Senator Rand Paul podczas posiedzenia senackiej Komisji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Spraw Rządowych ostro atakuje dr Anthony Fauciego za zniszczenie Ameryki podczas pandemii COVID po tym, jak NALEGAŁ na badania nad wzmocnieniem zjadliwości wirusa.
„Zamiast przeprosić, od LAT unikasz odpowiedzialności”.
„Lockdown związany z COVID-19 nigdy nie mógłby zostać narzucony, gdybyś nie pomagał i nie współdziałał w tym PRZESTĘPSTWIE. Dzieci straciły lata nauki. Małe firmy, budowane przez całe życie, zniknęły”.
„Pacjenci opóźniali badania przesiewowe w kierunku raka i inne zabiegi medyczne. Rodziny zostały oddzielone od umierających bliskich”.
„Pracownikom nakazano poddać się szczepieniom pod groźbą utraty pracy. W „imię nauki” ograniczono zgromadzenia religijne, zatrudnienie, edukację i podróże. Chociaż nie narzuciłeś wszystkich tych ograniczeń, wykorzystałeś swoją władzę publiczną, by je uzasadnić”.
A kiedy u nas podobne przesłuchania?
Moje trzy ulubione cytaty na temat lockdownów z czasów zarazy:
André Comte-Sponville, francuski filozof i ateista: „Życie, które całkowicie poświęca się ochronie przed śmiercią, byłoby siłą rzeczy chorobliwe i bez smaku”.
„Jeśli wierzysz w lockdown, zamknij się sam w domu. Zostaw wszystkich innych w spokoju.” (Jeffrey A. Tucker)
„Statek w porcie jest bezpieczny, ale nie po to buduje się statki.” (John A. Shedd)
Te trzy zdania stały się dla mnie kompasem w 2020 i 2021 roku. Wtedy właśnie powstał tekst, który nazywam swoim „Dziennikiem zarazy” – „Dialog z chorymi, zarażonymi i dotkniętymi rodzinami”. Napisany został specjalnie na potrzeby werbistowskiego webinaru w Rzymie oraz dyskusji w ramach Zgromadzenia Słowa Bożego. Konferencja nosiła tytuł „Pandemia i dialog profetyczny”. Tekst posłużył jako podstawa 15-minutowej prezentacji 23 kwietnia 2021 r. i miał ukazać się później w książce wydanej przez misjonarzy werbistów na Filipinach.
Powstał dokładnie w momencie, gdy Fauci był jeszcze oficjalnym, niemal nietykalnym symbolem „nauki” i centralnego zarządzania pandemią.
Dziś, gdy główny architekt amerykańskiej (i w dużym stopniu globalnej) odpowiedzi pandemicznej odmawia odpowiedzi pod przysięgą i chowa się za V poprawką, te uwagi brzmią jak diagnostyka post factum. Nie był to anty-Fauciowski pamflet – był wezwaniem do transparentności, odpowiedzialności i dialogu opartego na faktach. Przesłuchanie z lipca 2026 r. pokazuje, jak bardzo tego dialogu i rozliczenia zabrakło.
Dodatkowy wymiar polega właśnie na tym: to, przed czym ostrzegałem w 2021 r. (zamiana medycyny i polityki zdrowotnej w ideologię strachu + brak rozliczalności ekspertów), po pięciu latach stało się widoczne w najbardziej symbolicznej formie – milczeniu człowieka, który przez lata mówił w imieniu „nauki”.
Człowiek by się już ponudził, a tu czasy coraz ciekawsze. Nudzić się nie ma jak i kiedy. Codzienny tumult medialnych bębnów zagłusza śpiew ptaków, szmer strumienia czy oddech śpiącego dziecka. Koszmar. Coraz ciężej nam od tego uciec – telefon sam wskakuje do ręki, by po godzinnym amoku samemu ocknąć się z jeszcze większym mętlikiem w głowie. Każdy z nas jest z jakiegoś pokolenia, ma swoją ścieżkę, drogę, którą poprowadził go los w ciągłym mierzeniu się wolnej woli z przeznaczeniem. Ja mam kilka perspektyw: pamiętam jeszcze Gomułkę, potem Gierek to już moja dyskotekowa młodość, następnie karnawał Solidarności, przerwany stanowojennym przetrąceniem kręgosłupa jedności Polaków. Następnie różne fazy transformacji III RP, kolejne wojny, kryzysy, migracje – dowód na to, że koniec historii był de facto początkiem, nie historii, ale histerii.
Wspólnota doświadczeń
Mamy więc różne perspektywy i doświadczenia, ale jedno nas spaja – wspólne doświadczenie kowidowe. Bez względu na wiek, odejmując dzieci, ale te mnie nie słuchają, to było to dla nas wszystkich jedno z mocniejszych wydarzeń w życiu. Głównie z powodu doświadczenia przyspieszonej przemiany oblicza świata. Nigdy to tak szybko nie poszło. Pół roku i było po wszystkim. Świat pękł na postrachanych i denialistów. I rządzące tym wszystkim władze, splecione ze służalczymi mediami.
Zasiane zostały wtedy wzrastające już dziś ziarna „nowej normalności”. Świat, a właściwie jego władcy, odebrali lekcję jak daleko można zajść ze społeczeństwem. I była to dla władców nauka kluczowa, gdyż wyszło, że można praktycznie wszystko. Że sterując strachem – wtedy przed pandemią, dziś przed wojną – mogą zaprowadzić stado ludzkości gdzie się chce. Wystarczy, by społeczność wzięła wilki za pasterzy.
Dziś mijają od pandemii kolejne lata i – jak to zwykle po historycznych traumach – wykształciła się większościowa grupa, centrum pomiędzy ówczesnym zaangażowaniem zamordyzmu, a oporem. Mamy bowiem dziś „w temacie” pandemicznym trzy grupy: zawziętych sanitarystów, którzy pod dowolną lampą dowodów nie wyrzekną się dziś już skompromitowanych aksjomatów kowidowych: tych maseczek, distansignu, lockdownów, a zwłaszcza terroru szczepiennego, którymi z chęcią obdarzali innych, dla ich rzecz jasna własnego dobra. Dla nich była to lekcja kontynuowana i dzisiaj – trzeba bronić nieświadomych nawet przed nimi samymi, czy to wydając maseczkowe nakazy, czy to – jak dziś – wciskając nas w maszynkę do mięsa „naszej wojny”.
Dziś ta grupa funkcjonuje na tej samej co w przypadku kowida, petardzie: są oni najmądrzejsi, zapatrzeni w autorytety, które suflują kolejne wersje swej „nałuki”, ale jednocześnie oddają się posłannictwu ratowania głąbów, którzy kiedyś mieli nam sprowadzić na głowę śmiertelnego wirusa, dziś już – krwiożerczego Putina. Wszystko jest takie samo – to owieczki, które każą iść innym za pasterzami, o których wiedzą, że nimi nie są, bo w razie nieposłuszeństwa wołają przewodników do wykonania roli wilków, o czym wiedzą wszyscy, oprócz… większości.
Drugie ekstremum – to denialiści. To ta sama grupa, której na ramieniu zawsze siedzi diabełek wątpliwości i szepcze do ucha, by sprawdzać. I coraz częściej wychodzi, że warto sprawdzać. Ale to smutna konstatacja, gdyż jest się wtedy samotnym – prawdziwej wersji świata, odsłaniającej się w przebłyskach konfrontacji z faktami, nie da się odzobaczyć. I tacy później łażą po świecie, widząc tylko same dekoracje. Ale temu diabełkowi towarzyszy zawsze anioł – anioł cierpliwości. Tłumaczenie tej pierwszej grupie, kiedyś sanitarystów, dziś podżegaczy wojennych, z jej powtarzalnymi bo wgranymi opiniami (bo trudno to nazwać poglądami), to nudne spieranie się ze zgraną płytą. Musisz wysłuchać tych zaciętych melodii, słyszanych setki razy gdzie indziej, wyśpiewywanych z wypiekami rewelacyjnych odkryć na przejętej twarzy. I tak tu sobie żyjemy.
Wieczna większość
A pomiędzy nami – większość. Można rzec – konformiści. Ale to nie tu jest sedno. Pandemia był to czas mocnej próby, nagłego postawienia wszystkiego na ostrzu noża: tak-tak, nie-nie. Nigdy świat tak tego nie stawiał, tak nagle i wszechobecnie. Zawsze to było jakoś rozłożone, rozproszone. A tu nagle – zakaz wychodzenia z domu i klops. Potem już poszło z górki: lawina zakazów – wchodziło to jak rozgrzany nóż manipulacji w mięknące społeczne masło wgrywanej paniki. Był to okres próby, którą bez skazy przeszli tylko ci o wręcz epickich dozach determinacji. Dlatego większość to konformiści – każdy z nas (sorki, większość) w jakimiś stopniu poszedł wtedy na kompromis, gdzieś się ugiął. I dlatego teraz nie chce do tego wracać. Bo popatrzcie – największa planetarna trauma, która dotyczyła miliardów ludzi poszła w zapomnienie ciągu 2 lat. Właśnie dlatego, że człowiek nie chce wracać do czasów, kiedy – według siebie – nie za bardzo się spisał.
I – uwaga!, jeśli „po drodze” ktoś z naszych bliskich (a było tego ze 200.000 ludzi) zmarł w czasie pandemii, to mamy dwa wyjścia: pierwsze, dostarczające zasilania do grupy ultrasów, że to właśnie śmiertelny wirus ich zabił i drugie wyjście: zapomnieć o wszystkim, bo inaczej trzeba by było stanąć przed lustrem, które co rano mówi, że trzeba było coś zrobić, a człowiek oddał swoich bliskich w tryby rozregulowanej machiny, zwanej szyderczo ochroną zdrowia. Dlatego większość o tym nie tylko milczy, ale wyrzuca ze swej świadomości jeden z ważniejszych swych momentów formacyjnych. Zamiast wyciągnąć z niego wnioski na całe życie, taką ważną naukę pokrywa się niepamięcią, gdyż wspomnienia mogą nas doprowadzić nie tylko do dyskomfortu, ale i do koniecznych korekt naszych postaw na całe życie. Tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono. A kowid sprawdził wszystkich, czy im się to podobało, czy nie.
Pamiętacie jak denialiści coś wtedy wspominali, że nadejdzie dzień Norymbergi 2.0 i triumf sanitarystycznej pogardy znajdzie swój niechlubny koniec na sali sądowej światowego trybunału? Byłem raczej sceptyczny wobec takiego scenariusza. Raczej uznawałem to jako marzenie pobitych o przyszłym odroczonym na świętego Nigdy zwycięstwie sprawiedliwości. Nic z tego – wszędzie cicho, a u nas to już jak makiem zasiał. Politycy nie chcą do tego wracać, bo wszystkie (prawie) ekipy się tu umoczyły. Media – to samo. Kościół… oooo, szkoda gadać.
Teraz okazało się, że nikt nic nie wie, nikt nie podejmował właściwie żadnych decyzji, trzeba było aż rozpadu PiS, byśmy w ramach wewnętrznych kłótni zajrzeli do tego gara, który przygotował nam ten pasztet, by się dowiedzieć, że… nie ma winnych. Losy tysięcy przedsiębiorstw, żywot setek tysięcy ludzi, setki miliardów wyrzuconych na jakieś tarcze przed samym sobą, zdrowie psychiczne młodych pokoleń – wszystko wisi w próżni. Nie ma winnych. Tak to jest: ty obywatelu się zapomnisz z jednym kwitem i cię aparat dojedzie, ale wypatroszyć na lata kraj i naród to zdarzenie okazuje się, że jest bezkarne.
Marzenia o Norymberdze
Reiner Fullmich, adwokat, który zapoczątkował projekt Norymberga 2.0, czyli światowy proces nad władzami za poczynania kowidowe sczezł w więzieniu za sprzeniewierzenie środków ze zbiórki na taki proces [ale żyje… md] . Wcześniej poodbijał się ze swymi pozwami od każdego rodzaju sądów na świecie. Okazało się, że im niżej w hierarchii występków i klas przestępczych tym system jest dokładniejszy. Im wyżej zaś – czyli im wyżej w poziomach władzy, zaś przestępstwo, choć administracyjne, acz przynoszące hekatomby ofiar – tym trudniej je osądzić. To jest nauka, która prowadzi do tego, że każdy system broni się przed… sprawiedliwością i nie ma się co dziwić, że przy takim układzie już tylko rewolucje, w formule trybunałów ludowych, mogą się na mocy swej przemocy domagać sprawiedliwości. System to wie i asekuruje się przed tym właśnie systemowo. Jedną z większych nauk, wypartych przez milczącą większość, jest to, że w sumie coraz mniej znaczymy jako obywatele. I niektórzy się z tym zgadzają, wszak trzeba rezygnować z rozpasania wolności w obliczu czy to pandemii, czy wojny. A tu obowiązuje jedna zasada: jeśli władza zobaczy, że społeczeństwo toleruje jej rosnący autorytaryzm z powodu sytuacji nadzwyczajnych, to będzie takie sytuacje prokurować i przedłużać. I tak mamy teraz z wojną, która zastąpiła w tej układance kowida.
Widząc światową powszechność podejścia władz na świecie do kowida wydawało mi się, że nigdy nie zobaczę macherów pandemicznych na ławie oskarżonych. Pomyliłem się i cieszę się z tego. Oto w USA Senat powołał wielką komisję, która pracowała ciężko i udało jej się nie tylko zidentyfikować i podważyć podstawowe filary sanitaryzmu, ale i znaleźć winnych. Oto przed komisją stanął niejaki Anthony Fauci, uosobienie – wtedy – wiedzy i decyzyjności w kwestii kowida, dziś – Czarny Lud winny wszystkiemu. Więcej się w trakcie komisji nie dowiedzieliśmy, bo Fauci odmawiał odpowiedzi nawet na pytanie jakiego koloru ma krawat. Ale dużo dowiedzieliśmy się z pytań, bo te wynikały z ponad 500-stornicowego raportu komisji. Praktycznie padło wszystko, co swym autorytetem (nie „państwo to ja”, ale „nauka to ja”, tak mówił o sobie Fauci) formował oskarżony.
Właśnie, czy oskarżony? Fauci by poszedł za kraty w tempie marszowym. Ale nie, 25 stycznia 2025 roku, na godziny przed objęciem funkcji przez nowo wybranego prezydenta, Donalda Trumpa, ustępujący prezydent Biden ułaskawił Fauciego. A w USA taki akt jest praktycznie ostateczny, jednak wskazuje na priorytety systemu – ostatnia decyzja ustępującego układu, jedna więc z ważniejszych. I od razu widać gdzie są priorytety. Teraz Fauciemu niewiele można zrobić, chyba, że się go wsadzi za okłamywanie i brak szacunku (odmawiał 111 razy udzielenia odpowiedzi) wobec Senatu USA. A za to grozi do roku więzienia. Ułaskawienie Fauciego dotyczy tylko federalnego zakresu jego działalności, ale mogą go pozwać poszczególne stany. I ustawia się już kolejka, zaczyna Floryda.
Wchodzi Senat USA
Komisja w Senacie była to właściwie zabawa jednostronna. Tak, jako się rzekło – więcej dowiedzieliśmy się z pytań i braku odpowiedzi na nie. Ale urzekła mnie jedna wypowiedź senatora Bernie’go Moreno. Ten były potentat motoryzacyjny powiedział prosto w oczy Fauci’emu:„Sześć lat temu zdecydowałem, że zostawię swoje biznesy, sprzedam je, wystartuję w wyborach i oto jestem. Siedzę naprzeciwko ciebie sześć lat później i pytam cię: za kogo ty się, k**wa, uważałeś, żeby robić to wszystko!? To, co zrobiłeś naszemu państwu, to całkowita hańba”.Tylko po to warto było nam czekać, by usłyszeć od kogoś ten poziom determinacji, który leczy nasze poczucie niemożności.
Jeden wątek komisji, oprócz wielu udowodnionych, wzbudził tylko moją wątpliwość. Komisja oskarża Fauciego, że organizował w chińskim niesławnym Wuhan proces tzw. Gain-of-Function, czyli uzłośliwiał istniejące wirusy, niby po to, by – uwaga! – przygotować się na nowe mutacje patogenów. Tworzył je niejako zawczasu, żeby co? No, żeby się przygotować. Z czym? Ano jak to z czym? Ze szczepionkami. A tu miał się taki jeden o numerku 19 wydostać z laboratorium i jak na filmie „Outbreak” z Dustinem Hoffmanem, zakazić cały świat. Taka wersja załatwia parę spraw: załatwia czas, miejsce i osobę. To się dobrze opowiada. Wszystko byłoby dobrze, procedury by zadziałały, ale wygrał indywidualny narcyzm i pęd do sławy (Fauci marzył, że w wyniku swych walk z pandemią otrzyma nagrodę Nobla z dziedziny medycyny) i zdarzyło się nieszczęście. Wirus był sztucznie uzłośliwiony, nie było lekarstw, procedur, wszyscy spanikowali i niech pierwszy rzucił strzykawką, który by nie przereagował dla dobra swoich narodów.
Tak jak mówiłem, nie wierzyłem w jakieś rozliczenia popandemiczne. Wymagałoby to zaangażowania na poziomie instytucji państwowych a tu i one, i same władze były wszędzie umoczone. A więc przypadek USA, że się za to wzięły, wygląda na jakiś fenomen. Zaraz wytłumaczę skąd to się bierze. Władza może zacząć udowadniać zbrodniczość swych działań tylko wtedy jak będzie mogła je zrzucić na kogoś, kto ją oszukał. I tak jest teraz – jest gościu, grzeszny w sprawie jak sto czartów, jest narracja, że łgał jak wszyscy diabli. Jest też superwirus, też sprokurowany przez Czarnego Luda, co uzasadnia nadreakcję władz, czyli… Trumpa, bo on wtedy był prezydentem. Można więc zrobić spektakl, zwłaszcza, że wiemy i że ego Trumpa nie dopuszcza, by ktoś go mógł bezkarnie oszukać. Mamy więc wszystko na miejscu – mała jednoosobowa amerykańska Norymberga, i jeszcze zły Biden, który uniewinnił piekłoszczyka, na dodatek. Ale nie tak szybko, panowie. Przynajmniej nie ze mną.
Dwie wersje przewrotne
Dobra, w wersji lajtowej – niech będzie, że tak było, a w takim razie jak działa system amerykański, że właściwie w hierarchii „pan Nikt” zakręcił nie tylko Trumpowi, administracji, państwu, mediom, ale i całemu ludowi w głowie. Na jakiej podstawie prawnej to się działo, jak teraz nie ma proceduralnie winnych? Decydenci tylko się słuchali, a gadał do nich gościu z pierwszych okładek magazynów, główny straszyciell narracji paniki. Gdzie zadziałało słynne amerykańskie checks and balances? Może to jest systemowy problem, który się ujawni (ujawnia?) nie tylko w czasie pandemii? A może jest wciąż z nami, czyli nimi?
Przecież u nas było to samo – 200.000 ludzi do piachu, 200 miliardów w błoto na tarcze i nie ma winnych? A co, po koronawirusie wszystko wróciło do normy i wszystkie zabezpieczenia działają? A jak? Jak przestały i nie wiadomo, kto to wyłączył, to jak zaczęły działać znowu (a zaczęły?) to jaka mocarna ręka o tym decyduje? A to ważne, bo w takim razie to ona rządzi, nie jakieś atrapy demokracji przedstawicielskiej? Ja bym to pociągnął, ale nawet (a może tym bardziej) w USA nie ma pogody na zaglądnie za demokratyczne dekoracje.
Tak, to jest wersja lajtowa, tak. Bo ta najbardziej porażająca jest taka, że nie było żadnego specjalnego superwirusa, nic tam nie wylazło z laboratorium w Wuhan, a jeśli już, to nie było to nic ponad sezonową grypę, jakiej odmiany okrążają świat dwa razy do roku. W swoim Dzienniku Zarazy pokazałem szereg badań, które dowodzą, że ludzie umierali, tak, ale nie w wyniku patogenu, ale decyzji administracyjnych rozregulowujących służbę zdrowia, braku dostępu do istniejących leków, by zrobić drogę do przyspieszonego wejścia szczepionek, triażowania na wejściu do systemu ochrony zdrowia, teleporad ukrywających przenoszone zapalenia płuc i wreszcie nieodgadnionego zakresu niepożądanych odczynów poszczepiennych, które doprowadziły do wysypu choróbsk o nieznanej dotąd dynamice i zaciągnięcia pokoleniowego długu zdrowotnego.
I dlatego, że władze chcą jednocześnie ujawnić kulisy amerykańskiej pandemii, muszą się pilnować, żeby nie zajść za daleko, bo wtedy same się doprowadzą na ławę oskarżonych. A w obecnym formacie wszystko jest prostsze – jest jeden winny, w dodatku producent superwirusa, który to wirus wszystkich zaskoczył, zaś odpowiedzialnych zaszokował. Tak Trumpy to sobie ułożyły: przecież rudowłosy prezydent nie sprowadziłby na siebie kary własnymi działaniami dochodzenia do prawdy. I tylko dlatego, że znalazł wspomniane półśrodki – możemy się dowiedzieć kawałka prawdy.
To meczące sumienie…
I tak przeżyliśmy w tempie katalitycznym traumę formacyjnej zmiany świata. Każdy z nas. I każdy z nas może się do tego jakoś odnieść. Najczęstsze jest wyparcie i ja to rozumiem. Ale jest to wyparcie smutnej prawdy, że można zrobić z nami wszystko, a na końcu nie czeka żaden sąd, tym bardziej żadna sprawiedliwość. Na końcu nie ma winnych, nie ma tematu. Wszyscy mamy się bujać w rytm kołysanki, śniąc sen błogi o bezpieczeństwie, od czasu do czasu przerywany koszmarami z tego źródła niepotrzebnych trosk atawizmów moralnych – z sumienia.
Mateusz Morawiecki próbuje ściągnąć z siebie odpowiedzialność za decyzje podejmowane w trakcie ogłoszonej pandemii koronawirusa. Zdaje się sugerować, że co złego, to nie on i co najwyżej uległ pewnym naciskom. Twierdzenia byłego premiera sprostował były poseł PiS Janusz Kowalski, a swoje trzy grosze dorzucił Krzysztof Bosak.
W czasach ogłoszonej pandemii COVID-19 Polacy doświadczyli bezprecedensowej ingerencji władzy w życie codzienne. Lockdowny, zamykanie zdrowych ludzi w domach, kontrole policyjne, certyfikaty szczepionkowe i ograniczenia dostępu do sklepów, restauracji, wydarzeń kulturalnych czy nawet miejsc pracy. Wszystko to składało się na system segregacji sanitarnej.
Osoby niezaszczepione były traktowane jak obywatele drugiej kategorii, a krytyka oficjalnej narracji spotykała się z ostracyzmem, naciskami i dyskryminacją. Władza legitymizowała te działania autorytetem części środowiska medycznego, jednocześnie ignorując głosy lekarzy, którzy stawiali na leczenie, a nie na przymus i izolację.
Większość decyzji firmował ówczesny premier Morawiecki, który teraz twierdzi, że wcale tak nie chciał, ale Rada Medyczna (którą sam powołał) go zmuszała, a poza tym za obowiązkowymi covidowymi szczepieniami był na przykład Jarosław Kaczyński.
Jak było naprawdę, przypomniał były poseł PiS Janusz Kowalski. Zdradził, że tylko 11 posłów partii Kaczyńskiego było przeciwnych segregacji sanitarnej, co głośno podnosili za zamkniętymi drzwiami. Wśród tych osób próżno było szukać Morawieckiego.
„Ustawę o przymusowych szczepieniach zablokowała grupa posłów Klubu PiS na spotkaniu 26 stycznia 2022 r. z premierem Morawieckim w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w tym między innymi Anna Siarkowska, Maria Kurowska, Sławomir Zawiślak i ja. Wspierał nas np. świetny lekarz Paweł Basiukiewicz” – pisze Kowalski.
Poseł podkreślił, że do dziś lekarze tacy jak Ewa Wendrowska są „haniebnie przez kastę lekarską ścigani i dyskryminowani za to, że w czasie pandemii mieli rację, przeciwstawiając się przymusowym szczepieniom i stawiając na leczenie Polaków, a nie zamykanie ich w domach”.
„Razem było nas 11 posłów ówczesnego klubu parlamentarnego PiS przeciwstawiających się i blokujących razem z 11 posłami Konfederacji z Krzysztofem Bosakiem i Grzegorzem Braunem na czele segregację sanitarną i przymus szczepień. (…) Tych 22 posłów podpisało się pod wspólnym projektem przygotowanym przez Konfederację ustawy przeciwko segregacji sanitarnej i przymusowi szczepień” – przypomina.
Kowalski dodał, że nikt do dziś nie przeprosił Grzegorza Brauna za walkę o leczenie, a nie zamykanie Polaków. Zdaniem Kowalskiego priorytetem powinno być rozliczenie „kasty lekarzy, która w trakcie pandemii COVID łamała kręgosłupy swoim koleżankom i kolegom ratującym Polki i Polaków”.
filmiki w oryg. md
Krzysztof Bosak, cytując ten wpis, udzielił „informacyjnej dawki przypominającej”. „Jeśli ktoś koniunkturalnie uczestniczył w łamaniu praw Polaków, to tłumaczenie obecnie, że tylko wykonywał rozkazy, nie zdejmuje z niego odpowiedzialności” – nie pozostawia złudzeń wicemarszałek Sejmu.
Uznał za śmieszne usprawiedliwianie się „rzekomą miażdżącą siłą autorytetów medycznych”. Wystarczyło – podkreślił – czytać dokumenty, w tym „rządowy świstek pozbawiony podstawowych informacji, opublikowany pod szumną nazwą «Narodowy Program Szczepień»”, oraz uwagi opozycji, w tym pytania Konfederacji o brakujące informacje.
Autorytety „nieustannie się kompromitowały idiotycznymi propozycjami i wzajemnie sprzecznymi wypowiedziami” – podkreśla Bosak.
„Ekipa Morawieckiego i ekipa Kaczyńskiego nie mają prawa szczycić się brakiem wprowadzenia szczepień przymusowych na Covid-19, bo wprowadzili je tam, gdzie im się nikt nie mógł zbuntować: w wojsku i w służbach mundurowych” – przypomina poseł Konfederacji.
Przyznał, że spotykał funkcjonariuszy, którzy z żalem odeszli ze służby, oraz takich, którzy pozostali i – w wyniku tego, co sam Jarosław Kaczyński na zamkniętych spotkaniach nazywał „eksperymentem” – mieli później problemy zdrowotne i utracili część sprawności fizycznej.
Bosak uważa, że winni pandemicznego zamordyzmu nie mogą liczyć na powszechną amnezję.
Republikański senator Josh Hawley z Missouri ostro skrytykował w środę byłego doradcę Białego Domu ds. koronawirusa, dr. Anthony’ego Fauciego, podczas przesłuchania w Kongresie w sprawie pochodzenia wirusa COVID-19. Republikanie kontynuują starania o postawienie kontrowersyjnemu urzędnikowi zarzutów karnych, pomimo jego ułaskawienia.
Fauci został wezwany przed senacką Komisję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Spraw Rządowych. Tam powołał się na Piątą Poprawkę (która chroni przed samooskarżeniem) ponad 100 razy, gdy odpowiadał na serię pytań dotyczących jego roli w rządowej reakcji na COVID-19, rozbieżności między jego publicznymi oświadczeniami a faktyczną wiedzą oraz pochodzenia wirusa.
Hawley był jednym z tych, którzy zadawali pytania. Zaczął od podkreślenia absurdalności strategii Fauciego, zadając mu serię codziennych pytań, takich jak: „Jaki jest dzień tygodnia?”, „Jaki kolor masz na sobie?” lub „Jakiego koloru jest dywan przed tobą?”. Fauci odpowiadał na każde z tych pytań tą samą formułą:
[filmik w oryginale. md]
„Za radą mojego prawnika, z szacunkiem odmawiam odpowiedzi i powołuję się na prawa przysługujące mi na mocy Piątej Poprawki”.
„Powiedzmy sobie jasno” – powiedział Hawley. „Nie przysługują ci absolutnie żadne prawa wynikające z Piątej Poprawki, ponieważ – jak doskonale wiesz – zostałeś ułaskawiony. Sąd Najwyższy jasno to podkreśla od ponad wieku. W sprawie Brown przeciwko Walker z 1896 roku orzeczono, że osoba ułaskawiona nie może powoływać się na ten przywilej”.
„Nie chodzi o prawo” – kontynuował Hawley. „Chodzi o pogardę – pogardę dla tej instytucji i pogardę dla narodu amerykańskiego”.
„Ale chyba wiem, dlaczego to robisz. Bo nie chcesz odpowiadać na żadne pytania. Bo zrobiłeś mnóstwo okropnych rzeczy. Wzbogaciłeś się podczas pandemii, prawda? Wzbogaciłeś się, gdy ludzie umierali. Setki tysięcy Amerykanów, ostatecznie ponad milion, i ty się wzbogaciłeś. I nie tylko to: wykorzystałeś pracowników federalnych i pieniądze podatników, aby ubiegać się o nagrodę pieniężną dla siebie – nagrodę pieniężną o łącznej wartości ponad miliona dolarów”.
Hawley następnie wypytywał Fauciego o jego byłego szefa sztabu, Grega Folkersa, i jego osobistą asystentkę, Patricię Conrad. Według niedawno opublikowanych e-maili, obaj rzekomo zdobywali i pozyskiwali informacje na potrzeby tych nagród – co, zdaniem Hawleya, stanowi naruszenie prawa federalnego.
„Zmienili swoich pracowników w pełnoetatowe maszyny rekrutacyjne. Pisali do ludzi i pytali: »Czy myślicie, że się kwalifikuję?«. I dostawali za to pieniądze” – powiedział Hawley. „I nie chodziło tylko o jednego czy dwóch pracowników. W rzeczywistości zatrudniali ośmiu różnych pracowników federalnych w godzinach pracy, korzystając z rządowych zasobów, aby zdobyć dla nich nagrody pieniężne”.
Podczas całej wymiany zdań Fauci nieustannie powoływał się na Piątą Poprawkę, na co Hawley w końcu odpowiedział:
„Milczenie jest przyznaniem się.”
„I tu właśnie tkwi sedno sprawy” – kontynuował. „Ostatecznie nie chodziło o pieniądze, prawda? Chodziło o twoją żądzę władzy”.
Przez cały ten czas chciałeś być najsłynniejszym naukowcem na świecie. Byłeś tak zafascynowany każdą nagrodą i każdym dolarem, jaki udało ci się zdobyć – tylko dlatego, że chciałeś być w telewizji. Chciałeś być bogiem słońca nauki. Chciałeś być tym, który rządzi. Chciałeś zaatakować Trumpa. Chciałeś mieć pewność, że nikt nie ukradnie ci blasku fleszy. Chciałeś być mężczyzną. Miałeś czas na wywiad dla magazynu InStyle.
„Ale nie możesz odpowiedzieć na pytania narodu amerykańskiego” – kontynuował.
Oto mój wniosek: przez cały czas wszystko kręciło się wokół ciebie. W pewnym momencie zbłądziłeś. Może kiedyś byłeś dobrym urzędnikiem państwowym. Nie wiem. Ale po przeczytaniu twoich e-maili i zobaczeniu, jak wykorzystywałeś swoich pracowników, mogę powiedzieć jedno: w pewnym momencie wszystko kręciło się wokół ciebie. Stałeś się narcyzem, megalomanem i kłamcą. Okłamałeś Amerykanów. Okłamałeś ten panel. I robiąc to, zhańbiłeś swój zawód. Nazywałeś siebie najsłynniejszym naukowcem na świecie. W całym moim życiu nikt nie wyrządził nauce większej szkody niż ty. Mam nadzieję, że wrócisz do domu i zapiszesz to w swoim pamiętniku.
Fauci, były dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID), przez długi czas był w dużej mierze nieznanym urzędnikiem zdrowia publicznego. Jednak podczas wybuchu pandemii COVID-19 w 2020 roku stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci pandemii. Media początkowo go chwaliły, ale z czasem jego wiarygodność znalazła się pod coraz większą presją.
W lutym 2020 roku Fauci stwierdził, że nie ma „absolutnie żadnego powodu” do noszenia maseczki w USA. W lipcu przekonywał, że Amerykanie powinni nosić nie tylko maseczki, ale także okulary ochronne i przyłbice. Późniejsze badania wykazały, że obowiązek noszenia maseczek nie przyniósł żadnych udowodnionych korzyści w walce z COVID-19.
Krytycy oskarżyli również Fauciego o chęć trwałego zniesienia uścisków dłoni, jednocześnie deklarując, że kontakt seksualny z nieznajomymi jest akceptowalny, „jeśli ktoś jest gotów podjąć ryzyko”. Poparł również obowiązkowe szczepienia przeciwko COVID-19, choć nie potrafił lub nie chciał udzielić jasnej odpowiedzi, dlaczego osoby z naturalną odpornością potrzebują tych szczepień.
W styczniu 2024 roku Fauci przyznał pod przysięgą, że powszechnie stosowana zasada zachowania dystansu sześciu stóp „prawdopodobnie nie opierała się na żadnych danych” i „po prostu pojawiła się znikąd”.
Najpoważniejszym oskarżeniem wobec Fauciego jest jednak jego zgoda na finansowanie przez rząd badań nad tzw. zyskiem funkcji (GOF). Polegają one na celowej modyfikacji wirusów w celu zbadania ich właściwości. Badania te były finansowane między innymi w kontrowersyjnym Instytucie Wirusologii w Wuhan w Chinach – tym samym laboratorium, z którego, według licznych przesłanek, mógł pochodzić COVID-19.
Wyciekłe później e-maile ujawniły, że Fauci i inni czołowi naukowcy wiedzieli już w lutym 2020 roku, że możliwą przyczyną był wypadek w laboratorium. Niemniej jednak, jak wynika z e-maili, próbowali publicznie zdyskredytować tę teorię, obawiając się, że przyznanie się do tego mogłoby zaszkodzić „nauce i międzynarodowej harmonii”.
Mimo to były prezydent Joe Biden ułaskawił Fauciego za wszystkie możliwe działania podjęte między styczniem 2014 roku a końcem jego prezydentury. Republikanie są zatem podzieleni w kwestii tego, czy i jak Fauci może nadal ponieść odpowiedzialność.
Fauci odmówił odpowiedzi na większość pytań, głównie dlatego, że udowodnione fałszywe oświadczenie złożone pod przysięgą stanowiłoby nowe przestępstwo, które nie byłoby objęte ułaskawieniem.
Czy nadal ufasz pracy organów ochrony zdrowia? Czy nadal wierzysz, że te instytucje sumiennie prowadzą badania kliniczne i zatwierdzają leki, aby chronić pacjentów? Ten program przygląda się bliżej Europejskiej Agencji Leków (EMA), Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA) oraz CDC! Porównaj ich obietnice z ich działaniami. Z rozczarowaniem odkryjesz, że nie chronią zdrowia publicznego, a interesy lobby finansowego i farmaceutycznego. Źródło.
… od samego początku planowano nie przeprowadzać żadnych istotnych badań bezpieczeństwa na zwierzętach, lecz testować „szczepionkę” genową bezpośrednio na ludziach. Powiedział w niemieckim Bundestagu 19 marca 2026 r. były toksykolog firmy Pfizer, dr Helmut Sterz.
Był taki czas, kiedy hasło „spłaszczmy krzywą” prowadziło do coraz nowych restrykcji uderzających w naszą wolność decyzji. Był taki czas, kiedy osoby niezaszczepione uznano za niebezpiecznych „super-rozprzestrzeniaczy” zmyślonej choroby. Był taki czas, kiedy w telewizji przemilczano odporność naturalną i bombardowano nas reklamą trujących szpryc. To był czas największej na świecie operacji psychologicznej – to była trzecia wojna światowa, w której jako broni użyto strzykawki.
Wielu z nas wolałoby zapomnieć koszmar tamtych czasów. Była to tak wielka trauma, że z ulgą przyjęli wiadomość o wojnie na Ukrainie, która zakończyła na całym świecie zafałszowaną pandemię. A strach pozostał…
Jeśli kogoś bulwersuje wałkowanie sprawy ludobójstwa, niech się zajmie sianiem pietruszki. To wcale nie jest sarkazm – produkcja żywności i jej umiejętność będzie w niedługim czasie podstawą przetrwania nadchodzącego kryzysu. Dostęp do poletka ziemi i wiedza związana z tworzeniem zdrowej żywności będzie najbardziej cenioną dziedziną następnych lat.
Od wielu lat piszę o nadchodzącym kryzysie i jakoś ciągle nie nadchodzi. Chcę was pocieszyć na zasadzie: co się odwlecze, to nie uciecze – prawami ekonomicznymi nie da się manipulować. Można je jedynie wykorzystać w ten sposób, żeby przesunąć moment początku wielkiego kryzysu na czas, kiedy będzie się miało wpływ na przebieg tej katastrofy. Z tym mamy właśnie do czynienia.
Autor artykułu Marek Wójcik Mail: worldscam3@gmail.com
Mateusz Morawiecki w telewizji Republika próbował odcinać się od swoich decyzji w czasie Wielkiej Histerii.
Próbował zwalić winę za wszelkie absurdalne decyzje – w tym zamykanie cmentarzy – na kierownictwo PiS i Jarosława Kaczyńskiego. Twierdził też, że sprzeciwiał się przymusowi szprycowania Polaków.
– Polityka covidowa. Czyj to był pomysł? – zapytał prowadzący program.
Morawiecki odpowiedział bez wahania.
– To był w ogromnym stopniu pomysł całego kierownictwa PiS. Główne rzeczy były tam omawiane. A na rządowym zespole zarządzania kryzysowego oczywiście był pan prezes – powiedział były premier.
– Miał bardzo radykalne, antycovidowe stanowisko, wszyscy o tym wiedzą – twierdził Morawiecki.
– Kiedy była kwestia, jak pan pamięta może, czy szczepienia [chodzi o szprycowanie nieprzebadanym wówczas preparatem, błędnie nazywanym „szczepionką” – red. nczas] mają być obowiązkowe, to rada medyczna rzuciła papierami, ponieważ ja się na to nie zgodziłem, osobiście się na to nie zgodziłem, żeby szczepienia dla wszystkich były obowiązkowe. A pani Anna Kwiecień zaproponowała wysłuchanie publiczne w sprawie tej ustawy, która wiadomo, jak była wtedy nazywana. I dzięki temu wysłuchaniu, dzięki działaniom pani poseł Anny Kwiecień i moim w dużym stopniu nie doszło do tego, że te szczepienia były obowiązkowe – przekonywał Mateusz Morawiecki.
Twierdził też, że była „taka grupa” w kierownictwie „bardzo mocno do tego dążąca”.
– Ale ja nie ujawniam tych szczegółów. Chyba, że moi adwersarze polityczni się posuną… – mówił, na co przerwał prowadzący program.
– A tak z ciekawości, np. decyzja o zamykaniu cmentarzy, decyzja o zamykaniu lasów. Kto rekomendował albo kto wprowadzał? Bo ja przyjmuję tę pańską narrację, że Konfederacja zaczęła rosnąć po przegranych chociaż wygranych przez was wyborach w 2023 roku. Niemniej jednak Konfederacja bazowała i bazuje dziś na tym, że „PiS się wtedy myliło, Morawiecki się mylił, a myśmy mieli rację”. I można było inaczej z tą gospodarką działać… – mówił prowadzący, na co próbował wtrącić się były premier.
– No chwila, chwila. Dwie rzeczy tutaj… – wtrącił.
– … ale skoro sami zainteresowani tak mówią, to chyba wiedzą, co mówią? – dokończył prowadzący rozmowę pracownik sakiewiczówki.
– Ale oczywiście, ja z całą pewnością nie jestem żadnym ulubieńcem tamtych formacji, ja niczego takiego nie powiedziałem. Ja tylko powiedziałem, że wiem, jak się zwycięża z Donaldem Tuskiem, bo do tego doprowadziłem i wiem, jak się rządzi. Bo wystarczy popatrzeć sobie na wskaźniki produktywności, eksportu, deficytu budżetowego, długu publicznego, różne parametry wzrostu dochodu Polaków, wzrostu pensji Polaków. A to jest najważniejsze – wyliczał Morawiecki.
Należy zaznaczyć, że dochody i pensje rosły przede wszystkim urzędnikom i partyjniakom. Uczciwie pracujący Polacy mieli coraz gorszą sytuację.
– W związku z tym mogę powiedzieć: Tak, tamte decyzje zapadały w ścisłym kierownictwie: Kierownictwie rządu, kierownictwie politycznym. I wiemy doskonale, kto wówczas kolektywnie podejmował decyzje – zapewnił Morawiecki.
Tak więc prościej mówiąc, „co złego, to nie my, tylko Kaczyński”.
„Morawiecki odcinający się od polityki covidowej, od rady medycznej, którą sam powołał, i od absurdalnych zakazów, które sam wdrażał, to kolejny, osiągalny tylko dla nielicznych poziom hipokryzji” – skomentował na X Marek Tucholski.
Zaznaczył, że wierzy, iż „nie tylko on w PiS-ie chciał zamordyzmu, że Jarosław Kaczyński i kierownictwo PiS-u również”.
„Ale to on podejmował decyzje, które kosztowały Polaków pieniądze, zdrowie, a nierzadko także życie” – podsumował Marek Tucholski.
Podczas gdy niemiecki prawnik Reiner Fuellmich przebywa od 13 października 2023 roku w areszcie śledczym, co oznacza, że jest pozbawiony wolności od ponad 2,5 roku za kierowanie pozaparlamentarną komisją mającą na celu zbadanie zbrodni w związku z wprowadzeniem stanu pandemii w roku 2020 i związanymi z tym zbrodniami wobec ludzkości, w niemieckim Bundestagu pracuje tym razem parlamentarna komisja mająca wyjaśnić właśnie tę kwestię.
Ze swojej celi Reiner Fuellmich woła: „Potwory mnie nie dopadły… i zapłacą za to bezprawie!”
W piątek, 26 czerwca, od godz. 10:00 odbyła się w Poczdamie dyskusja poświęcona podsumowaniu pandemii koronawirusa. Tematami rozmów była kampania szczepień, obowiązkowe szczepienia w placówkach służby zdrowia oraz zasady dyskryminacji. Wśród zaproszonych ekspertów znaleźli się m.in. prof. dr Sucharit Bhakdi oraz adwokat Ralf Ludwig.
Bhakdi stwierdził, że szczepionka BioNTech nigdy nie została odpowiednio przetestowana pod kątem bezpieczeństwa i skuteczności. Dowody przedstawione organom regulacyjnym określił jako „po prostu sfabrykowane”. Co więcej, powołując się na dokumenty, argumentował, że proces produkcyjny został po cichu zmieniony po tym, jak Komisja Europejska zamówiła już setki milionów dawek, ale przed oficjalnym zatwierdzeniem. Produkt ostatecznie podany nie był zatem identyczny ze szczepionką testowaną w badaniach klinicznych.
26 czerwca brandenburska komisja śledcza ds. koronawirusa, wezwała do zniesienia zalecenia dotyczącego szczepień przeciwko COVID-19 opartych na technologii mRNA. Dzisiaj, 09.07.2026 r., Stała Komisja ds. Szczepień zniosła to zalecenie dla wszystkich osób poniżej 75 roku życia. Źródło.
Cena za rozpowszechnianie prawdy o zbrodniach wojny biologicznej jest dla dr. Fuellmicha i wielu innych uczciwych i odważnych ludzi olbrzymia. Wolność jest podobnie jak zdrowie – niedocenianym dobrem, dopóki się je ma. Czasy, w których za krytykę ludobójstwa w Palestynie grozi więzienie – jak to ma miejsce aktualnie na Wyspach Brytyjskich – to są czasy totalitaryzmu i bezprawia.
Być znienawidzonym przez idiotów, to jest cena za to, że się nie jest jednym z nich.
Autor artykułu Marek Wójcik Mail: worldscam3@gmail.com
Odżywa „teoria laboratoryjna”, głosząca, że niebezpieczny wirus wydostał się z Wuhan. Teoria ta jednak pomija polityczne manewry związane z COVID-19 – maseczki, szczepienia, lockdowny – a nawet je legitymizuje. Osiem faktów przeciwko teorii laboratoryjnej.
Wytwórnia patogenów.
Dlaczego odrzucam twierdzenia o ucieczce zmyślonego wirusa zmyślonej choroby z niezbyt ściśle chronionego z pewnością autentycznego laboratorium broni biologicznej? Powód jest prosty: ponieważ nie przedstawiono dotychczas żadnych naukowych dowodów na chorobotwórczy charakter tworu powszechnie określanego mianem wirusa.
Nad czym więc pracują te laboratoria, skoro ich naukowi pracownicy wiedzą, że nie można wywołać choroby poprzez zmodyfikowaną lub nie substancję zawierającą strukturę rybonukleotydów RNA? Tego nie wiem, ponieważ jest to tajemnica wojskowa chroniona bardziej niż te medialne „przecieki”.
Podczas gdy świat ślepo dyskutuje na temat „mutantów”, czołowi naukowcy Igor Khmelinskii i Peter Stallinga (Uniwersytet w Algarve, Portugalia) wraz z Leslie V. Woodcockiem poddali „pandemię” szczegółowej analizie kryminalistycznej.
Czy wirusy wywołujące choroby zostały kiedykolwiek naukowo wykazane? Dostępne ścieżki dźwiękowe: angielska i niemiecka. Można włączyć polskie napisy.
Nie ma obecnie w mediach żadnego procesu przebudzenia, lecz bezprecedensowy, zaplanowany manewr odwracający uwagę. Wszyscy publikują teraz jednocześnie. Nasuwają się takie pytania:
Czy ma to odwrócić uwagę od faktu, że kwestia istnienia wirusa zyskuje coraz większe zainteresowanie?
Czy ma to odwrócić uwagę od tego, że coraz więcej osób zadaje pytania dotyczące toksyczności szczepionki?
Czy ma to na celu wprowadzenie nowej narracji? Na przykład: „Wirusy z laboratorium istnieją i są jeszcze bardziej niebezpieczne”?
Dlaczego dzieje się to właśnie teraz — podczas mistrzostw świata?
Koncerny farmaceutyczne, zwolennicy szczepień i ich histeria podgrzewana przez media
Artykuł odnośnie histerii, jaką wykreowali medialni i farmaceutyczni socjotechnicy wokół szczepień. Rekordy w generowaniu negatywnych emocji bije rzekoma epidemia odry (kilka zachorowań), która ma być w Polsce. Zrobiono to z dwóch powodów. Powód pierwszy – planowane wycofanie szczepionki MMR i zastąpienie jej nowszą. W związku z tym, trzeba opróżnić magazyny. Powód drugi – przykręcono śrubę w sprawie szczepień. Planuje się comiesięczne sprawdzanie kart szczepień u dzieci. Gdy brakuje jakichś szczepień – dzieci takie mają nie być przyjmowane do żłobków i przedszkoli.
Są to tzw. „miękkie sankcje administracyjne” – czyli przemoc aparatu państwowego w celu wymuszenia procedury medycznej. Artykuł, który wkleiłem poniżej, porusza rzadko podejmowane zagadnienia, czyli walkę zwolenników szczepień (czasami są oni wprost opłacani przez koncerny – trolle, hasbara) z przeciwnikami szczepień.
W Polsce i w krajach byłego bloku wschodniego kładzie się duży nacisk na przymus szczepień, ponieważ chce się w ten sposób ograniczyć przyrost naturalny. Inaczej jest w krajach Europy zachodniej – tam zmieniła się mentalność i dzieci rodzi się już mniej. Celem głównym jest zmniejszenie liczebności światowej populacji, o czym mówił zaangażowany w interesy farmaceutyczne Bill Gates. Którego :dobroczynność” polega na promowaniu i kupowaniu szczepionek w firmach farmaceutycznych, których akcje posiada.
Wstęp: Jarek Kefir
W debacie na temat szczepień religijna histeria bierze górę na racjonalizmem
„We wczesnych latach 1980. świat obiegły szokujące nagłówki gazet, donoszące o aktach przemocy wobec lekarzy i personelu medycznego klinik aborcyjnych z rąk członków fundamentalistycznych grup religijnych. Pierwszym z odnotowanych przypadków było uprowadzenie przez trzech mężczyzn, utożsamiających się z ruchem antyaborcyjnym Armia Boga, Hectora Zevallosa – lekarza i jednocześnie właściciela kliniki aborcyjnej – oraz jego żony. Porywacze przetrzymywali uprowadzonych przez 8 dni. Od tego czasu zaczęły mieć miejsce kolejne przypadki kidnapingu, podkładania bomb w klinikach, zabójstw oraz prób zamordowania członków personelu medycznego, a także innych zwolenników prawa kobiet do wolnego wyboru w sprawie aborcji; odnotowano też setki gróźb śmiercią oraz ponad 150 aktów napaści i pobicia. Stali za tym ekstremalni aktywiści antyaborcyjni. Od tej pory tego typu incydenty zaczęły szerzyć się nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale też w Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii.
I jak na razie niewiele się w tej kwestii zmieniło. W 2012 roku eksplodowała bomba podłożona w klinice Planned Parenthood w Grand Chute w stanie Wisconsin. W tym samym roku bomba zapalająca wywołała pożar w budynku Ladies Clinic w Pensacoli na Florydzie, przed którym w 1994 roku zastrzelono lekarza Johna Brittona oraz jego ochroniarza Jamesa Barretta. W owej klinice zdetonowano bombę już w 1984 roku, dokładnie w dniu Bożego Narodzenia. Jak zeznało później czterech sprawców tego czynu – był to „urodzinowy prezent dla Jezusa”.
Działania fanatycznych przeciwników aborcji – sprawców opisanych powyżej aktów przemocy – wprawiają w osłupienie. Jak to możliwe, że tak zagorzali zwolennicy ochrony życia poczętego, potępiający prawo kobiet do wolnego wyboru w sprawie aborcji, są w stanie dokonywać tak agresywnych czynów, tak zajadle protestować, grozić śmiercią i brać udział w kampaniach oszczerstw? W jaki sposób fundamentalne poglądy w kwestii ochrony życia mogą doprowadzić do tak, na pierwszy rzut oka, sprzecznego zachowania – zabijam, bo stoję na straży przykazania „nie zabijaj”?
Tak wygląda właśnie sposób myślenia religijnych terrorystów. Są tak bardzo oddani, ich zdaniem, słusznej sprawie, bez względu na jej niedorzeczność, że nie dostrzegają sprzeczności w swoim postępowaniu, mimo że bije ona po oczach. Tego typu goście to bez dwóch zdań „kompletne świry”.
Szaleństwo zwolenników szczepień
Być może wy również, czytając najświeższe doniesienia prasowe, dostrzegacie podobieństwa pomiędzy zachowaniem antyaborcyjnych aktywistów i histerycznie usposobionych rzeczników walki z członkami domniemanego ruchu antyszczepionkowego. Szaleństwo, jakie ogarnia tych ostatnich, jak nic przypomina obłęd fanatyków zakazu aborcji w szczytowym punkcie ich krucjaty. Grożenie śmiercią i podłożeniem bomby, zaangażowanie w kampanie oszczerstw, zastraszanie członków rodzin osób, które głośno usiłują mówić prawdę o szczepionkach lub tylko wyrażają wątpliwości w kwestii postawy przyjętej przez fanatycznych zwolenników szczepień.
Proszczepionkowcy to ekstremiści, co do tego nie ma wątpliwości. Bo jak inaczej można określić postawę opartą na całkowicie błędnych założeniach przesiąkniętych emocjami, fałszywych przesłankach naukowych i nielogicznym myśleniu? Rzecznicy szczepień ulegają religijnej histerii, tak jak każdy antyaborcyjny fanatyk. Przy czym – co istotne – proszczepionkowcy, w odróżnieniu od fundamentalistów religijnych, nie są jakąś małą, skrajną grupą społeczną. Pośród nich są ludzie z różnych grup zawodowych, społecznych, rasowych i religijnych. Nie uczestniczą we wspólnych niedzielnych nabożeństwach, by przysłuchiwać się kazaniom, które mają umocnić ich przynależność religijną i jednocześnie demonizować niewiernych.
Zamiast tego gromadzą się wokół ołtarza mediów głównego nurtu i oddają mu cześć, gdyż one również niestrudzenie bombardują proszczepionkową propagandą, nawracają i demonizują odstępców oraz zapewniają wiernych, że tylko ich stanowisko jest słuszne – powołując się w tym celu na domniemane „setki badań”, które rzekomo potwierdzają bezpieczeństwo i skuteczność szczepień. Każdy, kto nie uległ temu „religijnemu” ferworowi, kto posiada chociaż dwa aktywne neurony i ma wewnętrzną siłę, by wyłamywać się ze stada i samodzielnie docierać do niezależnych wyników badań, musi dostrzec, że postawa zwolenników szczepień jest obarczona jakimś zasadniczym błędem.
Tych legendarnych „setek badań”, na które powołują się proszczepionkowcy, w rzeczywistości nie ma. Istnieją natomiast setki badań, o których „nie mówi się głośno, które się lekceważy, a nawet selektywnie recenzuje, przymykając oko na dane o skutkach ubocznych szczepień”. Domyślam się, że dziennikarze mediów głównego nurtu jakoś te fakty przeoczyli w swoim bez wątpienia skrupulatnym przeglądaniu źródeł, jakie poprzedzało późniejsze oczernianie i mieszanie z błotem tych, którzy mają czelność kwestionować naukową ewangelię. Dlaczego wyniki niezależnych badań nie są powszechnie dostępne, dlaczego próbuje się je ukryć? Bo są one, rzecz jasna, sprzeczne z założeniami proszczepionkowej religii! Najwyżsi kapłani koncernów farmaceutycznych, którzy szerzą naukową ewangelię poprzez swoich misjonarzy, tj. media głównego nurtu i przedstawicieli medycznych, nie mają ochoty na to, by tracić czas na rozważanie odmiennych stanowisk, kwestionujących przesłanie wielebnego $. Ryzyko jest zbyt wielkie. Utrata nawet jednego członka stada mogłaby negatywnie odbić się na wynikach finansowych.
Szkodliwość szczepień: prawda nie lęka się dochodzenia
“To strategia intelektualnych desperatów. Prawda nie lęka się dochodzenia. Jeśli skuteczność szczepień jest dowiedziona, a one same sprzyjają zdrowiu dzieci, to lekarze powinni być otwarci na pytania rodziców, a nawet otwarte dyskusje o zaletach szczepień. Obecnie natomiast mamy do czynienia z bezkrytycznym kultem. Jego wyznawcy mają w nosie dogłębne analizy, a nawet rzetelne dane naukowe. Szczepienia są dobre, bo tak im powiedziano. I to im wystarcza” – czytamy w artykule Mike’a Adamsa, pt. „The Flawed Theory Behind Vaccinations” („Błędna teoria szczepień”).
Lekarzom, wypowiadającym się w mediach, którzy nie zgadzają się ze stanowiskiem zwolenników szczepień i mają odwagę zalecać alternatywne metody immunizacji, grozi oczywiście zniesławienie i prześladowanie, są traktowani jak szarlatani i mogą utracić licencję zawodową. Zaś przekupione media wytrwale papugują mantrę koncernów farmaceutycznych o rzekomo niepodważalnej skuteczności i bezpieczeństwie szczepień. Ale szczepionki nie są ani skuteczne, ani bezpieczne. Nawet „Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych nie dalej jak w 2011 roku orzekł, że szczepionki są “niezaprzeczalnie groźne”. A poza tym, jeśli nie byłyby szkodliwe, to jakim cudem od 1989 roku rząd amerykańskich wypłacił 3 miliardy dolarów tytułem odszkodowań dla osób, które utraciły zdrowie w wyniku szczepień?
Linki w paragrafie powyżej, jakkolwiek nie wyczerpujące tematu, nie są tam po to, by “dowodzić” braku bezpieczeństwa czy nieskuteczności szczepionek. Chcemy tylko pokazać, że w kwestii szczepień nie ma jednoznacznych rozstrzygnięć – innymi słowy, w świetle nauki ich skuteczność i bezpieczeństwo wcale nie są tak oczywiste. Przeciwnicy szczepień nie są szaleńcami, zwolennikami teorii spiskowych czy ludźmi, który bezkrytycznie wierzą w powielane plotki internetowe. Publiczna debata w tej kwestii niewątpliwe ma miejsce, lecz po obydwu jej stronach powinny zasiąść osoby myślące racjonalnie.
Czy antyszczepionkowcom coś nie styka na złączach?
Antyszczepionkowcy zdaniem proszczepionkowców to osoby tępe, niepełnosprawne umysłowo. A dokładnie tacy są właśnie autorytarianie („Nie zamierzam szczepić moich dzieci. Uważam, że szczepionki prowadzą do zaburzeń psychicznych!” „Chcesz przez to powiedzieć, że jesteś… zaszczepiona?”) Dalsza dyskusja na temat bezpieczeństwa i skuteczności szczepień wykracza poza zakres tego artykułu. Więcej informacji na ten temat można znaleźć w gorąco rekomendowanym przez nas filmie dokumentalnym z 2013 roku, autorstwa Gary’ego Nulla, pt. „Cicha epidemia: nieopowiedziana historia szczepionek”.
Nie ma potrzeby, by ktoś godził się (lub nie) z faktem, że szczepionki są szkodliwe i nieskuteczne, chodzi o to, by przynajmniej zdał sobie sprawę, że w tej kwestii konieczna jest niewymuszona, szczera debata. Tymczasem rzecznicy szczepień zamiast udziału w otwartej, racjonalnej dyskusji, wolą uciszać oponentów – wykrzykując na całe gardło, stosując pogróżki i uciekając się do ataków ad hominem. Skoro dowody na nieszkodliwość szczepionek są jednoznaczne, to skąd obawy przed jawną, publiczną rozmową na ten temat?
Nagłówki mediów głównego nurtu donoszą, że antyszczepionkowcy są rozhisteryzowani, nierozsądni i nadmiernie emocjonalni, proszczepionkowcy – racjonalni, rozsądni i posiadają wiedzę naukową, a jakże by inaczej. Jak w przypadku większości artykułów pisanych zgodnie z narzuconą linią redakcyjną, jest dokładnie na odwrót. Krytycy szczepień to osoby zwykle dobrze poinformowane, znające wyniki badań, a w każdym razie, przynajmniej sceptycznie nastawione do oficjalnej szczepionkowej narracji. Mistrzami tyrad w histerycznym tonie są rzecznicy szczepień. Nie są w stanie przyjąć do wiadomości, że władze niekoniecznie muszą działać w interesie obywateli. Czują się zagrożeni obecnością tych, którzy kwestionują decyzje rządzących. Nie mogą zaakceptować faktu, że biznes szczepionkowy jest wielką ściemą, którego celem jest napychanie portfeli garstki zasiadającej na górze piramidy, kosztem cierpienia całej reszty, bo ich światopogląd w kwestii bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek po prostu by runął. Nasze władze (Bóg) kochają nas. Nigdy by nas nie skrzywdziły. To my mamy rację. Ci, którzy podważają decyzje rządzących, są źli. Należy się ich pozbyć lub zmusić do konformizmu. Brzmi to niczym hasła fundamentalnej chrześcijańskiej krucjaty, nieprawdaż? Albo niczym słowa amerykańskiego żołnierza piechoty (albo generała), co?
Czy chrześcijanie powinni szczepić dzieci?
Spójrzmy na artykuł Jesse Johnsona pt. „Antyszczepionkowcy a narcyzm epistemologiczny” (“Anti-vaxxers and epistemological narcissism”), będący odezwą do chrześcijańskich rodziców – przeciwników szczepień. Autor tego tekstu nawiązuje do ostatnich przypadków zachorowań na odrę w Kalifornii i w Arizonie i obwinia za to oponentów szczepień; w podobnym duchu są artykuły tutaj i tutaj. Piszący tego typu teksty całkowicie pomijają fakt, że „nie ma żadnych dowodów, które pozwoliłyby postawić znak równości pomiędzy zaszczepieniem i prawdziwą odpornością”. Johnson najpierw podkreśla, że tekst skierowany jest do chrześcijańskich rodziców, którzy podjęli decyzję o nieszczepieniu swoich dzieci, następnie opowiada bajki na temat odry, po czym (uwaga) wymienia „cztery przyczyny, dla których chrześcijanie powinny szczepić swoje dzieci”:
Szczepienia są formą powszechnej łaski, która dramatycznie zmieniła świat na lepsze (Księga Rodzaju 3:18; Psalm 145:9-16; Mateusz 5:44-45; Dzieje Apostolskie 14:16-17). Udział w błogosławieństwie powszechnej łaski, której doświadcza społeczeństwo po upadku Wieży Babel, oznacza, że łączymy się jako narody, a ona sama – [łaska, czyli szczepienia] – czyni nasze życie lepszym (Księga Rodzaju 9:6, Druga Księga Królewska 12:2, Łukasz 6:33). Pracujemy, pobieramy się i chronimy się wzajemnie. Podstawową metodą tej ochrony są szczepienia przeciwko chorobom, które prześladowały członków kultur, które się nie szczepiły.
A zatem zaszczepienie się jest formą miłości bliźniego (Księga Lewicka 19:18; Mateusz 5:43, List do Rzymian 13:8-10, List Jakuba 2:8). Wiedząc, że ktoś jest zbyt mały, młody lub słaby, by go zaszczepić, chronimy go dzięki temu, że sami jesteśmy zaszczepieni.
Nie dajemy się zwieść rozsiewanym w Internecie plotkom, skutecznie zdyskredytowanym już dawno temu (Księga Hioba 12:20; Księga Przysłów 13:16). Nie oznacza to oczywiście, że ślepo wierzymy we wszystko, co dociera do nas ze świata „nauki”. Cechuje nas raczej zdrowy sceptycyzm, ale w przypadku szczepień możemy go porzucić, bo świat nauki jednomyślnie zapewnia, że szczepionki są bezpieczne (a dodatkowo, zalecane w większości stanów). Uchybiamy rozumowi, kiedy wierzymy w niepotwierdzone, zdyskredytowane plotki, zamiast przyjąć oczywisty fakt, że odra kiedyś wzbudzała grozę i że już od dawna tak się nie dzieje.
Chrześcijanie biorą na siebie ryzyko, by powiększać wspólne dobro. Nie uczymy naszych dzieci, że „na pierwszym miejscu stawia się bezpieczeństwo”. Najpierw „Samemu Bogu cześć i chwała! (Soli Deo Gloria!), potem cała reszta. Chrześcijanie zwykli byli to rozumieć. Postawa moralna Jonathana Edwardsa, który zaraz po objęciu posady rektora Uniwersytetu Princeton poddał się szczepieniu przeciwko ospie wietrznej, wskutek czego zmarł, była kiedyś normą. Niewłaściwą postawą moralną, przyjmowaną w związku ze śmiercią Edwarda, jest „unikanie szczepień”. Należy „pogodzić się z ryzykiem wkalkulowanym w szczepienia na rzecz lepszej kondycji społeczeństwa”.
Czy przeciwnik szczepień jest grzesznikiem?
Biblia zakazuje wiernym ulegania internetowym plotkom, i to podobno nawet w dwóch osobnych rozdziałach – zaskoczyła nas ta informacja. Najwyraźniej profetyczny walor tej książki nie został doceniony. Zastanawiają też nauki płynące z faktu śmierci z powodu szczepionki przeciw ospie wietrznej – to podobno świetny przykład tego, jak dobrą rzeczą jest pogodzenie się z „wkalkulowanym ryzykiem”. Istna mentalna gimnastyka? Jak wam idzie?
Johnson kończy swe wywody następującym stwierdzeniem: „Uznałem, że jest to swoista szara strefa dla chrześcijan, sytuacja nie do końca jasna, i że w związku z tym przeciwnika szczepień nie można uznać wprost za grzesznika. Można natomiast, w oparciu o zapisy biblijne, odwołać się do przenikliwości i mądrości wiernego następującymi słowami: nie niwecz szczytowych osiągnięć nauki, dotyczących kwestii społecznych, tylko z powodu epistemologicznego narcyzmu”. “Epistemologiczny narcyzm”, że co? Zasadniczo pojęcie to oznacza “pragnienie posiadania zbyt rozległej wiedzy”. Drodzy czytelnicy, usłyszeliście to po raz pierwszy właśnie tutaj. Ten, kto chce zbyt wiele wiedzieć i kwestionuje decyzje autorytetów, jest pod wpływem złego! Szybko, wyłączcie przeglądarkę, zanim skażecie własną duszę na wieczne potępienie!
O ile przeciętny, liberalny ateista pomysł przeczesywania tekstów biblijnych w poszukiwaniu proszczepionkowych argumentów uznałby zapewne za dosyć żenujący, jego własny sposób rozumowania nie tak znowu bardzo się różni. Nie ma większego znaczenia, czy twoja wiara w dobroczynność szczepień opiera się na zapisach biblijnych, czy też na nieistniejących danych naukowych, wypluwanych przez tuby medialne – w obydwu wypadkach mamy do czynienia z klasycznym zachowaniem stadnym, popartym argumentacją przepełnioną emocjami, a nie z podejmowaniem decyzji w oparciu o wiarygodne wyniki badań oraz logikę.
Ekstremalne zachowania wyznawców religii szczepionkowej nabierają na sile
Są one coraz bardziej agresywne – stanowią niemalże dokładne odzwierciedlenie aktów przemocy w wykonaniu fanatycznych aktywistów antyaborcyjnych.
„Groźby śmierci pod adresem lekarzy, którzy dzielą się ważnymi informacjami na temat wątpliwego bezpieczeństwa szczepionek. Lekarz, przekazujący opinii publicznej informacje na temat szczepień, otrzymuje pogróżki o podłożeniu bomby. Odwołano cykl wykładów. Swoboda wypowiada słów, zabierania głosu i wygłaszania opinii jest naszym prawem wrodzonym, nabytym w momencie przyjścia na ten świat. Wolność słowa nie jest luksusem i z pewnością nie otrzymujemy jej od rządu. W Australii, a także w narastającym tempie w Stanach Zjednoczonych, niektóre opinie można wyrażać z większą swobodą niż inne.
W notatce prasowej z 27 stycznia, wieloletnia nauczycielka i specjalistka ds. szczepień doktor Sherri Tenpenny napisała, że odwołuje cykl wystąpień zaplanowanych w Brisbane, Sydney, Adelaide, Melbourne i Gold Coast. Przyczyną anulowania wykładów były głosy proszczepionkowych ekstremistów, wzywające do przemocy wobec właścicieli (i członków ich rodzin) obiektów, w których miały odbyć się seminaria na temat zdrowia, a także pogróżki o podłożeniu bomby w kilku zarezerwowanych budynkach. Druga z wykładowczyń, Stephanie Messenger, która solidarnie z doktor Tenpenny podjęła decyzję o anulowaniu odczytów, powiedziała: „Dożyłyśmy czasów, w których uczestnikom seminariów nie można zapewnić bezpieczeństwa. Niektórzy z nich zamierzali wziąć ze sobą małe dzieci. Groźby są uporczywe. Nie jesteśmy w stanie zagwarantować, że przybyłym gościom nie stanie się nic złego”. Niestety sprawcy tych pogróżek nadal są na wolności.”
Uciszanie przeciwników szczepień
Dosyć wyraźnie widać, że osoby kwestionujące zasadność szczepień ucisza się, a w mediach głównego nurtu oczernia. W rzeczywistości proszczepionkowcy tak bardzo obawiają się każdego, kto krytykuje ich religię, że muszą wygrażać śmiercią nie tylko lekarzom, którzy są przeciwni szczepieniom, ale też niczemu winnym obywatelom, którzy chcą usłyszeć, co do powiedzenia mają krytycy szczepień. Przeciętny liberał oburzał się z powodu „ataku na wolność słowa”, obklejając strony fejsbuka hasłem „Je suis Charlie”, solidaryzując się w ten sposób z ofiarami masakry w redakcji Charlie Hebdo. Ale kiedy usiłuje się zamknąć usta prelegentom, którzy chcą mówić o szkodliwości szczepionek, grożąc im śmiercią – przeciętny liberał nie dostrzega problemu.
Wyłamywanie się z tłumu wiąże się z wieloma problemami i w pewnym sensie jest niebezpieczne – oznacza ostracyzm, zniesławienie, okazjonalne naplucie w twarz. Jeśli znajdziesz się pod ostrzałem rozhisteryzowanego proszczepionkowca, to musisz się liczyć nawet z utratą życia. Poczytaj na Wikipedii o antyaborcyjnej przemocy – czy naprawdę te zachowania różnią się aż tak bardzo od tego, co robią fanatyczni rzecznicy szczepień?
Grożenie śmiercią krytykom szczepień nie jest niczym nadzwyczajnym. Profesor Garth L. Nicolson, specjalista od patologii molekularnej, kierownik i główny pracownik naukowy w Instytucie Medycyny Molekularnej w Huntington Beach, w Kalifornii, prowadzi wykłady na uniwersytetach medycznych w Stanach Zjednoczonych i w Australii. Jest dobrze wykwalifikowanym, szanowanym biochemikiem, znanym z opracowania przełomowego modelu błon komórkowych. Kiedy dowiedział się o nieetycznym testowaniu skażonych szczepionek na więźniach w Teksasie (i zaczął dzielić się tą wiedzą), które później podawano żołnierzom walczącym w pierwszej wojnie w Zatoce Perskiej, zaczął otrzymywać pogróżki śmierci.
Doktor Nicolson opowiedział, co mu się przytrafiało, kiedy on i inni naukowcy pozyskali wiedzę na temat eksperymentów w teksańskich więzieniach a także na temat skutków ubocznych szczepień, jakie pojawiły się wśród żołnierzy amerykańskich w Zatoce Perskiej: „Zmuszono nas do opuszczenia Teksasu. Miałem wówczas pełny etat profesorski i byłem szefem katedry na Uniwersytecie w Teksasie, ale zostałem dosłownie zmuszony do wyjazdu, bo przebywanie w tamtym miejscu stawało się zbyt niebezpieczne. Kilku moich kolegów uśmiercono. Mojemu przełożonemu strzelono w tył głowy w jego biurze, gdyż zamierzał mówić głośno o eksperymentach na więźniach. Sytuacja zaczęła robić się coraz bardziej poważna”.
Skoro usiłuje się wyeliminować tych, którzy otwarcie chcą mówić prawdę, to najwyraźniej za kulisami badań nad szczepionkami dzieje się coś paskudnego i niepokojącego. Osobą, którą podobno straszono śmiercią, był również wieloletni badacz skutków ubocznych szczepień doktor Andrew Moulden. Zmarł w tajemniczych okolicznościach w 2013 roku. Niektórzy twierdzą, że miał atak serca, inni, że popełnił samobójstwo (mimo, że nie miał ku temu powodów).
Pogróżki od trolli koncernów farmaceutycznych
Grożenie śmiercią oraz ekstremalna wściekłość, wyrażana w „religijnym ferworze” przez fanatycznych rzeczników szczepień, nie powstrzymuje niektórych niezależnych badaczy od mówienia prawdy. Wówczas straszy się ich możliwością utraty pracy: „Kardiolog z Arizony: Nie szczepcie dzieci, zamiast tego stosujcie dietę paleo. Doktor Jack Wolfson uważa, że lepsza niż szczepienia jest zmiana stylu życia. Pomimo ostatniego wykrycia ogniska odry w kalifornijskim Disneylandzie, doktor z Paradise Valley w Kalifornii uważa, że dzieci nie należy szczepić, bo choroby wieku dziecięcego powinny zostać przechorowane. „Odrę, świnkę, różyczkę i ospę wietrzną należy przechorować, dzieci mają do tego prawo” – powiedział doktor Jack Wolfson z Wolfson Integrative Cardiology w Paradise Valley. Wolfson nie wierzy w szczepienia – „Nie ma potrzeby, by w celu wzmocnienia systemu odpornościowego wstrzykiwano nam i naszym dzieciom chemikalia”. Doktor Wolfson uważa ponadto, że najważniejszą kwestią jest utrzymywanie zdrowego układu odpornościowego. W tym celu należy unikać chemikaliów, dobrze się wysypiać, wykonywać ćwiczenia fizyczne, brać suplementy i dobrze się odżywiać. „Jestem ogromnym fanem diety paleo. Chcę, by nasze dzieci jadły to, co spożywali nasi przodkowie przez miliony lat. To najlepszy sposób na ochronę przed chorobami” – powiedział doktor Wolfson.”
W powyższym stwierdzeniu nie ma niczego kontrowersyjnego. Są to zwyczajowe zalecenia lekarzy, stosujących naturalne kuracje. Może są niekonwencjonalne. Ale przez to nie traci się przecież licencji lekarskiej. Nieprawdaż? Okazuje się, że jest inaczej: „Komisja Lekarska Arizony pełną parą ściga doktora Wolfsona za to, co powiedział. Dodatkowo, tzw. „eksperci” domagają się, by tego typu lekarzy pozbawiać prawa do wykonywania zawodu, bo – choć nie do końca nie wiadomo, w jaki sposób – szkodzą pacjentom. Czy prawo lekarza do niezalecania szczepionek swoim pacjentom było kiedykolwiek przedmiotem dyskusji? Od kiedy to wyrażanie opinii stanowi podstawę do pozbawienia lekarza licencji lekarskiej?”
Dobre pytania. Zdaje się, że w środowisku przesiąkniętym szczepionkową histerią każde odstępstwo od linii partyjnej, tj. od oficjalnych zaleceń w sprawie szczepień, stanowi pretekst do odebrania prawa wykonywania zawodu. Charlie Hebdo to przy tym nic – oto jesteśmy świadkami najgorszego w tej dekadzie ataku na wolność słowa.
Walka i pogróżki wobec naturopatów
Mówiąc dalej o wolności słowa. Moja znajoma – lekarz medycyny naturalnej – opowiedziała mi o e-mailu, jaki otrzymała od Kanadyjskiego Stowarzyszenia Lekarzy Medycyny Naturalnej (Canadian Association of Naturopathic Doctors – CAND), w związku z ostatnimi kontrowersjami w sprawie szczepień. Oto jego fragment:
“Rozumiemy, że w związku z ostatnią burzą medialną z powodu odry, szczepionek i nozod [wytwory chorobowe ludzkich organizmów] członkowie stowarzyszenia mają ochotę zabrać głos i wyjaśnić reporterom, że są w błędzie i że nie rozumieją zasad medycyny naturalnej. Jednakże w tym przypadku potencjalne ryzyko przeważa nad korzyściami, a zatem prosimy, aby wszyscy członkowie zamiast reagować i angażować się bezpośrednio w medialne debaty, kontaktowali się ze Stowarzyszeniem. Jak w przypadku większości incydentów, dziennikarze usiłują wyprofilować dwie strony spornej kwestii. W tym szczególnym przypadku media poszukują przeciwstawnego stanowiska w sprawie szczepień i chcą, by lekarze medycyny naturalnej mieli w tym swój udział, nawet jeśli większość naturopatów przekazuje pacjentom wiedzę na temat szczepień, w tym również na temat ich korzyści. Media, zamiast kierować uwagę na rzeczywiste fakty, będą koncentrować się na drobnych wyjątkach, tak jak uczyniono to we wczorajszym artykule w tygodniku Globe Mail. W tej sytuacji lekarze medycyny naturalnej, decydując się na rozmowę z mediami, ustawiają się na z góry przegranej pozycji”.
W kolejnym fragmencie listu naturopaci są instruowani, żeby w przypadku prób kontaktu ze strony mediów nie reagowali na zaczepki, lecz bezzwłocznie zasięgnęli rady prawników! I to ma być otwarta i szczera debata na temat szczepień?
Wakefield i szczepionka MMR
Pamiętacie doktora Andrew Wakefielda? Istne zło wcielone, oskarżany o utworzenie w pojedynkę ruchu antyszczepionkowego w formie, w jakiej istnieje do dziś. Za to, że ośmielił się zasugerować możliwość istnienia związku (skądinąd całkowicie uzasadnionego i możliwego) pomiędzy podaniem szczepionki MMR i pojawieniem się autyzmu u podatnej części populacji, został wystawiony na nikczemną i zajadłą medialną kampanię oszczerstw, mającą na celu skłonienie go do porzucenia pracy badawczej. Niestety, kariera tego człowieka legła w gruzach:
Doktor Wakefield wypowiadający się we wspomnianym już powyżej filmie dokumentalnym pt. “Cicha epidemia: nieopowiedziana historia szczepionek”: „Problemy ze szczepionkami w ogóle, a w szczególności z MMR, są znaczenie większe, niż przypuszczano. Już jako lekarz i naukowiec zacząłem kwestionować bezpieczeństwo szczepionek w latach 1990-1991. Im bardziej się w to zagłębiałem, tym bardziej byłem zaniepokojony. Odpowiedzi na pytania, które wysyłałem do władz, były niesatysfakcjonujące i nienaukowe. W większej mierze osadzone w systemie wierzeń, nadziei i myśleniu życzeniowym, niż oparte na twardych, niezbitych, naukowych faktach. Im bardziej szukałem i im więcej do mnie docierało, tym bardziej stawałem się zaniepokojony. Nie tylko z tego powodu, że nie przeprowadzono żadnych badań odnośnie bezpieczeństwa szczepionek, ale również dlatego, że w ogóle nie było potrzeby ich wytwarzania, a w pierwszym rzędzie szczepionki przeciwko śwince. I nie jest to moja opinia, ale opinia Centrum ds. Kontroli Chorób (Control Disease Centre – CDC) oraz innych organów regulujących kwestię szczepień w Wielkiej Brytanii. Szczepienia zostały wprowadzone na rynek w celach handlowych, w interesie wielkich koncernów farmaceutycznych, a nie w interesie społecznym!”.
Toż to przecież bluźnierstwa! A zatem nic dziwnego, że doktora Wakefielda przedstawiano jako wcielenie współczesnego szatana. Równie dobrze mógłby powiedzieć, że Jezus nigdy nie istniał. Pogróżki śmiercią, oszczerstwa, publiczne ścinanie głów (nie dosłownie, ale wszystko przed nami) wyraźnie pokazują, że proszczepionkowcy postrzegają domniemany ruch antyszczepionkowy jako poważne zagrożenie, coś, czego należy się pozbyć każdym możliwym sposobem.
Przy czym na początek postawmy sprawę jasno: nie ma de facto czegoś takiego jak „ruch antyszczepionkowy”:
Oto co pisze Levi Quackenboss w artykule pt. “Nie istnieje ruch antyszczepionkowy”: „Nie ma czegoś takiego jak “ruch antyszczepionkowy”. „Ruch” to rozwijająca się organizacja, zrzeszająca wiele osób, które chcą osiągnąć określony cel. Rodzice, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci, nie mają „wspólnego celu”. Nie istnieje żaden docelowy poziom odsetek osób niezaszczepionych, do którego chcą potajemnie dobić. Nie mają żadnego planu, by kogokolwiek do czegokolwiek zmuszać. Nie ma żadnej ustalonej daty ogłoszenia zwycięstwa. Ci, którzy chcą być zwolnieni z obowiązku szczepień, mają tylko jedną cechę wspólną: nie dbają o to, co robisz ze swoim dzieckiem w kwestii szczepień. Koncentrują się na swoim. Ruch proszczepionkowy jest wspierany finansowo w formie gotówki, dotacji oraz dzięki sile ludzkiego umysłu przez ludzi, którzy bogacą się na produkcji i sprzedaży szczepionek.
Jasne, że mają oni też do dyspozycji niezastąpioną armię żołnierzy piechoty, nie do końca intelektualnie stabilnych, ale siła napędowa pochodzi z wyższego poziomu. Celem ruchu proszczepionkowego jest osiągnięcie 100% podporządkowania się programowi szczepień. A ci, którzy chcą być zwolnieni z obowiązku szczepień? Oni nie przejmują się tym, czy ktoś stosuje się do zaleceń. Ruch proszczepionkowy przyłączył się do grupy lokalnych wydziałów zdrowia po to, by dotrzeć do ustawodawców stanowych i przekonać ich do wprowadzenia przepisów, które pozwalałyby na odbieranie praw rodzicielskich tym, którzy uchylają się od obowiązku szczepień. A ci, co nie chcą szczepić? Ich nie interesuje, w jaki sposób inni dbają o zdrowie swoich dzieci, a zatem nie mów im, jak mają zajmować się własnymi. Ruch proszczepionkowy nawiązuje kontakty z mediami, będącymi własnością koncernów farmaceutycznych, by ci wyzywali na wizji rodziców, którzy nie chcą szczepić swoich dzieci, od ignorantów i nieuków.
Wsparcie medialne zwolenników szczepień
A ci rodzice? Większość z nich nie ma przyjaciół w mediach, a nawet gdyby mieli, z pewnością nie obrzucaliby nikogo błotem. Dlaczego? Bo mają w nosie stanowisko i opinie innych na temat szczepionek. W 1853 roku parlament brytyjski przyjął ustawę o obowiązkowych szczepieniach przeciwko ospie wietrznej. Za niestosowanie się do tych przepisów groziła kara grzywny, a za uchylanie się od jej zapłacenia – więzienie. To doprowadziło do masowych demonstracji członków klasy pracującej. Protestowały też znane osoby, a nawet członkowie parlamentu. 1885 roku z powodu ponad 3000 spraw sądowych w toku, i to tylko w jednym hrabstwie, protestowało 20 000 osób. Ostatecznie w 1898 roku dopuszczono możliwość zwolnienia z obowiązku szczepień z przyczyn religijnych lub etycznych. Odstąpiono też od karania za brak szczepień, a rodzicom nieprzekonanym co do bezpieczeństwa i skuteczności szczepień, dano możliwość uzyskania zwolnienia. Ale był jeden „haczyk” – kto chciał otrzymać zwolnienie, musiał spełnić pewne wymagania urzędnicze do czasu ukończenia przez dziecko 4 roku życia.
Jak można było się spodziewać, wielu urzędników nie zgadzało się na wykonywanie tych obowiązków, a w związku z tym idea wolnego wyboru w kwestii szczepień zaczęła kuleć. W wyniku presji społecznej w 1907 roku rząd brytyjski ostatecznie uchwalił Ustawę w sprawie szczepień. Zgodnie z nią każdy rodzic mógł uzyskać pozwolenie na odstąpienie od obowiązku szczepień. Wystarczyło wysłać do lokalnego urzędnika odpowiadającego za politykę szczepień podpisaną deklarację, w której należało wyrazić obawę, że szczepienia mogą zaszkodzić zdrowiu dziecka. W 1907 roku aż 17% brytyjskiej populacji uzyskało status zwolnionych. Był to początek współczesnej polityki, pozwalającej na odstąpienie od obowiązku szczepień z przyczyn światopoglądowych – zrodzonej w efekcie uciążliwego wtrącania się rządu i władz lokalnych w prawa rodzicielskie. To, moi drodzy, był ruch antyszczepionkowy. W 2015 nie istnieje żaden ruch antyszczepionkowy, ale proszczepionkowcy, nie zniechęcajcie się. Nadal rzucajcie obelgami w mediach, nawijajcie bez krępacji z lokalnymi legislatorami. Prześladujcie niemowlęta, by wstrzykiwać im szczepionki, których wy sami już od dziesięcioleci nie otrzymujecie. Trajkoczcie o ruchu antyszczepionkowym, a ci, którzy uchylają się od obowiązku szczepień, na pewno dadzą wam jakiś nowy pretekst, abyście mieli kolejny temat do obgadania – zanotujcie moje słowa. Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, są skazani na jej powtarzanie.”
Ruch antyszczepionkowy
Nie ma ruchu antyszczepionkowego, a proszczepionkowcy i tak z nim zacięcie walczą, na każdym froncie. Dlaczego tak się dzieje? Ten cytat z Biblii chyba pasuje w tym miejscu: „Ucieka występny [lub atakuje], choć go nikt nie goni [lub nie atakuje] – Księga Przysłów 28.
Przywodzi to na myśl rozmowy chrześcijańskich fundamentalistów na temat „homoseksualnej konspiracji”, zgodnie z którą geje są tak zdeterminowani, że „polują” na osoby heteroseksualne, a zwłaszcza dzieci, by wciągnąć je do swojego „perfidnego” stylu życia. Każdy homoseksualista lub ktoś, kto zna chociaż jedną osobę o takiej orientacji, od razu zwróci uwagę na niedorzeczność takiego sposobu myślenia. Osoby homoseksualne, ogólnie rzecz ujmując, nie dbają o to, jakiej orientacji jesteś ty czy ktokolwiek inny. Oni chcą tylko jednego – by zostawić ich sam na sam z ich życiem seksualnym. Przeciwnicy szczepionek chcą tego samego – mają w nosie, czy szczepisz siebie lub swoje dziecko, chcą tylko prawa do podejmowania swobodnych decyzji w zakresie opieki medycznej i nie chcą, by ich ktokolwiek nękał i prześladował.
Podobnie jak dyskusje o aborcji, tak i debaty na temat szczepień sprowadzają się w istocie do tego, czy masz prawo robić ze swoim ciałem to, co uważasz za stosowne. Fundamentaliści stawiają sprawę jasno – nie masz takiego prawa, bo twoje ciało jest własnością państwa i w związku z tym nie możesz samodzielnie decydować, jakim medycznym procedurom poddajesz się ty czy twoje dziecko. Zdaje się, że w celu uciszenia tych, którzy nie podzielają ich poglądów, ci szaleńcy byli w stanie sięgnąć po naprawdę ekstremalne metody, podobne do tych, którymi posługiwali się przed nimi fanatyczni przeciwnicy aborcji. To zadziwiające, jak wielu lewicowców, którzy żarliwie opowiadają się za wolnością wyboru w sprawie aborcji, popiera jednocześnie przymusowe szczepienia. Przypuszczam, że słowo „wybór” jest bardziej giętkie, niż myślałam, lub wykracza znacznie poza zakres słownikowej definicji.
Aby lepiej zrozumieć, w jaki sposób ta cała szczepionkowo debata stawiana jest na głowie i jak proszczepionkowcy manipulują informacjami na własny użytek, obejrzycie materiał filmowy pt. „Antyszczepionkowcy rujnują Disneyland” (j. ang).
Już po 2 minutach oglądania można dostrzec przepełnione złością potępienie i całkowite lekceważenie obaw i pytań stawianych przez członków „ruchu antyszczepionkowego”. Jeden z gospodarzy programu mówi wprost: „Pieprzyć tych ludzi!”. Jaki inteligentny sposób na skłonienie mas do przyjęcia proszczepionkowego stanowiska! Dalej słyszymy, że to bogaci rodzice decydują się nie szczepić, bo uważają, że odsuwanie szczepienia w czasie jest teraz w modzie. Mówią, że w „pewnym sensie winni są też rodzice”, ale że w gruncie rzeczy należy oskarżać tych, którzy stoją za „antyszczepionkową agendą”.
Medialnych przekłamań w sprawie stanowiska antyszczepionkowców jest znacznie więcej
Zdaniem Rexa Murphy’ego, gospodarza programu „Point of View”, przeciwnicy szczepień, tacy jak Jenny McCarthy, przyznają, że “ich potencjał intelektualny jest na poziomie zbutwiałego pniaka, w którym można nawet zamieszkać!”. Co za argument… robi się coraz goręcej, posłuchajcie, co ten koleś mówi do publiczności: „zbyt duża wolność [wyboru] spowodowała, że garstka samolubnych i dogłębnie głupich osób trajkocze o wyssanych z palca krzywdach, by przenieść się z drogi rozsądku i medycyny na ścieżkę własnych, niebezpiecznych fantazji. Postawa antyszczepionkowa jest niesłychanie samolubna, uchylanie się od zaszczepienia dziecka stoi na równi z darmowym korzystaniem z dobrych praktyk innych [czytaj: z dobrodziejstw programów szczepień ochronnych]. Ich dobrą praktyką jest ochrona przed waszą bezgraniczną, nonszalancką niefrasobliwością!”.
W obliczu tej całej antagonistycznej nagonki, podobnie jak w przypadku wielu innych życiowych kwestii, zadajmy sobie pytanie: Co powiedziałby Ghandi? „Bądźcie nieposłuszni!”
Bez względu na to, czy jesteś za, czy przeciwko szczepieniom, prawda jest taka, że szczepionkowa debata wykroczyła daleko poza racjonalne granice. Nad rzeczową dyskusją bierze górę histeria, emocje sięgają szczytu, a obelgi, groźby śmiercią, cofanie licencji lekarskich i kampanie oszczerstw stały się narzędziami w tej grze – przynajmniej na razie. Czy długo jeszcze będziemy czekać na fizyczne ataki, uprowadzenia i pozbawianie życia w imię ochrony zdrowia naszych dzieci zysków koncernów farmaceutycznych?
NCZAS.INFO | Anthony Fauci / fot. YT / Doctor Mike
Dyrektor Wywiadu Narodowego (ODNI) Tulsi Gabbard w ostatnim dniu urzędowania opublikowała dokumenty kompromitujące Anthonego Fauciego w kontekście Wielkiej Histerii zwanej pandemią. Wynika z nich, że Fauci finansował badania laboratoryjne, które wywołały COVID. „Upolitycznieni, egoistyczni przywódcy, tacy jak dr Fauci, tuszowali własne przewinienia i nadużycua władzy, manipulowali danymi wywiadowczymi i okłamywali Kongres” – ogłosiła Gabbard.
„Dzisiaj, w mój ostatni dzień jako Dyrektor Wywiadu Narodowego, publikuję nigdy wcześniej niepublikowane komunikaty i dokumenty, które ujawniają, jak dr Fauci przekazał miliony dolarów amerykańskich podatników na finansowanie niebezpiecznych badań typu gain-of-function w laboratorium w Wuhan, współpracował z upolitycznionymi elementami w ramach Wspólnoty Wywiadowczej (IC), aby stłumić prawdę o swoich działaniach i ukryć laboratoryjne pochodzenie wirusa oraz kłamał przed Kongresem pod przysięgą w 2024 roku. Nadszedł czas, abyście poznali prawdę” – napisała na X Gabbard.
Materiał opublikowany w piątek w niecałą dobę obejrzało prawie 20 mln internautów. Rzuca on nowe światło na i tak skompromitowaną już narrację o „pandemii”, będącej w rzeczywistości Wielką Histerią, zamordyzmem i cenzurą.
Today, on my final day as Director of National Intelligence, I’m releasing never-before-seen communications and documents exposing how Dr. Fauci provided millions in US taxpayer dollars to fund dangerous gain-of-function research at the Wuhan lab, worked with politicized elements… pic.twitter.com/ZMdliW4zyS
W oświadczeniu wydanym przez Wywiad Narodowy czytamy, iż dokumenty „ujawniają bezpośrednią rolę Fauciego we wpływaniu na oceny Wspólnoty Wywiadowczej (IC) dotyczące COVID-19 i manipulowaniu nimi, a także to, jak Fauci skłamał przed Kongresem w 2024 roku, kiedy pod przysięgą zaprzeczył wiedzy lub uczestnictwu w rozmowach z przedstawicielami wywiadu na temat badań nad wirusem”.
– Pandemia COVID-19 przyniosła ogromne cierpienie i ból milionom naszych rodaków i niezliczonym ludziom na całym świecie. Po latach kłamstw, cenzury i tuszowania, naród amerykański zasługuje na przejrzystość, prawdę i odpowiedzialność – powiedziała Gabbard.
Dodała, że „w celu ukrycia prawdy” zastosowano taktykę „wprost z podręcznika deep-state”.
– Upolitycznieni, egoistyczni przywódcy, tacy jak dr Fauci, tuszowali własne przewinienia i nadużycia władzy, manipulowali danymi wywiadowczymi, okłamywali Kongres i podważali autorytet wybranego prezydenta – podkreśliła.
Ujawnione dokumenty są wynikiem rocznego przeglądu odtajniana prowadzonego przez Gabbard. Celem było wprowadzenie maksymalnej przejrzystości w działaniach Donalda Trumpa.
„W trakcie tego procesu urzędnicy ODNI zebrali zeznania od wielu sygnalistów z IC, którzy zgłaszali odwet za kwestionowanie manipulacji wywiadem przez IC na temat pochodzenia wirusa. Ujawniło to wyraźny schemat tłumienia sprzeciwu, uciszania krytyków i ukrywania dowodów, które podważały integralność IC i szkodziły narodowi amerykańskiemu” – podkreślono w komunikacie.
W oświadczeniu wskazano, że „bliskie relacje” Fauciego z IC pozwoliły mu „pełnić trzy kluczowe role podczas pandemii, chroniące go przed krytyką, ponieważ miał ogromny wpływ”.
Po pierwsze, finansował ryzykowne badania nad koronawirusem powiązane z wielkimi koncernami farmaceutycznymi, które dążyły do opracowania „uniwersalnych szczepionek”. Mowa była o wartościach rzędów „bilionów dolarów”.
Po drugie, Fauci był zakulisowym doradcą, który „e swoimi starannie dobranymi ekspertami naciskał na IC w celu poparcia naturalnego, zwierzęcego pochodzenia wirusa, aby ukryć swoje niebezpieczne badania”. I po trzecie, Fauci stał się „ekspertem od pandemii” i publicznie propagował „kłamstwa, dezinformację i cenzurę”.
ODNI podkreśliło, że niedawno opublikowana korespondencja bezpośrednio przeczy zeznaniom Fauciego złożonym w 2024 roku przed Podkomisją Specjalną Izby Reprezentantów ds. Pandemii Koronawirusa. Wówczas wielokrotnie pytano Fauciego, czy rozmawiał z „FBI, CIA, DIA lub jakąkolwiek amerykańską agencją wywiadowczą w sprawie badań nad wirusami” przed, w trakcie lub po tzw. pandemii. Fauci wielokrotnie unikał odpowiedzi na te pytania, po czym fałszywie w końcu odparł, że „zgodnie z moją wiedzą nie w sprawie COVID”.
„Zeznania wielu sygnalistów ujawniają, że analitycy wywiadu, którzy kwestionowali wnioski Fauciego dotyczące pochodzenia COVID, byli narażeni na odwet, marginalizowani i często ponieśli regres w karierze. To uciszyło sprzeciw i sprzyjało kulturze, w której prawda była poświęcana na rzecz konformizmu, a wiarygodne dowody były ignorowane” – podkreślono w oświadczeniu ODNI.
Dokumenty opublikowane przez ODNI znajdują się w linku poniżej.
Obecnie istnieje obszerny i stale rosnący zbiór dowodów w postaci recenzowanych badań naukowych dotyczących zdarzeń niepożądanych związanych ze szczepionkami przeciwko COVID-19. Lista obejmuje obecnie 4530 badań i można ją przejrzeć tutaj :
Zdumiewające jest, że pomimo tak ogromnej ilości dostępnych dowodów, żaden prawnik nie wniósł pozwu zbiorowego przeciwko producentom szczepionek przeciwko COVID-19. Dowody wydają się być rozstrzygające, a wśród oskarżonych znalazłaby się prawdopodobnie większość, o ile nie wszystkie, rządy świata, ich prezydenci, premierzy, urzędnicy służby zdrowia, stowarzyszenia medyczne i wszyscy inni, którzy przyczynili się do masowych szczepień przeciwko COVID-19 – oprócz wielkich koncernów farmaceutycznych i Tony’ego Fauciego. Kwoty ugód mogą sięgać biliona dolarów, a może nawet więcej. Mimo to nie ma żadnych roszczeń odszkodowawczych.
Prawnicy mogli być zastraszeni działaniami niemieckiego rządu. Niemiecki prawnik Reiner Fuellmich założył organizację dokumentującą naruszenia prawa, błędy medyczne i oszustwa naukowe związane ze skandalem COVID-19. Gdy miał złożyć pozew zbiorowy, został aresztowany za granicą przez niemiecki rząd, uwięziony w Niemczech na podstawie zarzutów, które wielu uważa za fałszywe, i cofnięto mu licencję na wykonywanie zawodu prawnika.
Kiedy rządy działają bezprawnie, nie można już wymierzać sprawiedliwości. Zwycięża tylko przymus. Rząd niemiecki – podobnie jak inne rządy byłego świata zachodniego – prowadzi nas z powrotem do średniowiecza. [W średniowieczu katolickim prawo było egzekwowane. md]
Wygląda na to, że Big Pharma jest zbyt potężna, by można jej było poważnie zagrozić. Być może dlatego sekretarz zdrowia USA Robert F. Kennedy Jr. musiał zaakceptować decyzję CDC o przekazaniu firmie Pfizer 1,24 miliarda dolarów na szczepionki przeciw COVID-19, które będą podawane dzieciom i dorosłym.
CDC, federalna agencja podlegająca Sekretarzowi Zdrowia i Opieki Społecznej Kennedy’emu, zatwierdziła dalsze finansowanie i zatwierdzenie szczepionek przeciw COVID-19 dla dzieci, pomimo tego, co autor uważa za wyraźne dowody na znaczne ryzyko. To pokazuje, czyje ręce naprawdę nami kierują, skoro nawet Robert Kennedy nie jest w stanie ochronić nas przed Big Pharma.
Najwyraźniej Big Pharma ma większy wpływ na CDC niż minister zdrowia Robert Kennedy. To powinno nam powiedzieć wszystko, co musimy wiedzieć o liberalnym micie o władzy ludu. W rzeczywistości rządzą grupy interesu, z których najpotężniejszą jest lobby izraelskie.
W czasie zimnej wojny antykomuniści pisali książki o „zniewolonych narodach”. Dziś zniewolone narody to kraje, które nie są już narodami, lecz wieżami Babel, tworzącymi świat zachodni. Rządzą nimi potężne interesy gospodarcze oraz Izrael, który wykorzystuje miliardy dolarów przekazywane przez Waszyngton do wywierania wpływu na rządy.
Amerykanie są pierwszym narodem w historii, który płaci daninę Izraelowi z własnej kieszeni – bez wcześniejszej porażki militarnej z Izraelem – dzięki czemu Izrael może wykorzystywać amerykańskie pieniądze, aby wpływać nie tylko na rząd USA, ale także na rządy innych krajów.
Rozpoczynając 24 lutego 2022 roku specjalną wojskową operację prezydent, Władimir Putin spowodował, że wygasło zainteresowanie szalejącą wówczas „pandemią” C-19. Ciekawostką jest to, że firma Pfizer, która produkowała dostarczane światu szczepionki, złożyła wniosek patentowy zatwierdzony 31 sierpnia 2021 roku.
Patent dotyczy zdalnego śledzenia kontaktów wszystkich zaszczepionych osób na całym świecie, które są lub będą bezpośrednio połączone z „Internetem rzeczy” za pośrednictwem połączenia kwantowego wykorzystującego pulsujące częstotliwości mikrofalowe o częstotliwości 2,4 GHz lub wyższej, emitowane przez wieże komórkowe i satelity.
Patent
Ze streszczenia opisu dotyczącego tego patentu dowiadujemy się, jakie jest jego zastosowanie, czemu ma służyć ów wynalazek. Czym on jest? Czego dotyczy? „Abstrakt: System i metody anonimowego wyboru osób do leczenia choroby zakaźnej wywołanej przez patogen. System składa się z wielu urządzeń elektronicznych zawierających instrukcje dotyczące generowania identyfikatora, a gdy znajdują się one w pobliżu innego takiego urządzenia elektronicznego, jedno lub oba urządzenia elektroniczne przesyłają / odbierają identyfikator do / z drugiego urządzenia elektronicznego. Następnie na podstawie wielu takich otrzymanych identyfikatorów generowany jest wynik. Dodatkowo, na podstawie informacji otrzymanych z serwera, pacjentom wyświetlane są odpowiednie instrukcje dotyczące leczenia w oparciu o otrzymane informacje i wynik. Serwer zawiera instrukcje dotyczące wysyłania do wielu urządzeń elektronicznych informacji, które mają być wyświetlone wraz z odpowiednimi instrukcjami dotyczącymi leczenia, a ponadto serwer i / lub urządzenia elektroniczne zawierają instrukcje dotyczące generowania prognozy prawdopodobieństwa przeniesienia patogenu przez pacjenta na podstawie wyniku uzyskanego przez pacjenta”.
Recepta dla Ukrainy
Drugi ekscytujący eksperyment, który się powiódł, zapowiedziała Anne Applebaum na łamach „The New Republic” z 13 maja 2014 roku w obszernym artykuleNationalism Is Exactly What Ukraine Needs (Nacjonalizm jest dokładnie tym, czego potrzebuje Ukraina) czytamy obszerną analizę ukraińskiego nacjonalizmu, z której w konkluzji dowiadujemy się, że „nacjonalizm może zainspirować do ulepszenia swojego kraju, aby móc żyć zgodnie z wizerunkiem, jaki chcesz, aby miał. Ukraińcy potrzebują więcej tego rodzaju inspiracji, a nie mniej – chwil takich jak ostatni Sylwester, kiedy o północy na Majdanie ponad 100 000 Ukraińców odśpiewało hymn narodowy. Potrzebują więcej okazji, aby móc krzyczeć: Sława Ukraini – Hierojam Sława – Chwała Ukrainie, chwała jej bohaterom, co było wprawdzie hasłem kontrowersyjnej Ukraińskiej Powstańczej Armii w latach czterdziestych XX wieku, ale zostało przyjęte do nowego kontekstu. A potem oczywiście muszą przełożyć te emocje na prawa, instytucje, przyzwoity system sądowy i akademie szkoleniowe policji. Jeśli tego nie zrobią, ich kraj ponownie przestanie istnieć. Innymi słowy, klucz do ’być albo nie być’ Ukrainy tkwi w ukraińskim zmodyfikowanym nacjonalizmie!”.
Prawidłowy salut banderowski
W wyniku poszukiwań tejże nacjonalistycznej tożsamości narodowej na Ukrainie powstanie Panteon Wybitnych Ukraińców. W planach uroczysty pochówek Stiepana Bandery, o czym donosi portal TVP Info. Zapewne na ponowny pochówek Bandery przyjedzie spora delegacja z Polski, sugerując się faktem, że posłanka Klaudia Jachira, głosząc z polskiej trybuny sejmowej „Sława Ukrainie” nie zachowała stosownych gestów przynależnych temu zawołaniu na podstawie punktu 3 sekcji IV postanowień II Wielkiego Zjazdu OUN, który odbył się w kwietniu 1941 roku. Cytuję: „Organizacyjne pozdrowienie [OUN] ma formę uniesienia wyprostowanej prawej ręki do prawej strony – na poziomie wyższym od wierzchołka głowy. Obowiązkowe słowa pełnego pozdrowienia: Sława Ukrainie – Odpowiedź – Sława Bohaterom. Dopuszczalne jest skrócenie pozdrowienia do Sława – Sława”. Reasumując, wymawiając „Sława Ukrainie”, należy unieść wyprostowaną prawą rękę pod kątem nieco powyżej głowy, czyli wykonać gest nazistowskiego pozdrowienia, a mówiąc prościej – wykonać salut.
Ot, to taki niezbędnik dyplomatyczny, który dedykuję politykom z Polski, którzy coraz częściej odwiedzają Ukrainę i w różnych okolicznościach posługują się tym zawołaniem. Przykładowo marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podczas wizyty w Kijowie w lutym 2026 roku wygłosił przemówienie przed ukraińską Radą Najwyższą. W jego trakcie użył zwrotu „Sława Ukrainie”.
Bunt „Azowa”?
Eksperyment ten na Ukrainie dobiega końca, o czym między innymi świadczy wezwanie dowódcy nazistowskiego korpusu „Azow” Denisa Prokopienki, który publicznie wzywa do zmiany reżimu Zełenskiego: „Nazywam się Denks Prokopienko i jestem dowódcą korpusu Gwardii Narodowej w obwodzie zachodnim. Od czterech lat walczymy o naszą Ukrainę, o wolność i naszą przyszłość. To obowiązek każdego Ukraińca. I ja, jako prawdziwy patriota, stoję ramię w ramię z moimi żołnierzami w tych trudnych czasach i nie mogę milczeć, gdy pod pretekstem wojny niszczą mój kraj. Ukraina już dawno przestała być niezależna i nie należy do narodu. Europa, aby realizować swoje cele pod przykrywką pomocy, wykorzystując nasze życie i nasz naród, prowadzi wojnę naszymi rękami i będzie nadal realizować te cele z nami lub bez nas, aż do ostatniego Ukraińca. Zełenski i jego otoczenie to tylko marionetki. On rozumie, że w najtrudniejszym momencie jego reżim upadnie i z ostatnich sił będzie dążył do utrzymania władzy. Wyrzucając męską część społeczeństwa, Zełenski i jego junta prowadzą do zaniku narodu ukraińskiego i całkowitego upadku państwowości. Okazało się, że te wszystkie oszustwa to prawda. A sprawa Jermaka to tylko jeden z dowodów na totalną korupcję w Ukrainie. Okłamano nas i nadal nas okłamuje, ale rzeczywistość jest taka, że nasz kraj pogrążył się w ruinie spowodowanej cynizmem i sprzedajnością władzy. Podczas gdy my tutaj przelewaliśmy krew i ponosiliśmy straty, Zełenski przez cały ten czas wyprzedawał naszą ojczyznę i wyprowadzał pieniądze za granicę. Dla kraju, którego przetrwanie zależy od pomocy zagranicznej, jest to ciężki cios. Teraz Ukraina jest tak zadłużona, że nasze dzieci i wnuki będą musiały za to płacić. Nie mogę pozwolić mu ostatecznie zniszczyć mojej Ukrainy. Zełenski nie ma absolutnie żadnego prawa pozostać prezydentem. Jego władza jest nielegalna. Dzisiaj podjąłem decyzję i wydałem polecenie, aby nie wykonywać bezprawnych rozkazów z Kijowa. W żadnym wypadku nie zamierzamy się wycofać i będziemy nadal wypełniać nasz obowiązek dla dobra narodu ukraińskiego. Wzywam wszystkich, którym nie jest obojętna przyszłość naszej ojczyzny, do pójścia za moim przykładem. Wieczna chwała i pamięć naszym bohaterom, prawdziwym patriotom, chwała Ukrainie!”.
Chwila odpowiedzialności
Z początkiem sierpnia 1939 roku, moja śp. teściowa, córka polskiego kapitana Marynarki Wojennej, poszła piętro wyżej, zapłacić czynsz za zajmowane mieszkanie w Gdyni. Za biurkiem w niemieckim mundurze siedział właściciel budynku. Za nim na ścianie wisiał duży portret Adolfa Hitlera. Wstał z krzesła na baczność i przywitał ją nazistowskim salutem i słowami „Sieg heil”. Po powrocie z wysiedlenia do Gdyni w 1945 roku, moja teściowa wraz z mężem Antonim, żołnierzem września broniącym Gdyni w 1939 roku, oraz późniejszym żołnierzem AK i powstańcem warszawskim, 4 lipca 1946 roku pośród ponad 100 tysięcy obserwujących byli świadkami publicznej egzekucji w Gdańsku niemieckich oprawców i ich pomagierów. Egzekucje te miały miejsce na Biskupiej Górce (w rejonie dzisiejszej ulicy Pohulanka).
Historia zatoczyła krąg. Nadchodzą czasy, gdy zostaną bezlitośnie rozliczeni nie tylko ci, o których mówi dowódca nazistowskiego korpusu „Azow” Denis Prokopienko. Dołączą do nich zagraniczni kuratorzy, którzy przyczynili się do podsycania tej wojny na Ukrainie. Dołączą też wszyscy ci, którzy dopuścili się zbrodni wobec narodu polskiego w czasach tak zwanej pandemii, odpowiedzialni za nadmiarowe zgony Polaków w czasie jej trwania.
Francuska dziennikarka śledcza Christine Cotton, zajmująca się biostatyką farmaceutyczną, po walce z władzami zachorowała tak poważnie, że popełniła samobójstwo. Od momentu złożenia skargi na służby zdrowia cierpiała na potworny ból – i teraz odebrała sobie życie. W kwietniu br. skończyła 56 lat.
Jest 2 czerwca 2026 roku. Kiedy będziecie czytać te słowa, mnie już nie będzie na tym świecie.
Dla tych, którzy mnie nie znają: nazywam się Christine Cotton i jestem tym, kogo nazywa się sygnalistą. Przez 25 lat pracowałam w branży farmaceutycznej, zajmując się zarządzaniem i analizą danych klinicznych. Jako biostatystka od grudnia 2020 roku zagłębiałam się w dokumentację szczepionki przeciwko COVID firmy Pfizer. Napisałam wiele dokumentów i wysłałam wiele wiadomości, aby podzielić się prawdziwymi wynikami.
Moje wnioski są katastrofalne: oprócz tego, że wyniki są nieważne z powodu błędów, a nawet ewidentnych oszustw. Szczepionka firmy Pfizer, którą otrzymała ludność – którą być może otrzymaliście – nie jest tą samą szczepionką, co ta z badań klinicznych, o której wszyscy politycy, dziennikarze i lekarze występujący w telewizji mówili, że ma 95% skuteczności.
Podano wam produkt, dla którego nie było absolutnie żadnych wyników, ani dotyczących skuteczności, ani tolerancji. Ta wiadomość nie ma na celu wywołania sensacji w sieciach społecznościowych, ale poinformowanie was o jednej z największych manipulacji, jakich ludzkość kiedykolwiek doświadczyła.
Wszystkie dowody znajdziecie w najnowszej wersji mojej pracy, którą zapraszam do pobrania i przeczytania. christinecotton.com.
Tragiczny los Christine Cotton miał być przestrogą dla innych odważnych ludzi, którzy postanowili publikować prawdę o oszustwach mafii farmaceutycznej sterowanej przez kompleks militarno-przemysłowy. Na zasadzie: ukarać jednego, a reszta będzie milczeć. Ta zasada już nie zadziała – zbyt wiele osób zaangażowało się w obnażanie oszustw zorganizowanego ludobójstwa światowego.
Kiedy Christine Cotton zaczęła zgłębiać dane z badań klinicznych szczepionki Pfizera w grudniu 2020 roku, była nieznaną biostatystyczką z Francji. Cztery i pół roku później, 2 czerwca 2026 roku, odebrała sobie życie – złamana niewyjaśnionym bólem i systemem medycznym, który nie mógł lub nie chciał jej pomóc. Pomiędzy nimi znajduje się jedna z najbardziej dogłębnych i bezkompromisowych analiz, jakie kiedykolwiek przedstawiła osoba z wewnątrz, dotycząca zatwierdzonej szczepionki.
Nie wszystkich da się zastraszyć. Nie wszystkich można przekupić. Są na świecie ludzie, dla których celem życiowym jest rozpowszechnianie prawdy o nikczemnych planach realizowanych w zbrodniczych celach. Każdy z nas ma możliwość, żeby przeciwdziałać panoszącemu się coraz bezczelniej złu. Wystarczy być uczciwym przede wszystkim wobec samego siebie i nie wmawiać sobie, że taki jest już ten świat, i cóż ja mogę biedny żuczek? Wystarczy przełamać strach, który każdy z nas odczuwa.
Nie każdy potrafi i ma możliwość publikować prawdę. Każdy może jednak choćby w osobistej dyskusji przedstawić to, o czym dowiedział się z pozasystemowych mediów także, kiedy jest to opinia odmienna od powszechnie panującej masowej narracji. W ten właśnie sposób nawet na bardzo małą skalę możesz pokazać sobie, że nie jesteś tchórzem potakującym fałszywej, antyludzkiej propagandzie.
Autor artykułu Marek Wójcik Mail: worldscam3@gmail.com
Trybunał Apelacyjny w Turynie właśnie wydał wyrok, który może wstrząsnąć fundamentami pewności co do szczepionek w Europie.
11 maja 2026 roku potwierdził związek przyczynowy między szczepionką przeciw COVID-19 firm Pfizer-BioNTech Comirnaty a ciężkim zapaleniem rdzenia kręgowego (poprzecznym) u właścicielki sklepu z Piemontu, nakazując włoskiemu Ministerstwu Zdrowia wypłacanie jej comiesięcznego odszkodowania.
To nie jest odosobniony przypadek: pierwotne orzeczenie Sądu Cywilnego w Asti (październik 2025) zostało już wydane, a odwołanie Ministerstwa zostało odrzucone. Ten rzadki precedens prawny, oparty na opiniach niezależnych ekspertów, może inspirować tysiące ofiar we Francji.
52-letnia kobieta (obecnie 57 lat) sparaliżowana po dwóch dawkach Pfizera. Powódka, właścicielka sklepu tytoniowego w Alba (prowincja Cuneo, Piemont), otrzymała dwie dawki szczepionki Pfizera 7 i 28 kwietnia 2021 roku.
Kilka miesięcy później rozwinęło się u niej zapalenie rdzenia kręgowego – ciężkie zapalenie rdzenia kręgowego powodujące trwałe uszkodzenia neurologiczne. Nie może już samodzielnie chodzić. Była hospitalizowana w lutym 2022 roku w Orbassano (Turyn). Raport medyczny już wtedy stwierdzał, że „nie można wykluczyć wyzwalającej roli szczepionki”.
Sąd w Asti, opierając się na dwóch niezależnych ekspertach (Agostino Maiello i Stefano Zacà), doszedł do wniosku, że istnieje „bardzo silny związek przyczynowy”. Trybunał Apelacyjny w Turynie podtrzymał ten związek w maju 2026 roku, odrzucając argument Ministerstwa, że alternatywną przyczyną była wcześniej istniejąca choroba autoimmunologiczna: dla sędziów ten stan jedynie zwiększa prawdopodobieństwo zdarzenia immunologicznego po szczepieniu, ale go nie wyklucza. Włoski sąd nakazał więc odszkodowanie w wysokości około 3000 euro miesięcznie, wypłacane co dwa miesiące – specyficzna ochrona przed odpowiedzialnością (nie stanowiąca pełnego odszkodowania).
Adwokaci z kancelarii Ambrosio & Commodo (Renato Ambrosio, Stefano Bertone, Chiara Ghibaudo) zareagowali pozytywnie na decyzję, która 'w sposób idealny’ oddaje kwestię szkód powodowanych przez szczepionki: wzmacnia ona przekonanie o 'abstrakcyjnym niebezpieczeństwie’ szczepionki, opierając się na danych naukowych.
Wskazują, że od pierwszego orzeczenia ich kancelaria otrzymuje co najmniej trzy nowe sprawy tygodniowo. Stefano Bertone zauważa, że na świecie przyjęto co najmniej 36 000 roszczeń odszkodowawczych, ze wskaźnikami akceptacji od 11% do 30% w Europie.
W marcu 2023 r. opublikowano wynik naukowych badań na temat skutków ubocznych różnych serii preparatów mRNA (źródło) firmy Pfizer-BioNTech. Naukowcy odkryli trzy grupy partii preparatów, które znacznie różniły się w aspekcie zgłaszanych skutków ubocznych. Badanie dotyczy populacji Danii. [To ten artykuł: Zależne od partii bezpieczeństwo szczepionki BNT162b2 mRNA COVID-19 Maks Schmeling 1 | Vibeke Manniche 2 | Peter Riis Hansen 3 Investigation-Batch-dependent-safety md]
W Unii Europejskiej do 11 listopada 2022 r. podano 701 milionów dawek szczepionki mRNA BNT162b2 (Pfizer-BioNTech), co powiązano z 971 021 doniesieniami o podejrzewanych działaniach niepożądanych (SAE).
Każdy punkt na diagramie oznacza inną serię (partię) preparatów.
Na żółto zaznaczone na powyższym diagramie przypadki objęło około 30% wszystkich podanych w tym czasie „szczepionek”, nie wykazują praktycznie żadnych skutków ubocznych. Przypadki zielone stanowią 60% wszystkich badanych substancji. Niebieskie – te najgroźniejsze, to jedynie 5% preparatów mRNA. Z niebieskimi partiami „szczepionek” powiązane jest blisko 50% przypadków śmierci.
Wczoraj, 3 lipca 2023 r. ukazał się na austriackiej platformie Report24 artykuł: Analiza partii szczepionek: Jedna trzecia wszystkich szczepionek Covid tylko placebo?Źródło. Jeśli hipoteza postawiona w tytule tego artykułu okaże się prawdą, będzie to jednoznaczny dowód na prowadzenie eksperymentu medycznego na skalę światową. Eksperymentu, którego uczestnicy wprowadzeni zostali w błąd i nieświadomi sytuacji, ryzykowali własnym życiem. Jest to określane jako zbrodnia ludobójstwa.
W badaniach naukowych dotyczących skuteczności i bezpieczeństwa badanych leków zawsze tworzy się porównawczą grupę probantów, której podaje się placebo.
Oni nie dostali placebo. Manchester Wielka Brytania. Źródło: Telegram 2.7.2023 r. 15:33
Takie listy zmarłych „nagle i nieoczekiwanie” można spotkać w wielu miastach w prawie każdym kraju na świecie.
============================================
mail:
Konieczne – i łatwe – jest sprawdzenie , jakie „klasy” ludzi dostały te różne zastrzyki.
===========================================
Czy znajda się uczciwi naukowcy w Polsce, by przeprowadzić podobne badania?
====================
mail od profesora: Można więc poznać, wg. jakich kryteriów dzielono ofiary.
ŻADEN z 10 „poważnych” publicystów nie zareagował ! Nie wiem dlaczego …
Oczywiście o żadnym „eksperymencie” mowy nie ma ! M. Dakowski]
———————————–
Niemieccy naukowcy znaleźli zaskakujące dowody na to, że znaczna część wprowadzonych do obrotu na terenie Unii Europejskiej partii szczepionki Pfizer-BioNTech przeciwko COVID-19 mogła stanowić placebo – o czym niemiecki organ regulacyjny wiedział i dlatego nie poddał tych partii testom kontroli jakości.
Gerald Dyker, profesor chemii organicznej na Uniwersytecie w Bochum, oraz Jörg Matysik, profesor chemii analitycznej na Uniwersytecie w Lipsku, należą do grupy pięciu niemieckojęzycznych naukowców, którzy przez ostatnie półtora roku publicznie podnosili kwestie jakości i bezpieczeństwa szczepionki BioNTech (pod taką nazwą jest ona znana w Niemczech).
Obaj panowie pojawili się niedawno w internetowym programie niemieckiej dziennikarki Mileny Preradovic, aby porozmawiać o różnicach w partiach szczepionki.
Ich punktem wyjścia było opublikowane niedawno duńskie badanie wykazujące ogromne różnice w reakcjach niepożądanych związanych z różnymi partiami szczepionki Pfizer-BioNTech (inaczej BNT162b2).
Poniższa grafika, zaczerpnięta z duńskiego badania, ilustruje tę zmienność:
Grafika pokazuje, że partie używane w Danii, reprezentowane przez kropki na wykresie, zasadniczo dzielą się na trzy grupy:
Zielone partie zgrupowane wokół zielonej linii są związane z umiarkowanym lub umiarkowanie wysokim poziomem zdarzeń niepożądanych. W dyskusji z M. Preradovic Gerald Dyker posłużył się przykładem najbardziej wysuniętej na prawo zielonej kropki. Jak wyjaśnia – jest to partia, która była najczęściej stosowana w Danii i zawierała nieco ponad 800 000 dawek. Te 800 000 dawek wiąże się z około 2000 przypadków podejrzeń NOP-ów, co daje wskaźnik zgłaszania jednego NOP-u na każde 400 dawek. Według obliczeń G. Dykera, zielone partie stanowią ponad 60% duńskich próbek. Naukowiec stwierdza: „Nie jest to mało w porównaniu z tym, co wiemy o szczepionkach przeciw grypie”.
Następnie mamy zgrupowane wokół niebieskiej linii niebieskie partie, które są wyraźnie związane z wyjątkowo wysokim poziomem zdarzeń niepożądanych. Jak zauważa G. Dyker, w Danii podano nie więcej niż 80 000 dawek jednej z niebieskich partii, co sugeruje, że te wyjątkowo szkodliwe partie mogły zostać po cichu wycofane z rynku przez organy zdrowia publicznego.
Niemniej jednak, partie te zostały powiązane z przynajmniej 8 000 przypadków NOP-ów. Osiem tysięcy dawek na 80 000 dawałoby wskaźnik zgłaszania jednego podejrzewanego działania niepożądanego na każde 10 dawek. Według obliczeń G. Dykera, niebieskie partie stanowią mniej niż 5% całkowitej liczby dawek uwzględnionych w duńskim badaniu i są one powiązane z prawie 50% z 579 zgonów odnotowanych w próbie.
Pozostają żółte partie, zgrupowane wokół żółtej linii, która, jak widać powyżej, znajduje się tuż poza osią x. Według obliczeń G. Dykera, żółte partie stanowią około 30% całości. Naukowiec zauważa, że są to partie zawierające około 200 000 podanych dawek, z którymi nie powiązano żadnych NOP-ów. Cytując G. Dykera, „złośliwi” obserwatorzy mogliby stwierdzić, że tak właśnie wyglądałyby placebo”. I złośliwi obserwatorzy mogą mieć rację.
Rzeczywiście, G. Dyker i J. Matysik porównali numery partii z duńskiego badania z publicznie dostępnymi informacjami na temat partii, które zostały zatwierdzone do obrotu, i dokonali zaskakującego odkrycia – prawie żadna z nieszkodliwych partii, w przeciwieństwie do bardzo złych i niezbyt złych partii, nie została poddana testom kontroli jakości.
Niemiecka agencja regulacyjna, Instytut Paula Ehrlicha (PEI), jest zasadniczo odpowiedzialna za kontrolę jakości wszystkich szczepionek Pfizer-BioNTech dostarczanych do UE. Odzwierciedla to fakt, że rzeczywistym legalnym producentem szczepionki, a także posiadaczem pozwolenia na dopuszczenie do obrotu w UE, jest niemiecka firma BioNTech, a nie jej bardziej znany amerykański partner Pfizer.
G. Dyker i J. Matysik odkryli, że IPE przetestował i zatwierdził wszystkie bardzo szkodliwe niebieskie partie, przytłaczającą większość mniej szkodliwych zielonych partii, ale prawie żadnej z nieszkodliwych żółtych partii – tak jakby IPE wiedział z góry, że te partie nie stwarzają żadnych problemów. Pokazuje to zaczerpnięty z prezentacji G. Dykera podczas wywiadu z Preradovic poniższy slajd zatytułowany: „Które partie z duńskiego badania zostały przetestowane i zatwierdzone do obrotu przez Instytut Paula Ehrlicha?”.
W kolumnie PEI każdej z tabel ja oznacza, że partia została przetestowana, nein, że nie została. Należy zwrócić uwagę, że tylko pierwsza partia w żółtej tabeli została przetestowana:
Komentarz pod tabelą brzmi: „IPE nie uznał za konieczne testowanie nieszkodliwych żółtych partii”. Potwierdziłoby to początkowe podejrzenia, że w rzeczywistości mogą one być czymś w rodzaju placebo.
Podsumowując i parafrazując ustalenia niemieckich naukowców dotyczące zmienności partii Pfizer-BioNTech, wydaje się, że dobre były złe, złe były bardzo złe, a bardzo dobre były solą fizjologiczną.
My Spidey Senses are on high alert these days. Nothing is as it seems. When I first heard of the newest outbreak on the Cruise ship, I knew something was up!
Today’s story takes us back to the madness of the “Corner Brook Virus” which hid around every corner, lurking, waiting, stalking it’s next victim! Muah hahahaha!
There were two possible story lines;
1, it was a bio weapon designed to destroy humanity, reduce human population, which escaped from the most secure bio weapons lab in the world.
a) If so, why was nobody caught and destroyed for crimes against humanity? NOT SO MUCH AS EVEN A FINE! WE GET FINES FOR PARKING IN THE WRONG PLACE FFS! BUT NOBODY IS CHARGED WITH CRIMES AGAINST HUMANITY!????
b) what makes the perpetrators certain that such weapon would not kill them or their loved ones? Maybe they had the antidote? lol Sounds like a children’s cartoon Pinky and the Brain.
2, a bat got sick in WOO MAN CHU CHINA and would certainly take out the whole world population UNLESS everyone succumbed to the Bill Gates Experimental Injections. Lettuce not forget how he said “there will be NO RETURN TO NORMAL until the vast majority of the population is injected!” What a psycho.
I looked for the above clip all over. You try typing in “Gates return to normal” or just “gates normal” in ANY search engine. The search terms have been wiped from the internet but I found a copy on Bitchute of this psycho homosexual satanic pedophile saying “you don’t get a choice!” and “there will be no return to normal until everyone in the world is vaccinated” with his experimental drugs.
As if there has never been a sick animal anywhere on earth before? but this SPECIAL BAT would take out the entire human race… ok then!
You see, getting a cold or a flu is not scary enough to get people to come forward to take experimental injections. No. It must be something far more formidable! Abominable! Like the Abominable snowman! Maybe they should have called it the Abominable Snowman Virus! Hey, there’s a good story. The virus came from the Abominable Snowman in the Asian Alps. Didn’t effect the Snowman because they are immune but to humans, it would be deadly Yeti didn’t mind (see what I did there? lol)
Gates and Prince Andrew apologizing for being associated with satantic pedophiles. Of course we know Prince Andrew got kicked out of the castle and is now just “Andrew” although still above jail and the law apparently.
– Still think these “people” didn’t kill Diana? Still think it was an accident?
Gates wife left him because of Epstein ties at the end of this video Melinda Gates and ex wife of Bezos sent 40 million dollars to promote “gender equality” Guessin’ that includes all of the infinite number of genders then right?
They’re all like that. They have so much money, they think they are above the law. Nothing can touch them. Head Satanist Aleister Crowley in 1904 coined the phrase “Do as thou wilt”. If you “google” this, it puts this in a good light because Google is left, left is satanic. If you search it on Yandex however you can quickly see it’s Satanic background.
As I’ve said before, Satanists don’t believe in good vs evil, they only believe in “steps toward enlightenment.” Do as thou wilt – but they are careful to broadcast their intentions before hand to avoid karmic backlash;
One of the best examples of this was the 2012 Olympics in UK where they set out what would be forthcoming (plandemic)
This is the way youtube (google) wants to portray it. A lovely opening with the Queen of England and James Bond… (the LAST James Bond – first time in 60 years franchise that Bond is killed marking the end of what they want to call “Toxic Masculinity”)
The video below tells a story of mind control to fear people into not going on cruise ships or planes or trains or busses or streetcars or grocery stores or movie theatres or malls or even outside! People STILL wearin masks and taking multiple injections;
Watch the video. The ship is stock footage, the acting is VERY bad, media pushes it, people get scared, then BOOM the ANSWER TO OUR PRAYERS! PFIZER, MODERNA EMERGE LIKE THE ANGELS FROM ABOVE, LIKE THE PHOENIX RISING FROM THE ASHES! HERE TO SAVE US ALL WITH THE NEW VACCINATION TO MAKE YOU SAFE AND EFFECTIVE !
At 15 minutes, there’s a clip from X-Files where they expose the “HUNTER HAUNTER, HORROR Virus” (whatever) years in advance! Remember, Satanists don’t believe in “good vs evil” they only believe in KARMA. They HAVE TO BROADCAST their intentions before it happens, thereby absolving themselves from any wrong doing. (Satan is so honorable!) Like sayin “I told you so, so don’t blame me”
They also have a movie “VOYAGE OF TERROR” There’s clips of this here as well. Have a look. Passengers on a cruise ship get sick. SURPRISE.
Designed for low minded liberals to RUN not walk to the next injection site!
I’m not suggesting the people don’t get sick from the flu. The flu has been killing millions world wide for as long as we’ve been keeping records. No injections ever stopped it. Flu kills the old or weak. If the injections were safe and effective, nobody would still be dying from the flu or whatever they decide to rename it now.
Ever heard the saying “there’s no cure for the common cold”. There yu go.
Hunter Haunter Horror Virus! Whatever happened to crackhead Hunter anyway? He raped, stole millions of dollars, moved to another country to avoid prosecution. Got a pass from his dad’s “autopen”. Life is wonderful.
Hunter Haunter Horror Virus Theater Reminds me of Count Floyd’s Monster Chiller Horror Theatre!
The drunkie tried to point out that it’s all bullshit.
Kubrick was a 33rd degree mason. We know the masons are Satanists. When you reach the highest level the truth is revealed to a few they feel worthy of.
Masonic lodges are “prospecting camps” they claim to make great men out of good men. (except now they also allow woman). This is why there are 33 degrees. It takes that long to ascend the ranks and if they feel you are worthy of keeping secrets the truth is revealed. Here, X-Factor reveals masonry, (5hrs) (pro tip: break it into sections like Bing watching a series)
Kubrick had just made “2001: A Space Odyssey” premiered April 2nd 1968. Audiences were fascinated, believing man could actually fly around in space. The film was so realistic it is alleged that US government (masons) commissioned Kubrick to make a movie of people landing on the moon.
The Moon Landing “premiered” July 20, 1969
Masons are sworn to secrecy. They take an oath acknowledging that telling their secrets is punishable by death. They claim this is just old fashion theater but there have been many cases of masons dying mysteriously, like Kubrik who lasted only days after Eyes Wide Shut was wrapped January 31, 1999 which showed the inner world of the satanic pedophile cults. Kubrick “died” March 7, 1999. The film premiered July 13, 1999 but much was cut from it. The original film was over 3hrs long.
Put yourself in Kubrick’s position; They commission him, maybe even blackmail him to make the moon landing movie. So he uses his future movies to expose the truth such as the opening scene inA Clockwork Orange which premiered in New York City on December 19, 1971. The drunkie could have said anything. It was no coincidence. Kubrick chose his words carefully for that character.
Does it not seem like Kubrick thinking of himself? He sold himself out to make the greatest hoax in history so he portrays himself as a drunk that no one would believe, but he said his peace before getting beat up by the “droogs” – maybe what he felt the masons were gonna do to him but in the 70s, he couldn’t make anything like the violence we see on tv today. The beating was not a killing like we are so used to today. In fact the drunkie appears again later in the film, maybe to show the audience that he’s still ok. (Kubrick signaling his followers that he’s still ok).
Also watch this Bonus tip (free with purchase!)
[ ise’t it funny how they say “free with purchase” well then, it’s not free now is it!? ]
I never answer unknown numbers. They can leave a message if it’s important and if they do catch you, immediately block member. They will keep calling back with different numbers, keep blocking, don’t answer unless you know the number.
Sometimes the AI will keep going “hello? hello? this prompts you to say louder, HELLO so they can get your voice print loud and clear. Once you answer the AI goes into it’s script about what they want, what they’re selling. At this point, most hang up but they already know your voice and they know the number is live so even if you hang up, they still got your number Jenny! 867-5309!
Pro tip: If the foreigner does manage to get you on the phone, keep one of these next to the phone, say “just a minute I will get him for you” then blast them with this..
EVERY VACCINE BATCH HAD A DIFFERENT FORMULA. THE LOT NUMBERS JUST PROVED IT. Not a theory. Not an interpretation. A dataset. 12,000 lot numbers. Cross-referenced with VAERS adverse event reports. The correlation is absolute. A team of researchers — 4 statisticians, 2 pharmacologists, 1 former FDA regulator — published their findings on a decentralized server Wednesday. The paper is 147 pages. Peer review was impossible because no journal would touch it. So they released it directly to the public. The finding: specific lot numbers produced 4,000% more adverse events than others. Not random variation. Not manufacturing inconsistency. A deliberate, systematic pattern. ⟁ Lot numbers ending in 20A through 20F: near-zero adverse events. Saline. Placebo. Water with a label. Lot numbers ending in 21K through 21X: moderate adverse events. Fatigue. Myocarditis. Blood clots. Hospitalization rates 300% above baseline. Lot numbers ending in 22R through 22Z: catastrophic. Stroke. Cardiac arrest. Neurological damage. Death rates 8,100% above the statistical norm for any pharmaceutical product in history. Three tiers. Three formulas. Distributed in a pattern that ensured no single hospital, no single city, no single demographic received enough catastrophic doses to trigger an obvious statistical signal. They spread the damage thin enough to call it “rare side effects.” But it wasn’t rare. It was targeted. ⟁ The distribution pattern wasn’t random. The catastrophic lots were sent disproportionately to specific zip codes. Zip codes with high concentrations of military veterans. First responders. Independent business owners. Communities with historically low compliance to federal mandates. The people most likely to resist were given the most dangerous doses. The moderate lots went to urban centers with high media consumption — populations that would report mild symptoms, be told it was “normal,” and return for boosters without question. The placebo lots went to politicians, media figures, and pharmaceutical executives. The people who promoted it on camera. The people who told you it was “safe and effective” while receiving saline. They took the same shot on television. They did not take the same formula. ⟁ The 12,000 lot numbers are now mapped. Every batch. Every destination. Every outcome. The data is on the blockchain. It cannot be retracted. It cannot be memory-holed. It cannot be fact-checked into oblivion. The former FDA regulator on the team submitted the dataset to the military tribunal with a single statement: “This was not negligence. This was a weapons deployment protocol disguised as public health.” The tribunal accepted it into evidence Thursday morning. Case number: GT-2026-0441. Every lot number is a fingerprint. Every adverse event is a witness. Every death certificate is an indictment. CODE: LOT-NUMBERS / 3-TIERS / ZIP-TARGETED / GT-2026-0441 They didn’t give everyone the same shot. They gave everyone the shot they were assigned. Now the assignment list is evidence. ♟ Someone you know got a different formula than they were told. Share this for them.
KAŻDA PARTIA SZCZEPIONKI MIAŁA INNY SKŁAD. NUMERY PARTII TYLKO TO POTWIERDZAŁY.
To nie teoria. To nie interpretacja. To zbiór danych. 12 000 numerów partii. Porównanych z zgłoszeniami niepożądanych zdarzeń w systemie VAERS. Korelacja jest bezsprzeczna.
Zespół naukowców — 4 statystyków, 2 farmakologów, 1 były urzędnik FDA — opublikował w środę swoje wyniki na zdecentralizowanym serwerze. Artykuł liczy 147 stron. Recenzja naukowa była niemożliwa, ponieważ żadne czasopismo nie chciało się tym zająć. Dlatego udostępnili go bezpośrednio opinii publicznej.
Wynik: konkretne numery partii spowodowały o 4000% więcej zdarzeń niepożądanych niż inne. Nie była to zmienność przypadkowa. Nie była to niespójność produkcyjna. Był to celowy, systematyczny schemat.
Numery partii kończące się na 20A–20F: praktycznie brak zdarzeń niepożądanych. Roztwór soli fizjologicznej. Placebo. Woda z etykietą.
Numery partii kończące się na 21K–21X: umiarkowane zdarzenia niepożądane. Zmęczenie. Zapalenie mięśnia sercowego. Zakrzepy krwi. Wskaźnik hospitalizacji o 300% wyższy od wartości wyjściowej.
Numery partii kończące się na 22R–22Z: katastrofalne. Udar mózgu. Zatrzymanie akcji serca. Uszkodzenia neurologiczne. Wskaźnik śmiertelności o 8100% wyższy od normy statystycznej dla jakiegokolwiek produktu farmaceutycznego w historii.
Trzy poziomy. Trzy formuły. Rozprowadzane w sposób, który gwarantował, że żaden szpital, żadne miasto, żadna grupa demograficzna nie otrzyma wystarczającej ilości katastrofalnych dawek, aby wywołać oczywisty sygnał statystyczny.
Rozłożyli szkody w sposób wystarczająco rozproszony, aby można je było nazwać „rzadkimi skutkami ubocznymi”. Ale to nie było rzadkie. To było działanie celowe.
Schemat dystrybucji nie był przypadkowy. Partie szczepionek o katastrofalnych skutkach trafiły w nieproporcjonalnie dużym stopniu do określonych obszarów o określonych kodach pocztowych. Były to obszary o wysokim odsetku weteranów wojskowych, ratowników oraz właścicieli niezależnych firm, a także społeczności, które historycznie wykazywały niską skłonność do przestrzegania nakazów federalnych.
Osoby, które najprawdopodobniej miały zamiar przeciwstawić się, otrzymały dawki najniebezpieczniejsze.
Partie o umiarkowanym ryzyku trafiły do ośrodków miejskich o wysokim poziomie konsumpcji mediów – do społeczności, które zgłaszałyby łagodne objawy, usłyszałyby, że to „normalne”, i bez zastrzeżeń wracałyby po dawki przypominające.
Partie placebo trafiły do polityków, osobistości medialnych i kadry kierowniczej firm farmaceutycznych. Do ludzi, którzy promowali szczepionkę przed kamerami. Do ludzi, którzy mówili, że jest „bezpieczna i skuteczna”, podczas gdy sami otrzymywali sól fizjologiczną.
W telewizji przyjęli ten sam zastrzyk. Nie przyjęli jednak tej samej formuły.
12 000 numerów partii zostało naniesionych na mapę. Każda partia. Każde miejsce przeznaczenia. Każdy wynik. Dane znajdują się w łańcuchu bloków. Nie można ich cofnąć. Nie można ich wymazać z pamięci. Nie można ich sfalsyfikować tak, aby zniknęły w zapomnieniu.
Były urzędnik FDA z naszego zespołu przedłożył zbiór danych przed trybunałem wojskowym, dołączając do niego oświadczenie: „To nie było zaniedbanie. Był to protokół rozmieszczenia broni zamaskowany jako działanie na rzecz zdrowia publicznego”.
W czwartek rano trybunał przyjął je jako dowód. Numer sprawy: GT-2026-0441.
Każdy numer partii to odcisk palca. Każdy skutek uboczny to świadek. Każdy akt zgonu to akt oskarżenia.
Nie podali wszystkim tej samej szczepionki. Każdemu podali szczepionkę, która została mu przypisana. Teraz lista przypisanych szczepionek stanowi dowód…
Stanisław Michalkiewicz „Prawy.pl” 14 kwietnia 2026 michalkiewicz
Oprócz widma komunizmu, jakie od niespełna 200 lat krąży po Europie, na co zwróciła uwagę spółka autorska w osobach słynnego cadyka Marksa Karola i jego kolaboranta, szabesgoja Engelsa Fryderyka, po starym kontynencie krążą też inne, nie tyle może widma, co fałszywe pogłoski. Nawiasem mówiąc, spółka Marks&Engels przepoczwarzyła się w spółkę Marks&Spencer – zgodnie z wytycznymi, nakazującymi kamuflować nomenklaturowe, komunistyczne spółki pod postacią spółek prawa handlowego. Tak właśnie było w czasie słynnej transformacji ustrojowej, kiedy to komunistyczna nomenklatura, a więc – przede wszystkim bezpieka – na wieść o planowanej ewakuacji imperium sowieckiego z Europy Środkowej, jaka gruchnęła po spotkaniu Michała Gorbaczowa z prezydentem Ronaldem Reaganem w Rejkjaviku na Islandii w roku 1986 – zaczęła się gwałtownie uwłaszczać na rozkradanym majątku państwowym. Powstawały wtedy, jak grzyby po deszczu spółki nomenklaturowe, na podstawie przedwojennego kodeksu handlowego z 1934 roku.
Za komuny chodziło o ułatwienie handlowania z kontrahentami zachodnimi, w związku z czym centrale handlu zagranicznego, wprawdzie w stu procentach państwowe, udawały spółki prawa handlowego. Rodziło to zabawne nieporozumienia, bo na przykład pewien Francuz myślał, że w nazwie centrali handlu zagranicznego „Polimex Cekop”, Cekop, to jest nazwisko głównego udziałowca i nieubłaganym palcem mi wytykał, że w Polsce nie ma „prawdziwego” socjalizmu, skoro taki krwiopijca, jak Monsieur Cekop, robi takie kokosowe interesy. Teraz też nie brakuje takich, co to ubolewają, że za PRL „prawdziwego” socjalizmu u nas nie było. Jeden taki przesyła mi nawet płody swojej wyobraźni, na podstawie których wnioskuję, że ten to by dopiero nas urządził, znaczy – puścił z torbami.
Wróćmy jednak od tych wspomnień do fałszywych pogłosek, co to krążą po Europie, na podobieństwo widma komunizmu. Jedna z nich głosi, że nasza Reichsfuhrerin, protektorka obywatela Tuska Donalda, którego wysłała, by nas prowadził świetlistym szlakiem ku Generalnej Guberni, była, czy może jest nadal podejrzewana o brzydkie sprawy z koncernem farmaceutycznym Pfizer, co to ratował Ludzkość szczepionkami przed zbrodniczym koronawirusem. Jak pamiętamy biurokratyczny gang pod nazwą WHO, czyli Światowej Organizacji Zdrowia uchwalił, że ma być epidemia, stanowiąca pilotażowy program tresury Ludzkości w związku z planami promotorów komunistycznej rewolucji. Tym razem spółka Marks&Engels postawiła nie na żadne ideologiczne dyrdymały, tylko na instynkt samozachowawczy – co okazało się strzałem w dziesiątkę. Ludzkość, a zwłaszcza „eksperci”, którym zamachano przed nosem „grantami”, uwierzyła nawet w maseczki, chociaż pewien włoski wirusolog na pytanie o ich skuteczność, powiedział, że owszem – a jakże – są skuteczne przeciw wirusom mnie więcej na tej samej zasadzie, gdybyśmy w intencji zagrodzenia komarom dostępu na naszą posesją, zamknęli starannie furtkę w płocie.
I tylko jeden Grzegorz Braun nie tylko w żadne maseczki nie wierzył i odmawiał w Sejmie ich zakładania, za co wszyscy mądrzy, roztropni i przyzwoici, od których w Sejmie i rządzie aż się roi, nie szczędzili mu gorzkich słów krytyki, podobnych do dzisiejszych, że to niby idzie na pasku Putina. Tymczasem, kiedy epidemia rozwijała się zgodnie z założeniami w tempie stachanowskim, zbrodniczy Putin z dnia na dzień ją zlikwidował, rozpoczynając specjalną operację wojskową na Ukrainie. Jak pamiętamy, miliony Ukraińców rzuciły się do ucieczki, świadomi, że druga taka okazja do opuszczenia cudnego raju dla tamtejszych oligarchów nieprędko się powtórzy. W rezultacie przez przejścia graniczne z Polską dzień w dzień przywalało się po sto tysięcy Ukraińców bez żadnych szczepień, certyfikatów, a nawet – bez maseczek – więc nie było rady – rząd Dobrej Zmiany pod przewodnictwem Mateusza Morawieckiego, nie miał innego wyjścia, jak z dnia na dzień epideimię zbrodniczego koronawirusa zakończyć.
Tymczasem jednak Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje zamówiła w koncernie Pfizer ogromne ilości szczepionek, składających się prawdopodobnie z wody destylowanej, w której rozpuszczone były śladowe ilości cukru-pudru, a może talku, przydzielając je poszczególnym bantustanom w Eurokołchozie, które potem miały Pfizerowi zapłacić. Ile od Pfizera za to dostała i gdzie to schowała – tego nikt nie wie, co daje pożywkę fałszywym pogłoskom, z powodu których podobno prowadzone są nawet jakieś „energiczne śledztwa”.
Ale Reichsfuhrerin wie, że w naszym fachu nie ma strachu i tylko przy każdej okazji nadstawia europejskim wielkorządcom swoje więdnące oblicze do pocałowania z taka miną, jakby to był wielki zaszczyt i rarytas. Powiadają, że obywatel Tusk Donald nie przepuszcza żadnej okazji, by w ten sposób naszą Reichsfuhrerin udelektować. Ja mu tych uścisków nie zazdroszczę, owszem – współczuję mu na widok potwierdzający, że nie ma róży bez kolców. Więc jak już zadowolona ze swego rozumu Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje porozdzielała szczepionki od Pfizera według rozdzielnika między poszczególne bantustany, zimny ruski czekista Putin z dnia na dzień epidemię zakończył. Okazało się, że szczepionki potrzebne są, niczym umarłemu kadzidło, w związku z tym nawet pan minister zdrowia w rządzie obywatela Morawieckiego Mateusza, pan Adam Niedzielski, odmówił ich przyjęcia, chociaż wcześniej sprawiał wrażenie, jakby w epidemię zbrodniczego koronawirusa wierzył całą siłą serca gorejącego.
Posłujący wtedy do naszego Knesejmu złowrogi Grzegorz Braun zapowiedział mu nawet, że „będziesz wisiał” – za co podobno pan Dariusz Korneluk, co to myśli, że jest Prokuratorem Krajowym u obywatela Żurka Waldemara, zamierza przedstawić mu „zarzuty”, podobne do zgaszenia chanuki w Sejmie, czy „naruszenia cielesności” pani doktor Gizele Mengele.
Aliści koncern Pfizer, wychodząc z założenia, że szczepionki Unii Europejskiej sprzedał, a w dodatku – czego oczywiście nie trzeba głośno powtarzać – Reichsfuhrerin miała nawet z tego tytułu pobrać – jak to się mówi – „prowizję”, wystąpił do jakiegoś kolegium przebierańców, ale nie tego z Luksemburga, tylko z samej Brukseli. Przebierańcy – jak to przebierańcy – nakazali członkowskim bantustanom zrzucić się na „odszkodowanie”, chociaż nawet nie wiadomo, czy osobiście zostali z tym materialnie zainteresowani. Na nasz nieszczęśliwy kraj przypadło prawie 6 miliardów złotych. Tedy obywatel Tusk Donald grzmi, że obywatele będą teraz musieli się zrzucić „na głupotę PiS” – chociaż żyją jeszcze ludzie pamiętający, jak to i on był w pierwszym szeregu naganiaczy. Inaczej zresztą być nie mogło w sytuacji, gdy o przydzieleniu naszemu bantustanowi kontyngentu szczepionek zadecydowała sama Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, o której w związku z tym krążą po Europie wspomniane fałszywe pogłoski. Tedy trudno dziwić się obywatelu Tusku Donaldu, gdy – niezależnie od gromów ciskanych na „głupotę PiS” – jednym tchem piętnuje myślozbrodnię w postaci „polexitu”. Jaki tam „polexit”, kiedy i dla naszych Umiłowanych Przywódców i dla Reichsfuhrerin Urszuli Wodęleje, taka Unia Europejska to prawdziwe Eldorado: ona zamawia towar, a może nawet inkasuje „prowizję” a obywatele potem się składają. Któż by tak nie chciał?