pLandemia – „Wielka Gnida” – i ministrowie Śmierci – revisited. 23 min.

Mira Piłaszewicz MiraWizja TV

Niedzielski, Szumowski – studium przypadków WIELKIEJ GNIDY

23 minuty

Dr. Zbigniew Hałat zmarł nagle i niespodziewanie. Jego strona zaraz też znikła – nagle i niespodziewanie. Oto ona.

Dr. Zbigniew Hałat, były wiceminister zdrowia i Główny Inspektor Sanitarny, zmarł nagle i niespodziewanie 17 kwietnia 2022. Jego strona zaraz też znikła – nagle i niespodziewanie.

Poczciwy Kret ją jednak wykopał – oto ona, tj. ogromna jej część.

https://web.archive.org/web/20220625173015/https://halat.pl/

Abp Viganò: Ruch „dumy” [zboczeńców] jest satanistyczny i musi być zwyciężony

Abp Viganò: Ruch „dumy” [zboczeńców] jest satanistyczny i musi być zwyciężony przez zadośćuczynienie i dobroczynność

Poniżej zamieszczamy przesłanie wygłoszone przez abp. Viganò na marszu zadośćuczynienia zorganizowanym przez Stowarzyszenie im. bł. Giovanny Scopelli w Reggio Emilia 2 lipca 2022 r.

Drodzy wierni: Laudetur Iesus Christus!

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dla tych, którzy uczestniczą w dzisiejszej wieczornej procesji zadośćuczynienia, a zwłaszcza dla uczestników nie tak młodych, wydaje się wręcz nieprawdopodobne, że w ciągu kilkudziesięciu lat Włochy mogły ulec tak radykalnej przemianie, przekreślając dziedzictwo katolicyzmu, które uczyniło je wielkim i zamożnym wśród narodów.

Jesteśmy świadkami procesu – najwyraźniej nieodwracalnego – apostazji wiary; procesu, który jest przeciwieństwem tego, co opisał św. Leon Wielki, obchodząc uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła, w której wychwalał opatrznościową rolę Alma Urbe, umiłowanego miasta Rzymu: będąc nauczycielem błędu, Rzym stał się uczniem Prawdy, pisał wielki Papież.

Dziś moglibyśmy powiedzieć, z przerażeniem dzieci zdradzonych przez ojca, że Rzym Męczenników i Świętych, będąc nauczycielem Prawdy, stał się uczniem błędu. Ponieważ obecna apostazja, która angażuje władzę cywilną i religijną w bunt przeciwko Bogu Stwórcy i Odkupicielowi, nie zaczęła się od dołu, ale od góry.

Ci, którzy rządzą sprawami publicznymi, a także pasterze Kościoła pokazują, że są posłuszni anty-ewangelii świata, a odmawiając należnego szacunku Chrystusowi Królowi i posłuszeństwa Jego świętej Woli, zginają kolana przed nowymi bożkami poprawności politycznej i palą kadzidła przed symulakrami ludzkości zbrutalizowanej przez wady i grzech. Ci, którzy dziś przewodzą ludowi w sprawach doczesnych i duchowych, nie mają na celu wspólnego dobra obywateli i zbawienia dusz wiernych, ale ich zepsucie, ich potępienie. A masy, porzuciwszy drogę uczciwości, prawości i świętości, porzucają siebie na rzecz oszustwa, zepsucia i piekielnego buntu przeciwko Bogu.

Nie dziwi widok obscenicznych manifestacji „Pride” [„Dumy” gejowskiej] na ulicach miast: przestrzeń publiczna, którą aberranci podbili w ostatnich dekadach, została porzucona dużo wcześniej przez katolików, których duchowni uważali procesje ku czci Najświętszego Sakramentu, Najświętszej Dziewicy i świętych patronów za ostentacje „posttrydenckiego triumfalizmu”.

Nie dziwi legalizacja rozwodów, aborcji, eutanazji, związków sodomickich i wszystkiego najgorszego, do czego zdolna jest dewiacyjna i obłąkana ludzkość: jeśli tak się stało, to dlatego, że katolikom powiedziano, że nie mogą narzucić własnej wizji świata i społeczeństwa, i że będą musieli współistnieć, w imię demokracji i wolności, z wrogami Chrystusa. I to było oszustwo, bo tolerancja, której domagali się od chrześcijańskiej większości kraju, nie jest już dozwolona, a wszyscy muszą poddać się dyktaturze myśli wyrównanej, ideologii gender i doktryny LGBTQ.

Czy nie pamiętacie? Małżeństwo nie zostało zakwestionowane, ale poproszono nas o zaakceptowanie związków cywilnych. A kiedy grupy interesów uzyskały przyzwolenie, otwarto drzwi dla małżeństw tej samej płci, adopcji dla par tej samej płci, macierzyństwa zastępczego, aborcji postnatalnej i eutanazji narzuconej w niektórych krajach nawet młodym ludziom i biednym.

Scelesta turba clamitat: Regnare Christum nolumus, śpiewamy w hymnie Te Saeculorum Principem na uroczystość Chrystusa Króla. Majacząe masy krzyczą: Nie chcemy, aby Chrystus królował. Ten piekielny okrzyk, inspirowany przez szatana, jest być może jedyną uczciwą rzeczą, jaką mogą powiedzieć. I jest to prawda: w społecznym Królestwie Chrystusa nie ma miejsca na wady; nie może być przyzwolenia dla grzechu, ani dla tolerancji, ani dla zepsucia młodzieży. Nasi przeciwnicy dobrze wiedzą, że Civitas Dei i civitas diaboli są wrogie sobie, a wszelkie współistnienie jest nie tylko niemożliwe, ale nie do pomyślenia i absurdalne, ponieważ społeczeństwo chrześcijańskie jest antytetyczne i nie do pogodzenia ze społeczeństwem „świeckim”.

Zebraliście się, aby dać publiczne świadectwo wiary, z zamiarem dokonania zadośćuczynienia za świętokradztwa i bluźnierstwa scelesta turba wobec Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki. Ponieważ w obliczu okrutnej i nieprzyzwoitej nienawiści tych zbuntowanych dusz musimy naśladować przykład Pana, oburzonego przez swoich katów w tym samym momencie, w którym poświęcił się na krzyżu dla ich zbawienia. To właśnie sam Chrystus swoim Wcieleniem, Męką i Śmiercią jako pierwszy zadośćuczynił za nieskończone grzechy ludzi wobec wiecznego Ojca. Tylko bowiem Bóg mógł zadośćuczynić za nieposłuszeństwo Bogu i tylko Człowiek mógł to zadośćuczynienie ofiarować w imieniu ludzkości. Również my, żyjący członkowie Mistycznego Ciała Chrystusa, którym jest Kościół święty, możemy i powinniśmy w tym samym duchu, w tym samym posłuszeństwie i w tym samym ufnym oddaniu się Ojcu zadośćuczynić za przewinienia i grzechy naszych bliźnich.

I choć ze smutkiem patrzymy na wielość grzechów wznoszonych jako wzór do naśladowania przez społeczeństwo, które jest przeciwko człowiekowi właśnie dlatego, że jest przeciwko Bogu, obowiązek miłosierdzia wymaga od nas modlitwy za tych, którzy dali się uwieść oszustwu węża, aby się nawrócili i pokutowali. Integracyjny świat, który wam obiecali; rzekoma wolność bycia i robienia tego, co chcecie, bez względu na Prawo Boże; wady, które są celebrowane, a cnoty, które są wyśmiewane i dyskredytowane – to wszystko są kłamstwa, tak jak obietnica: „Będziecie jak bogowie”, którą Szatan złożył naszym pierwszym rodzicom w ziemskim raju, również była kłamstwem.

Zwracam się do tych, którzy biorą udział w tych manifestacjach tzw. „gejowskiej dumy”. Nie: nie będziecie jak bogowie; będziecie jak bestie. Nie będziecie mieli szczęścia; będziecie mieli ból, choroby i śmierć – wieczną śmierć. Nie będziecie mieli pokoju; będziecie mieli niezgodę, kłótnie i wojny. Nie będziecie mieli dobrobytu; będziecie mieli ubóstwo. Nie będziecie wolni, będziecie niewolnikami. I stanie się to w sposób wirtuozowski, ponieważ Kłamca jest mordercą od początku i chce waszej śmierci, wymazując w waszych oczach obraz Boga, kradnąc wam tę błogosławioną wieczność, którą najpierw utracił swoim własnym buntem. Bo pierwszym, który zgrzeszył pychą był Lucyfer, ze swoim Non serviam – nie będę się kłaniał; nie będę się kłaniał Bogu; nie uznam Go za mojego Pana i Stwórcę. Jak możecie mieć nadzieję, że ten, kto nienawidzi Autora życia, może kochać was, którzy jesteście Jego stworzeniami? Jak możecie wierzyć, że ten, który został skazany na wieczne potępienie, może być zdolny do obiecania wam tej wiecznej błogości, której jako pierwszy został na zawsze pozbawiony?

Ta procesja nie może być okazją do konfrontacji, ale raczej do pokazania wielu ludziom zwiedzionym przez Złego, że istnieje lud ożywiony uczuciami wiary i miłości, lud, który z hojnością i z nadprzyrodzonym spojrzeniem ofiarowuje swoje modlitwy, posty i ofiary, aby błagać o przebaczenie grzechów swoich braci. Miłość, oparta na niezmiennej Prawdzie Bożej, jest ogromną bronią przeciwko szatanowi i nieomylnym narzędziem nawrócenia świata i przyprowadzenia wielu dusz z powrotem do Pana. Przyprowadzić je z powrotem do Tego, który przelał swoją krew nawet za nie, z miłości – miłości nieskończonej, nieodwołalnej, miłości, która zdobywa świat, miłości, która przenosi góry, miłości, która nadaje sens naszemu życiu i nie niszczy naszej egzystencji.

Kiedy widzimy obraz Zbawiciela przybitego do krzyża i myślimy o mękach, które cierpiał, aby nas wykupić i odkupić, nie możemy pozostać nieczuli, tak jak nie pozostali nieczuli poganie, bałwochwalcy i grzesznicy minionych wieków. Społeczeństwa skorumpowane umysłowo i wolicjonalnie, oddane najgorszym wadom, zniewolone przez fałszywe religie, zostały pokonane przez tę miłość – wręcz: przez to miłosierdzie – która kazała męczennikom, nawet dzieciom, kobietom i starcom, nie reagować na swoich oprawców, aby nie zawieść Bożej miłości. Ilu nawróciło się, widząc, jak chrześcijanie umierają z godnością, gdy są prześladowani za wiarę! Ilu przyjęło chrzest, widząc przykład chrześcijan i prostą prawdę Ewangelii!

I dlatego realizujmy to zadośćuczynienie. Czyńmy to z duchem nadprzyrodzonym, przekonani, że właśnie w pokornym naśladowaniu Chrystusa w drodze na Kalwarię będziemy mogli doprowadzić do Niego wiele dusz, które dziś są tak daleko. A im bardziej widzimy rozpętanie mocy zła, tym bardziej wytrwajmy w dobru i w pewności zwycięstwa Chrystusa, prawdziwej i jedynej Światłości świata, nad ciemnościami grzechu i śmierci.

Z synowską ufnością prośmy Ducha Świętego, by wlał swoją świętą łaskę w grzeszników, by dotknął ich serc, oświecił ich umysły i zachęcił ich wolę. Aby ci, którzy dotychczas byli nauczycielami błędu i przykładami grzechu, dzięki pomocy i miłosierdziu Boga oraz za wstawiennictwem Jego Najświętszej Matki i naszej Matki, stali się uczniami prawdy i przykładem cnoty. I tak niech się stanie.

+ Arcybiskup Carlo Maria Viganò

Oprac. www.bibula.com 2022-07-04
Źródło: Lifesitenews (Jul 4, 2022) – „Abp. Viganò: ‘Pride’ movement is satanic, must be conquered by ‘reparation,’ charity”

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY md]

„Gaz za ruble”, kto przegrał? Czy w tym bratnim uścisku zaduszą nas na śmierć?Ceny gazu w USA: 25 €/MWh, u nas: 123 €.

Ceny gazu w USA: 25 €/MWh, i u nas: 123 €.

Andrzej Szczęśniak https://www.bibula.com/?p=135013

Głośno było ostatnio o przejściu na ruble w płatnościach za gaz. Bardzo dużo szumu… a potem cisza… Co się stało, czemu przycichło? Czyżby jakaś wstydliwa tajemnica? Rzeczywiście, kryje się za tą ciszą coś, co trzeba skrzętnie ukryć przed opinią publiczną…

Gdy Polska (PGNiG) jako pierwsza podejmowała tę decyzję o rezygnacji z płatności w nowym systemie, razem z nią takiego samego wyboru dokonała Bułgaria (Bulgargaz). Później dowiedzieliśmy się o kolejnych, którzy odmówili płacenia: fiński Gazum, holenderska GasTerra, międzynarodowy Shell, duński Orsted i litewski Ignitis.

Niewiele, szczególnie że oprócz polskiego kontraktu pozostałe były bardzo skromne lub miały się właśnie zakończyć. A przecież wciąż obowiązują 54 kontrakty Gazpromu. Te „porzucone” też, jedynie ich realizacja została zawieszona ze względu na brak płatności, a ich wielkość to 18 mld m3 rocznie (na 155 mld importu EU z Rosji w 2021 r.). Jednak Rosjanie szacują ubytek na 5-10% dostaw do Europy, gdyż wiele z tego gazu płynie dalej poprzez pośredników.

Polska była pierwsza… ale sprowadza rosyjski gaz przez Niemcy. Finlandia odrzucając rosyjski gaz za ruble, gwałtownie zwiększyła zakupy… rosyjskiego LNG. Kontrakt zupełnie inny, też długoterminowy, ale w płatności rublami nie obowiązują. Novatek dostarcza LNG z terminalu Kriogaz w Wysocku nad Bałtykiem, bo to najbliżej i najtaniej, gdzie najwięcej kupują… Litwa i Finlandia.

Od rosyjskiego gazu odcięło się zaledwie kilku odbiorców. I też nie do końca. Reszta spokojnie kupuje dalej. A na temat tego „straszliwego szantażu” zapadła cisza. Zero podsumowań, analiz, wniosków.

Kilka krajów wpadło we własne sidła ostrej retoryki pod publiczkę, która uniemożliwia podjęcie racjonalnej decyzji w trudnym momencie. Wepchnęła je w nie Bruksela, jej stanowisko było pryncypialne aż do bólu. Wpłata w walucie kontraktu była do przyjęcia, jednak już konwersję na ruble uznawano za naruszenie sankcji. Przypominali o tym najwyżsi rangą biurokraci brukselscy z Ursulą von der Leyen na czele. Jednak podstaw prawnych nie miało to żadnych, zapisane zostało w jednym z tysięcy dokumentów typu FAQ (odpowiedzi na najczęstsze pytania). Żadnej rangi dokument, a mógł spowodować natychmiastowe odcięciem całej Unii od 40% (a Niemiec od 60%) dostaw kluczowego surowca dla przemysłu i energetyki. To doprowadziłoby do natychmiastowej katastrofy energetycznej i szerzej – gospodarczej.

Nacisk najmocniej działał na kraje słabe i nie broniące swoich interesów. One wypowiedziały kontrakty, odcięły się od wschodu, a w efekcie popadły w energetyczne uzależnienie od Starej Europy, tak jak Polska od Niemiec. Peryferia Unii popadły w jeszcze większe uzależnienie od swoich starszych i bogatszych partnerów. Teraz mogą jedynie pokiwać palcem w bucie.

W żadnym stopniu pokrzykiwania Unii nie działały na państwa, które wiedzą, że interesy gospodarcze to istota rzeczy. Niemcy zawsze dyskretnie opierały się pogłębianiu uzależnienia od USA, a przede wszystkim od kontrolowanych przez nie źródeł ropy i gazu. Dlatego przez partnerstwo z Rosją chciały zmniejszyć dominację Ameryki w Europie. Jednak przy dzisiejszym natężeniu presji, przy uruchomieniu wszelkiego rodzaju narzędzi wpływu – politycy europejscy, szczególnie niemieccy, zrejterowali. Jednak nie na tyle, by nie było odwrotu. Gdy nacisk osłabnie, Ukraina i Rosja zakończą wojnę, wrócą do osłabiania uścisku sojusznika i użyją Rosji jako strategicznej przeciwwagi.

Waszyngton ma ogromną ilość narzędzi nacisku na Europę, a gdy będzie jeszcze kontrolował dostawy energii, a szczególnie jej ceny, może być bardzo niewesoło. Już dzisiaj jest, wystarczy porównać ceny gazu w USA: 25 €/MWh, i u nas: 123 €. Europa ma 5-krotnie wyższe ceny gazu niż Ameryka i jej gospodarka w tym bratnim uścisku może zostać zaduszona na śmierć.

A Stany odgryzają dla siebie coraz większy kawałek europejskiego tortu gazowego, podpisując kontrakty na eksport LNG do Europy. EnBW podpisał właśnie pierwszy w historii niemiecki kontrakt długoterminowy na zakup LNG.

Sytuacja jest niebezpieczna, czasy są wojenne i nieprzewidywalne. Mamy wojnę na Ukrainie, ale mamy też wojnę energetyczną (handlową, finansową) Zachodu z Rosją. Każdy scenariusz jest możliwy i poruszamy się po polu minowym, gdzie każdy krok może skończyć się wybuchem. Niemcy już ostrzegają, że cały ten „rynek” może się w każdym momencie zawalić, określając tę sytuację jako gazowy „efekt Lehman Brothers” – najsłynniejszego bankructwa XXI wieku, które wywołało globalny kryzys finansowy w 2008 roku.

Andrzej SzczęśniakMyśl Polska, nr 27-28 (3-10.07.2022)

Za: Mysl Polska – myslpolska.info (3-07-2022) | https://myslpolska.info/2022/07/03/gaz-za-ruble-kto-przegral /

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁA md]

Kto zabijał Austriaków w czasie pLandemii? Rząd czy lekarze? Health Minister and Medical Profession Dispute Responsibility.

Austrian Health Minister and Medical Profession Dispute Responsibility for Massive Covid “Vaccine” Deaths and Health Damage

July 1, 2022 Paul Craig Roberts https://www.paulcraigroberts.org/2022/07/01/austrian-health-minister-and-medical-profession-dispute-responsibility-for-massive-covid-vaccine-deaths-and-health-damage/

In Austria the massive harm done to human life and health done by the Covid “vaccines” has resulted in the Austrian Minister of Health shifting responsibility to doctors who betrayed their medical responsibility to inform patients of the risks of the vaccine.

Of course, had doctors done so, they would have been punished for “spreading misinformation.” It was the Austrian government that tried to mandate coercive vaccination of every Austrian.

In truth, the “Covid pandemic” was an exercise in massive disinformation by “health authorities,” aka marketing agents for Big Pharma, incompetent, mindless politicians, and a whore media that lied through its teeth and continues to do so.

Now that the Austrian Health Minister has shifted responsibility to medical doctors, how much longer can the utterly corrupt US “public health system” deny that there are massive “vaccine” injuries?

Here is the source. You can use Google to get a translation.
https://www.wochenblick.at/corona/haftungshammer-gesundheitsminister-bestaetigt-aerzte-bei-impfschaeden-verantwortlich/

The US death rate in the Covid year of 2020 was the same as in 2019. The death rate shot up after the vaccination campaign. US insurance companies have reported stunning rises following Covid vaccination. The CEO of health insurer OneAmerica said, “We are seeing, right now, the highest death rates we have seen in the history of this business – not just at OneAmerica,” the company’s CEO Scott Davison said during an online news conference this week. “The data is consistent across every player in that business.”

Big Pharma and its agents at NIH, CDC, and FDA, and the responsible politicians and presstitutes will try to control the narrative and conclude that the deaths are Covid deaths due to the waning effectiveness of the “vaccine.” Independent and honest scientists will point out that the deaths were vaccine-induced deaths. Every effort will be made to cover up the mass murder by accusing honest doctors of “spreading misinformation” and taking away their medical licensers for telling the truth.

Jak piją Polacy? W latach 2002-2017 alkohol był przyczyną przedwczesnych zgonów 110 tys. Polaków.

Jak wypadamy na tle świata? Raport OECD o spożyciu alkoholu

W latach 2002-2017 alkohol był przyczyną przedwczesnych zgonów 110 tys. Polaków pomiędzy 20 a 64 rokiem życia.

Monika Mikołajska https://www.medonet.pl/narodowy-test-zdrowia-polakow/zyj-zdrowiej,picie-alkoholu—jak-wypadaja-polacy–nowy-raport-oecd,artykul,90827573.html

Średnio 11,3 litra czystego alkoholu rocznie przypada na mieszkańca kraju należącego do UE – wynika z raportu Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), uwzględniającego 52 kraje świata. Ile piją ich mieszkańcy? Jak często się upijają, gdzie jest najwięcej uzależnionych? Jak to wpływa na długość życia? I wreszcie, jak sytuacja wygląda w Polsce? Poznajcie szczegóły.

  1. Wg raportu przynajmniej raz w miesiącu upija się 30 proc. dorosłych (powyżej 15 lat)
  2. W krajach OECD od alkoholu uzależnionych jest 3,7 proc. populacji – to ok. 50 mln ludzi
  3. Na jednego Polaka rocznie przypada średnio 11,7 litra czystego alkoholu, co najmniej raz w miesiącu upija się 35 proc. dorosłych
  4. Do 2050 r. z powodu chorób i urazów spowodowanych piciem alkoholu średnia długość życia skróci się u nas o 1,6 roku. To jeden z wyższych wskaźników

Raport OECD: przynajmniej raz w miesiącu upija się 30 proc. dorosłych

„Alkohol może być źródłem przyjemności i jest ważną częścią gospodarki w wielu krajach. Jednak jego szkodliwe spożywanie jest głównym czynnikiem ryzyka przedwczesnej śmierci, urazów, wielu chorób niezakaźnych” – przestrzega Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w nowym raporcie poświęconym zapobieganiu szkodliwemu spożywaniu alkoholu (to tylko niektóre z konsekwencji).

Z opracowania wynika tymczasem, że problem ten jest stosunkowo powszechny – przynajmniej raz w miesiącu upija się 30 proc. dorosłych (osoby powyżej 15. roku życia) i jeden na pięciu nastolatków, którzy 15 lat jeszcze nie ukończyli. Co więcej, raport pokazuje, że szkodliwe picie alkoholu wśród młodych dorosłych jest powszechne. Alkohol pije ponad 60 proc. nastolatków w wieku 15 lat, a co piąty już co najmniej dwukrotnie doświadczył nietrzeźwości.

To wyniki analiz przeprowadzonych w 52 państwach, które uwzględnia raport organizacji – są to członkowie OECD, Unii Europejskiej i kraje G20 (zrzesza najbogatsze państwa świata, w tym USA i Chiny). Wśród badanych państw znalazła się oczywiście również Polska – o tym, jak wypadliśmy, w dalszej części tekstu.

Autorzy dokumentu szacują, że wśród mieszkańców krajów należących do OECD w 2018 r. na osobę przypadało 10 litrów czystego alkoholu – odpowiada to dwóm butelkom wina lub prawie 4 litrom piwa tygodniowo. Średnia dla państw Unii Europejskiej wynosi 11,3 litra na mieszkańca, w państwach G20 to o niemal 3,5 litra mniej – 7,9 litra na głowę.

Mężczyźni spożywają więcej alkoholu niż kobiety (średnio trzy razy więcej).

[—]

Państwa, w których pije się najwięcej

Gdzie konkretnie spożywa się najwięcej czystego alkoholu? Do państw, w których wskaźniki te są najwyższe należą wg raportu OECD m. in. Łotwa i Austria.

Spożycie alkoholu (litry czystego alkoholu) wśród dorosłych (wiek 15+), ok. 2018 r.

Na Łotwie rocznie na mieszkańca przypada 12,8 litra czystego alkoholu (mężczyźni 20,9 litra; kobiety 6,1 litra). Odpowiada to mniej więcej 2,6 butelkom wina lub 4,9 litrom piwa tygodniowo na osobę w wieku 15 lat i starszą. Co najmniej raz w miesiącu upija się 44 proc. dorosłych. Jeżeli chodzi o młodzież, przynajmniej raz w życiu upiło się 25 proc. chłopców i 24 proc. dziewcząt w wieku 15 lat.

W Austrii zaś na jednego mieszkańca rocznie przypada 12 litrów czystego alkoholu (mężczyźni 18,5 litra, kobiety 5,8 litra). To odpowiada mniej więcej 2,5 butelkom wina lub 4,6 l piwa tygodniowo na osobę. Co najmniej raz w miesiącu upija się 33 proc. dorosłych. 36 proc. chłopców i 28 proc. dziewcząt w wieku 15 lat piło co najmniej dwa razy w życiu.

Co z Polską? Jak pokazuje powyższa grafika, zajmujemy pod tym względem 10. miejsce.

Jak podaje raport, w krajach OECD od alkoholu uzależnionych jest 3,7 proc. populacji, czyli ok. 50 mln ludzi. Podczas gdy średnia dla krajów Unii Europejskiej jest podobna, dla krajów G20 wynosi ona 2,9 proc. We wszystkich krajach częstość występowania uzależnienia jest wyższa u mężczyzn niż u kobiet. Na tym tle wyróżniają się Łotwa, Węgry i Federacja Rosyjska. Szczegóły przedstawia poniższa grafika.

Spożycie alkoholu w Polsce. Szczegóły raportu OECD

Co na temat Polski mówi najnowszy raport OECD? W jakich ilościach pije się u nas alkohol i jakie są tego skutki? Poniżej najważniejsze informacje.

Wg analiz OECD na jednego Polaka rocznie przypada średnio 11,7 litra czystego alkoholu. To odpowiada mniej więcej 2,4 butelki wina lub 4,5 litra piwa tygodniowo na osobę w wieku 15 lat i więcej. Co najmniej raz w miesiącu upija się 35 proc. dorosłych – oznacza to, że na jedną „okazję” wypijamy ponad 80 proc. butelki wina lub 1,5 litra piwa.

W rozróżnieniu na płeć – mężczyźni w naszym kraju spożywają 18,4 litra czystego alkoholu na mieszkańca rocznie, w przypadku kobiet jest to 5,6 litra. Co ciekawe, kobiety o 62 proc. częściej upijają się (w miesiącu), jeśli mają wyższe wykształcenie.

Jeżeli zaś chodzi o młodzież, 17 proc. chłopców i 21 proc. dziewcząt w wieku 15 lat co najmniej dwa razy w życiu piło alkohol. Autorzy raportu podkreślają, że dzieci, które nigdy nie były pijane, mają o 42 proc. większe szanse na dobre wyniki w szkole.

Jak takie spożywanie alkoholu może wpłynąć na oczekiwaną długość życia? Analizy w 52 krajach wskazują, że generalnie do 2050 r. średnia długość życia spadnie o 0,9 roku. Największe spadki prognozowane są jednak w krajach Europy Środkowej i Wschodniej.

Wg szacunków w ciągu następnych 30 lat z powodu chorób i urazów spowodowanych piciem alkoholu średnia długość życia skróci się u nas o 1,6 roku. Prognozy te uwzględniały wypijanie jednego drinka dziennie u kobiet i średnio 1,5 drinka dziennie u mężczyzn.

To wysoki wynik (na pokazanym wykresie jest to wskaźnik HALE). Gorzej od nas wypada tylko Litwa (długość życia skróci się o 1,9 roku) i Rosja (1,7 roku). Wskaźnik dla Estonii i Łotwy również wynosi 1,6 roku. Szczegóły przedstawia poniższy wykres.

Wpływ spożycia alkoholu na długość życia

Wpływ spożycia alkoholu na długość życia

[cd. w oryginale. MD]

===================================

Tymczasem w „Rynku zdrowia” podają dane błędne, chyba 10 razy zaniżone: „Statystyczny Polak wypija rocznie średnio 3 litra wódki”.[sic!!]. I nie poprawili!!

Tak piszą tu: https://www.rynekzdrowia.pl/Uslugi-medyczne/Prof-Zatonski-za-picie-placimy-krotszym-zyciem-ostatni-rok-byl-rekordowy,203728,8.html

=================================

Prof. Zatoński, załamanie wskaźników dotyczących oczekiwanej długości życia zbiegło się z decyzją (z 2002 r.- red)  ówczesnych władz o obniżeniu o 30 proc. akcyzy na wyroby spirytusowe.

Dane są zatrważające. W latach 2002-2017 alkohol był przyczyną przedwczesnych zgonów 110 tys. Polaków pomiędzy 20 a 64 rokiem życia.

Nie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę wołają ofiary ludobójstwa

http://isakowicz.pl/spoleczne-ogolnopolskie-upamietnienie-ofiar-ukrainskiego-ludobojstwa-polakow-3-14-lipca/

Społeczne ogólnopolskie upamiętnienie Ofiar Ukraińskiego Ludobójstwa Polaków, 3 – 14 lipca

Na prośbę Rodzin Ofiar Ludobójstwa oraz organizacji patriotycznych i kresowych zamieszczam informację o najważniejszych upamiętnieniach.

Uwaga: Program stale uzupełniany.

Nowe informacje można przesyłać na e-mail tadeusz@isakowicz.pl

Niedziela 3 lipca – Jasna Góra – XXVIII Zjazd i Pielgrzymka Kresowian.

9.30 –Kaplica NMP. Msza św. za wypędzonych, poległych i pomordowanych na Wschodzie. Homilia – ks. Tadeusz Isakowicz – Zaleski.

10.30 – Marsz pokoleń kresowych. Przekazanie wotum do Kaplicy Pamięci Narodu i Apel Pamięci pod tablicami poświęconymi Polakom zamordowanym na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1939–1947 oraz Ukraińcom udzielającym Polakom pomocy.

11.15 – Sala Papieska – Otwarte Forum Kresowe: KRESY- PAMIĘĆ POKOLEŃ.

Organizator – Światowy Kongres Kresowy

Czytaj więcej

Sobota 9 lipca – Warszawa

g. 13.00 – Msza św. za Ofiary Ludobójstwa Polaków i obywateli polskich innych narodowości na Kresach Wschodnich RP (kościół Wszystkich Świętych, pl. Grzybowski)

g. 14.30 – konferencję popularno-naukową (gmach PAST-y, ul. Zielna).

Organizator – Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć’.

Czytaj więcej   

Sobota 9 lipca – Kędzierzyn-Koźle – XIX. Wojewódzkie Dni Kultury Kresowej oraz Narodowy Dzień Pamięci 11 lipca 1943 r.

Godz. 10.00 – Msza Święta w Kościele p. w. Wniebowzięcia NMP
przy ul. Wojciecha Czerwińskiego 5 w Koźlu w intencji Polaków pomordowanych na Kresach Wschodnich II RP.


Godz. 11.20 – Marsz Pamięci do PSP Nr 12 uczestników Mszy
Świętej z kompanią honorową i orkiestrą oraz pocztami sztandarowymi,
pod tablicę upamiętniającą dokonane ludobójstwo Polaków na Kresach
przy ulicy Piramowicza 30. Odczytanie Apelu Pamięci. Oddanie salwy
honorowej, odegranie Hymnu Państwowego i Roty. Złożenie wiązanek
kwiatowych pod tablicą pamięci.

Godz. 14.30 – Miejski Ośrodek Kultury
w Koźlu, ul. Skarbowa 10 – Konferencja naukowo-historyczna poświęcona tragicznym wydarzeniom na Kresach, w której uczestniczyć będą znani polscy historycy zajmujący się tymi zagadnieniami.

Niedziela, 10 lipca – Domostawa, gm. Jarocin (Podkarpacie) -Wmurowanie kamienie węgielnego pod pomnik Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”

g. 15.00 – Nabożeństwo polowe

Po nabożeństwie:

– Powitanie gości

– Przedstawienie stanu prac nad wzniesieniem pomnika

– Odczytanie i podpisanie Aktu Erekcyjnego

– Poświęcenie Aktu Erekcyjnego oraz urny z prochami,

– Wmurowanie Aktu Erekcyjnego oraz urny z prochami

– Złożenie wieńców oraz salwa honorowa.

Organizator – Społeczny Komitet Budowy Pomnika „Rzeź Wołyńska” i Wójt Gminy Jarocin

Czytaj więcej

Niedziela 10 lipca – Przemyśl

g. 18:30  mszy świętej za dusze pomordowanych Polaków na Wołyniu. Następnie spod kościoła oo. franciszkanów nastąpi tradycyjny przemarsz pod pomnik Ofiar Rzezi Wołyńskiej na cmentarzu przy ul. Słowackiego.

Niedziela 10 lipca – Kielce

g. 11.00 – Katedra Biskupia – msza św. za Ofiary Ludobójstwa. 

g. 12.00 – Marsz Milczenia spod Katedry pod Krzyż Wołyński na cmentarzu.

Niedziela 10 lipca – Dębno (Zachodniopomorskie)

Godz. 11.00 – Msza św. w parafii pw. św. Ap. Piotra i Pawła

Godz. 12.00 – Wystąpienia okolicznościowe. Modlitwa za ofiary ludobójstwa. Złożenie kwiatów przed Głazem Pamięci Ofiar Ludobójstwa.

Organizator – Stowarzyszenie Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć – Oddział w Dębnie

Niedziela 10 lipca – Guelph (Kanada)

g. 12,00 – msza św. za Ofiary Ludobójstwa w Kościele Sacred Heard w Guelph na rogu Alice St. i Huron St.

Organizator: Stowarzyszenie Józefa Piłsudskiego “Orzeł Strzelecki” w Kanadzie i Związek Polaków w Kanadzie Grupa # 11 z Guelph.

Niedziela 10 lipca – Essen (Niemcy)

g. 12.30 w kościele pw. Świętego Clemensa, w Polskiej Misji Katolickiej w Essen Msza Święta w intencji Ofiar Ludobójstwa Polaków na Kresach Wschodnich.

Niedziela 10 lipca – Legnica

godz. 13.00 – Kościół św. Jana (franciszkanie konwentualni) – msza św. za Ofiary Ludobójstwa. Przewodniczy i kazanie wygłosi ks. biskup-senior Marian Buczek ze Lwowa.

Po mszy św. złożenie kwiatów pod tablicą pamiątkową oraz panek dyskusyjny w klasztorze, sala nr 8 . Uczestnicy ks. bp Marian Buczek ze Lwowa, prof. dr hab. Stanisław Nicieja – Uniwersytet Opolski, prof. dr hab. Włodzimierz Osadczy – KUL, Czarnowski – pisarz, dr Michał Siekierka – IPN Wrocław.

Poniedziałek, 11 lipca – Wrocław

godz. 10:00  – Pomnik-Mauzoleum pomordowanej ludności polskiej na Kresach Płd.-Wsch. przez OUN i UPA przy skwerze Ksawerego Dunikowskiego we Wrocławiu.     

– hymn państwowy,

– przemówienia okolicznościowe,

– modlitwa i złożenie kwiatów.

godz. 12:00  – Msza Święta w Kościele Najświętszej Maryi Panny na Piasku we Wrocławiu.

Organizatorzy – Wojewoda Dolnośląski, Dowódca Garnizonu Wrocław i Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów

od 9:00 do 13:00 będzie można oddać krew przy ul. Oławskiej, o godz. 18:00 odbędzie się konferencja popularnonaukowa (Pl. Solidarności 1/3/5, sala im. Bł. Ks. Jerzego Popiełuszki) , na której jednym z gości będzie świadek historii, pisarz, poeta Stanisław Srokowski, a o godz. 20:00 z Placu Solidarności wyruszy Marsz Pamięci.

Szczegóły: https://www.facebook.com/events/1081171679162001

Poniedziałek 11 lipca 2022 – Szczecin

godz. 10:30 – msza św. za Ofiary Ludobójstwa w Kościele Szkolnym pw. NMP Wspomożenia Wiernych na ul. Ku Słońcu 124.

godz. 12:00 – pod Pomnikiem Ofiar Nacjonalistów Ukraińskich 1939 – 1947, który znajduje się na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie.

Organizatorzy – Stowarzyszenie Kresy Wschodnie – Dziedzictwo i Pamięć, Zachodniopomorski Urząd Wojewódzki i Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Szczecinie.

Poniedziałek 11 lipca – Polkowice (Dolny Śląsk)

g. 20.00 – Apel Pamięci pod Golgotą Wschodnią na pl. Kościelnym.

Poniedziałek, 11 lipca – Grudziądz

godz. 11,00 Msza święta w intencji Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich w kościele rzymskokatolickim pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, ul. Moniuszki.

godz. 12,00 – Uroczystości pod pomnikiem Ofiar Ludobójstwa, róg ulicy Królewskiej i Rapackiego

Organizator – Towarzystwo Miłośników Kresów Wschodnich w Grudziądzu. 

Poniedziałek 11 lipca – Bełchatów

godz 18 msza św. za Ofiar Ludobójstwa w kościele NMP Nieustającej Pomocy, ul. ks. J Popiełuszki 9. 

Poniedziałek 11 lipca – Kraków

9.30 – msza święta w kościele karmelitów bosych pw. Niepokalanego Poczęcia NMP, ul. Rakowiecka 13 za ofiary ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Polakach – mieszkańcach Kresów Południowo-Wschodnich, w latach 1939-1946
11.00 – oddanie hołdu Polakom – ofiarom ludobójstwa dokonanego przez OUN-UPA na Kresach Południowo-Wschodnich II RP (pomnik ofiar ludobójstwa – cmentarz Rakowicki)

Poniedziałek 11 lipca – Tarnobrzeg (Podkarpacie).

g. 18. 00 – Parafia Chrystusa Króla, ul. Niepodległości – msza św. za Ofiary Ludobójstwa i modlitwa pod pamiątkową tablicą.

g. 19.20 – prelekcja dr. Artura Brożyniaka z Oddziału IPN w Rzeszowie o nacjonalizmie ukraińskim. 

Organizator – Towarzystwo Miłośników Lwowa i Kresów w Tarnobrzegu.

Poniedziałek 11 lipca – Brzesko (Małopolska) – g. 18.00 msza św. w Sanktuarium św. Jakuba Starszego Apostoła przy Drodze „Via Regia” w intencji Ofiar Ludobójstwa. Intencja zamówiona przez Burmistrza, Przewodniczącej Rady Miejskiej oraz Radnych Miejskich.

Poniedziałek 11 Lipca – Tymbark (Małopolska)

g. 21.00 – Jednostka Strzelecka nr 2007 im. kpt. Tadeusza Paolone ZS „ Strzelec „ OSW w Tymbarku upamiętni kolejną rocznicę ludobójstwa na Wołyniu poprzez zapalenie zniczy pamięci oraz organizację wirtualnego biegu pamięci w dniach 10 – 11 lipca 2022 roku.

Poniedziałek 11 lipca – Żary (Lubuskie)

g. 12.00 – Uroczystości pod Krzyżem Wołyńskim na Cmentarzu Komunalnym.

Organizator: Klub Tarnopolan i Kresowe Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze im. Orląt Lwowskich.

Poniedziałek 11 lipca – Poznań

g. 17.00 – msza św. z Ofiary Ludobójstwa w kościele św. Jana Kantego.

Czwartek 14 lipca – Chodzież (Wielkopolska) 

g. 17.00 – przy kamieniu „WOŁYŃ 1943-1945” na cmentarzu parafialnym w Chodzieży.

Organizator – Chodzieskie Towarzystwo Patriotyczne.

Covid wraca pełną parą

autor: Zdzisław Waliba (anonim) 2022-07-04

Covid wraca pełną parą, dodatkowo jadą hucznym expresem kolejne, nowe,

mocniejsze, wersje, oraz gigantyczna małpia ospa. Ponoć wyjątkowo
zaraźliwa. Wy nie martwcie się, gdyż ministrowie załatwią wam mocne
zastrzyki, a ponoć pan filantrop bil gejc już od dawna nad tym
pracuje. Dla tego trzeba się zaszczepić, i teraz wzywamy do
zaszczepienia się, wszystkich polityków, ministerków, urzędników,
celebrytów, sportowców, generałów z wojska i policji, lekarzy,
ratowników medycznych, komorników, uciskaczy, ale też uchodźców trzeba
koniecznie skolić igłami dobroczynnego preparatu. A pozostali polacy
to są czasami antyszczepy, no cóż, skoro sami wybierają swój los to
jest ich wina jak oni wyginą od zarazy. Ziemi będzie lżej i dla zmian
klimatu lepiej, co2 się zmniejszy. Anty szczepionkowcy to extremalni
ultra ortodoksyjni terroryści, zagrażają babci, wójkowi jankowi i
wnukom pani jadzi. Zaszczep się!

OSTATNI POTĘPIONY, CZYLI TAJEMNICA PANA BOGA

[z książki Vladimira Volkoff, „Kroniki anielskie”, dwunasta nowela, Wyd. KKK]

Kiedy Richter (nazwijmy go tak – był to jeden z jego niezli­czonych pseudonimów: IIjin, Starik, Frei, Pietrow, Mayer, Jorda­now, Miiller, Tulin, Peterburżec i wiele innych [my znamy go pod skywą LENIN – md), a więc, kiedy Richter stanął przed nami, zaparło nam nasz anielski dech. Stał tak – krępy, kiwając się na przykrótkich nogach, z dłońmi we­tkniętymi pod pachy i łokciami wystawionymi na zewnątrz ni­czym płetwy, zupełnie nie zbity z pantałyku, a my wiedzieliśmy, że to jest właśnie człowiek, który uczynił na świecie najwięcej zła, ale z jego postaci biła taka energia, że to my prawie mieliśmy poczucie winy.

[…]

Za życia Richter wynalazł obozy koncentracyjne, usunął do­mniemanie niewinności z procesu karnego, systematycznie zarzą­dzał masowe egzekucje, podejrzenie uznawał za dowód, domagał sie bezustannego nasilania represji, głodził lud [..]

– No, dobrze – rzekł Zehanpwju – wierzył w przymus i zniewolenie. Nie on jeden. Muszą istnieć jakieś okoliczności łagodzące. Z pewnością sądził, że ma do wykonania jakąś wielką misję, a u ludzi tak już jest, że nie da się zrobić omleta, nie rozbi­jając jajek.

    – W jego przypadku – odparł Munkar – nie było omleta. Za to całe mnóstwo rozbitych jajek.

    Spytany o zdanie, Anioł Stróż przyznał, że w tym przypadku trudno nawet mówić o pomyśle na omlet.

Richter, który był ignorantem zarówno w dziedzinie filozofii, jak i ekonomii politycznej, zaadaptował doktrynę starego, broda­tego satanisty, całkiem zresztą nieaktualną w nowych strukturach społecznych, wyłącznie po to, żeby stała się siłą napędową rewo­lucji, która była dla niego celem samym w sobie. Cytował swoich mistrzów jak niepodważalne autorytety, ale wybierając jedynie to, co mu akurat pasowało. Jego ulubione hasło – „dyktatura proletariatu” – było jedynie pretekstem do rewolucji. Nawiasem mówiąc, w jego dziełach słowo „proletariat” zawsze pojawia się w dopełniaczu i nigdy nie jest podmiotem, co pokazuje, że w ludo­wych masach widział raczej środek niż cel. Tak naprawdę, Richter nie wierzył, że zwycięży i nie był przygotowany do rządzenia. Ale gdy się znalazł na szczycie, jego celem stało się utrzymanie na nim. „To nie moja wina” – zakończył Anioł Stróż.

Mimo wszystko, zelektryfikował wieś – zauważył Ze­hanpurju.

Elektryfikacja zaczęła się już za cara – odpalił Munkar, który skrupulatnie przestudiował dossier. – I czy nie jest prawdą – dorzucił – że pod koniec życia Richter miał kilka wylewów krwi do mózgu i stał się umysłowo niepełnosprawny (miał kłopo­ty z mnożeniem), a mimo to nie wypuścił z rąk władzy i nadal uparcie rządził milionami ludzi?

To prawda – przyznał Anioł Stróż – ale to nie moja wina.

————–

[str. 282 md]

Minęło kilka tysiącleci – sam nie wiem, ile. Świat zbliżał się do końca. Co jakiś czas Anioł Stróż schodził na dół, do piekła, żeby nieśmiało spytać Richtera, czy nadal uparcie odrzuca miłość, a Richter niezmiennie odpowiadał: – Tak, nie chcę o niej słyszeć.

         Tu trzeba-zaznaczyć, że piekło nie wygląda tak, jak je sobie ludzie wyobrażają, a dantejscy potępieni, którzy wyrywają sobie kawałki ciała lub pożerają swe mózgi, należą raczej do rzadkości. Kotły z wrzącą smołą też zdarzają się niezbyt często. Najokrut­niejszą torturą jest absolutna nieobecność Boga (żyjący też jej niekiedy doświadczają, tyle że na Ziemi nie jest ona absolutna). Na Richterze jednak zdawała się ona nie robić zbytniego wraże­nia i Diabeł, rozpoznając w nim kolegę po fachu, traktował go nad wyraz uprzejmie. Skutek? Podobnie jak śmiertelne ciało Richtera nie zostało przez jego wyznawców powierzone ziemi, ale zabalsamowane i w postaci bożka-truposza złożone w trum­nie z kuloodpornych szyb w porfirowym mauzoleum, tak samo jego nieśmiertelna dusza przebywała zamknięta w Pałacu Nieod­kupionej Winy – wiecznej replice doczesnego grobu.

A koniec świata zbliżał się nieubłaganie.

         Aniołowie zajęci byli oddzielaniem dobrego ziarna od plew i składaniem tego pierwszego w Spichlerzach Bytu oraz wrzuca­niem tych drugich w otchłań. Dusze, które skazane zostały niegdyś na oczyszczający ogień, opuszczały go jedna po drugiej i niczym bańki mydlane wzlatywały ku niebu, żeby tam cieszyć się wreszcie widokiem nieskończenie dobrego Boskiego Oblicza. Wkrótce na dole zostało już tylko kilku najbardziej zatwardziałych przestęp­ców, ale i ci, wyznawszy swe winy, doczekali się przebaczenia i z wdzięcznością odnaleźli swoje miejsce w niebie. Dawną zie­mię zastąpiła nowa ziemia, dawne niebo – nowe niebo, Jerozoli­ma niebieska o jaspisowych murach i złotych domach, funda­mentach z drogich kamieni i dwunastu bramach z pereł, zeszła z firmamentu, wystrojona niczym oblubienica dla swego oblubień­ca. Krótko mówiąc, nadszedł czas, by położyć kres obecnemu eonowi, zamykając piekło. Ale nie można było tego zrobić, dopóki przebywał tam ostatni człowiek – Richter. Jego Anioł Stróż miał się do niego udać i wyciągnąć go stamtąd za wszelką cenę. Już nie wymagano od Richtera, żeby się nawrócił, byle tylko opuścił to miejsce i całkiem za darmo poszedł się cieszyć Bożą chwałą.

         W Pałacu Nieodkupionej Winy Richter, ubrany w garnitur ze sztucznym gorsem, leżał na materacu z czerwonego jedwabiu, z jedną ręką na piersi, a drugą wzdłuż ciała.

– A, jesteś, głupku – rzekł z głębi swej przezroczystej trumny. – Dawno już nie miałem nieprzyjemności cię widzieć. No co, gamoniu? O czym znowu będziesz mi truł?

– Przybywam, aby cię poinformować – odparł anioł dyplo­matycznie – że czas zmazuje wszystkie winy, nawet zbrodnię Orestesa, nawet twoją. Człowiek, istota skończona, nie jest w sta­nie grzeszyć w nieskończoność. Zatem musi być i koniec dla jego kary. Możesz uznać, że ci wybaczono. Chodź, dołącz swą radość do radości całego stworzenia. Na ziemi nie ma już zła, jagnię i lew spoczywają obok siebie, a wszystko lśni Bożym światłem.

– Te ludowe rozrywki – odrzekł Richter – zawsze mnie nudziły. Mam w nosie twoje karnawałowe światełka. Półmrok, który tu panuje, bardzo mi odpowiada. A co do Boskiego wyba­czenia to uważam, że twój Bóg jest impertynentem, skoro śmie mi wybaczać wbrew mojej woli.

– Nic nie rozumiesz – upierał się anioł. – Tam, w górze, jesteśmy szczęśliwi – i ludzie, i anioły. Wszyscy się kochamy i śpiewamy wspólnie na Bożą chwałę. Ludzie stali się tacy, jacy byli przed upadkiem. Jeśli stąd wyjdziesz, sam siebie nie poznasz – będziesz dobry i szczęśliwy. Tak, tak, nawet ty, Richter! Powi­nieneś zobaczyć, jakie kozły fika stary Adam, gdy Izrafel gra na trąbie! Tu już naprawdę nie masz nic do roboty.

– Przeciwnie, mam. Mówię Bogu nie.

Anioł rozzłościł się.

– Wykorzystujesz to, że piekło się ucywilizowało. Chciałbym cię tutaj widzieć w czasach, kiedy diabły przypiekały pięty grzesznikom.

– Och, wtedy z pewnością od razu poprosiłbym o litość, ale czy nie rozumiesz, że właśnie w tym tkwiłoby moje zwycięstwo? Bo jakaś część mojego jestestwa i tak mówiłaby Bogu nie, a ta maleńka cząstka wystarczyłaby za całą moją rację.

Odmowa Richtera została przekazana drogą służbową do Uriela, regenta Słońca i Bożego Płomienia, anioła obecności i archanioła zbawienia. Ten wezwał najpierw Pedaela, anioła wybawienia.

– Idź i wybaw Richtera.

– A jeśli odmówi?

– Jesteś aniołem, mój drogi. Musisz sobie jakoś poradzić.

Richter jednak oznajmił, że nie chce zostać wybawiony, bo ni­gdzie nie czuje się tak wolny jak tam, gdzie Boga nie ma. Nie rozu­mieliśmy, jak może być tak uparty i leżeć pokurczony w ciemno­ściach, gdy świat oświetla słońce prawdy. Pedael nic nie wskórał.

        Ponieważ takie podejście wydało się Urielowi skrajnie głupie, […]

[Resztę mogą państwo przeczytać kupując tę książkę, lub – wersja dla oszczędnych –  poczekać trochę, to już chyba niedługo, sami się przekonacie o wyniku.. MD]

Wiara a wiedza – a CzK i Lenin

[z książki Vladimira Volkoff, „Kroniki anielskie”, czwarta nowela, Wyd. KKK]

[Genialny fizyk metafizyczny PP udowodnił matematycznie istnienie Boga w Trójcy. Na jego nieszczęście – stało się to w czasie rewolucji bolszewickiej. Dowiedziało się CzK, jest przesłuchiwany w gabinecie Lenina, a rozmawia z nim Feliks Edmundowicz (dla ciemniaków – Dzierżyński) ]

 [mówi Żelazny Feliks: ] [str. 99]

 …Zajmijmy się teraz owym narzędziem przebóstwienia czło­wieka, które zwie się wiarą. Jest to narzędzie sensu stricte. Kiedy Jezus mówi o wierze przenoszącej góry, należy to brać dosłow­nie. Wiara to buldożer. Wróćmy do cudów. Zdarzają się tylko wtedy, gdy wiara jest wystarczająco silna. Wiara została poczyta­na Abrahamowi za cnotę. Wiara jest dla człowieka przepustką do tamtego świata. Spójrzcie na mnichów, którzy dla niej gotowi są zrezygnować z doświadczeń męskości. Spójrzcie na męczenni­ków, którzy dla niej pozwalają rozszarpać swoje ciało na kawałki. Wiara to obrona przed upadkiem. Wiara to znaczona karta Pana Boga. Cała zawiera się w jednej formule, równie ge­nialnej co wzór Einsteina: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie„. Gdyby nie był w niebie, czyli gdzie indziej, nie byłoby wiary.

Albowiem wiara zakłada brak pewności. Przypomnijcie sobie Pawła z Tarsu. Powiedział, że Grecy szukają mądrości, Żydzi znaków, a jedyne, co można im zaoferować, to ukrzyżowany Bóg. Czyż nie oznacza to, że wiara jest jedyną możliwą drogą?

Postanowiliśmy więc zniszczyć wiarę, która jako jedyna może doprowadzić do realizacji Bożego planu […]

————–

      – Powstaje następujące pytanie – ciągnął Feliks Edmundowicz. – Co się stanie, gdy ludzie zyskają pewność, że Bóg istnieje?

To prawda, nie wszyscy zrozumieją wasze matematyczne wy­wody, ale ludzie mają zaufanie do lepiej od siebie wykształco­nych. Nikt nie podważa odkryć Newtona czy Einsteina, a jeśli pewnego dnia kosmonauci polecą na Księżyc, to cała ludzkość przyjmie to za fakt, choć nie będzie im w tej podróży towarzy­szyła. Tylko, że taki kredyt zaufania nie ma nic wspólnego z wiarą. Wynika z tak zwanego poznania pośredniego, a to coś in­nego. Zatem na słowo kilku uczonych ludzie przyjmą, że Bóg ist­nieje, podobnie jak przyjmują, że E = mc2.

Czy ich życie się zmieni? Zakładam, że będą starali się zabez­pieczyć. Spróbują dowiedzieć się od Bóstwa, jaki jest aktualny kurs grzechów i kar, dobrych uczynków i nagród. I jeśli tę wiedzę posiądą, będą ją stosowali najlepiej jak potrafią, w swoim dobrze pojętym interesie. Jeśli zaś nie posiądą, to zgodnie z własnym in­stynktem spróbują prognozować i podejmować ryzyko.

Wszyscy dobrze wiemy, że istnieje policja, a mimo to popełniamy przestęp­stwa. Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Zdaję sobie sprawę, że przed Nim raczej trudno się ukryć. Skoro jednak Bóg nie może na poważnie domagać się, żebyśmy byli doskonali (sam nas stwo­rzył, wie, jacy jesteśmy), to mamy jakiś margines tolerancji. Lu­dzie będą mieli nadzieję, że ten margines jest spory i nie staną się wiele lepsi.

Będą natomiast, być może, chodzili w niedziele i święta do ko­ścioła. Trzeba będzie zbudować więcej cerkwi. Ale będą do tego podchodzili jak do służby wojskowej. Z obowiązku. Żeby sobie uzbierać więcej zasług. A przecież nawet ja, który wywodzę się z Kościoła rzymskokatolickiego, dobrze wiem, że zasługi to tyl­ko element dyscyplinujący i Duch Święty nic do tego nie ma. Może będą dawali większe jałmużny, ale tylko tak, jak się płaci podatki. I będą co tydzień przyjmowali komunię – tak jak się przyjmuje lekarstwo.

Jak widzicie, dalekie to wszystko od planu Jezusa Chrystusa, który mówi: „Weź swój krzyż i pójdź za Mną”. W wierze jest swoisty dynamizm, ponieważ jest ona chwiejna. W wiedzy tego dynamizmu nie ma – właśnie dlatego, że z definicji jest ona czymś pewnym. […]

Jest inny problem, powiecie. Ludzie przestaną się zapisywać do organizacji ateistycznych, zatriumfują kółka różańcowe, a komu­niści i ich partie poniosą klęskę. I co z tego! Co nam po partiach i samych komunistach?

Zdecydowanie wolimy kółko różańcowe bez Chrystusa od bolszewickiej komórki partyjnej wciąż jeszcze zajętej walką z Chrystusem. Włodzimierz Iljicz ma takie powie­dzonko, które lubi powtarzać: ,,.Kto kogo dopadnie?”. Tylko to się liczy.

Tak, ludeczkowie zamiast się gimnastykować, będą chodzili na pielgrzymki, zamiast Międzynarodówkę będą śpiewać kantyczki i będą adorować ikony zamiast haseł na murach. I co z tego? My pierwsi się nawrócimy. Tu obecny Włodzimierz Iljicz każe się wybrać patriarchą (sami wiecie, że jeśli chodzi o infiltrację, to nie ma sobie równych), a ponieważ oszczędzamy na ekumenizmie, w trymiga zostanie papieżem. Słowo będzie nasze! Bóg może działać jedynie przez Kościół – sam narzucił taką regułę, więc skoro to my będziemy Kościołem…? Nie macie chyba złudzeń co do związku: Marks-Lenin? Marks tylko użycza nam swego na­zwiska. W innych czasach Włodzimierz Iljicz byłby Ariuszem, Julianem Apostatą, Konstantynem Kopronimem, papieżycą Jo­anną – Bóg wie kim jeszcze. Jest Antychrystem lub jest nikim. (Iljicz wydawał się rozbawiony; kołysał głową, a jego łysina rzu­cała świetlne refleksy, kiedy znalazła się w kręgu światła abażuru).

Chcecie wiedzieć, co się stanie, gdy ludzie nabiorą pewności, że Bóg istnieje? Chrystus przegra, bo Jego gra opiera się na miłości i wolności. A tam, gdzie jest pewność, nie ma wolności.

I święty Adam mógłby równie dobrze nie tknąć owocu z Drzewa Dobra i Zła. Powiem więcej – Feliks Edmundowicz mimo woli podniósł głos, jakby rozgrzane wnętrzności powodowały goto­wanie się jego umysłu – jeśli człowiek zyska pewność istnienia Boga, to drugim Adamem będzie Iljicz, a nie Chrystus. I to dzięki wam. Skutek? Zbawienie stanie się niemożliwe, gdyż zniszczone zostanie narzędzie zbawienia.

Ale to jeszcze nie wszystko, Piotrze Piotrowiczu. Jest jeszcze lepiej, znacznie lepiej.

Przyznacie, że człowiek został stworzony z pewnymi fizycz­nymi i duchowymi potrzebami. Musi jeść, pić, rozmnażać się. Musi też wierzyć. Zupełnie jakby miał jakiś tajemniczy gruczoł wydzielający hormon wiary. Naturalnym obiektem tej wiary jest Bóg. Bóg lepiej lub gorzej pojmowany, Bóg osobowy lub nieoso­bowy, dobry lub zły, pojedynczy lub mnogi. Taki czy inny – ale zawsze Bóg. Przypuśćmy jednak, że ów instynkt, być może naj­silniejszy spośród wszystkich, jakimi zostaliśmy obdarzeni, zo­staje nagle zaburzony. Że staje w obliczu, jak by to powiedzieć wakatu. Że ten gigantyczny gejzer wiary, który tryska z nas nie­ustannie, pozbawiony zostaje przedmiotu. Co się wtedy stanie?

– Nastąpi atrofia – mruknął Piotr Piotrowicz.

    – Tak. Matki w końcu tracą mleko, a prawiczki popadają w impotencję. Ale tylko wtedy, gdy ich gruczoły nie znajdą ujścia dla swoich wydzielin. Jeśli udowodnimy, że Bóg istnieje, to przejmiemy kontrolę nad narządem wiary, tak jak się przejmuje fabrykę maszyn ciężkich, żeby uczynić z niej fabrykę armat. Tyl­ko tak możemy sprawić, że ludzie będą wierzyli w to, czego nie ma, bo już nie będą mogli wierzyć w to, co jest. Nieważne, że będą wiedzieli, że Bóg jest, i tak będą woleli wierzyć w coś inne­go, bo ludzie generalnie wolą wierzyć niż wiedzieć – to ich główna cnota, ich zasadnicza, nie-burżuazyjna cecha. A i dla nas to lepiej, bo nas z kolei interesuje działanie, a wiara bardziej sprzyja dowodzeniu akcją niż pewność.

9.07.22 Kielce – Różańcowa modlitwa wynagradzająca za grzechy i publiczne zgorszenie marszami LGBT

04/07/2022 przez antyk2013

9 lipca 2022 Kielce Modlitwa różańcowa wynagradzająca za zgorszenie publiczne grzechami homosekasualizmu i ideologii LGBT

FacebookTwitterhttps://www.facebook.com/v3.1/plugins/like.php?app_id=0&channel=https%3A%2F%2Fstaticxx.facebook.com%2Fx%2Fconnect%2Fxd_arbiter%2F%3Fversion%3D46%23cb%3Df22d5ea9c2da982%26domain%3Dkrucjatarozancowazaojczyzne.pl%26is_canvas%3Dfalse%26origin%3Dhttps%253A%252F%252Fkrucjatarozancowazaojczyzne.pl%252Ff11b95db1518af4%26relation%3Dparent.parent&container_width=0&href=https%3A%2F%2Fkrucjatarozancowazaojczyzne.pl%2F%3Fp%3D9634&layout=button&locale=pl_PL&ref=addtoany&sdk=joey&width=90LinkedInEmailWykopPrintGmail Kategorie Kielce, Msze św. za Ojczyznę, Protest i modlitwa różańcowa Tagi Kielce, LGBT, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, różaniec za Ojczyznę

Rodziny bojkotują filmy LGBTQ+ Disneya. My mamy moc, by tę agresywna ohydę zmienić.

„Ignacio Arsuaga, CitizenGO” <petycje@citizengo.org>

CitizenGO zaczął tą petycję do Robert Chapek – 4.07.2022

Bulwersujące nagrania członków zarządu Disneya i lesbijski pocałunek w filmie Buzz Astral potwierdziły to, co wielu z nas wiedziało od dawna:

Disney, jest dzisiaj zakładnikiem radykalnych aktywistów LGBT zaangażowanych w uwiedzenie naszych dzieci tęczową ideologią.

Nie zależy im na urzeczywistnianiu dziecięcych marzeń, tak długo jak Bob Chapek (CEO) i jego zespół mogą nadal zarabiać pieniądze.

Ale my mamy moc, by to zmienić.

Disney jest niezwykle dbały o dochody płynące ze swoich filmów i produktów... Ale rzeczywistość jest taka, że ostatnia premiera filmu „Buzz Astral” była spektakularną klapąjuż w pierwszy weekend w amerykańskich kinach, zarabiając tylko 51,7 mln dolarów. To daleko w tyle za 120 mln Toy Story 4 i 110 mln Toy Story 3. Co więcej, wpływy z drugiego weekendu sprzedaży biletów spadły jeszcze o 65% (i to kolejny najniższy poziom).

My, czyli Państwo i całe CitizenGO, oraz setki tysięcy rodziców na całym świecie, wygrywamy tę bitwę.

Jako CitizenGO rozpoczęliśmy ją przeciw Disneyowi trzy lata temu, a tylko w ciągu ostatniego roku, wartość akcji Disneya na giełdzie spadła o prawie 50 procent
Podobnie jak ich produkcje, przesiąknięte polityczną poprawnością spod znaku LGBT, zniechęcają kolejne rzesze oddanej dotąd publiczności i prowokują coraz bardziej gniewne reakcje fanów.

Kierownictwo Disneya wpada w panikę i dlatego potrzebujemy Państwa pomocy, aby teraz jeszcze raz wystąpić przeciwko tej coraz bardziej toksycznej firmie. Wyobraźmy sobie, jak wielką siłę będziemy mieli, jeśli wyślemy masowe zobowiązanie do prezesa Disneya, deklarując rezygnację z oglądania jakichkolwiek filmów oraz programów Disneya, a także kupowania wszelkich ich produktów, które promują ideologię gender:

Bardzo prosimy podpisać zobowiązanie i powiedzieć CEO Disneya, aby przestał zatruwać dzieci ideologią ruchu LGBT, dołączając w ten sposób do naszej kampanii już dziś.

Faktem jest, że uważają nas za „idiotów”. Chris Evans, aktor grający Buzza Astrala uważa, że ci z nas, którzy nie są pogodzenia z taką indoktrynacją są po ‚prostu idiotami’.

Przed fatalnym spadkiem ostatnich wpływów, w weekend, przed premierą, prezes korporacji Disneya Karey Burke mówiła, że chciałaby wreszcie zobaczyć, że 50% postaci w filmach Disneya to osoby o skłonnościach LGBTQ+.

W odpowiedzi kilku krajom, które niedawno ogłosiły, że będą starały się eliminować film Buzz Astral z szerokiej dystrybucji ze względu na jego „naruszenie krajowych standardów ochrony dzieci przed nieodpowiednimi treściami” producent filmu, Galyn Susman, stwierdził, że lesbijski pocałunek w tym filmie nie zostanie wycięty. Dodał:

„To wspaniałe, że jesteśmy częścią ruchu, na rzecz zdolności do społecznej integracji, ale to frustrujące, że wciąż są miejsca, które nie są tam, gdzie powinni być już wszyscy”.

Ta arogancja pokazuje lepiej niż cokolwiek innego, że to śliski temat, który raczej nie skończy się dobrze dla Disneya…

A Państwo i my podejmiemy działania, aby nie uszło im to na sucho.

Prawda jest taka, że ten Walt Disney Co., którego poznaliśmy i pokochaliśmy przez lata jest już martwy.

Obecny Disney w piorunującym tempie staje się nowym politycznym ramieniem dla lewicowego ruchu promowania agendy LGBTQ+ i ideologii gender wśród dzieci. Szaloną rzeczą jest to, że… oni nadal chcą naszych pieniędzy. Dlatego musimy zmobilizować bojkot Disneya teraz. Jest to coś więcej niż tylko kolejny konsumencki proces, bo teraz wspiera nas siła stojąca za działaniami politycznymi niektórych władz stanowych w USA:

Podpiszcie zobowiązanie TERAZ, by poinformować Boba Chapka, dyrektora generalnego Disneya: że Wasza rodzina nie będzie oglądać filmów ani kupować żadnych produktów firmy, których celem (nawet pośrednim) jest indoktrynacja dzieci agendą LGBTQ+ i destrukcja ich niewinności.

Ta nowa odwaga Disneya i determinacja w aktywizmie pojawia się po tym, jak Floryda uchwaliła ustawę chroniącą dzieci w wieku 10 lat i młodsze przed szkodliwą indoktrynacją na temat orientacji seksualnej i tzw. teorii płci w wykonaniu lewicujących nauczycieli.

Tymczasem ustawa, która wywołała taką burzliwą reakcję Disneya, stwierdza jedynie, że dzieci od przedszkola do trzeciej klasy nie potrzebują lekcji wychowania seksualnego ani nauczania o tożsamości płciowej, albowiem to jest czas, którym powinny uczyć się ABC i dodawania.

W rezultacie dyrektor generalny Disneya, Robert Chapek, i niektórzy z jego najgłośniejszych pracowników stoją na czele takich planów i zdecydowanie nie ukrywają swoich celów. Sojusznicy Disneya, lewicowe media, szybko oczywiście przyklasnęły im za włączenie tzw. homoseksualnego „małżeństwa” (z gejowskim pocałunkiem) do mającej być najbardziej dochodowym filmem roku produkcji Buzz Astral.

Ale tak się nie stało… i w rzeczywistości, to kompletna klapa!

A my możemy teraz przyczynić się do tego, że z każdą minutą Disney będzie tracić kolejne miliardy – a CEO Bob Chapek osobiście będzie tracił swoją wiarygodność i poparcie akcjonariatu.

Prosimy o przyłączenie się do akcji, aby wysłać Disneyowi wiadomość, której nie może zignorować.

Disney zmieni postępowanie, gdy jego przewidywane zyski będą zagrożone. Musimy się zjednoczyć, aby pokazać im, że bycie agentami ideologii LGBTQ+ na całym świecie, uczynienie z filmów dla dzieci propagandowej tuby gejowskiej i lesbijskiej, dzieje się kosztem krzywdzenia dzieci i deprawowania ich w ich najbardziej niewinnej fazie rozwojowej.

Prosimy, podpiszcie deklarację TERAZ, aby wysłać jasne przesłanie do firmy Disney — przestańcie promować polityczny aktywizm radykalnej lewicy oraz agendę LGBTQ+ lub stracicie nasze pieniądze na długo.


Więcej informacji:

Disney Stock Has Tumbled Nearly 50 Percent as Audiences Turn Away (Red State)
https://redstate.com/brandon_morse/2022/06/21/disney-stock-has-tumbled-nearly-50-percent-as-audiences-turn-away-n581861

Disney’s Lightyear FLOPS in opening weekend that saw it fail to topple Jurassic Park at box office after controversy over lesbian kiss and decision to ax conservative star Tim Allen as voice of Buzz (Mail Online)
https://www.dailymail.co.uk/news/article-10932399/Jurassic-draw-N-American-theaters.html

‘Lightyear’ flop is a sign audiences are weary of Hollywood wokeness (New York Post)
https://nypost.com/2022/06/25/lightyear-flop-audiences-are-weary-of-hollywood-wokeness/

‘Lightyear’ star Chris Evans calls critics of on-screen representation 'idiots’ (Reuters)
https://www.reuters.com/lifestyle/lightyear-star-chris-evans-calls-critics-on-screen-representation-idiots-2022-06-14/

Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Francji dał głos. Wieszczy „Trzecią fazę rozwoju”. Ludzkości.

https://nczas.com/2022/07/04/masonski-mistrz-dal-glos-trzecia-faza-rozwoju/

Wielki Mistrz Wielkiego Wschodu Francji pojawił się na Mauritiusie. Udzielił tam wywiadu miejscowej gazecie „Le Mauricien”. Twierdzi w nim, że „w przeciwieństwie do kłamstw przekazywanych przez przeciwników, masoneria nie szuka władzy.

W sensie dosłownym, jawnym, może nie, ale od czego… tylne siedzenia.

Wpływ masonerii na życie społeczne i polityczne Francji nie da się przecenić. Choćby z tego powody kilka opinii mistrza Georgesa Serignaca warto przytoczyć. „Wielki Wschód” Francji jest najstarszym i najważniejszym masońskim „posłuszeństwem” Europie kontynentalnej, zaraz po lożach brytyjskich.

GODF powstał w 1728 roku, ma obecnie 51 600 zarejestrowanych we Francji członków w ponad 1390 lożach. Na Mauritiusie, który przyjechał wizytować Serignac, działa od 1773 roku.

Covid i przyspieszenie przebudowy świata

Według Wielkiego Mistrza Grande Orient „nie tylko Covid-19” zmienił świat, ale „dochodzimy do bardzo skomplikowanego momentu naszej historii, do bardzo szczególnego etapu ewolucji ludzkości. Świat prawie nie poruszał się od tysiącleci lub szedł bardzo powoli”. Teraz podobno „sprawy nagle przyspieszyły”.

„Osiągnęliśmy trzecią fazę rozwoju, czyli społeczeństwo cyfrowe z postępem naukowym w zawrotnym tempie. W obszarze komunikacji poczyniono znaczne postępy. Tak naprawdę nie wiemy już, dokąd zmierzamy”. „Ta niepewność ciąży na wszystkich, a Covid to uwypuklił” – mówi Serignac.

Różnorodność kulturowa i „postęp”

Dalej mistrz dodaje: „w Wielkim Wschodzie, gdzie zwracamy szczególną uwagę na społeczeństwo i różnorodność, czujemy to wszystko bardzo mocno i jest to dla nas duże wyzwanie w kwestii funkcjonowania społeczeństwa i pytań o granice naszych instytucji, o demokrację, o potrzebne przystosowania. (…) oczywiście wolność sumienia obejmuje poszanowanie różnorodności kulturowej, bez względu na to, jaką ona jest, i przyjmuje różnorodność”.

„W Wielkim Wschodzie mamy wielu braci i sióstr o różnych pomysłach. Praca masońska polega na pracy nad wielkimi ideami postępu, aby te idee mogły być rozpowszechniane w społeczeństwie, w mieście, poza lożami”.

Aborcja, migranci, klimatyzm

„W historii masonerii było wiele pomysłów przedstawionych i wprowadzonych w życie w mieście. Wolność sumienia była przedmiotem wielu prac pod koniec XIX i na początku XX w. w lożach. Poczyniono również postępy w zakresie praw kobiet do posiadania własnych swoich ciał, antykoncepcji, zniesienia kary śmierci. Wszystko to zostało przerobione w lożach.

Dziś pracujemy nad wszystkim, co dotyczy bioetyki, transhumanizmu, zrównoważonego rozwoju. Pracujemy długoterminowo. Mamy komisje i loże zajmujące się wszystkimi tymi zagadnieniami. W kontekście równości płci pracujemy nad walką z przemocą wobec kobiet, biorąc pod uwagę kwestię migrantów. Są też kwestie środowiskowe”.

Marsz przez instytucje

„Masoni noszą różne kapelusze. Można być członkiem związków zawodowych, stowarzyszeń lub partii politycznych. Masoneria jest tylko częścią tożsamości masona. Jest to istotny temat, który jest poważny, bo istnieje konieczność zwalczania pejoratywnego i sekciarskiego postrzegania masonerii. Są to nieuzasadnione oskarżenia, oszczerstwa i kłamstwa szerzone przez przeciwników postępu społecznego, z którymi musimy walczyć”.

Laicyzacja

Laicyzacja jest sposobem na wydobycie się polityki i społeczeństwa z uścisku religii. Wielka Brytania jest doskonale zsekularyzowana. Stany Zjednoczone i Francja także, ale kraje te mają dwie różne opcje. Istnieje wizja sekularyzacji, która dopuszcza komunitaryzm i to jest pogląd anglosaski. To znaczy z silną obecnością religii, chociaż nie w polityce. My mamy laicyzm republikański, który jest specyficznie francuski.”

Mamy i trochę dialektyki: „Szanujemy różnice, ponieważ art. 2 ustawy z 1905 r. mówi, że Republika zapewnia wolność sumienia i gwarantuje swobodę sprawowania kultu. Oznacza to, że francuski sekularyzm nie jest w żaden sposób antyreligijny. Przedkłada jednak wolność sumienia ponad swobodne sprawowanie kultu, ale obejmuje swobodne wykonywanie kultu w wolności sumienia”.

„Uważamy, że francuski projekt świeckości wykracza poza rozdział Kościołów i państw. To jest projekt równych praw. Nie ma różnych praw w zależności od społeczności i religii. Jest to pomysł znacznie bardziej emancypacyjny, szerszy i lepszy niż projekt anglosaski”.

A co z takiego podejścia wynika? „Dzisiaj istnieje nowy fakt religijny, którym jest islam. Istnieje kilka milionów francuskich obywateli, którzy zgodnie z prawem wyznają muzułmańską religię. Nikt nie może temu zaprzeczyć. Ważne jest to, że są Republikanami”.

Relacja z francuskim Kościołem katolickim

„Dziś francuski episkopat w pełni zaakceptował republikański laicyzm. Poczuliśmy, nie jest już przeciwnikiem. Zupełnie nie. Nie ma już konfliktów. Jednak wciąż są pewne elementy Kościoła bardziej prawicowe, nawet bardzo skrajne, które stawiają znaki zapytania. (…) dziś (przywódcy Kościoła) prowadzą jednoznaczne dyskursy, które nie są już w konflikcie z laickością, a nawet z ideami masonerii”.

Wrogowie

„Nie zajmujemy stanowiska politycznego. Z wyjątkiem skrajnej prawicy, totalitaryzmu, ksenofobii, które są zapisane w naszych ogólnych regulacjach. (…) Masoneria nie jest partią polityczną. Z drugiej strony jest to republikański szaniec w stosunku do wielkich zasad, a idea masońska jest nierozerwalnie związana z ideą republikańską. Poza tym wielkie republikańskie zasady mogą mieć zastosowanie wszędzie, ponieważ są uniwersalne. Wolność, równość, braterstwo to dewiza republikanów i Wielkiego Wschodu”.

To tylko niektóre tezy z bardzo obszernego wywiadu Seriganca udzielonego na Mauritiusie. Świat ewoluuje, masoneria zajmuje się zawsze wcielaniem „postępu”.

Bajkowy świat Richarda Dawkinsa . Jeździec ateistycznej apokalipsy .

Karol Kilijanek, Zawsze wierni, nr 3 [220] Czerwiec 2022

To, że dorośli nie wierzą w bajki, jest powszechnie przyjmowanym faktem, jednak obserwacje, jakich każdy z nas z łatwością może dokonać każdego dnia, i to nawet w swoim najbliższym otoczeniu, pokazują coś zgoła innego. Wiara we wszelkiego rodzaju osobliwe pomysły, ryzykowne teorie czy zwykłe bezczelne głupoty, pleni się wśród ludzi każdego stanu ducha i portfela. W naszych czasach, kiedy edukacja mas za wszelką cenę próbuje osiągnąć poziom rynsztoku, a zasłyszany slogan wystarczy za prawdę, awangardę wierzących w pomysły rodem z bajek stanowią ci, których należałoby oto podejrzewać jako ostatnich, czyli naukowcy.

Awangarda, jak przystało na grono prowodyrów, musi wyróżniać się pewnymi specjalnymi cechami. Podobnie jest z naukowcami. Są otoczeni nimbem chwały i uważani za osoby wyjątkowe, których warto słuchać, a każda ich wypowiedź, choćby pozbawiona sensu, jest lepsza niż w pełni logiczny wywód kogoś, kto nie jest tzw. ekspertem. Mówi się o nich, że są wykształceni, że mają wysoki iloraz inteligencji, że w ich rękach spoczywa przyszłość ludzkości. Nauka to obecnie wiodąca wartość, która jest na tyle wielka, na ile nierozumiana, i równie niebezpieczna, co zbawienna. Tak sama nauka, jak i zabobonne przekonanie o jej tajemniczej sile są jak ostry nóż w ręku dziecka może być śmiertelnie niebezpieczny, jeśli niewprawnej i nieświadomej ręki nie poprowadzi ktoś dorosły. Z tymi wszystkimi zagrożeniami i szansami mierzy się także jeden z najbardziej znanych ateistów świata, Richard Dawkins.

Jeździec ateistycznej apokalipsy

Clinton Richard Dawkins to brytyjski biolog ewolucyjny i publicysta. Był profesorem zoologii na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley i Uniwersytecie Oksfordzkim. Jest autorem wielu książek i jeszcze większej liczby artykułów. Wśród prac Dawkinsa co najmniej kilka pozycji to światowe bestsellery, co w języku osób, którym prawda leży na sercu, znaczy książki których nie należy kupować. Wymieńmy kilka z nich: Bóg urojony, Samolubny gen, Ślepy zegarmistrz, Wyrastanie z Boga.

Mając na uwadze gusta współczesnych odbiorców kultury najniższej, Dawkins nie omieszkał też wyprodukować kilku filmów, które według popularnej systematyki plasują się wśród produkcji dokumentalnych, a w rzeczywistości są tylko spotami edukacyjnymi dla ateistów, lepszymi od reklamy taniego piwa o tyle tylko, że przynajmniej chcą wyglądać na pokazujące prawdę. Skoro już wspomnieliśmy o ateizmie, omówmy go trochę szerzej. Dawkins jest jednym z tzw. czterech jeźdźców ateistycznej apokalipsy. Obok Hitchensa, Harrisa i Dennetta, Dawkins pędzi przez świat na swym trupio bladym koniu (por. Ap 6, 8), aby siać zamęt wśród wierzących w Boga, którego według niego nie ma.

Richard Dawkins nie wierzy w istnienie jakiejkolwiek siły duchowej, która mogłaby wpływać na rzeczywistość. Uważa, że wszechświat powstał W wyniku powolnych przemian ewolucyjnych w łonie materii i rozwinął całe widoczne bogactwo form żywych z pomocą doboru naturalnego. Od tego zestawu poglądów dzieli nas już tylko krok do ataku na religię ogólnie, a na Kościół jakżeby inaczej w szczególności. Krok ten Dawkins wykonał już dawno, ale wygląda na to, że dla pewności pozostania po niewłaściwej stronie barykady zrobił kilka kolejnych.

Richard Dawkins i jego twórczość to temat już dobrze znany i wszechstronnie opracowany tak przez amatorów, jak i uczonych. Nie chcąc powtarzać tego, co już powiedziano postanowiłem udać się w nieco dziewicze tereny dawkinsologii i prześledzić: co, jak i do kogo mówił, wykrzykiwał lub z angielska flegmą cedził przez zęby podczas debat, wykładów, nieco sztucznych dialogów z kolegami ateistami czy krasomówczych popisów publicznych. Profesor Dawkins został wykreowany na naczelnego ateistę świata. Szczególnie po przeniesieniu się Christophera Hitchensa do rzeczywistości, W którą nie wierzył, ateistyczny światek potrzebował kogoś, kto będzie w stanie równie elokwentnie bronić stanowiska niewierzących. Utrata mówcy o wyjątkowych zdolnościach, jakim bez wątpienia był Hitchens, wymagała reakcji. Z trzech pozostałych przy życiu jeźdźców nowego ateizmu jedynie Dawkins był w stanie zapełnić lukę po zmarłym i zrobił to doskonale, nie tracąc niczego z tego, co na niwie bezbożnictwa udało mu się dotąd osiągnąć. Ani Dennett, ani w szczególności Harris nie posiadali takiej rozpoznawalności, charyzmy czy talentów retorycznych jak Dawkins. Mimo że jego spokojny i usypiający głos z początku nie zachęca do słuchania, to treść i styl wypowiedzi dosyć szybko intrygują i zwracają uwagę. Zawiły sposób formułowania wypowiedzi czasami utrudnia odkrycie, co Dawkins właściwie chce przekazać, i prowokuje do pytania, czy on sam to wie.

Równocześnie sprawia to wrażenie słuchania mędrca, który swoje głębokie przemyślenia wyraża ostrożnie i z rozwagą dobiera wyłącznie te słowa, w które on sam chciał ubrać swoje myśli lub w które ustroić je należało. Spokój, z jakim oksfordzki profesor werbalizuje to, co nazywa prawdą, pozwala mu grać osobę pewna tego, co mówi. Wspomniana zawiłość wypowiedzi, kluczenie po meandrach znaczeniowych i mieszanie języka naukowego z na poły poetyckim pozostawiają zawsze furtkę, którą uczony z Oksfordu może wymknąć się oponentowi, gdy ten zacznie odkrywać, że za mętnymi wywodami siwowłosego zoologa nie stoi nic poza propagandową paplanina, której oczekują od niego ateiści.

Ostatecznie to dla nich jest Dawkins i jego wystąpienia. Może nieco go przeceniam, ale sądzę, że ma on więcej niż wystarczające możliwości intelektualne pozwalające na rozpoznanie błędów światopoglądu ateistycznego, a nawet na przyjęcie rozumem prawdy objawionej, co nazywamy wiarą. Z jakiegoś jednak powodu tego nie robi. Nie stać go nawet na postawę podobną do tej prezentowanej przez zmarłego kilka lat temu prof. Bogusława Wolniewicza, który określał siebie mianem „niewierzącego rzymskiego katolika”. Twierdził on, że nie otrzymał daru wiary w Boga, ale nie zamierza z tego powodu dezawuować cywilizacyjnego znaczenia świętego Kościoła katolickiego.

Ateista debatuje

Richard Dawkins przeprowadził długi szereg rozmów z różnymi osobami. Można wyraźnie zauważyć, że stosunek jego rozmówców do osoby profesora oraz do podejmowanych tematów rozciągał się od groteskowej uległości i życzliwości, przyjmującej formę jakiegoś benefisu czy kółka wzajemnej adoracji, aż do irytacji. W zależności od okoliczności Dawkins zmieniał też treść i emocjonalne nacechowanie swojej narracji. Kiedy wiedział, że może sobie na to pozwolić jak w benefisowym spotkaniu z Lawrence’em Kraussem, australijskim fizykiem o niewyparzonym języku dawał upust swoim uprzedzeniom, otwarcie manipulował i głośno śmiał się z niskich żartów Kraussa bądź sam opowiadał podobne.

Jednak nie zawsze znajdował się na scenie w cieplarnianych warunkach z podziwiającym go młodszym kolegą z tego samego, ateistycznego narożnika. Kiedy Dawkins stawał w szranki z kimś, kto nie podzielał zachwytów nad jego pisarstwem czy gawędziarstwem, często tracił rezon.

Z wielu różnych debat, w których cierpliwość Dawkinsa i jego odwaga wyrażania wprost pogardy dla religii były wystawiane na ciężką próbę, na wspomnienie zasługuje wywiad przeprowadzony przez pracownika brytyjskiego oddziału telewizji Al Jazeera. Redaktor Mehdi Hasan wygląda na doskonale zasymilowanego mieszkańca Wielkiej Brytanii, ale mimo to zachował swoją muzułmańską tożsamość.

Hasan nie pozwolił Dawkinsowi zdominować ich publicznego starcia. W ogromnej liczbie innych debat z Dawkinsem prowadzący, występujący w roli antagonisty – wierzącego, przyjmowali pozycję chłopca do bicia. Ich zadanie ograniczało się do niewyraźnej obrony swojego stanowiska, które nie było manifestacją wiary w Boga i jej uzasadnieniem, ale jedynie ustępliwym i cichym wskazywaniem że wierzący to może nie całe zło tego świata i że religia może i nie jest idealna, ale przynajmniej dzięki niej mamy św. Mikołaja. Hasan stał się oponentem Dawkinsa w pełnym tego słowa znaczeniu. W tak niesprzyjających okolicznościach Dawkins musiał częściej chować się za: „moim zdaniem”, „nauka twierdzi”, „religia zabija” lub skapitulować sromotnie, jak to zresztą uczynił po jednym z pytań Hasana. Otóż w trakcie wywiadu, W którym uczony ateista zdążył już wyśmiać katolicyzm i, mając ku temu najlepszą okazję islam został zapytany przez patrzącego mu prosto w oczy Hasana: „Czy ucząc swoją córkę historii z Koranu, jestem winny wykorzystywania swojego dziecka?”. Wyraźnie zakłopotany bojownik o świat bez Boga, który chwilę wcześniej perorował o tym, że wychowanie po katolicku czyni dzieciom większą szkodę niż wykorzystywanie na tle płciowym, odpowiedział cichym głosem i ze spuszczoną głową: „Nie, nie jest pan winny”. Ta sytuacja jest jednym z przykładów na emocjonalną słabość Dawkinsa w obliczu przeciwnika, który czołobitność zamienia na konkrety i który nie boi się konfrontować swoich przekonań z pomysłami ateistów. Należy tylko żałować, że operator Al ja-zeery nie wyeksponował nieco bardziej tej epickiej porażki Dawkinsa dosłownego i publicznego zaprzeczenia swoim własnym poglądom i to wyrażonym minutę wcześniej.

Kolejny przykład na emocjonalną kruchość guru ateistów spotykamy w programie „Q&A”, w którym doszło do debaty z George’em kard. Pellem z Australii. Wyśmiewany przez publiczność Dawkins dwukrotnie z wyraźnym podenerwowaniem i drżącymi ustami rzuca w stronę Widzów podniesionym głosem: „Co w tym jest śmiesznego?!”. Chyba nie jest to zachowanie, którego moglibyśmy się spodziewać po osobie obytej z mediami i grającej chłodnego intelektualistę nieprawdaż? Wystarczy to porównać z taktownym zachowaniem kard. Pella, kiedy gawiedź zasiadająca na widowni śmiała się prowokacyjnie, gdy ten wspomniał o zajmowaniu się młodymi chłopcami W kontekście przygotowywania ich do I Komunii św. Kardynał posmutniał, ale spokojnie przeczekał dzikie odgłosy wydawane przez publiczność i kontynuował przemowę. Dodać należy, że wspomniana gawiedź zyskała otwarte i wyraźne poparcie od Dawkinsa, który pokazał tym dowodnie, że „nie obchodzi go, co jest dobre.

Przy okazji wzmianki o kard. Pellu, musimy wspomnieć o czynniku, który niezwykle pomaga ludziom pokroju Dawkinsa w szerzeniu swoich poglądów z sukcesem, jakiego chyba oni sami się nie spodziewali. Chodzi o strach przed określeniem się, ukrywanie własnej tożsamości, brak niezachwianej wiary w nauczanie Kościoła, intelektualne zaczadzenie propagandą, które skutkuje przyjęciem pewnej części z pozoru nie przeczących wierze katolickiej hipotez naukowych i tworzenie hybrydy religii i naturalizmu.

Celowo nie mówię tu o hybrydzie religii i nauki, gdyż połączenie tych dwóch czynników w odpowiednim zakresie jest naturalne i prawidłowe, a W związku z tym pożądane prawdziwa nauka i prawdziwa religia mówią prawdę o różnych aspektach rzeczywistości, w której działają i, o ile nie zostają wypaczone, zawsze są zgodne. Mówię tu o niespójnym konglomeracie nieszkodliwych dla sekularyzrnu elementów religii lub około-religijnych tradycji (Mikołaj rozdający prezenty, choinka, zajączek itp.) i absolutnie konstytutywnych tez bezbożników, które czy w sosie religijnym, czy bez niego – i tak skutkują wyłączeniem prawdy objawionej z życia (ewolucja, Wieczna materia, brak rzeczywistości duchowej itd.). Kardynał Pell niestety nie był tu wyjątkiem i mimo swego niepośledniego intelektu, nie ustrzegł się poważnych błędów w prezentowaniu swoich poglądów, siłą rzeczy odbieranych przez Widzów jako katolickie. Tragiczne dla nas, katolików, jest to, że to nie Dawkins zmusił kard. Pella krytyką czy chociażby jakimś rodzajem emocjonalnego szantażu w stylu „pan naprawdę w to Wierzy?!” do wygłoszenia tez niebezpiecznie bliskich heretyckim, ale książę Kościoła powiedział to sam od siebie. Chodzi o określenie piekła mianem „miejsca oczyszczenia” i twierdzenia, że „nie ma nikogo w piekle”. To tego typu wypowiedzi podważają wiarę katolików, zachęcając ich do błądzenia po teologicznych labiryntach rojących się od błędnych zakamarków, zamiast trzymania się prostych zasad wiary. Czy przeciętny wierzący, mając w pamięci wypowiedź kardynała, zdoła obronić się przed pokusą dalszego rozmywania swojej wiary, szczególnie pod naporem śmiechu, krzyku, szyderstwa, przewagi liczebnej i retorycznej wrogów prawdy?

Dawkinsa rozumienie prawdy

Nie wrogiem, ale głosicielem prawdy nazywa siebie Richard Dawkins. Doprawdy, niewiele jest określeń, stawiających człowieka wyżej w moralnej hierarchii. Czy nie jest to jednak tylko kolejny objaw dawkinsowskiej megalomanii? Identyfikacja prawdy wymaga spełnienia kilku warunków, które ateizm programowo odrzuca. Prawda, jako zgodność sądu z poznawaną rzeczą, musi być możliwa do poznania. Prawda nie może być też relatywna, bo spadłaby do poziomu opinii i nie obowiązywałaby nikogo w sumieniu. Wykluczenie relatywizmu wymaga z kolei uniwersalnego odnośnika, którym możemy niejako zmierzyć prawdziwość naszego poznania. Czy ateizm pozwala nam spełnić te niezbędne założenia, a więc czy umożliwia odkrycie i poznanie prawdy? A jeśli nie, to czym jest prawda ateistów? John Lennox, oksfordzki matematyk, w debacie z Dawkinsem zapytał, skąd wie, czy to, co mówi, jest prawda (w rozumieniu klasycznym), skoro jest tylko molekułami w ruchu, jest sama materią bez czynnika duchowego, a to, co uważamy za rozum, jest produktem przemian chemicznych w mózgu powstałym przez ewolucję materii?

Dawkins rozumie prawdę, jako „to, co się dzieje”, jako fakt empiryczny. Prawda jest skrajnie utylitarna i jest bardziej tworzona niż odkrywana. Prawda, nawet prawda naukowa, jak lubi dodawać Dawkins, aby sprawić wrażenie jakiegoś wyższego statusu prawdy naukowej nad „zwykłą”, jest produktem materii, poza którą nie ma uniwersalnej instancji, od której można wziąć miarę.

Idąc tym tropem, należałoby zapytać, jak Dawkins odróżnia prawdę uważana za taka przez jedną osobę od prawdy głoszonej przez inną? Dawkins z pewnością przytoczyłby jedno ze swoich ulubionych słów – dowód. Twierdziłby, że nauka wskazuje dowody na prawdziwość swoich twierdzeń. To jest błędne koło, które powoduje, że aby sprawdzić, czy wspomniany dowód jest prawdziwy, musimy zapytać o jego prawdziwość bądź fałszywość, aby znów uzyskać dowód dla dowodu.

Żeby wyjść z tego kołowrotu dowodzenia, musimy odwołać się do instancji przekraczającej nasz poziom, a będącej gwarancją istnienia poznawalnej rozumowo rzeczywistości i naszej możliwości jej odczytania, a nie szukania na wszystko dowodów potwierdzalnych empirycznie, czy inaczej mówiąc, naukowo.

Na transcendencję Dawkins zgodzić się nie może w końcu ewolucja to proces działający w jedynym, co istnieje, czyli w materii. Czy Dawkins mówiąc, że co prawda jesteśmy kształtowani zgodnie z zasadami ewolucji, ale społeczeństwo kształtujemy zupełnie inaczej, bo to pozwala nam żyć przyjemniej, sam nie zaświadcza o transcendowaniu ewolucji przez jej rzekomy produkt człowieka Ukształtowani w każdym elemencie przez ślepy proces przemiany materii, mamy jednak możliwość spojrzenia na nią z boku i poddania jej krytyce naszym rozumem, który ma też być jej produktem. To absurd, albo też dowód na wznoszenie się materii ponad możliwości własnej natury. Z ogólnym problemem poznania łączy się możliwość poznania dobra i zła oraz istnienia moralności bez Boga. Dawkins odpowiadał także na takie pytania. Zacytujmy wypowiedzi, które rzucą nieco światła na jego zapatrywania w tej kwestii.

W wywiadzie z Mehdim Hasanem Dawkins mówi, że jego pasją jest prawda naukowa i że nie obchodzi go właściwie czy coś jest dobre, czy złe. Wydaje się to doskonale współgrać z wielokrotnie przytaczanym przy różnych okazjach cytatem z książki Dawkinsa Rzeka genów (1995): Gdyby świat był wyłącznie zbiorowiskiem elektronów i samolubnych genów, bezsensowne tragedie […] byłyby właśnie tym, czego należałoby się spodziewać, podobnie jak równie ślepych trafów szczęścia. Taki świat nie byłby sam z siebie ani dobry, ani zły. Nie ujawniałyby się żadne rządzące nim normy. We Wszechświecie rządzonym przez ślepe prawa fizyki i zasadę genetycznej replikacji niektórym ludziom przydarzają się nieszczęścia, inni cieszą się zdrowiem i przychylnością losu, inie sposób dopatrzyć się w tym jakiejś przemyślanej intencji ani jakiejkolwiek sprawiedliwości. Świat, który obserwujemy, ma dokładnie takie właściwości, jakich należałoby oczekiwać, gdy nie ma żadnego planu, celu, dobra ani zła, tylko ślepa i bezwzględna obojętność. […] DNA ani o niczym nie wie, ani o nic nie dba. DNA po prostu jest, a my tańczymy tak, jak nam zagra.

Religia złem jedynym w świecie bez zła

Wyrażający takie poglądy autor twierdzi jednocześnie, że religia jest korzeniem wszelkiego zła. Tragedia człowieka, który żyje wśród tak oczywistych zaprzeczeń, równać się może jedynie moralnej i intelektualnej katastrofie tych, którzy go słuchają, mając go za autorytet. Te sprzeczności wyrażane są nie gdzieś pokątnie, niewyraźnie czy pod osłoną jakichś niezrozumiałych pojęć filozoficznych, mogących utrudniać ich zrozumienie. Dawkins mówi o tym wszystkim wprost, a jego książki sprzedawane są w milionach egzemplarzy. Mimo tego wszystkiego człowiek, który twierdzi, że nie ma dobra i zła a jest to zupełnie prawidłowy wniosek wyciągnięty z założenia, że Bóg nie istnieje i jednocześnie przejawy religii ma za zło, a ateizmu za dobro, fetowany jest jako mędrzec, naukowiec, ekspert, oświeciciel i bojownik o prawdę.

Nie uważajmy jednak Dawkinsa za zwykłego głupca. On wie, że nie mówi do ludzi wychowanych w próżni, ale pochodzących w przeważającym stopniu z rodzin żyjących w kulturze post-chrześcijańskiej. Nie mógł pozostawić pojmowania dobra i zła poza nawiasem życia. Znalazł rozwiązanie tego problemu, a zarazem sprzeczności uniwersalnej moralności z darwinizmem. Stwierdził m.in. w wywiadzie z Hasanem, że jest co prawda gorącym zwolennikiem darwinizmu W biologii, ale równie gorącym antydarwinistą w życiu społecznym. Na poziomie sloganu świetne wyjście z sytuacji. Zapewnił sobie brawa i cmokierów wśród zachwyconej swym czempionem ateistycznej publiki. Jednak nie pozwólmy, aby reszcie, czyli ludziom myślącym, umknęło kluczowe tu zagadnienie, podniesione przez Lennoxa w rozmowie w Muzeum Historii Naturalnej w Oksfordzie.

Mianowicie, jeśli jesteśmy tylko produktami przemiany materii, wraz z naszym mózgiem, naszym rozumem, naszymi myślami i uczuciami, a wszystko to jest tylko przypadkowym wytworem bezcelowego, niekierowanego przez żadną inteligencję procesu, to jak możemy wznieść się ponad ten poziom? Jak możemy stanąć obok, spojrzeć na możliwe efekty darwinizmu społecznego i powiedzieć, że nam się to nie podoba? Stosując podejście teistyczne, mówimy o wolnej woli, rozumie, jako władzach czynnika duchowego w człowieku i transcendowaniu materii przez ducha, ale to sprawy absurdalne w pojęciu ateistów.

Na takie dictum Dawkins nie znalazł odpowiedzi. Nie doczekał się jej Lennox, nie poznamy jej i my. Tym, którzy z niecierpliwością oczekują wypowiedzi Dawkinsa na ten temat, skrócę męki czekają nadaremno. Na to nie ma zadowalającej odpowiedzi. Można tylko stwierdzić: kończymy z ateizmem ostatni gasi światło. A czy ateizm może doprowadzić do jakiegoś zła? Nie, przynajmniej według Dawkinsa (i nie dlatego, że zło, tak jak i dobro, według niego nie istnieje). Zło może gdzieś orbitować w pobliżu ateizmu, ale nie może być nim powodowane. Dawkins zapytany w wywiadzie dla Al Jazeery o Stalina i Hitlera w kontekście ich ateizmu odpowiedział, że ich czyny nie mają związku z ateizmem. Według mędrca z Oksfordu „Stalin był ateista, ale nie był motywowany ateizmem”. A może jego czyny i ich skala były nim warunkowane? Dawkins odpowiedziałby pewnie tak, jak w debacie z Pellem: „Och, to śmieszne! To śmieszne!”. Jednak każdy, kto od ideologii bardziej ceni sobie prawdę w klasycznym, a nie dawkinsowskim, rozumieniu wie, że tym, co łączyło największych zbrodniarzy w dziejach, było przekonanie, że nie ma Boga; że nie ma nikogo, kto rozliczy człowieka za jego czyny.

Dawkins z żelazną konsekwencją stosuje zasady tańca w rytmie melodii ślepego i bezlitosnego DNA. Mając za cel przekonanie jak największej liczby osób do swoich poglądów, wykorzystuje wszelkie dostępne środki, nie zwracając uwagi na ewentualność istnienia uniwersalnej moralności. Zapytany w jednym z programów o istnienie takiego właśnie, niezależnego od naszej woli, zbioru postaw, odpowiedział w sposób typowy dla siebie:

Absolutna moralność… Co miałaby zawierać absolutna moralność, którą może wyznawać osoba religijna? Kamienowanie ludzi za cudzołóstwo? Śmierć za apostazję, Karę za łamanie szabatu? To są rzeczy będące składowymi absolutnej moralności ufundowanej na religii. Nie sądzę, abym chciał absolutnej moralności. Chciałbym moralności, która jest przemyślana, racjonalna uargumentowana, przedyskutowana i ugruntowana na, mógłbym prawie że powiedzieć, inteligentnym projekcie.

Odpowiedź tej treści ociera się o bezczelność – trudno założyć, że Dawkins nie wiedział, co ma na myśli pytający go widz. Z premedytacją skierował temat na zupełnie inne tory tam gdzie dalej mógł popisywać się swoją zajadłą nienawiścią do religii. Udało mu się to tak łatwo z powodu formuły programu. Z pewnością Frank Turek czy John Lennox nie pozostawiliby jego wykrętu bez odpowiedniego komentarza, obnażającego pustkę stojącą za jego słowami.

Anatomia manipulacji

Zew ewolucji każe Dawkinsowi robić wszystko, żeby jego światopogląd zwyciężył i został przekazany dalej, a on daje mu się prowadzić. Swoimi wypowiedziami, czy to na piśmie, czy żywym słowem, tworzy trudny do przejścia labirynt, w którym słuchacze i czytelnicy się gubią, gdyż używają map po to właśnie stworzonych, aby nigdy nie mogli opuścić błędnych ścieżek i dotrzeć do celu. Co to za mapy i kto jest ich autorem?

Błędne założenia sprowokowane systemowo, propaganda, stereotypy, dezinformacja, brak krytycyzmu, granie na emocjach. Oto te mapy. Zaś kreślarzami błędnych szlaków są ci wszyscy, którzy decydują o zawartości wymienionych elementów architekci naszego świata. Interesariusze zła, ambasadorzy piekła. Czy nazwie się ich globalną elitą, finansistami, szarymi eminencjami polityki, masoneria czy szubrawcami nie ma to znaczenia. Chodzi o zakres spraw, którymi się interesują i którymi chcą kierować. W praktyce działa to idealnie. Chodzimy do szkół, gdzie uczy się dzieci o tzw. naukowych faktach, czyli np. ewolucji, sposobach datowania w geologii, rzekomych kłamstwach i zbrodniach Kościoła, dobrodziejstwach liberalizmu i demokracji, zakładanym liniowym rozwoju społeczeństw, co znaczy, że jeśli coś było dawniej, musiało być gorsze niż to, co mamy dzisiaj.

Umysł zniekształcony tak dogłębnie w szkole, zostaje zahartowany w ogniu błędu przez politykę państwa, eksponowanie autorytetu tzw. naukowców (ale tylko niektórych!) oraz powszechny konsensus dotyczący powyższych wypaczeń, zakładający, że tak właśnie ma być, że tak jest dobrze. Czy wobec powyższego kogoś jeszcze dziwi agresja wobec grup, które starają się kontestować ustalony gdzieś na wyżynach ludzkiej niegodziwości porządek?

Dawkins, niejako podskórnie, czuje, że same opowieści o ewolucji i jej rzekomo udowodnionym, bez najmniejszych wątpliwości, istnieniu nie wystarczą, aby przekonać ludzi do odrzucenia wiary w Boga. W związku z tym przebiera się od czasu do czasu w szaty filozofa i filozofuje. Czasem – taka jest przecież specyfika tematu Boga oponenci zmuszają go, aby podejmował jakieś filozoficzne zagadnienia. Jednym z nich, pojawiającym się dość często, było pytanie o cel. Po co istniejemy? Jaki jest cel ludzkiego życia? Dawkins i tutaj nie zawodzi, odpowiadając, że „pytanie dlaczego jest głupim pytaniem”. Proste i genialne, nieprawdaż? Ateiści już biją brawo. Pytać „dlaczego”, to jak pytać „jaki kolor ma galaktyka” tłumaczy Anglik. Słysząc takie stwierdzenia z ust człowieka, którym zachwycają się ludzie mający się za wykształconych, rozumiemy od razu, jaki poziom osiągnęła dziś ludzka myśl. Dawkins często podkreśla, jak ważna jest dla niego „prawda naukowa”.

Jak wskazywałem wyżej, nie jest jasne, co poza mającym pełnić funkcje propagandowe sloganem chce przez to powiedzieć ten ateista, skoro ani prawda, ani nauka nie są możliwe bez Boga. Sam Dawkins mawia, że „prawda jest tym, co się wydarzam. Próbując życzliwie dla brytyjskiego biologa zinterpretować jego słowa, przyjmijmy ich potoczne znaczenie. Prawda naukowa to fakt, którego istnienie poznano za pomocą środków charakterystycznych dla tej dziedziny nauki, która posiada odpowiednie do tego narzędzia.

Poddajmy próbie kilka twierdzeń Dawkinsa i sprawdźmy, jak radzi sobie z uznawaniem prawdy naukowej. Dawkins Wielokrotnie powtarza te same błędy dotyczące historii, teologii czy nawet jego Własnej dziedziny, czyli biologii. Kompletnie niszczy swój autorytet naukowca, wykoślawiając naukę o Trójcy Świętej i odkupieńczej śmierci Pana Jezusa. Dawkins stwierdził w debacie z kard. Pellem: To jest straszna idea, że Bóg, to uosobienie mądrości, wiedzy i mocy nie mógł wymyślić lepszego sposobu przebaczenia nam naszych grzechów niż zejść na ziemię, W swoim alter ego jako Jego Synu i dać się straszliwie torturować i zabić po to, aby przebaczyć samemu sobie”.

Gdzie indziej twierdzi, że chrześcijaństwo zaadaptowało niektóre z najlepszych wartości ludzkości, ale nie należą one ani do chrześcijaństwa, ani do żadnej innej religii. Często też wyrażał powątpiewanie w historyczne istnienie Pana Jezusa. Twierdzi, że ewolucja została z całą pewnością dowiedziona naukowo i nikt poważny nie może temu przeczyć oraz że „coś może powstać z niczego”?

Już powyższe przykłady dowodzą, jak Dawkins traktuje prawdy naukowe. Twierdzenia teologii, historii, czy biologii, którą parał się nasz bohater, zostają przypadkiem bądź specjalnie wykoślawione aż do stanu własnych przeciwieństw. Czy za poważnego naukowca można uważać kogoś, kto idzie debatować o istnieniu Boga z chrześcijaninem i używa własnej definicji Trójcy, wcielenia czy odkupieńczej śmierci Pana Jezusa sprzecznej z tym, czego ta religia naucza?

Jeden z błędów Dawkinsa pytanie o to, kto stworzył Boga doskonale skwitował Lennox: To stare pytanie uczniaka: kto stworzył Boga. I jestem w sumie zaskoczony, że znajduje je w twojej książce jako centralny argument, ponieważ to zakłada, że Bóg został stworzony. Nie dziwię się wobec tego, że nazwałeś swoją książkę Bóg urojony, bo stworzony Bóg to z definicji urojenielg. Grający wyważonego i chłodnego człowieka rozumu Dawkins pokazuje swoje prawdziwe oblicze nie tylko. gdy denerwuje się na publiczność, ustępuje po zadanym wprost pytaniu czy konsekwentnie odmawia debaty ze znanym apologetą teizmu, Williamem Lane’em Craigiem.

Jego emocjonalna słabość wychodzi na jaw także w niektórych fragmentach jego książek, jak w słynnym i wielokrotnie cytowanym fragmencie: Bóg Starego Testamentu jest prawdopodobnie najmniej przyjazną postacią całej literatury pięknej: zazdrosny i dumny z tej zazdrości; małostkowy, niesprawiedliwy, nie znający przebaczenia pedant; roszczeniowy, krwiopijczy zwolennik czystek etnicznych; mizoginiczny, homofobiczny, rasistowski, mordujący dzieci, ludzi w ogóle, czy też synów. W szczególności zsyłający plagi, megalomański, sadomasochistyczny kapryśnie manifestujący brak zrozumienia despota. […] Atakowanie tak łatwego celu nie byłoby fair”.

Czy tylko mnie kojarzy się to z wykrzykiwaniem steku wyzwisk przez źle wychowane dziecko o naruszonej emocjonalności Czy to licuje z powagą, jaką zwykło się przypisywać naukowcom, lub z wizerunkową kreacją Dawkinsa jako uosobienia mądrości i rozumu? Dawkins odrzucił wiarę jako nastolatek. Zastanawiam się, czego było w tym kroku więcej: naukowego dociekania o naturze Boga wszechświata i rozważania zawiłości teorii ewolucji czy popisu przed towarzystwem, robienia na złość nauczycielowi, czy może tylko oburzenia na własne urojenia o Bogu, które widać w powyższym cytacie?

Podsumowanie

W usta francuskiego uczonego Louisa Bounoure’a wkłada się czasem słowa: „Ewolucja to bajka dla dorosłych”. Kiedy chcemy zaznaczyć nasze powątpiewanie w czyjąś narrację pytamy sarkastycznie: a był wW tej bajce smok?

W bajce o ewolucji nie ma smoka – jest Dawkins i ateiści i, doprawdy nie potrzeba już więcej smoków ani latających potworów spaghetti. Poziom groteski zapewniony przez wyżej wspomnianych odbiegł od akceptowalnej normy na tyle daleko, że droga powrotu do równowagi może prowadzić jedynie przez wiarę w Boga Wszechmogącego.

Kluczem do analizy modernizmu jest sodomia. Homoseksualista jako wywrotowiec.

Homoseksualista jako wywrotowiec. Podwójne życie sir Anthony’ego Blunta.

Z książki „Zdeprawowani ModerniściE. Michael Jones

https://www.wydawnictwowektory.pl/pl/p/Zdeprawowani-Modernisci/40

W czwartek 15 listopada 1979 roku premier Margaret Thatcher powiadomiła Izbę Gmin, że sir Anthony Blunt, kurator królewskich zbiorów malarstwa, były dyrektor Courtauld Art Institute, komandor Orderu Wiktorii, uznany znawca twórczości Poussina, a w czasie drugiej wojny światowej pracownik brytyjskiego wywiadu MIS, jest sowieckim szpiegiem.

Według oświadczenia odczytanego przez Thatcher, Blunt „przed wojną, kiedy wykładał na uniwersytecie Cambridge, był werbownikiem rosyjskiego wywiadu, a w latach 1940-1945, będąc pracownikiem Security Service systematycznie przekazywał Rosjanom tajne informacje”.

W roku 1964, kiedy przedstawiono mu niezbite dowody jego działalności, Blunt poszedł na współpracę z agentami brytyjskiego wywiadu w zamian za odstąpienie od złożenia przeciwko niemu oskarżenia. Według pani premier, sekretarz królowej został poinformowany o sprawie Blunta w kwietniu 1964 roku. Mimo to nie zażądano od Blunta złożenia rezygnacji ze stanowiska w królewskiej administracji, ponieważ sprawowanie go nie stwarzało żadnego zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa, a prócz tego władze były zainteresowane dalszą współpracą z Bluntem. W czasie II wojny światowej Blunt przekazywał Rosjanom cenne informacje, lecz nie określono dokładnie jakie, a oprócz tego, wykorzystując swoje kontakty z Sowietami w roku 1951 zorganizował ucieczkę dwóch innych szpiegów, Donalda MacLeana i Guya Burgessa. Thatcher nie powiedziała, czy Blunt miał również udział w ewakuacji z Bejrutu Kima Philby’ego, zwanego „trzecim człowiekiem”, którego agenci KGB wywieźli do Rosji w 1963 roku. Powiadomiła jednak Izbę, że „konsekwencje zdemaskowania i ucieczki Philby’ego w styczniu 1963 roku w żaden sposób nie łączą się z Bluntem.

Oświadczenie to, rzecz jasna, wywołało sensację. Blunta niemal natychmiast pozbawiono szlachectwa. Prasa nagłośniła jeszcze jeden aspekt skandalu, którego konsekwencje rozszerzały się coraz bardziej i dotykały kolejnych angielskich instytucji.

Nazajutrz, nagłówek na pierwszej stronie Daily Mail alarmował: ZDRAJCA W NAJBLIŻSZYM OTOCZENIU KRÓLOWEJ”. Oburzenie prasy i opinii publicznej wiązało się także z faktem, że Blunt cieszył się poparciem wielu wysoko postawionych osób, w tym także królowej, która w 1978 roku, kiedy odchodził na emeryturę, wyrażała się o nim w samych superlatywach. Po części jednak wynikało ono też i stąd, że innych, równie wysoko postawionych szpiegów, którzy wyrządzili krajowi podobne szkody, skazano w procesach i osadzono w więzieniach. Oburzenie wywołało również i to, że działalność szpiegowska Blunta trwała tak długo. Wyjaśnienia Thatcher zamiast zamknąć sprawę, prowokowały do zadawania pytań. [—-]

Opisana wyżej reakcja społeczna na sprawę Blunta wiązała się także z otaczającą go tajemnicą oraz niekompetencja establishmentu, który był w tę aferę zamieszany Malcolm Muggeridge, który znal środowisko pracowników wywiadu, ponieważ podczas wojny służył w MI6, uznał sprawę Blunta za wyjątkowo bulwersującą: Chociaż „od końca wojny upłynęło już tyle lat, nadal nie potrafię uwierzyć, że ów esteta i po trosze snob rzeczywiście chciał działać na rzecz Związku Radzieckiego. Najbardziej zajmowała go sztuka, a przecież sztuka sowiecka należy, delikatnie mówiąc, do najbardziej odpychających ze wszystkich. Wciąż nie pojmuję, o co tam chodziło? W dalszym fragmencie tekstu, Muggeridge, jakby po chwili zastanowienia, przedstawia jednak jedyne wyjaśnienie, które jego zdaniem ma sens; „Moim zdaniem, rzeczywistym motywem było to, że [Blunt] do szaleństwa kochal się w [Guyu] Burgessie”.

W tym, że Blunt był homoseksualistą, Muggeridge upatruje wyjaśnienia absurdalności tego, że snobistyczny urzędnik królewskiego dworu poświęca się sprawie proletariackich mas, a będąc estetą, służy komunizmowi.

[—-]

Kluczem do analizy modernizmu (przynajmniej w Anglii) jest sodomia. Gertruda Himmelfarb przywołuje maksymę Forstera: „Kochaj umiłowaną Republikę” i pisze dalej: motto to jest okrutna parodią Bloomsbury. Dopiero niedawno dowiedzieliśmy się, jak dużą rolę wśród członków grupy odgrywała miłość i jakie postaci przybierała… Wiemy dziś, że tym, co zatajano, nie był sam fakt uprawiania homoseksualizmu był on nazbyt powszechnym zjawiskiem, aby widzieć w nim jakaś rewelację, a tym bardziej starać się go zatajać. Prawdziwym odkryciem, które pierwszy raz podane zostało do wiadomości przez Michaela Holroyda w jego dwutomowej biografii Lyttona Stracheya z lat 1967 – 1968, a później znalazło potwierdzenie w bezliku wspomnień i biografii. . . jest kompulsywny i rozwiązły charakter owego homoseksualizmu.

Himmelfarb opisuje następnie ze szczegółami kto, co i komu robił. Analiza ta zajmuje dużą część tekstu: „W roku 1907, na przykład, Strachey odkrył, że jego kochanek (i kuzyn) Duncan Grant ma także romans z Arthurem Hobhousem, który z kolei romansował z Keynesem. Następnego roku Stracheya dotknął jeszcze boleśniejszy dla niego cios; dowiedział się bowiem, że Grant ma właśnie romans z Keynesem”. Później układy te pokomplikowały się jeszcze bardziej.

W przypadku grupy Bloomsbury, a także w przypadku Blunta, homoseksualizm i modernizm łączyły się z sobą nierozerwalnie. Modernizm wypływał z utraty wiary i zawiódł go na manowce zdrady, prowadziła zaś do tego szczególna idealizacja sodomii, obecna w angielskich prywatnych szkołach średnich i na uczelniach wyższych w pierwszych trzech dekadach XX stulecia. Patrząc wstecz, można powiedzieć, że zdrada, której dopuścił się Blunt, była naturalną konsekwencja przebiegu jego edukacji.

Jeśli łatwo przyszło mu zostać zdrajcą, stało się tak dlatego, że moderniści angielscy, czyli członkowie grupy Bloomsbury, przyzwyczajeni byli do prowadzenia podwójnego lub wielokrotnie podwójnego życia. Życie to wiódł jako homoseksualista, członek tajnych stowarzyszeń, podobnych do Apostołów, których „język, podobnie jak wcześniej w szkole, był zaprawiony bluźnierstwem i seksualnymi podtekstami”, oraz jako sowiecki agent. Światy te kryją się jeden w drugim, niczym rosyjska matrioszka.

Z perspektywy czasu i dzięki wiedzy, której dostarczają nam wydawane obecnie biografie, modernizm okazuje się być dokładnie taki właśnie jakim cały czas określali go (ale tylko prywatnie) członkowie grupy Bloomsbury. Był to „wyższy stopień sodomii”. Lytton Strachey w przypływie szczerości, która cechuje jego listy, ale nie oficjalne publikacje, napisał do Maynarda Keynesa: „Szaleństwem jest z naszej strony marzyć, że przekonamy starsze damy, iż uczucia są rzeczą dobrą, skoro zaraz potem mówimy im, że najlepsze z nich są uczuciami] sodomickimi”. Modernizm był egzoterycznym odzwierciedleniem biografii członków grupy Bloomsbury. To radykalnie homoseksualna wizja świata i dlatego też z samej swojej natury wywrotowa; zdrada jest jego logiczna konsekwencja. Zależność, o której mówimy, ujawnił sam Blunt. W swoich wspomnieniach zatytułowanych A Chapter of Accidents, które ukazały się w roku 1972, Goronwy Rees opisuje spotkanie z Bluntem do którego doszło W 1951 roku, krótko po zniknięciu z Anglii Macleana i Guya Burgessa (po pięciu latach oficjalnie zakomunikowano że przebywają w Moskwie).

Zdaniem Reesa, Blunt uosabiał „ideał liberała po Cambridge; był rozsadny, żywił sensowne i silne przekonanie, że relacje między ludźmi to najwyższa wartość”. Wypominając Reesowi, że powiadomił władze o związkach Burgessa z Sowietami, Blunt przywołał znany aforyzm E.M. Forstera: „Gdybym musiał wybierać między zdrada ojczyzny, a zdradą przyjaciela, mam nadzieję, że miałbym odwagę zdradzić ojczyznę”. Blunt nauczył się tego w Cambridge. Wypowiedź ta ujawnia jego sposób myślenia, który był mu właściwy przez resztę życia. W oświadczeniu dla „Timesa” z 20 listopada l979 roku Blunt powiedział, że jego działalność na rzecz Rosjan była sprawą konfliktu „politycznego sumienia z wiernością wobec kraju”. „Wybrałem sumienie” oznajmił świętoszkowato. „Kiedy później poznałem prawdę o Rosji, lojalność nie pozwoliła mi na podjęcie jakichkolwiek działań: nie mogłem zadenuncjować przyjaciół”.

Stało się oczywiste, że Anglia przebyła daleka drogę…

O cenzurze, której przecież w UE, a w Niemczech szczególnie – NIE MA.

O cenzurze, której w UE, a w Niemczech szczególnie – NIE MA.

Niezależna niemiecka dziennikarka stoi w obliczu postępowania karnego w swojej ojczyźnie za relacjonowanie zbrodni popełnionych przez siły ukraińskie na ludności cywilnej we wschodnim regionie Donbasu zniszczonego wojną kraju.
https://www.presstv.ir/Detail/2022/07/04/685009/German-journalist-faces-years-of-detention-over-reporting-Ukrainian-atrocities
W ekskluzywnym wywiadzie z korespondentem Press TV Johnnym Millerem, Alina Lipp ujawniła, że została objęta postępowaniem karnym przez niemiecki rząd i otrzymała list od organów sądowych w jej ojczyźnie, grożący jej trzyletnim więzieniem.

„Wiadomości, które powiedziałam były takie, że Ukraina ostrzeliwuje cywilów już od ośmiu lat, powiedziałam też, że jest to ludobójstwo i że ludzie tutaj i w Donbasie wspierają operację specjalną Rosji” – powiedziała Lipp telewizji Press TV.

„Okazuje się, że dla Niemców jest to akt kryminalny, więc zabrali z mojego konta bankowego 1600 euro i nawet mi o tym nie powiedzieli” – dodała.

Określiła jako wstrzącającą – odruchową reakcję niemieckich władz w sprawie jej uczciwego i obiektywnego relacjonowania wojny na Ukrainie, potępiając fałszywe twierdzenia europejskiego kraju o wolności słowa i wolności mediów.

„Oni chcą mnie po prostu wsadzić do więzienia na trzy lata. To niewiarygodne. Otworzyli tę sprawę, ponieważ mówię i dzielę się swoją opinią, więc w Niemczech nie ma już wolności słowa.”

W swoim raporcie Miller powiedział, że Lipp „nie pozwolono bronić się na rozprawie sądowej”, dodając, że „albo niemieckie sądy próbują ścigać uczciwych dziennikarzy, albo że szczerze mówiąc, nie mają nawet najbardziej podstawowego pojęcia o polityce międzynarodowej.”

Przeprowadził również wywiad z niezależną hiszpańsko-rosyjską dziennikarką Lui Sivayą, która powiedziała, że ona również była „nękana” i „ścigana” za swoje reportaże o cierpieniach ludzi w regionie Donbasu z rąk sił ukraińskich.

„Na początku otrzymałam wiele nienawistnych komentarzy. Otrzymywałam też szykany. Różni ludzie mnie ścigali. Publikowali mój numer telefonu, moje prywatne informacje, adres, pod którym właśnie przebywałam” – powiedziała Sivaya telewizji Press TV.

Sivaya i Alina nie są jedynymi niezależnymi dziennikarzami, którym grozi więzienie za obiektywne relacjonowanie z frontu wojny, która trwa już piąty miesiąc. 

Alina jest byłą polityk Partii Zielonych, która od sześciu miesięcy przebywa w niespokojnym ukraińskim regionie Donbasu.

Została zawieszona na niektórych platformach mediów społecznościowych, zawieszono także jej konto Paypal.

Antywojenne strony, Consortium News i Mint Press, które krytykowały próby NATO podsycania płomieni wojny na Ukrainie, również miały zawieszone konta PayPal, próbowano odciąć ich finansowanie.

„Podczas gdy mainstreamowe media nie wysyłają nawet reporterów do tej części Ukrainy, kilku zachodnich reporterów ryzykuje życiem i reputacją, aby odkryć ważne kwestie.” powiedział Miller w swoim raporcie, dodając, że „za to ryzykują, że zostaną oczernieni lub wysłani do więzienia po prostu za wykonywanie swojej pracy.”

W ostatnich miesiącach pojawiło się kilka doniesień o ostrzeliwaniu cywilów przez ukraińskie siły zbrojne we wschodniej części Ukrainy.

Rosja rozpoczęła operację wojskową na Ukrainie pod koniec lutego, po tym jak Kijów nie zrealizował warunków porozumień mińskich i w wyniku uznania przez Moskwę separatystycznych regionów Doniecka i Ługańska.

Prezydent Rosji Władimir Putin powiedział wówczas, że jednym z celów tego, co nazwał „specjalną operacją wojskową”, jest „denazyfikacja” Ukrainy.

USA. Po wyroku Sądu Najwyższego zamknięto już 49 miejsc kaźni nienarodzonych

Klęska kartelu aborcyjnego w USA. Po wyroku Sądu Najwyższego zamknięto już 49 miejsc kaźni nienarodzonych

Już 49 tzw. „klinik” aborcyjnych zamknęło swoje splamione krwią niewinnych dzieci i cierpieniem kobiet podwoje – wylicza organizacja pro-life Operation Rescue. Niedawny wyrok Sądu Najwyższego, który obalił precedens Roe vs. Wade, oznacza poważny cios dla amerykańskiego przemysłu aborcyjnego.

Półtora tygodnia po ogłoszeniu wyroku w sprawie Dobbs vs. Jackson Women’s Health Organization już 49 placówek, w których mordowano dzieci nienarodzone albo zawiesiło działalność albo całkowicie splajtowało.

W ciągu najdalej 30 dni od orzeczenia Sądu Najwyższego zakaz aborcji wejdzie w życie w kolejnych stanach, co będzie oznaczało jeszcze większą liczbę zamkniętych „klinik” aborcyjnych. Tak prawodawstwo chroniące życie poczęte stopniowo pogrąża przemysł aborcyjny w stanowiących większość konserwatywnych stanach.

Jednocześnie Sąd Najwyższy odpiera kontrofensywę aborcjonistów. Po wyroku w sprawie Dobbsa wpłynęły już 3 sprawy ze stanowych sądów niższych instancji (w Arkansas, Arizonie i Indianie), w których lobby aborcyjne próbowało zatrzymać ustawy pro-life. Wszystkie trzy proaborcyjne roszczenia zostały odrzucone.

Częściowe zwycięstwo życia, jakim jest wyrok w sprawie Dobbs vs. Jackson, to wielki sukces środowisk pro-life, których modlitwy i działania torowały drogę zwycięstwa w tej bitwie. – To był nasz plan przez cały czas i będziemy kontynuować tę pracę, dopóki wszystkie stany nie zostaną uwolnione od ucisku kartelu aborcyjnego – komentuje Troy Newman, prezes Operation Rescue.

Bez wątpienia kartel aborcyjny traci na znaczeniu. To nowy dzień! Chwała Jezusowi! Jesteśmy bardzo wdzięczni za Jego wierność i za tylu wiernych sojuszników, którzy stali przy nas tak długo – przed nami znacznie więcej pracy. Módlmy się i pracujmy razem, aby w końcu położyć kres aborcji w naszym narodzie – dodaje Newman.

Źródło: lifenews.com

Deutschland und Russland [ale po polsku…]

News Front Polska Tak wspaniały reportaż niemieckiego dziennika Bild, że nie chce się nawet psuć go swoimi uzupełnieniami:

„Niemcy dostarczyły Ukrainie PzH 2000, jedne z najdroższych i najbardziej zaawansowanych technologicznie haubic na świecie. Jednak rosyjscy wojskowi szybko trafili jedną z takich haubic za pomocą trofiejnych niemieckich granatników.

Kanclerz Olaf Scholz chce podwoić budżet na wojsko. Ale Niemcy nie są w stanie wojny z nikim, a tak naprawdę Niemcy płacą za broń dla Ukrainy. Która d końcu okazuje się w rękach Rosjan. Haubicę uderzeniową PzH 2000 Rosjanie już badają. Niemcy wydają pieniądze i technologie. Czy niemieccy politycy na pewno pracują dla dobra Niemiec? Ile jeszcze trzeba będzie zapłacić za Ukrainę, jaka będzie cena dla Niemców?”
t.me/pl_news_front/3434 1.3K views

Kaczyński chwali się zmianą Polski. – Taaak.. Mamy największy kryzys demograficzny od czasów drugiej wojny światowej.

Zbudował kraj pełen dziadków bez wnuków. Tu nie ma przyszłości

[ wg mnie – wnioski Autora są pospieszne, ale niestety – wskazują właściwie wyniki rządów PiS. MD]

https://nczas.com/2022/07/03/kaczynski-chwali-sie-zmiana-polski-zbudowal-kraj-pelen-dziadkow-bez-wnukow-tu-nie-ma-przyszlosci/

– Myśmy powiedzieli sobie w naszych programach, że doprowadzimy do tego, że Polska będzie inna w swoim kształcie społecznym – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński na spotkaniu z mieszkańcami w niedzielę w Ostrowcu Świętokrzyskim. I udało mu się – zbudował kraj emerytów z wielkim długiem.

„Myśmy powiedzieli sobie w naszych programach, które przygotowywaliśmy, kiedy byliśmy w opozycji, że doprowadzimy do tego, że Polska będzie inna w swoim kształcie społecznym. I kiedy szedłem tutaj i słyszałem +twoja wina, twoja wojna+, to pomyślałem, ze chętnie +winę+ za zmianę tego systemu biorę na siebie, choć jest to nie tylko moja +wina+” – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w niedzielę w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Dodał, że wielu osobom było dobrze w dawnym systemie, bo „w mętnej wodzie doskonale ryby łowili”.

„A kiedy woda została przeczyszczona, jeszcze niedostatecznie, ale jest już czystsza, i okazało się, że liczą, to jest im trudniej. I oni nas za to nienawidzą, naprawdę nas nienawidzą. Jak ktoś nie wierzy, niech posłucha wczorajszej konwencji PO w Radomiu” – stwierdził Jarosław Kaczyński.

Powiedział, że zdaje sobie sprawę, że „są tam tacy, których nie da się naprawić”, ale są tacy, którzy „może zmienią zdanie i do nich się zwracamy”. „Na czym polegało usprawiedliwienie tamtej polityki? Polegało na twierdzeniu, że innej polityki się nie da prowadzić, że +pieniędzy+ nie ma i nie będzie, że nie ma guzika, który można naciskać, żeby ceny spadały. Teraz ten pan, którego nazwiska nie chcę wypowiadać, odkrył ten guzik, bo powiedział, że jak dojdą do władzy, to zniknie inflacji” – stwierdził prezes PiS.

======================================

Rządzący PiS pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego żadnej wody nie przeczyścił. Po prostu powsadzał swoich na wszystkie możliwe stanowiska, a dodatkowo namnożył tych stanowisk w administracji państwowej i spółkach skarbu państwa do rozmiarów nieznanych wcześniej w historii. PiS nie rozliczył żadnej afery z poprzednich lat, a wyjątkiem jest Sławek Nowak, który gdyby nie wpadł na Ukrainie to nikt by o nim już dawno nie słyszał.

PiS po prostu zadłużał nas ile się da, „drukował” pieniądze, które rozdawał swoim i grupom społecznych, które go popierały, głownie emerytom. Dzięki temu mamy największy kryzys demograficzny od czasów drugiej wojny światowej. Dzieci się rodzi coraz mniej. Polska to dzisiaj kraj emerytów, dziadków bez wnuków. To nie jest przyszłościowe, to nie jest rozwój. Polska wymiera dzięki polityce Jarosława Kaczyńskiego i jego partii.