Kijów zapowiedział ODWET, jeśli po 15 września Polska nie otworzy swoich granic dla ukraińskiego zboża. [no i miodu, jajec, drobiu..]

Kijów zapowiedział ODWET, jeśli po 15 września Polska nie otworzy swoich granic dla ukraińskiego zboża

Kijów zapowiedział odwet, jeśli po 15 września Polska nie otworzy swoich granic dla ukraińskiego zboża

Jak informuje Interfax-Ukraina, jeśli zakaz dostaw szeregu produktów rolnych do Polski, Węgier, Słowacji, Bułgarii i Rumunii zostanie przedłużony po 15 września, Ukraina zmuszona będzie rozważyć „działania lustrzane”. Taką opinię przekazała mediom pierwsza wicepremier, minister gospodarki i handlu, Julia Swyridenko.

– Nie chciałabym mówić głośno i myśleć, że jest to realistyczny krok, ale uważamy, że można zastosować pewne lustrzane środki – powiedziała Swyridenko i dodała, że władze Ukrainy uznają 15 września za „ostateczną datę krytyczną”, po której nie może być mowy o przedłużeniu tych ograniczeń, które obowiązywały na Ukrainie. Jej zdaniem zakaz eksportu pszenicy, jęczmienia, rzepaku i słonecznika do wskazanych pięciu krajów jest „dyskryminacją ze strony najbliższych sąsiadów, zwłaszcza gdy Ukraina ma wroga na morzu”.

Wygląda to na niezbyt przyjazne dla nas posunięcie, delikatnie mówiąc. Dlatego we wszystkich negocjacjach, począwszy od prezydenta, a skończywszy na wszystkich ministerstwach, upieramy się, że 15 września jest datą krytyczną, ostateczną, po której nie widzimy możliwości przedłużenia tych terminów. To jest dyskryminacja Ukrainy – podkreśliła pierwsza wicepremier

.=============

Ks. prof. Cisło: Antypolski klimat w Izraelu ma się dobrze

Ks. prof. Cisło dla Frondy: Antypolski klimat w Izraelu ma się dobrze

https://www.fronda.pl/a/Ks-prof-Cislo-dla-Frondy-Antypolski-klimat-w-Izraelu-ma-sie-dobrze,218124.html

To, czego przy wsparciu USA dopuszcza się Izrael, zresztą po bardzo mocnych rezolucjach ONZ, jest przestępstwem w świetle prawa międzynarodowego.


„Myślę, że przez taki sposób wychowania młodych Izraelczyków, tak właśnie traktują oni to, co polskie. Potem to owocuje tymi smutnymi dla nas zdarzeniami” – mówi o kreowaniu w młodym pokoleniu Izraelczyków obrazu Polaka-antysemity ks. prof. Waldemar Cisło, komentując kolejny atak na Nowy Dom Polski. Dyrektor polskiej sekcji PKWP w rozmowie z portalem Fronda.pl opowiedział również o coraz dramatyczniejszej sytuacji chrześcijan w Ziemi Świętej.

Fronda.pl: Chrześcijanie mieszkający w Ziemi Świętej alarmują, że ataki kierowane w ich stronę przez Żydów są już codziennością. Każdego dnia dochodzi do jakiejś formy agresji. Skąd wzięła się ta eskalacja przemocy i dlaczego dochodzi do niej akurat teraz? 

Ks. prof. Waldemar Cisło: Przybliżmy najpierw kontekst życia chrześcijan w Ziemi Świętej. To mała społeczność, która żyje w dramatycznej sytuacji. Dzięki przekazom medialnym wreszcie do naszej świadomości docierają różne wydarzenia, które tę pozycję chrześcijan taką właśnie czynią. Po pierwsze należy zwrócić uwagę, że chrześcijanie funkcjonują pomiędzy dwiema, bardzo silnymi i zwalczającymi się grupami – Żydami i Arabami. Ich sytuacja wygląda inaczej na terenie Izraela i inaczej na terenach okupowanych, ale w obu przypadkach jest bardzo trudna.

Wiemy choćby o instytucjonalnych przeszkodach, które utrudniały w Izraelu swobodne działanie zakonom, klasztorom, księżom. Pod pretekstem potrzeb wojskowych zajmowano tereny przy parafiach itd. Tego było bardzo dużo. Powstał związek funkcjonujących na terenie Izraela Kościołów, aby silniejszy był głos chrześcijan upominających się o swoje prawa u władz państwowych. Bardzo trudnym okresem były intifady, czyli próby ograniczenia nielegalnej ekspansji Izraela. Pamiętajmy, że działania Izraela były potępiane przez organizacje międzynarodowe. Było budowanie nielegalnych osiedli, działanie na zasadzie faktów dokonanych. Powstał potężny mur, który również bardzo utrudnił życie chrześcijanom i Arabom. Mają duże problemy z jego przekraczaniem, żeby choćby dostać się do pracy.

Również strona arabska utrudnia chrześcijanom życie. Arabowie też starają się wymuszać na nich pewne rzeczy. Próbują na przykład wykupywać ich domy i ziemię. Efekt jest taki, że chrześcijanie nie widzą innego rozwiązania niż emigracja. A o to właśnie chodzi zarówno Żydom, jak i Arabom.

Na to wszystko nałożyła się pandemia COVID. To był dla chrześcijan naprawdę trudny czas do przeżycia. Musimy być świadomi, że wyznawcy Chrystusa utrzymują się na terenach Ziemi Świętej przede wszystkich z usług turystycznych i wyrobu dewocjonaliów. Jeśli więc nie było turystów, w zasadzie byli odcięci od źródła utrzymania.

Teraz dochodzi do tego ta trudna sytuacja polityczna, która wreszcie uzmysławia naszym rodakom, jak dramatycznie tam jest. Nasilają się fizyczne ataki na świątynie i klasztory.

Ten wzrost przemocy rzeczywiście jest efektem przejęcia władzy przez „prawicowy” rząd?

W izraelskim rządzie znalazły się skrajnie radykalne ugrupowania. Jeśli przekazy są prawdziwe, w ataku na Dom Polski udział brał nawet wiceburmistrz Jerozolimy. Sytuacja polityczna bardzo nas niepokoi, bo ona stwarza niejako instytucjonalne przyzwolenie na to, co się dzieje. Obawiam się, że jeśli nie zostaną podjęte bardzo radykalne kroki ze strony rządowej, to dojdzie do większego nieszczęścia. W końcu chrześcijanie nie wytrzymają tego naporu agresji. Mamy wiele relacji o różnych wymierzonych w chrześcijan przedsięwzięciach od naszych sióstr i braci, od księży i sióstr zakonnych. Słyszeliśmy to dramatyczne wyznanie łacińskiego patriarchy Jerozolimy, abp. Pierbattisty Pizzaballi. Myślę, że decydując o wyniesieniu go do godności kardynalskiej, papież Franciszek również chciał zwrócić uwagę na los chrześcijan w tym regionie.

Niedawno szerokim echem odbiła się ciekawa prowokacja dziennikarska. Reporter izraelskiej telewizji założył franciszkański habit i po kilku minutach został opluty na ulicach miasta, zaatakowany nie tylko słownie, ale również fizyczne. To jest właśnie obraz agresji, z którą spotykają się nasi franciszkanie i siostry zakonne, żyjący tam od wieków. Dzięki Bogu, teraz media nagłaśniają ten temat, więc jest szansa, że może nasze MSZ stanie tutaj na wysokości zadania i zajmie się również tymi sprawami.

Abp Pierbattista Pizzaballa mówi, że nawet dzieci plują w Jerozolimie na chrześcijan. Tego też doświadczył ten ubrany w habit dziennikarz. W pewnych środowiskach młodzi Żydzi są więc po prostu wychowywani na nacjonalistów. Tymczasem mówienie o tym problemie wywołuje oskarżenia o antysemityzm. Widzi Ksiądz Profesor jakieś nadzieje na interwencję społeczności międzynarodowej, czy dramat XX wieku stał się swoistym immunitetem dla żydowskich nacjonalistów? 

Ta wrażliwość oczywiście ma swoje uzasadnienie. Kiedy spojrzymy na Niemcy, to widzimy tam dramatycznie narastający antysemityzm. Wedle oficjalnych niemieckich danych, w ubiegłym roku odnotowano w tym kraju 2641 czynów karalnych motywowanych niechęcią do Żydów.

Trzeba jednak przy tym zauważyć, że to również jest pewna reakcja na to, co dzieje się w Izraelu. Obserwujemy przerażające sceny, gdzie siły izraelskie strzelają nawet do dzieci. Skala przemocy w Izraelu szokuje. Każdy Izraelczyk musi służyć w armii, mężczyźni i kobiety. To również powoduje później problemy, przenosi się także na izraelskie rodziny. Izrael zajmuje bodajże drugie lub trzecie miejsce na świecie, jeśli chodzi o agresję w rodzinach.

Dzieci mówią językiem, który słyszą od rodziców. Patrząc natomiast szerzej na ten problem, trzeba mieć świadomość, że wszelkie radykalizmy prowadzą do tragedii. Zwróćmy uwagę na Syrię, w której wojna trwa od 12 lat. Przed wojną życie chrześcijan w tym kraju nie było łatwe, ale wszystko było jakoś poukładane. Żyli z muzułmanami jako mniejszość, ale pracowali i funkcjonowali. Pamiętamy do czego doprowadziło pojawienie się islamskiego fanatyzmu. Do wojny, mordów, rzezi. Do tego wszystkiego, o czym słyszeliśmy w czasie rządów Państwa Islamskiego. Boję się, żeby fanatyzm żydowski w tym wydaniu nie doprowadził do podobnych zdarzeń na terenach Ziemi Świętej. To oczywiste, że sytuacja tam jest bardzo delikatna. Mówimy o miejscu trzech religii, w którym powstało państwo. Problemy są i będą. Nikt naturalnie nie odbiera narodowi izraelskiemu prawa do swojej ojczyzny. Sami Żydzi jednak, mając doświadczenie wieków życia pośród innych ludzi, powinni umieć uszanować bezpieczeństwo i prawo do wolności wyznawania religii przez inne wspólnoty, które na terenie Izraela funkcjonują od setek lat.

W Polsce oczywiście szczególnie dotknął nas ten atak na Nowy Dom Polski. Widzi Ksiądz Profesor to zdarzenie wyłącznie jako jeden z wyrazów narastającej nienawiści do chrześcijan, czy można doszukiwać się również jakiejś jej korelacji z niechęcią do Polaków?

O postawie wobec Polaków również trzeba mówić. Przypomnijmy tę głośną sprawę wycieczek izraelskiej młodzieży do Polski. Przecież one były organizowane w taki sposób, aby tworzyć w młodym pokoleniu Izraelczyków odbiór Polaków jako „żydożerców”.

W Izraelu kreowano obraz Polaka jako człowieka, który „antysemityzm wyssał z mlekiem matki” i temu służyły również szkolne wycieczki otoczone uzbrojonymi służbami. Przyjeżdżając do Polski, gdzie wedle wszelkich statystyk nie ma aż tylu aktów antysemickich, młodzi Żydzi byli ochraniani przez funkcjonariuszy z bronią palną. W Niemczech tymczasem, gdzie dochodzi do tysięcy aktów antysemickich, tego problemu nie było. Chodziło więc o fakty, czy o wytwarzanie i podtrzymywanie mitu Polaka-antysemity? Z jakichś, najpewniej politycznych względów, chciano wytworzyć obraz Polski jako kraju wybitnie antysemickiego. Nie dziwmy się więc, że teraz oglądamy tego skutki. Jeśli w pokoleniach młodych Izraelczyków przyjeżdżających do Polski budowano przekonanie, że tutaj chce się ich opluć, napaść, zabić, no to jakie później mogą mieć nastawienie do Polski? Zamiast budzić wzajemne zrozumienie i poznanie, to te wycieczki utwierdzały zasłyszany przez młodych ludzi od starszego pokolenia mit. Dlatego należy tutaj podkreślić wielką rolę ministra edukacji i nauki prof. Przemysława Czarnka, który wreszcie przerwał to błędne koło. Bo wycieczki izraelskiej młodzieży, zamiast przybliżać dwa narody, które dzielą trudną historię naznaczoną agresją Niemiec, jedynie pogarszały sytuację. W efekcie Polak jest przez Izraelczyków tak właśnie traktowany.

Ksiądz osobiście spotkał się w Izraelu z takim traktowaniem?

Wielu naszych turystów w Izraelu spotyka się z przejawami niechęci. Sam doświadczyłem godzinnego przesłuchiwania na lotnisku, gdzie zadawano mi bezczelne pytania. Pytano na przykład, dlaczego jadę do Betlejem, skoro mogę zostać w Jerozolimie. Wiadomo, że nasza organizacja pomaga w wielu trudnych regionach świata, a Izrael nie jest przyjacielem wielu z tych państw. Mam przykre doświadczenia z praktycznie każdego wyjazdu do tego kraju i myślę, że wielu z naszych pielgrzymów również doświadczyło podobnego traktowania na lotnisku. To są małe rzeczy, z tym można żyć. One uzmysławiają jednak istnienie tego antypolskiego klimatu. Nie mam na to dowodów, ale myślę, że przez taki sposób wychowania młodych Izraelczyków, tak właśnie traktują oni to, co polskie. Potem to owocuje tymi smutnymi dla nas zdarzeniami.

Obok powszechnych ataków na chrześcijan i chrześcijańskie miejsca kultu, najbardziej niepokoją nas działania 'prawicowych” organizacji żydowskich, które dążą do wysiedlenia z Jerozolimy chrześcijan i muzułmanów. Grupy osadnicze, sięgając po iście gangsterskie metody, starają się przejmować chrześcijańskie i muzułmańskie nieruchomości. Mają przy tym cieszyć się cichym wsparciem prawicowych polityków. Na ile realne jest zagrożenie, że za kilkadziesiąt lat chrześcijan w Jerozolimie po prostu nie będzie?

To wszystko jest w naszych rękach. Pierwszą rzeczą, która jako ludziom wierzącym przychodzi nam do głowy, jest oczywiście modlitwa o pokój. To może zrobić każdy z nas!

Pomoc Kościołowi w Potrzebie prowadzi akcję „SOS dla Ziemi Świętej”. W jej ramach rozprowadzamy wytwarzane przez chrześcijan w Ziemi Świętej dewocjonalia. Na święta kupujemy naszym bliskim prezenty. Warto zdecydować się na taki różaniec czy inną pamiątkę. Te dewocjonalia wiążą nas emocjonalnie z Ziemią Świętą, a jednocześnie kupując je, pomagamy tamtejszym chrześcijanom się utrzymać.

Apelujemy też do pielgrzymów z Polski, aby zatrzymywali się w hotelach prowadzonych przez chrześcijan. W takich dramatycznych momentach, jak intifady czy pandemia koronawirusa, kiedy zamierał ruch turystyczny, chrześcijańscy właściciele hoteli zazwyczaj ograniczali pracownikom pensje, ale ich nie zwalniali. Na przykład franciszkanie, gdy było trudno, ograniczyli pracownikom pensje do połowy. To im pozwalało na skromne utrzymanie swoich rodzin. Inni o to nie dbali i zwyczajnie zwalniali pracowników. Dlatego tak ważną rzeczą jest, abyśmy jako pielgrzymi korzystali z usług transportowych czy hoteli, w których pracują chrześcijanie. W trudnych momentach to ma naprawdę ogromne znaczenie. Bo kiedy turystyka ma się dobrze, to oni sobie poradzą. To są pracowici i zaradni ludzie.

Jeszcze kilkanaście lat temu burmistrzem w Jerozolimie był chrześcijanin. Dzisiaj jest to nie do wyobrażenia, bo tak się zmniejszyła liczba chrześcijan. To pokazuje ten problem. W wielu regionach Ziemi Świętej chrześcijanie stanowią mniej niż 1 proc. ludności. Tendencja, właśnie przez sytuację ekonomiczną i polityczną, wciąż jest spadkowa. Wydarzenia, o których teraz rozmawiamy, będą jeszcze nasilały presję na chrześcijan, aby dla ratowania swojego życia i przyszłości swoich dzieci wybrać emigrację. A to jest niestety zabójstwo. Liczby są dla nas dramatyczne. Jeśli tego nie powstrzymamy, to rzeczywiście, za kilkadziesiąt lat ziemska ojczyzna Chrystusa pozostanie bez chrześcijan. Niestety, takie zagrożenie jest realne.

Wspomniał Ksiądz Profesor o nominacji kardynalskiej dla abp. Pizzaballi. To ważny symbol. Stolica Apostolska powinna podjąć jeszcze jakieś działania, aby poprawić tę sytuację?

Stolica Apostolska podejmuje różne działania. Funkcjonuje Nuncjatura Apostolska, są stosunki dyplomatyczne. Ale dobrze wiemy, że Izrael działa na zasadzie faktów dokonanych. Robi to pod pretekstem obrony prawa Izraelczyków do istnienia ich państwa, choć nikt poza kilkoma państwami arabskimi tego prawa nie neguje. Postawa izraelskich władz zawsze cieszy się bardzo mocnym poparciem Stanów Zjednoczonych. Dzięki sile ekonomicznej i sile izraelskiej armii, każde powstanie jest deptane wojskowym butem. Widzimy te smutne obrazki, kiedy młodzi Arabowie stają z kamieniami naprzeciwko czołgów. Są pacyfikacje obozów. To wszystko jest bardzo brutalne. Oczywiście nie polemizuję z koniecznością obrony. Arabowie nie zawsze są aniołami. Sami widzimy na naszej wschodniej granicy, do czego podburzani i prowokowani przez różne wrogie nam siły są zdolni. Natomiast to, czego przy wsparciu USA dopuszcza się Izrael, zresztą po bardzo mocnych rezolucjach ONZ, jest przestępstwem w świetle prawa międzynarodowego.

Ikony Matki Bożej „Trójręcznej”

Икона Божией Матери «Троеручица».

Елейная Нам не дано предугадать, как наше слово отзовется.

https://cont.ws/@renome197/2593402

Икона Божией Матери «Троеручица» — чудотворная икона, почитаемая в Православной Церкви.

Свою славу икона Божией Матери «Троеручица» явила миру во время разгула иконоборческой ереси. 

История чудотворного образа

В 717 году византийский император Лев Исавр начал лютые гонения на почитателей икон. Ссылаясь на Ветхозаветные Заповеди, иконоборцы приравняли прежние священные изображения к идолам, а их почитателей обвинили в идолопоклонстве камням, доскам и стенам. На специально собранном Соборе древние иконы, мозаики, фрески и статуи предали анафеме и начали их замазывать, сжигать и разбивать, тех же, кто старался их защитить, предавали мучительной смерти.

Лишь за пределами византийских земель, в мусульманском Дамаске, православные не были стеснены в почитании икон. Причина была в том, что первым министром у местного халифа был ревностный христианин, богослов и гимнограф Иоанн Дамаскин (Мансур). Он родился ок. 676 г. в городе Дамаске, откуда и произошло его прозвище. За красноречие же его называли Хризороем, что означает «золотая струя».

Своим многочисленным знакомым в Византии Иоанн переправлял письма, в которых на основании Священного Писания и святоотеческих преданий доказывал правильность иконопочитания. Он написал тогда три трактата «Против порицающих святые иконы». 

«Я не поклоняюсь веществу, — спорил он со своими противниками, — но поклоняюсь Творцу вещества, сделавшемуся веществом ради меня, соблаговолившему вселиться в вещество и через посредство вещества соделавшему мое спасение».

Преподобный Иоанн Дамаскин

Мудрые вдохновенные писания привели в ярость византийского императора, но, поскольку автор посланий находился вне досягаемости, Лев Исавр решил прибегнуть к клевете. От имени Иоанна было составлено подложное письмо, в котором Иоанн будто бы предлагал императору свою помощь в завоевании сирийской столицы. Это письмо и ответ на него императора были направлены халифу.

Ни личная преданность Иоанна, ни его усердная служба не внушили халифу мысли проверить справедливым расследованием возведенную на Иоанна клевету. Он велел палачу отсечь у Иоанна правую руку, якобы начертавшую план измены, и повесить ее на городской площади в назидание всем.

Вечером, когда гнев раздраженного халифа немного поутих, преподобный Иоанн через друзей направил ему просьбу: «Умножается болезнь моя и несказанно меня мучит, и не могу иметь отрады, доколе рука моя, на позор повешенная, не будет мне отдана».

Правитель сжалился над страдальцем и повелел возвратить ему отсечённую кисть руки. Преподобный затворился в своей келье. Будучи твердо убежден, что, по словам Господа, все возможно верующим в него, Иоанн приложил руку к окровавленному суставу и всю ночь со слезами молился перед иконою Божией Матери об исцелении. После чего он задремал. В сонном видении предстала ему Богоматерь и сказала: «Ты исцелен, трудись же прилежно этой рукой».

Чудо исцеления Иоанна Дамаскина

Наутро, проснувшись, святой Иоанн увидел, что рука приросла, он мог шевелить пальцами, а на месте отсечения остался лишь еле видный рубец.

Иоанн Дамаскин излил свою благодарность к чудной Исцелительнице в дивном песнопении «О тебе радуется…», которая в позднейшей богослужебной практике стала использоваться как задостойник в литургии святого Василия Великого:

О Тебе радуется, Благодатная, всякая тварь,

Ангельский собор и человеческий род,

Освященный Храме и Раю Словесный,

Девственная похвало. из Неяже Бог воплотися

И Младенец бысть, прежде век Сый Бог наш.

Ложесна бо Твоя Престол сотвори.

И чрево Твое пространнее небес содела.

О Тебе радуется, Благодатная, всякая тварь, слава Тебе.

Чудесное исцеление руки Иоанна поразило всех в Дамаске, и халиф, убедившись в его невиновности, возвратил ему свою прежнюю дружбу. Но Иоанн желал исполнить обет, данный Пресвятой Богородице, и решил всего себя посвятить служению православной церкви. 

Издавна помышлявший о монашеской жизни, он отрекся от мира и, несмотря на просьбы халифа, желавшего загладить вину свою новыми милостями, оставил двор его и свою родину. 

Раздав имение церквям, родственникам и бедным и отпустив рабов на волю, Иоанн отправился с учеником своим и другом Космой, взяв с собою икону Божией Матери перед которой молился об исцелении, сначала в Иерусалим для поклонения святым местам, а потом в Лавру Саввы Освященного, где принял постриг.

В благодарность об исцелении преподобный приделал к нижней части иконы изображение руки из серебра, откуда и имя иконы – «Троеручица».

Так что рука, которую мы видим на иконе «Троеручица», не рука Богоматери, а дар в память о совершенном Ею чуде.

До XIII века от Р.Х. икона находилась в Лавре Саввы Освященного, а затем монахи передали ее Святому Савве, Архиепископу Сербскому, и она была перенесена им в Сербию.

Во время турецкого нашествия на Сербию, во избежание надругательства над святыней, хранители иконы положили её на осла и пустили животное на волю Божию. Со своей чудной ношей осёл беспрепятственно дошёл до Афонского монастыря Хиландар, где святыня была с благоговением принята братией.

Вскоре в монастыре не стало игумена, и насельники обители приступили к выбору нового наставника, но никак не могли прийти к единому решению.

Но однажды, придя утром на службу, все неожиданно увидели на игуменском месте икону Божией Матери «Троеручица».

Образ унесли на своё обычное место, но на следующий день он вновь появился на игуменском месте.

Решив испытать это необыкновенное явление, монахи запечатали дверь храма, но утром, сняв печати с двери, они вновь увидели икону на игуменском месте.

В эту же ночь одному монастырскому затворнику явилась Божия Матерь и сказала, что Сама благоволит управлять обителью.

С тех пор в Хилендарском монастыре нет должности игумена, а иноки для получения благословения на те или иные монастырские послушания прикладываются к руке Пресвятой Богородицы.

Описание иконы «Троеручица»

Древняя святыня, хранящаяся на Афоне, — это деревянная двусторонняя икона высотой около метра. В отличие от большинства икон типа Одигитрия, на иконе «Троеручица» Богородица держит Младенца правой рукой, а указывает на Него левой. Взгляд Пречистой устремлен вперед, на молящихся. Христос смотрит на Мать. В нижней части иконы, под правой рукой Богоматери, изображена человеческая кисть, составляющая часть серебряного оклада иконы. 

В русских списках существует традиция выписывать третью руку как бы принадлежащую Богоматери, а не приложенную отдельно.

Не запутаться, где чья рука, помогает понимание значения иконы «Троеручица». Само название Одигитрия (Путеводительница) и иконография этого образа напоминает, что Богородица указывает верующим путь к спасению. Одной рукой Она держит Младенца, Которому предстоит стать Спасителем мира, а другой — указывает на Него. Третья, дополнительная, рука, отлитая из металла, была добавлена на икону преподобным Иоанном Дамаскиным. Эта деталь рассказывает историю защитника святынь от иконоборцев.

Икона Божией Матери «Троеручица». Оригинал иконы из афонского монастыря Хиландар. Дата появления VIII век. Иконографический тип: Одигитрия. Местонахождение: Хиландар, Афон. Дата празднования: 11 июля, 25 июля.

——————————————————————————

Чудотворные списки иконы «Троеручица»

Списки чудотворной иконы «Троеручица» распространились во всех православных странах. Они прославились многими знамениями и исцелениями. Один из них находится с XVII века в Болгарии в Троянском монастыре.

На Руси «Троеручица» появилась 11 июля 1661 года. По просьбе Святейшего Патриарха Никона, с Афона, из Хиландарского монастыря, в Москву был доставлен список образа «Троеручицы», который был помещен в Воскресенском Новоиерусалимском монастыре (Новом Иерусалиме) под Москвой. Оттуда и стали распространяться по России списки иконы.

Список Троеручицы из Екатеринбурга

С него в 1716 году был снят другой список, с тех пор пребывающий в московском храме Успения в Гончарах (Болгарское подворье). С заступничеством этой святыни связывают то, что храм сей никогда, даже во времена наилютейших гонений на веру, не закрывался и сохранил все свои колокола.

Один из наиболее почитаемых в России списков «Троеручицы» находится в Московском Свято-Даниловом монастыре. Этот большой образ был написан во второй половине XVII века. Икона была возвращена в Даниилов монастырь в середине 80-х годов прошлого века.

Во время реставрации она явила свою чудотворную силу, просветляясь более, чем успевала сделать для этого рука реставратора, а у самого иконописца за время работы над иконой восстановилось зрение. Чудотворная икона находится в Троицком соборе.

Троицкий собор Данилова монастыря

В настоящее время храм является действующим, здесь совершаются воскресные и праздничные богослужения.

О чем молятся иконе Божией Матери «Троеручица»?

1. В первую очередь перед образом молятся от различных болезней, особенно болезней рук. Известны случаи массового исцеления от таких заразных болезней, как тиф и холера.

2. Икона Богородицы «Троеручица» считается покровительницей людей, занимающихся рукоделием и творчеством. Особенно почитают ее иконописцы и художники.

3. Как к Заступнице, к Пресвятой Богородице обращаются для защиты своего дома и семейного благополучия.

4. Молятся Ей и о здоровье и улучшения благосостояния наших близких.

Список иконы Храма на Крови

По всей нашей стране во многих православных храмах имеется икона Богородицы «Троеручица». Для любого прихожанина она может стать чудотворной, если с истинной верой обращаются к нему…

Источник.

Kto chce zarobić na Lidlu w Gietrzwałdzie? I dlaczego tak bezczelnie? Anty-polski i anty-katolicki Kulturkampf?

Kto chce zarobić na Lidlu w Gietrzwałdzie?

Jerzy Szmit

https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/653652-kto-chce-zarobic-na-lidlu-w-gietrzwaldzie

autor: Fratria

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że bezwzględne starania zrobienia interesu na Gierzwałdzie nie napotkają społecznego oporu i gigantyczne centrum dystrybucyjne LIDL-a połączone z instalacjami utylizacji odpadów całkowicie i nieodwracalnie zdewastuje otoczenie Sanktuarium.

Na zdjęciu od lewej wójt gminy Gietrzwałd Jan Kasprowicz, od prawej starosta olsztyński Andrzej Abako i dyrektorka RDOŚ Olsztyn Agata Moździerz.

========================================

Przypomnę: nie mówimy o sklepie. Mówimy o gigantycznym centrum dystrybucyjnym: 41 ha pod inwestycję, w tym 7 ha hali (440 m x 153 m i wysokości 24 metry), ponad 9 ha powierzchni utwardzonej, urządzenia wentylacyjne wyższe od kościelnej wieży, dominujące w krajobrazie Gietrzwałdu. Tak to miałoby wyglądać.

Nie jest żadnym odkryciem, że za budową idą ogromne pieniądze. Pytanie tylko kto na tym zarobi, kto straci?

Korzyści?

Głównym motorem przedsięwzięcia jest wójt Gminy Gietrzwałd – Jan Kasprowicz. Swój upór w sprowadzaniu Lidla do Gietrzwałdu „interesem społecznym”. W sumie ma dwa argumenty.

Pierwszy to miejsca pracy dla mieszkańców. Lidl zapowiada zatrudnienie 300 osób. Liczba bezrobotnych w gminie nie przekracza 200 osób, przy czym znaczna ich część to osoby trwale bezrobotne (czyli głównie te, które nie są zainteresowane legalną pracą). Oferta pracy w LIDL-u nie robi na nich żadnego wrażenia. Ci, którzy pracy rzeczywiście szukają, mają wiele możliwości i wcale nie muszą pasować dla LIDL-a.

Na chętnych do pracy czeka oddalony o kilkanaście kilometrów Olsztyn. Jeżeli komuś nie odpowiadają dojazdy do Olsztyna, to może pracować w Olsztynku, gdzie funkcjonujące zakłady pracy także poszukują pracowników. Na płocie otwartego niedawno pod Olsztynem centrum logistycznego Zalando wisi wielki baner zapraszający chętnych do zatrudnienia. Obok banera przejeżdża dziennie kilka tysięcy ludzi, a mimo wielu wysiłków firmy chętnych do pracy stale brakuje i trzeba ich dowozić.

Drugi argument za LIDL-em to dochody dla budżetu gminy.

Tymczasem Gmina Gietrzwałd chce zwolnić LiDL’a z podatków inwestycje na trzy lata, z opcją dalszego przedłużenia. Widząc tak ogromną przychylność Wójta dla tej budowy, nie byłbym zaskoczony, gdyby Wójt (o ile zostałby ponownie wybrany) zaproponował kolejne zwolnienia, a wspierający go radni przyjęliby odpowiednią uchwałę.

A co do pieniędzy dla Gminy Gietrzwałd. W ostatnich latach, za rządów Prawa i Sprawiedliwości ta gminy otrzymała wielomilionowe wsparcie na swoje potrzeby. Wielokrotnie większe od tego co miałoby przyjść z LIDL-a.

Jakże pasuje do całości sprawy reakcja wójta na próbę zorganizowania referendum w sprawie jego odwołania. Referendum organizowali przeciwnicy LIDL-owego centrum. Miało być swoistym sprawdzianem woli społeczności gietrzwałdzkiej w sprawie lokalizacji tej inwestycji. Obie strony mogłyby w sposób nieskrępowany wyrazić swoje stanowisko. Wójt wybrał inną drogę. Zamiast z mieszkańcami wolał rozmowę z prokuraturą. Prokuraturę do tego stopnia przekonał, że ta bardzo sprawnie zadziałała. Na jej polecenie o 6 rano Policja wkroczyła do domu jednego z organizatorów, aby odebrać mu karty z podpisami osób popierających referendum. To było jedno z działań, które spowodowały, że do referendum nie doszło. Tak wygląda „demokracja” w Gietrzwałdzie.

Głównym i niewykorzystanym bogactwem Gietrzwałdu jest Sanktuarium. Odnosi się wrażenie, że gospodarzom tego miejsca, tak administracyjnym jak i duchowym, nie zależy, aby Gietrzwałd stał się „perłą w koronie” Warmii, ważną dla Polski i Europy.

A Gietrzwałd powinien funkcjonować przy Sanktuarium i w jego cieniu dobrze żyć. Jeżeli ktoś chce zobaczyć jak to się robi – proponuję odwiedzenie Fatimy, Lourdes, Medjugorie, czy innych miejsc kultu religijnego. Tam wszystko jest nastawione na pielgrzymów (komunikacja, infrastruktura hotelowa, gastronomia, usługi i organizacja życia). A to przynosi godziwe zarobki. Trudno powiedzieć, dlaczego warmińskiemu kościołowi nie zależy, aby Gietrzwałd stał się drugą Częstochową. Twierdzę, że nie zależy, bo nie widzę działań, aby budować pozycję Gietrzwałdu jako jednego z czołowych ośrodków polskiego katolicyzmu. Oczywiście to wymaga realizacji wszechstronnego i obliczonego na wiele lat planu, determinacji i ciężkiej pracy. Na taki cel połączony z dobrym planem pieniądze zawsze się znajdą. Niestety tego typu prób ze strony władz gminy, powiatu, województwa nie ma.

Archidiecezja również takich inicjatyw nie przedstawia.

Słyszałem za to wielokrotnie, z różnych ust, że Gietrzwałd ma pozostać mały, cichy, na uboczu. Bo wtedy będzie dobrze pełnił swoją rolę. No ale… , skoro tak ma być, to jak pogodzić to z budową w sąsiedztwie Sanktuarium gigantycznych hal, obsługiwanych przez 7 dni w tygodniu przez setki ciężarówek.

Kto jeszcze będzie miał korzyść? Zbywca gruntu. Uprawianie ziemi to trudne i żmudne zajęcie. O ile łatwiej sprzedać ją za ogromne pieniądze i nie martwić się o przyszłe plony. Lepiej mieć górę pieniędzy w banku: przy odrobinie rozsądku wystarczy jej do końca życia i zostanie dla dzieci i ich dzieci.

Koszty

Czym kierował się LIDL, kiedy to gigantyczne centrum dystrybucyjne lokował w oddaleniu od głównych szlaków drogowych, kolejowych, w położonej na uboczu miejscowości, do której prowadzą wąskie drogi zupełnie nieprzystosowane do przenoszenia dodatkowych kilkuset ciężarówek dziennie?

Trzeba przecież wybudować infrastrukturę sieciową, wodną, kanalizacyjną, wykonać ogromne prace ziemne, po których inwestycja będzie swoimi rozmiarami boleśnie ingerowała w krajobraz. Pomijam lokalizację w Obszarze Chronionego Krajobrazu Doliny Pasłęki.

Było oczywiste, że ta lokalizacja spowoduje koszty społeczne, czyli protesty głównie o podłożu religijnym.

A może LIDL-owi decydenci tego nie wiedzieli? Widzą Gietrzwałd wyłącznie jako punkt na mapie w strukturze logistyki wielkiej firmy i takie szczegóły guzik ich obchodzą. Religijne sentymenty w biznesie przecież się nie liczą. Co z tego, że to miejsce kultu religijnego najwyższej rangi w Kościele Katolickim i że odwiedzający (a jest ich około miliona rocznie) oczekuje spokoju, harmonii i wyciszenia – nawet jeśli kupują coś w LIDL-u.

Wreszcie, czy niemiecki LIDL, próbując lokować w Gietrzwałdzie jedno ze swoich największych centrów dystrybucyjnych nie wiedział, że Gietrzwałd zapisał się w historii jako ognisko odrodzenia polskiego ducha przeciw niemieckiemu zaborcy?

Brutalne wkraczanie w takie miejsca może być odebrane w stosunkach polsko- niemieckich jako pokaz buty i siły, albo prowokacja. Panie i Panowie z LIDL-a spójrzcie też na tę sprawę z polskiego punktu widzenia, bo tu akurat hasło reklamowe: „LIDL mądry wybór” nie pasuje.

Kto zarobi, a kto straci

Zarobią jednostki, których nie będę wymieniał z imienia i nazwiska, bo to tylko zaciemniałoby sprawę.

Stracimy my wszyscy, którym Gietrzwałd jest bliski. Bliski ze względu na wymiar religijny, ale też przyrodniczy, krajobrazowy, kulturowy, historyczny. I wymiar patriotyczny – bo on wzmacnia i rozwija wszystkie pozostałe. Ze względu na swoją wagę dla polskiego Kościoła Katolickiego, Polski i Warmii. Sanktuarium w Gietrzwałdzie nie jest własnością ludzi dzisiaj żyjących. Nie jest własnością tych, którzy dzisiaj nim zarządzają: Kanoników Regularnych ani też władz Archidiecezji Warmińskiej.

Sanktuarium jest dobrem narodowym najwyższej wartości. Ludzie mający wpływ na Sanktuarium i jego otoczenie muszą brać pod uwagę wszystkie okoliczności, tak aby przyszłe pokolenia mogły w pełni i w sposób niezakłócony z bogactwa Sanktuarium korzystać.

Decyzja wojewody warmińsko-mazurskiego o uchyleniu pozwolenia starosty olsztyńskiego na budowę centrum dystrybucyjnego LIDL-a w Gietrzwałdzie jest działaniem wynikającym z troski o poszanowania prawa i interesu publicznego. Mam nadzieję, że LIDL przemyśli jeszcze raz tę lokalizację i uzna, że przynosi ona więcej szkód niż korzyści.

Oczywiście możliwy jest inny scenariusz. LIDL będzie dalej prowadził „wojnę o Gietrzwałd” używając wszelkich dostępnych metod i środków.

Tyle że ludzi zaangażowanych w obronę Gietrzwałdu przybywa i przybywa argumentów. Rośnie świadomość jak ważne jest dla nas niezakłócone funkcjonowanie Sanktuarium. Rośnie też liczba ludzi, którzy nie chcą usłyszeć od swoich dzieci: jak mogliście do tego dopuścić.

filodendron #9701

Nie wiem jak jest teraz, ale Lidl był zapleczem finansowym sekty scjentologów. [Jest to starannie tuszowane w internecie. md] W każdym razie, właścicielem jest jakaś firma niemiecka.[Dieter Schwarz, twórca Grupy Schwarz md] Jest więc logiczne, że umiejscowienie tego interesu obok bardzo ważnego Sanktuarium ma wydźwięk kolejnego niemieckiego sabotażu.

(Gietrzwałd to jedyne przebadane, a w konsekwencji uznane przez Watykan objawienia Maryjne w Polsce, ponadto objawienia w Gietrzwałdzie pokrzyżowały swego czasu niemieckie plany inwazyjne, i dodatkowo – działały Niemcom na nerwy, gdyż Matka Boża zwracała się do polskich dzieci i mówiła po polsku na terytorium, do którego prawo Niemcy sobie uzurpowali)

Właściciele Lidla chcą widocznie zaszkodzić właśnie temu miejscu. Musi być w Polsce jakiś mechanizm, który może zablokować tak szkodliwą inwestycję. Nie możemy być aż tak bezbronni wobec takiego skandalu. Samorząd to nie jest państwo w państwie, i wydaje mi się, że w przypadku tak szkodliwych i ukrywanych przed opinią publiczną inwestycji, władze wojewódzkie, lub centralne – powinny móc zareagować.

Otoczak #31004

Panu Redaktorowi nie wypada snuć teorii spiskowych ale ja mogę,otóż nie ma przypadku że wybór padł akurat na Gietrzwałd i moim zdaniem niemiecka polityka ma wiele wspólnego z satanizmem połączonego z resentymentem powrotu na tamte ziemie,a osłabienie Wiary w Polakach przybliża zamierzone, długofalowe cele Berlina.

==========================

mail:

Niemiecki magazyn biznesowy Bilanz opublikował listę 1000 najbogatszych Niemców. Na czele zestawienia znalazł się Dieter Schwarz, twórca Grupy Schwarz, zarządzającej sieciami Lidl i Kaufland. Powiązania ze scjentologią sa starannie wyciszane.

Piesza Międzynarodowa Pielgrzymka Tradycji Katolickiej Warszawa–Jasna Góra

29. PIELGRZYMKA

Piesza Międzynarodowa Pielgrzymka Tradycji Katolickiej Warszawa–Jasna Góra jest pielgrzymką środowisk katolickich pozostających pod duchową opieką Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X lub zgromadzeń zakonnych z nim współpracujących.

Pielgrzymka wyrusza 4 sierpnia z Warszawy Radości, z kościoła pw. Niepokalanego Poczęcia N.M.Panny, i zmierza na Jasną Górę, dokąd przybywa 14 sierpnia.

Rozwiązanie Pielgrzymki po Mszy św. 15 sierpnia.
Msza św. tego dnia zostanie odprawiona o godzinie 8:00

Organizatorem pielgrzymki jest Fundacja im. o. Damiana de Veuster.

Data Pielgrzymki:

4 sierpnia, święto św. Dominika, Wyznawcy

Formularz zapisowy:

Wymarsz Pielgrzymki:

kościół pw. Niepokalanego Poczęcia N.M.Panny, ul. Garncarska 32, Warszawa Radość

uroczysta Msza św. o godz. 7.00

wydanie znaczków pielgrzymkowych

śniadanie

wymarsz około godz. 10:00

Dołączenie na trasie:

dołączenie do Pielgrzymki jest możliwe tylko na miejscach noclegowych

chęć dołączenia do Pielgrzymki należy zgłosić w formularzu zapisowym, dostępnym na stronie od 5 czerwca do 31 lipca

zestawienie miejscowości, w których Pielgrzymka rozbija namioty – zobacz na osobnej stronie »

telefon do Kwatermistrza – zostanie podany podczas Pielgrzymki – zobacz na osobnej stronie »

Zakończenie Pielgrzymki:

15 sierpnia zostanie odprawiona msza św. o godzinie 8:00 

po mszy św. rozwiązanie Pielgrzymki

Powrót autobusem:

15 sierpnia około godz. 12:00

autobus startuje z ulicy św. Augustyna 28.

kierunek Warszawa Radość, ul. Garncarska 32

chęć powrotu autobusem należy zgłosić w formularzu zapisowym, dostępnym na stronie od 5 czerwca do 31 lipca

Przyjaciele i wrogowie ludu

Przyjaciele i wrogowie ludu

Stanisław Michalkiewicz micha

Kategorię przyjaciół i wrogów ludu wprowadził do publicystyki politycznej Włodzimierz Eljaszewicz Ulianow, znany jako “Lenin”, ale chyba nie jest to jego oryginalny wynalazek, bo ta kategoria pojawiła się podczas Rewolucji Francuskiej, kiedy to Jean Paul Marat wydawał pismo pod tutułem “Przyjaciel ludu”, a i później, jeszcze przed Leninem wydawane było w zaborze austriackim przez Bolesława Wysłoucha pismo pod tym samym tytułem.

Lenin zaś – jak to Lenin – podszedł to zagadnienia “naukowo”, niczym Kukuniek i w pracy: “Kto to są przyjaciele ludu i jak oni walczą z socjaldemokracją” nie tylko zdemaskował fałszywych przyjaciół ludu, ale też położył fundamenty pod sojusz robotniczo-chłopski, który – jeśli oczywiście nie liczyć bezpieki – stanowił ideologiczną podstawę “socjalizmu realnego”, zwanego również “komunizmem”. Przetrwał on – jak pamiętamy – do przełomu lat 80-tych i 90-tych, aż zbankrutował i ludzkość dała sobie z nim spokój.

Dała – ale nie do końca – bo w tradycyjnej postaci przetrwał on np. w Korei Północnej, czy na Kubie aż do dnia dzisiejszego, zaś w postaci zmordenizowanej właśnie jest forsowany zarówno w Ameryce Północnej, jak i w Europie. Kiedy w roku 1990 na zaproszenie UPR przyjechał do Polski laureat nagrody Nobla z ekonomii, prof. Milton Friedman, opowiadał nam, jak gdzieś w połowie lat 80-tych poprosił w Bibliotece Kongresu o program Komunistycznej Partii USA z lat 20-tych i z przerażeniem skonstatował, że wszystkie punkty tego programu zostały w USA zrealizowane. Obecnie rewolucję komunistyczną kontynuuje tam i eksportuje na świat Partia Demokratyczna, której lewe skrzydło, reprezentowane m.in przez panią wiceprezydent Kamalę Harris, to komuna w czystej postaci.

Wspominam o tych korzeniach, bo po 33 latach od sławnej transformacji ustrojowej, również w naszym bantustanie można już dostrzec podział na przyjaciół i wrogów ludu. Na razie nie przybrał on formy specjalnego ustawodawstwa, które – na podobieństwo “ustaw norymberskich” w III Rzeszy, dzieliło obywateli według kryteriów rasowych, ale wszystko przed nami, bo ogniskiem tej awangardy jest środowisko niezawisłych sędziów. Jak wiadomo, nie wystarcza mu już “orzekanie” zgodnie z “ustawami”, bo ambicje tego środowiska sięgają dalej – żeby sędziowie nie tyle “podlegali” ustawom, co je sami sobie pisali.

Ale i na gruncie dotychczasowego ustawodawstwa środowisko jakoś sobie radzi, dzięki czemu możemy już teraz podać przykłady orzecznictwa odwołującego się do leninowskich kryteriów przyjaciół i wrogów ludu.

Oto przed kilkoma laty opinię publiczną poruszył wyrok niezawisłego sądu w sprawie pana Piotra Najsztuba, legitymującego się przerwszorzędnymi korzeniami, ze wzgledu na które został zaliczony do przyjaciół ludu bez najmniejszych wątpliwości. Mimo, że w roku 2017, prowadząc samochód bez prawa jazdy, potrącił był on na pasach dla pieszych 77-letnią kobietę, niezawisły Sąd Okręgowy w Warszawie zatwierdził wyrok uniewinniający pana Najsztuba, a niezawisły Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego.

Inaczej być nie mogło, bo ten cały Prokurator Generalny jest przedstawicielem reżymu Jarosława Kaczyńskiego, więc jako reprezentujący wrogów ludu z zasady racji mieć nie może, a poza tym w momencie zdarzenia było “ciemno”, więc wszystko zakończyło się wesołym oberkiem. Podobnie wesołym oberkiem zakończyła się sprawa jegomościa, który obrzucił kamieniem samochód “antyaborcyjny”, a następnie próbował wyciągnąć zeń kierowcę, przy okazji uderzajac go drzwiami.

Ponieważ zdarzenie było monitorowane, to niezawisła pani sędzia Louklińska z niezawisłego Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa nie mogła powołać się na “ciemności zewnętrzne” – ale w naszym, znaczy się – sędziowskim – fachu nie ma strachu. Jak nie można kijem, to można pałką, więc pani sędzia Louklińska wykombinowała sobie, że czyn owego jegomoscia charakteryzował się “znikomą szkodliwością społeczną”, więc karać go za to nie można.

A dlaczego czyn charakteryzował się znikomą szkodliwością społeczną? A dlatego, że zaatakowany samochód uprawiał zbrodniczą propagandę antyaborcyjną, a wiadomo przecież, że aborcja jest podstawowym prawem człowieków, a kobietów – w szczególności. Toteż wydała jedynie słuszny wyrok uniewinniający, wyjmując tym samym propagandowe działania wrogów ludu spod ochrony prawnej.

Pewne komplikacje wystąpiły w przypadku niejakiej “Babci Kasi” reprezentującej jedynie słuszny i przyjazny dla ludu ruch “Polskich Babć”, który został u nas zadaniowany w walce o “demokrację”, jak tylko w ramach operacji “Ulica i Zagranica”, Komisja Europejska, na której czele stały podówczas dwa niemieckie owczarki: Jan Klaudiusz Juncker i Franciszek Timmermans, wszczęła wobec Polski bezprecedensową procedurę sprawdzania stanu demokracji.

Tedy w ramach walii o demokrację “Babcia Kasia” obrzucała obelgami policjantów, a jednego nawet sprała kijem od szturmówki – bo “Polskie Babcie”, mając w pamięci pochody pierwszomajowe, na demonstracje brały ze sobą szturmówki. Policja – jak to policja – w konfrontacji z przyjaciółmi ludu  zachowuje chwalebną powściągliwość, bo wie, że w przeciwnym razie Judenrat “Gazety Wyborczej” zrobiłby z bardziej energicznego policjanta marmoladę. Jednak co policjant – to policjant – więc niezawisły Sąd Rejonowy dla Warszawy-Środmieścia znalazł się w obliczu potężnego dysonansu poznawczego. “Babcia Kasia”, jako patentowany przyjaciel ludu, żadnego przestępstwa z natury rzeczy popełnić nie może – ale z drugiej strony ten policjant…

Toteż w “wyroku nakazowym”, jak brzmi współczesna, elegancka nazwa starej, poczciwej “kiblówki”, zasądził od “Babci Kasi” 500 złotych grzywny i jakąś nawiązkę dla spałowanego gliniarza. Jestem pewien, że i grzywna i nawiązka zostaną pokryte ze specjalnego funduszu walki o demokrację i praworządność, więc “Baci Kasi” żadna krzywda nie spotka. Jeszcze  tego brakowało, żeby niezawisłe sądy krzywdziły zasłużonych przyjaciół ludu, co to jeszcze samego znały Stalina! “Czas zmienić politykę rolną, lecz ludzi krzywdzić nam nie wolno!” – grzmiał poeta.

Co innego z wrogami ludu. Wobec nich niezawisłe sądy nie mają żadnej litości, odpowiadając w ten sposób na tak zwane “społeczne zamówienie”, znane jeszcze z czasów pierwszej komuny. Oto panna Marika, która wraz z dwiema “nieustalonymi osobami” usiłowała – jak się okazało – nieudolnie – odbrać uczestniczce  “Marszu równości” z udziałem sodomczyków oraz ich sympatyków, płócienną torbę w barwach sodomczykowskich, została przez niezawisły sąd ze znanego na całym świecie z niezawisłości Poznania, skazana na 3 lata bezwzględnego więzienia pod zarzutem “rozboju”.

Ponieważ wróg ludu pracującego miast i wsi oraz osiedli spółdzielczych, mieszkaniowych i rybackich, czyli minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro nie tylko się za nią ujął i po roku nakazał  wypuścić ją z turmy, ale nawet napisał do prezydenta Dudy o ułaskawienie,  Judenrat “Gazety Wyborczej”, w ramach protestu przeciwko wypuszczeniu zbrodniarki podniósł klangor aż po same nozdrza Najwyższego. Okazało się bowiem, że panna Marika należała do Młodzieży Wszechpolskiej, co w oczach wypróbowanych przyjaciół ludu, co to samego jeszcze znali Stalina, samo w sobie jest zbrodnią niewybaczalną, toteż niezawisły sąd przysolił jej dodatkowo za “chuligankę”, a oskarżający zbrodniarzy prokurator wnosił o odrzucenie apelacji którą próbował wnieść towarzyszący pannie Marice mężczyzna.

Jak widzimy, wbrew przekonaniu pana ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry, wcale nie panuje on nawet nad podległym sobie aparatem prokuratorskim, który powinność swojej służby dla przyjaciół ludu rozumiał i za komuny i teraz. W efekcie w wymiarze sprawiedliwości naszego bantustanu mamy jeszcze burdel i serdel, ale światełko w tunelu już się pojawia i tylko patrzeć, jak niezwisłe sądy i prokuratura zostaną odpowiednio wytresowane.

Czwarta Rzesza nie może i nie powinna w sposób istotny różnić się przecież od Rzeszy III, no a tam wszystko grało, odkąd wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler sytuację uporządkował. Jak powiedział w “rozmowach przy stole” 16 listopada 1941 roku, “Nasz dzisiejszy wymiar sprawiedliwości już dawno doprowadziłby Rzeszę do rozpadu, gdybym nie stworzył korekty w postaci samopomocy państwowej. Oficer i sędzia – to dwaj nosiciele światopoglądu, a to oznacza władzę. Ale jeśli ma istnieć królestwo sędziów, to sądownictwo musi być tak homogeniczne rasowo,  żeby do prawidłowego orzekania wystarczały ramowe wytyczne.”

Jeśli o to chodzi, to pierwszy krok na tej słusznej drodze został zrobiony jeszcze w latach 90-tych i po roku 2000, kiedy to ABW kontynuowała operację “Temida”, dzięki której każdemu niezawisłemu sędziemu towarzyszy oficer prowadzący. No, może jeszcze nie każdemu, ale walka o praworządność w Polsce tak naprawdę zaczęła się dopiero od 2017 roku, toteż nic dziwnego, że tu i ówdzie mogą jeszcze pojawić się jakieś niedociągnięcia.

007 – POZDROWIENIA Z ROSJI

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/007—pozdrowienia-z-rosji,p1878168658

007 – POZDROWIENIA Z ROSJI

Sławomir M. Kozak 2023-07-21

Zbliża się 40 rocznica jednej z najbardziej zagadkowych katastrof lotniczych XX wieku. Jak podaje Wikipedia, „1 września 1983 roku, samolot Boeing 747-200A (lot KAL 007 z Anchorage na Alasce do Seulu, stolicy Korei Południowej) z nieznanych przyczyn zboczył z kursu i wleciał na kilkadziesiąt kilometrów w głąb przestrzeni powietrznej Związku Radzieckiego, po czym został zestrzelony przez radzieckie myśliwce, co doprowadziło do śmierci wszystkich pasażerów znajdujących się na pokładzie – łącznie 269 osób. (…) Ponieważ w okolicy, w rejonie na wschód od wybrzeży Kamczatki, znajdował się w tym czasie inny samolot – amerykański wojskowy samolot rozpoznawczo-szpiegowski Boeing RC-135 (także czterosilnikowy odrzutowiec) – siły powietrzne Związku Radzieckiego uznały, iż punkt na radarze jest w rzeczywistości echem radiolokacyjnym właśnie odrzutowca RC-135.

Taką też relację przedstawił 6 września 1983 roku dowódca sił powietrznych Związku Radzieckiego gen. Siemion Romanow podczas konferencji prasowej, podczas której oficjalnie przyznał to, że Związek Radziecki poczuwa się do odpowiedzialności strony radzieckiej za zestrzelenie samolotu, wyjaśniając to, iż była to pomyłka. Według niego samolot ten był podobny właśnie do amerykańskiego RC 135, który rzeczywiście w tym czasie operował w pobliżu kursu objętego przez Boeinga 747”. 

Mimo, że od tych wydarzeń minęły 4 dekady, pamiętam jak szerokim echem odbiła się informacja o tej tragedii na całym świecie, w tym również w Polsce. Zaledwie 5 tygodni wcześniej zniesiono u nas stan wojenny, opinia społeczna pomstowała na „Ruskich”, a jedyne, co „ulicę” dziwiło, to fakt, że tak szybko się przyznali do zestrzelenia cywilnej maszyny, informując o pomyłce.

Przeczytajmy zatem, co o wspomnianym wcześniej samolocie RC 135, który rzekomo został wzięty za KAL 007, pisze ta sama Wikipedia. „(…) Do czasu pojawienia się Boeinga, w czasach kiedy nie słyszano jeszcze o rozpoznaniu satelitarnym, Strategic Air Command (Strategiczne Siły Powietrzne) w swoich misjach zwiadowczych wykorzystywało głównie samoloty będące przystosowanymi do lotów rozpoznawczych bombowcami Boeing RB-29 i jego wersję rozwojową RB-50, a następnie odrzutowe Boeing RB-47. Samoloty wykonywały w ramach swoich zadań niebezpieczne misje zwiadowcze nad terytorium Związku Radzieckiego. Były one o tyle niebezpieczne, że nawet przebywanie w międzynarodowej przestrzeni powietrznej nie chroniło samolotu przed atakiem sowieckich myśliwców o ile zdarzenie miało miejsce w pobliżu radzieckich granic. W celu zmieszczenia urządzeń zwiadu radioelektronicznego na pokładzie samolotu, monitorujących transmisje radiowe i sygnały elektromagnetyczne stacji radiolokacyjnych, przerabiano komory bombowe. Operatorzy tych urządzeń zwani byli potocznie ‘Crows’ lub ‘Ravens’ (wronami lub krukami). Przydomek wziął się stąd, iż obydwa ptaki są czarne, tak jak zadania, które wykonywali lotnicy, ‘black ops’, czyli czarne operacje, tajne (…)”.

Z tego, co podają źródła oficjalne, RC 135 był w chwili omyłkowego rozpoznania oddalony od samolotu pasażerskiego o ponad 1,5 tys. km. Formuła felietonu jest bezlitosna, zatem ograniczę się do stwierdzenia, że w mojej opinii tego typu „pomyłki” nie mógł popełnić żaden operator radaru, natomiast faktem bezspornym pozostaje zejście B747 z planowanej trasy. Komisja ICAO odpowiedzialnością za błędną nawigację obarczyła załogę, która według niej  pozostawiła ustawienie autopilota w modzie lotu po zadanym wcześniej kursie lub uruchomiła tryb tzw. nawigacji inercyjnej (INS), gdy samolot znajdował się poza rejonem umożliwiającym jej aktywację. Łączności, na częstotliwości alarmowej, nie udało się z załogą nawiązać.

Szczegóły opisuję w książce „Łzy Anioła”, która ukaże się tej jesieni, tymczasem przejdę do wątku, który do dziś spędza sen z powiek miłośnikom tzw. teorii spiskowych. Otóż, na pokładzie samolotu znajdował się m.in. kongresman Larry McDonald, znienawidzony przez rozpędzających się już wówczas do Wielkiego Resetu globalistów, nie tylko dlatego, że był kuzynem człowieka, który próbował zmienić bieg historii w czasie ostatnich tygodni II Wojny Światowej – zamordowanego przez nich generała Pattona. Przede wszystkim, był prezesem zaciekle antykomunistycznego i antyglobalistycznego (co jest w zasadzie tożsame) John Birch Society (JBS), zwalczanego po dziś dzień, i dlatego podałem tu odnośnik opisujący to stowarzyszenie, który prowadzi bezpośrednio do źródła. Założyciel JBS, Robert Welch, któremu w USA przyprawiono łatkę prawicowego ekstremisty, ostrzegał świat mówiąc, że „zarówno rząd amerykański, jak i radziecki są kontrolowane przez tę samą konspiracyjną kabałę internacjonalistów, chciwych bankierów i skorumpowanych polityków. Jeśli nie zostanie to ujawnione, zdrajcy wewnątrz rządu USA sprzeniewierzą suwerenność kraju na rzecz Organizacji Narodów Zjednoczonych, w celu wprowadzenia kolektywistycznego Nowego Porządku Świata…” (tłum. smk). Jego dwa wystąpienia, z lat 1958 i 1974, które zachowały się w sieci, muszą być dla dzisiejszego pokolenia Amerykanów i Europejczyków, porażające swą aktualnością.

W r. 1973 Zbigniew Brzeziński zebrał 300 osób – finansistów, biznesmenów, polityków i ludzi mediów – i powołał, zgodnie z wcześniejszą o rok zapowiedzią, przedstawioną na zjeździe Klubu Bilderberg przez Davida Rockefellera, Komisję Trójstronną. Senator Barry Goldwater, uważany za ojca chrzestnego amerykańskiego konserwatyzmu, protestował wówczas mówiąc, że „Komisja Trójstronna to zręczna, skoordynowana próba przejęcia  kontroli i konsolidację ośrodków władzy… Intencją jej jest stworzenie światowej potęgi gospodarczej, przewyższającej rządy zaangażowanych w nią państw narodowych. Jako menedżerowie systemu będą rządzić przyszłością” (tłum. smk). To wtedy Lawrence Patton McDonald wezwał do wszczęcia w tej sprawie śledztwa. Nie poprawiło to jego notowań w środowisku ówczesnej „elity”. Podobnie, jak jego słowa, że „celem Rockefellerów jest rząd światowy, łączący kapitalizm i komunizm pod jednym dachem. Czy mam na myśli spisek? Tak. Jestem przekonany o takim spisku, o zasięgu międzynarodowym, planowanym od pokoleń i niewiarygodnie złym w intencjach” (tłum. smk).

Jako następca Welcha na stanowisku szefa JBS przetrwał zaledwie kilka miesięcy, by zginąć w zestrzelonym nad daleką Syberią samolocie.

McDonald był senatorem z ramienia Demokratów. Nawiasem mówiąc, tej feralnej nocy na konferencję w stolicy Korei Płd. leciało też dwóch jego senackich kolegów, równie antykomunistycznie nastawionych, z tą różnicą, że obaj byli Republikanami. Według oficjalnych informacji Steve Symms i Jesse Helms spóźnili się na lot, co pozwoliło im przeżyć. W rzeczywistości, w Anchorage lądowały wtedy w celu tankowania dwa samoloty koreańskich linii lotniczych, lecące do Seulu. Obaj republikanie znajdowali się na pokładzie maszyny o numerze rejsu KAL 015. Symms pozostał w samolocie, a Helms wysiadł, by rozprostować nogi i udał się do terminalu, gdzie spotkał kilkoro pasażerów rejsu 007, stąd po wypadku rozpowszechniano pogłoskę, jakoby spóźnił się na odlot. Pierwszy zasiadał w ławach senatu do r. 1993, drugi aż do 2003.

W książce przedstawię niezwykły, równoległy ciąg tej historii, niemal żywcem wyjętej z kinowych przebojów o agencie 007, według której samolot nie rozbił się mimo trafienia, a pasażerowie…

  Sławomir M. Kozak
www.oficyna-aurora.pl

Młodzi nauczyciele (zaszczepieni przeciwko COVID), którzy zmarli nagle od kwietnia do maja 2023 r. Zbadano 14 nagłych zgonów

globalresearch.ca/young-teachers-covid

When documenting sudden deaths of COVID-19 vaccine mandated professions like doctors, nurses, athletes, police officers, firefighters, military, bus drivers, pilots, or University and College students, it is easy to forget that in late 2021 and early 2022, teachers were mandated to take COVID-19 vaccines as well, or they faced losing their jobs and their entire teaching careers.

These 14 sudden deaths are just examples of what happened to many of those teachers.

May 26, 2023 – Greensboro, NC – 49 year old Jill Smart died suddenly in her sleep. She was pursuing a PhD at University of Indiana and taught anatomy & physiology

May 20, 2023 – Iowa City, IA – 34 year old High School teacher Amylia Yeaman died suddenly in her sleep on May 20/21, 2023. She was fully COVID-19 vaccinated.

May 19, 2023 – Akron, OH – 50 year old Daniel Robert Arman, a best-selling science fiction & fantasy author, 9th grade teacher, died suddenly from a massive heart attack.

May 16, 2023 – Montreal, QC – 53 yo Quebec politician & professor of history at Dawson College Frederic Bastien died suddenly. “In all likelihood, it is a heart attack while riding a stationary bike. Frederic was very athletic.” Found dead by his wife.

May 14, 2023 – Oviedo, FL – 50 year old Bill Schult, who taught music and choir at Oviedo High school for 20 years, died suddenly in his home.

May 12, 2023 – Lyme, NH – 55 year old Dr. Renee Manheimer, Grade 4-8 Spanish Teacher at Crossroads Academy, died suddenly on May 12, 2023.

May 8, 2023 – Davis, CA – 39 year old Dr.Shannon Callahan, PhD of psychology and instructor at Sonoma State University, died suddenly on May 8, 2023 after a short, 5-week battle with turbo cancer.

April 30, 2023 – Montgomery, TX – 55 year old basketball coach & PE teacher Kevin Zubke died suddenly. He developed a rare blood disorder (TTP) that caused a cardiac arrest (TTP can be caused by mRNA vaccines).

April 27, 2023 – Solon, OH – 40 year old high school teacherCrystal Kennedy Cespedes died suddenly in her sleep.

April 24, 2023 – Cincinnati, OH – 50 year old teacher and Principal of Madeira Elementary School, Chris Flanagan died unexpectedly of pulmonary embolism. He had 4 children.

April 23, 2023 – Milton Keynes, UK – 40s year old Amelia Hempel Jorgensen, Open University research fellow and teacher, died suddenly of a brain aneurysm.

April 22, 2023 – Springfield, MO – 54 year old teacher and Principal of Elm Tree Elementary School Amy McAnally Simpson died suddenly in her sleep. She leaves 3 children.

April 10, 2023 – Wheat Ridge, CO – 24 year old Madelaine Schmidt, teacher at Eaglecrest High School and girls’ soccer coach, died from “bacterial meningitis” (click here).

April 6, 2023 – Exeter, UK – 53 yo Dr. Claire Dinan, Exeter University professor, died suddenly. “Claire went to stay with her mother after a period of feeling unwell.” “She went upstairs in her parents house…after a period of time, her mother went to see her and found her on the stairs where she was found to have passed away.”

Image

My Take… 

All COVID-19 mRNA vaccine mandated professions are now seeing 550% increase in disabilities and 40% excess mortality (Source: Ed Dowd)

Looking at these 14 tragic deaths of teachers, ages 24 to 55:

  • 4 died in their sleep
  • 4 collapsed with cardiac arrest (one on stairs at home, one on stationary bike, one with rare blood clotting disorder, one at 2pm at home)
  • 2 sudden deaths (cause not specified)
  • 1 pulmonary embolism
  • 1 brain aneurysm
  • 1 died from immune dysfunction (bacterial meningitis)
  • 1 turbo cancer

This is the pattern of causes of deaths we now expect to see from a COVID-19 mRNA vaccinated population.

*

Note to readers: Please click the share button above. Follow us on Instagram and Twitter and subscribe to our Telegram Channel. Feel free to repost and share widely Global Research articles.

Dr. William Makis is a Canadian physician with expertise in Radiology, Oncology and Immunology. Governor General’s Medal, University of Toronto Scholar. Author of 100+ peer-reviewed medical publications.

Featured image is from Children’s Health Defense


Czas powiedzieć STOP! okaleczaniu naszych dzieci

Ordo Iuris 

Rafał Dorosiński Ordo Iuris <kontakt@ordoiuris.pl>

Tygodnik Wprost opublikował niedawno wstrząsającą rozmowę z mamą 17-letniego Franka, która opowiada o szokujących szczegółach procesu indoktrynacji jej małoletniego syna, który uznał, że jest dziewczyną. Psychiatra – seksuolog z warszawskiego Ursynowa, do którego udała się kobieta, rozpoczął pierwsze spotkanie od pytania do chłopca czy ten… chciałby być kobietą i czy myślał o zmianie imienia. Gdy matka stanowczo zadeklarowała, że oczekuje rzetelnej diagnozy, a nie skierowania na błyskawiczną tranzycję, usłyszała, że skoro nie wspiera syna, to nie mają, o czym rozmawiać i wizyta jest skończona. Zaś młodego chłopaka lekarz zapytał jeszcze, kim chce być w przyszłości i czy nie chciałby zostać… „ladyboyem”.
Odpowiedzią na podobne praktyki i narzędziem obrony dzieci przed usuwaniem całkowicie zdrowych organów, amputacją piersi, ubezpłodnieniem i kastracją, uzależnieniem od hormonów i deformacją ciała jest projekt ustawy zakazujący okaleczania dzieci, który Instytut Ordo Iuris opublikował tydzień temu. Projekt stanowi propozycję systemowego rozwiązania problemu, który także ma charakter systemowy. Nie rozwiążą go pojedyncze przypadki gabinetów zamykanych na skutek demaskowania stosowanych w nich praktyk, o których pisał ostatnio Tygodnik Wprost.– Gabinety zamykają ci, którzy prawdopodobnie mają coś na sumieniu i boją się – być może także – konsekwencji ustawy przygotowywanej przez Ordo Iuris – powiedział Tygodnikowi Wprost prof. Zbigniew Lew-Starowicz.Jeśli prof. Starowicz ma rację, to nasza inicjatywa odniosła już swój pierwszy sukces, bo działalność każdego takiego „specjalisty” to cierpienie konkretnych osób, z którymi spotykają się na co dzień nasi prawnicy.Już w zeszłym roku zgłosił się do nas zrozpaczony ojciec nastolatki, której podobna klinika przepisała kolosalne dawki testosteronu, kompletnie ignorując przeciwwskazanie, jakim jest choroba nowotworowa kości, na którą cierpi dziewczyna. Złożyliśmy już w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury i poinformowaliśmy o niej Prokuratora Generalnego oraz Rzecznika Praw Pacjenta. Nasza interwencja pozwoliła uratować dziewczynę przed amputacją zdrowych piersi.Podobnych spraw mamy więcej. Wspieramy matkę dziewczyny, która przekonała sąd pierwszej instancji, że jest mężczyzną. Złożyliśmy apelację od wyroku, w którym sąd zignorował to, że dziewczynie nigdy rzetelnie nie postawiono diagnozy ani nie uwzględniono faktu zmagania się od kilku lat z depresją. Pomagamy także rodzicom blisko trzydziestoletniego mężczyzny, który uznał się za kobietę w wieku 26 lat. Udzielamy prawnego wsparcia osobom, które przyjmowały testosteron i poddały się nieodwracalnym zabiegom chirurgicznym, a dzisiaj pragną powrócić, na ile to jest możliwe, także w dokumentach, do swojej płci.
Każda taka historia to dramat konkretnych ludzi, będących realnymi ofiarami genderowej ideologii. Opowiadają o swoich doświadczeniach molestowania seksualnego. O „specjalistach” od tranzycji, którzy w ramach „diagnozy” prosili o ich nagie zdjęcia i wypisywali skierowania na hormony i operacje. O trans aktywistach, którzy przyznawali, że podnieca ich przekonywanie młodych ludzi do „zmiany płci”. O sekciarskiej nagonce na wszystkich, którzy ośmielą się mówić głośno o tym, że mają wątpliwości lub żałują swojej decyzji. I o dramatycznych skutkach brania hormonów i zabiegów chirurgicznych – depresji, otyłości, nowotworach wątroby, zaawansowanej osteoporozie oraz odrazie do własnego, okaleczonego, poddanego kastracji ciała.
Czas powiedzieć STOP! 
Musimy pomóc ofiarom genderowej ideologii i uratować kolejnych młodych ludzi przed wyrządzeniem sobie nieodwracalnej krzywdy. Walkę w obronie dzieci rozpoczęli już Brytyjczycy, Szwedzi, Finowie, Amerykanie, Francuzi i Norwegowie…W Polsce to my podjęliśmy się roli inicjatorów tych starań. Nasz projekt ustawy już po pierwszych zapowiedziach odbił się w mediach sporym echem. Dziennik Rzeczpospolita pisał o nim na stronie tytułowej, a genderowe lobby wpadło we wściekłość.Tydzień temu, po licznych konsultacjach z lekarzami, psychologami, rodzicami i pedagogami – przedstawiliśmy treść projektu i jego uzasadnienie. Projekt zakłada zakaz przeprowadzania tranzycji u osób małoletnich, ubezwłasnowolnionych i cierpiących na zaburzenia psychiczne uniemożliwiające świadome wyrażenie zgody. Za podjęcie niedozwolonych działań groziłaby kara pozbawienia wolności do lat 3. Nasze propozycje precyzyjnie, punktowo celują w najbardziej kontrowersyjne i nieodwracalne praktyki, którym sprzeciwiają się osoby znajdujące się na co dzień po przeciwnych stronach politycznych barykad. Projekt ustawy trafi w tym tygodniu do sejmowej Komisji Petycji tak, by posłowie mogli rozpocząć nad nim prace. Zwrócimy się także między innymi do Rzecznika Praw Dziecka i Rzecznika Praw Pacjenta z apelem o jego wsparcie.Jesteśmy świadomi, że źródłem międzynarodowej epidemii transseksualizmu wśród nastolatków jest wpływ aktywistów i lobbystów ruchu LGBT na młodzież – wzrost liczby zaburzeń tożsamości płciowej jest proporcjonalny do skali obecności genderowej propagandy w szkołach, mediach i kulturze. Dlatego konsekwentnie walczymy z wszechobecną indoktrynacją i wulgarną seksualizacją dzieci. Przygotowujemy poradniki dla rodziców i nauczycieli, interweniujemy w przypadkach prób wchodzenia aktywistów LGBT do szkół oraz zatrzymujemy wprowadzanie wulgarnych programów seksedukacji przez kolejne samorządy. Ostatnio zareagowaliśmy na indoktrynację dzieci na stronach reklamowanego w podręcznikach szkolnych „telefonu zaufania”.
Obecnie nasi eksperci kończą prace nad raportem na temat edukacji seksualnej, w którym pokażemy jej korzenie i prawdziwe oblicze. Przygotowujemy także poradnik dla nauczycieli, którzy są zmuszani do zwracania się do swoich uczniów imieniem i zaimkami niezgodnymi z ich płcią. To nie tylko kwestia zmuszania nauczycieli do podporządkowania się teorii gender, ale przede wszystkim troska o los zmanipulowanych przez genderystów nastolatków. Badania naukowe, do których dotarliśmy, przygotowując projekt ustawy, pokazują, że bardzo wysoki odsetek młodych ludzi z wiekiem wyrasta z zaburzeń tożsamości płciowej. Jednak szansa na wyjście z dysforii płciowej drastycznie maleje u nastolatków, którzy jeszcze przed jakimkolwiek zabiegiem będą traktowane przez swoje otoczenie zgodnie z deklarowaną, a nie rzeczywistą płcią.Naprzeciwko siebie mamy potężne genderowe lobby, które już dziś zaciekle nas atakuje. Wierzę jednak, że wspólnie możemy ich pokonać i wyciągnąć wnioski szybciej niż państwa zachodnie – zanim dojdzie do prawdziwej epidemii ludzkich dramatów.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskBiznes pomimo śmiertelnego zagrożenia
W ubiegłym roku do prawników Instytutu Ordo Iuris zgłosił się zrozpaczony ojciec, który na własnej skórze przekonał się, jak potężnym zagrożeniem dla dzisiejszych nastolatków jest wszechobecna propaganda genderowej ideologii.Jego nastoletnia córka – pod wpływem kontaktu z grupami LGBT – uznała, że jest „mężczyzną uwięzionym w ciele kobiety” i udała się do kliniki, która zajmuje się tzw. zmianą płci. Tam otrzymała wszelkie opinie medyczne niezbędne do rozpoczęcia procesu tranzycji, a wkrótce potem zaczęła brać ogromne dawki testosteronu, będącego dla niej śmiertelnym zagrożeniem. Dziewczyna choruje na genetyczną chorobę nowotworową kości, która jest poważnym przeciwwskazaniem do podawania hormonu.
Gdy ojciec udał się do kliniki, by poinformować lekarzy o stanie zdrowia swojej córki, został zignorowany, a wreszcie usłyszał, że jeśli będzie ich dalej nachodził, to wezwą policję. Wrażenia nie zrobiły na nich nawet opinie trzech wybitnych specjalistów z różnych dziedzin medycyny, którzy stwierdzali jednoznacznie, że tranzycja jest poważnym zagrożeniem dla życia dziewczyny. Jeden z nich jest nawet – jak sam napisał – „zaangażowany merytorycznie w pomoc osobom ze środowiska transpłciowego”. Nie miał on jednak wątpliwości, że w tym przypadku taka „pomoc” jest niedopuszczalna.
Zrozpaczony ojciec dziewczyny zgłosił się do nas na tydzień przed planowaną operacją amputacji piersi u jego córki. Wysłaliśmy pismo do centrum medycznego, w którym miało dojść do zabiegu, informując o zagrożeniu życia, jakim może być dla niej mastektomia. Aby upewnić się, że nie dojdzie do niej nigdzie indziej, podobne pismo trafiło także do innych podmiotów medycznych w Polsce, które mogą podjąć się tej operacji. O sprawie zawiadomiliśmy Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego oraz Rzecznika Praw Pacjenta. Do prokuratury wpłynęło też zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez lekarzy z kliniki, którzy mając świadomość stanu zdrowia dziewczyny – narażają jej życie.
Uratujmy dzieci przed nieodwracalnym okaleczaniem

Gdy po raz pierwszy opisaliśmy tę sprawę, zaczęliśmy otrzymywać kolejne zgłoszenia od ofiar genderowej ideologii, które zostały zmanipulowane i dały sobie wmówić, że źródłem ich problemów jest „niedopasowanie” umysłu i ciała, na które receptą są hormony oraz operacje chirurgiczne.
Jedna z naszych beneficjentek padła ofiarą takiej manipulacji po dramatycznym doświadczeniu molestowania seksualnego. W najgorszym momencie swojego życia trafiła na forum dla transseksualistów, którzy przekonywali ją, że pytania o własną tożsamość, które sobie zadawała w tym trudnym czasie, to wyraz tego, że w rzeczywistości jest mężczyzną.Niedługo potem kobieta została skierowana do „transprzyjaznych” specjalistów i zaczęła przyjmować męskie hormony. Gdy pisała na transseksualnym forum o tym, że ma wątpliwości, czy na pewno chce kontynuować swoją „zmianę płci”, to usłyszała, że aby pozbyć się tych wątpliwości musi… zwiększyć dawkę hormonu. Wreszcie przekonano ją do operacji usunięcia piersi i macicy. Przed polskim sądem uzyskała orzeczenie, że jest mężczyzną.Dopiero po latach, kobieta przyznała, że została zmanipulowana do tego stopnia, że bezpowrotnie okaleczyła swoje ciało. Ma dość udawania kogoś, kim nie jest. Zwróciła się do prawników Ordo Iuris z prośbą o pomoc w przywróceniu swoich prawdziwych danych w dokumentach.
Świadectwa takich osób, których szczególnie wiele dostępnych jest w krajach najbardziej dotkniętych falą tranzycji, niejednokrotnie pomagają borykającym się z brakiem akceptacji własnej płciowości młodym ludziom i ratują ich przed zrobieniem sobie nieodwracalnej krzywdy.To jednak przede wszystkim powinna być rola specjalistów. To lekarze i psycholodzy powinni gwarantować dogłębną diagnozę, rzetelną wiedzę medyczną i wsparcie psychologiczne. Tymczasem wielu z nich umywa ręce i chowa się za sloganami o „wolności wyboru” i „autonomii” dziecka. Dziecka, które przecież, z uwagi na swoją niedojrzałość, nie może kupić piwa lub papierosów w sklepie, o którego miejscu zamieszkania decydują rodzice i które nie może samodzielnie wyrazić zgody na inne poważne zabiegi medyczne.Liczne badania naukowe potwierdzają, że przejawy zaburzeń tożsamości płciowej u nastolatków są w zdecydowanej większości przejściowe. Ukrywanie tego faktu przed młodymi ludźmi i namawianie ich do bezpowrotnego okaleczania swojego ciała to prawdziwa zbrodnia.Musimy powiedzieć stanowcze NIE!Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Wspieram działania Ordo Iuris
Mamy rozwiązanie
Dlatego w minionym tygodniu zaprezentowaliśmy projekt ustawy, który zakłada wprowadzenie zakazu zabiegów operacyjnych lub innych działań medycznych mających upodobnić dziecko do przeciwnej płci. Za złamanie zakazu ma grozić kara pozbawienia wolności do lat 3.W uzasadnieniu naszego projektu zwracamy uwagę na dramatyczny, obserwowany w kręgu kultury zachodniej,
 wzrost liczby zgłoszeń do specjalistycznych ośrodków medycznych dokonujących interwencji hormonalnych i chirurgicznych na dzieciach. Miarą zjawiska są wzrosty skierowań liczone w tysiącach procent w okresie kilu lat.
Francuska Akademia Medyczna określa je mianem „epidemicznego” (w Szwecji liczba zgłoszeń w ciągu zaledwie 8 lat wzrosła o 19 700%, w Australii o 12 650%, a we Włoszech o 7 200%). Przy tym, badania naukowe wykazują korelację między wzrostem przypadków zaburzeń tożsamości płciowej i wzrostem liczby publikacji medialnych dotyczących tej tematyki.Sprawa jest niezwykle poważna. Preparaty blokujące dojrzewanie płciowe drastycznie zwiększają prawdopodobieństwo utrwalenia się dysforii płciowej i pragnienia przejścia kolejnych etapów tranzycji. Środki te nie przeszły żadnych prób klinicznych, które wykazałyby bezpieczeństwo podawania ich nastolatkom. Podobnie jak hormony, niosą ze sobą liczne ryzyka zdrowotne i zwiększają prawdopodobieństwo popełnienia samobójstwa.
W uzasadnieniu wskazujemy, że szereg państw, wiodących ośrodków medycznych i naukowych oraz towarzystw lekarskich przeprowadziło gruntowne badania podstaw naukowych i zasadności przeprowadzania interwencji hormonalnych i chirurgicznych na dzieciach. W efekcie przeprowadzonych analiz całej dostępnej literatury naukowej na ten temat stwierdzono między innymi, iż rzeczywiste ryzyka wynikające z medycznej tranzycji przewyższają potencjalne korzyści oraz że działania takie mają charakter eksperymentu naukowego.Za kluczową, naukową podstawę „terapii afirmującej płeć” przyjmuje się badanie (dziś wiemy, że nierzetelne) obejmujące zaledwie 55 osób i opisujące doświadczenia holenderskich medyków dokonujących eksperymentalnych tranzycji osób małoletnich. W finansowanie eksperymentów zaangażowany był koncern farmaceutyczny produkujący środek stosowany w ramach tranzycji. 
Uzasadniając projekt, rozbijamy narrację aktywistów o „uwięzieniu w niewłaściwym ciele” wskazując na wielokrotnie udowodniony wysoki wskaźnik samoistnego zanikania zaburzeń tożsamości płciowej u dzieci.Odpowiadamy także na bardzo częstą i bardzo groźną narrację trans aktywistów, którzy szantażują rodziców dzieci z zaburzeniami tożsamości płciowej ich samobójstwem.Rodzice często słyszą pytanie: „Czy wolisz mieć martwą córkę czy żywego syna?” lub „Czy planujesz tranzycję czy pogrzeb?”. W rzeczywistości, zdecydowana większość dzieci z dysforią płciową cierpi również na depresję, anoreksję, autyzm i inne zaburzenia psychiczne stanowiące same w sobie czynnik predysponujący do podejmowania prób samobójczych. 
Najlepszym sposobem zapobiegania samobójstwom nastolatków kwestionujących własna płeć są – podobnie jak u nastolatków targających się na swoje życie z innych powodów – psychoterapia oraz leki psychiatryczne.Medyczna tranzycja nie redukuje ryzyka zachowań samobójczych i samobójstw. Przeciwnie, w dłuższym okresie może je zwiększać. Jedno z największych badań dotyczących tego zjawiska, prowadzone w szwedzkim Karolinska Institute, obejmujące okres trzydziestu lat, wykazało, iż odsetek samobójstw wśród osób po przejściu tranzycji jest 19 razy większy od odsetka samobójstw w całej populacji.
W uzasadnieniu ustawy wskazujemy także, iż nie istnieje żaden test (badający mózg, DNA lub cokolwiek innego), który mógłby wiarygodnie rozróżnić osobę identyfikującą się jako „trans” od tej, która się tak nie identyfikuje. Ocena opiera się wyłącznie na relacji pacjenta na temat wewnętrznie odczuwanych uczuć i przekonań. W konsekwencji istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że u nastolatków poddanych nieodwracalnemu działaniu blokerów dojrzewania, hormonów i zabiegów chirurgicznych, dysforia ustąpiłaby samoistnie lub przy wsparciu terapii psychologicznej.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskWalczymy z genderową indoktrynacją dzieciAby uchronić dzieci przed podobnymi dramatami, sięgamy do korzenia problemu – genderowej indoktrynacji naszych dzieci w szkołach i w internecie.
Prawnicy Instytutu Ordo Iuris od lat wspierają rodziców w walce o pełne zabezpieczenie ich praw do decydowania o formie i treści zajęć szkolnych, oferowanych przez zewnętrzne organizacje. Jak użalała się Gazeta Wyborcza, nasze interwencje doprowadziły do zmarginalizowania w całym kraju propagandowej akcji „tęczowy piątek”, wymiernie wzmocniły akcję gdańskich rodziców z „Odpowiedzialnego Gdańska”, która zatrzymała wdrożenie w stolicy województwa pomorskiego genderowego programu „Zdrovve Love” oraz stały za skutecznością protestów w Poznaniu czy Krakowie.Wydajemy i szeroko promujemy poradniki dla rodziców i nauczycieli. Udostępniamy wzory „rodzicielskich oświadczeń wychowawczych”, dzięki którym rodzice sprzeciwiają się indoktrynacji dzieci. Zorganizowaliśmy też akcję „Chrońmy dzieci”, w ramach której – na prośbę rodziców z całej Polski – przeprowadziliśmy kontrole w ponad 800 polskich szkołach.Ostatnio wzięliśmy udział w konsultacjach zmian w projekcie obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „Chrońmy dzieci. Wspierajmy rodziców” oraz podjęliśmy interwencję w odpowiedzi na zgłoszenia od nauczycieli, zaniepokojonych tym, że na stronie promowanego w podręcznikach szkolnych „Telefonu zaufania” znalazły się odnośniki do stron propagujących agendę ruchu LGBT.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk
Wspieram działania Ordo Iuris
Skąd wzięła się wulgarna edukacja seksualna?W przyszłym miesiącu opublikujemy raport o genezie wulgarnej edukacji seksualnej. Przypomnimy w nim o szokujących standardach Światowej Organizacji Zdrowia, która zaleca, by mówić o masturbacji dzieciom w przedziale wiekowym od 0 do 4 lat oraz wskażemy przykłady realizacji programów edukacyjnych, wprowadzających w życie ten wulgarny model seksedukacji.Ujawniamy nazwiska prekursorów współczesnej edukacji seksualnej, do których należy między innymi Margaret Sanger – amerykańska aktywistka feministyczna, propagatorka aborcji eugenicznej i sterylizacji osób „nieprzystosowanych” oraz współzałożycielka organizacji American Birth Control League, przekształconej później w znaną do dziś International Planned Parenthood Federation. W 1914 roku Margaret Sager pisała w miesięczniku The Woman Rebel, że małżeństwo to „zdegenerowana instytucja”, a czystość seksualna to „obsceniczna pruderia”. Sanger twierdziła, że macierzyństwo to „niewolnictwo reprodukcji”, z którego pragnęła uwalniać kobiety.Jednocześnie zwrócimy uwagę na to, że permisywna edukacja seksualna nie jest realizowana wyłącznie w szkołach, przytaczając przykłady działalności organizacji, otwarcie indoktrynujących młodych ludzi w polskim internecie.
Wspomnimy chociażby o Grupie Ponton, której misją jest „działanie z młodzieżą i na rzecz młodzieży, wspieranie jej rozwoju psychoseksualnego oraz zapewnianie jej dostępu do wiedzy i bezpiecznej przestrzeni do realizowania pełni własnego potencjału”. Na stronie tej organizacji młodzi ludzie mogą dowiedzieć się między innymi czym jest „rimming”, „pegging” i jak się masturbować. Z kolei założona przez modelkę Annę Rubik Fundacja „SEXEDPL” przekonuje młodzież, że można uprawiać „spontaniczny seks” kiedy i jak się chce, podejmując decyzję „pod wpływem chwili”, również z kimś, kogo dopiero co się poznało. Zaleca się jednak, żeby na wszelki wypadek, gdyby inne „zabezpieczenia” zawiodły, mieć przy sobie tabletkę wczesnoporonną… Na stronie internetowej SEXEDPL nastolatkowie znajdą też porady, jak oglądać „edukacyjne i afirmujące” filmy „queerowe” tak, żeby rodzice się nie dowiedzieli.
Wreszcie pokazujemy wyraźnie, że narzucanie udziału dzieci w zajęciach dotyczących edukacji seksualnej jest niezgodne zarówno z polską Konstytucja, jak i z wiążącym Polskę prawem międzynarodowym, które stanowi jasno, że rodzice mają pierwszeństwo w wychowywaniu swoich dzieci.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk: Uratujmy nasze dzieci
Wspieram działania Ordo Iuris
Przed nami wiele kluczowych projektów. Ale ich powodzenie nie zależy tylko od nas – z każdym z nich związane są koszty, których nie udźwigniemy bez wsparcia ludzi takich jak Pan.Obecnie pracujemy między innymi nad poradnikiem dla nauczycieli, zmuszonych do zwracania się do chłopców damskim imieniem oraz do dziewcząt imieniem męskim.Precyzyjnie wyjaśniamy w nim, jak nauczyciele mogą bronić się przed ideologiczną presją władz szkoły. A takie sytuacje już mają miejsce w Polsce. W ubiegłym roku udzieliliśmy porady prawnej nauczycielom jednej z polskich szkół, którzy znaleźli się w takiej sytuacji. Jeśli pozostaniemy bierni, to może się to skończyć tak jak w Irlandii, gdzie nauczyciel historii trafił do więzienia za to, że odmówił stosowania wobec ucznia zaimków sprzecznych z jego płcią.
 Aby dokończyć tę publikację, potrzebujemy jeszcze 4 000 zł.Na dokończenie raportu na temat korzeni i prawdy o edukacji seksualnej potrzebujemy jeszcze co najmniej 15 000 zł. Monitorowanie działań radykalnych aktywistów, którzy na wszelkie sposoby próbują wchodzić ze swoją propagandą do szkół, to miesięczny koszt 3 000 zł.Każde postępowanie, w którym reprezentujemy rodziców w procesie o ustalenie płci to koszt rzędu 7 000 zł.
Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 60 zł, 90 zł, 150 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli kontynuować nasza pracę w obronie dobra naszych dzieci.
Z wyrazami szacunkuRafał Dorosiński - Członek Zarządu Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo IurisP.S. Gdy mówimy głośno o logicznych konsekwencjach przyjęcia teorii gender – nasi oponenci mówią często, że to hiperbola i kpiny. Ale gdy spojrzymy na to, co już dziś dzieje się na Zachodzie, widzimy wyraźnie, że to, co przed chwilą było absurdalnym żartem, staje się rzeczywistością. Belgowie będą wkrótce głosować nad zarekomendowaną przez tamtejszy Trybunał Konstytucyjny zmianą w projekcie dotyczącym tranzycji, który ich zdaniem jest dziś dyskryminujący dla osób „płynnych płciowo” i powinien zakładać, że płeć można zmieniać łatwo i szybko nieograniczoną ilość razy. Zaprezentowany przez nas projekt ustawy może być tamą dla ziszczenia się podobnego scenariusza w Polsce.
Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.

Sposoby

15 lipca 2023 r. | Nr 28/2023 (628)
Sposoby  
mtodd
         Szanowni Państwo!
           Jak skłonić człowieka, żeby podejmował niekorzystne dla siebie wybory? Albo inaczej: jak skłonić go, do zrzeczenia się podejmowania ważnych decyzji? Są dwa sposoby: zmusić, lub przekonać. Pierwszy wymaga siły, drugi umiejętności manipulacji. Terroru nie da się niczym zastąpić i podlega mu każdy, natomiast „przekonać” najłatwiej durni. Stąd bierze się ta totalna tolerancja, dla przejawów głupoty wszelakiej. Narzekamy i słusznie, że wymordowano nam elity, które mogłyby nam teraz przewodzić.
           Mordercy naszych elit, czyli Niemcy i Rosjanie sami światłych elit nie potrzebują, co udowadniają na każdym kroku, zarówno ci na Wschodzie, jak i na Zachodzie. Naszym sąsiadom führer, albo car zastępuje wszelkie elity. A zatem jesteśmy i tak w o niebo lepszej sytuacji. Mamy, co prawda, przygłupów wierzących w Tuska, chociażby on sam sobie codziennie przeczył. Jaki  procent zwolenników ma ten rusko-pruski agent w naszym społeczeństwie? Trudno powiedzieć. Ale porównajmy to z Niemcami, czy Francuzami, którzy bez słowa sprzeciwu dali sobie narzucić „nachodźców”.
           Róbmy swoje, demaskujmy głupotę. Odwołujmy się nie do uczuć, którymi łatwiej sterować, a do rozumu! Polacy, to przecież mądry naród. Mam nadzieję, że nawet z międzynarodowymi korporacjami prędzej, czy później  uporamy się, chociaż sama jestem stale sekowana, bo jakiejś „sztucznej (a może obcej) inteligencji” nie podoba się to, co piszę.
Z pozdrowieniami
Małgorzata Todd

Dwie podstawowe funkcje  WHO: Narzędzie redukcji światowej populacji i potężny agent marketingowy dla dużych firm farmaceutycznych. 

Przestroga o WHO – Larry Romanoff

Trinity Artykuły 15/07/2023·

Autor, Larry Romanoff Moon of Shanghai, Maj 10, 2020 przestroga-o-who-larry-romanoff

Wydaje się, że nie brakuje twierdzeń z wielu poinformowanych i niezależnych źródeł, że WHO pełni dwie podstawowe funkcje, pierwszą jako narzędzie redukcji światowej populacji w imieniu swoich panów, a drugą jako potężny agent marketingowy dla dużych firm farmaceutycznych, w szczególności producentów szczepionek. 

Wielu krytyków zwróciło uwagę, że „eksperci ds. szczepień” w WHO są „zdominowani przez producentów szczepionek, którzy mogą zyskać na niezwykle lukratywnych kontraktach na szczepionki i leki przeciwwirusowe przyznawanych przez rządy”. I rzeczywiście, komitety doradcze i inne komitety zaangażowane w programy szczepionek WHO wydają się być mocno zaludnione przez tych, którzy czerpią bezpośrednie korzyści z tych samych programów.

Podobnie twierdzenia i obawy dotyczące kontroli i redukcji populacji są dziś dalekie od teorii spiskowych, z o wiele za dużo dowodów, niektóre z nich są przerażające, że jest to rzeczywiście główny program dzisiejszej WHO. Widzieliśmy już zbyt wiele twardych dowodów na zaangażowanie tego organu w obu obszarach, aby uzasadnić odrzucenie obaw jako niewiarygodnych obaw. Co więcej, istnieje niepokojąca lista osób ściśle związanych z WHO, które miały albo redukcję populacji, albo masowe szczepienia jako projekt ulubieńca; osoby takie jak David Rothschild, David Rockefeller, George Soros, Donald Rumsfeld, Bill Gates i wielu innych, lista obejmuje organizacje krajowe, takie jak CDC, FEMA, Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego Stanów Zjednoczonych, Instytuty Rockefellera i Carnegie, CFR i inne .

Na podstawie wszystkich dowodów nie jest trudno dojść do wniosku, że WHO jest międzynarodowym przedsiębiorstwem przestępczym kontrolowanym przez główną grupę, której centrum stanowią europejskie dynastie korporacyjne, która, jak zauważył jeden z autorów, „zapewnia strategiczne przywództwo i finansuje rozwój, produkcję i uwalnianie syntetycznych, stworzonych przez człowieka wirusów wyłącznie w celu usprawiedliwienia niezwykle dochodowych masowych szczepień”. Widzieliśmy tak wiele przypadków niezwykłego i najwyraźniej laboratoryjnego wirusa, który pojawiał się bez ostrzeżenia, po czym natychmiast pojawiły się pilne, pełne obaw oświadczenia WHO o kolejnych obowiązkowych masowych szczepieniach.

Mamy szalejącą produkcję śmiercionośnych wirusów w tajnych laboratoriach na całym świecie i powtarzające się „przypadkowe” uwalnianie tych wirusów do różnych populacji (pomyśl o ZIKA) – pozornie nieuchronnie bez wyjaśnienia, przeprosin, a nawet pozorów faktycznego dochodzenia, a tym bardziej potępienia lub zarzuty karne lub cywilne. Mamy również ogólny immunitet prawny dla wszystkich firm farmaceutycznych w zakresie tworzenia i rozpowszechniania śmiercionośnych patogenów poprzez szczepienia. Kiedy dodamy do tej mieszanki historię przestępczości WHO, jak z ich słynnym międzynarodowym programem sterylizacji tężca/hCG, dziwny czas pojawienia się AIDS i liczne przypadki programów szczepień WHO, które doskonale zbiegły się z nagłym wybuchem jeszcze inna niezwykła choroba na tych samych obszarach i populacjach,

  • Szczepienia WHO i „kontrola” populacji

Na początku lat 90. WHO nadzorowała masowe kampanie szczepień przeciw tężcowi w Nikaragui, Meksyku, Filipinach, Tanzanii i Nigerii. Wszyscy opowiadają podobną historię, taką, w którą trudno uwierzyć, ale z faktami zbyt jasnymi, by je obalić. Tężec to choroba, której początek często kojarzymy z nadepnięciem na zardzewiały gwóźdź lub jakimś podobnym zdarzeniem. Powinno być jasne, że mężczyźni byliby co najmniej tak samo, jeśli nie bardziej narażeni na zetknięcie się z tą okolicznością niż kobiety i być może bardziej nieostrożne dzieci niż dorośli, ale program szczepień WHO był skierowany tylko do kobiet w wieku od 15 do 45 lat wiek – innymi słowy wiek rozrodczy. W Nikaragui celem były kobiety w wieku od 12 do 49 lat.

Ponadto, pojedyncza szczepionka przeciw tężcowi jest powszechnie akceptowana jako wystarczająca do zapewnienia ochrony przez dziesięć lat lub dłużej, ale WHO w niewytłumaczalny sposób nalegała na szczepienie tych kobiet pięć razy w ciągu kilku miesięcy. Wkrótce po rozpoczęciu tych programów zaczęły pojawiać się obawy dotyczące samoistnych aborcji i innych powikłań występujących wyłącznie w zaszczepionych populacjach. Podejrzana grupa w Meksyku poddała analizie surowicę szczepionkową i odkryła, że ​​zawiera ona hormon ludzkiej gonadotropiny kosmówkowej (hCG). Ten hormon ma kluczowe znaczenie dla kobiecego ciała w czasie ciąży. Powoduje uwalnianie innych hormonów, które przygotowują wyściółkę macicy do zagnieżdżenia się zapłodnionego jaja. Bez niej organizm kobiety nie jest w stanie utrzymać ciąży, a płód zostanie usunięty.

Po zajściu w ciążę organizm kobiety nie rozpoznałby hCG jako przyjaciela i wytworzyłby przeciwciała anty-hCG, a wcześniejsze szczepienie indukuje teraz układ odpornościowy jej organizmu do ataku na hormon potrzebny do doniesienia nienarodzonego dziecka, zapobiegając kolejnym ciążom zabijając hCG, który jest niezbędny do ich podtrzymania. Oznacza to, że każda kobieta, która otrzymała szczepionkę WHO, została zaszczepiona nie tylko przeciwko tężcowi, ale także przeciwko ciąży. (1) (2)

WHO początkowo zaprzeczyła faktom i zdyskredytowała wyniki wstępnych testów, ale po tym odkryciu każdy kraj przeprowadził szeroko zakrojone testy i we wszystkich przypadkach zidentyfikowano hormon hCG jako obecny w surowicy szczepionki przeciwko tężcowi. WHO w końcu zamilkła i przerwała swój program, ale do tego czasu wiele milionów kobiet zostało zaszczepionych – i uczyniono bezpłodnymi. Jednym z ważnych faktów jest to, że trzy różne marki szczepionek przeciw tężcowi wykorzystywane w tym projekcie zostały opracowane, wyprodukowane i dystrybuowane w tajemnicy i żadna z nich nie została nigdy przetestowana ani dopuszczona do sprzedaży lub dystrybucji w dowolnym miejscu na świecie. Firmy, które je wyprodukowały, to Connaught Laboratories i Intervex z Kanady oraz CSL Laboratories z Australii. Connaught to ta sama firma, która wraz z Kanadyjskim Czerwonym Krzyżem świadomie rozprowadzała produkty krwiopochodne zanieczyszczone AIDS przez kilka lat w latach 80., organizację przestępczą, która powinna była zostać stracona wraz z jej właścicielami. (3)

Kolejnym obciążającym dowodem, który ocenzurowały zachodnie media, był fakt, że WHO była aktywnie zaangażowana przez ponad 20 lat wcześniej w opracowywanie szczepionki przeciw płodności, wykorzystując hCG związaną z toksoidem tężcowym jako nośnikiem – dokładnie taką samą kombinację jak w te szczepionki. Według własnych raportów WHO wydali prawie 400 milionów dolarów na tego rodzaju badania „zdrowia reprodukcyjnego”. Na ten temat napisano ponad 20 artykułów naukowych, wiele z nich zostało napisanych przez samą WHO, które szczegółowo dokumentują próby WHO stworzenia szczepionki przeciw płodności wykorzystującej anatoksynę tężcową. I nie są sami; UNFPA, UNDP, Bank Światowy i oczywiście – ilekroć napotykamy tajne próby kontroli populacji – wszechobecna Fundacja Rockefellera, wszyscy są sprzymierzeni w tej sprawie, podobnie jak amerykański Narodowy Instytut Zdrowia. 

Rząd Norwegii był również partnerem w tej parodii, przekazując ponad 40 milionów dolarów na opracowanie tej szczepionki aborcyjnej przeciw tężcowi.

Fundacja Billa i Melindy Gatesów mocno finansuje dystrybucję szczepionki przeciw tężcowi w Afryce przez UNICEF, która jest agencją, która dostarczyła Kenii szczepionkę zawierającą hCG. Gates powiedział: „Dzisiejszy świat liczy 6,8 miliarda ludzi. To zbliża się do około dziewięciu miliardów. Teraz, jeśli wykonamy naprawdę świetną robotę w zakresie nowych szczepionek, opieki zdrowotnej, usług związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym, moglibyśmy obniżyć to o dziesięć lub piętnaście procent”. (4) Fundacja Rockefellera również mocno finansowała te badania i dystrybucję szczepionek. (5) Wszystko to sprowadza się do ludobójstwa na skalę planetarną.

Przejrzałem szczegółowo stronę internetową WHO i odkryłem, że są tam dziesiątki artykułów, z których wiele zostało napisanych przez badaczy WHO, szczegółowo dokumentujących próby WHO stworzenia szczepionki przeciw płodności wykorzystującej anatoksynę tężcową jako nośnik. (6) Niektóre wiodące artykuły obejmowały:

  • „Profil kliniczny i badania toksykologiczne na czterech kobietach zaszczepionych Pr-B-hCG-TT”, Antykoncepcja, luty 1976, s. 253-268.
  • „Obserwacje dotyczące antygenowości i efektów klinicznych kandydującej szczepionki przeciwciążowej: podjednostka B ludzkiej gonadotropiny kosmówkowej połączonej z anatoksyną tężcową”, Fertility and Sterility, październik 1980, s. 328-335.
  • „Faza 1 badań klinicznych szczepionki antykoncepcyjnej Światowej Organizacji Zdrowia”, The Lancet, 11 czerwca 1988, s. 1295-1298. „Vaccines for Fertility Regulation”, rozdział 11, s. 177-198, Research in Human Reproduction, Biennial Report (1986-1987), WHO Special Program of Research, Development and Research Training in Human Reproduction (WHO, Genewa 1988).
  • „Szczepionki anty-hCG są w fazie badań klinicznych”, Scandinavian Journal of Immunology, tom. 36, 1992, s. 123-126.

Już w 1978 roku WHO aktywnie badała sposoby wyeliminowania znacznej części populacji Trzeciego Świata. Artykuł opublikowany przez WHO (7) nosił tytuł „Ocena szczepionek z antygenem łożyskowym w regulacji płodności”; W gazecie uznano „znaczący postęp” w światowym programie eugenicznym uboju osób niebędących białymi, ale jednocześnie zidentyfikowano „pilną potrzebę większej różnorodności metod” zapobiegania płodności i zachwycono faktem, że „szczepienie jako środek profilaktyczny jest obecnie tak powszechnie akceptowane”, że zastosowanie szczepionek do sterylizacji byłoby bardzo atrakcyjne (dla osób wydających szczepionki) i oferowałoby „wielką łatwość dostawy”.

Jeśli to nie jest jasne, WHO twierdzi, że szczepienia w innych celach – ochrona przed chorobami – są tak powszechne i powszechnie akceptowane, że szczepienie jest prawdopodobnie najłatwiejszym sposobem sterylizacji populacji krajów nierozwiniętych. Następnie w artykule odnotowuje się nagromadzenie dowodów na to, że „istnieją białka specyficzne dla układu rozrodczego”, które „mogą zostać zablokowane” przez szczepienia i zapewnić nową metodę „regulacji płodności”. Wśród wymienionych zalet szczepionki do sterylizacji jest to, że może ona zapobiec lub zakłócić implantację zapłodnionego jaja do ściany macicy, a tym samym zagwarantować, że każda (inna niż biała) koncepcja będzie skutkowała poronieniem lub spontaniczną aborcją, tj. szczepionka hCG. Artykuł kontynuuje:

„Testowanie… wykaże, czy pojedyncze wstrzyknięcie wystarczy do osiągnięcia pożądanego poziomu immunizacji, czy też konieczne będzie kilka zastrzyków przypominających. Głównym pożądanym efektem jest osiągnięcie stopnia immunizacji wystarczającego do: (a) zneutralizowania aktywności hormonalnej hCG in vivo; oraz b) zapobiegać lub zakłócać implantację na bardzo wczesnym etapie ciąży. Nie ustalono jeszcze, czy immunizacja koniugatem peptydu β hCG spowoduje nieodwracalną biologiczną neutralizację hCG… To prawdopodobnie będzie się różnić w zależności od osoby. W pierwszym przypadku wskazanie do szczepienia będzie ograniczone do sterylizacji, natomiast w drugim przypadku… szczepienie można uznać za długotrwały, ale odwracalny środek zapobiegający płodności”.

W dniach 17-18 sierpnia 1992 r. WHO sporządziła raport zatytułowany „Szczepionki regulujące płodność”, będący wynikiem dużego spotkania w Genewie naukowców i „obrońców zdrowia kobiet”, „w celu dokonania przeglądu obecnego stanu rozwoju szczepionek regulujących płodność. ” Spotkanie odbyło się w ramach wspólnego Specjalnego Programu Badań nad Reprodukcją UNDP, UNFPA, WHO i Banku Światowego. W raporcie stwierdzono, że „… badania stosowane nad FRV (szczepionkami regulującymi płodność) trwają od ponad dwudziestu lat…” i omówiono nie tylko szczepionki anty-hCG, które już są badane klinicznie, ale także rozwój innych szczepionek, takich jak szczepionkę anty-GnRH, która wydłuży czasową niepłodność spowodowaną karmieniem piersią.

W tamtym czasie ta szczepionka była również testowana w terenie, z możliwym zamiarem zastosowania obu antygenów w tej samej szczepionce przy założeniu, że pojedyncza szczepionka może nie wysterylizować wszystkich ofiar. Uznali również niebezpieczeństwa związane z podawaniem takiej szczepionki kobietom, które były już w ciąży, i wyrazili świadomość, że przeciwciała prawie na pewno będą obecne w mleku, a zatem mogą również spowodować trwałą bezpłodność niemowląt – z masowym niedopowiedzeniem, że to „może nie być do zaakceptowania dla wszystkich potencjalnych użytkowników…” Od początku planiści WHO zdawali sobie sprawę, że podczas masowych szczepień wiele kobiet w ciąży zostanie również zaszczepionych surowicą anty-hCG, co nieuchronnie doprowadzi nie tylko do sterylizacji, poronień i samoistnych poronień, ale także do nieuleczalnych choroby autoimmunologiczne i wady wrodzone.

W tym samym artykule napisano: „Oprócz nieumyślnego zaszczepienia kobiet podczas ustalonej ciąży, płody mogą być narażone na potencjalne teratologiczne skutki immunizacji…”. Innymi słowy, personel WHO swobodnie zaszczepiłby kobiety w ciąży, te zarodki lub płody, które nie ulegają spontanicznej aborcji, doświadczałyby patologicznego wzrostu, z którego wynikałyby różne nieokreślone wady wrodzone. WHO nie bada „zdrowia reprodukcyjnego”, ale niemożność reprodukcyjną, a ich szczepionka przeciwko tężcowi-hCG w żadnym sensie nie „reguluje” płodności kobiet, ale czyni je biologicznie niemożliwymi, co nie jest całkiem tym samym. W ich własnym artykule stwierdzono, że szczepienie prawdopodobnie „spowoduje nieodwracalną biologiczną neutralizację hCG”,

Spróbuj zrozumieć, co to oznacza: WHO przez dziesięciolecia otrzymywała setki milionów dolarów na badania i testy, aby wyprodukować szczepionkę przeciw płodności, która sprawi, że układ odpornościowy kobiety zaatakuje i zniszczy jej własne dzieci w łonie matki, szczepionkę, którą potajemnie łączyłaby się ze szczepionką przeciw tężcowi, nie informując o tym ofiar. Powiedzieć, że ich oszustwo się powiodło, byłoby niedopowiedzeniem. WHO zaszczepiła tą szczepionką ponad 130 milionów kobiet w 52 krajach, trwale sterylizując bardzo duży procent z nich bez ich wiedzy i zgody. Dopiero gdy ogromna liczba kobiet we wszystkich krajach doświadczyła krwawienia z dróg rodnych i poronień bezpośrednio po szczepieniach, odkryto dodatek hormonalny jako przyczynę.

Po odkryciu hormonu w szczepionce nigeryjscy lekarze donieśli, że lekarze WHO powiedzieli im, że hormon hCG „nie będzie miał wpływu na reprodukcję człowieka”, co było ich zdaniem fałszywe. Kiedy ta informacja dotarła do opinii publicznej, WHO przyjęła obraźliwe i odrażające stanowisko, kpiąc i wyśmiewając narody, które przeprowadziły testy i ujawniły zanieczyszczenie, potępiając je jako niekompetentne, posiadające „nieodpowiednie” laboratoria badawcze i używające niewłaściwych próbek lub procedur. Urzędnicy WHO twierdzili, że te narody „nie mają odpowiedniego rodzaju laboratorium do przeprowadzenia testu. Laboratoria wiedzą tylko, jak badać próbki moczu. . ”. Jest to standardowa reakcja zachodnich agencji, rządów i korporacji, gdy zostaną przyłapane na sfałszowanych produktach. Kiedy odkryto, że napoje Coca-Coli w Chinach zawierają przerażające ilości pestycydów i chloru, natychmiast oskarżono, że chińskie laboratoria biologiczne są niekompetentne. Kiedy stwierdzono, że makaron Nestle w Indiach zawiera niebezpiecznie toksyczne ilości ołowiu, wszystkie indyjskie laboratoria były niekompetentne. Następnym krokiem jest staranne wyprodukowanie kilku próbek, o których wiadomo, że są nieskażone, dostarczenie ich do „niezależnego” laboratorium, które nieuchronnie uzna je za czyste, a następnie przeniesienie artykułu z pierwszej strony.

Kiedy dokonano odkrycia, wiele krajów uchwaliło natychmiastowe prawne zakazy zbliżania się do programów szczepień WHO i UNICEF. Przedstawiciele WHO i UNICEF powiedzieli, że „poważne zarzuty” „nie zostały poparte dowodami”, co było nonsensem. UNICEF, USAID i WHO odmówiły zajęcia się dowodami, takimi jak krwawienie z pochwy, poronienia i spontaniczne aborcje. Odmówili również dyskusji na temat powodów serii pięciu szczepień w krótkich odstępach czasu, podczas gdy jedno zawsze wystarczało, ignorując treść własnych opublikowanych artykułów stwierdzających, że wielokrotne wstrzyknięcia szczepionki przeciw tężcowi-hCG będą konieczne do skutecznej sterylizacji.

W obliczu udokumentowanych wyników urzędnicy WHO przyznali, że hormon rzeczywiście istniał „w niewielkich ilościach” w „niektórych” materiałach szczepionkowych, ale był to nieistotny wynik „przypadkowego skażenia”. Nikt w WHO nie próbował wyjaśnić źródła hormonu hCG w ilości wystarczającej do skażenia 130 milionów dawek szczepionki, ani w jaki sposób to „zanieczyszczenie” mogło „przypadkowo” wprowadzić się do wszystkich tych szczepionek. The Lancet poinformował, że amerykański Narodowy Instytut Zdrowia dostarczył większość hormonu hCG do eksperymentów i testów WHO. Zachodnie media były wówczas oczywiście zbyt zajęte opowiadaniem nam, jak zły jest Iran, aby zauważyć mały problem 130 milionów kobiet, które celowo zaszczepiono przeciwko ciąży bez ich wiedzy. Jak już często wspominałem gdzie indziej, zachodnie media nadmiernie lubią demonizować Hitlera, ale Hitler nie wysterylizował 130 milionów kobiet bez ich wiedzy i zgody, więc gdzie jest moralne oburzenie wobec WHO? Oburzenie jest pogrzebane w fakcie, że żadna z tych 130 milionów wysterylizowanych kobiet nie była biała.

WHO milczała przez jakiś czas, ale w 2015 roku Radio Watykańskie oskarżyło organizacje ONZ WHO i UNICEF o ponowne realizowanie szeroko zakrojonych międzynarodowych programów wyludniania ziemi za pomocą szczepionek w celu potajemnej sterylizacji kobiet w krajach Trzeciego Świata, tym razem w Kenii. Stwierdzono, że „katoliccy biskupi w Kenii sprzeciwiali się ogólnokrajowej kampanii szczepień przeciwko tężcowi, skierowanej do 2,3 miliona kenijskich kobiet i dziewcząt w wieku rozrodczym w wieku od 15 do 49 lat, nazywając tę ​​kampanię tajnym rządowym planem sterylizacji kobiet i kontrolowania wzrostu populacji”. (8) W maju 2018 roku zgłoszono, że w Indiach stosowano szczepionki regulujące płodność. (9)

I polio też

W 2009 roku w Nigerii wybuchła epidemia polio, będąca bezpośrednim skutkiem kolejnego programu szczepień WHO, tym razem bezpośrednio powiązanego ze szczepionką wykonaną z żywego wirusa polio, który zawsze niesie ze sobą ryzyko wywołania polio zamiast ochrony przed to – o czym Amerykanie przekonali się ku swemu rozczarowaniu wiele lat temu. Obecnie na Zachodzie szczepionki przeciwko polio są wytwarzane z zabitego wirusa, który nie może powodować polio. Ta ostatnia epidemia sponsorowana przez WHO faktycznie rozpoczęła się kilka lat wcześniej, za którą WHO obwiniła żywego wirusa w ich szczepionkach, który w jakiś sposób „zmutował”. Tak więc po raz kolejny WHO powoduje polio w nierozwiniętym świecie, wśród dowodów na to, że na każdy przypadek zidentyfikowanego polio przypadają setki innych dzieci, które nie rozwijają choroby, ale pozostają nosicielami i przekazują ją innym. Od dawna wiadomo, że żywa doustna szczepionka stosowana przez WHO może z łatwością wywołać epidemie, które rzekomo eliminuje, i oczywiście nie ma opublikowanych dowodów na to, że wirus polio faktycznie „zmutował”. To samo miało miejsce w Kenii, tym razem przy użyciu hormonu hCG związanego ze szczepieniami przeciw polio, z tymi samymi tragicznymi skutkami. (10)

Pod koniec 2013 roku Syria doświadczyła nagłego wybuchu polio, pierwszego w tym kraju od około 20 lat, na obszarze kontrolowanym przez wspieranych przez USA rewolucyjnych najemników. Rząd syryjski twierdził, że ma dowody na to, że ci cudzoziemcy przywieźli chorobę do kraju z Pakistanu, z zachodnich (amerykańskich) agencji. WHO była aktywna w Pakistanie w kolejnym ze swoich „programów szczepień humanitarnych”, które w dziwny sposób zbiegły się na obszarze geograficznym z poważną epidemią polio, a władze syryjskie były nieugięte, że Zachód przekazał je ich narodowi, kiedy 1,7 miliona dawek szczepionki przeciw polio zostało zakupiony przez UNICEF, mimo że od 1999 roku nie zaobserwowano żadnego przypadku polio. Po rozpoczęciu programu masowych szczepień przypadki polio zaczęły pojawiać się w Syrii.

UNICEF rozpoczął podobny program masowych szczepień z 500 000 dawek żywej doustnej szczepionki przeciwko polio na Filipinach, pomimo faktu, że od 1993 roku na Filipinach nie odnotowano przypadków polio. Pasowałoby to do wzorca z innych przypadków nagłych przypadków choroby. Nie udało mi się jeszcze zrekonstruować szczepień WHO i innych programów we wszystkich lokalizacjach, ale nagłe wybuchy wirusów są zawsze podejrzane, ponieważ nie mogą powstać z niczego i muszą zostać wprowadzone do populacji, a z zadziwiającą regularnością pojawiają się po piętach niektórych Program szczepień WHO. Nagłe i niewytłumaczalne pojawienie się dżumy dymieniczej w Peru i na Madagaskarze to dwa takie zdarzenia i coraz częściej patogeny nie wydają się być pochodzenia naturalnego. W szczególności, związany z SARS wirus wielbłąda na Bliskim Wschodzie miał pewne oczywiste oznaki inżynierii człowieka, podobnie jak sam koronawirus SARS. Takich przypadków jest wiele, zbyt często związanych z obecnością jakiegoś programu WHO.

WHO staje się również aktywna w Chinach z alarmującym potencjałem katastrofy. Na przykład pod koniec 2013 r. pewna liczba noworodków w Chinach zmarła natychmiast po zaszczepieniu ich przez WHO przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Przedstawiciel WHO w Chinach, dr Bernhard Schwartlander, nazwał chiński program „bardzo udanym”, ale ja wiem, że wątpliwości co do jego definicji „sukcesu”. Śmierć niemowląt rzeczywiście mogła być nieszczęśliwym wypadkiem, ale komentarz Schwartlandera, że ​​„trudno jest ustalić związek przyczynowy między szczepionkami a śmiercią dzieci”, nie dodał mi otuchy. Znając przeszłą historię WHO i ich szczepień zakaźnych, „trudności w ustaleniu związku przyczynowego między szczepieniami WHO a zgonami cywilów” mogły być częścią „udanej”.

Studium przypadku firmy Pfizer — epidemia w idealnym momencie

Wiadomo już, że wielu nowym lekom towarzyszą poważne skutki uboczne, takie jak nieodwracalne uszkodzenie wątroby, które często są śmiertelne dla dzieci. W 1996 roku firma Pfizer opracowała nowy antybiotyk o nazwie Trovan do leczenia różnych infekcji, na przykład zapalenia opon mózgowych. Wiele z tych nowych antybiotyków jest bardzo silnych i ma skutki uboczne, które zwykle czynią je zbyt niebezpiecznymi dla dzieci, często powodując trwałe uszkodzenie wątroby, choroby stawów i wiele innych wyniszczających powikłań. W niewytłumaczalny sposób firma Pfizer zdecydowała się przeprowadzić próby testowe na niemowlętach. Jednak Pfizer miał standardowy problem, że certyfikacja FDA w USA wymagała badań klinicznych na ludziach, a są one prawie niemożliwe do przeprowadzenia w krajach rozwiniętych, ponieważ żaden rodzic nie chce pozwolić swoim dzieciom na udział w tak ryzykownych badaniach klinicznych, nie mówiąc już o procesach sądowych wynikających z nieudanych prób. Dlatego te firmy farmaceutyczne mają tendencję do prawie powszechnego przeprowadzania prób do biednych krajów w Afryce, Azji i Ameryce Południowej, gdzie prawa są nieprzygotowane, a ludzie nie rozumieją ryzyka związanego z nieprzetestowanymi i niezatwierdzonymi lekami. Amerykańskie (i europejskie) firmy farmaceutyczne przekształciły zatem kraje rozwijające się w ogromne laboratorium testowe, które nie ponosi odpowiedzialności finansowej.

Tak się złożyło, że dokładnie w momencie, gdy firma Pfizer była gotowa do rozpoczęcia badań klinicznych tego nowego leku, Nigerię nagle iw niewytłumaczalny sposób dotknęła jedna z najgorszych epidemii zapalenia opon mózgowych w historii. I oczywiście firma Pfizer była tam, aby pomóc rządowi Nigerii uporać się z wybuchem epidemii. Ale firma Pfizer nie poradziła sobie dokładnie z wybuchem; tym, co zrobiła, było przeprowadzenie nagannej próby klinicznej nowego leku na grupie ofiar, które raczej nie będą się skarżyć. Zamiast „pomagać”, jak twierdził, Pfizer zebrał grupę próbną i grupę kontrolną, dając jednej grupie nowy lek Pfizera i produkt konkurencji drugiej. Szybko stało się oczywiste, że Amerykanie nie byli na misji humanitarnej, ale oszczędzali na kosztach żywych procesów. Po przeprowadzeniu eksperymentów na około 200 ofiarach, zebrali informacje o swoich testach i wyjechali – w sam środek epidemii zapalenia opon mózgowych, nie ratując żadnego życia. Rząd Nigerii oszacował liczbę ofiar śmiertelnych na około 11 000.

To byłby koniec, gdyby nie to, że wkrótce potem wybuchła kontrowersja dotycząca związku między potrzebą Pfizera do prób testowych a wybuchem zapalenia opon mózgowych. Tak się złożyło, że bezpośrednio przed tym wydarzeniem WHO przebywała w Nigerii w ramach innego programu szczepień „ratujących życie”, tym razem przeciwko polio, a czas i miejsce wybuchu zapalenia opon mózgowych najwyraźniej idealnie pasowały do ​​programu szczepień WHO przeciwko polio. I oczywiście idealnie pasowało do zapotrzebowania firmy Pfizer na dużą liczbę obiektów testowych. Były pozwy i płatności, oskarżenia i zaprzeczenia, ale do dziś Nigeria odmawia WHO wjazdu do kraju i nie będzie uczestniczyć w żadnej dalszej pomocy „humanitarnej” od ONZ czy WHO. Nie możemy definitywnie stwierdzić, że WHO celowo stworzyła epidemię zapalenia opon mózgowych na korzyść testów firmy Pfizer, ale to jedyna teoria, która pasuje do wszystkich znanych faktów i wydaje się, że WHO robi to regularnie. Powinniśmy zwrócić uwagę na zamiar firmy Pfizer, aby sprzedawać Trovan w Stanach Zjednoczonych i Europie po jego próbach na tych afrykańskich dzieciach, ale FDA odmówiła zatwierdzenia Trovanu dla amerykańskich dzieci ze względu na poważne zagrożenia.

Zachowanie firmy Pfizer po zakończeniu tych „prób terenowych” było, jeśli w ogóle, jeszcze bardziej naganne. Pozwy opierały się na twierdzeniach, że firma Pfizer nie miała odpowiedniej zgody rodziców na stosowanie eksperymentalnego leku na ich dzieciach, którego użycie nie tylko spowodowało śmierć wielu dzieci, ale także uszkodzenie mózgu, paraliż lub niewyraźną mowę. Pfizer ostatecznie osiągnął porozumienie z nigeryjskim rządem stanowym, aby zapłacić 75 milionów dolarów odszkodowania i utworzyć fundusz w wysokości 35 milionów dolarów na odszkodowania dla ofiar. To po tym, co „Guardian” opisał jako „15-letnią batalię prawną przeciwko firmie Pfizer o zaciekle kontrowersyjny proces narkotykowy”. Firma Pfizer nie tylko stawiała opór do końca, zmuszając biedne rodziny do przejścia przez 15 lat piekła, zanim w końcu ustąpiła, ale uciekł się do wymuszeń i szantażu nigeryjskich urzędników państwowych, próbując uniknąć jakichkolwiek płatności na rzecz rodzin małych ofiar nielegalnego procesu narkotykowego. Brytyjski Guardian poinformował, że ujawnione depesze dyplomatyczne rządu USA ujawniły, że „Pfizer wynajął śledczych do poszukiwania dowodów korupcji wobec nigeryjskiego prokuratora generalnego w celu przekonania go do wycofania się z działań prawnych”, przy widocznej pełnej wiedzy i prawdopodobnie pomocy ze strony Departament Stanu USA.

The Guardian stwierdził, że depesze dyplomatyczne zarejestrowały spotkania między kierownikiem krajowym firmy Pfizer, Enrico Liggeri, a urzędnikami amerykańskimi w ambasadzie w Abudży w dniu 9 kwietnia 2009 r., stwierdzając: zdemaskować go i wywrzeć na nim presję, aby zrezygnował ze spraw federalnych. Powiedział, że śledczy Pfizer przekazują te informacje lokalnym mediom. The Guardian poinformował również, że nie ma sugestii ani dowodów na to, że prokurator generalny Nigerii był pod wpływem tej presji. Pfizer oczywiście twierdził, że cały pomysł był „niedorzeczny”, ale możemy założyć, że kable – które zostały sklasyfikowane jako „poufne” – nie kłamały.

Wygląda na to, że firma Pfizer kłamała we wszystkich swoich oświadczeniach, nie tylko z twierdzeniami o aprobacie rządu i wiedzy rodziców, ale także z twierdzeniem, że nigeryjski lekarz był odpowiedzialny za eksperymenty i kierował nimi. Badanie rządowe wykazało, że miejscowy lekarz był dyrektorem „tylko z nazwy” i najczęściej nie był nawet informowany o procedurach badania i zazwyczaj „trzymano go w niewiedzy”. Ponadto firma Pfizer wykorzystała fałszywy list z nieistniejącego działu, aby uzyskać zgodę FDA na te badania kliniczne. Pfizer w końcu przyznał, że sfałszowany list był „niepoprawny”, ale nie jestem pewien, czy jest to najwłaściwszy przymiotnik. Pfizer wygłosił również irytująco nieuczciwe twierdzenie, że jego antybiotyk „Trovan wykazał najwyższy wskaźnik przeżywalności ze wszystkich terapii szpitalnych. Trovan bezsprzecznie uratował życie”. Być może, ale dane, na których firma Pfizer oparła to twierdzenie, polegały na fakcie, że w jednym miejscu pięciu pacjentów zmarło po zastosowaniu leku firmy Pfizer, a sześciu pacjentów zmarło po zastosowaniu innego leku, bez danych dotyczących ciężkości infekcji ani niczego innego. W najlepszym razie puste i zasadniczo nieuczciwe twierdzenie.

Aby odwrócić uwagę od kwestii, że Trovan firmy Pfizer jest śmiertelny dla dzieci, firma twierdziła, że ​​międzynarodowa organizacja Lekarze bez Granic (Médecins sans Frontières) podawała lek firmy Pfizer w ramach własnego dużego programu leczenia, czemu MSF stanowczo zaprzeczyło, mówiąc: „Nigdy nie pracował z tą rodziną antybiotyków. Nie używamy go na zapalenie opon mózgowych. To jest powód, dla którego byliśmy zszokowani, widząc tę ​​próbę w szpitalu”. To Liggeri z firmy Pfizer twierdził, że procesy sądowe przeciwko firmie Pfizer „miały całkowicie polityczny charakter”, a także Liggeri wymyślił oskarżenie, że MSF podawał dzieciom Trovana firmy Pfizer.

W 2006 r. „Washington Post” doniósł o długotrwałym badaniu rządu Nigerii, które wykazało, że firma Pfizer naruszyła prawo międzynarodowe, testując swój niezatwierdzony lek na dzieciach z infekcjami mózgu. The Post najwyraźniej otrzymał kopię poufnego raportu, który był ukrywany przez pięć lat i który stwierdzał, że firma Pfizer nigdy nie otrzymała zgody rządu na przeprowadzenie badania klinicznego, ponieważ rzekomy list autoryzacyjny został sfałszowany na papierze firmowym nieistniejącego departamentu i z datą wsteczną do daty poprzedzającej badanie. Według artykułu w Post, rząd twierdził, że „wysiłki humanitarne” firmy Pfizer były „nielegalnym badaniem niezarejestrowanego leku i wyraźnym przypadkiem wykorzystywania ignorantów”. (11)

Amerykańska reakcja nie była wyrazem wstydu za udział w tym oszustwie, a Departament Stanu nie potępił firmy Pfizer ani za prowadzenie prób narkotykowych, ani za próbę wymuszenia i szantażu. Zamiast tego ambasador USA potępił wyciek depesz z ambasady USA, tak jakby publiczne ujawnienie zbrodni stanowiło działanie gorsze niż sama zbrodnia. Departament Stanu pospiesznie potępił „zagrażanie niewinnym ludziom” i „sabotowanie pokojowych stosunków między narodami”, ignorując fakty, że procesy firmy Pfizer „zagroziły niewinnym ludziom” i „sabotażowały stosunki” znacznie bardziej, niż mogłyby zrobić ujawnienie zbrodni. Ale w oczach rządu USA Amerykanie nie popełniają przestępstw, aw każdym razie ofiary nie były białe.

I jest jeszcze więcej. Widzieliśmy tak wiele udokumentowanych przykładów sądów amerykańskich, które przejmowały jurysdykcję tam, gdzie ich nie mają, zgadzając się na rozpatrywanie spraw bez udziału USA, które miały miejsce całkowicie poza Stanami Zjednoczonymi, w rażących naruszeniach prawa międzynarodowego i wskazujących jedynie na imperialną arogancję. Ale kiedy Nigeria próbowała wnieść pozew przeciwko firmie Pfizer w USA, amerykańskie sądy odmówiły rozpatrzenia sprawy, co dziwne, twierdząc, że nie mają jurysdykcji. I to nie pierwszy raz, kiedy rząd USA, Departament Stanu i sądy USA okrążają wagony, aby chronić amerykańską międzynarodową firmę, zamykając sądy.

W latach 2004 i 2007 nigeryjskie media publikowały doniesienia, które zostały mocno stłumione w mediach amerykańskich i zachodnich, że kraj ten odmawia zezwolenia władzom ONZ ds. zaowocowało wysoce wątpliwymi próbami leków firmy Pfizer w tym kraju. Nigeryjscy przywódcy byli również zaniepokojeni faktem, że szczepionki przeciwko polio i inne obce szczepionki zostały celowo skażone środkami sterylizującymi i innymi, co miało miejsce mniej więcej w tym samym czasie na Filipinach i innych krajach. Wydaje się, że w znacznej części Afryki niewiele pozostało z zaufania, które kiedyś istniało w międzynarodowych agencjach oraz amerykańskich i europejskich firmach farmaceutycznych. Dziś są postrzegani przede wszystkim jako imperialni drapieżcy z wyraźnie antyludzkimi programami, lub przynajmniej program, który jest anty-biały. Części Nigerii i innych krajów afrykańskich, które nadal zezwalają na szczepienia, teraz nalegają, aby były one przygotowywane w zaufanym kraju niezachodnim, bez udziału WHO lub innych zachodnich agencji.

Wiele krajów twierdzi dziś, że WHO jest narzędziem do zmniejszania populacji muzułmańskiej, co jest coraz trudniejsze do odrzucenia jako zwykła paranoja, a w rzeczywistości Nigeria również odkryła w tym kraju środki sterylizujące w szczepionkach WHO, które były wyraźnie zdolne do obniżenia płodności u kobiet. Zachodnie media stanowczo ignorują dowody potwierdzające te twierdzenia i podejrzenia i zamiast tego skupiają się na moralistycznej obawie, że „świat może się poślizgnąć w swoich wysiłkach na rzecz wyeliminowania polio”, kategoryzując uzasadnione obawy tak wielu narodów jako ignoranckie i niedoinformowane podejrzenie. Oczywiście zachodnie media czytają z tej samej strony, co sprawcy tego oburzenia.

Mamy też wszechobecnych korporacyjnych apologetów, tkających gobeliny dezinformacji, próbując nieodwracalnie pomylić problem z nieistotnością i zasiać wątpliwości w umysłach opinii publicznej. Odwiecznym faworytem jest twierdzenie, że „te ataki na firmy farmaceutyczne mogą zachęcić kraje do uchwalenia przepisów, które obniżyłyby zyski z leków, co z kolei mogłoby utrudnić rozwój nowych leków”. To niemądre oświadczenie Rogera Bate’a, „kolegi” z International Policy Network, która jest grupą lobbującą na rzecz wielkiej farmacji, finansowaną przez zwykłe fundacje i korporacje i posłusznie zgłoszone przez londyński Daily Telegraph w kampanii mającej na celu zmylenie niedoinformowanej opinii publicznej. Oświadczenie jest właściwie dość sprytne, sugerując, że nasze potępienie okrucieństw i niezgodności z prawem big pharma jest w jakiś sposób nieuzasadnionymi brutalnymi „atakami” na niezasłużone korporacje. W przypadku firmy Pfizer i jej nigeryjskich prób Trovan, The Telegraph daje nam dodatkową zachętę do sympatyzowania z wielką farmacją, informując nas – bez dowodów ani dokumentacji – że „kwestionowano również motywy nigeryjskiego rządu (w potępianiu firmy Pfizer),” kwestia przekształcenia się z nagannych procesów narkotykowych, w wyniku których dzieci umierają, w nierzetelny rząd o wątpliwych motywach politycznych. W ten sposób zachodnie media będą się kręcić i tkać, aż prawda we wszystkich jej formach zniknie z krajobrazu na zawsze. The Telegraph daje nam dodatkową zachętę do sympatyzowania z wielką farmacją, mówiąc nam – bez dowodów i dokumentacji – że „motywy nigeryjskiego rządu (w potępieniu Pfizera) również zostały zakwestionowane”, kwestia ta została przekształcona z nagannych testów leków, w wyniku których śmierć dzieci do jednego z nierzetelnych rządów o wątpliwych motywach politycznych. W ten sposób zachodnie media będą się kręcić i tkać, aż prawda we wszystkich jej formach zniknie z krajobrazu na zawsze. The Telegraph daje nam dodatkową zachętę do sympatyzowania z wielką farmacją, mówiąc nam – bez dowodów i dokumentacji – że „motywy nigeryjskiego rządu (w potępieniu Pfizera) również zostały zakwestionowane”, kwestia ta została przekształcona z nagannych testów leków, w wyniku których śmierć dzieci do jednego z nierzetelnych rządów o wątpliwych motywach politycznych. W ten sposób zachodnie media będą się kręcić i tkać, aż prawda we wszystkich jej formach zniknie z krajobrazu na zawsze.

*

Pisma pana Romanoffa  zostały przetłumaczone na 32 języki, a jego artykuły zostały opublikowane na ponad 150 obcojęzycznych portalach informacyjnych i politycznych w ponad 30 krajach, a także na ponad 100 anglojęzycznych platformach. Larry Romanoff jest emerytowanym konsultantem ds. zarządzania i biznesmenem. Zajmował stanowiska kierownicze wyższego szczebla w międzynarodowych firmach konsultingowych i był właścicielem międzynarodowego biznesu importowo-eksportowego. Był profesorem wizytującym na Uniwersytecie Fudan w Szanghaju, prezentując studia przypadków w sprawach międzynarodowych starszym klasom EMBA. Pan Romanoff mieszka w Szanghaju i obecnie pisze serię dziesięciu książek ogólnie związanych z Chinami i Zachodem. Jest jednym ze współautorów nowej antologii Cynthii McKinney  „When China Sneezes” . ( Rozdział 2 — Radzenie sobie z demonami ).

Jego pełne archiwum można zobaczyć na  https://www.moonofshanghai.com/  i  https://www.bluemoonofshanghai.com/

Można się z nim skontaktować pod adresem:  2186604556@qq.com

Uwagi:

(1) Szczepionka przeciw tężcowi połączona z lekiem przeciw płodności; https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/12346214

(2) HCG wykryty w szczepionce przeciw tężcowi WHO w Kenii; https://nexusnewsfeed.com/article/human-rights/hcg-found-in-who-tetanus-vaccine-in-kenya/

(3) Szczepionki i kontrola populacji: ukryty plan; https://www.thelibertybeacon.com/are-new-vaccines-laced-with-birth-control-drugs/

(4) Bill Gates i środek zapobiegający płodności w afrykańskiej szczepionce przeciw tężcowi;

http://www.sfaw.org/newswire/2014/11/13/bill-gates-and-the-anti-fertility-agent-in-african-tetanus-vaccine/

(5) Szczepionka przeciw płodności finansowana przez Rockefellera, koordynowana przez WHO; https://www.globalresearch.ca/rockefeller-funded-anti-fertility-vaccine-coordinated-by-who

(6) Wystarczy przeszukać stronę internetową WHO w poszukiwaniu hCG, aby znaleźć raporty.

(7) Klin. do potęgi. immunol. (1978) 33, (360-375); 8 lutego 1978

(8) Watykan: UNICEF i WHO sterylizują dziewczęta za pomocą szczepionek

(9) Szczepionki regulujące płodność są testowane w Indiach; https://vactruth.com/2018/05/30/fertility-regulating-vaccines-india/

(10) Szczepionki przeciwko polio zawierające hormon sterylizujący odkryte w Kenii – KTO kontroluje populację?

(11) Błędy panelu firmy Pfizer w badaniu klinicznym z 1996 r. w Nigerii; www.washingtonpost.com/wp-dyn/content/article/2006/05/06/AR2006050601338.html

(12) Firmy farmaceutyczne finansują grupy pacjentów, które atakują NHS; https://www.telegraph.co.uk/news/health/3112841/Drugs-companies-fund-patient-groups-what-attack-NHS-decisions.html

Oryginalnym źródłem tego artykułu jest  Moon of Shanghai

Link źródłowy https://www.bluemoonofshanghai.com/politics/4879/

Lech Jęczmyk: Dlaczego jestem nacjonalistą?

Lech Jęczmyk: Dlaczego jestem nacjonalistą?

lech-jeczmyk

Od redakcji: Nie żyje Lech Jęczmyk (1936-2023). Mimo iż wywodził się z innej formacji ideowej – był bliski myśli Narodowej Demokracji. Zaprzyjaźniony ze środowiskiem Myśli Polskiej, bywał u nas na zebraniach, opłatkach i spotkaniach. Często publikowaliśmy jego teksty. Dzisiaj przypominamy ten:

=======================================

Najpierw w trybie wyjaśnienia. Patriotyzm to przywiązanie do określonego fragmentu kuli ziemskiej, ojczyzny, ojcowizny. Do swojego państwa. Nacjonalizm, to przywiązanie do swojego Narodu, do jego historii, mitologii i kultury, a przede wszystkim do wspólnie wyznawanej religii. Pięknie to ujął Patrick Buchanan, amerykański autor irlandzkiego pochodzenia w wydanej po polsku książce „Samobójstwo supermocarstwa”:

„Naród to zbiorowość, którą łączy wspólna historia, język i kultura, oddawanie czci temu samemu Bogu, szacunek dla tych samych bohaterów, duma ze swoich dziejów, obchodzenie tych samych świąt, wspólne dziedzictwo muzyki, sztuki, literatury, które spajają, jak powiedział Lincoln, „więzy uczucia … mistyczne struny pamięci, każde pole bitewne i każdą mogiłę poległego za ojczyznę, łączące każde bijące serce i każde domostwo”.

W świecie działają dziś potężne siły mające na celu zniszczenie narodów i państw narodowych, tak aby nic nie stało na drodze do utworzenia jednego globalnego imperium. Imperium Aleksandra Wielkiego, starożytny Rzym, Związek Sowiecki, Tysiącletnia Rzesza Hitlera to kolejne wcielenia Wieży Babel. Doświadczenie poucza, iż to się nie może udać, chodzi o to, ile ofiar pochłonie kolejna próba zrealizowania chorej Utopii.

Jest jeszcze szowinizm, dążenie do wyniesienia swojego Narodu przez wyradzającą się w nienawiść chęć szkodzenia innym, zwykle sąsiednim narodom. To wypaczenie, przeciwieństwo nacjonalizmu, bo miejsce miłości do swoich zajmuje nienawiść do obcych, a więc zamiast plusa mamy minus. Zwróćmy uwagę, iż tego pojęcia nie spotykamy już w publicystyce, jacyś „wychowawcy narodu”, powinniśmy powiedzieć „deprawatorzy”, stopniowo utożsamili nacjonalizm z szowinizmem po to, żeby miłość do narodu stała się podejrzana, żeby zastąpić miłość nienawiścią. Ma to głębokie następstwa w polityce, tak się dzieje, kiedy niektórym politykom nienawiść do innego narodu przesłania dążenie do dobra narodu własnego.

Mamy niestety w Polsce polityków i basujących im publicystów, którzy gotowi są narazić dobro i bezpieczeństwo ojczyzny, byle tylko zaszkodzić Rosji. Paradoks polega na tym, iż wszystkie te wojny handlowe i nagonki prasowe nie szkodzą Rosji a szkodzą Polsce.

Przeciwieństwem państwa narodowego, państwa, które stanowi organ narodu, jest dziś „społeczeństwo otwarte”. Ta nazwa musi budzić czujność, ponieważ kojarzy się z otwartymi drzwiami, z okazją dla złodziei, z przeciągami. Hasło otwartości i znoszenia granic zostało wymyślone przez potomków narodów koczowniczych i w interesie koczowników. Rolnikom potrzebne są miedze. Często mówi się o „społeczeństwie obywatelskim” i to brzmi lepiej, bo słowo obywatel kojarzy się pozytywnie, choć formalnie rzecz biorąc jest to ktoś, kto ma tylko odpowiedni dokument (do kupienia na czarnym rynku).

Hasło społeczeństwa otwartego głosił Karl Popper, jego uczniem i apostołem jest George Soros, Żyd z Węgier, międzynarodowy spekulant walutowy od Londynu do Bangkoku i … jak nazwać osobnika, który nie pełniąc żadnej oficjalnej funkcji trzęsie Europą Wschodnią dzięki pieniędzy, rozprowadzanych przez liczne fundacje z Fundacją Batorego na czele.

Popper jako filozof kwestionował pojęcie prawdy. Twierdził, iż wszystkie teorie są prowizoryczne i nie ma równowagi między weryfikacją a falsyfikacją. Soros ujmuje to tak: „Musimy traktować nasze przekonania jako prowizorycznie prawdziwe i poddawać je nieustannej rewizji. To jest fundamentalna zasada społeczeństwa otwartego. Opiera się ono na uznaniu, iż ludzie mają różne poglądy i interesy i iż nikt nie jest właścicielem ostatecznej prawdy”.

Takie społeczeństwo znajduje się w stanie permanentnej przebudowy, jak dom, w którym trwa nieustanny remont i bałagan. Dobrym przykładem jest tu Unia Europejska, po paru latach zupełnie inna od tej, do której się zapisywaliśmy. Zgodnie z definicją społeczeństwa otwartego nietaktem jest pytanie na peronie, „dokąd jedzie ten pociąg?” bo rozkład jazdy podlega ciągłej rewizji. Stała jest tylko prowizorka.

W takim społeczeństwie nie ma miejsca na Dziesięcioro Przykazań i w ogóle jakiekolwiek stałe zasady. Nic dziwnego, iż w idących z duchem czasu Stanach Zjednoczonych usunięto symbole tablic mojżeszowych, kiedyś obecnych we wszystkich salach sądowych. W przypadku Stanów, podobnie jak każdego innego narodu, upadek religii, która im dała początek, oznacza dezintegrację społeczną, kres moralnej wspólnoty i wojny kulturowe.

Dzisiaj wszystko jest do negocjacji“, jak się kiedyś wygadała Angela Merkel. Obowiązuje najświeższa wersja prawa pisanego, które zależy od widzimisię aktualnego zespołu ustawodawców. Soros nazywa to – przez analogię do prawa Heisenberga – „ludzką zasadą nieoznaczoności”.

Neomarksizm, neokonserwatyzm i fundamentalizm wolnorynkowy wyrastają z dziewiętnastowiecznej nauki, przyjmującej deterministyczny pogląd na świat, uważa Soros. Nadszedł czas na nie-wiadomo-co, przypomina to surfowanie po niebezpiecznej fali, a sami rządzący nazwali to zarządzaniem przez chaos. Rozbija się wszelkie struktury, wyzwala się chaos i chodzi o to, żeby z niego korzystać, utrzymać się na szczycie tej niestabilnej kupy gruzu, w jaką zamienia się świat.

Rzadko dochodzi do całkowitego rozpadu struktur państwa, zwykle wewnątrz chorego organizmu zaczynają powstawać struktury nowej organizacji. Narody wykazują swoisty instynkt samozachowawczy i kiedy im się zabierze państwo, wytwarzają organa zastępcze – triady chińskie, mafie włoskie, piękne polskie państwo podziemne. Gorzej z tak zwanym społeczeństwem obywatelskim, które opiera się wyłącznie na prawie pisanym i więzi wyłącznie obywatel-państwo. W takim przypadku po zabraniu państwa społeczeństwo rozpada się na luźną kupę jednostek i albo zostaje podbite przez pierwszego, choć trochę zorganizowanego najeźdźcę, albo musi budować struktury władzy od zera. Wiedział o tym nieoceniony Norwid:

Lecz wiem, iż formę gdy zdejmiesz z narodu,

To jeszcze będzie walczył wieki całe

O te, co w życiu ma formy dostałe –

A wiem, iż Cesarz gdy bezdzietnie skona,

Cała historia cesarstwa skończona.

Powinno to być oczywiste dla ludzi, którzy byli świadkami rozpadu struktur ponadnarodowych takich jak Jugosławia, Czechosłowacja czy Związek Sowiecki – największa taka organizacja w historii świata. Bo państwo jest konstrukcją i może być rozebrane na części, a Naród jest strukturą organiczną jak las, jak dąb.

Polska wyszła z cienia, bo przestaje małpować obcych i staje się znów sobą, odzyskuje swoją tożsamość. Dzieje się tak dlatego, iż przez Polskę przebiega linia podziału między dwiema formami organizacji społecznej: tradycyjną kontynuacją państwa narodowego, czerpiącego siłę ze swojej historii i religii, a narzucaną Polakom agresywnie formą społeczeństwa otwartego czyli obywatelskiego. To drugie trudno choćby nazwać formą, bo jest to coś z istoty pozbawionego formy, coś, co z natury nie ma żadnych przymiotów, a jego mieszkańcami są „ludzie bez adekwatności”. Tymczasem, jak pisał Aleksander Sołżenicyn: „Odrębne cechy narodowe to skarb ludzkości, to wzbogacenie jej cech osobowych: najmniejszy z ludów przynosi w darze swoje szczególne barwy, tai w sobie osobliwy rys bożego zamiaru”.

Na Gali Fundacji Narodowej im. Romana Dmowskiego (2018)

Specyficzną i podstawową cechą Narodu Polskiego jest to, iż jego aktem założycielskim jest chrzest. „Wiemy przecież, iż za przedziwnym zrządzeniem Bożej opatrzności weszliśmy jako Naród na arenę historii świata właśnie przez chrzest święty. Tak więc dzieje naszego Narodu, bogate i trudne dzieje, narodziły się poprzez chrzest i w chrzcie narodził się nasz polski Naród” mówił Jan Paweł II do Polaków w Kurytybie. A ksiądz Bartnik dodaje: „Naród nie jest jakimś Kościołem, nie utożsamia się z nim, ale Kościół i Naród przenikają się wzajemnie do głębi, nie są do końca zrozumiałe bez siebie”.

Tak, to nasza polska specyfika. Nie rozumieli tego początkowo obcokrajowi misjonarze z Bractwa św. Piusa X, dopiero młodzi polscy księża wnieśli to poczucie nierozerwalnej więzi polskości z katolicyzmem. Naród, państwo i Kościół. Naród potrafi przetrwać bez państwa, jak tego dowodzą nasze dzieje rozbiorowe. Wiara potrafi przetrwać bez kościoła hierarchicznego, jak dowodzi historia katolicyzmu w Japonii, który przetrwał na różańcu dwieście lat prześladowań.

Jeden z ministrów rządu Platformy Obywatelskiej powiedział, iż państwa już nie mamy, iż została tylko „kamieni kupa”. Może, ale dopóki jesteśmy Narodem i trzymamy się wiary ojców i dziadów, żyjemy i z tych kamieni możemy odbudować państwo. Chrześcijańskie państwo Narodu polskiego. Dlatego jestem patriotą na co dzień, a na wypadek upadku państwa, mam jeszcze w zanadrzu ideę narodową.

Lech Jęczmyk

Pierwodruk: pnp24.pl

Wejście Szwecji do NATO – Co Erdogan dostał za swoją zgodę ?

Wejście Szwecji do NATO – Co Erdogan dostał za swoją zgodę ?

Thomas Röper Tekst ukazał się 15 lipca 2023 roku na stronie https://apolut.net/schwedens-nato-beitritt-was-erdogan-fuer-sein-okay-bekommen-hat-von-thomas-roeper/

Członkostwo w UE w zamian za przyjęcie Szwecji do NATO. Co wiadomo o umowie między Turcją a Zachodem.

Rosyjska agencja informacyjna TASS podsumowała to, co wiadomo o umowie w sprawie przystąpienia Szwecji do NATO, a ja (Thomas Röper| ) przetłumaczyłem to podsumowanie

Początek tłumaczenia:

Członkostwo w UE w zamian za przyjęcie Szwecji do NATO. Co wiadomo o umowie między Turcją a Zachodem [prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg i premier Szwecji Ulf Kristersson].

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan zgodził się ratyfikować protokół zezwalający Szwecji na przystąpienie do NATO. W zamian Sztokholm zobowiązał się przyspieszyć proces przystąpienia Turcji do UE i pomóc temu krajowi w modernizacji unii celnej ze wspólnotą.

USA zaznaczyły jednak, że kwestie członkostwa Szwecji w NATO i członkostwa Turcji w UE nie są ze sobą powiązane. USA popierają przystąpienie Turcji do UE, ale kwestia ta powinna zostać rozstrzygnięta przez same strony i nie może stać się przeszkodą dla wejścia Sztokholmu do sojuszu. Jednocześnie negocjacje w sprawie członkostwa Turcji w UE powinny również dotykać kwestii reform.

Decyzja Turcji.

Przed lotem do Wilna na poniedziałkowy szczyt NATO Erdogan powiedział, że zgodzi się na przystąpienie Szwecji do NATO, jeśli droga Turcji do UE zostanie otwarta.

Erdogan spotkał się następnie z premierem Szwecji Ulfem Kristerssonem, sekretarzem generalnym NATO Jensem Stoltenbergiem i szefem Rady Europejskiej Charlesem Michelem. Efektem tych rozmów było zobowiązanie Turcji do jak najszybszej ratyfikacji Protokołu o przyjęciu Szwecji do NATO i jak najszybszego przedłożenia odpowiedniego dokumentu Parlamentowi do ratyfikacji.

Według tureckich źródeł Sztokholm spełnił żądania Ankary, w tym najważniejsze, związane z walką z terroryzmem. [Chodzi o Kurdów w Szwecji. md]

Co obiecano Turcji

W zamian Szwecja obiecała „podjąć działania” w celu modernizacji unii celnej Turcji z UE. Szwecja przyspieszy również proces przystąpienia Turcji do UE i negocjacje w sprawie ruchu bezwizowego. Sztokholm zgodził się pomóc w zniesieniu sankcji i usunięciu przeszkód dla kompleksu wojskowo-przemysłowego i inwestycji Ankary.

Szwecja zobowiązała się również nie wspierać zadeklarowanych przez Turcję organizacji terrorystycznych. Dotyczy to Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) i organizacji FETÖ, która jest oskarżana o przygotowanie zamachu stanu z 15 lipca 2016 r. A NATO stworzy specjalny mechanizm i stanowisko specjalnego wysłannika do walki z terroryzmem.

Z oświadczeń nie wynika, czy Szwecja, UE i NATO zobowiązały się do przekazania Ankarze konkretnego potwierdzenia wyników działań w tych kwestiach.

Przystąpienie Szwecji do NATO

Wielkie Zgromadzenie Narodowe Turcji może ratyfikować ofertę do końca przyszłego tygodnia, donosi CNN Türk. Jednak legislatura Republiki udaje się w tym tygodniu na letnią przerwę, więc Parlament mógłby przyjąć protokół już na sesji jesiennej, która rozpocznie się 1 października.

Zgodnie z prawem tureckim protokół jest najpierw rozpatrywany przez Komisję Spraw Zagranicznych Parlamentu, a dopiero potem przekazywany Zgromadzeniu Ogólnemu Parlamentu. Po zatwierdzeniu i opublikowaniu w dzienniku rządowym Resmi Gazete z podpisem Prezydenta proces jest zakończony.

Stoltenberg oczekuje rozwiązania kwestii przystąpienia Szwecji do NATO, gdyż Węgry już zapowiedziały, że nie będą ostatnim krajem, który ratyfikuje protokół. Węgry podkreśliły też, że rząd popiera wejście Szwecji do NATO, a ratyfikacja umowy to kwestia czysto techniczna.

Odpowiedź na decyzję Turcji

Kristersson powiedział, że Sztokholm ustanowi nowy dwustronny dialog na temat bezpieczeństwa i jakąś formę współpracy z Ankarą. Powiedział, że jest to długoterminowe zobowiązanie Szwecji, które wspiera bliższą współpracę między Turcją a UE.

Szwedzki premier uważa też, że Węgry nie będą zwlekać z ratyfikacją propozycji.

Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen również z zadowoleniem przyjęła decyzję Turcji, ale nie skomentowała zobowiązań wobec Ankary. Jednocześnie rzeczniczka Komisji Europejskiej (KE) Dana Spinant powiedziała dzień wcześniej, że rozszerzenie NATO i UE to dwa różne, odrębne procesy.

Turecka gazeta Aydinlik napisała, że ​​Erdogan poddał się prośbom Zachodu i wycofał się z kwestii przystąpienia Szwecji do NATO. A Utku Reyhan, wiceprzewodniczący partii politycznej Ojczyzna, powiedział, że decyzja była hańbą i że Turcja uległa zachodniemu szantażowi.

Tureckie media rządowe podały, że Ankara wyszła zwycięsko z tej sytuacji, ponieważ otrzymała liczne gwarancje walki z terroryzmem i wsparcia członkostwa w UE.

Prezydent USA Joe Biden z zadowoleniem przyjął decyzję Erdogana. Biden powiedział, że jest gotowy do współpracy z Turcją w celu wzmocnienia obrony i odstraszania w regionie euroatlantyckim.

Jednocześnie kwestie członkostwa Turcji w UE i przystąpienia Szwecji do NATO nie są ze sobą powiązane, powiedział asystent prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan. USA popierają członkostwo Turcji w UE i będą ją wspierać w tej sprawie.

Negocjacje między UE a Turcją powinny dotyczyć reform niezbędnych do utrzymania demokracji, przez które przechodzi każdy potencjalny członek UE.

Dostawy F-16 do Ankary

Według Sullivana Biden opowiada się za dostarczeniem Turcji 40 myśliwców F-16 Block 70 i 80 zestawów modernizacyjnych Block 70 dla istniejących samolotów. Ten krok leży w interesie narodowym Stanów Zjednoczonych.

Robert Menendez, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Senatu USA, jest jednym z tych, którzy blokują dostawę myśliwców. Powiedział, że prowadzi rozmowy z administracją prezydenta w sprawie wycofania weta i może podjąć decyzję w ciągu najbliższego tygodnia.

Stoltenberg podkreślił jednak, że Turcja dała jasno do zrozumienia, że ​​kwestia dostaw myśliwców nie jest częścią umowy ze Szwecją, ale ograniczenia w dostawach broni do Ankary zostały zniesione na mocy tych umów.

Thomas Röper|

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Tekst ukazał się 15 lipca 2023 roku na stronie https://apolut.net/schwedens-nato-beitritt-was-erdogan-fuer-sein-okay-bekommen-hat-von-thomas-roeper/

Źródła: https://tass.ru/mezhdunarodnaya-panorama/18242859

Polska groźnie kiwa palcem w bucie

Polska groźnie kiwa palcem w bucie

Stanisław Michalkiewicz    michalkiewicz „Prawy.pl” (prawy.pl)    20 lipca 2023

Zarówno Episkopat Polski, jak i władze państwowe w mig uwinęły się z odfajkowaniem 80 rocznicy rzezi obywateli Rzeczypospolitej, jaką OUN i UPA zaplanowały i przeprowadziły w roku 1943 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, żeby zdążyć przed rozpoczęciem szczytu w Wilnie, na którym Polska bezskutecznie próbowała przekonać pozostałych członków Paktu, by „zaprosili” Ukrainę do NATO. Myślę, że gdyby nie zbliżające się jesienne wybory parlamentarne, to i tego odfajkowania by nie było – no ale wybory się zbliżają, więc ze strachu przed nieprzychylną reakcją części opinii publicznej, coś trzeba było zrobić – ale tak, żeby nikogo nie urazić; zarówno Ukraińców, jak i przede wszystkim – Naszego Najważniejszego Sojusznika, dla którego w tym sezonie Ukraina jest najukochańszą duszeńką.

oteż podczas pierwszego aktu przedstawienia pod tytułem „Sodomia pojednania polsko-ukraińskiego” JE abp Stanisław Gądecki wygłosił wprawdzie buńczuczne przemówienie, w którym między innymi wezwał, by „sprawców nazwać po imieniu”, ale sam się na ten krok nie odważył, toteż „sprawcy” ostatecznie nie zostali nazwani. Widząc, jak Ekscelencja przestraszył się własnej odwagi, reprezentujący Ukraiński Kościół Grekokatolicki JE abp Światosław Szewczuk wysłuchał spokojnie tej buńczucznej tyrady i w odpowiedzi zwrócił tylko uwagę na „obopólne rany”. Ani na krok nie odstąpił od zasadniczej oceny, jaką podtrzymuje w tej sprawie strona ukraińska, według której w roku 1943 na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej trwała „wojna domowa”, więc o żadnych „sprawcach” mowy być nie może. W tej sytuacji opowieści o „obopólnych ranach” spotkały się ze złośliwym komentarzem, że Ekscelencji pewnie chodziło o podobno autentyczny przypadek, kiedy jeden z rezunów, zarzynając Polaka, przypadkowo skaleczył się w rękę.

W drugim akcie przedstawienia, który odbywał się w Łucku, było jeszcze gorzej. Pan prezydent Andrzej Duda asystował prezydentowi Zełeńskiemu, który ani słowem nie zająknął się o żadnych „ekshumacjach”, nie mówiąc już o upamiętnieniu ofiar tej masakry, rzucając polskiemu prezydentowi ochłap w postaci deklaracji o potrzebie uczczenia „niewinnych ofiar”. Co to za „ofiary”, skąd się wzięły i co się z nimi stało – na ten temat – ani słowa. Inna rzecz, że prezydent Zełeński, podobnie jak inni członkowie ukraińskich władz, nie uważa, że powinien czynić pod adresem Polski, a zwłaszcza – pana Prezydenta Dudy – jakieś gesty. I on wie i my wiemy, że bez względu na to, co on zrobi, czy czego nie zrobi, Polska, a pan prezydent Duda w szczególności, będzie mu nadskakiwać.

Na tym przedstawienie pod tytułem: „Sodomia pojednania polsko-ukraińskiego” się zakończyło, w związku z czym pan Grzegorz Motyka mógł z ulgą poinformować na łamach „Gazety Wyborczej”, że „sprawę Wołynia” można już zdjąć z „politycznej agendy”. Jednak niezupełnie, bo pozostała jeszcze opinia publiczna z księdzem Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, który wcześniej został przez pana prezydenta Dudę obsztorcowany, że zamiast czynnościami kapłańskimi”, zajął się „polityką”. Kiedy to usłyszałem, zaraz przypomniała mi się nie tylko recenzja pana Zagłoby o Rzędzianie: „zobacz, jak chleb bodzie! Ożeń się, mości starosto, to będziesz jeszcze lepiej bódł!” – ale również przemówienie Władysława Gomułki z marca 1968 roku: „Studenci do nauki, literaci do pióra, syjoniści do Syjamu!

Okazuje się, że po 33 latach od sławnej transformacji ustrojowej, kontynuacja jest większa, niż nam się wydaje. Wprawdzie Sejm i nawet Senat podjęły w tej sprawie „uchwały”, ale jakieś takie bezzębne, mające charakter groźnego kiwania palcem w bucie. Trudno się dziwić, skoro Umiłowanych Przywódców zaczyna już ogarniać amok związany z tworzeniem list kandydatów do Sejmu i Senatu, który usuwa na plan dalszy wszystkie inne sprawy. Owszem, trzeba jak najszybciej spełnić patriotyczne rytuały (bodaj je…!), ale co tu zajmować się jakimiś nieboszczykami, jakimiś ekshumacjami, kiedy przecież rozpoczyna się dzielenie konfitur władzy, a w dodatku nie ma pewności, czy Nasz Najważniejszy Sojusznik nie zmarszczy brwi ze zniecierpliwienia tymi polskimi martyrologiami, kiedy wiadomo, komu przysługuje monopol na takie rzeczy.

Toteż kiedy 11 lipca przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie, gdzie spoczywa młody żołnierz, Orlę Lwowskie, przewieziony tu z „polskich Termopil” czyli cmentarza w Zadwórzu pod Lwowem, grupa obywateli reprezentujacych organizacje kresowe i patriotyczne zebrała się by złożyć wieńce i kwiaty, Komenda Garnizonu naszej niezwyciężonej armii, wbrew wcześniejszym zapewnieniom, odmówiła delegowania kompanii honorowej i orkiestry. No jasne; honory wojskowe to można oddawać pod pomnikiem Stefana Bandery, który – tylko patrzeć – jak stanie przed odbudowanym Pałacem Saskim, a nie podczas „nielegalnych”, „samowolnych” zebrań obywateli, których nie wiadomo, czy przypadkiem nie inspiruje Putin, co to nieustannie próbuje sypać piasek w szprychy rozpędzonego dziejowego parowozu „pojednania”.

Tego samego dnia wieczorem, w Domu Dziennikarza przy ul. Foksal odbyła się promocja książki przygotowanej przez pana Pawła Zdziarskiego pod tytułem „Wołyń bez mitów”, z wyjątkowo licznym udziałem publiczności. Wśród prelegentów był ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, jak również Leszek Żebrowski, który zwrócił uwagę na charakterystyczny element tego masowego mordu. Wprawdzie masowo mordowali również Niemcy i Sowieci – ale tylko mordowali – natomiast raczej nie pastwili się nad ofiarami, zanim zadali im śmierć. W przypadku rzezi ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w 1943 roku pastwienie się nad ofiarami było regułą, którą wyrażało hasło: „muczit’” (męczyć). To okrucieństwo charakteryzowało nie tylko ten masowy mord, ale również podobne zbrodnie wcześniejsze, więc może lepiej nie upajać się szczebiotaniem o wzajemnym przebaczeniu, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie ma komu przebaczać, bo nikt nie odczuwa żadnej skruchy?

Przemawiając przed Grobem Nieznanego Żołnierza poseł Grzegorz Braun powiedział, że „państwo polskie zawiodło”. To prawda, ale warto dodać, że nie tylko w tej sprawie. Kończy się właśnie 8-letni okres rządów „dobrej zmiany”, które nie potrafiły, a raczej – nie ośmieliły się nakłonić władz ukraińskich do zgody na ekshumację, nie mówiąc już o upamiętnieniu ofiar.

A przecież można było w umowie z 2 grudnia 2016 roku, w której polski rząd, na podstawie art. 12, zobowiązał się do nieodpłatnego udostępniania Ukrainie zasobów całego państwa zapisać, że owszem – ale dlaczego „nieodpłatnie”, a po drugie – że pod warunkiem, iż rząd ukraiński wyraża zgodę na ekshumację i upamiętnienie ofiar – bo jak nie, to Polska nie tylko nic Ukrainie nie da, ale w dodatku zamknie granicę dla transportów broni i amunicji, a będzie – tak, jak to zrobił Wiktor Orban – przepuszczała tylko konwoje z pomocą humanitarną. Warto zwrócić uwagę, że Węgry też są w NATO i Unii Europejskiej, ale tamtejszy premier nie uważa się za niczyjego sługę, dzięki czemu węgierskie interesy państwowe są respektowane, podczas gdy polskie – niestety nie.

Trzy powody, by wątpić w krzyki ekstremalnych alarmistów pogodowych

Trzy powody, by wątpić w krzyki ekstremalnych alarmistów pogodowych

Edwin Benson hthree-reasons-to-doubt-the-extreme-weather-alarmists

Niedawny artykuł w Washington Post rozpoczął się od przerażającego zdania. „Ekstremalne upały zabijają więcej ludzi w Stanach Zjednoczonych niż jakiekolwiek inne zagrożenie pogodowe”. Kilka minut wyszukiwania w Internecie pozwoliło znaleźć praktycznie to samo zdanie w NBC News, które przypisało je National Weather Service. CNN powiedziało to samo, podobnie jak wieloletni (od 1845 r.) interpretator świata przyrody i technologii, Scientific American.

Czy „zaufaj nauce” obejmuje również doniesienia prasowe?

Jest tylko jeden problem – to nie może być prawda. Washington Post powinien o tym wiedzieć. W lutym ubiegłego roku przedstawili oni znacznie inną – ale nie mniej alarmistyczną – historię w artykule, który zaczynał się od słów: „Zarówno ciepło, jak i zimno mogą zabić. Ale zimno jest o wiele bardziej zabójcze. Na każdy zgon związany z upałem, dziewięć jest związanych z zimnem”.

W czasach histerii związanej ze zmianami klimatu powinniśmy spodziewać się tego rodzaju alarmistycznej retoryki. Prasa głównego nurtu – zaludniona głównie przez lewicowców – od wczesnych lat siedemdziesiątych próbuje przekonać świat, że czynniki spowodowane przez człowieka zmieniają pogodę tak, że ludzkość stoi w obliczu nieuchronnego wyginięcia.

Wszyscy czarodzieje nauki twierdzą, że „działalność człowieka powoduje niewielkie zmiany temperatury, które będą miały ogromne skutki”. Jeśli jednak wpływ ten jest skumulowany, to czy wskaźnik zgonów związanych z upałami nie powinien stale rosnąć?

Jednak Agencja Ochrony Środowiska (EPA) opublikowała następujący wykres:

EPA radzi nam zignorować wszystko sprzed 1999 roku, ponieważ ich proces obliczeniowy uległ zmianie. Jednak wskaźnik zgonów związanych z upałami wahał się gwałtownie przez prawie dwadzieścia lat między 1999 a 2018 rokiem, zamiast odzwierciedlać stały wzrost.

Nie-alarmista waży zdanie

Wiele z tych liczb jest dzięki uprzejmości Davida Harsanyi z The Liberty Dispatch. Pan Harsanyi jest bardziej sceptykiem niż alarmistą. Przytacza on całkowitą liczbę zgonów związanych z pogodą podaną przez Centers for Disease Control (CDC) jako „około 700” Amerykanów rocznie.

Cytuje również szacunki Washington Post, że 62 miliony ludzi było „narażonych” na niebezpiecznie wysokie temperatury „dzisiaj” – co oznacza, że 5 lipca 2023 r. był gorącym dniem w większości kraju. Bez wątpienia temperatury te spowodowały duży dyskomfort i pewne niebezpieczeństwo, choć nie w takim stopniu, jak twierdzą alarmiści globalnego ocieplenia.

Pan Harsanyi oferuje trzy wyjaśnienia tego powszechnego narażenia, które zostaną omówione od najprostszego do najbardziej złożonego. Każde z nich jest niekompletnym wyjaśnieniem, ale wszystkie dostarczają istotnych elementów układanki.

„Odeszli na południe”

Po pierwsze, populacja Stanów Zjednoczonych stale przesuwa się na południowy zachód. Każdy wątpiący może zapoznać się z mapą przygotowaną przez U.S. Census Bureau pokazującą „średnie centrum populacji Stanów Zjednoczonych”. Po utrzymaniu się w stosunkowo prostej linii do 1920 roku, zaczął on przesuwać się na południe w mniej więcej stałym tempie. Dla większości osób, które przeniosły się na południe, był to wolny wybór.

Oczywiście główną atrakcją dla wielu z tych osób były wyższe temperatury. Najwyraźniej cieplejsza zima z nawiązką rekompensuje gorętsze lato.

Podczas gdy przeprowadzka na południe i zachód była stopniowa, gwałtowne starzenie się populacji USA jest bardziej dramatycznym powodem. W czerwcu 2020 r. Biuro Spisu Ludności opublikowało oświadczenie podsumowujące ten proces w dwóch zdaniach.

Starsza populacja

„Amerykańskie Biuro Spisu Ludności opublikowało dziś szacunki pokazujące, że krajowa populacja osób w wieku 65 lat i starszych gwałtownie wzrosła od 2010 r., napędzana starzeniem się Baby Boomers urodzonych w latach 1946-1964. Populacja osób w wieku 65 lat i starszych wzrosła o ponad jedną trzecią (34,2% lub 13 787 044) w ciągu ostatniej dekady oraz o 3,2% (1 688 924) w latach 2018-2019”.

Ten sam raport zawierał mapę pokazującą, że obszary najbardziej znaczącego wzrostu znajdowały się na południu i zachodzie.

Najbardziej skomplikowanym z trzech powodów podanych przez pana Harsanyi jest to, że inne zdarzenia pogodowe mają mniejszy wpływ niż wcześniej. Taki argument może wydawać się dziwny dla współczesnych uszu. Prasa trąbi o każdym większym wydarzeniu pogodowym jako „bezprecedensowym” i „katastrofalnym”. Dokładne zrozumienie tego czynnika wymaga zbadania podobnych zdarzeń pogodowych w długim okresie. Ten autor wykorzysta dwa huragany, które uderzyły w Miami na Florydzie z podobną siłą.

Opowieść o dwóch huraganach

Na początku 18 września 1926 roku w Miami uderzył potężny huragan. Dokładna prędkość wiatru nie jest znana, ponieważ siła huraganu zniszczyła wszystkie urządzenia, które mogłyby ją zmierzyć.

Miał on co najmniej kategorię czwartą (130-156 mph). Według National Weather Service, 372 osoby zginęły, ponad 6000 zostało rannych, a szkody materialne wyniosły 105 milionów dolarów. Według amerykańskiego kalkulatora inflacji, w 2023 roku daje to 1,8 miliarda dolarów.

Prawie sześćdziesiąt sześć lat później huragan Andrew uderzył w Miami 24 sierpnia 1992 roku. Biorąc pod uwagę, że Miami było znacznie większe w 1992 roku niż w 1926 roku, ogromny wzrost strat – 26,5 miliarda dolarów (54,4 miliarda dolarów w 2023 roku) – nie jest zaskoczeniem. Jednak liczba ofiar śmiertelnych była znacznie niższa – szacowana na mniej niż dwadzieścia pięć osób.

Znaczący spadek liczby ofiar śmiertelnych przypisuje się lepszym informacjom.

W 1926 roku Biuro Meteorologiczne wydało pierwsze oficjalne ostrzeżenia na mniej niż sześć godzin przed uderzeniem cyklonu, o 23-ciej 17 września, kiedy większość mieszkańców Miami spała. Drugim czynnikiem był fakt, że oko cyklonu przeszło nad centrum Miami około 6:30 rano.

Populacja miasta wzrosła ponad dwukrotnie od 1920 roku. W związku z tym większość ludzi prawdopodobnie nigdy nie doświadczyła huraganu. Sądzili oni, że nagłe uspokojenie pogody spowodowane przez oko huraganu oznacza koniec burzy i opuścili swoje schronienia. Tysiące ludzi znalazło się na zewnątrz, gdy kilka minut później uderzyła bardziej niszczycielska połowa burzy.

Z drugiej strony, wszyscy wiedzieli, że Andrew jest w drodze na trzy dni przed jego uderzeniem.

Nawet pomimo ogromnej liczby osób, które przybyły, aby zakupić zapasy awaryjne (autor spędził cztery godziny stojąc w kolejce do kasy w lokalnej hurtowni), wciąż zapewniało to wystarczająco dużo czasu na wejście do okien i zabezpieczenie zapasów żywności i wody.

Odczuwanie gorąca, ale nic-nierobienie

W przeciwieństwie do huraganów i innych poważnych incydentów pogodowych, ogół populacji traktuje ekstremalne upały znacznie mniej poważnie. Jest to powszechne zjawisko. Każdy dorosły przeżył niezliczone gorące dni i postrzega upał raczej jako niedogodność niż realne zagrożenie. Większości osób wystarcza włączenie klimatyzacji i popijanie chłodnych napojów [dbanie o nawodnienie organizmu].

Prawdopodobnie nie ma sensu wysyłać tego artykułu e-mailem do znajomych, którzy wyrażają zaniepokojenie klimatem. Niestety, alarmiści wolą sensacyjną odpowiedź od szczegółowej analizy. Zwracając uwagę na w dużej mierze urojone ryzyko przez tak długi czas, zainwestowali w swoje przekonanie, że każde nieznacznie nietypowe zdarzenie pogodowe jest oznaką apokalipsy zmian klimatu.

Alarmizm kontra pewność

Taki alarmizm jest niezwykle popularny. Narodził się w zbyt wielu klasach „nauk o środowisku” i jest rozpowszechniany przez zbyt wielu meteorologów stacji telewizyjnych. Apokalipsa pogodowa pasuje do lewicowych narracji, które obwiniają kapitalizm i patriarchat za każdą chorobę i proponują rozwiązania rządowe.

Chrześcijanie mają jeszcze jedno źródło pewności. Mogą być pewni, że ostatecznie Bóg kontroluje pogodę i że ten sam Bóg troszczy się o całą ludzkość.

Bez względu na wiatr i wodę, możemy ufać Bogu, który stworzył wszystkich ludzi i pragnie ich dobra.

Atak Noblisty na Ideologów Klimatycznych: Niebezpieczna korupcją nauki, zagraża światowej gospodarce i dobrobytowi miliardów ludzi.

Atak Noblisty na Ideologów Klimatycznych: „Niebezpieczna korupcją nauki, zagraża światowej gospodarce i dobrobytowi miliardów ludzi”.

atak-noblisty-na-ideologow-klimatycznych

  • „Moim zdaniem nie ma prawdziwego kryzysu klimatycznego. Istnieje jednak bardzo realny problem w zapewnieniu przyzwoitego standardu życia największej populacji świata i wiąże się z tym kryzys energetyczny. To ostatnie jest niepotrzebnie zaostrzane przez to, co uważam za błędne nauki o klimacie” – dodał.
     Dr. Clauser nie jest pierwszym laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, który kwestionuje „ugruntowaną” naukową i polityczną narrację dotyczącą zmian klimatu. Światowa deklaracja klimatyczna została podpisana przez około 300 profesorów zajmujących się klimatem i głosi: „Nie ma zagrożenia klimatycznego”. Modele klimatyczne „nie są w najmniejszym stopniu wiarygodne jako globalne instrumenty polityczne”. Wyolbrzymiają skutki gazów cieplarnianych, takich jak dwutlenek węgla, i przy tym ignorują wszelkie korzystne skutki CO2, czytamy w oświadczeniu. Mówią, że nauka o klimacie przerodziła się w dyskusję opartą na przekonaniach, a nie na solidnej, samokrytycznej nauce.
     Profesor Antonino Zichichi jest odznaczony najwyższym włoskim odznaczeniem, Krzyżem Wielkiego Kawalera Orderu Zasługi Republiki Włoskiej, przyznawanym za całokształt wybitnej pracy naukowej, w tym kilka odkryć w dziedzinie fizyki subjądrowej. W 2019 roku kierował grupą 48 włoskich profesorów nauk ścisłych i stwierdził, że odpowiedzialność człowieka za zmiany klimatu jest „bezpodstawnie przesadzona, a przewidywania katastrof nierealne”. Z naukowego punktu widzenia „naturalna zmienność wyjaśnia znaczną część globalnego ocieplenia obserwowanego od 1850 roku”.
     Niedawno czterech włoskich naukowców, w tym trzech profesorów fizyki, przeprowadziło kompleksowy przegląd historycznych trendów klimatycznych i doszli do wniosku, że deklaracja „kryzysu klimatycznego” nie jest poparta danymi. „Nie ma wyraźnego pozytywnego trendu w ekstremalnych zdarzeniach” w wielu kategoriach meteorologicznych.
  • Oczywiście wybieranie pojedynczych złych lub „ekstremalnych” zdarzeń pogodowych jest główną siłą napędową przekonania ludności, że globalna i kolektywistyczna deindustrializacja musi nastąpić w ciągu mniej niż 30 lat. We wrześniu ubiegłego roku czołowy fizyk jądrowy, dr. Wallace Manheimer, że Net Zero oznaczałoby koniec współczesnej cywilizacji. Zauważył, że nowa infrastruktura wiatrowa i słoneczna zawiedzie, będzie kosztować biliony, zniszczy duże części środowiska naturalnego i będzie „całkowicie niepotrzebna”.
  • Dodał, że Climate Industrial Complex „w jakiś sposób” przekonał wielu, że atmosferyczny CO2, gaz niezbędny do życia na Ziemi, który jest wydychany z każdym oddechem, „jest toksyną środowiskową”.
    Dr. Clauser został niedawno wybrany do rady dyrektorów Coalition CO2 z siedzibą w Wirginii, grupy około 120 naukowców i badaczy z szerokiego zakresu dyscyplin nauk o klimacie. Szanowany naukowiec zajmujący się atmosferą, dr. William Happer, emerytowany profesor w Princeton, powitał Clausera w zarządzie i powiedział, że jego badania klimatyczne dostarczyły mocnych dowodów na to, że nie ma kryzysu klimatycznego i że wzrost poziomu CO2 przyniesie korzyści światu. dr Happer jest czołowym orędownikiem „hipotezy nasycenia” rozgrzewających gazów, takich jak CO2, zauważając, że takie gazy [ich zdolność pochłaniania promieniowań md] ulegają nasyceniu przy pewnych wartościach w małych pasmach widma podczerwieni.
    W rezultacie ich zdolność do ocieplenia maleje w skali logarytmicznej, co pomaga wyjaśnić zapis geologiczny sprzed 600 milionów lat, w którym odczyty CO2 były do ​​20 razy wyższe niż obecne poziomy atmosferyczne.
    https://dailysceptic.org/2023/07/14/nobel-physics-laureate-2022-slams-climate-emergency-narrative-as-dangerous-corruption-of-science/

Sytuacja na Ukrainie: Katastrofa demograficzna, – a nam rośnie konkurencja…

Sytuacja na Ukrainie: Katastrofa demograficzna, a nam rośnie konkurencja.

Całość publikacji na stronie: rosja-wygrywa-wojne-ekonomiczna-z-ukraina

[—-]

A jak sytuacja wygląda z perspektywy ukraińskiej gospodarki? Warto zwrócić uwagę na analizy Ukraińskiego Instytutu Przyszłości, którzy opublikowali swój raport. Obraz, jaki się z niego wyłania, nie jest optymistyczny. Otóż Ukraina ma znaczącą nierównowagę w obrotach bieżących.

Bilans płatniczy za pierwszy kwartał tego roku zamknął się deficytem przekraczającym 15 mld dolarów, a prognozy na drugi kwartał przewidują jego spadek, ale nadal deficyt będzie zbliżony do poziomu 15 mld. To oznacza presję na dewaluację ukraińskiej waluty, którą udaje się do tej pory podtrzymywać znaczącymi strumieniami finansowej pomocy, jakie napływają na Ukrainę. Jeśli jednak spadną dochody eksportowe, to albo pomoc będzie musiała wzrosnąć, albo nieuchronną jest dewaluacja hrywny, co w związku z uzależnieniem kraju od importu będzie stymulowało wzrost inflacji. Obecnie spadła ona do poziomu, jak się szacuje, 14,8 proc. z 26,6 proc. na koniec 2022 roku, ale trend ten może ulec odwróceniu.

Inne tendencje w ukraińskiej gospodarce i polityce budżetowej są równie niepokojące. Otóż w związku z wojną udział skonsolidowanych wydatków budżetowych w PKB skokowo wzrósł i wyniósł w 2022 roku 66,4 proc., a prognozy na ten rok mówią o 68,7 proc. Jeszcze bardziej niepokojące są informacje, w świetle których 30 proc. aktywnych firm ukraińskich myśli o relokacji za granicę, a te, które już tam się znalazły (głównie mowa jest o Polsce, gdzie w 2022 roku zarejestrowano 20 tys. firm z Ukrainy), nie myślą o powrocie. Jeśli dopuszczają taką opcję, to ich właściciele mówią też najczęściej o „połowicznej” relokacji, bo nie zamierzają likwidować działalności w krajach, w których znaleźli się po wybuchu wojny. Negatywnie wpłynie to na powojenną odbudowę Ukrainy, ale to, co najbardziej w tym kontekście niepokoi, to informacje na temat sytuacji demograficznej. W świetle analiz Ukraińskiego Instytutu Przyszłości mamy do czynienia nie tylko z dramatycznym spadkiem wskaźników narodzin, co zresztą potwierdzają inne badania, prowadzone choćby przez przedstawicieli Ukraińskiej Akademii Nauk, ale wręcz trzeba mówić o trwałym wyludnianiu się kraju.

Obecnie na Ukrainie przebywa w świetle tych szacunków jedynie 28,5 mld ludzi, ale z tej grupy ekonomicznie aktywnych jest 12 mln, z czego pracuje 9,0 – 9,3 mln. To zdecydowanie zbyt mało, aby myśleć o przyspieszonej odbudowie, również aby przeciwdziałać procesom wyludniania się kraju. Jest to tym bardziej niepokojące, że z badań przeprowadzonych w Niemczech wynika, że już obecnie chęć pozostania na stałe w tym kraju deklaruje 44 proc, ukraińskich uchodźców. Podobne sondaże przeprowadzone na Litwie wskazują, że 34 proc. przebywających w tym kraju uchodźców nie ma zamiaru wracać na Ukrainę. Są to z reguły młode kobiety w wieku od 30 do 40 lat (83,2 proc.), z których ponad połowa ma wyższe wykształcenie.

Przedłużająca się wojna raczej nie zwiększa grupy myślącej o powrocie, a to oznacza, że negatywne trendy demograficzne na Ukrainie nie ulegną odwróceniu. Raczej odwrotnie, po zakończeniu gorącej fazy wojny można spodziewać się kolejnej fali migracji, w tym wypadku mężczyzn, którzy będą chcieli dołączyć do swych żon, a sytuacja na ukraińskim rynku pracy nie będzie dawała tym rodzinom żadnych perspektyw. Ukraina w świetle tych scenariuszy będzie się wyludniać, ale warto też zastanowić się, jakie regionalne zmiany demograficzne spowodowała wojna. Już obecnie zarysował się trend polegający na przenoszeniu się ze wschodu kraju na zachód i po drugie, rośnie liczba ludności przebywającej w miastach.

Z ostatniego raportu Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji wynika, że grupa „wewnętrznie przesiedlonych” na Ukrainie wynosi 5,1 mln ludzi. Mniej niż połowa z nich ma pracę, a ich sytuacja materialna jest obecnie znacznie gorsza niż na początku wojny, bo oszczędności jakimi dysponowali ulegają wyczerpaniu. Większość też nie myśli o powrocie „do domu”, bo po prostu nie ma gdzie wracać. Trendy te, wraz z przedłużającą się wojną, ulegną jeszcze wzmocnieniu. Oznacza to, że Ukraina po prostu pustoszeje i Rosjanie są coraz bliżej, jeśli chodzi o zrealizowanie jednego ze swoich celów wojennych – takiego osłabienia sąsiedniego państwa, aby nie było ono zdolne do samodzielnego funkcjonowania i na dziesięciolecia przekształciło się w ciężar, z ekonomicznego punktu widzenia, dla Zachodu.

Ale niepokojące trendy demograficzne obserwowane na Ukrainie mają jeszcze jeden wymiar. Otóż pustoszejąca wieś wzmacnia dodatkowo tendencję na rzecz koncentracji własności ziemskiej w rękach wielkich holdingów rolniczych. Gospodarstwa farmerskie nie zastąpią tych konglomeratów, bo nie będzie farmerów, a inwestorzy z Zachodu, głównie zresztą amerykańscy, będą zainteresowani przejmowaniem, przy niewygórowanych wycenach, zadłużonych w zagranicznych bankach wielkich producentów rolnych z Ukrainy.

To zaś w dłuższej perspektywie będzie oznaczało, że presja cenowa na środkowoeuropejskim rynku zbóż, nasion roślin oleistych i z czasem produkcji zwierzęcej (drobiarstwo) nie będzie malała ale, wręcz przeciwnie, rosła. Na to należy zacząć się już teraz przygotowywać, bo sektor rolniczy i przetwórstwa żywności będzie jednym z pierwszych odbudowywanych na Ukrainie. Wyrośnie nam konkurencja, której nasi drobnotowarowi producenci nie będą w stanie sprostać. Smutna prawda jest taka, że z ekonomicznego punktu widzenia Rosja wojnę z Ukrainą wygrywa, przekształcając planowo ten kraj w obszar gospodarczo zdegradowany, a przynajmniej na lata bardzo osłabiony. Będzie to miało negatywne konsekwencje również dla sąsiadów.


Jim Caviezel do CIA: Musicie mnie zabić, żebym przestał ujawniać wasz pedofilski krąg

19 lipca 2023

Jim Caviezel do CIA: musicie mnie zabić, żebym przestał ujawniać wasz pedofilski krąg

jim-caviezel-do-cia-musicie-mnie-zabic-zebym-przestal-ujawniac-wasz-pedofilski-krag/

#cia #film #Hollywood #Jim Caviezel #pedofilia #The Sound of Freedom #USA

(Jim Caviezel / Źródło: Flickr)

Musicie mnie zabić, żebym przestał ujawniać wasz pedofilski krąg – powiedział aktor Jim Caviezel, wskazując, że za największą siatkę pedofilską na świecie odpowiada właśnie waszyngtoński wywiad. Odtwórca głównej roli w głośnym obecnie filmie The Sound of Freedom regularnie otrzymuje groźby śmierci…

Odtwórcą roli Chrystusa w Pasji wyznał w podcaście „Spero Pictures”, że odkąd powiedział, że „CIA prowadzi największą na świecie siatkę pedofilską”, zaczął otrzymywać groźby śmierci. Aktor podkreślił, że nie boi się gróźb ze strony waszyngtońskich służb, lecz to ich przedstawiciele powinni bać się Boga.

Cóż, pozwólcie, że wyjaśnię coś wam wszystkim na świecie, którzy myślicie, że jestem małą dziewczynką i boję się was. Ani trochę się nie boję. Bóg sprowadził mnie do Hollywood, abym został aktorem. Poprosił mnie, abym to zrobił. Był moim oficerem prowadzącym. Największy Bóg, jedyny Bóg, który umiłował mnie na tyle, żeby dać mi cel w tym życiu… bo byłem najniższym z najniższych… i chętnie oddałbym swoje życie, żeby ocalić te maleństwa, ponieważ ich krzyk, który słyszałem, był tak przerażające, że nie mogę spać w nocy – powiedział Caviezel.

Nie jest to zresztą pierwszy moment, gdy skorumpowana lewica i deep state czyhają na jego życie. Już w roku 2009 po zagraniu w Pasji, nieomal padł ofiarą dziwnego „wypadku” motocyklowego, gdy rowerzysta nagle rzucił mu swój rower pod koła.

Tym bardziej więc podkreślił swoją duchową odporność na tego typu zakusy. – Chcę więc, abyście zrozumieli, że kiedy spróbujecie zrobić to, co zrobiliście mi po „Pasji”, aby zmienić światową narrację, nigdy mnie nie przestraszyliście. Ja się już was nie boję. Mam Matkę Najświętszą, Ona jest ze mną. Matka Boża z Guadalupe jest ze mną. Jest ze mną nasz Pan Jezus Chrystus, którego kocham całym sercem, wcale się was nie boję. To wy powinniście bać się Boga – mówił Caviezel.

Film The Sound of Freedom w weekend premierowy w USA osiągnął lepszy wyniki niż wiele wysokobudżetowych produkcji, takich jak nowy Indiana Jones. Od tego momentu produkcja zarobiła w dwa tygodnie już ponad 80 milionów dolarów. O polskiej premierze na razie nic nie słychać.

Źródło: thepeoplesvoice.tv