Jak usiłują zamieniać nas w bydło. Mądra analiza prawosławnego księdza. Ks. Andriej Gorbunow

Jak usiłują zamieniać nas w bydło. Mądra analiza prawosławnego ksiądza.
Ksiądz Andriej Gorbunow

Źródło: https://3rm.info/main/26492-kak-nas-prevraschayut-v-zverey.html

W wielu zjawiskach współczesnej rzeczywistości wyraźnie widać talmudyczny stosunek do człowieka jako do zwierzęcia. Talmudyzm i kabalizm są tajną ideologiczną podstawą „nowego porządku świata”.

Z duchowego punktu widzenia NWO to nic innego jak globalny projekt mający na celu wypaczenie samej natury człowieka. U podstaw tej destrukcyjnej działalności leży pragnienie pozbawienia ludzkiej osobowości jej świętego podobieństwa do Boga, przekształcenia człowieka w bestię.



Dziś wierzącym, którzy sprzeciwiają się elektronicznej kodyfikacji osób, często mówi się: „Przepraszam, co ta czysto techniczna i formalna operacja nadania NIP i kodów osobowych ma wspólnego z religią, ze sferą duchową i moralną?” Postawa staje się jasna, gdy ujawnia się duchowe znaczenie „operacji”.

Następnie otwiera się, że kwestia kodów osobistych i „najnowszych technologii komputerowych do identyfikacji osoby” dotyka samej głębi prawosławnej nauki o człowieku, o jego boskim podobieństwie i nadanej przez Boga wolności.

Nadanie osobie dożywotniego i niezastąpionego numeru identyfikacyjnego jest zastąpieniem imienia własnego numerem, imienia słownego bezsłownym, numerycznym „imię”.
Wszystko to mówi o depersonalizacji. „Imię”, napisał wielki rosyjski filozof A.F. Łosew, „sugeruje tę lub inną osobę. Możemy mówić o słowie w odniesieniu do dowolnego przedmiotu; o imieniu tylko w odniesieniu do osoby lub ogólnie przedmiotu osobistego ”.
Imię werbalne nosi byt werbalny, racjonalno-osobowy, a „imię” bez słów pokazuje, że jego nosiciel jest również bez słów. Imię jest nadane duszy, a liczba przypisana ciału.
Imię wskazuje na osobę wewnętrzną, na „ja”, a cyfrowy kod na to, co zewnętrzne, na „moje”. Oznacza to, że ci, którzy wprowadzają ten system cyfrowej depersonalizacji, chcą, aby wszyscy ludzie zapomnieli o swojej wysokiej godności ludzkiej, o swojej wewnętrznej osobie i byli wszyscy zewnętrzni, cielesni, duchowo martwi.
Chcą, aby osoba została zredukowana do ciała, ograniczona tylko tym, co zewnętrzne, widzialne, i aby ukazywała się przed innymi nie jako osoba, ale jako bezduszny przedmiot. Wszakże jeśli osobę uważa się za nosiciela osobistego, własnego imienia i zwraca się do niego tym imieniem, to świadczy to o rozpoznaniu w niej odrębnej i niepowtarzalnej osobowości, a jeśli osobę uważa się za nosiciela numer, który go identyfikuje i jest adresowany przez numer, to osoba w nim jest odrzucana.
Dlatego w 13. rozdziale Apokalipsy imię liczbowe nazywa się „zwierzę” (patrz tekst słowiański).Zwierzę oznacza depersonalizację, pozbawienie człowieka danej mu przez Boga wolności i boskiej godności jego nieśmiertelnej osobowości, przekształcenie go w w bestialskie stworzenie, w bestię.
Utrata imienia wiąże się metafizycznie z utratą osobowości, czyli z duchowym bestialstwem człowieka. Byłoby więc wielkim duchowym błędem rozważanie takiego zjawiska jako nadawania ludziom numerycznych imion samo w sobie, a nie w najszerszym kontekście współczesnej ery „zwierzęcej”. Stąd pytanie jest niezwykle fundamentalne:

KTO OPRACOWAŁ TEN SYSTEM ANIMALIZACJI?

Nie ulega wątpliwości, że sam pomysł zastąpienia nadanych przez Boga imion osobowych ludzi bezosobowymi, martwymi liczbami należy do wroga rodzaju ludzkiego, diabła, którego Apokalipsa nazywa „wielkim smokiem” (bestią). Wizerunki zwierząt (smok, wąż, koza, wilk, pies itp.) lub pojedyncze oznaki natury zwierzęcej (rogi, kopyta, ogon, wełna, kły, pazury itp.).
Wiele pogańskich bóstw miało wygląd zwierząt i wiemy, że pogańskie bożki to demony.
Ludzie opętani przez duchy nieczyste często zachowują się jak zwierzęta; mogą szczekać, wyć, warczeć, miauczeć itp. Zjawisko to po pierwsze wskazuje na obecność w nich duchowych „bestii” – demonów, a po drugie mówi o pragnieniu upadłych duchów, by zamienić człowieka w bestię.
Pragnienie szatana odczłowieczenia człowieka najdobitniej przejawia się w świadomych sługach zła. W książce „Czerwona Wielkanoc”, która opowiada o trzech Nowych Męczennikach Optiny, zabitych przez satanistę w Wielkanoc 1993 roku, czytamy: „Pierwszy do poległego ks. Wasilija podbiegła dwunastoletnia Natasha Popova.
Wzrok dziewczyny był dobry nie zamącony, ale zobaczyła coś niesamowitego – och… Wasilij upadł, a straszna czarna bestia podbiegła do niego i wbiegając po znajdującej się w pobliżu drabinie ze stosu drewna, przeskoczyła przez mur, chowając się przed klasztorem. Uciekając, zabójca zrzucił płaszcz z pielgrzyma, a nieco później i brodę – maskarada nie była już potrzebna. 

„Ojcze”, zapytała później dziewczyna starszego, „dlaczego zamiast człowieka zobaczyłam bestię?”
Szatan jest pierwszym, który porzuca życie swojej osobowości i stara się zdepersonalizować wszystkich innych. Po odejściu od Boga Lucyfer zmienił się ze świetlistego anioła w bezosobowy i zimny umysł, w duchową bestię, obcą miłości i współczuciu. Tak samo zrobili wszyscy aniołowie, którzy poszli za nim, którzy stali się ponurymi demonami.
W absurdzie swojej walki z Bogiem wybrali śmierć wieczną i z zazdrości życzą takiego samego losu wszystkim innym stworzonym przez Boga osobowościom. Nie tylko nienawidzą Boga, ludzi i jasnych aniołów, ale także siebie nawzajem (bo pyszni nie mogą kochać), a łączy ich tylko gniew i strach przed nieuchronną zemstą. Patrzą na ludzi z dystansem, zwierzęco, jak na przedmioty nieożywione, podczas gdy Bóg widzi w każdym człowieku osobowość, odbicie samego siebie w swoim stworzeniu.


Teraz musimy odpowiedzieć na następujące pytanie:

 W JAKI SPOSÓB W HISTORII LUDZKOŚCI REALIZOWAŁA SIĘ IDEA ODHUMANIZACJI CZŁOWIEKA?

Efekt depersonalizacji jest charakterystyczny zarówno dla fałszywych religii, jak i dla wszystkich niechrześcijańskich ideologii i nauk w ogóle – filozoficznych, politycznych, społecznych, psychologicznych.
Według św. Justyna (Popowicza) wszystkie nauki można podzielić na dwa rodzaje: nauki Chrystusa i nauki Antychrysta, czyli nauki antychrześcijańskie. Innymi słowy, wszystkie nauki dzielą się na te, które tworzą w człowieku boską osobowość i te, które ją niszczą.

Wiele depersonalizujących nauk i systemów światopoglądowych zostało albo wymyślonych przez syjono-masonizm, albo przez niego przyjętych. Należą do nich na przykład darwinizm (według którego człowiek wywodzi się od małpy i nie ma innego celu niż przeżycie), maltuzjanizm (głoszący stosunek do ludzi jako do populacji żywego inwentarza, którego liczbę należy regulować, nie dopuszczając do istnienia „nadmiaru ludności”) i marksizm.

Bezbożny światopogląd marksizmu, wymyślony przez żydowskich masonów, narzucił ludziom ideę wyjątkowej materialności natury ludzkiej, utożsamiając człowieka z jego ciałem i utożsamiając go ze zwierzętami. Człowiek, obraz Boga, został sprowadzony przez satanistów Marksa i Darwina do pozycji niewolnika żołądka i potomka zwierzęcia. (Później Freud kontynuował to dzieło dwóch szatańskich olbrzymów, sprowadzając człowieka głównie do pożądania seksualnego i instynktu agresji).

„Zarządzając wszystkimi ruchami socjalistycznymi razem z Żydami”, napisał A.S. Szmakow w 1906 roku w książce „Wolność i Żydzi”, „masoni używają tej strasznej broni jako środka nigdy wcześniej niespotykanej tyranii, jako sposobu na wprowadzenie nowoczesnego społeczeństwa w bestialski stan”.

Mizantrop Lew (Lejba) Trocki (Bronstein), druga osoba w rządzie bolszewickim, bez ogródek oświadczył: „… Przelejemy takie strumienie krwi, że wszystkie ludzkie straty wojen kapitalistycznych zadrżą i zbledną. Największy ( żydowscy – Aut.) bankierzy z powodu oceanu będą z nami ściśle współpracować.
Jeśli wygramy rewolucję, zmiażdżymy Rosję, to na jej gruzach wzmocnimy potęgę syjonizmu i staniemy się taką siłą, przed którą uklęknie cały świat… Poprzez terror, krwawe łaźnie doprowadzimy rosyjską inteligencję do całkowitego oszołomienia, do idiotyzmu, do stanu bestialstwa. 

Tworząc tak zwane armie robotnicze, Trocki pisał: „Pracowitość wcale nie jest cechą wrodzoną: jest stworzona przez presję ekonomiczną i edukację społeczną. Można powiedzieć, że człowiek jest raczej leniwym zwierzęciem”.
Bolszewicy proklamowali podział ludu na „lud” i „nieludzi” – „wywłaszczycieli”, „bogaczy”, „wrogów rewolucji”, „wrogów ludu pracującego”. Niszczenie „nie-ludzi” nie było wg nich grzechem, nie powinno się do nich stosować żadnych norm moralnych. W 1918 r. patriarcha Moskwy i całej Rusi św. zawierał następujące słowa: „Tak, przeżywamy straszny czas twojego panowania i długo nie zostanie on wymazany z duszy ludu, zaćmiwszy w nim obraz Boga i odciskając w nim obraz bestii.
Zniszczeni od wewnątrz i duchowo martwi teomachiści [walczący przeciw Bogu] i synowie diabła sieją wokół siebie śmierć i zniszczenie. Idąc za swoim „ojcem”, oni, którzy sami stali się nie-ludźmi, uważają wszystkich ludzi za stado ludzkiego bydła. I tutaj odpowiednie będzie następujące pytanie:

JAKA DOKTRYNA OPARTA JEST NA TYM POGLĄDZIE NA CZŁOWIEKA?

 Jest rzeczą oczywistą, że taki stosunek do ludzi ma swoje bezpośrednie źródło w nieludzkiej (dokładniej antyludzkiej) ideologii talmudyzmu. Talmud nie uważa nas za ludzi. Jesteśmy dla niego czymś w rodzaju „śmieci biologicznych”.

Według Talmudu „tylko Żydzi są ludźmi, inne narody mają cechy zwierząt, pochodzą od zwierząt”, „nie-Żydzi są zwierzętami”, „dusze nie-Żydów pochodzą od ducha nieczystego”. -Żydzi w ogólności to „goje”, którzy nie mają małżeństwa, własności, duszy, jak zwierzęta. „Goje” w Talmudzie są czasami nazywani psami, czasami osłami, czasami świniami.

Talmud to agresywne prawo maniaków-morderców. Według Talmudu prawa, przykazania i przepisy Starego Testamentu nie odnoszą się do „Gojów”, a zwłaszcza do „Akumów” (chrześcijan). Talmud szczegółowo określa zasady i zasady, zgodnie z którymi „gojów” należy wypierać wszelkimi możliwymi sposobami, rabować, zniewalać, zabijać cieleśnie i duchowo.
Sekretną istotą ideologii talmudycznej jest nienawiść do stworzonej przez Boga natury ludzkiej. Z tej nienawiści wynikają tajne programy tysiącletniej wojny żydostwa z ludzkością, mające na celu przejęcie przez żydów wszelkiej władzy nad światem.
Ta tajemnica została w pełni ujawniona na początku lat dziewięćdziesiątych XIX wieku, kiedy S. A. Nilus opublikował „Protokoły sześciu… x mądrości…”. Musimy podkopać wiarę, wyrwać z umysłu samą zasadę Boskości i Ducha gojów i zastąpić wszystko kalkulacją i potrzebami materialnymi” – zadeklarowali swoje zadanie „mędrcy z Syjonu” (protokół nr 11).
„Czysto zwierzęcy umysł gojów nie jest zdolny do analizy i obserwacji, a więc do przewidywania; w tej różnicy w zdolności myślenia między gojami a naszym widać wyraźnie pieczęć wybrania i człowieczeństwa, w przeciwieństwie do instynktowny, zwierzęcy umysł gojów” (protokół nr 15).
A teraz antychrześcijański „nowy porządek świata” oferuje ludzkości prawdziwie bestialską egzystencję. Amerykański ekonomista, wybitna postać publiczna i polityczna Lyndon LaRouche, który poświęcił wiele lat swojego życia na walkę z globalną oligarchią finansową, mówi: „ Aby zmienić mentalność, zwolennicy rządu światowego zapoczątkowali masową antychrześcijańską ideologię „New Age”. Zaprzecza ona, że ​​człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga, a zamiast tego wprowadza do masowej świadomości ideę człowiek jako zdeprawowane zwierzę.

Dlatego tak zwana „kultura” rocka, seksu i narkotyków (kultura rock-sex-drag) została wprowadzona do mas. Dlatego budowniczowie nowej utopii, zainspirowani przykładem Cesarstwa Rzymskiego, zaczęli wspierać i promować homoseksualizm i inne perwersje seksualne. Są przyzwyczajeni do traktowania ludzi jak bezmózgiego bydła, które posłusznie błąka się tam, gdzie jest pędzone. Dlatego rządząca światowa oligarchia z jednej strony nie jest zainteresowana wzrostem liczby ludności, a z drugiej strony wymyśla różne sposoby ogłupiania ludzi. Dlatego wszędzie wprowadza się niską kulturę masową”.

Rozpowszechnione wciskanie prymitywnej „kultury masowej”, ideologii konsumpcjonizmu, reklamy, muzyki rockowej i popowej, niszczenia rodziny, kultu zwierzęcych przyjemności, propagandy nierządu, aborcji, antykoncepcji, sodomii i innych perwersji, bezpośrednich i ukrytych propagandy narkotyków i satanizmu, powszechnych szczepień, produktów modyfikowanych genetycznie, biododatków, zakładania wirtualnej rzeczywistości, depersonalizacji numeracji ludzi i wprowadzania „najnowszych biotechnologii”, organizacji wojen i „zarządzania” lokalnymi konfliktami zbrojnymi, kryzysami, wprowadzaniem mitu „międzynarodowego terroryzmu” do masowej świadomości, koncentracji władzy światowej w rękach „jednorodnej etnicznie” elity – to wszystko nie są przypadkowe, odmienne epizody, ale celowa, konsekwentna polityka przekształcenia ludzkości w kontrolowane stado ,doprowadzając go do stanu ostatecznego duchowego bestialstwa.


JAKA JEST IDEOLOGICZNA PODSTAWA „NOWEGO PORZĄDKU ŚWIATA”?

We wszystkich tych i wielu innych zjawiskach współczesnej rzeczywistości oraz w samej ideologii „nowego porządku świata” wyraźnie widać właśnie talmudyczny stosunek do człowieka jako zwierzęcia. Talmudyzm i kabalizm stanowią tajemną ideologiczną podstawę „Nowy porządek świata” Antychrysta.
„Nowy porządek świata”, z duchowego punktu widzenia, jest wojną z naturą ludzką. Podstawą tego destrukcyjnego działania jest zasada „ZMIANY”, czyli przemiany człowieka w bestię.
Celowo, systematycznie i nieodwracalnie niszczone (a wiemy, że pierwszym i głównym niszczycielem jest diabeł) niszczone jest wszystko – od genotypu człowieka i jego otoczenia po mentalność i świadomość ludzi, tradycyjne, naturalne i nawykowe stereotypy zachowań.

Celem „Bojowników anty-bożych” jest wymazanie w człowieku obrazu Boga, znęcanie się nad nim, zdepersonalizowanie człowieka. Główny cios „tajemnicy bezprawia” był zawsze wymierzony w osobę, w indywidualność.



„Posadziliśmy ich („Gojów” – Aut.) na koniu marzenia o wchłonięciu ludzkiej indywidualności w symboliczną jednostkę kolektywizmu – jest powiedziane w „Protokołach Mądrości Syjonu”. – Oni jeszcze nie zrozumieli i nie zrozumieją idei, że ten koń jest wyraźnym naruszeniem najważniejszego prawa natury, które od samego stworzenia świata stworzyło jednostkę, w przeciwieństwie do innych, właśnie w celu indywidualności ”(protokół nr 15).

„Nowy porządek świata” organizowany obecnie przez Światowy Syjon i masonerię jest praktyczną realizacją tajnych aspiracji religii judaizmu talmudycznego.

Współczesny judaizm nie jest tylko jedną z religii jednego z ludów ziemi. Celem judaizmu talmudycznego jest dominacja nad światem, a wszystkie jego działania mają na celu umocnienie tej dominacji. I tutaj musimy zrozumieć, że osiągnięcie dominacji nad światem przez judaizm talmudyczny jest nieuchronnie związane z doprowadzeniem ludów do stanu bestialstwa, ze zniszczeniem natury ludzkiej w ludziach.

Syjoniści i masoni potrzebują światowej władzy politycznej, a ich pan, szatan, potrzebuje ostatecznego zbrutalizowania ludzkości. Tutaj możemy mówić o istnieniu pewnego rodzaju „obustronnie korzystnego” porozumienia: „Ja pomagam ci osiągnąć światową potęgę, a ty realizujesz moje plany odczłowieczenia człowieka”. Doprowadzenie ludzi do bestialskiego stanu umożliwia dominację nad światem ograniczonej grupy ludzi.

Książka „Duchowe rozmowy i instrukcje Starszego Antoniego” (część 1) mówi wprost, że aby ostatecznie przygotować się na przyjście Antychrysta, słudzy ciemności potrzebują nie tylko koncentracji światowej władzy, ale także „niezbędnej” brutalizacji ludzkości.


Mnich Nil mówił o zniszczeniu natury ludzkiej jako celu Antychrysta i jego sług:

„Po zamordowaniu Enocha i Eliasza Antychryst uwolni swoje najgorsze dzieci. Te dzieci, czyli duchy zła, to: cudzołóstwo, nierząd, sodomia, morderstwo, kradzież, kradzież, nieprawość, kłamstwa, dręczenie, sprzedawanie i kupowanie ludzi, kuszenie chłopców i dziewczęta, aby włóczyli się z nimi jak psy po ulicach, a antychryst rozkaże złym duchom, posłusznym mu, aby doprowadzić ludzi do punktu, w którym ludzie będą czynić dziesięć razy więcej zła niż wcześniej.

Jego najbardziej nikczemne dzieci wypełniają ten zgubny rozkaz i spieszą się ku zniszczeniu natury ludzkiej rozmaitymi nieprawościami. Od zwiększonego napięcia i ekstremalnej energii jego najgroścniejszych dzieci, natura ludzka w ludziach zginie zmysłowo i psychicznie … Antychryst zobaczy, że natura ludzka stała się bardziej przebiegła i próżna niż jego najgorsze dzieci, będzie się bardzo radował, że zło w ludzkość się rozmnożyła, naturalne cechy ludzkie zostały utracone, a ludzie stali się bardziej przebiegli niż demony”.

***


Zatrzymajmy się teraz bardziej szczegółowo tylko na niektórych zjawiskach współczesnego życia i spróbujmy pokazać ich ogólną orientację talmudyczno-kabalistyczną na zniszczenie ludzkiej osobowości i doprowadzenie ludzi do stanu bestialstwa.

Konsumpcjonizm


„Religia rzeczy” służy dziś temu, by zamieniać ludzi w nieme zwierzęta. Dzieje się tak, aby człowiek rozpłynął się w rzeczach całą duszą, a wolność wyboru między dobrem a złem nie mogła mu przyjść do głowy. Rzeczy się wypierają dusza człowieka. Rzeczy stają się inne, a ludzie tacy sami. Potężny przemysł reklamowy zmusza współczesnego człowieka do nabywania coraz to nowych przedmiotów, podporządkowując całe swoje życie pragnieniu zdobywania.

Wszystko, co składa się na życie intelektualne i duchowe człowieka, staje się przedmiotem konsumpcji, towarem, a sam człowiek stał się towarem. Jakże nie przypomnieć sobie proroctwa Apokalipsy, że w nowym Babilonie (tj. we współczesnym społeczeństwie zachodnim) „zarówno ludzkie ciała, jak i dusze” staną się towarem” (Obj. 18,13).

Na przykład nie jest tajemnicą, że współcześni handlarze niewolników z Rosji aktywnie eksportują „żywe towary” (termin ten stał się już zwyczajem) za granicę: rosyjskie dziewczyny są zabierane w celu uzupełnienia burdeli, dzieci są sprzedawane do Ameryki i innych krajów pod pozorem adopcji przez cudzoziemców jako źródła organów, gdy pracownicy medyczni świadomie nie podejmują działań w celu ewentualnego przedłużenia życia ciężko chorych pacjentów (np. potrąconych przez samochód) w celu pobrania ich narządów do przeszczepu oraz gdy narządy ludzi, którzy jeszcze żyją – do przeszczepu dla zamożnych klientów.

Narkotyki i „środowisko narkotykowe”


To kolejny front wojny z jednostką. Coraz więcej ludzi szuka zapomnienia i rozpadu swojej osobowości w upiornym świecie narkotyków. Były członek brytyjskich służb wywiadowczych, dr John Coleman, w swojej książce dokumentalnej „Komitet 300”, poświęconej ujawnieniu tajemnic Rządu Światowego, pokazuje, że narkotyki w rękach „światowej elity” są najpotężniejsze narzędzie do ogłupiania człowieka i kontrolowania mas.

Zwłaszcza przy zastosowaniu metody „szoków przyszłości”, która przewiduje serię zdarzeń (a świat jest ich teraz pełen), które następują po sobie tak szybko, że ludzki mózg nie jest w stanie przeanalizować informacji, ponieważ świadomość ma granice zrozumienie. Po ciągłych wstrząsach populacja docelowa wchodzi w stan, w którym jej członkowie nie są już skłonni do dokonywania sensownych wyborów w szybko zmieniających się okolicznościach.
Ogarnia ich apatia, którą często poprzedza bezsensowna przemoc. Taka grupa staje się łatwa do zarządzania. Dochodzi do załamania psychiki i tutaj uciekają się do używania narkotyków jako sposobu na uniknięcie wyboru. Co więcej, „szoki przyszłości” są częścią programu, który nosi nazwę „Zmiana wizerunku człowieka” (raport o tym tytule został przygotowany dla administracji Reagana w 1981 r.).
John Coleman mówi o stworzeniu „środowiska narkotycznego” dla człowieka. „Środowisko naszego stylu życia jest zatrute – pisze – zatrute jest nasze myślenie. Nasza zdolność do kontrolowania własnego losu jest zatruta. Stoimy w obliczu zmian, które zatruły nasze myślenie do tego stopnia, że ​​w ogóle nie wiemy, co robić… Oprócz całkowitej komputeryzacji jesteśmy poddawani niemal całkowitemu „praniu mózgu” – jesteśmy całkowicie pozbawieni możliwości oparcia się narzuconym zmianom.
Wszystko to oznacza utworzenie jeszcze jednego „środowiska”, kontroli nad tożsamością, znanej również jako kontrola nad danymi osobowymi, bez którego rządy nie mogą rozgrywać swoich gier. Jak stwierdza John Coleman: „Wszystko to jest wynikiem przemyślanej strategii opracowanej przez” nowe nauki” i „inżynieria społeczna”, która celuje w najbardziej wrażliwe miejsce – nasze wyobrażenie o sobie, o tym, jak siebie postrzegamy. Takie przetwarzanie świadomości prowadzi do tego, że stajemy się jak stado owiec prowadzonych na rzeź… Jesteśmy manipulowani przez złośliwych ludzi, a my o tym nie wiemy.

Telewizja i inne media


Współczesna telewizja i inne media są prawdopodobnie najpotężniejszymi środkami wprowadzania ideologii antychrysta „nowego porządku świata” do umysłów ludzi. Nowoczesne środowisko informacyjne, zbudowane na anty-duchowych zasadach, staje się coraz potężniejszym czynnik brutalizacji ludzi w ostatnich latach.

Telewizja niszczy duszę. Zdolność danej osoby do duchowej i osobistej komunikacji jest znacznie ograniczona lub nawet całkowicie utracona. Telewizja oddala od siebie ludzi mieszkających w tym samym domu, rodzinie, zastępując bezpośrednią, osobistą komunikację iluzorycznymi i rozmarzonymi duchami ekranu.

Utrata uczucia do żywego człowieka prowadzi do utraty miłości do niego i współczucia. Osoba przestaje być uważana za osobę bezcenną, staje się przedmiotem, narzędziem. Telewizja uczy, by nie dostrzegać osobowości nie tylko w innych, ale także w sobie. „Ludzie widzą cały świat, tylko nie siebie” – powiedział Starszy Paisios w rozmowie o niebezpieczeństwach telewizji. „To nie Bóg niszczy ludzi, nie, teraz ludzie niszczą siebie swoimi umysłami”.

Poprzez telewizję dochodzi do bezprecedensowej manipulacji ludzką świadomością w kierunku bestialstwa i demonizmu. W natłoku szybko płynących informacji współczesny człowiek zatraca się, jego duchowy fundament ulega erozji, co oznacza obniżenie poziomu osobowości. Wpływ telewizji na podświadomość i manipulację psychiką jest straszny, ponieważ może pozbawić człowieka głównej podstawy osobistej egzystencji – prawdziwej wolności wyboru. Nie tylko na ekranie telewizora, ale także w radiu, na łamach większości gazet i czasopism dominuje duch nihilizmu, bezcelowości, permisywizmu i błazeństwa, niszczący boską osobowość człowieka.

„Telewizja”, zauważa doktor nauk medycznych, hieromnich Anatolij (Berestow), „oferuje wszystkim ludziom to samo bezduszne jedzenie, przez co tracą swoją indywidualność, stają się duchowo podobni do siebie”. Używając programów telewizyjnych niszczy się zdolność do indywidualnego myślenia, sensownego postrzegania bieżących wydarzeń, wreszcie do kształtowania własnego światopoglądu.

„Za pomocą telewizji”, mówi Starszy Paisios Svyatogorec, „niektórzy („mędrcy Syjonu”, dążący do światowej władzy – Aut.) chcą oszukać świat. To znaczy, zgodnie z ich planami, reszta powinna wierzyć w to, co usłyszała w telewizji i postępować zgodnie z tym. To samo mówi prof. M. Chukas, znany specjalista od przetwarzania opinii publicznej: „Celem telewizji jest stworzenie człowieka, który jest całkowicie pozbawiony zdolności rozumienia stanu rzeczy, krytycznego myślenia , osoba sprowadzona do najniższego stanu emocjonalnego, kiedy może działać tylko pod wpływem zewnętrznych, a więc sztucznych, pobudzaczy i sił kierujących” [1] .

Organizatorzy „nowego porządku świata” postawili sobie za zadanie „nie dopuścić do otrzymywania przez narody rzetelnych informacji, lecz gorączkowo posuwać się naprzód w swoim duchowym upadku i osiągać stan bestialstwa, aż do całkowitego odurzenia i degradacji, zwłaszcza ludzi młodych. W tym celu oprócz narkotyków wykorzystuje się teatr, kino, wulgarną prasę, telewizję i wideo, które służą korumpowaniu, głupocie, zdziczeniu i propagowaniu sposobu życia bez zasad i ograniczeń moralnych” (z książki „W przeddzień wielkiego prześladowania Kościoła Chrystusowego”, Ateny, 1993).

Telewizja „wyzwala” ludzi od wszystkiego, co ludzkie, np. od solidarności i współczucia. Programy telewizyjne typu „Słabe ogniwo” mają na celu stworzenie „nowego człowieka”.
Albo – nie do końca jest to osoba… Kolejnym przykładem szkalowania ludzi jest program „Za szybą” i inne podobne „show”, zarówno w naszym kraju, jak i za granicą, kiedy miliony ludzi „przyklejają się” do ekranu, dyskutują i delektuj się tym, jak „bohaterowie ze szkła” zaspokajają swoje zwierzęce potrzeby.

Pseudosztuka


Wielu zachodnich i rosyjskich historyków sztuki mówi dziś, że sztuka współczesna jest jak ilustracja „Nic”. Innymi słowy, stała się kultem czczenia bożków „Pustki” i „Chaosu”. W muzyce „Nic” jawi się jako szalona, ​​nieświadoma przemiana dźwięków. W malarstwie abstrakcjonizm ze swoimi gałęziami działa w tym kierunku. To nie przypadek, że z abstrakcyjnych płócien znika twarz człowieka i, co bardzo ważne, jego oczy – człowiek jest przedstawiany jako rodzaj przedmiotu bez twarzy.
Hieromonk Seraphim (Róża) pisał, że we współczesnej sztuce awangardowej „w ogóle nie ma osoby, ta sztuka jest pod-ludzka, demoniczna… W tej sztuce człowiek nie jest już nawet karykaturą samego siebie, nie jest już przedstawiany w drgawkami śmierci duchowej, atakowani przez nikczemny nihilizm naszego stulecia, którego celem jest nie tylko ciało i dusza, ale sama idea i natura człowieka.
Nie, to wszystko już minęło, kryzys się skończył, teraz człowiek nie żyje. Nowa sztuka celebruje narodziny nowego gatunku, istoty z głębin, podczłowieka” (z książki „Człowiek kontra Bóg”).
Coś podobnego stało się w literaturze, gdzie panuje brak pomysłów i bezsensowność. Dzieła sztuki przestały być integralne, przestały być apelem, przesłaniem. Stały się pokazem nieciągłości i nieciągłości, zamieniając się w chaotyczne stosy kolorowych plam, linii, dźwięków, słów itp.

Muzyka rockowa i pop


Jest to nie mniej potężne narzędzie depersonalizacji niż narkotyki. Dokładniej mówiąc, współczesna muzyka „młodzieżowa” jest rodzajem narkotyku. Wprowadza w stan euforii. Muzyczna nirwana staje się stałą potrzebą, „uspokaja” tych, którzy są do niej przyzwyczajeni. W rzeczywistości oczywiście nie uspokaja, ale paraliżuje osobowość.

Tylko proces niszczenia osobowości jest nieco wolniejszy, mniej widoczny. Jeśli jednak spojrzysz w oczy osobie, która przez długi czas słuchała muzyki współczesnej lub często chodziła na dyskoteki, raczej nie znajdziemy znaczącego spojrzenia. Na dyskotece, w stadnej fizjologicznej jedności, poddając się woli rytmu i własnym instynktom, ludzie „wyzwalają się” od człowieczeństwa. Atmosfera moralnego relatywizmu i permisywizmu łączy się z antychrześcijańską, bestialską, demoniczną treścią piosenki. Bardzo łączy muzykę rockową z satanizmem.
Histeria, ryk, kryminalna kołysząca się biomasa – wszystko przywodzi na myśl atmosferę spotkań satanistów. W takich warunkach odbywają się szatańskie ofiary, kpiny, szyderstwa z człowieka i sanktuaria.
„Osobowość nastolatka”, zauważają psychologowie I. Miedwiediew i T. Sziszowa, „uczestnicząc w takich akcjach, czy to w telewizji, na stadionie, na koncercie rockowym czy na dyskotece, zaczyna być zniekształcona. Prawie wszyscy rodzice zwracają uwagę na fakt, że dziecko staje się nadmiernie drażliwe, agresywne, nie toleruje uwag, zaczyna od pół obrotu.
Pojawia się w nim jakieś niezrozumiałe pragnienie zniszczenia, znika współczucie, milczy sumienie, serce wydaje się głuche, nie można go wyciągnąć. Ale taka miażdżąca agresja połączona z otępieniem umysłowym jest jedną z głównych cech schizofrenii heboidalnej, czyli nuklearnej (wpływającej na sam rdzeń osobowości)!
John Coleman w The Committee of 300 w przekonujący sposób pokazuje, że kult muzyki rockowej i popowej, podobnie jak narkotyki, nigdy nie zakorzeniłby się w społeczeństwie, gdyby nie starannie opracowany plan wprowadzenia w życie ludzi tego niezwykle destrukcyjnego pierwiastka, który zmienia ludzkie życie. umysł. .

Filozofia


Nie tylko sztuka współczesna, ale prawie cała współczesna filozofia każe czcić „Nic”. Nihilistyczna w swej istocie (dobrze pokazał to Hieromonk Serafim (Rose) w swojej książce „Człowiek przeciwko Bogu”), sprowadza rzeczywistość i naturę ludzką do możliwie najprostszych pojęć.

Ojciec Serafim przytoczył bardzo precyzyjne słowa zachodniego myśliciela Erica Kahlera: „Nieodparte pragnienie zniszczenia i dewaluacji osobowości ludzkiej, wyraźnie obecne w najróżniejszych dziedzinach współczesnego życia: ekonomii, technologii, polityce, nauce, edukacji, psychologii , sztuka, wydaje się tak wszechogarniająca, że ​​zmuszeni byliśmy rozpoznać w nim prawdziwą mutację, modyfikację całej natury ludzkiej.

„Ale z tych, którzy to wszystko rozumieją – pisze Ojciec Serafin – bardzo niewielu zdaje sobie sprawę z głębokiego sensu i podtekstu tego procesu, ponieważ należy on do dziedziny teologii i leży poza zwykłą analizą empiryczną, a także nie znają lekarstwa za to, więc jak to lekarstwo powinno być duchowego porządku”.

Edukacja


Jako kolejny przykład wielu zjawisk współczesnego życia, nabywających logiki w kontekście talmudycznego skupienia się na niszczeniu osobowości ludzkiej, można przytoczyć wprowadzenie w rosyjskich szkołach systemu sprawdzania wiedzy – tzw. Egzamin” (USE).

Jak zauważono w „Oświadczeniu Rady Naukowej Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego” z dnia 13 października 2003 r., USE „prowadzi do dominacji zasad standaryzacji i reorientacji szkoły średniej z zadań rozwijania edukacji do zapamiętywania na pamięć zadania testowe w celu zaliczenia USE” i „nie może ujawnić talentu osoby, który jest zawsze wypadkową indywidualnych zdolności jednostki”. zniesienie.
Studenci otrzymują między innymi numer identyfikacyjny, a same formularze testowe mają kod kreskowy. Istnieją powody, by podejrzewać twórców testów o stosowanie metod programowania neurolingwistycznego w celu zmiany świadomości w kierunku niezbędnym dla globalistów. Wszystko to po raz kolejny potwierdza, że ​​globaliści potrzebują posłusznego ponumerowanego stada, a nie myślących, wykształconych jednostek.

Identyfikacja cyfrowa


Budowniczowie antychrysta „nowego porządku świata” (królestwa bestii) „realizują” szatańską ideę cyfrowej depersonalizacji i przemiany człowieka w sterowanego biorobota. Według kabalistów liczba i imię są najważniejszymi narzędziami wpływania na świat materialny i duchowy.

Według Kabały nazwa określa samą istotę przedmiotu. To prowadzi nas bezpośrednio do obecnej tożsamości cyfrowej, która łączy te dwa narzędzia. Jeśli człowiekowi przypisano numer bezosobowy, to zgodnie z logiką kabalistów nie jest on w rzeczywistości osobą, ale przedmiotem lub zwierzęciem. To za pomocą nazw cyfrowych syjoniści i masoni będą kontrolować ludzkość.

•  Wojny i „międzynarodowy terroryzm”

Jeśli chodzi o organizację wojen i konfliktów zbrojnych, wyraźnie widać tu także talmudyczny podział ludzkości na istoty ludzkie i na ludzkie bydło, które można zbombardować „dla osiągnięcia pokoju i umocnienia demokracji”.
Amerykańska agresja na Jugosławię i Irak jest najwyraźniejszym przykładem takiego „cywilizowanego” zabójstwa.
Dziś nietrudno jest zrozumieć (a wielu, którzy nawet nie znają dobrze nauki Kościoła o okolicznościach nadejścia Antychrysta, zdaje sobie z tego sprawę), że wszystko jest pretekstem do „realizacji” planów architektów „nowego porządku świata”, w tym m.in. do wprowadzenia systemu totalnej kontroli elektronicznej.

„Zamachy terrorystyczne” z reguły organizowane są nie przez tych, o których mówi się w komunikatach prasowych, ale przez służby specjalne – na polecenie ośrodka syjonomasońskiego. I to też jest przejawem talmudycznej nienawiści do ludzi, których życie z punktu widzenia widok sług Antychrysta, nie mają znaczenia.
Eksperci twierdzą, że ataki terrorystyczne są klasyfikowane nie według tego, kim jest terrorysta, ale według konsekwencji politycznych, jakie te ataki terrorystyczne powodują.

W przeciwnym razie, jak takie wydarzenia wykorzystują politycy, którzy wykorzystują emocjonalne wstrząsy ludzi. Na stworzenie i rozdmuchanie tego „horroru” w prasie wydawane są ogromne sumy. Widmo „globalnego zagrożenia terroryzmem” wymaga ciągłego podsycania, wzmacniania, dlatego każdego dnia pojawiają się doniesienia o nowych „zamachach terrorystycznych”.

Szczepionka


Nadszedł czas, aby mówić o szczepieniach jako o tak strasznej broni, którą słudzy zła celowo celują w zniszczenie systemów odpornościowych i genetycznych ludzkiego organizmu. Dzięki Bogu, że ostatnio zaczęły pojawiać się publikacje ujawniające prawdziwą istotę tego zjawiska [2] .

Dla sług nadchodzącego Antychrysta szczepienia są środkiem walki o wyludnienie, czyli najpotężniejszym narzędziem masowego (na skalę planetarną) zabijania ludzi. Co charakterystyczne, samo słowo „szczepienie” dosłownie tłumaczy się jako „oskotynacja” (skot [ros.], od łacińskiego vassa – krowa). Nie jest już tajemnicą, że przy tworzeniu szczepionek wykorzystuje się nie tylko różne tkanki zwierzęce, ale także tkanki abortowanych płodów ludzkich.

Globalizacja


Ideologia „nowego porządku świata” ma na celu ujednolicenie świadomości oraz wyeliminowanie wyjątkowości i szczególnej ścieżki rozwoju narodów. Globalizm dąży do zniszczenia kultur narodowych, depersonalizacji narodów, wymazania cech narodowych z ich twarzy. Globalizacja zaciera granice państw i łamie struktury gospodarcze.

Oczywiście takie zjednoczenie wszystkich narodów jest w rzeczywistości dla masonów środkiem do osiągnięcia ich głównego celu – dominacji nad światem. Ujednolicony „materiał ludzki” jest łatwy do zarządzania z jednego centrum.

Deklaracja Światowej Organizacji Zdrowia, która oficjalnie działa w ramach ONZ, mówi tak: „Aby dojść do powstania jednego rządu światowego, konieczne jest uwolnienie ludzi od ich indywidualności, od przywiązania do rodziny, patriotyzmu narodowego i wyznawanej przez nich religii”.
Tożsamość narodowa, kultura narodowa, zwyczaje ludowe zawsze były najważniejszym czynnikiem kształtującym osobowość człowieka. Każda kultura narodowa zawiera zbiór zasad życia moralnego.
Dlatego dzisiaj tak masowo wprowadza się i narzuca ludom jednolitość we wszystkim: w nawykach, upodobaniach, upodobaniach wprowadza się prymitywny jednolity styl myślenia. „Amerykanizacja” narodów dla Rządu Światowego jest sposobem na stłumienie duchowej zasady w osobie i zniszczenie ludzkiej oryginalności i indywidualności.

 ***

Dowiedzieliśmy się więc, komu i po co potrzebna jest kontrolowana masa bezosobowych, a nawet ponumerowanych jak bydło, ludzi, którzy nie widzieli i nie słyszeli oczywistego, z pustymi oczami, lekko chichoczących gum do żucia i po co. Wszystkie wydarzenia i zjawiska współczesnego świata można i należy rozważać, pamiętając o pragnieniu żydowskich talmudystów, by ostatecznie zniszczyć chrześcijaństwo i samą naturę ludzką.
„Całe złoto na świecie jest dziś wyrzucane, aby stworzyć posłuszne ludzkie stado na planecie” – mówi A. V. Shulga, zastępca Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej. ” [3] .

Po tym wszystkim, nie jest trudno odpowiedzieć na następujące pytanie:


JAKI POMYSŁ MA NA CELU REALIZACJA PROJEKT NOWY PORZĄDEK ŚWIATA?


Jeden z czołowych ideologów i władców „nowego porządku świata” polski Żyd Zbigniew Brzeziński w swojej książce „The Technotronic Era”, nakreślając plany syjonomasonizmu, mówi, że współczesne społeczeństwo „doświadcza rewolucji informacyjnej opartej na rozrywce i masowych spektaklach (na przykład niekończące się programy telewizyjne o zawodach sportowych), które są tylko kolejnym narkotykiem dla coraz bardziej bezużytecznych mas”.

John Coleman, cytując Brzezińskiego w Komitecie 300, zauważa: „W epoce technotronicznej Brzeziński mówi o ludzkich »masach« jako obiektach nieożywionych – być może w ten sposób przedstawiamy się Komitetowi 300”.

„Jednocześnie wzrośnie możliwość społecznej i politycznej kontroli nad jednostką” – przewiduje Brzeziński w The Technotronic Era. – Wkrótce będzie można sprawować niemal ciągłą kontrolę nad każdym obywatelem i utrzymywać na bieżąco aktualizowane pliki komputerowe zawierające, oprócz zwykłych informacji, najbardziej poufne szczegóły dotyczące stanu zdrowia i zachowania każdej osoby.

Odpowiednie organy rządowe będą miały natychmiastowy dostęp do tych plików. Władza będzie skoncentrowana w rękach tych, którzy kontrolują informacje.

Dotychczasowe władze zostaną zastąpione instytucjami zarządzania przedkryzysowego, których zadaniem będzie proaktywne identyfikowanie możliwych kryzysów społecznych i opracowywanie programów zarządzania tymi kryzysami. Da to początek trendom na najbliższe dziesięciolecia, które doprowadzą do ery Technotronic – dyktatury, w której niemal całkowicie zniesione zostaną dotychczasowe procedury polityczne.

„Era technotroniczna” wspomina również o klonowaniu, możliwości biochemicznej kontroli umysłu, genetycznych manipulacjach ludźmi oraz „robotoidach”, czyli stworzeniach, które zachowują się, a nawet rozumują jak ludzie i wyglądają jak ludzie, ale nie są ludźmi.

Inna postać światowej masonerii, założyciel Klubu Rzymskiego, Aurelio Peccei, napisał książkę „Przed otchłanią” [u nas: Granice wzrostu md] , której główną ideą jest to, że w przyszłości świat pogrąży się w chaosie, jeśli nie będzie kontrolowany przez jeden Rząd Światowy. W książce tej przedstawił plany Rządu Światowego dotyczące podboju człowieka, którego nazwał bezpośrednio „wrogiem”.

John Coleman pisze: „Peccei zacytował Feliksa Dzierżyńskiego, który powiedział kiedyś Sidneyowi Reilly’emu (brytyjski oficer wywiadu, który kontrolował działania Dzierżyńskiego podczas rozwoju rewolucji bolszewickiej – Aut.) na apogeum Czerwonego Terroru, kiedy zabito miliony Rosjan:

Dlaczego miałoby mnie obchodzić, ile osób umiera? Nawet chrześcijańska Biblia mówi, że Bóg zatroszczy się o człowieka. Dla mnie ludzie to z jednej strony mózgi, a z drugiej fabryka gówna! To z tak brutalnego stosunku do osoby.

John Coleman słusznie nazwał „nowy porządek świata” „spiskiem przeciwko Bogu i człowiekowi, który obejmuje zniewolenie większości ludzi pozostawionych na tej ziemi po wojnach, katastrofach i masakrach”.

System „nowego porządku świata” zamienia człowieka w numerowany element „Sieci”. Ludzie zamieniają się w bezosobową, cybernizowaną biomasę, w sterowane bioroboty z wszczepionymi mikroczipami – podskórnymi nośnikami o tych samych cyfrowych nazwach.

Powstające obecnie „społeczeństwo sieciowe” jest całkowicie sprzeczne z Bożym planem dla świata i człowieka oraz reprezentuje zniszczenie ustanowionego przez Boga porządku we Wszechświecie oraz obrazu i podobieństwa Boga w człowieku.
Ten „przejrzysty świat”, w którym liczni niewolnicy żyją według formuły „to, co naturalne, nie jest hańbą”, w którym dominują cielesne, zwierzęce namiętności, w którym króluje kult rzeczy i zysku, to nic innego jak ANTY-ŚWIAT.
W tym świecie proponuje się zapomnieć o takim pojęciu jak duchowość, a nawet po prostu o wartościach, które przekraczają te zdeterminowane biologicznie. Cała egzystencja społeczna człowieka zostanie sprowadzona do wymiany informacji z bezdusznym systemem poprzez klucz dostępu, który jest osobistym kodem identyfikacyjnym, poniżającym i depersonalizującym człowieka.
To właśnie poprzez osobisty kod każdy mieszkaniec Ziemi ma być włączony do jednego ogólnoświatowego elektronicznego systemu informacyjnego – „Sieci”.
Widzimy więc, że projekt nowego porządku świata ma na celu realizację tego samego celu, jakim jest odczłowieczenie człowieka, przekształcenie go w duchowego martwego człowieka, w bestię. Tajnymi siłami realizującymi ten globalny szatański plan jest potwór z Apokalipsy – „bestia z morza” (zob. Obj., rozdz. 13), która ma siedem głów (kraje odgrywające decydującą rolę w budowaniu światowego królestwa bestii) i dziesięć rogów (kluczowe postacie światowej masonerii).
A bestialska esencja tego systemu odczuwana jest nie tylko przez interpretatorów Apokalipsy. „Równoległy tajny rząd”, pisze Coleman, „jest podobny do tych przerażających i celowo mrożących krew w żyłach filmów o potworach, w których pojawia się potwór o zniekształconych rysach, długich włosach i jeszcze dłuższych zębach, warczący i rozpryskujący ślinę we wszystkich kierunkach. Te filmy tylko odwracają uwagę, ale prawdziwe potwory noszą garnitury i jadą do pracy na Kapitolu limuzynami”.

„Kiedy Żydzi będą mieli wolną rękę w realizacji zasad Shulchan-Aruch” (wszyscy ludzie to bydło, tylko Żydzi to ludzie), zauważa znany rosyjski historyk i publicysta M. V. Nazarow, „będą oczywiście próbować wdrożyć na skalę światową.  Prenumeruję żydowskie gazety, które już donosiły, że w Izraelu stworzono broń etniczną…

Mówimy o zniszczeniu wszystkich narodów oprócz Żydów” [4] .

Zobaczmy teraz


W JAKI SPOSÓB EKSPRESJONIŚCI IDEOLOGII TALMUDYZMU I SYJONIZMU OCENIAJĄ BIEŻĄCY MOMENT HISTORII?

Eliezer Voronel-Dantsevich (politolog i kulturoznawca, profesor Uniwersytetu Izraelskiego w Bar-Ilan) stwierdza: „Wraz z chrześcijaństwem kończy się historia Europy, historia bestii, która zapragnęła stać się człowiekiem. Aryjczycy NIE PRZESZLI EGZAMIN na osobę. Ale nie możemy ich zostawić na drugi rok. Czas szybko ucieka. Wokół nas teraz organizuje się chwalebny świat. Oni, dawni władcy, opuścili ręce, upadli na twarz. I gałąź historii ewolucja sprowadziła ich w dół wzdłuż linii upadku. Pamiętasz? Jeśli wszystkie żywe istoty są tylko plamą,
W krótkim dniu ucieczki, Na ruchomej drabinie Lamarcka [5] zrobię ostatni krok… Tam jest skierowany ich bieg. Spokojnie, szybując po bystrzach bytu – do ziemi, do trawy, do miękkiej zagrody, do stodoły, do wilgotnej słomy, z powrotem do niższych form duchowej egzystencji, do popiołu, smrodu, do gnoju. Trzeba je ciąć lub strzyc, jak mawiał Puszkin, najlepszy z gojów” [6] . Ileż w tych słowach szatańskiej nienawiści do człowieka i jego duchowej natury!

A teraz być może najważniejsze i najbardziej istotne pytanie dla nas:


CO POWINNIŚMY ZROBIĆ, ABY PRZEBUDZIĆ NARÓD ROSYJSKI?


Wszystko to prowadzi nas do wniosku, że naszym głównym zadaniem dzisiaj jest próba, wszelkimi dostępnymi nam środkami, przekazać całemu narodowi rosyjskiemu zrozumienie, jakie siły i jakimi środkami obracają nasz naród, podobnie jak inne narody świata, w kontrolowane i kontrolowane stado.
Jeśli Rosjanin zda sobie sprawę, że jest traktowany jak zwierzę, jak zwierzę, to już samo to może wydobyć nasz naród ze stanu duchowej hibernacji, obudzić go, wyprostować i zrzucić ogromnego talmudycznego kleszcza, który przylgnął do to z ich ciała. Wtedy proces przekształcania naszego ludu w kontrolowane stado zostanie zatrzymany.
A jeśli milczymy i nie świadczymy o świętej prawdzie Bożej, zgadzając się z nadchodzącym królestwem bestii, to czy nie zamieniliśmy się już w tłum bezosobowych ludzi, „gojów”, w bezsłowne stado, jak Chrystus -hejterzy chcą nas widzieć, spalonych na sumieniu, a ich „ojcem” diabłem? Jeśli my, jak nasze zwierzęta w szaleństwie, pozwolimy na swobodne życie zabójcom dusz w Rosji, gniew Boży spadnie na nas jako wspólników w „tajemnicy bezprawia”.

Każdy z nas, umiłowani bracia i siostry, dokonuje dziś wyboru: albo istnieć jako zwierzę w nadchodzącym królestwie bestii, co oznacza duchowe samobójstwo i wyrzeczenie się siebie jako osoby, albo wręcz przeciwnie, żyć jako osobę duchową i odziedziczyć życie wieczne – wieczne Królestwo Niebieskie. Panie, pomóż nam wybrać to drugie i żyć dla Ciebie i dla siebie nawzajem!


Oświeć, Panie, oczy naszych serc ku poznaniu Twojej prawdy!

Z wiarą w ostateczne zwycięstwo dobra nad złem i w odrodzenie Świętej Autokratycznej Rusi walczmy z królestwem bestii!

A Pan z pewnością nam pomoże, jeśli zachowamy nadaną przez Boga wysoką godność ludzką. Amen.

Ksiądz Andriej Gorbunow


[1] Cyt. przez: Strelnikov R.V. Schwytany przez telesprouta. M., 1985.


[2] Zob. np.: Shchekochikhina N. N., Shchetilova N. G. Szczepienia: wojna „bez hałasu i kurzu” // Russkiy Vestnik. 2003, nr 3; Herody XXI wieku. O szczepieniach przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby (Rusinform) // Zbiór społeczno-polityczny „W obronie prawdy” M.: Międzynarodowa Organizacja Społeczna „Święta Ruś”, 2002; Wywiad Johna Rappoporta z byłym twórcą szczepionek // „Pierwszy i ostatni”. 2003, nr 10 (14); Dubinin V. Bez AIDS // „Pierwszy i ostatni”. 2003, nr 11 (15).


[3] Shulga A. V. Auschwitz w skali globalnej, czyli po co człowiekowi kod osobisty? // Dodatek do magazynu „Pierwszy i ostatni”. Wydanie specjalne. Listopad 2003


[4] Patrz: Nazarow M.V. Cesarstwo Trzeciego Rzymu przeciwko Cesarstwu Trzeciej Świątyni // Linia Rosyjska. 2003-11-28.


[5] Lamarck (1744-1829) – poprzednik Darwina, który stworzył doktrynę ewolucji przyrody żywej (lamarckizm), według której gatunki zwierząt i roślin nieustannie się zmieniają, stając się bardziej złożonymi w swojej organizacji pod wpływem środowisko zewnętrzne i pewne wewnętrzne dążenie wszystkich organizmów do poprawy.


[6] Końcowe fragmenty wykładu „O naszym zwycięstwie, czyli kryzysie chrześcijaństwa”, odczytanego w Jerozolimie 14 lipca 1999 r. // „Jutro”. 1999, nr 34 (299).

Pandemia-wojna na Ukrainie- krach gospodarczy-chaos- bieda- głód-masowa śmiertelność poszczepienna- Upragniony cel: depopulacja.

Pandemia-wojna na Ukrainie- krach gospodarczy-chaos- bieda- głód-masowa śmiertelność poszczepienna- upragniony cel: depopulacja.

Dziwna wojna na Ukrainie

Anthony Ivanowitz 23.11.2022r.   https://anthony.neon24.info/post/170029,wojna

 Był taki polityk w polskim Sejmie, który widziany na schodach sprawiał wrażenie, że albo wchodzi na schody, albo z nich schodzi. Nikt tego nie wiedział na pewno.

Identyczne refleksje mam obserwują „wojnę” na Ukrainie. Nie wiadomo kto tą wojnę wygrywa czy przegrywa, zaś działanie armii Rosji jest co najmniej zdumiewające.

Otóż dysponując możliwościami łatwego zniszczenie szlaków przerzutowych amunicji i broni z krajów NATO na Ukrainę, Rosjanie tego nie robią. Gigantyczne dostawy uzbrojenia docierają na Ukrainę bez przeszkód, choć w kilka godzin można by ten proceder ukrócić bombardują kilka linii kolejowych i kilkanaście dróg.

Jak to wyjaśnić?

Wyjaśnienia są dwa.

Pierwsze jest takie, że wojna na Ukrainie to ustawka- drugi etap depopulacji- której głównym celem jest stworzenie światowego straszaka, który usprawiedliwia niszczenie gospodarek państw „białego” człowieka. Winny tej destrukcji jest oczywiście Putin i Rosja.

Aby ten rosyjski straszak był skuteczny, wojna musi trwać w nieskończoność, co wymaga ciągłych, niczym nie zakłóconych dostaw broni i amunicji na Ukrainę, oraz ciągłych dostaw „siły żywej”, czyli mięsa armatniego z całego świata.

Jeśli „zbiorowy” Putin na to pozwala, to znaczy, że jest sterowany i pod kontrolą globalistów. To samo dotyczy „zbiorowego Zełeńskiego”. Obaj grają do jednej bramki!

Jest też inne wyjaśnienie, prowadzące jednak do tego samego wniosku.

Zauważmy, że gigantyczne dostawy amunicji i broni na Ukrainę, praktycznie doprowadziło do rozbrojenia armii państw NATO, w tym armii Polskiej.

Armia rosyjska przejmuje najnowocześniejsze systemy broni, za DARMO!

Mówiąc inaczej, Rosjanie celowo nie niszczą dostaw broni z państw NATO bo większość tej broni przejmują, przy okazji rozbrajając armie NATO i czyniąc je bezbronnymi.

Jeśli ta druga wersja jest prawdziwa, to i ona pokazuje, że „wojna” na Ukrainie to ustawka, zorganizowana dokładnie przez te same siły które zafundowały całemu światu inną ustawkę: Covid- 19 i pandemię!

Żyjemy w rzeczywistości podstawionej nam przez media, na co daje się nabierać większość ludzi w tym tak zwani „analitycy” i blogerzy.

Pandemia- wojna na Ukrainie- sztucznie wywołany krach gospodarczy w państwach „białego” człowieka- chaos- bieda- głód-masowa śmiertelność spowodowana szczepionkami i biedą- depopulacja ludności świata.

Taka jest zaplanowana przez globalistów kolejność zdepopulowania (wymordowania) większości ludzi na Ziemi.

Jesteśmy na drugim etapie (wojna na na Ukrainie) i początkach etapu trzeciego: krachu gospodarczego w krajach „białego” człowieka. Przed nami pozostałe następne „atrakcje”!

Zostaną one zrealizowane nie napotykając żadnego oporu ze strony ofiar, gdyż te są tak otumanione przez chazarskie media, że nie mają pojęcia co się wokół nich dzieje!

Anthony Ivanowitz 23.11.2022r. Www.pospoliteruszenie.org

ZMIANY KLIMATU, EFEKT CIEPLARNIANY; CZY UDZIAŁ CZŁOWIEKA JEST ISTOTNY? To komentarz do poniższego, o „mądrej bogini GAI”.

ZMIANY KLIMATU, EFEKT CIEPLARNIANY; CZY UDZIAŁ CZŁOWIEKA JEST ISTOTNY? I CZY JEST UDOKUMENTOWANY?

[przypominam, bo kłamcy klimatyści te i podobne DANE ignorują. A kotły ze smołą dla nich już diabły grzeją. ]

1. „Polityka ekologiczna” a dane geofizyczne

Około 10 tysięcy lat temu skończyła się ostatnia duża epoka lodowa. W sprzyjających (co nie znaczy „łagodnych”!) warunkach klimatycznych rozwinęła się cywilizacja. Wraz z rozwojem techniki człowiek zaczął w coraz większym stopniu oddziaływać na klimat Ziemi, dodając czynniki antropogenne do istniejących naturalnych sił wpływających na klimat. Czy wiemy już wystarczająco dobrze jak zmieniał się klimat naszej Planety w poprzednich epokach i erach? Czy na podstawie tych danych i pomiarów wykonywanych obecnie jesteśmy w stanie przewidzieć, jakie zmiany w klimacie będą następowały w najbliższej i dalszej przyszłości? Wydaje się, że ciągle mamy za mało precyzyjnych danych. Jak ważna jest tu dokładność pomiarów i prognoz zobaczymy, gdy popatrzymy na dwie liczby: Energia docierająca ze Słońca w okolice orbity Ziemi ma wartość około 1390 W/m2. Sumaryczna zmiana jaka wywołała ostatnią dużą epokę lodową miała wartość około 2 W/m2. Zmiana przyczyn zaledwie o około 2 promile spowodowała więc wielkie zmiany w warunkach panujących na Ziemi. Jednocześnie ciągle jeszcze niewiele wiemy na temat bardzo złożonych mechanizmów i współzależności tysięcy parametrów wpływających na zmiany klimatu. Modele wykorzystywane do prognozowania zmian klimatycznych są zbyt proste i opierają się na danych pomiarowych uzyskanych w większości tylko dla wybranych rejonów, a nie dla całego globu. (Np. badania prowadzi się tam gdzie można uzyskać pieniądze na stacje pomiarowe). Nie chodzi tu raczej o „niedostateczną moc obliczeniową” największych i najnowocześniejszych komputerów, chodzi w znacznej części o to, że rozwiązania złożonych zależności matematycznych są niestabilne, oscylujące przy minimalnych zmianach danych wejściowych. Doświadczenie wykazuje, że klimat Planety jest – w skali setek milionów lat – samoregulujący się. A najważniejsze jest dla nas przecież pytanie o samoregulację klimatu. Czy ma przewagę stabilnych, ujemnych sprzężeń również w skali setek lub dziesiątków lat?
Poznanie wszystkich przyczyn i mechanizmów rządzących klimatem jest wyzwaniem, które stoi przed ludzkością. Istotne jest, aby zrobić to w sposób tani i jednocześnie skuteczny.
Bardzo popularnym tematem, pojawiającym się niemal codziennie w mediach, jest problem zmian klimatu Ziemi pod wpływem działalności człowieka, potocznie zwanym „efektem cieplarnianym”. Nie wszyscy publicyści i dziennikarze zauważają jednak, że na podstawie tych samych (lub podobnych) danych pomiarowych, różni uczeni autorzy wyciągają diametralnie różne wnioski. Można więc przeczytać prognozy gwałtownego ocieplania się ziemskiego klimatu, jak również opracowania dowodzące, że w najbliższej przyszłości czeka nas kolejna „epoka lodowa”. W takim wypadku nasuwa się pytanie: która ze stron ma rację? A może wszyscy dostrzegają i opisują tylko „część prawdy”, opierając się na zbyt małej liczbie danych podstawowych, które dotyczą wydzielonych obszarów naszego globu, ale nie odzwierciedlają całości zmian i ich przyczyn. W grę wchodzą decyzje dotyczące kierunku wydawania co najmniej setek miliardów dolarów rocznie, warto więc przyjrzeć się krytycznie geofizycznym założeniom tej polityki finansowej.

 2. „Magiczne przyczyny” EFEKTU CIEPLARNIANEGO !

Powszechnie (również w dyskusjach naukowców) mówi się, że podstawową przyczyną wzrostu temperatury na Ziemi jest przyrost ilości dwutlenku węgla w atmosferze powstający podczas spalania paliw kopalnych (węgla kamiennego i brunatnego, ropy naftowej i jej produktów, gazu ziemnego). Jest to zgodne z poniższą definicja:
efekt cieplarniany2 – geofiz, wzrost średniej temperatury przyziemnej warstwy powietrza wskutek coraz większej koncentracji CO2 w atmosferze; CO2 przepuszcza krótkofalowe promieniowanie słoneczne utrudniając równocześnie ucieczkę z Ziemi promieniowania długofalowego.
Jest to definicja bardzo krótka i lakoniczna. Popatrzmy więc na inną:
CIEPLARNIANY EFEKT3, efekt szklarniowy, podwyższenie temperatury powierzchni Ziemi spowodowane istnieniem atmosfery ziemskiej (średnia temp. ok. 14-15°C, w nieobecności atmosfery byłaby mniejsza o ok. 30°C); atmosfera ziemska przepuszcza w kierunku Ziemi znaczną część promieniowania słonecznego (promieniowanie krótkofalowe); promieniowanie to jest pochłaniane przez powierzchnię Ziemi (niewielka jego część zostaje odbita) i zamieniane na ciepło, a ogrzana powierzchnia Ziemi emituje promieniowanie długofalowe, w dużym stopniu pochłaniane przez atmosferę (gł. przez cząsteczki pary wodnej i dwutlenku węgla oraz kropelki wody w chmurach); energia przekazana atmosferze jest przez nią wypromieniowywana gł. z powrotem w kierunku powierzchni Ziemi (tzw. promieniowanie zwrotne – podstawowa przyczyna występowania e. c.), a częściowo w przestrzeń kosmiczną; działalność gospodarcza człowieka powoduje stopniowe zwiększanie się stężenia substancji absorbujących długofalowe promieniowanie ziemskie (gł. dwutlenku węgla, metanu, tlenków azotu), co może spowodować pogłębienie się e. c., wzrost temperatury i zmianę klimatu na kuli ziemskiej.

GaztśredGłówne procesy usuwania z atmosfery
N2400 mln latfotochemiczne
He20 mln latucieczka w kosmos
O2600 latbiochemiczne
CF2Cl260 latfotochemiczne
CO210 latbiochemiczne
N2O5-50 latfotochemiczne
NO, NO2kilka tygodnifotochemiczne
NH31 dzieńbiochemiczne
H2Sdo 1 dniafotochemiczne

Tabela 1 Średni czas pozostawania w atmosferze.1

Tak więc to nie tylko dwutlenek węgla ma wpływ na wzrost temperatury, ale również metan, tlenki azotu i „głównie … cząsteczki pary wodnej i … kropelki wody w chmurach”
Czy – i jak – znajduje to odbicie w modelach na których oparto politykę gospodarczą państw?

3. Para wodna – podstawowy gaz cieplarniany

Najważniejszym gazem cieplarnianym jest para wodna, na którą przypada 96 do 99% efektu ocieplania się atmosfery. Ostatnie badania wskazują, że cały zawarty w atmosferze CO2 odpowiedzialny jest za 1 do 5% efektu cieplarnianego. Pozostałe gazy cieplarniane mają jeszcze mniejszy udział. Pomiary izotopowe wskazują, że jedynie 5% z CO2 znajdującego się obecnie w atmosferze ziemskiej pochodzi ze spalania paliw kopalnych. Zatem przemysłowy CO2 zwiększa naturalny efekt cieplarniany zaledwie o 0,05 do 0,25%. J. Daly8 przytacza wyniki badań zwykle ignorowane w „publicystyce ekologicznej” i publicystyce szerokiego nurtu.
Satelitarne pomiary temperatury dolnych warstw atmosfery prowadzone od 1979 r., pokrywające 95% powierzchni Ziemi, ukazują stałą tendencję obniżania się temperatury (w latach 1979-97 o -0,04°C). Pomiary naziemne, niezgodne z satelitarnymi, są mniej pewne, gdyż wpływa na nie efekt „wysp ciepła” wokół rozrastających się miast, gdzie zwykle umieszczone są stacje meteorologiczne. Pomiary satelitarne i glacjologiczne wskazują przyrost lodu na Grenlandii i Antarktydzie z taką szybkością, że około 2030 r. jego akumulacja spowoduje obniżenie się poziomu oceanu światowego o około 30 cm.15

Istnieją jeszcze inne związki przyczyniające się do wzrostu efektu cieplarnianego, pomijane w bardziej popularnych lub tendencyjnych publikacjach.

Rodzaj gazuGWP
CO21
CH430-50
CFC-1311 000

Tabela 2 wielkość wpływu wywieranego przez różne gazów na efekt szklarniowy
(GWP – Global Warming Potential – Potencjał Ocieplenia Globalnego) w odniesieniu do GWP dwutlenku węgla.

W „PROTOKÓLE Z KIOTO DO RAMOWEJ KONWENCJI NARODÓW ZJEDNOCZONYCH W SPRAWIE ZMIAN KLIMATU” w załączniku A zostały wymienione gazy cieplarniane. Oto one:

  1. Dwutlenek węgla (CO2)
  2. Metan (CH4)
  3. Podtlenek azotu (N2O)
  4. Fluorowęglowodory (HFCs)
  5. Perfluorokarbony (PFCs)
  6. Sześciofluorek siarki (SF6)

Jest ich tu tylko sześć. Sygnatariusze jakby zapomnieli o istnieniu pary wodnej. Nie uwzględniają również w sposób ilościowy wkładu kropelek wody (chmury na różnych wysokościach) do albedo (bezpośredniego odbijania promieniowania słonecznego w kosmos). A jest to czynnik, jak widzieliśmy, znaczący.

4. Diagnozy J. Hansena

źródłem istotnych danych klimatologicznych i poważnych analiz jest grupa badaczy skupiona wokół J. Hansen’a w Goddard Institute for Space Studies (NASA), p. np.5 Dr James E. Hansen tak opisuje podstawowe przyczyny zmian klimatu :
„Klimat Ziemi zmienia się z roku na rok i ze stulecia na stulecie, naprawdę jako zmiany aury z dnia na dzień. Są to zmiany chaotyczne, mają miejsce bez wyraźnej przyczyny, ale są ograniczonej wielkości. Klimat również odpowiada na pobudzanie przez różne czynniki. Jeżeli Słońce świeci jaśniej, w sposób naturalny, Ziemia staje się cieplejsza. Jeśli wielki wulkan wyrzuca drobiny materii do stratosfery, wtedy mała część promieniowania słonecznego jest dodatkowo odbijana w przestrzeń kosmiczną i Ziemia ochładza się. To samo dotyczy czynników powstających w wyniku działalności człowieka. Mierzymy te czynniki w watach na metr kwadratowy (W/m2). Dla przykładu, wszystkie gazy cieplarniane wyprodukowane przez człowieka obecnie powodują wpływ około 2 W/m2. To jest tak jakby postawić dwie miniaturowe lampki choinkowe nad każdym metrem kwadratowym powierzchni Ziemi. Jest to równoważne zwiększeniu jasności Słońca o około 0,2 procent.
Rozumiemy dość dobrze jak delikatny jest to wpływ na ziemski klimat. Najpewniejsze dane pochodzą z historii Ziemi. Możemy porównać bieżący ciepły okres, który trwa już kilka tysięcy lat, do poprzedniej epoki lodowej, około 20 000 lat temu. Skład atmosfery podczas epoki lodowej znamy z analizy ilościowej baniek powietrza, które zostały uwięzione gdy warstwy lodu na Grenlandii i w Antarktyce rosły z padającego śniegu.


Wykres 1 Czynniki wpływające na zmiany klimatu w czasie epoki lodowej ok. 20 000 lat wstecz

Zmiany te, razem przedstawione na wykresie 1, wywoływały zmniejszenie energii dochodzącej do Ziemi o około 6,5 W/m2 (z błędem 1,5 W/m2). Ta sumaryczna zmiana utrzymywała planetę o 5°C zimniejszą niż dziś. To empiryczne wyliczenie informuje, że czułość klimatu jest około 3/4°C na zmianę o jeden wat wymuszenia. Modele klimatu zakładające taką samą czułość (W/oC) na wymuszenie, dostarczają zadowalającej zgodności pomiędzy modelami komputerowymi używanymi do przepowiadania jak klimat może zmieniać się w przyszłości, a światem realnym.
Jest jeszcze inny ważny czynnik wymagający zrozumienia i analizy ilościowej: opóźnienia procesów. Zmiany klimatu nie zachodzą w sposób bezpośrednio porównywalny, równocześnie do zaistniałych przyczyn. Potrzeba na przykład długiego czasu i złożonych procesów (prądy, konwekcja), żeby podgrzać ocean. Zwykle trwa kilka dekad lub więcej, aż dojdzie do pewnego zrównoważenia zmian klimatu z ich przyczynami. W czasie około 100 lat zaistniałe zmiany w klimacie odpowiadają jedynie w 60 do 90 procentach wywołującym je przyczynom. Ten długi czas reagowania klimatu komplikuje problem dla obserwatorów i uczonych. Oznacza to, że możemy wnieść do ciągu zmian klimatu to czego efekty będą się pojawiać podczas życia naszych dzieci i wnuków. Dlatego musimy odpowiednio wcześniej być czujni w poznawaniu i zrozumieniu zmian klimatu, ponieważ większość rozpoczętych działań musi ulegać modyfikacjom.”
Tyle cytat z Hansena, którego potraktujemy jako Autorytet Krytyczny.

5. Wymuszenia atmosferyczne – ilościowo


Wykres 2 Czynniki zmieniające klimat obecnie.10

Na wykresie 2 przedstawione są czynniki wpływające obecnie na zmiany klimatu. Są tu przyczyny naturalne (wpływ erupcji wulkanów i wahań emisji Słońca), które się wzajemnie prawie równoważą. Są tu również przyczyny zależne od działalności człowieka. Wśród nich jest wpływ gazów cieplarnianych (podgrzewanie atmosfery) i aerozoli w troposferze (ochładzanie). Aerozole można poglądowo przedstawić jako cząstki jasne („białe„), odbijają więc one pełne widmo (nie-selektywnie) promieniowania słonecznego zwiększając albedo. Wyjątkiem wśród aerozoli jest udział tzw. czarnego węgla (sadza) mającego dodatni wpływ na wzrost temperatury. Na wykresie 2 widać również bardzo istotny wpływ metanu na klimat, chociaż ilość tego gazu w atmosferze jest znikoma, jedynie setki ppb.
      Bardzo dużo i często poruszany jest w prasie, również fachowej temat potrzeby „walki” z emisją dwutlenku węgla jako głównym czynnikiem destabilizującym klimat. Podpisane zostały nawet porozumienia międzynarodowe (Szczyt w Rio 1992, Protokół z Kioto 1997) dotyczące ograniczania emisji tego gazu. Dużo mniej uwagi zwracają natomiast politycy i ich doradcy na inne czynniki zmieniające klimat. Zwróćmy uwagę, że jednoczesny wpływ metanu i „czarnego węgla” na klimat jest porównywalny, tak co do wielkości jak i zwrotu, do „wymuszenia” jakie daje atmosferyczny dwutlenek węgla. W dostępnej obecnie technologii nie jest możliwe radykalne a tanie zmniejszenie poziomu CO2 w atmosferze. Możemy jedynie ograniczać jego emisję poprzez zwiększanie efektywności energetycznej. Niestety znane liczne strategie poszanowania energii pozwalają jedynie na zmniejszenie dynamiki wzrostu stężenia tego gazu.
Przeciwnie jest w przypadku metanu. Uzyskanie zmniejszenia emisji metanu może przynieść dodatkowe korzyści – i dochody. Wydzielanie metanu towarzyszy różnym procesom biologicznym np. rozkładowi odpadów organicznych na wysypiskach śmieci. Jak wiemy z licznych przykładów, zastosowanie instalacji zbierających biogaz daje źródło taniej energii (prawie darmowej po zamortyzowaniu się urządzeń). Zastosowanie na szeroką skalę bioreaktorów przerabiających odpadową biomasę różnego pochodzenia, może wpłynąć pozytywnie z jednej strony na klimat, ale z drugiej również na gospodarkę regionu lub państwa. Innym znacznym źródłem metanu związanym z gospodarką ludzką jest uprawa ryżu. Wymiana odmian ryżu i warunków ich uprawy pozwoliłoby na kilkakrotną redukcję tych emisji. Znaczący ułamek „antropogennych” emisji metanu pochodzi z hodowli bydła. Jedna krowa przy standardowym żywieniu emituje blisko 1 m3 biogazu na dobę. Opracowane są zmiany diety bydła zmniejszające emisje o 30-70%. Możliwe jest również (w zimie) używanie, w kotłach grzewczych, powietrza z wentylowania obór. Tak zwane „metanowe” kopalnie węgla na przełomie lat 80/90 zeszłego wieku jedynie w Polsce emitowały do atmosfery 2-3 mld m3 metanu rocznie. Również ten metan można użyć, choćby jako dodatek dla kotłów energetycznych. O skali zjawiska świadczy fakt, że całe roczne zużycie gazu w Polsce wynosiło wtedy ok. 11 mld m3. Trzy ostatnie sprawy bardzo trudno jest przeprowadzić przy dominującym na świecie systemie BAU (Business As Usual), bo zysk – ogromny – byłby globalny, ale wkład finansowy – lokalny.
Podobnie w efektywny i technologicznie opanowany sposób można zmniejszyć emisję do atmosfery tzw. czarnego węgla. Wystarczy zastosowanie odpowiednich filtrów pyłów na kominach. Jest to proste chociaż nie tak tanie jak w przypadku „walki” z metanem. W ten sposób możemy znacznie ograniczyć czynniki wpływające na ocieplanie się klimatu, ponosząc przy tym nieduże nakłady finansowe, lub wręcz, jak w przypadku odzyskiwania metanu – zarabiając.

6. Dane klimatyczne z przeszłości

Zobaczmy, jak przedstawia się obecne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze na tle danych z ostatnich 160 tys. lat.

Wykres 3Zmiany temperatury, CO2, CH4″zapisane” w lodzie w okolicach stacji Vostok, Antarktyda.1

Czerwona (położona najwyżej na wykresie) linia obrazuje zmiany zawartości dwutlenku węgla (w ppm – cząsteczek na milion. Uwaga: Czas biegnie od prawej do lewej.). Stopniowy wzrost stężenia CO2 rozpoczął się około 20 tysięcy lat temu (od poziomu ok. 200 ppm) i trwa do dziś. Tylko wzrost w ostatnich kilkuset latach może być w znacznym stopniu spowodowany przez działalność człowieka. (Na tym wykresie byłaby to prawie pionowa kreseczka przy punkcie „zero”.) Wykres zmian temperatury (w °C) zmienia się podobnie jak stężenie CO2, lecz nie trudno zauważyć przedziały czasu, w których tak nie jest (por. 70, 100 lub 120 kyr). Podobnie zachowuje się wykres zmian stężenia CH4 (w ppb – cząsteczek na miliard). Zarówno obserwowana obecnie ilość dwutlenku węgla jak i metanu w atmosferze jest porównywalna do wartości maksymalnych dla tych gazów w ostatnich 160 tysiącach lat. Pozatem podkreślmy, że zawartość dwutlenku węgla w atmosferze była wiele razy w historii Ziemi dużo większa niż obecnie. Sytuacja taka miała miejsce m. inn. w okresie ponad 300 mln lat temu, przed erą karbonu.
Obecne poziomy nie są więc nienaturalnie wysokie, takie, z którymi ekosystem nie byłby w stanie poradzić sobie w sposób naturalny.


Wykres 4 Dane za ostatnie 500 000 lat wskazują na następowanie po sobie większych epok lodowych i okresów ociepleń. Przedstawiają pięć cykli zlodowaceń, które występowały co ok. 100 tys. lat.17

Okresy ciepłe i zimne powtarzają się w procesie zmian klimatu Ziemi ze sporą regularnością. Obecnie jesteśmy w stadium zmian klimatu charakteryzującym się znacznym i trwającym już dość długo (przeszło 15 tys. lat) ocieplaniem. Ziemia weszła w okres gorący około 10 000 lat temu. Przez ekstrapolację prawidłowości zobrazowanych na wykresie 4 możemy wnioskować, iż jesteśmy dopiero na początku okresu ciepłego, który będzie trwał jeszcze (zapewne z wahaniami) około 40 000 lat. Nie dysponujemy jednak na razie bardziej precyzyjnymi danymi, aby stwierdzić jak długo jeszcze będzie trwał proces ocieplania się klimatu wywołany przyczynami naturalnymi i w jakim stopniu został on zakłócony i będzie modyfikowany przez wpływ działalności człowieka. Zwykłe przedłużenie (ekstrapolacja) na kolejne lata, dekady i stulecia obecnych trendów w zmianach klimatu może okazać się dalekie od rzeczywistych zmian jakie nastąpią. Spowodowane jest to zbyt małą ilością danych pomiarowych jaką dysponujemy i ich zbyt małą dokładnością. Co najważniejsze – jeszcze brak wiarygodnego nodelu zmian klimatu. Jaką możemy mieć pewność, że obecnie obserwowane zmiany odzwierciedlają tendencje długookresowe, a nie są jedynie drobnymi (w skali np. istnienia życia na Ziemi) fluktuacjami.12 Przykładowo pewne zmiany klimatu jakie obserwujemy w ostatnim 10-leciu mogą mieć związek z dużym wybuchem wulkanu Pinatubo na Filipinach, który miał miejsce w roku 1991. Takich przyczyn przypadkowych wahań można wskazać wiele.

7. Czy i jak wpływać na zmiany klimatu?

Należy z mocą podkreślić, że do skutecznego regulowania przez człowieka zmian jakim podlega klimat Ziemi potrzebne są dokładne i rzetelne dane pomiarowe dotyczące całego globu, a ściślej – poszczególnych jego części składowych. Nie wolno nam wpływać na zmiany klimatu, nim z pewnością nie poznamy samych procesów tych zmian. Można by się zgodzić z poglądem, że powinniśmy jednak wypracować mechanizmy przeciwdziałania zarówno nadmiernemu ocieplaniu się klimatu, jak również przeciwdziałające zbytniemu jego ochładzaniu. Dla obecnej cywilizacji obie te ewentualności mogą okazać się groźne. ?atwym i skutecznym regulatorem może okazać się jeden z gazów cieplarnianych – metan. Szerzej dyskutujemy to w rozdz. 11. Ewentualne działania należy prowadzić bardzo ostrożnie, gdyż błędne akcje mogą doprowadzić do większego niż obecnie rozregulowania klimatu naszej planety.

8. Scenariusze

Przewidywane scenariusze zmian klimatu dla najbliższych 50 – 100 lat różnią się znacznie w zależności od autorów, czasu powstawania prognozy, źródeł finansowania laboratorium. Wykres 5 przedstawia cztery z nich. Pierwszy oznaczony „A” odpowiada rozwojowi gospodarczemu przebiegającemu pod dyktando „wielkiego biznesu” – „business as usual”. Drugi, „B”, zakłada powolny wzrost gospodarczy. Trzeci, „C”, zakłada zerowy wzrost gospodarczy. Czwarty jest scenariuszem „alternatywnym ” zaproponowanym przez J. Hansen w roku 2000.5


Wykres 5 Scenariusze zmian klimatu do roku 2050.1

9. Przykład obecnej niepewności danych: Poziom oceanów.


Według zwolenników istnienia antropogennego „efektu cieplarnianego” skutkiem zmian klimatu ma być m. in. wzrost poziomu wody w oceanach, co spowoduje zatopienie niżej położonych części lądów. Mogłoby to zatopić wiele niskich wysp Pacyfiku lub znaczną część Bangladeszu. Zobaczmy, jak ta hipoteza wygląda w świetle faktów.


Rysunek 6 Różnice poziomu oceanów w roku 1998.8


Wykres 7 Zmiany poziomu oceanów (skorygowane) rejestrowane przez satelitę
TOPEX/POSEIDON w roku 1993
8

Według NOAA przy utrzymaniu się obecnej (z ostatnich dwóch dekad) tendencji wzrostu poziomu oceanów po 100 latach możemy spodziewać się wzrostu poziomu wody o ok. 22cm +/- 1cm. W ciągu ostatnich 20 tys. lat poziom oceanów podniósł się jednak o blisko 90 metrów10, co daje średnią (przyczyny wyłącznie naturalne) 45 cm na 100 lat. Jest to dwukrotnie więcej niż obserwowany obecnie wzrost przypisany przez (powiedzmy szczerze) propagandystów do „antropogennego efektu cieplarnianego”.
Zwraca również uwagę fakt, że mierzone w pewnych punktach globu wzrosty poziomu morza bywają dużo większe. Globalnie jednak wzrost jest niewielki. Dane globalne można uzyskać jedynie dzięki pomiarom satelitarnym. Pomiary takie są prowadzone tylko dla kilku ostatnich lat i nie mogą obrazować trendów długookresowych. Liniowa ekstrapolacja takich wyników może prowadzić do mylnych wniosków.

10. Obserwowane zmiany temperatury na Antarktydzie.

Przeciętna temperatura powietrza nad powierzchnią ziemi wzrasta o około 0.06 °C na dekadę w dwudziestym wieku, i o około 0.19 °C na dekadę w latach od 1979 do 199811. Modele klimatu generalnie zakładają zwiększanie temperatury w regionach polarnych. Było to również doświadczalnie obserwowane w regionie półwyspów antarktycznych w drugiej połowie dwudziestego wieku. Jednocześnie poprzednie raporty sugerują wcześniejsze delikatne ocieplenie kontynentu.11 Tymczasem analiza przestrzenna danych meteorologicznych dla Antarktydy pokazuje ochłodzenie netto Antarktydy pomiędzy latami 1966 i 2000, szczególnie podczas lata i jesieni. Dla przykładu: Dolina McMurdo ochładza się o 0.7 °C na dekadę pomiędzy latami 1986 i 2000. Chłodniejsze lato jest szczególnie istotne dla ekosystemu Antarktydy. To zjawisko przesuwa bowiem punkt równowagi pomiędzy lodem i wodą: większa część opadów śniegu nie topnieje, lecz przetwarza się w lądolód. Kontynent Antarktydy ochładza się, szczególnie ochładza się wnętrze tego kontynentu. Ten fakt wymusza nowe poszukiwania modeli zmian klimatu i ekosystemu.11

11. Możliwość wpływu hydratów na klimat

Rysunek 8 Porównanie źródeł ziemskiego węgla organicznego (Kvenvolden)12

W latach 90-tych ubiegłego stulecia okazało się, że największe zasoby węgla pierwiastkowego blisko powierzchni Ziemi (potencjalnie, po spaleniu w postaci dwutlenku węgla) występują nie w postaci węgla kamiennego i brunatnego, ropy naftowej i gazu, lecz w postaci hydratów węglowodorów (głównie metanu). Udokumentowane pokłady hydratów metanu zalegają w postaci złóż o ogromnej miąższości (do setek metrów) na terenach wiecznej zmarzliny (płn. Syberia, płn. Kanada) oraz w głębi mórz i oceanów (zach. wybrzeża Stanów Zjednoczonych, litoral brzegów Japonii, Morze Czarne, Morze Kaspijskie, …) [zob. np. 13 i 14]. Kluczową sprawą dla ilości metanu w atmosferze, a więc dla wymuszeń efektu cieplarnianego staje się więc zachowanie hydratów. Są one niestabilne w pewnych warunkach temperatur i ciśnienia. Jest to tym istotniejsze, że metan jest gazem 30-50 razy silniej wpływającym na efekt cieplarniany niż dwutlenek węgla.
Z hydratami metanu wiąże się niebezpieczeństwo zaistnienia silnego dodatniego sprzężenia zwrotnego wpływającego na ocieplanie się klimatu. Wzrost temperatury atmosfery oraz mórz i oceanów ponad pewien poziom (próg) może spowodować nagłą, lawinową dehydratyzację czyli uwalnianie metanu ze złóż hydratów. Udokumentowano, że takie zjawiska miały już miejsce w geologicznej historii Ziemi.

Przed ok. 8000 laty obsunęły się, zapewne na skutek podwyższenia temperatury i zmian położenia nurtu atlantyckiego prądu Golfstrom, duże obszary wybrzeży obecnej zachodniej Norwegii na wysokości miejscowości Trondheim. Wielkie masy skalne – około 5600 km3 – „spłynęły”, na odległość 800 km od górnej krawędzi stoku kontynentalnego, do Morza Norweskiego na warstwie rozpływającego się lodu zbudowanego z hydratów metanu. Oceny tej katastrofy wskazują na równoczesne uwolnienie do atmosfery wielu miliardów metrów sześciennych metanu jak również wywołanie olbrzymich niszczących fal morskich podobnych do tsunami.14
Bardzo interesującym akwenem ze względu na występowanie hydratów gazów w dość płytkiej wodzie jest Morze Barentsa leżące poza kołem polarnym. Z powodu mroźnego klimatu związki klatkowe są tam trwałe także na stosunkowo niewielkich głębokościach. Właśnie przez to mogą one stanowić zagrożenie już przy niewielkim wzroście temperatury. O realności zagrożenia świadczą miejsca z wyglądającymi jak leje po bombach ogromnymi kraterami, które występują na objętych badaniami obszarach pomiędzy Przylądkiem Północnym a Spitsbergenem. Kratery znajdują się na głębokości 300-350 m i leżą w bezpośrednim sąsiedztwie hydratów gazowych, zalegających poniżej poziomu dna oceanu. Jedno z takich kraterowych pól rozciąga się na powierzchni ponad 35 km2. Leje mają szerokość 30-700 m i głębokość 30 m, a ich kształt sugeruje występowanie erupcji gazu. Nie jest pewne czy występowały one mniej więcej równocześnie. Prawdopodobnie wydarzyły się pod koniec ostatniej epoki lodowcowej, około 15 tys. lat temu, kiedy szelf pod Morzem Barentsa nie musiał już utrzymywać ciężaru ogromnych mas lodu.
Istnieje niebezpieczeństwo, że już wzrost o 1oC temperatury przydennych warstw wody w morzach i oceanach wystarczyłby aby wyprowadzić hydraty gazów ze stanu stabilności.
Podobne zjawiska obsuwania się wybrzeży na skutek topnienia warstw hydratów udokumentowano u zachodnich wybrzeży USA.
Dysocjacją dużych ilości hydratów można tłumaczyć duże globalne ocieplenie w późnym Paleocenie (ok. 55 mln lat temu). Doszło wtedy do katastrofalnego wzrostu temperatury oceanu o około 5-7oC.12 Również zakończenie epok lodowych można powiązać z wpływem dysocjacji pewnych (dużych) ilości hydratów.12
Podobne, choć na trochę mniejszą skalę gwałtowne zjawiska klimatyczne zdarzały się w czasach dużo nam bliższych. Cytuję poglądy kilku naukowców za agencją Reuter’a : „Badania rdzenia lodowego z Antarktydy wykazują, że 19 tys. lat temu temperatura na południowym biegunie mogła wzrosnąć o 4 st. C. – Tak znaczący skok w tamtym okresie to zjawisko wstrząsające – ocenia dr David Etheridge z australijskiego Commonwealth Scientific and Industrial Research Organisation (CSIRO). Budzi to szczególne zainteresowanie, gdyż w tym samym mniej więcej czasie, kiedy wzrosła temperatura, raptownie i znacznie podniósł się poziom morza, co potwierdzają badania australijskiego narodowego uniwersytetu.
Prof. Pat Quilty z Uniwersytetu Tasmania, były szef grupy badawczej z Australian Antarctic Division (AAD) – organizacji powołanej przez rząd, przestrzega: nowe odkrycie potwierdza teorię o „dniu sądu ostatecznego”, kiedy antarktyczna pokrywa lodowa ruszy z posad. Niezależnie od tego, czy globalne zmiany klimatu są procesem naturalnym czy też spowodowanym działalnością człowieka, będą one w skutkach dramatyczne – powiedział.
Dr David Etheridge tłumaczy, że ocieplenie klimatu tysiące lat temu związane było ze zmianą nachylenia orbity Ziemi i to zjawisko spowodowało uwolnienie gazów cieplarnianych, zwłaszcza dwutlenku węgla z oceanów.”16
Jednocześnie należy podkreślić, że jest to tylko hipoteza i tak naprawdę „Pomimo że udało się odkryć wiele sekretów białego kontynentu, nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, co spowodowało tak raptowne zmiany klimatu i podniesienie się poziomu morza 19 tys. lat temu.”16
Potrzebne są dalsze badania, m. inn. dla sprawdzenia hipotezy o lawinowym uwalnianiu metanu z hydratów.
Mechanizm powstania epok lodowych związany jest ze wzrostem dodatniego sprzężenia zwrotnego między (chwilowym) ochłodzeniem klimatu, spowodowanym nim wzrostem powierzchni pokrytej śniegiem i lodem, wzrostem albedo, a więc większym wypromieniowaniem energii odbitego światła słonecznego – i dalszym ochładzaniem. Wynikają z tego wzrost grubości i masy lodowców.
Istnieją uzasadnione przypuszczenia, że miały już miejsce katastrofy spowodowane tym faktem. Obniżenie poziomów oceanów (o kilkadziesiąt metrów!) obniża też ciśnienie w podmorskich (uprzednio) złożach hydratów, co powoduje lawinową ich destabilizację i przejście metanu do atmosfery. Zwiększona zawartość metanu w atmosferze prowadzi do dalszego wzrostu temperatury atmosfery, co intensyfikuje proces dehydratyzacji. Ponieważ ilość hydratów jest ogromna, to taki proces może bardzo mocno podnieść temperaturę Planety. Takie zjawisko przybiera postać kataklizmu i poprzez nagły wzrost temperatur może doprowadzić do odwrócenia tendencji, czyli do zakończenia epoki lodowej. Wspomniany uprzednio wzrost temperatur oceanu o 5-7oC [Hyndman oraz Dickens 17] może być spowodowany taką katastrofą.
A w naszych czasach występowanie na Ziemi ogromnych złóż hydratów może zostać wykorzystane do zaspokojenia rosnących potrzeb energetycznych ludzkości. Dla ludzkości istotnym staje się bowiem, aby korzystanie z energii zgromadzonych w postaci hydratów metanu możliwie szybko rozpocząć. Przemawia za tym kilka faktów:
Po pierwsze jest to bardzo duże i praktycznie nietknięte źródło energii. Dehydratyzacja i spalanie metanu jest procesem, w którym oprócz energii powstaje jedynie woda i dwutlenek węgla.
Z drugiej strony metan z pokładów hydratów może zostać uwolniony do atmosfery w sposób niekontrolowany (na skutek wzrostu temperatury i/lub spadku ciśnienia w złożu), co (jak wykazaliśmy wyżej) mogłoby spowodować znaczne wzmocnienie efektu cieplarnianego. Pozwalając na dehydratyzację wywołaną przyczynami naturalnymi tracimy nie tylko złoża doskonałego nośnika energii, ale narażamy się na dalszą destabilizację klimatu. Spalenie metanu ze złóż, które inaczej w łatwy a niekontrolowany sposób mogłyby ulec uwolnieniu, zmniejsza potencjał gazów cieplarnianych, które mogłyby dostać się do atmosfery.
Zastąpienie paliw kopalnych takich jak ropa naftowa i węgiel przez hydraty ma jeszcze jeden plus. Pamiętajmy, że ropa i węgiel są również cennymi surowcami dla innych przemysłów (np. chemicznego), a nie tylko nośnikami energii.

12. Skala wpływu dwutlenku węgla na klimat

Cząsteczki gazowe występujące w atmosferze, takie jak H2O, CO2, CH4, N2O, O3 i CFC są zdolne do pochłaniania charakterystycznych (dla każdej cząsteczki różnych) części widma promieniowania słonecznego, w szczególności podczerwonego. Ilość zaabsorbowanego promieniowania podczerwonego zmienia się wraz z rodzajem związku i jest proporcjonalna do liczby cząsteczek danego związku w atmosferze.
Ilość promieniowania słonecznego docierającego do atmosfery ziemskiej jest zrównoważona ilością promieniowania opuszczającego atmosferę. Wraz ze wzrostem ilości cząsteczek absorbujących promieniowanie podczerwone w atmosferze zwiększeniu ulega temperatura, aż do momentu ustalenia się nowego stanu równowagi między ilością promieniowania emitowanego i pochłoniętego. W przypadku, gdy para wodna oraz dwutlenek węgla byłyby nieobecne w atmosferze, temperatura przy powierzchni Ziemi wynosiłaby około 254K (-l9oC) i znane nam życie nie mogłoby istnieć.
Stwierdzono, że w ostatnich dziesięcioleciach ilość występujących w atmosferze substancji gazowych, takich jak CO2, CH4, N2O, O3 i CFC systematycznie wzrasta. Zawartość pary wodnej zmienia się jednak w tak szerokich granicach (0-5%), że nie jest możliwe ilościowe określenie występujących w tym przypadku zmian. Należy przypomnieć i podkreślić, że para wodna jest ilościowo bardziej odpowiedzialna za absorpcję promieniowania podczerwonego niż jakikolwiek inny składnik atmosfery. Zwykle jednakże (z niewiedzy!) przyjmuje się, że wpływ pary wodnej jest w przybliżeniu stały i zmiany jej zawartości określone są przez inne czynniki. Dwutlenek węgla i para wodna absorbują promieniowanie podczerwone przy długości fali mniejszej niż 8 000 nm i większej niż 12 000 nm. Promieniowanie o długościach fal nie mieszczących się w powyższych granicach nie ulega zaabsorbowaniu. Ostatnio wprowadzone związki chlorofluorowęglowe (CFC) i wodorochlorofluorowęglowe (HCFC) absorbują promieniowanie podczerwone w przedziale 8 000-12 000 nm. Zakres ten odpowiada długościom fal, przy których intensywną absorpcję wykazują również ozon, metan i tlenek azotu (N2O). Szacuje się, że podwojenie stężenia dwutlenku węgla występującego w atmosferze spowoduje wzrost intensywności absorpcji promieniowania podczerwonego (wymuszenie) o jedynie 4 W/m2 powierzchni Ziemi. To dodatkowe ciepło będzie powodowało, że do atmosfery przeniknie więcej pary wodnej, która jest zdolna zaabsorbować dalsze 2 W/m2. Wzrost ten jest względnie mały w porównaniu z całkowitą ilością (wynoszącą 240 W/m2) absorbowanego promieniowania podczerwonego. Około 100 W/m2 z całkowitej ilości przypisuje się pochłanianiu przez parę wodną, a 50 W/m2 przez dwutlenek węgla. Podwojenie zawartości dwutlenku węgla powodować będzie tak mały skutek, ponieważ duża już istniejąca ilość cząsteczek absorbujących w zakresie widma 8 000-12 000 nm sprawia, że większość promieniowania ulega pochłonięciu przez obecną już w atmosferze parę wodną i dwutlenek węgla.18
O niepewności danych i modeli świadczy fakt, że inni autorzy szacują, że gdyby wszystkie znane nam rezerwy paliw kopalnych (bez hydratów) zostały spalone, wówczas maksymalne stężenie dwutlenku węgla w atmosferze może osiągnąć wartość 2000 ppm w ciągu 200 do 300 lat, powodując wzrost temperatury globalnej o ok. 6 K.18

Wiele publikacji wskazuje na brak zależności krzywej zmian temperatury powietrza od zmian antropogennej (szczególnie przemysłowej) emisji CO2. Natomiast zmiany temperatury w latach 1860-1990 są idealnie zgodne ze zmianami aktywności Słońca.15 Wzrost zawartości CO2 w powietrzu, obserwowany od roku 1958, związany jest, wg. tych autorów, z podwyższeniem temperatury wód oceanu (w cieplejszej wodzie zmniejsza się rozpuszczalność CO2 i jest on „wydychany” z oceanu). Byłby to jednak proces dodatniego sprzężenia zwrotnego. Ten wzrost stężenia dwutlenku węgla jest korzystny dla świata roślin. Ocenia się, że do 2050 roku „nawożenie” przy pomocy wzrostu atmosferycznego CO2 spowoduje przyrost masy drzewnej na świecie o około 25%. Nawożenie to jest zapewne, przyczyną zauważonego ostatnio szybkiego przyrostu lasów rosyjskich i północno-amerykańskich. Usiłowanie obniżenia przemysłowej emisji CO2 i innych gazów cieplarnianych nie wpłynie na klimat, ale może doprowadzić do światowej katastrofy ekonomicznej.1513. Podsumowanie

Niektóre czynniki niepewności w danych i modelach paleo-klimatu (w skali setek, tysięcy i milionów lat)
– zmiany osi ziemskiej
– niestabilności mocy Słońca
– nieznajomość parametrów absorpcji metanu i dwutlenku węgla w oceanie
– wpływ różnych gazów i aerozoli cieplarnianych
– wpływ wody w atmosferze na albedo
– trudności przy ilościowym ujęciu konwekcji w atmosferze i oceanie
– opóźnienia w ustalaniu się równowagi

Niektóre czynniki niepewności w modelach antropogennego efektu cieplarnianego (w skali dziesięcioleci)
– woda oraz para wodna (pomijane w obliczeniach modelowych!)
– aerozole („białe ” i „czarne”)
– bardzo nieprecyzyjne uwzględnianie w modelach klimatu kapryśnych procesów konwekcji energii
– pomiary zmian poziomu oceanów częściej u wybrzeży, niż na środku oceanu, zbyt krótki czas pomiarów (od lat 80-tych zeszłego wieku)
– pomiary temperatur wokół „wysp ciepła” (miasta) lub w warunkach sporej ignorancji („trzeci świat”)
– efekt nieliniowości (nasycenia) absorpcji promieniowania cieplnego przy wzroście stężenia CO2
– związek przyczynowo-skutkowy między temperaturą powierzchni oceanu a ilością CO2 w atmosferze (nieduża wiarygodność istniejących uproszczonych modeli).

Przyroda i Ziemia zmieniają się w czasie. Z coraz lepiej poznawanej historii życia wynika, iż Ziemia przeżywa okresy raz sprzyjające rozwojowi jednych form życia, raz innych. Ważne jest jednak to, że biosfera ciągle trwa. Człowiek swą działalnością walnie przyczynił się do przyspieszenia pewnych procesów, w większości negatywnych dla środowiska oraz dla stabilności klimatu. Na szczęście ludzkość nie jest jeszcze tak silna, żeby mieć pierwszoplanowy ani wyłączny wpływ na wszystko to co dzieje się na Ziemi. Mam głębokie przekonanie, że Ziemia przetrwa bez większego uszczerbku różnorakie akty prawne, które mają ją „chronić”, np. akcje eliminowania freonów z produkcji, walki z nadmierną emisją dwutlenku węgla, przeciwdziałania globalnemu ociepleniu (lub ochłodzeniu). Może nie przetrwać wraz z wieloma innymi gatunkami twórca tych „wspaniałych” akcji i pomysłów – człowiek. Przy obecnym stanie wiedzy i techniki to mieszkańcy muszą się przystosować do warunków panujących na Planecie, a nie przystosowywać Ją do swoich potrzeb, a raczej do często infantylnych, a nierzadko i zbrodniczych pomysłów klas rządzących.
Z tych analiz wynika, że zdolności Ziemi do samo-regulacji sięgają znacznie większych amplitud wahań parametrów, niż może wywołać homo sapiens sapiens. Oby.LITERATURA:

1 Into The Arctic.
2 „LEKSYKON naukowo-techniczny z suplementem”, Wydawnictwa Naukowo-Techniczne, Warszawa 1989.
3 „MAŁA ENCYKLOPEDIA POWSZECHNA PWN”, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1997.
4 Witold Mizerski, „Tablice chemiczne”, Wydawnictwo Adamantan, Warszawa 1997.
5 James E. Hansen, A Brighter Future; NASA Goddard Institute for Space Studies, New York, NY (to appear in Climate Change, anticipated publication date of Summer 2001)
8 John Daly, www.john-daly.com, 2002 i AVISO website http://www.jason.oceanobs.com/html/portail/actu/actu-welcome-uk.php3
10 Statement of Dr. James E. Hansem Head NASA Goddard Institute for Space Studies before the Committee on Commerce, Science and Transportation United States Senate May 1, 2001
11 Peter T. Doran, John C. Priscu, W. Berry Lyons, John E. Walsh, Andrew G. Fountain, Diane M. McKnight, Daryl L. Moorhead, Ross A. Virginia, Diana H. Wall, Gary D. Clow, Christian H. Fritsen, Christopher P. McKay & Andrew N. Parsons, Nature AOP, Published online: 13 January 2002; DOI: 10.1038/nature710, Nature 415, 517 – 520 (2002),
12 Hyndman, and S.R. Dallimore, Canadian Society of Exploration Geophysicists, Natural Gas Hydrate Studies in Canada, R.D. The Recorder, 26, 11-20, 2001,
13 Mirosław Dakowski „Rurociągi” nr 4, 2001,
14 Erwin Suess, GerhardBohrmann, Jens Greinert, Erwin Lausch, „Płonący lód”, „Świat Nauki” nr 2, luty 2000.
15 Zbigniew Jaworowski, „Czy obniżenie nadmiernej emisji gazów cieplarnianych do atmosfery zlikwiduje problem ocieplania się klimatu na Ziemi?”, Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej, Warszawa
16 Krystyna Forowicz, Klimatyczne archiwum Ziemi, Rzeczpospolita nr 15, 18.01.2001,
17 Daniel P. Schrag, Of ice and elephants, NATURE|VOL 404 |2 MARCH 2000 |www.nature.com
18 Peter O’Neill, Chemia środowiska, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa-Wrocław 1998.

Na użytek tej publikacji definiujemy „wymuszenie” (ang. forcing) jako zmianę ilości energii słonecznej dochodzącej do powierzchni Ziemi, a wywołanej czynnikami klimatyczno-biologicznymi w jednostkach W/m2. Arkadiusz Wysokiński, Mirosław Dakowski
Zakład Energii Odnawialnych
Akademia Podlaska w Siedlcach (ok. 2005r.) [przypominam, bo kłamcy klimatyści te i podobne DANE ignorują. A kotły ze smołą dla nich już diabły grzeją. MD

To była fałszywa flaga nad Polską? Ukraiński S-300 w Przewodowie musiał być wynikiem celowego działania.

To była fałszywa flaga nad Polską?

Polska powinna domagać się wycofania ukraińskich wyrzutni i związanych z nią radarów z eksploatacji oraz potraktowania wszystkich zapisów i danych związanych z omawianym wystrzeleniem jako dowodów i przekazania ich właściwej polskiej prokuraturze.

Date: 22 novembre 2022Author: Uczta Baltazara https://babylonianempire.wordpress.com/2022/11/22/falszywa-flaga-nad-polska/

Oczywisty spisek mający na celu wciągnięcie NATO w konflikt ukraiński jest bezpośrednim zagrożeniem dla każdego człowieka na planecie

Scott Ritter —– https://en.wikipedia.org/wiki/Scott_Ritter

W miarę jak rozwija się saga wokół pojawienia się ukraińskiego pocisku ziemia-powietrze S-300 na terytorium Polski, który tragicznie odebrał życie dwóm polskim cywilom, pojawia się kilka narracji. Pierwszą z nich jest gwałtowny odruch Pawłowa niektórych państw NATO (Polski, Łotwy, Litwy, Estonii i Czech), które wyciągnęły wnioski, ogłaszając, że ten incydent jest oczywistym przypadkiem rosyjskiej agresji na członka NATO, wymagającym odpowiedzi NATO, w tym rozszerzenia obrony powietrznej na Ukrainę, a także ustanowienia strefy zakazu lotów nad częścią Ukrainy.

Drugą z nich jest zamieszanie, które zapanowało na najwyższych szczeblach na Ukrainie w związku z tym incydentem, aż do odmowy ze strony prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zelenskiego, przyznania, że pocisk, o którym mowa, był pochodzenia ukraińskiego.

Wydaje się, że państwa NATO wzywające do powołania się na artykuł 4 Karty NATO w następstwie incydentu rakietowego były do tego przygotowane przed faktem. Wydaje się również, że faktyczne wystrzelenie rakiety odbyło się bez wiedzy i upoważnienia ukraińskiego dowództwa, w tym Zelenskiego i jego głównych doradców wojskowych.

To może sugerować, że północnoeuropejscy sojusznicy Ukrainy z NATO po prostu szukają możliwości walki z Rosją z taką intensywnością, z jaką leming biegnie w stronę urwiska, skacząc na każdą fabułę, która może być przekręcona i zniekształcona w taki sposób, aby interwencja NATO na Ukrainie stała się wykonalna dla innych, mniej entuzjastycznych państw członkowskich.

Taka ocena zgadza się z poglądem, który obecnie panuje wśród większości członków NATO i ich posłusznych stenografów z zachodnich mass-mediów, mówiącym, że uderzenie ukraińskiego pocisku S-300 w Polskę było tragicznym wypadkiem, przy czym omawiany pocisk został wystrzelony w odpowiedzi na rosyjską zaporę rakietową, zanim doznał jakiejś awarii, która wysłała go w kierunku tragicznego miejsca przeznaczenia na polu polskiego rolnika.

Z analizy podstawowej geometrii ukraińskiego pola walki obrony powietrznej wynika, że tego rodzaju narracja nie jest wiarygodna. Rosyjskie rakiety nadlatują na Ukrainę z trajektorii wschód-zachód. W związku z tym ukraińska obrona powietrzna jest tak skonstruowana, by chronić z perspektywy od zachodu w kierunku wschodnim, z radarami wykrywającymi, ustawionymi tak, by wyłapywały nadlatujące cele z możliwie największej odległości, co pozwala radarom śledzącym na kierowanie pocisków ziemia-powietrze do wyznaczonych celów. Każdy pocisk S-300 wystrzelony przeciwko rosyjskiemu celowi powinien zostać wystrzelony z zachodu na wschód, podążając za wiązką radarową w kierunku celu. Podsumowując – ukraiński S-300 powinien zostać wystrzelony w kierunku, który praktycznie różni się o 180 stopni od drogi, którą przebył pocisk, który uderzył w Polskę.

https://www.scottritterextra.com/p/perception-management-the-polish

Ogólnie rzecz biorąc, jeśli pocisk ulegnie awarii lub straci namiar radarowy, będzie kontynuował lot mniej więcej w tym samym kierunku, w którym wystartował. Każde większe odstępstwo od tej reguły oznaczałoby, że powierzchnie sterujące pocisku są niesprawne lub uszkodzone, co oznacza, że pocisk nie byłby w stanie utrzymać stałej trajektorii i jako taki wymknąłby się spod kontroli. Aby ukraiński pocisk S-300 mógł dolecieć do Polski, potrzebny jest w pełni sprawny system kontroli aerodynamicznej. Krótko mówiąc, rakieta nie uległa awarii.

W przeszłości, pociski obrony powietrznej miały wbudowaną funkcję ataku typu ziemia-ziemia. Zdolny do przenoszenia broni jądrowej pocisk Nike-Hercules mógł być używany w roli pocisku ziemia-ziemia. Irakijczycy używali radzieckich pocisków SA-2 i SA-3 jako pocisków ziemia-ziemia. A pocisk SM-6 używany przez marynarkę oraz armię amerykańską może uderzać w cele zarówno w powietrzu, jak i na ziemi. Chociaż S-300 został zaprojektowany jako broń obrony powietrznej (jego głowica jest stosunkowo mała, od 100 do 143 kilogramów materiału wybuchowego), może być używany w trybie ziemia-ziemia po prostu używając jego radaru śledzącego, aby zorientować wiązkę w pożądanym kierunku, na wysokości, która pozwoliłaby uzyskać trajektorię balistyczną, gdy pocisk wyczerpie swe paliwo. Pocisk leciałby w kierunku wiązki, a następnie spadałby na ziemię po pożądanym łuku.

Aby to jednak zrobić, wiązka radaru śledzącego musiałaby być użyta w sposób, który ukierunkował ją dokładnie w przeciwnym kierunku niż nadlatujące rosyjskie cele – w stronę Polski.

Krótko mówiąc, ukraiński S-300, który wylądował na terenie Polski, nie był wynikiem wypadku, ale raczej celowego działania mającego na celu uderzenie pocisku w polską ziemię.

Polacy badają okoliczności śmierci swoich dwóch obywateli. Jeśli, jak się logicznie wydaje, wystrzelenie rakiety S-300 było działaniem celowym, to Polska powinna postrzegać Ukraińców jako sprawców przestępstwa. W związku z tym Polska powinna domagać się wycofania wyrzutni i związanych z nią radarów z eksploatacji oraz potraktowania wszystkich zapisów i danych związanych z omawianym wystrzeleniem jako dowodów i przekazania ich właściwej polskiej prokuraturze. Podobnie, cały personel zaangażowany w wystrzelenie wspomnianego pocisku powinien zostać zatrzymany i poddany przesłuchaniu przez wyszkolonych śledczych.

Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Żeleński, zaprzecza, że Ukraina wystrzeliła rzeczony pocisk, opierając swoje przekonanie na informacjach przekazanych przez wysokich rangą dowódców sił powietrznych i wojskowych. Jeśli Zelensky mówi prawdę, to w ukraińskim establishmencie wojskowym trwa spisek mający na celu zainicjowanie incydentu fałszywej flagi, który ma wciągnąć NATO w konflikt. Wszelkie dochodzenia dotyczące procedur dowodzenia i kontroli zastosowanych podczas wystrzelenia pocisku, który uderzył w Polskę, powinny umożliwić ustalenie, jak wysoko w łańcuchu dowodzenia funkcjonował ten spisek.

Podobnie, gwałtowna reakcja Polski i państw bałtyckich, które wyciągnęły wnioski, obwiniając Rosję za atak na Polskę, mimo że ich wojska wiedziały, że wspomniany pocisk był ukraiński, sugeruje pewien poziom wcześniejszej koordynacji między sprawcami ataku a tymi, którzy natychmiast wskazali palcem na Rosję.

Aby nie było wątpliwości każda bezpośrednia konfrontacja wojskowa NATO-Rosja dotycząca Polski ma realny potencjał przekształcenia się w powszechną wymianę nuklearną między USA i Rosją. Każdy na Ukrainie, w Polsce i krajach bałtyckich, kto jest zaangażowany w spisek mający na celu wciągnięcie NATO w konflikt ukraiński poprzez promowanie ataku fałszywej flagi, stanowi bezpośrednie zagrożenie dla każdego człowieka na naszej planecie.

Stany Zjednoczone i ich bardziej odpowiedzialni partnerzy z NATO powinni ustalić, co się wydarzyło w związku z ukraińskim atakiem S-300 na Polskę. Wszelkie niepowodzenia w zidentyfikowaniu owego fałszywego spisku – o ile taki faktycznie istnieje – i zdławieniu go w zarodku, zwiększają jedynie realne prawdopodobieństwo, że osoby zaangażowane w tego rodzaju spisek będą próbować ponownie i kolejny raz, aż do osiągnięcia ich samobójczego celu, jakim jest konflikt NATO-Rosja.

Artykuł w oryginale pod linkiem: https://www.scottritterextra.com/p/a-false-flag-over-poland

============================================

mail, RW:

Nie wiem, dlaczego autor pod koniec artykułu pisze o fałszywym spisku.
Spisek był prawdziwy.
Brały w nim udział rządy przynajmniej pięciu państw: Polski, Łotwy, Litwy, Estonii i Czech

Wykrycie sprawców, jeśli były nimi rządy tych państw przez prokuraturę polską jest z zasady niemożliwe. 

Wykryć mogłoby śledztwo amerykańskie. Nawet jeśliby było przeprowadzone, byłoby utajnione, jak inne wypadki w samej Ameryce (śmierć Kennedy’ego, dwie wieże).

Trudno wykluczyć, że w spisku brała udział jakaś sekcja wywiadu amerykańskiego. Niemożliwe, żeby spisek o takim zasięgu nie byłby zauważony. .

=====================================

Mail:

Geograf: 98% powierzchni jest niezamieszkałe [lasy, pola], więc przypadkowe trafienie we wioskę – mało prawdopodobne. Ta rakieta musiała być starannie naprowadzana, szczególnie w końcowej fazie lotu.

=====================================

Na początku pisano o dwu rakietach.
Potem tylko o jednej.
Prawdopodobieństwo przypadku, że skutkiem awarii dwie rakiety polecą w tym samym kierunku jest zerowe. Kiedy i jak znikła ta druga??
Dwie rakiety w tym samym kierunku świadczą o skrajnie bezczelnej prowokacji.

Dlaczego Twój sprzęt psuje się po gwarancji?

Postarzanie produktu. Dlaczego Twój sprzęt psuje się po gwarancji?

Z dr Adamem Rysiem rozmawiamy o tym, dlaczego Twój telewizor, pralka lub smartfon zepsuje się tuż po upływie gwarancji, jak korporacje robią nas w konia i jak się bronić przed praktyką spisku oraz o postarzaniu produktu.

Adam Ryś

Dr inż., adiunkt na Wydziale Zarządzania Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W roku 2006 obronił pracę doktorską na temat „Badania jakościowe w procesie rozwoju nowego produktu”. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się wokół dwóch zagadnień: wykorzystania badań marketingowych w działalności przedsiębiorstw przemysłowych oraz procesu rozwoju nowego produktu.

Rafał Górski: „Ekstremalnym przykładem potencjału, jaki dawała ta konstrukcja, jest żarówka wyprodukowana w 1901 r., która świeci prawie nieprzerwanie do dziś w budynku straży pożarnej w Livermore w Kalifornii. Żarówka ta jest przykładem na możliwość stworzenia konstrukcji w zasadzie bezawaryjnej. Jak należy się domyślać, tego typu niepsujące się produkty mogą stanowić zagrożenia dla ich producentów. W przypadku zupełnej bezawaryjności produkty mogą sprzedać się tylko raz”. To fragment Pana artykułu „Planowane postarzanie produktu – analiza zjawiska”.

Panie doktorze, o czym jest film dokumentalny „Spisek żarówkowy – nieznana historia zaplanowanej nieprzydatności”?

Dr Adam Ryś: Ten film jest m.in. o żarówce, o której Pan wspomniał, o tym, że są produkty – lub były – które wytwarzano latami, i które są z nami do dzisiaj, i są używane. Niektórzy rzemieślnicy mówią, że po swoim ojcu czy dziadku odziedziczyli zestaw narzędzi, które  służą im do dziś. No, ale są też takie produkty, które zużywają się bardzo szybko i między innymi wspomniany film dokumentalny o nich opowiada. To bardzo ciekawy dokument i gorąco polecam go do obejrzenia.

Na początku przytoczony jest przykład żarówki ze straży pożarnej w Livermore, która świeci w zasadzie od 121 lat.

Ponoć była raz czy dwa razy, przenoszona z miejsca na miejsce, więc to nie jest ciągłe świecenie. Ma swoją stronę w Internecie, ma swoje święto, bo Amerykanie potrafią celebrować takie rzeczy. Możemy podziwiać tę żarówkę –  że rzeczywiście świeci – a nie wszystkie produkty są takie. W filmie  przytoczono kilka innych przykładów – zjawiska, które nazywamy „planowym postarzaniem produktów”.

Co mają wspólnego z tym zjawiskiem pończochy?

To również przykład z filmu, potwierdzony dość dokładnie.

Firma DuPont, znany międzynarodowy koncern chemiczny z siedzibą w Wilmington w Stanach Zjednoczonych, jest bardzo innowacyjnym koncernem, który odkrył m.in. takie produkty jak: teflon, kevlar czy właśnie wspomniany w filmie nylon. Nylon został wykorzystany do produkcji pończoch, przy czym na początku nie był do tego używany. Jako tworzywo sztuczne czy włókno był wykorzystywany w spadochronach.

No, ale ktoś wpadł na pomysł, żeby go wykorzystać do produkcji pończoch. I można powiedzieć, że spowodował rewolucję w branży, ponieważ dotychczas stosowane materiały były podatne na zniszczenie, a ten nowy wydawał się w pewnym sensie niezniszczalny.

Niezniszczalność materiału spowodowała, że pończochy sprzedawały się bardzo dobrze, ale w zasadzie raz czyli jeśli mamy produkty, które się nie psują, nie niszczą, istnieje zagrożenie, że jeśli wszystkie Amerykanki – a jeśli będziemy produkt eksportować na cały świat wszystkie kobiety – kupią sobie jedną, drugą, trzecią parę pończoch, to w pewnym momencie nie będą potrzebować kolejnych. I firma bardzo szybko to zagrożenie odkryła.

Inżynierowie, którzy wcześniej byli zaangażowani w produkcję czy wynalezienie tego tworzywa sztucznego, zostali poproszeni, żeby je „troszeczkę popsuć” czyli spadek popytu albo przewidywanie tego spadku spowodowało, że zaczęto robić pończochy gorszej jakości.

A wracając do „Spisku żarówkowego” część osób może stwierdzić: „No, ale zaraz. To chyba coś, co pachnie jakąś teorią spiskową, jakimś szurostwem, foliarstwem” – jak to się dziś określa. Jak jest w tym przypadku?

Trzeba by zastanowić się, czym są teorie spiskowe, do czego są wykorzystywane i dlaczego – to byłby pewnie temat na osobną dyskusję. Według mojej prywatnej definicji, często tak się nazywa zjawiska, które ludzie zauważają, a na potwierdzenie których trudno jest znaleźć dowody.

Jeśli chcemy coś ukryć, to pewnie najłatwiej ośmieszyć ludzi, którzy zauważają zjawisko. Można ich obśmiać i uznać za oszołomów czy właśnie, jak Pan wspomniał, foliarzy, jak to się dzisiaj mówi. Akurat w tym przypadku ta obśmiewana teoria okazała się prawdziwa.

Jeśli chodzi o naukę, to z definicji musi być ona podważalna, np. przez nowsze badania. Tak jest, że nowsze badania wypierają starsze. Stawiamy nowe hipotezy i staramy się je udowodnić, zamieniając te prawdy, które obowiązywały wcześniej. Jeśli nauka nie zakłada podważania swoich paradygmatów, to jest religią, w której podaje się zestaw prawd do wierzenia, a nie nauką.

Są teorie spiskowe, które okazywały się prawdą. Pamiętam, że kiedy ten film został wyemitowany i pojawił się też na popularnych kanałach typu YouTube, bardzo często był zdejmowany. Bardzo długo z nim walczono. Nie wiem, kto to robił – może firmy, które zostały w nim wymienione – ale można powiedzieć, że wymienione w dokumencie produkty i sposoby ich postarzania dzisiaj zostały już potwierdzone.

Napisał Pan w jednym ze swoich artykułów: „Zjawisko planowanego postarzania produktu nie znajdowało dotychczas właściwego miejsca w dyskursie naukowym. Często prezentowano je jako jedną z tzw. teorii spiskowych”. Dlaczego naukowcy nie podchodzili do tego należycie poważnie?

Trudno mi odpowiadać za wszystkich. Kiedy zainteresowałem się tym tematem,  zacząłem  szukać. Zazwyczaj w przypadku publikacji naukowych najpierw trzeba zbadać literaturę dostępną w tym zakresie na świecie, żeby nie wyważać otwartych drzwi. I przyznaję, że natrafiłem na pewien mur. Te publikacje istniały, ale nie było ich dużo. Pamiętam, że w bibliografii pierwszego artykułu miałem chyba tylko cztery czy pięć pozycji, na które mogłem się powołać.

O dziwo, z pomocą przyszły oficjalne dokumenty Unii Europejskiej. W ramach Unii Europejskiej funkcjonuje Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny (EKES). W 2013 r. czyli już po pokazaniu filmu „Spisek żarówkowy”, wydał on dokument, w którym wskazywał na konieczność wprowadzenia zakazu wytwarzania produktów o jakiejś zaplanowanej wadliwości. Później przez EKES został powołany okrągły stół, który zgromadził przedstawicieli różnych sektorów przemysłowych, finansowych, związków zawodowych, związków handlowych, itd. Ich celem było skierowanie do Komisji Europejskiej pewnych zaleceń legislacyjnych. Później pojawiło się jeszcze kilka raportów, a chyba najbardziej przełomowym z nich był raport Niemieckiej Federalnej Agencji Ochrony Środowiska.

Następnie w 2017 roku Komisja Rynków Wewnętrznych Unii Europejskiej również opublikowała dość duży raport, dotyczący cyklów użytkowania głównie sprzętu elektronicznego, komputerowego i AGD, zanalizowano także kilka innych branż i rzeczywiście jest wiele materiałów potwierdzających, że nie jest to coś wymyślonego.

Co wynika z raportu Niemieckiej Federalnej Agencji Ochrony Środowiska, który został opublikowany w 2015 roku?

Przede wszystkim wynika z niego, że to zjawisko istnieje, że lodówki działają krócej, telewizory działają krócej. Na przykład cykl życia starego typu telewizora kineskopowego – który możemy pamiętać jeszcze z naszych domów – wynosił, o ile dobrze pamiętam, 11 lat, natomiast płaskie telewizory, które dzisiaj mamy, „żyją” 5 do 6 lat, mimo postępu technicznego.

Skrócił się również czas pracy lodówek, pralek i innych tego typu rzeczy. Natomiast – co wykazał też ten raport – konkluzją z zupełniej innej kategorii było stwierdzenie, że sporo rzeczy oddawanych do recyklingu czy na złom, jest jeszcze całkowicie sprawnych. O ile dobrze pamiętam, w raporcie stwierdzono, że 1/3 produktów oddawanych na złomowanie funkcjonowała i nadawała się do dalszego użytkowania. To zjawisko potwierdziły też dane z APPLiA Polska [Związek Pracodawców AGD – przyp. red.]. W Polsce 15% oddawanych do recyklingu urządzeń jest ciągle sprawnych.

A ten drugi raport, o którym Pan wspomniał?

On też potwierdzał, że zjawisko postarzania produktu istnieje, że nie tylko pojedynczy konsumenci to widzą, ale również organizacje.

W swoich artykułach wymienia Pan korporacje, które skracają życie swoich produktów – jedna z nich to Apple, Samsung – druga, trzecia Epson. Proszę opowiedzieć na ich przykładach, w jaki sposób – brutalnie mówiąc – jesteśmy robieni w konia.

Zjawisko planowego postarzania produktów nie jest jednolite. Różne firmy stosują różne sposoby.

U Apple to jest zazwyczaj brak napraw czyli kiedy produkt zepsuje się przed końcem gwarancji, zostaje wymieniony na nowy. Taki przykład podano m.in. w „Spisku żarówkowym”. To chyba dotyczyło iPod-ów, których bateria nie wytrzymywała do końca gwarancji, bo była źle zaprojektowana, a wręcz można powiedzieć, że była wadliwie zaprojektowana i nie wymieniano jej, tylko dawano nowego iPod-a. Natomiast kiedy sprzęt zepsuje się po gwarancji, to – można powiedzieć – kliencie radź sobie sam.

Apple utrudnia naprawy, brakuje części zamiennych, są specjalne śrubki z główkami w kształcie gwiazdek, rozetek czy innym, które trudno samodzielnie rozkręcić, żeby zobaczyć, co w środku jest zepsute. Również to, co kiedyś było standardem, to nieudostępnianie schematów elektronicznych. Tymczasem osoby, które trudniły się naprawami różnego rodzaju, serwisanci, zakłady niezależne, jeśli tylko znaleźliby schemat elektryczny produktu, mogliby go naprawić.

Z kolei producent drukarek Epson stosuje inną, bardzo ciekawą formę, tzn. wbudowuje mechanizmy, które kończą życie produktów. Po wydrukowaniu iluś tysięcy czy dziesiątek tysięcy kopii, drukarka sama się blokuje, nawet jeśli nadaje się do dalszego użytku.

Ma wbudowany chip, który sygnalizuje, że zakończyła swój żywot i powinna zostać zezłomowana. Są oczywiście obejścia, ludzie znaleźli na to sposoby, ale tak czy owak Epson chyba jako pierwszy zaczął stosować tę metodę, a później już wszystkie firmy, które produkują drukarki, zastosowały ten właśnie mechanizm wbudowany w  produkt.

Samsung  stosuje ciekawą konstrukcję w telewizorach, tzn. w układzie zasilania są kondensatory celowo umieszczone w bezpośrednim sąsiedztwie radiatorów, które osiągają wysoką temperaturę podczas pracy tranzystorów i po pewnym czasie, zwykle tuż po okresie gwarancyjnym, elektrolit przegrzewa się i kondensator przestaje pracować. Teoretycznie wymiana na nieco droższy, bardziej wytrzymały komplet tych elementów zwiększyłaby czas pracy pięciokrotnie, ale dzięki temu mechanizmowi konsumenci mogą wymienić telewizor znacznie wcześniej.

Z zaplanowanym postarzaniem produktu żyjemy i często go nie zauważamy. Mogę powiedzieć o kilku innych formach np. systemach operacyjnych, które po pewnym czasie mówią, że już nie będą się aktualizować. W niektórych programach komputerowych, np. graficznych, nowe wersje zapisują pliki wynikowe w nowych formatach i jeśli posiadamy starą wersję programu (a ktoś nam przesłał projekt stworzony w nowej wersji), nie jesteśmy w stanie otworzyć projektu. Dopiero zakup nowej wersji programu rozwiąże problem.

Jest też kwestia użycia gorszych materiałów. Mieszkam w szeregowym domu. Razem z sąsiadami remontowaliśmy dach. Jeden z sąsiadów stwierdził, że nie przyłączy się do nas, ale kilka lat później zmuszony przeciekami dokonał naprawy. Ekipa, która malowała dach, stwierdziła, że nasz dach, wcześniejszy, jest w znacznie lepszym stanie niż ten nowszy, który ma sąsiad.

To się w głowie nie mieści. Z jednej strony mówimy o tym, w jakim stanie jest Ziemia, środowisko, nasze otoczenie, z drugiej strony pozwalamy na coś takiego… Proszę powiedzieć, jak to planowane postarzanie produktu jest definiowane z punktu widzenia nauki?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie. Większość tych publikacji – przynajmniej w języku polskim – to są moje publikacje, więc nie chciałbym się tutaj niejako reklamować.

Przeprowadziłem badania dwojakiego rodzaju – z konsumentami, ale również z serwisantami, bo to jest bardzo ciekawe źródło informacji. Wynika z nich, że takie zjawisko istnieje. Ludzie je obserwują, dostrzegają, aczkolwiek nie zawsze wiedzą, jak sobie poradzić, tzn. czasami trudno jest zakwalifikować, czy to jest zjawisko jednoznacznie dobre czy jednoznacznie złe, czy jest zgodne z prawem czy nie jest zgodne z prawem. Należy też zauważyć pewien sceptycyzm, dotyczący możliwości wyeliminowania zjawiska ze współczesnej gospodarki, próby złagodzenia tej uciążliwości dla nas, klientów.

A właśnie – co robi Unia Europejska? Jak walczy z planowanym postarzaniem produktów?

Przede wszystkim należy pochwalić Unię Europejską za to, że pierwsza zauważyła to zjawisko. Jak mówiłem, materiały, które miałem do pierwszych publikacji, to były głównie dokumenty UE, więc chwała jej, że to zauważyła.

Z 2013 r.?

Tak, z 2013 r.

Czyli widzi to od dziewięciu lat. Rozumiem, że sam proceder funkcjonuje od dekad.

Można powiedzieć, że w zasadzie od czasów sprzed II wojny światowej. Powiedzmy, że pierwsze wyraźne cechy pojawiły się w latach 20. XX wieku.

Natomiast jeśli chodzi o UE, powiedziałbym, że jej postępowanie jest niekonsekwentne. Z jednej strony są rzeczy bardzo dobre czyli akty prawne, które wpływają na to, że powinno być lepiej, np. recykling produktów, to że producenci AGD są zobowiązani do odbierania starych produktów i ich utylizowania, a z drugiej strony jest kontrowersyjna sprawa tzw. zimnych lutów, co bardzo często podkreślają elektrycy, elektronicy. Mianowicie, jest taka dyrektywa, która zakazuje używania ołowiu w cynie do lutowania układów scalonych. Wtedy powstają tzw. zimne luty, czyli z niską zawartością ołowiu, cyna jest bardziej podatna na rozszczelnianie się i w ten sposób dużo wytrawionych płytek, układów scalonych, które znajdują się w urządzeniach elektronicznych, szybciej nadaje się do wyrzucenia. Zwiększa to ilość elektro -odpadów.

Z jednej strony Unia Europejska działa w zakresie przeciwdziałania powstawaniu dużej ilości elektroodpadów, a z drugiej strony jakby sama powoduje ich powstawanie.

Podobnie było w przypadku świetlówek energooszczędnych, które miały wyeliminować żarówki – żarnikowe, tradycyjne z wolframem w środku – a posiadały w swoich zapalnikach rtęć, która jest szkodliwa; jednocześnie w tym samym roku wycofano, o ile dobrze pamiętam, termometry rtęciowe czyli też jakaś niekonsekwencja. Tak samo było z ołowiem. Stosowanie lutów bezołowiowych w elektronice oraz lakierów bezołowiowych w przemyśle motoryzacyjnym to teoretycznie mniejszy szkodliwy wpływ na zdrowie człowieka, ale jednocześnie znaczne skrócenie cyklu użytkowania produktu.

Czy UE sama zajęła się tym tematem? Co było czynnikiem mobilizującym?

Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie.  Zaczęło się od komitetu EKES. Czy i jakie były naciski? Nie wiem. Czy były naciski konsumentów? Podejrzewam, że tak. Myślę, że duży wpływ miały filmy dokumentalne, bo oprócz „Spisku żarówkowego”, były jeszcze inne, np. francuska seria „La mort programmée de nos appareils”. Myślę, że to wszystko mogło mieć wpływ na UE.

Jeśli już mówimy o Francji, wspomina Pan w jednym z artykułów o francuskim kodeksie karnym. Co ma wspólnego z tematem, który poruszamy?

Ma trochę wspólnego, bo w roku 2015 we francuskim kodeksie karnym celowe skracanie cyklu życia produktu zostało potraktowane jako przestępstwo i jest zagrożone karą do dwóch lat więzienia oraz 300 tys. euro.

I uwaga – nie jest to przepis martwy, ponieważ właśnie we Francji w 2020 r. firma Apple zapłaciła 25 mln euro kary za tzw. nieuczciwe praktyki konsumenckie. Polegało to na tym, że aktualizacja oprogramowania nowej wersji IOS spowalniała starsze modele telefonów, natomiast firma nie informowała o tym. Spadała moc obliczeniowa starszych iPhone’ów i działały wolniej. Dla Apple 25 mln euro to nie jest może jakaś dotkliwa kara, ale widać, że coś się w tym temacie zmienia.

Nie chciałbym tutaj wylewać dziecka z kąpielą, bo planowe postarzanie, jak mówią, ma wiele twarzy i odcieni – zgodnie z teorią zalicza się do niego również produkty jednorazowe. Produkty jednorazowe na przykład w medycynie – jednorazowe strzykawki, bandaże, kroplówki itd. – zdecydowanie pozytywnie wpływają na obsługę w służbie zdrowia, choć generują odpady. Ale to też jest element celowego postarzania produktu, bo dawniej np. strzykawki wielorazowe wykorzystywano przez wiele lat.

A jak konsumpcjonizm, nas obywateli, konsumentów wpływa na to zjawisko?

To jest chyba rzecz najistotniejsza w planowanym postarzaniu produktu, bo wcześniej wspomniałem, że ok. 30% w Niemczech, czy 15% w Polsce produktów, które oddajemy na złom, to są produkty działające. To kwestia nie tylko tych, powiedzmy, złych i nieuczciwych producentów, ale to jest również kwestia nas, konsumentów.

Zwolennicy strategii planowego postarzania, bo tacy też istnieją, podkreślają rolę tego procesu dla rozwoju gospodarki. To jest oczywiście prawda – celem gospodarki jest konsumpcja, ale trochę to przypomina warsztaty narodowe we Francji po rewolucji czyli kopmy dół, a jutro zasypujmy, żeby ludzie mieli pracę.

[Tak samo w GUŁAGU kazano zekom zasypywać jeziora na Sybirze, a kopać niedaleko nowe. MD]

Tak samo tutaj – kupujemy coraz nowsze pralki, telefony komórkowe, żeby gospodarka się kręciła. To jest w jakiś sposób zrozumiałe.

Inny pozytywny aspekt – trochę się tutaj zamieniam w adwokata diabła, ale chciałbym, żeby wszystko było jasno powiedziane – to znaczny spadek cen produktów. W relacji do dochodów możemy sobie pozwolić na znacznie więcej telewizorów, lodówek, pralek czy telefonów komórkowych niż było to 20 lat temu, nie mówiąc o drukarkach. Produkty są bardziej jednorazowe, ale możemy sobie pozwolić na ich kupno – dawniej były bardziej trwałe, ale droższe.

Tylko rozumiem, że płacą za to inni.

Koszty są przeniesione gdzie indziej, oczywiście. To jest kwestia naszego podejścia do konsumpcjonizmu.

Można się spotkać z teorią czy koncepcją, wychowywania pragnień – czy pedagogiki pragnień – żebyśmy sobie jako klienci zadali pytanie czy potrzebujemy produktów, które kupujemy?

Niech każdy Czytelnik zada sobie pytanie czy może, jeśli wymienił ostatnio na nowy telefon komórkowy – a to jest coś, co często wymieniamy – to czy to rzeczywiście wynikało z tego, że stary przestał działać albo nie dało się go naprawić, czy może jednak z tego powodu, że była ładna rzecz, nowa albo dlatego, że koleżanki, koledzy mają nowe produkty. Zazwyczaj jednak dużą rolę odgrywa presja społeczna. Nie wypada mieć starego modelu telefonu, a w sumie dlaczego nie?

Jakiś czas temu z uporem maniaka wymieniałem w swoim smartfonie baterię. Przy trzeciej baterii telefon padł ostatecznie. Od tego momentu również moja świadomość diametralnie się zmieniła – nie mam smartfona, wróciłem do starej komórki, która leżała w mojej szufladzie.

Tak, jak Pan powiedział, możemy artykułować swoje oskarżenia albo pretensje do korporacji, ale na poziomie indywidualnym sami nie jesteśmy lepsi. Proszę o trzy rady dla obywateli, którzy próbują, walczyć z procederem planowego postarzania produktu.

Zastanowić się przed zakupem czy rzeczywiście jest to rzecz, której potrzebuję, czy ten zakup wynika z moich osobistych potrzeb czy może z tego, że wywierana jest na mnie, jako na konsumenta, jakaś presja. To chyba byłoby najprostsze.

Są też koncepcje, by urządzenia AGD wynajmować, a nie kupować. W tym modelu sprzęt jest własnością firmy, która go nam dostarcza, więc zależy jej na tym, aby problemów było jak najmniej.

Są już przykłady takich innowacyjnych firm, np. w Holandii – leasing jeansów. Jeansy wypożyczamy, chodzimy w nich, a kiedy się zniszczą, oddajemy  firmie, która je wypożyczyła, a ona je utylizuje i przerabia na nowe. Z kolei w Amsterdamie na lotniskuSchiphol oświetlenie jest własnością firmy Philips. Lotnisko nie przejmuje infrastruktury oświetleniowej. Nie martwi się awariami, bo płaci tylko za oświetlanie terenu, a naprawy spoczywają na właścicielu infrastruktury. W związku z tym Philipsowi zależy na tym, aby montować elementy oświetlenia najwyższej jakości, żeby nie trzeba było ich serwisować. W tym momencie planowe postarzanie produktu upada. Bardzo często te zastosowania mają też miejsce w informatyce. Coraz więcej programów, aplikacji znajduje się w chmurze i mamy je dopóty, dopóki płacimy abonament. I tu pojawia się zagrożenie dla rozwiązań, o których mówię.

Na pierwszy rzut oka pomysł wydaje się świetny – nie będzie planowego postarzania, ponieważ firmy dostarczające usługi w pewnym sensie będą dbać o długowieczność tych produktów, z drugiej strony możemy wyobrazić sobie sytuację, w której nie kupujemy tych produktów, tylko wszystko mamy wynajmowane: lodówkę, pralkę, dywan, a nawet jeansy, w car sharingu nie kupujemy samochodu, tylko go wynajmujemy na godziny. Płacimy za wszystko miesięczny abonament. I w tym momencie dzieje się coś niedobrego – tracimy źródło dochodów. Przyjeżdżają właściciele lodówki, pralki, jeansów, dywanu i zabierają je.  

W wersji sprzed tej rewolucji, bo tak to należy nazwać, wprawdzie jesteśmy bezrobotnymi, ale z własną lodówką, pralką i dywanem, natomiast w wersji „po” zostajemy z niczym. Jest to więc koncepcja z jednej strony bardzo ciekawa, a z drugiej strony budzi moje duże zaniepokojenie.

Mnie się wydaje, że ten problem można rozwiązać w sposób wolnorynkowy.

Mam przemyślaną własną propozycję. Producenci mogliby zdywersyfikować ofertę, np. sprzedają produkty droższe – pralkę z 12-letnią gwarancją, oferując do niej części zamienne, naprawy  oraz takie nienaprawialne pralki jednorazowe z roczną gwarancją.

Oczywiście te pralki z 12-letnią gwarancją byłyby znacznie droższe niż te jednorazowe. Wtedy zobaczymy, kto wygra na rynku. Wtedy wilk jest syty i owca cała. Zarówno powinni być zadowoleni konsumenci, jak i producenci. Podejrzewam, że ta walka rynkowa mogłaby być znacznie ciekawsza, również pomiędzy produktami w jednej firmie.

Dziękuję za rozmowę.

Rodzice, którzy zmarli w domach opieki, nie umarli na COVIDa, ale zostali poddani eutanazji.

Covid-19: Rodzice, którzy zmarli w domach opieki, nie umarli na COVIDa, ale zostali poddani eutanazji.

Oto, do czego posłużył we Francji lek przeciwpadaczkowy – Rivotril…

Date: 23 novembre 2022Author: Uczta Baltazara https://babylonianempire.wordpress.com/2022/11/23/covid-19-oto-do-czego-posluzyl-we-francji-lek-przeciwpadaczkowy-rivotril/

We Francji, w dniu 28 marca 2020 roku, wszedł w życie dekret przewidujący zastosowanie różnorodnych środków “mających na celu uporanie się z epidemią Covid-19 – w sytuacji kryzysu sanitarnego”. W dekrecie znalazła się także decyzja o rozszerzeniu stosowania leku o nazwie Rivotril na chorych na tzw. Covida. Rivotril jest lekiem przeciwkopadaczkowym, który był stosowany do tej pory – do leczenia epilepsji – wyłącznie w szpitalu.

Rząd francuski rozszerzył możliwość podawania owego leku na domy opieki oraz domy prywatne, tłumacząc, że stanowi ona leczenie paliatywne przeciwko cierpieniu spowodowanemu asfiksją towarzyszącą “ostatnim chwilom ofiar Covida-19”. https://www.legifrance.gouv.fr/loda/id/JORFTEXT000041763328/

Związek Jeunes Médecins zwrócił się do Rady Państwa o zawieszenie stosowania owego środka. “Podanie tejże molekuły (przeciwwskazanej w przypadku niewydolności oddechowej) pacjentowi cierpiącemu na Covid-19 będzie skutkowało osiągnięciem sedacji terminalnej, prowadzącej do śmierci” – argumentowali członkowie stowarzyszenia. Co było do przewidzenia, rząd francuski odrzucił wniosek.

Wielu Francuzów nie zdaje sobie sprawy po dzień dzisiejszy z tego, że ich podeszli wiekiem rodzice, którzy zmarli w domach opieki, nie umarli na COVIDa, ale zostali poddani eutanazji.

VIDEO: Szokujące oświadczenia pielęgniarek i lekarzy francuskich, potwierdzających, że poprzez tzw. «Dekret Rivotril», rząd Francji zmusił ich do zabicia tysięcy seniorów w domach opieki: [jest w oryginale. MD]

Ku „zamrożeniu konfliktu”?

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  23 listopada 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5287

Czy Stany Zjednoczone postanowiły doprowadzić do zakończenia wojny z Rosją na Ukrainie? To nie jest wykluczone tym bardziej, że o takiej możliwości niedawno wspominała ambasadoressa USA przy NATO, nazywając to „zamrożeniem konfliktu”. To nie byłby precedens, bo takie „zamrożone konflikty” funkcjonują od dziesiątków lat; w Korei, wokół Tajwanu, czy na Cyprze, więc dlaczego nie na Ukrainie? Na Ukrainie konflikt też mógłby zostać „zamrożony” – ale co by to konkretnie oznaczało? Jak pamiętamy, napomknięcie o „możliwej możliwości” zamrożenia konfliktu na Ukrainie bardzo zdenerwowało prezydenta Zełeńskiego. Nic dziwnego, bo mówiąc wprost, oznaczałoby ono przyjęcie do wiadomości częściowego rozbioru Ukrainy de facto. To zapewne ma na myśli amerykański Instytut Studiów Nad Wojną, wskazując, że działałoby ono „na korzyść Rosji”. To oczywiście prawda, ale alternatywą jest kontynuowanie wojny, a nawet jej prawdopodobna eskalacja, bo co by się stało, gdyby z pomocą USA i NATO Ukraina chciałaby odzyskać terytoria wcielone przez Kreml do Federacji Rosyjskiej? Obawiam się, że wtedy nikt nie byłby w stanie zagwarantować, że sytuacja nie wymknie się spod kontroli.

Tymczasem – jak szczerze oświadczył podczas swej pielgrzymki do Kijowa amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin, celem USA w tej wojnie jest tylko „osłabienie Rosji”, a nie wywołanie atomowej apokalipsy. Wszystko zatem zależy od tego, czy amerykańskie kręgi decyzyjne doszły do wniosku, iż Rosja została już „osłabiona” do tego stopnia, ze USA nie muszą się martwić, jak też może się zachować, gdy one przystąpią do ostatecznego rozwiązywania kwestii chińskiej, czy za pośrednictwem Ukraińców jeszcze trochę ją „osłabić”?

Ale to jest tylko jeden, chociaż bardzo ważny aspekt sprawy. Drugą kwestią, z którą należy się liczyć, to okoliczność, że podjęta przez państwa NATO seria sankcji przeciwko Rosji uderzyła i uderza rykoszetem w nie same, powodując coraz większe perturbacje gospodarcze, które prawdopodobnie doprowadzą tam do recesji ze wszystkimi jej skutkami, również społecznymi i politycznymi. Wprawdzie pilotażowy program wzięcia „suwerenów” za mordę pod pretekstem epidemii wykazał swoją skuteczność, ale ma też wiele plusów ujemnych, ale nigdy nie wiadomo, co może okazać się detonatorem społecznego wybuchu, którego nie będzie można już opanować przy pomocy telewizyjnych makabresek.

Wprawdzie przy współczesnych narzędziach totalnej inwigilacji i kontroli politycy teoretycznie nie muszą obawiać się „suwerenów”, ale problem polega na tym, że oni też gryzą się miedzy sobą o dostęp do tych narzędzi demokratycznej władzy, więc w tej sytuacji dla nikogo nie jest bezpiecznie.

Wreszcie po trzecie, wiodące państwa Europy Zachodniej, przede wszystkim Niemcy, podobnie jak Francja, wcale nie są zadowolone z tego, że pod pretekstem wojny na Ukrainie USA mocno również je schwyciły za twarz. Wprawdzie profilaktyczne „rozszczelnienie” bałtyckich gazociągów ograniczyło im swobodę manewru, ale warto przypomnieć, że Niemcy nie kupiły gazu od USA, tylko od Arabii Saudyjskiej, która w dodatku pozostała głucha na perswazje prezydenta Bidena, by nie ograniczała wydobycia ropy.

Tymczasem „współpraca transatlantycka” jest dla Ameryki wartością cenną, czemu dał wyraz ambasador Mark Brzeziński, kiedy nasi dygnitarze molestowali go w sprawie „dążenia” do reparacji od Niemiec. Jak pamiętamy, jego odpowiedź na te suplikacje była wprawdzie bardzo długa, ale wymijająca. Biorąc to wszystko pod uwagę, pomysł jakiegoś zakończenia wojny z Rosją do ostatniego Ukraińca nie jest wcale taki bezzasadny.

Toteż niedawno, ku pewnemu zdziwieniu, a nawet konsternacji naszych wzorowych ormowców, doszło do bezpośredniej rozmowy telefonicznej między sekretarzem obrony USA Lloydem Austinem, a rosyjskim ministrem obrony Sergiuszem Szojgu. Niby chodziło tylko aby – jak w anegdocie umawiały się dwie pluskwy – „pozostać w kontakcie”, ale nie jest wykluczone, że rozmowa mogła dotyczyć wytyczenia linii demarkacyjnej, według której konflikt na Ukrainie zostanie „zamrożony”. Wprawdzie Rosja z jednej strony systematycznie dewastuje Ukrainę, osłabiając w ten sposób jej zdolności do prowadzenia długotrwałej wojny nawet przy pełnej pomocy NATO, ale jednocześnie sam Szojgu osobiście rozkazał rosyjskim wojskom wycofanie się z Chersonia na lewy brzeg Dniepru. Czyżby to właśnie uzgodnili obydwaj panowie podczas rozmowy telefonicznej? Na taką możliwość wskazywałyby naciski na prezydenta Zełeńskiego, by wykazał więcej skwapliwości do rozpoczęcia negocjacji z Rosją. On oczywiście boi się tego, jak ognia, bo jeśli rzeczywiście doszłoby do „zamrożenia konfliktu”, to prędzej czy później na Ukrainie ktoś postawi pytanie, po co w takim razie urządzony był ten cały „Majdan” i co właściwie takiego powiedział Putinowi Biden podczas rozmów w czerwcu i lipcu ubiegłego roku, że Putin 24 lutego „wkroczył”? Odpowiedź na takie pytanie może być bardzo trudna w sytuacji częściowego rozbioru kraju, jego dewastacji oraz strat w ludziach, zarówno wojennych, jak i migracyjnych.

Ale chociaż boi się tego, jak ognia, to przecież w negocjacjach może tylko prężyć amerykańskie muskuły, więc jeśli USA będą chciały zakończyć tę wojnę, to on nie będzie miał nic do gadania, ponieważ bez amerykańskiej pomocy żadna kontynuacja nie będzie możliwa. Czy Amerykanie wtedy go jakoś ochronią, zgodnie ze wskazówką z „Towarzysza Szmaciaka”, że „czas zmienić politykę rolną lecz ludzi krzywdzić nam nie wolno”, czy też pozostawią go na pastwę jakichś rezunów i to wcale nie rosyjskich – tego nie wie na pewno ani on, ani tym bardziej – my.

Skoro tedy tak go naciskają, by wykazał większą skwapliwość do rozpoczęcia negocjacji, to chyba w końcu da się namówić, zwłaszcza, gdy usłyszy propozycję nie do odrzucenia.

Taki jest bowiem los tych, którzy nieopatrznie dają się wciągać między ostrza potężnych szermierzy, a konkretnie – w maszynkę do mięsa. To prezydent Obama za 5 mld dolarów w 2013 roku zainicjował Majdan, a prezydent Biden musi jakoś tę sprawę zakończyć, przynajmniej prowizorycznie, a doświadczenie pokazuje, że prowizorki, również w postaci „zamrożenia konfliktu” bywają bardzo trwałe.

Z polskiego punktu widzenia taki finał nie byłby zły, bo za wschodnią granicą mielibyśmy Ukrainę dyszącą nienawiścią do Rosji i to bez żadnej zachęty z naszej strony – ale trwale niezdolną do wybicia się na pozycję mocarstwową, nawet w skali regionalnej. Ciekawe, z jakiego klucza ćwierkaliby wtedy samozwańczy demaskatorzy ruskich agentów, od których wprawdzie się roi – ale podobno tylko w Sejmie.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Tak będzie wyglądał człowiek za tysiąc lat? Ewolucja szyi, oczu…

https://nczas.com/2022/11/23/tak-bedzie-wygladal-czlowiek-za-tysiac-lat-przerazajace-video/

Jak będzie wyglądał człowiek za tysiąc lat? Ludzkie ciała zaczną się w końcu przystosowywać do nowego trybu życia ludzi. „Smartfonowa” szyja lub kciuk, zmiany w łokciach – tak może ewoluować ludzkie ciało w ciągu następnych stuleci.

To, jak człowiek będzie wyglądał w przyszłości, naukowcy pokazują na przykładzie hipotetycznej kobiety, która miałaby żyć za tysiąc lat. Nazywają ją Mindy.

Mindy będzie wyglądała inaczej od kobiet, które teraz mijamy na ulicach i w komunikacji miejskiej. Wpływ na jej wygląd będzie miała rewolucja technologiczna i nowy tryb życia, która zapoczątkowały nasze czasy.

Jak będzie wyglądał człowiek za tysiąc lat?

Gdy naukowcy tworzą modele, by pokazać, jak człowiek będzie wyglądał w przyszłości, biorą pod uwagę to, jak obecnie wygląda ludzkie życie.

Długotrwałe przyjmowanie tej samej postawy oraz powtarzanie danych ruchów wpływa bowiem już teraz na nasz wygląd (wady kręgosłupa, waga etc.). Gdy tryb życia, który obecnie prowadzimy, się utrwali, to nasze ciała będą musiały się do niego przystosować.

Tak będzie ewoluował ?

Jak zmieni się ludzkie ciało w przyszłości? Po pierwsze – szyja Mindy będzie dużo szersza i bardziej umięśniona niż u dzisiejszych kobiet. Wynika to z nieustannego użytkowania smartfonów i laptopów.

– Kiedy pracujesz na komputerze lub patrzysz w telefon, mięśnie z tyłu szyi muszą się skurczyć, aby utrzymać głowę w górze. Im bardziej patrzysz w dół, tym ciężej pracują – wyjaśnia na łamach Health Matters ortopeda K. Daniel Riew.

Kolejną zmiana zajdzie w kciukach. Tak jak zmieniły się one, gdy ludzie zaczęli używać narzędzi, tak za tysiąc lat zmienią się od nieustannego pisania SMS-ów i przeglądania mediów społecznościowych na telefonie.

Zmieni się także budowa łokci. Obecnie staw łokciowy jest nieustannie nienaturalnie wygięty pod kątem 90 stopni. Najpierw jednak będziemy mieć problemy z tymi stawami – drętwienie lub mrowienie palców, ból przedramienia i osłabienie dłoni.

Ewolucja ludzkich oczu. Tak będzie wyglądał człowiek w przyszłości

Obecnie ok 1,6 mld ludzi cierpi na krótkowzroczność. Nasz wzrok psuje się m.in. od ciągłego wpatrywania się w ekran – smarfotna, laptopa, telewizora. Naukowcy przewidują, że ludzki organizm w końcu dostosuje się do nowej sytuacji.

– Organizm człowieka znajdzie receptę na to, by chronić oczy. Może rozwinąć wewnętrzną, dodatkową powiekę, która będzie osłaniać oczy przed nadmiernym absorbowaniem niebieskiego światła. W ten sposób udałoby się zredukować jego dewastujący wpływ na organizm – twierdzi bioanalityk Kasun Ratnayake z uniwersytetu w Toledo.

Tak będzie wyglądała Mindy – kobieta przyszłości:

BlackRock: 2 biliony dolarów straty ??… Przygotowywany jest nowy system oparty na cyfrowym pieniądzu centralnym.

BlackRock: 2 biliony dolarów straty… Komentarz Ernesta Wolffa

Przygotowywany jest nowy system oparty na cyfrowym pieniądzu centralnym.

21 listopada 2022 r

BlackRock to najpotężniejsza firma finansowa, jaka kiedykolwiek istniała. Ale mimo że w 2021 roku zarządzał ponad 10 bilionów dolarów, jest znacznie gorzej niż rok temu, a zarządzane aktywa spadły do ​​poniżej 8 bilionów dolarów w trzecim kwartale 2022 roku, co oznacza spadek o ponad 20 procent. [ten bilion to nasze tysiąc miliardów. MD]

Czy BlackRock, jak twierdzą niektóre strony internetowe, znajduje się w trudnej sytuacji egzystencjalnej, a nawet na drodze do bankructwa?

Absolutnie nie. Obecna strata jest wynikiem strategii, w którą sam BlackRock jest mocno zaangażowany i która ma dwa cele: zniszczenie klasy średniej i wprowadzenie nowego systemu monetarnego.

Oto tło tych działań:

BlackRock został założony w Nowym Jorku w 1988 roku. Dzięki deregulacji w globalnym systemie finansowym, firma rozwinęła się w największego zarządzającego aktywami na świecie w ciągu trzech dekad.

Głównym udziałowcem BlackRock jest firma Vanguard. Obie firmy razem są głównymi akcjonariuszami sześciu z następujących ośmiu największych zarządzających majątkiem na świecie, a także jednymi z głównych akcjonariuszy największych światowych firm cyfrowych, Apple, Amazon, Alphabet i Microsoft.

Ponadto BlackRock posiada najbardziej kompleksowy system analizy danych finansowych na świecie z siecią komputerową Aladdin, z którego korzystają również największe banki centralne od czasu światowego kryzysu finansowego 2007/08, który uczynił BlackRock najważniejszym doradcą w tym czasie.

Ponieważ BlackRock i Vanguard mogą wpłynąć na prawie każdy rynek na świecie na swoją korzyść, obie firmy mają decydujący wpływ na politykę pieniężną banku centralnego. Tak więc decyzja, którą podjął bank centralny kilka miesięcy temu, aby zakończyć luźną politykę pieniężną i podnieść stopy procentowe, w żadnym wypadku nie jest decyzją podjętą przeciwko BlackRock i Vanguard.

Ale dlaczego dwaj giganci finansowi prowadzą politykę, która zmniejsza ich własne aktywa?

Z dwóch powodów.

Z jednej strony najbardziej udanym modelem biznesowym ostatnich dwóch dekad jest model gospodarki platformowej. Firmy takie jak Amazon, Uber, airbnb, booking.com, MyHammer czy Lieferando są nie tylko niezwykle dochodowe, ale także żyją z niszczenia małych i średnich firm. Na przykład Amazon doprowadził do bankructwa setki tysięcy detalistów na całym świecie, a Uber tyle samo firm taksówkarskich.

Obecna polityka pieniężna banków centralnych – podwyższenie stóp procentowych – powoduje, że średnie spółki znajdują się pod jeszcze większą presją niż dotychczas, a dużym platformom, które z łatwością radzą sobie z przejściowymi stratami, kolejnymi przejęciami, a co za tym idzie jeszcze większym rynkiem wzrostem potęgi dla nich i dla BlackRock w przyszłości.

Z drugiej strony nasz globalny system finansowy jest zepsuty i nie da się go utrzymać przy życiu na dłuższą metę. Dlatego w tle przygotowywany jest nowy system oparty na cyfrowym pieniądzu centralnym. Pożyczki powinny zostać wycofane z banków komercyjnych i przekazane wyłącznie w ręce banków centralnych.

Ale to oznacza koniec wszelkiej wolności finansowej, a tym samym koniec demokracji. Aby narzucić ludziom ten system, trzeba wpędzić ich w społeczne, ekonomiczne i finansowe trudności. Obecna polityka pieniężna również to osiąga. Napędza inflację w warunkach najwyższego poziomu zadłużenia w historii, utrudnia obsługę kredytów, a także tworzy armię bezrobotnych, którzy ostatecznie, z czystej desperacji, będą gotowi zaakceptować każdy system monetarny, nieważne jak niedemokratyczny.

Więc jeśli BlackRock obecnie ponosi straty, to jest to nic innego jak manewr strategiczny, którego jasnym celem jest bycie jeszcze bogatszym i jeszcze potężniejszym niż wcześniej pod koniec okresu suszy.

Ernst Wolff

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Ten artykuł pojawił się po raz pierwszy 21 listopada 2022 r. na stronie:

https://apolut.net/blackrock-2-billionen-dollar-verlust-von-ernst-wolff/

Przerażający globalny sezon spotkań i obietnic „mędrców” nabiera rozpędu.

Obietnice globalistów z G20 czyli o nowych uciechach dla ludu

Przerażający globalny sezon spotkań nabiera rozpędu. AlterCabrio

„Potwierdzamy nasze zaangażowanie na rzecz wzmocnienia globalnego zarządzania zdrowiem, z wiodącą i koordynującą rolą WHO oraz wsparciem ze strony innych organizacji międzynarodowych. Wspieramy prace Międzyrządowego Organu Negocjacyjnego (INB), który opracuje i wynegocjuje prawnie wiążący instrument, który powinien zawierać zarówno prawnie wiążące, jak i niewiążące prawnie elementy w celu wzmocnienia [gotowości] na pandemię”

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu Off-Guardian omawiającego obietnice, zobowiązania i ‘przyrzeczenia’ składane na szczycie G20, a dotyczące naszej bliższej i dalszej przyszłości. /AlterCabrio – ekspedyt.org/

__________***__________

 „Przyrzeczenie” globalistów z G20 o zobowiązaniu do wprowadzenia paszportów szczepionkowych, cyfrowej waluty i wielu, wielu innych

W zeszłym tygodniu na Bali odbyło się doroczne spotkanie G20, na którym przywódcy 20 największych gospodarek świata podpisali zobowiązanie do:

  • Zreformowania” produkcji i dystrybucji żywności
    _
  • Zwiększenia nadzoru i cenzury „dezinformacji” w Internecie
    _
  • Zwiększenia globalnej zależności od „odnawialnych” źródeł energii
    _
  • Wprowadzenia programowalnej waluty cyfrowej
    _
  • Wprowadzenie międzynarodowych cyfrowych paszportów szczepionkowych

Tak, podczas gdy wszyscy byli tak grzecznie zajęci „upadkiem Chersonia” i tym pociskiem, który rzekomo uderzył w Polskę, przywódcy z całego świata zebrali się w identycznych koszulkach i opublikowali swoje plany dla rządu światowego w błyszczących małych segregatorach.

Widzieliśmy już, jak COP27 skupia się na „rolnictwie alternatywnym” (tj. mięsie hodowanym w laboratorium i owadach konsumpcyjnych), ale deklaracja przywódców z G20 jest znacznie bardziej ambitna. A przed nami jeszcze Szczyt Różnorodności Biologicznej ONZ.

Tak, przerażający globalny sezon spotkań doprawdy nabiera rozpędu, a uczestnicy nie ukrywają, że ich globalne plany idą naprzód.

Całość możesz przeczytać tutaj, my tylko wyciągniemy kilka kluczowych cytatów.

Na początek przyjrzyjmy się „tematowi” tegorocznego szczytu, który ma bardzo znajomy wydźwięk:

„Recover together, recover stronger”.

[ang. recover – wyzdrowieć, wyjść z czegoś (np. kłopotów); tu: wyjdźmy z tego razem, wyjdźmy silniejsi -tłum.]

Nazwijcie mnie szaleńcem, ale to brzmi jak kolejny sposób na powiedzenie „build back better” [odbudujmy lepiej], nieprawdaż?

Można by się spodziewać, że każda deklaracja złożona pod hasłem „odbudujmy lepiej” będzie wypełniona punktami do rozmów na temat Wielkiego Resetu… i absolutnie nikt się nie zawiedzie.

Jest ponowne poświęcenie się aktualnej wojnie z żywnością i echa tematu przewodniego na COP27, czyli „innowacje” i „reformy” w rolnictwie [podkreślenia dodane w całym tekście]:

„Podejmiemy dalsze skoordynowane działania w celu sprostania wyzwaniom związanym z bezpieczeństwem żywnościowym, w tym gwałtownym wzrostom cen i niedoborom towarów żywnościowych i nawozów na całym świecie […] zapewnimy to, aby systemy żywnościowe lepiej przyczyniały się do adaptacji do zmian klimatycznych i ich łagodzenia oraz powstrzymania i odwrócenia utraty różnorodności biologicznej, dywersyfikacji źródeł żywności [ …] Jesteśmy zaangażowani we wspieranie przyjmowania innowacyjnych praktyk i technologii, w tym innowacji cyfrowych w rolnictwie i systemach żywnościowych, aby zwiększyć produktywność i zrównoważony rozwój”

Żeby było jasne, „łagodzenie zmian klimatycznych” oznacza „produkcję mniejszej ilości mięsa”. „Dywersyfikacja źródeł pożywienia” oznacza „jedzenie robaków”, a „innowacyjne praktyki i technologie” oznaczają mięso hodowane w laboratorium i/lub pastę drożdżową.

Jest MNÓSTWO materiałów na temat „odwracania” lub „łagodzenia” zmian klimatu, w tym nad wyraz rozwlekłe obietnice „zreformowania” dostaw energii:

„Ponawiamy nasze zobowiązanie do osiągnięcia globalnej zerowej emisji gazów cieplarnianych netto / neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla […] poprzez zwiększenie skali wdrażania produkcji czystej energii, w tym energii odnawialnej, a także środków w zakresie efektywności energetycznej, w tym przyspieszenie wysiłków na rzecz stopniowego wycofywania nieograniczonej energii węglowej”

Chyba nie muszę tego tłumaczyć.

A potem pojawia się gadka o „gotowości na wypadek pandemii”, wzywająca do ustanowienia „prawnie wiążącego instrumentu” w celu „wzmocnienia” globalnej gotowości na pandemię:

„Potwierdzamy nasze zaangażowanie na rzecz wzmocnienia globalnego zarządzania zdrowiem, z wiodącą i koordynującą rolą WHO oraz wsparciem ze strony innych organizacji międzynarodowych. Wspieramy prace Międzyrządowego Organu Negocjacyjnego (INB), który opracuje i wynegocjuje prawnie wiążący instrument, który powinien zawierać zarówno prawnie wiążące, jak i niewiążące prawnie elementy w celu wzmocnienia [gotowości] na pandemię

To było na porządku dziennym od jakiegoś czasu, możesz przeczytać nasze poprzednie artykuły na ten temat tutaj i tutaj.

Dalej jest obietnica ściślejszej kontroli internetu, ze względu na „bezpieczeństwo”:

„Zdajemy sobie sprawę, że przystępna cenowo i wysokiej jakości łączność cyfrowa ma zasadnicze znaczenie dla włączenia cyfrowego i transformacji cyfrowej, a odporne i bezpieczne środowisko internetowe jest niezbędne do zwiększenia zaufania do gospodarki cyfrowej […] Uznajemy znaczenie przeciwdziałania kampaniom dezinformacyjnym, cyberzagrożenia, nadużycia w Internecie oraz zapewnienie bezpieczeństwa w infrastrukturze łączności”

Jeśli czekaliście z zapartym tchem, aż wspomną o cyfrowych walutach banku centralnego (CBDC), to się doczekaliście:

„Z zadowoleniem przyjmujemy raport Komitetu ds. Płatności i Infrastruktury Rynkowej (CPMI) Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) w sprawie wzajemnych połączeń systemów płatności [oraz] wspólny raport BIS CPMI, BISIH, MFW i Banku Światowego w sprawie opcji dostępu i interoperacyjności cyfrowych walut banku centralnego (CBDC) w płatnościach transgranicznych”

Wreszcie – i to jest prawdopodobnie najbardziej niepokojące – zobowiązują się do wprowadzenia międzynarodowych paszportów szczepionkowych:

„Uznajemy znaczenie wspólnych standardów technicznych i metod weryfikacji, w ramach IHR (2005), w celu ułatwienia bezproblemowych podróży międzynarodowych, interoperacyjności oraz uznawania rozwiązań cyfrowych i niecyfrowych, w tym dowodów szczepień. Popieramy ciągły międzynarodowy dialog i współpracę w zakresie tworzenia zaufanych globalnych cyfrowych sieci zdrowotnych”

I tak to się sprawy mają. Oto ‘lista zakupów’ G20, która obejmuje (między innymi): reformę żywnościową, reformę energetyczną, ustawodawstwo dotyczące pandemii, „bezpieczeństwo cybernetyczne”, CBDC oraz paszporty szczepionkowe/identyfikatory cyfrowe.

Niby nic zaskakującego, ale niezwykłe jest widzieć to wszystko ułożone w jednym takim dokumencie.

I nie zapominajmy o bardziej staroświeckim motywie – chciwości. „Przyrzeczenie” [pledge] pełne jest wzmianek o „lukach w finansowaniu”, darowiznach i „partnerstwie publiczno-prywatnym”.

Wszystko to służy jako przykrywka dla międzynarodowego prania pieniędzy, defraudacji i innych sposobów kierowania pieniędzy podatników do przepełnionych kieszeni tego 1%.

Aha, małe przypomnienie dla tych, którzy wciąż wierzą, że Rosja toczy dobrą walkę z globalistycznymi złoczyńcami na Ukrainie – Rosja jest członkiem G20 i podpisała to zobowiązanie.

Podobnie jak Chiny, wraz z każdym innym członkiem BRICS.

Nie ma tu bohaterów, wszyscy są w tym razem… ale ta ich wojna z pewnością dobrze odwróci uwagę, prawda?

Zasadniczo jest to tylko potwierdzenie – gdyby potwierdzenie było potrzebne – że Wielki Reset wciąż nadchodzi. Nawet jeśli covid odejdzie, nowa normalność pozostanie.

Ale oczywiście taki plan był od zawsze.

_________________

G20’s globalist “pledge” commits to vaccine passports, digital currency & much, much more, Kit Knightly, Nov 18, 2022

−∗−

Powiązane tematycznie:

Great Reset czyli co szykują ludzkie paniska
Nadzór na każdym kroku, powszechny dochód gwarantowany powiązany z oceną kredytu społecznego, likwidacja własności prywatnej, masowa cenzura, zamrożenie i zajęcie rachunków bankowych, technologie wdrożone w celu przeprogramowania ludzi — ten […]

_________________

Jak nie pandemia to bieda czyli kto potrzebuje katastrofy
W ciągu najbliższych kilku lat szare eminencje establishmentu będą próbowały wykorzystać zasłonę chaosu, aby zasiać nasiona strachu wśród ludności. Będą próbować wykorzystać ten strach, aby uzyskać jeszcze bardziej scentralizowane zarządzanie […]

_________________

Rekalibracja totalna czyli Lista Przebojów WEF
Przez lata ludzie z WEF głosili kilka bardzo niepokojących rzeczy, z których żadna nie wzbudziła należytej uwagi mediów. W rzeczywistości, kiedy zestawimy razem tematy promowane przez WEF, wyłania się nadrzędny […]

_________________

Traktat WHO czyli pandemia na stałe?
Prawdziwe znaczenie Traktatu Pandemicznego polega na tym, że jego uchwalenie jest ratyfikacją i zatwierdzeniem wszystkiego, czego świat doświadczył w ciągu ostatnich dwóch lat podczas COVID-19. […]

Konieczna [jest] cnota zimnej krwi.  Ks. prof. Stanisław Koczwara.

Konieczna cnota zimnej krwi.  Ks. prof. Stanisław Koczwara.

Fundament porządku ludzkiego czyli skąd wziąć odpowiedni oręż – ks. prof. Stanisław Koczwara

AlterCabrio https://ekspedyt.org/2022/11/21/fundament-porzadku-ludzkiego-czyli-skad-wziac-odpowiedni-orez-ks-prof-stanislaw-koczwara/

Walka dotyczy najwyższej rozgrywki jaką podjąć może wolność ludzka: albo opowiedzieć się za Królestwem Bożym i Jego Majestatem, albo przeciw Niemu. Albo ludzkość cała uzna swą zależność od woli Boga, albo od woli człowieka, któremu wydaje się, że jest Bogiem, a w rzeczywistości okazuje się sługą ojca kłamstwa, czyli szatana.

____________***____________

 Ks. prof. Stanisław Koczwara: Chwała garstce kapłanów!

‘Ostatnie dwa lata były doskonałym probierzem posiadania takiej cnoty. Histeria związana z tzw. pandemią wirusa covidowego obnażyła na całym świecie stan umysłowy ludzkości. Troska o swoje ziemskie życie, granicząca z paniką, zagościła również tam, gdzie powinna natrafić na ostrze cnoty zimnej krwi, czyli w Kościele. Niestety, jej hierarchiczni przedstawiciele pokazali aż nadto, że takiej cnoty nie posiadają. Poddali Kościół dyktatowi zarządzeń byle ministra, którego jacyś anonimowi dla nas potentaci, namaścili na wodzirejów tej farsy wirusowej w poszczególnych krajach.

I rej w tej światowej farsie, niestety, wiedli duchowni siejący panikę wśród ludzi, poniżający ich, czyniący zadość zarządzeniom głupich ustaw, poniżający Kościół Chrystusowy, czyniąc go ‘chłopcem na posyłki’ sanitarnych szaleńców. Wreszcie, zabijający powoli wiarę w Chrystusa, Pana życia i śmierci, w Jego Majestat w komunii świętej poprzez niegodne jej udzielanie na rękę.
I nikt, za wyjątkiem biskupa ordynariusza z Teksasu, za to, jak dotąd nie przeprosił. Nikt nie uznał za grzeszne postępowanie. Bo zamiast wiary w Chrystusa Króla, w ich zajęczych sercach jest wiara w zarządzenia światowych szaleńców od niszczenia zdrowia psychicznego i fizycznego ludzkości.’

‘Z tym grzechem niewiary w społeczne królowanie Chrystusa mamy stoczyć bój, jeśli chcemy się zwać Jego rycerzami. Jeśli odżegnamy się od tej walki, to w świecie zapanuje powszechnie porządek pomijający królewski majestat Boga. Oderwanie się od tego Źródła dostojeństwa człowieka sprawia, że coraz większa ilość ludzi nie wie nic o rzeczach istotnych.

A to oznacza, że utracili oni zdolność odróżniania tego, co ważne od tego, co nie ma znaczenia. Utracili umiejętność rozpoznawania prawd niezmiennych, które stanowią fundament porządku ludzkiego. Nic nie wiedzą o naturze duszy, o jej nieśmiertelności, o naszym losie po śmierci.
Tak więc widzimy, że walka dotyczy najwyższej rozgrywki jaką podjąć może wolność ludzka: albo opowiedzieć się za Królestwem Bożym i Jego Majestatem, albo przeciw Niemu.

Albo ludzkość cała uzna swą zależność od woli Boga, albo od woli człowieka, któremu wydaje się, że jest Bogiem, a w rzeczywistości okazuje się sługą ojca kłamstwa, czyli szatana. Krótko mówiąc, jest to wybór między Królestwem Boga, a antykrólestwem szatana.’

‘Aby podjąć walkę o Królestwo Chrystusa musimy mieć odpowiedni oręż do tego. I nie zawiedziemy się. Sam nasz Pan Jezus Chrystus daje swoim rycerzom broń do walki ze złem tego świata. Tym orężem jest Osiem Błogosławieństw. Osiem boskich reguł ewangelicznej doskonałości, które nasz Zbawiciel przekazał nam osobiście w Kazaniu na Górze. O nich samych i ich znaczeniu możemy mówić bez końca. A skutek tego mówienia często bywa taki, że uważamy je za ‘nie z tego świata’, odnoszące się tylko do Nieba, a skoro tak, to nie można ich zastosować w życiu praktycznym, doczesnym, tu na ziemi. Tymczasem my, w naszym kazaniu, pokażemy, że owe błogosławieństwa zawiadują prawdziwymi siłami jakie są w stanie wzbudzić w nas, zjadaczach chleba, niezwyciężonych wojowników, którzy mogą tym orężem zwycięstwo zawalczyć o społeczne królowanie Jezusa Chrystusa na ziemi i to na wspak kościelnym niedowiarkom, kapitulującym przed Goliatem, jakim wydaje się świat opanowany przez zło.’

[Tu następuje opis wszystkich błogosławieństw. Cały materiał trwa prawie godzinę. Warto zarezerwować ten czas.]

Chcecie umierać za Kijów?

Chcecie umierać za Kijów? Chcecie, żeby za Kijów umierały wasze dzieci? Chcecie, żeby za Kijów umierali wasi rodzice?

Katarzyna Treter-Sierpińska 16, 2022 https://wprawo.pl/katarzyna-ts-chcecie-umierac-za-kijow/

https://wprawo.pl/wp-content/uploads/2022/11/prezydent-Ukrainy-Wolodymyr-Zelenski-677x430.png

We wtorek (15.11.2022) na Polskę spadła rakieta, która zabiła dwóch mężczyzn przebywających na terenie suszarni zboża w miejscowości Przewodów w powiecie hrubieszowskim. W środę prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki wydali oświadczenie, w którym powiedzieli, że nie był to rosyjski atak na Polskę, tylko wypadek, do którego doszło, gdy Ukraina odpierała zmasowany atak rosyjskich rakiet na miasta w okręgach leżących przy polskiej granicy. Rakieta, która zabiła polskich obywateli, została wystrzelona przez ukraińską obronę powietrzną. Taką wersję podają też amerykańskie służby, do których Polska zwróciła się o pomoc w śledztwie.

We wtorek wieczorem, zanim jeszcze polskie władze wydały jakiekolwiek oświadczenie w tej sprawie, prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zamieścił na Twitterze następujący wpis: RF zabija wszędzie tam, gdzie może dotrzeć. Dzisiaj dotarła do Polski. Ten atak na bezpieczeństwo zbiorowe w regionie euroatlantyckim jest eskalacją. Zginęli ludzie. Moje kondolencje dla polskich braci i sióstr! Ukraina zawsze z wami. Należy powstrzymać terror RF.  Solidarność to nasza siła!

Jak to możliwe, że prezydent Ukrainy bez wahania stwierdził, iż to była rosyjska rakieta i „atak na bezpieczeństwo zbiorowe w regionie euroatlantyckim”, chociaż rząd RP jeszcze nie wypowiedział się w tej sprawie? Rozumiem, że dziennikarze, w tym amerykańscy, pisali o rzekomym rosyjskim ataku na Polskę. W końcu to tylko dziennikarze, którzy żyją z robienia sensacji i straszenia ludzi. Dziennikarze nakręcali kowidową hucpę, dziennikarze nakręcają klimatyczna hucpę, dziennikarze nakręcili panikę wojenną. Ale dlaczego Zełenski zadął w tę trąbkę?

Odpowiedź jest oczywista. Od lutego Ukraina robi, co w jej mocy, żeby wciągnąć NATO do bezpośredniej wojny z Rosją. Temu służył apel Zełenskiego o zamknięcie nieba nad Ukrainą, czyli o to, żeby samoloty NATO strzelały do samolotów rosyjskich. Temu służyła informacja puszczona w świat przez ukraińską armię o rzekomym udostępnieniu polskich lotnisk dla ukraińskich samolotów wojskowych wykonujących misje bojowe przeciw Rosji. Temu służył apel Zełenskiego o wykonanie prewencyjnych uderzeń zanim Rosja użyje broni jądrowej. I temu służył wpis Zełenskiego, w którym stwierdził, że na Polskę spadła rosyjska rakieta. Nie bez przyczyny Zełenski użył określenia „eskalacja” i zażądał, aby „powstrzymać terror” Rosji. Nie napisał, w jaki sposób ten terror ma być powstrzymany, ale mądrej głowie dość dwie słowie.

Prezydent Ukrainy poinformował też, że rozmawiał przez telefon z prezydentem Dudą. – Złożyłem kondolencje w związku ze śmiercią polskich ofiar rosyjskiego terroru rakietowego. Wymieniliśmy się dostępnymi informacjami i ustalamy wszystkie fakty. Ukraina, Polska, Europa i cały świat muszą być chronione przed rosyjskim terrorem – napisał Zełenski na Twitterze.

A co we wtorek wieczorem napisał na Twitterze minister spraw zagranicznych Ukrainy, Dmytro Kuleba? Oto jego wpis: Rosja lansuje teraz teorię spiskową, że to rzekomo pocisk ukraińskiej obrony powietrznej spadł na polskie terytorium. Co nie jest prawdą. Nikt nie powinien kupować rosyjskiej propagandy, ani wzmacniać jej przesłań. Ta lekcja powinna była zostać wyciągnięta dawno po zestrzeleniu samolotu MH17.

I jeszcze wtorkowy wpis ambasadora Ukrainy w Polsce, Wasyla Zwarycza: Jesteśmy solidarni z Polską. Składam kondolencje rodzinom i bliskim ofiar eksplozji w Przewodowie. Rosja powinna ponieść sprawiedliwą karę za terroryzm i zbrodnie wojenne. Liczymy na stanowczą  odpowiedź NATO i całego świata cywilizowanego. Prosimy o dalsze wsparcie Ukrainy.

Spójrzmy teraz na reakcję ukraińskich władz już po oświadczeniach prezydenta Dudy i premiera Morawieckiego, którzy poinformowali, że nie był to atak rosyjski tylko rakieta wystrzelona przez ukraińską obronę powietrzną.

Prezydent Zełenski nie zamieścił żadnego wpisu na Twitterze. Milczy minister Kuleba. Milczy ambasador Zwarycz. Natomiast Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksy Daniłow ogłosił, że Ukraina żąda dopuszczenia do śledztwa. – Jesteśmy gotowi przekazać dowód rosyjskiego śladu, który posiadamy. Oczekujemy od naszych partnerów informacji, na podstawie których stwierdzono, że był to pocisk ukraińskiej obrony powietrznej – napisał Daniłow na Twitterze.

A teraz zobaczmy jak wygląda narracja polskich władz dotycząca odpowiedzialności za śmierć Polaków zabitych ukraińską rakietą. Narracja ta brzmi: winę za to wydarzenie ponosi Rosja, ponieważ gdyby Rosja nie atakowała Ukrainy, to Ukraina nie musiałaby używać obrony powietrznej i Polacy by nie zginęli.

Nikt nie oczekuje przeprosin od Ukrainy za niefortunne działanie ich opelotki, które kosztowało życie dwóch Polaków. Mam jednak nadzieję, że prezydent Duda zauważył w końcu, co wyprawia jego “wielki przyjaciel” Zełenski.

Z czym zatem mamy do czynienia? Mamy do czynienia z kolejną próbą wepchnięcia Polski do bezpośredniej wojny z Rosją poprzez nacisk ze strony ukraińskiej, która posłużyła się kłamstwem. Jeśli ktoś myśli, że Ukraińcy żałują tych dwóch Polaków, to jest bardzo naiwny. Jeśli Ukraińcy czegoś żałują, to tego, że NATO nie kupiło ich zapewnień o rosyjskim ataku i nie przeprowadziło ataku odwetowego. Oczywiście oznaczałoby to III wojnę światową, ale przecież właśnie na tym zależy naszym ukraińskim „braciom i siostrom”. Nie łudźcie się, że byłoby im żal polskiej krwi. O nie! Polska krew przelewana za Kijów byłaby im bardzo na rękę.

A teraz pytam wszystkich polskich ukrainofilów omamionych wizją polsko-ukraińskiego braterstwa: Chcecie umierać za Kijów? Chcecie, żeby za Kijów umierały wasze dzieci? Chcecie, żeby za Kijów umierali wasi rodzice? Naprawdę tego chcecie, czy też wasza wyobraźnia jest zbyt uboga, żebyście potrafili zrozumieć, jakie będą konsekwencje wejścia Polski do bezpośredniej wojny z Rosją?

Najwyższa pora zrozumieć, że Ukraińcy nie walczą o to, aby ruskie bomby nie spadły na Polskę. Ukraińcy walczą o Ukrainę, a ponieważ ruskie bomby spadające na Polskę pozwoliłyby im wciągnąć NATO do bezpośredniego udziału w konflikcie, to ruskie bomby spadające na Polską są im jak najbardziej na rękę. Dowodem na to są wtorkowe wpisy Zełenskiego, Kuleby i Zwarycza oraz środowy wpis Daniłowa. Trzeba być ślepym, żeby tego nie dostrzec.

Polski interes narodowy nie jest tożsamy z ukraińskim interesem narodowym. Ukraina chce wciągnąć Polskę do wojny z Rosją. Polska nie może na to pozwolić. Tymczasem jest grupa Polaków, którzy nie tylko bezmyślnie wymachują szabelką, ale opluwają tych, którzy ostrzegają, że to machanie może doprowadzić do tragedii. Tych wymachujących szabelką idiotów (bo inaczej nazwać ich nie sposób) należałoby zamknąć w jakimś ustronnym miejscu, gdzie dla nikogo nie stanowiliby zagrożenia. I to leży w polskim interesie narodowym, a nie tropienie „ruskich onuc” wśród osób, które wykazują umiar i rozsądek.

A jeśli chodzi o prowokacje, to należy zastanowić się nad tym, czy ta ukraińska rakieta naprawdę spadła w Polsce zupełnie przypadkowo. Nasi ukraińscy „bracia i siostry” nie mieli żadnych skrupułów, żeby wymordować co najmniej 100 tysięcy Polaków w ramach „walki o niepodległość” na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Dziś ukraińscy zbrodniarze są ukraińskimi „herojami”. Jak można oczekiwać, że walczący dziś z Rosją Ukraińcy będą chcieli oszczędzać polską krew? Przecież nigdy tego nie robili. Wprost przeciwnie. Wszystkie te opowieści o polsko-ukraińskim braterstwie, to pic na wodę, fotomontaż. Gdyby to miało przynieść im zwycięstwo, Ukraińcy poświęciliby nas bez mrugnięcia okiem. Nie dajmy się im wciągnąć w tę wojnę. Nie pozwólmy, żeby Polacy umierali za Kijów.

Planowana „trójdemia”: Gwałt na pojęciach. Cel – przyzwyczaić do poddaństwa.

Planowana „trójdemia”: Gwałt na pojęciach. Cel – przyzwyczaić do poddaństwa.

Koinfekcje czyli nadciąga potrójna pandemia

AlterCabrio https://ekspedyt.org/2022/11/21/koinfekcje-czyli-nadciaga-potrojna-pandemia/

Jednak główny kierunek kampanii strachu zarezerwowany jest dla wirusa RSV. Zatem wszyscy prawdopodobnie jesteście więcej niż zaznajomieni z „grypą”. I zdecydowanie macie dość słuchania o Covid. Ale wirus RSV może być dla was czymś nowym…

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu Off-Guardian na temat rzekomo spodziewanej potrójnej pandemii, czyli koinfekcji covid, grypy i wirusa RSV. /AlterCabrio – ekspedyt.org/

__________***__________ 

PRAWDZIWA historia kryjąca się za wirusem RSV i tak zwaną „tripledemic”

Źródła mediów głównego nurtu ostrzegają teraz przed współpandemią grypy, wirusa RSV i Covid… ale czy jest powód do obaw?

Według mediów głównego nurtu nadeszła „trójdemia”. Co to jest „trójdemia”, pytasz?

Najwyraźniej mamy wtedy jednoczesne pandemie grypy, Covid i wirusa RSV w tym samym czasie. A przynajmniej tak twierdzi LA Times:

„W Kalifornii obawiają się „trójdemii” grypy, wirusa RSV i COVID”

I The Atlantic:

„Co „trójdemia” oznacza dla twojego ciała”

I CBS:

„«Trójdemia» w USA może przynieść zalew pacjentów w szpitalach”

Wszystkie te trzy historie – a jest też wiele innych – trafiły w tę samą pulę tematów do dyskusji.

Donoszą, że grypa powróciła po jej „tajemniczym” zniknięciu podczas „pandemii” Covid (The Alantic odnotowuje, że liczba przypadków grypy w USA spadła o ponad 90% i nazywa to „szczęściem”, to dwójmyślenie jest niewiarygodne).

Ostrzegają również, że Covid „wciąż jest w pobliżu” lub „nie skończył się” lub inne odmiany tych określeń.

Jednak główny kierunek kampanii strachu zarezerwowany jest dla wirusa RSV. Zatem wszyscy prawdopodobnie jesteście więcej niż zaznajomieni z „grypą”. I zdecydowanie macie dość słuchania o Covid. Ale wirus RSV może być dla was czymś nowym… więc pozwólcie, że wyjaśnię.

Wirus

Syncytialny wirus oddechowy (RSV) jest – zgodnie z teorią wirusów – jednym z wielu wirusów krążących w ogólnej populacji przez cały czas. Cytując stronę internetową Mayo Clinic [podkreślenie dodane]:

„Syncytialny wirus oddechowy (RSV) powoduje infekcje płuc i dróg oddechowych. Jest tak powszechny, że większość dzieci została zarażona tym wirusem przed upływem drugiego roku życia. Syncytialny wirus oddechowy (sin-SISH-ul) może również zarażać dorosłych. U dorosłych i starszych, zdrowych dzieci objawy wirusa RSV są łagodne i zazwyczaj naśladują zwykłe przeziębienie.”

A według CDC:

„Prawie wszystkie dzieci będą miały infekcję wirusem RSV do czasu swoich drugich urodzin […] Większość infekcji wirusem RSV ustępuje samoistnie w ciągu tygodnia lub dwóch.”

Tak więc, według oficjalnych źródeł, wirus RSV to nic poważnego w zdecydowanej większości przypadków i prawie każdy z nas już go miał.

W rzeczywistości, biorąc pod uwagę, że objawy są zarówno pospolite, jak i łagodne, istnieje prawdopodobieństwo, że mieliście je wiele razy w ciągu swojego życia i tak naprawdę nigdy nie wiedzieliście. Jest to po prostu jeden z wielu wirusów, o których wiadomo, że powodują coś, co nazywamy „przeziębieniem”.

Oszustwo

Jest tu jakiś trik i jak zwykle w dobie „pandemii” to trik językowy. Władza wykorzystuje niejednoznaczność językową, aby wywołać strach.

W większości krajów na świecie po prostu odnosimy się do „przeziębienia” lub „grypy” prawie zamiennie, aby opisać kilkanaście infekcji dróg oddechowych, których wszyscy doświadczamy przez całe życie.

Przez większość czasu nie wiemy, jaki konkretny wirus lub bakteria jest rzekomo przyczyną, nie mamy sposobu, aby się tego dowiedzieć i nie ma to żadnego znaczenia, ponieważ objawy i leczenie są takie same: kaszel, gorączka, ból głowy – łóżko, sok pomarańczowy i środki przeciwbólowe.

Obecnie przede wszystkim to media wykorzystują tę wszechobecną dwuznaczność, przez nazywanie czegoś, co zawsze z nami było, ale udając, że jest to coś nowego.

Oto przykład: Scientific American opublikował ten artykuł 4 listopada z nagłówkiem:

„Rośnie liczba przypadków wirusa RSV: co wiemy o tym powszechnym i zaskakująco niebezpiecznym wirusie”

Zatem, chociaż nagłówek twierdzi, że wirus RSV jest „zaskakująco niebezpieczny”, artykuł wydaje się robić wszystko, aby udowodnić coś przeciwnego.

  • „Wirus jest tak powszechny, że prawie wszystkie dzieci zetknęły się z nim przed swoimi drugimi urodzinami”.
    _
  • „To jest tak wszechobecne” — mówi Flores. „Nawet dorośli są na niego wielokrotnie narażeni przez cały czas, więc rozwijamy na niego pewną odporność”.
    _
  • „Chociaż u zdrowych dorosłych i dzieci wirus RSV zazwyczaj objawia się jako zwykłe przeziębienie, z objawami podobnymi do tych powodowanych przez inne wirusy „przeziębienia”, takie jak rinowirusy, adenowirusy i kilka powszechnych koronawirusów”.
    _
  • „Dla przeciętnego człowieka wirus RSV to niewiele więcej niż utrapienie”

Artykuł wyraźnie ostrzega, że wirus ​​RSV może być „szczególnie niebezpieczny dla noworodków i dorosłych w wieku powyżej 65 lat” oraz osób z obniżoną odpornością, ale to akurat dotyczy dosłownie każdego patogenu. I nawet wtedy dodają:

„tylko około 1 do 2 procent dzieci poniżej szóstego miesięca życia z wirusem RSV wymaga hospitalizacji (zwykle na kilka dni), a zgony nie są częste.”

To taktyka, którą wszyscy znamy – była rutynowa w całej narracji covidowej, w oficjalnych głosach, które mówiły nam, żebyśmy się bali, jednocześnie wyjaśniając, że nie ma się czego bać.

Takie podejście wyraźnie służy jakiemuś celowi, chociaż nie potrafiłbym z całą pewnością określić, co to może być.

Niezależnie od tego, oszustwo jest oczywiste i wyraźnie zamierzone.

Pytanie brzmi: po co?

Motyw

Podsumowując – nie ma powodu do obaw przed zakażeniem wirusem RSV. Media same o tym wiedzą, nawet jeśli ukrywają to pod warstwami histerycznych nagłówków.

To tylko jeden z wielu wirusów, które powodują – lub podobno powodują – objawy przeziębienia lub grypy, z których wszystkie stale krążą po całym świecie, szczególnie o tej porze roku.

ZAWSZE istnieje jakaś „tridemia” lub quadrodemia lub septodemia. Jedyna różnica polega na tym, że teraz przydają temu nazwę.

Biorą ograny numer i udają, że to coś wyjątkowego, po prostu by cię sprawdzić i przestraszyć.

Czemu?

Cóż, to raczej przewidywalne: by sprzedać szczepionki.

Tak, odetchniecie z ulgą, gdy dowiecie się, że tak jak wirus RSV po raz pierwszy w historii trafia na czołówki gazet, tak właśnie wyprodukowano pierwsze szczepionki przeciwko niemu.

1 listopada Vox poinformował:

„Nadchodzą nowe szczepionki przeciwko wirusowi RSV. To bardzo, bardzo dobra wiadomość.”

I stwierdza:

„Po dziesięcioleciach nieudanych prób wyprodukowania szczepionki przeciwko wirusowi RSV, kilka wysoce skutecznych jest w końcu o krok od zatwierdzenia.”

Tego samego dnia firma Pfizer ogłosiła „pozytywne dane najwyższej jakości” dla swojej nowej szczepionki przeciw wirusowi RSV, o czym doniosło CNN:

„Po obiecujących wynikach badań nad szczepionką przeciw wirusowi RSV dla matek, firma Pfizer twierdzi, że w tym roku wystąpi do FDA o zatwierdzenie”

Zgadza się, po dziesięcioleciach testów i dziesiątkach nieudanych prób, firmom farmaceutycznym udało się w końcu stworzyć nie tylko jedną, ale liczne skuteczne szczepionki przeciwko endemicznemu wirusowi… akurat gdy wirus trafił na pierwsze strony gazet.

To wszystko brzmi dość znajomo, prawda?

Jeśli nie daliście się nabrać ostatnim razem, to nie muszę was ostrzegać.

A jeśli jednak dałeś się nabrać na to ostatnim razem?

Cóż, raz cię mogli oszukać, ale dwa razy…?

____________

The REAL story behind RSV & the so-called “tripledemic”, Kit Knightly, Nov 9, 2022

−∗−

Powiązane tematycznie:

Narzędzie marketingowe c19 czyli skutki zostaną z nami na długo
Czy można uwierzyć, że po tych wszystkich niekorzystnych informacjach, które pojawiły się na temat zagrożeń dla zdrowia i życia ze strony tzw. „szczepionki” przeciw Covid i jej nieskuteczności w walce […]

____________

Dwadzieścia milionów i nie koniec na tym
Harrison Smith z American Journal omawia wypowiedź doktora Rogera Hodkinsona, szanowanego kanadyjskiego patologa, który szacuje, że obecna globalna liczba zgonów bezpośrednio przypisywanych szczepionce wynosi około 20 milionów, z około 2 […]

____________

Projekt Mercury czyli będzie nowa narracja
Pomyślcie o tym: gdyby dostali to, czego chcieli, Zachód wyglądałby dokładnie tak, jak wyglądają teraz Chiny, lub jeszcze gorzej, bez możliwości udziału w życiu gospodarczym przy braku aktualnej przepustki covidowej. […]

Sasin daje dupy władcom z UE. …Ale dupa nasza !!… VAT !!

Sasin daje dupy władcom z UE. Ale dupa nasza…

Wicepremier Sasin: „Będziemy musieli przywrócić VAT na energię elektryczną, paliwa i nawozy”

20 listopada 2022 https://pch24.pl/wicepremier-sasin-bedziemy-musieli-przywrocic-vat-na-energie-elektryczna-paliwa-i-nawozy/

Będziemy musieli przywrócić wyższe stawki VAT nie tylko w przypadku energii elektrycznej, ale także w przypadku paliw i nawozów. Możemy za to utrzymać zerowy VAT na żywność – tłumaczył w niedzielę wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Wicepremier w niedzielę w Programie Pierwszym Polskiego Radia odniósł się m.in. do kwestii funkcjonowania tzw. tarczy antyinflacyjnej i wynikających z niej obniżonych stawek podatków na niektóre dobra.

Sasin przyznał, że ze względu na decyzję Komisji Europejskiej, która zakwestionowała niektóre działania w związku z tarczą, polski rząd będzie musiał przywrócić wyższe stawki VAT na energię elektryczną czy paliwa. – Będziemy musieli niestety ten VAT przywrócić, nie tylko w tym zakresie (energii elektrycznej – PAP), ale w obszarze pozostałych surowców energetycznych, również nawozów – powiedział.

Minister podkreślił, że polski rząd otrzymał informację od Komisji, że obniżenie stawek VAT „jest niezgodne z prawem europejskim i musimy ten VAT przywrócić i akcyzę w przypadku chociażby rynku paliwowego, gdzie ona funkcjonuje”.

Jedynym odstępstwem, które udało się nam uzyskać – tu walczyliśmy do samego końca jest – możliwość utrzymania zerowego VAT-u na żywność. To, że żywność będzie tańsza, to jest zasługa również naszego rządu, który taką odważną decyzję podjął, a potem wywalczył w Komisji Europejskiej zgodę na to. Natomiast w przypadku surowców energetycznych i również energii elektrycznej takiej zgody uzyskać się nie udało – dodał.

Na początku listopada Komisja Europejska, odpowiadając na pytania PAP, poinformowała, że obecne ramy prawne nie pozwalają na zastosowanie zerowej stawki VAT na gaz ziemny i nawozy, natomiast paliwa silnikowe nie mogą korzystać z żadnej obniżonej stawki VAT, nawet tymczasowo. (PAP)

NYT: «Zachodni sojusznicy traktują Ukrainę jako poligon doświadczalny do testowania broni»

Date: 20 novembre 2022Author: Uczta Baltazara

[Odnośnik – w oryginale. Jakoś mi nie wchodzą. MD]

Zaskakująco szczery artykuł The New York Times’a zatytułowany“Western Allies Look to Ukraine as a Testing Ground for Weapons” https://archive.ph/ynKrL opisuje, jak imperialna machina wojenna wykorzystuje amerykańską wojnę proxy do testowania swej broni pod kątem przyszłego użycia.

“Ukraina stała się poligonem doświadczalnym dla najnowocześniejszej broni i systemów informacyjnych oraz nowych sposobów ich wykorzystania, które według przewidywań zachodnich urzędników politycznych i dowódców wojskowych mogą kształtować działania wojenne dla przyszłych pokoleń” – pisze Lara Jakes z NYT.

Jakes pisze, że “nowe postępy w technologii i szkoleniach na Ukrainie są ściśle monitorowane pod kątem sposobów, w jakie zmieniają oblicze walki.” Te nowe postępy technologiczne obejmują system informacyjny znany jako Delta, a także “zdalnie sterowane łodzie, broń przeciwdronową znaną jako SkyWipers oraz zaktualizowaną wersję systemu obrony powietrznej zbudowanego w Niemczech, którego niemieckie wojsko jeszcze nie użyło.”

Cytowany jest były prezydent Litwy który mówi: “Uczymy się na Ukrainie jak walczyć, uczymy się jak używać naszego sprzętu NATO”, dodając: “To wstyd z mojego punktu widzenia, ponieważ Ukraińcy płacą swoim życiem za te ćwiczenia dla nas.

W pewnym momencie artykuł The New York Times’a został przemianowany z “Western Allies Look to Ukraine as a Testing Ground for Weapons” https://archive.ph/ynKrL#selection-391.0-391.62 na nieco mniej oczywisty:For Western Weapons, the Ukraine War Is a Beta Test”. https://www.nytimes.com/2022/11/15/world/europe/ukraine-weapons.html

Informacje o tym, że Zachód wykorzystuje Ukrainę do testowania systemów broni na potrzeby przyszłych wojen, pokrywają się z niedawnymi komentarzami dowódcy amerykańskiego arsenału jądrowego, że wojna zastępcza jest próbą przed znacznie większym konfliktem, który nadchodzi.

“Tenże kryzys ukraiński, w którym uczestniczymy obecnie, to tylko rozgrzewka”  – stwierdził szef US STRATCOM – Charles Richard na konferencji marynarki wojennej na początku tego miesiąca. “Nadciąga ten duży. I nie minie wiele czasu, zanim zostaniemy wystawieni na próbę w sposób, w jaki nie byliśmy wystawiani na próbę od dłuższego czasu.” https://www.defense.gov/News/News-Stories/Article/Article/3209416/stratcom-commander-says-us-should-look-to-1950s-to-regain-competitive-edge/

Tak więc oprócz wykorzystania jej do realizacji długoletnich celów geostrategicznych USA, najwyraźniej wojna ta jest również wykorzystywana do ostrzenia pazurów imperialnej machiny wojennej na zbliżającą się gorącą wojnę z Chinami i/lub Rosją. W takim konflikcie USA z pewnością miałyby przewagę dzięki prowadzonym przez lata testom wojskowym.

VIDEO: Dokument RAND z roku 2019 ostrzegał USA przed porażką podczas konfliktu na Ukrainie https://www.youtube.com/embed/uqVPM0KSUpo?version=3&rel=1&showsearch=0&showinfo=1&iv_load_policy=1&fs=1&hl=it&autohide=2&wmode=transparent

Na marginesie warto zauważyć, że testowanie nowych zachodnich technologii zbrojeniowych prawdopodobnie wyjaśnia doniesienia ukraińskich astronomów, że niebo nad Kijowem “roi się od niezidentyfikowanych obiektów latających (UFO)”. Wspomniany artykuł New York Times’a cytuje ukraińskiego wicepremiera Mychajło Fedorowa, który powiedział, że testy broni, które widział, przekonały go, że “wojny przyszłości będą polegały na maksymalnej ilości dronów i minimalnej ilości ludzi”.

Jednym z wielu powodów, dla których Stany Zjednoczone i ich skomplikowana sieć sojuszników, partnerów i aktywów toczą tak wiele wojen, jest fakt, że nowa technologia zbrojeniowa musi zostać przetestowana w walce, zanim zostanie uznana za skuteczną. W praktyce oznacza to wykorzystywanie ludzkich ciał jako obiektów testowych, tak jak naukowcy wykorzystują szczury laboratoryjne lub świnki morskie.

Scentralizowane imperium USA udaje, że troszczy się o życie Ukraińców, ale w rzeczywistości troszczy się o nie tylko w takim stopniu, w jakim naukowiec troszczy się o swoje szczury laboratoryjne. I z dokładnie tego samego powodu.

Co może być bardziej złowieszcze od tegoż faktu? – Cóż, agendy, dla których przygotowują owe testy, jak sądzę.

Na podstawie: https://caitlinjohnstone.substack.com/p/us-empire-views-ukrainians-and-russians

ONZ: Dwie płcie jako zbrodnia przeciw ludzkości? ZAPROTESTUJ !

ONZ: Dwie płcie jako zbrodnia przeciw ludzkości? ZAPROTESTUJ!

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Zbrodnie przeciw ludzkości. Masowe rzezie ludności cywilnej, zbrodnie wojenne, ludobójstwa.

Czy wie Pan, że wkrótce na tej liście może się znaleźć także… uznawanie, że istnieją tylko dwie płcie – biologicznie uwarunkowane, przypisane człowiekowi w chwili poczęcia?

To niestety nie żart. ONZ na serio debatuje nad traktatem, w którym obiektywne spojrzenie na płciowość człowieka będzie uznane za zbrodnię przeciw ludzkości.

Projekt traktatu przygotowany został już trzy lata temu, jednak ostatnio wprowadzono do niego niebezpieczne zmiany. Obecnie organizowana jest zmasowana presja, aby traktat uchwalić – właśnie w nowym brzmieniu.

Po co takie przepisy?

Aby wywierać nacisk na poszczególne państwa (także na Polskę), by przyjęto prawodawstwo umożliwiające ściganie i karanie każdego obrońcy życia i rodziny! Homośrodowisko dostanie do ręki oręż, dzięki któremu będzie mogło jeszcze bardziej dominować w życiu społecznym, politycznym, kulturze i edukacji.

Sześciokolorowy walec naprawdę się rozpędza i za chwilę rozjedzie także nasze społeczeństwo! Za nowymi przepisami lobbują już mocno Stany Zjednoczone i Unia Europejska, a ich głos jest brany w ONZ niezwykle poważnie.

Drogi Panie!

Polska wciąż nie zajęła stanowiska w sprawie traktatu. Delegacja do ONZ nie wyraziła jasno sprecyzowanego poglądu odnośnie tego, czy uznawanie, że istnieją tylko dwie płcie, może być zbrodnią przeciw ludzkości!!!

We wrześniu bieżącego roku Polska nie sprzeciwiła się przemyceniu do dokumentów ONZ zapisu o aborcji jako środku zaradczym dla ofiar przemocy. Czy tym razem delegacja naszego kraju zachowa się zgodnie z wartościami? Szanowny Panie, ja wiem, że musimy zażądać od polskiej delegacji, aby za nic w świecie nie zgodziła się na genderowy terror w nowym dokumencie ONZ!

Bardzo Pana proszę o podpisanie petycji, w której wnosimy o przeciwstawienie się presji w ONZ. Petycja jest dostępna pod linkiem

https://twojepetycje.pl/petycja/powstrzymajcie-onz-przed-promowaniem-gender/

Proszę też o rozesłanie jej innym osobom, aby nacisk na polską delegację był jak największy. Dyplomaci muszą zrozumieć, że nie ma zgody na promocję szkodliwej ideologii, a próba wpisania normalności na listę zbrodni przeciw ludzkości to międzynarodowy skandal!

Lepiej działać zanim będzie za późno. Po ostatnich dokonaniach naszych przedstawicieli wszyscy wiemy, że nie można bezczynnie czekać, co się stanie.

Jeszcze raz proszę, by zareagował Pan podpisując tę ważną petycję

https://twojepetycje.pl/petycja/powstrzymajcie-onz-przed-promowaniem-gender/.

Niech będzie nas jak najwięcej – obrońców naturalnego porządku społecznego, rodzin i dzieci.

Czy może Pan wysłać link do petycji do kolejnych osób? Bardzo chcę, by politycy usłyszeli nasz wspólny głos: NIE dla wpisywania normalności na listę zbrodni!

Serdecznie Pana pozdrawiam!


Kaja Godek
Inicjatywa #ZATRZYMAJABORCJĘ
Inicjatywa #STOPLGBT
Fundacja Życie i Rodzina
zycierodzina.pl

PS – Wciąż wszyscy czekamy na zajęcie stanowiska przez delegację Polską w ONZ. Dopóki jasno nie zadeklarują, że nie ma zgody na genderowy terror, my obywatele musimy interweniować.

Biden’s Covid bribe: Americans who get a booster vaccine this winter will get $20 on their groceries

Biden’s Covid bribe: Americans who get a booster vaccine this winter will get $20 discounts on their groceries — amid surging inflation and a sluggish rollout

  • The enticement coincides with sky high inflation ahead of Thanksgiving
  • Biden hopes the incentives will boost dismal bivalent booster vaccination rates
  • The booster campaign has strengthened with a jump in RSV, influenza cases 
https://www.dailymail.co.uk/health/article-11439641/White-House-offers-grocery-discounts-boost-lackluster-covid-booster-rates.html

The White House is offering discounts on groceries to Americans who get the new bivalent Covid booster in a desperate bid to boost uptake of the vaccine.

People who get the Omicron-specific shot at CVS, Safeway, Winn-Dixie, or Rite Aid will get up to $20 off their purchases this winter.

It comes amid a soaring inflation crisis that has driven up the price of household staples. A recent American Farm Bureau report  found Thanksgiving dinner this year will cost a whopping 20 per cent more than last year.  

The new booster incentive comes ahead of a potential spike in Covid cases and hospitalizations this winter which could put pressure on already-overstretched hospitals.

Health workers are already grappling with the worst flu outbreak in 10 years and admissions caused by the common cold virus RSV — with both surges blamed on lockdowns suppressing people’s immunity to seasonal bugs.

The Covid bivalent rollout has been sluggish so far with just over 11 per cent of eligible Americans five and over having rolled up their sleeves for the shot.

The Centers for Disease Control and Prevention (CDC) is recommending aged five years and upwards gets the bivalent booster. 

This contrasts with Denmark and Norway which are no longer offering jabs to non-seniors, while Sweden has said only those over 18 years old should get the shots.

Jak w Ameryce (znów) ukradziono wybory. ORDYNACJA, głupcze!!

I ty zostaniesz wyborczym negacjonistą! Jak w Ameryce (znów) ukradziono wybory. ORDYNACJA, głupcze!!

Filip Obara https://pch24.pl/i-ty-zostaniesz-wyborczym-negacjonista-jak-w-ameryce-znow-ukradziono-wybory/

Republikanie nie udowodnili oszustw wyborczych w 2020 roku i nie udowodnią teraz. Dlatego może najwyższy czas przyjrzeć się podstawom ideowym własnej partii i zaproponować odświeżenie, które w duchu będzie bliższe katolickiej nauce społecznej?

Na czym wyłożyła się Ameryka w roku 2022? Na tym samym, co dwa lata wcześniej w wyborach prezydenckich: na stosowaniu systemu opartego wyłącznie na zaufaniu, powstałego w czasach, gdy ludzie mieli jeszcze… honor. W Stanach Zjednoczonych nie istnieje coś takiego, jak dowód osobisty czy PESEL – jest to traktowane jako inwigilacja i pogwałcenie praw obywatelskich. Dlatego do wyborów może iść każdy, a władza zakłada po prostu, że obywatel nie będzie kłamał i oszukiwał. Tak to funkcjonowało od początku, tylko ludzie jakoś się „zbiesili” i dwa lata temu okazało się, że ten system – wywrócony do góry nogami pod pretekstem „pandemii koronawirusa” – daje doskonałą okazję do stworzenia chaosu, w którym można zrobić wszystko i nic… nie zostanie udowodnione.

Trump nie zdołał udowodnić w sądach żadnego oszustwa wyborczego, gdyż nie doszło do oszustw w sensie prawnym – doszło jedynie do masowego naginania systemu i wykorzystywania luk w prawie. Podobnie było w tym roku i podobnież stawka była niebagatelna. Nie jakieś tam wybory „połówkowe” – stawka to istne va banque, ponieważ jeżeli Republikanie nie będą mieli mocy stanowienia prawa w Kongresie, to o reformie systemu wyborczego możemy zapomnieć, a wtedy wybory prezydenckie 2024 roku również stają pod znakiem zapytania – choćby nie wiem, jak gigantyczne były faktyczne rozmiary Wielkiej Czerwonej Fali.

W takiej rzeczywistości wyborcy z rozgoryczeniem wyrażają głównie jedno pragnienie: chcemy przynajmniej wiedzieć, kto wygrał, a kto przegrał. Niech to będzie nawet Demokrata, ale uczciwie, a nie pod zasłoną dymną wyborczego chaosu i trwającego tygodniami głosowania kopertowego, którego nie sposób skontrolować. W takiej rzeczywistości największy ból jest… filozoficzny. Okazuje się bowiem, że wszystko traci znaczenie. Wyraźnie jak nigdy dotąd ściera się dziś w amerykańskich wyborach agenda zorganizowanego zła z fundamentalnymi postulatami dobra (prawo do życia, porządek natury, sprawiedliwość dla wszystkich). Jeżeli dekonstruujemy tak elementarną podstawę rzeczywistości, jaką jest sama możliwość zaistnienia dobra (poprzez uczciwy i niekwestionowany wybór przedstawicieli narodu), to wkraczamy w tyranię zła i beznadziei. W Ameryce to zło było rozzuchwalone do tego stopnia, że przeoczyło wygraną Trumpa w 2016 roku, ale niestety cztery lata później nie popełniło już tego błędu, a dziś urządza już sobie dziką orgię na trupie demokracji.

Szczerze mówiąc, nie sądziłem, że zdołają drugi raz zrobić taki przekręt, myślałem, że determinacja praworządnych Amerykanów jest zbyt duża. Ale byłem naiwny. Nasi przeciwnicy to są ludzie zdegenerowani i pozbawieni przyzwoitości, a słabością ludzi normalnych jest to, że ciągle nie mogą w to uwierzyć i przedsięwziąć stosownych środków kontrataku…

Trupy głosują – trupy wygrywają

W wyborach 2020 roku mówiło się o głosujących trupach, to znaczy osobach, które oddały głos, choć nie żyją od kilku lub nawet kilkudziesięciu lat. W tym roku celem żartów stał się… prawdziwy trup, który wygrał wybory. Było to w Pensylwanii, gdzie o fotel kongresmena walczył niejaki Anthony DeLuca z Partii Demokratycznej. Zmiażdżył on swojego przeciwnika z przewagą ponad 85 procent, a wyborcom umknął drobny fakt, że polityk… od miesiąca nie żyje.

To teoretycznie może się zdarzyć, ale wymowny jest inny fakt z Pensylwanii, mianowicie, że wyścig do senatu wygrał także… żywy trup. Choć żarty są tu nie na miejscu, gdyż John Fetterman naprawdę miał wylew, po którym ledwo mówi i ledwo się porusza. Wydawało się, że z nim nie da się przegrać. „Żelazko by z nim wygrało”, jak powiedział Wojciech Cejrowski, wskazując, że Fetterman, poza tym, że spotkało go nieszczęście, to nierób, który jednego dnia uczciwie nie przepracował, żyjąc na garnuszku rodziców. Ale mimo to właśnie fanatyczny aborcjonista Fetterman uda się z Pensylwanii do Waszyngtonu, a nie Mehmet Oz, które poparł Trump. Dlaczego Oz przegrał? Pro-liferzy twierdzą, że dlatego, że nie opowiadał się zbyt wyraźnie po właściwej stronie, inni (jak dr Jakub Majewski na antenie PCh24 TV), że dlatego, że jest bogatym muzułmaninem startującym w okręgu, gdzie wyborcami są biali ludzie pracy.

Stanem w pewnym sensie „martwym” dla ideałów ruchu MAGA (Make America Great Again) jest niestety również południowa Georgia. Tam w 2020 roku doszło do gigantycznego chaosu wyborczego, a mimo to – cieszący się obecnie reelekcją – republikański gubernator Brian Kemp nie zrobił nic, by to wyjaśnić i by temu w przyszłości przeciwdziałać. Tam jeszcze w przyszłym miesiącu rozstrzygnie się druga tura wyścigu do senatu, ale republikański kandydat uważany jest za dość bezideowego. Szkoda, bo Georgia to jeden z południowych stanów wchodzących dawniej w skład Konfederacji i właśnie stamtąd pochodzi jedna z największych wojowniczek MAGA – kongresmenka Marjorie Taylor Greene.   

Dlaczego Kari Lake musiała przegrać?

Arizona była jednym z kluczowych stanów. W wyścigu gubernatorskim startowała z jednej strony konserwatystka Kari Lake, która wyrosła niemalże na trzecią obok Trumpa i DeSantisa liderkę ruchu MAGA, obiecując silne przywództwo i rozwiązanie kryzysu na granicy, który dodatkowo rujnuje kraj, a z drugiej nijaka, niemająca żadnego programu i unikająca jakiejkolwiek debaty Katie Hobbs. Ta druga była w swojej anty-kampanii tak żałosna, że próbując kopiować republikański PR, zrobiła sobie sesję w Burger Kingu, w którym rzekomo kiedyś pracowała. Problem w tym, że na zdjęciach występuje… Katie Hobbs i nikt więcej, tak jakby lokal został specjalnie opróżniony, by przypadkiem nie dopuścić do jej konfrontacji z wyborcami. Mimo to „wygrała”… Katie Hobbs, która nota bene wierzy, że istnieje 47 płci, a dzieci powinny być bezkarnie zabijane na życzenie matki.  

Jakikolwiek proces wyborczy, który potrzebuje sześciu dni, aby wyłonić zwycięzcę i pozwala tygodniami na zbieranie kopert do głosowania w ramach takiego konstruktu, to nie są już wybory oparte na głosach – czytamy w portalu The Conservative Treehouse. Autorka dodaje: Nie jestem pewna, jak nazwać te wielotygodniowe konkursy zbierania kopert do głosowania, ale nie przypominają one żadnych wyborów, do których mogę się odnieść w jakimkolwiek innym zachodnim kraju. Kari Lake była wyraźnie lepszym kandydatem, a Katie Hobbs jest naprawdę – bez sarkazmu – doofusem [głupawa postać z kreskówki – red.]. Jednak uzasadniony wydaje się argument, że w tym nowym procesie zbierania kopert do głosowania jakość kandydatów jest zasadniczo nieistotna.

Pomimo ogromnym i widocznych gołym okiem nieprawidłowości wyborczych w Arizonie, zaraz po ogłoszeniu wyników przez Associated Press, wszystkie liberalne media rzuciły się, aby rozszarpywać swój niedoszły „najgorszy koszmar” –  Kari Lake, przy której nazwisku nie mogło zabraknąć określenia „wyborcza negacjonistka” dosłownie we wszystkich nagłówkach! Kari należy bowiem do tych, którzy nie boją się mówić o przekrętach wyborczych, które widać gołym okiem, ale trudno udowodnić je w sądzie, gdyż odbywają się w majestacie prawa.

„Wyborcza negacjonistka” na szczęście nie dawała się fake mediom, a z bezpośrednich starć przed kamerami ich przedstawiciele wychodzili nieodmiennie „zmasakrowani” – również w przypadku pytań o rzekome „negowanie wyborów”. Jej skuteczność jeszcze przed wyborami była niezaprzeczalna. Cały naród Arizony, łącznie ze wszystkimi służbami (szczególnie granicznymi) był po jej stronie. Twarzą w twarz skonfrontowała się z dziesiątkami tysięcy ludzi, którzy zaczęli wręcz mówić o „Karizonie”. Jej kandydatura niosła ze sobą rozwiązanie wszystkich problemów, których nieznośność Amerykanie podkreślali nawet w sondażu przeprowadzonym dla… CNN. Pomimo to Kari Lake „przegrała”. To znaczy, nie wiemy, czy przegrała, czy wygrała, ale wiemy, że ręki na Biblii w styczniu nie położy… 

Wybory 2022 pokazały, że niezmożona siła tkwi w tradycyjnie konserwatywnych stanach, których obywatele są wrośnięci w amerykańskie wartości jak drzewo w krajobraz. Natomiast Arizona, granicząca z lewackim Nowym Meksykiem od wschodu, lewackim Kolorado od północy, wrogim Meksykiem od południa, a przede wszystkim z samym Mordorem lewactwa, Kalifornią, od zachodu, jest stanem granicznym. I nie chodzi tu o granicę państwa, ale o granicę kultur. To jak z hiszpańskimi miasteczkami z przyrostkiem de la frontera, który pochodzi z czasów, gdy graniczyły ze sobą kultury chrześcijańska i muzułmańska. Z jednej strony mamy konserwatywne stany, w których wierzy się w amerykański sen, w to, że każdy może własną ciężką pracą i rozumem dojść do sukcesu, w których wierzy się, że Pas Biblijny to najlepsza obrona wartości, słowem, wierzy się w to wszystko, na czym kraj stoi, a bez czego musi upaść. Z drugiej strony mamy stany, w których plenią się wszystkie najgorsze, najbardziej zwyrodniałe – i w istocie swojej antyamerykańskie – ideologie. Arizona jest pomiędzy.

Jak zwrócił uwagę serwis LifeSiteNews, to, co wydarzyło się w Arizonie, jeszcze długo może pozostać niewyjaśnione. Tak jak było z wyborami 2020 roku, po których ogłoszono Joe Bidena prezydentem. Po jakimś czasie dopiero wypłynęło, że Mark Zuckerberg przekazał 400 milionów dolarów do kieszeni urzędników wyborczych (dlatego Ron DeSantis na Florydzie wprowadził prawo zakazujące pompowania „zucker-dolarów” w proces wyborczy), a po drugie, że FBI celowo nie dopuszczało do wypłynięcia kompromitujących danych na temat korupcyjnych powiązań w rodzinie Bidenów. W każdym razie Kari Lake – podobnie jak Trump w 2020 roku – po prostu nie mogła wygrać: to byłoby zbyt piękne, od tego zbyt dużo by zależało i to w skali całego kraju.

Drogę do zwycięstwa wskazał ruch pro-life

Donald Trump powtarza często, że Amerykanie to naród, który „klęka przed Bogiem i tylko przed Bogiem”. Ale były prezydent, zdaje się, nie zrozumiał istotnej prawdy, którą stawia przed oczy temuż narodowi ruch pro-life: że aborcja nie jest tylko straszną zbrodnią, którą należy przy okazji innych działań ograniczyć; że ochrona życia jest w tym momencie fundamentalnym zagadnieniem dla przetrwania kraju (wszak nowym hasłem Trumpa jest save America – uratujmy Amerykę), ponieważ Bóg nie może błogosławić narodowi, który skazuje na hekatombę dziesiątki milionów swoich obywateli.

Mówił o tym Ammon Bundy w Idaho, który jako kandydat całkowicie niszowy, niezależny i przez nikogo nie finansowany osiągnął imponujący wynik 17 procent w wyścigu gubernatorskim: Dawno już minął czas na zatrzymanie tego odrażającego procederu i szukanie przebaczenia za niewinną krew, którą pozwoliliśmy przelewać z pogwałceniem sprawiedliwości. Jeżeli to uczynimy, błogosławieństwo Boga uzdrowi naszą ziemię i nasze domy.

W obecnym rozdaniu wyborczym obie izby Kongresu zasili mnóstwo osób jednoznacznie opowiadających się za życiem. Zwraca się też uwagę, że gubernatorzy, którzy podpisali zakazy i ograniczenia mordów prenatalnych uzyskali reelekcje z miażdżącą przewagą. Ale w swojej masie Partia Republikańska wciąż za mało podkreśla stanowisko pro-life i chyba ciągle nie docenia prawdziwego cudu, który wydarzył się w czerwcu, gdy Sąd Najwyższy cofnął bieg Rewolucji i pogrzebał na śmietniku historii kłamstwo aborcyjne pod szyldem Roe vs. Wade.

Rola zaangażowania pro-life jest prawdziwie opatrznościowa i jest to misja, która jednoznacznie pozycjonuje polityków po stronie dobra lub zła – po stronie cywilizacji, która szanuje Stwórcę i cywilizacji, której panem jest książę tego świata. Pogrzebanie Roe pokazało, że jedynie modlitwa milionów ludzi dobrej woli oraz idąca w ślad za nią aktywność społeczna może zdziałać cuda, również na niwie politycznej. Ludzka siła, charyzma przywódców, a nawet skala ruchu narodowego, jakim jest MAGA to, jak widać, za mało, by przeciwstawić się przewrotności wroga. Walcząc w szeregach pro-life, walczymy po stronie Boga (nawet pomimo wszelkich błędów religijnych, w jakich możemy trwać), a wówczas wiadomo, po której stronie jest zwycięstwo. Tę prawdę musi zrozumieć ruch MAGA, aby osiągnąć inny zapowiadany przez Trumpa cud: rozmontowania „głębokiego państwa” (deep state). 

Czy Republikanie wreszcie wyciągną wnioski?

Przytłaczająca większość popartych Trumpa kandydatów wygrała w obecnych wyborach, ale mówi się, że przegrali w kluczowych stanach. Przegrali w Nevadzie, co miało przeważyć wyścig o dominację w senacie i przegrali w Arizonie, od czego dużo zależy – mają wreszcie najlepsze szanse, by przegrać w Georgii. Odnośnie Nevady można wprawdzie powtórzyć, że kto tak naprawdę wygrał, nie wiadomo (wynik ogłoszono po przedłużonym liczeniu głosów kopertowych), ale warto też spojrzeć z drugiej strony i zapytać, czy Republikanie faktycznie byli gotowi do zwycięstwa?

Z przemów Trumpa wyłaniał się właściwie tylko jeden pomysł na wygranie wyborów: wzbudzić tak duży entuzjazm i tak zmobilizować wyborców, żeby przewaga była niemożliwa do pokonania przy pomocy matactw przy urnach i przy głosowaniach kopertowych… To niestety okazało się za mało przy skali chaosu, jaki można wywołać, teoretycznie nie łamiąc prawa. Do tych stanów, w których gubernatorzy wprowadzili nowe prawo wyborcze, Czerwona Fala dotarła, ale w tych, w których wiadomo było, że „będzie się działo”, nie widać było żadnego realnego ruchu kontroli wyborów, poza obrazkami, jak dwóch przypadkowych rednecków siedzi z karabinami na pickupie i pilnuje czy nikt nie dosypuje głosów.

Dobrym zjawiskiem jest to, że pojawiło się sporo osób spoza polityki, ale jednocześnie problem establishmentowego oportunizmu w łonie Partii Republikańskiej nie ustał. Tu dochodzimy do osi krytyki pochodzącej od młodszego pokolenia konserwatystów, takich jak Matt Walsh czy Candace Owens, którzy mają więcej krytycznego zmysłu w swoich ocenach. Walsh, nota bene katolik, właściwie nie zostawił suchej nitki na Republikanach po tym jak dwunastu z nich poparło w senacie „homo-małżeństwa”.

To jest właśnie wasza Partia Republikańska. I nie jest niespodzianką, że przegrali w połowie kadencji, a przynajmniej osiągnęli znacznie gorsze wyniki – powiedział, dodając, że Republikanie obecnie „nie mają żadnego przesłania”. Do tych głosów dołączają się pro-liferzy, dzięki którym koncept zakazu aborcji nie w imię demokracji, ale w imię prawa naturalnego zaczyna przebijać się do świadomości Amerykanów. To jest nowa – pogłębiona ideowo – perspektywa.

Z kolei Owens (ta czarnoskóra publicystka, która wystąpiła z Kanye West w koszulkach „White Lives Matter”) mocno skrytykowała Trumpa, biorąc na celownik jego wybujałe ego. Candace starła się swego czasu z Trumpem w związku z promowaniem przez niego tzw. szczepionek przeciw COVID-19, wskazując, że rozmija się on z wyborcami w tej kwestii, ponieważ jest za stary, by rozumieć internet i nie słucha uważnie wyborców, którzy nie dali się nabrać na ten skok władzy i Big Pharmy na pieniądze i wolność. – Mówię tylko, że Trump powinien dobrze spojrzeć w lustro… i wykazać się odrobiną pokory, kiedy coś mu się nie uda – mówiła w swoim podcaście. Jest to faktycznie istotne w kwestii dostrzeżenia potencjału, jaki tkwi w połączeniu sił MAGA i ruchu pro-life, co może dać do rąk Republikanów nieodpartą broń, jaką jest działanie w imię prawa naturalnego, a nie demokratycznych przesądów. Wreszcie Owens zadała pytanie: Czy Trump ma na rok 2024 do zaproponowania coś więcej niż „Wróciłem”? 

Ten nastrój jest wyczuwalny przez bardziej otwarte umysły w partii. Czas na odbudowę Partii Republikańskiej – potrzebujemy partii bardziej skoncentrowanej na ludziach pracy niż na Wall Street, bardziej skoncentrowanych na naszej kulturze niż na zagranicznych wojnach – stwierdził senator Josh Hawley.

Przyszłością dla Republikanów wydaje się być przede wszystkim pogłębienie podłoża ideowego. Sięgnięcie po nowe idee (bardziej katolickie i konkretne spojrzenie na porządek natury) i skorzystanie z tych, które już od kilkudziesięciu lat kwitną (pro-life). To przewietrzenie ideowe musi też oznaczać uwolnienie się od przynajmniej części przesądów demokracji: mamy rację nie dlatego, że proces demokratyczny nam na to pozwala, ale ponieważ robimy to, co podoba się Bogu. Jest za wcześnie na to, by oczekiwać, że przywództwo partii przypadnie tradycyjnym katolikom, których orężem są łaska sakramentalna i Różaniec, ale najwyższy czas na to, by nieco zamieszać w ideowym kotle, ponieważ Pan Bóg prowadzi nas sobie tylko znanymi ścieżkami, a – jak wiemy z Ewangelii – rola Samarytanina bądź weselnika na godach Pańskich przypada nie zawsze tym, którym formalnie miało się to należeć. Wreszcie, Bóg nagradza dobrą wolę osób, które bez własnej winy tkwią w błędach religijnych, dlatego uważam, że więcej może zdziałać amerykański protestant mający przekonanie, że Chrystus musi panować w instytucjach politycznych, niż gnuśny europejski katolik, który pogodził się z posoborową agendą, która przyznaje Chrystusowi prawo do królowania wyłącznie pod koniec czasów.

O tym, w jaki sposób fundusz inwestycyjny Blackrock wywołał globalny kryzys energetyczny. F. William Engdahl.

O tym, w jaki sposób fundusz inwestycyjny Blackrock wywołał globalny kryzys energetyczny

Date: 18 novembre 2022Author: Uczta Baltazara

“Przestrzeganie agendy zrównoważonego rozwoju ONZ 2030”. Kolosalne dezinwestycje w wartym bilion dolarów globalnym sektorze ropy i gazu.

F. William Engdahl (automatyczna wersja polska artykułu) –  16 listopada 2022

Większość ludzi jest oszołomiona globalnym kryzysem energetycznym, w którym ceny ropy, gazu i węgla jednocześnie gwałtownie rosną, a nawet zmuszają do zamknięcia dużych zakładów przemysłowych, takich jak przemysł chemiczny, aluminiowy czy stalowy. Administracja Bidena i UE upierały się, że wszystko jest spowodowane działaniami wojskowymi Putina i Rosji na Ukrainie. Nie o to chodzi. 

Kryzys energetyczny jest od dawna planowaną strategią zachodnich kręgów korporacyjnych i politycznych mającą na celu demontaż gospodarek przemysłowych w imię dystopijnej Zielonej Agendy . Ma to swoje korzenie w okresie na długo przed lutym 2022 r., kiedy Rosja rozpoczęła działania zbrojne na Ukrainie.

Blackrock naciska na ESG

W styczniu 2020 r., w przededniu wyniszczających gospodarczo i społecznie blokad spowodowanych pandemią, dyrektor generalny największego na świecie funduszu inwestycyjnego, Larry Fink z Blackrock, wystosował list do kolegów z Wall Street i dyrektorów generalnych korporacji na temat przyszłości przepływów inwestycyjnych. W dokumencie, skromnie zatytułowanym „Podstawowe przekształcenie finansów” , Fink, który zarządza największym na świecie funduszem inwestycyjnym zarządzającym wówczas około 7 bilionów dolarów, ogłosił radykalne odejście od inwestycji korporacyjnych. Pieniądze „stałyby się zielone”. W swoim uważnie śledzonym liście z 2020 roku Fink oświadczył:

„W niedalekiej przyszłości – i wcześniej niż większość przewiduje – nastąpi znacząca realokacja kapitału… Ryzyko klimatyczne to ryzyko inwestycyjne”. Ponadto stwierdził: „Każdy rząd, firma i akcjonariusz muszą stawić czoła zmianom klimatycznym”. [i]

W osobnym liście do klientów-inwestorów Blackrock, Fink przedstawił nowy plan inwestowania kapitału. Zadeklarował, że Blackrock wyjdzie z niektórych inwestycji wysokoemisyjnych, takich jak węgiel, największe źródło energii elektrycznej dla USA i wielu innych krajów. Dodał, że Blackrock będzie sprawdzać nowe inwestycje w ropę, gaz i węgiel, aby określić ich zgodność z „zrównoważonym rozwojem” Agendy ONZ 2030.

Fink dał jasno do zrozumienia, że ​​największy na świecie fundusz zacznie wycofywać się z inwestycji w ropę, gaz i węgiel. „Z biegiem czasu”, napisał Fink, „firmy i rządy, które nie reagują na interesariuszy i nie zajmują się zagrożeniami dla zrównoważonego rozwoju, spotkają się z rosnącym sceptycyzmem rynków, co z kolei spowoduje wyższy koszt kapitału”. Dodał, że „zmiany klimatyczne stały się czynnikiem decydującym o długoterminowych perspektywach firm… jesteśmy na skraju fundamentalnego przekształcenia finansów”. [ii]

Od tego momentu tzw. inwestowanie ESG, karanie firm emitujących CO2, takich jak ExxonMobil, stało się modą wśród funduszy hedgingowych i banków z Wall Street oraz funduszy inwestycyjnych, w tym State Street i Vanguard. Taka jest moc Czarnej Skały. Fink był również w stanie pozyskać czterech nowych członków zarządu ExxonMobil, którzy zobowiązali się do zakończenia działalności firmy w zakresie ropy i gazu.

List Finka ze stycznia 2020 r. był wypowiedzeniem wojny przez wielkie finanse przeciwko konwencjonalnemu przemysłowi energetycznemu. BlackRock był członkiem-założycielem grupy zadaniowej ds. ujawniania informacji finansowych związanych z klimatem (TCFD) i jest sygnatariuszem UN PRI — Zasady odpowiedzialnego inwestowania, wspieranej przez ONZ sieci inwestorów promujących inwestycje o zerowej emisji dwutlenku węgla przy użyciu wysoce skorumpowanego ESG kryteria — Czynniki środowiskowe, społeczne i zarządcze przy podejmowaniu decyzji inwestycyjnych. Nie ma obiektywnej kontroli nad fałszywymi danymi dla ESG firmy. Blackrock również podpisał oświadczenie Watykanu z 2019 r., opowiadające się za systemami cen emisji dwutlenku węgla. BlackRock w 2020 roku dołączył również do Climate Action 100, koalicji prawie 400 menedżerów inwestycyjnych zarządzających 40 bln USD.

Tym pamiętnym listem od dyrektora generalnego ze stycznia 2020 r. Larry Fink zapoczątkował kolosalną dezinwestycję w wartym bilion dolarów światowym sektorze ropy i gazu. Warto zauważyć, że w tym samym roku firma BlackRock’s Fink została wybrana do Rady Powierniczej dystopijnego Światowego Forum Ekonomicznego Klausa Schwaba, korporacyjnego i politycznego ogniwa Zeroemisyjnej Agendy ONZ 2030. W czerwcu 2019 r. Światowe Forum Ekonomiczne i Organizacja Narodów Zjednoczonych podpisały strategiczną ramy partnerstwa w celu przyspieszenia wdrażania Agendy 2030. WEF ma platformę wywiadu strategicznego, która obejmuje 17 celów zrównoważonego rozwoju Agendy 2030.

W swoim liście do dyrektora generalnego z 2021 r. Fink podwoił atak na ropę, gaz i węgiel. „Biorąc pod uwagę, jak kluczowa będzie transformacja energetyczna dla perspektyw rozwoju każdej firmy, prosimy firmy o ujawnienie planu, w jaki sposób ich model biznesowy będzie zgodny z gospodarką zerową netto” – napisał Fink. Inny oficer BlackRock powiedział na niedawnej konferencji energetycznej: „Gdzie idzie BlackRock, inni pójdą”. [iii]

W ciągu zaledwie dwóch lat, do 2022 r., szacuje się, że 1 bilion dolarów wyszedł z inwestycji w poszukiwanie i rozwój ropy i gazu na całym świecie. Wydobycie ropy naftowej jest kosztownym biznesem, a odcięcie zewnętrznych inwestycji przez BlackRock i innych inwestorów z Wall Street oznacza powolną śmierć branży.

Biden — prezydent BlackRock?

Na początku swojej słabej wówczas kandydatury na prezydenta Biden odbył spotkanie za zamkniętymi drzwiami pod koniec 2019 roku z Finkiem, który podobno powiedział kandydatowi, że „jestem tutaj, aby pomóc”. Po fatalnym spotkaniu z BlackRock’s Fink, kandydat Biden ogłosił: „Pozbędziemy się paliw kopalnych…” W grudniu 2020 roku, jeszcze przed inauguracją Bidena w styczniu 2021 roku, mianował BlackRock Global Head of Sustainable Investing, Brianem Deese, aby być Asystentem Prezesa i Dyrektorem Krajowej Rady Gospodarczej. Tutaj Deese, który odegrał kluczową rolę dla Obamy w przygotowaniu paryskiego porozumienia klimatycznego w 2015 r., po cichu ukształtował wojnę energetyczną Bidena.

To katastrofa dla przemysłu naftowego i gazowego. Człowiek Finka, Deese, był aktywny w przekazywaniu nowemu prezydentowi Bidenowi listy środków anty-ropnych do podpisania rozporządzeniem wykonawczym począwszy od pierwszego dnia w styczniu 2021 r. Obejmuje to zamknięcie ogromnego rurociągu naftowego Keystone XL, który dostarczałby 830 000 baryłek dziennie z Kanady aż do jak rafinerie w Teksasie i wstrzymanie wszelkich nowych umów najmu w Arctic National Wildlife Refuge (ANWR). Biden ponownie dołączył również do paryskiego porozumienia klimatycznego, które Deese wynegocjował dla Obamy w 2015 r., a Trump odwołał.

Tego samego dnia Biden uruchomił zmianę tak zwanego „Społecznego kosztu emisji dwutlenku węgla”, który nakłada na przemysł naftowy i gazowy karę w wysokości 51 dolarów za tonę CO2. To jedno posunięcie, dokonane wyłącznie pod władzą władzy wykonawczej bez zgody Kongresu , powoduje druzgocące koszty inwestycji w ropę i gaz w Stanach Zjednoczonych, kraju, który zaledwie dwa lata wcześniej był największym producentem ropy na świecie.[iv]

Zabijanie zdolności rafineryjnych

Co gorsza, agresywne przepisy środowiskowe Bidena i mandaty inwestycyjne BlackRock ESG zabijają zdolność produkcyjną amerykańskich rafinerii. Bez rafinerii nie ma znaczenia, ile baryłek ropy zabierzesz ze Strategicznych Rezerw Naftowych. W ciągu pierwszych dwóch lat prezydentury Bidena Stany Zjednoczone zamknęły około 1 miliona baryłek dziennie zdolności rafineryjnych benzyny i oleju napędowego, częściowo z powodu załamania popytu covidowego, najszybszego spadku w historii Stanów Zjednoczonych. Przerwy są trwałe. W 2023 roku dodatkowe 1,7 miliona baryłek dziennie ma zostać zamknięte w wyniku dezinwestycji BlackRock i Wall Street ESG oraz regulacji Bidena. [v]

Powołując się na dezinwestycje w ropę na Wall Street i antyropną politykę Bidena, dyrektor generalny Chevron w czerwcu 2022 roku oświadczył, że nie wierzy, by Stany Zjednoczone kiedykolwiek zbudowały kolejną nową rafinerię.[vi]

Do Larry’ego Finka, członka zarządu Światowego Forum Ekonomicznego Klausa Schwaba, dołącza UE, której przewodnicząca Komisji Europejskiej, notorycznie skorumpowana Ursula von der Leyen, opuściła zarząd WEF w 2019 r., aby objąć stanowisko szefa Komisji UE. Jej pierwszym ważnym działaniem w Brukseli było przeforsowanie agendy UE Zero Carbon Fit for 55. To nałożyło poważne podatki od emisji dwutlenku węgla i inne ograniczenia na ropę, gaz i węgiel w UE na długo przed rosyjskimi działaniami na Ukrainie w lutym 2022 r. Połączony wpływ oszukańczej agendy ESG Finka w administracji Bidena i szaleństwa UE o zerowej emisji dwutlenku węgla powoduje najgorszy kryzys energetyczny i inflacyjny w historii.

F. William Engdahl jest konsultantem ds. ryzyka strategicznego i wykładowcą, ukończył politologię na Uniwersytecie Princeton i jest autorem bestsellerów na temat ropy naftowej i geopolityki. Jest pracownikiem naukowym Centrum Badań nad Globalizacją.

Notatki

[i] Larry Fink, A Fundamental Reshaping of Finance, List do dyrektorów generalnych, styczeń 2020 r., https://www.blackrock.com/corporate/investor-relations/2020-blackrock-client-letter

[ii] Tamże.

[iii] Tsvetana Paraskova, Dlaczego inwestorzy odwracają się plecami do projektów związanych z paliwami kopalnymi?, OilPrice.com,

11 marca 2021 r., https://oilprice.com/Energy/Energy-General/Why-Are-Investors-Turning-Their-Backs-On-Fossil-Fuel-Projects.html

[iv] Joseph Toomey, Energy Inflation Was by Design, wrzesień 2022 r., https://assets.realclear.com/files/2022/10/2058_energyinflationwasbydesign.pdf

[v] Tamże.

[vi] Fox Business, dyrektor generalny firmy Chevron mówi, że w USA może już nigdy nie powstać kolejna rafineria ropy naftowej, 3 czerwca 2022 r., https://www.foxbusiness.com/markets/chevron-ceo-oil-refinery-built-us

„Grabarz człowieczeństwa”. Brudna PRAWDA o Hararim [z którym spotkał się Morawiecki].

https://nczas.com/2022/11/19/grabarz-czlowieczenstwa-prawda-o-czlowieku-z-ktorym-spotkal-sie-morawiecki/

Mateusz Morawiecki, Juwal Harari Źródło: Twitter/Kancelaria Premiera

Nowa książka prof. Adama Wielomskiego pt. „Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa” jest dostępna w Bibliotece Wolności. Wieloletni publicysta „Najwyższego CZAS!”-u demaskuje w niej poglądy jednego z kluczowych ideologów nowego porządku świata po Wielkim Resecie.

Harari jest kreowany na autorytet „od wszystkiego”. Jego wypowiedzi są cytowane jako genialne bez względu na to czy dotyczą pandemii, wojny na Ukrainie, globalnego ocieplenia, agendy LGBT, religii czy przyszłości świata. Jego książki polecają takie osoby jak Mark Zuckerberg czy Bill Gates, a premier Mateusz Morawiecki był zaszczycony, że mógł sobie zrobić z nim zdjęcie podczas imprezy Impact’22.

Zdaniem prof. Wielomskiego Harari zawdzięcza ten wielki sukces nie merytorycznej zawartości swoich książek, a wręcz przeciwnie, dzięki jej brakowi! W swojej trylogii stworzył opowieść, która ma pełnić rolę mitu dla świata po Wielkim Resecie. To Mit XXI a nawet XXII wieku. Mit, który ma zastąpić wszystko to, co stworzyła cywilizacja grecka, rzymska i chrześcijaństwo, a w co ludzie mają bezkrytycznie uwierzyć.

Mitu takiego potrzebuje kasta miliarderów, która dąży do stworzenia społeczeństwa niezdolnego do buntu, choćby z racji narastających nierówności społecznych. Jeśli ludzie uwierzą w spisaną przez Harariego opowieść, to obudzą się w takim właśnie świecie. W świecie, w którym garstka właścicieli globalnych korporacji przejmie kontrolę nie tylko nad całą własnością i władzą polityczną na naszej planecie, ale także nad ludzkimi ciałami i umysłami.

Książkę można nabyć na stronie sklep-niezalezna.pl lub klikając TUTAJ.