Z perspektywy czasu wiemy, że COVID-19 nigdy nie był głównym wydarzeniem. To była rozgrzewka. To był największy eksperyment posłuszeństwa w historii ludzkości, próba redukcji populacji, która miała sprawdzić, jak daleko można posunąć masy, zanim się załamią. Dzięki temu eksperymentowi globaliści dowiedzieli się dokładnie tego, co musieli wiedzieć. Teraz naciskają na prawdziwy „wyłącznik bezpieczeństwa” i nie jest to wirus. To energia.
Te same sieci, które sparaliżowały świat w 2020 roku, teraz organizują globalny kryzys energetyczny. Od sabotowanych rafinerii po celowe niedobory oleju napędowego, od zamykania fabryk nawozów po pożary w centrach dystrybucji żywności – elementy układanki pasują do siebie z przerażającą precyzją. Jak wielokrotnie ostrzegałem, nie jest to chwilowe zakłócenie łańcucha dostaw ani korekta rynku. To skoordynowany upadek samej ludzkiej cywilizacji [1] .
Musimy dostrzec powiązania między atakami na rafinerie, niedoborem oleju napędowego i zbliżającym się załamaniem dostaw żywności. To nie są odrębne kryzysy. To elementy jednego globalistycznego planu: zagłodzenia miliardów ludzi, koncentracji władzy i utorowania drogi światu napędzanemu przez maszyny i rządzonemu przez niewielką elitę. COVID pokazał im, że godzimy się na własną zagładę. Sabotaż energetyczny sprawia, że nie możemy przed nim uciec.
COVID udowodnił, że potrafi sprawić, że ludzie zgodzą się na własny upadek.
Eksperyment Ascha z konformizmem pokazał, jak łatwo jednostki porzucają własne postrzeganie, gdy są poddawane presji grupy. Globaliści wykorzystali tę wiedzę jako broń na niespotykaną dotąd skalę. Cenzurowali głosicieli prawdy, takich jak ja, i niezliczone niezależne głosy – nie dlatego, że się myliliśmy, ale dlatego, że mieliśmy rację i stanowiliśmy zagrożenie dla ich narracji. Jak powiedziałem w poprzednim wywiadzie z Jeffreyem Pratherem, zaufanie do rządu zostało zachwiane od początku pandemii [2] .
Maseczki, lockdowny i obowiązkowe szczepienia nigdy nie miały na celu ochrony zdrowia. Były jedynie nasileniem testów posłuszeństwa. Każde absurdalne żądanie – od noszenia maseczki w samotności w samochodzie po przeprowadzanie eksperymentalnej terapii genowej – służyło ocenie, jak wiele społeczeństwo jest w stanie tolerować.
Około 60–70 procent populacji zastosowało się do żądania. Potwierdziło to tezę globalistów: przy odpowiednim strachu i medialnym bombardowaniu, masowe posłuszeństwo można dowolnie sfabrykować.
Ta zgodność nie była przypadkowa. Doprowadziła do niej cenzura, chirurgia psychologiczna i wykorzystywanie lęków medycznych. Elita Światowego Forum Ekonomicznego wie, jak od dawna argumentowałem, że większością ludzi kierują strach i ból, a nie logika [3] . COVID udowodnił, że mogą narzucić niemal każdy program, jeśli kontrolują przepływ informacji. Ta lekcja jest obecnie stosowana w sektorze energetycznym.
Dlaczego COVID 2.0 zawiódł i wymusił nową strategię
Globaliści próbowali ostatnio odtworzyć scenariusz pandemii, ale im się nie udało.
Zaufanie do CDC, FDA, Operation Warp Speed, a nawet do Trumpa wyparowało. Ludzie patrzyli, jak kłamstwa się piętrzą: szczepionki, które nie powstrzymały transmisji, maseczki, które okazały się nieskuteczne, lockdowny, które zniszczyły ludzkie życia, a jednocześnie wzbogaciły miliarderów. Według ostatnich wywiadów, nawet wielu zwolenników Trumpa czuje się teraz głęboko zdradzonych przez niespełnione obietnice i nie ustawiają się w kolejce po kolejną rundę szczepień ani regulacji . [4]
Alternatywne media i niezależne głosy wywołały zbyt wiele pytań. Rozwój zdecentralizowanych platform wiedzy oznacza, że oficjalna narracja nie jest już jedyną obowiązującą. Ludzie się budzą. Pytają, dlaczego mieliby ufać instytucjom, które otwarcie współpracują z Big Tech w zakresie cenzurowania odmiennych opinii. Jak wyjaśniłem w wywiadzie z Jonathanem Emordem: jeśli nie zaczniemy teraz walczyć o wolność w dostępie do opieki zdrowotnej, stracimy ją całkowicie [5] .
Ponieważ kolejna operacja oparta na zgodzie, taka jak COVID, zakończyła się niepowodzeniem, globaliści potrzebowali metody redukcji populacji, która nie wymagałaby zgody. Dlatego skupili się na energii. Można odmówić szczepionki, ale nie można odmówić diesla. Diesel napędza ciężarówki dostarczające żywność, traktory orzące pola, pociągi transportujące towary i maszyny, które budują wszystko, od czego jesteśmy zależni. Sabotaż energetyczny całkowicie pomija zgodę. Po prostu zmusza do podporządkowania się poprzez pozbawienie.
Diesel to wyłącznik awaryjny odporny na „opt-out”
Olej napędowy to siła napędowa współczesnej cywilizacji. Można odmówić szczepienia, ale nie można odmówić oleju napędowego, ponieważ dostarcza on pożywienia i paliwa. Prawie wszystkie ładunki w Ameryce są transportowane ciężarówkami, a każda z tych ciężarówek jest napędzana olejem napędowym. Pociągi, traktory, sprzęt budowlany i pojazdy wojskowe są od niego uzależnione. Gdy olej napędowy staje się niedoborem, cały łańcuch dostaw załamuje się w ciągu kilku dni. Jak ujawniłem lata temu podczas poprzedniego kryzysu dieslowego, podaż oleju napędowego w Stanach Zjednoczonych gwałtownie spadła, grożąc wstrzymaniem dystrybucji żywności, nawozów, węgla i energii w całym kraju. [ 6]
Sabotaż rafinerii i celowe zamknięcia prowadzą właśnie do tego niedoboru. Ukraińskie ataki dronów na rosyjskie rafinerie, w połączeniu z sankcjami Zachodu, doprowadziły już do wzrostu cen oleju napędowego, co skutkowało racjonowaniem i gromadzeniem zapasów paliwa zarówno w USA, jak i w Europie [7] . Zamknięcia rafinerii w Kalifornii i Australii, ataki dronów na rosyjską infrastrukturę energetyczną oraz zakłócenia w obiektach saudyjskich i katarskich nie są incydentami odosobnionymi. Są to skoordynowane ataki na globalną architekturę energetyczną [8] .
Globaliści o tym wiedzą, dlatego energia jest idealną dźwignią do ukierunkowanej redukcji populacji. Nie potrzebują twojej zgody, aby zamknąć rafinerię. Nie potrzebują głosowania, aby sabotować rurociąg. I nie potrzebują twojej współpracy, aby zamknąć fabryki nawozów. Jak ostrzegałem w moim artykule o procesie Habera-Boscha, jedyna reakcja chemiczna, która wyżywia połowę świata, jest na skraju załamania, a wraz z nią dostawy żywności dla miliardów ludzi mogą być zagrożone [8] . Diesel jest awaryjnym wyłącznikiem odpornym na rezygnację, a oni już go wyciągnęli.
Ataki na rafinerie są skoordynowane, a nie przypadkowymi aktami głupoty.
Spójrz na schemat. Rafinerie w Kalifornii są zamykane. Australia redukuje moce produkcyjne. Ataki dronów uderzają w rosyjskie rafinerie. Saudyjski zakład w Abqaiq został celowo zaatakowany. Katarskie zakłady LNG zostały sparaliżowane, co zmusiło Shell do ogłoszenia siły wyższej [9] . Zamknięcia, ataki i ogłaszanie siły wyższej mają miejsce jednocześnie na wielu kontynentach. To nie jest przypadkowa głupota ani niekompetencja. To koordynacja [1] .
Zakazy dotyczące oleju napędowego i ponad sto pożarów w centrach dystrybucji żywności od 2020 roku malują jeszcze bardziej ponury obraz. W wywiadzie z Marjory Wildcraft podkreśliłem krytyczny stan naszych dostaw żywności i wskazałem, że Stany Zjednoczone doświadczyły licznych ataków na swój system żywnościowy, w tym pożarów lasów, które zdewastowały teksański przemysł hodowlany bydła, oraz ponad 150 aktów sabotażu wymierzonych w zakłady przetwórstwa żywności, centra dystrybucji i zakłady mięsne [10] . To nie są wypadki. To akty wojny.
Wykręt, że są to po prostu niekompetentni idioci, nie pasuje do globalnej koordynacji, której jesteśmy świadkami. Kiedy rafinerie na całym świecie zamykają się jedna po drugiej, kiedy zamykane są fabryki nawozów, kiedy płoną centra dystrybucji żywności i kiedy jednocześnie kończą się zapasy oleju napędowego, nie jest to seria niefortunnych zbiegów okoliczności. To celowa strategia. Jak już wspomniałem, ten sabotaż skutkował już spaleniem, zniszczeniem lub uszkodzeniem ponad 100 obiektów, a sektor energetyczny również nie został oszczędzony – doszło do eksplozji w instalacjach LNG i poważnej eksplozji w rafinerii paliwa w Filadelfii, która została następnie trwale zamknięta [11] .
Mózgi stojące za tym chaosem nie są głupie. Są złośliwe. Postępują według scenariusza, który był sprawdzony od dziesięcioleci i realizują go z wojskową precyzją.
Prawdziwy motyw: pozbycie się ludzi w celu zasilenia sztucznej inteligencji.
Globaliści potrzebują energii, miedzi, wody i ziemi do budowy centrów danych i superinteligencji. Centra danych AI zużywają ogromne ilości energii elektrycznej i wymagają ogromnych ilości wody do chłodzenia. Niektóre z nich powstają na obszarach wiejskich, konkurując z ludźmi o coraz rzadsze zasoby. Jak udokumentowałem, badania nad AI, ich rozwój, hosting i moc obliczeniowa w tym zakresie wymagają ogromnych centrów danych, które zużywają ogromne ilości energii, a firmy high-tech już współpracują z operatorami elektrowni jądrowych, aby przekierować moc całych elektrowni do tych obiektów [12] .
Bill Gates i inni otwarcie naciskali na redukcję populacji, jednocześnie finansując szczepionki i technologie kontroli urodzeń. Gates po cichu stał się największym właścicielem gruntów rolnych w Stanach Zjednoczonych, a dla człowieka opętanego ideą kontroli monopolistycznej, możliwość zdominowania produkcji żywności jest nieodparta [13] . Przyznano mu również tajny certyfikat bezpieczeństwa „Q” w Departamencie Energii, najwyższy poziom bezpieczeństwa agencji, zarezerwowany dla rozwoju broni jądrowej, krajowych laboratoriów badawczych i krytycznej infrastruktury energetycznej [14] . Dlaczego filantrop i potentat oprogramowania miałby potrzebować dostępu do tajemnic nuklearnych? Odpowiedź jest przerażająca.
Mniejsza populacja uwalnia zasoby dla sztucznej inteligencji, kolonizacji kosmosu i władzy elit, a winę zrzuca się na Iran, Rosję lub Chiny. Jeśli rafineria eksploduje, można obwinić Iran. Jeśli rurociąg zostanie sabotowany, można obwinić Rosję. Jeśli łańcuch dostaw żywności się załamie, można obwinić Chiny. Prawda jest taka, że te kryzysy są organizowane przez tych samych globalistów, którzy na nich zarabiają. Każda śmierć człowieka uwalnia energię, wodę i ziemię dla maszyn i elit, które je posiadają.
Bądź na bieżąco, bądź przygotowany i broń się przed kłamstwami.
Pierwszym krokiem w walce z globalnym kryzysem energetycznym jest jego ujawnienie. Nie akceptuj oficjalnej gry w obwinianie. Jeśli rafineria eksploduje, nie wierz mediom, gdy obwiniają Iran lub Rosję. Jeśli ceny oleju napędowego gwałtownie wzrosną, nie akceptuj narracji o „konflikcie geopolitycznym”. Połącz fakty. Mów prawdę. Dziel się swoją wiedzą. Jak już wielokrotnie powtarzałem, milczenie dobrych ludzi jest przyczyną triumfu zła.
Zaopatrz się w żywność, wodę, energię, urządzenia komunikacyjne i środki do samoobrony. Gromadź zapasy żywności na długoterminowe potrzeby. Zainwestuj w system filtracji wody. Naucz się uprawiać własne jedzenie, nawet na małej przestrzeni. Zdobądź rozwiązania energetyczne niezależne od sieci, takie jak panele słoneczne i banki akumulatorów. Zaopatrz się w radio amatorskie lub inne urządzenia komunikacyjne niezależne od sieci energetycznej. I uzbrój się. Masz fundamentalne prawo do samoobrony, a w świecie, w którym system chce twojej śmierci, to prawo jest ważniejsze niż kiedykolwiek . [15]
Wspieraj niezależne media i alternatywne głosy, bo cisza daje im zwycięstwo. Zrezygnuj z subskrypcji mediów głównego nurtu. Wyłącz telewizor. Czytaj niezależne źródła wiadomości, takie jak NaturalNews.com, oglądaj nieocenzurowane filmy na BrightVideos.com i korzystaj z nieocenzurowanych wyszukiwarek opartych na sztucznej inteligencji, takich jak BrightAnswers.ai (które zaprojektowałem i skonfigurowałem, aby zapewnić Ci dostęp do rzetelnej sztucznej inteligencji, która pomoże Ci się przygotować). Dołącz do zdecentralizowanych platform mediów społecznościowych, takich jak Brighteon.social lub Pickax.com, gdzie wolność słowa wciąż istnieje. Każdy wydany dolar, każde kliknięcie i każda rozmowa to albo głos na system, albo głos na wolność. Globaliści mają swój wyłącznik awaryjny. Mamy swoją wiedzę, swoje przygotowanie, swoje społeczności i swoją odmowę wyrażenia zgody. W ten sposób przetrwamy.
Bibliografia
Sabotaż globalnej infrastruktury energetycznej ma na celu zagłodzenie miliardów ludzi – NaturalNews.com. Mike Adams. 21 kwietnia 2026 r.
Wywiad Mike’a Adamsa z Jeffreyem Pratherem – Mike Adams. 28 czerwca 2023 r.
Wywiad Mike’a Adamsa z Jeffreyem Pratherem – Mike Adams. 27 października 2022 r.
26 marca 2026 r. – BVN – ROZPOCZĘCIE RACJOWANIA PALIW – Bright Videos Network. 26 marca 2026 r.
Wywiad Mike’a Adamsa z Jonathanem Emordem – Mike Adams. 22 lutego 2024 r.
„Dieselgeddon” – amerykańskie zapasy oleju napędowego stoją na krawędzi katastrofalnego załamania, co doprowadzi do wstrzymania dystrybucji żywności, nawozów, węgla i energii – NaturalNews.com. Mike Adams. 11 maja 2022 r.
Ukraińskie ataki i sankcje napędzają globalny kryzys na rynku oleju napędowego, a ceny gwałtownie rosną – NaturalNews.com. Belle Carter. 18 listopada 2025 r.
Wielki Głód: Dlaczego globalny głód nie jest przypadkiem – NaturalNews.com. Mike Adams. 13 maja 2026 r.
Katar wstrzymuje dostawy LNG do Europy w związku z kryzysem na Morzu Czerwonym – NaturalNews.com. 13 marca 2026 r.
Wywiad Mike’a Adamsa z Marjory Wildcraft – Mike Adams. 18 marca 2024 r.
Wiadomości z Brighteon – Mike Adams. Brighteon.com.
Brighteon Broadcast News – SZKODY GOSPODARCZE – Mike Adams. 3 stycznia 2025 r.
Bill Gates i neofeudalizm: Przyjrzyjmy się bliżej „Farmer Billowi” – Children’s Health Defense.
Tajny certyfikat bezpieczeństwa „Q” Billa Gatesa w Departamencie Energii rodzi pytania dotyczące energetyki jądrowej i nadzoru, które wymagają odpowiedzi – NaturalNews.com. 3 sierpnia 2026 r.
Przygotuj się na przetrwanie sztucznie wywołanego niedoboru energii jako środka do całkowitego zniewolenia – NaturalNews.com. 24 marca 2026 r.
22 października, po ponad trzech latach nieustannych sporów sądowych, siedmiu powodów stanie przed sądem w sprawie merytorycznej w ramach tego niezwykłego postępowania przeciwko państwu holenderskiemu, Markowi Rutte, Billowi Gatesowi i innym pozwanym. Przed trzema sędziami Sądu Okręgowego Północnej Holandii w Leeuwarden, przedstawiono dowody dotyczące sedna sprawy: szczepionek przeciwko COVID-19, oszustwa, Wielkiego Resetu – oraz narracji, którą świat miał zaakceptować.
Film z polską ścieżką dźwiękową.
Poniższe informacje pochodzą z opisu pod filmem z oświadczeniem procesowym biegłych oskarżenia:
Powodowie zwrócili się z prośbą, aby ich międzynarodowi biegli złożyli ustne zeznania pod przysięgą przed Sądem Okręgowym Północnej Holandii. Sąd odmówił ich wysłuchania. W związku z tym adwokat Peter W.H. Stassen opracował inny sposób przedstawienia dowodów przed sądem. W nagraniu sporządzonym pod przysięgą na potrzeby wniosku o uznanie winy biegli odpowiadają na pytania Petera Stassena i przedstawiają dowody, które mieli zamiar przedstawić sędziom.
Pełne nagranie wideo z oświadczeniem procesowym zostało przedłożone sądowi oraz wszystkim pozwanym jako dowód nr 157 w dniu 22 września 2026 r. Towarzyszące mu pisemne opinie biegłych zostały przyjęte. Nagranie wideo z oświadczeniem procesowym zostało odrzucone. Nie podano żadnego uzasadnienia. Peter Stassen natychmiast zgłosił sprzeciw, ostrzegając sąd, że wykluczenie tych dowodów uniemożliwia przeprowadzenie rzetelnego procesu zgodnie z art. 6 EKPC oraz „podważa funkcjonowanie zasad praworządności”.
Oto materiał filmowy w języku angielskim trwający cztery i pół godziny nagrany w sierpniu 2026 r. Sąd odmówił dopuszczenia tego dokumentu filmowego. Obejrzyjcie go. Posłuchajcie. Udostępnijcie.
Rozprawa merytoryczna odbędzie się 22 października 2026 r. o godz. 12:30 przed trzema sędziami Sądu Okręgowego Północnej Holandii w Leeuwarden.
Nie mam złudzeń co do wyniku procesu przeciwko plandemistom. Sensacją jest, że do tego procesu doszło. Zawdzięczamy to dwóm odważnym adwokatom. Jednego z nich oskarżono o terroryzm.
Arno van Kessel spędził ponad osiem miesięcy w jednostce antyterrorystycznej w PI Vught, najpilniej strzeżonym więzieniu w Holandii. „Nie znaleźli dowodów w sprawie karnej i niczego nie znajdą, bo nie popełniłem żadnego przestępstwa”. Jest przekonany, że został aresztowany, ponieważ wszczął postępowanie cywilne przeciwko państwu holenderskiemu i wpływowym osobom, które w okresie pandemii COVID-19 narzuciły ludności broń biologiczną. „Kilka godzin po tym, jak złożyliśmy dokumenty w sądzie, aresztowała mnie jednostka antyterrorystyczna”. W ekskluzywnym wywiadzie dla De Andere Krant 62-letni adwokat po raz pierwszy wspomina swoje aresztowanie i zatrzymanie, które postrzega jako dowód na to, że nie ma już rządów prawa.
Są tacy, którzy twierdzą, że w Holandii jest lepiej niż na przykład w Niemczech. Reiner Fuellmich został trzy lata temu pozbawiony wolności, a van Kessel został wypuszczony po niecałym roku odsiadki w zakładzie karnym zaostrzonym rygorze w Vught. Jasne, Holandia obdarowuje swoich niewolników dłuższym łańcuchem, aby mieli więcej „wolności”.
Zapoczątkowany sześć lat temu proces przebudzenia świadomości postępuje. Coraz mniej lekarzy buntuje się, kiedy prywatnie mówię im, że pandemia była zaplanowanym oszustwem. Coraz rzadziej słyszę wyświechtany komplement w rodzaju: teoretyk spiskowy, ponieważ przestało to działać.
Ten proces potrzebuje czasu i dlatego wielu z nas niecierpliwi się i narzeka, że ich zdaniem zbyt mało ludzi rozumie co się na świecie dzieje. Ja też życzyłbym sobie większego postępu. Jako realista zdaję sobie jednak sprawę, że ten nieodwracalny trend powoli, a jednak nieustannie postępuje. Jest to praca u podstaw, która nie przynosi codziennie spektakularnych sukcesów, dlatego ma sporo krytyków.
Porównajmy jednak dzisiejszą sytuację z tą sześć lat temu, kiedy panował powszechny strach przed telewizyjnym wirusem. Nawet ówcześni propagatorzy hasła: zaszczep się – uratujesz życie sąsiadowi, w większości widzą brak sensu w takim postępowaniu.
Nie mam na myśli skorumpowanych pseudoekspertów – ci będą walczyć do końca. A ich moralny koniec zbliża się z każdym dniem. Już teraz spotykają się z zasłużoną pogardą społeczną.
Oby to „kiedyś” powróciło.
Autor artykułu Marek Wójcik Mail: worldscam3@gmail.com
Izrael, „światowe laboratorium” kampanii szczepień, wydał ostrzeżenie pod koniec lutego 2021 roku. CDC i EMA otrzymały ostrzeżenie. Firma Pfizer otrzymała szczegółowe raporty. Lekarze i opinia publiczna zostali pozostawieni w niepewności, nigdy nie poznając pełnego obrazu. Ponad pięć lat później dokument w końcu został upubliczniony.
Moich stałych czytelników nie muszę przekonywać, że zastawiono na ludzkość pułapkę w celu depopulacji. Ta biologiczna wojna nie sprowadza się do zwalczania żadnego kraju. Geograficznie objęła cały świat.
Stosując psychologię strachu i szantażu ekonomicznego doprowadzono większość ludzi do działań samobójczych. Ulegli propagandzie eliksiru szczęścia, który był zatrutym jabłkiem z bajki o królewnie Śnieżce. Lustereczko na ścianie podżegało do szczepień, nadużywając argumentu solidarności: zjedz owoc z toksycznej jabłoni, żeby twój sąsiad był zdrowy!
Lekarz szkolny pyta Jasia: „Czy wiesz w ogóle, przeciwko czemu cię dzisiaj zaszczepiono?”
„Tak” – mruczy Jaś – „przeciwko mojej woli!”
Lekarka z armii amerykańskiej zeznała, że jak dotąd wie o 28 zgonach w siłach zbrojnych USA spowodowanych szczepionkami przeciwko COVID-19. Rząd USA bada 2 544 zgony zgłoszone po szczepieniach – powiedziała lekarka. Źródło.
Lustereczko, powiedz przecie – kto jest najgorszy na całym świecie?
Niektórych pewnie zaskoczy odpowiedź na to pytanie. To nie sprawcy stojący za wojną biologiczną ponoszą największą odpowiedzialność za tragedie milionów ofiar poszczepiennych. To te miliardy zwykłych ludzi, którzy zaakceptowali te zbrodnie swoim milczeniem. Mają przecież swoją wymówkę: bo w telewizji powiedzieli …
Tak powiedzieli, a oni sami nie pomyśleli, że to nieprawda.
Wielka debata szczepionkowa. Za po lewej, przeciwko po prawej.
Autor artykułu Marek Wójcik Mail: worldscam3@gmail.com
Do rzadkości należą racjonalne oceny stanu obronności naszego kraju i gdybanie o losach ewentualnej wojny. Znacznie więcej od dziennikarzy i polityków mogą mieć do powiedzenia na ten temat sami żołnierze. Przykładem racjonalnej postawy nie są upolitycznieni generałowie, ale skromny dowódca, porucznik Szymon Fijał. Podczas debaty dotyczącej zagrożenia wojną stwierdził on: „Podzielone zdania jednych o tym, że wojna jest nieuchronna, drugich, że wojny nie będzie, nie należy tak rozpatrywać, ale musimy dążyć, by wojny nie było. Bo jeśli dojdzie do wojny, to wszystkie nasze działania i rozważania, co robić, by było dobrze, spełzną na niczym”.
Aktualnie porucznik rezerwy Szymon Fijał, w 2021 roku za ujawnienie nieprawidłowości w wojsku, został oskarżony o naruszenie prawa, za co spotkały go działania odwetowe. Porucznik Fijał, wspólnie ze stowarzyszeniem „Bronimy Munduru – Dla Przyszłych Pokoleń”, przyczynił się do zatrzymania szczepień w polskim wojsku.
Wydawać mogło się, że człowiek najzwyczajniej wykorzystał deklarowaną publicznie „dowolność” przyjmowania preparatów o niezweryfikowanych następstwach, ale dla władzy wojskowej, czyli zwierzchników i wojskowej prokuratury, czyn porucznika Fijała był tożsamy z aktem szpiegostwa. Pod tym zarzutem toczył się przeciwko niemu proces przez pięć lat. Sąd powołał blisko 50 świadków, których zeznania miały potwierdzić prokuratorską tezę. Pan Szymon Fijał miał świadomość, że przy tak radykalnej kwalifikacji czynu (art. 130 Kodeksu karnego) groziło mu od pięciu do 30 lat lub dożywotnie więzienie.
Wojna ze społeczeństwem wymaga opanowania i wewnętrznej mobilizacji do walki. Porucznik stanął na wysokości zadania jako dowódca, mimo wielu upokorzeń. Jednym z nich był wniosek prokuratora o zakaz noszenia munduru.
Zaskakuje wysoka świadomość przygotowanego do służby żołnierza, który w debacie dziennikarzy o wojnie daje receptę, mówiąc: „Ja mam taką receptę, jak zatrzymać wojnę – trzeba pokonać psychomanipulację, którą nas rozgrywają partie polityczne”. Dalsze, celne spostrzeżenia dotyczą upartyjnienia wszystkich instytucji państwowych, niezależnie od tego, która partia nominalnie sprawuje rządy. Ten stan nie omija Wojska Polskiego, które jest nieme albo wyjątkowo zgodne z partią pełniącą rolę administratora państwa. „Gdyby było inaczej, wtedy niekonstytucyjne rozkazy nie miałyby szans. Nie byłoby mowy, by polski żołnierz, który przysięgał bronić Narodu i stać na straży Konstytucji, robił coś odwrotnego, a pośrednio dokonywałby ludobójstwa na własnym narodzie” – argumentuje porucznik Fijał.
Członkowie wspomnianego stowarzyszenia doświadczali przeszukań przeprowadzanych przez służby, porucznikowi przedstawiano fabrykowane przeciwko niemu zarzuty, których ranga pozwoliła Wojskowemu Sądowi Garnizonowemu uznać go jednak za niewinnego. Obserwując działania Ministerstwa Obrony Narodowej w toku toczącej się sprawy, doprowadzono do tego, że w wojsku nie ma już żadnego z żołnierzy, którzy sprzeciwili się przyjęciu wstrzyknięcia odporności. Zostali wyrzuceni.
Kolejnym etapem utajonego rozbrojenia, jak relacjonuje porucznik Fijał, jest morale armii w sferze obrony koniecznej. Załatwiając sobie na własną rękę potwierdzenie szczepień, niektórzy stanęli pod zarzutem działania w zorganizowanej grupie przestępczej. Dla zmniejszenia wyroku sypali jeden drugiego. W desperacji, w obronie przed opresyjnością władzy, ratowali oni swoje zdrowie i życie oraz los rodzin, a własną postawą ratowali obronność narodu. Jeśli jeszcze tym żołnierzom stwarzane są warunki uniemożliwiające działanie w ramach samoobrony, siła bojowa armii pozostanie jedynie w ministerialnych papierach, przesądzając o ostatecznej utracie zdolności obronnych i suwerenności państwa.
Jak potwierdziły wyniki doświadczeń – im mniej zaszczepionych, tym silniejsza i liczniejsza jest armia. Amerykańskie komercyjne linie lotnicze straciły znaczną liczbę pilotów na skutek rezygnacji z pracy, gdy zażądano od nich stosowania się do zaleceń medycznych. Dlatego szybko odstąpiono od obowiązku poddania się zaleceniom przyjmowania preparatów, a w wojsku zaniechano całkowicie podporządkowania się wymogom medyczno-sanitarnym.
Jak może społeczeństwo i żołnierze wzajemnie wspierać się we wspólnej sprawie – pozostaje pytaniem otwartym dla wszystkich dobrze życzących sobie i Polsce, mimo rozproszenia wynikającego z zatrudnienia w mało przyjaznych instytucjach państwowych.
Przykładem pożytecznego współdziałania jest praca realizatorki Konkretnego Kanału, rejestrującej wystąpienie pana porucznika Szymona Fijała na spotkaniu w Wałbrzychu 24 kwietnia 2024 r.
Sukces żołnierza w wieloletnich potyczkach z sądownictwem ma krzepiący finał.
Prokurator Sławomir Stępniak domagał się w kasacji przekazania sprawy z powrotem do pierwszej instancji. W kolejnym, osobiście przekazanym przez uniewinnionego komunikacie, po pięciu latach Szymon Fijał przekazuje informacje o całkowitej i ostatecznej wygranej w Sądzie Apelacyjnym. Decyzją tej instancji, podjętą 16 kwietnia 2026 r., oddalony został wniosek kasacyjny prokuratora Sławomira Stępniaka, uznany za zupełnie bezzasadny. Sprawa została zamknięta ostatecznie.
Kolejnym postanowieniem Wojskowego Sądu Garnizonowego w Lublinie z 16 sierpnia 2026 r. był nakaz zwrócenia prywatnych nośników zabezpieczonych podczas przeszukań.
Spróbujmy sobie przypomnieć, jak smakował zdrowy rozsądek, gdy był czymś oczywistym, a nie tylko miłą niespodzianką. Przypomnijmy sobie, że ludzie chorowali na grypę przed covid-19, przed laboratoriami biologicznymi, przed Faucim, zanim jeszcze narodziła się cywilizacja. I niektórzy z nich przeszli ją naprawdę ciężko. I przypomnijmy sobie – i dr Nass – że gdyby ten sam tydzień przydarzył się jej w 2018 roku, określenie tego mianem wojny biologicznej lub wirusa genetycznie zmodyfikowanego byłoby uznane za kompletnie szalone.
Odpowiadając tym, którzy nadal wierzą, że „covid” istnieje…
Oficjalne stanowisko OffGuardian w sprawie tzw. „pandemii” covid – uzasadnione i udokumentowane w naszym cyklu „40 faktów” – jest takie, że nie istniała żadna nowa ani odrębna choroba, a wszystkie choroby oznaczone jako „covid” były wynikiem reklasyfikacji regularnych chorób endemicznych, zbiorczo znanych jako „choroby grypopodobne” (ILI).
Bez ponownego rozpatrywania sprawy w całości, można stwierdzić, że objawy „covid” są klinicznie nieodróżnialne od choroby grypopodobnej, współczynnik zgonów na „covid” jest podobny do współczynnika choroby grypopodobnej, a poza tym wystąpił całkowity statystyczny zanik grypy sezonowej podczas tzw. „pandemii”.
W ciągu ostatnich kilku dni doszło do konfliktu między nami a niektórymi sceptykami covid-19, którzy twierdzą, że covid-19 istnieje i – co więcej – został najprawdopodobniej stworzony w laboratorium.
Mówiąc dokładniej, starliśmy się z ludźmi, którzy twierdzili, że zostali zarażeni covid-19 i że to „coś więcej niż tylko grypa” – lub jakąś odmianą tych słów oznaczającą mniej więcej to samo.
Ale dlaczego? Na czym polega konflikt? I jak możemy pogodzić te dwa stanowiska?
Najpierw może powinniśmy zająć się słowami „tylko grypa”. Co oznacza „tylko grypa”? Grypa może być bardzo poważna. Można umrzeć na „tylko grypę”. Zabija ona setki tysięcy, a nawet miliony ludzi każdego roku.
Przepraszam, powinienem wyjaśnić – każdego roku z wyjątkiem lat 2020-2022.
Co roku (z wyjątkiem lat 2020–2022) ponad MILIARD ludzi zapada na przeziębienie, grypę lub jakąś odmianę sezonowej infekcji układu oddechowego, zbiorczo zwaną „chorobą grypopodobną”.
Nawet najzdrowszy dorosły z pewnością zachoruje w ten sposób kilka razy w swoim życiu.
Każdego roku jakaś część tych miliardów ludzi będzie „chorować tak ciężko jak nigdy przedtem”, będzie miała nietypowe objawy lub będzie cierpieć na długotrwałe zmęczenie po przebytym wirusie.
To są fakty znane od lat, a nawet od dziesięcioleci.
Każdy powinien porównać te fakty z własnym doświadczeniem bycia poważnie chorym.
Najgorsze, co mnie spotkało, to nagła, bardzo wysoka temperatura, całkowita utrata głosu (nie chrypka, po prostu nie mogłem w ogóle wydawać dźwięków i powrót do normy zajął mi kilka tygodni) i zmęczenie, które utrzymywało się przez wiele miesięcy.
Ponieważ przydarzyło mi się to w 2017 roku, to była jedna z tych rzeczy, które się po prostu zdarzają. Miałem grypę, która dała mi się we znaki w dziwny sposób. Każdy ma taką historię.
Gdyby przydarzyło mi się to w 2020 roku, prawdopodobnie pomyślałbym, że to jakaś nowa, szczególna choroba.
Ale to nie byłby dowód, tylko moja osobista anegdota, czasowo pokrywająca się z propagandą, podczas gdy miliardy podobnych anegdot już nie.
Kiedy opublikowałem to na X, zostałem rzucony na głęboką wodę następującymi słowami:
Czy naprawdę sugerujesz, że covid był oszustwem?
Generalnie nie przepadam za słowem „oszustwo”. Ale mówiąc najogólniej, covid BYŁ oszustwem. Wiemy, że fałszowali, pytanie brzmi, jak bardzo.
Wiemy, że fałszowali liczbę zgonów, zmieniając definicje,
wiemy, że fałszowali przypadki za pomocą wadliwych testów,
wiemy, że przesadzili z liczbą pacjentów w szpitalach, zmniejszając liczbę łóżek,
Każdy sceptyk przyznaje, że zjawisko covid-19 zawierało fałszywe elementy. Debata dotyczy jedynie ich ilości i intensywności.
Moim zdaniem twierdzenie, że zgony były fałszywe, przypadki były fałszywe, testy nie działały, ale choroba była prawdziwa, jest wysoce nielogiczne.
Wzmocnienie tego argumentu stwierdzeniem „Miałem covid-19, po prostu czułem się inaczej” staje się nieracjonalne.
W świecie medycyny młodych lekarzy uczy się, że „gdy słyszysz tętent kopyt, myśl o koniach, nie o zebrach”.
Oznacza to, że najczęstsze wyjaśnienie jest zazwyczaj prawidłowe, bez egzotycznych dowodów, nie zakładaj egzotycznych odpowiedzi. Medyczna brzytwa Ockhama.
A jednak jesteśmy otoczeni przez już wcześniej sceptycznie nastawionych ludzi, którzy upierają się, że nie tylko odgłos kopyt NA PEWNO NALEŻY do zebr, ale jednocześnie do zebr, które akurat nie różnią się od koni.
A wszystkie konie zniknęły.
„To nie była grypa, to była broń biologiczna stworzona metodą inżynierii genetycznej, która dawała takie same objawy i była tak samo śmiertelna jak grypa”.
„To nie koń, to duża brązowa zebra bez pasów.”
Włączając się do debaty, znana lekarka dr Meryl Nass opublikowała na SubStack artykuł zatytułowany:
Milczałam – chyba przez ostatni tydzień miałem tegoroczną wersję covid-19. Zamierzam to opisać, zwłaszcza dla tych, którzy nie wierzą, że on istnieje.
W którym szczegółowo opisuje swoją 7-dniową walkę z „covidem” i jego objawy…
Katar
(ostry) ból gardła
zmęczenie
gorączka
dreszcze
nudności i utrata apetytu
dezorientacja i mgła mózgowa
…te objawy oczywiście nie są charakterystyczne tylko dla covid-19. Nie są charakterystyczne dla CZEGOKOLWIEK. Każdy z nas miał jeden lub wszystkie z nich wielokrotnie.
To kiepski tydzień. Silne przeziębienie albo dość łagodna grypa. Sama dr Nass przyznaje, że to niekoniecznie był „covid”…
Jasne, może to nie był covid… Może to nie był koronawirus, a coś innego.
Cóż. Tak, rzeczywiście – być może, ale to tylko być może, była to jedna z ponad 200 rzekomo zidentyfikowanych infekcji wirusowych, które mogą wywołać silne przeziębienie.
Gdyby się tego trzymała, nie byłoby to aż tak dziwne.
Ale tego nie zrobiła. Nie. Ta rzekomo sceptyczna lekarka kończy swoją relację z tygodniowej choroby (podkreślenie nasze)…
…teraz nie ma powodu, żeby nie pytać, czy (również) został on zaprojektowany. Czy wirus, który mnie zaatakował, był naturalną mutacją wirusa covid? A może naturalną mutacją jakiegoś innego wirusa? A może nie? W jakim stopniu dżin broni biologicznej opuścił butelkę? Powinniśmy zadać to pytanie.
Na co jedyną rozsądną odpowiedzią jest – nie, Meryl, naprawdę nie powinniśmy w tych paranoicznych czasach i na podstawie absolutnie zerowych dowodów wszczepiać ludziom do głów idei, że ich zwykłe przeziębienia mogą być bronią biologiczną.
Jaki jest tego ostateczny cel? Bezkształtny strach dla samego strachu?
Czyż nie tego właśnie chcieli autorzy narracji o „pandemii”? Ludności żyjącej w strachu?
Spróbujmy sobie przypomnieć, jak smakował zdrowy rozsądek, gdy był czymś oczywistym, a nie tylko miłą niespodzianką. Przypomnijmy sobie, że ludzie chorowali na grypę przed covid-19, przed laboratoriami biologicznymi, przed Faucim, zanim jeszcze narodziła się cywilizacja. I niektórzy z nich przeszli ją naprawdę ciężko. I przypomnijmy sobie – i dr Nass – że gdyby ten sam tydzień przydarzył się jej w 2018 roku, określenie tego mianem wojny biologicznej lub wirusa genetycznie zmodyfikowanego byłoby uznane za kompletnie szalone.
Oszustwo związane z covid-19 opierało się na prostym algorytmie: weź zwyczajny sezon grypy i kłam na jego temat, aż stanie się przerażający.
Używanie tego jako podstawy do reinterpretacji przeciętnych doświadczeń życiowych jako nowych i groźnych tylko dlatego, że „masz jakieś przeczucie” na ich temat, oznacza uleganie tym kłamstwom i uleganie planom, z którymi walczymy od sześciu lat.
Serwis welt.de opublikował artykuł, w którym w tonie zaskoczenia informuje, że średnia długość życia po Wielkiej Histerii wróciła do normy w krajach, gdzie mniejsza część ludności przyjęła eksperymentalną szprycę na koronkę. Natomiast w państwach, gdzie było więcej osób poddanych eksperymentalnemu preparatowi średnia długość życia nadal jest poniżej poziomu sprzed ogłoszenia „pandemii”.
„Pandemia koronawirusa, która oficjalnie zakończyła się 5 maja 2023 r. według WHO, wciąż odciska piętno na statystykach demograficznych. W wielu krajach Europy średnia długość życia nie wróciła jeszcze do poziomu sprzed pandemii. Wyjątek stanowią państwa Europy Wschodniej, gdzie odnotowano szybszy powrót do normy — co zaskakująco zbiega się z niższym poziomem wyszczepienia [chodzi o szprycowanie forsowanymi eksperymentalnymi preparatami, nie o szczepionki – red. nczas] populacji” – napisano na portalu welt.de.
Redakcja przedstawiła wnioski z analizy Instytutu Badań Demograficznych im. Maxa Plancka i naukowców z Oksfordu i Cambridge.
„Pierwszy z nich jest jednoznaczny: w większości krajów europejskich średnia długość życia wciąż pozostaje poniżej prognoz z 2019 r. Drugi wniosek wskazuje na różnice między regionami. W Europie Wschodniej, gdzie poziom szczepień [szprycowania – red. nczas] był niższy, średnia długość życia odbudowywała się szybciej” – napisano.
Dalej artykuł też brzmi zabawnie. Wskazano, że w Europie zachodniej, gdzie szprycowanie było powszechne, rzekomo „udało się ograniczyć liczbę zgonów w szczytowym momencie pandemii”. Jednak „średnia długość życia w takich krajach jak Niemcy, Francja czy Holandia wciąż nie wróciła do poziomu sprzed 2020 r”. Z artykułu też wynika, że nadmiarowe zgony w Polsce wynikające z ograniczenia dostępu do opłaconej rządowej usługi medycznej przypisuje się koronawirusowi, a nie absurdalnym i szkodliwym decyzjom rządu.
W 2024 roku ludzie żyli średnio o pół roku krócej, niż prognozowano. Z kolei w Niderlandach różnica wyniosła aż 1,08 roku.
„Z kolei w Polsce, Bułgarii i na Słowacji, gdzie przeprowadzono mniej szczepień, pandemia przyniosła dramatyczny spadek średniej długości życia — szczególnie podczas zimy 2021 r. Jednak obecnie w tych krajach nie odnotowuje się już nadmiernej śmiertelności” – napisano w artykule welt.de.
Jest to skandaliczna teza, ponieważ niemieckie medium wmawia, że brak szprycowania – fałszywie nazywanego „szczepieniem” – był powodem jakiejś fali śmierci. Tymczasem ludzie mieli odwoływane zabiegi, osoby ze słabszą odpornością codziennie straszono apokaliptyczną narracją, etc. To było powodem nadmiarowych zgonów, a nie brak szprycowania eksperymentalnymi środkami, których skuteczności ani bezpieczeństwa nie potwierdzali sami producenci w oficjalnych materiałach na temat swoich preparatów.
Niewykluczone również, że sama szpryca w jakimś stopniu przyczyniła się do nadmiernej umieralności. Jednak rzecz jasna niemieckie medium zapewnia, że to „nie przez szczepienia”.
„W 2024 r. czasopismo 'BMJ Public Health’ opublikowało badanie, które sugerowało, że szczepionki [szpryce na koronkę] mogły przyczynić się do wysokiej śmiertelności w trakcie pandemii. Artykuł szybko trafił na pierwsze strony gazet, zwłaszcza w środowiskach sceptycznych wobec szczepień [szpryc]. Jednak naukowcy, w tym prof. Li Yang Hsu, ostro skrytykowali wnioski autorów, uznając je za 'ani rozsądne, ani odpowiedzialne’. W 2026 r. badanie zostało wycofane za rozpowszechnianie dezinformacji” – napisano na niemieckim portalu.
Dalej „udowodniono” nawet, że szpryca na koronkę chroniła nie tylko przez koronką, ale też innymi przyczynami zgonów. Jako kontrę do przeciwników przyjmowania eksperymentalnego preparatu podano jakieś francuskie badanie, które miało wykazać, że „osoby zaszczepione umierały rzadziej zarówno z powodu COVID-19, jak i innych przyczyn”. Najwyraźniej szpryca na koronkę chroniła także przed porażeniem prądem, potrąceniem przez pojazd czy upadkiem z wysokości, taki to cudowny preparat, który na pewno nie wyrządził nikomu niczego złego!
Zacytowano też demografa Jonasa Schöley’a z Instytutu Maxa Plancka. Jego zdaniem, zaszedł tzw. efekt żniw, czyli krótkotrwały wzrost liczby zgonów wywołany czynnikiem zewnętrznym, który uderza głównie w osoby najsłabsze i schorowane, co przyspiesza ich śmierć o kilka tygodni lub miesięcy.
„Po takim skoku śmiertelności liczba zgonów spada poniżej normy. Zmarły bowiem osoby, których śmierć i tak nastąpiłaby w najbliższym czasie” – czytamy.
Wskazano też Bułgarię i Polskę, gdzie w czasie Wielkiej Histerii zmarło „wielu seniorów i osób z chorobami współistniejącymi”. Pozostali zaś – określeni doniośle w artykule mianem „populacji, która przetrwała” – charakteryzowali się niższą śmiertelnością.
– W Bułgarii pod koniec 2022 r. brakowało szacunkowo 3,4 proc. osób powyżej 65. roku życia, które przy normalnej śmiertelności wciąż by żyły – przekonywał Schöley.
Jak widać, choć Wielka Histeria została już kilka lat temu zakończona, a odpowiedzialni za zbrodnicze decyzje członkowie rządów pozostali bezkarni, maszynka propagandowa mająca wybielać tamten okres i wymazywać odpowiedzialność rządzących nadal działa.
Należy pamiętać i przypominać innym, że „pandemia” była wymysłem koncernów oraz skorumpowanych przez nich rządów i mediów. A nadmiarowe zgony w Polsce nie wynikały z „braku szczepień”, czyli nieprzyjmowania nieprzebadanego i jak wyszło po czasie szkodliwego preparatu, lecz z powodu terroru demokratycznego państwa i odcięcia ludzi od planowanych zabiegów oraz dostępu do lekarzy.
Vera Sharav, ocalała z nazistowskiego obozu koncentracyjnego, dostrzega podobieństwo między nazistowskimi lekarzami zabijającymi ludzi a lekarzami zajmującymi się Covid-19, którzy również zabijają ludzi
„Protokoły stosowane w szpitalach podczas pandemii Covid były mordercze… i… przypominają doświadczenia z czasów nazistowskich, kiedy szpitale zamieniono w miejsca morderczych operacji”
„Tak właśnie było podczas pandemii Covid. Zarówno respiratory, jak i remdesiwir – mam na myśli to, że nie były to wcale środki lecznicze. Nie.”
„A naziści nazywali niegodnych »bezużytecznymi konsumentami«, co oczywiście ma również aspekt ekonomiczny, i w czasie pandemii Covid widzieliśmy, jak to się faktycznie rozgrywało w szpitalach”.
„Dość szybko to dostrzegłam w kontekście Covid… przejęcie kontroli nad środowiskiem medycznym, nad zawodami medycznymi. Lekarze stanowili największą grupę profesjonalistów, którzy wstąpili do partii nazistowskiej, gdy było to dobrowolne. I to właśnie naziści wybierali ofiary przeznaczone do eksterminacji”.
„I nie zaczęło się to od Żydów; zaczęło się od niemieckich niemowląt i małych dzieci, które uznano za zanieczyszczających pulę genetyczną, ponieważ nie były idealne”.
„Eugenika jest tak naprawdę prawdziwym wirusem. To wirus, który jest najbardziej zaraźliwy i zatruwa społeczeństwo od samego początku. Istniała ona już nawet w czasach starożytnej Grecji”.
Senator Rand Paul podczas posiedzenia senackiej Komisji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Spraw Rządowych ostro atakuje dr Anthony Fauciego za zniszczenie Ameryki podczas pandemii COVID po tym, jak NALEGAŁ na badania nad wzmocnieniem zjadliwości wirusa.
„Zamiast przeprosić, od LAT unikasz odpowiedzialności”.
„Lockdown związany z COVID-19 nigdy nie mógłby zostać narzucony, gdybyś nie pomagał i nie współdziałał w tym PRZESTĘPSTWIE. Dzieci straciły lata nauki. Małe firmy, budowane przez całe życie, zniknęły”.
„Pacjenci opóźniali badania przesiewowe w kierunku raka i inne zabiegi medyczne. Rodziny zostały oddzielone od umierających bliskich”.
„Pracownikom nakazano poddać się szczepieniom pod groźbą utraty pracy. W „imię nauki” ograniczono zgromadzenia religijne, zatrudnienie, edukację i podróże. Chociaż nie narzuciłeś wszystkich tych ograniczeń, wykorzystałeś swoją władzę publiczną, by je uzasadnić”.
A kiedy u nas podobne przesłuchania?
Moje trzy ulubione cytaty na temat lockdownów z czasów zarazy:
André Comte-Sponville, francuski filozof i ateista: „Życie, które całkowicie poświęca się ochronie przed śmiercią, byłoby siłą rzeczy chorobliwe i bez smaku”.
„Jeśli wierzysz w lockdown, zamknij się sam w domu. Zostaw wszystkich innych w spokoju.” (Jeffrey A. Tucker)
„Statek w porcie jest bezpieczny, ale nie po to buduje się statki.” (John A. Shedd)
Te trzy zdania stały się dla mnie kompasem w 2020 i 2021 roku. Wtedy właśnie powstał tekst, który nazywam swoim „Dziennikiem zarazy” – „Dialog z chorymi, zarażonymi i dotkniętymi rodzinami”. Napisany został specjalnie na potrzeby werbistowskiego webinaru w Rzymie oraz dyskusji w ramach Zgromadzenia Słowa Bożego. Konferencja nosiła tytuł „Pandemia i dialog profetyczny”. Tekst posłużył jako podstawa 15-minutowej prezentacji 23 kwietnia 2021 r. i miał ukazać się później w książce wydanej przez misjonarzy werbistów na Filipinach.
Powstał dokładnie w momencie, gdy Fauci był jeszcze oficjalnym, niemal nietykalnym symbolem „nauki” i centralnego zarządzania pandemią.
Dziś, gdy główny architekt amerykańskiej (i w dużym stopniu globalnej) odpowiedzi pandemicznej odmawia odpowiedzi pod przysięgą i chowa się za V poprawką, te uwagi brzmią jak diagnostyka post factum. Nie był to anty-Fauciowski pamflet – był wezwaniem do transparentności, odpowiedzialności i dialogu opartego na faktach. Przesłuchanie z lipca 2026 r. pokazuje, jak bardzo tego dialogu i rozliczenia zabrakło.
Dodatkowy wymiar polega właśnie na tym: to, przed czym ostrzegałem w 2021 r. (zamiana medycyny i polityki zdrowotnej w ideologię strachu + brak rozliczalności ekspertów), po pięciu latach stało się widoczne w najbardziej symbolicznej formie – milczeniu człowieka, który przez lata mówił w imieniu „nauki”.
Człowiek by się już ponudził, a tu czasy coraz ciekawsze. Nudzić się nie ma jak i kiedy. Codzienny tumult medialnych bębnów zagłusza śpiew ptaków, szmer strumienia czy oddech śpiącego dziecka. Koszmar. Coraz ciężej nam od tego uciec – telefon sam wskakuje do ręki, by po godzinnym amoku samemu ocknąć się z jeszcze większym mętlikiem w głowie. Każdy z nas jest z jakiegoś pokolenia, ma swoją ścieżkę, drogę, którą poprowadził go los w ciągłym mierzeniu się wolnej woli z przeznaczeniem. Ja mam kilka perspektyw: pamiętam jeszcze Gomułkę, potem Gierek to już moja dyskotekowa młodość, następnie karnawał Solidarności, przerwany stanowojennym przetrąceniem kręgosłupa jedności Polaków. Następnie różne fazy transformacji III RP, kolejne wojny, kryzysy, migracje – dowód na to, że koniec historii był de facto początkiem, nie historii, ale histerii.
Wspólnota doświadczeń
Mamy więc różne perspektywy i doświadczenia, ale jedno nas spaja – wspólne doświadczenie kowidowe. Bez względu na wiek, odejmując dzieci, ale te mnie nie słuchają, to było to dla nas wszystkich jedno z mocniejszych wydarzeń w życiu. Głównie z powodu doświadczenia przyspieszonej przemiany oblicza świata. Nigdy to tak szybko nie poszło. Pół roku i było po wszystkim. Świat pękł na postrachanych i denialistów. I rządzące tym wszystkim władze, splecione ze służalczymi mediami.
Zasiane zostały wtedy wzrastające już dziś ziarna „nowej normalności”. Świat, a właściwie jego władcy, odebrali lekcję jak daleko można zajść ze społeczeństwem. I była to dla władców nauka kluczowa, gdyż wyszło, że można praktycznie wszystko. Że sterując strachem – wtedy przed pandemią, dziś przed wojną – mogą zaprowadzić stado ludzkości gdzie się chce. Wystarczy, by społeczność wzięła wilki za pasterzy.
Dziś mijają od pandemii kolejne lata i – jak to zwykle po historycznych traumach – wykształciła się większościowa grupa, centrum pomiędzy ówczesnym zaangażowaniem zamordyzmu, a oporem. Mamy bowiem dziś „w temacie” pandemicznym trzy grupy: zawziętych sanitarystów, którzy pod dowolną lampą dowodów nie wyrzekną się dziś już skompromitowanych aksjomatów kowidowych: tych maseczek, distansignu, lockdownów, a zwłaszcza terroru szczepiennego, którymi z chęcią obdarzali innych, dla ich rzecz jasna własnego dobra. Dla nich była to lekcja kontynuowana i dzisiaj – trzeba bronić nieświadomych nawet przed nimi samymi, czy to wydając maseczkowe nakazy, czy to – jak dziś – wciskając nas w maszynkę do mięsa „naszej wojny”.
Dziś ta grupa funkcjonuje na tej samej co w przypadku kowida, petardzie: są oni najmądrzejsi, zapatrzeni w autorytety, które suflują kolejne wersje swej „nałuki”, ale jednocześnie oddają się posłannictwu ratowania głąbów, którzy kiedyś mieli nam sprowadzić na głowę śmiertelnego wirusa, dziś już – krwiożerczego Putina. Wszystko jest takie samo – to owieczki, które każą iść innym za pasterzami, o których wiedzą, że nimi nie są, bo w razie nieposłuszeństwa wołają przewodników do wykonania roli wilków, o czym wiedzą wszyscy, oprócz… większości.
Drugie ekstremum – to denialiści. To ta sama grupa, której na ramieniu zawsze siedzi diabełek wątpliwości i szepcze do ucha, by sprawdzać. I coraz częściej wychodzi, że warto sprawdzać. Ale to smutna konstatacja, gdyż jest się wtedy samotnym – prawdziwej wersji świata, odsłaniającej się w przebłyskach konfrontacji z faktami, nie da się odzobaczyć. I tacy później łażą po świecie, widząc tylko same dekoracje. Ale temu diabełkowi towarzyszy zawsze anioł – anioł cierpliwości. Tłumaczenie tej pierwszej grupie, kiedyś sanitarystów, dziś podżegaczy wojennych, z jej powtarzalnymi bo wgranymi opiniami (bo trudno to nazwać poglądami), to nudne spieranie się ze zgraną płytą. Musisz wysłuchać tych zaciętych melodii, słyszanych setki razy gdzie indziej, wyśpiewywanych z wypiekami rewelacyjnych odkryć na przejętej twarzy. I tak tu sobie żyjemy.
Wieczna większość
A pomiędzy nami – większość. Można rzec – konformiści. Ale to nie tu jest sedno. Pandemia był to czas mocnej próby, nagłego postawienia wszystkiego na ostrzu noża: tak-tak, nie-nie. Nigdy świat tak tego nie stawiał, tak nagle i wszechobecnie. Zawsze to było jakoś rozłożone, rozproszone. A tu nagle – zakaz wychodzenia z domu i klops. Potem już poszło z górki: lawina zakazów – wchodziło to jak rozgrzany nóż manipulacji w mięknące społeczne masło wgrywanej paniki. Był to okres próby, którą bez skazy przeszli tylko ci o wręcz epickich dozach determinacji. Dlatego większość to konformiści – każdy z nas (sorki, większość) w jakimiś stopniu poszedł wtedy na kompromis, gdzieś się ugiął. I dlatego teraz nie chce do tego wracać. Bo popatrzcie – największa planetarna trauma, która dotyczyła miliardów ludzi poszła w zapomnienie ciągu 2 lat. Właśnie dlatego, że człowiek nie chce wracać do czasów, kiedy – według siebie – nie za bardzo się spisał.
I – uwaga!, jeśli „po drodze” ktoś z naszych bliskich (a było tego ze 200.000 ludzi) zmarł w czasie pandemii, to mamy dwa wyjścia: pierwsze, dostarczające zasilania do grupy ultrasów, że to właśnie śmiertelny wirus ich zabił i drugie wyjście: zapomnieć o wszystkim, bo inaczej trzeba by było stanąć przed lustrem, które co rano mówi, że trzeba było coś zrobić, a człowiek oddał swoich bliskich w tryby rozregulowanej machiny, zwanej szyderczo ochroną zdrowia. Dlatego większość o tym nie tylko milczy, ale wyrzuca ze swej świadomości jeden z ważniejszych swych momentów formacyjnych. Zamiast wyciągnąć z niego wnioski na całe życie, taką ważną naukę pokrywa się niepamięcią, gdyż wspomnienia mogą nas doprowadzić nie tylko do dyskomfortu, ale i do koniecznych korekt naszych postaw na całe życie. Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono. A kowid sprawdził wszystkich, czy im się to podobało, czy nie.
Pamiętacie jak denialiści coś wtedy wspominali, że nadejdzie dzień Norymbergi 2.0 i triumf sanitarystycznej pogardy znajdzie swój niechlubny koniec na sali sądowej światowego trybunału? Byłem raczej sceptyczny wobec takiego scenariusza. Raczej uznawałem to jako marzenie pobitych o przyszłym odroczonym na świętego Nigdy zwycięstwie sprawiedliwości. Nic z tego – wszędzie cicho, a u nas to już jak makiem zasiał. Politycy nie chcą do tego wracać, bo wszystkie (prawie) ekipy się tu umoczyły. Media – to samo. Kościół… oooo, szkoda gadać.
Teraz okazało się, że nikt nic nie wie, nikt nie podejmował właściwie żadnych decyzji, trzeba było aż rozpadu PiS, byśmy w ramach wewnętrznych kłótni zajrzeli do tego gara, który przygotował nam ten pasztet, by się dowiedzieć, że… nie ma winnych. Losy tysięcy przedsiębiorstw, żywot setek tysięcy ludzi, setki miliardów wyrzuconych na jakieś tarcze przed samym sobą, zdrowie psychiczne młodych pokoleń – wszystko wisi w próżni. Nie ma winnych. Tak to jest: ty obywatelu się zapomnisz z jednym kwitem i cię aparat dojedzie, ale wypatroszyć na lata kraj i naród to zdarzenie okazuje się, że jest bezkarne.
Marzenia o Norymberdze
Reiner Fullmich, adwokat, który zapoczątkował projekt Norymberga 2.0, czyli światowy proces nad władzami za poczynania kowidowe sczezł w więzieniu za sprzeniewierzenie środków ze zbiórki na taki proces [ale żyje… md] . Wcześniej poodbijał się ze swymi pozwami od każdego rodzaju sądów na świecie. Okazało się, że im niżej w hierarchii występków i klas przestępczych tym system jest dokładniejszy. Im wyżej zaś – czyli im wyżej w poziomach władzy, zaś przestępstwo, choć administracyjne, acz przynoszące hekatomby ofiar – tym trudniej je osądzić. To jest nauka, która prowadzi do tego, że każdy system broni się przed… sprawiedliwością i nie ma się co dziwić, że przy takim układzie już tylko rewolucje, w formule trybunałów ludowych, mogą się na mocy swej przemocy domagać sprawiedliwości. System to wie i asekuruje się przed tym właśnie systemowo. Jedną z większych nauk, wypartych przez milczącą większość, jest to, że w sumie coraz mniej znaczymy jako obywatele. I niektórzy się z tym zgadzają, wszak trzeba rezygnować z rozpasania wolności w obliczu czy to pandemii, czy wojny. A tu obowiązuje jedna zasada: jeśli władza zobaczy, że społeczeństwo toleruje jej rosnący autorytaryzm z powodu sytuacji nadzwyczajnych, to będzie takie sytuacje prokurować i przedłużać. I tak mamy teraz z wojną, która zastąpiła w tej układance kowida.
Widząc światową powszechność podejścia władz na świecie do kowida wydawało mi się, że nigdy nie zobaczę macherów pandemicznych na ławie oskarżonych. Pomyliłem się i cieszę się z tego. Oto w USA Senat powołał wielką komisję, która pracowała ciężko i udało jej się nie tylko zidentyfikować i podważyć podstawowe filary sanitaryzmu, ale i znaleźć winnych. Oto przed komisją stanął niejaki Anthony Fauci, uosobienie – wtedy – wiedzy i decyzyjności w kwestii kowida, dziś – Czarny Lud winny wszystkiemu. Więcej się w trakcie komisji nie dowiedzieliśmy, bo Fauci odmawiał odpowiedzi nawet na pytanie jakiego koloru ma krawat. Ale dużo dowiedzieliśmy się z pytań, bo te wynikały z ponad 500-stornicowego raportu komisji. Praktycznie padło wszystko, co swym autorytetem (nie „państwo to ja”, ale „nauka to ja”, tak mówił o sobie Fauci) formował oskarżony.
Właśnie, czy oskarżony? Fauci by poszedł za kraty w tempie marszowym. Ale nie, 25 stycznia 2025 roku, na godziny przed objęciem funkcji przez nowo wybranego prezydenta, Donalda Trumpa, ustępujący prezydent Biden ułaskawił Fauciego. A w USA taki akt jest praktycznie ostateczny, jednak wskazuje na priorytety systemu – ostatnia decyzja ustępującego układu, jedna więc z ważniejszych. I od razu widać gdzie są priorytety. Teraz Fauciemu niewiele można zrobić, chyba, że się go wsadzi za okłamywanie i brak szacunku (odmawiał 111 razy udzielenia odpowiedzi) wobec Senatu USA. A za to grozi do roku więzienia. Ułaskawienie Fauciego dotyczy tylko federalnego zakresu jego działalności, ale mogą go pozwać poszczególne stany. I ustawia się już kolejka, zaczyna Floryda.
Wchodzi Senat USA
Komisja w Senacie była to właściwie zabawa jednostronna. Tak, jako się rzekło – więcej dowiedzieliśmy się z pytań i braku odpowiedzi na nie. Ale urzekła mnie jedna wypowiedź senatora Bernie’go Moreno. Ten były potentat motoryzacyjny powiedział prosto w oczy Fauci’emu:„Sześć lat temu zdecydowałem, że zostawię swoje biznesy, sprzedam je, wystartuję w wyborach i oto jestem. Siedzę naprzeciwko ciebie sześć lat później i pytam cię: za kogo ty się, k**wa, uważałeś, żeby robić to wszystko!? To, co zrobiłeś naszemu państwu, to całkowita hańba”.Tylko po to warto było nam czekać, by usłyszeć od kogoś ten poziom determinacji, który leczy nasze poczucie niemożności.
Jeden wątek komisji, oprócz wielu udowodnionych, wzbudził tylko moją wątpliwość. Komisja oskarża Fauciego, że organizował w chińskim niesławnym Wuhan proces tzw. Gain-of-Function, czyli uzłośliwiał istniejące wirusy, niby po to, by – uwaga! – przygotować się na nowe mutacje patogenów. Tworzył je niejako zawczasu, żeby co? No, żeby się przygotować. Z czym? Ano jak to z czym? Ze szczepionkami. A tu miał się taki jeden o numerku 19 wydostać z laboratorium i jak na filmie „Outbreak” z Dustinem Hoffmanem, zakazić cały świat. Taka wersja załatwia parę spraw: załatwia czas, miejsce i osobę. To się dobrze opowiada. Wszystko byłoby dobrze, procedury by zadziałały, ale wygrał indywidualny narcyzm i pęd do sławy (Fauci marzył, że w wyniku swych walk z pandemią otrzyma nagrodę Nobla z dziedziny medycyny) i zdarzyło się nieszczęście. Wirus był sztucznie uzłośliwiony, nie było lekarstw, procedur, wszyscy spanikowali i niech pierwszy rzucił strzykawką, który by nie przereagował dla dobra swoich narodów.
Tak jak mówiłem, nie wierzyłem w jakieś rozliczenia popandemiczne. Wymagałoby to zaangażowania na poziomie instytucji państwowych a tu i one, i same władze były wszędzie umoczone. A więc przypadek USA, że się za to wzięły, wygląda na jakiś fenomen. Zaraz wytłumaczę skąd to się bierze. Władza może zacząć udowadniać zbrodniczość swych działań tylko wtedy jak będzie mogła je zrzucić na kogoś, kto ją oszukał. I tak jest teraz – jest gościu, grzeszny w sprawie jak sto czartów, jest narracja, że łgał jak wszyscy diabli. Jest też superwirus, też sprokurowany przez Czarnego Luda, co uzasadnia nadreakcję władz, czyli… Trumpa, bo on wtedy był prezydentem. Można więc zrobić spektakl, zwłaszcza, że wiemy i że ego Trumpa nie dopuszcza, by ktoś go mógł bezkarnie oszukać. Mamy więc wszystko na miejscu – mała jednoosobowa amerykańska Norymberga, i jeszcze zły Biden, który uniewinnił piekłoszczyka, na dodatek. Ale nie tak szybko, panowie. Przynajmniej nie ze mną.
Dwie wersje przewrotne
Dobra, w wersji lajtowej – niech będzie, że tak było, a w takim razie jak działa system amerykański, że właściwie w hierarchii „pan Nikt” zakręcił nie tylko Trumpowi, administracji, państwu, mediom, ale i całemu ludowi w głowie. Na jakiej podstawie prawnej to się działo, jak teraz nie ma proceduralnie winnych? Decydenci tylko się słuchali, a gadał do nich gościu z pierwszych okładek magazynów, główny straszyciell narracji paniki. Gdzie zadziałało słynne amerykańskie checks and balances? Może to jest systemowy problem, który się ujawni (ujawnia?) nie tylko w czasie pandemii? A może jest wciąż z nami, czyli nimi?
Przecież u nas było to samo – 200.000 ludzi do piachu, 200 miliardów w błoto na tarcze i nie ma winnych? A co, po koronawirusie wszystko wróciło do normy i wszystkie zabezpieczenia działają? A jak? Jak przestały i nie wiadomo, kto to wyłączył, to jak zaczęły działać znowu (a zaczęły?) to jaka mocarna ręka o tym decyduje? A to ważne, bo w takim razie to ona rządzi, nie jakieś atrapy demokracji przedstawicielskiej? Ja bym to pociągnął, ale nawet (a może tym bardziej) w USA nie ma pogody na zaglądnie za demokratyczne dekoracje.
Tak, to jest wersja lajtowa, tak. Bo ta najbardziej porażająca jest taka, że nie było żadnego specjalnego superwirusa, nic tam nie wylazło z laboratorium w Wuhan, a jeśli już, to nie było to nic ponad sezonową grypę, jakiej odmiany okrążają świat dwa razy do roku. W swoim Dzienniku Zarazy pokazałem szereg badań, które dowodzą, że ludzie umierali, tak, ale nie w wyniku patogenu, ale decyzji administracyjnych rozregulowujących służbę zdrowia, braku dostępu do istniejących leków, by zrobić drogę do przyspieszonego wejścia szczepionek, triażowania na wejściu do systemu ochrony zdrowia, teleporad ukrywających przenoszone zapalenia płuc i wreszcie nieodgadnionego zakresu niepożądanych odczynów poszczepiennych, które doprowadziły do wysypu choróbsk o nieznanej dotąd dynamice i zaciągnięcia pokoleniowego długu zdrowotnego.
I dlatego, że władze chcą jednocześnie ujawnić kulisy amerykańskiej pandemii, muszą się pilnować, żeby nie zajść za daleko, bo wtedy same się doprowadzą na ławę oskarżonych. A w obecnym formacie wszystko jest prostsze – jest jeden winny, w dodatku producent superwirusa, który to wirus wszystkich zaskoczył, zaś odpowiedzialnych zaszokował. Tak Trumpy to sobie ułożyły: przecież rudowłosy prezydent nie sprowadziłby na siebie kary własnymi działaniami dochodzenia do prawdy. I tylko dlatego, że znalazł wspomniane półśrodki – możemy się dowiedzieć kawałka prawdy.
To meczące sumienie…
I tak przeżyliśmy w tempie katalitycznym traumę formacyjnej zmiany świata. Każdy z nas. I każdy z nas może się do tego jakoś odnieść. Najczęstsze jest wyparcie i ja to rozumiem. Ale jest to wyparcie smutnej prawdy, że można zrobić z nami wszystko, a na końcu nie czeka żaden sąd, tym bardziej żadna sprawiedliwość. Na końcu nie ma winnych, nie ma tematu. Wszyscy mamy się bujać w rytm kołysanki, śniąc sen błogi o bezpieczeństwie, od czasu do czasu przerywany koszmarami z tego źródła niepotrzebnych trosk atawizmów moralnych – z sumienia.
Mateusz Morawiecki próbuje ściągnąć z siebie odpowiedzialność za decyzje podejmowane w trakcie ogłoszonej pandemii koronawirusa. Zdaje się sugerować, że co złego, to nie on i co najwyżej uległ pewnym naciskom. Twierdzenia byłego premiera sprostował były poseł PiS Janusz Kowalski, a swoje trzy grosze dorzucił Krzysztof Bosak.
W czasach ogłoszonej pandemii COVID-19 Polacy doświadczyli bezprecedensowej ingerencji władzy w życie codzienne. Lockdowny, zamykanie zdrowych ludzi w domach, kontrole policyjne, certyfikaty szczepionkowe i ograniczenia dostępu do sklepów, restauracji, wydarzeń kulturalnych czy nawet miejsc pracy. Wszystko to składało się na system segregacji sanitarnej.
Osoby niezaszczepione były traktowane jak obywatele drugiej kategorii, a krytyka oficjalnej narracji spotykała się z ostracyzmem, naciskami i dyskryminacją. Władza legitymizowała te działania autorytetem części środowiska medycznego, jednocześnie ignorując głosy lekarzy, którzy stawiali na leczenie, a nie na przymus i izolację.
Większość decyzji firmował ówczesny premier Morawiecki, który teraz twierdzi, że wcale tak nie chciał, ale Rada Medyczna (którą sam powołał) go zmuszała, a poza tym za obowiązkowymi covidowymi szczepieniami był na przykład Jarosław Kaczyński.
Jak było naprawdę, przypomniał były poseł PiS Janusz Kowalski. Zdradził, że tylko 11 posłów partii Kaczyńskiego było przeciwnych segregacji sanitarnej, co głośno podnosili za zamkniętymi drzwiami. Wśród tych osób próżno było szukać Morawieckiego.
„Ustawę o przymusowych szczepieniach zablokowała grupa posłów Klubu PiS na spotkaniu 26 stycznia 2022 r. z premierem Morawieckim w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w tym między innymi Anna Siarkowska, Maria Kurowska, Sławomir Zawiślak i ja. Wspierał nas np. świetny lekarz Paweł Basiukiewicz” – pisze Kowalski.
Poseł podkreślił, że do dziś lekarze tacy jak Ewa Wendrowska są „haniebnie przez kastę lekarską ścigani i dyskryminowani za to, że w czasie pandemii mieli rację, przeciwstawiając się przymusowym szczepieniom i stawiając na leczenie Polaków, a nie zamykanie ich w domach”.
„Razem było nas 11 posłów ówczesnego klubu parlamentarnego PiS przeciwstawiających się i blokujących razem z 11 posłami Konfederacji z Krzysztofem Bosakiem i Grzegorzem Braunem na czele segregację sanitarną i przymus szczepień. (…) Tych 22 posłów podpisało się pod wspólnym projektem przygotowanym przez Konfederację ustawy przeciwko segregacji sanitarnej i przymusowi szczepień” – przypomina.
Kowalski dodał, że nikt do dziś nie przeprosił Grzegorza Brauna za walkę o leczenie, a nie zamykanie Polaków. Zdaniem Kowalskiego priorytetem powinno być rozliczenie „kasty lekarzy, która w trakcie pandemii COVID łamała kręgosłupy swoim koleżankom i kolegom ratującym Polki i Polaków”.
filmiki w oryg. md
Krzysztof Bosak, cytując ten wpis, udzielił „informacyjnej dawki przypominającej”. „Jeśli ktoś koniunkturalnie uczestniczył w łamaniu praw Polaków, to tłumaczenie obecnie, że tylko wykonywał rozkazy, nie zdejmuje z niego odpowiedzialności” – nie pozostawia złudzeń wicemarszałek Sejmu.
Uznał za śmieszne usprawiedliwianie się „rzekomą miażdżącą siłą autorytetów medycznych”. Wystarczyło – podkreślił – czytać dokumenty, w tym „rządowy świstek pozbawiony podstawowych informacji, opublikowany pod szumną nazwą «Narodowy Program Szczepień»”, oraz uwagi opozycji, w tym pytania Konfederacji o brakujące informacje.
Autorytety „nieustannie się kompromitowały idiotycznymi propozycjami i wzajemnie sprzecznymi wypowiedziami” – podkreśla Bosak.
„Ekipa Morawieckiego i ekipa Kaczyńskiego nie mają prawa szczycić się brakiem wprowadzenia szczepień przymusowych na Covid-19, bo wprowadzili je tam, gdzie im się nikt nie mógł zbuntować: w wojsku i w służbach mundurowych” – przypomina poseł Konfederacji.
Przyznał, że spotykał funkcjonariuszy, którzy z żalem odeszli ze służby, oraz takich, którzy pozostali i – w wyniku tego, co sam Jarosław Kaczyński na zamkniętych spotkaniach nazywał „eksperymentem” – mieli później problemy zdrowotne i utracili część sprawności fizycznej.
Bosak uważa, że winni pandemicznego zamordyzmu nie mogą liczyć na powszechną amnezję.
Republikański senator Josh Hawley z Missouri ostro skrytykował w środę byłego doradcę Białego Domu ds. koronawirusa, dr. Anthony’ego Fauciego, podczas przesłuchania w Kongresie w sprawie pochodzenia wirusa COVID-19. Republikanie kontynuują starania o postawienie kontrowersyjnemu urzędnikowi zarzutów karnych, pomimo jego ułaskawienia.
Fauci został wezwany przed senacką Komisję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Spraw Rządowych. Tam powołał się na Piątą Poprawkę (która chroni przed samooskarżeniem) ponad 100 razy, gdy odpowiadał na serię pytań dotyczących jego roli w rządowej reakcji na COVID-19, rozbieżności między jego publicznymi oświadczeniami a faktyczną wiedzą oraz pochodzenia wirusa.
Hawley był jednym z tych, którzy zadawali pytania. Zaczął od podkreślenia absurdalności strategii Fauciego, zadając mu serię codziennych pytań, takich jak: „Jaki jest dzień tygodnia?”, „Jaki kolor masz na sobie?” lub „Jakiego koloru jest dywan przed tobą?”. Fauci odpowiadał na każde z tych pytań tą samą formułą:
[filmik w oryginale. md]
„Za radą mojego prawnika, z szacunkiem odmawiam odpowiedzi i powołuję się na prawa przysługujące mi na mocy Piątej Poprawki”.
„Powiedzmy sobie jasno” – powiedział Hawley. „Nie przysługują ci absolutnie żadne prawa wynikające z Piątej Poprawki, ponieważ – jak doskonale wiesz – zostałeś ułaskawiony. Sąd Najwyższy jasno to podkreśla od ponad wieku. W sprawie Brown przeciwko Walker z 1896 roku orzeczono, że osoba ułaskawiona nie może powoływać się na ten przywilej”.
„Nie chodzi o prawo” – kontynuował Hawley. „Chodzi o pogardę – pogardę dla tej instytucji i pogardę dla narodu amerykańskiego”.
„Ale chyba wiem, dlaczego to robisz. Bo nie chcesz odpowiadać na żadne pytania. Bo zrobiłeś mnóstwo okropnych rzeczy. Wzbogaciłeś się podczas pandemii, prawda? Wzbogaciłeś się, gdy ludzie umierali. Setki tysięcy Amerykanów, ostatecznie ponad milion, i ty się wzbogaciłeś. I nie tylko to: wykorzystałeś pracowników federalnych i pieniądze podatników, aby ubiegać się o nagrodę pieniężną dla siebie – nagrodę pieniężną o łącznej wartości ponad miliona dolarów”.
Hawley następnie wypytywał Fauciego o jego byłego szefa sztabu, Grega Folkersa, i jego osobistą asystentkę, Patricię Conrad. Według niedawno opublikowanych e-maili, obaj rzekomo zdobywali i pozyskiwali informacje na potrzeby tych nagród – co, zdaniem Hawleya, stanowi naruszenie prawa federalnego.
„Zmienili swoich pracowników w pełnoetatowe maszyny rekrutacyjne. Pisali do ludzi i pytali: »Czy myślicie, że się kwalifikuję?«. I dostawali za to pieniądze” – powiedział Hawley. „I nie chodziło tylko o jednego czy dwóch pracowników. W rzeczywistości zatrudniali ośmiu różnych pracowników federalnych w godzinach pracy, korzystając z rządowych zasobów, aby zdobyć dla nich nagrody pieniężne”.
Podczas całej wymiany zdań Fauci nieustannie powoływał się na Piątą Poprawkę, na co Hawley w końcu odpowiedział:
„Milczenie jest przyznaniem się.”
„I tu właśnie tkwi sedno sprawy” – kontynuował. „Ostatecznie nie chodziło o pieniądze, prawda? Chodziło o twoją żądzę władzy”.
Przez cały ten czas chciałeś być najsłynniejszym naukowcem na świecie. Byłeś tak zafascynowany każdą nagrodą i każdym dolarem, jaki udało ci się zdobyć – tylko dlatego, że chciałeś być w telewizji. Chciałeś być bogiem słońca nauki. Chciałeś być tym, który rządzi. Chciałeś zaatakować Trumpa. Chciałeś mieć pewność, że nikt nie ukradnie ci blasku fleszy. Chciałeś być mężczyzną. Miałeś czas na wywiad dla magazynu InStyle.
„Ale nie możesz odpowiedzieć na pytania narodu amerykańskiego” – kontynuował.
Oto mój wniosek: przez cały czas wszystko kręciło się wokół ciebie. W pewnym momencie zbłądziłeś. Może kiedyś byłeś dobrym urzędnikiem państwowym. Nie wiem. Ale po przeczytaniu twoich e-maili i zobaczeniu, jak wykorzystywałeś swoich pracowników, mogę powiedzieć jedno: w pewnym momencie wszystko kręciło się wokół ciebie. Stałeś się narcyzem, megalomanem i kłamcą. Okłamałeś Amerykanów. Okłamałeś ten panel. I robiąc to, zhańbiłeś swój zawód. Nazywałeś siebie najsłynniejszym naukowcem na świecie. W całym moim życiu nikt nie wyrządził nauce większej szkody niż ty. Mam nadzieję, że wrócisz do domu i zapiszesz to w swoim pamiętniku.
Fauci, były dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID), przez długi czas był w dużej mierze nieznanym urzędnikiem zdrowia publicznego. Jednak podczas wybuchu pandemii COVID-19 w 2020 roku stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci pandemii. Media początkowo go chwaliły, ale z czasem jego wiarygodność znalazła się pod coraz większą presją.
W lutym 2020 roku Fauci stwierdził, że nie ma „absolutnie żadnego powodu” do noszenia maseczki w USA. W lipcu przekonywał, że Amerykanie powinni nosić nie tylko maseczki, ale także okulary ochronne i przyłbice. Późniejsze badania wykazały, że obowiązek noszenia maseczek nie przyniósł żadnych udowodnionych korzyści w walce z COVID-19.
Krytycy oskarżyli również Fauciego o chęć trwałego zniesienia uścisków dłoni, jednocześnie deklarując, że kontakt seksualny z nieznajomymi jest akceptowalny, „jeśli ktoś jest gotów podjąć ryzyko”. Poparł również obowiązkowe szczepienia przeciwko COVID-19, choć nie potrafił lub nie chciał udzielić jasnej odpowiedzi, dlaczego osoby z naturalną odpornością potrzebują tych szczepień.
W styczniu 2024 roku Fauci przyznał pod przysięgą, że powszechnie stosowana zasada zachowania dystansu sześciu stóp „prawdopodobnie nie opierała się na żadnych danych” i „po prostu pojawiła się znikąd”.
Najpoważniejszym oskarżeniem wobec Fauciego jest jednak jego zgoda na finansowanie przez rząd badań nad tzw. zyskiem funkcji (GOF). Polegają one na celowej modyfikacji wirusów w celu zbadania ich właściwości. Badania te były finansowane między innymi w kontrowersyjnym Instytucie Wirusologii w Wuhan w Chinach – tym samym laboratorium, z którego, według licznych przesłanek, mógł pochodzić COVID-19.
Wyciekłe później e-maile ujawniły, że Fauci i inni czołowi naukowcy wiedzieli już w lutym 2020 roku, że możliwą przyczyną był wypadek w laboratorium. Niemniej jednak, jak wynika z e-maili, próbowali publicznie zdyskredytować tę teorię, obawiając się, że przyznanie się do tego mogłoby zaszkodzić „nauce i międzynarodowej harmonii”.
Mimo to były prezydent Joe Biden ułaskawił Fauciego za wszystkie możliwe działania podjęte między styczniem 2014 roku a końcem jego prezydentury. Republikanie są zatem podzieleni w kwestii tego, czy i jak Fauci może nadal ponieść odpowiedzialność.
Fauci odmówił odpowiedzi na większość pytań, głównie dlatego, że udowodnione fałszywe oświadczenie złożone pod przysięgą stanowiłoby nowe przestępstwo, które nie byłoby objęte ułaskawieniem.
Czy nadal ufasz pracy organów ochrony zdrowia? Czy nadal wierzysz, że te instytucje sumiennie prowadzą badania kliniczne i zatwierdzają leki, aby chronić pacjentów? Ten program przygląda się bliżej Europejskiej Agencji Leków (EMA), Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA) oraz CDC! Porównaj ich obietnice z ich działaniami. Z rozczarowaniem odkryjesz, że nie chronią zdrowia publicznego, a interesy lobby finansowego i farmaceutycznego. Źródło.
… od samego początku planowano nie przeprowadzać żadnych istotnych badań bezpieczeństwa na zwierzętach, lecz testować „szczepionkę” genową bezpośrednio na ludziach. Powiedział w niemieckim Bundestagu 19 marca 2026 r. były toksykolog firmy Pfizer, dr Helmut Sterz.
Był taki czas, kiedy hasło „spłaszczmy krzywą” prowadziło do coraz nowych restrykcji uderzających w naszą wolność decyzji. Był taki czas, kiedy osoby niezaszczepione uznano za niebezpiecznych „super-rozprzestrzeniaczy” zmyślonej choroby. Był taki czas, kiedy w telewizji przemilczano odporność naturalną i bombardowano nas reklamą trujących szpryc. To był czas największej na świecie operacji psychologicznej – to była trzecia wojna światowa, w której jako broni użyto strzykawki.
Wielu z nas wolałoby zapomnieć koszmar tamtych czasów. Była to tak wielka trauma, że z ulgą przyjęli wiadomość o wojnie na Ukrainie, która zakończyła na całym świecie zafałszowaną pandemię. A strach pozostał…
Jeśli kogoś bulwersuje wałkowanie sprawy ludobójstwa, niech się zajmie sianiem pietruszki. To wcale nie jest sarkazm – produkcja żywności i jej umiejętność będzie w niedługim czasie podstawą przetrwania nadchodzącego kryzysu. Dostęp do poletka ziemi i wiedza związana z tworzeniem zdrowej żywności będzie najbardziej cenioną dziedziną następnych lat.
Od wielu lat piszę o nadchodzącym kryzysie i jakoś ciągle nie nadchodzi. Chcę was pocieszyć na zasadzie: co się odwlecze, to nie uciecze – prawami ekonomicznymi nie da się manipulować. Można je jedynie wykorzystać w ten sposób, żeby przesunąć moment początku wielkiego kryzysu na czas, kiedy będzie się miało wpływ na przebieg tej katastrofy. Z tym mamy właśnie do czynienia.
Autor artykułu Marek Wójcik Mail: worldscam3@gmail.com
Mateusz Morawiecki w telewizji Republika próbował odcinać się od swoich decyzji w czasie Wielkiej Histerii.
Próbował zwalić winę za wszelkie absurdalne decyzje – w tym zamykanie cmentarzy – na kierownictwo PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Twierdził też, że sprzeciwiał się przymusowi szprycowania Polaków.
– Polityka covidowa. Czyj to był pomysł? – zapytał prowadzący program.
Morawiecki odpowiedział bez wahania.
– To był w ogromnym stopniu pomysł całego kierownictwa PiS. Główne rzeczy były tam omawiane. A na rządowym zespole zarządzania kryzysowego oczywiście był pan prezes – powiedział były premier.
– Miał bardzo radykalne, antycovidowe stanowisko, wszyscy o tym wiedzą – twierdził Morawiecki.
– Kiedy była kwestia, jak pan pamięta może, czy szczepienia [chodzi o szprycowanie nieprzebadanym wówczas preparatem, błędnie nazywanym „szczepionką” – red. nczas] mają być obowiązkowe, to rada medyczna rzuciła papierami, ponieważ ja się na to nie zgodziłem, osobiście się na to nie zgodziłem, żeby szczepienia dla wszystkich były obowiązkowe. A pani Anna Kwiecień zaproponowała wysłuchanie publiczne w sprawie tej ustawy, która wiadomo, jak była wtedy nazywana. I dzięki temu wysłuchaniu, dzięki działaniom pani poseł Anny Kwiecień i moim w dużym stopniu nie doszło do tego, że te szczepienia były obowiązkowe – przekonywał Mateusz Morawiecki.
Twierdził też, że była „taka grupa” w kierownictwie „bardzo mocno do tego dążąca”.
– Ale ja nie ujawniam tych szczegółów. Chyba, że moi adwersarze polityczni się posuną… – mówił, na co przerwał prowadzący program.
– A tak z ciekawości, np. decyzja o zamykaniu cmentarzy, decyzja o zamykaniu lasów. Kto rekomendował albo kto wprowadzał? Bo ja przyjmuję tę pańską narrację, że Konfederacja zaczęła rosnąć po przegranych chociaż wygranych przez was wyborach w 2023 roku. Niemniej jednak Konfederacja bazowała i bazuje dziś na tym, że „PiS się wtedy myliło, Morawiecki się mylił, a myśmy mieli rację”. I można było inaczej z tą gospodarką działać… – mówił prowadzący, na co próbował wtrącić się były premier.
– No chwila, chwila. Dwie rzeczy tutaj… – wtrącił.
– … ale skoro sami zainteresowani tak mówią, to chyba wiedzą, co mówią? – dokończył prowadzący rozmowę pracownik sakiewiczówki.
– Ale oczywiście, ja z całą pewnością nie jestem żadnym ulubieńcem tamtych formacji, ja niczego takiego nie powiedziałem. Ja tylko powiedziałem, że wiem, jak się zwycięża z Donaldem Tuskiem, bo do tego doprowadziłem i wiem, jak się rządzi. Bo wystarczy popatrzeć sobie na wskaźniki produktywności, eksportu, deficytu budżetowego, długu publicznego, różne parametry wzrostu dochodu Polaków, wzrostu pensji Polaków. A to jest najważniejsze – wyliczał Morawiecki.
Należy zaznaczyć, że dochody i pensje rosły przede wszystkim urzędnikom i partyjniakom. Uczciwie pracujący Polacy mieli coraz gorszą sytuację.
– W związku z tym mogę powiedzieć: Tak, tamte decyzje zapadały w ścisłym kierownictwie: Kierownictwie rządu, kierownictwie politycznym. I wiemy doskonale, kto wówczas kolektywnie podejmował decyzje – zapewnił Morawiecki.
Tak więc prościej mówiąc, „co złego, to nie my, tylko Kaczyński”.
„Morawiecki odcinający się od polityki covidowej, od rady medycznej, którą sam powołał, i od absurdalnych zakazów, które sam wdrażał, to kolejny, osiągalny tylko dla nielicznych poziom hipokryzji” – skomentował na X Marek Tucholski.
Zaznaczył, że wierzy, iż „nie tylko on w PiS-ie chciał zamordyzmu, że Jarosław Kaczyński i kierownictwo PiS-u również”.
„Ale to on podejmował decyzje, które kosztowały Polaków pieniądze, zdrowie, a nierzadko także życie” – podsumował Marek Tucholski.
Podczas gdy niemiecki prawnik Reiner Fuellmich przebywa od 13 października 2023 roku w areszcie śledczym, co oznacza, że jest pozbawiony wolności od ponad 2,5 roku za kierowanie pozaparlamentarną komisją mającą na celu zbadanie zbrodni w związku z wprowadzeniem stanu pandemii w roku 2020 i związanymi z tym zbrodniami wobec ludzkości, w niemieckim Bundestagu pracuje tym razem parlamentarna komisja mająca wyjaśnić właśnie tę kwestię.
Ze swojej celi Reiner Fuellmich woła: „Potwory mnie nie dopadły… i zapłacą za to bezprawie!”
W piątek, 26 czerwca, od godz. 10:00 odbyła się w Poczdamie dyskusja poświęcona podsumowaniu pandemii koronawirusa. Tematami rozmów była kampania szczepień, obowiązkowe szczepienia w placówkach służby zdrowia oraz zasady dyskryminacji. Wśród zaproszonych ekspertów znaleźli się m.in. prof. dr Sucharit Bhakdi oraz adwokat Ralf Ludwig.
Bhakdi stwierdził, że szczepionka BioNTech nigdy nie została odpowiednio przetestowana pod kątem bezpieczeństwa i skuteczności. Dowody przedstawione organom regulacyjnym określił jako „po prostu sfabrykowane”. Co więcej, powołując się na dokumenty, argumentował, że proces produkcyjny został po cichu zmieniony po tym, jak Komisja Europejska zamówiła już setki milionów dawek, ale przed oficjalnym zatwierdzeniem. Produkt ostatecznie podany nie był zatem identyczny ze szczepionką testowaną w badaniach klinicznych.
26 czerwca brandenburska komisja śledcza ds. koronawirusa, wezwała do zniesienia zalecenia dotyczącego szczepień przeciwko COVID-19 opartych na technologii mRNA. Dzisiaj, 09.07.2026 r., Stała Komisja ds. Szczepień zniosła to zalecenie dla wszystkich osób poniżej 75 roku życia. Źródło.
Cena za rozpowszechnianie prawdy o zbrodniach wojny biologicznej jest dla dr. Fuellmicha i wielu innych uczciwych i odważnych ludzi olbrzymia. Wolność jest podobnie jak zdrowie – niedocenianym dobrem, dopóki się je ma. Czasy, w których za krytykę ludobójstwa w Palestynie grozi więzienie – jak to ma miejsce aktualnie na Wyspach Brytyjskich – to są czasy totalitaryzmu i bezprawia.
Być znienawidzonym przez idiotów, to jest cena za to, że się nie jest jednym z nich.
Autor artykułu Marek Wójcik Mail: worldscam3@gmail.com
Odżywa „teoria laboratoryjna”, głosząca, że niebezpieczny wirus wydostał się z Wuhan. Teoria ta jednak pomija polityczne manewry związane z COVID-19 – maseczki, szczepienia, lockdowny – a nawet je legitymizuje. Osiem faktów przeciwko teorii laboratoryjnej.
Wytwórnia patogenów.
Dlaczego odrzucam twierdzenia o ucieczce zmyślonego wirusa zmyślonej choroby z niezbyt ściśle chronionego z pewnością autentycznego laboratorium broni biologicznej? Powód jest prosty: ponieważ nie przedstawiono dotychczas żadnych naukowych dowodów na chorobotwórczy charakter tworu powszechnie określanego mianem wirusa.
Nad czym więc pracują te laboratoria, skoro ich naukowi pracownicy wiedzą, że nie można wywołać choroby poprzez zmodyfikowaną lub nie substancję zawierającą strukturę rybonukleotydów RNA? Tego nie wiem, ponieważ jest to tajemnica wojskowa chroniona bardziej niż te medialne „przecieki”.
Podczas gdy świat ślepo dyskutuje na temat „mutantów”, czołowi naukowcy Igor Khmelinskii i Peter Stallinga (Uniwersytet w Algarve, Portugalia) wraz z Leslie V. Woodcockiem poddali „pandemię” szczegółowej analizie kryminalistycznej.
Czy wirusy wywołujące choroby zostały kiedykolwiek naukowo wykazane? Dostępne ścieżki dźwiękowe: angielska i niemiecka. Można włączyć polskie napisy.
Nie ma obecnie w mediach żadnego procesu przebudzenia, lecz bezprecedensowy, zaplanowany manewr odwracający uwagę. Wszyscy publikują teraz jednocześnie. Nasuwają się takie pytania:
Czy ma to odwrócić uwagę od faktu, że kwestia istnienia wirusa zyskuje coraz większe zainteresowanie?
Czy ma to odwrócić uwagę od tego, że coraz więcej osób zadaje pytania dotyczące toksyczności szczepionki?
Czy ma to na celu wprowadzenie nowej narracji? Na przykład: „Wirusy z laboratorium istnieją i są jeszcze bardziej niebezpieczne”?
Dlaczego dzieje się to właśnie teraz — podczas mistrzostw świata?
Koncerny farmaceutyczne, zwolennicy szczepień i ich histeria podgrzewana przez media
Artykuł odnośnie histerii, jaką wykreowali medialni i farmaceutyczni socjotechnicy wokół szczepień. Rekordy w generowaniu negatywnych emocji bije rzekoma epidemia odry (kilka zachorowań), która ma być w Polsce. Zrobiono to z dwóch powodów. Powód pierwszy – planowane wycofanie szczepionki MMR i zastąpienie jej nowszą. W związku z tym, trzeba opróżnić magazyny. Powód drugi – przykręcono śrubę w sprawie szczepień. Planuje się comiesięczne sprawdzanie kart szczepień u dzieci. Gdy brakuje jakichś szczepień – dzieci takie mają nie być przyjmowane do żłobków i przedszkoli.
Są to tzw. „miękkie sankcje administracyjne” – czyli przemoc aparatu państwowego w celu wymuszenia procedury medycznej. Artykuł, który wkleiłem poniżej, porusza rzadko podejmowane zagadnienia, czyli walkę zwolenników szczepień (czasami są oni wprost opłacani przez koncerny – trolle, hasbara) z przeciwnikami szczepień.
W Polsce i w krajach byłego bloku wschodniego kładzie się duży nacisk na przymus szczepień, ponieważ chce się w ten sposób ograniczyć przyrost naturalny. Inaczej jest w krajach Europy zachodniej – tam zmieniła się mentalność i dzieci rodzi się już mniej. Celem głównym jest zmniejszenie liczebności światowej populacji, o czym mówił zaangażowany w interesy farmaceutyczne Bill Gates. Którego :dobroczynność” polega na promowaniu i kupowaniu szczepionek w firmach farmaceutycznych, których akcje posiada.
Wstęp: Jarek Kefir
W debacie na temat szczepień religijna histeria bierze górę na racjonalizmem
„We wczesnych latach 1980. świat obiegły szokujące nagłówki gazet, donoszące o aktach przemocy wobec lekarzy i personelu medycznego klinik aborcyjnych z rąk członków fundamentalistycznych grup religijnych. Pierwszym z odnotowanych przypadków było uprowadzenie przez trzech mężczyzn, utożsamiających się z ruchem antyaborcyjnym Armia Boga, Hectora Zevallosa – lekarza i jednocześnie właściciela kliniki aborcyjnej – oraz jego żony. Porywacze przetrzymywali uprowadzonych przez 8 dni. Od tego czasu zaczęły mieć miejsce kolejne przypadki kidnapingu, podkładania bomb w klinikach, zabójstw oraz prób zamordowania członków personelu medycznego, a także innych zwolenników prawa kobiet do wolnego wyboru w sprawie aborcji; odnotowano też setki gróźb śmiercią oraz ponad 150 aktów napaści i pobicia. Stali za tym ekstremalni aktywiści antyaborcyjni. Od tej pory tego typu incydenty zaczęły szerzyć się nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też w Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii.
I jak na razie niewiele się w tej kwestii zmieniło. W 2012 roku eksplodowała bomba podłożona w klinice Planned Parenthood w Grand Chute w stanie Wisconsin. W tym samym roku bomba zapalająca wywołała pożar w budynku Ladies Clinic w Pensacoli na Florydzie, przed którym w 1994 roku zastrzelono lekarza Johna Brittona oraz jego ochroniarza Jamesa Barretta. W owej klinice zdetonowano bombę już w 1984 roku, dokładnie w dniu Bożego Narodzenia. Jak zeznało później czterech sprawców tego czynu – był to „urodzinowy prezent dla Jezusa”.
Działania fanatycznych przeciwników aborcji – sprawców opisanych powyżej aktów przemocy – wprawiają w osłupienie. Jak to możliwe, że tak zagorzali zwolennicy ochrony życia poczętego, potępiający prawo kobiet do wolnego wyboru w sprawie aborcji, są w stanie dokonywać tak agresywnych czynów, tak zajadle protestować, grozić śmiercią i brać udział w kampaniach oszczerstw? W jaki sposób fundamentalne poglądy w kwestii ochrony życia mogą doprowadzić do tak, na pierwszy rzut oka, sprzecznego zachowania – zabijam, bo stoję na straży przykazania „nie zabijaj”?
Tak wygląda właśnie sposób myślenia religijnych terrorystów. Są tak bardzo oddani, ich zdaniem, słusznej sprawie, bez względu na jej niedorzeczność, że nie dostrzegają sprzeczności w swoim postępowaniu, mimo że bije ona po oczach. Tego typu goście to bez dwóch zdań „kompletne świry”.
Szaleństwo zwolenników szczepień
Być może wy również, czytając najświeższe doniesienia prasowe, dostrzegacie podobieństwa pomiędzy zachowaniem antyaborcyjnych aktywistów i histerycznie usposobionych rzeczników walki z członkami domniemanego ruchu antyszczepionkowego. Szaleństwo, jakie ogarnia tych ostatnich, jak nic przypomina obłęd fanatyków zakazu aborcji w szczytowym punkcie ich krucjaty. Grożenie śmiercią i podłożeniem bomby, zaangażowanie w kampanie oszczerstw, zastraszanie członków rodzin osób, które głośno usiłują mówić prawdę o szczepionkach lub tylko wyrażają wątpliwości w kwestii postawy przyjętej przez fanatycznych zwolenników szczepień.
Proszczepionkowcy to ekstremiści, co do tego nie ma wątpliwości. Bo jak inaczej można określić postawę opartą na całkowicie błędnych założeniach przesiąkniętych emocjami, fałszywych przesłankach naukowych i nielogicznym myśleniu? Rzecznicy szczepień ulegają religijnej histerii, tak jak każdy antyaborcyjny fanatyk. Przy czym – co istotne – proszczepionkowcy, w odróżnieniu od fundamentalistów religijnych, nie są jakąś małą, skrajną grupą społeczną. Pośród nich są ludzie z różnych grup zawodowych, społecznych, rasowych i religijnych. Nie uczestniczą we wspólnych niedzielnych nabożeństwach, by przysłuchiwać się kazaniom, które mają umocnić ich przynależność religijną i jednocześnie demonizować niewiernych.
Zamiast tego gromadzą się wokół ołtarza mediów głównego nurtu i oddają mu cześć, gdyż one również niestrudzenie bombardują proszczepionkową propagandą, nawracają i demonizują odstępców oraz zapewniają wiernych, że tylko ich stanowisko jest słuszne – powołując się w tym celu na domniemane „setki badań”, które rzekomo potwierdzają bezpieczeństwo i skuteczność szczepień. Każdy, kto nie uległ temu „religijnemu” ferworowi, kto posiada chociaż dwa aktywne neurony i ma wewnętrzną siłę, by wyłamywać się ze stada i samodzielnie docierać do niezależnych wyników badań, musi dostrzec, że postawa zwolenników szczepień jest obarczona jakimś zasadniczym błędem.
Tych legendarnych „setek badań”, na które powołują się proszczepionkowcy, w rzeczywistości nie ma. Istnieją natomiast setki badań, o których „nie mówi się głośno, które się lekceważy, a nawet selektywnie recenzuje, przymykając oko na dane o skutkach ubocznych szczepień”. Domyślam się, że dziennikarze mediów głównego nurtu jakoś te fakty przeoczyli w swoim bez wątpienia skrupulatnym przeglądaniu źródeł, jakie poprzedzało późniejsze oczernianie i mieszanie z błotem tych, którzy mają czelność kwestionować naukową ewangelię. Dlaczego wyniki niezależnych badań nie są powszechnie dostępne, dlaczego próbuje się je ukryć? Bo są one, rzecz jasna, sprzeczne z założeniami proszczepionkowej religii! Najwyżsi kapłani koncernów farmaceutycznych, którzy szerzą naukową ewangelię poprzez swoich misjonarzy, tj. media głównego nurtu i przedstawicieli medycznych, nie mają ochoty na to, by tracić czas na rozważanie odmiennych stanowisk, kwestionujących przesłanie wielebnego $. Ryzyko jest zbyt wielkie. Utrata nawet jednego członka stada mogłaby negatywnie odbić się na wynikach finansowych.
Szkodliwość szczepień: prawda nie lęka się dochodzenia
“To strategia intelektualnych desperatów. Prawda nie lęka się dochodzenia. Jeśli skuteczność szczepień jest dowiedziona, a one same sprzyjają zdrowiu dzieci, to lekarze powinni być otwarci na pytania rodziców, a nawet otwarte dyskusje o zaletach szczepień. Obecnie natomiast mamy do czynienia z bezkrytycznym kultem. Jego wyznawcy mają w nosie dogłębne analizy, a nawet rzetelne dane naukowe. Szczepienia są dobre, bo tak im powiedziano. I to im wystarcza” – czytamy w artykule Mike’a Adamsa, pt. „The Flawed Theory Behind Vaccinations” („Błędna teoria szczepień”).
Lekarzom, wypowiadającym się w mediach, którzy nie zgadzają się ze stanowiskiem zwolenników szczepień i mają odwagę zalecać alternatywne metody immunizacji, grozi oczywiście zniesławienie i prześladowanie, są traktowani jak szarlatani i mogą utracić licencję zawodową. Zaś przekupione media wytrwale papugują mantrę koncernów farmaceutycznych o rzekomo niepodważalnej skuteczności i bezpieczeństwie szczepień. Ale szczepionki nie są ani skuteczne, ani bezpieczne. Nawet „Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych nie dalej jak w 2011 roku orzekł, że szczepionki są “niezaprzeczalnie groźne”. A poza tym, jeśli nie byłyby szkodliwe, to jakim cudem od 1989 roku rząd amerykańskich wypłacił 3 miliardy dolarów tytułem odszkodowań dla osób, które utraciły zdrowie w wyniku szczepień?
Linki w paragrafie powyżej, jakkolwiek nie wyczerpujące tematu, nie są tam po to, by “dowodzić” braku bezpieczeństwa czy nieskuteczności szczepionek. Chcemy tylko pokazać, że w kwestii szczepień nie ma jednoznacznych rozstrzygnięć – innymi słowy, w świetle nauki ich skuteczność i bezpieczeństwo wcale nie są tak oczywiste. Przeciwnicy szczepień nie są szaleńcami, zwolennikami teorii spiskowych czy ludźmi, który bezkrytycznie wierzą w powielane plotki internetowe. Publiczna debata w tej kwestii niewątpliwe ma miejsce, lecz po obydwu jej stronach powinny zasiąść osoby myślące racjonalnie.
Czy antyszczepionkowcom coś nie styka na złączach?
Antyszczepionkowcy zdaniem proszczepionkowców to osoby tępe, niepełnosprawne umysłowo. A dokładnie tacy są właśnie autorytarianie („Nie zamierzam szczepić moich dzieci. Uważam, że szczepionki prowadzą do zaburzeń psychicznych!” „Chcesz przez to powiedzieć, że jesteś… zaszczepiona?”) Dalsza dyskusja na temat bezpieczeństwa i skuteczności szczepień wykracza poza zakres tego artykułu. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w gorąco rekomendowanym przez nas filmie dokumentalnym z 2013 roku, autorstwa Gary’ego Nulla, pt. „Cicha epidemia: nieopowiedziana historia szczepionek”.
Nie ma potrzeby, by ktoś godził się (lub nie) z faktem, że szczepionki są szkodliwe i nieskuteczne, chodzi o to, by przynajmniej zdał sobie sprawę, że w tej kwestii konieczna jest niewymuszona, szczera debata. Tymczasem rzecznicy szczepień zamiast udziału w otwartej, racjonalnej dyskusji, wolą uciszać oponentów – wykrzykując na całe gardło, stosując pogróżki i uciekając się do ataków ad hominem. Skoro dowody na nieszkodliwość szczepionek są jednoznaczne, to skąd obawy przed jawną, publiczną rozmową na ten temat?
Nagłówki mediów głównego nurtu donoszą, że antyszczepionkowcy są rozhisteryzowani, nierozsądni i nadmiernie emocjonalni, proszczepionkowcy – racjonalni, rozsądni i posiadają wiedzę naukową, a jakże by inaczej. Jak w przypadku większości artykułów pisanych zgodnie z narzuconą linią redakcyjną, jest dokładnie na odwrót. Krytycy szczepień to osoby zwykle dobrze poinformowane, znające wyniki badań, a w każdym razie, przynajmniej sceptycznie nastawione do oficjalnej szczepionkowej narracji. Mistrzami tyrad w histerycznym tonie są rzecznicy szczepień. Nie są w stanie przyjąć do wiadomości, że władze niekoniecznie muszą działać w interesie obywateli. Czują się zagrożeni obecnością tych, którzy kwestionują decyzje rządzących. Nie mogą zaakceptować faktu, że biznes szczepionkowy jest wielką ściemą, którego celem jest napychanie portfeli garstki zasiadającej na górze piramidy, kosztem cierpienia całej reszty, bo ich światopogląd w kwestii bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek po prostu by runął. Nasze władze (Bóg) kochają nas. Nigdy by nas nie skrzywdziły. To my mamy rację. Ci, którzy podważają decyzje rządzących, są źli. Należy się ich pozbyć lub zmusić do konformizmu. Brzmi to niczym hasła fundamentalnej chrześcijańskiej krucjaty, nieprawdaż? Albo niczym słowa amerykańskiego żołnierza piechoty (albo generała), co?
Czy chrześcijanie powinni szczepić dzieci?
Spójrzmy na artykuł Jesse Johnsona pt. „Antyszczepionkowcy a narcyzm epistemologiczny” (“Anti-vaxxers and epistemological narcissism”), będący odezwą do chrześcijańskich rodziców – przeciwników szczepień. Autor tego tekstu nawiązuje do ostatnich przypadków zachorowań na odrę w Kalifornii i w Arizonie i obwinia za to oponentów szczepień; w podobnym duchu są artykuły tutaj i tutaj. Piszący tego typu teksty całkowicie pomijają fakt, że „nie ma żadnych dowodów, które pozwoliłyby postawić znak równości pomiędzy zaszczepieniem i prawdziwą odpornością”. Johnson najpierw podkreśla, że tekst skierowany jest do chrześcijańskich rodziców, którzy podjęli decyzję o nieszczepieniu swoich dzieci, następnie opowiada bajki na temat odry, po czym (uwaga) wymienia „cztery przyczyny, dla których chrześcijanie powinny szczepić swoje dzieci”:
Szczepienia są formą powszechnej łaski, która dramatycznie zmieniła świat na lepsze (Księga Rodzaju 3:18; Psalm 145:9-16; Mateusz 5:44-45; Dzieje Apostolskie 14:16-17). Udział w błogosławieństwie powszechnej łaski, której doświadcza społeczeństwo po upadku Wieży Babel, oznacza, że łączymy się jako narody, a ona sama – [łaska, czyli szczepienia] – czyni nasze życie lepszym (Księga Rodzaju 9:6, Druga Księga Królewska 12:2, Łukasz 6:33). Pracujemy, pobieramy się i chronimy się wzajemnie. Podstawową metodą tej ochrony są szczepienia przeciwko chorobom, które prześladowały członków kultur, które się nie szczepiły.
A zatem zaszczepienie się jest formą miłości bliźniego (Księga Lewicka 19:18; Mateusz 5:43, List do Rzymian 13:8-10, List Jakuba 2:8). Wiedząc, że ktoś jest zbyt mały, młody lub słaby, by go zaszczepić, chronimy go dzięki temu, że sami jesteśmy zaszczepieni.
Nie dajemy się zwieść rozsiewanym w Internecie plotkom, skutecznie zdyskredytowanym już dawno temu (Księga Hioba 12:20; Księga Przysłów 13:16). Nie oznacza to oczywiście, że ślepo wierzymy we wszystko, co dociera do nas ze świata „nauki”. Cechuje nas raczej zdrowy sceptycyzm, ale w przypadku szczepień możemy go porzucić, bo świat nauki jednomyślnie zapewnia, że szczepionki są bezpieczne (a dodatkowo, zalecane w większości stanów). Uchybiamy rozumowi, kiedy wierzymy w niepotwierdzone, zdyskredytowane plotki, zamiast przyjąć oczywisty fakt, że odra kiedyś wzbudzała grozę i że już od dawna tak się nie dzieje.
Chrześcijanie biorą na siebie ryzyko, by powiększać wspólne dobro. Nie uczymy naszych dzieci, że „na pierwszym miejscu stawia się bezpieczeństwo”. Najpierw „Samemu Bogu cześć i chwała! (Soli Deo Gloria!), potem cała reszta. Chrześcijanie zwykli byli to rozumieć. Postawa moralna Jonathana Edwardsa, który zaraz po objęciu posady rektora Uniwersytetu Princeton poddał się szczepieniu przeciwko ospie wietrznej, wskutek czego zmarł, była kiedyś normą. Niewłaściwą postawą moralną, przyjmowaną w związku ze śmiercią Edwarda, jest „unikanie szczepień”. Należy „pogodzić się z ryzykiem wkalkulowanym w szczepienia na rzecz lepszej kondycji społeczeństwa”.
Czy przeciwnik szczepień jest grzesznikiem?
Biblia zakazuje wiernym ulegania internetowym plotkom, i to podobno nawet w dwóch osobnych rozdziałach – zaskoczyła nas ta informacja. Najwyraźniej profetyczny walor tej książki nie został doceniony. Zastanawiają też nauki płynące z faktu śmierci z powodu szczepionki przeciw ospie wietrznej – to podobno świetny przykład tego, jak dobrą rzeczą jest pogodzenie się z „wkalkulowanym ryzykiem”. Istna mentalna gimnastyka? Jak wam idzie?
Johnson kończy swe wywody następującym stwierdzeniem: „Uznałem, że jest to swoista szara strefa dla chrześcijan, sytuacja nie do końca jasna, i że w związku z tym przeciwnika szczepień nie można uznać wprost za grzesznika. Można natomiast, w oparciu o zapisy biblijne, odwołać się do przenikliwości i mądrości wiernego następującymi słowami: nie niwecz szczytowych osiągnięć nauki, dotyczących kwestii społecznych, tylko z powodu epistemologicznego narcyzmu”. “Epistemologiczny narcyzm”, że co? Zasadniczo pojęcie to oznacza “pragnienie posiadania zbyt rozległej wiedzy”. Drodzy czytelnicy, usłyszeliście to po raz pierwszy właśnie tutaj. Ten, kto chce zbyt wiele wiedzieć i kwestionuje decyzje autorytetów, jest pod wpływem złego! Szybko, wyłączcie przeglądarkę, zanim skażecie własną duszę na wieczne potępienie!
O ile przeciętny, liberalny ateista pomysł przeczesywania tekstów biblijnych w poszukiwaniu proszczepionkowych argumentów uznałby zapewne za dosyć żenujący, jego własny sposób rozumowania nie tak znowu bardzo się różni. Nie ma większego znaczenia, czy twoja wiara w dobroczynność szczepień opiera się na zapisach biblijnych, czy też na nieistniejących danych naukowych, wypluwanych przez tuby medialne – w obydwu wypadkach mamy do czynienia z klasycznym zachowaniem stadnym, popartym argumentacją przepełnioną emocjami, a nie z podejmowaniem decyzji w oparciu o wiarygodne wyniki badań oraz logikę.
Ekstremalne zachowania wyznawców religii szczepionkowej nabierają na sile
Są one coraz bardziej agresywne – stanowią niemalże dokładne odzwierciedlenie aktów przemocy w wykonaniu fanatycznych aktywistów antyaborcyjnych.
„Groźby śmierci pod adresem lekarzy, którzy dzielą się ważnymi informacjami na temat wątpliwego bezpieczeństwa szczepionek. Lekarz, przekazujący opinii publicznej informacje na temat szczepień, otrzymuje pogróżki o podłożeniu bomby. Odwołano cykl wykładów. Swoboda wypowiada słów, zabierania głosu i wygłaszania opinii jest naszym prawem wrodzonym, nabytym w momencie przyjścia na ten świat. Wolność słowa nie jest luksusem i z pewnością nie otrzymujemy jej od rządu. W Australii, a także w narastającym tempie w Stanach Zjednoczonych, niektóre opinie można wyrażać z większą swobodą niż inne.
W notatce prasowej z 27 stycznia, wieloletnia nauczycielka i specjalistka ds. szczepień doktor Sherri Tenpenny napisała, że odwołuje cykl wystąpień zaplanowanych w Brisbane, Sydney, Adelaide, Melbourne i Gold Coast. Przyczyną anulowania wykładów były głosy proszczepionkowych ekstremistów, wzywające do przemocy wobec właścicieli (i członków ich rodzin) obiektów, w których miały odbyć się seminaria na temat zdrowia, a także pogróżki o podłożeniu bomby w kilku zarezerwowanych budynkach. Druga z wykładowczyń, Stephanie Messenger, która solidarnie z doktor Tenpenny podjęła decyzję o anulowaniu odczytów, powiedziała: „Dożyłyśmy czasów, w których uczestnikom seminariów nie można zapewnić bezpieczeństwa. Niektórzy z nich zamierzali wziąć ze sobą małe dzieci. Groźby są uporczywe. Nie jesteśmy w stanie zagwarantować, że przybyłym gościom nie stanie się nic złego”. Niestety sprawcy tych pogróżek nadal są na wolności.”
Uciszanie przeciwników szczepień
Dosyć wyraźnie widać, że osoby kwestionujące zasadność szczepień ucisza się, a w mediach głównego nurtu oczernia. W rzeczywistości proszczepionkowcy tak bardzo obawiają się każdego, kto krytykuje ich religię, że muszą wygrażać śmiercią nie tylko lekarzom, którzy są przeciwni szczepieniom, ale też niczemu winnym obywatelom, którzy chcą usłyszeć, co do powiedzenia mają krytycy szczepień. Przeciętny liberał oburzał się z powodu „ataku na wolność słowa”, obklejając strony fejsbuka hasłem „Je suis Charlie”, solidaryzując się w ten sposób z ofiarami masakry w redakcji Charlie Hebdo. Ale kiedy usiłuje się zamknąć usta prelegentom, którzy chcą mówić o szkodliwości szczepionek, grożąc im śmiercią – przeciętny liberał nie dostrzega problemu.
Wyłamywanie się z tłumu wiąże się z wieloma problemami i w pewnym sensie jest niebezpieczne – oznacza ostracyzm, zniesławienie, okazjonalne naplucie w twarz. Jeśli znajdziesz się pod ostrzałem rozhisteryzowanego proszczepionkowca, to musisz się liczyć nawet z utratą życia. Poczytaj na Wikipedii o antyaborcyjnej przemocy – czy naprawdę te zachowania różnią się aż tak bardzo od tego, co robią fanatyczni rzecznicy szczepień?
Grożenie śmiercią krytykom szczepień nie jest niczym nadzwyczajnym. Profesor Garth L. Nicolson, specjalista od patologii molekularnej, kierownik i główny pracownik naukowy w Instytucie Medycyny Molekularnej w Huntington Beach, w Kalifornii, prowadzi wykłady na uniwersytetach medycznych w Stanach Zjednoczonych i w Australii. Jest dobrze wykwalifikowanym, szanowanym biochemikiem, znanym z opracowania przełomowego modelu błon komórkowych. Kiedy dowiedział się o nieetycznym testowaniu skażonych szczepionek na więźniach w Teksasie (i zaczął dzielić się tą wiedzą), które później podawano żołnierzom walczącym w pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej, zaczął otrzymywać pogróżki śmierci.
Doktor Nicolson opowiedział, co mu się przytrafiało, kiedy on i inni naukowcy pozyskali wiedzę na temat eksperymentów w teksańskich więzieniach a także na temat skutków ubocznych szczepień, jakie pojawiły się wśród żołnierzy amerykańskich w Zatoce Perskiej: „Zmuszono nas do opuszczenia Teksasu. Miałem wówczas pełny etat profesorski i byłem szefem katedry na Uniwersytecie w Teksasie, ale zostałem dosłownie zmuszony do wyjazdu, bo przebywanie w tamtym miejscu stawało się zbyt niebezpieczne. Kilku moich kolegów uśmiercono. Mojemu przełożonemu strzelono w tył głowy w jego biurze, gdyż zamierzał mówić głośno o eksperymentach na więźniach. Sytuacja zaczęła robić się coraz bardziej poważna”.
Skoro usiłuje się wyeliminować tych, którzy otwarcie chcą mówić prawdę, to najwyraźniej za kulisami badań nad szczepionkami dzieje się coś paskudnego i niepokojącego. Osobą, którą podobno straszono śmiercią, był również wieloletni badacz skutków ubocznych szczepień doktor Andrew Moulden. Zmarł w tajemniczych okolicznościach w 2013 roku. Niektórzy twierdzą, że miał atak serca, inni, że popełnił samobójstwo (mimo, że nie miał ku temu powodów).
Pogróżki od trolli koncernów farmaceutycznych
Grożenie śmiercią oraz ekstremalna wściekłość, wyrażana w „religijnym ferworze” przez fanatycznych rzeczników szczepień, nie powstrzymuje niektórych niezależnych badaczy od mówienia prawdy. Wówczas straszy się ich możliwością utraty pracy: „Kardiolog z Arizony: Nie szczepcie dzieci, zamiast tego stosujcie dietę paleo. Doktor Jack Wolfson uważa, że lepsza niż szczepienia jest zmiana stylu życia. Pomimo ostatniego wykrycia ogniska odry w kalifornijskim Disneylandzie, doktor z Paradise Valley w Kalifornii uważa, że dzieci nie należy szczepić, bo choroby wieku dziecięcego powinny zostać przechorowane. „Odrę, świnkę, różyczkę i ospę wietrzną należy przechorować, dzieci mają do tego prawo” – powiedział doktor Jack Wolfson z Wolfson Integrative Cardiology w Paradise Valley. Wolfson nie wierzy w szczepienia – „Nie ma potrzeby, by w celu wzmocnienia systemu odpornościowego wstrzykiwano nam i naszym dzieciom chemikalia”. Doktor Wolfson uważa ponadto, że najważniejszą kwestią jest utrzymywanie zdrowego układu odpornościowego. W tym celu należy unikać chemikaliów, dobrze się wysypiać, wykonywać ćwiczenia fizyczne, brać suplementy i dobrze się odżywiać. „Jestem ogromnym fanem diety paleo. Chcę, by nasze dzieci jadły to, co spożywali nasi przodkowie przez miliony lat. To najlepszy sposób na ochronę przed chorobami” – powiedział doktor Wolfson.”
W powyższym stwierdzeniu nie ma niczego kontrowersyjnego. Są to zwyczajowe zalecenia lekarzy, stosujących naturalne kuracje. Może są niekonwencjonalne. Ale przez to nie traci się przecież licencji lekarskiej. Nieprawdaż? Okazuje się, że jest inaczej: „Komisja Lekarska Arizony pełną parą ściga doktora Wolfsona za to, co powiedział. Dodatkowo, tzw. „eksperci” domagają się, by tego typu lekarzy pozbawiać prawa do wykonywania zawodu, bo – choć nie do końca nie wiadomo, w jaki sposób – szkodzą pacjentom. Czy prawo lekarza do niezalecania szczepionek swoim pacjentom było kiedykolwiek przedmiotem dyskusji? Od kiedy to wyrażanie opinii stanowi podstawę do pozbawienia lekarza licencji lekarskiej?”
Dobre pytania. Zdaje się, że w środowisku przesiąkniętym szczepionkową histerią każde odstępstwo od linii partyjnej, tj. od oficjalnych zaleceń w sprawie szczepień, stanowi pretekst do odebrania prawa wykonywania zawodu. Charlie Hebdo to przy tym nic – oto jesteśmy świadkami najgorszego w tej dekadzie ataku na wolność słowa.
Walka i pogróżki wobec naturopatów
Mówiąc dalej o wolności słowa. Moja znajoma – lekarz medycyny naturalnej – opowiedziała mi o e-mailu, jaki otrzymała od Kanadyjskiego Stowarzyszenia Lekarzy Medycyny Naturalnej (Canadian Association of Naturopathic Doctors – CAND), w związku z ostatnimi kontrowersjami w sprawie szczepień. Oto jego fragment:
“Rozumiemy, że w związku z ostatnią burzą medialną z powodu odry, szczepionek i nozod [wytwory chorobowe ludzkich organizmów] członkowie stowarzyszenia mają ochotę zabrać głos i wyjaśnić reporterom, że są w błędzie i że nie rozumieją zasad medycyny naturalnej. Jednakże w tym przypadku potencjalne ryzyko przeważa nad korzyściami, a zatem prosimy, aby wszyscy członkowie zamiast reagować i angażować się bezpośrednio w medialne debaty, kontaktowali się ze Stowarzyszeniem. Jak w przypadku większości incydentów, dziennikarze usiłują wyprofilować dwie strony spornej kwestii. W tym szczególnym przypadku media poszukują przeciwstawnego stanowiska w sprawie szczepień i chcą, by lekarze medycyny naturalnej mieli w tym swój udział, nawet jeśli większość naturopatów przekazuje pacjentom wiedzę na temat szczepień, w tym również na temat ich korzyści. Media, zamiast kierować uwagę na rzeczywiste fakty, będą koncentrować się na drobnych wyjątkach, tak jak uczyniono to we wczorajszym artykule w tygodniku Globe Mail. W tej sytuacji lekarze medycyny naturalnej, decydując się na rozmowę z mediami, ustawiają się na z góry przegranej pozycji”.
W kolejnym fragmencie listu naturopaci są instruowani, żeby w przypadku prób kontaktu ze strony mediów nie reagowali na zaczepki, lecz bezzwłocznie zasięgnęli rady prawników! I to ma być otwarta i szczera debata na temat szczepień?
Wakefield i szczepionka MMR
Pamiętacie doktora Andrew Wakefielda? Istne zło wcielone, oskarżany o utworzenie w pojedynkę ruchu antyszczepionkowego w formie, w jakiej istnieje do dziś. Za to, że ośmielił się zasugerować możliwość istnienia związku (skądinąd całkowicie uzasadnionego i możliwego) pomiędzy podaniem szczepionki MMR i pojawieniem się autyzmu u podatnej części populacji, został wystawiony na nikczemną i zajadłą medialną kampanię oszczerstw, mającą na celu skłonienie go do porzucenia pracy badawczej. Niestety, kariera tego człowieka legła w gruzach:
Doktor Wakefield wypowiadający się we wspomnianym już powyżej filmie dokumentalnym pt. “Cicha epidemia: nieopowiedziana historia szczepionek”: „Problemy ze szczepionkami w ogóle, a w szczególności z MMR, są znaczenie większe, niż przypuszczano. Już jako lekarz i naukowiec zacząłem kwestionować bezpieczeństwo szczepionek w latach 1990-1991. Im bardziej się w to zagłębiałem, tym bardziej byłem zaniepokojony. Odpowiedzi na pytania, które wysyłałem do władz, były niesatysfakcjonujące i nienaukowe. W większej mierze osadzone w systemie wierzeń, nadziei i myśleniu życzeniowym, niż oparte na twardych, niezbitych, naukowych faktach. Im bardziej szukałem i im więcej do mnie docierało, tym bardziej stawałem się zaniepokojony. Nie tylko z tego powodu, że nie przeprowadzono żadnych badań odnośnie bezpieczeństwa szczepionek, ale również dlatego, że w ogóle nie było potrzeby ich wytwarzania, a w pierwszym rzędzie szczepionki przeciwko śwince. I nie jest to moja opinia, ale opinia Centrum ds. Kontroli Chorób (Control Disease Centre – CDC) oraz innych organów regulujących kwestię szczepień w Wielkiej Brytanii. Szczepienia zostały wprowadzone na rynek w celach handlowych, w interesie wielkich koncernów farmaceutycznych, a nie w interesie społecznym!”.
Toż to przecież bluźnierstwa! A zatem nic dziwnego, że doktora Wakefielda przedstawiano jako wcielenie współczesnego szatana. Równie dobrze mógłby powiedzieć, że Jezus nigdy nie istniał. Pogróżki śmiercią, oszczerstwa, publiczne ścinanie głów (nie dosłownie, ale wszystko przed nami) wyraźnie pokazują, że proszczepionkowcy postrzegają domniemany ruch antyszczepionkowy jako poważne zagrożenie, coś, czego należy się pozbyć każdym możliwym sposobem.
Przy czym na początek postawmy sprawę jasno: nie ma de facto czegoś takiego jak „ruch antyszczepionkowy”:
Oto co pisze Levi Quackenboss w artykule pt. “Nie istnieje ruch antyszczepionkowy”: „Nie ma czegoś takiego jak “ruch antyszczepionkowy”. „Ruch” to rozwijająca się organizacja, zrzeszająca wiele osób, które chcą osiągnąć określony cel. Rodzice, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci, nie mają „wspólnego celu”. Nie istnieje żaden docelowy poziom odsetek osób niezaszczepionych, do którego chcą potajemnie dobić. Nie mają żadnego planu, by kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać. Nie ma żadnej ustalonej daty ogłoszenia zwycięstwa. Ci, którzy chcą być zwolnieni z obowiązku szczepień, mają tylko jedną cechę wspólną: nie dbają o to, co robisz ze swoim dzieckiem w kwestii szczepień. Koncentrują się na swoim. Ruch proszczepionkowy jest wspierany finansowo w formie gotówki, dotacji oraz dzięki sile ludzkiego umysłu przez ludzi, którzy bogacą się na produkcji i sprzedaży szczepionek.
Jasne, że mają oni też do dyspozycji niezastąpioną armię żołnierzy piechoty, nie do końca intelektualnie stabilnych, ale siła napędowa pochodzi z wyższego poziomu. Celem ruchu proszczepionkowego jest osiągnięcie 100% podporządkowania się programowi szczepień. A ci, którzy chcą być zwolnieni z obowiązku szczepień? Oni nie przejmują się tym, czy ktoś stosuje się do zaleceń. Ruch proszczepionkowy przyłączył się do grupy lokalnych wydziałów zdrowia po to, by dotrzeć do ustawodawców stanowych i przekonać ich do wprowadzenia przepisów, które pozwalałyby na odbieranie praw rodzicielskich tym, którzy uchylają się od obowiązku szczepień. A ci, co nie chcą szczepić? Ich nie interesuje, w jaki sposób inni dbają o zdrowie swoich dzieci, a zatem nie mów im, jak mają zajmować się własnymi. Ruch proszczepionkowy nawiązuje kontakty z mediami, będącymi własnością koncernów farmaceutycznych, by ci wyzywali na wizji rodziców, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci, od ignorantów i nieuków.
Wsparcie medialne zwolenników szczepień
A ci rodzice? Większość z nich nie ma przyjaciół w mediach, a nawet gdyby mieli, z pewnością nie obrzucaliby nikogo błotem. Dlaczego? Bo mają w nosie stanowisko i opinie innych na temat szczepionek. W 1853 roku parlament brytyjski przyjął ustawę o obowiązkowych szczepieniach przeciwko ospie wietrznej. Za niestosowanie się do tych przepisów groziła kara grzywny, a za uchylanie się od jej zapłacenia – więzienie. To doprowadziło do masowych demonstracji członków klasy pracującej. Protestowały też znane osoby, a nawet członkowie parlamentu. 1885 roku z powodu ponad 3000 spraw sądowych w toku, i to tylko w jednym hrabstwie, protestowało 20 000 osób. Ostatecznie w 1898 roku dopuszczono możliwość zwolnienia z obowiązku szczepień z przyczyn religijnych lub etycznych. Odstąpiono też od karania za brak szczepień, a rodzicom nieprzekonanym co do bezpieczeństwa i skuteczności szczepień, dano możliwość uzyskania zwolnienia. Ale był jeden „haczyk” – kto chciał otrzymać zwolnienie, musiał spełnić pewne wymagania urzędnicze do czasu ukończenia przez dziecko 4 roku życia.
Jak można było się spodziewać, wielu urzędników nie zgadzało się na wykonywanie tych obowiązków, a w związku z tym idea wolnego wyboru w kwestii szczepień zaczęła kuleć. W wyniku presji społecznej w 1907 roku rząd brytyjski ostatecznie uchwalił Ustawę w sprawie szczepień. Zgodnie z nią każdy rodzic mógł uzyskać pozwolenie na odstąpienie od obowiązku szczepień. Wystarczyło wysłać do lokalnego urzędnika odpowiadającego za politykę szczepień podpisaną deklarację, w której należało wyrazić obawę, że szczepienia mogą zaszkodzić zdrowiu dziecka. W 1907 roku aż 17% brytyjskiej populacji uzyskało status zwolnionych. Był to początek współczesnej polityki, pozwalającej na odstąpienie od obowiązku szczepień z przyczyn światopoglądowych – zrodzonej w efekcie uciążliwego wtrącania się rządu i władz lokalnych w prawa rodzicielskie. To, moi drodzy, był ruch antyszczepionkowy. W 2015 nie istnieje żaden ruch antyszczepionkowy, ale proszczepionkowcy, nie zniechęcajcie się. Nadal rzucajcie obelgami w mediach, nawijajcie bez krępacji z lokalnymi legislatorami. Prześladujcie niemowlęta, by wstrzykiwać im szczepionki, których wy sami już od dziesięcioleci nie otrzymujecie. Trajkoczcie o ruchu antyszczepionkowym, a ci, którzy uchylają się od obowiązku szczepień, na pewno dadzą wam jakiś nowy pretekst, abyście mieli kolejny temat do obgadania – zanotujcie moje słowa. Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, są skazani na jej powtarzanie.”
Ruch antyszczepionkowy
Nie ma ruchu antyszczepionkowego, a proszczepionkowcy i tak z nim zacięcie walczą, na każdym froncie. Dlaczego tak się dzieje? Ten cytat z Biblii chyba pasuje w tym miejscu: „Ucieka występny [lub atakuje], choć go nikt nie goni [lub nie atakuje] – Księga Przysłów 28.
Przywodzi to na myśl rozmowy chrześcijańskich fundamentalistów na temat „homoseksualnej konspiracji”, zgodnie z którą geje są tak zdeterminowani, że „polują” na osoby heteroseksualne, a zwłaszcza dzieci, by wciągnąć je do swojego „perfidnego” stylu życia. Każdy homoseksualista lub ktoś, kto zna chociaż jedną osobę o takiej orientacji, od razu zwróci uwagę na niedorzeczność takiego sposobu myślenia. Osoby homoseksualne, ogólnie rzecz ujmując, nie dbają o to, jakiej orientacji jesteś ty czy ktokolwiek inny. Oni chcą tylko jednego – by zostawić ich sam na sam z ich życiem seksualnym. Przeciwnicy szczepionek chcą tego samego – mają w nosie, czy szczepisz siebie lub swoje dziecko, chcą tylko prawa do podejmowania swobodnych decyzji w zakresie opieki medycznej i nie chcą, by ich ktokolwiek nękał i prześladował.
Podobnie jak dyskusje o aborcji, tak i debaty na temat szczepień sprowadzają się w istocie do tego, czy masz prawo robić ze swoim ciałem to, co uważasz za stosowne. Fundamentaliści stawiają sprawę jasno – nie masz takiego prawa, bo twoje ciało jest własnością państwa i w związku z tym nie możesz samodzielnie decydować, jakim medycznym procedurom poddajesz się ty czy twoje dziecko. Zdaje się, że w celu uciszenia tych, którzy nie podzielają ich poglądów, ci szaleńcy byli w stanie sięgnąć po naprawdę ekstremalne metody, podobne do tych, którymi posługiwali się przed nimi fanatyczni przeciwnicy aborcji. To zadziwiające, jak wielu lewicowców, którzy żarliwie opowiadają się za wolnością wyboru w sprawie aborcji, popiera jednocześnie przymusowe szczepienia. Przypuszczam, że słowo „wybór” jest bardziej giętkie, niż myślałam, lub wykracza znacznie poza zakres słownikowej definicji.
Aby lepiej zrozumieć, w jaki sposób ta cała szczepionkowo debata stawiana jest na głowie i jak proszczepionkowcy manipulują informacjami na własny użytek, obejrzycie materiał filmowy pt. „Antyszczepionkowcy rujnują Disneyland” (j. ang).
Już po 2 minutach oglądania można dostrzec przepełnione złością potępienie i całkowite lekceważenie obaw i pytań stawianych przez członków „ruchu antyszczepionkowego”. Jeden z gospodarzy programu mówi wprost: „Pieprzyć tych ludzi!”. Jaki inteligentny sposób na skłonienie mas do przyjęcia proszczepionkowego stanowiska! Dalej słyszymy, że to bogaci rodzice decydują się nie szczepić, bo uważają, że odsuwanie szczepienia w czasie jest teraz w modzie. Mówią, że w „pewnym sensie winni są też rodzice”, ale że w gruncie rzeczy należy oskarżać tych, którzy stoją za „antyszczepionkową agendą”.
Medialnych przekłamań w sprawie stanowiska antyszczepionkowców jest znacznie więcej
Zdaniem Rexa Murphy’ego, gospodarza programu „Point of View”, przeciwnicy szczepień, tacy jak Jenny McCarthy, przyznają, że “ich potencjał intelektualny jest na poziomie zbutwiałego pniaka, w którym można nawet zamieszkać!”. Co za argument… robi się coraz goręcej, posłuchajcie, co ten koleś mówi do publiczności: „zbyt duża wolność [wyboru] spowodowała, że garstka samolubnych i dogłębnie głupich osób trajkocze o wyssanych z palca krzywdach, by przenieść się z drogi rozsądku i medycyny na ścieżkę własnych, niebezpiecznych fantazji. Postawa antyszczepionkowa jest niesłychanie samolubna, uchylanie się od zaszczepienia dziecka stoi na równi z darmowym korzystaniem z dobrych praktyk innych [czytaj: z dobrodziejstw programów szczepień ochronnych]. Ich dobrą praktyką jest ochrona przed waszą bezgraniczną, nonszalancką niefrasobliwością!”.
W obliczu tej całej antagonistycznej nagonki, podobnie jak w przypadku wielu innych życiowych kwestii, zadajmy sobie pytanie: Co powiedziałby Ghandi? „Bądźcie nieposłuszni!”
Bez względu na to, czy jesteś za, czy przeciwko szczepieniom, prawda jest taka, że szczepionkowa debata wykroczyła daleko poza racjonalne granice. Nad rzeczową dyskusją bierze górę histeria, emocje sięgają szczytu, a obelgi, groźby śmiercią, cofanie licencji lekarskich i kampanie oszczerstw stały się narzędziami w tej grze – przynajmniej na razie. Czy długo jeszcze będziemy czekać na fizyczne ataki, uprowadzenia i pozbawianie życia w imię ochrony zdrowia naszych dzieci zysków koncernów farmaceutycznych?
NCZAS.INFO | Anthony Fauci / fot. YT / Doctor Mike
Dyrektor Wywiadu Narodowego (ODNI) Tulsi Gabbard w ostatnim dniu urzędowania opublikowała dokumenty kompromitujące Anthonego Fauciego w kontekście Wielkiej Histerii zwanej pandemią. Wynika z nich, że Fauci finansował badania laboratoryjne, które wywołały COVID. „Upolitycznieni, egoistyczni przywódcy, tacy jak dr Fauci, tuszowali własne przewinienia i nadużycua władzy, manipulowali danymi wywiadowczymi i okłamywali Kongres” – ogłosiła Gabbard.
„Dzisiaj, w mój ostatni dzień jako Dyrektor Wywiadu Narodowego, publikuję nigdy wcześniej niepublikowane komunikaty i dokumenty, które ujawniają, jak dr Fauci przekazał miliony dolarów amerykańskich podatników na finansowanie niebezpiecznych badań typu gain-of-function w laboratorium w Wuhan, współpracował z upolitycznionymi elementami w ramach Wspólnoty Wywiadowczej (IC), aby stłumić prawdę o swoich działaniach i ukryć laboratoryjne pochodzenie wirusa oraz kłamał przed Kongresem pod przysięgą w 2024 roku. Nadszedł czas, abyście poznali prawdę” – napisała na X Gabbard.
Materiał opublikowany w piątek w niecałą dobę obejrzało prawie 20 mln internautów. Rzuca on nowe światło na i tak skompromitowaną już narrację o „pandemii”, będącej w rzeczywistości Wielką Histerią, zamordyzmem i cenzurą.
Today, on my final day as Director of National Intelligence, I’m releasing never-before-seen communications and documents exposing how Dr. Fauci provided millions in US taxpayer dollars to fund dangerous gain-of-function research at the Wuhan lab, worked with politicized elements… pic.twitter.com/ZMdliW4zyS
W oświadczeniu wydanym przez Wywiad Narodowy czytamy, iż dokumenty „ujawniają bezpośrednią rolę Fauciego we wpływaniu na oceny Wspólnoty Wywiadowczej (IC) dotyczące COVID-19 i manipulowaniu nimi, a także to, jak Fauci skłamał przed Kongresem w 2024 roku, kiedy pod przysięgą zaprzeczył wiedzy lub uczestnictwu w rozmowach z przedstawicielami wywiadu na temat badań nad wirusem”.
– Pandemia COVID-19 przyniosła ogromne cierpienie i ból milionom naszych rodaków i niezliczonym ludziom na całym świecie. Po latach kłamstw, cenzury i tuszowania, naród amerykański zasługuje na przejrzystość, prawdę i odpowiedzialność – powiedziała Gabbard.
Dodała, że „w celu ukrycia prawdy” zastosowano taktykę „wprost z podręcznika deep-state”.
– Upolitycznieni, egoistyczni przywódcy, tacy jak dr Fauci, tuszowali własne przewinienia i nadużycia władzy, manipulowali danymi wywiadowczymi, okłamywali Kongres i podważali autorytet wybranego prezydenta – podkreśliła.
Ujawnione dokumenty są wynikiem rocznego przeglądu odtajniana prowadzonego przez Gabbard. Celem było wprowadzenie maksymalnej przejrzystości w działaniach Donalda Trumpa.
„W trakcie tego procesu urzędnicy ODNI zebrali zeznania od wielu sygnalistów z IC, którzy zgłaszali odwet za kwestionowanie manipulacji wywiadem przez IC na temat pochodzenia wirusa. Ujawniło to wyraźny schemat tłumienia sprzeciwu, uciszania krytyków i ukrywania dowodów, które podważały integralność IC i szkodziły narodowi amerykańskiemu” – podkreślono w komunikacie.
W oświadczeniu wskazano, że „bliskie relacje” Fauciego z IC pozwoliły mu „pełnić trzy kluczowe role podczas pandemii, chroniące go przed krytyką, ponieważ miał ogromny wpływ”.
Po pierwsze, finansował ryzykowne badania nad koronawirusem powiązane z wielkimi koncernami farmaceutycznymi, które dążyły do opracowania „uniwersalnych szczepionek”. Mowa była o wartościach rzędów „bilionów dolarów”.
Po drugie, Fauci był zakulisowym doradcą, który „e swoimi starannie dobranymi ekspertami naciskał na IC w celu poparcia naturalnego, zwierzęcego pochodzenia wirusa, aby ukryć swoje niebezpieczne badania”. I po trzecie, Fauci stał się „ekspertem od pandemii” i publicznie propagował „kłamstwa, dezinformację i cenzurę”.
ODNI podkreśliło, że niedawno opublikowana korespondencja bezpośrednio przeczy zeznaniom Fauciego złożonym w 2024 roku przed Podkomisją Specjalną Izby Reprezentantów ds. Pandemii Koronawirusa. Wówczas wielokrotnie pytano Fauciego, czy rozmawiał z „FBI, CIA, DIA lub jakąkolwiek amerykańską agencją wywiadowczą w sprawie badań nad wirusami” przed, w trakcie lub po tzw. pandemii. Fauci wielokrotnie unikał odpowiedzi na te pytania, po czym fałszywie w końcu odparł, że „zgodnie z moją wiedzą nie w sprawie COVID”.
„Zeznania wielu sygnalistów ujawniają, że analitycy wywiadu, którzy kwestionowali wnioski Fauciego dotyczące pochodzenia COVID, byli narażeni na odwet, marginalizowani i często ponieśli regres w karierze. To uciszyło sprzeciw i sprzyjało kulturze, w której prawda była poświęcana na rzecz konformizmu, a wiarygodne dowody były ignorowane” – podkreślono w oświadczeniu ODNI.
Dokumenty opublikowane przez ODNI znajdują się w linku poniżej.
Obecnie istnieje obszerny i stale rosnący zbiór dowodów w postaci recenzowanych badań naukowych dotyczących zdarzeń niepożądanych związanych ze szczepionkami przeciwko COVID-19. Lista obejmuje obecnie 4530 badań i można ją przejrzeć tutaj :
Zdumiewające jest, że pomimo tak ogromnej ilości dostępnych dowodów, żaden prawnik nie wniósł pozwu zbiorowego przeciwko producentom szczepionek przeciwko COVID-19. Dowody wydają się być rozstrzygające, a wśród oskarżonych znalazłaby się prawdopodobnie większość, o ile nie wszystkie, rządy świata, ich prezydenci, premierzy, urzędnicy służby zdrowia, stowarzyszenia medyczne i wszyscy inni, którzy przyczynili się do masowych szczepień przeciwko COVID-19 – oprócz wielkich koncernów farmaceutycznych i Tony’ego Fauciego. Kwoty ugód mogą sięgać biliona dolarów, a może nawet więcej. Mimo to nie ma żadnych roszczeń odszkodowawczych.
Prawnicy mogli być zastraszeni działaniami niemieckiego rządu. Niemiecki prawnik Reiner Fuellmich założył organizację dokumentującą naruszenia prawa, błędy medyczne i oszustwa naukowe związane ze skandalem COVID-19. Gdy miał złożyć pozew zbiorowy, został aresztowany za granicą przez niemiecki rząd, uwięziony w Niemczech na podstawie zarzutów, które wielu uważa za fałszywe, i cofnięto mu licencję na wykonywanie zawodu prawnika.
Kiedy rządy działają bezprawnie, nie można już wymierzać sprawiedliwości. Zwycięża tylko przymus. Rząd niemiecki – podobnie jak inne rządy byłego świata zachodniego – prowadzi nas z powrotem do średniowiecza. [W średniowieczu katolickim prawo było egzekwowane. md]
Wygląda na to, że Big Pharma jest zbyt potężna, by można jej było poważnie zagrozić. Być może dlatego sekretarz zdrowia USA Robert F. Kennedy Jr. musiał zaakceptować decyzję CDC o przekazaniu firmie Pfizer 1,24 miliarda dolarów na szczepionki przeciw COVID-19, które będą podawane dzieciom i dorosłym.
CDC, federalna agencja podlegająca Sekretarzowi Zdrowia i Opieki Społecznej Kennedy’emu, zatwierdziła dalsze finansowanie i zatwierdzenie szczepionek przeciw COVID-19 dla dzieci, pomimo tego, co autor uważa za wyraźne dowody na znaczne ryzyko. To pokazuje, czyje ręce naprawdę nami kierują, skoro nawet Robert Kennedy nie jest w stanie ochronić nas przed Big Pharma.
Najwyraźniej Big Pharma ma większy wpływ na CDC niż minister zdrowia Robert Kennedy. To powinno nam powiedzieć wszystko, co musimy wiedzieć o liberalnym micie o władzy ludu. W rzeczywistości rządzą grupy interesu, z których najpotężniejszą jest lobby izraelskie.
W czasie zimnej wojny antykomuniści pisali książki o „zniewolonych narodach”. Dziś zniewolone narody to kraje, które nie są już narodami, lecz wieżami Babel, tworzącymi świat zachodni. Rządzą nimi potężne interesy gospodarcze oraz Izrael, który wykorzystuje miliardy dolarów przekazywane przez Waszyngton do wywierania wpływu na rządy.
Amerykanie są pierwszym narodem w historii, który płaci daninę Izraelowi z własnej kieszeni – bez wcześniejszej porażki militarnej z Izraelem – dzięki czemu Izrael może wykorzystywać amerykańskie pieniądze, aby wpływać nie tylko na rząd USA, ale także na rządy innych krajów.
Rozpoczynając 24 lutego 2022 roku specjalną wojskową operację prezydent, Władimir Putin spowodował, że wygasło zainteresowanie szalejącą wówczas „pandemią” C-19. Ciekawostką jest to, że firma Pfizer, która produkowała dostarczane światu szczepionki, złożyła wniosek patentowy zatwierdzony 31 sierpnia 2021 roku.
Patent dotyczy zdalnego śledzenia kontaktów wszystkich zaszczepionych osób na całym świecie, które są lub będą bezpośrednio połączone z „Internetem rzeczy” za pośrednictwem połączenia kwantowego wykorzystującego pulsujące częstotliwości mikrofalowe o częstotliwości 2,4 GHz lub wyższej, emitowane przez wieże komórkowe i satelity.
Patent
Ze streszczenia opisu dotyczącego tego patentu dowiadujemy się, jakie jest jego zastosowanie, czemu ma służyć ów wynalazek. Czym on jest? Czego dotyczy? „Abstrakt: System i metody anonimowego wyboru osób do leczenia choroby zakaźnej wywołanej przez patogen. System składa się z wielu urządzeń elektronicznych zawierających instrukcje dotyczące generowania identyfikatora, a gdy znajdują się one w pobliżu innego takiego urządzenia elektronicznego, jedno lub oba urządzenia elektroniczne przesyłają / odbierają identyfikator do / z drugiego urządzenia elektronicznego. Następnie na podstawie wielu takich otrzymanych identyfikatorów generowany jest wynik. Dodatkowo, na podstawie informacji otrzymanych z serwera, pacjentom wyświetlane są odpowiednie instrukcje dotyczące leczenia w oparciu o otrzymane informacje i wynik. Serwer zawiera instrukcje dotyczące wysyłania do wielu urządzeń elektronicznych informacji, które mają być wyświetlone wraz z odpowiednimi instrukcjami dotyczącymi leczenia, a ponadto serwer i / lub urządzenia elektroniczne zawierają instrukcje dotyczące generowania prognozy prawdopodobieństwa przeniesienia patogenu przez pacjenta na podstawie wyniku uzyskanego przez pacjenta”.
Recepta dla Ukrainy
Drugi ekscytujący eksperyment, który się powiódł, zapowiedziała Anne Applebaum na łamach „The New Republic” z 13 maja 2014 roku w obszernym artykuleNationalism Is Exactly What Ukraine Needs (Nacjonalizm jest dokładnie tym, czego potrzebuje Ukraina) czytamy obszerną analizę ukraińskiego nacjonalizmu, z której w konkluzji dowiadujemy się, że „nacjonalizm może zainspirować do ulepszenia swojego kraju, aby móc żyć zgodnie z wizerunkiem, jaki chcesz, aby miał. Ukraińcy potrzebują więcej tego rodzaju inspiracji, a nie mniej – chwil takich jak ostatni Sylwester, kiedy o północy na Majdanie ponad 100 000 Ukraińców odśpiewało hymn narodowy. Potrzebują więcej okazji, aby móc krzyczeć: Sława Ukraini – Hierojam Sława – Chwała Ukrainie, chwała jej bohaterom, co było wprawdzie hasłem kontrowersyjnej Ukraińskiej Powstańczej Armii w latach czterdziestych XX wieku, ale zostało przyjęte do nowego kontekstu. A potem oczywiście muszą przełożyć te emocje na prawa, instytucje, przyzwoity system sądowy i akademie szkoleniowe policji. Jeśli tego nie zrobią, ich kraj ponownie przestanie istnieć. Innymi słowy, klucz do ’być albo nie być’ Ukrainy tkwi w ukraińskim zmodyfikowanym nacjonalizmie!”.
Prawidłowy salut banderowski
W wyniku poszukiwań tejże nacjonalistycznej tożsamości narodowej na Ukrainie powstanie Panteon Wybitnych Ukraińców. W planach uroczysty pochówek Stiepana Bandery, o czym donosi portal TVP Info. Zapewne na ponowny pochówek Bandery przyjedzie spora delegacja z Polski, sugerując się faktem, że posłanka Klaudia Jachira, głosząc z polskiej trybuny sejmowej „Sława Ukrainie” nie zachowała stosownych gestów przynależnych temu zawołaniu na podstawie punktu 3 sekcji IV postanowień II Wielkiego Zjazdu OUN, który odbył się w kwietniu 1941 roku. Cytuję: „Organizacyjne pozdrowienie [OUN] ma formę uniesienia wyprostowanej prawej ręki do prawej strony – na poziomie wyższym od wierzchołka głowy. Obowiązkowe słowa pełnego pozdrowienia: Sława Ukrainie – Odpowiedź – Sława Bohaterom. Dopuszczalne jest skrócenie pozdrowienia do Sława – Sława”. Reasumując, wymawiając „Sława Ukrainie”, należy unieść wyprostowaną prawą rękę pod kątem nieco powyżej głowy, czyli wykonać gest nazistowskiego pozdrowienia, a mówiąc prościej – wykonać salut.
Ot, to taki niezbędnik dyplomatyczny, który dedykuję politykom z Polski, którzy coraz częściej odwiedzają Ukrainę i w różnych okolicznościach posługują się tym zawołaniem. Przykładowo marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podczas wizyty w Kijowie w lutym 2026 roku wygłosił przemówienie przed ukraińską Radą Najwyższą. W jego trakcie użył zwrotu „Sława Ukrainie”.
Bunt „Azowa”?
Eksperyment ten na Ukrainie dobiega końca, o czym między innymi świadczy wezwanie dowódcy nazistowskiego korpusu „Azow” Denisa Prokopienki, który publicznie wzywa do zmiany reżimu Zełenskiego: „Nazywam się Denks Prokopienko i jestem dowódcą korpusu Gwardii Narodowej w obwodzie zachodnim. Od czterech lat walczymy o naszą Ukrainę, o wolność i naszą przyszłość. To obowiązek każdego Ukraińca. I ja, jako prawdziwy patriota, stoję ramię w ramię z moimi żołnierzami w tych trudnych czasach i nie mogę milczeć, gdy pod pretekstem wojny niszczą mój kraj. Ukraina już dawno przestała być niezależna i nie należy do narodu. Europa, aby realizować swoje cele pod przykrywką pomocy, wykorzystując nasze życie i nasz naród, prowadzi wojnę naszymi rękami i będzie nadal realizować te cele z nami lub bez nas, aż do ostatniego Ukraińca. Zełenski i jego otoczenie to tylko marionetki. On rozumie, że w najtrudniejszym momencie jego reżim upadnie i z ostatnich sił będzie dążył do utrzymania władzy. Wyrzucając męską część społeczeństwa, Zełenski i jego junta prowadzą do zaniku narodu ukraińskiego i całkowitego upadku państwowości. Okazało się, że te wszystkie oszustwa to prawda. A sprawa Jermaka to tylko jeden z dowodów na totalną korupcję w Ukrainie. Okłamano nas i nadal nas okłamuje, ale rzeczywistość jest taka, że nasz kraj pogrążył się w ruinie spowodowanej cynizmem i sprzedajnością władzy. Podczas gdy my tutaj przelewaliśmy krew i ponosiliśmy straty, Zełenski przez cały ten czas wyprzedawał naszą ojczyznę i wyprowadzał pieniądze za granicę. Dla kraju, którego przetrwanie zależy od pomocy zagranicznej, jest to ciężki cios. Teraz Ukraina jest tak zadłużona, że nasze dzieci i wnuki będą musiały za to płacić. Nie mogę pozwolić mu ostatecznie zniszczyć mojej Ukrainy. Zełenski nie ma absolutnie żadnego prawa pozostać prezydentem. Jego władza jest nielegalna. Dzisiaj podjąłem decyzję i wydałem polecenie, aby nie wykonywać bezprawnych rozkazów z Kijowa. W żadnym wypadku nie zamierzamy się wycofać i będziemy nadal wypełniać nasz obowiązek dla dobra narodu ukraińskiego. Wzywam wszystkich, którym nie jest obojętna przyszłość naszej ojczyzny, do pójścia za moim przykładem. Wieczna chwała i pamięć naszym bohaterom, prawdziwym patriotom, chwała Ukrainie!”.
Chwila odpowiedzialności
Z początkiem sierpnia 1939 roku, moja śp. teściowa, córka polskiego kapitana Marynarki Wojennej, poszła piętro wyżej, zapłacić czynsz za zajmowane mieszkanie w Gdyni. Za biurkiem w niemieckim mundurze siedział właściciel budynku. Za nim na ścianie wisiał duży portret Adolfa Hitlera. Wstał z krzesła na baczność i przywitał ją nazistowskim salutem i słowami „Sieg heil”. Po powrocie z wysiedlenia do Gdyni w 1945 roku, moja teściowa wraz z mężem Antonim, żołnierzem września broniącym Gdyni w 1939 roku, oraz późniejszym żołnierzem AK i powstańcem warszawskim, 4 lipca 1946 roku pośród ponad 100 tysięcy obserwujących byli świadkami publicznej egzekucji w Gdańsku niemieckich oprawców i ich pomagierów. Egzekucje te miały miejsce na Biskupiej Górce (w rejonie dzisiejszej ulicy Pohulanka).
Historia zatoczyła krąg. Nadchodzą czasy, gdy zostaną bezlitośnie rozliczeni nie tylko ci, o których mówi dowódca nazistowskiego korpusu „Azow” Denis Prokopienko. Dołączą do nich zagraniczni kuratorzy, którzy przyczynili się do podsycania tej wojny na Ukrainie. Dołączą też wszyscy ci, którzy dopuścili się zbrodni wobec narodu polskiego w czasach tak zwanej pandemii, odpowiedzialni za nadmiarowe zgony Polaków w czasie jej trwania.
Francuska dziennikarka śledcza Christine Cotton, zajmująca się biostatyką farmaceutyczną, po walce z władzami zachorowała tak poważnie, że popełniła samobójstwo. Od momentu złożenia skargi na służby zdrowia cierpiała na potworny ból – i teraz odebrała sobie życie. W kwietniu br. skończyła 56 lat.
Jest 2 czerwca 2026 roku. Kiedy będziecie czytać te słowa, mnie już nie będzie na tym świecie.
Dla tych, którzy mnie nie znają: nazywam się Christine Cotton i jestem tym, kogo nazywa się sygnalistą. Przez 25 lat pracowałam w branży farmaceutycznej, zajmując się zarządzaniem i analizą danych klinicznych. Jako biostatystka od grudnia 2020 roku zagłębiałam się w dokumentację szczepionki przeciwko COVID firmy Pfizer. Napisałam wiele dokumentów i wysłałam wiele wiadomości, aby podzielić się prawdziwymi wynikami.
Moje wnioski są katastrofalne: oprócz tego, że wyniki są nieważne z powodu błędów, a nawet ewidentnych oszustw. Szczepionka firmy Pfizer, którą otrzymała ludność – którą być może otrzymaliście – nie jest tą samą szczepionką, co ta z badań klinicznych, o której wszyscy politycy, dziennikarze i lekarze występujący w telewizji mówili, że ma 95% skuteczności.
Podano wam produkt, dla którego nie było absolutnie żadnych wyników, ani dotyczących skuteczności, ani tolerancji. Ta wiadomość nie ma na celu wywołania sensacji w sieciach społecznościowych, ale poinformowanie was o jednej z największych manipulacji, jakich ludzkość kiedykolwiek doświadczyła.
Wszystkie dowody znajdziecie w najnowszej wersji mojej pracy, którą zapraszam do pobrania i przeczytania. christinecotton.com.
Tragiczny los Christine Cotton miał być przestrogą dla innych odważnych ludzi, którzy postanowili publikować prawdę o oszustwach mafii farmaceutycznej sterowanej przez kompleks militarno-przemysłowy. Na zasadzie: ukarać jednego, a reszta będzie milczeć. Ta zasada już nie zadziała – zbyt wiele osób zaangażowało się w obnażanie oszustw zorganizowanego ludobójstwa światowego.
Kiedy Christine Cotton zaczęła zgłębiać dane z badań klinicznych szczepionki Pfizera w grudniu 2020 roku, była nieznaną biostatystyczką z Francji. Cztery i pół roku później, 2 czerwca 2026 roku, odebrała sobie życie – złamana niewyjaśnionym bólem i systemem medycznym, który nie mógł lub nie chciał jej pomóc. Pomiędzy nimi znajduje się jedna z najbardziej dogłębnych i bezkompromisowych analiz, jakie kiedykolwiek przedstawiła osoba z wewnątrz, dotycząca zatwierdzonej szczepionki.
Nie wszystkich da się zastraszyć. Nie wszystkich można przekupić. Są na świecie ludzie, dla których celem życiowym jest rozpowszechnianie prawdy o nikczemnych planach realizowanych w zbrodniczych celach. Każdy z nas ma możliwość, żeby przeciwdziałać panoszącemu się coraz bezczelniej złu. Wystarczy być uczciwym przede wszystkim wobec samego siebie i nie wmawiać sobie, że taki jest już ten świat, i cóż ja mogę biedny żuczek? Wystarczy przełamać strach, który każdy z nas odczuwa.
Nie każdy potrafi i ma możliwość publikować prawdę. Każdy może jednak choćby w osobistej dyskusji przedstawić to, o czym dowiedział się z pozasystemowych mediów także, kiedy jest to opinia odmienna od powszechnie panującej masowej narracji. W ten właśnie sposób nawet na bardzo małą skalę możesz pokazać sobie, że nie jesteś tchórzem potakującym fałszywej, antyludzkiej propagandzie.
Autor artykułu Marek Wójcik Mail: worldscam3@gmail.com