„Względność wszystkiego” czyli jak zacząć [czy skończyć] formowanie mas

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/06/30/wzglednosc-wszystkiego-czyli-jak-zaczac-formowanie-mas/

Desmet zidentyfikował psychozę formacji mas jako metodę narzucenia totalitaryzmu wolnemu społeczeństwu poprzez wykorzystanie samotności lub braku więzi lub poczucia sensu u dużych grup ludzi, w celu przekonania ich do działania wbrew własnym interesom, co zostało osiągnięte w społeczeństwach nazistowskich Niemiec, sowieckiej Rosji i komunistycznych Chin.

−∗−

Tłumaczenie artykułu i częściowo transkrypcji dołączonego filmu z serwisu Forbidden Knowledge TV. Materiał kontynuuje temat psychozy formacji mas i zastosowań tego typu technik w manipulacji społeczeństwem.

_____________***_____________

Formacja mas wpędza nas w faszyzm

Dla tych z nas, którzy nie pogrążyli się w psychozie formowania mas, odróżnienie parodii od tego, co uchodzi za rzeczywistość, na przykład mężczyzn z dysforią płciową rywalizujących w sporcie z kobietami i czujących się „spełnionymi”, gdy zdobywają złoto, stało się prawie niemożliwe.

Ameryka miała skłonność do masowej histerii od swoich najwcześniejszych dni podczas procesów czarownic w Salem w 1690 roku. Ale kampanie wywrotowe na dużą skalę i wojny propagandowe prowadzone przeciwko nam dzisiaj, mają na celu wywołanie szczególnej formy masowej histerii, którą belgijski psycholog Mattias Desmet nazywa „psychozą formacji mas”, a którą definiuje jako destrukcyjne myślenie grupowe, które zakazuje poglądów dysydenckich.

Desmet zidentyfikował psychozę formacji mas jako metodę narzucenia totalitaryzmu wolnemu społeczeństwu poprzez wykorzystanie samotności lub braku więzi lub poczucia sensu u dużych grup ludzi, w celu przekonania ich do działania wbrew własnym interesom, co zostało osiągnięte w społeczeństwach nazistowskich Niemiec, sowieckiej Rosji i komunistycznych Chin.

W okresie ostatnich sześciu lat kryminalny establishment zaprogramował Amerykanów i cały świat przy pomocy Trump Derangement Syndrome [Syndrom Szaleństwa Trumpa] i blisko z nim związanej Branch Covidianism [branża covidiańska?]. Ludzie poddają się tym psychozom, ponieważ najlepsi inżynierowie społeczni z powodzeniem wyuczyli ich jak pozbawiać te systemy wierzeń porządku i znaczenia.

Tak jak w przypadku Tulipanowej Gorączki w XVII-wiecznej Holandii, w psychozie formacji mas często występuje również bodziec finansowy, który widzimy także w sekcie Covidian.

Aby uwolnić się od formacji mas, Desmet pisze: „Istnieje punkt, w którym musimy przestać gubić się w tłumie i doświadczyć sensu i powiązań [meaning and connection]. To jest moment, w którym zima totalitaryzmu ustępuje wiośnie życia”.

[film- w oryginale. MD]

Harrison Smith doskonale rozumie, co dzieje się politycznie i geopolitycznie, co codziennie wyjaśnia w swoim programie American Journal w InfoWars. Aby zilustrować, co napędza rozmieszczanie niekończących się elementów rozpraszających, takich jak komunistyczny proces sądowy J6 Kangaroo Court Show Trial, trans-pedofile wśród nauczycieli przedszkolnych i wszystko, co ma związek z AOC, niedawno opublikował klip innego bardzo inteligentnego gościa, pisarza i byłego muzułmańskiego ekstremisty, który spędził 5 lat w egipskim więzieniu, Maajida Nawaza, który wie wszystko o islamistycznym formowaniu mas.

Maajid wyjaśnia, co widzi dzisiaj:

„Myślę, że jesteśmy w trakcie próby globalnego zamachu pałacowego i na drodze do osiągnięcia tego globalnego zamachu pałacowego, który jest dosłownie przejęciem światowego zarządzania pod jedną scentralizowaną władzą na planecie, po tym jak rozsiano agentów w różnych rządach krajowych i otwartym przyznaniu się do tego przez Klausa Schwaba, co zostało zarejestrowane na Uniwersytecie Harvarda”.

„Aby odnieść sukces w tym planie, musisz być w stanie zniszczyć połączenie wszystkich z rzeczywistością, ponieważ zmieniasz rzeczywistość dla celów programu ideologicznego. Próbujesz, prawie jak w walce pod rządami Komunistycznej Partii Chin, zmienić to, co ludzie postrzegają jako prawdziwe, tak, abyś mógł wciągnąć ich razem w swoją ideologiczną indoktrynację”.

„Aby to zrobić, wszystko musi być względne. Nie może istnieć coś takiego jak prawda – albo, ponieważ prawda jest oczywiście poszukiwaniem, nie możemy być tak aroganccy, by twierdzić, że ją mamy – a dokładniej, nie może być czegoś takiego jak dążenie do prawdy”.

„Liczy się względność, ponieważ jeśli wszystko jest subiektywne, to nic nie jest poprawne, a jeśli mam władzę, mogę manipulować propagandą i całym procesem i wszystkimi instytucjami społeczeństwa, aby popychać ludzi w kierunku nowej rzeczywistości, która jest moją dogmatyczną wizją”.

„I niestety, ostatnie dwa lata, właśnie dzięki COVID, pokazały więcej niż to konieczne, w zakresie potwierdzeń i dowodów na całym świecie, że ten program już się rozpoczął”.

„I powiem wprost, ponieważ lubię myśleć, że nie jestem głupim człowiekiem i kiedy widzę każdy zachodni rząd krajowy w całej Europie, w krajach Five Eyes [sojusz wywiadów państw Pięciorga Oczu -tłum.], Kanadzie, Australii, Nowej Zelandii, Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych Ameryki, te anglojęzyczne państwa Pięciorga Oczu – ale także w całej Europie – wszystkie te rządy popełniające te same błędy, w tej samej sprawie, w tym samym czasie, nic mnie nie przekona, że nie kryje się tam jakiś nikczemny plan”.

___________________

Mass Formation is Herding Us into Fascism, Alexandra Bruce, June 30, 2022

−∗−

Zbliżone tematycznie:

Formacja mas czyli jak dokonać totalitarnych zawłaszczeń
„Ich przytłaczająca ideologiczna kontrola przenika do każdej tkanki społecznej” – napisał. „Ta żarliwość, z jaką sąsiad zwraca się przeciwko sąsiadowi, a przyjaciele i członkowie rodziny z radością potępiają naruszenia ogłoszonego […]

Rządzi nami „wysoka kasta” lichwiarzy i spekulantów. Stan świata i Kościoła wg a-bpa Carlo Maria Viganò. Droga wyjścia.

Z jaką bezczelnością zwolennicy Agendy 2030 powiedzieli nam z dużym wyprzedzeniem, jakie zbrodnicze projekty zamierzają nam narzucić wbrew naszej woli. To połączenie najgorszego liberalizmu z najgorszym kolektywnym socjalizmem.

Wywiad z arcybiskupem Carlo Maria Viganò przeprowadzony przez Steve’a Bannona https://www.bibula.com/?p=134902

Ekscelencjo, po psycho-pandemii mamy teraz kryzys rosyjsko-ukraiński. Czy jesteśmy w „fazie drugiej” jednego projektu, czy też możemy teraz uznać farsę Covid za zakończoną i zająć się wzrostem cen energii?

Gdybyśmy w ciągu ostatnich dwóch lat mieli do czynienia z prawdziwą pandemią, spowodowaną śmiertelnym wirusem, na który nie istniało żadne inne lekarstwo poza szczepionką, moglibyśmy uznać, że sytuacja nadzwyczajna nie była zamierzona. Ale tak się nie stało: wirus SARS-CoV-2 to nic innego jak sezonowa grypa, którą można było wyleczyć za pomocą istniejących metod leczenia i skutecznej profilaktyki opartej na wzmocnieniu obrony immunologicznej. Zakaz leczenia, zdyskredytowanie skuteczności leków stosowanych od dziesięcioleci, decyzja o hospitalizacji osób starszych, które zachorowały w domach opieki oraz narzucenie eksperymentalnej terapii genowej, która okazała się nie tylko nieskuteczna, ale także szkodliwa i często śmiertelna – wszystko to potwierdza nam, że pandemia została zaplanowana i zarządzana w celu spowodowania jak największych szkód. Jest to fakt, który został ustalony i potwierdzony przez oficjalne dane, pomimo systematycznego fałszowania tych samych danych.

Z pewnością ci, którzy chcieli w ten sposób zarządzać pandemią, nie są teraz skłonni łatwo się poddać, także dlatego, że za wszystkim stoją interesy miliarderów. Ale to, czego „oni” chcą, nie zawsze musi się zdarzyć.

Czy zdaniem, Waszej Ekscelencji, pandemia była zarządzana w ten sposób z powodu braku doświadczenia? Czy też było to spowodowane korupcją osób na stanowiskach kontrolnych, które są w konflikcie interesów, ponieważ są opłacane przez przemysł farmaceutyczny?

To drugi element do rozważenia: reakcja na pandemię była taka sama na całym świecie, gdzie władze zdrowotne niewolniczo dostosowały się do protokołów zdrowotnych sprzecznych z literaturą naukową i dowodami medycznymi, zamiast tego stosując się do dyrektyw samozwańczych „ekspertów”, którzy mają na koncie sensacyjne porażki, apokaliptyczne prognozy całkowicie oderwane od rzeczywistości i bardzo poważne konflikty interesów. Nie możemy myśleć, że miliony lekarzy na całym świecie straciły podstawową wiedzę o sztuce lekarskiej, wierząc, że należy pozwolić, aby grypa rozwinęła się w zapalenie płuc, a następnie leczyć ją tachypiryną lub umieszczając pacjentów na respiratorach. Jeśli to zrobili, to z powodu presji – nawet do punktu szantażu – wywieranej przez władze sanitarne na personel medyczny, z pomocą skandalicznej kampanii terroryzmu medialnego i przy wsparciu zachodnich przywódców. Większość tych przywódców to członkowie lobby – Światowego Forum Ekonomicznego – które ich wyszkoliło i umieściło na najwyższych szczeblach instytucji krajowych i międzynarodowych, aby mieć pewność, że rządzący będą posłuszni. Klaus Schwab wielokrotnie publicznie chwalił się, że jest w stanie ingerować nawet w decyzje przywódców religijnych. To także są udokumentowane fakty we wszystkich narodach, które podążały za dyrektywami WHO i firm farmaceutycznych. Widać wyraźnie, że mamy do czynienia z jednym scenariuszem pod jednym kierownictwem: świadczy to o istnieniu zbrodniczego projektu i złośliwości jego twórców.

W niektórych swoich innych wypowiedziach mówiła Wasza Ekscelecja o „golpe bianco” („cichym zamachu”).

„Cichy zamach” to zamach stanu, który odbywa się bez użycia siły, przeprowadzony przez rząd, który sprawuje władzę w sposób niekonstytucyjny.

W tym przypadku zamach stanu został przeprowadzony we wszystkich narodach zachodnich niemal jednocześnie, począwszy od pierwszych lat 90-tych. W przypadku Włoch przewrót ten rozpoczął się od zbycia spółek inwestycyjnych i prywatyzacji usług, które normalnie obciążały skarb państwa, takich jak służba zdrowia i usługi transportowe, w następstwie dyrektyw przekazanych Mario Draghiemu przez wysokie sfery finansowe, 2 czerwca 1992 roku na jachcie Britannia. Tak, Mario Draghi, który w tym czasie był dyrektorem generalnym Ministerstwa Skarbu i którego ówczesny prezydent Republiki Włoskiej Francesco Cossiga nazwał „tchórzliwym biznesmenem”. W innych narodach ten przewrót odbył się w analogiczny sposób, z serią stopniowych transferów suwerenności do ponadnarodowych podmiotów, takich jak Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Wraz z wprowadzeniem euro [w 2002 roku] suwerenność monetarna została odebrana narodom przestrzegającym traktatu z Maastricht i przekazana Europejskiemu Bankowi Centralnemu, który jest bankiem prywatnym. Bank ten decyduje o stopie, z jaką finansuje budżety krajowe, wykorzystując pieniądze, które te same narody już mu dały. W praktyce Europejski Bank Centralny żąda odsetek od pieniędzy, których zwraca póżniej tylko grosze, i tylko pod pewnymi warunkami: reform, cięć wydatków publicznych, wprowadzenia przepisów promujących równość płci, prawa do aborcji, indoktrynacji dzieci itp. Wprowadzenie do [włoskiej] konstytucji wymogu zrównoważonego budżetu – tak jakby państwo było przedsiębiorstwem – było również częścią cichego zamachu stanu.

Wszyscy członkowie tych organów, w tym ci sami rządzący, którzy zostali mianowani z rekomendacji sił niewybranych lub udało im się wygrać wybory dzięki manipulacji informacjami, są jednocześnie sługami grup władzy Wielkiej Finansjery lub wielkich funduszy inwestycyjnych – niektórzy byli ich pracownikami, jak Draghi w Goldman Sachs – inni stali się pracownikami po zakończeniu kadencji. Podobnie jak agencje leków i organizacje zdrowotne składają się z byłych pracowników BigPharmy, którzy często otrzymują kontrakty konsultingowe i którzy są opłacani przez te same firmy farmaceutyczne, których mają pilnować.

Do czasu pandemii władza była w praktyce nadal zarządzana, przynajmniej formalnie przez poszczególne narody, a prawa uchwalały parlamenty. Ale od dwóch lat parlamenty zostały pozbawione władzy, a wszyscy ci, których Światowe Forum Ekonomiczne i inne lobby zdołały umieścić na wysokich szczeblach rządów i instytucji międzynarodowych, zaczęli stanowić prawo wbrew Konstytucji i interesom Narodu, posłuszni rozkazom wydawanym im z wysoka – „z rynków”, mówią nam – które w rzeczywistości składają się z bardzo małej liczby wielonarodowych korporacji, które pochłaniają konkurencyjne firmy, spłaszczają umiejętności zawodowe ze szkodą dla jakości produktu i zmniejszają ochronę i płace pracowników dzięki współudziałowi związków zawodowych i lewicy.

Krótko mówiąc, rządzi nami wysoka kasta lichwiarzy i spekulantów, od Billa Gatesa, który inwestuje w duże gospodarstwa rolne w przededniu kryzysu żywnościowego, lub w szczepionki tuż przed wybuchem pandemii, do George’a Sorosa, który spekuluje na wahaniach walut i obligacji rządowych i wraz z Hunterem Bidenem finansuje biolaboratorium na Ukrainie.

Myślenie, że nie ma związku między podżegaczami do tych zbrodni a tymi, którzy je realizują na najwyższych szczeblach rządów krajowych, UE i ONZ, jest oznaką złej wiary, ponieważ nawet dziecko mogłoby zrozumieć, że jesteśmy zakładnikami grupy technokratów, którzy są ideologicznie dewiacyjni i moralnie skorumpowani. Narody świata muszą odzyskać swoją suwerenność, która została uzurpowana przez globalistyczne elity.

Podżegacze do tej zbrodni pokazują się dumnie na Forum w Davos, na spotkaniach Komisji Trójstronnej czy Grupy Bilderberg wraz z rządzącymi, premierami, dyrektorami gazet i nadawcami telewizyjnymi, prezesami banków społecznościowych i dyrektorami platform społecznościowych oraz międzynarodowych korporacji, bankierami i dyrektorami agencji ratingowych, prezesami fundacji i samozwańczymi filantropami.

Wszyscy oni podzielają tę samą agendę – którą publikują na swoich stronach internetowych – i są tak pewni własnej siły, że bezkarnie potwierdzają – jak to ostatnio uczynili Soros i Schwab – że konieczne jest stworzenie narracji, która będzie przekazywana przez media głównego nurtu, aby ich decyzje były akceptowane przez ludzi. Przyjmują oni cenzurę i masową manipulację jako instrumentum regni, czego mieliśmy dowód zarówno w przypadku farsy pandemicznej, jak i pro-Zelenowskiej propagandy na Ukrainie.

Musimy zrozumieć, że nasi władcy są zdrajcami naszego Narodu, o0ni są oddani eliminacji populacji, a wszystkie ich działania są prowadzone w celu wyrządzenia jak największej szkody obywatelom. Nie jest to problem braku doświadczenia czy nieumiejętności, ale raczej intentio nocendi – celowego zamiaru szkodzenia. Uczciwi obywatele uważają za niewyobrażalne, że ci, którzy nimi rządzą, mogliby to robić z przewrotną intencją podkopania i zniszczenia ich, do tego stopnia, że bardzo trudno im w to uwierzyć. Główna przyczyna tego bardzo poważnego problemu tkwi w zepsuciu władzy wraz ze zrezygnowanym posłuszeństwem rządzonych.

Kościół katolicki również, począwszy od rewolucji Vaticanum II, a przede wszystkim w ciągu ostatnich dziewięciu lat „pontyfikatu” bergogliańskiego, doświadczył tego samego dysonansu poznawczego: wierni i duchowieństwo pogodzili się z posłuszeństwem wobec zwykłych cynicznych urzędników – którzy są nie mniej skorumpowani i wypaczeni niż ich odpowiednicy w „głębokim państwie” – chociaż było oczywiste, że celem rzekomych „reform” zawsze było systematyczne niszczenie Kościoła przez jego najwyższych przywódców, którzy są heretykami i zdrajcami. I zauważam, że „głęboki Kościół” uciekał się do tych samych fałszywych argumentów, aby przejść obok doktrynalnego, moralnego i liturgicznego rozpasania: przede wszystkim fałszywe twierdzenie, że te reformy były żądane „od podstaw”, od „ludu bożego”a nie narzucone siłą z wysoka. Podobnie jak reformy planowane przez Światowe Forum Ekonomiczne, grupę Bilderberg i Komisję Tójstronną (Trilateral) są przyjmowane przez ich infiltratorów na najwyższych szczeblach narodów i organizmów międzynarodowych, co sprawia wrażenie, że ich plany są ratyfikowane za powszechną zgodą.

I co radzi Ekscelencja, aby wyjść z tego ślepego zaułka?

Szacunek dla władzy jest naturalny dla cywilizowanego człowieka, ale trzeba odróżnić posłuszeństwo od służalczości. Każda cnota jest środkiem pomiędzy dwoma przeciwnymi wadami, nie będąc kompromisem, ale również szczytem pomiędzy dwoma dolinami, że tak powiem. Nieposłuszeństwo grzeszy niedostatkiem, nie chcąc się podporządkować dobremu rozkazowi prawowitej władzy; służalczość natomiast grzeszy nadmiarem, podporządkowując się rozkazom niesprawiedliwym lub wydanym przez władzę nieprawowitą. Dobry obywatel powinien wiedzieć, jak nie słuchać władzy cywilnej, a dobry katolik, jak to samo czynić z władzą kościelną, nie słuchając, ilekroć władza żąda posłuszeństwa nieprawemu rozkazowi.

Czy taka rozmowa nie wydaje się być nieco rewolucyjna, Wasza Ekscelencjo?

Daleko od tego. Zarówno anarchiści, jak i dworzanie mają wypaczone pojęcie autorytetu: ci pierwsi negują go, podczas gdy ci drudzy go ubóstwiają. Sprawiedliwy środek jest jedyną moralnie wykonalną drogą, ponieważ odpowiada porządkowi, który Pan odcisnął na świecie i który respektuje niebiańska hierarchia. Jesteśmy winni posłuszeństwo prawowitej władzy w takiej mierze, w jakiej jest ona wykonywana dla celów, dla których władza została ustanowiona przez Boga: dla dobra doczesnego obywateli w przypadku państwa i dla dobra duchowego wiernych w przypadku Kościoła. Władza, która narzuca swoim poddanym zło, jest z tego właśnie powodu bezprawna, a jej zarządzenia są nieważne. Nie zapominajmy, że prawdziwym Panem, od którego pochodzi wszelka władza, jest Bóg, a władza ziemska – zarówno cywilna, jak i duchowa – ma zawsze charakter zastępczy, czyli podlega władzy Jezusa Chrystusa, Króla i Najwyższego Kapłana. Ustanowienie zastępczej władzy władców w miejsce królewskiej władzy Pana jest gestem szalonym i – owszem – rewolucyjnym i buntowniczym.

Co chce uzyskać [ta samozwańcza] elita? Obiecuje nam pokój, bezpieczeństwo, dobrobyt i pracę, ale obecnie na świecie toczy się ponad pięćdziesiąt konfliktów zbrojnych; nasze miasta są nie do życia, pełne przestępców, pogrążone w zgniliźnie i zdominowane przez mniejszości dewiantów. [rozmówca pyta widząc ten problem z perspektywy miast amerykańskich – przyp. tłum]

To trzeci niepodważalny element, którego nie należy pomijać: Pandemia została zaplanowana jako instrument do ustanowienia reżimu totalitarnego, wymyślonego przez niewybranych technokratów, pozbawionych jakiegokolwiek poczucia demokratycznej reprezentacji.

To samo dzieje się z kryzysem ukraińskim: większość obywateli absolutnie nie jest za wysłaniem broni na Ukrainę i nałożeniem sankcji na Federację Rosyjską, a mimo to szefowie rządów zachowują się tak, jakby mieli pełne poparcie własnych narodów, wspierane przez żenujące fałszowanie rzeczywistości przez media głównego nurtu. A w niektórych krajach, takich jak Włochy, dzieje się to w sytuacji niepokojącego współudziału wszystkich władz państwa, zarówno w legitymizowaniu łamania praw podstawowych na mocy przepisów „walki z kowidem”, jak i w ratyfikowaniu udziału w konflikcie, mimo że nigdy nie było żadnych rozważań o przystąpieniu do niego przez włoski parlament, a który nawet prezydent Republiki, gwarant konstytucji, aprobuje i zachęca, przy aplauzie europejskich technokratów. Również w tym przypadku rządzący nie są ani posłuszni woli narodu, ani nie dążą do wspólnego dobra, lecz raczej wykonują polecenia przekazane im przez ponadnarodowe podmioty kierujące się własnymi interesami, które, jak wiemy, są wywrotowe.

Kiedy mówią o „transformacji dóbr w usługi”, o „sharing economy” poprzez sektor cyfrowy, zamierzają wywłaszczyć własność prywatną od obywateli: „Nie będziecie posiadać niczego i będziecie szczęśliwi”. A kiedy narzucają prywatyzację państwowych dóbr lub usług, chcą przywłaszczyć sobie zyski, pozostawiając koszty na barkach społeczności. Ale ponieważ nie wszystkie kraje są chętne do tego „resetu”, zmuszają je do jego przyjęcia prowokując kryzysy gospodarcze, pandemie i wojny. To jest wysoka zdrada i przewrót.

Premedytacja tego przewrotu jest rażąco jasna, podobnie jak świadomość katastrofalnych konsekwencji decyzji społecznych, ekonomicznych i zdrowotnych, które zostały podjęte zarówno w odniesieniu do pandemii, jak i kryzysu ukraińskiego.

Bergoglio również to przyznał: głowa państwa ujawniła mu, na miesiące przed operacją wojskową Putina na Ukrainie, że NATO i Unia Europejska celowo prowokują Federację Rosyjską, po tym jak przez lata ignorowały czystki etniczne dokonywane przez Kijów wobec rosyjskojęzycznej mniejszości w Donbasie i na Krymie. Celem tej prowokacji było wywołanie konfliktu, który stanowiłby przykrywkę dla legitymizacji nałożenia sankcji na Federację Rosyjską i zmuszenia państw zachodnich do podjęcia „zielonej transformacji”. A przy tym protegowałaby gospodarkę narodów na korzyść kilku międzynarodowych funduszy inwestycyjnych i spekulacji rynkowych. W gruncie rzeczy podawane są te same przesłanki, które zostały przedstawione dla uzasadnienia Enclosure Acts w Anglii, a później hołodomoru na Ukrainie w celu przekształcenia mas chłopskich w tanią siłę roboczą dla industrializacji wielkich miast. Jeśli należało uniknąć wojny, nie należało powiększać NATO z naruszeniem traktatów i zapewnić ochronę rosyjskojęzycznej mniejszości na Ukrainie, do czego wzywa protokół miński z 2014 roku.

Jeśli tego nie zrobiono, to dlatego, że prawdziwy cel, który chcieli osiągnąć, nie ma nic wspólnego z celem pozornym, który publicznie deklarowali. I zaznaczam, że nie są to abstrakcyjne spekulacje, ale konkretne fakty, które zostały przewidziane i zaplanowane dziesiątki lat temu przez teoretyków Wielkiego Resetu, w celu wymuszenia zmiany społecznej, której nikt nie chce, sprawiając, że gospodarka i finanse świata zachodniego zaczynają się od nowa – tak jak restartuje się komputer.

Fakt, że powoduje to nędzę, bankructwo, upadek przedsiębiorstw, bezrobocie, niestabilność społeczną, pogłębianie się przepaści między bogatymi i biednymi, spadek liczby urodzeń i ograniczenie podstawowych usług, jest uważany za nieistotny szczegół, a jedynym celem jest indoktrynacja mas fałszywymi argumentami na rzecz wojny lub kontroli każdego szczegółu życia ludzi, kryminalizacja każdego, kto się sprzeciwia i wskazywanie go jako wroga ludu. Wydaje mi się, że ta narracja tonie pod ciężarem kłamstw elit i ich wspólników.

Czy mógłby Ekscelencja podać nam jakiś przykład?

Najbardziej oczywistym przykładem jest odkrycie, że Richard [Coudenhove md] Kalergi, jeden z ojców założycieli Unii Europejskiej, chciał realizować politykę inżynierii społecznej mającą na celu modyfikację europejskich społeczeństw narodowych poprzez imigrację i krzyżowanie ras, napędzając fale migracji atrakcyjnością tańszych kosztów pracy. Widząc nikczemny upór, z jakim nadal przyjmuje się fale nielegalnych imigrantów, nawet gdy wpływ tego zjawiska na bezpieczeństwo miast i na ogólną przestępczość oraz tożsamość narodowych populacji jest oczywisty, pokazuje, że pierwotny plan został w większości zrealizowany i że należy podjąć działania, aby zapobiec jego dokończeniu.

A przecież to nie są rzeczy, które dzieją się przypadkowo: tak nam powiedzieli.

Ma Pan całkowitą rację: to, co mnie zadziwia, to zauważenie, z jaką bezczelnością zwolennicy Agendy 2030 powiedzieli nam z dużym wyprzedzeniem, jakie zbrodnicze projekty zamierzają nam narzucić wbrew naszej woli; pomimo tych dowodów są tacy, którzy zdumiewają się, że po latach niepowstrzymanej infiltracji faktycznie realizują swoje plany na naszych oczach, nawet jeśli oskarżają nas o bycie „teoretykami spiskowymi”. Zdecydowanie istnieje spisek, ale ci, którzy muszą być postawieni przed sądem, to ci, którzy go realizowali, a nie ci, którzy go potępiają.

Joe Biden składa odpowiedzialność za kryzys na Władimira Putina. Czy zgadza się Pan z tym osądem?

Amerykanie doskonale zdają sobie sprawę, że cena benzyny wzrosła na długo przed kryzysem rosyjsko-ukraińskim, a dodatkowo wzrosła z powodu sankcji – prawdziwych lub rzekomych – społeczności międzynarodowej wobec Federacji Rosyjskiej. Dzisiaj wiemy, że sankcje – co było do przewidzenia – w najmniejszym stopniu nie dotknęły Putina, ale motywem ich działania jest to, że miały one uderzyć w narody zachodnie, a w szczególności w narody Europy, w celu wywołania kryzysu gospodarczego i energetycznego, za pomocą którego można by legitymizować transformację ekologiczną, racje żywnościowe, kontrolę populacji i cenzurę informacji.

Putin nie wziął przynęty oferowanej mu przez prowokacje deep state, ograniczając się do interwencji tylko w razie konieczności zapewnienia bezpieczeństwa i ochrony rosyjskojęzycznego Donbasu. I przeprowadził szturm na hutę Azovstal, w której ukryto jeden z tajnych amerykańskich biolabów, w którym produkowano broń bakteriologiczną i przeprowadzano eksperymenty z SARS-CoV-2.

Z drugiej strony, rodzina Bidenów miała wszelkie interesy w prowadzeniu wojny na Ukrainie, aby zatuszować sprawy korupcyjne z udziałem Huntera Bidena i odwrócić uwagę ludzi od zbliżających się skandali ciążących nad Obamą i Hillary Clinton za Russiagate i nad deep state za oszustwa wyborcze dokonane przeciwko Trumpowi.

Amerykańska wojna proxy przeciwko rosyjskiej inwazji jest w rzeczywistości wojną głębokiego państwa przeciwko narodowi, który odmówił zaakceptowania bycia pochłoniętym przez urojenia globalistycznych technokratów i który dziś ma dowody na zbrodnie popełnione przez „głębokie państwo”. Ale podczas gdy UE może szantażować europejskie narody, wiążąc wypłatę funduszy i oprocentowanie pożyczek z wdrożeniem „reform” – ponieważ narody te mają ograniczoną suwerenność monetarną i fiskalną – to samo nie dotyczy Rosji, która jest suwerennym i niezależnym narodem, a także samowystarczalnym pod względem surowców, energii i rolniczych zasobów żywności.

Czy ta dwubiegunowa wizja, która ponownie proponuje zimnowojenną konfrontację między USA a ZSRR, jest już nieaktualna?

Hegemoniczna lewica ustanowiła manichejski podział na dobro i zło: lewica vs. prawica, liberalizm vs. faszyzm, globalizm vs. suwerenność, szczepienia vs. no-vax. Ci „dobrzy” to oczywiście ci z lewicy: liberalni, ale wspierający, globalistyczni, inkluzywni, ekumeniczni, odporni i zrównoważeni. Ci „źli” to oczywiście patrioci, chrześcijanie, prawicowcy, suwereniści i heteroseksualiści.

Co odróżnia obecną strukturę państw zachodnich od tej z przeszłości?

Połączenie najgorszego liberalizmu z najgorszym kolektywnym socjalizmem. Dzisiaj widzimy, po dwóch latach farsy pandemii, jak globalistyczny liberalizm wykorzystał metody komunistyczne i dyktatorskie, aby narzucić się ze swoim Wielkim Resetem, i jak reżimy komunistyczne wykorzystują metody liberalne, aby wzbogacić górne elity partii, nie tracąc całkowitej kontroli nad ludnością. To pokazuje, że równowaga geopolityczna przesuwa się w kierunku wizji wielobiegunowej, a bipolaryzm napędzany przez deep state jest w zaniku.

Czy istnieje jakaś analogia między tym, co dzieje się w Kościele katolickim pod pontyfikatem Jorge Mario Bergoglio?

Głęboki Kościół jest w pewnym sensie odgałęzieniem głębokiego państwa. Z tego powodu nie powinno nas dziwić, że jesteśmy świadkami burzenia wiary i moralności w imię ekumenizmu i synodalności, stosowania liberalnych błędów w sferze teologicznej; a z drugiej strony przekształcenia papiestwa i Kurii Rzymskiej w politbiuro, w którym władza kościelna jest zarówno absolutna, jak i zwolniona z wierności Magisterium, na wzór sposobów sprawowania władzy w dyktaturze typu komunistycznego. Prawo nie jest już oparte na sprawiedliwości, ale raczej na wygodzie i użyteczności tych, którzy je stosują: wystarczy zobaczyć, jak surowo traktowani są przez Watykan duchowni i wierni, którzy są tradycyjni, a z drugiej strony z jaką pobłażliwością Watykan wychwala notorycznych działaczy proaborcyjnych (mam na myśli Bidena i Pelosi wśród najbardziej uderzających przypadków), jak również propagandystów ideologii LGBTQ i teorii gender. Także tutaj liberalizm i komunizm zawarły sojusz, aby zniszczyć instytucję od wewnątrz, tak jak to się stało w sferze cywilnej. Wiemy jednak, że contra legem fit, quod in fraudem legis fit – to, co omija prawo, jest czynione wbrew prawu.

Ekscelencjo, jak według Pana w najbliższym czasie może zmienić się sytuacja w Stanach Zjednoczonych?

Ewentualny powrót Donalda Trumpa do Białego Domu pozwoliłby na prawdziwe negocjacje pokojowe, po wyeliminowaniu deep state z administracji i agencji rządowych. Ale odbudowa z pewnością będzie wymagała współpracy i poświęceń wszystkich, a także solidnej wizji duchowej, która inspiruje odbudowę tkanki społecznej. Jeśli wszystko to stało się dzięki zademonstrowanemu oszustwu wyborczemu w ostatnich wyborach prezydenckich, zwycięstwo Trumpa byłoby jeszcze bardziej uderzające i miałoby silne reperkusje na rozgałęzienia głębokiego państwa w Europie, a w szczególności we Włoszech.

W każdym razie, wybory w połowie kadencji mogłyby pozwolić Republikanom na posiadanie większości w Izbie i w Senacie, po odsunięciu sługusów głębokiego państwa – w tym przede wszystkim „neokonów”.

Niepowodzenie próby obwinienia Trumpa za farsę, jaką był szturm na Kapitol, powinno odwieść jej organizatorów – wśród których nie sposób nie wymienić Nancy Pelosi – od próby powtórzenia tej sceny w przyszłym roku, co nie tylko byłoby przypadkiem déjà vu, ale i groteską.

Czy zatem Wielki Reset się nie powiódł? Czy możemy zaśpiewać pieśń zwycięstwa?

Pieśń zwycięstwa można śpiewać tylko wtedy, gdy wojna została wygrana. Wielki Reset jest ontologicznie skazany na porażkę, ponieważ jest inspirowany przez nieludzkie i diaboliczne zasady. Ale jego koniec, jakkolwiek nieunikniony, może jeszcze potrwać, w zależności od naszej zdolności do przeciwstawienia się mu, a także od tego, co jest zawarte w planach Bożej Opatrzności.

Jeśli Pan chce nam dać rozejm, okres pokoju po tym, jak zrozumiemy, jak straszne jest piekło na ziemi, którego pragną wrogowie Boga i człowieka, to musimy zobowiązać się do odbudowy – nie „odbuduj lepiej”, ale wręcz przeciwnie – tak, odbudować to, co zostało zniszczone: rodzinę, więź małżeńską, moralne wychowanie dzieci, miłość do ojczyzny, poświęcenie się ciężkiej pracy i braterską miłość, zwłaszcza wobec tych, którzy są najbardziej bezbronni i potrzebujący. Musimy potwierdzić świętość i nietykalność życia od poczęcia do naturalnej śmierci; broniąc komplementarnej natury obu płci przed szaleństwem ideologii gender, chroniąc dzieci przed korupcją i gwarantując niewinność, do której mają prawo. Musimy wreszcie odłożyć na bok logikę zysku – typową dla mentalności liberalnej – aby odzyskać dumę z wypełniania naszych obowiązków nawet wtedy, gdy nikt nas nie obserwuje, z produkowania tego, co robimy w sposób profesjonalny i sprzedawania tego po uczciwej cenie. I musimy przestać uważać się za gorszych tylko dlatego, że ktoś zdecydował, że w ich bezbożnym modelu dystopijnego społeczeństwa bycie uczciwym, lojalnym, szczerym i bogobojnym jest czymś, czego należy się wstydzić. Wstydzić powinni się raczej ci, którzy nawołują do zabijania dzieci i osób starszych, planowej eksterminacji populacji poprzez nikczemne kampanie szczepionkowe, masową sterylizację, sodomię, pedofilię i wszystkie najbardziej dewiacyjne aberracje.

Ekscelencjo, czy wierzysz, że świat może powrócić do Boga?

Świat może i musi powrócić do Boga: jest to konieczność podyktowana boskim porządkiem, który Stwórca odcisnął na stworzeniu. Musi powrócić do Boga, ponieważ tylko tam, gdzie króluje Chrystus, może panować prawdziwa sprawiedliwość i prawdziwy pokój. I świat może tego dokonać, ale nie w wizji kolektywistycznej czy wspólnotowej, w której jednostki znikają w masie, ale raczej w wizji osobistej i indywidualnej, w której każdy z nas w sposób wolny uznaje, że nie może być nic lepszego niż to, co przygotował dla nas Ojciec Niebieski, ponieważ On nas kocha i chce uczynić nas uczestnikami swojej chwały.

Jeśli wszyscy powrócimy do Boga, nasze narody również uznają Jego panowanie i dostosują swoje prawa do Jego prawa. Módlmy się zatem, aby to, co śpiewa Psalmista, mogło się zrealizować: Laudate Dominum omnes gentes; laudate eum omnes populi (Ps 116:1) – Chwalcie Pana, wszystkie narody, chwalcie Go wszystkie ludy.

Quoniam confirmata est super nos misericordia ejus; et veritas Domini manet in æternum (Ps 116, 2) – Albowiem miłosierdzie jego jest potwierdzone nad nami, a prawda Pańska pozostaje na wieki.


+ Carlo Maria Viganò, arcybiskup

21 czerwca 2022, w dniu wspominającym świętego Alojzego Gonzagę

 – – – * – – –

Steve Bannon (l. 69), jest amerykańskim doradcą politycznym, dziennikarzem i b. szefem kampanii wyborczej, a następnie doradcą prezydenta Donalda Trumpa.

Oprac. www.bibula.com 2022-06-30
źródło: WarRoom.org (June 30, 2022) – „EXCLUSIVE: Steve Bannon Interviews the Heroic Archbishop Viganò”

Wesprzyj naszą działalność

O operacji „Wisła”, jej przyczynach i skutkach – bez prostackiej propagandy.

Jacek Boki, 10 lipca 2021 https://kresywekrwi.blogspot.com/2021/07/z-klepisk-i-nor-epoki-walki-o-ogien-w.html?m=0

Bude Ukrajina odyń den, ale bez Lachiw”.

Z klepisk i nor epoki walki o ogień – w XX wiek

„W hołdzie generałowi Stefanowi Mossorowi i wszystkim uczestnikom Operacji Wisła, którzy dzięki swojemu niezwykłemu poświęceniu, męstwu oraz ofierze własnego zdrowia i życia, ocalili dziesiątki tysięcy istnień ludzkich,,

=============================
Inwazja

UPA dokonała inwazji zbrojnej na Polskę z terenów kresowych II Rzeczypospolitej – co było przedłużeniem agresji bolszewickiej z 17 września 1939 roku. Celem obu tych najazdów było oderwanie od Państwa Polskiego części jego terytorium. Walka z tym nieludzkim agresorem, była nie tylko walką z bandytyzmem w najohydniejszym wydaniu i ze zdradą państwową (upowcy byli obywatelami RP), ale przede wszystkim świętą wojną o jedność i całość terytorialną Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Banderowcy zatem nie tylko parali się masowym ludobójstwem, ale też dopuścili się zdrady Ojczyzny.

Zacurzonia, Ukraina Zacurzońska, Kraina Kierzońska, zachodnie kresy Zachodniej Ukrainy, Zakierzoński Kraj – to różne nazwy tej samej polskiej krainy obejmującej ziemie: Chełmską, Podlaską, Posanie i tzw. Łemkowszczyznę. Obszar ten w czasach okupacji niemieckiej wchodził w skład dwóch Grup Operacyjnych UPA- Północ i UPA – Zachód. W zasięgu Grupy Operacyjnej UPA – Północ (dowódca Roman Kłaczkiwśkyj ps. Kłym Sawur), znajdowały się tereny południowo – wschodniej Zamojszczyzny i wchodziły one w skład Wojskowego Okręgu – ,,Turiw”, którym dowodził mjr. UPA ,,Rudyj”. Na tej właśnie ziemie ruszył pierwszy klin inwazji UPA na miejsce przygotowane cichaczem przez tzw. ,,Ukraińską Narodową Samoobronę (UNS) Pod wodzą Myrosława Onyszkewycza ps. Orest, Biłyj, Ołeh. Były to aż dwa kurenie (bataliony), w których skład wchodziło osiem sotni, Briadiahy, Jastruna, Korsaka, Hromenki, a także wilcza sotnia Iwana Sycz – Sajenki ps. Jahody.

Członkowie sotni „Bira” ujęci przez żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego w rejonie Zatwarnicy. Jesień 1946

To była forpoczta sił UPA. Jednak Dowództwo Główne, na którego czele stał Roman Szuchewycz ps. Taras Czuprynka, doszło do wniosku, że to za mało dla opanowania ziem, które w zamysłach OUN miały wejść w skład ,,ukraińskiego imperium”. Dlatego w kwietniu 1944 roku skierowało na tę stronę Bugu dodatkowe kurenie z zagonu (pułku) imienia Bohuna, którym dowodził pułkownik Ostrożśkyj. Do tej siły dołączyły jeszcze dwie wilcze sotnie Iwana Wańkowycza ps. Wowk i Anatola Szydoruka, a zaraz za nią sotnia Karpa. Pojawiła się także wataha Dubrowyka, czyli Iwana Szpontaka najbardziej znanego pod pseudonimem Żeleźniak. Z kolei na Zasanie znów ruszyły sotnie z Grupy Operacyjnej UPA – Zachód (dowódca Wasyl Sydor ps. Szełest) z V Wojskowego Okręgu Buh, obejmującego rejon Lwowa, którym dowodził Woronyj. Według założeń OUN w pierwszym rzędzie zamierzano na tych wszystkich terenach całkowicie wyniszczyć ludność polską lub zmusić ją do opuszczenia obszaru między Bugiem, a podaną linią kuszczów (Rozłupy, Miączyn, Suchowola, Huta Różaniecka, Różaniec i Cieplice do Sanu) w celu oczyszczenia zaplecza i stworzenia rozległego przyczółka na zachód od Bugu. Na wszystkich tych terenach inwazji UPA, znalazło się w śmiertelnym niebezpieczeństwie ponad 300 tysięcy Polaków, którzy unieśli swoje głowy spod banderowskiego topora z Wołynia i Małopolski Wschodniej, którzy znaleźli tutaj swoje schronienie, a teraz ponownie stanęło w obliczu straszliwego zagrożenia ludobójczą eksterminacją.
Nie lepiej działo się na południu. Drogę w Bieszczadach otwierała UPA kompania dywizji SS Galizien, która właśnie skończyła służbę u hitlerowców i stała się sotnią hajdamacką. To SS Galizien w dużej mierze zasiliła kadry straszliwej Służby Bezpeky OUN – Bandery. Forpoczta UPA wkroczyła właśnie do Baligrodu w niedzielę rano, 6 sierpnia 1944 roku. Wojska niemieckie opuściły już miasto, więc można było pohulać z Polakami zgodnie z hasłem: ,,Bude Ukrajina odyń den, ale bez Lachiw”.
Od sierpnia 1944 roku do czerwca 1945 bandy UPA działały w Bieszczadach w warunkach całkowitej bezkarności. Po przejściu frontu w regionie tym, nie było żadnych regularnych oddziałów Wojska Polskiego, a cały ciężar walki spoczywał na słabych liczebnie i kiepsko uzbrojonych posterunkach milicji.

Aby jeszcze bardziej podkreślić swoją obstrukcję względem polskiej granicy wschodniej, a także jeszcze z innych względów, na tym obszarze , który miał być bastionem antylechizmu, banderowcy zorganizowali własną strukturę, tworząc własną atamanię. Dlatego też w kwietniu 1945 roku został uformowany Krajowy Prowyd OUN Zacurzonii, na czele z adwokatem brzeżańskim Jarosławem Staruchem ps. Stiah. Jego zastępcą został Wasyl Halasa – Orłan, zajmujący się propagandą. Referentem Służby Bezpeky mianowano Petra Fedoriwa ps. Dalnycz, natomiast naczelnym dowódcą wojskowym całej Zakierzonii został Myrosław Onyszkiewycz – Orest, którego głównymi rozkazami było: całkowite wytępienie Polaków, zamieszkałych na ziemiach południowo wschodniej Polski i całkowitego ich usunięcia z tych terenów. Jednocześnie nie uznawać linii Curzona za granicę polsko – radziecką i utworzenie przyczółka, który przy sprzyjających okolicznościach politycznych pozwoli banderowcom pójść na wschód w celu zbudowania wielkiego państwa ukraińskiego.
W sumie było w Polsce 70 oddziałów SKW, grupujących łącznie około 2800 osób. UPA w Polsce miała w tamtym czasie 14 oddziałów liczących razem 2820 ludzi. Niektórzy określają też liczebność UPA w Polsce na 7-8 tysięcy ludzi. Do tego należy dodać ilość członków OUN, których liczebność szacuje się na kilka tysięcy osób. Było więc z kim walczyć.
Te właśnie bandy od kwietnia do lipca 1947 roku dokonały 460 napadów, w wyniku których śmierć poniosły 152 osoby cywilne i spłonęło 1118 gospodarstw. Wysadzono też 11 mostów i zniszczono dwie stacje kolejowe.

Czy w obliczu takiego narastającego zagrożenia, można było więc dalej patrzeć obojętnie, jak na polskiej ziemi panoszą się banderowcy i stosując bestialskie mordy, ,,walcząc” w ten sposób o swoją Ukrainę? Dziś różne oszołomy domagają się dla nich uprawnień kombatanckich, kosztem tych, co z nimi walczyli naprawdę.

Przesiedlenie

Na terenach wschodnich Rzeczypospolitej, które odpadły od naszej Ojczyzny mieszkało ponad 13 milionów Polaków. W nowym słownictwie zaczął funkcjonować nowy wyraz, określenie ,,repatriacja”. W rzeczywistości była to jednak ekspatriacja, czyli wykorzenienie, wygnanie z ojczyzny praojców. W ten sposób miliony Polaków skazano na przeżycie największej tragedii w dziejach Narodu!
Wędrówka ludów trwała w obie strony. Na wschód mknęły pociągi z ludnością ukraińską, a na zachód z polską. Spis dla potrzeb przesiedlenia wykazał, że ludność ukraińska po polskiej stronie linii Curzona, liczy 505 647 osób: w woj. rzeszowskim – 280 153, lubelskim – 201 247, krakowskim 24 247. Te osoby mogły skorzystać z dobrowolnego przesiedlenia się do sowieckiej Ukrainy – w myśl układu zawartego 9 września 1944 roku. Instrukcja w tej sprawie głosiła:

,,Ewakuacja jest dobrowolna i dlatego przymus nie może być stosowany ani bezpośrednio, ani pośrednio. Chęć ewakuowania się może być wyrażona ustnie, jak i pisemnie.”

Wszystko miało dokonać się w czasie od 15 października 1944 do 1 lutego 1945 roku. Nie wszyscy Ukraińcy decydowali się na opuszczenie Polski. Ci co pozostali deklarowali swoją lojalność i chęć walki z UPA. Wśród pozostałych przeważali właśnie ci lojalni (deklaratywnie), u których działało normalne przywiązanie do ziemi rodzinnej, względy religijne, niekiedy, zwłaszcza wśród inteligencji, zżycie z polską kulturą i sentyment do polskości.

Inni natomiast, byli to ludzie w jakiś sposób skompromitowani… w tym część przywódców OUN, którzy liczyli na słabość polskich władz i tym samym szansę przetrwania oraz prowadzenia nadal swojej antypolskiej działalności. Pozostała reszta – również z tych samych powodów, a także ze względów rodzinnych i religijnych – ludzie stanowiący otoczkę nacjonalistycznych band, powiązani z ich członkami więzami pokrewieństwa, sympatii i znajomościami. Pozostała wreszcie część ludzi słabych, zatrzymanych przez upowców po prostu terrorem.

Podkreślmy to jeszcze raz: generalną zasadą przesiedlenia była dobrowolność. Zasadę tę potwierdził m.in. marszałek Michał Rola – Żymierski w wystąpieniu na Sesji Krajowej Rady Narodowej, podkreślając ją także w swoim piśmie z 6 IV 1946 roku skierowanym do rejonowych przedstawicieli do spraw ewakuacji J. Bednarza – Głównego Przedstawiciela Rządu do Spraw Ewakuacji.

Ludności ukraińskiej umożliwiono także w tym czasie ewakuację nie tylko do sowieckiej Ukrainy, lecz również dobrowolne przesiedlenie się na Ziemie Zachodnie i Północne naszego kraju, jeśli nie chcieli wyjeżdżać do ZSRR, gdzie będzie ona traktowana na równi z obywatelami narodowości polskiej. Małżeństwa mieszane będą traktowane specjalnie i będą one mogły również dobrowolnie wyjechać do USRR lub na Ziemie Zachodnie czy inne tereny Polski.

Natomiast jeśli chodzi o osoby narodowości ukraińskiej, które obecnie lub później będą współpracować z ukraińskim podziemiem, zostaną odpowiednio ukarane i władze będą zmuszone przesiedlić je przymusowo.

Podsumowując, chodziło o społeczność liczącą ponad sto pięćdziesiąt tysięcy ludzi, która znów ze swojej strony robiła wszystko, żeby pozostać na miejscu i Polacy jej w tym pomogli. To całkowicie zaprzecza dziś kłamliwym twierdzeniom ze strony środowisk ukraińskich szowinistów mieszkających zarówno w Polsce, jak i za granicą, że w ,,Operacji Wisła’’ nie chodziło o zlikwidowanie band UPA, lecz o zlikwidowanie ,,problemu ukraińskiego’’ w Polsce. Wszystkie jednak fakty powtórzmy to z całą mocą, absolutnie temu zaprzeczają. Polacy godzili się z tym, gdy Łemkowie podkreślali swoje wielowiekowe związki z Polską, takie jak wspólnotę kulturową, a nade wszystko wspólną z polakami krew przelaną w obronie naszej Ojczyzny. Wszystkie te aspekty podkreślili z całą mocą w swoim liście wysłanym z gminy Komańcza 20 lutego 1946 roku do ministra sprawiedliwości, wojewody rzeszowskiego i starosty sanockiego.
Szpony demonów


Ukraińcy, będący w tamtym czasie obywatelami polskimi, dopuścili się względem Rzeczypospolitej zbrodni zdrady stanu. UPA tak samo, choć do jej konta należy jeszcze dodać popełnienie masowych zbrodni ludobójstwa i zwyczajnych, pospolitych bandyckich rozbojów. Dziś wszelkie pretensje Ukraińcy za swoje przesiedlenie, winni kierować wyłącznie do przywódców OUN – UPA i do samych siebie za popieranie UPA i to wcale bynajmniej, nie moralne, ale jak najbardziej czynne oraz za listy pisane przez nich wtedy do Stalina, w których kierowali oni wówczas do generallisimusa swoje błagania, o oderwanie ziem południowo – wschodniej Polski i przyłączenie ich do sowieckiej Ukrainy. Ludność ukraińska nie tylko karmiła upowców i przyodziewała, ale także kopała dla nich kryjówki, nosiła ich meldunki, szpiegowała ruchy polskich wojsk, ostrzegała upowców, a w błąd wprowadzała wojsko. Takiego stanu rzeczy na dłuższą metę tolerować nie można było. Trzeba było zbrodni i intrygom położyć zdecydowanie kres i liczyć się z nieobliczalnym w skutkach dla naszej Ojczyzny posunięciem Stalina, wobec którego nie tylko Polacy i ich rząd, ale i cała Europa byłaby bezsilna.

Tak więc decyzja przesiedlenia ludności ukraińskiej z terenów województwa rzeszowskiego, lubelskiego i części krakowskiego, była dzwonem pogrzebowym dla UPA i początkiem jej końca, zawężając i to w bardzo znacznym stopniu jej bazę żywnościową, wywiadowczo – mobilizacyjną, a także zdarzające się coraz częściej dezercje z jej szeregów, skazywały w niezbyt odległym zakresie czasu całą strukturę tego obcego, terrorystycznego ciała operującego na polskiej ziemi, na niechybny, acz definitywny koniec. Dlatego OUN poleciła ostro przeciwstawić się tym wszystkim, niekorzystnym dla niej zjawiskom, i nie tylko nie zaprzestała swojej ludobójczej, terrorystycznej działalności, ale nakazała jeszcze bardziej wzmóc zbrodniczą aktywność podległych sobie formacji UPA względem ludności polskiej, jak również wobec żołnierzy Wojska Polskiego, milicjantów i lokalnych struktur polskiej samoobrony. Banderowcy dopuszczali się najdzikszych złoczynów w stosunku do polskiej ludności cywilnej i żołnierzy, milicjantów, oraz członków samoobrony, wziętych przez nich do niewoli, z której już nigdy nie wrócili. To oni również dezorganizowali na tych terenach całe życie gospodarcze i konsekwentnie dążyli do oderwania od Polski jej odwiecznych ziem rubieżnych. Ich partyjny wódz, prowydnyk ,,Stiah’’, nawet nie ukrywał, że jego celem jest utrwalenie skutków inwazji UPA, poprzez dokonanie nieodwracalnej w swoich konsekwencjach aneksji polski ziem do sowieckiej Ukrainy.

Jak podał w swoim wydaniu z 18 IV 1946 roku dziennik ,,New Yor Herald Tribune’’, bandy UPA rozpoczęły także dokonywanie masowych napadów na stacje kolejowe, a na gościńcach na transporty, które przewoziły na obecne polskie terytorium, Polaków z okolic Lwowa oraz innych stron leżących po stronie sowieckiej. Oblicza się, że tylko w ostatnich trzech miesiącach, zginęło z rąk ukraińskich nazistów od 500 do 1000 polskich osiedleńców, którzy to Ukraińcy wysadzają też mosty, minują linie kolejowe, wywracają z nasypów wagony i przecinają linie telefoniczne i telegraficzne. Amerykańscy korespondenci donosili też o całkowitym spaleniu przez banderowców ponad 800 wsi.’’

Korespondenci gazet europejskich i amerykańskich, którzy odwiedzali nasz kraj zaraz po wojnie, oglądali ,,dzieła’’ UPA, rozmawiali z ludźmi – tymi z ,,Zakierzonii’’ i tymi wygnanymi z Kresów II Rzeczypospolitej. Stawali osłupiali i w takim osłupiającym duchu wobec barbarzyństwa, pisali w swoich gazetach. Wycinki tych gazet docierały do Polski, otrzymywali je ,,Stiah’’ i ,,Orest’’ i oni obaj zdecydowali o zmianie najbardziej rażących pseudonimów swoich mołojców, na które właśnie zwrócili uwagę zachodni korespondenci, takie jak: ,,Rizun’’, ,,Polakożer’’, ,,Żydożer’’, ,,Żydoriz’’, ,,Żydohrij’’, ,,Nożowyk’’, ,,Sokyrnyk’’ itp. Takie bowiem pseudonimy ,,za granicą całkiem nie do twarzy – jak instruował krajowy referent polityczno – propagandowy OUN ,,Nazar’’ – cudzoziemcy (wrażliwi na język zachodni) dostosowują odpowiednio do takich nazw pobudki naszej walki i naszej psychologii…’’


Jak długo zatem można było tolerować to obce ciało w łonie Narodu i Państwa Polskiego? Jak długo jeszcze banderowski rak miał toczyć i niszczyć nasze polskie rubieże południowo – wschodnie? Tak opisał to ówczesny premier Edward Osóbka – Morawski, który stwierdził, że z UPA można było rozprawić się bardzo szybko, a że tego nie uczyniono, wynikało tylko z winy ,,wschodniego sojusznika’’, który wówczas wcale nie był zainteresowany szybkim zakończeniem ,,tej sprawy’’. Niewykluczone, że zależało mu wtedy na chaosie w Polsce, zwłaszcza na terenach przygranicznych. Niewykluczone również, że myślał także o dalszym poszerzeniu granic sowieckiego imperium kosztem polskich ziem rubieżnych. W każdym razie długo ,,cackano się’’ z UPA, aż wreszcie podjęto drakońską, ale jedynie słuszną w owym czasie decyzję, ostatecznego rozprawienia się z UPA. Zaczęły się już nawet szemrania wśród ludności, także Zachód nie był zadowolony z sytuacji panującej w Polsce. Mogło to wskazywać, że Polska nie jest w stanie zapewnić stabilizacji ani u siebie, ani też na zewnątrz. Wszelki nieporządek uderzał bowiem wówczas w spokój europejski. A ludność polska wręcz domagała się spokoju i porządku – co – w tym przypadku równało się z przesiedleniem.


Operacja Wisła

Generał dywizji Stefan Mossor – dowódca ,,Grupy Operacyjnej Wisła”

W styczniu 1946 roku Oddział Operacyjny Sztabu Generalnego Wojska Polskiego opracował dokument pt. ,,Rozważania o walce z bandytyzmem’’, We wstępie autorzy tego opracowania wskazywali, iż powiązania UPA z ludnością ukraińską są główną przyczyną trwałości oraz dobrej konspiracji jej sotni i kureni, W tej sytuacji jedyną alternatywą zupełnego pozbycia się UPA z Polski jest pozbawienie jej bazy oparcia. W taki sposób rodziła się strona techniczno – skutkowa operacji noszącej kryptonim ,,Wisła’’, którą po wielu wahaniach ( i zahamowaniach) zaczęto realizować stanowczo po przypadkowej śmierci generała broni Karola Świerczewskiego. To ta właśnie śmierć stała się bezpośrednim impulsem, a nie pretekstem, jak to do dziś głoszą Ukraińcy, do podjęcia trudnej i bolesnej decyzji, czyli przesiedlenia ludności ukraińskiej i łemkowskiej na zachodnie oraz północne obszary Polski.

Wbrew powtarzanej do dziś kłamliwej narracji płynącej nieustannie ze strony środowisk ukraińskich, ale również i wspierających je kręgów polskojęzycznych renegatów, w tym także tych z IPN, ,,Operacja Wisła’’ została zaplanowana i zrealizowana, bynajmniej nie w interesie polskich komunistów – grupy wówczas bardzo nielicznej w Polsce – lecz w interesie Narodu i Państwa Polskiego. Bezwzględna większość kadry ówczesnych wyższych dowódców realizującej ,,Operację Wisła’’ stanowili nie komuniści, ale przedwojenni oficerowie zawodowi służący w Wojsku Polskim nie ideologii komunizmu, lecz Narodowi i Państwu Polskiemu, żołnierze, którzy gwiazdki oficerskie otrzymali przed wrześniem 1939 roku i w czasie polskiej wojny obronnej.


Więcej, za zbrojną rozprawą z ukraińskimi faszystami z band UPA, jako jedyną możliwością ostatecznego rozwiązania ich zbrodniczej działalności opowiadali się nawet Ukraińcy, będący wyższymi oficerami Wojska Polskiego i zajmujący wiele bardzo wysokich i prestiżowych stanowisk w jego szeregach. Oto jeden tylko z wielu przykładów, jakim uczuciem darzył swoich ziomków biorący osobisty udział w ,,operacji Wisła’’, generał Ostap Steca, z pochodzenia Ukrainiec, urodzony w Komańczy, któremu w 1944 roku upowcy zamordowali siostrę. Generał już w 1946 roku, jako szef Wydziału III (Operacyjnego) Sztabu Generalnego sugerował sekretarzowi generalnemu KC PPR Władysławowi Gomułce, by… przesiedlić Ukraińców, bo w przyszłości nie można absolutnie liczyć na lojalność tej ludności względem państwa polskiego. Jakże prorocze okazały się być dziś te słowa tego Ukraińca, generała w służbie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, wypowiedziane 75 lat temu.

Podstawą prawną do usunięcia Ukraińców, a tym samym zakończenia zbrodniczej banderowskiej irredenty, był dekret z 1939 roku, a dokładnie ustawa z 30 marca 1939 roku, upoważniająca rząd do usunięcia z obszarów granicznych każdy segment ludności, uznany za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Opowiadanie więc dziś niestworzonych bredni przez ukraińskich szowinistów i ich polskojęzycznych pomagierów, w tym przez niedouczonych polityków i pseudo historyków z IPN, iż ,,Operacja Wisła’’, była zbrodnią komunistyczną w świetle faktów, obnaża całkowicie ich ignorancję i zarazem świadome działania prowadzone przez nich na szkodę interesów Narodu i Państwa Polskiego.

Zaznaczyć należy również i to z naciskiem, że Polska po drugiej wojnie światowej, aczkolwiek ,,komunistyczna’’ i zależna od Kremla, tak samo zresztą jak wcześniejszy rząd emigracyjny, zależny był we wszystkich aspektach całkowicie od Londynu i Waszyngtonu, była od lipca 1945 roku, uznanym podmiotem prawa międzynarodowego, i fakt ten przy każdej okazji jej włodarze podkreślali. Właśnie ci włodarze, przynajmniej ich polska część po polsku myśląca, nie mogła pogodzić się z terrorystyczną działalnością struktur zbrojnych kręgów faszystowskich, ukraińskich nacjonalistów, zmierzających zupełnie otwarcie do oderwania od Polski obszarów tzw. ,,Zacurzoni’’ i powołania na ich miejscu jakiejś namiastki kadłubowego ukraińskiego państwa – na okres spodziewanego przez nich wybuchu III wojny światowej, tożsamego zresztą z celami tych ówczesnych sowieckich komunistów, których dążenia w tej kwestii były zupełnie tożsame z dążeniami ukraińskich nazistów z OUN -UPA, których zresztą wspierali oni na każdym poziomie ich antypolskich działań.

Ukraińscy, sowieccy komuniści nie chcieli być bowiem gorsi, od swoich banderowskich pobratymców i też zamierzali zbudować Wielką, Samostijną Ukraińską Derżawę, w skład której wchodziłoby m.in. 16 polskich powiatów położonych na południu i wschodzie naszego państwa. Że nie były to wcale czcze rojenia ukraińskich komunistów, świadczyło najlepiej przemówienie wygłoszone właśnie na ten temat przez Chruszczowa, w marcu 1944 roku przed Ukraińską Radą Najwyższą, w której oficjalnie zgłosił on roszczenia wobec Polski, do Lwowa, i wszystkich pozostałych obszarów leżących za linią wytyczoną przez lorda Curzona, oświadczając, że:

,,Naród ukraiński będzie dążył do przyłączenia do ukraińskiego państwa radzieckiego takich odwiecznie ukraińskich ziem, jak rejon Chełma, Hrubieszowa, Zamościa, Tomaszowa i Jarosławia.’’

Po wygłoszeniu tych słów Chruszczow dostał od członków Rady Najwyższej burzliwą owację!

I tylko zdecydowany sprzeciw w tej kwestii Stalina spowodował, że nie zdołali oni zrealizować swojej wizji, godząc się ostatecznie na aprobatę linii Curzona jako granicy między Polską, a sowiecką Ukrainą. Liczyli jednak nadal, że z czasem część tzw. ,,Zakierzonia’’ uda im się odzyskać i inkorporować do samostijnej.

Dlatego Rzeczypospolita miała wręcz święty obowiązek, zapewnić na swoim suwerennym terytorium spokoju, drogą całkowitej eliminacji wrogich i obcych jej sił oraz jak najsurowiej ukarać swoich własnych obywateli, którzy dopuścili się wobec niej świadomego aktu zdrady stanu i zbrodni przeciwko Polsce.

Bieszczadzkiej, zbrodniczej dywersji OUN – UPA wymierzonej przeciwko Narodowi i Państwu Polskiemu, nie likwidowali bynajmniej, jak przedstawia to dzisiaj kłamliwa banderowska propaganda mityczni komuniści. Albowiem z bandami UPA w trakcie trwania ,,Operacji Wisła’’, i to od samego początku jej trwania, aż do jej zakończenia, walczyli z banderowcami również żołnierze Armii Krajowej, zgrupowani w szeregach milicji, której posterunki tworzyli samorzutnie na terenie całego Podkarpacia w celu obrony polskiej ludności przed ludobójczym terrorem UPA. Natomiast szeregi wszystkich formacji Wojska Polskiego, które brały bezpośredni udział w tej operacji, złożone były z żołnierzy, mających za sobą zsyłki, łagry, obozy śmierci i więzienia, partyzanckie i frontowe boje. Walka z UPA była dla nich wszystkich, taka sama jak ich wcześniejsze zmagania z Niemcami w Powstaniu Warszawskim, nad Wisłą, na Wale Pomorskim i w Berlinie, tylko toczona z bardziej podstępnym i bezlitosnym wrogiem o wolność i integralność terytorialną kraju, o pokój i spokój jego obywateli, o ich życie.


Przeciwko liczącemu około 6 tysięcy członków ukraińskiemu, nacjonalistycznemu podziemiu w Polsce (około 2,5 tysiąca w UPA, kilkuset funkcjonariuszy Służby Bezpeky OUN – Bandery i około 3 tysięcy członków OUN zgrupowanych w kuszczach) skierowano siły liczące 20 tysięcy żołnierzy. Stosunek sił wynosił więc 1:3,2, kiedy według ówczesnych poglądów, nawet w czasie działań na froncie, stosunek ten wynosić powinien 1 do 3 na korzyść nacierającego. W specyficznych zaś działaniach, w terenach górzysto-lesistych, przeciwko wrogowi mającemu częściowe wsparcie w bazie społecznej, już ówczesne doświadczenia wykazały, że stosunek sił powinien kształtować się na poziomie od 1:10 do 1:15. Obecnie zaś mówi się nawet o stosunku 1:120. W trakcie działań ,,GO Wisła’’ niedocenienie przeciwnika opóźniło wykonanie zadania. Pozytywnie za to należy ocenić przygotowanie wojsk do operacji pod względem organizacyjnym.

Z jak straszliwym, niebezpiecznym i nieprzewidywalnym wrogiem przyszło zmierzyć się w czasie trwania ,,Operacji Wisła’’ żołnierzom Wojska Polskiego, milicjantom, żołnierzom Armii Krajowej i członkom lokalnych formacji samoobronnych, najdobitniej ukazuje to, że działaniom OUN – UPA w południowo – wschodniej Polsce, na obszarze Bieszczad, sprzyjał dodatkowo górzysty i bardzo mocno zalesiony teren, słabo rozwinięte sieci dróg, a w zasadzie ich całkowity brak, a także mała liczba ośrodków miejskich i garnizonów wojskowych. W trudno dostępnych terenach banderowcy zbudowali całe sieci, ciągnących się kilometrami bunkrów i wszelkiego rodzaju kryjówek, w których rozlokowano składy materiałowe i szpitale. Sotnie ,,Chrina’’, ,,Bira’’, ,,Stacha’’, ,,Burłaki’’ i wiele, wiele innych czuli się tutaj jako prawowici właściciele i gospodarze tych ziem, zupełnie nie przejmując się istnieniem państwa polskiego.

Przypomnieć należy również, że w czasie trwania ,,Operacji Wisła” żołnierze Wojska Polskiego otrzymali rozkaz, aby ludność ukraińską oszczędzać i traktować na równi z obywatelami polskimi, narodowości polskiej. Rozkazu tego przestrzegano bardzo surowo! Zatem ,,między bajki’’ należy włożyć wszystkie opisy ,,polskiego okrucieństwa’’ prezentowane dziś przez tzw. ,,naocznych świadków’’ i powtarzane bezmyślnie przez popleczników banderowskich w Polsce. Niemniej był to ludzki dramat, jeden z tragicznych rezultatów rozpętanej przez nacjonalistów ukraińskich ich plemiennej nienawiści do Polaków. Daje ona znać o sobie i dziś, – po wschodniej stronie granicznej rzeki Bug, jak również i w naszej Ojczyźnie, gdzie po tzw. Rewolucji godności’’, czyli banderowskim majdanie z 2013 roku, odżyła ona ponownie i to ze zdwojoną mocą pod starym hasłem czystki etnicznej i rezania Lachów.

Problem bieszczadzki został rozwiązany wielkim organizacyjnym i finansowym wysiłkiem ubogiego, wyniszczonego wojną i okupacją państwa i za cenę życia wielu jego obywateli. Były to jednak działania konieczne, wymuszone przez obłąkańczą politykę i zbrodnie OUN-UPA. Innego rozwiązania bieszczadzkiego węzła gordyjskiego niż to, które zostało wybrane i dokonane, nie było. Bez działań, nazywanych ,,Operacją Wisła’’, rozlewu krwi i anarchii w górzystych i leśnych terenach nie byłoby końca. A do tego dopuścić nie miała prawa żadna władza, niezależnie od jej politycznych barw.

W jaki inny sposób państwo, które swój powojenny byt dopiero rozpoczynało na gruzach i cmentarzyskach, wykrwawione i niemal doszczętnie ograbione przez dwóch zaborców – niemieckiego i sowieckiego – miało odciąć formacje zbrojne OUN-UPA od ich wiejskich baz zaopatrzeniowych, uzupełnień rezerw i siatki informacyjno – wywiadowczej?

W jaki inny sposób, niż wysiedlenie mieli Polacy działać w obronie swojego, zagrożonego przez UPA, terytorium państwowego, i tak już uszczuplonego o ponad jedną trzecią obszaru zdradziecką zmową aliantów w Teheranie, Jałcie i Poczdamie. Czy mieli pozostawić na miejscu ukraińską cywilną siatkę wywiadowczą, bazy zaopatrzeniowe i żywe rezerwy do kolejnych poborów w szeregi UPA?

Czy potępiający dziś ,,Operację Wisła’’ politycy, dziennikarze, historycy – ukraińscy głównie, ale również i ,,polscy’’ – mogliby przedstawić receptę inną, niż ta, którą wówczas zastosowano – przesiedlenie w celu zlikwidowania dalszego przelewu krwi dwóch narodów.

W jaki inny sposób z pominięciem wysiedleń ludności cywilnej i kryptocywilnej, należało przerwać krwawe działania UPA wymierzone przeciw państwu polskiemu, choćby i nawet satelitarnemu wobec Moskwy?

Nie ulega wątpliwości to, że nie tylko komunistom – konkluduje profesor Jacek Wilczur – których było wówczas niewielu, lecz Polsce ,,Operacja Wisła’’ zapewniła spokój na południowo – wschodnich obszarach państwa.

Bardzo wiele też wskazuje na to, że decyzja ówczesnych władz polskich – choćby i we współdziałaniu z Moskwą – ocaliła tysiące istnień ludzkich, kładąc ostatecznie kres przelewowi krwi zarówno polskiej, jak i ukraińskiej, zapewniając w końcu spokój.

Że takie środki i działania, jakie podjęto przeciwko ludobójcom z OUN-UPA w trakcie trwania ,,Operacji Wisła’’ były jedynie możliwymi do definitywnej likwidacji ich zbrodniczego terroru, niech będzie świadectwo jednego z byłych żołnierzy 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty, który stwierdził jednoznacznie: ,,Gdyby nie przeprowadzono ,,Operacji Wisła”, to walki w tamtym rejonie trwałyby jeszcze wiele lat. Jako partyzant i żołnierz 27 WDP wiem, że nie da się zlikwidować partyzantki, która ma oparcie w ludności cywilnej. Kto twierdzi inaczej, ten wypowiada się o rzeczy, o której nie ma pojęcia.’’

Również wszyscy historycy, którzy opowiadają dzisiaj jakieś banialuki wyssane z palca, że ,,Operacji Wisła’’ można było nie przeprowadzać, bo bandy UPA były już według nich rzekomo rozbite, ordynarnie kłamią lub w ogóle nie znają tamtejszej, ówczesnej rzeczywistości. Bandy bowiem na jakiś czas mogły przycichnąć i zaprzestać nawet na jakiś czas swojej działalności, by potem nagle i niespodziewanie, ponownie wypłynąć na powierzchnię mobilizując w swoje szeregi całą młodzież ukraińską i tworząc oddziały liczące liczebnie kilkukrotnie więcej członków, bo nawet kilkanaście tysięcy ludzi. Mieli do takich działań odpowiednio wcześniej przygotowaną ogromną bazę. Śmiem nawet twierdzić, że nie wszystkie bunkry i kryjówki UPA w Bieszczadach, zostały po dziś dzień odkryte i być może na nieszczęście dla nas, czekają na kolejną okazję do odegrania swojej ponownej roli w historii. Oby nie. Dlatego też jedynym sposobem rozwiązania problemu UPA, było przesiedlenie ludności ukraińskiej, by w ten sposób zlikwidować jej zaplecze, a także odcedzić z tej ludności pospolitych bandziorów i zbrodniarzy, którzy mieli na swoich rękach polską krew.

Dlatego też rząd RP 24 kwietnia 1947 roku podjął w omawianej sprawie uchwałę, która głosiła… ,,W związku z koniecznością dalszej normalizacji stosunków w Polsce dojrzała całkowicie sprawa zlikwidowania działalności band UPA. Celem wykonania tego zadania Prezydium Rady Ministrów uchwala:

I. Minister obrony narodowej w porozumieniu z ministrem bezpieczeństwa publicznego wydzieli odpowiednią liczbę jednostek wojskowych w celu przeprowadzenia akcji oczyszczenia zagrożonego terenu i likwidacji band UPA.

II. Minister obrony narodowej w porozumieniu z ministrem bezpieczeństwa publicznego mianuje dowódcę, który obejmie kierownictwo całej akcji i jako Pełnomocnik Rządu władny będzie wydawać zarządzenia związane z oczyszczeniem terenu.

III. Państwowy Urząd Repatriacyjny przeprowadzi akcję przesiedleńczą ludności ukraińskiej i ludności zamieszkałej na terenach, gdzie działalność band UPA, może zagrażać ich życiu i mieniu.

IV. Minister administracji publicznej wyda zarządzenia władzom administracyjnym I i II instancji, aby ściśle współdziałały w tej akcji, w myśl wskazówek Pełnomocnika Rządu.

V. Minister komunikacji wydzieli niezbędną liczbę wagonów i parowozów do przesiedlenia ludności na Ziemie Odzyskane według planu Pełnomocnika Rządu.

VI. Minister poczt i telegrafów wyda zarządzenie podwładnym organom w rejonie objętym akcją poczynienia wszelkich ułatwień w zapewnieniu łączności w myśl wskazówek Pełnomocnika Rządu.

VII. Minister Skarbu otworzy kredyt na pokrycie kosztów ,,akcji’’ w wysokości 65 milionów złotych – w tym 35 milionów na miesiąc Maj…’’

W taki to oto sposób, drogą militarną i administracyjną likwidowano agresora, który najechał nasz kraj w 1943 roku i miał zamiar tu pozostać na stałe.

,,Gdyby nie było akcji Wisła, to UPA działałaby w tzw. ,,Krainie Zakierzońskiej’’ jeszcze co najmniej dziesięć lat, o czym sami piszą w swoim 16 tomie ,,Litopysu UPA’’, ukraińscy szowiniści z OUN.

Dalszych dziesięć lat krwawego terroru i bestialskich zbrodni oraz możliwość oderwania od Rzeczypospolitej jej obecnych południowo – wschodnich prowincji! Nasuwa się w związku z tym oczywiste pytanie, a mianowicie… Jaki rząd, jakie państwo chciałoby taki stan rzeczy nadal tolerować w swoich granicach? Wszystko to co się stało i do czego doprowadziło, sprawiła wyłącznie zbrodnicza działalność OUN – UPA. Gdyby jej nie było, nie byłoby tym samym, nigdy ,,Operacji Wisła’’ – i to należy sobie uświadomić raz na zawsze i zaprzestać tym samym powtarzania bezczelnych kłamstw na ten temat, które nie mają nic wspólnego z prawdą i faktami.

Tak pisał o tym, śp. profesor Jacek Wilczur: ,,Operacja Wisła’’ oznaczała koniec działań wojennych na dużą skalę., jednakże walki poszczególnych grup z Wojskiem Polskim trwały do 3 września 1949 roku, kiedy to oddziały nacjonalistów ukraińskich na rozkaz dowództwa zostały rozwiązane. Nie stało się to jednak na skutek dobrej woli dowództwa UPA, ale wyłącznie z powodu strat, jakie te oddziały poniosły do końca 1946 roku, a zwłaszcza w 1948 roku. I dalej: ,,Akcja polityczno – militarna Wisła pociągnęła za sobą z pewnością krzywdę cywilnej ludności ukraińskiej i łemkowskiej, z tym, że winnymi tej krzywdy byli nie Polacy, ani też ówczesne władze polskie, ani Wojsko Polskie. Rzeczywistymi i jedynymi sprawcami akcji ,,Wisła’’ byli: kierownictwo Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, oraz dowódcy jej ramienia zbrojnego – UPA. Oni to, chcąc oderwać od polskiego obszaru państwowego dużą część terytorium przez stosowanie barbarzyńskich, nieludzkich metod prowadzenia walk oraz dokonywanie przez siebie zbrodni ludobójstwa, sprowokowali tę akcję.’’


W tym miejscu należy z całym naciskiem podkreślić całkowicie rebeliancki charakter wszystkich bojówek UPA. Formację tę tworzyli bowiem obywatele RP. i działała ona wyłącznie na obszarze Polski. Tym samym sprawa UPA, to kwestia wewnętrzna Państwa Polskiego, do którego prerogatyw w tej kwestii, absolutnie nikt nie powinien i nie ma prawa się wtrącać. I dlatego właśnie tak należy to widzieć! Nie wyrzekli się polskiego obywatelstwa upowcy, ani wojacy SS Galizien, gdy powstał projekt przekazania ich przez zachodnich aliantów władzom ZSRR. I ostatecznie nie zostali wydani – a tylko dlatego, że byli obywatelami Najjaśniejszej Rzeczypospolitej, do której przynależności poczuli nagle niezwykły afekt, gdy zajrzała im w oczy wizja deportacji na ,,białe niedźwiedzie’’ lub co bardziej prawdopodobne szybkie spotkanie ze Stwórcą, za pośrednictwem plutonów egzekucyjnych radzieckiej armii.

Gwoli prawdy należy również dodać, że na całym obszarze, na jakim operowały bandy UPA, solidaryzowała się w całej pełni z jej działaniami i w ogóle z całym podziemiem zbrojnym OUN – UPA, popierając je w pełni cała zamieszkała na tych terenach ludność ukraińska! A takich, którzy bardzo aktywnie pomagali banderowcom we wszystkim, było na pewno dobrych kilka tysięcy.

Dlatego Ukraińcy muszą w końcu zrozumieć, że przesiedlenie było przyczyną i skutkiem zarówno zbrodniczej działalności band UPA, oraz wspierania tych ludobójczych formacji na każdym poziomie ich działalności przez ukraińskich mieszkańców południowo – wschodnich rubieży naszego państwa, przeciwko któremu dokonali zdradzieckiej, zbrojnej irredenty.

Przesiedleń dokonywał Państwowy Urząd Repatriacyjny (PUR), A wojsko ochraniało przesiedleńców. PUR był odpowiedzialny za transport, wyżywienie i opiekę sanitarną. Tak troszczyli się Polacy o Ukraińców. Polacy chociaż tyle wycierpieli od banderowców, potrafili oddzielić wówczas ,,ziarno od plewy’’, prawdę od fałszu i nie żądali odpowiedzialności zbiorowej za winy upowskich kamratów, w ogóle byli bardzo pobłażliwi.

Nie było również żadnych gwałtów ze strony polskiej, które to bezczelne kłamstwa w tej kwestii wygłaszają ukraińscy pogrobowcy banderowskich morderców Polaków i ich polskojęzyczni lokaje z Gazety Wyborczej i Gazety Polskiej. Jak należało traktować przesiedleńców, pouczał jasno i wyraźnie ,,Rozkaz nr 007’’ z 11 maja 1947 roku, dowódcy GO ,,Wisła’’ generała dywizji Stefana Mossora:

,,Jeszcze raz pouczyć wszystkich podwładnych oficerów, podoficerów i szeregowców, że przesiedlani są obywatelami polskimi i muszą być należycie traktowani i muszą oni mieć możliwość zabrania ze sobą wszystkiego, co im jest potrzebne. Traktowanie musi być jak najbardziej ludzkie i życzliwe. Kolumna bez żywności i furażu odejść nie może. Po raz ostatni ostrzegam dowódców pułków i oficerów polityczno – wychowawczych przed bezmyślnym, pośpiesznym wysiedlaniem ( bez wyboru i uzasadnienia – aby prędzej i jak najszybciej wysiedlić) – w razie powtórzenia się takich faktów wyciągnę konsekwencje.’’

Wszystko odbywało się sprawnie, a zachowanie żołnierzy pilnujących ,,akcji’’ nie budziło zastrzeżeń. Podnosił tą sprawę ,,Meldunek nr 14 za okres 27 IV- 10 V 1947 r.’’ :

,,Biorąc pod uwagę charakter dotychczasowej akcji wysiedleńczej, gdzie na każdym kroku żołnierz ma ogromne możliwości do robienia nadużyć czy popełniania grabieży, należy stwierdzić, że ilość wykroczeń tego rodzaju jest stosunkowo niewielka’’.


Mówi się więc o wykroczeniu, które wykryte podlegało natychmiastowej karze. Te słowa jednoznacznie zadają kłam konfabulacjom Misiły, Osadczuka, Pisulińskiego, Hryciuka, Motyki i im podobnym ukraińskim fałszerzom historii, jakoby Wojsko Polskie w sposób legalny dopuszczało się ,,barbarzyńskich ekscesów’’, a nawet zbrodni. Wiemy doskonale do czego to wszystko zmierza i co jest głównym celem tej ukraińskiej, goebbelsowskiej propagandy, a mianowicie:

Te rozpowszechniane przez nich kłamstwa mają splugawić honor polskiego żołnierza i pohańbić polski mundur. Jak wyraził to ostatnimi czasy ukraiński prowokator, niejaki Ihor Isajew, który sam przyznał to, chyba przez własne przeoczenie, iż samo słowo honor, nie mieści się w ukraińskiej mentalności, dlatego tak bardzo oburzyło go to słowo zawarte w polskim paszporcie wydanym na stulecie odzyskania niepodległości przez Naszą Ojczyznę. Dlatego takimi właśnie sposobami poprzez pomówienia i ordynarne, bezczelne kłamstwa próbują od wielu długich dziesięcioleci sprowadzić żołnierza polskiego do poziomu banderowskiego rezuna, przypisując gremialnie Wojsku Polskiemu, przymioty i cechy charakteru banderowskich ludobójców, nie mogąc się pogodzić z bezspornym faktem, że cywilizacyjnie i kulturowo dzieli ich od nas Polaków kosmiczna przepaść, nie do przebycia dla nich.

Jeśli ktokolwiek myśli na ten temat inaczej, to jest albo płatnym agentem ukraińskich szowinistów, albo człowiekiem zupełnie pozbawionym wyobraźni politycznej – lub wręcz przysłowiowym głupcem! Dlatego też, czas już najwyższy położyć temu kres!

Dalej – dowódca GO ,,Wisła’’ generał dywizji Stefan Mossor, dnia 30 września 1947 roku pisał do kancelarii cywilnej prezydenta RP, że ,,mimo zrozumiałego niechętnego nastawienia do wysiedlonej ludności, która współpracowała bardzo ściśle z bandami UPA, wojsko zachowywało się poprawnie’’, a ,,ludność widząc, że wojsko bierze udział w akcji wysiedleńczej – czytamy znów w sprawozdaniu z przebiegu akcji ( 26 IV – 9 V 1947 ) obchodzi się z nią łagodnie i humanitarnie, że spieszy jej z jak najwydatniejszą pomocą, zmieniła swój wrogi stosunek do wojska… na stacjach załadowczych wysiedlona ludność dziękowała wojsku za okazaną jej pomoc i dobre traktowanie’’


Perspektywa, jak również pragnienie zażycia w końcu spokoju, przeważyły i spowodowały, iż coraz więcej ludzi opuszczało swoje nędzne chatki i mało urodzajne pola. Spowodowały to także listy otrzymywane od tych przesiedleńców, którzy już zagospodarowali się na nowych miejscach. Listy te były pełne zachęty, a opisane nowe domy i w ogóle gospodarstwa, olśniewały bieszczadzkich nędzarzy, którzy teraz dopiero nabierali prawdziwej ochoty do wyjazdu. Tymczasem na chętnych czychała banderowska śmierć. UPA napadała na transporty ludności, mordowała członków komisji przesiedleńczej i ochraniających transport żołnierzy. Przesiedleńcy, gdy tylko opuścili swoje sadyby, mogli prawie natychmiast ujrzeć je w płomieniach. Zaraz bowiem po ich odejściu wpadali do opuszczonych wsi upowcy i wszystko puszczali z dymem. Tak było dosłownie wszędzie, we wszystkich powiatach, które objęła swoim zasięgiem ,,Operacja Wisła’’: Lesko, Sanok, Przemyśl, Krosno, Jasło, Gorlice, Jarosław, Nowy Sącz, Nowy Targ, Hrubieszów i Tomaszów Lubelski.

Od 4 maja 1947 roku systematycznie zaczynały napływać na Ziemie Zachodnie i Północne transporty z przesiedleńcami. Poszczególne rodziny wiejskie, które miały inwentarz żywy otrzymały gospodarstwa wielkości 10 – 20 hektarów. Część przesiedleńców kierowano do Państwowych Nieruchomości Ziemskich, zaś specjalistów i robotników rolnych, leśnych drogowych, tartacznych, cegielnianych itp. do prac w odpowiednich zawodach.

Przesiedleńcy tymczasem przeżywali ogromne oszołomienie, zupełnie się nie spodziewali tego, że za ich antypolską działalność i zbrodnie, jakich wielu z nich się dopuściło na swoich polskich sąsiadach, spotka ich… taka ,,kara’’. ,,Trudno dziś uwierzyć – pisał jeden z przesiedleńców, mieszkaniec Kaławy koło Międzyrzecza Wielkopolskiego – ale byli pośród nas tacy, co niszczyli elektryczność w otrzymanych domach i zapalali przywiezione ze sobą lampy naftowe. Elektryczność ich przerażała. Niektórzy zrywali podłogi w domach, nosili glinę, mieszali ją z plewami lub sieczką i ubijali klepisko. Podłoga wydawał się im nazbyt pańska.. To był prawdziwy szok, ten przeskok z bieszczadzkiego średniowiecza w poniemiecki dwudziesty wiek. Szczęściem najwyższym znów był kierat poruszany za pomocą koni. Każdy kto go miał, obnosił się z tym po sąsiadach dumnie niby paw.’’

,,Mówią dziś o odszkodowaniach za mienie pozostawione w górach, ja bym tej kwestii nie tykał, bo może się zdarzyć, że to nie nam państwo, lecz my państwu będziemy płacić odszkodowanie za dobro, jakim nas ono obdarzyło zabierając z tej mizeroty łemkowskiej w inny, bogatszy świat’’ – przestrzega znów inny przesiedleniec, mieszkający dziś w Starym Łomie, województwo legnickie.

Należy też dziś uzmysłowić mieszkającym w Polsce Ukraińcom, że bez ,,Operacji Wisła’’, nie byłoby w naszym kraju, żadnej ukraińskiej inteligencji, którą się dzisiaj tak bardzo szczycą. To właśnie ,,Operacja Wisła’’ umożliwiła kolejnym pokoleniom Ukraińców przesiedlonych z bieszczadzkich klepisk i nor epoki walki o ogień w dwudziesty wiek, zdobyć wykształcenie, które otworzyło im drogę do nieograniczonego podniesienia swojego statusu społecznego, a co za tym idzie również materialnego, bez której to akcji, mogliby do dziś tylko sobie o tym wszystkim jedynie pomarzyć, bez żadnych szans na przeniesienie tych marzeń w rzeczywiste realia! Dzisiaj opowiadają jakieś bajki, że zostawili w Bieszczadach niewyobrażalne majątki, za które należą im się od państwa polskiego ogromne odszkodowania. Jak wyglądały w rzeczywistości te ,,włości”, które tam pozostawili, najlepiej opisał w swoich wspomnieniach ojciec mojego znajomego, żołnierz Wojska Polskiego, uczestniczący wówczas na tamtych terenach w walkach z bandami UPA, uczestnik legendarnej bitwy o Birczę, jaką stoczono z trzema sotniami UPA – 4 marca 1947 roku.

,,Biedni Ukraińcy. Z lepianek i spania na piecach, pozyskali rozwojowe gospodarstwa poniemieckie. Pod wspomnianymi zapieckami były z kolei dobrze zamaskowane jamy z ukrytymi w nich banderowcami, a także spełniały one rolę dobrze zamaskowanych magazynów broni i amunicji”.

Tak więc dzisiejsi potomkowie Ukraińców przesiedlonych z bieszczadzkich lepianek, prowadzący otwartą wojnę przeciwko Narodowi i Państwu Polskiemu, nie tylko nie ponieśli za swoje czyny żadnych konsekwencji, ale stało się coś niewiarygodnego, czego nie zrobiłby żaden inny naród na świecie względem swoich katów, że zamiast ich surowo ukarać, nagrodził ich za popełnione przez nich zbrodnie drugą szansą na odrodzenie swojego życia. Mają więc wobec żołnierzy i oficerów Wojska Polskiego, którzy przeprowadzili ,,Operację Wisła’’, oraz Nas Polaków i Naszego Państwa dług wdzięczności i moralnych zobowiązań, których nigdy nie zdołają w żaden sposób spłacić, albowiem nawet się do nich nie poczuwają. Odwrotnie. Całkowicie wyparli ze swoich umysłów zbrodnie ludobójstwa, których się dopuścili na swoich polskich sąsiadach i dziś własne czyny przypisują swoim polskim ofiarom i samoobronną reakcję Polaków nazywają komunistyczną zbrodnią, bo Lachy były tak bezczelne, że zamiast ustawić się grzecznie do poderżnięcia im wszystkim gardeł, posłali do piekła banderowską irredentę.
Cena zwycięstwa i zejście banderowców do dalszej walki w głębokim podziemiu
.

Na zakończenie ogólny bilans strat w walce z sotniami UPA w okresie od 1944 roku do wiosny 1948 roku, zostało zabitych łącznie 8800 osób spośród żołnierzy Wojska Polskiego, funkcjonariuszy UB, MO, członków PPR, działaczy państwowych i samorządowych. 1200 osób odniosło rany. Sotnie UPA zniszczyły w tym czasie 10000 gospodarstw, 20 stacji kolejowych, 6 kopalni nafty, wysadziły 40 mostów i spaliły 8 tysięcy hektarów lasów. Do ,,asymilacji” w polskim środowisku zobowiązywał upowców rozkaz ,,Oresta”:

,,Do wszystkich dowódców sotni. Zarządzam przeniesienie wszystkich zdolnych do walki striłców i pracowników siatki do USRR. Resztę należy przeprawić na Ziemie Zachodnie, gdzie zgodnie z wytycznymi mają się osiedlać w centralnych ośrodkach życia politycznego i gospodarczego, zalegalizować, znaleźć pracę, wejść w środowisko tak, ażeby niczym nie zwracać na siebie uwagi”.

Poza rozkazem dostarczono upowcom zobowiązanie w postaci formularza:

,,Ja (imię nazwisko, pseudonim, zajmowana funkcja) – będę dalej, choć w zmienionych warunkach, w innym charakterze, zdyscyplinowanym ukraińskim rewolucjonistom, i w miarę swoich sił i zdolności… będę dalej wykonywał rozkazy przełożonych; będę dalej strzegł tajemnic organizacji i nie zdradzę mi znanych dotąd tajemnic”.
Jednocześnie właśnie członkowie OUN – UPA, kamuflując się dobrze, mieli prowadzić propagandę na rzecz ,,dobrego imienia” UPA.
,,Ludność cywilna – pouczał Myrosław Onyszkiewicz – musi zabrać ze sobą jak najlepsze wspomnienie o nas, które z kolei, przy pomyślnych warunkach, winna zaszczepić w środowisku, w jakim się znajdzie”.

,,Ucieczka ,,gdzie pieprz rośnie” resztek rizunów pozostających jeszcze przy życiu po operacji ,,Wisła”, P. Mirczuk ( za nim także R. Drozd) nazywa ,,rajdem”, przeto pisze: ,,Zimą 1947 – 1948 r. odbyły do wschodniej Prusji (czyli na północne ziemie RP – E. P) dwie grupy UPA, jedna pod komendą Jasena i druga pod komendą sotnika Prirwy. Zadaniem pierwszego oddziału było zebranie informacji o terenie dla wykorzystania go przez drugi oddział, który miał zadania polityczno – propagandowe. Oddział pod komendą sotnika Prirwy stoczył po drodze jeden bój z Wojskiem Polskim już na terenie Prus Wschodnich, wyszedł z tego bez strat: jednak grupa z tego oddziału pod komendą Szepela znalazła się w okrążeniu i została rozbita. Wpołowie zimy oddział sotnika Prirwy stracił czterech bojców. Oddział Jasena przybył do Prusji już w listopadzie 1947 roku, oddział sotnika Prirwy 26 grudnia 1947 roku. Podzieliwszy się na małe grupy, oba oddziały przebywały w Prusji aż do września 1948 roku prowadząc we wszystkich miejscowościach odpoczynku wyjaśniającą propagandę, przede wszystkim, podtrzymującą na duchu przesiedlonych tu z Zakierzonia ukraińskich mieszkańców”. ( P. Miorczuk, Ukrajińśka Powstańśka Armija – Munchem 1953).
Wspominany w tym ostatnim fragmencie sotnik Prirwa, to nie kto inny jak sam Jewhen Sztandera, który dowodził bojówkami UPA na terenie całego ówczesnego województwa olsztyńskiego z Braniewa, w którym znajdowała się jego kwatera główna, skąd w ostatnich tygodniach 1948 roku bez żadnych przeszkód opuścił Polskę, uciekając do zachodniej części Niemiec. O banderowskiej rebelii na Warmii i Mazurach pisałem kilka lat temu w swoim artykule pt. O samostijną Ukrainę na Warmii, Mazurach, Pomorzu i Dolnym Śląsku

Opracował – Jacek Boki Elbląg – Kwiecień – Maj 2021 r.

Źródła:

Prof dr hab. Edward Prus – Operacja Wisła – Fakty, Fikcje, Refleksje – Wydawnictwo NORTOM 1994 R.

Prof dr hab. Edward Prus – Fakty – Dokumenty wydanie V, Wydawnictwo NORTOM 2010 r.

Marek A. Koprowski – Akcja Wisła – Kres krwawych walk z OUN – UPA – Wydawnictwo Replika 2019 r.

https://wolnemedia.net/z-klepisk-i-nor-epoki-walki-o-ogien-w-xx-wiek/

Białoruś zniosła wizy dla Polaków. Skandaliczny komentarz rzecznika tut. „rządu”.

W kwietniu władze Białorusi wprowadziły możliwość bezwizowego wjazdu dla obywateli Litwy i Łotwy.

Nie zakładamy dobrej woli ze strony białoruskiej” – bezczelnie pisze rzecznik warszawskiego MSZ.

Na podst.: https://nczas.com/2022/06/30/lukaszenka-zniosl-wizy-dla-polakow-nie-zakladamy-dobrej-woli-ze-strony-bialoruskiej/

Państwowy Komitet Graniczny (GPK) w Mińsku poinformował, że Białoruś znosi wizy dla obywateli Polski od 1 lipca do końca roku. W przypadku przejazdu przez ten kraj tranzytem nadal potrzebna będzie wiza. GPK napisał, że decyzję o czasowym zniesieniu wiz podjął Alaksandr Łukaszenka w celu „podtrzymania relacji dobrosąsiedzkich”. Wcześniej podobne decyzje podjęto wobec obywateli Litwy i Łotwy.

W komunikacie białoruska straż graniczna uściśla, że zniesienie obowiązku wizowego obowiązywać będzie od 1 lipca do 31 grudnia włącznie. Osoby podróżujące na Białoruś będą mogły przekroczyć granicę na przejściach granicznych z Polską. Nie ma ograniczeń, dotyczących częstotliwości takich wizyt, jednak w ciągu roku kalendarzowego liczba dni spędzonych na Białorusi nie może przekroczyć 90.

Podróżni z Polski mogą poruszać się po całym terytorium kraju, włącznie ze strefą przygraniczną po uprzednim ustnym poinformowaniu o tym straży granicznej. By przekroczyć granicę, oprócz ważnego paszportu należy mieć przy sobie ubezpieczenie medyczne oraz zieloną kartę, jeśli jedzie się samochodem. Nie jest potrzebny test na COVID-19.

Wyjaśniono również, że osoby, które podróżują przez Białoruś tranzytem, muszą mieć wizę. Dotyczy to także osób, które jadą do tego kraju, by złożyć wniosek o pobyt czasowy, otrzymanie obywatelstwa lub w celu podjęcia pracy lub nauki. Po przybyciu na Białoruś w ciągu 10 dni należy przejść procedurę meldunku.

W kwietniu władze Białorusi wprowadziły możliwość bezwizowego wjazdu do tego kraju dla obywateli Litwy i Łotwy. Początkowo obowiązywał on miesiąc, a następnie został przedłużony do końca roku. Litewskie i łotewskie MSZ, po zakomunikowaniu tej decyzji przez stronę białoruską, ponowiły zalecenie, aby „obywatele ich krajów nie podróżowali na Białoruś”.

————————————-

A poniżej – w imieniu rządu [!!!] – ten niedo- rzecznik Jasina:

Obywateli Polski nadal obowiązuje zalecenie, aby unikać podróży na Białoruś. Nie zakładamy dobrej woli ze strony białoruskiej” – skomentował informacje o czasowym zniesieniu przez Białoruś wiz dla Polaków rzecznik MSZ, „sługa narodu ukraińskiego”, Łukasz Jasina.

„Biorąc pod uwagę dotychczasową i trwającą politykę Aleksandra Łukaszenki wobec Polski i Polaków podchodzimy do wszelkich jego oświadczeń, nawet takich, z dużą ostrożnością i nie zakładamy istnienia dobrej woli. W stosunku do obywateli Polski obowiązuje nadal, od kilku miesięcy zalecenie, by unikać podróży na Białoruś” – przekonywał w czwartek Jasina.

===============

Uważam to oświadczenie, jak i taką politykę, za szkodliwy dla Polski skandal. Mirosław Dakowski.

We Dried the Tears of Our Lady. [Dużo pięknych zdjęć]

Jun 25, 2022 / Written by: America Needs Fatima https://americaneedsfatima.org/news/we-dried-the-tears-of-our-lady

On June 25, feast of the Immaculate Heart of Mary, approximately 80 participants of the TFP Louisiana Call to Chivalry camp poured into the French Quarter in New Orleans, Louisiana. They commemorated the fifty-year anniversary of the miraculous weeping of the International Pilgrim Virgin of Our Lady of Fatima.

In remembrance of the request of Our Lady’s Fatima request to console Her Immaculate Heart, make reparation and pray for the conversion of sinners, the boys of the camp publicly processed through the French Quarter praying the rosary and singing hymns.

Procession

“It is so sad to see how Our Lady’s message has been so ignored,” affirmed participant Joshua Dudzik. Pius Vanderputten was impressed at the reaction of the public. “So many people joined in praying the rosary as we passed by. There was curiosity and sympathy on many faces.”

The procession circled the Saint Louis Cathedral. A woman dressed in black came out the back and caught the end of the procession and asked, “Who are you guys?” After a brief explanation she smiled and nodded. “The archbishop wants to know who you are.” When asked if she had heard of Fatima she said, “Of course I know about Our Lady of Fatima. I have Portuguese ancestry and my grandmother was present at the miracle of the sun.”

The boys of the camp also traveled to some of the churches the Pilgrim Virgin visited on Her 1972 tour in New Orleans. One was Holy Rosary and another was Saint Stephen.

Church Interior

The day finished with a rally in front of Planned Parenthood. The boys were enthusiastic after the reversal of Roe v Wade. The rosary, bagpipes and drums, signs and banners were impossible to miss. People honked or waved their support or screamed and gesticulated their vulgar opposition. One angry man threw eggs at the TFP prayer warriors. Thankfully, “He was a very bad aim,” said TFP Louisiana director Thomas Drake. “I shouted to our cameraman to get his license plate as the man sped off as quickly as he could.”

Planned Parenthood

An angry abortionist began to vociferate her wrath to any who would listen. “I thought I would never have to worry about my right to choose ever being taken away from me!” she shouted.

A mother brought her two daughters to Planned Parenthood. It was closed. She began to angrily yell at the participants. “How dare you be against my right to choose. None of you have a uterus. You don’t have a say.” In the discussion that followed, it appeared as though both daughters were not on the side of their mother.

Since when is that a valid argument? But then again, we never expected to hear logical debates, facts and the application of faith from those who advocate killing children in the womb!

“I have taught my children to think for themselves,” shouted the mother. Suddenly the elder daughter affirmed in a loud voice, “I am prolife. I disagree with my mom. I’m not ok with abortion.” They then began to argue amongst themselves. The discussion ended with the elder daughter calling her father, “dad, come pick me up now. I am PROLIFE!”

Seeing just one repercussion like this makes the entire effort everyone made, worth it! It is an additional consolation to know that so many of our dear friends made huge sacrifices so everyone could make this trip and console Our Lady. One person mentioned that “If I could see that we dried just one tear from Our Lady, my life would be complete!”

https://youtu.be/bEfqSvLzF6A

Thank You!

Thank you to all those who donated to make this pilgrimage possible! And thank you to everyone who submitted intentions to Our Lady of Tears; you and your intentions were remembered in our prayers along the way!

Group of Pilgrims and the bus they traveled on
Collage 2
Group close up
Group

New Orleans 1972 – 2022 | Fifty Years of Tears and Warning!


Note: The Pilgrim Virgin Statue of Our Lady of Fatima is under the custodianship of the World Apostolate of Fatima.

Podkopują fundamenty, jeszcze do niedawna wspólne dla Europy: rodzinę opartą na nierozerwalnym małżeństwie kobiety i mężczyzny, prawo do wychowania dzieci z ojcem i matką, prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnym, katolickim światopoglądem. Już w POlsce !!!

Podkopują fundamenty, jeszcze do niedawna wspólne dla Europy: rodzinę opartą na nierozerwalnym małżeństwie kobiety i mężczyzny, prawo do wychowania dzieci z ojcem i matką, prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnym, katolickim światopoglądem.

Bierność rządu otwiera furtki lobby LGBT. Apelujmy do Premiera!

Wspólnie mamy szansę skutecznie przeciwstawić się tej rewolucji.

===============================================================

Paweł Ozdoba | Centrum Życia i Rodziny <kontakt@czir.org>

W ostatnich dniach ujawniona została ostateczna treść umowy partnerstwa „wynegocjowanej” przez Komisję Europejską i polski rząd. A w niej znalazł się zapis, który powinien nas wszystkich zaniepokoić i na który musimy stanowczo zareagować! Otóż jednym z punktów tejże umowy jest zastrzeżenie, że wsparcie finansowe z programu polityki spójności będzie udzielane wyłącznie projektom i beneficjentom, którzy przestrzegają przepisów antydyskryminacyjnych. W przypadku, gdy beneficjentem jest jednostka samorządu terytorialnego (lub podmiot przez nią kontrolowany lub od niej zależny), która podjęła jakiekolwiek działania dyskryminujące, (…) wsparcie w ramach polityki spójności nie może być udzielone.
Zgodnie z tym zapisem Unia Europejska wprowadza zakaz finansowania samorządów, które przyjęły tzw. uchwały anty-LGBT lub Samorządowe Karty Praw Rodzin. Dotyczy to obecnie około 80 podmiotów samorządu terytorialnego w Polsce – wszystkie one zostają odcięte od wsparcia finansowego UE ze względu na to, że odważyły się przyjąć zapisy prawne niezgodne z jedynym słusznym według Unii światopoglądem! Mamy więc pierwszy bardzo jaskrawy przykład tego, przed czym jako Centrum Życia i Rodziny ostrzegaliśmy już jakiś czas temu: niezależnie od wartości cenionych przez większość Polaków, od ich decyzji i pragnień, Unia Europejska próbuje narzucać nam rozwiązania prawne, które grożą tym właśnie wartościom. Próbuje się podkopać te fundamenty, jeszcze do niedawna wspólne dla Europy: rodzinę opartą na nierozerwalnym małżeństwie kobiety i mężczyzny, prawo do wychowania dzieci z obojgiem rodziców, ojcem i matką, prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem. Nie oszukujmy się, pod płaszczykiem tolerancji i walki z dyskryminacją mniejszości seksualnych Komisja Europejska chce ideologicznie podporządkować sobie kraje członkowskie, na czele z Polską, chce, by związki osób tej samej płci zawarte w innych krajach unijnych były uznawane prawnie także w naszym kraju!
Dlatego zaapelujmy do Premiera Mateusza Morawieckiego o interwencję w tej sprawie i jasne wyrażenie sprzeciwu wobec próby przeforsowania prawa, które może poważnie zagrażać roli małżeństwa i rodziny opartej na nierozerwalnym związku kobiety i mężczyzny, a także jakości debaty publicznej i wolności słowa.
Apeluję do Premiera o stanowczą reakcję!
Już niegdyś zwracaliśmy się do Państwa z podobnym apelem. Ale, niestety, działania ze strony polskiego rządu nie wskazują na to, aby zamierzał on podjąć jakiekolwiek zdecydowane kroki w tej sprawie… 
Tymczasem nacisk ze strony Unii Europejskiej nasila się, a środowiska ideologicznej lewicy i ruchy LGBT mają właściwie wolną rękę we wszelkich swoich działaniach i coraz śmielej wyciągają ją po ten rząd dusz. Wystarczy spojrzeć na to, co opisywałem Państwu niedawno: wszystkie te skandaliczne wydarzenia z zeszłotygodniowej Parady Równości w WarszawieW tej manifestacji niczym w soczewce skupiają się wszystkie te zjawiska, z którymi musimy walczyć: z jednej strony promowanie wynaturzonej wizji seksualności, wyuzdane zachowania na forum publicznym, bluźniercze prowokacje, szydzenie z najważniejszych dla katolików wartości, zwiedzenie młodzieży. Z drugiej zaś zupełnie oficjalne postulaty wprowadzenia „małżeństw jednopłciowych” z prawem do adopcji dzieci i obowiązkowej edukacji seksualnej w duchu tolerancji już od przedszkola. To spotyka się z poklaskiem największych mediów, instytucji biznesowych i korporacji, a co najbardziej niebezpieczne – również z poklaskiem polityków. I to nie tylko tych skrajnie lewicowych, czego oczywiście mogliśmy się spodziewać. Apeluję do Premiera o stanowczą reakcję!
Chciałbym bowiem w tym miejscu zasygnalizować Państwu jeszcze jeden fakt, który pokazuje, że, niestety, polski rząd nie dość stanowczo przeciwstawia się tej unijnej agendzie zaprowadzenia powszechnej tolerancji.
Otóż w maju tego roku Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie ustanowienia Krajowego Programu Działań na Rzecz Równego Traktowania na lata 2022-2030, przedłożoną przez Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania. Jako główny cel polityki równego traktowania dokument ten wskazuje wyeliminowanie dyskryminacji z życia społecznego w Polsce. Oczywiście, wymienia się tam wiele działań służących poprawieniu sytuacji osób narażonych na nierówne traktowanie ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność czy wiek. Proponowane działania obejmują m.in. wspieranie na rynku pracy kobiet czy osób niepełnosprawnych, wsparcie edukacyjne skierowane do uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych czy poprawę dostępności świadczeń, a także dóbr i usług dla osób zagrożonych wykluczeniem.
Ale wśród tych wielu słusznych skądinąd postulatów przemycone zostały też zapisy o przeciwdziałaniu dyskryminacji ze względu na… „orientację seksualną”, czyli np. przeciwdziałanie i poprawa efektywnego ścigania przestępstw z nienawiści czy promowanie języka opartego na szacunku i rzetelnych źródłach informacji w celu ograniczenia szerzenia się „mowy nienawiści”. Są to więc dokładnie te zmiany w prawie, przed których narzucaniem Polsce ostrzegamy w petycji „W obronie polskich rodzin!”! Podpisuję petycję w tej sprawie!
Rozszerzenie unijnego prawa o ściganiu tzw. przestępstw z nienawiści jest jednym z podstawowych postulatów Komisji Europejskiej wyrażonych w Unijnej „Strategii na rzecz równości LGBTIQ na lata 2020-25”. Wprowadzenie tych zmian może doprowadzić do sytuacji, w której penalizowane będzie każde zachowanie, które zostanie uznane za „homofobiczne” czy „transfobiczne”.
Czy naprawdę my, Polacy, chcemy, aby tak wyglądała przyszłość naszej ojczyzny? Z pełnym przyzwoleniem na rozgoszczenie się i u nas rewolucji obyczajowej zaprowadzonej przez środowiska LGBT? W tej wojnie kulturowej nie możemy złożyć broni ani na chwilę! Trzeba wyraźnie postawić granicę wdzierającej się do nas lewackiej rewolucji! Chcemy, aby polski rząd wyraził zdecydowany sprzeciw wobec działań Unii Europejskiej skierowanych przeciwko wolności przekonań, przeciwko dobru polskich rodzin i dzieci!
Dlatego gorąco zachęcam Państwa do podpisania petycji „W obronie polskich rodzin”! Można to zrobić za pośrednictwem strony internetowej www.wObroniePolskichRodzin.pl. Podpisuję petycję do Premiera!
Potrzebujemy Państwa zaangażowania, aby móc z większą siłą oddziaływać na polityków i władze. A to właśnie od ich działań zależy to, czy uda nam się zatrzymać ideologię LGBT, która jak do tej pory bez problemów kontynuuje swój marsz przez unijne – a tym samym wkrótce i polskie – instytucje.
Dlatego bardzo Państwa proszę o pomoc w rozpowszechnianiu tej petycji. Jak widać, tylko duża liczba podpisów i głosów jest w stanie przekonać polityków do podjęcia działań na rzecz ochrony życia i rodziny. Już rozesłaliśmy nasz apel pocztą tradycyjną – otrzymaliśmy pozytywny i bardzo zdecydowany odzew w postaci kilku tysięcy podpisów i licznych telefonów z poparciem dla naszej kampanii. Dlatego chcemy rozesłać ją do jeszcze większej liczby Polaków i rozpoczynamy promocję tej petycji w Internecie. Bardzo Państwa proszę o wsparcie naszych działań na rzecz ochrony rodzin i wolności słowa, na rzecz promocji apelu „W obronie polskich rodzin!” datkiem 30 zł, 60 zł, 100 zł lub nawet większą kwotą. Tylko wspólne zaangażowanie przekona polityków do sprzeciwienia się tym niebezpiecznym lewicowym postulatom. Wspieram promocję petycji „W obronie polskich rodzin!”

@page { margin: 2cm } td p { margin-bottom: 0cm } p { margin-bottom: 0.25cm; line-height: 120% } a:link { so-language: zxx }
Każda złotówka i każdy Państwa podpis jest dla nas niezwykle cenny!
Wierzę, że
wspólnie mamy szansę skutecznie przeciwstawić się tej rewolucji.


Serdecznie pozdrawiam
Wspieram działania Centrum Życia i Rodziny!

Dane do przelewu: Centrum Życia i Rodziny
ul. Nowogrodzka 42/501, 00-695 Warszawa
Nr konta: 32 1240 4432 1111 0011 0433 7056, Bank Pekao SA Z dopiskiem: „Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny”
SWIFT: PKOPPLPW IBAN: PL32 1240 4432 1111 0011 0433 7056

Nowe Obyczaje w Europie: Hasan szedł przez Bonn z głową kolegi w torbie.

Nowe Obyczaje w Europie: Hasan szedł przez Bonn z głową kolegi w torbie. Prawdopodobnie sam mu ją odciął.

https://nczas.com/2022/06/30/szedl-przez-miasto-z-glowa-kolegi-w-torbie-prawdopodobnie-sam-mu-ja-odcial/

Bezdomny mężczyzna, który przeszedł ulicami Bonn na zachodzie Niemiec z głową zmarłego kolegi w torbie i położył ją przed siedzibą sądu rejonowego, nie zabił kompana – pisze dziennik „Bild”, powołując się na wyniki sekcji zwłok. Zmarły cierpiał na poważną chorobę i prawdopodobnie to ona była przyczyną jego śmierci.

Według „Bilda” Hasan H. miał w stanie odurzenia narkotykowego odciąć głowę swojemu zmarłemu koledze i włożyć ją do torby. Następnie we wtorek wieczorem poszedł pod oddalony o około kilometr sąd rejonowy i przed głównym wejściem położył pakunek. Przerażeni świadkowie zgłosili to na policję.

H. nie stawiał oporu przy aresztowaniu, do tej pory milczy. Obecnie przebywa w zakładzie dla osób chorych psychicznie.

Mężczyzna był już znany policji w związku z przestępstwami narkotykowymi i włamaniami. Ostatnio odsiedział karę dwóch i pół roku w więzieniu w Kolonii.

Metodą sokratyczną. O aborcji opóźnionej, oznaczającej legalizację ćwiartowania, albo zabijania w inny sposób ludzi nawet po 50 latach.

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5204

30 czerwca 2022

Prażę się w słońcu, gałgan stary” – pisał poeta o Sokratesie, który „tęgi łyk pociągnął z czary”, w związku z czym „z zaułka śmiali się uczniowie, że się mistrzowi kręci w głowie, że się Sokrates spił”.

Aż tak daleko w ślady Sokratesa nie ośmieliłbym się podążyć, bo za wysokie progi – ale w słońcu trochę się poprażyłem oglądając Antwerpię. Od dwóch dni bawię bowiem w Holandii, dokąd zaprosił mnie pan Karol na spotkanie z tutejszymi Polakami w Bredzie. Antwerpia leży co prawda już w Belgii, ale kto wie, czy bym się zorientował, gdyby nie SMS-y z Play, informujące, że właśnie wjechałem do Belgii, a potem – że właśnie powróciłem do Holandii. Okazuje się, że takich rzeczy, a skoro nawet takich, przy wykonywaniu których mamy wrażenie pełnego spontanu i odlotu, to pewnie i wszystkich innych niepodobna utrzymać w tajemnicy. Więc chociaż urzędnicy zajmujące operetkowe stanowiska rzeczników praw obywatelskich zapewniają nas o prawie do prywatności, to nie zapominajmy, że są to opowieści nie warte funta kłaków w epoce inwigilacji totalnej.

Na przykład zaskoczyło mnie szalenie to, że Kongres USA, a więc ludzie, którzy teoretycznie trzymają palec na atomowym cynglu, całkiem niedawno i w dodatku – całkiem serio – zajmował się Niezidentyfikowanymi Obiektami Latającymi, czyli tzw. „UFO”. Do tej pory była to dziedzina zastrzeżona dla osób, które Judenrat „Gazety Wyborczej” szyderczo nazywa „płaskoziemcami”, a tu proszę – sam najczcigodniejszy Kongres! Potem jednak, gdy już ochłonąłem z początkowego zaskoczenia, nabrałem podejrzeń, że tak naprawdę nie chodzi o żadne „UFO”, tylko o urządzenia służące do totalnej inwigilacji i Bóg wie do czego jeszcze, których istnienie pierwszorzędni fachowcy chcą ukryć pod płaszczykiem UFO.

Skoro tak, to tylko patrzeć, jak nauczanie o UFO stanie się dyscypliną szkolną i akademicką, podobnie jak gender studies i inne łysenkizmy w rodzaju „ratowania planety.

W tym szaleństwie jest metoda, bo ufne dzieci i młodzież będą myślały, że to wszystko naprawdę, dzięki czemu do śmierci nie zorientują się, że pierwszorzędni fachowcy w ten sposób odwrócili ich uwagę na przykład od tego, dlaczegóż to nie są w stanie dorobić się mieszkania bez uprzedniego zaprzedania się w dożywotnią niewolę lichwiarskiej międzynarodówce, która – jestem tego pewien – właśnie dlatego chętnie finansuje takie masowe duraczenie. Wracając tedy do Antwerpii, to robi ona wrażenie swoim wyglądem, świadczącym o bogactwie, które musiało pojawić się tam zanim jeszcze Unia Europejska zaczęła uszczęśliwiać nas swoimi wynalazkami.

Bogactwo to rozkwitło dzięki wielkim odkryciom geograficznym i późniejszym koloniom – a także Żydom, którzy właśnie w Antwerpii urządzili szlifiernie diamentów, które prowadzą do dnia dzisiejszego w „swojej” dzielnicy. Łatwo ją rozpoznać, bo po ulicach przechadzają się tam dostojnym krokiem brodaci Żydzi w czarnych kapeluszach i takiego samego koloru płaszczach, a mimo słonecznego żaru nie wyglądają ani na przegrzanych, ani nawet na spoconych. Najwidoczniej nie tylko dżentelmenowi nie jest nigdy ani za zimno, ani za gorąco. Żydom chyba też.

I kiedy tak prażyłem się w Antwerpii w słońcu niczym Sokrates na ateńskim rynku, pod wieczór dotarła do mnie skrzydlata wieść, że Sąd Najwyższy USA uznał, iż aborcja nie jest konstytucyjnym prawem w Ameryce. Takie głuche wieści krążyły między ludem i wcześniej, ale wreszcie decyzja została podjęta. Oczywiście nie jednogłośnie, co to, to nie, tylko większością głosów sędziów konserwatywnych, którzy zostali za to potępieni przez sędziów postępowych. Więc chociaż podważanie z tego powodu sławnej niezawisłości sądowej byłoby niegrzeczne, to jednak niepodobna nie zauważyć, że ci najwyżsi sędziowie nie są w stanie uzgodnić prawnej kwalifikacji aborcji. Po chamsku można by powiedzieć, że w takim razie albo jedni są mądrzy, a inni – głupi – ale takie tłumaczenie byłoby najbardziej uprzejme. Jeśli bowiem w tym gronie nie ma sędziów głupich, to znaczy, że może być jeszcze gorzej. Zresztą nie tylko o sędziów chodzi. Jak przystało na patentowanego katolika, ubolewanie z tego powodu wyraził pan prezydent Józio Biden. Najwyraźniej musi on uważać, że bezkarne ćwiartowanie ludzi bardzo małych jest konstytucyjnym prawem Stanów Zjednoczonych.

No dobrze – ale dlaczego ograniczać się tylko do ludzi bardzo małych? A to większych już nie można ćwiartować? Niby dlaczego? Przecież urodzenie niczego w organizmie takiego człowieka by nie zmieniało, może poza sposobem oddychania; urodzony oddycha samodzielnie, a ten jeszcze nie urodzony – za pośrednictwem pępowiny. Czy jednak inny sposób oddychania jest zbrodnią uzasadniającą legalizację ćwiartowania? Przecież nie tak dawno, przy okazji epidemii zbrodniczego koronawirusa, mieliśmy do czynienia i to na masową skalę z ludźmi oddychającymi przy pomocy respiratorów. Nie przypominam sobie jednak, by którykolwiek z nich został z tego powodu poćwiartowany. Owszem, umierali, nawet często, ale z całkiem innych przyczyn niż poćwiartowanie.

Wprawdzie najgorsze są nieproszone rady, ale Naszemu Najważniejszemu Sojusznikowi nie powinno się odmawiać żadnej przysługi, toteż w czynie społecznym rzucam, nie po raz pierwszy zresztą, racjonalizatorski pomysł, by do systemu prawnego nie tylko w USA, wprowadzić pojęcie aborcji opóźnionej, oznaczającej legalizację ćwiartowania, albo zabijania w inny sposób ludzi już urodzonych i to nawet po 50 latach od tego momentu. Wtedy zostanie konsekwentnie przeprowadzona zasada równości ludzi wobec prawa, która będą musieli respektować nawet niezawiśli sędziowie i politycy, który w tej chwili próbują obłudnie uzasadnić ograniczenie swobody posiadania przez obywateli broni.

Szczepionkowa gra w durnia – Według ustawy NIKT NIE UMIERA PO SZCZEPIENIACH.

Katarzyna Treter-Sierpińska https://www.bibula.com/?p=134153

Jeśli ktoś dostał po szczepieniu zakrzepicy i zmarł po 5 dniach hospitalizacji, to jego rodzina nie dostanie nic.

Szczepionkowa gra w durnia – Katarzyna TS

W środę (18.05.2022) „Dziennik Gazeta Prawna” opublikował wywiad z rzecznikiem praw pacjenta Bartłomiejem Chmielowcem. Tematem rozmowy była wypłata odszkodowań za niepożądane odczyny poszczepienne wywołane szczepionkami przeciw Covid-19. W Polsce wypłacane są one z funduszu utworzonego na mocy ustawy trzy miesiące temu. Co ważne, ustawa nie przewiduje wypłat za zgon poszczepienny. Założenie władz jest takie, że na skutek szczepienia na Covid-19 nikt nie umiera. Jest to oczywisty absurd. Preparaty te mogą doprowadzić do zgonu na skutek zakrzepicy lub zapalenia mięśnia sercowego. Nie jest to żadna tajemnica, tylko fakt stwierdzony m.in. przez Europejską Agencję Leków. Jak jednak widać, polskie władze nie przyjmują do wiadomości rzeczy oczywistych. Tym sposobem rodziny osób, które na skutek zastrzyku przeniosły się na tamten świat, nie dostaną ani grosza. Chociaż w przypadku ich bliskich ryzyko przewyższyło korzyści, to wypłaty z funduszu odszkodowawczego na oczy nie zobaczą. Według ustawy nikt nie umiera po szczepieniach, a kto w to nie wierzy, ten foliarz i szur.

=================

Po tym krótkim wstępie przejdźmy teraz do wywiadu, w którym rzecznik Chmielowiec najpierw wyraża zdziwienie, potem zadowolenie, a kończy zapowiedzią szczegółowej analizy danych. Co budzi zdziwienie rzecznika? Zdziwienie budzi liczba wniosków. – Fundusz cieszy się wielokrotnie większym zainteresowaniem, niż się spodziewaliśmy. W tym czasie (trzy miesiące – przyp. KTS) wpłynęło 880 wniosków, a szacowaliśmy, że będzie ich między 100 a 200 do końca roku – mówi Chmielowiec.

Zważywszy na to, że politycy i opłacana przez nich medialna propaganda wmawiały Polakom, iż „szczepienia są absolutnie bezpieczne”, zdziwienie Chmielowca, który najwyraźniej owej propagandzie uwierzył, nie powinno nikogo dziwić. Zdziwienie powinno budzić to, że w ogóle rzecznik Chmielowiec zakładał, iż jakiekolwiek wnioski zostaną złożone. Kto bowiem miałby je składać, skoro kowidowe szczepionki to miód, malina i samo zdrowie?

Okazało się jednak, że tacy delikwenci są i po początkowym zdziwieniu rzecznik Chmielowiec wyraził z tego powodu wielkie zadowolenie. – Fundusz trafił w potrzebę społeczną. Okazało się też, że tego typu schematy administracyjne się sprawdzają, a działania informacyjne przyniosły pożądane efekty – oświadczył. – System jest prosty i przejrzysty, może z niego samodzielnie skorzystać każdy zainteresowany pacjent. Po liczbie zgłoszeń szacuję zaś, że dotarliśmy do większości osób, które ten wniosek miały złożyć – dodał.

Z wrażenia omal nie spadłam z krzesła. Fundusz trafił w potrzebę społeczną! Moje gratulacje. Z radości powinniśmy wszyscy zatańczyć i zaśpiewać w podziękowaniu dla władzy, która nie tylko trafnie rozpoznała zapotrzebowanie, ale jeszcze stworzyła prosty system, dzięki któremu nie będzie już kolejnych wniosków. Zobaczmy zatem, jaki jest los tych 880 wniosków, które udało się złożyć dzięki przejrzystości systemu.

– Wszczęliśmy na razie 418 postępowań, z czego 40 zakończyło się decyzją pozytywną, a 57 – negatywną. W 164 sprawach pacjenci muszą jeszcze uzupełnić dokumentację, a w 298 odmówiliśmy wszczęcia postępowania – informuje rzecznik. – Dlaczego? – pyta prowadząca wywiad dziennikarka. Bo pacjenci nie spełnili podstawowych kryteriów – np. byli w szpitalu krócej niż przez 14 dni– wyjaśnia rzecznik. – Nawet jeżeli ktoś miał podobną chorobę, ale akurat lekarze trzymali pacjenta krócej niż dwa tygodnie, to już nie należy mu się odszkodowanie? – pyta dziennikarka. – To faktycznie jedna z rzeczy, która wymaga analiz systemowych. Podjęliśmy działania, przyglądając się temu, co należałoby poprawić – odpowiada rzecznik.

Gdyby „geniusze”, którzy napisali tę ustawę, najpierw myśleli, a potem pisali, nie trzeba byłoby przyglądać się temu, co „należy poprawić”. Oczywistą oczywistością jest to, że jeżeli kryterium wypłaty odszkodowania ma być długość hospitalizacji, a nie sam fakt doznania uszczerbku na zdrowiu, to osoby, które tego uszczerbku doznały, będą odprawiane z kwitkiem tylko dlatego, że wyszły ze szpitala np. po 10 dniach. Nie jest to więc odszkodowanie za niepożądany odczyn poszczepienny, ale za czas hospitalizacji. Wyjątkiem jest szok anafilaktyczny, który nie wymagał leczenia w szpitalu. Z 40 przyznanych odszkodowań połowa to właśnie wypłaty za tego rodzaju NOP. Pozostałe 20 to – jak mówi rzecznik – „sprawy poważniejsze, gdy hospitalizacja trwała powyżej 14 dni, i to jest m.in. zespół Guillain-Barré”. I teraz kolejna niespodzianka. Przy wypłacie odszkodowania nie ma znaczenia, czy zespół Guillain-Barré był odwracalny, czy nieodwracalny. – Liczą się pobyt w szpitalu i zabiegi, które miały tam miejsce, a także dodatkowe koszty związane z późniejszym leczeniem. Przy czym maksymalne odszkodowanie to 100 tys. zł. Najwyższa dotychczas wypłacona kwota to 87 tys. W sumie to ok. 700 tys. zł – mówi rzecznik.

Na tym polega szczepionkowa gra w durnia. Nie liczy się to, że ktoś doznał uszczerbku na zdrowiu, a nawet życiu, tylko to, jak długo trzymano go w szpitalu

——————————

Na tym polega szczepionkowa gra w durnia. Nie liczy się to, że ktoś doznał uszczerbku na zdrowiu, a nawet życiu, tylko to, jak długo trzymano go w szpitalu. Tym sposobem jeśli ktoś dostał po szczepieniu zakrzepicy i zmarł po 5 dniach hospitalizacji, to jego rodzina nie dostanie nic.

Kolejnym elementem tej gry w durnia jest orzeczenie komisji. – Wniosek nie oznacza, że będzie pozytywna decyzja. Wszczęliśmy na razie 418 postępowań, po zgromadzeniu dokumentów sprawy są przekazywane komisji – wyjaśnia Chmielowiec.

A zatem nie ten dostaje odszkodowanie, kto zaliczył NOP, ale ten, kto zostanie uznany przez komisję za ofiarę NOP.

Z danych przedstawionych przez Chmielowca widać, że komisja wydała więcej decyzji negatywnych (57) niż pozytywnych (40). I to są decyzje dotyczące przypadków z odpowiednią liczbą dni hospitalizacji. A zatem nie wystarczy, że u kogoś wystąpił niepożądany odczyn poszczepienny i że przeleżał w szpitalu ponad 14 dni. Jeszcze musi to przyklepać szacowna komisja, która – jak widać – częściej uznaje, że odszkodowanie się nie należy, niż że trzeba je wypłacić.

Na koniec odnotujmy fakt, że rzecznik Chmielowiec zapowiedział przygotowanie szczegółowej analizy danych dotyczących niepożądanych odczynów poszczepiennych ze względu na przyjętą szczepionkę. I to jest chyba najbardziej groteskowy element szczepionkowej gry w durnia.

Dlaczego? Dlatego, że zgłaszanie niepożądanych odczynów poszczepiennych w Polsce jest fikcją. W artykule pt. „Dlaczego nie zgłaszamy NOP-ów?”, opublikowanym w miesięczniku Lubelskiej Izby Lekarskiej „Medicus”, czytamy: Przeprowadzona przez jeden z popularnych medycznych portali sonda ukazała niepokojące zjawisko. Na postawione w sondzie pytanie: „Czy gdyby Pacjent zgłosił Ci odczyn poszczepienny, zgłosiłbyś niepożądany odczyn poszczepienny (NOP)?” jedynie 38% ankietowanych lekarzy przyznało, że zgłosiłoby NOP. Co może szokować i zarazem niepokoić, to fakt, iż 36% lekarzy przyznało, że nie zgłosi NOP, bo „za dużo przy tym biurokracji”. 9% ankietowanych stwierdziło, że nie zgłosi, bo „nie jest to istotne”, a 16% zapytanych lekarzy nie było pewnych, jaką decyzję podejmą w związku z zaobserwowanymi NOP‑ami. Cały artykuł TUTAJ.

Jeśli rzecznik Chmielowiec uważa, że na podstawie fałszywych danych możliwe jest przeprowadzenie szczegółowej analizy dotyczącej niepożądanych odczynów poszczepiennych ze względu na przyjętą szczepionkę, to nie pozostaje mi nic innego, jak poradzić mu, żeby przestał ośmieszać urząd, który pełni. Szczepionkowa gra w durnia trwa i przy takim podejściu będzie trwała nadal. Przy tej okazji wielu straci zdrowie lub życie, ale za to grupka cwaniaków zarobi krocie.

Z troską o zdrowie publiczne nie ma to nic wspólnego.

-mRNA נגד קורונה סבלו מתופעות לוואי 58 – Babies who received mRNA COVID-19 vaccines suffered life-threatening adverse events

https://rtmag.co.il/english/breaking-58-babies-who-received-mrna-covid-19-vaccines-suffered-life-threatening-adverse-events

צפיות ניתוח מגזין זמן אמת חושף: 58 תינוקות שקיבלו את חיסוני ה-mRNA נגד קורונה סבלו מתופעות לוואי

An analysis of VAERS reports shows that contrary to the FDA’s briefing document claiming that the majority of adverse events in Pfizers’ clinical trial were non-serious – at least 58 cases of life-threatening side effects in infants under 3 years old who received mRNA vaccines were reported. For some, it is unclear if they survived. It is also unclear why the infants were vaccinated, and whether they were part of the clinical trials. However, in the upcoming FDA meeting on Wednesday, the FDA will not be able to argue it did not know

| Ranit Feinberg & Yaffa Shir-Raz | English

  • While the FDA is preparing to approve the mRNA COVID-19 vaccine for infants and toddlers aged 6 months to four years, and claims in its’ VRBPAC Briefing Document released today that the majority of adverse events found in Pfizers’ trial were non-seriousReal-Time magazine analysis reveals at least 58 life-threatening adverse events  in infants and toddlers aged under 3 years old reported to VAERS.
  • The most common serious adverse events were life-threatening bleeding, anaphylactic shock, anticholinergic syndrome, encephalitis, hypoglycemia and neuroleptic syndrome. In most of the reported cases, these are multi-system injuries.
  • In some cases it is not clear what happened to the babies – did they survive? And if so, have they recovered?
  • Most reports do not specify under what circumstances the infants were vaccinated, and if they participated in the clinical trials.
  • While the FDA claims in its’ briefing document that the vaccine efficacy in infants is 80.4%, the  document reveals that the claim is based on a total of 10 symptomatic cases of COVID-19 identified in the trial among 1415 participants – 7 of them in the placebo group vs. 3 in the vaccine group.

Assisted in the preparation of the article Shani Cohen

 „Chest pain; cardiac arrest; Skin cold clammy”. This short description of a cardiac arrest, which occurred one hour after receiving a Pfizer-BioNTech COVID-19 vaccine, is taken from the VAERS system – the US Vaccine Adverse Eve Reporting System ( case number 1015467), and it does not refer to an elderly person, nor to a young adult, or even a teenager. It is hard to believe, but this report refers to a two-month-old baby. “A 2-month-old male patient received bnt162b2 (PFIZER-BioNTech COVID-19 VACCINE) lot number: EL 739, via an unspecified route of administration on 02 Feb 2021 at single dose for COVID-19 immunisation”, thus stated in the report. “Patient administered vaccination, observed for 15 minutes left the clinic then returned one hour later on 02 Feb 2021, presenting as skin cold, clammy and with chest pain, cardiac arrest event then developed, patient stabilised and transferred for further medical treatment… The outcome of the events was unknown. This case was reported as serious with seriousness criteria-life threatening from HA. No follow-up attempts possible. No further information expected”.

How did a 2-month-old baby receive the mRNA vaccine? These vaccines have not yet received EUA (Emergency Use Authorization) for approved use in children ages five and under by the FDA, or any other regulatory authority, and even if it will, the EUA will only include babies 6 months and older.

Was this baby a participant in Pfizer-BioNTech’s clinical trials, testing efficacy and safety among babies?

The answer is unclear. According to the person who wrote the report “Unsure if patient was enrolled in clinical trial”. However, the author of the report also states that the report was ”received from a contactable Other Health Care Professional by Pfizer from the Regulatory Agency”. This note implies that the infant might have actually participated in Pfizer’s trial. The regulatory agency report Safety Report Unique Identifier GB-MHRA-ADR 24687611 – indicates that the report came from Great Britain (the first 2 letters in the report ID stand for the country of origin, GB- Great Britain, and MHRA indicate that the source of reporting was its’ drug authority).

Why did they not follow up on the 2-month-old baby’s condition, after going into cardiac arrest an hour after receiving an experimental vaccine? Why is there no further information? Is it because he died? Or was the baby removed form an experiment? Why would the author of the report not mention this?

Shockingly, it turns out that this incident is not isolated, but in fact one of many in the VAERS system, describing babies and children under five exposed to mRNA Covid vaccines, who suffered life-threatening adverse reactions.

Even though children under five were not considered eligible for these vaccines unless they were part of a clinical trial, astonishingly, it appears that there are many reports in the system describing babies and toddlers who were vaccinated. Some of the children suffered from life-threatening adverse events. In some cases, it is not clear what happened to them; did they survive and recover, do they still suffer from health problems, or did they die.

In a couple of days, on June 15, the FDA’s Vaccines and Related Biological Products Advisory Committee will discuss Moderna and Pfizer’s EUA requests for vaccines for infants and toddlers aged 6 months to 4 years – the only group not yet eligible for COVID-19 vaccination today. According to the FDA’s briefing document released today ahead of the VRBPA committees’ meeting, there were „245 US reports” to the VAERS system „in children 6 months through 4 years of age”, who were injected („product administered to patient of inappropriate age” or „off-label use”) or exposed to the vaccine „via breastmilk”.  Nevertheless, both companies announced already in May that their findings indicate that their vaccines are safe and effective. The VRBPAC Briefing Document lists a variety of adverse events reported following the exposure to the vaccine in this age group, including „pyrexia…, body temperature…, cough, headache, rash, diarrhea”. According to the document, „Among US VAERS reports for individuals aged 6 months through 4 years, which may reflect unauthorized use of the vaccine or may reflect a reporting error, the majority (96.3%) were non-serious”. While the document specifies safety concerns identified from post-authorization safety surveillance data in VAERS, including anaphylaxis, myocarditis, and pericarditis, it does not relate to these safety concerns identified in the younger age group. Instead, it states: „No unusual frequency, clusters, or other trends for adverse events were identified that would suggest a new safety concern”.

But is that really the case? It seems that regardless of the results, and despite the disturbing and shocking findings that are being exposed from Pfizer’s documents, it is expected that both companies will receive the desired EUA very soon. In fact, the CDC website, already in April, had advertised a protocol regarding children’s vaccination, which included babies 6 month to 4 years as well.

In light of this expected approval, RT Magazine conducted an analysis of the cases reported in the VAERS system referring to babies up to 3 years old.

During the analysis, cases were removed in which it was stated that the exposure to the vaccine was through breastfeeding (these cases were analyzed separately and will soon be presented in a follow-up article), as well as cases that were identified as errors in the age registration.

The analysis shows there were at least 58 cases of severe and life-threatening adverse reactions among babies and toddlers 3 years old and younger. This finding is especially puzzling considering the fact that they weren’t supposed to be vaccinated at this age to begin with. Sadly, similarly to the case reported above, most VAERS reports do not indicate how and under which circumstances they were exposed to the vaccine – were they participants in the companies’ trials? And if not, why and in which circumstances were they vaccinated?

Both companies have not yet released the safety data from their trials on this age group. However, one thing is clear from the VAERS reports: there were many babies who were injured after receiving the vaccine. Whether they were vaccinated in the trials or illegally in their communities, Pfizer and Moderna will defiantly not be able to claim, when presenting their data to the FDA, that the vaccine is safe for babies, and that there weren’t any severe adverse events in this age group. Moreover, the FDA’s committee experts who will discuss the EUA approval will not be able to ignore those cases and argue that they did not know. The data presented in this article demonstrate beyond any doubt the complete opposite, and this time – these data are presented to the public in advance, before the EUA is granted and ahead of the VRBPAC discussion.

The outcome of the events: Did not recover

[dalej w oryginale – po hebrajsku, można tłumaczyć na
angielski. MD]

Duraczenie dorosłych i dzieci

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  28 czerwca 2022

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5203

O Filareci, biedne dzieci, kochany kraju złoty! – lamentował Konstanty Ildefons Gałczyński w wierszu, w którym upominał Mirę Zimińską-Sygietyńską, żeby się opamiętała i nie zadzierała z rządem przy pomocy satyry:

Jak pragnę Boga, zadrzesz z rządem.

Satyry nie kocha rząd.

U nas, uważasz, trzeba z prądem,

ty chcesz pod prąd. (…)

Od tej satyry przyjdą rozbiory…

– i tak dalej – aż do Filaretów.

Teraz na Filaretów młodzież kładzie lachę, bo co by powiedział Judenrat „Gazety Wyborczej”, nie mówiąc już o rówieśnikach, gdyby tak jakiś młody człowiek przedstawił się, jako „miłośnik cnoty”? Koledzy wytykaliby go palcami, a koleżanki – szkoda gadać – poniekąd słusznie, bo co kobiecie po miłośniku cnoty? Tyle z niego pożytku, że „pobrudzi pończochę” – jak pisał Tadeusz Boy-Żeleński. Nawiasem mówiąc, tenże autor zachwalał panienkom „dojrzałych panów”, co to „i do tańca i na Germańca”, to znaczy, pardon; jakiego tam znowu „Germańca”; nie „na Germańca”, tylko – do różańca.

Chociaż z drugiej strony na Germańca też – bo słychać, że Naczelnik Państwa zamierza walić pięścią w stół, żeby Germańcy się zlękli i wypłacili reparacje, dzięki czemu – kto wie – może udałoby się uchronić nasz nieszczęśliwy kraj przed finansową katastrofą. Na razie jednak Germańcy zmusili pana prezydenta Dudę do wywieszenia białej flagi, a na tym się chyba nie skończy, bo Parlament Europejski kazał Polskę przeczołgać, w potem wytarzać w smole i pierzu. Ciekawe, co po takich operacjach powie swoim wyznawcom Naczelnik Państwa – bo jeśli chodzi o Donalda Tuska, to chyba dostanie orgazmu, podobnie, jak cały obóz zdrady i zaprzaństwa.

Odpowiedź na te pytania zostanie nam objawiona we właściwym czasie i opatrzona stosownymi komentarzami – żebyśmy wiedzieli, co właściwie myślimy – więc nie ma co zbytnim myśleniem głowy sobie psować – za co chwalił Urszulkę Jan Kochanowski: „Nie dopuściłaś nigdy matce się frasować, ani ojcu myśleniem zbytnim głowy psować”.

Wróćmy tedy nie tyle może do Filaretów, co do „biednych dzieci”, na których specjalnie uwzięli się nie tylko „bandyci Putina”, którzy – jak poinformowała świat pani Ludmiła Denisowa – gwałcili nie tylko starsze dzieci, ale nawet niemowlęta, – ale również płomienni szermierze różnych postępowych ideologii. Nawiasem mówiąc, pani Ludmiła, będąca do niedawna na Ukrainie rzecznikiem praw człowieka, została z tej funkcji z trzaskiem odwołana. Chodziło o to, że w opisach zbrodni, jakich dopuszczają się na Ukrainie „bandyci Putina”, dodawała za dużo dramatyzmu. Tymczasem – jak to w swoim czasie radził Arystoteles – również w dodawaniu dramatyzmu trzeba zachować umiar, żeby nie pojawił się niezamierzony efekt komiczny. Pani Ludmiła wprawdzie dobrze chciała, ale najwyraźniej o tym zapomniała i od razu poszła na całość.

Tymczasem z dramatyzmem trzeba postępować po gospodarsku. Tak właśnie radził Alfred Hitchcock – żeby nie wystrzelać od razu całej amunicji, tylko – najpierw zdetonować bombę atomową, a dopiero potem napięcie ma narastać. Wojna na Ukrainie najwyraźniej przechodzi w stan przewlekły, a tymczasem pani Ludmiła od razu zaczęła od niemowląt, więc nic dziwnego, że koledzy ją za tę nadgorliwość wylali. Ciekawe, czy telewizje w państwach poważnych też powtarzały za panią Ludmiłą, tak, jak te z naszego bantustanu, czy też podchodziły do tego całego dramatyzmu cum grano salis?

Wracając tedy do dzieci, to płomienni szermierze postępowych ideologii musieli inspirować się wskazówką Naftalego Iwanowicza Frenkla, który w sowieckich łagrach wprowadził system kotłów, który wykańczał łagierników sprawniej, niż niejedna komora gazowa: „z więźnia musimy wycisnąć wszystko w trzy miesiące; potem nic nam po nim” – twierdził ten żydowski generał NKWD.

W przypadku dzieci trzy miesiące to za mało tym bardziej, że postępowych ideologii jest całkiem sporo, więc trudno, żeby nawet zdolne i bystre dzieci dały się tak szybko oduraczyć – a cóż dopiero mówić o matołach? Wiadomo, że szybkość morskiego konwoju musi być przystosowana do najwolniejszego statku, bo w przeciwnym razie konwój się rozproszy i już nikt nie będzie miał na niego żadnego wpływu. Tymczasem chodzi o to, by dzieci – najpierw te młodsze, a jak podrosną – to również te starsze – duraczyć cierpliwie i metodycznie. Dlatego też wprowadzony został przymus edukacyjny, egzekwowany przez państwowy monopol edukacyjny, personifikowany przez Ministerstwo Edukacji. Jak zauważył Czesław Miłosz, „wariat na swobodzie największą klęską jest w przyrodzie” – a cóż dopiero wariat, któremu dano władzę nad ludźmi?

Na tę władzę działają rozmaite grupy nacisku. Na przykład okazało się, że jest w naszym nieszczęśliwym kraju sporo ludzi płci obojga, którzy, bzykając się na prawo i lewo, zdobyli w tej dziedzinie niemałą eksperiencję. Czasy są ciężkie, więc nic dziwnego, że postanowili te umiejętności skapitalizować w taki sposób, by w rządowych szkołach przystąpić do edukacji seksualnej. Najlepiej zacząć już przedszkolu, umiejętnie kierując dziecięce pragnienie poznania świata i rządzących nim mechanizmów na eksperymentowanie, najpierw z własnymi, a potem – również cudzymi genitaliami. Korzyść jest podwójna, w właściwie potrójna. Po pierwsze – „seksedukatorzy” przechodzą na garnuszek podatników, którzy muszą w związku z tym sfinansować im nie tylko pensje, ale i ubezpieczenie społeczne. Czegóż chcieć więcej? Po drugie – koncentrowanie młodzieńczej ciekawości na genitaliach, pozwala ukryć w cieniu tych, którzy konstruują mechanizmy prawne i finansowe, pozwalające dymać młodych ludzi aż do śmierci ze starości. Wystarczy, że dadzą im kredyt i już mają nieświadomych swego losu niewolników, którzy do końca życia muszą chodzić, jak w zegarku. Wreszcie – po trzecie – to duraczenie ma utrzymać duraczonych w przekonaniu, że to wszystko naprawdę, że oto przekazywane są im prawdzie perły wiedzy.

Tymczasem nie są to żadne prawdziwe perły wiedzy, tylko odkryta przez Józefa Stalina „nauka przodująca”. Do tego czasu nauka dzieliła się na „burżuazyjną”, czyli taką do luftu, i socjalistyczną, z której biła krynica prawdy – co prawda sowieckiej, czy komsomolskiej, ale dobra psu i mucha. Józefowi Stalinowi, który – zgodnie z przykazaniami Karola Marksa – nie chciał objaśniać świata, tylko go zmieniać – to juz nie wystarczało, więc odkrył naukę przodującą, do której z powodzeniem można zaliczyć seks-edukację, chociaż nie tylko.

Wracając znad morza usłyszałem w radio komunikat, że już od jesieni zostanie wprowadzona w szkołach nowa dyscyplina naukowa, mianowicie – nauka o klimacie. Co prawda o klimacie uczniowie uczyli się i wcześniej; na przykład przypominam sobie, że już w czwartej klasie szkoły podstawowej, na jednej z lekcji przyrody poznawaliśmy wędrówkę wody w przyrodzie. Wtedy jednak panował przesąd, że wody na Ziemi jest cały czas tyle samo, a tylko zmienia ona stan skupienia. Teraz jednak nauka przodująca obaliła tamto ustalenie i jest rozkaz, że wody na Ziemi jest coraz mniej i w związku z tym trzeba ją oszczędzać. Gdzie ta woda się podziewa, że jest jej coraz mniej – tego nie wiadomo – chyba, że chodzi o wodę nadającą się do picia, która stanowi 0,007 procenta ogólnego zasobu wód na Ziemi. A kto tę wodę wypija? Wiadomo – ludzie – więc nie ma innej rady, jak radykalnie zredukować populację światową – czego od lat domaga się prof. Paul Erhlich z Pensylwanii, który uważa, że miliard ludzi w sam raz wystarczy – żeby było komu pożyczać na procent.

Podobnie z globalnym ociepleniem. Jest rozkaz, że globalne ocieplenie jest rezultatem gazów cieplarnianych, produkowanych między innymi przez samochody spalinowe. Wprawdzie w poprzednich epokach geologicznych, np. w epoce kredy, było jeszcze cieplej, niż dzisiaj, bo nawet na biegunach nie było lodu – a samochodów też nie było. Kto by się jednak zastanawiał nad takimi głupstwami, kiedy właśnie padł rozkaz, by za kilkanaście lat nie było już samochodów spalinowych, tylko elektryczne?

Żeby jednak ludzkość w to uwierzyła, trzeba zacząć ją duraczyć od małego, podstawiając zamiast prawdziwej wiedzy – naukę przodującą. Toteż – o czym miałem okazję przekonać się osobiście – absolwenci szkół średnich nie wiedzą, dlaczego zmieniają się pory roku, ale że klimat się ociepla z powodu gazów – to wiedzą na pewno. No a teraz tę dziedzinę nauki przodującej będzie się uczniom podawało w charakterze pereł wiedzy – bo taki podobno padł już rozkaz.

Biedne dzieci!

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Burdelmama satanistów – wspólniczka Epsteina – Ghislaine Maxwell -skazana na 20 lat więzienia.

https://nczas.com/2022/06/29/wspolniczka-epsteina-skazana-na-20-lat-wiezienia/
Ghislaine Maxwell, wieloletnia wspólniczka miliardera Jeffreya Epsteina, została we wtorek skazana przez sąd w Nowym Jorku na 20 lat więzienia za pomoc w masowym wykorzystywaniu seksualnym nieletnich kobiet. Maxwell stwierdziła w sądzie, że „żałuje, że poznała Epsteina„.

Jak stwierdziła ogłaszając wyrok sędzia Alison Nathan, chciała ona „wysłać niechybny sygnał, że te rodzaje przestępstw spotkają się z karą”. Mimo to, wymiar kary – 20 lat więzienia i 750 tys. dol. grzywny – jest niższy od tego wnioskowanego przez prokuraturę, która domagała się od 30 do 55 lat. Obrona wnosiła o 5-letni wyrok.

Maxwell już w grudniu została uznana winną pięciu zarzutów, w tym handlu seksualnego nieletnimi, nakłanianiu nastolatek do podróży w celu udziału w nielegalnych aktach seksualnych oraz przewożenie nieletnich z zamiarem zaangażowania w przestępczą aktywność seksualną.

Według prokuratorów, była ona prawą ręką Epsteina i zajmowała się „rekrutacją” dziewczynek do wykorzystania, a także sama brała udział w molestowaniu. Proceder trwał wiele lat, a ofiarą pary miało paść ponad 100 dziewcząt.

Pochodząca z Wielkiej Brytanii 60-letnia córka b. magnata medialnego Roberta Maxwella [oboje pracowali dla Mossadu. md] wyraziła skruchę z powodu swoich czynów i stwierdziła, [bla-bla… md] że poznanie Epsteina jest tym, czego żałuje najbardziej w życiu. Dodała, że Epstein był „manipulatorskim, przebiegłym i kontrolującym ją człowiekiem”.

BRICS Summit Reaffirms that Russia Not as Isolated…

BRICS Summit Reaffirms that Russia Not as Isolated as NATO Suggests

Jun 28, 2022 https://www.zerohedge.com/geopolitical/brics-summit-reaffirms-russia-not-isolated-nato-suggests

The recent BRICS summit managed to run its course this past week with very little fanfare, despite the fact that Russia is in the midst of a conflict with Ukraine that has led to a worldwide economic war. China is edging towards a potential invasion of Taiwan, and much of the planet is in the middle of a stagflationary crisis in the meantime.

The one major takeaway from the summit was the reaffirmed stance of the BRICS that they would continue to work closely with Russia in economic terms.  

Since the beginning of the invasion of Ukraine, there has been a running narrative in the western media that sanctions and the removal of Russian access to the SWIFT network would crush the country within a few months, leaving them penniless and unable to project military power.  This has not happened.

A picture was painted by journalists and politicians of a completely isolated Russia, destroyed by a global cancel culture campaign that would de-nation them.  In reality, Russian trade, specifically their oil trade, has actually expanded.  Both China and India have increased their purchases of Russian oil while enjoying discounted prices.  Simultaneously, Europe and the US are suffering from oil and gas inflation and the EU is cutting vital oil and gas supplies from Russia.

Any economist with a brain and a familiarity with the BRICS could have predicted this outcome, but the bias within the mainstream media is a powerful thing.  If there were any doubts that the BRICS might distance themselves from Russia, these were put to rest in the BRICS statement on the Ukraine situation.  While supporting humanitarian efforts within Ukraine as well as diplomatic solutions, the BRICS member took swipes and NATO countries for opportunism and instigation.  In other words, there will be no breakup with Russia and BRICS markets will continue to remain open to them. 

This means that Russia’s war with Ukraine will be sustainable for many months to come, which means that sanctions and economic warfare will continue for many months to come.  Supply chain disruptions will continue unabated as Russian commodities remain off the market for the west, and this will add to the already high inflation we are currently dealing with.

Further economic escalation could even lead to BRICS allies engaging in trade warfare as well.  The situation has a powderkeg potential beyond anything the world has seen in decades.

Czy Donald Tusk jest tajnym współpracownikiem PiS? TW „Gargamel”.

Rajmund Pollak https://www.prokapitalizm.pl/czy-donald-tusk-jest-tajnym-wspolpracownikiem-pis/

W realiach dwubiegunowej sceny politycznej sytuacja, w której tzw. „totalna opozycja” robi wszystko, aby zohydzić wyborcom jakąkolwiek myśl o dopuszczenie jej do władzy, scena polityczna staje się de facto jednobiegunowa.

Oczywiście istnieje jeszcze tzw. „Nowa Lewica”, ale oni też nie mają szans na przejęcie władzy, bo jest to w rzeczywistości stara komuna ubrana tylko w nieco wypraną sukienkę.

PSL z kolei już była we wszystkich możliwych koalicjach od komuny po PO i nawet rolnicy małorolni mają świadomość, że ci panowie od „nocnej zmiany” niewiele mają wspólnego z prawdziwą partią ludową.

Co innego Donald Tusk, który pełnił funkcję szefa wszystkich eurokomunistycznych ludowców w Unii Europejskiej, ale musiał zrezygnować, aby jako TW „Gargamel” wspomagać PiS w rozpoczętej właśnie kampanii wyborczej.

Każdy występ publiczny szefa totalnej opozycji zawiera tzw. „ukryty produkt” bardzo nowoczesnej reklamy partii Prawo i Sprawiedliwość. Według badań największych socjologów w USA nie jest najistotniejsze czy o polityku piszą w prasie źle, czy dobrze, bo najważniejsze jest aby w telewizji i innych mediach ukazywało się jak najczęściej prawidłowo napisane jego imię i nazwisko.

Zatem jeżeli szef szefów Platformy Obywatelskiej i jej wszelakich podnóżków w każdym wystąpieniu powtarza w kółko: PiS, Pisiory, Prawo i Sprawiedliwość, rząd PiS, Partia Premiera Morawieckiego, to w podświadomości słuchaczy z tych nudnych wypowiedzi Tuska pozostaje tylko PiS.

Zadałem sobie trudu i policzyłem ile razy TW „Gargamel” wymienił w ostatnim tygodniu PiS, a ile razy PO i…. wyszło mi (a liczyć potrafię), że Donald Tusk w swoich przemówieniach wymienia dziesięć razy częściej PiS, aniżeli PO!

Czy szef Platformy Obywatelskiej, gdyby nie był tajnym współpracownikiem PiS, to byłby na tyle politycznym samobójcą, aby częściej mówić o PiS niż o własnej PO?

W sumie, to ta cała krytyka PiS uprawiana przez TW „Gargamela” jest w istocie pochwałą partii rządzącej, bo socjolodzy już dawno stwierdzili, że nie treść krytyki jest najważniejsza, ale forma tejże krytyki.

Zatem jeżeli Tusk pełen nienawiści i z zacietrzewieniem pluje na PiS inwektywami o poziomie budki z tanim piwem, to inteligentny słuchacz po takich wystąpieniach nabiera sympatii do PiS, a nie do PO z TW „Gargamelem” na czele.

Najwięcej zwolenników PiS-owi dostarczają przemówienia Donalda po niemiecku.

Minęły czasy germańskiego Danzingu, a zatem gdy Donald Tusk przemówił z Gdańska po niemiecku, to utwardził jeszcze bardziej elektorat PiS, który nie chce dominacji germanizmu w pobliżu Westerplatte.

Osobiście jestem bezpartyjny, dlatego bez względu na to czy mój artykuł spodoba się władzom PiS czy też nie, to ja w reasumpcji odpowiem na zadane na wstępie pytanie.

Otóż mam nadzieję, że historycy znajdą dowody na to, że Donald Tusk działa jako tajny współpracownik PiS, ukryty pod ksywą TW „Gargamel”.

Ponowna próba zaszczuwania ludzi skończy się odpowiednią reakcją !

Liczba kłamstw i kompromitacji wokół fal, dawek i wymazów, jest tak duża, a trauma tak głęboka, że…

Nie ma przypadków, są tylko znaki i polityczna głupota PiS

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/nie-ma-przypadkow-sa-tylko-znaki-i-polityczna-glupota-pis/

Sprawa wbrew pozorom i teoriom spiskowym jest bardzo prosta, jak jest zima, to musi być zimno, pani kierowniczko. Gdyby jakimś cudem udało się naprawić wszystkie błędy, zaniedbania i sabotaże, to i tak PiS nie ucieknie od naturalnych zjawisk w przyrodzie. Przyjdzie jesień i ludzie znów będą kichać, kaszleć, przeziębiać się, a w skrajnych przypadkach przechodzić zapalenie płuc. I proszę się nie łudzić, nie będzie miało żadnego znaczenia, co się wcześniej mówiło, chociażby o skuteczności testowania, czy zerwaniu umowy na 6 miliardów z dostawcami „preparatów”. Wystarczy sobie przypomnieć, co i kiedy było w odwrocie, ledwo wspominając o żartach Szumowskiego z noszenia szmatek zakrywających organy powonienia. Nowy etap, nowa narracja i to bez żadnej finezji, ale też instynktu samozachowawczego.

Morawiecki jeździ po gminach i straszy dokładnie tym samym, o czym od dwóch dni mówi Niedzielski. „Musimy się przygotować, nawet na 30 000 hospitalizacji, mamy nowe zapewnienia i zaraz przyjdą dokumenty, że to już zupełnie inne preparaty”, które są przygotowane pod nieco zapomnianą literę z greckiego alfabetu.

Jeśli zapadnie decyzja na najwyższym szczeblu, to wbrew logice i nawet interesom politycznym, PiS pośle do boju najbardziej znienawidzoną przez Polaków twarz pomoru i nic ich nie przekona, że: „białe jest białe, a czarne jest czarne”. Czy tak się rzeczywiście stanie? Pojęcia nie mam i powiem więcej – demiurgowie z PiS też nie mają. Co się w takim razie teraz dzieje? Klasyka gatunku, sondowanie nastrojów społecznych, wysyłanie komunikatów i sprawdzenie reakcji. Kto ma troszkę oleju w głowie, ten wie, że i ten proces nie ma najmniejszego sensu. Teraz to ludzie są na wakacjach i do tego stopnia żyją beztrosko, że nawet o cenach paliwa na Orlenie zapomnieli. Jesienią przyjdzie depresja, powrót do pracy i przede wszystkim do odłożonych problemów. Gdy na to wszystko PiS jeszcze nałoży pomór, zawór bezpieczeństwa może puścić.

Nie wiem, co PiS zdecyduje, bo to jest partia, która dawno przestała się kierować kryteriami moralnymi, intelektualnymi i po prostu zwykłym myśleniem, choćby o partyjnym interesie.

Natomiast wiem, że tym odgrzewanym kotletem nie da się odwrócić uwagi Polaków od prawdziwych tragedii. Stara technika budowania napięcia po to, żeby fantastyczna władza w cudowny sposób mogła uratować naród, sprawdza się, ale nie przy zgranych tematach. „Wojna” spadła PiS z politycznego nieba i od razu się na to rzucili, trafiając idealnie w nastroje społeczne, nad czym można tylko ubolewać. O ile do jesieni nie pojawi się coś równie „atrakcyjnego”, to na mieleniu przeterminowanych strachów PiS niczego nie ugra.

Jest pewne, że ponowna próba zaszczuwania ludzi skończy się odpowiednią reakcją i jak zawsze pozbawiam rewolucyjnych złudzeń, jednak tuż przed wyborami słupki odpowiednio zareagują. Zarządzanie strachem jest bardzo wygodna dla polityków i PiS uwielbia te technikę „rządzenia”, ale i do tak prostej operacji trzeba dobrać odpowiednie narzędzia, a nie sięgać po zużyty cep.

Zanim dojdzie do rozstrzygnięcia, tu i teraz można powiedzieć, że PiS całą operację rozpoczął beznadziejnie. Niedzielski nic nie musi mówić, aby ludzie na samo nazwisko odpowiednio zareagowali. Liczba kłamstw i kompromitacji wokół fal, dawek i wymazów, jest tak duża, a trauma tak głęboka, że mechanizmy obronne natychmiast się uruchomią.

No i jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, Niedzielski z Morawieckim to „sobie mogą”, jeśli nie pójdzie komunikat ze światowej, czy chociaż europejskiej centrali, w Polsce niczego nie odpalą. Po tych chaotycznych ruchach wyraźnie widać, że PiS boi się jesieni i zimy jak ognia, stąd też te desperackie próby i wypuszczanie szczurów. Degradująca się władza musi nie tylko znaleźć wytłumaczenia dla katastrofy gospodarczej, która w zasadzie już nastąpiła, ale ma jeszcze takie „małe” problemy jak zakontraktowane „preparaty” na 6 miliardów. Zamiast od tego uciekać, jak najdalej, próbują sprawdzić, czy da się w to wdepnąć, tyle z PiS zostało.