Kaczyński chwali się zmianą Polski. – Taaak.. Mamy największy kryzys demograficzny od czasów drugiej wojny światowej.

Zbudował kraj pełen dziadków bez wnuków. Tu nie ma przyszłości

[ wg mnie – wnioski Autora są pospieszne, ale niestety – wskazują właściwie wyniki rządów PiS. MD]

https://nczas.com/2022/07/03/kaczynski-chwali-sie-zmiana-polski-zbudowal-kraj-pelen-dziadkow-bez-wnukow-tu-nie-ma-przyszlosci/

– Myśmy powiedzieli sobie w naszych programach, że doprowadzimy do tego, że Polska będzie inna w swoim kształcie społecznym – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński na spotkaniu z mieszkańcami w niedzielę w Ostrowcu Świętokrzyskim. I udało mu się – zbudował kraj emerytów z wielkim długiem.

„Myśmy powiedzieli sobie w naszych programach, które przygotowywaliśmy, kiedy byliśmy w opozycji, że doprowadzimy do tego, że Polska będzie inna w swoim kształcie społecznym. I kiedy szedłem tutaj i słyszałem +twoja wina, twoja wojna+, to pomyślałem, ze chętnie +winę+ za zmianę tego systemu biorę na siebie, choć jest to nie tylko moja +wina+” – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w niedzielę w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Dodał, że wielu osobom było dobrze w dawnym systemie, bo „w mętnej wodzie doskonale ryby łowili”.

„A kiedy woda została przeczyszczona, jeszcze niedostatecznie, ale jest już czystsza, i okazało się, że liczą, to jest im trudniej. I oni nas za to nienawidzą, naprawdę nas nienawidzą. Jak ktoś nie wierzy, niech posłucha wczorajszej konwencji PO w Radomiu” – stwierdził Jarosław Kaczyński.

Powiedział, że zdaje sobie sprawę, że „są tam tacy, których nie da się naprawić”, ale są tacy, którzy „może zmienią zdanie i do nich się zwracamy”. „Na czym polegało usprawiedliwienie tamtej polityki? Polegało na twierdzeniu, że innej polityki się nie da prowadzić, że +pieniędzy+ nie ma i nie będzie, że nie ma guzika, który można naciskać, żeby ceny spadały. Teraz ten pan, którego nazwiska nie chcę wypowiadać, odkrył ten guzik, bo powiedział, że jak dojdą do władzy, to zniknie inflacji” – stwierdził prezes PiS.

======================================

Rządzący PiS pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego żadnej wody nie przeczyścił. Po prostu powsadzał swoich na wszystkie możliwe stanowiska, a dodatkowo namnożył tych stanowisk w administracji państwowej i spółkach skarbu państwa do rozmiarów nieznanych wcześniej w historii. PiS nie rozliczył żadnej afery z poprzednich lat, a wyjątkiem jest Sławek Nowak, który gdyby nie wpadł na Ukrainie to nikt by o nim już dawno nie słyszał.

PiS po prostu zadłużał nas ile się da, „drukował” pieniądze, które rozdawał swoim i grupom społecznych, które go popierały, głownie emerytom. Dzięki temu mamy największy kryzys demograficzny od czasów drugiej wojny światowej. Dzieci się rodzi coraz mniej. Polska to dzisiaj kraj emerytów, dziadków bez wnuków. To nie jest przyszłościowe, to nie jest rozwój. Polska wymiera dzięki polityce Jarosława Kaczyńskiego i jego partii.

Główne przyczyny inflacji.

Rządzący i totalna opozycja wskazują winnych. Jedynie Krzysztof Bosak uczciwie wyliczył wszystkie główne przyczyny inflacji

https://nczas.com/2022/07/03/rzadzacy-i-totalna-opozycja-wskazuja-winnych-jedynie-krzysztof-bosak-uczciwie-wyliczyl-wszystkie-glowne-przyczyny-inflacji-video/

Totalna opozycja pod przywództwem Platformy Obywatelskiej całą winę za inflację w Polsce zrzuca na PiS – na działania rządu i prezesa NBP Adama Glapińskiego. Rządzący PiS za wzrost cen obarcza Putina a czasem trochę Unie Europejską. I tylko poseł Krzysztof Bosak z Konfederacji uczciwie wyliczył wszystkie przyczyny składające się na inflację w Polsce.

Krzysztof Bosak był gościem programu „Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii”. Jednym z tematów dyskusji z innymi politykami była galopująca w naszym kraju inflacja.

Przypomnijmy: w Polsce ostatni odczyt inflacyjny [oficjalny, nie zas przwfziwy, dotyczący ludzi. MD] wyniósł 15,6 proc. co daje nam jeden z najwyższych wskaźników w Europie. Gorzej jest m.in. na Litwie, Łotwie i w Estonii, czyli krajach o małych gospodarkach i najbardziej uzależnionych od handlu z Rosją.

„Trzeba sprawę przedstawiać uczciwie. Ta inflacja ma wiele przyczyn” – stwierdził poseł Bosak.

„Polityka przede wszystkim premiera Morawieckiego i współpracującego z nim lojalnie prezesa (NBP) Glapińskiego to jedna z przyczyn, dla których mamy inflację nieco wyższą. Konfederacja jako jedyna siła polityczna w kampanii wyborczej roku 2019 ostrzegała przed tym.

Mówiliśmy, że PiS proponuje rzeczy nierealne albo takie, które zaskutkują inflacją. Dokładnie to się stało i stąd ta nadwyżka naszej inflacji nad średnią (europejską – przyp. red.)” – mówił poseł Konfederacji.

„Natomiast powiedzmy o pozostałych przyczynach.

Są to ogromne zaniedbania wszystkich poprzednich rządów w modernizacji energetyki;

jest to polityka Unii Europejskiej, która powoduje, że rosną ceny prądu i ciepła, a od tego uzależniona jest produkcja bardzo wielu rzeczy w gospodarce;

jest to polityka Chin, które pod pretekstem pandemii zaczęły podnosić ceny na rynkach światowych różnych surowców potrzebnych do produkcji przemysłowej;

są to zaniedbania wielodziesięcioletnie Europy i świata zachodniego w uzależnianiu się od Chin;

jest to kryzys postpandemiczny, który spowodował zerwanie łańcuchów dostaw i wzrost kosztów transportu;

i jest to wreszcie polityka Rosji, która celowo już przed wojną (na Ukrainie – przyp. red.) podnosiła ceny surowców, po to żeby kraje europejskiej były 'na musiku’ i uległy dyktatowi Putina” – wyliczał Krzysztof Bosak.

„To są wszystkie te czynniki jednocześnie, one się złożyły na te 15 procent, nie jeden czynnik. Każdy, kto tu w studio mówi: 'ty jesteś winny, albo ty’ i nie mówi tego w całej złożoności, po prostu nie mówi prawdy” – powiedział Bosak.

======================

[Czemu on nie podsumował że jest to planowe wprowadzanie NWO? „Takich rzeczy” posłom, nawet w opozycji, mówić nie wolno?? md]

https://twitter.com/i/status/1543516564808417280

Zdeprawowani Moderniści

https://www.wydawnictwowektory.pl/pl/p/Zdeprawowani-Modernisci/40

W „Zdeprawowanych modernistach” Jones odkrywa prawdziwe oblicze bohaterów dwudziestowiecznej kultury: Kinsey’a. Picassa, Freuda, Keynesa i innych.

Odkrywa manipulacje i oszustwa, jakich się dopuszczali, promując swoje ideologie, które nie były niczym więcej, jak tylko wyrazem ich seksualnych obsesji.

Ludzie, dla których seks stał się bogiem, byli nie tylko jego apostołami, ale również niewolnikami.

Rozpusta jest występkiem powszechnym, szczególnie w naszych czasach. W sferze intelektualnej jednak rzeczą kluczową jest proces transmutacji przewin w rozmaite teorie, a więc sytuacja, w której „intelektualista” występuje przeciwko zasadom moralności, a co za tym idzie, przeciwko prawdzie. Wszystkie współczesne ?izmy? są wypadkową tej właśnie postawy. Wszystkie wyczerpują znamiona samousprawiedliwiania się. I wszystkie one najskuteczniej analizuje się z perspektywy wiedzy o niedostatkach moralnych ich twórców, orędowników i wyznawców.

(Ze wstępu autora)

E. Michael Jones (ur. 1948), amerykański pisarz, wykładowca, komentator, wydawca periodyku „Culture Wars”. W swoich publikacjach demaskuje nowoczesne ideologie, które pod hasłami emancypacji i wyzwolenia usiłują wprowadzić nowy rodzaj totalitarnej kontroli.

W Polsce ukazały się jego książki: Libido dominandi. Seks jako narzędzie społecznej kontroli oraz Gwiazda i krzyż.

===============================

Poza wymienionymi wyżej – zadziwiło mnie, ale i rozśmieszyło – że guru antropologii – Margaret Mead – kłamała w książce „Dojrzewanie na Samoa” , by usprawiedliwić własną rozpustę; że sir Anthony Blunt, esteta bliski dworowi Królowej – był szpiegiem [dodajmy – bezkarnym!![ sowietów – bo „do szaleństwa kochał się w Burghessie (to inny, sławny szpieg sowietów);

że Picasso.. Freud.. Jung…

Eh, kupcie i poczytajcie !! Mirosław Dakowski

Dlaczego

Anthony Ivanowitz

Od wielu już lat obserwuję zdumiewające dla mnie zjawisko: większość z ludzi z którymi mam kontakt, to w większości mądrzy ludzie, oczytani, wybitni specjaliście w jakiś wąskich dziedzinach wiedzy, cenieni pracownicy w zawodach o wykonywaniu których ja nie mam pojęcia.

A jednocześnie ci sami ludzie wykazują jakąś skazę umysłową: nie potrafią kojarzyć faktów i wyciągać z nich poprawnych wniosków.

Z całą ostrością zjawisko to ujawniło się w skali masowej podczas tak zwanej „pandemii”

Szwindel ten był tak grubymi nićmi szyty, że człowiek inteligentny nie powinien się dać nabrać!

A jednak miliardy ludzi na całym świecie się nabrał, nie tylko uwierzyło w „pandemię” ale i dało sobie wpuścić do ciał trutkę o której działaniu i składzie chemicznym nic nie wiedziało.

Przy powszechnym dostępie do internetu, szwindel pandemiczny był i jest do zdemaskowania w kilkanaście minut (powiedzmy kilku godzin.)

Wystarczy przyjrzeć się firmie Pfajzer która „szczepionki” wyprodukowała. Była ona w przeszłości kilkanaście razy karana sądownie za działania na szkodę pacjentów i została zmuszona wyrokami sądowymi do wypłaty miliardów dolarów odszkodowań.

Prokuratura USA określiła tą firmę jako „notorycznego oszusta”. Producent o takiej kryminalnej reputacji produkuje „szczepionki”, zaś ludzie pozwalają ją sobie wpuszczać do ciał, choć gdyby Pfajzer produkował wadliwe samochody, (i wypłacił ich nabywcom miliardy dolarów odszkodowań za wypadki drogowe zawinione przez producenta) to nikt by takich samochodów nie kupował zaś firma by zbankrutowała.

Nie dość tego! Z powszechnie dostępnych danych statystycznych wynikało i wynika, że tak zwany kowid-19 (czyli coś jak… md) zwykła grypa sezonowa) posiada śmiertelność poniżej 1 %, zaś średni wiek ludzi którzy zmarli na tą chorobę wynosi 83 lata!

Już te dane powinny otrzeźwić ludzi, nawet jeśli o kryminalnej przeszłości firmy Pfajzer nie wiedzieli!

Nie otrzeźwiły!

Pojawiły się w internecie sprawozdania z różnych badań naukowych demaskujących globalne kłamstwo kowidowe – i odbiły się one jak groch od ściany! Ludzie jak barany pozwalali sobie wpuszczać do organizmów jakąś ciecz o nieznanym składzie chemicznym i o nieznanym im działaniu.

Nawet obecnie gdy na wniosek sądu w Teksasie zobowiązujący FDA (amerykańską agencję dopuszczającej szczepionkę do stosowania) do opublikowania wszystkich dokumentów przesłanych agencji przez producenta (firmę Pfizer), ujawniono, że firma ta wiedziała, że jej „szczepionka” wywołuje prawie 4 tysiące różnych chorób, nikt w Polsce się tym nie przejmuje zaś media i politycy starają się informację tą ukryć i zaczynają już następną akcję propagandową zachęcającej do następnych „szczepień.

Czy może dziwić fakt, że przy opisanej indolencji umysłowej miliardów ludzi nie potrafiących kojarzyć faktów o których wiedzą, możliwe jest uprawianie globalnej polityki „szczepień” na rożne choroby, choć dla spostrzegawczego człowieka jest oczywiste, że tak zwane „szczepienia” to ściema, którą pokazują wydarzenia ostatnich lat.

Ogromna emigracja ludzi z Afryki, Afganistanu czy państw arabskich (idąca w miliony) w których nigdy nie było żadnych szczepień, do państw europejskich pokazuje dobitnie, że brak szczepień nie skutkuje jakimiś „epidemiami” ani wśród przybyszów, ani ludności miejscowej.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy przybyło do Polski ponad 4 miliony obywateli Ukrainy w zdecydowanej większości nigdy na nic nie szczepionej. Ponoć są wśród nich nosiciele odry, gruźlicy i dziesiątek innych chorób „zakaźnych” i jakoś ani oni nie chorują w skali masowej ani też nie pozarażali Polaków!

Może więc czas skojarzyć przedstawione fakty i przyjąć do wiadomości, że tak zwane szczepienia to globalne oszustwo przyjęte do aprobującej wiadomości przez miliardy ludzi na świecie, nie potrafiących kojarzyć faktów o których wiedzą!

W każdym mieście na świecie w którym zbudowano kanalizację i wodociągi nie wybuchła nigdy żadna epidemia, bez względu na to, czy szczepiono tam ludzi czy też nie!

Tan fakt też łatwo dostrzec, ale wyciągnąć na jego podstawie prawidłowy wniosek potrafią tylko jednostki!

Anthony Ivanowitz 2.07.2022r. www.pospoliteruszenie.org

======================

mail: Nie wiadomo też „dlaczego” Stolica Apostolska poparła akcję szczepień 
tym niesprawdzonym preparatem.

Szczytowanie przed dołowaniem

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)  •  3 lipca 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5207

28 czerwca prezydent Andrzej Duda wsiadł do samolotu, by polecieć na dwudniowy szczyt NATO w Madrycie, który rozpoczął się we wtorek uroczystą kolacją z hiszpańską rodziną królewską. Zanim jednak wsiadł, na płycie wojskowego lotniska w Warszawie wygłosił przemówienie o tym, czego się po szczycie spodziewa i co będzie robił, gdy stamtąd powróci. Przede wszystkim pan prezydent spodziewa się, że w Madrycie nastąpi demonstracja jedności Sojuszu Północnoatlantyckiego w obliczu rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

Wszytko to oczywiście być może, bo sam widziałem, jak amerykański prezydent Józio Biden komplementował niemieckiego kanclerza Scholza, że jest najlepszym szermierzem jedności Sojuszu i że gdyby nie on, to nie wiadomo, czy wszystko by się tak pięknie udało. Tymczasem rządowa telewizja w Warszawie od tygodni chłostała niemiecki rząd, nieubłaganym palcem wytykając mu, że nie tylko nie pomaga Ukrainie tak, jakby tego chciał pan premier Morawiecki, ale w dodatku sprawia wrażenie, jakby grał w jednej drużynie ze znienawidzonym Donaldem Tuskiem i jego Volksdeutsche Partei. Jeśli jednak, zgodnie z marzeniem pana prezydenta Dudy w Madrycie ma być zademonstrowana jedność – a taki chyba też jest rozkaz – to chyba pan prezes Kurski będzie musiał nałożyć pani redaktor Danucie Holeckiej jakiś tłumik – bo ostatnio nawet niemiecki ambasador w Warszawie ubolewał, że „nie rozumie”, o co właściwie rządowi „dobrej zmiany” chodzi. Nie jest w tym odosobniony, bo Naczelnik Państwa, który właśnie ustąpił w rządzie miejsca swemu faworytowi, panu Mariuszowi Błaszczakowi, podczas przemówienia do wyznawców, jakie wygłasza w kolejno odwiedzanych miastach, w Inowrocławiu dał do zrozumienia, że istnieje antypaństwowy spisek deweloperów, tak zwany „układ deweloperski” który sypie piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów. Wskutek tego nie buduje się tylu mieszkań, co za Gierka, który w oczach Naczelnika Państwa niezmiennie musi uchodzić za jasnego idola. Reprezentujący tę branżę związek firm deweloperskich w odpowiedzi zwrócił uwagę, że duże, ponadregionalne firmy, obejmują zaledwie około 3 procent rynku, podczas gdy resztę – małe, rodzinne firmy nie wychodzące poza własny region. W tych warunkach możliwość stworzenia potężnego „układu deweloperskiego” jest niemożliwa. Ale Naczelnik wie swoje i „już z nowym wrogiem toczy walkę”.

Wracając do Madrytu, to pan prezydent Duda spodziewa się jeszcze, że odpowiedź NATO na rosyjską agresję będzie „twarda i silna” tym bardziej, że ma nadzieję, iż za największe zagrożenie dla NATO zostanie uznana Rosja. W związku z tym sekretarz generalny NATO, pan Stoltenberg zapowiada wzmocnienie sił szybkiego reagowania z 40 do 300 tysięcy żołnierzy, którzy mają być zorganizowani już nie tylko w batalionowe grupy bojowe, ale w brygadowe. Niestety chyba polskie supliki w sprawie dostarczenia z Zachodu broni i sprzętu zamiast tego, który Polska przekazała Ukrainie, nie zostaną wysłuchane, a pan prezydent ponownie chyba nie ośmieli się zaproponować prezydentowi Bidenowi, by w ramach wzmacniania wschodniej flanki NATO, USA sfinansowały uzbrojenie dodatkowych 200 tys, żołnierzy, o których, zgodnie z ustawą o obronie Ojczyzny, ma zostać powiększona nasza niezwyciężona armia. Ale jestem pewien, że poza tym pan prezydent Duda może wygłosić najmocniejsze ze wszystkich przemówienie na całym szczycie, którego dodatkowym celem będzie zmłotowanie Turcji, by zgodziła się na przyjęcie do NATO Szwecji i Finlandii.

Warto w związku z tym zwrócić uwagę, że szczyt w Madrycie odbywa się niejako w towarzystwie dwóch innych szczytów, jakie odbyły się wcześniej. Pierwszy – to szczyt państw uczestniczących w porozumieniu BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i RPA) w Pekinie. Szczyt opowiedział się za podjęciem rokowań między Ukrainą i Rosją, ale odnoszę wrażenie, że to był tylko taki listek figowy, który miał przesłonić poparcie, jakie zostało tam udzielone Rosji. Ma ono całkiem spory ciężar gatunkowy, bo BRICS skupia ponad 3 miliardy ludzi, podczas gdy NATO i kraje zależne od USA, jak Tajwan, czy Korea Południowa – tylko ponad 700 milionów. Na tym tle łatwiej zrozumieć, dlaczego zachodnie sankcje przeciwko Rosji są tak mało skuteczne. Poza tym kontynuowanie wojny na Ukrainie w sytuacji, jaka się wytworzyła, paradoksalnie wydaje się najbezpieczniejsze dla wszystkich zainteresowanych. Nie mówię już o USA, które nawet specjalnie nie ukrywają pragnienia, by wojna trwała jak najdłużej, tylko o Rosji, która ma nadzieję, że dzięki temu dokończy zaplanowany rozbiór Ukrainy, pozbawiając ją wschodnich, uprzemysłowionych obwodów oraz odcinając od Morza Czarnego. W tej sytuacji również zgoda prezydenta Zełeńskiego na wdanie się w dyskusję, nad „dopuszczalnym” rozbiorem Ukrainy, byłaby pocałunkiem śmierci nie tylko dla niego, ale i dla jego otoczenia. W tej sytuacji przejście wojny na Ukrainie w stadium przewlekłe, wydaje się nieuchronne.

Poza tym w Bawarii odbył się szczyt G 7, na którym wystąpił – oczywiście wirtualnie – prezydent Zełeński, przedstawiając w formie dość ultymatywnej, jak to ma we zwyczaju, nie tylko żądania dalszego wpierania Ukrainy dostawami broni, amunicji no i oczywiście – pieniędzy – a poza tym domagał się, by najbogatsze państwa zobowiązały się do sfinansowania odbudowy Ukrainy po ostatecznym zwycięstwie, które jego zdaniem może nastąpić już pod koniec bieżącego roku. Nie da się ukryć, że prezydent Zełeński, chociaż znajduje się razem z całą Ukrainą na finansowej kroplówce Zachodu, w odróżnieniu od pana prezydenta Dudy, wcale nie kuca przed swoimi dobroczyńcami, najwyraźniej wychodząc z założenia, że kto nawarzył piwa, ten powinien je teraz wypić. Inna sprawa, że co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie, więc może pan prezydent Duda uważa, iż – w odróżnieniu od prezydenta Zełeńskiego – nie na wszystko może sobie pozwolić.

Podczas gdy światowe potęgi szczytują przed prawdopodobnym dołowaniem, nieubłaganie nadchodzi sezon ogórkowy, który ma swoje prawa nawet w sytuacji wojny, jaką Rosja prowadzi z Sojuszem Atlantyckim na Ukrainie. Oto opinię publiczną, a w każdym razie – jej postępową część – wzburzyło wystąpienie pani Edyty Górniak, Już nawet nie chodzi o to, że nie wierzy w epidemię, co wśród mikrocefali uchodzi za myślozbrodnię, ale o to, iż ujawniła, że w przemyśle rozrywkowym funkcjonuje bardzo wiele istot człekopodobnych, tak zwanych „reptilian”, którzy nie mają duszy. Ta niedyskrecja wywołała w mondzie zrozumiałe poruszenie, a panią Górniak skrytykował nawet pewien ksiądz, wytykając jej nieubłaganym palcem, że wszyscy mają duszę.

Na jego miejscu nie byłbym taki pewny, już nawet nie dlatego, że taki np. pan Aleksander Kwaśniewski twierdzi, że on duszy nie ma, co po bliższym przyjrzeniu mu się wygląda całkiem prawdopodobnie, a poza tym – któż może takie rzeczy wiedzieć lepiej od niego? Ważniejszym powodem jest dialog z judaizmem, w którym Talmud jasno sugeruje, że „goje” są istotami człekopodobnymi, chociaż, w odróżnieniu od pani Górniak, nie nazywa ich „reptilianami”. Dlaczego z Talmudem można tedy prowadzić „dialog”, a z panią Górniak, która przecież mniej więcej mówi to samo – już nie? Poza tym, w tej sytuacji, w pryncypialnej krytyce pani Górniak można dopatrzyć się ukrytych intencji antysemickich, co już byłoby sprawą bardzo poważną. Dlatego też z ulgą można powitać światełko w tunelu w postaci deklaracji pana mecenasa Romana Giertycha, że będzie kandydował w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych. Jeszcze nie wiadomo, czy z Volksdeutsche Partei, czy z „Róbmy Sobie Na Rękę”, ale to nieważne, bo już Tadeusz Boy-Żeleński pisał, o pewnym osobniku, że „żadnych politycznych nie ma on przesądów; każda partia dobra, byle dojść do rządów” – a w przypadku pana mecenasa Giertycha immunitet parlamentarny jest na wagę złota.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

WIELKI RESET: COFANIE ZEGARA CYWILIZACJI

Ujarzmianie słabych czyli dokąd cofnie nas Wielki Reset

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/07/02/ujarzmianie-slabych-czyli-dokad-cofnie-nas-wielki-reset/

Chcą zaprojektować porządek społeczny, w którym współczucie i wzajemna pomoc staną się przestarzałe, a każdy obywatel świata będzie równie bezsilny, biedny i odizolowany, aby ludzie nie byli w stanie przeciwstawić się zorganizowanej sile globalnego zarządzania i aby przetrwać uzależnią się od rządów i ich sojuszników. W końcu nic nie będzie już chronić obywateli, a obywatele nie będą już chronić siebie.

−∗−

Tłumaczenie artykułu ze stron serwisu Mises Institute na temat spodziewanych skutków tzw. Wielkiego Resetu, których przejawem ma być ‘cofnięcie’ ludzkości w historii rozwoju.

____________***____________

Wielki Reset: cofanie zegara cywilizacji

Birsen Filip

Pandemia COVID-19 charakteryzowała się bezprecedensowym połączeniem interesów wielkich i potężnych korporacji z władzą państwa. W wielu krajach demokratycznie wybrani politycy nie reprezentowali interesów własnych obywateli i nie przestrzegali własnych konstytucji i kart praw. W szczególności popierali środki takie jak lockdown, nakazy szczepień, tłumienie różnych wczesnych opcji leczenia, cenzurę odmiennych poglądów, propagandę, ingerencję w sferę prywatną jednostek i zawieszenie różnych form swobód. Wszystkie te działania i środki zostały centralnie zaprojektowane przez inżynierów społecznych pandemii.

Globaliści, którzy mają obsesję na punkcie kontroli społecznej, postanowili wykorzystać pandemię, aby zwiększyć swoją autorytarną władzę. Wśród nich wyróżniał się Klaus Schwab, założyciel i prezes wykonawczy Światowego Forum Ekonomicznego (WEF). W czerwcu 2020r. stwierdził, że „pandemia stanowi rzadkie, ale wąskie okno okazji do refleksji, ponownego wyobrażenia i zresetowania naszego świata”. Według niego „każdy kraj, od Stanów Zjednoczonych po Chiny, musi wziąć w tym udział, a każda branża, od ropy i gazu po firmy technologiczne, musi zostać przekształcona”.

Nie jest tajemnicą, że WEF od pierwszych dni pandemii skupił się na przyspieszeniu wdrażania centralnego planowania dla całej światowej populacji. Ten plan ustanowienia nowego porządku światowego, zwanego Wielkim Resetem, był kluczowym tematem ostatniego dorocznego spotkania WEF, które odbyło się w dniach 22-26 maja w Davos w Szwajcarii.

Drastyczne zmiany w porządku światowym, takie jak Wielki Reset, nie zachodzą spontanicznie, a są raczej projektowane przez globalnych decydentów politycznych, w tym wpływowych miliarderów, polityków, celebrytów, stronniczych naukowców, bogatych filantropów oraz biurokratów z organizacji i instytucji międzynarodowych. Tego typu ludzie wspierają inżynierię społeczną, ponieważ pozwoli im ona przejąć kontrolę nad światowym bogactwem i zasobami naturalnymi oraz wzmocnić ich zdolności do kształtowania społeczeństwa według własnego uznania.

Podobnie jak ich poprzednicy w historii, inżynierowie społeczni WEF uważają, że „nie może być spontanicznej, niekierowanej działalności, ponieważ może ona przynieść rezultaty, których nie można przewidzieć i których plan nie przewiduje. Może to wytworzyć coś nowego, niewyobrażalnego w filozofii planisty”.[1]

W oparciu o agendę WEF pomyślne zakończenie obecnej transformacji przemysłowej będzie wymagało przeprojektowania i kontrolowania każdego najmniejszego aspektu ludzkiego życia i zachowania, w tym prywatnej sfery jednostek, gospodarki, polityki i organizacji społecznych, bez możliwości dobrowolnej i spontanicznej współpracy między jednostkami opartej na ich woli, wartościach, myślach i przekonaniach. Prawie dwa wieki temu ostrzegano nas, że kiedy ten rodzaj despotycznej władzy odniesie sukces, będzie „przeładowany mnóstwem drobnych zadań” wnikających „do życia prywatnego”, rządzenia rodzinami i dyktowania „działań” i „gustów jednostek”.[2]

W rzeczywistości niektóre z najbardziej absurdalnych środków kontroli proponowanych przez WEF obejmowały ograniczenie prania dżinsów do „nie częściej niż raz w miesiącu” i „piżamy raz w tygodniu”. WEF opowiada się również za przekształcaniem całych systemów żywnościowych poprzez zachęcanie ludzi do spożywania owadów, argumentując, że „białko owadów ma wysokiej jakości właściwości i może być wykorzystywane jako alternatywne źródło białka w całym łańcuchu pokarmowym, od paszy dla akwakultury [hydroponika -tłum.] po składniki suplementów diety dla ludzi i zwierząt”. Przebudowa systemu żywnościowego obejmowałaby również spożywanie „mięsa hodowanego”, czyli „produktu mięsnego stworzonego przez hodowanie komórek zwierzęcych w kontrolowanym środowisku laboratoryjnym”.

WEF wspiera również eliminację „własności samochodu”, ponieważ „zapłata za przejazd lub dostawę jest tak prosta, jak dotknięcie aplikacji na smartfonie”, a „wynajem pojazdu” oznacza, że ​​„kredyty samochodowe i płatności ubezpieczeniowe skurczą się lub znikną”. Ostatecznie Wielki Reset ma na celu stworzenie świata, w którym do 2030r. „nie będziesz posiadać nic i będziesz szczęśliwy”, ponieważ ludzie nie będą posiadać żadnej prywatnej własności i będą wynajmować wszystko, czego „potrzebują w życiu”.

Ta przesłanka pomija jednak fakt, że własność prywatna wiąże się z postępem cywilizacyjnym, wyższymi etapami rozwoju materialnego i moralnego oraz rozwojem współczesnego życia rodzinnego. Scenariusz WEF zmniejszyłby również poczucie bezpieczeństwa, które wzmacnia posiadanie własności prywatnej.

Gdy Wielki Reset dobiegnie końca, jednostki będą zasadniczo miały swoje myślenie i podejmowanie decyzji „wykonane za nich przez ludzi podobnych do nich, zwracających się do nich lub wypowiadających się w ich imieniu”.[3] Takie „pragnienie narzucenia ludziom wyznania wiary, które jest dla nich zbawienne, […] nie jest czymś nowym ani specyficznym dla naszych czasów”.[4] Jednak, jak pokazały różne reżimy totalitarne na przestrzeni dziejów, opresyjne centralne planowanie inżynierów społecznych prowadzi do utraty przez masy poczucia autonomii, wolności, godności, kreatywności i siły. Straci się też bodziec do poprawy własnej kondycji i przyczyniania się do rozwoju społeczeństwa.[5]

Jeśli socjotechnika WEF odniesie sukces, to do 2030 roku nie będzie można polegać na sobie, członkach rodziny, krewnych, przyjaciołach czy społeczności. Stanie się tak dlatego, że zwolennicy każdego absolutystycznego reżimu chcą, aby tradycje i obyczaje zostały skorumpowane, „zatarte wspomnienia, zniszczone nawyki, … swobody, pozbawienie praw”. [6]

Innymi słowy, chcą zaprojektować porządek społeczny, w którym współczucie i wzajemna pomoc staną się przestarzałe, a każdy obywatel świata będzie równie bezsilny, biedny i odizolowany, aby ludzie nie byli w stanie przeciwstawić się zorganizowanej sile globalnego zarządzania i aby przetrwać uzależnią się od rządów i ich sojuszników. W końcu nic nie będzie już chronić obywateli, a obywatele nie będą już chronić siebie.

Inżynierowie społeczni WEF zasadniczo opowiadają się za naturalną wolnością, która pozwoliłaby silnym korzystać ze swojej władzy, jednocześnie ujarzmiając słabych. Czyniąc to, po prostu wzywają świat do cofnięcia się w rozwoju historii ludzkości w kierunku przywrócenia feudalizmu i niewolnictwa. Należy pamiętać, że wolność gospodarcza, wolność pozytywna, wolność polityczna, wolność myśli, wolność słowa i wolność prasy nie są atrybutami człowieka pierwotnego ani pańszczyzny. Są raczej wytworami najbardziej zaawansowanych stadiów społeczeństwa.

Mówiąc dokładniej, te rodzaje wolności są wynikiem wysiłków niezliczonych myślicieli, ruchów społecznych, rewolucji i wojen w całej historii ludzkości. Jednak inżynierowie społeczni nie interesują się historią i walkami naszej cywilizacji, ponieważ wierzą, że posiadają wiedzę specjalistyczną we wszystkich dziedzinach, co jest linią myślenia leżącą u podstaw wszystkich reżimów dyktatorskich.[7] Nie uważają, że inżynieria społeczna jest obca prawdziwej naturze istot ludzkich, mimo że opiera się na „mechanicznej dokładności” i nie „wyrasta z wolnego wyboru człowieka”.[8] Co więcej, zwolennicy inżynierii społecznej ignorują fakt, że „postęp ludzkości, pod względem zdolności umysłu i serca, dobrobytu i techniki, prawa i moralności, z konieczności wiąże się z udziałem klas niższych”.[9]

Każdy, kto wierzy, że inżynierowie społeczni WEF mają na sercu szlachetne intencje, projektując i wdrażając Wielki Reset, powinien wziąć pod uwagę ostrzeżenie prezydenta Franklina D. Roosevelta (1935), który (jak na ironię) zadeklarował:

Doktryna regulacji i ustawodawstwo tych „geniuszy” [oryg. master minds], na których osąd i wolę wszyscy ludzie mogą z radością i po cichu się zgodzić, była zbyt jaskrawo widoczna w Waszyngtonie w ciągu ostatnich 10 lat. Gdyby można było znaleźć „geniuszy” tak bezinteresownych, tak chętnych do bezwarunkowego decydowania wbrew własnym interesom lub prywatnym uprzedzeniom, ludzi niemal boskich w swych zdolnościach by trzymać szalę sprawiedliwości niezachwianą ręką, taki rząd mógłby być w interesie kraju. Ale nie ma takich na naszym horyzoncie politycznym i nie możemy oczekiwać całkowitego odwrócenia wszystkich nauk płynących z historii.

___________________

1. F.A. Hayek, The Road to Serfdom (1944; repr., New York: Routledge, 2006), p. 166.

2. Alexis de Tocqueville, Democracy in America: Historical-Critical Edition of “De la démocratie en Amérique,” ed. Eduardo Nolla and trans. James T. Schleifer, bilingual ed., 4 vols. (Indianapolis, IN: Liberty Fund, 2010), 1:223.

3. John Stuart Mill, On Liberty (Kitchener, ON: Batoche Books, 2001), p. 261.

4. Hayek, The Road to Serfdom, p. 168.

5. Hayek, The Road to Serfdom.

6. Tocqueville, Democracy in America, 2:156.

7. Hayek, The Road to Serfdom.

8. Wilhelm von Humboldt, The Limits of State Action. (1792; repr., Cambridge: Cambridge University Press, 1969).

9. Gustav Friedrich Schmoller, “Class Conflicts in General.” (American Journal of Sociology, Vol. 20, No. 4, 1915), p. 519.

______________

The Great Reset: Turning Back the Clock on Civilization, Birsen Filip, 06/15/2022

−∗−

Zbliżone tematycznie:

Dżinsy? Pierz raz na miesiąc. To musi ci wystarczyć
Światowe Forum Ekonomiczne, któremu przewodniczy słynny architekt „Wielkiego Resetu” Klaus Schwab, rutynowo podkreśla, że obniżenie jakości życia przeciętnych obywateli jest sposobem na powstrzymanie zmian klimatycznych i rzekomej katastrofy. […]

______________

‘Build Back Better’ czyli ‘Ordo ex Chao’ na nowo?
Ta „fundamentalna transformacja gospodarcza” zostanie dokonana bez zgody suwerennych państw narodowych, dziejąc się „nawet poza rządami światowych przywódców”. (…) ta transformacja będzie kosztować „biliony, a nie miliardy dolarów” i będzie […]

______________

Great Reset czyli co szykują ludzkie paniska
Nadzór na każdym kroku, powszechny dochód gwarantowany powiązany z oceną kredytu społecznego, likwidacja własności prywatnej, masowa cenzura, zamrożenie i zajęcie rachunków bankowych, technologie wdrożone w celu przeprogramowania ludzi — ten […]

______________

MetaPerverse – wyczarowany świat cynicznych oszustów
Organizacji całego systemu, sprzyjającego patologicznej chciwości tych nielicznych, najlepiej służy dewaluacja prawdy do poziomu zwykłej opinii, a związków przyczynowych do zwykłych narracji. W tym momencie historii prawda została objawiona jako […]

______________

To nie wirus, to kontrola
Coraz więcej ludzi dostrzega kłamstwa antywolnościowej lewicy. Te kłamstwa to wszystko, co mają w walce z pragnieniem wolności. Mogą do woli nazywać zwykłych ludzi terrorystami, ale fakty mówią same za […]

Realne problemy z ukraińskimi uchodźcami –

Agnieszka Piwar https://www.bibula.com/?p=134962

25 czerwca Straż Graniczna poinformowała, że od 24 lutego granicę polsko-ukraińską przekroczyło ponad 4,32 mln uchodźców z Ukrainy. O ile za chwalebny uważam odruch zwykłych Polaków z pomaganiem zwykłym Ukraińcom, tak za haniebne uważam celowe wprowadzanie Polaków w błąd i narażanie naszego społeczeństwa na problemy i niebezpieczeństwo.

Za pomocną rozmaitych technik dezinformacji wmówiono Polakom, że konieczne jest przyjęcie Ukraińców, gdyż grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo. Polacy bezkrytycznie otworzyli swoje serca i domy. Tymczasem polskie społeczeństwo zostało oszukane.

Otóż, wielu przybyszy zza wschodniej granicy wyjechało z terenów nieobjętych działaniami zbrojnymi, a więc nie było bezpośredniego zagrożenia dla ich życia. Wielu z nich skuszonych rozmaitymi profitami przyjechało do Polski, by zgarnąć zasiłki i skorzystać z innych przywilejów (darmowe bilety, mieszkania, 500 plus, itp).

Pierwsza lampka ostrzegawcza powinna się włączyć Polakom przy okazji Wielkanocny, kiedy wielu obywateli Ukrainy pojechało na Święta do swoich domów i nierzadko już tam zostali. Gdyby faktycznie groziło im tam śmiertelne niebezpieczeństwo, to nie zdecydowaliby się na taką podróż w drugą stronę. Oczywiście nie chcę generalizować. Nie mam wątpliwości, że spora część osób z Ukrainy realnie potrzebuje pomocy, gdyż wskutek działań zbrojnych w każdej chwili mogli zginąć od pocisków i/lub ich domy zostały zrównane ziemią.

Dziwić natomiast powinno, że nie udzielono im schronienia w innych regionach Ukrainy. Przypominam, Ukraina jest prawie dwa razy większa od Polski i wiele terenów jest tam względnie bezpiecznych.[80-90% md]

Tymczasem znam sporo osób – także z mojej rodziny – które w spontanicznym odruchu przyjęły pod swój dach przybyszów z Ukrainy. Co ciekawe, nie wszyscy przyjezdni na tej fali to Ukraińcy. Dla przykładu, moi bliscy znajomi otworzyli swój dom dla dwóch studentów kijowskiej uczelni, którzy są obywatelami Libii. Początkowo niespecjalnie chcieli oni opuścić Kijów, ale ostatecznie zdecydowali się wyjechać, gdyż wszyscy mieszkańcy akademika skorzystali z tzw. okazji i wyjechali zagranicę. Młodzi Libijczycy przyznali, że bardzo ich dziwi otwartość Polaków na przybyszów z Ukrainy. Znając ukraińskie nastroje z bezpośrednich kontaktów i internetowych forów, zapytali nas wprost: «Nie boicie się przyjmować Ukraińców? Przecież oni nienawidzą Polaków!».

Ponadto libijscy studenci pokazali nam wymowne filmiki z ukraińskich kanałów, podpisane szyderczo: «pomoc humanitarna z Polski». Kamera uwieczniła wysłane w darze dla potrzebujących puszki z żywnością, które „przedsiębiorczy” Ukraińcy sprzedawali potem za konkretną sumę hrywien. Przypominam, dzieje się to w czasie, gdy ceny w Polsce za żywność drastycznie poszybowały w górę, Polacy klepią coraz większą biedę i wielu naszych rodaków nie stać już na zatankowanie samochodu.

Na szczęście nie wszyscy obywatele Ukrainy widzą w nas frajerów do wydojenia. Czuję się w obowiązku odnotować, że poznałam przykłady honorowych i uczciwych Ukrainek. Nie chciały one od państwa polskiego żadnych zasiłków, tylko znalazły sobie w Polsce uczciwą pracę, a za każdą okazaną pomoc od polskich rodzin były serdecznie wdzięcznie i chciały to jakoś pożytecznie odpracować. Niestety takie budujące przykłady zdają się być ledwie zauważalne w gąszczu roszczeniowej postawy naszych wschodnich sąsiadów. Do Polaków zaczyna powoli docierać, że zostali zrobieni w bambuko. Wiąże się to z tym, że eskalacja polsko-ukraińskiego napięcia dopiero przez nami.

Pewne nastroje można wyczytać z przeglądarki Google. Po wpisaniu w wyszukiwarkę frazy «Ukraińcy są», w uzupełnieniu pojawiają się kolejno następujące wyniki: bezczelni, roszczeniowi, niewdzięczni, wybredni. Gdy zaś wpisze się frazę «Polacy są», wyskakuje uzupełnienie: sługami narodu ukraińskiego, sługami Ukraińców, itp. Skąd powyższe wyniki? Przytoczę pierwszą z brzegu historię, którą opowiedziała mi moja fryzjerka. Gdy kilka miesięcy temu Ukraińcy masowo przybyli do Polski, niektóre ukraińskie kobiety ruszyły dodatkowo do polskich salonów piękności. Na miejscu zamawiały sobie rozmaite usługi: farbowanie, baleyage, strzyżenie, nakładanie odżywek, itp. Były to nierzadko bardzo drogie zabiegi, wszak wymagały czasu, użycia farb i innych preparatów, za które polska fryzjerka czy kosmetyczka musiała wcześniej zapłacić z własnej kieszeni. Na koniec Ukrainki oznajmiały, że nie mają czym zapłacić za usługę, bo są biednymi uchodźcami, więc im się to należy za darmo. W takiej sytuacji fryzjerki są kompletnie bezradne. Okazuje się bowiem, że nawet wezwanie Policji nic tutaj nie wskóra.

Ogromnym problemem, o którym się u nas nie mówi, jest nadużywanie alkoholu przez uchodźców. Z pewnych konkretnych źródeł wiem, że opieka społeczna w Polsce ma teraz dodatkowo pełne ręce roboty. Chodzi o liczne interwencje z odbieraniem dzieci pijanym w sztok ukraińskim matkom. Poznałam różne przerażające historie. Wygląda na to, że wiele z tych kobiet nie radzi sobie nową sytuacją, albo nie uporały się ze starymi problemami. W efekcie, na obczyźnie dosięga nich załamanie nerwowe czy inna psychoza, którą nierzadko „leczą” rozmaitymi pigułkami popijanymi wódką.

Znajoma opowiadała mi, że w bloku jej rodziców mieszkają uchodźcy z Ukrainy, którzy nieustanne robią zakrapiane imprezy, zakłócające życie sąsiadów. Najbardziej zdziwił ją fakt, skąd oni mają tyle pieniędzy na alkohol, bo przecież nigdzie nie pracują. Ta sama znajoma pracuje w służbie zdrowia. Zdenerwowana mówiła o roszczeniowej postawie ukraińskich pacjentów, którzy na szpitalnym korytarzu robią dzikie awantury. Żądają natychmiastowego przyjęcia do lekarza czy na zabieg – bo im się należy, gdyż są z Ukrainy. I często udaje im się to osiągnąć, podczas gdy polscy pacjenci nadal muszą czekać w długich kolejkach.

To są realne problemy, o których media w Polsce milczą jak zaklęte. Cenzura obowiązuje u nas na całego.

Jedna z moich przyjaciółek dołączyła do Polaków pomagających uchodźcom. Na portalu społecznościowym napisała taki komentarz: «Mieszkają pod moim dachem 4 osoby z Ukrainy. I tak się składa, że mają prorosyjskie poglądy, czego na samym początku bali się ujawniać widząc tę psychozę w Polsce i zbiorowe poparcie dla Zełenskiego. I nie wyjechali z Kijowa, bo bali się armii rosyjskiej, która była poza miastem. Uciekli, bo Ukraińcy sami do siebie zaczęli strzelać. Bo Zełenski powypuszczał kryminalistów z więzień i rozdał im wszystkim broń.»

Powyższy wpis administracja Facebooka szybko usunęła, a koleżanka otrzymała komunikat o treści: «Ten komentarz narusza standardy społeczności w zakresie treści propagujących nienawiść».

Co się jeszcze musi wydarzyć i ile czasu upłynie, zanim Polacy otworzą oczy i zaczną usuwać flagi Ukrainy z przestrzeni publicznej? Jedno wydaje się być nieuniknione – prędzej czy później coś strasznego sprawi, że czara goryczy zostanie przelana.

Agnieszka Piwar

Za: Mysl Polska – myslpolska.info (2-07-2022) | https://myslpolska.info/2022/07/02/realne-problemy-z-ukrainskimi-uchodzcami/

Wesprzyj naszą działalność

Prezes Pfizera Bourla – weterynarz – to żydowski bohater – z „żydowskim Noblem”.

https://pch24.pl/prezes-pfizera-z-zydowskim-noblem-za-pieniadze-z-nagrody-wybuduje-muzeum-holokaustu/

Alex Bourla, prezes Pfizera, który wraz z niemieckim BioNTech opracował najpopularniejszą szczepionkę na COVID-19, przeznaczy milion dolarów na budowę muzeum Holokaustu w swoim rodzinnym mieście, Salonikach – informuje Jerusalem Post.

Dr Bourla to żydowski bohater, który poprowadził międzynarodową wojnę z pandemią” – tymi słowami izraelskie medium przedstawiło szefa jednego z największych koncernów farmaceutycznych świata.

Przebywający z wizytą w Jerozolimie Bourla, wychwalał Izrael za wzorowo przeprowadzoną akcję szczepień. Kraj stawiany w roli światowego lidera, wyszczepił przynajmniej jedną dawką 72 proc. populacji. „Pełną dawkę”, czyli dwa zastrzyki przyjęło 6,15 mln z 9,4 mln obywateli. Nieco ponad 5 mln przyjęło natomiast trzecią dawkę, tzw. boostera. Niektórzy seniorzy otrzymali nawet czwartą dawkę szczepionki. Mimo to, Izrael zmagał się z pięcioma falami pandemii, a na jesieni prognozowane jest nadejście kolejnej.

„To cud, co dzieje się tutaj w Izraelu, który jest w tej chwili jednym z najbardziej zaawansowanych narodów na świecie” – podkreślał Bourla, któremu przyznano „Genesis Prize”, tzw. „żydowskiego nobla”. Jest to wyróżnienie przyznawane osobom żydowskiego pochodzenia za wybitne dokonania na arenie międzynarodowej.

Pytany, na co przeznaczy milion dolarów wchodzący w skład nagrody, prezes Pfizera przyznał, że zamierza wybudować muzeum Holokaustu w swoim rodzinnym mieście, Salonikach. „To była dla mnie łatwa decyzja” – przyznał. „Pochodzę z miasta, w którym niegdyś znajdowała się jedna z najbardziej tętniących życiem społeczności żydowskich – Salonik, znanej jako „mała Jerozolima”. Była to bardzo duża społeczność sefardyjska, która miała najwyższy wskaźnik eksterminacji ze wszystkich miast na świecie podczas Holokaustu: 96 proc. Z 50 000 Żydów przeżyło tylko 2000. Nie mamy muzeum Holokaustu, które odzwierciedlałoby tragedię, która się tam wydarzyła, więc pieniądze pójdą na jego budowę i utrzymanie” – oznajmił.

Bourla, potomek ocalonych z Zagłady, zatrudnił się w firmie Pfizer w 1993 roku. Z wykształcenia jest weterynarzem. Wyemigrował do Stanów Zjednoczonych w 2001 roku i na początku 2019 roku wspiął się na szczyt drabiny korporacyjnej, osiągając pozycję dyrektora generalnego. Źródło: jerusalempost.com

Tak Zachód [NWO] chce odbudować Ukrainę.

2 lipca 2022 [tu wersja NWO -dla ludu. Zobaczymy za parę dni, co o tym powie TVPiN. md]

Simonetta Sommaruga (posłanka do szwajcarskiego parlamentu z ramienia partii socjaldemokratycznej, dwukrotnie sprawowała urząd Prezydenta Szwajcarii, było to w latach 2014 i 2020 – urząd Prezydenta w Szwajcarii jest obejmowany kolejno przez każdego z ministrów – członków Rady Federalnej, każdy pełni rolę Prezydenta przez jeden rok- przyp. tłum.) opowiada o zbliżającej się „Konferencji Odbudowy” Ukrainy, która odbędzie się w Lugano w dniach 3-4 lipca 2022 r.

Dania opiekuje się regionem Mikołajów, Wielka Brytania opiekuje się Kijowem, Portugalia opiekuje się szkołami: W Lugano mają zostać utworzone sponsoringi na odbudowę. Szwajcaria pomaga w cyfryzacji.

3 i 4 lipca podczas Konferencji Odbudowy Ukrainy w Lugano międzynarodowi przywódcy (link 1 https://www.bluewin.ch/de/news/international/ukraine-betont-bedeutung-der-wiederaufbaukonferenz-in-lugano-1282069.html ) chcą dyskutować o tym, jak kraj może stanąć na nogi po rosyjskim ataku. Ważnym aspektem jest system sponsoringu, który poszczególne państwa powinny przyjąć dla określonych obszarów.

Premier Ukrainy Denys Szmyhal przedstawił w połowie czerwca plan naprawy Ukrainy, znany jako „United24” (link 2 https://www.kmu.gov.ua/en/news/velika-britaniya-mozhe-zigrati-odnu-z-klyuchovih-rolej-u-vidbudovi-ukrayini-denis-shmigal ). „Opieramy się na podejściu regionalnym, zgodnie z którym jeden z krajów partnerskich dba o konkretny region lub branżę” – mówi 46-latek.

656 szpitali, 300 mostów i 12 lotnisk

Po 128 dniach wojny zawsze jest dość do zrobienia. Sama Ukraina niedawno oszacowała zapotrzebowanie na infrastrukturę na 104 miliardy dolarów. Do tej pory ofiarą rosyjskiej agresji padło 45 milionów metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej.

Co więcej, 656 szpitali, ponad 1200 placówek edukacyjnych, 300 mostów, 12 lotnisk i prawie 25 000 kilometrów dróg musiałoby zostać odbudowanych. Ogólnie Kijów i Komisja Europejska szacują koszt odbudowy Ukrainy na 500 do 600 miliardów euro.

– Dlatego mówimy, że zwycięstwo Ukrainy na polu bitwy byłoby połową sukcesu – powiedział Schmyhal. „Pozostałe 50 procent to przywrócenie i odbudowa naszego państwa, przekształcenie naszej gospodarki, energetyki i infrastruktury.”

Szwajcaria zaangażuje się w „cyfrową transformację”

Czy istnieje obszar, w który rząd federalny chce się szczególnie zaangażować? „Jednym z tematów, w które szczególnie zaangażowana jest Szwajcarska Współpraca Międzynarodowa (IZA), jest transformacja cyfrowa”, odpowiada rzecznik FDFA Andreas Heller, zapytany przez blue News. „Już przed wojną Szwajcaria wspierała ukraińskie Ministerstwo Cyfrowej Transformacji w konkretnych projektach”.

Wraz z wojną transformacja cyfrowa stała się jeszcze ważniejsza i będzie odgrywać ważną rolę w odbudowie, jak twierdzi departament spraw zagranicznych. „Możemy już rejestrować zgłoszenia szkód za pośrednictwem aplikacji”, wyjaśnia Heller. „W związku z tym Szwajcaria rozszerza współpracę w tym obszarze i wspiera Ministerstwo Transformacji Cyfrowej kwotą 15 mln CHF do końca 2023 r.”

Jednak po konferencji w Lugano nie należy spodziewać się cudów: Wydarzenie to jest raczej „rozgrywką”, wyjaśnia specjalny przedstawiciel EDA w „Blicku”: „Chodzi o zasady odbudowy, o proces”, mówi Szymona Pidoux. „Aby uchwalić plan Marshalla, wojna powinna się skończyć. Byłoby na to za wcześnie”. Pidoux zwraca jednak uwagę, że Plan Marshalla został przygotowany dwa lata przed końcem II wojny światowej.

Instrumenty i metody” dla „ostatecznego planu”

W Ticino zadaniem uczestników nie jest wypracowanie ostatecznego rozwiązania, ale „narzędzia i metody do opracowania ostatecznego planu”. Ambasador Ukrainy w Szwajcarii dodaje: „Ukraińcy chcą wrócić do domu. Musimy zapewnić infrastrukturę krytyczną – wyjaśnia Artem Rybchenko – szpitale, przedszkola i szkoły, które zostały zniszczone.

Nawiasem mówiąc, Magdalena Martullo-Blocher nie wierzy, że Szwajcaria odegra „znaczącą” rolę na konferencji. „Selenskyj może być połączony przez wideo, Rosjanie w ogóle nie przyjdą” – skarży się w NZZ. „Możesz negocjować tylko wtedy, gdy partnerzy w negocjacjach wykazują do tego fundamentalną chęć”. Pozycję rządu federalnego osłabiło przyjęcie sankcji UE. Ale pani polityk mówi też: „Musimy spróbować!”

Ukraine Recovery Conference

3 i 4 lipca nawet 1000 uczestników będzie dyskutować o odbudowie Ukrainy w Lugano. Pochodzą z 38 krajów i reprezentują swoje państwo lub jedną z 14 organizacji międzynarodowych. Kijów wysyła do Szwajcarii około 100 osób, w tym premiera Denysa Schmyhala, ministra spraw zagranicznych Dmytro Kulebę i pięciu innych członków gabinetu. Wołodymyr Zełenski nie może przyjechać: Prezydentowi jako „pierwszej osobie odpowiedzialnej” nie wolno obecnie opuszczać kraju – tłumaczy ambasador Ukrainy w Szwajcarii. Artem Rybchenko wie, że zamiast dwugodzinnego lotu delegacja musi podróżować dłużej – „około półtora do dwóch dni pociągiem, samolotem i samochodem”.

Tłumaczył : Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Oryginał ukazał się 2.07.2022 roku na https://www.bluewin.ch/de/news/schweiz/so-will-der-westen-die-ukraine-wieder-aufbauen-1283457.html

Jak NWO projektuje „Nową Ukrainę”. Kolejna „Konferencja Reformatorska” przemianowana na „Ukraińską Konferencję Odbudowy”.

Ukraina podkreśla znaczenie konferencji na temat odbudowy w Lugano

Oryginał : https://www.bluewin.ch/de/news/international/ukraine-betont-bedeutung-der-wiederaufbaukonferenz-in-lugano-1282069.html

Rozdarta wojną Ukraina potrzebuje wsparcia – oprócz dużych pieniędzy, konkretnej pomocy na odbudowę. Podkreślił to ambasador Ukrainy w Bernie przed rozpoczęciem ukraińskiej konferencji w Lugano, 3 i 4 lipca]. Konferencja „o odbudowie” jest bardzo ważna.

Jednak w Lugano nie ma konferencji darczyńców dla rozdartej wojną Ukrainy. Kwestia kosztów była zbyt wczesna, podkreślił w czwartek przed mediami w Bernie ambasador konferencji Simon Pidoux z Federalnego Ministerstwa Spraw Zagranicznych (FDFA). Najpierw swoje pomysły przedstawią Bank Światowy, UE i Ukraina.

Specjalny ambasador konferencji Pidoux nie chciał podać konkretnych informacji na temat treści rozmów w Lugano. Tylko tyle: musi to być kwestia rozpoczęcia odbudowy na Ukrainie („rozpoczęcie”), znalezienia wspólnego języka i przeprowadzenia ukierunkowanych prac przygotowawczych, aby stworzyć szeroką podstawę wsparcia.

Korupcja pozostaje problemem

Według Pidoux na pierwszym planie rozmów wysuwa się pięć głównych tematów: społeczeństwo, gospodarka, środowisko, infrastruktura i cyfryzacja. W każdym razie proces odbudowy na Ukrainie musi iść w parze z procesem reform – podkreślił Pidoux. Problemem pozostaje korupcja w kraju.

W przyszłym tygodniu w Ticino spodziewanych jest co najmniej ośmiu szefów państw lub rządów, co najmniej 15 ministrów i 52 oficjalne delegacje z 38 krajów i UE, a także przedstawiciele 14 organizacji międzynarodowych. W sumie oczekuje się ponad 1000 uczestników, również ze społeczeństwa obywatelskiego, biznesu i świata akademickiego.

Prezydent federalny Ignazio Cassis, radna federalna Simonetta Sommaruga, przewodnicząca Rady Narodowej Irène Kälin i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen złożyli wiążące zobowiązania, podobnie jak premier Polski Mateusz Morawiecki, premier Czech Petr Fiala i jego litewska odpowiedniczka Ingrida Szymonit.

W Lugano oczekuje się m.in. niemieckiej federalnej minister ds. współpracy gospodarczej i rozwoju Svenji Schulze, brytyjskiej minister spraw zagranicznych Elizabeth Truss i jej tureckiego odpowiednika Mevluta Cavusoglu oraz przedstawiciela USA na szczeblu podsekretarza stanu.

Zełenskij wystąpi online

Delegacji ukraińskiej przewodniczy premier Denys Schmyhal, a parlamentarzystom ukraińskim w Lugano przewodniczy przewodniczący parlamentu Ruslan Stefanchuk. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenskij będzie online. W każdym razie prezydent od początku był zaangażowany w przygotowania do konferencji – powiedział ambasador Ukrainy w Bernie Artem Rybchenko.

W skład delegacji ukraińskiej wejdzie także minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba oraz pięciu innych ministrów odpowiedzialnych za energetykę, infrastrukturę, ekologię, rolnictwo i rozwój regionalny.

Rosja nie została zaproszona

Podobnie jak na poprzednich ukraińskich konferencjach reformatorskich, nie zaproszono nikogo z Rosji. Ponadto, według EDA, kraj ten jest teraz agresorem.

Cassis, która jest również szwajcarskim ministrem spraw zagranicznych, powiedziała w zeszłym tygodniu, że konferencja w Lugano będzie wkładem Szwajcarii w stabilność Europy i świata. Uczestnicy konferencji powinni zatem określić priorytety, metody i zasady odbudowy na Ukrainie. Na końcu powinna powstać „Deklaracja z Lugano”.

To już V Konferencja Ukraińska

Wydarzenie w Lugano, obecnie nazywane Ukraińską Konferencją Odbudowy, było pierwotnie planowane jako piąta ukraińska konferencja reformatorska, po czterech poprzednich edycjach w Londynie (2017), Kopenhadze (2018), Toronto (2019) i Wilnie (2021). Zostały one zorganizowane po tzw. masowych protestach Euromajdanu, które rozpoczęły się w 2013 roku.

Impulsem do protestów na centralnym Majdanie Kijowa była kwestia zbliżenia z UE. Doprowadziły one do upadku prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza w 2014 roku, który w ostatniej chwili porzucił UE pod naciskiem Moskwy. W rezultacie Rosja zaanektowała Krym, a na wschodniej Ukrainie wybuchła wojna między wspieranymi przez Rosję separatystami a armią ukraińską.

Jako wieloletni partner Ukrainy w polityce, biznesie i kulturze Szwajcaria od dawna była proszona o zorganizowanie piątej konferencji reformatorskiej. Na tle rosyjskiej inwazji na Ukrainę 24 lutego i zniszczeń w kraju konferencja reformatorska została przemianowana na konferencję odbudowy.

Tłumaczył : Paweł Jakubas, proszę o Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

TRANSHUMANIZM JEST RÓWNIE NIEBEZPIECZNY JAK NAZIZM CZY KOMUNIZM

Nowy reżim nadzoru czyli skąd mutuje transhumanizm

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/06/30/nowy-rezim-nadzoru-czyli-skad-mutuje-transhumanizm/

Cała ta idea, że ludzie mają duszę lub ducha i nikt nie wie, co się w nich dzieje, i że mają wolną wolę. To wszystko się skończyło. Innymi słowy, transhumanizm ma na celu przekształcenie ludzi w roboty. Wolna wola? Skończyła się. Transhumanizm to koniec humanizmu i koniec ludzkości.

−∗−

Tłumaczenie artykułu i transkrypcji zawartego w nim filmu z serwisu RAIR Foundation na temat źródeł i podobieństw transhumanizmu. Materiał wideo zawiera wypowiedź przedstawicielki holenderskiej partii FvD.

____________***____________

Holenderska Partia Polityczna ostrzega: „Transhumanizm jest równie niebezpieczny jak nazizm czy komunizm”

Davos i Yuval Harari chcą stworzyć fizycznie i intelektualnie lepszą istotę, którą elity mogą kontrolować dla tak zwanego większego dobra – na przykład, aby uratować planetę lub uniemożliwić ludziom głosowanie na Trumpa”.

Przez kilka miesięcy holenderska partia Forum na rzecz Demokracji (FvD) tworzyła anglojęzyczne filmy o najbardziej ważkich problemach zagrażających naszemu światu. W najnowszym filmie tej konserwatywnej partii, jej członkini, Simone Kerseboom ostrzega nas przed powrotem totalitaryzmu narzucanego przez globalistyczną elitę poprzez transhumanizm.

Polityk omawia wywrotowe Światowe Forum Ekonomiczne (WEF), z jego założycielem Klausem Schwabem i doradcą Yuvalem Hararim, którzy planują położyć kres wolnej woli i przekształcić ludzi w roboty.

=========================

Tu film, ale w oryginale. MD

======================

Transkrypcja

Musisz podążać za nauką [follow science]. Gdzie już wcześniej słyszeliśmy to zdanie? Jak wiecie, było używane do obrony przerażającej polityki Covid, opartej o lockdown i godzinę policyjną na całym świecie, co zniszczyło ludzką wolność.

Ale jak wiemy, polityka ta w ogóle nie była zgodna z nauką. Zamiast tego ‘podążali’ za naukowcami, z których część to bardzo złowrodzy ludzie, a którzy nie mieli na celu ochrony zdrowia, ponieważ Covid jest niebezpieczny, ale zamiast tego odurzali się możliwościami posiadania ogromnej władzy i czego dokonali – oczywiście – z pomocą polityków chcących tego samego.

Jednak to samo wyrażenie, nakazujące potrzebę podążania za nauką, można również usłyszeć z ust Yuvala Harariego, izraelskiego intelektualisty, który stał się guru Klausa Schwaba, który to z kolei jest guru Davos. Harari używa go do obrony transhumanizmu. Podobnie jak Schwab, Harari mówi, że Covid jest okazją do rozwinięcia tego, co nazywa ‘nowym reżimem nadzoru pod skórą’. To, co ma na myśli, i znowu cytuję, że „będziemy w stanie hakować ludzi. Hakując organizmy, elity mogą zyskać moc przeprojektowania przyszłości samego życia”, mówi Harari. „Sztuczna inteligencja i biotechnologia dadzą nam boską zdolność do odtwarzania zupełnie nowych form życia”.

Wow!! Wielki Reset Klausa Schwaba obejmuje to, co nazywa Czwartą Rewolucją Przemysłową. Twierdzi, że doprowadzi to do połączenia tożsamości fizycznej, cyfrowej i biologicznej.

Schwab powiedział, że w ciągu najbliższych dziesięciu lat będziemy mieli wszczepione w nasze ciała inteligentne mikroczipy, które będą komunikować się z urządzeniami znajdującymi się poza naszym ciałem i pomogą nam rozwinąć się w nadludzi, cytując film zatytułowany Czwarta Rewolucja Przemysłowa, który dostępny jest nawet teraz na stronach internetowych Światowego Forum Ekonomicznego.

Lecz ten trans-humanistyczny projekt jest oficjalną polityką elit z Davos. Oczywiście przedstawia się to jako postęp, kończyny robota i tego typu rzeczy. Ale w rzeczywistości jest bardzo złowrogi.

Harari powiedział, że cała ta idea, że ludzie mają duszę lub ducha i nikt nie wie, co się w nich dzieje, i że mają wolną wolę – To wszystko się skończyło. Innymi słowy, transhumanizm ma na celu przekształcenie ludzi w roboty. Wolna wola? Skończyła się. Transhumanizm to koniec humanizmu i koniec ludzkości.

Otóż ​​dla większości normalnych ludzi, takich jak ty, drogi widzu, no cóż, ten mit jest tanią fantastyką naukową, jakąś niedorzeczną bzdurą. Niestety, idee Harariego są traktowane bardzo poważnie przez bardzo wpływowych ludzi, a jego książki sprzedały się w dziesiątkach milionów egzemplarzy. Wierzy mu Schwab, który chwali się, że Davos penetruje rządy na całym świecie. A powodem, dla którego mu wierzą, jest to, że na przestrzeni dziejów istnieli szaleni ludzie, którzy rzeczywiście chcieli stworzyć nowego człowieka.

Hitler chciał stworzyć fizycznie lepsze istoty za pomocą eugeniki. Bolszewicy chcieli stworzyć człowieka radzieckiego, którego zachowanie będzie socjalistyczne, a nie indywidualistyczne. Davos i Harari dążą do obu tych rzeczy, aby stworzyć fizycznie i intelektualnie lepszą istotę, którą elity będą mogły kontrolować dla tak zwanego większego dobra – na przykład, aby uratować planetę lub uniemożliwić ludziom głosowanie na Trumpa.

Ale, oczywiście, nic z tego nigdy nie zadziała, ponieważ istnieje coś takiego jak natura ludzka i ta jest niezmienna. A próba jej zmiany, jak to pokazały eksperymenty Hitlera i Stalina, może wyrządzić straszliwe szkody. Zagrożenie transhumanistyczne jest nie mniejsze niż niebezpieczeństwo nazistowskie czy komunistyczne. I dlatego w Forum na rzecz Demokracji jesteśmy zdeterminowani, aby z tym walczyć.

______________

Dutch Political Party Warns: ‘Transhumanism is as Dangerous as Nazism or Communism’ (Video), Amy Mek, June 25, 2022

−∗−

Zbliżone tematycznie:

Transhumanizm chrześcijański czyli co się nie uda Klausowi
Transhumanizm stał się fenomenem. Społeczeństwo zachodnie staje się coraz bardziej zsekularyzowane, z wykładniczym wzrostem liczby młodych „bezreligijnych”. Taka zmiana społeczna ma swoje konsekwencje. Usunięcie Boga z ludzkiej tożsamości przynosi bezsensowność […]

______________

Great Reset czyli prawdziwym wrogiem jest sama ludzkość
Globaliści od wielu lat próbują zmienić nazwę i przepakować swój program Nowego Porządku Świata, a Wielki Reset był tym, co wymyślili. Zamiast brzmieć nieszkodliwie, termin ten grozi systemowymi wstrząsami i […]

______________

Great Reset czyli co szykują ludzkie paniska
Nadzór na każdym kroku, powszechny dochód gwarantowany powiązany z oceną kredytu społecznego, likwidacja własności prywatnej, masowa cenzura, zamrożenie i zajęcie rachunków bankowych, technologie wdrożone w celu przeprogramowania ludzi — ten […]

Koncepcja goni koncepcję

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5206 2 lipca 2022

Niedawno dostałem list od Czytelnika z informacją, że niespodziewanie odwiedził go dzielnicowy, który bez żadnego uprzedniego uprzedzenia poinformował go, iż musi dostarczyć informacje na temat swego poboru do wojska oraz pobytu w wojsku, a także, co – jak pisze – bardzo go zaniepokoiło – również wymiaru swojej głowy, wielkości klatki piersiowej, nóg i stóp. W związku z tym Czytelnik obawia się, czy przypadkiem Polska nie przygotowuje się na wojnę i to z jego osobistym udziałem. Z dalszej części listu wynika, że nie ma on na to ochoty i nie szczędzi gorzkich słów, których już cytował nie będę, bo jeden proces mi wystarczy, pod adresem pana premiera Morawieckiego, któremu ktoś powinien podarować szklany nocnik – żeby zobaczył, co narobił.

Myślę, że coś może być na rzeczy, bo skoro już państwo oczekuje od obywatela, że poda rozmiar głowy, klatki piersiowej nóg i stóp, to nieomylny to znak, że pragnie go umundurować i to w dodatku prawidłowo – żeby przypadkiem nie wyglądał, jak dobry wojak Szwejk. To jeszcze nie jest takie niepokojące, bo gdyby dzielnicowy zażądał również podania wagi, to sprawa byłaby poważniejsza, bo można byłoby nabrać podejrzeń, że chodzi o dostarczenie odpowiedniej ilości mięsa armatniego.

Ale wątpliwości i tak się pojawiają, bo skoro – jak wynika z orzeczeń różnych operetkowych urzędów, które teoretycznie mają służyć ochronie prywatności, ale tak naprawdę, to oczywiście chodzi o stworzenie dla rozmaitych przyjaciół możliwości rozwiązania sobie problemów socjalnych dzięki synekurom w sektorze publicznym – nie można podać nazwiska swojego wierzyciela, na rzecz którego komornik ściąga prawie 200 tysięcy złotych – to czy uprawnione jest zmuszanie obywatela do podawania rozmiarów swojej głowy, nóg, stóp i klatki piersiowej? Rozmiar głowy w przypadku wielu obywateli, zwłaszcza czytelników „Gazety Wyborczej”, nazywanych niekiedy „mikrocefalami”, też może należeć do tak zwanych „danych wrażliwych”, które obywatel chciałby zakonspirować jeszcze bardziej, niż, dajmy na to, nazwisko, czy tak zwaną „orientację seksualną” – jak obecnie, zgodnie z rozkazami promotorów komunistycznej rewolucji, którzy – zgodnie z zaleceniem Antoniego Gramsciego – właśnie zdobywają władzę nad językiem mówionym – nazywane są stare, poczciwe zboczenia płciowe.

Wracając tedy do naszej niezwyciężonej armii, to – zgodnie z ustawą o obronie Ojczyzny – ma ona zostać powiększona do 300 tys. żołnierzy, w związku z czym tych dodatkowych 200 tysięcy trzeba będzie umundurować, no i chyba też uzbroić, więc nic dziwnego, że rząd „dobrej zmiany” wstępne rozeznanie powierzył dzielnicowym.

Skąd rząd weźmie pieniądze i na to umundurowanie i zwłaszcza – na uzbrojenie – o to niech nas głowa nie boli, bo obecnemu rządowi pieniądze mnożą się jak króliki, podczas kiedy pan Rostowski – minister finansów w rządzie Donalda Tuska – zawsze twierdził, że „pieniędzy nie ma i nie będzie” – co z mściwą satysfakcją wielokrotnie cytuje rządowa telewizja. Podobno wtedy nie było pieniędzy, bo Donald Tusk i jego koledzy z Volksdeutsche Partei wszystko rozkradli.

Teraz pieniędzy nikt nie kradnie; wszyscy dostają je legalnie, już to jako urzędnicy osadzeni na synekurach, już to jako członkowie zarządów lub rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa, już to wreszcie – jako niezależni publicyści, co to piszą i mówią prawdę, całą prawdę i tylko prawdę i to w dodatku wcale nie tę ruską, tylko tę prawdziwą.

Okazuje się, że zarządzanie państwem, zwłaszcza takim, jak nasze, wcale nie jest takie znowu skomplikowane, skoro radzi sobie z nim pan premier Mateusz Morawiecki i jego rząd „dobrej zmiany”. Jak pieniędzy brakuje, to trzeba je dodrukować i po krzyku. Okazuje się, że pan Jacek „Vincent” Rostowski chyba tego nie wiedział. Nawiasem mówiąc, to trochę dziwne, bo podobne pomysły pojawiały się już na początku lat 90-tych. Szef Konfederacji Polski Niepodległej, pan Leszek Moczulski to właśnie proponował, a z kolei ja, w czynie społecznym proponowałem, żeby nie drukować złotówek, tylko od razu dolary, albo funty – co jeszcze bardziej wzbogaciłoby nasz nieszczęśliwy kraj.

Oczywiście dolarów teraz nie drukujemy, bo dopiero Nasz Najważniejszy Sojusznik natarłby uszu nie tylko panu prezydentowi Dudzie, ale i panu premierowi Morawieckiemu, a nawet wicepremierowi i ministrowi obrony narodowej, panu Mariuszowi Błaszczakowi, chociaż ten bez szemrania kupuje od Naszego Najważniejszego Sojusznika wszystko, co mu tamten zaproponuje i podobno wcale się nie targuje. Zwłaszcza ta ostatnia okoliczność wzbudza rozmaite wątpliwości – czy przypadkiem nie jest to realizowanie żydowskich roszczeń majątkowych, zgodnie z ustawą numer 447.

Gdyby tak było rzeczywiście, to rząd „dobrej zmiany”, zwłaszcza pod kierownictwem pana Mariusza Błaszczaka może liczyć nie tylko na następną ale i na wiele dalszych kadencji – bo kogóż innego nasz mniej wartościowy naród tubylczy miałby popierać? Gołodupców, co to przyznają się nie tylko, że nie mają pieniędzy, ale i że nawet nie zamierzają ich mieć? Co komu z takich przyjdzie? Natomiast z takich, co to potrafią wycisnąć pieniądze nawet z kamienia, nie mówiąc już o podatnikach, korzyści jest co niemiara, zwłaszcza gdy temu wyciskaniu towarzyszy akompaniament patriotycznych, tromtadrackich frazesów. Toteż nie ma tu żadnych wątpliwości, kogo w tych kryzysowych czasach popierać w charakterze jasnego idola.

Myślę, że i nasz mniej wartościowy naród tubylczy to zrozumie i w miarę jak Naczelnik Państwa będzie usuwał się w cień, będzie się zakochiwał w panu Mariuszu Błaszczaku, jako jasnym idolu, a Donald Tusk ze swoją kompanią, w ciasnym kółku, jak w krzywym zwierciadle, będzie się zadręczał własną niemożnością.

W takiej sytuacji jeszcze raz rzucam projekt racjonalizatorski, który wymyśliłem, kiedy prezydent Wałęsa wpadł na „koncepcję” zorganizowania sympozjonu pod tytułem: „Jak wydobyć się z ubóstwa”. Proponowałem, aby zaprosić na sympozjon osoby, które już z ubóstwa się wydobyły i wystarczy, że każdy opowie swoją historię, a program dla kraju gotowy. Ponieważ wydobywaniu się z ubóstwa z reguły towarzyszyło piastowanie jakichś publicznych urzędów lub synekur, proponowałem, by każdy obywatel, przynajmniej na pół roku, zostawał posłem, senatorem lub ministrem. Jeśli w tym czasie nie potrafi wydobyć się z ubóstwa, to sam sobie winien i nie ma co takim nieudacznikiem się zajmować. Wprawdzie pan Lech Wałęsa nie jest już prezydentem naszego nieszczęśliwego kraju, ale cóż by szkodziło, gdyby tę „koncepcję” przejął pan prezydent Duda?

Znowu Polska rosłaby w siłę, a ludzie żyli dostatniej – jak za Gierka.

Przyjaciele poznają się po zapachu. Elon Musk z synami u papieża Franciszka.

https://nczas.com/2022/07/02/elon-musk-z-synami-u-papieza-franciszka-foto/

Papież Franciszek spotkał się w sobotę w Watykanie z przedsiębiorcą i multimiliarderem Elonem Muskiem. Biznesmen poinformował o audiencji, publikując zdjęcie na Twitterze.

Musk napisał na swoim profilu, że jest „zaszczycony” spotkaniem z papieżem i zamieścił zdjęcie, na którym stoi obok Franciszka wraz z czterema synami. Musk ma sześciu synów, w tym pięciu ze związku ze swoją pierwszą żoną, kanadyjską aktorką i pisarką Justine Musk, i to właśnie czwórkę tych najstarszych chłopaków zabrał do Watykanu.

Audiencja miała prywatny charakter, dlatego nie została wymieniona przez Watykan w codziennym biuletynie.

Elon Musk, uznany w 2021 roku przez magazyn „Forbes” i agencję Bloomberg za najbogatszego człowieka świata, jest dyrektorem generalnym koncernów Tesla i SpaceX Elon Musk. Miliarder pochodzący z Republiki Południowej Afryki mieszka i pracuje w Stanach Zjednoczonych. Posiada obywatelstwo amerykańskie, kanadyjskie i południowoafrykańskie.

===========================

Friends - zdjęcie ilustracyjne. / fot. Flickr

Ludzie, którzy podobnie pachną, chętniej zaprzyjaźnią się ze sobą – piszą naukowcy w najnowszym numerze „Science Advances”.

Osoby o podobnym zapachu chętniej zaprzyjaźnią się za sobą – doszli do wniosku naukowcy z Instytutu Naukowego Weizmanna w Izraelu na podstawie chemicznej analizy zapachów wydzielanych przez ludzkie ciała.

Psy zazwyczaj potrafią z daleka rozpoznać, czy zbliżający się pies jest przyjacielem, czy wrogiem. W razie wątpliwości oba osobniki obwąchują się nawzajem, zanim przystąpią do zabawy lub utarczki. Ta dominująca rola węchu została udokumentowana u wszystkich ssaków lądowych z wyjątkiem ludzi. Czy rzeczywiście ludzie nie używają węchu w sytuacjach społecznych, a może to zachowanie u ludzi jest ukryte, a nie jawne?

[dalej – tu: https://nczas.com/2022/07/02/przyjaciele-po-zapachu-ludzie-rejestruja-to-podprogowo/ md]

========================

mail: No proszę, jacy to dzielni uczeni izraelscy!! Potwierdzają przekonania istniejące wśród ludu polskiego od stuleci!

Roczna produkcja amunicji amerykańskiej… a gospodarka Rosji.

Rainer Rupp https://www.bibula.com/?p=134934

Jednym z największych błędów popełnianych przez decydentów USA/NATO i ich doradczych „ekspertów” jest to, że całkowicie nie docenili rosyjskiej gospodarki, jej głębi i niezwykłej odporności, i nawet teraz nadal trwają w swoich głupich uprzedzeniach, że Rosja jest „ stacją benzynową posiadającą broń jądrową”. Komentatorzy twierdzą, że rosyjska gospodarka nie jest większa niż w Teksasie czy Belgii i pojawiają się pytania, czy Rosja produkuje coś poza gazem i ropą na eksport.

Jednak ci ludzie nigdy nie pytają, jak duży jest rosyjski program kosmiczny, ile atomowych okrętów podwodnych produkuje ten kraj, ile nowych stacji metra, lotnisk lub mostów buduje się i otwiera w Rosji rocznie, ile typów samolotów i ciężarówek jest wyprodukowane przez Rosję lub ile żywności jest uprawiane i eksportowane. Zamiast tego dokonuje się głupich porównań ze wskaźnikami, które raczej zniekształcają niż mierzą siłę realnej gospodarki Rosji, licząc głównie nadęty balon bilansów,nagromadzone jako fikcyjne bogactwo w zachodnich systemach finansowych i bankowych, rozdęte ponad wszelkie wyobrażenia.

Gdyby mieli za podstawę porównania użyć rzeczywistej produkcji rosyjskiej gospodarki, zamiast stale zajmować się absurdalnym produktem krajowym brutto (PKB) w przeliczeniu na rubla dolarowego, to zainteresowani politycy już dawno zrozumieliby, że rosyjska gospodarka jest prawie samowystarczalna. Ale tak wiele intelektu nie można oczekiwać od podżegaczy wojennych USA/NATO, zwłaszcza że zniszczyłoby to ich wiarę we własną propagandę. Pozostają więc przekonani, że rzekomo słaba gospodarka rosyjskiej „stacji benzynowej z bronią jądrową” wkrótce upadnie na skutek zachodnich sankcji. A jeśli nie teraz, to trzeba dorzucić jeszcze kilka szalonych sankcji, które – jak teraz widać – przede wszystkim niszczą unijne gospodarki i wzmacniają Rosję.

Dobrze znany think tank US Air Force „RAND” opracował nawet całą strategię ruiny Rosji na podstawie tego błędnego przekonania. W ważnym raporcie z 2019 r. RAND zauważa, [zob. tutaj] że ​​„największa bezbronność Rosji” leży w jej rzekomo jednowymiarowej gospodarce, która jest stosunkowo niewielka, całkowicie zależna od eksportu energii na Zachód, a zatem łatwo może być zniszczona przez sankcje.

Pomimo obecnego boomu na propagandę wojenną w fałszywych wiadomościach na temat Ukrainy i Rosji, zawsze od czasu do czasu zdarza się odrobina szczęścia, dzięki której zainteresowana publiczność może dojrzeć przebłysk prawdy, która w czasie wojny jest bardzo nieśmiała, w medium specjalizującym się w analizie wojskowej. Omawiana sprawa dotyczy raportu opublikowanego na stronie internetowej szacownego think tanku brytyjskiego wojska, Royal United Services Institute (RUSI), który bada strategiczną głębię zachodniego i rosyjskiego przemysłu obronnego. Tytuł wykładu autora RUSI Alexa Vershinina brzmi „The Return Of Industrial Warfare” i w ten sposób autor nie dostarcza niczego więcej i niczego mniej niż klucz do zrozumienia obecnej i przyszłej trajektorii wojny na Ukrainie i poza nią.

W swoim wystąpieniu Vershinin podkreśla, że ​​wojna na Ukrainie pokazała, że ​​era wojny przemysłowej jeszcze się nie skończyła, ponieważ masowe zużycie wszelkiego rodzaju ciężkiej broni, pojazdów i amunicji wymaga dużej bazy przemysłowej dla uzupełnień. Vershinin przywołuje dobrze znaną rosyjską formułę wojskową: „ilość wciąż ma swoją jakość”, jeśli chodzi o zaopatrywanie setek tysięcy walczących żołnierzy w polu. W tym kontekście wymienia kilka interesujących liczb dotyczących układu sił w wojnie ukraińskiej. Zgodnie z tym, Ukraina rozmieściła 250 000 żołnierzy od początku wojny, dodając kolejne 450 000 niedawno zmobilizowanych, ale słabo wyszkolonych żołnierzy. Według Vershinina przeciwstawia się im 200-tysięczne wojska rosyjskie i sojusznicze z Republik Ludowych Donbasu.

Czytelnik powinien się tu na chwilę zatrzymać.

Jeśli te liczby są prawidłowe,a nie widzę powodu, by nie ufać liczbom RUSI, zwłaszcza że rzucają one w złym świetle brytyjskiego protegowanego Ukrainę, to pokazuje to, że Ukraina, pomimo ogromnej przewagi liczebnej nad rosyjskimi i sojuszniczymi siłami zbrojnymi Ludowych Republik ma zamiar przegrać lub już przegrała bitwę w Donbasie.

Jednak tradycyjna nauka wojskowa zakłada, że ​​atakujący musi mieć przewagę 3 do 1 nad obrońcą w dobrze ufortyfikowanych instalacjach, aby mieć jakąkolwiek szansę na sukces. W Donbasie proporcja jest jednak odwrotna, ponieważ Rosjanie mają przewagę liczebną. Walczą siłami ekspedycyjnymi złożonymi z oddziałów zawodowych wywodzących się ze stałej armii w czasie pokoju.

Rosja nie ogłosiła mobilizacji, w przeciwieństwie do Ukrainy, w wyniku czego przez pozostałą część wojny około 650 000 ukraińskich żołnierzy stanęło w obliczu 200 000 wojsk rosyjskich i sojuszniczych, a Ukraina przegrała pomimo wsparcia Zachodu. Powodem tego jest „wojna przemysłowa”, którą Rosjanie doskonale opanowali, podczas gdy baza przemysłowa Ukrainy została już zniszczona, a USA i inne kraje NATO straciły tradycyjne moce produkcyjne i zapasy amunicji i części zamiennych ponieważ zamienili tę starą, kosztowną metodę na tańszą metodę „just in time”.

A potem autor Vershinin wyjaśnia, dlaczego zaopatrzenie tych armii w setki tysięcy żołnierzy i tysiące dział, czołgów itp. w broń, amunicję, części zamienne, paliwo, smary, żywność, leki itp. jest ważnym zadaniem. Dla Ukrainy zaopatrzenie w amunicję stało się szczególnie trudne, ponieważ Rosjanie ze swoimi zdolnościami i precyzyjnymi atakami rakietowymi głęboko w głębi Ukrainy zniszczyli nie tylko tamtejszy przemysł zbrojeniowy, ale także magazyny amunicji, węzły logistyczne i sieci transportowe .

Chociaż armia rosyjska również ucierpiała od kilku ukraińskich ataków transgranicznych i aktów sabotażu, były to ukłucia szpilki niewspółmierne do olbrzymich strat Ukrainy.

Jednak tempo zużycia amunicji i sprzętu armii ukraińskiej może utrzymać tylko duża baza przemysłowa. Po zniszczeniu własnej bazy Ukraina zwraca się do Zachodu o pomoc, ale na Zachodzie nie ma już takiej zdolności przemysłowej do prowadzenia wojny na dużą skalę z setkami tysięcy żołnierzy, ponieważ w ciągu ostatnich 30 lat USA/NATO Zachód przygotowały tylko w przypadku konfliktów o niskiej intensywności przeciwko trzeciorzędnym siłom militarnym, w których to siły powietrzne USA, a nie siły lądowe, poniosły główny ciężar. Rzeczywistość na Ukrainie, zdaniem Vershinina, jest więc konkretnym ostrzeżeniem dla krajów zachodnich o ograniczonych zdolnościach wojskowo-przemysłowych, które obecnie mogą nie mieć nawet zdolności przemysłowej do prowadzenia wojny lądowej na dużą skalę.

Następnie Vershinin zwraca się do aktualnego zużycia amunicji w walkach na Ukrainie. Jednak ani ukraińskie, ani rosyjskie siły zbrojne nie publikują dokładnych danych o zużyciu amunicji. Ale okrężną drogą, np. na podstawie oficjalnie ogłoszonych danych z misji ogniowych, ogłaszanych przez rosyjskie Ministerstwo Obrony podczas codziennego briefingu prasowego, zużycie rosyjskiej amunicji można oszacować przy różnych założeniach lub ograniczyć do pewnego pułapu.

Viershinin szczegółowo opisuje, ile amunicji zużywa rosyjska bateria z sześcioma działami podczas misji strzeleckiej. Omawia różne operacje ogniowe o różnym zużyciu amunicji. Według jego szacunków wypuszcza się 7176 pocisków dziennie we wszystkich potyczkach ogniowych, choć podkreśla, że ​​szacunki te są zaniżone, zwłaszcza że zużycie amunicji przez artylerię sił zbrojnych dwóch republik Donbasu – Doniecką i Ługańską nie jest liczone przez rosyjskie Ministerstwo Obrony.

Opracowane przez autora liczby dla rosyjskich sił zbrojnych nie są idealne, ale dają wyobrażenie o logistycznym wyzwaniu. Vershinin porównuje następnie dane dotyczące produkcji w USA dla różnych rodzajów amunicji artyleryjskiej. Zauważa, że ​​w ostatnich latach Stany Zjednoczone zmniejszyły swoje zapasy amunicji artyleryjskiej. W 2020 roku zakupy amunicji artyleryjskiej spadły o 36 procent, do 425 milionów dolarów. Plan na 2022 r. zakładał zmniejszenie zamówień pocisków artyleryjskich kal. 155 mm do 174 mln USD, czyli 75 357 „głupich” pocisków M795 dla zwykłej artylerii. Dostępnych jest również 1400 pocisków XM1113 do wysoko ocenianych haubic M777 dostarczonych już na Ukrainę oraz 1046 pocisków XM1113 i 426 precyzyjnie naprowadzanych „inteligentnych” pocisków Excalibur.

Łącząc wszystko razem, Vershinin dochodzi do szokującego wniosku dla wszystkich ekspertów USA/NATO, że roczna produkcja amunicji artyleryjskiej w USA wystarczyłaby w najlepszym razie na dziesięć dni do dwóch tygodni dla intensywnej walki na Ukrainie.

Według Vershinina Stany Zjednoczone nie są jedynym krajem stojącym przed tym wyzwaniem. W niedawnej symulacji wojny z udziałem sił amerykańskich, brytyjskich i francuskich siły brytyjskie wyczerpały krajowe zapasy amunicji krytycznej już po ośmiu dniach. Nawiasem mówiąc, przypomina to zupełnie niesprowokowaną angielsko-francuską wojnę agresywną przeciwko Libii w 2011 roku, w której dwaj agresorzy już po kilku dniach zużyli swoją precyzyjną amunicję do zniszczenia libijskiego systemu obrony powietrznej, bez żadnego spektakularnego sukcesu i zwrócili się do USA o pomoc w dostawach, które następnie same stały się stroną wojenną za namową amerykańskiej sekretarz stanu Hillary Clinton.

Vershinin stwierdza dalej, że sytuacja w zakresie dostaw i zaopatrzenia USA dla naramiennych pocisków przeciwpancernych i pocisków przeciwlotniczych, takich jak Javelins i Stingers, nie jest dużo lepsza niż w przypadku amunicji artyleryjskiej. Stany Zjednoczone wysłały na Ukrainę 7000 pocisków Javelin – około jednej trzeciej ich zapasów – a kolejne dostawy mają nastąpić. Ale Lockheed Martin, producent Javelinów, produkuje tylko około 2100 rakiet rocznie, co może wzrosnąć do 4000 w ciągu kilku lat, jeśli zostaną podjęte odpowiednie działania. Jednak Ukraina twierdzi, że każdego dnia zużywa 500 pocisków Javelin. Ta liczba z pewnością nie jest prawidłowa, ale nawet gdyby Ukraina wystrzeliwała tylko 50 tych pocisków dziennie, w ciągu siedmiu tygodni wojny zużyłaby całą roczną produkcję USA.

W szczególności, Vershinin wydaje się być pod wrażeniem tempa zużycia pocisków manewrujących i taktycznych pocisków balistycznych przez rosyjskie siły zbrojne. Według jego obliczeń Rosjanie wystrzelili już od 1100 do 2100 rakiet. Stany Zjednoczone kupują obecnie rocznie 110 pocisków manewrujących PRISM, 500 JASSM i 60 Tomahawk. Oznacza to, według autora, że ​​w ciągu trzech miesięcy walki Rosja wystrzeliła czterokrotność rocznej produkcji rakiet w USA.

Jednak rosyjskie tempo produkcji można jedynie oszacować. Rosja rozpoczęła produkcję tego typu pocisków w ograniczonych początkowych seriach w 2015 roku, a nawet w 2016 roku serie produkcyjne szacowano na 47 pocisków. Oznacza to, że rosyjska produkcja rakiet trwa na pełną skalę dopiero od pięciu do sześciu lat.

Nie wiadomo, jakie były początkowe zapasy rosyjskich pocisków na luty 2022 r., ale biorąc pod uwagę zużycie w przeszłości i potrzebę zatrzymania znacznych zapasów na wypadek wojny z NATO, nie wydaje się, aby Rosjanie byli szczególnie zaniepokojeni i oszczędni w użyciu rakiet. W rzeczywistości wydaje się, że mają dość, aby używać pocisków manewrujących przeciwko celom taktycznym nawet na poziomie operacyjnym. Według Vershinina założenie, że Rosja ma w swoim ekwipunku 4000 pocisków manewrujących i pocisków balistycznych, „nie jest nierozsądne”. A ta produkcja prawdopodobnie wzrośnie pomimo zachodnich sankcji. W kwietniu br. na przykład rosyjska firma ODK Saturn, produkująca silniki rakietowe do modelu Kalibr, szukała kolejnych 500 wykwalifikowanych pracowników.

Konsekwencją tego wszystkiego jest to, że w długiej, dużej, konwencjonalnej wojnie między dwoma równie silnymi przeciwnikami zwycięzcą będzie ten, kto ma najsilniejszą bazę przemysłową w swoim kraju, a nie polega na dostawach „just-in-time“ z zewnątrz, być może nawet z nieprzyjaznych. krajów i nie musi na te dostawy czekać. Twój kraj musi albo mieć zdolność produkcyjną, aby produkować ogromne ilości amunicji, albo mieć inne gałęzie przemysłu, które można szybko przekształcić w produkcję amunicji.

Na szczęście zachodnie imperialistyczne państwa wyzyskiwaczy i podżegaczy wojennych nie mają już tych zdolności.

Rainer Rupp

Tłumaczył: Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Oryginalny tekst ukazał się 1.07.2022 na stronie https://apolut.net/die-jahresproduktion-von-us-munition/

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY md]

GDZIE JEST Ministerstwo Spraw Zagranicznych?

Krzysztof Baliński 2 lipca 2022

Sytuacja geopolityczna Polski niezwykle trudna. Ważą się losy naszego kraju. Potrzebna jest finezyjna dyplomacja. Potrzebni są profesjonalni dyplomaci. Tymczasem ostatnie dni przynoszą przykłady dyplomatycznych posunięć, wręcz absurdalnie sprzecznych z fundamentalnymi interesami Polski. Sankcje wobec Rosji, które najbardziej uderzają w Polskę. Oddanie wszystkich zasobów dyplomatycznych i politycznych (nie mówiąc o wojskowych i finansowych) do dyspozycji Ukrainy. Kłótnie ze wszystkimi sojusznikami, partnerami i sąsiadami w Europie, w tym narażanie wielowiekowych tradycji przyjaźni i współpracy z Węgrami. Retoryka obelg i inwektyw, publiczne obrażanie głów obcych państw, z których najłagodniejsze to knajacka odzywka 1-szego dyplomaty RP pod adresem Putina („Nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz”) i przyrównanie Macrona do Hitlera.

Gdzie jest Ministerstwo Spraw Zagranicznych? Czy zasadnym jest nazwanie go „ministerstwem spraw obcych i przegranych” i czy to w ogóle ministerstwo czy jego atrapa?Raz po raz zapytujemy też: Dlaczego polska dyplomacja daje się wikłać w obce kombinacje dyplomatyczne? Czy jest suwerenna? Kto nią kieruje? Czy Zbigniew Rau jest sternikiem dyplomacji, czy tylko podwykonawcą? Dlaczego tak się dzieje? Poza tym, że w urzędzie powołanym do prowadzenia polityki zagranicznej głos ma V kolumna i poza profesjonalną nędzą zatrudnionych tam urzędników, powód jest prosty – Polityką zagraniczną zajmują się wszyscy, tylko nie MSZ. Wszyscy tylko nie minister spraw zagranicznych.

Jak do tego doszło? MSZ rozparcelowano, i to oficjalnie. Sprawy Unii Europejskiej przeniesiono do Kancelarii Premiera. Sprawy atlantyckie i stosunki z USA, w tym stosunki z diasporą żydowską przejęła Kancelaria Dudy. Ministrowi spraw zagranicznych pozostawiono stosunki z III światem. Ale też nie całkiem. Bo i do nich „skutecznie” wtrynia nos słynący z wszelakich talentów dyplomatycznych prezydent. Podczas wizyty Dudy w Kairze, nie dość, że już na płycie kairskiego lotniska złożył deklaracjęPrzyjechałem tu z misję zleconą mi przez Zełenskiego”, że rozmawiał wyłącznie o interesach Ukrainy, sankcjach na Rosję oraz wspieraniu ukraińskiego eksportu zboża, to osłupiałemu prezydentowi Egiptu zapowiedział: Polska rusza Egiptowi z odsieczą, bo głodujący przez Putina Egipcjanie wkrótce dokonają inwazji na kontynent europejski i skutecznie go zdewastują.

Pomińmy przy tym dyplomatyczne faux pas takie jak to, że zlecający Dudzie misję Zełenski, to skrajnie proizraelski sowiecki Żyd i że do Kairu Duda wybrał się w towarzystwie żydowskiej żony oraz żydowskich doradców. No i to nazwisko! Duda w języku arabskich znaczy tyle, co… pospolity pasożyt „tasiemiec”.

20 czerwca 2022, na spotkaniu z ambasadorami RP, Duda wymienił priorytety polskiej dyplomacji. Poza udzieleniem schronienia uchodźcom (których nazwał „gośćmi z Ukrainy”) do priorytetów zaliczył wsparcie dla europejskich aspiracji Ukrainy, sankcje wobec Rosji (które „powinny być utrzymane dotąd, aż Ukraina nie powie, że można je zdjąć, a dopóki nie powie, to te sankcje trzeba zwiększać”). Wszystkie bzdury przebił mówiąc o dostawach broni dla Ukrainy. Odchodząc od tekstu napisanego mu przez doradców, z głowy (czyli z niczego) wygłosił następującą myśl: „To się może w głowie nie mieści, że Polska wysłała taką pomoc – ale faktycznie wysłaliśmy (…) wysłaliśmy prawie że bez zastanowienia. Żeby tego było mało, mówiąc o ogołoceniu polskiej armii z broni, zaznaczył: Polska wzmacnia też znacznie swój potencjał militarny.

Innymi słowy – Idiota szkodzi Polsce i jeszcze się głupotą chwali.

Ale to nie wszystko. W dyplomatycznych wyczynach wspomaga go Jakub Kumoch, szef Biura Polityki Międzynarodowej prezydenckiej kancelarii. Gdy był ambasadorem RP w Szwajcarii (a faktycznie ambasadorem RP przy tamtejszej gminie żydowskiej) zajmował się nie stosunkami polsko-szwajcarskimi, ale pracą historyczno-archiwistyczną – odkrył istnienie grupy dyplomatów polskich, którzy podczas wojny uratowali 800 Żydów, dzięki wydawaniu fałszywych paszportów. Kumoch doprowadził też do tego, że to strona polska, a nie żydowska zakupiła za 400 tysięcy dolarów kolekcję archiwalną dokumentującą tę akcję. Ale to nie wszystko – na placówce w Ankarze, już pierwszego dnia urzędowania złożył deklarację: „Polska popiera przystąpienie Turcji do UE. Absolutnie chcemy, aby Turcja była członkiem UE i to powinno pozostać naszym celem”. Zabrakło elementarnej refleksji: Czy członkostwo Turcji w UE nie prowadzi w prostej linii do kolejnych milionów imigrantów w Europie? Czy wprowadzenie Turcji do tak osłabionego organizmu nie oznacza, pogłębienia kryzysu tożsamości i zupełnego rozkładu kulturowego Europy oraz, że partia Erdoğana byłaby najsilniejszą partią w Parlamencie Europejskim? Bajdurzenie Kumocha miało miejsce w dniach, gdy zaogniał się spór między Turcją i UE, gdy Erdoğan przerzucał islamistów do Syrii (a także na Synaj i do Libii), gdzie walczą u boku Państwa Islamskiego, gdy w interesie NATO leżało odejście Erdoğana, zanim nie doprowadzi do katastrofy na całym Bliskim Wschodzie. I wreszcie, gdy decyzją Erdoğana bazylika Hagia Sophia w Konstantynopolu zamieniona została w meczet. Ale na tym nie koniec – w tych dniach Kumoch przystąpił do finezyjnej rozgrywki – udał się z tajną misją do Turcji, by spotkań się z pewnym pohańcem (tak nazywano u Sienkiewicza Tatarów). Żeby, chociaż, jak otumaniony przez kabalistów Mickiewicz, chciał montować Legion Żydowski do walki z Rosją. Ale gdzie tam – chodzi o islamistów z Krymu.

W lutym 2020 roku doszło do napięć w stosunkach między Turcją i Rosją. Przewodniczący działającej przy Dudzie Rady ds. Bezpieczeństwa i Obronności (i szef Rady Politycznej PiS) Przemysław Żurawski vel Grajewski wpadł w euforię: „Stworzyć przeciw Rosji koalicję z Turcją. Proste narzędzia jak zamknięcie wszystkich cieśnin czarnomorskich i bałtyckich dla rosyjskich statków. Ułatwiliby też sytuację Czeczeni i Tatarzy, a może Syberia głośniej domagałaby się autonomii (…) przypuszczalnie już wejście w granice Ukrainy pierwszych uzbrojonych międzynarodowych ochotników skłoniłoby zbrodniarza Putina do rozmów”. Wszystko to byłoby śmieszne, gdyby nie to, że ten doradca Dudy i autor tekstów jego wystąpień, jest rozważany jako kandydat na stanowisko ministra spraw zagranicznych.

No i jeszcze jeden: Zastanawiam się, czy koncepcja jakiejś unii polsko-ukraińskiej albo Rzeczypospolitej wielu narodów nie mogłaby być wspaniałą przygodą dla pokolenia młodych ludzi – zapowiedział w wywiadzie dla „Gazety Pomorskiej prezydencki doradca od wszystkiego Andrzej Zybertowicz. Na prawdziwą uwagę zasługują tu wygłoszone przy innej okazji jego słowa, w których wyłożył jasno filozofię polityczną Dudy: „Prawda bardzo często w polityce przegrywa. Aby polityk mógł zabiegać o prawdę, musi zachować władzę, ażeby zachować władzę, często musi ulegać siłom zewnętrznym, które na to pozwolą i w tym pomagają”. Czyli, dokonując przekładu z ichniego żargonu na polski, najważniejsze jest zachowanie władzy, nawet za cenę zdrady interesów własnego państwa.

Polityką zagraniczną w rządzie zajmuje się, kto chce. Grażyna Bandych (szef kancelarii prezydenta): „Ukraina dostaje od Polski to, o co prosi”.  Michał Dworczyk (szef kancelarii premiera): „Gdy otrzymamy środki z KPO powinniśmy pewną częścią wspomóc Ukrainę”. Zbigniew Kuźmiuk (europoseł PiS): „Należy zwiększyć składki członkowskiej w UE, by stworzyć specjalny fundusz pomocowy dla Ukrainy”. Paweł Jabłoński (urzędniczyna z MSZ): „My jesteśmy gotowi do tego, żeby w tej sprawie działać w każdy możliwy sposób, który będzie przede wszystkim uzgodniony z Ukrainą. Jeżeli Kijów będzie chciał, my będziemy gotowi. Najważniejsze będą oczekiwania samej Ukrainy”.

Podczas polsko-ukraińskich konsultacji międzyrządowych w Kijowie, Jarosław Kaczyński ujawnił doktrynę polityki zagranicznej rządu: „W ten sposób realizuje się marzenie śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego”. Przy okazji wylansował nową doktrynę gospodarczą – „Lepiej być trochę zadłużonym niż okupowanym. Wtórował mu wicepremier Henryk Kowalczyk: „Lepiej być zadłużonym, więcej płacić za żywność, niż na własnej skórze przeżywać to, co teraz Ukraińcy”. Innymi słowy – im bardziej Polska w ruinie, im większa inflacja, im droższa benzyna, tym mniej ruskich bomb spadnie na nasze głowy. No i z gruntu chory inny gospodarczy zamysł – członkostwo Ukrainy w UE i to szybkie, bez oglądania się na zagrożenia i katastrofalne konsekwencje dla naszego rolnictwa.

Politykę zagraniczną, zamiast warszawskiego MSZ, prowadzi MSZ i ambasador Ukrainy. Przy czym ukraińscy dyplomaci są, w przeciwieństwie do „naszych”, bardzo asertywni, by nie powiedzieć wręcz agresywni. Pozwalają sobie na protekcjonalne zachowania, aroganckie pouczania, wydawanie polskim politykom instrukcji, rozkazów, a nawet traktowanie ich, jak chłopców na posyłki. Krótko mówiąc – zachowują się jak kierownik polityczny Polski.

Przy tym, co jest kuriozum na skalę światową, Ukraina nie jest żadnym podmiotem politycznym w regionie, jest krajem przegranym (już przed wojną upadłym), rządzonym przez osobnika, którego ugrupowanie wzięło nazwę z telewizyjnego programu satyrycznego. No i mamy to, co mamy: „Robicie dobrą robotę. Róbcie tak dalej”; „Polski rząd powinien być ambasadorem interesów Ukrainy na świecie”; „Doceniamy przywództwo polski w rezygnowaniu z rosyjskich nośników energii i zablokowania handlu między Rosją, a innymi państwami, który przechodzi przez terytorium Polski”;  „Bardzo dużo zostało już zrobione przez stronę polską w sferze wzmocnienia zdolności obronnych Ukrainy, ale konieczne są kolejne wysiłki, kolejne kroki”; „Musimy zamknąć granicę rosyjską i białoruską”.

Wszyscy kierują się w stosunkach międzynarodowych własnym interesem, definiują go i bronią. A „naszemu” MSZ ukraińscy przyjaciele narzucili motto: „Jesteśmy sługami narodu ukraińskiego”.

O roli bezpieki w dyplomacji dużo powiedziano. Dużo też pisano o tym, że polski MSZ jest opanowany przez dwie szajki – żydowską i bezpieczniacką oraz że są rozliczne i namacalne dowody świadczące o tym, że  Bronisław Geremek kompletują swój „zespół”, kierował się regułą: żydowskie pochodzenie, bezpieczniackie przeszkolenie i rekomendacja Michnika.

Wiele też napisano o szkodliwych dla polskiej racji stanu dyplomatycznych wyczynach Kamińskiego z Wąsikiem. Na przypominanie roli wywiadu brytyjskiego w dyplomacji Radka Sikorskiego szkoda czasu. Dzisiaj powiedzmy coś o bezpiece ukraińskiej. Bo jest rzeczą oczywistą, że Amerykanie i Brytyjczycy wykorzystują ją do formatowania polityki zagranicznej Polski. Jak i rzeczą oczywistą jest, że preferują Ukraińców, bo są bardziej profesjonalni, tańsi i bardziej bezwzględni.

Afera z nagraniem z podkarpackiego lupanaru z udziałem Marka Kuchcińskiego (dziś przewodniczącego sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych!) i medal dla redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” to tylko wierzchołek góry lodowej.

Pisano dużo o zbirach z OUN/UPA pozyskanych przez CIA do „pracy operacyjnej” na terenie b. ZSRR, a nic nie mówi się, że Amerykanie wciągnęli na listy „swych sukinsynów” także członków i sympatyków UPA, którzy po wojnie pozostali w PRL. Zadziwia jak wielu Ukraińców zrobiło po 1989 r. kariery polityczne (i wielkie majątki). Czy do tego nie zostali wcześniej przygotowani? Czy czystym przypadkiem jest, że w MON i polskiej armii etniczny komponent ukraiński jest b. silny, że ministrem obrony był Tomasz Siemoniak, członek władz Związku Ukraińców w Polsce, a wiceministrem Mychajło Dworczuk? Jeżeli dodamy do tego to, że 40 procent oficerów Policji to Ukraińcy z okolic Wyższej Szkoły Policyjnej w Szczytnie oraz zamieszczony na łamach „Wyborczej” postulat b. rzecznika praw obywatelskich, aby ukraińscy przesiedleńcy mieli prawo głosu w wyborach samorządowych (czyli pewność, jak Amen w pacierzu, że zwyciężą w tych wyborach, a Polacy pójdą do rezerwatu), to wyłaniający się obraz sytuacji jest przerażający.

Przypomnijmy, że Dworczuk/Dworczyk w ubiegłym roku złowieszczo zapowiedział „uproszczenie procedur i możliwości związanych z osiedleniem się w Polsce wszystkich potomków mieszkańców I i II Rzeczypospolitej, którzy deklarują związek z Polską”, co jednoznacznie oznaczało, że rząd chce ułatwić, pod pretekstem „deklarowania związku z Polską”, masowe osiedlanie się w Polsce niepolskich nacji.

Gdy przyjrzymy się ludziom majstrującym przy polskiej dyplomacji na odcinku wschodnim i dyplomatom zatrudnionym w „polskich” placówkach dyplomatycznych na Wschodzie, to nie sposób nie zauważyć, że Polaków tam nie ma. Tymczasem pochodzenie etniczne dyplomaty ma znaczenie i trzeba o nim głośno mówić, a także pytać: Czy u Ukraińca nie dojdzie do konfliktu lojalności? Czy daje gwarancję obrony polskiego interesu narodowego? Czy powinien działać w MSZ na odcinku ukraińskim lub pracować w komórce wschodniej Agencji Wywiadu? Czy powodem tego, że pion śledczy IPN nie osądził ani jednego zbrodniarza UPA, a nawet wszystkich skazanych rezunów zrehabilitował i zaliczył w poczet osób „represjonowanych przez PRL ze względów politycznych” nie jest to, że wiele stanowisk w obsadzonych jest tam Ukraińcami? Czy nie z tego powodu padają plackiem przez Ukraińcami?

I czy nie przydatna byłaby tu rada Władysława Gomułki z Marca ‘68: „Z racji swych kosmopolitycznych uczuć ludzie tacy powinni unikać dziedzin pracy, w których afirmacja narodowa staje się rzeczą niezbędną”? À propos Dudy – zachodzimy w głowę, jak można łączyć skrajny filosemityzm ze skrajną pro-ukraińskością. Bo to przecież nikt inny jak jego jedna ulubiona nacja – Ukraińcy, wymordowała podczas wojny 450 tysięcy przedstawicieli jego drugiej ulubionej nacji – Żydów. Wytłumaczeniem może być tu legendarna już inteligencja „prezydenta Polin”, która nie pozwala mu na skojarzenie dwóch prostych faktów? W tym kontekście nie sposób nie przypomnieć, że za przyzwoleniem Dudy quasi monopol na stosunki z diasporą żydowską i Izraelem ma Muzeum Polin, przy którym, też za przyzwoleniem Dudy, akredytowane jest przedstawicielstwo dyplomatyczne Amerykańskiego Komitetu Żydów, i w którym, tym razem z inicjatywy ministra Zbigniewa Rau, odbyła się w ramach polskiej prezydencji w OBWE konferencja poświęcona walce z antysemityzmem.

Nie mniej sprawy gmatwa to, że w MSZ żaden zastępca ministra nie ma doświadczenia w dyplomacji. No i mamy to, co mamy – toczy się wielka geopolityczna rozgrywka i zakulisowe gry dyplomatyczne, w których polska dyplomacja stoi z góry na przegranej pozycji. Zamiast finezyjnej i profesjonalnych dyplomatów, mamy bezmyślne, pozbawione głowy i własnej strategii, ślepo wykonujące polecenia z zewnątrz, notorycznie przegrywające miernoty, zakompleksionych nieudaczników, którzy nigdy nie walczyli, a jeśli walczyli, to o „certyfikat koszerności” wystawiany przez media żydowskie w Ameryce. Zamiast trzymać się z daleka od konfliktów, które Polski nie dotyczą, wsadzają palce między drzwi i futrynę, wdają się w gry, których zasad nie znają i w których są pionkami. Nawet nie udają, że chodzi im o interes Polski. Ostentacyjnie pokazują, że w ich interesie jest, żeby wojna trwała jak najdłużej, żeby przypadkiem nie zakończyło za wcześnie, że Polska będzie miejscem prowadzenia działań wojennych. „Nie jest dopuszczalny żaden zgniły kompromis” – tak to podsumował Bartosz Cichocki, wysłannik ministra w Kijowie.

Co robić? Najprościej byłoby wymieść to towarzystwo żelazną miotłą z gmachu MSZ przy alei Szucha i zbudować elity dyplomatyczne zdolne do prowadzenia suwerennej polityki zagranicznej. Ale nie oszukujmy się – na to koniunktury nie ma. Jak i nie ma na powołanie Trybunału Narodowego dla osądzenia zaprzańców. Pozostaje jedynie sporządzanie listy z nazwiskami tych, którzy przyczyniają się do upodlenia Polski. No i artykuł 231 KK jednoznacznie mówiący, że jeśli funkcjonariusz publiczny nie dopełni obowiązków i naraża przez to państwo na szkodę, wówczas w grę wchodzi czyn karalny ścigany z urzędu.

Dzisiejsza Białoruś – wyjazdy polecam.Miło i tanio.



„Łukaszenka znosi wizy dla Polaków, a (anty)polskie MSZ zaleca „unikania podróży na Białoruś”

Zamiast aplauzu i rozkręcenia turystyki do odwiedzenia dzisiejszej Białorusi i pięknych ziem b. Rzeczpospolitej, (anty) polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP, zaleca „unikanie podróży na Białoruś”, bo „jest to państwo, które czynnie wspiera rosyjską agresję na Ukrainę” – powiedział wiceszef MSZ Paweł Jabłoński.Czynna wrogość władz polskich wobec sąsiada wyciągającego rękę w geście dobrej woli, jest kolejnym przykładem, że rządy w Warszawie – a obecny rząd PiS-u w szczególności – konsekwentnie prowadzą politykę skłócającą się ze wszystkimi bliższymi i dalszymi sąsiadami i nie potrafią ułożyć sobie dobrosąsiedzkich i partnerskich relacji.

(Relacje służalcze z proamerykańskim i neonazistowskim rządem w Kijowie potwierdza tylko tę normę, a ta bezwolność przyczynia się już teraz do tworzenia Piątej Kolumny ukraińskich potomków nazistowskich zbrodniarzy, zapuszczających korzenie w Polsce.)”

MK

============================

MD: Tam przyjaźnie, pięknie, tanio, a Polacy tam mieszkający łakną kontaktów z rodakami. Białorusini też…

===============================

Ewa Rzeuska

Szanowni Państwo,

dzięki decyzji Pana Prezydenta Łukaszenki, Polacy mogą uciekać na Białoruś z psychiatryka KL ukroPolin – na Białorusi jest spokój i ceny dla ludzi, około 2 zł. za litr paliwa !

Jak to możliwe, skoro tam jest zbrodniczy reżim, a u nas demokratyczny raj ?

A do tego, na Białorusi jest czysta woda – nie w posiadaniu braci z Izraela – oraz zdrowa żywność i przemysł narodowy, którego globaliści nie zdołali przejąć !

Co za bezczelny reżim )))

=====================

podam wam aktualne ceny:

Benzyna litr 2.78zł

masło 250gr 2.80

1kg sera żółtego 10.30

bochenek chleba 1.30

0.5L wódki 40% 12zł

1kg szynki bez konserwantów 15zł

Kaczyński kończy z “nierządem”? Nie. Optymizm jest przedwczesny

Kaczyński kończy z “nierządem”? Nie. Optymizm jest przedwczesny

Kategoria: Archiwum, Polecane, Polityka, Polska, Ważne Autor: CzarnaLimuzyna, 2 lipca 2022

Portret nieznanej księżnej z 1513 r., autorstwa flamandzkiego malarza Quentina Matsysa

Poprzednie rządy Tuska et consortes były określane przez zwolenników PiS mianem “nierządu”. Z tego powodu oraz przede wszystkim ze względu na to, co wyprawia formacja aktualnie rządzących antynarodowych socjalistów określenie nierząd wydaje się być uzasadnione. Wybitny myśliciel i teolog polityczny Nicolás Gómez Dávila określał polityków tego typu mianem sprzedajnych, a prezydent USA Ronald Reagan wiązał działalność niektórych z nich z wykonywaniem “najstarszego zawodu świata”. Oczywiście, Mateusz Morawiecki już dawno temu zadeklarował głębokie związki socjalistycznej myśli robotniczej z uprawianą przez siebie polityką, a ostatnio cofnął się nawet do heglowskich korzeni. Z tego powodu przywołani przeze mnie na początku antysocjaliści mogą wywołać u zwolenników PiS odruch Michnika- Pawłowa z werbalizacją na poziomie onucy.

Wycofanie się prezesa Kaczyńskiego z nierządu, termin publicystyczny, daje okazję, aby przyjrzeć się najbardziej świeżej inspiracji, transhumanizmowi, któremu hołdują w tajemnicy przed swoim otumanionym elektoratem, politycy PiS. Temat niełatwy, i na ogół poza zasięgiem osób, którzy codziennie oglądają telewizję, dlatego polecam artykuł wyjaśniający istotę inspiracji pod którą codziennie podpisują się tej miary, opisani powyżej- politycy: “Nowy reżim nadzoru czyli skąd mutuje transhumanizm”. Zwolennicy programów typu  “pytanie na śniadanie” lub nowego programu politycznego „PLAN DNIA” prowadzonego przez Magdalenę Ogórek na pewno będą chcieli zajrzeć pod ten l i n k.

Nowy rodzaj wolności

Komentatorzy polityczni tego formatu, co pani Ogórek, a także pan Rachoń oraz inni z mocno zaprzyjaźnionej amerykańskiej telewizji TVN, przypomnijmy: spolonizowanej (zgodnie z obietnicą) przez PiS w poprzedniej kadencji, komentatorzy tej miary, co opisani wcześniej politycy, na pewno odnotowali niedawną wypowiedź Morawieckiego o tym, że “trzeba będzie się szczepić co roku”. Na co? Nie “na co” tylko po co? Ułatwiając niektórym zrozumienie dziejowej misji, a innych zaciekawiając, napiszę: Rząd PiS podjął się niełatwego zadania polegającego na obdarowywaniu Polaków nowym rodzajem wolności, ale do tego, jak powiedział prezes PiS potrzeba jeszcze dwóch kadencji. Potrzeba czasu do “wyzwolenia z biedy” oraz zaprowadzenia nowego porządku w myśl znanego już hasła: szczepionki-czipy-biotechnologia czynią wolnym.

Jeżeli ktoś nie do końca rozumie mojej ironii lub nie pojął jeszcze prawdziwych przyczyn energetycznego lockdownu, to mam na koniec “łatwiejszy” temat. Jak zapewne większość wie, jeden z ważnych Ukraińców, Andrij Melnyk w randze ambasadora w zaprzyjaźnionych Niemczech obraził Polaków, bezczeszcząc pomięć pomordowanych na Wołyniu. Ambasador powiedział, że Polska w czasie II Wojny światowej była dla Ukraińców “takim samym wrogiem jak nazistowskie Niemcy i ZSRR“. Melnyk w kontekście zbrodni ludobójstwa dokonanych przez Ukraińców stwierdził, że “takich masakr dokonywali również Polacy“. Szef  MSZ, Zbigniew Rau nazwał wypowiedzi ukraińskiego ambasadora “fałszującymi historię”. Ukraiński ambasador stwierdził również, że antysemityzm OUN i Bandery należy do kategorii rosyjskiej narracji, a on sam nie dystansuje się od spuścizny banderowców. Przypomnijmy, że podobny brak dystansu manifestował swego czasu aktualny prezydent Zelensky.

Brak odpowiedniej reakcji rządu PiS i MSZ Ukrainy

MSZ Ukrainy wydało oświadczenie, w którym stwierdzono:”Opinia ambasadora Ukrainy w Niemczech, Andrija Melnyka…  jest jego osobistą opinią i nie wyraża stanowiska MSZ Ukrainy”

Tajemnicą poliszynela jest to, że według powszechnej opinii większość polityków ukraińskich ma prywatnie takie same poglądy. Nie chodzi o to, aby nazwać czyjś pogląd “osobistą opinią”, ale o to, aby powiedzieć lub napisać prawdę. Tego nie zrobił niedawno również prezydent Zelensky kłamiąc: “Ukraińcy nie mordowali”. Minister Zbigniew Rau podziękował ukraińskiemu odpowiednikowi za “szybką, publiczną interwencję w tej sprawie”. Jak widać deklaracja rzecznika ministerstwa o pełnionej służbie “Jesteśmy sługami narodu ukraińskiego” wciąż pozostaje lapidarnym opisem polityki zagranicznej PiS.

Dość aborcyjnej agresji! Postawmy „Babcię Kasię” przed sądem!


[Czy tak nienawidzące dzieci babsko może być „babcią”? Przecież musiała swe dzieci zabijać. md]

Babcia Kasia ponownie atakuje! Tym razem padło na wolontariuszki pro-life, które miały nieprzyjemność natknąć się na nią podczas modlitwy różańcowej pod Sejmem

Pod koniec czerwca w parlamencie odbywało się pierwsze czytanie barbarzyńskiego projektu feministek „Legalna aborcja. Bez kompromisów”. Wolontariusze Fundacji pojawili się pod Sejmem, pokazywali prawdę o aborcji oraz modlili się o odrzucenie projektu (co na szczęście się stało!). Wśród wolontariuszy były dziewczyny, które zostały fizycznie zaatakowane i zwyzywane przez Katarzynę Augustynek Babcię Kasię – starszą kobietę, która od lat przychodzi na ulice Warszawy robić lewackie awantury! Proszę zobaczyć nagranie (materiał autorstwa pyta.pl):

#ZatrzymajAborcję

Dziewczyny po prostu przechodziły obok starszej pani. Właśnie skończyły Różaniec i szły ulicą Wiejską kilka metrów w kierunku swojej pikiety. Babcia Kasia nie mogła znieść widoku młodych dziewczyn, które stają po stronie nienarodzonych! Nazwała je śmieciarami, szarpała je, a na koniec zaczepiała też policjanta. Nie do wiary, że osoba w jej wieku zachowuje się w tej sposób! Jak Pan widzi, agresja po prostu eksploduje, a sama Augustynek nawet nie stara się nad sobą zapanować lub przynajmniej pozorować jakiejkolwiek kultury. Typowe zachowanie aborcjonistów, gdy ich maski opadają!

Być może słyszał już Pan o wyczynach Babci Kasi? W ciągu ostatnich kilku lat pojawia się ona bardzo często w mediach, zawsze w nimbie skandalu. Pokazuje się na antyrządowych wiecach, ale najgłośniej zaznacza swoją obecność na manifestacjach aborcyjnych. Gdy na zgromadzeniu pojawia się Augustynek, bardzo często kończy się interwencją Policji. Kobieta znana jest ze swojej agresji i wulgarności. Atakuje funkcjonariuszy Policji, obrońców życia, każdego, kto wydaje się mieć poglądy inne niż ona! Wielokrotnie próbowała rozbijać pikiety Fundacji, także pod Trybunałem Konstytucyjnym, gdy sędziowie obradowali nada zakazem aborcji. Babcia Kasia znieważa, pluje, gryzie, narusza nietykalność cielesną, głośno i bez pardonu wyrzuca z siebie bluzgi i aborcyjną propagandę. Jakby tego było mało, niedawno sąd zasądził dla niej… 20 tysięcy złotych odszkodowania za to, że zatrzymała ją Policja!

Drogi Panie!

Pomimo absolutnie skandalicznego zachowania w miejscach publicznych, ta kobieta była… nominowana w plebiscycie na Warszawiankę Roku. Przedstawiana tam była jako osoba wyważona, która walczy o prawa człowieka, tolerancję i szacunek dla wszystkich. Sama w wyemitowanym na gali wystąpieniu mówiła:

Moim aktywnościom, szczególnie z upływem czasu, towarzyszą (…) olbrzymia sympatia do ludzi, którzy mnie od 6 lat otaczają na ulicy. Ta wspólnota, akceptacja, nadzieja, to są właśnie uczucia, które mi towarzyszą cały czas na ulicy (…). Mój wymarzony świat przyszłości to świat tolerancyjny, pełen akceptacji dla inności i różnorodności (…).

Co za hipokryzja, prawda? Wystarczy obejrzeć krótkie nagranie, które umieściłam dla Pana powyżej w niniejszym mailu, żeby zobaczyć zupełnie inną twarz aktywistki. A takich nagrań krąży w sieci niemało… Ponadto wystarczy pojawić się na jakiejkolwiek lewicowej demonstracji, na którą przyszła Augustynek, żeby na własnej skórze doświadczyć „tolerancji” i „akceptacji” w jej wykonaniu.

Babcia Kasia jest pupilkiem aborcyjnych salonów. Dlatego nie boi się niczego, wychodzi na ulice i atakuje ludzi. Już się przyjęło, że jej wolno więcej niż innym obywatelom.

Szanowny Panie!

Fenomen Babci Kasi to niebezpieczny precedens. Ta kobieta nie tylko atakuje ludzi słownie, ale nie waha się używać wobec nich fizycznej przemocy. Jest rozpoznawalna i dla kolejnego pokolenia lewicowych aktywistów stanowi wzór do naśladowania. W jej ślady mogą pójść inni, młodsi aborcyjni awanturnicy. Co będzie, kiedy zobaczą, że można bezkarnie naruszać nietykalność cielesną obrońców życia? Czy z powodu tego, ze bronimy dzieci, mamy być poszkodowani przez agresywnych zadymiarzy? Czy każdy prolajfer wychodzący na ulicę na modlitwę lub pod baner ma być narażony na fizyczny atak?

Nie można do tego dopuścić.

Dlatego postawimy Babcię Kasię przed sądem, żeby wreszcie poniosła konsekwencje swoich czynów. Zapewnimy pomoc prawną dla prolajferów zaatakowanych przez agresywną emerytkę. Nie może być zgody na to, aby Babcia wyżywała się na kobietach, których poglądy jej się nie podobają. Trzeba postawić tamę bezkarności!

Gdy tylko zobaczyłam nagranie, skontaktowałam się z prawnikami Fundacji i przesłałam im filmik, aby dokonali analizy, jak można zadziałać. Następnie ustaliliśmy wspólnie, że należy złożyć prywatny akt oskarżenia i na tej drodze dążyć do wymierzenia sprawiedliwości.

Znam już też przybliżone koszty, które trzeba będzie ponieść w trakcie postępowania. W pierwszej instancji będzie to około 7 – 8 tysięcy złotych.

Bardzo proszę Pana o wsparcie dla tych działań, aby można było wystąpić z aktem oskarżenia i postawić Babcię Kasię przed sądem.

Czy może Pan przekazać wybraną przez siebie kwotę, aby pomóc pokryć wymienione wyżej koszty?

40, 70, 140, 200 złotych lub inna suma, którą uzna Pan za stosowną, pomoże bronić prolajferów przed lewicową agresją, na którą są nieustannie narażeni, gdy bronią dzieci przed aborcją.

Wpłat należy dokonać na konto Fundacji Życie i Rodzina nr rachunku: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230 lub poprzez systemy przelewowe albo płatności kartą w linku www.ZycieRodzina.pl/wspieraj.

Drogi Panie!

Rzecz jest naprawdę poważna. Nie można pozwalać na eskalację przemocy w przestrzeni publicznej. Nie możemy dopuścić, żeby aborcyjna agresja nas przytłoczyła. Stańmy w obronie ludzi, którzy znajdują w sobie odwagę, aby wyjść na ulicę bronić najsłabszych i całkowicie bezbronnych. Dlatego jeszcze raz proszę Pana o wsparcie w tej walce.

Serdecznie Pana pozdrawiam wraz z Zespołem i Wolontariuszami Fundacji!

Podpis

Kaja Godek
Inicjatywa #ZATRZYMAJABORCJĘ
Inicjatywa #STOPLGBT
Fundacja Życie i Rodzina
zycierodzina.pl

PS – Jest mi bardzo żal dobrych ludzi, którzy angażują się w działania pro-life, a następnie stają się obiektem ohydnych ataków. Szczególnie bulwersuje, gdy jest to atak fizyczny i to na kobiety! Nie pozwólmy na to, aby przemoc wobec obrończyń dzieci stała się niepisaną normą… Z góry dziękuję Panu za każde wsparcie!

Potrzebny jest Ojciec Mateusz.

Izabela Brodacka

Obywatelowi demokratycznego kraju, w którym obowiązuje święte prawo własności wydaje się, że może spać spokojnie w swoim domu, że może zostawić go dzieciom, że wreszcie ma sens inwestowanie w nieruchomości. Bardzo się ten nieszczęsny obywatel myli. Nie wie o tym, że istnieje procedura ZRID która umożliwia wywłaszczenie każdego z jego nieruchomości i odkupienie jej przez inwestora za cenę wyznaczoną przez rzeczoznawcę za którą drogi czytelniku możesz- jak to mówią – nabyć sławojkę i to używaną.

ZRID to skrót od określenia „zezwolenie na realizację inwestycji drogowej”. Wydawane jest ono w formie decyzji administracyjnej przez właściwego wojewodę w stosunku do dróg krajowych i wojewódzkich lub starostę w stosunku do dróg powiatowych i gminnych. Wniosek o wydanie decyzji ZRID składa w przypadku dróg lokalnych właściwy zarządca drogi. 

Wydanie decyzji o zezwoleniu na realizację inwestycji drogowej ma charakter administracyjny a co za tym idzie nie wymaga zgody właścicieli nieruchomości objętych decyzją. Przejście własności nieruchomości na Skarb Państwa lub właściwego zarządcę drogi następuje z mocy prawa a nie poprzez zawarcie u notariusza umowy pomiędzy stronami.

Rygor natychmiastowej wykonalności decyzji ZRID pozwala firmie budowlanej będącej wykonawcą na rozpoczęcie realizacji przedsięwzięcia praktycznie w dniu wydania tej decyzji. Jeśli dotychczasowy właściciel będzie próbował to uniemożliwić, mogą w stosunku do niego zostać zastosowane środki przymusu bezpośredniego przy udziale policji. Odwołanie wywłaszczanego jest bezskuteczne z wyjątkiem przypadku gdy decyzja ZRID narusza przepisy prawa.

Większość ludzi nie rozumie znaczenia ustaw dopóki nie staną się ich ofiarą albo żyje w złudnym przeświadczeniu, że ich właśnie ustawa nie dotknie. W 2009 roku gdy o tym pisałam ze zdumieniem stwierdziłam, że żadna z indagowanych przeze mnie osób nie identyfikowała się z rodziną Gmurków, którą miasto Warszawa z tryumfem pozbawiło własności, ani z właścicielem komisu samochodowego wyrzuconego siłą z jego posiadłości przy ulicy Marsa.

Sprawa Gmurków toczyła się w Warszawie przeszło 20 lat i według oficjalnych szacunków kosztowała podatnika 30 milionów. Czy nie lepiej byłoby dać im te pieniądze ( lub ich część) i 20 lat temu przebudować ulicę oszczędzając czas i nerwy kierowców?

Pisałam również kiedyś o wywłaszczaniu pod budowę „wielkiej rury”, oraz o osiedlu willowym powstałym w Legionowie na terenie przejętym rzekomo pod szpital. 

Obecnie trafiła w moje ręce sprawa Pana Andrzeja Sarwy – pisarza z Sandomierza.

Urząd Miasta Sandomierza pozyskał z Polskiego Ładu dofinansowanie na budowę infrastruktury drogowej, łączącej budowane obecnie osiedle Okrzei z ulicą Kruczą. Jeden z trzech planowanych łączników wypada na wprost domu pana Sarwy posadowionego na działce nr 877. 

W sierpniu zeszłego roku, gdy pojawiły się sygnały o planach budowy drogi mieszkańcy Sandomierza podjęli rozmowy z miastem na ten temat. Zostali zbyci. Gdy w bieżącym roku przyznano Sandomierzowi środki z Polskiego Ładu na ten cel zostali zaproszeni do Ratusza i wysłuchani, lecz władza zignorowała wszelkie ich wnioski. Obecnie otwarta jest procedura przetargowa, rozpoczęta 31 maja 2022 r. Nie uwzględniono żadnego z postulatów dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa mieszkańców ul. Kruczej i uczestników ruchu drogowego na tym obszarze. 

Najbardziej zagrożona jest posesja przy ul. Kruczej, nr działki 877, która jest usytuowana na wprost planowanego wylotu jednego z łączników pomiędzy ulicą Kruczą a osiedlem Okrzei, na którym docelowo ma zamieszkać 1000 osób. Planowana droga będzie miała 10 m szerokości i będzie to droga o znacznym nachyleniu, ponieważ na wprost tej posesji jest wysoka skarpa. Odległość pomiędzy krawędzią drogi (ul. Kruczej, przy której nie ma chodników, bo jest za wąska – od 2,5 do 3 m szerokości) a ścianą frontową domu na tej działce w najwęższym jej miejscu wynosi około 1,4 m. Dom ma ponad 100 lat, około 20 lat temu przeszedł kapitalny remont. Po uruchomieniu łącznika do Okrzei mieszkańcy będą żyli w stanie permanentnego zagrożenia życia i zdrowia na skutek potencjalnych wypadków komunikacyjnych oraz zagrożenia zniszczeniem domu, w którym mieszkają.

Wariantowe rozwiązania, o których pisze miasto w dokumentach przetargowych, opierają się na Miejscowym Planie Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP) sprzed około 20 lat, który od dawna nie przystaje do rzeczywistych warunków. Każdy z wariantów zakłada wysiedlenie mieszkańców tego domu, bez choćby nakreślenia perspektywy czasowej ani kwoty odszkodowania. W okresie, gdy MPZP został uchwalony właściciel domu otrzymał pozwolenie na remont kapitalny i wykonał go. Gdyby przeszło 20 lat temu prowadzono jakiekolwiek konsultacje społeczne prawdopodobnie właściciel nie inwestowałby w remont budynku planowanego do wyburzenia. 

MPZP nie zmieniono nawet pomimo wpisania do rejestru zabytków carskich koszar usytuowanych w planowanym pasie drogowym od ul. Kruczej, do ul. Zawichojskiej. Nie oznacza to, że plan nie był nigdy zmieniany. Zmieniono na przykład plan zabudowy mieszkaniowej jednorodzinnej na wielorodzinną w obrębie działek, na których dziś stoi już część bloków osiedla Okrzei. 

Władze miasta realizują inwestycję, która ma na celu wprowadzenie udogodnień dla mieszkańców nowego osiedla kosztem bezpieczeństwa mieszkańców małej ulicy znajdującej się w sąsiedztwie tego osiedla i nikt nie chce im pomóc.

Chyba tylko Ojciec Mateusz. 

Źródła:

 1.    https://platformazakupowa.pl/transakcja/620629

2.    https://bip.um.sandomierz.pl/163/165/wykaz-miejscowych-planow-zagospodarowania-przestrzennego.html – 

3.    https://www.bgk.pl/polski-lad/edycja-pierwsza/#c21545 –https://www.bgk.pl/polski-lad/edycja-pierwsza/#c21562 – 

4.    https://leliwa.pl/sandomierz-miasto-chce-budowac-drogi-dzieki-dofinansowaniu-z-polskiego-ladu/

5.    https://sandomierz.naszemiasto.pl/mieszkancy-ulicy-kruczej-w-sandomierzu-nie-chca-samochodow/ar/c14-8619177 – 

6.    https://leliwa.pl/sandomierz-protest-mieszkancow-ulicy-kruczej/

SMUGI NA NIEBIE – chemtrails – to dla dobra Ludzkości…

Sławomir M. Kozak https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/smugi-na-niebie,p193830844

SMUGI NA NIEBIE

Dopóki byłem czynnym kontrolerem ruchu lotniczego, nie pisałem o jednym z najbardziej kontrowersyjnych tematów, jakim jest kwestia tzw. contrails/chemtrails, czyli o tym, czym naprawdę są regularnie już pojawiające się smugi nad naszymi głowami. Nikt, co prawda, nigdy nie informował mnie formalnie o tym zjawisku, a co za tym idzie, nie wymagał ode mnie zachowywania w tej sprawie milczenia. Niemniej jednak, opisując to, co dzieje się na polskim niebie, czułbym się, jak lekarz w dobie pandemii, który rozpoczynając o niej dyskusję, musi opowiedzieć się po którejś ze stron. Dlatego starałem się dobrze korzystać z okazji, jaką była możliwość nie angażowania się w spór o to, czy smugi są zjawiskiem bardziej fizycznym, czy chemicznym. Pozbawiony tego wewnętrznego hamulca, obiecałem sobie, że w niedługim czasie pochylę się nad tym zagadnieniem, wydając książkę traktującą między innymi o zagadnieniach związanych z modyfikacją pogody na masową skalę.

Zanim jednak do tego dojdzie, przytoczę wpis, jaki pojawił się na początku czerwca br., na portalu Natural News.

„Podczas strategicznie zaplanowanego ‘stanu wyjątkowego’ Covid-19, Organizacja Narodów Zjednoczonych (ONZ) upoważniła rząd Hiszpanii do rozpylania z nieba śmiercionośnych smug chemicznych. 16 kwietnia 2020 r. rząd hiszpański po cichu przyznał, że upoważnił wojsko do rozpylenia biocydów na całą populację. (…) eksperyment medyczny został przeprowadzony pod przykrywką ‘stanu wyjątkowego w celu zarządzania sytuacją kryzysową w zakresie zdrowia spowodowaną przez Covid-19’. Ten desperacki, ale dobrze opracowany plan narusza wiele zapisów Kodeksu Norymberskiego – traktatu o prawach człowieka i etyce medycznej, który nie jest w żaden sposób egzekwowany. Bio-bójcza operacja chemtrail została przeprowadzona na mocy Dekretu Królewskiego 463/2020 z 14 marca, który umożliwił Ministrowi Zdrowia podjęcie ‘szeregu działań mających na celu ochronę dobrobytu, zdrowia i bezpieczeństwa obywateli oraz powstrzymanie postępu choroby i wzmocnienie systemu zdrowia publicznego’.

Dekret Królewski 463/2020 umożliwia Ministrowi Zdrowia ‘dyktowanie zarządzeń, uchwał, postanowień i instrukcji interpretacyjnych, które, w zakresie jego działania jako organu delegowanego, są niezbędne do zagwarantowania świadczenia wszelkich usług, zwykłych lub nadzwyczajnych, w celu ochrony osób, dóbr i miejsc, poprzez przyjęcie wszelkich środków przewidzianych w artykule jedenastym Ustawy Organicznej 4/1981, z 1 czerwca, o stanach alarmowych i wyjątkowych (…)’. Globaliści, tacy jak Bill Gates, próbują również wykorzystać państwa, jako poligony doświadczalne dla projektów chemtrail, które mają na celu zaciemnianie słońca. Te geoinżynieryjne projekty zostały zaproponowane, jako rozwiązania dla ‘zmian klimatycznych’. Projekt Billa Gates’a został uznany przez międzynarodowych naukowców za nieetyczny. Programy te mają negatywny wpływ na pogodę, rolnictwo, ekosystemy, jakość powietrza, zdrowie ludzi oraz bezpieczeństwo żywności i wody, a także naruszają prawa człowieka. Kto jest właścicielem nieba i kto poniesie odpowiedzialność za eksperymenty na ludziach bez ich zgody?”

W rozporządzeniu nr 4492, przytoczonym przez gazetę, czytamy m.in.:

Zarządzenie SND/351/2020 z dnia 16 kwietnia zezwalające jednostkom NBC (Nuklearne, Biologiczne i Chemiczne – przyp. smk) Sił Zbrojnych oraz Wojskowej Jednostce Ratowniczej na stosowanie biocydów dopuszczonych przez Ministerstwo Zdrowia w pracach dezynfekcyjnych w związku z kryzysem zdrowotnym wywołanym przez COVID-19.

Aby skutecznie wdrożyć te środki, właściwe organy delegowane mogą zażądać działania sił zbrojnych, zgodnie z postanowieniami artykułu 15.3 Ustawy organicznej 5/2005 z 17 listopada o obronie narodowej.

Do najskuteczniejszych technik dezynfekcji należy stosowanie środków powietrznych, ponieważ wykorzystują one techniki nebulizacji, termo-nebulizacji i mikro-nebulizacji, dzięki czemu szybko docierają do wszystkich powierzchni, unikając uzależnienia od aplikacji ręcznej, która jest wolniejsza i czasami nie dociera do wszystkich powierzchni, ponieważ istnieją przeszkody uniemożliwiające dotarcie do nich. Jednostki obrony Sił Zbrojnych NBC oraz Wojskowa Jednostka Ratownicza UME mają do dyspozycji personel, materiały, procedury i niezbędny sprzęt”. (tłum. smk).

Wspomniane w tekście biocydy, to związki syntetyczne lub pochodzenia naturalnego stosowane do zwalczania, jak podaje Wikipedia „szkodliwych organizmów w rolnictwie, leśnictwie i przechowalnictwie. Do biocydów należą również chemiczne substancje czynne przenikające ze ścieków przemysłowych do organizmów. Większość biocydów niszczy także pożyteczne organizmy oraz wywołuje niekorzystne zmiany w składzie mikroorganizmów”. Samo słowo „biocydy”, pochodzi od greckiego bios, oznaczającego „życie” i łacińskiego cida, od caedere, czyli „zabijać”.

Z kolei – nebulizacja jest rodzajem zabiegu medycznego, który polega na podawaniu pacjentowi płynnych leków w postaci aerozolu.

O całej sprawie pisał już w marcu tego roku portal Coldwellian Times, w artykule zatytułowanym „Hiszpańska Agencja Meteorologiczna przyznała, że Hiszpania jest spryskiwana dwutlenkiem ołowiu, jodkiem srebra i diatomitem”.

Diatomit, to skała osadowa składająca się ze skamieniałych szczątków szkieletowych, jednokomórkowych alg wodnych, zwanych okrzemkami. Ta unikalna forma krzemionki ma skomplikowaną strukturę plastra miodu, usianą tysiącami maleńkich otworów o średnicy od kilku mikronów do submikronów. Takiej struktury nie ma żadne inne źródło krzemionki, ani wydobywane, ani wytwarzane sztucznie. Po zmieleniu, w wyniku tej różnorodności kształtów powstaje proszek o bardzo niskiej gęstości, znany jako „ziemia okrzemkowa”, który ma doskonałe właściwości absorpcyjne, cenione w zastosowaniach rolniczych, plastycznych, kosmetycznych i farmaceutycznych.

Dwutlenek ołowiu jest z kolei silnym utleniaczem stosowanym w produkcji zapałek, materiałów pirotechnicznych, barwników i innych chemikaliów. Ma również kilka ważnych zastosowań elektrochemicznych.

Jodek srebra od dawna wykorzystywano do wywoływania deszczu i zmian klimatu, pomimo tego, że po rozpuszczeniu w wodzie jest toksyczny dla ludzi, zwierząt i roślin, a jego działanie nie wykazuje długoterminowego wpływu na klimat w rejonie użycia. Jednak, przynosi korzyści krótkoterminowe, na pustynnych obszarach państw arabskich, czy na przykład, dla powodów propagandowych, jak miało to miejsce w Pekinie, w roku 2021 podczas uroczystości stulecia Komunistycznej Partii Chin, kiedy nad placem Tiananmen musiało pojawić się słońce. Zresztą, Chiny, podobnie jak Stany Zjednoczone, rozszerzają swe możliwości w zakresie modyfikowania pogody, a do roku 2025 planują je stosować na terenach o powierzchni przewyższającej areał Indii.

Jak widzimy, obawy wielu osób, nazywanych przez „młodych, wykształconych, z wielkich miast” szurami lub oszołomami, nie były pozbawione podstaw.

13 marca 2020 r. „pandemia” objawiła się w Europie, a już nazajutrz hiszpański minister zdrowia, Salvador Illa zdołał zebrać dane, przeanalizować je i wydać zarządzenie o stosowaniu oprysków na szeroką skalę. Oczywiście, by chronić społeczeństwo, któremu miał służyć.

Nawiasem mówiąc, to wybitny ekspert, podobnie, jak jego koledzy „po fachu” w całej Europie. Ukończył filozofię oraz zdobył magisterium z ekonomii i zarządzania w szkole dla menedżerów IESE, o której Wiki pisze, że jest jedną z najlepszych szkół biznesu na świecie. Ma zresztą swój oddział w Warszawie. Ponoć i Niemcy przyznali się ostatnio do stosowania podobnych środków „walki z pandemią”. Coraz bliżej, a przecież i u nas nie brakuje wybitnych menedżerów i biznesmenów. Póki co, za bezpardonową walkę z Covid-19, aresztowano tylko ministra zdrowia dalekiej Kirgizji, ale bądźmy dobrej myśli.

Felieton ukazał się w 26 numerze Warszawskiej Gazety