Od Gazy po Zachodni Brzeg

Od Gazy po Zachodni Brzeg

Opublikowano: 13.08.2026 wolnemedia/od-gazy-po-zachodni-brzeg

Od prawie dwóch lat pojawia się wiele publikacji na temat tego, co często mylnie określa się jako „konflikt izraelsko-palestyński”. Większość z nich podkreśla jego kolonialny wymiar i rzuca światło na stawkę obecnych rozgrywek na Bliskim Wschodzie. Niektóre z nich wskazują również na współodpowiedzialność Zachodu za agresję na Strefę Gazy lub rozprawiają się z mirażem „rozwiązania dwupaństwowego”.

7 listopada 2023 r., miesiąc po palestyńskich atakach na Izrael – podczas gdy zapowiedziany przez premiera Binjamina Netanjahu odwet z całą mocą uderzał w Strefę Gazy – Fayard, wydawca książki Le Nettoyage ethnique de la Palestine (2008) izraelskiego historyka Ilana Pappé (która ukazała się po raz pierwszy w 2006 r. w języku angielskim) postanowił wstrzymać sprzedaż książki pomimo wzrostu zainteresowania. Wydawnictwo Hachette, przejmowane właśnie przez ultraprawicowego miliardera Vincenta Bolloré, stwierdziło, że umowa z Oneworld, pierwotnym wydawcą książki, wygasła. Rzeczywisty powód tej decyzji był jednak związany raczej z zaangażowanym charakterem książki Pappégo, antysyjonistycznego intelektualisty i czołowej postaci izraelskich „nowych historyków”, których prace zdemontowały narodową narrację na temat powstania państwa Izrael (proklamowanego 14 maja 1948 r.). Książka, która w końcu została ponownie opublikowana przez La Fabrique [1], odnosi się do korzeni izraelsko-palestyńskiego „konfliktu” i kwestii uchodźców, a także kolonialnego wymiaru ruchu syjonistycznego (promującego od końca XIX w. projekt państwa żydowskiego w Palestynie).

W książce tej Pappé, opierając się na solidnych dowodach, obala izraelskie twierdzenie, jakoby exodus 800 tys. Palestyńczyków w 1948 r. (spośród ogólnej liczby 1,4 mln ówcześnie) wynikał z dobrowolnych wyjazdów, by uniknąć walk trwających podczas wojny między Izraelem a armiami arabskimi (15 maja 1948 r. – 20 lipca 1949 r.). W jego przekonaniu ta idea jest „mitem”, „czystą fabrykacją”, której celem jest przede wszystkim ukrycie odpowiedzialności Izraela za palestyńską „katastrofę” (Nakba). W rzeczywistości, wyjaśnia historyk, masowe wyjazdy były bezpośrednim rezultatem „systematycznego wypędzania Palestyńczyków z szerokich połaci kraju” oraz zniszczeń i okrucieństw popełnianych przez bojówki syjonistyczne w następstwie przegłosowania w ONZ (29 listopada 1947 r.) nierównego podziału Palestyny na dwa państwa, a później przez armię izraelską (utworzoną pod koniec maja 1948 r.) w celu zagwarantowania etnicznej jednorodności przydzielonego Żydom państwa i powiększenia jego terytorium.

Uporczywa obojętność

Korzystając z archiwów wojskowych i administracyjnych z pierwszej ręki oraz dzienników przywódców politycznych, a także dokumentów palestyńskich, wywiadów z ocalałymi czy naocznymi świadkami, Pappé opisuje „znaczną liczbę okrucieństw” popełnionych przez syjonistów wobec arabskich „autochtonów”: zbiorowe egzekucje, masakry na dużą skalę, bombardowanie wiosek, gwałty, grabieże, tworzenie „specjalnych obozów pracy” itp. Autor przedstawia, w jaki sposób „plan czystek etnicznych” („plan Dalet”) został sfinalizowany przez żydowskich przywódców 10 marca 1948 r., ponad dwa miesiące przed rozpoczęciem konfliktu izraelsko-arabskiego. Gdy rozpoczynała się wojna, „siłom żydowskim udało się już wypędzić przy użyciu przemocy prawie 250 tys. Palestyńczyków”, wyjaśnia historyk. Niespełna rok później około 60% palestyńskiej populacji przebywało w obozach dla uchodźców rozsianych po Zachodnim Brzegu, Strefie Gazy i krajach sąsiednich. Ze swojej strony Izrael podbił o jedną trzecią więcej terytorium niż przewidywał plan „podziału” ONZ i okupował 78% historycznej Palestyny (pozostałe 22% wpadły w jego ręce po wojnie w czerwcu 1967 r.).

Praca Pappégo, która opisuje okoliczności, w jakich powstał Izrael, podkreśla kolonialną i rasistowską naturę syjonizmu, który opowiada się za zastąpieniem rdzennej ludności inną, obcego pochodzenia. Ta czystka etniczna może opierać się jedynie na logice eksterminacji i „musi być zakotwiczona w naszej pamięci i naszej świadomości”, pisze historyk, „jako zbrodnia przeciwko ludzkości”. Dlatego wzywa do zmiany spojrzenia na formowanie się państwa izraelskiego, które nie dokonało się dzięki „wojnie o niepodległość”, zgodnie z ustalonym dyskursem, lecz w wyniku spustoszenia. „Paradygmat czystek etnicznych powinien zastąpić paradygmat wojny”, uznaje Pappé.

W przedmowie do nowego francuskiego wydania swojej książki historyk wskazuje, że pojęcie czystek etnicznych można również zastosować w odniesieniu do izraelskiej polityki prowadzonej od prawie 80 lat wobec Palestyńczyków z Izraela i terytoriów okupowanych – co sami określają jako „nieustającą Nakbę” – innymi słowy, że „nie wyszliśmy z tego historycznego momentu”. Potwierdzają to masowe wysiedlenia prowadzone w całym kraju, również we Wschodniej Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu, aby „stworzyć nową rzeczywistość demograficzną w terenie” i wzmocnić judaizację całego regionu, „od rzeki Jordan aż do morza”, za pomocą nowych osiedli. Zachodni Brzeg (łącznie ze Wschodnią Jerozolimą), który obejmuje obszar 5 660 kilometrów kwadratowych, mieści obecnie prawie 300 izraelskich „osiedli” z 750 tys. osadników, wobec 3,3 mln Palestyńczyków.

Chociaż praktyki te są nielegalne w świetle prawa międzynarodowego, Tel Awiw może liczyć na „apatię” i „uporczywą obojętność” zachodnich przywódców politycznych i mediów. W ten sam sposób, kontynuuje Pappé, masakry dokonane przez izraelską armię w 1948 r. nie wywołały „żadnej reakcji ze strony tych – redaktorów naczelnych dzienników, urzędników ONZ czy szefów organizacji międzynarodowych – którzy doskonale wiedzieli, co się dzieje”. Zdaniem historyka „przesłanie społeczności międzynarodowej do Izraela było jasne: czystki etniczne w Palestynie – jakkolwiek nielegalne, niemoralne i nieludzkie – będą tolerowane”. Nawet dziś izraelski reżim wie doskonale, że dzięki wsparciu Stanów Zjednoczonych i Unii Europejskiej może cieszyć się zupełną bezkarnością.

Bilans 17 lat blokady

Najnowsza książka Pappégo, napisana w świetle obecnej sytuacji w Palestynie, ma zadanie dydaktyczne [2]. Historyk poświęca jeden z rozdziałów na przedstawienie „moralnego, i politycznego kontekstu 7 października 2023 r.”. Według niego, ogień tlił się od dawna z powodu „bezlitosnego oblężenia nałożonego na Gazę od 17 lat”, wyniszczających wojen rozpętywanych w tym okresie przez Tel Awiw przeciwko enklawie, nie wspominając już o kwestii tysięcy palestyńskich więźniów politycznych w Izraelu, prowokacjach osadników na Esplanadzie Meczetów we Wschodniej Jerozolimie itp. Przypomina nam również, że Strefa Gazy, której w 1948 r. przybyło ponad 200 tys. Palestyńczyków [3], częściowo pochodzących z okolicznych wiosek, została stworzona przez Izrael jako „obszar wydzielony w celu przeprowadzenia czystek etnicznych w innych regionach historycznej Palestyny ”. To terytorium o powierzchni 365 kilometrów kwadratowych, które liczyło w przededniu 1948 r. 80 tys. mieszkańców (w tym 35 tys. w mieście Gaza), jest obecnie domem dla ponad 70% uchodźców i ich potomków.

Większość Gazańczyków, z których 65% ma poniżej 25 lat, dorastała w cieniu izraelskiej blokady wojskowej (lądowej, powietrznej i morskiej) nałożonej w 2007 r., której integralną częścią były liczne bombardowania. „Bojownicy Hamasu, którzy zaatakowali Izrael 7 października, podkreśla Pappé, byli w większości młodymi ludźmi, którzy nauczyli się języka przemocy pod bombami zrzucanymi na nich przez Izrael”. Według historyka, Tel Awiw wykorzystał ten atak „jako pretekst do zastosowania swej ludobójczej polityki” wobec ponad 2 milionów ludzi żyjących w więzieniu pod gołym niebem, jakim jest Gaza.

7 października nie spadł z nieba

Umieszczenie „w specyficznym kontekście historycznym” [4], wojny o unicestwienie, o której zadecydowano po ataku przeprowadzonym przez główne frakcje w Strefie Gazy pod przywództwem Hamasu, jest również celem zbiorowej pracy Deluge: Gaza and Israel from Crisis to Cataclysm. Książka ta, skupiająca prace 13 autorów palestyńskich, izraelskich i innych narodowości (naukowców, ekspertów, dziennikarzy itp.), jest jedną z pierwszych prac opublikowanych na ten temat w języku angielskim. Brytyjsko-izraelski historyk Avi Shlaïm, rozprawiając się z powszechną opinią, wskazuje, że atak 7 października 2023 r. „nie spadł z nieba”, ale wziął się z „nielegalnej i niezwykle brutalnej izraelskiej okupacji wojskowej terytoriów palestyńskich od czerwca 1967 r.” oraz „duszącej blokady ekonomicznej” (a w kolejnych latach całkowitego oblężenia) nałożonej na Gazę w 2006 r., po miażdżącym zwycięstwie Hamasu w wyborach parlamentarnych w styczniu tego roku odniesionym nad Fatahem, kierowanym przez prezydenta Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa.

Wbrew narracji, że Hamas stawia sobie za cel zniszczenie Izraela, Shlaïm, palestyński naukowiec Khaled Hroub i brytyjski badacz Colter Louwerse przypominają w tej książce, że od czasu objęcia władzy, islamistyczny ruch wysyłał wiele sygnałów gotowości do kompromisu z Tel Awiwem: wielokrotnie wskazywał „że jest gotowy złagodzić swój program w celu osiągnięcia wynegocjowanego porozumienia” z Izraelczykami i „zaoferował im [w tym celu] trwały rozejm”. Jego przywódcy w pewien sposób uznali istnienie Izraela „akceptując rozwiązanie dwupaństwowe” (przynajmniej tymczasowo, przez kilka dekad), oparte na wycofaniu się Izraela do granic z 4 czerwca 1967 r. (sprzed wojny sześciodniowej). W marcu 2007 r., po miesiącach bojkotu rządu islamistycznego przez Tel Awiw i Zachód, opierającego się na założeniu, że Hamas miałby być „organizacją terrorystyczną”, ten ostatni utworzył gabinet jedności narodowej z Fatahem („umiarkowany rząd, złożony z technokratów zamiast polityków”), pomimo wzajemnej wrogości. Jednak wszystkie te gesty zostały odrzucone przez Izrael.

Strategia odrozwoju

Blokada i niszczycielskie działania prowadzone przeciwko Gazie po 2007 r. w odpowiedzi na wystrzeliwane stamtąd rakiety sprawiły, że ten przybrzeżny pas ziemi, będący i tak już najbiedniejszym palestyńskim terytorium, pogrążył się w głębokim kryzysie ekonomicznym. Amerykańska ekonomistka Sara Roy w tym samym dziele określiła całkowitą blokadę oraz niszczenie infrastruktury tego terytorium przez Izrael mianem ekonobójstwa, a jego częścią uznała zrzucanie na ONZ i organizacje humanitarne zadania zaspokojenia podstawowych potrzeb ludności (żywność, mieszkania, opieka zdrowotna, edukacja itd.). Jej zdaniem, strategia ta wpisuje się w izraelską politykę „odrozwoju” prowadzoną wobec Gazy. Koncept ten ukuła na określenie ogółu środków stosowanych przez Tel Awiw od 1967 r. w celu „pozbawienia gospodarki palestyńskiej jej zdolności produkcyjnych i jakichkolwiek możliwości znaczącego wzrostu strukturalnego, a także zamknięcia rynku wewnętrznego terytoriów okupowanych, aby uzależnić go od importu towarów izraelskich” [5]. To przedsięwzięcie gospodarczej i społecznej dekonstrukcji, które pogrążyło znaczną część mieszkańców tego terytorium w skrajnym ubóstwie i doprowadziło do bardzo wysokiego bezrobocia, bezpośrednio przyczyniło się do przekształcenia Gazy w beczkę prochu.

Jeśli ataki z 7 października 2023 r. nie wzięły się z niczego, lecz są produktem dziesięcioleci ucisku, to dlaczego Hamas wybrał właśnie ten moment na rozpoczęcie ataku i jakie były jego cele? W tej kwestii autorzy książki różnią się w swoich interpretacjach. Według Shlaïma, palestyńskie ataki zostały przeprowadzone głównie w celu udaremnienia, dokonującego się wówczas i promowanego przez Waszyngton, zbliżenia między Izraelem a Arabią Saudyjską, które miało włączyć Rijad do porozumień normalizacyjnych podpisanych w 2020 r. przez Zjednoczone Emiraty Arabskie (ZEA), Bahrajn, Sudan i Maroko. Według Hrouba oraz holendersko-palestyńskiego analityka Mouina Rabbaniego, chodziło raczej o skłonienie Tel Awiwu do zakończenia blokady i oblężenia wojskowego, uwolnienia palestyńskich więźniów politycznych i powstrzymania profanacji świętych miejsc w Jerozolimie przez osadników, lecz również o zaangażowanie „osi oporu”, kierowanej przez Iran, w celu osłabienia Izraela i jego sojuszników w regionie. Podczas gdy uwolnienie tysięcy palestyńskich więźniów zostało uzyskane w zamian za uwolnienie izraelskich jeńców przetrzymywanych w enklawie od 7 października 2023 r. – inne cele nie zostały osiągnięte. Co gorsza, „wojna totalna”, rozpoczęta dzień po ataku przez Tel Awiw, przyniosła, przy całkowitej obojętności Zachodu, masakrę ludności na wielką skalę – unicestwienie 80% przybrzeżnego pasa i przymusowe wysiedlenie 90% jego ludności.

Nie jesteśmy liczbami

Jeden ze współautorów Deluge, Ahmed Alnaouq, napisał bardzo osobistą relację z codziennego życia pod blokadą i oblężeniem. Pochodzący z enklawy i od 2019 r. mieszkający w Londynie, palestyński dziennikarz stracił około 20 członków rodziny w izraelskim bombardowaniu domu jego rodziców w październiku 2023 r. (jeden z jego braci zginął już podczas wojny w 2014 r.). „Dla mnie i ocalałych członków mojej rodziny jest to wyjątkowa tragedia, mówi. Jest to również wyjątkowa tragedia dla świata. Ponieważ to, na co przymyka oczy w Strefie Gazy, od 2023 r. i wcześniej, jest plamą, której nigdy nie uda się wymazać”. Alnaouq jest także współzałożycielem – obok innego gazańskiego poety i nauczyciela Refaata Alareera (zabitego w grudniu 2023 r.) – kolektywu We Are Not Numbers (WANN, „Nie jesteśmy liczbami”), istniejącego od 2015 r.

Celem WANN jest oddanie głosu palestyńskiej młodzieży poprzez umożliwienie aspirującym pisarzom z Gazy, wspieranym przez profesjonalnych autorów, publikacji ich tekstów na stronie internetowej WANN. Ma to na celu udokumentowanie tragedii doświadczanej przez Palestyńczyków, lecz także „ich nadziei i pasji”, oraz walkę przeciwko odczłowieczaniu ich przez Izrael i zachodnie media. WANN zamieścił na swojej stronie internetowej zbiór tekstów wybranych spośród tysięcy opublikowanych w latach 2015-2024 [6]. Uszeregowane według roku powstania, dziesięć rozdziałów książki zawiera teksty w różnych formach (opowiadania, eseje, wiersze). Książkę otwierają i zamykają fragmenty słynnego już wiersza Refaata Alareera If I Must Die, (Jeśli muszę umrzeć) napisanego na krótko przed jego śmiercią: Jeśli muszę umrzeć, / Ty musisz żyć, / żeby opowiedzieć moją historię, / żeby sprzedać moje rzeczy, / kupić kawałek płótna / i trochę sznurka, / (…) Żeby gdzieś w Gazie dziecko, / patrzące w oczy niebiosom, / zobaczyło latawiec / i pomyślało przez chwilę, / że to anioł”.

Walka z odczłowieczaniem Palestyńczyków „poprzez opowiadanie o horrorze”, który muszą znosić i „poprzez obalanie argumentów uzasadniających ludobójstwo” jest również celem książki dziennikarki Meriem Laribi [7]. Od 7 października 2023 r. do 7 października 2024 r. prowadziła ona dziennik trwającej w Strefie Gazy wojny eksterminacyjnej. Opierająca się na różnych źródłach – informacjach dostarczanych przez palestyńskich korespondentów na miejscu oraz przez niezależne media w języku arabskim, angielskim, francuskim, w tym również izraelskie (jak strona internetowa +972 Magazine), raporty organizacji praw człowieka itp. – jej praca pomaga „poukładać puzzle tej tragedii”. Stosując „antykolonialistyczne” podejście i „nie-zachodni punkt widzenia”, Laribi obnaża współodpowiedzialną bierność „społeczności międzynarodowej” i manipulacje stronniczej prasy. „We Francji – pisze – większość dziennikarzy telewizyjnych pada plackiem przed francuskojęzycznym rzecznikiem izraelskiej armii, Olivierem Rafowiczem – małym, aroganckim, lecz niezbyt imponującym mężczyzną, którego można zobaczyć absolutnie wszędzie i w każdej chwili”. Autorka podkreśla fakt, że Izrael zakazuje dziennikarzom wjazdu do Gazy, żeby łatwiej było mu „ukryć masakrę”. Pisze, że „zachodnie media stosują się do tej cenzury i dokładają kolejną warstwę poprzez ignorowanie lub lekceważenie pracy gazańskich dziennikarzy, którzy w każdej chwili ryzykują własnym życiem (…). Gdyby nie oni, nie wiedzielibyśmy nic o tym, co dzieje się w Gazie. To lekceważenie dziennikarskiej profesji stawia ich w jeszcze większym niebezpieczeństwie, ponieważ izraelska armia czuje się uprawniona do ich eliminowania, co nie wywołuje najmniejszych sprzeciwów”.

Mapy widma i matryce kolonizacji

Obok książek historycznych i esejów opublikowanych w ostatnich miesiącach, pojawiło się wiele prac łączących mapy, ilustracje, kalendaria i dane liczbowe, które pozwalają stworzyć sobie obraz obecnej sytuacji i zrozumieć jej korzenie. Kilka z nich wyróżnia się oryginalnością przedstawionej dokumentacji i klarownością analiz. Na przykład praca autorstwa geografa-kartografa Philippe’a Rekacewicza i dziennikarza Dominique’a Vidala [8] – korzystając z bogatego materiału kartograficznego i często mało znanych archiwów, obaj autorzy postanowili „prześledzić półtora wieku bardzo burzliwej historii”. Książka, wzbogacona o kalendaria wydarzeń i ramki tematyczne, wyjaśnia, w jaki sposób Wielka Brytania wspierała syjonizm na początku XX w. i ideę stworzenia w Palestynie państwa żydowskiego – mającego stanowić wysunięty przyczółek Zachodu – w imię przede wszystkim swoich interesów geostrategicznych. Przedstawia również „mapy-widmo” z projektów pokojowych tworzonych w latach 2000., które pozostały tylko na papierze. Aby lepiej zrozumieć „matrycę okupacji” i paradygmat aneksji, pokazuje fragmentację Zachodniego Brzegu za pomocą rozległej sieci izraelskich osiedli, dróg przeznaczonych wyłącznie dla osadników i wojska, setek punktów kontrolnych, którymi usiane jest terytorium palestyńskie, „muru separacyjnego” itd. Wreszcie, przygląda się narzuconej judaizacji Wschodniej Jerozolimy dokonującej się w miarę radykalizacji kolejnych izraelskich rządów.

Zdecydowanie wart wspomnienia jest opublikowany pierwotnie w 2011 r. i wielokrotnie aktualizowany atlas emerytowanego profesora uniwersyteckiego Jeana-Paula Chagnollauda oraz badacza i wykładowcy z dziedziny geopolityki Pierre’a Blanca [9]. Przygląda się on drodze pokonanej przez Palestyńczyków od końca XIX w., czasów osmańskich, aż do ostatnich wydarzeń. Wspominają o „szoku 7 października”, jak również o podziałach dyplomatycznych wśród państw europejskich, „niezachwianym wsparciu” Waszyngtonu dla Izraela, a także dwulicowości państw arabskich wobec Palestyny od 1948 r. O ile walory edukacyjne tego dzieła są niezaprzeczalne, o tyle niektóre stwierdzenia wydają się dyskusyjne. Widać to na przykładzie „rozwiązania dwupaństwowego”, które autorzy uznają za „politycznie konieczne i materialnie możliwe”, wbrew kolonialnej rzeczywistości w terenie oraz odrzuceniu tej idei przez większość młodych Palestyńczyków.

Spojrzenia w przyszłość

W książce (Comprendre la Palestine), będącej owocem dziesięcioletnich badań, rysowniczka Alizée De Pin i badacz Xavier Guignard proponują dogłębny przegląd historii Palestyny – historii, jak piszą, „wywłaszczenia, walki, segregacji i suwerenności, która stała się niemożliwa” [10]. Dwójka autorów naświetla tak potrzebne – i rzadko analizowane dogłębnie – tematy jak: szczegółowe funkcjonowanie Autonomii Palestyńskiej Mahmuda Abbasa („państwo z papieru” i „instrument kontrolowania Palestyńczyków na terytoriach okupowanych”), kwestia prawa do zbrojnego oporu, przejmowanie przez władze okupacyjne palestyńskich zasobów naturalnych (w tym warstw wodonośnych na Zachodnim Brzegu) na rzecz osadników, czy ruch więźniów zapoczątkowany w latach 1980. Główną wartością dodaną tej pracy jest wybór jako jej przewodniego tematu kwestii podziału Palestyny, narzuconego przez ONZ w 1947 r., odrzuconego wówczas przez Palestyńczyków, którzy opowiadali się za jednym państwem skupiającym Arabów i Żydów. Autorzy postanowili pokazać, w jaki sposób idea podziału Palestyny na dwa podmioty polityczne „pojawiła się, jeszcze zanim przekształciła się w mrzonkę”. W świetle obecnej sytuacji, uznają, że „rozwiązanie dwupaństwowe”, ta „prawdziwa mantra dyplomatyczna” społeczności międzynarodowej jest „ułudą”: „Separacja, której wymagałby podziała na dwa państwa, nigdy nie była równie niemożliwa, umacniając dominację” Izraela nad Palestyńczykami. Ich zdaniem „jedyną alternatywą jest kohabitacja” w ramach tego samego państwa „opierającego się na zasadzie całkowitej równości między wszystkimi obywatelami”.

Opinia ta jest sprzeczna z przemyśleniami wielu specjalistów zajmujących się „konfliktem” izraelsko-palestyńskim, w tym Jeana-Pierre’a Filiu, gorącego orędownika „rozwiązania dwupaństwowego”, z „demokratycznym i zdemilitaryzowanym” państwem palestyńskim mającym funkcjonować obok państwa izraelskiego. W swojej książce Comment la Palestine fut perdu [11] historyk wyjaśnia, że model ten stanowi „jedyny horyzont dla przyszłego współistnienia na tej samej ziemi dwóch narodów, i to na podstawie równowagi sił będących obecnie w przeważającej mierze po stronie Izraela”. Bez tych ram współistnienia – dodaje – „ten układ sił nie przyniesie państwu żydowskiemu ani bezpieczeństwa, ani stabilności”. Natomiast odwrotnie jest według Pappégo, który zgadza się ze stanowiskiem De Pina i Guignarda – jedynym sposobem na rozwiązanie problemu uchodźców i palestyńskiej mniejszości w Izraelu jest stworzenie „jednego demokratycznego państwa, w którym każdy, czy to Palestyńczyk, czy Izraelczyk, cieszyłby się równymi prawami i swobodą przemieszczania się na terenie całej historycznej Palestyny”.

W czasie, gdy umacnia się system apartheidu wprowadzony przez Izraelczyków, oraz gdy intensyfikują się działania na rzecz aneksji terytoriów okupowanych, bardziej niż kiedykolwiek konieczne jest zbadanie możliwości wyrwania się z kolonialnego paradygmatu nieodłącznie związanego z syjonizmem, tak, aby zbudować wspólne państwo i uniknąć pogrążenia regionu w jeszcze głębszym chaosie. Już w 2006 r., w wizjonerskim fragmencie w podsumowaniu swojej książki na temat czystek etnicznych w Palestynie, Pappé ostrzegał: „[Palestyńczycy] nigdy nie będą mogli stać się częścią syjonistycznego państwa i przestrzeni. Dlatego nadal będą walczyć. Miejmy nadzieję, że ich walka będzie pokojowa i zwycięska. Jeśli nie, stanie się desperacka i mściwa, i, jak cyklon, wciągnie nas wszystkich w ogromną i nieustającą burzę piaskową”. Dwie dekady później, słowa te wybrzmiewają z całą mocą.

Autorstwo: Olivier Pironet
Tłumaczenie: Ewa Cylwik
Źródło: Monde-Diplomatique

Przypisy

[1] Ilan Pappé, Le Nettoyage ethnique de la Palestine, tłum. z ang. Paul Chemla, La Fabrique, Paryż 2024.

[2] Ilan Pappé, A Very Short History of the Israel-Palestine Conflict, Oneworld Publications, Londyn 2024.

[3] Na temat historii Gazy od czasów starożytnych czyt. zwłaszcza Gerald Butt, Gaza, au carrefour de l’histoire (tłum. z ang. Christophe Oberlin), Erick Bonnier, Paryż 2011; oraz Jean-Pierre Filiu, Histoire de Gaza, Fayard, Paryż 2024 (wyd. I 2012).

[4] Avi Shlaïm, przedmowa do Jamie Stern-Weiner (red.), Deluge: Gaza and Israel from Crisis to Cataclysm, OR Books, Nowy Jork 2024.

[5] Por. Sara Roy, The Gaza Strip: The Political Economy of De-development, Institute for Palestine Studies, Waszyngton, 2016 (wyd. I 1995).

[6] Ahmed Alnaouq i Pam Bailey (pod red.), We Are Not Numbers: The Voices of Gaza’s Youth, Hutchinson Heinemann, Londyn 2025.

[7] Meriem Laribi, Ci-gît l’humanité. Gaza, le génocide et les médias, z przedmową Alaina Gresha, Éditions Critiques, Paryż 2025.

[8] Philippe Rekacewicz i Dominique Vidal, Palestine-Israël. Une histoire visuelle, Seuil, Paryż 2024.

[9] Pierre Blanc i Jean-Paul Chagnollaud, Atlas des Palestiniens. Itinéraire d’un peuple sans État, kartografia Madeleine Benoit-Guyod, Autrement, Paryż 2025 (wyd. IV).

[10] Alizée De Pin i Xavier Guignard, Comprendre la Palestine. Une enquête graphique, Les Arènes, Paryż 2025.

[11] Jean-Pierre Filiu, Comment la Palestine fut perdue. Et pourquoi Israël n’a pas gagné. Histoire d’un conflit (XIX e-XXIe siècle), Seuil, Paryż 2024.

Zbrodnie Izraela: Glifosat rozpylany z samolotów. Ogromne powierzchnie upraw w Syrii i Libanie zostały zniszczone. „Polityka spalonej ziemi”.

Glifosat rozpylany z samolotów. Ogromne powierzchnie upraw zostały zniszczone

oprac. JŚS 13.08.2026,

Izrael miał rozpylać glifosat nad polami w Syrii i Libanie. Straty i obawy o środowisko
Izrael miał rozpylać glifosat nad polami w Syrii i Libanie. Straty i obawy o środowisko Pix-Off / Pixabay

Rolnictwo stało się kolejną ofiarą konfliktu na Bliskim Wschodzie. W Syrii i Libanie działania Izraela objęły tereny rolnicze, na które aplikowano glifosat drogą lotniczą. Skutkiem ataku stały się straty w uprawach oraz rosnące obawy o stan gleby, wody i środowiska.

  • Konflikt na Bliskim Wschodzie dotyka także pól uprawnych, pastwisk czy gajów oliwnych.
  • Opryski glifosatem z izraelskich samolotów zniszczyły uprawy w Syrii i Libanie.
  • W tle pojawiają się zarzuty o „politykę spalonej ziemi”, a skutki dla rolnictwa i środowiska mogą być odczuwalne dłużej niż jeden sezon.

Izraelskie samoloty opryskały tereny rolnicze

Sprawa niszczenia terenów rolniczych glifosatem na Bliskim Wschodzie zaczęła być szerzej opisywana na początku 2026 roku. Jak opisuje niemiecki portal Süddeutsche Zeitung, izraelska armia uprzedziła wówczas żołnierzy sił pokojowych ONZ w południowym Libanie, że małe samoloty będą prowadzić opryski z użyciem środków chemicznych. Nie poinformowała jednak, jaka substancja zostanie zastosowana.

Odwołano zaplanowane patrole przy granicy, a niedługo później samoloty prowadziły opryski w rejonie Ayta ash-Shaab, około dwóch kilometrów od granicy z Izraelem. Wcześniej podobne działania odnotowano na terenie południowej Syrii.

Herbicyd totalny uderzył w uprawy na Bliskim Wschodzie

Libańskie Ministerstwo Rolnictwa pobrało próbki z terenów objętych opryskami. Badania wykazały obecność glifosatu, a w części próbek jego stężenie miało być około 20–30 razy wyższe od wartości uznawanych za normalne. Kilka miesięcy później libański minister rolnictwa Nizar Hani mówił już o stężeniach odpowiadających nawet 30–50-krotności typowej dawki.

Glifosat jest herbicydem totalnym, nieselektywnym, co oznacza, że w kontakcie z nim zamiera cała roślina. Zniszczeniu ulega niemal cała (z nielicznymi wyjątkami) roślinność, która zostaje opryskana substancją.

W Syrii skala szkód została dokładniej oszacowana latem. Według tamtejszych władz opryskami dotkniętych było 70 miejscowości oraz około 480 hektarów [? chyba tysięcy?? md] gruntów rolnych. Na części tych terenów zniszczeniu uległy plantacje m.in. pszenicy, bakłażanów i soczewicy. Szkody stwierdzono także w sadach oliwnych. Wiele z drzew całkowicie usycha. Jak opisują tamtejsi rolnicy, pola opryskane glifosatem obecnie „leżą puste i zbrązowiałe”.

Skutki dotknęły również hodowców. Syryjskie Ministerstwo Rolnictwa informowało, że duże powierzchnie pastwisk zostały wyłączone z użytkowania. Ograniczenie dostępu do naturalnej bazy paszowej zmusiło część gospodarstw do zakupu pasz, zwiększyło koszty produkcji i doprowadziło niektórych hodowców do sprzedaży części stad.

Liban mówi o setkach milionów dolarów strat

W południowym Libanie rolnictwo jest jednym z głównych źródeł utrzymania mieszkańców. Uprawia się tam przede wszystkim oliwki i tytoń, a bliżej wybrzeża również cytrusy, banany i awokado. 

Libański minister rolnictwa oszacował później szkody związane z opryskami glifosatem na około 800 mln dolarów. Sytuację pogarsza fakt, że rządy Libanu i Syrii nie dysponują środkami pozwalającymi na wsparcie poszkodowanych rolników.

Władze Libanu wskazują nie tylko na bezpośrednie zniszczenie roślin, lecz także na możliwość długotrwałych skutków dla rolnictwa. Ministerstwo Rolnictwa w Bejrucie mówi o szkodach w zasobach naturalnych, utracie podstaw utrzymania rolników oraz potencjalnym zagrożeniu dla gleby, wód i całego łańcucha pokarmowego.

Sytuację komplikuje fakt, że rolnictwo południowego Libanu zostało wcześniej mocno dotknięte działaniami wojennymi. Süddeutsche Zeitung opisuje m.in. pożary gajów oliwnych wywołane użyciem amunicji zawierającej biały fosfor i środków zapalających. Organizacja Euro-Med Human Rights Monitor mówi o około 9 tys. hektarów terenów spalonych w wyniku takich działań.

Euro-Med Human Rights Monitor ocenia, że oprysków glifosatem w południowym Libanie nie można rozpatrywać w oderwaniu od szerszej „polityki spalonej ziemi”. Organizacja wskazuje na systematyczne niszczenie terenów rolniczych, obejmujące zarówno opryski, jak i użycie białego fosforu oraz amunicji zapalającej.

Pytania o długofalowe skutki dla gleby i produkcji

Najbardziej bezpośrednim następstwem oprysków jest utrata bieżących plonów i roślinności, co dla wielu mieszkańców równe jest całkowitemu brakowi środków do życia.

Dla gospodarstw oznacza to jednak również problemy w kolejnych sezonach: konieczność odtwarzania plantacji, zwiększone wydatki na pasze, utratę dochodów, a w przypadku drzew oliwnych – wieloletnie oczekiwanie na przywrócenie pełnej produkcji.

Prezydent Libanu Joseph Aoun określił działania jako „przestępstwo przeciw środowisku i zdrowiu”. Zapowiedział podjęcie kroków prawnych i dyplomatycznych, a w czerwcu Liban złożył w tej sprawie oficjalną skargę do ONZ.

W przypadku Syrii przedstawiciele ONZ potwierdzili portalowi Süddeutsche Zeitung, że samoloty prowadzące opryski przyleciały z Izraela. Izraelska armia nie odpowiedziała natomiast gazecie na pytania dotyczące rozpylania glifosatu w Syrii.

Źródło: Süddeutsche Zeitung

Nie ma ludobójstwa w Gazie?

Nie ma ludobójstwa w Gazie?

Autor: Uwe Froschauer apolut/kein-genozid-in-gaza?

Nie będzie ludobójstwa w Gazie? | Autor: Uwe Froschauer

Opinia Uwe Froschauera .

„Dla CDU w Niemczech jest to jasne: w Strefie Gazy nie doszło do ludobójstwa. Wspieramy Izrael i Ukrainę w walce z terroryzmem i agresją”.

Oświadczenie to złożyła polityczka CDU, Franziska Hoppermann – posłanka z okręgu Hamburg-Wandsbek, wybrana od końca lipca 2026 roku na stanowisko sekretarza generalnego CDU z rekomendacji kanclerza federalnego i przewodniczącego CDU Friedricha Merza. Wcześniej pełniła funkcję skarbnika federalnego partii i od wielu lat zasiada w jej kierownictwie.

Fakt, że polityk na tak prominentnym stanowisku wypowiada zdanie w rodzaju: „Dla CDU Niemiec jest zupełnie jasne: w Strefie Gazy nie doszło do ludobójstwa”, czyni to stwierdzenie szczególnie znaczącym. Sekretarze generalni nie mówią tylko we własnym imieniu. Kształtują oni wizerunek partii w oczach opinii publicznej. Jeśli to stwierdzenie rzeczywiście odzwierciedla moralny kompas nowego sekretarza generalnego CDU, to moim zdaniem nie daje ono nadziei na politykę, która stawia ludzkie cierpienie w centrum – zwłaszcza tam, gdzie wojna, przesiedlenia i przemoc niszczą życie niezliczonych rodzin, czy to w Strefie Gazy, na Ukrainie, czy w innych regionach dotkniętych kryzysem na całym świecie.

Człowieczeństwo nie polega na porównywaniu cierpienia jednej osoby z cierpieniem drugiej. Człowieczeństwo zaczyna się tam, gdzie każde niewinne ludzkie życie ma równą wartość.

Kiedy przeczytałem to zdanie, musiałem je przeczytać dwa razy. Nie dlatego, że źle je zrozumiałem, ale dlatego, że nie mogłem uwierzyć, że ktoś mógł dojść do tak jednoznacznego wniosku w świetle zdjęć z Gazy.

Pani Hoppermann, skąd Pani czerpie tę pewność?

Skąd bierze się pewność, z jaką odpowiada Pan na pytanie, nad którym od miesięcy debatują prawnicy międzynarodowi, organizacje zajmujące się prawami człowieka i sądy międzynarodowe?

Skąd bierze się ta pewność, skoro zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, w tym – według doniesień organizacji międzynarodowych i mediów – wiele kobiet i dzieci?

Nie tylko samo oświadczenie pozbawia mnie mowy. Chodzi o rzeczowy sposób jego przedstawienia. Jakby nie było już nic do zbadania. Jakby werdykt już zapadł.

Uważam, że ich pewność siebie jest wyrazem mizantropicznej, politycznej pychy.

Gdybyś był pokorny, przyznałbyś, że ty też możesz się mylić. Pokora oznaczałaby powiedzenie: „Zarzuty są poważne. Sądy międzynarodowe je badają. Czekam na ich ocenę”.

Zamiast tego wydajesz ostateczny werdykt.

To mnie wkurza.

Nie dlatego, że ktoś ma inne poglądy polityczne. Ale dlatego, że za terminami prawnymi kryją się ludzie. Rodziny. Dzieci. Matki. Ojcowie.

Można dyskutować o definicjach. Można dyskutować o celach wojskowych. Można dyskutować o odpowiedzialności. Nie należy lekceważyć ludzkiego cierpienia.

Kiedy w raportach mówi się o ogromnej liczbie ofiar wśród ludności cywilnej, a wśród nich jest szczególnie duża liczba kobiet i dzieci, pojawia się u mnie pytanie moralne, którego nie da się zignorować jednym zdaniem:

W którym momencie wojna przestaje być tylko wojną?

W którym momencie skala ofiar wśród ludności cywilnej stanie się tak wielka, że ​​powinniśmy przestać mówić najpierw o koncepcjach, a zacząć mówić o naszym człowieczeństwie?

Uważam stwierdzenie „To nie jest ludobójstwo” nie tylko za problematyczne politycznie, ale i moralnie odrażające. Ludzie tacy jak Pani, Pani Hoppermann, nie powinni stać na czele partii politycznej. W moich oczach ludzie tacy jak Pani, Pani Hoppermann, są główną przyczyną wszelkiego zła na tym świecie.

Proszę spojrzeć na liczby, Pani Hoppermann!

„W Gazie nie doszło do ludobójstwa”.

Więc to naprawdę takie proste, pani Hoppermann?

Jedno zdanie, siedem słów i sprawa jest załatwiona dla ciebie, a rzekomo i dla całej CDU w Niemczech.

Przyjrzyjmy się bliżej temu, co oceniasz z tak bezczelną pewnością siebie.

Według UNICEF, Funduszu Narodów Zjednoczonych na rzecz Dzieci, do 3 lutego 2026 roku w Strefie Gazy zginęło co najmniej 71 803 Palestyńczyków. Wśród ofiar było co najmniej 21 289 dzieci. Rannych zostało 171 230 osób, w tym około 44 500 dzieci.

Ponad 21 000 zabitych dzieci. Ani zabłąkane pociski. Ani uszkodzone budynki. Ani abstrakcyjne „straty uboczne”. Dzieci, pani Hoppermann, dzieci!

Dzieci, które przeżyły. Dzieci, które miały rodziców. Dzieci, które bawiły się, uczyły, śmiały i chciały kiedyś dorosnąć. Dzieci, których ciała leżały pod gruzami, które spłonęły, wykrwawiły się na śmierć lub zostały rozerwane przez bomby.

A Ty, będąc matką, wstań i wyjaśnij:

„W Gazie nie doszło do ludobójstwa”.

Pani Hoppermann, ile zamordowanych dzieci wystarczyłoby, żeby się Pani zatrzymała, choćby na chwilę?

25 000?

30 000?

50 000?

Przy jakiej liczbie stracisz swoją kategorię pewności?

Na początku lutego 2026 roku UNICEF poinformował również, że ani jeden szpital w Strefie Gazy nie był w pełni sprawny. Tylko 18 z 36 szpitali działało chociaż częściowo. Spośród 200 placówek podstawowej opieki zdrowotnej, tylko trzy były w pełni sprawne. Dostęp do leków, respiratorów i inkubatorów był nadal utrudniony. Niemal cała populacja była narażona na poważne zagrożenia zdrowotne z powodu zniszczenia systemów wodociągowych, kanalizacyjnych i sanitarnych.

To również jest częścią wojny izraelskiego reżimu, polegającej na ludobójstwie i mordowaniu dzieci.

Nie tylko ludzie giną pod bombami. Ludzie umierają, bo szpitale zostały zniszczone. Bo brakuje leków. Bo rannych nie można leczyć. Bo kobiety w ciąży są niedożywione. Bo niemowlętom jest zimno. Bo brakuje czystej wody. Bo głód, choroby i utrata źródeł utrzymania również zabijają.

Oficjalnie zarejestrowane liczby ofiar prawdopodobnie nie odzwierciedlają pełnego rozmiaru wojny. Badanie przeprowadzone przez Instytut Badań Demograficznych Maxa Plancka i Centrum Studiów Demograficznych wykazało, że w okresie od 7 października 2023 r. do końca 2024 r. bezpośrednio w wyniku wojny zginęło około 78 318 osób. Zakres statystyczny wahał się od około 70 600 do 87 500 ofiar.

W późniejszej aktualizacji naukowcy doszli do wniosku, że do 6 października 2025 r. liczba ofiar śmiertelnych bezpośrednio związanych z konfliktem najprawdopodobniej przekroczy 100 000.

Ponad 100 000 ofiar śmiertelnych.

Nawet te szacunki, jak wyraźnie zaznaczyli badacze, uwzględniają jedynie bezpośrednie, gwałtowne zgony. Osoby, które zmarły w wyniku głodu, chorób, załamania się opieki medycznej lub długoterminowych skutków zniszczeń, nie zostały w pełni uwzględnione. Dlatego naukowcy określili swoje obliczenia raczej jako dolną granicę rzeczywistego wskaźnika śmiertelności.

Szczególnie niepokojący jest inny wniosek z tego badania: według naukowców, rozkład wieku i płci osób brutalnie zamordowanych przypominał wzorce demograficzne kilku ludobójstw udokumentowanych przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Chociaż naukowcy słusznie podkreślili, że samo takie podobieństwo statystyczne nie zastępuje ostatecznego wyroku sądowego, to jednak pokazuje ono, jak absurdalne jest całkowite odrzucenie oskarżenia o ludobójstwo.

Pani Hoppermann, czy zna Pani te dane? Czy zna Pani raporty UNICEF-u? Czy zna Pani badania Towarzystwa Maxa Plancka? Czy zna Pani raporty Organizacji Narodów Zjednoczonych?

A może te ustalenia cię nie interesują, bo twoja odpowiedź polityczna została już podjęta, zanim jeszcze ją rozważyłeś?

Kobieta, która wygląda

Na szczęście są też inne głosy. Ludzie, którzy nie pozwolili, by partyjne poglądy, interesy narodowe czy lojalność polityczna odebrały im zdolność współczucia.

Jednym z takich głosów jest Francesca Albanese, Specjalna Sprawozdawczyni ONZ ds. sytuacji praw człowieka na okupowanych od 1967 roku terytoriach palestyńskich. Albanese nie jest politykiem szukającym nagłówków w talk-show. Jest prawniczką i od lat bada sytuację na okupowanych terytoriach w imieniu Rady Praw Człowieka ONZ.

Już w marcu 2024 roku przedstawiła raport zatytułowany „Anatomia ludobójstwa”. Stwierdziła w nim, że istnieją wystarczające podstawy, by sądzić, że osiągnięto próg dopuszczalności ludobójstwa.

W październiku 2024 roku ukazał się jej raport „Ludobójstwo jako kolonialna zagłada”. W lipcu 2025 roku, pod tytułem „Od ekonomii okupacji do ekonomii ludobójstwa”, zbadała, które firmy i interesy gospodarcze czerpią zyski z okupacji, destrukcji i wojny.

Dokumenty albańskie. Wskazuje winnych. Przedstawia źródła. Opisuje nie tylko bomby, ale także przesiedlenia, głód, zniszczenie placówek medycznych i unicestwienie materialnych podstaw życia społecznego.

Nie trzeba bezkrytycznie akceptować każdego wniosku Albanese. Ale trzeba się zapoznać z jej raportami, zanim oświadczy się, że „całkiem wyraźnie” nie doszło do ludobójstwa.

Na tym polega różnica: Francesca Albanese zwraca uwagę. Słucha ofiar. Analizuje dokumenty. Nazywa cierpienie. I ryzykuje presję polityczną, zniesławienie i sankcje osobiste za swoje stanowisko.

Pani Hoppermann z kolei ogłasza wynik.

„W Gazie nie doszło do ludobójstwa”.

Żadnej dostrzegalnej niepewności. Żadnych zastrzeżeń. Żadnej wzmianki o toczącym się postępowaniu przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości. Ani słowa o ponad 21 000 zarejestrowanych ofiar śmiertelnych dzieci. Ani słowa o szacunkach naukowych mówiących o ponad 100 000 ofiarach śmiertelnych. Ani słowa o zniszczonych szpitalach, głodzie, przesiedleniach i wymordowanych rodzinach.

Tylko kategoryczny osąd. Kto tak mówi, nie wykazuje jasności umysłu. On wykazuje pychę.

A każdy, kto w obliczu dziesiątek tysięcy zabitych ludzi, w tym ponad 21 tysięcy dzieci, najpierw wypowie polityczną formułę solidarności, a dopiero potem – albo wcale – spojrzy na ofiary, musi zmierzyć się z jeszcze bardziej fundamentalnym pytaniem:

Po której stronie tak naprawdę stoi ludzkość?

Po której stronie pani jest, pani Hoppermann?

Powiedział:

„Dla CDU w Niemczech jest to jasne: w Strefie Gazy nie doszło do ludobójstwa. Wspieramy Izrael i Ukrainę w walce z terroryzmem i agresją”.

To zdanie dało mi do myślenia. Nie tylko ze względu na treść, ale także ze względu na to, co ujawnia na temat twoich poglądów politycznych.

Po wszystkim, co przedstawiłem w tym artykule – raportach Organizacji Narodów Zjednoczonych, dokumentacji UNICEF-u, badaniach niezależnych naukowców i analizach Specjalnej Sprawozdawczyni ONZ Franceski Albanese – nie mogę ani zrozumieć, ani moralnie poprzeć tak kategorycznych stwierdzeń.

To, czy sądy międzynarodowe ostatecznie potwierdzą, czy odrzucą zarzut ludobójstwa, jest ich prerogatywą. Mój osąd moralny nie zależy jednak od przyszłego werdyktu. Bo jedno jest dla mnie dziś jasne:

Każde zabite dziecko to o jedno za dużo.

Każda zbombardowana szkoła to o jedną szkołę za dużo.

Każdy zniszczony szpital to o jeden za dużo.

Każda rodzina, która zostaje unicestwiona, to o jedną rodzinę za dużo.

Żaden cel polityczny na świecie nie powinien prowadzić nas do znieczulenia i spychania cierpienia ludności cywilnej na dalszy plan.

W związku z tym chciałbym odpowiedzieć na Twoje stwierdzenie moją własną opinią:

Dla mnie jest to jasne: nie stoję po stronie wojny. Stoję po stronie ludzkości.

Stoję po stronie dzieci – niezależnie od tego, czy urodziły się w Strefie Gazy, Izraelu, na Ukrainie czy gdziekolwiek indziej na świecie.

Solidaryzuję się z matkami i ojcami, którzy stracili swoje dzieci.

Solidaryzuję się z ludnością cywilną, która płaci cenę za decyzje polityczne.

Popieram tych, którzy chcą zaprowadzić pokój zamiast ciągle sięgać po nową broń.

Chcę, żeby zabijanie się skończyło.

Koniec bombardowań.

Koniec z głodem.

Koniec z wydaleniem.

Koniec nienawiści.

I życzę sobie polityków, którzy będą mieli odwagę czuć się zobowiązani w pierwszej kolejności do niesienia pomocy cierpiącym ludziom, a dopiero potem do wzięcia odpowiedzialności za swoją partię, ideologię czy interesy geopolityczne.

Państwa mają interesy.

Partie polityczne mają programy.

Wojsko ma strategie.

Ale dzieci mają tylko jedno życie.

To jest strona, po której stoję.

I pozostanę na tej stronie.

I nie jest to tylko bohaterska, samo-uwielbiająca się bzdura.

+++

Dziękujemy autorowi za udzielenie nam pozwolenia na publikację tego artykułu.

+++

Zdjęcie: Zniszczone obszary na wschód od obozu Zawaida w centralnej części Strefy Gazy, 2024 r.

WSZYSTKIE główne instytucje zachodnie uważają życie Palestyńczyków za bezwartościowe

WSZYSTKIE główne instytucje zachodnie uważają życie Palestyńczyków za bezwartościowe

„To trochę śmieszne, patrzeć, jak reporter BBC udaje zszokowanego i obrażonego tym, że ktoś mówi, że jego zdaniem życie Żydów jest warte więcej niż życie Palestyńczyków”.

Caitlin Johnstone

4 sierpnia 2026 r. caitlinjohnstone-au/all-mainstream-western-institutions-view-palestinian-lives-as-worthless

BBC niedawno przeprowadziło wywiad z izraelskim osadnikiem , który powiedział, że wszyscy Palestyńczycy z czterech okolicznych wiosek powinni zostać eksterminowani w ramach zemsty za śmierć Izraelczyka zabitego podczas terroryzowania palestyńskiej wioski w zeszłym miesiącu. Dodał, że życie jednego Żyda jest warte dziesięciu milionów palestyńskich istnień.

„Myślę, że teraz, kiedy zabili jednego Izraelczyka, musimy zabić wszystkich ludzi w Tal i Sarra, nawet Dżita i Faratę” – powiedział BBC prawnik Jehuda Szimon.

„Wygląda na to, że twierdzisz, że życie jednego Żyda jest warte setek lub tysięcy istnień Palestyńczyków” – odpowiedziała Lucy Williamson z BBC w wywiadzie.

„Milion” – poprawił ją Szymon. „Jedno żydowskie życie to dziesięć milionów, jasne?”

„To brzmi po prostu rasistowsko” – odparł Williamson, na co Shimon odparł: „Tak, wiem, wiem. Ale to prawda”.

https://youtube.com/watch?v=ORkyAS6R_7s%3Ffeature%3Doembed

Interakcja stała się viralem w mediach społecznościowych, a ludzie reagują na rażący przejaw ekstremistycznej ideologii osadników, którzy starają się stopniowo wyprzeć Palestyńczyków z ich ziem na Zachodnim Brzegu. I choć prawdą jest, że komentarze Szymona są skrajnie okrutne i rasistowskie, to nie to osobiście uznałem za interesujące w tym wywiadzie. Interesująca była dla mnie odpowiedź Williamsona.

No cóż, to trochę śmieszne, patrzeć, jak reporter BBC zachowuje się zszokowany i obrażony, gdy ktoś mówi, że jego zdaniem życie Żydów jest warte więcej niż życie Palestyńczyków. W końcu założenie, że życie Żydów jest warte więcej niż życie Palestyńczyków, od pokoleń wpływa na każdy aspekt zachodnich mediów informacyjnych na temat Izraela i Palestyny.

Dlatego zachodnia prasa wyraziła nieproporcjonalnie większy szok i przerażenie 7 października niż znacznie bardziej rażące nadużycia ze strony Izraela, które do nich doprowadziły, i znacznie bardziej rażące nadużycia ze strony Izraela, które nastąpiły później. Dlatego w zeszłym roku w Sydney obserwowaliście wściekłe oburzenie po strzelaninie w Bondi, podczas gdy ta sama liczba Palestyńczyków ginie w danym dniu w Strefie Gazy nigdy nie pojawia się w wiadomościach

https://youtube.com/watch?v=B9lKNhC6u-I%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Den%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

26 marca 2025 roku 15 Palestyńczyków zostało zabitych przez Siły Obronne Izraela podczas zawieszenia broni w Strefie Gazy. 14 grudnia tego samego roku 15 osób zginęło na plaży Bondi w Sydney w masowej strzelaninie, której celem byli australijscy Żydzi, dokonanej przez bojowników ISIS. 

Dwa przypadki masowych morderstw. Ta sama liczba ofiar. Ale słyszałeś tylko o jednym z nich.

Dlaczego słyszałeś tylko o jednym z nich? Bo tylko jeden z nich trafił do wiadomości. 

Prasa głównego nurtu tygodniami pilnie donosiła o strzelaninie w Bondi, gorączkowo próbując fałszywie skojarzyć atak terrorystyczny ISIS z demonstracjami pro-palestyńskimi, powtarzając w mediach na całym świecie zachodnim frazę „Tak wygląda globalizacja intifady” . Publikowano kolejne raporty o tym, jak Żydzi są atakowani, jak Żydzi czują się niebezpieczni i jakie nowe prawa i ograniczenia wolności słowa należy wprowadzić, aby stłumić nastroje pro-palestyńskie i chronić Żydów.

Nic nawet zbliżonego do tego nie wydarzyło się 26 marca 2025 roku. Dla prasy zachodniej zabicie 15 Palestyńczyków w Strefie Gazy było po prostu kolejną środą.

Dzieje się tak, ponieważ wszystkie główne zachodnie media podzielają te same rasistowskie poglądy na temat Palestyńczyków, co Jehuda Szymon. Podobnie jak wszystkie główne zachodnie partie polityczne. Podobnie jak wszystkie inne główne zachodnie instytucje. Podobnie jak wszyscy zwolennicy państwa Izrael. Wszyscy oni wierzą, że życie Żydów jest warte więcej niż życie Palestyńczyków, o czym świadczy polityka, którą popierają, i wiadomości, które śledzą.

BBC ma dobrze udokumentowaną historię silnej proizraelskiej stronniczości , a jej reporterzy narzekają , że realizują PR dla izraelskiego rządu , a jej redaktor przegrał proces o zniesławienie z dziennikarzem, który ujawnił jego proizraelskie poglądy.

Przez lata ukrywali czynne ludobójstwo, używając nagłówków w stylu „Ministerstwo zdrowia zarządzane przez Hamas twierdzi”, i werbalnej gimnastyki biernego języka, aby chronić izraelskie interesy informacyjne. Wiadomo więc, że kiedy Lucy Williamson protestuje: „To brzmi rasistowsko!” wobec izraelskiego osadnika, który twierdzi, że życie Żydów jest o wiele więcej warte niż życie Palestyńczyków, tak naprawdę nie jest oburzona jego systemem wierzeń. Po prostu wie, że nie wolno mówić takich rzeczy na głos.

„Sytuacja na Bliskim Wschodzie, w tym kwestia palestyńska”

Włoszka Francesca Albanese, Specjalna Sprawozdawczyni ONZ ds. sytuacji praw człowieka na okupowanych od 1967 r. terytoriach palestyńskich, ośmiela się nazwać przerażające zbrodnie Izraela przeciwko ludności palestyńskiej w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu, ale zachodnie media w dużej mierze to ignorują… (Zdjęcie: Andrej Isakovic AFP)

„Sytuacja na Bliskim Wschodzie, w tym kwestia palestyńska”

3 sierpnia 2026 r. Od: Karin Leukefeld globalbridge-ch/die-situation-im-mittleren-osten-einschliesslich-der-palaestina-frage

(Uwaga redaktora) Kwestia ta jest regularnie omawiana w ONZ i przyjęto niezliczone rezolucje, ale Izraelowi to nie przeszkadza i nadal strzela i zabija. Siły Obronne Izraela mordują również wiele kobiet cywilnych i niezliczone dzieci. Stany Zjednoczone robią jednak wszystko, co w ich mocy, aby uciszyć Francescę Albanese, Włoszkę, której ONZ powierzyło monitorowanie tamtejszych zabójstw. – Karin Leukefeld zna sytuację Palestyńczyków z pierwszej ręki od dziesięcioleci – i zna również historię tego regionu. (cm)

„Region Bliskiego Wschodu (w tym Egipt, Izrael, Liban i Syria)” to tytuł regularnie powtarzających się debat w Radzie Bezpieczeństwa ONZ  od 1946 roku.  W tym czasie Liban i Syria zwróciły się do Rady Bezpieczeństwa ONZ o nadzorowanie  wycofania  brytyjskich i francuskich wojsk mandatowych z obu krajów. Mandaty wygasły, a ciągła obecność wojsk brytyjskich i francuskich naruszała suwerenność państwową i integralność terytorialną dwóch państw członkowskich ONZ, Libanu i Syrii. Sytuacja na Bliskim Wschodzie i kwestia palestyńska nigdy nie były kwestią samej Palestyny, lecz raczej kwestią państw europejskich, a później Izraela, który dążył nie do dzielenia się, lecz do zawłaszczenia ziemi regionalnych narodów arabskich – Libanu, Syrii i Palestyny.

Początkowo debaty w Radzie Bezpieczeństwa ONZ koncentrowały się na Palestynie, później na terytoriach okupowanych, a następnie ponownie na sytuacji w Syrii, Jordanii, Iraku i Libanie. Dziś cały region między wschodnią częścią Morza Śródziemnego a Zatoką Perską stoi w płomieniach.

Od 80 lat Rada Bezpieczeństwa ONZ zmaga się z sytuacją, która – kontynuując błędną decyzję Ligi Narodów – została stworzona przez Zgromadzenie Ogólne ONZ i Radę Bezpieczeństwa ONZ wbrew woli pierwotnych mieszkańców historycznej Palestyny. Na konferencji pokojowej w Paryżu w 1919 roku Liga Narodów poszła w ślady „Wielkiej Czwórki”: Wielkiej Brytanii, Francji, Włoch i Stanów Zjednoczonych. Wielka Brytania i Francja podzieliły cały region między siebie na mocy porozumienia Sykes-Picot, tworząc terytorium międzynarodowe między Jerozolimą a Hajfą. Deklaracja Balfoura z 1917 roku utorowała drogę imigracji europejskich Żydów i utworzeniu „żydowskiej ojczyzny w Palestynie”. 

„Rozwiązanie dwupaństwowe” zostało ustanowione przez  Zgromadzenie  Ogólne ONZ  29 listopada 1947 roku dla państwa Żydów w Palestynie, którzy zostali wypędzeni z Europy. Ci europejscy Żydzi, milicje syjonistyczne, natychmiast zwrócili się przeciwko pierwotnym mieszkańcom Palestyny ​​po przyjęciu rozwiązania dwupaństwowego, wypędzając co najmniej 700 000 Palestyńczyków z ich ojczyzny podczas Nakby w latach 1947/48.

Od momentu swojego powstania Rada Bezpieczeństwa ONZ konsekwentnie uznawała prawa narodów arabskich w regionie, jednak nigdy nie podjęła żadnych działań w celu wdrożenia odpowiednich rezolucji ONZ. Wszystkie decyzje były podporządkowane interesom europejskich, byłych państw kolonialno-imperialnych, a przez lata także USA i Izraela. Dlaczego?

Rutyna w Radzie Bezpieczeństwa ONZ

28 lipca 2026 roku Rada Bezpieczeństwa ONZ zebrała się, aby omówić „Sytuację na Bliskim Wschodzie, w tym kwestię palestyńską”. 

Spotkania poświęcone temu tematowi odbywają się kwartalnie i stały się już rutyną w ramach komitetu. Po otwartej debacie, w której głos mają przedstawiciele państw członkowskich ONZ, organizacji międzynarodowych i agencji ONZ, odbywa się zamknięte posiedzenie komitetu.  

W tym roku zainteresowanie ponownie było wysokie – udział wzięli przedstawiciele RPA, Algierii, Australii, Austrii, Brazylii, Bułgarii, Kanady, Kuby, Egiptu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Hiszpanii, Indii, Indonezji, Iraku, Irlandii, Islandii, Japonii, Jordanii, Kazachstanu, Libanu, Malezji, Malediwów, Maroka, Meksyku, Namibii, Norwegii, Ugandy, Filipin, Polski, Portugalii, Kataru, Wenezueli, Korei Północnej, Iranu, Sri Lanki, Szwajcarii, Tunezji, Turcji i Wietnamu. Obecni byli również przedstawiciele Ligi Państw Arabskich i Unii Europejskiej. Stały Przedstawiciel Państwa Palestyna i Ambasador Izraela zasiedli przy stole państw członkowskich Rady Bezpieczeństwa ONZ. 

Ramiz Alakbarov, zastępca specjalnego koordynatora i stały koordynator w Biurze Specjalnego Koordynatora ONZ ds. Procesu Pokojowego na Bliskim Wschodzie (UNSCO) w Jerozolimie,  dołączył do spotkania za pośrednictwem łącza wideo  . Przez około 12 minut informował zgromadzonych o rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2803, znanej również jako „Plan Pokojowy Trumpa dla Gazy”, która została przyjęta jako prawnie wiążąca rezolucja przez Radę Bezpieczeństwa ONZ 17 listopada 2025 roku.

Mówił o rozbrojeniu Hamasu, wycofaniu wojsk izraelskich ze Strefy Gazy, międzynarodowych siłach stabilizacyjnych oraz przejęciu odpowiedzialności rządowej za Strefę Gazy przez nowo utworzony Narodowy Komitet Administracji Strefy Gazy. Alakbarov mówił o ludności Strefy Gazy, która niemal codziennie pada ofiarą trwającej izraelskiej agresji militarnej. Powiedział, że ich odporność jest inspirująca i daje rzadką iskierkę nadziei na przyszłość. Chociaż nastąpiła poprawa w zakresie bezpieczeństwa żywnościowego i utylizacji odpadów, ludność nadal zmaga się z powszechnymi zniszczeniami, przesiedleniami i przeludnieniem.

Omówiono również sytuację na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu. Według Alakbarowa sytuacja gwałtownie się pogarsza, co widać w ostatnich dniach. Stwierdził, że sytuacja na wszystkich okupowanych terytoriach palestyńskich prawdopodobnie się pogorszy, jeśli nie zostaną podjęte środki mające na celu powstrzymanie tego rozwoju. Poruszono również sytuację w Libanie i Syrii, gdzie Izrael okupuje ziemię i ponosi odpowiedzialność za rozległe zniszczenia i ofiary wśród ludności cywilnej. Wielu mówców potępiło sytuację na Bliskim Wschodzie i w Palestynie. W szczególności potępiono wojnę prowadzoną przez USA i Izrael przeciwko Iranowi. Ta debata również nie miała żadnych praktycznych konsekwencji. 

Sesja 28 lipca trwała ponad sześć godzin; pisemne  podsumowanie  przedstawiła ONZ. Debata,   podzielona na dwie części, jest dostępna w formie wideo  na kanale telewizji ONZ .

Uderzająca była nieobecność jednej z najważniejszych ekspertek w tej dziedzinie, Specjalnego Przedstawiciela ONZ ds. sytuacji praw człowieka na okupowanych przez Izrael terytoriach, Franceski Albanese.

Podczas gdy w Nowym Jorku toczyła się debata na temat sytuacji na Bliskim Wschodzie i kwestii palestyńskiej, izraelscy osadnicy, wspierani przez izraelską armię okupacyjną, bezkarnie atakowali Palestyńczyków na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu, podpalając ich domy, wioski i gospodarstwa. Masakra izraelskiej armii trwała również w Strefie Gazy. Arabskie media codziennie donoszą o izraelskich  nalotach  na Strefę Gazy. Liczba ofiar śmiertelnych w Strefie Gazy od początku „zawieszenia broni” 10 października 2025 roku wzrosła do 1207, a liczba rannych w tym samym okresie wyniosła 3914. 

Od początku wojny izraelskiej 7 października 2023 r. oficjalne dane ( stan na 22 lipca 2026 r .) wskazują, że zginęło 73 305 Palestyńczyków, a 173 918 zostało rannych. Inne raporty, takie jak te z  Instytutu Maxa Plancka,  szacują liczbę ofiar śmiertelnych w tym okresie na ponad 100 000. Wojny prowadzone przez Izrael i USA rozszerzyły się na siedem frontów: Gazę, Zachodni Brzeg, Liban, Syrię, Jemen, Irak i Iran. Podpalają cały region.

Powiedz potężnym prawdę

Głos Franceski Albanese rzadko słyszany w dzisiejszych niemieckojęzycznych mediach to głos tej włoskiej prawniczki. Ta włoska prawniczka należy do grona najodważniejszych i najbardziej otwartych osób, które sprzeciwiły się ludobójstwu Palestyńczyków. Albanese pełni funkcję Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. Praw Człowieka Palestyńczyków od 2022 roku i została ponownie powołana na drugą kadencję w 2024 roku. Pracując w Radzie Praw Człowieka ONZ, jej zadaniem jest raportowanie na temat sytuacji praw człowieka na okupowanych przez Izrael terytoriach palestyńskich. Praca ta stanowi dla niej i jej zespołu szczególne wyzwanie od początku wojny 7 października 2024 roku. 

W trzech raportach Albanese pisał o „ Anatomii ludobójstwa ” (marzec 2024), „ Ludobójstwie jako kolonialnej zagładzie ” (październik 2024) oraz „ Od ekonomii okupacji do ekonomii ludobójstwa ” (lipiec 2025). Raporty te szczegółowo opisują, wraz ze źródłami, morderczy rozmiar tej wojny dla Palestyńczyków. Wymieniają one osoby odpowiedzialne w polityce, biznesie i wojsku z całego świata, które pomagały i nadal pomagają w zagładzie Palestyńczyków, a także czerpią z tego korzyści ekonomiczne. Albanese wskazuje na obowiązek wszystkich państw członkowskich ONZ do zapobiegania ludobójstwu i zapewnia każdemu państwu członkowskiemu ONZ i każdemu rządowi narzędzia do przeciwdziałania wojnie na wyniszczenie przeciwko Palestyńczykom za pomocą własnych środków krajowych. Listę sankcji można znaleźć między innymi w Karcie Narodów Zjednoczonych, Rozdział VII, Artykuł 41. (Podkreślenie dodane).

Republika Południowej Afryki wszczęła postępowanie przeciwko Izraelowi w Międzynarodowym Trybunale Karnym (MTK) w związku z podejrzeniem ludobójstwa. Pełniący obowiązki prokuratora generalnego MTK, Karim Khan, wydał międzynarodowe nakazy aresztowania trzech palestyńskich funkcjonariuszy Hamasu, którzy zostali zabici przez izraelską armię. Międzynarodowe nakazy aresztowania zostały również wydane wobec premiera Izraela Benjamina Netanjahu i jego (ówczesnego) ministra obrony Joawa Gallanta. Kierowana przez USA wspólnota państw zachodnich, w tym UE, była szczególnie oburzona tą decyzją i zmobilizowała swoje siły, aby ją zaprotestować.

W Niemczech Francesce Albanese zakazano wystąpień na uniwersytetach w Monachium i Berlinie, a relacje medialne na temat jej pracy i wydarzeń w Strefie Gazy zostały ograniczone. Z kolei krytyka ze strony rządu izraelskiego i jego partnerów dotycząca pracy Specjalnego Sprawozdawcy ONZ ds. sytuacji praw człowieka na okupowanych terytoriach palestyńskich była niemal zawsze szeroko komentowana.

Administracja USA zapowiada zniszczenie Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości

W lutym 2026 roku kilku ministrów spraw zagranicznych UE, w tym minister spraw zagranicznych Niemiec  Johann Wadephul , zażądało rezygnacji Franceski Albanese po opublikowaniu zmanipulowanego nagrania w mediach społecznościowych. Wadephul stwierdził między innymi, że Albanese jest „nie do utrzymania” na stanowisku. Żądanie to nigdy oficjalnie nie zostało wycofane, mimo że wiadomo było, że oskarżenia wysunięte przeciwko Albanese (w tym te wysunięte przez Izrael) były bezpodstawne. 

W związku z trzecim raportem „Od ekonomii okupacji do ekonomii ludobójstwa”, Stany Zjednoczone (lipiec 2025 r.) sięgnęły po jedno ze swoich ulubionych narzędzi tłumienia dysydentów i opozycji politycznej: nałożyły  sankcje na Francescę Albanese , główną prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego, oraz cztery sędziny tego samego sądu. Sankcje uzasadniono tym, że wszystkie były zaangażowane w sprawy wymierzone w USA i Izrael, w tym żołnierze amerykańscy w Afganistanie i osoby odpowiedzialne za izraelską operację wojskową w Strefie Gazy. 

Prokurator generalny Khan był wcześniej otwarcie zagrożony, jeśli nie wycofa międzynarodowych nakazów aresztowania Netanjahu i Gallanta. Nie wycofał ich. Wkrótce potem postawiono mu dwa zarzuty „nadużyć seksualnych” wobec pracownic. Khan zaprzeczył zarzutom i wziął urlop do czasu rozstrzygnięcia postępowania. Międzynarodowy Trybunał Karny wszczął dochodzenie. Zarzuty wobec Khana zostały oddalone przez skład sędziowski, jednak Khan został zawieszony w obowiązkach w czerwcu 2026 roku. 13 lipca 2026 roku sekretarz stanu USA  Marco Rubio ogłosił  , że Departament Stanu USA rozpocznie  kampanię „mającą na celu wyeliminowanie zagrożenia dla amerykańskiej suwerenności, jakie stwarza Międzynarodowy Trybunał Karny”. Wkrótce potem, 24 lipca 2026 roku, Karim Khan został odwołany  większością głosów państw członkowskich ONZ będących członkami Międzynarodowego Trybunału Karnego  .

Zagubiony w biurokracji

Wszyscy objęci sankcjami są urzędnikami i pracownikami Organizacji Narodów Zjednoczonych i dlatego podlegają  immunitetowi , zgodnie z  decyzją podjętą dla całej organizacji ONZ w  1946 roku.  Wszyscy objęci sankcjami USA podejmują kroki prawne przeciwko nim, które dodatkowo „karzą” ich ograniczeniami w podróżowaniu, zamrożeniem ich kont i aktywów (w USA), zablokowaniem dostępu do amerykańskich usług komunikacyjnych (internet) i innymi ograniczeniami. Ze względu na ścisłe powiązania finansowe i instytucjonalne USA na całym świecie, sankcje USA mają ogromny wpływ na życie osób objętych sankcjami. Czterech sędziów MTK utknęło w postępowaniu, a główny prokurator MTK, Khan, został odwołany. Khan jest obywatelem brytyjskim, a brytyjskie stowarzyszenia prawnicze ogłosiły jego wydalenie.

Specjalna Sprawozdawczyni ONZ Albanese odniosła swój pierwszy sukces w maju 2026 roku. Jej mąż i córka, obywatelka USA, pozwali administrację Trumpa przed sądem USA, argumentując, że sankcje USA „faktycznie wykluczają ją z bankowości i praktycznie uniemożliwiają jej zarabianie na życie”, jak donosił  brytyjski dziennik „The Guardian”  14 maja. Sędzia okręgowy Richard Leon z Waszyngtonu orzekł, że administracja Trumpa próbowała „uregulować lub ograniczyć jej wolność słowa”. Jednakże Albanese jest chroniona przez  Pierwszą Poprawkę do Konstytucji Stanów Zjednoczonych  , a ona „nie zrobiła nic więcej, niż tylko zabrała głos!” – napisał sędzia w swoim orzeczeniu. „Nie ulega wątpliwości, że jej rekomendacje nie są wiążące dla działań MTK – są jedynie jej opinią”.

Pierwsza poprawka do Konstytucji z 1787 r. (str. 11) stanowi:

„Kongres nie może uchwalać żadnych praw, które narzucają religię, ograniczają swobodne wykonywanie praktyk religijnych, ograniczają wolność słowa i prasy lub ograniczają prawo ludzi do pokojowego zgromadzania się i składania petycji do rządu w celu zaradzenia krzywdom”.

Tydzień później, 21 lipca 2026 roku, Departament Skarbu USA ogłosił zniesienie sankcji wobec Specjalnego Sprawozdawcy ONZ Albanese  . Jednak tydzień później, 27 lipca 2026 roku, w raporcie  agencji Reuters podano, że Departament Skarbu USA przywrócił ją na listę osób objętych sankcjami. Według raportu, trzyosobowy skład sędziowski amerykańskiego sądu apelacyjnego, do którego odwołała się administracja USA, wydał decyzję o administracyjnym wstrzymaniu wykonania poprzedniego orzeczenia (sędzia Richard Leon z Waszyngtonu). Pozwoliło to rządowi „wzmocnić status Albanese jako obcokrajowca objętego sankcjami”. Wniosek rządu był „bardziej rozbudowany” niż wniosek sądu niższej instancji w Waszyngtonie. Batalia prawna trwa.

Celowo spowodowane cierpienie

Głos Franceski Albanese jest słyszalny na całym świecie, ale rzadko w Europie. Mówi ona wpływowym prawdę, która ma niewielką tradycję, zwłaszcza w Niemczech. Irlandia była krajem w Europie, który wcześnie zrozumiał, co dzieje się z Palestyńczykami, mówi w wywiadzie dla lewicowo-liberalnego amerykańskiego magazynu  „The Nation” , przeprowadzonym w maju i opublikowanym w numerze lipcowo-sierpniowym. „Irlandczycy doświadczyli brytyjskich rządów kolonialnych. Doszło do ludobójstwa, choć nie jest ono uznawane. Prawie milion ludzi zmarło w wyniku głodu celowo wywołanego przez Brytyjczyków ( 1845–1852 )”. 

W wywiadzie dla  „The Nation”  Francesca Albanese wspomina, że ​​dla jej pokolenia (urodzonego w 1977 roku) „nigdy więcej” było niemal codziennością, przynajmniej we Włoszech, w okresie jej nauki i studiów. Pamięć o Holokauście i nakaz, by „nigdy więcej” się nie powtórzył, były wszechobecne. Ludzie wiedzieli wtedy, że „coś tak strasznego jak Holokaust zaczyna się niezauważone – mianowicie od normalizacji zbrodni przeciwko określonej grupie”. W tym kontekście, tuż na początku wojny w Strefie Gazy, na początku października 2023 roku, koledzy powiedzieli jej: „To ludobójstwo”. Wśród tych kolegów byli Izraelczycy, którzy mówili o „ludobójstwie”, podczas gdy ona sama odmawiała używania tego terminu. 

To, co zobaczyła, czego się dowiedziała i co udokumentowała w kolejnych tygodniach, skłoniło ją do „mówienia o możliwości”, że w Gazie rozwija się ludobójstwo, zwłaszcza „z powodu języka, którym się posługiwano, który był językiem ludobójstwa”. Niezliczone przypadki celowego zadawania cierpienia psychicznego i fizycznego, które zebrała, to: „Oto, co Izrael zrobił w ciągu pierwszych pięciu miesięcy: zabił 30 000 osób, średnio 150 osób dziennie. Statystyki mówiły same za siebie: 85 procent ofiar stanowiły wyłącznie kobiety i dzieci. Czy to ma być przypisane wyłącznie zabłąkanej rakiecie? Zrozumiałam, że to było ludobójstwo i, podobnie jak inne ludobójstwa, było niewidoczne. Zaprzeczanie ludobójstwu jest nieodłącznym elementem samego ludobójstwa”. 

W styczniu 2024 roku Międzynarodowy Trybunał Karny uznał „prawdopodobną, nieodwracalną szkodę wyrządzoną Palestyńczykom w Strefie Gazy zgodnie z Konwencją o Ludobójstwie”, jak twierdzi Albanese. Wszystkie państwa członkowskie Międzynarodowego Trybunału Karnego są zobowiązane do zapobiegania ludobójstwu natychmiast po jego uznaniu. Po decyzji Trybunału wszystkie państwa członkowskie powinny były natychmiast zaprzestać wszelkiego handlu z Izraelem, zwłaszcza handlu bronią: „Kontynuowali”.

Musimy działać

Niewielu śledziło pracę Franceski Albanese tak uważnie, jak Chris Hedges, wieloletni korespondent zagraniczny „ New York Timesa” , który relacjonował wydarzenia ze wszystkich stref wojennych na Bliskim Wschodzie. Przez siedem lat relacjonował wydarzenia z okupowanej Palestyny ​​i w 2002 roku otrzymał Nagrodę Pulitzera. Jego wywiady z Francescą Albanese można odsłuchać na jego kanale YouTube „ The Chris Hedges Report ” (w języku angielskim). Więcej informacji na stronie  https://chrishedges.substack.com/

Ostatnia rozmowa obu  autorek  nosi tytuł nowej książki Franceski Albanese, wydanej w jej ojczystym języku włoskim w kwietniu 2026 roku: „Quando il mondo dorme” („Kiedy świat śpi”) – historie, słowa i krzywdy z Palestyny, jak głosi podtytuł. Wydanie angielskie, „Kiedy świat śpi”, prezentuje Chris Hedges. W dziesięciu rozdziałach Albanese opisuje „ludzki koszt” izraelskiej okupacji i masowych mordów. Autorka przedstawia ludzi, których poznała podczas lat spędzonych w Palestynie, i, według Hedgesa, „nadaje cierpieniu ludzką twarz”. Niemieckie tłumaczenie, również zatytułowane „Wenn die Welt schläft”, ma się ukazać nakładem wydawnictwa Palmyra Verlag Heidelberg pod koniec 2026 roku. 

Wywiad z Francescą Albanese obejmuje liczne obszary i indywidualne losy, które ilustrują konsekwencje izraelskiej okupacji i ludobójstwa w Strefie Gazy. Hedges odnosi się do pediatry  dr. Hussama Abu Sayifa , dyrektora szpitala Kamal Adwan, który przebywa w izraelskim areszcie od ponad 18 miesięcy bez postawienia zarzutów i niedawno został przeniesiony do podziemnego więzienia. Oprócz niego w izraelskim areszcie przebywa 13 innych lekarzy bez postawienia zarzutów. Albanese twierdzi, że przemoc i tortury wobec tych lekarzy znajdują odzwierciedlenie w przemocy wobec całego sektora medycznego w Strefie Gazy. Kliniki, ośrodki zdrowia i karetki są systematycznie niszczone. Ratownicy medyczni i personel medyczny zostali skutecznie „ wyeliminowani ”.

Europejskie media w dużej mierze przyjmują izraelską narrację, która przedstawia personel medyczny jako wspólników grup zbrojnych (Hamasu), a kliniki i apteki jako magazyny broni i centra dowodzenia, aby usprawiedliwić ataki. Każdy, kto tego nie kwestionuje, a zwłaszcza media europejskie, staje się „wspólnikiem”. Dyskusja koncentruje się wokół terminów „Holokaust” i „ludobójstwo”, Palestyny ​​i reszty świata, kwestii prawnych oraz Palestyny ​​jako kolonii. Poruszono również kwestie sankcji nałożonych na te państwa, a także przyszłość Strefy Gazy jako „Riwiery Gazy”, którą Albańczyk krytykuje jako „rozpraszającą uwagę”. Omawiane są palestyńskie zasoby naturalne, takie jak złoża gazu u wybrzeży Gazy, a nacisk kładziony jest wielokrotnie na dzieci, z których ponad 20 000 to sieroty lub półsieroty. 

„Niesprawiedliwość nie kończy się dlatego, że tego chcemy lub dlatego, że się o nią modlimy” – podsumowuje Francesca Albanese  . „Musimy działać”. Tylko w ten sposób można pokonać niesprawiedliwość. Ważne jest, aby wytrwać, nie poddawać się, bez względu na to, ile to zajmie – mówi Albanese. „Jeśli Izrael będzie bezkarnie łamał prawo międzynarodowe, fundamenty międzynarodowego systemu prawnego zostaną zniszczone”. 

„Nigdy się nie poddawaj” to mantra Chrisa Hedgesa, a na ekranie pojawia się zdjęcie Juliana Assange’a. „Uwolnienie Juliana zajęło 14 lat” – przypomina Hedges. Zdjęcie przedstawia Juliana Assange’a na Festiwalu Filmowym w Cannes w 2025 roku. Ma na sobie koszulkę z imionami  4986 dzieci zabitych w wojnie w Strefie Gazy. 

Terror wysiedleń. Palestyna jak Zamojszczyzna

Terror wysiedleń. Palestyna jak Zamojszczyzna

magnapolonia/terror-wysiedlen-palestyna-jak-zamojszczyzna

W cieniu wojny Rosji z Ukrainą i USA z Iranem, izraelskie władze wydały kolejne nakazy eksmisji i rozbiórki palestyńskich domów w Kafr Aqab, na północ od nielegalnie okupowanej Wschodniej Jerozolimy. Decyzje obejmują 22 budynki mieszkalne, w których żyją dziesiątki rodzin. Oficjalnym uzasadnieniem są naruszenia przepisów budowlanych, jednak organizacje praw człowieka od lat wskazują, że system wydawania pozwoleń dla Palestyńczyków jest skonstruowany w sposób dyskryminacyjny, czyniąc legalną budowę praktycznie niemożliwą.

Żydonazistowski terror wysiedleń w Kafr Aqab wpisuje się w wieloletni proces rozbiórek palestyńskich domów, rozbudowy izraelskich osiedli oraz stopniowego ograniczania obecności palestyńskiej we Wschodniej Jerozolimie i na Zachodnim Brzegu. Organizacje takie jak Human Rights Watch, Amnesty International czy izraelski B’Tselem oceniają, że przymusowe wysiedlenia ludności cywilnej na okupowanych terytoriach mogą naruszać międzynarodowe prawo humanitarne, a część z nich określa te działania jako element polityki przymusowego transferu ludności.

Dla wielu Palestyńczyków nie jest to już seria pojedynczych decyzji administracyjnych, lecz systematyczna polityka mająca na celu zmianę struktury demograficznej nielegalnie okupowanych terenów. Kolejne nakazy rozbiórek, konfiskaty gruntów, rozwój osiedli oraz akty przemocy ze strony części osadników tworzą atmosferę permanentnej niepewności i strachu. Równocześnie izraelski rząd kontynuuje program intensywnej rozbudowy osiedli na Zachodnim Brzegu, co spotyka się z krytyką znacznej części społeczności międzynarodowej.

Coraz częściej pojawiają się opinie, że działania części środowisk skrajnie nacjonalistycznych oraz niektórych przedstawicieli władz Izraela tworzą klimat przyzwolenia na przemoc wobec Palestyńczyków. W ostatnich miesiącach organizacje międzynarodowe wielokrotnie alarmowały o wzroście przemocy osadniczej, zastraszaniu mieszkańców oraz wymuszaniu opuszczania przez nich swoich domów. Nie oznacza to, że można przypisywać odpowiedzialność całemu społeczeństwu żydowskiemu – odpowiedzialność dotyczy konkretnych sprawców i prowadzonych polityk państwowych.

Historia Europy zna podobne mechanizmy wypierania ludności cywilnej. W Polsce jednym z najbardziej dramatycznych przykładów były niemieckie wysiedlenia na Zamojszczyźnie w latach 1942–1943. Wówczas okupacyjne władze III Rzeszy usuwały polskich mieszkańców z ich domów, przejmowały gospodarstwa i osadzały na ich miejscu niemieckich kolonistów. Tysiące rodzin zostało rozdzielonych, a dzieci wywożono do obozów lub Niemiec, gdzie poddawano germanizacji.

Porównanie współczesnej sytuacji Palestyńczyków do Zamojszczyzny nie jest przypadkowe. Analogii można doszukiwać się w samym mechanizmie działania władz: wykorzystaniu przewagi militarnej i administracyjnej do stopniowego wypierania rdzennej ludności cywilnej z terenów uznawanych za strategiczne oraz zastępowaniu jej inną, „lepszą” populacją.

Przymusowe wysiedlenia ludności cywilnej, niszczenie domów oraz trwałe pozbawianie ludzi możliwości zamieszkiwania na własnej ziemi pozostają jednymi z najbardziej obrzydliwych działań we współczesnych konfliktach zbrojnych. Ich konsekwencje wykraczają daleko poza zburzone budynki – oznaczają utratę dorobku życia, rozpad lokalnych społeczności i pogłębianie spirali wzajemnej wrogości.

Każda kolejna decyzja żydo-nazistów o rozbiórce domu w Kafr Aqab czy innych miejscowościach okupowanego Zachodniego Brzegu staje się nie tylko problemem lokalnych rodzin, ale także kolejnym elementem konfliktu, który od dziesięcioleci pozostaje nierozwiązany i którego ofiarami w największym stopniu pozostaje ludność cywilna.

Świat bezkarności – odbicie tego, co dzieje się, „kiedy świat śpi”

Świat bezkarności – odbicie tego, co dzieje się, „kiedy świat śpi”, Francesca Albanese

Autorstwa Petera Koeniga

Przyszłość Europy – przyszłość świata

W kwietniu 2026 roku ukazała się książka Franceski Albanese , Specjalnej Sprawozdawczyni ONZ ds. Strefy Gazy, pt. „Kiedy świat śpi” (256 stron).

Jest to osobisty i polityczny raport na temat Palestyny, łączący dziesięć ludzkich historii z własnymi refleksjami Franceski, pełniącej funkcję Specjalnej Sprawozdawczyni ONZ.

Książka koncentruje się na codziennym życiu Palestyńczyków pod okupacją, dziedzictwie Nakby ( po arabsku „ katastrofy ”) z 1948 roku i jej trwających skutkach. Porusza poważne naruszenia praw człowieka popełniane przez Siły Obronne Izraela (IDF), w tym uwięzienia, tortury, głód i ukierunkowane ataki na ludność cywilną, zwłaszcza dzieci i matki – zagładę przyszłych pokoleń Palestyńczyków. Wspomina również o masowych przesiedleniach i stratach, podkreślając jednocześnie odwagę i wytrwałość oraz opór narodu palestyńskiego.

Przed publikacją książki pani Albanese, została nałożona na nią sankcja przez Stany Zjednoczone 9 lipca 2025 roku. Sankcje zostały później tymczasowo zniesione w maju 2026 roku przez sędziego federalnego USA z powodu naruszenia prawa do wolności słowa. Wygląda na to, że sankcje pozostają zniesione do dziś.

Odnosząc się do liczby ofiar śmiertelnych, sama książka pani Albanese podkreśla skalę strat, odnosząc się przede wszystkim do „oficjalnych danych” ONZ, wynoszących około 65 000–75 000. Wspomina jednak, że niektórzy naukowcy, badacze i naoczni świadkowie na miejscu twierdzą, że rzeczywista liczba ofiar może sięgać nawet 680 000, zaznaczając, że szacunek ten jest trudny do zweryfikowania ze względu na brak dostępu śledczych do Strefy Gazy. Niemniej jednak ta bardziej realistyczna hipoteza unosi się w powietrzu – z mieszaniną wątpliwości i wykrzykników.

Przez ponad rok, podczas gdy oficjalna Specjalna Sprawozdawczyni ONZ ds. Gazy, pani Albanese, została ukarana za mówienie prawdy, świat milczał. Świat spał.

W tym kontekście Global Research niedawno opublikowało książkę The Manufacture of Impurity ”, która również skupia się na Strefie Gazy i Palestynie.

A świat śpi do dziś, podczas gdy dochodzi do wielu innych okrucieństw i przestępstw – a ludzie pozostają „głusi i niemi”, obserwując Mistrzostwa Świata, które wydawały się ustawione od samego początku i odbywały się w USA, Kanadzie i Meksyku, ale głównie na terytorium USA. Wiele wyników wydaje się z góry przesądzonych – a jednak ludzie wciąż wiwatują i oglądają, ślepi na otaczającą ich rzeczywistość.

Jednym z „manipulatorów” zaangażowanych w wartą wiele milionów dolarów umowę jest najwyraźniej Argentyna, ponieważ ten mundial podobno jest ostatnim dla światowej supergwiazdy Lionela Messiego . A przynajmniej tak mówią. On sam tak twierdzi… a czy może być lepszy prezent dla supergwiazdy niż zobaczenie, jak reprezentacja jego kraju – aktualni mistrzowie świata – ponownie wygrywa? Oczywiście, nie ma na to dowodów, są tylko spekulacje.

Ale kogo to obchodzi?

Świat śpi.

Czy to naprawdę ma znaczenie, że prezydent Trump był w stanie unieważnić czerwoną kartkę dla jednego z najlepszych piłkarzy reprezentacji USA, Jerry’ego Baloguna? Król MAGA wezwał prezesa FIFA Gianniego Infantino do cofnięcia czerwonej kartki Balogunowi. FIFA przystała na to, zawiesiła zakaz i tym samym pozwoliła Balogunowi zagrać w kolejnym meczu z Belgią. Pomimo tego kontrowersyjnego unieważnienia, Belgia wygrała 4:1, eliminując USA z mistrzostw świata. A świat radował się, oczywiście nie głośno, ale jedynie „nieoficjalnie”, „za zamkniętymi drzwiami”, szeptem, że tak powiem, z obawy przed sankcjami. Prezydent FIFA Infantino posłuchał, z obawy przed… czym?

Czy jest tchórzem, czy też jego strach jest uzasadniony w świecie, w którym naukowcy – i osoby niebędące naukowcami – znikają za mówienie prawdy?

Tak, droga Francesco, świat śpi . Czy został poddany procedurze MK-Ultra ? Za pomocą najnowszej technologii masowej kontroli umysłu DARPA, umożliwionej przez miliardy anten 5G na całym świecie, które dosłownie pokrywają najodleglejsze zakątki Ziemi?

Co więcej, ich odbiór jest osłabiany przez mieszankę metali ciężkich, połączoną z innymi substancjami chemicznymi spadającymi na ludzkość w całym wszechświecie i zawartymi w niesławnych „smugach chemicznych” – co oczywiście jest określeniem wywodzącym się z teorii spiskowych.

Użyjmy naukowego, technicznego terminu: smugi chemiczne (chemtrails) to tak naprawdę wtryski aerozolu stratosferycznego” (SAI). Aluminium jest jednym z najniebezpieczniejszych, zagrażających zdrowiu i życiu metali ciężkich, które spadają na Matkę Ziemię, zanieczyszczając powietrze, wodę, glebę, warzywa rosnące na skażonej glebie oraz zwierzęta żywiące się zatrutymi uprawami.

Co gorsza – lub równie destrukcyjna – jest to, że SAI niszczą milimetrową warstwę ozonową, która chroni Matkę Ziemię i wszystkie jej żywe istoty przed rakotwórczym i uszkadzającym wzrok promieniowaniem ultrafioletowym, które na nas pada. W ciągu ostatnich pięciu lat – mniej więcej w czasie obowiązywania Agendy ONZ 2030 – liczba zachorowań na raka skóry gwałtownie wzrosła w niektórych grupach wiekowych, zwłaszcza wśród osób starszych.

Tak, świat jako całość milczy. Albo dlatego, że ludzie naprawdę nie wiedzą, albo dlatego, że wyprano im mózgi, by zaakceptowali wszystkie kłamstwa. Ich wątpliwości są nieistotne. Lepiej być posłusznym niż nagle zostać „ukaranym” – jak Francesca Albanese, za obronę prawdy.

*

Na innym froncie, gdzie ludzie zdają się być ślepi na rzeczywistość – jak to ujęła Francesca, „śpią” – znajduje się sama Europa i wszystko, co z nią związane. Stary Kontynent jest systematycznie niszczony – „przypadkowo” mniej więcej równolegle z Agendą 2030 i jej przygotowaniami – pod względem gospodarczym, finansowym, społecznym, kulturowym, a nie tylko pod względem reputacji.

Bezimienni władcy – w tym przypadku bardziej odpowiednim określeniem byłyby potwory – umieścili na czele Unii Europejskiej (UE) skorumpowaną, byłą niemiecką minister obrony, która nigdy nie została wybrana, ale zobowiązała się do przestrzegania wytycznych programu, a mianowicie zniszczenia Europy, cokolwiek by się nie wydarzyło.

Zamiast pobudzać gospodarkę Europy tanią rosyjską energią węglowodorową, Rosja jest nakładana na nią sankcje, marginalizowana i atakowana jak wróg, chociaż każdy o jasnym, nieuświadomionym umyśle wie, że Rosja nie ma najmniejszego zamiaru atakować żadnego kraju, a tym bardziej Europy, swojego najbliższego sąsiada i logicznego partnera.

Czy w ogóle trzeba to mówić tym, którzy wciąż są indoktrynowani przez media głównego nurtu: Rosja nie zaatakowała Ukrainy. Rosja broniła rosyjskojęzycznych prowincji, zwłaszcza Donbasu, przed systematyczną dyskryminacją, a nawet mordami ze strony ukraińskich wojsk nazistowskich, batalionów Azow (tych samych, które walczyły u boku Hitlera przeciwko Rosji w II wojnie światowej).

Ta wojna nie zaczęła się w lutym 2022 r., ale najpóźniej w lutym 2014 r., jak przyznał były sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg , który uznał, że główną odpowiedzialność za tę pozornie „niekończącą się” wojnę ponoszą stałe postępy NATO w kierunku Rosji i wsparcie, jakiego NATO udziela Kijowowi.

W rzeczywistości zaczęło się to co najmniej pięć do dziesięciu lat wcześniej, jak jasno dała do zrozumienia Victoria Nuland , ówczesna zastępca ministra spraw zagranicznych, w potajemnie nagranej rozmowie telefonicznej z ówczesnym ambasadorem USA Geoffreyem Pyattem – kiedy użyła słowa na „F” w odniesieniu do bezużytecznych Europejczyków. Zobacz ten zapis tej niesławnej rozmowy telefonicznej z BBC .

Poza tym Niemcy, Francja i Unia Europejska systematycznie się regenerują, wydając setki miliardów euro, które mogłyby zostać przeznaczone na regularne budżety, zwłaszcza na utrzymanie infrastruktury i usługi socjalne – które są obecnie narażone na drastyczne cięcia. Co więcej, kraje te zadłużają się znacznie ponad prawnie ustalone limity ustalone przez bank centralny UE, przygotowując się do niezwyciężonej wojny z Rosją. Całe to widowisko spotyka się z ogłuszającą ciszą w Europie, wśród uśpionych ludzi tego świata .

Czy w tym kontekście zaskakujące jest, że Niemcy po raz trzeci w ciągu nieco ponad stu lat zostały wybrane do podboju i zniszczenia Rosji? Wcale nie. Niemcy idealnie wpisują się w schemat posłusznego i skutecznego sługi potworów. I po raz trzeci poniosą porażkę.

Potworni marionetkarze stojący za kulisami – stojący ponad każdym rządem, w tym ONZ – tak naprawdę chcą zniszczyć Europę po raz trzeci, doskonale wiedząc, że Rosji nie da się ujarzmić. Nigdy.

Być może zainteresuje Cię również ten niezwykły wywiad, przeprowadzony niedawno (8 lipca 2026 roku) między Rogerem Koeppelem, redaktorem naczelnym szwajcarskiej gazety „Weltwoche”, a Margaritą Simonyan, redaktor naczelną Russia Today (RT). RT został właśnie zakazany przez Komisję Europejską pod groźbą sankcji w całej UE. Zobacz tutaj .

Idea osłabionej i kontrolowanej Europy leżała u podstaw powstania UE. Stworzenie unii państw bez wspólnej konstytucji, a co więcej, z (prawie) wspólną walutą, to coś, co nigdy nie przetrwa na dłuższą metę. Jak głosi współczesny żargon: to nie do utrzymania .

Spośród 27 państw członkowskich UE jedynie sześć zdecydowało się zachować suwerenność finansową i nie przystąpiło do strefy euro (Bułgaria, Czechy, Dania, Węgry, Polska i Szwecja).

Zniszczenie Europy dodatkowo pogłębiło mianowanie Ursuli von der Leyen – nigdy niewybranej komisarz UE i byłej minister obrony Niemiec, skazanej wcześniej za korupcję. Jest ona skazana na poprowadzenie Europy do upadku jako potęgi gospodarczej.

Być może kryje się za tym coś więcej, niż widać na pierwszy rzut oka, coś ukrytego przed „ śpiącymi masami ”, których nie chcą dostrzec – a nawet ci, którzy to dostrzegają, nie będą w stanie się do tego przyznać. Dorastając w ciągłym kłamstwie, trudno jest przyznać, że dałeś się oszukać przez kłamstwo, które powtarzałeś przez całe życie, nawet gdy światło świeci jasno.

Mianowicie, Europa była potęgą kolonialną, która przez ponad tysiąc lat okrutnie eksploatowała – zniewalała, zabijała i wykorzystywała setki milionów Afrykanów, Latynosów i Azjatów, tylko po to, by wzbogacić się dzięki zasobom naturalnym swoich kolonii i darmowej pracy niewolniczej.

Jednak nawet tak zwana „niepodległość” tych krajów na początku lat 60. XX wieku, zwłaszcza w Afryce, nie zakończyła kolonizacji. Doprowadziła jedynie do nowej formy okupacji gospodarczej i finansowej. Weźmy na przykład Francję, która nadal narzuca franka CFA (francuski skrót: Franc de la Coopération Financière en Afrique ) swoim około 14 byłym koloniom w Afryce Zachodniej i Środkowej. Frank CFA jest w 80% kontrolowany przez Banque de France (francuski bank centralny). Szacuje się, że Francja mogłaby stracić nawet 30% swojego PKB, gdyby te byłe kolonie francuskie uwolniły się od franka CFA i wprowadziły własne waluty.

Tak więc te potwory, świadomie lub nie, być może przyniosły Europie odrobinę sprawiedliwości – sprowadzając je z wysokiego konia na równy poziom, gdzie muszą radzić sobie same, bez własnych zasobów naturalnych – i bez kolonii niewolniczych u boku.

Ale który z tych śpiących zda sobie z tego sprawę? Mało kto. Poza olśniewającym egocentryzmem, kochają swoich panów, co jest bardzo zbliżone do syndromu sztokholmskiego.

Żyjemy nie tylko w świecie, który śpi, ale pozornie w hologramie charakteryzującym się syndromem: „Gdy świat śpi”.

Źródło: Świat bezkarności z odbiciem tego, co się dzieje „Kiedy świat śpi”, Francesca Albanese

Co by było, gdyby Izrael jutro wieczorem użył broni nuklearnej przeciwko Iranowi?

uncutnews-ch/was-wenn-israel-morgen-nacht-atomwaffen-gegen-den-iran-einsetzen-wuerde

[żałosny los państwa położonego tam, gdzie chce md]

Co by było, gdyby Izrael jutro wieczorem użył broni nuklearnej przeciwko Iranowi?

Co by było, gdyby Izrael

jutro wieczorem

użył broni nuklearnej

przeciwko Iranowi?

Pozwolenie znanemu z szaleństwa, mściwości i mesjanizmu państwu żydowskiemu na posiadanie broni jądrowej może (tak, naprawdę) okazać się najkosztowniejszym błędem w historii naszego gatunku. Musimy działać teraz.

Izrael dysponuje możliwością wystrzeliwania broni jądrowej z samolotów (dzięki USA) i okrętów podwodnych (dzięki Niemcom), a także z ziemi, przy użyciu rakiet balistycznych (potencjalnie o zasięgu międzykontynentalnym 10 000 kilometrów lub większym).

Wiemy na pewno, że Izrael posiada broń jądrową, ponieważ Mordechaj Vanunu powiedział nam to 40 lat temu i zapłacił za to dziesięcioleciami swojego życia za kratkami, w tym 11 latami w odosobnieniu.

Nie ma wątpliwości, że Izrael posiada broń jądrową, ale formalny dyskurs globalny woli podważać ten fakt, aby uniknąć przerażającego i przerażającego pytania: Co by było, gdyby Izrael zdecydował się użyć swojego arsenału nuklearnego? I co robi ludzkość, aby zapobiec takiemu katastroficznemu scenariuszowi?

Znane osoby na całym świecie unikają zadawania tego pytania – nie dlatego, że jest ono zbyt naciągane (czy cokolwiek jest zbyt naciągane, jeśli chodzi o Izrael?), ale dlatego, że nawet po rzezi ostatnich 3 (i 80) lat, praktycznie wszystkie główne zachodnie media i każdy zachodni rząd (i niestety znaczna część Globalnego Południa) mają wyznaczoną czerwoną linię, której nigdy nie przekroczą: „Nigdy nie przedstawiaj Izraela jako zagrożenia”.

Jeśli chodzi o Izrael, do niczego nie należy przyznawać się publicznie: wszystko, co ktoś myśli, pozostaje jego prywatną sprawą, nawet jeśli 3 miliardy ludzi czuje i myśli dokładnie tak samo jak on.

Więc nawet nie zadają tego pytania teraz, gdy szaleństwo Izraela jest aż nadto oczywiste, bo zostali uciszeni, wykastrowani i podporządkowani. Ale skoro istnienie życia na Ziemi teoretycznie mogłoby zależeć właśnie od tego pytania, najwyższy czas, abyśmy użyli naszych głosów i platform, aby wymusić je na naszych żałosnych rządach i mediach.

Dlaczego zmieniam swoje stanowisko w tej sprawie z „wyjątkowo mało prawdopodobne” na „mało prawdopodobne, ale zdecydowanie możliwe”.

Od czasu, gdy 7 października 2023 roku Hamas w końcu wywołał fazę zombie apokaliptycznej wojny Izraela, uznałem, że możliwe użycie broni nuklearnej przez Izrael lub Stany Zjednoczone przeciwko Iranowi jest wysoce nieprawdopodobne.

Izrael był zbyt mały i podatny na odwet, a USA rozumiały, że eksplozja broni jądrowej w Zatoce Perskiej wywołałaby niespotykane i nieprzewidywalne wstrząsy w regionie i na świecie – te względy dawały wystarczające zabezpieczenie przed takim szaleństwem.

Jednak w ostatnich tygodniach zacząłem ponownie rozważać moją wcześniejszą ocenę kwestii nuklearnej. Wiele się zmieniło, a to wywiera presję na i tak już dysfunkcyjną izraelską psychikę, nie do zniesienia.

Historycznie bezprecedensowe uczucie bycia otoczonym, niepopularnym i nieistotnym.

Wyniki wojny USA i Izraela z Iranem są nadal przedmiotem negocjacji dyplomatycznych, a Stany Zjednoczone, zgodnie z oczekiwaniami, próbują uchylić się od zobowiązań podjętych w ramach Porozumienia o Porozumieniu (MoU). Sukces Iranu w przeciwdziałaniu potędze Ameryki i planom Izraela, a w dużej mierze w ich udaremnianiu, jest niezaprzeczalny.

Sukcesy te poddają w poważne wątpliwość zdolność Izraela do przetrwania w nienaruszonym stanie w Azji Zachodniej, która stała się nie tylko bardziej wroga, ale także bardziej zdolna do samoobrony i powstrzymania żądzy krwi i żądzy ziemi syjonizmu.

Musimy pamiętać, że chociaż Izrael lubi przedstawiać się jako praktycznie bezbronna ofiara, w zimnej rzeczywistości biznesowej cieszy się wizerunkiem niepowstrzymanego zdobywcy, który zawsze jest o kilka kroków przed wyznaczonymi wrogami.

I nie chodzi tu tylko o budowanie marki biznesowej: każdy aspekt państwa syjonistycznego, począwszy od jego zdolności do zapewnienia Żydom bezpieczeństwa, aż po faktyczne zarządzanie codziennym życiem, jest ugruntowany w fakcie, że Izrael potrafi pokazać, że żadna regionalna ani globalna potęga nie jest w stanie mu zagrozić.

7 października 2023 r. ten kluczowy argument sprzedażowy roztrzaskał się pod przywództwem Sinwara, wpędzając Izrael w szał, którego jesteśmy świadkami od tamtej pory: próbował on okrutnie zrekompensować to, co stracił w przewadze militarnej (na której opiera się cała idea syjonistyczna) i nienaruszalności.

A teraz, gdy Iran bardzo boleśnie odpiera każdy atak i szybko odpowiada kontratakiem, dawny izraelski nastrój prysł.

Ale nie chodzi tu tylko o aurę; chodzi o całą psychologię, która wymaga miażdżącej, niesprawiedliwej przewagi nad ludźmi z bliska i daleka, by udawać choćby pozory normalności i spokoju. Również tutaj obowiązuje ta sama zasada: jeśli Izrael przegra, doprowadzi to do niekończącego się epizodu żądzy krwi. Izrael rzeczywiście panikuje, ponieważ czuje, że nie może już pokonać swoich wrogów fałszywym, zawstydzonym uśmiechem: co zrobią, gdy zdadzą sobie sprawę, że nie mogą już narzucać innym swojej wersji rzeczywistości? Model syjonistyczny nie uwzględnia takiej możliwości, a rezultatem będzie załamanie psychiczne.

Fakt, że USA prowadzą bezpośrednie negocjacje z Iranem i że coraz więcej ludzi w zachodnich pseudodemokracjach odczuwa rzeczywistą nienawiść do Izraela, jest postrzegany przez syjonistów jako zawalenie się murów wokół wszystkiego, co zbudowali przez ponad stulecie.

Powinni już być niekwestionowanymi władcami Azji Zachodniej, podróżującymi między arabskimi stolicami prywatnymi odrzutowcami i podpisującymi drapieżne traktaty z każdym, kto nie odważy się spojrzeć im w oczy. Ale spójrzcie na nich teraz: poobijani, zestresowani, winni, znienawidzeni, nieufni – i poddani wyzwaniu przez najpotężniejszego wroga, z jakim kiedykolwiek zmierzył się syjonizm, dysponującego środkami, by odsunąć zarówno władzę polityczną, jak i opinię publiczną od Izraela.

No cóż, koszmar.

Wszystko to dzieje się w przerażającym tempie, ponieważ miliardy ludzi na własne oczy oglądają zbrodnie Izraela, korzystając ze swoich urządzeń i platform, którym (słusznie) ufają bardziej niż jakiemukolwiek rządowi.

Nie ma więc poczucia niezwyciężoności, bezpieczeństwa, nieuczciwej przewagi, dominacji i możliwości odzyskania czegokolwiek z tego.

Chyba że jest jakiś sposób.

Czy to, czego nie można osiągnąć poprzez okrucieństwo i terror, można osiągnąć poprzez sprowadzenie na Iran i ludzkość najstraszniejszej tragedii?

Znając charakter Izraela tak dobrze jak ja i widząc jego obecny stan psychologiczny, uważam, że pokusa użycia broni jądrowej wzrosła astronomicznie od 28 marca, kiedy to nastąpił ostatni zaplanowany przez Izrael atak na Iran.

Widzicie, przed 28 marca Izrael żył w złudzeniu, że może militarnie zmiażdżyć Iran, wykorzystując Stany Zjednoczone jako swojego idiotycznego jaskiniowca. Teraz to złudzenie w dużej mierze rozwiało się. Nie oznacza to, że nie spróbują ponownie (paradoksalnie, biorąc pod uwagę alternatywę, jest to bardziej uspokajająca opcja). Oznacza to jednak, że Izrael jest teraz bliski wniosku, że Iranu nie da się pokonać żadną kombinacją środków konwencjonalnych i tajnych.

Nie oczekuję, że Izrael po prostu zaakceptuje niepodległość i nieustępliwość Iranu oraz równowagę sił militarnych między tymi dwoma państwami.

Nie oczekuję też, że Izrael, zwłaszcza w momencie nasilenia się psychozy, zaakceptuje nowy status quo, w którym będzie musiał nauczyć się współistnieć z innymi wpływowymi potęgami (muszę się serdecznie śmiać, czytając to, co przed chwilą napisałem).

Wreszcie, nie oczekuję, że Izrael zrezygnuje z okazji, by odwrócić losy i pomścić swoje porażki w postaci rosnącej niepopularności na świecie; w myśleniu syjonistycznym ludzie, których nie kochają i nie podziwiają, i tak nie zasługują na życie. I mówię to dosłownie.

W jaki więc sposób Izrael odzyskuje aurę niezwyciężoności, utrzymuje pożądany wizerunek zagrożenia (choć w sposób mniej fałszywie uprzejmy) i mówi ludziom na całym świecie, że mogą wcisnąć sobie swoje opinie tam, gdzie słońce nie dochodzi?

W jaki sposób Izrael pozbędzie się Iranu w sposób, który będzie miał wpływ na historię i odstraszy potencjalnych krytyków na dziesięciolecia, a może i stulecia?

Być może Izrael nadal będzie chciał zastosować pewne sztuczki, ale coraz bardziej czuję, że biorąc pod uwagę wszystkie trendy i realia, które tu opisuję, a także wszystko, co wiemy o syjonizmie i mentalności niezbędnej do jego podtrzymywania, a także biorąc pod uwagę wagę i znaczenie Holokaustu w Strefie Gazy oraz zdolność Iranu do kształtowania światowej opinii publicznej, możemy zbliżać się do momentu, w którym Izrael zostanie prawdopodobnie zepchnięty w otchłań szczególnie katastrofalnej sytuacji.

Ale nie piszę tego tylko po to, żeby wywołać sensację. Czeka nas mnóstwo pracy.

Jeśli Izrael zbliża się do granic możliwości istnienia bez nieuczciwej przewagi nad rzekomymi wrogami i bez wolności robienia czegokolwiek z kimkolwiek i kiedykolwiek, co możemy z tym zrobić?

Myślę, że najmniej, co możemy zrobić w tak groźnych okolicznościach, to podnieść to pytanie i uczynić je nie tylko uzasadnionym, ale i niezbędnym.

Musimy zapytać każdego polityka na całym świecie, co robi, aby zapobiec potencjalnemu holokaustowi nuklearnemu wywołanemu przez Izrael. A jeśli zaprzeczą, uciekną lub będą ukrywać sprawę, musimy im przypomnieć, że ponoszą bezpośrednią odpowiedzialność w tej sprawie i że w razie katastrofy zamierzamy wrócić z naszymi notatkami i dokumentami.

Musimy domagać się, aby przedstawiciele polityczni, zwłaszcza w Rosji, Chinach i USA, podjęli środki zapobiegawcze, które umożliwią im wykrycie, zapobiegnięcie lub złagodzenie każdej decyzji Izraela o rzuceniu się w przepaść i użyciu broni jądrowej przeciwko Iranowi.

Zakładam po prostu, że Iran już ma plan takiego rozwoju sytuacji.

Innymi słowy, musimy odzyskać to, co jest obecnie półspiskowym horrorem, jako uzasadniony i otwarcie dyskutowany problem polityczny. Tak powinno być zawsze, a Izraelowi nigdy nie powinno się pozwolić na żywienie się tą absurdalną, sfabrykowaną wątpliwością co do jego zdolności do produkcji broni masowego rażenia. Niemniej jednak, rezultaty kampanii irańskiej, a także ludobójcze i apokaliptyczne postawy i przekonania Izraela, w połączeniu z jego mało wiarygodną kryminalną przeszłością i teraźniejszością, zmuszają nas do zadania sobie tego pytania głośno i wyraźnie: Co by było, gdyby Izrael użył broni jądrowej przeciwko Iranowi jutro wieczorem?

Źródło: Co by było, gdyby jutro wieczorem Izrael użył broni nuklearnej przeciwko Iranowi?

Program czystek etnicznych w Strefie Gazy nadal realizowany

Program czystek etnicznych w Strefie Gazy nadal realizowany

Masowe okrucieństwa Izraela w Strefie Gazy od samego początku miały charakter czystek etnicznych.

Caitlin Johnstone Caitlinjohnstone-au./the-gaza-ethnic-cleansing-agenda-continues-to-roll-forward

Podczas gdy przywódcy USA i Izraela otwarcie rozważają ponowny atak na Iran, świat łatwo może przeoczyć fakt, że ten ludobójczy sojusz drastycznie ożywił również swoje plany czystek etnicznych w Strefie Gazy.

Należąca do Adelsona gazeta Israel Hayom, popierająca Netanjahu, informuje , że w nadchodzących tygodniach tzw. „Rada Pokoju” nadzorująca życie w Strefie Gazy planuje przesiedlenie Palestyńczyków do „schronów humanitarnych”, które nie są kontrolowane przez Hamas. 

Israel Hayom donosi, że obszar w pobliżu zniszczonego miasta Rafah będzie pierwszym miejscem, w którym powstaną takie obozy. Jest to godne uwagi, ponieważ rok temu minister obrony Israel Katz oświadczył , że istnieje plan budowy „miasta humanitarnego” na ruinach Rafah, gdzie następnie wdrożony zostanie „plan emigracji” Palestyńczyków, dodając, że Benjamin Netanjahu pracuje nad znalezieniem państw, które przyjmą ludność Gazy.

Trudno zignorować podobieństwa. Obie relacje stwierdzają nawet, że plan zakłada nadzór nad przesiedlonymi Palestyńczykami przy użyciu sił międzynarodowych. Raport Israel Hayom z 2026 roku stwierdza, że ​​obozy będą nadzorowane przez „siły międzynarodowe pod przewodnictwem Rady Pokoju”, a Israel Katz stwierdził w 2025 roku , że Izrael poszukuje partnerów międzynarodowych do zarządzania strefą.

Zatem, żeby było jasne, w lipcu ubiegłego roku izraelscy urzędnicy publicznie oświadczyli, że zamierzają zbudować „miasto humanitarne” na ruinach Rafah, w którym Palestyńczycy znajdą schronienie pod nadzorem międzynarodowym, jednocześnie pracując nad ich relokacją z ojczyzny do innych krajów. W lipcu tego roku dowiedzieliśmy się, że wkrótce Palestyńczycy z Gazy zostaną przeniesieni do „schronów humanitarnych” w pobliżu Rafah, nadzorowanych przez siły międzynarodowe.

Brzmi to jak ten sam plan. Jeśli tak, to jest to plan czystek etnicznych.

Izrael rozszerzył już swoją kontrolę nad Strefą Gazy z 53 do 70 procent powierzchni Strefy, koncentrując ocalałych z ludobójstwa na zaledwie 30 procentach terytorium Palestyny. A teraz, według izraelskiego ministra energii Eliego Cohena, plan zakłada rozszerzenie kontroli do 100 procent.

Jak podaje Israel National News, Cohen miał powiedzieć w niedawnym wywiadzie radiowym, że „nasza kontrola nad terytorium będzie się rozszerzać, aż osiągniemy 100%”, dodając: „dwa miesiące temu kontrolowaliśmy 53% powierzchni Strefy, około miesiąc temu około 60%, a dziś zbliżamy się do 70% powierzchni Strefy”.

Dzieje się to w kontekście innych doniesień, które niedawno omawialiśmy, a które wyraźnie wskazują, że administracja Trumpanyahu wznawia działania mające na celu usunięcie wszystkich Palestyńczyków ze Strefy Gazy. Kilka dni temu dowiedzieliśmy się z izraelskiej prasy , że izraelskie agencje bezpieczeństwa narodowego otrzymały polecenie zmiany nazwy planu czystek etnicznych na „plan swobodnego przemieszczania się”, aby złagodzić międzynarodowy opór wobec tego programu. Kilka dni wcześniej dowiedzieliśmy się , że nowy szef bezpieczeństwa narodowego Izraela zwołał spotkanie z przedstawicielami Sił Obronnych Izraela (IDF) i Szin Bet, aby omówić plan przesiedlenia Palestyńczyków z Gazy do innych krajów.

Ponownie, masowe zbrodnie Izraela w Strefie Gazy od samego początku miały na celu czystki etniczne. W ciągu kilku dni od ataku Izraela na Strefę Gazy w październiku 2023 roku izraelskie Ministerstwo Wywiadu rozesłało plan przesiedlenia całej ludności Strefy Gazy na Półwysep Synaj w Egipcie, a izraelski think tank opracował strategię „przesiedlenia i ostatecznego zasiedlenia całej ludności Strefy Gazy”.

Celem zawsze było usunięcie Palestyńczyków z Gazy, aby można było im odebrać ich terytorium. Nigdy nie było to niczym innym niż jawnym izraelskim zawłaszczeniem ziemi. Przedstawiali to jako „wojnę”, aby po zajęciu i kolonizacji Gazy móc powiedzieć: „Arabowie stoczyli wojnę i przegrali, zasłużyli na utratę terytorium”, jak zawsze, ale tak naprawdę nigdy nie było to wojną. 

Nazywanie ludobójstwa w Strefie Gazy „wojną” to jak patrzenie na mężczyznę bijącego malucha i nazywanie tego „walką”. To jedna z najnowocześniejszych sił zbrojnych świata, która zrzuca ładunki wybuchowe na tereny pełne dzieci, mając wsparcie najpotężniejszego imperium, jakie kiedykolwiek istniało, a przeciwstawia się jej jedynie kilka tysięcy facetów biegających w sandałach, z domowej roboty rakietami i starodawnymi kałasznikowami.

To nie wojna. To operacja czystek etnicznych. I tym to się zawsze nazywało.

Piszą już w głównym nurcie: Według NYT Izrael chciał zamordować irańskich negocjatorów.

Teraz w głównym nurcie: Według NYT Izrael najwyraźniej chciał zamordować irańskich wysłanników państwowych.

To raport o potencjale wybuchowym: Według „New York Timesa” urzędnicy rządu USA obawiali się, że Izrael może zamordować dwóch czołowych irańskich negocjatorów, Abbasa Araghchiego i Mohammada Baghera Ghalibafa, podczas delikatnych rozmów z Teheranem. Stany Zjednoczone podobno ostrzegły Iran za pośrednictwem pośredników. ( New York Post )

Rodzi to poważne oskarżenie: Izraelowi zarzuca się nie tylko ataki na cele wojskowe, bombardowanie Gazy, atakowanie irańskich dowódców i naukowców, ale także, że rozważał zabójstwa czołowych polityków, nawet w trakcie rozmów dyplomatycznych.

Moment jest szczególnie napięty. Podczas gdy Waszyngton oficjalnie negocjował deeskalację, amerykańscy urzędnicy podobno obawiali się, że Izrael mógłby wykorzystać te rozmowy do wyeliminowania kluczowych irańskich partnerów negocjacyjnych. Według doniesień, Araghchi i Ghalibaf byli już na izraelskiej „liście osób do zabicia”, ale zostali tymczasowo usunięci po naciskach dyplomatycznych.

Ten schemat nie jest nowy. Izrael od lat jest powiązany z celowymi zabójstwami irańskich żołnierzy, naukowców i urzędników. W przypadku zabójstwa irańskiego naukowca nuklearnego Mohsena Fakhrizadeha, Izrael został również uznany za odpowiedzialnego przez źródła amerykańskie i wywiadowcze.

Nowy raport „New York Timesa” przenosi jednak debatę na inny poziom. Skoro nawet najbliżsi sojusznicy Izraela w Waszyngtonie obawiają się, że Izrael może zabić dyplomatów lub urzędników państwowych podczas trwających rozmów, to nie chodzi już tylko o „operacje bezpieczeństwa”. Chodzi o systematyczny sabotaż dyplomacji.

Izrael konsekwentnie odrzucał takie oskarżenia lub odmawiał ich skomentowania w przeszłości. Jednak szkody polityczne są ogromne. Każdy, kto prowadzi negocjacje, jednocześnie dopuszczając możliwość zamachu na drugą stronę, niszczy wszelkie zaufanie do dyplomacji międzynarodowej.

Gaza, Iran, Syria, Liban: Polityka Izraela coraz mniej przypomina obronę państwa, a coraz bardziej system permanentnej eskalacji. Raport „New York Timesa” jasno stwierdza: Nawet w Waszyngtonie narastają obawy, że Izrael nie tylko prowadzi wojny, ale także celowo sabotuje rozwiązania dyplomatyczne.

Źródło: Urzędnicy USA uważają, że Izrael planował zabić irańskich negocjatorów: raport

O Izraelu: Oczekuje się, że będziemy pamiętać o 7 października, ale nigdy nie zadajemy pytań na ten temat

Oczekuje się, że będziemy pamiętać o 7 października, ale nigdy nie zadajemy pytań na ten temat

Zapytaj, dlaczego na Bliskim Wschodzie w ciągu ostatnich trzech lat było tak wiele przemocy, a usłyszysz, że to przez 7 października. Zapytaj, dlaczego doszło do 7 października, a zostaniesz nazwany antysemitą. Zapytaj, co konkretnie wydarzyło się tego dnia, a zostaniesz nazwany teoretykiem spiskowym.

Caitlin Johnstone 29 czerwca 2026 r. caitlinjohnstone-au/were-expected-to-remember-october-7-but-never-ask-questions-about-it

Prasa izraelska donosi, że dokumenty policyjne dotyczące bezpieczeństwa festiwalu muzycznego Nova, który odbędzie się 7 października 2023 roku, zostały w tajemniczy sposób usunięte na początku stycznia 2024 roku. „The Jerusalem Post” donosi, że „nie wiadomo, kto je usunął i czy ich kopie nadal istnieją”.

Nowy artykuł izraelskiego portalu YNet donosi, że Siły Obronne Izraela planowały zabić izraelskiego żołnierza schwytanego przez Hamas w 2006 roku, a w jednym z dokumentów stwierdzono, że „Dyrektywa Hannibala obowiązuje”. Dyrektywa Hannibala to izraelski protokół wojskowy, który gwarantuje podjęcie radykalnych środków w celu zapobieżenia schwytaniu Izraelczyków przez palestyńskie grupy oporu, nawet jeśli oznacza to ich zabicie. 

Izraelski Kanał 12 pokazał nagranie, na którym izraelscy oficerowie domagają się wdrożenia Dyrektywy Hannibala 7 października, aby zapobiec wzięciu zakładników przez Hamas. Jeden z wysokich rangą oficerów powiedział: „(Zaatakujcie) Gazę. Rozwalcie ją na kawałki. Razem z żołnierzami, którzy zostali porwani”.

[filmiki- w oryginale md]

Wielu izraelskich żołnierzy i cywilów oficjalnie potwierdziło , że siły izraelskie strzelały do swo​​ich obywateli 7 października. 

Ile z 1195 osób zabitych w operacji „Powódź Al-Aksa” zostało faktycznie zabitych przez siły izraelskie? Nie wiemy i nie wolno nam tego wiedzieć. Asa Winstanley z Electronic Intifada twierdzi , że liczba ta sięga setek.

Czy Izrael celowo pozostawił swój naród bez obrony przed zbliżającym się atakiem Hamasu, aby realizować swoje plany? Nie wiemy i nie wolno nam wiedzieć, ale istnieje mnóstwo dowodów wskazujących na to , że tak właśnie było .

Zapytaj, dlaczego w ciągu ostatnich trzech lat na Bliskim Wschodzie doszło do tak wielu aktów przemocy, a usłyszysz, że przyczyną były wydarzenia z 7 października. 

Zapytaj, dlaczego wydarzyło się 7 października, a nazwiesz się antysemitą.

Zapytaj, co konkretnie wydarzyło się tego dnia, a zostaniesz nazwany zwolennikiem teorii spiskowych.

To prawdziwe szaleństwo, jak często obrońcy Izraela i zachodniego imperium powołują się na 7 października jako na iskrę, która zapoczątkowała wszystkie te wojny o dalekosiężnych konsekwencjach, ale tabu jest mówić o tym, co dokładnie wydarzyło się tamtego dnia, a także tabu jest mówić o tym, w jaki sposób nadużycia Izraela sprowokowały atak .

Oficjalne stanowisko głównego nurtu z 7 października głosi, że Hamas zabił 1195 Izraelczyków bez żadnego powodu, tylko dlatego, że są źli i chcieli zabić Żydów, a każdy, kto sugeruje, że mogło to być spowodowane rzeczywistymi, materialnymi pobudkami, jest antysemickim potworem. Za każdym razem, gdy ktoś wygłasza oficjalne stanowisko głównego nurtu z 7 października, mam ochotę wydawać z siebie dziecięce okrzyki „goo goo ga ga”, aż się zamkną i pójdą, bo tacy ludzie nie myślą jak dorośli.

Każdy, kto śledził zachowanie Izraela od 7 października, rozumie teraz, dlaczego palestyńscy bojownicy ruchu oporu w ogóle przeprowadzili atak 7 października. Oczekuje się od nas, że będziemy unikać rażących luk fabularnych w oficjalnej narracji i nigdy nie będziemy sugerować, że straszliwe nadużycia Izraela wobec Palestyńczyków mogły odegrać jakąś rolę w doprowadzeniu do ataku. Jednak po oglądaniu transmitowanego na żywo ludobójstwa miesiąc po miesiącu, wszyscy wiemy, że 7 października Izrael po prostu zbierał to, co zasiał. 

I wiemy, że nie ma zła, którego te dziwolągi nie byłyby zdolne dokonać.

Czy państwo Izrael musi zostać zdenazyfikowane?

Czy państwo Izrael musi zostać wyzwolone od faszyzmu?

Thierry Meyssan voltairenet/article

Dowiadujemy się – często z opóźnieniem – o zbrodniach popełnionych przez rząd Benjamina Netanjahu na ludności cywilnej w Strefie Gazy, Libanie, Syrii i Iranie. Żaden inny rząd na świecie nie uważa, że ​​eliminacja tych, którzy się mu sprzeciwiają, usprawiedliwia jakiekolwiek straty uboczne, bez względu na ich liczbę.


Musimy również zdać sobie sprawę, że ta mentalność nie wzięła się znikąd, ale ma długą i odrażającą historię.
Musimy wziąć odpowiedzialność i interweniować, zanim ten rząd zacznie atakować własnych obywateli. Nie dlatego, że są cenniejsi od Arabów i Persów, ale dlatego, że są dokładnie tacy sami: oni również są ludźmi.

Sieć Voltaire | Paryż (Francja)

23 czerwca 2026 r.

Władimir Żabotyński, Benito Mussolini, Benjamin Netanjahu

Międzynarodowa opinia publiczna znacząco przesunęła się w sprawie premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Większość uważa obecnie, że nie dąży on do pokoju, lecz do unicestwienia ludności południowego Libanu, tak jak wcześniej próbował to zrobić z ludnością Strefy Gazy.

[Dla niektórych… md] Fakt ten stał się jasny dopiero wtedy, gdy sprzeciwił się amerykańskiemu planowi pokojowemu z Iranem, ponieważ po raz pierwszy jego najważniejszy sojusznik pokazał, że możliwe jest inne rozwiązanie.

Od czasu dojścia do władzy koalicji Likud-Kahan  [ 1 ] wielokrotnie wskazywaliśmy, że obecny rząd Izraela kontynuuje „rewizjonistyczny, syjonistyczny” projekt Zeewa Władimira Żabotyńskiego  [ 2 ] .

Chociaż wielokrotnie podkreślaliśmy, że „rewizjonistyczny syjonistyczny” projekt „imperium żydowskiego” nie ma nic wspólnego z „syjonizmem” Theodora Herzla, niektórzy czytelnicy odrzucili nasze argumenty, uważając, że maskują one antysemickie uprzedzenia. Poza tym, że jest to obraźliwe, ignoruje to nasze zaangażowanie na rzecz równości wszystkich ludzi.

Przypominamy zatem fakt długo ukrywany: Rewizjonistyczni syjoniści byli sojusznikami Duce Benito Mussoliniego i prowadzili negocjacje z powiernikami Führera Adolfa Hitlera przez całą II wojnę światową, a nawet później. Wraz z oficerem SS Adolfem Eichmannem zorganizowali deportację tysięcy węgierskich Żydów do Auschwitz  [ 3 ] .

Operacja „Potop Al-Aksa” 7 października 2023 roku wywołała zamieszanie. Wywiązała się debata na temat tego, czy izraelską reakcję należy uznać za ludobójstwo. Niektórzy argumentowali, po pierwsze, że izraelskie siły zbrojne ewidentnie nie atakowały osób ze względu na ich przynależność etniczną, a po drugie, że nie wydano żadnego odpowiedniego rozkazu rządowego.

Mimo to Siły Obronne Izraela (IDF) wdrożyły „Dyrektywę Dahiyé”, która została opracowana w październiku 2008 r. przez powszechnie szanowanego generała Gadiego Eizenkot  [ 4 ] . Odnosząc się do przedmieść Bejrutu i południowego Libanu, oświadczył on wówczas gazecie „ Yedijot Aharonot ” : „Użyjemy nieproporcjonalnej siły przeciwko wioskom i spowodujemy tam wielkie szkody i zniszczenia. Z naszej perspektywy nie są to cywilne wioski, lecz bazy wojskowe. To nie jest rekomendacja. To plan. I został on zatwierdzony”.

Plan ten został początkowo wdrożony w Strefie Gazy w ciągu ostatnich trzech lat, a w Libanie w ostatnich miesiącach. Są to zbrodnie wojenne, do których publicznie przyznał się arabski oficer pochodzenia żydowskiego, który w latach 2015–2019 pełnił funkcję szefa sztabu Sił Obronnych Izraela, a od 11 października 2023 r. był ministrem bez teki w Gabinecie Wojennym.

Te zbrodnie wojenne mają jednak na celu stłumienie oporu ludności Gazy i Libanu. Utożsamianie bojowników ruchu oporu z ludnością cywilną jest równoznaczne z potwierdzeniem zamiaru eksterminacji wszystkich mieszkańców Gazy i wszystkich Libańczyków na południu. To niewątpliwie stanowi ludobójstwo.

To właśnie Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (wewnętrzny trybunał Organizacji Narodów Zjednoczonych) miał za zadanie to rozstrzygnąć. Właśnie to próbowała osiągnąć Republika Południowej Afryki, która już ucierpiała pod rządami rewizjonistycznych syjonistów w okresie apartheidu, 29 grudnia 2023 roku. Niestety, większość Trybunału początkowo odrzuciła tę propozycję, pod wpływem przewodniczącego, Libańczyka Nawafa Salama. Swój rodzinny majątek zawdzięcza on zakupowi ziemi od palestyńskiej burżuazji przez swojego dziadka w imieniu lorda Lionela Waltera Rothschilda. Po jego interwencji został mianowany premierem Libanu… gdzie teraz stoi w obliczu tego, czego nie był w stanie ocenić w odniesieniu do Gazy.

Pytanie, które teraz się nasuwa, brzmi: „Czy państwo Izrael musi zostać wyzwolone spod faszyzmu?”, tak jak rzekomo miały zostać zdenazyfikowane Niemcy. Wszyscy muszą zdawać sobie sprawę, że Benjamin Netanjahu i jego sojusznicy zamierzają fundamentalnie przekształcić państwo Izrael, które już zdefiniowali jako „państwo żydowskie” i z którego, jak twierdzą, nie chcą już tworzyć „Aten”, lecz „super-Spartę ” .  [ 5 ]

To pytanie może mieć kluczowe znaczenie: Koalicja pod wodzą Benjamina Netanjahu dopuściła się dotychczas tortur, zbrodni wojennych i ludobójstwa, ale nigdy nie zagroziła życiu swoich przeciwników. Jest to jednak kolejny krok w kierunku przejęcia władzy i realizacji jej celów. Nie zrobiła tego z pobudek humanitarnych, lecz z jednego powodu: by utrzymać jedność narodu izraelskiego i w ten sposób wykorzystać jego wizerunek do ukrycia swoich zbrodni.

My wszyscy – Izraelczycy i nie-Izraelczycy, Żydzi i nie-Żydzi – musimy zrozumieć, że „rewizjonistyczni syjoniści” są wrogami ludzkości. Bez wahania mordowali proradzieckich ukraińskich Żydów w latach 1921–1923  [ 6 ] , a następnie najbogatszych Żydów węgierskich w latach 1942–1945. Jutro bez wahania zabiją tych, którzy im się sprzeciwiają, kimkolwiek by oni nie byli. Musimy trzeźwo spojrzeć na fakty i położyć im kres.

Thierry Meyssan

Trzymaj Izrael na smyczy!

Trzymaj Izrael na smyczy!

Marek Wojcik 21.06.2026 r. world-scam/trzymaj-izrael-na-smyczy

Pomimo trumpistowskiej strategii, polegającej na nieustannej zmianie nastawienia do Iranu, nie wydaje się, żeby obecna administracja Waszyngtonu dążyła do wielkiej wojny światowej.

Cel wcale nie uświęca środków, dlatego nigdy nie poprę mordowania ludzi: rybaków na łodziach, dzieci w szkole lub czołowych polityków Iranu. Masz prawo się z nimi nie zgadzać. Nie masz prawa nikogo z powodu twoich urojeń zabijać.

Każda wojna sprowadza ludzkie tragedie. Jednak nie na każdej wojnie zabija się i kaleczy cywilne osoby na tak wielką skalę, jak tego dokonuje Izrael. Staram się unikać drastycznych filmów, tym razem postanowiłem jednak pokazać wam skutki izraelskiej wojny w walce z „bojownikami Hamasu”.

Izrael, w kolejnym akcie nieposłuszeństwa wobec Donalda Trumpa, w czwartek i piątek przeprowadził zmasowany atak bombowy na południowy Liban. W czwartek wieczorem Iran, wykorzystując Pakistan jako pośrednika, poinformował Waszyngton, że jeśli Izrael będzie kontynuował bombardowanie Libanu, porozumienie stanie się bezprzedmiotowe, a Iran podejmie odpowiednie kroki w celu rozwiązania konfliktu z Izraelem. Składając tę ​​obietnicę – nie mówię o groźbie, ponieważ Iran ma pełne poparcie Pakistanu i Chin w zakresie zemsty na Izraelu – Iran jasno dał Donaldowi Trumpowi do zrozumienia, że ​​nie będzie dalszych rozmów i że będzie rozmawiał rakietami i dronami.

Cytat pochodzi z opublikowanego wczoraj na sonar21.com artykułu: Iran ostrzega Waszyngton: Załóż smycz Izraelowi albo będzie źle. Źródło.

Teoretycznie Pentagon mógłby w miarę prosty sposób zdalnie zablokować możliwość startu wszystkich myśliwców wielozadaniowych piątej generacji F-35, używanych przez terrorystyczne państwo położone w Palestynie, ale tego nie zrobi. Dlaczego? Ponieważ spowodowałoby radykalny spadek zamówień dla firmy Lockheed Martin, która te samoloty produkuje.

F-35. Źródło zdjęcia: chor. Piotr Gubernat / Combat Camera Poland.

Już bardziej prawdopodobne byłoby ograniczenie zdolności obronnej i tak już dziurawej żelaznej kopuły. Czas pokaże, co jest większą dźwignią: teczki Epsteina, czy rakiety Patriot i arsenał pocisków przechwytujących THAAD?

Wynik tej potyczki wcale nie jest przesądzony, ponieważ Iran praktycznie oślepił system obronny THAAD.

Największym przegranym w tej wojnie jest sam jej sprawca — Izrael. Żaden z celów tego syjonistycznego reżimu, nie został osiągnięty.

Możecie o tym przeczytać we wtorkowym wydaniu biuletynu Andrzeja Korybko: Podczas trzeciej wojny w Zatoce Perskiej Izrael nie osiągnął w pełni ani jednego ze swoich pięciu celów. Źródło.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Izraelski minister: „Tysiąc libańskich matek powinno zapłakać. Cały Liban musi spłonąć”.

Izraelski minister wzywa do odwetu. „Tysiąc libańskich matek powinno zapłakać. Cały Liban musi spłonąć”

20.06.2026 nczas/izraelski-minister-wzywa-do-odwetu-tysiac-libanskich-matek-powinno-zaplakac-caly-liban-musi-splonac

Itamar Ben Gwir
NCZAS.INFO | Itamar Ben Gwir. / foto: domena publiczna

Żydowski minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gwir wezwał do „zdecydowanego odwetu”. „Za każdą łzę przelaną przez izraelską matkę, tysiąc libańskich matek powinno zapłakać. Cały Liban musi spłonąć” – ogłosił kontrowersyjny polityk. W sobotę rano, kilkanaście godzin po ogłoszeniu rozejmu, doszło do izraelskiego ataku na Liban.

Żydzi poinformowali w piątek o śmierci czterech żołnierzy w wyniku ataku Hezbollahu w południowym Libanie. Stało się to po podpisaniu porozumienia między USA a Iranem.

Żydowski minister bezpieczeństwa narodowego Itamar Ben-Gwir wezwał do „zdecydowanego odwetu”.

„Za każdą łzę przelaną przez izraelską matkę, tysiąc libańskich matek powinno zapłakać. Dość tego ping-ponga. Na Bliskim Wschodzie nie wygrywa się wyważonymi reakcjami i powściągliwością. Trzeba być odważnym, trzeba oszaleć. Trzeba zniszczyć. Trzeba zmiażdżyć terror. Cały Liban musi spłonąć” – napisał na X Ben-Gwir.

„Jeśli (po śmierci czterech żołnierzy) Dahija będzie dalej mocno stała, to będzie to bezpośrednia porażka premiera i ministra obrony. Żołnierze Sił Obronnych Izraela to nie kaczki na strzelnicy. Za każdą krzywdę wyrządzoną naszym żołnierzom musimy żądać wysokiej ceny, której druga strona nie zapomni” – przekonywał z kolei Awigdor Liberman, przewodniczący prawicowo-nacjonalistycznej Nasz Dom Izrael.



W sobotę rano libańskie media państwowe poinformowały, że co najmniej pięć osób zginęło w wyniku izraelskiego ataku na miasto Arabsalim w południowym Libanie. Do ataku doszło kilkanaście godzin po tym, gdy w piątkowe popołudnie dwaj amerykańscy urzędnicy przekazali portalowi Axios, że Izrael i Hezbollah zgodziły się na rozejm.

Według agencji Reutera, powołującej się na amerykańskiego urzędnika, zawieszenie broni weszło w życie tego samego dnia o godz. 16.00 czasu libańskiego i izraelskiego (15.00 czasu polskiego). W piątek prezydent USA Donald Trump przekazał w rozmowie telefonicznej ze stacją NBC News, że rozmawiał z przedstawicielami Izraela i prosił ich o zgodę na zawieszenie broni z Hezbollahem.

Do wymiany ognia między Izraelem a Hezbollahem dochodziło także w czwartek i piątek, mimo podpisanego w środę wstępnego porozumienia między USA a Iranem. Miało ono zakończyć walki na Bliskim Wschodzie, w tym w Libanie, wywołane wojną USA i Izraela przeciwko Iranowi, która rozpoczęła się 28 lutego.

Po czwartkowych i piątkowych uderzeniach wojsko izraelskie tłumaczyło, że ich celem były obiekty oraz infrastruktura tej proirańskiej organizacji w Libanie. Z kolei Hezbollah twierdził, że celuje w pozycje armii izraelskiej.

Minister Izraela zażądał otwarcia „bram piekła” nad Libanem

Minister obrony Izraela Israel Katz powiedział: „Zrównaliśmy z ziemią cały pierwszy rząd wiosek w południowym Libanie; wszystkie domy zostały zniszczone. Mieszkańcy nigdy ich już nie zobaczą”https://t.me/Middle_East_Spectator/33741

Izraelski minister bezpieczeństwa narodowego, Ben-Gvir, powiedział: „Za każdą łzę przelaną przez izraelską matkę, tysiąc libańskich matek musi płakać! Cały Liban musi spłonąć!”  https://t.me/ClashReport/86039

Izraelskie samoloty bojowe po raz czwarty bombardują południowo-libańską wioskę Arab Salim, uderzając w pobliskie budynki mieszkalne.

Izraelskie ataki na południowy Liban trwają od świtu  https://t.me/thecradlemedia/62277

Minister finansów Izraela zażądał otwarcia „bram piekła” nad Libanem po tym, jak Hezbollah zabił czterech izraelskich żołnierzy. https://t.me/thecradlemedia/62279

Były premier Izraela Ehud Olmert wysuwa poważne oskarżenia: po Gazie teraz „czystki etniczne” na Zachodnim Brzegu

Były premier Izraela wysuwa poważne oskarżenia: po Gazie teraz „czystki etniczne” na Zachodnim Brzegu

Gdyby ten nagłówek pochodził od dziennikarza z USA, Niemiec, Francji lub Wielkiej Brytanii, oskarżenia o antysemityzm prawdopodobnie szybko by się pojawiły. Kariery mogłyby zostać zakończone, artykuły wycofane, a debaty natychmiast stłumione.

Słowa te nie pochodzą jednak od aktywisty, palestyńskiego polityka ani raportu międzynarodowej organizacji pozarządowej.

Autorem jest Ehud Olmert – były premier Izraela.

W niezwykłym artykule dla izraelskiej gazety Haaretz Olmert podnosi oskarżenia rzadko spotykane w najwyższych kręgach politycznych Izraela. Oskarża rząd Izraela o prowadzenie „zorganizowanej, systematycznej i finansowanej przez państwo kampanii czystek etnicznych i zbrodni przeciwko ludzkości” na Zachodnim Brzegu.

Jeszcze bardziej niezwykłe jest to, że Olmert wyraźnie wyklucza Gazę z tych oskarżeń. Podczas gdy debata międzynarodowa od miesięcy zdominowana jest przez wydarzenia w Strefie Gazy, były premier koncentruje swoją uwagę na Zachodnim Brzegu.

Według Olmerta, palestyńskie wioski są tam regularnie celem ataków. Mówi o pogromach, podpaleniach, napaściach, kradzieżach ziemi i zorganizowanych kradzieżach. Zdecydowanie odrzuca tezę, że to jedynie dzieło garstki radykalnych osadników.

Według jego relacji nie są to odosobnione ekscesy, lecz proces możliwy dzięki decyzjom politycznym i chroniony przez struktury państwowe.

Jego oskarżenie wobec przywódców politycznych kraju jest szczególnie poważne. Olmert wymienia premiera Benjamina Netanjahu, ministra obrony Israela Katza oraz ministrów Itamara Ben-Gvira i Bezalela Smotricza jako polityczne siły napędowe stojące za rozwojem sytuacji, której ostatecznym celem jest całkowita kontrola nad Zachodnim Brzegiem bez zamieszkującej tam ludności palestyńskiej.

Były premier nie ukrywa swojego doboru słów. Mówi wprost o „czystkach etnicznych”.

Choć Olmert opisuje działania izraelskiego wojska w Strefie Gazy jako częściowo brutalne, a w niektórych przypadkach wręcz przestępcze, stawia tu pewną granicę. Twierdzi, że nie widział żadnych dowodów na to, że rząd Izraela prowadził politykę ludobójstwa.

Jednak na Zachodnim Brzegu doszedł do innych wniosków.

Uważa, że ​​rząd ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za wydalanie Palestyńczyków i poważne naruszenia praw człowieka.

Jego oskarżenia pod adresem izraelskich instytucji są szczególnie bulweersujące. Według Olmerta policja nie zapobiega atakom, lecz czasami współpracuje ze sprawcami. Funkcjonariusze sił bezpieczeństwa regularnie przymykają oko, a nawet aktywnie interweniują – często przeciwko palestyńskim ofiarom, a nie napastnikom.

Krytykuje również krajowy wywiad Szin Bet i część armii. Obie organizacje dysponują środkami do walki z żydowskim ekstremizmem, ale nie potrafią ich konsekwentnie wykorzystywać.

Olmert ostrzega, że ​​społeczność międzynarodowa może w końcu sama podjąć działania. Jeśli władze Izraela nie podejmą działań przeciwko osobom odpowiedzialnym, inicjatywę mogą przejąć Stany Zjednoczone, państwa europejskie lub Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze.

Jednak prawdziwe znaczenie jego artykułu leży gdzie indziej.

Były premier Izraela publicznie oświadczył, że największe zagrożenie dla przyszłości Izraela nie pochodzi z zewnątrz, lecz z wewnątrz.

Wzywa współobywateli, aby zaprzestali samouwielbienia i przymykania oczu na sprawy innych oraz aby stawili czoła wydarzeniom we własnym kraju.

Niezależnie od tego, czy podzielamy ocenę Olmerta, czy nie, jego tekst stanowi moment przełomowy. W tym przypadku bowiem najostrzejsza krytyka polityki rządu Izraela pochodzi nie od jego przeciwników, lecz od człowieka, który sam kiedyś stał na jego czele.

Źródło: Izrael prowadzi systematyczną kampanię czystek etnicznych i zbrodni przeciwko ludzkości na Zachodnim Brzegu

Absolutne piekło​. Zbrodnie Izraela wobec dzieci w Gazie. Zdjęcia.

Mira (4) została postrzelona w głowę. Zdjęcia: Mimi Syed

„Co mówią nam rany”: nagrodzony reportaż o Strefie Gazy holenderskiej gazety De Volkskrant, nagrodzony Europejską Nagrodą Prasową 2026 – i w dużej mierze zignorowany przez wiele głównych mediów.

Albo jeszcze krócej:

„Europejska Nagroda Prasowa 2026 za raport z Gazy „Co mówią nam rany” autorstwa De Volkskrant – mimo to wiele głównych mediów milczy”. ( treść iMEdD )

==========================================================

Lekarze w Strefie Gazy zaobserwowali niepokojący schemat: dzieci z pojedynczą raną postrzałową głowy lub klatki piersiowej – oznaką, że były celowo atakowane. Wynika to z badań przeprowadzonych przez „ de Volkskrant” , który rozmawiał z lekarzami, którzy są jednymi z ostatnich naocznych świadków tego zdarzenia.

Autorzy: Maud Effting i Willem Feenstra

Jest nieznośnie gorąco, gdy amerykański lekarz Feroze Sidhwa wchodzi na oddział intensywnej terapii Szpitala Europejskiego w Gazie. W powietrzu na terenie szpitala unosi się zapach ścieków i spalonych materiałów wybuchowych. Wewnątrz unosi się zapach rozkładu. I zwłok.

Sidhwa to 43-letni chirurg urazowy i lekarz intensywnej terapii z Kalifornii, który pracuje w szpitalu w Stockton. Cieszy się ogromnym szacunkiem wśród kolegów – nie tylko za swoją wiedzę kliniczną, ale także za międzynarodowe zaangażowanie. Nigdy nie bierze urlopu dłuższego niż tydzień, z wyjątkiem pracy humanitarnej. Pracował w strefach kryzysowych, takich jak Zimbabwe i Haiti, oraz szkolił chirurgów na Ukrainie i w Burkina Faso. Chce pojechać tam, gdzie jest najbardziej potrzebny.

Dr Feroze Sidhwa, chirurg urazowy i lekarz intensywnej terapii

Jest marzec 2024 roku i to jego pierwszy dzień w szpitalu. Palestyńska pielęgniarka oprowadza go po szpitalu. Nagle jego wzrok pada na dwóch małych chłopców leżących zupełnie nieruchomo w łóżkach. Szacuje, że mają nie więcej niż osiem, dziesięć lat. Ich głowy są owinięte bandażami. Są podłączeni do respiratorów. Reszta ich ciał jest nietknięta.

„Co się stało?” – pyta.

Pielęgniarka prawie nie mówi po angielsku. Ale wskazuje na ich głowy. „Strzał, strzał” – mówi.

Początkowo Sidhwa zakłada, że ​​się myli. Czy strzelają do dzieci? Kilka minut później, patrząc na zdjęcia rentgenowskie, zdaje sobie sprawę, że miała rację.

Gdy weszli do drugiego pokoju, znaleźli dwóch kolejnych chłopców w tym samym stanie.

„Pomyślałem: Co do cholery?” – powiedział do de Volkskranta przez telefon głębokim, spokojnym głosem. „Jak to możliwe, że czworo dzieci z ranami postrzałowymi głowy leży w tym małym szpitalu – wszystkie przyjęte w ciągu ostatnich 48 godzin?”

Czterej chłopcy powoli umierają. Tego wieczoru Sidhwa zapisuje coś w swoim pamiętniku w telefonie. Ale nie ma czasu na myślenie. Jeszcze nie.

W ciągu następnych trzynastu dni widział dziewięcioro kolejnych dzieci z pojedynczymi ranami postrzałowymi głowy lub klatki piersiowej – dzieci, które prawdopodobnie zostały celowo postrzelone. „Zacząłem się zastanawiać, czy mój szpital nie jest w pobliżu szalonego snajpera” – mówi Sidhwa. „Albo zespołu dronów, który zabija dzieci dla zabawy”.

W domu, na konferencji medycznej, Sidhwa spotyka amerykańskiego kolegę, który krótko przed nim pracował w innym szpitalu w Gazie. Kiedy Sidhwa wspomina o dzieciach, mężczyzna kiwa głową. „Ku mojemu zaskoczeniu, powiedział: »Tak, też to widywałem – prawie codziennie«”.

Lekarz, o którym mowa, Thaer Ahmad, potwierdził tę wiadomość dla de Volkskrant .

„To był ten moment” – mówi Sidhwa – „w którym postanowiłam: muszę dowiedzieć się, co tu się naprawdę dzieje”.

6- lub 7-letnia dziewczynka z raną postrzałową głowy. Zdjęcie: Mimi Syed

Ostatni świadkowie

Feroze Sidhwa nie jest jedyną lekarką, która po powrocie z Gazy czuje się zobowiązana do zabrania głosu.

Od prawie dwóch lat lekarze tacy jak on są świadkami brutalności izraelskiego ataku na Gazę na swoich salach operacyjnych. Nauczyli się trzymać umierające niemowlęta, gdy dławiły się własną krwią – bo nie było respiratorów. Znaleźli w sobie siłę, by wbić skalpel w klatkę piersiową nastolatka bez znieczulenia – bo nie było czasu, a następny pacjent już czekał. Przyzwyczaili się do kontynuowania operacji, mimo że podłoga pod nimi zapełniała się ciałami dzieci.

Zdjęcia: Feroze Sidhwa i Mark Perlmutter

Niektórych lekarzy paraliżuje strach. Inni jednak postanowili zabrać głos.

Ci lekarze należą do ostatnich międzynarodowych naocznych świadków, ponieważ Izrael odmawia zagranicznym dziennikarzom wstępu do Strefy Gazy.

Mogą na własne oczy przekonać się o skutkach ludobójczej przemocy, która weszła w nową, mroczną fazę wraz ze zniszczeniem miasta Gaza.

Ta rola stawia przed nimi trudny dylemat. Prawie wszyscy chcą wrócić do Gazy. Jeśli jednak publicznie opowiedzą o tym, co widzieli, wzrasta ryzyko, że Izrael odmówi im ponownego wjazdu. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych, od marca 2025 roku odmówiono wjazdu ponad 100 zagranicznym pracownikom służby zdrowia – często bez oficjalnego wyjaśnienia.

Wielu lekarzy pogodziło się z tym zagrożeniem. Milczenie nie wchodzi w grę.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy de Volkskrant rozmawiał z siedemnastoma lekarzami i jedną pielęgniarką ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Australii, Kanady i Holandii. Od października 2023 roku pracowali oni w sześciu szpitalach i czterech klinikach w Strefie Gazy, często wracając tam raz, a nawet dwa razy. Większość z nich ma bogate doświadczenie w strefach kryzysowych, takich jak Sudan, Afganistan, Syria, Bośnia i Hercegowina, Rwanda i Ukraina.

Na prośbę gazety przekazali setki zdjęć i filmów pacjentów, zdjęcia rentgenowskie, notatki medyczne i wpisy do pamiętników. Rozmawiali godzinami. Opowiedzieli o tym, co widzieli na salach operacyjnych. I wszyscy stanęli przed tym samym pytaniem: Co rany mówią nam o wojnie?

Absolutne piekło

Brytyjski chirurg transplantolog i profesor Nizam Mamode, lat 63, był już na pół-emeryturze, gdy latem 2024 roku otrzymał telefon od organizacji pomocowej „Medical Aid for Palestinians”. Zapytali go, czy mógłby pojechać do Gazy w sierpniu. „Miałem czas i wiedziałem, że posiadam niezbędne umiejętności” – mówi Mamode. „Pracowałem już w Rwandzie, Sudanie i Libanie – więc się zgodziłem. Niektórzy twierdzą, że to była odważna decyzja, ale tak nie było. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia, w co się pakuję”.

Tuż przed granicą z Gazą. Zdjęcie: Feroze Sidhwa

Dopiero gdy podróżował przez Strefę Gazy w pojazdach opancerzonych z ponad trzydziestoma innymi członkami konwoju ONZ, dotarła do niego rzeczywistość. „Drzwi były zamknięte na klucz” – mówi. „Powiedziano nam: Kiedy odjedziecie, nie otwierajcie ich – jeśli izraelska armia będzie do was strzelać i każe wam wysiadać, nie wysiadajcie z pojazdu”.

„Postarajcie się nie zginąć” – powiedział im dowódca konwoju.

„Dwa tygodnie później te same pojazdy zostały ostrzelane przez Izraelczyków” – mówi Mamode.

Krótko przed tym jej bagaż został przeszukany na punkcie kontrolnym przez mężczyzn w czarnych mundurach. W Gazie brakuje niemal całej pomocy medycznej. Dlatego lekarze przywożą ze sobą podstawowe zapasy. Często jednak wszystko zostaje zabrane – nawet jedzenie dla niemowląt. Lekarze powiedzieli „ De Volkskrant” , że zdarzyło się to podczas kilku misji .

Brytyjski chirurg plastyczny Sarmad Tamimi, który wjechał do Gazy 24 czerwca tego roku, został już ostrzeżony przez kolegów o konfiskatach. Zdawał sobie jednak sprawę z głodu w Gazie i jego niszczycielskich konsekwencji dla niemowląt. „Wyjąłem jedzenie dla niemowląt z pudeł i spakowałem do bagażu tylko plastikowe opakowania” – mówi. „Powiedziałem żołnierzom, że zabieram je dla siebie”.

Amerykańska lekarka z oddziału ratunkowego Mimi Syed zdołała przemycić pod ubraniem dwa laryngoskopy – niezbędne narzędzia do intubacji pacjentów. „Bałam się” – przyznaje. „Ale jako lekarka potrzebuję ich, aby ratować życie. Zwykle laryngoskop wyrzuca się po jednym użyciu. W Strefie Gazy użyłam go u co najmniej pięćdziesięciu pacjentów. Musiałam go wycierać i używać ponownie u różnych pacjentów”.

Ten chłopiec został postrzelony w głowę. Próbowałem go ratować. Ale zmarł wkrótce po tym, jak go zaintubowałem. Zmarł na moich oczach.
Dr Mimi Syed, lekarz pogotowia ratunkowego.

„Nie rozumiem, dlaczego lekarzom przekraczającym granicę konfiskuje się mleko modyfikowane dla niemowląt” – mówi brytyjska chirurg plastyczna Victoria Rose. „Nie rozumiem, dlaczego lekarzom odbiera się leki. Nie rozumiem, dlaczego połowie lekarzy odmawia się wjazdu. Jest tyle rzeczy, których nie rozumiem”.

W oświadczeniu Siły Obronne Izraela (IDF) oświadczyły, że doniesienia o konfiskacie żywności dla niemowląt są „całkowicie fałszywe”. Wojsko oświadczyło, że faktycznie działa na rzecz ułatwienia importu pomocy humanitarnej. Według IDF, od 19 maja 2025 roku „do Strefy Gazy dostarczono około 5000 ton samej żywności dla niemowląt, oprócz znacznych ilości innej pomocy humanitarnej”.

Lekarze, z którymi przeprowadził wywiad de Volkskrant, pracowali przez całą wojnę w różnych szpitalach i klinikach polowych, m.in. w Nasser, Al-Aksa, Szpitalu Europejskim i Al-Shifa. Niektórzy współpracowali z Lekarzami Bez Granic i organizacjami, które prosiły o anonimowość, obawiając się, że identyfikacja mogłaby uniemożliwić im kontynuowanie pracy. Byli to chirurdzy ogólni, ortopedzi, specjaliści intensywnej terapii, chirurdzy plastyczni, traumatolodzy i lekarze pogotowia ratunkowego. Niektórzy z nich w czasie wywiadów nadal przebywali w Strefie Gazy. Gazeta rozmawiała również z pielęgniarką traumatologiczną z doświadczeniem wojennym.

Szpitale, w których pracowali lekarze

Źródło: Współtwórcy OpenStreetMap

Sytuacja w szpitalach w Strefie Gazy, z których wiele jest w dużej mierze zniszczonych, jest o wiele gorsza, niż lekarze się spodziewali. „Musiałem amputować nogę kobiety nożyczkami” – mówi lekarz pogotowia ratunkowego Syed. „Bez środków przeciwbólowych. Nie miałem innego wyboru”.

W powietrzu na oddziałach unosił się ciężki zapach spalonych kończyn. „Ciągle słyszeliśmy krzyki ludzi” – wspomina lekarz z Rotterdamu, Salih el Saddy. „W naszym szpitalu mieliśmy środki znieczulające, ale nie mieliśmy środków przeciwbólowych. Pacjenci po amputacjach budzili się z potwornym bólem. Nie mogliśmy im pomóc”.

Chłopiec musiał przejść podwójną amputację. Jego podudzia były przechowywane w pudełku obok łóżka . Dr Salih el Saddy.

Na salach operacyjnych personel jest zajęty odganianiem much od pacjentów po operacji. Nizam Mamode obserwuje, jak jego kolega na oddziale intensywnej terapii leczy dziecko, którego respirator nie działa prawidłowo. Kiedy wyciąga rurkę z gardła dziecka, widzi, że jest zatkana. „Pełna robaków” – mówi Mamode – „wychodzących z gardła dziecka”.

Lekarze twierdzą, że rezonans magnetyczny i dializy są bezużyteczne – podziurawione kulami. Niektóre sale operacyjne zostały podpalone. Kable od ultrasonografów przecięte.

Zdjęcia: Feroze Sidhwa

Nie ma prawie czasu na myślenie. Ale czasami, bez ostrzeżenia, ogarnia mnie niedowierzanie. Mamode doświadczył tego podczas operacji ośmioletniej dziewczynki. „Obficie krwawiła, więc poprosiłem o wacik, żeby wchłonąć nadmiar krwi i zlokalizować ranę” – wspomina.

Powiedziano mu, że nie ma waty.

„Nagle uświadomiłem sobie ironię tej sytuacji” – mówi. „Słowo „gaza” podobno pochodzi z Gazy, ponieważ mieszkańcy Gazy słynęli z wyrobów lnianych. Więc znaleźliśmy się w krainie gazy – i nie mogłem jej zdobyć. Musiałem wycisnąć jej krew gołymi rękami”.

Przed wyjazdem lekarz pogotowia ratunkowego Adil Husain nagrał wiadomość wideo dla swojej małej córki, na wypadek gdyby nigdy więcej go nie zobaczyli. Inni zajęli się sporządzeniem testamentu. Wszyscy lekarze, z którymi rozmawiał de Volkskrant, odczuwali silną wewnętrzną potrzebę udania się tam.

„Jestem chirurgiem. Chcę udać się tam, gdzie potrzeba jest największa” – mówi lekarz, który wkrótce wróci do Gazy i woli pozostać anonimowy z obawy przed izraelskimi represjami. „Moja praca tam jest ważna. Wysyła wiadomość do mieszkańców Gazy: Nie zapomnieliśmy o was”.

Lekarze zagraniczni zazwyczaj przebywają w Strefie Gazy od dwóch do sześciu tygodni – po czym są odłączani. Wielu z nich śpi w szpitalu i przez tygodnie praktycznie go nie opuszcza. W szpitalu Nasser około piętnastu chirurgów dzieli jeden pokój na czwartym piętrze, w pobliżu sal operacyjnych. W nocy temperatura może wzrosnąć do 38 stopni Celsjusza.

Zdjęcie: Feroze Sidhwa

Chirurg Nizam Mamode szukał schronienia na kamiennych schodach obok stacji. „Spałem na tych schodach każdej nocy, mając nadzieję, że uchronią mnie przed dronami” – mówi. W zeszłym miesiącu był świadkiem zniszczenia szczytu tych samych schodów w izraelskim ataku – ataku, który przyciągnął uwagę międzynarodowej opinii publicznej, ponieważ nagranie wideo uchwyciło moment śmierci pracowników organizacji pomocowych i dziennikarzy.

Zdecydowana większość obrażeń jest spowodowana wybuchami bomb i granatów: ludzie są rażeni falami ciśnienia, upałem, latającymi odłamkami i walącymi się budynkami. Odłamki przebijają namioty. I ciała niezliczonych dzieci – które stanowią ponad czterdzieści procent populacji Gazy.

„Widziałem wiele dzieci z wystającą tkanką mózgową” – mówi pielęgniarz Lekarzy bez Granic, Jack Latour. „Przykro mi – wiem, że nikt nie chce tego słyszeć. Ale dokładnie to się tutaj dzieje”.

Kiedy chirurg Goher Rahbour po raz pierwszy natknął się na incydent masowy, zobaczył pięcioletnią dziewczynkę bez stopy. „Leżała na ziemi. Dziecko obok niej też było nadal dzieckiem. Brakowało jej nogi od kolana w dół. Potem pojawiła się kolejna. Zamarłem. Pomyślałem: To istne piekło”.

Według władz ochrony zdrowia w Strefie Gazy, zmarło dotychczas ponad 64 000 mieszkańców Gazy, w tym prawie 20 000 dzieci. Izrael kwestionuje wiarygodność tych danych, argumentując, że ministerstwo jest kontrolowane przez Hamas. Grupa międzynarodowych badaczy stwierdziła w czasopiśmie medycznym „The Lancet”, że dane ministerstwa są w rzeczywistości zaniżone .

Dzieci z ranami postrzałowymi

Spośród wszystkich pacjentów jest jedna grupa, która najbardziej szokuje lekarzy: dzieci z ranami postrzałowymi głowy lub klatki piersiowej, których ciała poza tym nie odniosły żadnych obrażeń.

Pojedynczy strzał w te rejony jednoznacznie wskazuje, że dziecko było celowo atakowane. Stanowi to zbrodnię wojenną. Lekarze w innych strefach konfliktu rzadko spotykali się z takimi przypadkami.

14 sierpnia 2024 roku lekarka Mimi Syed pisze w swoim dzienniku. Zdania są krótkie. Ćwiczenie przypomina staccato.

14 sierpnia 2024 r.

Dziewczynka, 7 lat. Rana postrzałowa w klatkę piersiową. Już martwa w chwili przyjazdu. Próbowaliśmy ją uratować. Część większego incydentu z ofiarami masowymi. Leżała na ziemi, bez łóżek polowych. O mało nie poślizgnęłam się we krwi. Nie mogłam jeść przez dwa dni. Nie mogłam przełykać. Czy kiedykolwiek wrócę do pełnej sprawności? Dr Mimi Syed

Syed jest amerykańską lekarką oddziału ratunkowego, która odbyła dwa czterotygodniowe wyjazdy do Strefy Gazy, pracując w szpitalu Nasser w Chan Junis i szpitalu Al-Aksa w Deir al-Balah. „Jak większość ludzi, śledziłam wojnę na żywo w telefonie” – mówi. „Ale nie mogłam tego znieść. Jestem matką. Nie mogłam po prostu stać z boku i nic nie robić”.

Opisuje Mirę, czteroletnią dziewczynkę, którą widziała w szpitalu Nasser. Jej rodzice ją tam przywieźli. „Powiedzieli, że została uderzona przez quadrocopter [uzbrojony dron, red.], gdy przebywała w strefie humanitarnej ogłoszonej przez Izrael. Moi koledzy radzili mi, żebym po prostu pozwoliła jej umrzeć. Niestety, ocena była taka, że ​​niewiele mogliśmy zrobić. Ale wciąż się trochę ruszała. Była bardzo mała. Mała dziewczynka. Po prostu nie mogłam oderwać wzroku. W jej twarzy było coś, co głęboko mnie poruszyło. Więc zaryzykowałam”.

Syed zaintubowała dziewczynkę laryngoskopem, który sama przemyciła. Chwilę później z niedowierzaniem spojrzała na skan głowy Miry: w środku znajdowała się kula.

„Co mówią nam rany”: nagrodzony reportaż o Strefie Gazy holenderskiej gazety De Volkskrant, nagrodzony Europejską Nagrodą Prasową 2026 – i w dużej mierze zignorowany przez wiele głównych mediów.
Mira (4) została postrzelona w głowę. Zdjęcia: Mimi Syed

Z pomocą kolegów Syed udaje się utrzymać Mirę przy życiu. Później dziewczynka obudzi się i zacznie znowu mówić – to mały cud. Znacznie później inny lekarz usunie kulę z jej głowy.

Ale Mira nie jest jedynym dzieckiem z kulą w głowie, jakie spotyka Syed. Postanawia je sfotografować. „Pomyślałam: muszę to udokumentować. Zdałam sobie sprawę – to zbrodnie wojenne”. W skrajnie stresujących warunkach fotografuje osiemnaścioro dzieci postrzelonych w głowę lub klatkę piersiową. Wszystkie strzały były pojedyncze, mówi.

De Volkskrant zapytał lekarzy, ile dzieci w wieku 15 lat i młodszych widzieli z pojedynczą raną postrzałową głowy i/lub klatki piersiowej. Pytanie celowo ograniczono do tej grupy wiekowej, ponieważ dzieci w tym wieku są w większości przypadków widocznie i bezsprzecznie dziećmi.

14-letnia dziewczynka została postrzelona w głowę i jest częściowo sparaliżowana. Zdjęcia: Mimi Syed

Piętnastu z siedemnastu lekarzy zgłosiło leczenie dzieci w wieku 15 lat i młodszych z takimi ranami postrzałowymi. W sumie zgłosili 114 dzieci – wiele z nich nie przeżyło.

Niektórzy lekarze robili zdjęcia lub notatki; inni polegali na swojej pamięci. Zapytani przez gazetę, podawali możliwie najbardziej ostrożne szacunki: przypadki, co do których nie mieli pewności, zostały wyłączone. Dzieci, które zostały również postrzelone w inne części ciała, również nie zostały uwzględnione w tym zestawieniu, ponieważ takie obrażenia dają mniejszą pewność co do celowości postrzału.

Lekarze podejrzewają, że łączna liczba dzieci postrzelonych w głowę lub klatkę piersiową jest wielokrotnie wyższa niż liczba przypadków, których osobiście byli świadkami. Dzieci, które umierały na miejscu, często nawet nie docierały na oddziały. Co więcej, lekarze nie pracowali we wszystkich szpitalach w Strefie Gazy – i to tylko przez ograniczony czas.

Na prośbę gazety lekarze udostępnili jako dowód zdjęcia i filmy, które sami wykonali. W sumie de Volkskrant przeanalizował zdjęcia kilkudziesięciu dzieci z ranami postrzałowymi głowy lub klatki piersiowej. Większość z tych zdjęć nie zostanie opublikowana, ponieważ są zbyt drastyczne.

De Volkskrant przedstawił dwóm ekspertom medycyny sądowej dziesiątki zdjęć dzieci z ranami postrzałowymi, a także różne zdjęcia rentgenowskie. Potwierdzili, że obrażenia powstały w wyniku postrzału, a nie odłamków.

Chłopiec (w wieku 7 lub 8 lat) został podobno postrzelony podczas zabawy na świeżym powietrzu. Zdjęcia: Mimi Syed

„Jest bardzo prawdopodobne, że były to strzały oddane z dużej odległości amunicją wojskową, wymierzone w głowę i/lub szyję” – mówi patolog sądowy Wim Van de Voorde, emerytowany profesor Uniwersytetu w Leuven. Według Van de Voorde, jakość zdjęć jest zbyt niska, aby wyciągnąć jakiekolwiek wnioski prawne – „co jest zrozumiałe, biorąc pod uwagę niezwykle trudne warunki na miejscu zdarzenia”.

Patolog sądowy Frank van de Goot mówi: „Na zdjęciach rentgenowskich widzę głowy dzieci z utkwionymi w nich kulami. Kule musiały stracić dużo energii po drodze, ponieważ dzieci mają cieńsze czaszki niż dorośli – w przeciwnym razie kule przeszłyby na wylot. Te dzieci zostały zatem postrzelone ze znacznej odległości”.

Odkrycie to jest zgodne z relacjami naocznych świadków, którzy zeznawali przed lekarzami, że kule zostały wystrzelone głównie przez uzbrojone drony lub snajperów Sił Obronnych Izraela (IDF). Snajperzy są w stanie namierzyć konkretne osoby z dużej odległości – czasami ponad 1000 metrów. Siły Obronne Izraela odmówiły odpowiedzi na pytania dotyczące snajperów strzelających do dzieci.

Według byłego dowódcy armii holenderskiej, Marta de Kruifa, prawdopodobieństwo, że były to przypadkowe trafienia, jest praktycznie zerowe, ponieważ lekarze opisali ponad sto takich przypadków. „Trzeba po prostu wziąć pod uwagę, jak mała jest głowa w porównaniu z resztą ciała” – mówi. „Kiedy widzisz dużą liczbę ran postrzałowych klatki piersiowej i głowy, to nie są to obrażenia uboczne – to celowe strzelanie”.

Premier Izraela Netanjahu i dowództwo wojskowe konsekwentnie zaprzeczają, jakoby żołnierze celowo strzelali do palestyńskich cywilów. Jednak anonimowi żołnierze wielokrotnie przyznawali w izraelskiej gazecie „Haaretz”, że tak się rzeczywiście dzieje. Breaking the Silence, izraelska organizacja weteranów wojskowych, ujawniła również – na podstawie setek wywiadów z żołnierzami – że otrzymali rozkaz strzelania do każdego, kto wkroczy na określony teren. „Dorosły mężczyzna – zabić” – mówi kapitan w reportażu śledczym „The Perimeter” .

Premier Izraela Netanjahu i dowództwo wojskowe konsekwentnie zaprzeczają, jakoby żołnierze celowo strzelali do palestyńskich cywilów. Jednak anonimowi żołnierze wielokrotnie przyznawali coś przeciwnego w izraelskiej gazecie Haaretz.

W sierpniu BBC opublikowało wyniki śledztwa w sprawie ponad 160 dzieci zastrzelonych w Strefie Gazy. W 95 z tych przypadków kula trafiła w głowę lub klatkę piersiową. BBC rozmawiało ze świadkami w 59 przypadkach. W 57 z nich strzelaninę przypisano izraelskiemu wojsku. Tylko w dwóch przypadkach kula prawdopodobnie pochodziła z palestyńskiego ostrzału.

Większość lekarzy, z którymi rozmawiał de Volkskrant, przyznała, że ​​żałuje, iż nie zebrali więcej dowodów z perspektywy czasu, ale w chaosie Gazy było to po prostu niemożliwe. Albo po prostu nie odważyli się spróbować. Chirurg ortopeda Mark Perlmutter (69), który przeprowadził czterdzieści misji humanitarnych, powiedział: „Chciałbym mieć tyle przytomności umysłu, żeby udokumentować więcej”.

„To mój największy żal” – dodaje amerykańska anestezjolog i lekarz intensywnej terapii Ahlia Kattan. „Ale leczyłam pacjentów. W tamtym momencie po prostu nie było to dla mnie priorytetem. Żałuję, że nikt mi wcześniej nie powiedział, że powinnam działać nie tylko jako lekarka, ale także jako dziennikarka”.

„Organizacje pozarządowe powiedziały nam wcześniej: nie dokumentujcie niczego, nie róbcie notatek, nie róbcie zdjęć” – mówi Feroze Sidhwa. „Bardzo się boją, że Izrael odmówi im wjazdu do Gazy”.

Jednak jej wspomnienia o dzieciach bywają niekiedy zadziwiająco szczegółowe.

„Podczas incydentu z wieloma ofiarami, przechadzałem się po izbie przyjęć” – wspomina Perlmutter. „Wszędzie leżały dzieci. Obróciłem je i próbowałem zobaczyć, komu jeszcze mogę pomóc. A potem zobaczyłem tych dwóch małych chłopców. Nie żyli. Obaj zostali postrzeleni – w klatkę piersiową i głowę. Mieli sześć lub siedem lat. Zbadałem ich. Poprosiłem asystenta medycznego o zrobienie zdjęć”. Zdjęcia znajdują się w posiadaniu tej gazety.

Perlmutter pamięta mężczyznę, który przyprowadził jednego z chłopców, krzyczącego. „Nie mógł zrozumieć, dlaczego uzbrojony napastnik uderzył to dziecko – a nie jego, dorosłego”. Chwilę później widzi mężczyznę, prawdopodobnie ojca dziecka, szlochającego. Mężczyzna siedzi na podłodze w szoku, gdy dziecko jest zabierane do kostnicy. Perlmutter wyjmuje iPhone’a i robi zdjęcie.

Mężczyzna opłakuje śmierć dziecka (6- lub 7-letniego), które zostało postrzelone w klatkę piersiową i głowę. Zdjęcie: Mark Perlmutter

Lekarz anestezjologii i intensywnej terapii Ahlia Kattan opowiada historię małej dziewczynki, którą przyprowadziła jej matka:

„Nie miała jeszcze nawet dwóch lat” – mówi. „Była bardzo blada i wyglądała na całkowicie zdrową, więc założyłam, że miała krwotok wewnętrzny”.

Była martwa. Ale jej matka krzyczała – rozdzierającym serce krzykiem. Latami starała się o dziecko. Zaczęliśmy więc resuscytację krążeniowo-oddechową i zaintubowałem ją. Chciałem pokazać matce, że zrobiłem wszystko, co mogłem. Często tak robimy z bardzo małymi dziećmi. Kiedy się nią opiekowałem, ktoś podał mi skan. I wtedy to zobaczyłem: kula w jej głowie. Zobaczyłem krew. Idealna kula w skroń.

„Zrobiłem zdjęcie z nóg łóżka” – mówi Kattan. „To jedno z niewielu zdjęć, które zrobiłem w Gazie. Ale byłem tak zaskoczony, że pomyślałem: inaczej nikt mi nie uwierzy”.

Zdjęcie: Ahlia Kattan

Im dłużej lekarze przebywają w Gazie, tym bardziej zdają sobie sprawę: to nie są odosobnione incydenty – to problem systemowy. Te strzały padły celowo.

Badania NYT

Feroze Sidhwa doszedł do tego samego wniosku jesienią 2024 roku. Po udziale w konferencji w USA, gdzie dowiedział się, że inny lekarz poczynił te same obserwacje, rozpoczął dochodzenie we współpracy z „The New York Times”. Poproszono 64 amerykańskich lekarzy, którzy pracowali w Strefie Gazy, o wypełnienie kwestionariusza.

Wyniki, opublikowane 9 października 2024 r., są niezwykle niepokojące. W artykule zatytułowanym 65 lekarzy, pielęgniarek i ratowników medycznych: Co widzieliśmy w Gazie 44 respondentów zgłosiło, że widziało kilkoro dzieci w wieku 12 lat lub młodszych postrzelonych w głowę lub klatkę piersiową. 25 respondentów zgłosiło, że widziało zdrowe noworodki wracające do szpitala, gdzie umierały z powodu odwodnienia, głodu lub infekcji. 52 respondentów zgłosiło, że widziało małe dzieci, które miały myśli samobójcze lub wyrażały chęć śmierci.

W tym czasie Joe Biden był jeszcze prezydentem Stanów Zjednoczonych. Lekarze wyrazili już swoje zaniepokojenie w liście otwartym, zaniepokojeni wysoką liczbą zgonów niemowląt. Jednak Biden – rozdarty między sprzecznymi poglądami w swojej Partii Demokratycznej – nie odpowiedział.

Lista pacjentów. Zdjęcie: Feroze Sidhwa

Sidhwa spodziewał się, że artykuł w „New York Timesie” to zmieni. „To niezwykle rzadkie, żeby 65 amerykańskich pracowników służby zdrowia wypowiadało się tak publicznie” – powiedział. „Ich zadaniem jest skupienie się na ratowaniu życia”. Dodał, że artykuł przeczytano miliony razy.

Publikacja nie wywołała jednak fali oburzenia, jakiej spodziewał się Sidhwa. Nie doprowadziła też do zmiany polityki. „Administracja Bidena praktycznie ją zignorowała”.

Gamifikacja wojny

Na krótką chwilę w Strefie Gazy zajaśniała nadzieja, gdy na początku 2025 roku weszło w życie dwumiesięczne zawieszenie broni. Jednak wczesnym rankiem 18 marca, około 2:30 nad ranem, nadzieja ta prysła. Zakrojone na szeroką skalę naloty Izraela zapoczątkowały zintensyfikowaną fazę kampanii destrukcji – fazę, która trwa do dziś i charakteryzuje się przede wszystkim zmasowanym atakiem na miasto Gaza.

Lekarze obserwują, jak sytuacja w szpitalach pogarsza się z dnia na dzień. Coraz częściej dochodzi do masowych ofiar – czasami kilku w ciągu jednego dnia. Wielu przybywających pacjentów nosi już blizny po poprzednich bombardowaniach. Głód poważnie osłabia zarówno pacjentów, jak i personel medyczny.

Dzieci ranne, które nie mają żadnych żyjących członków rodziny, są klasyfikowane według oficjalnej klasyfikacji medycznej: WCNSF – Ranne Dziecko, Brak Żyjącej Rodziny.

Zdjęcie: Feroze Sidhwa

Feroze Sidhwa, w trakcie swojej drugiej misji, budzi się tej nocy, słysząc otwierane z impetem drzwi sypialni. Izrael złamał zawieszenie broni falą zakrojonych na szeroką skalę nalotów. Lekarze siedzą oszołomieni i milczą w ciemności, wpatrując się w pustkę przez prawie minutę. Nasłuchują spadających bomb.

„Musimy zejść na dół” – mówi jeden z nich.

W ciągu kilku godzin przybywają setki pacjentów. Sidhwa rozpoczyna swoją zmianę na oddziale ratunkowym jeszcze tej samej nocy.

„Przez pierwsze dziesięć minut stwierdzaliśmy śmierć tylko małych dzieci” – mówi.

„A najgorsze jest to, że nie byli. Większość z nich jeszcze nie umarła. Ich serca wciąż biły. Ale my ich podnieśliśmy i przekazaliśmy członkowi rodziny. Nie mówię po arabsku, ale nauczyłem się słowa: khalas – oznacza „wystarczająco”. Musieliśmy podejmować decyzje, żeby móc leczyć innych. Oznaczało to, że trzeba ich było zabrać do innej części szpitala – żeby tam umarli”.

Zdjęcie: Feroze Sidhwa

Tej samej nocy Mark Perlmutter przebywał w szpitalu Al-Aksa i zobaczył małego chłopca leżącego na podłodze, pokrytego od stóp do głów szarym pyłem.

Leżał w kałuży krwi. Brakowało mu nogi. Próbowałam przejść obok niego. Nagle wyciągnął rękę i złapał mnie za nogawki. Nie mógł mówić, ale patrzył prosto na mnie. Widziałam, jak kałuża krwi wokół niego robi się coraz większa. Musiałam odsunąć nogę, żeby pomóc innemu dziecku.

Zaczyna płakać przez telefon. „Musiałem się z nim pogodzić” – mówi. Nie może wyrzucić chłopca z głowy.

W przypadku incydentów masowych lekarze są przytłoczeni liczbą ciężko rannych pacjentów, co utrudnia im orientację w sytuacji. Jednak w tym chaosie lekarze wielokrotnie dostrzegają dwa wzorce – wzorce, które mogą wskazywać na izraelskie zbrodnie wojenne. Znajdują dowody na użycie wysoce kontrowersyjnej broni i oznaki „gamifikacji” wojny.

Wśród wielu osób z okaleczeniami i poparzeniami lekarze zauważają pacjentów, którzy przychodzą z niewielkimi ranami, ale mimo to znajdują się w bardzo złym stanie.

Okazało się, że zostali uderzeni drobnymi odłamkami metalu w kształcie sześcianów lub cylindrów. Te odłamki są tak małe – zaledwie kilka milimetrów – że lekarze czasami nie są w stanie znaleźć nawet rany wlotowej ani wylotowej. Jednak w organizmie powodują one to, co lekarze określają jako „przerażające obrażenia”: przebicia narządów, uszkodzenia nerwów i naczyń krwionośnych. W rezultacie pacjenci doznają śmiertelnych krwotoków wewnętrznych lub muszą przejść poważne amputacje.

Zmarły chłopiec z lekkimi obrażeniami. Według lekarza, został uderzony odłamkami metalu. Zdjęcie: Mimi Syed

Według Thaera Ahmada, lekarza oddziału ratunkowego z Chicago, rany wlotowe były tak delikatne, że niektórych pacjentów początkowo odsyłano do domu. „Niektórzy wracali z brzuchami wypełnionymi krwią. Jeden z nich zmarł w oczekiwaniu na operację”.

Dziewięciu lekarzy poinformowało gazetę „De Volkskrant”, że natknęli się na drzazgi w kształcie sześcianu lub walca u pacjentów. Niektórzy udostępnili gazecie zdjęcia i filmy przedstawiające pacjentów uderzonych drzazgami.

Wcześniej eksperci ds. broni, cytowani w brytyjskiej gazecie „The Guardian”, stwierdzili , że obrażenia wskazują na obecność broni odłamkowej produkowanej w Izraelu – materiałów wybuchowych wypełnionych dużą ilością małych, sześciennych cząstek metalu.

Mark Perlmutter, wiceprezes Międzynarodowego Kolegium Chirurgów, mówi, że regularnie znajdował te fragmenty. „Operowałem co najmniej dziesięć osób, które je miały”. Twierdzi, że przemycił dwa metalowe fragmenty z Gazy w swoim bagażu. „Przekazałem je Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu”.

Według Perlmuttera drzazgi wykonane są z wolframu.

Ta dziewczyna została uderzona odłamkami metalu, prawdopodobnie z broni odłamkowej. Metal wbił się pod jej nos i przebił jej głowę. Nie przeżyła. Mark Perlmutter

Wolfram to niezwykle twardy metal, prawie dwa razy cięższy od stali. Z tego powodu może spowodować znaczne szkody, gdy zostanie rozrzucony po eksplozji. Jego użycie w gęsto zaludnionych obszarach, takich jak Strefa Gazy, jest wysoce kontrowersyjne, ponieważ ma na celu spowodowanie jak największej liczby ofiar i nie rozróżnia cywilów od żołnierzy. Amnesty International od dawna oskarża Izrael o używanie takiej broni w Strefie Gazy.

Zdjęcie: Mimi Syed

Według Sił Obronnych Izraela, twierdzenie, że Izrael używa broni powodującej obrażenia od odłamków, jest „bezczelnym kłamstwem”. „Siły Obronne Izraela nie posiadają ani nie używają takiej broni. To twierdzenie nie ma żadnego oparcia w faktach i stanowi celowe zniekształcenie rzeczywistości”.

Od początku marca Izrael całkowicie zablokował dostawy pomocy humanitarnej do Gazy. Dwa miesiące później niemal wszystkie zapasy w regionie zostały wyczerpane, a coraz więcej ludzi umiera z powodu systematycznego głodu. Krytyka międzynarodowa wobec Izraela narasta.

W odpowiedzi Izrael otworzył pod koniec maja cztery kontrowersyjne centra dystrybucji żywności w Strefie Gazy, do których Palestyńczycy muszą się udać, aby otrzymać pomoc. Od samego początku miejsca te okazały się śmiertelnie niebezpieczne. Cywile czekający w kolejce byli bez powodu strzelani.

Żołnierze przyznali się do tego nawet izraelskiej gazecie „Haaretz” : Na rozkaz dowódców strzelali do grup cywilów, którzy nie stanowili zagrożenia. „To pole bitwy” – powiedział jeden z żołnierzy. „Naszym środkiem komunikacji jest strzelanie”. Według niego cywile „wiedzą”, że mogą podejść do punktu dystrybucji żywności, gdy tylko ustanie strzelanina. Inny żołnierz powiedział, że nazywają to między sobą znaną dziecięcą zabawą o nazwie „Salted Fish”, w której dzieci próbują zbliżyć się do „łapacza”, nie dając się złapać.

Kula przebiła nogę dziecka. Nogę trzeba było amputować. Zdjęcie: Mark Perlmutter

Za każdym razem, gdy otwiera się punkt dystrybucji żywności, lekarze w szpitalach widzą dziesiątki cywilów z ranami postrzałowymi. Większość z nich to chłopcy – nastolatkowie i młodzi dorośli. Są oni przywożeni dużymi grupami naraz na wozach ciągniętych przez osły. Niektórzy wciąż niosą puste torby z żywnością.

Kilku lekarzy zaobserwowało pewien schemat w urazach. Dotknięta część ciała zmienia się codziennie, jakby była to skoordynowana czynność, podejrzewają.

Brytyjski chirurg George Rahbour donosi, że w ciągu jednego dnia widział pięciu lub sześciu pacjentów postrzelonych w obie ręce i nogi – rzekomo przez Siły Obronne Izraela, według naocznych świadków. „Czy to była zabawa?” – zastanawia się Rahbour. „Czy żołnierze bawią się w jakąś grę?”

Znany brytyjski chirurg przełyku i żołądka, Nick Maynard z Uniwersytetu Oksfordzkiego, przeżył podobne doświadczenie, gdy musiał operować cztery osoby z rzędu postrzelone w brzuch.

Maynard zaczął pytać innych lekarzy, czy zaobserwowali to samo. „Każdy lekarz, z którym rozmawiałem o tym w szpitalu Nasser, to rozpoznał” – mówi. „Pewnego dnia widzieli głównie rany postrzałowe głowy i szyi. Następnego dnia były rany klatki piersiowej. Następnego dnia były rany kończyn. Potem brzucha. A może nawet jąder. Rezydent urologii powiedział mi, że w ciągu jednego dnia czterech chłopców zostało postrzelonych w brzuch”. Z powodu chaosu panującego w Strefie Gazy, mówi Maynard, codzienne rejestrowanie tego, które części ciała zostały trafione – i jak często.

W przeszłości pojawiały się przesłanki wskazujące na to, że izraelscy snajperzy traktowali strzelanie do określonych części ciała z pewną dozą żartobliwości. W 2020 roku izraelscy snajperzy anonimowo opowiedzieli gazecie „Haaretz”, jak próbowali pobić „rekordy”, trafiając w jak najwięcej kolan w ciągu jednego dnia . Jeden z nich oddał aż 42 strzały.

Siły Obronne Izraela nie odnoszą się merytorycznie do kwestii zaobserwowanych przez lekarzy. Według wojska to Hamas „tworzy niebezpieczne warunki dla ludności cywilnej”.

Mimo to lekarze wielokrotnie przedstawiali rozbieżne wersje zdarzeń.

Na początku sierpnia amerykański lekarz pogotowia ratunkowego Adil Husain właśnie wrócił ze szpitala Nasser, przemawiając do tłumu w Teksasie. Zwrócił uwagę na brak zagranicznych dziennikarzy w Strefie Gazy. „Dlatego to my, lekarze, którzy tam byliśmy”, powiedział, „musimy dać świadectwo”. Dodał, że czuje, iż „naszym obowiązkiem jest przemawiać w imieniu mieszkańców Strefy Gazy”. W ciągu dwóch tygodni, jak dodał, był świadkiem setek zgonów na swoim oddziale ratunkowym.

Zdjęcie: Feroze Sidhwa

Opowiada historię Ahmeda, 10-letniego chłopca, który wrócił z banku żywności z pustymi torbami. „Przywieziono go na mój oddział ratunkowy z ranami postrzałowymi głowy, szyi i brzucha” – mówi Husain. W wywiadzie dla gazety „de Volkskrant” opowiada, że ​​w ostatnich chwilach życia podał chłopcu ketaminę, aby złagodzić jego śmierć. „Trzymałem go mocno i szepnąłem mu do ucha: Przepraszam”.

Lekarze opuszczający region są niemal bez wyjątku dręczeni poczuciem winy – bo przecież mogą wyjechać, podczas gdy wszyscy inni zostają.

„Po moim pierwszym wyjeździe pozostawałem w kontakcie z kolegami w Gazie i pytałem, jak sobie radzą” – mówi Sarmad Tamimi, który wrócił z drugiego wyjazdu pod koniec lipca. „Ale nie mogę już tego robić. Bo boję się, co powiedzą”.

Twój obowiązek moralny

Jest 28 maja 2025 roku. Sidhwa przemawia przed Radą Bezpieczeństwa w siedzibie ONZ w Nowym Jorku. Zaproszenie przyszło w ostatniej chwili, co zmusiło go do odwołania wszystkich pacjentów ze szpitala w Stockton.

„Nie jestem tu jako decydent ani polityk” – mówi Feroze Sidhwa, przesuwając palcem wskazującym po tekście na papierze przed sobą. „Jestem lekarzem, który był świadkiem celowego zniszczenia systemu opieki zdrowotnej, celowych prześladowań moich kolegów i eksterminacji narodu”.

WIDEO

Półtora miesiąca wcześniej Sidhwa wrócił ze swojej drugiej misji w Gazie. Teraz siedzi tu, ubrany w szary garnitur i zielony krawat, i mówi o rzeczach, których nie da się opisać. Wydaje się opanowany i skupiony.

„Moimi pacjentami były sześciolatki – z odłamkami w sercach i kulami w mózgach. I kobiety w ciąży, których miednice zostały zmiażdżone, a płody rozerwane na dwoje, gdy były jeszcze w łonie matki”.

W rzeczywistości, jak później powiedział w wywiadzie dla „de Volkskrant” , jego pierwotne przemówienie było „znacznie bardziej ostre”. Jednak za radą zaufanego doradcy złagodził swoje słowa – tak, aby nie odbiegać zbytnio od dyplomatycznych konwencji.

Prawie wszyscy lekarze, z którymi rozmawiał de Volkskrant, opisali, że odczuwają tę samą potrzebę co Sidhwa. Jadą do Gazy, by pomagać – leczyć rannych, ratować życie. Ale kiedy widzą skalę zniszczeń, liczbę zabitych niewinnych cywilów i jak niewiele istnień ludzkich mogą uratować, zdają sobie sprawę, że ich zadanie nie kończy się wraz z powrotem do domu.

Z neutralnych pomocników stali się – czasem niechętnie – świadkami publicznymi. Dzięki temu mogą opowiedzieć jak największej liczbie osób to, co widzieli na własne oczy.

Przydarzyło się to Nizamowi Mamode, gdy składał zeznania przed brytyjską komisją parlamentarną jesienią 2024 roku. Podczas przesłuchania, transmitowanego na żywo, 63-letni chirurg stracił przytomność.

WIDEO

W połowie opisu, jak dzieci leżały na ziemi po nalocie bombowym – tylko po to, by zostać ostrzelane przez uzbrojone drony, „to działo się dzień po dniu” – Mamode milknie. Zamyka oczy. Jego warga zaczyna drżeć.

Jego milczenie łagodnie przerywa przewodnicząca komisji. „Czuję…”, mówi, „bo nie da się wyrzucić z głowy tego, co się zobaczyło”.

Mamode był członkiem Partii Pracy przez prawie trzydzieści lat. Prowadził nawet kampanię w jej imieniu w ostatnich wyborach. „Ale teraz pociąłem swoją legitymację członkowską i już nie jestem członkiem” – powiedział dziennikowi „Volkskrant” – „ponieważ wstydzę się naszego rządu Partii Pracy. Uważam, że ma on moralny obowiązek działać – i nie widać żadnych oznak, że zamierza to zrobić. Wierzę, że pewnego dnia zostanie za to surowo osądzony”.

To ciężar spoczywający na barkach niemal wszystkich lekarzy: pochodzą oni z krajów, które są tradycyjnymi sojusznikami Izraela. Krajów, które – nawet po wysłuchaniu relacji naocznych świadków – nie podjęły zdecydowanych działań, by powstrzymać Izrael. A Stany Zjednoczone nadal dostarczają broń, która w ogóle umożliwia rozlew krwi.

W szpitalach w Gazie lekarze starają się o tym nie myśleć. Ale czasami nie mogą tego uniknąć.

Kiedy Izrael przerwał zawieszenie broni falą nalotów bombowych 18 marca, korytarze Szpitala Nasera szybko zapełniły się zwłokami i rannymi. „Pamiętam pięcioletnią dziewczynkę” – mówi Feroze Sidhwa. „Miała na imię Sham. Była pierwszym dzieckiem, które udało mi się uratować tego dnia. Siedziałam obok niej na podłodze, próbując pomóc jej oddychać. Odłamek przeszedł przez jej mózg i widziałam tylko małą strużkę krwi”.

Pośród chaosu, gdy wokół niej rozbrzmiewały krzyki dzieci, Sidhwa myślała tylko o jednym: „Czy zapłaciłam za ten odłamek? Czy to był mój sąsiad? A może jego sąsiad? Do którego Amerykanina mogę wysłać maila z informacją, że znaleziono jego granat?”

O TEJ HISTORII

W ciągu ostatnich kilku miesięcy „de Volkskrant” rozmawiał szczegółowo z 17 lekarzami i pielęgniarką z zagranicy o ich doświadczeniach w Strefie Gazy. W miarę możliwości, uzupełniali swoje relacje fotografiami, zdjęciami rentgenowskimi, notatkami medycznymi i fragmentami pamiętników. Gazecie pokazano zdjęcia dziesiątek dzieci z ranami postrzałowymi głowy lub klatki piersiowej.

De Volkskrant zebrał ten wybór fotografii po starannym rozważeniu, ponieważ stanowią one istotną część niniejszego śledztwa. Wyraźnie ilustrują one wypowiedzi lekarzy na temat zaobserwowanych przez nich wzorców obrażeń. W miarę możliwości lekarze, którzy wykonali zdjęcia, konsultowali się z krewnymi. W niektórych przypadkach nie było to możliwe, ale lekarze mimo to udostępnili zdjęcia, ponieważ uznali interes publiczny za istotny: podejrzewali zbrodnie wojenne. De Volkskrant posiada znacznie więcej zdjęć, ale większość z nich jest uważana za zbyt drastyczną, aby ją opublikować.

Gazeta skontaktowała się z lekarzami, którzy wcześniej pracowali w strefach kryzysu międzynarodowego, aby mogli porównać sytuację w Strefie Gazy ze swoimi doświadczeniami. Są oni również ostatnimi naocznymi świadkami wydarzeń na świecie.

„Volkskrant” poprosił lekarzy o policzenie, ile dzieci w wieku 15 lat i młodszych widzieli z pojedynczym postrzałem głowy lub klatki piersiowej – kluczowym wskaźnikiem, że padły ofiarą ataku. Niektórzy lekarze dysponowali notatkami lub zdjęciami; inni polegali na swojej pamięci. Gazeta posłużyła się najbardziej ostrożną liczbą, wykluczając dzieci, co do których lekarze nie mieli pewności. Dzieci z ranami postrzałowymi innych części ciała nie zostały uwzględnione, ponieważ w takich przypadkach celowe zabójstwo jest mniej pewne. Dotyczy to również dwóch chłopców opisanych przez chirurga ortopedę Marka Perlmuttera, którzy zostali postrzeleni zarówno w głowę, jak i w klatkę piersiową.

Niektórzy lekarze pracowali jednocześnie w tym samym szpitalu, więc nie można całkowicie wykluczyć podwójnego liczenia. Lekarze uważają jednak, że jest to wysoce nieprawdopodobne, ponieważ zazwyczaj nie leczyli tych samych pacjentów. Liczba dzieci z ranami postrzałowymi, z którymi zetknął się lekarz, była bardzo zróżnicowana w zależności od miejsca i czasu. Na przykład, amerykański chirurg urazowy Feroze Sidhwa leczył trzynaścioro dzieci podczas swojego pierwszego zlecenia, ale żadnego podczas drugiego, które miało miejsce częściowo w czasie zawieszenia broni.

Gazeta „Volkskrant” zapytała armię izraelską (IDF) o wyniki badań lekarzy. IDF odpowiedziało, ale pytania dotyczące celowego strzelania do dzieci pozostały bez odpowiedzi.

Źródło: Co mówią nam rany

Izraelska jawna Zbrodnia. Zabili libańskiego generała odpowiedzialnego za spełnianie ich żądań

Hipokryzja Izraela obnażona.

Zabili generała odpowiedzialnego

za spełnianie ich żądań

7.06.2026 nczas/hipokryzja-izraela-obnazona-zabili-generala-odpowiedzialnego-za-spelnianie-ich-zadan

Pomimo wynegocjowanego rozejmu, Izrael zaatakował z powietrza na południu Libanu. W nalotach zginęło dziewięć osób, w tym generał brygady, którego głównym zadaniem było egzekwowanie niedawnego zawieszenia broni i wyparcie bojowników Hezbollahu z regionu. Tel Awiw oficjalnie wyciera sobie usta frazesami o bezwzględnej walce z Hezbollahem, po czym z premedytacją eliminuje człowieka, który miał tę organizację zneutralizować.

Do dramatycznych wydarzeń doszło na drodze łączącej miejscowości Khardali i Nabatieh. Obszar ten, leżący na południu kraju, zgodnie z najnowszymi, wynegocjowanymi przy mediacji USA ustaleniami, miał podlegać wyłącznej kontroli regularnych sił rządowych Libanu.

To właśnie tam izraelskie lotnictwo uderzyło w pojazd wojskowy. Wśród dziewięciu ofiar jest generał brygady Libańskich Sił Zbrojnych (LAF), Wasam Sabra.

Generał odpowiadał bezpośrednio za realne wdrażanie rozejmu, który, z udziałem USA, osiągnięto 4 czerwca. Do jego obowiązków należało przede wszystkim wycofanie Hezbollahu z obszaru na południe od rzeki Litani oraz zapobieganie jakimkolwiek dalszym incydentom na granicy z Izraelem.

Libańska armia w oficjalnym komunikacie określiła atak mianem „barbarzyńskiego” i wprost oskarżyła stronę izraelską o celowe podważanie i sabotowanie najnowszych wysiłków pokojowych. Strona libańska podkreśla absurd sytuacji, w której bomby spadają na konwój mający za zadanie przywrócenie stabilności i usunięcie z regionu bojowników, z którymi Izrael, przynajmniej oficjalnie, toczy wojnę.

Tel Awiw twierdzi z kolei, że libański pojazd wojskowy wjechał do „aktywnej strefy bojowej” bez wcześniejszej koordynacji działań z izraelską armią. Izraelskie dowództwo ograniczyło się do wydania lakonicznego oświadczenia, informując jedynie, że „incydent jest szczegółowo analizowany”.

Władze w Tel Awiwie konsekwentnie powtarzają na arenie międzynarodowej, że ich operacja militarna wymierzona jest wyłącznie w struktury terrorystyczne Hezbollahu, a państwo i armia libańska nie są ich wrogiem. Zlikwidowanie generała, którego nadrzędnym celem było dokładnie to, czego oficjalnie domaga się Izrael, stawia te deklaracje pod ogromnym znakiem zapytania.

Izrael mógłby rozwiązać swój problem wizerunkowy, po prostu przestając być zły

Caitlin Johnstone

caitlinjohnstone-com-au/israel-could-solve-its-pr-problem-by-simply-ceasing-to-be-evil

Izrael mógłby rozwiązać swój problem wizerunkowy, po prostu przestając być zły

Izraelski magazyn +972 donosi, że izraelska armia rozpoczęła program szkoleniowy mający na celu „wpływanie na świadomość społeczną” na całym świecie.

Caitlin Johnstone

6 czerwca 2026 r.

Izraelski magazyn +972 donosi , że izraelska armia uruchomiła program szkoleniowy mający na celu „wpływanie na świadomość społeczną” na całym świecie. W ramach kursów setki agentów rocznie mają zostać przeszkolone w strategiach „aktywnego zakłócania lub manipulowania przekonaniami, postawami i zachowaniami docelowych odbiorców”.

Powołując się na przeciek przetargu Ministerstwa Obrony, +972 informuje, że wykładowcy w ramach programu muszą posiadać „doktorat i/lub tytuł profesora w dziedzinie wpływu, świadomości, bezpieczeństwa i terroryzmu, komunikacji masowej [lub] komunikacji cyfrowej i sieciowej”, a także „co najmniej czteroletnie doświadczenie zawodowe w dziedzinie wpływu [lub] wywiadu wpływu w różnych organizacjach bezpieczeństwa”.

„Niektóre kursy – w tym te dotyczące operacji wpływu, wywiadu wpływu i aktywizmu internetowego – będą prowadzone w języku angielskim dla „partnerów zagranicznych”, których tożsamość nie została określona” – informuje +972. „Dla tych uczestników Ministerstwo Obrony opracowało specjalny program nauczania, który obejmuje naukę „podejścia amerykańskiego”, czyli perspektywy i norm kulturowych USA, oraz prowadzenie kampanii wpływu na arenie międzynarodowej”.

To odkrycie nastąpiło w momencie, gdy Izrael pięciokrotnie zwiększył swój roczny budżet propagandowy do trzech czwartych miliarda dolarów. W związku z tym, w przyszłości możecie spodziewać się jeszcze większej ilości pro-izraelskiej kontroli wizerunku, podczas gdy będziecie zajmować się swoimi pieprzonymi sprawami, próbując żyć swoim życiem.

[filmik]

To niezły wyczyn, jak syjoniści po prostu przyjmują za pewnik, że jedynym sposobem na poprawę publicznego postrzegania Izraela jest nasilenie działań mających na celu manipulowanie ludzkimi myślami na jego temat. Nigdy nie zwracają uwagi na możliwość, że Izrael zyskałby znacznie większe poparcie społeczne, gdyby przestał, kurwa, mordować niewinnych cywilów, torturować ludzi i gwałcić jeńców za pomocą tresowanych psów gwałcicieli . Izrael nie może się mylić; mylne mogą być tylko nasze myśli na jego temat.

Podczas wtorkowego spotkania Amerykańskiego Komitetu Żydowskiego Maya Ackerman z Uniwersytetu Santa Clara argumentowała , że ​​sztuczna inteligencja generatywna stwarza ekscytującą nową okazję do narzucenia społeczeństwu pro-izraelskich narracji, ponieważ firmy zajmujące się sztuczną inteligencją można bezpośrednio lobbować za promowaniem pro-izraelskich narracji, gdyż ich liderzy mogą kontrolować, jakie informacje widzą ludzie.

Oto zapis jej wypowiedzi:

„Naprawdę fajne w sztucznej inteligencji jest to, że choć może stać się ona świetnym sojusznikiem dla naszych wrogów, jeśli zareagujemy wcześnie, to może być to dokładnie ta szansa, której potrzebujemy po tym, jak przegapiliśmy okazję z mediami społecznościowymi. Sztuczna inteligencja staje się obecnie dominującym źródłem informacji – głównym źródłem informacji. Ludzie ufają sztucznej inteligencji bardziej niż czemukolwiek innemu. Ufają sztucznej inteligencji bardziej niż mediom społecznościowym. Zwracają się do chatbotów, takich jak ChatGPT i Gemini, zamiast korzystać z Google. A młodzi ludzie korzystają z tych botów zamiast Google w bardzo, bardzo, bardzo dużej liczbie. Staje się to więc głównym źródłem informacji. 

„I kiedy to mówię, nadal widzę, że Żydzi są zniechęceni, mówią: »Och, ale Wikipedia jest już tak antysemicka, a media społecznościowe są tak antysemickie – po co się tym przejmować? Sztuczna inteligencja po prostu uczy się z tych wszystkich danych«. Więc, wiecie, nieważne, niewiele możemy zrobić. 

„Ale to nieprawda, ponieważ w ciągu ostatnich dwóch lat firmy zajmujące się sztuczną inteligencją dążyły do ​​dostosowania się do tych standardów. Zamiast więc, aby algorytmy rzetelnie odzwierciedlały to, co znajduje się w danych, odkrywamy, że te chatboty i modele przekształcające tekst w obraz coraz częściej pokazują nam dokładnie to, co firmy chcą, żebyśmy zobaczyli.

„No dobrze, więc to staje się celowe. Oznacza to, że zamiast próbować kontrolować cały świat i jakoś zarządzać tym, co dzieje się w tej wielkiej masie zwanej Wikipedią i mediami społecznościowymi, możemy zwrócić się bezpośrednio do firm z jasnymi rozwiązaniami technicznymi i rzeczniczymi. Po raz pierwszy istnieje sposób na naprawę świata cyfrowego”.

A zatem, żeby było jasne, Ackerman argumentuje, że chatboty oparte na sztucznej inteligencji są użyteczne, ponieważ zamiast „rzetelnie reprezentować to, co jest zawarte w danych”, mówią to, co każą im ich właściciele. Oznacza to, że właściciele firm zajmujących się sztuczną inteligencją mogą być po prostu naciskani, aby chatboty wypowiadały się proizraelsko. Twierdzi, że daje to „Żydom” (jej słowa, nie moje) możliwość „korygowania cyfrowego świata” (jej słowa, nie moje) w sposób bardziej efektywny niż „próby kontrolowania całego świata” (jej słowa, nie moje).

To po prostu surrealistyczne, jak ludzie tacy jak ja zawsze starają się tak bardzo, aby dokonać wyraźnych rozróżnień i uniknąć posądzenia o antysemityzm w naszej krytyce Izraela, a potem żydowscy syjoniści idą na te wydarzenia i mówią: „Tak, my, Żydzi, musimy aktywnie manipulować zachodnimi instytucjami, aby oszukiwać wszystkich i kontrolować społeczeństwo”.

Niedawno na konferencji Jerusalem Post prezes Światowego Kongresu Żydów Ron Lauder argumentował , że żydowscy miliarderzy powinni wykorzystywać swój majątek „do atakowania naszych wrogów” i zalecił izraelskim agencjom wywiadowczym Mossad i Szin Bet śledzenie i „kontratakowanie” krytyków Izraela w Internecie w ramach „walki” z nastrojami antyizraelskimi.

[filmik]

W przemówieniu wygłoszonym na konferencji prasowej z okazji premiery książki w Jerozolimie w zeszłym miesiącu brytyjska felietonistka i prezenterka Melanie Phillips argumentowała , że ​​„społeczność żydowska” powinna stosować „wojnę psychologiczną” i „operacje psychologiczne”, aby promować interesy Izraela.

„W tym kraju jest mnóstwo ludzi, którzy… są ekspertami w tak zwanych operacjach psychologicznych. Należy ich wykorzystać. Można by z nich skorzystać. To rezerwuary talentów i umiejętności, które można wykorzystać i ujarzmić, aby naprawdę coś zmienić” – powiedział Phillips.

Gdybym chciał, żeby ludzie przestali nienawidzić mojego ulubionego kraju za popełnianie zbrodni wojennych i ludobójstwa, po prostu namawiałbym ten kraj, żeby zaprzestał popełniania zbrodni wojennych i ludobójstwa.

Nie próbowałbym rozwiązać problemu za pomocą operacji psychologicznych i wojny informacyjnej.

Nie próbowałbym rozwiązać problemu poprzez lobbowanie w rządach, aby zakazały krytyki mojego ulubionego kraju.

Nie próbowałbym rozwiązać problemu twierdząc, że każdy, kto krytykuje mój ulubiony kraj jest nazistą.

Nie próbowałbym rozwiązać problemu drastycznym zwiększeniem budżetu propagandowego mojego ulubionego kraju.

Nie próbowałbym rozwiązać problemu, zalewając Internet płatnymi trollami, którzy bronią mojego ulubionego kraju.

—————————–

Nie próbowałbym rozwiązać problemu poprzez wykupywanie agencji informacyjnych i platform mediów społecznościowych, aby zmusić je do rozpowszechniania informacji korzystnych dla mojego ulubionego kraju.

Mam wrażenie, że robienie takich rzeczy tylko jeszcze bardziej znienawidziłoby mój ulubiony kraj. Myślę, że ludzie mieliby dość kibiców mojego ulubionego kraju, którzy nieustannie próbują manipulować ich umysłami i atakować ich prawo do wolności słowa.

Zrobiłbym to tylko wtedy, gdybym chciał, żeby ludzie nienawidzili mojego ulubionego kraju. Na przykład, gdyby mój ulubiony kraj opierał się na założeniu, że wszyscy już nienawidzą jego mieszkańców, a jedynym sposobem na zapewnienie sobie bezpieczeństwa jest ciągłe trwanie w stanie wojny i masowej manipulacji. Wtedy chyba sensowne byłoby robienie tego, co właśnie opisałem.

Ale jeśli się nad tym zastanowić, gdyby mój ulubiony kraj powstał w oparciu o nieustanne wojny i manipulacje oraz założenie, że musi być zawsze pogardzany na całym świecie, to w pewnym momencie, podejrzewam, zacząłbym się zastanawiać, dlaczego mój ulubiony kraj w ogóle jest moim ulubionym krajem. I zacząłbym się zastanawiać, czy aby na pewno nie popełniono błędu w samym jego powstaniu.

Maccabi Tel Awiw. Właściciel Pogoni Szczecin odmówił Żydom. Nie gryzł się w język.

„Gdybym żył w czasach nazistowskich Niemiec…”. Właściciel Pogoni Szczecin odmówił Żydom. Nie gryzł się w język

5.06.2026 nczas/gdybym-zyl-w-czasach-nazistowskich-niemiec-wlasciciel-pogoni-szczecin-odmowil-zydom-nie-gryzl-sie-w-jezyk

Alex Haditaghi, właściciel Pogoni Szczecin.
NCZAS.INFO | Alex Haditaghi, właściciel Pogoni Szczecin. / Fot. PAP

Gdybym żył w czasach nazistowskich Niemiec, jednego z najczarniejszych rozdziałów historii, nie nawiązałbym współpracy biznesowej z żadnym klubem sportowym reprezentującym nazistowskie Niemcy. (…) Dziś muszę zastosować tę samą miarę moralną – odpisał izraelskiemu klubowi właściciel Pogoni Szczecin Alex Haditaghi.

Izraelski klub Maccabi Tel Awiw złożył oferty za dwóch piłkarzy Pogoni Szczecin. Chodzi o Dimitriosa Keramitsisa i Leo Borgesa.

Właściciel Pogoni, choć mógłby zarobić spore pieniądze, nie chce w ogóle wchodzić w negocjacje z klubem żydowskim. Haditaghi, mający korzenie irańskie, jako powód odmowy wprost podaje cierpienie cywilów w regionie oraz „gwałtowne, ludobójcze i nieludzkie działania państwa izraelskiego”.

Haditaghi ujawnił treść odpowiedzi, jakiej udzielił izraelskiemu klubowi. Cytujemy ją poniżej w całości:

Dziękuję za zainteresowanie współpracą biznesową z Pogonią Szczecin oraz za zainteresowanie naszymi zawodnikami, Léo Borgesem i Dimitriosem Keramitsisem.

Zawsze wierzyłem, że sport powinien jednoczyć ludzi. Piłka nożna powinna być większa niż polityka, większa niż granice i większa niż podziały. Powinna reprezentować nadzieję, szacunek, jedność i człowieczeństwo.

Jednakże są momenty w historii, kiedy milczenie staje się współudziałem, a kiedy pieniądze, interesy biznesowe i okazje muszą ustąpić miejsca sumieniu.

Biorąc pod uwagę trwające cierpienie niewinnych cywilów w Gazie, Libanie, Iranie i w całym regionie, oraz biorąc pod uwagę gwałtowne, ludobójcze i nieludzkie działania państwa izraelskiego, nie uważam, aby było moralnie słuszne, by nasz klub kontynuował jakiekolwiek transakcje biznesowe z klubem reprezentującym Izrael w obecnej chwili.

Moja odpowiedzialność jako Przewodniczącego i Właściciela nie ogranicza się jedynie do ochrony interesów finansowych naszego klubu. Polega również na ochronie wartości, zasad i człowieczeństwa, za które nasz klub musi się opowiadać.

Gdybym żył w czasach nazistowskich Niemiec, jednego z najczarniejszych rozdziałów historii, nie nawiązałbym współpracy biznesowej z żadnym klubem sportowym reprezentującym nazistowskie Niemcy – reżim odpowiedzialny za masowe morderstwa i zbrodnie popełnione na milionach niewinnych ludzi.

Dziś muszę zastosować tę samą miarę moralną.

Są momenty, kiedy etyka musi być silniejsza niż zysk i pieniądze. Są momenty, kiedy człowieczeństwo musi być ważniejsze niż interesy biznesowe i pieniądze. To jeden z takich momentów.

Z tego powodu, z szacunkiem, nie będziemy kontynuować negocjacji w obecnej chwili.

Mam nadzieję, że pewnego dnia piłka nożna i sport znów będą wyłącznie o piłce nożnej. Ale dopóki niewinni ludzie nie będą chronieni, dopóki człowieczeństwo nie będzie szanowane, a świat nie przestanie akceptować nieakceptowalnego, musimy stanąć po stronie sumienia.