Skandal w Instytucie Pileckiego w Warszawie

Instytut Pileckiego
ul. Foksal 17
00-372 Warszawa


Szanowni Państwo,

Dziś, 5 IX 2022 r. w Warszawie, na ulicy Krakowskie Przedmieście 11, zauważyłem ekspozycję Instytutu Pileckiego. Od pracowników obsługujących ją dowiedziałem się, że poświęcona jest ratowaniu Żydów w czasie II wojny światowej. Uwagę moją zwrócił kontrast pomiędzy logiem instytutu w barwach narodowych, postacią patrona oraz tematyką wystawy z jednej strony a eksponowaną na równi z barwami narodowymi Polski, dobrze widoczną od strony ulicy flagą Ukrainy.

Na niestosowność umieszczenia barw narodowych Ukrainy na wystawie poświeconej żydowskim ofiarom w instytucie pod patronatem polskiego patrioty zwróciłem uwagę pracownikom, pytając jednocześnie o motywy umieszczenia obcej flagi, czy o znajomość przez nich konstytucji RP w odniesieniu do barw narodowych (art. 28). Ponieważ rozmowa z nimi oraz wezwanie do usunięcia obcych barw nie przyniosła skutku, niniejszym zwracam się do Państwa poniżej jako Polak, obywatel oraz jako podatnik z którego danin finansowana jest działalność instytutu o niezwłoczne usunięcie obcych barw narodowych z tego oraz innych miejsc podlegających zarządowi instytutu.

Witold Pilecki – którego obraliście sobie za patrona – był Polskim patriotą. To czy akceptowałby dziś takie czy inne koniunkturalne sojusze lub polityczne układy jest sprawą spekulacji. Natomiast kontekst jego życia pokazuje zarówno to o co walczył jak i przeciw komu.

Warto widać przypomnieć (choć władzom Instytutu Pileckiego fakty te powinny być znane), że:

  • W czasie gdy rotmistrz Pilecki walczył o niepodległość Polski w okresie II wojny światowej i zaraz po jej zakończeniu, to pod ukraińskimi symbolami organizowano i prowadzono w Małopolsce wschodniej czy na Wołyniu masowe ludobójstwo naszych rodaków, mordowanych w wyszukanie okrutny sposób tylko za to, że byli Polakami. A przecież i dziś postaci organizatorów ludobójstwa (Szuchewych, Bandera) otaczane są na Ukrainie oficjalnym kultem.
  • Pilecki był żołnierzem podziemia. O stosunku Ukraińców do polskich formacji patriotycznych najlepiej świadczy los bestialsko zamordowanego wysłannika AK do rozmów z Ukraińcami Zygmunta Rumla. Równie dobrze na jego miejscu, mordowany z podobnym okrucieństwem mógłby znaleźć się Pilecki.
  • Na koniec Pilecki był także uczestnikiem Powstania Warszawskiego w trakcie którego Ukraińcy odznaczyli się bezprzykładnym okrucieństwem i podobnie jak SS-mani ze względu na swoje zbrodnie byli przez powstańców likwidowani. Nie mamy powodów wątpić, że podobną odrazę do zbrodniarzy jak reszta powstańców odczuwał także Pilecki.

Dlatego, biorąc pod uwagę kontekst życia i działalności Witolda Pileckiego oraz wartości którym pozostał wierny, ozdabianie ekspozycji instytutu nazwanego jego imieniem, czynione z pobudek czysto koniunkturalnych, doraźnych i politycznych barwami ukraińskimi, barwami jego antagonistów w walce o Polskę i polskość; a pod którymi i dziś kultywuje się pamięć morderców Polaków, jest nie tylko niestosowne. Jest to po prostu plucie na grób i pamięć Witolda Pileckiego.

Należałoby chyba dodać, iż niestosowność tę pogłębia eksponowanie barw ukraińskich na wystawie poświeconej ratowaniu Żydów. Udział kolaboracyjnych formacji ukraińskich w zagładzie Żydów w okresie II wojny światowej jest dobrze udokumentowany. Co więcej kult symboliki związanej z III Rzeszą, SS Galizien i innych formacji kolaboracyjnych jest do dziś żywy i oficjalnie przez władze ukraińskie podtrzymywany. Tragiczne losy zarówno Polaków jak i Żydów na Ukrainie wyznaczyły już prawie dwa wieki temu strofy „największego ukraińskiego poety” Tarasa Szewczenko (poemat genocydalny Hajdamacy) :

Ni Lacha, ni Żyda!” — głos zagrzmi kozaczy —

(…)

Jak szalony, wiesza, pali,
Sieka trupie ciało:
Dajcie Lacha, dajcie Żyda!
Mało mi ich, mało!

Oczekując na niezwłoczne Państwa działanie w tej bulwersującej sprawie.

Z wyrazami szacunku

PZ

Hongkong – dobrowolny przymus szczepień na kowid i rozwojowy system pełnej kontroli. [popr.!!]

HongkongHongkong – dobrowolny przymus szczepień na Covid-19 i rozwojowy system pełnej kontroli.

Stan: wrzesień 2022

Warto bacznie przyglądać się temu, co dzieje się w Hongkongu, byłej brytyjskiej kolonii,

a teraz porcie wolnocłowym wydzielonym jako specjalna strefa administracyjna Chińskiej Republiki Ludowej z ograniczoną autonomią i większymi swobodami

niż w Chinach, n.p. dostępem do Internetu bez blokowania stron, których władze

w Pekinie nie lubią.

Obecnie można bez kłopotu opuścić Hongkong, trudno jednak wjechać.

Chociaż w większości krajów świata ograniczenia kowidowe zostały wycofane

lub zawieszone, w Chinach, włącznie z Hongkongiem nadal obowiązuje

kwarantanna po przyjeździe i jeśli się wjeżdża do Hongkongu z każdego regionu świata

z wyjątkiem terytorium Chin, wpuszczane są z niewieloma wyjątkami jedynie osoby,

które posiadają dowód „pełnego zaszczepienia”, a więc otrzymały z reguły 3 zastrzyki

lub dowód bycia ozdrowieńcem w połączeniu z zastrzykami,

muszą przedstawić negatywny test PCR oraz dowód rezerwacji siedmiodniowego

pobytu w jednym z wydzielonych hoteli, które przyjmują tylko na kwarantannę:

https://www.coronavirus.gov.hk/eng/inbound-travel.html

Podczas kwarantanny oraz jeszcze 4 dni po jej zakończeniu trzeba poddać się

obowiążkowym testom PCR.

W samym Hongkongu szczepienia są dobrowolne, z czego wynika, że jeśli

ktoś opuści Hongkong bez poddania się „szczepieniom”, to żeby powrócić

musi „zaszczepić” się za granicą lub pożegnać się z Hongkongiem na dobre,

co zresztą wielu czyni, jak n.p. znany dziennikarz po dziesiątkach lat:

https://www.scmp.com/comment/opinion/article/3187982/farewell-hong-kong-you-are-part-who-i-am?module=most_viewed&pgtype=homepage

W obecnej sytuacji do Hongkongu wjeżdżają tylko ci, którzy naprawdę muszą.

Rzadko turysta pozwoli się zamknąć na tydzień i poddać ograniczeniom

nawet jeśli jest „zaszczepiony”. Przymus jest absolutnie dobrowolny.

Izolacja Hongkongu włącznie z systemem kwarantanny skutecznie zapobiegała

zakażeniom kowidowym do grudnia 2021 roku i przestała być skuteczna

z chwilą pojawienia się wariantu Omikron.

Do kwietnia 2022 roku zaraziły się Omikronem się według oficjalnych danych

ponad milion osób, a być może nawet połowa mieszkańców, skutkiem czego osiągnięty

został stan odporności populacyjnej i liczba zakażeń znacznie spadła.

We wrześniu 2022 roku skumulowana liczba zakażeń wynosiła

według oficjalnych danych około 1 milion czterysta tysięcy spośród około

siedmiu milionów mieszkańców:

https://www.coronavirus.gov.hk/eng/5th-wave-statistics.html

Ponad 6 milionów mieszkańców jest „zaszczepionych” co najmniej dwoma

dawkami. Używa się szczepionek firm BioNtech oraz Sinovac. Ta ostatnia

nie jest preparatem mRNA, a co za tym idzie nie ma działań niepożądanych,

jakimi obarczone są preparaty mRNA, jest jednak równie mało skuteczna.

Istnieje nadal obowiązek noszenia maseczek nawet na zewnątrz, do którego

stosuje się przeważająca większość mieszkańców i zakłada je szczelnie

opinając nos i umożliwiając swobodny powrót wydychanego dwutlenku węgla

do płuc:

Nie spotyka się protestów i demonstracji przeciwko wprowadzonym

ograniczeniom sanitarnym, co wydaje się dziwne wobec faktu, że mieszkańcy

Hongkongu jeszcze 3 lata temu brali udział w masowych i często agresywnych

demonstracjach domagając się pełnej niepodległości i uznania Hongkongu za państwo.

Zamieszki zakończyły się po wprowadzeniu tzw. Ustawy o bezpieczeństwie narodowym,

z dnia 30-go czerwca 2020 r. (https://www.isd.gov.hk/nationalsecurity/eng/pdf/NSL_Booklet.pdf) ,

która w połączeniu z ograniczeniami sanitarnymi praktycznie

uniemożliwia przeprowadzenie legalnych demonstracji.

W odróżnieniu od wydarzeń sprzed 3-4 lat, które odbywały się z zakulisowym

lub otwartym poparciem rządów państw zachodnich, głównie USA i Wielkiej Brytanii,

tym razem żaden z tych rządów nie poprze demonstracji, jakich sam przeciw

własnej takiej samej polityce niedawno doświadczył i może doświadczać będzie.

Obecnie Hongkong rejestruje się około 10000 zakażeń kowidowych dziennie, co

wskazuje na nieskuteczność „szczepień” oraz środków mających zahamować

rozprzestrzenianie się wirusa, jak noszenie maseczek, kwarantanna, izolacja

i śledzenie dróg infekcji za pomocą aplikacji na smartfony oraz wykonywane testy.

Na szczególną uwagę zasługuje właśnie aplikacja na smartfony LeaveHomeSafe:

https://www.leavehomesafe.gov.hk/en/

Polega ona na tym, że telefon rozpoznaje kody QR, które wywieszone są

wszędzie identyfikując prawie każdy budynek, biuro, sklep, instytucje

publiczne i na podstawie tej identyfikacji zapisuje na smartfonie gdzie

i kiedy kto przebywał.

Hongkong jest usiany takimi kodami na zielonym tle:

W pierwszej wersji wprowadzonej w roku 2020 funkcja tej aplikacji ograniczała się do

tego, że jeśli ktoś zaraził się kowidem, miał obowiązek wysłać o tym informację

z tej aplikacji do centrum kontroli zakażeń, zaś jeżeli znajdował się w tym samym

czasie w miejscu, gdzie przebywał ktoś zakażony, otrzymywał na tę aplikację

ostrzeżenie i ewentualnie nakaz poddania się testowi.

Wprowadzenie tej aplikacji spowodowało praktycznie obowiązek posiadania

i noszenia przy sobie smartfonów.

Bez smartfona z aplikacją praktycznie nie można wejść do żadnej restauracji

jak i do wielu miejsc publicznych. Właściciele lub personel porządkowy zostali

zmuszeni do podjęcia kontroli i nie wpuszczają osób, które nie mają smartfonów

z tą aplikacją. Jeśli n.p. właściciel restauracji nie zafunduje sobie takiego kodu QR,

i nie będzie kontrolować klientów, to może zwijać interes. Kody QR mają

również taksówkarze, bo każdy pasażer przecież może być zarażony albo się zarazić.

Aplikacja odczytuje i zapisuje kody również wtedy gdy nie ma połączenia z Internetem

lub gdy włączony jest tryb samolotowy. Używając smartfona bez karty działającego

w trybie samolotowym można uniknąć przyjemności, z jakimi związane jest

przyznanie się do zakażenia lub przypadkowe znalezienie się w pobliżu osoby

zakażonej.

Najnowsza wersja tej aplikacji umożliwia oczywiście absolutnie dobrowolnie

wgranie kodu QR, który otrzymuje się jako dowód „zaszczepienia”.

Jeśli kod „szczepienia” nie jest wgrany, po wskanowaniu kodu restauracji

czy urzędu pojawia się odstraszająco brzydki obrazek oznajmiający brak

zapisu „szczepienia”

:

Skutek jest taki, że można nie być wpuszczonym n.p. do restauracji czy kawiarni.

Co innego, gdy w aplikacji jest kod będący dowodem „pełnego zaszczepienia”.

Na ekranie smartfonu pojawia się ładny niebieski kod QR:

Pilnujący porządku skanuje ten kod swoim aparatem i już można usiąść i zamówić

smażony ryż, pieroszki, zupkę z kluseczkami krewetkowymi lub inne przysmaki.

Podczas jedzenia wolno nawet zdjąć maseczkę!

Jak sadzę, doświadczenia zbierane obecnie w Hongkongu w trakcie plandemii zostaną

wykorzystane w przyszłości do innych ważnych celów nie tylko w Hongkongu,

lecz również pomogą bardzo w dalszym rozwoju systemów kontrolnych

w innych krajach azjatyckich, amerykańskich i oczywiście europejskich.

Klausula Schfap

Świat zepsuty. Ignacy Krasicki.


Wolno szaleć młodzieży, wolno starym zwodzić,
Wolno się na czas żenić, wolno i rozwodzić.
Godzi się kraść ojczyznę, łatwą i powolną,
A mnie sarkać na takie bezprawia nie wolno?
Niech się miota złość na cię i chytrość bezczelna,
Ty mów prawdę, mów śmiało, satyro rzetelna.
Gdzieżeś cnoto? gdzieś prawdo? gdzieście się podziały?
Tuście niegdyś najmilsze przytulenie miały.
Czciły was dobre nasze ojcy i pradziady:
A synowie, co w bite stąpać mieli ślady,
Szydząc z świętej poczciwych swych przodków prostoty,
Za blask czczego poloru zamienili cnoty.
Słów aż nadto, a same matactwa i łgarstwa,
Wstręt ustał, a jawnego sprośność niedowiarstwa
Śmie się targać na święte wiary tajemnice:
Jad się szerzy, a źródło biorąc od stolice
Grozi dalszą zarazą. Pełno xiąg bezbożnych,
Pełno mistrzów zuchwałych, pełno uczniów zdrożnych;
A jeśli gdzie się cnota i pobożność mieści,
Wyśmiewa ją zuchwałość, nawet w płci niewieściej.
Wszędzie nierząd, rozpusta, występki szkaradne:
Gdzieżeście, o matrony święte i przykładne?
Gdzieżeście ludzie prawi? przystojna młodzieży?
Oślep tłuszcza bezbożna w otchłań zbytków bieży.
Co zysk podły skojarzył, to płochość rozprzęże,
Wzgardziły jarzmem cnoty i żony i męże.
Zapamiętałe dzieci, rodziców się wstydzą,
Wadzą się przyjaciele, bracia nienawidzą,
Rwą krewni łup sierocy, łzy wdów piją zdrajce,
Oczyszcza wzgląd nieprawy jawne winowajce;
Zdobycz wieków, zysk cnoty, posiadają zdzierce;
Zwierzchność bez poważenia, prawo w poniewierce.
Zysk serca opanował, a co niegdyś tajna,
Teraz złość na widoku, a cnota przedajna.
Duchy przodków! nadgrody cnót co używacie,
Na wasze gniazdo okiem jeżeli rzucacie,
Jeśli odgłos dzieł naszych was kiedy doleci;
Czyż możecie z nas poznać, żeśmy wasze dzieci?
Jesteśmy, ale zgruntu skażeni, wyrodni,
Jesteśmy, ale tego nazwiska niegodni.
To, co oni honorem, poczciwością zwali,
My prostotą ochrzcili; więc co szacowali,
My tem gardzim, a grzeczność przenosząc nad cnotę,
Dzieci złe, psujem ojców poczciwych robotę.
Dobra była uprawa, lecz złe ziarno padło.
Stądci teraz Fenixem prawe, zgodne stadło;
Zysk małżeństwa kojarzy, żartem jest przysięga,
Lubieżność spaja węzły, niestatek rozprzęga.
Młodzież próżna nauki, a rozpusty chciwa,
Skora do rozwiozłości, do cnoty leniwa.
Zapamiętałe starcy, zhańbione przymioty,
Śmieje się zbrodnia syta z pognębionej cnoty.
Wstyd ustał, wstyd ostatnia niecnoty zapora:
Złość zaraźna w swem źródle, a w skutkach zbyt spora;
Przeistoczyła dawny grunt ustaw poczciwych.
Chlubi się jawna kradzież z korzyści zelżywych,
Nie masz jarzma, a jeśli jest taki, co dźwiga,
Nie włożyła go cnota; fałsz, podłość, intryga.
Płodzie szacownych ojców noszący nazwiska!
Zewsząd cię zasłużona dolegliwość ściska,
Sameś sprawcą twych losów. Zdrożne obyczaje,
Krnąbrność, nierząd, rozpusta, zbytki, gubią kraje.
Próżno się stan mniemaną potęgą nasrożył,
Który na gruncie cnoty rządów nie założył;
Próżno sobie pochlebia. Ten, co niegdyś słynął,
Rzym cnotliwy zwyciężał, Rzym występny zginął.
Nie Goty i Alany do szczętu go zniosły:
Zbrodnie, klęsk poprzedniki i upadków posły,
Te go w jarzmo wprawiły; skoro w cnocie stygnął,
Upadł, i już się więcej odtąd nie podźwignął.
Był czas, kiedy błąd ślepy nierządem się chlubił,
Ten nas nierząd, o bracia! pokonał i zgubił;
Ten nas cudzym w łup oddał: z nas się złe zaczęło;
Dzień jeden nieszczęśliwy zniszczył wieków dzieło.
Padnie słaby, i lęże — wzmoże się wspaniały:
Rozpacz podział nikczemnych. Wzmagają się wały,
Grozi burza, grzmi niebo; okręt nie zatonie,
Majtki zgodne z żeglarzem gdy staną w obronie:
A choć bezpieczniej okręt opuścić i płynąć,
Poczciwiej być w okręcie; ocalić, lub zginąć.
========================
Data wydania1830
WydawnictwoU Barbezata
Miejsce wyd.Paryż

Novus Ordo: W „jedynej formie wyrażenia Obrządku Rzymskiego” Bóg jest DJ-em…

https://gloria.tv/post/24g4UYJf3ixPDgpTxLZyAcWHA

DJ Crazy KK z Saarbrücken w Niemczech 3 września w sobotę wieczorem puści „Elektroniczną Muzykę Dance” podczas Eucharystii Novus Ordo w niemieckiej Parafii Św. Bartłomieja w Klarenthal, należącej do Diecezji Trier.

Na plakacie reklamującym wydarzenie widać Chrystusa stojącego za gramofonem oraz napis: „Bóg jest DJ-em, a my jesteśmy muzyką”. Organizatorzy obiecują „posługę inną niż wszystkie!”.

Pastor Lars Meise w nagraniu filmowym zapowiadał „mega posługę duszpasterską” z „zupełnie innej beczki”, podczas gdy na stronie Dj-Crazy-KK.Business.site napisano: „Możecie tańczyć, poruszać się… Nikt nie musi/nie powinien siedzieć na ławie”.

Kiepski dowcip Franciszka dalej odbija się szerokim echem: „jedyna forma wyrażenia Obrządku Rzymskiego”.

#newsGetfmmdzyu

Skandaliczny atak na katolicką liturgię w „kościele” Franciszka. Kobieta i pedał „koncelebrowali” Mszę Świętą.

https://pch24.pl/okropny-atak-na-liturgie-w-szwajcarii-kobieta-koncelebrowala-msze/

(fot. prtscr/ rumble.com/ LSNTV)

Do niesłychanego nadużycia liturgicznego doszło w jednej ze szwajcarskich parafii. Świeckie kobiety przy ołtarzu wypowiadały słowa konsekracji Najświętszych Postaci, rozkładając ręce wraz z kapłanami.

Nagranie z Mszy Świętej, na której doszło do niebywałego skandalu, udostępnił serwis informacyjny LifeSiteNews w portalu społecznościowym Rumble (gdzie to konserwatywne medium publikuje swoje materiały po otrzymaniu stałej blokady na YouTube).

Na filmie widać, jak stojąc przy ołtarzu z rozłożonymi w kapłańskim geście rękoma, kobieta prowadzi część modlitwy eucharystycznej bezpośrednio poprzedzający konsekrację. W tym czasie dwóch księży, diakon oraz inna kobieta stali po bokach stołu ołtarzowego.

Na moment konsekracji do wiernej stojącej na środku ołtarza dołączył kapłan, który konsekrował Ciało i Krew Pańską. Słowa konsekracji wypowiadali wszyscy stojący w prezbiterium.

Obecny podczas celebracji diakon ubrał do posługi stułę w kolorze tęczowym.

Prawo Kanoniczne jednoznacznie stwierdza, że skandaliczne nadużycie liturgiczne ma określone konsekwencje dla jego autorów. „Podlega wiążącej mocą samego prawa karze interdyktu: kto nie mając święceń kapłańskich usiłuje sprawować liturgiczną czynność ofiary eucharystycznej” – stanowi kanon 1378. Oznacza to, że bez konieczności żadnego oficjalnego orzeczenia widocznym na filmie kobietom nie wolno przystępować do sakramentów świętych.

Źródło: rumble.com / LSNTV FA

[A ten boczny to „kapłan” pedałów – szarfa „dumnie” to sygnalizuje. MD]

There is no climate emergency

World Climate Declaration plus all signatories in pdf

Climate science should be less political, while climate policies should be more scientific. In particular, scientists should emphasize that their modeling output is not the result of magic: computer models are human-made. What comes out is fully dependent on what theoreticians and programmers have put in: hypotheses, assumptions, relationships, parameterizations, stability constraints, etc. Unfortunately, in mainstream climate science most of this input is undeclared.

To believe the outcome of a climate model is to believe what the model makers have put in.  This is precisely the problem of today’s climate discussion to which climate models are central. Climate science has degenerated into a discussion based on beliefs, not on sound self-critical science. We should free ourselves from the naïve belief in immature climate models. In future, climate research must give significantly more emphasis to empirical science.

There is no climate emergency

A global network of over 1200 scientists and professionals has prepared this urgent message. Climate science should be less political, while climate policies should be more scientific. Scientists should openly address uncertainties and exaggerations in their predictions of global warming, while politicians should dispassionately count the real costs as well as the imagined benefits of their policy measures.

Natural as well as anthropogenic factors cause warming

The geological archive reveals that Earth’s climate has varied as long as the planet has existed, with natural cold and warm phases. The Little Ice Age ended as recently as 1850. Therefore, it is no surprise that we now are experiencing a period of warming.

Warming is far slower than predicted

The world has warmed significantly less than predicted by IPCC on the basis of modeled anthropogenic forcing. The gap between the real world and the modeled world tells us that we are far from understanding climate change.

Climate policy relies on inadequate models

Climate models have many shortcomings and are not remotely plausible as global policy tools. They blow up the effect of greenhouse gases such as CO2. In addition, they ignore the fact that enriching the atmosphere with CO2 is beneficial.

CO2 is plant food, the basis of all life on Earth

CO2 is not a pollutant. It is essential to all life on Earth. Photosynthesis is a blessing. More CO2 is beneficial for nature, greening the Earth: additional CO2 in the air has promoted growth in global plant biomass. It is also good for agriculture, increasing the yields of crops worldwide.

Global warming has not increased natural disasters

There is no statistical evidence that global warming is intensifying hurricanes, floods, droughts and suchlike natural disasters, or making them more frequent. However, there is ample evidence that CO2-mitigation measures are as damaging as they are costly.

Climate policy must respect scientific and economic realities

There is no climate emergency. Therefore, there is no cause for panic and alarm. We strongly oppose the harmful and unrealistic net-zero CO2 policy proposed for 2050. If better approaches emerge, and they certainly will, we have ample time to reflect and re-adapt. The aim of global policy should be ‘prosperity for all’ by providing reliable and affordable energy at all times. In a prosperous society men and women are well educated, birthrates are low and people care about their environment.

Epilogue

The World Climate Declaration (WCD) has brought a large variety of competent scientists together from all over the world*. The considerable knowledge and experience of this group is indispensable in reaching a balanced, dispassionate and competent view of climate change.

From now onward the group is going to function as “Global Climate Intelligence Group”. The CLINTEL Group will give solicited and unsolicited advice on climate change and energy transition to governments and companies worldwide.

* It is not the number of experts but the quality of arguments that counts

World Climate Declaration plus all signatories in pdf

World Climate Declaration AMBASSADORS

NOBEL LAUREATE PROFESSOR IVAR GIAEVER NORWAY/USA
PROFESSOR GUUS BERKHOUT / THE NETHERLANDS
DR. CORNELIS LE PAIR / THE NETHERLANDS
PROFESSOR REYNALD DU BERGER / FRENCH SPEAKING CANADA
BARRY BRILL / NEW ZEALAND
VIV FORBES / AUSTRALIA
PROFESSOR JEFFREY FOSS † / ENGLISH SPEAKING CANADA
JENS MORTON HANSEN / DENMARK
PROFESSOR LÁSZIÓ SZARKA / HUNGARY
PROFESSOR SEOK SOON PARK / SOUTH KOREA
PROFESSOR JAN-ERIK SOLHEIM / NORWAY
STAVROS ALEXANDRIS / GREECE
FERDINAND MEEUS / DUTCH SPEAKING BELGIUM
PROFESSOR RICHARD LINDZEN / USA
HENRI A. MASSON / FRENCH SPEAKING BELGIUM
PROFESSOR INGEMAR NORDIN / SWEDEN
JIM O’BRIEN / REPUBLIC OF IRELAND
PROFESSOR IAN PLIMER / AUSTRALIA
DOUGLAS POLLOCK / CHILE
DR. BLANCA PARGA LANDA / SPAIN
PROFESSOR ALBERTO PRESTININZI / ITALY
PROFESSOR BENOÎT RITTAUD / FRANCE
DR. THIAGO MAIA / BRAZIL
PROFESSOR FRITZ VAHRENHOLT / GERMANY
THE VISCOUNT MONCKTON OF BRENCHLEY / UNITED KINGDOM
DUŠAN BIŽIĆ / CROATIA, BOSNIA AND HERZEGOVINA, SERBIA AND MONTE NEGRO


Wesoło, jak na weselu. [O bzykaniu i ciągnikach].

Stanisław Michalkiewicz; tygodnik „Goniec” (Toronto)  •  4 września 2022

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5243

Wprawdzie znaleźliśmy się o krok od poważnego kryzysu, ale za to na Ukrainie – jak powiadają gitowcy – „wszystko gra i koliduje.” Nie tylko jest zwycięska ofensywa, w następstwie której wojsko rosyjskie jak zwykle ucieka w popłochu, ale w dodatku – jak powtarzają za Ukraińskim Sztabem Generalnym niezależne media głównego nurtu – armia ukraińska stosuje sprytny trick, który „bandytów Putina” doprowadza do desperacji. Chodzi o to, że Ukraińcy naprodukowali mnóstwo atrap wyrzutni rakietowych HAMARS i wszystkich innych, a naiwni Rosjanie myślą, że to wszystko naprawdę i nie tylko niszczą te atrapy bardzo drogimi rakietami, których poza tym już wcale nie mają, ale w dodatku jeszcze przechwalają się, że zniszczyli prawie całą przysłaną na Ukrainę amerykańską broń.

Myślę, że w sprawie tej strategii nie zostało jeszcze powiedziane ostatnie słowo; skoro tak dobrze idzie z atrapami HAMARS-ów, to czemu nie podstawić ruskim atrapy całej Ukrainy? Oni by ją bombardowali, a tymczasem „prawdziwa” Ukraina przygotowałaby się do ostatecznego zwycięstwa, w które niezachwianie wierzy pan prezydent Andrzej Duda, na cześć którego prezydent Zełeński nawet zmienił koszulę.

Skoro tedy na Ukrainie wszystko „gra i koliduje”, to wróćmy a nos moutons, co się wykłada: do naszych baranów. Otóż w związku z przejściowymi trudnościami wzrostu na odcinku zaopatrzenia w gaz ziemny, należąca do PKN Orlen firma Anwil z Włocławka, podobnie jak Zakłady Azotowe w Kędzierzynie, wstrzymały produkcję nie tylko nawozów azotowych, ale również – zbrodniczego dwutlenku węgla, z którym tak ofiarnie walczą obrońcy „planety”. Chodzi o to, że na skutek sankcji, jakie państwa NATO, na rozkaz Stanów Zjednoczonych, zastosowały przeciwko Rosji, dostawy ruskiego gazu się zmniejszyły, w związku z czym jego cena wzrosła, a wraz z nią – czterokrotnie wzrosła również cena nawozów azotowych.

Rolnicy nie mają za co ich kupować, w związku z czym dalsza ich produkcja „na magazyn” przestaje być opłacalna, no i stąd ta decyzja o jej wstrzymaniu. Początkowo nie zrobiło to na opinii publicznej specjalnego wrażenia, bo większość „młodych, wykształconych, z wielkich miast”, podobnie jak i dziennikarzy niezależnych mediów głównego nurtu, nie widzi związku przyczynowego między nawożeniem gleby, a wysokością zbiorów, a co za tym idzie – cenami żywności, żeby nie padło na nich podejrzenie, że tak naprawdę, to „wiocha” – ale jak wytwórca piwa „Carlsberg” też ogłosił wstrzymanie jego produkcji z powodu braku dwutlenku węgla, sytuacja zrobiła się poważna.

Przy okazji bowiem pojawiły się zdumiewające rewelacje, że zbrodniczy dwutlenek węgla, który – nawiasem mówiąc – jest koniecznym warunkiem funkcjonowania procesu fotosyntezy, będącej fundamentem całego łańcucha pokarmowego na Ziemi, jest również konieczny przy produkcji i obrocie mięsem oraz wyrobami mleczarskimi, którymi tak brzydzi się Wielce Czcigodna Sylwia Spurek, jako że mleko jest ubocznym produktem „gwałcenia” krów. „Gwałcone” krowy przeżywają bowiem straszliwe traumy, z których z najwyższym trudem wyprowadzaliby ich psychologowie, gdyby oczywiście ktoś im za to zapłacił – ale krowy – jak wiadomo – nie śmierdzą groszem, a jeśli już – to metanem, który dla „planety” jest jeszcze bardziej zbrodniczy niż dwutlenek węgla.

Nawiasem mówiąc, Wielce Czcigodna Sylwia Spurek niedawno całkiem serio ogłosiła zamiar kandydowania w wyborach prezydenckich w roku 2025 i kto wie, czy ich nie wygra? Byłoby to w dodatku zgodne z konstytucją, według której „każdy” może zostać prezydentem, więc dlaczego nie ona? Co prawda byłoby wtedy tak, jak w bajce pozbawionego złudzeń księdza biskupa Ignacego Krasickiego „Wół minister”, kiedy to dał miejsce woła małpie lew, bo go bawiła”. Ale po początkowej euforii nastąpił bolesny powrót do rzeczywistości: „śmiał się pan, śmiał minister, płakał lud ubogi…” – ale jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził, więc dlaczego wszystkim miałaby dogodzić Wielce Czcigodna Sylwia Spurek?

Ale mniejsza o nią, bo okazało się, że zapasów zbrodniczego dwutlenku węgla wystarczy zaledwie na sześć dni, a potem? A potem trzeba będzie wstrzymać pracę rzeźni i zakładów mięsnych, zakładów mleczarskich, chłodnictwo i transport towarów spożywczych, a także leków.

W tej sytuacji obrońcy „planety” pochowali się w mysie dziury, podobnie jak w swoim czasie obrońcy zwierząt, kiedy to miliony sztuk bydła były zholokaustowane pod pretekstem „choroby szalonych krów”. Zatem padł rozkaz, by zakłady wznowiły produkcję zarówno nawozów, jak i dwutlenku węgla, bo wiadomo, że dyrdymały o „planecie” to można opowiadać, kiedy wszystko „gra i koliduje”, ale nie – kiedy przestaje. Wtedy – jak pisze ksiądz biskup – „znowu wół był ministrem i wszystko naprawił.

Co prawda ministrowie mają u nas również inne zgryzoty. Otóż wiceminister rolnictwa i rozwoju wsi, pan Norbert Kaczmarczyk, się ożenił i z tej okazji wyprawił wesele na 500 osób. Pan minister Kaczmarczyk pochodzi z Solidarnej Polski, która jest szczególnie znienawidzona przez biurokratyczne gangi, zwłaszcza opozycyjne, które liczyły, że za pośrednictwem samorządów terytorialnych, w których mają swoich agentów, umoczą pyski w melasie, czyli forsie z Funduszu Odbudowy. Tymczasem Komisja Europejska, pod pretekstem niedostatku praworządności, forsę zablokowała.

Toteż Judenrat „Gazety Wyborczej”, jak również żydowska telewizja dla Polaków, czyli TVN, rozkręciły z tego wesela aferę na 14 fajerek, a najważniejszym zarzutem było nie tyle może samo wesele, ale prezent w postaci ciągnika za 1,5 mln złotych, jaki wiceminister Kaczmarek dostał od swego brata. Chociaż ani wesele, ani traktor nie zostały sfinansowane z żadnych publicznych pieniędzy, Wielce Czcigodny poseł Pupka w towarzystwie pulchnej, Wielce Czcigodnej posłanki Lubnauer, domagał się energicznego śledztwa w wykonaniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Kto by pomyślał, że Wielce Czcigodny tak mocno przeżywa, że nie został zaproszony! „Stąd nauka jest dla żuka”, żeby na przyszłe wesela zapraszać Wielce Czcigodnego posła Pupkę, bo w przeciwnym razie będzie doznawał traumatycznych przeżyć, niczym gwałcone krowy. Najlepiej od razu go urżnąć, żeby sobie lulał, a wtedy wesele mogłoby rozwijać się dalej bez przeszkód.

Inna sprawa, że z Wielce Czcigodnym posłem Pupką nigdy nic nie wiadomo. Oto bowiem moja faworyta, Wielce Czcigodna Joanna Scheuring-Wielgus, w towarzystwie towarzyszki Agaty Diduszko-Zyglewskiej, złożyła do niezależnej prokuratury doniesienia aż bodaj na 15 biskupów pod pretekstem, że ukrywali oni przypadku pedofilii. Moja faworyta uczestniczyła w swoim czasie w fundacji „Nie bzykajcie się”, czy jakoś tak, której szef-założyciel wykombinował sobie, że będzie ciągnął szmalec w ramach „przemysłu molestowania”. Mechanizm jest taki; najpierw trzeba wynaleźć osobę, która, niechby i po latach, przypomni sobie, jak była molestowana, albo i „gwałcona”. Potem, przy pomocy Judenratu „Gazety Wyborczej” i jej kolaborantów sprawę nagłośnić, prezentując przed opinią publiczną, jakie to katiusze są udziałem „ofiar” – że w rocznicę moczą się w nocy, chlastają i w ogóle. Potem sprawy w swoje ręce biorą mecenasi do spółki ze zblatowanymi, niezawisłymi sędziami, no a ci solą piękne wyroki. Później forsa dzielona jest według potrzeb i wszyscy są zadowoleni.

Ale szef-założyciel fundacji „Nie bzykajcie się”, czy jakoś tak, wziął i naciągnął również ofiarę „gwałtów”. Co prawda nie on jeden, ale mniejsza z tym. Mleko się rozlało i moja faworyta, w odruchu słusznego oburzenia, zerwała z tym przedsiębiorstwem. Widocznie jednak pokusy były zbyt silne, bo teraz, razem z panią Diduszko-Zyglewską spróbowały bzyknąć za jednym zamachem sporą część Episkopatu. Ileż to forsy biedni parafianie będą musieli, zgodnie z przyjętą przez niezawisłych sędziów zasadą odpowiedzialności zbiorowej, wybulić i na niezależnych prokuratorów i na operatywnych mecenasów i na niezawisłych sędziów, nie mówiąc już o ofiarach” i „aktywistach”? Ileż ciągników można by za to kupić, ileż hucznych wesel wyprawić?!

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Oficjalne ceny energii elektrycznej. Zmiany od IX.2021: 276%. Od I. 2022: 208%

Oficjalne ceny energii elektrycznej. Zmiany od IX.2021: 276%.Od I. 2022: 208%

8 minut 30 sek.

=================================

Mail:

Dane publikowane przez bank centralny.

Latem tego roku cena ropy naftowej była ponad dwukrotnie wyższa niż przed pandemią, cena węgla na rynkach światowych blisko siedmiokrotnie wyższa, a cena gazu ziemnego – ośmiokrotnie wyższa.

To RZĄDY AKTYWNIE DZIAŁAJĄ NA NASZĄ SZKODĘ, NISZCZĄC WSPÓŁCZESNE SPOŁECZEŃSTWA I CHCĄC ZNIEWOLIĆ WSZYSTKICH LUDZI W TOTALITARNYM ŚWIECIE

To NASZ RZĄD AKTYWNIE DZIAŁA NA NASZĄ SZKODĘ, NISZCZĄC WSPÓŁCZESNE SPOŁECZEŃSTWO I CHCĄC ZNIEWOLIĆ WSZYSTKICH LUDZI W CYFROWYM, KONTROLOWANYM PRZEZ SIEBIE TOTALITARNYM ŚWIECIE

Dr Michael Yeadon: Najważniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek napisałem

Autor: Dr Mike Yeadon. Opublikowano w Global Research, 2 września 2022

Za tłumaczenie i redakcję tekstu w języku polskim: Jan Rybski

za: https://www.globalresearch.ca/dr-michael-yeadon-most-important-single-message-ive-ever-written

Moi Drodzy, wszyscy, którzy nerwowo się rozglądają i pytają: „Co się, do cholery, dzieje?”

Mam nadzieję, że to pytanie, tak postawione, nie jest to zbyt obsesowe. To, co się wokół nas dzieje, jest z pewnością przerażające, ale wierzę, że nadal jesteśmy po właściwej stronie tej katastrofy i jeśli wystarczająco dużo z nas zda sobie sprawę z tego, co dzieje się, teraz i tutaj, czyli wszędzie w demokratycznym świecie, możemy naprawić tę sytuację. Naprawdę nie mamy dużo czasu. 

Jestem bowiem pewny, że nadchodząca zima prawdopodobnie zmieni wszystko, bezpowrotnie. Na gorsze. Stąd ta pilna i niezwykła prośba.

Wszystko, co się dotychczas wydarzyło i nadal dzieje, staje się znacznie prostsze w zrozumieniu i ma sens tylko wtedy, gdy zmusimy się do myślenia o rzeczach niemożliwych.

Jeśli przyjmiecie, teoretycznie tylko, stanowisko, że NASZ RZĄD AKTYWNIE DZIAŁA NA NASZĄ SZKODĘ, NISZCZĄC WSPÓŁCZESNE SPOŁECZEŃSTWO I CHCĄC ZNIEWOLIĆ WSZYSTKICH LUDZI W CYFROWYM, KONTROLOWANYM PRZEZ SIEBIE TOTALITARNYM ŚWIECIE, to wszystko ułoży się Wam w logiczną i spójną całość. I w niczym nie będzie przesady. I wszystko będzie do siebie pasować.

Nawet jeśli Wasza natychmiastowa odpowiedź zabrzmi, że to absurd – spróbujcie pomyśleć tak chociaż przez jeden dzień. I obserwujcie bacznie, co się wokół Was dzieje…

Proszę Was dalej, abyście przyjęli, nadal czysto teoretycznie, że ​​media main-streamowe, kontrolowane przez zaledwie sześć globalnych korporacji, są wszystkie sprzymierzone z jedną globalną organizacją, o której wszyscy słyszeliście, i że nieustannie Was okłamują i robi to od ponad 2,5 roku. To samo dotyczy Internetu, kontrolowanego przez jeszcze mniejszą liczbę globalnych korporacji, a także tych wszystkich pozostałych podmiotów, sprzymierzonych również z tą samą globalną organizacją.

Ja jestem pewien, że to prawda. Jestem pewien, ponieważ wszystko zaczęło się od naukowego oszustwa związanego z wirusem, co zostało rozszerzone o nieustanną kampanię strachu, nałożenie środków znanych z góry jako bezużyteczne, które zrujnowały gospodarkę i zrujnowały społeczeństwo obywatelskie, a następnie zmusiły większość ludzi do zaakceptowania bezużytecznych, niepotrzebnych, nieskutecznych i celowo niebezpiecznych zastrzyków. Oczywiście jest to odrażająca zbrodnia. Nic takiego nigdy w historii na podobną skalę się nie wydarzyło.

Przez 41 lat zajmowałem się naukami przyrodniczymi, od szkoły i uniwersytetu do pozycji odnoszącego sukcesy dyrektora generalnego firmy biotechnologicznej. Między innymi byłem szefem działu badań i rozwoju na całym świat, pełniąc jednocześnie funkcję wiceprezesa działu zajmującego się alergiami i chorobami układu oddechowego koncernu farmaceutycznego Pfizer (1995-2011).

I nie mam absolutnie żadnych podstaw, żadnej motywacji, aby powiedzieć coś, o czym nie jestem na 100% pewien. A teraz jestem pewny. Gdyż to wszystko działo się „na moim pokładzie”, dotyczy mojej specjalizacji i mojego doświadczenia zawodowego.

Proszę Was zatem abyście się zastanowili dobrze nad tym, co w tej sprawie dotychczas, od samego początku, od momentu wybuchu tej hucpy covidowej, powiedziałem.

Udzieliłem w tym czasie ponad 70 wywiadów, wszystkie zostały ocenzurowane. W ich wyniku zostałem paskudnie pomówiony. Ta ich negatywna propaganda skierowana skierowana przeciwko mojej osobie mówi Wam najlepiej, do czego są oni zdolni, aby zniszczyć autorytet człowieka-naukowca, który nie ćwierka z ich klucza.

Wielu z  Was pyta, dlaczego w przeszłości ludzie nie opierali się tyranom. Częściowo był to wynik strachu. Ale tutaj chodzi o coś znacznie więcej.Chodzi o to, że normalni ludzie, tacy jak Ty i ja, po prostu nie mogą sobie wyobrazić, że ci ludzie, którzy nam to wszystko zrobili i nadal robią, mogą być aż tak źli. My nadal ufamy ludziom. I tak powinno być. Bo większość ludzi jest dobra. Niewielu jest naprawdę przerażająco strasznych, złych. Ale niektórzy, niestety, są. 

To ta nasza niezdolność do uwierzenia w to, co się wokół nas dzieje, była i jest prawdziwą przyczyną, która tak naprawdę powstrzymywała i powstrzymuje nas nadal od sprzeciwu – nawet teraz, w momencie, kiedy już powinniśmy to zrobić, kiedy dowody na tą zbrodnię i oznajmianą nam przez nich wolę jej kontynuacji były i są już tak jednoznaczne i znane. Ale jeszcze nie zapukały do ​​naszych drzwi, do naszych rodzin… Na co jeszcze czekamy?…

A oni przychodzą po Ciebie i Twoje dzieci. To jest pewne, bo to się dzieje… Może jeszcze nie na progu Twoich drzwi, ale bliżej i bliżej…  Mamy już wiele dowodów na ich długoterminowe, cierpliwe planowanie…Następne dochodzą każdego dnia. 

Tak mi przykro, że nie mogę zrobić dla Was więcej.

Teraz zależy to od Ciebie. Naprawdę, ja sam nie wiem, co jeszcze mogę zrobić…

Najlepsze życzenia i szczere podziękowania,

Dr Michael Yeadon

Glistnik jaskółcze ziele. Glistnik to „dar niebios”.

Glistnik jaskółcze ziele. Glistnik to „dar niebios”.

Po owocach …. i ziołach przecież ich poznacie.

Marek Dudek 4. IX. 2022.

Kiedy przeglądamy spis treści jakiejkolwiek książki o ziołach, zastanawiamy się nad tym, skąd niektóre nazwy ziół brzmią tak dziwnie a czasami wręcz komicznie? Bo jak np. zinterpretować roślinę, która nosi nazwę: Kulczyba – wronie oko, albo Pięciornik gęsi czy w końcu Czarny lulek. O ile z tym ostatnim możemy mieć skojarzenia jednoznaczne i nawet trafne – bo przecież Czarny lulek nie kojarzy się dobrze i raczej nic dobrego nam nie zaoferuje, o tyle inne budzą nadzieję. Dla przykładu Strofant wdzięczny –działa optymistycznie, już w samej nazwie jest informacja, że pomoże i to z wdzięcznością – i rzeczywiście – jest on surowcem do wytwarzania leku, który kiedyś jeździł w każdej karetce – strofantyny. Teraz już nie jeździ !

A skąd się pojawiła nazwa Glistnik i w dodatku jaskółcze ziele? Czy jest jakiś związek pomiędzy glistami i jaskółkami, skoro występują obok siebie w nazwie?

Glistnik – jaskółcze ziele jest jedną z bardziej znanych roślin w Polsce. O ile wspomniane wyżej Wronie oko i Strofant rosną w egzotycznych krajach, o tyle Jaskółcze ziele jest naszym pospolitym dobrem. Znamy je wszyscy i to z dzieciństwa. To właśnie nim, każdy, kto miał różnego rodzaju brodawki, kurzajki i kłykciny – likwidował je dosyć skutecznie smarując pomarańczowym sokiem właśnie te miejsca, gdzie pojawiały się kolonie grzybów. Po przełamaniu łodygi pomarańczowy sok dosyć obficie wydobywa się z rośliny a jego skład gwarantuje skuteczne usunięcie nieproszonych gości. Stąd też pochodzi jedna z ludowych nazw tego zioła, czyli „brodawczak”.

Sam Glistnik jest rośliną wieloletnią – byliną, która pod ziemią wytwarza duże kłącza o znacznie większej zawartości substancji czynnych niż w nadziemnej części. Rośnie w lekko zacienionych miejscach, wszędzie tam, gdzie jest trochę wilgoci a słońce nie pali tak, jak na otwartej przestrzeni. Potrzebuje ziemi żyznej bogatej w substancje organiczne. Jego liście przypominają w obrysie liście dębu z zewnątrz ciemno zielone a od spodu jasno- sine. Łodygi delikatnie skąpo owłosione wznoszą się do ok 70-80 cm. Kwitnie na żółto kwiatami o czterech płatkach a po przekwitnięciu wydaje nasiona „ zapakowane” w torebce przypominające strąki fasoli- oczywiście w mniejszej skali. Dystrybucją nasion zajmują się … mrówki. To one zbierają je i zjadają i w ten sposób roznoszą nasiona, które w następnych latach kiełkują w dogodnym środowisku. Niech nas nie zaskoczą dziuple w drzewach, rozgałęzienia w konarach starych drzew gdzie glistnik kiełkuje i spokojnie latami rośnie.

Dosyć dobrze się przesadza ze stanu naturalnego, pod warunkiem, że będziemy pamiętać o cieniu i wilgoci. Gorzej się suszy – głównie ze względu na dużą zawartość substancji płynnych i grube łodygi. Aby nie stracić zbiorów warto suszyć ścięte pędy w temperaturach wyższych niż zazwyczaj, czyli nawet 40 stopni C. a korzenie jeszcze mocniej, bo w temperaturze do 60 st. C. Dobrze wysuszony surowiec nie traci zbytnio koloru, będzie bledszy, ale nie ciemny, a tym bardziej czarny. Tak wysuszone ziele pakujemy do papierowych torebek i odstawiamy do suchego i ciemnego miejsca. Jeśli chcemy je przechować dłużej można odizolować je od natrętnych moli w szczelnych słoikach – obserwując zachowanie ziół w pierwszych kilku dniach głównie ze względu na pleśnie – gdyby surowiec zwierał jeszcze jakąś wilgoć.

Skąd taka skuteczność Glistnika w walce ze wspomnianymi grzybami? Jak zawsze bierze się ona ze składu samej rośliny. A jest ona obfita w ponad dwadzieścia alkaloidów. Najważniejsze z nich to chelodonina, allokryptopina, sangwinaryna i berberyna. Poza nimi znajdziemy w tej roślinie flawonoidy i kwasy organiczne, aminy biogenne /histamina, tyramina/ saponiny i sole mineralne.

Wspomniane alkaloidy działają głównie rozkurczowo na mięśnie gładkie przewodu pokarmowego, dróg żółciowych, dróg rodnych a nawet oskrzeli. Ich działanie nie jest tak silne jak papawertyny, ale odczuwalne w dosyć krótkim czasie. Papawertyna jest uzyskiwana z Maku lekarskiego i stanowi jedną z najskuteczniejszych substancji o działaniu rozkurczowym a wyprzedzają ją w skuteczności: kodeina i morfina. Wszystkie te substancje są alkaloidami izochinolowymi i występują w roślinach z rodziny makowatych, do których Glistnik również należy!

Sam Glistnik pozytywnie wpływa również na drogi żółciowe głównie poprzez wzmożone wytwarzanie żółci i łatwiejszy jej przepływ do dwunastnicy. Glistnik hamuje wzrost bakterii Gram-dodatnich oraz Gram- ujemnych a przede wszystkim grzybów i niektórych pierwotniaków głównie za sprawą chelerytryny i sangwinaryny.

Ziele glistnika jest więc surowcem o silnym działaniu. Stąd też należy zachować szczególną ostrożność przy jego stosowaniu. Nie mogą z niego korzystać osoby z jaskrą. Przedawkowany, wywołuje również podrażnienie przewodu pokarmowego, palenie w jamie ustnej i przełyku, nudności i wymioty.

Odpowiednio stosowany nie daje złych objawów i przynosi ulgę w zaburzeniach pracy układu trawiennego i żółciowego. Zazwyczaj znajdziemy go w składzie gotowych mieszanek ziołowych o działaniu rozkurczowym i wzmagającym wydzielanie żółci. Kiedyś taką podstawową i niezwykle popularną mieszanką była wytwarzana przez Herbapol „Cholagoga”. Rozkurczowe działanie Glistnika spowodowało jego obecność w innych mieszankach ziołowych, ale też w syropach na nieżyty gardła i oskrzeli. Również w mieszankach przeciwgrzybicznych znalazł zastosowanie głównie obok Kory dębu.

Moje doświadczenia z Glistnikiem zaczęły się od czasu, kiedy zapragnąłem mieć go we własnym ogrodzie. Zaraz po kwietniowym deszczu wybrałem się z małą łopatką na glistnikowe łowy. Kilka sadzonek z dobrze zachowanym systemem korzeniowym trafiło w zacienione miejsce i od tego czasu przybywa go systematycznie. Główne korzenie są spiżarnią wyżej wspomnianych substancji czynnych i jest ich tam nawet do 3% – co jest wartością dużą jak na rośliny. Przy przenoszeniu należy jednak pamiętać o korzeniach, które nie akumulują a pracują. Mówię więc o drobnych nitkowatych korzonkach, które czerpią ze środowiska gleby wszystko to co „fabryka” potrzebuje. To te drobne korzonki wnoszą najwięcej w fizjologię rośliny.

Dlatego warto przesadzać go wykopując z fragmentami gleby w której żyje.

Pod względem nakładu pracy Glistnik – jaskółcze ziele jest rośliną „bezobsługową” tzn. sam radzi sobie dobrze z warunkami atmosferycznymi i glebowymi jeśli ma odpowiednie stanowisko. Z początkiem stanu kwitnienia zbieram go w potrzebnej ilości aby wysuszyć, zrobić „Kwas Bołotowa” i koniecznie nalewkę – a więc alkoholowy wyciąg z ziela, który stosuje się w ilościach mikroskopijnych jak na miary i zwyczaje innych płynów na bazie alkoholu.

Jeszcze inne moje wspomnienie z Glistnikiem dotyczy Węgier. Właśnie tam miałem przyjemność uzupełniania związków siarki w kąpielach gorących źródeł z wieczornymi rozmowami rodaków przy lampce dobrego wina. Podczas jednego z takich wieczorów piękna kobieta zwierzyła mi się ze swojego problemu, który polegał na tym, że kuracja w salonie kosmetycznym nie przyniosła pełnego efektu. Chodziło o kurzajki, które trawione kwasem mrówkowym cofnęły się w swoim rozwoju, ale nie we wszystkich miejscach. Kiedy wysłuchałem do końca problemu a jego kluczowym momentem była gorycz z wydanych 50 zł / to było zupełnie inne czasy i inne 50 zł niż teraz / odchyliłem się na krześle sięgając po rosnący na skarpie Glistnik.

Pani po wysłuchaniu moich kilku zdań, popatrzyła na mnie jak na kogoś, kto proponuje albo czyn lubieżny albo jest niespełna rozumu – a najlepiej jedno i drugie. W końcu wzięła ode mnie gałązkę i pomarańczowym sokiem zrosiła swój problem. Kiedy spotkałem ją kilka dni później zobaczyłem w jej oczach radość z nutką …pokory. Po kilku dniach …problem zniknął.

Bardzo ciekawie brzmi łacińska nazwa Glistnika. Zwrot: Chelidonium majus powstał od średniowiecznej nazwy korzenia tego zioła a mianowicie od: coeli donum co oznacza dosłownie dar niebios. Tak nazwali go uczeni z tamtych lat. I jest w tym zwrocie dużo prawdy i to nie tylko dlatego, że każda z roślin leczniczych jest darem do wykorzystania za darmo – oczywiście pod warunkiem wiedzy z czym mamy do czynienia, lecz dlatego, że ma w sobie siłę i potencjał do wspierania organizmów ludzkich i zwierzęcych. A wielu z nas odrzuca je jako „staroświeckie” zabobonne i nie modne. A jednak każda z tych roślin wnosi do naszego życia małą cząstkę wartości niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania. Każda z nich jest swoistym darem, który może wspomagać zubożały organizm w to, co jest efektem naszej cywilizacji: destrukcja ciała i ducha. A że w tym pędzie tracimy głowę i wiarę w świat roślin i dobro człowieka …. to już inna sprawa – efekt pędu!

Nadchodzą czasy w których taka wiedza i umiejętność jej praktycznego zastosowania może mieć kluczowe znaczenie. Tracimy bowiem niezależność od świata zewnętrznego, tą niezależność, którą posiadali nasi dziadkowie i jeszcze częściowo nasi ojcowie. Niezależność ta dawała swobodę wyboru i swobodę działania i przede wszystkim nie wiązała węzłami niewolników tak, jak zostaną związane przyszłe pokolenia, zwłaszcza te, które same zgodzą się na odejście od wartości cywilizacji łacińskiej.

Cały ten cyrk, którego codziennie jesteśmy świadkami jest niczym innym jak próbą zniewolenia człowieka i przekształcenia go w formę nie tylko minimalnie myślącą ale przede wszystkim… bezradną!!!

Wspomniany wcześniej Lulek Czarny rośnie w Polsce i może być przyczyną wielu groźnych …halucynacji, zarówno wzrokowo – czuciowych jak również zaburzenia czasu i przestrzeni. Podobnie jak Pokrzyk wilcza jagoda, która tak samo jak Lulek zawiera dosyć bogate ilości skopolaminy i atropiny. To właśnie te dwie substancje w przedawkowaniu robią mniejsze lub większe figle. Na szczęście Kulczyba wronie oko u nas nie rośnie, bo jest ona silną trucizną a była w Polsce obecna jeszcze w latach 70 ubiegłego wieku jako… trutka na szczury. Strychnina, podstawowa substancja czynna Kulczyby w dużych dawkach ma właśnie takie działanie. Z powodu wielu zatruć ludzi a w szczególności dzieci- Strychnina została wycofana z obiegu.

A Jaskółcze ziele? Skąd ta nazwa i co Glistnik ma wspólnego z jaskółkami?

Rzymski społecznik i filozof Pliniusz twierdził, że roślina ta przywraca wzrok jaskółkom, których młode tracą go na skutek infekcji – stąd prawdopodobnie pochodzi polska nazwa tej rośliny. Kiedy tak się działo, dorosłe osobniki reagują na problem dziobami, zrywają fragmenty roślin i sokiem nakrapiają zaropiałe oczy młodzieży. Coś na rzeczy musi być bo w krajach Bliskiego i Dalekiego Wschodu – szczególnie tych biednych, kiedy zaawansowani w wieku ludzie tracą wzrok smarują sobie sokiem z glistnika powieki….i lepiej widzą!

Inny związek z Glistnika z jaskółkami pochodzi bodajże od Diskuridesa, ten Grek zauważył że Glistnik zaczyna kwitnąć kiedy… przylatują jaskółki a kończy kwitnienie kiedy …odlatują. Jest więc potrzebny i jak każda forma życia służy innym po to, aby nie przerywać łańcucha daru życia!

Mając na względzie nawet różnicę klimatów pomiędzy nami a Grecją ten fakt daje do myślenia. Świat, który powoli żegnamy był światem naturalnego porządku, gdzie każde stworzenie miało swoje miejsce i było potrzebne. W całości zaś świat ten tworzył wspaniały mechanizm wzajemnych zależności, które bazowały na …łańcuchach dostaw pomiędzy roślinami, zwierzętami i ludźmi. A były to łańcuchy niewymuszone, naturalne i zbilansowane potrzebami a nie pragnieniami! Czym kończą się zerwane łańcuchy dostaw …widzimy po cenach w sklepach.

Czy warto oceniać po nazwie? Różnie z tym bywa, w przypadku ziół ważny jest skład a nie nazwa – bo nazwy zazwyczaj bywają piękne, obiecujące, kuszące i dostojne. Tymczasem życie pisze swoje rzetelne i do bólu kości codzienne scenariusze. Kiedy więc czytamy takie czy inne spisy treści, kiedy słuchamy bajkowych opowieści jak będzie pięknie a może nawet elektromobilnie – właśnie wtedy warto sięgnąć do kilku starych rzymskich sentencji. Do tych sprawdzonych przez wieki! Jedna z nich mówi jasno: nulius in verba – co oznacz nie wierz na słowo! Sprawdź czy obietnica pokrywa się ze stanem faktycznym czy rzeczywiście wartość jest wewnątrz produktu czy tylko w … opakowaniu! Czy słowa pokrywają się z praktyką czy też są tylko puszczonymi na wiatr zlepkami sylab!?

Sprawdź sam najlepiej w działaniu. Po owocach …. i ziołach przecież ich poznacie.

Europejska katastrofa energetyczna przychodzi z Berlina i Brukseli, nie z Moskwy.

..

Autor: F. William Engdahl* Global Research, 01 września 2022 https://www.globalresearch.ca/europe-energy-armageddon-from-berlin-brussels-not-moscow/5792005
Za tłumaczenie i redakcję tekstu w języku polskim: Jan Rybski

22 sierpnia notowana na giełdzie cena gazu ziemnego w niemieckim hubie gazowym THE (Trading Hub Europe) była o ponad 1000% (10x) wyższa niż przed rokiem.

Neomarksistowski (a de facto neofaszystowski) reżim kanclerza Niemiec Scholza wmawia obywatelom, że przyczyną wzrostu cen jest „Putin” i jego wojna, czyli „wojna Rosji na Ukrainie”. A prawda jest zupełnie inna. Unijni politycy i główne ośrodki finansjery światowej wykorzystują Rosję do czerpania korzyści z kryzysu energetycznego made in Germany i w Brukseli. Konsekwencje w postaci wzrostu ceny gazu i paliw nie są przypadkowe, tylko celowe zamierzone.

Nie dzieje się tak dlatego, że politycy tacy jak Scholz (mason najwyższego 33 stopnia), czy niemiecki minister ds. zielonej gospodarki (kompletnie cyniczny kretyn) Robert Habeck, ani wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej ds. zielonej energii (faszysta z krwi i kości) Frans Timmermans są głupi lub nie mają o czymkolwiek pojęcia. Nie, oni są „tylko” do cna skorumpowani i zbrodniczy wobec obywateli UE. I dokładnie wiedzą, co robią. Wnikliwie zapoznali się ze scenariuszem, którego kryzys energetyczny jest częścią unijnego planu deindustrializacji jednej z najbardziej efektywnych koncentracji przemysłowych na świecie. Jest to Zielona Agenda ONZ 2030, znana również jako „Wielki Reset” Klausa Schwaba.

Deregulacja rynku gazu w UE

To, co Komisja Europejska i ministrowie rządów w Niemczech i w całej UE skrzętnie ukrywają, to transformacja, jaką dokonali w sposobie ustalania dzisiejszej ceny gazu ziemnego. Przez prawie dwie dekady Komisja Europejska, wspierana przez big-banks, takie jak JP MorganChase, czy duże spekulacyjne fundusze hedgingowe, zaczęła kłaść podwaliny pod to, co dziś jest całkowitą deregulacją rynku gazu ziemnego. Promowano ją jako „liberalizację” unijnego rynku gazu ziemnego, która teraz pozwala na nieuregulowany handel na wolnym rynku w czasie rzeczywistym w celu ustalenia cen, a nie ustalania ich na podstawie kontraktów długoterminowych. 

Od około 2010 r. UE zaczęła forsować radykalną zmianę zasad ustalania cen gazu ziemnego. Wcześniej większość cen gazu była ustalana w stałych kontraktach długoterminowych na dostawę gazociągiem. Największy dostawca, rosyjski Gazprom, dostarczał gaz do UE, przede wszystkim do Niemiec, w kontraktach długoterminowych powiązanych z ceną ropy. Do kilku ostatnich lat kraje UE prawie nie importowały gazu LNG.. Wraz ze zmianą przepisów w USA z 2016 roku, umożliwiającą eksport LNG z ogromnej produkcji gazu łupkowego, amerykańscy producenci gazu rozpoczęli poważną rozbudowę istniejących i budowę nowych terminali eksportowych LNG. Budowa terminali zajmuje średnio od 3 do 5 lat.

W tym samym czasie Polska, Holandia i inne kraje UE rozpoczęły budowę terminali importowych LNG do odbioru LNG z zagranicy.

Wychodząc z II wojny światowej jako wiodący światowy dostawca ropy, anglo-amerykańscy giganci naftowi, nazywani wówczas Siedmioma Siostrami, stworzyli światowy monopol na ceny ropy. Jak zauważył Henry Kissinger podczas szoków naftowych w latach 70.: „Kontroluj ropę, a kontrolujesz całe narody”. Od lat 80. banki na Wall Street, kierowane przez Goldman Sachs, stworzyły nowy rynek „papierowej ropy”, czyli kontraktów terminowych i instrumentów pochodnych na przyszłe ceny za baryłkę ropy. Stworzone zostało ogromne kasyno umożliwiające osiąganie spekulacyjnych zysków, które było kontrolowane przez garstkę gigantycznych banków w Nowym Jorku i londyńskim City.

Te same potężne interesy finansowe od lat pracowały nad stworzeniem podobnego zglobalizowanego rynku „gazu papierowego” w kontraktach terminowych, które mogliby kontrolować. Komisja UE i jej program Zielonego Ładu mający na celu „dekarbonizację” gospodarki do 2050 r., eliminując ropę, gaz i paliwa węglowe, zapewniły idealną pułapkę, która doprowadziła do gwałtownego wzrostu cen gazu w UE od 2021 r. Aby stworzyć „jednolity” rynek kontroli, UE była lobbowana przez przedstawicieli globalistycznych interesów, aby narzucić drakońskie i de facto nielegalne zmiany przepisów na Gazprom, i aby zmusić rosyjskiego właściciela różnych sieci gazociągów dystrybucyjnych w UE do otwarcia ich na konkurencyjny gaz.

Wielkie banki i biznes energetyczny, które kontrolują politykę UE w Brukseli, stworzyły nowy, niezależny system cen równoległych do długoterminowych, stabilnych cen rosyjskiego gazu rurociągowego, którego nie kontrolowały.

Do 2019 roku seria biurokratycznych dyrektyw energetycznych brukselskiej Komisji UE umożliwiła w pełni zderegulowany handel na rynku gazu, aby de facto ustalać ceny gazu ziemnego w UE, mimo że Rosja była nadal zdecydowanie największym źródłem importu gazu. W kilku krajach UE utworzono szereg wirtualnych „hubów” handlowych w celu handlu kontraktami terminowymi na gaz. Do 2020 roku holenderski TTF (Title Transfer Facility) był dominującym centrum handlu gazem UE, tzw. benchmarkiem gazu UE. Warto zauważyć, że TTF to wirtualna platforma handlu kontraktami terminowymi na gaz pomiędzy bankami i innymi inwestorami finansowymi, „Over-The-Counter”. Oznacza to, że jest de facto rynek nieuregulowany, poza jakąkolwiek regulowaną giełdą. Ma to kluczowe znaczenie dla zrozumienia gry prowadzonej obecnie w UE.

W 2021 r. tylko 20% całego importu gazu ziemnego do UE stanowił gaz LNG, którego ceny w dużej mierze determinowały transakcje terminowe w hubie TTF, unijnym de facto benchmarku gazowym, którego właścicielem jest rząd holenderski, ten sam, który niszczy swoje farmy oszukańczym roszczeniem dotyczącym zanieczyszczenia azotem.

Największy udział w imporcie europejskiego gazu pochodził z rosyjskiego Gazpromu, który w 2021 r. dostarczał ponad 40% importu do UE. Gaz ten pochodził z długoterminowych kontraktów na rurociągi, których cena była znacznie niższa niż dzisiejsza cena spekulacyjna TTF. W 2021 r. państwa UE zapłaciły „szacunkową” karę za gaz ziemny w 2021 r., który kosztował około 30 miliardów dolarów więcej, niż gdyby trzymały się cen indeksowanych przez Gazprom. Banki to uwielbiały. Przemysł amerykański i konsumenci nie.

Tylko niszcząc rosyjski rynek gazu w UE, big-finance i zwolennicy Zielonego Ładu mogą stworzyć kontrolę nad rynkiem LNG.

Zamknięcie gazociągu w UE

Mając pełne poparcie UE dla nowego rynku hurtowego gazu, Bruksela, Niemcy i NATO zaczęły systematycznie zamykać stabilny, długoterminowy gaz rurociągowy do UE.

Po zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Marokiem w sierpniu 2021 r. na spornych terytoriach, Algieria ogłosiła, że ​​uruchomiony w 1996 r. gazociąg Maghreb-Europa (MGE) przestanie działać 31 października 2021 r., po wygaśnięciu odpowiedniej umowy.

We wrześniu 2021 r. Gazprom ukończył swój wielomiliardowy podmorski gazociąg Nord Stream 2 z Rosji przez Morze Bałtyckie do północnych Niemiec. Podwoiłoby to przepustowość Nord Stream 1 do 110 mld m sześc. rocznie, pozwalając Gazpromowi na uniezależnienie się od ingerencji w dostawy gazu gazociągiem Sojuz biegnącym przez Ukrainę. Komisja Europejska, wspierana przez administrację Bidena, zablokowała otwarcie rurociągu za pomocą biurokratycznej sabotażu, a ostatecznie kanclerz Niemiec Scholz 22 lutego nałożył na rurociąg sankcję za uznanie przez Rosję Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Wraz z narastającym od tamtej pory kryzysem gazowym niemiecki rząd odmówił otwarcia Nord Stream 2 pomimo jego ukończenia.

Następnie 12 maja 2022 r., mimo że dostawy Gazpromu do gazociągu Sojuz przebiegającego przez Ukrainę były nieprzerwane przez prawie trzy miesiące trwania konfliktu, pomimo rosyjskiej „specjalnej operacji wojskowej” na Ukrainie, kontrolowany przez NATO reżim Zełenskiego w Kijowie zamknął główny rosyjski rurociąg przez Ługańsk, którym płynął rosyjski gazu zarówno na Ukrainę, jak i do państw UE, deklarując, że pozostanie on zamknięty, dopóki Kijów nie uzyska pełnej kontroli nad systemem rurociągów przebiegającym przez dwie republiki Donbasu. Ten odcinek ukraińskiej linii Sojuz odciął jedną trzecią gazu płynącego przez Sojuz do UE. Z pewnością nie pomogło to gospodarce UE w czasie, gdy Kijów błagał o więcej broni z tych samych krajów NATO. Sojuz został otwarty w 1980 roku w Związku Radzieckim, czerpiąc gaz z pola gazowego Orenburg.

Dalej funkcjonował gazociąg jamalski przez Białoruś i przez Polskę do Niemiec.W grudniu 2021 r., na dwa miesiące przed konfliktem na Ukrainie, polski rząd zamknął polską część gazociągu, odcinając dostawy gazu Gazpromu po niskich cenach do Niemiec i Polski.

Zamiast tego polskie firmy gazowe kupowały rosyjski gaz w magazynach niemieckich koncernów gazowych za pośrednictwem polsko-niemieckiego odcinka gazociągu jamalskiego po wyższej cenie w rewersie. Niemieckie koncerny gazowe pozyskały rosyjski gaz na podstawie kontraktu długoterminowego za bardzo niską cenę kontraktową i odsprzedały do ​​Polski z ogromnym zyskiem.

To szaleństwo zostało celowo zbagatelizowane przez ministra gospodarki ekologicznej Habecka i kanclerza Scholza oraz niemieckie media, mimo że wymusiło to jeszcze wyższe ceny niemieckiego gazu i pogłębiło niemiecki kryzys gazowy. Polski rząd odmówił przedłużenia kontraktu gazowego z Rosją, a zamiast tego kupuje gaz na wolnym rynku po znacznie wyższych cenach. W efekcie nie płynie już rosyjski gaz do Niemiec przez Jamal.

Ostatecznie dostawy gazu rurociągiem podmorskim Nord Stream 1 zostały przerwane z powodu konieczności naprawy turbiny gazowej Siemensa. Turbina została wysłana do specjalnego zakładu Siemensa w Kanadzie, gdzie antyrosyjski reżim Trudeau przetrzymywał ją przez miesiące, zanim ostatecznie wypuścił ją na żądanie rządu niemieckiego. Jednak celowo odmówili dostawy rosyjskiemu właścicielowi, a zamiast tego firmie Siemens Germany, gdzie znajduje się siedziba, ponieważ rządy Niemiec i Kanady odmawiają zwolnienia z prawnie wiążących sankcji za transfer do Rosji. W ten sposób dostawy gazu Gazpromu przez Nord Stream 1 zostały również drastycznie zredukowane do 20% normalnego przesyłu.

W styczniu 2020 r. Gazprom rozpoczął przesyłanie gazu z gazociągu TurkStream przez Turcję oraz do Bułgarii i Węgier. W marcu 2022 r. Bułgaria jednostronnie, przy wsparciu NATO, odcięła dostawy gazu z TurkStream. Z kolei węgierski premier Viktor Orban zapewnił sobie kontynuację dostaw gazu z Rosji via TurkStream. W rezultacie dziś Węgry nie przeżywają kryzysu energetycznego i importują rosyjski gaz rurociągowy po bardzo niskich, stałych cenach kontraktowych .

Poprzez systematyczne sankcjonowanie lub zamykanie dostaw gazu z długoterminowych, tanich rurociągów do UE, spekulanci gazowi za pośrednictwem holenderskiego TTP byli w stanie wykorzystać każdą czkawkę lub wstrząs energetyczny na świecie, niezależnie od tego, czy była to rekordowa susza w Chinach, czy konflikt na Ukrainie, czy ograniczenia wywozowe w USA, do licytowania hurtowych cen gazu w UE do możliwych granic. W połowie sierpnia cena kontraktów terminowych na TTP była o 1000% wyższa niż rok temu i rosła z dnia na dzień.

Niemieckie szaleństwo najwyższych cen

Celowy sabotaż cen energii i elektryczności staje się jeszcze bardziej absurdalny. 28 sierpnia niemiecki minister finansów Christian Lindner, jedyny członek gabinetu z Partii Liberalnej (FDP), ujawnił, że zgodnie z niejasnymi warunkami przedłożonych warunków reformy rynku energii elektrycznej w UE producenci energii elektrycznej ze słońca lub wiatru automatycznie otrzymują tę samą cenę za swoją „odnawialną” energię elektryczną sprzedawaną spółkom energetycznym do sieci, jakby była wytwarzana z gazu ziemnego!

Lindner wezwał do „pilnej” zmiany niemieckiego prawa energetycznego w celu oddzielenia różnych rynków. Fanatyczny (de facto faszystowski) minister ds. gospodarki ekologicznej Robert Habeck natychmiast odpowiedział, że „ Ciężko pracujemy, aby znaleźć nowy model rynku”, ale ostrzegł, że rząd musi uważać, aby zbytnio nie interweniować: „Potrzebujemy funkcjonujących rynków, a jednocześnie musimy ustalić właściwe zasady, aby nie nadużywać pozycji na rynku ”.

Habeck w rzeczywistości robi wszystko, co możliwe, aby zbudować Zieloną Agendę i wyeliminować gaz, ropę i energię jądrową, które są obecnie jedynymi niezawodnymi źródłami energii. Odmawia ponownego otwarcia trzech zamkniętych rok temu elektrowni jądrowych ani przesunięcia  zamknięcia pozostałych trzech w grudniu. Deklarując w wywiadzie dla Bloomberga, że ​​„nie będę podchodzić do tego pytania ideologicznie”, w kolejnym tchu zadeklarował: „Energetyka jądrowa nie jest rozwiązaniem, to jest problem”. Habeck, podobnie jak przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, wielokrotnie deklarowali, że zwiększenie inwestycji w zawodną energię wiatrową i słoneczną jest odpowiedzią na kryzys cen gazu, który celowo wywołali swoją polityką. Pod każdym względem samobójczy kryzys energetyczny trwający w Europie został „wyprodukowany w Niemczech”, a nie w Rosji.

*F. William Engdahl jest konsultantem ds. ryzyka strategicznego i wykładowcą, ukończył studia polityczne na Uniwersytecie Princeton i jest autorem bestsellerów na temat ropy naftowej i geopolityki. Jest pracownikiem naukowym Centrum Badań nad Globalizacją (CRG).

—————————

Komentarz JR:

Jak widać, Unia Europejska pod zarządem kompletnie ogarniętych ideologicznie neomarksizmem niemieckich polityków, prowadzi samobójczą politykę spychającą własne społeczeństwa do roli zniewolonych pariasów, do tego z(a)marzniętych i głodnych. Udział Polski w tym zbiorowym harakiri popełnianym z woli kompletnie zidiociałych i skorumpowanych ideologów nie wydaje się być konieczny. Warunkiem nie uczestniczenia w tym zbiorowym szaleństwie jest pójście w ślady Viktora Orbana. Co jednak na dzisiaj wydaje się równie abstrakcyjne, jak wygrana Ukrainy w konflikcie z Rosją.

Pozostaje nam zatem czekać na ekonomiczny upadek i rozpad moralnego, politycznego i demograficznego trupa, jakim jest już UE. Zmiana polityki energetycznej w wykonaniu naszych zbrodniczych zdrajców z rządu warszawskiego nie jest możliwa. Tego im ich panowie nie pozwalają. Podjęcie decyzji o wyjściu z UE przed jej rozpadem zależy niby od nas. Ale nadal jest w tym kraju zbyt wielu skorumpowanych szeklami płynącymi z Brukseli, oby mogło to nastąpić. Pozostaje zatem czekać na upadek, niestety, będąc jego uczestnikiem. Cóż, jak wszem i wobec zapowiadam: Nowa Polska powstanie na gruzach a nie wyniku rekonstrukcji systemu, skazanego, jako dzieło Szatana, na wieczną zagładę i potępienie. Miejmy nadzieję, że już wkrótce to nastąpi.

Serdecznie pozdrawiam

Jan Rybski
Inicjator-Założyciel Inicjatywa na Rzecz Zmian w Polsce "BASTA!"

Hojny gest. Polska zrzeka się poboru podatków od Ukraińców, którzy pracują zdalnie.

Katarzyna Bartman https://www.money.pl/gospodarka/hojny-gest-polska-zrzeka-sie-poboru-podatkow-od-uchodzcow

Od 24 lutego do ubiegłego piątku granicę z Polską Ukraińcy przekroczyli 5,96 mln razy. Część już wróciła do siebie.

========================

Uchodźcy z Ukrainy, którzy przekroczyli granicę z Polską 24 lutego i od tego czasu pracują tu zdalnie dla swoich ukraińskich pracodawców, powinni do 20 września złożyć zeznanie podatkowe w Polsce i zapłacić podatek dochodowy. Jednak rząd polski odstępuje od poboru tych podatków. Pozwala tym osobom wybrać, gdzie chcą się rozliczać.

—————–

Gąszcz przepisów, można się zgubić

W myśl polskich przepisów: Olga, Iryna i Swieta pracują dla ukraińskich pracodawców nielegalnie. Ustawa z 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa – zwana specustawą – nic o statusie takich osób nie mówi. Obowiązuje je więc ustawa o promocji zatrudnienia. A ta nakłada na takie osoby – o ile wykonują one pracę w Polsce dłużej niż przez 30 dni – obowiązek posiadania zezwolenia na pracę typu E.

Tymczasem żadna z opisanych wyżej kobiet takiego pozwolenia nie ma. Żadna też nie jest w delegacji służbowej, bo to nie pracodawca je tu przysłał, ale rosyjska armia.

Na tym nie koniec. Zgodnie z przepisami krajowymi i międzynarodowymi, uchodźczynie, które przekroczyły 24 lutego polsko-ukraińską granicę i od tamtego czasu nie wyjeżdżały z Polski, a pracowały cały czas zdalnie dla swojego ukraińskiego pracodawcy, od 25 sierpnia (czyli po 183 dniach pobytu w Polsce) stają się polskimi rezydentkami podatkowymi i tutaj podlegają obowiązkowi podatkowemu.

Z tym faktem wiąże się obowiązek rozliczenia się z podatku dochodowego i to uwzględniając wszystkie dochody z okresu całego pobytu w Polsce wstecz. Osoby, które wjechały do Polski 24 lutego powinny rozliczyć się najpóźniej do 20 września.

Brytyjski piłkarz, Matt Le Tissier: Dlaczego młodzi sportowcy umierają, i dlaczego świat zdaje się tego nie zauważać?

Ryzyko zapalenia mięśnia sercowego u młodych mężczyzn było 133 razy większe po przyjęciu preparatu Pfizera.

https://pch24.pl/brytyjski-pilkarz-dlaczego-mlodzi-sportowcy-umieraja-a-swiat-zdaje-sie-zauwazac/

Znany piłkarz, Matt Le Tissier, wyraził swoje ubolewanie nad faktem, że świat ignoruje niepokojący wzrost zgonów wśród sportowców od momentu wprowadzania przymusu zastrzyków mających zapobiegać zachorowaniu na koronawirusa.

Były członek reprezentacji Wielkiej Brytanii uznał za skandaliczny fakt, iż nie podejmuje się dochodzeń w sprawie nagłego wzrostu liczby zgonów sportowców, którzy przyjęli tzw. szczepionki przeciw COVID-19.

Widziałem tak wielu ludzi, tak wiele incydentów młodych, sprawnych, zdrowych sportowców, którzy upadali na boisku – mówił Le Tissier Steyn na antenie telewizji GBNews. – I to po prostu nie jest normalne, a jednak media wydają się to normalizować i wydaje się, że nikt nie zwraca uwagi na ten ogromny wzrost, który ma miejsce i myślę, że to, że władze odpowiedzialne za te sporty nie zauważają tego albo nie wzywają do śledztw jest absolutnie skandaliczne – kontynuował.

Piłkarzy podkreślił, iż jego zdaniem skutki, jakie wywiera akcja wyszczepiania podpadają pod przestępstwo. Powiedział też, że kontaktuje się z władzami organizacji sportowych, aby przedstawiać dowody na niepokojące działania koncernów i rządów w tym zakresie.

Brytyjskie media stosują cenzurę prewencyjną w temacie szkodliwości wspomnianych zastrzyków. LifeSiteNews podaje przykład, jak inny piłkarz, Trevor Sinclair, komentował w radiu TalkSport zasłabnięcie Johna Flecka na boisku. Gdy zaczął mówić o możliwej przyczynie, to jego mikrofon został odcięty zanim zdążył wypowiedzieć słowo „szczepionka”, całość została zaś później wycięta przed emisją.

Jak przypomina kanadyjski portal, dane o szkodliwości promowanych przez koncerny zastrzyków zaczynają docierać do czasopism naukowych. M. in. w „Journal of the American Medical Association” wykazano, że ryzyko zapalenia mięśnia sercowego u młodych mężczyzn było 133 razy większe po przyjęciu preparatu Pfizera.

Źródło: lifesitenews.com

Biskupi! Obudźcie się z letargu, który czyni was wspólnikami zdrady. A-bp Carlo Maria Viganò.

Przesłanie Arcybiskupa Carlo Maria Viganò do Braci w Biskupstwie

Vigano crest 2

PRZESŁANIE
Arcybiskupa Carlo Maria Viganò
byłego Nuncjusza Apostolskiego w Stanach Zjednoczonych
do moich Czcigodnych Braci Biskupów

W Swoich chwalebnych męczennikach, Kościół Święty daje nam przykład heroicznych cnót do naśladowania, pokazując, jak łaska Boża wspomaga tych, którzy Go kochają do tego stopnia, że muszą stawić czoła mękom i śmierci. Podczas gdy bezbożnicy na próżno walczą z ciałami Męczenników, aby udręczyć ich nieśmiertelne dusze, Święci triumfują wraz z Chrystusem właśnie w dawaniu świadectwa o prymacie Wcielonej Prawdy nad błędem i Nierozerwalnej Miłości nad uwiedzeniami tego świata. Palma męczeństwa czerpie soki z drzewa Krzyża, a korona Męczenników jaśnieje promieniami odkupieńczej Ofiary naszego Pana.

Rozważmy przykład Πρόδρομος, Poprzednika, Świętego Jana Chrzciciela, który poprzedził swego Boskiego Mistrza nie tylko przez zapowiedź Jego przyjścia i chrztu na odpuszczenie grzechów, ale także poprzez śmierć z ręki tetrarchy Galilei, Heroda Antypasa, którego Jan upomniał za zgorszenie, jakie zgotował narodowi izraelskiemu, pozostając w publicznym konkubinacie z żoną brata Heroda Wielkiego, Herodiadą. Wydarzenia te, udokumentowane przez historyków, są wspomniane w Ewangelii wraz z rolą, jaką odegrała Salome, prosząc ojczyma o głowę Chrzciciela. Święty Ambroży tak to komentuje:

Ab adulteris justus occiditur, et a reis in judicem capitalis sceleris pœna convertitur. Sprawiedliwego zabijają cudzołożnicy, a wyrok śmierci wydają winni przeciwko swemu sędziemu. Clauduntur lumina non tam mortis necessitate quam horrore luxuriæ: Oczy Chrzciciela zamknęły się nie tyle z powodu śmierci, ile z powodu grozy lubieżności. Os aureum illud exsangue, cujus sententiam ferre non poteras, conticescit, et adhuc timetur: Jego złote usta, teraz blade, których wyroku ty Herodzie nie mogłeś znieść, zamilkły, a jednak wciąż się go bałeś.

Jakże możecie milczeć, Drodzy Bracia, w obliczu usprawiedliwiania cudzołóstwa? Czy decydujecie się aby zostać wspólnikami tych, którzy ulegają duchowi świata i okazują posłuszeństwo możnym, posuwając się do dopuszczenia do Stołu Eucharystycznego tych, którzy swoim postępowaniem łamią przykazania Boże, gardzą prawem kościelnym i wywołują zgorszenie wśród wiernych? Jak długo jeszcze będziecie pozwalać na deptanie świętości małżeństwa i świadectwa Św. Jana Chrzciciela? Jak długo jeszcze będziecie ignorować słowa Św. Ambrożego, na którego katedrze zasiada dziś następca, który puszcza oko do konkubinatów, aby się przypodobać przyjaciołom nowego Heroda?

Poprzednik nie bał się podnieść swojego głosu przeciwko Herodowi, pogodnie w obliczu śmierci poddał się woli Bożej. Czy Wy macie odwagę głoszenia Słowa, nalegania w porę i nie w porę, poprawiania, upominania, napominania z całą cierpliwością i nauką (2 Tm 4:2), kiedy błędy i oszustwa Amoris Lætitia inspirowane są przez Salome, a głos Poprzednika przemilczany? Przecież autor Amoris Lætitia może w najgorszym razie usunąć Was z Waszych katedr z powodu Waszej wierności Chrystusowi? A nawet gdybyście zostali postawieni przed sądem, czy gotowi jesteście wyrzec się głoszenia Chrystusa, i to Chrystusa ukrzyżowanego (1 Kor 2,2), aby ocalić swoje ziemskie życie i stracić życie wieczne?

Napominam Was, najukochańsi Bracia, Was, którzy jesteście Następcami Apostołów, Sługami Chrystusa i szafarzami Tajemnic Bożych (1 Kor 4, 1), abyście rozważyli swoją odpowiedzialność w popieraniu doktrynalnych i moralnych wypaczeń tych, którzy nadużywają swojej roli i autorytetu, aby siać błąd, obrażać Majestat Boga, poniżać Kościół święty i gubić dusze. Napominam was, na Rany Chrystusa:

Obudźcie się z letargu, który czyni was wspólnikami zdrady, za którą będziecie musieli odpowiedzieć przed Sprawiedliwym Sędzią w dniu waszej śmierci. Rozważcie, że Wasze milczenie odsuwa od chwały nieba dusze powierzone wam przez Najwyższego Pasterza, przed którym odpowie kiedyś nawet ten, który siedzi w Rzymie. Nie dopuśćcie do tego, aby męka Odkupiciela była daremna, gdyż przelał On swoją Przenajdroższą Krew, aby zbawić pokutujących grzeszników, a nie utwierdzić ich w grzechu.

Pan prosi Was, abyście byli przewodnikami owczarni Pańskiej, używając swojego pastorału, aby prowadzić owce na pastwiska niebieskie. Waszym przeznaczeniem jest towarzyszyć im z Miłością do Wiecznej Chwały, dla której zostały stworzone i odkupione, a nie wieźć je w płomienie piekielne.

+Carlo Maria Viganó, Arcybiskup

29 sierpnia, Ścięcie Św. Jana Chrzciciela

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: The Remnant (September 2, 2022) – „CARLO MARIA VIGANÒ to His Brother Bishops”

Wesprzyj naszą działalność [Bibuły. MD]

Rosja i Ukraina doszły do porozumienia w kwietniu 2022… i wtedy interweniowała Wielka Brytania.

https://www.bibula.com/?p=135957

Naczelną dewizą imperiów i państw poważnych jest prowadzenie polityki zgodnej z obranym kierunkiem interesów państwowych. Nie inaczej zachowywała się w swej historii Wielka Brytania, która wszelkimi sposobami – włącznie z manipulacją, kłamstwem, propagandą czy szantażem, czyli dostępnymi narzędziami polityki – dążyła do realizacji swych celów.

Klasycznym już niemal przykładem dla każdego kto kojarzy podstawowe wydarzenia prowadzące do wybuchu II wojny światowej, są „gwarancje” udzielone II RP przez Wielką Brytanię, które odsunęly widmo hitlerowskiego ataku na Wyspy i skierowały najostrzejsze pierwsze fazy wojny przeciwko Polsce. Te pozbawione jakichkolwiek podstaw gwarancje i papierowe zapewnienia bez pokrycia, zostały naiwnie i romantycznie kupione przez władze polskie.

Trudno jest winić Wielką Brytanię, jej polityków i sprawny aparat administracyjny, za to że nie kierowała się i nie kieruje moralnymi pryncypiami i że konsekwentnie realizuje egoistyczne założenia. W polityce dominuje siła pozbawiona moralności, i tylko strony słabe, niewyrobione, łatwo ulegające iluzji, a może po prostu kierowane przez głupie jednostki, nie są w stanie tego zrozumieć i ulegają złudzeniom „trwałych sojuszy”.

Niemiecki plakat propagandowy z czasów II wojny światowej. Jakże celny, gdy spojrzy się na tamte czasy jako globalną rozgrywkę mocarstw, z Polską w roli całopalnej ofiary. I jakże symboliczny w czasach dzisiejszych…

===========================

Tak jak sytuacja sprzed II wojny światowej oddaliła od Wielkiej Brytanii pierwszą konfrontację wojenną, dając czas na dozbrojenie, na sterowanie innymi, na ocenę sytuacji jako obserwator, tak i w czasach dzisiejszych Wielka Brytania podobnie dba o swoje interesy. Interesy, które są definiowane w salonach i publicznie realizowane przez quasi-wybieralnych polityków, niekoniecznie od razu jednak rozpoznajemy, czy w pełni rozumiemy.

Taka też sytuacja ma miejsce w obecnie prowadzonej wojnie amerykańsko-rosyjskiej na Ukrainie.

Toczący się od wielu lat marsz rozszerzający granice NATO i okrążający Rosję, zastopowany został poprzez rozpoczęcie operacji specjalnej, która nabrała charakteru wojny lokalnej.

W tym starciu, wojska ukraińskie poniosły klęskę, która w magiczny sposób przemieniana jest przez zachodnie media w zwycięstwo ukraińskich herojów. Jednak obiektywnie oceniając sytuację, Zełensky gotowy był zawrzeć z Rosją rozejm i przyjąć warunki pokojowe.

Miało to miejsce w kwietniu 2022 r., kiedy negocjatorzy obydwu stron wstępnie zgodzili się na przyjęcie następujących warunków:

  1. Rosja wycofuje swe wojska na pozycje sprzed 23 lutego, czyli opuszcza terytorium Ukrainy (poza kontrolowanym Donbasem i Krymem);
  2. Ukraina wycofuje się z dążenia do członkostwa w NATO.

Jak widać, pokój był w zasięgu ręki i obydwie strony kierowały się w stronę pokojowego rozstrzygnięcia konfliktu.

Warto również dodać, że dokładnie w tym właśnie czasie (25 marca br), watykański Franciszek wraz z wieloma biskupami na świecie, dokonał tzw. konsekracji Rosji i Ukrainy, i jakkolwiek w żaden sposób nie wypełnia to próśb Matki Bożej Fatimskiej, to przecież trudno jest zaprzeczyć, aby publiczna modlitwa tego rodzaju nie mogła nie wpłynąć pozytywnie na duchową sferę ludzkości.

Niestety, właśnie w tym momencie kiedy istniała możliwość zawarcia pokoju, interweniowała Wielka Brytania.

Dowiadujemy się o tym nieco przypadkowo i pokątnie, choć z najlepszych źródeł.

Oto nijaka Fiona Hill (l. 57) – urodzona w Wielkiej Brytanii, lecz naturalizowana w USA; b. dyrektor amerykańskiej rządowej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, czyli odpowiedzialna za bezpieczeństwo USA; specjalistka od spraw europejskich i rosyjskich – napisała na łamach wpływowego pisma Foreign Affairs (wrzesień/październik 2022), artykuł pt „Świat, którego pragnie Putin”, w którym to tekście przekazuje tę kluczową informację.

Jak pisze Hill (artykuł napisany wspólnie z Angelą Stent (l.75), profesor Georgetown University, która jest również specjalistką od spraw rosyjskich, członkinią Narodowej Rady ds Wywiadu – National Intelligence Council):

„Według wielu byłych wysokich urzędników amerykańskich, z którymi rozmawiałyśmy, w kwietniu 2022 roku rosyjscy i ukraińscy negocjatorzy wydawali się wstępnie uzgodnić zarys wynegocjowanej tymczasowej ugody: Rosja wycofałaby się do swojej pozycji z 23 lutego, kiedy to kontrolowała część regionu Donbasu i cały Krym, a w zamian Ukraina obiecałaby nie starać się o członkostwo w NATO i zamiast tego otrzymać gwarancje bezpieczeństwa od szeregu krajów.”

According to multiple former senior U.S. officials we spoke with, in April 2022, Russian and Ukrainian negotiators appeared to have tentatively agreed on the outlines of a negotiated interim settlement: Russia would withdraw to its position on February 23, when it controlled part of the Donbas region and all of Crimea, and in exchange, Ukraine would promise not to seek NATO membership and instead receive security guarantees from a number of countries.

Screenshot source: Foreign Affairs

Co prawda artykuł napisany jest w typowym antyputinowskim i antyrosyjskim stylu, a Autorki celowo niedopowiadają wiele faktów i zaciemniają obraz, ale nie ulega wątpliwości, że mają wystarczające koneksje i wiedzę o zakulisowych wydarzeniach.

Zatem, gdy pokój był w zasięgu ręki i kompromisowego podpisu, na scenę wkroczył nie kto inny jak Boris Johnson (wpychany w wiele pułapek przez swoją kolejną żonę Carrie Symonds – złego duch Jonhsona i Wielkiej Brytanii), który 9 kwietnia oznajmił, że obiecuje Ukrainie pomoc militarną o wartości 100 milionów funtów oraz ekonomiczną pomoc w wysokości pół miliarda funtów, plus gwarancje na kolejne miliard funtów pożyczki. Gwarancje te zostały kupione przez Zełenskiego, jego otoczenie i poparte amerykańską militarną filantropią.

Bowiem celem skonsolidowanych działań amerykańsko-brytyjskich, wraz z serwilistycznymi „państwami sojuszniczymi” – na czele z Polską – nie jest zawarcie pokoju, nie jest międzynarodowa zgoda, nie jest stabilność i rozwój gospodarczy społeczeństw. Celem jest rozognianie sytuacji, kreowanie konfliktów i dalsze rozszerzanie strefy militarnych wpływów. Rosja stoi temu na przeszkodzie, Rosja nie ulega (przynajmniej nie w pełni) globalistycznym, masońskim siłom, Rosja jest duchową kością niezgody dla rewolucjonistów amerykańskich pragnących podpalić świat.

LM

Oprac. www.bibula.com
2022-09-03

Kaczyński: „Polska musi być ogrzana”. Trzeba tej zimy palić wszystkim, poza oponami.

PAP https://businessinsider.com.pl/wiadomosci/kaczynski-trzeba-w-tej-chwili-palic-wszystkim-poza-oponami/pck3w1r

„Polska musi być ogrzana” — mówił podczas spotkania w Nowym Targu prezes PiS Jarosław Kaczyński i grzmiał, że „trzeba w tej chwili palić wszystkim, poza oponami i podobnymi szkodliwymi rzeczami”.Prezes PiS odpowiadał tak na pytanie o drogi węgiel i gaz oraz rygorystyczne przepisy antysmogowe.

Odnosząc się do pytania, czy rząd zamierza coś zrobić z ustawą antysmogową, Kaczyński wspomniał, że wie o działaniach podjętych w tym kierunku przez samorząd wojewódzki, „żeby tę sprawę ustawić tak, jak powinna być (ustawiona)”.

Zapowiedział też planowaną „bardzo niedługo” konferencję o inicjatywie przyjęcia przez Sejm apelu do Unii Europejskiej w tej sprawie.

Kaczyński wspominał także o „tradycji palenia drewnem”. Zapewniał, że „spokojnie można w ten sposób palić”.

==========================

mail: To już można palić drewnem???  Cóż za łaska! A jeszcze w zeszłym roku to było takie szkodliwe i były mandaty. 

MD: Ja dostałem mandat, bo Straż Miejska, Ekologiczna, przy kotle na drewno znalazła … gałązki świerka z igłami [to trujące !! – pouczył mnie oficer] i… stare gwoździe.

Credo quia absurdum. Wojna przeciw logice narasta.

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  3 września 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5242

Podczas kolejnej swoje pielgrzymki do Kijowa pan prezydent Andrzej Duda demonstruje Naszemu Najważniejszemu Sojusznikowi, że dla niego gotów jest na wszystko – oczywiście w nadziei, że dzięki jego Wysokiemu Protektoratowi dostanie jakąś prestiżową synekurę, czy to w ONZ, czy to w NATO – kiedy już skończy mu się okres dobrego fartu na stanowisku tubylczego prezydenta.

Jestem pewien, że pan prezydent nie potrafi już ustanowić żadnych granic swojemu oddaniu sprawie Wielkiej Ukrainy i jak tak dalej pójdzie, to zwyczajnie przyłączy do niej Polskę, nawet bez urządzania żadnego referendum. Precedens już jest; pan prezydent Lech Kaczyński, którego proces beatyfikacyjny z pewnością wkrótce się rozpocznie, ratyfikował traktat lizboński bez pytania suwerena o zdanie, chociaż, zgodnie z art. 4 konstytucji, władza zwierzchnia należy u nas do „narodu”, podczas gdy pan prezydent Kaczyński, podobnie jak pan prezydent Duda, był tylko jegomościem wynajętym przez „naród” do zarządzania sektorem publicznym – ale bynajmniej nie do frymarczenia suwerennością suwerena. Już mniejsza o to, jaki „naród” miał na myśli pan Tadeusz Mazowiecki i pan Aleksander Kwaśniewski, sprawcy tej konstytucji. O rozterkach, jakie ich trawiły świadczy preambuła, bardzo podobna do modlitwy francuskiego żołnierza z epoki Rewolucji: Panie Boże, jeśli jesteś, zbaw duszę moją jeśli ją mam!

Ale wiadomo, że „daj kurze grzędę”… – i tak dalej, więc nic dziwnego, że i pan prezydent Duda uwija się wokół swojej przyszłej posady. Co będzie z Polską – o to już mniejsza. Tak samo, według przedwojennej jeszcze anegdoty, uważał cesarz Hajle Selasje, kiedy Mussolini okupował Etiopię. W Hyde Parku w Londynie jakiś Anglik go rozpoznał i zapytał: jak to, to nie zajmuje się Pan już Abisynią? – A po co – odparł z godnością cesarz. – Przecież zostawiłem tam włoskiego wicekróla!

Tedy i prezydent Zełeński jakoś tam zagospodaruje i nasz mniej wartościowy naród tubylczy i nasz nieszczęśliwy kraj, jako że pan prezydent Duda dał wyraz niezachwianej wierze w ostateczne zwycięstwo szlachetnego narodu ukraińskiego.

Powątpiewanie w to ostateczne zwycięstwo urasta w związku z tym do rangi myślozbrodni o podobnym ciężarze gatunkowym, jaki za komuny przypisywano „kontrrewolucji” – ale dopóki ostatecznie nie pogrążyliśmy się w etapie surowości, co nam szkodzi zwrócić uwagę na niektóre aspekty rozwijającej się sytuacji? Credo quia absurdum – powiedział w dyspucie z greckimi filozofami, żyjący na przełomie II I III wieku po Chrystusie chrześcijański teolog Tertulian, co się wykłada: wierzę, bo to niedorzeczne. Coś w tym jest, bo i w pobożnej pieśni eucharystycznej śpiewamy, że „wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój” – ale tu chodzi o możliwości Stwórcy Wszechświata, który najwyraźniej musi panować nad naturą, zgodnie z pełną mądrości sentencją starożytnych Rzymian, że cuius est condere, eius est tolere, co się wykłada, że kto ustanowił, ten może znieść. To się – jak powiadają – nawet trzyma kupy i pewnie dlatego nasi sojusznicy: Amerykanie i Anglicy („niech żyje nam towarzysz Stalin, co usta słodsze ma od malin, niech żyją nasi sojusznicy, Amerykanie i Anglicy…” – i tak dalej) wykombinowali sobie, że naszemu łatwowiernemu narodowi tubylczemu można będzie wcisnąć jeszcze jedną niedorzeczność.

Oto uciekające w popłochu wojsko rosyjskie, to znaczy – jak z upodobaniem nazywa je w rządowej telewizji pani red. Danuta Holecka – „bandyci Putina”, okupowali elektrownię atomową w Zaporożu. I jak tylko ją okupowali, to co zrobili? Natychmiast zaczęli ją ostrzeliwać z armat. Tak twierdzi Sztab Generalny Ukrainy i tak toczka w toczkę powtarzają za nim niezależne media w naszym nieszczęśliwym kraju. Dlaczego Rosjanie mieliby w ten sposób niszczyć swoją zdobycz? Trudno to pojąć, ale skoro jest rozkaz, żeby w to wierzyć, to nie ma rady – credo quia absurdum. Ukraińskie wojsko tej elektrowni nie ostrzeliwuje, a skoro ono nie – to nie ma innego wyjścia, jak tylko przypisać to działanie Putinowi, który przecież zdolny jest do wszystkiego.

Wydawało się, że ten zabieg jest rodzajem rozpoznania walką, jakie Nasi Sojusznicy przeprowadzają wobec naszego mniej wartościowego narodu tubylczego – co jeszcze można mu wcisnąć, żeby oduraczyć go do tego stopnia, że znowu rzuci się w przepaść – jak to było w roku 1939 i 1944.

Okazało się jednak, że takie wyjaśnienie byłoby jeszcze poczciwe, że w tym szaleństwie jest metoda. Wprawdzie Nasi Sojusznicy lubią posługiwać się mniej wartościowymi narodami tubylczymi, takimi Irokezami, za jakich Żydzi uważają w ogóle wszystkich „gojów”, bez względu na to, czy są „gojami-gejami”, czy tylko „gojami” zwyczajnymi, czyli – jak bełkoczą postępowi mikrocefale – „nieheteronormatywnymi”. Oto szef Brytyjskiego Komitetu Obrony Tobiasz Ellwood i amerykański kongresman Adam Kinzinger, właśnie zgodnie oświadczyli, że „celowe i umyślne” uszkodzenie „przez Rosję” elektrowni atomowej w Zaporożu, które mogłoby doprowadzić do wycieku promieniowania, zostałoby uznane za „atak Rosji na NATO” i za pretekst do zastosowania art. 5 traktatu waszyngtońskiego. Nasi sojusznicy taktownie wstrzymali się od wyjaśnienia, co by było, gdyby „umyślne i celowe” uszkodzenie elektrowni atomowej w Zaporożu zostało dokonane przez Ukrainę. Czy gdyby wtedy nastąpił „wyciek promieniowania”, NATO również uznałoby to za „atak Ukrainy na NATO” i pretekst do zastosowania art. 5 traktatu waszyngtońskiego, czy może – podobnie jak generał Wojciech Jaruzelski, który nałożył ścisłą cenzurę na informacje o wycieku promieniowania z elektrowni w Czarnobylu – zalepiłoby wszystkim niezależnym dziennikarzom usta gipsem, żeby nie mogli pisnąć na ten temat ani słowa, podobnie jak spacyfikowałoby wszystkich Umiłowanych Przywódców, którzy mogliby za każdą niedyskrecję byliby uciszeni przez seryjnego samobójcę?

To oczywiście pytanie retoryczne, bo ważniejsze jest co innego. Oto te niedorzeczne oskarżenia, że Rosja ostrzeliwuje okupowaną przez własne wojsko elektrownię, mają przygotować grunt do wciągnięcia środkowoeuropejskich państw NATO do bezpośredniej konfrontacji militarnej z Rosją. Tego od początku oczekiwał prezydent Zełeński, a w sytuacji, gdy wojna do ostatniego Ukraińca powoli zmierza do śmierci naturalnej, Nasi Sojusznicy nie mają innej rady, jak wkręcenie w maszynkę do mięsa kolejnych mniej wartościowych narodów tubylczych, za co ich Umiłowani Przywódcy zostaną wynagrodzeni prestiżowymi synekurami, albo przynajmniej dostaną trafikę, w której będą sprzedawali swoim wyznawcom – o ile jacyś jeszcze zostaną – anglosaskie paciorki i lusterka.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Kłamstwo totalnej wolności. Musimy używać rozumu, inaczej czeka nas zagłada. Proces zgubnego absolutyzowania człowieka.

Kłamstwo totalnej wolności. Musimy używać rozumu, inaczej czeka nas zagłada. Proces zgubnego absolutyzowania człowieka.

https://pch24.pl/klamstwo-totalnej-wolnosci-musimy-uzywac-rozumu-inaczej-czeka-nas-zaglada/

W filozofii nie chodzi o to, aby ludzie wiedzieli, co inni myślą, ale żeby znali prawdę rzeczy.

Współczesna „kultura Zachodu” proponuje człowiekowi absolutną autonomię moralną. Twierdzi się, że to sam człowiek jest ostatecznym źródłem wszelkiego prawa. Dlatego, na przykład, gdy dwie osoby na coś się zgadzają, przestają jakby obowiązywać jakiekolwiek zasady czy normy moralne – w końcu to ich autonomiczna zgoda miałaby być najwyższą wartością.

O tym problemie i o sposobach na jego przezwyciężenie mówił w rozmowie z PCh24 TV prof. Paweł Skrzydlewski, filozof, znawca myśli św. Tomasza i Feliksa Konecznego, rektor Akademii Zamojskiej.

„Kryzys zaczął się od kryzysu metafizycznego. To porzucenie realistycznego sposobu poznania świata. Temu zaczęło towarzyszyć działanie zmierzające do zabsolutyzowania człowieka. Ostatecznym wyjaśnieniem tego zagadnienia będzie zwrócenie uwagi na działanie złego ducha. To się ostatecznie kończy tym, że w sercu człowieka pojawia się diabelskie zawołanie non serviam, nie będę służył nikomu – żadnemu Bogu, żadnemu zewnętrznemu autorytetowi” – powiedział prof. Skrzydlewski.

„Klasyczna metafizyka budowała nasze racjonalne życie. Pokazywała realny porządek. Na Zachodzie zerwano z nią z jednej strony za sprawą protestantyzmu, który postawił objawienie również pana Boga pod pręgierzem indywidualnego rozsądku i wolności sumienia. Z drugiej strony dokonało się to za sprawą Kartezjusza i całej tradycji, w której przedmiotem poznania stała się idea, czyli to, co istnieje w świadomości. Odkąd filozofowie zaczęli poznawać i myśleć swoje myśli, nastąpiło zerwanie kontaktu człowieka z rzeczywistością. Rozpoczęła się tendencja by widzieć w sobie, po pierwsze, kreatora Boga, kreatora norm i kogoś, kto przez nic nie jest mierzony, nie jest uwarunkowany, kto jest absolutem. W ostatecznym rozrachunku to jest ten proces zgubnego absolutyzowania człowieka” – stwierdził rektor Akademii Zamojskiej.

„Człowiek się wyalienował. Doszło do zgubnej emancypacji. Człowiek uznał siebie za Boga. To ubóstwienie wydaje się ostatecznie być głównym źródłem wszystkich naszych współczesnych kłopotów” – dodał.

Jednym z głównych propagatorów tej absolutyzacji człowieka był Jan Jakub Rousseau. „To wszystko zaczęło się w epoce Oświecenia. Jak pamiętamy z historii filozofii, pojawił się Jan Jakub Rousseau. Człowiek, który nigdzie nie studiował, był samoukiem i straszliwym rozpustnikiem. Człowiek, który dał nowożytnej Europie koncepcję człowieka, która legła u podstaw tej absolutyzacji i autonomizacji. […] To jest koncepcja człowieka jako istoty nieskalanej, doskonałej, bez grzechu pierworodnego. Według Rousseau człowiek rodzi się jako dobry i nosi w sobie naturę, która się sama rozwinie. Taka jednostka według Rousseau powinna mieć nieskrępowaną wolność. Skoro jest doskonała, to nikt nie może nią kierować; będzie robić, cokolwiek chce, bo cokolwiek chce, jest dobre. Ta naturalistyczna i angelizująca człowieka wizja weszła do pedagogiki, polityki i życia społecznego. Stała się podstawą indywidualizmu i liberalizmu. Na tej kanwie pojawił się autonomizm, który mówi, że jeśli jest jakaś zewnętrzna norma, która miałaby być wzorem i determinantem dla człowieka, to jest to zawłaszczanie ludzkiej wolności,

zniszczenie ludzkiej autonomii i pogwałcenie godności człowieka” – powiedział prof. Paweł Skrzydlewski.

Jak wskazał, Jan Jakub Rousseau nie był oryginalny; czerpał z myśli Tomasza Hobbesa i innych; był myślicielem niesamodzielnym, eklektycznym, którego wielkość polega na tym, że sprawnie używał języka i był zdolny wypowiadać paradoksy. Dalej prof. Skrzydlewski wskazał na dorobek filozoficzny Immanuela Kanta. „To w jakiejś mierze wybrzmiewa też u Kanta w jego słynnym zawołaniu – niebo gwiaździste nade mną, a prawo moralne we mnie. Ono może być różnie interpretowane, ale u Kanta oznacza generalnie, że to ja sam stanowię zasadę swojego działania. Kant był przecież wielkim orędownikiem autonomii podmiotu moralnego. Ostatecznie doprowadziło to do wielkiego osamotnienia człowieka, totalitaryzmów, nihilizmu kultury Zachodu” – ocenił rozmówca PCh24 TV.

Zapytany, jak w takim razie wskazywać współczesnemu człowiekowi na konieczność powrotu do racjonalności, zwrócił uwagę na konieczność konfrontowania się z rzeczywistością.

„Można przede wszystkim odwoływać się do doświadczenia. Ojciec Święty Benedykt XVI zwracał uwagę, że człowiek zaczyna używać rozumu, kiedy przychodzi do człowieka jakieś poważne zło. Tym złem dla człowieka będzie na przykład śmierć. Trzeba się odwoływać do zdrowego rozsądku. Zdrowy rozsądek pokazuje nam, że umrzemy. Rodzi się pytane, czy śmierć jest absolutnym końcem, czy też początkiem nowego życia” – powiedział.

„Powrót do normalności musi się dokonać poprzez przywrócenie człowiekowi racjonalności. Wydaje mi się, że to wymaga w pierwszej kolejności odcięcie człowieka od toksycznych mediów, które w dużej mierze zabierają nam nie tylko czas, ale również rozum. Gdy popatrzymy na świat, na jego ład i porządek, to prędzej czy później pojawia się w nas myśl o przyczynie tego wszystkiego. Dojdziemy w końcu do wniosku, że tą przyczyną jest Bóg, Absolut, który powołuje świat do bytu oraz nadaje mu porządek i dobroć oraz nieustannie utrzymuje ten świat w istnieniu. Jeżeli człowiek uzyska w sobie takie rozumienie rzeczywistości, łatwo mu dostrzec hierarchię dobra” – wskazał dalej filozof.

„Powrót do dostrzeżenia tego, że jesteśmy zdeterminowani nie tylko własnymi sądami i własną hierarchią dobra, ale również obiektywnym porządkiem, on może się dokonać w pierwszej kolejności poprzez odcięcie człowieka od wszystkich alienujących go elementów kultury, w drugiej poprzez powrót do poznawania rzeczywistości” – zaznaczył. „Tutaj ogromną rolę pełni religia i płynące ze strony Pana Boga różnego rodzaju łaski, które otwierają nas na używanie rozumu i uległość wobec Pana Boga i Jego daru, jakim jest rzeczywistość i tkwiąca w niej hierarchia dobra” – uzupełnił.

Na koniec red. Paweł Chmielewski zapytał, czy da się przywrócić kulturze Zachodniej wymaganą racjonalność bez sięgnięcia do myśli Arystotelesa poprzez nauczanie św. Tomasza z Akwinu. W odpowiedzi prof. Paweł Skrzydlewski zwrócił uwagę na fundamentalność dorobku Akwinaty.

„Kochamy św. Tomasza i będziemy go czytać, bo jest u niego prawda – on do prawdy prowadzi. Dzięki Leonowi XIII, Piusowi XI, naszemu papieżowi św. Janowi Pawłowi II, który pisał encyklikę Veritatis splendor, mamy wskazanie, że są pewne osoby w dziejach kultury Zachodu, które mają znaczenie fundamentalne. Akwinata to nie tylko największy filozof, jakiego ziemia nosiła, to nie tylko największy teolog, ale to również człowiek, który uratował naukę, teologię i cywilizację Zachodu” – powiedział filozof. „Pamiętajmy o słynnym komentarzu Akwinaty do dzieła Arystotelesa, który mówi, że w filozofii nie chodzi o to, aby ludzie wiedzieli, co inni myślą, ale żeby znali prawdę rzeczy. Rzeczywistość ma swoją prawdę, chcemy poznać prawdę o człowieku, prawdę o Bogu, prawdę o rzeczywistości. Św. Tomasz tego nas uczył” – podsumował rektor Akademii Zamojskiej.

Więcej w nagraniu. https://pch24.tv/non-serviam-czy-jest-moralnosc-bez-boga/

Pierwszy EUROPEJCZYK o holokauście Polaków. Rozkaz. Czemu ukryty.

Rozkaz do Holokaustu Polaków. Czemu ukryty.

AH: Nic mnie nie obchodzi, czy świat mi uwierzy, czy nie. Świat wierzy tylko w zwycięstwa.

https://niepoprawni.pl/blog/rafal-brzeski/rozkaz-do-holokaustu-polakow

Rafał Brzeski – 2 Września, 2022

Latem 1939 roku, kiedy wojska niemieckie zmierzały już ku polskiej granicy, Adolf Hitler zwołał na 22 sierpnia do Obersaltzberg na odprawę najwyższych stopniem dowódców sił zbrojnych Rzeszy.

Spotkanie w letniej kwaterze Fuehrera było super-tajne. Nikt nie miał prawa robić notatek, a jednak dwa dni później Louis P. Lochner,  szef biura amerykańskiej agencji prasowej Associated Press w Berlinie, otrzymał od swego zaufanego źródła trzy strony maszynopisu zatytułowane: “Zawartość wystąpienia do naczelnych dowódców i operacyjnych generałów, Obersalzberg, 22 sierpnia 1939.” Był to kondensat kilkugodzinnej argumentacji i wyjaśnień Hitlera dlaczego zdecydował się rozpocząć wojnę.

– “Decyzję zaatakowania Polski podjąłem minionej wiosny.”

– “Od jesieni 1938 roku zdałem sobie sprawę, że Japonia nie dołączy do nas bezwarunkowo, a Mussoliniego szachuje ten przygłup król wraz z tym nieuczciwym łajdakiem następcą tronu. Postanowiłem więc pójść ze Stalinem.”

– “Obecna analiza wykazuje, że jest tylko trzech wielkich mężów stanu na świecie. Stalin, ja i Mussolini. Mussolini jest najsłabszy, gdyż nie potrafi skruszyć wpływów korony i kościoła. Tylko Stalin i ja potrafimy patrzeć w przyszłość i tylko w przyszłość. Tak więc za kilka tygodni wyciągnę rękę do Stalina nad wspólną niemiecko-rosyjską granicą i podejmę z nim wysiłek przebudowy świata.”

– “Naszą siłą jest szybkość i brutalność. Dżyngis-chan z premedytacją i radością w sercu poprowadził na rzeź miliony kobiet i dzieci, a historia widzi w nim tylko założyciela państwa. Nie obchodzi mnie co powie o mnie słaba cywilizacja zachodnio-europejska.”

– “Wydałem rozkaz – i każę rozstrzelać każdego, kto wypowie choć słowo sprzeciwu – że naszym wojennym zadaniem nie jest osiągnąć jakąś rubież, jakąś linię. Naszym celem jest fizyczne zniszczenie przeciwnika. Zgodnie z tym, postawiłem w stan gotowości moje oddziały SS-Totenkopf  – na razie tylko na wschodzie – z rozkazem uśmiercania bez litości i współczucia mężczyzn, kobiet i dzieci polskiego pochodzenia i języka. Tylko w ten sposób osiągniemy potrzebną nam przestrzeń życiową. W końcu, któż dzisiaj wspomina o anihilacji Ormian?” 

Rysując perspektywy Niemiec Hitler podkreślił: “nie jesteśmy zdolni prowadzić długiej wojny”, ale generał pułkownik Walther von Brauchitsch, “obiecał mi, że zakończy wojnę w Polsce w ciągu kilku tygodni.” Ponieważ te “nędzne robaki” Daladier i Chamberlain “są zbyt tchórzliwi”, to Francja i Anglia ograniczą się do blokady, ale “my mamy autarkię (samowystarczalność gospodarczą) zaś Rosja ma surowce”. Później “Polska poddana zostanie depopulacji i zostanie zasiedlona przez Niemców” zaś “po śmierci Stalina, który jest ciężko chory, zburzymy Rosję i zaświta jutrzenka niemieckiej dominacji nad światem.”

Atak na Polskę i jej “zniszczenie” rozpoczną “dwie kompanie przebrane w polskie mundury, które dokonają napadu na Górnym Śląsku lub w Protektoracie. Nic mnie nie obchodzi, czy świat mi uwierzy, czy nie. Świat wierzy tylko w zwycięstwa.”

“Dla was panowie rozpoczyna się czas chwały i honorów jakie nie czekały nikogo od stuleci. Bądźcie twardzi! Pozbawieni współczucia! Działajcie szybciej i brutalniej od innych! Mieszkańcy zachodniej Europy muszą zadrżeć z trwogi…A teraz na wroga! Spotkamy się w Warszawie i będziemy świętować!

Po słowach Hitlera dowódca Luftwaffe Hermann Goering wskoczył podobno na stół i tańcząc pełen entuzjazmu obiecywał wypełnić nawet najbardziej krwiożercze rozkazy.

Po przeczytaniu maszynopisu Lochner uznał, że jest on niebezpieczny i poszedł zdeponować go w ambasadzie USA. Pełniący rolę ambasadora charge d’affaires Alexander Comstock Kirk, któremu przeczytał kilka pierwszych akapitów wykrzyknął: “panie to dynamit. Zabieraj pan to natychmiast. Nie będę tego trzymał w ambasadzie nawet przez godzinę.” Ponieważ Kirk odmówił przesłania do Waszyngtonu nawet wiadomości o istnieniu notatki, Lochner zwrócił się do radcy ambasady brytyjskiej George’a Ogilvie-Forbes, który mimo, że miał zakaz samodzielnego przesyłania raportów do centrali, to w ciągu kilku godzin przetelegrafował tekst do Londynu. Jednak w gorączce zmieniającej się sytuacji urzędnicy Foreign Office odłożyli depeszę na półkę. O niemieckiej decyzji wymordowania narodu polskiego nie powiadomiono ani ambasady RP w Londynie ani brytyjskiego ambasadora w Warszawie, ani opinii publicznej.  Zlekceważono wydany pod rygorem kary śmierci rozkaz Adolfa Hitlera do zagłady Polaków.

Louis Lochner kierował berlińskim biurem agencji Associated Press aż do  wypowiedzenia przez Niemcy wojny USA w grudniu 1941 roku. Wrócił do Nowego Jorku dopiero po pół roku w ramach wymiany internowanego personelu dyplomatycznego i natychmiast zasiadł do pisania książki, która pod tytułem “What About Germany?” ukazała się w listopadzie 1942 roku. W pierwszym rozdziale opublikował treść otrzymanej potajemnie notatki.

Przestrzegając obowiązującej dziennikarza normy ochrony źródła informacji, Louis Lochner ani w czasie wojny, ani po wojnie nie ujawnił, kto przyniósł mu 3 strony maszynopisu z notatkami o przebiegu tajnej odprawy w Obersalzberg.

Stało się to podstawą do podważania jej wiarygodności. Na przykład archiwiści biblioteki Lillian Goldman Uniwersytetu Yale stwierdzili, że nie można jej uznać za niepodważalne świadectwo, bowiem “brak dowodu przekazania doręczycielowi zapisków przez osobę, która je sporządziła.” Ponadto archiwiści zaklasyfikowali maszynopis otrzymany przez Lochnera jako “rzekomo oryginalny protokół” z przemówienia Hitlera podczas odprawy w Obersalzberg, chociaż Lochner nie wspominał o protokole, a tylko o trzech stronach maszynopisu zawierających fragmenty wystąpienia Fuehrera. Bibliotekarze z Yale podnoszą, że w archiwach Oberkommando der Wehrmacht, znalezionych w 1945 roku we Flensburgu przez wojska alianckie były dokumenty stwierdzające, że podczas odprawy w Obersalzberg Hitler przemawiał dwukrotnie: rano i po południu. Treści z obu przemówień pokrywają się wprawdzie z notatkami opublikowanymi przez Lochnera, ale  według archiwistów są one “nieco zniekształconym połączeniem obu wystąpień i dlatego nie można było oprzeć się na nich” i użyć ich w procesie przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze. Niewykluczone, że właśnie dlatego światowa opinia publiczna nie jest świadoma, że fizyczna likwidacja narodu polskiego została zadekretowana przez Niemcy w sierpniu 1939 roku, zatem wcześniej niż w styczniu 1942 roku zwołano konferencję w Wannsee, na której 15 urzędników niemieckich zadecydowało o „ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej”.

Premiera: www.tysol.pl(link is external)

Komentarze

Himmler – “Można ich zastrzelić bez żalu czy współczucia”

Andy-aandy 2 Września, 2022

Na początku 1941 roku Heinrich Himmler zwołał w zbudowanym przez więźniów obozu koncentracyjnego zamku SS w Wewelsburgu spotkanie z grupą 12 SS-Gruppenführerów, w tym z Erichem von dem Bach-Zelewskim, który o tym później zeznawał. Na tym spotkaniu Himmler zapowiedział, że celem kampanii rosyjskiej jest zredukowanie lokalnej populacji o około 30 milionów osób w celu zapewnienia terenów dla osadników niemieckich.

“Można ich zastrzelić bez żalu czy współczucia”

W czasie innego przemówienia do żołnierzy jednostek Waffen-SS w lipcu 1941 Himmler powiedział: “Po drugiej stronie stoi populacja licząca 180 milionów, mieszanka ras, których nazwy są nie do wymówienia — a których twarze wyglądają tak, że można ich zastrzelić bez żalu czy współczucia”.

Zielone piekło i gra w zielone.

Izabela Brodacka 2 IX. 2022.

Dwa tygodnie sierpnia spędziłam na „bezludnej wyspie” czyli na Czaplaku. Czaplak jest niewielką niezamieszkałą wysepką na Jezioraku.  Przebywają na nim z rzadka i krótko tylko żeglarze. Bywałam na Czaplaku w różnych warunkach, miedzy innymi w listopadzie przy sztormowej pogodzie i ze złamanym jarzmem steru mojej żaglówki ale nie będę państwa męczyć tymi opowieściami ( dosłownie) z mchu i paproci.

Choć warunki biwakowania na Czaplaku w połowie sierpnia nie są zbyt surowe ciekawa jestem czy wytrzymałaby taki biwak którakolwiek z gorących obrończyń wszystkich istot żywych czy gwałconych  krów, a także którykolwiek ze zwolenników zielonego ładu, zielonej energii czy innej postaci gry w zielone. Czy atakowany przez stada komarów odnosiłby się do tych istot z niesłabnącą miłością?  Czy zrezygnowałby z tłuczenia kąsających go w lesie ślepaków?  Jak zareagowałaby na spotkanie z larwą kałużnicy, która wcale nie jest sympatycznym ani ładnym zwierzątkiem albo z rzęsorkiem  (nie mylić z rzęsistkiem ) drobnym jadowitym ssakiem, który pogryzł kiedyś boleśnie na Czaplaku znajomego żeglarza.

Świat przyrody choć piękny nie jest bynajmniej tak idylliczny jak to wyobrażają sobie niektórzy jego obrońcy. Szczególnie ci, którzy bronią przyrody z ekranu telewizora lub zza ministerialnego biurka. Trzeba zrozumieć i przyjąć do wiadomości, że świat oparty na łańcuchu pokarmowym nie może być przyjazny dla wszystkich bez wyjątku istot żywych. Jak to napisał Czesław Miłosz w wierszu: „ Do pani profesor w obronie honoru kota i nie tylko” (z okazji artykułu „ Przeciw okrucieństwu” Marii Podrazy- Kwiatkowskiej):

Natura pożerająca, natura pożerana

Dzień i noc rzeźnia dymiąca od krwi

I kto ją stworzył? Czyżby dobry bozia?

Tak, niewątpliwie, one są niewinne

Pająki, modliszki, rekiny, pytony

To tylko my mówimy okrucieństwo.

Jak się przekonałam zniechęcona miłośniczka przyrody może się skutecznie ewakuować z Czaplaka nawet uszkodzoną łódką, w listopadzie, przy sztormowej pogodzie.

O tym, że dzika przyroda może być jednak śmiertelnie groźna dla człowieka przekonał się na własnej skórze młody entuzjasta Raymond Maufrais. Zafascynowany dziką przyrodą Raymond Maufrais podjął samotną przeprawę przez gujańską dżunglę, by przedostać się do masywu górskiego Tumuc-Humac. Ślad po nim zaginął, a nad rzeką Tamouri odnaleziono tylko opuszczony biwak oraz dziennik Raymonda. Został on wydany, również w Polsce, pod tytułem „Zielone piekło”. Ostatnia notatka Maufrais pochodziła z 13 stycznia 1950 roku. Jak napisał w pamiętniku przymuszony głodem niepotrzebnie zabił i próbował zjeść swego ukochanego psa. Szlak, który przebył, pozostał do dziś nieodkryty, a zagadka jego śmierci niewyjaśniona.

Umieściłabym tę pozycję na liście obowiązujących lektur szkolnych.

Może nie powstałyby wówczas równie utopijne i nonsensowne ustawy jak „ piątka dla zwierząt”. Może wilki nie byłyby tak bezwarunkowo chronione, niezależnie od szkód, które wyrządzają. Pani Dora, o której jakiś czas temu pisałam, zrezygnowała z hodowli owiec po tym gdy wilki wypatroszyły w jej obejściu kotne samice. To nieprawda, że szlachetne wilki zabijają tylko tyle ile są w stanie zjeść. Pani Dora zbierała resztki owiec i ich martwe płody po całym podwórzu. W Gładyszowie wilki zagryzły ostatnio starego, łagodnego psa znajomej i wałęsają się bez przeszkód po wsi. Inna znajoma hodująca pod lasem konie strzela regularnie w kierunku wilków z dubeltówki starając się jednak żadnego nie trafić. To wystarcza żeby trzymać je w ryzach i zniechęcić do wizyt w stadninie.

Bezmyślni obrońcy wszystkich istot żywych nie chcą przyjąć do wiadomości, że taki program jest po prostu niewykonalny. Zawsze dokonuje się wyboru. Wybiera wilki ze szkodą dla owiec, wybiera kornika ze szkoda dla drzewostanu Puszczy Białowieskiej. Nie twierdzę, że obrońcy przyrody dosłownie występowali w obronie kornika. Wydawało się im tylko, że jak to mówią -natura sama sobie poradzi. Podobno inwazja kornika w puszczy zaczęła się od kilkunastu zarażonych drzew, które należało wyciąć wbrew ideologii. Teraz inwazja kornika jest nie do opanowania.

To samo dotyczy regli tatrzańskich. Z historycznych względów są one monokulturą więc są podatne na wszelkie zarazy i łatwo dają się powalić przez halny. Na to nie mamy już żadnego wpływu natomiast chore drzewa należy konsekwentnie usuwać wbrew wszelkim lewackim teoriom. Bo tak rozumiana ochrona przyrody to nie nauka i nie praktyka lecz szkodliwa utopijna lewacka ideologia.  „Wszelkie istoty żywe” zastępują w tej ideologii marksistowski proletariat a troska o nie służy wyłącznie terroryzowaniu społeczeństwa. Szczególnie, że do tych istoto żywych nie zalicza się człowieka w stadium prenatalnym. 

Jest jeszcze jeden aspekt wszelkich „zielonych ładów”, bardziej racjonalny z punktu widzenia ich beneficjentów lecz bardziej szkodliwy dla społeczeństw. Te zielone łady sprowadzają się do gry w zielone czyli są trikiem umożliwiającym łupienie obywateli pod rzekomo szlachetnym celem. Coś tak bezczelnie absurdalnego jak handlowanie, a nawet spekulowanie  pozwoleniami na emisję CO2 przypomina mi nieodmiennie sprzedawanie nad Sekwaną puszeczek z powietrzem z Paryża. Kosztowały bodajże 15 franków i pasjami kupowali je niczym nie przymuszeni turyści z demoludów. Wyraźnie brakowało im świeżego powietrza, lecz raczej w życiu społecznym i w polityce niż na ulicy. 

Jedynym konsekwentnym rozwiązaniem byłoby wszczepienie wszystkim ludziom chlorofilu i umożliwienie im w ten sposób asymilacji. Wobec osiągnięć biotechnologii wydaje się to zupełnie możliwe.

Pozostaje otwartym problem co zrobić z wszystkimi istotami mięsożernymi. Trzeba je byłoby chyba dla ich własnego dobra i dla szczęśliwej przyszłości zielonej planety wykończyć. Byłoby to jednak sprzeczne z ideą bioróżnorodności. Wszczepienie chlorofilu na przykład tygrysom i nakłonienie ich do rezygnacji z nawyków żywieniowych byłoby zdecydowanie trudniejsze.

A przede wszystkim zabrakłoby wkrótce niezbędnego przecież do asymilacji CO2 .