Już opłaca się opalanie zbożem [ogrzewanie], panie premierze… Polacy nabici w soc-butelkę.

Polacy nabici w butelkę. Ludzie będą palić zbożem lub podrabianym pelletem.

Katarzyna Bartman https://www.money.pl/gospodarka/polacy-nabici-w-butelke-ludzie-beda-palic-zbozem-lub-podrabianym-pelletem-6792451602815872a.html

Rząd zajął się pomocą tym, którzy mają piece węglowe w domach, bo jak twierdzi, jest ich w kraju najwięcej i są najbiedniejsi. Ci, którzy zrezygnowali z „kopciuchów” i przeszli na piece do ogrzewania domów na inne paliwa, muszą poczekać, licząc, że też coś dostaną, albo szukać okazji cenowych na rynku. Tymczasem, jak informuje policja, coraz więcej „indywidualnych importerów” pelletu z Ukrainy i Białorusi zgłasza się do nich jako poszkodowani. Sytuacja na rynku surowców jest tak trudna, że nie brakuje też oszustów.

Polacy nie tylko szukają tańszego węgla na rynku (cena za tonę waha się obecnie pomiędzy 2,5 tys. zł a 3 tys. zł, ale i tak jest on trudny do zdobycia), ale też pelletu, którym ogrzewa się co najmniej 400 tys. gospodarstw domowych i bardzo wiele obiektów samorządowych.

Pellet drzewny zniknął z rynku już w chwili wybuchu wojny w Ukrainie – został wykupiony, magazyny całkowicie opróżniono z zapasów. Polscy producenci pelletu produkują go głównie na eksport do Europy Zachodniej, gdzie dostają za wysokogatunkowy pellet drzewny dużo wyższe stawki niż w Polsce (ok. 80 proc. produkcji jest wywożona z kraju).

Nasz rynek był do czasu agresji Rosji na Ukrainę zaopatrywany pelletem z Białorusi i w mniejszym stopniu z Ukrainy. Teraz zagranicznego pelletu brakuje właśnie z powodu sytuacji u naszych wschodnich sąsiadów. Ceny od zimy wzrosły dwukrotnie. Za tonę certyfikowanego pelletu drzewnego trzeba zapłacić obecnie od 2,2 do 2,7 tys. zł. Nie jest on również dostępny od ręki. Czasami trzeba czekać na dostawę ok. miesiąc.

Łowcy okazji i prywatny import

Wiele osób próbuje więc szukać „okazji”, których w związku z trudną sytuacją na rynku nie brakuje. Nie zawsze takie zakupy kończą się happy endem. W sieci jest wiele ogłoszeń, w których oferowany jest pellet za połowę rynkowej stawki, a nawet za mniej.

Na internetowej giełdzie paliw wiszą kuszące ogłoszenia zarówno od zagranicznych producentów pelletu, jak i polskich pośredników.

Jeden z pośredników z Podlasia oferuje np. pellet już po 1200 zł za tonę. Po pellet trzeba jednak pojechać na granicę. Dowóz jest zapewniony tylko do granicy polsko- białoruskiej (obowiązują sankcje gospodarcze). Jest jeszcze coś, pellet ten jest z łusek słonecznika, nie nadaje się do kotłów indywidualnych, które nie są przystosowane do takiego surowca. Łuska słonecznikowa jest głównie wykorzystywana w elektroenergetyce.

Inny z kolei oferent twierdzi, że jest producentem pelletu z Ukrainy. Oferuje ten rodzaj opału już za 120 euro za tonę (ok. 570 zł), ale trzeba po niego pojechać na Ukrainę i kupić co najmniej 2 tony, a następnie zapłacić cło.

Na policję zaczynają zgłaszać ofiary pelletowych okazji cenowych. Niedawno bankier.pl opisywał przypadek mieszkańca powiatu ryckiego (lubelskie), który kupił pellet z Ukrainy w internecie, gdyż był oferowany po bardzo atrakcyjnej cenie. 41-latek zapłacił za 24 tony 30 tys. zł z góry (1250 zł za tonę). Po wykonaniu przelewu na konto internetowego „dostawcy” ten rozpłynął się we mgle.

Jak podaje st. asp. Agnieszka Marchlak z Komendy Powiatowej Policji w Rykach to nie pierwsze takie zgłoszenie w ostatnim czasie dotyczące oszustów oferujących tani opał. Ofiar jest w całej Polsce dużo więcej.

Europejska Rady ds. Pelletu (EPC) alarmuje, że pellet w całej Europie jest coraz częściej fałszowany. W internecie można znaleźć czarną listę producentów pelletu, którzy dopuścili się różnych nadużyć i fałszerstw.

Pozbyliśmy się kopciuchów, zostaliśmy na lodzie

Nie tylko łowcy cenowych okazji są nabijani w butelkę. Zdaniem prezesa Polskiej Rady Pelletu Adama Sarnaszka, wszyscy, którzy za namową rządu zrezygnowali z opalania w piecach węglem i przeszli na bardziej ekologiczne kotły pelletowe, czują się teraz przez rząd poszkodowani.

Przy przyznawaniu nowego, jednorazowego dodatku opałowego w kwocie 3 tys. zł zostali oni pominięci. Nie tylko to jest problemem. Pellet ma stawkę 23 proc. VAT – najwyższy w Europie. Prezes Sarnaszek podkreśla, że w większości państw Unii jest on obłożony 8. proc. stawką VAT.

– Moi starsi rodzice mieli piec węglowy, ale rząd zachęcał do przejścia na bardziej ekologiczne paliwo, więc kupili piec na pellet i teraz tego żałują, bo „truciciele węglowi” mają się od nich dużo lepiej. Oni zaś zostali z niczym – mówi pan Paweł, były urzędnik resortu środowiska z Warszawy.

Dodaje, że nie rozumie tej argumentacji przedstawicieli PiS, że dopłaty są tylko do węgla, bo tym paliwem opalają najbiedniejsi. – Moi rodzice również nie są zamożnymi ludźmi. Dlaczego zostali pominięci? Nie rozumiem tego – mówi wprost.

Minister środowiska Anna Moskwa podkreśliła, że rząd wspiera tych, którzy opalają węglem, gdyż jest ich w kraju po prostu najwięcej. Węglem – według danych resortu środowiska – domy opala aż ponad 40 proc. gospodarstw.

Na Lubelszczyźnie już palą chrustem

Argumenty rządu nie przemawiają również do prof. Piotra Gradziuka z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa, Zakładu Modelowania Biznesowego Polskiej Akademii Nauk, wybitnego eksperta od biomasy. Uważa on, że pomijanie tych, którzy przeszli z węgla na inne, bardziej ekologiczne paliwa, jest niezrozumiałe i nie ma – jak na razie – racjonalnego wytłumaczenia.

W Grabowcu (lubelskie) do ogrzewania większości obiektów użyteczności publicznej używana jest słoma z pobliskich pól.

Z kolei w Nowej Dębie (podkarpackie) samorząd zainwestował w kocioł, w którym spalane lokalnie pozyskiwane odpady drzewne chrust. Dzięki wykorzystaniu tych lokalnych zasobów koszty ogrzewania należą do najniższych w Polsce.

Zdaniem prof. Gradziuka z powodu drożyzny w części kotłów do pelletu, po niewielkich przeróbkach, będzie spalane ziarno zbóż, jeżeli jego cena oscylować będzie w granicach 1 tys. do 1, 4 tys. zł za tonę – (np. w takiej cenie można nabyć teraz w niektórych regionach kraju owies albo jęczmień ozimy – red.).

Prof. Gradziuk wskazał na rozporządzenie Ministra Gospodarki z 23 lutego 2010 r. (Dz.U. Nr 34 poz. 182), w którym zmieniono definicję biomasy, tak by ziarno zbóż, które nie spełnia norm jakościowych, mogło być wykorzystane na cele energetyczne w elektroenergetyce.

Zbożami można palić w indywidualnych kotłach pelletowych, ten rodzaj opału jest tak samo energetyczny, jak pellet drzewny.

Minister Anna Moskwa nie wspomniała słowem o pomocy dla tych, którzy przeszli z węgla na inne paliwa opałowe. Zapytaliśmy więc biuro prasowe Ministerstwa Środowiska (MŚ), czy rząd planuje wesprzeć również tych, którzy ogrzewają domy pelletem, gazem lub innymi surowcami?

W odpowiedzi na nasze pytanie rzecznik prasowy resortu Aleksander Brzóska poinformował nas, że został powołany międzyresortowy zespół, który pracuje nad kompleksowym rozwiązaniem dotyczącym energii cieplnej dla odbiorców indywidualnych.

Nie potrafi jednak powiedzieć, kogo to wsparcie rządu obejmie i jakie będą zasady tej pomocy.

O energetyce – dla zwykłych ludzi i dla „humanistów”. Zwolnić hamulce – samo pojedzie !

Mirosław Dakowski [powtarzam w czerwcu 2022, bo okazuje się, że w Szwecji, mimo socjalizmu – jednak można]

O energetyce – dla zwykłych ludzi i dla „humanistów”.

Zwolnić hamulce – samo pojedzie !

Czy głupota jest grzechem?
poprawna odpowiedź w : św. Tomasz z Akwinu,
Suma Teologiczna, tom 16 „O Miłości”, 46,2 (por. na końcu…)

Mirosław Dakowski 18.03.2007.

W potocznym mniemaniu energetyka to wielkie elektrownie, reaktory atomowe, linie wysokiego napięcia, kopalnie i rurociągi. Przywykliśmy też uważać, że energetyka to nasze wydatkowane miliardy, przepływające bez uczciwej kontroli. Wobec sił rządzących tymi mechanizmami my, zwykli ludzie, czujemy się bezradni. I tak to jest rzeczywiście. Umacnia nas w tym poglądzie patrzenie do telewizora na różne komisje, np. ds. Orlenu, odgłosy skandali wokół Wielkie Rury czy – ostatnio – łamańce logiczne z rosyjskimi „cenami gazu” dla Ukrainy (o tym pod koniec). Wielkie firmy elektro-energetyczne chcą nam sprzedać (wcisnąć) jak najwięcej swego towaru i na to są nastawione ich kampanie reklamowe. Więc poniżej opisane Energetyka Użytkownika (EU) i podobne (ER) to dla nich wróg.

Od 1989 r. byłem w gronie osób tworzących dwa ważne nurty gospodarcze:

1. Energetykę Rozproszoną oraz Energetykę Użytkownika.

Istniejąca już (w 2005r.) energetyka rozproszona to setki tysięcy kotłów grzejnych (C.O.) na odpadowe drewno, to tysiące małych agro-rafinerii i bio-gazowni. Te ilości przy aprobacie rządu można zwiększyć dziesięcio- czy stu-krotnie. Wystarczy aprobata, nie pieniądze. System rozproszony daje nam bezpieczeństwo, bo żaden Wania nie potrafi tu zakręcić kurka. Również fiskus, nawet złośliwy, miałby kłopoty z zadławieniem inicjatyw, bo bio-gazownie czy kotłownie na odpady drewna są naszą własnością, pracują dla właściciela, nie ma więc za co płacić podatków. Mali przedsiębiorcy korzystają z lokalnych surowców, dają ludziom na miejscu pracę i zarobek. A dużo z tych ludzi tak przemyślnie buduje swe domy, że nie potrzebują one kotłowni. Jeśli mieszkają w starych domach i są biedni, to zbierają gałęzie i makulaturę do pieco-kuchni, które grzeją kaloryfery i umożliwiają ugotowanie posiłków. Te urządzenia są tanie i mają wielką sprawność. To działa! Czyż to nie lepsze i bardziej wychowawcze, niż zaangażowane żądania w TV, by ktoś dał zapomogę (pieniądze) kobiecie na grzanie elektrycznością (bardzo przecież drogą!). Widać było, że kobieta nawet nie zatkała szpar w oknach starymi swetrami czy watą. Taki reportaż to pochwała bierności i anty-propaganda normalności.
W pierwszej dziedzinie (ER) obecnie główny (bo najtańszy !) nurt stanowi użytkowanie biomasy na wsi (drewno, słoma). Drugą (EU) dobrze oddaje hasło samoobrony energetycznej, szczególnie ludzi uboższych, a jeszcze nie zepchniętych w wyuczoną bierność. Wyartykułowałem ich podstawy tak w dyskusjach w Sejmie, jak i w czasie wykładów publicznych i na uczelniach oraz w prasie fachowej. Ostatnio – w książce „O Energetyce – dla użytkowników oraz sceptyków”.
Od strony merytorycznej głównymi składnikami tych nurtów są

2. Poszanowanie Energii oraz Energie Odnawialne.

Kilka przykładów:

  1. Kotły i kotłownie na biomasę: Wylansowane przez Grupę Poszanowania Energii (i następnie także przez konkurencję!) kotły na drewno, słomę, odpady z łuszczarni kasz (t.zw. biomasę) mają już sumaryczną moc przeszło 6 GW, t.j. odpowiednik mocy sześciu elektrowni jądrowych w Żarnowcu. Na szczęście EJ … nie zbudowanych. Oczywiście w kotłach jest to produkcja ciepła, a nie elektryczności, ale wieś i przedmieście mają zapewnione Tanie Ciepło.
  2. Małe tłocznie oleju i agro-rafinerie powstają na razie nielegalnie. Produkcja i możliwość legalnej sprzedaży biopaliw płynnych przez małe agro-rafinerie może być uruchomiona na dużą skalę przez zmiany przepisów, głównie w Ministerstwie Rolnictwa. Uczciwe projekty ustaw od lat są blokowane przez lobbystów ogromnych firm czy mafii, które chcą maksymalizować swe zyski poprzez obezwładnianie małych i rzutkich.
  3. Rydz! Olej rzepakowy i podobne mają dużą lepkość i łatwo zamarzają. By uzdatnić je jako paliwo do samochodów, potrzebne są proste procesy chemiczne. Ostatnio jednak Roman Kluska promuje użycie oleju z rośliny zwanej rydz (lnianka?), rosnącej również na glebach ubogich. Ten olej nie zamarza, może więc być stosowany bezpośrednio do silników diesla. Tanio, rewelacyjnie. Rozwój tej dziedziny jest o wiele tańszy dla budżetu i korzystniejszy dla rolnika, niż dopłaty do paliw rolniczych, o które toczą boje w sejmie rolnicy z Marszałkowskiej.
  4. Podobnie – małe gorzelnie, potrzebne tak do celów energetycznych, jak i spożywczych (obecne przepisy blokują nawet produkcję nalewek!),
  5. Tania utylizacja odpadów zwierzęcych. Obecnie odpady zwierzęce po cichu utylizuje się metodą Stokłosy: zakopywania padliny w gruncie, lub metodą nielegalnej produkcji mączek i dodawania ich do pasz treściwych. W Niemczech, a może w całej Unii, nielegalnie lecz realnie dodaje się mączki do zlewek z kuchni i skarmia w chlewniach. I dopiero potem wprowadza się drogie kwarantanny, gdy któreś bydlę jednak się tym zarazi. W Anglii odpadami zwierzęcymi skarmiane są ryby morskie i przez nie przenosi się BSE dalej. Wzory więc mamy, tylko nie warto na nich się wzorować. Świetne i tanie polskie reaktory do kompostowania odpadów ciągle czekają na wejście do szerokiego użycia (por. O Energii, str. 81).
  6. Domy zero-energetyczne. Obecnie przeszło połowa energii w Polsce idzie na grzanie budynków! Istnieją sprawdzone, polskie technologie budowy domów zero-energe-tycznych, t.j. takich, które zużywają 7 – 10 razy mniej energii na ogrzewanie od domów standardowych (np. E. Rylewski, jego domy w Warszawie). I nie są droższe w budowie. Przecież przy haśle wyborczym PiS-u trzy miliony mieszkań władze odpowiedzialne za tę dziedzinę powinny nas błagać o radę, o pomoc. Dotyczy to tak urzędników odpowiednich ministerstw, jak i firm deweloperskich… Przy realizacji tego programu jakiż zysk dla Polski (przepraszam – dla budżetu, bo Władze czy żurnaliści raczej w tych kategoriach dyskutują…)
  7. MEW (małe elektrownie wodne) – jest ich ok. 300, a można zbudować i powinno ich być 3-6 tysięcy. Należy jednak umniejszyć roszczenia monopolistyczne instytucji związanych z Ministerstwem Środowiska. Regionalne Zarządy Gospodarki Wodnej mają ustawowe zadania „zarządzania zasobami wodnymi w imieniu właściciela”. A tymczasem urządzenia piętrzące wodę, którymi zarządzają, uzurpują dla siebie, by (tu podejrzenie) z zyskiem (ale dla urzędnika) sprzedać je obcej firmie. W tej sprawie pomóc musi Ministerstwo Administracji.
  8. Plantacje energetyczne. W tej dziedzinie też pełno absurdów. W lutym 2005 premier i minister rolnictwa podpisali bardzo niemądre zarządzenia o ograniczeniu roślin energetycznych tylko do wierzby i róży bezkolcowej (?? sic!) oraz o wyłączeniu plantacji z dopłat rolniczych UE !! Uzyskiwanie na te cele dopłat należy wymusić na komórkach związanych z UE.Tak absurdalne i szkodliwe decyzje wskazują na pilną konieczność wprowadzenia innego sposobu doboru ekspertów.
  9. Lokalne źródła gazu (mamy ich ok. 260-ciu). Ich wykorzystanie umożliwi lokalny dobrobyt. N.p. ko-generacja ciepła i elektryczności oraz wytwarzanie gazu pod ciśnieniem (CNG) dla komunikacji, szczególnie autobusów i ciężarówek.
  10. Poszanowanie Energii od piętnastu lat napotyka na blokady w Ministerstwie Finansów. Obecnie NIKT w strukturach rządu tym Wielkim Motorem Aktywności nie kieruje. Tylko małe interesy robią urzędnicy (dla siebie). Małą przedsiębiorczość blokowały i blokują Agencja Techniki i Technologii i Państwowa Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.


3. Jest nas legion!

W t.zw. terenie są tysiące ludzi, którzy, podobnie jek jak my w energetyce rozproszonej, nauczyli się pływać między rafami biurokracji i fiskusa. Co ważniejsze, poznali zasadzki i pułapki przepisów. Mogą doradzić, które przepisy należy usunąć lub złagodzić.Szybkie wykorzystanie ich doświadczeń pozwoli rządowi na udrożnienie wysiłków ludzi rzutkich i twórczych – i to małymi nakładami finansowymi. Zmniejszy to też szybko bezrobocie i beznadzieję wśród ludzi bierniejszych. Jak powtarza Karol Teliga, najbardziej nie-ekologiczna jest nędza. Wyzwolona ludzka aktywność przyniesie wkrótce dwojaki efekt: wzrost dobrobytu oraz zmniejszenie emisji CO2, SO2 i trucizn. Dwa w jednym, Panie Premierze!
W dziedzinie Poszanowania Energii oraz Energii Odnawialnej możliwe jest ułatwienie aktywności setek tysięcy, a z pracownikami najemnymi nawet milionów ludzi (sic!) bez nacisków na budżet ani na inne finanse. Wiemy jak to zrobić (Grupa Poszanowania Energii) w dziedzinach, o których piszę. A przykłady podałem szerzej w książce „O Energetyce”. Mamy w tym 15-letnie doświadczenie – i wyniki. Jednak w obu tych ostatnich dziedzinach kręgi urzędnicze w ministerstwach (ciągle niestety podejście resortowe!), sprawy hamowały, albo pchały w bok. Istnieje wiele twórczych kręgów specjalistów w innych dziedzinach. Udało się Energetykę Rozproszoną zrealizować (częściowo!) mimo niechętnej czy podejrzliwej postawy kolejnych rządów. Niestety, rozwiązania powstawały metodą BAU (Business as Usual), a więc powoli i przy aktywnym oporze części władz powiązanych z wielką energetyką. Energetyka Rozproszona oraz Energetyka Użytkownika to działy aktywności ludzi silnie blokowane przez Wielkie Grupy Nacisku (raczej: Grupy Wielkiego Nacisku).

4. Zwolnić hamulce – samo pojedzie

Użyjmy porównania z energetyki wodnej: Możliwe i konieczne jest otwarcie zapór i barier przepisów – i skierowanie nurtów inicjatyw ludzkich na młyn. Wodny oczywiście, a nie nowoczesny, elektryczny. Ze strony rządu potrzebne jest głównie zwolnienie hamulców biurokratyczno-urzędniczych, a nie fundusze z budżetu! Można oczekiwać protestów ze strony urzędników nagle pozbawionych łapówek. Ale oni chyba nie są zorganizowani w silne, sprawne mafie.
Omawiany i proponowany kierunek jest również realnym ukłonem w stronę liberalnych tendencji w PO. Niech za ich sloganami pójdą nasze czyny. Proponujemy rządowi PiS-u pomoc ze strony ludzi, którzy dotąd bez pomocy kolejnych rządów (a często przy aktywnym przeszkadzaniu) odnotowali sukcesy.
Przepisy hamujące rozwój małej przedsiębiorczości są wymyślane i (wybiórczo!) stosowane przez różne urzędy. Interesy wielkich (ilościowo) grup ludzi (wyborców) są formalnie poszufladkowane (i zwykle pomijane) w wielu ministerstwach. Pozatem decyzje zostawiono urzędnikom, którym przez dziesięciolecia tak ustawiano bodźce, by aktywność nie przynosiła chwały ani zysków, a bierność i utrudnianie – owszem.
Różne, szybko mnożone przepisy zwiększające kontrolę może są potrzebne (czy byłyby) dla kontroli Wielkich Firm czy ew. mafii. Ale te grupy łatwo je obejdą, bo w preliminarzu mają fundusze na różnych sobotków. Przepisy te, gdy stosowane do małych przedsiębiorstw i pojedynczych ludzi, są szkodliwe. Blokują ich aktywność gospodarczą – i/lub zmuszają do łapówkarstwa.
Zmniejszanie blokad urzędniczych, a w wyniku zwiększania nadziei na przyszłość powinna być w gestii premiera, a także w sferze zainteresowań PR (Public Relations rządu). Dla rozwoju tych dziedzin powinien powstać w Ministerstwie Gospodarki departament, powiązany ściśle z odpowiednimi departamentami w Ministerstwie Rolnictwa (tam konieczny jest departament Energetyki Rolniczej), Ministerstwem Finansów (konieczne racjonalne usuwanie zbędnych, blokujących rozwój zarządzeń), Ministerstwem Administracji i Ministerstwa Środowiska. Ta akcja ma wielkie znaczenie propagandowe: dla wzrostu poczucia zadowolenia ludzi, wyborców, a więc wpłynie na zwiększenie możliwości manewru rządu. Z drugiej strony dla jej sukcesu w skali Polski potrzebne jest życzliwe zrozumienie i pomoc rządu.
W początkach listopada 2005

5. Napisałem do Premiera :

„Obecny Pana rząd ma ogromną szansę w porównaniu z poprzednimi: jest gabinetem mniejszościowym. Urzędnicy różnych szczebli muszą więc podejmować kroki korzystne dla szerokiego grona wyborców – i kroki spektakularne. Nie mogą więc uznać się za podłączonych (z racji np. stanowiska dyrektora departamentu) do Rurociągu Wszechwiedzy, bez konieczności reagowania na realia ani na apele ekspertów, co było typowe dla dotychczasowych ekip.
Na skalę Polski potrzebne jest stanowcze a łagodne usuwanie barier i narastających absurdalnych przepisów. Co najmniej połowa takich przepisów może być usunięta przez zdeterminowany rząd od razu. Dalsze powinny być powoli łagodzone, by nie wywołać buntu ze strony tej części skorumpowanej klasy urzędniczej, która już jest połączona w sieć niejawnej współpracy. Dla przykładu: Ustawa o Zamówieniach Publicznych znacznie podwyższa koszty, głównie przez konieczne łapowe, wydłuża czas inwestycji. Często podnosi koszty o 30% (na uczelniach), a nawet 10-krotnie (sprzedaż drewna w znanych mi dzielnicach Warszawy) lub zupełnie uniemożliwia działanie. Zyski z usunięcia przepisów szkodliwych mogą być porównywalne do zysków z działania przyszłego Urzędu Antykorupcyjnego, a koszty na pewno będą znacznie niższe”.
Ogromna część wyborców zgadza się ze starym, a ciągle aktualnym powiedzeniem: Rząd chce naszego dobra, a my mamy go już tak mało…. W cytowaniu tego sloganu chodzi mi również o ukrócenie pokus wyzysku przez terenowych kacyków. Powtórzmy: Otóż TEN rząd ma rzadką szansę, by znacznie i zauważalnie zmniejszyć obciążenie szkodliwymi przepisami. Tym samym zwiększy wśród wyborców poparcie dla siebie. Zmniejszy to zależność od opozycji, jak i od chwilowych koalicjantów: Spełnić znaczącą część oczekiwań wyborców i aktualnych sympatyków partii (PiS) można metodami liberałów. Ku pożytkowi ogółu Polaków.

6. Dominacja Pośrednika

Rządy nazywające siebie liberalnymi doprowadziły w gospodarce do chorobliwej Dominacji Pośredników: naturalny i bliski związek wytwórca – konsument został brutalnie zerwany. Powstała bardzo słabo przepuszczalna warstwa Pośredników, formalnych i nieformalnych (mafijnych). Zatrzymuje ona dla siebie 80-90% zysków, co prowadzi do skrajnego i szybkiego zubożenia tak drobnego producenta (rolnik, rzemieślnik), jak i konsumenta. A tymczasem to te dwie grupy stanowią większość wyborców. Dla nich więc, dla ich zadowolenia warto włożyć wysiłek intelektualny prawników, którzy by znaleźli drogi obejścia Barier Pośrednika i znaleźli sposoby modyfikacji czy uchylania przepisów – absurdów. Powtarzam: Narosło dużo ustaw i przepisów, które są pętami dla milionów ludzi/wyborców. Możliwa jest taka modyfikacja tych przepisów, by pozwolić ludziom na aktywność gospodarczą na dostępną każdemu skalę. Zysk więc – dla wszystkich. Jeden ze znanych polityków powiedział mi z przekąsem, że to (np. ER) są małe sprawy np. w porównaniu z Orlenem. Tak, małe, ale dotyczą ogromnej ilości ludzi, a właśnie tym ludziom należy ulżyć.
Pojęcie ignorant może mieć co najmniej dwa znaczenia: – ten, kto nie wie, nie rozumie, oraz ten, kto ważne sygnały ignoruje, lekceważy, zajęty np. personalnymi intrygami. Dopiero połączenie tych postaw jest dla skuteczności działań zabójcze.

7. Logika w pogardzie

Przypomnę: Wszystkie media wmawiały nam na początku stycznia, że nastąpiła ugoda Rosji i Ukrainy, w wyniku której Gazprom dostanie swoje 230 $/1000m3 gazu, Ukraina zapłaci po $95, a różnice pokryje pośrednik (?) importujący gaz z Turkmenistanu. Unikano też jak ognia pytania, na jak długo zawarto te umowę? Każdy dwunastolatek o średnim IQ może policzyć, że jeśli by połowa gazu dla Ukrainy szła z Turkmenistanu za darmo, to pośrednik musiałby dopłacać do tego interesu po $40 za 1 tys.m3. Dopiero, gdyby Gazprom zmniejszył sprzedaż na Ukrainę 9-krotnie (a więc stracił dotychczasowe ogromne zyski!), to pośrednik miałby swoje 10-20% zysku. Gdzie tu sens, gdzie logika? A żurnaliści pisali o tym poważnie… Jakaż to pogarda dla słuchacza czy oglądacza. Nie przebija się też do me(.)diów oczywista prawda, że nie istnieje żaden związek ceny (np. ropy) ani z kosztem jej wydobycia, ani transportu. Tym bardziej nie ma racjonalnego powodu, by ze spekulacyjnego podniesienia cen ropy wynikło podnoszenie cen gazu, czyli w naszym regionie zwielokrotnienie zysków Gazpromu (nawet nie Rosji). Są to przykłady wykazujące jednoznacznie, że nie istnieje rynek ani ceny światowe. Istnieje jedynie dyktat – porozumienie monopolistów. I głównie dlatego tak trudno się przebić z tematyką propagowaną w mym artykule. Stanowimy dla tych rabusiów realną konkurencję.

8. Dla kogo piszemy?

Ten tekst przeznaczony jest równocześnie dla bardzo różnych czytelników:

  1. Dla zwykłych ludzi, by im pokazać, że zrobionojuż coś istotnego na dużą skalę, nawet w grząskim bagnie absurdalnych przepisów i utrudnień, by ludzi natchnąć nadzieją, oraz by z naszych osiągnięć skorzystali.
  2. Dla tych bardziej rzutkich, by budowali sobie i innym nowe biogazownie, agro-rafinerie , domy zero-energetyczne czy kotły na drewno itp.
  3. I dla tych od władzy (PR – pijarów), by zauważyli, jak można tanio zwiększyć dobrobyt i poczucie stabilności u ludzi, a przez to zwiększyć zaufanie do rządu. Przecież ten realny program powinien zainteresować speców od tworzenia obrazu rządu!
  4. Nasze apele do szefów PiS-u, do premiera, ministra gospodarki, oraz prywatne podchody u polityków o wykorzystanie istniejących tanich i sprawdzonych rozwiązań pozostają bez odpowiedzi. Może tytuł ich skusi? Może powyższe sprawy dla rządzących wyglądają szokująco, mgliście, nierealnie czy egzotycznie. Może nudno. Cóż, czas się douczyć, dowiedzieć. Warto trochę zmienić perspektywę. Punkt siedzenia…

Tytuł artykułu powstał z paru powodów:

  1. Napisałem z prof. St. Wiąckowskim książkę „O Energetyce – dla użytkowników i sceptyków”. Szerzej omawiamy w niej sprawy poruszone w tym artykule. Chodziłem po księgarniach oferując im tę książkę (bo hurtownie nie widzą swego zysku w sprzedaży tego). M. inn. w renomowanej księgarni na Wiejskiej trafiłem na panią intelektualistkę która, jedynie usłyszawszy tytuł, zdecydowała, że to nie dla humanistów. Żadne argumenty nie zmieniły jej spiżowej stanowczości. Na moje końcowe pytanie, czy wie, kto napisał: „dostaliśmy się w łapy humanistów”, łypnęła złym oczkiem. Gdy ją poinformowałem, że był to największy poeta XX wieku, Osip Mandelsztam, a mówił to ok. 1936 r. w Kałudze, ZSSR, to Pani się obraziła. Ale książki nie wzięła.
  2. Nie dopuśćmy, by pojęcie humanista stało się równoważnikiem narzekającego niedorajdy. Naszkicowane rozwiązania ułatwiają uzyskanie taniego ciepła w domu, taniego paliwa do samochodu i uczciwej pracy dla setek tysięcy ludzi. Głównie rzutkich, ale nie tylko! Zapewniają też miejsca pracy dla bierniejszych, dla wykonawców.

Kto usłyszy i skorzysta? Czemu takie przekazywanie wiedzy i doświadczenia idzie jak po grudzie?

Skrót odpowiedzi św. Tomasza na pytanie postawione w początkowym motto:Istnieje głupota wrodzona, tępota, ta nie jest grzechem, jeśli nie jest połączona z pychą; zaś głupota spowodowana wysokim mniemaniem o sobie, intryganctwem, chęcią dominacji itp.- grzechem jest. Ciężkim.

Redaktorze! Nie poprawiaj, proszę, kolokwializmów w rodzaju patrzenie do telewizora, czy me(r)dia, Duże Litery czy pewne Powtórzenia – one oddają atmosferę i ciężar naszej walki. Najwyżej możesz się od nich z niesmakiem odciąć.

Tekst pisany jest jednak nie żółcią, ale krwią.

Książkę można zamówić u mnie [ (22) 812 08 06 lub dakowy@tlen.pl ] za jedne 25 zł z przesyłką.[ Już nie.. 2022 .

Ale jest w ANTYK’u: https://sklep.antyk.org.pl/f/O+energetyce+dla,t/ md]

Cele, metody i skutki poprawnej polityki energetycznej. Apel – sprzed ćwierć wieku. Na razie BEZSKUTECZNY.

Cele, metody i skutki poprawnej polityki energetycznej

Przypominam kolejny apel do premiera – sprzed ćwierć wieku. BEZSKUTECZNY. https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=126&Itemid=44

————————-

Mirosław Dakowski
Grupa „Poszanowanie Energii”
grudzień 1997

Pro memoria
Cele, metody i skutki
poprawnej polityki energetycznej

1. Generalia

1.1. Celem polityki energetycznej jest (powinno być!) zaspokojenie potrzeb użytkowników. Energetyka musi więc mieć statut „użyteczności publicznej”. Musi być użyteczna dla konsumenta i dla Polski.
1.2. Termin „energetyka” obejmuje wszystkie nośniki, szczególnie węgiel, gaz, ciepło, elektryczność, energie odnawialne. Nadrzędną jest jednak energetyka użytkownika.
1.3. Zmniejszenie energochłonności jest warunkim koniecznym, choć nie dostatecznym konkurencyjności polskich towarów, a więc rozwoju gospodarki i zwiększenia dobrobytu ludzi.
4. Dywersyfikacja kierunków importu [gaz! – LNG*)] oraz rodzajów nośników jest warunkiem koniecznym niezawisłości Polski.
5. Mechanizmy umożliwiające osiągnięcie tych celów w skali Polski są znane, sprawdzone w działaniu w Europie i w świecie.

Obejmują spójne działania rządu:
– ministerstwa finansów (wybiórcze obniżenie podatków i opłat celnych, wybiórcze odpisy podatkowe)
– ministerstwa ochrony środowiska (n.p. zmniejszenie barier biurokratycznych przy wydawaniu pozwoleń wodno-prawnych i przy kontroli emisji zanieczyszczeń
– ministerstwa gospodarki (koordynacja działań, wybór kierunków).

2. Przykłady

2.1. Termorenowacja (t.j. termoizolacja budynków i automatyzacja sieci ciepłowniczych od źródła do kaloryfera) musi iść przed podnoszeniem cen. Czas zwrotu takich inwestycji wynosi 3-7 lat. „Uwolnienie cen ciepła” i jednoczesne podniesienie VAT jest przeciw-skuteczne: Ludzie przestaną płacić, kiedyś trzeba będzie te długi „umorzyć”, czyli kazać płacić innym za obecne błędne decyzje i wynikające z nich marnotrawstwo.
2.2. Świetlówki kompaktowe a polityka rządu. Przeszło połowa kosztu świetlówki to koszt „balastu elektronicznego”. Balast (mały falownik) może być „wieczny” – może pracować wiele dziesięcioleci. Należy więc umieszczać balasty w oprawach lamp, a wymieniać jedynie, i to rzadko, zużyte „rurki”. Ta zmiana technologiczna we współdziałaniu za zmianą podatkową: obniżenie VAT do zera i obniżenie opłat granicznych oraz promocja telewizyjna tych działań może spowodować dwudziestokrotny wzrost „nasycenia rynku” świetlówkami: z 1 % na 20 %. Mój magistrant (p. M. Spytek) pokazał ilościowo na tym przykładzie, że możliwa jest „gra o sumie niezerowej”: Wszyscy mogą wygrywać !
*) Obecnie Liquid Natural Gas (LNG) jest już loco Europa tańszy od gazu rurociągowego.

To zaś
a) zauważalnie zmniejszy rachunki konsumenta,
b) zwiększy dochody handlowców (przez zwiększony obrót!),
c) zwiększy dochody budżetu (tak drogie niektórym politykom),
d) uczyni niepotrzebnymi inwestycje w nowy turbozespół w Turoszowie, a więc
– odciąży wydatki państwa o ok. 1 mld. USD,
– odciąży powietrze od kwaśnych deszczów i
– poprawi krzywą dziennego obciążenia sieci elektrycznej (kłopotliwe garby zimowo-wieczorne).
2.3. Rolnictwo energetyczne (wierzba, trzcina) może zagospodarować tereny skażone i nieużytki, przy okazji doczyszczając ścieki komunalne. Z jednego hektara ziemi można uzyskać odpowiednik energetyczny 5-10 ton węgla rocznie (w cyklu trzyletnim). Podobne efekty daje leśnictwo energetyczne (cykl 20-letni, topole, modrzewie, akacjowce). Proponowane dziedziny są pracochłonne, zwiększają zatrudnienie ludzi mało wykształconych (dotyczy to też pkt. 2.4), nie wymagają wielkich inwestycji. Decyzje rządu korzystne dla tego kierunku zmniejszą napięcia społeczne związane np. ze zwalnianiem ludzi z górnictwa.
2.4. Turbiny dla małych elektrowni wodnych i dla elektrowni wiatrowych (obecnie VAT=22%), kotły na biomasę (VAT=7%), kolektory słoneczne c.w.u. (VAT=22%) powinny natychmiast uzyskać VAT=0. Powinno to być zagwarantowane na co najmniej 20 lat. Stworzy to – dotąd nie istniejący – rynek na takie urządzenia. I da mu szanse rozwoju. Podobnie powinny być zagwarantowane inne decyzje korzystne całościowo, a nie „resortowo”. Tak – bezinwestycyjnie ze strony rządu – powstaną nowe dziedziny produkcji i nowe źródła energii. Jeśli dodatkowo włączymy takie inwestycje do działu „odpisów od podstawy opodatkowania”, to uzyskamy zwiększenie dobrobytu ludzi i ożywienie gospodarki. Są przykłady w biednych krajach (np. Portugalia).
2.5. Taryfy elektryczne muszą być bardziej zróżnicowane (trzy taryfy dobowe). Bezwarunkowo musi to dotyczyć zakupu od niezależnych producentów. podniesie opłacalność a więc i szybki rozwój biogazowni przy oczyszczalniach ścieków, przy oborach z gnojowicą itp., rozwój małych elektrowni wodnych czy wiatrowych itp. To jednocześnie spowoduje poprawę (wygładzenie) krzywej zapotrzebowania dobowego na elektryczność. Jest to potencjał ogromny, lekceważony i przemilczany przez władze energetyki.
2.6. Działania spójne na przykładzie Warszawy:
Jednoczesne:
a) użycie kolejki dojazdowej jako szybkiej kolei miejskiej, zwiększenie częstości kursowania pociągów podmiejskich tak, by między Warszawą Wschodnią a Zachodnią pociągi jeździły co 4-6 min.,
b) radykalna poprawa ich bezpieczeństwa,
c) poprawa jakości połączeń faksowych i e-mail’owych w mieście,
d) budowa sieci bezpiecznych dróg rowerowych (por. Haga, Amsterdam, Kopenhaga itp.),
– zmniejszą korki komunikacyjne co najmniej o 40-50 %.
Koszty tych działań są znacznie niższe, niż koszty budowy parkingów piętrowych czy podziemnych, oraz niż koszty strat gospodarczych związanych z obecnymi „korkami”. Inni są też beneficjenci.
Przeprowadzono tu t.zw. „internalizację” kosztów środowiskowych, kosztów zdrowia i traconego czasu (włączono „external costs”).
Przy takim spojrzeniu stają się bardzo opłacalne szybkie budowy tras „siekierkowskiej” oraz mostu na autostradzie tranzytowej daleko od Warszawy (20-30 km).

3. Uwagi końcowe

Wg niezależnych ekspertów, oceny ministerstwa finansów dotyczące wpływu podnoszenia cen nośników energii na napięcie spirali inflacji były zaniżane w ciągu ostatnich siedmiu lat. Te oceny negują fakt, że mamy inflację kosztową oraz nie uwzględniają rachunku ciągnionego. Pozatem jest faktem, że radykalne podnoszenie cen nośników w ostatnich 7-miu latach nie zmniejszyło energochłonności. Sposoby jej zmniejszenia są znane i opisane.
Osłony socjalne, o których (w mediach) mówi rząd i związki zawodowe (i „negocjują” to!), to jedynie jałmużna skłaniająca ludzi do bierności.
Zastosowanie wyżej wymienionych mechanizmów stworzy na początku dziesiątki tysięcy nowych miejsc pracy. Z latami ta ilość wzrośnie. Sposoby te (tam, gdzie już zastosowane) dynamizują społeczeństwo, zwiększają poczucie sensu pracy i pomysłowości, poczucie wartości człowieka.
T.zw. „wolna gra sił rynkowych” zwiększa zyski firm czy osób już bogatych a powoduje obrabowywanie reszty narodu. Rozgoryczenie ludzi związane z niedotrzymywaniem obietnic i niespełnianiem programu przedwyborczego (np. niższe podatki) szybko zmiecie rząd z udziałem AWS-u i przygotuje warunki dla koalicji SLD-UW.

Jeśli postawimy dobrobyt ludzi przed dobrem budżetu, a w dodatku ucznimy to spektakularnie (współpraca TV i innych mediów), to możemy tym wszystkim niedobrym zjawiskom skutecznie przeciwdziałać. Dobrobyt naprawdę wzrośnie.