Religie tradycyjne i nowoczesne

Religie tradycyjne i nowoczesne

Stanisław Michalkiewicz 25 czerwca 2024 michalkiewicz

Religia klimatyzmu Hmmm. Niby wszystko pasuje, „wszystko gra i koliduje” – jak mawiają gitowcy – ale tak naprawdę, to chociaż miedzy religią i klimatyzmem wystąpują podobieństwa, to są też istotne różnice. Przede wszystkim co do przyczyny pojawienia się jednych i drugiego. Wprawdzie Żydowie i chrześcijanie twierdzą, że przyczyną pojawienia się religii było „objawienie Boże”, to znaczy – nawiązanie przez Stwórcę Wszechświata” bliskich spotkań III stopnia z pewnym mezopotamskim koczownikiem – ale jeśli nawet tak było, to nie była to przyczyna jedyna – bo religie występowały już przed Abrahamem. Wspomina o tym nawet Biblia, że w pewnym momencie „zaczęto wzywać imienia Pana”. Jakiego „Pana” – tego konkretnie nie wiemy – ale ta wzmianka pokazuje, że religie istniały również przed „objawieniem” się Stwórcy Wszechświata wspomnianemu koczownikowi. W takim razie powinniśmy odpowiedzieć na pytanie, dlaczego właściwie się zjawiły?

Wprawdzie żaden ze mnie teolog, choćby taki, jak pan red. Tomasz Terlikowski, ale przecież nie tylko święci garnki lepią, więc dlaczego nie miałbym spróbować i ja?

Otóż wydaje mi się, że przyczyną pojawienia się religii mogła być ciekawość. W pewnym momencie ludzie zaczęli zadawać sobie pytanie, w jaki sposób powstał świat, a w miarę rozwoju intelektualnego a zwłaszcza – gromadzenia wiedzy – to pytanie nabierało coraz większego ciężaru gatunkowego. Dzięki gromadzeniu wiedzy ludzie inteligentni spostrzegli, że świat funkcjonuje według pewnej uniwersalnej zasady, mianowicie – zasady przyczynowości, która głosi, że z określonych przyczyn muszą wystąpić określone skutki. To właśnie dzięki niej rozumiemy świat i możemy go opisać – bo w przeciwnym razie jawiłby się nam on jako jakieś chaotyczne kłębowisko, w którym nie byłoby miejsca, by choć na chwilę zatrzymać tam oko.

Odkrycie tej zasady sprawiło, że od tego momentu już tylko krok dzielił ludzi od wniosku, że skoro wszystko ma i musi mieć przyczynę, to odnosi się to również do świata. On też musi mieć przyczynę, a skoro tak, to ktoś, a właściwie Ktoś musi za tą przyczyną stać.A skoro ten Ktoś stoi za przyczyną, to znaczy – że według wszelkiego prawdopodobieństwa jest on Kreatorem świata i rządzącej nim zasady przyczynowości. A ponieważ – jak zauważyli starożytni Rzymianie – cuius est condere eius est tolere – co się wykłada, że kto ustanowił, ten może znieść, to znaczy – że sam Kreator zasadzie przyczynowości nie podlega, że On Sam nie tylko nie ma przyczyny, ale też nie jest żadną przyczynowością skrępowany, to znaczy – że jest Wszechmocny.

Skoro tak, to nie tylko przezorność ale również podziw skłania do ubiegania się o Jego względy – i w tym momencie pojawia się religia nie tylko jako pewne wnioskowanie, ale również – jako sposób okazywania podziwu i zabiegania o względy. Krótko mówiąc, religia oznacza pewien rodzaj więzi społecznej, objawiającej się nie tylko w identycznym poglądzie na kwestię powstania świata, ale również – w ujednoliconych poglądach na konsekwencje tego odkrycia.

No dobrze – ale dlaczego właściwie ludzie uważają, że powinni zabiegać o względy Stwórcy Wszechświata? Przyczyną jest brak pewności, co do własnych losów. Wprawdzie nikomu nie spędza snu z powiek dociekanie, co się z nim działo przed pojawieniem się na świecie, to – skoro już się pojawił – dręczy go pytanie o przyszłość, skrytą za zasłoną tajemnicy. Wprawdzie wszyscy wiedzą, że umrą, ale mają nadzieję, że nie całkiem, że ocaleje z każdego to, co świadczy o jego niepowtarzalnej odrębności, to, co starożytni Egipcjanie, którzy dokonali tego wynalazku, nazwali „duszą”.

Tę nadzieję sprzedają wszystkie religie, uzależniając dalszy los duszy od jej oceny przez Stwórcę Wszechświata. Warto zwrócić uwagę, że oferta poszczególnych religii wcale nie była identyczna. O różnicy miedzy ofertą – nazwijmy to – „pogańską” – a ofertą chrześcijańską świadczy napisany na łożu śmierci przez rzymskiego cesarza Hadriana wiersz, którego przedmiotem jest troska o los własnej duszy, a właściwie – jak czule zwraca się do niej cesarz – „duszyczki”.

Animula, vagula, blandula, hospes comesque corporis. Quae nunc habibis in loca? Pallidula, rigida, nudula. Nec, ut soles, dabis iocos?” (Duszyczko, wędrowniczko milutka. Gościu i towarzyszko ciała. W jakie miejsce teraz pójdziesz? Bledziutka, zdrętwiała, nagusieńka. Gdzie nie będzie ci do żartów?)

Jak widzimy, „pogańska” oferta zaświatów nie była specjalnie zachęcająca, w odróżnieniu od oferty chrześcijańskiej: „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy Bóg przygotował tym, którzy Go miłują”.

Wielkie” – ale tylko tym, „którzy Go miłują”.

Ciekawe, że chociaż w wieku XIX pojawił się odwrót od religii, to łatwiej było być nie tyle „poganinem” – bo „poganie” byli ludźmi religijnymi – co ateistą, a nawet nie tyle „ateistą”, bo ateizm to jednak a-teizm – co człowiekiem bezreligijnym. Ludzie bezreligijni twierdzą, że nie mają duszy. Trudno z tym poglądem się spierać, bo któż może takie rzeczy wiedzieć lepiej od nich – ale bezreligijność budzi obawy.

Rzecz w tym, że nie ma społeczności bezreligijnych, a jeśli nawet jakieś były, to musiały zniknąć bez śladu – bo wszystkie ślady świadczą tylko o społecznościach religijnych. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo w przypadku braku religii trudno zrozumieć postawy altruistyczne, jak np. poświęcenie – bez których niepodobna wyobrazić sobie społeczności. Społeczności bezreligijne – o ile w ogóle istniały – raczej musiałyby się nawzajem pozjadać – bo tak nakazywałby instynkt samozachowawczy.

Otóż w wieku XIX łatwiej było lekceważyć religię, niż w wieku XX. Chodzi o to, że dokonane w wieku XX odkrycia naukowe wskazują że Wszechświat miał początek, datowany na 13,8 mld lat temu. Ten początek polegał na tym, że z punktu matematycznego, a więc pojęcia umownego, w pewnym momencie wytrysnął bąbel energii, który zaczął rozszerzać się z szybkością większą od prędkości światła – i w tym samym momencie pojawiła się Przestrzeń i Czas. Energia ta wkrótce zaczęła skupiać się w cząstkach elementarnych, z których następnie powstał budulec Wszechświata – atom wodoru. Wprawdzie Stewen Hawking twierdził, że hipoteza Stwórcy Wszechświata nie jest konieczna dla przyjęcia teorii Wielkiego Wybuchu, ale inni nie podzielają tego poglądu wskazując, że nauka nic nie mówi o tym, co było przed Wielkim Wybuchem – czy np. Coś, czy Ktoś go nie zainicjował, czy też nastąpił on „spontanicznie” – ale jeśli nawet – to dlaczego ta spontaniczność jest zgodna z prawami fizyki, których przecież w takiej sytuacji nie powinno w ogóle być – i tak dalej.

Tymczasem jeśli Ktoś ten cały Wielki Wybuch zainicjował, to znaczy – że musiał istnieć poza Przestrzenią i Czasem – bo te pojawiły się dopiero w tym momencie. Poza Przestrzenią i Czasem – czyli – w Wieczności. A to właśnie mówią religie. Toteż głosiciele bezreligijności ratują się dzisiaj ucieczką albo w bezmyślną doczesność – żeby tylko wypić i zakąsić – albo – skoro uważają, że wiara w życie wieczne, to „obciach” – ucieczką w życie długie, dzięki cudownym dietom – i tak dalej. Ale w porównaniu z bogactwem religii, wygląda to na kulturową mizerię i regres cywilizacyjny.

Tymczasem klimatyzm jest o tyle podobny do religii, że skierowany jest na wytworzenie społecznej więzi wokół „walki ze zmianami klimatycznymi”. O ile jednak religie są stosunkowo dobrze osadzone w kulturze, to klimatyzm, podobnie zresztą, jak tzw. „religia holokaustu”, zdają się obliczone na osiągnięcie całkiem konkretnych celów, nie mających nic wspólnego z zaświatami. „Religia holokaustu” była reakcją przywódców żydowskich na XIX I XX- wieczną sekularyzację, czyli właśnie – bezreligijność.

Przez całe wieki spoiwem żyjącego w diasporze narodu żydowskiego była właśnie religia. Ale pod wpływem postępującej sekularyzacji, coraz więcej ludzi nabierało wątpliwości, czy wierzyć w opowieści opisane w biblijnej Księdze Wyjścia – jak to Morze Czerwone się rozstąpiło – i tak dalej – a to przecież tamte traumatyczne przeżycia leżą u podstaw religii mojżeszowej. Gdyby ta wiara zanikła, to Żydom groziło rozpłynięcie się bez śladu w morzu narodów obcoplemiennych, które – w odróżnieniu od nich – mają poza religią jeszcze wiele innych wyznaczników tożsamości. Paradoksalnie remedium na ten lęk stała się masakra europejskich Żydów, dokonana przez Niemców podczas II wojny światowej. W odróżnieniu od traumatycznych przeżyć opisanych w Księdze Wyjścia – w tę masakrę, która też była przeżyciem traumatycznym – wcale nie trzeba „wierzyć”, a tylko o niej pamiętać – no i narzucić innym narodom pogląd, że ten – jak to nazwał Eliasz Wiesel – „holokaust” – jest wydarzeniem bez precedensu w historii świata.

To oczywiście nieprawda, ale nieważne, czy to prawda, czy nie; ważne by nie tylko Żydzi, ale wszyscy inni w to uwierzyli, dzięki czemu będzie to namiastka prawdy.

Na takiej samej nieprawdziwej tezie zbudowana jest quasi-religia klimatyzmu. Pozornie bazuje ona na pewnej oczywistości – że mianowicie klimat się zmienia. Fałsz pojawia się w momencie wskazywania na przyczynę tych zmian. Promotorzy „klimatyzmu” twierdzą, że przyczyny zmian klimatu mają charakter antropogeniczny, to znaczy – spowodowany działalnością człowieka. Żeby przekonać się o fałszywości tej opinii wystarczy zwykła spostrzegawczość. Oto zmieniają się pory roku; po mroźnej zimie następuje upalne lato. A dlaczego? A dlatego, że na skutek nachylenia osi ziemskiej do płaszczyzny ekliptyki nie pod kątem 90 stopni, tylko niewiele ponad 66 stopni, podczas obiegu Ziemi wokół Słońca, w różnych okresach roku, promienie słoneczne padają na powierzchnię Ziemi pod różnym kątem – i to jest przyczyna różnic temperatur między poszczególnymi porami roku. Działalność człowieka nie ma z tym nic wspólnego; ludzie w ogóle nie mają na to żadnego wpływu, nawet, gdyby chcieli. A na tym bynajmniej nie koniec.

Następnym kosmicznym zjawiskiem, które może mieć i ma wpływ na zmiany klimatyczne, jest precesja. Precesja polega na tym, że podczas obrotu Ziemi dookoła własnej osi, oś ta zatacza wokół bieguna niebieskiego ogromne koło. Zakreślenie jednego takiego koła trwa 26 tysięcy lat i okres ten nazywa się „rokiem platońskim”. Skutkiem precesji jest zmiana nasłonecznienia rejonów polarnych, powodująca albo okresowe ocieplenie, albo okresowe zlodowacenie. Na te zmiany klimatyczne spowodowane precesją ludzkość również nie ma najmniejszego wpływu.

Ale to również nie koniec. Otóż Układ Słoneczny, wraz z Ziemią, pędzi z ogromną prędkością wokół centrum galaktyki Drogi Mlecznej. Chociaż prędkość tego ruchu jest ogromna (792 tys. kilometrów na godzinę), to z uwagi na rozmiary galaktyki Drogi Mlecznej (jej średnica wynosi ponad 105 tysięcy lat świetlnych), Układ Słoneczny potrzebuje 250 mln lat, by wykonać jeden pełny obrót. Okres ten nazywa się „rokiem galaktycznym”. W dodatku, z uwagi na grawitacyjne oddziaływania na Układ Słoneczny innych układów gwiezdnych, nie porusza się on idealnie w osi swego ruchu, tylko zatacza wokół niej ogromne kręgi. Trajektorię jego lotu można porównać w związku z tym do rozciągniętej spirali. W trakcie tego lotu, Układ Słoneczny przez kilkanaście, albo i kilkadziesiąt milionów lat, przelatuje przez obszar czystej próżni, gdzie nic nie tamuje dostępu promieni słonecznych do Ziemi. Wtedy Ziemia się nagrzewa, to znaczy – klimat się ociepla. Tak było np. w epoce kredy (145 do 66 mln lat temu), kiedy musiało być ciepło, bo na Ziemi w ogóle nie było lodu, nawet na biegunach, a poziom mórz był wyższy od obecnego o 200 metrów.

Potem widocznie Układ Słoneczny, na kolejne kilkadziesiąt milionów lat, wszedł w obszar trochę zanieczyszczony mgławicami gazowymi lub pyłowymi, wskutek czego dopływ promieni słonecznych do Ziemi został zmniejszony o ułamek procenta. Wystarczyło to jednak, by się ochłodziło. Znaczna część wody została uwięziona w czapach lodowych na biegunach (lodowiec na Antarktydzie ma od 2 do 5 kilometrów grubości), w wiecznych śniegach i lodowcach górskich, wskutek czego poziom mórz obniżył się mniej więcej do poziomu obecnego. Klimat zmienił się w sposób zasadniczy – ale ludzie nie mieli z tym nic wspólnego, bo wtedy w ogóle na Ziemi ich nie było.

Są to rzeczy powszechnie znane, a przynajmniej – powinny być znane ludziom wykształconym. Tak niestety nie jest, o czym mogłem przekonać się osobiście, kiedy miałem jeszcze zajęcia ze studentami. Pewnego razu omawialiśmy traktat waszyngtoński w związku z NATO. Jeden z punktów tego traktatu określa obszar działania NATO: Ameryka Północna, Europa i Północny Atlantyk do Zwrotnika Raka. Coś mnie podkusiło, by zapytać studentów, dlaczego ta linia na globusie nazywa się zwrotnikiem. Popatrzyli na mnie z wyrzutem, a z dalszych indagacji okazało się, że nie wiedzą, dlaczego zmieniają się pory roku. Musiałem na tablicy narysować im płaszczyznę ekliptyki, kąt nachylenia osi ziemskiej i wyjaśniłem, o co chodzi – a potem przeszliśmy do kolejnych materii traktatowych. Jeśli o tym wspominam, to dlatego, by pokazać, że bezczelni, a nieraz do tego jeszcze utytułowani hochsztaplerzy, takim ludziom potrafią wmówić bardzo wiele rzeczy, m.in. – że zmiany klimatu mają przyczyny antropogeniczne.

A po co im to wmawiają? Jedynym wyjaśnieniem jest to, żeby poddać miliardy ludzi tresurze, tym razem pod pretekstem „ratowania planety” przed destrukcyjną działalnością człowieka, podobnie jak kilka lat wcześniej – pod pretekstem epidemii zbrodniczego koronawirusa, którą – jak pamiętamy – z dnia na dzień zlikwidował zimny rosyjski czekista Włodzimierz Putin, rozpoczynając wojnę na Ukrainie.

No dobrze – ale co jest celem tej tresury? Wyjaśnia to choćby „Zielony Ład”, przyjęty przez wariatów, którzy zdominowali Parlament Europejski. Jego deklarowanym celem jest „ochrona planety”, ale celem prawdziwym jest pozbawienie milionów Europejczyków własności, w myśl pragnień promotorów rewolucji komunistycznej, która przewala się przez Amerykę Północną i Europę. I to jest kolejna różnica między tradycyjnymi religiami, a quasi-religią klimatyzmu.

Stanisław Michalkiewicz

Klimatyczny “naukowy konsensus” czyli jeden z największych globalnych przekrętów

Klimatyczny “naukowy konsensus” czyli jeden z większych globalnych przekrętów

——————

Konsensus to sprawa polityki. Nauka zaś to jeden badacz, który ma rację.

=====================

Autor: piko , 21 czerwca 2024 ekspedyt


    W styczniu 1972 r. Fundacja National Science zorganizowała spotkanie na Uniwersytecie Browna, aby omówić “zmiany klimatyczne”, które wtedy to utożsamiano z globalnym ochłodzeniem pochodzenia naturalnego.

image

https://www.science.org/doi/10.1126/science.178.4057.190

Grupa naukowców zainteresowanych badaniami czwartorzędu zebrała się niedawno, aby przeanalizować możliwość, czy ich dane dotyczące klimatu z przeszłości mogą być cenne dla długoterminowych globalnych prognoz klimatycznych. Spotkali się na konferencji roboczej zatytułowanej “Obecny interglacjał, jak i kiedy się skończy?”, która odbyła się na Uniwersytecie Browna w Providence, Rhode Island, w dniach 26 i 27 stycznia 1972 roku. Dyskusja została podzielona na pięć sekcji: (i) zmiany środowiskowe w okresie historycznym (niezależne od człowieka), (ii) wzorzec zmian w ciągu ostatnich 10 000 lat, (iii) ostatni interglacjał i jego koniec, (iv) porównanie ostatniego interglacjału z obecnym ciepłym okresem i prognoza przyszłych zmian oraz (v) rozważenie przyczyn globalnych zmian klimatycznych.

Obecne globalne ochłodzenie, które odwróciło ciepły trend z lat 40. ubiegłego wieku, wciąż trwa. Chociaż zanieczyszczenia spowodowane przez człowieka mogły przyczynić się do obserwowanych wahań, większość zmian jest prawdopodobnie pochodzenia naturalnego (Mitchell). Obecne ochłodzenie jest szczególnie widoczne w niektórych kluczowych regionach w arktycznych i subarktycznych szerokościach geograficznych. W ten sposób zaspy śnieżne pokrywają dziś obszary Wyspy Baffina, które były sezonowo wolne od śniegu przez 30 lub 40 lat poprzedzających obecne letnie ochłodzenie (Andrews, Barry, Bradley, Miller i Williams); skupiska lodu wokół Islandii ponownie stają się poważną przeszkodą dla nawigacji, a zwierzęta ciepłolubne, jak pancerniki, które rozszerzyły się na północ do amerykańskiego Środkowego Zachodu w pierwszej połowie wieku, obecnie wycofują się na południe (Schultz)”.

Uczestnicy spotkania wysłali list do prezydenta Nixona, ostrzegając przed nową epoką lodowcową, która może nadejść w ciągu stulecia. Biały Dom “podchwycił” zagrożenie globalnego ochłodzenia, a czołowi eksperci klimatyczni NASA przewidywali nadejście nowej epoki lodowcowej do 2021 roku. Naukowcy szybko zdali sobie sprawę, że globalne ochłodzenie może stać się dla nich żyłą złota.

Wszystko zaczęło kręcić się wokół zagrożenia globalnym ochłodzeniem – wojsko ostrzegało przez wywołanymi przez nie “ekstremalnymi warunkami pogodowymi”. W 1974 roku New York Times donosił o spotkaniu ekspertów ds. klimatu w Niemczech, informując o rodzącym się konsensusie naukowców co do tego, że globalne ochłodzenie zagraża światowym dostawom żywności: „Podsumowanie tego raportu jest jedną z najbardziej ponurych prognoz, jakie pojawiły się w ostatnich latach. Dr Walter Orr Roberts, jeden z czołowych krajowych ekspertów w dziedzinie klimatu, uważa, że w tej dziedzinie istnieje rosnący konsensus”.

Naukowcom wtóruje CIA, która w 1974 roku oznajmia w raporcie, że „globalne ochłodzenie spowoduje suszę, głód, konflikty międzynarodowe i niepokoje polityczne na całym świecie”.
image

https://news.google.com/newspapers?nid=1241&dat=19760504&id=uGxTAAAAIBAJ&sjid=8oUDAAAAIBAJ&pg=6620,6677103&hl=en

Biały Dom „kupuje” oszustwo związane z globalnym ochłodzeniem i wywołaną nim zmianą klimatu, i od grudnia 1974 roku pieniądze podatników zaczynają płynąć szerokim strumieniem do kieszeni naukowców z grupy „konsensusu”.

Na początku lat 80. zagrożenie związane z globalnym ochłodzeniem płynnie przekształciło się w zagrożenie związane z globalnym ociepleniem, przyczyny naturalne zmieniły się na antropogeniczne i tylko strumień pieniędzy oraz konsensus naukowców pozostały bez zmian.

O tym jak działa ten naukowy konsensus napisałem kilka tekstów, które można sobie przypomnieć tu:

https://www.salon24.pl/u/piko/1286148,klimatyzm-religia-szubrawcow-i-idiotow

https://www.salon24.pl/u/piko/1291305,klimatyzm-religia-szubrawcow-i-niedoinformowanych-cz-2

https://www.salon24.pl/u/piko/1292745,klimatyzm-religia-dla-naiwniakow-uzupelnienie-1

Obecnie obowiązuje narracja –  jeżeli nie ograniczymy emisji CO2 – zginiemy od przegrzania. Pośród wzrostu liczby budzących strach doniesień korporacyjnych mediów o tak zwanym “kryzysie klimatycznym”, napędzanych przez globalistyczną zieloną agendę, mało osób patrzy na rzetelność danych, na których te informacje się opierają. Jak się okazuje, wywołujące panikę twierdzenia o “kryzysie klimatycznym”, poparte przerażającymi czerwonymi i ognisto-pomarańczowymi mapami pogody, opierają się na fałszywych danych.

W ostatnich tygodniach podsycanie strachu znacznie się nasiliło. Media zalewają nas doniesieniami o falach upałów na całym świecie oraz pożarach w Kanadzie czy Grecji. Pomimo, że pożary i fale upałów istniały na Ziemi na długo przed pojawieniem się człowieka, oczekuje się od nas wiary w to, że te występujące dzisiaj, to efekt globalnego ocieplenia wywołanego działalnością człowieka.

Ale fakty dowodzą bezzasadności tego twierdzenia. Weteran meteorologii Anthony Watts z Heartland Institute Watts zwraca uwagę opinii publicznej, że pożary są zjawiskiem powszechnym, wbrew temu, co twierdzą korporacyjne media, oraz że w XXI wieku pożarów było znacznie mniej niż w przeszłości, jednak teraz prasa i media społecznościowe poświęcają im więcej uwagi. Wszyscy emocjonują się płonącą Grecją, ale jak pokazują prowadzone od ponad 40 lat badania pt. “Śmiertelne i niszczycielskie pożary w Grecji”, najgorszą dekadą licząc od 1950 roku pod względem liczby pożarów lasów były lata 1990 – 1999. Co ciekawe – na 100 pożarów lasów spowodowanych w Grecji – 26 pożary wybuchły z nie ustalonej przyczyny, a aż ponad 64 pożary były spowodowane przez człowieka przez zaprószenie ognia lub umyślne podpalenie.

Recenzowane badania i zweryfikowane obserwacje satelitarne pokazują ponad wszelką wątpliwość, że pożary w perspektywie długoterminowej, średnioterminowej i krótkoterminowej stały się rzadsze i mniej dotkliwe w miarę umiarkowanego ocieplania się Ziemi. Prawdopodobnym powodem jest odnotowany wzrost parowania z oceanów, co skutkuje wzrostem częstotliwości opadów na całym świecie.

Analiza “umiarkowanego ocieplenia”, które obserwujemy na Ziemi, powinno być poparte solidnymi danymi. Jednak jak odkrył dr Watts badając stacje pogodowe w całym kraju, dostępne dane mogą być prawie całkowicie bezużyteczne przy próbie ilościowego określenia niewielkich zmian średnich temperatur. Twierdzenia dotyczące ocieplenia są całkowicie błędne, ponieważ ponad 90% danych jest “zniekształconych” – ostrzega Watts – a powodem tego jest fakt, że zdecydowana większość termometrów, na których opiera się NOAA, jest nieprawidłowo zainstalowana i konserwowana, co prowadzi do rejestrowania sztucznie zawyżonych temperatur.
image

https://heartland.org/wp-content/uploads/documents/2022_Surface_Station_Report.pdf

Wyniki nowego badania zatytułowanego “Uszkodzone stacje klimatyczne: Oficjalny amerykański zapis temperatury powierzchniowej zawiera poważne błędy“, pokazały, że 96 procent amerykańskich stacji temperatury wykorzystywanych do pomiaru zmian klimatycznych nie spełnia warunków, które Narodowa Administracja Oceaniczna i Atmosferyczna (NOAA) uważa za “akceptowalne” i wolne od błędów według własnych standardów.

Raport, opublikowany przez The Heartland Institute, został opracowany za pomocą satelity i osobistych wizyt ankietowych w stacjach pogodowych NOAA, których pomiary składają się na “oficjalne” dane dotyczące temperatury na lądzie w Stanach Zjednoczonych. Badania wykazały, że 96% tych stacji jest uszkodzonych przez lokalne skutki urbanizacji i podają  tendencyjnie zawyżone pomiary ze względu na bliskość asfaltu, maszyn i innych obiektów wytwarzających ciepło, zatrzymujących ciepło lub akumulujących ciepło. Aby uzyskać dokładne odczyty temperatury w oparciu o własne opublikowane standardy NOAA, termometry powinny znajdować się w naturalnych, “dziewiczych” lokalizacjach, takich jak pola, lasy lub wzgórza – termometry umieszczone w naturalnych warunkach rejestrują niższe średnie temperatury.

Celem narracji o “kryzysie klimatycznym” nie jest “ratowanie planety”, ale raczej forsowanie implementacji polityki zgodnej z radykalnymi celami “zielonej agendy” garstki niewybieranych globalistycznych elit reprezentujących interesy Światowego Forum Ekonomicznego (WEF), Organizacji Narodów Zjednoczonych, Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i innych organizacji pozarządowych. Osiągnięcie tych celów “klimatycznych” nieuchronnie będzie wiązało się z pozbawieniem społeczeństwa jego wolności i praw.

Geolog, profesor Ian Plimer, komentując mantrę “zmian klimatycznych spowodowanych przez człowieka” powiedział: “Nikt nie jest w stanie wykazać na podstawie literatury naukowej, że emitowany przez człowieka dwutlenek węgla napędza globalne ocieplenie…
Cały ten pomysł z globalnym ociepleniem spowodowanym przez człowieka nie ma nic wspólnego ze środowiskiem – to próba dekonstrukcji naszego społeczeństwa, to mechanizm przejęcia władzy przez ludzi, którzy nigdy nie zostali demokratycznie wybrani w wyborach”
.

Norman Fenton, profesor zarządzania informacjami o ryzyku, podczas konferencji poświęconej zmianom klimatu Better Way w 2023 w Bath ujawnił kulisy podejmowania decyzji o tym jakie informacje mogą być podawane do publicznej wiadomości, a jakie nie:

„Ten sam rodzaj manipulacji danymi i wadliwego modelowania, jaki widzieliśmy w erze COVID, był wykorzystywany przez wiele lat do wyolbrzymiania kryzysu klimatycznego i wpływu na niego człowieka. Nie jestem ekspertem w dziedzinie nauk klimatycznych, ale mam pewien wgląd w środowisko akademickie i medialne, aby wiedzieć, że twierdzenia o zbliżającej się i nieuniknionej katastrofie są również ogromnym oszustwem. W 2015 roku zostałem wybrany przez krajowego nadawcę finansowanego ze środków publicznych do zaprezentowania filmu dokumentalnego o matematyce zmian klimatycznych wraz z dwoma innymi matematykami, którzy wkrótce stali się niezwykle znanymi prezenterami naukowymi (moja kariera telewizyjna rozpoczęła się i zakończyła wraz z tym filmem dokumentalnym). Praca nad nim ujawniła, jak stronniczy i skorumpowany jest “przemysł zmian klimatycznych” i jak skompromitowani są naukowcy. Jeden z konsultantów w niedawnym artykule naukowym zaprzeczał tezom, które potem stawiał w filmie. Zapytany o tę sprzeczność powiedział: “wszyscy musimy kłamać dla większego dobra”.

Obowiązująca w korporacyjnych mediach narracja klimatyczna bazuje na  tzw. “konsensusie naukowym”.  Czym jest w nauce konsensus dobrze przedstawił Michael Crichton w swoim wykładzie “Obcy powodują globalne ocieplenie” wygłoszonym w 2003 roku w California Institute of Technology:

„konsensus naukowy jest niezwykle szkodliwym zjawiskiem, które powinno zostać całkowicie wyeliminowane. Historycznie rzecz biorąc, wiara w konsensus była zawsze drogą ucieczki mistyfikatorów, sposobem na uniknięcie dyskusji poprzez twierdzenie, że dana kwestia jest już przesądzona. Za każdym razem, gdy słyszycie Państwo, że naukowcy ustalili konsensus w jakiejś sprawie, proszę pilnować pieniędzy, ponieważ próbuje się Was oszukać. Postawmy sprawę jasno: Nauka nie ma nic wspólnego z konsensusem.

Konsensus to sprawa polityki.

Nauka zaś to jeden badacz, który ma rację. A to oznacza, że jego wyniki są możliwe do zweryfikowania w odniesieniu do świata rzeczywistego i powtarzalne. W nauce konsensus jest nieistotny. Liczy się powtarzalność wyników. Najwięksi naukowcy w historii są wielcy właśnie dlatego, że zerwali z konsensusem. Nie ma czegoś takiego jak nauka oparta na konsensusie. Jeżeli mamy do czynienia z konsensusem, to nie jest to nauka. Kropka”.

Źródła:

https://substack.com/@mariuszjagora

https://t.co/e9rWttKpQv

https://heartland.org/wp-content/uploads/documents/2022_Surface_Station_Report.pdf
https://www.forbes.com/sites/carlieporterfield/2021/03/03/report-world-needs-equivalent-of-pandemic-lockdown-every-two-years-to-meet-paris-carbon-emission-goals/

https://documents.theblackvault.com/documents/environment/potentialtrends.pdf

https://realclimatescience.com/the-history-of-the-modern-climate-change-scam

„Kryzys klimatyczny” to mit, twierdzi laureat Nagrody Nobla John Clauser.

The ‘Climate Emergency’ Is a Myth, Says Nobel Prize Winner John Clauser. Here’s Why He’s Right

„Kryzys klimatyczny” to mit, twierdzi laureat Nagrody Nobla John Clauser. Oto dlaczego ma rację

dr Rudolph Kalveks Badania globalne, 17 czerwca 2024 globalresearch.ca/climate-emergency-myth-john-clauser

Wszystkie artykuły Global Research można przeczytać w 51 językach, aktywując przycisk Przetłumacz witrynę pod nazwiskiem autora (dostępne tylko w wersji komputerowej).

Aby otrzymywać codzienny biuletyn Global Research (wybrane artykuły),  kliknij tutaj .

Kliknij przycisk udostępniania powyżej, aby wysłać e-mailem/przesłać ten artykuł znajomym i współpracownikom. Śledź nas na Instagramie  i  Twitterze oraz subskrybuj nasz kanał na Telegramie . Zachęcamy do ponownego publikowania i szerokiego udostępniania artykułów Global Research.

***

W niedawnym wykładzie fizyk, laureat Nagrody Nobla, John Clauser, ujawnił, że modele i analizy Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), na których politycy i aktywiści opierają się, aby poprzeć twierdzenia o „kryzysie klimatycznym”, nie spełniają podstawowych standardów naukowych zapytanie. Clauser otrzymał Nagrodę Nobla w 2022 roku za obserwacyjne pomiary splątania kwantowego i dobrze rozumie problem odróżnienia sygnału fizycznego od szumu tła.

Clauser pokazuje, że po skorygowaniu o podatne na błędy arytmetyczne i statystyczne IPCC, dane obserwacyjne nie potwierdzają braku równowagi sił, który rzekomo jest odpowiedzialny za globalne ocieplenie. Co więcej, wyniki modeli klimatycznych są sprzeczne z zapisami obserwacyjnymi. Clauser omawia rolę konwekcji, chmur i ich zmienności w zapewnianiu mechanizmu ujemnego sprzężenia zwrotnego i proponuje, aby działał on jak termostat stabilizujący temperaturę powierzchni. Clauser dochodzi do wniosku, że twierdzeniom o „kryzysie klimatycznym” brakuje podstaw naukowych i że polityka Net Zero stanowi niepotrzebną przeszkodę.

Rysunek 1. Schematyczne przedstawienie globalnego średniego budżetu energetycznego Ziemi. Liczby wskazują najlepsze szacunki wielkości uśrednionych na świecie składników bilansu energetycznego wraz z ich zakresami niepewności (przedział ufności 5%-95%), reprezentującymi warunki klimatyczne na początku XXI wieku. Należy zauważyć, że ilości są wyrażone w postaci strumienia mocy (waty na metr kwadratowy lub W/m 2 ), który jest równy energii na sekundę na jednostkę powierzchni (dżule/s/m 2 ). (Źródło: raport IPCC AR6 WG 1, s. 934)

Wystąpienie Clausera jest dostępne na YouTube . Jednakże warto dokonać przeglądu argumentów z fizyki, które opierają się na danych obserwacyjnych dotyczących przepływów energii w atmosferze, aby obalić pogląd o kryzysie klimatycznym wywołanym antropogenicznym globalnym ociepleniem (AGW).

Przepływy energii w systemie klimatycznym

Warto zacząć od uproszczonego przedstawienia przepływu energii słonecznej docierającej do Ziemi, jej transformacji przez ziemski system klimatyczny i wynikającego z tego (głównie termicznego) przepływu energii opuszczającej ziemską atmosferę. Pokazano to na rysunku 1, zaczerpniętym z najnowszego raportu IPCC.

Wykres IPCC pokazuje brak równowagi energetycznej, będący różnicą pomiędzy przychodzącym promieniowaniem słonecznym w zakresie widzialnym i UV wynoszącym 340 W/m 2 pomniejszoną o ilość odbitą (100 W/m 2 ) pomniejszoną o wychodzące promieniowanie cieplne w zakresie podczerwieni (IR) (239 W/m2 ) . Twierdzony brak równowagi na szczycie atmosfery wynosi 0,7 W/m 2 (plus 0,2), a IPCC twierdzi, że powoduje to ciągłe ocieplenie systemu klimatycznego.

Tabela. 1. Góra przepływów energii w atmosferze. Energia przepływa górą atmosfery ziemskiej, z błędami jak na rysunku 1. Bilans oblicza się z jej składników.

Pomiary promieniowania niezbędne do tych obliczeń są przeprowadzane przy różnych długościach fal za pomocą przyrządów przenoszonych przez satelity, a błędy obserwacyjne są nieuniknione. Połączenie zakresów niepewności strumieni przychodzących, odbitych i wychodzących przedstawionych w tabeli 1, przy użyciu standardowej statystycznej reguły średniej kwadratowej, pokazuje, że margines błędu w obliczonej nierównowadze wynosi w rzeczywistości 3 W/m 2 , około 15 razy większy niż Margines błędu 0,2 W/m2, jak twierdzi IPCC. Krótko mówiąc, nie obserwuje się nierównowagi energetycznej. Twierdzona nierównowaga na poziomie 0,7 W/m 2 jest bagatelizowana przez błąd obserwacyjny i z naukowego punktu widzenia Clauser określa ją mianem „banialuki”.

Globalne ocieplenie dla dwóch kultur

Naturalna zmienność

Co ważne, metoda IPCC nie uwzględnia naturalnej zmienności przepływu energii słonecznej przenikającej do systemu klimatycznego. Jednym z kluczowych elementów wpływających na tę zmianę jest „albedo”, czyli proporcja światła słonecznego odbijanego przez chmury lub powierzchnię. Zasięg zachmurzenia, które zwykle pokrywa około dwóch trzecich powierzchni Ziemi, jest w rzeczywistości dość dynamiczny, w związku z czym albedo zmienia się z miesiąca na miesiąc w zakresie od 0,275 do 0,305. Clauser szacuje, że wynikająca z tego miesięczna zmiana energii odbitej mieści się w przedziale (95-105 W/m 2 ). Clauser zauważa, że ten zmienny miesięczny wzór nie jest dobrze odwzorowywany w modelach komputerowych Coupled Model Intercomparison Project (CMIP) używanych przez IPCC, w których zatem musi brakować kluczowych aspektów fizyki chmur.

Jest to istotne, ponieważ naturalna zmienność wprowadzana do systemu klimatycznego przez zmiany w chmurach i albedo przyćmiewa wpływ wtórnych gazów cieplarnianych, takich jak CO 2 . Co więcej, względna stabilność systemu klimatycznego Ziemi w obliczu wahań w napływie energii słonecznej wskazuje, że działają mechanizmy ujemnego sprzężenia zwrotnego.

Powierzchniowe przepływy ciepła i natura równowagi atmosferycznej

Zanim powrócimy do tematu chmur, kilka dodatkowych komentarzy na temat przepływów energii przedstawionych na rysunku 1. W termodynamice istotne jest rozróżnienie energii i ciepła. Pierwsza zasada termodynamiki stwierdza, że energia jest zachowana. Druga zasada termodynamiki stwierdza, że entropia nigdy nie maleje, a to z kolei oznacza, że ciepło przepływa tylko od obiektów cieplejszych do zimniejszych i nigdy odwrotnie. Aby zrozumieć fizykę procesów atmosferycznych, należy wziąć pod uwagę tę kierunkowość przepływów ciepła. Zatem strumień energii gazów cieplarnianych w dół powierzchni (339–347 W/m 2 ) pokazany na wykresie IPCC w rzeczywistości nie reprezentuje przepływu ciepła; raczej po prostu przeciwdziała części strumienia energii „górnej powierzchni” (395–400 W/m 2 ), w wyniku czego szybkość chłodzenia powierzchni przez promieniowanie jest określana na podstawie różnicy (56 +/-5 W /m 2 ). Możemy wykorzystać tę wiedzę, aby spojrzeć na bilans przepływów ciepła na powierzchni z odpowiedniej perspektywy, jak pokazano w tabeli 2.

Tabela. 2. Powierzchniowe przepływy ciepła. Pokazano przepływy ciepła w dół (w górę) przy powierzchni Ziemi wraz z ich błędami. Ciepło promieniowania to suma strumieni energii powierzchni w górę i w dół pokazana na rysunku 1.

Stosowane obecnie ogólne modele klimatu cyrkulacyjnego zostały zainspirowane pracami fizyka, laureata Nagrody Nobla, Syukuro Manabe, który w 1967 roku wprowadził paradygmat układu atmosferycznego jako znajdującego się w równowadze radiacyjnej i konwekcyjnej 1 . Z tabeli 2 wynika, że konwekcyjny przepływ ciepła utajonego i jawnego jest dwukrotnie ważniejszy niż promieniowanie w procesie chłodzenia powierzchni Ziemi. Włączenie konwekcji przez Manabe oznaczało wyraźną poprawę w porównaniu z wcześniejszą generacją modeli radiacyjnych. Można jednak zadać pytanie, czy w społeczności zajmującej się modelowaniem klimatu nadal utrzymuje się skłonność do prób zrozumienia dynamiki atmosfery wyłącznie w kategoriach promieniowania, a nie konwekcyjnych przepływów ciepła, i czy leży to u podstaw ciągłej niezdolności modeli klimatycznych do obserwacja meczu.

Wymuszanie radiacyjne i negatywne sprzężenie zwrotne

Wczesne prace Manabe, niedawno potwierdzone w udoskonalonych obliczeniach przeprowadzonych przez Happera i van Wjngaardena 2 , opisują wpływ gazów cieplarnianych w kategoriach „wymuszania radiacyjnego”, to znaczy ich przejściowego wpływu na górną część atmosfery (ToA). Balans energetyczny. Obydwa obliczają, że wymuszenie radiacyjne spowodowane podwojeniem CO 2 prowadzi do redukcji wychodzącego promieniowania cieplnego o około 3 W/m 2 przy bezchmurnym niebie. Stosując prawo Stefana-Boltzmanna, zgodnie z którym promieniowanie ciała doskonale czarnego wzrasta wraz z czwartą potęgą temperatury (mierzoną w stopniach Kelvina), mówi nam, że źródła promieniujące w atmosferze musiałyby podnieść temperaturę o około 0,75°C, aby wytworzyć dodatkowe promieniowanie kompensujące. Kluczowym pytaniem dla fizyki klimatu jest, jaka jest wymagana kompensacyjna reakcja na temperaturę powierzchni gruntu, aby przywrócić promieniowanie cieplne w ToA?

27 modeli klimatycznych CMIP używanych przez IPCC uwzględnia równowagową czułość klimatyczną (ECS) w zakresie wzrostu temperatury powierzchni gruntu od 1,8°C do 5,6°C na podwojenie CO 2 3 . Jest to od 2,5 do 7,5 razy więcej niż reakcja na temperaturę 0,75°C w atmosferze, co sugeruje obecność pewnych bardzo istotnych mechanizmów dodatniego sprzężenia zwrotnego włączonych do modeli CMIP, które zwielokrotniają początkowe wymuszenie.

Clauser dokonuje ogólnej obserwacji, opierając się na zasadzie Le Chateliera, że złożony układ fizyczny w równowadze zazwyczaj zawiera wiele mechanizmów ujemnego sprzężenia zwrotnego, które raczej przeciwdziałają niż wzmacniają wymuszanie, i kwestionuje podstawę rzekomych dodatnich sprzężeń zwrotnych IPCC.

Rzeczywiście, znacznie łatwiej jest zidentyfikować mechanizmy negatywnego sprzężenia zwrotnego niż pozytywne. Tabela 3 przedstawia oczywiste ujemne sprzężenia zwrotne w odpowiedzi na wzrost temperatury powierzchni o 1°C, po których następuje zastosowanie podstawowych fizyki do przepływów ciepła na rysunku 1.

Tabela. 3. Reakcje zwrotne na wzrost temperatury powierzchni. Odbicie słońca przez chmury szacuje się na 7% wzrost w 75 W/m 2 . Parowanie oszacowano na 7% wzrost w 82 W/m 2 . Wzrost temperatury powierzchni w oparciu o prawo Stefana-Boltzmanna zastosowane do wzrostu temperatury powierzchni od 15°C do 16°C.

Z zależności Clausiusa-Clapeyrona wynika, że zawartość pary wodnej nasyconej w powietrzu wzrasta o 7% przy wzroście temperatury o 1°C w porównaniu z obecną średnią światową wynoszącą około 15°C. Na tej podstawie IPCC szacuje dodatnie sprzężenie zwrotne na poziomie 1,3 W/m 2 spowodowane zwiększoną zawartością pary wodnej w atmosferze i wynikającą z tego absorpcją promieniowania powierzchniowego. Jednakże, jak wskazuje Clauser, relacja Clausiusa-Clapeyrona musi również prowadzić do porównywalnego wzrostu parowania, tworzenia się chmur i opadów, wraz z towarzyszącym przenoszeniem ciepła utajonego (parowania wody) z powierzchni gruntu. Wynikające z tego negatywne sprzężenia zwrotne równoważą wymuszenie radiacyjne. W szczególności (a) efekt zwiększonego odbicia słońca przez chmury ma bezpośredni wpływ na bilans energetyczny ToA oraz (b) fizyka konwekcji powoduje, że ogrzane powietrze rozszerza się, nabiera wyporu i wznosi się do tropopauzy (na wysokości około 11 km wysokość), jednocześnie uwalniając dodatkowe ciepło w postaci promieniowania cieplnego do przestrzeni kosmicznej. Chociaż część powierzchniowego promieniowania cieplnego zostanie pochłonięta przez atmosferę, z Tabeli 3 wynika, że zidentyfikowane ujemne sprzężenia zwrotne przewyższają dodatnie sprzężenie zwrotne obliczone przez IPCC.

Clauser zwraca uwagę, że ilość negatywnego sprzężenia zwrotnego od chmur zależy nie tylko od ich zasięgu, ale także od ich rozmieszczenia na powierzchni Ziemi i ich współczynnika odbicia. Większość chmur powstaje w wyniku silnej absorpcji światła słonecznego przez oceany, gdzie chłodzący wpływ odbić od chmur jest większy niż nad lądem. Podsumowując, ujemne sprzężenie zwrotne termiczne, konwekcyjne i zachmurzone tworzą mechanizm termostatyczny, który stabilizuje temperaturę powierzchni Ziemi przed wymuszeniem, niezależnie od tego, czy wynika to ze zmienności nasłonecznienia słonecznego (na przykład ze względu na zmiany zachmurzenia), czy przed wpływem gazów cieplarnianych. Clauser szacuje łączną siłę ujemnego sprzężenia zwrotnego netto w zakresie 7-14 W/m2 na 1°C, zgodnie z wielkościami podanymi w Tabeli 3.

Jeśli założymy, że całkowite ujemne sprzężenie zwrotne netto wynosi (10) W/m 2 na 1°C na powierzchni, w środku zakresu Clausera, byłoby to trzy razy większe niż wymuszenie radiacyjne spowodowane podwojeniem CO 2 przy bezchmurnym niebie wynoszący 3 W/m 2 , więc wzrost temperatury powierzchni niezbędny do zrównoważenia wymuszenia radiacyjnego oznaczałby ECS wynoszący zaledwie 0,3°C. Przy takim poziomie negatywnego sprzężenia zwrotnego zakres ECS od 1,8°C do 5,6°C stosowany przez IPCC zawyża wpływ CO2 od 6 do 19 razy.

Równoważnie, w tym zakresie ujemnych sprzężeń zwrotnych, zakres ECS od 1,8°C do 5,6°C oznaczałby, że wymagany jest wzrost strumienia ciepła z powierzchni w zakresie 18-56 W/m 2 , aby skompensować zaledwie 3 W/ m 2 wymuszenie radiacyjne w atmosferze. Gdzie trafia pozostała część strumienia ciepła? Pierwsza zasada termodynamiki oznacza, że energia ta nie może zniknąć, a druga zasada termodynamiki stanowi, że ciepło w atmosferze może zostać przeniesione jedynie na chłodniejszą powierzchnię (tj. wypromieniowane w przestrzeń kosmiczną). Wydaje się, że modele klimatyczne IPCC naruszają pierwszą lub drugą zasadę termodynamiki, a być może obie.

Wnioski

Podsumowując, Clauser argumentuje, że mechanizmy ujemnego sprzężenia zwrotnego w systemie klimatycznym Ziemi stabilizują temperatury przed ociepleniem w wyniku wzrostu wymuszenia radiacyjnego. W rezultacie nie ma antropogenicznego kryzysu klimatycznego związanego z globalnym ociepleniem wywołanego CO2 . Ujemne sprzężenia zwrotne służą podobnie do stabilizacji temperatury powierzchni przed ochłodzeniem. Taki mechanizm termostatyczny, który wykorzystuje termodynamiczne właściwości wody, może wyjaśnić, w jaki sposób bogata w wodę planeta, taka jak Ziemia, była gościnna dla życia na przestrzeni dziejów.

Narracja klimatyczna promowana przez IPCC i jej zwolenników opiera się na kiepskich statystykach, błędnym dobieraniu danych i niepełnym traktowaniu mechanizmów fizycznych, co obejmuje ignorowanie ważnych negatywnych informacji zwrotnych.

Analiza negatywnych informacji zwrotnych wskazuje, że 50% wzrost poziomu CO 2 z czasów przedindustrialnych (280 ppm) do obecnego poziomu (420 ppm) jest prawdopodobnie przyczyną jedynie około 0,15°C globalnego ocieplenia.

Fizyczne wyjaśnienie obserwowanych historycznych cykli ocieplenia i ochłodzenia Ziemi oraz ocieplenia obserwowanego od lat 70. XX wieku musi uwzględniać zmienność wywołaną wieloma innymi naturalnymi mechanizmami omawianymi w literaturze klimatycznej, takimi jak cykle słoneczne, cykle orbitalne/księżycowe, zmienność chmur , cykle oceaniczne, wulkany, zmienność ozonu, miejskie wyspy ciepła i tak dalej. Wykraczają one poza zakres tej notatki.

*

Uwaga dla czytelników: kliknij przycisk udostępniania powyżej. Śledź nas na Instagramie i Twitterze oraz subskrybuj nasz kanał na Telegramie. Zachęcamy do ponownego publikowania i szerokiego udostępniania artykułów Global Research.

Doktor Rudolph Kalveks  jest emerytowanym dyrektorem. Jego doktorat dotyczył fizyki teoretycznej.

Notatki

  1. S. Manabe i RT Wetherald, Równowaga termiczna atmosfery przy danym rozkładzie wilgotności względnej, J. Atmos. Nauka . 24, 241 (1967). 
  2. van Wijngaarden, WA i Happer, W., 2020. Zależność promieniowania cieplnego Ziemi od pięciu najczęściej występujących gazów cieplarnianych.  Przedruk arXiv arXiv:2006.03098 . 
  3. Zelinka, MD, Myers, TA, McCoy, DT, Po-Chedley, S., Caldwell, PM, Ceppi, P., Klein, SA i Taylor, KE, 2020. Przyczyny wyższej wrażliwości klimatycznej w modelach CMIP6.  Listy dotyczące badań geofizycznych ,  47 (1), p.e2019GL085782. 

Wyróżnione zdjęcie pochodzi z TDSOryginalnym źródłem tego artykułu jest 

The Daily Skeptic Prawa autorskie ©  Dr Rudolph Kalveks ,  The Daily Sceptic , 2024


Komentuj artykuły Global Research na naszej stronie na Facebooku

Zostań członkiem Global Research

The Good News About the Environment is that the Bad News was Always Wrong

The Good News About the Environment is That the Bad News Was Always Wrong

by Edwin BensonMay 29, 2024 good-news-about-the-environment

The Good News About the Environment is That the Bad News Was Always Wrong
The Good News About the Environment is That the Bad News Was Always Wrong

Ever since the Cuyahoga River caught fire on June 22, 1969, the media have exposed Americans to a lot of environmental news—the majority of it bad. Even when the reports are speculative—as in the case of “climate change”—the assumption is that the real story is bad and destined to get worse.

An Atmosphere of Pessimism

Those expectations make a recent symposium at the American Enterprise Institute (AEI) especially remarkable. The title was 30 Years of Environmental Progress: Is It Time at Last to Be Optimistic?

Wait a minute! Optimistic about the environment? Wasn’t the AEI listening in 2019 when that paragon of leftist virtue, Alexandria Ocasio Cortez, announced the nation had only twelve years to pass her “Green New Deal” before the planet rebels against all humanity? How can anyone possibly be optimistic?

The AEI’s optimism does construct a sunny scenario. After all, there is evidence that Earth’s atmosphere is getting warmer. The optimism results from two assumptions: First, this warming is not particularly harmful. Second, there are ways to deal with whatever harm the warming trend might cause.

Optimists with Credentials

The contributors to the AEI symposium are experts in their fields.

Dr. Roger Pielke, Jr., is one of those rare academics who is comfortable in both the sciences and the humanities. His Ph.D. is in political science, but he served as a professor in the Department of Environmental Studies at the University of Colorado (Boulder) from 2004-2023. Before that, he was a scientist for the National Center for Atmospheric Research.

Dr. Steven F. Hayward also lives on the fault line between politics and the environment. His current academic home is the famously liberal University of California at Berkeley. Most of his writings are political, including a biography of Ronald Reagan. However, after completing his work on Reagan, Dr. Hayward wrote the controversial 2011 Almanac of Environmental Trends.

On April 22, 2024, the two men met at AEI’s headquarters in Washington, D.C., to discuss their guarded optimism about the environment.

The Disaster that Never Occurred

The first point of optimism is that the long-foreseen environmental catastrophes never happened. In 1998, for example, 57 percent of Americans agreed, “The next ten years will be the last decade when humans have a chance to save the earth from environmental catastrophe.” Despite the prevailing pessimism, that ten-year point passed sixteen years ago, and the environment is improving.

Another convenient truth is that all conventional air quality measures (including the dreaded CO2) are lower now than in 1990. During those thirty-four years, there have been significant economic gains, population growth and increased vehicle miles traveled. Everything that the environmentalists said caused air pollution went up while the actual pollution went down.

In 2007, environmentalist Seymour Garte wrote, “Most things that concern us as humans on the planet Earth have been improving. The air and water are getting cleaner; we have more and better food to eat; life spans are increasing and infant mortality is decreasing; diseases are being conquered; endangered species are being rescued; the forests are doing well.”

Certain areas of environmental policy have still been unsuccessful. Wetlands are diminishing, but at a vastly lower rate than during the three decades from 1950 to 1980. Additionally, the oxygen levels in the waters of parts of the Gulf of Mexico remain low because of nitrate runoffs coming down the Mississippi River. On the other hand, similar measures in the Chesapeake Bay and Long Island Sound are significantly better.

Retracting the Predictions of Disaster

Even among “climate change” activists, the predictions of actual change have decreased. In Sept 2021, U.S. “Climate Envoy” John Kerry voiced dire predictions for the rest of the century. “Currently, as we are talking today, we are regrettably on course to his somewhere between 3 [or] 4 degrees [Celcius] at the current rate.” By September 2023, his prediction was between 2.4 to 2.5 degrees of warming over the same period. A degree and a half may not sound like much to the average person. However, Mr. Kerry’s current predictions are twenty to forty percent below his figures, which were only two years earlier. In this arena, that is significant.

Dr. Pielke calls the science behind the reduction “the best-kept secret in climate science.” The simple fact is that the actual increase in temperatures to date has not confirmed the predictions on which Mr. Kerry relied in 2021. Nonetheless, most of the “climate scientists” in the Biden Administration and much of the media are still using outdated computer models.

“Climate change is real and a problem. In recent years, understandings of likely future emissions and, thus, change have become much less extreme. And that is good news!”

The simple fact is that the accepted scenario was flawed. The assumptions of twenty years ago overstated the case. The alarmists’ numbers suited the bureaucrats’ political ambitions and ideological agenda, so they used those numbers.

Economic Realities Intrude on Nightmare Fantasies

Basic economics also works against climate change advocates. First, experiments in harnessing wind and solar power have failed miserably. The technology has not developed much, despite the billions pumped into it. Second, the anti-growth agenda in places like California has resulted in skyrocketing housing and other prices. Even the liberals are beginning to notice.

Perhaps the most important element is that the entire world economy depends on the price of energy. Therefore, everyone is harmed—often in several ways—when the cost of energy increases. Such conditions rapidly become the death knell of any politician the public blames for them. As Dr. Pielke pointed out, “People are not going to sit by and let their economies go bankrupt—it’s just not going to happen…if there are consequences, you will see a backlash.” When that backlash occurs, he posits, the madness over climate will diminish as the need for energy grows.

Unfortunately, politics moves more slowly than science. Once committed to extreme policies, any retreat, however justified, can prove politically disastrous. The scientific consensus appears to be changing—or at least adapting to changing circumstances. Meanwhile, the administration is “very quickly painting itself into a corner on climate.” Consider, for instance, the vehicle pollution standards that the EPA released in March 2024. The administration brags that they are the “strongest-ever pollution standards for cars and trucks.”

However, those regulations are based on unduly pessimistic predictions. Americans face difficult alternatives. Citizens may reject the new standards at the ballot box. They may be forced to pay a high and unnecessary economic price. The final possibility is they may be forced to give up private vehicles. Voters will punish those who forced them into such a situation.

Impossible Commitments

Indeed, President Biden’s EPA is increasingly committed to limiting carbon, regardless of the changing scenario. The most likely course is that the administration will cling to the extreme targets set by the misnamed “Inflation Reduction Act.” As those targets appear increasingly unnecessary, the nation will reject the social and economic costs of the stringent regulations.

Nor will the administration be able to claim success. Based on figures from the Energy Information Administration, a government agency populated by environmentalists, the Biden administration’s emissions reduction records are likely to average 0.7% per year, a far cry from their target annual reduction of eight to nine percent or more. That failure will make Progressives howl.

However, the cries of the Woke will be nothing compared to the wrath of those who pay the bills.

Prof. Leszek Marks: W skali globalnej wpływ człowieka na klimat jest znikomy albo żaden

Prof. Leszek Marks: W skali globalnej wpływ człowieka na klimat jest znikomy albo żaden

=================================

[właściwie powtarzamy, ale to potrzebne, bo Strona Kłamstwa zalewa masy propagandą, więc odtrutka konieczna. Mirosław Dakowski]

=========================

 Środowisko geologów jest raczej sceptyczne wobec narracji klimatycznej, ale debatę krępuje lęk przed utratą grantów

==============================

Globus. Zdj. ilustracyjne
Globus. Zdj. ilustracyjne Źródło:Unsplash

Czynnikiem dominującym zmian klimatu są procesy naturalne. Wpływ człowieka jest znikomy – mówi geolog prof. Leszek Marks.

Prof. Leszek Marks, geolog z Uniwersytetu Warszawskiego był gościem Krzysztofa Skowrońskiego w Radio WNET. Przedmiotem rozmowy były kwestie klimatu w kontekście unijnej polityki Zielonego Ładu. Środowiska forsujące tę koncepcję chcą, żeby Europa do 2050 roku była “zeroemisyjna” i “neutralna dla klimatu”. Gigantyczne koszty finansowe przedsięwzięcia już powodują ubożenie społeczeństwa, mimo że projekt nie jest jeszcze w bardzo zaawansowanej fazie.

Wpływ człowieka na klimat. Prof. Marks: Globalnie znikomy

Naukowiec przypomniał, że w historii ludzkości występują okresy ocieplenia i ochłodzenie klimatu, co nie jest niczym nadzwyczajnym. Prowadzący zapytał, czy można w skali procentowej wskazać, jak człowiek wpływa na zmiany klimatu.

– W procentach nie powiem, ale mogę powiedzieć, że wpływ człowieka na klimat w skali globalnej jest znikomy, albo w ogóle go nie ma – powiedział ekspert, dodając, że oddziaływanie człowieka występuje w skali lokalnej. Zwrócił uwagę, że np. w wielkich miastach, które na ogół są mocno zabetonowane, temperatura jest wyższa niż na przedmieściach. – Drugi czynnik to użytkowanie ziemi. Jeżeli wytniemy las, a będziemy mieli uprawy rolne, to wiadomo, że temperatura na tym obszarze wzrośnie – powiedział.

Profesor tłumaczył, że wpływ człowieka jest niewątpliwy, jeśli chodzi o środowisko i w tym zakresie powinno się przeciwdziałać jego negatywnym aspektom. – Natomiast walka z klimatem, jak to się często określa, nie ma sensu, bo zmiany klimatyczne są naturalne i można się do nich zaadaptować. Można określić strategię adaptacji do zachodzących zmian przez racjonalne działania – powiedział, podając przykłady naturalizacji rzek, mniejsze betonowanie niektórych obszarów czy większe zalesianie. – Czynnikiem dominującym zmian klimatu są procesy naturalne – podkreślił, dopytywany o przemysł, elektrownie, samoloty i samochody. Jak dodał, są to czynniki dodatkowe, ale w zestawieniu z naturą są jak mucha koło słonia.

Narracja klimatyczna. Naukowcy boją się utraty grantów

Prof. Marks przypomniał, że występowanie dwutlenku węgla w atmosferze przyczynia się do wysokich plonów w rolnictwie. Drastyczne ograniczenie CO2 mogłoby doprowadzić do niebezpiecznego deficytu pożywienia na świecie.

W ocenie profesora ewentualne referendum w sprawie Zielonego Ładu byłoby celowe zależnie od pytań. Naukowiec wskazał, że nie wyklucza, że w forsowanym przez Brukselę projekcie mogą się znaleźć punktowe rozwiązania warte popierania. Jako przykład podał ograniczenie pestycydów w rolnictwie.

W dalszej części rozmowy Krzysztof Skowroński zapytał m.in. o kwestię podejścia do tego, co wolno, a czego nie wolno mówić o klimacie w środowisku naukowym. Profesor zgodził się, że niestety narzucona została jedna narracja, co sprawia, że brakuje realnej dyskusji. – Środowisko geologów jest raczej sceptyczne wobec narracji klimatycznej, ale debatę krępuje lęk przed utratą grantów – powiedział prof. Marks.

Zmiany klimatu w holocenie – ostatnie 11 700 lat

Zmiany klimatu w holocenie – ostatnie 11 700 lat

===========================

[Ale to nie ten artykułwywołał nagłe wycie propagandystów… MD]

prof. Leszek Marks
Państwowy Instytut Geologiczny

Leszek Marks 15.10.2014 odsłon: 25460

Zmiany klimatu w najmłodszej epoce w dziejach ziemi, choć niewielkie, miały znaczący wpływ na historię ludzkości – stawały się przyczyną upadku, ale i rozkwitu pierwszych cywilizacji.

Holocen, czyli ostatnie 11 700 lat, jest okresem o stosunkowo stabilnych warunkach klimatycznych, chociaż występowały w nim wielokrotnie ocieplenia i ochłodzenia różnej długości. Nie wszystkie epizody klimatyczne były jednakowe na całej kuli ziemskiej, ponieważ na zmiany temperatury nakładały się zmiany wilgotności. Zmiany klimatu zaznaczały się przede wszystkim w określonych szerokościach geograficznych, najsłabiej zwykle w strefie międzyzwrotnikowej.

Te pierwszorzędne zmiany klimatu na Ziemi, będące wypadkową zmian temperatury i wielkości opadów, były w pierwszej kolejności stymulowane zmianami cyrkulacji wód oceanicznych i mas powietrza, na które z kolei wpływ miały zmiany orbity Ziemi i położenia jej osi. Jednak najważniejszym czynnikiem sterującym klimatem na Ziemi była ilość promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi. Nie można również pomijać znaczenia wydarzeń ekstremalnych, przede wszystkim wybuchów wulkanów, które okazjonalnie powodowały istotne zakłócenia warunków klimatycznych, przede wszystkim przez okresowe wyrzucanie pyłów wulkanicznych do atmosfery, a zatem ograniczanie ilości promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi.

Temperatury zapisane w lodowcach

Najlepszym rejestrem zmian temperatury w holocenie są rdzenie lodowe pobrane z lodowców, w których wzajemna relacja izotopów tlenu (18-O i 16-O), wynikająca z ilości wody zmagazynowanej w pokrywach lodowych, pozwala określać średnią globalną temperaturę w przeszłości i to w ściśle określonym czasie. Skład powietrza występującego w takich rdzeniach lodowych pozwala również wnioskować o dawnym składzie gazowym atmosfery ziemskiej.

Zmiany temperatury w rejonie biegunów w holocenie, określone na podstawie stosunku izotopów tlenu w lodzie lodowcowym, wg danych R.B. Alley'a

Zmiany temperatury w rejonie biegunów w holocenie, określone na podstawie stosunku izotopów tlenu w lodzie lodowcowym, wg danych R.B. Alley’a

Wczesny holocen (11 700-8000 lat temu)

Z początkiem holocenu w Europie i Ameryce Północnej klimat ocieplał się i w umiarkowanych szerokościach geograficznych postępował zanik lądolodów. Jednak proces ten toczył się powoli – niektóre lądolody i duże czapy lodowe stopiły się dopiero 8000–7000 lat temu, co miało decydujące znaczenie dla ówczesnej cyrkulacji atmosferycznej, a tym samym i dla klimatu na Ziemi. Dlatego wczesny holocen (11 700–8000 lat temu) charakteryzuje się nawrotami zimna (np. 8200 lat temu), wynikającymi ze zróżnicowanego wzajemnego oddziaływania oceanu i zanikających czap lodowych półkuli północnej.

holocen2

Gwałtowne spływanie wód roztopowych zgromadzonych w wielkich zbiornikach przylodowcowych spowodowało wychłodzenie wód powierzchniowych w północnym Atlantyku, a tym samy osłabienie Prądu Zatokowego i ochłodzenie około 8200 lat temu (wydarzenie Bonda 5)

Środkowy holocen (8000–3500 lat temu)

Środkowy holocen jest często określany jako optimum klimatyczne, jednak przypisywany temu okresowi klimat ciepły występował przede wszystkim w wyższych szerokościach geograficznych, natomiast w innych regionach (np. w obszarze śródziemnomorskim) zaznaczyło się ochłodzenie.

Młodszy holocen (ostatnie 3500 lat)

Klimat młodszego holocenu stopniowo ochładzał się, głównie w wyniku zmian parametrów orbity Ziemi, spowodowanych przez tzw. cykle Milankoviča.

holocen3

Zmiany nasłonecznienia Ziemi od 6000 lat temu do dziś wskutek zmian orbity Ziemi (Beer & Wanner, 2008); letnie nasłonecznienie półkuli północnej stopniowo się zmniejsza

W tym czasie wielokrotnie zachodziły oscylacje lodowców górskich, które stopniowo powiększały się, by osiągnąć maksymalny zasięg podczas małej epoki lodowej w latach 1400–1850 n.e. Z powodu odradzania się lodowców późny holocen bywa niekiedy określany jako neoglacjał, a spadek temperatury w tym czasie dochodził w niektórych regionach do 0,5–1ºC. W Europie epizody zwiększonej wilgotności sprzyjały narastaniu torfu, a ich początki datowane są na lata: 2300, 1200 i 600 p.n.e. oraz 400 i 1200 n.e., co skutkowało powiększaniem obszarów zabagnionych, połączonym z obumieraniem rosnących na nich drzew.

Okresy klimatyczno-roślinne von Posta

Przez wiele lat rozwijała się burzliwa dyskusja dotycząca klimatu holocenu, wynikająca z różnych koncepcji opartych na badaniach szczątków roślin występujących w osadach jeziornych i bagiennych. Schemat Blytta-Sernandera (od nazwisk dwóch jego autorów), zaprezentowany w ostatniej dekadzie XIX wieku, zawierał naprzemienne okresy suche i wilgotne, natomiast nieco późniejszy schemat Gunnara Anderssona (początek XX wieku) przedstawiał bardziej jednolitą krzywą stopniowego wzrostu temperatury, aż do osiągnięcia maksimum termicznego w środku holocenu, po którym nastąpił spadek temperatury.

Oba te poglądy pogodził von Post (1946), który wykorzystując nową metodę analizy pyłkowej, zrekonstruował klimat holocenu, w którym uwzględniono zarówno zmiany temperatury, jak i wielkości opadów. Powstał wówczas, dla północnej części Europy wykorzystywany do dzisiaj, podział holocenu zawierający następujące okresy klimatyczno-roślinne:

  • preborealny (11 700–10 200 lat temu): temperatura stopniowo rosła, ale pod koniec okresu nastąpiło ochłodzenie;
  • borealny (10 200–8900 lat temu): temperatura była na ogół około 2ºC wyższa niż dziś, suchość częściowo spowodowana większym kontynentalizmem;
  • atlantycki (8900–5700 lat temu): optimum klimatyczne z maksymalną temperaturą o 2–3ºC wyższą niż obecnie i dużą wilgotnością;
  • subborealny (5700–2600 lat temu): klimat suchy i ciepły, lecz chłodniejszy niż poprzednio;
  • subatlantycki (od 2600 lat temu): chłodny i wilgotny.

Zimne wydarzenia Bonda

W rejonie północnego Atlantyku stwierdzono w holocenie cykliczne raptowne ochłodzenia, powtarzające się co 1470±500 lat i nazwane od nazwiska ich odkrywcy wydarzeniami Bonda. Ich przyczyny nie są jednoznaczne; przyjmuje się, że mogły być spowodowane m.in. zmianami radiacji słonecznej, reorganizacją cyrkulacji atmosferycznej, wpływem cyklu księżycowego oddziałującego na wielkość pływów albo zmianą cyrkulacji w północnym Atlantyku.

holocen4

Temperatura holocenu i wydarzenia Bonda (Gregory, 2010)

Wydarzenia Bonda stwierdzono szczególnie w rejonie północnego Atlantyku, ale są one synchroniczne również z okresami osłabienia monsunów azjatyckich, okresami suszy na Bliskim Wschodzie oraz transformacją zbiorowisk roślinnych w Ameryce Północnej. Wyróżniono 9 wydarzeń Bonda (oznaczonych liczbami od 8 do 0), które powiązano z wyraźnymi, globalnymi zmianami klimatu oraz rozwojem i upadkiem cywilizacji:

  • 8 – 11 100 lat temu – krótkotrwałe ochłodzenie.
  • 7 – 10 300 lat temu – krótkotrwałe ochłodzenie.
  • 6 – 9400 lat temu – transgresja lodowców w Norwegii, zimny epizod w Chinach.
  • 5 – 8200 lat temu – największe, raptowne ochłodzenie w holocenie.
  • 4 – 5900 lat temu – przybycie nomadów (ludów pasterskich i zbieracko-łowieckich) na Środkowy Wschód wskutek zmian klimatu.
  • 3 – 4200 lat temu – międzyzwrotnikowa strefa konwergencji (czyli pas kontaktu pasatów północno-wschodnich i południowo-wschodnich) przemieściła się ku południowi, powodując przesunięcie w tym samym kierunku strefy występowania monsunów, co w rezultacie skutkowało m.in. pustynnieniem obszaru Sahary oraz upadkiem Starego Państwa w Egipcie, imperium akadyjskiego w Mezopotamii i państwa Harapy w dolinie Indusu.
  • 2 – 2800 lat temu (900–300 lat p.n.e) – zimna epoka żelaza.
  • 1 – 1400 lat temu (530 r. p.n.e do 900 r. n.e.) – tzw. ciemne stulecia, kiedy Morze Czarne zamarzało (w latach 800, 801 i 829 n.e.), lód tworzył się na Nilu, a opady śniegu występowały w Europie śródziemnomorskiej i na wybrzeżu Chin. Klęska głodu (późne lata 530. n.e.), epidemie (542–545 n.e.) oraz długie i silne susze w Europie (300–800 n.e.) doprowadziły do wędrówki ludów i napięć społecznych; w Ameryce Środkowej wieloletnie susze – powtarzające się co 40-50 lat (około 760, 810, 860 i 910 r. n.e.) spowodowały upadek imperium Majów.
  • 0 – 1400–1850 n.e. – mała epoka lodowa: lodowce górskie powiększały swoje zasięgi, a rzeki i kanały w Europie Zachodniej zamarzały zimą; powtarzające się klęski głodu, wojny, zarazy spowodowały drastyczne zmniejszenie zaludnienia w Europie. Lód morski wokół Islandii ograniczył komunikację, skutkując wyginięciem Wikingów na Grenlandii, a chroniczny m.in. niedostatek zboża i chleba w końcu XVIII wieku doprowadził do rewolucji francuskiej).
holocen5

Przemieszczenie międzyzwrotnikowej strefy konwergencji w okresie od 6000 lat temu do XVIII wieku (Wanner i in., 2008)

holocen6

Jazda na łyżwach na wsi – obraz Hendricka Avercampa, ok. 1610 r. Źródło: https://www.rijksmuseum.nl/

Rozkwitowi cywilizacji sprzyjało ciepło

Pomiędzy zimnymi wydarzeniami Bonda występowały w holocenie okresy o klimacie szczególnie sprzyjającym rozwojowi społeczeństw ludzkich.

W czasie ocieplenia rzymskiego (300 p.n.e.–530 n.e.) drzewa cytrusowe i winorośle występowały w Anglii aż do Muru Hadriana, a drzewa oliwne rosły w dolinie Renu, Egipt dostarczał zboża dla Kartaginy, potem dla Rzymu, zaludnienie Anglii przekraczało 5,5 mln.

W czasie ocieplenia średniowiecznego (900–1400 n.e.) temperatura była wyższa o około 0,5–1ºC od obecnej. Nastąpiła wówczas recesja lodowców, umożliwiająca działalność rolniczą wysoko w Alpach, a w Niemczech winnice występowały ponad 200 m wyżej niż obecnie. Zmniejszenie zasięgu lodu morskiego sprzyjało Wikingom w kolonizowaniu Islandii i Grenlandii oraz dotarciu do Nowej Fundlandii. Dostatek żywności w Europie doprowadził do dwukrotnego wzrostu zaludnienia i powstania sieci transportowej, nadmiar siły roboczej zatrudniano do budowy klasztorów, kościołów i uniwersytetów. Nastąpiła wówczas maksymalna ekspansja arabska oraz niespotykany wcześniej rozwój kultury i nauki.

Przyczyny zmian klimatu w regionie północnego Atlantyku

Dominującym trybem zróżnicowania klimatu w regionie północnego Atlantyku w holocenie jest północnoatlantycka oscylacja powietrza, która charakteryzuje się dużymi wahaniami ciśnienia pomiędzy wyżem subtropikalnym (azorskim) a niżem polarnym (islandzkim), zachodzącymi w różnych skalach czasowych.

holocen7

Oscylacja północnoatlantycka: a – dodatnia i b – ujemna. Źródło: http://www.ldeo.columbia.edu/NAO by Martin Visbeck

W czasie dodatniej oscylacji północnoatlantyckiej występuje silny wyż subtropikalny i głębszy niż polarny, a wynikający z tego zwiększony gradient ciśnienia skutkuje licznymi i silnymi burzami zimą bardziej na północy Europy. Powoduje to ciepłe i wilgotne zimy w Europie i na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych oraz zimne i suche zimy w północnej Kanadzie i na Grenlandii.

W czasie ujemnej oscylacji północnoatlantyckiej występuje słaby wyż subtropikalny i słaby niż polarny, a efektem ich wzajemnego oddziaływania jest mniejszy gradient ciśnienia, powodujący rzadsze i słabsze burze zimą, przemieszczające się równoleżnikowo w kierunku Europy. Dostarczają one wilgotnego powietrza do regionu Morza Śródziemnego i zimnego powietrza do Europy Północnej. Do wschodnich wybrzeży Stanów Zjednoczonych dociera powietrze bardziej zimne i występują intensywne opady śniegu, ale na Grenlandii zimy są łagodniejsze.

Zmiany klimatu w holocenie a zawartość CO2 w atmosferze

Naturalne zmiany klimatu w holocenie nie wykazywały żadnej zależności od zawartości dwutlenku węgla w atmosferze, która przez większość holocenu była stabilna. Zwiększenie zawartości tego gazu w atmosferze w ostatnich kilkunastu latach nie znajduje odzwierciedlenia w zmianach temperatury dowodząc, że zależy ona przede wszystkim od zmiennych czynników naturalnych.

Temperatura dolnej troposfery a zawartość CO2 w latach 1979–2010 Źródło: http://friendsofscience.org

Temperatura dolnej troposfery a zawartość CO2 w latach 1979–2010 Źródło: http://friendsofscience.org

prof. Leszek Marks
Państwowy Instytut Geologiczny

Zaszufladkowano do kategorii Nauka | Otagowano

Prof. Leszek Marks, geolog, jasno: Wpływ człowieka na klimat – niewielki!

wgospodarce.pl/naukowcy-jasno-wplyw-czlowieka-na-klimat-niewielki

Szukam z uporem oryginalnego artykułu Profesora Leszka Marksa. Ci – to ochrzcili Go anonimowo: “Naukowcy”. MD

======================================

Zdjęcie ilustracyjne / autor: fot. Pixabay
Zdjęcie ilustracyjne / autor: fot. Pixabay

Naukowcy jasno: Wpływ człowieka na klimat – niewielki!

Ocieplenie klimatu osiągnie maksimum prawdopodobnie pod koniec tego stulecia, po nim rozpocznie się kolejne ochłodzenie – prognozuje Państwowy Instytut Geologiczny (PIG). Zdaniem ekspertów temperatura na Ziemi jest obecnie niższa niż w maksimach poprzednich ociepleń np. w średniowieczu.

„Wpływ zwiększonej emisji gazów cieplarnianych (na klimat – PAP), przede wszystkim wskutek spalania paliw kopalnych przez człowieka jest znacznie przeszacowany, ponieważ nie uwzględnia się roli równolegle postępującego ocieplenia spowodowanego przez czynniki naturalne” – ocenił w informacji przekazanej PAP Państwowy Instytut Geologiczny – Instytut Badawczy z okazji Dnia Ziemi, przypadającego 22 kwietnia.

Historia klimatu

Zdaniem naukowców PIG znajomość historii klimatu i zmian środowiska w holocenie, czyli w epoce geologicznej obejmującej ostatnie 11 700 lat, pozwala na „racjonalne prognozowanie trendu naturalnych zmian klimatu na Ziemi i ich skutków”.

Współczesne ocieplenie osiągnie swoje maksimum prawdopodobnie pod koniec bieżącego stulecia, po czym rozpocznie się kolejne ochłodzenie. Cieplejsza woda powierzchni oceanów stymuluje zwiększenie parowania, a to spowoduje zwiększenie zachmurzenia i większe opady na sąsiednich obszarach lądowych.

Zwrócili uwagę, że Ziemia i jej atmosfera zostały ukształtowane przez czynniki naturalne. „Część z nich działała bardzo słabo, ale przez miliony lat, więc ostatecznie ich wpływ zaznaczył się bardzo wyraźnie” – wskazali eksperci.

Zdaniem naukowców przyszłe zmiany klimatu i ich skutki można prognozować przez porównanie z rekonstrukcjami dla przeszłości.

Wynika z nich jednoznacznie, że współczesny trend ocieplenia jest związany z okresem przejściowym od ochłodzenia małej epoki lodowej, która skończyła się w pierwszej połowie XIX wieku” – stwierdzili eksperci PIG. „Wzrost temperatury na Ziemi w tym czasie nie przekroczył 1 st. C, a więc temperatura jest obecnie wciąż niższa niż w maksimach poprzednich ociepleń takich jak średniowiecze, okres rzymski i epoka brązu.

W przeszłości zmiany klimatu zachodziły cyklicznie i miały różną skalę, co zależało od działania czynników ziemskich i pozaziemskich – podali. W holocenie, czyli obecnej epoce geologicznej, takich epizodów ciepłych i przedzielających je ochłodzeń było kilkanaście, a każde z nich trwało około 500-600 lat.

„Najcieplejsza część holocenu, czyli jego optimum klimatyczne występowało 8-5 tysięcy lat temu, kiedy średnia temperatura na Ziemi mogła być nawet o 3 – 3,5 st. C wyższa niż obecnie” – podkreślili.

Naukowcy zwrócili uwagę, że w okresie optimum termicznego holocenu lodowce w strefie umiarkowanej znacznie się zmniejszyły, a nawet uległy całkowitemu zanikowi – tak się stało między innymi w Górach Skandynawskich, Pirenejach i na Uralu.

Obszar wieloletniej zmarzliny, charakterystycznej dla obszarów występowania klimatu zimnego, był znacznie mniejszy niż obecnie.

Arktyce okres ciepły zaczął się kilka tysięcy lat wcześniej i w tym czasie temperatura powierzchni morza w rejonie Spitsbergenu była o 2-5 st. C wyższa niż obecnie, co sprzyjało szybkiemu topnieniu wciąż rozległych lądolodów: północnoamerykańskiego, grenlandzkiego i skandynawskiego, a wieloletnia pokrywa lodowa występowała prawdopodobnie jedynie w ograniczonej części Morza Arktycznego.

„Ciepły klimat w starszej części holocenu zdynamizował ciepłe prądy morskie, które docierały bliżej biegunów. Spowodowało to zwiększenie parowania wody w oceanach i dalszy zasięg monsunów letnich, szczególnie na półkuli północnej. Przykładowo deszcze monsunowe w północno-wschodniej Afryce występowały kilkaset kilometrów dalej na północ, a więc prawdopodobnie nawet w południowym Egipcie” – ocenili eksperci w informacji przekazanej PAP.

Wraz z większymi opadami w rejonie śródziemnomorskim – jak podali – na Saharze pojawiła się sawanna i dopiero postępujące w ostatnich 5000 lat ochłodzenie spowodowało, że została przekształcona w pustynię.

Według naukowców wpływ na klimat na Ziemi miały też zjawiska ekstremalne. „Trwały krótko, ale w ogromnym natężeniu i efekt ich działania był często katastrofalny dla życia na Ziemi” – zaznaczyli. Niektóre z nich miały zasięg lokalny lub co najwyżej regionalny, np. wybuchy wulkanów, powodzie i trzęsienia ziemi, ale były również takie o znaczeniu globalnym, jak wybuchy superwulkanów oraz uderzenia komety lub asteroidy, które w efekcie spowodowały drastyczne ochłodzenia, trwające tysiące lat – wyjaśnili eksperci.

Ich zdaniem katastrofalny wpływ na klimat na Ziemi mogłoby mieć masowe użycie broni jądrowej, ponieważ doprowadziłoby to „prawdopodobnie” do wieloletniej „zimy nuklearnej” i „rozległego skażenia terenu”.

Wpływ człowieka – niewielki

Według PIG w skali globalnej wpływ człowieka na klimat jest niewielki, ale może być istotny lokalnie. Eksperci przyznali, że działalność człowieka jest ograniczona głównie do powierzchni Ziemi, lecz wpływa również na jej atmosferę i sięga kilka kilometrów w głąb, także w oceanach. „Zmiany w sposobie użytkowania powierzchni Ziemi, np. wylesianie, uprawy rolne, zabudowa i nieracjonalna gospodarka wodna mają istotny wpływ na lokalne stepowienie i pustynnienie obszarów, szczególnie tych znajdujących się w pobliżu granicy stref klimatycznych” – wyjaśnili.

Instytut powołał się na dane Komisji Europejskiej, zgodnie z którymi 70 proc. gleb w UE „nie jest w dobrym stanie”. „Przedstawiona w listopadzie 2020 r. strategia glebowa UE do 2030 r. ma na celu rekultywację do 2050 r. zdegradowanych i zdewastowanych gleb w Europie, zwiększenie ich odporności i zapewnienie im odpowiedniej ochrony, tak aby do 2050 r. wszystkie ekosystemy glebowe były w stanie dobrym” – wskazali naukowcy.

Wariancja kontra wariactwo.

Wariancja kontra wariactwo.

By Paweł Klimczewski pawelklimczewski/wariancja-kontra-wariactwo

Są oczywiste oczywistości tak oczywiste, że nie zwracamy na nie uwagi w ważnych chwilach. Gdy dawno temu po raz pierwszy usłyszałem o globalnej zagładzie z powodu wpuszczania do atmosfery dymu, uśmiechnąłem się do siebie z uczuciem politowania dla autorów tych rewelacji. Podobne uczucie mam dla bezmyślnych dziennikarzy, którzy na rozkaz szefa powielają mnóstwo głupstw. Całe zawodowe życie zajmowałem się pomiarem, teorią pomiaru, przewidywaniem masowych zachowań społecznych i zazdrościłem ludziom z nauk ścisłych, że mają łatwiznę.

Opisanie liczbami zachowań ludzkich jest trudne, nigdy nie wiemy czego nie wiemy, w fizyce sprawy są banalne, a jednak można na skalę globalną oszukiwać prawie wszystkich. Ważne są dwie sprawy: skala i wariancja. Dziś o skalach i wariatach, o wariancji i wariatach wkrótce.

Od wyboru skali pomiarowej zależy wszystko, co potem mamy myśleć o wynikach. Są skale bezwzględne i one są doskonałe, wręcz boskie. Taką skalą jest liczba jednostek, np. liczba uczniów w klasie. Po policzeniu uczniów możemy mówić, że w klasie A jest dwa razy więcej uczniów niż w klasie B, albo, że jest o 10 więcej itp., itd. Z taką skalą możemy robić wszystko.  Czyli możemy podawać proporcje (ilorazy) i różnice. Nie jest już taką skalą skala ocen, bo, czy jeśli ktoś dostał „tróję” to, czy oznacza, że wie trzy razy więcej niż ten kto dostał „jedynkę”? Nie. Skala ocen szkolnych jest skalą porządkową, ustawia uczniów w kolejce , lepszych przed gorszymi, ale zupełnie nic nie mówi nam o tym, jakie proporcje są między nimi w ich poziomie wiedzy. Są też inne skale, ale to dziś zostawmy.

W pomiarach zjawisk fizycznych musimy operować skalami absolutnymi lub przynajmniej ilorazowymi. Taką skalą jest skala Kelvina, mierzy ona temperaturę materii. Temperatura ciała to średnia ilość energii (kinetycznej) jaką mają poszczególne atomy lub cząsteczki tego ciała. Mówi nam wprost jak szybko drgają lub latają cząstki ciał stałych, cieczy, gazów, czy plazmy.

Lord Kelvin żył na przełomie wieków XIX i XX, 150 lat po genialnym Celsjuszu i miał o wiele łatwiej. Celsjusz był geniuszem, ale nie miał możliwości weryfikacji teorii, że cząstka może mieć zerową energię, czyli przestać się poruszać. Fizycy mówią, że w takiej sytuacji czas przestaje istnieć, lub przynajmniej się zatrzymuje. Gdyby kosmos ostygł do absolutnego zera Kelvinów, wszystko się zatrzyma łącznie z czasem, na szczęście nic takiego nam nie grozi.

Anders Celsius 1701-1744

Celsjusz swą skalę oparł o ludzkie realia, zupełnie arbitralnie oparł ją o wodę. Najzwyklej powiedział arbitralnie, że zero jest, gdy woda zamarza a temperaturę wrzenia wody określił na 100 stopni swej skali i pomiędzy te dwa punkty wpisał 99 kresek, co daje sto stopni. Skala ta jest skalą interwałową, bo mówi tylko, że ciało A mające 37,6 st, C jest cieplejsze o jeden stopień od ciała B o temperaturze 36,6 st, C. Ale, czy oznacza to, że ciało A ma 1/37,6, czyli z ilorazu 2,7%, więcej energii niż ciało B? Inaczej postawmy pytanie: Czy ciało o temp. 200 st. C ma dwa razy więcej, czyli 100% energii niż ciało o temp. 100 st. C? Absolutnie nie. Pomiar temperatury uporządkował Lord Kelvin.

William Thomson lord Kelvin 1824 -1907

Zaczął od tego, że zero jest, gdy cząstki energii nie mają, a na końcu skali jest nieskończoność, po co  się ograniczać. Kwestia stopnia jest zawsze umowna, czyli gęstości z jaką stawiamy kreski od zera do nieskończoności. Jako człowiek niezwykle przewidujący przyjął podziałkę jaką ustalił Celsjusz, na obu skalach 1 stopień to ta sama różnica energii ciał. Fizycy kwantowi ustalili, że zero absolutne Kelvina to −273,15 st. C., czyli zero na skali Celsjusza to +273,15 Kelvinów. 1 kelwin jest jednostką a nie stopniem, podobnie jak kilogram masy, czy amper natężenia prądu elektrycznego. Co z tego wynika? Policzmy: kamień rozgrzany do 200 st. C ma 473,15 Kelwinów, drugi kamień o tej samej masie rozgrzany do 100 st. C ma 373,15 Kelvinów czyli ma o 26,8% energii więcej, a nie 100 % jak sugeruje interwałowa skala Celsjusza.

Zajmijmy  się naszym „pacjentem zero” z temperaturą 37,6 st. C, czy ma on o 2,7% rozgrzane bardziej ciało niż człowiek zdrowy? Nie! Pacjent ma 310,75 Kelvinów, czyli o 0,32% więcej niż człowiek zdrowy.

A teraz zajmijmy się naszymi medialnymi wariatami, który wróżą nam katastrofę przy wzroście temperatury atmosfery o ułamek stopnia. Średnia na ziemi to ok. 15 st. C, czyli 288,15 Kelvinów, wzrost do 288,25 to wzrost energii układu o 0,03% lub jak ktoś woli trzy dziesiąte promila.

Wybuch gwiazdy

Zmiany w bilansie energii na Ziemi na skutek uwarunkowań kosmicznych, takich jak promieniowanie po wybuchach gwiazd mają o rzędy wielkości większą dynamikę i nie mamy na nie żadnego wpływu. W tej sytuacji przypomnijmy, że ilość wody związanej w śniegu na naszej półkuli w tym sezonie ma rekordowe ilości i zanosi się, że nie zdąży stopnieć w trakcie krótkiego, arktycznego lata jak w sezonie ubiegłym, co skutkuje zwiększeniem się lodowo-śniegowej czapy wokół bieguna. Kiedyś skutkiem takiego zlodowacenia wymarły mamuty, kto teraz? „Klimatolodzy” ?

P.s. W kolejny wpisie o tym, że średnia nie wiele mówi nam o zjawisku i bez pomiaru wariancji nie wiemy o świecie prawie nic.

Paweł Klimczewski

Poniżej info jak można mnie wesprzeć w działalności publicystycznej. Obecnie to moje jedyne, skromne źródło dochodów. Linkując teksty w Social mediach, a nie źródła zapewniamy przychody z reklam dla Meta, tj. FB, Instagram, WhatsApp i innych korporacji.

Możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

Czy temperatura na Ziemi drgnie o ułamek stopnia, gdy tradycyjna produkcja przemysłowa i populacja wzrosną dwadzieścia RAZY?

Czy temperatura na Ziemi drgnie o ułamek stopnia, gdy tradycyjna produkcja przemysłowa i populacja wzrosną o 2000% ?

By Paweł Klimczewski pawelklimczewski/czy-temperatura-na-ziemi-drgnie-o-ulamek-stopnia

Jest szereg publikacji o tym, że to para wodna jest głównym czynnikiem efektu cieplarnianego i pisałem o tym przy okazji demaskacji twórczości pewnego profesora https://pawelklimczewski.pl/2024/01/25/czekamy-na-wyjasnienia-z-uniwersytetu-im-mikolaja-kopernika-albo-mianujemy-nowego-czarnoksieznika-z-krainy-oz/ .

Absorpcja podczerwieni w wybranych gazach

Temperatura powietrza zależy tylko od tego, ile ono pochłonie promieniowania podczerwonego emitowanego przez planetę, głównie oceany i rozgrzane w dzień kontynenty. Atmosfera nie jest ogrzewana przez Słońce. Słońce wysyła do nas światło widzialne, dla którego powietrze jest przezroczyste. Światło to nagrzewa ciała nieprzeźroczyste, te nagrzane emitują podczerwień, dla której atmosfera nie jest przeźroczysta. Różne gazowe składniki mają różną zdolność do zatrzymywania energii cieplnej, czyli przejmowania fal podczerwieni, co skutkuje przyspieszeniem drgań takiej cząsteczki gazowej, po ludzku mówiąc podgrzaniem.

Pierwszy wykres pokazuje, w jakim stopniu wyłapuje podczerwień i się rozgrzewa para wodna (H2O żółte) i dwutlenek węgla (CO2 zielone) dla różnych zakresów widma podczerwieni. To już wiemy z poprzedniego artykułu. Miałem wiele rozmów o tym, jak to w praktyce przekłada się na temperaturę atmosfery.

Gatunek obojętny dla atmosfery

Zanim to wyjaśnimy, przypomnijmy sobie, że atmosfera to cieniutki welon rzadkich gazów wokół ziemi, w proporcji jak cienka skórka pomarańczowa z rzadkiego gazu na wielkiej planecie złożonej z gorącej magmy pod kilometrami skał oraz głębokimi na kilka km oceanami, które pokrywają 71 % Ziemi. Oceany w strefie zwrotnikowej pochłaniają potężne ilości energii Słonecznej i rozprowadzają ją po całym globie, atmosfera jest ostatnim ogniwem łańcucha przekazywania tej energii i wysyła nadmiar ciepła bezpowrotnie w Kosmos. Prosta zasada, że im ciało jest cieplejsze w stosunku do otoczenia tym więcej energii wysyła powoduje, że planeta ma automatyczny termostat chroniący przed nagłymi zmianami temperatury. Z powodu kolosalnie dużej ilości ciepła w oceanach przez „nagłe zmiany” należy rozumieć okresy dekad, czy nawet stuleci.

Przemysł, źródło bogactwa ludzkości

Order uśmiechu dla tego, kto znajdzie w sieci info na temat proporcji energii cieplnej oceanów vs atmosfera, internet jest zasypany kłamstwami brzmiącymi np.: „Mit: Za wzrost temperatury odpowiadają oceany, oddające …”. Aby dziś coś znaleźć w sieci wartościowego trzeba przekopać ocean śmieci.

Z pierwszego wykresu wynika, że para wodna o rząd wielkości absorbuje więcej ciepła oddawanego przez planetę, co jest właśnie efektem cieplarnianym, dzięki któremu jest życie na Ziemi, bez tego efektu Ziemia byłaby skuta lodem. Dwutlenku węgla jest niecałe 0,04%, pary wodnej 100 razy więcej. Aby ustalić jak to się przekłada na temperaturę mieszanki wielu gazów trzeba dokonać obliczeń uwzględniających ciepło właściwe poszczególnych gazów z uwzględnieniem procesu przekazywania energii na drodze zderzeń cząsteczek innym gazom, głównie azotowi i tlenowi, których jest ponad 90% a w efekcie cieplarnianym mają efekt znikomy. Znalazłem na dnie śmietnika zwanego internetem, pracę naukową na ten temat: „Wpływ wzrostu stężenia CO2 w atmosferze na proces absorpcji promieniowania termicznego Jan Kubicki, …

Zależność absorpcji podczerwieni w atmosferze od stężenia CO2

Jest tam wykres, z którego wynika jasno, że przy obecnym stężeniu CO2 atmosfera absorbuje 85% podczerwieni (15% umyka w Kosmos), a gdy nakopcimy tak, że stężenie CO2 się podwoi wynik podskoczy o 1,2%. Obecny efekt cieplarniany powoduje, że nie mamy na Ziemi średnio -19 st. C tylko +15 st. C, czyli grzeje nas o 34 st. C. 1,2% z tego daje 0,4 st. C średnio na całym świecie, ale natychmiast następuje zwiększenie radiacji ciepła w skrajnie zimny Kosmos, czyli końcowy efekt będzie znacznie mniejszy niż to 0,4 st. C. To wszystko w sytuacji, gdy stężenie CO2 w atmosferze się podwoi, ale jak to zrobić skoro nasza cywilizacja jest odpowiedzialna za 5% CO2, jakie trafia do atmosfery, reszta, 95 % to skutek erupcji wulkanów, procesów biologicznych na Ziemi, itp. Obliczenia są tu proste: 5% to 1/20, aby podwoić sumę, czyli otrzymać 200% dzisiejszego stanu, musimy zwiększyć emisję CO2 20 razy!

Jedynym rozwiązaniem, aby podnieść temperaturę atmosfery o znacznie mniej niż 0,4 st. C jest zbudowanie 20 razy więcej, niż obecnie elektrowni węglowych, cementowni, mieszkań z paleniskiem, koksowni, używanych samochodów, rafinerii itp., itd. Czyli, gdy tradycyjna produkcja przemysłowa i populacja wzrosną o 2000%. Do roboty!

Paweł Klimczewski

Poniżej info jak można mnie wesprzeć w działalności publicystycznej. Obecnie to moje jedyne, skromne źródło dochodów. Linkując teksty w Social mediach, a nie źródła zapewniamy przychody z reklam dla Meta, tj. FB, Instagram, WhatsApp i innych korporacji.

Możesz mnie wesprzeć dowolną kwotą na konto:

mBank : 87 1140 2017 0000 4002 1094 2334

Paweł Klimczewski, tytułem: wpłata

Dziękuję ze wsparcie niezależności mediów w Polsce.

W Sejmie o roli Słońca w ewolucji klimatu.

Włodzimierz Skalik, Konfederacja.

Na komisji ochrony środowiska, poseł Skalik zadał bardzo ważne pytanie ministrze Urszuli Zielińskiej.

Laureat Nobla z fizyki John Clauser: Nie ma kryzysu klimatycznego, jest energetyczny – niepotrzebnie zaostrzany. IPCC bezczelnie kłamie.

Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu przy ONZ uprawia dezinformację.

Laureat Nobla z fizyki: Nie ma kryzysu klimatycznego, jest energetyczny – niepotrzebnie zaostrzany

Amerykański fizyk kwantowy i laureat Nagrody Nobla z 2022 r., dr John Clauser
Amerykański fizyk kwantowy i laureat Nagrody Nobla z 2022 r., dr John Clauser

Amerykański fizyk kwantowy i laureat Nagrody Nobla z 2022 r., dr John Clauser, uważa, że Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu przy ONZ uprawia dezinformację.

Zdaniem naukowca ludzkość nie ma do czynienia z poważnym kryzysem klimatycznym, a zasadnicze zjawiska będące przedmiotem raportów ONZ “są niewłaściwie wyjaśnione i wyolbrzymiane około 200 razy”.

Clauser: Dezinformacja motywowana politycznie

Pod koniec czerwca Clauser wystąpił na konwencji “Quantum Korea 2023” organizowanego m.in. przez południowokoreańskie ministerstwo nauki w Seulu. Relację z wydarzenia opublikowało kilka wiodących koreańskich mediów. W swojej prelekcji fizyk skoncentrował się na zagadnieniu wiarygodności naukowców i dezinformacji we współczesnym świecie.

“Świat, w którym dziś żyjemy, jest pełen dezinformacji. Do każdego z was należy pełnienie roli sędziego, odróżniającego prawdę od fałszu na podstawie dokładnych obserwacji zjawisk” – powiedział. W jego opinii w erze sztucznej inteligencji, naukowcy w sposób szczególny powinni pełnić rolę tych, do których należy zadanie odróżniania prawdy od fałszu.

Clauser powiedział, że “dezinformacja jest rozpowszechniana przez osoby kierujące się motywami politycznymi i oportunistycznymi”. Posiłkując się swoim doświadczeniem badawczym fizyk zwrócił uwagę, że “prawdę można odnaleźć wyłącznie poprzez obserwację zjawisk naturalnych”.

Clauser o dezinformacji ws. klimatu

Badacz ostrzegał, że współcześnie zagrożony jest klasyczny model naukowy, polegający na tym, że “naukowcy uzyskali informacje poprzez uważną obserwację i eksperymenty oraz zapobiegli rozprzestrzenianiu się dezinformacji poprzez artykuły i recenzje”. Przykładem “psucia nauki” są jego zdaniem właśnie działania Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu – ciała doradczego ONZ, które od 1990 regularnie publikuje raporty dotyczące zmian klimatycznych.

Niepotrzebne zaostrzanie kryzysu energetycznego

“Moim zdaniem nie ma prawdziwego kryzysu klimatycznego. Istnieje jednak bardzo realny problem z zapewnieniem przyzwoitego standardu życia dla dużej światowej populacji i związany z tym kryzys energetyczny. Ten ostatni jest niepotrzebnie zaostrzany przez to, co moim zdaniem jest błędną nauką o klimacie” – uważa Amerykanin.

Laureat Nagrody Nobla

Dr Clauser otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki za eksperymentalne wyjaśnienie zjawiska splątania kwantowego, które stanowi teoretyczną podstawę kryptografii kwantowej.

Ukończył fizykę w California Institute of Technology (Caltech) i pracował jako badacz Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley.

Od 2023 r. dr Clauser zasiada w radzie programowej CO2 Coalition, organizacji edukacyjnej przekonującej o dobrodziejstwach dwutlenku węgla dla ekosystemów.

Can’t we Phase Out Climate Change Instead?

Can’t we Phase Out Climate Change Instead?

by John Horvat II December 18, 2023

Can’t We Phase Out Climate Change Instead?
Can’t We Phase Out Climate Change Instead?

At the COP28 climate summit in Dubai this December, the climate change world was waiting with bated breath for a final document that would declare war on fossil fuels. The 70,000 delegates at the United Nations-sponsored event in the oil-rich nation of the United Arab Emirates hoped for a radical turning point where countries might agree to the “phase-out” of the production and consumption of oil, gas and coal by mid-century.

For much of the conference, the debate was centered on whether to use the term “phase-out” or “phase-down” to describe the pace of the process to keep world temperature increase frozen at 1.5 degrees Celsius. Either term would put energy companies on notice that their days are numbered.

The climate change movement has been waiting for this strong commitment for thirty years. However, delegates were horrified to learn that the final draft document consisted of a watered-down agreement that did not mention fossil fuels and recommended actions that “could” be taken to reduce carbon footprints. There was no sense of urgency, drastic action plans, or concrete timelines.

The climate lobby was shocked and extended the deadline for the final document, working around the clock to hammer out something presentable. The final product was deemed a victory, although “phase-out” or “phase-down” were not mentioned. A softer term, “transition away,” to alternative fuel sources was inserted in this non-binding loophole-filled directive that satisfied no one.

Despite all the media fanfare declaring victory, climate change scientists are calling the cop-out at COP28 “devastating and “dangerous.” One called it a “dream outcome” for the oil industry.” A Wall Street Journal editorial called it a “phony promise,” adding, “The point of the deal is to preserve the West’s illusion that its climate policies are accomplishing something.”

Prof. Michael Mann, a climatologist from the University of Pennsylvania, declared that “To ‘transition away from fossil fuels’ was weak tea at best. It’s like promising your doctor that you will ‘transition away from donuts’ after being diagnosed with diabetes.”

The lackluster policies seem to be standard fare for the COP meetings held almost yearly to realign worldwide commitments to climate change goals. The meetings, a conference of parties (COP), revisit the themes discussed by the “parties” at the first COP meeting in Rio de Janeiro in 1992. They usually feature many heads of state and government officials representing some 200 nations. Climate radicals complain that the meetings generally accomplish little—save to emit carbon from the tens of thousands that travel to attend.

In his recent Apostolic Exhortation Laudate Deum, Pope Francis bitterly complained of the failure of past conferences and held high hopes for the COP28 event, which sickness prevented him from attending. President Joe Biden, China’s Xi Jinping and Russia’s Vladimir Putin were conspicuously absent, which many saw as a bad omen, demonstrating a lack of commitment.

The event was further shaken by an interview with COP28 president Sultan Al Jaber, who declared that “There is no science out there, or no scenario out there, that says that the phase-out of fossil fuel is what’s going to achieve 1.5C.” The statement, later walked back a bit, bordered on climate denial heresy. The sultan is also the chief executive of the United Arab Emirates’ state oil company, Adnoc.

Meanwhile, China and other developing countries remain committed to building more coal power plants. Oil production, including in the United States, is scheduled to go up, not down, over the coming years.

When even the event’s president is not entirely on board with the crisis narrative, it makes it hard to find its message believable. Something is seriously wrong with the climate crisis movement if it can only secure tiny incremental changes despite the immense resources and favorable media that all things ecological enjoy.

The movement is in crisis. It can’t get its messaging right. It fails even when followers gather exclusively to craft statements and action plans. Activists seem doomed to bounce from COP to COP without passing their agendas—emitting tons of carbon on their way to their far-flung destinations (see you next year in Azerbaijan). Their hysterical message does not resonate or move people to action. It only seems to call for more carbon-heavy conferences and the distribution of lavish eco-subsidies to leftist NGOs.

Perhaps another kind of phase-out can be proposed. It is time to phase out the climate crisis. Tone it down. Make it believable. Listen to, don’t cancel, scientists who want to present another side of the debate.

The constant barrage of climate alarmism causes fatigue in public opinion. The dire predictions, “hockey stick” graphs and “population bomb” datelines that fail to deliver an apocalypse rightly cause great skepticism. Blaming every freak weather storm, natural disaster, or even socio-political crisis on climate change destroys the credibility of “the science” that should seek empirical evidence, not political agendas.

A phase-out or even a gradual phase-down of the eco-rhetoric and its accompanying climate summits would be a welcome relief for a public tired of being told inconvenient untruths.

=========================

“CO2 , The Gas of Life”-Dr. William Happer
The invited speaker at the October 3, 2023 meeting of the Old Guard of Summit NJ was Dr. William Happer, professor emeritus of physics at Princeton University. He presented a divergent interpretation of selected climate change data. Dr. Happer questioned current dogma about climate change by presenting scientific data and theory which question …www.youtube.com

Czy w okolicy obu biegunów widzimy globalne oziębienie?

Czy na obu biegunach Ziemi widzimy globalne oziębienie?

nczas-na-obu-biegunach-widzimy-globalne-oziebienie

Antarktyda. Lód.
Zdjęcie ilustracyjne. / foto: Pixabay

Klimat i pogoda to dwie emanacje procesu przepływu energii słonecznej przez Ziemię. Nasza planeta każdej doby jednocześnie nagrzewa się po jednej, nasłonecznionej stronie globu, a po drugiej, nocnej stronie, oddaje taką samą porcję energii. Jeśli te ilości są równe, to ilość energii cieplnej na globie jest stała. Z obserwacji przyrody z ostatnich kilku tysięcy lat możemy wnioskować, że mechanizm homeostazy działa i utrzymuje bilans energetyczny naszej planety wokół stałej wartości.

Ruch wirowy planety powoduje, że co 12h jesteśmy w jednej z tych sytuacji. Dodatkowym czynnikiem zmieniającym pory roku jest nachylenie osi wirującej Ziemi do płaszczyzny, po której Ziemia okrąża naszą gwiazdę, czyli Słońce. Skutkiem tego jest zjawisko nocy i dnia polarnego trwających nawet do pół roku na samych biegunach. Tereny polarne w okresie zimy to potężne kominy, gdzie ciepło niesione prądami morskimi ulatuje w bezkresny kosmos przez długie miesiące.

Od dobowego bilansu cieplnego oraz zjawisk takich jak efekt cieplarniany zależy kierunek zmian klimatycznych na Ziemi. Jest wiele pośrednich dowodów, że Ziemia w przeszłości była bardzo zimna lub bardzo gorąca. W ostatnim stuleciu dowiedzieliśmy się dużo o tych procesach, ale nadal nie wiemy dość, by rozumieć, co się dzieje. Wśród naukowców nie ma zgody np. co do długości okresu, w którym ciepło słoneczne przechwycone od Słońca przez oceany, utrzymywane jest na planecie przed jego utratą w procesie nocnego stygnięcia. Opinie specjalistów wahają się pomiędzy kilkoma latami, a okresem blisko 200 lat. W obliczu takiej niewiedzy próba zbudowania wiarygodnego modelu termodynamicznego dla naszej planety jest strzelaniem na oślep.

Jeden, wielki „kipisz”

Potoczne rozumienie relacji Słońce-Ziemia sprzyja wielu mitom rozpowszechnionym na ten temat. Zacznijmy od tak banalnego faktu, że Słońce nie nagrzewa ziemskiego powietrza. Jakkolwiek mamy gorące lato, to promienie słoneczne przelatują przez na 100 km grubą atmosferę zupełnie swobodnie w 99 proc., tak jakby tej atmosfery nie było. Mówimy, że powietrze jest przeźroczyste i to jest prawda. Oznacza to, że miedzy promieniowaniem płynącym od Słońca a powietrzem nie zachodzą interakcje skutkujące wymianą energii, czyli powietrze się nie nagrzewa od promieni słonecznych. Zupełnie nieistotne dla całości zjawiska jest przechwytywanie energii słonecznej przez zanieczyszczenia, takie jak pyły.

Skoro tak, to dlaczego w letni poranek powietrze się szybko nagrzewa? Nagrzewa się ono od niewidzialnych dla człowieka promieni podczerwonych, które emitują nagrzewające się od Słońca: grunt, skały, budynki, drzewa itp. Tak to działa, dlatego w asfaltowych miastach upał jest szczególnie uciążliwy i nie wyczuwalny w gęstym lesie, gdzie korony drzew pracują jak nasze domowe lodówki, schładzając powietrze w chwili odparowywania cząstek wody przez powierzchnie liści. Ciekawych odsyłam do tematu: „chłodnictwo, przejście fazowe cieczy”.

Skoro powietrze się nie nagrzewa od Słońca, a większość pasa międzyzwrotnikowego stanowią oceany, to większość ciepła słonecznego zbierane jest właśnie przez ziemskie wody. Prądy morskie rozprowadzają to ciepło w okołobiegunowe strefy chłodne, a stamtąd umyka ono na zawsze w bezkresny Kosmos w postaci fal podczerwonych. Atmosfera jest oczywiście elementem tego procesu. Termodynamika mówi, że energia przepływa od miejsc cieplejszych do zimniejszych. Ciepło, czyli energia termiczna, to nic innego jak ruch cząsteczek. Niewyobrażalne ilości cząstek różnych gazów atmosferycznych nieustannie się zderzają ze sobą, przekazując sobie energię, cieplejsze cząstki lecą do góry, gdzie oddają swoją energię w Kosmos w postaci podczerwieni. Jednocześnie, gdy podczerwień z nagrzanego gruntu natrafi na swym torze na gazową cząstkę, to ją podgrzewa. Atmosfera to jeden wielki „kipisz”.

Wiemy z autopsji, że chmury odgrywają kluczową rolę w lokalnym, dobowym bilansie cieplnym. Latem w dzień chronią nas przed nadmiernym nagrzaniem naszej okolicy, a zimą w nocy chronią od zbyt gwałtownego wychłodzenia i pozwalają zachować nawet dodatnią temperaturę do świtu. Często jako ludzkość popadamy w pychę, np. panuje pogląd, że współczesna nauka wie już wszytko o atmosferze itp. Tymczasem nie jest dokładnie znany proces powstawania chmur. Po 20 latach badań i walki z ideologiami duński Henrik Svensmark opublikował w renomowanym piśmie naukowym „Nature” wynik swych mozolnych badań. Okazuje się, że na tempo powstawania „zalążków” kropel pary, które dopiero utworzą chmurę, kluczowy wpływ ma promieniowanie kosmiczne niepochodzące ze Słońca. Zmienność tego promieniowania reguluje grubość jonosfery, która to jest skutkiem 11-letnich cykli aktywności Słońca. Wiemy też, że aktywność naszej gwiazdy waha się w cyklu około 107 letnim i w roku 2020 oba cykle były w swych minimach. Wynika z tego, że na klimat i pogodę na Ziemi mają i miały w przeszłości wpływ kosmiczne katastrofy w dalekim Kosmosie, takie jak eksplozje Supernowych.

Upadły symbol

Symbolem przemian klimatycznych są topniejące lody Arktyki i topnienie lodowców na Antarktydzie. Lód Arktyki to pływająca po oceanie sezonowa czapka bieguna północnego. Jego ilość ma zerowe znaczenie dla poziomu globalnego oceanu zarówno z przyczyn ilościowych, jak i natury samego zjawiska zmiany objętości wody w chwili zamarzania. Pokazywanie topniejącej Arktyki i zalewanych oceanem wysp na Pacyfiku jest przejawem wielkiej niekompetencji z fizyki na poziomie szkoły podstawowej. Lody Antarktydy, wielkiego kontynentu, stanowią istotną masę słodkiej wody uwięzionej w lodzie na Ziemi. Górzysta Antarktyda nie ma najmniejszych szans na topienie się; z powodu położenia i wysokości temperatury tam oscylują między minus 30 a minus 80 stopni Celsjusza. Szczególnie opinię publiczną poruszają sceny odrywania się do oceanu olbrzymich gór lodowych. Obszary biegunowe są mało zbadane z wielu powodów, a jednym z nich jest fakt, że nad biegunami rzadko latają satelity i jest mało zdjęć tego obszaru. Aby się dowiedzieć, co dzieje się z brzegami Antarktydy, Europejska Unia Nauk o Ziemi z siedzibą w Monachium przeprowadziła badania pt. „Zmiana powierzchni szelfu lodowego Antarktyki w latach 2009–2019”. Przez 10 lat zbierano według z góry opracowanej metodologii dużo zdjęć lotniczych i opublikowano raport mówiący, że ocean południowy stygnie, a Antarktyda szybko zwiększa swój lodowy szelf. W pewnych obszarach trochę lodu ubyło, ale w innych o wiele więcej lodu przybyło. Narastanie wielkiego lodowca trwa całe dekady i jest to proces bardzo powolny. Spektakularne załamanie się części lodowca i upadek do oceanu trwa chwilę i jest pokazywany przez media całemu światu. W raporcie też czytamy, że proces jest długoterminowy i po 10 latach badań wiemy, że musimy to jeszcze długo badać, aby zrozumieć, co się dzieje u brzegów Antarktydy.

Jednak globalne oziębienie?

Aby orzec o tym, czy klimat się zmienia i w którą stronę, trzeba przy stałej metodologii pomiarowej obserwować zjawisko przez setki lat. Ludzkość robi to od kilkudziesięciu lat w chaotyczny sposób. Jedną z poważnych wad metody jest mierzenie temperatur w miejscach nielosowych, a wprost przeciwnie – wybranych przez człowieka miejscach przyjaznych. Pomiary głównie są robione w osadach ludzkich, czyli miejscach o łagodnym, lokalnym klimacie. Najzwyklej zbieramy dane z miejsc wyjątkowych pod względem klimatu.

Nowe odkrycia, w tym związki między ilością chmur a cyklami solarnymi tłumaczy to, co się dzieje na Antarktydzie. Na północnej półkuli mamy równie ujemny bilans zimy w sezonie 2022/23. Jak podaje Światowa Organizacja Metrologiczna, w tym sezonie na północnej półkuli spadły rekordowe w historii pomiarów ilości śniegu i po raz pierwszy z powodu zimnego polarnego lata znaczne jego złoża nie stopniały i obecnie (październik) są już zasypywane nowymi opadami arktycznej zimy.

Na dzień dzisiejszy klimatyczne trendy długoterminowe są poza naszym poznaniem, nie znamy wszystkich zmiennych i ich wagi w procesie. To, co widzimy, to globalne oziębienie. Miejmy nadzieję, że coraz aktywniejsze Słońce powstrzyma je w ciągu najbliższych lat…

Antarktyda szybko zwiększa swój lodowy szelf. W pewnych obszarach trochę lodu ubyło, ale w innych o wiele więcej lodu przybyło…
Antarktyda szybko zwiększa swój lodowy szelf. W pewnych obszarach trochę lodu ubyło, ale w innych o wiele więcej lodu przybyło… (źródło: https://tc.copernicus.org/articles/17/2059/2023/#&gid=1&pid=1)

Dlaczego globaliści nazywają „zmiany klimatyczne” „kryzysem zdrowia publicznego”?

PHEIC czyli „stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym”

Kategoria: Archiwum, Biologia, medycyna, Co piszą inni, Polecane, Polityka, Polska, Pudło, Świat, Ważne

Autor: AlterCabrio , 30 października 2023 ekspedyt

Podobnie jak „zgonem covidowym” była każda osoba, która zmarła „z jakiejkolwiek przyczyny po pozytywnym wyniku testu na covid”, tu też stosuje się język, który może na nowo zdefiniować niemal każdą chorobę lub wypadek jako „kwestię zdrowotną związaną ze zmianami klimatu”.

−∗−

Tłumaczenie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Dlaczego globaliści nazywają „zmiany klimatyczne” „kryzysem zdrowia publicznego”?

Odpowiedź ma związek z traktatem pandemicznym i lockdownami klimatycznymi.

Globalna elita planuje wprowadzić niemal stały „globalny stan wyjątkowy” poprzez przemianowanie zmian klimatycznych na „kryzys zdrowia publicznego”, który jest „gorszy niż covid”.

To nie nowość. Jednak trwająca kampania w ostatnich tygodniach nabiera tempa.

Pisałem o tym wiele razy w ciągu ostatnich kilku lat – zobacz tutaj i tutaj i tutaj. Zaczęło się niemal natychmiast po tym, jak pojawił się covid i od tego czasu stale postępuje, a niektóre raporty określają zmiany klimatyczne jako „gorsze niż covid”.

Ale jeśli będą o tym ciągle mówić, ja będę wciąż o tym pisać. I miejmy nadzieję, że świadomość będzie się rozprzestrzeniać.

Tak czy inaczej, ponownie pojawia się nacisk na linii „klimat = kryzys zdrowia publicznego”. Zaczęło się, jak wiele innych rzeczy, od stwierdzenia Billa Gatesa w wywiadzie dla MSNBC pod koniec września:

„Musimy to wszystko połączyć. Nie chodzi tylko o to, że klimat jest tu, a zdrowie tam, te dwie rzeczy wzajemnie na siebie oddziałują”

Od tego czasu w gazetach MNÓSTWO razy pojawiło się stwierdzenie „zmiany klimatyczne to kryzys zdrowia publicznego”, co prawdopodobnie stanowiło część przygotowań do szczytu ONZ COP28, który odbędzie się pod koniec tego roku.

Idąc za przykładem Gates’a, to, co kiedyś było tlącym się motywem propagandowym, dziś stało się pędem do mety, a to zdanie powtarzało się w artykułach na całym świecie niczym gorączkowy katechizm.

Sprawę wywołał artykuł wstępny w październikowym wydaniu British Medical Journal, w którym twierdzono, że wypowiadają się w imieniu ponad 200 czasopism medycznych, i oświadczają, że…

„Czas potraktować kryzys klimatyczny i przyrodniczy jako jedną niepodzielną globalną sytuację zagrażającą zdrowiu”

Wszyscy, od Guardiana, przez CBC, po Weather Channel, podchwycili ten temat.

Inne publikacje są bardziej szczegółowe, ale przekaz jest ten sam. Zmiany klimatyczne są szkodliwe dla zdrowia kobiet i dzieci, biednych ludzi, Kenijczyków, pracowników i… łapiesz, o co chodzi.

A to wszystko zaledwie z kilku ostatnich dni.

Dotyczy to nie tylko prasy, ale także rządów i organizacji pozarządowych. Organizacja non-profit „One Earth” donosiła dwa dni temu:

„Dlaczego zmiany klimatyczne są problemem zdrowia publicznego”

Ponownie w całości w oparciu o ten list do BMJ. Naturalnie są tu wszyscy „czempioni klimatyczni” ONZ, wraz z brytyjskim „Sojuszem na rzecz Zdrowia w sprawie Zmian Klimatu”, ktokolwiek to jest.

Zarówno Czerwony Krzyż, jak i Lekarze bez Granic w ciągu ostatnich kilku dni opublikowali (lub zaktualizowali) artykuły na swoich stronach internetowych, używając odmian wyrażenia „Kryzys klimatyczny jest kryzysem zdrowotnym”.

Lokalni urzędnicy ds. zdrowia publicznego z tak odległych miejsc, jak Australia Zachodnia i Arkansas, są zajęci „dyskutowaniem o skutkach zdrowotnych zmian klimatycznych

Co znamienne, artykuł w Wikipedii na temat „wpływu zmian klimatycznych na zdrowie człowieka” otrzymał więcej edycji w ciągu ostatnich 3 tygodni niż przez poprzednie 3 miesiące razem wzięte.

Wszystkim tym kieruje oczywiście Światowa Organizacja Zdrowia.

12 października WHO zaktualizowała swoje zestawienie dotyczące zmian klimatycznych, czyniąc je znacznie dłuższym niż poprzednia wersja i zawierającym kilka nowych, znaczących twierdzeń:

Dane WHO wskazują, że 2 miliardy ludzi nie ma bezpiecznej wody pitnej, a 600 milionów rocznie cierpi na choroby przenoszone przez żywność, przy czym 30% zgonów spowodowanych przez żywność jest u dzieci poniżej 5-go roku życia. Czynniki wywołujące zagrożenia klimatyczne zwiększają ryzyko chorób przenoszonych przez wodę i żywność. W 2020r. 770 mln osób, głównie w Afryce i Azji, stanęło w obliczu głodu. Zmiany klimatu wpływają na dostępność, jakość i różnorodność żywności, zaostrzając kryzysy żywnościowe i żywieniowe.

Zmiany temperatury i opadów sprzyjają rozprzestrzenianiu się chorób przenoszonych przez komary oraz kleszcze. Bez działań zapobiegawczych liczba zgonów z powodu tych chorób, obecnie ponad 700 tys. rocznie, może wzrosnąć. Zmiany klimatu powodują zarówno bezpośrednie problemy ze zdrowiem psychicznym, takie jak lęk i stres pourazowy, jak i długotrwałe zaburzenia spowodowane czynnikami takimi jak przesiedlenie i zakłócona spójność społeczna.

Wiążą „zmiany klimatu” z każdym, kto jest niedożywiony, ma pasożyty jelitowe lub zanieczyszczoną wodę pitną. Jak również każdego, kto umiera z powodu upału, zimna, pożaru lub powodzi. Nawet zaburzenia psychiczne.

Widzieliśmy już pierwszą na świecie „diagnozę dolegliwości z powodu zmian klimatycznych”. Przy tak szerokich parametrach za chwilę zobaczymy tego więcej.

Podobnie jak „zgonem covidowym” była każda osoba, która zmarła „z jakiejkolwiek przyczyny po pozytywnym wyniku testu na covid”, tu też stosuje się język, który może na nowo zdefiniować niemal każdą chorobę lub wypadek jako „kwestię zdrowotną związaną ze zmianami klimatu”.

Dwa dni temu dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia, specjalny wysłannik ONZ ds. zmian klimatycznych i zdrowia oraz prezes COP28 napisali wspólnie opinię dla „The Telegraph” zatytułowaną:

„Zmiany klimatu to jedno z naszych największych zagrożeń dla zdrowia – jeśli nie podejmiemy działań, ludzkość stanie w obliczu ogromnych ofiar”

Dyrektor WHO powtórzył wczoraj to twierdzenie niemal słowo w słowo na Twitterze:

Kryzys klimatyczny to kryzys zdrowotny. Zanieczyszczenie powietrza i ekstremalne temperatury powodują wzrost liczby chorób takich jak cukrzyca, nowotwory, choroby układu krążenia i układu oddechowego. Ludzie umierają przedwcześnie, a najbardziej bezbronni cierpią najbardziej. Musimy priorytetowo traktować leczenie naszych…

— Tedros Adhanom Ghebreyesus (@DrTedros) 28 października 2023r.

Jednocześnie Traktat Pandemiczny pilnie przedziera się przez biurokratyczny labirynt i ma stać się obowiązującym prawem mniej więcej w ciągu najbliższego roku.

O tym też sporo pisaliśmy.

Proszę wziąć pod uwagę, że WHO jest jedynym organem na Ziemi uprawnionym do ogłoszenia „pandemii”.

Proszę wziąć pod uwagę, że oficjalny termin nie brzmi „pandemia”, ale raczej „stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym” [PHEIC].

Proszę wziąć pod uwagę, że „stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym” niekoniecznie oznacza chorobę.

To mogłoby oznaczać, i dorzucam tu tylko sugestię do dyskusji, och, sam nie wiem – może… zmiany klimatyczne?

Na koniec proszę wziąć pod uwagę, że zaledwie jedna klauzula w proponowanym „Traktacie Pandemicznym” upoważniłaby WHO do ogłoszenia PHEIC zgodnie z „zasadą ostrożności” [podkreślenie moje]:

„Przyszłe ogłoszenia PHEIC przez Dyrektora Generalnego WHO powinny, tam gdzie jest to uzasadnione, opierać się na zasadzie ostrożności

Zasadniczo po wejściu w życie nowego ustawodawstwa plan pisze się sam:

  • Wprowadzić nowe przepisy umożliwiające globalne „środki nadzwyczajne” w przypadku przyszłego „stanu zagrożenia zdrowia publicznego”
    _
  • Ogłosić zmiany klimatu jako stan nadzwyczajny w zakresie zdrowia publicznego lub być może „potencjalny stan nadzwyczajny w zakresie zdrowia publicznego”
    _
  • Aktywować środki nadzwyczajne – takie jak lockdowny klimatyczne – do czasu, gdy zmiany klimatyczne zostaną „naprawione”

Dostrzegasz jaki będzie finał tego wszystkiego? To takie proste.

Aha, i nie będziemy mogli narzekać, ponieważ „zaprzeczanie zmianom klimatycznym” będzie nielegalne. Przynajmniej jeśli wybitni działacze klimatyczni, tacy jak ten, postawią na swoim.

Na razie to tylko szept w tle, ale po COP28 będzie głośniej, wystarczy poczekać.

Do tego czasu, jak już wspomniałem, utknąłem tutaj, pisząc na zawsze.

___________

Why are the globalists calling “Climate Change” a “Public Health Crisis”? The answer is all to do with the pandemic treaty and climate lockdowns, Kit Knightly, Oct 30, 2023

−∗−

Tagi:covid, globalny stan wyjątkowy, Kit Knightly, lockdowny klimatyczne, ocieplenie klimatu, PHEIC, stan zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym, Tedros Adhanom Ghebreyesus, traktat pandemiczny, who, zmiany klimatyczne

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

Klimatolodzy twierdzą, że kazano im „zatuszować” prawdę, że temperatura na ziemi nie wzrosła od 15 lat.

Kłamstwo klimatyczne: Najlepsi klimatolodzy twierdzą, że kazano im „zatuszować” prawdę, że temperatura na ziemi nie wzrosła od 15 lat

Ethan Huff gloria.tv

(Porównaj kolory – i i temperatury w tych latach.[2017 i 2022] MD)

====================

Od sześciu lat Międzyrządowy Zespół Narodów Zjednoczonych ds. Zmian Klimatu (IPCC) pilnie opracowuje autorytatywny raport na temat; “pełnego zakresu globalnego ocieplenia spowodowanego przez człowieka”. A według przecieku najwyraźniej pokazuje, że globalne temperatury nie wzrosły od 15 lat. Setki cenionych naukowców, którzy pracowali nad raportem, potwierdziło, że rok 1998 jest nadal najgorętszym rokiem w historii. Od tego czasu temperatury albo na ogół pozostają takie same, albo spadają , robiąc poważne dziury w rządowej narracji o globalnym ociepleniu. Politycy, którzy otrzymali kopię raportu, który wyciekł, próbują teraz ukryć fakt, że na podstawie jego ustaleń zmiana klimatu spowodowana przez człowieka jest mistyfikacją. A kiedy prawda wyjdzie na jaw, wszystko, co robią rządy, aby stać się „zielonym”, również zostanie ujawnione jako nic innego jak przejęcie władzy.

Politycy wzywają do usunięcia z raportu wszelkich odniesień do „spowolnienia” ocieplenia
Associated Press (AP) uzyskała dokumenty, które wyciekły w tej sprawie, pokazujące, że establishment polityczny w całym zachodnim świecie wariuje z powodu ustaleń raportu. Niektórzy nawet wzywają do zredagowania lub usunięcia części raportu, aby prawda pozostała ukryta. Gdyby świat dowiedział się, że globalne ocieplenie i zmiany klimatu to mistyfikacja, mogłoby to doprowadzić do masowego buntu przeciwko rządowi za „wprowadzanie w błąd” co do stanu planety.Niemieccy przywódcy wzywają do usunięcia sprzecznych danych z raportu, podczas gdy przywódcy Węgier obawiają się, że opublikowanie raportu w ogóle dostarczy amunicji dla „negujących klimat”, by mogli powiedzieć, że wam to mówiliśmy .

Belgijscy przywódcy sprzeciwiają się wykorzystaniu roku 1998 jako roku początkowego dla statystyk, ponieważ był to najgorętszy rok w historii. Aby dane wyglądały bardziej zgodnie z ich oczekiwaniami, belgijscy przywódcy chcą, aby dane rozpoczynały się w 1999 lub 2000 roku, kiedy temperatury były niższe. Przywódcy w Stanach Zjednoczonych wezwali autorów raportu do wyjaśnienia tego, co pokazują dane, wykorzystując “wiodącą hipotezę” wśród naukowców zajmujących się klimatem, że glob nadal się ociepla, ale całe dodatkowe ciepło jest pochłaniane przez ocean.

Ostatni raz IPCC opublikował “raport oceniający” w 2007 roku, kiedy to organizacja fałszywie twierdziła, że Himalaje stopią się do 2035 roku. Kontrowersje wokół tego twierdzenia zostały nazwane “Climategate”, ponieważ później ujawniono, że naukowcy manipulowali danymi w tym raporcie, aby brzmiały bardziej przekonująco. Pierwszy projekt nowego raportu został przekazany rządom w czerwcu, co wywołało setki sprzeciwów. Wszystkie rządy otrzymujące pomoc wkrótce spotkają się w Sztokholmie, aby omówić wszelkie zmiany, jakie chcą wprowadzić.

Bez względu na to, jak spróbują to obrócić, raport prawdopodobnie wykaże, że tempo ocieplenia w latach 1998-2012 było tylko o połowę niższe od średniego tempa od 1952 r. Wynika to z naturalnych zmian, takich jak cykle oceaniczne “El Niño i La Niña”, a także chłodzący efekt wulkanów. Próbując wyjaśnić, co pokazują dane, niemiecki klimatolog Stefan Rahmstorf powiedział, że możliwe jest, że autorzy raportu byli pod presją, aby zająć się spowolnieniem globalnego ocieplenia i „debatą publiczną”, która otacza ten problem. „Jest to kulminacja czteroletniej pracy setek naukowców, w ramach której rządy mają szansę zapewnić decydentom jasne i zwięzłe podsumowanie w dialogu z naukowcami, którzy je napisali, i mają możliwość poruszenia wszelkich tematów, które ich zdaniem należy podkreślić” – powiedział Jonathan Lynn, rzecznik IPCC.

Fanatycy globalnego ocieplenia twierdzą, że terroryzowanie dzieci w wieku szkolnym poprawia ich zachowanie klimatyczne: „Zaangażuje je w pozytywne działania”

Za mało dzieci w wieku szkolnym daje się nabrać na propagandę lewicy dotyczącą zmian klimatu, więc niektórzy fanatycy klimatyczni, którzy nazywają siebie profesorami, wzywają teraz nauczycieli na całym świecie, aby włączyli więcej strachu i terroru do ich programów nauczania dotyczących klimatu.Według lewicowych profesorów Russella Tytlera z Deakin University i Petera Freebody’ego z University of Wollongong , obaj w Australii, kształcenie nauczycieli z „doładowaniem turbo” pomoże wywołać większy niepokój klimatyczny w umysłach i ciałach dzisiejszych dzieci, zmuszając je do posłuszeństwa rządowych mandatów klimatycznych i zmienić swoje zachowania klimatyczne. Tytler i Freebody są przekonani, że „nie trzeba już przedstawiać argumentów za działaniami w sprawie zmian klimatycznych”, to jest pierwsze zdanie w artykule, który napisali wspólnie dla The Conversation na temat „potrzeby” aby opinia publiczna reagowała na nie w „trwały” sposób. „Edukacja ma kluczowe znaczenie dla potrzebnej obecnie siły roboczej oraz dla młodych ludzi, którzy będą coraz częściej konfrontowani z realiami przyspieszających zmian klimatycznych”, twierdzą dalej, dodając, że istnieje „pilna” potrzeba szkolenia nauczycieli w zakresie propagandy klimatycznej, ponieważ wielu z nich ma „niewystarczające zrozumienie” „nauki o klimacie”.

Wiele dzieci nie mogących sobie poradzić z psychologiczną traumą propagandy klimatycznej sięga po ciężkie narkotyki
Podczas gdy niektórzy uczniowie spokojnie reagują na propagandę klimatyczną, akceptując „pozytywne działania”, których chcą ich nauczyciele z obsesją na punkcie klimatu, inni nie radzą sobie tak dobrze. Lęk klimatyczny to nowomodna choroba, która szybko staje się epidemią, także w szkołach, gdzie niektóre dzieci, nie mogąc poradzić sobie ze strachem przed ocieplającą się planetą, sięgają po twarde narkotyki, aby złagodzić ból.. „Młodzi ludzie, co zrozumiałe, chcą większej pewności co do ich przyszłych perspektyw, w tym klimatu, edukacji, miejsc pracy i przystępności cenowej mieszkań. Zmiany będą powolne i stopniowe, jak każda reforma polityki społecznej”.. Teraz studenci są bombardowani propagandą dotyczącą nie tylko klimatu, ale także perwersji LGBT i komunizmu, zmuszając niektórych do próby złagodzenia bólu substancjami, które globaliści uznali za „nielegalne”.

Warto to rozważyć w świetle tego, co dzieci i uczniowie są dziś zmuszeni znosić ze strony swoich nauczycieli, którym bardziej zależy na zaszczepieniu w nich lęku przed globalnym ociepleniem niż na szkoleniu ich, by podążali właściwą drogą w życiu.„Wiele z tych dzieci, które nie dokonują widocznych zniszczeń, może cierpieć, nawet jeśli na pozór prowadzą normalne życie i zachowują swoje cierpienie dla siebie” — donosi Watts Up With That o tym, co indoktrynacja klimatyczna robi dzieciom. „Kto wie, ile dzieci poddanych edukacji klimatycznej z„ turbodoładowaniem ”przeżyje skarłowaciałe dorosłe życie wypełnione bólem psychicznym, całe życie zmagania się z długotrwałą traumą psychiczną wynikającą z„ turbodoładowanej ”indoktrynacji klimatycznej”.

Ethan Huff CLIMATE LIES: Top climate scientists say they were ordered to “cover up” truth that earth’s temperature hasn’t risen in 15 years – NaturalNews.com

Zmiana koloru kart podnosi temperaturę!

Gerard Le Maître

Rozgrzewający żart nabiera rozpędu latem. To normalne, tutaj we Francji lato jest gorące. To narodowa tradycja, zwłaszcza na południu, gdzie akcent jest utrudniony, na pewno przez upały. Co więcej, południowcy często przesadzają, kolejny efekt upałów.[1]

40° w Andaluzji, Grecji itp. ?? ale tak jest każdego lata!!! 50° w Dolinie Śmierci w Kalifornii? Ha dobrze?!!Byłem tam ponad 30 lat temu (w lipcu 1986 i lipcu 1998) było naturalnie ponad 50°C jak każdego lata…Dolina Śmierci ( Death Valley ) to dolina na pustyni Mojave położona w Kalifornii i wchodząca w skład Parku Narodowego Doliny Śmierci . Jest to szczelinaendoreiczna o wydłużonym kształcie i zorientowana północ-południe. Jego najniższy punkt, Badwater , znajduje się na poziomie -85,5 m poniżej poziomu morza , najniższy punkt w Stanach Zjednoczonych . Byłem tam ponad 30 lat temu (w lipcu 1986 i lipcu 1998) było naturalnie ponad 50°C jak każdego lata… [2]

A gdybyśmy przestali wierzyć w te wszystkie „piski”? Oto 3 laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, którzy wyjaśniają: Klimat zawsze się zmieniał, nie pytając nikogo o zgodę, nie mamy na to wpływu. Klimat stała się nową religią. To, co powinno nas niepokoić, to jednostronna propaganda oparta na błędnej nauce. CO2 jest niezbędny.Ξlpis on Twitter

Prawda o tym globalnym szumie medialnym? “Piłkę upuściła” Kamala Harris : jest nas zbyt wielu na ziemi, więc … Kamala Harris, wiceprezydent USA, właśnie to powiedziała„zmniejszenie populacji” jest celem ruchu klimatycznego.

Już tego nie ukrywają. TY jesteś węglem, który chcą wyeliminować! Prawdziwe zło Powinna powiedzieć, jaki jest plan zmniejszenia populacji. W kilku słowach: uczynić dzieci bezpłodnymi poprzez szczepienia i uwolnić (przez nie) wirusy, aby zabić jak najwięcej ludzi. To właśnie robią ci demokraci i socjaliści na całym świecie.

Vivre Sainement on Twitter
Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych @KamalaHarris chce “zainwestować w redukcję populacji”.

Dziesiątki innych naukowców potępia to oszustwo, potępia oszustwo IPCC, które jest tylko zbiorem nie-naukowców, ale polityków opłacanych przez globalistów, aby oszukiwać cały świat i służyć jako alibi dla rządów…

Najważniejszą rzeczą aby pozbyć się gorącej atmosfery to wyrzucenie telewizora ….

A także mikrofalowych urządzać “smażących” – w miastach duszno i gorąco jest od 5G

[1] https://fr.sott.net/article/42381-Heating-of-gre-ou-de-force-les-medias-veulent-du-50-degres [ ]
[2] Vallée de la Mort — Wikipédia [ ]

Nouveau Monde — Réchauffement : de gré ou de force, les médias veulent du 50 degrés

Europejski Zielony Ład – piramida kłamstwa

Europejski Zielony Ład – piramida kłamstwa

Jacek Musiał zielony-lad-piramida-klamstwa

Spekulacyjny handel świadectwami emisyjnymi CO2 doprowadził do sytuacji, że UE wdała się w wykańczanie konkurencji wewnątrz UE pod pretekstem fałszywej teorii globalnego ocieplenia od węgla.

Część Pierwsza

DEFINICJE

Media szermują całą gamą określeń dotyczących zmian w energetyce, jakie tworzone były na terenie Unii Europejskiej, w Stanach Zjednoczonych i w ciałach ONZ. 

Najbardziej znane to:

  1. Transformacja energetyczna (niem. Energiewende) – lansowana w Niemczech od 1980 roku populistyczna idea całkowitej rezygnacji Niemiec z energii atomowej, węgla i ropy naftowej, z przejściem na niskoemisyjne źródła energii, które na dodatek miały by być tanie, niezawodne i przyjazne dla środowiska. 
  2. Europejski Zielony Ład (European Green Deal) – zbiór inicjatyw Komisji Europejskiej pochodzący z roku 2019 i przypieczętowany przez Radę Europy, ukierunkowanych na osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 roku. 
  3. 3. Fit for 55 – pakiet aktów prawnych Komisji Europejskiej z 2021 roku, związanych z redukcją emisji CO2 w Unii Europejskiej. 

Kompletny harmonogram zdarzeń wiodących do zapędzenia Unii Europejskiej w ślepy zaułek przedstawił w swoim referacie „Historia globalnego o…” na konferencji w Dychowie w maju 2023 roku profesor dr hab. Marian Miłek. 

PODSTAWA TEORETYCZNA DZIAŁAŃ POLITYKÓW EUROPEJSKICH

Podstawą teoretyczną aktywności polityków w latach 1980 -2021, była, jak się wydaje, wiedza, jaką posiadali z filmu „Niewygodna prawda”, pochodzącego z 2006 roku, powstałego z inicjatywy Ala Gore’a – wiceprezydenta Stanów Zjednoczonych, a także z wytycznych pisanych pod kontrolą Rajendry Pachauriego, przewodniczącego IPCC przy ONZ, a przyjaciela Ala Gore’a. Informacje te utwierdzały polityków w przeświadczeniu, że przyczyną globalnego ocieplenia miałby być dwutlenek węgla. 

Jak udało się wykazać w szeregu artykułów (m.in. Kurier WNET, ABC Niepodłeglość , a wkrótce będzie przedstawione w formie książkowej), działalność człowieka jest ewidentną przyczyną globalnego ocieplenia, przyczyn jest kilka, nie jest nią jednak fałszywie oskarżony dwutlenek węgla. 

GŁĘBSZA HISTORIA TEORII CO2-CENTRYCZNEJ GLOBALNEGO OCIEPLENIA

  1. Interes ZSRR / Rosji.

Jak zostało opisane w innych artykułach, najważniejszym źródłem dezinformacji o powodowaniu przez dwutlenek węgla globalnego ocieplenia był około połowy u. wieku najprawdopodobniej Kirył Kondratiew, dyrektor Instytutu Fizyki Atmosfery w Leningradzie. Celem dezinformacji było takie przekonanie zachodnich społeczeństw, aby same doprowadziły do dekarbonizacji, deindustrializacji, a w konsekwencji – demilitaryzacji Zachodu. 

W latach 70. ub. wieku Niemcy stawały się potęgą w budowie elektrowni atomowych, co budziło obawy Rosji, że Niemcy, pomimo umów międzynarodowych, mogą w pewnym momencie wykorzystać swoje elektrownie do produkcji plutonu niezbędnego do broni atomowej. Dziś już nie jest tajemnicą, że blok wschodni finansował wtedy (i jeszcze do bardzo niedawna) w Niemczech ruchy tzw. ekologiczne. Ponieważ według wspomnianej, sfałszowanej teorii gaz ziemny miałby mniej szkodzić na globalne ocieplenie (choć w rzeczywistości jest odwrotnie, co zostało wykazane w innych artykułach), ZSRR, kusząc niskimi cenami gazu ziemnego, zyskał na wiele lat jego zbyt w Niemczech i innych krajach europejskich, jednocześnie niebezpiecznie uzależniając je od tego źródła energii. W lutym 2022 cały świat się przekonał, że faktycznym, dalekosiężnym celem polityki Putina było takie uzależnienie Zachodu, aby stał się bezbronny militarnie i można było posunąć się do szantażu „Ukraina za gaz” w rewizjonistycznej polityce odbudowy imperium radzieckiego.

2. Interesy Stanów Zjednoczonych.

Drugim kamieniem milowym był pomysł Ala Gore’a, aby zamiast zaprzeczać kłamstwu ekologicznemu, zrobić na nim interes. Założył w Chicago giełdę handlującą pozwoleniami do emisji dwutlenku węgla Climate Exchange PLC, CCX . Handlując CO2, czyli „niczym”, przy obrotach rzędu bilionów $, zysk z prowizji może sięgać miliardów. Ważnymi graczami w całej aferze byli Maurice Strong, Richard Sandor, szereg firm i międzynarodowych banków. Próba dekarbonizacji w Stanach Zjednoczonych dała oręż przemysłowi wydobycia gazu ziemnego do niszczenia swojej konkurencji – węgla jako surowca energetycznego. Chora konkurencja wewnętrzna to radość dla nieprzyjaciół. Obecnie w związku z dekarbonizacją Unii Europejskiej otwiera się dla Stanów Zjednoczonych rynek dla sprzedaży elektrowni atomowych. Ponieważ działania Komisji Europejskiej narzuciły rygory czasowe ostatecznej dekarbonizacji, nabywcy elektrowni muszą się spieszyć, a wtedy nie ma czasu na negocjowanie ceny przez nabywców. 

Kolejnym interesem dekarbonizacji Europy mogła być obawa, że Rosja wchłonie Unię Europejską, jak to zostało przedstawione w profetycznej powieści George’a Orwella Rok 1984, co w przypadku obserwowanego do niedawna zbliżenia UE i Rosji, wzajemnych uzależnień i ekspansji Rosji na Zachód stawało się coraz bardziej realne, a wtedy już Ameryce przestało zależeć na silnej Europie, więc akceptowała, że sobie idzie w ślepy zaułek dekarbonizacji. 

  1. Interesy ChRL.

Dekarbonizacja Zachodu wprost prowadziła do przenoszenia tzw. wysokoemisyjnego przemysłu do Chin, a więc do nieprawdopodobnego wręcz wzrostu gospodarczego tego kraju. Dzięki temu Chiny uzyskują właśnie dominację gospodarczą w świecie. 

Podobnie jak Rosja również ChRL prowadzi ekspansję gospodarczą w krajach trzeciego świata, zastępując neokolonializm zachodni – własnym. Analitycy sugerują, że ChRL przygotowuje się również do ekspansji terytorialnej, w pierwszej kolejności na Tajwan. Dekarbonizacja, deindustrializacja i demilitaryzacja Zachodu są w tej sytuacji bardzo na rękę Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Lobbystą interesów ChRL w obszarze ONZ był m.in. Maurice Strong.

  1. Interesy Indii.

W okresie działalności Rajendry Pachauriego w IPCC przy ONZ dzięki kłamstwu ekologicznemu, że CO2 szkodzi klimatowi na Zachodzie (tak, jakby dwutlenek węgla w powietrzu znał granice) oraz dlatego, że Indie nie zostały zmuszone do spekulacyjnego handlu emisjami CO2, niszczącego gospodarki, doszło, podobnie jak w przypadku ChRL, do transferu przemysłu ciężkiego i nieprawdopodobnego rozwoju gospodarczego Indii (oczywiście również kosztem Zachodu). Pochodzące z IPCC Rajendry Pachauri’ego, a rozpowszechniane na Zachodzie informacje, że to nadmierna populacja odpowiada za nadmierne emisje CO2 i globalne ocieplenie, zasiały na zachodzie ruchy depopulacyjne. W ten sposób na własną prośbę Zachód ogarnięty został już czterema procesami: dekarbonizacją, deindustrializacją, demilitaryzacją i depopulacją.

Można to nazwać polityką 4D. Tym samym czasie Rajendra Pachauri zapewnił swojej ojczyźnie prawdziwą eksplozję demograficzną, dzięki czemu Indie stały się najludniejszym krajem na świecie (obecnie około 1,4 mld) i do tego z 3 razy większą gęstością zaludnienia niż w Chinach. Wyludniające się miasta europejskie to Lebensraum dla imigrantów także z przeludnionych Indii i ekspansja kultury wschodniej, zastępująca tę tradycyjną, lecz wymierającą.

  1. Interesy partykularne krajów Unii Europejskiej. 

Dopuszczając na swój teren spekulacyjny handel świadectwami emisyjnymi CO2 , Komisja Europejska, Rada Europy i (chyba zdezorientowany) Parlament Europejski doprowadziły do sytuacji, że Unia Europejska, zamiast konkurować z państwami zewnętrznymi, na ćwierć wieku wdała się w wykańczanie konkurencji wewnątrz Unii Europejskiej pod pretekstem fałszywej teorii globalnego ocieplenia od węgla.

Do największych przegranych można tu zaliczyć Polskę, która, jak nadgorliwy uczeń, zamiast unowocześniać swój przemysł, ochoczo go likwidowała za nagrodę – płynące (albo tylko obiecane) dopłaty z Unii Europejskiej – przysłowiową miskę soczewicy. Wystarczy spojrzeć do Rocznika Statystycznego, porównując, którą potęgą gospodarczą była Polska jeszcze w 1980 roku, a jakie miejsce w rankingu zajmuje obecnie.

Atak Noblisty na Ideologów Klimatycznych: Niebezpieczna korupcją nauki, zagraża światowej gospodarce i dobrobytowi miliardów ludzi.

Atak Noblisty na Ideologów Klimatycznych: “Niebezpieczna korupcją nauki, zagraża światowej gospodarce i dobrobytowi miliardów ludzi”.

atak-noblisty-na-ideologow-klimatycznych

  • „Moim zdaniem nie ma prawdziwego kryzysu klimatycznego. Istnieje jednak bardzo realny problem w zapewnieniu przyzwoitego standardu życia największej populacji świata i wiąże się z tym kryzys energetyczny. To ostatnie jest niepotrzebnie zaostrzane przez to, co uważam za błędne nauki o klimacie” – dodał.
     Dr. Clauser nie jest pierwszym laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, który kwestionuje „ugruntowaną” naukową i polityczną narrację dotyczącą zmian klimatu. Światowa deklaracja klimatyczna została podpisana przez około 300 profesorów zajmujących się klimatem i głosi: „Nie ma zagrożenia klimatycznego”. Modele klimatyczne „nie są w najmniejszym stopniu wiarygodne jako globalne instrumenty polityczne”. Wyolbrzymiają skutki gazów cieplarnianych, takich jak dwutlenek węgla, i przy tym ignorują wszelkie korzystne skutki CO2, czytamy w oświadczeniu. Mówią, że nauka o klimacie przerodziła się w dyskusję opartą na przekonaniach, a nie na solidnej, samokrytycznej nauce.
     Profesor Antonino Zichichi jest odznaczony najwyższym włoskim odznaczeniem, Krzyżem Wielkiego Kawalera Orderu Zasługi Republiki Włoskiej, przyznawanym za całokształt wybitnej pracy naukowej, w tym kilka odkryć w dziedzinie fizyki subjądrowej. W 2019 roku kierował grupą 48 włoskich profesorów nauk ścisłych i stwierdził, że odpowiedzialność człowieka za zmiany klimatu jest „bezpodstawnie przesadzona, a przewidywania katastrof nierealne”. Z naukowego punktu widzenia „naturalna zmienność wyjaśnia znaczną część globalnego ocieplenia obserwowanego od 1850 roku”.
     Niedawno czterech włoskich naukowców, w tym trzech profesorów fizyki, przeprowadziło kompleksowy przegląd historycznych trendów klimatycznych i doszli do wniosku, że deklaracja „kryzysu klimatycznego” nie jest poparta danymi. „Nie ma wyraźnego pozytywnego trendu w ekstremalnych zdarzeniach” w wielu kategoriach meteorologicznych.
  • Oczywiście wybieranie pojedynczych złych lub „ekstremalnych” zdarzeń pogodowych jest główną siłą napędową przekonania ludności, że globalna i kolektywistyczna deindustrializacja musi nastąpić w ciągu mniej niż 30 lat. We wrześniu ubiegłego roku czołowy fizyk jądrowy, dr. Wallace Manheimer, że Net Zero oznaczałoby koniec współczesnej cywilizacji. Zauważył, że nowa infrastruktura wiatrowa i słoneczna zawiedzie, będzie kosztować biliony, zniszczy duże części środowiska naturalnego i będzie „całkowicie niepotrzebna”.
  • Dodał, że Climate Industrial Complex „w jakiś sposób” przekonał wielu, że atmosferyczny CO2, gaz niezbędny do życia na Ziemi, który jest wydychany z każdym oddechem, „jest toksyną środowiskową”.
    Dr. Clauser został niedawno wybrany do rady dyrektorów Coalition CO2 z siedzibą w Wirginii, grupy około 120 naukowców i badaczy z szerokiego zakresu dyscyplin nauk o klimacie. Szanowany naukowiec zajmujący się atmosferą, dr. William Happer, emerytowany profesor w Princeton, powitał Clausera w zarządzie i powiedział, że jego badania klimatyczne dostarczyły mocnych dowodów na to, że nie ma kryzysu klimatycznego i że wzrost poziomu CO2 przyniesie korzyści światu. dr Happer jest czołowym orędownikiem „hipotezy nasycenia” rozgrzewających gazów, takich jak CO2, zauważając, że takie gazy [ich zdolność pochłaniania promieniowań md] ulegają nasyceniu przy pewnych wartościach w małych pasmach widma podczerwieni.
    W rezultacie ich zdolność do ocieplenia maleje w skali logarytmicznej, co pomaga wyjaśnić zapis geologiczny sprzed 600 milionów lat, w którym odczyty CO2 były do ​​20 razy wyższe niż obecne poziomy atmosferyczne.
    https://dailysceptic.org/2023/07/14/nobel-physics-laureate-2022-slams-climate-emergency-narrative-as-dangerous-corruption-of-science/

Irlandia “chce” zabić 200 tys. krów w ramach “walki z klimatem”. Odje…chało…

Irlandia może zabić 200 tys. krów w ramach “walki z klimatem”

admin (2023-06-20 zabic-200-tys-krow-w-ramach-walki-z-klimatem

W obliczu narastających wyzwań związanych z ochroną środowiska, rząd Irlandii rozważa podjęcie radykalnej decyzji o uśmierceniu 200 tysięcy krów w ciągu najbliższych trzech lat. Takie działanie ma na celu osiągnięcie “celów klimatycznych Unii Europejskiej”, które zobowiązują państwa członkowskie do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych o co najmniej 55% do 2030 roku w porównaniu do roku 1990.

Rząd w Dublinie oszacował, że plan ten kosztowałby 640 milionów dolarów (2,6 mld zł) i mógłby pomóc rolnictwu w zmniejszeniu emisji gazów cieplarnianych o jedną czwartą w ciągu najbliższych siedmiu lat. Propozycja Departamentu Rolnictwa w Dublinie zwraca uwagę na fakt, że “zwierzęta te przyczyniają się do zmian klimatycznych”. [pewnie przez to, że pierdzą na idiotyczne pomysły “zielonych komuchów”. MD]

Niepokój budzi fakt, że w Irlandii, gdzie populacja wynosi nieco ponad pięć milionów osób, żyje ponad siedem milionów sztuk bydła, w tym 1,55 miliona krów mlecznych. Propozycja rządu wywołała zaniepokojenie [understatement.. md] wśród 18 tysięcy irlandzkich hodowców bydła.

W świetle doniesień “The Telegraph”, Departament Rolnictwa w Irlandii planuje zabić 65 tysięcy krów rocznie przez trzy lata, co skutecznie zmniejszy krajowe stado bydła mlecznego o 10 procent. Pomysł ten miałby być oferowany jako dobrowolna opcja dla starzejących się rolników, którzy mogliby potem przejść na emeryturę. Rzeczniczka Ministerstwa Rolnictwa Irlandii podkreśla, że dokument jest “częścią procesu konsultacji” i jest jedną z różnych opcji, które są analizowane.

Problem roli krów w kontekście ochrony klimatu nie jest wyłączny dla Irlandii. Francuski Trybunał Obrachunkowy wezwał ostatnio do przyjęcia strategii ograniczenia pogłowia bydła, jako że hodowla tych zwierząt odpowiada tam za 11,8 procent emisji gazów cieplarnianych – na poziomie porównywalnym z emisjami z budynków mieszkalnych. [oj, to należy i ludzików wybić... MD]

„Zmiany klimatu” równie bezczelną bujdą, jak „pandemia kowid”. Może groźniejszą… Uniwersytet Stanford a IPCC.

„Zmiany klimatu” równą bujdą, jak „pandemia kowid”. Może groźniejszą…

Stanford Uniwersytet – Co mówią fakty o zmianie klimatu

stanford-uniwersytet-mowia-fakty

Nie uda się ucieczka w następny kryzys klimatyczny – przed odpowiedzialnością za zbrodnie przeciwko ludzkości, popełnione w czasie korona kryzysu.

Na podstawie badacza z Stanford Uniwersytetu Kalifornii, biologa ewolucyjnego prof. dr. Ulricha Kutschera z którym wywiad przeprowadził wiedeński neurolog, psychiatra prof. dr. Raphael Bonelli, postaramy zgłębić jak dalece uzasadniona jest obecnie indukowana histeryczna panika o ociepleniu klimatu przez CO2.

Prof. dr. Ulrich Kutschera, biolog ewolucyjny z Stanford Uniwersytetu jest zasłużonym i znanym naukowcem wykładający również na wielu innych uniwersytetach. 
Prof. Kutschera wydał kilka publikacji, również publikację na temat korona kryzysu i zmiany klimatu, którą opiera na faktach.

Rozmowa jest prowadzona w tych tematach i przetłumaczyłem tylko jej istotne części, w mojej ocenie.

Cała dyskusja jest dostępna na stronie RPP Instytutu na Telegramie, ponieważ jak prof. Bonelli oświadczył na YouTubie gaszone są jego wypowiedzi. https://t.me/rppinstitut/6439

————————————–

Wywiad:

Prof. Bonelli:-  Co ma wspólnego korona kryzys ze zmianą klimatu?

Prof. Kutschera:-  Te dwa problemy cechuje ten sam sposób typologicznego myślenia, wprowadzenie społeczeństwa na ten sam poziom  myślenia kierowanego poprzez STRACH i omijanie faktów naukowych.
Fakty są ignorowane a nawet zaprzecza się naukowym faktom, co łączy korona kryzys z problem zmiany klimatu.

Prof. Bonelli:-
Badacze klimatu mówią, że granica stabilności klimatu na Ziemi została już przekroczona.

Co to jest właściwie?

Pan podpisał tą deklaracje ponad 1500 naukowców, którzy są zdania, że nie mamy wcale sytuacji zagrażającej klimatowi Ziemi.

Prof. Kutschera:- Dlaczego podpisałem tą deklarację z innymi naukowcami. Ponieważ jestem zdania, które ukształtowałem sobie na        faktach, że owszem mamy problemy z naturą, ale to niema nic wspólnego ze zmianą klimatu i nie jesteśmy nawet na progu katastrofy klimatycznej.

Z danych wynika, że mamy do czynienia z periodyczną zmianą klimatu, niestety wszystko co się wydarzyło przed  rokiem 1850 jest przez IPCC (Światowa Rada Klimatu) ignorowane, a te dowody świadczą o cykliczności zmian klimatu.

Lobbyści klimatyczni po prostu nie przyjmują do wiadomości tego co się wcześniej wydarzyło i to, że w poprzedniej fazie cyklicznej było jeszcze cieplej, co jest udowodnione. 
Tak postępuje się niestety z nauką od lat osiemdziesiątych poprzedniego stulecia.

Prof. Bonelli:- Nazwa Grenlandia powstała z opisu tej części Ziemi, która był wcześniej w fazie ocieplenia soczysto zielona. 

Prof. Kutschera:- To jest prawidłowo i właśnie te fakty o Grenlandii są niedopuszczane przez IPCC, dokładnie jak nie dopuszczano faktu z PCR-testem, że wcześniej on miał inne prawidłowe zastosowanie, gdzie dokonywano rozgraniczenia między kontaminacją a infekcją. 

A więc jest dokładnie tak z korona wirusem jak z klimatem, dopuszczane są tylko takie informacje, które pasują do określonej ideologii a fakty są ignorowane.


Prof. Bonelli:- OK. Może pan nam wytłumaczyć co to jest zmiana klimatu a co ocieplenie Ziemi?

Prof. Kutschera:- Pojęcie klimatu było zdefiniowane w 1830 przez Aleksxandra von Humboldta.

Dzisiaj klimat jest wartością statystyczną ostatnich 30 lat dla ściśle określonego regionu na Ziemi.
A więc niemądre jest określenie, że ktoś zaprzecza zjawisku zmiany klimatu, bo zmiany były i będą zawsze. 
Zaprzeczanie zmianie klimatu jest tak samo nonsensowne jak zaprzeczanie istnienia korona wirusa.
Już tylko przy uwzględnieniu oczywistego faktu, że Słońce nie ma stałej aktywności wiadomo, że klimat musi się zmieniać.

A teraz wytłumaczę co to jest ocieplenie Ziemi, które jest mierzone 2 m. nad ziemią i które się zmieniło, wzrosło o jeden stopień.
I to nie należy się dziwić, ponieważ żyjemy w fazie po ostatnim oziębieniu.


W jakim procencie jest to antropogenne ocieplenie, na to pytanie nikt nie jest w stanie odpowiedzieć.

A teraz objaśnię pojęcie gazu cieplarnianego. 

Tylko molekuły mające co najmniej trzy atomy są w stanie być gazem cieplarnianym i największym gazem cieplarnianym jest para wodna H2O potem O3 i pozostałe, bez obecności których na Ziemi mielibyśmy minus 15 stopni, a więc erę lodową.

Prof. Bonelli:Co pan powie o Światowej Radzie Klimatu (IPCC).

Prof. Kutschera:- Światowa Rada Klimatu IPCC podobnie jak WHO jest politycznie motywowaną i sponsorowaną organizacją.    Przejrzałem sprawozdania tej organizacji od 1990 roku i w pierwszych sprawozdaniach pisze, że ponieważ wcześniej było cieplej przed 1000 lat i gazów cieplarnianych było mniej, to z tego wynika, że gazy cieplarniane nie mają wpływu na temperaturę.

Zmieniono obecnie tą narracje i twierdzi się, że CO2 jest odpowiedzialny za wzrost temperatury o jeden stopień, co jest dogmatem i sprzeczne z nauką.

Prof. Bonelli:-
No tak ale media opierają się na wypowiedziach naukowców, co o tym sądzić?

Prof. Kutschera:- I znów jesteśmy przy korona wirusie, ponieważ wtedy, jak i teraz media opierają swoją wypowiedź na wybranych naukowcach.
Wszystkie wypowiedzi niezgodne z zapotrzebowaniem politycznym zostały ignorowane, co jest dobrze udokumentowane.


Wszystkie osiągnięcia naukowe zostały nagle zapomniane i dopasowano narracje do zapotrzebowani politycznych. 
Media do jeszcze do tego sprowadzają wszystko na poziom przedszkolny aby wywołać w społeczeństwie panikę i histerię,
na co patrzę bardzo krytycznie.

Ta histeria z gazem CO2, który rzekomo jest odpowiedzialny za ocieplenie jest po prostu niepoważna, to żart do  śmiechu aż do zgonu. 

Prof. Bonelli:- Mam przyjaciół w Australii, którzy mi powiedzieli, że mieli obecnie najzimniejszą zimę od czasu jak ludzie zanotowali.
O tym wcale się nie mówi. Wie pan coś na ten temat?


Prof. Kutschera:- Nie można tak ustalać klimatu na świecie jak to się robi, ale można mierzyć temperaturę oceanów, co daje nam ścisłą mierzalną wypowiedź.

A więc temperatura oceanów zmieniła się z 16.0 stopni na 16.4 stopnia, a więc oceany się ociepliły.

Obecnie jednak ta sytuacja się zmienia i mamy do czynienia z realnym, mierzalnym oziębieniem, co widać nie tylko w Australii. 

Również w Europie ostatnie trzy miesiące pod rząd były najzimniejsze i w maju i czerwcu rowerzyści jadący do pracy rowerem musieli zakładać rękawiczki chroniące dłonie przed zmarznięciem. To są fakty, które przez IPCC przemilcza.


Prof. Bonelli:-
Dlaczego pana zdaniem przemilcza się te fakty i produkuje się panikę i histerię klimatyczną. 

Co za tym stoi?

Prof. Kutschera:- Już Arystoteles wiedział, że ludźmi znacznie łatwiej się rządzi jak się ich wprowadzi w stan STRACHU i PANIKI, o czym pisał.

A więc chodzi to o władzę i o interesy polityczne i finansowe mające ściśle określony cel.

Dlatego zadaniem naukowców takich jak pan, czy ja,  jest uświadamianie społeczeństwa, aby się przebudzili.

———————————–

W drugiej części wywiadu prof. Kutschera pokazuje wyniki badań satelitarnych świadczących o tym, że w regionach, gdzie w ostatnich latach nastąpiła eksplozja rozwoju przemysłu a więc produkcji CO2, w tych regionach nastąpił również wzrost powierzchni zielonych o 30% a co za tym idzie poprawiło się znacznie zaopatrzenie ludności w żywność, ponieważ zbiory rolne również znacznie wzrosły. Regionami tymi są Indie i Chiny .

Zdaniem prof. Kutschery bardziej świat cierpi na głód CO2 i obecna wartość tego gazu, która wynosi 400 PPM spokojnie mogłaby wynosić 1000 PPM i będzie niezauważalna i absorbowany przez roślinność. 

Człowiek przy wydechu produkuje 100 razy więcej CO2 jak jest [%] w naturze i pomimo tego może swoim wydechem wspierać ludzi podczas sztucznego oddychania.
———————————–

Komentarz: 

Dlatego mamy zrezygnować z własnej wolności, mobilności i z samochodów, aby chronić wyimaginowane zagrożenie klimatu.

 Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) wzywa rządy światowe do uzgodnienia nowych celów zielonej agendy, która ma na celu znaczne zmniejszenie liczby prywatnych samochodów. WEF naciska na ograniczenie posiadania prywatnych samochodów o 75 procent do 2050 r., w tym pojazdów elektrycznych. Wraz z planowanym wycofaniem silników spalinowych od 2035 r. i trwającym wzrostem kosztów paliwa UE jest już w pełni na dobrej drodze do zniesienia prywatnego transportu samochodowego.

Dlatego również likwidacje [lub rozsądne modyfikacje md] elektrycznych samochodów, ponieważ e- samochody stały się dużym nierozwiązalnym problemem nie tylko ekologicznym, jak pokazuje ostatni cieplejszy tydzień. 

W wielu e-samochodach stojących w korkach na autostradach wyładowała się bateria i korki dopiero stały się problemem. Do e-auta nie da rady dolać benzyny i jechać dalej, ale je trzeba odtransportować lawetą. 

https://t.me/emigrant19/1200

Zmiana klimatu spowodowana przez człowieka  nie istnieje!
CO2 to gaz życia, a nie śmierci,  i chcemy go więcej, a nie mniej!”


https://t.me/emigrant19/1199