Przerażający globalny sezon spotkań i obietnic „mędrców” nabiera rozpędu.

Obietnice globalistów z G20 czyli o nowych uciechach dla ludu

Przerażający globalny sezon spotkań nabiera rozpędu. AlterCabrio

„Potwierdzamy nasze zaangażowanie na rzecz wzmocnienia globalnego zarządzania zdrowiem, z wiodącą i koordynującą rolą WHO oraz wsparciem ze strony innych organizacji międzynarodowych. Wspieramy prace Międzyrządowego Organu Negocjacyjnego (INB), który opracuje i wynegocjuje prawnie wiążący instrument, który powinien zawierać zarówno prawnie wiążące, jak i niewiążące prawnie elementy w celu wzmocnienia [gotowości] na pandemię”

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu Off-Guardian omawiającego obietnice, zobowiązania i ‘przyrzeczenia’ składane na szczycie G20, a dotyczące naszej bliższej i dalszej przyszłości. /AlterCabrio – ekspedyt.org/

__________***__________

 „Przyrzeczenie” globalistów z G20 o zobowiązaniu do wprowadzenia paszportów szczepionkowych, cyfrowej waluty i wielu, wielu innych

W zeszłym tygodniu na Bali odbyło się doroczne spotkanie G20, na którym przywódcy 20 największych gospodarek świata podpisali zobowiązanie do:

  • Zreformowania” produkcji i dystrybucji żywności
    _
  • Zwiększenia nadzoru i cenzury „dezinformacji” w Internecie
    _
  • Zwiększenia globalnej zależności od „odnawialnych” źródeł energii
    _
  • Wprowadzenia programowalnej waluty cyfrowej
    _
  • Wprowadzenie międzynarodowych cyfrowych paszportów szczepionkowych

Tak, podczas gdy wszyscy byli tak grzecznie zajęci „upadkiem Chersonia” i tym pociskiem, który rzekomo uderzył w Polskę, przywódcy z całego świata zebrali się w identycznych koszulkach i opublikowali swoje plany dla rządu światowego w błyszczących małych segregatorach.

Widzieliśmy już, jak COP27 skupia się na „rolnictwie alternatywnym” (tj. mięsie hodowanym w laboratorium i owadach konsumpcyjnych), ale deklaracja przywódców z G20 jest znacznie bardziej ambitna. A przed nami jeszcze Szczyt Różnorodności Biologicznej ONZ.

Tak, przerażający globalny sezon spotkań doprawdy nabiera rozpędu, a uczestnicy nie ukrywają, że ich globalne plany idą naprzód.

Całość możesz przeczytać tutaj, my tylko wyciągniemy kilka kluczowych cytatów.

Na początek przyjrzyjmy się „tematowi” tegorocznego szczytu, który ma bardzo znajomy wydźwięk:

„Recover together, recover stronger”.

[ang. recover – wyzdrowieć, wyjść z czegoś (np. kłopotów); tu: wyjdźmy z tego razem, wyjdźmy silniejsi -tłum.]

Nazwijcie mnie szaleńcem, ale to brzmi jak kolejny sposób na powiedzenie „build back better” [odbudujmy lepiej], nieprawdaż?

Można by się spodziewać, że każda deklaracja złożona pod hasłem „odbudujmy lepiej” będzie wypełniona punktami do rozmów na temat Wielkiego Resetu… i absolutnie nikt się nie zawiedzie.

Jest ponowne poświęcenie się aktualnej wojnie z żywnością i echa tematu przewodniego na COP27, czyli „innowacje” i „reformy” w rolnictwie [podkreślenia dodane w całym tekście]:

„Podejmiemy dalsze skoordynowane działania w celu sprostania wyzwaniom związanym z bezpieczeństwem żywnościowym, w tym gwałtownym wzrostom cen i niedoborom towarów żywnościowych i nawozów na całym świecie […] zapewnimy to, aby systemy żywnościowe lepiej przyczyniały się do adaptacji do zmian klimatycznych i ich łagodzenia oraz powstrzymania i odwrócenia utraty różnorodności biologicznej, dywersyfikacji źródeł żywności [ …] Jesteśmy zaangażowani we wspieranie przyjmowania innowacyjnych praktyk i technologii, w tym innowacji cyfrowych w rolnictwie i systemach żywnościowych, aby zwiększyć produktywność i zrównoważony rozwój”

Żeby było jasne, „łagodzenie zmian klimatycznych” oznacza „produkcję mniejszej ilości mięsa”. „Dywersyfikacja źródeł pożywienia” oznacza „jedzenie robaków”, a „innowacyjne praktyki i technologie” oznaczają mięso hodowane w laboratorium i/lub pastę drożdżową.

Jest MNÓSTWO materiałów na temat „odwracania” lub „łagodzenia” zmian klimatu, w tym nad wyraz rozwlekłe obietnice „zreformowania” dostaw energii:

„Ponawiamy nasze zobowiązanie do osiągnięcia globalnej zerowej emisji gazów cieplarnianych netto / neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla […] poprzez zwiększenie skali wdrażania produkcji czystej energii, w tym energii odnawialnej, a także środków w zakresie efektywności energetycznej, w tym przyspieszenie wysiłków na rzecz stopniowego wycofywania nieograniczonej energii węglowej”

Chyba nie muszę tego tłumaczyć.

A potem pojawia się gadka o „gotowości na wypadek pandemii”, wzywająca do ustanowienia „prawnie wiążącego instrumentu” w celu „wzmocnienia” globalnej gotowości na pandemię:

„Potwierdzamy nasze zaangażowanie na rzecz wzmocnienia globalnego zarządzania zdrowiem, z wiodącą i koordynującą rolą WHO oraz wsparciem ze strony innych organizacji międzynarodowych. Wspieramy prace Międzyrządowego Organu Negocjacyjnego (INB), który opracuje i wynegocjuje prawnie wiążący instrument, który powinien zawierać zarówno prawnie wiążące, jak i niewiążące prawnie elementy w celu wzmocnienia [gotowości] na pandemię

To było na porządku dziennym od jakiegoś czasu, możesz przeczytać nasze poprzednie artykuły na ten temat tutaj i tutaj.

Dalej jest obietnica ściślejszej kontroli internetu, ze względu na „bezpieczeństwo”:

„Zdajemy sobie sprawę, że przystępna cenowo i wysokiej jakości łączność cyfrowa ma zasadnicze znaczenie dla włączenia cyfrowego i transformacji cyfrowej, a odporne i bezpieczne środowisko internetowe jest niezbędne do zwiększenia zaufania do gospodarki cyfrowej […] Uznajemy znaczenie przeciwdziałania kampaniom dezinformacyjnym, cyberzagrożenia, nadużycia w Internecie oraz zapewnienie bezpieczeństwa w infrastrukturze łączności”

Jeśli czekaliście z zapartym tchem, aż wspomną o cyfrowych walutach banku centralnego (CBDC), to się doczekaliście:

„Z zadowoleniem przyjmujemy raport Komitetu ds. Płatności i Infrastruktury Rynkowej (CPMI) Banku Rozrachunków Międzynarodowych (BIS) w sprawie wzajemnych połączeń systemów płatności [oraz] wspólny raport BIS CPMI, BISIH, MFW i Banku Światowego w sprawie opcji dostępu i interoperacyjności cyfrowych walut banku centralnego (CBDC) w płatnościach transgranicznych”

Wreszcie – i to jest prawdopodobnie najbardziej niepokojące – zobowiązują się do wprowadzenia międzynarodowych paszportów szczepionkowych:

„Uznajemy znaczenie wspólnych standardów technicznych i metod weryfikacji, w ramach IHR (2005), w celu ułatwienia bezproblemowych podróży międzynarodowych, interoperacyjności oraz uznawania rozwiązań cyfrowych i niecyfrowych, w tym dowodów szczepień. Popieramy ciągły międzynarodowy dialog i współpracę w zakresie tworzenia zaufanych globalnych cyfrowych sieci zdrowotnych”

I tak to się sprawy mają. Oto ‘lista zakupów’ G20, która obejmuje (między innymi): reformę żywnościową, reformę energetyczną, ustawodawstwo dotyczące pandemii, „bezpieczeństwo cybernetyczne”, CBDC oraz paszporty szczepionkowe/identyfikatory cyfrowe.

Niby nic zaskakującego, ale niezwykłe jest widzieć to wszystko ułożone w jednym takim dokumencie.

I nie zapominajmy o bardziej staroświeckim motywie – chciwości. „Przyrzeczenie” [pledge] pełne jest wzmianek o „lukach w finansowaniu”, darowiznach i „partnerstwie publiczno-prywatnym”.

Wszystko to służy jako przykrywka dla międzynarodowego prania pieniędzy, defraudacji i innych sposobów kierowania pieniędzy podatników do przepełnionych kieszeni tego 1%.

Aha, małe przypomnienie dla tych, którzy wciąż wierzą, że Rosja toczy dobrą walkę z globalistycznymi złoczyńcami na Ukrainie – Rosja jest członkiem G20 i podpisała to zobowiązanie.

Podobnie jak Chiny, wraz z każdym innym członkiem BRICS.

Nie ma tu bohaterów, wszyscy są w tym razem… ale ta ich wojna z pewnością dobrze odwróci uwagę, prawda?

Zasadniczo jest to tylko potwierdzenie – gdyby potwierdzenie było potrzebne – że Wielki Reset wciąż nadchodzi. Nawet jeśli covid odejdzie, nowa normalność pozostanie.

Ale oczywiście taki plan był od zawsze.

_________________

G20’s globalist “pledge” commits to vaccine passports, digital currency & much, much more, Kit Knightly, Nov 18, 2022

−∗−

Powiązane tematycznie:

Great Reset czyli co szykują ludzkie paniska
Nadzór na każdym kroku, powszechny dochód gwarantowany powiązany z oceną kredytu społecznego, likwidacja własności prywatnej, masowa cenzura, zamrożenie i zajęcie rachunków bankowych, technologie wdrożone w celu przeprogramowania ludzi — ten […]

_________________

Jak nie pandemia to bieda czyli kto potrzebuje katastrofy
W ciągu najbliższych kilku lat szare eminencje establishmentu będą próbowały wykorzystać zasłonę chaosu, aby zasiać nasiona strachu wśród ludności. Będą próbować wykorzystać ten strach, aby uzyskać jeszcze bardziej scentralizowane zarządzanie […]

_________________

Rekalibracja totalna czyli Lista Przebojów WEF
Przez lata ludzie z WEF głosili kilka bardzo niepokojących rzeczy, z których żadna nie wzbudziła należytej uwagi mediów. W rzeczywistości, kiedy zestawimy razem tematy promowane przez WEF, wyłania się nadrzędny […]

_________________

Traktat WHO czyli pandemia na stałe?
Prawdziwe znaczenie Traktatu Pandemicznego polega na tym, że jego uchwalenie jest ratyfikacją i zatwierdzeniem wszystkiego, czego świat doświadczył w ciągu ostatnich dwóch lat podczas COVID-19. […]

Truth Police? From Youtube to WHO tube.

WHO, Big Tech Team Up to Censor ‘Misinformation’

The World Health Organization has appointed itself the supreme arbiter of what constitutes online misinformation, with Big Tech, Google and its video arm YouTube acting as censors and enforcers.

By Rob Verkerk, Ph.D.

Would you trust the World Health Organization (WHO) as the ultimate arbiter when it comes to distinguishing online health-related misinformation from science-based, life-saving information?

The nearly 8 billion of us who currently inhabit planet Earth are being asked just that, to blindly accept this newly assumed role by the WHO, as supreme arbitrator of what constitutes online misinformation. With Big Tech, Google and its video arm YouTube, acting as censors-cum-enforcers.

WHO’s on a mission

Some might do well to ponder the consequences of this decision, one that has not involved a single democratic instrument or process, and one that drives a coach and horses through any remaining interest in the sanctity of free speech.

Let’s also consider the fact that the WHO is an unelected supra-national agency with intimate ties to an industry that is unequivocally known to be one of the most corrupt (see here, here and here).

On the WHO’s website, under the heading “Combatting misinformation online,” the agency states:

“WHO and partners recognize that misinformation online has the potential to travel further, faster and sometimes deeper than the truth — on some social media platforms, falsehoods are 70% more likely to get shared than accurate news.

“To counter this, WHO has taken a number of actions with tech companies to remain one step ahead.”

Given the WHO professes to be so science-based and has been handed the mantle as the ultimate arbiter, one wonders why it chose not to offer a citation for the research that underpinned the “falsehoods are 70% more likely to get shared” statement given this is its key justification for assuming such authority.

WHO’s feeble justification

Our research suggests the most likely evidence comes from a paper by Soroush Vosoughi, Deb Roy and Sinan Aral from MIT entitled “The spread of true and false news online,” published in March 2018 in the journal Science.

The study was funded by a major Big Tech player, Twitter, and its central finding was that “falsehoods were 70% more likely to be retweeted than the truth.” I don’t wish to dispute the science used, just the context.

This work had little to do with concerns over health — it was all about questions around “fake news” during Donald Trump’s time in the Oval Office.

Let’s drill down into the study a little and see just how relevant it is to the WHO’s decision to appoint itself as arbiter of online truth and falsity in relation to health.

The MIT scientists investigated around 126,000 rumor cascades on Twitter involving around 3 million people that were shared more than 4.5 million times. These covered the time from the inception of Twitter in 2006 through to 2017, neatly covering the pre-Trump era and very beginning of the Trump era.

Tweets were verified as true, false or mixed (partially true, partially false) with the veracity (or otherwise) of the tweets being based on fact checks by 6 “independent fact-checking organizations (snopes.com, politifact.com, factcheck.org, truthorfiction.com, hoax-slayer.com and urbanlegends.about.com).”

None of this involved the COVID-19 era, we don’t know how many health (please note: the word “health” does not appear even once on the paper).

In relation to the study’s relevance to health-related science or medical issues, the study is strongly biased towards an area that is irrelevant, namely political falsities, given these were reported as both the largest category studied and were three times more likely to be shared than other categories including science (that presumably is the silo in which health-related tweets were considered).

Drilling down even further, the study attempted to discover why it was that political falsities were more likely to be shared than true facts. The results distilled down to two primary emotions: novelty/surprise, and disgust.

In other words, quite different drivers from the broader range of emotions and drivers that drive our survival instinct that cause us to seek out information that helps us become or stay healthy. Such as whether or not taking ivermectin might help or hinder your chances if you were to contract COVID-19.

Selective fact-checkers

Twitter’s study that likely underpins the WHO’s main reason to usurp control over health-related information is perversely linked to decisions made by private “fact-checker” organizations that, in our view, have often misrepresented the facts when it comes to scientific and medical matters, especially around COVID-19.

A clear example concerns the role of ivermectin in the prevention or early treatment of COVID-19, and the way this topic was handled by Snopes in its article “Can Ivermectin Cure Coronavirus?” is entirely typical of other “fact-checkers.” Let’s dig in.

Snopes attempts to get its readers onto a different track by immediately trying to tarnish ivermectin’s reputation, the generic drug derived originally from a soil-borne bacterium. At the outset, Snopes refers to ivermectin as “an anti-parasitic drug used as the primary ingredient in canine heartworm.”

Why did Snopes fail to make mention of it being the subject of a Nobel Prize in 2015 given its role in the successful treatment of tropical diseases like malaria and dengue, let alone that it was the only infectious disease agent for which the Nobel Committee for Physiology and Medicine had ever awarded its highly distinguished prize?

Despite updates as recently as April, the article also fails to mention that by the end of 2021, there were already seven published meta-analyses of which six showed that on average those subjects who used ivermectin experienced less than one-third the risk compared with those who didn’t.

The Snopes piece shouts loudly about the findings which suggested a lack of benefit of ivermectin in the Brazilian study of 3,515 patients, of which only 657 received ivermectin. This was part of the international TOGETHER Trial published in the New England Journal of Medicine in May.

But Snopes fails to mention the associated scientific misconduct linked to TOGETHER. Snopes is also entirely mute on — and saw no reason to update its position — given the much larger study on ivermectin in Brazil published in the journal Cureus in August.

The study, led by highly experienced doctors and scientists who had been on the front line of COVID-19 in Brazil, Drs. Lucy Kerr and Flavio Cadegiani, included 223,128 subjects of which 113,844 had used ivermectin.

The authors, including Dr. Pierre Kory from the Front Line COVID-19 Critical Care Alliance (FLCCC), found a clear-dose response with ivermectin, with regular users of ivermectin suffering a mortality rate that was a stunning 92% lower than non-users.

I was fortunate to hear the authors discuss this seminal study at the Médicos pela Vida (Doctor’s for Life) conference in Iguazu Falls in June.

The above-mentioned limitations of the Snopes piece are just a few of the many more — and this is typical of all “fact-checkers’” pieces that are clearly designed to do little more than denigrate any opposing views to those of the WHO and the world’s most powerful drug regulators, namely the U.S. Food and Drug Administration (FDA), the U.K.’s Medicines and Healthcare products Regulatory Agency and the EU’s European Medicines Agency.

So far, I’ve tried to make a case that suggests there is inadequate evidence to justify handing the reins of control to the WHO as an arbiter of true, false or misleading information relating to health.

It would appear, at the very least, the WHO and those governments, corporations, organizations and individuals that influence it most, are simply too compromised by conflicts of interest.

Let’s now see how that might play out with Big Tech, which controls the lines of communication between people, now that social networks have become the key mechanism by which people share information with each other.

From YouTube to WHOTube

YouTube has instigated a YouTube Certification Program (YCP) that ensures certified companies and individuals are tagged as “authoritative” which means their content will get boosted in searches.

By deduction, we should assume that content not labeled as authoritative (such as the page you are currently reading) gets strangled and pushed down the search rankings.

Certification requires successful examination and adherence to specific YCP Terms including highly restrictive Community Guidelines and YouTube’s Code of Conduct (which at the time of writing goes to a dead link).

YouTube Health takes it a couple of steps further.

Firstly, the WHO-approved messages will be offered to the public via the lenses of mainstream, pharma industry-funded institutions like the NEJM Group, The Vaccine Confidence Project, and Johns Hopkins, not forgetting the WHO itself.

Secondly, certain categories of healthcare professionals will be able to apply to make their channels eligible for being given preference in algorithms as they are deemed reliable or authoritative.

In his blog Oct. 27, head of YouTube Health, Dr. Garth Graham said:

“For the first time, certain categories of healthcare professionals and health information providers can apply to make their channels eligible for our health product features that were launched in the US last year.

“This includes health source information panels that help viewers identify videos from authoritative sources and health content shelves that highlight videos from these sources when you search for health topics, so people can more easily navigate and evaluate health information online.”

Dr. Graham goes on to say:

“Applicants must have proof of their license, follow best practices for health information sharing as set out by the Council of Medical Specialty Societies, the National Academy of Medicine and the World Health Organization, and have a channel in good standing on YouTube. Full details on eligibility requirements are here.”

This means the only accepted viewpoints of health professionals will be those coming from licensed doctors and nurses (who in turn can only maintain their licenses by “playing the game”).

These must align with “best practices” as determined by the likes of the WHO, the National Academy of Medicine in the U.S., and in the U.K., the Academy of Medical Royal Colleges and the National Health Service.

Who thinks WHO is right?

Put simply, Google, as the largest purveyor and censor of information on the planet, is dead set on forcing the narrative around health into the limited space controlled by the WHO and its pharma allies.

By definition, free speech in science and medicine will be dead on Google, as well as on its YouTube platform and health-related companies owned by its parent company Alphabet, such as Verily Life Sciences and Fitbit.

If you had any doubts, YouTube has already laid out its COVID-19 “medical misinformation policy” which provides us with a stark reminder of what it won’t entertain on its platform. Following is a selection of topics that it will not tolerate, followed by a single source of rebuttal from my end as a reminder of its unscientific basis:

  • YouTube: “Content that recommends use of Ivermectin or Hydroxychloroquine for the treatment of COVID-19”

Rebuttal: “Regular Use of Ivermectin as Prophylaxis for COVID-19 Led Up to a 92% Reduction in COVID-19 Mortality Rate in a Dose-Response Manner: Results of a Prospective Observational Study of a Strictly Controlled Population of 88,012 Subjects”

  • YouTube: “Content that claims that any group or individual has immunity to the virus”

Rebuttal: “Efficacy of Natural Immunity against SARS-CoV-2 Reinfection with the Beta Variant

  • YouTube: “Claims that Ivermectin [is] safe to use in the prevention of COVID-19”

Rebuttal: “Efficacy and safety of ivermectin for COVID-19: A systematic review and meta-analysis”

  • YouTube: “Claims that an approved COVID-19 vaccine will cause death … ”

Rebuttal: 31,696 deaths (at the time of writing) reported on the U.S. Vaccine Adverse Event Reporting System database alone — OpenVAERS

The WHO and aligned health authorities which have attempted to control the narrative have consistently denied the role of combination, early treatments of COVID-19, such as those involving ivermectin, vitamin D, quercetin (as suggested for example by the Front Line COVID-19 Critical Care Alliance that have saved many thousands of lives) as misinformation.

In fact, anything said that suggests ivermectin might play any beneficial role, is misinformation, despite the fact that the whopping 93 studies conducted to date suggest on average a 62% improvement in outcomes in relation to COVID-19 compared with controls.

Even reporting the results of all available studies that show 12 out of the top 20 most studied, effective interventions as being natural, as listed on c19early.org would be disallowed, and c19early.org itself would not be viewed as authoritative despite its unique curation of data of public health relevance.

Not because these treatments don’t work, but simply because they don’t concur with the often ineffective, generally expensive, and sometimes dangerous antiviral and genetic vaccine strategies endorsed by the WHO that are central to the pharmaceutical industry’s game plan.

Two voices that WHO doesn’t want you to hear

Given the Vosoughi et al study funded by Twitter isn’t relevant to the COVID-19 era, why do we say you shouldn’t trust the WHO as the ultimate arbiter of health-related truth?

Let me give you powerful perspectives from two different individuals, ones that run counter to the narrative that will never see the light of a boosted post on YouTube. Preventing such information from being seen alongside the opposing views of the WHO prevents discourse, and discourse is integral to science itself.

Quite literally, society is abandoning science and replacing it with scientism, and scientism, some say, is a necessary precursor to transhumanism. Sadly, most have yet to realize that when they hear their health authorities telling them they’re “following the science,” they really mean they’re “following scientism.”

Of the examples I offer you, the first is from none other than the executive editor of The BMJ, Dr. Kamran Abbasi. In 2020, Abbasi wrote an editorial titled “Covid-19: politicisation, ‘corruption,’ and suppression of science.”

Quoting from his final paragraph, Dr. Abbasi says:

“Politicisation of science was enthusiastically deployed by some of history’s worst autocrats and dictators, and it is now regrettably commonplace in democracies. The medical-political complex tends towards suppression of science to aggrandise and enrich those in power.

“And, as the powerful become more successful, richer, and further intoxicated with power, the inconvenient truths of science are suppressed. When good science is suppressed, people die.”

This kind of statement, however true it might be, is definitely not congruent with the WHO’s view or YouTube’s Community Guidelines. Sadly, it will therefore only be read or heard by a few.

Following is a video clip we’ve extracted from an interview recorded a few days ago with another doctor for whom I have a great deal of respect, Dr. Jackie Stone, from Zimbabwe.

Dr. Stone has been hounded like few others, for nothing other than her relentless adherence to the principles of good doctoring and sound medical bioethics, regardless of the consequences.

She will tomorrow go to her fourth hearing in front of Zimbabwe’s Medical Council which aims to imprison and criminalize her for using ivermectin and a specific and safe form of nano silver to save lives during the COVID-19 “crisis.”

Please consider writing respectfully to Vice President and Minister Hon Dr. Constantino Chiwenga at the following email: pr@mohcc.gov.zw, or tweeting @MoHCCZim.

Consider requesting that the Zimbabwe government pardons Dr. Stone and acknowledges the huge contribution she has made during her decades of service as well as to saving lives at risk from HIV and COVID-19, not to mention her commitment to sound medical ethics.

Sadly it’s not just a doctor in Zimbabwe who is under attack. Dr. Peter McCullough, previously one of the most highly respected cardiologists in the world, has just been stripped (here and here) of his two board certifications and the editorship of a major journal, Cardiorenal Medicine and Reviews.

All for speaking out about early combination treatments, the harms of COVID-19 genetic vaccines and providing therapies for those harmed by the vaccines.

These and other cases like them provide us with a stark reminder of why we so desperately need to defend free speech.

They also prompt us to rejoice in, and applaud, the growing number of ethically-minded doctors and other health professionals and scientists, as well as new media communication channels, that have maintained their independence from the narrow, pharma-controlled tramlines set by the WHO and Google — often at huge cost to themselves.

We have well and truly entered a new fight for independence. This time it’s not for territory, but for independence of body, health and mind. We can’t afford to not win it.

Please share this article widely given extreme censorship.

Originally published by Alliance for Natural Health International.

Rob Verkerk, Ph.D., is the founder and executive & scientific director of Alliance for Natural Health International.

Unia „zbrojnym ramieniem” WHO?


Weronika Przebierała Ordo Iuris <kontakt@ordoiuris.pl>

Szanowny Panie, jeszcze we wrześniu odbędzie się druga tura konsultacji społecznych traktatu pandemicznego WHO, w ramach którego Światowa Organizacja Zdrowia ma otrzymać kompetencje do ustalania jednej – wspólnej dla całego świata – strategii walki z pandemią, próbując naruszyć kompetencje rządów do stanowienia własnej polityki zdrowotnej. Z kolei na październik zaplanowano kolejny szczyt WHO, który będzie prawdopodobnie następnym etapem ograniczania naszej narodowej suwerenności. Eksperci Ordo Iuris wezmą udział w konsultacjach, zabierając głos i przekazując na piśmie nasze stanowisko. Chcemy także uczestniczyć w szczycie WHO w Berlinie. Liczę na to, że będziemy mogli pojawić się na miejscu, ale jeśli nie otrzymamy stosownej zgody – weźmiemy udział w wydarzeniu zdalnie. Skierujemy również pismo do polskiego Ministerstwa Zdrowia, pytając o to, kto będzie reprezentował Polskę w Berlinie i jakie będzie stanowisko polskiego rządu. Tymczasem urzędnicy UE rozpoczęli właśnie prace nad komunikatem Komisji Europejskiej, ustanawiającym „strategiczne ramy UE dotyczące zdrowia na świecie”.Wydaje się, że dokument ma dla KE znaczenie priorytetowe. Rozpoczęte dopiero konsultacje mają się zakończyć już w połowie września, a finalny projekt ma być przyjęty jeszcze w tym roku. Pośpiech Komisji jest zastanawiający zwłaszcza w kontekście coraz bardziej zaawansowanych prac nad traktatem pandemicznym WHO. Pomimo tego, że traktat pandemiczny ma poszerzać kompetencje Światowej Organizacji Zdrowia, to na tę chwilę nie ma ona ani prawa, ani narzędzi do narzucania rządom swojej polityki. Inaczej jest natomiast w przypadku urzędników Unii Europejskiej, którzy nie mają oporów, by – stosując szantaż finansowy – wymuszać konkretne rozwiązania prawne na państwach członkowskich UE. Dlatego przyjęcie unijnego dokumentu, pozostającego w korelacji z założeniami traktatu WHO, może skutkować umożliwieniem urzędnikom unijnym rzeczywistego egzekwowania postanowień traktatu. Dzięki temu Unia Europejska stałaby się swego rodzaju władzą wykonawczą prawa stanowionego przez ekspertów WHO. Nietrudno sobie wyobrazić jak to egzekwowanie mogłoby wyglądać. Wystarczy zwrócić uwagę na to, w jaki sposób eurokraci odbierają Polsce suwerenność przy pomocy mechanizmu warunkowości i funduszy pochodzących z Krajowego Planu Odbudowy.Komisja Europejska wie, że w obliczu kryzysu gospodarczego, wywołanego przez pandemię i wojnę na Ukrainie, Polska bardzo potrzebuje przysługujących nam pieniędzy z KPO. Dlatego korzystając z sytuacji, Komisja szantażuje polski rząd, używając do tego zwłaszcza pojęcia „praworządności”. W tym celu sporządzono kolejny coroczny raport o praworządności, w którym Komisja Europejska ocenia stan „rządów prawa” w każdym z państw członkowskich. Raport zawiera też po raz pierwszy zalecenia dla rządów krajowych. Komisja już zapowiedziała, że w przyszłym roku zamierza poddać ocenie realizowanie zaleceń. Tymczasem w raporcie, Polska jest krytykowana za ochronę uczuć religijnych, walkę z cenzurą w internecie, ochronę dzieci i młodzieży przed ideologiczną indoktrynacją w szkołach czy nawet wprowadzenie stanu wyjątkowego na granicy polsko-białoruskiej. Prawnicy Ordo Iuris interweniują wszędzie tam, gdzie najbardziej zagrożona jest nasza suwerenność. Zorganizowaliśmy w Brukseli międzynarodową konferencję z udziałem eurodeputowanych i przedstawiliśmy anglojęzyczny raport, zawierający zbiór naszych analiz, poświęconych zagadnieniu „praworządności”. Opublikowaliśmy szereg ekspertyz i komentarzy prawnych dotyczących Krajowego Planu Odbudowy i skutków wdrożenia „kamieni milowych”, które przyjęto w ramach umowy o KPO. Przygotowaliśmy analizę najnowszego raportu KE nt. praworządności w Polsce. Monitorujemy prace nad traktatem pandemicznym WHO oraz alarmujemy w tej sprawie polski rząd i opinię publiczną. Przekazaliśmy także Komisji Europejskiej opinię prawną w sprawie projektu „Strategiczne ramy UE dotyczące zdrowia na świecie”. Więcej na temat naszych działań napiszę poniżej. Jeżeli nadal będziemy mogli liczyć na wsparcie ludzi takich jak Pan, nasi prawnicy będą monitorować działania wszystkich organów biorących udział w tworzeniu prawa międzynarodowego i reagować na wszelkie pojawiające się z tej strony zagrożenia.Tylko w ten sposób możemy obronić polską suwerenność. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk Traktat globalizmu, cenzury i ideologii Prawnicy Instytutu Ordo Iuris od samego początku monitorują, alarmują i biorą aktywny udział w pracach nad tekstem traktatu pandemicznego Światowej Organizacji Zdrowia.Zabraliśmy głos w trakcie pierwszej sesji konsultacji społecznych dokumentu i zwracamy uwagę rządu na konieczność zatrzymania potencjalnego ataku na polską suwerenność. Tym bardziej, że projekt traktatu to nie tylko centralna rola WHO w tworzeniu polityki zdrowotnej na świecie, ale także globalna cenzura osób wzywających do otwartej debaty naukowej na temat sposobów walki z zagrożeniem epidemicznym i… „równość genderowa”, która stała się stałym elementem większości istotnych dokumentów prawa międzynarodowego. Przeanalizowaliśmy już pierwszą wersję projektu i przesłaliśmy do Komisji Europejskiej i Rady Unii Europejskiej wniosek o udostępnienie wszystkich dokumentów, dotyczących prowadzonych negocjacji traktatu. Będziemy także obecni podczas kolejnej sesji wysłuchań publicznych, które odbędą się jeszcze w tym miesiącu. Nadal organizujemy również sprzeciw społeczny. Pod naszą petycją w tej sprawie podpisało się już prawie 30 000 osób. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk Skąd ten pośpiech? Równolegle do prac nad traktatem WHO, będą się toczyć prace nad ogłoszonym właśnie komunikatem Komisji Europejskiej na temat „strategicznych ram UE dotyczących zdrowia na świecie”. Inicjatywa ma być „aktualizacją” przyjętego w 2010 r. Komunikatu Komisji do Rady, Parlamentu Europejskiego, Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego i Komitetu Regionów pt. „Rola UE w kontekście zdrowia na świecie”. Tamten dokument zapoczątkował działania Unii Europejskiej w dziedzinie ochrony zdrowia w kontekście ogólnoświatowym. Urzędnicy KE podkreślają, że tekst bardzo się „zdezaktualizował” przez ostatnie 12 lat. I rzeczywiście nie sposób nie zauważyć, że dzisiaj podobne dokumenty wyglądają zupełnie inaczej – w tym nie znajdziemy bowiem informacji na temat „zdrowia i praw reprodukcyjnych i seksualnych”, nieskrępowanego dostępu do aborcji czy „równości genderowej”. Dlatego teraz, w zapowiedzi dokumentu jest już mowa choćby o „Celach Zrównoważonego Rozwoju 2030”, wśród których znajduje się między innymi „równość genderowa”, czy „powszechny dostęp do świadczeń z zakresu zdrowia seksualnego reprodukcyjnego” i „korzystanie z praw reprodukcyjnych” (co w języku ideologów oznacza po prostu powszechny dostęp do aborcji na życzenie). W kontekście pandemii Covid-19 stwierdzono natomiast, że „systemy opieki zdrowotnej na świecie nie są wystarczająco silne i odporne, aby radzić sobie z globalnymi zagrożeniami, w tym chorobami zakaźnymi”. Komisja podkreśla, że nowy projekt ma wzmocnić „wiodącą pozycję UE i jej wkład w politykę w tym obszarze”. Dodatkowym sygnałem do niepokoju jest ekspresowe wręcz tempo przyjęcia projektu.Konsultacje społeczne ogłoszonej dopiero inicjatywy zakończą się już 19 września, a finalny dokument ma zostać przyjęty jeszcze w tym roku. Nasze stanowisko w tej sprawie zostało już przesłane do Komisji. W przekazanej KE opinii prawnej, nie tylko odnosimy się krytycznie do prób ideologizacji dokumentu i odbierania rządom krajowym suwerenności w dziedzinie polityki zdrowotnej, ale także przekazujemy propozycje konkretnych działań, jakie UE mogłaby podjąć w ramach nowej strategii. Wśród nich znalazło się między innymi zapobieganie wpływom lobby farmaceutycznego w odniesieniu do łańcuchów dostaw leków czy reforma programu kształcenia w zawodach medycznych, która pozwoliłaby na poprawę warunków pracy lekarza i jednocześnie ograniczyła możliwość ich pracy poza granicami państwa, które sfinansowało ich edukację medyczną. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk Ryzyko chaosu w systemie prawnym Potwierdzenie tez traktatu pandemicznego w oficjalnym dokumencie UE może być o tyle niebezpieczne, że organy unijne mają już doświadczenie w narzucania państwom członkowskim swoich rozwiązań siłą, czyli w praktyce – finansowym szantażem. Doskonałym przykładem jest tu choćby Krajowy Plan Odbudowy, czyli środki finansowe, jakie powinna otrzymać Polska na odbudowę gospodarczą – po kryzysie związanym z pandemią. Choć pieniądze z funduszu dostają wszystkie państwa unijne, to w przypadku Polski, wypłata środków z KPO od początku była instrumentem finansowego szantażu. Wychodząc naprzeciw żądaniom unijnych decydentów, Polska wycofała się z istotnej części reformy polskiego systemu sądownictwa, likwidując powołaną wcześniej Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego. W czerwcu Komisja Europejska pozytywnie zaopiniowała KPO, ale szefowa Komisji Ursula von der Leyen stwierdziła, że… nie oznacza to automatycznej wypłaty środków dla naszego kraju. – Nowa ustawa nie gwarantuje sędziom możliwości kwestionowania statusu innego sędziego bez ryzyka, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności dyscyplinarnej. Tę kwestię należy rozwiązać, aby spełnić warunki przyznania środków z KPO i umożliwić Komisji uruchomienie pierwszej płatności – mówiła w rozmowie z polskimi mediami Ursula von der Leyen. Choć ingerowanie unijnych urzędników – niewybieranych w demokratycznych procedurach – w wewnętrzne sprawy suwerennych państw nie zaskakuje, to te słowa budzą zdziwienie. Szefowa Komisji Europejskiej domaga się bowiem w praktyce zalegalizowania swego rodzaju anarchii prawnej w Polsce. Pozwolenie na kwestionowanie statusu sędziowskiego każdego polskiego sędziego, zrodzi chaos w całym systemie prawnym. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk Cóż to jest „praworządność”? Wypowiadając te słowa, Ursula von der Leyen powoływała się na przygotowywany przez Komisję Europejską raport o praworządności, w którym unijni urzędnicy oceniają co roku stan rządów prawa w poszczególnych państwach członkowskich UE. W przypadku Polski, Komisja zarzuciła rządowi między innymi rzekome promowanie projektu obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „wymierzonego w osoby LGBTIQ”.Prawdopodobnie chodzi tu o projekt, dotyczący ograniczenia możliwości propagowania działań kwestionujących wartości rodzinne – głównie przez ruch LGBT. Ta inicjatywa polskich obywateli nie była jednak w żaden sposób promowana przez polskie władze, a jedynie została – zgodnie z obowiązującym prawem – dopuszczona do procedowania w sejmie. Krytyka ze strony Komisji to zatem de facto wezwanie rządu do łamania polskiego prawa i ograniczania praw obywateli do składania obywatelskich inicjatyw ustawodawczych. W raporcie pojawiają się też po raz kolejny kłamstwa o rzekomym istnieniu w Polsce tzw. „stref wolnych od LGBT”, a jego autorzy powołują się na raport ILGA Europe – lobbystów, którzy umieścili Polskę na ostatnim miejscu w rankingu państw „tolerancyjnych dla osób LGBT”. Za oznakę problemów z praworządnością unijny urzędnicy uznali też między innymirządowy projekt ustawy dotyczący „transparentności organizacji pozarządowych”, projekt ustawy o zmianie przepisów dotyczących obrazy przekonań religijnych oraz zawetowany przez Prezydenta Andrzeja Dudę projekt chroniący szkoły przed ideologiczną indoktrynacją środowisk LGBT. Polska jest także krytykowana za brak uznawania zawartych za granicą adopcji przez pary jednopłciowe, próbę ustanowienia organu odwoławczego do cenzorskich decyzji administratorów portalów społecznościowych oraz za wprowadzenie w ubiegłym roku stanu wyjątkowego w związku z kryzysem na granicy polsko-białoruskiej. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk Ujawniamy prawdę o unijnych manipulacjach Szukając przyczyny tak stronniczej treści raportu, warto spojrzeć na zamieszczoną na końcu dokumentu listę źródeł oraz instytucji i organizacji pozarządowych, z którymi spotykali się twórcy raportu, przy pracy nad jego zawartością. Na liście dominują takie media jak Gazeta Wyborcza, Onet, TOK FM, TVN 24 oraz organizacje takie jak Amnesty International, Fundacja Batorego, Stowarzyszenie Sędziów Polskich „Iustitia” czy Kampania Przeciw Homofobii. Nasi prawnicy także wzięli udział w spotkaniu z przedstawicielami Komisji, prezentując odmienne stanowisko na temat tego zagadnienia – oparte na przepisach prawa. Niemniej, pozostaliśmy w mniejszości. W odpowiedzi na opublikowany raport, przygotowaliśmy analizę, w której wykazujemy, że unijne traktaty nie zawierają żadnej legalnej definicji „praworządności” czy „rządów prawa”, co sprawia, że wszelkie zawarte w nim zarzuty i zalecenia są oparte na subiektywnym pojmowaniu „praworządności” przez przedstawicieli KE. Zwróciliśmy też uwagę na fakt, że Komisja jest wybiórcza i stronnicza w ocenie rzekomego upolityczniania wymiaru sprawiedliwości w państwach członkowskich. Krytykując Polskę choćby za łączenie stanowisk Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego, unijni urzędnicy nie widzą jednocześnie żadnego problemu w tym, że w Niemczech ważne funkcje w sądownictwie sprawują politycy partii rządzącej. Przykładem może być wiceprzewodniczący grupy parlamentarnej CDU, Stephan Harbarth, który został powołany na stanowisko Prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Co istotne, tegoroczne sprawozdanie po raz pierwszy zawierało także konkretne zalecenia, których wdrożenie ma poprawić stan praworządności w poszczególnych państwach członkowskich. Komisja już zapowiedziała, że kolejne edycje raportu „będą koncentrowały się na działaniach następczych podejmowanych w związku z tymi zaleceniami”, co może sugerować, że wkrótce Komisja przejdzie do egzekwowania swoich zaleceń. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk Polska suwerenność jest w naszych rękach Presja rośnie i niewątpliwie będzie narastać, ale wiele razy udało nam się już zatrzymać działania europejskich federalistów i globalistów. Często jako społeczność Ordo Iuris mieliśmy spory udział w międzynarodowych zwycięstwach z potężnymi lobbystami. Dlatego nie mam wątpliwości, że musimy razem walczyć do końca. Nie ukrywam, że liczymy w tej walce także na Pana wsparcie, bo praca kompetentnych, profesjonalnych i skutecznych prawników kosztuje. Choć rozsądnie dysponujemy przekazywanymi nam środkami i minimalizujemy wszelkie wydatki to są konkretne koszty, które musimy ponieść, by na bieżąco monitorować działalność międzynarodowych organów i reagować na powracające zagrożenia. Monitorowanie prac nad traktatem pandemicznym i projektem KE, który może być jego faktyczną realizacją to miesięczny wydatek rzędu 5 000 zł. Drugie tyle musimy przeznaczyć na monitoring prac pozostałych organów unijnych. Do tego dochodzą koszty wszystkich analiz, opinii prawnych i memorandów, które nie tylko są publikowane na naszej stronie internetowej i trafiają do polskiej opinii publicznej, ale są też przesyłane do polskich polityków, eurodeputowanych oraz organów decydujących o ich procedowaniu, takich jak Komisja Europejska czy WHO. Na przygotowanie każdej takiej analizy musimy wydać co najmniej 6 000 zł. Kolejne środki musimy przeznaczyć na dotarcie z naszymi publikacjami do kluczowych polskich i zagranicznych decydentów. W najbliższym czasie musimy się także liczyć z wydatkami związanym z uczestnictwem w drugiej turze konsultacji społecznych traktatu pandemicznego oraz ewentualnym udziałem w nadchodzącym szczycie WHO w Berlinie. Chcemy być tam obecni, by mieć pewność, że Pana głos będzie usłyszany. Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 50 zł, 80 zł, 130 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli konsekwentnie bronić suwerenności naszej Ojczyzny. Z wyrazami szacunku P.S. Instytucje unijne produkują każdego miesiąca tysiące stron dokumentów i odnalezienie wśród nich realnych ataków na życie, rodzinę oraz wolność i suwerenność wymaga wielu godzin mozolnej pracy naszych analityków. To wielki wysiłek i konkretny koszt, ale wiem, że musimy to robić, bo nasze zniechęcenie i zrezygnowanie z czujnego monitoringu to coś, na co radykałowie czekają najbardziej. Jeśli będziemy zmuszeni do rezygnacji z tej aktywności, polskie społeczeństwo nawet nie dostrzeże, kiedy ideologiczne postulaty zostaną wprowadzone do polskiego porządku prawnego. Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.

 
Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris ul. Zielna 39, 00-108 Warszawa (22) 404 38 50 www.ordoiuris.pl



Powstrzymajmy WHO przed promocją ideologii gender

CitizenGO zaczął tę petycję do Tedros Adhanom Ghebreyesus – 26.07.2022 https://citizengo.org/pl/lf/208585-powstrzymajmy-who-przed-promocja-ideologii-gender?

Światowa Organizacja Zdrowia znów dopuszcza się ideologicznej indoktrynacji!

Ogłosiła, że ich szeroko stosowany podręcznik „Gender mainstreaming dla menedżerów zdrowia: podejście praktyczne” zostanie zaktualizowany. Zmiany skupią się między innymi na aktualizacji kluczowych pojęć dotyczących płci, aby uwzględnić pomysl, że „tożsamość płciowa istnieje jako kontinuum” co oznacza, że płeć biologiczna „nie jest ograniczona do mężczyzny lub kobiety”.

W tej chwili trwają prace nad ostatecznym projektem podręcznika! Począwszy od sierpnia, podręcznik zostanie zatwierdzony i zaczną się warsztaty pilotażowe. Następnie WHO zacznie aktywnie promować podręcznik na wszystkich swoich istotnych spotkaniach i w grupach roboczych oraz poprzez różne kanały komunikacji, do których ma dostęp. Musimy się natychmiast zmobilizować w celu powstrzymania publikacji i promocji zaktualizowanego podręcznika!

Wielu naukowców wyraziło swój sprzeciw wobec tych nowych wytycznych WHO. Podobnie obrońcy praw kobiet, którzy są zaniepokojeni tym, jak wytyczne mogą wpłynąć na usługi opieki zdrowotnej dla kobiet.

Profesor Jenny Gamble, ekspert w dziedzinie położnictwa z Coventry University, określiła zmianę WHO jako „problematyczną”.

Jest to odrzucenie podstaw biologii – i błąd. Biologia jest kluczowym wyznacznikiem zdrowia i choroby”.

To nie pierwszy raz, kiedy WHO wykazuje oznaki większego przywiązania do ideologii gender, a nie nauki opartej na faktach. W swojej polityce nieustannie próbuje promować idee, które dehumanizują kobiety. Ponadto, ostatnie wytyczne dotyczące aborcji uznają, że aborcja jest podstawową usługą zdrowotną, a dostęp do opieki aborcyjnej jest prawem człowieka.

Ostatecznie, celem jest wymazanie z rzeczywistości i świadomości społecznej zarówno mężczyzn jak i kobiety, zastępując ich jakąś płynną kategorią płci, która w danym momencie pasuje do ideologicznej agendy.

Jest oczywiste, że WHO już dawno przestało być oddane dobru wszystkich ludzi oraz kierować się nauką, jak opowiada o sobie na swojej stronie internetowej. Wybrało raczej stronę progresywnej ideologii, która kieruje się zupełnie nienaukowymi, a często wprost szalonymi pomysłami.

Jakie są konsekwencje tych idei? Przyjmując błędne założenia oparte na ideologii i oderwane od rzeczywistości, zdrowie milionów rzeczywistych mężczyzn i kobiet może być naprawdę zagrożone.

Prosimy o podpisanie petycji, zanim będzie za późno, aby powstrzymać WHO przed wdrożeniem nowych wytycznych!

===========================

Stop promowaniu ideologii i podważaniu nauki!

Sz.P. Dyrektor Generalny Światowej Organizacji Zdrowia dr Tedros Adhanom Ghebreyesus

Z niepokojem dowiadujemy się, że aktualizacje powszechnie stosowanego podręcznika WHO będą zawierały pewne nienaukowe i niebezpieczne społecznie twierdzenia, takie jak idea, że „tożsamość płciowa istnieje jako kontinuum” oraz, że płeć biologiczna „nie jest ograniczona do męskiej lub żeńskiej”.

Zmiany, które WHO próbuje wdrożyć i promować, odzwierciedlają odrzucenie podstaw biologii i opowiedzenie się po stronie ideologicznie motywowanej inżynierii społecznej.

WHO powinna promować dobrostan światowej populacji, a nie próbować usuwać pojęcie mężczyzny i kobiety z rzeczywistości i świadomości społecznej stwarzając realne zagrożenie zdrowia dla miliardów ludzi poprzez szerzenie błędów i ideologicznych fałszerstw w swoich wytycznych.

Proszę, przestańcie promować ideologię tam, gdzie powinniście promować i chronić ludzkie zdrowie!

[Imię i nazwisko]

[ adres WHO – w oryginale MD]

I teraz, co dalej? [WHO, GMO, HGW, NWO]

  Sławomir M. Kozak 2022-7-8 https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/i-teraz-co-dalej,p1709794745

Weszliśmy w sezon ogórkowy, dziś zatem trochę o roślinach, niestety – wcale nie w lekkiej formie. Dla przypomnienia, że temat nie spadł z nieba wczoraj, przywołuję swoje słowa sprzed blisko 15 lat.

Propaganda przemysłu spożywczego o wykarmieniu ludności świata dzięki zwiększeniu wydajności przestaje być wiarygodna. Genetycznie manipulowane rośliny tworzy się nie dlatego, że są bardziej wydajne, ale dlatego, by korporacje mogły je opatentować. 
Amerykańscy farmerzy uprawiają na milionach akrów rośliny GMO dlatego, że jest to subsydiowane przez władze ogromnymi kwotami. Te pieniądze pochodzą naturalnie z kieszeni podatników. Im więcej farmer wysieje takich roślin, tym więcej tych pieniędzy dostanie. Jest to zresztą swego rodzaju błędne koło, ponieważ dotacje te, powodując wzrost uprawy roślin modyfikowanych, zalewają nimi rynek, co przekłada się na obniżkę cen uzyskiwanych z ich sprzedaży. To, z kolei, skłania farmerów do zwiększania upraw. Natomiast farmy ekologiczne nie dostają oczywiście od rządu żadnych pieniędzy. 

1 stycznia 1995 roku powołano do życia Światową Organizację Handlu (WTO), która zrzesza już ponad 150 państw, a jej wytyczne tworzą międzynarodowe korporacje, jak Monsanto, Cargill, Du Pont, ADM i europejskie Nestle oraz Unilever. WTO stała się swoistym żandarmem pilnującym realizacji zadań postawionych przez wymienione wyżej giganty, które budują „wolny i zintegrowany globalny rynek” dla swych produktów. Są wśród nich te modyfikowane genetycznie, które prezydent Bush określił, jako „w zasadzie identyczne” ze zwykłymi nasionami i nie wymagające regulacji rządowych. Administracja wspiera te przedsięwzięcia z całą mocą. Tupet korporacji jest typowy dla wszystkiego, co robią. Firma Rice Tec z Teksasu opatentowała właśnie długoziarnisty ryż, który był przez tysiące lat głównym składnikiem pożywienia krajów azjatyckich. To prawo dała jej decyzja Sądu Najwyższego USA z roku 2001, która „usankcjonowała zasadę udzielania patentu na formy roślin oraz inne rodzaje życia”. Oznacza to, że firmy takie mają nie tylko prawo patentowania wszelkich gatunków, ale co istotniejsze, rząd USA jest zobowiązany do udzielania im wszelkiej pomocy w tym zakresie! (…)

U nas również lobby GMO próbuje swych sił. O tym, jak wielkie ma możliwości, świadczy fakt, że potrafiło zaangażować po swojej stronie libertyńskiego arcybiskupa Życińskiego. Ogłosił on, że „medycyna nie ma żadnej wiedzy, by żywność zmieniona genetycznie niosła jakieś zagrożenia”. Stwierdził też, że obawy przed GMO są rozprzestrzeniane przez radykalnych ekologów, a ich poglądy są odosobnione.

A przecież Jan Paweł II w roku 2000 mówił:

rolnicy powinni oprzeć się pokusie zwiększenia produktywności i zysków ze szkodą dla natury (…) gdy rolnicy stają się tyranami ziemi, a nie jej opiekunami, prędzej czy później ziemia zemści się”.

Kościół zaatakowano w 2003 roku, kiedy Papież był już bardzo słaby. W tym samym czasie, dziwnym zbiegiem okoliczności, Bush zaangażował się w promocję GMO. Arcybiskup Renato Martino przygotował wówczas „Konferencję Pontyfikalną dla Pokoju i Sprawiedliwości” z udziałem pracowników koncernu Monsanto. Zebrani chwalili „wynalezione” przez tę firmę zmutowane odmiany batatów i kassawy udając, że wierzą w to, iż będzie to rozwiązanie dla głodujących w Trzecim Świecie.

Niestety, ryba zawsze psuje się od głowy. Z chwilą, kiedy zabrakło Papieża Polaka, w jednym z nielicznych bastionów, jakie zdołał przez lata swego pontyfikatu zachować, zrobiono wyłom. W 2005 roku, amerykański ambasador w Watykanie, Francis Rooney, podjął działania dyplomatyczne mające na celu zmianę stanowiska Watykanu w sprawie żywności modyfikowanej genetycznie. W ich efekcie nastąpiła rewizja interpretacji teologicznej modyfikacji genetycznej roślin. Przestano mówić słowami Jana Pawła II o unikaniu „zabawy w Boga”. Zaczęło się „korzystanie z dobrodziejstw natury, by żywić ludzi”.

—————————-

Wiele osób sądzi, że nas ten temat nie dotyczy.

Polska zawsze słynęła ze zdrowej, nieskażonej żywności. Jakże wielu moich rodaków nie docenia niestety tych darów od Boga, jakimi są życiodajne wody, pola i lasy z bogactwem zwierzyny oraz naturalnej żywności. W to wszystko obfituje nadal jeszcze polska wieś. Tym większe budzi zdziwienie zaangażowanie w jej obronę człowieka, który z niej nie wyrósł, a który mimo to polską wieś umiłował, dostrzegł w niej szansę dla ocalenia rolnictwa w ogóle i podjął się próby ratowania tej części naszego dziedzictwa. Tym człowiekiem jest Brytyjczyk, Sir Julian Rose, ekolog, właściciel gospodarstwa ekologicznego Hardwick Estate, wieloletni członek Zarządu stowarzyszenia „Soil”, współzałożyciel Stowarzyszenia Konsumentów i Producentów Niepasteryzowanego Mleka, ekspert Brytyjskiej Agencji Rozwoju Wsi. Wraz z panią Jadwigą Łopatą, pomysłodawczynią przedsięwzięcia, Prezesem Stowarzyszenia ECEAT-Poland (European Center for Ecological Agriculture and Tourism), członkinią organizacji Innowatorów dla Dobra Publicznego – Ashoka i właścicielką gospodarstwa ekologicznego, powołali do życia ICPPC – Międzynarodową Koalicję dla Ochrony Polskiej Wsi”. Koalicja funkcjonuje nadal, walczy w obronie tradycyjnych nasion i zdrowia Polaków. Pośród osób z nią związanych, o czym nie wiedziałem, był zaprzyjaźniony z redakcją Warszawskiej Gazety i Telewizją PL1 odważny przeciwnik eksperymentów na Polakach, prowadzonych przez koncerny, którym zamarzyło się modyfikowanie również ludzkiego DNA.

Z dużym opóźnieniem dotarłem do informacji, że w marcu br., pod patronatem prezydenta Siemianowic Śląskich Rafała Piecha, odbyła się w tym mieście konferencja „Koncepcja jednego zdrowia”, podczas której wystąpił z referatem dr Zbigniew Hałat. Miesiąc później wstrząsnęła nami informacja o Jego śmierci, a kolejne, majowe spotkanie Koalicji odbyło się pod hasłem „Nasza współpraca z dr Zbigniewem Hałatem i teraz co dalej?”. Nie miałem okazji, by wziąć w niej udział i nie wiem, czy uczestnicy wypracowali odpowiedź na postawione sobie pytanie, ale jestem przekonany, że gdyby dr Hałat był pośród nas, walczyłby nadal.

Ten mój dzisiejszy tekst kieruję do Państwa dla przypomnienia wagi tego zagadnienia, któremu wciąż poświęcamy zbyt mało uwagi, a przecież chodzi o zdrowie i życie nasze, i następnych pokoleń.

Felieton ukazał się w 27 numerze Warszawskiej Gazety

Agenda 2030 i Wielki Reset. Rezolucje mają przekazać suwerenność w zakresie zdrowia obywateli do zbrodniczej WHO. Arcybiskup Vigano ostrzega !!

Arcybiskup Viganò o przekazaniu WHO suwerenności w zakresie zarządzania sytuacjami kryzysowymi w ochronie zdrowia

W najbliższych dniach państwa należące do Światowej Organizacji Zdrowia będą głosować nad rezolucjami dotyczącymi zarządzania pandemiami przez WHO. Rezolucje te mają przekazać suwerenność w zakresie zdrowia obywateli, ponadnarodowemu organowi, który jest w dużej mierze finansowany przez przemysł farmaceutyczny oraz Fundację Billa i Melindy Gatesów. 

Jeśli rezolucje te zostaną przyjęte większością głosów, w przypadku pandemii, WHO będzie miała wyłączną władzę narzucania wszystkich regulacji, w tym kwarantann, lokdałnów, obowiązkowych szczepień i paszportów szczepionkowych. Należy również pamiętać, że organizacja ta korzysta z immunitetu, a więc jej członkowie nie mogą być sądzeni ani skazani, jeśli popełnią przestępstwo. Niewybieralni technokraci, paradoksalnie będą mieli większą władzę niż ta, którą obywatele przyznają swoim przedstawicielom w demokratycznym głosowaniu.

Zrzeczenie się suwerenności jest uznawane przez prawo każdego państwa za przestępstwo zdrady stanu, a parlamenty nie mogą stanowić prawa wbrew interesom państwowym, a tym bardziej naruszać naturalnych wolności i praw podstawowych obywateli, których reprezentują, Myślę, że nie umknie niczyjej uwadze, że ta próba zawłaszczenia przez WHO władzy, która  przynależy do poszczególnych państw, ma na celu utrudnienie jakiegokolwiek sprzeciwu wobec Agendy 2030, która w dziedzinie opieki zdrowotnej ma na celu również drastyczne ograniczenie usług medycznych i szpitalnych, prywatyzację służby zdrowia oraz zapobieganie chorobom za pomocą szczepionek.

Psycho-pandemia pokazała zniewolenie rządzących, systemu politycznego, mediów, sądownictwa, całego przemysłu medycznego, a nawet samej Stolicy Apostolskiej i poddanie ich dyktatowi grupy funkcjonariuszy ponadnarodowego podmiotu, pozostającego w rażącym konflikcie interesów. Dopiero teraz dostrzega się katastrofalne skutki uboczne eksperymentalnego serum mRNA i wielu słusznie oczekuje, że osoby odpowiedzialne za te decyzje powinny zostać pociągnięte do odpowiedzialności przed niezawisłym sądem.

Dlatego co najmniej absurdalne wydaje się dążenie do nadania WHO wiążącej mocy decyzyjnej w sytuacji, gdy w zarządzaniu niedawną pandemią i kampanią szczepionkową wyrządzono ogromne szkody, jeśli chodzi o liczbę ofiar śmiertelnych i pacjentów, którzy doznali trwałego uszczerbku na zdrowiu.

Oprócz bezkarności, jaką WHO cieszyła się w związku z popełnionymi przez siebie zbrodniami i dzięki milczeniu mediów głównego nurtu, ma ona także całkowitą swobodę decydowania o tym, jak reagować na nadchodzące sytuacje kryzysowe, które są oczywiście planowane przez lobby farmaceutyczne. Marginalizacja personelu medycznego, który odwołuje się do Przysięgi Hipokratesa, może stać się normą, za pomocą której eliminuje się każdy głos sprzeciwu.

W tym kontekście znamienne jest, że państwa sprzeciwiające się Nowemu Porządkowi Świata – jak Rosja i Brazylia – są świadome bardzo poważnych konsekwencji, jakie pociągnęłaby za sobą ratyfikacja tych rezolucji, i z tego powodu sprzeciwiają się ich zatwierdzeniu. Podczas swojej kadencji prezydent Trump również wysłał jednoznaczny sygnał, wstrzymując finansowanie WHO ze budżetu USA. Był to jeden z powodów, dla których „głębokie państwo” zablokowało jego reelekcję w 2020 roku, popierając skompromitowaną i skorumpowaną osobę, której syn Hunter jest zaangażowany w finansowanie amerykańskich bio-laboratoriów na Ukrainie.

Dlatego wyrażam pełne poparcie – zwłaszcza dla naukowców, lekarzy i ekspertów prawnych – którzy potępiają to zagrożenie dla suwerenności państwowej i proszą o rzucenie światła na wydarzenia z przeszłości oraz na konsekwencje, jakie decyzje WHO spowodowały dla zdrowia ludności świata. Zachęcam głowy państw i przywódców rządów, którzy zostaną wezwani do wyrażenia opinii na temat ratyfikacji tych rezolucji, aby je odrzucili, ponieważ są one sprzeczne z dobrem wspólnym i mają na celu przeprowadzenie globalnego zamachu stanu, który WHO i WEF od lat planują pod nazwami Agenda 2030 i Wielki Reset.

Globalne zarządzanie zdrowiem jest jednym z fundamentalnych elementów Nowego Porządku Świata, co zostało jasno stwierdzone przez autorytatywnych ekspertów, którzy nie są związani z tym systemem, i jako takie musi być odrzucone i oprotestowane. Logika kontroli, zysku i masowej patologizacji musi zostać zastąpiona taką polityką ochrony zdrowia publicznego, której głównym celem jest zdrowie obywateli i obrona ich niezbywalnych praw.

Stolica Apostolska – która od roku jest Stałym Obserwatorem przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, a także przy WHO – ma obowiązek potwierdzenia prawa jednostki do akceptacji lub odmowy leczenia, zwłaszcza w obliczu konkretnego niebezpieczeństwa wystąpienia niepożądanych skutków tej eksperymentalnej terapii genetycznej, które są jeszcze częściowo nieznane.  Jeśli do tej pory Bergoglio i jego kabała pobłażali urojeniom Gatesa, Schwaba i Sorosa, nadszedł czas, aby Kościół katolicki stanął w obronie najsłabszych, bezbronnych nienarodzonych, dzieci i osób starszych, a także tych, którzy byli szantażowani przez cynicznych biznesmenów i spiskowców, aby zmusić ich do zaszczepienia się surowicą skażoną liniami komórek abortowanego płodu.

Milczenie Watykanu, po jego pospiesznych wypowiedziach na początku pandemii i haniebnym poparciu dla BigPharmy, można dopisać do listy hańby rzymskiego Sanhedrynu, który uczynił się wspólnikiem w zbrodni przeciwko Bogu i człowiekowi.

Nigdy w całej historii, Hierarchia nie prostytuowała się wobec władzy doczesnej w tak służalczy i wstrętny sposób. Módlmy się, aby niektórzy biskupi znaleźli odwagę, by zdystansować się od kolaboranckiej linii Bergoglio i znaleźli słowa, które otworzą oczy tym dobrym ludziom, którzy do tej pory byli zwodzeni przez globalistyczną propagandę.

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup

Tłum. Sławomir Soja Źródło: The Remnant (May 21, 2022) – „VIGANÒ’S DECLARATION on yielding sovereignty to the WHO for the management of health emergencies”

Czy „europejskie” trybunały narzucą Polsce aborcję, homomałżeństwa i homoadopcję?

Aborcyjni lobbyści i genderowi ideolodzy od lat używają międzynarodowych instytucji do narzucania swoich radykalnych postulatów odpornym na inżynierię społeczną narodom. Aby zmusić państwa takie jak Polska do wprowadzenia aborcji na życzenie, próbują przemycać do systemu prawa międzynarodowego termin „praw reprodukcyjnych i seksualnych”, pod którym kryje się nieistniejące „prawo do aborcji”. Aby zmusić nas do przyznania małżeńskich przywilejów i prawa adopcji związkom jednopłciowym, dokonują manipulacji pojęciami „rodziny” i „małżeństwa”. Niestety, coraz częściej są w tym skuteczni. Kolonizacja prawa przez ideologię odbywa się na naszych oczach.
W ubiegłym tygodniu Światowa Organizacja Zdrowia określiła aborcyjne mordowanie nienarodzonych dzieci „kluczową częścią opieki zdrowotnej”. Jednak działania WHO, Rady Europy czy ONZ nie mają (na razie) waloru obowiązującego prawa. Znacząco większą moc mają wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które muszą być wykonywane przez państwa należące do Rady Europy – w tym również przez Polskę.Wiedzą o tym zwolennicy radykalnej przebudowy naturalnego ładu społecznego, powszechnego dostępu do aborcji, redefinicji małżeństwa oraz promowania wbrew rodzicom wulgarnej edukacji seksualnej. To ich ofensywie przed Trybunałem w Strasburgu przeciwstawiają się eksperci Ordo Iuris.Polscy działacze aborcyjni złożyli do ETPC ponad tysiąc skarg, domagając się podważenia wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku, w którym sędziowie TK potwierdzili, że aborcja eugeniczna jest niezgodna z Konstytucją RP. W skargach czytamy, że brak dostępu do aborcji na życzenie stanowi naruszenie art. 3 i art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, które zakazują stosowania tortur i chronią prawo do prywatności. Jeżeli Trybunał Strasburski stanie po ich stronie, to nasza wieloletnia walka o podniesienie prawnej gwarancji dla życia w Polsce może zostać przekreślona, a do polskich szpitali mogą powrócić barbarzyńskie praktyki selekcjonowania nienarodzonych dzieci.
Aby temu zapobiec, Instytut Ordo Iuris przystępuje do każdego takiego postępowania przed ETPC, składając opinie prawne w trybie „przyjaciela sądu”. Nasi prawnicy precyzyjnie wskazują w nich, że żaden akt prawa międzynarodowego nie ustanawia „prawa do aborcji”, natomiast prawo międzynarodowe jednoznacznie gwarantuje każdemu człowiekowi, bez względu na wiek czy stan zdrowia, prawną ochronę życia.Do ETPC trafiają też sprawy składane przez polskich aktywistów LGBT, którzy domagają się przyznania związkom jednopłciowym przywilejów należnych małżeństwom – w tym także prawa do adopcji dzieci. Nasi prawnicy interweniują w siedmiu takich sprawach.Skargi polskich radykałów stanowią jednak tylko część tzw. litygacji strategicznej – wielkiej kampanii, w ramach której lewicowi aktywiści z całej Europy starają się za pomocą orzeczeń ETPC zmusić wszystkie państwa kontynentu do podporządkowania się rewolucyjnym projektom społecznym. Ordo Iuris interweniuje w każdej z takich spraw. W każdym miesiącu przystępujemy do jednej lub dwóch kolejnych spraw. Obecnie oczekujemy na rozpatrzenie naszych wniosków o przystąpienie do 8 spraw. Zazwyczaj jesteśmy jedyną europejską organizacją występującą w tych precedensowych postępowaniach po stronie życia, małżeństwa i rodziny.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk. [w oryginale.. md]
Nie mogło też zabraknąć naszej reakcji na kolejny, podyktowany ideologicznym skrzywieniem sędziów, wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, w którym TSUE zmusza Polskę i inne kraje UE do uznawania aktów urodzenia, w których jako rodzice dziecka figurują osoby tej samej płci. Nasi prawnicy już niedługo przedstawią szczegółową ekspertyzę w tej sprawie, zwracając polskiemu rządowi i opinii publicznej uwagę na poważne zagrożenia wynikające z tego orzeczenia. Wcześniej TSUE wydał podobny wyrok, w którym nakazał Rumunii przyznanie prawa stałego pobytu obywatelowi USA, który sformalizował w Belgii związek jednopłciowy z obywatelem Rumunii. Obecnie sprawa jest przedmiotem skargi złożonej do ETPC. Sędziowie Trybunału Strasburskiego już otrzymali opinię prawną Ordo Iuris.W ramach naszej działalności w Strasburgu angażujemy się w sprawy dotyczące surogacji – współczesnej formy handlu ludźmi, w ramach której pary jednopłciowe mogą zamówić i kupić sobie „wymarzone dziecko”. Skutecznie interweniowaliśmy w sprawie skargi dwóch mężczyzn z Izraela, którzy chcieli, aby bliźniętom urodzonym przez surogatkę w USA nadać polskie obywatelstwo. W złożonej w trybie „przyjaciela sądu” opinii wykazaliśmy, że państwo ma prawo odmówić uznania skutków prawnych zagranicznej umowy o surogację, która jest sprzeczna z prawem krajowym. Przywołując argumenty naszej opinii, sędziowie ETPC odrzucili skargę. 
Odnieśliśmy też sukces w sprawie pary dwóch obywatelek Islandii, które domagały się uznania ich za matki dziecka urodzonego przez surogatkę w USA. Zwycięsko zakończyły się kolejne cztery interwencje przed ETPC, w których stanęliśmy po stronie rodziców, którym norwescy urzędnicy odebrali dzieci i radykalnie ograniczyli z nimi kontakt. W naszym stanowisku wskazaliśmy, że działania norweskiego Barnevernet naruszają art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje każdemu człowiekowi prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Trybunał Strasburski przyznał rację naszym argumentom i orzekł o naruszeniu przez Norwegię Konwencji.
Ordo Iuris złożyło opinię prawną w sprawie dotyczącej czterech irlandzkich polityków lewicowych i jednej aktywistki ateistycznej, którzy twierdzili, że składanie przez prezydenta Irlandii i tamtejszych członków Rady Państwa przysięgi z odwołaniem do Boga narusza ich wolność sumienia i religii. I tym razem ETPC odrzucił ich skargę. Sędziowie Trybunału przychyli się też do naszego stanowiska w sprawie rumuńskich aktywistów LGBT, którzy twierdzili, że skandowanie haseł sprzeciwiających się postulatom ruchu politycznego LGBT stanowiło formę tortur.Wszystkie wymienione sukcesy to dowód na to, że możemy skutecznie wpływać na wyroki ETPC, zatrzymując ideologiczną ofensywę lewicowych radykałów. Nie mam wątpliwości, że nasza aktywność przed międzynarodowymi trybunałami jest absolutnie kluczowa. To właśnie tym sposobem próbuje się nam dziś narzucić radykalne postulaty skrajnej lewicy, które są często nie tylko niezgodne z wolą Polaków ale też z polską Konstytucją.
Nie możemy pozwolić na to, by garstka lewicowych aktywistów, przy pomocy sędziów ETPC i TSUE, podważała cały polski system prawny, który konsekwentnie stoi dziś po stronie ochrony ludzkiego życia oraz tożsamości małżeństwa i rodziny. Wierzę, że dzięki wsparciu ludzi takich jak Pan będziemy w stanie obronić polską suwerenność.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskPonad tysiąc skarg polskich feministekWyrok Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 roku, w którym sędziowie TK stwierdzili niezgodność aborcji eugenicznej z Konstytucją RP, jest wielkim sukcesem wszystkich obrońców życia, którzy od wielu lat konsekwentnie zabiegali o zapewnienie prawnej ochrony życia nienarodzonych dzieci podejrzanych o chorobę lub niepełnosprawność. Jednak radykalizujące się ruchy aborcyjne ignorują prawa niewinnych i bezbronnych dzieci, dążąc, wszelkimi możliwymi sposobami, do unieważnienia przełomowego wyroku TK. W tym celu zorganizowały akcję składania masowych skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.W ponad tysiącu skarg aborcjoniści zarzucają Polsce między innymi naruszenie art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który dotyczy zakazu stosowania tortur oraz nieludzkiego lub poniżającego traktowania. 
Co ciekawe, większość ze skarg, które do tej pory zostały zakomunikowane polskiemu rządowi przez Trybunał, nie dotyczy nawet kobiet, którym odmówiono przeprowadzenia eugenicznej aborcji. Ich autorki twierdzą najczęściej, że rzekomymi torturami jest… „stres i strach przed zajściem w ciążę”. Jedna ze skarżących przyznaje natomiast, że zabiła swoje dziecko w Holandii, bo „obawiała się, że mogą jej odmówić aborcji” w Polsce. Kobieta narzeka na to, że odczuwała stres związany z wyjazdem oraz obciążeniem finansowym. Tylko jedna z dotychczas zakomunikowanych polskiemu rządowi skarg dotyczy kobiety, której odmówiono aborcji ze względu na wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Chciała ona zabić swoje dziecko, gdyż zdiagnozowano u niego zespół Downa.
Jeśli sędziowie ETPC staną po stronie aborcyjnych lobbystów, skutki wyroku TK zostaną zniweczone, a wieloletnie wysiłki obrońców życia przekreślone. Chcąc skutecznie przeciwstawić się zorganizowanej akcji feministek, Instytut Ordo Iuris interweniuje przed ETPC, przystępując do postępowań i składając opinie prawne. Wskazujemy w nich, że o ile wiele przepisów prawa międzynarodowego gwarantuje wszystkim ludziom prawo do życia, to żaden nie przyznaje kobietom prawa do aborcji.
Małżeńskie przywileje dla par jednopłciowych?Stojąc po stronie fundamentów Konstytucji RP, włączamy się także w inne postępowania inicjowane przeciwko Polsce w Strasburgu. 
Przedstawiliśmy ETPC opinie prawne dotyczące siedmiu skarg złożonych przez politycznych aktywistów LGBTQ+ z Polski. Większość dotyczy przyznania związkom jednopłciowym przywilejów należnych w Polsce tylko małżeństwom.W sprawie Handzlik-Rosuł i Rosuł v. Polska skarżący żądają rejestracji zawartego za granicą „małżeństwa” jednopłciowego. W sprawie Przybyszewska i inni v. Polska pięć par jednopłciowych domaga się sformalizowania ich związku w naszym kraju. Skarga w sprawie Szypuła i inni v. Polska dotyczy odmowy wydania przez polski urząd zaświadczenia o zdolności do zawarcia małżeństwa na potrzeby „ślubu” pary jednopłciowej zagranicą.W sprawach Formela i inni v. Polska oraz Meszkes v. Polska skarżący domagają się przyznania związkom jednopłciowym przywilejów podatkowych przynależnych małżeństwom. Sprawa Grochulski v. Polska dotyczy odmowy udzielenia przez prywatnego ubezpieczyciela ubezpieczenia rodzinnego na życie parze jednopłciowej. Skarga Starska v. Polska dotyczy zmiany nazwiska przez kobietę na nazwisko swojej partnerki. Natomiast w zbliżonej tematycznie sprawie X. i Z. v. Polska, Polka żyjąca w związku jednopłciowym z cudzoziemką domaga się przyznania polskiego obywatelstwa dzieciom cudzoziemki.
Nasza porażka w tych postępowaniach otwierałaby drogę ku narzuceniu Polsce formalizacji związków jednopłciowych i przyznania im małżeńskich przywilejów, włącznie z adopcją dzieci. Dlatego każda sprawa spotyka się z pogłębioną analizą i systematyczną opinią prawną, w której szczegółowo omawiamy argumenty na rzecz ochrony małżeństwa, rodziny i chronionej konstytucyjnie moralności publicznej.
Prowadzony przez naszych prawników monitoring prac Trybunału wciąż ujawnia kolejne sprawy, w których nasza interwencja może mieć kluczowe znaczenie. W ten sposób złożyliśmy wniosek o dopuszczenie do postępowania w sprawie Bunzel v. Polska zainicjowanego przez organizatorkę kieleckiej demonstracji proaborcyjnej, która została ukarana przez polskie sądy za to, że część uczestników manifestacji znieważyła symbol Polski Walczącej poprzez dołączenie do niej kobiecych piersi.Chcą narzucić radykalną ideologię całej EuropieSkładane przez polskich aktywistów skargi do ETPC stanowią zaledwie część zorganizowanej przez europejską lewicę tzw. litygacji strategicznej. Jej celem jest narzucenie wszystkim państwom Europy, z wykorzystaniem międzynarodowych sądów i z pominięciem procedur demokratycznych, radykalnych rozwiązań prawnych w zakresie ochrony życia, prawa rodzinnego i edukacji seksualnej.
Skuteczna obrona tych wartości wymaga od Instytutu Ordo Iuris pełnej czujności i gotowości do wytężonej pracy analitycznej. W każdym miesiącu identyfikujemy kolejne sprawy i przygotowujemy w konsultacji z ekspertami co najmniej dwie wyczerpujące opinie. Każda z nich, za osobną zgodą Trybunału, składana jest do akt sprawy i pozwala nam na oficjalne włączenie się w proces decyzyjny ETPC. W chwili, gdy piszę te słowa, oczekujemy też na rozpatrzenie naszych wniosków o przystąpienie do kolejnych 8 spraw.Nie trudno wyobrazić sobie, ile wysiłku kosztuje przygotowanie każdej opinii. Wiele z nich dotyczy przecież złożonych, specjalistycznych tematów, prawa międzynarodowego, ale także prawa innych krajów.
Jedno jest pewne – zaniechanie tej pracy odbiłoby się szybko na polskim prawie i orzecznictwie polskich sądów.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskStanowisko Ordo Iuris trafiło do Strasburga między innymi w sprawie Koilova v. Bułgaria, dotyczącej skargi dwóch kobiet domagających się uznania w Bułgarii związku cywilnego zawartego w Wielkiej Brytanii.
Opinię przesłaliśmy w sprawach 21 podobnych skarg rumuńskich aktywistów. Analizę prawną przedstawiliśmy w sprawie Könyves-Tóth v. Węgry, w której transseksualna kobieta twierdzi, że Węgry, przyjmując ustawę potwierdzającą, że „płeć ustalona w momencie urodzenia” nie może podlegać dowolnym zmianom, naruszyły Europejską Konwencję Praw Człowieka.Sędziowie Trybunału otrzymali nasze stanowisko także w sprawie Maymulakhin i Markiv v. Ukraina, gdzie dwóch Ukraińców skarży się na brak możliwości formalizacji związku jednopłciowego w swoim kraju. 
Inna z opinii Ordo Iuris dotyczy sprawy A.H. i inni v. Niemcy, gdzie mężczyzna identyfikujący jako kobieta domaga się uznania go za „matkę” dziecka, które spłodził ze swoją partnerką. Chcąc narzucić Europejczykom radykalną ideologię, skrajna lewica wykorzystuje także Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. W grudniu sędziowie TSUE wydali wyrok w sprawie Pancharevo. Obywatelka Bułgarii i obywatelka Hiszpanii domagały się od Bułgarii uznania wydanego w Hiszpanii aktu urodzenia dziecka, w którym obie kobiety figurują jako jego „matki”. Trybunał stanął po ich stronie, uznając, że państwa UE mają obowiązek uznać akt urodzenia wystawiony w innym państwie UE, nawet jeśli jako rodzice figurują w nim dwie osoby tej samej płci. Reagujemy na ten ideologiczny wyrok. Już niedługo przedstawimy kompleksową ekspertyzę, wykazującą, że orzeczenie TSUE narusza kompetencje wyłączne państw członkowskich UE i prezentuje niedopuszczalne interpretacje szeregu przepisów unijnych, co w praktyce prowadzi do dyskryminacji państw nie zgadzających się na redefinicję małżeństwa i rodziny.
Wcześniej TSUE podobny wyrok wydał w sprawie Coman, uznając, że Amerykanin, który w Belgii sformalizował swój związek jednopłciowy z obywatelem Rumunii, powinien otrzymać prawo stałego pobytu w tym kraju jako „małżonek” obywatela Rumunii, pomimo tego, że zgodnie z rumuńskim prawem małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Obecnie sprawa Coman trafiła do Strasburga. Prawnicy Ordo Iuris już przedstawili sędziom ETPC nasze stanowisko. Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskZwycięskie bitwy przeciw surogacji
Coraz więcej spraw rozpatrywanych przed Trybunałem w Strasburgu dotyczy surogacji. Handlarze żywym towarem chcą przy pomocy orzeczeń ETPC znormalizować i zalegalizować to współczesne niewolnictwo, którego największymi ofiarami są niewinne dzieci. „Kupowane” często przez pary jednopłciowe dzieci zwykle do końca życia nie poznają swoich biologicznych rodziców. W efekcie nie tylko nie znają swoich korzeni i prawdziwego pochodzenia, ale też chociażby historii chorób w rodzinie, która może być kluczowa w procesie ewentualnego leczenia. Zgodnie z prawem surogacja jest w Polsce nielegalna, jednak niekorzystne orzeczenie Trybunału Strasburskiego może narzucić naszej Ojczyźnie akceptację tego procederu.Dlatego także i w tej sprawie interweniujemy przed ETPC. W listopadzie osiągnęliśmy sukces w sprawie dwóch mężczyzn, którzy domagali się przyznania obywatelstwa polskiego bliźniętom urodzonym przez surogatkę w Kalifornii. Amerykanka urodziła i przekazała mężczyznom dzieci poczęte in vitro z wykorzystaniem nasienia jednego z mężczyzn i komórki jajowej anonimowej dawczyni. Jeden z mieszkających na stałe w Izraelu mężczyzn posiadał polskie obywatelstwo. Dlatego złożył wniosek do wojewody mazowieckiego o potwierdzenie obywatelstwa dla dzieci. Ponieważ surogacja jest w naszym kraju zakazana, umowa zawarta pomiędzy obywatelką USA a mężczyznami została uznana za bezskuteczną, w konsekwencji czego wojewoda wydał decyzję odmowną, co potwierdził Minister Spraw Wewnętrznych i sądy administracyjne.
Mężczyźni wnieśli skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zarzucili w niej Polsce złamanie art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który zapewnia każdemu prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Sędziowie ETPC przyznając rację argumentom przedstawionym przez naszych prawników, odrzucili skargę, uznając, że mężczyźni nie przedstawili żadnej okoliczności świadczącej o negatywnych konsekwencjach czy praktycznych trudnościach związanych z odmową przyznania dzieciom pozostającym pod ich opieką obywatelstwa polskiego.Naszym zwycięstwem zakończyła się też sprawa Fjölnisdóttir v. Islandia, w której sędziowie ETPC oddalili skargę pary kobiet skarżących się na naruszenie ich prawa do poszanowania życia rodzinnego z powodu nieuznania ich za „matki” dziecka urodzonego i przekazanego im za pieniądze przez surogatkę w USA. Sytuacja jest zresztą doskonałym dowodem na to, jak wielkim dramatem dla dziecka mogą być takie praktyki. Homoseksualny związek kobiet wychowujących dziecko rozpadł się bowiem krótko po jego narodzinach, a władze Islandii rozszerzyły prawo do opieki nad dzieckiem na nowe partnerki każdej z kobiet.
Tym samym dziecko ma obecnie cztery „matki”, choć żadna z nich nie jest jego prawdziwą matką. Chłopiec nie zna też ani swojego biologicznego ojca, ani matki, ponieważ do poczęcia doszło w procedurze in-vitro, w której nasienie i komórka jajowa pochodziły od anonimowych dawców.
Interweniujemy w sprawie dwóch Szwajcarów domagających się od swojego państwa uznania ich za ojców dziecka poczętego w procedurze in vitro i urodzonego przez surogatkę oraz duńskiego małżeństwa, które zawarło umowę o surogację z Ukrainką. W obu postępowaniach przedstawiliśmy już ETPC nasze opinie prawne. Ponadto złożyliśmy wniosek o przystąpienie do czterech kolejnych postępowań. Jedno z nich dotyczy skargi złożonej przeciw Francji, pozostałe trzy przeciw Włochom.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskChcąc zatrzymać surogacyjny handel dziećmi, zorganizowaliśmy także petycję, pod którą podpisały się 33 organizacje pozarządowe z całego świata. W petycji wezwaliśmy Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka do poszerzenia Konwencji o prawach dziecka o Protokół fakultatywny, wprost zakazujący surogacji komercyjnej, jej reklamy i pośrednictwa w jej uczestnictwie.Walcząc z procederem nielegalnej surogacji w Polsce, złożyliśmy do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez firmę, która w naszym kraju oferuje usługi „macierzyństwa zastępczego”. Ponieważ prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, złożyliśmy zażalenie do sądu. Sąd jednak podtrzymał decyzję prokuratury, przy czym niestety nie podjął rzeczowej polemiki z naszymi zarzutami. To naszym zdaniem nie kończy dyskusji na ten temat i powinno być przyczynkiem do zmian przepisów, tak aby proceder ten bez wątpliwości był w Polsce zakazany. W tej sprawie zawiadomiliśmy również Urząd Ochrony Danych Osobowych, składając wniosek o sprawdzenie, czy firma przestrzega wymagań dotyczących ochrony danych osobowych wynikających z przepisów RODO, dotyczących przekazywania tych danych poza teren Unii Europejskiej (zwłaszcza do Gruzji, Ukrainy i Meksyku).Trybunał przyznaje rację argumentom Ordo Iuris
Sukcesy odnosimy w innych postępowaniach przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Sędziowie ETPC uznali, że radykalne ograniczenie prawa do kontaktów rodzinnych przez Barnevernet i norweskie sądy rodzicom, którym w 2015 roku odebrano 2,5 miesięczną córkę, uniemożliwiło im odbudowanie więzi rodzinnych z dzieckiem, co naruszyło art. 8 Konwencji. Rodzicom ograniczono możliwości kontaktu z dzieckiem do dwóch godzinnych spotkań w miesiącu, a następnie do trzech rocznie pod nadzorem pracownika Barnevernet.Nie mogąc pogodzić się z tak krzywdzącą decyzją, rodzice wnieśli skargę do ETPC, oskarżając Norwegię o pogwałcenie prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Nasz Instytut przystąpił do sprawy, składając opinię w trybie „przyjaciela sądu”. Trybunał podzielił nasze stanowisko, uznając, że państwo ma obowiązek podjąć starania o odbudowę więzi pomiędzy dzieckiem a rodzicami biologicznymi. Nie była to pierwsza sprawa przeciwko norweskiemu Barnevernet, w której prawnicy Ordo Iuris stanęli po stronie skrzywdzonych rodziców. Wcześniej w trzech podobnych sprawach Trybunał w Strasburgu przychylił się do naszych argumentów, uznając, że Norwegia naruszyła prawo rodziców do ochrony życia rodzinnego.Nasza interwencja przyczyniła się również do wydania przez ETPC korzystnego orzeczenia w sprawie rumuńskich aktywistów LGBT, którzy twierdzili, że protest przeciwników propagowania postulatów ruchu LGBT stanowił złamanie zakazu stosowania tortur. Sędziowie Trybunału, zgodzili się z naszymi argumentami i uznali, że skandowanie haseł to nie tortury. Zwycięstwem zakończyło się również postępowanie w sprawie Shortall v. Irlandia. Europejski Trybunał Praw Człowieka przyznał rację naszym prawnikom, uznając, że odwołanie do Boga w przysiędze składanej przez irlandzkiego prezydenta i członków tamtejszej Rady Państwa nie narusza Konwencji. To orzeczenie jest szczególnie istotne w kontekście podnoszonych przed polskich radykałów postulatów usuwania krzyży i innych symboli religijnych z przestrzeni publicznej.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk.[w oryg. md]
O tym, że można skutecznie przeciwstawiać się akcji lewicowych aktywistów świadczą też orzeczenia ETPC w sprawach Y. v. Polska i Lee v. Zjednoczone Królestwo. Pierwsza z nich dotyczyła Polki identyfikującej się jako mężczyzna, która domagała się od urzędu stanu cywilnego wykreślenia z jej metryki informacji o tym, że poddała się procedurze korekty płci metrykalnej. Ponieważ urząd odmówił spełnienia jej żądania, czego zgodność z prawem potwierdzili wojewoda i sądy administracyjne, kobieta złożyła skargę do ETPC. W drugiej aktywista LGBT Gareth Lee skarżył się na to, że brytyjski Sąd Najwyższy, uznając, że chrześcijańscy właściciele piekarni mieli prawo odmówić mu wykonania tortu z napisem wyrażającym poparcie dla „małżeństw homoseksualnych”, naruszył jego prawo do prywatności, wolności sumienia i religii oraz niedyskryminacji. Sędziowie Trybunału Strasburskiego odrzucili obie skargi.Razem zatrzymamy ofensywę radykałów
Skuteczna obrona życia, rodziny, małżeństwa, ale także wolności słowa i wolności wyznania wymaga zbudowania szerokiego zespołu ekspertów, gotowych do rzetelnego przeciwstawienia się niszczycielskim zakusom aktywistów politycznych i lobby aborcyjnego. Dzięki wsparciu Darczyńców i Przyjaciół Ordo Iuris możemy przekonywać sędziów ETPC do odrzucania umotywowanych ideologicznie skarg, skutecznie broniąc fundamentów Konstytucji RP oraz suwerenności Polski. To dzięki naszym interwencjom system praw człowieka nie staje się narzędziem ideologicznych wojen i może pozostać wierny idei, by stać na straży praw podstawowych.Każda z naszych interwencji powoduje konkretne wydatki. Monitorowanie prac ETPC to godziny pracy naszych analityków. Miesięcznie to koszt nie mniejszy niż 6 000 zł. Przystąpienie do pojedynczego postępowania przed Trybunałem Strasburskim wiąże się z koniecznością przygotowania anglojęzycznej opinii prawnej, w której w sposób kompleksowy analizujemy stan prawny, aby sędziowie Trybunału mogli wydać sprawiedliwy wyrok. Opracowanie każdej z nich to nie mniej niż 8 000 zł, a w złożonych i wielowątkowych sprawach nawet 12 000 zł. Przy planowanych 8 interwencjach w najbliższych tygodniach to kwota ok 80 000 zł. Przygotowanie specjalistycznej ekspertyzy w szczególnej sprawie legalizacji adopcji dzieci przez pary jednopłciowe (sprawa Pancharevo) to koszt 15 000 zł. Za jej pomocą zwrócimy uwagę polskiemu społeczeństwu i rządzącym na poważne zagrożenie, jakim jest możliwość narzucenia naszej Ojczyźnie i innym państwom regionu legalizacji adopcji dzieci przez pary jednopłciowe.Kontynuowanie interwencji w sprawie surogacyjnej kliniki dotyczące naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych to wydatek rzędu 3 000 zł. Zwycięstwo w tej precedensowej sprawie pozwoli nam uchronić wiele dzieci przed staniem się przedmiotem surogacyjnego handlu ludźmi.Aby ochronić polski system prawny przed wdrażaniem zideologizowanych rozwiązań promowanych przez inżynierów społecznych, musimy zdecydowanie opowiedzieć się po stronie wartości.
Dlatego bardzo proszę Pana o wsparcie Instytutu kwotą 50 zł, 80 zł, 130 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli nadal interweniować w kluczowych dla obrony podstawowych wartości sprawach rozpatrywanych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka.
Z wyrazami szacunkuAdw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo IurisP.S. Jeśli nie będziemy reagować i na czas nie sprzeciwimy się próbom narzucenia Polsce ideologicznych rozwiązań prawnych za pomocą orzeczeń Trybunału Strasburskiego, to już wkrótce wbrew woli polskiego społeczeństwa naszej Ojczyźnie może zostać narzucona instytucjonalizacja związków jednopłciowych i przyznanie im przywilejów zastrzeżonych dla małżeństw. Nadal mamy szansę zatrzymać ten proces. Jestem pewien, że z Pana pomocą wspólnie obronimy życie, małżeństwo i rodzinę przed antycywilizacyjnymi projektami radykalnych ideologów.Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.

Globalne siły chcą przejąć TOTALNĄ kontrolę nad naszym życiem, a do tego planują użyć WHO.

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Kaja Godek – Fundacja Życie i Rodzina <kontakt@zycierodzina.pl>

Wszyscy modlimy się o sprawiedliwy pokój za naszą wschodnią granicą, życzymy sobie, aby moskiewski agresor został pokonany i zastanawiamy się, jak uzbroić na wojnę naszą Ojczyznę, bo przecież to my możemy być kolejnym celem ataku.

Jednak w czasie, gdy oczy całego świata zwrócone są na Ukrainę, po cichu dzieje się coś bardzo niedobrego… Globalne siły chcą przejąć kontrolę nad życiem obywateli w pojedynczych państwach, a do swojego celu planują użyć WHO.

To niestety nie żart. Światowa Organizacja Zdrowia przygotowuje traktat, w myśl którego przejmie zarządzanie epidemiami. W razie wystąpienia zagrożenia szybkim rozprzestrzenianiem się określonej choroby, to nie rządy państw będą decydować o wdrożonych rozwiązaniach, ale właśnie WHO.

Jak pewnie Pan się domyśla, łatwo będzie wykazać, że taki stan właśnie nastąpił. Wystarczy, że padnie hasło, aby na całym świecie ogłosić kolejną epidemię. Po sytuacji z koronawirusem wiemy, jakie to proste.

Co będzie mogła robić WHO w razie wystąpienia epidemii? Wciąż jest to przedmiotem dyskusji, jednak proponowane rozwiązaniaidą w tę stronę, aby mogła:

– uczestniczyć w określeniu że epidemia wystąpiła – de facto narzucając, że epidemia już jest,

– podyktować sposoby radzenia sobie z chorobą – we wstępnych ustaleniach jest mowa o szybkim opracowywaniu i wdrażaniu szczepień, odgórnym ustalaniu restrykcji w życiu społecznym, podporządkowaniu życia obywateli pojedynczych państw jednemu nadrzędnemu celowi,

– pada hasło „międzynarodowa architektura zdrowotna” – niezwykle pojemne i mogące objąć właściwie całość polityki zdrowotnej wszystkich państw sygnatariuszy projektowanego traktatu.

Dlaczego to, o czym Panu piszę, jest groźne?

Po pierwsze – po dwóch latach ogłoszonej przez polski rząd epidemii Covid-19 możemy obserwować, że nadzwyczajne stany związane z pojawieniem się tej choroby, zostały wykorzystane do wdrażania środków, na które człowiek sumienia nie może dać zgody. Wymuszanie przyjęcia preparatów skażonych aborcją – to jedna z niemoralnych praktyk, za to niezwykle opłacalna dla rozwoju biznesu aborcyjnego. Po cichu następuje także rozmycie oceny moralnej aborcji – skoro z zabitych dzieci powstało jakieś dobro (tak określa się linie płodowe dla farmacji), to może nie wszystkie aborcje są tak samo złe…?

Po drugie – WHO jest instytucją silnie zlobbowaną przez środowiska skrajnej lewicy i w swoich działaniach często kieruje się ideologią zamiast faktami. W rozważaniach dotyczących płci przyjmuje jednoznacznie optykę gender i w takim duchu opracowuje publikacje i plany swoich polityk. Działa także na rzecz popularyzacji aborcji. Ostatnio w lipcu 2021, gdy prezentowała raport o konieczności dostępu do zabijania dzieci w czasie lockdownu. Postulowała szeroki dostęp do aborcji środkami poronnymi, także w domu, i wzywała państwa do ułatwienia przesyłania preparatów poronnych. WHO od zawsze traktuje morderstwo na nienarodzonych jako podstawowy element opieki medycznej nad kobietą…

Drogi Panie!

Jak sam Pan widzi, sytuacja jest poważna. Co gorsza, polscy politycy rozpoczęli już rozmowy o przystąpieniu do traktatu pandemicznego WHO i nawet nie próbują tego ukrywać. Dlatego my, obywatele, musimy natychmiast działać.

Bardzo Pana proszę o pilne podpisanie petycji do Premiera RP Mateusza Morawieckiego, w której zaznaczamy, że jako obywatele nie dajemy rządowi upoważnienia do negocjowania w jakikolwiek sposób traktatu pandemicznego WHO

Petycja znajduje się pod linkiem: https://twojepetycje.pl/petycja/nie-dla-traktatu-pandemicznego-who/

Po podpisaniu proszę koniecznie PRZESŁAĆ PETYCJĘ DALEJ. Rządzący muszą dowiedzieć się, jak wiele osób nie daje im mandatu do negocjowania niemoralnego traktatu!

Polska nie może stawiać żadnego dokumentu międzynarodowego ponad swoją Konstytucję – ustawę napisaną na czasy złe i dobre, regulującą podstawy życia społecznego i politycznego w naszej Ojczyźnie. W Konstytucji RP znajdują się zapisy o ochronie życia, rodziny, a także szeregu wolności, do jakich ma prawo każdy obywatel.

Drogi Panie!

Czasem myślę sobie, w jaki jeszcze sposób zło podniesie głowę. Zastanawiam się wtedy, czy znajdą się ludzie, dla których wystarczająco ważne będzie bronić nienarodzonych dzieci, naturalnej rodziny czy przyrodzonej, danej nam na zawsze wolności… Nie mam wątpliwości, że nasze wspólne działania są kluczowe, aby poukładać świat zgodnie z najważniejszymi wartościami. Cieszę się, że w obliczu tylu zagrożeń możemy być razem i iść naprzód.

Serdecznie Pana pozdrawiam!


Kaja Godek
Inicjatywa #ZATRZYMAJABORCJĘ
Inicjatywa #STOPLGBT
Fundacja Życie i Rodzina
zycierodzina.pl

PS – Proszę koniecznie podpisać petycjęhttps://twojepetycje.pl/petycja/nie-dla-traktatu-pandemicznego-who/, a następnie rozesłać ją dalej. W tych dniach polscy politycy wypracowują stanowisko w sprawie traktatu pandemicznego. Niech usłyszą głos Polaków!

Powstaje międzynarodówka ds. pandemii! „Nasz” rząd PO CICHU ZAAKCEPTOWAŁ plan traktatu dającego WHO potężną władzę nad światem?

Na stronie Rady Europejskiej (RE) znajduje się informacja o negocjacjach nad „traktatem antypandemicznym”. Jak podkreślono, już 1 grudnia 194 państwa członkowskie Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) – a więc również Polska – „porozumiało się co do rozpoczęcia procesu redagowania i negocjowania konwencji, umowy lub innego międzynarodowego instrumentu na podstawie konstytucji Światowej Organizacji Zdrowia, by poprawić profilaktykę, gotowość i reakcję pandemiczną”.

Dominik Cwikła 10.02.2022 https://prawy.pl/118276-szok-powstaje-miedzynarodowka-ds-pandemii-nasz-rzad-po-cichu-zaakceptowal-plan-traktatu-dajacego-who-potezna-wladze-nad-swiatem/

——————————————–

Teraz zostanie powołany międzyrządowy organ negocjacyjny, którego pierwsze posiedzenie odbędzie się najpóźniej 1 marca 2022 r. (by uzgodnić sposoby i terminy pracy), a drugie – najpóźniej 1 sierpnia 2022 r. (by omówić postępy redakcyjne). Następnie, podczas 76 sesji Światowego Zgromadzenia Zdrowia w 2023 r., przedstawi on sprawozdanie z postępów prac, tak by instrument można było przyjąć do 2024 r. – czytamy na stronie RE.

Jak przekonują autorzy informacji, „pandemia Covid-19 to problem globalny” i „żaden rząd ani żadna instytucja nie są w stanie samodzielnie stawić czoła przyszłym pandemiom”. Zaznaczyć należy, że jest to albo fideistyczne założenie covidiańskiego dogmatu o tym, że to nie rządy poprzez bezsensowne i szkodliwe restrykcje wytworzyły problemy milionom ludzi na całym świecie albo istna groźba przed ewentualnym planowanym większym zamordyzmem i terrorem pod pretekstem kolejnych domniemanych pandemii.

Konwencja, umowa lub inny międzynarodowy instrument byłby prawnie wiążącym aktem prawa międzynarodowego. Umowa o profilaktyce, gotowości i reakcji pandemicznej, przyjęta w ramach WHO, pozwoliłaby państwom na całym świecie wzmocnić zdolności krajowe, regionalne i globalne oraz zwiększyć odporność na przyszłe pandemie – zaznacza RE.

Oprócz tego zaznaczono, że taki dokument „zapewniłby większe, konsekwentne i długofalowe zaangażowanie polityczne na szczeblu światowych przywódców państw i rządów” i określił „jasne procedury i zadania”. Ponadto „zintensyfikowałby długofalowe wsparcie sektora publicznego i prywatnego na wszystkich szczeblach”.

Musimy stworzyć środowisko, w którym wszyscy naukowcy, pracownicy służby zdrowia i rządy mogą połączyć siły we wspólnej sprawie. Współpracując na rzecz wypracowania nowych rozwiązań, tak by chronić to, co najcenniejsze – nasze zdrowie i życie – mówił Charles Michel podczas Światowego Szczytu Zdrowia 25 października, cytowany przez autora informacji na stronie RE.

Traktat ten ma mieć odgórnie określone cele. Miałyby one eksponować: „wczesne wykrywanie pandemii i profilaktykę pandemiczną”,odporność na przyszłe pandemie”, „reagowanie na przyszłe pandemie, w szczególności poprzez zapewnienie powszechnego i równego dostępu do rozwiązań medycznych, takich jak szczepionki, leki i diagnostyka”, „silniejsze międzynarodowe ramy zdrowotne, w których WHO działałaby jako organ koordynujący globalne kwestie zdrowotne” oraz „podejście 'jedno zdrowie’ obejmujące zdrowie ludzi, zwierzęta i całą planetę”. Założenia przedstawiają de facto globalne „ministerstwo zdrowia”, które będzie przejmowało władzę w okresie, gdy ogłoszona zostanie rzeczywista lub rzekoma pandemia. Warto zaznaczyć, że ogłaszać i odwoływać ją będzie WHO, które w ten sposób przydziela sobie władzę.

Następnie wyrażono w tekście na tronie RE przekonanie, że „taki instrument mógłby pogłębić międzynarodową współpracę w wielu ważnych dziedzinach, takich jak obserwowanie, ostrzeganie i reagowanie, oraz zwiększyć społeczne zaufanie do międzynarodowego systemu zdrowotnego”, co w obliczu zarówno założeń traktatu jak również praktyki w czasie Wielkiej Histerii brzmi jak ponury i jednocześnie bezczelny żart.

Traktat zwiększyłby przejrzystość, rozliczalność i współodpowiedzialność w międzynarodowym systemie. Ponadto przygotowałby grunt pod lepszą komunikację i lepsze informowanie obywateli. Przekazywanie błędnych informacji podważa zaufanie społeczne i może też osłabić reakcję na zagrożenia dla zdrowia publicznego. Aby odzyskać zaufanie obywateli, należy przewidzieć konkretne kroki, by usprawnić przepływ wiarygodnych, dokładnych informacji, a także globalnie przeciwdziałać dezinformacji – czytamy w dalszej części. Można na tej podstawie bez problemu wywnioskować, że chodzi o zwiększenie cenzury. Jak wiemy, w czasie Wielkiej Histerii „dezinformacją” nazywało się wszelkie opinie sprzeczne z narracją podawaną przez rządy i wielkie media. Traktat więc ma zakładać jeszcze większy zamordyzm w tej kwestii. 

Przyjęcie tego typu traktatu po raz pierwszy zaproponował przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel podczas Paris Peace Forum w listopadzie 2020 r.. Podobny apel powtórzyli przywódcy grupy G-7 19 lutego ubiegłego roku. Niecały tydzień później – 25 lutego – również unijni przywódcy zadeklarowali pracę nad międzynarodowym traktatem antypandemicznym.

31 maja 2021 r., na spotkaniu Światowego Zgromadzenia Zdrowia, 194 członków WHO przyjęło decyzję, by na specjalnej sesji rozpoczynającej się 29 listopada 2021 r. podjąć rozmowy na temat międzynarodowego traktatu antypandemicznego. 1 grudnia 2021 r. 194 członków Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) porozumiało się co do rozpoczęcia procesu redagowania i negocjowania konwencji, umowy lub innego międzynarodowego instrumentu na podstawie konstytucji Światowej Organizacji Zdrowia, by poprawić profilaktykę, gotowość i reakcję pandemiczną– czytamy na europa.eu. Oznacza to, że wśród rządów deklarujących poparcie dla totalitarnego projektu był również rząd warszawski, czym chyba nie chciał się pochwalić.

„Badania skuteczności maseczek” firmowane przez CDC opierały się na obserwacji… dwóch fryzjerek

… I na tej podstawie narzucono Ameryce i światu zabobon maseczkowy

Od samego początku tzw. pandemii ludzie na całym świecie zostali zmuszeni do noszenia maski na twarzy w celu „ochrony zdrowia publicznego”. W ciągu niemal już dwóch lat trwania tej operacji socjotechnicznej, nikt i nigdzie nie zaprezentował naukowych dowodów wskazujących, że maseczki chronią przed przenoszeniem „wirusa Covid-19”, zmniejszają „transmisję wirusa”, redukują hospitalizację czy zmniejszają liczbę zgonów. Nie zaprezentował, gdyż maseczki i inne śmieszne gadżety (jak sławetne „przyłbice”) nie służą i nigdy nie służyły do jakiejkolwiek prewencji wirusowej, natomiast okazały się idealnym narzędziem ujarzmiania społeczeństw i krępowania wolności.

Jeszcze na początku górę brał zdrowy rozsądek i zgromadzona do tamtej pory wiedza naukowa, lecz z czasem jakaś odgórna dyrektywa przenikała coraz szerzej, niżej i mocniej. Jeszcze na początku agencje rządowe, urzędnicy i „eksperci” (nawet osławiony Fauci) wyśmiewali się z przydatności maseczek, a media ochoczo im przytakiwały.

W lutym 2020 r. Christine Francis, konsultantka ds. zapobiegania i kontroli zakażeń w Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) powiedziała: „Maski medyczne… nie mogą chronić przed nowym koronawirusem, gdy są stosowane samodzielnie… WHO zaleca stosowanie masek tylko w określonych przypadkach”. WHO twierdziło zatem, że maseczki mogą mieć jakieś znaczenie gdy jesteś aktywnie chory i masz objawy. Jeśli nie masz tych objawów [kaszel, gorączka]  – kontynuowała konsultantka WHO –  nie musisz nosić masek, ponieważ nie ma dowodów na to, że chronią one osoby, które nie są chore.” I jest to zgodne z wiedzą medyczną (zob. „Jeśli maski nie są skuteczne, to dlaczego chirurdzy je noszą?”), bowiem maseczki nie chronią przed wirusami ani przed rozprzestrzenianiem wirusów.

Również w lutym 2020 r. brytyjskie władze ds. zdrowia odradzały używanie masek nawet osobom pracującym w ośrodkach opieki społecznej lub stacjonarnej, stwierdzając: „Podczas normalnych codziennych czynności maski na twarz nie zapewniają ochrony przed wirusami układu oddechowego, takimi jak COVID- 19 i nie muszą być noszone przez personel”.

W marcu 2020 r. główny chirurg USA, dr Jerome Adams przekazał społeczeństu amerykańskiemu tweet o treści: „Ludzie, piszę to poważnie: – PRZESTACIE KUPOWAĆ MASKI!” i dalej pisał, że nie są one skuteczne w zapobieganiu zarażaniu się koronawirusem przez ogół społeczeństwa.

Jeszcze do 31 marca WHO odradzało stosowanie masek na twarz u osób bez objawów, stwierdzając, że „nie ma dowodów”, że takie maski zapobiegają przenoszeniu COVID-19.

Z czasem jednak wszystko obróciło się o 180 stopni, cała nauka została przenicowana a zdrowy rozsądek zastąpiono magią. Ten nowy program wymagał jednakże jakiejś podbudowy i „przebudzone” (woke) agencje rządowe musiały czymś podeprzeć się, musiały przedstawić zdezorientowanemu społeczeństwu amerykańskiemu jakiś nowy „dowód”, jakieś „nowe badania” mające skasować dotychczasową wiedzę i doświadczenie. Trzeba przyznać, że w tym projekcie nie wysilono się zbytnio, bo majac już wszystkie bez wyjątku media w karbach, można było wymyślić każdą abstrakcję i kłamstwo, które przedstawione zostało – i przyjęte bez sprzeciwu – jako nowa prawda objawiona.

Badanie w salonie piękności użyte do nałożenia obowiązku używania masek

Amerykańskie Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC), jedna z najbardziej skorumpowanych agencji rządowych odpowiedzialnych za firmowanie „pandemii” (obok FDA, NIH i dziesiątek innych) zleciło więc przeprowadzenie 15 „badań” celem „udowodnienia”, że „maski chronią przed transmisją wirusa Covid-19”.

„Badania” przeprowadzono w salonie piękności, gdzie przypatrywano się losom dwóch fryzjerek i ich klientów. Wszystkie te „badania” miały charakter obserwacyjny i nie są randomizowanymi badaniami kontrolowanymi (Randomized Controlled Trial -RCT), które są uważane za złoty standard eksperymentów klinicznych i badań naukowych.

Ogólnie rzecz biorąc, badania obserwacyjne są nie tylko gorszej jakości niż RCT, ale są również bardziej podatne na upolitycznienie, ponieważ mogą w większym stopniu wprowadzić osąd badacza do badania i nadają się, znacznie bardziej niż RCT, do znalezienia tego, czego się chce znaleźć” – wyjaśnił Jeffrey Anderson, były dyrektor Bureau of Justice Statistics, w recenzji opublikowanej przez City Journal.

CDC skupiło się w szczególności na jednym z badań: obserwacyjnym badaniu kohortowym dwóch stylistów fryzur w salonie kosmetycznym w stanie Missouri, u których wynik testu na COVID-19 był pozytywny. Zanim objawy chorobowe tych dwóch stylistek rozwinęły się w układzie oddechowym, przez kilka dni przyjęły one 139 klientów. Obie stylistki nosiły w tym czasie maski, podobnie jak większość klientów.

Sześćdziesięciu siedmiu klientów zostało przetestowanych pod kątem COVID-19, z których żaden nie uzyskał pozytywnego wyniku. Pozostałych 72 klientów nie zgłosiło żadnych objawów, co skłoniło CDC do stwierdzenia: „Przestrzeganie wytycznych dotyczących zakrywania twarzy prawdopodobnie łagodziło rozprzestrzenianie się SARS-CoV-2”. Ale czy maski były naprawdę kluczowym czynnikiem w pozorny brak transmisji w salonie? – zapytał Jeffrey Anderson i napisał:

To badanie ma poważne ograniczenia. Po pierwsze, dowolna liczba z 72 niesprawdzonych klientów mogła mieć Covid-19, ale nie miała objawów, lub miała objawy, których zdecydowali się nie zgłaszać do Departamentu Zdrowia Hrabstwa Greene, podmiotu wykonującego zapytanie. Pozorny brak rozprzestrzeniania się Covid-19 mógł być wynikiem dobrej wentylacji, dobrej higieny rąk, minimalnego kaszlu przez stylistów lub faktu, że styliści generalnie, jak zauważają naukowcy, „obcinają włosy, gdy klienci są odwróceni od nich.

Brak grupy kontrolonej

Jednym z najważniejszych czynników ograniczających użyteczność tego „badania” jest jednak brak grupy kontrolnej. Czy rezultaty byłyby inne, gdyby styliści lub klienci nie nosili masek? Nikt nie wie. Dla porównania, Anderson wspomniał o scenariuszu na siłowni w Wirginii, gdzie większość ludzi nie nosiła masek. Trener uzyskał pozytywny wynik testu na COVID-19, ale żaden z 50 członków siłowni, którzy pracowali z trenerem, nie zachorował.

Oczywiście nie dowodzi to, że nie noszenie masek zapobiega przenoszeniu.” – zauważył Anderson, ale to jest właśnie logika, którą CDC zastosowało, aby wesprzeć badanie przeprowadzone w salonie kosmetycznym.


Badania kontrolowane pokazują: maski nie chronią, lecz są szkodliwe

To uderzające, jak bardzo CDC, gromadząc dowody uzasadniające zmienione wytyczne dotyczące masek, starannie unika wspominania o randomizowanych kontrolowanych badaniach” – kontynuował Anderson. „Zwolennicy masek często twierdzą, że nie mamy innego wyjścia, jak polegać na badaniach obserwacyjnych zamiast RCT, ponieważ RCT nie mogą nam powiedzieć, czy maski działają, czy nie. Ale tak naprawdę mają na myśli to, że nie podoba im się to, co pokazują RCT.”

Anderson ocenił 14 badań RCT przeprowadzonych na całym świecie, dotyczących skuteczności masek w ograniczaniu przenoszenia wirusa przez drogi oddechowe. Jedenaście z nich stwierdziło, że maski nie działają w celu zmniejszenia transmisji lub, co gorsza, są szkodliwe i mogą zwiększać ryzyko. Tylko trzy badania sugerują, że maski mogą być nieco przydatne.

… stwierdzono, że połączenie masek chirurgicznych i higieny rąk było mniej skuteczne niż sama higiena rąk, stwierdzono, że połączenie masek chirurgicznych i higieny rąk było mniej skuteczne niż nic, i stwierdzono, że maski z tkaniny były mniej skuteczne niż maski chirurgiczne.

W jednym przykładzie, który twierdzi, że jest pierwszym badaniem RCT masek tkaninowych, przeprowadzonym w 2015 r., 1607 pracowników szpitalnej opieki zdrowotnej zostało losowo przydzielonych do noszenia masek medycznych, masek tkaninowych lub grupy kontrolnej, która obejmowała noszenie masek. Maskę używano na każdej zmianie przez cztery kolejne tygodnie.

Nie tylko wskaźniki infekcji były znacznie wyższe u osób noszących maski z tkaniny w porównaniu z maskami medycznymi lub kontrolami, ale oba rodzaje masek przepuszczały cząstki — „Penetracja masek z tkaniny przez cząstki wyniosła prawie 97%, a masek medycznych 44%” – napisali naukowcy. Nie chodziło tylko o to, że maski z materiału nie były skuteczne; naukowcy ostrzegają przed ich stosowaniem, ponieważ „zatrzymywanie wilgoci, ponowne użycie masek z tkaniny i słaba filtracja mogą skutkować zwiększonym ryzykiem infekcji”.

W innym przypadku, przegląd 13 z 14 badań RCT wspomnianych powyżej, opublikowany w Cochrane Database of Systematic Reviews, stwierdza podobnie: „Istnieje niepewność co do efektów masek na twarz” i „zbiorcze wyniki badań randomizowanych nie wykazały wyraźne zmniejszenie infekcji wirusowej dróg oddechowych przy użyciu masek medycznych/chirurgicznych podczas grypy sezonowej.

Badanie „Danmask-19 Trial” opublikowane 18 listopada 2020 r. w Annals of Internal Medicine wykazało, że wśród osób noszących maskę 1,8% (42 uczestników) uzyskało pozytywny wynik testu na SARS-CoV-2, w porównaniu z 2,1% (53) w grupie kontrolnej.

Kiedy usunęli osoby, które zgłosiły, że nie przestrzegają zaleceń dotyczących stosowania, wyniki pozostały takie same — 1,8% (40 osób), co sugeruje, że przestrzeganie nie ma znaczącej różnicy. Autorzy mieli trudności z opublikowaniem badania, ponieważ jego wyniki kwestionują obowiązkowe noszenie maseczek – dodał Anderson.

Tymczasem strona internetowa CDC przedstawia duńskie badanie RCT (z jego 4800 uczestnikami) jako znacznie mniej istotne lub ważne niż badanie obserwacyjne fryzjerów z Missouri bez grupy kontrolnej, odrzucając to pierwsze jako „niejednoznaczne” i „zbyt małe”, jednocześnie chwaląc ostatnie, co zdumiewające, jako „pokazanie, że noszenie maski zapobiegało rozprzestrzenianiu się infekcji” – kiedy nie pokazała niczego w tym rodzaju” – podsumowuje Anderson

Pomimo wielu solidnych badań RCT pokazujących nieskuteczność, bezużyteczność a nawet szkodliwość masek, upolityczniona agencja CDC przyjęła inne standardy, sprzeczne z nauką, logiką i zdrowym rozsądkiem. W ślad za tą agencją, w jakiejś tajemniczej skoordynowanej akcji na całym świecie, podmieniono naukę na kuglarstwo, wmawiając społeczeństwom przydatność masek i zobowiązując do ich noszenia.

2022-01-01
na podstawie Mercola.com – „How Two Hairstylists Changed Our Mask Policy” https://www.bibula.com/?p=130082

WHO, jak i CDC potwierdzają, że test RT-PCR (stosowany do uzasadnienia każdego nakazu politycznego, w tym lockdownów, dystansu społecznego, masek, ograniczania zatrudnienia, zamykania działalności gospodarczej itp.) jest wadliwy i niewłaściwy.

Powtórka z… czyli WHO też potwierdza

Świat jest w stanie kryzysu od prawie dwóch lat, a teraz oficjalne oświadczenia zarówno WHO, jak i CDC potwierdzają, że test RT-PCR (stosowany do uzasadnienia każdego nakazu politycznego, w tym lockdownów, dystansu społecznego, masek, ograniczania zatrudnienia, zamykania działalności gospodarczej itp.) jest wadliwy i niewłaściwy.

−∗−

W menu na dziś danie powtórkowo-noworoczne. Serwis Truth Unmuted przypomniał artykuł prof. Michela Chossudovsky’ego z marca 2021r. na temat zasadności stosowania testów rt-PCR. W ostatnich dniach sieć obiegła informacja o wycofywaniu z użycia przez amerykańską CDC testów na covid, dlatego warto zapoznać się z tym opracowaniem. Tekst nie był wcześniej publikowany na łamach Portalu św. Ekspedyta.

Zapraszam do lektury.

____________***____________

WHO potwierdza, że test Covid-19 PCR jest wadliwy: szacunki „pozytywnych przypadków” są bez znaczenia. Lockdown nie ma podstaw naukowych

(Prof Michel Chossudovsky | Global Research) – Ponownie zamieszczamy ten artykuł opublikowany po raz pierwszy w marcu 2021r. w świetle sensacyjnej decyzji Centers for Disease Control and Prevention [CDC] o wycofaniu testu PCR jako oficjalnej metody wykrywania i identyfikacji SARS-CoV-2. Niniejsza decyzja wejdzie w życie 1 stycznia 2022r.

Więcej informacji w artykule:

Bombshell: CDC No Longer Recognizes the PCR Test As a Valid Method for Detecting “Confirmed Covid-19 Cases”?

Prof Michel Chossudovsky, December 29, 2021

* ◊ *

WHO wydała również starannie sformułowane „odwołanie” dotyczące testu RT-PCR prawie rok temu (styczeń 2020). Zobacz naszą analizę poniżej.

Oznacza to, że zarówno CDC, jak i WHO formalnie uznały niepowodzenia testu RT-PCR, nie wprowadzając jednak zmiany w metodologii wykrywania i identyfikacji SARS-CoV-2.

Świat jest w stanie kryzysu od prawie dwóch lat, a teraz oficjalne oświadczenia zarówno WHO, jak i CDC potwierdzają, że test RT-PCR (stosowany do uzasadnienia każdego nakazu politycznego, w tym lockdownów, dystansu społecznego, masek, ograniczania zatrudnienia, zamykania działalności gospodarczej itp.) jest wadliwy i niewłaściwy.

Michel Chossudovsky, Global Research, December 29, 2021

* ◊ *

Laureat Nagrody Nobla Kary B. Mullis był wynalazcą techniki łańcuchowej reakcji polimerazy, która analizowana jest w poniższym artykule.

Dr Kary B. Mullis, który zmarł 7 sierpnia 2019r. w wieku 74 lat, stanowczo stwierdził, że za pomocą RT-PCR nie można dokładnie zdiagnozować żadnej infekcji ani choroby.

„PCR to proces. Nie mówi ci, że jesteś chory. (…) Pomiar nie jest dokładny”.

Mullis opisał PCR-RT jako „technikę”, a nie „test”.

Jest to przydatna technika, która pozwala na „szybką amplifikację małego odcinka DNA”.

* ◊ *

Istnieje szereg jawnych kłamstw i wymysłów wykorzystywanych do uzasadnienia dalekosiężnych decyzji politycznych w ciągu ostatnich 20 miesięcy.

Największym kłamstwem, które jest potwierdzone zarówno przez opinie naukowe, jak i samo WHO, jest to, że test RT-PCR używany do „wykrywania” rozprzestrzeniania się wirusa (a także jego wariantów) jest nie tylko wadliwy, ale CAŁKOWICIE NIEPRAWIDŁOWY [INVALID].

Od samego początku, w styczniu 2020r. wszystkie dalekosiężne decyzje polityczne utrzymywane i prezentowane opinii publicznej jako „środek do ratowania życia” opierały się na wadliwych i fałszywie pozytywnych przypadkach RT-PCR.

Te nieważne „szacunki” dla Covid-19 zostały wykorzystane by uzasadnić odosobnienia, dystans społeczny, maski na twarz, zakazy spotkań towarzyskich, imprez kulturalnych i sportowych, zamykanie działalności gospodarczej, a także „szczepionki” mRNA wprowadzonej w listopadzie 2020.

* ◊ *

Test reakcji łańcuchowej polimerazy z odwrotną transkrypcją w czasie rzeczywistym (rRT-PCR) został przyjęty przez WHO 23 stycznia 2020r. jako środek do wykrywania wirusa SARS-COV-2, zgodnie z zaleceniami grupy badawczej zajmującej się wirusologią (z Charité University Hospital, w Berlinie) i wspieraną przez Fundację Billa i Melindy Gatesów. (Dalsze szczegóły znajdują się w Drosten Study)

Dokładnie rok później, 20 stycznia 2021r., WHO wycofuje się. Nie mówią „Popełniliśmy błąd”. Odwołanie jest starannie sformułowane. (Patrz oryginalny dokument WHO tutaj oraz w załączniku)

Chociaż WHO nie zaprzecza ważności swoich mylących wytycznych ze stycznia 2020r., niemniej jednak zaleca „ponowne testowanie” (o czym wszyscy wiedzą, że jest niemożliwością).

Sporna kwestia dotyczy liczby cykli progu wzmocnienia (Ct). Według Pietera Borgera i in.

Liczba cykli amplifikacji [powinna być] mniejsza niż 35, najlepiej 25-30 cykli. W przypadku wykrycia wirusa, >35 cykli wykrywa tylko sygnały, które nie korelują z zakaźnym wirusem, co określono przez izolację w hodowli komórkowej… (Critique of Drosten Study)

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) milcząco przyznaje rok później, że WSZYSTKIE testy PCR przeprowadzone przy 35 cyklowym progu amplifikacji (Ct) lub wyższym są NIEWAŻNE. Ale właśnie to zalecili w styczniu 2020r. w porozumieniu z zespołem wirusologicznym szpitala Charité w Berlinie.

Jeśli badanie jest przeprowadzane przy progu 35 Ct lub wyższym (co było zalecane przez WHO), nie można wykryć segmentów genetycznych wirusa SARS-CoV-2, co oznacza, że ​​WSZYSTKIE tzw. potwierdzone „przypadki pozytywne” zestawione w tabeli w ciągu ostatnich 18 miesięcy są nieważne.

Według Pietera Borgera, Bobby’ego Rajesha Malhotry, Michaela Yeadona i innych, Ct > 35 jest normą „w większości laboratoriów w Europie i USA”.

WHO wyznaje: Mea Culpa.

Poniżej znajduje się starannie sformułowane „Odwołanie” WHO. Pełny tekst z linkiem do oryginalnego dokumentu znajduje się w załączniku:

Wytyczne WHO Diagnostic testing for SARS-CoV-2 [Testy diagnostyczne na SARS-CoV-2] stwierdzają, że potrzebna jest dokładna interpretacja słabo pozytywnych wyników (1). Próg cyklu (Ct) potrzebny do wykrycia wirusa jest odwrotnie proporcjonalny do miana wirusa u pacjenta. Jeżeli wyniki testu nie odpowiadają obrazowi klinicznemu, należy pobrać nową próbkę i ponownie ją przetestować przy użyciu tej samej lub innej technologii NAT. (podkreślenia dodane)

WHO przypomina użytkownikom IVD, że częstość występowania choroby zmienia wartość prognostyczną wyników badań. Wraz ze spadkiem częstości występowania choroby wzrasta ryzyko fałszywie dodatnich wyników (2). Oznacza to, że prawdopodobieństwo, iż osoba, która ma pozytywny wynik (wykryto SARS-CoV-2) jest rzeczywiście zarażona SARS-CoV-2 zmniejsza się wraz ze spadkiem częstości występowania, niezależnie od deklarowanej swoistości.

„Fałszywie pozytywne” to podstawowa koncepcja

To nie jest kwestia „słabo pozytywnych” i „Ryzyka wzrostu wyników fałszywie pozytywnych”. Stawką jest „wadliwa metodologia”, która prowadzi do nieprawidłowych szacunków.

To, czym to przyznanie się WHO jest, to nic innego jak potwierdzenie faktu, że ocena dodatniego wyniku testu PCR (z progiem amplifikacji 35 cykli lub wyższym) jest nieważna. W takim przypadku WHO zaleca ponowne badanie: „powinna zostać pobrana nowa próbka i ponownie przetestowana…”.

Światowa Organizacja Zdrowia wzywa do „ponownych testów”, co jest równoznaczne z „sp…liśmy to”.

To zalecenie jest pro forma. To się nie stanie. Miliony ludzi na całym świecie zostały już przetestowane, począwszy od początku lutego 2020r. Niemniej jednak musimy stwierdzić, że o ile nie zostaną ponownie przetestowane, te szacunki (według WHO) są nieważne.

_______________

Powinienem wspomnieć, że istnieje jeszcze kilka innych powiązanych wad dotyczących testu PCR, które nie zostały omówione w tym artykule. (zob. E-book Michela Chossudovsky’ego: The 2020 Worldwide Corona Crisis: Destroying Civil Society, Engineered Economic Depression, Global Coup d’État i „Great Reset” (rozdział III)

_______________

Od samego początku test PCR był rutynowo stosowany przy progu amplifikacji Ct wynoszącym 35 lub wyższym, zgodnie z zaleceniami WHO ze stycznia 2020r. Oznacza to, że metodologia PCR zastosowana na całym świecie doprowadziła w ciągu ostatnich 12-14 miesięcy do zestawienia wadliwych i wprowadzających w błąd statystyk Covid.

A to są statystyki, które służą do pomiaru postępu tak zwanej „pandemii”. Powyżej cyklu amplifikacji 35 lub wyższego test nie wykryje fragmentów wirusa. Dlatego oficjalne „liczby dotyczące covid” są bez znaczenia.

Wynika z tego, że nie ma podstaw naukowych potwierdzających istnienie pandemii.

Co z kolei oznacza, że ​​lockdowny / środki ekonomiczne, które doprowadziły do ​​paniki społecznej, masowego ubóstwa i bezrobocia (rzekomo w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się wirusa) nie mają żadnego uzasadnienia.

Według opinii naukowej:

„Jeśli ktoś jest testowany metodą PCR i otrzymuje wynik pozytywny, przy zastosowaniu progu 35 cykli lub wyższego (jak ma to miejsce w większości laboratoriów w Europie i Stanach Zjednoczonych), prawdopodobieństwo, że ta osoba jest rzeczywiście zarażona, wynosi mniej niż 3%, prawdopodobieństwo, że ten wynik jest fałszywie pozytywny to 97%

(Pieter Borger, Bobby Rajesh Malhotra, Michael Yeadon, Clare Craig, Kevin McKernan, et al, Critique of Drosten Study)

Jak wyżej wspomniano, „prawdopodobieństwo, że wspomniany wynik jest fałszywie pozytywny wynosi 97%”: wynika z tego, że użycie >35 cykli w wykrywaniu nieodwracalnie przyczyni się do „podwyższenia” liczby „fałszywych wyników pozytywnych”.

W momencie pisania tego tekstu (połowa marca 2021 r.), pomimo wycofania się WHO, test PCR jest szeroko stosowany by podkręcać liczby z myślą o podtrzymaniu kampanii strachu, uzasadniając trwającą politykę lockdownów, a także wdrożenie szczepionki przeciw Covid.

Jak na ironię, błędne liczby oparte na „fałszywie pozytywnych” wynikach są z kolei manipulowane, aby zapewnić trend wzrostowy w tak zwanych „potwierdzonych przypadkach Covid-19”.

Co więcej, tym testom PCR nie towarzyszy rutynowo diagnoza medyczna pacjentów, którzy są testowani.

A teraz krajowe organy ds. zdrowia wydały (fałszywe) ostrzeżenia przed „trzecią falą” w ramach swojej kampanii propagandowej na rzecz szczepionki przeciwko Covid-19.

WHO potwierdza, że ​​zastosowana procedura testu Covid PCR jest nieważna. Nie ma absolutnie żadnych podstaw naukowych do wdrożenia szczepionki przeciw Covid.

Zarówno WHO, jak i naukowa ocena Pietera Borgera i in. (cytowana powyżej) jednoznacznie potwierdzają, że testy przyjęte przez rządy w celu uzasadnienia lockdownów i destabilizacji gospodarek narodowych są NIEWAŻNE.

Nieprawidłowe dane i gra liczbami

Należy rozumieć, że te „nieprawidłowe szacunki” [“invalid estimates”] to „liczby” cytowane nieustannie przez media 24h na dobę, 7 dni w tygodniu w trakcie „pierwszej fali” i „drugiej fali”, które były wykorzystywane do podsycania kampanii strachu i „uzasadniania” CAŁEJ polityki prowadzonej przez rządy:

  • lockdowny,
  • zamknięcie działalności gospodarczej,
  • ubóstwo i masowe bezrobocie,
  • bankructwa,
  • dystans społeczny,
  • maseczki,
  • godzina policyjna,
  • szczepionki.
  • paszport zdrowotny

Nieprawidłowe dane. Pomyśl dwa razy zanim się zaszczepisz

A teraz weszliśmy w tak zwaną „trzecią falę”. (Ale gdzie są dane??)

To cały „worek kłamstw”.

To zbrodnia przeciwko ludzkości.

* ◊ *

WIDEO https://player.vimeo.com/video/565449173 

Produkcja filmu Ariel Rodriguez, Global Research

Więcej informacji i dogłębna analiza koronakryzysu: e-book Michela Chossudovsky’ego (Dziesięć rozdziałów) zatytułowany:

The 2020-21 Worldwide Corona Crisis: Destroying Civil Society, Engineered Economic Depression, Global Coup d’État and the “Great Reset”

________________

Tłumaczenie za Truth Unmuted:

The WHO Confirms that the Covid-19 PCR Test is Flawed: Estimates of “Positive Cases” are Meaningless. The Lockdown Has No Scientific Basis, December 30, 2021

Artykuł źródłowy:

The WHO Confirms that the Covid-19 PCR Test is Flawed: Estimates of “Positive Cases” are Meaningless. The Lockdown Has No Scientific Basis, Prof Michel Chossudovsky, Global Research, December 29, 2021

Uzupełnienia:

‘Przypadkodemia’ czyli jak po cichu odejść od testów
Wielu ekspertów epidemiologicznych twierdziło, że progi cyklu są ważnym wskaźnikiem, dzięki któremu pacjenci, opinia publiczna i decydenci mogą podejmować bardziej świadome decyzje o tym, na ile zakażająca i/lub chora może […]

________________

CDC/FDA czyli koronny dowód na kłamstwo
Przyznają: nie mieli wirusa, kiedy przygotowali test na wirusa. „Wykombinowali” model, udając, że znajdują to, co chcieli znaleźć. To się nazywa samospełniającą się przepowiednią. To oszustwo i zbrodnia, które doprowadziły […]

________________

Największy eksperyment w dziejach
Mówiąc najprościej, ani osoby podające szczepionki, ani osoby je otrzymujące nie mogą mieć pojęcia o potencjalnych średnio- i długoterminowych konsekwencjach tych rzeczy, ponieważ firmy je produkujące nie ukończyły badań nad […]

________________

100% normy czyli jak się pozbyć grupy kontrolnej
Muszą zmusić również nas do zaszczepienia – nas WSZYSTKICH, aby nie było grupy kontrolnej, a tym samym dowodów na to, co zrobili. Mogliby wtedy zrzucić winę za masowe powikłania zdrowotne […]

________________

PCR czyli wyznanie wiary c-19
Liczne badania, które twierdzą, że wirus został wyizolowany, w rzeczywistości okazują się oznaczać: „Mamy wirusa w zupie w naczyniu w laboratorium. Zupa zawiera różne rodzaje komórek zwierzęcych i ludzkich, toksyczne […] https://www.ekspedyt.org/2022/01/01/powtorka-z-czyli-who-tez-potwierdza/

Kategoria: Biologia, medycyna, Co piszą inni, Polityka, Polska, ŚwiatAutor: AlterCabrio, 1 stycznia 2022

Plan tych z WHO: „NOWA NORMALNOŚĆ” to ciągle szpryce co parę miesięcy.

Niemcy szykują się na czwartą turę szczepień. Akcja ma ruszyć latem, najpóźniej jesienią 2022.

Szczepienia przeciw Covid-19 miały być gwarantem powrotu do normalności. Tymczasem dotychczasowe doświadczenia wskazują, że rządy wciąż sięgają po lockdowny, a „normalnością” stają się… kolejne szczepienia.

W Niemczech eksperci już wieszczą, że trzecia tura szczepień, jaka ma teraz miejsce, nie będzie ostatnią, a przed kolejnym sezonem grypowym, potrzebne będą „dawki przypominające”.

Opinię taką przekazał Ulrich Weigeldt, szef niemieckiego Związku Lekarzy Rodzinnych. W jego ocenie, kolejne szczepienie konieczne będzie latem 2022 roku, lub najpóźniej jesienią. „Lekarz” prognozuje też, że być może czwarta dawka będzie mogła być podawana wraz ze szczepionką przeciwko grypie. Nie krył też, że celem jest to, by szczepienia przeciwko koronawirusowi weszły na stałe do kalendarza i stały się rutyną.

Przyspieszaczem szczepień jest wariant Omikron. Jeśli będzie się on nadal rozprzestrzeniał, to – jak uważają „eksperci” – kolejną (czwartą) dawkę szczepionki należałoby przyjmować już po trzech miesiącach od trzeciej!

Póki co nawet producent nie wie czy czwarta dawka będzie „dostosowana” do wariantu Omikron.

[Wg. https://pch24.pl/niemcy-szykuja-sie-na-czwarta-ture-szczepien-akcja-ruszy-latem-najpozniej-jesienia ]

Przecież oni robią sobie z nas jaja! OMICRON to ufoludek z komedii włoskiej z 1963 roku!

Przecież oni robią sobie z nas jaja! OMICRON to ufoludek z komedii włoskiej z 1963 roku!

Jeszcze ten Omicron dobrze nie zadziałał, a już wrzeszczą o szczepieniu!

Szacowna mędrczyni, pani prof. Szuter-Ciesielska już obliczyła,  że „Omicron wydaje się bardziej zakaźny, nawet 500 razy” i wynik swych obliczeń  podała do wiadomości publicznej (https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/nowy-wariant-covid-19-omicron-co-o-nim-wiadomo-koronawirus-w-polsce/6ecl2cl).   Jednak użytym przez siebie wyrażeniem „wydaje się” odebrała nadzieję tym wszystkim, którzy liczyli, że poda choć jedno źródło, które pozwoliło jej wydalić z siebie obliczenia na tak zawrotnym poziomie analizy matematycznej (z dokładnością do 500).  Bo chyba nie były to doświadczenia własne, skoro wirus przebywa na razie w Afryce, a pani profesor w Warszawie.

Niewiele ostrożniej wypowiada się inny ekspert, też ozdobiony uniwersyteckim  laurem nieomylności, który w podobnie naukowy sposób stwierdza, iż na razie „nie wiemy, czy będzie bardziej zakaźny, czy będzie cięższy, czy też łagodniejszy”. O pięciuset razach pani profesor nie wspomina, choć równie wysoki jest u niego poziom wnikliwości naukowej, gdy stwierdza, że “miejscem narodzenia wirusa jest Afryka” “gdzie  jest on obecny “od pewnego czasu”.  A mnie uczono na moich seminariach, prowadzonych wszakże przez profesorów z dawnego, być może bardziej przepojonego pokorą pokolenia, że jak się nie ma nic pewnego do powiedzenia, to najlepiej  siedzieć cicho. (link)

Porzuciłem więc polski świat naukawy i w poszukiwaniu wirusa Omicron udałem się za granicę.  Tu z kolei grasuje sławetny think tank obsługujący WHO, który informuje mnie,  iż “wstępne dowody wskazują na zwiększone ryzyko ponownego zakażenia tym wariantem” u osób, które już miały Covid-19:.(jakie wstępne dowody? gdzie one? gdzie badania? wiarygodne obliczenia? laboratoria? Zamiast tego znów mgła czczej gadaniny i straszenia). I dalej: „zgodnie z praktyką nazywania wariantów na litery greckiego alfabetu, nazwano nowy wariant Omicron”. https://www.who.int/news/item/31-05-2021-who-announces-simple-easy-to-say-labels-for-sars-cov-2-variants-of-interest-and-concern

Plakat włoskiej komedii s-f “Omicron” z 1963  r

Myśl tę rozwija słownik Merriam Webster, dodając w odniesieniu do oświadczenia Światowej Organizacji Zdrowia, że wariant COVID-19 „został nazwany Omicron, po 15. literze alfabetu greckiego. Światowa Organizacja Zdrowia używa greckich liter do nazwania wariantów, ponieważ nazwy te są łatwiejsze do przekazania niż oznaczenia naukowe, takie jak B.1.617.2. Według W.H.O., 13. i 14. grecka litera (nu i xi) zostały pominięte, ponieważ “nu” brzmi jak “nowy”, a “xi” jest również powszechnym nazwiskiem”. https://www.merriam-webster.com/dictionary/omicron

Wiedziony wrodzonym krytycyzmem i czując szwindel w tym nagłym zatroskaniu WHO, aby przeskoczyć literę 13 i 14 alfabetu greckiego i przypadkiem nie urazić tych, którzy noszą popularne (w Chinach) nazwisko xi,  po prostu kliknąłem słowo Omicron na You Tube.  I nie zawiodłem się. Zaraz wyskoczyła mi włoska komedia s-f z 1963 r. pt. „Omicron”  w reżyserii Ugo Gregorettiego z gwiazdą kina lat 60. Renatem Salvadori. A teraz posłuchajcie, o czym jest ten film! Omicron to przybysz z kosmosu, kierowany w swej misji przez centralę obcych na planecie Ultra. Misja jego polega na tym, by dostawać się do wnętrza ciał ludzkich przez ukłucie przypominające akupunkturę i w ten sposób poznawać i zmieniać obyczaje człowieka, przed planowaną inwazją. 

W filmie nie brakuje symboliki  masońskiej, tych trójkątów, piramid etc., doczekał się też w następnych latach całkiem licznych sequeli, również posługujących się imieniem Omicron, w tym audycji radiowych, gier itp. więc przypadków raczej tu nie ma. Rzućcie okiem na ten bardziej prawdopodobny, niż afrykańskie sawanny, matecznik wirusa Omicron, zanim nie zniknie z  kanałów publicznych. https://www.youtube.com/watch?v=8r2RHj8cxgc

Czekamy, aż za miesiąc-dwa, w kolejnej odsłonie tego naukawego teatru, pojawią się  kolejne wcielenia Omicrona noszące równie malownicze i zakorzenione w grece nazwy: Kubuś Puchatek, Pszczółka Maja czy Kapitan Sowa. I jak z równą powagą pochyla się nad nimi, żonglując kolejnymi wskaźnikami zaraźliwości od 500 wzwyż, kolejne grono polskich mędrców, z tym poważniejszymi minami, im większy jest humbug, w którym uczestniczą.

Chyba że o to chodzi.

Pokutujący Łotr

Za: Legion sw. Ekspedyta – ekspedyt.org (1 grudnia 2021) | https://www.ekspedyt.org/2021/12/01/przeciez-oni-robia-sobie-z-nas-jaja-omicron-to-ufoludek-z-komedii-wloskiej-z-1960-roku/?cn-reloaded=1

Wzięte z:

«Zbrodnia i Kara»: Dwa dni przed “wykryciem Omicrona”, RPA poprosiła J&J oraz Pfizer’a o wstrzymanie dostaw “szczepionek”

«Zbrodnia i Kara»: Dwa dni przed “wykryciem Omicrona”, RPA poprosiła J&J oraz Pfizer’a o wstrzymanie dostaw “szczepionek anty-Covid”

24 listopada 2021: RPA informuje firmy produkujące “szczepionki anty-Covid”, że nie życzy sobie dalszych dostaw owych preparatów.

=================
26 listopada 2021: Światowa Organizacja Zdrowia powiadamia, że 24 listopada 2021, w Republice Południowej Afryki wykryto “wariant Covida-19 nazwany Omicron”.
https://www.who.int/news/item/26-11-2021-classification-of-omicron-(b.1.1.529)-sars-cov-2-variant-of-concern

Republika Południowej Afryki zwróciła się do firm Johnson & Johnson oraz Pfizer Inc. z prośbą o wstrzymanie dostaw szczepionek anty-Covid-19, tłumacząc się faktem posiadania wystarczających ich ilości: https://www.bloomberg.com/news/articles/2021-11-24/s-africa-wants-j-j-pfizer-vaccine-delivery-delay-news24-says

===========================

UE jest gotowa oddać władzę WHO i europejskiej agencji „Zdrowia” i chce dać tym organom szerokie uprawnienia polityczne do zarządzania

UE jest gotowa oddać władzę WHO i europejskiej agencji w ramach Organizacji Zdrowia i chce dać tym organom szerokie uprawnienia polityczne do zarządzania światową polityką zdrowotną.

Stwierdzono w decyzji Rady Europejskiej z 21 października 2021 r.

Rezolucja stwierdza, że Rada Europejska „chce, aby WHO odgrywała silną i centralną rolę w przyszłości globalnego zarządzania zdrowiem i popiera cel podpisania międzynarodowego traktatu w sprawie pandemii”.

Miesiąc wcześniej, 15 września, prezydent UE Ursula von der Leyen zainicjowała powołanie Urzędu ds. Gotowości i Reagowania na Sytuacje Zdrowotne (HERA), który będzie koordynował postępowanie związku w przypadku przyszłych pandemii.

W takich sytuacjach HERA będzie zarządzała reakcją kryzysową krajów członkowskich, az decyzji Rady Europejskiej jasno wynika, że ponownie będzie to podlegać WHO.

Kiedy przyjrzymy się, w jaki sposób reakcja na COVID-19 obejmowała praktycznie wszystkie obszary polityki i ominęła wszystkie konstytucje, deklaracje praw człowieka oraz inne przepisy i umowy, staje się jasne, że jeśli WHO ma otrzymać oficjalną rolę, jaką europejska Rada chce , wtedy WHO zdecydowanie stanie się niewybieralnym „rządem światowym” o dalekosiężnych uprawnieniach.

Nigdzie nie rozwiązano tego w sposób demokratyczny, więc prawdopodobnie zostanie narzucone bez przejrzystości i irytujących wpływów wyborców.

WHO nie jest już organizacją międzynarodową, ale instrumentem dla przemysłu farmaceutycznego

Jest to szczególnie niepokojące, ponieważ WHO nie jest już normalną organizacją światową, ale narzędziem dla przemysłu farmaceutycznego i kapitału finansowego.

W wywiadzie, który magazyn Hemali zrobił z Astrid Stuckelberger  , zwraca uwagę między innymi na to, jak WHO została obalona przez Billa Gatesa i międzynarodowy przemysł farmaceutyczny. Stuckelberger przez większość swojej kariery pracowała z WHO i dla WHO , więc ma solidne podstawy do mówienia tego, co mówi.

WHO nie jest tą samą organizacją co wcześniej. KTO zmienił się odkąd tam byłem. Do tej pory tego nie widziałem, ale teraz, kiedy studiuję politycznie to, co się wydarzyło, widzę to.

W 2016 roku nastąpiła zmiana, wyjaśnia Astrid.
– To było wyjątkowe: Organizacje  NGO  – organizacja pozarządowa – jak  GAVI  – Global Alliance for Vaccine Immunization – kierowana przez Billa Gatesa – przybyli do WHO w 2006 roku z funduszem. Od tego czasu WHO rozwinęła się w nowy rodzaj organizacji międzynarodowej. GAVI zdobywał coraz większe wpływy i całkowitą immunitet, bardziej niż dyplomaci w ONZ. GAVI może robić dokładnie to, co chce, policja nie może nic zrobić.

– WHO przeszła audyt w 2014 roku. Potem WHO stała się bardziej firmą z krajem jako filią niż otwartą organizacją. Czy to prawda?
– Tak. Kiedy pracowałem ze stosunkami międzynarodowymi w WHO w 2013 roku, widziałem, że GAVI wchodził coraz częściej. W GAVI przedstawił globalny plan działania dotyczący szczepień na lata 2012-2020. To znaczy osiem lat, w których GAVI miał wszystko w swoich rękach. Bill Gates zajął się szczepieniem, przejął.

Jak niewola

– Jaką władzę ma WHO nad różnymi krajami?
– Oto jest pytanie. Wcześniej wszystkie kraje były wolne. Ale teraz, kiedy przeprowadzam wywiady na całym świecie, widzę, że każdy kraj jest częścią „firmy WHO”. WHO nie jest już demokratyczną organizacją członkowską, taką jak ONZ. Różne rządy tworzą podstawę „przedsiębiorstwa”. Logicznie zgadza się z tym, co się teraz dzieje, „firmy” chcą pieniędzy, biznesu i kontrolowania ludzi. To jak niewolnictwo. Podatki, które płacimy, trafiają do rządów, które podlegają „firmie”. W ramach międzynarodowych organizacji, takich jak GAVI.

GAVI, Bank Światowy i WHO zawarły umowę o nazwie IFFM:  International Facility Finance for Immunization.  Nasze kraje, nasi ludzie płacą WHO, Bankowi Światowemu i GAVI za realizację ich programów odpornościowych.

IFFM jest instrumentem inwestycyjnym i na swojej stronie internetowej obiecuje swoim inwestorom, że „za każdego dolara zainwestowanego w szczepienia otrzymają z powrotem 21 dolarów”.

Gdy będzie to zarządzane przez WHO z globalnym zarządzaniem ponadnarodowym, kraje członkowskie będą zobowiązane do wpłacania do tego funduszu i zostanie ustanowiony instrument, w którym kapitał finansowy będzie miał globalną władzę polityczną za pośrednictwem WHO i dostęp do wszystkich światowych skarbów jak chcą, a dokładniej: tyle WHO mówi, że przyszłe „pandemie” będą wymagać.

Lub jak to się nazywa własnymi słowami IFFM :

IFFIm zapewnia inteligentne rozwiązanie jednego z głównych ograniczeń wysiłków związanych ze szczepieniami: brak długoterminowego finansowania na dużą skalę, które jest stabilne, przewidywalne i skoordynowane. Rozszerzenie zasięgu szczepień na całym świecie wymaga długoterminowego planowania i finansowania projektów, takich jak szkolenie pracowników służby zdrowia i tworzenie przewidywalnych rynków szczepionek.

W ten sposób giganci farmaceutyczni i ich właściciele finansowi będą mieli „przewidywalne rynki” dla swoich szczepionek. Ryzyko podejmą kraje i narody świata. Gwarantowany zysk kończy się na zwykłych podejrzanych.

 Trzej najwięksi właściciele firmy Pfizer to Vanguard, BlackRock i State Street. To samo dotyczy Johnson & Johnson . Dla nich to jak „łapanie ryb w wiadrze”.