A NIE MÓWIŁEM? Informatyka zbrodni.

A NIE MÓWIŁEM?

Sławomir M. Kozak2023-06-16a-nie-mowilem

Nie jest tajemnicą, że wszelkie nowinki techniczne pojawiają się na rynku wiele lat po zastosowaniu ich w przemyśle zbrojeniowym. Często, zanim trafią do użytku cywilnego mija dekada lub dwie, jak w przypadku powszechnie dziś wykorzystywanego systemu GPS.

Jak pisałem 15 lat temu, w książce „Operacja Dwie Wieże”, 1 lutego 1999 roku 

NORAD rozpoczęło  przygotowania do ćwiczeń symulujących uderzenia porwanymi samolotami w rozmaite cele, w tym także w 

World Trade Center i Pentagon.

Dokładnie wtedy, Narodowe Laboratorium Los Alamos odniosło sukces w opracowywanej przez naukowcówtechnologii morfingu głosu ludzkiego. Pozwalała na wierne naśladownictwo głosu konkretnej osoby na podstawie wcześniejszego, kilkuminutowego jej nagrania. Osiągnięcie określono przełomowym dla mających nastąpić w niedalekiej przyszłości operacji wywiadowczych i wojennych. Zyskało wówczas miano nowej broni PSYOP (operacji psychologicznych). Pisząc o tym, poddawałem w wątpliwość prawdziwość połączeń telefonicznych, które rzekomo udało się kilkunastu osobom nawiązać 11 września 2001 roku, z czterech, uprowadzonych przez terrorystów, samolotów. 

„Uważam, że rozmowy zostały spreparowane, może dzięki systemowi morfingu, opracowanemu przez Laboratorium  Los Alamos już w 1999 roku. Laboratorium to, nawiasem mówiąc, było chronione przez Securacom, firmę dbającą o bezpieczeństwo WTC, lotniska w Dulles, i amerykańskich linii lotniczych. Członkiem Rady Dyrektorów tej spółki, przemianowanej później na Stratesec, był w latach 1993–2000, Marvin Bush, syn 41  prezydenta 

George’a H. W. Bush’a i brat 43 prezydenta, 

George’a W. Bush’a. Nagrania głosu tych osób można było z pewnością zdobyć, zwłaszcza że wszystkie te osoby, jako narzędzia swojej pracy używały właśnie głosu. Komórka PSYOP, z miliardowym budżetem, z pewnością potrafiłaby sobie z tym problemem poradzić.

Osoby, którym nie chce się wierzyć, by nagrano wcześniej i spreparowano głos 19 osób, polecam informacje na temat bazy danych kilkunastu milionów osób, jakie mają w swoich zbiorach sieci wywiadowcze USA. Łącznie z odciskami palców, zapisem obrazu źrenicy oka, informacji o karalności, preferencjach seksualnych itp.”

Wówczas, niektórzy pukali się wymownie w czoło. Dziś taka wiedza nie robi już na nikim wrażenia. O tym, że wykorzystanie możliwości imitowania głosu mogło mieć w wydarzeniach 9/11 miejsce, pisałem kilka lat później, w książce „Demony Zagłady” o zaangażowaniu jednego z „bohaterów” rządowej wersji zdarzeń w taką właśnie działalność.

„19.06.2001 roku gazeta Tribune-Review poinformowała, że amerykański Departament Obrony wydał 23 000 dolarów na trwające zaledwie trzy godziny ćwiczenia o kryptonimie ‘Mall Strike 2001’. Uczestnicy ćwiczeń reagowali na symulowaną eksplozję w Greengate Mall. W założeniu, poszkodowani w wypadku doznali obrażeń spowodowanych działaniem środków chemicznych i biologicznych. Co ciekawe, centrum handlowe Greengate wkrótce zbankrutowało, kończąc działalność latem 2001 roku.. Po nieudanej próbie uruchomienia w budynku ośrodka telekomunikacji, dotychczasowi najemcy otrzymali wypowiedzenia. Zimą 2003 roku budynek został całkowicie zniszczony. Jednym z uczestników wspomnianych wyżej ćwiczeń był niejaki Daniel Stevens, rzecznik prasowy Departamentu Bezpieczeństwa Publicznego hrabstwa Westmoreland.

Ten sam Stevens informował Amerykę 11 września 2001 roku, że tamtejsze Centrum Ratownictwa otrzymało zgłoszenie alarmowe z telefonu komórkowego pasażera znajdującego się na pokładzie samolotu UAL 93.Pasażerem tym był Edward Porter Felt, który zamknął się w toalecie i wybrał numer 911. Felt, pracujący w przeszłości dla 

AT&T, później dla firmy 

Novell zajmującej się morfingiem, był w 2001 roku   inżynierem komputerowym firmy 

BEA Systems, sprzedającej oprogramowanie dla przedsiębiorstw.” 

Od tamtych czasów minęły dwie dekady. W tym czasie obróbka obrazu filmowego stała się dostępna dla średnio zaawansowanego użytkownika komputera, który może dokonać na oczach widzów przeobrażenia twarzy dowolnej osoby – odmłodzić ją lub postarzyć. Za pomocą wyrafinowanego oprogramowania można już zmienić wizerunek występującej przed kamerą postaci. Możemy zatem ulec złudzeniu, że oglądamy w jakimś miejscu kogoś, kto w rzeczywistości nigdy w nim nie był. Ta technologia niesie ze sobą ogromne zagrożenia. Ale, to nie wszystko.

Doskonale znamy pomysłowość przestępców, którzy  na masową skalę wyłudzają pieniądze metodą „na wnuczka”, telefonując do seniorów z informacją, że ich bliski znalazł się w tarapatach, z których wyratować go może tylko błyskawiczne wsparcie finansowe. Liczba tych oszustw jest ogromna. W ostatnim czasie coraz częstszym zjawiskiem jest nawet podawanie się przez naciągaczy bezpośrednio za te właśnie bliskie osoby i, dość często, ich głos jest łudząco podobny do głosu córki, syna, czy wnuczka nabieranego krewnego, odbierającego  telefon.

Nie zawsze jest to kwestia stresu, wyrwania oszukiwanego ze snu, czy naturalna chęć  pomocy najbliższym, która zabija racjonalne myślenie. Bardzo możliwe jest wykorzystywanie w niektórych przypadkach najnowszych zdobyczy techniki, które znajdują się w arsenale licznych służb od dawna. Potrafią one bez trudu imitować dowolny numer telefonu, z którego wykonywane jest połączenie, o czym zresztą coraz głośniej mówią pracownicy banków, ostrzegając przed zbytnią łatwowiernością nawet, jeśli na smartfonie wyświetlają się cyfry z listy naszych kontaktów. Tym, którzy sądzą, że tego typu sprzęt „nie ma prawa” trafić w ręce naciągaczy, wystarczy wskazać statystyki samochodów skradzionych w kilkadziesiąt sekund metodą na tzw. walizkę.

Wiodąca, amerykańska firma informatyczna, sprzedająca popularne na świecie telefony, reklamuje już usługę dostępu do tzw. banku głosu, która trafi w ręce jej klientów w pierwszych dniach czerwca br. Czym jest bank głosu? To technologia umożliwiająca gromadzenie próbek głosu użytkownika, aby w razie potrzeby system komputerowy był w stanie go wiernie odtworzyć. Jak możemy przeczytać w poświęconym temu tematowi artykule, „utrata zdolności mowy może nastąpić nagle z powodu chorób takich, jak ALS (stwardnienie zanikowe boczne). Zanim ludzie zdadzą sobie sprawę z tego, że potrzebują syntezowanego głosu, który brzmi, jak ich własny, może być za późno”.

Na stwardnienie zanikowe boczne chorował popularny astrofizyk, na którego przypadek powołuje się producent aplikacji o nazwie 

personal voice. „Wszyscy znamy syntezator mowy używany przez zmarłego Stephena Hawkinga. Potrafił on wybierać słowa i frazy, które były wypowiadane na głos, ale bardzo zrobotyzowanym głosem. Kolejnym ważnym osiągnięciem była znacznie bardziej naturalnie brzmiąca mowa, taka jak ta używana przez Siri. Ale, najlepszą opcją dla tych, którzy nie mogą już mówić wyraźnie lub w ogóle, jest głos, który brzmi tak jak twój. (…) System komputerowy tworzy go, ucząc się jego barwy, akcentu, intonacji i tempa mowy”. Dotychczasowe metody tej bankowości głosowej były czaso- i pracochłonne, czyli  kosztowne. Wymagały zebrania około 1500 fraz, co zajmowało kilka tygodni. Reklamowana usługa, wykorzystując sztuczną inteligencję,  przeprowadzi ten proces w ciągu 15 minut!

To, oczywiście wielka szansa dla osób dotkniętych chorobą. Jednak, w połączeniu z przywołanymi wcześniej możliwościami generowania sfałszowanych obrazów zdarzeń nie istniejących, zmagazynowanymi już odciskami palców, do niedawna pobieranych tylko od przestępców, odwzorowania źrenic, a w wyniku tzw. pandemii próbkami naszego DNA, źle to rokuje.Podsumuję to adekwatnym do tematu pytaniem – a nie mówiłem?

„A kto wpuścił falę Ukraińców, panie Kaczyński?”.O referendum ws. relokacji imigrantów

„A kto wpuścił falę Ukraińców, panie Kaczyński?”. Witold Gadowski ostro o referendum ws. relokacji imigrantów

Witold Gadowski 15 czerwca 2023 a-kto-wpuscil-fale-ukraincow-panie-kaczynski

Na rewelacje Jarosława Kaczyńskiego na temat referendum w sprawie unijnych nacisków na przyjęcie nielegalnych imigrantów odpowiedział Witold Gadowski. Publicysta w mocnych słowach wyraził to, o co pytają Polacy: a kto, jeżeli nie partia rządząca, doprowadził do niekontrolowanej fali migracji z Ukrainy? „Od jesiennego rachunku za to nie uciekniecie” .

Kiedy do Polski wpływały milionowe fale emigrantów z Ukrainy, rząd w Warszawie nie wpadł na pomysł zapytania Polaków co myślą na ten temat. Podobnie, gdy tenże rząd decydował o przeznaczaniu miliardów złotych na utrzymanie Ukraińców. Ani też wtedy, gdy swą polityką ściągał na nasz kraj groźbę wojny.

Natomiast gdy zbliżają się wybory, władza warszawska nagle ogłasza, iż będzie pytać Polaków o relokację niewielkiej ilości imigrantów z Unii Europejskiej…

Zapowiedź w tej sprawie spotkała się z ostrym komentarzem Witolda Gadowskiego. A kto zadecydował o braku filtracji tych, którzy wlewają się przez ukraińską granicę do naszego kraju no i skąd nagle wzięło się tylu obcych (wizualnie) na ulicach polskich miast panie Kaczyński? – zapytał redaktor. Od jesiennego rachunku za to nie uciekniecie – dodał.

Ukraiński milioner ścigany listem gończym, wciąż robi interesy w Polsce. Tak działa obecnie państwo polskie.

Ukraiński milioner, który jest ścigany listem gończym, wciąż robi interesy w Polsce. rainski-milioner-ktory-jest-scigany-listem-gonczym-interesy-w-polsce

Taras Barszczowski to ukraiński milioner, który w Polsce jest ścigany listem gończym. Nie przeszkadza mu to w dalszym robieniu interesów w nad Wisłą.

Barszczowski od kwietnia jest poszukiwany w Polsce listem gończym. Na ukraińskim milionerze ciążą zarzuty założenia w Polsce zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym i dokonywania oszustw na szkodę około 100 polskich sadowników i dostawców.

Oligarcha znajduje się na czarnej liście ZUS. Jeśli postawi stopą w Polsce, to od razu zostanie schwytany przez polską policję. [?? czyżby?? … md]

– Czekamy, aż podejrzany wyjedzie z Ukrainy do innego państwa, które zgodzi się nam go wydać. W Ukrainie nie funkcjonuje europejski nakaz aresztowania, a w związku z tym podejrzany musiałby być wydany w trybie ekstradycji. Jednak jednym ze standardów w relacjach między państwami jest niewydawanie własnych obywateli – mówi prok. Andrzej Jeżyński z Prokuratury Regionalnej w Lublinie.

Póki co, Barszczowski wciąż korzysta ze zliberalizowanych przepisów handlu Ukrainy z UE, które wprowadzono, by pomóc finansowo napadniętemu przez Rosjan państwu. Milioner wciąż robi interesy w Polsce i zalewa nasze państwo swoim koncentratem.

Zajęcie zaledwie kilku jego cystern, które stale kursują przez polsko-ukraińską granicę, poważnie zredukowałoby długi, jakie ukraiński przedsiębiorca ma u polskich rolników, dawnych dostawców jego firm mówi WP Lucjan Kamil Zębek, przedsiębiorca z woj. lubelskiego. Na współpracy z firmami powiązanymi z Barszczowskim mężczyzna stracił kilkaset tysięcy złotych.

To, co się odbywa, to jakaś zabawa w ciuciubabkę. Jest ścigany listem gończym, ma ogromne długi, a jednocześnie cysterny jego ukraińskiej firmy swobodnie przekraczają granicę i dostarczają towar. Każdy taki pojazd przewozi koncentrat jabłkowy o szacunkowej wartości 160 tys. zł. Mówimy o milionach, które ten człowiek nadal może zarabiać – dodaje.

Sytuacja rzeczywiście wydaje się absurdalna, ale tak najwyraźniej działa obecnie państwo polskie. Tymczasem rodzimi przedsiębiorcy nieustannie są nękani i państwo utrudnia im prowadzenie biznesów.

Niedziela, 18.06.23 – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i Pokutne Marsze Różańcowe

18.06.23 – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte i Pokutne Marsze Różańcowe

14/06/2023przez antyk2013

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

ZAMOŚĆ –  o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

Hiszpanie każdego 12 dnia miesiąca podejmują modlitwę różańcową za swoją ojczyznę!

12.06 Hiszpania – Hiszpanie każdego 12 dnia miesiąca podejmują modlitwę różańcową za swoją ojczyznę!

15/06/2023przez antyk2013

12 czerwca, hiszpańscy katolicy ponownie gromadzą się, by publicznie odmawiać „Różaniec Święty za Hiszpanię”, w 21 hiszpańskich miastach.

Jak każdego, dwunastego dnia miesiąca hiszpańscy katolicy, odmawiają różaniec w miejscach publicznych, aby dawać tam świadectwo wiary i aby zachęcać przechodniów do włączenia się w modlitwę.

Różaniec za Hiszpanię będzie również odmawiany w klasztorach i wspólnotach zakonnych w całym kraju oraz w różnych miejscach za granicą.

Za: https://www.infocatolica.com/?t=noticia&cod=46686

Jakiś „ochotniczy legion polski”. To już nie żarty, to grozi uwikłaniem państwa w wojnę

Jakiś „ochotniczy legion polski”. To już nie są żarty, to grozi uwikłaniem państwa w wojnę

Albo jacyś ochotnicy wkręcą nas w maszynkę do mięsa bez naszej wiedzy i zgody, albo to rząd robi takie psoty

to-grozi-uwiklaniem-panstwa-w-wojne

Tomasz Sommer i Stanisław Michalkiewicz rozmawiali m.in. o grupie polskich najemników w wojnie na Ukrainie. W ocenie publicysty to „jest najlepsza droga do uwikłania Polski w wojnę”.

– Teraz się okazało, że jakaś grupa polskich najemników ruszyła na Moskwę, wprawdzie pan Żaryn się natychmiast od niej odciął, ale nie było wśród nich pani Gosiewskiej – powiedział Tomasz Sommer.

– To mnie zaniepokoiło, że „ochotniczy legion polski”, nie wiem kto go utworzył, kto go finansuje, bo to rzeczywiście jest najszybsza droga do uwikłania Polski w wojnę – odparł Stanisław Michalkiewicz.

– Trzeba by pana ministra Błaszczaka wziąć za rozporek, żeby powiedział, czy to on maczał w tym palec, czy nie (…), bo albo jacyś ochotnicy wkręcą nas w maszynkę do mięsa bez naszej wiedzy i zgody, albo to rząd robi takie psoty– dodał.

– Ja tutaj się bym posłużył jednak spostrzeżeniem księcia Gorczakowa, że „nie wierzę niezdementowanym informacjom”. Skoro pan Żaryn, znany z prawdomówności, zdementował tę informację, to ja uważam, że to jest wiarygodne – stwierdził.

– To by wymagało jakiejś interpelacji w Sejmie (…), bo to jest poważna sprawa, z tego mogą być bardzo nieprzyjemne konsekwencje – ocenił Michalkiewicz.

– Teraz to interpelacje to mają taki sens, że właściwie go w ogóle nie posiadają… – stwierdził Sommer.

– To jest tak, jak z cesarzem Klaudiuszem. Jak miał dokonać zatarcia nagany cenzorskiej, to musiał to zrobić, ale powiedział: „niech przynajmniej zostanie ślad po zatarciu”, więc tutaj niech przynajmniej będzie ślad, że ktoś o to zapytał, że kogoś to zainteresowało – odparł publicysta.

– Tutaj to już nie są żarty, bo to grozi uwikłaniem państwa w wojnę – skwitował Stanisław Michalkiewicz.

Za co zginiemy

Za co zginiemy

Stanisław Michalkiewicz 15 czerwca 2023 Za co

11 lipca, w 80 rocznicę rzezi wołyńskiej, ma rozpocząć się w Wilnie dwudniowy szczyt NATO. Z całą pewnością zdominuje go wojna na Ukrainie, jaką USA i kilkudziesięciu amerykańskich wasali prowadzi tam z Rosją do ostatniego Ukraińca. Wygląda jednak na to, że Ukraińców chętnych do położenia głowy dla amerykańskich twardzieli jest jakby coraz mniej. Wprawdzie – jak wiemy z telewizji: rządowej i nierządnej – na Ukrainie Ukraińcy nie giną, chyba, że jacyś nieliczni cywile i dzieciaczki, ale prawda może być taka, że tak zwane rezerwy ludzkie są tam bliskie wyczerpania, a w każdym razie – nie wystarczają na przeprowadzenie zapowiadanej od miesięcy kontrofensywy, która musiałaby polegać na przełamywaniu – nie wiadomo zresztą, czy skutecznym – głęboko urzutowanej rosyjskiej obrony, co musiałoby pociągnąć za sobą po stronie ukraińskiej dotkliwe straty.

Dodatkowym czynnikiem zmniejszającym ukraińskie możliwości jest masowa ucieczka młodych mężczyzn za granicę, o czym możemy naocznie przekonać się w Polsce. Ale warunkiem zachodniej pomocy dla Ukrainy jest dalsze „osłabianie Rosji”, kosztem kompletnej dewastacji własnego państwa, co stwarza dla ekipy prezydenta Zełeńskiego coraz większe ryzyko polityczne. Wprawdzie został on przez pierwszorzędnych amerykańskich fachowców kreowany na wszechświatowego bohatera, podobnie jak wcześniej – Lech Wałęsa, któremu najwyraźniej uderzyło to do głowy – ale czar może prysnąć w momencie, gdy widoki na ostateczne zwycięstwo zaczną się rozwiewać, to znaczy – gdy trzeba będzie przyjąć do wiadomości częściowy rozbiór państwa, „osiągnięty” kosztem ogromnych zniszczeń i strat w ludziach.

Wtedy prędzej czy później jakaś tamtejsza Schwein postawi pytanie, po co właściwie jedliśmy tę żabę? A tymczasem nawet pan generał Skrzypczak zauważył, że jeśli do wileńskiego szczytu NATO Ukraina nie rozpocznie spektakularnej kontrofensywy, to Zachód może się zacząć zniechęcać do udzielania jej dalszej pomocy. To chyba byłby ten właśnie moment, o którym wspominał najpierw pan ambasador RP w Paryżu Jan Emeryk Rościszewski, a zaraz po nim – ambasador RP w Kijowie, pan Cichocki – że jeśli Ukraina zacznie mieć trudności z obroną swojej niepodległości, to znaczy – osiągnięciem tak zwanego „ostatecznego zwycięstwa” – to Polska „nie będzie miała innego wyjścia”, jak włączyć się bezpośrednio do tej wojny.

Na szczęście czy to wyleciała w powietrze, czy też po prostu pękła tama na Dnieprze w Nowej Kachowce, wskutek czego zatopiony został ogromny obszar, z którego m.in. miała wyjść ukraińska kontrofensywa. W tej sytuacji – jak przytomnie zauważył pan generał Komornicki, który jako jeden z nielicznych naszych generałów zachowuje poczucie rzeczywistości – o żadnej operacji wojskowej na zatopionym obszarze mowy być nie może. Ale dla Ukrainy może to być prawdziwy dar Niebios, bo taka katastrofa, to przecież rodzaj siły wyższej, na karb której można będzie złożyć dalsze opóźnianie zapowiadanej od miesięcy kontrofensywy.

Wprawdzie ambasador Polski przy ONZ, pan Szczerski, nie mą najmniejszych wątpliwości, że tamę wysadził Putin i miota przeciwko niemu polskie bezsilne złorzeczenia, a tymczasem amerykańscy twardziele, którzy – jak np. pan Kirby z Białego Domu – też najpierw byli tego absssolutnie pewni, teraz zaczynają się wahać i czekają z werdyktem na rezultat „badań”. Więc jak tam było, tak tam było – jak mawiał dobry wojak Szwejk, bo nie o to chodzi, byśmy tu prowadzili jakieś „dziennikarskie śledztwo” – tylko o to, że podczas wileńskiego szczytu NATO Ukraińcy będą mieli wygodną wymówkę, dlaczego nie rozpoczynają kontrofensywy, a w tej sytuacji Zachodowi byłoby niezręcznie odmawiać im wszelkiej pomocy.

Z drugiej jednak strony, gdyby podejrzenia o celowe wysadzenie tamy zaczęły się wobec Ukraińców zagęszczać, trzeba by wykombinować jakieś rozwiązanie alternatywne – żeby i sobie trochę ulżyć, ale żeby też nie stworzyć wrażenia, że Ukraina została z fiutem w garści. Toteż – jak zwrócił mi uwagę Honorable Correspondant – były sekretarz generalny NATO i zarazem były premier Danii Anders Rasmussen powiedział, że jeśli NATO nie będzie w stanie wypracować jednolitej strategii dla Ukrainy, to istnieje możliwość”, że „niektóre kraje NATO” podejmą „indywidualne działania”. Żeby było jasne, o które to „niektóre” kraje NATO chodzi, pan Rasmussen wymienił Polskę. Warto dodać, że pan Rasmussen ma teraz posadę doskonałego doradcy prezydenta Zełeńskiego, który przecież od początku wojny marzy o tym, by rozlała się ona również na inne kraje – przede wszystkim na kraje Europy Środkowej, a Polskę w szczególności.

Ale nie tylko on o tym marzy. Można nie tylko odnieść wrażenie, ale nawet nabrać pewności, że marzenie to podzielają w całej rozciągłości również nasi Umiłowani Przywódcy – z panem prezydentem Andrzejem Dudą, panem premierem Mateuszem Morawieckim, panem ministrem Mariuszem Błaszczakiem, no i oczywiście – z Naczelnikiem Państwa, który wszystkich ich inspiruje. Jak pamiętamy, pan prezydent Duda już 3 maja ubiegłego roku dał wyraz pragnieniu „zlania się” Polski z Ukrainą w „unię” – ale widocznie Nasz Najważniejszy Sojusznik już wtedy musiał ofuknąć go za samowolkę („wiecie, rozumiecie, Duda; wy u nas bardzo uważajcie i zawsze najpierw pytajcie, co macie robić, a dopiero potem chlapcie, bo inaczej będzie z wami brzydka sprawa!”). Toteż pan prezydent wkrótce się z tego wycofał mówiąc, że granica polsko-ukraińska powinna „łączyć”, a nie „dzielić”. Ale żeby „łączyła”, to jednak musi istnieć.

Teraz jednak sytuacja może być inna i Nasz Najważniejszy Sojusznik nie tylko może panu prezydentowi Dudzie pozwolić, ale nawet surowo przykazać, by jako „zwierzchnik Sił Zbrojnych”, skierował je na Ukrainę, by tam zostały wkręcone w maszynkę do mięsa. Początek jest już zrobiony. Oto w lutym, a może nawet wcześniej, pojawił sie na Ukrainie Polski Legion Ochotniczy”, który podlega ukraińskiemu Ministerstwu Obrony i wykorzystywany jest do prowadzonych z terytorium ukraińskiego operacji dywersyjnych na terytorium Rosji. W związku z tym „Legion” ten musiał już co najmniej kilkakrotnie operować na terenie Rosji. Nie słychać, by któryś z legionistów dostał się do rosyjskiej niewoli, bo Rosjanie na pewno by się tym pochwalili, ale prędzej, czy później musi do tego dojść. W grudniu ubiegłego roku nieprzejednana opozycja, która w maszynkę do mięsa wkręciłaby nas jeszcze skwapliwiej, zgłosiła nawet projekt ustawy, żeby podejmowanie przez obywateli polskich służby w obcej armii nie było już przestępstwem – ale nie mogłem się takiej ustawy nigdzie dopatrzeć, więc może rząd „dobrej zmiany” chciał uniknąć ostentacji – ale oczywiście za służbę w „Legionie” nikogo karał nie będzie – bo jakaż to z armii ukraińskiej „obca armia”? Zresztą jeśli cała nasza niezwyciężona armia zostanie wysłana na Ukrainę i podporządkowana tamtejszemu Ministerstwu Obrony – no bo jakże inaczej? – to o „Legionie” nikt już nie będzie pamiętał. Polska wówczas, z własnej inicjatywy, włączy się do toczącego się już konfliktu, formalnie prowadzonego przez Ukrainę.

W związku z tym nie będą w tej sytuacji miały zastosowania wobec nas procedury przewidziane w art. 5 traktatu waszyngtońskiego, które uruchamiane są wyłącznie w przypadku „zbrojnej napaści” na członka NATO. Jeśli jednak członek NATO sam na kogoś napadnie, albo z własnej inicjatywy włączy się do toczącego się konfliktu, to o żadnych sojuszniczych procedurach mowy być nie może, to chyba jasne? Więc zanim jeszcze szczyt NATO w Wilnie sie rozpoczął, my już mniej więcej wiemy, za co wkrótce zginiemy.

Różowy słoń modernizmu

Różowy słoń modernizmu

Zewnętrzne zmagania oraz znoszenie bólu i cierpienia oraz zajmowanie się tym wszystkim jest znakiem Bożego wybrania. Niesienie stanu Kościoła jest brzemieniem, podobnie oglądanie tego co dzieje się w kraju i na świecie. To jest brzemię. Jednak nie możemy nadmiernie się na tym skupiać, bo mamy być skupieni głównie na Bogu. Nie możemy dać sobie odwieść naszej uwagi od Boga

—————————-

Fr. Chad Ripperger on the State of Evil in the World Różowy słoń

(…) Prawda zostaje przeniesiona z zewnętrznej obiektywnej rzeczywistości do wnętrza a gdy się tak dzieje, staje się po prostu naszymi emocjami, które określają nasze wzorce myślenia. Jest to skutkiem pierworodnego grzechu pożądania. To się będzie działo. Jeśli uważasz że prawda jest tym co myślisz wówczas ulega ona degeneracji na poziom uczuć. Nasza kultura jest właśnie w tym miejscu. Nie możesz nikogo obrażać. Nie możesz nic mówić (…) I to jest problem poza Kościołem i w Kościele. (…)
——————————–
Po fazie powierzchowności w modernizmie i naszej kulturze zaczynamy teraz dostrzegać przejście do fazy drakońskiej. To szósty etap modernizmu. Jesteśmy na etapie drakońskim. A ów etap drakoński to moment, w którym ludzie przy władzy, co do zasad modernistyczni heretycy, wciskają ci swe poglądy do gardła zamiast autentycznego katolicyzmu. (…) W Kościele mamy tego wielkiego słonia w menażerii. Olbrzymiego. Różowego, tak przy okazji, lecz olbrzymiego.

I nie pozwala nam się o nim mówić. Nawet wspominać że jest różowy. (…) Wchodzimy w etap, w którym ludzie zamykają oczy i nie chcą nawet mierzyć się z rzeczywistością. Są zupełnie oderwani od rzeczywistości (…) Mówi się nam że to nowa wiosna. Że sprawy nigdy nie miały się lepiej a w momencie kiedy zaczynasz wskazywać – hej! uważam że mamy problem co oni robią? eliminują cię. Nie jesteś w stanie zwrócić uwagi na fakty i to jest część owej fazy drakońskiej, gdzie występuje ten rodzaj tyranii strachu, że jeśli coś powiesz wpędzisz się w kłopoty. (…)

Zatem mamy tego słonia w pokoju, mamy obok tego problemu modernistycznego upadek moralności pośród duchowieństwa, katolików, którzy nie żyją zgodnie ze swą wiarą. Odsetek katolików żyjących razem przed ślubem niemal nie różni się praktycznie wcale od ogółu populacji. Katolicy nie wydają się zbyt różnić naprawdę. Zatem ów słoń jest, mamy problem, lecz nie możesz przyznać że go mamy. Ludzie na szczycie po prostu nie są w stanie przyznać że to wszystko, to od 60 lat całkowita katastrofa (…) Jednak drugi aspekt tego słonia to (…) że musimy zaakceptować ten fakt, element owego słonia, że mamy złych ludzi na wysoko postawionych miejscach, rządzących różnymi częściami Kościoła. To jest coś co musimy po prostu przyjąć. Przykro mi, lecz jeśli wszystko co czynisz powiększa jedynie szkodę to jest złośliwość. (…) Wszystko co robią to powodowanie szkód. Propagują ludzi, którzy są otwarcie homoseksualni itp. Nic nie robią z biskupami , całkowicie schizmatyckimi lub heretyckimi w sposobie myślenia a gdy tylko kapłan chce po prostu wstać i nauczać autentycznej doktryny katolickiej zamykają mu usta (…)

Mógłbym mówić godzinami o wszystkich problemach w Kościele jednak wiecie o nich oczywiście. Nie muszę w nie wszystkie wchodzić. A następnie mamy oczywiście też władze świeckie, coraz bardziej drakońskie. Mówię każdemu że żyjemy w miękkim komunizmie, to miękka tyrania. To że urzędnicy zamykają ludziom możliwość mówienia prawdy to jest to co robią komuniści. I to że ludzie w rządzie robią wszystko by powiększać szkodę w tym kraju to jest znak złej woli (…)

Matka Boża powiedziała, że Bóg zainterweniuje, gdy będzie wydawało się, że cały świat opanował komunizm. Jesteśmy w tym miejscu. Jeśli o tym pomyślicie to “głębokie państwo”, co jest kolejną nazwą komunizmu potrafiło zamknąć w ciągu dwóch tygodni całą światową gospodarkę. To wam mówi jak są potężni i jaką wielką kontrolę mają. Żyjemy teraz w fazie miękkiej, lecz stan rzeczy się pogorszy. I oczywiście macie ten problem z biskupami, którzy w tym samym momencie, w którym władze świeckie mówią cokolwiek, odpowiadają: w porządku, tak jakby mówili: cześć! To nie jest nawet katolickie. Gdy Chrystus powiedział Apostołom: idźcie i nauczajcie wszystkie narody w istocie mówił im, że ich prawo do nauczania wszystkich narodów ma pierwszeństwo przed każdym rządem, każdą władzą świecką. Technicznie mówiąc Kościół zawsze uważał, że władza świecka nie ma władzy nad Kościołem a mimo to biskupi po prostu cały czas kapitulują, to jest poważny problem.

I tak, jak powiedziałem, mamy tego słonia w pokoju. Nikt nie chce go nazwać po imieniu. Sam fakt, że mamy teraz ten cały trans-dżenderyzm i nie ma biskupów by zapewnić przewodnictwo moralne to poważny problem (…) Fakt, że Kościół daje bardzo mało wskazówek moralnych to poważny problem.

Ponieważ to wszystko robi się coraz bardziej drakońskie i to co mnie niepokoi to fakt, że jeśli staniesz przy pulpicie i będziesz głosił nieskrępowaną prawdę w końcu cię wyeliminują. Tak właśnie jest. I teraz mamy roztropne sposoby postępowania z tym – i nieroztropne. Jednak uważam, że musimy przyjąć do wiadomości fakt, że w miarę upływu czasu dobrzy duchowni będą coraz bardziej atakowani. (…) Jednym z prawdziwych problemów wśród duchownych teraz, dobrych duchownych to brak jakiegokolwiek wsparcia od biskupów. W momencie, gdy ktoś oskarżą, a może to być najgłupsze i najbardziej absurdalne oskarżenie na ziemi, rzucają kapłana na żer przy pierwszej okazji „aby rozwiązać problem”. Nie wszyscy oczywiście, ale wielu z nich. To coś co się dzieje regularnie. A jako wierzchołek tej góry rozmawiałem raz z jednym z biskupów i on powiedział że wobec 80 % jego duchownych wysunięto jakieś zarzuty i że z tych 80 % około 3 % jest w rzeczywistości trafne. (…)

Jak mówię ludziom – jest ogólny morał tej historii. Jeśli macie dar, Bóg go wam daje i go nadużywacie, odbierze go wam i odda komuś innemu. Cały Stary Testament nam to pokazuje i widzimy to także w życiu Kościoła. I wspomniałem o tym pięć lat temu, nie wiedząc że to przybierze postać “Covid”. Po prostu dokonałem logicznego rozbioru, nie jestem prorokiem, mówię po prostu – spójrzcie jedzie pociąg i uderzy zaraz w drugi pociąg. To wam mówię. A ten pociąg to – jeśli świeccy nie przestaną przyjmować Komunii w stanie grzechu śmiertelnego, to Bóg wyciągnie korek i nie będziecie mieli regularnego dostępu do Sakramentów. I tak się stało. Nie wiedziałem że stanie się tak szybko, nie wiedziałem że będzie tak wyglądało. (…) I mówię ludziom jeśli nie przestaniecie atakować kapłanów, jeśli świeccy i biskupi nie przestaną to czynić to może dojść, nie próbuję tu prorokować po prostu mówię: możemy dojść do punktu, w którym nie będziecie mieli regularnego dostępu do kapłana. Tak może się stać i to na różne sposoby. Mogą ścigać kapłana władze świeckie, są różne rodzaje rzeczy, które mogą użyć przeciw nam. Jednak pragnę zwrócić uwagę na to, że staje się to coraz bardziej drakońskie i poważne.

Kara duchowa zawsze poprzedza karę fizyczną. Oznacza to że Bóg wychłoszcze nas duchowo, ograniczy w jakiś sposób nasze dobra duchowe, św. Jan Eudes powiedział kiedyś że najgorszą karą jaką Bóg może nałożyć na ludzi to źli kapłani. (…)

Zauważamy że demony wiedzą, że ich czas nadchodzi, wiedzą to z obserwacji dziejów ludzkości, że Bóg toleruje zejście ludzi tylko do pewnego punktu a potem mówi: dosyć. I wyciąga korek. A kara dla ludzi ma na celu przede wszystkim ich poprawę. (…) A demony wiedzą że do tego dojdzie, skąd? Ponieważ cztery grzechy wołające o pomstę do nieba są całkowicie powszechne. Umyślny mord, aborcja oraz jeśli spojrzycie na wszystkich tych ludzi poddawanych eutanazji, gdy dojdą do starości oraz wszystkie pozostałe mordy. Liczba zabijanych jest przygniatająca. (…) Pozbawianie robotników zapłaty. Czyż nakładanie na człowieka większych podatków niż Bóg pragnie nie jest defraudacją płacy robotnika? Skąd rząd wziął pomysł że ma prawo zabierać więcej niż 10 % waszego dochodu? Sam Bóg nie chce więcej niż 10 %. Czy oni myślą że są lepsi niż Bóg? To absurd.

I szczerze mówiąc to znak że oni czynią zbyt wiele, są zaangażowani w zbyt wiele rzeczy. Faktycznie, nie powinni angażować się w opiekę nad ubogimi i wdowami to powinna być rola Kościoła i osób bogatych. Nie powinni mieć tych wszystkich programów: robić tego i tego, finansować to i to. Albowiem za każdym razem to czynią muszą w tym celu zabrać pieniądze innym. I to jest pozbawianie robotnika płacy. Zatem umyślne mordy, pozbawianie robotnika płacy. Do tego sodomia, związki gejowskie. Mówię ludziom, wiecie Sodoma i Gomora krzyczały, zostały unicestwione, lecz przynajmniej nie próbowali tam robić to w postaci małżeństw. To po prostu obłęd. I

w końcu uciskanie ubogich – obserwujemy to, to co komunizm zawsze czyni, zawsze sprawia że duża część ludności staje się uboga, unicestwia zawsze klasę średnią. I do tego zmierzamy. I to wszystko szaleje. Jest dla mnie niepojęte że Bóg nie wychłoszcze nas. Zważywszy wszystkie te grzechy wołające o pomstę do nieba i wszystkie inne jakie mają miejsce że w pewnym momencie nas nie wychłoszcze. (…)

Duchowieństwo, które teraz przychodzi jest mocniejsze i pragnie poznać prawdę. Obserwuje się to nawet wśród młodych. Są przywiązani do ortodoksyjnej liturgii katolickiej i ortodoksyjnego katolickiego nauczania. Nie mają bagażu swych towarzyszy 50-60 lat starszych. Nie są przywiązani do ostatnich 50 lat. Chcą po prostu poznać prawdę. (…) Jest też inna część owego słonia, bodajże ogonowa. Żyjemy w zakrzywieniu czasowym. Tak mówię ludziom. Wiecie, ciągle nam mówią: musicie nadążyć za nowoczesnymi czasami. Jest 2023 nie lata 60-te XX wieku. Gdy słuchasz tych ludzi mówiących w Kościele i sposobu, na który pragną liturgii, tych wszystkich rzeczy, to jakby utknęli w zakrzywieniu czasowym. Ich liturgia jest z lat 60-tych XX wieku, ich szaty liturgiczne, ich kościoły, ich nauczanie, ich muzyka są z lat 60-tych XX wieku i nie jesteś w stanie ich z tego wyrwać. Utknęli tam co daje pewną wskazówkę że liturgia musi być ponadczasowa, musi być wieczna w znaczeniu, że musi się odwoływać do każdego pokolenia, niezależnie od tego co się dzieje w społeczeństwie lub Kościele. To kluczowa rzecz a jednak oni utknęli w tym zakrzywieniu czasowym i nie chcą się z tym zmierzyć. Jednak to pokolenie się starzeje i wymiera. I w końcu ludzie, którzy przedrą się przez szeregi, albowiem tylko tacy zostaną będą kapłanami ortodoksyjnymi. Będą kiepscy kapłani, zawsze będą tacy, ale to jest znak że sprawy zaczną się polepszać. Jednak ci kapłani przecierpią wiele będąc młodymi kapłanami, zanim będą mogli uczynić coś dobrego. Będą unicestwiani (…) Kościół znajduje się w pewnym sensie w toku operacji przetrwanie i zmniejsza się coraz bardziej. (…)

Jednak, jak wspomniałem, pragnę zakończyć przesłaniem nadziei. Nadzieja kryje się we wspomnianym fakcie, że nadchodzą dobrzy duchowni, młodzi ludzie (…) Demony wiedzą, że ich czas jest krótki i że tracą swój wpływ. Jednym ze znaków, że tracą wpływ jest to, iż zaczynają tracić kontrolę nad blokadą informacji. (…) Zaczynają one wychodzić na jaw. Okultystyczny oznacza ukryty i oto traci swój ukryty aspekt. Częścią tego problemu jest to że sataniści są już jawni (…) Mówią: tak, jesteśmy tu. To właśnie zrobimy. Odbędziemy nasz obrzęd w miejscu publicznym, albo: możecie go obejrzeć, nie rekomenduję tego ale jeśli chcecie zobaczyć że światowi przywódcy wydają się nie mieć problemu z tym co okultystyczne, obejrzyjcie otwarcie tunelu w Szwajcarii, kompletny rytuał. (…) I patrzysz na przywódców światowych tam i oni oglądają go jakby go widzieli setki razy. (…)

Zdaję sobie sprawę, że Kościół się kurczy ale to co pozostaje, uważam, że będzie bardziej solidne. (…) Będziemy małą, spójną bardzo silną grupką solidnych katolików, przypuszczalnie prześladowanych, gdyż Bóg pragnie dla nich zaszczytnego miejsca w niebie. Większość ludzi, jak się wydaje, nie zdaje sobie sprawy że te zewnętrzne zmagania oraz znoszenie bólu i cierpienia oraz zajmowanie się tym wszystkim jest znakiem Bożego wybrania. Niesienie stanu Kościoła jest brzemieniem, podobnie oglądanie tego co dzieje się w kraju i na świecie. To jest brzemię. Jednak możemy nadmiernie się na tym skupiać a mamy być skupieni głównie na Bogu. Nie możemy dać sobie odwieść naszej uwagi od Boga. (…)

powyższe cytaty pochodzą z wykładu ks. Rippergera

Fr. Chad Ripperger on the State of Evil in the World

Chad Alec Ripperger to amerykański ksiądz katolicki, teolog, filozof i egzorcysta. Jest dobrze znany w tradycyjnych kręgach katolickich, wygłosił wiele konferencji w całych Stanach Zjednoczonych … Wikipedia (angielski)

Muzułmanie, Fatima, Maryja.

Muzułmanie, Fatima, Maryja.

Arcybiskup Fulton J. Sheen Źródło: „The World’s First Love”, 1952r.

Islam jest jedyną wielką postchrześcijańską religią świata. Ponieważ jego początki przypadają na siódmy wiek, za życia Mahometa, było możliwe zaadaptowanie przezeń pewnych elementów Chrześcijaństwa i Judaizmu.

Islam przyjął doktrynę jedności Boga, Jego Majestatu i Jego Siły Stwórczej i wykorzystał ją jako podstawę dla nieuznawania Chrystusa, Syna Bożego.

Fałszywie interpretując pojęcie Świętej Trójcy, Mahomet uczynił Chrystusa zaledwie prorokiem.
Kościół Katolicki w całej Afryce Północnej został praktycznie zniszczony przez hordy muzułmańskie i obecnie (ok. 1950r.) muzułmanie zaczynają na nowo szykować się do walki.
Jeśli Islam jest herezją, jak twierdzi Hilaire Belloc, jest to jedyna herezja, która nigdy nie podupadła, zarówno w sferze liczebności, jak i co do religijności jej wyznawców.
Misjonarskie wysiłki Kościoła wobec tej grupy zawsze, przynajmniej pobieżnie rzecz ujmując, kończyły się niepowodzeniem, ponieważ muzułmanie zwykle nie są podatni na nawrócenie. Powodem jest to, że dla wyznawcy Mahometa stać się chrześcijaninem jest tym, czym dla chrześcijanina byłoby stać się żydem. Muzułmanie wierzą, że są w posiadaniu ostatniego, definitywnego objawienia Boga dla świata i że Chrystus był tylko prorokiem głoszącym przyjście Mahometa, ostatniego z prawdziwych proroków Boga.
Dzisiaj (1950r.) nienawiść krajów muzułmańskich wobec Zachodu staje się nienawiścią wobec samego chrześcijaństwa. Mimo iż rządzący państwami wciąż nie biorą tego pod uwagę, istnieje olbrzymie niebezpieczeństwo, że doczesna siła islamu może powrócić, a wraz z nią groźba tego, że zmiecie on Zachód, który przestał być chrześcijański i że islam utwierdzi się jako wielkie antychrześcijańskie mocarstwo światowe
Jestem święcie przekonany, że obawy, jakie wiele osób żywi wobec islamu, nie znajdą potwierdzenia i że islam nawróci się w końcu na chrześcijaństwo – stanie się to w sposób, którego nie przewidują nawet niektórzy z naszych misjonarzy.
Jestem przekonany, że stanie się to nie poprzez bezpośrednie głoszenie chrześcijańskiej nauki, lecz poprzez wezwanie muzułmanów do oddawania czci Matce Boga.
Oto moja linia argumentacji:
Koran, który jest biblią muzułmanów, zawiera wiele ustępów dotyczących Najświętszej Dziewicy. Po pierwsze Koran wierzy w Jej Niepokalane Poczęcie i w Jej Dziewicze Narodzenie. Trzecia sura Koranu lokuje historię rodziny Maryi w genealogii, która wywodzi się od Abrahama, Noego i Adama. Gdy porówna się koraniczny opis narodzin Maryi z apokryficzną ewangelią o Jej narodzinach, można się pokusić o stwierdzenie, że Mahomet w dużej mierze korzystał z tej ostatniej.
Obie księgi opisują podeszły wiek i ostateczną niepłodność Anny, matki Maryi. Jednakże gdy Anna poczęła, matka Maryi mówi według Koranu: „O Panie, zawierzam i poświęcam Ci to, co już jest we mnie. Przyjmij to ode mnie”.

Po przyjściu na świat Maryi, jej matka Anna mówi: “I poświęcam Ją z całym Jej potomstwem pod Twoją opiekę, o Panie przeciwko Szatanowi!”
W Koranie znajdujemy też wersy o Zwiastowaniu, Nawiedzeniu i Narodzeniu. Aniołowie przedstawieni są gdy towarzyszą Najświętszej Matce i mówią: „O Maryjo, Bóg wybrał Cię i oczyścił i wyniósł Cię ponad wszystkie kobiety na ziemi.”
W dziewiętnastej surze Koranu znajdujemy czterdzieści jeden wersetów o Jezusie i Maryi. Znajduje się tam tak silna obrona dziewictwa Maryi, że Koran w czwartej księdze przypisuje potępienie Żydów ich potwornym oszczerstwom przeciw Maryi Dziewicy.
Maryja jest zatem dla muzułmanów prawdziwą ‚Sayyida, czyli Panią. Jej jedyną ewentualną poważną rywalką w ich wyznaniu wiary mogłaby być Fatima, córka samego Mahometa. Jednakże po śmierci Fatimy Mahomet napisał: “Będziesz najbardziej błogosłowioną spośród kobiet w Raju, po Maryi.”
W jednym z wartiantów tekstu, w usta Fatimy wkłada się słowa: “Przewyższę wszystkie kobiety, z wyjątkiem Maryi.”

Prowadzi nas to do drugiego punktu mojej argumentacji, mianowicie do wyjaśnienia, dlaczego Najświętsza Matka w XX wieku wybrała na miejsce Swojego objawienia małą, nieistotną wioskę Fatima, aby odtąd przyszłe pokolenia znały ją jako “Matkę Boską z Fatimy”.

Cokolwiek dzieje się ze zrządzenia Nieba, dba ono o to, aby wszystkie szczegóły zostały dopracowane z najwyższą finezją. Wierzę, że Najświętsza Dziewica wybrała sobie miano „Matki Boskiej z Fatimy” jako obietnicę i znak nadziei dla ludów muzułmańskich i jako zapewnienie, że ci, którzy okazują jej tak wiele szacunku, pewnego dnia przyjmą również Jej Boskiego Syna.
Dowód na potwierdzenie tej tezy znaleźć można w historycznym fakcie wielowiekowej okupacji Portugalii przez muzułmanów. Gdy zostali wreszcie z niej wyparci, muzułmanami dowodził ostatni wódz, który miał piękną córkę o imieniu Fatima.

Zakochał się w niej katolicki chłopak, ona odwzajemniła jego miłość i nie tylko pozostała w Portugalii, gdy muzułmanie odeszli, lecz przyjęła również wiarę katolicką. Jej młody mąż był w niej tak zakochany, że przemianował miasto w którym mieszkali; odtąd nosiło ono nazwę Fatima. Tak więc miejsce, w którym Najświętsza Matka objawiła się w 1917r., historycznie wiąże się z Fatimą, córką Mahometa.

Ostatecznym dowodem na związki Fatimy z muzułmanami jest entuzjastyczne przyjęcie pielgrzymującej statuy Matki Boskiej Fatimskiej przez muzułmanów w Afryce i w Indiach. Muzułmanie uczestniczyli w katolickich nabożeństwach ku czci Matki Boskiej, brali udział w procesjach, a nawet w modlitwach przed ich własnymi meczetami; a w Mozambiku muzułmanie przyjęli chrześcijaństwo, gdy tylko została tam postawiona figura Matki Bożej Fatimskiej.
W przyszłości misjonarze przekonają się, że ich apostolat wśród muzułmanów odniesie sukces w takim stopniu, w jakim będą oni nauczać o Matce Boskiej z Fatimy. Ponieważ muzułmanie mają nabożeństwo do Maryi, nasi misjonarze powinni zadowolić się rozszerzaniem i rozwijaniem tego nabożeństwa, zdając sobie w pełni sprawę z tego, że Najświętsza Maryja Panna osobiście doprowadzi muzułmanów do Jej Boskiego Syna.
Podobnie jak ci, którzy tracą nabożeństwo do Niej, tracą wiarę w Boskość Chrystusa, tak ci, którzy pogłębiają to nabożeństwo, stopniowo zdobywają tę wiarę.

Zwariowani, zieleni turko-niemcy w walce z serami i jogurtami. Minister rolnictwa Cem Oezdemir […Echt deutsch…]

Zwariowani, zieleni turko-niemcy w walce z serami i jogurtami.

Nie tylko mięso. Niemcy chcąc zakazać reklam nabiału pod pretekstem „ochrony zdrowia”

14 czerwca 2023 mieso-niemcy-chca-zakazu-nabialu

Minister rolnictwa Cem Oezdemir [Echt deutsch…] chce walczyć z otyłością wśród dzieci za pomocą surowego zakazu reklamy niezdrowej żywności. Zakaz proponowany przez resort polityka partii Zielonych ma dotyczyć nie tylko słodyczy czy chipsów; w indeksie ministerstwa znalazły się prawie wszystkie produkty mleczne.

————————————-

Według stanu na 12 czerwca, w ustawie miałyby się znaleźć „prawie wszystkie produkty mleczne”. Jak wyjaśnili urzędnicy ministerstwa zdrowia, tworząc listę oparli się na profilu żywieniowym Światowej Organizacji Zdrowia dla Europy, który wyznacza maksymalne poziomy soli, tłuszczu i cukru w pożywieniu.

Jak podaje „Bild”, zgodnie z tymi zasadami, 100 gram nabiału mogłoby zawierać tylko 17 gram tłuszczu, co wykluczałoby takie produkty, jak sery i twarogi. „To powoduje całkowity zakaz reklamy nabiału!”.

Mimo dokonanej korekty w przypadku jogurtu (podniesienie dopuszczalnej zawartości tłuszczu z 2,5 do 3 gram), nawet klasyczny jogurt naturalny nadal będzie się klasyfikował jako niezdrowy (zawiera bowiem ok. 3,5 gram tłuszczu).

W projekcie ustawy ministerstwo rolnictwa zaznacza, że „niewielka zmiana w recepturze wielu produktów spożywczych” spowodowałaby dopuszczenie ich również dla dzieci. Jednak w przypadku serów i jogurtów „w przyszłości możliwa byłaby reklama wyłącznie wariantów produktów o obniżonej zawartości tłuszczu”.

Informacje te wywołały oburzenie w branży mleczarskiej. „Niestety, ministerstwo chce zakazać wielu produktów, które są częścią dobrego posiłku. Chce ono zakazu reklamy jogurtu truskawkowego, mimo że jogurt owocowy jest często jedynym sposobem, aby dzieci jogurt zjadły. Zakazowi podlegają nawet zwykłe sery, pełnotłusty jogurt i masło. To niedopuszczalne” – podkreślił Eckhard Heuser, dyrektor generalny stowarzyszenia przemysłu mleczarskiego.

Mleko, ser, jogurt czy twaróg są częścią zdrowej, zbilansowanej diety. To po prostu groteskowe, kiedy tak zdrowa żywność jest zakazana” – stwierdził szef stowarzyszenia rolników Joachim Rukwied. Według przepisów obowiązywać ma całkowity zakaz reklamy w radio i telewizji, zakaz umieszczania billboardów reklamowych w promieniu 100 metrów od szkół, świetlic i obiektów rekreacyjnych, a także w mediach społecznościowych takich jak Instagram, TikTok, Youtube. Za naruszenie zakazu przewidziana jest grzywna w wysokości do 30 tys. euro.

Rząd USA i zeskleroziały „przywódca” Józio otwarcie promują trans-zboczenia nawet dla dzieci.

Rząd USA otwarcie promuje trans agende. rzad_usa_otwarcie_promuje
Prisonplanet.pl
Polska
2023-06-13
Kultura

Biały Dom otworzył swoje podwoje dla przedstawicieli trans-agendy, która obecnie rozwija się dramatycznie w USA dotykając nawet małe dzieci. Podczas występów przed Białym Domem gdzie Biden przyjmował degeneratów, ci tak wspaniale się poczuli, że zaczęli się rozbierać na murawie przed budynkiem. Oczywiście zaczęto robić im zdjęcia i publikować je w sieci, co pokazuje jak zdegenerowanym miejscem stał się Biały Dom i jego produkt eksportowy LGBTSJKSAJQP2.

Całość wydarzenia nadały stacje telewizyjne, które oglądają również dzieci:

Oczywiście Biały dom próbuje się teraz dystansować do tych wydarzeń ale oficjalną polityką prezydentów i rządów w ostatnich 60 lat była promocja najpierw homoseksualizmu a obecnie od 10 polityki transeksualizmu i pedofilii. Ta polityka jest z kolei promowana przez globalne media i narzucana innym krajom, które muszą się wykazywać otwartością na takie zmiany, aby być dobrze przyjętymi w międzynarodowym globalistycznym gronie.

https://www.prisonplanet.pl/files/bannery/kultura.zip/index.html

Całość tych zmian została zaplanowana wiele dekad temu i jest elementem przygotowania społeczeństwa na post-industrialny świat XXI wieku gdzie prokreacja ma przejść w gestię rządów i korporacji a ludziom pozostawiona zostanie jedynie rozrywkowa część współżycia. Zanim to jednak nastąpi, jak planowała Szkoła Frankfurckainne Think-Tanki i społeczeństwo będzie musiało byś zdegenerowane przyjmując i normalizując wszelkie dewiacje seksualne z nekrofilią i pedofilią włącznie. Ten nowy pozbawiony instynktów i realnego celu Nowy Człowiek będzie mógł dopiero przejść w Nową Erę.

https://www.brighteon.com/embed/00000000-0000-0000-0005-829328437001

Nic co zatem obecnie się dzieje w kulturze nie jest dziełem przypadku ale jest realizacją wielowiekowego planu rozwijanego przez grupy ezoteryczne a obecnie wprowadzanego w życie.

Wybory: – Rozwiązać burdel i próbować od nowa.

Michalkiewicz o Konfederacji: „Byłby to dla niej pocałunek śmierci” .

15.06.2023

W jednej z najnowszych rozmów na kanale Sommer13 Stanisław Michalkiewicz i Tomasz Sommer rozmawiali na temat ewentualnych koalicji, w jakie po wyborach mogłaby wejść Konfederacja. Stanowisko publicysty w tej sprawie jest bardzo jednoznaczne.

– Załóżmy, że taka sytuacja zaistnieje, że jedyny układ, który będzie mógł funkcjonować na polskiej scenie politycznej, poza oczywiście wielką koalicją POPiS, to będzie albo Konfederacja z PO albo Konfederacja z PiS-em. Inna ścieżka to rozwiązanie parlamentu i kolejne wybory – powiedział Sommer.

– Panie Tomaszu, myślę, że gdyby Konfederacja się zdecydowała albo na jedno albo na drugie, to wszystko jedno, byłby to dla niej pocałunek śmierci – ocenił Michalkiewicz.

– Czyli w takiej sytuacji by pan stawiał na kolejne wybory? – dopytywał redaktor naczelny nczas.com.

– Oczywiście, że tak. Rozwiązać burdel i próbować od nowa – odparł publicysta.

– To jest o tyle skomplikowane, że zaraz na wiosnę i to wczesną wiosną mają być wybory samorządowe, a moment po nich wybory europarlamentarne – stwierdził Sommer.

– Dlaczego skomplikowane? Moim zdaniem jakby wszystkie się odbyły tego samego dnia, to gorzej by nie było – skwitował Michalkiewicz.

– Czyli radzi pan nie wchodzić w żaden sojusz? – pytał Sommer.

– Nie, nic nie radzę. Ja nie jestem członkiem Konfederacji. Sympatyzuję z Konfederacją, kibicuję Konfederacji, uważam, że to jest nowa jakość na polskiej scenie politycznej, natomiast jestem pewien, że dla tych wszystkich, którzy Konfederację popierają, a przynajmniej dla większości z nich, tego typu amikoszonerie to byłby pocałunek śmierci – ocenił.

Zdaniem Michalkiewicza wówczas bowiem „okazałoby się, że czar prysnął w jednej chwili”. – Nie warto tego robić – dodał.

– Niektórzy się zastanawiają czy w sytuacji robienia przynajmniej części jakichś sensownych rzeczy versus nierobienia żadnych sensownych rzeczy, tylko czekania na jakieś szanse w przyszłości, które mogą zaistnieć albo mogą nie zaistnieć, to może warto jednak stanąć na gruncie tych drobnych, pozytywnych zmian – powiedział Sommer.

Niech mi pan powie, jaką pozytywną zmianę mogłaby Konfederacja zrobić do spółki z Prawem i Sprawiedliwością, które przeprowadza historyczną rekonstrukcję przedwojennej sanacji, bardzo możliwe, że z obozem w Berezie Kartuskiej włącznie, albo z Volksdeutsche Partei partaj, z Platformą Obywatelską, która jedyny program jaki ma w tej chwili to ***** ***? – pytał Michalkiewicz.

– Na przykład Platformie można powiedzieć tak: j PiS i zlikwidować PIT – że możecie sobie j PiS, jak zlikwidujecie PIT – odparł Sommer.

– Ale oni tego nie zlikwidują – ocenił publicysta.

– Jak nie to nie, to oczywiście, jeśli nie zdecydują się, to… – mówił Sommer.

– To po co wdawać się w takie jakieś niebezpieczne związki. Szkoda czasu i atłasu. Nic się nie stanie, Polska nie zginie od tego, że trzeba będzie rozwiązać Sejm i rozpisać nowe wybory – ocenił Michalkiewicz.

– A poza tym niech się Pan nie martwi, Prawo i Sprawiedliwość znajdzie sobie kolaborantów – skwitował publicysta.

https://youtube.com/watch?v=yKUREPvU2ZQ%3Fstart%3D2331%26feature%3Doembed

Imigracja islamska: «Żydowska miotła» na chrześcijaństwo w Europie.

Imigracja islamska: «Żydowska miotła» na chrześcijaństwo w Europie…

Date: 14 giugno 2023Author: Uczta Baltazara babylonianempire

Barbara Lerner Spectre – jest Żydówką, założycielką Instytutu Studiów Żydowskich Paideia. Finansowana przez państwo szwedzkie, Paideia ma na celu nauczanie «wartości żydowskich» przywódców na całym świecie. Według Lerner Spectre, wielokulturowość jest «niezbędna dla przetrwania Europy». https://paideia-eu.org/ https://paideia-eu.org/people-p/paideia-staff/ (2 osoby urodzone w Polsce)

“Europa nie stała się jeszcze wielokulturowa i wierzę, że będziemy częścią jej transformacji. Europa nie będzie już takim monolitycznym społeczeństwem, jakim była w przeszłości. Żydzi znajdą się w centrum owej ogromnej transformacji Europy, a niektórym będzie przykro z powodu priorytetowej roli Żydów. Ale bez tej priorytetowej roli i bez tej transformacji Europa nie przetrwa” – stwierdza Lerner Spectre

Żydzi są głównymi promotorami imigracji i wielokulturowości w Europie. Chcą Europy wieloetnicznejbez tożsamości narodowej. I to nie jest  żadna «teoria spiskowa», to nie jest tajemnica. To fakt i oni sami to przyznają.

Wielokulturowość: Żydzi chcą jej w cudzych krajach, ale nie w Izraelu! – Masowa imigracja: Żydzi chcą jej w Europie, ale w Izraelu wznieśli mury pod napięciem, aby uniemożliwić migrantom wejście do ich państwa!Metysaż: Żydzi sponsorują go na Zachodzie, ale sami kojarzą się między sobą. Oni są “wybrańcami”, inni to goje.

https://youtube.com/watch?v=G45WthPTo24%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dit%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

VIDEO: https://www.facebook.com/chiara.lagrange/videos/2714998185309824

Barbara Lerner Spectre (ur. 1942) jest naukowcem[1] i wykładowcą filozofii, który jest dyrektorem-założycielem organizacji Paideia,[2] Europejskiego Instytutu Studiów Żydowskich w Szwecji, bezwyznaniowego instytutu akademickiego założonego w 2001 roku. Barbara Spectre urodziła się w Madison w stanie Wisconsin. Studiowała filozofię i uzyskała tytuł Bachelor of Arts na Columbia University oraz tytuł Master of Arts na NYU, uzyskując tytuł doktora filozofii na Uniwersytecie Bar-Ilan. Wyszła za mąż za rabina Philipa Spectre i w roku 1967 przeprowadziła się do Aszkelonu w Izraelu, gdzie pracowała na wydziale studiów żydowskich w Achva College of Education. Po przeprowadzce do Jerozolimy w 1982 roku, pracowała na wydziale filozofii w Instytucie Shalom Hartman w Jerozolimie, Centrum Melton Uniwersytetu Hebrajskiego i Yellin College of Education, gdzie została uznana za wybitnego wykładowcę w latach 1995-1997. Była przewodniczącą-założycielką Instytutu Schechtera w Jerozolimie w 1984 roku. W latach 1987, 1990, 1992, 1996 była stypendystką United Synagogues, Midwest Regions i prowadziła liczne wykłady w całych Stanach Zjednoczonych. https://en.wikipedia.org/wiki/Barbara_Lerner_Spectre

…………………..

David Touitou jest francuskim rabinem. Jest znany głównie we francuskojęzycznej społeczności żydowskiej i publikuje w Internecie filmy wideo z “kursami”, w których mówi o judaizmie. Jest również związany z francuskojęzyczną żydowską stroną internetową Torah Box, gdzie często dzieli się swoimi poglądami. Stał się znany dysydentom dzięki kilku filmom wideo, zwłaszcza nagranym przez antysyjonistycznych i antysemickich dysydentów. Te dwa filmy są czasami wykorzystywane przez dysydentów do uzasadnienia teorii żydowsko-syjonistycznego spisku mającego na celu zniszczenie Europy i chrześcijaństwa. Kontrowersje wokół rabina wynikają z dwóch nagrań wideo, często łączonych ze sobą, w których mówi on o Europie, chrześcijaństwie i islamie.

W nagraniu wideo z 2013 r. rabin Touitou mówi, że Europa zostanie wkrótce “najechana” przez islam i opisuje tę “inwazję” jako “doskonałą wiadomość” dla Żydów. Opowiada się również za tym, by islam zastąpił chrześcijaństwo jako religia większościowa w Europie. Wideo to zostało wyemitowane przez E&R w 2016 roku[1], ale także w filmie Raptor Dissident, w którym atakowany jest Alain Soral[2], lub w utworze Juden Raus nacjonalistycznego rapera YoM. Wideo jest również przekazywane przez innych dysydentów, często antysemickich, w sieciach społecznościowych i Internecie. Na drugim filmie rabin Touitou mówi, że islam dąży do wyeliminowania “siedziby chrześcijaństwa”, co uważa za dobrą rzecz. 3] Ten film, podobnie jak pierwszy, jest często wykorzystywany w kręgach dysydenckich, na przykład przez rapera YoM i Alaina Sorala. Rabin twierdzi, że islam może być użyty jako “miotła Izraela”, aby chrześcijaństwo zniknęło. https://wiki-dissidence.dimg.fr/David_Touitou

VIDEO (ocenzurowane na YT) z napisami angielskimi i włoskimi dostępne pod linkiem: https://www.facebook.com/InformarePerSopravvivere/videos/482569935844328/?extid=CL-UNK-UNK-UNK-AN_GK0T-GK1C&mibextid=2Rb1fB

https://www.bitchute.com/embed/umo1Klcw1Eo2/?feature=oembed#?secret=QTOQDYV1U3
https://youtube.com/watch?v=8qST8I3j0u4%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dit%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

https://m.facebook.com/rav.touitou https://play.google.com/store/apps/details?id=bh.Lancement.ToratHaim

INFO: https://www.egaliteetreconciliation.fr/Rappel-Rav-Touitou-C-est-une-excellente-nouvelle-que-l-islam-envahisse-l-Europe-34615.html

Zuckerberg o COVID: Cenzurowaliśmy treści, które okazały się prawdą.

Zuckerberg o COVID: Cenzurowaliśmy treści, które z perspektywy czasu okazały się prawdą

do-rzeczy

O cenzurę treści uznanych przez establishment za „dezinformację” w trakcie epidemii COVID-19 został zapytany dyrektor generalny „Meta” Mark Zuckerberg

Zuckerberg udzielił wywiadu popularnemu podcasterowi Lexowi Fridmanowi. Jednym z wątków rozmowy była tzw. pandemia COVID -19. Panowie rozmawiali o histerii jaką roznieciły media szczególnie w początkowej fazie epidemii koronawirusa.

Szef Meta powiedział, że na wczesnym etapie epidemii była świadomość, „realnych implikacji zdrowotnych” w związku z wirusem, ale „nie było czasu, aby w pełni zweryfikować kilka podstawowych naukowych założeń”.

Zuckerberg: Establishment prosił o cenzurę

– Niestety, uważam, że wielu przedstawicieli establishmentu zlekceważyło kilka faktów i poprosiło o ocenzurowanie treści, które z perspektywy czasu okazały się, bardziej dyskusyjne lub prawdziwe – nie krył Zuckerberg. Założyciel Facebooka dodał, że „to naprawdę podważa zaufanie”, a „pytania dotyczące tego, jak sobie z tym poradzić, są bardzo zniuansowane”.

Zuckerberg był pytany o stosowaną przez platformy społecznościowe cenzurę treści. Biznesmen tłumaczył, że są dziedziny, gdzie cenzurę należy stosować i panuje co do tego powszechny konsensus. Wymienił tu w tym kontekście: podżeganie do przemocy, terroryzm i wykorzystywanie seksualne dzieci.

W zakresie tzw. treści uznanych za wprowadzające w błąd, dyrektor generalny Mety dalej chce zdawać się na opinie „niezależnych weryfikatorów” (fakt checkkers), oznaczających jako „dezinformację”, lub „częściową dezinformację” treści, które w ich ocenie takimi są.

Zuckerberg: Trudno ustalić granicę między faktem a opinią

Prowadzący zapytał, jak Zuckerberg radzi sobie w przypadku zagadnień, wobec których panuje w społeczeństwie silna polaryzacja opinii, czyli np. skuteczność szczepionek przeciw COVID-19, gdzie Meta nie może zdać się na zdanie większości. Zuckerberg nie udzielił jasnej odpowiedzi. – Myślę, że naprawdę trudno ustalić, gdzie wytyczyć granicę między tym, co jest faktem, a co opinią, ponieważ natura nauki polega na tym, że nic nigdy nie jest w 100 proc. pewne – powiedział.

– Możesz obalić pewne rzeczy, ale ciągle testujesz nowe hipotezy i analizujesz ramy, które były od dawna utrzymywane, i od czasu do czasu wyrzucasz coś, co działało przez bardzo długi czas. To bardzo trudne (…) Ale myślę, że tylko dlatego, że jest to bardzo trudne i tylko dlatego, że są to skrajne przypadki, nie oznacza to, że nie powinieneś próbować dawać ludziom tego, czego szukają – powiedział.

Argentyńskie tango Pfizera. JAKĄ WIARYGODNOŚĆ MIAŁY „BADANIA KLINICZNE”?

Argentyńskie tango Pfizera

Jaką wiarygodność miały badania kliniczne prowadzone przez Fernando Polacka?

MARIUSZ JAGÓRA

argentynskie-tango-pfizera

Z nowo opublikowanych dokumentów Pfizer, które zostają ujawniane na mocy wyroku sądu federalnego z Teksasu wynika, że w trakcie badań klinicznych jedna z uczestniczek badania zmarła na zawał 16 dni po otrzymaniu 2 dawki szczepionki. Przypadek ten jednak został opisany w raporcie jako NIE MAJĄCY związku z badaniem, wbrew zasadzie, że każde poważne działanie niepożądane związane z procedurami badawczymi, musi być odnotowane jako związek przyczynowy w dokumentach źródłowych i CRF (Case Report Form – Formularz zgłoszenia przypadku) oraz zgłoszone w dedykowanej sekcji formularza zgłoszenia zdarzeń niepożądanych dotyczącego szczepionek i zgodnie z wymogami dotyczącymi ich zgłaszania. Podobnie było w przypadku Augusto Roux, ochotnika nr 1231-2982. Augusto otrzymał drugi zastrzyk 9 września 2020 roku (nie wiedząc czy była to szczepionka Covid, czy placebo). 12 września został przyjęty do szpitala Alemán z gorączką i wymiotami. Został badany, wykonano tomografię komputerową klatki piersiowej, która wykazała wysięk osierdziowy (nieprawidłowe gromadzenie się płynu wokół serca). 14 września, dr Ivonne Name, jedna z lekarek, stwierdziła, że to poważna reakcja niepożądana spowodowana przez szczepionkę.

Jednak w aktach Augusto szef jednostki prowadzącej badania kliniczne napisał: „hospitalizacja nie była związana ze szczepionką”. Ani zgon na zawał, ani wysięk osierdziowy Augusto, ani zakrzepica żył prącia innego ochotnika nie znalazły się w zgłoszonych skutkach ubocznych badania.

Zdarzenia te miały miejsce w ośrodku badawczym oznaczonym numerem 1231, znanym z tego, że – jak to wynika z dokumentów ujawnionych po nakazie sądu federalnego – zrekrutował [trochę bardziej po polsku: zwerbował md] w rekordowym czasie ponad 10% spośród 44 tysięcy uczestników badania Pfizer (rekrutację prowadzono w 270 punktach rekrutacyjnych). Wyniki uzyskane z tego jednego ośrodka mogły mieć duże znaczenie dla ostatecznych całościowych wyników badań, które prowadzone były w 153 ośrodkach na całym świecie. Ośrodek o numerze 1231 to mieszczący się w Argentynie Hospital Militar Central, który zrekrutował 4501 chętnych zaledwie w ciągu 3 tygodni. Budzi to duże wątpliwości, żeby jeden ośrodek zrekrutował 4500 pacjentów w ciągu 3 tygodni – dla każdej zrekrutowanej osoby trzeba wypełnić skomplikowany formularz opisu przypadku (CRF – Case Report Form), który liczy ok. 250 stron, co łącznie daje nam 1 125 000 stron CRF. W ciągu 3 tygodni. Przykładowy CRF można zobaczyć tu

Ośrodkiem 1231 zarządzał Fernando Polack. Ten sam, który jest wiodącym autorem słynnego badania Safety and Efficacy of the BNT162b2 mRNA Covid-19 Vaccine„dowodzącego” 95% skuteczności szczepionki mRNA Pfizer/BioNTech. 

Fernando Polack – jak wynika z życiorysu złożonego dla potrzeb badań klinicznych – jest osobą niezwykle zajętą – poza prowadzeniem badań klinicznych na zlecenie Pfizer na oddziale macierzyńskim i dziecięcym szpitala wojskowego w Argentynie, jest także wykładowcą na Uniwersytecie Vanderbilt w Nashville w stanie Tennessee w USA, pracuje w The Infant Foundation, która jest finansowana przez Bill & Melinda Gates Foundation oraz NIH. Jest także konsultantem przy FDA. Jak już wspomniałem Pan doktor znalazł także czas, żeby być głównym autorem badania „Safety and Efficacy of the BNT162b2 mRNA Covid-19 Vaccine”, choć dla wielu osób może wydawać się nieco dziwne, że pediatra prowadzi badania nad szczepionka na COVID-19 u dorosłych. 

Urodzony w 1967 roku w rodzinie medycznej, Fernando studiował medycynę w Argentynie, a następnie ukończył szkolenie pediatryczne w USA. Fernando jest komercyjnie związany z badaniami klinicznymi od 2014 r., był dyrektorem firmy Unitrials SA. W 2015 r. firma ta zmieniła nazwę na Infant Trials SA, a rok później przekształciła się w iTRIALS SA, której współdyrektorami byli biochemik Silvina Andrea Coviello oraz syn Fernando, gitarzysta Leandro Polack. Obecnie istnieją cztery spółki zależne iTRIALS LLC zarejestrowane na Florydzie, z siedzibą w Cervetta-Lapham & Associates.

iTRIALS jest firmą typu SMO (Site Management Organisation), organizacją świadcząca usługi związane z badaniami klinicznymi na rzecz inntch podmiotów prowadzących badania na zlecenie (ang. contract research organization, CRO) np. firmy farmaceutycznej, firmy biotechnologicznej, firmy produkującej urządzenia medyczne lub ośrodka klinicznego. Ośrodek jest zazwyczaj szpitalem lub podobną instytucją opieki zdrowotnej, która posiada odpowiednią infrastrukturę i personel, aby spełnić wymagania protokołu badania klinicznego. iTRIALS dzieli swoje biura z innym dzieckiem Fernando – wspomnianej wcześniej Fundacją INFANT, finansowaną przez Fundację Gatesów.

Kiedy Covid zaatakował Argentynę, Fernando i jego Fundacja zaangażowali się w próbę leczenia chorych na koronawirusa osoczem pobranym od pacjentów, którzy wyleczyli się z Covid-19. W maju 2020 roku Fernando zapewniał podczas organizowanych konferencji prasowych, że „dzięki temu Covid stanie się zwykłym przeziębieniem”. Badanie, finansowane przez Fundację Billa i Melindy Gatesów oraz Fundusz Pandemiczny fundacji INFANT, prowadziły te same osoby, które zaangażowane były przy badaniu Pfizera (wszyscy w zgłoszonych konfliktach interesów zaraportowali wynagrodzenia od firmy Pfizer, zaś Polack dodatkowo zgłosił granty od firmy Novavax oraz osobiste honoraria od firm Janssen, Bavarian Nordic A/S, Sanofi, Regeneron, Merck, Medimmune, Vir Bio, Ark Bio, Daiichi Sankyo poza zgłoszoną pracą) – badanie dotyczące osocza opublikował NEJM.

Nie sposób uciec tu od polskich analogii – we wrześniu 2020 fir.ma Biomed Lublin ogłosiła, że zakończyła produkcję polskiego leku na Covid-19 opartego na osoczu krwi ozdrowieńców. Koncepcję leku przygotowali senator Grzegorz Czelej i Waldemar Sierocki, członek rady nadzorczej Biomed Lublin a w prace nad lekiem zaangażowani byli również prof. Krzysztof Tomasiewicz i prof. Krzysztof Pyrć, który dołączył do projektu, żeby zbadać skuteczność preparatu wyprodukowanego przez Biomed Lublin. Pyrć twierdził, że badania przeprowadzone in vitro, w laboratorium, dają bardzo obiecujące wyniki i „pozwalają mieć nadzieję, na to, że będzie też skuteczny w pomaganiu pacjentom”…

————————-

Ośrodek zarządzany przez Fernando Polacka nie jest jedynym podejrzanym ośrodkiem badań prowadzonych na zlecenie firmy Pfizer. Znamy zgłoszone przez Brook Jackson oszustwa prowadzone w placówkach Ventavii (więcej o tym tu i tu). Ale jest też ośrodek o którym poza numerem – 4444 – nie wiemy nic. Nie można znaleźć CV prowadzącego badania w ośrodku, ani żadnych danych tego ośrodka. A w dzienniku randomizacji jest wiele wpisów dla ośrodka o numerze 4444 – od strony 4285 dokumentu „Zestawienie schematu randomizacji i faktycznie otrzymanej szczepionki – wszyscy uczestnicy” odnotowano dokładnie 1275 pacjentów, czyli koło 3% ogółu zrekrutowanych. Wszystkich 1275 „pacjentów” zrekrutowano w ciągu jednego tygodnia – od 22 do 27 września 2020 r.

Tak się składa, że był to ostatni tydzień, w którym można było prowadzić „rekrutację” w celu uzyskania danych potrzebnych na grudniowe spotkanie FDA, które miało zdecydować o udzieleniu tymczasowej autoryzacji dla szczepionki.

Źródła:

https://www.icandecide.org/wp-content/uploads/2022/05/125742_S1_M5_CRF_c4591001-1006-10061176.pdf

https://www.nejm.org/doi/full/10.1056/nejmoa2110345

https://www.icandecide.org/wp-content/uploads/2022/03/Pages-42-289-Section-5.2-listing-clinical-sites-cvs_Part-A.pdf

CV https://www.icandecide.org/wp-content/uploads/2022/03/Pages-42-289-Section-5.2-listing-clinical-sites-cvs_Part-A.pdf   i https://www.icandecide.org/wp-content/uploads/2022/03/Pages-42-289-Section-5.2-listing-clinical-sites-cvs_Part-B.pdf

https://wydarzenia.interia.pl/raport-koronawirus-chiny/news-prof-pyrc-o-polskim-leku-na-koronawirusa-opracowany-preparat,nId,4751244

https://www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-w-polsce,kto-stoi-za-polskim-lekiem-na-covid-19-,artykul,87394947.html

https://davidhealy.org/fishy-business-in-the-rio-de-la-plata/

https://davidhealy.org/disappeared-in-argentina/

https://twitter.com/Jikkyleaks/status/1523578438766178304

29-ta Piesza Międzynarodowa Pielgrzymka Tradycji Katolickiej Warszawa–Jasna Góra.

29-ta PIELGRZYMKA

Piesza Międzynarodowa Pielgrzymka Tradycji Katolickiej Warszawa–Jasna Góra jest pielgrzymką środowisk katolickich pozostających pod duchową opieką Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X lub zgromadzeń zakonnych z nim współpracujących.

Pielgrzymka wyrusza 4 sierpnia z Warszawy Radości, z kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia N.M.Panny, i zmierza na Jasną Górę, dokąd przybywa 14 sierpnia.

Rozwiązanie Pielgrzymki po Mszy św. 15 sierpnia.
Msza św. tego dnia zostanie odprawiona o godzinie 8:00

Organizatorem pielgrzymki jest Fundacja im. o. Damiana de Veuster.

Data Pielgrzymki:

  • 4 sierpnia, święto św. Dominika, Wyznawcy

Formularz zapisowy:

Wymarsz Pielgrzymki:

Dołączenie na trasie:

  • dołączenie do Pielgrzymki jest możliwe tylko na miejscach noclegowych
  • chęć dołączenia do Pielgrzymki należy zgłosić w formularzu zapisowym, dostępnym na stronie od 5 czerwca do 31 lipca
  • zestawienie miejscowości, w których Pielgrzymka rozbija namioty – zobacz na osobnej stronie »
  • telefon do Kwatermistrza – zostanie podany podczas Pielgrzymki – zobacz na osobnej stronie »

Zakończenie Pielgrzymki:

  • 15 sierpnia zostanie odprawiona msza św. o godzinie 8:00 
  • po mszy św. rozwiązanie Pielgrzymki

Powrót autobusem:

 [szczegóły – w oryginale MD]

================

Z poprzedniej:

Rząd PiS pokrętnie ogłasza „prawo” do aborcji


Rząd PiS ogłasza prawo do aborcji
Mariusz Dzierżawski <pomagam@stopaborcji.pl>

Rząd PiS ogłasza prawo do aborcji
Minister „zdrowia” Adam Niedzielski zwołał w poniedziałek specjalną konferencję prasową, podczas której publicznie powiedział, że każda Polka ma „prawo do aborcji”. Potwierdził tym samym to, o czym nasza Fundacja mówi od dawna – że mamy obecnie w Polsce de facto aborcję na życzenie. Dotąd była bezkarna, teraz będzie legalna. 
Słowa Niedzielskiego potwierdził premier Mateusz Morawiecki, który powiedział, iż zabicie dziecka poprzez aborcję „czasami jest po prostu koniecznością” i nikt nie powinien zasłaniać się obawami prawnymi. Od kilku dni w mediach panuje ogromny zamęt na temat aborcji w Polsce. Uaktywnili się też działacze skrajnej lewicy, którzy szykują kolejne „czarne protesty”. 
Chcę wyjaśnić Panu szczegóły sytuacji. Proszę przeczytać i przekazać dalej swoim znajomym, aby uodpornić ich na manipulacje i propagandę.
Minister Zdrowia ogłosił prawo do aborcji dla Polek [foto]
Jak powiedział w poniedziałek Adam Niedzielski: „Każda kobieta w Polsce ma w przypadku zagrożenia zdrowia lub życia prawo do przerwania ciąży. Zdrowie jest przez nas definiowane bardzo szeroko. To nie są tylko przesłanki związane ze zdrowiem fizycznym, ale też psychicznym. Rzeczywiście obserwujemy, że coraz częściej mamy do czynienia z powoływaniem się na przesłanki związane ze zdrowiem psychicznym.” 
Zgodnie z danymi uzyskanymi przez naszą Fundację, liczba aborcji z powodu rzekomego „zagrożenia zdrowia psychicznego” rzeczywiście rośnie. Szczególnie dramatyczna sytuacja jest w szpitalu w Oleśnicy. Do 2021 roku nie przeprowadzono tam ani jednej aborcji z przesłanki „zagrożenia zdrowia psychicznego matki”. Jednak już w samym 2021 roku przeprowadzono 9 takich aborcji, a w 2022 roku aż 75 takich aborcji – najwięcej w Polsce. 
Co więcej, u 71 z 75 dzieci abortowanych w Oleśnicy z przesłanki „zagrożenia zdrowia psychicznego matki” stwierdzono podejrzenie chorób lub wad rozwojowych. 19 z tych 71 aborcji dotyczyło dzieci podejrzanych o zespół Downa. Jest to najwięcej aborcji na dzieciach podejrzanych o zespół Downa od momentu, gdy w Oleśnicy dokonuje się aborcji.
Z kolei w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie wszystkie aborcje dokonane w 2022 roku przeprowadzono z formalnego powodu „zagrożenia życia lub zdrowia” matki. Podobną sytuację obserwujemy w szeregu innych szpitali. Zbiega się to w czasie z reklamowanym przez organizacje aborcyjne w mediach procederem zachęcania Polek do tego, aby zgłaszały się do powiązanych z aborcyjnym lobby psychiatrów, którzy wystawiają im zaświadczenie potrzebne do aborcji. Z wypowiedzi i relacji medialnych wynika, że zaświadczenia o tym, że ciąża rzekomo „zagraża zdrowiu psychicznemu” mogą być wystawiane każdej chętnej kobiecie, niezależnie od jej faktycznego stanu zdrowia.
Kontakt z organizacjami aborcyjnymi publicznie poleca swoim pacjentkom m.in. wicedyrektor szpitala w Oleśnicy. Zielone światło dla rozwoju tego procederu już w 2021 roku dał Jarosław Kaczyński, mówiąc w mediach, iż: „Wśród możliwości dopuszczania aborcji jest furtka w postaci zdrowia psychicznego. Dla jednych jest to być może nie do przyjęcia, ale można z tego skorzystać.” 
Teraz przekaz Kaczyńskiego jeszcze bardziej wzmacnia minister zdrowia Adam Niedzielski, wedle którego każdej Polce przysługuje „prawo do aborcji”. Jest to język typowy dla radykalnej, pro-aborcyjnej lewicy. W podobnym tonie wypowiedział się wczoraj premier Mateusz Morawiecki mówiąc: „Chcę powiedzieć jednoznacznie, że kiedy życie i zdrowie kobiety jest zagrożone, to polskie prawo nie pozostawia żadnej wątpliwości: należy ratować życie i zdrowie kobiety. Aborcja nigdy nie jest łatwym wyborem, ale czasami jest po prostu koniecznością i prawo polskie jest tutaj jednoznaczne (…) Bardzo proszę, żeby nikt nie zasłaniał się brakiem wytycznych czy jakimiś obawami”.
 Jest to manipulacja, na którą w sposób szczególny należy zwrócić uwagę. Przede wszystkim: czym jest aborcja? Jest to celowe działanie, którego intencją jest zabicie dziecka w łonie matki.
Aborcja nigdy nie jest „zabiegiem leczniczym”! Celowe zamordowanie nienarodzonego dziecka nie jest potrzebne do tego, aby ratować jego matkę. Potwierdzają to eksperci z zakresu ginekologii i położnictwa. W 2012 roku ponad 1 000 medyków z całego świata, w tym wielu profesorów medycyny, podpisało tzw. Deklarację Dublińską. Przypominają oni, że aborcja, czyli zamierzone zabicie nienarodzonego dziecka, nie jest z perspektywy medycznej konieczna by ocalić życie matki. Zwrócili także uwagę, że jest ogromna różnica między terapią, która w pewnych przypadkach może doprowadzić do śmierci nienarodzonego dziecka, a jego celowym uśmierceniem. 
Sygnatariusze Deklaracji Dublińskiej zauważyli też, że prawo chroniące życie człowieka od poczęcia przyczynia się do polepszenia warunków opieki medycznej jaką otacza się matki i ich dzieci. Nie utrudnia ono, a raczej zachęca i obliguje lekarzy, aby podejmowali wszelkie kroki konieczne do ratowania życia matki i jej dziecka. W przypadku zagrożenia życia ciężarnej kobiety, lekarze muszą pamiętać, że mają do czynienia z dwojgiem pacjentów, którym należy się taka sama troska. Prawo dopuszczające aborcję w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki przyczynia się do powstania całkowicie przeciwnej postawy. Zabicie dziecka nienarodzonego zaczyna być traktowane jako remedium na wszystkie powikłania ciąży. Zamiast zapewnienia najwyższej jakości opieki medycznej nad matką, morduje się jej dziecko, częstokroć okaleczając psychicznie i fizycznie ją samą. 
Rzekoma troska polityków o kobiety doprowadziła do tego, że po 8 latach rządów PiS mamy w Polsce de facto bezkarną aborcję na życzenie, a teraz proceder ten publicznie reklamują w mediach i faktycznie legalizują najważniejsi przedstawiciele obozu władzy zapewniając, że Polki cały czas mają „prawo do aborcji”. Na podstawie aktualnie obowiązujących przepisów można zabić dziecko podejrzane o niepełnosprawność lub zespół Downa, albo dziecko całkowicie zdrowe, na każdym etapie ciąży, nawet do 9 miesiąca. Wystarczy jedynie przyjść do szpitala z zaświadczeniem wydanym przez pro-aborcyjnego psychiatrę. Kontakt do takiego psychiatry w kilka minut można znaleźć w internecie. O tym, jak wielkim zagrożeniem jest prawo, które obecnie obowiązuje w Polsce, przekonali się już kilkanaście lat temu Hiszpanie.
W 2006 roku w Hiszpanii zamordowano poprzez aborcję aż 101 592 dzieci! Prawo w tym kraju wyglądało wtedy podobnie, jak dzisiaj wygląda w Polsce. Rzeź dzieci na ogromną skalę dokonywała się dzięki psychiatrom, którzy wypisywali kobietom zaświadczenia, że ciąża stanowi zagrożenie dla ich zdrowia psychicznego. Doszło nawet do tego, że istniały specjalne ośrodki aborcyjne, które zatrudniały własnych, pro-aborcyjnych psychiatrów! Jak opisywał sytuację w Hiszpanii serwis dziennik.pl: [ośrodek aborcyjny w Madrycie] na miejscu zatrudnia psychiatrę. Jego rola polega na wystawianiu specjalnych zaświadczeń: ciąża może zaszkodzić zdrowiu psychicznemu pacjentki. To akcjonariusz kliniki. Podpisuje wszystko, cała sprawa zostaje w rodzinie.“ 
Dzisiaj to samo zaczyna dziać się w Polsce. Politycy, aktywiści aborcyjni, dyrektorzy szpitali i medialni celebryci publicznie informują, że aby dokonać aborcji na dziecku można skorzystać z szeroko otwartej furtki w prawie dotyczącej „zagrożenia zdrowia psychicznego”. Już teraz liczba takich aborcji rośnie. W niektórych polskich szpitalach wszystkie aborcje dokonywane są z formalnego powodu „zagrożenia zdrowia psychicznego”. Jeśli nie będziemy głosić prawdy o aborcji, ostrzegać przed jej skutkami i domagać się całkowitego zakazu tego procederu, w polskich szpitalach już wkrótce może dojść do ludobójstwa na skalę podobna do plagi aborcji w Hiszpanii. Nasza aktywność jest tym bardziej kluczowa, że istnieją w Polsce liczne środowiska „pro-life”, które wprowadzają w błąd opinię publiczną przekonując Polaków, że obecne polskie prawo rzekomo bardzo dobrze chroni życie dzieci i jest jednym z najlepszych na świecie. Co więcej, środowiska te działają na rzecz utrzymania obecnego stanu prawnego, sprzeciwiając się wprowadzeniu całkowitego zakazu aborcji w Polsce! Tymczasem na podstawie obecnych przepisów można legalnie zamordować zdrowe dziecko na późnym etapie ciąży na życzenie matki. Wystarczy zaświadczenie od psychiatry. Aktualne prawo nie pozwala także na skuteczne ściganie przestępców aborcyjnych, którzy odpowiadają za dziesiątki tysięcy nielegalnych aborcji w Polsce dokonywanych każdego roku przy pomocy pigułek poronnych. Co więcej, wypowiedzi premiera Morawieckiego i ministra Niedzielskiego są wywieraniem nacisku na lekarzy, którzy nie chcą zabijać poczętych dzieci. Teraz najmniejsza sugestia będzie sygnałem, że zabijać muszą, bo inaczej poniosą surowe konsekwencje.
Zdjęcie z akcji pod szpitalem w którym dokonują aborcji [foto]
Musimy działać! Aktywiści radykalnej lewicy zaplanowali na dzisiaj kolejne „czarne protesty” w całej Polsce. Będą domagać się upowszechnienia aborcji. Ich propagandę wspierają największe, polskojęzyczne media, które od kilku dni intensywnie powielają aborcyjne manipulacje.
W związku z tym my musimy: – zintensyfikować nasze niezależne akcje informacyjne na ulicach,
– być obecni pod szpitalami, w których dokonuje się aborcji z formalnej przesłanki „zagrożenia zdrowia psychicznego”,
– pokazywać w przestrzeni publicznej prawdę o aborcji jako okrutnej zbrodni na niewinnym dziecku,
– kształtować świadomość Polaków za pomocą bannerów, billboardów, furgonetek i megafonów,
– wywierać presję na wprowadzenie w Polsce skutecznego zakazu aborcji. W najbliższym czasie potrzebujemy na te działania ok. 16 000 zł. Bardzo liczymy na Pana pomoc i wsparcie. Dlatego zwracam się do Pana z prośbą o przekazanie 35 zł, 70 zł, 140 zł, lub dowolnej innej kwoty, aby umożliwić organizację niezależnych akcji informacyjnych kształtujących świadomość Polaków na temat aborcji i wywierających presję na powstrzymanie tego barbarzyńskiego procederu w naszym kraju.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Mamy liczne świadectwa kobiet, które nie dokonały aborcji pod wpływem naszych akcji i teraz są szczęśliwymi matkami. Nasze kampanie docierają do tysięcy osób, zmieniając ich świadomość i kształtując sumienia. Nasz przekaz dociera też do polityków przypominając im, że popieranie, promowane i umożliwianie aborcji to działania haniebne, które prowadzą do zagłady naszego narodu. Aby nasza siła oddziaływania była jeszcze większa, bardzo proszę Pana o wsparcie. Serdecznie Pana pozdrawiam,
Mariusz Dzierżawski
PS: Do powodzenia naszych akcji w sposób szczególny przyczyniają się Patroni naszej Fundacji, czyli osoby regularnie wspierające nas finansowo. Więcej o naszym programie patronackim w linku.
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszkówstronazycia.pl

Kijów i Berlin przeciw Warszawie. Ukraińcy domagają się, żeby Polska zgodziła się na zniszczenie własnego rolnictwa, bo jak nie, to znaczy, że działa na rzecz Rosji.

Kijów i Berlin przeciw Warszawie.

Ukraińcy domagają się, żeby Polska zgodziła się na zniszczenie własnego rolnictwa, bo jak nie, to znaczy, że działa na rzecz Rosji.

Katarzyna Treter-Sierpińska kijow-i-berlin-przeciw-warszawie

Miało być tak: Polska niezłomnie wspiera Ukrainę w wojnie z Rosją, dzięki czemu Ukraina rzuca Rosję na kolana, odzyskuje Donbas i Krym, a potem z wdzięcznością rzuca się Polsce w ramiona, potępia Banderę i OUN-UPA, a w ramach braterskiej solidarności wspólnie reaktywujemy Rzeczpospolitą Obojga Narodów, która w ramach Unii Europejskiej staje się przeciwwagą dla Niemiec i Francji. Każdy, kto nie wierzy w ten scenariusz, to „ruska onuca” powtarzająca narrację Kremla.

Jest tak: Polska niezłomnie wspiera Ukrainę w wojnie z Rosją, Ukraina nadal nie rzuciła Rosji na kolana, banderyzm kwitnie w najlepsze, o żadnym potępieniu Bandery i OUN-UPA mowy nie ma, a Ukraina zabiega o wsparcie Komisji Europejskiej w zaoraniu polskiego rolnictwa.

We poniedziałek (12.06.2023) rzecznik Komisji Europejskiej, Mariam Ferrer, poinformowała, że Komisja nie zatwierdziła pakietu wsparcia w wysokości 100 milionów euro dla pięciu tzw. państw przyfrontowych, w tym 40 milionów dla Polski, za straty spowodowane nadmiernym importem zboża z Ukrainy.

Przyjęcie pakietu miała zablokować szefowa KE, Ursula von der Leyen, która zarzuca Polsce, że ta utrudnia tranzyt ukraińskich towarów przez swoje terytorium. Skąd von der Leyen ma takie informacje? Z Kijowa i to – jak piszą media – z najwyższego szczebla. Natomiast wiceminister gospodarki Ukrainy Taras Kaczka oświadczył podczas konferencji Międzynarodowej Rady Zbożowej w Londynie, że dotacje dla polskich rolników „wykraczają daleko poza to, co jest dozwolone przez zasady Światowej Organizacji Handlu”.

Interesy Polski i Ukrainy nigdy nie były i nie są tożsame. Właśnie obserwujemy bolesne zderzenie z rzeczywistością, która nie ma nic wspólnego z wizjami polsko-ukraińskiego braterstwa roztaczanymi przez polskich ukrainofilów. UE przedłużyła na kolejny rok zgodę na bezcłowy i bezkontyngentowy import produktów rolnych i spożywczych z Ukrainy. Co prawda, przedłużono również zgodę na zakaz importu do pięciu państw przyfrontowych czterech produktów, czyli pszenicy, kukurydzy, rzepaku i słonecznika. Ale ten zakaz ma obowiązywać zaledwie do połowy września. Natomiast pozostałe produkty mogą być importowane bez przeszkód.

Polscy rolnicy rwą włosy z głowy, bo ukraińska konkurencja po prostu ich wykańcza. Co dzieje się na granicy polsko-ukraińskiej? W odpowiedzi na przedłużenie zgody na liberalizację handlu z Ukrainą rolnicy ze stowarzyszenia „Oszukana Wieś” zorganizowali 7 czerwca protest przy przejściu granicznym w Medyce. Na granicy odprawa trwała normalnie, ale samochody, które zostały odprawione, były blokowane i nie mogły wjechać do Polski. W odpowiedzi Ukraińcy zorganizowali w dniach 10-14 czerwca protest na czterech przejściach granicznych blokując wjazd polskich ciężarówek na Ukrainę.

Oto cytat z oświadczenia wydanego przez Wszechukraińska Radę Rolną:

Organizacja protestu wynika z kategorycznego braku zgody ukraińskich rolników na działania strony polskiej, która jednostronnie, z naruszeniem unijnych zasad handlu i decyzji Komisji Europejskiej w sprawie wznowienia tranzytu ukraińskich produktów rolnych, nadal fizycznie blokuje ciężarówki jadące z Ukrainy na terytorium Polski. Z takim stanowiskiem polscy rolnicy grają na rękę Putinowi, bo chcą, żeby ukraińskie zboże zostało na Ukrainie, a ceny wzrosły. Tego chcą w Federacji Rosyjskiej.

A tak wygląda komentarz Andrieja Dykuna, przewodniczącego Wszechukraińskiej Rady Rolniczej: W czasach, gdy Ukraina cierpi pod rosyjską agresją i potrzebuje maksymalnego globalnego wsparcia, kiedy gospodarka naszego kraju poniosła dodatkowe straty w wysokości ponad 55 miliardów dolarów z powodu rosyjskiego naruszenia elektrowni Kachow, nie możemy pozwolić na polityczne spekulacje na temat eksportu produktów rolnych z Ukrainy. Nie po raz pierwszy doszło do blokowania naszych ciężarówek, a to narusza wszelkie możliwe standardy Umowy Handlowej Ukrainy z UE. Takie działania niszczą gospodarkę naszego kraju w najtrudniejszych chwilach. Polscy politycy myślą tylko o następnych wyborach, a nie o przyszłości swojego kraju i nie mogą wytłumaczyć swoim wyborcom, z których większość to rolnicy, że za szkody, jakie wyrządzają blokując produkty rolne z kraju chroniącego nasze wspólne granice przed wrogiem, zapłacą nie tylko Ukraińcy, ale też Polacy.

Sytuacja wygląda więc tak: Ukraińcy domagają się, żeby Polska zgodziła się na zniszczenie własnego rolnictwa, bo jak nie, to znaczy, że działa na rzecz Rosji. Arbitrem w tym sporze jest niemiecka przewodnicząca Komisji Europejskiej. A nawet gdyby szefową KE nie była Niemka, to przecież KE robi to, czego chcą Niemcy. A zatem to Niemcy rozstrzygają spór między Polską i Ukrainą. I tak będzie to wyglądało za każdym razem, gdy interesy Polski i Ukrainy będą sprzeczne.

A nie muszę chyba tłumaczyć, że Berlin nigdy nie był sojusznikiem Warszawy.

Znaleźliśmy się w sytuacji, w której po prostu musieliśmy się znaleźć i to na własne życzenie. Ogromne wsparcie, którego Polska udzieliła Ukrainie i to bez żadnych warunków, kończy się tym, że Ukraina właśnie oskarża nas o działanie na rzecz Rosji, bo nie chcemy zgodzić się na zaoranie własnego rolnictwa.

Ale nie ma co się dziwić. Skoro prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki nieustannie oświadczają, że Ukraińcy walczą za naszą wolność i dlatego trzeba im oddać wszystko, to nic dziwnego, że Ukraińcy wykorzystują tę retorykę do żądania wszystkiego. Ciekawe, czy gdy premier Morawiecki opieprzał Niemców za brak wsparcia dla Ukrainy, przyszło mu do głowy, że sam zostanie przez Ukraińców opieprzony za to samo. A przecież tak właśnie wygląda polityka.

Po tym, jak Polska oddała Ukrainie przysłowiową ostatnią koszulę, nie jest już tak atrakcyjnym sojusznikiem, jakim była tuż po ataku Rosji. Teraz Kijów przede wszystkim zabiega o wsparcie Berlina. Podczas wizyty prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w Niemczech, która miała miejsce 14 maja, ukraiński przywódca i niemiecki kanclerz Olaf Scholz podpisali wspólną deklarację, w której podkreślili „bezprecedensowy, znaczący i potężny wkład Niemiec w pomoc wojskową dla Ukrainy”. Natomiast przy okazji spotkania z prezydentem Niemiec Frankiem-Walterem Steinmeierem, Zelenski zamieścił  w księdze pamiątkowej wpis o następującej treści: W najtrudniejszym momencie współczesnej historii Ukrainy Niemcy okazały się być prawdziwym przyjacielem i sojusznikiem, na którym można polegać, który w walce o obronę wolności i demokratycznych wartości stoi zdecydowanie po stronie narodu ukraińskiego.

Niemcy, którzy najpierw zadeklarowali, że wyślą Ukrainie 5000 hełmów i szpital polowy, obecnie przedstawiają się jako drugie po USA państwo udzielające Ukrainie pomocy w każdej dziedzinie. Pod koniec grudnia 2022 roku Urząd Kanclerski opublikował listę niemieckiej pomocy na rzecz Ukrainy. Jest tam to, co już przekazano, ale również to, co dopiero ma być przekazane. Jako pomoc dla Ukrainy zakwalifikowano także środki przekazywane jej sąsiadom (np. Mołdawii, Rumuni), a nawet niektórym rosyjskim NGO. Miarą niemieckiej bezczelności jest to, że jako pomoc dla Ukrainy kwalifikują też programy wsparcia dla niemieckich instytucji lub niemieckich fundacji politycznych działających na Ukrainie. Szczegółowe omówienie tego dokumentu TUTAJ.

Nie trzeba być politycznym geniuszem, żeby zrozumieć, iż koncepcja polsko-ukraińskiego sojuszu stanowiącego przeciwwagę dla Niemiec i Francji, która podsuwana jest polskiemu społeczeństwu jako usprawiedliwienie kosztów pomocy dla Ukrainy, to propagandowa fikcja. Prędzej doczekamy się sojuszu Kijowa i Berlina skierowanego przeciw Warszawie niż sojuszu Warszawy i Kijowa skierowanego przeciw Berlinowi. Zamiast w kleszczach niemiecko-rosyjskich, Polska znajdzie się w kleszczach niemiecko-ukraińskich.

I znowu będzie wielkie zdziwienie i płacz, że nie ma wdzięczności na tym świecie. Nihil novi sub sole.

Wszystko dla „waszego dobra”. Kolejna agresja globalistów – CBDC.

Wszystko dla „waszego dobra”. Agresja globalistów – CBDC.

Katarzyna Szewczyk 13 cze 2023 wszystko-dla-waszego-dobra

Mówi się, że jakość broni się sama. Jeśli coś jest dobre dla nas – zdrowe, przyjemne, korzystne finansowo, trwałe, wartościowe (każdy ma swój powód), sami do tego lgniemy. 

Wyobraź sobie, że dostajesz wybór:

  • zdrowe warzywa i owoce z tradycyjnego gospodarstwa czy schemizowaną sztuczną żywność
  • sprawny, niepsujący się samochód o dalekim zasięgu czy pojazd, którego żywotność i bezpieczeństwo mają wiele do życzenia
  • jazdę na wakacje 2 godziny samolotem czy 10 godzin pociągiem?

Oczywiście każdy ma swoje preferencje i gusta, o których się nie dyskutuje, ale stawiam tezę, że wiemy co dla nas jest dobre i potrafimy dokonywać mądrych wyborów.

Zatem pojawia się pytanie, skąd tyle przymusów, nakazów i ograniczeń w ostatnich latach? 

Czyżbyśmy stracili instynkt samozachowawczy? Na skutek czego zewnętrzny organ państwowy lub prywatny musi nam wskazać co jest dla nas dobre?

Co ciekawe, wygląda na to, że staliśmy się małymi dziećmi, którym ktoś „mądrzejszy” musi dawać wskazówki, w niemal wszystkich obszarach życia społeczno – gospodarczego, w tym naszego zdrowia.

O wprowadzanym traktacie pandemicznym przez WHO polecam samemu poczytać. 

W tym mailu zwracam uwagę na sektor finansowy, który dla „naszego dobra” ogranicza, a ostatecznie eliminuje gotówkę. Zatem pytanie komu i jak może zagrozić banknot lub bilon?

Między 2020 a 2022 rokiem wszelkie media, a poprzez nie politycy, znawcy wirusów, celebryci zapewniali, że owe środki płatnicze są nośnikiem poważnej choroby. Po 30 czerwca jest szansa, że odwołają ten argument…

Kolejny ważny powód za eliminacją gotówki to tzw. inkluzywność. Ulubione słowo Światowego Forum Ekonomicznego oznacza, że dzięki pieniądzom cyfrowym wszyscy będą mogli być uczestnikami życia gospodarczego. Nikt nie będzie wykluczony. Ten argument uważam za szczególnie kontrowersyjny, gdyż będzie wymagał zaimplementowania cyfrowych dokumentów, chipów bądź innych nośników tam, gdzie dotąd tradycyjne płatności świetnie się miewały.

Dobrym przykładem jest Nigeria, gdzie zaledwie 0,5% ludności zaakceptowało płatności cyfrowe CBDC. System, aby „przekonać” ludność drastycznie zmniejszył możliwość wypłaty gotówkowej z bankomatów. Wprowadzono także darmowe karty debetowe, które są jednocześnie dokumentem tożsamości. W planach jest powiązanie telefonów z portfelami cyfrowymi.

Zachęcam do zapoznania się z sytuacją w Nigerii w artykule: https://podrozekuwolnosci.pl/jak-wyglada-likwidacja-gotowki-i-wprowadzanie-cbdc-w-nigerii/

Patrząc na Nigerię jak na poligon doświadczalny powinniście przez analogię wyczulić się na procesy, które już są wdrażane w Europie.

Łącząc kropki:

  1. wprowadzenie wspólnej jednolitej tożsamości cyfrowej
  2. ograniczenia wypłat gotówkowych w bankomatach
  3. zmniejszenie ilości gotówkowych placówek bankowych
  4. nowe limity transakcji gotówkowych – w Polsce od -01.01.2024 8000 zł między przedsiębiorcami i 20 000 zł w relacji klient indywidualny – przedsiębiorca
  5. kraje tj Dania, Norwegia i Szwecja zaprzestające przyjmowania własnej waluty w bankach i kantorach 
  6. zamiana „starej waluty” na nową – Szwecja, Wielka Brytania

Nieśmiertelne argumenty świata bezgotówkowego to także:

  • „walka z przestępczością”. Szkoda, że korupcje na szczeblach państwowych nie są objęte tą definicją.
  • większe bezpieczeństwo operacji cyfrowych. Zapytam czy cyberataki i hakerzy też o tym wiedzą? 
  • niższe koszty – w końcu wybicie 2 groszówki jest droższe niż nominał na niej. Inflacja sama eliminuje takie drobne kwoty i bilon sam znika z rynku.
  • większa wygoda płatności – niebawem także biometrycznych (okiem, twarzą, dłonią).

Jeśli wdrożenie pieniądza cyfrowego CBDC – zastępującego obecne środki płatnicze, w tym w formie gotówki – jest tak „dobre dla nas”, to dlaczego tyle zakazów obrotu gotówkowego?

[—-]

Dalej – w oryginale. MD

W firmach Uber i Bolt gwałty, kradzieże, wymuszenia. Sześciu sprawców to Gruzini, dwóch – Uzbecy, dwóch – Tadżycy, Algierczyk i Turkmen.

W firmach Uber i Bolt gwałty, kradzieże, wymuszenia. Sześciu sprawców to Gruzini, dwóch – Uzbecy, dwóch – Tadżycy, Algierczyk i Turkmen.

Narasta problem z imigrantami taksówkarzami. „Problemy rozwiązują za pomocą noża” problemy-rozwiazuja-za-pomoca-noza

Gwałty, kradzieże, wymuszenia. Media zwracają uwagę na przypadki przestępstw wobec kobiet korzystających z „przewozów na aplikację”.

„Imigranci zza Kaukazu przenikają do kraju i opanowują usługi przewozu osób na aplikację. Z ich udziałem dochodzi potem do oszustw, kradzieży i gwałtów. Policja nieustannie ostrzega przed korzystaniem z usług przewozowych” – ostrzega Polskie Radio 24.

O problemie od dłuższego czasu wspominają niektóre media i mała część polityków. PR 24 zwraca uwagę, że w 2021 roku imigranci pracujący jako kierowcy taksówek Uber i Bolt 11 razy wywozili kobiety, które zamówiły u nich kurs, w odludne miejsce gdzie doszło do gwałtu bądź molestowania. Przez pierwszych 6 miesięcy roku 2022 policja odnotowała dziewięć takich przypadków. „Gwałtów może być kilkakrotnie więcej, ponieważ ofiary często ich nie zgłaszają” – alarmuje PR24.

Na 20 potwierdzonych przypadków sześciu sprawców to Gruzini, dwóch – Uzbecy, dwóch – Tadżycy, jeden to Algierczyk i jeden to obywatel Turkmenistanu. Narodowości pozostałych nie ustalono. Ofiary to Polki i kilka cudzoziemek. Najmłodsza ma 16 lat”.

Portal PolskieRadio24.pl przytacza słowa jednego z taksówkarzy z Trójmiasta, który poprosił o nieujawnianie jego personaliów.

– Po tym jak wielu obywateli Ukrainy, w tym taksówkarzy, wyjechało do swojego kraju na wojnę z Rosją w Polsce, ich miejsce zajęli imigranci zza Kaukazu. Problemy się spotęgowały. Jeszcze kilka lat temu przewoźnicy firm Bolt czy Uber bez odpowiednich uprawnień trzymali się daleko od postojów taksówek. Dzisiaj to polscy taksówkarze muszą się trzymać z dala od postojów. Jeśli zwrócisz im uwagę, od razu reagują agresywnie, a z nimi nie możesz podyskutować, wytłumaczyć im, że robią coś źle. Problemy rozwiązują za pomocą noża – mówi kierowca. /dorzeczy.pl/