Ważne słowa premiera. Ryży u szczytów swego intelektu.

Ważne słowa premiera

Eugeniusz Zinkiewicz myslpolska/zinkiewicz-wazne-slowa-premiera

Przed wylotem do Wielkiej Brytanii polski premier objaśnił przyczynę podpisania w Londynie traktatu, pomiędzy Polską a Wielką Brytanią. 

Oto najważniejsze słowa premiera Tuska wyjaśniające powody jego zawarcia: „zagrożeniem strategicznym, także długoterminowym, dla Polski i dla Wielkiej Brytanii, dla NATO jest Rosja”. Premier (od 4 minuty 27 sekundy wyjaśnia), do czego, w jakim celu Polsce potrzebne są traktaty dwustronne: „otóż, rzeczą bardzo ważną jest, i tak czytamy oba traktaty (z NATO i z Wielką Brytanią – Traktat z Northolt), że niezależnie od reakcji NATO jako całości, będzie można liczyć i na Francję, i na Wielką Brytanię. Na szybkie reakcje dwustronne. W przypadku zagrożenia zanim zapadnie decyzja wszystkich 32 członków NATO”.

Traktat prowojenny 

Przekładając ten histeryczny, ezopowy język premiera Donalda Tuska na język polski, znaczy to tyle, że po pierwsze – Polska z powodu rosyjskiego zagrożenia (stosując pewne określenie medyczne) niemalże jest w stanie terminalnym! Po drugie, w przypadku gdyby państwa zrzeszone w NATO, nie wsparły tych działań „obronnych” Polski z Rosją i nie uruchomiły art 5 NATO, rozpoczętą wojnę z Rosją, bezzwłocznie wesprze Francja i Wielka Brytania.

Obawa premiera o reakcje NATO jest słuszna, albowiem w przypadku, gdyby to Polska swoim działaniem sprowokowała wojnę z Rosją, wówczas wdrożenie art. 5 NATO byłoby bezpodstawne. Ponadto współczesne USA pod rządami Donalda Trumpa, będące głównym filarem NATO, nie chcą wejść głębiej w wojnę z Rosją. Chcą się wycofać z uczestnictwa w wojnie z nią prowadzonej na Ukrainie. Natomiast nowo zawarty traktat z Wielką Brytanią – traktat z Northolt – ma za zadanie kontynuowanie tej wojny, aż do czasu pełnej kapitulacji Rosji na Ukrainie!

Dla Ukrainy

Jego artykuł 1 „Współpraca w dziedzinie polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa” brzmi: „4. Strony podkreślają, że Federacja Rosyjska stanowi zagrożenie dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa. Strony potwierdzają swoje zaangażowanie w przeciwdziałanie i powstrzymywanie rosyjskiej agresji oraz wszelkich form ingerencji z jej strony. Strony są zdeterminowane wywierać odpowiednią presję na tych, którzy umożliwiają rosyjskie wrogie działania i agresję oraz działać wspólnie, także na forach międzynarodowych, aby pociągnąć Federację Rosyjską (w tym jej przywódców politycznych i wojskowych) do odpowiedzialności za naruszenia prawa międzynarodowego popełnione w tym kontekście, w tym międzynarodowego prawa humanitarnego i międzynarodowego prawa praw człowieka. Strony będą kontynuować współpracę z Ukrainą i innymi partnerami, aby zapewnić zgodne z prawem wywiązanie się przez Federację Rosyjską z obowiązku zapłaty za szkody wyrządzone Ukrainie. 5. Kierując się trwałym zaangażowaniem na rzecz suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy w jej międzynarodowo uznanych granicach, Strony potwierdzają swoje niesłabnące wsparcie wojskowe dla bezpieczeństwa i niepodległości Ukrainy oraz pomoc w jej odbudowie i rekonstrukcji, polegającą między innymi na wspieraniu Ukrainy w budowie odpornej gospodarki, tworzeniu silniejszych instytucji demokratycznych i pogłębianiu integracji euroatlantyckiej”.

Szyderstwo z Polaków

Dostrzegam podobieństwo do sytuacji z sierpnia 1939 roku. Zawarte traktaty z Francją i Wielką Brytanią nie pomogły Polsce. Wręcz odwrotnie, zaszkodziły jej. Polska, biorąc na siebie ściągnięcie niemieckiej nawałnicy, poniosła ogromne straty. Po zakończeniu wojny na paradach zwycięstwa w Wielkiej Brytanii zapomniano o polskich pilotach z Northolt. Walczących o niebo nad Wielką Brytanią.

W tym stanie rzeczy, nazywanie tego zgniłego traktatu traktatem z Northolt jest szyderstwem z Polski i Polaków.

Eugeniusz Zinkiewicz

Nauczycielka tańca która nie wie, ile jest województw – ministrem. Nie wie też, czym będzie się zajmować. Skąd ten Tusk je bierze?

Skąd ten Tusk je bierze? Nowa wiceminister nie wie, czym będzie się zajmować

27.05.2026 nczas/skad-ten-tusk-je-bierze-nowa-wiceminister-nie-wie-czym-bedzie-sie-zajmowac

Żaneta Cwalina-Śliwowska
NCZAS.INFO | Żaneta Cwalina-Śliwowska. / Fot. PAP

Żaneta Cwalina-Śliwowska została wiceministrem sportu i turystyki w rządzie Donalda Tuska. Jak przyznała, nie wie, czym będzie się zajmować.

W rozmowie z portalem Zero.pl przeprowadzonej bezpośrednio po objęciu stanowiska nowa wiceminister zapytana o zakres swoich przyszłych obowiązków przyznała, że jeszcze ich nie zna.

Jeszcze nie wiem, to będziemy jutro z panem ministrem ustalać – powiedziała Cwalina-Śliwowska dziennikarzowi portalu.

O nowej wiceminister zrobiło się głośno na początku maja. Przed kamerami TVN z rozbrajającą szczerością przyznała, że nie, ile jest w Polsce województw.

Nie liczyłam ich nigdy. Nie potrafię odpowiedzieć – powiedziała. – Ale wiem, że wcześniej było 49 przed reformą. To pamiętam akurat – dodała.

Podział administracyjny na 16 województw obowiązuje w Polsce od 1999 roku.

CZYTAJ TAKŻE: Rządzą nami idioci! Kompromitacja posłów przy najprostszych pytaniach

Podczas rozmowy z Zero.pl Cwalina-Śliwowska zapytana ponownie o liczbę województw odpowiedziała, że „uzupełni tę wiedzę”. Po chwili dodała, że będzie odpowiadać wyłącznie na pytania dotyczące jej działalności w Sejmie.

Żaneta Cwalina-Śliwowska uzyskała mandat poselski w wyborach parlamentarnych w 2023 roku startując z list Trzeciej Drogi. W lutym 2026 roku, po rozpadzie Polski 2050, opowiedziała się po stronie Pauliny Hennig-Kloski i przystąpiła do nowo utworzonego klubu Centrum. Przed wejściem do polityki przez wiele lat była nauczycielką tańca.

===================================================

Ministerstwo Sportu i Turystyki

@SPORT_GOV_PL

Żaneta Cwalina-Śliwowska dołącza do kierownictwa Ministerstwa Sportu i Turystyki. Nowa wiceminister odebrała nominację na stanowisko we wtorek, 26 maja. Jej doświadczenie pedagogiczne, działalność społeczna oraz wieloletnie zaangażowanie w sport to ważne wzmocnienie i nowa energia dla ministerstwa. #TworzymyPolskiSport 🇵🇱

@PremierRP

@KubaRutnicki

@ZanetaSliwowska

Zdjęcie

18,5 tys. wyświetleń

Kraków: Wielki problem Tuska

Kraków: Wielki problem Tuska 

Olaf Swolkień

W referendum jakie odbyło się w niedzielę 24 maja b.r. Krakowianom udało się odwołać urzędującego prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Głosujący pytani przez ankieterów o przyczynę wzięcia udziału i głosowania za odwołaniem (ponad 97% głosujących) najczęściej podawali utworzenie przez władze miasta tak zwanej strefy czystego transportu (SCT) (28%), ale pozostałe 72% podawało inne powody.

Nie udało się jednak odwołać Rady Miasta, która ten projekt przegłosowała. Warto przypomnieć, że samo pojęcie SCT zostało wprowadzone do polskiego prawa w 2018 roku przez rząd PiS, a następnie włączone przez Mateusza Morawieckiego do tzw. kamieni milowych jakimi zobowiązał się przygnieść Polaków w zamian za wspólny unijny kredyt o nazwie KPO, odbudowujący ponoć kraj po zniszczeniach jakich sam w nim dokonał w czasie „pandemii groźnego wirusa”. Wszystko za aprobatą PO z przystawkami.

Okazało się, że kierowcy samochodów to w Polsce ciągle znacząca siła. Co ciekawe SCT nie uderzało w kierowców mieszkających w samym Krakowie, jednak w odróżnieniu od innych miast, które potraktowały to jako zło konieczne i wykpiły się ograniczając ją do kilku ulic ścisłego centrum, pod Wawelem obszar jej obowiązywania został wyznaczony niemal równorzędnie z granicami miasta. Prawdopodobnie wiązało się to traktowaniem SCT jako sposobu na podreperowanie będących w fatalnym stanie miejskich finansów.

Oprócz SCT wskazywano też na inne przyczyny porażki obecnego prezydenta: kolesiostwo czyli zatrudnianie partyjnych towarzyszy bez kwalifikacji, tworzenie nowych stanowisk w miejskiej biurokracji, lawinowy przyrost zadłużenia miasta i co ważne; jednoczesny z wprowadzeniem SCT radykalny wzrost cen biletów komunikacji publicznej. To ostatnie było szczególnie krytykowane przez lewicę związaną z Razem. Miszalski kompromitował się także w oczach bardziej wrażliwej na formę części Krakowian prostackim zachowaniem, czego symbolem było fotografowanie się z 8 gwiazdkami na czole oraz niezbyt wyrafinowane filmiki na tik toku.

Władze Platformy które ostentacyjnie popierały Miszalskiego w jego walce o Prezydenturę 2 lata wcześniej, tym razem wraz z wzrostem liczby zebranych podpisów i rezultatami sondaży tonowały jawne poparcie, skupiając się przede wszystkim na atakowaniu Łukasza Gibały. W tym miejscu trzeba wrócić do sytuacji, która np. dla mnie osobiście był bardzo ważnym motywem do wzięcia udziału w referendum i głosowania za odwołaniem Miszalskiego. Było nim to co stało się w czasie wyborów w roku 2024. Łukasz Gibała startował w nich po raz trzeci. Przedtem po odejściu z PO i krótkim epizodzie w Ruchu Palikota były to kolejno lata: 2013 z wynikiem 11,16%, 2018 – 17,14% i wreszcie 2024 kiedy po odejściu pełniącego urząd prezydenta Jacka Majchrowskiego po raz pierwszy wszedł do drugiej tury i przegrał z kandydatem PO osiągając wynik 48,96%. W międzyczasie w r. 2018 został Radnym Krakowa i także obecnie jest w niej członkiem klubu Kraków dla Mieszkańców. Był wcześniej posłem, radnym sejmiku, startował w wyborach do Senatu. Był pryncypialnym przeciwnikiem polityki Jacka Majchrowskiego i wyglądało na to, że po jego odejściu jest naturalnym kandydatem do zdecydowanej zmiany sposobu rządzenia, rozbicia przygniatającej miasto skamienieliny narosłych przez ponad dwie dekady układów i układzików oraz zatrzymania spirali zadłużenia. Jeszcze na kilka tygodni przed wyborami sondaże dawały mu bezpieczne prowadzenie rzędu 60 do 40%.

O ile dla PO Gibała był zawsze wrogiem numer 1, kimś w rodzaju zdrajcy, który opuścił własny obóz i walczy o podobny, progresywno ekologizujący wielkomiejski elektorat, o tyle prawica miała z nim problem: z jednej strony coraz bardziej skuteczny wróg naszego wroga, ale jednocześnie ktoś ideowo podejrzany, kto był u Palikota i w PO. Z trzeciej strony świetnie wykształcony, mający biznesowe sukcesy przedsiębiorca i dosyć przekonujący, ale nie skrajny ekolog stawiający na transport zbiorowy, dbałość o zieleń, o kulturowe dziedzictwo miasta, utrzymanie małych sklepów i tradycyjnych warsztatów rzemieślniczych, a przede wszystkim obronę Krakowa przed wpływami patodeweloperki. Gibała także dbał o zachowanie niezależności unikając na ogół deklaracji w tematach polityki krajowej. Wstrzymał się od głosowania w czasie apelu radnych Krakowa o przymus szczepień, ale wraz ze wszystkimi innymi zagłosował za tym, byśmy nie mogli słuchać w Krakowie Rogera Watersa, bo ten miał niewłaściwe poglądy polityczne. Inicjatorem tej drugiej uchwały mającej znamiona polityczno-emocjonalnego szantażu na fali proukraińskiej euforii roku 2022 byli radni PiS i pewien bardzo głośny radny z klubu Prezydenta Majchrowskiego.

Nadchodzące wybory na pewno będą dla komentatorów niezwykle płodnym polem do analiz. Łukasz Gibała autentycznie rozjuszył i upokorzył tych, którzy pozaprawnymi metodami pozbawili go prezydentury w poprzednich wyborach, ale sądząc z ogólnokrajowej medialnej nagonki jego droga do ewentualnego zwycięstwa może być przez to jeszcze trudniejsza. To dla mnie ważny argument za jego kandydaturą, choć wcale nie jestem pewny czy wystartuje we wcześniejszych wyborach. Mając przeciwko sobie w praktyce niemal całą obecną Radę Miasta i wspomniany szeroki krakowski układ, to zadanie niemal z gatunku mission impossible. A co do miasta i samochodów? trzeba tu jak we wszystkim kierować się zasadą umiaru, uczciwego ważenia argumentów by znaleźć równowagę i nie przywiązywać się do własnych sukcesów, bo czas i okoliczności mogą sprawić, że to co było mądre wczoraj, nie jest takie obecnie, trwałe są tylko zasady.

Olaf Swolkień

Ryży alfonsem stulecia. Ale.. to my płacimy !

Tusk pomoże prostytutkom?

Autor: Aktualności , 27 maja 2026

Nie chodzi o prostytutki polityczne, bo te radzą sobie znakomicie, ale o tzw. e-prostytutki.

Wszyscy artyści to prostytutki
W oparach lepszych fajek, w oparach wódki
Trzecia Rzeczpospolita, Polska Ludowa
To samo od nowa, to samo od nowa

 – śpiewał Kazik Staszewski, a dziś…

Wszystkie dziś dziwki to są artystki

 – nie byle jakie i nie modystki

O autorze: Aktualności

Miller: W co gra Donald Tusk?

 

Miller: W co gra Donald Tusk?  

Leszek Miller. myslpolska/miller-w-co-gra-donald-tusk

Donald Tusk postanowił „wstrząsnąć” opinią publiczną – tym razem wizją rosyjskich czołgów, które już „za miesiące, nie lata” mogą ruszyć na NATO. W pakiecie dorzucił wątpliwości co do realnej determinacji sojuszników, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych i gotowości do zastosowania artykułu 5.

Premier państwa frontowego – graniczącego z Rosją, Białorusią i Ukrainą – publicznie sygnalizuje niepewność co do fundamentu bezpieczeństwa, na którym to państwo stoi. Jeśli to ma być „wstrząs”, to rzeczywiście – tylko pytanie, czy wymierzony w opinię publiczną, czy w samą architekturę odstraszania. Bo jeśli – jak twierdzi Tusk – „to nie są złudzenia, tylko wiedza”, to nie jest materiał na wywiad dla mediów czy konferencji prasowej, tylko na natychmiastowe działania państwa.

W takiej sytuacji powinien szybko zebrać się Sejm i ocenić gotowość sił zbrojnych oraz instytucji państwa do odparcia agresji. Prezydent powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Polska powinna wystąpić o pilne konsultacje na forum Rady Północnoatlantyckiej NATO. Jeżeli bowiem zagrożenie jest tak konkretne i bliskie, jak sugeruje premier, to każdy dzień bez reakcji oznacza albo brak konsekwencji, albo brak wiary we własne słowa.

Takie wypowiedzi – niezależnie od intencji – osłabiają spójność i wiarygodność NATO. Odstraszanie działa tylko wtedy, gdy przeciwnik widzi jedność i determinację. Publiczne rozważania o tym, kto kogo obroni, a kto się zawaha, nie budują siły. Budują pokusę testowania granic. Oczywiście, Rosja pozostaje realnym zagrożeniem. Nikt rozsądny tego nie kwestionuje.

Ale czym innym jest chłodna analiza, a czym innym polityczne podkręcanie napięcia do poziomu, który zaczyna przypominać kampanijny megafon. Jeśli to naprawdę wiedza – trzeba działać. Jeśli to tylko retoryka – to wyjątkowo niebezpieczna. A jeśli jedno i drugie naraz, to mamy do czynienia z najgorszym z możliwych scenariuszy: polityką, która straszy wojną, a jednocześnie rozbraja zaufanie do tych, którzy mieliby nas bronić.

Leszek Miller

Sznurówki Olsena, albo jak demokracja walcząca zjada własny ogon

Sznurówki Olsena, albo jak demokracja walcząca zjada własny ogon

Republikaniec


salon24.pl/tedyiowedy/sznurowki-olsena-albo-jak-demokracjja-walczaca-zjada-wlasny-ogon

O mały włos radio nie stało się przyczyną mego ostrego lądowania w głębokim, bieszczadzkim rowie. Było lato zdaje się 2004 roku, jechałem po coś tam do Ustrzyk, z głośnika leciała audycja RMF. Pomiędzy jedną a drugą muzyką ochrypły baryton Witka Odrobiny ogłaszał wielką sensację – gdzieś tam, w tropikach oceanolodzy odkryli nowy, najmniejszy na świecie gatunek konika morskiego. No i dlaczego niby ta sensacja? Bo ten konik jest jeszcze mniejszy, niż poparcie dla rządu Leszka Millera. Parsknąłem śmiechem tak, że szarpnąwszy kierownicą omal, omal…

Sondażowo rząd DFT [znalazłem: to Donald Franciszek Tusk.. md] po dwóch latach, jak na swoje zasługi jeszcze się trzyma. W porównaniu z początkami na strzępach, ale jednak. Ale pamiętacie, co się dzieje  z opinią ludu, tego ciemnego, co ponoć prawie wszystko kupi, gdy równowaga staje się chwiejna? Przylatuje motyl, siada po jednej stronie i bum, klapa. Jakieś tam komusze firanki do mercedesa, albo inne platformerskie ośmiorniczki za dychę.

DFT sprawą SAFE oberwał poważnie, kombinacje i coraz gęstsze tłumaczenia raczej dokładają w opinii szerokich mas wątpliwości, niż je rozwiewają. Płatne proSAFickie reklamy PGZ w zaprzyjaźnionych mediach też częściej wkur…rzają, niż przekonują. Chytry plan utykania i zasłaniania budżetowych dziur – księgowaną inaczej pożyczką może jeszcze nie idzie się czochrać, ale staje się politycznie bardzo, bardzo kosztowny.

Oczywiście, łapanie Ziobry i budowanie euro-koalicji na rzecz odnowy socjalizmu ETS-u dla tych, którzy myślą jak Krystyna Janda, na jakiś czas jeszcze wystarczy, zwłaszcza że co złego na stacjach benzynowych to Trump. Rzednięcie jednak medialnej osłony systemu przypomina o nieuchronnym upływie czasu. W najlepszym  najgorszym przypadku do jesieni ’27 zostało zaledwie półtora roku z czterech.

Gdzie więc motyl? Całe stada, krążą, a nie najlżejsze wypuszcza ostatnio sojusznicza do niedawna wobec ekipy rządzącej lewicująca Wirtualna Polska. Udokumentowana opowieść o tym, jak powszechnie uniewinniony i biały jak leluja poseł mecenas Giertych robił (inkasując za to miliony złotych) w bambuko frankowych klientów Leszka Czarneckiego  bije ostro w uczucia elektoratu raczej Wilanowsko – Jagodniańskiego, niż Wiejsko – Podkarpackiego. I nic nie pomoże dodanie, że bezpośrednim wykonawcą był sądzony aktualnie nadal kajdaniarz Foka.

Dołóżmy publikowaną tu i ówdzie mimo utajnienia oświadczenia majątkowego, mapę i cennik licznych nieruchomości rolnych ministra Żurka, nabytych legalnie z pensji, wystarczającej zaledwie by żyć jako-tako na prowincji, a atmosferka gęstnieje. 

Dziś znów nowy kwiatek: w samym środku lib-dem-mordoru,  Departamencie Równego Traktowania kancelarii najsamszego Prezesa Rady Ministrów, pozostającego pod wodzą niedawnej ministry, aktualnie pełnomocniczki do spraw równości Katarzyny Kotuli odwołano z funkcji zastępczynię dyrektorki bo… zaszła w ciążę i urodziła. Tylko i wyłącznie dlatego, do jakości jej pracy i kompetencji zawodowych zastrzeżeń nie było. Demokratycznie walczące także z demograficznymi problemami PL czynniki rządowe komentarzy odmawiają.

Wnerwia mnie od zawsze co innego – to, że prawdziwe powody, dla których nieudolną ekipę należałoby turnąć uchodzą bokiem, a decydują ostatecznie takie didaskalia.  Ale w końcu samego Ala Capone posadzili nie za meritum działalności, a za podatki.

ROBIMY KULE – NIE GADAMY! – to aktualne hasło junty Donalda

ROBIMY KULE – NIE GADAMY!

Husky1994


.salon24.pl/u/siberiandog/robimy-kule-nie-gadamy

Namiestnik na Polskę, który niedawno poinformował ludność tego kraju, że „ruszamy z kopyta” z budową elektrowni atomowej – tym razem nie musi ponaglać byłego posła Platformy Obywatelskiej.

image

Przeforsowany w ekspresowym tempie przez juntę Tuska program SAFE, w ramach którego Polska podżyruje kredyt w wysokości 185 mld złotych na zakupy uzbrojenia przez Unię Europejską jest dlatego pilny, że nie ma czasu by dłużej czekać na produkcję amunicji. Dotyczy to m.in. znanego producenta amunicji, czyli spółki kierowanej przez byłego posła Koalicji Obywatelskiej Pawła Poncyljusza, która wprawdzie nic nie wyprodukowała, ale jak się Poncyliusza dofinansuje, to Poncyliusz kule niechybnie wyprodukuje!

Wirtualna Polska odkryła, że ”Jednym z beneficjentów programu ma być spółka Polska Amunicja i to do niej ma trafić najwięcej pieniędzy z SAFE przeznaczonych na ten cel. Tyle że dziś to spółka prywatna, na czele której stoi Paweł Poncyljusz…”

Z dalszych informacji WP wynika, że spółka Pawła Poncyliusza „Amunicja Polska” nie posiada żadnej fabryki lub choćby warsztatu a jej przychód za ubiegły rok to 19 tysięcy złotych. Jest zatem prawdopodobne, że spółka „Amunicja Polska” działa w podziemiu, aby wróg się nie dowiedział. Jest więc zrozumiałe, dlaczego Poncyliusz ma „po cichu” otrzymać z programu SAFE aż 2,3 miliarda złotych!

Tej spółki byłego członka Platformy Obywatelskiej PIS się przyczepił, jak rzep psiego ogona. Bo czy w takiej Ameryce – której państwo Tuska nie jest wasalem – broni nie produkują firmy prywatne, że wspomnę choćby Elona Muska? Musk przecież buduje nawet rakiety na Marsa, więc dlaczego taki Poncyliusz nie mógłby wyprodukować zwykłych kul do kałaszy? Oczywiście – o ile się Poncyliusza dokapitalizuje z programu SAFE…

Bo cóż to znaczy 2,3 miliarda złotych, skoro państwo Tuska dokapitalizowało „Techno na balkonie” kwotą 200 tys. zł i hotel, w którym wiceprezesem jest małżonka towarzysza Czarzastego kwotą 400 tysięcy złotych. Co znaczy 2,3 mld zł na kule od Poncyliusza, skoro firma należąca do żony posła Łąckiego Wioletty – która prowadzi ośrodek wypoczynkowy w Pobierowie – otrzymała ponad milion złotych dofinansowania z Krajowego Planu Odbudowy (KPO)! Przecież w przypadku b. posła Poncyliusza chodzi o bezpieczeństwo Polski, które poseł Poncyliusz może zapewnić za 2,3 mld złotych!

Jednak bezpieczeństwu Polski sprzeciwiła się opozycja, która głosowała przeciwko podżyrowaniu przez Polskę kredytu Unii Europejskiej w kwocie 44 mld euro, co spotkało się z odporem śledczego Zembaczyńskiego z komisji Sroki: „Zdradzieckie mordy to mało. Targowica. Zdrajcy, wstydźcie się, osądzimy was” – wykrzykiwał b. producent naleśników. Tak więc ci, co głosowali przeciwko SAFE niechybnie zostaną osądzeni przez Kastę Niezwykłych Ludzi i pójdą do więzienia!

Namiestnik na Polskę, który niedawno poinformował ludność tego kraju, że „ruszamy z kopyta” z budową elektrowni atomowej – tym razem nie musi ponaglać byłego posła Platformy Obywatelskiej. Jak się bowiem okazuje – produkcja kul już ruszyła z kopyta – choć na razie bez fabryki, ale za to z Poncyliuszem…

Przypominam, że ROBIMY KULE – NIE GADAMY! – to aktualne hasło junty Donalda Tuska…

https://niepoprawni.pl/blog/kapitan-nemo/robimy-kule-nie-gadamy

Rada Przyszłości, czyli Donald Tusk w kosmosie. Konsument kosmicznych pierogów.

Rada Przyszłości, czyli Donald Tusk w kosmosie.

Husky1994


salon24/siberiandog/rada-przyszlosci-czyli-donald-tusk-w-kosmosie

Stary dowcip, który krąży po korytarzach sejmowych i gabinetach politycznych, zawiera jedną z ulubionych instrukcji każdej władzy: „Jeśli nie wiadomo co robić albo dokładnie o to chodzi, żeby nic nie robić, to trzeba powołać komisję”.

Tusk rozbudował tę instrukcję do wielu wariantów i tak narodziło się równie wiele inicjatyw bez jakiegokolwiek pokrycia w rzeczywistości. Kto dziś pamięta o fiskalnym przeboju 3×15?! Prawie nikt, ale tak miały wyglądać podatki według propozycji Platformy Obywatelskiej zaprezentowanej w ramach kampanii parlamentarnej w 2005 roku.

Dziś wiemy, że nie tylko nic z tego nie wyszło, ale jeszcze rząd Donalda Tuska podniósł podatek VAT do 23% i też nic się nie stało. Zgodnie z zasadą posła KO Przemysława Witka: „Cóż szkodzi obiecać”, Donald Tusk nigdy się nie zrażał porażkami, bo od początku doskonale wiedział, że proponowane prze niego projekty to fikcja. Dzięki tej asertywnej postawie Polacy mogli się rozmarzyć nad kolejnymi wizjami dobrobytu, nowoczesności i ścigania Zachodu.

W 2009 roku Michał Boni sporządził Raport „Polska 2030” inaczej zwany „zieloną księgą”. W raporcie pojawiło się mnóstwo ambitnych założeń, między innymi: trwały rozwój gospodarczy, innowacyjność i wielopoziomowa walka z kryzysem demograficznym. O tym raporcie po 15 latach pamięta chyba tylko sam autor, w przeciwnym razie Donald Tusk w 2023 roku, czyli na 7 lat przed finiszem strategicznego planu, nie wygłaszałby kolejnych fantasmagorii pod jeszcze bardziej ambitnym hasłem: „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów”.

Po 100 dniach pustosłowiu stało się zadość i ze 100 konkretów zostało góra 12, a po dwóch latach sam Donald Tusk doliczył się 30, co i tak nie jest prawdą, ale za to usłyszeliśmy, że założenia zostały zrealizowane proporcjonalnie do poparcia, jakie Koalicja Obywatelska uzyskała w wyborach parlamentarnych w 2023 roku. „100 konkretów na pierwsze 100 dni rządów” w pośpiechu zostało zastąpione „deregulacją” i tutaj stawka została podniesiona do 120 deregulacji, bo tyle ustaw deregulacyjnych miało powstać, według koncepcji biznesmena Rafała Brzoski. Powołano komisję, na stolikach pojawiły się dzbanki z kawą i herbatą, do tego słone paluszki i pewnie wszystko by się udało, ale nagle do gry weszła „doktryna piastowska”, ogłoszona przez Donalda Tuska podczas 1000-lecia koronacji Bolesława Chrobrego. O co w tym śnie o wielkości chodziło, to Michał Boni też nie pamięta, bo „doktryna piastowska” spektakularnie rozbiła się o „ścianę dronów”, której żywot był jeszcze krótszy.

Ponieważ przyroda i Donald Tusk nie lubią próżni, to natychmiast pojawił się „Port Polska”, dawne CPK i żeby było zabawnie, zgodnie z treścią ustawy, nadal CPK. Niegdysiejsza „megalomania narodowa” zmieniła nazwę i z tą chwilą pociągi będą jeździć 350 km/h. „Port Polska” jeszcze nie zdążył się zużyć propagandowo, ale zapobiegliwy Donald Tusk nie zasypia gruszek w popiele i wyskoczył z „Radą przyszłości”, która wszystko inne przykryje kosmicznym rozmachem. Z tej okazji zwołano dziś uroczystą konferencję i zaprezentowano całą listę nazwisk wybitnych naukowców. Czołową pozycję na liście zajmuje mąż posłanki KO Sławosz Uznański-Wiśniewski, znany konsument kosmicznych pierogów. Zupełnie nowa jakość się zapowiada, do tej pory Donald Tusk bujał w obłokach i okłamywał Polaków wypuszczając coraz większe balony propagandowe, teraz propaganda Donald Tuska jest kosmiczna.

Zbawcy NFZ-u: Błazen i Ryży. Podała Barbara Piela.

Barbara Piela @baspiela

·

27,4 tys. wyświetlenia

Całe pokolenie młodych Polaków zostało oszukane [dali się oszukać…]

Całe pokolenie młodych Polaków zostało oszukane

Ted Cruz


salon24.pl/cale-pokolenie-mlodych-polakow-zostalo-oszukane

Nie mają pojęcia, kim naprawdę jest Donald Tusk. Media zrobiły z niego bohatera. Szkoły milczą. Internet karmi ich kłamstwem. A prawda? Tusk chronił komunistów. Wystawił Smoleńsk Putinowi. Wypchnął miliony młodych z kraju. Oni NIE chcą, żebyś to wiedział. Oto wątek, który miażdży propagandę. Czytaj i podaj dalej

Tusk nie wyrósł z tradycji patriotyzmu i walki o niepodległość. Studiował historię, ale bardziej interesowała go spuścizna Prus niż Polska. Od początku stawiał na liberalizm, nie tożsamość narodową.

• Pochodził z kaszubskiej rodziny z Gdańska, z pogranicza polsko-niemieckiego

• Współtworzył KLD partię, która sprzeciwiała się lustracji

• Już wtedy bronił „modernizacji” bez rozliczenia komunistów

Czy tak zaczyna karierę ktoś, kto miał bronić polskich interesów?

W nocy 4 czerwca 1992 roku Polska mogła się oczyścić z komunistycznych agentów. Rząd Jana Olszewskiego chciał ujawnić listę TW ludzi, którzy służyli Moskwie.

• Tusk głosował za obaleniem tego rządu.

• To był punkt zwrotny.

• To była zdrada prawdy i szansa dla postkomuny,

by przetrwać.

Kogo naprawdę chronił wtedy Tusk. Polskę czy układ? 

Dla Tuska obalenie Olszewskiego to był dopiero początek. Przez kolejne lata robił wszystko, by zatrzymać lustrację. Mówił, że „patrzenie w przeszłość szkodzi Polsce.”

• Jego partia sprzeciwiała się dekomunizacji.

• Bronił byłych funkcjonariuszy SB przed ujawnieniem.

• W mediach wyśmiewał ideę rozliczenia PRL-u.

Czy to przypadek, że ci sami ludzie z bezpieki później robili kariery w III RP? 

W 2001 roku Donald Tusk współzałożył Platformę Obywatelską. Z nim byli Maciej Płażyński i… Andrzej Olechowski, były minister i były współpracownik wywiadu PRL.

• Tak wyglądał „nowy początek” z ludźmi dawnego systemu.

• PO była przykrywką elitarną wersją III RP pod nowym logo.

• Tusk przejął kontrolę i uczynił z niej tarczę dla postkomuny.

Dlaczego media nigdy nie powiedziały ci, kto naprawdę zakładał PO? 

Tusk nie był premierem Polski, był namiestnikiem Berlina. Jego rząd nie wzmacniał Polski. On wzmacniał Niemcy. Merkel była jego mentorką, a Polska pionkiem.

• Poparł unijny pakiet klimatyczny, który uderzył w polski węgiel, a pomógł niemieckiemu przemysłowi.

• Zablokował tarczę antyrakietową w Polsce,

by nie drażnić Putina i Berlina.

• W każdej kluczowej sprawie geopolitycznej decydowała Merkel, wykonywał Tusk.

• Jego slogan to „więcej Europy” czyli mniej Polski, mniej suwerenności.

Jak nazwać człowieka, który pod polską flagą służył cudzym interesom?

Za Tuska Polska nie była krajem dla młodych. To był kraj do wyjazdu. Miliony musiały pakować walizki, bo tu nie było nadziei. On rządził oni wyjeżdżali.

• Ponad 2 miliony Polaków opuściło kraj między 2007 a 2014.

• Podniósł wiek emerytalny do 67 lat dla kobiet i mężczyzn.

• Podwyższył VAT, podatki, zamroził płace.

• Młodzi nie widzieli przyszłości tylko Ryanair i Londyn.

Czy to wygląda na sukces?

Czy to wygląda na rząd dla Polaków? 

Tusk nie tylko niszczył gospodarkę. On próbował przeorać polską tożsamość. Dla niego patriotyzm był wstydem, religia przeszkodą, a polskość… chorobą. W wywiadzie powiedział: „Polskość to nienormalność.”

• Publicznie drwił z narodowego myślenia,

nazywając je „kompleksem.”

• Jako premier marginalizował święta narodowe, faworyzując unijne narracje.

• Jego rząd atakował katechezę, wartości chrześcijańskie i media katolickie.

• Promował eurofederalizm, w którym Polska miała się rozpuścić jak cukier w herbacie.

Jak mamy ufać człowiekowi, który gardzi tym,co dla nas święte? 

10 kwietnia 2010… Smoleńsk. Zginął prezydent RP, elita wojska, duchowieństwo, rodziny katyńskie. To był moment, gdy Polska potrzebowała siły, prawdy, suwerenności. A co zrobił Tusk? Oddał wszystko Rosjanom.

• Całe śledztwo przekazał Putinowi bezwarunkowo.

• Odmówił powołania międzynarodowej komisji.

• Ciała były pomieszane, trumny zamknięte, rodziny okłamywane.

• Rosja traktowała Polskę z pogardą a Tusk milczał i dziękował

Czy premier nie powinien wtedy walczyć jak lew? A on… ukląkł. 

Po Smoleńsku rodziny ofiar chciały tylko jednego: prawdy. Ale Tusk i jego ludzie robili wszystko, by je uciszyć, ośmieszyć i złamać. Śledztwa nie było. Był PR, pogarda i propaganda.

• Nazwano ich „oszołomami” i „sekciarzami smoleńskimi.”

• Media bliskie PO wyśmiewały modlitwy,

krzyże i marsze pamięci.

• Państwo nie pomogło rodzinom śledztwo było farsą.

• Tusk unikał odpowiedzialności, a za kulisami dogadywał się z Putinem.

Czy to tak wygląda państwo solidarne ze swoimi obywatelami? 

Amber Gold, największy przekręt III RP pod nosem rządu Tuska. Tysiące Polaków straciło oszczędności życia, ale prokuratura spała. Dlaczego? Bo układ wiedział, kogo trzeba chronić.

• Firma działała mimo ostrzeżeń KNF i UOKiK.

• Tusk mówił, że „nic nie wiedział”, choć jego syn pracował w spółce-córce OLT Express.

• Marcin Tusk dostał ochronę służb a nie zarzuty.

• Do dziś nikt z PO nie poniósł konsekwencji tej finansowej zbrodni.

Czy w normalnym kraju premier mógłby tak po prostu umyć ręce? Czy prokuratura kiedykolwiek postawiła mu zarzuty?

Tusk nie ustąpił. On UCIEKŁ. Gdy Polacy mieli go dość, gdy afera goniła aferę zwiał do Brukseli. Tam czekała nagroda za lojalność wobec Berlina: fotel przewodniczącego Rady Europejskiej.

• Odszedł z rządu w 2014 bez rozliczenia Smoleńska, Amber Gold, emerytur.

• Jego partia zostawiła po sobie długi, chaos i frustrację społeczną.

• W Brukseli nie reprezentował Polski tylko interesy Niemiec i UE.

• Popierał Nord Stream 2, uderzając polską energetykę.

Kto daje awans człowiekowi, który zawiódł własny naród? 

W 2021 Donald Tusk wrócił do polskiej polityki. Nie dlatego, że lud go wzywał. Wrócił, bo Bruksela go przysłała. Po latach ciszy nagle znów był „nadzieją demokracji”.

• Nie wygrał żadnych wyborów został wstawiony z góry.

• Ursula von der Leyen publicznie go wychwalała.

• Media ruszyły z kampanią: „Tylko Tusk może uratować Polskę.”

Czy to był powrót obywatela, czy wysłannika? 

Razem z Tuskiem wróciła propaganda żywcem przeniesiona z USA. To była kopia kampanii Demokratów przeciw Trumpowi: strach, podziały, emocje, media na jednej linii.

• PiS = faszyzm, dyktatura, zło.

• Tusk = Europa, wolność, „ratunek”

• Młodych karmiono narracją: „jeśli Tusk nie wróci, Polska zginie.”

• CNN, Guardian, Politico powielali to samo, dzień po dniu

To nie była debata.

To był importowany plan medialny. 

Wmawiali wam, że Polska się rozpada. Ale to była iluzja. Polska rosła, i właśnie dlatego trzeba było ją zdestabilizować.

• Gospodarka w topce UE, bezrobocie rekordowo niskie

• Inwestycje, drogi, armia, 500+, 13. i 14. emerytura

• Polska niezależna od Berlina i Brukseli

Więc co zrobili? Zmienili temat. Zamiast faktów, emocje. Zamiast wzrostu, krzyk o aborcji, LGBT, „faszyzmie” i końcu świata.

Bo gdy kraj rośnie, jedyną szansą na władzę jest histeria. 

Tusk nie wrócił, by naprawiać. On wrócił, by się zemścić. Zamiast reform czystki. Zamiast zgody polowanie na wrogów. „Nowa Polska” okazała się starym reżimem w nowym garniturze.

• Media przejęte, dziennikarze zwalniani,TVP zaorane w nocy.

• Urzędnicy usuwani za poglądy, procesy polityczne wróciły.

• W szkołach, urzędach, sądach, atmosfera strachu.

• A wszystko pod sloganem „praworządność i demokracja.”

To nie była zmiana władzy. To był zamach na państwo.

W 2025 roku Tusk zaczął przegrywać narrację. Jego kandydat na prezydenta, Trzaskowski, przegrał mimo brutalnej kampanii, medialnego terroru i propagandy wymierzonej w Nawrockiego.

To miała być jego jedyna szansa, by znów domknąć projekt niedokończony za jego pierwszych rządów.

• Silny prezydent z PO = pełnia władzy.

• Brak oporu wobec „reform” z Brukseli.

• Możliwość wprowadzenia wszystkiego, czego nie zdążył: federalizacji, cenzury, wyprzedaży.

Naród powiedział NIE. A teraz rząd mu się sypie. 

Rząd Tuska, zlepiony na kolanie w 2023 z ideologicznie sprzecznych partii, zaczyna się sypać. Łączył ich tylko jeden cel: nienawiść do PiS. Ale nienawiść nie wystarcza do rządzenia.

• Ministrowie się kłócą, 

• Społeczne poparcie topnieje z tygodnia na tydzień.

• Obietnice okazały się fikcją, reformy zemstą.

Rząd zbudowany na strachu i kłamstwie nie może trwać. 

To nigdy nie chodziło o demokrację. Chodziło o władzę. O zemstę. O wymazanie lat, w których Polska rosła, była dumna i niezależna.

• W internecie wyczyścili jego przeszłość, byś nigdy nie poznał prawdy

• Karmili cię strachem, byś zapomniał o faktach.

• Mówili, że kraj upada, gdy się rozwijał.

• Wmówili ci, że miłość do Polski to „faszyzm”

To nie była walka o wolność. To był plan, by odzyskać władzę za wszelką cenę. 

Opracowanie

Tuskoidalni od..jechali. „Pierwszy małżonek”…

Rafał Mekler @MeklerRafal

Na Rządowym Centrum Legislacyjnym wisi procedowanie zmian w aktach małżeństwa. Znika kobieta i mężczyzna a pojawia się „pierwszy małżonek” i „drugi małżonek”. Tusk dekomponuje rodzinę. Gdzie tutaj konstytucja? https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12406153

Zdjęcie

11,8 tys. wyświetleń

Mirosław Dakowski

Od IZY do ELIZY i ORKIESTRY JURASA


OD IZY DO ELIZY I ORKIESTRY JURASA

Ted Cruz od-izy-do-elizy-i-orkiestry-jurasa

Jeśli ktoś sądził, że głupszych ministrów od Izy Leszczyny i Miłosza Motyki – aparatczyka PSL usadowionego na fotelu ministra ds. energii – już nie ma – to się grubo myli.

Kierownik ma całą armię przygłupów, którzy przebierają nóżkami, żeby przypodobać się niemieckiemu Namiestnikowi dla którego polskość to nienormalność.

                Przychylność kierownika jest bowiem i zawsze była jedynym gwarantem zrobienia kariery w czasach PRL, jaki i w PRL-bis do której zbliżyliśmy się zaledwie w dwa lata.

Mamy więc sytuację podobną do czasów, gdy towarzysz Szmaciak był symbolem władzy bolszewickiej, gdyż im głupszy – tym bardziej nadawał się do rządzenia. Nie tylko zresztą państwem. Każdy, kto w tych czasach żył i pracował przecież pamięta niezapomnianych kierowników, którzy tak trzęśli zakładami pracy, że w 1989 roku okazało się, że bez „okrągłego stołu” komuna już nie przetrwa ani dnia.

Nie dziwi więc powszechne nawoływanie do „okrągłego stołu” – w czym celują zwolennicy PSL – dawnego sojusznika PZPR. Tacy jak zapatrzona w Tygrysa Jolanta Milas. Jest to sygnał kompletnego rozkładu państwa i apel o uratowanie stołków tych, którzy już w czasach PRL-u zrównali chłopa z ziemią i pozostawili po sobie gigantyczne długi zagraniczne, w tym ogromne zobowiązania wobec ZSRR i krajów RWPG.

Przypomnę niedowiarkom, że część długu wobec Klubu Paryskiego spłacono w 2009 roku, a wobec Klubu Londyńskiego (tzw. dług Gieka) dopiero w 2012 roku! Kiedy spłacimy dług Tuska, który już teraz wynosi ponad półtora biliona złotych – wie tylko dobry Bóg…

Nie trzeba przypominać, że aparatowi PSL, który w ramach kałolicji z partią Tuska został rzucony na ministerstwa rolnictwa, energii, infrastruktury i MON – udało się zrównać chłopa z ziemią zaledwie w dwa lata nierządów kałolicji oraz doprowadzić do takiego zmniejszenia cen energii, że trzeba będzie za nią płacić nawet i 100% więcej! A jest to bowiem Kałolicja, której hasłem jest „Robimy – nie gadamy, gdyż mamy jeszcze kupę do zrobienia!”.

Kałolicji nie chodzi jednak tylko o tzw. „grubszą” robotę! Na przykład po dwóch latach nierządzenia na fotelu ministerki rodziny, pracy i polityki społecznej – lewaczka od Czarzastego, czyli Dziemianowicz- Bąk puściła na posiedzeniu nierządu takiego bąka, że Namiestnik na Polskę nadal wietrzy pomieszczenia kancelarii! Ministrze Dziemianowicz-Bąk – zapatrzonej w niewątpliwe sukcesy aparatczyków Tygrysaudało się bowiem zrównać betoniarza z betoniarką i wprowadzić do Kodeksu Pracy takie obostrzenia, o jakich towarzysz Gomułka nawet nie marzył!

W tej sytuacji Motyka nie mogła być gorsza! Dziś się okazuje, że Motyka wydała prawie 800 tys. złotych na propagandę Ministerstwa Energii w stacji TVN – powszechnie znanej, jako Tusk Vision Network. Dokładnie na 799 992 zł opiewa umowa z TVN S.A. na agitkę Ministerstwa Energii, którym kieruje aparatczyk, który w życiu jednego dnia nie przepracował i do dziś nie wie, że do włączenia pieca gazowego potrzebny jest prąd!

Kasa dla TVN to przecież najbardziej ekologiczne paliwo, które napędza sukcesy ministra Miłosza Motyki. Od dawna wiadomo, że najbardziej opłaca się zapłacić orkiestrze, która grać będzie do czasu, aż „Titanic” zatonie. Nic więc dziwnego, że Kierownik wspiera Orkiestrę Jurasa, nazywaną Wielką Orkiestrą Świątecznego Przekrętu, w którą opozycja wbija szpilki, jak te wilki: Chcą zniszczyć Jerzego Owsiaka i Orkiestrę, tak jak próbowali zniszczyć Lecha Wałęsę i prawdziwą polską solidarność” – alarmuje Namiestnik na Polskę, zatroskany że coraz więcej Polaków nie chce płacić na orkiestrę, przygrywającą na tonącej Platformie. I to pomimo tego, że Lidl i Biedronka ustawiły przy kasach nie tylko puszki Orkiestry Jurasa – ale i wprowadzili informację na paragonach!

Przygłupy więc płacą Jurasowi, gdyż ani w Tusk Vision Network, ani w TVPropaganda nie dowiedzą się, że zakupiony przez Jurasa sprzęt medyczny trafi do szpitali…wyłącznie na wypożyczenie!

Ale jest nadzieja na zapowiadane przez Kierownika przyspieszenie. Oto Eliza Michalik zaprezentowała się, jako potencjalna – nowa ministra obrony! I to wcale nie gorsza od doktorów Klicha i Kamysza, którzy podobnie do Elizy nie są i nigdy nie byli strategami wojskowymi. „Ja uważam, że USA powinny być wykluczone z NATO”- wyznała, dodając: „Ja wiem, radykalne, ale powinniśmy być może zrobić wszystko, żeby wciągnąć Chiny do sojuszu”…

Piotr Gliński: Czy polskim premierem jest pajac?

Piotr Gliński: Czy polskim premierem jest pajac?

02.01.2026 tysol/piotr-glinski-czy-polskim-premierem-jest-pajac

Były wicepremier Piotr Gliński dosadnie skomentował w mediach społecznościowych przedświąteczny wpis premiera Donalda Tuska dotyczący cen paliw. 

Donald Tusk

Donald Tusk / PAP/Radek Pietruszka

Feralny wpis Tuska

22 grudnia Donald Tusk opublikował na platformie X zdjęcie porównujące ceny paliw z 2022 roku i z grudnia 2025 roku. Na nowszym zdjęciu widniała cena 5,18 zł za litr benzyny PB95.

Paliwo po 5.18. Mogę być winny grosika?

– napisał ironicznie premier, nawiązując do swojej obietnicy z czerwca 2022 roku. Wówczas jako lider Platformy Obywatelskiej mówił, że „gdyby był premierem, to rachunki za prąd i za gaz mogłyby wynosić połowę tego, co wynoszą teraz”, a także, iż „benzyna byłaby po 5,19 zł”.

„Cena nie oddaje realnej sytuacji na rynku”

Jak się później okazało, przynajmniej teoretycznie Tusk nie minął się z prawdą. Cena paliwa którą opublikował obowiązywała na jednej z konkretnych stacji paliw w województwie zachodniopomorskim. 

Do sprawy odniósł się jednak Demagog, wskazując, że przedstawiona przez premiera cena nie oddaje realnej sytuacji na rynku.

Według wielu źródeł średnie ceny benzyny bezołowiowej 95 na stacjach paliw są obecnie znacznie wyższe (…) wg Komisji Europejskiej – 5,85 zł (15 grudnia), Reflex – 5,78 zł (18 grudnia), AutoCentrum.pl – 5,66 zł (dane aktualizowane na bieżąco). Pokazanie jednej wyjątkowo niskiej ceny, pomijając informacje o znacznie wyższej średniej, to wybiórcze wykorzystanie danych pasujących do tezy. Oceniamy to na manipulację

– podsumował Demagog.

Ironiczna reakcja Piotra Glińskiego

Do cen paliw odniósł się także Piotr Gliński, publikując tuż po nowym roku na platformie X nowy wpis.

Byłem na Orlenie. Zapłaciłem 5,81 za litr. Czeski błąd czy polskim premierem jest pajac? – zapytał ironicznie były wicepremier.

Nawrocki stawia ultimatum Tuskowi. Wojna?

Nawrocki stawia ultimatum Tuskowi. Szykuje się polityczna wojna

28.11.2025

karol nawrocki donald tusk
Karol Nawrocki i Donald Tusk / fot. PAP / Paweł Supernak

Karol Nawrocki postawił Donaldowi Tuskowi ultimatum w sprawie służb specjalnych. Dopóki premier nie zezwoli szefom służb na spotkanie z prezydentem, dopóty nominacje oficerskie i odznaczenia nie będą wręczane funkcjonariuszom. Szef rządu nie zamierza jednak ustąpić głowie państwa.​

Konflikt narastał przez kilka tygodni, a opinia publiczna usłyszała o nim, gdy prezydent Nawrocki odmówił podpisania wniosków dotyczących awansów dla młodych funkcjonariuszy służb specjalnych na pierwszy stopień oficerski. W odpowiedzi premier Donald Tusk oskarżył głowę państwa o sabotaż wymierzony w bezpieczeństwo państwa i próbę przejęcia kompetencji rządu.​

Prezydent Nawrocki odpowiada, że to premier podjął decyzję o zakazie spotkań szefów służb specjalnych z głową państwa. Odwołano cztery spotkania prezydenta z szefami służb, podczas których miały być omawiane kluczowe kwestie bezpieczeństwa oraz podejmowane decyzje dotyczące nominacji oficerskich. Nawrocki zarzucił również, że odmówiono udzielenia istotnych informacji przedstawicielowi prezydenta podczas posiedzenia Kolegium ds. służb specjalnych, co miało być kolejnym przypadkiem wykorzystania służb specjalnych w walce politycznej.​

Służby formalnie podlegają premierowi, ale dotychczas nikt nie robił większych problemów z organizacją spotkań z prezydentem. Nawrocki i jego otoczenie wychodzą z założenia, że prezydent może oczekiwać bezpośrednich raportów o stanie bezpieczeństwa państwa.

Nie wygląda na to, by któraś ze stron w najbliższym czasie odpuściła. Jak wynika z ustaleń Wirtualnej Polski, Kancelaria Premiera pozostaje w tej sprawie nieprzejednana. Tusk i spółka nie zgodzą się na spotkanie szefów służb specjalnych z Nawrockim.

A prezydent odpowiada, że skoro tak, to on nie podpisze nominacji dla osób wskazanych przez tzw. uśmiechniętą koalicję. Klincz będzie trwał.

tuSSk w Angoli. MEM-y II.

——————————

——————————-

——————————-

—————————

————————-

————————————

—————————-

———————————–

——————————-

==============================

Bonus:

Jan Rokita trafnie zdiagnozował psychopatyczne plany Tuska

Jan Rokita trafnie zdiagnozował psychopatyczne plany Tuska.


https://www.salon24.pl/u/peacemaker2/1472684,jan-rokita-trafnie-zdiagnozowal-psychopatyczne-plany-tuska

Wreszcie jeden komentator polityczny spojrzał na aktualne polskie sprawy w sposób trzeźwy i odważny. Jan Rokita nie bał się jasno powiedzieć, że polowanie na Ziobrę to nie jest tylko „gonienie króliczka”. Owszem, TEORETYCZNIE najbardziej prawdopodobnym scenariuszem najbliższych dni jest to, że Zbigniew Ziobro pozostanie na Węgrzech, hitlerowski* (nie mylić z niemieckim) elektorat Tuska będzie miał z tego powodu używanie, a część elektoratu PiS i Konfederacji zdezorientowany tą „ucieczką” długotrwale lub choćby chwilowo obrazi się na PiS lub na całą politykę.

Jednak W RZECZYWISTOŚCI widać tu, że TUSK GRA NA NAJGORSZYCH INSTYNKTACH JEGO BANDY I GŁOSUJĄCEJ NA NIĄ HORDY. Więc planem maksimum Tuska jest ZAMORDOWANIE Zbigniewa Ziobro – celowe doprowadzenie do jego śmierci na raka w trakcie pobytu w więzieniu lub najlepiej po zwolnieniu go z więzienia. Dlaczego? Teoretycznie ofiara śmiertelna po drugiej stronie zmobilizowałaby tylko elektorat PiS oraz tę część wyborców, którzy PiS-u nie lubią, ale zachowują jakikolwiek krytycyzm wobec działań Tuska – tak się stało po ZABÓJSTWIE Z ZAMIAREM EWENTUALNYM ś.p. Barbary Skrzypek.

Jednak W RZECZYWISTOŚCI Jan Rokita znając doskonale Tuska mówi wprost, że ten geniusz wyzwalania w ludziach najgorszych instynktów wie, że KREW BUDZI W PRYMITYWACH EUFORIĘ. Tak jest od zawsze – Tusk cofa nas nie tylko do czasów Kryształowej Nocy w III Rzeszy (cóż za ironia psychopaty – Tusk robi to w rocznicę tego pogromu), ale nawet do średniowiecznej euforii tłumów po ścięciu Marii Antoniny.

[mail: ??? Rewolucyjnej może.. bo wyszło że zdziczenie rewolucji francuskiej to był jakiś powrót do Średniowiecza… Hi, hi…]

Tusk liczy na to, że jeśli Ziobro umrze, a dokładniej zostanie zamordowany, a jego elektorat oraz wiarołomni lub zastraszeni prokuratorzy zobaczą, że „nic się nie stało” – niebo się nie zawaliło, ludzie masowo nie wyszli na ulicę, reżim Tuska nie został obłożony sankcjami przez USA, a tym bardziej przez UE, to dopiero to OŚMIELI ICH DO BEZWZGLĘDNEGO ŁAMANIA PRAWA I STOSOWANIA PRZEMOCY BEZ ŻADNYCH OGRANICZEŃ.

Ale zamiast tu streszczać przemyślenia Jana Rokity (świadomie lub nie przemieszane z moimi przemyśleniami) oddam tutaj głos mądrzejszemu ode mnie… który jako JEDYNY dziś zachował odwagę i trzeźwość myślenia. POSŁUCHAJCIE PANA JANA ROKITY, BO NAPRAWDĘ WARTO! 

Post Scriptum

Jeśli ktoś się oburza tym, że część elektoratu Tuska nazwałem „hitlerowskim”, to niech przeczyta UZASADNIENIE tej tezy wzięte WPROST Z WYPOWIEDZI FACEBOOKOWEJ JEDNEGO Z CZOŁOWYCH PRZEDSTAWICIELI TEJ GRUPY: https://www.salon24.pl/u/peacemaker2/1472236,slowrzyg-antypisowca-wyborco-koalicji-rzadzacej-jak-ci-nie-wstyd 

Jakby komuś to nie wystarczało, to może przeczytać jeszcze to: https://www.salon24.pl/u/peacemaker2/1470153,neron-hitler-tusk-i-inni-superbohaterowie-walki-z-podpalaczami-i-wszelkim-zlem