Wiwat! Niech żyje Nowy Ład! PiS da, PiS da PiS da. Piosnka.

autor; DK

Kiedy z twej pensji wyżyć się nie da, 

wokoło coraz większa bieda, 

Niech cię pociesza piosenka ta

PiS da, PiS da PiS da.

 Kiedy za opał płacisz krocie 

 Pierzesz w deszczówce, suszysz na płocie 

 To w uszach dźwieczy ci piosnka ta

 PiS da, PiS da , PiS da. 

Kiedy fakturę nową dostaniesz 

Za prąd,  za gaz, za ogrzewanie 

To na pociechę piosenka ta 

PiS da, PiS da,  PiS da.

 Kiedy opłacasz składkę na zdrowie, 

 Ale prywatnie leczysz się znowu, 

 Niech ulży troskom śpiewka ta: 

 PiS da, PiS da, PiS da. 

Kiedy kredytu spłacić nie możesz,  

Bo stopy wzrosły procentowe,  

To na pociechę niech w duszy ci gra: 

PiS da, PiS da, PiS da. 

 I ty, emerycie, co mimo trzynastek 

 Znów na śniadanie zjesz chleb bez masła, 

 niech Ci  brzmi w uszach i siłę da:

 PiS da, PiS da, PiS da. 

Gdy w telewizji słyszysz co chwila, 

Jak ciągle rząd ci życie umila 

To w tle znów dźwięczy piosenka ta: 

PiS da, PiS da, PiS da.

 I ty, który firmę tracisz pomału 

 Na rzecz obcego kapitału 

 Na pocieszenie niech w duszy ci gra 

 PiS da, PiS da,  PiS da. 

i gdy pod mostem twój szałas stanie, 

Bo nie starczyło na mieszkanie 

To w tym szałasie zaśpiewaj tak:

PiS da, PiS da, PiS da.

 A kiedy przyjdą zburzyć twój dom,  

 Żeby zbudować lotniczy port

 To na pociechę masz słowa dwa: 

 PiS da, PiS da, PiS da. 

A kiedy zamkną się już twe oczy

I będzie kondukt za trumną kroczył

Niech mu do marszu piosenka gra: 

PiS da, PiS da, PiS da.

 Śpiewamy wszyscy radosną pieśń 

 By dobrodziejom oddać cześć 

 Wiwat! Niech żyje Nowy Ład!

 PiS da, PiS da, PiS da.  

Kaczyński chwali się zmianą Polski. – Taaak.. Mamy największy kryzys demograficzny od czasów drugiej wojny światowej.

Zbudował kraj pełen dziadków bez wnuków. Tu nie ma przyszłości

[ wg mnie – wnioski Autora są pospieszne, ale niestety – wskazują właściwie wyniki rządów PiS. MD]

https://nczas.com/2022/07/03/kaczynski-chwali-sie-zmiana-polski-zbudowal-kraj-pelen-dziadkow-bez-wnukow-tu-nie-ma-przyszlosci/

– Myśmy powiedzieli sobie w naszych programach, że doprowadzimy do tego, że Polska będzie inna w swoim kształcie społecznym – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński na spotkaniu z mieszkańcami w niedzielę w Ostrowcu Świętokrzyskim. I udało mu się – zbudował kraj emerytów z wielkim długiem.

„Myśmy powiedzieli sobie w naszych programach, które przygotowywaliśmy, kiedy byliśmy w opozycji, że doprowadzimy do tego, że Polska będzie inna w swoim kształcie społecznym. I kiedy szedłem tutaj i słyszałem +twoja wina, twoja wojna+, to pomyślałem, ze chętnie +winę+ za zmianę tego systemu biorę na siebie, choć jest to nie tylko moja +wina+” – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński w niedzielę w Ostrowcu Świętokrzyskim.

Dodał, że wielu osobom było dobrze w dawnym systemie, bo „w mętnej wodzie doskonale ryby łowili”.

„A kiedy woda została przeczyszczona, jeszcze niedostatecznie, ale jest już czystsza, i okazało się, że liczą, to jest im trudniej. I oni nas za to nienawidzą, naprawdę nas nienawidzą. Jak ktoś nie wierzy, niech posłucha wczorajszej konwencji PO w Radomiu” – stwierdził Jarosław Kaczyński.

Powiedział, że zdaje sobie sprawę, że „są tam tacy, których nie da się naprawić”, ale są tacy, którzy „może zmienią zdanie i do nich się zwracamy”. „Na czym polegało usprawiedliwienie tamtej polityki? Polegało na twierdzeniu, że innej polityki się nie da prowadzić, że +pieniędzy+ nie ma i nie będzie, że nie ma guzika, który można naciskać, żeby ceny spadały. Teraz ten pan, którego nazwiska nie chcę wypowiadać, odkrył ten guzik, bo powiedział, że jak dojdą do władzy, to zniknie inflacji” – stwierdził prezes PiS.

======================================

Rządzący PiS pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego żadnej wody nie przeczyścił. Po prostu powsadzał swoich na wszystkie możliwe stanowiska, a dodatkowo namnożył tych stanowisk w administracji państwowej i spółkach skarbu państwa do rozmiarów nieznanych wcześniej w historii. PiS nie rozliczył żadnej afery z poprzednich lat, a wyjątkiem jest Sławek Nowak, który gdyby nie wpadł na Ukrainie to nikt by o nim już dawno nie słyszał.

PiS po prostu zadłużał nas ile się da, „drukował” pieniądze, które rozdawał swoim i grupom społecznych, które go popierały, głownie emerytom. Dzięki temu mamy największy kryzys demograficzny od czasów drugiej wojny światowej. Dzieci się rodzi coraz mniej. Polska to dzisiaj kraj emerytów, dziadków bez wnuków. To nie jest przyszłościowe, to nie jest rozwój. Polska wymiera dzięki polityce Jarosława Kaczyńskiego i jego partii.

Kaczyński ma tak fatalna rękę do kadr, że nawet co do samego siebie się pomylił

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/kaczynski-ma-tak-fatalna-reke-do-kadr-ze-nawet-co-do-samego-siebie-sie-pomylil/

Kaczyński „rezygnuje ze służby dla Polski, żeby służyć partii” i to nie moje słowa, ale oficjalne stanowisko byłego „wicepremiera do spraw bezpieczeństwa”. Gdyby ktoś nie kojarzył, że taki wicepremier o tak dziwnym tytule, który specjalnie dla niego został stworzony, w ogóle istniał, to śpieszę poinformować, że istniał i nazywał się Jarosław Kaczyński.

Ostatni raz z powagi państwa w podobny sposób zakpił ten sam polityk Jarosław Kaczyński i sprawa również dotyczyła wicepremiera powołanego na siłę. Było to w 2006 roku, kiedy to najpierw prezes PiS zdecydował o dymisji śp. wicepremiera Andrzeja Leppera, uznając go za „człowieka o marnej reputacji”, a potem w nocy Lepper ponownie został powołany na to samo stanowisko. W tamtym czasie jeszcze jakoś dało się to usprawiedliwić, PiS nie miał żadnego wyboru i musiał się dogadywać z „ludźmi o marnej reputacji”, żeby utrzymać większość w sejmie.

W 2021 roku, gdy Jarosław Kaczyński obejmował stanowisko wicepremiera o egzotycznym tytule, nie istniała najmniejsza konieczność, aby taki ruch wykonywać. PiS miał większość i mógł w dowolny sposób zapewniać bezpieczeństwo państwa, bez tworzenia groteskowych stanowisk w rządzie. Stało się inaczej i nikt od początku nie krył po co ten cały cyrk został uruchomiony?!

Kaczyński miał być policjantem pilnującym, aby się Morawiecki z Ziobrą nie pozagryzali. Niczemu innemu to nie miało służyć, ale i to się Kaczyńskiemu kompletnie nie udało. W efekcie podał się do dymisji i ponownie, z pełną bezczelnością, podał partyjniackie powody swojej decyzji:

„To nie tak, że przeceniam swoją rolę, chodzi po prostu o to, że partia musi odzyskać werwę, bo zbliża się ten czas, który dla każdej partii politycznej na świecie jest najważniejszy. Wybory są po to, aby uzyskać dobry wynik wyborczy, a jeśli chodzi o PiS, to tym dobrym wynikiem wyborczym będzie ich wygranie i możliwość sprawowania władzy, oczywiście w koalicji Zjednoczonej Prawicy.”

Jestem pod wrażeniem politycznego realizmu, ale w treści tej krótkiej wypowiedzi zwiera się też definicja tego, co z się z człowiekiem i politykiem Kaczyńskim stało. Najkrócej mówiąc Jarosław Kaczyński upadł i nie sądzę, żeby się już podniósł. Zaledwie kilka zdań pokazuje, o co temu politykowi chodzi i co mu spędza sen z powiek. Kaczyński ma dwa priorytety: utrzymanie swojej pozycji w partii i wzmocnienie pozycji partii, by ta była zdolna do utrzymania władzy.

W zasadzie jest to kwintesencja polityki, jeśli się pozbędziemy wszelkich złudzeń i naiwności, ale przyznacie Szanowni Rodacy, że mimo wszystko robi wrażenie. Oto człowiek, który tysiące razy opowiadał o służeniu Polsce i zdobywaniu władzy po to, żeby Polskę zmieniać, zrezygnował z pracy dla Polski na zaszczytnym stanowisku wicepremiera i postanowił poświecić się partii, żeby ta zdobyła władzę dla samej władzy.

Choćbym nie wiem ile sentymentów i pozytywnych wspomnień zachował w pamięci, a były takie momenty, kiedy Kaczyńskiemu i PiS chciało się pomagać, to nie jestem w stanie obronić tego cynicznego i jednocześnie żałosnego zachowania.

Polityk zawsze bierze odpowiedzialność za swoje decyzje, o Kaczyńskim od zawsze się mówiło, że jego największą wadą jest fatalna ręka do kadr. Dziś ten zarzut potwierdził się z całą mocą, bo trudno o bardziej dobitny obraz niż Kaczyński, który swoją postawą przyznaje, że pomylił się co do siebie samego.

Przykro się na to wszystko patrzy i chociaż cały przebieg „kariery” wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego przewidziałem od początku do końca, to nie czuję żadnej satysfakcji. Co jakiś czas Polska dostaje kolejną szansę od opatrzności albo w świeckiej wersji od losu, ale zazwyczaj są to krótkie chwile, po których niezmiennie się okazuje, że do polityków i partii to nasza ukochana Ojczyzna nie ma szczęścia. Miał Kaczyński do dyspozycji prawie wszystkie narzędzia, żeby Polska, była Polską, ostał mu się ino sznur, którym będzie odzyskiwał werwę partyjną.

Inflacja – dopiero przyspiesza. PiS za kredyty z UE będzie kupował trzecią kadencję.

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/inflacja-to-sie-dopiero-zacznie-pis-za-kredyty-z-ue-bedzie-kupowal-trzecia-kadencje/

Z żałosnych zapowiedzi PiS i jeszcze bardziej śmiesznych haseł bojowych o wstawaniu z kolan, zostały odciski i dziury w gaciach na wzmiankowanych kolanach. Morawiecki pokornie wykonał wszystkie polecenia Komisji Europejskiej i nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek kompromisie. Rząd „Zjednoczonej prawicy” co do przecinka zrealizował ultimatum! Izba Dyscyplinarna przestaje funkcjonować, Juszczyszyn i jemu podobni, na mocy ostatnich wyroków tej Izby, wracają do orzekania.

Ogłaszanie jakiegokolwiek triumfu w tak poniżających warunkach, to jest mydlenie oczu poniżej poziomu Tuska, ale warto się zastanowić dlaczego PiS u progu kampanii wyborczej dał się tak przeczołgać, co nigdy nie wzbudzało entuzjazmu u najbardziej „prawych”?

Przede wszystkim zwracam uwagę na czas przeszły, owszem nigdy nie wzbudzało, ale też już wzbudza, bo wszystko dało się przykryć najpierw pomorem, później „wojną”. Od dwóch lat w tych kwestiach nie sposób odróżnić fanatycznego wyborcy PiS od fanatycznego wyborcy PO, czy „Lewicy”. Po przekroczeniu granicy upokorzenia i absurdu, czyli przerobieniu się na niezbyt mądrego, cała reszta idzie jak z płatka. Żelazny elektorat PiS pokochał wiele unijnych wynalazków, od „zostań w domu”, przez „paszporty”, aż po oddanie ostatniej koszuli „naszym braciom Ukraińcom”.

Odkąd Unia walczy z „szurami” i „onucami”, stała się przyjacielem „prawych”. Co prawda dla grupy najbardziej radykalnych radykałów podrzuca się od czasu do czasu jakieś żarliwe mowy w czasie posiedzeń Parlamentu Europejskiego, ale niech mi ktoś znajdzie serię artykułów w mediach „niepokornych”, gdzie znajdziemy wyrazy oburzenia w związku z likwidacją Izby Dyscyplinarnej. Internetowi wodzireje z PiS, zarówno płatni, jak i społeczni, też się nie wychylają, a przyparci do muru odpowiadają standardową „propagandą Putina”.

Upokorzenie przeszło bez popicia i dalej pójdzie jeszcze łagodniejsze przełykanie, bo do wydania jest potężna kasa, niemal w całości skredytowana. PiS dla utrzymania władzy zrobi więcej niż robiło PO, ponieważ strach przed zemstą Tuska jest autentyczny i uzasadniony. Dziecko wie, że posadzenie jakiegokolwiek polityka PiS nie będzie „faszyzmem”, „totalitaryzmem”, czy łamaniem konstytucji, ale spotka się z pełnym poparciem UE, Komisji Europejskiej i TSUE także wyda dowolne orzeczenie w tej intencji.

Trzecia kadencja dla PiS niestety nie jest fikcją, mało tego, to cel absolutnie realny i prawie na wyciągnięcie ręki, z tym, że ta ręka wyląduje w naszych kieszeniach i portfelach. Niczym innym tylko i wyłącznie transferami socjalnymi, ale nie takimi, które są rozsądne i funkcjonują we wszystkich „dojrzałych demokracjach”, tylko takimi żywcem zaczerpniętymi z Grecji, PiS będzie walczył o trzecią kadencję. Pierwsze „eksperymenty” już mieliśmy, co kosztowało nas 300 miliardów, za nic nie robienie w pomorze i za przyjmowanie uchodźców, którym nadano więcej przywilejów niż Polacy mają obowiązków. Tłumaczenie, że za wszystko odpowiada Putin działa coraz słabiej i PiS nie ma wyjścia.

W roku wyborczym paliwo nie może kosztować 10 złotych, nawet jeśli to ma być „gwarancja”, że wojny w Polsce nie będzie. W roku wyborczym gaz i węgiel nie mogą wychodzić z ceną poza przeciętną emeryturę, choćby ruskie rakiety fruwały nad Lwowem. Będą musiały zniknąć „paragony grozy”, będą musiały się pojawić nowe trzynaste, czternaste i piętnaste emerytury. Kampania jeszcze na dobre nie ruszyła, a „niepokorni” zaczynają rozprowadzać nową stawkę 500+, która ma się zmienić na 700+.

O tym, że inflacja będzie mniejsza, a długi się spłacą, może myśleć tylko ktoś, komu się wydaje, że myśli. Idzie czas wielkiej fety na kredyt, PiS będzie robiło wszystko, żeby kredyty z KPO finansowały trzecią kadencję. Strategia wyborcza jest nie tylko prosta, ale przede wszystkim pozbawiona alternatywy. Niczym innym poza transferami socjalnymi PiS władzy nie utrzyma i dokładnie to działania podejmie, pogrążając Polskę w gigantycznych długach. Inflacja dopiero się zacznie, a w każdym razie na pewno się nie skończy, najgorsze dopiero przed nami.

O niegodziwcach sprawujących władzę. Katecheza Ks. Marka Bąka w dzień św. Stanisława Biskupa –

Katecheza Ks. Marka Bąka w dzień św. Stanisława Biskupa –

https://www.ekspedyt.org/2022/05/13/katecheza-ks-marka-baka-w-dzien-sw-stanislawa-biskupa-przestroga-dla-niegodziwcow-i-glupcow-sprawujacych-wladze/#comment-141450

40 minut

=============================

Ci

CzarnaLimuzyna:

Taki kapłan to skarb. Polecam wszystkim wysłuchajcie proszę w wolnym czasie, nie na chybcika, lecz uważnie. Bardzo duża liczba poruszonych aspektów.

ekawe komentarze w oryginale.

Ludzki śmiech to wyrok śmierci dla poszczególnych polityków i całych partii.

PiS przekroczył zabójczą barierę śmiechu i z tej drogi nie ma odwrotu

Wszelkie analizy politycznych porażek powinny zaczynać się i kończyć na śmiechu, który jest jak najmodniejsza choroba na świecie i każdy polityk mógłby jeszcze pożyć, gdyby nie został zabity śmiechem. Mniej więcej od ucieczki Tuska do Brukseli, zaczęła się wypełniać beczka śmiechu PO, ale wtedy partia rządząca była święcie przekonana, że „obciachowe” i śmieszne jest wyłącznie PiS. Żadne sygnały do wierchuszki PO nie docierały, oni byli do tego stopnia oderwani od rzeczywistości, że naprawdę uwierzyli w zwycięstwo Komorowskiego w pierwszej turze i to z wynikiem 70%. Gdy zrozumieli, co się dzieje było za późno i każda kolejna próba wyjścia z beczki śmiechu kończyła się jeszcze większym śmiechem. PO przegrała kolejna wybory dlatego, że Kopacz wąchała pasażerom „kotlecika” w pociągu, a Komorowski „macał kury”.

Owszem nałożyły się na to inne czynniki kompromitujące partię „europejską”, ale śmiertelny cios zadał śmiech i dokładnie na tym etapie jest w tej chwili PiS. Prawdziwe są tezy, że główne problemy PiS to w tej chwili drożyzna, „polski ład” i „pandemia”, ale to samo w sobie jeszcze nie jest zabójcze. Dopiero w połączeniu ze śmiechem tworzy się mieszanka wybuchowa nie do zatrzymania. Nałożyło się kilka kryzysów naraz i sytuacja zrobiła się bardzo trudna. PiS zamiast rozbrajać minę po minie, zaczął po nich tłuc cepem na oślep. Jeśli odpowiedzią na drożyznę ma być od siekiery strugana propaganda Kurskiego, w której słyszymy, że jest drogo z powodu „podatku Tuska”, to przecież nikt poważny tego nie kupi. Ewidentne wpadki i wręcz kompromitacje przy wdrażaniu „polskiego ładu”, tłumaczy się zgraną do imentu formułą „wściekły atak opozycji, boją się wygranej PiS, bo Polakom żyje się lepiej”. Wreszcie „pandemia”, gdzie absurd goni absurd i niemal każda decyzja sprowadza się do groteski. W tym obszarze kompromitacje rządzących są przerzucane na „oszołomów”, „antyszczepów” i tak dalej, ale problem polega na tym, że adresatami wyzwisk jest około 60% elektoratu PiS.

Przywołałem tylko generalia, główne kierunki satyryczne, ale to codzienność zabija śmiechem i wypełnia beczkę po brzegi. Tylko w ostatnich dwóch dniach mieliśmy do wyboru całą gamę skeczy w wykonaniu polityków PiS. Szczególną uwagę przykuł poseł Smoliński, który oświadczył, że PiS przymierza się do regulowanych cen na niektóre produkty spożywcze. Pomysł tak głupi i tak jednoznacznie się kojarzący, że inaczej niż śmiechem nie może być podsumowany. W drugim występie, niezawodny Tarczyński opowiada w programie Rachonia, że to PO sama siebie podsłuchiwała „Pegasusem” w ramach walk frakcyjnych. Do wyboru, do koloru, od wąchania kotlecika po macanie kur i to nie są incydenty, ale stały punkt programu z zabójczą konsekwencją realizowany przez polityków PiS. Analogię do PO widać też w reakcjach Nowogrodzkiej, która niczego nie dostrzega, łącznie z tym, że Kaczyński jednym wywiadem u Karnowskich ośmieszył premiera, czyli swojego szefa i kilku kluczowych ministrów od Wosia, przez Ziobrę, aż po Kamińskiego. Swoje dokładają ściśle związani z PiS „niepokorni”, którzy zachowują się jak Lis urządzający urodziny Tuskowi.

Ludzki śmiech to wyrok śmierci dla poszczególnych polityków i całych partii, ostania klepsydra, jaka zawisła w polskiej polityce, to Ryszard Petru i „Nowoczesna”. Przypomnę, że w tym przypadku wystarczyły dwa, góra trzy skecze: „romans na Maderze”, „sześciu króli”, „Cezar na Rubikoniu”. PiS ze swoimi czołowymi politykami od wielu lat zaliczali niemniejsze wpadki, ale jakoś się to chowało za 500+ i naprawdę niezłym stanem gospodarki i portfeli Polaków do 2020 roku. Teraz sprawy się diametralnie zmieniły, a PiS kompletnie nie radzi sobie z falą, czy nawet kilkoma falami kryzysu. Nie ma też szans, aby w takiej kondycji PiS z beczki śmiechu wyszedł. Rozpoczął się nieodwracalny proces gnicia i dobijania partii śmiechem. Ile potrwa? Na szybki zgon bym nie liczył, raczej zapowiada się dłuższa, co najmniej roczna agonia.

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/pis-przekroczyl-zabojcza-bariere-smiechu-i-z-tej-drogi-nie-ma-odwrotu/

Najdroższy nasz PiS -ie! To nie kryzys, to rezultat

Drożyzna i nadciągająca dwucyfrowa inflacja to nie kryzys, ale rezultat rządów Prawa i Sprawiedliwości.

„To nie kryzys, to rezultat” – tak Stefan Kisielewski, uważany za jednego z najlepszych felietonistów w Polsce w XX wieku, komentował kolejne problemy socjalistycznej gospodarki w PRL.

Tak samo możemy skomentować galopującą inflację (w przyszłym roku zapewne już dwucyfrową) i podwyżki cen. Trzeba przyznać, że niektórych nie oszacowaliśmy. Przewidywaliśmy, że ceny gazu wzrosną pięciokrotnie, a okazuje się, że w Warszawie proponowane podwyżki są nawet 9-10-krotne (sic!).

W starym dowcipie baca na drzewie piłuje gałąź, na której siedzi. Przechodzący turysta ostrzega go, że jak dalej będzie piłował, to spadnie. Baca jednak piłuje. Gdy przepiłował w końcu gałąź, to połamany leżąc na drodze, wzdycha: ten co ostrzegał, musiał być prorokiem!

Kryzys, który mamy w Polsce z drożyzną, jest w znacznej mierze wynikiem nieudolnych (zakładam wciąż brak kompetencji, a nie celowe działanie) rządów PiS. Z drożyzną (inflacją) jest w Polsce jak z koronawirusem. Niby jedno i drugie jest na całym świecie, ale inflacja i liczba zgonów w Polsce należy do najwyższych. Ronald Regan kpił z komunistów, że wypowiedzieli wojnę biedzie i bieda wygrała. Identycznie historia może wspominać rządy Jarosława Kaczyńskiego. Prawie 6 lat po uruchomieniu programu 500 plus, przed kościelnymi punktami z darami świątecznymi dla biednych tworzyły się kilkusetosobowe kolejki. A to dopiero początek kryzysu.

Nasza droga ekologia

Wzrost cen energii władza tłumaczy wymaganiami Unii Europejskiej odnośnie ograniczenia emisji dwutlenku węgla (CO2). I tak w cenie energii ten koszt stanowi już 59 proc. Ostatni skok jest większy niż zakładano, ponieważ Rosja stymuluje braki gazu w Europie ograniczeniem dostaw. Poszło bowiem o uruchomienie zakończonych właśnie rur Nord Stream 2.0. Prawa do emisji CO2 kosztują już ok. 90 euro za tonę. W zeszłym roku było to 30 euro. Ponieważ gaz drożeje, rośnie zapotrzebowanie na tradycyjną energetykę węglową, a to powoduje wzrost ceny praw do emisji. Koszty ograniczenia emisji CO2, to jednak tylko pół prawdy. Bo tylko w tym roku na sprzedaży praw do emisji gazu polski budżet zarobi znacznie ponad 20 mld złotych (taki wpływ był szacowany, gdy prawa te kosztowały 45 euro za tonę). Połowa tych środków ma być przeznaczona na „ochronę klimatu”.

„Proponowany limit wydatków z budżetu państwa na dodatki osłonowe w 2022 r. wynosi 4,1 mld zł. Środki przeznaczone na wypłatę dodatków osłonowych pochodzić będą z budżetu państwa oraz ze sprzedaży (w drodze aukcji) uprawnień do emisji” – napisał rząd w projekcie słynnej „tarczy antyinflacyjnej”. Czyli rząd PiS bierze ciężkie pieniądze za windowanie cen energii, a następnie mniej niż jedną czwartą zwraca ludziom w postaci „tarczy” i ogłasza jaki jest troskliwy. Trudno o większą paranoję. Chyba śmieszniejszy był tylko komentarz Narodowego Banku Polskiego, który informował, że stworzył warunki, dzięki którym wprowadzenie „tarczy antyinflacyjnej” jest możliwe. To oczywiście prawda, bo to NBP odpowiada wspólnie z rządem PiS za wywołanie inflacji.

Kłamstwo inflacyjne

Inflacja bardzo podobała się rządowi PiS, zresztą jak każdemu rządowi. Propaganda TVP ekscytuje się, że w Niemczech też jest najwyższa inflacja od lat. Tylko, że wynosi ona 5 proc., czyli prawie dwa razy mniej niż w Polsce. A w wypadku bogatych Niemców, taka inflacja może oznaczać, iż Niemiec kupi sobie wymarzone auto 2-3 miesiące później, niż zamierzał. W Polsce inflacja na poziomie 8 proc. (z moich informacji wynika, że inflacja w grudniu będzie wynosić około 9,5 proc.) sprawia, iż przestają spinać się domowe budżety.

Jesteśmy na przednówku kryzysu. NBP ogłosił szybsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej na początku stycznia. Spodziewana jest kolejna podwyżka stóp procentowych. W skrócie oznacza to droższy pieniądz. Coraz droższe będą raty kredytów. Przedsiębiorcy będą mniej pożyczać, podobnie jak ludzie. To z kolei będzie skutkować spadkiem wzrostu PKB. Grozi nam scenariusz stagflacji. Czyli wysokiej inflacji w warunkach spadku PKB. To z kolei będzie oznaczało skokowy wzrost bezrobocia.

Rządy PiS wprowadziły Polskę właśnie w stan takiego niezamierzonego, lotniczego korkociągu. Jedynym sensownym wyjściem z takiego kryzysu jest cięcie wydatków i obniżka podatków. Tego rząd PiS nie zrobi. Więc kryzys będzie powoli narastał. Kiedy uda się zahamować wzrost inflacji (na poziomie 12-13 proc.), to zaczną się problemy ze wzrostem PKB i bezrobociem. Krótko mówiąc, Kaczyńskiemu po prawie 30 latach wzrostu PKB w Polsce udało się wywołać kryzys. I nie jest tak, jak przekonują pisowcy, że to wina kryzysu na świecie i koronawirusa. To tylko przyśpieszyło upadek socjalistycznych rządów PiS. Bynajmniej nie było powodem.

Inflacja była od początku narzędziem polityki PiS. Dlaczego rządy lubią inflację? W uproszczeniu: pożyczają 1000 zł. Aby oddać ten dług, drukują pieniądze i spłacają go. Jest więcej pieniędzy w obiegu, a więc rosną ceny. Rząd nie ma jednak długu i ogłasza, że jest super, bo rozdaje pieniądze.

Tracą ci, którzy oszczędzają pieniądze. Już dziś ktoś, kto miał w banku 100 tys. zł rok temu, tak naprawdę ma tylko nieco ponad 90 tys. To stąd wziął się gigantyczny wzrost popytu na nieruchomości w Polsce. Ludzie widząc, że są okradani przy pomocy inflacji, zaczęli inwestować pieniądze w mieszkania i domy. Bo ich wartość jest znacznie realniejsza niż pieniędzy. Zaczęli też kupować obce waluty i cenne kruszce. W odpowiedzi politycy PiS kombinują, żeby opodatkować tych, co mają większą liczbę mieszkań. Czyli dopaść podatkiem tych, którzy unikają płacenia podatku inflacyjnego.

Zbliżamy się do momentu, w którym podobnie, jak pod koniec lat 80., kryzys wymusi racjonalne działania. Tak naprawdę za sukces polskiej transformacji odpowiada słynna ustawa Mieczysława Wilczka z 23 grudnia 1988 r. To dzięki niej ludzie mogli zacząć zarabiać i tworzyć firmy. Przez kolejne ponad trzy dekady zabierano, kawałek po kawałku, przyznaną wówczas wolność działania.

Problemem Polski jest nie tylko dziś rosnąca inflacja i drożyzna, ale także strukturalna nieopłacalność systemu ubezpieczeń społecznych, znanych pod złowieszczą nazwą ZUS. Każda kolejna władza pozwala temu systemowi gnić. Paradoksalnie kiepskie zarządzanie PiS walką z koronawirusem doprowadziło do poprawy sytuacji finansowej ZUS. Po prostu zmarło sporo beneficjentów wypłat. Ta piramida finansowa wcześniej czy później się zawali. Kolejne rządy po sprawdzeniu, że do kryzysu nie dojdzie – prawdopodobnie za ich rządów – postanawiają nic w tej sprawie nie robić.

Wygląda na to, że drożyzna w połączeniu z aferą podsłuchową, może skutkować w przyszłym roku wcześniejszymi wyborami parlamentarnymi. Osobiście obstawiam czerwiec.

Jan Piński https://nczas.com/2022/01/08/najdrozszy-pis-to-nie-kryzys-to-rezultat/

Mentzen komentuje szokujące zapowiedzi o cenach regulowanych. „Ekonomiczni wklęsłoziemcy z PiS”

Gdy kilka lat temu pisałem, że rządy PiS skończą się biedą, inflacją, zadłużeniem i kolejkami do sklepów po jedzenie na kartki, miałem nadzieję, że przesadzam. Ale nie, my naprawdę w tym kierunku coraz szybciej zmierzamy. Socjalizm, etatyzm i interwencjonizm po raz kolejny, co za zaskoczenie, nie zadziałały – tak Sławomir Mentzen komentuje zapowiedzi PiS o wprowadzeniu regulowanych cen artykułów spożywczych w sklepach.

Poseł PiS Kazimierz Smoliński na antenie Polsat News złożył szokującą deklarację. Oświadczył, że władza może wprowadzić ceny regulowane w sklepach

– Chcemy wprowadzić ceny regulowane na artykuły żywnościowe – chleb, cukier, mąkę. Jeżeli inflacja będzie wzrastała, to nawet takie rozwiązanie może zostać wprowadzone – zapowiedział Smoliński. Więcej na ten temat przeczytasz w tym miejscu.

Doktor Sławomir Mentzen wobec najnowszych zapowiedzi PiS nie mógł przejść obojętnie. W obszernym wpisie wyraził swoją opinię jasno i dosadnie.

„Ekonomiczni płaskoziemcy z PiS wyciągnęli ze swojemu arsenału metod gaszenia ognia benzyną nową broń: ceny regulowane na podstawowe artykuły żywnościowe: chleb, cukier, mąka. Pomysłem pochwalił się poseł Kazimierz Smoliński. Gdy kilka lat temu pisałem, że rządy PiS skończą się biedą, inflacją, zadłużeniem i kolejkami do sklepów po jedzenie na kartki, miałem nadzieję, że przesadzam. Ale nie, my naprawdę w tym kierunku coraz szybciej zmierzamy. Socjalizm, etatyzm i interwencjonizm po raz kolejny, co za zaskoczenie, nie zadziałały” – komentuje.

Ekonomista wyjaśnia, co się stanie, jeśli zapowiedzi posła PiS Smolińskiego ziściłyby się.

„Sprawa jest zupełnie oczywista. Załóżmy, że jakiś durny rząd wprowadzi ceny maksymalne na chleb, niższe od cen rynkowych. Co się wtedy wydarzy? Producenci chleba, którzy osiągali do tej pory najmniejsze zyski, przestaną produkować chleb! Bo im to się po prostu nie będzie opłacać. Przecież oni podnieśli ceny nie z chciwości czy żądzy zysku, tylko dlatego, że musieli. Jeżeli piekarzom rosną ceny mąki, gazu, prądu, jeżeli rosną im podatki i koszty wynagrodzeń, to po prostu muszą podnieść ceny. Przy rosnących cenach produkcji narzucenie cen maksymalnych zmniejszy dostępność produktów. Piekarze zaczną piec ciastka czy cokolwiek innego, co nie jest objęte cenami regulowanymi. Ewentualnie rzucą to wszystko w cholerę, wyjadą w Bieszczady lub pójdą do pracy do Biedronki. Pojawią się niedobory chleba, puste półki, a w konsekwencji kartki. Tak było, jest i tak będzie. Inaczej się nie da” – tłumaczy Mentzen.

„Co rząd może z tym zrobić? Ma trzy wyjścia. Może po prostu przyznać się do błędu, wycofać się z cen regulowanych i zwiększyć tym dostępność chleba. Może też obłożyć ciastka cenami maksymalnymi lub wprowadzić ceny maksymalne na środki produkcji wykorzystywane przez piekarza – na przykład na mąkę. Co się wtedy stanie? Młynarzowi przestanie opłacać się produkcja mąki. Dokładnie z tych samych powodów, dla których wcześniej piekarzowi przestało się opłacać pieczenie chleba. Wtedy rząd musi spojrzeć na koszty młynarza i narzucić na nie ceny maksymalne. Proces musi trwać, aż obejmie wszystkie ceny w gospodarce. Oczywiście w praktyce jest dużo trudniej, bo spora część cen jest kształtowana za granicą i jeżeli Polska narzuci maksymalne ceny na ropę i gaz, to po prostu nie będzie miała ropy i gazu. A więc i chleba mieć nie będzie” – pisze dalej.

Cały wpis do przeczytania poniżej.

Sławomir Mentzen

Ekonomiczni płaskoziemcy z PiS wyciągnęli ze swojemu arsenału metod gaszenia ognia benzyną nową broń: ceny regulowane na podstawowe artykuły żywnościowe: chleb, cukier, mąka. Pomysłem pochwalił się poseł Kazimierz Smoliński. Gdy kilka lat temu pisałem, że rządy PiS skończą się biedą, inflacją, zadłużeniem i kolejkami do sklepów po jedzenie na kartki, miałem nadzieję, że przesadzam. Ale nie, my naprawdę w tym kierunku coraz szybciej zmierzamy. Socjalizm, etatyzm i interwencjon…

Zobacz więcej