„Ściany” mają teraz drzwi: Dlaczego „bezprecedensowe”sankcje Bessenta na Iran – operacja „Economic Fury” – poniosą porażkę

Ściany mają teraz drzwi: dlaczego „bezprecedensowe”
sankcje Bessenta na Iran — operacja „Economic Fury” —
poniosą porażkę


[poprawne tłumaczenie. Poprzednie zrobił Grok. „The Walls” mają teraz drzwi: Dlaczego „bezprecedensowe” sankcje Bessent [USA] na Iran – „Operacja Gospodarcza” – nie powiedzie się I oszukał. md]

W ubiegłym tygodniu sekretarz skarbu Scott Bessent zapowiedział coś spektakularnego.
„Obserwujcie to miejsce” — powiedział telewizyjnemu rozmówcy, zapowiadając „środki,
jakich nie widziano nigdy w historii gospodarczej izolacji państwa”. W połączeniu z
trwającą amerykańską blokadą morską irańskich portów — „ciosem jeden-dwa”, jak ją
określił — nadchodzące sankcje mają zmusić Teheran do kapitulacji po niemal sześciu
miesiącach wojny. Ambasador Mike Waltz nadał tej operacji nazwę: „Operation Economic
Fury”.

Ambicja jest realna. Problem również. Bessent sięga po narzędzie, którego siła zależy od
świata, który już nie istnieje. Izolacja gospodarcza, która niegdyś doprowadziła Iran do
stołu negocjacyjnego, była możliwa, ponieważ mury wokół Iranu były szczelne z każdej
strony — i, co równie ważne, ponieważ pieniądze nadal musiały przepływać rurami
kontrolowanymi przez Stany Zjednoczone. Dziś te mury mają drzwi — do Rosji, Chin i, od
tej wiosny, Pakistanu — a pieniądze znalazły kanał całkowicie omijający waszą
waszyngtońską instalację. Państwa utrzymujące te drzwi otwarte to dokładnie te, których
współpraca niegdyś sprawiała, że stare sankcje były skuteczne. Najlepszym sposobem
zrozumienia, dlaczego „bezprecedensowa” presja może mimo wszystko ponieść porażkę,
jest porównanie planszy, na której gra Bessent, z tą, na której jego poprzednicy grali dekadę
temu.
2015: izolacja, która zadziałała — i dlaczego
Reżim sankcyjny, który doprowadził do zawarcia Wspólnego Kompleksowego Planu
Działania (JCPOA) w 2015 r., działał, ponieważ w istotnym sensie był powszechny. Presja,
która doprowadziła Iran do stołu, nie była wyłącznie amerykańska; egzekwowały ją Stany
Zjednoczone i Europa, a popierały wiążące rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ — co
oznaczało, że Rosja i Chiny, jako stali członkowie, również się pod nimi podpisały. Chińskie
banki ograniczyły kontakty z Teheranem, aby zachować dostęp do systemu dolarowego.
Rosja podporządkowała się wielostronnym ramom. Eksport irańskiej ropy został
zdławiony, banki Iranu odcięto od globalnych finansów, a żadne wielkie mocarstwo nie było
gotowe pełnić funkcji systematycznego kanału obejścia sankcji.
Dwie rzeczy sprawiły, że izolacja zadziałała: żadna wielka gospodarka nie chciała
utrzymywać otwartego kanału, a niemal cały handel międzynarodowy — przede wszystkim
handel ropą — ostatecznie rozliczano w dolarach, za pośrednictwem banków, które musiały
odpowiadać przed Waszyngtonem. Sankcje są grą w hydraulikę. Zamyka się fizyczne rury
(towary, ropa) i, jeszcze skuteczniej, finansowe (rozliczenia dolarowe). Przerwanie jednego
monopolu osłabia strategię; przerwanie obu sprawia, że strategia przestaje działać. W 2015
r. Stany Zjednoczone kontrolowały oba. W 2026 r. nie kontrolują już żadnego.

Spójrzmy, co zmieniło się po obu stronach Iranu.
Iran należy dziś do klubu, z którego niegdyś był wykluczany sankcjami. Teheran przystąpił
do grupy BRICS w styczniu 2024 r., a w sierpniu 2026 r. zbliżył się do członkostwa w New
Development Bank tego ugrupowania — instytucji atrakcyjnej dla Iranu właśnie dlatego, że
oferuje finansowanie projektów poza zachodnim systemem finansowym, który sankcje
wykorzystują jako broń. Członkostwo w BRICS samo w sobie nie pokonuje sankcji, ale
tworzy alternatywną wspólnotę gospodarczą, która w 2015 r. nie istniała jako realne
schronienie.
Rosja i Chiny nie są już egzekutorami sankcji — są niemal z nazwy współwalczącymi
stronami. To zawias całej historii i chodzi tu o coś znacznie więcej niż odmowę
egzekwowania zachodnich sankcji. Po amerykańsko-izraelskim ataku na Iran, który
rozpoczął wojnę 28 lutego 2026 r. — „Operation Epic Fury” — Moskwa i Pekin przeszły od
biernego niewykonywania sankcji do aktywnego wsparcia materialnego. Amerykańscy
urzędnicy informowali, że Rosja dostarczała Iranowi informacje wywiadowcze w czasie
rzeczywistym o położeniu amerykańskich okrętów wojennych i samolotów, dostarczając
danych do namierzania, które zwiększały precyzję irańskich odwetowych uderzeń. Chiny
dostarczały zdjęcia satelitarne i dostęp do systemu nawigacyjnego BeiDou; sekretarz stanu
Marco Rubio był na tyle zaniepokojony, że 8 maja 2026 r. objął sankcjami trzy chińskie
firmy satelitarne za dostarczanie zdjęć przedstawiających aktywność wojskową USA
podczas kampanii. Oba mocarstwa szybko zapewniły wsparcie obrony powietrznej: Rosja
dostarczyła części do naprawy uszkodzonych irańskich baterii S-300 i przyspieszyła
dostawy nowoczesnych zestawów naramiennych Verba tuż przed rozpoczęciem wojny,
podczas gdy Chiny uzupełniały komponenty do baterii HQ-9B. Ta sieć wsparcia opiera się
na formalnych ramach — 20-letnim partnerstwie strategicznym Iranu i Rosji podpisanym w
styczniu 2025 r., 25-letnim porozumieniu irańsko-chińskim z 2021 r. oraz trójstronnym
pakcie strategicznym Iran–Chiny–Rosja podpisanym 29 stycznia 2026 r., którego
centralnym elementem jest wspólny sprzeciw wobec ponownego nałożenia sankcji.
Mocarstwa, które niegdyś pomagały zamykać Iran w izolacji, dziś pomagają mu prowadzić
wojnę i odbudowywać jego tarczę obronną.
Istnieje lądowy most, który całkowicie omija blokadę. 25 kwietnia 2026 r. pakistańskie
Ministerstwo Handlu wydało „Transit of Goods through Territory of Pakistan Order 2026”,
otwierając sześć lądowych korytarzy tranzytowych łączących porty Karachi, Port Qasim i
Gwadar z irańskimi przejściami granicznymi w Gabd i Taftan. Trasy były bezpośrednią
odpowiedzią na amerykańską blokadę cieśniny Ormuz: gdy ponad 3000 kontenerów
utknęło w Karachi, a składki ubezpieczenia od ryzyka wojennego wzrosły z około 0,12% do
prawie 5%, transport morski do Iranu stał się nieopłacalny. Korytarze — jeden z nich
skraca przejazd do irańskiej granicy do dwóch–trzech godzin — umożliwiają dotarcie do
Iranu drogą lądową towarów z państw trzecich, w tym z Chin, całkowicie poza zasięgiem
blokady morskiej. Blokada nie może zatrzymać ciężarówki w Beludżystanie.
I, co najważniejsze, pieniądze opuściły dolara. To zmiana, która najbardziej bezpośrednio
podcina narzędzia Bessenta i zasługuje na zrozumienie w kategoriach mechanicznych.

Powód, dla którego amerykańskie sankcje finansowe są tak groźne, polega na tym, że
większość światowego handlu — przede wszystkim ropą — tradycyjnie rozliczano w
dolarach, a płatności dolarowe muszą przechodzić przez banki powiązane z USA, które
Waszyngton może kontrolować. Iran i Chiny po prostu przestały korzystać z tej rury. Iran
sprzedaje obecnie ropę Chinom — które kupują ponad 80% irańskiego eksportu morskiego
— rozliczaną w chińskich juanach, za pośrednictwem chińskiego Cross-Border Interbank
Payment System (CIPS), sieci rozliczeń w renminbi, którą Ludowy Bank Chin zbudował w
2015 r. właśnie po to, aby przesyłać pieniądze przez granice bez dotykania zdominowanej
przez USA infrastruktury rozliczeń dolarowych i SWIFT. Transakcja, która nie dotyka dolara
i nie przechodzi przez bank powiązany z USA, jest transakcją, której Waszyngton nie może
łatwo zobaczyć, zamrozić ani zablokować. To nie jest obchodzenie sankcji na marginesie; to
usunięcie samego zacisku.
Skala zmiany jest widoczna w infrastrukturze rozliczeniowej. Wolumen transakcji CIPS
gwałtownie wzrósł wraz z rozpoczęciem wojny, osiągając około 178,5 mld dolarów w
pojedynczym dniu w marcu 2026 r., a Atlantic Council GeoEconomics Center odnotował
wzrost dziennych przepływów CIPS z przedziału 85–105 mld dolarów do ponad 130 mld
dolarów, zbiegający się z konfliktem. Z systemu korzysta obecnie ponad 100 państw.
Chińskie rafinerie kupują irańską ropę za pośrednictwem pośredników i banków
niedolarowych, a uzyskane środki utrzymują na kontrolowanych rachunkach w juanach,
wykorzystywanych do płacenia za chińskie towary i usługi wykonawców — tworząc
zamkniętą, wolną od dolara pętlę, która utrzymuje przepływ dochodów Iranu z ropy i w
dużej mierze pozostaje poza amerykańskim zasięgiem.
Połączmy te zmiany, a obraz strategiczny odwraca się. W 2015 r. Stany Zjednoczone
naciskały na szczelnie zamknięte pudełko, którego jedyne wyjścia prowadziły przez ich
banki. W 2026 r. naciskają na pudełko z otwartą pokrywą i tylnymi drzwiami wyciętymi
prosto w ścianie finansowej.
Łatwo ulec pokusie, by odczytać zbliżenie Iranu, Rosji i Chin jako produkt obecnej wojny —
małżeństwo z rozsądku zawarte pod ostrzałem. Zapis wydarzeń mówi co innego, ponieważ
zmienia to, co owo zbliżenie oznacza dla amerykańskiej strategii.
Pierwsze trójstronne ćwiczenia morskie — „Marine Security Belt” — odbyły się w Zatoce
Omańskiej i na północnym Oceanie Indyjskim w grudniu 2019 r., z inicjatywy Iranu. Od tego
czasu odbywają się niemal co roku, stając się stałym elementem relacji. Jednak data
wykonania zaniża skalę wcześniejszego zbliżenia, ponieważ wielonarodowe ćwiczenia
morskie tej złożoności nie powstają spontanicznie. Zorganizowanie ich wymaga — zgodnie
ze standardami zawodowymi — od dwunastu do osiemnastu miesięcy planowania przed
wypłynięciem pierwszego okrętu. Oznacza to, że prace organizacyjne dotyczące ćwiczeń z
grudnia 2019 r. przypadały na 2018 r., czyli dokładnie na okres amerykańskiego wycofania
się z JCPOA w maju tego roku.
Innymi słowy, partnerstwo wojskowe, które dziś podtrzymuje Iran, nie zostało wymyślone
w odpowiedzi na wojnę 2026 r. Zostało uruchomione, gdy załamało się porozumienie

nuklearne, i dojrzewało przez większą część dekady poprzez wspólne operacje. Wymiana
danych wywiadowczych w 2026 r., przekazywanie zobrazowań satelitarnych i dostawy
części do obrony powietrznej nie są początkiem tej relacji; są plonem zasianym w 2018 r.
To zmienia całe pytanie. Instynkt, który doprowadził Bessenta do jego planu — porzucić
wynegocjowane ramy, sięgnąć po jednostronną maksymalną presję i oczekiwać, że izolacja
wymusi kapitulację — jest tym samym instynktem, który doprowadził do wycofania się w
2018 r. A wycofanie z 2018 r. właśnie przyspieszyło dryf Iranu w stronę dwóch mocarstw,
których współpraca jest niezbędna każdemu skutecznemu reżimowi sankcyjnemu. Strategia
nie tylko przegrywa z osią Rosja–Chiny–Iran. Wcześniejsza wersja tej samej strategii
pomogła tę oś zbudować. Maksymalna presja zastosowana wobec państwa mającego
chętnych partnerów wielkich mocarstw jest częściowo samobójcza: wytwarza właśnie to
zbliżenie, które później neutralizuje jej skuteczność.
Administracja uważa, że jej najmocniejszą kartą jest blokada, twierdząc, że przyniosła ona
realne straty: Departament Skarbu Bessenta szacuje około 4,8 mld dolarów utraconych
dochodów Iranu z ropy. Jednak sama konstrukcja blokady ujawnia pułapkę. Blokada
morska jest narzędziem kontroli morza; cała jej teoria przymusu zakłada, że właśnie
morzem cel prowadzi handel. Gdy tylko partnerzy Iranu otwierają trasy lądowe —
pakistańskie drogi na wschód oraz istniejące od dawna połączenia kolejowe i drogowe na
północ, przez Morze Kaspijskie i Międzynarodowy Korytarz Transportowy Północ–Południe
— blokada staje się murem z odsłoniętym bokiem. Pakistański most lądowy nie pojawił się
mimo blokady; pojawił się właśnie z jej powodu, dokładnie tak, jak dostosowuje się
państwo objęte sankcjami, gdy ma chętnych sąsiadów. Ta sama logika dotyczy pieniędzy:
finansowa blokada obchodzona przez dolara jest blokadą bramy, z której ruch już nie
korzysta.
Jest jeszcze jeden problem, tym razem fizyczny, a nie koncepcyjny: Marynarka Wojenna USA
może nie mieć wystarczającej głębi logistycznej, by bezterminowo utrzymywać
kompleksową blokadę, niezależnie od deklaracji jej dowódców. Blokada jest jedną z
najbardziej zasobochłonnych misji, jakie może prowadzić marynarka — wymaga stałego
utrzymywania okrętów na stanowiskach, co oznacza ich ciągłe zaopatrywanie w żywność,
paliwo i amunicję. Zadanie to należy do sił logistyki bojowej, które zostały osłabione.
Szybkie okręty wsparcia bojowego (T-AOE) — wielozadaniowe jednostki przewożące
jednocześnie paliwo, amunicję i zaopatrzenie, zdolne do działania wewnątrz grupy
lotniskowca — zostały zredukowane z czterech do dwóch od połowy lat 2010., czyli
dokładnie do tego typu okrętów, którego najbardziej potrzebuje odległa, długotrwała
blokada. Pozostała flota zaopatrzeniowa nie zwiększyła liczebności, starzeje się, a jej
odnowienie jest opóźnione o lata.
Infrastruktura brzegowa, która dawniej kompensowała te braki, dziś zniknęła. Przez
dziesięciolecia Naval Support Activity Bahrain skupiała magazyny, nabrzeża, obsługę
techniczną i funkcje zaopatrzeniowe V Floty w niewielkiej odległości od obszarów działań w
Zatoce. W pierwszych dniach wojny irańskie pociski i drony szturmowe zniszczyły znaczną
część tej bazy — a ponieważ Fujairah w ZEA i inne porty regionalne znalazły się w zasięgu

irańskich pocisków i nie nadawały się do bezpiecznego uzupełniania zapasów, Marynarka
została zmuszona do przeniesienia głównego węzła logistycznego na Diego Garcia, wyspę
administrowaną przez Wielką Brytanię, około 2200 mil od miejsca działania grup
lotniskowców. Krótka sieć zaopatrzeniowa w Zatoce w ciągu jednej nocy stała się narażoną
na zagrożenia morską linią zaopatrzenia długości 2200 mil.
Konsekwencje są udokumentowane i — według własnych przyznań Marynarki — poważne.
Wiceadmirał Douglas Verissimo przyznał, że utrata Bahrajnu spowodowała duże zaległości,
które zmusiły flotę do priorytetowego traktowania dostaw żywności, przyznając, że
zaopatrzenie i poczta były „przez jakiś czas ekstremalnie złe” i „nadal nie są dobre”.
Lotniskowiec USS Abraham Lincoln — zbliżający się do dziewięciu miesięcy rozmieszczenia,
z około 5000 marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej, ponad 200 dni bez swobodnego
zejścia na ląd — stał się widocznym symptomem problemu; relacje opisywały niedobory
żywności, środków higienicznych, poczty, a także problemy z działającą instalacją wodno-
kanalizacyjną i pralnią, a w najgorszych doniesieniach również niepokoje i próby
samobójcze na pokładzie. Gdy Marynarka nie potrafi niezawodnie wyżywić załogi swojego
flagowego lotniskowca na 2200-milowej linii zaopatrzeniowej, twierdzenie, że może
„bezterminowo” egzekwować hermetyczną blokadę każdego irańskiego portu, zderza się z
arytmetyką jej własnej floty zaopatrzeniowej. Blokada jest tak trwała, jak logistyka, która ją
podtrzymuje, a ta została rozciągnięta do granic możliwości — aż po problemy z
wyżywieniem załogi.
Nie twierdzę, że Iran nie odczuwa bólu z powodu sankcji. Sankcje z dziurami nadal są
sankcjami; państwo handlujące za pomocą konwojów ciężarowych i obejść w juanach płaci
wysoką „daninę efektywności”, sprzedaje ropę z dużym dyskontem i żyje w chronicznym
tarciu, którego normalna gospodarka nie zna. Zapowiadane przez Bessenta sankcje wtórne
— zmuszające zagraniczne banki i firmy do wyboru między Iranem a dostępem do
amerykańskiego systemu finansowego — mają właśnie podnosić koszt korzystania z tych
drzwi, a narzędzie to zachowuje pewne zęby wszędzie tam, gdzie kontrahent nadal ceni
dostęp do dolara.
Dwa znane zastrzeżenia są jednak słabsze niż jeszcze rok temu. Pierwsze to twierdzenie, że
dominacja dolara czyni obejście przez juana marginalnym. Jest ono prawdziwe jako
stwierdzenie globalne i fałszywe jako stwierdzenie operacyjne: renminbi nadal stanowi
niewielką część światowych rozliczeń, a CIPS pozostaje mniejszy od SWIFT i w dużej mierze
nadal korzysta z SWIFT jako warstwy komunikacyjnej, więc jest to obejście dolara dla
zdeterminowanych użytkowników, a nie zastąpienie dolara. Ale Iran nie musi obalać
dominacji dolara. Potrzebuje jednego niezawodnego kanału, którego Waszyngton nie może
kontrolować, a w rozliczanej przez CIPS sprzedaży ropy za juany do Chin ma właśnie taki
kanał. Punkt systemowy i punkt dotyczący Iranu to dwa różne pytania, a o powodzeniu
planu Bessenta decyduje tylko to drugie.
Drugie zastrzeżenie dotyczy twierdzenia, że Pekin i Moskwa jedynie zabezpieczają swoje
interesy i nie będą rzeczywiście wspierać Iranu. Na początku wojny była to konwencjonalna
opinia w Waszyngtonie; dziś znacznie trudniej jej bronić. Dane wywiadowcze o położeniu

amerykańskich okrętów przekazywane w czasie rzeczywistym, zobrazowania satelitarne na
tyle poważne, że doprowadziły do amerykańskich sankcji wobec chińskich firm, naprawa i
uzupełnianie obrony powietrznej oraz naftowa linia życia w juanach nie są gestami państw
trzymających Iran na dystans. Są działaniami partnerów aktywnie pomagających Iranowi
pozostać w walce. Pozostają ograniczenia — Chiny nadal starają się uniknąć otwartego
zerwania handlowego z Waszyngtonem, a Rosja odmawia wysłania sił bojowych — ale nie
zatrzymało to przepływu konkretnego wsparcia, które osłabia amerykańską presję.
Po rozważeniu obu stron teza artykułu się utrzymuje, a po uzupełnieniu obrazu staje się
jeszcze mocniejsza: plan Bessenta, mający zmusić Iran do kapitulacji poprzez
bezprecedensowe sankcje, został zaprojektowany dla świata, który zakończył się gdzieś
między 2018 a 2026 r. Instrument, który działał w 2015 r., działał dlatego, że izolacja była
całkowita, a pieniądze nadal płynęły amerykańskimi rurami. Dziś żaden z tych warunków
nie jest spełniony i żadnego z nich nie można przywrócić wyłącznie działaniem USA,
ponieważ decydujące zmienne — gotowość Rosji, Chin i Pakistanu do utrzymywania
fizycznych drzwi otwartych oraz migracja irańskich dochodów z ropy do juanów
rozliczanych przez CIPS — znajdują się poza kontrolą Waszyngtonu. „Maksymalna presja”
może powodować maksymalny ból; załamanie waluty tego dowodzi. Nie może jednak
niezawodnie doprowadzić do kapitulacji, ponieważ państwo, które importuje przez
pakistańskie drogi, finansuje się poprzez bank BRICS, sprzedaje ropę za juany poza
zasięgiem dolara i walczy pod osłoną, którą pomagają odbudowywać Moskwa i Pekin, ma
przestrzeń do przetrwania, której Iran z 2015 r. nie miał.
Prawdopodobnym rezultatem nie będzie więc kapitulacja, lecz Iran jeszcze silniej związany
ze Wschodem — osłabiony, ale nie złamany — który wyjdzie z kryzysu związany z
mocarstwami, których współpraca jest właśnie tym, czego Stany Zjednoczone
potrzebowałyby, aby skutecznie go dusić. Najgłębszą ironią operacji „Economic Fury” jest
to, że im mocniej Waszyngton naciska na zamkniętą stronę pudełka, tym szybciej Iran
wychodzi przez otwartą. Bessent może jeszcze ogłosić środki, jakich świat nigdy nie widział.
Nie może jednak ogłosić świata, w którym Iran nie ma już dokąd pójść i nie ma już żadnej
waluty, którą może handlować poza dolarem — ponieważ taki świat już nie istnieje.

Nowa strategia Iranu

Nowa strategia Iranu

17. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam/nowa-strategia-iranu

Iran najwyraźniej zainicjował w ostatnich dniach zauważalną zmianę w swoim sposobie prowadzenia wojny przeciwko USA i Izraelowi. To, co dotychczas określano głównie jako „strategiczną cierpliwość” i działania odwetowe, może przekształcić się w bardziej ofensywną postawę.

Tak interpretuje zmianę na stanowisku przewodniczącego Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (NSN) Iranu dr Peter Mayer w dzisiejszym artykule na tkp.at: Nowa strategia ofensywna Iranu? Teheran przygotowuje się do ostrzejszych działań odwetowych. Źródło.

Amerykański senator Ruben Gallego twierdzi, że tragiczne warunki, w jakich żyją marynarze i żołnierze piechoty morskiej na pokładzie lotniskowca USS Abraham Lincoln, świadczą o „prawdziwym braku przywództwa” w administracji Trumpa. Źródło.

Zmiana strategii Iranu jest logiczną konsekwencją sytuacji na tej szalonej wojnie w Zatoce Perskiej. Iran jest przygotowany do wojny trwającej dłużej niż kadencja Trumpa w Białym Domu. Przed listopadowymi wyborami Republikanie, jak zabłąkany na pustyni wędrowiec pragnie wody, marzą o jakimkolwiek sukcesie, by przekonać swoich utraconych wyborców do oddania na nich głosu. A tymczasem wszystko się wali i coraz trudniej będzie ukryć skutki konfabulacji pana prezydenta.

Mohsen Rezaei, sekretarz Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu.

Program Mohsena Rezaia:

🔺 Islamska Republika Iranu nie ustąpi w kwestii praw i interesów swojego narodu w obliczu żadnego zagrożenia, a w związku z tym decyzje w tej dziedzinie muszą być podejmowane z większą niż kiedykolwiek determinacją, przy dokładnym zrozumieniu sytuacji oraz z mądrością i odwagą.

🔺 Dzisiaj Islamska Republika Iranu znajduje się w krytycznym i decydującym momencie swojej współczesnej historii; naród irański podniósł się w wielkim powstaniu i rewolucji, aby przywrócić swoją historyczną chwałę.

🔺 Celem nie jest jedynie przetrwanie tego delikatnego i niebezpiecznego okresu, ale zapewnienie, by Iran wyszedł z tej fazy bezpieczniejszy, bardziej spójny, potężniejszy i lepiej przygotowany do postępu i rozwoju.

Nie wygląda to różowo dla koncepcji „wiecznych sukcesów” Donalda Trumpa.

Intensywne rozmowy pokojowe pod przewodnictwem i z uczestnictwem Donalda Trumpa.

Jak dotąd Iran powstrzymuje się przed bezpośrednimi atakami na Izrael, żeby nie wspierać kandydatury Netanjahu w październikowych wyborach. Jednak skoro pozostali kandydaci głoszą podobny, ludobójczy program więc pewnie i ta powściągliwość ulegnie zmianie.

Wybory do Knesetu odbędą się 27 października 2026 r. Jeden z kandydatów w wyborach na stanowisko premiera Izraela Ben-Gvir w niedawnym wywiadzie podcastowym opowiedział się za przeprowadzaniem nocnych nalotów na Gazę, twierdząc, że izraelskie wojsko mogłoby każdej nocy wyeliminować od 30 do 50 osób, które określił mianem „terrorystów”, jednocześnie określając Gazańczyków jako „nieludzi”. Źródło.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Exclusive: Pepe Escobar ujawnia – ZEA potajemnie przewoziło złoto do Teheranu, Iran ostrzega, wysyłając 2000 łodzi szturmowych

Ekskluzive

Ekskluzywne: Pepe Escobar ujawnia – ZEA potajemnie przewoziło złoto do Teheranu, Iran ostrzega, wysyłając 2000 łodzi szturmowych

W sobotę, 15 sierpnia, program Transition Protocol wyemitował nieplanowany odcinek. Prowadzący „Mr. Z” i dziennikarz śledczy Pepe Escobar przedstawili informacje, które określili jako „spektakularne” i niezwykle ważne. Według Escobara, źródła znajdowały się „w pomieszczeniu” – wśród pakistańskich mediatorów pozostających w bliskim kontakcie z Irańczykami, a także w biurze Modżtaby Chameneiego (określanego w transkrypcji jako „Moshtaba Kam” lub „Moshaba Kime”). Dyskusje i wydarzenia, o których była mowa, miały miejsce głównie między piątkiem a wczesnym rankiem soboty.

https://youtube.com/watch?v=HMSGo6tiY3o%3Ffeature%3Doembed

Granica saudyjska dla Waszyngtonu

Nie był to pierwszy raz, kiedy saudyjski następca tronu, książę Mohammed bin Salman (MBS), osobiście rozmawiał telefonicznie z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Wcześniejsza rozmowa przyczyniła się już do decyzji Trumpa o zaniechaniu ofensywy przeciwko Iranowi, którą sam nazwał „Bramą Piekieł”. MBS w prostych słowach wyjaśnił prezydentowi USA, jakie straty poniosłyby wszystkie zaangażowane strony – w tym Stany Zjednoczone – w wyniku takiego ataku.

Potem nastąpił kolejny bezpośredni telefon. Według źródeł Escobara, MBS tym razem jasno określił granice: Arabia Saudyjska nie udostępni żadnego terytorium, przestrzeni powietrznej ani infrastruktury na potrzeby ewentualnej amerykańskiej akcji militarnej przeciwko Iranowi. Bazy nie mogły być wykorzystywane, a przeloty nad Iranem były zabronione. Arabia Saudyjska, według własnego uznania, była w trakcie pojednania z Iranem. Atak z wykorzystaniem zasobów saudyjskich oznaczałby „bramy piekielne dla wszystkich” – w tym dla USA.

Wkrótce potem w Rijadzie wylądował były dowódca Centcomu, generał Michael Kurilla. Kurilla sprawował dowództwo do sierpnia poprzedniego roku, a jego następcą został generał Michael Erik Kurilla (nazywany w transkrypcji „Kane”). Escobar interpretuje fakt, że Waszyngton wysyła byłego szefa Centcomu jako jasny sygnał: pomimo wyraźnej odmowy MBS, armia amerykańska wciąż próbuje pozyskać Saudyjczyków do potencjalnych operacji. Nie ma przecieków dotyczących dokładnej treści rozmowy, ale Kurilla z pewnością nie poruszał tematu „Paktu z Mekki”. Według Escobara rozmowa „nie była zbyt przyjemna”.

Złoty lot Emirates do Teheranu

Równocześnie Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA), pod wodzą Mohammeda bin Zayeda (MBZ), podejmują spektakularną próbę naprawy poważnie nadszarpniętych relacji z Iranem. Według źródeł Escobara, prywatny odrzutowiec MBZ poleciał z Abu Zabi do Teheranu – załadowany co najmniej trzema miliardami dolarów amerykańskich w gotówce i dwiema tonami złota. Gest ten jest postrzegany jako przejaw dobrej woli: „Zakopmy topór wojenny, otwórzmy ponownie nasze kanały handlowe i zdystansujmy się od wszelkiej potencjalnej eskalacji ze strony Ameryki”.

Trasa wahadłowa Dubaj-Teheran to jedno z najważniejszych połączeń biznesowych regionu; w Emiratach inwestowana jest znaczna część irańskich pieniędzy. Według analizy, MBZ w końcu zdał sobie sprawę, że jego inwestycje w USA, Izrael i Indie „spaliły na panewce”. Korytarz IMEC (często reklamowany jako korytarz Indie-Bliski Wschód-Europa) to w rzeczywistości projekt Izrael-Emiraty Saudyjskie-Emiraty-Europa-Indie, którego centrum stanowi Izrael, i jest „martwy jak kot”. W kręgach arabskich ZEA bywają więc nazywane „arabskimi syjonistami”. Pojednanie z Iranem następuje znacznie wcześniej niż oczekiwano zaledwie dwa miesiące temu – wówczas źródła Escobara mówiły o możliwym końcu roku. Teraz następuje ono w połowie sierpnia i jest uważane za „całkowicie zmieniające zasady gry”.

Czy Teheran uwierzy w ten gest i uzna go za szczerą skruchę, dopiero się okaże. Jednak fakty – lot z walizką złota i gotówki – są niezaprzeczalne i potwierdzone przez źródła. MBZ podobno był „przerażony”.

Pakistan jako nowe centrum negocjacyjne – w tle Chiny

Według Escobara pakistańscy mediatorzy stali się centralną platformą negocjacyjną. Ani Katar, ani Oman nie cieszą się porównywalną wiarygodnością ani wsparciem wojskowym. Co więcej, Pakistan cieszy się pełnym poparciem Chin. Oba kraje od samego początku koordynowały mediacje między Iranem a Stanami Zjednoczonymi – kierując się interesami bezpieczeństwa narodowego i chęcią osiągnięcia jakiegoś porozumienia z niestabilną administracją Trumpa.

Po stronie irańskiej, omańskiej i katarskiej sytuacja jest stosunkowo przejrzysta. Po stronie amerykańskiej panuje jednak „totalny chaos”. Nikt nie potrafi wymienić nazwisk obecnych negocjatorów amerykańskich rozmawiających z Pakistańczykami. Istnieje jedynie niepotwierdzone przypuszczenie, że w sprawę zaangażowane są osoby z otoczenia J.D. Vance’a.

Malutkie okno możliwości dyplomatycznych i stanowisko Iranu

Z perspektywy Iranu – a zwłaszcza Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej – sceptycyzm pozostaje powszechny: druga strona i tak nie będzie przestrzegać porozumień. Niemniej jednak przywódcy wokół Modżtaby Chameneiego i Mohsena Rezaee (w transkrypcji określani odpowiednio jako „Mosen Razai” i „Men Resai” – obecnie drugiego najpotężniejszego człowieka w Iranie po Escobarze i osobistego przedstawiciela przywódcy) wyznaczyli pakistańskim mediatorom bardzo wąskie ramy czasowe: od kilku dni do maksymalnie nieco ponad tygodnia.

W tym okresie wysoko postawiona irańska delegacja pod przewodnictwem „Galibaha i Arashiego” ma udać się do Islamabadu. Irańczycy dołączą wówczas do Pakistańczyków w ocenie, czy Waszyngton jest gotowy „skorygować swoje zachowanie” – określenie używane zarówno przez Chińczyków, jak i Irańczyków, które Escobar nazywa „matką wszystkich eufemizmów”. Imperia, z definicji, nie korygują swojego zachowania. Zegar dyplomatyczny działa równolegle z zegarem wojskowym: każdy „głupi” ruch Ameryki natychmiast resetuje zegar wojskowy. Irańczycy trzymają rękę na spuście.

Pytania otwarte i szerszy kontekst

Escobar wymienił najważniejsze nierozstrzygnięte kwestie:

  • Kiedy i na jakich warunkach Cieśnina Ormuz zostanie ponownie otwarta?
  • Kto gwarantuje jakiekolwiek potencjalne porozumienia? Chiny są jedynym mocarstwem, które mogłoby – ale nie chcą i „zlecają” to Pakistanowi. Pakistan z kolei nie może zagwarantować praktycznie niczego Stanom Zjednoczonym.
  • Kto kontroluje kolejność zobowiązań, skoro wiadomo, że USA łamią porozumienia?
  • Jakie gwarancje bezpieczeństwa faktycznie otrzymuje Iran?
  • Jak daleko Chiny są gotowe pójść w ślady Pakistanu?

Rozmowy techniczne między Iranem a Omanem na temat tymczasowego porozumienia dotyczącego żeglugi w Cieśninie Ormuz zostały w dużej mierze zakończone – jest to jednak umowa tylko techniczna, a nie kompleksowa.

Pakt Mekka nabiera realnych kształtów, a irańska zdolność do „roju” zaczyna się ujawniać.

Pan Z dodał ważne szczegóły: Pakistan, Turcja i Arabia Saudyjska podjęły konkretne kroki w kierunku integracji wojskowej w ramach Paktu Mekkańskiego. Wspólne manewry wszystkich trzech rodzajów sił zbrojnych (wojsk lądowych, sił powietrznych i marynarki wojennej) są nieuchronne we wszystkich trzech krajach. To pierwszy krok w kierunku rzeczywistej wspólnej zdolności obronnej – i jest on wyraźnie skierowany przeciwko potencjalnej agresji ze strony „Kultu Śmierci Izraela”.

Co więcej, Iran dysponuje rojem 2000 szybkich łodzi wyposażonych w torpedy – oprócz standardowego potencjału marynarki wojennej i okrętów podwodnych. Według źródeł, Mohsen Rezaee ma nawet nadzieję, że Stany Zjednoczone podejmą próbę przekroczenia Cieśniny Ormuz: wtedy Iran mógłby zasadnie zatopić jeden lub dwa okręty wojenne i wbić ostatni gwóźdź do trumny „mokrych snów” „złośliwego dziecka” Trumpa.

Większe znaczenie

Zarówno Escobar, jak i pan Z postrzegają nadchodzące dni jako niezwykle krytyczny etap. Jeśli Waszyngton zaakceptuje wycofanie się z regionu, będzie to oznaczać początek końca amerykańskiej hegemonii – i decydujący cios dla petrodolara. Następne pięć do dziesięciu lat będzie się zasadniczo różnić od ostatnich 75.

Relacje będą ściśle powiązane ze źródłami i pozbawione „korporacyjnego lakieru”. Dalsze informacje będą publikowane w regularnych wydaniach Transition Protocol (od poniedziałku do środy) oraz, w razie potrzeby, w dodatkowych, nieplanowanych wydaniach.

Raport opiera się wyłącznie na informacjach i interpretacjach przedstawionych przez Pepe Escobara i pana Z. 15 sierpnia. Źródłami są wysoko postawione pakistańsko-irańskie kanały informacyjne; w momencie emisji nie było dostępnego niezależnego potwierdzenia konkretnych lotów, rozmów i danych liczbowych.

Strategia Iranu potwierdzona, gdy łańcuch logistyczny USA został osłabiony i rozciągnięty przez pierwsze ataki

Strategia Iranu potwierdzona, gdy łańcuch logistyczny USA został osłabiony i rozciągnięty przez pierwsze ataki

Symplicjusz 17 sierpnia 2026 r. simplicius/irans-strategy-vindicated-as-uss

Na froncie irańskim najciekawszym tematem dzisiejszego dnia są nowe doniesienia potwierdzające tezę, którą wielu analityków snuło od początku konfliktu. Mianowicie, problemy z marynarką wojenną USA na tym teatrze działań wojennych wynikały z celowej strategii Iranu polegającej na niszczeniu amerykańskich baz w regionie, co skutkowało skrajnie nieefektywnym wydłużeniem amerykańskiego łańcucha dostaw na potrzeby wojny:

https://www.nytimes.com/2026/08/14/us/politics/uss-abraham-lincoln-trump-supplies-diego-garcia.html

W artykule stwierdzono, że problemy Marynarki Wojennej USA zaczęły się tuż po rozpoczęciu wojny przez Iran, kiedy to główny regionalny węzeł logistyczny Marynarki Wojennej w Bahrajnie poszedł z dymem z powodu irańskich rakiet i dronów:

Problemy z zaopatrzeniem lotniskowca USS Abraham Lincoln zaczęły się wkrótce po rozpoczęciu wojny, gdy irańskie rakiety i drony szturmowe spadły na bazę marynarki wojennej w Bahrajnie.

Irański atak, będący odwetem za amerykańsko-izraelski atak na Teheran, zniszczył znaczną część bazy. Wraz z nią spłonął również ważny węzeł logistyczny, z którego Marynarka Wojenna korzystała przez dekady.

Marynarka wojenna potrzebowała planu B, aby zapewnić wyżywienie marynarzom pracującym bez przerwy, którzy musieli wykonywać misje uderzeniowe, a później utrzymywać blokadę irańskich portów.

Izraelskie media już wcześniej donosiły o fakcie, że Pentagon rzekomo rozpoczął „tajną” operację, której celem było wycofanie strategicznych zasobów znajdujących się w bezpośrednim zasięgu irańskich ataków w kierunku „chronionych tylnych węzłów”, co doprowadziło starzejącą się i skostniałą armię USA do granic wytrzymałości:

Wiadomości C14 Izrael • Nagłówki@ c14israelPentagon potajemnie uruchomił „Łuk Obronny”, przenosząc strategiczne zasoby powietrzne z baz frontowych na Bliskim Wschodzie w pobliżu Iranu do chronionych baz na tyłach. Po odwołaniu ataków Stany Zjednoczone przeszły na strategię „odstraszania za horyzontem”, aby chronić siły przed irańskimi pociskami.

13:43 · 4 sierpnia 2026


W artykule w NYT czytamy dalej:

Utrata węzła komunikacyjnego w Bahrajnie przyczyniła się do szeregu zgłaszanych problemów na lotniskowcach obsługujących operacje przeciwko Iranowi. Senatorowie Partii Demokratycznej wyrażają obawy dotyczące 5000 marynarzy na pokładzie Lincolna i ich prawie dziewięciomiesięcznej misji.

NYT szczegółowo opisuje, w jaki sposób podupadający USS Lincoln zostanie zastąpiony przez USS George Washington, który przybędzie z INDOPACOM, pozostawiając 7. Flotę bez lotniskowców rozmieszczonych na kluczowym „froncie chińskim”.

https://apnews.com/article/aircraft-carriers-trump-china-pacific-iran-war-87cfb838de8c13464fa3cab1840ad87d

Stało się to po doniesieniach, że USS Benfold miał poważne „problemy inżynieryjne”, które spowodowały, że utknął na cztery dni na Morzu Południowochińskim:

https://news.usni.org/2026/08/14/uss-benfold-utknął-na-morzu-południowochińskim-na-cztery-dni-po-ofierze-inżynierskiej

Niszczyciel rakietowy USS Benfold (DDG-65) spędził cztery dni na Morzu Południowochińskim bez zasilania z powodu awarii technicznej, dowiedział się serwis USNI News.

Jak poinformował USNI News rzecznik 7. Floty USA, komandor Matthew Comer, w oświadczeniu powiedział, że w zeszłym miesiącu Benfold doznał awarii technicznej, w wyniku której nastąpiła utrata zasilania.

Awaria zasilania oznaczała, że ​​marynarze zostali pozbawieni dostępu do kambuza, toalet i klimatyzacji. Ucierpiała również woda pitna, powiedział Comer.Nie odpowiedział na pytanie o to, jak marynarze radzą sobie z odpadami.

Niedaleko zauważono inny amerykański niszczyciel Arleigh Burke – niektórzy zidentyfikowali go jako DDG-74, choć nie jest to do końca potwierdzone – który wyglądał na w kiepskim stanie, podobno gdzieś w pobliżu Japonii:Nie można załadować wideo.

Stan Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych zaszokował obserwatorów, którzy nie spodziewali się tak szybkiego upadku organizacyjnego, szczególnie w czasie poważnego konfliktu, w którym Marynarka Wojenna miała odgrywać kluczową rolę podtrzymującą.

Teraz WaPo podaje, że sojusznicy USA w Zatoce Perskiej ponownie rozważają rozmieszczenie baz amerykańskich na swoim terytorium, wyrażając frustrację z powodu nieprzewidywalnego i amatorskiego podejścia Trumpa do konfliktu z Iranem:

https://www.washingtonpost.com/world/2026/08/15/frustration-with-trump-grows-among-us-persian-gulf-allies-officials-say/

Niektórzy zaczęli dyskutować nad zasadnością dalszego utrzymywania na swoim terytorium dużych amerykańskich instalacji wojskowych.

„Trump rozpoczął tę wojnę” – powiedział jeden z urzędników z Zatoki Perskiej – „a my płacimy za to cenę”. Podobnie jak inni autorzy tego artykułu, wypowiadał się pod warunkiem zachowania anonimowości, aby poruszyć drażliwy temat. Gniew wobec Stanów Zjednoczonych, jak powiedział urzędnik, osiągnął najwyższy poziom od czasu ataku USA i Izraela na Iran w lutym.

Państwa Zatoki Perskiej nadal polegają na Waszyngtonie jako bliskim partnerze w dziedzinie bezpieczeństwa i głównym dostawcy broni, a Katar i Bahrajn posiadają duże bazy amerykańskie. Frustracja skłania jednak niektóre państwa do rozważenia nowych rozwiązań. Analitycy twierdzą ,że mało prawdopodobne jest, aby ta dynamika w najbliższej przyszłości znacząco zmieniła porządek w regionie,ale niektóre kraje zaczęły już rozważać swoje opcje.

Możemy stwierdzić, że strategia Iranu zadziałała: pozbawić USA oczu i uszu w regionie, atakując systemy radarowe, nasycić obronę przeciwlotniczą – której zasobów nie da się zregenerować – tanimi dronami i jednorazowymi pociskami balistycznymi pierwszej generacji; a następnie, gdy pole bitwy zostanie odpowiednio ukształtowane, rozpocząć rzucanie najnowocześniejszych i najcelniejszych pocisków balistycznych, aby trafić w węzły logistyczne, bazy C2 itd., zmuszając USA do wycofania całego swojego ogona jak najdalej poza zasięg.

To z kolei nadwyręża zdegradowany łańcuch logistyczny do punktu zerwania, co obserwujemy obecnie, obserwując uderzający spadek morale .

https://www.washingtonpost.com/national-security/2026/08/13/usa-military-has-lost-roughly-25-its-reaper-drones-iran-war-depletes-arsenal/

Jak twierdzą trzej amerykańscy urzędnicy zaznajomieni ze sprawą, armia USA straciła co najmniej 45 dronów MQ-9 Reaper podczas wojny z Iranem, co stanowi około 25 procent jej floty.

Jak wspomniano powyżej, „WaPo” „potwierdza”, że USA straciły 45 Reaperów, co stanowi 25% całej floty dronów. Niektórzy dodają, że Huti zniszczyli już około 10%, co prawdopodobnie zbliżyłoby ich do 35% całkowitej straty w ciągu ostatniego roku lub dwóch.

Co ciekawe, według doniesień WaPo nie wszystkie samoloty zostały zestrzelone, ale wiele z nich padło ofiarą irańskiego (być może rosyjskiego) systemu elektronicznego:

Czwarty urzędnik USA, który podobnie jak pozostali wypowiadał się pod warunkiem zachowania anonimowości w celu omówienia danych Pentagonu, powiedział, że nie wszystkie zaginione Reapery zostały zestrzelone. Nieokreślona liczba rozbiła się po tym, jak operatorzy stracili łączność z dronami, powiedział urzędnik.

W rzeczywistości straty prawdopodobnie stanowią nawet więcej niż 35%, ponieważ całkowita liczba dronów we flocie nie oznacza koniecznie, że wszystkie są zdatne do użytku lub nadają się do lotu, przynajmniej w danym momencie.

W obliczu całkowitego braku opcji militarnych Stany Zjednoczone wciąż grają na zwłokę, udając, że „kontrolują Cieśninę”. Była kongresmenka Marjorie Taylor Greene twierdziła, że ​​ma poufne informacje o tym, jakie desperackie opcje są obecnie rozważane w szalonej sali wojennej Trumpa:

Była kongresmenka Marjorie Taylor Greene🇺🇸@ FmrRepMTGRozmawiają o użyciu broni jądrowej przeciwko Iranowi na spotkaniach strategicznych. Tak, dobrze przeczytałeś. To prawda. Nie spekuluję, wiem. I to czyste zło. Ostatni raz broń jądrowa została użyta 6 i 9 sierpnia 1945 roku w dwóch miastach w Japonii: Hiroszimie i…

21:19 · 16 sierpnia 2026

==========================

Cóż, kiedy kończy się użyteczna amunicja – zarówno do ataku, jak i do obrony – można przypuszczać, że rozważanie opcji nuklearnej jest logiczne – w czystej desperacji. Biorąc pod uwagę, że schyłek Ameryki wyraźnie zmierza ku końcowi, byłoby to niemal poetyckie pożegnanie, w nieco pokrętny sposób: kraj, który zyskał status supermocarstwa dzięki pierwszemu użyciu broni jądrowej w 1945 roku, zatacza koło, by zakończyć swoją schyłkową cywilizacyjną kapitulację kolejnym ostatecznym nuklearnym pożegnaniem.

Bardziej prawdopodobne jest jednak, że nic takiego się nie wydarzy, a jedynym czynnikiem przypominającym opad radioaktywny będzie gospodarka USA, przy kontynuacji ślepej nieustępliwości Trumpa w kwestii irańskiej. Widzieliśmy już, że jest on gotów postawić wszystko na szali dla swojego próżnego projektu na Ormuzie, w tym dobrobyt i środki do życia wszystkich Amerykanów.

Wczoraj zauważył, że gospodarka radzi sobie „niewiarygodnie… z punktu widzenia Wall Street” dość szokująco oderwany od rzeczywistości przekaz . Wkrótce potem wyjaśnił, że rosnące ceny gazu to niewielka cena za powstrzymanie „złego kraju” przed posiadaniem broni jądrowej – a wszystko to po obietnicy niższych cen gazu w 2024 roku.

Jednak wiele takich „małych cen” może dość szybko złożyć się na jedną dużą cenę .

NIEOCZEKIWANY ATAK? USS Lincoln UNIERUCHOMIONY – Iran demaskuje Trumpa

NIEOCZEKIWANY ATAK? USS Lincoln UNIERUCHOMIONY – Iran demaskuje Trumpa

Seyed M. Marandi uncutnews-ch/ueberraschungsangriff-uss-lincoln-ausser-gefecht-gesetzt-iran-stellt-trump-bloss

W niedawnym wywiadzie irański profesor Seyed Mohammad Marandi analizuje najnowsze wydarzenia w konflikcie między USA a Iranem. Analizuje kryzys na pokładzie lotniskowca USS Abraham Lincoln, sprzeczne sygnały z Waszyngtonu oraz rosnącą pozycję strategiczną Teheranu. Marandi argumentuje, że Zachód systematycznie nie doceniał potencjału Iranu, a obecna sytuacja ujawnia granice amerykańskiej potęgi.

https://youtube.com/watch?v=jl6Bdb0pJ7o%3Ffeature%3Doembed

Marynarka Wojenna USA pogrążona jest w głębokim kryzysie wewnętrznym, ponieważ konflikt z Iranem wciąż trwa. Lotniskowiec USS Abraham Lincoln ma wkrótce zostać zastąpiony przez USS George Washington. Powodem tego nie są straty operacyjne w walce, ale poważny kryzys moralny i personalny na pokładzie: kilku marynarzy popełniło samobójstwo, a warunki na morzu po miesiącach spędzonych na Oceanie Indyjskim określane są jako niezwykle wyczerpujące.

Jednocześnie sekretarz skarbu USA Scott Bessent grozi Iranowi „środkami gospodarczymi, jakich nigdy wcześniej nie widziano”. Jednocześnie wiceprezydent J.D. Vance deklaruje, że ceny benzyny w USA są absolutnym priorytetem administracji. Według Marandiego te sprzeczności nie są przypadkowe.

Marandi podkreśla, że ​​oświadczenia Waszyngtonu należy traktować z ogromnym sceptycyzmem: „Wszystko, co wychodzi z Waszyngtonu, jest prawdopodobnie kłamstwem lub oszustwem”. Podczas gdy Trump i jego administracja twierdzą, że Cieśnina Ormuz jest całkowicie otwarta i znajduje się pod amerykańską kontrolą, ceny ropy naftowej rosną, a globalne niedobory podaży narastają.

Rzeczywistość jest inna: liczba statków przepływających przez cieśninę dziennie drastycznie spadła – z 30 do 180 do zaledwie 7-17. Iran wybiórczo przepuszcza statki, takie jak te z Chin, Iraku czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które zachowały wobec niego dyplomatyczny dystans. Szczególnie dotknięta jest ropa naftowa, a zwłaszcza hel, siarka, nawozy, produkty rafineryjne, produkty petrochemiczne i LNG. Równoczesna eskalacja konfliktu na Morzu Czerwonym między Jemenem a Arabią Saudyjską dodatkowo zwiększa presję.

W ostatnich dniach Stany Zjednoczone wysyłały Iranowi groźby za pośrednictwem stron trzecich i zwiększyły swoją obecność wojskową w regionie. Teheran odpowiednio się przygotowuje: produkcja pocisków rakietowych i dronów działa pełną parą, a podziemne bazy i struktury dowodzenia są rozbudowywane. Jeśli Waszyngton ponownie zaatakuje infrastrukturę cywilną, Iran grozi „bezlitosnym odwetem” wszystkim państwom zapewniającym wsparcie logistyczne Stanom Zjednoczonym i Izraelowi – w tym Arabii Saudyjskiej, ZEA, Kuwejtowi, Bahrajnowi, Katarowi, a potencjalnie także Omanowi i Jordanii. Kraje te już zatankowały amerykańskie i izraelskie samoloty podczas dwunastodniowej wojny i w związku z tym są zagrożone.

Marandi odpowiada na pytanie, jak Iran był w stanie przeciwstawić się zdecydowanej przewadze amerykańskich sił zbrojnych, łącząc historię, ideologię i długoterminowe przygotowania. Iran, jak argumentuje, jest państwem cywilizacyjnym z tysiącletnim doświadczeniem i szyicką tradycją, która kładzie nacisk na opór wobec ucisku i solidarność z uciskanymi. Od czasu inwazji USA na Afganistan i Irak – a zwłaszcza w świetle ekspansji NATO na wschód – Teheran systematycznie budował podziemne bazy rakietowe i dronów. Irańska technologia dronów stała się znana na całym świecie dopiero dzięki jej wykorzystaniu na Ukrainie, po latach drwin zachodnich mediów.

USA uwierzyły we własną propagandę: Iran był upadającym, niepopularnym reżimem z nieistotnym uzbrojeniem. Mimo to po 40 dniach bombardowań nie zniszczono ani jednej podziemnej bazy rakietowej. Marandi uważa zatem za mało prawdopodobne, aby irańskie obiekty jądrowe – również znajdujące się głęboko pod ziemią i pod nadzorem Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej – zostały faktycznie zniszczone.

Wizerunek amerykańskiej niezwyciężoności został w ten sposób trwale nadszarpnięty. Marandi wskazuje na kolejne oznaki słabości: rzekomo odkryte i zabite przez rybaków w Korei Północnej jednostki US SEAL; ataki na kutry rybackie na Karaibach, rzekomo sfałszowane w celu przewozu narkotyków; oraz traktowanie amerykańskich żołnierzy na pokładach tych jednostek. Hollywoodzkie mity, takie jak „Top Gun”, stoją w jaskrawej sprzeczności z rzeczywistością.

Nawet historia o tym, że Trump ukrył się w furgonetce cateringowej w Ankarze, ponieważ izraelski wywiad ostrzegał przed atakiem ze strony Iranu, jest dla Marandiego symbolem zależności Waszyngtonu od Tel Awiwu. Teraz podważa nawet oficjalną wersję wydarzeń związanych z zamachem na Trumpa i 11 września – stanowisko, które sam wcześniej odrzucał.

Iran umacnia się regionalnie i globalnie w wyniku konfliktu. Marandi postrzega ten kraj jako zdecydowanie najpotężniejszą siłę w Azji Zachodniej i Afryce Północnej. Przystąpienie Iranu do Nowego Banku Rozwoju BRICS w Szanghaju wpisuje się w szerszy trend: instytucje i kolaboracje spoza Zachodu – BRICS, Szanghajska Organizacja Współpracy – zyskują na znaczeniu, ponieważ Zachód otwarcie traktuje Iran jako wroga. Nawet irańscy liberałowie, którzy wcześniej polegali na Zachodzie, zmienili swoje poglądy po wojnie. Masowe uroczystości żałobne dla ofiar – z udziałem dziesiątek milionów uczestników – nie mogły być dłużej ignorowane nawet przez zachodnie media.

W regionie Teheran ostrzega Syrię przed interwencją przeciwko Hezbollahowi w Libanie i grozi setkom wcześniej przygotowanych celów. Jednocześnie Iran jednoznacznie domaga się zakończenia walk w Libanie, Palestynie (w tym w Strefie Gazy), Jemenie i Iraku jako warunku zawarcia jakiegokolwiek porozumienia. Pierwotne Memorandum of Understanding wspominało już o „wszystkich frontach, w tym w Libanie”; zostało to później doprecyzowane. Arabia Saudyjska boryka się z trudnościami w konflikcie z Jemenem. Oś oporu – Iran, Hezbollah i Jemen – jest jedyną siłą udzielającą Palestyńczykom konkretnego wsparcia.

Marandi podkreśla, że ​​wojna jeszcze się nie skończyła. Stany Zjednoczone będą nadal próbować szkodzić narodowi irańskiemu. Motywacje są jednak różne: Irańczycy walczą o przetrwanie swojej cywilizacji, podczas gdy wielu Amerykanów postrzega konflikt jako ofiarę złożoną „ludobójczemu reżimowi syjonistycznemu” i odrzuca go. Niezłomność Iranu wynika ze świadomości, że są ofiarami. Wina Irańczyków, jak sarkastycznie mówi Marandi, leży w ich odmowie tolerowania ludobójstwa w Strefie Gazy – i właśnie to czyni je nie do zniesienia dla zachodnich elit.

Pod koniec wywiadu Marandi apeluje, aby uwaga skupiła się na Gazie: na cierpiących tam dzieciach, kobietach i mężczyznach. Hezbollah, Jemen i Iran stają w obronie mieszkańców Gazy – i to jest odpowiedzialność, którą wszyscy musimy dzielić.

Co naprawdę planują trzej muszkieterowie RIC

Co naprawdę planują trzej muszkieterowie RIC

Pepe Escobar

Ciesz się tą niejednoznacznością. I celowym brakiem przejrzystości.

Rozpocznijmy nową przygodę: spójrzmy na RIC – Rosję, Iran i Chiny – nowy Trójkąt Primakowa, jak go zdefiniowałem, w sposób bardziej żartobliwy.

Te trzy państwa cywilizacyjne, które koordynują nową fazę integracji euroazjatyckiej i są również pełnoprawnymi członkami BRICS i SCO, są w rzeczywistości trzema muszkieterami.

Jak zauważył niezwykle spostrzegawczy analityk Azji Zachodniej AHHfrican, trzej muszkieterowie RIC z pełną mocą wykorzystują już współczesne skróty do nowego porządku międzynarodowego – za pomocą trzech pokrytych aksamitem tytanowych dziadków do orzechów.

Tego typu tytanowe dziadki do orzechów są używane przez Iran, Rosję i Chiny przeciwko Cieśninie Ormuz, SWIFT i Departament Skarbu USA.

Nowe zasady żeglugi w Cieśninie Ormuz, egzekwowane przez Marynarkę Wojenną Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej/PGSA – w połączeniu z selektywną blokadą Morza Czerwonego przez Ansarallah, skierowaną wyłącznie przeciwko Domowi Saudów – prędzej czy później pogrzebią bandę Rady Współpracy Zatoki Perskiej i Petro-szejka. W bezpośrednim tłumaczeniu oznacza to koniec amerykańskiego recyklingu, obsługi długu i darmowej żywności opartej na petrodolarze, a raczej sfinansjalizowanego turbokapitalizmu.

Rosja ze swojej strony wprowadziła system A7, który okazuje się zwycięskim rozwiązaniem w dużej części krajów Globalnego Południa.

Piotr Fradkow, prezes Promswiazbanku i dyrektor generalny Rosyjskiego Centrum Eksportu, trafnie podsumował międzynarodowy system płatności A7 – który został należycie zatwierdzony przez Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Unię Europejską. System ten cieszy się obecnie ogromną popularnością w Afryce i Azji. Oficjalne biura A7 zostały już otwarte w Nigerii i Zimbabwe.

Fradkow od razu przeszedł do konkretów: „Wiele krajów afrykańskich nadal nie ma banku centralnego. Jest ich tylko około dziesięciu”.

Cóż więc mogłoby być lepszym rozwiązaniem niż alternatywny system rozliczeń transgranicznych – stablecoin – który omijałby dolara amerykańskiego? I wszystko to powinno być dostępne dla każdego, niezależnie od tego, czy handluje z Rosją. Nic dziwnego, że Reuters bił na alarm.

W praktyce A7 wykracza daleko poza niekończące się wahania BRICS – które będą kontynuowane na dorocznym spotkaniu w Indiach w przyszłym miesiącu – dotyczące zawiłości nowej architektury finansowej powiązanej ze złotem i surowcami.

Tata ma zupełnie nową torbę. A ta torba nazywa się A7.

Na koniec mamy Chiny, które masowo wydają dolary na zielony papier toaletowy, jednocześnie w epicki sposób rozbrajając sankcje OFAC.

Chińskie prawo dotyczące sankcji zagranicznych jest surowe: Do diabła z OFAC. Każdy, kto pomaga w egzekwowaniu „dyskryminujących ograniczeń” wobec chińskiej firmy, drogo zapłaci. Krótko mówiąc: każdy, kto przestrzega amerykańskich sankcji na mocy chińskiego prawa, będzie pozywany, dopóki nie ujdzie mu to na sucho. To prawdziwy bumerang Sun Tzu.

Kiedy strategiczna niejednoznaczność staje się polityką

Powróćmy teraz raz jeszcze do tego wątpliwego porozumienia sunnickiego NATO z Mekki – być może należałoby je nazwać salafickim NATO – z sunnicką, czyli salaficką Trójporozumieniem, w którego skład wchodzą Turcja, Arabia Saudyjska i Pakistan.

Wszystkie scenariusze pozostają możliwe, ponieważ pełny tekst Mekki nie został opublikowany – poza przewidywalnymi wzmiankami o „odstraszaniu”.

Najmniej, co można powiedzieć o reakcji imperium chaosu, kłamstw, grabieży i piractwa, to to, że wydaje się ono dość zdezorientowane. Oczywiście, zakładając, że osobiście nie nakazało MbS przeprowadzenia tego wyczynu w Mekce.

Pakt można również interpretować jako środek zapobiegawczy – przeciwko kultowi śmierci, który, jak można się było spodziewać, jest wściekły na ten zamach stanu. Kult śmierci nie ma dużego pola manewru. To również rozwiewa wszelkie brednie o tym, że Turcja jest „następna w kolejce” po Iranie.

Czy to zatem manewr MbS przeciwko Ansarallah lub jemeńskim siłom zbrojnym? Raczej nie: ani neo-osmański sułtan, ani Pakistańczycy – pomimo paktu wojskowego z Rijadem – nie dadzą się wciągnąć w wojnę z Jemenem sfabrykowaną przez Saudyjczyków. W końcu Saudyjczycy zerwali własne memorandum o porozumieniu z Saną, nadal stosują nielegalną blokadę i już ponieśli dotkliwą klęskę.

Saudyjczycy i/lub ich przedstawiciele lub najemnicy w Jemenie są już systematycznie eliminowani poprzez jemeński wywiad, nadzór, namierzanie celów, drony i pociski rakietowe. Jeśli Saudyjczycy i NATO – bez Turcji – rozpoczną kampanię bombardowań, saudyjskie rafinerie ropy naftowej i rurociągi zostaną obrócone w pył – tak jak obiecała Sana w ramach nowych zasad zaangażowania.

I oczywiście nikt na świecie z IQ powyżej 10 nie zaryzykuje wojny lądowej przeciwko Jemeńczykom.

Wszystko to dzieje się w sytuacji, gdy rezerwy saudyjskie kurczą się z dnia na dzień, nieubłaganie, ponieważ dochody z ropy naftowej są niewielkie, a cały łup jest składowany w Londynie i Nowym Jorku, gdzie zostanie z entuzjazmem „zamrożony” lub po prostu skradziony, ponieważ jest to ostatni bar, w którym można dokonać wielkiej grabieży.

A co z „dyplomacją”?

Każdy powinien zapytać tego człowieka. To Mohsen Rezaee, nowy sekretarz irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, a zarazem osobisty przedstawiciel Najwyższego Przywódcy Mojtaby Chameneiego.

Jak wielu z nas już długo dyskutowało, Teheran nie opuści stołu negocjacyjnego – mimo że jest on obecnie rozbity. Różnica polega na tym, że stanowisko Teheranu jest teraz ukierunkowane na zachowanie jak największej możliwej siły nacisku.

Stanowisko Iranu w sprawie Cieśniny Ormuz jest w pełni ugruntowane – i zostało już wyrażone w Memorandum o Porozumieniu. Pakistan i Katar pozostają kluczowymi kanałami dyplomatycznymi. Oman odgrywa ważną rolę techniczną we wszystkich porozumieniach morskich w Cieśninie Ormuz i wokół niej.

Załóżmy, że ramy dla końcowej rozgrywki już istnieją – nawet jeśli jej wdrożenie zależy tylko od jednego: Neo-Krassus na osi War-a-Lago/Waszyngton musiałby przeżyć moment Damaszku.

Teheran nie ustąpi w sprawie Cieśniny Ormuz. Waszyngton musiałby zacząć znosić sankcje i wdrażać środki uwalniania aktywów – wszystko to zostało już uwzględnione w porozumieniu – równolegle z elastycznymi umowami morskimi między Iranem a Omanem. Dopiero wtedy wzrosłoby prawdopodobieństwo wynegocjowania porozumienia.

Nowym czynnikiem komplikującym sytuację jest ponownie akcja w Mekce. Brzmi zachęcająco, gdy przedstawia się ją jako połączenie saudyjskiego kapitału i energii, tureckiej potęgi przemysłowej i konwencjonalnej siły militarnej w NATO oraz pakistańskiej głębi militarnej i strategicznego odstraszania nuklearnego.

Ale to wszystko nie oznacza, że ​​fundamenty pod niezależny biegun bezpieczeństwa zostały już położone. Żaden z tych trzech aktorów nie jest bowiem prawdziwie niezależny – i suwerenny – jak trzej muszkieterowie RIC.

Teoretycznie Mekka osiągnie w tej pierwszej fazie następujące cele: nie nastąpi natychmiastowe wydalenie USA z Azji Zachodniej, nie nastąpi wycofanie Turcji z NATO i nie będzie konieczności publicznego ogłaszania przez Pakistan nowego parasola bezpieczeństwa dla Azji Zachodniej.

Wszystko jest takie niejednoznaczne. Być może jedynym naprawdę poważnym pytaniem, jakie należy zadać, jest: „Co potencjalny przeciwnik musi założyć, że się stanie, jeśli Arabia Saudyjska lub Turcja staną się celem ataku egzystencjalnego?”

Niejednoznaczność jest zatem kwestią polityczną. Nawet jeśli ta nowa architektura „potencjalnie” – i to jest kluczowe określenie – tworzy nową wewnętrzną strukturę odstraszania strategicznego, która nie jest całkowicie zależna od Waszyngtonu.

Zwróć jeszcze raz uwagę na słowa „niekompletne”.

Więc ciesz się tą dwuznacznością. I celową niejasnością. A co do Trzech Muszkieterów: są już o kilka ruchów do przodu.

Źródło: Co naprawdę robią Trzej Muszkieterowie RIC

Droga Ognia: Jak Ormuz zdestabilizował monarchie naftowe

Droga Ognia: Jak Hormuz zdestabilizował monarchie naftowe

Droga Ognia: Jak Hormuz zdestabilizował monarchie naftowe

Ponieważ Iran żąda juanów za przeprawę, model finansowy Zatoki Perskiej jest w kryzysie.

Wszyscy, stop – to wojna!

Do lutego 2026 roku przez Cieśninę Ormuz przepływało średnio 129 statków handlowych dziennie, transportując około jednej trzeciej ropy naftowej sprzedawanej drogą morską i jedną piątą światowego skroplonego gazu ziemnego. Żaden inny szlak morski nie koncentruje tak dużej części światowego bogactwa energetycznego na tak małym obszarze; w najwęższym miejscu cieśnina ma około 33 kilometrów długości, ale kanały żeglowne są znacznie węższe. Dla Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu, Kataru, Bahrajnu i Iraku Ormuz to nie tylko kolejny szlak żeglugowy; to jedyny ekonomicznie opłacalny sposób na wydobycie węglowodorów na skalę przemysłową, które, w zależności od kraju, stanowią od połowy do prawie całości budżetów tych państw.

Potem wszystko się zmieniło.

Wojna, która wybuchła 28 lutego 2026 roku w wyniku wspólnego amerykańsko-izraelskiego ataku lotniczego na Iran, przekształciła tę zależność geograficzną w systemową lukę. 4 marca Teheran ogłosił cieśninę „zamkniętą” i rozpoczął rozmieszczanie min morskich, abordaże statków handlowych i bezpośrednie ataki na przepływające jednostki. Ruch spadł o około 90% w ciągu kilku dni.

Technicznie rzecz biorąc, nie było to fizyczne zamknięcie; było to przede wszystkim spowodowane działaniami ubezpieczeniowymi. Ponieważ ubezpieczyciele od ryzyka wojny wycofywali się z ubezpieczenia lub podnosili składki do zaporowego poziomu, a załogi odmawiały zapisywania się na przeprawę, cieśnina stała się nieprzejezdna, bez oddania choćby jednego strzału przez większość statków. Bank Rezerwy Federalnej w Dallas zwrócił uwagę, że z perspektywy producentów z Zatoki Perskiej rozróżnienie między blokadą wojskową a blokadą ubezpieczeniową jest czysto akademickie: gdy pojemność magazynowa zostanie wyczerpana, odwierty muszą zostać zamknięte.

W ciągu tych długich miesięcy poznaliśmy nowy Bliski Wschód, nowy krajobraz stosunków handlowych i nowe scenariusze na przyszłość.

Do połowy lipca 2026 roku sytuacja nie wykazywała oznak stabilizacji. Zerwanie negocjacji między Waszyngtonem a Teheranem ponownie zaogniło najostrzejszą fazę konfliktu: dowództwo centralne (CENTCOM) zaatakowało irańskie instalacje obrony powietrznej, systemy nadzoru wybrzeża oraz port Bandar Abbas, podczas gdy Iran powtórzył groźbę rozszerzenia działań poza cieśninę, jeśli jego narodowa infrastruktura energetyczna pozostanie celem. Sekretarz generalny IMO publicznie zaapelował do armatorów, aby nie próbowali tranzytu przez cieśninę. Propozycja Trumpa, aby wprowadzić opłatę w wysokości 20 procent wartości ładunku – przy czym Stany Zjednoczone ogłosiły się „strażnikiem cieśniny” – która została następnie szybko wycofana, pokazuje, jak mocarstwo hegemoniczne uważa obecnie za negocjowalne nawet to, co przez pół wieku przedstawiano jako globalne dobro wspólne: wolność żeglugi w Zatoce Perskiej.

Zrozumieliśmy, że Hormuz działa jak katalizator: nie tworzy słabości modelu państwa rentierskiego, lecz raczej je urzeczywistnia i wymusza reorganizację globalnego systemu handlowego. Lub, mówiąc inaczej, Hormuz dosłownie podpala cały Bliski Wschód – i daleko poza nim – uderzając w monarchie naftowe, te podmioty, które jeszcze kilka miesięcy temu uważano za naftowe supermocarstwa i zbawicieli petrodolara.

Paraliż handlu

Rozważmy sprawę krok po kroku. Pierwsza zmiana dotyczy logistyki. Szok nie został przeniesiony za pośrednictwem cen ropy naftowej, ale za pośrednictwem londyńskiego rynku ubezpieczeniowego: składki na ryzyko wojenne wzrosły do ​​poziomów, które uczyniły żeglugę nieopłacalną na długo przed tym, jak ataki irańskie osiągnęły skalę krytyczną. W ciągu pierwszych ośmiu dni marca Brytyjskie Centrum Operacji Handlowych (MBC) odnotowało dziesięć ataków na statki handlowe, w wyniku których zginęli marynarze; do kwietnia Międzynarodowa Organizacja Morska (IMO) naliczyła około 2000 statków i 20 000 marynarzy uwięzionych w Zatoce Perskiej, którzy nie mogli opuścić portu. Ropa Brent, której cena pod koniec lutego wynosiła około 72 dolarów za baryłkę, przekroczyła 84 dolary w ciągu pięciu sesji handlowych, a w okresach wzmożonego napięcia przekroczyła 100 dolarów, ostatecznie ustabilizowując się na stałe powyżej 80 dolarów latem.

Geografia handlowa Zatoki Perskiej zreorganizowała się wokół portów na zachód od Cieśniny. Duzi detaliści ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich przekierowali swoje dostawy przez Fudżajrę i terminale na Oceanie Indyjskim, absorbując w ten sposób rosnące koszty logistyczne; główne grupy portowe w Zatoce Perskiej utrzymują swoje sieci, ale odnotowują strukturalny spadek wolumenu ładunków. Oman, który dzieli suwerenność nad wodami Cieśniny z Iranem, również znalazł się w trudnej sytuacji: jego tradycyjna rola mediatora i faktyczny sojusz z Teheranem są wystawiane na próbę przez militaryzację przejścia, które Maskat zawsze starał się zachować neutralność, podczas gdy porty Dukm i Salala, położone poza Cieśniną Ormuz, zyskują bezprecedensowe znaczenie strategiczne. W ten sposób zmieniła się strategiczna przewaga: ci, którzy mają dostęp do Oceanu Indyjskiego, zyskują na znaczeniu, ci, którzy go nie mają, tracą je.

Druga zmiana dotyczy wolumenów. Infrastruktura obejściowa istnieje, ale liczby są nieubłagane. Saudyjski rurociąg naftowy Wschód-Zachód do portu Janbu nad Morzem Czerwonym i rurociąg Habszan-Fujairah ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, przy pełnej przepustowości, oferują łącznie około 8,8 miliona baryłek dziennie – mniej niż połowę z 17 do 20 milionów baryłek, które wcześniej przepływały przez cieśninę dziennie. Rezultatem było przymusowe obniżenie produkcji, niespotykane dotąd w czasie pokoju. Między lutym a kwietniem 2026 roku produkcja Arabii Saudyjskiej spadła z 10,11 do 6,87 miliona baryłek dziennie, Iraku z 4,14 do 1,49, Zjednoczonych Emiratów Arabskich z 3,39 do 2,02, a Kuwejtu z 2,58 do zaledwie 560 000: sami ci czterej najwięksi arabscy ​​producenci usunęli z rynku ponad dziewięć milionów baryłek dziennie. Międzynarodowa Agencja Energetyczna uznała to zdarzenie za największą przerwę w dostawach w historii rynku ropy naftowej, przewyższającą skalą wstrząsy z 1973 i 1979 roku.

Rozkład szkód jest głęboko asymetryczny, a kryzys stanowi niuansowany przypadek testowy. Rijad i Abu Zabi, które mają alternatywne trasy, były w stanie utrzymać znaczną część swojego eksportu, jednocześnie korzystając z wysokich cen: w marcu 2026 roku dochody Arabii Saudyjskiej z ropy naftowej osiągnęły najwyższy poziom od października 2022 roku, ponieważ efekt cenowy tymczasowo przeważył nad efektem wolumenu. Kuwejt, Katar, Bahrajn i Irak, które nie mają alternatyw, zostały zmuszone do ograniczenia swojego eksportu do minimum w ciągu kilku dni. W przypadku Kataru sytuację dodatkowo komplikuje charakter ładunku: LNG wymaga specjalistycznych tankowców LNG, które nie mają alternatywnych tras, a blokada dostaw wywołała reakcję łańcuchową w powiązanym przemyśle wytwórczym. Ponadto wystąpiły szkody fizyczne: odwetowe ataki Iranu na terytorium monarchii sprzymierzonych z Waszyngtonem dotknęły ponad osiemdziesiąt obiektów energetycznych w państwach Zatoki Perskiej. IEA i Rystad Energy szacują koszt tych zniszczeń na około 58 miliardów dolarów.

Erozja fiskalna jest palącym problemem.

Trzecia i najgłębsza zmiana dotyczy finansów publicznych. Przykład Arabii Saudyjskiej jest pouczający. W grudniu 2025 r. Ministerstwo Finansów przedstawiło budżet z prognozowanym deficytem w wysokości 165 miliardów riali (około 44 miliardów dolarów, czyli 3,3% PKB) na cały rok 2026, w ramach deklarowanej ścieżki konsolidacji. Dane opublikowane na początku maja za pierwszy kwartał wywróciły sytuację do góry nogami: deficyt w wysokości 125,7 miliarda riali w ciągu dziewięćdziesięciu dni – największy deficyt kwartalny od 2018 r. – przy wzroście wydatków rządowych o 20% rok do roku i spadku dochodów z ropy naftowej. W ciągu jednego kwartału Rijad zgromadził deficyt prawie dwukrotnie większy niż prognozowany na cały rok. Ponieważ ropa naftowa nadal stanowi około 54% dochodów rządu, każdy dodatkowy miesiąc konfliktu wymusza jasną decyzję: albo spowolnić mega-projekty w ramach Wizji 2030, zwiększyć zadłużenie na rynkach międzynarodowych, albo sięgnąć do rezerw walutowych.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy potwierdził tę tendencję spadkową trzema kolejnymi rewizjami w ciągu sześciu miesięcy: prognozowany wzrost Arabii Saudyjskiej na 2026 r., który w styczniu nadal wynosił 4,5%, został skorygowany w dół do 3,1% w kwietniu i do 1,7% w lipcowej aktualizacji World Economic Outlook, przy czym ożywienie do 5,5% w 2027 r. zależy od ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz. Dla regionu Bliskiego Wschodu jako całości prognoza spadła do 0,7%. Kwietniowe prognozy dla poszczególnych krajów odzwierciedlają hierarchię podatności: spadek o 14,7% dla Kataru, 4,2% dla Kuwejtu, 3,8% dla Bahrajnu, 1,9% dla ZEA i 1,4% dla Arabii Saudyjskiej. To maluje obraz regionalnego porządku gospodarczego, w którym odległość do ominięcia infrastruktury determinuje głębokość recesji. Tymczasem pojawiają się również oznaki kryzysu mikroekonomicznego: w Zjednoczonych Emiratach Arabskich inflacja rośnie najszybciej od piętnastu lat z powodu niedoborów podaży, a w Arabii Saudyjskiej w pierwszym kwartale odnotowano wzrost liczby wniosków o ogłoszenie upadłości, przy czym dwie trzecie z nich dotyczyło sektora handlu detalicznego i budownictwa.

Czwarta zmiana dotyczy przepływów finansowych w węższym znaczeniu. Państwowe fundusze majątkowe państw Zatoki Perskiej, które zgromadziły około pięciu bilionów dolarów w łącznych aktywach – zgromadzonych przez ponad pół wieku zysków kapitałowych – stanowią słynną siatkę bezpieczeństwa tego modelu. Kryzys ujawnia jednak jego ograniczenia operacyjne. Znaczna część tego bogactwa jest inwestowana w aktywa niepłynne lub strategiczne: holdingi technologiczne, nieruchomości i kapitał prywatny. Zamiana tego bogactwa na gotówkę w celu pokrycia bieżących deficytów oznacza albo sprzedaż w niekorzystnych warunkach rynkowych, albo porzucenie projektów dywersyfikacyjnych, które te fundusze mają finansować.

Kuwejt stanowi skrajny przypadek: deficyty w znacznym stopniu wyczerpały płynny składnik Funduszu Rezerwy Ogólnej, podczas gdy aktywa funduszu dla przyszłych pokoleń pozostają prawnie oddzielone od zwykłego budżetu w obliczu braku ustawy o zadłużeniu, która umożliwiłaby dostęp do rynków. Paradoks Kuwejtu – ogromne bogactwo w połączeniu z niedoborem płynności – oddaje trudną sytuację całego modelu. Należy również uwzględnić ukryte długi: emisje obligacji Saudyjskiego Publicznego Funduszu Inwestycyjnego (PIF) i Aramco nie są uwzględniane w oficjalnych statystykach długu publicznego, ale w przypadku kryzysu obciążyłyby państwo.

Rynki uwzględniły w cenach nową hierarchię ryzyka. Na początku marca indeks Qatar spadł o 4,3% w ciągu jednej sesji handlowej, a ceny długu państwowego państw Zatoki Perskiej spadły w całym kraju; swapy na zwłokę w spłacie kredytu w Bahrajnie – kraju z długiem publicznym brutto wynoszącym 152,4% PKB – wzrosły o prawie 40%, co stanowi najszybszy wzrost w regionie. Częściowe zawieszenie broni wiosną spowodowało odbicie cen obligacji, a spready powróciły do ​​poziomów sprzed wojny, ale płynność w systemach bankowych pozostaje niska, a wznowienie działań wojennych w lipcu ponownie otworzyło cały front.

Fundament monetarny systemu – powiązanie z dolarem – również znalazł się pod presją. Wszystkie waluty Rady Współpracy Zatoki Perskiej, z wyjątkiem dinara kuwejckiego, są powiązane z dolarem amerykańskim, a obrona kursu walutowego w obliczu odpływu kapitału wymaga znacznych rezerw dolarowych. Znamienne jest, że w maju minister handlu ZEA ujawnił negocjacje z Waszyngtonem w sprawie linii wymiany walut, która miałaby na celu zasilenie dirhama tanio pozyskanymi dolarami: Monarchie, które przez dziesięciolecia inwestowały nadwyżki w obligacje skarbowe USA, negocjują teraz dostęp do płynności, którą kiedyś eksportowały.

Cały kryzys petrodolara

Piąta zmiana ma charakter monetarny i systemowy. Od 1974 roku ustalanie cen ropy naftowej w dolarach i reinwestowanie nadwyżek ropy z Zatoki Perskiej na amerykańskich rynkach finansowych stanowi jeden z filarów amerykańskiej hegemonii monetarnej. Kryzys nad rzeką Ormuz uderza w ten mechanizm w jego fizycznym centrum. Teheran wprowadził selektywny reżim tranzytowy: ograniczona liczba tankowców z „zaprzyjaźnionych” krajów może przepływać przez cieśninę pod warunkiem, że płatności za ładunek – a także opłaty tranzytowe w wysokości do dwóch milionów dolarów – będą rozliczane w juanach lub stablecoinach.

Po raz pierwszy fizyczny dostęp do ropy z Zatoki Perskiej został przymusowo powiązany z mechanizmem rozliczeniowym niedenominowanym w dolarach. Są to ilości marginalne i byłoby błędem analitycznym interpretować to jako koniec petrodolara; jednakże precedens ten ustanawia bezpośredni związek między bezpieczeństwem żeglugi a walutą rozliczeniową – związek, którego żaden dokument BRICS+ nigdy nie był w stanie podrobić. Trendy, które już się rozpoczęły – dwustronne umowy w walutach lokalnych, internacjonalizacja juana w handlu energią i dyskusje na temat alternatywnych mechanizmów rozliczeniowych – odnotowują wymierny i niezaprzeczalny wzrost dzięki kryzysowi, co przyznają nawet główne media.

Dla monarchii naftowych dylemat ten jest fatalny. Ich aktywa finansowe są denominowane w dolarach, w dużej mierze ulokowane w amerykańskich i europejskich inwestycjach i chronione amerykańskimi gwarancjami bezpieczeństwa. Kryzys pokazał jednak, że ta ochrona była niewystarczająca, aby utrzymać cieśninę otwartą, a epizod z opłatą za przejazd zaproponowaną, a następnie wycofaną przez Waszyngton, wzbudził podejrzenia, że ​​samo bezpieczeństwo może stać się narzędziem wyzysku. Jednocześnie głównymi klientami monarchii są obecnie Azjaci: przed zamknięciem cieśniny około 91% ropy naftowej i produktów naftowych z Zatoki Perskiej trafiało do Azji, a Chiny sprowadzały jedną trzecią swojego importu ropy przez cieśninę Ormuz.

Struktura handlu popycha go na wschód, podczas gdy struktura finansowa powstrzymuje go na zachód. Należy o tym pamiętać.

Konieczność sfinansowania odbudowy i ominięcia infrastruktury w kraju zmniejszy również odpływ kapitału z państwowych funduszy majątkowych na rynki zachodnie, co w niewielkim stopniu odwróci mechanizm recyklingu, który przez pięćdziesiąt lat napędzał finanse atlantyckie.

Test wytrzymałościowy

Kryzys w cieśninie Ormuz nie doprowadził jeszcze do całkowitego upadku żadnej monarchii Zatoki Perskiej, a prognozy dotyczące odbudowy do 2027 roku pozostają obiecujące, zakładając ponowne otwarcie cieśniny. Kluczowe pytanie brzmi jednak nie, czy te państwa przetrwają wojnę, ale w jakiej formie i jakim kosztem.

W tym kontekście wstępna ocena jest jednoznaczna. Konflikt ujawnił, że dochody z ropy naftowej zależą od fizycznego korytarza, którego bezpieczeństwa monarchie nie kontrolują; że bufory finansowe gromadzone przez dekady są mniej płynne, niż sugeruje ich nominalna wielkość; że powiązanie waluty z dolarem, niegdyś źródło stabilności, może stać się kanałem podatności na kryzysy; oraz że dywersyfikacja gospodarcza obiecywana przez różne programy Vision jest w praktyce nadal finansowana z tych samych dochodów z ropy naftowej, które mają zastąpić.

Pełny wpływ zamknięcia gospodarki stanie się widoczny dopiero w drugiej połowie 2026 roku, gdy wyczerpią się rezerwy i zaczną wysychać przepływy fiskalne.

Ostatecznie test ten mierzy nie tylko stabilność finansową monarchii naftowych, ale także odporność historycznego kompromisu, na którym się opierają – równowagi między krajowym podziałem dochodów a bezpieczeństwem zewnętrznym. Zmiany w przepływach handlowych zmniejszyły ich wolumen; zmiany w przepływach finansowych obniżają ich marże; a zmiany w systemach monetarnych grożą, w perspektywie średnioterminowej, erozją ram, w których określa się ich bogactwo.

Każdy z tych procesów narastał latami; cieśnina jedynie je przyspieszyła i w tym sensie Ormuz nie jest przyczyną kryzysu, z którym borykają się monarchie naftowe – wręcz przeciwnie. I po raz kolejny, zapalniczka trzymana w pobliżu szybów naftowych dolara amerykańskiego i jego monarchii.

Źródło: Cieśnina Ognia: Jak Ormuz destabilizuje monarchie naftowe

Rosyjski gaz z Europy przemieszcza się na wschód: Moskwa i Teheran budują nową oś energetyczną

Rosyjski gaz z Europy przemieszcza się na wschód: Moskwa i Teheran budują nową oś energetyczną – Europa jest skończona.

Przez X

Rosyjski gaz z Europy przemieszcza się na wschód: Moskwa i Teheran budują nową oś energetyczną – Europa jest skończona.

Europa chciała uwolnić się od rosyjskiego gazu. Rosja miała stracić jeden ze swoich najważniejszych rynków eksportowych, Gazprom miał ponieść straty gospodarcze, a moskiewski biznes energetyczny miał zostać trwale osłabiony.

Cztery lata później pojawił się inny trend: Rosja buduje nowe szlaki eksportowe na wschód – a rynek europejski traci w tym procesie swoje dawne strategiczne znaczenie.

Według irańskiego ministra ropy naftowej Mohsena Paknejada, Moskwa i Teheran uzgodniły podstawowe warunki długo przygotowywanej umowy gazowej. Do ostatecznych negocjacji pozostały tylko dwa punkty. Rosyjski gaz ma być transportowany do Iranu przez Azerbejdżan.

Skala projektu jest ogromna. W perspektywie długoterminowej oznacza on nawet 55 miliardów metrów sześciennych rosyjskiego gazu rocznie . Dokładnie tyle Nord Stream1 był w stanie transportować rocznie z Rosji do Niemiec. To, co wcześniej było przeznaczone dla europejskiego przemysłu i gospodarstw domowych, będzie teraz miało, przynajmniej pod względem skali, swój wschodni odpowiednik.

Jednak nie wszystkie umowy zostały jeszcze podpisane i pełna kwota nie będzie dostępna od pierwszego dnia. Oczekuje się, że pierwszy etap będzie znacznie mniejszy; Rosja początkowo mówiła o około dwóch miliardach m3 rocznie. Rozszerzenie do 55 miliardów m3 byłoby projektem długoterminowym i wymagałoby odpowiedniej infrastruktury.

Jednak geopolitycznie trudno nie zauważyć tego kierunku.

Rosja straciła znaczną część swojego trwającego dekady europejskiego rynku gazowego po 2022 roku. Agencja Reuters donosiła o gwałtownych spadkach w Gazpromie już w 2024 roku w wyniku utraty europejskiego rynku. Jednocześnie Moskwa pracuje nad zwiększeniem eksportu energii do Chin, a teraz także do Iranu.

Iran, ze wszystkich miejsc na świecie, ma szansę stać się nowym węzłem gazowym.

Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że Iran posiada drugie co do wielkości złoża gazu ziemnego na świecie. Niemniej jednak, z powodu braku inwestycji, barier technicznych i skutków sankcji ze strony Zachodu, kraj ten potrzebuje dodatkowych dostaw. Rosja z kolei posiada największe złoża gazu na świecie i poszukuje nowych kanałów sprzedaży.

Oznacza to, że dwa objęte najcięższymi sankcjami państwa świata łączą siły gospodarcze i podejmują próbę zbudowania dokładnie takiej architektury energetycznej, której powstaniu miały zapobiec sankcje Zachodu.

Według doniesień regionalnych, Iran będzie miał również możliwość odsprzedaży nadwyżek rosyjskiego gazu krajom trzecim. Szacunki analityków wskazują na potencjalne przychody sięgające dwunastu miliardów dolarów rocznie. Jest to jednak kwota szacunkowa , a nie gwarantowana w ramach kontraktu .

Oznaczałoby to, że Iran byłby nie tylko klientem, ale w dłuższej perspektywie mógłby sam stać się dystrybutorem rosyjskiego gazu na południu i wschodzie.

Europa skutecznie wycofała się z rosyjskiego systemu energetycznego.

Właśnie w tym tkwi ironia polityczna.

Przez dekady Europa była najbardziej dochodowym i najlepiej skomunikowanym infrastrukturalnie rynkiem gazu dla Rosji. Gazociągi biegły bezpośrednio do Niemiec i dalej do europejskich ośrodków przemysłowych. Sam Nord Stream 1 został zaprojektowany z myślą o 55 miliardach metrów sześciennych gazu rocznie.

Ta era dobiegła końca.

Nie oznacza to jednak, że 55 miliardów metrów sześciennych byłego europejskiego gazu jest już fizycznie przekierowywane do Iranu . Nadal brakuje niezbędnej infrastruktury i ostatecznego kontraktu. Rosyjski LNG również nadal dociera do Europy. Zatem stwierdzenie „Europa jest poza zasięgiem” opisuje kierunek strategiczny , a nie w pełni zrealizowaną fizyczną wymianę wszystkich przepływów dostaw.

Europa chciała zmusić Rosję do znalezienia nowych rynków zbytu.

Rosja ich szuka – i ich znajduje.

Chiny, Iran i potencjalnie inne rynki azjatyckie zyskują na znaczeniu. Planowany korytarz irański mógłby również otworzyć nowe możliwości dla Pakistanu, Indii i innych krajów, choć obecnie nie ma gwarancji dalszego transportu.

Europa z kolei świadomie restrukturyzuje swoje zaopatrzenie w energię, nie polegając na rosyjskim gazociągu.

Oznacza to zniknięcie czegoś, co trwało przez dziesięciolecia, nawet w czasie najpoważniejszych kryzysów politycznych: wzajemnej zależności energetycznej między Rosją a Europą Zachodnią.

Tego, co zostało zniszczone, nie da się po prostu powrócić.

Budowane są nowe rurociągi, które mają przetrwać dekady. Nawiązywane są relacje handlowe. Konsumenci odpowiednio dostosowują swoją infrastrukturę. Rosja coraz bardziej inwestuje w połączenia ze Wschodem, podczas gdy Europa inwestuje miliardy, aby trwale zastąpić rosyjski gaz. Im dalej postępują oba procesy, tym trudniejszy będzie powrót do starych metod.

Zachód chciał odciąć Rosję od jej najważniejszego rynku energii. W krótkiej perspektywie mocno to uderzyło w Moskwę. Ale w dłuższej perspektywie pojawia się coś jeszcze: rosyjska infrastruktura energetyczna, której Europa potrzebuje coraz mniej.

Planowane porozumienie z Iranem jest tego wyraźnym symbolem.

Źródła:

Iran i Rosja bliskie historycznego porozumienia w sprawie handlu gazem – minister

Iran i Rosja zbliżają się do finalizacji kontraktu na dostawy rosyjskiego gazu: Paknejad

Rosja planuje eksport 55 mld m³ gazu do Iranu rocznie, mówi Putin

İran və Rusiya qaz sazişinin əsas şərtlərini razılaşdırıb

Chamenei zmienia strategię – Tajne, sześciogodzinne spotkanie z Pezeshkianem, pakistańskie „Pakt Mekka” wstrząsa Eurazją

Pepe: Chamenei zmienia strategię – Tajne, sześciogodzinne spotkanie z Pezeshkianem, pakistańskie „Pakt Mekka” wstrząsa Eurazją

W niedawnym wywiadzie dla kanału YouTube „Transition Protocol” z 11 sierpnia, prowadzący, pan Z. i znany analityk geopolityczny Pepe Escobar, analizują głębokie zmiany w Iranie w oparciu o uprzywilejowane źródła. Program dostarcza ekskluzywnych spostrzeżeń, których nie znajdziemy w mediach korporacyjnych ani w większości niezależnych serwisów informacyjnych, i przedstawia obraz strategicznej reorganizacji Teheranu.

Wybuchowa sytuacja: Iran pod wulkanem

Pepe Escobar obrazowo opisuje sytuację: „Dosłownie znajduje się pod wulkanem”, otoczony płomieniami i wciągnięty w samo serce wybuchowej inteligencji. 11 sierpnia, gdy płyty tektoniczne pod regionem nadal się przesuwały, a gorące powietrze unosiło się do atmosfery, zespół Protokołu Przejściowego intensywnie pracował nad zebraniem informacji z ośrodków decyzyjnych. Źródła są głęboko zakorzenione i zweryfikowane, o ile to możliwe. Escobar podkreśla, że ​​niektóre informacje nie zostały bezpośrednio potwierdzone na najwyższych szczeblach irańskiego rządu, ale może to się wyjaśnić w ciągu najbliższych 24 do 48 godzin lub w ciągu tygodnia. Możliwy jest „brak odpowiedzi” – typowy dla wrażliwych kwestii bezpieczeństwa narodowego – podobnie jak powściągliwość, która nie oznacza zaprzeczenia.

Sednem sprawy jest rzekome, bezpośrednie, sześciogodzinne spotkanie twarzą w twarz prezydenta Massuda Pezeshkiana z Najwyższym Przywódcą Mojtabą Chameneim. Pezeshkian podobno przedstawił przywódcy jasne stanowisko w sprawie utrzymania stanowiska „ani pokoju, ani wojny” wobec Stanów Zjednoczonych. Jednocześnie należy wziąć pod uwagę kontekst historyczny: Mojtaba Chamenei, nawet jako syn ajatollaha, nigdy nie wierzył w negocjacje z Amerykanami. Jego wcześniejszy sceptycyzm okazał się uzasadniony, gdy Stany Zjednoczone skutecznie zniszczyły Porozumienie o Porozumieniu (MoU).

Reorganizacja kadr i instytucji na najwyższym szczeblu

Iran wkracza w nową fazę, którą Escobar określa jako potencjalną drogę do „końca negocjacji”. Warunkiem wstępnym jest zdecydowane stanowisko negocjacyjne całego rządu. W jego skład wchodzą minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi, przewodniczący parlamentu Mohammad Bagher Qalibaf oraz członkowie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Jej nowym sekretarzem został Mohsen Rezaei – „wybitna postać”. Rezaei, weteran wojny iracko-irańskiej i były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC), pełni funkcję głównego doradcy wojskowego Modżtaby Chameneiego i głównego organizatora obrad Rady Bezpieczeństwa, w których uczestniczy również prezydent Pezeshkian.

Te zmiany personalne są ze sobą powiązane i trudne do zrozumienia dla osób z zewnątrz, zwłaszcza obcokrajowców. Rezaei ma dziesięciolecia doświadczenia i głęboką relację zaufania z Modżtabą Chameneim. Modżtaba wcześniej działał jako pomost między swoim ojcem a IRGC, a Rezaei był jednym z jego najważniejszych rozmówców. Teraz Rezaei zajmuje nie tylko stanowisko Sekretarza Rady Bezpieczeństwa, ale także drugi mandat jako osobisty przedstawiciel Przywódcy. To, co Rezaei mówi — na przykład na X (dawniej Twitter) — jest głosem samego Modżtaby Chameneiego. Kierownictwo bezpieczeństwa zostało już zreorganizowane poprzez mianowanie co najmniej sześciu kluczowych postaci. IRGC otrzymało nową władzę instytucjonalną, bezpośrednio autoryzowaną przez Przywódcę za pośrednictwem Rezaeia.

Bardziej elastyczne strategie negocjacyjne i pośrednicy międzynarodowi

Istnieją przesłanki wskazujące na to, że irańska strategia negocjacyjna stała się bardziej elastyczna. Na najwyższym szczeblu panuje konsensus co do dalszych działań: jasnych celów, ich przedstawienia oraz środków do osiągnięcia konkretnych rezultatów. Mechanizm reparacji jest na stole – zadanie syzyfowe, ponieważ administracja Trumpa prawdopodobnie nigdy go nie zaakceptuje. Niemniej jednak Irańczycy interpretują to jako część Porozumienia o Porozumieniu.

Pakistan i Katar doradziły Irańczykom, aby wykazali się większą elastycznością „w stylu perskim”. Pezeshkian zasugerował przywódcy, aby dać negocjacjom kolejną szansę na warunkach irańskich: Teheran ustaliłby program, ton i warunki. Mojtaba nie mógł się sprzeciwić, choć sam nie wierzył w możliwość negocjacji. Jednak retoryka Waszyngtonu i autentyczne wpisy Trumpa w mediach społecznościowych sprawiały, że mało prawdopodobne było, aby Stany Zjednoczone wypełniły swoje zobowiązania wynikające z porozumienia. „Nadzieja umiera ostatnia” – powiedział Escobar, ale Irańczycy będą trzymać się swojej strategii i być może w przyszłości będą bardziej selektywnie akcentować punkty porozumienia, mniej reagować na oświadczenia Trumpa lub tworzyć nowe fakty na miejscu – w regionie, w powietrzu i w Zatoce Perskiej, sięgając aż po Irak i Jordanię.

Rola Pakistanu, Omanu i Kataru oraz „Pakt Mekka”

Relacje z Pakistanem opierały się na zaufaniu. Islamabad z wyprzedzeniem poinformował Teheran o pakcie „podobnym do NATO” między Pakistanem, Arabią Saudyjską i Turcją, podpisanym w Mekce. Irańska delegacja pod przewodnictwem Kalibafa miała odwiedzić Islamabad – pierwotnie planowano ją na 14 sierpnia (Dzień Niepodległości Pakistanu), ale teraz przełożono ją na późniejszą datę. 16 sierpnia kończy się 60-dniowy okres negocjacji w sprawie Porozumienia o Porozumieniu, które Stany Zjednoczone rzekomo sabotowały.

Oman zajmuje się kwestiami morskimi i potencjalnym porozumieniem technicznym dotyczącym żeglugi w Cieśninie Ormuz: irańskim kanałem na północy i omańskim kanałem na południu. Iran sprawuje pełną kontrolę nad kanałem północnym i potencjalnie 50% kanału południowego, biegnącego przez Oman. Porozumienie to jest bliskie sfinalizowania. Katar zapewnia zakulisowe wsparcie dyplomatyczne i jest zaangażowany w potencjalne przepływy finansowe. Pakistan znajduje się w trudnej sytuacji, ponieważ musi negocjować ze wszystkimi zaangażowanymi stronami – Amerykanami, Irańczykami, Katarem, Omanem, Arabią Saudyjską, Turcją i Chinami.

Sam Pakt Mekka pozostaje niejasny: to połączenie muzułmańskiego mocarstwa nuklearnego (Pakistanu), drugiej co do wielkości armii NATO (Turcji) i saudyjskich zasobów finansowych. Oficjalne wyjaśnienia są skąpe. Możliwe interpretacje wahają się od zabezpieczenia przed Izraelem, przez operację amerykańską przeciwko „osi oporu”, po dyscyplinowanie Arabii Saudyjskiej. Najwyraźniej nie jest on skierowany przeciwko Iranowi – w przeciwnym razie Teheran natychmiast zerwałby stosunki z Pakistanem. Ta niejednoznaczność jest niebezpieczna, zwłaszcza że jest to pakt powiązany z bronią jądrową.

Bardziej solidna pozycja Iranu i strategiczna niejednoznaczność

Ogólnie rzecz biorąc, stanowisko Iranu jest bardziej stanowcze niż 24 czy 48 godzin temu. Teheran się nie spieszy. Irańczycy doskonale zdają sobie sprawę z wewnętrznych nacisków na Trumpa – strategicznych rezerw ropy naftowej USA, wpływów osi syjonistycznej i darczyńców – i obserwują, jak radzi sobie on z tymi naciskami. Iran nie zaoferuje powrotu do porozumienia w ramach przysługi; Trump będzie musiał o to poprosić, i będzie musiał to zrobić za pośrednictwem Islamabadu.

Pan Z przedstawia swoją perspektywę, opartą również na bezpośrednich kontaktach z zaangażowanymi: Mojtaba Chamenei przejął władzę, Rezaei rośnie w siłę, a stanowiska Pezeshkiana (zgodne z Araghchi) zyskują na popularności. Trump się wycofuje, jego maksymalistyczna polityka nacisku słabnie, a Iran rośnie w siłę. Pakistan świadomie wybrał strategiczną niejednoznaczność i po raz pierwszy rozszerzył swój parasol nuklearny na Turcję i Arabię ​​Saudyjską – to historyczna decyzja. Inne kraje, w tym Iran, zostały zaproszone do rozmów. Jeśli to się powiedzie, wrogość między Rijadem a Teheranem stopniowo zaniknie, a Pakistan będzie pełnił rolę mediatora, a Chiny będą w tle. To może fundamentalnie zmienić kolejne 50 lat w Eurazji.

Pan Z. przewiduje, że porozumienie może zostać osiągnięte w przyszłym tygodniu – strategiczna porażka i upokorzenie dla USA. Oczekuje się przybycia 21-osobowej delegacji z Teheranu, prawdopodobnie pod przewodnictwem Qalibafa i z mandatami Modżtaby i Rezaeia. Wszystko wskazuje na to, że coś zostało już uzgodnione, a do ustalenia pozostały jedynie ostateczne szczegóły.

Wniosek: Zmieniony zestaw zasad

Escobar i pan Z. przedstawiają obraz bardziej solidnego, spójnego irańskiego przywództwa, które dostosowuje się do reguł gry. Mediatorzy – Pakistan, Oman i Katar – kontynuowali swoje wysiłki, licząc na niewielką szansę. Sytuacja geopolityczna w Azji Zachodniej i poza nią wkracza w fazę większej strategicznej niejednoznaczności. Nadchodzące dni i tygodnie powinny pokazać, jak głęboka jest rzeczywista reorganizacja szachownicy.

Obaj analitycy podkreślają wstępny charakter niektórych aspektów i zachęcają globalną publiczność do kontynuowania debaty. Transition Protocol będzie nadal monitorować rozwój sytuacji.

„Przełomowa konfrontacja”: Chamenei nastawia irańską armię na maksymalne odstraszanie i działania ofensywne

tasnimnews

„Przełomowa konfrontacja”: Chamenei nastawia irańską armię na maksymalne odstraszanie i działania ofensywne

Nowe władze Iranu przygotowują swoje siły zbrojne do ewentualnej kolejnej poważnej konfrontacji. Najwyższy Przywódca, ajatollah Modżtaba Chamenei, wyznaczył szereg priorytetów dla nowo utworzonego dowództwa wojskowego, od kompleksowej gotowości obronnej i maksymalnego odstraszania, po, wprost, gotowość do działań ofensywnych.

Na szczególną uwagę zasługuje język, w jakim podsumowano dyrektywy w grafice rozpowszechnianej przez biuro prasowe Najwyższego Przywódcy: „Misje brzemiennej w skutki konfrontacji z arogancją ”, gdzie termin ten wyjaśniono jako „globalni ciemiężyciele”.

Retoryka wojenna pojawia się w czasie gruntownej przebudowy irańskich struktur władzy i bezpieczeństwa. Chamenei jest Najwyższym Przywódcą Republiki Islamskiej od marca 2026 roku i niedawno dokonał przetasowań na szeregu wysokich stanowisk. Agencja Reuters poinformowała 9 sierpnia o spotkaniu Chameneiego z prezydentem Masudem Pezeshkianem, podczas którego poruszono m.in. kwestie wojskowe.

https://t.me/uncut_news/92159?embed=1

https://t.me/uncut_news/92159

Pięć wytycznych dla Sztabu Generalnego

Przed kierownictwem Sztabu Generalnego określono pięć kluczowych zadań: zwiększenie potencjału militarnego, skuteczne reagowanie na zagrożenia, kompleksowa i aktualna gotowość obronna i bezpieczeństwa oraz ściślejsza integracja Sztabu Generalnego z kwaterą główną Chatam al-Anbija. Ponadto istnieje wymóg szybkiej i skutecznej reakcji na każdy poziom zagrożenia.

Na szczególną uwagę zasługuje bliższa integracja struktur dowodzenia wojskowego. Centralne Dowództwo Chatam al-Anbija odgrywa kluczową rolę w koordynacji irańskich sił zbrojnych. Jego dowódca, Ali Abdollahi, wyraźnie ostrzegł USA i Izrael przed nowymi atakami na początku lipca i zapowiedział ostrą reakcję na wszelkie kolejne ataki. ( Reuters )

Już w maju agencja Reuters, powołując się na irańską agencję prasową Fars, poinformowała, że ​​Modżtaba Chamenei poinformował dowództwo wojskowe o nowych wytycznych.

Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej powinien być również gotowy do operacji ofensywnych

Dyrektywy dla Gwardii Rewolucyjnej są jeszcze bardziej jednoznaczne. Przede wszystkim chodzi o „maksymalne odstraszanie ”. Jednocześnie dowództwo wyraźnie domaga się „gotowości do działań ofensywnych ” .

Ponadto stale rozwijane są kompetencje oraz wytyczne ideologiczne i organizacyjne. Pobożność, wnikliwość i duch rewolucyjny w Korpusie Strażników Rewolucji mają zostać wzmocnione, a szczeble kierownicze mają zostać rozszerzone o osoby, które oprócz podstaw ideologicznych posiadają również wiedzę naukową i nowoczesne umiejętności.

Oznacza to, że nie jest to orientacja czysto defensywna. Dyrektywy wyraźnie łączą gotowość obronną i odstraszanie z gotowością ofensywną.

Restrukturyzacja irańskiej struktury władzy

Te dyrektywy nie są odosobnione. Agencja Reuters doniosła w marcu, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zyskał znaczące wpływy po zmianie przywódcy. Według kilku irańskich źródeł, Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej odegrał kluczową rolę w ustanowieniu Modżtaby Chameneiego następcą jego ojca.

Kierownictwo sił bezpieczeństwa przechodzi obecnie dalszą restrukturyzację. 10 sierpnia były dowódca Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, Mohsen Rezaei, został mianowany sekretarzem Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Chamenei jednocześnie mianował go swoim przedstawicielem w tym centralnym organie bezpieczeństwa. Agencja Reuters opisuje Rezaei jako długoletniego zwolennika twardej linii i bliskiego sojusznika Najwyższego Przywódcy.

Wydarzenia te rozgrywają się w kontekście trwającego od miesięcy konfliktu między USA a Izraelem oraz towarzyszących mu działań dyplomatycznych. Ostatnio poczyniono postępy w rozmowach dotyczących rozwiązania konfliktu w Cieśninie Ormuz i ewentualnej deeskalacji.

Przygotowuje się na kolejny poziom eskalacji?

Same wytyczne nie oznaczają, że Teheran planuje kolejny atak . Opublikowane wytyczne nie dostarczają na to żadnych dowodów.

Przesłanie polityczne i wojskowe jest jednak jasne: po ciężkich walkach ostatnich miesięcy irańskie władze chcą skonsolidować swoje struktury dowodzenia, rozszerzyć swoje możliwości i przygotować się na kolejne zagrożenia. Fakt, że oprócz „maksymalnego odstraszania” wyraźnie domagają się gotowości do działań ofensywnych i przedstawiają to wszystko jako przygotowania do „fatalnej konfrontacji”, wykracza daleko poza język zwykłej wojskowej rutyny.

Teheran nie tylko przygotowuje swoje siły zbrojne do obrony. Przygotowuje je na ewentualną kolejną poważną konfrontację – i wyraźnie pozostawia otwarte opcje ofensywne.

Źródła:

Przywódca mianuje sześciu wysoko postawionych dowódców w siłach zbrojnych Iranu

Irański Pezeshkian niedawno spotkał się z Najwyższym Przywódcą Chameneim, donoszą państwowe media

Zaszufladkowano do kategorii Wojna | Otagowano

Iran wydalił 2 mln Afgańczyków w ciągu ostatniego półtora roku

Wydalili ok. dwa miliony obywateli TEGO kraju w ciągu półtora roku

10.08.2026 nczas/wydalili-ok-dwa-miliony-obywateli-tego-kraju-w-ciagu-poltora-roku

Flaga Afganistanu
NCZAS.INFO | Flaga Afganistanu. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Farid Ershad on Unsplash

Iran wydalił około 2 mln obywateli Afganistanu w ciągu ostatniego półtora roku – poinformował rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych w Teheranie Ali Zeiniwand, cytowany w poniedziałek przez emigracyjny portal Iran International.

Rzecznik MSW przekazał agencji ISNA, że kampania usuwania migrantów z kraju, zapoczątkowana w marcu ub.r., jest kontynuowana mimo trwającej wojny między Iranem a USA i Izraelem. Zaprzeczył pogłoskom mówiącym o zawieszeniu tej akcji.

Część Afgańczyków wyjechała dobrowolnie, inni zostali deportowani zgodnie z nakazami sądów – dodał.

Zeiniwand zapewnił, że intencją Teheranu nie jest usunięcie z kraju wszystkich obywateli Afganistanu, lecz tylko tych, którzy nie mają udokumentowanego pobytu. Ci, którym Iran zapewnił legalne schronienie, są mile widziani, powinni jednak przyczyniać się do pokrycia kosztów otrzymywanej opieki zdrowotnej i subsydiów – oświadczył.

Władze Iranu – twierdzące, że w kraju nielegalnie mieszka ponad 4 mln Afgańczyków, którzy uciekli przed konfliktem w swojej ojczyźnie – zapowiedziały w ubiegłym roku ich deportowanie m.in. ze względu na bezpieczeństwo narodowe.

Rząd informował wówczas, że tylko między czerwcem a lipcem ub.r. do Iranu przybyło ok. 900 tys. Afgańczyków. Inni mieszkali w Iranie od pokoleń.

Od lat 70. XX wieku miliony Afgańczyków uciekło do Iranu i Pakistanu. Największe fale migracji nastąpiły podczas inwazji ZSRS na Afganistan w 1979 r. oraz w 2021 r., gdy do władzy powrócili talibowie.

Początkowo Afgańczycy byli mile widziani w Iranie, jednak w kraju stopniowo narastały antyafgańskie nastroje, a irańskie media państwowe przedstawiały afgańskich uchodźców jako obciążenie ekonomiczne – powiedziała BBC dr Khadija Abbasi, ekspertka londyńskiej Szkoły Studiów Orientalnych i Afrykańskich (SOAS). Po 12-dniowej wojnie Iranu z Izraelem w czerwcu ub.r. irańskie media sugerowały również, że Afgańczycy szpiegują dla Izraela.

Mimo deportacji Afgańczycy nadal usiłują przedostać się do Iranu z pogrążonego w kryzysie, rządzonego przez talibów kraju – podkreślił Iran International. Zaostrzenie ograniczeń zmusza ich jednak do korzystania z niebezpiecznych szlaków wiodących przez pustynie.

Iran utrzymuje silną pozycję na Cieśninie Ormuz

Iran utrzymuje silną pozycję na Cieśninie Ormuz

9 sierpnia 2026 przez Larry C. Johnson sonar21/iran-holds-firm-on-the-strait-of-hormuz

Chociaż Donald Trump upiera się, że Cieśnina Ormuz jest otwarta, tak nie jest. Nie ma bezpośrednich rozmów między Iranem a przedstawicielami USA. W rzeczywistości wygląda na to, że pakistańska próba mediacji nie przynosi rezultatów. Iran rozmawiał z Omanem, ale rozmowy te – pomimo zapewnień o postępach – najwyraźniej utknęły w martwym punkcie.

Iran zaktualizował swoje żądania, które Stany Zjednoczone muszą zaakceptować, jeśli chcą, aby Cieśnina Ormuz znów działała w pełnym zakresie:

„Dopóki Ameryka nie zmieni swojego zachowania, Cieśnina Ormuz nie zostanie otwarta.

Korygowanie zachowania oznacza:

  1. Nigdy nie groź Iranowi żadnym językiem i nie obrażaj świętości tego narodu.
  2. Zakończyć wojnę i agresję przeciwko Iranowi i jego sojusznikom w Libanie, Palestynie, Jemenie i Iraku na zawsze.
  3. Znieść blokadę morską i wycofać amerykańskie siły morskie i powietrzne z obszaru otaczającego Iran.
  4. Zapłacić odszkodowania za dwie agresywne wojny przeciwko Iranowi.
  5. Znieść okrutne i bezprawne sankcje wobec narodu irańskiego.
  6. Bezwarunkowo uwolnić zamrożone i skradzione aktywa narodu irańskiego.

Takie są żądania narodu irańskiego, który od 160 dni nieprzerwanie przebywa na placach i ulicach.

Niektórzy na Zachodzie traktują te żądania jak coś nowego. Nie są. Przypomnę, że na początku kwietnia 2026 roku (około 6 kwietnia) Iran przedstawił Stanom Zjednoczonym 10-punktową propozycję (nazywaną czasem planem pokojowym lub kontrpropozycją). Została ona przekazana za pośrednictwem Pakistanu, który pełnił rolę mediatora. Stanowiło to odpowiedź na wcześniejszą 15-punktową propozycję USA. Irańskie media państwowe i późniejsze relacje podsumowały kluczowe elementy; w tamtym czasie nie opublikowano pełnego, oficjalnego tekstu w języku angielskim każdego punktu, ale spójne relacje z głównych żądań obejmowały następujące:

  • Stała gwarancja nieagresji, że Iran (i powiązane fronty) nie zostaną ponownie zaatakowane.
  • Dalsza koordynacja/kontrola ze strony Iranu lub protokół bezpiecznego tranzytu przez Cieśninę Ormuz (w niektórych wersjach wspominano o opłatach lub ustaleniach z udziałem Omanu).
  • Zakończenie działań wojennych przeciwko regionalnym sojusznikom Iranu/„Osi Oporu” (w tym w Libanie).
  • Pełne lub szerokie złagodzenie sankcji USA/Zachodu (podstawowych i wtórnych).
  • Wygaśnięcie stosownych rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ i Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
  • Uwolnienie zamrożonych irańskich aktywów.
  • Odszkodowania lub finansowanie odbudowy zniszczeń wojennych.
  • Powiązane postanowienia dotyczące bezpieczeństwa i nieingerencji.

Iran twardo podtrzymuje swoje żądania. Nadal sceptycznie podchodzę do tego, czy Donald Trump zgodzi się na te warunki. W rzeczywistości, jak donoszą źródła, Trump zdecydował się na rozpoczęcie nowej kampanii bombardowań i ataków rakietowych, pomimo ostrzeżeń Przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, że zapasy rakiet w USA są niebezpiecznie niskie. Pracownicy CENTCOM, którzy myśleli, że będą mieli długi weekend, zostali podobno wezwani z powrotem do pracy, aby dokończyć planowanie nowej rundy ataków.

Myślę, że sekretarz skarbu USA Scott Bessent jest dobrym barometrem tego, co myśli Trump. W czwartek, 7 sierpnia, ogłosił nowe sankcje Departamentu Skarbu/OFAC wymierzone w wykorzystywanie przez Iran aktywów cyfrowych, publikując informację, że reżim ten wykorzystuje wymianę aktywów cyfrowych do prania miliardów dolarów, utrzymywania tajnego dostępu do międzynarodowych systemów finansowych i wspierania Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Powiedział:

W obliczu gospodarki w stanie swobodnego spadku i inflacji sięgającej trzycyfrowych wartości, reżim desperacko potrzebuje gotówki. Departament Skarbu będzie ścigał i likwidował nielegalne sieci finansowe, które utrzymują reżim na powierzchni, niezależnie od tego, czy są to dolary, riale czy kryptowaluty.

Przedstawił to jako dowód na skuteczność swojej kampanii „Economic Fury”. Jeśli to właśnie Bessent mówi Trumpowi, to prawdopodobnie Trump rozważa plan CENTCOM dotyczący kolejnej intensywnej kampanii bombardowań, pomimo że Cooper podobno pod koniec lipca doradził Białemu Domowi i Pentagonowi wstrzymanie bombardowań wokół Cieśniny Ormuz. Jego argument sprowadzał się do tego, że kampania napotkała mur malejących korzyści. Powiedział urzędnikom administracji, że większość wyznaczonych celów wojskowych w regionie Cieśniny Ormuz została już zaatakowana, pozostawiając stosunkowo niewiele celów do zdobycia.

Pomimo tego ostrzeżenia, CNN i Jerusalem Post poinformowały, że CENTCOM opracował plan intensywnego bombardowania na jeden lub dwa tygodnie, mający na celu zniszczenie pozostałych irańskich zdolności rakietowych. Zbiega się to z nietypowym, crowdsourcingowym e-mailem CENTCOM, w którym prosi żołnierzy o „nowe kreatywne i niekonwencjonalne sposoby” wywierania presji na Iran – sygnał, że dowództwo rozważa różne opcje.

Mnóstwo sprzecznych sygnałów. Nie mogę wykluczyć, że Trump wyda rozkaz kolejnego niespodziewanego ataku w nadziei, że zmusi to Iran do kapitulacji. Jak myślisz, co zrobi Trump?


Nima i ja omówiliśmy obecną sytuację w Zatoce Perskiej:

Larry Johnson: Najwyższy rangą generał USA właśnie prywatnie zerwał z Trumpem w sprawie Iranu

Mario i ja spędziliśmy sporą część naszej godziny na dyskusjach na temat nowego paktu obronnego Mekki:

KRAJE ISLAMSKIE TWORZĄ SOJUSZ PRZECIWKO IZRAELOWI I IRANOWI – z byłym agentem CIA Larrym Johnsonem

Zapytałem Sulaimana o jego zdanie na temat znaczenia zorganizowania w Mekce ceremonii podpisania traktatu przez Arabię ​​Saudyjską, Pakistan i Turcję:

IRAN NIE OTWIERA HORMUSU, DOPÓKI ATAKI NA PALESTYNĘ NIE ZOSTANĄ ZAKOŃCZONE, A PAKT SAUDYJSKO-PAKISTOWSKO-TURCKI Z CIA Larrym Johnsonem

Dziękuję za nieocenione wsparcie w postaci czasu poświęconego na czytanie i komentowanie.

Nawet jeśli Cieśnina Ormuz zostanie otwarta, szkody w infrastrukturze energetycznej Zatoki Perskiej będą ogromne

Nawet jeśli Cieśnina Ormuz zostanie otwarta, szkody w infrastrukturze energetycznej Zatoki Perskiej będą ogromne

7 sierpnia 2026przez Larry C. Johnson sonar/even-if-the-strait-of-hormuz-opens-the-damage-to-the-persian-gulf-energy-infrastructure-is-enormous

Nadal sceptycznie podchodzę do możliwości szybkiego porozumienia między USA i Iranem w sprawie Cieśniny Ormuz. USA chcą, aby była ona otwarta dla wszystkich statków i stanowczo sprzeciwiają się pobieraniu przez Iran jakichkolwiek opłat lub myta od statków wpływających do Zatoki Perskiej lub z niej wypływających.

Stanowisko Iranu pozostaje niezmienione… Będzie pobierał opłatę od każdego statku wpływającego do Zatoki Perskiej i nie zezwoli na wpłynięcie statkom izraelskim ani amerykańskim.

Załóżmy jednak, że w piątek zostanie osiągnięte porozumienie i tankowce z ropą i LNG będą mogły opuścić Zatokę Perską przez Cieśninę Ormuz. Nawet jeśli porozumienie zostanie osiągnięte, miną miesiące, a może nawet lata, zanim Arabowie z Zatoki Perskiej powrócą do normalnego życia z powodu uszkodzeń sprzętu pompującego i magazynującego ropę.

Producenci i osoby wykonujące prace gwarancyjne, a także naprawy platform wiertniczych i gazowych, rurociągów w elektrowniach i stacjach sprężania, to głównie podwykonawcy amerykańscy. Personel zajmujący się konserwacją i naprawą infrastruktury naftowej i LNG jest w 100% powiązany z armią amerykańską… To relacja symbiotyczna.

Wiele magazynów, w których przechowywany jest sprzęt i części do naprawy terminali naftowych i rurociągów, również uległo zniszczeniu. Po drugie, w magazynach, które wciąż są nienaruszone, znajduje się ograniczona ilość części zamiennych. Po trzecie, przeszkolony personel konserwacyjny, który pracował na platformach wiertniczych i gazowych oraz rurociągach elektrowni, wraz z wojskiem amerykańskim, opuścił wiele z tych obiektów. Brak części zamiennych i ewakuacja amerykańskich wykonawców spowodują dodatkowe opóźnienia w próbach przywrócenia normalnej pracy platform wiertniczych i gazowych.

Nawet gdyby wszystko zostało dziś otwarte i ruch przez Cieśninę Ormuz był możliwy, prace naprawcze i konserwacyjne niezbędne do przywrócenia działania systemów będą opóźnione o tygodnie, a być może nawet lata. Odbudowa i przywrócenie pełnej sprawności niektórych elementów infrastruktury, takich jak instalacja LNG Qatars LNG w Ras Laffen, zajmie co najmniej trzy lata.

Oto podział szkód poniesionych dotychczas w poszczególnych krajach:

Oprócz fizycznych szkód wyrządzonych infrastrukturze naftowej i gazowej, globalna gospodarka odczuwa poważne straty… Utrata 25% światowych zasobów ropy naftowej i gazu, a także 35% zasobów siarki i mocznika oraz 44% zasobów helu spowodowała poważne perturbacje gospodarcze na całym świecie. Na przykład utrata helu, niezbędnego do produkcji chipów komputerowych, spowodowała znaczny wzrost ich cen.

Karl Miller, który dostarczył informacji na potrzeby tego artykułu, podsumowuje sytuację w następujący sposób:

Cieśninę można otworzyć w ciągu jednego dnia. Ekosystem naprawczy nie. Państwa i firmy Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC), które kontrolują kompatybilne części zamienne, pełną dokumentację, wykwalifikowanych pracowników, moce produkcyjne, sloty fabryczne OEM, bezpieczną logistykę i uprawnienia alokacyjne, odzyskają siły. Pozostałe pozostaną w trudnej sytuacji długo po tym, jak konflikt zniknie z nagłówków gazet.


Rozmawiałem o niedoborach broni w USA z Edem DeMarche, redaktorem Trends Journal :

„Potrafię dodawać i odejmować”: Larry Johnson ujawnia kryzys rakietowy USA w wojnie z Iranem

Wracamy do Piotra Kurzina, który słusznie uważa, że ​​atak Trumpa na Iran jest największym błędem w historii USA:

WOJNA TRUMPA Z IRANEM TO NAJWIĘKSZY BŁĄD W HISTORII USA – z CIA Larrym Johnsonem

Nima i ja mieliśmy trochę zabawy z Ghalibafem, który trolluje Donalda Trumpa:

Larry Johnson: Nadchodzi potężny atak… Czekaj, nie przejmuj się – przewodniczący irańskiego parlamentu o teatrze Trumpa

Kolejna ożywiona dyskusja z Mario… Głównym tematem naszej rozmowy była doniesienia o decyzji Iranu o pobieraniu 5% opłaty za przejazd statkami wpływającymi do Zatoki Perskiej:

IRAN GROZI SPALENIEM ZATOKI, JEŚLI AMERYKA PONOWNIE ZAATAKUJE — z byłym agentem CIA Larrym Johnsonem

Oto mój najnowszy artykuł z cyklu „Counter Currents” . Wygłaszam w nim elegancką tyradę na temat niepowodzenia Rosji w opracowaniu rozsądnej strategii wojny informacyjnej:

Jak Rosja może wygrać wojnę informacyjną — wyjaśnia były analityk CIA

Dziękuję za nieocenione wsparcie w postaci czasu poświęconego na czytanie i komentowanie.

Druga przerwa: Rurociągi, Pekin i koniec fikcji o Zatoce Perskiej

Druga przerwa: Rurociągi, Pekin i koniec fikcji o Zatoce Perskiej

Autor: Dirk Ellerbrock apolut/der-zweite-bruch-pipelines-peking-und-das-ende-der-golf-fiktion

Druga przerwa: rurociągi, Pekin i koniec fikcji o Zatoce Perskiej | Autor: Dirk Ellerbrock

Każdy, kto chce zrozumieć rozpad porządku wasalnego w Zatoce Perskiej, powinien patrzeć mniej na rozmowy telefoniczne, a bardziej na mapy. A dokładniej: na mapy rurociągów. To bowiem, co obecnie wygląda na polityczną emancypację poszczególnych państw Zatoki Perskiej spod władzy Waszyngtonu, po bliższym przyjrzeniu się okazuje się czymś o wiele bardziej otrzeźwiającym – rozkładem fizycznej podatności, który został utrwalony w betonie dziesiątki lat temu i dopiero teraz ujawnia swoje polityczne konsekwencje.

I. Infrastruktura, nie lojalność

Oczywistym błędem jest traktowanie państw Zatoki Perskiej jako bloku zjednoczonego w dystansowaniu się od swojego protektora. Tak nie jest. Amerykański think tank Soufan Center wskazał już w maju na linię podziału, która od tamtej pory stała się ważniejsza niż jakakolwiek deklaracja dyplomatyczna: Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie mają rurociągi, które kierują znaczną część eksportu ropy wokół Cieśniny Ormuz – trasy omijające zbudowane właśnie na potrzeby obecnego scenariusza. Oman może w każdym razie prowadzić handel drogą morską wzdłuż swojego wybrzeża Morza Arabskiego, niezależnie od Ormuz. Kuwejt, Bahrajn i Katar z kolei nie mają alternatywy: eksport ropy Kuwejtu, eksport Bahrajnu i dostawy skroplonego gazu ziemnego Kataru zależą całkowicie od przepływu przez cieśninę, którą Iran zamknie lub zagrozi zamknięciem, jeśli zajdzie taka potrzeba.

To jest prawdziwa linia podziału – nie sympatia czy antypatia wobec Teheranu, ale pytanie, kto ma alternatywę dla sytuacji z zakładnikami, a kto nie. Ci, którzy dysponują rozwiązaniem, mogą pozwolić sobie na zajęcie twardego stanowiska wobec Iranu bez narażania własnej gospodarki. Ci, którzy go nie mają, są uzależnieni od deeskalacji, niezależnie od retoryki używanej przez ich rząd. Co istotne, według Centrum Soufana, Bahrajn i Kuwejt historycznie podążały za linią Arabii Saudyjskiej, a teraz również za jej kursem deeskalacji – nie z przekonania, ale dlatego, że ich własna struktura eksportowa nie pozostawia im innego wyboru.

Kwestia ta ma zatem również charakter metodologiczny. Każdy, kto – jak krążyły w ostatnich dniach w odpowiednich publikacjach insiderów – twierdzi, że państwa Zatoki Perskiej podzieliły się politycznie na frakcje, dążąc do eskalacji lub deeskalacji, myli objawy z przyczynami. Mapa, o której mowa, nie jest mapą polityczną; to mapa rurociągów. To właśnie materialistyczne sedno sprawy: to nie świadomość rodów rządzących decyduje o ich pozycji, lecz fizyczna struktura podatności, która jest dla nich dostępna lub nie.

II. Drugi dzwoniący

W obecnej narracji o upadku wasali brakuje jeszcze jednego aktora, który nie tylko dzwoni, ale i dostarcza. Chiny już dawno stały się czymś więcej niż biernym beneficjentem amerykańskiego wyczerpania – są aktywnym dostawcą irańskiego sprzętu wojskowego, i to na skalę, która ujawnia prawdziwy technologiczny wymiar tego rozpadu.

Według kilku niezależnych źródeł, w tym Bloomsbury Intelligence and Security Institute oraz US-China Economic and Security Review Commission, Iran od początku 2026 roku przekształca swój arsenał rakiet i dronów w chiński system nawigacji satelitarnej BeiDou, po doświadczeniach wojny dwunastodniowej z 2025 roku, która ujawniła podatność tego kraju na zagłuszanie GPS przez USA i Izrael. Przekształcenie to rzekomo znacznie zwiększyło celność irańskiej broni dalekiego zasięgu i poprawiło jej zdolność do penetracji amerykańskich baz obrony powietrznej w Zatoce Perskiej. Ponadto, według tych samych źródeł, doszło do transferu chińskiej technologii radaru antystealth (YLC-8B) oraz – według raportu Reutersa z końca lipca – kontraktu na dostawę kilkuset przenośnych systemów obrony powietrznej QW-12 i FN-16 o wartości około 60 do 70 milionów dolarów.

Te dostawy nie są przysługą. Stanowią poligon doświadczalny. Dla Pekinu obecna wojna to pierwsza okazja do przetestowania własnej satelitarnej precyzji namierzania, technologii radarowej i obrony powietrznej w rzeczywistych warunkach bojowych przeciwko amerykańskiemu arsenałowi broni elektronicznej – bez ryzykowania ani jednej własnej jednostki.

To cicha druga strona porządku wasalnego opisanego w pierwszej części tej analizy: podczas gdy państwa Zatoki Perskiej przeliczają swoje fizyczne słabości, Chiny kalkulują swoje korzyści technologiczne. Oba te działania przebiegają równolegle, ponieważ opierają się na tym samym fundamentalnym fakcie – malejącej zdolności Stanów Zjednoczonych do jednostronnego kontrolowania przebiegu wojny.

III. Dwa rejestry materialne, jedno wyczerpanie

Pierwsza część tej analizy opisała rozpad porządku wasalnego jako kwestię autorytetu interpretacyjnego – kto na Zachodzie może nadal wiarygodnie powiedzieć, co dzieje się w Zatoce Perskiej. Dodatek, który teraz się pojawia, jest bardziej stonowany, a zatem trudniejszy do obalenia: rozpad ten można dostrzec w dwóch całkowicie apolitycznych kontekstach, z których żaden nie ma nic wspólnego z retoryką. Jednym z nich jest mapa rurociągów, która określa, które państwo Zatoki Perskiej może sobie pozwolić na twardą linię, a które nie. Drugim jest lista dostaw z Pekinu, która określa, jak kosztowne jest faktycznie utrzymanie amerykańskiej pozycji militarnej.

Oba rejestry mają jedną wspólną cechę: powstały tygodnie lub miesiące temu, na długo zanim którakolwiek ze stron w niedzielę odebrała telefon. To, co teraz wydaje się ruchem dyplomatycznym, jest w rzeczywistości spóźnionym politycznym uznaniem sytuacji materialnej, która już została rozstrzygnięta. To jest prawdziwy powód, dla którego Zachód nie dostrzega, czym jest ten proces: szuka wyjaśnień w intencjach, dyskusjach i lojalnościach – ignorując rurociągi i kontrakty na dostawy, które w ogóle umożliwiają realizację tych zamierzeń.



+++

Źródło obrazu: Leonid Andronov / shutterstock

+++

Spis źródeł i literatury

I. Infrastruktura, przepustowość rurociągów i podatność geopolityczna w Zatoce Perskiej

  • Soufan Center: IntelBrief: Strategiczna infrastruktura i podatność na zagrożenia w Zatoce Perskiej. (Majowa analiza rurociągów omijających, takich jak saudyjski rurociąg wschód-zachód i emiracki rurociąg Habshan-Fujairah, w porównaniu z całkowitą zależnością Kataru, Kuwejtu i Bahrajnu od regionu Ormuz).
  • Amerykańska Agencja Informacji Energetycznej (EIA): Analiza wąskich gardeł w światowym tranzycie ropy naftowej: Cieśnina Ormuz. (Dane dotyczące wielkości przepustowości, alternatywnych przepustowości rurociągów i morskich szlaków eksportowych państw Rady Współpracy Zatoki Perskiej).

II. Transfer technologii, integracja BeiDou i chiński eksport broni

  • Bloomsbury Intelligence and Security Institute (BISI): Ocena techniczna: Irańska amunicja precyzyjnie kierowana i adaptacja do walki elektronicznej. (Analiza konwersji irańskich systemów dronów i rakiet ze standardów GPS i GLONASS na chiński system nawigacji satelitarnej BeiDou w celu obejścia zachodnich systemów zagłuszających).
  • Komisja ds. Przeglądu Gospodarczego i Bezpieczeństwa USA-Chiny (USCC): Przesłuchanie/Raport na temat chińskiej pomocy wojskowo-technicznej dla państw Bliskiego Wschodu. (Dokumentacja transferów technologii w dziedzinie walki elektronicznej, radarów stealth, takich jak YLC-8B, oraz komponentów podwójnego zastosowania).
  • Reuters: Ekskluzywny raport: Chiny zawarły z Iranem umowę na dostawę przenośnych pocisków przeciwlotniczych. (Lipcowy raport na temat kontraktów na dostawę przenośnych systemów obrony przeciwlotniczej QW-12 i FN-16 o wartości 60–70 milionów dolarów).

Jak Teheran interpretuje zmianę decyzji Trumpa. 10 do 1.

depositphotos.com

Ekskluzywne: Jak Teheran interpretuje zmianę decyzji Trumpa

Pepe Escobar

Rzadko kiedy było to tak oczywiste jak teraz: irańskie władze nie interpretują wycofania wojsk Trumpa w sobotni wieczór („Bramy piekieł”) jako otwarcia na „porozumienie”, lecz jako jednoznaczne potwierdzenie, że administracja Trumpa osiągnęła granice swoich wpływów.

Po tym zwrocie Teheran nie osłabił swojej pozycji, wręcz przeciwnie – znacząco ją wzmocnił.

Już w niedzielę irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi poinformował pakistańskiego marszałka polowego Asima Munira w długiej rozmowie telefonicznej, ponieważ źródła wywiadowcze przekazywały informacje wyłącznie do Protokołu Przejściowego, przekazując jednoznaczną ocenę nowego strategicznego układu sił.

Araghchi dał jasno do zrozumienia, że ​​zmiana stanowiska nie zostanie zinterpretowana w Teheranie jako dyplomatyczne ustępstwo z pozycji siły. Następnie przekazał Waszyngtonowi trzy kluczowe przesłania za pośrednictwem Munira:

  1. Teheran w żadnym wypadku nie odstąpi od kolejności negocjacji określonej w porozumieniu.
  2. Każdy atak USA na irańską infrastrukturę energetyczną wywoła odwet w stosunku 10 do 1 wobec partnerów z Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) w ramach „Imperium Piractwa”. Ponownie: 10 do 1. Do niedawna stosunek ten wynosił 2 do 1 .
  3. Według przywódców politycznych w Teheranie, Trump nie ma żadnego realnego wyjścia z sytuacji, ani militarnego, ani politycznego – poza bardziej kompleksowym wycofaniem się Amerykanów z Azji Zachodniej.

Munir – który może kontaktować się bezpośrednio z Trumpem i vice versa – osobiście przekazał to irańskie ostrzeżenie prezydentowi USA. To konkretna, wymierna formuła odstraszająca, mająca na celu uczynienie regionalnych konsekwencji kolejnego amerykańskiego ataku jednoznacznymi i nieodwracalnymi.

Saudyjski następca tronu Mohammed bin Salman (MbS) mógł przekonać Trumpa do zmiany decyzji za pomocą osobistej rozmowy telefonicznej, po tym jak wcześniej irańscy przywódcy zadzwonili do niego i wysłali mu listę obiektów Aramco, które miały zostać zniszczone w odpowiedzi na amerykański atak.

MbS doskonale zdaje sobie sprawę, że Azja Zachodnia jako całość ma bardzo ograniczone możliwości obrony powietrznej. To było częścią dyskusji. Jednak jeszcze bardziej przekonujące mogło być przypomnienie przez MbS-a o możliwości polegania przez Trumpa na sprzedaży dużych ilości amerykańskich obligacji skarbowych i akcji w przypadku poważnych zniszczeń wojennych, aby pokryć koszty.

Efektem końcowym było – po raz kolejny – TACO .

Profesor ekonomii Steve Hanke z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa poszedł jeszcze dalej, wyjaśniając, że rynki obligacji już uwzględniały ten rozwój sytuacji. Rentowność dziesięcioletnich amerykańskich obligacji skarbowych rosła z powodu potrójnego obciążenia: inflacji, ceł Trumpa i samej wojny.

Wyprzedaż akcji Arabii Saudyjskiej na dużą skalę – w połączeniu z wyprzedażą akcji Chin – spowodowałaby eksplozję zysków. Hanke szacuje całkowity koszt wojny na około bilion dolarów amerykańskich , stosując metodę opracowaną przez Uniwersytet Browna, która mnoży pierwotne szacunki Pentagonu przez współczynnik 25.

Silniejsza pozycja oparta na twardych faktach

Równoległe wydarzenia militarne i dyplomatyczne dodatkowo wzmacniają tę ocenę.

Według pakistańskich źródeł wywiadowczych, Iran, przy tajnym pakistańskim wsparciu wojskowo-technicznym, zakończył instalację ulepszeń chińskiego systemu nawigacji satelitarnej BeiDou . Komponenty te dostarczono w zeszłą niedzielę – wcześniej niż pierwotnie planowano – przez port Gwadar nad Morzem Arabskim, strategiczny punkt końcowy chińsko-pakistańskiego korytarza gospodarczego (CPEC), a następnie drogą lądową do Iranu przez korytarz Gwadar-Gabd.

Modernizacje te znacząco poprawiają celność Iranu, odporność na walkę elektroniczną oraz bezpieczeństwo łączności. Wszystkie systemy zostały już w pełni zintegrowane z irańską architekturą aktywnego odstraszania.

Dzięki technologii BeiDou zapobiegającej zakłóceniom, szyfrowanej strukturze sygnału wojskowego i bezpiecznej dwukierunkowej komunikacji, podatność Iranu na amerykańskie środki zagłuszające praktycznie znika.

Jakby tego było mało, pakistańskie źródła wywiadowcze potwierdziły później zupełnie nieoczekiwany rozwój wydarzeń.

To nie kto inny, jak prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Mohamed bin Zayed (MbZ), jedyny decydent w kraju, odbył 40-minutową rozmowę telefoniczną z Araghchim. Podczas tej rozmowy Abu Zabi zasygnalizowało gotowość do nawiązania długoterminowych i stabilnych relacji z Teheranem.

Był to pierwszy taki sygnał od wybuchu wojny amerykańsko-izraelskiej 28 lutego.

Araghchi przekazał następnie treść tej rozmowy Asimowi Munirowi.

W niedzielę Araghchi rozmawiał również telefonicznie z tureckim ministrem spraw zagranicznych Hakanem Fidanem. Ponadto, w ciągu niecałych 24 godzin, dwukrotnie rozmawiał z saudyjskim ministrem spraw zagranicznych, księciem Faisalem, który nagle zmienił kurs po saudyjskich nalotach na Irak i opowiedział się za całkowitą deeskalacją.

Najważniejszym wnioskiem płynącym z tej serii rozmów telefonicznych jest to, że Teheran rozszerza swoje wpływy maksymalnie właśnie w chwili, gdy Waszyngton wydaje się zdezorientowany i niepewny.

Tak zwany pakistański kanał mediacji mógłby ponownie odegrać rolę. Co jednak kluczowe, Teheran korzysta teraz z tego kanału z pozycji pewności siebie, wzmocnionych zdolności militarnych i strategicznej determinacji.

Powtórzmy: to nie jest klasyczna deeskalacja. To strategiczna pauza. Irańskie władze w dużej mierze zgadzają się, że obecnie mają silniejszą pozycję.

Ocena ta opiera się na szeregu trzeźwych faktów.

Według irańskich szacunków, USA ponoszą niemożliwe do utrzymania straty. Trump i jego najbliższe otoczenie znajdują się pod znaczną presją rosnących cen ropy naftowej, wewnętrznych obciążeń politycznych, nadmiernej ekspansji militarnej oraz regionalnych sojuszników i wasali, którzy obawiają się odwetu ze strony Iranu.

Porządek negocjacyjny Iranu pozostaje niezmieniony. Chiny – a także Rosja – znacząco wzmocniły potencjał odstraszania Iranu. Jednocześnie państwa Zatoki Perskiej coraz częściej dążą do zawarcia własnych porozumień z Teheranem.

W ramach nowej regionalnej architektury władzy problem nie polega zatem na tym, że negocjacje zakończą się fiaskiem, ponieważ Iran czuje się osłabiony. Teheran jest raczej przekonany, że obecnie ma przewagę i zamierza ją powiększyć, zanim Waszyngton potencjalnie odzyska inicjatywę.

Wyjaśnia to również, dlaczego czołowi członkowie Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego (SNSC) i irańscy parlamentarzyści wielokrotnie ostrzegają, że Teheran może zaostrzyć wojnę, jeśli amerykańska polityka „maksymalnej presji” będzie kontynuowana.

Nowością jest wprowadzenie jeszcze bardziej niebezpiecznego, niemal automatycznego poziomu eskalacji.

Atak na pojedynczy irański obiekt energetyczny mógłby w przyszłości wywołać ataki odwetowe na wiele obiektów w różnych krajach, co mogłoby doprowadzić do poważnego regionalnego kryzysu energetycznego w ciągu kilku godzin.

Przyzwyczaj się do proporcji 10 do 1.

W praktyce Iran i Cieśnina Ormuz stały się osobistym kryzysem sueskim Trumpa – kryzysem, który sam stworzył dla USA.

Wśród irańskich decydentów i pakistańskich mediatorów przeważa obecnie przekonanie: „On nie ma wyjścia”.

Z ich punktu widzenia tak właśnie wygląda strategiczna porażka.

Wycofanie się wojsk definitywnie ustanowiłoby Iran wiodącą potęgą w Azji Zachodniej.

Nowe bombardowania natychmiast wywołałyby globalny kryzys energetyczny.

Opóźnienie konfliktu – po wyczerpaniu amerykańskich strategicznych rezerw ropy naftowej (SPR) – doprowadziłoby do gwałtownego wzrostu cen ropy.

Nic nie odwiedzie Teheranu od odejścia od ustalonego porządku negocjacji, jeśli rozmowy zostaną wznowione:

Po pierwsze, Cieśnina Ormuz.

Po drugie, zniesienie sankcji i uwolnienie zamrożonych aktywów.

Dopiero wtedy będą mogły odbyć się negocjacje nuklearne.

Rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baghaei stanowczo zdementował wszelkie pogłoski o rozmowach z Waszyngtonem, które miały rozpocząć się w najbliższy poniedziałek.

Obecnie trwają jedynie negocjacje z Omanem, dotyczące nowego, tymczasowego szlaku żeglugowego przez Cieśninę Ormuz.

Wygląda na to, że celem jest utworzenie jednego szlaku żeglugowego – ani szlakiem północnym przez wody irańskie, ani szlakiem południowym przez wody Omanu.

Jeśli chodzi o amerykańską blokadę – jeden z czynników, który doprowadził do fiaska porozumienia – Teheran jasno daje do zrozumienia, że ​​powrót do porozumienia nastąpi dopiero po całkowitym uwolnieniu zamrożonych aktywów – i zostanie to zrobione z wyprzedzeniem, jeszcze przed szczegółowymi negocjacjami.

Iran mógł zamrozić aktywa o wartości nawet 120 miliardów dolarów , rozproszone po kilku krajach i zablokowane z powodu amerykańskich sankcji.

Prezydent Massud Peseschkian nadal wierzy w porozumienie.

Jednakże stanowisko to w żadnym wypadku nie odzwierciedla opinii większości w Iranie.

Podsumowując, obecna sytuacja wygląda następująco:

Suwerenne państwo, które postrzega siebie jako część ruchu oporu i jest przekonane, że zmusiło przeciwnika do odwrotu, nie ma motywacji, by iść na kompromis – zwłaszcza jeśli jego potencjał militarny stale rośnie, a jego regionalni przeciwnicy szukają dróg ucieczki z obawy przed odwetem.

Nowe ostrzeżenie w stosunku 10 do 1 stanowi nieunikniony czynnik wyzwalający sytuację regionalną:

Jakikolwiek atak Stanów Zjednoczonych lub Izraela na irańską infrastrukturę energetyczną wywołałby natychmiastową i nieproporcjonalną reakcję odwetową skierowaną przeciwko obiektom energetycznym w Zatoce Perskiej – bez względu na ich lokalizację.

Świat będzie potrzebował czasu, aby zrozumieć wszystkie implikacje tego rozwoju sytuacji, gdyż jego potencjalne konsekwencje są niemal niewyobrażalne.

Teheran jest przekonany, że strategiczna równowaga sił zmienia się na jego korzyść i dlatego oficjalnie uznaje całkowite wycofanie USA z Azji Zachodniej za swój własny cel negocjacyjny.

Trump powstrzymał atak na Iran – ale powody mogą być zupełnie inne

Trump powstrzymał atak na Iran – ale powody mogą być zupełnie inne.

Prezydent USA Donald Trump oświadczył, że odwołał nieuchronny atak na Iran po tym, jak Teheran i kilka państw Bliskiego Wschodu zwróciły się o powściągliwość i zaakceptowały zarys porozumienia.

Biały Dom przedstawia tę decyzję jako wyraz amerykańskiej siły: Waszyngton był gotowy do ataku, ale dał Iranowi ostatnią szansę dyplomatyczną.

Jednak korespondent geopolityczny Pepe Escobar przedstawia zupełnie inny obraz w niedawnym wywiadzie wideo dla Transition Protocol (Power Shift) . Powołując się na informacje ze źródeł, które jego zdaniem były bezpośrednio zaangażowane w rozmowy, twierdzi, że Iran nie prosił o przerwę. Przeciwnie, Stany Zjednoczone i ich sojusznicy z Zatoki Perskiej zdali sobie sprawę, że nowy atak miałby praktycznie niekontrolowane konsekwencje.

Dyskusję moderował Zulfiqar Ali. Sam Escobar podkreśla, że ​​nie wszystkie szczegóły udało się natychmiast i niezależnie potwierdzić. Niektóre informacje są wiarygodne, inne pochodzą z wysoko postawionych źródeł, ale nie można ich było w pełni zweryfikować w momencie emisji.

https://youtube.com/watch?v=3JocrS8mJo0%3Ffeature%3Doembed

Teheran nie interpretuje wycofania jako znaku pokoju.

Według Escobara irańskie władze nie interpretują odwołania ataku USA jako oferty pokoju.

W Teheranie decyzja Trumpa jest interpretowana jako przyznanie, że Waszyngton osiągnął granice swojej presji militarnej i politycznej. Fakty na miejscu coraz bardziej zmieniają się na niekorzyść Stanów Zjednoczonych.

Iran zareagował na wycofanie wojsk amerykańskich, a osoby z wewnątrz kraju nie interpretują tego kroku jako oznaki pokoju. Irańskie władze widzą w nim raczej sygnał, że Waszyngtonowi pozostało niewiele realnych opcji.

Ostrzeżenie Iranu: Odwet w stosunku 10:1

Najbardziej kontrowersyjnym punktem wywiadu była rzekoma nowa irańska doktryna odwetu.

Wcześniej mówiono, że reakcja będzie miała stosunek dwa do jednego. Atak na cele irańskie spotkałby się zatem z dwukrotnie większą liczbą ataków na obiekty wroga lub sojuszników.

Mówi się obecnie, że próg ten został drastycznie podwyższony.

Według Escobara, Teheran jasno dał do zrozumienia, że ​​każdy atak na irańską infrastrukturę energetyczną wywoła odwet w stosunku 10 do 1. Za każdy irański cel energetyczny może zostać zaatakowanych dziesięć obiektów należących do partnerów USA w Zatoce Perskiej i poza nią.

Dotyczyłoby to nie tylko obiektów wojskowych, ale potencjalnie również:

  • Pola naftowe i rafinerie,
  • Terminale eksportowe,
  • Sieci energetyczne,
  • Zakłady odsalania,
  • Porty i infrastruktura transportowa.

Taki kontratak mógłby zachwiać całą gospodarką państw Zatoki Perskiej i natychmiast wywołać globalny szok energetyczny i finansowy.

Mówi się, że Arabia Saudyjska naciskała na Trumpa, aby się wycofał.

Według wersji przedstawionej w wywiadzie to nie Irańczycy zwrócili się do Waszyngtonu z prośbą o przełożenie spotkania.

Mówi się natomiast, że Arabia Saudyjska i inne państwa Zatoki Perskiej podniosły alarm.

Escobar twierdzi, że saudyjski następca tronu, książę Mohammed bin Salman, osobiście namawiał Trumpa do odwołania ataku. Przesłanie z Rijadu było jasne: Arabia Saudyjska i inne państwa Zatoki Perskiej nie były gotowe zapłacić ceny za kolejną amerykańską awanturę militarną.

W przypadku eskalacji, monarchie Zatoki Perskiej musiałyby się liczyć z odwetowymi atakami na własną infrastrukturę energetyczną i wodną. Zakłady odsalania wody są w szczególności niezbędne dla zaopatrzenia regionu w wodę. Ich zniszczenie miałoby nie tylko konsekwencje ekonomiczne, ale i społeczne.

Jeśli te informacje są prawdziwe, to Trump nie odwołał ataku z pozycji siły, lecz pod wpływem ogromnej presji ze strony sojuszników, którzy mogliby zostać bezpośrednio dotknięci irańskimi środkami zaradczymi.

Tajna rozmowa telefoniczna między Abu Zabi a Teheranem

Inny godny uwagi szczegół dotyczy Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Według Escobara, prezydent Zjednoczonych Emiratów Arabskich Mohammed bin Zayed odbył około 40-minutową rozmowę telefoniczną z irańskim ministrem spraw zagranicznych. Podczas tej rozmowy wyraził on chęć nawiązania trwałych i długoterminowych relacji z Iranem.

To byłaby znacząca zmiana kursu.

Emiraty od dawna uważane są za bliskiego partnera Waszyngtonu i część regionalnego frontu mającego na celu powstrzymanie Teheranu politycznie i militarnie. Teraz mogły dojść do wniosku, że bezpośrednie porozumienie z Iranem jest bezpieczniejsze niż udział w dalszej eskalacji pod przewodnictwem USA.

Escobar interpretuje rozmowę telefoniczną jako sygnał, że państwa Zatoki Perskiej nie chcą już dłużej polegać wyłącznie na Waszyngtonie w kwestii bezpieczeństwa.

Pakistan staje się mostem dyplomatycznym

Pakistan wydaje się odgrywać kluczową rolę w tym rozwoju.

Według Escobara, irański minister spraw zagranicznych rozmawiał przez telefon przez prawie dwie godziny z pakistańskim marszałkiem polowym Asimem Munirem. Podczas tej rozmowy Teheran szczegółowo wyjaśnił swoje stanowisko po odwołaniu ataku USA.

Pakistan pełni obecnie funkcję łącznika pomiędzy:

  • Iran,
  • Stany Zjednoczone,
  • Arabia Saudyjska,
  • Zjednoczone Emiraty Arabskie,
  • pozostałe państwa Zatoki Perskiej.

Irański przekaz jest jasny: Waszyngton może albo powrócić do już uzgodnionych ram dyplomatycznych, albo nie ma innego wyjścia.

Iran odrzuca nowe negocjacje w sprawie już osiągniętych porozumień

Według Escobara Teheran nie zaakceptuje renegocjacji już uzgodnionych warunków.

Iran nalega, aby obie strony powróciły do ​​obowiązującego memorandum. Kolejność rozmów została już ustalona i nie ulegnie zmianie.

Chiny podzielają to stanowisko. Z perspektywy Pekinu nie ma czego renegocjować; jedynym decydującym czynnikiem jest realizacja już podjętych zobowiązań.

Porządek irański jest zatem następujący:

  1. Dyskusje o Cieśninie Ormuz,
  2. Zniesienie sankcji i uwolnienie zamrożonych funduszy,
  3. Dopiero potem odbędą się nowe negocjacje nuklearne.

Teheran chce uniemożliwić Waszyngtonowi natychmiastowe skupienie się na kwestii nuklearnej, dopóki spory gospodarcze i morskie pozostają nierozwiązane.

Zmodernizowane chińskie systemy celownicze za pośrednictwem Gwadar

W wywiadzie można też znaleźć obszerne informacje na temat chińskiego wsparcia dla Iranu.

Według Escobara dodatkowe komponenty chińskiego systemu nawigacji satelitarnej BeiDou przetransportowano do Iranu przez pakistański port głębokowodny Gwadar, a następnie drogą lądową.

Mówi się, że poprawiło to potencjał Iranu w kilku obszarach:

  • bardziej precyzyjne pozyskiwanie celów,
  • lepsza komunikacja,
  • Większa odporność na zakłócenia elektroniczne,
  • skuteczniejsze operacje rakietowe i dronowe.

Gospodarz dodał, że pakistańscy technicy wojskowi rzekomo pomagali w integracji. To znacznie poprawiło zdolność Iranu do monitorowania pola bitwy i precyzyjnego trafiania w cele w ciągu kilku dni. Te twierdzenia nie zostały jeszcze niezależnie zweryfikowane.

Jeśli są prawdziwe, to stanowiłoby to kluczowy powód demonstracyjnej pewności siebie Teheranu.

Według doniesień gotowych jest 2000 szybkich łodzi szturmowych.

Jako dodatkowy środek odstraszający Iran miał poinformować Waszyngton o tzw. „flocie komarów”.

Według gospodarza, flota składa się z około 2000 małych, szybkich i uzbrojonych łodzi, każda z dwuosobową załogą. Jednostki te są gotowe do szybkiej mobilizacji.

Takie roje byłyby szczególnie niebezpieczne w wąskiej Cieśninie Ormuz. Mogłyby atakować jednocześnie większe okręty wojenne, tankowce i statki zaopatrzeniowe z różnych kierunków.

Domniemana flota jest zatem uzupełnieniem irańskiej groźby dziesięciokrotnego odwetu.

Hormus pozostaje decydującą dźwignią

Trump twierdzi, że zarys porozumienia przewiduje natychmiastowe i całkowite otwarcie Cieśniny Ormuz.

Escobar zaprzecza tej wersji wydarzeń.

Według niego Iran w żadnym wypadku nie zgodził się na otwarcie Cieśniny Ormuz na warunkach amerykańskich. Z perspektywy Teheranu cieśnina będzie nadal kontrolowana i administrowana przez Iran. Możliwe są rozmowy o konkretnych warunkach z udziałem Omanu – ale nie o zrzeczeniu się kontroli przez Iran.

Ormuz pozostaje zatem najsilniejszym narzędziem wywierania nacisku przez Iran.

Dopóki Teheran może kontrolować lub blokować przepływ osób, ma bezpośredni wpływ na:

  • Ceny ropy naftowej i gazu,
  • globalny handel LNG,
  • Składki ubezpieczeniowe,
  • gospodarka państw Zatoki Perskiej,
  • międzynarodowych rynkach finansowych.

Całkowite otwarcie bez żadnych ustępstw oznaczałoby, że Iran dobrowolnie zrzekłby się swojej najważniejszej dźwigni strategicznej. Właśnie tego Teheran powinien się odrzucić.

Bazy amerykańskie stają się zagrożeniem dla „swoich”

Escobar twierdzi również, że liczne amerykańskie bazy wojskowe w Azji Zachodniej nie są już wyłącznie symbolem amerykańskiej potęgi.

Są coraz bardziej podatnym celem.

Długoterminowym celem Iranu jest usunięcie Stanów Zjednoczonych z regionalnego systemu baz wojskowych.

W dobie precyzyjnych pocisków, rojów dronów i nowoczesnych systemów namierzania, duże, stałe bazy mogą szybko stać się łatwo identyfikowalnymi celami ataków.

To, co przez dziesięciolecia służyło jako narzędzie amerykańskiej projekcji siły, może w ten sposób stać się strategicznym obciążeniem.

Cele wojenne Waszyngtonu najwyraźniej nie zostały osiągnięte

Escobar przedstawia miażdżącą ocenę dotychczasowego konfliktu.

Jego zdaniem Stany Zjednoczone nie osiągnęły żadnego ze swoich głównych celów:

  • Potencjał militarny Iranu nie został zniszczony.
  • Państwo irańskie nie upadło.
  • Nie nastąpiła żadna zmiana reżimu.
  • Ormuz nie został otwarty na warunkach amerykańskich.
  • Iran nie został oddzielony od Rosji i Chin.

Wręcz przeciwnie: potencjał militarny Teheranu jest silniejszy, a współpraca z Moskwą i Pekinem bliższa niż kiedykolwiek wcześniej.

Wojna przyspieszyłaby więc dokładnie to, czemu Waszyngton chciał zapobiec: zacieśnienie strategicznych powiązań między Iranem, Chinami i Rosją.

Biały Dom mówi o sile – region widzi słabość.

Główne przesłanie wywiadu brzmi:

Biały Dom twierdzi, że Trump odwołał atak, będąc w pozycji siły.

Escobar i jego rozmówca twierdzą jednak, że atak został powstrzymany, ponieważ:

  • Iran groził dziesięciokrotnym odwetem,
  • Arabia Saudyjska i inne państwa Zatoki Perskiej nie chciały ponosić konsekwencji,
  • infrastruktura energetyczna i wodna regionu jest niezwykle podatna na zagrożenia,
  • Bazy amerykańskie są pod dużą presją,
  • Teheran poprawił swoje zdolności wojskowe,
  • globalny szok energetyczny był nieunikniony.

Nie jest jasne, czy wszystkie informacje zostaną potwierdzone. Sam Escobar jasno zaznaczył, że niektóre szczegóły nie zostały jeszcze w pełni zweryfikowane w momencie wywiadu.

Ale nawet jeśli tylko część tych informacji okaże się prawdą, odwołanie ataku będzie raczej oznaką zmiany układu sił niż triumfem dyplomatycznym.

Wnioski: Brak odprężenia, ale nowa faza

Odwołanie ataku USA nie oznacza automatycznie pokoju.

Według irańskiej interpretacji jest to potwierdzenie skuteczności odstraszania: Waszyngton i jego sojusznicy obawiają się militarnych, ekonomicznych i społecznych konsekwencji dalszej eskalacji.

Dlatego mało prawdopodobne jest, aby Teheran porzucił swoją strategię, lecz raczej uzna ją za słuszną:

Powściągliwość, dopóki nie zostanie przekroczona żadna czerwona linia – po przekroczeniu której reakcja byłaby wręcz nie do zniesienia dla USA i ich regionalnych partnerów.

Następna faza zależeć będzie od trzech punktów:

Hormus,

infrastruktura energetyczna i wodna państw Zatoki Perskiej

oraz amerykańskie bazy wojskowe w Azji Zachodniej.

Trump może powrócić do dotychczasowych ram dyplomatycznych. Albo może ponownie zaostrzyć sytuację i zaryzykować, że wojna z Iranem pochłonie cały region i globalną gospodarkę.

IRAŃSKA OPCJA KONTRATAKU

IRAŃSKA OPCJA KONTRATAKU

2 sierpnia 2026przez Larry C. Johnson sonar21/the-iranian-counterstrike-option

Oto najnowsze doniesienia Karla Millera:

KONTROLA OSĄDU


Zakrojona na szeroką skalę kampania USA i Izraela przeciwko Iranowi stworzyłaby realne ryzyko presji odwetowej najpierw na najbardziej skoncentrowane izraelskie systemy paliwowe, a następnie na szerszą presję na systemy rafinacji, LNG, elektrowni wodnych, magazynowania i eksportu w państwach Rady Współpracy Zatoki Perskiej, jeśli państwa te zostaną uznane za sprzyjające tej kampanii. Strategicznym zagrożeniem nie jest pojedynczy uszkodzony obiekt. Chodzi o możliwość, że kilka ściśle powiązanych systemów ulegnie awarii szybciej, niż uda się zmobilizować zastępcze dostawy, moce naprawcze i logistykę awaryjną.

W analizie defensywnej raport zakłada, że ​​pierwsza presja odwetowa spadłaby na Izrael, ponieważ Izrael byłby stroną bezpośrednio walczącą, a jego krajowy system paliwowy jest skoncentrowany w dwóch rafineriach. Model analizuje następnie rozszerzający się drugi etap, w którym wybrane systemy Rady Współpracy Zatoki Perskiej mogłyby zostać poddane presji, gdyby przestrzeń powietrzna Zatoki Perskiej, bazy, logistyka, wywiad, wsparcie energetyczne lub układy polityczne zostały uznane za istotne wsparcie kampanii.

System regionalny składa się z kilku sieci krajowych, które w skali mapy wydają się zróżnicowane, ale zależą od ograniczonej liczby rafinerii, linii LNG, współdzielonych usług komunalnych, systemów magazynowania, terminali morskich i korytarzy rurociągowych. Te same zależności fizyczne i handlowe występują w każdej jurysdykcji: niezawodne zasilanie, systemy sterowania, segregacja produktów, dostęp do infrastruktury morskiej, sprzęt zapasowy, wykwalifikowany personel i akceptacja ubezpieczeń.

Izrael nie posiada geograficznie zróżnicowanego krajowego systemu rafinacji. Hajfa/Bazan i Aszdod realnie ponoszą cały krajowy ciężar produkcji oleju napędowego i nafty lotniczej. Większy kompleks w Hajfie dostarcza około dwóch trzecich łącznej produkcji destylatów średnio-wysokoprocentowych i około 70% oleju napędowego. Aszdod jest jedyną znaczącą krajową alternatywą, jeśli Hajfa stanie się niedostępna.

Hajfa/Bazan to centralne zagrożenie dla bezpieczeństwa paliwowego Izraela, ponieważ łączy największe obciążenie rafineryjne z powiązanymi systemami wsparcia. Przyszłe zakłócenia nie musiałyby eliminować każdej jednostki przetwórczej ropy naftowej ani jednostki konwersji, aby stworzyć deficyt krajowy. Utrata integracji elektrycznej, pary, wodoru, przesyłu wewnętrznego, sterowania, zbiorników lub certyfikacji produktów mogłaby ograniczyć jednocześnie kilka ciągów technologicznych.

Zgodnie z założeniami planistycznymi, Hajfa dostarcza około 57,6 tys. baryłek dziennie oleju napędowego i 10,7 tys. baryłek dziennie paliwa lotniczego/nafty. Gdyby Hajfa była niedostępna, a Aszdod nadal działał, krajowe dostawy średniego destylatu spadłyby do około 36 tys. baryłek dziennie. Przy stałym zapotrzebowaniu na poziomie 88 tys. baryłek dziennie, zapotrzebowanie na odbudowę wyniosłoby około 52 tys. baryłek dziennie, zanim uwzględni się odbudowę zapasów, straty w dystrybucji lub ograniczenia jakościowe.

Aszdod ma strategiczne znaczenie nie tyle ze względu na swoją wielkość, co raczej dlatego, że jest jedyną znaczącą krajową alternatywą dla rafinacji. Gdyby sam Aszdod był niedostępny, podczas gdy Hajfa nadal działała, deficyt w przypadku utrzymującego się stanu wyniósłby około 19,7 tys. baryłek dziennie. Deficyt ten można by opanować poprzez dywersyfikację ładunków i kontrolowane wykorzystanie zapasów tylko pod warunkiem, że odbiór, certyfikacja, magazynowanie i wewnętrzna dystrybucja pozostałyby efektywne.

Gdyby obie rafinerie były niedostępne, krajowa produkcja średnich destylatów spadłaby z około 104,3 tys. baryłek dziennie do zera. W przypadku utrzymania scenariusza zrównoważonego, około 88 tys. baryłek dziennie musiałoby pochodzić z dostępnych zapasów i importu. Przekroczyłoby to standardową wymianę na rynku spot i wymagałoby wyjątkowej alokacji sojuszniczej, nadzoru rządowego i sprawnego dostępu do dostaw.

Najbardziej prawdopodobna natychmiastowa presja odwetowa skupiłaby się więc na Izraelu, ponieważ jego system paliwowy jest skoncentrowany, jego potencjał militarny jest silnie uzależniony od paliwa, a zdolność do zastąpienia strat w dwóch rafineriach zależałaby od nieprzerwanego odbioru i ograniczonych zapasów.

Szersza kampania przeciwko systemom Rady Współpracy Zatoki Perskiej (GCC) miałaby poważniejsze konsekwencje regionalne i globalne, prowadząc do jednoczesnej degradacji rafinerii, LNG, sieci elektroenergetycznych, magazynów, portów i alternatywnych szlaków eksportowych. Decydujący konflikt rozegrałby się między tempem zakłóceń systemowych a tempem substytucji, naprawy i ponownego wprowadzenia na rynek.


Moje najnowsze kontr-prądy: Czy wojny na Ukrainie i w Iranie łączą się ze sobą?

Czy wojny na Ukrainie i w Iranie łączą się?

Powrót Nimy i dyskusja na temat najnowszego TACO Trumpa:

Larry Johnson: Odwołałem to: Trump potwierdza, że ​​wycofał się z ataku Iranu w związku z atakiem dronów w Kurdystanie

Po dwudniowej przerwie wracamy do Mario, aby omówić ruch Trumpa dotyczący TACO:

TRUMP WYCOFUJE SIĘ Z DUŻEJ AKCJI BOMBARDINGOWEJ W IRANIE – z byłym agentem CIA Larrym Johnsonem

Dziękuję za nieocenione wsparcie w postaci czasu poświęconego na czytanie i komentowanie. Nie pobieram opłat abonamentowych ani nie akceptuję reklam. Chcę, aby treści były dostępne dla wszystkich zainteresowanych poruszanymi przeze mnie tematami. Jeśli jednak chcesz przekazać darowiznę, skorzystaj z tego linku .

Lato, w którym umarł pokój

Lato, w którym umarł pokój

Autor: Peter Hanseler za pośrednictwem ForumGeopolitica.com

Iran i Rosja zdały sobie sprawę, że nie ma pokoju ze wspólnotą Zachodu. W rezultacie konflikty toczą się na polu bitwy i będą trwać jeszcze długo. Międzynarodowy porządek prawny umarł, pokój na świecie umarł – jest wojna. Wojna światowa.
Niewielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę.

Celem tego artykułu jest zwrócenie uwagi na najważniejsze trendy, które obecnie obserwuję – mają one skłonić do refleksji. Proszę wybaczyć, że tworzę trochę potwora, biorąc pod uwagę ogrom aspektów do rozważenia.

Oprócz licznych konfliktów w Afryce, obecnie toczą się dwa poważne konflikty – jeden w Europie, a drugi na Bliskim Wschodzie. Oba były starannie planowane przez dekady. Wśród bardziej krytycznych zachodnich obserwatorów pojawiają się pęknięcia w narracji Zachodu, co prowadzi do coraz bardziej agresywnej propagandy Zachodu, mającej na celu ponowne wpłynięcie na opinię publiczną.

Przykładem tego, jak propaganda skutecznie ogłupia ludzi w Niemczech, jest artykuł w gazecie „Bild” z 13 lipca zatytułowany „Putinowi kończy się benzyna – Rosjanie płacą prawie 4 euro za litr benzyny”.

Gazeta Bild, 13 lipca 2026 r.

I to pomimo faktu, że rzeczywiste ceny są wyraźnie widoczne na obrazku: na przykład 73,11 rubla (0,82 EUR). 29 lipca średnia cena benzyny 95-oktanowej w Rosji wynosiła 71,83 rubla (0,79 EUR).

——————-

Z drugiej strony, ważne informacje są tłumione, takie jak nałożenie przez Chiny sankcji na 14 europejskich firm (w tym Lafert SpA, Rheinmetall AG, Tatra Trucks, Vigo Photonics, Cavok UAS, Antraco Chemie-Handelsgesellschaft i Sindlhauser Materials). Są to firmy zbrojeniowe lub dostawcy dla przemysłu zbrojeniowego. Ta wiadomość ma ogromne znaczenie i znacznie utrudni rozbudowę potencjału militarnego Niemiec.

Te dwa zupełnie różne przykłady ilustrują naturę zachodnich mediów – dają one odbiorcom wrażenie, że na Zachodzie „wszystko idzie dobrze”, a wrogowie są na skraju upadku. Ma to swoje konsekwencje: kiedy rozmawia się z ludźmi w Europie, letnie upały i mistrzostwa świata w piłce nożnej wydają się najważniejszymi rzeczami w życiu.

Od dziesięcioleci zastanawiam się, jak to możliwe, że dotknięte nimi społeczeństwa nie zauważyły ​​zbliżających się katastrof z 1914 i 1939 roku; bieżące wydarzenia dają mi wgląd w historię z niespotykaną dotąd jasnością. Media służą „rozrywce” i niczym więcej. Jednak czarne jak smoła chmury gromadzące się nad Europą są jak najbardziej realne, a destabilizacja oczywista.

Czynniki destabilizujące

Rozpad świata pod wpływem wielu nacisków

Katastrofa, z którą się obecnie mierzymy, jest wynikiem licznych czynników i wpływów, których niewielu ludzi dostrzega: katalizatorów rozpadu świata, jaki znaliśmy. Od pewnego czasu wśród analityków szerzy się poczucie przytłoczenia. Odczuwam je każdego dnia, ponieważ czynniki destabilizujące są liczne i wzajemnie na siebie oddziałują.

Co więcej, zachodni aktorzy, co zrozumiałe, zwracają uwagę i podkreślają tylko te czynniki, które sprawiają, że ich pozycja wydaje się silniejsza. Co więcej, działają przeciwko sobie, co oznacza, że ​​coraz bardziej angażują się w walkę o władzę. Dlatego proszę o wybaczenie, że nie jestem w stanie omówić i opisać wszystkich – nawet nie wszystkich ważnych – czynników i wpływów.

Czynnik Donalda Trumpa

Mistrzem świata w zniekształcaniu rzeczywistości jest najwyraźniej Donald Trump, który już wykorzystał tę strategię, aby przetrwać liczne bankructwa kosztem inwestorów, zawirowania swojej pierwszej kadencji i aferę Epsteina. W obecnej kadencji prowadzi katastrofalną politykę gospodarczą, której jedynym celem jest jeszcze większe wzbogacenie najbogatszego 1% społeczeństwa. W tym celu wszczął liczne wojny. Nie przeszkadza mu to jednak w prezentowaniu się jako mediatora i przyjaciela świata.

Jednakże błędem byłoby zrzucanie winy za panujący chaos wyłącznie na Trumpa. Po Joe Bidenie miał on historyczną szansę na przywrócenie równowagi i złagodzenie presji w geopolitycznym tyglu. Zmarnował tę szansę, wierząc, że siejąc chaos, może ponownie odwrócić bieg wydarzeń na korzyść USA jako hegemona. Co więcej, amerykańscy prezydenci mają niewielki wpływ na amerykańską politykę zagraniczną. Opisywaliśmy ten fakt kilkakrotnie, w tym w odniesieniu do Noama Chomsky’ego, ostatnio w artykule „Wojna bez pokoju – strategia USA ma niewiele wspólnego z Trumpem”, w części „Amerykańscy prezydenci jako statyści – Trump nie jest wyjątkiem”. Ostatecznie Trump jest niczym więcej niż marionetką. I jako taki, biorąc pod uwagę jego charakter i liczne trupy w szafie, łatwo nim sterować i kształtować. Jego odpowiednicy w Europie nie różnią się pod tym względem.

Czynnik dyplomacji

W czerwcu 2025 roku napisałem artykuł „Dyplomacja na łożu śmierci – od prezydenta pokojowego do podżegacza wojennego”. To, czego obawiałem się ponad rok temu, stało się faktem. W międzyczasie Stany Zjednoczone po raz trzeci dokonały inwazji na Iran – w czerwcu 2025 roku i lutym 2026 roku, wspólnie z Izraelem, podczas przerw w negocjacjach dyplomatycznych – naruszając konwencje dyplomatyczne o nieprzewidywalnych konsekwencjach – a teraz po raz trzeci tego lata. Warto zauważyć, że nastąpiło to po podpisaniu porozumienia (Memorandum of Understanding), które miało służyć jako ramy dla pokoju; patrz również „Iran pokonuje USA – refleksje”. Izrael, jako siła napędowa u boku USA, odzyska znaczenie dyplomatyczne dopiero wtedy, gdy przestanie istnieć w obecnej formie; nie ma co więcej mówić o tych ludobójczych psychopatach.

„Oznacza to, że dyplomacja w Zatoce Perskiej i w Europie nie znajduje się już na łożu śmierci, lecz odeszła pokojowo”.

Co więcej, Stany Zjednoczone najwyraźniej nie mają żadnego interesu w pośredniczeniu w porozumieniu między Rosją a Europą. Po tym, jak w sierpniu 2025 roku wydawało się, że Trump i Putin osiągnęli „konsensus” – podstawowe porozumienie między stronami – w Anchorage, Trump robi teraz wszystko, co w jego mocy, aby sprowokować bezpośrednią wojnę z Rosją. Jego wsparcie dla Ukrainy, które obejmuje dostarczanie danych satelitarnych w celu ułatwienia ataków na cele cywilne głęboko w Rosji, nie jest już tajne, lecz jawne.

Europa z kolei składa się z dyktatury rządzonej przez dwie blondynki z Brukseli, które żywią patologiczną nienawiść do Rosji i otwarcie popierają ludobójstwo Izraela; „kieszonkowego Hitlera” w Berlinie, który chce dozbroić Niemcy, mimo że tylko 0,17% ankietowanej populacji jest gotowych odbyć służbę wojskową; maltretowanego męża z kompleksem „wielkiego imperium” wzorowanym na systemie francuskim; oraz londyńskiego City, które od wieków marzy o upadku Rosji.

Kanały dyplomatyczne zdają się być wyczerpane. Nawet rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow, jeden z najzdolniejszych dyplomatów, jakich świat kiedykolwiek wydał, nie widzi obecnie możliwości owocnego dialogu.

Rosja „nie będzie już wierzyć, że Zachód liczy na rozwiązania negocjowane”, ponieważ „ten zapas dobrej woli i nadziei został całkowicie wyczerpany”.

Siergiej Ławrow, 9 lipca 2026

Oznacza to, że dyplomacja w Zatoce Perskiej i w Europie nie znajduje się już na łożu śmierci, lecz odeszła pokojowo.

Czynnik rynków finansowych

Muszę przyznać, że jak dotąd myliłem się co do załamania rynków finansowych. Mój timing jest fatalny, ale to nie znaczy, że sytuacja nie staje się z dnia na dzień coraz groźniejsza. Rynki akcji są obecnie kontrolowane przez zaledwie garstkę spółek. Pięć największych amerykańskich firm technologicznych ma łączną kapitalizację rynkową wynoszącą 17,6 biliona dolarów, co przewyższa łączne PKB Japonii, Indii, Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch (17,1 biliona dolarów). To szaleństwo. Globalny dług wynosił 164 biliony dolarów w 2008 roku i został uznany za główną przyczynę kryzysu finansowego. Podejmowano wysiłki w celu rozwiązania tego problemu, ale bez znaczącego sukcesu: obecnie dług wynosi 363 biliony dolarów, co oznacza, że ​​podwoił się, a nie zmniejszył o połowę.

Wreszcie, wyceny rynkowe – akcji, obligacji i towarów – opierają się na założeniu pokoju; jednak rzut oka na świat sugeruje co innego. Nigdy w całej historii rynków finansowych nie było tak gorącego powietrza w systemie – systemie napędzanym chciwością i towarzyszącą jej głupotą. Przykładem ilustrującym, jak bardzo wyceny rynkowe są oderwane od rzeczywistości, są publikowane ceny kontraktów terminowych na ropę naftową. Rzeczywiste ceny, które trzeba zapłacić na rynku spot, są od 20% do 30% wyższe niż sugerują notowania. Trump, który podpisał memorandum o porozumieniu w Wersalu, sam na to zwrócił uwagę, mówiąc: „[…] Nasze rezerwy wyczerpią się za około cztery tygodnie”, tylko po to, by kilka tygodni później zerwać to porozumienie i ponownie zaatakować Iran. Od kilku dni panuje cisza; Amerykanie ponownie wstrzymali ataki, ponownie obawiając się szoku naftowego.

Stanley Druckenmiller stwierdził już w 2018 roku, że przewidywany kryzys będzie bardziej katastrofalny niż ten z 2008 roku. Sytuacja w Cieśninie Ormuz – zaostrzona obecnie przez zamknięcie Bab al-Mandab, co – jak sama nazwa wskazuje – oznacza po arabsku „Bramę Łez” – może zatem stać się katalizatorem kolejnego kryzysu finansowego.

Czynnik zbrodni wojennych i ludobójstwa

Zbrodnie wojenne istniały zawsze – podobnie jak akty ludobójstwa. Tym, co odróżnia obecną sytuację od przeszłości, jest fakt, że zbrodnie wojenne i ludobójstwo są popełniane na oczach opinii publicznej, tuszowane, a tym samym milcząco akceptowane i wspierane – zarówno przez polityków, jak i media głównego nurtu. Jako obywatel Szwajcarii, poruszam ten problem w moim kraju i wielokrotnie podkreślałem, że tygodnik „Weltwoche” jest wiodącą publikacją w Szwajcarii, jeśli chodzi o gloryfikację ludobójstwa. Ta całkowicie bezkrytyczna, proizraelska postawa kosztowała czasopismo wiele prenumerat. Skupiając się obecnie na Rosji, co obejmuje liczne wywiady, tygodnik próbuje odzyskać te straty.

W przeciwieństwie do 1945 roku, osoby dotknięte – i ogół społeczeństwa – nie będą mogły twierdzić, że nie wiedzą. Oto strona internetowa poświęcona dokumentowaniu ludobójstwa w Strefie Gazy poprzez fotografie. Każdy, kto twierdzi, że ludobójstwo nie ma miejsca, powinien zajrzeć: https://archivegenocide.com/; nieprzespane noce gwarantowane.

„Przestańcie nazywać wszystko ludobójstwem”.

Roger Köppel, grudzień 2025

Oczywiście Zachód twierdzi, że Rosjanie i Irańczycy popełnili zbrodnie wojenne. Bucza nie była jedynym narzędziem propagandy używanym przez Zachód.

Jednak chronologia wydarzeń w Buczy sugeruje, że zbrodni tych nie popełnili Rosjanie. Scott Ritter opublikował kilka artykułów na ten temat: „Prawda o Buczy jest gdzieś tam, ale być może zbyt niewygodna, by ją ujawnić”; „Wojny na Twitterze – moje osobiste doświadczenia z ciągłym atakiem Twittera na wolność słowa”; „Bucza, ponowne rozpatrzenie”.

Kolejnym propagandowym błędem w tym kontekście był ostrzał placu publicznego w centrum Kramatorska, który wówczas znajdował się pod kontrolą Ukrainy. Odpowiedzialność Ukrainy za atak została niezbicie udowodniona numerem seryjnym użytego pocisku.

Zbrodnie wojenne Zachodu są niezliczone: Gaza, Liban, Zachodni Brzeg (ludobójstwo); Iran, Kursk i niezliczone cele cywilne w Rosji. Lista jest nieskończona. Co więcej, każda śmierć Rosjanina jest celebrowana w zachodnich mediach – nawet śmierć dzieci, kobiet i osób starszych.

Jak ludzie reagują na tę nieopisywalną postawę polityków i mediów? Odwracają wzrok – najprawdopodobniej po to, by nie zakłócać własnego spokoju. To zjawisko zaobserwowano w Niemczech już 90 lat temu. Jednak smartfony są dziś wszechobecne, co pozwala na skrupulatne dokumentowanie tych przestępstw. Nadejdzie dzień, gdy ludzie na Zachodzie staną przed pytaniem: Dlaczego milczeliście – tak jak wtedy? Będzie to miało katastrofalne konsekwencje dla zaangażowanych społeczeństw, które wszystkie znajdują się na Zachodzie.

Czy III wojna światowa już nadeszła?

Poniżej przedstawię przegląd przebiegu wojny na całym świecie.

Według Ukraine Support Tracker, oceniając strony w oparciu o fakty i obiektywnie, 41 krajów jest w stanie wojny z Rosją lub wspiera walkę z nią na różne sposoby, w tym Szwajcaria. Wśród stron zaangażowanych w wojnę z Rosją znajdują się między innymi: Ukraina (jako platforma), Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Włochy, Polska, Belgia, Bułgaria, Dania, Finlandia, Szwecja, Chorwacja, Luksemburg, Malta, Holandia, Portugalia, Słowacja, Czechy, Słowenia, Węgry, Cypr, Litwa, Estonia, Łotwa i Stany Zjednoczone.

W wojnie na Bliskim Wschodzie uczestniczy 11 następujących państw: Izrael, USA, Iran, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt, Syria, Katar, Oman, Arabia Saudyjska i Jemen.

Obecnie wojna toczy się w następujących krajach afrykańskich: Sudanie, Sudanie Południowym, Demokratycznej Republice Konga, Somalii, Etiopii, Mali, Burkina Faso, Nigrze, Nigerii, Kamerunie, Mozambiku, Republice Środkowoafrykańskiej i Libii – w sumie w 13 krajach.

Zaangażowane są kraje na czterech kontynentach: 64 kraje z Europy, Ameryki, Azji i Afryki. Wymienione powyżej kraje należy jednak traktować jedynie jako przybliżony przykład ilustrujący skalę problemu.

Nie można wykluczyć, że w to wciągnięte zostaną również kraje Ameryki Środkowej i Południowej. Z jednej strony Stany Zjednoczone mówią o walce z kartelami narkotykowymi na terytorium Meksyku; z drugiej strony prezydent Brazylii kilka dni temu oświadczył, że rozważa możliwą inwazję USA na swój kraj; ponadto Trump ma zamiar zająć Kubę.

Dla porównania: pod koniec 1944 r. w II wojnie światowej brało udział od 45 do 50 państw, w ostatnich dniach wojny liczba ta wzrosła do 61 państw.

Zdaję sobie sprawę, że lista ta zawiera nieścisłości, a udział niektórych krajów jest kwestionowany. Niemniej jednak, można śmiało powiedzieć, że III wojna światowa była faktem, jeśli weźmiemy pod uwagę kraje biorące w niej udział.

Nawet laik dostrzega, że ​​państwa członkowskie NATO są zaangażowane w praktycznie wszystkie wymienione konflikty. Czy możliwe, że zdecydowana większość – a może nawet wszystkie – tych konfliktów nie istniałaby bez hegemonicznej polityki Zachodu? Konsekwencja: konflikty będą toczone do samego końca.

Koniec negocjacji

W moim ostatnim artykule zacytowałem wypowiedzi prezydenta Putina i ministra spraw zagranicznych Ławrowa: W przeciwieństwie do Amerykanów i Europejczyków, Rosjanie nie bawią się słowami. Kiedy mówią, że zaufanie jest bezpowrotnie utracone, to znaczy, że jest utracone. Po porozumieniu 2+4, Mińsku I i II, Stambule 2022 i formacie Anchorage, Rosjanie zdają sobie sprawę, że jednostronne opracowanie rozwiązania umownego byłoby czystą stratą czasu. Rosyjskie władze oczywiście będą kontynuować rozmowy z pozostałymi stronami, ale będzie to niewiele więcej niż dyplomatyczna kurtuazja.

Niemcy są szczególnie „bliscy sercom” Rosjan. Ostatnio niemieckie szaleństwo kosztowało Rosjan 27 milionów istnień ludzkich – ponad 50% z nich stanowili cywile – którzy zostali wymordowani jak bydło, podczas gdy Niemcy próbowali „doszczętnie zmieść” Aryjczyków poprzez „Generalplan Ost” (Generalny Plan Wschodni). W „Manifeście politycznego i intelektualno-moralnego regresu” René Zittlau dowiódł faktami, że Friedrich Merz w niczym nie ustępuje Adolfowi Hitlerowi, jeśli chodzi o komunikację i zbrojenia. Intencje dwóch rusofobicznych, pełnych nienawiści blondynek z Brukseli – obdarzonych dyktatorską władzą – są oczywiste, nie tylko wobec Rosji, ale także wobec własnego narodu.

To samo dotyczy Iranu, traktowanego przez USA i Izrael jako agresora. Jesteśmy obecnie w trakcie trzech wojen, z których każda została wywołana przez Trumpa i Netanjahu. Pytanie, czy Trump jest kontrolowany przez Netanjahu, czy też Stany Zjednoczone kontrolują Izrael, jest kwestią czysto akademicką, typowo amerykańską.

Faktem jest, że od 2023 roku te dwa kraje wspólnie dopuściły się ludobójstwa w Strefie Gazy i trzykrotnie zaatakowały Syrię, Liban i Iran. Ostatni atak, naruszający Porozumienie o Porozumieniu, uświadomił Irańczykom, że negocjacje są bezcelowe, ponieważ każde porozumienie jest łamane przez USA.

Ukraina

Eskalacja wojny na Ukrainie

Ponieważ nie uda się osiągnąć porozumienia, a Rosja, po wielu wojnach toczonych przez wieki, w końcu doprowadzi do trwałego rozwiązania problemu na swojej zachodniej granicy, należy się spodziewać, że nie ograniczy swojej kontroli wojskowej do czterech regionów, które wraz z Krymem już należą do Rosji. Zakładam, że rosyjskie władze przejmą pod swoją kontrolę całość lub znaczną część rosyjskojęzycznej Ukrainy i pozwolą ludziom podjąć decyzję.

Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy wszystkich tych rosyjskojęzycznych regionów chcą być częścią Rosji. Czas pokaże.

Źródło: Forum Geopolitica

Jest całkiem możliwe, że w tym scenariuszu Polska, Rumunia i Węgry odzyskają swoje dawne terytoria. Wszystkie te decyzje terytorialne z pewnością nie zostaną podjęte bez udziału Rosji.

Stworzyłem poniższą mapę w oparciu o aktualną sytuację językową. Jest to bardzo uproszczona reprezentacja grup etnicznych na Ukrainie.

Źródło: Forum Geopolitica

Poniższa mapa, przedstawiająca skład etniczny Austro-Węgier przed 1918 rokiem, ilustruje tę złożoność. Żółty obszar na mapie Austro-Węgier odpowiada mniej więcej zachodniej części dzisiejszej Ukrainy. Upadek Austro-Węgier nastąpił głównie z powodu problemów etnicznych, które stały się nie do opanowania. Sugeruje to, że rozwiązanie zapewniające trwały pokój w przyszłości można osiągnąć jedynie poprzez rozwiązanie kwestii etnicznych.

Źródło: https://kuk-xiv-korps.org/kuk-monarchie/

Podstawowa zmiana w prowadzeniu wojny

Ukraina jest drugim co do wielkości krajem w Europie po Rosji i ponad dwukrotnie większym od Niemiec. Czasy, gdy potężne kolumny czołgów posuwały się codziennie o 30 kilometrów lub więcej, definitywnie minęły. Tak jak technologia wojskowa przeszła fundamentalną rewolucję podczas dwóch ostatnich wielkich wojen, tak teraz jesteśmy świadkami całkowitej reorientacji. Nie jestem ekspertem wojskowym, ale codziennie śledzę raporty z frontu i zauważam, że pomimo miażdżącej przewagi liczebnej, rosyjskie siły zbrojne mogą wystawiać jedynie niewielkie grupy, a ich postęp jest zatem powolny, ale stały. Co więcej, Rosjanie zbliżają się obecnie do ostatnich głównych umocnień (Kramatorsk, Słowiańsk). Dalej na drodze do Kijowa nie ma już żadnych większych przeszkód, ale teren jest całkowicie płaski i nie oferuje żadnej osłony dla żadnej ze stron. Trudno powiedzieć, jak długo potrwa ta wojna, ale może ciągnąć się latami.

Wydaje się, że „eksperci” na Zachodzie albo są zaskoczeni nowymi realiami wojny, albo kłamią swoim słuchaczom, interpretując tempo dzisiejszych działań wojennych jako słabość rosyjskich sił zbrojnych.

Każdy, kto uważa, że ​​Rosjanom ostatecznie brakuje wytrwałości w osiąganiu celów wojennych, powinien zajrzeć do podręczników historii. Na początku wojny w 1941 roku Związek Radziecki znajdował się w znacznie słabszej pozycji niż Rosja w 2022 roku, a mimo to w 1945 roku, pomimo astronomicznych strat, stanął w Berlinie. Rosyjskie dowództwo jak dotąd realizowało strategię militarną mającą na celu minimalizację strat po stronie rosyjskiej, co doprowadziło do stosunku strat między Rosją a Ukrainą wynoszącego około 1:10.

„Bardziej zdecydowane podejście”

W przemówieniu wygłoszonym przed Dumą 27 lipca 2026 roku prezydent Putin zasugerował, że rosyjskie wojsko zajmie bardziej zdecydowane stanowisko wobec Ukrainy. Ostrożnie dobierał słowa i spotkał się z gromkimi brawami za tę propozycję.

„Oczywiście, zdradzę wam sekret – mój kolega nie będzie miał mi tego za złe. Podczas ceremonii wręczenia nagród jeden z laureatów szepnął mi: »Wygramy. Ale musimy być odważniejsi. Naprawdę, naprawdę tego chcę«. Nasuwa się jednak pytanie: »Jeszcze odważniejsi?«. I tak jak w świecie biznesu, niesie to ze sobą ryzyko, którego ceną są straty po naszej stronie pola bitwy. Dlatego i tutaj będziemy postępować ostrożnie, ale będziemy wytrwale i konsekwentnie dążyć do celów, które wyznaczyliśmy dla naszego kraju. I je osiągniemy”.

Prezydent Putin, 27 lipca 2026 r.

Jego wypowiedzi są szeroko komentowane i interpretowane w rosyjskich mediach; społeczeństwo wydaje się popierać to podejście.

Dowódcę wojskowego zastępuje psychopata – to nawiązuje do Himmlera.

Zełenski odwołał dowódcę armii Sirskiego i mianował Mychajła Drapatego nowym dowódcą armii 21 lipca 2026 roku. Zgodnie ze stanowiskiem ukraińskiego kierownictwa, Drapaty złożył następujące oświadczenie dotyczące Rosji:

Ogólnie rzecz biorąc, jest to naród, którego przywódcy nie mają prawa istnieć. Przez tysiąclecia nie było tam niczego cywilizowanego – ani w mentalności, ani w imperialnych ambicjach.

Mychajło Drapaty, 22 lipca 2026 r

To bezprecedensowe oświadczenia nazistów, a historia lubi się powtarzać: natychmiast po nieudanym zamachu z 20 lipca 1944 roku Hitler zdymisjonował generała Friedricha Fromma i mianował Himmlera naczelnym dowódcą armii rezerwowej. Dało to Himmlerowi kontrolę nad szkoleniem wojskowym, oddziałami rezerwowymi i około dwoma milionami żołnierzy w Niemczech. Później, około 25 stycznia 1945 roku, Hitler mianował Himmlera dowódcą nowo utworzonej Grupy Armii „Wisła”, której misją było powstrzymanie sowieckiego natarcia na Berlin. Himmler nie miał praktycznie żadnego doświadczenia w dowodzeniu armiami konwencjonalnymi i został zastąpiony przez generała Gottharda Heinriciego 20 marca 1945 roku.

Himmler był doskonałym przykładem ludobójczego psychopaty i zawiódł w roli dowódcy wojskowego. Historia zdaje się teraz powtarzać na Ukrainie, sugerując, że zachodnia narracja rozpada się wraz z upadkiem frontu ukraińskiego. Zmiana w dowództwie wojskowym jest wyraźnym sygnałem beznadziejnej sytuacji militarnej, w jakiej znalazła się Ukraina – tak jak wówczas.

Ataki Europy głęboko w Rosji

Ataki Europy głęboko w Rosji trwają. Rosyjski rząd słusznie nazywa je atakami terrorystycznymi, które, choć powodują ofiary wśród ludności cywilnej, mają niewielki wpływ na postępy wojsk rosyjskich na Ukrainie. Prezydent Putin jak dotąd powstrzymuje się od podejmowania działań militarnych przeciwko Europie, mimo że ma ku temu wszelkie powody. Poruszyłem ten temat w moim niedawnym artykule „Europa na krawędzi”. Od tego czasu nie zaobserwowałem żadnej zmiany w polityce prezydenta Putina.

W jednym ze swoich ostatnich występów w programie „Sędzia Napolitano” Gilbert Doctorow wezwał do rosyjskiego ataku na Europę, argumentując, że w przeciwnym razie Rosja przegrałaby wojnę. Doctorow nie przedstawia żadnego uzasadnienia, dlaczego Rosja miałaby przegrać wojnę w takim scenariuszu. Otwarta wojna Europy z Rosją – która narusza wszelkie zasady prawa międzynarodowego – ma na celu sprowokowanie Rosji do ataku, tak jak miało to miejsce w 2014 i 2022 roku. Prezydent Putin nie dał się nabrać na taki podstęp – przynajmniej na razie. Doctorow albo nie zdaje sobie z tego sprawy, albo gra w haniebną grę.

Wojna z Iranem

Iran jest, obok Rosji, najbardziej niedocenianym krajem przez Zachód. Dzięki swoim pociskom hipersonicznym Persowie przewyższają Izraelczyków i Amerykanów nie tylko pod względem technologii wojskowej, ale także siły psychicznej. Społeczeństwo amerykańskie jest podzielone, a większość nie popiera wojny z Iranem. Różne sondaże pokazują, że zdecydowana większość Amerykanów nie popiera wojny. Ostatnie sondaże ogólnokrajowe wskazują, że tylko około jedna trzecia społeczeństwa popiera działania militarne USA, podczas gdy mniej więcej połowa do dwóch trzecich jest im przeciwna (źródła: Washington Post, Silver Bulletin, Barron’s); według Gallupa, złotego standardu amerykańskich sondaży opinii publicznej, tylko 34% społeczeństwa popiera działania militarne przeciwko Iranowi. Sondaż przeprowadzono 15 czerwca i spodziewam się, że poparcie spadło jeszcze bardziej po zerwaniu Porozumienia o Porozumieniu i pogarszającej się sytuacji energetycznej – wyższych cenach benzyny i oleju napędowego w USA.

Naród irański stoi zjednoczony po stronie swojego rządu; wyraźnym tego dowodem był fakt, że ponad 15 milionów osób – niektóre źródła podają nawet 40 milionów – uczestniczyło w uroczystościach pogrzebowych zamordowanego byłego przywódcy Chameneiego. Zachodnia propaganda, głosząca słabe poparcie dla rządu, upadła. Po naruszeniu przez Trumpa Porozumienia o Porozumieniu, Irańczycy nie są obecnie skłonni do negocjacji. I dlaczego mieliby to robić, mając partnera w negocjacjach, który nie przestrzega umów?

Amerykanie stoją przed ogromnym dylematem. Według Larry’ego Johnsona, kończą im się nie tylko pociski przeciwlotnicze, ale także amunicja ofensywna. Co więcej, sytuacja w zakresie ropy naftowej i gazu uległa dalszemu pogorszeniu z powodu blokady Bab al-Mandab przez Huti.

Amerykańska inwazja lądowa to nic innego jak pusta retoryka Trumpa, która zakończyłaby się krwawą łaźnią dla Amerykanów. Prawdopodobnie to również powód, dla którego Amerykanie wstrzymali ataki na Iran w ostatnich dniach. Saudyjczycy sprowokowali nową wojnę z Huti kilka dni temu, a po blokadzie Bab al-Mandab infrastruktura giganta naftowego stała się celem ataku.

Ich trzecia próba – po tych z czerwca 2025 i lutego 2026 roku – również zakończyła się całkowitą porażką Amerykanów; przegrali wojnę, a prestiż najsilniejszej potęgi militarnej świata legł w gruzach. Co więcej, udowodnili światu swoją bezwartościowość jako partnerzy negocjacyjni i traktatowi. Będzie to miało kolosalne, długotrwałe konsekwencje dla USA. Istnieją powody do obaw, że USA, Europa i Afryka staną w obliczu katastrofalnych kryzysów energetycznych i że najpóźniej w przyszłym roku należy spodziewać się głodu w Afryce. Ucierpi również przemysł półprzewodników. Oprócz licznych zgonów w Afryce, inflacja będzie szaleć na Zachodzie – a to za sprawą USA.

Długoterminowe skutki

Konsekwencje militarne

Rosja nie będzie miała innego wyjścia, jak tylko okupować większość Ukrainy, aby trwale rozwiązać problem na jej zachodniej granicy. Nikt nie wie, jak długo to potrwa. Europa i Stany Zjednoczone zrobią wszystko, co w ich mocy, aby temu zapobiec, a czas pokaże, czy i kiedy prezydent Putin dojdzie do wniosku, że może osiągnąć swój cel jedynie atakując państwa NATO. Biorąc pod uwagę nowe realia na polu bitwy, zdominowane przez drony, można rozsądnie założyć, że tempo rosyjskich postępów przyspieszy dopiero po załamaniu się ukraińskich sił zbrojnych. Obecnie wykluczam rozmieszczenie oficjalnych wojsk europejskich na terytorium Ukrainy.

Nie będzie pokoju na Bliskim Wschodzie, dopóki żądania Iranu nie zostaną spełnione. Izrael jednak będzie się temu sprzeciwiał. Można sobie wyobrazić, że w konsekwencji państwo Izrael nie przetrwa w obecnej formie, ponieważ Izrael w obecnym stanie nie jest zdolny do pokoju. Można również sobie wyobrazić, że wiele krajów zawrze dwustronne porozumienia z Iranem i Huti, aby złagodzić katastrofalny kryzys energetyczny.

Amerykanom i Izraelczykom udało się zatem uczynić Iran największą potęgą geopolityczną na Bliskim Wschodzie.

Konsekwencje ekonomiczne

Załamanie się zachodnich rynków finansowych to tylko kwestia czasu; dodatkowa presja ze strony Bliskiego Wschodu może być tego przyczyną. Powrót stabilności może zająć pięć, dziesięć, a nawet więcej lat. Dzieje się tak, ponieważ zachodnie banki centralne będą niezawodnie sięgać po swoje „lekarstwo na całe zło” i drukować pieniądze, aż do całkowitego załamania się walut fiducjarnych. Historia pokazuje, że takie katastrofy gospodarcze prowadzą do agresji militarnej. Skoro możemy już słusznie mówić o wojnie światowej, można jedynie spekulować, co się stanie: być może rozpad UE i wojna w Europie, a może wojna domowa w USA? – Wszystko jest możliwe.

Należy zdać sobie sprawę, że wojny te, początkowo skierowane przeciwko Rosji i Iranowi, ostatecznie będą skierowane przeciwko Chinom. Konflikty zbrojne w Afryce to nic innego jak zmagania między byłymi mocarstwami kolonialnymi – które eksploatują ten bogaty kontynent od wieków – a Chińczykami, którzy inwestują w Afryce od dziesięcioleci. Chińczycy zdają sobie z tego sprawę i od dziesięcioleci przygotowują się militarnie.

Powołane zostaną trybunały ds. zbrodni wojennych.

Wojna się skończy, a zbrodniarze nie zwyciężą. Ludzkość zwycięży, i to dobrze. Po drugiej wojnie światowej odbyły się liczne procesy o zbrodnie wojenne, z których najsłynniejszy odbył się w Norymberdze. Był to jedynie chwyt reklamowy, mający na celu przekonanie uciskanych narodów, że winni zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Garstka skończyła na szubienicach; większość uniknęła kary. Zobacz mój artykuł z listopada 2023 roku: „Nieodpokutowane zbrodnie Holokaustu”.

Na przykład Donald Trump zaledwie kilka dni temu pokazał, że jest w pełni świadomy swoich zbrodni wojennych. Zapytany przez reportera „New York Timesa”: „Mówisz o wysadzaniu cywilnych elektrowni i mostów. Większość cywilizowanego świata uznałaby to za zbrodnię wojenną. A ty?” , Trump odpowiedział, że nie będzie komentował tej sprawy.

Wygląda na to, że jego instynkt – a może raczej jego prawnicy i doradcy – mentalnie przygotowuje go na trudne czasy.

Liczba i skala dzisiejszych zbrodni wojennych i ludobójstw są bezprecedensowe w historii ludzkości, a dowody będą przytłaczające. Miliony filmów i zdjęć, nagranych smartfonami przez miliony ludzi, są publikowane w internecie – internet nigdy nie zapomina.

Spodziewam się, że w przyszłości procesy o zbrodnie wojenne będą się toczyć w najróżniejszych miejscach – prawdopodobnie bezpośrednio w miejscach zbrodni: w Strefie Gazy, na Zachodnim Brzegu, w Libanie, Teheranie, Moskwie, Kijowie, Kursku i tak dalej. Profesor Mearsheimer powiedział kilka dni temu, że zarówno Netanjahu, jak i Trump zawiśliby na wisielcu, gdyby ich postępowanie zostało osądzone zgodnie z zasadami norymberskimi. Panie i panowie z zachodnich mediów powinni wkrótce zacząć planować ucieczkę. Nawet w Norymberdze ich nie oszczędzono.

Wniosek

Wybuchła III wojna światowa, załamanie gospodarcze jest nieuniknione, a ludzkość stoi w obliczu długiego i strasznego okresu cierpienia.

Źródło: Lato, kiedy pokój umarł

USA wkraczają w bezsensowną eskalację konfliktu z Iranem w obliczu braku opcji

USA wkraczają w bezsensowną eskalację konfliktu z Iranem w obliczu braku opcji

Symplicjusz 2 sierpnia 2026 simplicius76/us-careens-into-senseless-iran-escalation

Ostatnia wizyta Netanjahu w Waszyngtonie odbywała się pod presją czasu, a według doniesień Trump sumiennie realizuje te rozkazy, planując rozpoczęcie wielkiej kampanii uderzeniowej przeciwko irańskiej infrastrukturze energetycznej.

Nie wiemy jeszcze na pewno, czy to się stanie, ale istnieją pewne przesłanki, takie jak ta relacja, która śledzi ruchy amerykańskich grup przewoźników i wskazuje, że przewoźnicy zawsze zaczynają oddalać się od irańskich wybrzeży tuż przed większymi atakami:

MoloMonitor 🇮🇹@ MoloWarMonitor

Chciałbym nakreślić kontekst tego wpisu, dotyczący pozycji amerykańskiego lotniskowca. Zajmuję się tym od miesięcy i zazwyczaj, ilekroć widziałem, jak te jednostki oddalają się od irańskiego wybrzeża, działo się to tuż przed poważną eskalacją.

MoloMonitor 🇮🇹 @ MoloWarMonitor

Właśnie znalazłem lotniskowiec klasy Nimitz (USS Abraham Lincoln lub USS George H.W. Bush) na zdjęciach satelitarnych Sentinel-2 z 30.07.2026. Płynie on obecnie na południe w kierunku Morza Arabskiego, eskortowany przez jeden niszczyciel. Współrzędne: 22.307628, 60.549109

16:47 · 31 lipca 2026 · 53,4 TYS. Widoki


29 odpowiedzi · 118 repostów · 506 polubień
=================================

Ponownie zarejestrowano ucieczkę amerykańskiego lotniskowca w kierunku wschodnich wybrzeży Omanu, aby oddalić się doktrynalnie o ponad 300 km od irańskich wyrzutni przeciwokrętowych.

Za kulisami pojawiają się coraz liczniejsze doniesienia, że ​​szalony Trump po prostu traci panowanie nad sobą, gdyż jego doradcy i pomocnicy nie są w stanie opracować żadnego wiarygodnego planu zwycięstwa nad Iranem:

https://www.dailymail.com/debate/article-16003555/ANDREW-NEIL-Im-told-Trumps-physical-mental-health-visible-decline-theres-talk-ground-invasion-150-days-no-good-options-left-Iran-debacle.html

Nawet podczas ostatnich konferencji prasowych Trump nie miał innego wyjścia, jak przyznać, że Iran jest znacznie bardziej stanowczy, niż oczekiwano, ale nadal twierdził, że ostatecznie skapituluje, jeśli USA będą nadal zrzucać bomby:

[Could not load video.]

Teraz cały establishment stara się znaleźć rozwiązanie trudnego kryzysu irańskiego, który niszczy resztki wiarygodności, jaką kiedyś cieszyła się budząca grozę amerykańska machina militarna.

Dwóch autorów z think tanku Atlantic Council przedstawiło realistyczną ocenę podejścia Trumpa w artykule dla FP:

https://foreignpolicy.com/2026/07/29/trump-iran-hormuz-mou-zaprzestać-ognia-energia-pokój/

Twierdzą, że błąd w rozumowaniu o utopionych [zmarnowanych md] kosztach wojny Trumpa doprowadzi jedynie do zmniejszenia siły negocjacyjnej USA, im dłużej będzie się ona przeciągać, co w zasadzie jest przyznaniem, że Iranowi udaje się teraz uciekać od zwycięstwa i USA powinny po prostu ograniczyć straty:

Administracja wielokrotnie padła ofiarą błędu utopionych kosztów. W obliczu tej strategicznej porażki prezydent Donald Trump zachowywał się tak, jakby problem dotyczył skali lub czasu trwania. W rzeczywistości siła negocjacyjna USA malała wraz z postępem wojny i prawdopodobnie będzie się nadal zmniejszać, w miarę jak Stany Zjednoczone wyczerpią swoje zapasy amunicji, a konsekwencje polityczne w kraju będą narastać. Nowe ataki Huti na saudyjski eksport ropy naftowej zwiększają niepewność wojny, która już wywołała globalne wstrząsy gospodarcze, podważyła wiarygodność USA i postawiła regionalnych sojuszników Ameryki w centrum konfliktu, przeciwko któremu się opowiadali.

To prawda, zwłaszcza w świetle niedawnych zapewnień admirała Brada Coopera, że ​​USA nie mają już wartościowych celów do ataku nawet na wybrzeżu Iranu, a z powodu niedoborów broni dalekiego zasięgu nie są w stanie konsekwentnie atakować celów położonych głębiej w kraju.

Szczególnie istotny w tekście FP jest fragment mówiący o próbie złamania Iranu za pomocą „nacisku”, co Trump i jego izraelscy doradcy nadal uważają za skuteczną strategię:

W Waszyngtonie panuje mit, że sama presja może złamać Iran.Przez prawie pięć dekad Stany Zjednoczone stosowały wszelkie dostępne formy nacisku militarnego, ekonomicznego i politycznego, aby nagiąć Iran do swojej woli. To się nie sprawdziło. Presja czasami wpływała na irański proces decyzyjny, ale tylko wtedy, gdy towarzyszyły jej inne narzędzia, takie jak zachęty, koalicje, wzajemny szacunek i cierpliwość. Jeśli Trump nadal będzie wierzył, że Iran po prostu podda się potędze USA, poniesie porażkę.

Autorzy Atlantic Council proponują zaskakująco inteligentne i polityczne rozwiązanie konfliktu. Słusznie przyznają, że jedynym sposobem na jego zakończenie byłoby zapewnienie obu stronom wystarczającej przestrzeni do ogłoszenia zwycięstwa przed własną publicznością, co osłabiłoby ego i polityczną potrzebę dalszego dążenia do nieosiągalnego coup de grace:

Kluczem do każdego trwałego porozumienia jest to, że obie strony muszą mieć możliwość legalnego ogłoszenia zwycięstwa. Obie strony mogą to najlepiej osiągnąć, dążąc do małych, konkretnych rezultatów. Dla Stanów Zjednoczonych oznacza to odwrócenie aktywnej, jednostronnej kontroli Iranu nad przepływem statków przez Cieśninę Ormuz i realną drogę do przyszłego porozumienia nuklearnego. Dla Iranu oznacza to znaczną rekompensatę finansową i uznanie jego nowej pozycji w cieśninie.

Autorzy udzielają wielu szczegółowych zaleceń dotyczących tego, jak można to osiągnąć, ale wszystkie te rekomendacje prawdopodobnie trafią w próżnię, ponieważ polityka zagraniczna Trumpa i tak opiera się na Tel Awiwie. Dlatego też zaraz po wizycie Bibiego Trump zaczął natychmiast domagać się rozszerzenia kampanii nowych ataków.

Jeszcze bardziej zdumiewające wyznanie pojawiło się w nowym artykule „WaPo”, w którym szef europejskiego dowództwa sił zbrojnych USA stanowczo oświadczył, że brak środków wkrótce zmusi go do wyboru między obroną „ojczyzny” a Izraelem:

https://www.washingtonpost.com/national-security/2026/08/01/general-warns-pentagon-he-lacks-sufficient-forces-protect-israel/

Jak donoszą źródła, „problemy z konserwacją” doprowadziły do ​​odsunięcia na boczny tor wielu amerykańskich statków, które zostały zniszczone przez kampanię przeciwko Iranowi:

Marynarka Wojenna dysponuje pięcioma niszczycielami, które mają zostać wypłynięte z amerykańskiego portu w Rota w Hiszpanii, a szósty ma tam dotrzeć jeszcze w tym roku, poinformowali przedstawiciele Pentagonu.Jednak problemy z konserwacją narastają z powodu tempa wojny z Iranem, co komplikuje sytuację Grynkewicha, poinformowali urzędnicy. „Washington Post” ukrył szczegółowe informacje na temat dostępności okrętów na prośbę przedstawicieli wojskowych, którzy powoływali się na względy bezpieczeństwa.

Jak donosił „The Post” w maju, oceny Pentagonu przeprowadzone wcześniej w trakcie wojny wykazały, że siły amerykańskie ponoszą główny ciężar obrony Izraela przed irańskimi pociskami balistycznymi. Oceny wykazały, że amerykańska broń, w tym system obrony przeciwrakietowej Terminal High Altitude Area Defense [THAAD] i morskie pociski przechwytujące wystrzeliwane ze wschodniej części Morza Śródziemnego, były używane znacznie częściej niż izraelska obrona powietrzna.

Jak zauważono powyżej, siły USA „wzięły na siebie ciężar” obrony Izraela, ponieważ mądrzejsi sojusznicy USA postanowili uniknąć dokładnie takiego rodzaju jadowitego, niekończącego się bagna, na które narzeka generał Grynkewich.

Prawie wszyscy na świecie, z wyjątkiem Trumpa, widzą w debaklu irańskim właśnie to: bezmyślną i bezsensowną, egocentryczną krucjatę.

WaPo odnotowuje gwałtowny spadek zainteresowania wojną opinią publiczną:

Wojna z Iranem cieszy się coraz większą niechęcią wśród amerykańskiej opinii publicznej, a członkowie Kongresu – z obu partii politycznych – są coraz bardziej sfrustrowani administracją, ponieważ czołowi urzędnicy mają trudności z przedstawieniem planu zakończenia konfliktu na warunkach uznanych za korzystne dla Stanów Zjednoczonych. Wśród wielu Republikanów narastają obawy, że wpływ wojny na ceny gazu, żywności i innych dóbr będzie kosztować partię straty w listopadowych wyborach uzupełniających.

Źródła wciąż donoszą, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ma teraz pełną kontrolę, a ludzie Trumpa rozmawiają jedynie z „figurantami”, nie mając realnej władzy:

Zachary Cohen@ ZcohenCNN

Urzędnicy uważają obecnie, że Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ma pełną kontrolę nad procesem decyzyjnym Iranu, pozostawiając polityków, z którymi rozmawiały Stany Zjednoczone, w roli figurantów. Sytuację komplikuje wewnętrzna dynamika samego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, gdzie garstka wysokich rangą dowódców walczy o…

15:22 · 31 lipca 2026 · 557 TYS.


Oczywiście, wszystko, co pochodzi z mainstreamowych szmatławców, należy traktować ze sceptycyzmem, ale prawdą jest, że Stany Zjednoczone i Izrael desperacko poszukują sposobów na dotarcie do osoby o autorytecie, z którą można by porozmawiać. Haczyk? Przez „rozmów z” Stany Zjednoczone zazwyczaj rozumieją osobę uległą żądaniom USA, jak to miało miejsce w Wenezueli; ale już wielokrotnie widzieliśmy: Iran to nie Wenezuela.

https://www.thetimes.com/world/middle-east/article/mojtaba-khamenei-supreme-leader-mossad-cia-iran-xkjp36gzt

W przededniu kolejnej nieszczęsnej eskalacji, którą Trump, głęboko w skostniałych grobowcach swojej otępiałej główki, musi wyczuć, że doprowadzi ona jedynie do kolejnej katastrofy, istnieje desperacka potrzeba wyjaśnienia tego, co stało się nieprzeniknioną zagadką dla amerykańskiego kompleksu militarno-przemysłowego. Legendarna irańska doktryna mozaiki kompletnie zdezorientowała imperium, które obrasta w prostaków i karłowate narody pochlebców.

W powyższym artykule w „The Times” ostrzega się, że nowy najwyższy przywódca może wkrótce zostać zmuszony do opuszczenia ukrycia, aby stłumić publiczne żądania dotyczące jego miejsca pobytu – fakt ten jest ironią losu i stanowi jaskrawy kontrast w porównaniu z sytuacją jego amerykańskiego odpowiednika, którego społeczeństwo w tym momencie o wiele prędzej odetchnęłoby z ulgą, gdyby już go nigdy nie zobaczyło:

W pewnym momencie naród irański zażąda spotkania z nowym przywódcą. Nie pojawił się on w tym miesiącu na pogrzebie ojca. Jedynym dowodem na jego istnienie są liczne oficjalne oświadczenia dotyczące wojny wydane w jego imieniu.

W chwili pisania tego tekstu krążyły pogłoski o rozproszeniu przez Irańczyków urzędników i Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej w Hormozganie i innych prowincjach sąsiadujących z wybrzeżem, w ramach przygotowań do potencjalnych ataków ze strony USA.

Inne doniesienia wskazują, że Iran wysyła ciężki sprzęt na zachód, najwyraźniej przygotowując się do czegoś większego:

OSINTWarfare@ OSINTWarfareZauważono, że armia Islamskiej Republiki Iranu przemieszczała czołgi podstawowe (MBT) T-72M/M1 drogą nr 39 na autostradzie Ahwaz–Abadan w kierunku Abadanu, w pobliżu granic z Irakiem i Kuwejtem.

13:44 · 1 sierpnia 2026 · 44,1 tys. wyświetleń


20 odpowiedzi · 73 reposty · 624 polubienia

========================

Najnowsze plotki głoszą, że Trump chce całkowicie odciąć dopływ prądu do Teheranu, karząc w ten sposób naród irański, którego tak dzielnie bronił przed „reżimem”, którego Ameryka teraz nie potrafi nawet zlokalizować.

Ale to właśnie to niezrozumienie narodu irańskiego nieuchronnie prowadzi Trumpa do jego „momentu Waterloo”. Artykuł w „The Times” dał wgląd w to, co mieszkańcy Teheranu już czują wobec tego niezdarnego starca, nawet bez jego dalszego podsycania gniewu:

https://www.thetimes.com/world/middle-east/article/mojtaba-khamenei-supreme-leader-mossad-cia-iran-xkjp36gzt

Odcięcie im prądu z pewnością tym razem obróci ich przeciwko „reżimowi” !

W przededniu kolejnej bezsensownej eskalacji Imperium Amerykańskie asymptotycznie pozostaje „jeszcze tylko jeden nalot bombowy” od całkowitego zwycięstwa.


Jemen, zdrada islamu i rozszerzające się pole bitwy

Jemen, zdrada islamu i rozszerzające się pole bitwy

Pepe Escobar

Nigdy nie lekceważ Jemenu. Jemen zdecydowanie odpowie na każdą eskalację kontr-eskalacją, tak jak robi to Iran.

Podzielone kraje islamskie nigdy nie przestają zaskakiwać – i oszukiwać – jeśli chodzi o dalszą jawną zdradę zasad islamu.

Ród Saudów utworzył „koalicję” przeciwko Jemenowi – pod pretekstem ochrony żeglugi na Morzu Czerwonym.

Jednak tylko statki z Arabii Saudyjskiej są blokowane na Morzu Czerwonym przez jemeńską Ansarallah. To „oblężenie w odpowiedzi na oblężenie”: w końcu Sana znajduje się pod nielegalną blokadą Arabii Saudyjskiej od ponad jedenastu lat.

Cieśnina Bab al-Mandab nie jest zablokowana – ale tylko dla Saudyjczyków. A jeśli jesteś saudyjskim tankowcem transportującym ropę do Chin, możesz kontynuować podróż bez przeszkód.

„Koalicja” pod wodzą Arabii Saudyjskiej jest tak żałosna, jak to tylko możliwe. Kilka uczestniczących państw arabskich nie ma nawet marynarki wojennej – w tym członkowie Rady Współpracy Zatoki Perskiej: Bahrajn, Kuwejt i Katar, a także Jordania.

Trzema potęgami są Pakistan, Turcja i Egipt. NATO jest pomijane. W praktyce zadaniem tej „koalicji” islamskich, głównie arabskich petroszejków, elit kompradorskich i wasali jest wykonywanie brudnej roboty dla syndykatu Epsteina.

W całym świecie islamskim ludzie będą pytać, dlaczego nigdy nie powstała „koalicja” mająca na celu ochronę Gazy przed kultem śmierci.

Jemen jest skutecznie oblężony przez niemal wszystkich sąsiadów. Zasada „dziel i rządź” nadal w pełni funkcjonuje, szczególnie wzdłuż linii sunnicko-szyickiej. Wszyscy członkowie „koalicji” mają sunnicką większość.

Ale tylko głupcy uwierzą, że imperium piractwa i ponadnarodowy syndykat Epsteina nie kontrolują tego konfliktu wewnątrz-arabskiego, wewnątrz-muzułmańskiego i wewnątrz-islamskiego, podczas gdy Waszyngton działa w ścisłej koordynacji z Rijadem – jak to niedawno miało miejsce w przypadku bombardowania Jednostek Mobilizacji Ludowej (PMU) i cywilów w Iraku.

Można się założyć, że zbliżające się bombardowanie Jemenu będzie koordynowane przez NATO i będzie angażować saudyjskie myśliwce, aby zapewnić wiarygodne zaprzeczenie. Pozostaje pytanie, czy Pakistan i Egipt wezmą w tym udział – po tym, jak wcześniej prezentowali się jako mediatorzy i zwolennicy procesu pokojowego między USA a Iranem.

Brak Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Maroka, dwóch znaczących krajów, rodzi pytania. Cóż, wtedy plan byłby zbyt oczywisty, skoro oba są uważane za jawne kolonie anglo-syjonistyczne.

ZEA zbudowały porty i bazy wojskowe wokół cieśniny Bab al-Mandab – w tym w Adenie, Sokotrze, Somalilandzie i Dżibuti – jednocześnie finansując udowodnione ludobójstwo w Sudanie, Somalii i Jemenie. Maroko jest siedliskiem szpiegów, oddziałów szturmowych i prowokacji przeciwko Algierii.

Są też Nigeria i Bangladesz, oba kraje oddalone od Jemenu. Jak jednak zauważa bystry obserwator AHHfrican, chodzi tu o „opresję psychologiczną”; łączna populacja licząca 421 milionów ludzi ma na celu zastraszenie Jemeńczyków.

Jemeńczycy najwyraźniej nie dadzą się zastraszyć, bo wiedzą – zwłaszcza z kontaktów z Rijadem i Abu Zabi – że prawdziwego oporu nie da się pokonać wojną psychologiczną, lawiną kłamstw i blokadą ekonomiczną. Postrzegają powstanie tej barwnej „koalicji” jako zaszczyt.

Nigdy nie lekceważ Jemenu. W swoim cotygodniowym przemówieniu wczoraj, przywódca Abdul Malik al-Huti jasno i jednoznacznie wskazał kierunek: Jemen stanowczo odpowie na każdą eskalację kontr-eskalacją. Tak jak Iran.

Co może położyć kres strategicznemu ograniczeniu Iranu

Iran nie tylko odrzucił formułę omańską 50/50 dotyczącą wspólnego administrowania Cieśniną Ormuz (choć kontakty robocze między Maskatem a Teheranem są kontynuowane); Teheran wręcz zwiększył presję militarną – jako część szerszej strategii przymusu.

Iran pokazuje w praktyce, że w całej Azji Zachodniej trzeba płacić wysoką cenę za wspieranie operacji wojskowych USA, jednocześnie spodziewając się, że jego własne terytorium, porty, infrastruktura energetyczna i szlaki handlowe nie poniosą żadnych konsekwencji.

W istocie chodzi o Cieśninę Ormuz w powiązaniu z kontrolą nad drabiną eskalacji. I wszyscy powinni pamiętać o oczywistości: Iran gra na czas. I dzień po dniu Teheran udowadnia swoją pozycję: rozwiązanie problemu architektury militarnej otaczającej Iran jest nierozerwalnie związane z walką o Cieśninę Ormuz i nowym, bardziej kompleksowym porządkiem bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej.

Pakistan wkracza obecnie na niezwykle trudne wody i, jak przyznają nasze źródła w Protokole Przejściowym, porusza się jednocześnie po dwóch newralgicznych torach.

Jesteśmy zatem świadkami przystąpienia Islamabadu do „koalicji” pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej. Teheran uważnie obserwuje konsekwencje i wyciąga z nich wnioski. Jednocześnie Pakistan nadal prezentuje się – zarówno publicznie, jak i za kulisami – jako najbardziej aktywny mediator między Waszyngtonem a Teheranem.

Na dłuższą metę to nie może działać.

Pakistańscy mediatorzy opisują to jako „trudny, ale świadomie wybrany balans”. Cóż za niedopowiedzenie. Nie da się jednocześnie chronić więzi obronnych i gospodarczych z Arabią Saudyjską – w tym niedawno rozszerzonego paktu wojskowego – i utrzymać zaufania zbudowanego z Iranem.

Jak dotąd irańskie media nie przedstawiały stanowiska Pakistanu jako zdrady. Kanał mediacji – choć bardziej kruchy niż wcześniej – pozostaje otwarty. Sytuacja może się jednak zmienić w zależności od tego, jak agresywnie Pakistan będzie działał wobec Jemenu.

Drabina eskalacji pozostaje aktywna, z przewidywalnymi wahaniami. Bardzo pobłażliwa interpretacja sugerowałaby, że jest to celowe działanie obu stron, mające na celu pozostawienie pola do pośrednich negocjacji.

Nie ma absolutnie żadnych wątpliwości, że Teheran trzyma się wszystkich opcji militarnych, ale jednocześnie, jako wyraźny znak dyplomatycznej finezji, unika stanowiska politycznego, które uniemożliwiłoby deeskalację.

To samo dotyczy Cieśniny Ormuz. Przepłynięcie tankowca QatarEnergy LNG w drodze do Pakistanu pokazuje, że Teheran preferuje selektywną kontrolę i nie nałoży całkowicie bezkrytycznej blokady morskiej (czyli tak, jak zrobił to Jemen na Morzu Czerwonym; tam blokada jest skierowana wyłącznie przeciwko statkom saudyjskim).

Front iracki wkrótce osiągnie poważną eskalację. Na przykład Kataib Hezbollah rozszerzył swoje ostrzeżenia i zapowiedział podjęcie działań przeciwko amerykańskim placówkom operującym z terytorium Arabii Saudyjskiej.

To poważny sygnał eskalacji.

Krótko mówiąc: powściągliwość Iranu ma charakter strategiczny, a nie bierny. Pole bitwy się rozszerza: to powiązana regionalna architektura wojenna. Nie jest to zaskakujące, ponieważ 28 lutego rozpoczął się kolejny etap amerykańsko-izraelsko-syjonistycznej wojny międzynarodowej przeciwko całej Osi Oporu.

Chiny są głęboko zaangażowane w ten rozwój. Pakistańskie źródła wywiadowcze ponownie potwierdziły, że Pekin wysłał dużą paczkę systemów obrony powietrznej do Iranu przez port Gwadar, kluczowy węzeł chińsko-pakistańskiego korytarza gospodarczego (CPEC). Dostawy broni są transportowane drogą morską.

Składają się one z wielopoziomowej mieszanki MANPADS i nowocześniejszych systemów obrony powietrznej, w tym do 400 przenośnych systemów obrony powietrznej serii QW i FN. Na przykład QW-12 posiada dwupasmową głowicę na podczerwień, która pozwala odróżnić prawdziwe cele od wabików.

Iran modernizuje również swoją mobilną obronę przeciwlotniczą za pomocą rosyjskiego pakietu o wartości 580 milionów dolarów, na który składa się 500 wyrzutni Werba i 2500 pocisków.

Zarówno Pakistan, jak i Chiny wielokrotnie i publicznie zaprzeczały dostarczaniu broni – z oczywistych względów bezpieczeństwa narodowego i aby uniknąć bezpośredniego prowokowania Neo-Krassusa.

Nadal nie jest jasne, czy administracja Trumpa – lub środowisko zdominowane przez Neo-Krassusa – zaakceptuje fakt, że kanały prowadzące przez Pakistan i Oman mogą nadal stanowić drogę powrotną do stołu negocjacyjnego.

Jeśli Waszyngton ucieknie się do bombardowań podobnych do „Bram Piekieł” przeciwko irańskiej infrastrukturze rakietowej, dowodzenia i obrony wybrzeża, obecna powściągliwość Teheranu zniknie raz na zawsze.

Skutki byłyby absolutnie katastrofalne i wpłynęłyby na infrastrukturę energetyczną w Zatoce Perskiej, pozostałości amerykańskich baz wojskowych w regionie, niechronione terytorium Arabii Saudyjskiej oraz kluczowe korytarze morskie między Cieśniną Ormuz a Morzem Czerwonym.

Źródło: Jemen, zdrada islamu i rozszerzające się pole bitwy