Na straży amerykańskiego bezpieczeństwa energetycznego stoi niezawodna energia węglowa działająca całą dobę przez 7 dni w tygodniu
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
W USA nadal jednak piąta energii elektrycznej produkowana jest z węgla. Wygląda na to, że kraj ten nieprędko wyzbędzie się tego surowca z miksu energetycznego.
W USA zaostrza się debata na temat tego, czy kraj jest w stanie wygenerować wystarczającą ilość energii elektrycznej do obsługi centrów danych i nadążania za szybko rosnącymi potrzebami energetycznymi gospodarki cyfrowej.REKLAMA
W październiku 2023 r. eksperci odpowiedzialni za nadzorowanie niezawodności dostaw energii elektrycznej w kraju ostrzegli, że dostawy energii elektrycznej mogą nie wystarczyć do zaspokojenia rosnącego zapotrzebowania na prąd. North American Electric Reliability Corp. w długoterminowej ocenie stwierdziła, że tej zimy duże części kraju zagrożone są niedoborami energii. Gdyby tak się stało, przerwy w dostawie prądu mogłyby spowodować zamknięcie centrów danych stanowiących podstawę gospodarki cyfrowej.
Jednocześnie Agencja Ochrony Środowiska paradoksalnie domaga się wyłączenie elektrowni węglowych. Tymczasem szacuje się, że zapotrzebowanie na energię będzie w nadchodzących latach nadal gwałtownie rosło, nie tylko ze względu na rosnące zapotrzebowanie centrów danych, ale także w związku z przejściem na pojazdy elektryczne, zwiększonym zużyciem energii w gospodarstwach domowych i instalacjach komercyjnych, oraz zwiększenie elektryfikacji przemysłu.REKLAMA
Według Wall Street Journal zapotrzebowanie na energię elektryczną w centrach danych może się podwoić do 2030 r., co będzie miało dalekosiężny wpływ na miejsca pracy, rozwój gospodarczy i produkcję energii.
Amazona, Google i dziesiątki innych gigantów technologicznych zarządza obecnie ponad 275 centrami danych, więcej niż gdziekolwiek indziej na świecie. Dominion Power spodziewa się, że zapotrzebowanie na energię elektryczną w samej tylko Wirginii wzrośnie o 85 proc.w ciągu najbliższych 15 lat wraz z eksplozją technologii informacyjno-komunikacyjnych. Wirginia nie jest pod tym względem odosobniona.REKLAMA
W Kalifornii, kolebce Doliny Krzemowej, spółka Pacific Gas and Electric spodziewa się wzrostu zapotrzebowania na energię elektryczną o 70 proc. w ciągu najbliższych 20 lat. Służba publiczna stanu Arizona poinformowała organy regulacyjne, że w ciągu najbliższych 15 lat będzie potrzebować 19 000 megawatów nowej energii, aby zaspokoić zapotrzebowanie na energię elektryczną.
Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej światowy system cyfrowy zużywa do 340 terawatogodzin energii elektrycznej rocznie. Stanowi to około 10 proc. światowego zużycia energii elektrycznej – tyle samo, co łączna produkcja energii elektrycznej w Niemczech i Japonii.
W rzeczywistości na zwiększenie wydajności systemu wydaje się więcej pieniędzy, niż wszystkie światowe przedsiębiorstwa energetyczne wydają rocznie na wytwarzanie i dystrybucję energii elektrycznej.
Prezydent Biden nalega, aby kraj był zasilany energią odnawialną o zerowej emisji. Mimo to koszty niedoborów energii elektrycznej, które mogą wynikać z przejścia na niestabilną energię wiatrową i słoneczną, są zbyt wysokie. Pomimo hojnych dotacji rządowych, energia wiatrowa i słoneczna dostarczają łącznie mniej niż 15 proc. energii elektrycznej w kraju.
W USA nie buduje się żadnych nowych elektrowni jądrowych, a wiele istniejących elektrowni jądrowych kończy swą egzystencję. Niektóre regiony kraju, które w dużym stopniu opierają się na gazie ziemnym do wytwarzania energii elektrycznej są zagrożone przestojami elektrowni ze względu na brak przepustowości rurociągów.
Na straży stoi niezawodna energia węglowa działająca całą dobę przez 7 dni w tygodniu. Dla wielu amerykańskich stanów węgiel jest zbyt cennym towarem, aby go stracić. Chociaż w ostatnich latach zamknięto dziesiątki elektrowni węglowych ze względów środowiskowych, nadal działa 225 wytwarzających prawie 20 proc. energii elektrycznej.
.Krzysio: ..To ja wole swoją starą Toyote 2.4 w benzynie ,pali zawsze, zasięg na baku min 600 km,na trasie przy 120 km/h 8 litrów. Moment – i ciepło w aucie. Łańcuch rozrządu, a na 10000 km mieszczę się bez dolewania oleju .
A tak wygląda wymuszony dotacjami i eko bredniami postęp:
Today, we commemorate the death of Mother Mariana de Jesus Torres, a devoted Spanish nun. Her little-known but extraordinary life has a direct connection with our days and Our Lady of Good Success.
During the fifteenth and sixteenth centuries there lived in Quito, Ecuador, a Spanish nun whose little-known but extraordinary life has a direct connection with our days. Mother Mariana of Jesus Torres y Berriochoa, a nun of the Conceptionist Order, surpassed the already strict discipline of her congregation in the traditional penances she undertook. Beyond even those, she lovingly accepted unprecedented sacrifices and sufferings directly asked of her by Our Lord and Our Lady.
Her frequent contact with heavenly beings and her supernatural sufferings stand in such contrast to the ways of our impious century and are so extraordinary in themselves that a word needs to be said of their credentials.
Mother Mariana left a full written account of her life at the command of her superiors. This account was approved by the Most Reverend Pedro de Oviedo, Quito’s tenth bishop, who was privileged to know and direct her. Additionally, with fresh memories of all the extraordinary facts not only of her life but also of those of her eight holy companions, the Franciscan Fathers who had been their spiritual directors and brothers wrote their biographies.
In 1650, fifteen years after Mother Mariana’s death, Diego Rodríguez Docampo published a story of her life endorsed by an official document from the King of Spain and the Royal Court of Quito.
Between 1760 and 1770, after new facts and more abundant documentation surfaced, Fr. Bartholomew Ochoa de Alacano, O.F.M., a Spaniard living in Quito, published a series of articles that formed a large volume about Mother Mariana. This work received widespread circulation and enthusiastic response in the Franciscan monasteries of Spain and Portugal. This book includes chronicles from the convent and the sermon preached by Bishop Oviedo at Mother Mariana’s funeral.
In 1790, Fr. Manuel Souza Pereira, O.F.M., published an extensive work based on the earlier documents. Father Souza Pereira, of illustrious Portuguese lineage, joined the military as a young man. A series of Providential events and several apparitions of Mother Mariana of Jesus convinced him that his true calling was to the Franciscan Order. Later, having been sent to Quito, he became known there for the austerity of his life and solid virtue. A decisive moment for him was an invitation to accompany his Bishop into the Papal cloister where his holy protectress had lived and died. There he traced her footsteps and venerated her incorrupt body. With his heart aflame, he vowed not to rest until he had finished a complete account of what he was to title The Admirable Life of Mother Mariana of Jesus. It is largely on this account that we have based this article.
One day in the year 1582, a young nun prayed before the Blessed Sacrament in the choir of her convent in Quito. Suddenly, she heard a terrifying rumble and saw the church enveloped in a thick, smoke-filled darkness. The main altar alone remained illuminated, as if in broad daylight. There, the tabernacle door swung open and our crucified Lord came forth, nailed to a life-size cross. The Blessed Virgin Mary, Saint John the Evangelist, and Saint Mary Magdalen stood by, as on Calvary. Our Lord was agonizing.
The young nun heard a voice: “This punishment is for the twentieth century.” Then she saw three swords hanging over Our Lord’s head, each with an inscription. On the first was written, “I shall punish heresy”; on the second, “I shall punish blasphemy”; and on the third, “I shall punish impurity.”
Then the Blessed Virgin addressed the young nun: “My daughter, do you wish to sacrifice yourself for these people?”
“I am ready,” responded the nun. At that, the three swords plunged into the nun’s heart, and she fell dead by the violence of the pain.
Is this a fairy-tale? An incredible allegory? The fantastic figment of someone’s fertile imagination? No, these are facts.
God occasionally visits the earth with the “magic touch” of His omnipotence. By Divine discretion He makes an exception to the earthly standards of everyday and introduces the extraordinary. We learn of His interventions and miracles as if the veil of Faith is lifted a little, and we get a glimpse of Heaven, helping us feel closer to our celestial home.
Many claim to have received this magic touch, yet just a few bear the august mark of authenticity, which is usually a purifying process of the favored soul through acute suffering.
Mariana
In the year 1563 a little girl was born to Don Diego Torres and Dona Maria Berriochoa, both noble Spaniards and fervent Catholics. At the baptismal font the girl, their first child, received the name of Mariana Francisca. This privileged girl was singled out by Divine Providence from her earliest days. To begin, she was graced with a rare angelical beauty.
As she grew, her one fascination was Jesus hidden in the Blessed Sacrament, before Whom she knelt for hours even at the age of six. Because of her spiritual maturity, her confessor allowed her to receive Communion at nine years, an age then considered very early for first communicants.
So intense was Mariana’s joy at this first meeting with her Sacramental God that she swooned and fell into a deep faint. During this “faint” she saw Our Lord Jesus as a young boy of her own age placing a beautiful ring on her finger, claiming her for Himself. Mariana readily accepted this proposal. The Blessed Virgin Mary and Saint Joseph witnessed the event and stood as sponsors to this “engagement.”
In this same vision the Blessed Virgin showed her that she was destined to belong to her Order of the Immaculate Conception. This order had recently been founded by another privileged soul, Saint Beatrix da Silva, a Portuguese woman of noble lineage.
The Order of the Immaculate Conception
The great love of Saint Beatrix was the Immaculate Conception of the Mother of God. After many sufferings and difficulties, she founded this new order to honor this exalted privilege of Mary Most Holy, centuries before it was declared a dogma of our Faith.
The new order adopted the Franciscan rule and took Saint Francis of Assisi as their mentor and father. Their habit is white and blue, the colors of the Immaculate Conception, with a black veil.
A Request from the Colony of Ecuador
Some influential and pious ladies in the then Spanish colony of Ecuador learned of this recently established order. Delighted with the new institute’s devotion, these ladies wished to have it established in Quito, their country’s capital.
They submitted their request for this to King Philip II of Spain. Acceding to their petition, he named a nun of great virtue, Mother Maria of Jesus Taboada, to head the foundation of the new convent. This virtuous and holy nun, an aunt of Mariana, was to be accompanied by six other nuns, all women of great merit and solid virtue. They were Mothers Francisca of the Angels, Anne of the Conception, Lucy of the Cross, Magdalen of Saint John, Catherine of the Conception, and Maria of the Incarnation.
The Separation
Mariana was then just nine years old, but God wished to pluck this rose before it even budded. One day as she received Holy Communion He again appeared to her and told her that He wished her to leave her father’s house and to embrace His cross in a far-off land.
Mariana understood that she was to go with her aunt as part of the expedition to found the order of the Immaculate Conception in the Americas. Burning with love for her crucified Jesus, she had already reached that stage of love where sufferings pose no obstacle.
Broken hearted but resigned, her most Christian parents gave her over to her holy aunt, who now promised to be her true mother.
The Voyage
The devil could not bear the thought of this foundation being accomplished. No sooner had the nuns’ ship left port than a terrible tempest, the likes of which had seldom been seen before, overtook them. The sky changed from clearest day to the darkest night. The frightened sailors did not know what to do and thought all was lost. In fact, the ship seemed doomed.
It was then that both aunt and niece saw in the raging waters a horrible and gigantic snake with seven heads, attempting to destroy the ship. Mariana screamed at seeing this and lost consciousness. Mother Maria prayed to God with all her soul, asking that if He truly willed that the foundation be accomplished, He quell the storm.
As soon as Mother Maria said this prayer, Mariana opened her eyes and the light of day overcame the darkness. But a terrible voice was heard: “I will not allow this foundation to come about; I will not allow it’s progress; I will not allow it to endure to the end of time; I will persecute it.”
Mother Maria knew that Mariana had seen something during her faint and, retiring with her to a secluded place, asked her to relate all she had been shown.
“I don’t know where I have been, my Mother,” answered the girl, “but I saw a serpent bigger than the sea, twisting and contorting itself. Then I saw a lady of incomparable beauty, garbed with the sun and crowned with stars and with a babe in her arms. On the lady’s breast I saw a monstrance with the Blessed Sacrament. In one of her hands she held a golden cross having a lance point. Anchoring the lance over the Blessed Sacrament and in the infant’s hand, she struck at the serpent’s head with such force that it was completely split. At that moment the serpent cried out all his horrible threats about not allowing the founding of the Order of the Immaculate Conception.”
Mother Maria understood all that this vision signified and was later to have a large medal cast depicting the scene. To this day, the nuns of the Immaculate Conception of Quito wear this medal over their habits.
Foundation
Arriving in Quito on December 30, 1576, the foundresses were received with great joy and housed in a few of the inhabitable buildings of the convent, which was still under construction.
When the construction was concluded, the official founding took place on January 13, 1577.
Soon, several young girls of Quito began to request admission to the convent of the Immaculate Conception and the conventual life was in full bloom.
Nuptials
At fifteen, Mariana entered the novitiate and, a few years later, professed.
As she pronounced her vows before Mother Maria Taboada on the day of her nuptials, she was taken up in a sublime ecstasy. While on earth her lips formed the words for the formula of her vows and her body remained supple for the clothing, her soul was in the presence of God Our Lord.
Our Lord Jesus presented His own cross to His spouse and showed her all the enormous sufferings, persecutions, sicknesses, and temptations she would undergo for His sake and ours. He preserved her only from temptations against purity. She was never to have a single thought or inclination against this angelic virtue.
Life of Penance
After her profession, Our Lord again appeared to Mother Mariana and gave her the schedule to be observed in the free hours of the community and the penances she should perform during the week.
These penances were so severe that Mother Maria Taboada feared for her health. But, in another vision, Our Lord placed a drop of crystalline water from His wounded side on Mariana’s lips and fortified her in a marvelous way for all He asked of her.
The penances practiced by this angel in human flesh can only be understood when we consider that she was called to be a victim for the twentieth century. For an example, she wrapped nearly her whole innocent body in wires with iron points, even her ears, leaving only her face and hands free. Thus she lived a penitential, prayerful life, ever increasing in virtue.
Volcanic Cotopaxi peak rises majestically 120 miles southeast of Quito and can be seen from the city.
Vision of the Twentieth Century
We come then to that day in the year 1582 when she was praying before her Eucharistic Lord and suddenly saw the church, except the main altar, immersed in darkness. The rest, until her painful death by means of three swords plunged into her heart as an expiation for the sins of our current century, we have related at the opening of this article.
Resurrection
Mariana, always the first at all the acts of the community, did not appear on the day following her vision of Our Lord on His cross. Noting her absence, the abbess and the other nuns searched for her. They found her dead in the lower choir, her body already cold. With enormous grief they carried the young nun’s remains to her cell and laid her on her bed.
The doctor, Don Sancho, and the Franciscan Friars who attended the convent were all called. Don Sancho confirmed that death had occurred and there was nothing to be done except give her proper burial.
Outside, the people of Quito clamored at the convent doors to see the body of their beloved benefactress, for Mother Mariana had become well known in the town, having helped many with her counsels, penances, prayers, and even miracles.
The Two Crowns
Mother Mariana appeared before the Divine Judge. Finding no fault in her, He said, “Come, beloved of my Father, and receive the crown We have prepared for you from the beginning of the world.” She was thus in heaven before the Blessed Trinity and the celestial court, in unutterable happiness.
Meanwhile, on earth, the prayers of Mother Maria and all her sisters as well as those of the Franciscan Fathers and the townspeople rose to the throne of the Holy Trinity. The sisters could not bear the thought of living without this angel and true lightning rod of God’s justice for their community. Sighing and weeping, they begged God to return her to them.
Wishing to lend an ear to the supplications of these children on earth, Our Lord presented Mother Mariana with two crowns, one of glory and the other of lilies intertwined with thorns. He bade her choose one, making her understand that by choosing the crown of glory she would remain in heaven, as was her right, but by choosing the other, she would return to earth and resume her suffering.
The humble virgin then asked her Beloved to choose for her. “No,” answered Our Lord. “When I took you for my spouse I tested your will, and now I wish to do the same.”
The Blessed Virgin Mary now spoke: “My daughter, I left the glories of heaven and returned to earth to protect my children*. I want you to imitate me in this, for your life is very necessary for my Order of the Immaculate Conception.
“Woe to the colony in the twentieth century!’’ continued the Virgin. “If then there are no souls who, with their life of sacrifice and holocaust following your example, will appease Divine Justice, fire will come from heaven and, consuming its inhabitants, will purify Quito.”
Hearing this, the humble virgin agreed to return to earth. She was to have a long life of incredible sufferings, since part of her mission on earth was to atone for the sins of our poor, chaotic, corrupted, and sinful century.
Stigmata, Sickness, and Death
Because Mariana of Jesus was destined for extraordinary graces all her life, Our Lord spared her nothing that could possibly contribute to her purification and perfection.
Thus, on the night of September 17, 1588, as Mother Mariana prayed, she received the holy wounds of Our Lord Jesus in her hands, feet, and side. She cried out and was left trembling, and had to be helped to her bed. The stigmata appeared in the palms of her hands and the soles of her feet like puncture wounds; on her side was a reddish-purple mark like a sword wound.
After this, she sickened terribly and entered an excruciating trial. She could not move a single member of her body. Aggravating her sufferings, the devil did his utmost to break her by suggesting to her that her life had been in vain, a lie, a hoax. He prowled around her bed constantly in the form of a hideous serpent, the sight of which tormented her unceasingly.
One night, no longer being able to bear this terrible five-month ordeal, she called on the Most Blessed Virgin. Then, feeling a hand caressing her head, she looked up to see the Queen of Heaven, beautiful, kind, and majestic in a nimbus of light.
She could now move and no longer saw the hideous serpent. Her condition still worsened, however, and, to the distress of the entire community, she once again breathed her last. It was Holy Saturday and her body was laid in state in the low choir. The multitudes came to view it and cried aloud: “The saint is dead! Our angel is gone!”
Yet, the next morning as the community filed into the high choir to recite the Office they found her praying! Like her Divine Spouse, Whom she sought to copy in everything, she had been resurrected on Easter morning and returned to life once more to continue suffering for souls and for the world.
Superior
In 1589, feeling her health failing and wishing to prepare herself for her approaching end, which had been predicted to her, Mother Maria Taboada suggested that a new superior be elected.
She had ruled for sixteen years by the unanimous wish of her convent, who thought no one more suited for the task than the holy foundress.
Now, in deference to her wishes, they unanimously elected Mother Mariana of Jesus, trusting in her exalted virtue despite her being only thirty. She, as mother superior, guided the convent with great wisdom, prudence, charity, and goodness in the ways of the Lord, fulfilling every point of the holy rule, omitting nothing. Mariana knew she would still have her aunt with her for a while and took full advantage of her counsel and guidance.
Predictions about the Community
Several times both Mother Mariana and Mother Maria received revelations about the future of their convent.
They knew each and every nun who would profess in their community to the end of the world. They knew that in every age there would be souls of great virtue, merit and holiness in this blessed house, but ungrateful and disobedient ones as well. The holy souls would divert great calamities from Ecuador and would maintain the faith burning even during the calamitous twentieth century.
The Devil Plots to Destroy the Convent from Within
Both holy women were also shown that very soon, incited by mankind’s enemy, some unruly and disobedient nuns of their convent who wanted a less stringent rule than the Franciscan rule would attempt and obtain the separation of their community from the direction of the Franciscan Friars. Since the order of the Immaculate Conception was like a branch on the tree of the Franciscan Order, this separation caused the faithful nuns most grievous suffering.
Death of Mother Maria Taboada
In 1594 Mother Maria Taboada, who had been truly a mother to Mother Mariana and all those under her care, rendered her soul to God. She had suffered greatly before her death, and the community was inconsolable at the loss of their beloved foundress.
Nevertheless, from heaven she continued to guide her monastery as she had promised in her last words before entering her agony. Then she had suddenly sat up in bed, all traces of the illness gone and her face as fresh and young as when she was thirty three, the age at which she founded the monastery. She had left them with the most touching of farewells, promising them continuing assistance from heaven.
In fact, she frequently spoke with Mother Mariana in visions when the latter sought her guidance and counsel.
First Apparition of the Mother of Good Success
Around this time Mother Mariana suffered cruelly with all the cares of her community. They lacked proper financial support, and the added cross of the threatening separation from the Franciscans inflicted a real martyrdom on her.
In the early morning of February 2, 1594, Mother Mariana was praying in the high choir. Prostrate with her forehead touching the floor, she implored help for her community and mercy for the sinful world.
She then heard a sweet voice calling her name. Rising quickly, she beheld a most beautiful lady in an aura of light. On her left arm she held the Child Jesus and on her right a crosier of the purest gold adorned with such precious stones as are not to be found on this earth.
“Who art thou, beautiful lady?” she asked, “and what dost thou wish? Dost thou not know that I am but a poor nun, filled with love for God, true, but suffering and tried to the utmost?”
Our Lady of Good Success
The lady answered: “I am Mary of Good Success, the Queen of Heaven and Earth. Precisely because you are a religious soul full of love for God and for His Mother who now speaks to you, I have come from heaven to sooth your burdened heart.”
Then the Mother of God showed her how her prayers and penances pleased God. She explained that she held the golden crosier in her right hand because she wished to govern the convent herself, and that the devil would do all in his power to destroy the convent by means of some ungrateful daughters of hers dwelling there.
“He will not attain his goal,” she continued, “because I am the Queen of Victories and the Mother of Good Success. Under this invocation I wish, in the centuries to come, to perform miracles for the preservation of this, my convent, and its inhabitants.
“Until the end of the world I will have holy daughters, heroic souls, in the obscure life of their convent, who, suffering persecutions and slanders from within their own community, will be much loved by God and His Mother… Their lives of prayer, penance, and sacrifice will be extremely necessary in all times. After having spent their lives unknown to all, they will be called to heaven to occupy an exalted throne of glory.”
She then revealed to Mother Mariana that hers would be a long and suffering life, but she bid her never lose courage.
Saying this, she placed the Infant Jesus in the humble virgin’s arms. Clasping Him tightly to her heart, Mother Mariana felt the strength to suffer all for His honor and glory and the good of souls.
Our Lady was to appear several times to Mother Mariana under the title of the Mother of Good Success. During some of these apparitions she prophesied many things about the twentieth century.
Separation from the Franciscans
The ominous day predicted both to Mother Maria and Mother Mariana had arrived, the day in which their small flock would be separated from their divinely appointed shepherds. There had been new elections for a superior and Mother Magdalena of Jesus Valenzuela, the newly appointed prioress, lost no time in accomplishing this. This lady was not a bad person, but being weak, she often served as a tool in the hands of other nuns with evil intent.
Quickly, she worked to annul the obedience to the sons of Saint Francis and to submit the direction of the monastery to the Bishop of Quito. This was a sad day for the heroic and saintly foundresses and all the obedient Conceptionists of that house. As the Franciscan Fathers said farewell, Mother Mariana and all the obedient nuns wept inconsolably. Nevertheless, they obediently submitted to the new authority.
The Father Provincial of the Franciscans left them with words of encouragement and consolation, assuring them of their future return. For the unruly ones he left words of malediction.
Prison
Immediately, with Mother Valenzuela at the helm but manipulated by the unruly faction, observance of the rule began to decline, prescribed times of silence were no longer observed, and abuses multiplied.
Worried and afflicted in her heart with this situation, which defeated the true purpose of the conventual life, Mother Mariana humbly approached her new superior, begging as foundress and ex-prioress that these infractions and deviations be corrected for the good of the community.
The secular ecclesiastical prelate now in authority over the convent heard of this appeal. But the rebellious faction made sure he received the worst possible report, making Mother Mariana out to be unruly, insubordinate, and much more.
As a result, he ordered the innocent virgin to be imprisoned for three days. He also ordered that her veil be removed, that she receive a public scourging at meal times in the refectory, and that she eat kneeling on the floor. These three days were spent in a dark, underground prison. There, Sister Mariana had to expiate her perfect innocence.
After three days, she was removed to a solitary room. The Spanish foundresses, unable to contain themselves seeing her suffering, visited her there. For this they were ordered to be incarcerated along with Mother Mariana for a full month. Others who showed solidarity with them also joined the holy foundresses in prison. At one time they were twenty-five thus paying for their fidelity.
The main square of Quito, Ecuador’s capital. The central building is the Presidential Palace. The smaller red arrow indicates the approximate place where, in exact fulfillment of Our Lady’s prophecy, Gabriel Garcia Moreno died. The larger red arrow indicates the Convent of the Immaculate Conception, directly across the street.
Divine Consolations
One night, a small cross that Mother Mariana had painted on the wall began to shine intensely. As the light increased marvelously to the astonishment of the innocent prisoners, the seven foundresses were each taken up in a sublime ecstasy and each shown a different vision.
As an example of these visions, Mother Francisca of the Angels, one of the Spanish foundresses, saw their Seraphic Father, Saint Francis of Assisi, in a state of fury and going about the convent with a bow, shooting arrows right and left. As one of the arrows pierced the heart of one of the disobedient nuns, she fell dead instantly.
Then Saint Francis said to Mother Francisca: “This nun is the one mainly responsible for the separation from the Franciscans and the laxity introduced in the monastery. She will be held accountable for all the sufferings and lack of observance of the rule in the centuries to come until the jurisdiction of the Franciscan family returns. Then the rule given us by Pope Julius II will be perfectly observed. But I will see to it that in all times there will be souls who, loving the Seraphic Order, will sustain the regular observance of the monastery with their penitent and dedicated lives.”
The next morning, that nun was found dead in her cell, her face a blackish purple. The prisoners were made to carry her body for burial. Imagine Mother Francisca’s sorrow on having to carry the body of this sister she had loved and served but was not able to save!
Mother Magdalen of Saint John beheld Saint John the Evangelist. He revealed to her that on the day of the Last Supper, as he reclined his head over Our Savior’s heart, one of the secrets that had been revealed to him was the foundation of this monastery. Our Lord let him know how much He loved this house and that in it would live Eucharistic souls who would take upon themselves to offer reparation for the sacrileges committed against the Divine Victim.
Thus did these holy souls spend those bitter days of imprisonment within their own house, persecuted, reviled, and abandoned by their own.
Freedom
Tortured by pity and remorse, Mother Valenzuela could no longer bear the thought of these innocent and holy nuns incarcerated in that awful place. She wrote a letter to the Bishop confessing her weakness in allowing the rebellious nuns to manipulate her and cause the imprisonment of these perfectly innocent women. The prelate was very upset on receiving this message. He reprimanded Mother Valenzuela severely and ordered the immediate release of the victims.
On being released, the poor suffering souls humbly kissed the feet of their prioress and those of their persecutors.
Despite this, it would take a veritable book to relate the continuing episodes of intrigue, calumny, and persecution stirred up by the father of lies against the faithful nuns. Let it suffice to say that this was only the beginning of the terrible persecution suffered by these holy souls, who were later returned to that awful prison.
Drawing of the prison of the convent where Mother Mariana of Jesus and the other holy foundresses were unjustly imprisoned.
Once More, Election and…Imprisonment
After this release from imprisonment, Mother Mariana was again elected prioress, receiving the majority of the votes from the obedient faction of the convent. This caused such a fury in the rebellious band that again she was slandered to such a point that the Bishop, not knowing what to do, had her isolated in a cell. The hate-filled, unruly bloc wished to send her to the dark prison again but Mother Valenzuela would not hear of it.
Further Prophecies About the Nineteenth and Twentieth Centuries
One day during this second period of isolation, as she prayed and suffered, Mother Mariana again beheld a lady of incomparable majesty and beauty surrounded by light. Once more the lady called herself Mary of Good Success. Again she carried her infant Son and the golden crosier. A diamond-studded cross shimmered like so many suns on the crosier; rubies adorned the center of the cross and the name of Mary was engraved on this ruby star, shimmering with many different lights.
This time, among many other things, the Mother of Good Success said: “In the nineteenth century a truly Christian president will govern Ecuador. He will be a man of character to whom God Our Lord will grant the palm of martyrdom on this same central square where my convent stands. He will consecrate the Republic of Ecuador to the Sacred Heart of my most holy Son, and this consecration will sustain the Catholic Faith in the years to come, which will be ominous for the Church.
“During these years, in which Masonry, that accursed sect, will take over the government, there will be a cruel persecution against religious communities. They will also violently attack this convent which is particularly mine. To those wretched men this monastery will seem finished, but unbeknown to them, I live and God lives to raise in their very midst powerful defenders of this work. We will also place insurmountable difficulties in their paths, and the triumph shall be ours.”
These predictions were fulfilled to the letter.
Gabriel Garcia Moreno
Gabriel Garcia Moreno was a man of unshakable courage, brilliant intellect, and ardent love for the Church and the Papacy. As president of Ecuador, he led the republic in the paths of Faith and righteousness for several years, accomplishing tremendous religious, moral, educational, and economic reform.
Shortly after his reelection, in a great impulse of manly fervor, he shouldered a huge wooden cross during a Holy Week procession and led the cortege through the streets of Quito. Shortly thereafter, the Masonic lodges of Peru sent an assassin to kill him.
He was brutally murdered on August 6, 1875, in front of the presidential palace as he returned from Mass and Holy Communion in the Cathedral. He fell in the square on which stands the convent of the Immaculate Conception, just as Our Lady had predicted.
It is said that while dying in a pool of blood from multiple machete wounds, he managed to dip his finger into his own blood and write on the pavement, “Dios no muere” — God does not die.
The Mother of God Asks That a Statue be Made
During this same apparition the Blessed Virgin of Good Success asked Mother Mariana to have a statue of her made exactly as Mother Mariana saw her. She wished this statue to be placed in the Prioress’ seat in the high choir so that, from there, she might effectively rule over her convent. She wished a crosier to be placed in her right hand as a sign of her authority as superior, along with the keys of the monastery so she might defend it in the centuries to come.
Defend it she did. On several future occasions, hostile governmental officials sought to move the sisters or close the convent. Not one of these attempts succeeded. In some cases the person in charge died or was removed from office before the order was carried out. On one occasion, a large number of men assigned to converge on the convent at a specified time all forgot the rendezvous until the time had passed.
Mother Mariana was puzzled over how to obtain the Heavenly Lady’s exact measurements. Noticing her confusion, Our Lady had her remove the cord from the waist of her habit. Then, with immeasurable grace, she took one end of the cord and held it at her forehead while Mother Mariana touched the other end to Our Lady’s foot. The cord, too short for such a measurement, stretched to the perfect length.
For some unknown reason, Mother Mariana experienced some temptations and difficulties in believing the validity of this apparition. Consequently, many years went by before the statue requested by the Mother of Good Success was made.
Trouble in The Convent Continues
Affairs remained far from settled in the Convent of the Immaculate Conception. Always spurred by the devil who had vowed to destroy this holy house that caused so much havoc to his plans, the same brood of rebellious, disgruntled, and envious nuns never ceased plotting.
Again came time for a new election for superior. The revolutionary element raised so much friction that after many sessions a decision had not been reached. The Bishop himself had to intervene and preside over the new election.
Blinded by envy and hate, the leader of the rebellion, a small nun known as “La Capitana” requested the post of prioress for herself while reviling and insulting Mother Mariana and the Spanish foundresses. She also requested their return to Spain.
This proved a fatal mistake for the revolted ones, for the Bishop now clearly saw with whom he was dealing. Indignant, the Bishop ordered La Capitana to be immediately removed and locked in the prison where her innocent victims had formerly suffered so much. As to the others, he revoked their right to vote and ordered that they be given the hardest and most menial work in the convent. If they resisted, they were to join their leader in prison. They were also expelled from the voting room.
Finally, Mother Valenzuela was elected prioress once more.
The Immense Sacrifice
As this hate-filled and crazed creature spoke to the Bishop, Mother Mariana was sitting quietly in a corner of the room, whence she beheld hideous monkeys approaching this nun. Their mouths, eyes, and nostrils vomited fire that they poured into her heart and into those of her rebellious followers.
The upper choir, where the nuns sing the DIvine Office.
Mother Mariana saw that this unhappy nun and several of her followers would not be saved. But, well aware of Mother Mariana’s unbounded love for souls, Our Lord appeared to her and proposed the unimaginable. There was but one way to save this soul from the eternal flames of Hell that she well deserved for her many sins and the harm caused to the community for the coming centuries: This way was for Mother Mariana to agree to suffer five years in Hell for her.
The heroic nun trembled to her very core, but she accepted.
La Capitana
One day, the prioress and ex-prioress heard ugly voices issuing from the prison. Mother Valenzuela asked Mother Mariana what she thought these might be, to which the holy nun responded: “Mother, this poor sister is a victim of the devil. Let us go and visit her and bring her out to the garden so she does not despair. We must look after her soul.”
On seeing them, the miserable creature began running around the prison hitting her head against the walls and screaming: “I’m dying! I’m dying! The devil is going to take me!” Then she fell face to the ground.
Turning to Mother Valenzuela, Mother Mariana beckoned, “Come, Mother.”
“No,” answered the superior, Mother Valenzuela, much frightened, “your Reverence must go alone.”
Bending down to the fallen nun, Mother Mariana, turned her over, weeping as she did so. Her tears bathed the face of the wretched creature, who was foaming at the mouth and had blood flowing from her nose. Mother Mariana cleaned and rubbed her, attempting to bring her back to her senses. Then she asked for Mother Francisca of the Angels, who was the infirmarian, to provide a few remedies.
“Are you going to be all right?” asked Mother Valenzuela, who had remained panic-stricken at the door.
“Do not worry, Mother. Jesus and Mary are with me,” was the calm answer.
Exorcism
As Mother Mariana waited, she suddenly noticed two black creatures crouching against the wall in a corner of the room, timidly trying to hide from her. Indignant, she addressed them in a loud voice: “Vile and abominable beasts, what are you doing here? Go back to your cruel home, for this is a holy place, a house of prayer and penance. All your efforts to snatch my sister’s soul will be in vain. Jesus Christ died for her and, in spite of you, she will be saved. I command you in the name of the mysteries of the Most Holy Trinity, of the Divine Eucharist, of the Divine Maternity of Mary Most Holy and the glorious Assumption of her body and soul into Heaven, that you immediately leave this holy place. Leave it, and never more return to torment any of my sisters with your abominable presence.”
As she pronounced these last words, there was a terrible noise. The ground shook and horrible screams were heard. Then the devils were gone.
Twice a year, in February and October, the statue of Our Lady of Good Success is brought down from the cloistered choir to the convent church for public veneration.
Infirmary and Death
On returning to her senses, the sick nun was very embarrassed, but she would talk only to Mother Valenzuela. She spent a terrible night suffering the cruelties of a criminal conscience. Still, envy had such a hold over her heart that she could not bring herself to ask pardon of Mother Mariana, much less bring herself to love her.
At the doctor’s orders, she was moved to a room where she could be nursed, for she had a contagious disease and was very sick. Mothers Mariana and Francisca nursed her with great love, tenderness, and affection. Yet, the sick woman treated them rudely, complaining about everything.
Despite every care and treatment, her condition worsened to the point that death was imminent. Feeling herself dying, she cried in a terrible agitation: “It is too late for me. I cannot love her nor forgive her. I want to be saved but cannot. Oh! Get those black creatures to go away! Help me, because they will take me!” She pathetically clung to Mother Mariana, who silently wept a torrent of tears over the head and face of the dying nun.
A priest was called, but she would not confess. The priest left, saddened by this scene of dying impenitence. She then breathed her last.
Mother Mariana continued to hold the corpse in her arms. Her Spanish sisters and co-foundresses begged her to lay her back on the bed, but Mother Mariana said: “My Sisters and Mothers, do not so soon forget my sacrifice that was accepted to save this soul. Pray to God fervently for her. She is now before the judgment seat of God and she has realized all the evil she has done. She will live again. Do not be frightened; remain calm because she will repent and amend. Later she will die and be saved, but her Purgatory will last to the day of Judgment. This the Lord has revealed to me.”
As she finished saying this, the dead nun’s body quivered and she opened her eyes. She looked all around the room as if seeking someone. Then, fixing her eyes on Mother Mariana, she wanted to speak but her voice choked in a torrent of tears. The angelic Mother Mariana dried them with a mother’s love and spoke to her words of confidence in the goodness of God. The poor creature finally felt how much she was loved.
After a general confession, she slowly began to recover. She was now as docile as a child and never wanted to be away from her holy benefactress.
Mother Mariana Enters Hell
Some time later, Our Lord appeared to Mother Mariana. He reminded her that the time had come for her to pay the price for the salvation of La Capitana’s soul. He let her know that next day, after receiving Holy Communion, as soon as the sacramental species dissolved within her, she would enter Hell.
The next day, as she approached to receive her God in Holy Communion and to take leave of her intimate relationship with Him for the long duration of five years, she felt as if her heart would break. She sought to hold on to Him as much as possible, but as soon as the divine species dissolved, she felt a terrible pain as if her heart had been wrenched from her chest. From that moment she became totally insensitive to God.
Although she was to remain five years in the state of a damned soul, she lost the notion of the time and was convinced that it would be endless. Her sublime love for God and her most holy Mother now changed into a feeling of hate, disgust, and despair.
Meanwhile, as her soul suffered all the torments of the damned, her five bodily senses were steeped in incredible torture. Her body was like a glowing ember, burning without being consumed amidst unspeakable pains. Her eyes beheld the most horrible infernal scenes while the most atrocious blasphemies constantly assaulted her ears. Her sense of smell was plagued by all the filth of humanity, and her sense of touch was tormented by sharp points penetrating to the very center of her body. Her palate was tortured by a horrible, unknown taste, while demons forced melted sulphur down her throat. At the same time, the demons beat her head to the point of spilling her brains, thus inciting her to wrath, despair, and blasphemy.
She suffered all this while living her daily life in the convent. She never opened her lips with a single complaint to the community. Rather, she remained a perfect example of sweetness, humility, and obedience. Only the Franciscan priest who directed her and the other foundresses knew what Mother Mariana endured, and they prayed for her unceasingly.
The only exterior sign of the hell she suffered was that her cheeks, normally rosy and healthy, enhancing her natural beauty, lost their color and became sallow. In the end, she was a walking cadaver.
Death of La Capitana
Five years later, while in prayer, Mother Mariana cried out and fell as if dead. She was unconscious for a long time and then finally, sighing deeply, opened her eyes, which filled with tears of relief. Her hell was over. Gradually she recovered her beautiful color and health.
Not long after, La Capitana fell sick once again and approached her end. She confessed all her sins and died calmly, assisted by Holy Mother Church.
Mother Mariana of Jesus saw the sister’s judgement, where she was shown that her salvation was owed to her mother’s five years in Hell. She carried this immense gratitude with her to eternity. In Purgatory she was much helped by her benefactress, who did not cease to pray for her. After Mother Mariana’s death, this soul in Purgatory was gradually forgotten.
Miracle Worker
The life of this angelic creature was a steady succession of divine revelations, interventions, and miracles. During her life she levitated, bilocated to save a soul, multiplied bread, cured the sick, reconciled families, predicted the future, worked conversions. These are simply too numerous to relate here.
On January 21, 1610, the Blessed Mother of Good Success appeared for the second time, now accompanied by the three archangels Michael, Gabriel, and Raphael, to request again that her statue be made.
Then the sweet Queen indicated the artist who was to carry out this holy task. It was to be Francisco del Castillo, a man of good family and a consummate sculptor. Moreover, he was God-fearing, honest, and upright and, with his wife and children, scrupulously ruled his life by the ten commandments.
“But Lady and dear Mother of my soul,” said Mariana, “this tiny little ant before thee will never be able to convey to any artist thy beautiful features.… It would really be necessary that one of the archangels accompanying thee sculpt this holy image that thou desirest.”
The heavenly Queen quieted her worries by assuring her that Francisco del Castillo would sculpt it and that her angels would refinish it.
Again the holy nun asked to take the heavenly Lady’s measurements. Again, as in the first instance, Mary Most Holy graciously took one end of the cord and placed it to her forehead while Mother Mariana touched the other end of the miraculously extended cord to her foot. But this time, so that the Blessed Virgin could easily place the end of the cord to her forehead, the three archangels raised her magnificent golden crown slightly above her head, then gently set it down again with boundless care and reverence.
Mother Mariana Still Hesitates; Our Lady Insists
Incredibly, even after these two requests of Our Lady herself, Mother Mariana still hesitated.
She feared that the Bishop would doubt her and pose obstacles to the erection of such an image. She also feared that the Indian population of Quito, only recently catechized and still with inclinations to idolatry, would offer the wrong reverence to such a magnificent representation of God’s Mother.
On February 2 of that same year, Mother Mariana knelt before the Blessed Sacrament, finishing her customary nightly prayer, when she felt her heart leap within her in a mixture of joy and no little fright.
In an instant, she found herself before the Queen of Heaven, who stood bathed in glowing lights within an oval frame of glimmering stars. Mariana felt an impulse to escape but something restrained her. She saw the sovereign Queen looking at her with severity and without saying a word.
Mother Mariana begged Our Lady not to look at her like that and promised to carry out all she commanded even if it cost her her life.
The Heavenly Lady then reprimanded her patiently, asking her why she doubted and feared despite knowing her to be a powerful Queen. She assured Mother Mariana that there would be no danger of idolatry. Much to the contrary, this statue was not only meant for the good of the convent but also that of the people in general throughout the centuries.
Then Mother Mariana begged Our Lady that her own name be hidden so that she, Mary Most Holy be glorified.
This Our Lady granted, pleased at her humility, and assured Mariana of Jesus that the facts concerning the making of this statue and of Mother Mariana’s life would only come to be known in the twentieth century.
The Statue is Made
Word of Our Lady’s request profoundly moved the Bishop. He reprimanded Mother Mariana for not having conveyed it to him sooner.
With the Bishop’s permission and full support, Francisco del Castillo was contacted. The poor man could scarcely contain his surprise, joy, and gratitude at having been named by the Mother of God herself for this holy project. He refused any payment, considering himself fully compensated solely by this selection. He asked only that his family and descendants always remain in the prayers of the community.
To find material for the statue, he travelled outside Quito and only returned when he was sure he had found the best wood, paints, and finishes the country had to offer.
Mother Mariana described to him as best she could the features of the Heavenly Queen as she had appeared and then gave him the exact measurements. According to these measurements, the Blessed Virgin Mary stood five feet, nine inches tall.
Miraculous Completion
In January, 1611, when the statue was nearly done and lacking only the final touches of paint and varnish, Francisco del Castillo informed Mother Mariana that because this last application was the most important one, he wished to make sure that he had the very finest materials. He said he would return in two weeks, on January 16, and resume work after receiving Holy Communion.
During those days the community talked of little else but the holy image that was about to be finished, blessed, and installed as Queen and Superior of their convent.
On the morning of January 16, as the sisters approached the high choir to pray the morning Office, they heard a beautiful melody. On entering the choir they beheld the statue, bathed in a celestial light, while angelic voices sang the “Salve Sancta Parens.”
They saw that the statue had been exquisitely finished and that its face emitted rays of the brightest light!
Francisco del Castillo, arriving and beholding the image, fell to his knees saying, “Mothers, what do I see? This precious statue is not the work of my hands. I do not know how to describe what I feel in my heart. This was made by angelic hands!” In fact, the outer layer of the statue lay on the ground.
The Bishop, coming and kneeling before it, likewise acknowledged the prodigy as large tears welled in his eyes. He attested that the image had been modified and enriched by other than human hands. Afterwards, calling Mother Mariana, who was abbess once again, he asked her to come into the confessional. He knew that she must know something of what had occurred.
Finished by Heavenly Hands
Mother Mariana then revealed that a great light had filled the church and the choir while she prayed there in the early hours of January 16. She had beheld the Most Holy Trinity present in the church and understood the infinite love of the three Divine Persons for Mary Most Holy, who was also present, resplendent and queenly.
The nine choirs of angels then praised and offered reverence to her. The three archangels Saints Michael, Gabriel, and Raphael each knelt before her, saying in turn: “Hail Mary, daughter of God the Father,” “Hail Mary, Mother of God the Son,” “Hail Mary, most chaste Spouse of the Holy Ghost.”
Then Saint Francis appeared with his sacred wounds shining like suns. Approaching the unfinished statue and taking his cincture from around his waist, he tied it around her waist, placing his beloved convent of the Immaculate Conception in her hands and asking her to be its defender, teacher, and mother in the difficult times to come.
Meanwhile, the statue shone as if in the midst of the sun. Lo and behold, the Blessed Virgin, approached and entered it as the rays of the sun penetrate a transparent crystal. At that moment the statue took on life and sang the Magnificat!
This happened at three o’clock in the morning. Mother Mariana also saw her aunt, Mother Maria Taboada, who congratulated her for such graces granted to her and the community and once again showed her all the battles the convent would face, especially in the twentieth century. She also spoke of the holy souls whose names were inscribed in the Hearts of Jesus and Mary and who not only would maintain the community, but would also avert many calamities from the people in those times.
At this, Mother Mariana returned to her senses. Looking at the statue, she saw it radiant and finished in a marvelous way!
Home
At three o’clock on the morning of February 2, 1634, Mother Mariana had just finished her prayer in the upper choir when she noticed that the sanctuary lamp had gone out. Instinctively she prepared to descend to the church in order to re-light it, but an unknown force immobilized her so that she could not take a single step. At this moment Our Lady of Good Success appeared carrying the Divine Infant in her left hand and the crosier in her right. Calmly approaching, she said: “My beloved daughter, today I bring you the pleasant notice of your death, which shall occur in eleven months. Your eyes will then close to the material light of this world in order to open to the brilliance of eternal light. Prepare your soul so that, purified ever more, it may fully enter into the enjoyment of your Lord.”
And so it happened. Mother Mariana’s health began to fail, but she still went about her duties in the convent for as long as possible. Yet, a time came when she had to be confined to bed.
Knowing the day and hour of her death, she prepared her aggrieved daughters for her final voyage to eternity. She was to go to her Lord at 3 p.m. on January 16, 1635. She was then seventy-two years of age.
Around one o’clock of that day, she asked the Mother Abbess to summon the community. When they arrived she read aloud her magnificent testament, which began by affirming that she died a faithful daughter of the Holy, Roman, Catholic, and Apostolic Church. Then, with a voice vibrant with emotion but firm with the strength of faith and sincerity, she echoed Her Master’s words: “It is necessary that I go but I will not leave you orphans. I go to my Father and your Father, to my God and your God, and the Divine Consoler will descend to comfort you.”
After receiving the Holy Viaticum, she, on fire with love, calmly closed her eyes and ceased breathing. Mariana of Jesus was with God.
A Rose at Her Feet
We cannot refrain from mentioning a most touching and golden episode as an ending to our story.
Several years before, an anxious expectant mother had come to ask Mother Mariana to pray for her condition, which had been diagnosed as precarious.
Cordial and kind as ever, the holy nun gave her some aniseed water — with which she had performed innumerable cures — and allayed her fears by assuring her she would give birth to a beautiful baby girl. The comforted mother then asked her protectress to pray for her baby.
Mariana of Jesus responded: “You do not have to ask for my prayers, for this girl is more mine than yours. She is a soul chosen by God and will perfume this cloister with the aroma of her virtues. Bring her here often, for I wish to see her. She shall dress my body for burial.”
As predicted, a beautiful and healthy girl was born, receiving the name Zoila Blanca Rose. At the age of ten she begged to be admitted to the convent where she was already an example of virtues as well as a ray of sunshine by her ever joyful and innocent disposition. In the convent she became Zoila Blanca Rose of Mariana of Jesus.
When her beloved Mother Mariana fell ill for the last time, Zoila devotedly nursed her. Yet, the sunshine left her beautiful face, for she could not bear the thought of living without her saintly Mother.
One day she emerged from the sick room radiant again. On being asked the reason for such unbecoming joy in view of her Mother’s approaching death, she explained that Mother Mariana had promised to take her with her.
As Mother Mariana’s body was laid out in the low choir, surrounded by a profusion of flowers, Rose of Mariana knelt at her Mother’s feet and leaned her head on them. After a while, the prioress approached to bid her take some rest. She did not answer. On moving her, the nuns saw that she was cold and her mouth was filled with blood. They immediately summoned the doctor. After a thorough examination the doctor said, “She died instantly when the main artery of her heart was wrenched.”
All the flowers prescribed by the Rule for the adornment of their sisters’ bodies had been used for Mother Mariana. Improvising a bier, they carried the body of their youngest member to the low choir devoid of flowers, amidst sobs and canticles. As they passed the patio, they saw it abloom with most magnificent white roses, fragrant and double the normal size. Zoila’s body was covered with those roses, laden with perfume and the essence of miracles, and placed by that of her holy Mother Mariana.
Blessed be God in His Saints!
According to the Mystical City of God written by Maria of Agreda, another Conceptionist and mystic, the Blessed Virgin was taken to heaven on the day of Our Lord’s Ascension and also given the choice to stay or return to earth to help the young Church.
Our Lady’s Prophecies About the Twentieth Century
The Pope’s “infallibility will be declared a dogma of Faith by the same Pope chosen to proclaim the dogma of the mystery of my Immaculate Conception. He will be persecuted and imprisoned in the Vatican through the usurpation of the Pontifical States and through the malice, envy, and avarice of an earthly monarch.”
“Unbridled passions will give way to a total corruption of customs because Satan will reign through the Masonic sects, targeting the children in particular to insure general corruption.
“Unhappy, the children of those times! Seldom will they receive the sacraments of Baptism and Confirmation. As for the sacrament of Penance, they will confess only while attending Catholic schools, which the devil will do his utmost to destroy by means of persons in authority.
“The same will occur with Holy Communion. Oh, how it hurts me to tell you that there will be many and enormous public and hidden sacrileges!
“In those times, the sacrament of Extreme Unction will be largely ignored.… Many will die without receiving it, being thereby deprived of innumerable graces, consolation, and strength in the great leap from time to eternity.
“The sacrament of Matrimony, which symbolizes the union of Christ with the Church, will be thoroughly attacked and profaned. Masonry, then reigning, will implement iniquitous laws aimed at extinguishing this sacrament. They will make it easy for all to live in sin, thus multiplying the birth of illegitimate children without the Church’s blessing…
“Secular education will contribute to a scarcity of priestly and religious vocations.”
“The holy sacrament of Holy Orders will be ridiculed, oppressed, and despised, for in this both the Church and God Himself are oppressed and reviled, since He is represented by His priests.
“The devil will work to persecute the ministers of the Lord in every way, working with baneful cunning to destroy the spirit of their vocation and corrupting many. Those who will thus scandalize the Christian flock will bring upon all priests the hatred of bad Christians and the enemies of the One, Holy, Roman Catholic, and Apostolic Church. This apparent triumph of Satan will cause enormous suffering to the good pastors of the Church…and to the Supreme Pastor and Vicar of Christ on earth who, a prisoner in the Vatican, will shed secret and bitter tears in the presence of God Our Lord, asking for light, sanctity, and perfection for all the clergy of the world, to whom he is King and Father.”
“Unhappy times will come wherein those who should fearlessly defend the rights of the Church will instead, blinded despite the light, give their hand to the Church’s enemies and do their bidding. But when [evil] seems triumphant and when authority abuses its power, committing all manner of injustice and oppressing the weak, their ruin shall be near. They will fall and crash to the ground.
“Then will the Church, joyful and triumphant like a young girl, reawaken and be comfortably cradled in the arms of my most dear and elect son of those times. If he lends an ear to the inspirations of grace – one of which will be the reading of these great mercies that my Son and I have had toward you – we shall fill him with graces and very special gifts and will make him great on earth and much greater in Heaven. There we have reserved a precious seat for him because, heedless of men, he will have fought for truth and ceaselessly defended the rights of the Church, deserving to be called ‘martyr.’”
“At the end of the nineteenth century and throughout a great part of the twentieth, many heresies will be propagated in these lands.…
“The small number of souls who will secretly safeguard the treasure of Faith and virtues will suffer a cruel, unspeakable, and long martyrdom. Many will descend to their graves through the violence of suffering and will be counted among the martyrs who sacrificed themselves for the country and the Church.
“To be delivered from the slavery of these heresies, those whom the merciful love of my Son has destined for this restoration will need great will-power, perseverance, courage, and confidence in God. To try the faith and trust of these just ones, there will be times when all will seem lost and paralyzed. It will then be the happy beginning of the complete restoration….
“In those times the atmosphere will be saturated with the spirit of impurity which, like a filthy sea, will engulf the streets and public places with incredible license…Innocence will scarcely be found in children, or modesty in women.
“He who should speak seasonably will remain silent.
“There shall be scarcely any virgin souls in the world. The delicate flower of virginity will seek refuge in the cloisters.…Without virginity, fire from heaven will be needed to purify these lands.…
“Sects, having permeated all social classes, will find ways of introducing themselves into the very heart of homes to corrupt the innocence of children. The children’s hearts will be dainty morsels to regale the devil.…
“Religious communities will remain to sustain the Church and work with courage for the salvation of souls.… The secular clergy will fall far short of what is expected of them because they will not pursue their sacred duty. Losing the divine compass, they will stray from the way of priestly ministry mapped out for them by God and will become devoted to money, seeking it too earnestly.
“Pray constantly, implore tirelessly, and weep bitter tears in the seclusion of your heart, beseeching the Eucharistic Heart of my most holy Son to take pity on His ministers and to end as soon as possible these unhappy times by sending to His Church the Prelate who shall restore the spirit of her priests”
Po 3 miesiącach od wyborów parlamentarnych 15 października ubiegłego roku, można już powiedzieć, w jakim kierunku tak naprawdę zmierzają poczynania „Koalicji 13 grudnia” pod przewodnictwem Volksdeutsche Partei Donalda Tuska. Jak już wcześniej wielokrotnie pisałem, Niemcy są państwem poważnym, które – chociaż niekiedy robi głupstwa – to jednak z zadziwiającą konsekwencją realizuje projekty, które wcześniej uznały za zgodne ze swoim interesem państwowym i niemieckim interesem narodowym. Tak właśnie było w 1990 roku, kiedy to Niemcy odzyskały w Europie swobodę ruchów i natychmiast przystąpiły do wysadzania w powietrze Heksagonale – porozumienia 6 państw Europy Środkowej, którego celem było odzyskanie politycznej samodzielności po ewakuacji imperium sowieckiego z tej części Europy. Jak pamiętamy, sygnatariusze Heksagonale zamierzali wykorzystać pojawienie się w Europie środkowej politycznej próżni dla stworzenia systemu reasekuracji niepodległości. Ale Niemcy natychmiast przystąpiły do wysadzania tego porozumienia w powietrze, inicjując rozpad Jugosławii, zawsze będącej solą w niemieckim oku, co doprowadziło do pogrążenia tego kraju w otchłani krwawej wojny domowej.
W ten sposób Niemcy stworzyły warunki polityczne do reaktywowania swego planu „Mitteleuropa” z roku 1915, którego celem było zainstalowanie na obszarze Europy Środkowej niemieckich protektoratów o gospodarkach niezdolnych do konkurowania z gospodarką niemiecką, tylko peryferyjnych i uzupełniających. Ta operacja zakończyła się całkowitym sukcesem 1 maja 2004 roku, kiedy to państwa Europy Środkowej zostały przyłączone do Rze… – to znaczy pardon – na razie nie do żadnej „Rzeszy”, tylko do Wspólnot Europejskich – bo 2004 rok to jeszcze etap umizgów. Przy pomocy traktatów oraz orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który zawsze orzeka zgodnie z niemieckim interesem państwowym, Niemcy od 30 lat systematycznie wypłukują z przyłączonych do Unii Europejskiej środkowo-europejskich bantustanów, polityczną suwerenność, w czym skwapliwie pomagają im skorumpowane polityczne gangi, administrujące poszczególnymi bantustanami.
Ale plan „Mitteleuropa”, chociaż z powodzeniem realizowany, najwyraźniej nie wystarczał niemieckim ambicjom, które coraz widoczniej zmierzały do zbudowania na gruzach III Rzeszy – Rzeszy IV – w stosunku do swego pierwowzoru uzupełnionej i poprawionej. Polityczne warunki do przyspieszenia zaistniały po wizycie w marcu ub. roku niemieckiego kanclerza w Waszyngtonie, kiedy to amerykański prezydent Józio Biden, w nagrodę za dobre sprawowanie, to znaczy – za odstąpienie od strategicznego partnerstwa z Rosją na rzecz strategicznego partnerstwa z bezcennym Izraelem, pozwolił Niemcom na urządzanie Europy po swojemu. W tym momencie zaistniała polityczna sposobność do przystąpienia do realizacji kolejnego projektu, którego nie udało się zrealizować wybitnemu przywódcy socjalistycznemu Adolfowi Hitlerowi, mianowicie do Generalplan Ost, czyli Generalnego Planu Wschodniego.
Ten projekt został opracowany pod kierunkiem Reichsfuhrera Henryka Himmlera w roku 1941 i zakładał rozciągnięcie niemieckiej hegemonii na całą Europę, od Portugalii po Ural. Wymagało to rozmaitych przygotowań, spośród których pewne elementy zostały zrealizowane, na przykład – ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej. Inne były w różnym stopniu zaawansowania, ale na skutek militarnych niepowodzeń III Rzeszy, a wreszcie – na skutek całkowitego jej rozgromienia i nawet przejściowej likwidacji państwa niemieckiego, które zostało odtworzone w roku 1949, ich realizacja została przerwana. Ale jak wiemy, słuszna myśl raz rzucona w przestrzeń, prędzej czy później znajdzie swego amatora, toteż nic dziwnego, że porywające założenia Generalnego Planu Wschodniego też znalazły amatorów, między innymi w osobie obecnej Reichsfuhrerin, która wszelako wyciągnęła wnioski z niepowodzeń poprzedniej fazy realizacji i teraz postępuje ostrożniej, unikając niepotrzebnej – jak mawiał Adolf Hitler – „fanatycznej” brutalności. Inna rzecz, że nie zawsze udaje się uniknąć pewnych niezręczności, zwłaszcza w sytuacji zmuszającej do pośpiechu – bo Niemcy chcą zdążyć przynajmniej ze wstępną fazą budowania IV Rzeszy przed tegorocznymi, listopadowymi wyborami w Ameryce.
I właśnie wskutek tego pośpiechu, który ma oczywiście swoje plusy ujemne, ale również – plusy dodatnie, możemy już zorientować się w jakim kierunku zmierzają poczynania „Koalicji 13 grudnia”. Wiele wskazuje na to, że stanowią one wstępną fazę realizacji Generalnego Planu Wschodniego. Na przykład feministra od edukacji w vaginecie Donalda Tuska, Wielce Czcigodna Barbara Nowacka, właśnie ogłosiła nie tylko, że odtąd uczniowie nie będą odrabiali żadnych prac domowych, ale że w ogóle – zakres edukacji ma zostać zredukowany o około 20 procent. Jeśli wierzyć rządowym funkcjonariuszom Propaganda Abteilung w niezależnych mediach głównego nurtu, nauczyciele są niemal w euforii, bo nie będą już usieli się tak wysilać, jak poprzednio, a za to dostaną podwyżki.
Te plany można z dużym prawdopodobieństwem potraktować jako wstęp do realizacji Generalplan Ost, który – jak pamiętamy – też przewidywał drastyczne obniżenie poziomu edukacji ludności tubylczej – z tym, że wtedy nieostrożnie opublikowano to od razu, podczas gdy teraz, program rozłożony jest na etapy. Ale jeśli nawet, to docelowo może być tak samo, jak i w roku 1941, kiedy to przewidywano, by przedstawiciele mniej wartościowych narodów tubylczych potrafili n a r y s o w a ć swoje imię i nazwisko, rozeznawać się w znakach drogowych i umieć liczyć do 500. Jestem pewien, że wielu nauczycieli podejdzie do tego programu edukacyjnego z entuzjazmem, oczywiście pod warunkiem stałego podnoszenia zarobków.
Ale oprócz marchewki mamy również kij, a właściwie – wiele kijów. Oto kolejna feministra w vaginecie Donalda Tuska, Wielce Czcigodna Katarzyna Kotula ogłosiła, że – po naradzie ze środowiskiem sodomczyków i gomorytek – do ustawy o tak zwanych związkach partnerskich, jaki – mówiąc nawiasem – ona sama zmierza zarejestrować w urzędzie stanu cywilnego w pierwszej kolejności – zamierza też wprowadzić nowelizację kodeksu karnego, poprzez wpisanie doń penalizacji „mowy nienawiści”. A co to jest mowa nienawiści? To proste, jak budowa cepa; to każda opinia niezgodna z aktualną linią partii.
Może to być bardzo podobne w skutkach do dekretu Generalnego Gubernatora o zwalczaniu zamachów na niemieckie dzieło odbudowy w Generalnym Gubernatorstwie – bo tym razem niemieckie dzieło odbudowy w Generalnym Gubernatorstwie może zostać potraktowane jeszcze szerzej, niż wtedy tym bardziej, że sodomczykowie i gomorytki, podobnie jak postępowe kobiety, są proletariatem zastępczym na obecnym etapie komunistycznej rewolucji i z tego tytułu mogą zostać objęci jeszcze surowszą ochroną, niż za pierwszego Generalnego Gubernatorstwa linie kolejowe i mosty. Krótko mówiąc, jeśli tylko organizacje delatorskie imienia Pawła Morozowa nie będą się leniły, to już wkrótce nienawistników znajdzie się u nas tyle, że trzeba będzie ponownie uruchomić chwilowo nieczynne ośrodki odosobnienia – bo przecież obóz koncentracyjny w Gostyninie nie wystarczy.
Zmiany nastąpią też na odcinku demokracji. Jak wiadomo, mikrocefale są bardziej szczerzy niż pozostali ludzie, toteż nic dziwnego, że uskrzydlony powstaniem vaginetu Donalda Tuska Kukuniek przedstawił swoją wizję rozwoju wypadków na odcinku demokracji. Jeśli – powiada – już się załatwimy, to trzeba będzie zwyczajnie zakazać takich partii, jak Konfederacja. Co Kukuniek ma na myśli mówiąc o „załatwieniu się” – tajemnica to wielka, ale poza tym wszystko jest jasne. Z punktu widzenia starych kiejkutów Konfederacja była rodzajem wypadku przy pracy, który nie miał prawa się zdarzyć, toteż gdy się wyjaśniło, że ten wypadek wykazuje znamiona trwałości, stare kiejkuty zorganizowały operację obezwładniania tej formacji, żeby – jeśli nawet by przetrwała – już nie zagrażała demokratycznemu porządkowi, ustalonemu z udziałem Kukuńka i innych autorytetów moralnych w Magdalence. Najwyraźniej jednak Kukuniek jest bardziej nieufny, niż stare kiejkuty starsze i mądrzejsze, więc na wszelki wypadek wolałby urządzić na odcinku demokracji porządek – jak to mówią – „na rympał”, to znaczy – przejść na demokrację kierowaną – jak to było za pierwszej komuny.
Tedy dzięki szczerości Kukuńka już wiemy, w jakim kierunku będą zmierzały również przemiany demokratyczne.
Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.
Europejskich polityków zszokowała nadgorliwa postawa polskiej sekretarz stanu z ministerstwa klimatu i środowiska.
W poniedziałek Urszula Zielińska zadeklarowała w Brukseli poparcie dla celu redukcji emisji dwutlenku węgla aż o 90 procent do 2040 roku. [Inaczej pisząc – DZIESIĘĆ RAZYMD ]
W lutym Komisja Europejska powinna ogłosić nowy cel redukcji emisji dwutlenku węgla na rok 2040. Większość państw nie chce radykalnych cięć ze względu na kryzys wysokich kosztów życia. Pogłębiłby się on dramatycznie wraz z przyjęciem bardziej „ambitnych” celów klimatycznych. Zmusiłoby to rządy do wprowadzenia kompleksowych regulacji ograniczających konstytucyjne wolności obywateli i w szybkim tempie likwidującej produkcję, a także konsumpcję przemysłową oraz rolną. Stąd europejskich polityków wdrażających politykę klimatyczną zszokowała postawa przedstawicielki polskiego rządu.
W KE trwają prace nad propozycją dotyczącą celu klimatycznego na rok 2040. Obecne prawo o klimacie zobowiązuje UE do redukcji emisji o 55 procent do 2030 roku i osiągnięcia tak zwanej neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla do 2050 r. Jednocześnie KE musi zaproponować w przyszłym miesiącu cel pośredni na 2040 r.
Europejska Naukowa Rada Doradcza ds. Zmian Klimatu, powstała na mocy rozporządzenia Europejskie prawo o klimacie latem zeszłego roku, wskazała, że cel zerowej emisji netto dwutlenku węgla nie będzie możliwy do osiągnięcia do 2050 r., jeśli o 10 lat wcześniej nie zredukuje się emisji aż o 90 – 95 procent.
Unijny komisarz ds. działań w dziedzinie klimatu Wopke Hoekstra zobowiązał się „bronić” celu 90-procentowej redukcji do 2040 roku, doskonale wiedząc, że będzie to wymagało narzucenia obywatelom drastycznej polityki. Jeszcze w październiku podczas przesłuchania w europarlamencie potwierdził, że Komisja Europejska będzie musiała „zbadać” radykalne rozwiązanie polityczne, zmuszając do „zmiany stylu życia, w tym zmiany diety”, jako sposobu na osiągnięcie tego celu.
Komisja musi przygotować wniosek ustawodawczy dotyczący ustalenia unijnego celu klimatycznego na rok 2040 w ciągu sześciu miesięcy od pierwszego globalnego podsumowania porozumienia ONZ w ramach porozumienia paryskiego. Podsumowanie to zakończono podczas grudniowego szczytu klimatycznego COP28 w Dubaju.
Państwa członkowskie UE już mają trudności z osiągnięciem celów na rok 2030. Mierzą się z potężnymi i gwałtownymi protestami, chociażby rolników. Ludzie odczuwają coraz większe koszty energii, które przekładają się na rosnącą inflację i kryzys wysokich kosztów życia.
Kontynuacja polityki klimatycznej, a zwłaszcza zwiększanie ambicji dramatycznie pogorszy stan finansów wielu milionów Europejczyków, doprowadzając najpewniej do licznych protestów.
Podczas grudniowego spotkania ministrów środowiska Komisja wyraziła niezadowolenie z przedstawionych dotychczas krajowych planów w zakresie klimatu i energii (NECP). Nie pozwolą one osiągnąć trzech głównych celów na koniec tej dekady, to jest: podwojenia udziału odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym UE do 42,5 procent, przy jednoczesnym obniżeniu całkowitego zużycia energii aż o 11,7 proc., dzięki czemu chciano doprowadzić do zmniejszenia emisji netto o 55 proc. w porównaniu z 1990 rokiem.
Kraje spóźniły się także z przedstawieniem swoich planów. Termin był wyznaczony na czerwiec ubiegłego roku, zaś do listopada plany przedstawiło 21 państw.
Po dokonaniu oceny spóźnionych planów przez Komisję, 21 grudnia ub. roku unijny organ wykonawczy ogłosił, że wszczyna postępowanie w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego przeciwko Austrii, Bułgarii i Polsce w związku z przekroczeniem prawnego terminu.
Bruksela naciska na zwiększenie ambicji klimatycznych. Do 30 czerwca br. państwa powinny przesłać do KE ostateczne plany w dziedzinie energii i klimatu, po uwzględnieniu zaleceń Komisji.
W związku z ustalaniem celu redukcji emisji do 2040 r. swoją deklaracją zaskoczyła minister Urszula Zielińska, świeżo mianowana sekretarz stanu w ministerstwie klimatu i środowiska. 15 stycznia zadeklarowała w Brukseli, że Warszawa od teraz będzie realizować ambitne działania klimatyczne.
– Przyjechałam tu z wiadomością, że Polska zwiększy wysiłki w walce ze zmianami klimatu. (…) Musimy wykonać naszą część zadania. Będę przekonywać do tego resztę członków rządu – oznajmiła. Dodała, że nasz kraj opowiada się za redukcją emisji aż o 90 procent do 2040 r. i „nowy rząd pod przewodnictwem Donalda Tuska nie będzie już blokować działań UE na rzecz klimatu”. Co więcej, wskazała, że trzeba przyspieszyć realizację celów klimatycznych i „reszta Europy może liczyć na to, że Polska zwiększy swoje wysiłki w tym zakresie”. Dodała, że „zobowiązania Europy są zobowiązaniami Polski”.
„Politico” przyznaje, że „Zielińska zaskoczyła apelem, aby UE mierzyła wysoko pomimo rosnącego sprzeciwu wobec zielonego prawodawstwa”. Przedstawicielka KO miała „naciskać na osiągnięcie celu zgodnego z radami doradców naukowych UE, którzy wzywali do cięć o co najmniej 90 procent”.
UE „absolutnie musi przyjąć ambitne cele i my musimy przyjąć cel redukcji emisji o 90 procent” – stwierdziła. Polityk Partii Zielonych, która dostała się do Sejmu z listy KO, tłumaczyła później, że Polska nie ma jeszcze oficjalnego stanowiska w sprawie celu bloku na rok 2040.
Na razie jedynie Dania publicznie poparła cel redukcji emisji dwutlenku węgla o 90 procent. Inne stolice wstrzymują się z tak radykalnymi deklaracjami w związku z przewidzianymi na czerwiec tego roku wyborami do Parlamentu Europejskiego. W kilku krajach trwają protesty, głównie rolników.
Węgry, które od połowy roku będą sprawować prezydencję w UE, opowiadają się za mniej ambitnymi „zielonymi regulacjami”. Zamierzają nawet przenieść debatę w sprawie celu do 2040 na szczyty przywódców UE w Brukseli, gdzie decyzje podejmowane są w drodze konsensusu i węgierski przywódca będzie mógł zastosować prawo weta.
Jak na razie rządy części państw nie sfinalizowały jeszcze swojego stanowiska. Kwestia ta nawet jest bardzo drażliwa z politycznego punktu widzenia. Te kraje, które wyznaczyły sobie ambitne cele – jak sugeruje „Politico” – „nie poparłyby wyraźnie wysokiego celu”.
Za ambitniejszą polityką klimatyczną [tj. prowadzącą do KATASTROFY md] – poza Danią – opowiada się Austria. Niemcy nie zajęły jeszcze stanowiska, oznajmił Sven Giegold, sekretarz stanu w ministerstwie klimatu, który reprezentował Berlin podczas poniedziałkowych rozmów. Rząd niemiecki mierzący się z protestami rolników i maszynistów, a także szukający oszczędności budżetowych po decyzji trybunału o niegodności z prawem przekierowania pożyczek covidowych na tak zwaną zieloną politykę, jest podzielony w kluczowych kwestiach klimatycznych.
6 lutego powinna ukazać się oficjalna propozycja KE dotycząca polityki klimatycznej do roku 2040. Sugeruje się, że będzie ona zawierała opis trzech różnych scenariuszy. Jeden będzie zakładał 90-procentowy cel redukcji emisji do 2040 roku, jak zaleciła rada naukowa. Inny ma zakładać nawet ambitniejszy cel.
Wdrożenie „ambitnej” polityki klimatycznej będzie się wiązało z dramatyczną redukcją produkcji przemysłowej, rolnej i konsumpcji. Wiele towarów będzie musiało zniknąć z rynku. Jednocześnie nastąpi gwałtowny wzrost kosztów życia, co wyniknie z wysokiego opodatkowania, chociażby energii, paliw i żywności. Pojawi się też szereg dodatkowych wymogów i odgórnych regulacji dotyczących nowych standardów urządzeń, efektywności energetycznej, elektromobilności. Promowana będzie dieta robaczana, sztucznie produkowane mięso i weganizm. Ograniczona zostanie możliwość korzystania z samochodów itp.
Źródła: euronews.com, politico.eu AS
Matthias 16 styczeń 2024
Ciekawe jakie wykształcenie ma pani minister, pewnie jakaś politologia, socjologia „niepełnosprawnych” albo inna administracja genderyzmem ???
Niestety w Niemczech mamy taką sytuację, że nie mamy niezależnej prokuratury. Dlatego nie można zakładać, że prokuratorzy podejmą działania w tej chwili, ponieważ musieliby zbadać tych, którzy mogliby następnie zadzwonić do Ministra Sprawiedliwości i powiedzieć: “Ty, powstrzymaj go!”. Tak to już jest… W tych obszarach w Niemczech jesteśmy na poziomie państwa bananowego, mówiąc wprost. A jeśli ktoś teraz powie: “Ale on przesadza”, to pozwolę sobie przypomnieć, że ETS, Europejski Trybunał Sprawiedliwości, zabrania Niemcom wydawania międzynarodowych nakazów aresztowania, ponieważ twierdzą, że prokuratura jest kontrolowana politycznie, a wtedy istnieje ryzyko, że są to polityczne nakazy aresztowania – mówi Europejski Trybunał Sprawiedliwości.
Proszę więc nie wskazywać na Polskę i nie mówić, że praworządność nie jest tam w porządku – my w Niemczech mamy ogromny problem!
−∗−
Dr Gunter Frank o reakcji na Coronę: “Redaktorzy naczelni głównych mediów mają krew na rękach”
[Tekst transkrypcji zachowany w tłumaczeniu automatycznym zgodnie ze stroną źródłową -AC]
AUF1 rozmawiał z dr Gunterem Frankiem, lekarzem i autorem bestsellerów, o osobach odpowiedzialnych za przestępstwa związane z Coroną i wzywa do ich zbadania. Dr Frank opowiada o tym, jak rządy prawa i główne media całkowicie zawiodły w tym czasie. Posłuchajcie bardzo pouczającego wywiadu teraz.
Prezenter: Niemiecki lekarz dr Gunter Frank jest lekarzem ogólnym w Heidelbergu i wykładowcą w Business School St. Gallen. Jest autorem licznych książek, takich jak bestseller Corona “Das Staatsverbrechen” i “Der Staatsvirus”. Publikuje również na blogu “Die Achse des Guten”. Jestem teraz połączony z dr Frankiem, aby porozmawiać z nim o obecnej medycynie i zastrzykach genowych. Doktorze Frank, proszę przyjąć moje najserdeczniejsze pozdrowienia. Zanim zajmiemy się szczegółowo przestępstwem państwowym, ustalmy najpierw nagłówki. Ponieważ mówimy o przestępstwie, które zdecydowanie powinno zostać rozwiązane, dla uproszczenia mówmy żargonem sądowym. Jakie dokładnie są zarzuty?
Dr Gunter Frank: Oskarżenie jest takie, że państwo dokonało zbrodni, która zaszkodziła milionom ludzi; prawdopodobnie 100 000 lub 200 000 osób w Niemczech doznało poważnego uszczerbku na zdrowiu i prawdopodobnie około 20-30 lub może 40 000 osób zostało zabitych w wyniku środków, których podstawa była od samego początku niekonstytucyjna, których krytycy zostali celowo wykluczeni i których należało unikać za wszelką cenę.
Prezenter: Kim są oskarżeni, doktorze Frank?
Dr Gunter Frank: Dla mnie oskarżonymi są przede wszystkim ci, którzy stoją na czele instytucji, które mają nas chronić przed takimi przestępstwami, takimi przestępstwami farmaceutycznymi. Złamali oni zasady w stopniu, który jest niedopuszczalny i za który muszą zostać pociągnięci do osobistej odpowiedzialności, tj. należy podnieść kwestię osobistej winy. Mam tu na myśli przede wszystkim osoby odpowiedzialne w Instytucie Paula Ehrlicha, Instytucie Roberta Kocha i ich pracodawców w Ministerstwie Zdrowia.
Prezenter: Proszę postawić się w roli prokuratora? Jak wygląda oświadczenie wstępne?
Dr Gunter Frank: Oświadczenie wstępne – Hach, właśnie widzę siebie na sali sądowej! – Dobrze. Oczywiście prawnicy powiedzieliby mi teraz: “Ach, to tak nie działa”. Ale ujmę to tak: łamanie zasad w medycynie, w nauce, stało się dziś standardową praktyką. Badania są fałszowane, faworyzowani są ludzie, którzy nie mają profesjonalnych kwalifikacji. Politycy zajmujący się zdrowiem zasiadają w komisjach legislacyjnych i ukrywają swoje członkostwo w lobby, członkostwo lub własność farmaceutyczną. Tak więc ten standard – istnieje wiele książek na ten temat – stał się dziś normalnym stanem rzeczy. A ja porównuję to do osoby, która jedzie wieczorem do domu i, ponieważ jest krócej, wybiera drogę jednokierunkową. I to zawsze idzie dobrze, może raz na jakiś czas zostaje zatrzymany i dostaje mandat za parkowanie. Przyzwyczaja się do tego, do łamania przepisów, jeździ coraz szybciej. W pewnym momencie doprowadza kogoś do śmierci. I wtedy to już nie jest wykroczenie czy coś podobnego, tylko zabójstwo z zaniedbania. To samo widzę w przypadku panów i pań z Instytutu Paula Ehrlicha i RKI. Złamali oni jedną zasadę za drugą, nawet w przeszłości, w przypadku innych zezwoleń i kwestii związanych z lekami. Ale teraz miliony zostały skrzywdzone, a dziesiątki tysięcy zabitych w wyniku ich działań. I nie można powiedzieć: “Cóż, to był błąd, następnym razem postaramy się lepiej”. Nie, nie zrobią tego lepiej następnym razem, ponieważ kolejne ataki tego rodzaju są już w przygotowaniu – być może porozmawiamy o tym krótko później – i dlatego państwo prawa musi również karać te przestępstwa. Musi postawić ich przed sądem. Jeśli tak się nie stanie, nie będziemy mieli państwa konstytucyjnego. Jeśli tak się nie stanie, państwo może zabijać obywateli z powodu czystej oficjalnej porażki, z powodu umyślnej oficjalnej porażki. Taka jest sytuacja i uważam, że jest ona nie do przyjęcia.
Prezenter: Znany Peter Hahne powiedział, że chciałby usłyszeć kliknięcie kajdanek. Jakiej kary domaga się Pan dla tych, którzy są za to odpowiedzialni?
Dr Gunter Frank: Niestety w Niemczech mamy taką sytuację, że nie mamy niezależnej prokuratury. Dlatego nie można zakładać, że prokuratorzy podejmą działania w tej chwili, ponieważ musieliby zbadać tych, którzy mogliby następnie zadzwonić do Ministra Sprawiedliwości i powiedzieć: “Ty, zatrzymaj go!”. Tak to już jest… W tych obszarach w Niemczech jesteśmy na poziomie państwa bananowego, mówiąc wprost. A jeśli ktoś teraz powie: “Ale on przesadza”, to pozwolę sobie przypomnieć, że ETS, Europejski Trybunał Sprawiedliwości, zabrania Niemcom wydawania międzynarodowych nakazów aresztowania, ponieważ twierdzą, że prokuratura jest kontrolowana politycznie, a wtedy istnieje ryzyko, że są to polityczne nakazy aresztowania – mówi Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Proszę więc nie wskazywać na Polskę i nie mówić, że praworządność nie jest tam w porządku – my w Niemczech mamy ogromny problem! Ale to, co oczywiście chciałbym zobaczyć: jest tak wiele oczywistych faktów, że państwo celowo wywołało tę panikę – panikę corony – że państwo zaakceptowało autoryzację prawdziwie przestępczej szczepionki. Nie udowodniono też jej przydatności, nawet przy ogromnym potencjale szkód. Wszystko było wiadome, a państwo celowo umożliwiło tę autoryzację. A szkody są tak ogromne, a blokada jest kolejnym przestępstwem samym w sobie, że nie można powiedzieć, że państwu wolno to wszystko robić. Nie, nie może, musi przestrzegać zasad! A jeśli te zasady są łamane, to ma to również znaczenie prawne, ponieważ w przeciwnym razie nie jesteśmy w państwie konstytucyjnym, w przeciwnym razie jesteśmy na łasce państwa. I dlatego ludzie, którzy złamali te zasady – świadomie lub nieświadomie, lub dlatego, że byli przytłoczeni, lub dlatego, że po prostu przyzwyczaili się do łamania zasad – muszą zostać oskarżeni o te przestępstwa. Moim zdaniem jest to co najmniej nieumyślne spowodowanie śmierci, jeśli nie znacznie więcej.
Prezenter: Wspomniał Pan o faktach, doktorze Frank. Zacznijmy więc od zbierania dowodów. Jakie fakty udało się Panu zebrać w książce “Przestępstwo państwa”?
Dr Gunter Frank: Zaczyna się od ogłoszenia pandemii na skalę krajową i zapewnienia, że szpitale i system opieki zdrowotnej zostaną przeciążone, jeśli pandemia nie zostanie zwalczona za pomocą najsurowszych środków. Federalny Trybunał Konstytucyjny przeforsował te środki, ale przeoczył fakt, że w ustawie zasadniczej istnieje zasada proporcjonalności. I rozumiem, dlaczego ludzie mówią: “Okej, wszyscy mówią, że nadchodzi coś złego. Jako sędzia Federalnego Trybunału Konstytucyjnego nie jestem lekarzem, więc pozwolę rządowi się tym zająć. Ale wyznaczam mu termin, w którym musi udowodnić, że ten krajowy zakres faktycznie istnieje”. I w żadnym momencie nie istniał i w żadnym momencie nie był nieuchronny. Mieliśmy stałe niewykorzystanie szpitali na poziomie 16%, historycznie niskie obłożenie szpitali – w tym na oddziale intensywnej terapii – a udział Covida w tym oficjalnie wynosił 2%. Nikt nie może nawet zacząć twierdzić, że choroba ta doprowadziła system opieki zdrowotnej na skraj przeciążenia. Dlaczego ta panika trwała? Ponieważ szpitale były zachęcane do zarabiania pieniędzy na tych wakatach. To dlatego szpitale dezinformowały opinię publiczną na temat obłożenia oddziałów. Wykorzystały złą politykę kadrową z ostatnich 20 lat, w której personel pielęgniarski jest przepracowany, aby przekonać nas, że przeciążenie jest spowodowane infekcją Covida. To nieprawda, to zawsze było wcześniej. Zostało to zaostrzone przez bezsensowne środki higieny. Zdrowi koledzy zostali przebadani. Jest to więc kompletna porażka w informowaniu ludności o tym, w jakim stopniu system opieki zdrowotnej został faktycznie obciążony przez tego wirusa. Inną rzeczą jest porównanie krajów. Wyraźnie widać, że kraje – a teraz pojawia się pan Wieler i mówi w brandenburskiej komisji śledczej: “Tak, to blokada zapobiegła przepełnieniu szpitali”. Nie wolno mu kłamać przed komisją śledczą. To przestępstwo. A ponieważ jest szefem największego organu epidemiologicznego, musiał wiedzieć, że było inaczej. Kraje, które nie stosowały żadnych środków lub stosowały jedynie łagodne środki, nie miały żadnej innej trajektorii infekcji w jakiejkolwiek formie. I jeśli wszyscy pamiętamy ten wykres, 2020, “spłaszcz krzywą”, gdzie pomysł polegał na spłaszczeniu szczytu fali infekcji, aby zaoszczędzić miejsca w szpitalach. Ale to oznacza, że powinna nastąpić jakaś fala pacjentów z Covidem-19. Ale nigdy nie było, była zwykła zimowa infekcja, a liczby są po prostu całkowicie normalne. Nie było nic niezwykłego, a śmiertelność nie była wyjątkowa. Śmiertelność wzrosła w Niemczech dopiero wraz z rozpoczęciem kampanii szczepień przeciwko Covidzie-19. To wszystko są twarde liczby, nie można ich obalić, to są dane dotyczące rozliczeń szpitalnych, to są dane dotyczące zgonów. W ciągu ostatnich trzech lat rząd federalny nie orientował się w żaden sposób na tę rzeczywistość, ale wykorzystywał całkowicie wyimaginowane rzeczy, aby wywołać panikę wśród ludności i zmusić ją do podporządkowania się tym środkom, a przede wszystkim do zaakceptowania szczepień. I o to tak naprawdę chodziło, z całą tą presją, by cierpieć, z tymi wszystkimi środkami, całym tym narzucaniem ludności, tym podżeganiem ludności, chodziło tylko o to, że w końcu sklepikarz przemysłu farmaceutycznego, zwłaszcza badań nad bronią biologiczną, mógł zostać zatwierdzony, co w normalnych okolicznościach nigdy nie miałoby najmniejszej szansy na zatwierdzenie.
Prezenter: Teraz, gdy Pana książka została opublikowana, wyciekły umowy, które Pfizer zawarł z rządami i krajami. Powinno to korzystnie wpłynąć na dowody. Co ogólnie sądzi Pan o tych publikacjach i treści tych umów?
Dr Gunter Frank: Cóż, to absolutny skandal. Albo jesteśmy społeczeństwem otwartym, albo nie. I oczywiście te kontrakty – muszą zostać upublicznione, a to pokazuje, że ludzie najwyraźniej boją się, że kontrakty staną się publiczne i słusznie. Stwierdza, że producent twierdzi, że nie zna długoterminowych skutków tej szczepionki, ani nie wie, czy jest ona skuteczna, ani nie wie, jakie skutki uboczne zostaną dodane. To rosyjska ruletka, gdy rząd zawiera taką umowę. Nie wiadomo nawet, od czego zacząć. Staram się ograniczać do głównej ścieżki. Jeśli wiem, że jako rząd i jeśli wiem również, że ta szczepionka została dopuszczona tylko warunkowo, to istnieje bardzo, bardzo duży obowiązek prowadzenia starannego nadzoru.A Instytut Paula Ehrlicha w Niemczech dokonał absolutnej – ledwo mogę się powstrzymać, prawdopodobnie musiałbym powściągnąć swój język w sądzie – dokonał absolutnej totalnej katastrofy. Instytut Paula Ehrlicha to całkowicie zawiódł, jeśli chodzi o monitorowanie skutków ubocznych szczepień. Był całkowicie poza zasięgiem swoich możliwości. Czy było to zamierzone, czy po prostu niekompetencja, to jest coś, co należy zbadać. Ale w żaden sposób nie naruszył minimalnego standardu wypełniania swojego obowiązku rejestrowania tych skutków ubocznych szczepień, a następnie odpowiedniego podnoszenia alarmu. Znaki ostrzegawcze nie były czerwone, były ciemnoczerwone, były ciemno, ciemno, ciemnoczerwone! Niewiarygodne były wszystkie sygnały alarmowe, które tam były, tj. nadmierna śmiertelność w 2021 r., wiele, wiele raportów, które już istniały i były 20-50 razy wyższe niż normalne raporty dotyczące grypy, nie wspominając o liczbie niezgłoszonych przypadków. Szef kasy chorych Schöfbeck, który powiedział: “Nasze diagnozy idą w górę”, został następnie zwolniony. Jest tak wiele przykładów, w których państwo nie zdołało ochronić swoich obywateli przed tym niebezpiecznym lekiem. I nie mogę zaakceptować tego jako normalnego, tak, błędu, ale naprawdę jest w tym naiwność, którą mogę wyjaśnić prawie tylko intencją. Jest to więc ogromne wykroczenie. Problem polega również na tym, że niemiecki wymiar sprawiedliwości był zaangażowany w to przestępstwo, przynajmniej w taki sposób, że nie zapobiegł mu, co byłoby jego obowiązkiem, ponieważ nie dopuścił wszystkich wniosków dowodowych, ponieważ nie pozwolił na to wszystko. Więc to jest bardzo gruba deska do przewiercenia, bo w końcu trzeba by też oskarżyć struktury, które decydują o tym, czy akt oskarżenia ma miejsce i ostatecznie wydają wyrok.
Prezenter: Dr Frank, w Bundestagu opisał Pan zastrzyki z mRNA jako dziesięciokrotnie większy skandal z talidomidem. W przyszłości mają one być również wstrzykiwane przeciwko wielu innym chorobom. Co Pan o tym sądzi?
Dr Gunter Frank: Oczywiście, to był podstawowy cel całej tej kampanii Corony. Cała historia miała na celu dopuszczenie do obrotu tych nowych leków. Być może można to również wyjaśnić w kategoriach ogólnych: Jestem lekarzem rodzinnym i kiedy patrzę na leki, których używam, są one w zasadzie takie same jak 40 lat temu. Tak więc prawdziwe innowacje we współczesnej medycynie stały się rzadkością: Trochę w dziedzinie reumatyzmu, trochę w dziedzinie chemioterapii, ale niewiele więcej. I to jest złe dla przemysłu farmaceutycznego. Potrzebuje on nowych leków grupowych z nowymi patentami, które można następnie spieniężyć. Inwestorzy domagają się ich. I tak właśnie stało się w tym przypadku. Nowa grupa leków została przepchnięta, bezpieczeństwo leków zostało celowo zniszczone w ten sposób, a teraz jest po prostu przepychane. Teraz wszystkie te leki są przepychane, aby zamienić je w pieniądze. To kolejny powód, dla którego musimy postawić osoby odpowiedzialne przed sądem, ponieważ będą one kontynuować swoje działania. I to jest bezczelność, nie można tego nazwać bezczelnością, to jest potworne. Kiedy na przykład Jeremy Farrar, Christian Drosten lub największy szarlatan w historii medycyny w Niemczech, Karl Lauterbach, organizują konferencje w Berlinie i ogłaszają kolejne pandemie, a mianowicie z wirusami H5N1 i MERS. Są to dokładnie te wirusy, co do których mamy wiele dowodów na to, że również zostały sztucznie stworzone w laboratorium. Tak, H5N1 to wirus ptasiej grypy, który Ron Fouchier zmodyfikował w 2011 roku tak, aby był przenoszony na ludzi. W tamtym czasie wybuchło ogromne oburzenie, które doprowadziło nawet do moratorium w USA pod rządami Obamy, który następnie zaprzestał finansowania tych badań. Ale te wirusy istnieją, a MERS był częścią propozycji badawczej Petera Daszaka w 2018 r. Chciał on stworzyć wirusa z szefową laboratorium wirusowego w Wuhan, panią Zhengli, który dokładnie odpowiada SARS-CoV2. Innymi słowy, wirusa SARS ze sztucznym miejscem rozszczepienia furiny (patent Moderna z 2016 r.). W tej propozycji badawczej to samo planowano również z wirusami MERS. Ta propozycja badawcza została odrzucona przez Pentagon. Niemniej jednak, istnieje SARS-CoV2, a zatem z pewnością istnieje również MERS z miejscem rozszczepienia furiny w zamrażarkach w Wuhan. I to właśnie te dwa wirusy Farrar i Drosten ogłaszają teraz, że będą przyszłymi pandemiami. Czy jesteśmy szaleni? To przestępczość zorganizowana. Tworzą śmiało manipulowane wirusy i prawdopodobnie opracowali już szczepionki, aby stworzyć z nich model biznesowy. W trakcie tego procesu systemy bezpieczeństwa są niszczone, a ludzie umierają. Mamy więc do czynienia z ogromnym przestępstwem i musimy je rozwiązać, w przeciwnym razie będą to kontynuować.
Prezenter: Wprowadził Pan do dyskusji międzynarodowe nazwiska po tym, jak te środki corony zostały nałożone na całym świecie. Czy nie powinniśmy poszerzyć kręgu oskarżonych w tej sprawie? Czy to nie jest nawet przestępstwo międzynarodowe?
Dr Gunter Frank: Jest to przestępstwo międzynarodowe, ale każde państwo narodowe musi najpierw pociągnąć winnych do odpowiedzialności, ponieważ jest to pierwsza rzecz, która musi zadziałać. Widzę jednak zupełnie inną jakość tego przestępstwa, ponieważ po raz pierwszy tak zwany moralizm grupowy został włączony do ogromnej kampanii przemysłu farmaceutycznego. Niemal celowo wprowadzono do kampanii, że krytycy tej kampanii są nieludzcy i że należy ich zniszczyć. Zostało to naukowo usankcjonowane badaniem przeprowadzonym na Uniwersytecie Yale w 2020 r. Rozpoczęto je w 2020 r., kiedy poważna szczepionka była jeszcze bardzo odległa, a badani otrzymywali komunikaty mające na celu ocenę, w jakim stopniu byliby zmotywowani do zaszczepienia się przeciwko Covidzie-19. Najbardziej skutecznymi komunikatami były: Odmawiający szczepień są aspołeczni, krytycy szczepień zabijają naszych dziadków itp. Innymi słowy, krytycy zostali celowo odczłowieczeni, a ta siła, która zawsze prowadziła do pogromów, polowań na czarownice i ludobójstwa w historii ludzkości, została włączona do tej kampanii. I możemy być szczęśliwi, tak, naprawdę szczęśliwi, że krytycy szczepień nie zostali ukamienowani lub gorzej. Celowo włączyli te siły do tej kampanii i dlatego mówię o systemowym, systematycznym ataku na ludność cywilną. I to jest zgodne z prawem międzynarodowym, paragrafem siódmym, jak sądzę. Jest to atak – zbrodnia przeciwko ludzkości, a zatem jest to sprawa dla Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze. Sięgam teraz bardzo daleko i nie mam wyobraźni, że pani Merkel lub pan Scholz pewnego dnia będą tam oskarżonymi, ale moim zdaniem prawnym kampania szczepień Covida ma właśnie taki wymiar. Był to systematyczny atak na ludność cywilną, przeprowadzony przez państwo, a to oznacza zbrodnię przeciwko ludzkości.
Prezenter: Jaką rolę odgrywają samozwańczy filantropi, tacy jak Bill Gates lub organizacje pozarządowe, takie jak Światowe Forum Ekonomiczne?
Dr Gunter Frank: Oczywiście odgrywają oni bardzo dużą rolę, ale nie są pierwszymi osobami, które chciałbym zobaczyć w sądzie. Ponieważ zawsze znajdą się bogaci wariaci, jeśli mogę tak powiedzieć, którzy wierzą, że muszą zbawić świat, a w rzeczywistości chcą osiągnąć coś dokładnie przeciwnego. Nie, jesteśmy demokracją konstytucyjną, mamy instytucje, które mają nas, powiedzmy, uchronić przed takimi ekscesami filantropii. I one zawiodły. Tak więc Bill Gates, postrzegany w oderwaniu, nie jest dla mnie żadnym problemem. Mój problem jest wtedy, gdy państwo realizuje fantazje takich ludzi. Jak to możliwe, że pan Bill Gates – chyba w programie Tagesschau lub Tagesthemen – dostał kilka minut czasu na promowanie szczepionki, która w tamtym czasie nawet oficjalnie nie istniała. Ze swoimi zagmatwanymi argumentami jest teraz ekspertem ds. zdrowia w Republice Federalnej Niemiec. Pierwszą rzeczą, na którą zwróciłbym uwagę, jest: “Kim jest osoba odpowiedzialna za program?”. Dla mnie są to ludzie, którzy muszą zostać zbadani, aby sprawdzić, w jakim stopniu popełnili przestępstwa. Na tym świecie zawsze będą Billowie Gatesowie.
Prezenter: Tak, to byłoby moje następne pytanie, doktorze Frank. Czy prasa głównego nurtu, lub jak to określają Ws, media systemowe, również nie popełniły przestępstwa, tuszując zbrodnie?
Dr Gunter Frank: Ponownie, można to wytłumaczyć jedynie przyzwyczajeniem do łamania zasad. Od ponad – powiedziałbym – dwudziestu czy trzydziestu lat mamy do czynienia z gruntowną moralizacją społeczeństwa. Ważne kwestie dotyczące przyszłości są obecnie omawiane wyłącznie z punktu widzenia hipermoralności, a nie w oparciu o faktyczną wiedzę. Jeśli znasz Maxa Webera, który pisał wiele o polityce 100 lat temu – dobra polityka to zawsze etyka odpowiedzialności, a nie etyka przekonań. A w naszym kraju zwyciężyła etyka przekonań, tzn: Można dziś zrobić karierę, jako redaktor naczelny czy nawet na uniwersytetach, jeśli argumentuje się moralnie, ale nie obiektywnie. A problem polega po prostu na tym, że rzeczowe argumenty często przeczą tej z góry przyjętej moralności. Prowadzi to do tego, że wszystko, co jest kompetentne, staje się dla ciebie zagrożeniem. Trzeba to odgryźć. W ten sposób stworzyliśmy sieci niekompetencji w całym naszym społeczeństwie, niezależnie od tego, czy przyjrzymy się redakcjom, czy uniwersytetom lub innym obszarom, które przyzwyczaiły się do negowania faktów i jednostronnego raportowania w celu oddania hołdu tej moralności. I tym razem poszło naprawdę źle, tym razem ich dezinformacja doprowadziła ludzi do zażywania niebezpiecznych narkotyków, których nigdy by nie zażyli, gdyby zostali odpowiednio poinformowani. Dlatego media są oczywiście również winne, ponieważ pozwoliły się zaangażować w ten systematyczny atak na ludność cywilną. I trzeba je za to zganić! Cóż, mówiąc wprost, strasznie zawiodły! Tak, redaktorzy naczelni głównych gazet i stacji telewizyjnych mają – przepraszam – krew na rękach.
Prezenter: Teraz wszystkie decyzje dotyczące polityki zdrowotnej mają zostać przekazane WHO. Co sądzi Pan o tym planie?
Dr Gunter Frank: Tak, więc te moralistyczne sieci nie mogą się zatrzymać. Trwają i trwają. Problem polega na tym, że – i to wykracza poza moją wiedzę, musisz zapytać ludzi, którzy są dobrze zorientowani w kwestiach ekonomicznych, mogę wspomnieć Norberta Häringa i jego książkę “Koniec kapitalizmu” – fatalną rzeczą jest to, że ta niekompetencja jest oczywiście w interesie wielkich pieniędzy. To trochę skomplikowane do zrozumienia, nie będę nawet próbował tego teraz wyjaśniać, ale wydaje się, że tak właśnie jest, a więc oczywiście siły połączyły się tutaj w międzyczasie, aby zarabiać na sztucznych katastrofach, tak, jak w przypadku zawyżonych, spowodowanych przez człowieka zmian klimatycznych, że klimat się zmienia, jest normalny, ale musi to być wina człowieka, lub na przykład z tych sztucznych pandemii. A do tego potrzebna jest niekompetentna elita funkcjonalna. A oni są teraz “rozpieszczani” do tego stopnia, że ci, którzy mają mózgi i są kompetentni, nie mają już szans na zdobycie stanowiska kierowniczego. Tak więc cała ta sprawa, w tym WHO, jest teraz do tego stopnia rozdmuchana. To znaczy, oczywiście, że imploduje z własnej woli, ponieważ ci ludzie naturalnie nie pozostawiają po sobie nic poza zniszczeniem. Ale może nie będzie musiało być tak źle i obudzimy się wcześniej i zagłosujemy na tych ludzi.
Prezenter: Kiedy Pana zdaniem rozpocznie się wielkie sprzątanie, w tym wielkie rozliczenie?
Dr Gunter Frank: Powiem to bardzo, bardzo krótko. Wczoraj – jestem trochę na wakacjach, więc nie mam żadnych pacjentów – poszedłem wczoraj na zakupy i poświęciłem czas, którego tak naprawdę nie mam, aby iść na zakupy pieszo w centrum Neuenheim. I tam spotkałem przechodnia. Najpierw rozmawialiśmy na inny temat, a potem o coronie. I to była absolutnie inteligentna kobieta, która uczy, jest przeszkolona w psychoterapii i dużo myśli, a podczas rozmowy powiedziała, że nie wyobraża sobie, aby rząd tak celowo narażał swoich obywateli. Albo inny przykład: Byłem w BILD TV z posłem SPD, chyba nazywał się Alt. Odniosłem absolutnie autentyczne wrażenie na temat tej osoby. Był to człowiek, który wcześniej był oficerem w niemieckiej armii. Następnie zajął się polityką. Zrobił na mnie wrażenie uczciwego i autentycznego, a także głosował przeciwko obowiązkowym szczepieniom w instytucjach. Wszystko przemawia więc na jego korzyść. Po programie podszedł do mnie i powiedział: “Panie Frank, czy naprawdę wierzy pan, że przemysł farmaceutyczny naraża ludzkie życie z otwartymi oczami?”. – To jest nasz problem! Ludzie nie są w stanie wyobrazić sobie skali tego przestępstwa. I dlatego głosują na siły, które to akceptują, a nawet wykonują. A my musimy wyjaśniać, wyjaśniać, wyjaśniać! – dopóki przechodzień, z którym rozmawiałem, będzie mogła sobie to wyobrazić. I wtedy coś się zmieni, nie wcześniej.
Prezenter: Doktorze Frank, lubię kończyć moje wywiady pozytywnym akcentem. Chciałbym zrobić to samo w tej rozmowie. Z doświadczeniem życiowym, które ma Pan dzisiaj, z tym, czego nauczyło Pana życie – co dziś oznacza dla Pana szczęście?
Dr Gunter Frank: Szczęście! Podstawą szczęścia jest również zdrowie, ludzie, którzy chcą dla ciebie dobrze i z którymi możesz się socjalizować. Szczęście wiąże się z bezpieczeństwem, z wysokim stopniem samostanowienia i mogę tylko powiedzieć, że pod tym względem jestem szczęśliwą osobą.
Prezenter: Wspomniał Pan wcześniej o swojej emocjonalności i nic dziwnego, biorąc pod uwagę temat, z którym musi Pan się zmierzyć. Jakiej metody używa Pan, aby odzyskać dobry nastrój, gdy jest Pan w złym nastroju?
Dr Gunter Frank: To naprawdę dobre pytanie, ponieważ siedzę tutaj w pokoju, w którym napisałem swoje książki, a te ściany wiele o mnie słyszały. Więc również na nie krzyczałem. I czasami mam fantazje, które naprawdę nie są miłe, biorąc pod uwagę nonsens i brutalność, na które jesteśmy narażeni. Dlatego ważne jest – i rozmawiam o tym z wieloma pacjentami – abyśmy, gdy zdamy sobie sprawę, że to zbyt mocno wkrada się w nas, zatrzymali się, zrobili sobie przerwę, wyłączyli internet, robili miłe rzeczy, gotowali smaczne posiłki. Jeśli ktoś tworzy muzykę, ma grać muzykę, iść do teatru, ma zrobić sobie przerwę! A kiedy się zatankuje i odzyska równowagę, ponownie trzeba wystawić się na to szaleństwo, aby z nim walczyć. Więc nikt nie powinien zostać męczennikiem, nie potrzebujemy męczenników. Po prostu potrzebujemy ludzi, którzy są w dobrym nastroju i pełni energii, aby stawić czoła szaleństwu. I zwyciężymy. Wiesz dlaczego? Ponieważ inni muszą zużywać coraz więcej energii, aby odeprzeć rzeczywistość. A to jest brama do nerwicy, do zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych, a dobry nastrój jest tak naprawdę tylko tam, gdzie żyjesz w rzeczywistości. I to też widzę, koledzy z kampanii, których miałem przyjemność poznać w ciągu ostatnich trzech lat, kiedy się spotykamy, kiedy mamy konferencje Zoomu, nasz nastrój jest doskonały, ponieważ wiemy, że staramy się żyć w rzeczywistości i dlatego robimy wszystko z odpowiednią dawką – o czym wiedział już Paracelsus. I nie chcemy być męczennikami. Nie chcemy być zgorzkniali, nawet jeśli coś się zawali, ale chcemy być w dobrym nastroju i poświęcić się odbudowie.
Prezenter: Ostatnie krótkie pytanie na zakończenie tego wywiadu. Gdyby Pan mógł życzyć ludziom tylko jednej rzeczy, czy to zdolności, czy umiejętności, co by to było?
Dr Gunter Frank: Wow, teraz muszę pomyśleć! – Myślę, że podstawą bycia człowiekiem jest poczucie samostanowienia, wolność kształtowania swojego życia tak, jak je sobie wyobrażamy – oczywiście z uwzględnieniem innych – i myślę, że bez tej wolności samostanowienia nie bylibyśmy w stanie prowadzić godnego życia.
Prezenter: Dokładnie, to właśnie postanowiliśmy zrobić, , Pan dr Frank i my z AUF1. Dziękuję bardzo za ten bardzo pouczający, wnikliwy wywiad. I wszystkiego najlepszego!”
Dr Gunter Frank: Dziękuję, Panie Eglinski. Cała przyjemność po mojej stronie.
Dershowitz – adwokat Izraela oskarżonego o ludobójstwo w Strefie Gazy do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości – to też uczestnik pedofilskich orgii i obrońca Epsteina i Ghislaine Maxwell.
„Konflikt interesów”: Dlaczego Izrael pozbył się adwokata Jeffreya Epsteina – Alana Dershowitza
Na początku stycznia RPA skierowała do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości [MTS] sprawę przeciwko Izraelowi za ludobójstwo w Strefie Gazy. Oskarżenie jest bardzo szczegółowe i poparte licznymi dowodami, z których najbardziej przekonujące mogą być publiczne oświadczenia izraelskich władz, zarówno w internecie, jak i poza nim, od 8 października, kiedy rozpoczął się Holokaust w XXI wieku.
Niemal natychmiast w mediach pojawiły się doniesienia, że rząd Benjamina Netanjahu preferuje wybitnego amerykańskiego prawnika i weterana praw na Harvardzie, Alana Dershowitza, aby prowadził ich obronę przed MTS. Jako zagorzały i zaangażowany syjonista jest autorem kilku apologetycznych książek, minimalizujących lub bezpośrednio wybielających ohydne zbrodnie Tel Awiwu przeciwko Palestyńczykom od 1948 roku. Jego ostatnia książka to „Obrona Izraela: Przeciw Hamasowi i jego radykalnym lewicowym poplecznikom”. Jednak w ciągu kilku dni po cichu wykluczono go jako kandydata.
Tej nagłej zmiany nie dało się wytłumaczyć.
Powód jednak jest oczywisty – obecnie odtajniono obszerną dokumentację oficjalnych dochodzeń policyjnych i pozwów cywilnych przeciwko Jeffreyowi Epsteinowi.
Te rewelacje rzucają nowe światło na życie i zbrodnie miliardera i pedofila, zwłaszcza tych z jego szerokiego kręgu znanych przyjaciół, współpracowników i współpracowników, którzy byli „klientami” – płacącymi za seks z nieletnimi dziewczynami i dziewczynkami, które ten „samotny magnat” [reclusive mogul]. pozyskiwał. Głównym z nich był nie kto inny jak Dershowitz.
Oskarżenia o pedofilię prześladowały Dershowitza, który bronił przed sądem znanego seryjnego gwałciciela Harveya Weinsteina i w zdumiewającym konflikcie interesów wynegocjował dla Epsteina nadzwyczajną ugodę o zakazie ścigania z 2008 roku. Od początku ujawniania dokumentów otwarcie chwalił się, że jego nazwisko pojawiło się w opublikowanych dokumentach 137 razy, twierdząc, że ich treść w pełni oczyszcza go z wszelkich przestępstw seksualnych. Jak się przekonamy, jest to dalekie od prawdy Atak mediów publicznych
Alan Dershowitz przez długi czas był jednym z podejrzanych w aferze pedofilii Epsteina, nie bez powodu. Oprócz tego Epstein i jego wieloletnia partnerka – „pani” [w sensie: burdel-mama md] – Ghislaine Maxwell, córka znanego agenta Mossadu Roberta Maxwella, został pozwany w grudniu 2014 roku przez Virginię Giuffre (z domu Roberts). Twierdziła, że Epstein pozwolił Dershowitzowi zgwałcić ją co najmniej sześć razy, odkąd skończyła 16 lat. Proces trwał do listopada 2022 roku, kiedy Giuffre nagle wycofała pozew, twierdząc, że „być może błędnie zidentyfikowała” Dershowitza jako swojego gwałciciela. Tymczasem równoległe pozwy, które wytoczyła przeciwko Maxwellowi i brytyjskiemu księciu Andrew, który rzekomo ją zgwałcił, zostały rozstrzygnięte na korzyść Giuffre w wysokości setek tysięcy dolarów.
Kilka ostatnio opublikowanych akt dotyczy oddalonych pozwów Giuffre. Najciekawsze – i najbardziej odrażające – fragmenty zawierają szczegółowe informacje o tym, jak w styczniu 2015 roku prawnicy pro bono Bradley Edwards i Paul G. Cassell pozwali Dershowitza przed sądem stanowym Florydy za zniesławienie. Powodem był wniosek profesora Harvardu o wykluczenie ich z palestry adwokackiej za reprezentowanie Giuffre i rozpoczęcie „masowego ataku mediów publicznych na [ich] reputację i charakter”. W wywiadzie dla CNN powiedział: „Są gotowi kłamać, oszukiwać i kraść. To nieetyczni prawnicy. Nie można im pozwolić na posiadanie legitymacji adwokackiej, aby mogli poświęcać więcej niewinnych ludzi”.
Co ciekawe, w odtajnionych dokumentach jest odnotowane, że Dershowitz twierdził we wrześniu 2015 r. , że gdy Cassell i Edwards pozwali go o zniesławienie, „w jakiś sposób zrzekli się” tajemnicy adwokackiej Giuffre’a. W rezultacie złożył wniosek, aby zmusić ich do „przedstawienia dokumentów” i wszystkich posiadanych przez nich materiałów dotyczących Giuffre’a. Innymi słowy, Dershowitz chciał uzyskać dostęp do poufnych, prywatnych informacji i komunikacji związanych z jego prokuratorem, które są zazwyczaj niedostępne.
Trzy miesiące później prezes sądu w wyczerpującym i przytłaczającym orzeczeniu odrzucił wniosek Dershowitza i argumenty na jego poparcie. Nieufność i oburzenie sędziego wobec cynicznej próby podważenia jednego z „najstarszych uznanych przywilejów” w prawie amerykańskim, zwłaszcza że Giuffre nie była ani „kontrowersyjną”, ani formalną stroną w sprawie o zniesławienie, są oczywiste. Nie jest jasne, dlaczego Dershowitz szukał tych informacji, ale był zdeterminowany, aby je zdobyć. Po rozpoczęciu procesu o zniesławienie wezwał Giuffre do złożenia zeznań, po czym bez końca bombardował ją pytaniami mającymi na celu skłonienie jej do ujawnienia informacji chronionych tajemnicą adwokacką i wezwał do zrzeczenia się praw wynikających z tej zasady. Odmówiła. Sprawa została ostatecznie rozstrzygnięta w kwietniu 2016 r. za nieujawnioną kwotę.
Ochrona dla siebie
Dershowitz znalazł się w gorącej wodzie prawnej również ze względu na swoją rolę w zabezpieczaniu NPA Epsteina z 2008 roku. Zgodnie z jego warunkami Epstein uzyskał immunitet od wszystkich federalnych zarzutów karnych, a także dla czterech wyznaczonych przez Epsteina wspólników i wszystkich niewymienionych „potencjalnych wspólników”. Zapewnienie tak rozległej, ryczałtowej ochrony przed wymiarem sprawiedliwości każdemu, nie mówiąc już o potencjalnie nieskończonej liczbie osób, jest bezprecedensowe w annałach amerykańskiego orzecznictwa.
W zamian za tę przytłaczającą pobłażliwość Epstein przyznał się do dwóch przestępstw prostytucji przed sądem stanowym na Florydzie, zarejestrował się jako przestępca seksualny, zapłacił skromne odszkodowania dla trzech tuzinów ofiar zidentyfikowanych przez amerykańskie władze i odsiedział zaledwie 13 miesięcy w luksusowym więzieniu w Palm Beach z codziennym urlopem. Oskarżonemu bardzo ulżyło. Co więcej, porozumienie z NPA zakończyło równoległe śledztwo w sprawie jego licznych przestępstw prowadzone przez policję Florydy i FBI.
Na bezpośrednie polecenie Dershowitza ówczesny prokurator okręgowy Florydy Alexander Acosta zgodził się ukryć warunki ugody przed ofiarami Epsteina, pomimo rażącego i oczywistego naruszenia amerykańskiej ustawy o prawach ofiar przestępstw (CVRA). W lutym 2019 r. sędzia federalny orzekł, że było to niewłaściwe i niezgodne z prawem z powodu pozwu, który Giuffre złożyła ponad dziesięć lat wcześniej. Odtajnione akta zawierają liczne odniesienia do tej skargi. Jedna z nich wymienia szersze zarzuty dotyczące wykorzystywania seksualnego przez Dershowitza „mały związek z co najmniej ośmioma odrębnymi pytaniami w sprawie CVRA”. Ponadto zawiera on „niektóre dowody na poparcie zarzutów” przeciwko niemu, w tym: Zeznanie pod przysięgą [jednego] pracownika domu Epsteina, że Dershowitz był sam w domu Epsteina, bez rodziny, w obecności młodych dziewcząt; odwoływanie się do Piątej Poprawki o prawie do milczenia przez trzech zidentyfikowanych wspólników Epsteina. . . kiedy zapytano ich, czy Dershowitz brał udział w molestowaniu młodych dziewcząt; Jeffrey Epstein odmówił omówienia udziału Dershowitza, ale zamiast tego powołał się na swoje prawo do Piątej Poprawki”. W tym kontekście agresywne próby Dershowitza ujawnienia tego, co Giuffre mogła wiedzieć i o czym rozmawiała ze swoimi prawnikami, stają się jeszcze bardziej pokręcone i podejrzane. Tym bardziej, że z odtajnionych akt wynika, iż Ghislaine Maxwell sama powołała się na tajemnicę adwokacką w celu odrzucenia żądań prawników Giuffre’a o przekazanie jej wszystkich materiałów dotyczących jej stosunków prawnych z Dershowitzem. Próbowali ustalić, czy od 1999 roku para zawarła porozumienie o wspólnej obronie.
Umowy te pozwalają „stronom, które mają wspólny interes w pokonaniu wspólnego przeciwnika prawnego, na swobodną wymianę informacji bez obawy o zrzeczenie się tajemnicy adwokackiej”. To z pewnością pasowałoby do Dershowitza i Maxwella, biorąc pod uwagę, że oboje zostali oskarżeni przez te same kobiety o współpracę i aktywny udział w wieloletnim pedofilskim wykorzystywaniu przez Epsteina.
Powyższe ramy czasowe wniosków prawników Giuffre’a mogłyby wyjaśnić, dlaczego, kiedy Maxwell został oskarżony między innymi o nagabywanie nieletnich, handel dziećmi w celach seksualnych i składanie fałszywych zeznań w lipcu 2022 r. , oskarżenia dotyczyły ściśle lat 1994-1997. NPA mogła ukryć wszystkie okropieństwa, które popełnił później. Jak ujawnił Dershowitz w artykule z przeprosinami dla The Spectator po aresztowaniu Maxwella, „pierwotna umowa Epsteina o przyznaniu się do winy. . . wyraźnie wskazywała Maxwella jako osobę, która uzyskała immunitet”.
Ponieważ Dershowitz osobiście organizował NPA, miał dobre predyspozycje, aby wiedzieć, „kto zdobył immunitet pod jej patronatem”. Szokujące jest to, że on mógł być wśród nich. Świeżo odtajnione pismo sądowe z grudnia 2014 r. , w którym ofiary Epsteina nie będące stronami pozwu Giuffre zgodnie z ustawą CVRA, próbowały dołączyć do jej pozwu, oskarża go o „[wynegocjowanie] ugody z klauzulą, która zapewniła mu ochronę przed oskarżeniem karnym na Florydzie”, w związku z wykorzystywaniem seksualnym ofiary „nieznanej nr 3”:
Epstein zażądał, aby NN 3 odbywała stosunki seksualne z Dershowitzem przy wielu okazjach, gdy była niepełnoletnia, nie tylko na Florydzie, ale także w prywatnych samolotach, w Nowym Jorku, Nowym Meksyku i na Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych.
Oprócz tego, że Dershowitz był zaangażowany w molestowanie nieletniej Jane Doe 3 i innych nieletnich, był naocznym świadkiem molestowania seksualnego wielu innych nieletnich przez Epsteina i kilku jego wspólników.
Wielka i większa
Według odtajnionych dokumentów molestowanie seksualne NN 3 rozpoczęło się w 1999 roku. W wieku zaledwie 15 lat Maxwell zaprosiła ją na „masaż Epsteina” w jego rezydencji na Florydzie, który szybko przekształcił się w „spotkanie seksualne”. W 2002 roku uciekła do obcego kraju i przez lata ukrywała się przed Epsteinem i jego wspólnikami. W jednym z akt wskazano: [Epstein dawał ją dla seksu politycznie spokrewnionym i wpływowym ludziom. . . w celu zbliżenia się do nich w celu osiągnięcia korzyści handlowych, osobistych, politycznych i finansowych, a także w celu uzyskania potencjalnych informacji służących szantażowi”.
W marcu 2005 roku policja w Palm Beach wszczęła śledztwo w sprawie Epsteina po tym, jak jeden z rodziców zgłosił, że finansista wykorzystał seksualnie ich 14-letnią córkę. Kiedy policja przeszukała dom Epsteina w październiku tego samego roku, zidentyfikowano 21 potencjalnych ofiar. W czasie, gdy podejrzany został aresztowany za molestowanie seksualne, władze zidentyfikowały trzy tuziny potencjalnych ofiar i rozpoczęły poszukiwania kolejnych. Jeden z detektywów z Palm Beach w 2018 roku wspominał:
Zaskoczyło mnie to, jak szybko wpadł w potężną lawinę. Myślałem, że w pewnym momencie dojdzie do ostatecznego przesłuchania, ale następna ofiara podała mi kolejne trzy lub cztery nazwiska, a następna miała trzy lub cztery nazwiska, więc sprawa stawała się coraz większa i większa.
Przed aresztowaniem Epstein dowiedział się, że niektóre z jego ofiar rozmawiały z policją. Jego natychmiastową reakcją było zwrócenie się do Dershowitza o pomoc prawną. Epstein zatrudnił także prywatnych detektywów, którzy przeprowadzali wywiady z ofiarami podszywając się pod stróżów prawa, zbierali kompromitujące brudy w śmieciach policjantów z Palm Beach i śledzili oskarżonych i ich rodziny. W jednym przypadku ojciec ofiary został zepchnięty z drogi przez jednego ze sługusów Epsteina.
Epstein i Sarah Kellen, jego asystentka i organizatorka „masażu”, zastraszyli kilka ofiar i ostrzegli je, aby nie rozmawiały z policją.
W międzyczasie Dershowitz spotkał się prywatnie z ówczesnym prokuratorem okręgowym Palm Beach – Barrym Krischerem i uczestniczył we „włamaniach”, których śledczy „nigdy wcześniej nie widzieli ani nie słyszeli”. Między innymi dostarczył akta oskarżycieli Epsteina, w tym zdjęcia, na których piją piwo jako nieletni i inne trywialne „przestępstwa osobiste”.
Jednak najwyraźniej Dershowitz przekonał władze Florydy, by porzuciły wszelkie nadzieje na pociągnięcie Epsteina do odpowiedzialności za swoje ohydne czyny. Wkrótce potem jeden z detektywów z Palm Beach powiedział: „Było jasne, że sprawy się zmieniły, od stwierdzenia Krischera: „Zamkniemy tego faceta na dożywocie” do: „To są wszystkie powody, dla których go nie oskarżymy”.
Odtajnione dokumenty dostarczają więcej szczegółów na temat sabotażu Dershowitza. Raport z lipca 2006 roku, złożony przez detektywa śledczego, wspomina o tym, jak profesor wysłał mu list z załączonymi zrzutami ekranu z profili dwóch ofiar na MySpace. Jedna z ofiar powiedziała, że jej „interesy” to „trawa (marihuana)”. Na innym profilu pojawił się post na blogu, w którym „opisuje zażywanie marihuany ze swoim chłopakiem”. W innym miejscu pisma prawnik stwierdza:
[Dershowitz] poinformował, że zajmuje się zarzutem, iż jeden z prywatnych detektywów, z którego korzystają prywatni adwokaci Epsteina, próbował podszywać się pod funkcjonariuszy policji z Palm Beach lub udawać, że są funkcjonariuszami policji. Pan Dershowitz oświadczył, że śledczy, których użyto do przesłuchania [zredagowanego] mieli „dość wyraźną wadę wymowy”, nie podawali się za funkcjonariuszy policji.
Dziwne, że Krischer dał się namówić, by się wycofał z powodu tych słabych interwencji. Z drugiej strony, Alexander Acosta zeznał, że przyjął NPA wynegocjowaną przez Dershowitza po tym, jak nieznani przełożeni kazali mu „zostawić to w spokoju”, ponieważ Epstein „należał do wywiadu”, a zatem był „powyżej swojego poziomu wynagrodzenia”.
Takie złowrogie powiązania mogą wyjaśniać, dlaczego Netanjahu i jego poplecznicy rozważali, że Dershowitz, oskarżony pedofil i bliski współpracownik Epsteina, poprowadzi ich obronę w MTS, nie obawiając się oczywiście reakcji opinii publicznej.
“Conflict of Sin-terest”: Why Israel Dumped Jeffrey Epstein’s Attorney, Alan Dershowitz z 9.1.2024 na Global Research.
Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita). Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita).
Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.
BIAŁYSTOK – O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.
POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.
ZAMOŚĆ – o godz. 15.00 Koronka do Miłosierdzia Bożego, po modlitwie wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.
Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00
Zainicjowany przez Sobór Watykański II trudny dialog między judaizmem a chrześcijaństwem niejako wymógł na katolikach uznawanie religii żydowskiej za silnie związaną z katolicką. Spójrzmy jednak na pewne aspekty judaizmu, które utrudniają katolikom postrzeganie tej religii jako „bratniej”.
Żydowski mistycyzm
Niektórzy Żydzi bardzo wcześnie, bo już na przełomie er, zaczęli poszukiwać dróg poznania sacrum poza Pismami natchnionymi przez Boga – oto początki tzw. kabały, przed którą przestrzegają dziś egzorcyści. Prawowierny do czasów mesjańskich kult lewicki przesiąknął ideami gnostyckimi i ezoterycznymi. Zaczęto tworzyć opowieści o dualizmie Absolutu, który rzekomo miał mieć swą jasną i ciemną stronę – była to próba wyjaśnienia obecności zła na Ziemi. Co więcej, w średniowieczu środowiska rabinistyczne zaczęły nawet akceptować ideę metempsychozy (reinkarnacji, wędrówki dusz). Znawca historii Żydów Benjamin Kerstein twierdzi, iż kabała reprezentuje żydowską formę tego, do czego dążą wszystkie tradycje mistyczne – to bezpośrednie i intymne poznanie boskości na poziomie wykraczającym poza intelekt. Związek kabały z judaizmem podsumowuje na swoim kanale na YouTube religijny Żyd Elijahu Josef Parypa – nazywa on kabałę “działem religii żydowskiej”.
Na przestrzeni wieków powstawały rozmaite dokumenty judaistyczne, jak np. kodeks Szulchan aruch autorstwa Józefa ben Efraima Karo – rabina, talmudysty, kabalisty i mistyka żyjącego na przełomie XV i XVI w. To właśnie on w pierwszej części tegoż pisma skodyfikował Chanukę – wynika z tego, że osoby odpowiedzialne za dzisiejszy kształt judaizmu, takie, jak wspomniany Józef ben Efraim Karo, pławiły się w kabale. Ta hermetyczna droga Żydów-mistyków opiera się na “wiedzy” i “mądrości”, jak wskazują najstarsze jej definicje. Według kabały “spożywanie z drzewa wiedzy” pozwoliło duszy ludzkiej w pełni się rozwinąć, a wąż tak naprawdę był pośrednikiem w realizacji planu Stwórcy.
Kabaliści stworzyli sobie niejako nowe uniwersum pełne archaniołów, duchów i innych nadprzyrodzonych sił, z którymi człowiek ma nauczyć się obcować, by osiągnąć stan “oświecenia”. Fundamentalne znaczenie w kabale ma tzw. Drzewo Życia, które składa się z 10 elementów zwanych sefirami. Funkcjonują one jako stopnie “emanacji boskiego światła” i stanowią kolejne poziomy wtajemniczenia w ów “mistycyzm”. Sefiry są połączone tzw. kluczami Salomona, czyli rodzajem dróg komunikacji między poszczególnymi szczeblami poznania.
Według kabalistów pierwszy człowiek Adam miał otrzymać tajemną wiedzę o świecie od anioła, a wiedza ta miała być przekazywana wtajemniczonym z pokolenia na pokolenie. Szczególną rolę przypisywano świętym literom hebrajskiego alfabetu, których wypowiedzenie mogło urzeczywistnić cele i zdarzenia.
Prof. Tyloch pisze: Główne założenia kabalizmu zostały przedstawione w księdze Zohar, powstałej ok. 1300 r., która w formie komentarza do Pięcioksięgu stara się wyjaśnić ukryty sens opowieści biblijnych i boskich przykazań.
Kabała przeżywała swój rozkwit w XII w. wśród Żydów hiszpańskich. Jak twierdzi prof. Tyloch, była ona połączeniem dawnej mistyki żydowskiej, babilońsko-perskiej astrologii, neopitagoreizmu i manicheizmu z mistyczną filozofią islamu. Przekazywała wiedzę tajemną o świecie tylko wtajemniczonym, wprowadzała system amuletów z napisami o magicznej mocy. Stworzyła też naukę o wcielaniu się obcej duszy w ciało człowieka oraz nauczała o wędrówce dusz. Jak kabalistyczna “teoria” wykorzystywana jest w praktyce? Praktyczny wymiar kabały obejmuje rytuały zdobywania i korzystania z mocy, aby wywołać zmiany w świecie (i w światach niebiańskich). Moc ta jest generowana poprzez przestrzeganie przykazań, przywoływanie i kontrolowanie sił anielskich i demonicznych oraz czerpanie z nadprzyrodzonych energii obecnych w stworzeniu. Prawdziwy mistrz tej sztuki realizuje ludzki potencjał bycia współtwórcą z Bogiem, gdyż postrzega Stwórcę i stworzenie jako kontinuum, a nie odrębne byty.
W zakresie zainteresowań kabalisty znajdziemy astrologię, wróżbiarstwo, alchemię, przywoływanie duchów, szkoły ezoteryczne, amulety, tajemnicze inskrypcje itp. W zbiorach Centralnej Biblioteki Judaistycznej znajdują się bardzo stare, kabalistyczne rękopisy. Można w nich dostrzec m.in. ilustracje astrologiczne – przedstawienia znaków zodiaku, które umieszczone są na jednej stronie obok menory, Gwiazdy Dawida, czy mojżeszowych tablic z Dziesięcioma Przykazaniami. Tymczasem Stary Testament mówi przecież jasno: Niechaj się stawią, by cię ocalić, owi opisywacze nieba, którzy badają gwiazdy, przepowiadają na każdy miesiąc, co ma się z tobą wydarzyć. Oto będą jak źdźbła słomiane, ogień ich spali. Nie uratują własnego życia z mocy płomieni. (Iz 47:13-14)
Kościół Katolicki wobec magii
Wiara w możliwość odkrycia znaczenia, zinterpretowania i wykorzystania dla własnych celów znaków zsyłanych przez siłę nadprzyrodzoną i wykorzystywanie takiej wiedzy w praktyce to wiara w magię. Ks. dr hab. Paweł Wygralak z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu w publikacji „Zło magii w pastoralnych wskazaniach Ojców Kościoła” pisze:
Na magię składało się wiele różnych dyscyplin, wśród których należy wymienić m.in. astrologię, alchemię, wróżbiarstwo, nekromancję, oniromancję czy teurgię. Izydor z Sewilli w Etymologiach omawiając praktyki magiczne wymienia liczne techniki wróżenia: wróżenie z zachowania ptaków – auguria, auspicia, wróżenie z wnętrzności zwierząt – haruspicja, wróżenie z obserwacji zjawisk atmosferycznych, przede wszystkim w czasie burzy – aeromancja, wróżenie dzięki nawiązaniu kontaktu z umarłymi – nekromancja, wróżenie z użyciem wody – hydromancja, wróżenie z wybranych ksiąg – sortes sanctorum, przewidywania biegu życia człowieka na podstawie układu gwiazd w dniu narodzin – astrologia.
Oprócz wskazanych przez biskupa Sewilli świat starożytny znał jeszcze wiele innych metod wróżenia, jak np. ichtyomanteia – wróżby z zachowania się ryb w wodzie; pyromanteia – wróżenie ze sposobu palenie się drewna – znaczenie miał tu rodzaj płomienia, wydobywający się z niego dym, kierunek dymu; meteoromanteia – wróżenie z obserwowanych zjawisk atmosferycznych, przede wszystkim z błyskawic i grzmotów w czasie burzy; kleromanteia – wróżenie z ruchu najrozmaitszych przedmiotów, np. zawieszonych na nitce pierścieni; chiromanteia – wróżenie na podstawie linii na dłoni człowieka; arytmomanteia – wróżenie z cyfr. Znane były też formy wróżenia, które wymagały przelewu krwi człowieka.
Według autora olbrzymie znaczenie miało wypowiadanie określonych formuł oraz noszenie amuletów i talizmanów odczyniających uroki, chroniących przed nimi lub przynoszących szczęście.
Chrześcijaństwo rodziło się w czasie, gdy magia miała zastosowanie w praktyce. Władcy korzystali z usług magów lub druidów, na podstawie zdania „czarowników” czy astrologów podejmowane były strategiczne decyzje. Było to wówczas czymś naturalnym. Ks. Wygralak wskazuje, że celem praktyk magicznych było uzyskanie władzy nie tylko nad przyrodą, ale także nad losem istot i przebiegiem wydarzeń, co w sposób oczywisty kłóci się z ideą chrześcijańską, w której nadrzędną wartością jest ufność w Bożą Opatrzność.
Ojcowie Kościoła byli przekonani, że magia jest dziełem diabła, który nie tylko inicjuje takie praktyki, ale także w nich uczestniczy, a w końcu jest ich beneficjentem zdobywającym tym sposobem ludzkie dusze. Takie poglądy przedstawiał np. św. Jan Chryzostom czy św. Augustyn, który uważał ponadto praktyki magiczne za kult diabła. W nauczaniu Ojców Kościoła wszelkie praktyki magiczne były grzechem ciężkim – grzechem świętokradztwa, a także formą zniewolenia człowieka, który uzależniał się od magicznych rytuałów, przesądów i wróżbiarstwa.
Maria Piechocka-Kłos z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie w publikacji „Wróżbiarstwo i praktyki magiczne w świetle dokumentów wczesnochrześcijańskich synodów oraz ustaw państwowych pierwszych cesarzy chrześcijańskich (IV–VI w.)” wykazała, że zarówno władze świeckie jak i kościelne późnego antyku, uważały praktyki magiczne za przejaw pogaństwa:
Jak wynika z zachowanych tekstów akt synodalnych, duchowni obradujący na synodach zwołanych w okresie od IV do VI w., ogłosili łącznie 16 kanonów, które dotyczyły bezpośrednio wróżbiarstwa lub magii, nakładają na chrześcijan, zarówno duchownych, jak i świeckich, różne zakazy i ograniczenia. (…) W większości przypadków biskupi nakazywali, aby adresaci kanonów, którymi są chrześcijanie, pod groźbą m.in. wykluczenia z Kościoła na okres próby i pokuty na kilka lat lub dożywotnio, powstrzymali się od tego typu praktyk.
Podobnie edykty cesarskie w tamtym okresie piętnowały praktyki magiczne. Oczywiście nie wszyscy władcy realizowali te zalecenia, jednak oficjalne stanowisko Kościoła było wyartykułowane jasno i jednoznacznie.
W średniowieczu podejście Kościoła do magii przeszło ewolucję, od traktowania jej jako zabobon, przez uważanie jej za iluzję demoniczną, aż po uznanie jej za herezję. Mediewista dominikanin dr hab. Tomasz Gałuszka w artykule „Magia jako herezje” wskazuje, że dzięki powstaniu uniwersytetów i rozwojowi nauk filozoficznych i teologicznych zaczęto rozumieć, iż człowiek praktykujący magię, w istocie w sposób świadomy i dobrowolny wchodzi w kontakty z demonem, co oznacza, że taki człowiek znajduje się „w stanie głębokiego buntu”. Po roku 1576 Kościół oficjalnie uznał, iż wiara w astrologię kłóci się z doktryną o wolnej woli człowieka, w dokumentach papieskich potępiono praktyki magiczne i wróżbiarstwo, a jeśli jakieś przypadki wiązałyby się z herezją, mogły wejść w obszar zainteresowania Inkwizycji Rzymskiej.
Kabała nie dla katolika
Kabaliści twierdzą, że celem kabały jest zbawienie, zaś utożsamianie jej z ezoteryką czy okultyzmem świadczy o jej niezrozumieniu i uleganiu stereotypom, które odcinają kabałę od judaistycznych źródeł. Ja jednak uważam, że stanowisko Kościoła w kwestii amuletów, astrologii i ezoteryki jest na tyle jasne, że żaden katolik nie powinien mieć wątpliwości: nie wolno mu takich praktyk odbywać, nie wolno mu uczestniczyć w kabalistycznych rytuałach.
„Katolicy też mają przecież swoich mistyków” – mogliby polemizować zwolennicy mistycyzmu żydowskiego. Owszem, jednak mistycyzm katolicki dostępny jest dzięki Bożej łasce, jest stanem przebywania z Panem Bogiem. Mistycy katoliccy byli wielkimi Świętymi Kościoła – ćwiczyli się w cnotach, umartwiali się i pokutowali, a wszystko to z powodu miłości ku osobowemu Bogu, który Sam z Siebie zechciał ukazać się ludzkim oczom.
Tymczasem kabała to próba „poznania” Boga, a raczej natury „boskości” dzięki „wiedzy”, wtajemniczeniu i ezoteryce, rozszyfrowaniu starych zapisków, w celu przewidzenia przyszłych czynów Boga. W tym przypadku człowiek niejako chce zaklinać Boga zrywając jego konstytutywną zasłonę transcendencji.
„Nasza” Biblia także jest pełna symboliki i jej zrozumienie wymaga czasem wysiłku, lecz każdy, kto jest pokorny, bogobojny i prostoduszny ją zrozumie, gdyż Pan „objawił te rzeczy prostaczkom”, a bojaźń Boża to właśnie ten rodzaj mądrości, który jest potrzebny, aby zrozumieć Słowo.
Komu spodobała się kabała?
Nietrudno znaleźć przyczynę żywego zainteresowania europejskich stowarzyszeń inicjacyjnych, np. masonerii, kabałą – nieśmiertelne dla wolnomularzy motywy dualizmu, oświecenia, wtajemniczenia, wiedzy, czy samodoskonalenia znajdują oni właśnie w kabale konserwowanej po dziś dzień przez judaizm. Jednym z przykładów wpływu tych wierzeń na masonerię jest choćby wykorzystywanie przez nią heksagramu, czyli Gwiazdy Dawida pojawiającej się wielokrotnie na fartuchach wolnomularzy, w ich dokumentach i rycinach.
Nie jest to znak który towarzyszył Izraelitom, gdy trwali w stanie wierności Jahwe. Heksagram pojawił się u nich jako “przesącz” z pogańskich, kananejskich kultów, m.in. bożka Molocha, ku chwale którego żywcem palono niemowlęta. Ostatecznie symbol ten trafił na sztandar narodu żydowskiego i widnieje na nim do dziś. Jest przedstawieniem dualistycznej natury wszechświata: dobro – zło, dzień – noc, mężczyzna – kobieta, duch – materia, czynność – bierność etc., co perfekcyjnie koresponduje z filozofią wolnomularzy. Powiązania ze “sztuką królewską” są jedynie wierzchołkiem góry lodowej – heksagram zapuścił głębokie korzenie w ezoteryce, alchemii, astrologii i spirytyzmie, które, jak głosi Kościół, są w jawnej opozycji wobec Stwórcy i Jego praw.
Nietrudno się przekonać, iż ezoteryka wprost odwołuje się do szatana, którego wcale nie piętnuje, ani nie wyśmiewa. Upatruje w nim za to duchową siłę równą w potędze Bogu. Moc ta odpowiedzialna jest za mroczny pierwiastek zastanej rzeczywistości, z którym nie ma sensu walczyć, lepiej go ujarzmić, obłaskawić i wykorzystać w swej drodze ku oświeceniu. Ciekawa w tym kontekście jest kwestia stosunku kabały do złych duchów – na przykład demon Asmodeusz z Księgi Tobiasza jest przez kabalistów uznawany za byt dobroczynny, pożyteczny dla człowieka. Tymczasem Pismo Święte podaje, że Archanioł Rafał radził biblijnemu Tobiaszowi, jak nie paść ofiarą działań Asmodeusza, a ostatecznie nawet Anioł ten walczył i pokonał owego demona. Wiedząc, że Rafał to wysłannik Boga, a pełen pychy i zazdrości diabeł jest zbuntowany, od razu wiemy, kto jest dobry i życzliwy człowiekowi, a kto pragnie jego zguby. Kabała natomiast zdaje się nie kierować bezwarunkową „lojalnością” wobec dobra i niejako usprawiedliwia antagonistów Jahwe. Liczy się tutaj matematyczna „wartość bezwzględna” sił nadprzyrodzonych. Mniej ważne jest odpowiadające im dobro lub zło.
Inne tradycyjne komponenty filozofii kabały również wzbudziły zachwyt wśród europejskich mistrzów wiedzy tajemnej. Wspomniane wcześniej “klucze Salomona” przeniknęły do zachodniego ezoteryzmu jako tytuły okultystycznych traktatów z gatunku grimoire (fr. nieczytelne pismo), które zawierały instrukcje dotyczące m.in. wywoływania duchów, zmuszania ich do posłuszeństwa, przeklinania wrogów, odnajdywania skarbów etc. Stało się to w okresie wypraw krzyżowych, kiedy przedstawiciele cywilizacji łacińskiej przesiąknęli doktryną kabały po nawiązaniu ściślejszych kontaktów z Żydami w Ziemi Świętej. Tworzone na przestrzeni wieków “klucze Salomona” przedstawiają niezrozumiałe dla laika ryciny z gąszczem przedziwnych symboli, a wśród nich oczywiście Gwiazdą Dawida, znakami astrologicznymi, pentagramami i wieloma hebrajskimi frazami zaczerpniętymi z Talmudu.
Poszczególne sefiry z kabalistycznego Drzewa Życia również wykorzystywane były w praktyce przez okultystów. Ich nazwy własne, np Chochma, czy Bina nanoszone były na karty tarota i szeroko opisywane w hermetycznych dziełach Aleistera Crowleya – gnostyckiego “świętego”, który sam nazywał siebie Bafometem (diabeł), zakładał okultystyczne, para – masońskie zakony (np. Ordo Templi Orientis) i uważany jest za ojca Thelemy (pseudo – religii, której motto brzmi: Czyń wedle swej woli będzie całym Prawem). Tę samą kabalistyczną materię zgłębiał i przelewał na papier niejaki Eliphas Levi – francuski wolnomularz, mistrz czarnej magii i guru świata wiedzy tajemnej. Jego prace zawierały m.in. konkretny podział pentagramów na tzw. “dobre” i “złe”, a także mnóstwo odwołań do diabła i jego przymiotów. To właśnie z dzieł Leviego czerpał później obficie Anton Szandor la Vey – założyciel kościoła szatana. Dodam, że wśród pism Francuza, takich, jak Historia magii, Biblia wolności, czy Magiczny rytuał Sanctum Regnum znajdziemy również pozycję pt. Większe i mniejsze klucze Salomona…
Judaizm dzieckiem kabały?
W nurt ortodoksyjnego judaizmu wpisuje się dorobek żyjącego w XVI w. palestyńskiego rabina Izaaka Lurii. Już jako młodzieniec był on doskonale obeznany z Talmudem, który jednak mu nie wystarczał, Izaak chciał bowiem doświadczyć prawdziwego mistycyzmu. Luria zafascynował się XIII – wieczną księgą Zohar, za sprawą której wszedł w świat kabały. Żydzi chasydzcy utrzymują, iż Luria często przyzywał zza grobu Eliasza, od którego przyjął tajemną wiedzę, a tą z kolei dzielił się z kilkudziesięcioma uczniami. Oczywiście talmudyczno – kabalistyczna szkoła Izaaka Lurii zakładała system stopni wtajemniczenia – sposób zwracania się do bytów duchowych i przywoływania ich wyjawiany był dopiero tym adeptom, którzy opanowali w zadowalającym stopniu podstawy kabały. Luria jest jedną z najważniejszych postaci dla Żydów – nadali mu oni nawet przydomek Święty Ari (Święty Lew), a podobny zaszczyt spotkał jedynie kilku rabinów w całej historii judaizmu. Od lat wielu Żydów udaje się do Safedu na grób Lurii, by się tam modlić i oddać hołd wielkiemu duchowemu przywódcy z minionych wieków. Widzimy więc, że kabała, tak silnie przecież przesiąknięta gnozą i ezoteryką, gnieździ się u podstaw dzisiejszego judaizmu, jest jego źródłem i silną motywacją.
Odzwierciedlenie tego stanu rzeczy widzimy choćby na przykładzie obecnej w naszym kraju chasydzkiej organizacji żydowskiej Chabad – Lubawicz, która już w samej nazwie kryje powiązania z kabałą: człon chabad jest akronimem nazw trzech sefir z kabalistycznego Drzewa Życia: Chochma (mądrość), Bina (zrozumienie) i Daat (wiedza). Prawdopodobnie jest to subtelne podkreślenie filarów działalności tej organizacji – “edukacja” i ”nawracanie” innych na judaizm. Przedstawiciele tego właśnie ruchu byli zaproszeni tuż przed Świętami Bożego Narodzenia do polskiego Sejmu, gdzie zapalali chanukowe świece. Warto zaznaczyć, iż ruch Chabad – Lubawicz jest aktywny w internecie – posiada m.in. stronę na Facebooku, gdzie spotkamy się z “mistycznymi” treściami – zamieszczane tam są praktyczne opisy gematrii (rodzaj żydowskiej numerologii), stare ilustracje z opisem “Amulet do domu. Jerozolima. Początek XX wieku”, a także grafiki z kręgiem symboli astrologicznych (znaki zodiaku).
Ten, kto odrzuca judaizm i żydowską kulturę, w istocie odrzuca Jezusa […] – pisze redaktor Tomasz Terlikowski dla portalu Więź. Jest zgoła odwrotnie – jak mamy akceptować judaizm i traktować go jako „starszego brata”, kiedy mamy świadomość bluźnierczych wobec Chrystusa talmudycznych treści oraz mnogich ezoteryczno – gnostyckich powiązań? Wiedząc o nich wszystkich, brakuje mi narzędzi, by próbować obalać tezę o „satanistycznych aktach” odbywających się w sejmie. W najprostszym katolickim ujęciu wszystko, co związane jest z okultyzmem, poświęcone jest złemu, a my chrześcijanie mamy unikać „wszystkiego, co ma choćby pozór zła” (1 Tes 5, 22), dlatego niechrześcijańskie, kabalistyczne rytuały nie powinny odbywać się za przyzwoleniem i aprobatą katolików.
Niedawna niekonwencjonalna interwencja posła Grzegorza Brauna z pewnością wychodziła poza kanon ogólnie przyjętych w naszym kręgu kulturowym działań dyplomatycznych w stosunkach międzynarodowych, jak również w opinii wielu osób przekroczyła ramy savoir-vivre’u. Z drugiej strony, koncentrując się na wymiarze duchowym całej sprawy, cieszy fakt, że w sejmie działają jeszcze osoby o głęboko zakorzenionej katolickiej tożsamości, które wbrew „poprawności politycznej”, próbują zdejmować maski, za którymi kryje się „ojciec kłamstwa”.
Średnia cena energii elektrycznej wyniesie we wtorek w Estonii prawie 150 euro za megawatogodzinę, co oznacza wzrost o 50 proc. w porównaniu z dniem poprzednim – wynika z danych giełdy energii Nord Pool.
Średnia cena energii elektrycznej wynosiła w kraju w weekend 75 euro/MWh.
Jednym z powodów wtorkowej podwyżki jest awaria jednego z reaktorów elektrowni jądrowej Loviisa w Finlandii, która spowodowała zmniejszenie jego mocy [głupku, on został WYŁĄCZONY, tj. moc=0. Ściślej – trzeba go chłodzić mocą na poziomie 10% jego mocy nominalnej. md].
Dodatkowo w północnej i zachodniej Finlandii prognozuje się temperatury rzędu 20 stopni poniżej zera.
We wtorek cena elektryczności będzie wynosić tyle samo w Finlandii, Estonii, Łotwie i na Litwie.
W Estonii prąd będzie najdroższy w godzinach od 9 do 10 rano (275,59 euro/MWh), a najtańszy w godzinach od 5 do 6 rano (77,59 euro/MWh). Ceny te nie zawierają podatku VAT.
Fiński nadawca publiczny Yle poinformował, że w środę rano energia może kosztować nawet 500 euro za MWh, kiedy skutki awarii w Loviisa zostaną spotęgowane przez słabnący wiatr, powodujący spadek wydajności farm wiatrowych.
Jak rozwiązać problem podgrzewanej szyby w elektryku? Smuci trochę że emitują CO2 ale jaki nastrój! Jak bidak włączy ogrzewanie to nigdzie nie dojedzie 🙂
“Rebuilding Trust” is the recycled and rather threadbare Davos theme for 2024.
Despite the theme of rebuilding trust, for those individuals on the Davos “nice” list – you know, those ever so special invitees with the coveted formal invitations, there seems to be sense of sneaking about. Is it because that distinct stink of elitist globalism can’t be washed off? No matter how clean the Alpine air and snow of Davos, a stench of impending failure and dirty laundry wafts off the globalists. It permeates the very air.
But maybe it is all those expensive call girls hanging about at Davos, that makes the WEF so elusive about that general attendee list. After all, the Demi-Gods of the world like to preach world equity, yet their appetite for high-end (and might I add immoral) indulgences are fully on display at their snowy playground in the Alps. No wonder Epstein liked Davos so much!
Xeratti @DanubusKa revealed that between 1995 and 2008, Jeffrey Epstein attended the WEF in Davos, Switzerland on at least seven occasions and he was even listed as a „Global Leader for Tomorrow” by the WEF in 2002.
The above headline in the Daily Mail is not satire, but rather reporting from last year’s conference.
Davos’s party secrets: Caviar, magic mushrooms, champagne and A-list private concerts
Forget the fondue.
Caviar, magic mushrooms, gold-leaf desserts, A-list selfies, $2,500-per-night hookers and secret dinners are likely to be on the menu as scores of private jets touch down in Switzerland as soon as Sunday to bring the world’s elite to the small Alpine resort town of Davos for what’s officially known as The World Economic Forum 2024.
More than 3000 masters of the universe are expected to show up for the 54th annual event at the Alpine resort nestled in the snowy Landwasser valley.
“You can almost smell the magic of the place when you’re there,” a well-connected Davos regular told The Post.
“Everyone’s got an agenda and you never know who you’re going to run into when you come out of the restroom. It could be Bill Gates.
“You’re around some of the smartest people in the world but one thing you learn is that they’re not always so smart.”
However, a bit of comic relief is in order for those of us classified as useless eaters – courtesy of the Waterford Whisper News has the following satire:
The Attendees remarked how without Epstein this year’s conference just didn’t have the same excitement, with many thinking this might be the last time they go to Davos.
“Just feels a little too… absent of sex trafficking, y’know? Even the journalists this year aren’t enjoying it. Not one of them have even broken a story we’d consider killing them for”.
AFTER … pretending to give a shit about what Greta Thunberg had to say about the environment, emotional billionaires in attendance at Davos turned their focus to honouring friend, fixer and epic orgy organiser Jeffrey Epstein as the annual knees up drew to a close.
“Now that the laughable charade of the annual ‘invite someone to give out to us’ is over, we feel it’s only right to focus on remembering those no longer able to procure what we need and desire at short notice, no matter how illegal,” confirmed one attendee at the annual bank balance measuring contest.
While admitting no statue, no matter how large and grand, could do justice to the scale of things Epstein allowed rich people to indulge in and get away with, the sombre ceremony went some way to honouring their dearly departed friends’ lasting legacy.
“Wow, the sculptor did a great job, they really captured that hauntingly psychotic and evil glint in his eye. Fuck, I miss him,” added another billionaire, who was so upset he was thinking of skipping the seminar on how to better hide your assets offshore and disguise the fact you’re still massively investing in fossil fuels.
On a more serious note:
China’s premier Li Qiang is attending the WEF this year, and he addressed the opening ceremony. Funny how this isn’t hardly making the rounds in the American MSM.
The contents of that speech aren’t available on the googleweb, but evidently China is sending a number of delegates to the WEF and also meeting with the Swiss government and other EU diplomats afterwards to discuss high-level “collaborations”. That has the US State Department in a tizzy. They too, are now demanding a “me too” special meeting with the Swiss.
DAVOS, Switzerland — U.S. diplomats have been so worried about the size and intent of a Chinese delegation in Switzerland this week that they’re trying to arrange a meeting between Secretary of State Antony Blinken with a Swiss official while he’s in the country for the World Economic Forum.
The discussion about adjusting Blinken’s schedule — laid out in a State Department document obtained by POLITICO — appears designed to ensure that famously neutral Switzerland doesn’t feel jaded by Washington amid potential wooing by Beijing.
Huh? The logic of the meeting is so that Switzerland doesn’t feel “jaded” – or maybe a better word might be jilted…
In any case, if I were going to speculate – sounds like China is working on a Pharma manufacturing deal with Switzerland and the good-ole USA doesn’t like the sound of that one bit.
The WEF came out with a DAVOS cheerleading video last week. Turns out it was just more fear porn.
According to the Davos Annual Meeting video – above – the five biggest risks to the world are:
Misinformation and disinformation
Extreme weather events
Societal polarization
Cyber insecurity
Interstate armed conflicts
The Davos production ends with the proclamation that
“Environmental concerns dominate the top five risks over the next ten years”.
This list of top five risks is bizarre. The world is in the middle of two major wars, the middle east is about to implode, and the biggest risk during year’s 2024-25 is “Misinformation and disinformation” (AI generated, of course – because foreign interference is so yesterday)? Seems like maybe they have an hidden agenda? Or maybe Mr. Klaus Schwab is just truly paranoid.
The above video and the WEF website reference the “The Global Risks Report” which is a completely biased and methodologically flawed survey developed by the WEF. Basically the WEF selects 36 risks (methodology unknown), they then use their “network” of “multi-stakeholder” communities to rank the top five risks, out of the 36.
So, the WEF handpicks the risks and then asks their network of handpicked responders (WEF affiliated, wealthy, globalists) to rank them. No selection bias there <insert sarcasm>. This survey then gets picked up as the “real deal” by main-stream-corporate Mockingbird media outlets. Re-enforcing whatever narratives the WEF wants to push. Yeh, but it is all about “rebuilding trust”, right?
Never forget that the CIA was deeply involved in creating the WEF.
A quick run-down of some of the items not on their list.
War
Globalism
Excess Taxation
Election integrity
Open borders
Influx of illegal immigrants
Socialism
Communism
Green Imperialism
More from Klaus Schwab
The President and founder of WEF, the infamous communist-party man Klaus Schwab, recently came out with another of his infamously tone-deaf videos. This brief 30+ second clip is worth watching.
His message is chilling. This man is leading a trade union which represents the thousand largest companies in the world (and their owners), and in turn is leveraging this to direct world leaders. He is the global champion of 21st century Corporatism, a form of techno-totalitarianism, which has its roots deeply embedded in the 20th century Fascism and Totalitarianism so clearly analyzed by Hannah Arendt.
Or is it really merely all about the CCP directing Klaus?
This message is an assault on our very republic. Classic liberalism (which is often called libertarianism in the EU – it is hard not to get confused by the intentional weaponization of political terminology) is inscribed into almost every sentence of the US Constitution. And Klaus is clearly on record decrying the threat of “libertarianism” in the video clip above.
The US must return to its roots as a constitutional republic. If we wish to survive as a nation, that means a return to small government .
What we need is a return to less Federal government AND less taxation.
The upside-down logic of Klaus needs to be challenged at every inflection point. The US government must stop sending delegates to the WEF to be coopted by their interests.
Furthermore, we must all question why world leaders like Javier Milei, President of Argentina is not only attending, but giving a speech at Davos! My hope is that his speech cuts against the narrative to offer an alternative that includes an anti-globalist and anti-big government agenda. Remember that he self-identifies as an anarcho- capitalist economist. My fear is that he will offer platitudes of cooperation and a willingness to play along with the WEF agendas.
.
In other Davos news:
US Climate Czar Kerry is part of the U.S. delegation to the WEF in Davos next week – where he’ll expand the First Movers Coalition that Kerry founded. The First Movers Coalition is a public-private partnership (more fascism) launched by President Biden in partnership with the WEF at COP26.
This investment fund is made up of 85+ of the world’s largest companies which are aligned behind 100+ specific (green energy) purchase commitments. These commitments total over $13 billion to fund emerging “clean fuels” and products. The largest commitment in world history to green energy. Enquiring minds want to know? What percent of that $13 billion is for the „big guy” and what percent for Kerry? How is the US government involved?
From the US Dept of State Website:
Special Presidential Envoy for Climate John Kerry announced a major expansion of the First Movers Coalition, the public-private partnership to commercialize clean technologies through advance purchase commitments, on the initiative’s first anniversary. Launched by President Biden in partnership with the World Economic Forum at COP26, the First Movers Coalition has expanded to include 65 companies, representing more than 10 percent of the global Fortune 2000 by market value, as well as ten government partners. New corporate members include General Motors, PepsiCo, and Rio Tinto.
In addition, today the First Movers Coalition launched an unprecedented set of new commitments focused on cement and concrete – in which companies will purchase at least 10 percent near-zero carbon cement and concrete by 2030 – anchored by world-leading companies such as General Motors. Cement and concrete make up 7 percent of global emissions today and are on track to reach 9 percent by 2050. This ambitious set of purchasing commitments by First Movers Coalition members will create an early market to stimulate investment in the next generation of technologies needed to decarbonize cement and concrete.
In total, First Movers Coalition corporate members have pledged $12 billion, the world’s strongest demand signal, for bringing emerging innovations to scale. These commitments will drive investment in next-generation clean steel, aluminum, and cement; near-zero carbon aviation fuels; zero-emission trucking and shipping; and carbon dioxide removal. The companies that have stepped forward as First Movers will drive down the cost of emerging technologies and bring them to market this decade in order to decarbonize the sectors of the global economy that produce a third of global emissions.
According to one news story, the First Movers Coalition is now funding the largest corporations in the to world to “transform” agriculture – with a $20 billion investment fund.
I spent some time trying to determine who the CEO is for the First Movers Coalition, but even that seems unavailable. Heck, they don’t even have their own website!
Based on how little the public has been allowed to know about the First Movers Coalition, we can expect that whatever Kerry does at Davos 24 to expand the First Movers Coalition will be kept secret.
For those who wish to take on a challenge, here are some questions:
What is the corporate structure of this organization?
What nation is the organization located in?
What role does the US government have in it?
Who is the CEO?
Are John Kerry and President Biden getting a percent of the fund’s investment portfolio?
Is John Kerry getting paid by the organization, and what is his position within the organization?
W związku z nadchodzącym Dniem Judaizmu w Kościele Katolickim, proponuję refleksję zgodną z pierwotną intencją ustanowienia tego wydarzenia – zagłębmy się w tajemnicę naszej katolickiej wiary i zastanówmy nad jej więziami z judaizmem. Czy faktycznie Żydzi to nasi „bracia w wierze”?
Dwa najsilniejsze filary żydowskiej obecności w dzisiejszym świecie, to judaizm talmudyczny oraz Holocaust, zastępujący niejako religię objawioną w roli spoiwa narodowego dla Żydów „świeckich”. Obie te kwestie nierozerwalnie wiążą się z niezwykle silnym poczuciem żydowskiego nacjonalizmu. Jak pisze ks. Marian Morawski, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, a także dziekan Wydziału Teologicznego tej uczelni pod koniec XIX w.:
Taka natura ludu izraelskiego przejawia się już w starożytnej jego historii. Ona sama już stanowiła niemałe uzdolnienie do przechowywania i bronienia skarbu Boskiego objawienia. Ale Bóg jeszcze umocnił ten jakoby piedestał nadprzyrodzonej religii, opierając tę religię na najsilniejszym z uczuć przyrodzonych: na nacjonalizmie; dał poznać temu ludowi, że jego wyjątkowo między wszystkimi ludami wybrał, że uczynił go swoim ludem, a sam, będąc Stwórcą nieba i ziemi, stał się jego, Izraela, Bogiem. W ten sposób nacjonalizm tego ludu, w zetknięciu z Bożym wybraniem i objawieniem, spotęgował się niesłychanie. Inne ludy miały też swe narodowe religie, ale jak liche i bezsilne! Izrael miał Boga wszechświata za Boga narodowego, i to nie iluzorycznie, ale prawdziwie; przekonywały go o tym raz po raz cudowne objawy Boskiej dobroci i sprawiedliwości. W ten sposób miłość własnego narodu potęgowała u Żydów miłość religii, która była chlubą i skarbem własnym ich narodu; i odwrotnie, wiara i przywiązanie do religii potęgowały w nich cześć narodu, poświęcenie się dla niego, solidarność najściślejszą z wszystkimi, co mieli szczęście do tego ludu wybranego należeć. I w ten sposób nacjonalizm tak głębokie na duszy Żyda wycisnął piętno, że po czterech czy pięciu wiekach bytu państwowego, można już było lud ten rozproszyć między wszystkimi narodami, dla rozniesienia wszędzie wyższego pojęcia o Bogu i nadziei odkupienia; już nie było obawy, żeby Żyd przestał być Żydem, żeby zatracił pojęcia religijne, których był piastunem i rozsadnikiem.
Niestety często podjęcie dyskusji o którymś z tych wątków – judaizmie lub Shoah – wiąże się z ryzykiem oskarżenia o antysemityzm. Uniemożliwia to konstruktywny dialog prowadzący do wyjaśnienia, czy narzucane nam od lat przekonanie o judaizmie jako „starszym bracie” chrześcijaństwa ma w ogóle zrozumiałe dla „zwykłego katolika” podstawy teologiczne. Judaizm posiada wiele odłamów, nurtów, które z jednej strony wydają się wewnętrznie sprzeczne, z drugiej wzajemnie się przenikają i uzupełniają jako podpora narodowej tożsamości Żydów. Najważniejsze pojęcia, które moim zdaniem nierozerwalnie wiążą się ze znanym nam obliczem tej religii to judaizm talmudyczny, kabała i chasydyzm.
Kontynuacja czy Pełnia Objawienia?
Termin judaizm używany jest przez religioznawców na określenie wiary narodowej wyznawanej przez Żydów, pojęciem tym określa się także ich wartości, obyczaje i tradycje. Powszechnie przyjmuje się, że judaizm pielęgnuje prastarą tradycję lewitów – jednego z plemion ludu Izraela, które jako jedyne zostało wyznaczone przez Boga do pełnienia kultu świątynnego. Kapłani ci składali ofiary i sprawowali przeróżne inne czynności liturgiczne według nakazów zawartych w Torze, m.in. w Księdze Liczb. Bogu podobała się ta służba, Pan przyjmował ofiary i błogosławił swemu ludowi, towarzyszył mu w drodze przez pustynię i obdarzył go Ziemią Obiecaną. Jednak, jak wyznajemy po katolicku, po zstąpieniu Chrystusa na ziemię i wypełnieniu przez Niego wszystkich mesjańskich starotestamentowych proroctw, czas “lewitów” minął.
Męka Pana Jezusa stanowi najdoskonalszą Ofiarę przebłagalną za grzechy świata, która przewyższa wartością wszystkie dawniejsze żydowskie ofiary razem wzięte. Z tego powodu człowiek pragnący podążać za Bogiem, obiektywnie rzecz biorąc, nie może zatrzymać się na poziomie dawnego kultu, który właściwy jest staremu przymierzu. Jako chrześcijanie ufamy temu, co podaje Nowy Testament, a głosi on tak: „[znam] obelgę wyrządzoną przez tych, co samych siebie zowią Żydami, a nie są nimi, lecz synagogą szatana. (Ap 2, 9) Dodatkowo Pan Jezus w Ewangelii Mateuszowej nazywa faryzeuszy, którzy później rozszerzyli, przeformułowali i skodyfikowali prawo ustne w Misznie, a potem w Talmudzie, i których „spadkobiercami” są dzisiejsi wyznawcy judaizmu, „plemieniem żmijowym”. (Mt 12, 34)
Wielu myślicieli uważa, że chrześcijaństwo jest swego rodzaju „kontynuacją” judaizmu i dlatego traktuje się te religie jako połączone szczególną więzią, z akcentem na pierwotny charakter judaizmu względem chrześcijaństwa. Nie jest to jednak pogląd uprawniony ani historycznie, ani teologicznie: przede wszystkim judaizm rabiniczny, bo z takim mamy dzisiaj do czynienia, pojawił się po zburzeniu Świątyni Jerozolimskiej, a więc już po narodzinach chrześcijaństwa.
Chrześcijaństwo nie tyle jest kontynuacją, co wypełnieniem judaizmu, ale judaizmu świątynnego, tego o którym czytamy na kartach Starego Testamentu – Jezus przypomina o tym w Kazaniu na Górze mówiąc „Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić” (Mt 5,17). Powszechne jest przekonanie, że chrześcijanie i Żydzi otrzymali to samo dziedzictwo wiary, wyrażające się w Starym Przymierzu, zaś ten sam Bóg po prostu objawia się inaczej w każdej z tych religii.
Kiedy przyjrzymy się bliżej kwestii Boga żydowskiego i Boga chrześcijańskiego możemy dostrzec dość znaczącą różnicę w owych objawieniach: my wierzymy w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, zaś judaizm otacza kultem Boga jednoosobowego, dlatego nie można uważać żydów za „braci w wierze” – taką tezę wyrażał m.in. ksiądz Michał Poradowski, profesor Katolickiego Uniwersytetu w Santiago de Chile, znany z poglądów antykomunistycznych, potępiający wpływ marksizmu i masonerii na losy społeczeństw i Kościoła. (Krytycy jego poglądów uważali je za „natrętnie antyjudaistyczne” i tendencyjne.)
Biskup Jean-Marie Le Vert w książce „CREDO taka jest moja wiara” opisuje historyczne aspekty objawienia danego Żydom. Judaizm objawiony Abrahamowi dopuszczał jeszcze istnienie innych „bogów” dla innych narodów. Z nastaniem Mojżesza, Bóg Abrahama stał się Bogiem całego ludu i jedynym prawdziwym Bogiem, którego czcić należało w ziemi Kanaan – lud żydowski pokonał mieszkające tam narody, a Bóg (symbolizowany niejako przez Arkę Przymierza) pokonał innych „bogów” (symbolizowanych przez m.in. złotego cielca). Aby przypominać o zawartym Przymierzu Bóg przysyłał proroków i sędziów. Mieli oni także przypominać o „uprzywilejowanym przeznaczeniu Izraela, który został ustanowiony światłem narodów – ludem, przez który Bóg objawia się człowiekowi”.
Za czasów Dawida i Salomona Namiot Spotkania zastąpiono Świątynią Jerozolimską, co wzmocniło tendencję do budowania publicznego kultu. Po zburzeniu Świątyni i niewoli babilońskiej utrwalił się zwyczaj wspólnego zbierania się żydów na modlitwę oraz przekonanie, że Bóg nie jest związany z ziemią i można modlić się także „na obcej ziemi”, a Bóg jest Bogiem całego świata. Po odbudowaniu Świątyni nastąpiła reorganizacja żydowskiego życia religijnego, w którym na pierwszym planie znalazły się modlitwa prywatna i modlitwa w synagodze. Gdy skończył się czas proroków, lud zajął się studiowaniem Biblii i pojawiły się znane z „klasycznego judaizmu” stronnictwa religijne, takie jak faryzeusze, saduceusze, zeloci czy esseńczycy.
Jednak Ziemia Święta została zajęta przez obce mocarstwa, reprezentujące politeistyczne wierzenia i zmuszające Żydów prześladowaniami do ich przyjęcia w celu stworzenia z nimi spójnego narodu. Żydzi zdecydowanie opierali się tym praktykom i ponownie walczyli o zachowanie „czystości swej wiary”, wiary monoteistycznej. Biskup Le Vert z tych historycznych doświadczeń i zakorzenionego konfliktu między monoteistyczną wiarą Żydów a religiami politeistycznymi wywodzi podstawową trudność w zrozumieniu chrześcijaństwa przez Żydów. Jezus przedstawiał im bowiem objawienie Boga-Trójcy, w czym upatrywali oni od dawna zwalczane zagrożenie. (Z tego też względu poganie łatwiej nawracali się na chrześcijaństwo). „Wiara w boskość Ojca, Syna i Ducha Świętego będzie więc elementem, który już na samym początku zadecydował o rozłamie judaizmu i chrześcijaństwa” – pisze biskup Le Vert.
Niektórzy teologowie wskazują, że naród żydowski nie był po prostu gotowy na objawienie się Boga w Trójcy dlatego Bóg najpierw objawił się mu jako jedność i stopniowo przygotowywał Pełnię Objawienia. Z kolei dla chrześcijan Tajemnica Trójcy Świętej, choć trudna do pojęcia, stoi w centrum wiary, ponieważ w trzech Osobach Boskich objawił nam się Jedyny Bóg (i mamy na to dowody zarówno w Starym jak i Nowym Testamencie). Okazujemy to w najważniejszym i podstawowym chrześcijańskim geście – znaku krzyża oraz słowach „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Chrześcijaństwo w oczach Żydów było więc zupełnie inną niż wiara Hebrajczyków, różniącą się w zasadniczej kwestii religią.
Z naszej perspektywy judaizm świątynny i chrześcijaństwo łączy wiara w jedynego Boga Jahwe, który stworzył niebo i ziemię, przestrzeganie przykazań Dekalogu i wiara w nadejście Mesjasza. Kiedy jednak Zbawiciel przybył na Ziemię, tylko część Żydów uwierzyła w Niego, a część Go odrzuciła. Ci Żydzi, którzy poszli za Chrystusem utworzyli wraz z nawróconymi poganami Kościół, który miał za zadanie pielęgnować Dziedzictwo Jezusa i głosić Ewangelię wszystkim narodom. Ci, którzy nie uwierzyli, doprowadzili do Jego śmierci, a wkrótce utracili swoją Świątynię i swoją religię. Po zburzeniu Drugiej Świątyni zakończyła się linia kapłanów wywodząca się od Aarona, naród żydowski uległ rozproszeniu, a praktykowany przez niego kult miał formę wyłącznie synagogalną. Na gruzach Świątyni, w opozycji do chrześcijaństwa, narodził się judaizm rabiniczny oparty na Torze i Talmudzie, pielęgnujący urazy, niechęć do innych narodów i kultywujący przekonanie o „niezerwanym” przymierzu z Bogiem oraz wybraniu narodu Izraela.
„Nowa tradycja”
Szczególnie istotnym aspektem niniejszych rozważań jest fakt, iż od czasów Aarona i Mojżesza w tradycji żydowskiej zaszło wiele zmian, m.in. za sprawą rabinów – talmudystów, którzy na bazie pradawnych zwyczajów utkali tak naprawdę “nową tradycję”, której ostateczną odsłonę możemy dziś obserwować. We współczesnym judaizmie wyróżnić możemy wiele odłamów, różniących się nie tylko praktyką liturgiczną, ale także, a może nawet przede wszystkim interpretacją zasad zaczerpniętych z Biblii. Prof. Witold Tyloch w „Zarysie dziejów religii” wyróżnił judaizm ortodoksyjny (który podzielił na talmudyczno-rabiniczny i chasydzki) i judaizm konserwatywny, które kontynuują tradycję religii narodowej, judaizm reformowany dopuszczający zmiany w kulcie (np. równouprawnienie kobiet), a także judaizm liberalny (w Wielkiej Brytanii), który w ogóle nie zajmował się religią uważając judaizm za „zbiór tradycji narodowych”. Wszystkie te nurty łączy założenie o istnieniu jedynego, wiecznego Boga, dzieli zaś podejście do tradycji, narodu, państwa Izrael czy wiary w nadejście Mesjasza. Obecnie można także spotkać określenie judaizm rekonstrukcjonistyczny (odrzucający transcendencję) oraz judaizm humanistyczny, będący w istocie „religią bez wiary”, w której obchodzi się święta religijne ze względu na szacunek dla historii, której ta religia jest częścią. (Warto wspomnieć, że judaizm oparty na nauce Mojżesza kultywują Karaimi, którzy odrzucili Talmud i nauczanie rabinów. Dawniej tę powstałą w VIII w. religię zaliczano do judaizmu, obecnie nazywa się ją karaimizmem. Z kolei judaizm rabiniczny wyznawali od VIII w. Chazarowie).
Dla katolicyzmu największe znaczenie ma nurt ortodoksyjny, który z jednej strony opiera się na antychrześcijańskiej tradycji talmudycznej, z drugiej na kierunku chasydzkim, który cechuje panteizm w wyznaniu i duża aktywność misyjna w działaniu. Chasydyzm powstał w XVII w. na ziemiach dawnej Polski. W jego powstaniu, według prof. Tylocha, rolę odegrały czynniki emocjonalne, wiara w duchy i demony, siłę amuletów i sny. Chasydzi twierdzili, że Bóg jest wszędzie, zaś modlitwa odmawiana ze zrozumieniem jej przeznaczenia jest ważniejsza od Talmudu. Był to nurt mistyczny, a charakteryzowały go radość, ekstaza, śpiewy i tańce oraz rozwinięcie kultu cadyków, a także uświęcenie czynności życia codziennego (pracy, zabawy) przez pobożne ich wykonywanie. Co zrozumiałe, chasydyzm spotkał się początkowo z potępieniem ze strony talmudystów i rabinów, jednak oba nurty, w obliczu zagrożenia pro-asymilacyjnymi założeniami żydowskiego oświecenia – haskali, zbliżyły się do siebie pod koniec XIX w. Chasydzi również zaczęli doceniać konieczność kształcenia religijnego i rolę studiów talmudycznych.
Ponad sto lat temu różnicę między zapisami Starego Testamentu a Talmudu, (a tym samym poniekąd między judaizmem świątynnym a talmudycznym) barwnie przedstawił wspomniany wcześniej wybitny teolog, neoscholastyk ks. Marian Morawski. W jego pracy „Podstawy etyki i prawa” czytamy:
Odtąd się właściwie zaczyna druga część historii tego ludu – już nie Bożego. Jak pierwsza część tej historii znalazła swój najwyższy wyraz w Biblii, tak druga najdosadniej wyraziła się w Talmudzie, a później i aż po dziś dzień pod wpływem tej szczególnej księgi została. Ażeby możliwość takiej księgi, czy raczej takiej literatury jak Talmud zrozumieć, trzeba wiedzieć, że Talmud pisał się w najfatalniejszej chwili historii Izraela.(…) Rozpaczliwa obrona Jerozolimy i wreszcie zdobycie jej przez Tytusa, przechodziły w okropności wszystko, co starożytność znała. Żydzi stracili naraz wszystko, nawet miasto święte i kapłaństwo i jedyną świątynię. A po tym pogromie, jeszcze przez długi czas, Żyd był w państwie rzymskim jakby wyjęty spod prawa; po różnych miastach ludność, wprzódy gnębiona lichwą, korzystała z tego stanu rzeczy, aby grabić i mordować Żydów. Filon, Żyd, opowiada, że w Syrii nie było jednego miasta wolnego od tych rzezi. (…) Ten stan rzeczy trwał parę wieków, a właśnie w tym czasie, od II do V wieku pisał się Talmud. To nam tłumaczy dziwny i straszny charakter tego księgozbioru, który bez tego byłby niezrozumiałą zagadką. Podczas gdy Biblia Starego Zakonu nie tylko zawiera prawdy objawione, ale nawet pod względem literackim tchnie świeżością, wdziękiem, siłą i wielkością ducha, o Bogu zwłaszcza kreśli pojęcie nieporównanie wielkie i piękne – to Talmud przejawia samą karłowatość, złamanie ducha narodu, obniżenie go aż do dziecinnych a złośliwych bredni przeciw Rzymowi, który Żydów zgniótł, przeciw Bogu, który ich nie bronił, przeciw chrześcijaństwu, przeciw całemu światu. Tchnie z tych kart bezsilna złość karła, przygniecionego nogą olbrzyma. Sam Bóg izraelski, tak wielki w Biblii, w Talmudzie dziwnie maleje; rabini Go łają za to, że ludu swego nie ocalił i najwyraźniej stawiają siebie ponad Nim i swój Talmud ponad Pismem świętym. (…) nieszczęście czy Nemezis dziejowa zrządziła, że właśnie ów najsmutniejszy wytwór najgorszej dziejowej epoki Izraela, został na wieki jego księgą narodową i świętą, jego prawem, etyką i religią.
Czy współczesny judaizm to „prawowierny” Boży kult?
Ośmielę się postawić tezę, iż ceremonie judaizmu talmudycznego są bluźniercze i ranią Jedynego Boga, dlatego też katolicy nie powinni brać w nich, choćby biernego, udziału. Dlaczego tak uważam? Pismo Święte (np. w listach św. Jana) nazywa każdego, kto nie wyznaje Chrystusa, antychrystem, czyli kimś, kto, świadomie lub nie, jest na usługach złego. Taka osoba zostanie wydana na potępienie, jeśli przed śmiercią nie zechce włączyć się we wspólnotę Kościoła Chrystusowego i nie porzuci błędnych przekonań. Żydzi, świadomie odrzuciwszy Mesjasza, wzgardzili przecież samym Bogiem – jak więc to możliwe, by ich dzisiejsze rytuały i ceremonie religijne mogły oddawać Mu chwałę?
Zarówno judaizm świątynny, którego niektórzy wyznawcy prześladowali Jezusa, jak i judaizm rabiniczny, który przyczyniał się do prześladowania chrześcijan charakteryzują się odrzuceniem Boga w Trójcy Jedynego i negowaniem boskości Jezusa oraz kultywowaniem przekonania o wybraniu narodu Izraela. Stoi to w sprzeczności z wiarą chrześcijańską, w której Bóg okazał Pełnię Objawienia i która jest otwarta dla ludzi wszystkich ras i narodów.
Pan Jezus – „judaista”
W kontekście niedawnej, niekonwencjonalnej „akcji gaśniczej” posła Grzegorza Brauna, pojawiły się głosy, że przecież sam Pan Jezus obchodził Chanukę, o czym możemy przeczytać w Ewangelii św. Jana – faktycznie znajdziemy tam taki opis: „Obchodzono wtedy w Jerozolimie uroczystość Poświęcenia świątyni. Było to w zimie. Jezus przechadzał się w świątyni, w portyku Salomona. Otoczyli Go Żydzi…” Dochodzi do wymiany zdań, Jezus ponownie przedstawia im Prawdę: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”, mówi też „Ale wy nie wierzycie, bo nie jesteście z moich owiec”.
Obrońcy świętowania Chanuki przez katolików zapominają dodać, że w efekcie tej rozmowy prowadzonej podczas Uroczystości Poświęcenia Świątyni, która rzekomo jest „radosnym świętem tolerancji, pokoju i wolności”, dochodzi do następującej sytuacji: „I znowu Żydzi porwali kamienie, aby Go ukamienować.” (…) „znów starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk”.
Ks. dr hab. Marcin Kowalski, prof. KUL w rozmowie, którą opublikowano 13.12.2023 r. na portalu stacja7.pl twierdzi: „Nie ma nic złego w chrześcijańskim świętowaniu Chanuki (…) Symbolika zmagania światła z ciemnością, światła wiary z mroczną tyraniczną siłą, która chce ją zniszczyć, jest także wyraźnie obecna w Ewangelii św. Jana i w chrześcijaństwie. Jest to perspektywa uniwersalna, ona łączy nasze religie. W Nowym Testamencie w tę arenę walki dobra ze złem, światłości z ciemnością, wkracza Mesjasz, Światłość Świata.”
Trudno mi zgodzić się z tą tezą – w moim rozumieniu dla chrześcijan światłem jest bowiem Jezus Chrystus, podczas gdy Żydzi, zarówno we wspomnianym fragmencie Ewangelii, jak i w całej swojej postawie zwieńczonej ukrzyżowaniem, są do Niego wrogo nastawieni. On nie jest dla nich Światłem Świata, przeciwnie – On jest dla Żydów zagrożeniem kwestionującym „wyjątkowość narodu wybranego”.
Wspomniane święto kultywuje wątek nacjonalistyczny, ponieważ Chanuka (Hanukka) upamiętnia triumf krwawej, żydowskiej rebelii przeciwko pogańskim Seleucydom (dynastii hellenistycznej). Symbolicznym i kulminacyjnym punktem powstania Machabeuszy, bo to o nim mowa, było odzyskanie i ponowne poświęcenie w 164 r. p.n.e. zbezczeszczonej i ograbionej przez okupanta Świątyni Jerozolimskiej. Pozostający w euforii Żydzi świętowali wiktorię przez osiem dni. Składali wówczas Bogu ofiary dziękczynne, jedli, pili i bawili się. (Inna nazwa święta – Święto Świateł / Ognia nawiązuje do cudu związanego z odnalezieniem w świątyni koszernej oliwy, która paliła się 8 dni.)
Prof. Witold Tyloch w “Zarysie dziejów religii”, wskazał, że wojny machabejskie przyniosły Żydom pełną niezależność polityczną, zaś jeden z najważniejszych twórców znanego nam dziś judaizmu, średniowieczny komentator Talmudu i szanowany rabin Majmonides pisał w swych dziełach, że to, co jest w Chanuce najistotniejsze, to fakt wygranej kultury żydowskiej w walce z greckim dorobkiem cywilizacyjnym. Ujęcie czysto religijne przedstawia tutaj znacznie niższą wartość – “Boży palec” w sukcesie odbicia Świątyni Jerozolimskiej stał się tylko dodatkiem do całej historii. Charakter narodowo-niepodległościowy tego święta przewyższa więc aspekt duchowy.
Polską paralelą do żydowskiej Chanuki może być np. wspomnienie obrony Częstochowy przed Szwedami w czasie potopu, albo obchody Cudu nad Wisłą, gdzie na pierwszym planie jest sukces militarny. Specyfika judaizmu, który, jak pisze prof. Witold Tyloch, jest po prostu „religią na wskroś narodową, ograniczoną do jednego narodu i wyznawaną przez jeden naród”, sprawia, że elementy nacjonalistyczne splatają się z religijnymi, dlatego program obchodów Chanuki zakłada obecność wielu tradycyjnych, żydowskich rytuałów. Święto Świateł, choć nie należy do najważniejszych świąt żydowskich, stało się stałym elementem składowym judaizmu właśnie dlatego, że umacniało poczucie wspólnoty narodowej. Uroczyście obchodzono je w późnym judaizmie, a więc w judaizmie talmudycznym, który kultywuje niechęć i pogardę do wyznawców innych religii, szczególnie chrześcijan. Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie: kim są katolicy dla świętujących Chanukę Żydów? Czy przypadkiem nie są owymi poganami, których kultura została spektakularnie zwyciężona? Przecież dzisiaj nadal judaizm nie uznaje Jezusa za Mesjasza, a chrześcijan ma za heretyków.
W kontekście Chanuki warto także zwrócić uwagę, że najważniejsze święta żydowskie uwzględnione są w Torze, m.in. w Księdze Liczb. Znajdziemy tam oczywiście Szabat, Paschę, Święto Tygodni, Dzień Przebłagania, a także Święto Trąbek, Święto Namiotów i Święto Nowiu Księżyca.
Nie widziałam tam wzmianki o Chanuce, być może dlatego, że do Biblii Hebrajskiej rabini zaliczyli teksty powstałe do ok. 400 r p.n.e. Święto Świateł jest za to wspomniane w Księgach Machabejskich, które przyjęte są do kanonu Biblii… przez katolików, Żydzi nie uznają Ksiąg Machabejskich za wchodzące w skład kanonu Biblii Hebrajskiej. Świętowanie przez nich Chanuki musi więc wywodzić się z innej tradycji – tradycji narodowej, lub nakazów talmudycznych, które przesiąknięte są silnym nacjonalistycznym, a zarazem antychrześcijańskim przekazem.
Pan Jezus pobożnie przestrzegał przepisów wyznaczonych przez judaizm świątynny, w którym się wychował. Należy jednak pamiętać, że ten „etap” judaizmu już nie istnieje. Funkcjonujący dziś judaizm talmudyczny zgoła inaczej rozkłada akcenty i interpretacje Bożych praw. Ks. prof. Mirosław Wróbel, w swojej przełomowej książce „Jezus i Jego wyznawcy w Talmudzie”, opierając się na tekstach źródłowych w języku hebrajskim i aramejskim, ukazał sposób, w jaki Żydzi judaizmu rabinicznego postrzegali Jezusa:
Przez wieki rabini utrwalali fałszywy obraz Jezusa i Jego wyznawców. Chrześcijan określali mianem sekciarzy i bałwochwalców. Jezusa na kartach Talmudu przedstawiali jako magika i bękarta, człowieka wartego pogardy i przekleństwa” (…) „Rabini utrzymywali, że Jezus był bękartem zrodzonym z nierządu, że Jego matka była kobietą lekkich obyczajów, że był wyłącznie człowiekiem i oszustem, który używał magicznych sztuczek, by zwodzić i oszukiwać tłum. Według Talmudu miał zostać ukamienowany i zawieszony na drewnianym palu na pośmiewisko i dla pogardy. Rabini zaprzeczali przy tym, jakoby pogłoski o Jego zmartwychwstaniu były prawdziwe. Chrześcijanie jako bałwochwalcy mieli niszczyć tożsamość narodu i przyczyniać się do zerwania Przymierza, jakie Bóg zawarł z Mojżeszem, dlatego podkreślano słuszność wydawanych na chrześcijan wyroków śmierci – czytamy w opublikowanym na portalu gosc.pl artykule ks. Rafała Pastwy „Antychrześcijaństwo rabinów” opisującym prezentację książki ks. prof. Wróbla.
Czy zatem katolik powinien brać udział w żydowskich świętach narodowych i rytuałach judaizmu talmudycznego?
Arcybiskup Viganò:Obecna totalna wojna przeciwko ludzkości nie jest motywowana jedynie żądzą bogactwa i władzy, ale nienawiścią do Boga i nienawiścią do człowieka Jest to nienawiść szatana. https://gloria.tv/post/ADqFgJUoxcaY6qfL86xLX1q8M
Fałszywa pandemia i narzucenie fałszywej szczepionki
Abp Carlo Maria Viganò
Arcybiskup Vigano: Dziękuję za umożliwienie mi zwrócenia się do was. Podzielę się z wami kilkoma sprawami dotyczącymi obecnej sytuacji na świecie i w Kościele. Przez ostatnie cztery lata byliśmy świadkami wdrażania przestępczego planu depopulacji świata, osiągniętego poprzez stworzenie fałszywej pandemii i narzucenie jej fałszywej szczepionki, o której teraz wiecie, że jest biologiczną bronią masowego rażenia, zaprojektowaną w celu zniszczenia układu odpornościowego całej populacji, powodując bezpłodność i początek śmiertelnych chorób.
Wielu naszych przyjaciół i znajomych zmarło lub zostało poważnie chorych przez niekorzystne skutki tych eksperymentalnych serum genowych. Wielu z nich zbyt późno odkryło, że padli ofiarą globalnego planu z jednym scenariuszem i jednym kierunkiem. Jeszcze poważniejsze jest to, że ten nowy maltuzjański projekt masowej eksterminacji, do którego dodano chęć kontrolowania każdego z nas za pomocą nanostruktur tlenku grafenu, został nam ogłoszony przez tych ze Światowej Organizacji Zdrowia i Światowego Forum Ekonomicznego, którzy go wymyślili i wdrożyli.
Władcy państw zachodnich, zakładnicy Billa Gatesa i Klausa Schwaba, stali się wspólnikami tej zbrodni, demonstrując swoją złośliwość i premedytację poprzez zachowanie polegające na fałszowaniu danych dotyczących rzekomej infekcji, fałszowaniu danych statystycznych w celu przypisania śmierci i negatywnych skutków COVID-19, ale nie surowicom genowym, zakazując skutecznych metod leczenia i narzucając szkodliwe protokoły, które nie mają podstaw naukowych, zakazując autopsji i uniemożliwiając dokładne raporty władzom.
W tym ataku, bezprecedensowym w historii rasy ludzkiej, byliśmy świadkami współudziału wszystkich instytucji krajowych i międzynarodowych, całej profesji medycznej i mediów. Przeprowadzono operację inżynierii społecznej w celu zmanipulowania konsensusu poprzez groźby terroru, szantaż i naruszenie najświętszych praw podstawowych obywateli.
Sądownictwo milczało. Siły zbrojne odwracały wzrok. Nauczyciele i księża gorliwie współpracowali. Doskonale znamy sprawców tej zbrodni przeciwko Bogu i ludzkości.
Oczywiście międzynarodowe korporacje farmaceutyczne czerpią nieproporcjonalne zyski z masowych szczepień, a teraz są gotowe zgromadzić jeszcze więcej miliardów dolarów na potrzebie leczenia turbo nowotworów, które są wywołane przez ich surowice. Ci, którzy sprzedają szczepionkę i czerpią zyski z podawania tej trucizny kobietom w ciąży, dzieciom i osobom starszym, finansowali samozwańczych ekspertów, płacąc im za propagandę fałszywej skuteczności i bezpieczeństwa za pośrednictwem mediów głównego nurtu.
Międzynarodowe korporacje czerpały zyski, a z powodu blokad zajęły miejsce małych firm, restauracji i lokalnych sklepów. Dostawcy energii czerpali i nadal czerpią zyski z kryzysu wywołanego przez system. Osiągnęli ogromne zyski dzięki kosztom energii elektrycznej i gazu, które zmuszają firmy do podnoszenia cen i zamykania działalności. Ci, którzy wykorzystali ograniczenia do pracy w domu, ci, którzy sprzedawali maski, które były nie tylko bezużyteczne, ale wręcz szkodliwe, ci, którzy zapewniali bariery z pleksiglasu i środki do dezynfekcji rąk, a także ci, którzy zarządzali pomiarami gorączki w miejscach publicznych, również czerpali zyski.
Wielu z nich, którzy doskonale rozumieli, co się dzieje, wolało milczeć, aby nie przegapić okazji do zarobienia pieniędzy na życiu i zdrowiu reszty z nas.
Ale nie tylko pieniądze są motywem tego przestępstwa.Za motywacją wielu stoi chęć władzy wywrotowej elity Davos, której celem jest ustanowienie Nowego Porządku Świata.
Psycho-pandemia była przygotowaniem ataku, który obecnie przeprowadzają przeciwko gospodarce, tkance społecznej, a nawet samemu życiu ludzkości. 15-minutowe miasta, cyfrowa tożsamość, zabranie pieniędzy oraz zniszczenie rolnictwa i hodowli służą temu samemu celowi, o którym mowa w Agendzie 2030 i projekcie Wielkiego Resetu fundacji Rockefellera. Wojny na Ukrainie i w Palestynie mają również ten sam cel – destabilizację porządku międzynarodowego, wywołanie trwałego kryzysu i podsycanie konfliktu, który zuboży poszczególne narody i nakarmi globalistycznego Lewiatana.
Pola naftowe Gazy są kuszącym celem dla tych, którzy chcą je przywłaszczyć, aby szantażować Europę i Stany Zjednoczone, zwłaszcza gdy ci sami ludzie narzucają szaloną politykę energetyczną w imię fałszywego zagrożenia klimatycznego.
Dziś sprawcy tych przestępstw mają nazwisko i twarz, a ich wspólnicy w instytucjach rządowych są winni zdrady stanu i bardzo poważnych przestępstw. Wszyscy pochodzą ze Światowego Forum Ekonomicznego i byli studentami jego programu o nazwie „Young Global Leaders for Tomorrow”.
Inni, tacy jak George Soros, wspierali ich za pośrednictwem „fundacji filantropijnych”, które podsycają konflikty społeczne, wojny domowe i kolorowe rewolucje na całym świecie.
Ten globalny zamach stanu musi zostać potępiony, a osoby za niego odpowiedzialne muszą zostać osądzone przez międzynarodowy trybunał. Ale przede wszystkim konieczne jest, abyśmy wszyscy zrozumieli, że ta totalna wojna przeciwko ludzkości nie jest motywowana jedynie żądzą bogactwa i władzy, ale głównie motywem religijnym, powodem teologicznym.
Tym powodem jest nienawiść szatana: nienawiść do Boga, nienawiść do Bożego stworzenia i nienawiść do człowieka, który został stworzony na obraz i podobieństwo Boga.
Bill Gates, Klaus Schwab, George Soros i ich setki sług, których szantażują w rządach, nienawidzą Boga i nienawidzą życia, które tylko Bóg może dać. Nienawidzą miłości, która pochodzi tylko od Boga. Nienawidzą pokoju, który może zapanować tylko tam, gdzie króluje Chrystus. Jak powiedział kilka dni temu Tucker Carlson, mamy do czynienia z ludźmi, którzy służą szatanowi i demonom piekła, tak jak normalni ludzie czczą i służą Bogu.
Jest to bitwa, w której ciało i dusza, materia i duch są obiektami śmiertelnych ataków ze strony ludzi i duchowych mocy. Ale nie zapominajmy, że jeśli nasz wróg skorzysta z pomocy piekielnych duchów, mamy po swojej stronie Pana Boga wszystkich armii, Dominus Deus i wszystkie zastępy aniołów i świętych nieskończenie potężniejsze. Bóg jest Wszechmogący. Nigdy o tym nie zapominajmy. On jest Ojcem. Nie opuszcza swoich dzieci w czasie przestępstwa, którego doświadczają.
Dlatego zachęcam was, drodzy przyjaciele, do stoczenia tej bitwy za pomocą duchowej broni, którą Bóg oddaje do waszej dyspozycji: modlitwy, zaufania Panu i świadomości, że wróg nie zostanie pokonany tam, gdzie jest najbardziej zorganizowany i przerażający, ale uderzając go tam, gdzie jest słaby. Ta słabość wynika z jego zepsucia, z jego uległości wobec zła, z (ciężaru) wszystkich grzechów, które popełnił i nadal popełnia: grzechów przeciwko małym dzieciom Bożym.
Ponieważ ludzie, którzy w ciągu tych czterech lat poddali się blokadom, łamaniu ich praw, pozbawieniu pracy i segregacji społecznej, nie chcą tolerować przestępstw, które ta przeklęta sieć zboczeńców i pedofilów popełnia wobec dzieci. Dlatego należy ujawnić i odważnie potępić sieć współudziału i zbrodni polityków, bankierów, aktorów, dziennikarzy, duchownych i sławnych ludzi, których łączy pakt krwi.
A cała forteca kłamstw i oszustw, którą wykluli, upadnie, pociągając za sobą cały plan globalistów, ideologię woke, teorię gender, fałszywy kryzys klimatyczny i oszustwo oraz cyfrową walutę. „Simul staben, simul caden” mówi łacińska maksyma: „tak jak stoją razem, tak też razem upadną”.
Trzymajcie się więc mocno pod sztandarem Chrystusa i w armii Boga, który jest Wszechmogący i który zwyciężył przez krzyż, i już zwyciężył świat, który teraz wkracza w swoje ostatnie etapy. Gromadźcie się wokół Pana, wzywajcie Jego świętego imienia, a to da impuls do waszej bitwy.
Św. Paweł: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”. Niech Bóg błogosławi was wszystkich.
——————————————– Charles Kovess:Dziękuję. Dziękuję. To jest najważniejsze i bardzo dziękuję za podzielenie się tym. Stephen Frost:Arcybiskupie Vigano, jestem Ci bardzo wdzięczny za to, że zobaczyłeś mojego maila. Myślałem, że go nie widziałeś. Ale widziałeś i dziękuję, że przyszedłeś, stanąłeś z nami i przemówiłeś do nas dzisiaj. To bardzo miłe z twojej strony. Arcybiskup Vigano: Dziękuję. Wspomniałem o tym kilka razy w moim wystąpieniu, że również Kościół, a w szczególności Stolica Apostolska, zostały zinfiltrowane w tej bitwie ze strony szatana. To jest sytuacja, w której musimy teraz zrobić to dla siebie i użyć tej duchowej broni, o której wspomniałem w moim przemówieniu. Niech Bóg was błogosławi. Stephen Frost: Dziękuję. A False Pandemic and the Imposition of a False Vaccine – LewRockwell (By Archbishop Carlo Maria Viganò , January 13, 2024)
Pytania i odpowiedzi: Ann, czego chcą sodomici?Jaka jest ich cel ostateczny?Odpowiedź znajduje się w Księdze Rodzaju 19 – żądają, aby ich nędzne grzechy zostały uznane za słuszne, uprawomocnione i „BŁOGOSŁAWIONE”.
Dostaję dość dużo wariantów tego pytania.
Pytanie: Czego chcą sodomici? Jaka jest cel ich gry? Mają już swoje „fałszywe małżeństwo”, są de facto chronioną „klasą ofiar”. Działają otwarcie, nie tylko bez sprzeciwu i protestów, ale są też aktywnie chwaleni za swoją deprawację. Jaki więc jest ich cel ostateczny?
Odpowiedź: Nie chcą niczego innego, jak tylko całego świata, aby oświadczyć, że BÓG się myli, a oni mają rację. A jeśli Bóg „nie ma racji”, to Bóg nie jest Bogiem, a sodomici są w rzeczywistości lepsi od Boga i przez cały czas byli ofiarami gorszej istoty.
Chciałbym zwrócić uwagę na fascynujący fragment egzegezy dotyczący wydarzeń z 19 rozdziału Księgi Rodzaju – Sodoma i Gomora. Kiedy dwaj aniołowie weszli do domu Lota i „mężowie z miasta otoczyli dom, młodzi i starzy, wszyscy razem” (werset 4), celem zgromadzenia nie był przede wszystkim gwałt zbiorowy.
Pomyśl o tym. Sodoma była miastem o nietrywialnych rozmiarach. Tłum ten nie pojawił się w oczekiwaniu, że każdy mężczyzna w mieście będzie mógł zgwałcić dwóch mężczyzn przebywających w domu Lota. Prawdopodobnie liczyli na wyprowadzenie dwóch lokatorów i być może wywołanie między nimi orgii.
Aby zobaczyć, jaki był ich główny motyw, spójrz na werset 9: Ale oni powiedzieli: Zabierz się tam z powrotem. I znowu: Przyszedłeś, powiedzieli, jako obcy, czyś to miał być sędzia? dlatego my cię uciśniemy bardziej niż oni.
Tłum Sodomy przybył do domu Lota, aby zażądać, aby zarówno Lot, jak i jego dwaj goście RATYFIKOWALI perwersję seksualną Sodomitów.
Byli tam, aby żądać ideologicznego konformizmu, najlepiej poprzez UCZESTNICTWO w perwersyjnych aktach genitalnych.
Pamiętaj o 4-stopniowym postępie tego, czego wymaga zło: Tolerancja, Akceptacja, Ratyfikacja, Uczestnictwo. Spójrz na słowa, których używają… CZY TO BYŁ SĘDZIA?
Plus ça change, plus c’est la même chose.
—————————————–
Tłumaczenie cytowanego fragmentu Biblii wg ks. J. Wujka
4 – Ale pierwej nim poszli spać, ludzie z miasta obstąpili dom, od chłopięcia do starca, wszystek lud razem.
5 I zawołali Lota, i rzekli mu: Gdzie są mężowie, którzy weszli do ciebie w nocy? Wywiedź ich tu, abyśmy ich poznali.
6 Wyszedłszy do nich Lot i zamknąwszy drzwi za sobą rzekł:
7 Nie czyńcie, proszę, bracia moi, nie czyńcie tej złości.
8 Mam dwie córki, które jeszcze nie poznały męża; wywiodę je do was i czyńcie z nimi, jak się wam podoba, byleście jeno mężom tym nic złego nie czynili, bo weszli pod cień dachu mego.
9 A oni rzekli: Pójdź precz! i znowu rzekli: Przyszedłeś tu jako przychodzień; czy po to, abyś sądził? Ciebie tedy samego bardziej niźli ich udręczymy. I napierali na Lota gwałtownie, i już blisko było, żeby drzwi wyłamali.
Podczas gdy wszyscy składaliśmy sobie nawzajem życzenia noworoczne, globaliści z ONZ knują potajemnie, jak zepsuć ten rok zwykłym ludziom, takim jak Państwo i ja.
Myśleli Państwo, że oni zrobili sobie przerwę świąteczną?
Cóż, CitizenGO właśnie odkryło ich zaskakujący spisek.
Kiedy wszyscy cieszyliśmy się świętami Bożego Narodzenia, UNESCO, będąca jednym z głównych organów ONZ, wdrożyła swój niepokojący plan — taki, który bezpośrednio zagraża istocie naszych wolności.
Plan o nazwie „Wytyczne dotyczące zarządzania platformami cyfrowymi” przedstawia kompleksowy zestaw obowiązków, odpowiedzialności i ról dla Państw, platform cyfrowych, organizacji międzynarodowych, mediów itp. Celem tego projektu jest skuteczne radzenie sobie z wyzwaniami związanymi z dezinformacją, mową nienawiści oraz teoriami spiskowymi, co ma przyczynić się do rzekomego zwiększenia bezpieczeństwa i rzetelności informacji w przestrzeni cyfrowej.
Starają się Państwa przekonać za pomocą wyrafinowanych argumentów, że ich działania służą jedynie Państwa bezpieczeństwu. Jednak proszę mi wierzyć, oni kłamią prosto w oczy!
To bezpośrednie zagrożenie dla wolności słowa wymierzone w tych z nas, którzy kwestionują poglądy globalistów na temat płci, aborcji, szczepień, wartości rodzinnych i chrześcijaństwa.
Za tym pomysłem stoi ta sama organizacja, która dąży do globalnego porozumienia pandemicznego, by kontrolować decyzje dotyczące Państwa zdrowia i równocześnie podkreśla, że wolność religijna jest mniej istotna niż promowanie ideologii LGBT. Teraz planują decydować o tym, co Państwo mogą czytać, publikować i udostępniać!
W CitizenGO jesteśmy gotowi przeciwstawić się tej globalistycznej i skrajnie lewicowej koncepcji, tak jak walczymy z Traktatem Pandemicznym i innymi zagrożeniami dla Państwa i naszej wolności.
Pierwszy krok w naszym planie – Wspólne działanie w celu zebrania ponad 500 000 podpisów w Polsce i w 20 innych państwach, w których prowadzimy naszą działalność do 31 stycznia. Naszym celem jest wyrażenie zdecydowanego sprzeciwu w możliwie najkrótszym czasie. Chcemy upewnić się, że decydenci nie będą w stanie zignorować tak silnego oporu wobec ich ukrytych planów.
Możliwość swobodnej wymiany zdań i informacji jest fundamentem społeczeństwa demokratycznego.
Jednak celem tego projektu ONZ jest ograniczenie swobody otwartej debaty zarówno na platformach społecznościowych, jak i poza nimi, pod pretekstem kontroli tzw. mowy nienawiści oraz „fałszywych informacji”.
Zarówno Państwo, jak i ja doskonale zdają sobie sprawę z prawdziwego celu tych działań: dla globalistów, terminy „mowa nienawiści” i „fałszywe wiadomości” to po prostu synonimy dla wszystkiego, co stoi w sprzeczności z ich agendą. I właśnie dlatego chcą posłużyć się tak zwaną Policją myśli.
Ich intencje są jasne:
Jeśli informacje dotyczące wyborów znajdują się pod ich kontrolą, to mamy świadomość, jak łatwo mogą oni wpływać na wyniki polityczne i kształtować je według własnych preferencji.
Drugi aspekt nie powinien Państwa zaskoczyć — to środki zdrowia publicznego. Po roku prób przepchnięcia Traktatu Pandemicznego WHO, ONZ dostaje kolejne narzędzie, aby narzucać Państwu decyzje dotyczące Państwa zdrowia.
I na sam koniec „podżeganie do dyskryminacji”, znane również jako „mowa nienawiści”. Według nich jest to wszystko to, co jest sprzeczne z ich agendą dotyczącą kwestii takich jak ideologia gender, aborcja i chrześcijańskie poglądy na temat fundamentalnych spraw!
Pamiętają Państwo jak wielu spośród działaczy CitizenGO, takich jak Caroline Farrow w Anglii, Ann Kioko w Nigerii czy teraz Eduard Prols w Niemczech, było ściganych i oskarżanych za publiczne wyrażanie swoich opinii na tematy takie jak ideologia gender. Nie wspominając o skandalicznym oskarżeniu Paivi Räsänen w Finlandii, która przez długi, trzyletni proces, ryzykowała karę więzienia za wyrażanie swoich chrześcijańskich poglądów w sieci. Nie zapominajmy, że wszyscy wymienieni byli ścigani i oskarżeni z powodu „mowy nienawiści”.
Celem tego nowego raportu jest przedstawienie środków służących identyfikacji i ograniczaniu tego, co uznane jest za „dezinformację” i „mowę nienawiści”.
Wyobraźcie sobie Państwo, jak łatwe będzie prześladowanie chrześcijan za ich poglądy, jeśli propozycje zawarte w tym raporcie zostaną zrealizowane.
Po raz kolejny to my musimy powstrzymać ten projekt i zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby ujawnić to, czym on naprawdę jest — totalitarną i nachalną próbą globalnej cenzury, która nie tylko narusza, ale wręcz ogranicza nasze podstawowe prawa do wyrażania własnych przekonań.
Pomóżcie nam Państwo zebrać 500 000 podpisów przed 31 stycznia! Razem zatrzymajmy ten spisek ONZ.
Państwa podpis pozwoli nam wysłać wyraźną wiadomość do ONZ, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby powstrzymać zagrożenia płynące z tego raportu.
Raport UNESCO dotyczący zarządzania platformami cyfrowymi wskazuje na rosnącą tendencję do zwiększania cenzury i kontroli nad komunikacją w sieci.
Oznacza to tłumienie poglądów i informacji, które są sprzeczne z narracjami zatwierdzonymi przez UNESCO lub współpracujące z nią rządy i korporacje.
Zasadniczo to oni będą decydować o wymianie informacji, dyktując, co możemy lub czego nie powinniśmy mówić w Internecie. To nie tylko formowanie opinii publicznej — to niebezpieczny ruch, mający na celu narzucenie jednej ideologii i zdławienie w zarodku różnorodnych myśli i przekonań.
Wbrew Konstytucji RP, która stanowczo zabrania ingerencji rządu w wolność słowa i prasy, UNESCO odwołuje się międzynarodowych praw człowieka, próbując określić, które wypowiedzi należy ograniczać.
Nie ma wątpliwości, że tego rodzaju raporty wydawane przez agencje ONZ są niezwykle istotne.
Są one wykorzystywane jako normy, które później mają być narzucane rządom narodowym. Mieliśmy już okazję przekonać się, jak niebezpieczne może być prawo międzynarodowe ONZ.
Najbardziej niepokojące jest to, że UNESCO nie działa samotnie, gdyż planuje podjąć współpracę z rządami i korporacjami na całym świecie, aby wprowadzić globalną cenzurę — niczym „Policja naszych myśli”.
Sam raport określa formę współpracy z rządami, aby skierować swoje działania na różnego rodzaju formy wypowiedzi.
Rozpoczynając ten rok, gdy wracamy do codziennych obowiązków, ONZ intensyfikuje wysiłki, aby wdrożyć ten kontrowersyjny pomysł.
Dlatego właśnie musimy ponownie stanąć w obronie naszych wartości. Po raz kolejny walczymy o zachowanie niezbywalnego prawa do swobodnego wypowiadania się na temat kluczowych kwestii, również tych dotyczących naszej wiary.
Nie możemy pozwolić sobie na porażkę: prosimy o Państwa pomoc w zebraniu 500 000 podpisów przed końcem stycznia, aby skutecznie udaremnić działania „Policji naszych myśli” ONZ.
Wobec inwazji lewicowej mentalności (czyli przeciętności i bezmyślności sterowanych z tylnych siedzeń przez oligarchów okrzykiem “pust wsiegda budiet postęp“) konieczne jest odświeżanie znaczenia pojęcia PRAWICA (czyli prawicowej postawy, mentalności, myśli państwowotwórczej). Dawniej preferowano na rzecz opisu rzeczonej, prawicowej postawy termin “konserwatyzm”. Jednak niewidzialna ręka kreatorów tego, co ma myśleć społeczeństwo (vide: Bernays) wymusiła termin “prawica” kojarząc w tępych odbiorcach mediów konserwatyzm z zacofaniem. Tymczasem źródłowo konserwatyzm = mądrość. Poniższy tekst wraca do pierwotnych sensów podziałów na scenie politycznej.
KODEKS PRAWICY
„Sprawiedliwośc jest czymś zupełnie innym niż równość i oznacza według słów Ulpiana „Suum cuique” (Każdemu co jego).”
1. Realizm kontra relatywizm. Konserwatyzm – bo takiego będę używać pojęcia w dalszej części artykułu zamiast niejasnego terminu “prawica” – utrzymuje, że istnieje obiektywny porządek rzeczywistości, niezależny od naszych subiektywnych interpretacji. Jak pisze Jeffrey Burton Russell (1986) w swej analizie współczesnych koncepcji zła, zanik religijnej wersji realizmu przyczynił się do powstania pustki w tym stuleciu:
„Próżnia ta została do pewnego stopnia wypełniona przez marksizm (który sam jest odmianą religii) i liberalny progresywizm, wyznające wiarę, że ludzkość ma przed sobą postęp.(…) faustowska ufność w zdolność ludzkości do rozwiązywania swych problemów wraz z niczym nie uzasadnioną wiarą w dobroć ludzkiej natury, sprowadziła intuicje dobra i zła do wymiaru zjawisk psychologicznych, nie zakorzenionych w żadnej transcendentnej rzeczywistości i wytłumaczalnych w kategoriach fizycznych, mechanistycznych. Rezultatem jest mętny, lecz wszechogarniający relatywizm moralny. Żadne wartości nie są transcendentne; wszystkie są całkowicie względne i zależą od preferencji jednostek lub społeczeństw. Prawda również jest kwestią preferencji”.
Konserwatywny realizm, w przeciwieństwie do relatywizmu, stanowi współczesne ucieleśnienie tradycyjnej teorii prawa naturalnego. Jeżeli nie wierzy się w prawo naturalne, to nie może być zgody co do dobra i zła (albo prawdy i fałszu, rzeczywistości i fikcji). Prawo naturalne jest zespołem pewników (moralnych absolutów), bez których nie potrafilibyśmy uzgodnić między sobą, co jest dobre, a co jest złe. W polityce, prawo naturalne jest „luźnym zestawem reguł działania, narzuconych przez autorytet wyższy od państwa” (R.Kirk). Jeżeli, jak sądził Hobbes (i jak sądzi wielu liberałów), tego rodzaju autorytet nie istnieje, to państwo musi być omnipotentne.
„(…)Demokracja może się stać równie ciemiężycielska jak tyrania, jeżeli zaneguje prawo naturalne. (…) „lud może być równie niebezpieczny jak dyktator, kiedy popadnie w bałwochwalstwo, zapominając, że obowiązuje go prawo nie ustanowione przez człowieka.” “. H. Agar, A Declaration of Faith (1952)
2. Kapitalizm kontra kolektywizm. Wolność jest ścisle związana z własnością prywatną. Wolności politycznej muszą towarzyszyć indywidualne decyzje ekonomiczne oraz indywidualna własność. Własność prywatna jest jednym z nielicznych rzeczywistych naturalnych uprawnień. Ludzie mają fundamentalne prawo do zatrzymywania korzyści ze swej inteligencji, pracy i roztropności. Wolny rynek jest w równym stopniu imponującym motorem kreatywności co jarmarkiem prostactwa i tandety, ale mimo wszystko, pozostaje rynek najlepszym gwarantem wolności, gdyż ruchliwy pieniądz powoduje rozproszenie władzy. A zatem władza kapitalizmu, tak samo jak federalizmu [prawdziwego, nie “europejskiego”], powściąga władzę państwa. Im więcej człowiek bierze na siebie, tym jego życie jest pełniejsze.
3. Dobro wspólne kontra etatyzm i nepotyzm. Istnienie państwa i władzy jest po części skutkiem ludzkich słabości i niedoskonałości. Jego zadaniem jest obrona ludzi przed zbyt potężnym społeczeństwem, przed złymi jednostkami lub przed wrogiem zewnętrznym. Państwo jest kośćcem narodu. Prawomocność państwa spoczywa w pierwszym rzędzie na autorytecie ale także, wskutek niedoskonałej natury człowieka na sile. W sferze działania państwa winno być tak wiele wolności, jak to jest możliwe i tak wiele siły, ile jest konieczne. Wszystkie wolne narody są „autorytarne” w swojej polityce, a także w zyciu społecznym i rodzinnym. Państwo ma charakter „aneksjonistyczny”. Grozi mu ciągle niebezpieczeństwo chorobliwego rozrostu jego organów i uzurpowania sobie funkcji, które z natury rzeczy należą do jednostki, rodziny lub społeczeństwa. Cokolwiek może uczynić jednostka, winna to czynić; następnym krokiem jest zwrócenie się do rodziny, dalszym do wspólnoty lokalnej, a dopiero na samym końcu do państwa. Dlatego idealne państwo winno być państwem federalnym, złożonym z jednostek politycznych o szerokiej autonomii (states, Laender, regions, provinces, ziemie). Oczywiście nie ma tu żadnych analogii do pseudofederalnego projektu Unii Europejskiej. Regiony podobnie jak osoby mają swoją niepowtarzalną wartość, są wytworem organicznego wzrostu i maja o wiele bardziej wyraziste oblicze niż wielkie państwo. Rządzący powinni z powagą i rzetelnie przysłuchiwać się temu, czego pragną rządzeni. Przed biurokracją i technokracją jednak nie ma ucieczki. W epoce w której nauka i technika są tak silnie obecne, nieodzowna jest wysoko wykwalifikowana administracja, która cieszy się poważaniem obywateli i ma dochody zmniejszające do minimum pokusę korupcji.
Dzieci są wychowywane przede wszystkim przez rodzinę. Jest rzeczą wielce szkodliwą przyjmowanie przez szkołę zadań i obowiązków, które spoczywają na rodzinie. W szkołach powinny panować: dyscyplina, pilność, pracowitość, cierpliwośc i wytrwałość. Państwo i społeczeństwo muszą unikać każdej polityki, która zagraża integralności i niezależności rodziny.
Mężczyzna i kobieta są duchowo równowartościowi, lecz mają różne powołania, zadania i role. Tradycyjna rola kobiety w naszej cywilizacji to: miłość, sympatia, dawanie życia, wychowanie dzieci. Są to rzeczy niesłychanie ważne, wprost bezcenne. Nikt nie potrafi zastąpić kobiety w tej roli. Nie oznacza to, że kobietom należy ustawowo zabraniać swobodnego wyboru zawodu, kariery i roli innej niż ta, dana jej przez naturę.
4. Sceptycyzm kontra progresywizm. Konserwatyzm różni się od liberalizmu w jednej absolutnie fundamentalnej sprawie: w poglądzie na naturę ludzką. Mówiąc prościej: konserwatyści uważają, że człowieka trzeba hamować, liberałowie, że trzeba go wyzwolić. Konserwatyści muszą walczyć o utrzymanie tradycyjnych hamulców, którymi są rodzina, społeczność i religia, podczas gdy liberałowie często widzą w tych instytucjach „opresje”, które należy usunąć. Problem w tym, że kiedy znikną te „opresje”, rządzić będzie tylko tyrania. Wolność nie jest więc stanem natury, lecz owocem ewolucji politycznej. Wymaga prawa oraz możliwości do sprzeciwiania się panującej władzy czy opinii.
5. Ewolucjonizm kontra konstruktywizm. Konserwatyzm utrzymuje, że ewolucyjnie wykształcony porządek, ewolucyjnie wykształcone wskazania tradycji, czyli mądrość odziedziczoną, należy stawiać wyżej od porządku skonstruowanego. Konserwatyzm wykazuje nieufność do sofistów, obliczaczy i ekonomistów, którzy chcieliby zrekonstruować społeczeństwo na podstawie abstrakcyjnych projektów.
6. Teizm kontra sekularyzm. Konserwatywne pojęcie wiary pokrywa się ze zwykłym znaczeniem określenia „wiara religijna” i oznacza akceptację transcendentnych źródeł jednostkowego życia i społeczeństwa. Człowiek jest czymś więcej niż „tylko człowiekiem”. Jego egzystencja nie kończy się wraz ze śmiercią ciała. Życie człowieka jest w niezrozerwalny sposób związane z Bogiem, zwykle przez spajającą moc religii. Rozum, intuicja i łaska są drogami do niewidzialnego, ale niewątpliwie istotnego, wszechwiedzącego i wszechmocnego Boga.
Wiara religijna jest ważna z dwóch powodów: 1) religia jest prawdziwa, a jej prawdziwość nadaje znaczenie po prostu wszystkiemu (również sensu nicości nie można naprawdę poznać bez odniesienia do Boga); 2) religia daje (niektórzy uznają to za paradoks) jedyną pewną ochronę przed absolutyzmem – lewicowym czy prawicowym.
Rozdzielenie Kościoła i państwa w żadnej mierze nie oznacza, ze nie powinny one ze sobą współpracować. Taka współpraca istnieje w wielu krajach od pokoleń i była z pożytkiem dla obu stron.
Religia jest jedną z charakterystycznych cech człowieka odróżniających go od zwierząt. Etyka opiera się na pojęciach religijnych, dlatego pełne rozpoznanie „prawa naturalnego” jest możliwe tylko w swietle religii. Nie zaprzecza temu fakt, że istnieją ludzie niewierzący, którzy przestrzegają zasad moralnych lepiej niż niejeden wierzący. Ale dzieje się tak dlatego, że nieświadomie podążają oni za wskazaniami moralnymi zawartymi w religii. Statystycznie rzecz biorąc wyraźnie widać, że wzrost przestępczości i rozpad rodziny są wynikiem osłabienia wiary. Rozmaite wyznania powinny ze soba współpracować akceptując to, co je łączy: wspólny duchowy i estetyczny fundament, na którym powinno opierać się państwo i społeczeństwo.
7. Elity autentyczne kontra uzurpatorskie koterie. Talent, rzeczywiste osiągnięcia, ofiarność, moralna dyscyplina, charakter muszą być szanowane i nagradzane. Zawiść, grupowa arogancja, mściwość, nienawiść, brak miłości bliźniego są nowotworem zżerającym społeczny organizm. Społeczeństwo bez elit, przywództwa i bez wzorów, które można naśladować, jest społeczeństwem chorym. Kiedy ich nie ma, lub są złe, narody popadają w dekadencję i upadają. Formowanie się elit przebiega w długim procesie krystalizacji i selekcji.
8. Patriotyzm kontra kosmopolityzm i wynaradawianie. Patriotyzm nie ma nic wspólnego z nacjonalizmem (w jego wersjach anglosaskiej, germańskiej, rosyjskiej i żydowskiej) i rasizmem (pojęcie “nacjonalizm” trzeba jednak próbować zrehabilitować opierając się na dokonaniach polskiej myśli narodowej). Patriota przyjmuje „ponadnaturalny”, refleksyjny i etyczny a nie etniczny, punkt widzenia. Jest wierny i lojalny wobec kraju, w którym się urodził, kraju jego przodków lub też kraju, który wybrał jako swoją ojczyznę. Patriota dumny jest z różnorodności kultur, języków, instytucji, stanów, klas, warstw, tradycji i poglądów. Narodowość, obywatelstwo są istotnymi czynnikami i nie powinny być ignorowane. Narodowość wyodrębniana w pierwszym rzędzie, ale nie wyłącznie przez język posiada również swój wymiar kulturalny. Ale w pojęciu narodowości mieści się nie tylko język, ale również obyczaje, sposoby, zachowania, tradycje kulturalne. Narodowość zawiera w sobie wartości racjonalne i duchowe. Jest integralną częścią osobowości człowieka i z reguły może zostać zmieniona jedynie w dzieciństwie. Sztuczne „wynaradawianie” jest złem i sprzeczne jest z tradycją naszej cywilizacji.
Skutkiem niwelatorskiej działaności rządu ogólnoeuropejskiego byłaby cywilizacyjna martwota.
[Narodowość należy odróżnić od obywatelstwa, które jest stanem polityczno-prawnym i dlatego może zostać zmienione właściwie w każdej chwili. Jednakże również obywatelstwo wymaga lojalności i nie należy zmieniać go jak rękawiczek (stąd w niektórych krajach nowi obywatele składają przysięgę na wiernośc państwu, którego obywatelstwo otrzymują)].
Tradycje neutralne i „nieracjonalne” są też ważne i potrzebne, gdyż dają ludziom poczucie ładu i bezpieczeństwa. Tradycje należą do regulatorów społecznych. Zmiany są niekiedy konieczne, a więc także rewizje pewnych tradycji. Trzeba jednak przeciwstawić się zmianom dla samych zmian, gdyż wprowadzają do zycia chaos i niepewność. Nagłe zmiany mogą być dokonywane jedynie w sprawach mało istotnych, tam jednak gdzie chodzi o sprawy fundamentalne, tam obrona tradycji równoznacznej z trwałością warta jest poświęceń i ofiar.
9. Prawdziwa tolerancja kontra bezideowość i nihilizm. „Prawdziwą tolerancję mogą okazywać jedynie osoby posiadające ugruntowane przekonania. Dla takich ludzi tolerancja polega na tym, że potrafią „ścierpieć” (łac.tolerare) przekonania innych ludzi i uznaja ich prawo do wyznawania tych poglądów. Kto nie ma stałych i mocnych przekonań, kto grzeczne wątpienie, agnostycyzm, sceptycyzm lub nihilizm podnosi do rangi zasady, ten może być jedynie obojętnym, a nie tolerancyjnym.
10. Wyjątkowość kontra równość. Każdy jest niezbędny, każdy jest niezastąpiony. Choćby był nie wiadomo jak mały i cichy. Skutkiem tej wyjątkowości i niepowtarzalności jest różnorodność i nierówność. Jesteśmy różni pod każdym względem – fizycznym, moralnym i intelektualnym. Różnymi czynią nas nasze talenty, zdolności i wysiłki, nasza płeć i nasz wiek, nasza mądrość i nasze doświadczenie. U wszystkich ludzi występują te same cechy, ale nie w jednakowym stopniu. Konserwatyzm cechuje przychylny stosunek do różnorodności i tajemnicy ludzkiego istnienia, w przeciwieństwie do ciasnej jednorodności, egalitaryzmu i utylitarnych celów większości radykalnych systemów.
Poniżające człowieka dążenie do równości i nienawiść do tego co odmienne charakteryzuje wszystkie formy lewicowości. Ponieważ jednak natura tworzy różnice, lewica może osiągnąć swe cele jedynie przy użyciu przemocy, poprzez urawniłowkę, przymusową asymilację, emigrację lub ludobójstwo. Wszystkie odmiany lewicy, które swą kulminację osiągnęły w rewolucjach: francuskiej, bolszewickiej i narodowo-socjalistycznej, poszły tą drogą.
[opracowano na podstawie:
Deklaracja Portlandzka (red.Erik von Kuehnelt-Leddihn)
Brad Miner – Zwięzła encyklopedia konserwatyzmu
Erik von Kuehnelt-Leddihn – Demokracja – opium dla ludu?]
Kto w orędziu do narodu mówi o „największej aferze, z jaką mierzyliśmy się w XXI wieku”? – żydowski marszałek polskiego Senatu. Kto najbardziej aferę podgrzewa? – żydowska gazeta dla Polaków. Kto twierdzi, że niechęć wobec imigrantów prowadzi do holocaustu? – Agnieszka Holland. Kto żąda „Wpuśćcie tych ludzi do Polski! Kim są, ustali się później!” – Iwona Hartwich. Dlaczego Jaś Hartman, członek żydowskiej loży Synów Przymierza cieszy się, że „w Polsce za 20 lat może być więcej meczetów niż kościołów”? Dlaczego organ prasowy imigrantów przybyłych w taborach Armii Czerwonej pisze: „Polska za 25 lat będzie normalnym europejskim krajem, z kosmopolityczną, stolicą, pełnym cudzoziemców, a przez centra dużych miast przepływać będzie każdego dnia kolorowy, wielojęzyczny tłum”? Dlaczego redaktor naczelny „Krytyki Politycznej” żąda: „Polska powinna przyjąć nie 3,3, lecz 16 milionów Żydów, ponieważ to Polacy powinni znaleźć się w mniejszości?
To nie tylko skutek niefrasobliwości Angeli Merkel. To perfidny instrument wrogów naszej cywilizacji. Wędrówka ludów, likwidacja granic, mieszanie ras znakomicie przyspieszają upadek państw narodowych. Paul Johnson wyodrębnił cel, jaki judaizm stawia sobie wobec kultury chrześcijańskiej: Podważać spoistość społeczeństwa chrześcijańskiego przez propagowanie wielokulturowości i masową imigrację. Czy to przypadek, że otwarcia granic i wpuszczenia milionów imigrantów żądają ludzie o imigrancki pochodzeniu i o uchodźczych nazwiskach? Czy to przypadek, że za przyjęciem imigrantów są Michnik i Gross? Czy związku z tym nie ma to, że Joe Biden troszczy się o „integralność terytorialną” Ukrainy, a nie troszczy się o integralność terytorialną południowej granicy USA, przez którą przewalają się imigranci z całego świata, w tempie 250 tysięcy na miesiąc? Czy nie dlatego, że wraz z nim doszli do władzy marksiści pochodzenia żydowskiego, wcielający w życie tezę „granice są rasistowskie”? Czy nie profetyczne było ostrzeżenie Barbary Spectre: „Europa wchodzi w tryb wielokulturowości, a Żydzi będą znienawidzeni, ponieważ zawiadują tym procesem”? No i mamy, co mamy – społeczeństwa wielorasowe w Europie, wzorowane na USA, gdzie Żydzi rządzą, a biali użerają się z kolorowymi.
12 września premier powołał, w miejsce Piotra Wawrzyka, Jarosława Lindenberga, byłego redaktora „Gazety Wyborczej”, brata założyciela tej gazety, wysokiego funkcjonariusza MSZ od 1990 roku. Lindenberg karierę robił za urzędowania wszystkich ministrów. Po „odzyskaniu MSZ” przez PiS został dyrektorem gabinetu Anny Fotygi. Protegowanemu Geremka aura sprzyjała także w czasie „pontyfikatu” A. Kwaśniewskiego. Minister Dariusz Rosati nie tylko zagwarantował Geremkowi, będącemu wówczas formalnie w opozycji, stan posiadania, ale w sprawach kadrowych „jadł mu z ręki”. Przed komisją sejmową przesłuchującą kandydatów na ambasadorów stawali regularnie: jeden kandydat z partii Geremka i jeden z partii Rosatiego, a Geremek mówił: „To piękny dowód istnienia rozumnego układu politycznego”. Premier Oleksy, gdy jego niektórzy, mniej wtajemniczeni i mniej wyrobieni politycznie partyjni koledzy dawali wyraz zdziwieniu takim roszadom, kpił: „Pamiętajcie durnie o okrągłym stole!”.
Tu przypomnijmy: gdy Geremek kompletował swój zespół w MSZ, decydowało obce pochodzenie, bezpieczniackie przeszkolenie i rekomendacja Michnika. Przypomnijmy też, kogo bracia Kaczyńscy zrobili ministrem, gdy w 2005 roku „odzyskali MSZ”. Stefana Mellera, syn agenta Kominternu (a ministrem odpowiedzialnym za sprawy zagraniczne w Kancelarii Premiera Ryszarda Schnepfa, syna funkcjonariusza Informacji Wojskowej). To z tych samych powodów „Gazeta Wyborcza” mogła pozwolić sobie na szczerość, gdy w 2007 władze w MSZ objął Radek Sikorski, że „MSZ tak naprawdę kieruje ekipa skompletowana jeszcze przez Geremka”. Zapytajmy zatem: Czy w przypadku Lindenberga nie chodzi o uspokajający sygnał, że po 2015 nic się nie zmieniło, że MSZ tak naprawdę kieruje ekipa skompletowana jeszcze przez Geremka? Czy uchodźcze pochodzenie wielu ministrów w rządzie Morawieckiego nie jest „pięknym dowodem istnienia rozumnego układu politycznego”? I czy to przypadek, że w polskim MSZ polskiego chłopa z Kielc podmienili na Żyda, i że na kozła ofiarnego wyznaczyli figuranta ubeckich i geremkowskich złogów w MSZ, któremu wydawało, że jest wiceministrem? To wszystko to nie przypadek. To żelazna precyzja i logika postępowania w obsadzie kluczowych stanowisk.
Czego można spodziewać się po tej zmianie? Po pierwsze – nie zmianie, bo Lindenberg to stary i sprawdzony funkcjonariusz. Po drugie – jest z nacji handlowej i wizy też sprzeda, tylko więcej i drożej. Po trzecie – jest związany z Klubem Inteligencji Katolickiej, środowiskiem narkotyzującym się oparami chanukowych świec. W jednym z pierwszych numerów „Wyborczej” opublikował bluźnierczą i głupkowatą parodię Mszy Świętej. Ostentacyjne kpiny z katolików zgorszyły nawet „Tygodnik Powszechny”, który zrugał „pana Jarka”. Wkrótce po tym zniknął z gazety brata. Z uwagi na umiarkowany talent publicystyczny? Z potrzeby rzucenia na front dyplomatyczny? W MSZ jego kariera nabrała tempa, a szczególnego rozpędu nadało jej katolickie PiS. Tu inna uwaga: nowy podsekretarza stanu będzie odpowiedzialny nie tylko za wizy, ale także za dyplomację publiczną, czyli obronę dobrego imienia Polski w świecie. Przed oskarżeniami redaktora Michnika?
Podczas kampanii wyborczej mówi się o wszystkim, tylko nie o narodowości polityków. Tymczasem wszyscy zaangażowani w akcję podmiany ludności Polski to imigranci o uchodźczych nazwiskach. Oczywiście z poprzednich fal, kiedy to w ramach powrotu Polaków ze Związku Sowieckiego, wśród „repatriantów” było 65 procent Żydów, niemówiących po polsku, z miejsc tak egzotycznych jak Armenia. A czy przypadkiem jest to, że imigrantów z takim zapałem wpuszcza do Polski „żoliborska grupa rekonstrukcji historycznej sanacji”? Przypomnijmy, że Piłsudski przyznał polskie obywatelstwo 600 tysiącom Żydów, którzy wyemigrowali po I wojnie światowej z Rosji. Tak więc, po 80 latach, wracamy do realiów sanacyjnej II RP, i to bynajmniej nie pod względem terytorium.
Przeraża nie tylko zaplanowany, konsekwentny i skuteczny proces podmiany ludności. Przeraża także proces wyganianie Polaków z Polski. Zapoczątkował go Berman, kontynuował Kiszczak, przyspieszył Mazowiecki i Tusk, a finalizuje Morawiecki, ubogacając „ten kraj” milionami obcych, w dodatku często Polski nienawidzących. Pamiętajmy o systemowej ekspatriacji Polaków w stanie wojennym, o wyrzuceniu z Polski przez „ludzi honoru”, przy przyzwoleniu, a nawet za namową „demokratycznej opozycji”, 2 milionów młodych Polaków. Pamiętajmy, że to za namową Geremka i Michnika, Kiszczak skazał na banicję tysiące działaczy „S”, strasząc śmiercią, wręczając paszporty ze stemplem jednokrotnego przekroczenia granicy. I to, a nie internowanie Macierewicza, było największą zbrodnią.
Do drugiego wielkiego narodowego exodusu doszło po ’89. Liczby porażają – z Polski, uciekając przed „Zieloną Wyspą” Tuska, a potem „Dobrą Zmianą” Morawieckiego, wyemigrowało 4 miliony Polaków. To wielka narodowa katastrofa. Ci wszyscy, których Polska utraciła, mówią to samo: wyjechali, bo w Polsce nie dało się żyć, bo nie mogli założyć rodziny, bo kredyty mieszkaniowe zżerały większość dochodów. I tak cofnęliśmy się do epoki pierwszych Piastów, gdy podstawowym towarem eksportowym byli niewolnicy wywożeni z Polski przez żydowskich kupców. W sumie z Polski wygnali 8 milionów Polaków, 20 procent całej populacji. W ciągu 40 lat Polska straciła więcej ludności, niż podczas II wojny światowej.
Katastrofa demograficzna nie pojawiła się z dnia na dzień. Zasadniczą jej przyczyną jest brak mieszkań. Bo to liczba mieszkań wybudowanych w danym roku wyznacza z precyzją liczbę dzieci, jakie urodzą się 5 lat później. Tymczasem po ‘89 zlikwidowano budownictwo społeczne i instytucje wspierające budownictwo mieszkaniowe. Dla młodych Polaków stworzono ścieżkę „dostępu do mieszkania” poprzez kredyt bankowy we frankach, a najwięcej takich kredytów udzielił Bank Zachodni WBK, którym w latach 2007-2015 kierował Mateusz Jakub Morawiecki. W Krajowym Funduszu Odbudowy jest „Zielona energia”, jest „Zielona inteligentna mobilność”, a nie ma nic o mieszkaniach! Innymi słowy – Morawieckiprzyszłość Polski przekazał w ręce żydowskich deweloperów i banksterów. Innymi słowy mamy patriotyczno-chrześcijańsko-narodowo-konserwatywny rząd, a politykę demograficzną Sorosa.
To nie jest afera MSZ. To nie jest afera Wawrzyka, to jest afera Mariusza Kamińskiego z wąsikiem. Przy czym chodzi o wiceministra Wąsika Jana, bo gdyby chodziło o kalambur językowy, to napisalibyśmy, z uwagi na chorobę alkoholową inkryminowanego, „afera Mariusza Flaszki Kamińskiego”. Rządy się zmieniają, a w MSW spraw wiz „pilnuje” ciągle ta sama ekipa. Nie ma znaczenia, kto jest u władzy, bo Jakub Berman pozostawił po sobie godnych następców, których nikt nie kontroluje i nikt nie rozlicza. To oni wydają rocznie kilkanaście wiz dla Polaków z Kazachstanu i kilkaset tysięcy dla Azjatów. To oni wpuścili do Polski bez żadnej kontroli 10 milionów Ukraińców i, przy okazji, 150 tysięcy Azjatów przebywających na Ukrainie.
W sierpniu 2012 r. MSW przepchnęło w Sejmie ustawę o obywatelstwie. Jej przepisy dają możliwość nabywania polskiego paszportu przez osoby, które mają przodka z polskim obywatelstwem. A więc także potomkom Ukraińców służących w SS Galizien i wnukom Romana Szuchewycza. Zgodnie z ustawą, przyznanie obywatelstwa nie jest przywilejem, ale prawem, którego można dochodzić przed sądem. Tak więc, praktycznie każdy, komu przyznano status uchodźcy, po 2 latach spełnia warunki i ma do obywatelstwa ustawowo zagwarantowane prawo. W rezultacie, łatwiej jest dziś zdobyć polski paszport, niż prawo jazdy, a polskim obywatelem łatwiej jest dziś zostać Ukraińcowi, niż etnicznemu Polakowi z Ukrainy.
W 2007 r. Sejm uchwalił Ustawę o Karcie Polaka, z myślą o tych, którzy po wojnie zostali za wschodnią granicą lub w miejscach, dokąd trafili w wyniku sowieckich wywózek. Miała poświadczać ich narodowość, przywiązanie do polskiej tradycji i języka, ułatwiać kontakty z ojczyzną. Stanowi jasno i wyraźnie: „Jest to dokument potwierdzający przynależność do Narodu Polskiego”. Tymczasem Kartę przyznają głównie Ukraińcom, których związek z polskością polega na tym, że ich przodkowie mieli obywatelstwo RP. Karta umożliwia jej posiadaczowi od razu złożyć wniosek o stały pobyt, a rok pobytu wystarcza, by mieć polskie obywatelstwo. „Służby konsularne pracują nad milionem nowych wniosków o wydanie Karty, a zalecania MSZ są jasne: żadnych utrudnień, żadnych sprawdzeń, brać wszystkich jak leci. Możliwość uzyskania Karty ma każdy, kto pochodzi z kraju wchodzącego kiedyś w skład Związku Radzieckiego i mówi trochę po polsku. Polskie korzenie nie zawsze są nieodzowne” – zdradza „Die Welt”.
Powiązany z banderowską partią „Swoboda” portal opisał korupcyjny mechanizm pozyskania Karty. W rezultacie, wśród posiadaczy Karty znalazło się kilkanaście procent takich, którzy oficjalnie deklarują nie polską narodowość i odwołują się do ideologii UPA. Media ukraińskie otwarcie mówią, że za geszeftem kryją się funkcjonariusze polskich konsulatów, czyli – dodajmy od siebie – funkcjonariusze służb specjalnych, bo to one faktycznie i od dekad nadzorują i obsadzają swoimi konsulaty i Departament Konsularny MSZ. W całym procederze macza też palce Michał Dworczyk, herszt lobby ukraińskiego w rządzie, który nie tylko zmonopolizował tematykę współpracy z Ukrainą, ale i rozdaje karty w sprawach personalnych na polskich placówkach na wschodzie. A tak w ogóle – gdy przyjrzymy się ludziom rozdającym na prawo i lewo Kartę Polaka, to nie sposób nie zauważyć, że Polaków tam nie ma.
Co do zausznika premiera – swego czasu nieopatrznie wygadał się, że Rząd pracuje nad rozwiązaniami, które pozwolą na uproszczenie procedur związanych z osiedleniem się w Polsce wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej, którzy deklarują związek z Polską, co jednoznacznie oznacza, że zamierzają masowo osiedlać w Polsce niepolskie nacje. Gdy w lipcu 2022 Grzegorz Braun zwrócił uwagę, że przybysze z Ukrainy będą mogli ubiegać się o prawo stałego pobytu, a wkrótce po tym o obywatelstwo, został oskarżony o antyukraińską fobię i putinizm. Tymczasem Paweł Szefernaker – inny wiceminister pochodzenia uchodźczego poinformował, że Ukraińcy, którzy po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji przybyli do Polski, mogą od 1 kwietnia występować o pobyt stały w Polsce. Od tego dnia prawo takie wydawane jest taśmowo. Równie szybko przesiedleńcom przyznają obywatelstwo. A to już prawdziwy milowy krok ku przekształceniu Polski w państwo wieloetniczne.
Dla Tuska – to największy aferzysta XXI wieku.A nic nie mówi o aferach z czasów Radka Sikorskiego, kiedy korupcja i przekręty wizowe były normą, i w których sam brał udział. Dlaczego nie drąży tematu zatrzymania na lotnisku w podkrakowskich Balicach przewodniczącego gminy żydowskiej z ryzą pełnomocnictw in blanco zalegalizowanych przez polski konsulat w Tel Awiwie, które posłużyły do „odzyskania” wielu kamienic, bo sąd nakazał pełnomocnictwa oddać i przeprosić? Dlaczego Tusk i Kaczyński milczą na temat afery z handlem wizami z 2016 r. na placówce w Ankarze, w którą byli zaangażowani oficerowie Agencji Wywiadu? Wszyscy zostali awansowani. Jeden z nich został nawet szefem Agencji Wywiadu, a wszyscy, którzy chcieli sprawę wyjaśnić, zostali usunięci ze służby.
Dlaczego o sprawach ważnych i istotnych mówi się bardzo mało albo nie mówi się wcale? Dlaczego w kampanii wyborczej pomijają temat imigrantów? Dlaczego nie spierają się na temat wojny w którą możemy być wciągnięci, kosztów pomocy dla Ukrainy, finansów państwa, kontroli nad służbami? Dlaczego Polacy raz po raz dostają po pysku i tylko się oblizują? Co robić, aby nie oszukali nas po raz kolejny, abyśmy nie obudzili się w kraju, który nie jest nasz? Zadajmy pytania: W którym programie wyborczym jest zapowiedź otwarcia granic? Co zrobią, by zachęcić do powrotu Polaków ze Wschodu i powstrzymać eksodus Polaków na Zachód? Żądać odpowiedzi przed wyborami, żeby nie powtórzyła się sytuacja z 2015, kiedy to po kilku tygodniach odkryliśmy, że to nie ci, na których głosowaliśmy.
Słuchajmy też rady abp. Józefa Michalika: „Katolik ma obowiązek głosować na katolika, mason na masona, a żyd na żyda”. No i przywróćmy słowo „ZDRADA”.