypowiedź, własnymi słowami, o istotnych sprawach dotyczących Orędzia Fatimskiego. To znajduje potwierdzenie w następnej podejrzanej okoliczności. Podejrzana okoliczność 6: Właśnie opublikowana 303-stronicowa książka s. Łucji o Orędziu Fatimskim całkowicie unika tematów rzekomo omówionych w tajnym wywiadzie z Bertone. W październiku 2001 roku wydawnictwo Watykańskiej Biblioteki opublikowało książkę s. Łucji zatytułowaną The Appeals of the Message of Fatima [Apele Orędzia Fatimskiego]. Wprowadzenie do tej książki, które zostało zrecenzowane i zaaprobowane przez Kongregację Doktryny Wiary, twierdzi, że zamierza być “odpowiedzią i wyjaśnieniem wątpliwości i kierowanych do mnie pytań“. Wstęp autorstwa obecnego biskupa Leiria-Fatimy, podobnie uważa, że s. Łucja poprosiła Stolicę Apostolską o pozwolenie napisania książki o Fatimie w celu udzielenia “odpowiedzi na wiele pytań w sposób globalny, nie mogąc odpowiedzieć na nie każdej osobie indywidualnie”. Ale pomimo oświadczenia o celu tej książki, na 303 stronach nie ma żadnych dominujących “wątpliwości i pytań” o Orędziu Fatimskim. Nie ma w niej nic o błędach Rosji, triumfie Niepokalanego Serca Maryi, poświęceniu i nawróceniu Rosji, ani o okresie pokoju obiecanym przez Maryję Dziewicę, jako owocu tego poświęcenia, a o Trzeciej Tajemnicy nawet nie wspomina. Nie wspomina też o wizji piekła w dyskusji s. Łucji o życiu wiecznym i szukaniu przebaczenia Pana Boga. Krótko mówiąc, książka przedstawia dokładnie okrojone Orędzie Fatimskie, pozbawione wszystkich elementów proroczych i ostrzegawczych – co jest dokładnie zgodne z linią partyjną. Wersja Fatimy przedstawiona w tej książce nie wymagała potwierdzenia jej cudem słońca. Bardzo kuriozalne jest to: s. Łucji pozwolono napisać 303-stronicową książkę zajmującą się “wątpliwościami i pytaniami” dotyczącymi Orędzia Fatimskiego, a nic w niej nie ma o wątpliwościach i pytaniach milionów ludzi. Dopiero, kiedy potajemny wywiad prowadzi z nią egoistyczny człowiek władzy, “s. Łucji” pozwala się poruszać te wątpliwości i pytania. Ale nawet jej odpowiedzi są fragmentaryczne i nie pochodzą bezpośrednio od niej, w jej własnym języku. Zamiast tego, są przekazywane abpowi Bertone, który podaje nam 44 ważne wyrazy z całej 2-godzinnej rozmowy z tym więzionym świadkiem. Podsumujmy te podejrzane okoliczności dotyczące traktowania kluczowego świadka w sprawie Fatimy: 26. Nikt nie może rozmawiać ze świadkiem bez pozwolenia jednej strony w sprawie, która kontroluje wszelki dostęp do niej, mimo że mówi się, że nie ma już nic do powiedzenia. 27. Kiedy powstają wątpliwości o oficjalnych wersjach zeznania świadka, poddana zostaje potajemnemu wywiadowi w wieku 94 lat, przeprowadzonemu przez narzucającego się człowieka władzy, który później przedstawia jej fragmentaryczne odpowiedzi na jego pytania w komunikacie, na który nakleja się jej podpis, mimo że komunikat ten nie jest w jej własnym języku. 28. Jedna wersja komunikatu ma zawierać rzekomy podpis świadka poniżej podpisu osoby ją przesłuchującej, ale usunięty jest z komunikatu z innej jego wersji, na którym widać tylko podpis przesłuchującego. 29. Komunikat nie podaje pełnej treści zadawanych pytań i udzielanych przez świadka odpowiedzi w pełnym kontekście. 30. Spośród 463 słów przypisanych świadkowi w komunikacie, tylko 44 odnoszą się do spraw kontrowersyjnych – z 2-godzinnej rozmowy! 31.Nie ma żadnej transkrypcji czy innego niezależnego zapisu zeznań świadka. 32.Potajemnie wyduszone, fragmentaryczne zeznanie, jest sprzeczne z wielu wcześniejszymi zeznaniami tego świadka. 33.Ani świadek, ani nikt inny, nie podejmują prób wyjaśnienia jej wcześniejszych, sprzecznych oświadczeń. 34.Podczas wywiadu ze świadkiem, nie ma żadnej próby potwierdzenia przypisywanych jej “listów”, których prawdziwość jest wyraźnie wątpliwa, ani nie ma prób uwierzytelnienia tego “listu”, na którym sam przesłuchujący umieścił swoje potwierdzenie, jako dowód dokonania przez świadka rzekomej zmiany w zeznaniu [odnośnie poświęcenia Rosji] 35.Potajemne przesłuchanie świadka pomija wszelkie specyficzne pytania na temat powszechnie znanych rozbieżności w sprawie, o której świadek ma szczególną wiedzę – łącznie ze wspomnianymi tu sześcioma rażącymi pominięciami. 36.Kiedy świadek dostaje pozwolenie na opublikowanie całej książki w celu wyjaśnienia “wątpliwości i pytań” otrzymanych przez nią na temat Orędzia Fatimskiego, w książce nie ma nic o żadnych wątpliwościach i pytaniach, które faktycznie niepokoją miliony ludzi, a wątpliwościami i pytaniami zajmuje się tylko w potajemnym wywiadzie, do którego nie ma żadnej transkrypcji, ani żadnego innego niezależnego zapisu. Abp Bertone i kard. Ratzinger są osobami zajmującymi wysokie stanowiska w Kościele. Ale z zachowaniem wszelkiego szacunku do ich urzędu, nic nie może przezwyciężyć uzasadnionych podejrzeń, które te okoliczności i rażące pominięcia wywołują w zdrowych umysłach. Żaden sąd na świecie nie przyjąłby zeznania świadka obarczonego tak wielu oznakami niewiarygodności. Na pewno od Kościoła można się spodziewać, co najmniej otwartości i ujawnienia, wymaganych przez cywilnego sędziego. Wysłuchajmy świadka, na litość boską! Trzeba szczerze przedstawić wniosek oczywisty dla każdego neutralnego obserwatora tajemniczego traktowania s. Łucji od Jezusa i Niepokalanego Serca: istnieje każdy powód by uważać, że dokonano oszustwa; że manipuluje się kluczowym świadkiem, ostatnim żyjącym świadkiem. Ta oszukańcza manipulacja świadkiem jest kolejnym elementem omawianej zbrodni. Ale dlaczego? Oprócz przedstawionego już przez nas motywu, postępu za każdą cenę w nowej orientacji Kościoła, która koliduje z Orędziem Fatimskim, uważamy, że istnieje inny motyw, przynajmniej w przypadku kard. Ratzingera. Ten wniosek opieramy na tym, co omówiliśmy w Rozdz. 8: wyraźna aprobata przez kard. Ratzingera w TMF poglądów jezuity Edouarda Dhanisa – neomodernistycznego “obalacza” Fatimy. Poprzez jego poparcie Dhanisa jako “wybitnego badacza” Fatimy, kard. Ratzinger pokazał bardzo wyraźnie, że on, razem z Dhanisem, uważa, iż prorocze elementy Orędzia Fatimskiego dotyczące Rosji itd. znowu, co Dhanis zredukował do “Fatima II”, są tylko fabrykacjami prostej i mającej dobre zamiary, ale poważnie zagubionej osoby. Jak wykazaliśmy wcześniej, kard. Ratzinger poparł poglądy Dhanisa oświadczając w TMF (komentarz Ratzingera / Bertone), że Trzecia Tajemnica w dużym stopniu może być sfabrykowana: “Końcowa część ‘tajemnicy’ wykorzystuje obrazy, które Łucja mogła widzieć w religijnych książkach, i które są inspirowane przez wieloletnie wyczucie wiary”. Gdyby to była prawda o Trzeciej Tajemnicy, to byłoby również prawdą w odniesieniu do całego Orędzia Fatimskiego. Jaki inny wniosek zamierzałby sugerować kard. Ratzinger? Przypominamy również, że kard. Ratzinger sam zredukował kulminację Orędzia Fatimskiego – triumf Niepokalanego Serca – zaledwie do fiat Maryi Dziewicy sprzed 2.000 lat. W podobny sposób kardynał zdekonstruował proroctwo Maryi o tym, że “żeby uratować je [dusze z piekła], Pan Bóg chce ustanowienia na świecie nabożeństwa do mojego Niepokalanego Serca”. Według interpretacji kardynała (która na pewno raduje Dhanisa), nabożeństwo do Niepokalanego Serca oznacza nic innego niż otrzymanie – i tutaj znowu mamy bluźnierstwo – własnego ‘niepokalanego serca”. Cytat z IMF: “Jak mówi św. Mateusz 5:8, ‘niepokalane serce’ to takie, które, z Bożej łaski osiągnęło idealną jedność wewnętrzną, a zatem ‘ogląda Boga’. Być ‘oddanym’ Niepokalanemu Sercu Maryi oznacza, więc przyjęcie tej postawy serca, która czyni fiat – ‘bądź wola twoja’ – zdecydowanym centrum życia człowieka”. To kard. Ratzinger usuwa duże litery z “Niepokalanego Serca”, by zredukować je do ‘niepokalanego serca’, które może mieć każdy, tylko dostosowując się do woli Bożej. Tym zastosowaniem tego wyraźnie umyślnego redukcjonizmu, kardynał zakończył systematyczne usuwanie każdego elementu Orędzia Fatimskiego o wyraźnie katolickiej i proroczej treści. Tu dochodzimy do dodatkowego motywu w sprawie kardynała: biorąc pod uwagę jego ewidentną niewiarę w autentyczne proroctwa Orędzia Fatimskiego – niewiarę, jaką dzieli z Dhanisem, jedynym cytowanym przez kardynała “autorytetem” – wydaje się, iż kardynał nie uważa, że to, co robi jest w ogóle oszustwem. Może równie dobrze uważać, że tłumienie pełnego i nieskrępowanego zeznania s. Łucji faktycznie służy Kościołowi. Mamy tu na myśli to, że kard. Ratzinger naprawdę nie wierzy w prorocze elementy Orędzia Fatimskiego dotyczące potrzeby poświęcenia i nawrócenia Rosji i triumfu Niepokalanego Serca w naszych czasach, ani w katastrofalne konsekwencje dla Kościoła, jeśli nie spełni się tych elementów proroctwa. Dlatego kardynał mógł uważać za uzasadnione tłumienie tych elementów, jako niebezpiecznych fałszów “niepokojących” wiernych, niezależnie od tego jak bardzo s. Łucja uważa je za prawdziwe. Ze wszystkiego, co powiedział kardynał jest jasne, że prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, jak Dhanis, mało albo w ogóle nie wierzy w świadectwo s. Łucji, że Maryja Dziewica poprosiła o poświęcenie i nawrócenie Rosji żeby wywołać triumf Niepokalanego Serca Maryi na świecie. Kardynał ewidentnie nie wierzy w to, ż cud słońca potwierdził to świadectwo poza wszelką wątpliwość. Jaki inny wniosek można wyciągnąć z widocznego uznania przez kardynała “teologa”, który usiłował obalić całe proroctwo fatimskie? I tu jest kolejny motyw tego wszystkiego: według kardynała, on chroni Kościół przed zbyt długo trwającymi zakłóceniami spowodowanymi “prywatnym objawieniem”, któremu on, w zgodzie z Dhanisem,  nie przypisuje wielkiego znaczenia. A zatem, rewizja czy tłumienie świadectwa s. Łucji o tych sprawach, według kardynała, nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie, kardynał może uważać to za swój obowiązek. Ale on winien jest Kościołowi i ludzkości, żeby być szczerym o swoich zamiarach. Wydaje się, że kardynał może podzielać opinie innych “oświeconych” watykańskich wtajemniczonych, którzy uważają, że “prości wierzący” są zbyt głupi by docenić to, co jest dla nich najlepsze. To może tłumaczyć, dlaczego kardynał nie zadaje sobie trudu ujawnienia swoich uprzedzeń “nieoświeconym”, a raczej oczekuje, że każdy zaufa jego “dobremu” osądowi. Podsumowując, niemożliwe wydaje się uniknięcie wniosku, że Orędzie Fatimskie znajduje się teraz pod nadzorem tych, którzy po prostu w nie wierzą, i którzy chcą skończyć z nim raz na zawsze, podczas gdy działają na rzecz nowej polityki ekumenizmu Watykanu, “dialogu międzywyznaniowego”, światowego braterstwa religii i “cywilizacji miłości”, pod przewodnictwem Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ale kiedy świat coraz szybciej pogrąża się w przemocy i deprawacji moralnej, tak dowody na nie nawrócenie się Rosji stają się coraz bardziej widoczne dla Pana Boga. W tej sytuacji, wierzący katoliccy świeccy, a także księża i biskupi, muszą nadal stawiać proste pytania i działać i modlić się o dzień, kiedy osoby kontrolujące dźwignie władzy w Watykanie w końcu pozwolą papieżowi zrobić to, o co prosiła Matka Boża 73 lata temu. Niech Pan Bóg wyzwoli Kościół spod ich złego zarządzania nim, i to szybko! Żeby przyspieszyć ten dzień, my wierni mamy dane przez Boga prawo składania petycji do papieża o usunięcie od władzy oskarżonych i ich kolaborantów – remedium, którym się zajmiemy w ostatnim rozdziale. W dziennikach s. Łucja napisała, że w Rianjo, Hiszpania, w sierpniu 1931 roku, Nasz Pan, mówiąc o przedłużającej się niechęci Jego pasterzy do poświęcenia Rosji, powiedział jej: “Powiedz moim pasterzom, biorąc pod uwagę to, że idąc przykładem króla Francji w opóźnianiu wykonania mojego nakazu, tak jak on podzielą jego nieszczęście”. Pan Jezus powiedział również: “Oni się skruszą i to zrobią, ale będzie za późno”. Jak późno to będzie, ile więcej świat i Kościół będzie musiał cierpieć, zależy od tych, pod kuratelą, których znajduje się Orędzie Fatimskie, i którzy kontrolują wszelki dostęp do ostatniego żyjącego świadka niebiańskiego Orędzia. A do pewnego stopnia zależy to od każdego z nas, byśmy zrobili naszą część, ujawniali i sprzeciwiali się narzucanemu na świat oszustwu, narażaniu milionów dusz i zagrażaniu pokojowi i bezpieczeństwu całych narodów.  I to, dlatego napisaliśmy tę książkę. Przypisy [1] Wręcz przeciwnie, jak wykazuje o. Alonso, s. Łucja potwierdziła, iż “wszystko co wiąże się z objawieniami Matki Bożej nie było już postrzegane jako proste wspomnienie, ale jako obecność odciśnięta na jej duszy jakby przez ogień. Sama pokazuje, że te rzeczy są dalej odciśnięte na jej duszy w taki sposób, żeby nie mogła o nich zapomnieć. Dlatego te wspomnienia s. Łucji są jak ponowne odczytywanie napisów, które są tak na zawsze wygrawerowane w najgłębszych zakamarkach duszy ich autorki. Wydaje się raczej ‘widzieć’ niż ‘pamiętać’. Łatwość jej ‘pamiętania’ jest faktycznie tak wielka, że ona musi tylko ‘odczytać’ swoją duszę. O. Joaquin Alonso, “Introduction”, Fatima in Lucia’s Own Words Wstęp – Fatima słowami Łucji], s. 13. [2] Zob. przypis 48 Rozdz. 8. [3] Niekiedy odnosząc się do lub cytując komunikat Bertone, ten rozdział wykorzystuje angielski przekład z grudnia 2001 roku Watykańskiego Biura Informacji. Innym razem angielski przekład z 9.01.2002   L’Osservatore Romano. Bardzo rzadko wykorzystujemy własny przekład z włoskiego.   « poprzedni artykuł   następny artykuł » WSTECZ
 

Francuzy atakują: Nowe loże masońskie w Polsce. „Odradza się masoneria w tej części Polski”

https://nczas.com/2022/05/17/nowe-loze-masonskie-w-polsce-odradza-sie-masoneria-w-tej-czesci-polski-foto/
W mediach społecznościowych masońskich lóż Wielkiego Wschodu Francji w Polsce pojawiła się informacja o powołaniu do życia dwóch nowych lóż.

„Z wielką radością informujemy, że w sobotę, 14 maja 2022 zapalono światła dwóch nowych lóż Wielkiego Wschodu Francji w Polsce. Ceremonię prowadził wielce dostojny Wielki Sekretarz ds Zagranicznych WWF w asyście Komisarzy” – czytamy w mediach społecznościowych loży masońskiej „Gwiazda morza” w Gdańsku.

„Dla nas najszczęśliwszą wiadomością było, że po blisko stu latach wolnomularskie światło powraca na Warmię i Mazury. Trójkąt Kamień nad Łyną, stał się bowiem ukonstytuowaną Lożą o numerze 6047, przywracając tym samym tradycję masońskiej pracy przerwaną tragicznym nastaniem nazistowskiej nocy. Ciągłość i szacunek do naszych Poprzedników symbolicznie podkreśla nazwa warsztatu, nawiązująca do loży istniejącej w latach 1888-1933” – czytamy dalej.

Wolnomularze wyrażają radość, że „po prawie stuleciu ciszy, odradza się masoneria w tej części Polski, która tak długo pozostawała białą plamą na wolnomularskiej mapie”.

„Bracia i Siostry z Olsztyna i okolic zapraszają do współpracy i odwiedzin wszystkich zainteresowanych rozwojem naszego ruchu. Niech młotki stukają!” – piszą wolnomularze, używając typowych zwrotów związanych z masońską symboliką.

„Tego samego dnia zapalono także światła drugiej loży, „Rencontre Fraternelle 2022″. To warsztat, w którym prace będą odbywały się w języku francuskim – stąd stanie się on zapewne niezwykle interesującym miejscem dla odwiedzających Braci i Sióstr z Francji oraz dla osób francuskojęzycznych pracujących w Polsce” – czytamy dalej.

Masoni przypominają, że „w tej chwili Wielki Wschód Francji w Polsce jest reprezentowany przez 6 warsztatów:
Lożę Nadzieja (Warszawa)
Lożę Gabriel Narutowicz (Kraków)
Lożę Gwiazda Morza (Gdańsk)
Lożę Braterstwo nad Olzą (Cieszyn)

Lożę Kamień nad Łyną (Olsztyn)
Lożę Rencontre Fraternelle 2022 (Warszawa)”.

„Pracują także zalążki nowych Warsztatów w Katowicach i Koszalinie”.

„Dodajmy, że polskie Loże WWF należą do tzw. Regionu XIV GOdF, który skupia przede wszystkim zagraniczne warsztaty z Europy Wschodniej i Południowej. W sumie liczy on 80 lóż i rozwija się szybko, zatem prawdopodobnie w najbliższym czasie przekroczymy granicę setki. Loże naszego regionu podejmują bliską i ożywioną współpracę, której towarzyszy stała wymiana myśli i braterskie wizyty” – informują wolnomularze.

„Przedstawiciele lóż przynajmniej trzy razy w roku spotykają się na międzynarodowym Kongresie Regionalnym. Oprócz tego uczestniczymy w największym, dorocznym spotkaniu masońskim – Konwencie Grand Orient de France, w trakcie którego spotyka się 2500 Braci i Sióstr (po jednym z każdego warsztatu) oraz zaproszeni Goście. Na tym właśnie polega sens i skala międzynarodowej obediencji wolnomularskiej, jaką jest WWF” – dodają masoni.

Biedny Jaworów Króla Jana III. Россия провела демилитаризацию Яворовского полигона.

Biedny Jaworów Króla Jana III.

Россия провела демилитаризацию Яворовского полигона, нанеся серию ударов высокоточными ракетами

https://topwar.ru/196377-rossija-provela-demilitarizaciju-javorovskogo-poligona-nanesja-seriju-udarov-vysokotochnymi-raketami.html
Яворовский военный полигон становится проклятым местом для иностранных наемников, по военному объекту опять отработали российские высокоточные ракеты. Об обстреле полигона сообщили Львовские новостные каналы.
Россия проводит демилитаризацию Яворовского полигона, нанося по нему удары высокоточными ракетами. Объект используется киевским режимом в качестве места сбора и подготовки иностранных наемников, а также в качестве центра поставок поступающих с Запада вооружений. Этому способствует его расположение рядом с польской границей.
По имеющейся информации, по полигону отработали не менее восьми ракет. По словам очевидцев, „прилетов” было не менее 12. Сообщается, что ракеты якобы были запущены с территории Белоруссии.
В местных сетях говорят, что этот налет был самым массированным за все время. Удары были нанесены поздно вечером, вернее уже в начале ночи и, что важно, всего лишь через два дня после предыдущего. Напомним, что 15 мая по объекту прилетело не менее 4 высокоточных ракет.
Как сообщают местные (и не только) Telegram-каналы, в стороне Яворовского полигона было целое световое шоу, а над самим Львовом пролетали российские ракеты. Работала украинская ПВО, имеется информация, что одна из запущенных зенитных ракет попала по своей же территории, но пока без подробностей. Сирены воздушной тревоги во Львове сработали в 0:24, также предупреждение о воздушной атаке прозвучали по всей области. Отбой объявили в 01:15.
Глава Львовской областной военной администрации Максим Козицкий, говоря об ударе российских ракет, очень хвалил украинскую ПВО, но количества сбитых ракет не привел. Он подтвердил, что основной целью был полигон, по самому Львову ударов не наносилось.

Спасибо ПВО за работу! Вновь обстрелян объект военной инфраструктуры на территории Яворовского района, почти на границе с Польшей. Больше информации утром. Не игнорируйте сигналы о воздушной тревоге. Спокойной ночи – написал он в своем Telegram-канале.

Od 16 maja Naczelnik Niedzielski potajemnie wprowadza obowiązkowe „szczepienie” – albo pseudo test na własny koszt

Zgodnie z zapowiedzią Naczelnika Niedzielskiego z dniem 16 maja stan epidemii zostanie zastąpiony stanem zagrożenia epidemicznego.

„Ministerstwo pandemii” przygotowało już nawet projekt blankietowego rozporządzenia w tym zakresie.

W zasadzie zniesienie staniu epidemii wprowadzonego na podstawie rozporządzenia MZ wydanego z przekroczeniem uprawnień i zastąpienie go stanem zagrożenia epidemicznego dla przeciętego Polaka niewiele zmienia. Utrzymany obowiązek zasłaniania ust i nosa w przychodniach, szpitalach i aptekach jest nadal sprzeczny z prawem.

Zastanawiające jest to, że Naczelnik pandemicznego resortu w projekcie rozporządzenia o wprowadzeniu stanu zagorzenia epidemicznego nadal przymusza sprzecznie z prawem do udziału w eksperymencie medycznym trzy grypy zawodowe. W przypadku jednak jego braku daje możliwość wykonywania pracy po uzyskaniu negatywnego wyniku pseudo testu na wirusa celebrytę. Jednak test ten pracownik będzie musiał wykonać na własny koszt.

POLECAMY: Horban i reszta elity zajmującej się propagandą C19 przyznają, że testy dawały wyniki fałszywie dodatnie

Należy w tym miejscu zauważyć, że Naczelnik Niedzielski nadal drwi sobie z prawa, wprowadzając takie zapisy w rozporządzeniu. Na naszym Blogu wielokrotnie o tym pisaliśmy.

Tak dla przypomnienia pracodawca nie posiada uprawnienia do pozyskiwania i przetwarzania danych wrażliwych, do jakich zaliczamy dane o zdrowiu. W przypadku zadania okazania „certyfikatu bezpieczeństwa” lub wyniku pseudo testu jego działanie narusza prawo i może ponieść za to odpowiedzialność finansową a pracownik działający w jego imieniu karną.

Więcej o tym można przeczytać w naszych wcześniejszych publikacjach: [w oryg. md ]

Dworczyk z nagrodą – „Za zamknięcie lasów, cmentarzy czy dręczenie przedsiębiorców?”

Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera i pełnomocnik pisowskiego rządu ds. narodowego programu szczepień, pochwalił się w mediach społecznościowych nagrodą za działania w pierwszych miesiącach pandemii. Na reakcje internautów nie trzeba było długo czekać.
https://nczas.com/2022/05/13/dworczyk-z-nagroda-za-dzialania-na-poczatku-pandemii-za-zamkniecie-lasow-czy-dreczenie-przedsiebiorcow-foto/

[obrazki – w oryginale md]

– Wczoraj odebrałem nagrodę Prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej – statuetkę Hipokratesa – za działania #KPRM w pierwszych miesiącach pandemii – napisał w swoich mediach społecznościowych Michał Dworczyk.

– Dziękując za wyróżnienie chylę czoła przed lekarzami, pielęgniarkami, ratownikami medycznymi oraz farmaceutami za ich pełne zaangażowanie i oddanie! – dodał warszawski polityk.

=========================

Pod wpisem Dworczyk zebrało się sporo komentarzy internautów.

Cynizm w niepojętej skali! Wstydu nie macie! Polska przodowała w ilości nadmiarowych zgonów! Nie widzieliście statystyk?! Kim trzeba być, żeby zamieszczać takie brednie?! Tak ogarnęliście covid, jak teraz pomoc dla Ukraińców!

Państwo z dykty? Nie, z papieru do d.. – pisze internautka.

Jak tam lasy i respiratory? – pyta ktoś inny.

Bezczelność równa przyznaniu Niedzielskiemu tytułu „Wizjonera Zdrowia”.

Tego typu komentarzy jest dużo więcej. Fakt przyznania wyróżnienia właśnie Dworczykowi skomentował także znany wolnościowy publicysta – Łukasz Warzecha.

– Ale konkretnie za co? Za zamknięcie lasów, cmentarzy czy dręczenie przedsiębiorców? – pyta Warzecha na Twitterze.

Co właściwie napisał Morawiecki? Putin’s “Russkiy Mir” ??…

Myśli nie do pomyślenia

Zorard https://zorard.wordpress.com/2022/05/17/co-wlasciwie-napisal-morawiecki/

Wspomniałem na końcu ostatniego wpisu o artykule pana Morawieckiego w Daily Telegraph z 10 maja (tu wersja czysto tekstowa, obejście „paywall”).

Warto się pochylić nad tym, co on tam napisał i dlaczego jest to niebezpieczne. Krytyczne są tu trzy końcowe akapity:

Putin’s “Russkiy Mir” ideology is the equivalent of 20th-century
communism and Nazism. It is an ideology through which Russia justifies
invented rights and privileges for its country. It is also the grounds
for the story of “the special historical mission” of the Russian
people. In the name of this ideology Mariupol and dozens of Ukrainian
cities were razed as it sent Russian soldiers to war, convinced them
of their superiority, and encouraged them to commit inhuman war crimes
– the murder, rape and torture of innocent civilians. We also know
that this ideology is spurring the forcible displacement of Ukrainians
deep into Russian territory.

We cannot be under any illusions. This is not insanity but a
deliberate strategy that has already opened the gates to genocide.
“Russkiy Mir” is a cancer which is consuming not only the majority
of Russian society, but also poses a deadly threat to the whole of
Europe. Therefore it is not enough to support Ukraine in its military
struggle with Russia. We must root out this monstrous new ideology
entirely.

Just as Germany was once subject to denazification, today the only
chance for Russia and the civilised world is “deputinisation”. If
we do not engage in this task immediately, we will not only lose
Ukraine, we will lose our soul and our freedom and sovereignty, as
well. Because Russia will not stop at Kyiv. She has set out on a long
march towards the West and it’s up to us to decide where we stop
her.

W moim przekładzie:

Putinowska ideologia „Russkiego Miru” jest ekwiwalentem dwudziestowiecznych ideologii nazizmu i komunizmu. Jest to ideologia, poprzez którą Rosja uzasadnia swoje zmyślone prawa i przywileje. To na jej gruncie opiera się bajeczka o „specjalnej historycznej misji” narodu rosyjskiego. W imię tej ideologii Mariupol i dziesiątki Ukraińskich miast zostało zburzonych, bo wysłała ona rosyjskich żołnierzy na wojnę z przekonaniu o ich wyższości i zachęciła ich do popełnienia nieludzkich zbrodni wojennych – morderstw, gwałtów i tortur na niewinnych cywilach. Wiemy również, że ta ideologia powoduje przymusowe przesiedlenia Ukraińców w głąb terytorium Rosji.

Nie możemy mieć żadnych złudzeń. To nie jest szaleństwo, ale celowa strategia, która już otworzyła bramy do ludobójstwa. „Russki Mir” to rak, który pożera nie tylko większość rosyjskiego społeczeństwa, ale jest także śmiertelnym zagrożeniem dla całej Europy. Dlatego nie wystarczy wspierać Ukrainę w jej wojennej walce z Rosją. Musimy całkowicie wykorzenić tą straszliwą ideologię.

Tak jak Niemcy zostały kiedyś poddane denazyfikacji tak teraz jedyną szansą dla Rosji i cywilizowanego świata jest „deputinizacja”. Jeśli nie rozpoczniemy tego zadania natychmiast, to nie tylko stracimy Ukrainę, ale także stracimy naszą duszę, naszą wolność i suwerenność. Bo Rosja nie zatrzyma się w Kijowie. Rosja rozpoczęła długi marsz na Zachód i to my musimy zdecydować gdzie ją zatrzymamy.

Zacznijmy od tego, że nawet w tych trzech akapitach jest pełno zwykłych kłamstw i manipulacji.

Po pierwszejak już pisałem – nie ma absolutnie żadnych dowodów na „dziesiątki zburzonych ukraińskich miast”. Jedynym, w którym naprawdę zniszczenia są znaczne – centrum miasta praktycznie nadaje się faktycznie do wyburzenia – jest Mariupol. Wszędzie indziej zniszczenia mają charakter powierzchowny, w ogóle nie ma mowy o zniszczeniu nawet dzielnic, że nie wspomnę o miastach.

Kłamstwem jest również twierdzenie, że rosyjscy żołnierze jadą na Ukrainę w przekonaniu, że są nadludźmi i będą mordować ukraińskich podludzi. Jest to bezczelne granie na europejskiej pamięci historycznej, w której zapamiętano w ten sposób nazistów, którzy faktycznie mieli ideę „uber” i „untermenshów”.

Żeby przekonać się, że jest to kłamstwo wystarczy znać rosyjski i posłuchać rosyjskich mediów, w tym wypowiedzi samego Putina skierowanych między innymi do tychże żołnierzy. Jest absolutnie jasne, że na masową skalę propaganda musi być spójna tj. nie można mówić czego innego całości społeczeństwa, a czego innego żołnierzom. Ewentualnie można mówić coś innego małym oddziałom specjalnym, ale nie masie żołnierskiej.

Oddziały niemieckie w czasie II Wojny działały tak jak działały, bo całemu społeczeństwu niemieckiemu wpajano tam od 1933 roku przekonanie o rasowej wyższości Niemców nad Słowianami (m.in. dlatego zarówno armia jak i cywile niemieccy zupełnie inaczej zachowywali się w okupowanej Francji czy Norwegii).

Tymczasem podstawowa i fundamentalna linia propagandowa Rosji jest taka, że Ukraińcy i Rosjanie są jednym narodem tak jak powiedzmy Ślązacy i Polacy. Wedle tego co mówi się żołnierzom ich zadaniem jest wyzwolenie części własnego narodu od okupanta, który wmówił tej części narodu, że są osobni i że mają być wrogami Rosji i Rosjan. I wygonienie z Ukrainy obcych i ich wpływów, które zagrażają Rosji. Jak zatem mieliby ci żołnierze masowo mordować ludzi, których uważają za swoich pobratymców?

Potwierdzają to liczne inicjatywy rosyjskie takie jak dostawy żywności dla cywilów, organizacja korytarzy humanitarnych (charakterystyczną cechą kłamliwej propagandy, którą jesteśmy karmieni jest to, że z niej wynika, że to Rosjanie strzelają do ludzi korzystających z tych korytarzy itp. – problem w tym, że inicjatywa ich organizacji wyszła od Rosji, o czym się można było przekonać śledząc rosyjskie źródła – kwestia korytarzy humanitarnych pojawiła się tam parę dni zanim w naszych mediach pojawiły się oskarżenia), ogólnie dobre traktowanie ukraińskich jeńców wojennych (filmy, na których są maltretowani jeńcy, które się pojawiły pokazywały Ukraińców znęcających się nad rosyjskimi żołnierzami) i tak dalej. Przy tym Rosjanie apelują do ukraińskich żołnierzy o poddanie się i regularnie przekazują w Internecie namiary np. na kanały na Telegramie, gdzie mogą oni nawiązać kontakt i otrzymać instrukcje jak przejść na drugą stronę z minimalnym ryzykiem.

Mało tego – w rosyjskiej propagandzie dla wojska obecne jest hasło „nie zostawiamy swoich” i w tym kontekście pokazuje się rosyjskim żołnierzom, że ukraińskie oddziały porzucają swoich zabitych i rannych. Pokazuje się jako pozytywny przykład właściwej postawy, że rosyjskie oddziały chowają zabitych Ukraińców a rannym udzielają pomocy. Podkreślam, piszę tu nie o materiałach przeznaczonych dla zagranicy, ale o materiałach po rosyjsku, adresowanych do żołnierzy.

Ewentualny gniew i nienawiść żołnierzy skierowana jest na „nac-bataliony” czyli neo-nazistowskie ugrupowania klasy „Azova”, „Prawego Sektora” i tak dalej. Stąd np. kiedy w początkach oblężenia Mariupola rosyjskie posterunki kontrolowały opuszczających miasto cywili to rozbierali mężczyzn, bo wśród bojowników Azova modne są tatuaże ze swastykami i podobnymi symbolami. Tacy mogą się spotkać faktycznie z brutalnym traktowaniem, choć po prawdzie nie ma na to dowodów.

Podobnie Rosjanie podkreślali, że zagraniczni najemnicy nie mają praw zagwarantowanych konwencją Genewską i powinni się liczyć z ostrym traktowaniem. Jak to się dzieje rzeczywiście ciężko powiedzieć, ale tu rzeczywiście można również spodziewać się innego nastawienia żołnierzy, bo „najemnicy” są najczęściej doświadczonymi oficerami i żołnierzami z krajów NATO, głównie anglosaskich, którzy zostali tam skierowani jako „najemnicy” w ramach tzw. „plausible deniability„, czyli możliwości wyparcia się w razie pojmania związków z nimi przez ich państwa dla uniknięcia konfliktu bezpośredniego z Rosją. A to właśnie Anglosasów obwinia się w rosyjskich mediach o przerobienie Ukrainy na „anty-Rosję”, nawiązując do wielu wcześniejszych anglosaskich ataków i spisków wymierzonych w Rosję sięgając od 17 wieku.

Trzecie kłamstwo, to jakieś wywózki Ukraińców w głąb Rosji. Nic takiego nie ma oczywiście miejsca – przeciwnie, obywatele Ukrainy sami wyjeżdżają do Rosji od 2014 roku (w sumie do 2022 roku wyjechało ich tam kilka milionów). No chyba, że pan Morawiecki ma na myśli ewakuację ludności cywilnej z terenów DNR i ŁNR, która zaczęła się już 18-19 lutego. Ale ona również była dobrowolna.

Szansa na „zadziałanie” tego kłamstwa opiera się – ponownie – na wykorzystaniu ignorancji zachodnich czytelników, którzy zapewne są przekonani, że Ukraina to państwo jednolite etnicznie, gdzie wszyscy znajdujący się na jego terenie to Ukraińcy, oczywiście mówiący po ukraińsku. A tymczasem nie dość, że cały wschód Ukrainy zamieszkują w większości ludzie identyfikujący się jako Rosjanie, to w ogóle przytłaczająca większość Ukraińców w ogóle nie mówi w tym „języku” (jest sporne, czy to osobny język w ogóle czy gwara rosyjskiego). Zatem z tego, że ktoś zamieszkiwał na terenach Ukrainy w granicach z 1992 roku i posiada paszport wystawiony przez ukraińskie państwo nie można wnioskować, że ten ktoś w ogóle identyfikuje się jako Ukrainiec. Tymczasem w całej propagandzie – w tym także u nas – tak się to właśnie traktuje! Pan Morawiecki nauczony tym, że większość Polaków tego nie wie (myślą, że na Ukrainie jest podobnie jak unas) ma nadzieję, że i jego zachodni czytelnicy o tym nie wiedzą – i ma rację.

Co więcej, pan Morawiecki liczy na to, że jego czytelnicy myślą, że w Rosji współczesnej jest tak jak w byłym ZSRR, to jest przemieszczanie się jest reglamentowane, ograniczone. Oczywiście nic bardziej błędnego – owi „wywiezieni Ukraińcy” mogliby sobie spokojnie przejechać gdzie indziej, gdyby oczywiście istnieli.

Podobnie jak nie miało jak na razie miejsca nic, co można by nazwać ludobójstwem ani też nie ma żadnych dowodów na to, by Rosja chciała podbijać całą Europę. Rosja w ogóle nie ma ani takich ambicji ani możliwości. Co jednak szkodzi pokłamać trochę jeszcze, trochę jeszcze postraszyć ludzi kłamliwym chochołem, którego się zbudowało?

(zwróćcie uwagę jak prosto pisze się kłamstwa, a ile się trzeba napisać, żeby je obnażyć)

Wreszcie dochodzimy do głównej tezy artykułu – że „Russki Mir” to nowa ideologia, stworzona przez Putina i stanowiąca podstawę dla domaganie się przez Rosję jakichś wydumanych, sztucznych praw.

Co do pierwszej części to nawet polska Wikipedia podaje coś innego:

Pojęcie „świata rosyjskiego” [chodzi o „ruski”, to pojęcie jest o parę wieków starsze, niż „rosyjskość”. MD] ma dawne korzenie historyczne. W źródłach średniowiecznych definiowała cywilizację starożytnej Rusi. W dużej mierze historyczną dominantą w kształtowaniu się świata rosyjskiego jako cywilizacji były duchowe i moralne fundamenty Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.

Najwcześniejsze zastosowanie terminu „Russkij mir” pojawiło się w zabytku staroruskiej literatury: „Słowo o odnowie dziesięciny w cerkwi” (XI w.), Kiedy wielki książę kijowski Izjasław Jarosławicz wychwalał wyczyn św. Klemensa Rzymskiego, – „…nie tylko w Rzymie, ale wszędzie: zarówno w Chersoniu, jak i w świecie rosyjskim”. Jednocześnie chodziło o okres przedpaństwowy w historii Słowian wschodnich.

Po najeździe mongolskim w latach 1237–1240 Ruś została podzielona na dwa wieki. Jej zachodnia część (terytorium dzisiejszej Ukrainy i Białorusi) weszła w skład Polski i Litwy (później zjednoczonej w Rzeczpospolitą), a północno-wschodnia (dzisiejsza Rosja) pozostała pod jarzmem mongolsko-tatarskim, uwolnionym od niego dopiero w 1480 roku. W rezultacie świat rosyjski [chodzi o „ruski”, to pojęcie jest o parę wieków starsze, niż „rosyjskość”. MD]jako cywilizacja uległ zróżnicowaniu etnicznemu i językowemu:

Rosjanie (Wielkorusini) / j. rosyjski

Ukraińcy (Małorusini) / j. ukraiński

Białorusini / Białorusini/ j. białoruski

(Skopiowałem bo to jednak Wikipedia, nie wiadomo czy jutro nie zmienią na wersję aktualnie politpoprawną)

„Russkij Mir” to zatem nie jest pojęcie nowe, stworzone sztucznie przez Putina ale funkcjonujące od XI wieku (a więc około tysiąca lat)! I oznacza ono [w Rosji -od czasów Piotra I md] połączenie języka rosyjskiego i związanej z nim kultury i cywilizacji. W jakimś przybliżeniu odpowiednikiem jest np. „civilisation française”.

Bo – dodajmy – Rosjanie uważają się obecnie za osobną cywilizację, w czym upewnia ich aktualny stan cywilizacji europejskiej. Mówiąc o tym znany rosyjski historyk i analityk A. Fursow podkreśla zawsze, że rosyjska cywilizacja to inna wersja cywilizacji europejskiej, alternatywa, której korzeniem jest przede wszystkim prawosławie i osobne doświadczenie historyczne Rosji. W charakterystycznym stylu mówi, że „to nie jest ani dobrze ani źle – po prostu tak jest”, ale zwraca uwagę, że zachodnia „wersja” cywilizacji europejskiej ulega szybkiej degeneracji. W tym kontekście postrzega on rosyjską cywilizację jako nadzieję w ogóle cywilizacji europejskiej na przetrwanie.

Patrząc na stan kompletnej degrengolady, w jaką stacza się Zachód Europy i USA trudno się nie zgodzić, aczkolwiek z naszego punktu widzenia mamy ciągle nadzieję, że nasza, polska kultura i społeczeństwo takiego poziomu degeneracji nie osiągną.

Skoro już mowa o polskim punkcie widzenia to w jakimś przybliżeniu można powiedzieć, że [obecnie md] „Ruski Świat” jest to pojęcie zbliżone do „polskość” czy „kultura polska”. Różnica polega na tym, że Polska nie pretendowała nigdy do miana osobnej cywilizacji, osobnej kultury. Przeciwnie, Polska od wieków była kulturowo podporządkowana Zachodowi Europy i w niego wpatrzona – począwszy od przyjęcia chrześcijaństwa w jego katolickiej wersji po powiedzenie „co Francuz wymyśli, Polak pokocha”, które ma już grubo ponad 100 lat. W związku z tym nigdy nie pretendowano do stworzenia jakiejś „Polskiej cywilizacji”, jako bytu nie tylko językowo ale i kulturowo odrębnego od kultury niemieckiej, francuskiej czy ogólnie zachodnio-europejskiej. Rosja natomiast pretensje takie posiada i w sumie ma do nich pewne podstawy.

Zwróćmy teraz uwagę, że głównym prawem jakiego Rosja żąda dla siebie w związku z tymi pretensjami do bycia osobną cywilizacją jest prawo do odrębności i suwerenności. Innymi słowy Rosjanie nie chcą u siebie 72 płci, tęczowych piątków czy zboczeńców czytających dzieciom bajeczki o radości jaką daje im uprawianie sodomii. Nie chcą również jeść przerobionych robaków czy rezygnować z samochodów w imię Gai, bogini Ziemi. Chcą też mieć swoje tereny i swoje firmy, które nie będą zarządzane ani z USA ani z WHO czy ONZ. Byli gotowi na współpracę z Zachodem (ironią jest, że obecna ekipa i sam Putin to najbardziej prozachodnia ekipa na Kremlu od wieków), ale na warunkach poszanowania właśnie tego prawa do odrębności, do działania u siebie i po swojemu.

I to jest podstawowy i najważniejszy problem jaki Zachód ma z Rosją, że nie chce się ona poddać dostosowaniu na modłę zachodnią, że właśnie chce zachować odrębność nie tylko formalną ale i realną, nie tylko polityczną ale i kulturową, cywilizacyjną. Oraz, że – póki co – ma ona potencjał by globalistycznej inicjatywie „Great Reset” powiedzieć „NIE”.

W tym kontekście Morawiecki mówiąc o tym, że to straszna idea i powinna być wypalona żelazem mówi jak prawdziwy, rasowy globalista, przedstawiciel tej szajki, która zmierza to zniszczenia w ogóle dziedzictwa kulturowego narodów i przerobienia nas wszystkich na podatną na manipulację masę „europejczyków takiego-czy-innego-pochodzenia”. W tym kontekście jego opowiadania o tym, że w przeciwnym razie stracimy naszą suwerenność i duszę to ociekają obłudą.

Zwróćmy uwagę, że pisze on to dokładnie wtedy, kiedy ponownie rusza temat federalizacji Europy, który pozbawi m.in. Polskę nawet tych resztek suwerenności, które zachowała.

Ale odkładając te aspekty na bok Morawiecki powiedział właśnie Rosjanom, że ich kultura i cywilizacja powinna być wymazana z powierzchni ziemi. I oczywiście usunięty ma być Putin, czyli człowiek, który wyciągnął Rosję z nizin upadku jakiego zaznała za Jelcyna. A choć urodziły się od tamtej pory dwa pokolenia, to jednak wciąż żyje wielu Rosjan, którzy pamiętają jak to wyglądało. Rosja przez ostatnie dwadzieścia lat uczyniła ogromne postępy – choć oczywiście w dwadzieścia lat trudno odrobić dziesiątki lat gospodarczej zapaści systemu komunistycznego, która zaczęła się w latach siedemdziesiątych.

Morawiecki poszedł tu dużo dalej niż Biden czy Johnson, którzy głównie oskarżają Putina nie oskarżają jednak narodu rosyjskiego, Rosjan jako takich, nie wzywają do likwidacji Rosji jako kultury w jej obecnym kształcie. Nawet jeśli to myślą i tego by pragnęli to jednak nie mówią tego publicznie.

Dlaczego? No bo czym innym jest kiedy ktoś krytykuje mojego premiera czy prezydenta, a czym innym, kiedy ktoś nazywa moją kulturę „rakiem”. Jak Rosjanie mają na takie coś zareagować? A jak reagowałby Polak gdyby usłyszał, że polskość to rak a polską kulturę należy zlikwidować?

Jest to naprawdę dużo, dużo gorsze od incydentu z oblaniem farbą ambasadora Rosji w Polsce. Tamto to był incydent, w wykonaniu do tego ukraińskiej postępowej aktywistki, w którym państwo polskie można oskarżyć o zaniedbanie odpowiednich środków ostrożności i pobłażliwość dla sprawczyni. Ten zaś artykuł jest oficjalną wypowiedzią premiera Polski, który niestety w oczach Rosjan nas reprezentuje. I na który żaden rosyjski patriota nie może zareagować inaczej niż gniewem, który – co mam nadzieję mój tekst wyjaśnił – jest całkowicie uzasadniony.

Jest przerażające, że nikt – żadna siła polityczna – nie odcięła się jasno od tej wypowiedzi, nie potępiła jej i nie wskazała na to, że pan Morawiecki pisząc takie rzeczy nie wypowiada się w imieniu narodu.

Będziemy tego żałować, wstydzić się tych słów Morawieckiego niezależnie od tego jak historia potoczy się dalej.

W moim zastanawianiu się, czy Putin i rosyjskie państwo grają do jednej bramki z globalistami, z którymi są dogadani czy też przeciwko nim ten tekst stanowi silną poszlakę, że jednak Rosja usiłuję NWO powstrzymać a nie pomóc w jego ustanowieniu.

Stan Rosji – a bajdy o jej „poświęceniu” i majstrowanie przy przekazie z NIEBA

Stan Rosji – a bajdy o jej „poświęceniu” i majstrowanie przy przekazie z NIEBA

https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=7906&Itemid=46

Wladimir Iljicz Lenin: “Kłamstwo jest święte i kłamstwo będzie naszą główną bronią”

http://gazetawarszawska.com/2012/11/14/ostatnia-bitwa-szatana-rozdzial-8

The Devil’s Final Battleo. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm Tłumaczenie Ola Gordon

Z książki: Ostatnia bitwa Szatana. O. Kramer, Rozdział 8. cz.II

[—]

Od czasu soboru, Kościół Katolicki prawie wszędzie zamilkł nie tylko wobec błędów komunizmu – które Kościół niemal całkowicie przestał potępiać, nawet w czerwonych Chinach, które wściekle prześladują Kościół – ale również wobec błędów świata. Przypominamy, że w przemówieniu inauguracyjnym na II Soborze, papież Jan swobodnie przyznał, że sobór (i większość Kościoła z nim) nie będzie już potępiał błędów, a Kościół otworzy się na świat w “pozytywnym” przedstawianiu swoich nauk “ludziom dobrej woli”.

Później, jak przyznał papież Paweł VI, nie było oczekiwanego nawrócenia “ludzi dobrej woli”, lecz, jak sam nazwał, “prawdziwy atak światowego sposobu myślenia na Kościół”. Inaczej mówiąc, do stopnia w jakim jest to możliwe w Kościele Katolickim (który nigdy nie może przegrać swojej misji), miał miejsce rodzaj ‘sergiuszowej adaptacji rzymskiego katolicyzmu’.

Teraz, zgodnie z tą Adaptacją Kościoła Katolickiego, do roku 2000, Orędzie Fatimskie zostało twardo podporządkowane wymogom nowej orientacji. Pewni członkowie watykańskiego aparatu już zdecydowali, że Rosji nie należy wymieniać w żadnej dokonywanej przez papieża uroczystości poświęcenia w odpowiedzi na prośby Maryi. W numerze Inside the Vatican [Wewnątrz Watykanu] z listopada 2000 roku, jeden z prominentnych kardynałów, zidentyfikowany jedynie jako “jeden z najbliższych doradców papieża”, jest cytowany w wypowiedzi że “Rosja obawia się, iż rosyjskie prawosławie może uważać za ‘obrazę’, gdyby Rzym miał specyficznie wymienić w takiej modlitwie Rosję, jakby Rosja szczególnie potrzebowała pomocy, kiedy cały świat, łącznie z pochrzescijańskim zachodem, przeżywa głębokie trudności. . .” Ten sam kardynał-doradca dodał: “Uważajmy bo staniemy się zbyt pozbawieni wyobraźni”.

Innymi słowy, “Rzym” – czyli kilku członków watykańskiego aparatu, którzy doradzają papieżowi – zdecydowali nie honorować specyficznej prośby Matki Bożej Fatimskiej z obawy przed obrazą rosyjskiego prawosławia. “Rzym” nie życzy sobie by sprawiać wrażenie, iż Rosja powinna nawrócić się na wiarę katolicką dzięki poświęceniu jej Niepokalanemu Sercu Maryi, bo to byłoby niezgodne z nowym “dialogiem ekumenicznym” rozpoczętym na II Soborze.

Poświęcenie i nawrócenie Rosji, o które prosiła Matka Boża, byłyby również sprzeczne z watykańskim porozumieniem dyplomatycznym (Deklaracja z Balamand z 1993 roku), że powrót prawosławia do Rzymu jest “eklezjologią przestarzałą” – twierdzenie, które, jak wykazaliśmy, kategorycznie zaprzecza nieomylności zdefiniowanego dogmatu katolickiego, iż heretycy i schizmatycy nie mogą być zbawieni poza Kościołem Katolickim.

W zgodzie z tym krzykliwym odejściem od katolickiej nauki, watykański administrator apostolski Rosji, abp Tadeusz Kondrusiewicz, w styczniu 1988 roku oświadczył publicznie, że “II Sobór zadeklarował, iż Kościół Prawosławny jest siostrzanym kościołem i ma takie same środki do zbawienia. Dlatego nie ma powodu stosowania polityki prozelityzmu” [3].

Biorąc pod uwagę de facto porzucenie stałej nauki Kościoła o tym, że heretycy, schizmatycy, żydzi i poganie muszą zostać włączeni do katolickiego stada, jeżeli chcą być zbawieni, poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi powodujące nawrócenie Rosji byłoby, oczywiście, wykluczone – przynajmniej, jeśli chodzi o tych, którzy promują nową orientację Kościoła.

Tak więc 13 maja 1982 i jeszcze raz 25 marca 1984 roku, papież poświęcił Niepokalanemu Sercu świat, ale nie wspomniał o Rosji. W żadnym z tych wydarzeń nie uczestniczyli biskupi świata. Dlatego nie spełniono żadnej z dwu próśb przekazanych s. Łucji w ciągu jej życia. Dobrze o tym wiedząc, sam papież opowiadał bajki podczas i po uroczystości w 1984 roku. W czasie tej ceremonii, przed zebranymi 250.000 wiernych na Placu św. Piotra, spontanicznie dodał do przygotowanego tekstu co następuje: “Oświeć szczególnie narody, na których poświęcenie i zawierzenie przez nas Ty sama czekasz [4]*

*więcej tutaj http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/311

Kilka godzin po ceremonii, jak napisał dziennik włoskich biskupów katolickich Avvenire, Ojciec Święty modlił się na Placu św. Piotra, przed oczami 10.000 świadków, prosząc Matkę Bożą o błogosławieństwo dla “tych narodów, na których poświęcenie i zawierzenie przez nas Ty sama czekasz” [5]. Rosji nie poświęcono Niepokalanemu Sercu i papież wie o tym. Widocznie przekonany przez swoich doradców, papież powiedział biskupowi Cordes, szefowi Papieskiej Rady ds. Świeckich, że pominął wymienienie Rosji, gdyż “to mogłoby zostać zinterpretowane przez sowieckich przywódców, jako prowokacja” [6].

Pojawienie się “linii partyjnej” w sprawie Fatimy

Ale wierzący nie chcieli po prostu zrezygnować z poświęcenia Rosji, bo oczywiste było, że w okresie lat 1984-2000, Rosja nie doświadczyła nawrócenia religijnego obiecanego przez Matkę Bożą jako owocu właściwego poświęcenia jej Niepokalanemu Sercu. Wprost przeciwnie, pomimo pewnych zmian politycznych, sytuacja duchowa, moralna i materialna Rosji tylko uległa pogorszeniu od “poświęcenia” w 1984 roku.

Zastanówmy się nad tymi dowodami, które pokazują jedynie zarys powagi sytuacji w Rosji w roku 2000 (i od tego czasu jest jeszcze gorzej, jak wykażemy):

1)  Około 16 lat “po poświęceniu”, Rosja ma najwyższy na świecie wskaźnik aborcji. O. Daniel Maurer, CJD, który spędził w Rosji ostatnich 8 lat, mówi, że statystycznie, przeciętna Rosjanka będzie miała 8 aborcji w wieku rozrodczym – chociaż o. Maurer uważa, że faktyczna liczba jest około 12 aborcji na kobietę. Rozmawiał z kobietami, które miały aż 25 aborcji. Głównym powodem tych strasznych liczb jest to, że w Rosji nie wprowadzono innych metod antykoncepcji (które i tak są amoralne), ani nie są pewne. To czyni aborcje “najtańszym sposobem ograniczenia liczebności rodziny”. Obecnie w Rosji aborcje są za darmo, ale nie porody [7].

2)  Wskaźnik urodzeń w Rosji maleje i jej populacja spada o 700.000 osób rocznie – bezprecedensowe wydarzenie w cywilizowanym świecie w czasie “pokoju” [8].

3)  Rosja ma najwyższy na świecie wskaźnik spożycia alkoholu [9].

4)  Satanizm, okultyzm i czarna magia wzrastają w Rosji, co publicznie potwierdza nawet rosyjski patriarcha prawosławny Aleksiej II [10].

5)  W Moskwie i w całym kraju szaleje homoseksualizm. W kwietniu 1983 roku, 9 lat po “poświęceniu” w 1984 roku, Borys Jelcyn pozwolił na dekryminalizację homoseksualizmu. Teraz jest “legalny” [11].

6)  Rosja jest światowym centrum dystrybucji pornografii dziecięcej. Associated Press pisała o powiązaniach moskiewskiego gangu pornografii dziecięcej z innym takim gangiem w Teksasie. AP napisała: “Rosyjskie prawo nie rozróżnia pornografii dziecięcej od pornografii dorosłych, a produkcję i dystrybucję ich traktuje jako drobne przestępstwo, powiedział Dimitri Czepczugow, szef departamentu zajmującego się przestępstwami wysokiej technologii w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych. Rosyjska policja często skarży się na chaos prawny, który z Rosji uczynił międzynarodowe centrum produkcji pornografii dziecięcej. ‘Niestety, Rosja stała się światowym śmietniskiem dziecięcej pornografii’, powiedział Czepczugow dziennikarzom w Moskwie” [12].

7)  Obecnie Rosjanie gorliwie oglądają “programy reality” w TV. W najpodlejszych z tych programów, kamery filmują życie intymne rosyjskich “par”, łącznie z ich aktami seksualnymi. Pomimo narzekań ze strony starych komunistycznych twardogłowych, rosyjscy telewidzowie “są nienasyceni” tą pornografią. Program “chwali się oglądalnością ponad 50% i tysiące Rosjan ustawiały się w temperaturze poniżej zera w kolejce przez ponad godzinę żeby zerknąć nań przez okno jakiegoś mieszkania. Miliony zalogowały się na witrynie, która często się zawiesza z powodu liczby jej odwiedzin” [13].

8)  Jeśli chodzi o sytuację Kościoła Katolickiego, w 1997 roku Rosja wprowadziła nowe prawo “wolności sumienia”, dające uprzywilejowany status rosyjskiemu prawosławiu, islamowi, judaizmowi i buddyzmowi, jako “tradycyjnym religiom” Rosji, podczas gdy wymaga ubiegania się u lokalnych biurokratów o pozwolenie parafii katolickich na ich istnienie. W wyniku tego:

9)  Znikome duchowieństwo katolickie w Rosji, liczące około 200 księży, składa się niemal w całości z zagranicznych kleryków, z których wielu ma tylko 3-miesięczne wizy, a biznesmeni otrzymują 6-miesięczne wizy [14].

10)  Jest tylko 10 urodzonych w Rosji księży w całym kraju – 5 na Syberii i 5 w Kazachstanie. 95% księży i zakonnic w Rosji to obcokrajowcy. Według szczerej opinii abpa Bukowskiego, Kościół Katolicki “jest mały . . . i zawsze będzie mały” [15].

11)  Katolicy stanowią mniej niż 1% populacji Rosji, a rosyjscy muzułmanie przewyższają liczbę katolików o ponad 10 do 1. Jak mówi raport Radia Wolna Europa, w Rosji katolicyzm postrzegany jest jako “rodzaj niewytłumaczalnej ekscentryczności – dlaczego Rosja ma być katolicka?” [16]

12)  Według Watykanu, w Rosji jest 500.000 katolików, i większość ich jest na Syberii, dokąd Stalin zsyłał ich dziadków [17].

Biorąc pod uwagę te dane, nie pozbyto się sprawy tego czy poświęcenie Rosji zostało dokonane w sposób wskazany przez Matkę Bożą Fatimską. Dlatego z perspektywy wykonawców nowej orientacji Kościoła – adaptacji Kościoła do świata – coś musiano zrobić w kwestii Fatimy. A zwłaszcza coś musiano zrobić z kanadyjskim księdzem o nazwisku o. Nicholas Gruner, którego apostolat fatimski stał się forum dla milionów katolików, pewnych, że poświęcenie Rosji zostało storpedowane przez plany pewnych osób w Watykanie. Po prostu Fatimę i “fatimskiego księdza” trzeba było na zawsze zakopać.

Proces ten rozpoczął się już w roku 1988, kiedy, jak mówi o. François: “Z Watykanu przyszedł nakaz skierowany do władz Fatimy, do s. Łucji, do różnych duchownych, łącznie z o. Messiasem Coelho, i francuskim księdzem (najwyraźniej o. Pierre Caillon), bardzo oddanych Matce Bożej, rozkazujący zaprzestania dręczenia Ojca Świętego sprawą poświęcenia Rosji”. Fatimczyk o. Caillon potwierdził wydanie tego nakazu: “Z Rzymu przyszedł rozkaz, zobowiązujący każdego do mówienia i myślenia: ‘Poświęcenie się odbyło. Papież zrobił wszystko co mógł, niebiosa wyraziły zgodę na ten gest’” [18]. To miało miejsce w latach 1988-1989, że wiele apostolatów fatimskich, które utrzymywały, że poświęcenie Rosji się nie odbyło, nagle odwróciły się i zadeklarowały, że poświęcenie z roku 1984 spełniło warunki niebios. Przykre to, że wkrótce potem nawet o. Caillon zmienił swoją opinię i zaczął mówić, że poświęcenie to spełniło prośbę Matki Bożej.

Również w tym samym czasie w obiegu znalazły się napisane na maszynie i powstałe przy pomocy komputera listy, rzekomo od s. Łucji. Typowo dla wyraźnie niewiarygodnych listów, był jeden z 8 listopada 1989 roku, zaadresowany do pana Noelkera, który zawiera oświadczenie “s. Łucji”, że papież Paweł VI poświęcił świat Niepokalanemu Sercu podczas krótkiej wizyty w Fatimie w roku 1967 – poświęcenie, które nigdy nie miało miejsca, co z pewnością s. Łucja wiedziała, gdyż była świadkiem całej tej wizyty [19].

W ten sposób pojawiła się “linia partyjna” o Orędziu Fatimskim. Co dokładnie mamy na myśli przez wyrażenie “linia partyjna”? Wladimir Iljicz Lenin kiedyś powiedział: “Kłamstwo jest święte i kłamstwo będzie naszą główną bronią”. Dlatego nie było zaskoczeniem, że Prawda, jako oficjalny organ sowieckiej partii komunistycznej, wypełniona była kłamstwami, mimo że rosyjski wyraz Prawda oznacza “prawdę”.

Kłamca nie przekona nikogo do swoich kłamstw, jeśli na piersiach ma wielki plakat z napisem “Kłamca!” Nawet głupiec nie uwierzy takiemu człowiekowi. Bo żeby kłamca przekonał ludzi, że jego kłamstwa są prawdą, trzeba by zdefiniować prawdę. I to oznacza leninowskie wyrażenie “kłamstwo jest święte. . .” Kłamstwo staje się “prawdą”, i wyznaje się je w sposób niewolniczy, jako prawdę. Jak mówi Pismo Święte, wypowiadając przekleństwo w księdze Izajasza: “Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności” (Iz 5:20). Ciemność fałszu przybiera wygląd światła prawdy, i taki jest jeden z głównych błędów Rosji.

Ale ta sztuczka czynienia z kłamstwa “prawdy” nie pochodzi z Rosji, czy od komunistów; ale pochodzi od szatana, który jest ojcem kłamstw. Św. Paweł mówi o szatanie w przebraniu za anioła światła. Żeby być bardziej dokładnym, odnosi się do Ewangelii naszego Pana Jezusa Chrystusa: “Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!” (Ga 1:8). To szatan, pokazujący się w przebraniu anioła światła, nadaje wygląd prawdzie, żeby oszukać poprzez kłamstwo. I stąd pochodzi błąd “kłamstwo jest święte” i “fałsz jest prawdą”.

O. Paul Kramer mówi o rozmowie z gen. Danielem Grahamem z armii USA. “Gen. Graham powiedział, że kiedy był w Rosji z sowieckim dygnitarzem, ten zapytał go: ‘Nie chcecie pokoju?’ Generał odpowiedział: ‘Nie! Bo wiemy czym dla was jest pokój. Nie chcę pokoju tego rodzaju’. Rozmawiając dalej, przejeżdżali obok ogromnego billboardu pokazującego żołnierzy z karabinami. Na billboardzie był napis: ‘Pobieda kommunizma eta mir’, co oznacza: „komunistyczne zwycięstwo jest pokojem”.

Według marksizmu, państwo komunistyczne prowadzi wojnę, żeby wywołać rewolucję, i wykorzystuje każdą możliwą metodę oszustwa – wojnę totalną – żeby zniewolić cały świat komunizmem. A kiedy toczy się wojna i komunizm zwycięży na całej planecie, to wtedy jest komunistyczna wersja “pokoju”. Ale czym naprawdę jest pokój? Najlepiej definiuje go św. Augustyn: “Pokój to uporządkowany ład” [Peace is the tranquillity of order]. Która definicja jest poprawna? To nie jest sprawa subiektywnej oceny. Św. Tomasz z Akwinu wyjaśnia: “ens et verum convertunter”, co jest scholastycznym sposobem powiedzenia, że prawdę można zamienić na rzeczywistość. To co jest obiektywnie realne, jest, z tego powodu, obiektywnie prawdziwe. Inaczej mówiąc, prawdą jest to co jest, podczas gdy kłamstwem jest to czego nie ma. To co nie jest nie może być prawdą. I dlatego, jeśli ktoś mówi, na przykład, że białe jest czarne, to twierdzenie, że białe jest czarne jest kłamstwem – bez względu na to jak dużą władzę ma ten, kto to mówi.

Ale według marksistowskiej doktryny, prawdą jest to, co promuje rewolucja komunistyczna. A co to jest co promuje komunistyczna rewolucja? Jest nim wszystko to co postanowiła linia partyjna. To co dyktuje partia staje się “prawdą”, nawet jeśli, w rzeczywistości, jest to kłamstwo. A zatem jeśli linią partyjną jest to, że czarne jest białe, to w to powinni wierzyć wszyscy członkowie partii, tylko dlatego, że linia partyjna zdecydowała, iż czarne jest białe.

Tak jak istnieje rodzaj “stalinizacji” Kościoła, w sensie adaptacji Kościoła do świata, tak samo musi istnieć rodzaj stalinowskiej linii partyjnej o Fatimie – wersja Fatimy dyktowana z góry, w którą muszą wierzyć wszyscy członkowie Kościoła posoborowej adaptacji. W istocie, linia partyjna o Fatimie sprowadza się do tego: “Poświęcenie Rosji” się skończyło, i każdy musi przestać o to pytać. Mamy “pokój” jak przepowiedziała Matka Boża Fatimska. Rosja przechodzi przepowiedziane przez Matkę Bożą “nawrócenie”. Dlatego – zgodnie z linią partyjną – nie ma nic do zrealizowania w sprawie Orędzia Fatimskiego, a Fatima należy teraz do przeszłości.

Jak zobaczymy, wszystkie określenia w cudzysłowie – “poświęcenie Rosji”, “pokój” i “nawrócenie” – zostały zredefiniowane żeby dostosować je do linii partyjnej o Fatimie. Jeśli chodzi o Fatimę, teraz nas się prosi żebyśmy uwierzyli w odpowiednik “czarne jest białe”, bo taka jest linia partyjna.

Dyktatura watykańskiego sekretarza stanu

Każda linia partyjna potrzebuje dyktatora, szefa partii, który ją nałoży. Skąd dokładnie w watykańskim aparacie wzięła się linia partyjna o Fatimie? Są przytłaczające dowody na to, że pochodzi ona od watykańskiego sekretarza stanu. W tym miejscu potrzebne jest krótkie przedstawienie tła.

Przede wszystkim, w normalnej sytuacji – co św. Augustyn nazwał “uporządkowanym ładem” lub pokojem – Kościół nie jest dyktaturą. Dyktatura jest barbarzyńską instytucją. Jak mówi Eurypides: “wśród barbarzyńców wszyscy są niewolnikami oprócz jednego”. Nasz Pan powiedział: “władcy narodów uciskają” poddanych (Mt 20:25). Powiedział apostołom: “nie tak będzie u was” (Mt 20:26). Ale uporządkowany ład – pokój Kościoła – został bardzo pogwałcony w okresie posoborowym. Co widzimy w Kościele obecnie, to że hierarchowie Rzymskiej Kurii (nie papież, ale kilku watykańskich ministrów) uciskają swoich poddanych jak wschodni despoci. Żeby być bardziej dokładnym, uciskają pewnych poddanych, którzy opierają się linii partyjnej, kiedy Kościół ogólnie przeżywa niemal upadek wiary i dyscypliny, które ci sami potentaci ignorują.

Jak mogło do tego dojść? Od czasu restrukturyzacji Kurii Rzymskiej w roku 1967, z nakazu papieża Pawła VI – którą opracował i zrealizował kard. Jean Villot – szefowie różnych kongregacji rzymskich mogli zachowywać się jak dyktatorzy. Przed II Soborem Kuria Rzymska była zorganizowana jak monarchia. Papież był prefektem świętego Oficjum, a kardynał nadzorujący codziennymi pracami Świętego Oficjum był jego zastępcą. Pozostałe kongregacje były niższego szczebla. I mając własną władzę i sądownictwo, znowu zgodne z tą zasadą pomocniczości [20], podlegały Świętemu Oficjum, a Święte Oficjum podlegało bezpośrednio papieżowi. Ten model organizacji był absolutnie zgodny z Bożą Konstytucją Kościoła. Papież, wikariusz Jezusa Chrystusa na ziemi, stał na czele łańcucha dowodzenia.

Ale po II Soborze kard. Villot zorganizował restrukturyzację Kurii Rzymskiej. Na długo zanim Gorbaczow ogłosił swój program pierestrojki w Związku Sowieckim, Kościół przeszedł własną pierestrojkę w Rzymskiej Kurii. Zmieniono nazwę Świętego Oficjum – ale, co jeszcze ważniejsze, Święte Oficjum straciło najwyższą pozycję w Kurii. Kuria została zrestrukturyzowana w taki sposób, że kardynał sekretarz stanu stał ponad wszystkimi kongregacjami, łącznie z byłym Świętym Oficjum. Przemianowane i zrestrukturyzowane, teraz nazywało się Kongregacją Doktryny Wiary (CDF), i papież nie był już jego prefektem. Ale ona (CDF) teraz jest nadzorowana przez kardynała prefekta (dzisiaj kard. Ratzinger) i to on podlega sekretarzowi stanu.

Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami pod zwierzchnictwem papieża i jego Świętego Oficjum, wiara i moralność były najważniejszymi elementami określającymi politykę Kurii. Ale po ustaleniach posoborowych, pod zwierzchnictwem kardynała sekretarza stanu i jego kongregacji, to linia partyjna – polityka sekretarza stanu – jest najwyższym elementem decydującym o polityce Kościoła. Nawet byłe Święte Oficjum, teraz CDF, podlega sekretarzowi stanu. W wyniku tej restrukturyzacji, Ojciec Święty, papież, zredukowany jest do marionetki, która aprobuje, bez zastanowienia, przedstawiane mu przez sekretarza stanu zarządzenia jako fait accompli. Warto powtórzyć: papież został zredukowany do marionetki służącej dyktaturze sekretarza stanu [21].

W masońskim rejestrze wymaganym przez prawo włoskie, można znaleźć nazwisko Jeana Villota – tego samego Villota, który nadzorował restrukturyzację Kurii. Po śmierci kard. Villota, w jego prywatnej bibliotece odkryto ręcznie napisaną wiadomość od wielkiego mistrza loży masońskiej, w której chwalił Villota za podtrzymywanie tradycji masońskich [22]. Pewien francuski ksiądz w Rzymie powiedział: “Był tradycyjny chociaż w jednej dziedzinie “.

Stosowanie fałszywego “posłuszeństwa” dla nałożenia linii partyjnej

W roku 1917, tym samym kiedy Matka Boża objawiła się w Fatimie, w Rzymie był św. Maksymilian Kolbe, gdzie widział masonów okazujących otwartą wrogość wobec Kościoła Katolickiego i noszących plakaty głoszące ich zamiar zinfiltrowania Watykanu, żeby szatan panował z Watykanu, a papież był jego niewolnikiem [2]. Chwalili się także, że zniszczą Kościół. Masoński zamiar zniszczenia Kościoła pasuje dokładnie do dobrze znanego masońskiego hasła “Zniszczymy Kościół metodą świętego obowiązku“. Jak wykazaliśmy we wcześniejszym rozdziale, bp Graber z Regensburga, Niemcy, gromadził inne takie świadectwa masońskich luminarzy, a sama Stała instrukcja Alta Vendita jasno mówiła: “niech kler maszeruje pod waszym sztandarem, zawsze myśląc, że maszeruje pod sztandarem kluczy apostolskich”. Czyli wymóg “posłuszeństwa” wykorzysta się w sposób dyktatorski po to, żeby podważyć prawdziwe posłuszeństwo i samą wiarę.

A reorganizacja Kurii w 1967 roku będzie instrumentalna w realizacji tego celu, poprzez poddanie całego Kościoła linii partyjnej sekretarza stanu – łącznie z linią partyjną o Fatime – pod pozorem fałszywego “posłuszeństwa” wobec władzy, która wyraźnie przekraczała granice ustanowione przez samego Boga. Jak wkrótce wykażemy, to kard. Sodano dosłownie podyktował “interpretację” wizjonerskiego aspektu Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, opublikowanej bez własnych słów Matki Bożej by go wyjaśnić.

Orędzie Fatimskie na celowniku sekretarza stanu

Tu dochodzimy do dokładnej roli sekretarza stanu w nałożeniu linii partyjnej w odniesieniu do Fatimy. Jak pokazaliśmy, proces ten dotyczy ogólnie Orędzia Fatimskiego, a w szczególności być może jego  najważniejszego propagatora w Kościele: apostolatu fatimskiego o. Nicholasa Grunera.

Już w 1989 roku, ówczesny sekretarz stanu, kard. Casaroli (wielki “architekt” ostpolitik) poinformował biskupa o. Grunera, J E Gerardo Pierro z diecezji Avellino, Włochy, o tym co biskup nazywał “sygnałami ostrzegawczymi” o apostolacie fatimskim o. Grunera. O. Gruner był wyświęcony w Avellino w roku 1976 we franciszkańskiej społeczności, która nie była uformowana tak jak być powinna. Od 1978 roku mieszkał w Kanadzie za pozwoleniem biskupa, gdzie został przywódcą małego apostolatu fatimskiego, który od tego czasu rozrósł się tak bardzo, że stał się największym tego rodzaju na świecie. Ale po nałożeniu w 1988 roku przez anonimowy nakaz linii partyjnej w kwestii “poświęcenia” z 1984, było nieuniknione, że nastąpi kolizja apostolatu o. Grunera z sekretarzem stanu – tak jak nastąpiła kolizja tradycyjnej orientacji Kościoła z nową po II Soborze.

Podstawową techniką próby pozbycia się o. Grunera było wykreowanie fałszywego scenariusza kanonicznego, zgodnie z którym, po nakazaniu mu znalezienia jakiegoś innego biskupa by inkardynował go poza Avellino, inkardynacja o. Grunera w innym miejscu byłaby zablokowana przez bezprecedensowe działania zakulisowe, żeby o. Grunera zmuszono do “powrotu” do Avellino i porzucenia apostolatu. Po zablokowaniu inkardynacji o. Grunera przez trzech kolejnych życzliwych biskupów – przyjaciół Fatimy, watykański aparat (przez skomplikowany proces poza tematem tej książki [24]), w końcu opuścił poprzeczkę: o. Gruner musi albo “wracać” do Avellino, albo być “zawieszonym” za “nieposłuszeństwo”. W istocie nad o. Grunerem wisiała groźba “zawieszenia” za to, co jego oskarżyciele uniemożliwiali mu zrobić – a mianowicie, znaleźć innego biskupa, który by go inkardynował [25].

Kiedy różne apelacje kanoniczne o. Grunera w sprawie bezprecedensowych działań przeciwko niemu wędrowały przez watykańskie trybunały, jego apostolat fatimski przeżywał rozkwit. Do roku 2000, szczególnie dzięki jego czasopismu The Fatima Crusader, apostolat stał się najsilniejszym i najbardziej uporczywym głosem w Kościele za poświęceniem Rosji i ujawnieniem Trzeciej Tajemnicy.

Ponadto, sam papież skomplikował obraz Fatimy swoją decyzją dokonania beatyfikacji Hiacynty i Franciszka na uroczystości 13 maja 2000 roku w Fatimie. Ten zamiar beatyfikacji dwojga dzieci ogłoszono już w czerwcu 1999 roku, i to wywołało bitwę wewnątrz watykańskiego aparatu. Pokazuje to dziwny charakter potwierdzenia i odwoływania ceremonii beatyfikacji, co musi być najbardziej niezwykłe dla Watykanu. Najpierw sekretarz stanu, kard. Angelo Sodano, w październiku 1999 roku ogłosił, że ceremonia odbędzie się 9 kwietnia 2000 roku na Placu św. Piotra, razem z innymi czterema beatyfikacjami. Portugalska prasa cytuje patriarchę Lizbony, że Watykan poinformował go, iż było “dość niemożliwe” by papież przybył do Fatimy na beatyfikację dzieci, i że sprawa została “zamknięta”. Patriarcha powiedział dziennikarzom portugalskim, że był pewien, iż ta “niemożliwość” przybycia papieża do Fatimy była wynikiem decyzji tylko watykańskiego sekretarza stanu.

Ale papież miał inny pomysł. W listopadzie 1999 roku Jego Świątobliwość – widocznie pomijając kard. Sodano – poinformował bpa Serafina, biskupa Fatimy, bezpośrednio, że powinien ogłosić, iż papież faktycznie przybędzie do Fatimy 13 maja, w celu dokonania beatyfikacji. Bp Serafin nie podał tego do wiadomości aż do grudnia 1999 roku. Następnie, w marcu 2000 roku, biskupowi wymknęło się, że “papież zrobi coś szczególnego dla Fatimy”. To wywołało wściekłe spekulacje w prasie, że papież, nareszcie, zamierza ujawnić Trzecią Tajemnicę. Natychmiast kardynał patriarcha Lizbony zganił publicznie bpa Serafina, być może z nakazu kogoś bliskiego watykańskiemu sekretarzowi stanu, który nie życzył sobie by ktoś wiedział o tym, że papież rozważał ujawnienie Tajemnicy. Ale już wypuszczono przysłowiowego kota z worka [26].

A zatem 13 maja 2000 roku papież udał się do Fatimy żeby beatyfikować Hiacyntę i Franciszka. Pojawienie się papieża było rodzajem żywej manifestacji konfliktu między opisanymi przez nas dwiema wizjami Kościoła. Po dokonaniu beatyfikacji, przywołując Kościół wszechczasów, papież wygłosił homilię. W tej homilii, wiele rzeczy które Kościół wydawał się zapomnieć w ostatnich 40 latach, nagle zostało przypomniane:

[cytujemy]:

Na mocy Bożego zamysłuzstąpiła z nieba na ziemię, poszukując maluczkich wybranych przez Ojca, «Niewiasta obleczona w słońce» (Ap 12:1). Przemawia do nich matczynym głosem i sercem: wzywa ich, aby złożyli samych siebie w ofierze zadośćuczynienia, sama zaś obiecuje doprowadzić ich bezpiecznie do Boga.

Franciszek, jeden z trojga wybranych, opowiadał później: «Płonęliśmy w tej światłości, którą jest Bóg, ale nie spalaliśmy się. Jaki jest Bóg? Nie można tego powiedzieć. Tego naprawdę ludzie nigdy nie mogą powiedzieć». Bóg: światłość, która płonie, ale nie spala. Tego samego doświadczył Mojżesz, gdy ujrzał Boga w krzewie gorejącym. . .

“I inny znak się ukazał na niebie: (…) wielki smok” (Ap 12:3). Te słowa z pierwszego czytania mszalnego przywodzą nam na myśl wielki bój, jaki toczy się między dobrem a złem, a jednocześnie uświadamiają, że spychając Boga na ubocze, człowiek nie może osiągnąć szczęścia, ale przeciwnie – zmierza do samozniszczenia. . .

Orędzie Fatimy wzywa do nawrócenia, ostrzega ludzkość, aby nie stawała po stronie smoka, który “ogonem zmiata trzecią część gwiazd niebieskich i rzuca je na ziemię” (Ap 12:4).

Ostatecznym celem człowieka jest niebo, jego prawdziwy dom, gdzie Ojciec niebieski oczekuje wszystkich z miłosierną miłością. Bóg nie chce, aby ktokolwiek zaginął; dlatego dwa tysiące lat temu posłał na ziemię swojego Syna, aby «szukał i zbawił to, co zginęło» (Łk 19:10). . .

Powodowana macierzyńską troską, Najświętsza Panna przybyła tutaj, do Fatimy, ażeby zażądać od ludzi, by “nie znieważali więcej Boga, naszego Pana, który dosyć już został znieważony”. Przemawia, bo jako Matka boleje, kiedy zagrożony jest los Jej dzieci. Dlatego wzywa pastuszków: “Módlcie się, wiele się módlcie i umartwiajcie się w intencji grzeszników; wiele dusz idzie do piekła, bo nikt nie modli się za nie ani nie umartwia“.

[źródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/homilie/fatima_13052000.html]

Bezpośrednie powiązanie przez papieża Orędzia Fatimskiego z Księgą Apokalipsy, w jego porównaniu spotkania wizjonerów z Panem Bogiem do tego Mojżesza i gorejącego krzewu, stanowiło zdumiewające potwierdzenie objawień fatimskich jako Bożych przepowiedni na nasze czasy. I nagle Fatima znowu stanęła wprost przed oczami całego Kościoła.

Przede wszystkim było to zdumiewające odniesienie się papieża do Orędzia Fatimskiego jako momentu biblijnego, spełnienia rozdziału 12, wersetu 1 Apokalipsy, który mówi o “niewieście obleczonej w słońce”. Tutaj papież Jan Paweł II powtórzył słowa Pawła VI, który w liście apostolskim Signum magnum, wygłoszonym w Fatimie 13 maja 1967 roku, oświadczył:

W wielkim znaku, który na niebie ujrzał święty Jan Apostoł, w owej “Niewieście obleczonej w słońce”, święta liturgia Kościoła katolickiego nie bez słuszności widzi Najświętszą Maryję Pannę, z łaski Chrystusa Odkupiciela – Matkę wszystkich ludzi. . . Rozpoczynając Naszą Adhortację nawiązaniem do uroczystości religijnych obchodzonych w tych dniach ku chwale Dziewicy Matki Bożej w Fatima, w Portugalii, gdzie liczne rzesze Wiernych oddają Jej cześć za macierzyńskie i litościwe Serce – pragniemy ponownie przypomnieć wszystkim dzieciom Kościoła nierozerwalny związek, jaki zachodzi pomiędzy duchowym macierzyństwem Maryi. . .  a powinnościami odkupionych względem Niej, jako Matki Kościoła.

[źródło: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pawel_vi/adhortacje/signum_magnum_13051967.html]

Jeszcze bardziej zdumiewające jest to, że Jan Paweł II w homilii wyraźnie powiązał Orędzie Fatimskie z Ap 12:4, która przepowiada, że “ogon smoka”  zmiecie trzecią część gwiazd niebieskich i rzuci je na ziemię.

Jak później zauważył o. Gruner: W języku biblijnym, ‘gwiazdami niebieskimi’ są ci, którzy są w niebie i oświetlają drogę innym idącym do nieba. Ten fragment został klasycznie zinterpretowany w komentarzach kościelnych, co oznacza, iż jedna trzecia duchowieństwa – tzn. kardynałów, biskupów i księży – wypada ze stanu konsekrowanego i faktycznie pracuje dla szatana”. Na przykład Haydock Commentary[Komentarz Haydocka] do BibliiDouay-Rheims zauważa, że obraz jednej trzeciej gwiazd niebieskich został zinterpretowany jako odnoszący się do “biskupów i dostojników, którzy upadają pod ciężarem prześladowań i stają się apostatami. . . Szatan jest zawsze gotowy, tak daleko jak pozwala mu Bóg, prowadzić wojnę z Kościołem i wiernymi sługami Boga”.

W związku z tym, o. Gruner, Gerry Matatics – katolicki badacz biblijny (i były pastor prezbiteriański) – i inni cytowali komentarz o Ap 12:3-4 o. Hermana B Kramera w książce The Book of Destiny [Księga przeznaczenia]. Ta praca została opublikowana z imprimatur, dosyć opatrznościowo, w 1956 roku, sześć lat przed rozpoczęciem II Soboru. Jeśli chodzi o symbol jednej trzeciej gwiazd niebieskich, o. Herman Kramer pisze: “Jest to jedna trzecia kleru“, i że “jedna trzecia” gwiazd niebieskich pójdzie za smokiem” – co oznacza jedną trzecią duchownych, którzy są “gwiazdami”, duszami konsekrowanymi w Kościele [27]. Czyli jedna trzecia katolickiego duchowieństwa będzie na usługach szatana, pracując nad zniszczeniem Kościoła od wewnątrz. Komentarz o. Hermana Kramera mówi, że czerwony smok – znak szatana, który może symbolizować komunizm, skoro czerwień jest emblematycznym kolorem komunizmu – prowadzi Kościół do wielkiego nieszczęścia poprzez osłabianie go od środka.

Komentarz mówi dalej, że dzięki temu odszczepieńczemu duchowieństwu, szatan prawdopodobnie narzuci Kościołowi “akceptację niechrześcijańskiej moralności”, fałszywych doktryn, kompromisu z błędami, czy posłuszeństwo wobec władców świeckich z naruszeniem sumienia“.

Ponadto uważa, że “To symboliczne znaczenie ogona smoka może pokazywać, że duchowni, którzy już są gotowi na apostazję, będą zajmować wpływowe stanowiska w Kościele, zdobywając wyróżnienia poprzez hipokryzję, oszustwa i pochlebstwa”. Wśród duchownych, którzy opowiedzą się za smokiem – czyli szatanem – znajdą się ci, “którzy zaniedbali głoszenie prawdy lub napominanie grzesznika dobrym przykładem, a raczej szukali popularności przez to że byli pobłażliwi i niewolnikami przestrzegania praw człowieka”, jak również ci “którzy boją się o własne interesy i nie protestują przeciwko złym praktykom w Kościele”, oraz biskupi “którzy brzydzą się księżmi ośmielającymi się mówić prawdę” [28].

O. Herman Kramer tak wypowiada się o sytuacji Kościoła Katolickiego w czasach przepowiedzianych w Ap 12:3-4:

Demokracja apostolska założona przez naszego Pana mogła być zastąpiona monarchią absolutną, w której episkopat rządzi ze wschodnim despotyzmem. Księża mogą zostać zredukowani do stanu służebności i lizusowskich pochlebstw. Rządzenie rozsądkiem, sprawiedliwością i miłością może zostać zastąpione absolutną wolą biskupa, którego każde działanie i słowo musi być akceptowane bez zastrzeżeń, bez uciekania się do faktów, prawdy czy sprawiedliwości. Sumienie mogło stracić swoje prawo do przewodzenia działaniami księży, i mogło być ignorowane lub potępiane. Dyplomacja, oportunizm i inne sztuczki mogą być zachowywane jako największe cnoty” [29].

Ale nic o tym nie wspomina się w tych częściach Orędzia Fatimskiego, które ujawniono do tej pory. Czy wtedy, poprzez zaskakujące odniesienie do Ap 12:3-4, papież ujawnił światu treść Trzeciej Tajemnicy? Czy teraz ujawni ją w całości?

Ale niestety, homilia się kończy. To nie papież będzie mówił o Trzeciej Tajemnicy. Tak szybko jak się zaczął, chwilowy powrót do wizji Kościoła wszechczasów się kończy, i podnosi się główny wyraziciel nowej wizji. Jest nim kard. Angelo Sodano, watykański sekretarz stanu – ten sam kardynał Sodano, który próbował, choć nieskutecznie, uniemożliwić papieżowi przybycie do Fatimy żeby beatyfikować Hiacyntę i Franciszka. Z jakiegoś dziwnego powodu to Sodano, a nie papież, ogłosi, że papież zdecydował się na ujawnienie Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej:

Z okazji uroczystego wydarzenia swego przybycia do Fatimy, Najwyższy Pasterz zobowiązał mnie do ogłoszenia wam pewnej zapowiedzi. Jak wiecie, celem jego wizyty do Fatimy była beatyfikacja dwojga małych pasterzy. Jednak pragnie on również nadać tej pielgrzymce sens odnowionego gestu wdzięczności wobec Matki Bożej za Jej opiekę, jaką go obdarzała przez lata jego pontyfikatu. Opieka ta wydaje się również dotyczyć tego, co nazywamy „trzecią częścią” tajemnicy fatimskiej.

I wtedy to co wydawało się dziwne, nagle stało się dosyć jasne. Zadaniem kard. Sodano będzie przygotowanie wiernych do przyjęcia poglądu, że Orędzie Fatimskie, łącznie z Trzecią Tajemnicą, teraz miało być uważane za sprawę przeszłości. Proces ten rozpocznie się “interpretacją” kardynała Trzeciej Tajemnicy:

Tekst ten stanowi prorocką wizję, porównywalną z tymi, zawartymi w Piśmie Świętym, które nie opisują w sposób fotograficzny szczegółów przyszłych wydarzeń, lecz które – bazując na tym samym podłożu – streszczają i wyrażają zwięźle wydarzenia, które się rozkładają w czasie, zaś ich następowanie po sobie i czas trwania nie są dokładnie określone. W rezultacie kluczem do lektury tekstu może być jedynie przyjęcie jego symbolicznego charakteru.

[źródło: http://www.voxdomini.com.pl/inne/sekret.htm#Przek%C5%82ad%20na%20j%C4%99zyk%20polski]

Zgodne z interpretacją “małych pastuszków”, co niedawno potwierdziła s. Łucja, “ubrany na biało biskup”, który modli się za wszystkich wiernych jest papieżem. Kiedy z wielkim trudem idzie w kierunku Krzyża pośród ciał tych, którzy zostali zamęczeni (biskupi, księża, religijni mężczyźni i kobiety i wiele świeckich osób), on także pada na ziemię, najwyraźniej martwy, pod gradem kul.

Jak wkrótce wierni się dowiedzą, to jest po prostu kłamstwo. “Ubrany na biało biskup” w wizji nie jest “najwyraźniej martwy”, ale zabity – jak wyraźnie mówi tekst wizji – w wojskowej egzekucji, wraz z wielu biskupami, księżmi i religijnymi, poza pół-zrujnowanym miastem.

Dlaczego więc do “interpretacji” wsadzono wyraz “najwyraźniej”? Kard. Sodano natychmiast się zdradza:

Po próbie zamachu 13 maja 1981 roku, Jego Świątobliwości wydawało się oczywiste, że to “matczyna dłoń kierowała torem pocisku”, umożliwiając “umierającemu papieżowi” zatrzymać się “na progu śmierci”. . .

Kolejne wydarzenia z roku 1989 doprowadziły, zarówno w Związku Sowieckim, jak i w krajach Europy wschodniej, do upadku komunistycznego reżimu promującego ateizm. .

Nawet jeśli wydarzenia do których odnosi się Tajemnica Fatimska teraz wydają się należeć do przeszłości, to wołanie Matki Bożej do nawrócenia i pokuty z początku XX wieku, obecnie jest nadal aktualne i pilne.

Po prostu Sodano torował drogę dla takiej “interpretacji” Orędzia Fatimskiego, która zagrzebie je na zawsze: punktem kulminacyjnym Orędzia była próba zamachu w 1981 roku i “upadek komunizmu” w 1989 roku – wydarzenia które “teraz wydają się należeć do przeszłości”. Żeby zapewnić taki rezultat, “komentarz” zostanie przygotowany przed ujawnieniem prawdziwego tekstu Trzeciej Tajemnicy:

Po to żeby wierni mogli lepiej przyjąć przekaz Matki Bożej Fatimskiej, papież polecił Kongregacji Doktryny Wiary ujawnienie opinii publicznej trzeciej części tajemnicy, po przygotowaniu odpowiedniego komentarza.

Ale z jakiego powodu ten komentarz nie był gotowy na uroczystość 13 maja? W końcu wiadomość o mającym nadejść ujawnieniu Trzeciej Tajemnicy była w obiegu przynajmniej od marca 2000 roku. To wtedy bp Serafim ogłosił, że papież powiedział mu podczas wizyty w Rzymie, że “zrobi coś specjalnego w Fatimie” [30] kiedy będzie tam na uroczystości beatyfikacji w maju 2000 roku.

Co ciekawe, papież nalegał na bpa Serafima by nic o tym nie mówił kiedy był w Rzymie, ale czekał do powrotu do Fatimy. A o sprawie tej papież myślał od ubiegłego listopada, więc dlaczego nie przygotowano żadnego “komentarza” w okresie od listopada 1999 do maja 2000 roku? Na pewno łatwo można go było wtedy przygotować.

Nasuwają się tu dwa wnioski. Albo papież nie powiedział kard. Sodano o swoim zamiarze ujawnienia Trzeciej Tajemnicy – wobec czego papież nie wierzy Sodano – albo papież powiedział Sodano, a ten zakładał, że w jakiś sposób będzie mógł zapobiec temu ujawnieniu 13 maja 2000 roku. To tłumaczyło by dlaczego Sodano nie zorganizował komentarza wcześniej: uważał, że nie będzie potrzebny, bo będzie mógł zapobiec ujawnieniu Trzeciej Tajemnicy. Ale papież naciskał, i teraz Tajemnicę trzeba było “załatwić” w taki sposób, żeby sprawę Fatimy pogrzebać.

Konferencja prasowa w celu przedstawienia linii partyjnej Sodano

W ten sposób dochodzimy do pamiętnej daty 26 czerwca 2000 roku. Tego dnia “ujawniona” zostaje Trzecia Tajemnica, na konferencji prasowej, razem z komentarzem przygotowanym przez kardynałów Ratzingera i  Tarcisio Bertone, sekretarza Kongregacji Doktryny Wiary (CDF), zatytułowanym The Message of Fatima [Orędzie Fatimskie – TMF]. W TMF będzie oficjalnie opublikowana linia partyjna – z bezpośredniego rozkazu kard. Angelo Sodano.

Przede wszystkim, wiernym powiedziano, że poniższy tekst wizji s. Łucji stanowi wszystko co odnosi się do Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej:

Po dwóch częściach, które już wyjaśniłam, po lewej od Matki Bożej i nieco powyżej, zobaczyliśmy anioła z płomienistym mieczem w lewej dłoni; ten błyszcząc, dawał płomienie, które jakby miały zapalić świat; ale one gasły w kontakcie ze splendorem emitowanym przez Matkę Bożą z Jej dłoni w jego kierunku: wskazując na ziemię prawą ręką, anioł krzyknął głośno: ‘Pokuta, pokuta, pokuta!’  I zobaczyliśmy w fantastycznym świetle, którym jest Bóg: ‘coś podobnego do tego jak ludzie wyglądają w zwierciadle, kiedy przechodzą przed nim’, biskupa odzianego w biel, ‘mieliśmy poczucie, że był to Ojciec Święty’. Inni biskupi, księża, zakonnicy i zakonnice wchodzący na stromą górę, na której szczycie znajdował się wielki Krzyż zbity z nieociosanych belek, jak gdyby z drzewa korkowego pokrytego korą; Ojciec Święty, zanim tam dotarł, przechodził przez wielkie miasto w połowie zrujnowane, drżący i chwiejnym krokiem, udręczony bólem i cierpieniem, szedł modląc się za dusze martwych, których napotykał na swojej drodze; doszedłszy na szczyt góry, klęcząc u stóp wielkiego Krzyża, został zabity przez grupę żołnierzy, którzy strzelali pociskami z broni palnej i strzałami z łuku, i w ten sam sposób ginęli jeden po drugim inni biskupi, księża, zakonnicy i zakonnice, oraz osoby świeckie, mężczyźni i kobiety z różnych klas i stanowisk. Pod obu ramionami Krzyża były dwa anioły, każdy trzymający w dłoni kryształową kropielnicę, do których zbierały krew męczenników i nią skraplały dusze idące do Boga.
Natychmiastową reakcję milionów katolików można podsumować w dwu słowach: To wszystko? Wyraźnie czegoś tu brakowało, gdyż nic w tekście nie odnosiło się do tego co powiedział sam kard. Ratzinger o Trzeciej Tajemnicy w roku 1984 – sprawa do której wrócimy wkrótce. Ani nie zawierał nic co mogło by tłumaczyć tajemnicze ukrywanie jej od 1960 roku.
Najważniejsze jest to, że ta niejasna wizja, spisana na czterech kartkach z zeszytu, nie zawierała słów Matki Bożej. W szczególności nie zawierała niczego co mogłoby dokończyć słynne wyrażenie wypowiedziane przez Matkę Bożą na zakończenie zapisanej części Orędzia Fatimskiego, dokładnie zapisanego przez s. Łucję w dziennikach: “W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.” To wyrażenie s. Łucja, łącznie z “itd.”, dodała w czwartej części dzienników jako część integralnego tekstu Orędzia. To dodanie doprowadziło do tego, że każdy szanowany badacz Fatimy wywnioskował, iż sygnalizowało początek niezapisanej Trzeciej Tajemnicy, i że tajemnica ta odnosiła się do powszechnego kryzysu w Kościele poza Portugalią. W sposób wyraźny, Panna Najświętsza miała więcej do powiedzenia, co nie zostało spisane, bo s. Łucja otrzymała nakaz zachowania tego w tajemnicy – do, jak wykazaliśmy, roku 1960.

Ale jakimś dziwnym posunięciem, TMF [Orędzie Fatimskie] uniknęło wszelkiej dyskusji na temat tego maleńkiego wyrażonka “itd.”, poprzez cytowanie tekstu Orędzia z Trzeciego Dziennika s. Łucji, w którym wyrażenie to nie występuje. TMF usprawiedliwia to w następujący sposób: “Jako zapis pierwszych dwu części ‘tajemnicy’, który już opublikowano i dlatego jest znany, wybraliśmy tekst napisany przez s. Łucję w Trzecim Dzienniku z 31 sierpnia 1941 roku; pewne adnotacje dodano w Czwartym Dzienniku z 8 grudnia 1941 roku”. Adnotacje? Kluczowe wyrażenie dotyczące zachowania dogmatów w Portugalii nie było żadną “adnotacją”, a integralną częścią słów wypowiedzianych przez Matkę Boską, po czym powiedziała: Nie mów tego nikomu. Tak, możesz powiedzieć Franciszkowi”.

Po oszukańczym błędnym scharakteryzowaniu integralnej części Orędzia Fatimskiego jako “adnotacja”, TMF zakopuje ją w przypisach, o których nigdy się nie wspomina: “W ‘Czwartym Dzienniku’ s. Łucja dodaje: ‘W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany, itd. . .”

Dlaczego Sodano / Ratzinger / Bertone są tak podejrzliwi wobec kluczowej frazy, żeby tak wyraźnie przejść samych siebie by uniknąć jej używając wcześniejszego i mniej dokładnego zapisu tekstu Orędzia? Jeśli nie ma nic do ukrycia w tym wyrażeniu, to dlaczego po prostu nie skorzystać z Czwartego Dziennika i próbować wyjaśnić co ono oznacza? Dlaczego autorzy TMF w tak oczywisty sposób udają, że wyrażenie to jest tylko “adnotacją”, skoro dobrze wiedzą, że pojawia się ono w integralnym tekście jako część słów wypowiedzianych przez Matkę Bożą? Do tego podejrzanego zachowania powrócimy w kolejnym rozdziale.

Inną podstawą do podejrzeń było to, że wizji “ubranego w biel biskupa” nie było w ogóle w 1-stronicowym “liście. . . w którym s. Łucja napisała słowa, które Matka Boża powierzyła jako tajemnicę trojgu pastuszkom z Cova da Iria” – jak sam Watykan opisał w wymienionej wyżej informacji prasowej. Tekst o objawieniu rozciąga się na cztery strony czegoś, co wydaje się być papierem w linie z zeszytu.

Inną podejrzaną sprawą jest to, że fałsz kard. Sodano z 26 czerwca na temat 13 maja został ujawniony: papież zostaje zabity przez strzelających do niego żołnierzy, kiedy klęczy u stóp wielkiego drewnianego Krzyża na zewnątrz półzrujnowanego miasta. Papież nie jest “najwyraźniej zabity”, jak fałszywie stwierdził Sodano w maju: papież jest zabity. Ta wizja, cokolwiek to znaczy, wyraźnie nie ma nic wspólnego z próbą zamachu w 1981 roku. Wiernych już ogłupiono w maju, ale teraz proces ogłupiania ich trwał dalej.

Dziesiątkami niezgodności pokazanymi przez ten tekst  – skłaniającymi katolików na całym świecie żeby wątpili w to iż poznaliśmy Tajemnicę w całości – zajmiemy się w kolejnym rozdziale. A teraz przeanalizujemy “komentarz” Ratzingera / Bertone w TMF o Orędziu Fatimskim jako całości.

Kard. Sodano dyktuje “interpretację” Trzeciej Tajemnicy

Przede wszystkim, TMF stanowi wirtualne przyznanie się do tego, że “interpretacja” Orędzia Fatimskiego, której kardynałowie Ratzinger i Bertone będą “próbować” (by użyć słowa kard. Ratzingera), była podyktowana przez samego kard. Sodano. Nie mniej niż cztery razy TMF stwierdza, że jest to zgodne z “interpretacją” Sodano Trzeciej Tajemnicy – a mianowicie, że Fatima należy do przeszłości:

Przed próbą interpretacji, której główne linie występują w oświadczeniu  odczytanym przez kard. Sodano 13 maja tego roku. . .

Z tego powodu obrazowy język wizji jest symboliczny. W związku z tym kard. Sodano oświadczył. . .

Jak widać z przedstawionych tu dokumentów, interpretacja dokonana przez kard. Sodano, w jego oświadczeniu z 13 maja, została najpierw przedłożona s. Łucji. . .

Przede wszystkim, musimy potwierdzić z kard. Sodano, że wydarzenia do których odnosi się Trzecia Tajemnica Fatimska teraz wydają się częścią przeszłości.

A gdyby czytelnik nadal tego nie rozumiał, jeszcze raz przedstawiamy podstawowy cel TMF:

Jeśli chodzi o opisywane tu poszczególne wydarzenia, one należą do przeszłości.

Czy nie jest dziwne to, żeby interpretację istotnego przekazu dla świata Matki Bożej Fatimskiej zlecono nie papieżowi, nawet nie Kongregacji Doktryny Wiary (która tylko zmałpowała opinię kard. Sodano), a watykańskiemu sekretarzowi stanu? Jaką władzę ma kard. Sodano, by narzucał Kościołowi swoje poglądy? Oczywiście żadną. Ale kard. Sodano przypisał sobie tę władzę by zachować ogólną posoborową przewagę watykańskiego sekretarza stanu nad statusem de facto papieża w kwestii codziennego zarządzania sprawami Kościoła.

W tym miejscu stosowne jest pokazanie innego wiele mówiącego przykładu tej uzurpacji władzy przez sekretarza stanu. W artykule zatytułowanym “The Pope, the Mass and the Politics of the Vatican Bureaucrats” [Papież, Msza i polityka watykańskich biurokratów] (The Latin Mass, dodatek zimowy, styczeń 2002), włoski dziennikarz Alessandro Zangrando przypomina incydent, kiedy watykański sekretarz stanu zablokował publikację L’Osservatore Romano z pochwałą tradycyjnej Mszy łacińskiej przez papieża. Pochwałę tę wyraził papież przed zgromadzeniem Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów: “W Mszale Rzymskim św. Piusa V, tak jak w wielu liturgiach obrządku wschodniego, jest wiele pięknych modlitw, którymi księża wyrażają najgłębsze poczucie pokory i uwielbienia wobec Świętych Tajemnic, modlitw pokazujących Samą Substancję każdej Liturgii“.

Zangrando zauważył, że, podczas gdy przekazy papieskie do kongregacji watykańskich są rutynowo publikowane wkrótce po ich ujawnieniu, w tym przypadku tak nie było. Dopiero po opublikowaniu pochwały tradycyjnej Mszy przez papieża w świeckim dzienniku włoskim Il Giornale, watykański sekretarz stanu nagle (w ciągu 24 godzin) ujawnił tekst przekazu Ojca Świętego przez watykańskie Biuro Prasowe – ponad miesiąc po wydaniu go przez papieża.

Ale do dnia dzisiejszego, i odwrotnie do normalnej praktyki, przekaz papieża do kongregacji nie został opublikowany w L’Osservatore Romano, własnym dzienniku papieża. Zagrando zacytował wniosek szanowanego “vaticanist” (specjalista od spraw watykańskich) Andrea Tornielli: “Sam fakt, że 24 godziny po publikacji artykułu [w Il Giornale] watykański Sekretariat Stanu ogłosił tekst listu Ojca Świętego, pokazuje prawdziwą próbę “cenzorowania” słów papieża. . . Akcja się nie udała i przyniosła dużo większy odwrotny skutek”, czyli papieska pochwała tradycyjnej Mszy skończyła się zyskaniem szerszego rozgłosu w prasie świeckiej.

Tutaj widzimy jak inny kluczowy element nowej orientacji Kościoła – porzucenie jego tradycyjnej liturgii – został narzucony przez sekretarza stanu, który usiłował ocenzurować papieską pochwałę tradycyjnej Mszy. Kto wie ile innych wypowiedzi papieskich ocenzurował – odnosząc sukces – watykański Sekretariat Stanu? Ten incydent jest tylko typowy dla sposobu w jaki obecnie działa zarządzanie Kościołem, zwłaszcza biorąc pod uwagę pogarszający się stan zdrowia papieża.

Kard. Ratzinger wykonawcą linii partyjnej Sodano

Wracając do “komentarza” po poznaniu tych faktów, można zauważyć, że konferencja prasowa 26 czerwca 2000 roku miała jeden nadrzędny cel: wykonanie nakazu kard. Sodano odnośnie “odpowiedniej” interpretacji Orędzia Fatimskiego. W momencie kiedy dziennikarze opuścili to pomieszczenie, Orędzie Fatimskie – w całości – miało zostać zakopane. A kiedy już się je zakopie, Orędzie nie będzie już przeszkadzać kard. Sodano i jego kolaborantom w nieustannym dążeniu do nowej, pofatimskiej orientacji Kościoła, obejmującej (jak zobaczymy) ważny interes Kościoła w wychwalaniu, biesiadowaniu i kumaniu się w Watykanie z takimi osobami jak Michail Gorbaczow, zmuszaniu papieża do przeprosin czerwonego reżimu chińskiego, naciskaniu na rumuńskich katolików by oddali kościołowi prawosławnemu prawa lokalnego Kościoła Katolickiego do nieruchomości skradzionych przez Józefa Stalina, wspieraniu, a nawet wpłacaniu pieniędzy dla bezbożnego, nierozliczalnego Międzynarodowego Trybunału Karnego pod auspicjami ONZ, który może sądzić katolików z każdego kraju za nieokreślone “zbrodnie przeciwko ludzkości”, jak i inne takie “triumfy” watykańskiej dyplomacji.

Inaczej mówiąc, każdy ostatni opór w Kościele musi zostać podporządkowany nowemu sposobowi watykańskiego myślenia i przemawiania do świata, co nie jest zgodne z proroctwem Matki Bożej Fatimskiej o triumfie Jej Niepokalanego Serca, szerzeniem nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca i konsekwentnym nawróceniu Rosji w wyniku interwencji Niepokalanego Serca. Taki rodzaj rozmowy już nie działa, nawet jeśli pochodzi od Matki Bożej. A zatem dokładnym zadaniem powierzonym kardynałom Ratzingerowi i Bertone 26 czerwca było znalezienie sposobu odcięcia na zawsze wiernych od  wyraźnie katolickich aspektów Orędzia Fatimskiego, które zbyt jasno przypominają nam o “zwycięskim” Kościele “przedsoborowego ciemnego wieku”. Jak napisał Los Angeles Times w nagłówku z 27 czerwca 2000 roku: “Catholic Church Unveils Third Secret: The Vatican’s Top Theologian Gently Debunks a Nun’s Account of Her 1917 Vision That Fueled Decades of Speculation” [Kościół Katolicki ujawnia Trzecią Tajemnicę: wybitny teolog delikatnie obala zapis zakonnicy o jej objawieniu w 1917 roku, który powodował dekady spekulacji]. To było tak rażące, że nawet świecki dziennik nie mógł zrobić nic innego jak tylko to zauważyć.

Pokażmy dowód tej zbrodni przeciwko Matce Bożej Fatimskiej i świętym wizjonerom wybranym przez Boga do otrzymania Jej przekazu.

Najpierw była próba kard. Ratzingera w TMF pozbycia się triumfu Niepokalanego Serca:

Na koniec chciałbym wspomnieć kluczowe wyrażenie “tajemnicy”, które stało się słusznie słynne: “moje Niepokalane Serce zatriumfuje”. Co to znaczy? Serce otwarte na Boga, oczyszczone kontemplacją o Bogu, jest silniejsze od dział i wszelkiego rodzaju broni. Fiat Maryi, słowo z Jej serca, zmieniło historię świata, gdyż dało światu Zbawiciela – bo, dzięki Jej Tak, Bóg mógł stać się człowiekiem i pozostaje nim cały czas.

Uważny czytelnik natychmiast zauważy, że kard. Ratzinger wygodnie usunął pierwsze trzy słowa z proroctwa Maryi: W końcu [ang. in the end]. To wyraźnie umyślne ocenzurowanie Matki Bożej było konieczne do rewizjonistycznej “interpretacji” kard. Ratzingera, zgodnej z liniami podyktowanymi przez Sodano: a mianowicie, że Fatima należy do przeszłości.

A zatem, “W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje” ma – po celowym usunięciu pierwszych trzech słów – być rozumiane w sposób następujący: “2.000 lat temu moje Niepokalane Serce zatriumfowało”. Proroctwo Matki Bożej o tym co wydarzy się w końcu jest rażąco fałszowane na tylko potwierdzenie tego co wydarzyło się 20 wieków temu na początku dziejów chrześcijaństwa. Cztery przyszłe wydarzenia – triumf Niepokalanego Serca, poświęcenie Rosji, nawrócenie Rosji i wynikający z tego okres pokoju na świecie – są przerabiane na jedno wydarzenie, które miało miejsce 2.000 lat temu!

To majstrowanie przy przekazie samego Boga, dostarczonym na ziemię przez Jego Najświętszą Matkę, powinno spowodować to, żeby każdy wierny powstał i domagał się sprawiedliwości w imieniu niebios. Ale zarżnięcie Orędzia Fatimskiego przez kard. Ratzingera na tym się nie kończy; jest jeszcze dużo gorzej. Odnośnie wołania Matki Bożej o ustanowienie nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca na całym świecie jak “Bóg sobie życzy”, kard. Ratzinger przedstawił takie szyderstwo:

Jak mówi św. Mateusz 5:8, ‘niepokalane serce’ jest sercem, które, z łaski Boga, doszło do idealnej wewnętrznej jedności i dlatego ‘widzi Boga’. A zatem ‘dewocja / nabożeństwo’ do Niepokalanego Serca Maryi oznacza przyjęcie tej postawy serca, która czyni fiat – bądź wola twoja – samym centrum całego życia człowieka.

Przede wszystkim, zauważmy cudzysłów umieszczony przez kard. Ratzingera przy dewocji i niepokalanym sercu, przez co nie używa dużej litery N – pewny znak tego, że te wyrazy mają nabrać nowego znaczenia.

Tym sposobem “Bóg życzy sobie ustanowić dewocję / nabożeństwo do mojego Niepokalanego Serca” teraz należy rozumieć jako “Bóg chce, by każdy spełniał Jego wolę”. Faktycznie każdy, którego serce jest otwarte na wolę Boga dostaje własne “niepokalane serce”. Tak więc dewocja / nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi oznacza otwarcie własnegoserca na Boga, nie szerzenie nabożeństwa do JejSerca, żeby uczynić świat (szczególnie Rosję) katolickim. Niepokalane z dużą literą N staje się niepokalane z małą literą n, a Jej Serce staje się sercem każdego, przynajmniej potencjalnie. Jak powiedziałby magik: “Proszę bardzo!”

Ale jest, oczywiście, tylko jeden wyraz żeby opisać degradację jedynego Niepokalanego Serca – poczętego bez grzechu pierworodnego i bez żadnego grzechu – do poziomu serca każdego człowieka, który odwraca się od tych grzechów i znajduje wewnętrzną jedność z Bogiem. Ten wyraz to bluźnierstwo. Więcej o tej szczególnej zniewadze w następnym rozdziale.

Nawrócenie Rosji było nieco trudniejsze do usunięcia. Niewiele można powiedzieć żeby ukryć bardzo wyraźne oświadczenie Matki Bożej, że “Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci“. Ale, jak wykazaliśmy, nawrócenie Rosji już nie jest do przyjęcia dla watykańskiego aparatu. Rozwiązaniem tego problemu było po prostu pominięcie wszelkiej dyskusji na ten temat w TMF, mimo, że słowa Matki Bożej cytuje się bez żadnego komentarza. Nawrócenie Rosji? Jakie nawrócenie?

Ukoronowaniem tej zniewagi było powołanie się kard. Ratzingera na jedyny “autorytet” o Fatimie w TMF: flamandzkiego teologa Edouarda Dhanisa SJ, którego kardynał uważa za “wybitnego badacza” Fatimy. Kard. Ratzinger oczywiście wie, że Dhanis, modernistyczny jezuita, zrobił prawdziwą karierę poddając w wątpliwość objawienia fatimskie. Dhanis zasugerował, że wszystko w Tajemnicy Fatimskiej oprócz nawoływania do modlitwy i pokuty skleciło się w umysłach trojga dzieci, z rzeczy które widziały lub słyszały w swoim życiu. W ten sposób Dhanis skategoryzował jako “Fatima II” wszystkie te rzeczy, które “wybitny badacz” jednostronnie odrzucił jako fabrykacje – nawet raz nie rozmawiając z s. Łucją, ani nie badając oficjalnych archiwów fatimskich.

Jak napisał Dhanis: “Biorąc wszystko pod uwagę, nie jest łatwo powiedzieć dokładnie, do jakiego stopnia wiarygodnymi można uznać zapisy s. Łucji. Nie kwestionując jej szczerości, czy zdrowego rozsądku jaki wykazuje w życiu codziennym, można uważać za ostrożne wykorzystywanie jej zapisów, ale z zastrzeżeniami. . . Zauważmy także, że dobry człowiek może być szczery i wykazywać się zdrowym rozsądkiem w codziennym życiu, ale mieć skłonności do nieświadomej fabrykacji w pewnych dziedzinach, albo w jakimś przypadku, tendencję do opowiadania starych wspomnień sprzed 20 lat z upiększeniami i znaczną modyfikacją” [31].

Dhanis, który odmówił badania oficjalnych archiwów fatimskich, poddaje w wątpliwość każdy aspekt Orędzia Fatimskiego, który nie zgadza się z jego neomodernistycznymi poglądami; modlitwę nauczaną przez anioła nazwał “niedokładną”; wizję piekła “przesadzonym średniowiecznym przedstawieniem”; proroctwo “nocy oświetlonej nieznanym światłem” ogłaszającej początek II wojny światowej “podstawą do podejrzeń”. A jeśli chodzi o poświęcenie Rosji, Dhanis stanowczo oświadczył, że: “Rosja nie mogła zostać poświęcona przez papieża, żeby ten akt nie wywołał atmosfery prowokacji, zarówno w odniesieniu do oddzielnej hierarchii, jak również Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. To uczyniłoby poświęcenie praktycznie nie do zrealizowania. . .” W ten sposób Dhanis oświadczył, że poświęcenie Rosji byłoby “moralnie niemożliwe z powodu reakcji jakie mogłoby normalnie sprowokować” [32].

Dekonstrukcja Orędzia Fatimskiego przez Dhanisa jest typowym przykładem tego jak moderniści podważają prawdy katolickie w oparciu o wymyślone przez siebie przesłanki. Skoro (wymyślona przesłanka) poświęcenie Rosji jest moralnie niemożliwe, to jak Matka Boża mogłaby o to prosić? Po takim ułożeniu talii kart przeciwko s. Łucji, Dhanis podaje “pewną” konkluzję: “Ale czy Matka Najświętsza mogłaby prosić o poświęcenie, które, dokonane zgodnie z rygorystycznymi warunkami, byłoby praktycznie nie do zrealizowania? . . . To pytanie rzeczywiście wydaje się wołać o negatywną odpowiedź. . . A zatem, nie wydaje się możliwe, żeby Matka Boża prosiła o poświęcenie Rosji. . .” Opierając się całkowicie na wymyślonej przez Dhanisa przesłance, świadectwo s. Łucji uznane jest za oszustwo.

I taka jest dokładnie linia przyjęta przez kard. Sodano i jego watykański aparat: Matka Boża nie mogłaby poprosić o coś co byłoby tak dyplomatycznie żenujące jak publiczne poświęcenie Rosji: i dlatego musimy na zawsze zniszczyć tę żenującą ideę. I to pod tą linią, linią partyjną, podpisał się kard. Ratzinger w swoim “komentarzu”, chwaląc Dhanisa jako “wybitnego badacza” Fatimy. Kard. Ratzinger, stosując się do linii partyjnej, sugeruje, iż Trzecia Tajemnica w szczególności składa się z “obrazów, które s. Łucja mogła widzieć w religijnych książkach, i które dostają natchnienie z wieloletniej intuicji wiary“. Inaczej mówiąc, kto naprawdę może powiedzieć, które części Trzeciej Tajemnicy są prawdziwe, a które tylko osobistymi wspomnieniami czy “intuicją”? A gdyby to było prawdą Trzeciej Tajemnicy, to byłoby także prawdą dla pozostałych części Orędzia Fatimskiego.

Potajemna próba podjęta przez kard. Ratzingera podważenia wiarygodności s. Łucji, a jednocześnie przyznawanie się do wielkiego szacunku wobec Orędzia Fatimskiego, będzie tematem następnego rozdziału. Tutaj wystarczy powiedzieć, że wyraźna zgoda kard. Ratzingera z Dhanisem, że wszystkie specyficznie prorocze elementy Orędzia są nierzetelne, służy temu by zdyskwalifikować go w podejmowaniu się wszelkiej “interpretacji” Trzeciej Tajemnicy, czy każdej innej części Orędzia Fatimskiego. Po prostu kard. Ratzinger nie wierzy w to, żeby Matka Boża wzywała do poświęcenia Rosji, nawrócenia Rosji na wiarę katolicką, triumfu Niepokalanego Serca, i ustanowienia specyficznie katolickiej dewocji / nabożeństwa do jedynego Niepokalanego Serca na całym świecie.

W takim przypadku kardynał ma obowiązek ujawnienia swoich poglądów i nie wypowiadać się na ten temat, a nie udawać, że ogłasza “interpretację”, która faktycznie jest próbą obalenia i zdyskredytowania tego, co podejmuje się “interpretować”.

I co zostało z Orędzia Fatimskiego, kiedy kardynałowie Ratzinger i Bertone uporali się już z nim 26 czerwca? W tym kard. Ratzinger, Bertone i o. Dhanis wszyscy się zgadzają: “Co pozostało było już widoczne kiedy rozpoczęliśmy nasze rozważania na temat tekstu ‘tajemnicy’: nawoływanie do modlitwy jako drogi do ‘zbawienia dusz’ (sic), i podobnie, wzywanie do pokuty i nawracania”. 26 czerwca 2000 roku Orędzie Fatimskie stało się Fatimą dla początkujących: rozwodnionym zaleceniem osobistej pobożności, bez żadnego specyficznego znaczenia dla przyszłości.

Czy po to Matka Boża przyszła na ziemię i pokazała cud słońca? Warto zauważyć, że przedstawiając nawet tę minimalistyczną wersję Orędzia, kard. Ratzinger nie mógł napisać o zbawieniu dusz bez umieszczania tych słów w jakimś delikatnym cudzysłowie, który wykorzystał w swoim komentarzu by zdystansować się od słów dewocja / nabożeństwo, triumph i niepokalane. Wydaje się, że nawet Fatima dla początkujących nie jest wystarczająco lekka w kontekście katolickim dla ekumenicznych gustów nowoczesnych duchownych.

Jeśli chodzi o prorocze ostrzeżenie Matki Bożej, że “różne narody zostaną unicestwione” jeśli nie dokona się poświęcenia Rosji, to mamy o tym najwyraźniej zapomnieć. Nie będzie żadnego unicestwiania narodów, “Fatima należy do przeszłości”. Tak mówi kard. Sodano. A kard. Ratzinger z tym się zgadza.

Linia partyjna o poświęceniu Rosji

Wspomnieliśmy już o roli abpa Bertone w TMF.  Jego wkład w tę farsę był dwojakiego rodzaju:

pierwszy – Bertone wydał “rozkaz” (nie obowiązujący, oczywiście, nikogo), że wierni muszą przestać prosić o poświęcenie Rosji: “Dlatego wszelkie dalsze dyskusje czy prośby [o poświęcenie] są bezpodstawne”.

“Na poparcie tego twierdzenia, Bertone powołał się dokładnie na jeden dowód: jawnie fałszywy “list z 8 listopada 1989 roku” od “s. Łucji” do pana Noelkera, o którym już wspomnieliśmy – ten sam list, w którym “s. Łucja” pisze o poświęceniu świata przez papieża Pawła VI w Fatimie, którego nie była świadkiem, gdyż nigdy nie miało miejsca. Wystarczająco wymownie, Bertoniemu nie udaje się zidentyfikować adresata tego listu. Ani nie pokazuje światu jego kopii do zbadania, żeby nikt nie zauważył fatalnego przejęzyczenia dotyczącego nieistniejącego “poświęcenia świata” przez Pawła VI. Jeszcze bardziej wymowne jest to, że w TMF nie ma żadnego bezpośredniego świadectwa samej s. Łucji na temat poświęcenia, mimo że sam Bertone rozmawiał z nią o Trzeciej Tajemnicy tylko 2 miesiące wcześniej, a zawsze była dostępna dla kard. Ratzingera i całego watykańskiego aparatu podczas uroczystości beatyfikacji w maju.

Nic dziwnego. Wersja TMF “poświęcenia Rosji” – która jest wersją kard. Sodano – stanowczo zaprzecza niezmiennemu wręcz przeciwnemu świadectwu s. Łucji. Posłużymy się tu kilkoma przykładami.

Ponad 55 lat temu, 15 lipca 1946 roku, wybitny autor-historyk, William Thomas Walsh, przeprowadził wywiad z s. Łucją, spisany w jego ważnej książce, Our Lady of Fatima [Matka Boska Fatimska], sprzedanej w ponad milionie egzemplarzy. W tym wywiadzie, zamieszczonym na końcu książki, p. Walsh zadawał jej trudne pytania na temat właściwej procedury kolegialnego poświęcenia:

W końcu doszliśmy do ważnego tematu tajemnicy z 2 lipca, o której publikowano tak wiele różnych sprzecznych ze sobą wersji. Łucja powiedziała wyraźnie, że Matka Boża nie prosiła o poświęcenie świata Jej Niepokalanemu Sercu. Czego żądała specyficznie to poświęcenia Rosji. Oczywiście nie skomentowała faktu, że papież Pius XII poświęcił świat, a nie Rosję, Niepokalanemu Sercu w 1942 roku. Ale więcej niż raz powiedziała, z umyślnym akcentem:

Czego Matka Boża chce, to żeby papież i wszyscy biskupi świata, w jednym specjalnym dniu, poświęcili Rosję Jej Niepokalanemu Sercu. Jeśli to zostanie dokonane, Ona nawróci Rosję i zapanuje pokój. Jeśli tego się nie dokona, błędy Rosji będą się szerzyć w każdym kraju na świecie‘ [33].

S. Łucja jest wyraźna i szczera. Kolegialnym poświęceniem proszonym przez niebiosa jest poświęcenie Rosji, a nie świata, co musi zostać dokonane przez papieża w jedności z biskupami świata tego samego dnia.

Jest też mało znane objawienie Matki Bożej dla s. Łucji na początku lat 1950, odnotowane w  Il Pellegrinaggio Della Meraviglie [Pielgrzymka cudów], opublikowanej pod auspicjami włoskiego episkopatu. Maryja Dziewica pokazała się s. Łucji w maju 1952 roku i powiedziała: “poinformuj Ojca Świętego, że cały czas czekam na poświęcenie Rosji mojemu Niepokalanemu Sercu. Bez poświęcenia, Rosja nie będzie mogła się nawrócić, ani nie będzie pokoju na świecie” [34].

Tak więc 10 lat po poświęceniu świata przez Piusa XII w roku 1942, mamy nowe objawienie Matki Bożej, przypominającej s. Łucji, że Rosja się nie nawróci, ani nie będzie pokoju, jeśli Rosja nie zostanie poświęcona z nazwy.

30 lat później, w 1982 roku, świadectwo s. Łucji pozostaje niezłomne. 12 maja 1982 roku, w przeddzień planowanego poświęcenia, watykański  L’Osservatore Romano opublikował wywiad o. Umberto Maria Pasquale, salezjańskiego księdza, z s. Łucją, w którym powiedziała, że Matka Boża nigdy nie prosiła o poświęcenie świata, lecz tylko o poświęcenie Rosji:

W pewnej chwili powiedziałem: “Siostro, chciałbym zadać ci pytanie. Jeśli nie będziesz mogła mi odpowiedzieć, to trudno. Ale jeśli odpowiesz, byłbym ci bardzo wdzięczny. . . Czy Matka Boża kiedykolwiek mówiła o poświęceniu świata Jej Niepokalanemu Sercu?”

Nie, ojcze Umberto! Nigdy! W Cova da Iria w 1917 roku Matka Boża obiecała: Przyjdę by poprosić o poświęcenie Rosji. . . W 1929 roku w Tuy, jak obiecała, Matka Boża powróciła by mi powiedzieć, że nadszedł czas żeby poprosić Ojca Świętego o poświęcenie tego kraju (Rosji)”.

To świadectwo potwierdziła s. Łucja w napisanym odręcznie liście do o. Umberto, który ksiądz także opublikował. (Zob. zdjęcie poniżej.) Przetłumaczony tekst tego listu:

Czcigodny o. Umberto, odpowiadając na twoje pytanie, wyjaśniam: Matka Boża Fatimska, w Jej prośbie, odniosła się tylko do poświęcenia Rosji. . . – Coimbra 13.04.1980 (podpisany) siostra Łucja.

I znowu 19 marca 1983 roku, na prośbę Ojca Świętego, s. Łucja spotkała nuncjusza papieskiego, arcybiskupa Portalupi, dra Lacerda, i ojca Messiasa Coelho. Podczas spotkania, s. Łucja potwierdziła, że poświęcenie dokonane przez papieża Jana Pawła w 1982 roku nie spełniło prośby Matki Bożej. S. Łucja powiedziała:

W akcie poświęcenia 13 maja 1982 roku Rosja nie pokazała się, jako przedmiot poświęcenia. I żaden biskup nie zorganizował w swojej diecezji publicznej i uroczystej ceremonii wynagrodzenia i poświęcenia Rosji. Jan Paweł II tylko odnowił poświęcenie świata dokonane przez Piusa XII 31 października 1942 roku. W wyniku tego poświęcenia możemy oczekiwać pewnych korzyści, ale nie nawrócenia Rosji [35].

Zakończyła: “Poświęcenie Rosji nie zostało dokonane w sposób żądany przez Matkę Bożą. Nie mogłam o tym powiedzieć, gdyż nie miałam na to pozwolenia Stolicy Apostolskiej” [36].

Rok później, 25 marca 1984 roku, papież Jan Paweł II dokonał aktu poświęcenia, w którym ponownie poświęcił “świat”, a nie Rosję. Jeśli chodzi o poświęcenie z 1982 roku, “żaden biskup nie zorganizował w swojej diecezji publicznej i uroczystej ceremonii wynagrodzenia i poświęcenia Rosji”. Na temat tej ceremonii o. François pisze: “W miesiącach po akcie poświęcenia 25 marca 1984 roku, który był jedynie odnowieniem aktu z roku 1982, główni badacze Fatimy zgodzili się, że poświęcenia Rosji jeszcze nie dokonano tak jak życzyły sobie niebiosa” [37].

Takie było przekonanie także o. Antonio Marii Martinsa [38] i o. Messiasa Coelho, który w przeddzień 25 marca 1984 roku, ogłosił w Mensagem de Fátima, której jest redaktorem-wydawcą: “Poświęcenie Rosji: nie zostanie jeszcze dokonane tym razem”. Dalej wyjaśnił: “Jest pewne, że więcej zawiera mniej. Najwyraźniej dlatego ‘poświęcenie świata’ być może sprawi wrażenie posiadania władzy by poświęcenie się odbyło, specyficznie Rosji. Ale problemu nie można rozwiązać w terminach logicznych, ani nawet w świetle teologii systematycznej” [39].

Ci teolodzy swoje twierdzenia opierali nie tylko na samym fakcie, że poświęcenie Rosji wymaga wypowiedzenia wyrazu “Rosja”, ale także na świadectwie samej s. Łucji.

W czwartek 22 marca 1984 roku, dwa dni przed aktem poświęcenia, zakon karmelitański w Coimbra świętował 77 urodziny s. Łucji. Tego dnia, zgodnie ze zwyczajem, przyjmowała starą przyjaciółkę, panią Eugenię Pestana. Po złożeniu życzeń karmelitańskiej przyjaciółce, p. Pestana zapytała: “I co, Lucy, w niedzielę poświęcenie?” S. Łucja, która już otrzymała i przeczytała tekst papieskiej formuły poświęcenia, uczyniła negatywny znak i oświadczyła: “To poświęcenie nie może mieć decydującego charakteru” [40].

“Decydującym charakterem”, który jest pieczęcią właściwego poświęcenia, jest cudowne nawrócenie Rosji. Chociaż nowa “ekumeniczna orientacja” Kościoła pogmatwała sprawę, nawrócenie Rosji oznacza nawrócenie na katolicyzm. To nie jest tylko sprawa zdrowego rozsądku, ale jest także w świadectwie o. Joaquina Alonso, prawdopodobnie największego eksperta Fatimy XX wieku. O. Alonso, który przeprowadził wiele wywiadów z s. Łucją, napisał w 1976 roku:

. . . powinniśmy potwierdzić, że Łucja zawsze uważała, iż ‘nawrócenie‘ Rosji nie będzie ograniczało się do powrotu narodu rosyjskiego do chrześcijańskich prawosławnych religii, odrzucenia marksistowskiego ateizmu sowietów, a raczej, odnosi się wyraźnie, jasno i prosto do całkowitego, integralnego nawrócenia Rosji na jeden prawdziwy Kościół Chrystusowy, Kościół Katolicki [41].

W wywiadzie z 1985 roku w Sol de Fatima, s. Łucję zapytano czy papież spełnił prośbę matki Bożej, kiedy poświęcił świat w 1984 roku. S. Łucja odpowiedziała: “Nie było w nim udziału wszystkich biskupów, i nie było słowa Rosja”. Następnie zapytano ją: “Czyli poświęcenia nie dokonano tak jak prosiła Matka Boża?” na co odpowiedziała: “Nie. Wielu biskupów nie przywiązało znaczenia do tego aktu” [42].

Nawet o. Rene Laurentin, towarzysz postępowców, przyznał w 1986 roku, że “s. Łucja jest nadal niezadowolona [43]. . . Łucja wydaje się uważać, że poświęcenie ‘nie zostało dokonane’ tak jak chciała tego Matka Boża” [44].

Później, 20 lipca 1987 roku, s. Łucja udzieliła szybkiego wywiadu poza klasztorem podczas głosowania. Powiedziała dziennikarzowi Enrique Romero, że poświęcenia Rosji nie dokonano w nakazany sposób [45].

Można cytować więcej potwierdzeń s. Łucji, że poświęcenie w roku 1984 nie spełniało warunków niebios [46], ale tu jest ważny punkt: kardynałowie Bertone i Ratzinger, zgodnie z linią partyjną Sodano, polegali całkowicie na jednym, wyraźnie fałszywym liście, żeby pokonać ponad 50 lat niezachwianego świadectwa s. Łucji o wymogach niebios w kwestii skutecznego poświęcenia Rosji. Sami nie odważyli się zapytać s. Łucji o tej sprawie – albo, gdyby to zrobili, nie udzieliłaby odpowiedzi zgodnych z linią partyjną [47].

Linia partyjna o Fatimie i pokoju na świecie

To prowadzi nas do drugiego wkładu kard. Bertone w tę farsę. Pokazał się on w postaci następującego oświadczenia:

Ta decyzja Jego Świątobliwości papieża Jana Pawła II by ujawnić opinii publicznej trzecią część “tajemnicy” fatimskiej kończy okres historii zaznaczonej tragiczną żądzą ludzkości do władzy i zła, ale przenikniętą miłosierną miłością Boga i czujną opieką Matki Jezusa i Kościoła.

Trudno jest znaleźć słowa by wyrazić obrazę tego absurdalnego twierdzenia. Tutaj linia partyjna Sodano poważnie proponuje, że cała era ludzkiej żądzy do władzy i zła została zakończona watykańskim “ujawnieniem” ukrywanej wizji “biskupa w bieli”. W tym przypadku, dlaczego Watykan czekał 40 lat żeby zaprowadzić na świecie pokój, kiedy wszystkim co miał zrobić, według kard. Bertone, było zainscenizowanie konferencji prasowej w 1960 roku w celu ujawnienia tej wizji?

Kard. Sodano wyraźnie uznał, że musi wiernym dać pewnego rodzaju podróbkę, żeby zastąpić triumf Niepokalanego Serca, który nigdy się nie zmaterializował po “poświęceniu Rosji” w 1984 roku. Konferencja prasowa z 26 czerwca 2006 roku była więc przedstawiana jako wielki punkt kulminacyjny Orędzia Fatimskiego!

Ale jakoś kardynałom Bertone i Ratzingerowi udało się zignorować oczywiste implikacje listu s. Łucji do papieża z 12 maja 1982 roku, który sami (w części) odtworzyli fotograficznie w TMF:

I jeśli jeszcze nie widzieliśmy całkowitego spełnienia końcowej części tego proroctwa, to idziemy ku niemu wielkimi krokami [48]. Jeśli nie odrzucimy drogi grzechu, nienawiści, zemsty, niesprawiedliwości, naruszania praw człowieka, amoralności i przemocy itp. I nie mówmy że to Bóg karze nas w ten sposób; wręcz przeciwnie, to ludzie sami przygotowują sobie karę.

Ten list z 1982 roku absolutnie nie odnosi się do próby zamachu w 1981 roku; znacznie mniej charakteryzuje tę próbę, jako jakiś rodzaj spełnienia Trzeciej Tajemnicy. Oczywiste jest, że rok po tej próbie s. Łucja nadal była zmartwiona globalną karą na skutek niewykonania przez Kościół nakazów Orędzia Fatimskiego. Ona na pewno nie napisała do papieża o triumfie Niepokalanego Serca, a raczej o unicestwieniu narodów.

Bardzo ciekawe jest również to, że ten sam list s. Łucji (który, jak mówią Ratzinger i Bartone, był zaadresowany do Jana Pawła II) zawiera wyrażenie: “Trzecia część tajemnicy, którą tak bardzo chcesz poznać (que tanto ansiais por conhecer)”. Dlaczego papież “tak bardzo chciałby poznać” trzecią część Tajemnicy, skoro już miał ten tekst w Watykanie, od roku 1957? Dlaczego Jego Świątobliwość miałby “tak bardzo chcieć poznać” to co już przeczytał w 1981 roku (jak twierdzą Bertone / Ratzinger), albo już w 1978, jak papieski rzecznik Joaquin Navarro-Valls powiedział portugalskiej prasie?

Jest bardzo podejrzane to, że wyrażenie “tak bardzo chciałbyś poznać” jest usunięte z każdego watykańskiego przekładu oryginalnego listu po portugalsku na różne wersje językowe komentarza kardynałów Ratzingera / Bertone. Nawet portugalska wersja TMF pomija wyrażenie “tak bardzo chciałbyś poznać” z portugalskiego maszynopisu oryginalnego listu. Jest oczywiste, że watykański aparat chciał uniknąć burzy pytań o tym jak papież mógł tak bardzo chcieć poznać coś, co już znał. Ale kiedy dziennikarze chcieli porównać swoje tłumaczenia z oryginalnym listem po portugalsku, konferencja się zakończyła i nie można było zadawać dalszych pytań.

Możliwe są tu dwa wnioski: albo list nie był naprawdę pisany do papieża, albo było coś więcej odnośnie Tajemnicy, czego papież naprawdę nie wiedział 12 maja 1982 roku, daty rzekomego listu od s. Łucji. Jak mówi słynny aforyzm sir Waltera Scotta:  “Och! jaką pleciemy piękną gęstą pajęczynę, kiedy zaczynamy ćwiczyć oszustwo” [49]. Pierwsze kłamstwo – że Fatima należy do przeszłości – prowadzi do splątanej pajęczyny kolejnych kłamstw, żeby ukryć to pierwsze.

Na celowniku o. Gruner

Trzeba było zrobić więcej w tej kampanii żeby zakopać Fatimę w przeszłości. Co z “fatimskim księdzem”, którego publikacje i audycje jego apostolatu bez przerwy i dosyć skutecznie wbijały do głów wiernych, że watykański aparat, goniąc za nową wizją Kościoła, odwrócił się od próśb Matki Bożej? Na zakończenie konferencji prasowej 26 czerwca, kard. Ratzinger zrobił wszystko co mógł by wymienić nazwisko o. Nicholasa Grunera, oświadczając, że o. Gruner musi być “posłuszny nowemu Magisterium” w kwestii poświęcenia Rosji, które (jak mówi linia partyjna) zostało załatwione. Ale Magisterium – autorytatywny urząd nauk Kościoła – nie uczyło nic tego rodzaju. Była jedynie Interpretacja Fatimy Sodano, i nieobowiązująca “próba” wyjaśnienia przez TMF całej specyficznej proroczej treści Orędzia Fatimskiego [50] (pozostawiając jedynie modlitwy i pokutę).

Kilka dni przed ową konferencją, nasilając prześladowania, watykańska Kongregacja ds. Księży wysłała o. Grunerowi list zawierający zdumiewającą groźbę, że zostanie ekskomunikowany z Kościoła Katolickiego. Po tym liście był komunikat do biskupów filipińskich (mocno popierających apostolat o. Grunera), informujący o tym, że o. Gruner zostanie ekskomunikowany jeśli (między innymi) nie “pojedna się z władzami Kościoła” – czyli, ma powrócić do Diecezji Avellino, zamknąć swój apostolat i ugiąć się przed linią partyjną o Fatimie. Ze swojej strony, biskup Avellino nigdy nie potrzebował usług o. Grunera, nigdy od roku 1978 nie wspierał go finansowo, i nigdy nie podjął żadnych kroków by ułatwić mu otrzymanie wizy imigracyjnej do “powrotu” do Avellino. Biskup Avellino był tylko pionkiem na szachownicy sekretarza stanu. (Tą parodią zajmiemy się w kolejnych rozdziałach.)

W swoich uwagach o o. Grunerze pod koniec konferencji prasowej 26 czerwca, kard. Ratzinger zauważył także, że o. Gruner niewątpliwie cierpiał na angoscia – włoskie określenie dla skrajnego lęku psychicznego. Kard. Ratzinger najwyraźniej wiedział o groźbie ekskomuniki, która faktycznie wywołałaby tę chorobę u każdego wiernego, kochającego Kościół księdza. Ale trudny los o. Grunera był tylko symbolem trudnego losu Kościoła jako całości w epoce posoborowej: ksiądz który popełnił przestępstwo przeciw wierze i moralności otrzymuje groźbę ekskomuniki od samego szefa Kongregacji ds. Księży, zaś drapieżnicy kościelni w rzymskich koloratkach molestują ministrantów albo głoszą herezję, a ich biskupi przenoszą ich z miejsca na miejsce, albo ukrywają ich działalność i chronią ich przed karą; a Kongregacja nie robi nic.

Jak można tłumaczyć tę oburzającą dysproporcję sprawiedliwości? Wydaje się, że jest tylko jedno rozsądne wytłumaczenie tego, oparte na tym, co do tej pory pokazaliśmy: w Kościele Katolickim posoborowej adaptacji, jedynym niewybaczalnym przestępstwem, tak jak w stalinowskiej Rosji, jest niepodporządkowanie się linii partyjnej. A o. Gruner nie podporządkował się linii partyjnej w sprawie Fatimy.

Wychodzi Matka Boża, wchodzi Gorbaczow

Powiedzieliśmy już o tym, że to szydzenie i ukrywanie Orędzia Fatimskiego – linia partyjna o Fatimie – miało zakopać je na zawsze, żeby kard. Sodano mógł zająć się pogonią za nową orientacją Kościoła. Poniżej szczególnie przekonujący tego przykład:

Po “delikatnym obaleniu” (jak napisał Los Angeles Times) Fatimy przez kardynałów Ratzingera i Bertone 26 czerwca, watykański aparat pod kierownictwem kard. Sodano, natychmiast zajął się poważną, według niego, sprawą Kościoła. Następnego dnia Michail Gorbaczow zasiadł, jako honorowy gość między kardynałami Sodano i Silvestrini na watykańskiej “konferencji prasowej”. Jaki był cel tej konferencji? Zorganizowano ją dla świętowania jednego z kluczowych elementów nowej orientacji Kościoła: ostpolitik, polityki “dialogu” i kompromisu z komunistycznymi reżimami (łącznie z czerwonymi Chinami) prześladującymi Kościół. Bezpośrednią okazją tej konferencji była pośmiertna publikacja dzienników kard. Cassaroli, wielkiego architekta ostpolitik i poprzednika Sodano narzucającego linię partyjną sekretarza stanu [51].

W prawdziwie stalinowski sposób, na tej “konferencji prasowej” nie pozwolono na pytania dziennikarzy – konferencja prasowa bez pytań ze strony prasy! Najwyraźniej Watykan chciał upewnić się, żeby nikt nie wyłamał się spod linii partyjnej żadnymi pytaniami na temat Fatimy, albo dlaczego Watykan honorował takich jak Michail Gorbaczow, człowieka, który przyznaje, że nadal jest leninowcem, i którego zwolnione z podatku fundacje promują aborcję i antykoncepcję żeby wyeliminować 4 miliardy ludzi z populacji świata [52]. Tu nawet nie wspomina się o publicznej obronie przez tego pokrytego krwią bohatera sowieckiej inwazji na Afganistan, kiedy jeszcze był szefem sowieckiej partii komunistycznej – ludobójczej kampanii, w której instalowano bomby udające zabawki, żeby afgańskim dzieciom odrywać ręce, nogi i głowy [53].

Czy mogła być bardziej dramatyczna manifestacja fundamentalnej opozycji między Kościołem wszechczasów i Kościołem adaptacji? 26 czerwca 2000 roku Matce Bożej Fatimskiej pokazano drzwi, Jej niebiański przekaz ocenzurowały i skorygowały osoby, które ośmieliły się skazać go na zapomnienie. Następnie, dzień później, Michail Gorbaczow wszedł do Watykanu żeby świętować nową orientację Kościoła, nałożoną przez nieżyjącego kard. Casaroli, i przez jego następcę, kard. Sodano.

Gorbaczow, lider kultury śmierci, był honorowany ponownie przez Watykan 4 listopada 2000 roku, kiedy przemawiał do papieża i innych dostojników na “Jubileuszu / Święta polityków” – na uroczystej kolacji dla około 5.000 światowych przywódców bezbożnych świeckich republik. Fotografowie zrobili zdjęcia papieża bardzo uważnie słuchającego przemówienia istotnego promotora holokaustu aborcyjnego [54]. Ta groteskowa mieszanka Jubileuszu – duchowa tradycja Kościoła mająca początki w zwyczajach Starego Testamentu – z przemówieniami polityków popierających aborcję o sprawach świeckich, jest bardzo typowa dla nowej orientacji, która ciągle chce łączyć Kościół ze światem poprzez wielką adaptację katolicyzmu do “nowoczesnej cywilizacji”.

Gorbaczow przyznaje, że nadal jest leninowcem, i nadal promuje aborcję, kontrolę populacji i leninowskie zasady na Forum o Sytuacji Świata. Gorbaczow został zaproszony przez kard. Sodano do zajęcia miejsca obok niego w Watykanie na konferencji prasowej 27 czerwca 2000 roku, której celem była promocja dzienników kard. Casaroli, podtrzymujących watykańską ostpolitik, która odmawia krytyki błędów komunizmu i państwowego ateizmu. Powyżej Gorbaczow, zaproszony do Watykanu w listopadzie 2000 roku żeby wygłosił przemówienie do papieża i innych dostojników watykańskich  polityków podczas “Jubileuszu / Święta Polityków”.


Przypisy

[1] “The Moscow Patriarchate and Sergianism” [Patriarchat moskiewski i sergianizm] Borys Talantow, z Russia’s Catacomb Saints [Święci z rosyjskich katakumb] (St. Herman z Alaska Press, Platina, Kalifornia, 1982) s. 463-486.

[2] “Patriarchat moskiewski i sergianizm: esej Borysa Talantowa” na www.orthodoxinfo.com/resistance/cat_tal.htm

[3] Wypowiedzi z 17.01.1998 konferencji Pomoc dla Kościoła w Rosji, www.catholic.net/rcc/Periodicals/Faith/1998-03-04/Russia.html The Catholic Dossier, marzec/kwiecień 1998, s. 4.

[4] L’Osservatore Romano, 26-27.03.1984, s. 1, 6.

[5] Avvenire, 27.03.1984, s. 11.

[6] O. Fabrice Delestre, “Fatima: Why Isn’t the Mother of God Being Obeyed as She Should Be?” [Fatima: dlaczego nie słucha się Matki Bożej tak jak się powinno?], Angelus, czerwiec 2000, t. 23, nr 6. Zob. także o. François de Marie des Anges, Fatima: Joie Intime Événement Mondial, (wyd. francuskie, Contre-Réforme Catholique, Francja, 1991) s. 363-364; o. François de Marie des Anges, Fatima: Tragedy and Triumph [Fatima: tragedia i triumf] s. 168-172.

[7] Uwagi o. Maurera w wywiadzie dla Catholic World Report, luty 2001. Streszczenie i komentarz o wywiadzie w “The Myth of a Converted Russia Exposed” [Ujawniony mit o nawróconej Rosji], dr Marian Horvat, Catholic Family News, marzec 2001.

[8] Zob. Mark Fellows, “This Present Darkness” [Panująca ciemność] cz. III, Catholic Family News, październik 2000.

[9] Odnośnie aloholu w Rosji, badacze wywnioskowali: “Wskaźnik spożycia alkoholu w Rosji, tradycyjnie wśród najwyższych na świecie, i wzrastający Regarding alcohol in Russia, researchers concluded: “Russia’s rate of alcohol consumption, traditionally among the highest in the world, znacząco w latach 1990, stanowi główny czynnik w kryzysie zdrowia kraju. . . alkoholizm osiągnął epidemiczne proporcje, zwłaszcza wśród mężczyzn. . . Badanie rosyjskie z 1995 roku wykazało, że regularne upijanie się występowało wśród 25-60%  robotników. . . W 1994 około 53.000 osób zmarło w wyniku zatrucia alkoholowego, wzrost o około 36.000 od 1991 roku”. W ciągu 10 lat od rzekomego nawrócenia Rosji, gwałtownie wzrosło także spożycie nielegalnych narkotyków: “W 1995 roku szacowane 2 miliony Rosjan używało narkotyki, ponad 20 razy więcej całkowitej liczby odnotowanej 10 lat wcześniej w całym Związku Sowieckim, z liczbą użytkowników rosnącą o 50% każdego roku w połowie lat 1990″. Mark Fellows, “Panująca ciemność”, cz. II, Catholic Family News, wrzesień 2000.

[10] “Satanism on the Rise in Russia” [Wzrost satanizmu w Rosji] John Vennari. Zob.  www.fatima.org/satanism. html

[11] “Russia Legalizes Homosexuality” [Rosja legalizuje homoseksualizm], United Press International, 28.05.1993: “W piątek rosyjscy działacze homoseksualni świętowali zwycięstwo praw gejów w posowieckiej Rosji anulowaniem Art. 121 sowieckiego kodeksu karnego, który zakazywał seks między mężczyznami za obopólną zgodą”. “To wspaniała wiadomość dla gejów i lesbijek w Rosji” powiedział Wladislaw Ortanow, naczelny moskiewskiego czasopisma gejowskiego Risk.

[12] “Activist Says Child Porn Prosecutions Will be Difficult in Indonesia, Russia” [Działacz: skazywanie za dziecięcą pornografię będzie trudne w Indonezji, Rosji], Christine Brummitt, Associated Press, 9.08. 2001

[13] “Big Brotherski goes too far for Staid Russians” [Big brotherski idzie za daleko dla statecznych Rosjan], Mark Franchetti, Sunday Times (London), 25.11.2001.

[14] “New Visa System Seen Choking Russia’s Catholic Parishes” [Nowy system wizowy dusi rosyjskie parafie katolickie], Russia Reform Monitor, nr 485, 28.07.1998. Także “Catholic Clergy in Siberia Face Growing Visa Difficulties” [Duchowieństwo katolickie na Syberii i zwiększające się trudności wizowe] , Catholic World News, 19.11.1997.

[15] Sarah Karush, “Foreign Priests Spark Controversy” [Zagraniczni księża wywołują kontrowersję], Associated Press, 12.02.2002.

[16] Radio Free Europe Report [Raport Radia Wolna Europa] 20.06.2001.

[17] Ibid. Zob. także Catholic News Service, 17.02.2002.

[18] Fatima: Tragedy and Triumph [Fatima: tragedia i triumf] s. 189-190.

[19] Analiza sfałszowanego listu do Noelkera, Mark Fellows, “This Present Darkness” [Panująca ciemność] cz. II, Catholic Family News, wrzesień 2000.

[20] Zasada wymagająca, żeby władzę realizowć na poziomie najniższym możliwym w celu uniknięcia tyranii przez nadmierną centralizację władzy. Na przykład budżet miasta powinien być określany przez ojców miasta, a nie przez rząd stanowy czy federalny.

[21 Według starej struktury, papież przewodniczył Rzymskiej Kurii. Według nowej, od 1967 roku, watykański sekretarz stanu przewodniczy tej kurii. Można sprawdzić w Annuario Pontificio przed I po 1967 by zobaczyć zmianę w strukturze Rzymskiej Kurii.

[22] Francuski ksiądz pokazał masoński dokument, m.in., amerykńskiemu księdzu o.  Paul Kramer.

[23] Paul Fisher, Their God is the Devil [Ich bogiem jest szatan] (American Research Foundation, Waszyngton, DC, 1990) s. 40.

[24] Zob. Francis Alban i Christopher A Ferrara, Fatima Priest [Fatimski ksiądz] wyd. IV (Good Counsel Publications, Pound Ridge, Nowy Jork, 2000), Rozdz. 12, 14, 17-22; App. I, App. II.

[25] Szczegóły długich i męczących “procedur” w uciszaniu o. Grunera: “Fatimski ksiądz” wyd. IV,  A Law for One Man [Prawo dla jednego](obie dostępne Fatima Center, 17000 State Route 30, Constable, Nowy Jork 12926) lub www.fatima.org.

[26] O ‘tak’ i ‘nie’ ceremonii beatyfikacji i sprawach wokół niej: dziennik  Correio da Manhã 14.10.1999, artykuł s. 12; tygodnik Jornal de Leiria 14.10.1999, ps 24; tygodnik  A Ordem 22.10.1999, s. 1; oficjalny tygodnik Patriarchatu Lizbony Voz da Verdade 31.10.1999, s. 6, artykuł “The Beatification of the Little Shepherds Definitely Will Be At Rome” [Beatyfikacja małych pastuszków na pewno w Rzymie]; Voz da Verdade  5.12.1999: “The Pope Will Return to Portugal; Fatima is the Place of the Beatification” [Papież wróci do Portugalii; Fatima miejscem beatyfikacji]; artykuł w Euronoticias 24.03.2000, s. 8, “Bishop of Leiria-Fatima” [Biskup Leira-Fatimy] konferencja prasowa 21 marca; tygodnik  Euronoticias 24.03. 2000, s. 8, “Crisis: The Bishop of Leiria-Fatima Creates A Mystery Around the Visit of the Pope Without Telling the Patriarch What It Concerns, Will the Pope Reveal the Third Secret?” [Kryzys: biskup Leiria-Fatima robi tajemnicę z papieskiej wizyty nie mówiąc patriarsze czego dotyczy, czy papież ujawni Trzecią Tajemnicę?]; Euronoticias 24 marca, artykuł s. 9 “Analysis: Persons Who Have Studied the Apparitions Say That the Third Secret Could Concern the Destruction of the Faith. A Crisis in the Interior of the Church Would be the Third Secret” [Analiza: osoby badające treść objawień mówią, że Trzecia Tajemnica może dotyczyć zniszczenia wiary. Kryzys wewnątrz Kościoła będzie Trzecią Tajemnicą].

[27] o. Herman Bernard Kramer, The Book of Destiny [Księga przeznaczenia] (wyd. I, 1955, ponowne TAN Books and Publishers, Inc., Rockford, Illinois, 1975) s. 279-284.

[28] Ibid.

[29] Ibid.

[30] Zob. artykuły: Euronoticias z 24.03.2000, s. 8, “Biskup Leiria-Fatima” konferencja prasowa 21.03. Euronoticias z 24.03.2000, s. 8, “Kryzys: Biskup. . .”; Euronoticias 24.03. s. 9 “Analiza: Osoby które. . .” [31] Tezy Dhanisa przeciwko Fatimie wyjaśnione w o. Michel, “Cała prawda o Fatimie” – t. I, cz. II, Rozdz. 1. Wszystkie cytaty pochodzą z tego źródła.

[32] Ibid.

[33] William Thomas Walsh, Our Lady of Fatima [Matka Boża Fatimska], (Image-Doubleday, Nowy Jork, Imprimatur 1947) s. 221.

[34] Il Pellegrinaggio Della Meraviglie, s. 440. Rzym, 1960. Ta sama praca, opublikowana pod auspicjami włoskiego episkopatu, potwierdza, że orędzie przekazano papieżowi Piusowi XII w czerwcu. Także kanonk Barthas wspomniał o tym objawieniu na Kongresie Mariologicznym w Lizbona-Fatima 1967; zob. De Primoridiis cultus marianae, Acta congressus mariologici-mariana in Lusitania anno 1967 celebrati, s. 517. Rzym, 1970. Zob. Fatima: Tragedia i triumf, s. 21, 37.

[35] Fatima: Tragedia i triumf, s. 165.

[36] Relacja w artykule o. Pierre Caillon z Centre Saint Jean 61500 Sees, (Orne) Francja. Artykuł opublikowany w miesięczniku Fidelite Catholique, B.P. 217-56402. Auray Cedex, Francja. Przekład ang. z The Fatima Crusader, nr 13-14, (październik-grudzień 1983) s. 3.

[37] Fatima: Tragedia i triumf, s. 172.

[38] Zob. Fatima e o Coraçao de Maria, s. 101-102.

[39] Fatima: Tragedia i triumf, s. 172-173.

[40] Ibid., s. 167-168.

[41] La Verdad sobre el Secreto de Fatima, Fatima sin mitos, o. Joaquin Alonso, (wyd. II, Ejercito Azul, Madryt, 1988) s. 78. Przekład ang. Josepha Caina. Oryginalny tekst hiszpański: “... podriamos decir que Lucia ha pensado siempre que la “conversión” de Rusia no se entiende solo de un retorno de los pueblos de Rusia a la religion cristiano-ortodoxa, rechazando el ateismo marxista y ateo de los soviets, sino que se refiere pura y llanmente a la conversion total e integral de un retorno a la unica y verdadera Iglesia, la catolica-romana.”

[42] Sol de Fatima, wrzesień 1985.

[43] Chrètiens-Magazine, marzec 1987, #8. Cyt. z Fatima: Tragedia i triumf, s. 189.

[44] o. Laurentin, “Multiplication des apparitions de la Vierge aujourd’hui, s. 45, Fayard, wrzesień 1988. Cyt. z Fatima: Tragedia i triumph, s. 189.

[45] To świadectwo s. Łucji opublikowane na początku sierpnia (1987) w Para Ti, Argentyna. Zob. World Enslavement or Peace … It’s Up to the Pope [Zniewolenie świata. . .to zależy od papieża] o. Nicholas Gruner (Immaculate Heart Publishing, 1989), s. 212-213.

[46] C.d. świadectwa Rozdz. VI  Fatima: Tragedia i triumf.

[47] 17.11.2001 wywiad abpa Bertone z s. Łucją w Rozdz. 14, “Let us Hear the Witness, For Heaven’s Sake” [Na litość boską, wysłuchajmy świadka].

[48] Watykański przekład “we are going towards it little by little with great strides” [stopniowo idziemy w tym kierunku] jest wyraźnie niepoprawny. Wyrazy “little by little” nie występują w oryginalnym rękopisie portugalskim opublikowanym na s. 9 TMF dokonanym przez sam Watykan. Dlatego pokazaliśmy nasze dokładne tłumaczenie.

[49] “Marmion: A Tale of Flodden Field” , Canto 6, stanza 17. Poemat Sir Waltera Scotta.

[50] Należy zauważyc, że sam kard. Ratzinger powiedział o watykańskiej interpretacji Trzeciej Tajemnicy: “Kościół nie chce dyktowac interpretacji”. Ten cytat pochodzi z “Final Secret of Vatican Published by Vatican” [Watykan publikuje ostatnią tejemnicę] Boston Herald, 27.06.2000; Vatican’s Secret is Out” [Ujawniona tajemnica Watykanu], The Express, 27.06.2000; “Vatican Unease as it Reveals the Full Third Secret of Fatima” [Niepokój Watykanu przy ujawnianiu pełnej Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej], Financial Times (Londyn), 27.06.2000; “Fatima ‘Snapshot of Martyr’s Past Century’” [Fatima 'Obraz męczennika ubiegłego wieku], The Irish Times, 27.06.2000.

[51] Wiadomości z 27.06.2000 o konferencji prasowej. “Gorbachev Helps Introduce Casaroli Memoirs” [Gorbaczow pomaga w prezentacji dzienników Caaroli], Catholic World News, 27.06.2000.

[52] Wrzesień 1995, Gorbaczow zorganizował “Forum o stanie świata” w San Francisco. Ponad 4.000 członków światowej “elity” zapłacili po $5,000 od osoby za uczestnictwo w 5-dniowej imprezie. Na ostatniej sesji tego forum, filozof / autor Sam Keen przedstawił podsumowanie i uwagi końcowe konferencji. Pokazuje on przeciwny życiu i antychrześcijańśki etos Forum. Uczestnikom konferencji Keen powiedział: “było bardzo mocne porozumienie, że instytucje religijne muszą przejąć główną odpowiedzialność za eksplozję populacji. Musimy dużo wyraźniej mówić o seksualności, o kontracepcji, o aborcji, o wartościach kontrolujących populację, poniewać kryzys ekologiczny, mówiąc w skrócie, jest kryzysem populacji. Zredukujemy populację o 90% i nie pozostanie wystarczająco dużo ludzi by uczynili wielką szkodę ekologiczną“. Zob. “World’s elite gather to talk depopulation” [Światowa elita gromadzi się na rozmowy o depopulacji] John Henry Western, The Interim, kwiecień 1996.

[53] Zob. wywiad z afgańskim urzędnikiem Abdulem Shams w Review of the News, lipiec 1985.

[54[ Zdjęcie opublikowane w  Catholic Family News, styczeń 2001, s. 13.

Stać nas na wszystko, to i Ukrainę utrzymamy z naszych portfeli

Przez Matka Kurka – 16 maja 2022 https://www.kontrowersje.net/stac-nas-na-wszystko-to-i-ukraine-utrzymamy-z-naszych-portfeli/

Dziś podano do publicznej wiadomości radosną nowinę. Do urzędów wpłynęło ponad 700 000 wniosków na 500+, ale są to dość specyficzne wnioski, które jeszcze pół roku temu nikomu nie pomieściłby się w głowie. Wszystkie 700 000 podań dotyczy ukraińskich dzieci przebywających na terenie Polski. Łatwo sobie obliczyć, że wypłata przez jeden miesiąc daje kwotę 350 000 000 zł, natomiast roczne świadczenie, a tak się to prawdopodobnie skończy, to już 4,2 miliarda złotych. Przypominam też, że do ledwie zipiącego systemu zdrowotnego zostało wciągniętych blisko dwa miliony ukraińskich pacjentów i żaden z nich nie płaci składki zdrowotnej. Nie wiem, czy pomysł Niedzielskiego nadal jest aktualny, w każdym razie i o tym trzeba pamiętać, że miało być wydzielonych od 8 do 10 tysięcy łóżek dedykowanych wyłącznie dla Ukraińców.

Za to cały czas obowiązuje zryczałtowana opłata za pobyt uchodźcy i wynosi 40 zł dziennie, pod warunkiem, że uchodźca otrzyma darmowy wikt i opierunek od goszczącego go Polaka. W polskich domach od dwóch miesięcy przebywa około 600-800 tysięcy Ukraińców, ponad milion jest zakwaterowanych w hotelach i ośrodkach wypoczynkowych. Obie dane przekładają się na rynek nieruchomości, wynajęcie mieszkania, czy pokoju przez polskiego studenta graniczy z cudem. Za chwilę ruszy sezon urlopowy i wystarczy spojrzeć na ceny wynajmu pokoi w hotelach, aby wiedzieć, że nie da się jednocześnie gościć miliona uchodźców z Ukrainy i polskich turystów, nie wspominając o zagranicznych. O polskich kosztach związanych z utrzymaniem naszych ukraińskich gości można pisać jeszcze bardzo długo, choćby darmowa komunikacja, czy 12 000 zł jednorazowej wypłaty na drugie i każde następne dziecko są w pakiecie usług. Sądzę jednak, że i ta skrócona lista daje wystarczająco dużo informacji składających się na zawrotne kwoty wyciągnięte z naszych portfeli. Wszystko to razem wzięte dzieje się za przyzwoleniem i w dodatku wyraźnym poleceniem polskiego rządu. Sam Jarosław Kaczyński powiedział dobitnie, że Polska nie będzie domagać się relokacji uchodźców, ani „chodzić na żebry do Unii Europejskiej”.

Według naszej umiłowanej władzy Polska i Polacy są tak zamożni, że bez problemu sfinansują potrzeby ukraińskiego narodu. Stać nas na wszystko: tonę węgla i nawozu za 3000 zł, paliwo za 7,50 zł, gaz o 200% droższy i energię elektryczną z 50% podwyżką. Polak bez problemu to wszystko wytrzyma i będzie cały szczęśliwy, że pomógł naszym ukraińskim braciom. Wytrzyma też Polska i nieważne, czy z tymi mitycznymi miliardami z Unii, czy bez, gdzieś się zawsze pożyczy, a jak nie to dodrukuje. W normalnych warunkach ludzie dawno zaczęliby złorzeczyć i może na ulice by wyszli, ale przecież nie mamy normalnych warunków tylko wojnę, która puka do naszych drzwi lub raczej telewizorów. Plan rządu jest prosty, jak Polacy oddadzą ostatnią koszulę i pozbędą się ostatniej złotówki, to Putin nas nie zaatakuje, bo komu zależy na podbijaniu narodu i kraju bez grosza przy duszy. Będziemy nędzarzami, ale za to w pełni bezpiecznymi i żaden „ruski karabl” na wyspę Uznam nie dopłynie. Wierzyć się nie chce, ale póki co ta wyjątkowo toporna propaganda działa i to bardzo szeroko. Lewica, PO, PSL, PiS, razem ze swoimi wyborcami, idą ramię w ramię i budują „jeden naród”.

Cóż więcej da się powiedzieć? Człowiek znający życie i historię doskonale wie czym się to skończy i jak bardzo źle się skończy. Problem w tym, że każdy przejaw wiedzy i zdrowego rozsądku nazywa się dziś: „ruską narracją”, „ruską propagandą”, „ruską onucą”, „klakierami Putina”. Dopóki prawdziwy głód nie zajrzą w oczy, dopóki w brzuchu nie zacznie burczeć, dopóki jeszcze parę złotych pobłyskuje w portfelu, nie ma chętnych i odważnych, żeby mówić prawdę. Polski i Polaków zwyczajnie nie stać na utrzymanie dwóch milionów gości, których wizyta nie tylko się przedłuża, ale w ogóle końca nie widać. Łatwo wyjąć człowiekowi mózg i wypełnić puste miejsce emocjami, ale w drugą stronę operacja jest znacznie trudniejsza i czasochłonna. Zanim rozum Polakom wróci, może być za późno na życie we własnym kraju.

Estonia: Wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę kościoła w Tallinie.

https://news.fsspx.pl/2022/05/estonia-wmurowanie-kamienia-wegielnego-pod-budowe-kosciola-w-tallinie/

24 kwietnia, w Niedzielę Przewodnią, w Tallinie został wmurowany kamień węgielny pod budowę nowego kościóła Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Kamień węgielny poświęcił ks. Karol Stehlin FSSPX, przełożony Dystryktu Europy Środkowo-Wschodniej. Wydarzenie to ma znaczenie nie tylko duchowe, ale również historyczne, ponieważ przez ostatnie sto lat w Estonii wzniesiono zaledwie kilka katolickich świątyń.

Estonia to kraj położony nad Morzem Bałtyckim, od wschodu graniczący z Federacją Rosyjską, a od południa z Republiką Łotewską. Stolicą kraju jest Tallin (do 1918 r. Rewel). Estonia niemal przez półwiecze była pod okupacją sowiecką i odzyskała niepodległość dopiero po upadku ZSRS. Na powierzchni ponad 45 tys. km² – większej niż Dania czy Szwajcaria – mieszka 1,2 mln obywateli, czyli nieco mniej niż w województwie świętokrzyskim.

Od czasu, gdy w 1215 r. papież Innocenty III poświęcił Matce Bożej Inflanty, to znaczy krainę obejmującą dzisiejszą Łotwę i Estonię, były one nazywane Ziemią Maryjną (Terra Mariana). Mimo to dane sprzed dekady wskazują, że dwie trzecie Estończyków w wieku powyżej piętnastu lat określa siebie jako niewierzących. Prawosławie liczy 177 tysięcy wiernych, głównie wśród ludności rosyjskojęzycznej, a niecałe 150 tys. Estończyków wyznaje luteranizm. Katolicyzm prawie nie istnieje od czasu, kiedy w latach 1625–1774 Estonią rządzili Szwedzi. W kraju rezyduje administrator apostolski, a w siedmiu parafiach zrzeszających sześć tysięcy katolików działa jedenastu księży. Odradzanie się wiary katolickiej w Estonii następuje bardzo powoli.

Obecna kaplica w Tallinie jest już za mała dla wiernych z Estonii

Tym większym powodem do radości jest rosnąca liczba wiernych Tradycji katolickiej, zwłaszcza w Tallinie, gdzie od 2015 r. Bractwo św. Piusa X sprawuje opiekę nad miejscem celebracji. Wówczas wzniesiono dom, mieszczący tymczasową kaplicę. Z czasem coraz pilniejszą potrzebą stało się posiadanie większego budynku, zapewniającego wystarczającą przestrzeń na spotkania, rekolekcje i katechizację. Budowa kościoła rozpoczęła się w zeszłym roku.

Ksiądz Volker Schultze FSSPX z radością zapowiada, że nowa świątynia będzie nosić wezwanie Niepokalanego Serca Najświętszej Panny Maryi. Jak wyjaśnia, Kościół ten „nade wszystko zapewni naszym wiernym odpowiednie miejsce do oddawania czci Bożej. W niedziele kaplica częstokroć bywa tak pełna, że nawet przed drzwiami wejściowymi panuje tłok. Nowa świątynia pozwoli pomieścić także osoby stojące dziś na zewnątrz, które mogłyby zniechęcić się do Kościoła i jego tradycji nauczanej w małej, przepełnionej sali”.

Źródło

Polacy udostępniają Ukraińcom strzelnice. Uczą obsługi broni. „By ratować życie”…

Tomasz Klyta https://www.portalsamorzadowy.pl/polityka-i-spoleczenstwo/polacy-udostepniaja-ukraincom-strzelnice-ucza-obslugi-broni,358079.html

Polska, jako kraj sąsiadujący z napadniętą zbrojnie przez Rosję Ukrainą, zaoferowała już wielowymiarową pomoc. Strumień wsparcia płynie od rządu, samorządów, organizacji pozarządowych, przedsiębiorców czy zwykłych obywateli. Swoją cegiełkę postanowiło dodać także kilka klubów strzeleckich, które zapraszają Ukraińców na bezpłatne kursy z obsługi broni.

– Przeszkoliliśmy wszystkich z zakresu obsługi broni, strzelania, podstaw taktyki, rozkładania i czyszczenia oraz pierwszej pomocy na polu walki. Mamy nadzieje że dzięki temu kilka istnień zostanie uratowanych – poinformowała Strzelnica Hubertech z Jaworzna.

========================

[No słusznie: Nauczysz się bezbłędnie trafiać w głowę, tam, gdzie nie ma kamizelki – i już „życie uratowane”…

Dworczyk – żeby za profanację Matki Boskiej „Piorunem” – ciebie piorun z Nieba nie trafił.

Piotr Stępień 16.05.2022 https://prawy.pl/120004-dworczyk-zeby-za-profanacje-matki-boskiej-piorunem-przypadkiem-cie-piorun-z-nieba-nie-trafil-felieton/

Sporo prominentnych działaczy ma korzenie wybitnie góralskie, ale oczywiście chodzi o miłujących pokój górali ze wzgórz Golan. Dotyczy to od zawsze ministerstw finansów, spraw zagranicznych, a ostatnio także premiera i szefa telewizji. Co do katolicyzmu to często bywa on wśród polityków partii rządzącej mocno bezobjawowy. Tak od wielu lat jest w temacie aborcji, gdzie PiS używa tej kwestii instrumentalnie do różnych machloi politycznych.

Dlatego ostatni wyskok ministra Dworczyka może nie dziwić. Otóż szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk udostępnił na swoim koncie na Twitterze grafikę Matki Boski w mundurze, z polską flagą na ramieniu i… z przenośnym zestawem przeciwlotniczym Piorun. I to już jest prawdziwe przegięcie „pana ministra”.

Matka Boska strzela do Rosjan

Maryja ubrana jest w szaty niebiesko-żółte, nawiązujące ewidentnie do flagi Ukrainy. trzyma w ręku przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy produkcji polskiej, czyli Przenośny Przeciwlotniczy Zestaw Rakietowy „Piorun”. Cała grafika została opatrzona napisem: „Św. Piorun chroniący ukraińskie niebo”. Sama grafika jest bluźnierstwem, a udostępnianie jej ze strony ministra to skandal, pokazujący jak poważnie ów prominentny polityk PiS traktuje swój „katolicyzm”.

Co na to katolicy?

Na sprawę zwrócił uwagę ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

„Kolejna profanacja symboli religijnych. Tym razem w wydaniu nie lewicowych agitatorów, a ministra @michaldworczyk od @PremierRP @MorawieckiM, który idzie w ślady towarzysza Che Guevary. @agencja_KAI @Gosc_Niedzielny @Pch24pl @Stacja7pl” – napisał na swoim twitterze ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Ojciec Święty Jan Paweł II odrzucał koncepcję Chrystusa z karabinem

Ojciec Święty Jan Paweł II odrzucał koncepcję Chrystusa z karabinem, ale co tam jacyś katole. Teraz dla nominalnie „polskich” polityków to Ukraina jest świętością. Nie Matka Boska, nie Chrystus i nie Polska. Ojciec Święty Jan Paweł II w dniu 28 stycznia 1979 roku zwracając się do latynoskich biskupów powiedział: „Obraz Chrystusa polityka, rewolucjonisty, wywrotowca z Nazaretu nie zgadza się z katechezą Kościoła (…) I tylko pełna wiara w Chrystusa, takiego jakiego ukazuje go Kościół, pozwala na prawdziwą służbę człowiekowi”.

Superexpress broni ministra

Kiedy taki szmatławiec jak „Superexpress” broni ministra pisząc: „Wydaje się, że w ten sposób Dworczyk chciał przekazać, że Ukraina jest pod opieką Matki Boskiej i chroni napadnięty przez Rosjan niewinny kraj? Być może” to Dworczyk powinien się poważnie nad sobą zastanowić. Na dodatek także rozmaici lewacy i antychrześcijanie bronią ministra. A kto z kim przestaje takim się staje. Dworczyk – żeby cię za profanację Matki Boskiej przypadkiem jakiś Piorun nie trafił. Tylko taki zwyczajny – z Nieba.

[w całości to wygląda tak: