Demograficzna katastrofa Polaków. Po 2035 r. ulegnie przyspieszeniu.

Demograficzna katastrofa. Po 2035 r. ulegnie przyspieszeniu.

demograficzna-katastrofa-ulegnie-przyspieszeniu

Liczba ludności w wieku produkcyjnym w Polsce będzie stopniowo spadać i za niespełna 17 lat zmaleje o 8,4 proc. – wskazali eksperci CBRE. Według nich zmiany te może odczuć m.in. sektor biurowy i rynek mieszkaniowy.

Eksperci firmy CBRE powołali się na prognozy Oxford Economics, z których wynika, że do końca 2040 r. liczba ludności w wieku produkcyjnym w Polsce będzie stopniowo spadać. „Tempo to ulegnie przyspieszeniu zwłaszcza po 2035 r.” – wskazano.

Analitycy przewidują, że za niespełna 17 lat liczba ludności w wieku produkcyjnym zmaleje o 8,4 proc., „co spowoduje wzrost wskaźnika obciążenia demograficznego z 30 proc. w 2022 r. do 40 proc. w 2040 r.”. W ocenie CBRE zmiany te może odczuć sektor biurowy.

Agnieszka Mikulska z CBRE zwróciła uwagę, że zmiana demograficzna, z którą mamy do czynienia, a która będzie postępowała, wynika ze starzenia się społeczeństwa i spadku współczynnika dzietności. „Te dwa trendy oddziałują mocno na siebie, co już w 2040 r. zobaczymy wyraźnie w wielu aspektach życia społecznego.

==========

[dalej wata – w oryginle md]

Nie pieprz

Nie pieprz

    Małgorzata Todd      Nie pieprz

Szanowni Państwo!
           „Nie pieprz Pietrze wieprza pieprzem, bo przepieprzysz Pietrze wieprza pieprzem”, recytowali adepci sztuki aktorskiej, dla wykazania się dobrą dykcją.

Młodemu pokoleniu aktorów dykcja nie jest już potrzebna. Wulgaryzmy towarzyszące scenom mordobicia wszyscy znają na pamięć, a dłuuuuu…gie pocałunki przerywane są tylko oświadczeniem stron, sakramentalnym „kocham cię” i „ja cię też”. Pozostałe teksty niczego do akcji wnosić nie powinny.

Twórcy najwyraźniej zakładają, że widz (podobnie jak oni sami) preferuje efektowny bełkot bez znaczenia.
           Znaczenie, i to niebagatelne, ma pieprz jako nieodzowna przyprawa wielu potraw. Pamiętać jednak należy, że danie zbyt pikantne, albo przesolone nadaje się do wyrzucenia. Serialowym i politycznym kucharzom zdaje się, że lekarstwem na przesolenie jest przesłodzenie. Otóż są w „mylnym błędzie”, jak mawia nasz noblista. Przyprawy to jedno, a to co przyprawiamy, to coś całkiem innego. Chleb powszedni składa się głównie z mąki, o czym wszyscy zdają się zapominać.
           Trzymając się nadal tej kuchennej analogii, sól i cukier można przyrównać do emocji, a mąkę do zdrowego rozsądku. Przestańmy wreszcie podgrzewać emocje, albo raczej dosypywać je bez opamiętania.

Zajmijmy się tym co istotne, czyli racjonalnym myśleniem. Ci, którzy nie umieją posługiwać się argumentami wypadają z gry. Taka powinna być zasada. Najbardziej rozpalonemu „wielkiemu artyście” nie warto powtarzać: „panie, panie pohamuj się”, czy nawet: „chamie, chamie opanuj się”. Skuteczny mógłby być jedynie kaftan bezpieczeństwa.

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Homoseksualny półnagi tancerz „Ludzkiego Braterstwa” Franciszka (10 czerwca). Światowe Forum Ekonomiczne: Jest „Młodym Globalnym Liderem”. Pustki na Placu św Piotra.

Homoseksualny półnagi tancerz „Ludzkiego Braterstwa” Franciszka (10 czerwca). Pustki na Placu św Piotra. Światowe Forum Ekonomiczne: Jest „Młodym Globalnym Liderem”.

…dwóch papieży… Homoseksualny półnagi tancerz

Półnagim tancerzem baletowym z La Scala, który to zaszczycił wszystkich swoim występem w trakcie „Ludzkiego Braterstwa” Franciszka (10 czerwca), okazał się nijaki Roberto Bolle, lat 48, żyjący w homo-konkubinacie z angielskim projektantem mody, Robertem Lee, lat 37.

W kwietniu 2004 Bolle tańczył na portyku Placu Św. Piotra dla Jana Pawła II. Z kolei w marcu 2009 Światowe Forum Ekonomiczne w Davos okrzyknęło go „Młodym Globalnym Liderem”.

Wydarzenie „Ludzkie Braterstwo” okazało się totalną klapą, mimo iż VaticanNews.va utrzymuje, że zgromadziły się „tysiące wiernych” (jedzie mi tu czołg?). W każdym razie zdjęcia z „miejsca zajścia” mówią same za siebie:

Pustawo…

PUSTO:





Anatomia podkopywania chrześcijaństwa, czyli dialog “tohu” z “wabohu”, mętu z zamętem

Anatomia podkopywania chrześcijaństwa, czyli dialog “tohu” z “wabohu”, mętu z zamętem

Wawel 12 czerwca 2023 /anatomia-podkopywania-chrzescijanstwa

Ostatnio mieliśmy do czynienia z dwoma ważkimi wydarzeniami:

1. skandaliczna sprawa Marciniaka, czyli kwestia legalności działalności dywersyjnych NGO-osów 

2. antypolska hucpa Grossa w Niemieckim Instytucie Historycznym przerwana przez Grzegorza Brauna.

Są to fakty brzemienne, zasługujące na analizy i zdecydowane reakcje – co do tego wszyscy są zgodni.

W tym, żeby wybrać właściwe zachowania w narastającej orwellowskiej rzeczywistości przydatne może być szczegółowe wniknięcie w jej genezę, korzenie, źródła, początki oraz lokalizacja inseminatorów owego chorego świata czyniącego Polskę “mocarstwem humanitarnym” rozgrabianym ze wszystkich stron i podkładającym się każdemu.

Cofnijmy się więc do roku 1988, gdy Titanic transformacji wyruszał z portu…

DIALOG TITANICA Z GÓRĄ LODOWĄ)

SPIS TREŚCI

  • Rok 1988 – otwarcie bram dla powolnej dezintegracji chrześcijaństwa i jego zasad: uczciwości i wspólnotowości
  • Wały antypowodziowe przerwane czyli obcy żywioł w natarciu
  • Przedefiniowanie chrześcijaństwa wyszło z kolebki polskości
  • Rok 1997 – filosemityzm antychrześcijański i walka z polskim patriotyzmem zaczyna drugi etap ofensywy
  • Ekspansja i dziedzictwo dialogu: aktywny antypolonizm organizacji pozarządowych
  • Tolerancja sprytnie i za państwowym wynagrodzeniem  zarządzająca wzbudzaniem poczucia winy i strachu
  • Niektóre metody erodowania chrześcijaństwa
  • Nieoczekiwana puenta wesołego święta czyli fałszywy rabin naucza w kościele
  • Gazeta Wyborcza i jej autorytety (prof. Zoll, Frasyniuk) węszą faszyzm
  • Paleta metod dezinformacji – agencje odwracające fakty ogonem i… „znaczy kapitan”
  • Nadpobudliwość antynarodowa
  • Smutny finał czyli proislamizacja, ciągłość środowisk i złowieszczy letarg strażników wiary

ROK 1988 – OTWARCIE BRAM DLA POWOLNEJ DEZINTEGRACJI CHRZEŚCIJAŃSTWA I JEGO ZASAD: UCZCIWOŚCI I WSPÓLNOTOWOŚCI

Pamiętam wywiad ze starym księdzem egzorcystą, który zapytany przez dziennikarza kiedy Zło do nasz weszło odpowiedział: na Zachód w latach 60-tych, do Polski w początku lat 90-tych. Pytający zaoponował, jak to, przecież wolność, demokracja, ksiądz odparł coś w tym rodzaju – Polska wtedy, do początku lat 90-tych, była jeszcze czysta (…)                                                           [komentarz internauty]

Jak przebiegały (w skrócie) etapy powrotu, mówiąc językiem prezydenta Dudy, „przyjaciół” Polski oraz ich specyficznej internacjonalnej, tęczowej kultury i mentalności na ziemie polskie? Przyjaciół wraz z ich tradycyjną, koteryjną, kastową, nepotyczną i antychrześcijańską mentalnością, które nie mogły nie odbić się na ekonomii i gospodarce. A co stokroć ważniejsze: na kulturze i duchowości Polski… Jak wyglądało przygotowanie gruntu pod „prace wykończeniowe” firmy nomenklaturowej abpa Gądeckiego? No cóż… Bez zagłębiania się w szczegóły i preliminaria sektorowe możemy uznać za datę graniczną 1988 rok i spotkanie Sorosa z Jaruzelskim omawiające wariant „wybawienia” Polski (wybawienia od… własności i chrześcijaństwa) za pomocą planu Sorosa-Sachsa-Liptona.

1988 – to b. ważny rok w tym antypolskim rozkładzie (jazdy):

  1. plan dwóch zreformowanych członków światowej społeczności żydowskiej (Sorosa-Sachsa) wspomaganych przez D. Liptona, pierwszego Prezydenta MFW (wcześniej zaufanego pracownika banku – jakiegoż, jak nie tego, który tworzyli kiedyś Moses Taylor i Samuel Osgood – czyli banku Citi)
  2. drugi efekt wizyty Sorosa: zgoda władz na utworzenie filii Open Society, czyli Fundacji Batorego [„judaizm otwarty” – termin mój, wawel]
  3. wznowienie działalności Kongregacji Wyznania Mojżeszowego w Warszawie i wybór pierwszego od lat rabina Warszawy oraz Naczelnego Rabina Polski (Pinchasa Menachema Noskowicza) na mocy porozumienia z Izraelem  (judaizm ortodoksyjny i reformowany)
  4. przygotowanie do odtworzenia głównych polskich gmin wyznaniowych żydowskich (GWŻ), ważniejsze gminy zostały odtworzone w 1993 r. od razu zaczynając się ubiegać o zwrot mienia
  5. rozpoczęcie wydawania Gazety Wyborczej (organu KOR, organizacji w dużej mierze animowanej przez „podziemne” polskie loże).
  6. preparacja partii będącej – w terminologii Baudrillarda – symulakrum polskiej prawicy narodowej “pod przewodnictwem” Jarosława Kaczyńskiego (“duchowego” sukcesora papieża polskiej opozycji, Jana Józefa Lipskiego).

I

Ilustracja 1. Polska klapa

WAŁY ANTYPOWODZIOWE PRZERWANE CZYLI OBCY ŻYWIOŁ W NATARCIU

Potem, po tych położonych pod koniec lat 80 kamieniach węgielnych profilu środowiskowego i „metodologicznego” Nowej Rzeczpospolitej (ty posadę mnie, a ja, kuzynie, tobie, byle przy żłobie…) było już z górki. Powoli narastała atmosfera stygmatyzowania 

1. wiary

2. patriotyzmu, ba, stygmatyzowania nawet

3. przyzwoitości i uczciwości (uczciwość ma się przecież nijak do kastowości i nepotyzmu).

Wszak dla Nadreprezentantów owe trzy „przesądy (wiara, patriotyzm, uczciwość) były to tylko przeszkody w rozwijaniu środowiskowych interesów, oderwanych od poczucia wspólnoty i odpowiedzialności elit za… resztę. Póki reszta – po szekspirowsku – była tylko milczeniem, praca i interesy internacjonalnych koterii szły dobrze.

W 2015 wygrała Dobra Zmiana – zdawało się, że realnie, okazało się, że tylko deklaratywnie i szczątkowo. Zamiast odpowiedzialności narodowej (nie kastowej i niewolniczej wobec zewnętrznych “centrów siły”) mieliśmy tylko projekcję 3D i symulację polskości. Z wierzchu palenie świeczek i zawodzenie pieśni powstańczych a jak poskrobać głębiej, to widać było rwący nurt antypolonizmu a nawet – w pewnych fragmentach – antychrystianizmu pod flagą biało niebieską i tęczową oraz skandaliczny trend historycznego rewizjonizmu II wojny światowej (Gross, Engelking) obficie finansowany z budżetu.

Zaczęły mnożyć się przeróżne kuriozalne wypowiedzi J. Kaczyńskiego, J. Gowina, A. Dudy, P.Glińskiego oraz bulwersujące czyny i inicjatywy:  rezygnacja z polskiej ustawy o IPN na rzecz ustawy pisanej przez służby Izraela w siedzibie Mosadu, rejestracja B’nai B’rith, ściągnięcie do Polski agendy neomarksistowskiej (AJC), zagadkowy duumwirat Morawiecki-Daniels, budżetowy wikt dla Engelking, Grossa, Bilewicza itp. itp.).

Powoli przygotowywano dwie „sprawy” (spraw, o spraw, bym widziany był jako człek praw…): reaktywację wolnomularstwa w naszej biednej ojczyźnie oraz budowę „świątyni dialogu”, czyli muzeum Polin („eksterytorialne centrum antypolskiej agitacji” wg genialnej definicji G.Brauna). Loża BB prawie pierwszego dnia po reaktywacji zabrała się… do ograniczania polskiego rynku medialnego i zarządzania nim wysuwając żądania odebrania koncesji TV Trwam i Radiu Maryja.

Co za tupet i bezczelność! Cóż za naiwność Polaków (czytaj: zinfiltrowanie, snobizm plus dobroduszność i sentymenty piłsudczykowskie partii PIS), by zgodzić się na postawienie tego sakralnego (Religia Narodowego Ego i Religia Holokaustu) obiektu, którego 90% funkcji sprowadza się do bycia celem pielgrzymek izraelskiej młodzieży i młodzieży z diaspory intoksykowanej nienawiścią do Polaków. I tak to Polska „za ostatni grosz” (Gross) postawiła sobie betonowy pręgierz na siebie… Cóż, gdy większość Polaków pod urokiem zielonego jabłuszka i chmielu pełnych snu (jak w podtekście głosiła piosenka: “jabłuszko jabłuszko jabłuszko pełne snu / Gdzie spojrzeć jabłuszko jabłuszko tam i tu”) – dała palec, wzięto im rękę. Ułożoną dla żartu w znak „V” (znany z dialektu „Mazowieckiego” ;).

Tak zazwyczaj bywa, gdy jedna ze stron nie wytrwa w postanowieniu separacji lub rozwodu pod namową episkopatu teściowej. Wtedy toksyczny związek zaczyna się na nowo a spokój oddala się. I żonę przywiązuje się do męża wymuszając na niej, by dała mu jeszcze jedną szansę i by unikała mówienia źle o nim („antysemityzmu”). A on, jak to on, wynosi kolejne rzeczy z domu spieniężając je, by było na picie. Tak najczęściej wygląda „dialog” (musicie porozmawiać ze sobą, nie bądź taka uparta – rajfurzy teściowa episkopatu…).

PRZEDEFINIOWANIE CHRZEŚCIJAŃSTWA WYSZŁO Z KOLEBKI POLSKOŚCI

Mentalność żydowska (zwrot JE abpa Gądeckiego) jest tak silna i monolityczna (etnocentryzm), że każdy, kto daje się wciągnąć w bliższe z nią relacje – zmuszany będzie do… przedefiniowania samego siebie, do zmiany albo wręcz porzucenia swoich zasad i swojej, odmiennej mentalności. Tym samym zacznie tracić własną tożsamość.

Teksty programowe różnych niemieckich środowisk „ekumenicznych” rajfurzących polskiemu Kościołowi, i co ważne, także państwu, „dialog polsko-żydowski”- nie skrywając swoich intencji zbytnio mówiły o „redefiniowaniu”, „konieczności redefiniowania chrześcijaństwa”. Starania dążące do wymuszenia na chrześcijaństwie, żeby się „zredefiniowało” (co oznacza: poddało derridowej dekonstrukcji i rozwodniło w Poznaniu nie do poznania…) osobliwie upodobały sobie jeden region naszego kraju – Poznań i Gniezno (jak podaje stowarzyszenie „Coexist”: „W Poznaniu – wzorem lat minionych – Dzień Judaizmu miał „moc trwania” dni kilkanaście”).

Sądzę, że były dwa powody tego „zbiegu okoliczności”, praktyczny i symboliczny. Praktyczny to ten, iż przez wieki tamtejsza gmina żydowska była trzecią w kolejności, najbardziej liczebną, gminą w Polsce. Symboliczny – być może ważniejszy nawet – to fakt, iż diecezja poznańska była historycznie pierwszą diecezją na ziemiach polskich a Gniezno było miejscem przyjęcia wiary katolickiej przez Mieszka. Nie lekceważyłbym przyczyn symbolicznych, gdyż, jak uważał nie tylko Spengler, religia i kultura żydowska były i są sensu stricto magiczne.

ROK 1997 – FILOSEMITYZM ANTYCHRZEŚCIJAŃSKI I WALKA Z POLSKIM PATRIOTYZMEM ZACZYNA DRUGI ETAP OFENSYWY

Często opisywany w tym tekście Dzień Judaizmu nie jest  jego”tematem”. Wgląd w jego obrzędy daje wgląd w mechanizmy oswajające z herezją, z czymś nieakceptowalnym, czyniąc je popularnym, a na koniec pożądanym. Dzień Judaizmu w schemacie Okna Overtona stanowiłby 5. etap.

O inicjatywie abpa Gądeckiego utworzenia Dnia Judaizmu tak pisały agencje:„Podczas Konferencji Episkopatu Polski, która miała miejsce w 1997 roku w Gdańsku, został przedstawiony pomysł wprowadzenia w Kościele katolickim w Polsce Dnia Judaizmu. Zamiar ten wywołał w opinii publicznej zrozumiałe rozdwojenie. Dla jednych był to następny sygnał dokonującej się „judaizacji chrześcijaństwa”. Dla innych – radosny znak pogłębiania samoświadomości Kościoła na temat swoich korzeni i roli w świecie.”

Oczywiście, pomysł został wprowadzony w życie. Zgodnie z planem (może z tym planem, o którym śpiewał Lech Janerka: „Obawiam się, że powstaje plan zatykania trąby

Dokładny plan w którym nie masz już

szpar dziur

Jest jak w niebie…”).

Jeśli chodzi o słowa-klucze, to trzeba zanotować niezbywalną obecność we wszelkich informacjach o Dniu Judaizmu tego samego słowa, które już poznaliśmy w dialogu hierarchów rosyjskich z polskimi, czyli słowa „korzenie”.

W każdym razie tradycja zapoczątkowana przez jedynego z Ekscelencji z wysokich kręgów nie oznaczonego indeksem TW (ach, co za okoliczności zbieg, taki zbieg, co był i… zbiegł) obchodzi co roku… kolejne rocznice. Co ciekawe, jak już wspominałem, wzmiankowany Dzień ma tendencję do rozrostu. W poprzednich latach dzień trwał już tydzień. W tym roku, dzień pobił rekord i trwał już… 10 dni. Jak tak dalej pójdzie, dzień ów potrwa i… rok cały.

A co do treści, weźmy na przykład Dzień Judaizmu z 2016 r. (rok po objęciu władzy przez Dobrą Zmianę, wydawało się, że pronarodową, a okazało się, że obłędnie filosemicką, kontynuującą sukcesję lipską (J. J. Lipskiego):

“Dęta orkiestra grała ile tchu, mówię wam / trąby tu, tuby tam, ach! szkoda słów… / Panie, panowie, to był wspaniały dzień, to był dzień!!! / Ach, co za dzień!”.

Ale nie bądźmy złośliwi. Oczywiście nie wszystko w Dniu Tym ograniczało się „do trąb i tub”, choć przyszło ich trochę…   Trąby i tuby stanowią pewien constans procentowy w każdym społeczeństwie. Bardziej interesujące są propozycje, jakie przygotowano dla owych… trąb i tub. Czego tam nie było!

Na przykład: Warsztaty Chanukowe prowadzone przez oszusta przebranego za rabina (głośna swego czasu historia), zapalanie Menory Dialogu, dziwny wykład ks. Hockena „Znaczenie Izraela dla jedności chrześcijan”, rozmowa rabina, muftiego i arcybiskupa z okazji rocznicy ogłoszenia – wg wielu teologów – heretyckiego dekretu Nostra Aetate z Vaticanum II, „Judasz” – czytanie sceniczne. „W kręgu tradycji żydów wielkopolskich” – projekt edukacyjny: warsztaty dla młodzieży licealnej w zakresie tradycji, historii i współczesności.

Mamy też „Warsztat empatii” dla Polaków. Wykład: Kim był faryzeusz? Ujęcie proposologiczne – prof. Joseph Sievers (Rzym) .Wykład „Midraszowe poszukiwania w judeochrześcijańskim skarbcu”. „Dla Nas i dla Przyszłości” – jak rozmawiać z młodzieżą o polsko-żydowsko-niemieckiej historii? (warsztaty dla nauczycieli i pedagogów). Nagroda „Menora Dialogu” dla profesora Władysława Bartoszewskiego „za zbliżanie ludzi, kultur, religii i narodów” przyznawana przez Stowarzyszenie COEXIST (czy nagroda obejmuje też intencję: za oddzielanie bydła od nie-bydła, zgodnie ze słynną deklaracją „profesora”??).

Wszystko to pod patronatem abpa Gądeckiego i z jego udziałem. Całość wieńczyło nabożeństwo biblijne pod przewodnictwem abpa Gądeckiego.

EKSPANSJA I DZIEDZICTWO DIALOGU: AKTYWNY ANTYPOLONIZM ORGANIZACJI POZARZĄDOWYCH

To tylko mały wybór ofert Dnia Judaizmu. Otwarcie bram przez ustanowienie tego „święta” umożliwiło powstawanie dziesiątek pozarządowych, czerpiących obficie z budżetu organizacji dialogowych. Pieniądze z budżetu zużytkowane są m.in. na to, by „badać mniemaną korelację „wzrostu antysemityzmu w Polsce” ze wzrostem „nastrojów anty-imigranckich”, o czym doniosą natychmiast agencje (dez)informacyjne grające swój wielki koncert na pudła rezonansowe, rozlegający się od Warszawy, przez Tel Aviv, aż po Windhuk (stolicę Republiki Namibii) – jak obrazowo opisał to G.Braun.

Z tą…Namibią, to nie przesada! Na początku 2017 r. pojawiło się „doniesienie NAMPA, tj. Namibijskiej Agencji Prasowej o „wzroście antysemityzmu w Polsce” (sic!). A więc nawet na południowe krańce Czarnego Lądu, aż pod zwrotnik koziorożca dotarła już ta hiobowa wieść, że Polska roi się od „antysemitów”. Świetną robotę wykonał G. Braun, zadał był sobie trud by prześledzić źródła tego antypolonizmu, tego obłędnego czarnego pijaru. Trop prowadził od Namibii (agencja prasowa NAMPA) poprzez francuską AFP i Reutersa.

A skąd czerpał swe talmudyczne objawienia Reuters? Pytanie retoryczne… Uniwersytet Warszawski! „A konkretnie jedna z jego agend na Wydziale Psychologii (W projekcie biorą udział naukowcy z Wydziału Psychologii, Instytutu Socjologii, a także Instytutu Studiów Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego): Centrum Badań nad Uprzedzeniami (centrum bada, za pieniądze podatnika stężenie w powietrzu takich chorób jak: dyskryminacja kobiet, nietolerancja wobec cudzoziemców, homofobia, antysemityzm, czy też rasizm). Ulubioną z chorób, którą się bardzo przyjemnie bada za odpowiednimi opłatami (grantami) jest oczywiście antysemityzm i islamofobia oraz niechęć do „uchodźców”.

„Na czele tego państwowego ośrodka akademickiego, stoi niejaki Michał Bilewicz, wyposażony w dumny stopień doktora i przeróżne posady, których dorobił się chyba właśnie na „polskim antysemityzmie” – mimo stosunkowo młodego wieku jest to wielce już zasłużony działacz frontu ideologicznego, “badacz”, w swoim czasie red. nacz. pisma „Jidełe” / „Żydek”, znany czytelnikom „Krytyki Politycznej”, „Forum Żydów Polskich”, no i oczywiście słuchaczom radia (Rynsz)TOK-FM; stypendysta Fulbrighta, zastępca szefa Komitetu Psychologii Polskiej Akademii Nauk [sic!], kierownik ww. Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW, udzielający się również aktywnie pod szyldem Forum Dialogu Między Narodami (Forum Dialogu to największa i najstarsza polska organizacja pozarządowa zajmująca się dialogiem polsko-żydowskim). Kiedy internetowa strona tej ostatniej “agencji dialogu” była „w przebudowie”, to wszelkie informacje można było znaleźć na stronach… Narodowego Centrum Kultury.

A więc najwyraźniej szczodry naród polski zapewnia panu doktorowi Bilewiczowi wikt i opierunek, już nie tylko pośrednio, czyli utrzymując Uniwersytet Warszawski, czy Polską Akademię Nauk, ale także lekką ręką kolejnych ministrów kultury, którym wszak Narodowe (?) Centrum Kultury podlega. Wszystko po to, aby pan dr Bilewicz mógł spokojnie badać mniemaną korelację „wzrostu antysemityzmu w Polsce” ze wzrostem „nastrojów anty-imigranckich”.

Oddajmy jeszcze na parę zdań głos G.Braunowi: „Tak, czy inaczej, fundowanie przez naród polski działalności, która służyć ma za pożywkę kolejnej fali antypolskiej nagonki – to jest praktyka, której normalne, poważne państwo nie powinno tolerować. A przecież III/IV RP nie tylko toleruje, ale ewidentnie wspiera i stymuluje – właśnie poprzez utrzymywanie na koszt podatnika takich antypolskich ośrodków dywersji propagandowej, jak ww. Centrum czy Forum. Żadnej „dobrej zmiany” na tym odcinku nie widać, wręcz przeciwnie”.

TOLERANCJA SPRYTNIE I ZA PAŃSTWOWYM WYNAGRODZENIEM  ZARZĄDZAJĄCA WZBUDZANIEM POCZUCIA WINY I STRACHU

Zajrzyjmy jeszcze do wizytówki wspomnianego Forum Dialogu Między Narodami, w którym b. aktywnie udziela się ów „przyjaciel Polski”, chodzący po ulicach z kieszonkowym wykrywaczem rasizmu, faszyzmu i nacjonalizmu oraz niechęci do wyznawców Allacha, dr Michał Bilewicz obsmarowujący Polskę, gdzie się tylko da, za polskie pieniądze:

„Fundacja Forum Dialogu Między Narodami jest organizacją pozarządową zajmującą się działalnością na rzecz zbliżenia pomiędzy Polakami a Żydami, przeciwdziałaniem przejawom antysemityzmu i ksenofobii, a także edukacją na rzecz tolerancji. Forum realizuje swoje cele poprzez seminaria, wystawy, publikacje i programy wymiany, skierowane do młodzieży i środowisk opiniotwórczych. (…)

Do głównych typów działalności edukacyjnych Forum należą wycieczki po żydowskiej Warszawie, warsztaty „Trudne Pytania” i polsko-żydowskie spotkania młodzieży.

Wycieczki po żydowskiej Warszawie pozwalają młodym Polakom poznać nieznane dotychczas miejsca, które są ważne ze względu na historię polskich Żydów.

Warsztaty mają na celu uwrażliwienie uczniów na problemy ksenofobii i nietolerancji, ze szczególnym uwzględnieniem problemu antysemityzmu.”

Warsztaty prowadzone są przez „zawodowych, doświadczonych trenerów”:

„Podczas warsztatów licealiści odgrywają np. spotkanie Polaka z Żydem, który wyjechał z Polski tuż po wojnie i po raz pierwszy zjawił się tu dopiero w latach 90.

Wcielając się w obie role mogą zrozumieć odczucia człowieka, który emigruje zostawiając za sobą zgliszcza. Kiedy przyjeżdża – widzi antysemickie napisy. Co wtedy czuje?

Jak Polacy powinni się zachować wobec antysemityzmu i jak go zwalczać?

W czasie zajęć młodzież czyta także fragmenty książki przygotowanej przez Forum Dialogu Między Narodami oraz American Jewish Committee . (…) Obok siebie siadają licealiści: Polak i Żyd. Rozmawiają o miłości, muzyce i sporcie, ale także sytuacji w Polsce, Izraelu, czy o Holokauście. Od dziesięciu lat Forum Dialogu Między Narodami organizuje spotkania młodzieży polskiej z żydowską, dzięki którym młodzi mogą przełamać stereotypowe myślenie. Efekty są znakomite!

Co roku przyjeżdża do Polski 30 000 młodych Żydów z Izraela, USA, Kanady, Australii, Francji oraz innych państw. Są w kraju, który jest przez nich często odbierany jako cmentarz narodu żydowskiego, i w którym wizyta jest trudnym doświadczeniem.”

Trenerzy, oczywiście, muszą być wcześniej wyszkoleni:

„Trenerzy Forum Dialogu Między Narodami to zespół współpracujących z nami od kilku lat studentów i absolwentów m.in. psychologii, socjologii, hebraistyki, historii, pedagogiki, kulturoznawstwa, którzy zainteresowani są relacjami polsko-żydowskimi i edukacją o Holocauście.

W ciągu roku trenerzy przechodzą cykl szkoleń dotyczących zarówno podstawowych umiejętności psychologicznych koniecznych w pracy z grupą, jak i specyfiki prowadzonych przez Forum zajęć. Każdego roku latem organizowana jest „Letnia Szkoła Trenerów”, podczas której trenerzy odbywają intensywny kurs wiedzy (kultura i historia Żydów) i umiejętności trenerskich (trening interpersonalny, moderowanie dyskusji, rozwiązywanie konfliktów).”

Tak wygląda próbka  d z i e d z i c t w a  otwarcia drzwi dialogowi i patronowania mu przez  abpa Gądeckiego…

Ilustracja 2. Episkopalne Okno Overtona do anihilacji chrześcijaństwa “religią tęczy” i “religią holokaustu”

NIEKTÓRE METODY ERODOWANIA CHRZEŚCIJAŃSTWA

Jak wiadomo jedną z najlepszych metod dekonstrukcji upatrzonego, spójnego systemu ideowego jest perwersja pojęć, wywracanie ich na nice, zmiana znaczeń, wprowadzenie w obręb spójnej konstrukcji doktrynalnej – pojęć jej obcych, sprzecznych z jej fundamentami. Po takich działaniach „drążenia od środka” dalsza korozja następuje już częściowo automatycznie.

Klasycznym przykładem takich technik jest homilia (przemówienie, wykład? Gdyż chyba tak należałoby nazywać mowę wygłoszoną na nabożeństwie biblijnym pod przewodnictwem) abpa Stanisława Gądeckiego zatytułowana: Co ty tu robisz Eliaszu? (XIX Dzień judaizmu, Poznań, kościół pw. św. Wojciecha – 17.1.2016).

Mamy tam opowieść jak „prorok ucieka z Izraela do źródeł jahwizmu, do ojczyzny Bożego objawienia”. Hmm. Nie zajmiemy się tutaj ilością potencjalnej heterodoksji w każdym prawie słowie tego cytatu, bo zwiększyłoby to objętość tekstu znacznie.

Dalej w tej „homilii” mamy deformację ewangelicznego wskazania, by nie służyć dwóm panom. Antagonizm ewangeliczny: Bóg w Trójcy Jedyny versus Mamona zostaje zmyślnie zdekonstruowany i podmieniony na dylemat wyboru między dwoma narodowymi bóstwami: Baalem i Jahwe. Majstersztyk perwersji…, (ucz się, Polaku, ucz, bo nauka to potęgi klucz).

Dalej mamy… wykład elementów „mentalności żydowskiej” oraz „gorliwości żydowskiej”. Całkiem nieźle, jak na nabożeństwo (Chrześcijańskie? Biblijne? Synkretystyczne? Internacjonalne?). Dalej mamy cytat z Rew Mosze Chajim Luzzatto, Ścieżka sprawiedliwych (Mesilat Jeszarim). Czy to jest TO, co zastąpi wkrótce na mszach „czytania liturgiczne” i słowa Ewangelii? Dalej mamy kuriozalne stawianie za wzór chrześcijanom części mentalności żydowskiej, jaką jest gorliwość żydowska. Ubiera to abp Gądecki w surrealistyczny obraz: chrześcijanina, który… wszczepia sobie mentalność i gorliwość żydowską i z tą gorliwością żydowską… goni przykazania (sic!).

Całość wątku kończy puenta: „Gorliwość jest rodzajem szybkości w boskich sprawach”.

Zaiste. Od 1997 r. i przegłosowania przez KEP Dnia Judaizmu do kilkanaście lat późniejszych takich „kazań” – i dra Bilewicza mierzącego antysemityzm i islamofobię w swym alchemicznym laboratorium na UW, by za chwilę rozsyłać do zagranicznych agencji prasowych ataki na Polskę – jest to duża szybkość gorliwości żydowskiej w „boskich sprawach”… Gorliwa szybkość i… szybka gorliwość „mentalności żydowskiej” (zwrot abpa Gądeckiego) w boskich, ups, swoich sprawach.

Idźmy dalej tym dziwnym szlakiem skojarzeń abpa. Jak wyczuwamy z tonu, homilia zbliża się ku końcowi, czyli syntezie i „dyrektywom dla wiernych”. Jest to znana pieśń, okraszona postraszeniem. Zacytujmy całość wytycznych:

„Antyjudaizm i antysemityzm są grzechem przeciwko miłości bliźniego, grzechem niweczącym prawdę o chrześcijańskiej tożsamości i dlatego ich kategorycznego potępienia nie można łagodzić przez uwarunkowania kulturowe, polityczne czy ideologiczne, w jakich antyjudaizm i antysemityzm występowały w przeszłości.”

Po tym mamy wielki finał antypoloneza:

„Wyznanie grzechu antysemityzmu jest dojrzałym owocem nawrócenia i wiary w Ewangelię.”

To już koniec „homilii”. A może nie tylko homilii…, a czegoś o wiele większego.

NIEOCZEKIWANA PUENTA WESOŁEGO ŚWIĘTA – fałszywy rabin naucza katolików

Gdy zakończyła się homilia abpa Gądeckiego nastąpił kolejny punkt programu nabożeństwa biblijnego, do mikrofonu podszedł rabin Jakoob Ben Nistell, aby wygłosić „komentarz żydowski”. Trochę to dziwne, gdyż oddając się lekturze homilii abpa wydawało mi się, iż to właśnie jest „komentarz żydowski” z jednokrotnym zacytowaniem ewangelii. Mielibyśmy więc tu komentarz żydowski do komentarza żydowskiego na katolickim nabożeństwie biblijnym. Oryginalne, nie ma co… Ociera się o… pokojową nagrodę Nobla.  Rabin, stylowo odziany w skórzany płaszcz „podkreślił, że dzisiaj również ludzie tworzą sobie wiele bożków i zapominają o wierze w prawdziwego Boga. − Potrzebne były ogień i wichura, aby przypomnieć ludziom, że jest tylko jeden Bóg − zaznaczył. Zwrócił uwagę, że mimo wielu fałszywych proroków jak biblijna Izebel, Pan Bóg ma swoich gorliwych wyznawców, którzy będą przekazywali wiarę w Niego następnym pokoleniom.”

Pięknie! Świetna sprawa, przemądry, zapewne, rabin komentuje słowa Jego Ekscelencji, szczególnie zwracając uwagę na „fałszywych proroków”.  Sęk w tym (pies pogrzebany), że ów nauczający zasłuchanych katolików w katolickiej świątyni rabin jest… fałszywym rabinem, najzwyklejszym oszustem. Wcześniej uczestniczył np. w rekolekcjach abpa Gądeckiego, odmawiał kadisz na uroczystości pamięci ofiar holokaustu, czy występował jako rabin w Bibliotece Raczyńskich. Jak podała prasa: „Występował pod fałszywym imieniem i nazwiskiem oraz oszukiwał, że pochodzi z Izraela. Zapraszano go na ważne uroczystości, gdzie zabierał głos jako znawca judaizmu. Przez lata nikt nie sprawdził jego tożsamości. Kierująca filią Gminy Żydowskiej w Poznaniu uwierzyła mu ze względu na wygląd.

– Znam go, ale to nie żaden Nistell tylko Jacek Niszczota. On jest z Ciechanowa – z taką rewelacją zadzwonił do “Głosu Wielkopolskiego” mieszkaniec woj. małopolskiego po obejrzeniu w TVN24 relacji z rekolekcji.. Zapewnił, że zetknął się z nim osobiście i poznał go również po głosie. Rzeczywiście po sprawdzeniu okazało się, że występujący w „Almanachu Żydowskim” Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP jako osoba odpowiedzialna za „religijne przygotowanie oraz prowadzenie szabatu i świąt”, nie jest tym, za kogo wszyscy go uważają. Jaakob ben Nistell na Facebooku podaje swoje imię jako Yaakav i informuje, że urodził się w 1968 roku w Hajfie w Izraelu. Fałszywe jednak okazało się nie tylko imię i nazwisko, ale i informacja o izraelskim pochodzeniu oraz znajomości języka hebrajskiego. Dziennikarze zadzwonili anonimowo na komórkę Nistella i zapytali o Jacka Niszczotę. Fałszywy rabin był wyraźnie zaskoczony. Po chwili zmyślił, że wyszedł on do sklepu i będzie za 10 minut. Po wskazanym czasie komórkę odebrał ten sam mężczyzna tyle, że zaczął mówić łamanym rosyjskim. Przedstawił się jako Igor, który jedynie odebrał komórkę, która „leży w firmie”, a żadnego Niszczoty nie zna. Dopytywał jednak w jakim celu dzwoniący szukają mężczyzny. W końcu powiedział, by zadzwonić o godz. 20:00. O wskazanej godzinie ponownie odebrał ten sam człowiek. Tym razem przedstawił się jako Jacek Niszczota. Zaprzeczył, że jest Nistellem. Oświadczył, że nie zna go ani nikogo z gminy żydowskiej w Poznaniu. Przedstawił się jako „brygadzista na zmianie w hurtowni cateringowej we Wrocławiu”. Powiedział, że Igor (który wcześniej zaprzeczył, że zna Niszczotę) jest jego zastępcą. Odmówił podania nazwy i adresu firmy.”

Podaję więc ja nazwy tej firmy: „Infiltracja”, „Wciąganie w dialog, w którym tracisz tożsamość”, „Naiwnych nie sieją, sami się rodzą”, „Od rzemyczka do koniczka”.

GAZETA WYBORCZA I JEJ AUTORYTETY (Zoll, Frasyniuk) WĘSZĄ FASZYZM

Organizatorzy Dnia Judaizmu zapraszają też Polaków na fascynujące spotkania dyskusyjne. Spotkania na których naukowcy ze stajni Michnika i „znaczące autorytety” uświadomią nas, że Rzeczpospolita to III Rzesza. Spójrzmy na tę zapowiedź:

“Prof. Anna Wolff-Powęska i prof. Waldemar Łazuga dyskutować będą o sensie używania analogii historycznych we współczesnych dyskusjach i sporach politycznych. Spotkanie poprowadzi dr Paweł Stachowiak.

Nawet liczące się autorytety naszego życia publicznego dostrzegają w dzisiejszej sytuacji wewnętrznej Polski symptomy zagrożenia totalitaryzmem (prof. Andrzej Zoll). Mnożą się wypowiedzi sugerujące podobieństwa, które jakoby występują między polityką i retoryką obecnie rządzących, a stosowaną przez narodowych socjalistów w III Rzeszy (Władysław Frasyniuk). Czy takie analogie historyczne są dziś uprawnione? Czy służą właściwemu zrozumieniu tego, co dzieje się obecnie w Polsce? Czy faktycznie stoimy przed zagrożeniem totalitarnym? (…)Być może właściwe i odpowiedzialnie używane analogie historyczne pozwolą nam zapobiec zagrożeniu demokracji (…).”

Czy jest na to jakieś lekarstwo? Każdy niech sobie sam odpowie…

Każdy zna radiowy głos kończący korespondencję: „Z Rzymu mówił korespondent Polskiego Radia, Marek Lehnert.” Marek Lehnert zmarł w 2020 r. Ale ponieważ miał znaczący wkład w akcję infiltracyjną – trzeba się nim zająć bliżej.

Po pracy w Wolnej Europie Marek Lehnert płynnie przeszedł do pracy w Katolickiej Agencji Informacyjnej. Pan Lehnert (może „rebe” należy mówić, skoro nawet taki Jacek Niszczota został przez polskich hierarchów „urebewiony”?) specjalizuje się w korespondencjach dotyczących relacji chrześcijańsko-żydowskich. Jego dziełem jest skandaliczna korespondencja z Watykanu, gdzie posunął się do świadomego kłamstwa i wypaczenia watykańskiego dokumentu. Dowód tego kłamstwa wisi po dziś dzień w internetowych serwisach informacyjnych! Czy trzeba dodawać, że we władzach tej dezinformacyjnej agencji (KAI) znajdziemy oczywiście… nieśmiertelnego abpa Gądeckiego, który ponad 20 lat (w latach 1992–2014) był członkiem Rady Programowej Katolickiej Agencji Informacyjnej, która winna być zwana KAD (Katolicka Agencja Dezinformacyjna). Filosemityzm posuwający się wręcz do zakłamywania sensu dokumentów watykańskich w celu lobbowania na rzecz interesów żydowskich, to znak rozpoznawczy tych panów z agencji (“agentów”?), powołanych przez episkopat w tym samym roku, w którym abp Gądecki został wiceprzewodniczącym Komisji ds. Dialogu z Judaizmem. Abp Gądecki jak bóstwa hinduskie wydaje się mieć… wiele rąk.

Ilustracja 4. Prawa ręka abpa Gądeckiego: Marek Lehnert, autor słynnej fałszywki

Rola KAI jest duża: „Katolicka Agencja Informacyjna (KAI) – polska agencja powołana w 1993 przez KEP celem informowania o wydarzeniach związanych z działalnością Kościoła katolickiego na całym świecie. Głównym założeniem KAI jest ewangelizacja przez informację polegająca na przekazywaniu wiadomości religijnych oraz przedstawieniu stanowiska Kościoła w odpowiednich kwestiach. Jest głównym źródłem informacji większości mediów katolickich – prasowych, radiowych i telewizyjnych – w Polsce. Niemniej na co dzień z agencji korzystają także media świeckie jak TVP, PR i ogólnopolskie gazety codzienne.”

Jak „informuje” KAI? Jak wiadomo, Kościół na Vaticanum II w kontrowersyjnym dokumencie Nostra Aetate zbliżył się do zanegowania pewnych najważniejszych elementów swej doktryny. Stało się to poprzez wyłączenie Żydów z misji ewangelizacyjnej i uznanie, że… jest im ona niepotrzebna z powodu nieodwołalnego wybraństwa bożego (emerytowany profesor St. Mary’s College w Notre Dame, Indiana – E. Michael Jones nazywa to odstępstwo herezją). Stworzyło to precedens: w istocie rzeczy ustanowiło religię judaistyczną równorzędną względem chrześcijaństwa, czego bez wypaczenia przesłania ewangelii i spuścizny pawłowej nie da się zrobić. Ale zostawmy ten trudny temat doktrynalny. Nas interesuje tu fakt, iż wypowiedzi Kościoła w tych kwestiach są dość zniuansowane (częściowo też sprzeczne): otóż Żydzi jako całość zostali zwolnieni przez Nostra Aetate  z bycia przedmiotem ewangelizacji, ale Kościół podkreśla, iż każdy chrześcijanin  jest „wezwany do dawania świadectwa wiary w Jezusa Chrystusa, także Żydom”.

W grudniu 2015 r. z okazji 50 rocznicy Nostra Aetate Watykan wydał dokument w którym jeszcze raz to powtarza. Co zrobiła z tego dokumentu KAI rękoma korespondenta o inicjałach „ml” (Marek Lehnert)? Zrobiła fałszywkę liczącą na to, iż do oryginału nikt nie sięgnie. Fałszywkę zdemaskowali internauci a konkretnie Paweł Milcarek. Jednak przekłamany i dezinformujący, filosemicki news wisi do dziś w serwisach info!!

Manipulacja wyglądała tak: na stronach KAI ukazał się tekst „Watykan: Kościół nie przewiduje żadnej misji wobec Żydów”. Fałszerstwo najlepiej ukazuje komentarz jednego z internautów, którzy wykryli oszustwo translacyjne:

Uwaga na fałszywki!

Najświeższy dokument Papieskiej Rady ds. dialogu z judaizmem w polskim streszczeniu KAI mówi: “Komisja zapewniła, że jeśli nawet katolicy w dialogu z judaizmem dają świadectwo swej wiary w Jezusa Chrystusa, to jednak powstrzymują się od wszelkich prób nawracania lub prowadzenia misji w swych kontaktach z żydami”.

Tymczasem oryginalny przekaz jest dokładnie odwrotny: “While there is a principled rejection of an institutional Jewish mission, Christians are nonetheless called to bear witness to their faith in Jesus Christ also to Jews”, czyli “Chociaż zasadniczo odrzuca się instytucjonalną misję wobec Żydów, to jednak chrześcijanie są wezwani do dawania świadectwa wiary w Jezusa Chrystusa, także Żydom.”

Ten eksces nie wymaga komentarza… Tym co zwraca uwagę w fałszerstwie jest też… wciśnięcie do „przekładu” nieobecnego w oryginale słowa „dialog”, w czym niechybnie poznajemy rękę i… ducha abpa Gądeckiego. Manipulacje relacjami z Watykanu są podpatrzone w USA. W czasie Vaticanum II, co dopiero niedawno wychodzi w pełni na jaw, miała miejsce zorganizowana akcja (przy udziale służb i lobbystów loży B’nai B’rith) przekłamywania korespondencji z trwających obrad! Akcja mająca na celu manipulowanie świadomością społeczeństwa na tematy będące przedmiotem obrad soboru.

Jednym słowem skandal. Ale z drugiej strony… normalne zachowanie. Normalne wg mentalności żydowskiej. Jeśli ktoś nie rozumie, iż w mentalności żydowskiej źle się czuje pojęcie  „prawdy obiektywnej” (oszukiwanie Boga jest jedną z głównych nauk Talmudu a sprawność w wymyślaniu sposobów oszukiwania Boga jest jedną z większych „cnót” kultury żydowskiej, bardzo dobrze ten rys “mentalności żydowskiej” opisuje wielokrotnie Feliks Koneczny a także np. Sombart), to mam nadzieje, że po przeczytaniu poniższej opowieści zacznie rozumieć:

„Karol Olgierd Borchardt wspomina, jak to będąc oficerem na transatlantyku „Polonia” pływającym na linii palestyńskiej z rumuńskiej Konstancy do Hajfy, spotkał pewnego razu na korytarzu wzburzoną delegację Żydów z rabinem na czele. Okazało się, że delegacja trafiła do kapitana Mamerta Stankiewicza z zamiarem zakupu statku. Na zdumienie kapitana zaskoczonego tą ofertą przewodniczący delegacji rabin odpowiedział, że oni „zawsze” kupują statek. Zdumienie kapitana było tym większe, że – jak wyjaśnił swoim rozmówcom – statek można kupić tylko raz, więc w jaki sposób oni „zawsze” go kupują? Na to rabin zapytał, czy on, znaczy – kapitan, tym razem chce więcej pieniędzy? Na to coraz bardziej zirytowany kapitan zapytał, dlaczego właściwie chcą kupić statek. Rabin wyjaśnił, że właśnie zbliża się szabas, kiedy Żydom nie wolno podróżować. Kiedy kupią statek będą u siebie w domu [ergo: nie będą w podróży]. Na to oburzony Mamert Stankiewicz oświadczył, że on do spółki z nimi nie będzie oszukiwał ichniego Pana Boga. Nic tak nie gorszy, jak prawda, więc rozwścieczony rabin wybuchnął: „uj, jak pan wiele o sobie myśli! Pan Bóg nie ma nic lepszego do roboty, tylko patrzeć, co pan o Nim myśli! Ja takiego zarozumiałego człowieka jeszcze nie widziałem!” W rezultacie kapitan wyrzucił delegację za drzwi i dopiero Borchardt wybawił ją z kłopotu wyjaśniając, że pomylili drzwi i zamiast do intendenta, który za każdym razem sprzedawał im statek za 10 groszy, trafili do kapitana.”

Został nam jeszcze rzut oka na nadpobudliwą awersję abpa Gądeckiego do organizacji narodowych.

NADPOBUDLIWOŚĆ ANTYNARODOWA

“Wyobraź sobie, że nie ma podziału na kraje
Nie jest to trudne
Nie ma powodu do zabijania lub poświęcania życia
I żadnej religii nie ma” [Imagine”]

„Dezaprobatę wobec wykorzystywania świątyni do głoszenia poglądów obcych wierze chrześcijańskiej wyraził we wtorek przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki. Oświadczenie ma związek z zachowaniem członków ONR w sobotę w katedrze białostockiej” – taką wiadomość mogliśmy przeczytać w kwietniu 2016.

Tak – z rewolucyjną wręcz czujnością – zareagował abp Gądecki na list-donos, którego autorem był Bogdan Białek. Pan Bogdan Białek to aktywny założyciel i działacz niezliczonych fundacji i stowarzyszeń filosemickich. „P. Bogdan Białek uwielbia nagrody, przyznawać, dostawać, przyznawać, dostawać… Trudno by je było nawet zliczyć i nie spisałby  ich człowiek nawet na skórze 24 wołów przyprowadzonych przez książąt izraelskich na ofiarę biesiadną z okazji namaszczenia ołtarza (Księga Liczb 7,88). Czasem nawet – jak w przypadku przyznawanej przez Żydowski Instytut Historyczny nagrody imienia Marii i Łukasza Hirszowiczów – p. Białek będąc członkiem jury przyznaje nagrodę sam sobie „za utrwalanie w Kielcach pamięci o pogromie 1946 roku”. Pasjami zaś, p. Białek lubi – oprócz paradowania i fotografowania się w jarmułkach różnego kroju – udostępniać łamy redagowanego przez siebie czasopisma „Charaktery” światowej sławy polskiemu socjologowi Zygmuntowi Baumanowi oraz zapraszać – przy udziale GW – profesora… Grossa do Kielc, żeby stworzyć warunki do bezpośredniej konfrontacji ze współczesnymi mieszkańcami miasta a także animować… warsztaty antydyskryminacyjne dla nauczycieli, pedagogów i psychologów szkolnych w ramach projektu „O sprawiedliwość, o wolność, o godność”. O… Boże…

Aha, zapomniałbym, jeszcze lubi p.Białek przyznawać nagrody osobom duchownym, członkom episkopatu, takim np. jak bp Mieczysław Cisło, przewodniczący Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem.

Akcja: Białek – abp Gądecki zakończyła się donosem (nie będzie Polak pluł nam w twarz) do prokuratury w sprawie publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic wyznaniowych oraz publicznego znieważania ludności z powodu przynależności wyznaniowej. Oczywiście prokuratura zdecydowała o umorzeniu dochodzenia. Jak napisał w wydanym we wtorek komunikacie szef tej prokuratury Marek Czeszkiewicz, autorzy dwóch niezależnych od siebie zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa „złożyli je bez zapoznania się z rzeczywistym przebiegiem wydarzeń, lecz opierając się na przekazach medialnych”.

„Opierając się na przekazach medialnych” – cóż, jeśli się najpierw owe przekazy medialne spreparuje (vide: metody KAI), to później aż chce się człowiekowi na nich opierać. Nie mówiąc już o tym, że świat mentalności żydowskiej jest w dużej mierze światem wirtualnym, rozmiłowanym w mediach, w ich demiurgicznej, stwarzającej i niszczącej światy – sile. Najpierw skonstruujemy przekazy medialne, potem się na nich… oprzemy. A później będzie można sobie wzajemnie poprzyznawać nagrody. Za zwalczanie polskiego patriotyzmu…

O ile mnie pamięć nie myli, pierwszym, który na… przemysłową skalę zastosował tę technologię był Bronisław Geremek. Jak “produkował fakty” Geremek pokazuje ten cytat: “Die Welt  15.07.2006 “Następstwem tego – pisze Geremek – była rezolucja PE. Jej autorzy uznali Polskę za kraj, w którym nastąpił wzrost nietolerancji powodowanej rasizmem, ksenofobią, antysemityzmem i homofobią. Pomimo że jest to dla mnie bolesne, muszę stwierdzić, że Parlament Europejski miał jednak prawo do tak krytycznej reakcji na wypowiedzi przedstawicieli polskiego rządu (…)” – stwierdził były polski minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek. Jego zdaniem, niektóre wypowiedzi przedstawicieli rządu koalicyjnego są sprzeczne ze standardami europejskimi i mogą spowodować, że Polska znajdzie się na peryferiach Europy.

Drugi przykład produkcji faktów i podżegania przeciw Polsce:

Marek Edelman
telegraph 24.06.2006
Wskazując na podobieństwa do narodzin faszyzmu w latach trzydziestych p. Edelman powiedział: “Jeśli koalicja będzie w dalszym ciągu kształtować kraj to szczerze wierzę, że nasza wolność jest zagrożona. Prześladowania zaczynają się od drobnych spraw: najpierw język, potem pobicia, w końcu morderstwo.” (…) “Chcę zwrócić uwagę, że rząd daje wsparcie najbardziej reakcyjnym prądom ksenofobii i antysemityzmu” powiedział p. Edelman.

Oczywiście poznajemy tu identyczny ton, którym już ponad 7 lat śpiewają w Brukseli (Paryżu, Berlinie) niektórzy osobnicy reprezentujący “mentalność żydowską” (© abp Gądecki), lub jej pilni uczniowie. A było TO już w 2006 r., z którego pochodzą powyższe przykłady.

To, co dzisiaj nas oburza było już jako napęczniałe ziarno w 1988 r. Dalej to po prostu kiełki, pędy, gałęzie itd. Przyroda.

SMUTNY FINAŁ czyli SAMOBÓJCZY PROISLAMIZM, CIĄGŁOŚĆ ŚRODOWISK I ZŁOWIESZCZY LETARG STRAŻNIKÓW WIARY

Aż przykro o tym pisać, ale tym co nie może potężnie nie zaniepokoić, jest wybór prymasa Polski w 2014. Prymasem został bp Wojciech Polak, duchowny przez wiele lat „terminujący” u boku abpa Gądeckiego ( był biskupem pomocniczym gnieźnieńskim w latach 2003–2014 i sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Polski w latach 2011–2014). Zanosi się na ścisłe kontynuowanie linii abpa Gądeckiego… Niestety.

Poprzedni prymas, arcybiskup Józef Kowalczyk (zarejestrowany jako KI „Cappino”) wsławił się jawnym wspieraniem Hanny Gronkiewicz-Waltz, jak to opisano: „mówił jednym głosem z Andrzejem Halickim, Donaldem Tuskiem i Bronisławem Komorowskim.”

Arcybiskupi Gądecki, Kowalczyk, bp Polak, bp Pieronek – to postaci z tej samej bajki, przez lata związane wspólną pracą i… poglądami. To jest ta sama opcja. Bp Pieronek (nazwany przez internautów „biskupem pomocniczym TVN” otwarcie wspierał hucpy Rzeplińskiego, grudniowych puczystów etc. Wszyscy oni – owa nomenklatura episkopatu – nawołują – w pewnym sensie do islamizacji Europy i Polski (abp Gądecki: „Trzeba żeby każda parafia przygotowała miejsce dla tych ludzi, którzy są prześladowani, którzy przyjadą tutaj”, bp Pieronek w… grudniu 2016: „Polska jest gotowa na przyjęcie nawet setek tysięcy uchodźców”). Prymas Polak tropi nacjonalizm w patriotyzmie zawzięcie w wywiadach dla TVN, namawia do islamizacji. Jeśli nawet T. Terlikowski, do którego mam wiele zastrzeżeń, nie wytrzymał słuchając przeróżnych wypowiedzi prymasa Polaka, to… mówi to samo za siebie. Zacytujmy więc publicystę:

”Eminencje i Ekscelencje, nie jesteście powołani do tchórzliwego chowania głowy w piasek, ale do… głoszenia Prawdy Ewangelii w porę i nie w porę, a także do obrony doktryny. Od obrony politycznej poprawności mamy innych”. Gdy w Polsce zawisły tęczowo-chrześcijańskie billboardy sponsorowane przez Środowiska LGBT i Sorosa – prymas o tym ani nie wspomniał, zajęty… rozliczaniem polskiego patriotyzmu i oskarżaniem go o nacjonalizm. „”Kardynałowie, biskupi, ba nawet Prymas, nawet się o niej nie zająknęli; nie dostrzegli, że pod ich okiem harcują homolobbyści, z których część przebrana jest w szaty duchowne, a część prezentuje środowiska, przynajmniej z nazwy katolickie”.

”Polski Episkopat zajęty jest ściganiem i piętnowaniem fundamentalizmu i nacjonalizmu. Prymas przekonuje, że są one niebezpieczną herezją”  – pisze T.T. i zaraz dodaje, że Episkopat “błyskawicznie reaguje, gdy tylko „Gazeta Wyborcza” opublikuje donosik (nie zawsze prawdziwy) na temat jakiegoś kazania”.

“Może bym to nawet zrozumiał, gdyby to właśnie nacjonaliści a nie agresywne środowiska gejowskie, ciągały hiszpańskich biskupów po sądach; gdyby to nacjonaliści zamykali w Wielkiej Brytanii katolickie ośrodki adopcyjne. I oni próbowali, na różne sposoby i za gigantyczne pieniądze skłonić Kościół do rezygnacji z autorytetu Pisma Świętego”. ”Od obrony politycznej poprawności mamy innych!” – kończy swój felieton publicysta.

Mamy do czynienia ze zwartym środowiskiem, sterowanym przez nieustępliwe lobby. Widzimy powolne, mało zauważalne ale konsekwentne pranie mózgów. Podkopywanie chrześcijaństwa swoistą „religią tolerancji” oraz „religią holokaustu”. „Religia holokaustu” jest szczególnie groźną herezją drenującą chrystianizm z jego tożsamości. Religią, która – jak słusznie pisze jeden z publicystów: „Holocaust znosi chrześcijaństwo, uwidacznia bezsens chrześcijaństwa, jego małość, a nawet bluźnierczość w obliczu Shoah. Holocaust „usuwa w cień centralne wydarzenie chrześcijaństwa, czyli Ofiarę Chrystusa”. Teolog niemiecki Joachim Baptist Metz pisze: „Uważam każdą chrześcijańską teodyceę i każde mówienie o «sensie» w obliczu Oświęcimia, które biorą początek poza lub poniżej tej katastrofy, za bluźnierstwo”.

Tak, do tego doszliśmy… Chrześcijaństwo jest…bluźnierstwem i głoszą to teologowie i duchowni… chrześcijańscy. Czy powinno to dziwić? Skoro materiały propagandowe związane ze „świętowaniem” Dni Judaizmu zawierają wykłady stawiające absolutnie poważnie pytania: „Czy osoba Jezusa jest przeszkodą w dialogu chrześcijańsko-żydowskim?” (takie artykuły zawiera np. Periodyk “Der Freiburger Rundbrief. Zeitschrift für Christlich-Jüdische Begegnung”, z kolei podczas austriackiego Dnia Judaizmu mamy np. wykład: „Czy św. Paweł uniemożliwia dialog z Żydami?”) – to jesteśmy na kursie ku… paranoi. Większość polskiej hierarchii stoi tu, niestety, na mostku kapitańskim.

Na zakończenie pozostaje tylko zacytować fragment tekstu znakomitego niemieckiego filozofa i teologa, Dietricha von Hildebranda:

„Jedną z najbardziej przerażających chorób, które dziś szerzą się w Kościele, jest letarg strażników wiary. Nie mam tu na myśli owych biskupów – członków piątej kolumny, którzy niszczą Kościół od środka lub chcą go przekształcić w coś całkiem innego, co równa się zniszczeniu prawdziwego Kościoła. Mam na myśli o wiele liczniejszych biskupów, którzy nie mają takich intencji, a jednak – gdy idzie o interwencje przeciwko heretyckim teologom i księżom lub przeciwko bluźnierczemu de formowaniu kultur – nie czynią żadnego użytku ze swego autorytetu.

Albo zamykają oczy i próbują ignorować ciężkie niedomagania oraz obowiązek podejmowania interwencji, prowadząc strusią politykę. Albo też boją się, iż zaatakuje ich prasa oraz środki masowego przekazu i okrzyczy mianem ludzi reakcyjnych, małodusznych, średniowiecznych. Boją się bardziej ludzi niż Boga. Do nich odnoszą się słowa św. Jana Bosko: Potęga ludzi złych żywi się tchórzostwem dobrych”.

Ilustracja 6. Różne formy TEGO, w co przekształcają chrześcijański krzyż środowiska filosemickie

A kiedy już episkopalne Okno Overtona wykona na nas całą robotę, możemy sobie pochodzić po ulicy trzymając w ręku “krzyż ofiary Chrystusa” w formie stylowego wiatraczka (w jaki z tupetem przekształcono “krzyż chrystusowy” na powyższym obrazku), lub znaku Międzynarodowego Czerwonego Krzyża (kolejnej przeróbki świętego symbolu naszej religii oferowanej nam przez dialogistów), bo zaiste, pomocy medycznej możemy potrzebować…

Po udzieleniu nam pierwszej pomocy medycznej możemy udać się na mszę do Teatru Powszechnego:

lub na “Klątwę” w reżyserii  Olivera Frljića, do tej samej świątyni

ZAMIAST ZAKOŃCZENIA

I wszystko mi przed oczyma się miesza, jedno przechodzi w drugie. Czy fałszywy rabin jest prawdziwym oszustem, czy może prawdziwy rabin jest fałszywym księdzem, synagoga kościołem, kościół synagogą, patriarcha oligarchą, duchowni korporacją, metropolita przemytnikiem papierosów, agent ojcem duchowym, kopia ikony – ikoną kopii, Matka Boska w klapie, czy klapa z Polską. A może dostojnicy i ekscelencje są brygadzistami na zmianie w hurtowni cateringowej? W firmie, w której kościół, synagoga i meczet piją na zapleczu Stolicznuju… Imam i rabin winią księdza, ksiądz darowuje im ikonę w klapie agenta, A nam prostym zewsząd nędza…

Nie wiem już gdzie jestem. Czy stworzenie świata się już zaczęło, czy właśnie mamy stan przed stworzeniem, gdy ziemia była tohu-wabohu, męt i zamęt.

A dialog? Cóż, najlepszy dialog prowadzą męt z zamętem… Kończący się najściślejszą jednością. Doskonałością czyli pełnią. Pełnią chaosu… A może czymś gorszym, niż chaos. Wyższym stopniem chaosu czyli zgorszeniem.

Potrzebne byłyby ogień i wichura…

Imam: Po co ich importujecie? Ci islamscy ekstremiści nie chcą pracować.

Przypominamy słowa imama: Po co ich importujecie? Ci islamscy ekstremiści nie chcą pracować. 12 czerwca 2023

imam-tawhidi-imigranci-nie-chca-pracowac

Po co importujecie imigrantów? Oni nie chcą pracować. Chcą bogactwa za darmo – tłumaczył zachodnim mediom Mohammad Tawhidi. Media przypominają tę wypowiedź, ponieważ powrócił temat przymusowej relokacji.

Ministrowie spraw wewnętrznych krajów członkowskich Unii Europejskiej zgodzili się na tzw. pakt migracyjny. Unia Europejska ponownie chce wymusić na Polsce, żeby wpuściła na swoje terytorium nielegalnych migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Rząd zapewnił, że nie ulegnie presji i nie zgodzi się na przymusową relokację.

Tawhidi: Migranci chcą bogactwa za darmo

W związku z powrotem sprawy na agendę część polskich mediów i polityków przypomina w poniedziałek ubiegłoroczną wypowiedź imama z Australii Mohammada Tawhidiego, dotyczącą problemu, jaki powodują na zachodzie Europy nielegalni cudzoziemcy.

– To wy macie problem. To wy poszliście do muzułmańskich krajów i zaimportowaliście najgorsze śmieci, które te kraje chciały umieścić w więzieniach lub odizolować od reszty społeczeństwa. Wy przyszliście i wzięliście ich do siebie. Po co ich importujecie? Dla taniej siły roboczej. Ale ci islamscy ekstremiści nie chcą pracować. Oni chcą bogactwa za darmo. Chcą żenić się z francuskimi. Z kobietami z blond włosami i niebieskimi oczami. Oni nie mają czasu, by pracować – powiedział w wywiadzie telewizyjnym imam Mohammad Tawhidi.

Imam: Mądra polityka Polski

Muzułmański duchowny zwrócił uwagę, że Polska prowadzi mądrą politykę w zakresie migracji. – Spójrzcie na Polskę, oni nie narzekają na islamski ekstremizm. Nie było ani jednego ataku terrorystycznego w Polsce. Od razu jak wyczuli, że będzie problem, zasłonili się przed nim polską polityką. Pięknie! Francuzi – nie. Chodźcie, zapraszamy – powiedział.

Piękne przypadki. Amerykanie już pewni. „Tajny projekt Chin wymknął się spod kontroli”

Piękne przypadki. Amerykanie już pewni. „Tajny projekt Chin wymknął się spod kontroli”

Bwana Kubwa 12 czerwca 2023, Bwana Kubwa

[Oczywiści przeczytałem „sprostowania”; Niemądre, nierzetelne, często kłamliwe. MD]

„(…) Chińskie laboratorium biologiczne w Wuhan jest własnością firmy GlaxoSmithKline, która (przypadkowo) jest właścicielem firmy Pfizer, która produkuje szczepionkę przeciwko wirusowi, który (przypadkowo) wydostał się z laboratorium biologicznego w Wuhan, które było (przypadkowo) sfinansowane przez dr Fauci, który (przypadkowo) promuje szczepionkę!GlaxoSmithKline jest (przypadkowo) zarządzany przez dział finansowy Black Rock, który (przypadkowo) zarządza finansami Open Foundation Company – Fundacja Sorosa!Soros (przypadkowo) jest właścicielem niemieckiej firmy Winterthur, która (przypadkowo) zbudowała chińskie laboratorium w Wuhan i została kupiona przez niemiecki Allianz, który (przypadkowo) ma Vanguard jako udziałowca, który (przypadkowo) jest udziałowcem Black Rock, która (przypadkowo) kontroluje banki centralne i zarządza około jedną trzecią światowego kapitału trwałego.

„Black Rock” jest także (przypadkowo) głównym udziałowcem firmy MICROSOFT, której właścicielem jest Bill Gates, który (przypadkowo) jest udziałowcem Pfizera (który – pamiętajcie – sprzedaje cudowną szczepionkę) i Bill Gates (przypadkowo) jest teraz pierwszym sponsorem WHO ! (…)

Tęczowe taksówki w Gdańsku?? 27%.: nie wsiądę. Freenow – pedalska firma!! Też w Warszawie, Białymstoku, Zielonej Górze czy Kielcach??

Tęczowe taksówki w Gdańsku?? 27%.: nie wsiądę. Freenow – pedalska firma!!

Michał Sielski

12 czerwca 2023, teczowe-taksowki-w-Gdansku-27-%-nie-wsiade

Część kierowców wprost przyznała, że nie zgadzają się na oklejenie auta, bo boją się jego zniszczenia i o swoje zdrowie.

Część taksówek sieci Freenow w Gdańsku zostanie oklejona w tęczowe flagi – symbol „społeczności” LGBT+. 27 proc. respondentów twierdzi, że do takich pojazdów nie wsiądzie, 42 proc. taksówkarzy nie zgodziło się na oklejenie, ale firma przekonuje, że „takie działania są w Polsce bardzo potrzebne”.

Pomysł oklejenia taksówek tęczowymi flagami to efekt współpracy Freenow ze „Stowarzyszeniem Miłość Nie Wyklucza”.

Na kilkudziesięciu taksówkach w różnych miastach w Polsce – m.in. w Gdańsku, Warszawie, Białymstoku, Zielonej Górze czy Kielcach – pojawią się niebawem tęczowe flagi i odnośnik do strony z „materiałami edukacyjnymi” współtworzonymi ze stowarzyszeniem. Takie zmiany zajdą tylko na samochodach kierowców, którzy się na to zgodzili. Nie wszyscy podeszli bowiem do pomysłu entuzjastycznie.

Półnagi Ukrainiec zaczepiał kobiety, wybijał szyby w witrynach i atakował ludzi na Krupówkach.

Półnagi Ukrainiec wybijał szyby w witrynach i atakował ludzi na Krupówkach.

Mężczyzna wybijał szyby w witrynach i atakował ludzi.

8.06.2023, Mezczyzna_wybijal_szyby_i_atakowal_ludzi

Półnagi mężczyzna mówiący po ukraińsku został zatrzymany przez zakopiańską policję. Do zdarzenia doszło na Krupówkach w Zakopanem.

Po godz. 11 mieszkańcy Zakopanego zaczęli dzwonić na numer alarmowy 112 z informacją o agresywnym mężczyźnie. Mężczyzna mówiący po ukraińsku zaczepiał kobiety. W obronie stanął jeden z zakopiańczyków, który został uderzony głową przez agresora. Agresywnie zachowujący się mężczyzna zaczął wybijać szyby w jednym z pomieszczeń usługowych na Krupówkach.
Na miejscu bardzo szybko pojawił się patrol Policji. Mężczyzna został obezwładniony i zakuty w kajdanki. Mimo to, cały czas stawiał opór kopiąc w radiowóz. Przybyły kolejny patrol Policji pomógł umieścić mężczyznę w radiowozie.
Dojechała także karetka pogotowia.
Dwaj mężczyźni powstrzymujący napastnika ranni zostali. Jeden z nich ma uszkodzone oko, drugi zakrwawioną nogę.

290 milionów dolarów dla ofiar seksualnego drapieżcy Jeffreya Epsteina. Zapłaci zamieszany w to kolejny bank – JP Morgan.

290 milionów dolarów dla ofiar seksualnego drapieżcy Jeffreya Epsteina. Zapłaci zamieszany w to bank JP Morgan.

[a tak to nazywa sRalon:

„290 milionów dolarów dla ofiar seksualnego drapieżcy. Zapłaci znany ban”]

salon24.pl/newsroom

—————————–

Ofiary Jeffreya Epsteina doczekały się „sprawiedliwości”. Bank JP Morgan będzie musiał zapłacić 290 milionów dolarów osobom, które w przeszłości stały się ofiarami procederu handlu ludźmi kierowanego przez finansistę [To seksualny satanista. Cudzysłowy poniżej – moje, by nie pozwolić na rozmycie prawdy „domniemaniami”. md] . Jest to efekt zawartej ugody sądowej.

Setki milionów dolarów dla ofiar Epsteina

Gigant bankowy JPMorgan Chase „zgodził się” na ugodę z ofiarami Jeffreya Epsteina.

Wstępne porozumienie, ogłoszone 12 czerwca, jest efektem pozwu wniesionego pod koniec zeszłego roku w związku z powiązaniami banku z skompromitowanym biznesmenem. JP Morgan miał obracać pieniędzmi finansisty także po tym, gdy okazało się, że jest on zamieszany w nakłanianie nieletnch dziewczyn do prostytucji. „Niewykluczone”, że do banku w latach 2000-2010 trafiały pieniądze pochodzące z procederu handlu ludźmi.

Szczegóły ugody sądowej nie zostały jeszcze podane do publicznej wiadomości. Wiadomo, że odszkodowanie od banku może otrzymać około 100 osób.

Wcześniej – na skutek podobnego procesu – bank Deutsche Bank zgodził się wypłacić ofiarom Epsteina 75 milionów dolarów.

Jest oświadczenie banku

„Wszyscy teraz rozumiemy, że zachowanie Epsteina było potworne i wierzymy, że ta ugoda leży w najlepszym interesie wszystkich stron, zwłaszcza ocalałych, którzy doznali niewyobrażalnych nadużyć z rąk tego człowieka. Wszelkie skojarzenia z nim były błędem i żałujemy tego. Nigdy nie kontynuowalibyśmy z nim interesów, gdybyśmy wierzyli, że w jakikolwiek sposób wykorzystuje nasz bank do popełnienia ohydnych przestępstw” – przekazał bank w oświadczeniu przesłanym portalowi Rollingstone.com

Kim był Jeffrey Epstein?

Jeffrey Epstein był znanym amerykańskim biznesmenem z branży finansowej. W 2019 roku postawiono mu zarzuty dotyczące seksualnego wykorzystywania nieletnich dziewcząt za pieniądze i oferowania ich innym milionerom i znanym osobistościom. Obrzydliwy proceder „miał mieć miejsce” w jego nieruchomościach. Na skutek ugody z prokuraturą na Florydzie został skazany na jedynie 13 miesięcy więzienia. Na wolność nigdy nie wyszedł – zmarł w „niewyjaśnionych okolicznościach” na terenie aresztu. [ W celi monitorowanej 24/24. „Powiesił się” w pozycji poziomej. Na moim portalu należy wkleić „Jeffrey Epstein” pod „szukaj”, bo pojawiło się ze 20 artykułów na jego temat. MD]

Zamach majowy. 97 lat temu. Dmowski a Wielkopolska

Wiktor Piotr Chicheł

zamach-majowy-dmowski-a-wielkopolska

97 lat temu rozegrał się dramat dla ówczesnych Polaków, kiedy to grupa zwolenników jednej osoby, dopuściła się ataku na legalnie powołany rząd, doprowadzając prawie do wybuchu wojny domowej. W efekcie zginęło kilkaset osób, a prawie 1000 było rannych. A to wszystko w imię własnych racji i chęci posiadania władzy. Wielkopolska stanęła w większości po stronie praworządnej Rzeczpospolitej i z wielkim podziwem pisał o tym Roman Dmowski. Zaznaczał wierność zasadom cywilizacji europejskiej jak i własnej ojczyźnie.

Przewrót majowy w polskiej świadomości narodowej jest wydarzeniem postrzeganym bardzo różnie. Są jego zwolennicy, duża liczba tych, co w sumie wszystko co przeszłe mają w głębokim poważaniu oraz ci, którzy uważają go za zabójstwo demokracji i zbrodnię. Celem tego artykułu nie jest ocena słuszności zamachu, jednak ukazanie go w oczach Wielkopolan, dlatego też trzeba wyjaśnić jak wyglądała sytuacja polityczna w tym regionie, jakie wartości przodowały. Jest to ważne by uświadomić sobie czy współcześni mieszkańcy nie stoją po drugiej stronie. Jak zmieniło się wielkopolskie postrzeganie rzeczywistości.

To wszystko opisywał polski mąż stanu Roman Dmowski, który od 1922 roku bardzo zżył się z „krainą kwitnącego ziemniaka” zamieszkując w Chludowie pod Poznaniem ponad 10 lat.

Przebieg wydarzeń

Jednak najpierw trzeba w ogóle napisać czym był ów Przewrót Majowy i jak przebiegał. 10 maja 1926 roku został utworzony III rząd premiera Wincentego Witosa, który opierał się o politykach związanych z narodową demokracją, chadecja oraz konserwatywnymi ludowcami (oczywiście patrząc z dzisiejszej perspektywy). Dla lewej strony sceny politycznej oraz wszystkich mniejszości narodowych, a także dla starych legionistów były nie do przyjęcia. Oliwy do ognia dodał szef PSL „Piast”, który w wywiadzie podważał autorytet Piłsudskiego. „Kurier poranny” natomiast przeprowadził rozmowę z Marszałkiem, który skrytykował Witosa wraz z wszystkimi ugrupowaniami z rządu, używając typowych dla siebie, uszczypliwych i niegrzecznych wyrażeń. Na polecenie premiera zakazano publikacji wywiadu. Następnie człowiek Piłsudskiego i zarazem odchodzący Minister Spraw Wojskowych, gen. Lucjan Żeligowski, w Rembertowie zarządził manewry wojskowe, które były podstawą siły zbrojnej zamachowców. Żołnierze odmówili powrotu do kosza nowemu ministrowi, a Żeligowski dowództwo oddał „Ziukowi”. To wszystko wydarzyło się tylko 11 maja i w dniu następnym te wojska zajęły Pragę. Po południu na moście Poniatowskiego doszło do spotkania dawnych przyjaciół Prezydenta RP Wojciechowskiego oraz Naczelnika Państwa. Żaden nie chciał ustąpić ze stanowiska. I jak to bywa zazwyczaj w tak napiętych sytuacjach, jakiemuś z żołnierzy nie wytrzymała dłoń i strzelił.

Tym sposobem rozpoczęły się walki w stolicy, które trwały do 15 maja, kiedy Prezydent wraz z całym Rządem podjęli decyzję o dymisji, wiedząc o prawdopodobieństwie wojny domowej. Były pomysły przeniesienia wojsk rządowych do Poznania i z Wielkopolski kontynuować walkę. Około 400 osób zginęło po obu stronach, a 900 zostało rannych. Co ciekawe, większość Polaków była przeciwna zamachowi, a popierały go takie obozy jak komuniści czy PPS wraz ze związkami zawodowymi. Później dołączą do tego różnej maści monarchiści czy konserwatyści.

Reakcja Wielkopolan

Wielkopolanie stanęli w większości po stronie rządowej, a z czasem pojawiały się wręcz postulaty o autonomii wraz z Pomorzem, gdyż nie chciano żyć pod rządami sanacji, co zdaje się dla przedsiębiorczych Wielkopolan dość zrozumiałe, gdyż piłsudczycy dążyli do monopolu państwowego praktycznie we wszystkich gałęziach gospodarki oraz podnosili drastycznie podatki, a najbardziej na rolnictwo, co zakończyło się strajkiem chłopskim w 1937 roku.

Poznańskie było zdominowane politycznie przez endecję, chadecję oraz inne prawicowe ugrupowania, które popierały rządy Chjeno-Piasta. Właśnie politycy tych ugrupowań stali w awangardzie Powstania Wielkopolskiego oraz pełnili funkcje w samorządach. Te ugrupowania charakteryzowało przywiązanie do wolności, praworządności i demokracji, co sanacja chciała zniszczyć. Stąd też pomysły autonomii oraz chęć obrony Polski doby Konstytucji Marcowej. Przeciw zamachowi opowiedzieli się zdecydowanie m.in. wojewoda poznański, hr. Adolf Bniński i prezydent Poznania, Cyryl Ratajski. Wojewoda wprowadził nawet stan wojenny 15 maja. Zamach potępił też senat Uniwersytetu Poznańskiego, a studenci, którzy najczęściej byli związani z Młodzieżą Wszechpolską czy korporacjami akademickimi, wstępowali do ochotniczej Legii Akademickiej. Kurjer Poznański na bieżąco informował o sytuacji w stolicy i stanowczo potępił zamach piłsudczyków, nazywając go zbrodnią. Ten prawicowy dziennik także opublikował „List XX Biskupów” podpisany przez bp Łukomskiego z Archidiecezji Poznańskiej i bp Laubitza z Archidiecezji Gnieźnieńskiej, którzy wzywali do modlitwy za zakończenie wojny domowej, stając po stronie legalnych władz, W czasie walk w stolicy, przez Poznań przeszły demonstracje i wiece w obronie prezydenta, rządu, a przede wszystkim praworządności i konstytucji.

Powtarzano powszechnie, że my poznaniacy zrobimy wreszcie „porzundek” w Kongresówce. Prasa endecka nazywała Piłsudskiego zdrajcą, buntownikiem, wschodnim bandytą, a wręcz poddawano w wątpliwość stan jego umysłu. [Słusznie, bo miał bo miał, niedoleczony a ukrywany od kilkunastu lat syfilis przechodzący już do III stadium. Dokumentuje to w swej książce „:Ostatnie tajemnica Marszałka Piłsudskiego” doktor Marek Kamiński md]

————————-

Przejdźmy do spraw wojskowych. Minister Spraw Wojskowych, gen. Juliusz Malczewski wezwał na pomoc rządowi i prezydentowi oddziały z całej Polski. Telegram ministra dotarł 12 maja do Dowództwa Okręgu Korpusu nr VII, mającego swoją siedzibę w Poznaniu. Na czele DOK VII stał wprawdzie zagorzały piłsudczyk, gen. Kazimierz Sosnkowski, ale aktualnie nie było go w mieście. Zastępował go gen. Edmund Hauser, który natychmiast zaalarmował dowództwo 14. Wielkopolskiej Dywizji Piechoty. Batalionu błyskawicznie osiągnęły gotowość do wymarszu i już w godzinach popołudniowych, 12 maja wyruszyły pociągiem przez Jarocin i Ostrów Wielkopolski, do Warszawy. Liczebność oddziału liczyła w sumie 1032 oficerów, podoficerów i żołnierzy.

Na pomoc rządowi wyruszyli też żołnierze z innych miast Polski Zachodniej, a zwłaszcza z Leszna, Gniezna, Krotoszyna i Bydgoszczy. Żołnierze z Poznania dotarli do stolicy z nocy z 12 na 13 maja. Prawie od razu wzięli udział w walkach z rebeliantami w obronie Belwederu. Następnie walczyli w rejonie Alei Ujazdowskich, Placu Zbawiciela, ul. Wiejskiej i Koszykowej. 13 maja wyruszyły z Poznania kolejne liczby żołnierzy. W ich skład weszły: I i II dywizjon 14. Pułku Artylerii Polowej, liczące kilkaset wojaków. 14 maja z Poznania wybyły kolejne oddziały wierne rządowi i prezydentowi, w skład których weszli żołnierze m.in. z 15. Pułku Ułanów Poznańskich. Z Leszna wyjechali żołnierze z 17. Pułku Ułanów. Transporty żołnierzy z poznańskiego natrafiały na przeszkody, gdyż siły wierne zamachowcom niszczyły tory, a w rejonie Kutna doszło do katastrofy kolejowej. 19 maja oddziały z Wielkopolski powróciły do Poznania, owacyjnie witane przez mieszkańców stolicy Wielkopolski. Ogółem z walkach z Warszawie straty wśród żołnierzy i oficerów z Poznania wyniosły: 23 zabitych i 107 rannych.

Opinia Dmowskiego

Co jednak pisał na temat postawy Wielkopolan polski mąż dr Roman Stanisław Dmowski? „Kiedy pociąg, którym jechałem z Paryża do Warszawy, stanął 15 maja w Poznaniu, nie mogąc iść dalej, znalazłem się tu w atmosferze powszechnego wzburzenia: w całym kraju się organizowano, wszyscy gotowi byli iść na Warszawę, z pomocą pułkom w tutejszym, wysłanym na wezwanie legalnego rządu. […] Wszelki tedy czyn ze strony Wielkopolski byłby w tym wypadku zaciągnięciem na długo wojny domowej, na którą państwo w naszym położeniu nie może sobie pozwolić, jeżeli nie chce wystawić na pewne niebezpieczeństwo swych granic. Zwłaszcza nie może takiej wojny zaciągnąć ziemia, leżąca na samej granicy, na której czujność jest najpotrzebniejsza. Ten wygląd był silnym hamulcem, który zatrzymał ruch Wielkopolski w miejscu. Poznańskie zajęło postawę wyczekującą. Co oznacza w tych warunkach postawa wyczekujące? W stolicy istnieje stan tymczasowy, który się może rozwinąć albo w mniej więcej trwały porządek prawny, albo w anarchję.

Poznańskie jest ziemią, której przewrót nie dotknął, w której nie było wojny domowej, w której władze funkcjonują prawidłowo, a wojsko nie został zdezorganizowany. Jest to niezmiernie szczęśliwe ze względu na położenie tej ziemi na granicy, nie należącej do najbezpieczniejszych. […] Trzeba tu stwierdzić, że ludzie, stojący na czele władzy cywilnej i wojskowej w Poznaniu, w pełni całkowicie swój obowiązek w tych trudnych chwilach wykazali oni spokój i zimną krew i energię czego przede wszystkim od was się wymaga […]. Właśnie cała zasługa społeczeństwa Wielkopolskiego, jego przedstawicieli władzy państwowej w Poznaniu jest, że pomimo całego oburzenie na to, co się stało w Warszawie, pomimo całej gotowości do walki o cywilizowane, prawne podstawy bytu politycznego, nie zrobili nic, coby naruszało i jedność państwa lub zagrażało jego całości. Dlatego Poznań dziś ma zaufanie w całej Polsce, zaufanie wszystkich Polaków, którym droga jest jedność i całość ojczyzny i pomyślna jej przyszłość. Gdy twórcy przewrotu zapomnieniu położeniu państwa, czy raczej nigdy nie umieli należycie o niem myśleć, tu – na zachodzie kraju – myśl o państwie jako całości zapanowała nad wszystkimi wszelkiemi uczuciami i czynami ludzi”.

Dzisiaj nieco zapomina się ofiarach walk i często przyjmujemy na sucho fakt zamachu, jakby był wydarzeniem wręcz pokojowym. A w regionie rodzinnym autora, a dokładnie w Kórniku, na tablicy wmurowanej w kościół ku pamięci bohaterów walk o niepodległość Polski, z 1928 roku Kórniczanie umieścili także Wincentego Antkowiaka, który zginął w obronie rządu. Nie staramy się jako naród przejść do głębszej refleksji nad losem naszej ojczyzny, w niedalekiej przeszłości i nie wyciągami żadnych wniosków. Niestety przewrót pochłonął kilkaset istnień, a Polak podniósł rękę na Polaka i to w imię „dobra Polski”. Czy ta argumentacja była wystarczająca? Czy II Rzeczypospolita stała się lepszym państwem dla obywateli? No właśnie…

Bibliografia:

Prasa przedwojenna:
Kurjer Poznański
Publikacje książkowe:
Dmowski Roman, „Pisma. Tom X. Od Obozu Wielkiej Polski do Stronnictwa Narodowego”, Częstochowa 1939
Dziurak Adam, Gałęzowski Marek, Kamińsk Łukasz, Musiał Filip, „Od niepodległości do niepodległości. Historia Polski 1918-1989”, Warszawa 2014
Kawalec Krzysztof, „Roman Dmowski. Biografia”, Poznań 2016

Strony internetowe:
https://www.miastopoznaj.pl/blogi/pozostale/1383-na-pomoc-prezydentowi-i-rzadowi-poznan-wobec-przewrotu-majowego-w-1926-roku

Klub milionerów „Dobrej Zmiany”. Pół miliarda złotych dla 90 osób [LISTA]. „Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność”.

Klub milionerów „Dobrej Zmiany”. Pół miliarda złotych dla 90 osób [LISTA].

Na podst.: Klub-milionerow-dobrej-zmiany-pol-miliarda-zlotych oraz:

wiadomosci.wp.pl/klub-milionerow-2023

„Pokora, praca, umiar, roztropność w działaniu i odpowiedzialność” – tymi wartościami, według deklaracji z exposé premier Beaty Szydło z 2015 r., mieli się kierować w swoich działaniach ludzie z obozu „Dobrej Zmiany”.

„Do polityki nie idzie się dla pieniędzy” – dodał trzy lata później Jarosław Kaczyński.

[Czytam z rozbawieniem, bo sporo tu mych byłych „najuczciwszych kolegów”. MD]

==========================================

Wirtualna Polska, już po raz drugi, przeanalizowała raporty 19 spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych, których akcjonariuszem jest Skarb Państwa. Sprawdziliśmy, kto w latach 2016-22 pełnił funkcje w ich władzach i ile zarobili w nich ludzie związani z obozem rządzącym.

Badaliśmy spółki, których akcje ma bezpośrednio państwo: Orlen, Grupę Lotos, Energę, Eneę, KGHM Polska Miedź, Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG), Powszechny Zakład Ubezpieczeń (PZU), PKO Bank Polski (PKO BP), Polską Grupę Energetyczną (PGE), Grupę Azoty, Tauron Polska Energia, Jastrzębską Spółkę Węglową (JSW), Polski Holding Nieruchomości (PHN) i Giełdę Papierów Wartościowych (GPW).

Przeanalizowaliśmy także raporty spółek, których wspólnikiem państwo jest pośrednio (przez inne państwowe firmy lub instytucje): Banku Ochrony Środowiska (BOŚ), Banku Pekao, Alior Banku, PKP Cargo i LW Bogdanka.

=======================================

Giełdowe spółki z udziałem państwa wypłaciły ludziom związanym z PiS ponad 437 mln zł pensji i nawet do 45 mln zł. 90 osób „upasło” się na tym tak, że zostali milionerami, albo multimilionerami – donosi „Wirtualna Polska”.

„Wirtualna Polska” wylicza, że za rządów PiS łącznie spółki wypłaciły 152. osobo „Dobrej Zmiany” blisko pół miliarda złotych.

Portal podaje, że wśród nich znalazły się:

  • 4 osoby, które zarobiły ponad 10 mln zł,
  • 19 osób, które otrzymały od 5 do 10 mln zł,
  • 50 osób – od 2 do 5 mln zł,
  • 17 osób – od 1 do 2 mln zł,
  • i 62 osoby mniej niż 1 mln zł wynagrodzenia.

Portal podaje, że „90 osób, zasiadając we władzach giełdowych spółek z udziałem państwa, zostało więc do końca 2022 r. milionerami lub multimilionerami”.

Te 90 osób według WP mogło zarobić nawet 455 mln złotych.

Dalej czytamy, że „62 osób związanych z obozem „Dobrej Zmiany”, które pełniły funkcje w giełdowych spółkach, dołączyła do grona milionerów po wypłatach za pierwsze miesiące 2023 r., a część dołączy w najbliższym czasie”.

To jest poziom, który trudno objąć rozumem, a robi to ekipa, która zapewniała, że „do polityki nie idzie się dla pieniędzy”.

Tymczasem portal zastrzega, że wynagrodzenia niektórych osób w rzeczywistości mogły być jeszcze wyższe, bo „PGNiG w ogóle nie ujawniło wynagrodzeń wypłaconych w 2022 r., a Lotos ujawnił tylko wynagrodzenia wypłacone do marca 2022 r.”.

„I jeszcze jedno. Większość ludzi z naszej listy poza wynagrodzeniem ze spółek giełdowych, miała w ostatnich latach także inne dochody; niektórzy z innych państwowych spółek lub instytucji” – czytamy.

Kto się tak upasł? Oto niektóre osoby:

– Michał Krupiński (b. prezes PZU i Pekao SA, b. szef rady nadzorczej Alior Banku ) – 13 314 000 zł.

– Bartłomiej Litwińczuk (dyrektor w Grupie PZU, członek rady nadzorczej Grupy Azoty i adwokat) – 11 744 000 zł.

– Maciej Rapkiewicz (członek zarządu PZU, b. członek rady Alior Banku) – 11 467 000 zł.

– Aleksandra Agatowska (dyrektorka w Grupie PZU, b. członkini rady nadzorczej Alior Banku) – 10 914 000 mln zł.

– Mieczysław Król (b. wiceprezes PKO BP, były członek Porozumienia Centrum) – 9 755 000 zł plus 1 051 000 zł potencjalnej nagrody.

– Maks Kraczkowski (b. wiceprezes PKO BP i były szef młodzieżówki PiS) – 9 481 000 zł plus 990 000 zł potencjalnej nagrody.

– Małgorzata Sadurska (członek zarządu PZU, wywodząca się ze środowiska o. Tadeusza Rydzyka) – 9 316 000 zł.

– Marcin Chludziński (członek rady nadzorczej PZU, b. prezes KGHM i członek rady nadzorczej Tauronu) – 9 297 000 zł.

– Piotr Woźniak (b. prezes PGNiG) – 8 922 000 zł.

– Marek Wadowski (wiceprezes Grupy Azoty, b. wiceprezes Tauronu) – 8 303 000 zł plus 1 395 000 zł potencjalnej nagrody.

– Paweł Śliwa (wiceprezes PGE, członek rady nadzorczej Alior Banku) – 7 421 000 zł.

– Ryszard Wasiłek (b. wiceprezes PGE) – 7 318 000 zł.

– Daniel Obajtek (prezes Orlenu, b. szef Energi i.. były wójt Pcimia) – 7 201 000 zł plus 4 783 000 zł potencjalnej nagrody.

– Paweł Gruza (wiceprezes PKO BP, b. wiceprezes KGHM) – 6 955 000 zł.

– Zbigniew Leszczyński (b. członek zarządu PKN Orlen) – 6 869 000 zł plus 4 686 000 zł potencjalnej nagrody.

– Wojciech Wardacki (b. prezes Grupy Azoty i b. członek rady nadzorczej BOŚ) – 6 681 000 zł.

– Tomasz Karusewicz (były dyrektor w Grupie PZU i b. członek rady nadzorczej Grupy Azoty oraz przyjaciel Joachima Brudzińskiego) – 6 520 000 zł.

– Łukasz Kroplewski (b. wiceprezes PGNiG) – 6 449 000 zł.

– Wojciech Jasiński (członek rad nadzorczych Orlenu i PKO BP, b. prezes Orlenu, wraz z Jarosławem Kaczyńskim zakładał Porozumienie Centrum) – 6 310 000 zł.

– Grzegorz Kądzielawski (wiceprezes Grupy Azoty) – 6 275 000 zł plus 2 956 000 zł potencjalnej nagrody.

– Beata Kozłowska-Chyła (prezeska PZU, członkini rady nadzorczej PKO BP, b. członkini rady Grupy Lotos) – ponad 6 283 000 zł.

– Filip Grzegorczyk (wiceprezes Grupy Azoty, b. prezes Tauronu) – 6 091 000 plus 1 684 000 potencjalnej nagrody.

– Mariusz Grab (wiceprezes Grupy Azoty) – 5 482 000 zł plus 2 941 000 zł potencjalnej nagrody.

– Emil Wojtowicz (b. wiceprezes PGE) – 4 780 000 zł.

– Tomasz Hinc (prezes Grupy Azoty) – 4 770 000 zł plus 2 659 000 zł potencjalnej nagrody.

– Patrycja Klarecka (członkini zarządu PKN Orlen) – 4 546 000 zł plus 4 459 000 zł potencjalnej nagrody.

– Kamil Kamiński (b. wiceprezes Tauronu i przyjaciel Zbigniewa Ziobry) – 4 455 000 zł.

– Grzegorz Ksepko (b. wiceprezes Energi) – 4 404 000 zł.

– Armen Artwich (członek zarządu Orlenu) 4 323 000 zł plus 4 300 000 zł potencjalnej nagrody.

– Mirosław Kochalski (b. wiceprezes Orlenu) – 4 308 000 zł.

– Tomasz Hryniewicz (b. wiceprezes Grupy Azoty) – 4 285 000 zł plus 2 614 000 zł potencjalnej nagrody.

– Robert Perkowski (członek zarządu PKN Orlen, b. członek zarządu PGNiG, „uważany za człowieka Jacka Sasina”) – ponad 4 127 000 zł plus 180 000 zł potencjalnej nagrody.

– Ernest Bejda (członek zarządu PZU i rady nadzorczej Alior Banku) – 4 117 000 zł.

– Mateusz Bonca (b. prezes Lotosu) – 3 991 000 zł plus 500 000 zł potencjalnej nagrody.

– Leszek Skiba (prezes Pekao, członek rady nadzorczej GPW) – 3 965 000 zł.

– Jerzy Kwieciński (wiceprezes Pekao, b. prezes PGNiG) – 3 907 000 zł.

– Dominik Wadecki (b. wiceprezes Energi) – 3 894 000 zł.

– Dariusz Dumkiewicz (wiceprezes Bogdanki) – 3 530 000 zł.

– Jacek Kościelniak (b. wiceprezes i b. członek rady nadzorczej Energi) – 3 515 000 zł.

– Krzysztof Kozłowski (członek zarządu PZU, b. wiceprezes Pekao) – 3 511 000 zł.

– Iwona Duda (b. prezes Alior Banku i PKO BP, b. członkini rady BOŚ – siostra Zbigniewa Dudy, szefa PiS-u w Ostrowcu Świętokrzyskim) – 3 358 000 zł plus 113 tys. zł potencjalnej nagrody.

– Paweł Strączyński (wiceprezes Pekao, b. prezes Tauronu i b. wiceprezes PGE) – 3 191 000 zł.

– Robert Ostrowski (wiceprezes JSW) – 3 143 000 zł.

– Adam Burak (członek zarządu PKN Orlen) – 3 083 000 zł plus 3 015 000 zł potencjalnej nagrody.

– Wojciech Dąbrowski (prezes PGE) – 3 033 000 zł.

– Janusz Szewczak (członek zarządu PKN Orlen) – 3 029 000 zł plus 3 020 000 zł potencjalnej nagrody.

– Zbigniew Piętka (b. wiceprezes Enei) – 2 999 000 zł.

– Paweł Cioch (b. wiceprezes PGE) – 2 987 000 zł.

– Andrzej Jaworski (dyrektor Grupy PZU, b. członek zarządu PZU – jeden z najbliższych ludzi o. Tadeusza Rydzyka) – 2 955 000 zł.

– Paweł Majewski (prezes Enei, członek rady nadzorczej PHN, b. prezes Lotosu i PGNiG) – ponad 2 914 000 zł.

– Patryk Demski (wiceprezes Tauronu, b. wiceprezes Lotosu) – 2 798 000 zł plus 270 000 zł potencjalnej nagrody.

– Zofia Paryła (prezeska Energi, b. wiceprezeska Grupy Lotos) – ponad 2 681 000 zł plus 1 200 000 zł potencjalnej nagrody.

– Andrzej Kensbok (b. wiceprezes KGHM) – 2 675 000 zł.

– Paweł Szczeszek (prezes Tauronu, b. prezes Enei) – 2 672 000 zł.

– Marcin Jastrzębski (b. prezes Lotosu, b. członek rady nadzorczej BOŚ) – 2 507 000 zł.

– Marek Kasicki (b. wiceprezes Energi) – 2 497 000 zł.

– Jacek Rawecki (b. wiceprezes KGHM i b. członek rady nadzorczej Tauronu) – 2 475 000 zł.

– Janusz Kowalski (b. wiceprezes PGNiG i członek rady nadzorczej KGHM, jeden z czołowych polityków partii Zbigniewa Ziobry) – 2 453 000 zł.

– Alicja Klimiuk (b. wiceprezes i p.o. prezesa Energi) – 2 432 000 zł.

– Marcin Pawlicki (członek zarządu Enei, b. członek rady nadzorczej Grupy Azoty – uważany za człowieka Joachima Brudzińskiego) – 2 430 000 zł.

– Marek Pietrzak (wiceprezes KGHM, członek rady nadzorczej Alior Banku – jeden z najbliższych współpracowników Jacka Sasina) – 2 425 000 zł.

– Józef Rojek (b. wiceprezes Grupy Azoty) – 2 382 000 zł.

– Jacek Goliński (b. prezes Energi, brat Małgorzaty Golińskiej posłanki PiS, obecnej wiceminister klimatu i środowiska) – 2 327 000 zł.

– Radosław Domagalski-Łabędzki (b. prezes KGHM i b. członek rady nadzorczej Tauronu) – 2 360 000 zł.

– Wanda Buk (wiceprezeska PGE) – 2 252 000 zł.

– Maciej Libiszewski (b. członek zarządu PKP Cargo) – 2 187 000 zł.

– Tomasz Siwak (b. członek zarządu Enei – uważany za człowieka Marka Suskiego) – 2 136 000 zł.

– Tomasz Sztonyk (członek zarządu PHN) – 2 095 000 zł plus 793 000 zł potencjalnej nagrody.

– Czesław Warsewicz (b. prezes PKP Cargo) – 2 094 000 zł.

– Tomasz Górnicki (b. wiceprezes Polskiego Holdingu Nieruchomości) – 2 051 000 zł plus 877 000 zł potencjalnej premii.

– Krzysztof Skóra (b. prezes KGHM) – 2 044 000 zł.

– Jarosław Ołowski (b. członek zarządu Enei) – 2 022 000 zł.

– Rafał Mucha (członek zarządu Enei) – 1 774 000 zł.

– Remigiusz Nowakowski (b. prezes Tauronu i b. członek rady nadzorczej Orlenu) – 1 549 000 zł plus nagroda.

– Radosław Załoziński (b. wiceprezes JSW) – 1 549 000 zł.

– Andrzej Kisielewicz (członek rad nadzorczych PKO BP i KGHM) – 1 485 000 zł.

– Piotr Zborowski (wiceprezes Pekao, członek rady nadzorczej Enei) – 1 356 000 zł.

– Lechosław Rojewski (członek zarządu PGE) – 1 372 000 zł.

– Janina Goss (członkini rad nadzorczych PGE i PKN Orlen, b. członkini rady BOŚ – wieloletnia przyjaciółka rodziny Kaczyńskich) – 1 316 000 zł.

– Rafał Litwińczuk (członek zarządu Alior Banku) – 1 304 000 zł.

– Dariusz Kaśków (b. prezes Energi) – 1 264 000 zł.

– Stanisław Ryszard Kaczoruk (członek rady nadzorczej Pekao, b. członek rady Alior Banku) – 1 232 000 zł.

– Maciej Jankiewicz (b. prezes PHN) – 1 207 000 zł.

– Maciej Zaborowski (członek rady nadzorczej PZU) – 1 181 000 zł.

– Paweł Górecki (członek rady nadzorczej PZU) – 1 103 000 zł.

– Stanisław Kluza (b. prezes BOŚ) – 1 088 000 zł.

– Robert Pietryszyn (członek rady nadzorczej PKO BP, b. wiceprezes PZU i b. prezes Lotosu) – 1 079 000 zł.

– Iwona Waksmundzka-Olejniczak (członek zarządu Orlenu, b. prezeska Energi i PGNiG) – 1 030 000 zł plus 180 000 zł potencjalnej nagrody.

– Agata Górnicka (członek rady nadzorczej PZU) – 1 025 000 zł.

ŹRÓDŁO wiadomosci.wp.pl/klub-milionerow-2023

========================

mail:

Do sprawy odniósł się podczas briefingu prasowego rzecznik rządu Piotr Mueller.

– Byłbym wdzięczny, żeby dotrzymać rzetelności dziennikarskiej i dokonać porównania, jak to wyglądało w poprzednich latach, czy te wynagrodzenia są wyższe, czy niższe, bo pewnie opinia publiczne mogłaby odnieść wrażenie, że wynagrodzenia w sferze spółek Skarbu Państwa wzrosły, a jest dokładnie na odwrót – powiedział Mueller,

…”wynagrodzenia nadal są bardzo wysokie, bo to są spółki paliwowe, energetyczne, z ważnych obszarów funkcjonowania państwa”.

Absurdalny sąd nad historią, czyli słów kilka o tablicy potępiającej wprowadzenie tzw. getta ławkowego. To takie święto Purim w miniaturze. Bartyzel.

Absurdalny sąd nad historią, czyli słów kilka o tablicy potępiającej wprowadzenie tzw. getta ławkowego. To takie święto Purim w miniaturze.

prof. dr hab. Jacek Bartyzel absurdalny-sad-nad-historia

W związku z odsłonięciem na kampusie Uniwersytetu Warszawskiego, ufundowanej przez „Rektora, Senat i Społeczność” (czy tę ostatnią in corpore ktokolwiek pytał o zdanie?) UW, tablicy potępiającej wprowadzenie przez odległego poprzednika Jego Magnificencji tzw. getta ławkowego dla studentów żydowskich, nasuwa się kilka spostrzeżeń i refleksji:

1. Inkryminowane przez fundatorów tablicy zarządzenie Rektora Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego (gdyż taką nosił on wówczas nazwę, nigdy zresztą formalnie niezniesioną), prof. Włodzimierza Antoniewicza, z 5 października 1937 roku było legalnym aktem autonomicznej władzy akademickiej, w którego treści nie widzimy również niczego nagannego w aspekcie moralnym. Potępianie tego aktu po ponad ośmiu dziesiątkach lat, w zupełnie innym kontekście społecznym i politycznym, nosi znamiona absurdalnego sądu nad historią oraz nad osobą wybitnego uczonego, który już dawno nie żyje i nie może bronić swojego imienia.

2. Tzw. getto ławkowe, którego wprowadzenia domagała się młodzież narodowa, było w gruncie rzeczy jedynie symbolicznym wyrazem pragnienia zwrócenia uwagi na palący problem ówczesnej polskiej rzeczywistości, jakim była procentowa nadreprezentacja studentów żydowskich na uczelniach wyższych, a w konsekwencji tegoż – nadreprezentacja osób narodowości żydowskiej w tzw. wolnych zawodach oraz w kadrze kierowniczej przemysłowej i handlowej, wynikająca nie z większych zdolności umysłowych młodzieży żydowskiej, ale z lepszej sytuacji finansowej ich rodzin w stosunku do ogółu społeczeństwa polskiego, a zwłaszcza mas chłopskich i robotniczych, dla których poniesienie kosztów studiów wyższych ich dzieci przekraczało zazwyczaj ich możliwości. Problem ten był zresztą jedynie częścią ogólnej tzw. kwestii żydowskiej w Polsce międzywojennej wynikającej z ogromnego i ciągle się zwiększającego odsetka mniejszości żydowskiej w Polsce, opanowania przez nią całych gałęzi gospodarki narodowej, a zwłaszcza niemal monopolu handlu oraz jej cywilizacyjno-kulturowej i religijnej obcości przy jednoczesnym wzrastaniu jej wpływów również w sferze kultury. Nie można wymagać od żadnego narodu, aby godził się na to, aby tak węzłowe sektory jego życia w państwie znajdowały się pod cudzą kontrolą i nie próbował temu jakoś przeciwdziałać. Rozumiał to również i dawał temu wyraz w dokumentach jego hierarchii najwyższy autorytet duchowy i moralny w Polsce, czyli Kościół katolicki, podkreślając jedynie konieczność przestrzegania w tej samoobronie zasad etyki chrześcijańskiej i wykluczenia środków niegodziwych.

3. W tablicy umieszczonej na kampusie UW znalazły się słowa o poświęceniu jej „pamięci ofiar” – w domyśle rzeczonego „getta”. W uzusie polskiego języka literackiego i potocznego słowa „ofiara” używa się w kontekście jakichś zdarzeń samoistnych albo czyichś działań na oznaczenie osoby, która w ich wyniku poniosła śmierć. Pomimo istnienia sugestii w tym kierunku, nie ma żadnego dowodu, aby rezultatem wprowadzenia selekcji miejsc dla studentów na UW, ani nawet ogółu starć, nieraz faktycznie gwałtownych, pomiędzy młodzieżą polską a żydowską, była czyjakolwiek śmierć. Wobec powyższego zdanie z tablicy jest co najmniej retoryczną hiperbolizacją.

4. Swoistą kodą ideologiczną tekstu na tablicy jest zdanie: „Aby antysemityzm i nacjonalizm nigdy już nie zatruły wspólnoty akademickiej”. Należy tu zwrócić uwagę, że o ile termin „antysemityzm”, choć jak zwykle nadużywany i celowo nieostro definiowany, ma od biedy jakiś związek z kwestią, której dotyczy treść tablicy, o tyle uznanie „nacjonalizmu” per se za czynnik trucicielski względem wspólnoty akademickiej jest zupełnie skandaliczne. Samo słowo „nacjonalizm” poddane zostało tu jakiejś nienawistnej hostylizacji, tak jakby chodziło o wskazanie „wroga publicznego” (hostis), którego należy zniszczyć, podczas gdy w normalnym i obiektywnym znaczeniu nacjonalizm jest po prostu doktryną i prądem ideowo-politycznym, zrodzonym w prawie we wszystkich krajach, w których wykształciła się ponadklasowa wspólnota narodowa, i który również w Polsce wydał wielu mężów stanu oraz luminarzy kultury, sztuki, nauki i wytwórczości (w tym profesorów UW), a także męczenników sprawy narodowej. Główny polityczny wykładnik nacjonalizmu w Polsce, czyli obóz narodowy, złożył największą chyba ze wszystkich stronnictw daninę krwi pod okupacją hitlerowską i komunistyczną. Postulowane przez autorów tablicy wykluczenie nacjonalizmu ze wspólnoty akademickiej jest wreszcie absurdalne i autodestrukcyjne, albowiem od czasu, gdy europejskie uniwersytety przestawiły się z języka łacińskiego jako wykładowego na języki narodowe, uniwersytet stał się wszędzie jednym z głównych ognisk świadomości narodowej, czyli inaczej mówiąc także nacjonalizmu.

5. Reasumując powyższe uwagi należy zauważyć, że nagłośnione przez media tzw. głównego nurtu odsłonięcie na UW omawianej tablicy i towarzyszące temu działania nie są żadnym aktem sprawiedliwości, lecz noszą wszelkie znamiona mściwego odwetu tych, którzy dzisiaj są silniejsi i mogą robić, co im się podoba, bo mają status „wieczystych ofiar”. To takie święto Purim w miniaturze.

Czy PiS wpuści dodatkowo nachodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki? Haracz 600 milionów euro…[rocznie czy miesięcznie??]

Czy PiS wpuści dodatkowo nachodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki? 600 milionów euro…

Bosak: Wraca sprawa sprzed 8 lat [VIDEO w oryg. ]

czy-pis-wpusci-migrantow-z-bliskiego-wschodu-i-afryki

To jest sprawa, o której mówimy wiele lat – Konfederacja przedstawiła podczas konferencji prasowej swoje stanowisko „w sprawie kompromitacji rządu ws. paktu migracyjnego Unii Europejskiej”.

– Teraz dowiadujemy się, że Rada Unii Europejskiej przyjęła już stanowisko ws. rozporządzenia o przymusowej relokacji migrantów, a więc wraca ta sama sprawa, o której była mowa mniej więcej 8 lat temu, z tym że teraz nie jest mowa o kilku tysiącach, ale o kilkudziesięciu. Polska bowiem miałaby bowiem przyjąć 30 tys. […] nielegalnych imigrantów nazywanych uchodźcami, z których niewpuszczeniem nie poradziły sobie państwa południa Unii Europejskiej i my mielibyśmy, albo ich do siebie do Polski przyjmować, albo pokrywać koszty ich utrzymania mówił Krzysztof Bosak podczas konferencji.

– Mowa jest o […] 20 tys. euro za każdego nieprzyjętego imigranta. Czyli Polska miałaby płacić takie „wykupne” od tego mechanizmu polityki Unii Europejskiej – wyjaśnia jeden z liderów Ruchu Narodowego i szef koła Konfederacji w Sejmie.

[30 000 * 20 000 = 600 milionów euro md]

Bosak stwierdza, że „to nie ma nic wspólnego z traktatami, które Unia Europejska akceptowała”. – Po drugie jest to sfera naszej kompetencji, jako państwa polskiego, gdzie i kogo chcemy wpuścić, jeżeli nie dotyczy to oczywiście obywateli państw Unii Europejskiej – przypomniał.

Polityk stwierdza, że „rząd absolutnie na te przepisy nie powinien się zgadzać i widzimy tu rażący brak skuteczności rządu PiS-u, który obiecał wstawanie z kolan„.

– To państwa, które nie potrafią bronić swoich granic, powinny płacić pozostałym, bo to pozostali płacą koszty ich nieskutecznej polityki – stwierdza Krzysztof Bosak.

Narodowiec zauważa, że Polska jako państwo graniczne Schengen wydaje ogromne pieniądze na zatrzymanie fali „uchodźców”, która próbuje wedrzeć się do Unii Europejskiej przez Białoruś. Bosak zaznacza, że w takiej sytuacji „nigdy nie będzie zgody Konfederacji” na to, by następował „transfer pieniądza” z Polski do bogatszych państw.

LGBTiHGW – zamiast Serca Jezusa. Hunwejbini Antykościoła już w Polsce.

LGBT zamiast Serca Jezusa. Hunwejbini Antykościoła już w Polsce.

Paweł Chmielewski lgbt-zamiast-serca-jezusa-hunwejbini-antykosciola-sa-juz-w-polsce

Czerwiec, miesiąc poświęcony kultowi Najświętszego Serca Pana Jezusa, jest wykorzystywany przez środowiska rewolucyjne do promocji zepsucia i degrengolady moralnej. Ulicami miast w całym świecie zachodnim przeciągają piekielne parady afirmujące grzech i nazywające oczywiste zło – dobrem. Z roku na rok ofiarą propagandy tych środowisk pada coraz więcej Polaków – także w Kościele. Powoli zaczynają krystalizować się i stabilizować struktury, które można uznać za wewnątrzkościelne przyczółki nowej wspólnoty nieprawości, Antykościoła, który przepowiada ubóstwienie człowieka zamiast kultu Chrystusa.[To na wstępie, wyjaśnienie dla maluczkich. Potem – „wtajemniczanie” w kult szatana. MD]

=================

Kilka dni temu znany amerykański jezuita o. James Martin SJ, którego sam Franciszek stawia za wzór kapłaństwa księżom całego świata, opublikował w „katolicko”-LGBTowskim portalu obszerny artykuł, zestawiając kult Najświętszego Serca Pana Jezusa z moralną degrengoladą i dehumanizującą, animalną rozpustą parad tzw. „Gay Pride”. Nie, jezuita nie zrobił tego po to, by ukazać kontrast między katolicką pobożnością a dewiacją współczesności. Wprost przeciwnie: starał się wykazać, że kult Najświętszego Serca Pana Jezusa jest bardzo podobny do gejowskich parad, bo w obu wypadkach chodzi jakoby o to samo, o miłość!

Trudno o większą profanację; z o. Jamesem Martinem SJ może równać się chyba tylko biskup Innsbrucka Hermann Glettler, który w tegorocznym Wielkim Poście szydził z Najświętszego Serca Jezusowego: biskup nakazał powiesić nad kościelnym ołtarzem wizerunek zdjęcia świńskiego serca wepchniętego do prezerwatywy. Według artysty, który to wykonał, miało to wprost nawiązywać do Serca naszego Zbawiciela.

Komu wydawałoby się, że te szaleńcze zjawiska dotyczą tylko upadłych moralnie odległych krajów gdzieś na zgniłym Zachodzie, ten grubo się myli. Ziarna dokładnie tego samego zepsucia są właśnie dziś zasiewane w Polsce – i wydają już pierwsze zatrute owoce.

Kalwińsko-luterańsko-”katolicka” celebracja LGBTQ

W ostatnim czasie głośno było o inicjatywie o. Macieja Biskupa OP, łódzkiego dominikanina, który wziął udział w tzw. „nabożeństwie LGBTQ” w Warszawie. Rzecz odbyła się w połowie maja w zborze kalwińskim; o. Biskup wygłosił progejowskie kazanie, a później razem z kalwińskim pastorem i luterańską pastorką pobłogosławił zgromadzonych reprezentantów środowiska LGBTQ, czyniąc to znad stołu ołtarzowego okrytego tęczową flagą, na której postawiono Pismo Święte.

Dominikanin sugerował, że osoby tej samej płci mogą swobodnie żyć ze sobą razem; mówił też, że – uwaga – „Duch Święty nie jest strażnikiem jakiegoś sztywnego projektu życia wyznaczonego przez lękową moralność”. Można to rozumieć tylko następująco: życie w czystości przez osoby homoseksualne to „lękowa moralność” i „sztywny projekt”, prawdziwie chrześcijańskie byłoby coś wprost przeciwnego…

Zakon Kaznodziejski w korespondencji z portalem PCh24.pl stwierdził, że o. Maciej Biskup „zrobił to z własnej inicjatywy i bez wiedzy przełożonych” – ale żadnych konsekwencji nie wyciągnięto.

Skandaliczny „eksces” o. Biskupa nie powinien jednak nikogo specjalnie szokować. W Kościele katolickim w Polsce środowiska rewolucyjne są dość dobrze usadowione i coraz częściej prezentują agendę zupełnie wprost.

„Kongres Katoliczek i Katolików”, czyli nazywanie oczywistej nieprawości dobrem

Zrobił to na przykład „Kongres Katoliczek i Katolików”, organizacja, którą wielu uważa za marginalną, a która skupia jednak dość dużą grupę działaczy i katolickich intelektualistów, zarówno duchownych jak i świeckich. Kongres, wzorujący się na niemieckiej Drodze Synodalnej, w listopadzie 2022 roku przyjął „10 Postulatów”. Jeden z nich dotyczył właśnie kwestii LGBTQ. Brzmi on: „Domagamy się odrzucenia języka nienawiści i wykluczenia wobec osób LGBT+ w Kościele, a w szczególności odwołania Stanowiska Konferencji Episkopatu Polski w kwestii LGBT+ z 2020 roku, które zawiera treści homofobiczne i transfobiczne”. Kongres zaprezentował też uzasadnienie postulatu. Krótki cytat:

[…] uważamy, że uznanie w nauczaniu Kościoła i praktyce duszpasterskiej orientacji homoseksualnej i biseksualnej za równoważną heteroseksualnej, zaś transpłciowości za naturalną tożsamość płciową (w zgodzie z obowiązującą wiedzą naukową i współczesnymi interpretacjami Pisma Świętego) mogłoby przyczynić się radykalnie do zmniejszenia postaw wrogich i agresywnych wobec osób LGBT+ i sprawić, by Kościół stał się dla nich miejscem akceptacji i miłości”.

Kongres uważa zatem, że homo- i biseksualizm oraz transpłciowość są zupełnie normalne i wyprowadza to z jednej strony ze współczesnych nauk, a z drugiej… z Pisma Świętego.

Intelektualna „elita” rewolucyjnego „kościoła LGBT”

Tego rodzaju idee krzewią także cenieni w pewnych kręgach polskiego Kościoła duchowni. To na przykład ks. prof. Alfred Wierzbicki, były kierownik katedry etyki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ksiądz profesor od bardzo dawna działa na rzecz nowego podejścia do kwestii moralności seksualnej. Podam tylko jeden przykład; w tym roku w wywiadzie udzielonym „Więzi” stwierdził: „Konieczne jest przemyślenie doktryny na nowo, które pociągnęłoby za sobą odejście od rygorystycznej wykładni w szeregu spraw, czy też pochopnej moralnej kwalifikacji niektórych działań. Uważam na przykład, że partnerskie związki homoseksualne są do przyjęcia ze strony Kościoła. Sam Franciszek opowiedział się w prywatnej rozmowie za związkami – jak to określił – cywilnymi”. „Przemyślenie doktryny na nowo” bez „pochopnej kwalifikacji moralnej” niektórych działań to, jak możemy się domyślać, zawoalowana zachęta do tego, by nie potępiać aktów seksualnych jako grzesznych. Tak, jak nieco wcześniej robił to inny znany kapłan, o. Jacek Prusak SJ, w rozmowie z „Tygodnik Powszechnym” przedstawiając narrację jako żywo przypominającą wystąpienia innego jezuity, o. Jamesa Martina. O. Martin pytany o homoseksualizm nie potępia nigdy relacji intymnych między osobami tej samej płci, albo temat w ogóle pomijając, albo relatywizując jego znaczenie. O. Jacek Prusak stwierdził:

„Proponuję, byśmy patrzyli w perspektywie eschatologicznej: ludzka miłość jest ci dana po to, abyś odziedziczył niebo, wobec tego zrób z niej użytek! Gdy homoseksualni katolicy pytają mnie, co mają robić, nie mówię: rób to, a nie rób tamtego! Odpowiadam: kochaj! Musisz wziąć odpowiedzialność za miłość. To nie jest moja opinia – tak mówi Kościół od dwóch tysięcy lat. Jak będziesz kochał, to nie będziesz miał problemów ze swoją orientacją. Możesz kochać w celibacie, możesz kochać nie w celibacie. Musisz wiedzieć, czy kochasz, i podjąć ryzyko – wtedy nie będziesz się skarżył, że ktoś zabiera ci życie”.

Te kilka nazwisk i jedna organizacja to oczywiście tylko wycinek szerszego zjawiska. Obok Kongresu Katoliczek i Katolików na rzecz zniszczenia nauki moralnej Kościoła działa w Polsce więcej organizacji, z grupą „Wiara i Tęcza” na czele. Obok wymienionych kapłanów z postulatami LGBTQ sympatyzuje o wiele szersze grono. Stoi za nimi duże zaplecze medialne. „Tygodnik Powszechny”, „Więź” i „Deon” to tylko niektóre katolickie tytuły, do których należy doliczyć jeszcze prasę świecką z entuzjazmem opisującą ekscesy i wybryki homofilnych duchownych. To wszystko ma swoje konsekwencje. Jeszcze kilka lat temu byłoby całkowicie niewyobrażalne, by dominikanin błogosławił grupę LGBTQ stojąc przy Piśmie Świętym na tęczowej fladze. Dzisiaj to się dzieje – i co? I nic.

United in diversity, czyli witamy w Kościele Unioeuropejskim

Jest to możliwe dlatego, że „teologia LGBTQ” powoli wchodzi do mainstreamu. W Polsce: jeszcze nie, ale jest to tylko kwestia czasu. W krajach Europy Zachodniej oraz obu Ameryk, zwłaszcza w Ameryce Północnej, artykuły dowodzące bezgrzeszności aktów homoseksualnych nie są niczym zaskakującym, to nowa „normalność”. Narracja, zgodnie z którą św. Paweł Apostoł udzielałby dzisiaj ślubów parom LGBT i chrzcił dzieci, które kupili od surogatek, nikogo nie zaskakuje. To się po prostu dzieje. Polska pozostaje członkiem struktur świata zachodniego i będzie zmieniać się wraz z nimi. Niewielu pamięta, jak brzmi motto Unii Europejskiej: od 2000 to „United in diversity”, „Jedność w różnorodności”. Dokładnie to samo hasło za motyw przewodni uznali biskupi i świeccy obradujący na synodzie europejskim w Pradze w lutym tego roku. Także Kościół katolicki ma być na naszym kontynencie „zjednoczony w różnorodności”.

Co to oznacza w praktyce? Normalizację grzechu i błędu. W Kościele w Niemczech poglądy księży Biskupa, Wierzbickiego czy Prusaka są mainstreamem. W niemieckiej debacie nie można nazywać ich po imieniu herezją czy fałszem, bo to wyklucza z dyskusji. Jeżeli Polacy spotykają się na płaszczyźnie kościelnej z Niemcami, podobnie nie mogą zrobić tego samego: oznaczałoby to wykluczenie z dyskusji. W jednym z ostatnich numerów „Przewodnika Katolickiego”, tygodnika ukazującego się w archidiecezji Poznańskiej abp. Stanisława Gądeckiego, przeczytałem obszerny artykuł z powagą referujący postulaty niemieckiej Drogi Synodalnej i prezentujący je jako pod wieloma względami rozsądne. Dlaczego? Bo budujemy „jedność w różnorodności”: nie możemy piętnować drugich, musimy z nimi rozmawiać, szanować i akceptować. Skoro tak, będziemy je traktować jako uprawnione głosy. Kongres Katoliczek i Katolików, który dziś wygląda jeszcze na pewne ekstremum, za dziesięć lat bynajmniej nim nie będzie: znajdzie swoje miejsce w przeciętnej katolickiej prasie. Bo taka jest Europa, taki jest „Kościół w Europie”: różnorodny.

Zaniechania

Z czego to wynika? Z długoletnich i wielopłaszczyznowych zaniechań. Wraz z rozpoczęciem przez Franciszka pontyfikatu w 2013 roku powiał w Kościele „nowy wiatr”: dowolności głoszenia rewolucyjnych teorii doktrynalnych i moralnych. Kościół w Polsce nie był na to przygotowany. Niestety, nie wykorzystano też następnych lat, choć wszystkie znaki wskazywały, że czekają nas bardzo burzliwe wydarzenia. W 2016 roku Franciszek ogłosił adhortację apostolskąAmoris laetitia, która stanowi podstawę pod głęboką rewizję wielu elementów etyki kościelnej. Nie wyciągnięto z tego odpowiednich wniosków. Niemiecka Droga Synodalna, która w 2019 roku ruszyła z programem gotowym od A do Z, przez długi czas była w naszym kraju kompletnie ignorowana. Dopiero teraz, gdy już się zakończyła, zaczęła budzić krytyczne emocje. Kilka dni temu abp Marek Jędraszewski mówił, że niemieccy rewolucyjni katolicy „odwrócili się od Boga”.

Słusznie; problem w tym, że jest już za późno. Amoris laetitia się wydarzyła. Droga Synodalna się wydarzyła. Synod w Pradze z jego unijno-różnorodnym hasłem również się wydarzył.

Homoseksualni rewolucjoniści są w Polsce dobrze zakotwiczeni i prowadzą swoją pracę, ciesząc się rosnącym poparciem zblazowanej opinii publicznej, wielkich mediów oraz wpływowych czynników zagranicznych, w tym wewnątrzkościelnych. Wiele rzeczy zostało po prostu przespanych i pewnych strat nie da się naprawić. Wciąż można jeszcze podjąć wysiłek obrony katolickiej wiary. Mamy do wyboru: albo utonąć w „unijnym” katolicyzmie, albo umacniać normalność.

Ostrzeżenie przed oszustwem Antychrysta

Fundamentalnym zagrożeniem pozostaje dyktatura pseudo-nauki. Katechizm Kościoła Katolickiego przestrzega przed tajemnicą bezbożności w postaci oszukańczej religii, która da ludziom pozorne rozwiązania ich problemów – za cenę odstępstwa od prawdy. Wielkim oszustwem Antychrysta będzie pseudomesjanizm – uwielbienie samego człowieka zamiast Boga i Jego Mesjasza (por. pkt. 675). Właśnie to dzieje się dzisiaj.

29 czerwca 1972 roku św. Paweł VI mówił o „dymie szatana”, który wdarł się do Kościoła, wskazując na obalanie kolejnych prawd wiary w imię wierności programowo sceptycznym czy zgoła agnostycznym twierdzeniom „naukowym”. O tym samym pisał w encyklice Spe salvi Benedykt XVI, wskazując na rewolucyjną linię europejskiego myślenia od Franciszka Bacona (zm. 1626) aż do współczesnych neomarksistów. W jego testamencie duchowym, który powstał już w 2006 roku, ale który ogłoszono dopiero po jego śmierci, właśnie problem naginania chrześcijaństwa do roszczeń „nauki” wskazał jako największe zagrożenie dla Kościoła. Z kolei wywiadzie udzielonym w 2019 roku mówił o duchowej mocy Antychrysta, która przenika coraz większe połacie życia kościelnego i społecznego, niosąc ze sobą aborcję, homoseksualne „małżeństwa” czy tworzenie ludzi w laboratoriach. Naturalny porządek jest wywracany przez „naukę” do góry nogami i staje się zaczynem nowej wspólnoty nieprawości. Hunwejbini tego systemu Antychrysta, którego ostatecznym celem jest podmiana treści wiary, są już w Polsce: głoszą, przepowiadają i wciągają ludzi do swojego Antykościoła.

Paweł Chmielewski

Grabież Ukrainy przez skorumpowanych amerykańskich demokratów.

Grabież Ukrainy przez skorumpowanych amerykańskich demokratów.

unz.com/ishamir/the-plundering-of-ukraine

Israel Shamir • October 25, 2019

Rozmowa z Olegiem Tsarevem ujawnia tożsamość „informatora Trumpa na temat Ukrainy”.

Czołowi Demokraci są zaangażowani w grabież Ukrainy: nowe nazwiska, zadziwiające konta.

Tajemniczy „informator”, którego raport doprowadził do impeachmentu, został wymieniony w wyłącznym wywiadzie udzielonym Unz Review przez wybitnego ukraińskiego polityka, byłego posła do parlamentu czterech kadencji, kandydata na prezydenta Ukrainy, Olega Tsareva.

==========================

Pan Tsarev, wysoki, zwinny i pełen gracji mężczyzna, dobry mówca i płodny pisarz, był czołowym i popularnym ukraińskim politykiem przed puczem w 2014 roku; pozostał na Ukrainie po ucieczce prezydenta Janukowycza; ubiegał się o prezydenturę przeciwko Poroszence, a ostatecznie musiał udać się na wygnanie z powodu wielokrotnych gróźb dla jego życia. Podczas nieudanej próby secesji został wybrany na przewodniczącego parlamentu Noworosji (południowo-wschodnia Ukraina). Rozmawiałem z nim na Krymie, gdzie mieszka w przyjemnym nadmorskim mieście Jałta. Tsarev nadal ma wielu zwolenników na Ukrainie i jest liderem opozycji wobec reżimu w Kijowie.

=================================

Oleg, śledziłeś historię Bidena od samego początku. Biden nie jest jedynym politykiem Demokratów zaangażowanym w ukraińskie schematy korupcyjne, prawda?

Rzeczywiście, John Kerry, sekretarz stanu w administracji Obamy, był jego partnerem w przestępstwach. Ale Joe Biden był numerem jeden. Podczas prezydentury Obamy Biden był prokonsulem USA na Ukrainie i był zaangażowany w wiele programów korupcyjnych. Zezwolił na przekazanie trzech miliardów dolarów z pieniędzy amerykańskich podatników rządowi Ukrainy po zamachu stanu; pieniądze zostały skradzione, a Biden zgarnął dużą część łupów.

Jest to historia oszukiwania amerykańskiego podatnika i ukraińskiego klienta na korzyść kilku korupcjonistów, amerykańskich i ukraińskich. Jest to również historia kijowskiego reżimu i jego zależności od USA i MFW.

Ukraina ma kilka średniej wielkości złóż gazu ziemnego, wystarczających do krajowej konsumpcji gospodarstw domowych. Koszt jego wydobycia był dość niski; a Ukraińcy przyzwyczaili się płacić grosze za gaz. W rzeczywistości był on tak tani w produkcji, że Ukraina mogła zapewnić wszystkim swoim gospodarstwom domowym darmowy gaz do ogrzewania i gotowania, tak jak zrobiła to Libia. Pomimo niskich cen dla konsumentów, firmy gazowe (podobnie jak Birma) miały bardzo wysokie zyski i bardzo małe wydatki.

Po zamachu stanu w 2014 r. MFW zażądał podniesienia cen gazu dla konsumentów krajowych do poziomu europejskiego, a nowy prezydent Petro Poroszenko zobowiązał się do tego. Ceny poszybowały w górę. Ukraińcy zostali zmuszeni do płacenia wielokrotnie więcej za gotowanie i ogrzewanie, a ogromne zyski trafiły do kas firm gazowych. Zamiast podnieść podatki lub obniżyć ceny, prezydent Poroszenko zażądał od firm gazowych, aby mu płaciły lub dotowały jego projekty. Powiedział, że to on zorganizował podwyżkę cen, co oznacza, że powinien być uważany za partnera.

Firma Burisma Gas musiała zapłacić wymuszone pieniądze prezydentowi Poroszence. W końcu jej założyciel i właściciel, Nicolai Zlochevsky, zdecydował się zaprosić do zarządu firmy kilka ważnych osób z Zachodu, mając nadzieję, że złagodzi to apetyty Poroszenki. Sprowadził syna Bidena, Huntera, Johna Kerry’ego, polskiego byłego prezydenta Kwaśniewskiego; ale to mu nie pomogło.

Poroszenko wściekł się, że utuczone cielę może mu uciec, i poprosił prokuratora generalnego Shokina o zbadanie Burismy, ufając, że pojawią się jakieś nieprawidłowości.

Prokurator generalny Shokin natychmiast odkrył, że Burisma płaciła tym „gwiazdom” od 50 do 150 tysięcy dolarów miesięcznie każdej z nich tylko za bycie na liście dyrektorów. Jest to niezgodne z ukraińskim kodeksem podatkowym; nie można tego uznać za legalne wydatki.

W tym czasie do akcji wkroczył ojciec Biden. Zadzwonił do Poroszenki i dał mu sześć godzin na zamknięcie sprawy przeciwko jego synowi. W przeciwnym razie miliard dolarów z funduszy amerykańskich podatników nie trafi do ukraińskich korupcjonistów. Zlochevsky, właściciel Burismy, dobrze zapłacił Bidenowi za tę rozmowę: otrzymał od trzech do dziesięciu milionów dolarów, według różnych źródeł.

AG Shokin powiedział, że nie może zamknąć sprawy w ciągu sześciu godzin; Poroszenko zwolnił go i zainstalował na jego miejsce pana Łucenko. Łucenko był gotów umorzyć sprawę Burismy, ale również nie mógł tego zrobić w ciągu jednego dnia, a nawet tygodnia. Biden, jak wiemy, nie potrafił trzymać języka za zębami: mówiąc o naciskach, jakie wywierał na Poroszenkę, obciążył samego siebie. W międzyczasie pan Shokin przedstawił dowody na to, że Biden wywierał presję na Poroszenkę, aby go zwolnił, a teraz zostało to potwierdzone. Dowody zostały przekazane amerykańskim prawnikom w związku z inną sprawą, sprawą Firtasza.

Czym jest sprawa Firtasza?

Demokraci chcieli sprowadzić do USA innego ukraińskiego oligarchę, pana Firtasza, i zmusić go do przyznania się, że nielegalnie wspierał kampanię Trumpa na rzecz Rosji. Firtasz został aresztowany w Wiedniu w Austrii, gdzie walczył z ekstradycją do USA. Jego prawnicy twierdzili, że „jest to sprawa czysto polityczna” i wykorzystali zeznania pana Shokina, aby uzasadnić swoje twierdzenie. Z tego powodu dowody dostarczone przez Shokina nie są łatwe do odwrócenia, nawet gdyby Shokin był chętny, a nie jest. Stwierdził on również pod przysięgą, że Demokraci naciskali na niego, aby pomógł i dokonał ekstradycji Firtasza do USA, chociaż nie miał on żadnej pozycji w tej czysto amerykańskiej sprawie. Wygląda na to, że pani Clinton uważa, że fundusze Firtasza pomogły Trumpowi wygrać wybory, co jest niezwykle mało prawdopodobne [mówi Tsarev].

Mówiąc o Burisma i Bidenie; czym jest ten miliard dolarów pomocy, który Biden może dać lub wstrzymać?

To pieniądze USAID, głównego kanału amerykańskiej pomocy na „wspieranie demokracji”. Pierwszy miliard dolarów z USAID trafił na Ukrainę w 2014 roku. Zostało to zatwierdzone przez Joe Bidena, podczas gdy w przypadku Ukrainy dokumenty podpisał Turczynow, „pełniący obowiązki prezydenta”.

Ukraińska konstytucja nie przewiduje takiego stanowiska, a Turczynow, „pełniący obowiązki prezydenta”, nie miał prawa podpisywać ani dokumentów prawnych, ani finansowych. Tak więc wszystkie dokumenty, które zostały przez niego podpisane, w rzeczywistości nie miały mocy prawnej. Jednak Biden kontrasygnował dokumenty podpisane przez Turczynowa i przeznaczył pieniądze dla Ukrainy. A pieniądze zostały skradzione – przez Demokratów i ich ukraińskich odpowiedników.

Dwa lata temu (czyli już za prezydenta Trumpa) Stany Zjednoczone rozpoczęły dochodzenie w sprawie alokacji 3 miliardów dolarów; zostały one przyznane w 2014, 2015 i 2016 roku; miliard dolarów rocznie. Dochodzenie wykazało, że dokumenty zostały sfałszowane, pieniądze zostały przekazane na Ukrainę i skradzione. Śledczy śledzili każdą płatność, odkryli, gdzie trafiły pieniądze, gdzie zostały wydane i jak zostały skradzione.

W rezultacie w październiku 2018 r. Departament Sprawiedliwości USA wszczął postępowanie karne w sprawie „nadużycia władzy i defraudacji pieniędzy amerykańskich podatników”. Wśród oskarżonych są dwaj kolejni ministrowie finansów Ukrainy, pani Natalie Ann Jaresko, która służyła w latach 2014-2016 i pan Alexander Daniluk, który służył w latach 2016-2018, oraz trzy amerykańskie banki. Dochodzenie spowodowało, że USAID zaprzestało wydawania dotacji od sierpnia 2019 roku. Jak powiedział Trump, teraz USA nie rozdają pieniędzy i nie narzucają demokracji.

Pieniądze zostały przyznane z rażącym naruszeniem amerykańskiego prawa. Nie było oceny ryzyka, nie było raportów z audytów. Zwykle USAID, przydzielając środki pieniężne, zawsze przygotowuje obszerny pakiet dokumentów. Ale miliardy zostały przekazane Ukrainie całkowicie bez dokumentów. Sprawa karna dotycząca defraudacji funduszy USAID została podpisana osobiście przez prokuratora generalnego USA, więc te kwestie są bardzo żywe.

Sam Kislin był zaangażowany w to śledztwo. Jest on dobrym przyjacielem i współpracownikiem Giulianiego, prawnika Trumpa i byłego burmistrza Nowego Jorku. Kislin jest dobrze znany w Kijowie i mam wielu przyjaciół, którzy są przyjaciółmi Sama [powiedział Tsarev]. Dowiedziałem się o jego postępie, ponieważ niektórzy z moich przyjaciół zostali zatrzymani w Stanach Zjednoczonych lub byli przesłuchiwani na Ukrainie. Poinformowali mnie o tym. Wygląda na to, że Burisma to tylko wierzchołek skandalu, wierzchołek góry lodowej. Jeśli Trump będzie kontynuował i wykorzysta to, co już zostało zainicjowane i zbadane, cała „wierchuszka” Partii Demokratycznej upadnie. Nie będą w stanie przeprowadzić wyborów. Nie mam prawa wymieniać nazwisk, ale wierzcie mi, w sprawę zamieszani są czołowi funkcjonariusze Partii Demokratycznej.

Poroszenko zdawał sobie z tego sprawę; wydał rozkaz ogłoszenia Sama Kislina persona non grata. Pewnego razu starzec (ma ponad 80 lat) przyleciał na lotnisko w Kijowie i nie pozwolono mu wejść; spędził noc w areszcie, a następnego dnia odleciał do USA. Poroszenko był całkowicie sprzymierzony z obozem Clinton.

A prezydent Zełenski? Czy jest wolny od wpływów Clintonowskich Demokratów?

Gdyby tak było, nie byłoby skandalu z telefonem Trumpa. Skąd Demokraci dowiedzieli się o tej rozmowie i jej rzekomej treści? Oficjalna wersja mówi, że był człowiek z CIA, informator, który zgłosił się do Demokratów. Wersja ta nie wyjaśnia, gdzie znajdował się ten informator podczas rozmowy. Mówię wam, że znajdował się w Kijowie i był obecny podczas rozmowy u boku ukraińskiego prezydenta Zełenskiego. Ten człowiek był (być może) agentem CIA, ale był także bliskim współpracownikiem George’a Sorosa i ukraińskim urzędnikiem wysokiego szczebla. Nazywa się Alexander Daniluk. Jest to również człowiek, do którego doprowadziło śledztwo Sama Kislina i DoJ, ówczesny minister finansów Ukrainy, człowiek odpowiedzialny za defraudację trzech miliardów dolarów amerykańskich podatników. Departament Sprawiedliwości wydał nakaz jego aresztowania. Oczywiście jest on osobiście oddany Bidenowi i ogólnie Demokratom. W ogóle nie ufałbym jego wersji rozmowy telefonicznej.

Daniluk miał towarzyszyć prezydentowi Zełenskiemu w jego wizycie w Waszyngtonie, ale został poinformowany, że jest nakaz jego aresztowania. Pozostał w Kijowie. Wkrótce potem rozpętało się piekło rzekomego wycieku rozmowy telefonicznej. Administracja Zełenskiego przeprowadziła dochodzenie i doszła do wniosku, że przeciek został dokonany przez Aleksandra Daniluka, znanego z bliskich stosunków z George’em Sorosem i Bidenem. Alexander Daniluk został zwolniony. (Jednak nie przyznał się do winy i powiedział, że przeciek został dokonany przez jego zaprzysięgłego wroga, szefa biura administracji prezydenta, pana Andreya Bogdana, który rzekomo wrobił Daniluka).

Nie jest to jedyny przypadek korupcji związanej z USA na Ukrainie. Jest Amos J. Hochstein, protegowany byłego wiceprezydenta Joe Bidena, który służył w administracji Baracka Obamy jako asystent sekretarza stanu ds. zasobów energetycznych. Wciąż wisi na włosku. Wraz z amerykańskim obywatelem Andrew Favorovem, zastępcą dyrektora Naftogazu, zorganizował bardzo kosztowny „rewersowy import gazu” na Ukrainę.

W tym schemacie rosyjski gaz jest kupowany przez Europejczyków, a następnie sprzedawany Ukrainie z wysoką marżą. W rzeczywistości gaz pochodzi bezpośrednio z Rosji, ale płatności dokonywane są przez Hochstein. Jest to znacznie droższe niż kupowanie bezpośrednio od Rosji; Ukraińcy płacą, podczas gdy marża jest pobierana przez Hochstein i Favorov. Teraz planują importować skroplony gaz ze Stanów Zjednoczonych, po jeszcze wyższej cenie. Ponownie, cenę zapłacą Ukraińcy, podczas gdy zyski trafią do Hochsteina i Favorova.

We wszystkich tych oszustwach biorą udział ludzie Clintona i szpiedzy, którzy są w pełni zintegrowani z Partią Demokratyczną. Były szef CIA, Robert James Woolsey, zasiada obecnie w zarządzie firmy Velta, produkującej ukraiński tytan. Woolsey jest neokonem, członkiem Projektu na rzecz Nowego Amerykańskiego Stulecia (PNAC), pro-izraelskiego think-tanku i człowiekiem, który nieustannie naciskał na wojnę w Iraku. Typowy demokratyczny szpieg, teraz czerpie zyski z ukraińskich złóż rudy.

Jedna z najlepszych ukraińskich historii korupcyjnych związana jest z Audriusem Butkeviciusem, byłym ministrem obrony (1996-2000) i posłem do Sejmu postsowieckiej Litwy. Pan AB rzekomo pracował dla MI6, a obecnie jest członkiem osławionego Institute for Statecraft, brytyjskiej organizacji propagandowej zaangażowanej w operacje dezinformacyjne, obalanie procesu demokratycznego oraz promowanie rusofobii i idei nowej zimnej wojny. W 1991 r. dowodził snajperami strzelającymi do litewskich protestujących. Zabójstwa zostały przypisane sowieckim siłom zbrojnym, a ostatni prezydent ZSRR Gorbaczow nakazał szybkie wycofanie swoich wojsk z Litwy. Pan AB został ministrem obrony swojego niepodległego kraju. W 1997 r. szanowny minister obrony „zażądał 300 000 USD od starszego członka zarządu spółki naftowej w trudnej sytuacji w zamian za pomoc w uzyskaniu umorzenia postępowania karnego dotyczącego ogromnych długów spółki”, zgodnie z wyrokiem sądu. Został aresztowany po otrzymaniu łapówki, został skazany na pięć lat więzienia, ale człowiek z takimi kwalifikacjami nie został pozostawiony w więzieniu.

W 2005 roku dowodził snajperami, którzy zabili protestujących w Kirgistanie, w Gruzji powtórzył ten wyczyn w 2003 roku podczas Rewolucji Róż. W 2014 roku zrobił to ponownie w Kijowie, gdzie jego snajperzy zabili około stu ludzi, protestujących i policję. Do Kijowa sprowadził go Turczynow, który nazywał siebie „pełniącym obowiązki prezydenta” i który kontrasygnował miliardową dotację Joe Bidena.

W październiku 2018 r. nazwisko AB pojawiło się ponownie. Zapaliły się magazyny wojskowe w Czernichowie; rzekomo tysiące pocisków przechowywanych do walki z separatystami zostało zniszczonych przez ogień. I nie był to pierwszy pożar tego rodzaju: w październiku 2018 r. poprzedni, równie ogromny, podpalił magazyny ukraińskiej armii w Winnicy w 2017 roku. W sumie w ciągu ostatnich kilku lat doszło do 12 ogromnych pożarów arsenałów wojskowych. Tylko w 2018 roku szkody wyniosły ponad 2 miliardy dolarów.

Kiedy główny prokurator wojskowy Ukrainy Anatolij Matios zbadał pożary, odkrył, że w magazynach brakowało 80% broni i pocisków. Nie zostały one zniszczone przez ogień, ale w ogóle ich tam nie było.

Zamiast służyć do zabijania rosyjskojęzycznych Ukraińców w Doniecku, sprzęt został wysłany z portu w Nikołajewie do Syrii, do islamskich rebeliantów i ISIS. A człowiekiem, który zorganizował tę ogromną operację, był nasz pan AB, stary bojownik o demokrację z ramienia MI6, działający w zmowie z ministrem obrony Połtorakiem i panem Turczinowem, przyjacielem pana Bidena. (Mówi się, że pan Matios otrzymał 10 milionów dolarów za milczenie).

Straty ponieśli obywatele Ukrainy i amerykańscy podatnicy, podczas gdy beneficjentami było Głębokie Państwo [Deep State md] , co jest prawdopodobnie tylko inną nazwą dla śmiertelnej mieszanki szpiegów, mediów i polityków.

Prezy Dęci

Prezy Dęci https://ekspedyt.org/2023/06/11/prezy-deci/

piko , 11 czerwca 2023

W nawiązaniu do tekstu Czarnej Limuzyny “Obrona Andrzeja Dudy” zamieszczam skromne, subiektywne podsumowanie działalności Prezydentów RP zwracając szczególną uwagą na osiągnięcia Andrzeja Dudy. Tekst z maja 2022.

Motto:

Ryba śmierdzi od głowy


Tegoroczne wystąpienie Andrzeja Dudy podczas obchodów Święta 3 Maja stało się impulsem do napisania kilku zdań o nim i o wcześniejszych prezydentach III RP.

Nie będzie to szczegółowa analiza wszystkich dokonań tych zacnych postaci posiadających mandat z wyborów powszechnych (poza prezydentem Jaruzelskim) do sprawowania najwyższej funkcji w państwie. Będzie to tylko przypomnienie kilku istotnych posunięć mających wpływ na losy kraju.

Wojciech Jaruzelski (1989 – 1990) – TW Wolski, gen. Ludowego Wojska Polskiego, I sekretarz KC PZPR, mógł być Pinochetem RP a złamał kręgosłup narodowi. Pachołek Moskwy.

Lech Wałęsa (1990 – 1995) – TW Bolek, był i jest tym co jest pomiędzy nogą lewą i prawą. Noblista – konfident. Prymityw.

Aleksander Kwaśniewski (1995 2005) – TW Olek, minister w rządach PRL założyciel SdRP, z bolącą golenią i chorobą filipińską profanujący pamięć pomordowanych przez sowietów Polaków.
Na uroczystości w Jedwabnem 10 lipca 2001 powiedział:

“Przepraszam w imieniu swoim i tych Polaków, których sumienie jest poruszone tamtą zbrodnią. W imieniu tych, którzy uważają, że nie można być dumnym z wielkości polskiej historii, nie odczuwając jednocześnie bólu i wstydu z powodu zła, które Polacy wyrządzili innym”.

Lech Kaczyński (2005 – 2010), lista niektórych dokonań:
– ratyfikował traktat lizboński,
– wprowadził chanukowe świece do pałacu prezydenckiego w 2006,
– rok później restauruje i legalizuje żydowską masońską lożę Bnai Brith  –  profesor Jan Hartman się kłania, a prezydent Mościcki przewraca w grobie,
– wcześniej jako minister sprawiedliwości na prośbę rabina Szudricha wstrzymuje ekshumacje w Jedwabnym.

Bronisław Komorowski (2010 – 2015) ze związkami z WSI, „hrabia” Szczynukowicz
– na uroczystościach w Jedwabnem 10 lipca 2011 Tadeusz Mazowiecki odczytał jego list w którym był taki fragment:
…naród musi zrozumieć, że był także sprawcą…[zbrodni]”.

Andrzej Duda (2015 – ) „NASZ PREZYDENT”
– jako prawnik w biurze prezydenta Kaczyńskiego bez formalnych dokumentów przekazał Kancelarię ludziom Komorowskiego,
– jako prezydent nie udostępnił Aneksu do raportu o likwidacji WSI,
– nie przyłożył ręki do wycofania ustawy 1066 o „bratniej pomocy”,
– nie podjął działań w celu pełnego wyjaśnienia śmierci Popiełuszki,
– nie zaangażował się w rozliczenie afer poprzedniej ekipy, itd.

To są drobiazgi w porównaniu do opinii i deklaracji jakie wyrażał z okazji różnych rocznic i okoliczności.

Udział w Marszu Żywych (28.04.2022):
https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wizyty-krajowe/prezydent-andrzej-dudawzial-udzial-w-marszu-zywych,52878
Opowiadał, że ofiar nigdy nie zapomni. Oczywiście głównie żydowskich ofiar. Uroczystości poświęconej polskim ofiarom Rzezi Wołyńskiej patronować nie chciał.

Wystąpienie z okazji 3 Maja:
https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wypowiedzi-prezydenta-rp/wystapienia/wystapienie-prezydenta-podczas-uroczystosci-naplacu-zamkowym,53158
– „Stało się coś, o czym powiedział ostatnio prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, dosłownie kilka dni temu: „Wobec tego, co zrobili Polacy, cała historia jest nieważna”. W jakimś sensie można powiedzieć, że tak – że w całym ogromie tej historii, przecież w ostatnich stuleciach tak trudnej, gdzie na wspólnym stole między Polakami a Ukraińcami tak często leżał karabin, tak często leżał topór, broń – został położony chleb. Chleb! Została położona dłoń na dłoni. Dziękuję Wam za to. Jest to akt, który – wierzę w to głęboko – buduje całkowicie nową drogę w naszych dziejach, w dziejach naszych obojga narodów”.

– “(…) by – gdy wojna się zakończy – mogli [Ukraińcy] wrócić do swoich domów, a my pomóc im w dziele odbudowy Ukrainy: wolnej, suwerennej, niepodległej. Ukrainy, która – mam nadzieję – będzie na dziesięciolecia, a daj Boże i na stulecia, państwem bratnim dla Rzeczypospolitej, pomiędzy którym a nami, Polską – jak, mam nadzieję, proroczo powiedział Prezydent Wołodymyr Zełenski – nie będzie granicy; że tej granicy faktycznie nie będzie; że będziemy żyli razem na tej ziemi, (…)“.

Wystąpienie z okazji Chanukowych Świec (01.12.2021):
https://www.prezydent.pl/aktualnosci/wydarzenia/uroczystosc-zapalenia-swiec-chanukowych-plenhebr,45866
(…) Rola społeczności żydowskiej na przestrzeni tysiąca lat była dla Polski bardzo ważna, chcę to z całą mocą podkreślić. To jest Polin, to jest miejsce dla nas wszystkich, ukształtowane historycznie, umocowane kulturowo, w którym chcemy nadal razem żyć, w tolerancji, we wzajemnym zrozumieniu i szacunku (…)”.

Kilka zdań komentarza.
Opinię o Kwaśniewskim i Komorowskim wyraziłem w tekście ZdrajcyTU .

Ponieważ to prezydent Andrzej Duda sprowokował ten tekst więc należy mu się specjalna uwaga.

Zacznę od końca czyli od chanukowych wygłupów.
Jakim prawem przedstawiciele Państwa Polskiego oficjalnie świętują jakąś legendę (hagadę) z historii Żydów?
Czy władze Izraela w rocznicę „Cudu nad Wisłą”, czy odstąpienia Szwedów od ataku na Jasną Górę „za sprawą ingerencji Matki Boskiej” urządzają przyjęcie dla księży katolickich i przedstawicieli RP?
Czy Duda jest katolikiem, bo sądząc po treści linkowanego przemówienia to raczej nie?

Prezydent podkreślił „… rolę społeczności żydowskiej …” itd. Ciekawe czy miał na myśli:

– niechlubną rolę Żydów podczas Powstania Styczniowego czy Powstania Listopadowego?
– sprzeciwy i obstrukcje społeczności żydowskiej podczas tworzenia Polski po rozbiorach?
–  wypowiedź barona Rotschilda na okoliczność planowanego udziału Dmowskiego w Konferencji Wersalskiej, gdzie miano dyskutować o granicach w Europie:
„(…) [jeżeli Dmowski będzie reprezentować Polskę] Wy nas znajdziecie na drodze do Gdańska, na drodze do Śląska pruskiego i do Cieszyńskiego, na drodze do Lwowa, na drodze do Wilna i na drodze do wszystkich waszych projektów finansowych”.
– denuncjacyjną rolę Żydów po 17.09.1939 na zajętych przez sowietów ziemiach polskich?
– rolę żydokomuny w mordowaniu polskich patriotów za PRLu?
– utworzenie świetnie działającej holokaust industry?
– bezprawne roszczenia na gigantyczną kwotę za pożydowskie mienie bezspadkowe?
– słowa Izraela Singera : Jeżeli Polska nie spełni roszczeń Żydów, będzie „publicznie atakowana i upokarzana” na forum międzynarodowym?
– działalność „historyka” Grossa czy innego „literata” Kosińskiego?

Można by jeszcze długo wyliczać jak wielka była i jest rola społeczności żydowskiej dla Polaków i Polski.

Wisienką na torcie jest wypowiedź Dudy z 03.05.2022.
Po pierwsze
według tego człowieka spontaniczna pomoc Polaków spowodowała, że „cała historia jest nieważna”.
Ojciec sąsiada spalił kiedyś mojemu ojcu chałupę razem z żoną. Po jakimś czasie pomogłem jego synowi, bo był w ciężkiej sytuacji i z tego jest wniosek, że nie ma sprawy, spoko, zapomnijmy o chałupie.
Ja mu pomogłem – to znaczy, że on może przeszłość uznać za niebyłą, nieistotną. Taka to pier… na logika.
Takie zdanie mógł wypowiedzieć jakiś kretyn u cioci na imieninach. Jeżeli to powiedział Prezydent to mamy przesrane.
Po drugie
sprawa braku granicy. To nie była przenośnia. To jest zapowiedź jakiegoś koszmarnego projektu, który będzie skutkować konfliktem. Polska ma swoje interesy Ukraina swoje i nie są one tożsame.

Na koniec dla przypomnienia tekst ślubowania prezydenckiego:

Obejmując z woli Narodu urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji, będę strzegł niezłomnie godności Narodu, niepodległości i bezpieczeństwa Państwa, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem“.

i zadanie – połącz kropki (informacje) i napisz co ci wyszło?


Jeżeli Andrzej Duda został prezydentem to znaczy, że w zasadzie z każdego można zrobić Prezydenta.

Djokovic, który się strzykawcom ani oszczercom z UE, wrogom Serbii nie kłaniał, triumfuje.

Djokovic, który się strzykawcom ani oszczercom z UE, wrogom Serbii nie kłaniał, triumfuje.

Novak Djokovic, który się strzykawkom w czasie pandemii nie kłaniał, triumfuje w Paryżu.

djokovic-ktory-sie-strzykawkom-nie-klanial-triumfuje

Serb, który się strzykawkom w czasie pandemii nie kłaniał, wyrównał ilość wygranych Wielkich Szlemów na Roland Garros z Igą Świątek. Jednak łącznie triumfował już po raz 23. w turnieju wielkoszlemowym, co jest rekordem świata. W sumie wygrał każdy turniej Wielkiego Szlema co najmniej trzy razy.

W finale w Paryżu rozstawiony z numerem trzecim serbski tenisista wygrał z Norwegiem Casperem Ruudem (nr 4.) 7:6 (7-1), 6:3, 7:5. Obaj tenisiści zmierzyli się ze sobą po raz piąty i zawsze górą był Djokovic.

W finale emocje były w zasadzie tylko w pierwszym secie. Djokovic dał się przełamać w drugim gemie i po kilkunastu minutach Ruud prowadził 4:1. Serb wrócił jednak do gry. W siódmym gemie odrobił przełamanie, a w tie-breaku nie dał rywalowi szans. Norweg zdobył w nim tylko punkt.

W drugim oraz trzecim secie Djokovic nie dał się już przełamać i w obydwu raz przełamywał Norwega. W ostatniej partii dokonał tego w jedenastym gemie, a chwilę później serwował na zwycięstwo. Wykorzystał drugą piłkę meczową. Spotkanie trwało trzy godziny i 13 minut.

Do tej pory rekord 22 wielkoszlemowych zwycięstw Serb dzielił z Rafaelem Nadalem. Hiszpan, 14-krotny triumfator w stolicy Francji, nie bronił tytułu z powodu kontuzji.

36-latek z Belgradu wcześniej w Paryżu najlepszy był w 2016 i 2021 roku. Trzykrotnie zwyciężał też w US Open (2011, 2015, 2018). Najwięcej, aż dziesięć triumfów ma w Australian Open (2008, 2011, 2012, 2013, 2015, 2016, 2019, 2020, 2021, 2023). Siedem razy wygrywał Wimbledon (2011, 2014, 2015, 2018, 2019, 2021, 2022).

24-letni Ruud po raz trzeci w karierze wystąpił w finale wielkoszlemowej imprezy – zawsze jednak przegrywał. Okazał się jednak gentlemanem i zwróciłsię do Serba po porażce słowami – „Kolejny dzień, kolejny rekord ustanowiony przez ciebie. Jest niezwykle trudno opisać, jak niesamowitym jesteś tenisistą. Gratulacje”.

Źródło: PAP

13.06.2023 Wałbrzych – Msza święta i czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

13.06.2023 Wałbrzych – Msza święta i czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

12/06/2023przez antyk2013

13. dnia każdego miesiąca

Króluj nam, Chryste!

W najbliższy wtorek – jak zawsze 13. dnia miesiąca – o godz. 18.00 będzie w wałbrzyskiej kolegiacie Św. Aniołów Stróżów Msza święta w intencji Ojczyzny, poprzedzona czuwaniem Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę, które będzie trwało od godz. 15 do procesji eucharystycznej o godz. 17:30, a po Mszy świętej będzie jeszcze nabożeństwo fatimskie.

Wprowadzane na rynek preparaty ‘przeciw HPV’ nie są szczepionkami.

„Wprowadzane na rynek preparaty ‘przeciw HPV’ nie są szczepionkami”. Szokujące ustalenia Jana Pospieszalskiego

wprowadzane-na-rynek-preparaty-nie-sa-szczeionkami

„Sprawdziłem statystyki zachorowalności w krajach, które wdrożyły masowe szczepienia na HPV. Okazuje się, że programy szczepień nie przyniosły poprawy, a w wielu badaniach notuje się nawet wzrost zachorowań.

Dlaczego? Ponieważ wprowadzane na rynek preparaty nie są szczepionkami przeciwko rakowi”, alarmuje na łamach tygodnika „Do Rzeczy” Jan Pospieszalski.

Publicysta komentuje ogłoszenie przez premiera Morawieckiego oraz ministrów Maląg i Niedzielskiego programu „darmowych i dobrowolnych szczepień przeciw HPV”. Ma on obejmować dziewczynki w wieku 12 i 13 lat. Przyjęcie preparatu ma przez całe życie chronić je przed nowotworem szyjki macicy.

Tymczasem z danych, do których dotarł gospodarz programu „W Pośpiechu” na antenie PCh24 TV preparaty przeciwko HPV chronią tylko przed czterema typami wirusa spośród kilkudziesięciu, z których każdy może wywołać raka szyjki macicy.

Pospieszalski powołuje się na artykuły naukowe z najbardziej prestiżowych medycznych pism, z których wynika, że wszystkie zapewnienia, że tzw. szczepionka przeciwko HPV zapewnia ochronę na całe życie są po prostu kłamstwem. „Nowotwór rozwija się niezwykle wolno – 10 lat i więcej. Zapadalność na raka występuje najczęściej w grupie 40–65 lat, a zaszczepione w 2008 r. nastolatki dziś nie osiągnęły jeszcze 30. roku życia. Ponadto szczepienia oddziałują tylko na określone rodzaje wirusa, inne zaś typy są na szczepienia odporne”, wylicza.

„Poważne naukowe periodyki zwracają uwagę, że w krajach, gdzie stosowano populacyjne, dywanowe szczepienia, zaobserwowano zjawisko substytucji, polegające na zastępowaniu i przejmowaniu roli ograniczonych przez szczepienie typów wirusa HPV przez pozostałe, bardzo onkogenne, a niezawarte w szczepionce typy. Zatem ani zapadalność, ani śmiertelność nie maleją. (…) Skoro powyższa wiedza jest powszechnie dostępna, to dlaczego rząd namawia Polaków do tak wątpliwego środka?”, podsumowuje Jan Pospieszalski.

Źródło: tygodnik „Do Rzeczy”