Intronizacja Archanioła Lucyfera na Watykanie 29 czerwca 1963

Intronizacja Archanioła Lucyfera w Capella Paolina

na Watykanie 29 czerwca 1963

=====================

Anno Domini 2022….

Przypominam FAKT, który miał miejsce przed 59 laty. Jest prawie pewne, że kolejni Papieże – jak dotąd – nie unicestwili tego bluźnierczego aktu, a potrzebną do tego MOC BOŻĄ EGZORCYZMU – mają.

Stąd zapewne ciągle taka słabość Obrońców.

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. A 29-go – świętych Piotra i Pawła. Zmasowany atak satanistów w te dni jest atakiem rytualistycznym.

Święty Michale Archaniele, broń nas w walce. Sancte Michael Archangele, defende nos in prǽlio.

MD]

—————————

[ Dostępna jest w ANTYKU najważniejsza książka Malachi Martina o Papieżach i obecnym Katolicyzmie. Oto wyjątek.

Dom smagany wiatrem. Malachi Martin Powieść watykańska Dedykowane papieżowi Piusowi V na cześć Maryi Królowej Różańca Świętego

———————————————————————————————–

1963, Capella Paolina, Watykan

– Wierzę, że Książę tego świata zostanie tej nocy intronizowany do Starożytnej Cytadeli i z tego miejsca stworzy Nową Wspólnotę.

I przyszła odpowiedź, robiąca przerażające wrażenie nawet w tym upiornym otoczeniu:

– A imię jej będzie Powszechny Kościół Człowieka.

Intronizacja upadłego Archanioła Lucyfera dokonała się w Cytadeli Kościoła katolickiego 29 czerwca 1963 roku. Był to „właściwy czas” dla spełnienia się historycznej przepowiedni. Główni aktorzy tej ceremonii doskonale wiedzieli, że tradycja satanistyczna już dawno przepowiedziała, że Czas Księcia nadejdzie wówczas, gdy papież przybierze imię Apostoła Pawła. Warunek ten – Znak, że nadszedł właściwy czas – został spełniony dokładnie osiem dni temu przez wybór najnowszego następcy św. Piotra.

W tym krótkim czasie, jaki upłynął od elekcji papieża, nie dało się ukończyć skomplikowanych przygotowań; Najwyższy Trybunał zdecydował jednak, że trudno o lepszy czas na Intronizację Księcia niż ten uroczysty dzień bliźniaczych książąt Cytadeli, świętych Piotra i Pawła. I nie było stosowniejszego miejsca niż Kaplica św. Pawła w Watykanie, usytuowana tak blisko Pałacu Apostolskiego.

Skomplikowane przygotowania podyktowane były głównie naturą mającego się odbyć Wydarzenia Ceremonialnego. Ochrona budynków watykańskich, pośród których leżał klejnot w postaci Kaplicy św. Pawła, była tak staranna, że z pewnością nie uda się ukryć uroczystego ceremoniału. Jeśli przedsięwzięcie miało zostać uwieńczone sukcesem – jeśli Wejście Księcia miało się dokonać we Właściwym Czasie – każdy element celebracji ofiary kalwaryjskiej musi zostać postawiony na głowie w przebiegu tej drugiej, przeciwstawnej celebracji. Sacrum musi zostać sprofanowane. Bluźnierstwo adorowane. Bezkrwawa reprezentacja ofiary Bezimiennego Słabego musi być zastąpiona przez najwyższą i krwawą deprawację godności Bezimiennego. Wina musi stać się niewinnością. Cierpienie musi dawać radość. Łaska, skrucha, przebaczenie muszą być utopione w orgii przeciwieństw. A wszystko to musi być wykonane bezbłędnie. Sekwencja wydarzeń, znaczenie słów, waga czynności – wszystko to musi być opatrzone perfekcyjnie wykonanym świętokradztwem, ostatecznym rytuałem zdrady.

Cała ta delikatna operacja została złożona w doświadczone ręce zaufanego STRAŻNIKA Księcia w Rzymie. Mistrz skomplikowanego ceremoniału Kościoła rzymskiego, dostojnik o granitowej twarzy i cierpkim języku, był jeszcze większym mistrzem książęcego ceremoniału ciemności i ognia. Wiedział, że bezpośrednim celem każdego ceremoniału jest oddanie czci „obeldze rozpaczy”. Lecz obecnie istniał jeszcze dalszy cel polegający na przeciwstawieniu się Bezimiennemu Słabemu w jego bastionie, opanowania Cytadeli Słabego we właściwym czasie, zapewnienie wejścia Księcia do Cytadeli jako nieodpartej siły, wyparcie Strażnika Cytadeli, przejęcie pełnej władzy nad kluczami wręczonymi strażnikowi przez Słabego.

STRAŻNIK próbował zmierzyć się z problemem bezpieczeństwa. Takie niewinne elementy, jak pentagram, czarne świecie i odpowiednie draperie ujdą jako rzymski ceremoniał. Lecz pozostałe rubryki – Misa z Piszczelami i Rytuał Din na przykład, zwierzęta ofiarne i sama Ofiara – tego byłoby już za wiele. Musi się więc odbyć dwie równoczesne celebracje. Koncelebracja mogłaby być dokonana z równym skutkiem przez braci w Autoryzowanej Kaplicy Celującej.

Gdyby wszyscy uczestnicy w obu miejscach „wzięli na cel” każdy element wydarzenia w Kaplicy Rzymskiej, wówczas wydarzenie w całej swej pełni dokonałoby się w sposób szczególny w obszarze docelowym. Byłoby to tylko sprawą jedności serc, tożsamości intencji i perfekcyjnej synchronizacji słów i czynności pomiędzy kaplicą celującą a kaplicą docelową. Żywa wole i myślące umysły uczestników skoncentrowałyby się na Przybytku Księcia, odległość przestałaby mieć znaczenie.

Dla człowieka tak doświadczonego jak STRAŻNIK wybór kaplicy celującej nie nastręczał najmniejszych trudności. Wystarczyło zadzwonić do Stanów Zjednoczonych. W ciągu tych wszystkich lat wyznawcy Księcia w Rzymie osiągnęli doskonałą jedność serc i i taką samą jedność intencji z przyjacielem STRAŻNIKA Leonem, biskupem Kaplicy w Południowej Karolinie.

Imię Leon nie było prawdziwym imieniem tego człowieka, lecz raczej opisem jego wyglądu. Srebrna grzywa na wielkiej głowie każdemu, kto na niego patrzył, kojarzyła się z rozwianą grzywą lwa. Od kiedy jego ekscelencja, gdzieś w latach czterdziestych, ustanowił tę kaplicę, okazał się niezrównanym mistrzem operacji – dzięki liczbie i znaczeniu Uczestników, jakich potrafił przyciągnąć, dzięki częstej i szybkiej współpracy z tymi, którzy uznawali jego przekonania i ostateczne cele. Obecnie jego kaplica cieszyła się powszechnym szacunkiem inicjatów jako kaplica matka Stanów Zjednoczonych.

Wiadomość, że jego Kaplica została autoryzowana jako Kaplica Celująca w tak wielkim wydarzeniu, jakim miała być Intronizacja Księcia w samym sercu rzymskiej Cytadeli, przyjęta została przez Leona z najwyższą satysfakcją. A co do spraw praktycznych, to jego ogromna wiedza i doświadczenie w przeprowadzaniu ceremoniału oszczędzi im obu wiele czasu. Nie było na przykład potrzeby przypominania mu o wadze zasady sprzeczności, na której opiera się cała struktura kultu Archanioła. Nie mogło też być najmniejszych wątpliwości co do jego pragnienia włączenia się w ostateczną strategię tej bitwy, której celem był koniec Kościoła rzymskokatolickiego jako instytucji papieskiej, jaką była od chwili założenia jej przez Bezimiennego Słabego.

STRAŻNIK nie musiał mu nawet wyjaśniać, że ostatecznym celem operacji nie była w sensie dosłownym likwidacja rzymskiej organizacji katolickiej. Leon doskonale rozumiał, że byłoby to posunięcie znamionujące brak inteligencji i najzupełniej nieekonomiczne. O wiele lepiej było zamienić tę organizację w coś naprawdę użytecznego, zhomogenizowanie jej i przystosowanie do wielkiego światowego porządku ludzkości. Postawienie przed nią uniwersalnych humanistycznych – i tylko humanistycznych – celów.

Dwaj identycznie myślący eksperci – STRAŻNIK i amerykański Biskup – ograniczyli więc konieczne ustalenia dotyczące bliźniaczych wydarzeń ceremonialnych do listy nazwisk i inwentarza rubryk.

Lista STRAŻNIKA – uczestników w kaplicy rzymskiej – zawierała imiona ludzi najwyższego kalibru, wysokich rangą dostojników kościelnych i liczących się prawników. Byli to oddani słudzy Księcia w Cytadeli. Niektórzy zostali wybrani, dokooptowani, przeszkoleni i wypromowani w ciągu dziesięcioleci w ramach falangi rzymskiej, pozostali reprezentowali nowe pokolenie gotowe rozwijać program Księcia przez kolejne dziesięciolecia. Wszyscy doskonale rozumieli potrzebę pozostania w ukryciu. Reguła mówiła bowiem jasno: „Gwarancją naszego jutra jest przekonanie ludzi dzisiejszych, że my nie istniejemy”.

Grafik Leona obejmujący mężczyzn i kobiety, którzy zdobyli sobie znaczącą pozycję w biznesie, rządzie i życiu społecznym, był imponujący, ku pełnemu zadowoleniu STRAŻNIKA. A Ofiara – dziecko – jak powiedział jego ekscelencja, będzie prawdziwym majstersztykiem złamania niewinności.

Lista rubryk potrzebnych do wykonania równoległej ceremonii sprowadzała się głównie do elementów, które będą zrealizowane w Rzymie. Co się zaś tyczyło Kaplicy Celującej Leona, to musi ona mieć kilka naczyń zawierających Ziemię, Powietrze, Ogień i Wodę. Załatwione. Musi mieć Misę z Piszczelami. Załatwione. Czerwone i czarne Filary. Załatwione. Tarczę. Załatwione. IW ten sposób przeszli do końca listę niezbędnych rekwizytów. Załatwione. Załatwione.

Sposób synchronizacji ceremonii w obu kaplicach nie był Leonowi obcy. Jak zwykle zostaną przygotowane wydruki, przez niewierzących nazywane mszałami, do użytku uczestników ceremonii w obu kaplicach. Jak zwykle będą to teksty w nieskazitelnej łacinie. Po obu stronach Gońcy Ceremonialni będą pilnować połączenia telefonicznego, tak by uczestnicy mogli wykonywać swoje części w doskonałej harmonii z braćmi współ-celebrującymi.

W trakcie trwania wydarzenia serce każdego uczestnika musi być doskonale wypełnione nienawiścią zamiast miłości. Zadośćuczynienie bólu i konsumacja muszą się wypełnić w sposób doskonały w kaplicy celującej pod przewodnictwem Leona. Autoryzacja, instrukcje i dowody – końcowe i kulminacyjne momenty właściwe na tę okazję – będzie miał honor osobiście zaaranżować w Watykanie STRAŻNIK.

A jeśli każdy wypełni dokładnie to, czego wymaga reguła, Książę nareszcie skonsumuje prastary odwet nad Słabym, Bezlitosnym Wrogiem, który przez wieki paradował w przebraniu Najwyższego Miłosiernego, który widział wszystko nawet w najciemniejszych mrokach.

[Poniższy „Leon” to biskup- satanista – pedofil John Russel, skazany w sądach USA, archiwum jego siatki satanistycznej wpadł w ręce prokuratury, zmarł 1993 md]

Leon mógł sobie wyobrazić resztę. W wydarzeniu Intronizacji w sposób niewidoczny i bezkolizyjny dokona się doskonałe nałożenie ceremonii, w wyniku którego Książę stanie się oficjalnie utajonym członkiem Kościoła w rzymskiej Cytadeli. Intronizowany w ciemności, Książę będzie mógł pogłębiać tę ciemność, jak nigdy dotąd. Będzie to dotyczyło w jednakim stopniu przyjaciół i wrogów. Wola pogrąży się w tak głębokiej ciemności, że omroczy nawet oficjalny cel istnienia Cytadeli: wieczną adorację Bezimiennego. W samą porę – i nareszcie – Kozioł wyprze Baranka i wejdzie w posiadanie Cytadeli. Książę zawładnie Domem – Domem pisanym dużą literą – który do niego nie należy.

– Pamiętaj o tym, przyjacielu – biskup Leon drżał z niecierpliwości. – Dokona się niedokonane. Będzie to przypieczętowanie mojej kariery. Wydarzenie przypieczętowujące los dwudziestego wieku.

Leon nie bardzo się pomylił.

Była noc. Strażnik wraz kilkoma akolitami pracował w ciszy nad przygotowaniem wszystkiego w Kaplicy Docelowej – św. Pawła w Watykanie. Na wprost ołtarza ustawiono półkolem klęczniki. W pięciu świecznikach stojących na ołtarzu pyszniły się eleganckie czarne ogarki. Na tabernakulum umieszczono srebrny pentagram i przykryto go krwawoczerwoną zasłoną. Po lewej stronie ołtarza umieszczony był tron – symbol Księcia Panującego. Ściany pokryte ślicznymi freskami wyobrażającymi sceny z życia Chrystusa i Apostołów zostały zasłonięte czarnymi draperiami bramowanymi złotem w kształcie figur symbolizujących historię Księcia.

Kiedy zbliżyła się wyznaczona godzina, oddani słudzy Księcia poczęli wypełniać Cytadelę. Byli to członkowie Rzymskiej Falangi. Pośród nich znajdowało się kilku najwybitniejszych członków kolegium kardynalskiego, hierarchii i biurokracji Kościoła rzymskokatolickiego. Byli też pośród nich świeccy reprezentanci Falangi, równie znakomici, jak członkowie Hierarchii.

Weźmy choćby tego Prusaka, który właśnie ukazał się w drzwiach. Pokazowy egzemplarz nowego narybku prawniczego. Nie miał nawet czterdziestu lat, gdy zaczął odgrywać znaczącą rolę w pewnych krytycznych wydarzeniach transnarodowych. Nawet światła czarnych świec odbijały się w jego okularach w stalowej oprawie i łysinie, jakby go chciały wyróżnić. Wybrany jako Delegat Międzynarodowy i Nadzwyczajny Pełnomocnik na ten Akt Intronizacji, Prusak zaniósł na Ołtarz skórzany mieszek zawierający list Autoryzacyjny i Instrukcję, a następnie zajął miejsce na jednym z klęczników.

Jakieś pół godziny przed północą wszystkie klęczniki były już zajęte przez aktualne pokłosie tradycji Księcia, która została zasiana, zaszczepiona i była kultywowana w starożytnej Cytadeli w ciągu ostatnich osiemdziesięciu lat. Jakkolwiek na razie ograniczona liczebnie, grupa ta pozostawała w ochronnym mroku jako ciało obce i duch pozaziemski w swym Gospodarzu i zarazem Ofierze. Przenikali do urzędów i działań podejmowanych przez rzymską Cytadelę, rozsiewając swoje symptomy w krwiobiegu Kościoła Powszechnego niby podskórna infekcja. Symptomy te to cynizm i indyferentyzm, przestępstwa i partactwo na wysokich posadach, lekceważenie prawdziwej doktryny, odrzucenie osądu moralnego, utrata czujności w sprawach świętych, zamazywanie podstawowych zasad tradycji oraz wyrazów i gestów, które ją przywołują.

Tacy to ludzie zgromadzili się w Watykanie na uroczystość Intronizacji. I taka była ich tradycja, którą utwierdzali w kwaterze głównej światowej administracji – w rzymskiej Cytadeli. Trzymając w ręku kartki z wydrukowanym Ceremoniałem, z oczami utkwionymi w ołtarz i tron, skupiając umysł i wolę, czekali w ciszy, aż wybije północ, wprowadzając ich w uroczystość świętych Piotra i Pawła, tego najważniejszego świętego dnia Rzymu.

Kaplica Celująca – przestronny hol na parterze szkółki parafialnej – została urządzona ściśle zgodnie z regułą. Biskup Leon wszystkiego doglądał osobiście. W tej chwili wybrani specjalnie na tę okazję Akolici spokojnie poprawiali ostatnie szczegóły, podczas gdy on sprawdzał wszystko po kolei.

A więc najpierw Ołtarz umieszczony w północnej części kaplicy. Na ołtarzu okazały krucyfiks, szczytem zwrócony na północ. O włos dalej Pentagram osłonięty czerwoną zasłoną, umieszczony pomiędzy dwiema czarnymi świecami. U góry czerwona wieczna lampka żarząca się Rytualnym Płomieniem. Po wschodniej stronie Ołtarza – klatka; a w klatce sześciotygodniowe szczenię, pod wpływem środków uspokajających czekające cierpliwie na ten krótki moment, gdy będzie użyteczne dla Księcia. Za ołtarzem – hebanowe świecie czekające, by rytualny płomień dotknął ich knotów.

Szybkie spojrzenie na ścianę południową. Na małym kredensie – kadzielnica oraz puszka zawierająca kawałki węgla drzewnego i kadzidło. Przed kredensem ustawiono czerwone i czarne Kolumny, z których zwisa Tarcza Węża i Dzwon Nieskończoności. Rzut oka w kierunku wschodnim: pojemniki z Ziemią, Powietrzem, Ogniem i Wodą otaczające drugą klatkę. W klatce – gołąb, nieświadomy swego losu jako parodii nie tylko Bezimiennego Słabego, lecz całej Trójcy Świętej. Pod ścianą zachodnią pulpit i Księga w gotowości. Półkole klęczników obrócone na północ, w kierunku ołtarza. Po obu stronach rzędu klęczników emblematy Wejścia: Misa z Piszczelami po stronie zachodniej, najbliżej drzwi; po stronie wschodniej – wschodzący Księżyc i pięcioramienna gwiazda, skierowana ku górze rogami Kozła. Na każdym klęczniku kopia mszału dla każdego z uczestników.

Wreszcie Leon kieruje wzrok na wejście do kaplicy. Specjalne ornaty intronizacyjne, identyczne z tymi, jakie on i jego Akolici mają już na sobie, wiszą na stojaku tuż za drzwiami wejściowymi. Sprawdził godzinę na dużym zegarze ściennym w chwili nadejścia pierwszych uczestników. Zadowolony z przygotowań, skierował się do obszernej przylegającej szatni służącej za zakrystię. Arcykapłan i ojciec Medico zapewne zdążyli już przygotować Ofiarę. Jeszcze tylko niecałe pół godziny i jego Goniec Ceremonialny zainauguruje połączenie telefoniczne z Kaplicą Docelową w Watykanie. Wtedy nadejdzie godzina.

Określone wymogi co do fizycznego przygotowania obu kaplic dotyczyły także przygotowania uczestników. Ci w Kaplicy św. Pawła – sami mężczyźni – mieli na sobie szaty i paliusze, stosownie do kościelnej rangi, lub nienagannie skrojone czarne garnitury w przypadku osób świeckich. Skoncentrowani na jednym celu, z oczami utkwionymi w ołtarz i pusty Tron, wydawali się pobożnymi duchownymi rzymskimi lub świeckimi uczestnikami nabożeństwa, za których byli powszechnie uważani.

Rangą dorównując Rzymskiej Falandze, uczestnicy amerykańscy w kaplicy celującej stanowili jednak ostry kontrast do swoich kolegów w Watykanie. Tutaj zjawiali się mężczyźni i kobiety. Nie zasiadali oni w klęcznikach w eleganckich ubraniach, lecz zaraz po wejściu rozbierali się do naga, a następnie zakładali pojedynczą szatę bez szwów, przepisaną na okazję intronizacji; szata była krwistoczerwona na znak ofiary, długa do kolan, bez rękawów, z wycięciem pod szyją w kształcie litery V, otwarta z przodu. Rozbieranie i ubieranie odbywało się w milczeniu, bez pośpiechu i podniecenia. Całkowita koncentracja, rytualny spokój.

Po przebraniu się uczestnicy przechodzili obok Misy z Piszczelami i zanurzali w niej rękę, wyciągali garstkę Kości i zajmowali miejsca na klęcznikach ustawionych w półkolu na wprost ołtarza. Misa stopniowo opróżniała się, uczestnicy wypełniali klęczniki, ciszę wypełnił rytualny hałas. Nieustannie potrząsając kośćmi, każdy z Uczestników zaczął mówić – do siebie, do innych, do Księcia, po prostu w pustą przestrzeń. Na początku nie były to głosy ochrypłe, lecz rozbrzmiewające chaotycznie w rytualnej kadencji.

Wciąż przybywali nowi uczestnicy. Brali kości, wypełniali pozostałe klęczniki. Bezładna kadencja poczęła przybierać na sile w delikatnym, kakofonicznym sussurro. Wzbierająca fala niezrozumiałych modłów i błagań, potrząsania kośćmi przerodziła się w rodzaj kontrolowanej ekstazy. Dźwięki stawały się gniewne, nabrzmiałe przemocą. Stawały się kontrolowanym koncertem chaosu. Rozdzierającym duszę wyciem nienawiści i buntu. Ześrodkowanym preludium mającej nastąpić Intronizacji Księcia tego świata do Cytadeli Słabego.

W powiewającej wdzięcznie krwistoczerwonej szacie Leon wstąpił do zakrystii. W pierwszej chwili wydawało mu się, że wszystko jest w idealnym porządku. Jego koncelebrans, łysy arcykapłan w okularach, zapalił pojedynczą świecę w przygotowaniu do procesji. Napełnił ogromny złoty kielich czerwonym winem i przykrył go srebrną pateną. Na patenie ułożył ogromny biały opłatek przaśnego chleba.

Trzeci mężczyzna, ojciec Medico, siedział na ławce. Ubrany tak samo jak pozostali dwaj, trzymał na kolanach dziecko. Własną córkę Agnieszkę. Leon z zadowoleniem odnotował, że Agnieszka była spokojna i pogodzona z czekającą ją przemianą. Rzeczywiście, tym razem wydawała się gotowa. Ubrano ją w luźną białą szatę do kostek. I podobnie jak jej pieskowi zaaplikowano jej środki uspokajające mające działać do czasu, gdy zacznie się jej rola w misterium.

Agnisiu – szepnął Medico do ucha dziecka. – Za chwilę nadejdzie pora, by pójść z tatusiem.

– To nie mój tatuś…

Mimo zażytych leków udało jej się podnieść oczy na ojca. Jej głosik był słaby, lecz słyszalny.

– Bozia jest moim tatusiem…

– BLUŹNIERSTWO!

Słowa Agnieszki błyskawicznie zgasiły zadowolenie Leona, jego oczy ciskały błyskawice.

– Bluźnierstwo! – wyrzucił z siebie ponownie to słowo niczym pocisk.

Jego usta zamieniły się w wylot armaty, zasypując Medica gradem wyrzutów. Ten człowiek, chociaż lekarz, był po prostu partaczem! Dziecko trzeba było odpowiednio przygotować! Było na to dość czasu!

Słysząc wyrzuty biskupa Leona, Medico zrobił się szary na twarzy. Lecz na jego córce gniew biskupa nie zrobił żadnego wrażenia. Próbowała skierować spojrzenie swych niezwykłych oczu na kipiącego gniewem Leona; z trudem pokonując omdlenie, powtórzyła swój sprzeciw:

– Bozia jest moim tatusiem…!

Drżąc z podniecenia, ojciec Medico ujął główkę córki, próbując odwrócić jej twarz ku sobie.

Kochanie – perswadował. – Ja jestem twoim tatusiem. Zawsze byłem twoim tatusiem. I twoją mamusią, od kiedy odeszła.

– Nie moim tatusiem… Pozwoliłeś zabrać Flinnie… Nie róbcie krzywdy Flinniemu… To… tylko mały szczeniak… Bozia stworzyła małe pieski…

– Posłuchaj mnie, Agnisiu. Ja jestem twoim tatusiem. Już czas…

– Nie moim tatusiem… Bozia jest moim tatusiem… Bozia jest moją mamusią… Tatusiowie nie robią rzeczy, które nie podobają się Bozi… Nie moim…

Świadom, że kaplica w Watykanie czeka na uruchomienie ceremonialnego połączenia, Leon gwałtownym skinieniem głowy dał znak arcykapłanowi. Jak tyle razy w przeszłości, jedynym wyjściem była procedura awaryjna. A jeśli Ofiara – zgodnie z regułą – ma być świadoma podczas pierwszej rytualnej konsumacji, musieli to zrobić teraz.

Spełniając kapłańską powinność, Arcykapłan usiadł obok ojca Medico i przeniósł omdlałe od narkotyków ciało Agnieszki na własne kolana.

– Agnisiu, posłuchaj. Ja też jestem twoim tatusiem. Pamiętasz, jak bardzo się kochaliśmy? Pamiętasz?

Lecz Agnieszka walczyła uparcie.

– Nie mój tatuś… tatusiowie nie robią mi złych rzeczy… nie krzywdźcie mnie… nie krzywdźcie Pana Jezusa…”

W późniejszych latach pamięć Agnieszki o tej nocy – bo jednak ją pamiętała – nie zachowa dotykania jej ciała, całej pornograficznej otoczki. Pamięć o tej nocy, kiedy już ją sobie przypomni, zleje się z pamięcią całego dzieciństwa. Z pamięcią nieustannego ataku zła. Z pamięcią – nigdy nie zawodzącym ją poczuciem – zalanej światłem głębi tabernakulum w jej dziecinnej duszy, gdzie światłość przemieniała jej męczarnie w odwagę, dzięki której mogła walczyć.

W jakiś sposób wiedziała, choć jeszcze tego nie rozumiała, że to wewnętrzne tabernakulum było miejscem, w którym naprawdę żyła. To centrum jej istoty było nietykalnym azylem zamieszkującej w niej siły, miłości i ufności; miejscem, gdzie cierpiąca Ofiara – prawdziwy cel ataków złego na Agnieszkę – na zawsze uświęciła jej cierpienie Swym własnym cierpieniem.

To właśnie z wnętrza tego azylu Agnieszka słyszała każde słowo wypowiadane w zakrystii w Noc Intronizacji. To z głębi tego azylu widziała przebijające ją twarde oczy biskupa Leona i nieruchomy wzrok arcykapłana. Znała cenę oporu. Czuła, że zabrano jej ciało z kolan ojca. Widziała światło odbijające się w okularach arcykapłana. Widziała, jak ojciec przysuwa się do niej. Widziała igłę w jego dłoni. Poczuła ukłucie. Znów poczuła działanie leku. Czuła, że ktoś ją podnosi. Lecz nadal walczyła. Walczyła, by widzieć. Walczyła z bluźnierstwem; ze skutkami gwałtu; ze śpiewami; z horrorem, który miał dopiero nadejść.

Sparaliżowana lekiem, nie mogła się nawet poruszyć; wezwała na pomoc całą swoją wolę jako jedyną broń i ponownie wyszeptała słowa oporu i udręki:

– Nie mój tatuś… Nie czyńcie krzywdy Panu Jezusowi… Nie czyńcie mi krzywdy…

Wreszcie nadeszła godzina. Początek właściwego czasu wejścia Księcia do Cytadeli. Na dźwięk dzwonu nieskończoności wszyscy uczestnicy w kaplicy Leona wstali jak jeden mąż. Trzymając w rękach kartki mszalne, przy niemilknącym, przerażającym akompaniamencie klekocących kości, zaintonowali na całe gardło procesjonał, triumfalną profanację hymnu świętego Pawła Apostoła:

Maran Atha! Przybądź, Panie! Przybądź, Książę. Przybądź! O przybądź!…

Wprawni akolici – mężczyźni i kobiety – poprowadzili procesję z zakrystii do ołtarza. Z tyłu za nimi, przygnębiony, lecz godnie wyglądający nawet w swym krwistoczerwonym stroju, postępował ojciec Medico niosący na rękach ofiarę, którą ułożył na ołtarzu obok krucyfiksu. W migotliwym cieniu zasłoniętego pentagramu jej włosy prawie dotykały klatki z małym pieskiem. Teraz – stosownie do swej godności, z oczami błyszczącymi za okularami – arcykapłan wziął do ręki jedyną czarną świecę i zajął miejsce po lewej stronie ołtarza. Na końcu szedł biskup Leon, niosący kielich i hostię; przyłączył się do śpiewu zebranych, intonujących hymn na Wejście.

Niech się tak stanie! – wionęły ponad ołtarzem końcowe słowa hymnu w kaplicy celującej.

„Niech się tak stanie!” Starożytna pieśń musnęła bezwładne ciało Agnieszki, spowijając mgłą jej duszę głębiej niż leki, potęgując uczucie chłodu, który, jak wiedziała z doświadczenia, miał ją całkowicie ogarnąć.

– Niech się tak stanie! Amen! Amen! – wionęły starożytne słowa ponad ołtarzem Kaplicy św. Pawła. Łącząc w jedno swe serca i wolę z sercami i wolą celujących uczestników w Ameryce, Falanga Rzymska zaintonowała wybrany, zmieniony fragment z mszału rzymskiego, zaczynający się od Hymnu do Dziewicy Zgwałconej, a kończący się Inwokacją Korony Cierniowej.

W Kaplicy Celującej biskup Leon zdjął z szyi mieszek ofiarny i ułożył go ze czcią pomiędzy szczytem krucyfiksu a podstawą pentagramu. Następnie przy akompaniamencie podjętego na nowo chóralnego mruczando i klekotania kości, akolici umieścili trzy kawałki kadziła na rozżarzonych węglach w kadzielnicy. Prawie natychmiast niebieski dym rozszedł się po holu, a ostra woń kadzidła spowiła ofiarę, celebransów i uczestników.

W omdlałej duszy Agnieszki dym, zapach kadzidła, działanie leków oraz chłód i rytualny hałas – wszystko zmieszało się w jedną ohydną kadencję.

Choć nikt nie dał sygnału, doskonale wyszkolony Posłaniec Ceremonialny poinformował swego watykańskiego odpowiednika, że inwokacje właśnie się zaczynają. Nagła cisza spowiła amerykańską kaplicę. Biskup Leon uroczyście uniósł krucyfiks leżący obok ciała Agnieszki, oparł go szczytem w dół o ołtarz i zwracając się twarzą do zgromadzenia, podniósł lewą rękę do odwróconego znaku błogosławieństwa: grzbiet dłoni zwrócony ku zgromadzeniu, kciuk i dwa palce środkowe przyciśnięte do wewnętrznej strony dłoni, mały i wskazujący palec uniesione jako symbol rogów Kozła.

– Módlmy się!

W atmosferze mroku i ognia główny celebrans w każdej z kaplic zaintonował serię inwokacji do Księcia. Uczestnicy w każdej z kaplic odpowiadali na wezwania celebransów. Następnie – ale tylko w amerykańskiej Kaplicy Celującej – każdemu responsowi towarzyszyło odpowiednie działanie – rytualne wykonanie ducha i znaczenia słów. Nad osiągnięciem kadencji doskonałej słów i woli między obiema kaplicami czuwali Gońcy Ceremonialni. Od tej właśnie kadencji doskonałej zależało odpowiednie uformowanie intencji ludzi, w które miał być przybrany dramat intronizacji Księcia.

Wierzę w jedną Moc – wyrzekł z przekonaniem biskup Leon.

A imię jej Kosmos – zaintonowali uczestnicy w obu kaplicach, odwracając odpowiedź mszału rzymskiego. Towarzyszyło jej odpowiednie działanie w kaplicy celującej. Dwaj akolici okadzili ołtarz, dwaj inni ustawili na ołtarzu pojemniki z Ziemią, Powietrzem, Ogniem i Wodą, skłonili się przed biskupem i powrócili na swoje miejsca.

I w Jednorodzonego Syna Kosmicznego Brzasku – zaintonował Leon.

– A imię jego Lucyfer – brzmiał drugi respons.

Akolici Leona zapalili świece i okadzili Pentagram.

Trzecia inwokacja:

– Wierzę w Tajemniczego.

I trzecia odpowiedź:

– Którym jest Wąż Jadowity na Drzewie Życia.

Przy akompaniamencie klekocących kości pomocnicy podeszli do czerwonego Filara i odwrócili Tarczę Węża, ukazując odwrotną jej stronę wyobrażającą Drzewo Znajomości Dobra i Zła.

Wtedy Stróż w Rzymie i biskup w Ameryce zgodnie zaintonowali czwartą inwokację:

– Wierzę w Pradawnego Lewiatana.

I unisono poprzez ocean i kontynent popłynęła czwarta odpowiedź:

– A imię jego Nienawiść.

Nastąpiło okadzenie czerwonego filaru z Drzewem Wiadomości Dobrego i Złego.

Piąta inwokacja brzmiała:

– Wierzę w Pradawnego Lisa.

I piąty donośny respons:

– A imię jego Kłamstwo.

Tu okadzono czarną kolumnę jako symbol rozpaczy i wszelkiej obrzydliwości.

W migotliwym świetle ogarków, spowity kłębami niebieskiego dymu, Leon skierował wzrok na klatkę z Flinnim stojącą tuż obok ciała Agnieszki rozciągniętego na ołtarzu. Szczeniak przebudził się z letargu, podniósł się na cztery łapy, podniecony hałasem śpiewów, klekotania kości.

– Wierzę w Pradawnego Kraba – zaintonował Leon szóstą inwokację.

– A imię jego jest Żywy Ból – zagrzmiała szósta odpowiedź, a kości klekotały miarowo.

Teraz oczy wszystkich zwróciły się na akolitę, który podszedł do ołtarza i sięgnął ręką do klatki. Piesek zamachał ogonkiem, spodziewając się pieszczoty. Tymczasem akolita wprawnym ruchem wyszarpnął zwierzę z klatki, drugą ręką dokonując błyskawicznej wiwisekcji, poczynając od usunięcia genitaliów wyjącego szczeniaka. Ekspert w swoim fachu, umiejętnie przedłużał cierpienie psa i frenetyczną radość uczestników rytuału zadawania bólu.

Lecz nie wszystkie odgłosy zagłuszał piekielny hałas przerażającej celebracji. Był jeszcze słabiutki głosik śmiertelnej walki Agnieszki. Bezgłośnego jej krzyku w odpowiedzi na agonię pieska. Dźwięk niesłyszalnych słów. Dźwięk błagania i cierpienia.

– Bozia jest moim tatusiem!… Święta Bozia!… Mój pieseczek!… Nie róbcie krzywdy Flinniemu!… Bozia jest moim tatusiem!…Nie róbcie krzywdy Panu Jezusowi… Święta Bozia…

Czujny na każdy szczegół, biskup Leon rzucił okiem na Ofiarę. Będąc w stanie bliskim nieświadomości, Ofiara wciąż walczyła. Wciąż protestowała. Wciąż jeszcze czuła ból. Wciąż jeszcze się modliła z tym swoim nieustępliwym oporem. Leon był zachwycony. Co za doskonała Ofiara. Jak przyjemna musi być Księciu. Bezlitośnie i bez najmniejszej przerwy Leon i Strażnik przeprowadzili swoje zgromadzenia przez resztę czternastu w sumie inwokacji, a odpowiednie działania towarzyszące każdej odpowiedzi stawały się zgiełkliwym teatrem perwersji. Wreszcie biskup Leon zakończył pierwszą część ceremonii wielką inwokacją:

– Wierzę, że Książę tego świata zostanie tej nocy intronizowany do Starożytnej Cytadeli i z tego miejsca stworzy Nową Wspólnotę.

I przyszła odpowiedź, robiąca przerażające wrażenie nawet w tym upiornym otoczeniu:

– A imię jej będzie Powszechny Kościół Człowieka.

Teraz nadeszła pora, by Leon podniósł z ołtarza Agnieszkę. Pora, by arcykapłan uniósł prawą ręką kielich, a lewą ogromną hostię. Pora, by Leon przewodniczył modlitwie Ofiarowania, po każdym rytualnym pytaniu czekając na odpowiedzi zawarte w mszałach trzymanych przez uczestników.

– Jakie było imię tej ofiary przy pierwszych narodzinach?

– Agnieszka!

– Jakie było imię tej ofiary przy drugim narodzeniu?

– Agnieszka Zuzanna!

– Jakie było imię tej ofiary przy trzecich narodzinach?

– Rahab Jerycho!

Teraz Leon ponownie ułożył Agnieszkę na ołtarzu, a następnie nakłuł wskazujący palec jej lewej ręki, a z małej ranki wypłynęła krew.

Chłód przeszywał jej ciało, miała mdłości, czuła, jak podnoszą ją z ołtarza, lecz już nie była w stanie poruszać oczami. Czuła ostre ukłucie w lewej ręce. Docierały do niej słowa zawierające zagrożenie, którego nie potrafiła wysłowić: „Ofiara… Agnieszka… narodzona po raz trzeci… Rehab Jerycho…”

Leon umoczył wskazujący palec lewej ręki we krwi Agnieszki i unosząc go tak, by mogli to zobaczyć uczestnicy, rozpoczął modlitwę ofiarowania.

– Krew naszej Ofiary została przelana * aby nasza służba Księciu była doskonała. * Aby sprawował najwyższą władzę w Domu Jakuba * W Ziemi Obiecanej Wybrańca.

Teraz przyszła kolej na arcykapłana. Trzymając wysoko kielich i hostię, wygłosił rytualną odpowiedź ofiarowania:

– Zabieram cię ze sobą, przeczysta ofiaro * Zabieram cię do nieświętej północy – Zabieram cię na wzgórze Księcia.

Arcykapłan ułożył hostię na piersiach Agnieszki, trzymając kielich z winem nad jej piersią.

Mając po prawicy i po lewicy arcykapłana i akolitę Medica, biskup Leon spojrzał na Gońca Ceremonialnego. Upewniwszy się, że Stróż o granitowej twarzy i jego rzymska falanga tworzą wraz z nim doskonały tandem, znów zaintonował wraz ze współ-celebransami modlitwę ofiarowania:

– Prosimy cię, Panie, Lucyferze, Książę Ciemności * Który gromadzisz wszystkie nasze ofiary * Wejrzyj łaskawie na naszą ofiarę * Złożoną na popełnienie wielu grzechów.

A potem bezbłędnym unisono, jakiego nabiera się po latach praktyk, biskup i arcykapłan wygłosili najświętsze słowa łacińskiej mszy. Przy podniesieniu hostii:

– HOC EST ENIM CORPUS MEUM.

Przy podniesieniu kielicha:

HIC EST ENIM CALIX SANGUINIS MEI, NOVI ET AETERNI TESTAMENTI, MYSTERIUM FIDEI QUI PRO VOBIS ET PRO MULTIS EFFUNDETUR IN REMISSIONEM PECCATORUM. HAEC QUOTIESCUMQUE FECERITIS IN MEI MEMORIAM FACIETIS.

Zebrani natychmiast odpowiedzieli wznowieniem rytualnego hałasu, kakofonią dźwięków, mieszaniną wyrazów i klekotu kości, i towarzyszących temu lubieżnych gestów wszelkiego rodzaju. Tymczasem biskup spożył odrobinę hostii i upił łyczek wina z kielicha.

Na sygnał Leona – ponownie odwrócone błogosławieństwo znakiem – rytualny hałas przybrał formę nieco bardziej uporządkowanego chaosu, kiedy uczestnicy posłusznie ustawili się w kolejce. Przechodząc obok ołtarza, gdzie otrzymywali komunię – odrobinę hostii, łyczek z kielicha – mieli też okazję podziwiać Agnieszkę. Lecz nie chcąc uronić nic z pierwszego rytualnego gwałtu na ofierze, szybko wracali do swoich klęczników, patrząc w napięciu, jak biskup skupia całą uwagę na dziecku.

Uczuwszy na sobie ciężar ciała biskupa, Agnieszka z całej siły próbowała uwolnić się od niego. Nawet teraz usiłowała wykręcić głowę, jakby szukała pomocy w tym bezlitosnym miejscu. Lecz pomoc nie znikąd nie nadchodziła. Był tylko arcykapłan czekający na swoją kolej w tym niewyobrażalnym świętokradztwie. Czekał także jej ojciec. I był ogień palących się czarnych świec, odbijający się czerwienią w ich oczach. Ogień zapalał się w ich oczach. Wewnątrz tych wszystkich oczu. Ogień, który będzie jeszcze palił długo, gdy pogasną świece. Palił już zawsze…

Cierpienie, które owładnęło Agnieszką tamtej nocy, jej ciałem i duszą, było tak głębokie, że chyba ogarniało cały świat. Lecz ani na chwilę nie było to tylko jej konanie. Tego była przez cały czas pewna. Kiedy słudzy Lucyfera gwałcili ją na zbezczeszczonym, nieświętym ołtarzu, gwałcili równocześnie tego Pana, który był jej tatusiem i mamusią. Tak jak On przemienił jej słabość Swoją odwagą, tak też uświęcił jej profanację swymi niewypowiedzianymi udrękami i jej długotrwałe cierpienie Swoją Męką. To do Niego – tego Pana, który był jej jedynym ojcem i jedyną matką, i jedynym obrońcą – słała bezgłośne krzyki męki, przerażenia i bólu. I to do Niego, tracąc przytomność, modliła się o ratunek.

Leon znów stał obok ołtarza, na jego zlanej potem twarzy malowało się podniecenie, była to najwyższa chwila jego triumfu. Skinienie głowy w kierunku gońca ceremonialnego czuwającego przy telefonie. Chwila oczekiwania. Skinięcie głowy tamtego w odpowiedzi. Rzym był gotów

.

– Mocą przekazaną mi jako równoczesnemu celebransowi ofiary i równoczesnemu wykonawcy intronizacji, przewodniczę wszystkim tu i w Rzymie, wzywając ciebie, Książę Wszelkiego Stworzenia! W imieniu wszystkich zebranych w tej kaplicy i wszystkich braci zgromadzonych w Kaplicy Rzymskiej, wzywam Cię, o Książę, przybądź!

Drugiej modlitwie intronizacyjnej miał przewodniczyć arcykapłan. W tej niezwykłej chwili, gdy spełniało się najwyższe, na co kiedykolwiek czekał, recytowane przez niego łacińskie zdania były wzorem kontrolowanej emocji:

– Przybądź, obejmij w posiadanie Dom Wroga. * Wejdź do miejsca, które było dla Ciebie przygotowane. * Zstąp pomiędzy Swoje wierne Sługi * Którzy przygotowali dla Ciebie łoże, * Którzy wznieśli Twój Ołtarz i pobłogosławili go infamią.

Było godne i sprawiedliwe, by to właśnie biskup Leon zaintonował ostatnią modlitwę wprowadzenia w kaplicy celującej:

– Zgodnie ze świętymi instrukcjami z Wierzchołka Góry, * W imieniu wszystkich Braci * ja Ciebie pragnę uwielbić, Książę Ciemności. * Stułę wszystkiego, co Nieświęte * Wkładam oto w Twoje ręce * Potrójną Koronę Piotra * Zgodnie z nieugiętą wolą Lucyfera * Byś tu rządził. * Aby był Jeden Kościół, * Jeden Kościół od Morza do Morza, * Jedno Wielkie i Potężne Zgromadzenie * Mężczyzn i Kobiety, * zwierząt i roślin. * Aby nasz Kosmos znów * Był jeden, niezwiązany i wolny.

Przy ostatnim słowie, na znak dany przez Leona, wszyscy w jego kaplicy usiedli. Rytuał został przekazany do Kaplicy Docelowej w Rzymie.

W ten sposób Intronizacja Księcia do Cytadeli Słabego prawie już dobiegła końca. Pozostała jeszcze tylko Autoryzacja, Ustawa Instrukcyjna i Dowód. Strażnik podniósł oczy znad ołtarza i skierował ponure wejrzenie na Międzynarodowego Delegata, który przyniósł mieszek zawierający list Autoryzacyjny i Instrukcję. Wszyscy odprowadzali go wzrokiem, gdy wstał i skierował się do ołtarza, wziął do ręki mieszek, wyjął papiery i twardym pruskim akcentem przeczytał Ustawę Autoryzacyjną:

– „Z mandatu Zgromadzenia i Świętych Starszych wyznaczam, autoryzuję i uznaję tę kaplicę, która odtąd będzie się nazywała Kaplicą Wewnętrzną, za zajętą, posiadaną i będącą całkowitą własnością Tego, którego intronizowaliśmy jako Pana i Mistrza naszego ludzkiego losu.

Ktokolwiek środkami tej kaplicy będzie desygnowany i wybrany na ostatniego sukcesora Urzędu Piotrowego, mocą swej urzędowej przysięgi poświęci siebie i wszystkich, którym rozkazuje, aby byli gorliwymi instrumentami i współpracownikami Budowniczych Domu Człowieczego na Ziemi i w całym Kosmosie Człowieka. Przemieni on prastarą Wrogość w Przyjaźń, Tolerancję i Asymilację, i będzie to zastosowane do narodzin, edukacji, pracy, finansów, handlu, przemysłu, nauki, kultury, życia i dawania życia, umierania i udzielania śmierci. Niechaj tedy zostanie uformowana Nowa Era Człowieka„.

Niech się tak stanie! – zaintonował Stróż odpowiedź rzymskiej falangi.

– Niech się tak stanie! – zaintonował biskup Leon – na znak dany przez gońca ceremonialnego – wyrażając zgodę uczestników.

Następny rytualny nakaz, Ustawa Instrukcyjna, była to w rzeczywistości uroczysta przysięga zdrady, mocą której każdy duchowny obecny na ceremonii w Kaplicy św. Pawła w Watykanie – czy to kardynał, biskup czy prałat – celowo i rozmyślnie sprofanuje sakrament święceń, mocą którego niegdyś otrzymał łaskę i władzę uświęcania innych.

Delegat Międzynarodowy uniósł lewą rękę, czyniąc znak.

– Czy wszyscy tu obecni i każdy z osobna – odczytywał tekst przysięgi – usłyszawszy tę Autoryzację, teraz uroczyście przysięgają przyjąć ją chętnie, jednogłośnie, natychmiast, bez żadnych zastrzeżeń lub wybiegów?

– Przysięgamy!

– Czy wy wszyscy i każdy z osobna przysięgacie uroczyście, że będziecie wykonywać swoje obowiązki z myślą o wypełnieniu celów Powszechnego Kościoła Człowieka?

– Przysięgamy uroczyście.

– Czy wy wszyscy i każdy z osobna jesteście gotowi podpisać to jednogłośne postanowienie własną krwią, oby Lucyfer cię uderzył, jeślibyś się sprzeniewierzył tej Przysiędze Zgody?

– Jesteśmy gotowi.

– Czy wy wszyscy i każdy z osobna zgadzacie się mocą tej Przysięgi przenieść Panowanie i Posiadanie waszych dusz z Prastarego Wroga, Najwyższego Słabego, we Wszechpotężne ręce naszego Pana, Lucyfera?

– Zgadzamy się.

Teraz nadeszła pora na Rytuał Końcowy. Na Dowód.

Umieściwszy oba dokumenty na ołtarzu, delegat wyciągnął rękę do Strażnika. Wówczas rzymianin o granitowej twarzy złotą pincetą nakłuł opuszkę kciuka lewej ręki delegata i złożył krwawą pieczęć przy jego nazwisku na Ustawie Autoryzacyjnej.

Uczestnicy watykańskiej uroczystości szybko poszli w ślady Delegata. A kiedy już każdy członek Rzymskiej Falangi zadośćuczynił ostatniemu rytualnemu wymogowi, w Capella Paolina rozbrzmiała srebrna sygnaturka.

W Kaplicy amerykańskiej trzykrotnie zawtórował jej delikatny, melodyjny głos dzwonu nieskończoności. Ding! Dong! Ding! Wyjątkowo gustowny dźwięk – pomyślał Leon – gdy oba zgromadzenia zaintonowały pieśń na wyjście:

– Bim! Bom! Bam!* Nic nie Przemoże Prastarych Bram! * Upadnie Skała i Krzyż sam * Na zawsze * Bim! Bom! Bam!

Procesja wyjściowa uformowała się odpowiednio do rang. Na początku szli akolici. Potem ojciec Medico z bezwładnym i trupiobladym ciałem Agnieszki w ramionach. Na końcu Arcykapłan i biskup Leon, którzy podjęli śpiew, znikając w zakrystii.

Członkowie Falangi Rzymskiej wyszli na dziedziniec św. Damazego we wczesnych godzinach rannych w święto Piotra i Pawła. Wsiadając do czekających limuzyn niektórzy kardynałowie i biskupi odpowiedzieli na pełne czci saluty gwardzistów, czyniąc machinalny gest błogosławieństwa. \

Dziedziniec opustoszał i tylko mury Kaplicy św. Pawła jak zawsze jaśniały wspaniałymi freskami przedstawiającymi Chrystusa i św. Pawła Apostoła, którego imię przybrał ostatni sukcesor na Stolicy Piotrowej.

Miliony Ukraińców zamieszkają w Polsce? Jest zapowiedź rządu…

Za realizację tego oraz poprzednich transgranicznych projektów słono ma zapłacić polski podatnik oraz jego zadłużone w ten sposób dzieci.

CzarnaLimuzyna https://www.ekspedyt.org/2022/06/27/miliony-ukraincow-zamieszkaja-w-polsce-jest-zapowiedz-rzadu/

“To moment na utworzenie Unii Polsko – Ukraińskiej”. (Gowin, Gdula. Kosiniak-Kamysz, Czesław Bielecki) Podczas VII Europejskiego Kongresu Samorządów w kwietniu 2022.

——————————-

Po silnym i gwałtownym uderzeniu propagandowym o wspólnym państwie z Żydami i Ukraińcami nastał czas realizacji zapowiedzi o przesiedlaniu Ukraińców do Polski oraz budowaniu wspólnego państwa.

Nowy nabytek PiS, pani Ścigaj za ministerialną synekurę podjęła się realizacji pokojowego oddawania polskiego majątku w dzierżawę “ukraińskich braci i sióstr”.

Rząd będzie zachęcał uchodźców z Ukrainy, którzy zamierzają zostać dłużej w Polsce, by przenieśli się z dużych miast do mniejszych ośrodków i na wieś. Zachętą mają być mieszkania o niskim czynszu i praca.

Wedle słów Agnieszki Ścigaj koszty wynajmu lub dzierżawy poniosłyby gminy: ” Można je wykorzystać pod wynajem, wydzierżawić je od prywatnych właścicieli na potrzeby mieszkań komunalnych, np. na 5-6 lat. Gmina wzięłaby za to odpowiedzialność, korzystałaby, dając możliwość zamieszkania rodzinom”.

Okazuje się, że za realizację tego oraz poprzednich transgranicznych projektów słono zapłaci polski podatnik oraz jego zadłużone w ten sposób dzieci

Kolejny dług Polski – 450 mln euro pożyczki od BRE

Według zapowiedzi nowa pożyczka, którą zaciągnął rząd PiS zostanie przeznaczona na “na pomoc uchodźcom z Ukrainy”.

Tymczasem koncepcja wspólnego państwa z Ukraińcami jest forsowana z głupotą i bezczelnością wprost proporcjonalną do bezkarności przedstawicieli targowicy okupujących przestrzeń polskiego życia politycznego. Nie tak dawno o wspólnym państwie z Niemcami mówiła maskotka targowicy niemieckiej, Wałęsa, a dziś dawne pachołki Moskwy wspólnie z sojusznikami z PiS lansują ideę unii polsko-ukraińskiej.

Prof. Andrzej Zybertowicz uważa, że budowa unii polsko-ukraińskiej byłaby dla przyszłych pokoleń “wspaniałą przygodą”

Z kolei jednoznacznej ocenie z użyciem słowa “głupota” i “idiotach” poddał postulat współpracy polsko- rosyjskiej, prof. Andrzej Nowak mówiąc o przejawach bezdennej głupoty i łajdactwie związanym z możliwym podziałem Ukrainy w kontekście współpracy z Rosją.

Zwracam się do autorów tych niemądrych dywagacji. Historia pokazuje, że Rosja zawsze prędzej porozumie się z Niemcami ws. podziału Polski lub podziałów wpływów w Polsce, niż wybierze słabszego partnera, jakim może być Polska. Nawet rządzona przez takich idiotów jak pan Braun czy Korwin-Mikke. Używam tego ostrego sformułowania, bo ich wypowiedzi nt. polityki zagranicznej nie nadają się do innego skomentowania–ocenił prof. Andrzej Nowak. /dorzeczy.pl/

Przyznając rację prof. Nowakowi w kwestii antypolskich sojuszy Niemców z Rosjanami należy postawić pytanie dlaczego nie grzmi w podobny sposób w sprawie proukraińskich bredni, skoro podobny sojusz Ukraińców z Niemcami, obecny w dzisiejszej Ukrainie w formie kultu również budzi podobne wątpliwości.

Czyżby tak wybitny historyk oślepł nagle na jedno oko i nie zauważał podobnych oraz innych zagrożeń? Czyżby naprawdę nie wiedział, że wolność kozacka o której z takim uniesieniem mówił podczas jednego ze swoich wykładów była w cywilizacji turańskiej najczęściej “wolnością bez rozumu i sumienia” polegającą na łupieniu, grabieży i mordach?

Obserwując brak reakcji i powszechne poparcie dla politycznych szyldów współczesnej targowicy (m.in. PO i PiS) widać wyraźnie, że demokracja w rękach realnych władców „polskiego społeczeństwa” stała się przysłowiową brzytwą w rękach małpy służącą przede wszystkim do popełnienia harakiri.

Wrogowie – już wewnętrzni [??] – chcą: „Polska stanie się krajem dwunarodowym”.

https://www.bibula.com/?p=134858

Polska zmienia się z państwa emigracyjnego w imigracyjne – wskazują twórcy dokumentu „Gościnna Polska 2022+”. Wojna na Ukrainie przyspiesza te zmiany. Think tank „Wise Europa” przygotował dokument dotyczący kwestii imigracji. Dokument został podany w ubiegłym tygodniu przez największe polskie media, m.in. Polską Agencję Prasową. Ambasada Ukrainy w Polsce objęła projekt patronatem honorowym, a był on współfinansowany przy wsparciu Fundacji im. Stefana Batorego. Autorzy uważają, że jeśli Rosja wygra wojnę i zajmie znaczną część Ukrainy – wtedy „liczba uchodźców w Polsce mogłaby nawet przekroczyć 10 mln, z czego ok. 60 proc. pozostawałoby w niej na dłużej”.

Autorzy dokumentu piszą: „Polska może stać się państwem wielonarodowym z ponad 3 mln migrantów z Ukrainy. Będzie to wymagało zmian systemowych i spójnego planu zarządzania, by uniknąć potencjalnych konfliktów i zapaści usług publicznych”. „Rozmiary napływu osób uchodzących przed wojną są spektakularne, o skali niespotykanej od czasów II wojny światowej. Liczba migrantów wojennych będzie zależała od przebiegu konfliktu, jednak należy przyjąć, że bez względu na wynik wojny oraz jej konsekwencje dla rozwoju gospodarczego Ukrainy, Polska stanie się krajem wielonarodowym, z oczywistą przewagą narodu polskiego, ale z rosnącym udziałem narodu ukraińskiego oraz rosnącej obecności obywateli innych państw” – wskazuje jeden z autorów dokumentu Maciej Duszczyk, profesor Uniwersytetu Warszawskiego.

Autorzy podkreślają, że „kryzys migracyjny, z którym obecnie mierzy się Polska, to największe po transformacji ustrojowej przełomu lat 80. i 90. XX wieku wyzwanie w ostatnich kilkudziesięciu latach”. Ich zdaniem wymaga on całościowego przygotowania i spójnego planu zarządzania poszczególnymi politykami publicznymi przez rząd, samorządy lokalne, organizacje pozarządowe, a także w ramach oddolnych inicjatyw społeczeństwa obywatelskiego.

„Mówimy o milionach ludzi, którzy będą musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości. To również wielkie wyzwanie dla całej sfery usług publicznych, która będzie musiała poradzić sobie z obsługą ogromnej liczby dodatkowych klientów. Szacujemy, że łącznie z migrantami ekonomicznymi, którzy już w Polsce są, może to być 1,5 mln do ponad 3 mln osób” – mówi Maciej Bukowski, Prezes Zarządu WiseEuropa.

W dokumencie wskazano, że z rożnych szacunków wynikało, iż ok. 1,3 mln Ukraińców mieszkało w Polsce przed 24 lutym. Ponadto w Polsce przebywa ok 100 tys. Białorusinów i ok. 300 tyś. obywateli innych państw. „Koncentrujemy się na Polsce oraz jej przygotowaniu do integracji od 1,7 do 3,2 milionów ludzi, którzy trafili do Polski w następstwie inwazji rosyjskiej na Ukrainę między rokiem 2014 a 2022.” – wskazują autorzy.

Zdaniem twórców dokumentu jeśli wojna zakończy się szybko – w Polsce zostanie ok. 1,75 mln Ukraińców, jeśli potrwa dłużej od 3,1 do 3,4 mln. Jeśli zaś Rosja wygra wojnę i zajmie znaczną część Ukrainy – wtedy „liczba uchodźców w Polsce mogłaby nawet przekroczyć 10 mln, z czego ok. 60 proc. pozostawałoby w niej na dłużej”.

Autorzy piszą, że wyjątkowo ważną kwestią jest pomoc w nauce języka polskiego i dostęp do usystematyzowanych informacji. Zwracają uwagę, że niemożność porozumienia się i brak spójnej, dostępnej informacji są barierami przeszkadzającymi w korzystaniu z pomocy medycznej, poszukaniu pracy czy znalezieniu miejsca w edukacji.

Ważne będzie zwiększenie szans na wykonywanie pracy zgodnej z kompetencjami, a także zapewniającej odpowiedni dostęp do zabezpieczenia społecznego i ochrony pracy zgodnie z obowiązującymi standardami” – zwraca uwagę prof. Agnieszka Chłoń-Domińczak z SGH.

Autorzy sugerują, że polskie ustawodawstwo powinno zostać przejrzane pod kątem zapisów „potencjalnie dyskryminujących cudzoziemców przebywających w Polsce”. Ponadto – ich zdaniem – konieczne jest odbiurokratyzowanie procedur legalizacji pracy i pobytu.

Wskazują, że ważne jest wsparcie finansowe samorządów, by mogły wyremontować pustostany, lecz także zmiana przepisów dotyczących najmu indywidualnego oraz uchwalenie ustawy o funduszach inwestujących w nieruchomości na wynajem.

Projekt był współfinansowany przy wsparciu Fundacji im. Stefana Batorego, Fundacji Liderzy Przemian ze środków Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności w ramach Programu Stypendialnego im. L. Kirklanda oraz Fundacji Konrada Adenauera, Przedstawicielstwo w Ukrainie (Charków) i w Polsce. Ambasada Ukrainy w Polsce objęła projekt patronatem honorowym.

W ostatnich latach Polska bardzo szybko staje się kraje imigranckim.

Przypomnijmy, że jeszcze przed rozpoczęciem wojny, w 2021 r. padł rekord liczby wystawionych obcokrajowcom zezwoleń na pracę w Polsce i oświadczeń dotyczących zatrudnienia pracowników ze Wschodu. W ubiegłym roku wystawiono cudzoziemcom prawie 3 mln takich dokumentów. To ponad 30 proc. więcej niż rok wcześniej.

Informowaliśmy, że pod koniec ubiegłego roku w ZUS do ubezpieczeń emerytalnego i rentowego zgłoszono niemal 872 tys. obcokrajowców z około 160 państw. Obywatele Ukrainy stanowili najliczniejszą grupę (635 tys. ubezpieczonych). Systematycznie rośnie także liczba Białorusinów pracujących w Polsce.

Przyjęta w listopadzie ub. roku przez Sejm nowelizacja wprowadza znaczące ułatwienia dla zatrudniania w Polsce pracowników ze Wschodu, głównie Ukraińców. Wydłużono im z 6 do 24 miesięcy możliwość pracy na zwykłe oświadczenie od pracodawcy. Dodatkowo, firmy uznane przez rząd za strategicznie ważne dla gospodarki i chcące zatrudniać obcokrajowców będą miały pierwszeństwo.

Zwracaliśmy uwagę, że ubiegłoroczne dane Państwowego Instytutu Ekonomicznego wskazywały, że już w 2018 r. Polska była największym rynkiem pracy spośród państw OECD przyjmującym tymczasowych pracowników z innych krajów.  Z kolei w 2020 roku, mimo pandemii koronawirusa, zaobserwowano wzrost liczby zatrudnionych obcokrajowców w polskiej gospodarce. Autorzy zwrócili uwagę, że pod względem liczby tymczasowych migrantów zarobkowych wyprzedziliśmy Stany Zjednoczone i Niemcy.

wise-europa.eu/wydarzenia.interia.pl / pap / Kresy.pl

WSPIERAJ KRESY Za: Kresy.pl ()

Bluźniercza prowokacja w Brukseli przeciw Matce Boskiej. Żądamy usunięcia.

Paweł Woliński, CitizenGO” <petycje@citizengo.org

Sz.P. Profesor Mirosław Dakowski Dakowski,
co to znaczy, że placówka muzealna powołana przez Parlament Europejski dopuszcza się bluźnierstwa wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej?
To w pierwszej kolejności dowód świadomej prowokacji wobec katolików, ale też kolejny przykład na to, jaki, tak naprawdę, jest ideowy fundament współczesnej Unii Europejskiej.
Niestety, hasła poszanowania dla europejskich wartości są tam rozumiane bardzo wąsko. Jeśli wartości te nie są laickie i lewicowe, ale związane z dziedzictwem Kościoła katolickiego, to można je bezkarnie lżyć i ośmieszać. Nie podejmie się ich ochrony żaden unijny trybunał, nie wystosuje w ich sprawie żadnych rezolucji Parlament Europejski, a Komisja Europejska nie uzależni od ich ochrony np. dostępu do środków z Unijnego Planu Odbudowy.
Dla nas, ludzi wiary, to jedynie kolejne potwierdzenie, że sprzeciw wobec symboli naszej religii pobudza ten sam od wieków duch, który dziś przebrany jest w szaty oświeconej brukselskiej elity.
Duch nienawiści do wszystkiego co święte i nadprzyrodzone, czyli wyjęte spod panowania doczesnej władzy.
Czy pomogą nam Państwo, by nasza petycja zdobyła kolejnych 10 000 podpisów? Bardzo proszę dodać swój pod petycją z żądaniem usunięcia bluźnierczej grafiki z murów Domu Historii Europejskiej w Brukseli!
Musimy połączyć nasze siły i wspólnie stawiać czoła kolejnym bluźnierstwom w instytucjach Uniii Europejskiej, by lżenie i wyszydzanie symboli katolickiej wiary nie stało się tam nowym, świeckim obyczajem. Pozdrawiam serdecznie Paweł Woliński z całym zespołem CitizenGO P.S. Jeśli już podpisali Państwo petycję, proszę podzielić się nią z przyjaciółmi.
===========================================
Poniżej wiadomość, którą wysłałem Państwu wcześniej:
Dom Historii Europejskiej w Brukseli używa wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej w tęczowej aureoli, jako symbolu współczesnego, europejskiego aktywizmu społecznego. Ta bluźniercza prowokacja ma zaboleć wielu katolików, a szczególnie nas Polaków. Żądamy od szefa Rady Nadzorczej tej placówki i
Dyrektor Muzeum zaprzestania eksponowania bluźnierczego obrazu.
PROSZĘ PODPISAĆ PETYCJĘ
Sz.P. Profesor Mirosław Dakowski Dakowski, Dom Historii Europejskiej w Brukseli postanowił użyć wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej w tęczowej aureoli, żeby przedstawić współczesny, europejski aktywizm społeczny. Ta bluźniercza prowokacja ma zaboleć wielu katolików, a szczególnie nas Polaków. Bardzo proszę o podpis pod petycją szefa Rady Nadzorczej tej placówki Prof. Dr. Hansa-Gerta PÖTTERINGA i Dyrektor Muzeum Constanze ITZEL zaprzestania eksponowania tego obrazu. Dom Historii Europejskiej to muzeum powołane przez Parlament Europejski kilkanaście lat temu. Placówka opisuje swoją wizję działania tak:
być „wiodącym muzeum poświęconym zjawiskom transnarodowym, które wpłynęły na kształt naszego kontynentu.” Przyglądając się ekspozycjom stałym oraz wystawom czasowym, a także śledząc narrację jaką uprawia muzeum trudno oprzeć się wrażeniu, że autorzy tego pomysłu chcieli tak przedstawić kilka tysięcy lat historii Europy, żeby udowodnić, że wszystko co się wydarzyło prowadziło wprost i nieuchronnie do powstania Unii Europejskiej. Były oczywiście pewne przeszkody i przejścia, jak rewolucje, wojny, nazizm i chrześcijaństwo, ale ostatecznie zostały one pokonane i dziś idea jednej Europy jest dojrzałą i realistyczną wizją, jedyną jaką można i należy sobie wyobrażać.
Oczywiście, z punktu widzenia narratorów muzeum, „chrześcijaństwo to obca religia z bliskiego wschodu, która czasowo opanowała kontynent, ale już od epoki Oświecenia, a ostatecznie od Rewolucji Francuskiej przesądy z nią związane i ich waga w Europie została podważona”. Dziś większość mieszkańców tradycyjnie katolickich narodów jest już laicka. Co zapewne jeszcze  doskonalej przyspieszy urzeczywistnienie idei jednej (w domyśle laickiej) Europy. W całym muzeum w zasadzie nie ma żadnych eksponatów odwołujących się wprost do symboli chrześcijańskich z wyjątkiem jednego: plakatu: Ewy Podleśnej zatytułowanego Madonna i Jezus z tęczową aureolą”. Owa tęczowa aureola to, dziś wszechobecne, barwy tzw. ruchu LGBT.
Dla katolików zestawienie świętej ikony Matki Bożej, trzymającej na rękach małego Jezusa, z symboliką podważającą nauczanie Kościoła katolickiego musi być (i wydaje się, że było to celem kuratorów wystawy) bardzo bolesne. Bardzo proszę o podpis pod petycją do Hansa-Gerta PÖTTERINGA i Constanze ITZEL o usunięcie bluźnierczego dla katolików wizerunku Matki Boskiej z murów muzeum. Ruch Lesbijek, Gejów, Biseksualistów i Transseksualistów domaga się powszechnej akceptacji dla praktyk seksualnych. Z perspektywy wiary katolickiej są one wbrew naturze ludzkiej płciowości i jako takie muszą być potępiane. Tragedia takich osób dla katolika jest tym boleśniejsza, że z perspektywy nieśmiertelności duszy ludzkiej ich los jest dramatyczny. Stąd też łączenie z symboliką, życia, świętości i boskim wizerunkiem Jezusa symbolu tzw. seksualnej emancypacji może być odebrane przez wiernych katolickich jedynie jako prowokacja mająca na celu świadome upokorzenie i ostentacyjne wyrażenie braku szacunku dla ich wiary i uczuć religijnych. Jednocześnie wizerunek takich zjawisk, jak winny milionów ofiar komunizm jest w muzeum ocieplany.
Przedstawia się go jako idea, która może być w przyszłości Europy jeszcze czymś więcej niż tylko nieudanym eksperymentem z historii kontynentu. Dlatego zapewne twórcy komunizmu, Marks i Engels, oraz ich dzieło Manifest Komunistyczny mają w muzeum swoje oddzielne przedstawienia.
Oglądając je można odnieść wrażenie, że to te idee były, i nadal będą podwaliną idei zjednoczonej Europy. Podobne zabiegi perswazyjne stosowane są w przypadku imperializmu rosyjskiego. Rosja Putina jest przedstawiana jako kraj realizujący swoje geopolityczne interesy w Gruzji i na Ukrainie cóż, że okupione zniszczeniami i śmiercią.
Narratorzy nie oceniają i zostawiają tylko zwiedzającego z pytaniem, czy Unia powinna podejmować jakieś działania pokojowe poza swoimi granicami.
Pada ono w szerszym kontekście, który zdaje się sugerować, że dotychczasowe nadzieje na życie w pokoju przecież i tak się nie ziściły. Ewa Podleśna autorka tęczowej ikony miała w Polsce proces sądowy o obrazę uczuć religijnych.

Została jednak uniewinniona, gdyż polski sąd, podobnie jak niegdyś Europejski Trybunał Praw Człowieka, stał na stanowisku, że:
„członkowie wspólnot religijnych muszą tolerować i akceptować negowanie przez innych ich przekonań i praktyk religijnych”. Mówiąc inaczej negowanie przekonań i praktyk członków społeczności LGBT to homofobia i mowa nienawiści, natomiast katolicy muszą tolerować i akceptować lżenie ich wiary i symboli religijnych.

Tak w rzeczywistości wygląda europejska równość i w Domu Historii Europejskiej można znaleźć na to sporo przykładów. Niestety prawda jest taka, że tego rodzaju praktyki to kolejny totalitarny, ideologiczny dyktat, tym razem w wykonaniu środowisk, którym z ust nie schodzą hasła o miłości, czułości i nie wykluczaniu innego. Bardzo proszę o Państwa pod prośbą [żądaniem. MD] o usunięcie z wystawy czasowej plakatów „Kiedy ściany mają głos!” wizerunku Madonny z Jezusem w tęczowej aureoli. Dziękuję za wszystko, co Państwo robią, Paweł Woliński z całym zespołem CitizenGO P.S. Kolejna prowokacja wymierzona w Polskich katolików. Tym razem w wykonaniu Domu Historii Europejskiej w Brukseli. Jeśli my nie zareagujemy na bluźnierstwa w przestrzeni publicznej, czy ktokolwiek zrobi to za nas? Bardzo proszę o podpis pod naszą petycją
. Więcej informacji: Strona wystawy czasowej „Kiedy ściany mają głos w Domu Historii Europejskiej https://historia-europa.ep.eu/pl/kiedy-sciany-maja-glos Plakat Maryi z tęczową aureolą w Domu Historii Europejskiej w Brukseli. Europosłowie, żądają jego usunięcia. https://polskieradio24.pl/5/1223/Artykul/2974951,Plakat-Maryi-z-teczowa-aureola-w-Domu-Historii-Europejskiej-w-Brukseli-Europoslowie-zadaja-jego-usuniecia

Bezczelne Brednie milionera – janusza – klimatysty: Ludzie, którzy mniej zarabiają, nie powinni żreć tyle mięsa.

Oprac.: Krystyna Opozda 27 czerwca https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-polski-milioner-ludzie-ktorzy-mniej-zarabiaja-nie-powinni-zr,nId,6119775

[Czy mogę być ludzie aż tak bezczelnie głupi? Niewiarygodne, więc to pewnie oboje se wymyślili, ten wywiad? MD]

– Osoby, które mniej zarabiają, konsumują kolosalne ilości mięsa. (…) To zadanie dla instytucji, żeby ludzi uświadamiać i tłumaczyć im np., że nie mają tyle, za przeproszeniem, żreć. Jak idę do sklepu w mojej okolicy, to ludzie wynoszą takie siaty mięsa, że ja nie wiem, co z tym robią. Tu jest praca do wykonania. Ludzie naprawdę nie muszą jeść tyle, ile jedzą – uważa polski milioner Janusz Filipiak. Odniósł się w ten sposób do „wyzwań związanych ze zmianami klimatycznymi”. Mówił również o osobach latających samolotami pasażerskimi na wakacje.

Jeden z najbogatszych Polaków, prezes Comarchu i profesor nauk technicznych Janusz Filipiak tłumaczył w podcaście Forum IBRiS, jak należy poradzić sobie z globalnym zanieczyszczeniem środowiska.

– Jest coraz gorzej a niewiele się robi. Zgłasza się hasła polityczne, ale jest mało działań. Musi być 47 stopni Celsjusza, żebyśmy ten problem traktowali poważnie? – zastanawiał się na wstępie gość Agaty Kołodziej.

Janusz Filipiak: Ludzie nie powinni żreć tyle mięsa i latać na wakacje na Kretę

– 10 proc. najbogatszej części świata odpowiada za połowę emisji CO2 – wskazała prowadząca.

W odpowiedzi milioner stwierdził, że nie zna danych, o których mowa, przez co trudno mu się odnieść do zagadnienia w merytoryczny sposób. – Jednym z największych źródeł emisji CO2 jest hodowla zwierząt. Osoby, które mniej zarabiają, konsumują kolosalne ilości mięsa, co właśnie generuje CO2 – przekonywał Filipiak.

– Ja jestem milionerem, ale sąsiedzi świadkiem, że wybudowałem potężną farmę fotowoltaiczną i farmę pomp ciepła, i ja tej energii nie konsumuję – dodawał, deklarując, że jest „zeroemisyjny”. Sam raport, na który powołała się prowadząca, określił mianem „populistycznego” i dodał, że nie jest pewny, że „pokazuje on złożoność zjawisk”.

– Duże bogactwo generuje z kolei popyt na dobra luksusowe. Kupowane wówczas dobra nie wynikają z potrzeb, co uważane jest za szkodliwe dla klimatu zjawisko – dociekała prowadząca. Profesor zaczął się wówczas tłumaczyć z posiadanego samolotu, przekonując o niskiej szkodliwości swojej maszyny dla środowiska.

– Mam z tym problem, nie dlatego, że chcę się bronić i uciekać od odpowiedzialności. Zastanówmy się – jak kolosalna dawka emisji pochodzi z samolotów pasażerskich, np. starych boeingów, a ile z tego mojego samolociku? Równie dobrze ja mogę odbić piłeczkę i jako milioner powiedzieć: ludzie, lecicie na Kretę na urlop i zanieczyszczacie planetę, tak? Niech pani to wytłumaczy tej niższej warstwie społecznej, przepraszam, nie mamy warstw społecznych w Polsce. Ale niech pani wytłumaczy tym ludziom, którzy mniej zarabiają, żeby na wakacje nie latali. Ja tego argumentu nie „kupuję”, bo cóż można powiedzieć – nie latajmy? – dodawał prof. Filipiak.

– To może nie latajmy – byłby pan skłonny? – dopytywała prowadząca.

– To nie latajmy, ja latam służbowo. To zadanie dla instytucji, żeby ludzi uświadamiać i tłumaczyć im np., że nie mają tyle, za przeproszeniem, żreć. Jak idę do sklepu w mojej okolicy, to ludzie wynoszą takie siaty mięsa, że ja nie wiem, co z tym robią. Tu jest praca do wykonania. Ludzie naprawdę nie muszą jeść tyle, ile jedzą – kontynuował.

Janusz Filipiak: Mnie bardzo bulwersują zarobki bankierów

Janusz Filipiak wypowiedział się również na temat wynagrodzenia za pracę. 

– Sporo informatyków zarabia po 25 tys. zł, a dziewczyna na recepcji 4 tys. i można powiedzieć, że to niesprawiedliwe, bo dlaczego tak? Młodzi ludzie muszą mieć perspektywę zarabiania dużych pieniędzy. To nie wyklucza ludzi, którzy dostają bazową pensję i niewiele robią. Tak to widzę: osoby, które mają mniej ochoty do pracy i chcą pracować cztery dni w tygodniu powinny mieć wynagrodzenie pozwalające na godne życie, a osoby, które „ciągną” gospodarkę, powinny mieć możliwość dobrych zarobków – mówił.

Mnie bardzo bulwersują zarobki bankierów – oni spijają śmietankę, nie przyczyniając się do rozwoju gospodarczego – orzekł prof. Filipiak.

========================

mail:

pozwoli Pan, iż przytoczę słowa tego wielkiego naukowca oraz geniusza biznesu:


Każdego specjalistę można zastąpić skończoną liczbą studentów…

Cytat jest doskonałym opisem stanu intelektu, który ewoluuje w stronę eko-terroru.

MM

=============================

Zdjęcie
Zdjęcie

To, co wymusza Bruksela, jest dowodem, że „znajdujemy się w mocy wariatów”.

Michalkiewicz OSTRO o klimatystach. „Gdyby o tym powiedziano, to byłoby to kompromitujące”

https://nczas.com/2022/06/27/michalkiewicz-ostro-o-klimatystach-gdyby-o-tym-powiedziano-to-byloby-to-kompromitujace/

27 czerwca 2022

W rozmowie z portalem DoRzeczy.pl Stanisław Michalkiewicz odniósł się do tzw. polityki klimatycznej Unii Europejskiej. [https://dorzeczy.pl/opinie/316834/pakiet-fit-for-55-michalkiewicz-znajdujemy-sie-w-mocy-wariatow.html ]
W ocenie publicysty to, co się dzieje w Brukseli, jest dowodem na to, że „znajdujemy się w mocy wariatów”.

– To, co się dzieje w tej sprawie w Parlamencie Europejskim i w całej Unii Europejskiej, jest ilustracją tego, że znajdujemy się w mocy wariatów. To jest grupa ludzi, którzy mają jakąś fiksację na punkcie „ratowania planety”. Najwyraźniej nie ma innych zmartwień, dlatego próbują wepchnąć, jeśli nie pół świata, to przynajmniej Europę, w bardzo poważne kłopoty – ocenił Michalkiewicz, komentując przegłosowane w środę poprawki do „Fit for 55”.

Zdaniem publicysty w Unii widać „objawy kryzysu energetycznego”. Jak dodał, najlepiej pokazuje to powrót do węgla. Dzieje się to pomimo programu dekarbonizacji, nikt od węgla nie odstępuje. Dziś mamy ilustrację tego, co kiedyś już powiedział prezydent USA Ronald Reagan, czyli nie rozwiązuje się problemów, tylko stwarza nowe – wskazał.

Michalkiewicz zdiagnozował też przyczynę takiego stanu rzeczy. – Przypuszczam, że możemy mieć do czynienia z próbą załatwiania interesów o których nie można powiedzieć wprost. Gdyby o tym powiedziano, to byłoby to kompromitujące i żadni młodzi ludzie, jak panna Greta Thunberg – sprawiająca wrażenie niestabilnej emocjonalnienie poszliby za tym – skwitował.

Publicysta zwrócił też uwagę, że sączona zielona propaganda jest „bardzo nachalna”. W jego ocenie wykorzystuje się ją, by odwrócić uwagę młodych ludzi od rzeczywistych problemów.

Między innymi od tego, że nawet jeśli pracują, to nie stać ich na zaspakajanie podstawowych potrzeb. Nawet jeśli chcieliby sobie kupić mieszkanie, to oddają się w niewolę dożywotnią – wyliczał, podkreślając że przeciwko temu nikt nie protestuje.

Na koniec Michalkiewicz, w kontekście planowanego zakazu sprzedaży samochodów spalinowych po 2035 roku, powiedział, że „współczuje młodym ludziom, którzy będą musieli się skonfrontować” ze skutkami kolejnych zielonych regulacji UE.

Czemu Czeczeni, zwani teraz „kadyrowcami”, walczą na rzecz największego wroga Czeczenii?

[Krótka opinia Polaka, uczestnika obu „wojen czeczeńskich” z przełomu tysiącleci]

================

Witaj, Mirku drogi

Jeśli miałbym odpowiedzieć na Twoje pytanie odpowiedzieć trywialnie, to rzekłbym tak: barany idą tam, dokąd je prowadzi czaban (czeczeński pastuch). Ampukajew ujął to kiedyś mową wiązaną:

Idut barany,

Bjut w barabany.

Iż tiech że baranow,

Szjut barabany.

======================

A poważnie: ja znam Czeczenów, którzy woleli porzucić ojczyznę, niż pójść na żołd Kadyrowa, czyli Putina. To są moi towarzysze broni, dzisiaj rozproszeni po Europie, część została w Polsce. Uważają się za „iczkerijców”, czyli spadkobierców Iczkerii Dudajewa. Czekają na swój czas. Dwa zwarte oddziały walczą na Ukrainie przeciwko Rosjanom.

Natomiast Kadyrow znalazł sobie takich samych, jak on, ludzi o moralności rozwielitki. Tam są silne więzi klanowe, nadal panuje trybalizm, więc cały rozległy ród, czyli tejp – a to może być kilkanaście tysięcy ludzi – uważa za swój obowiązek wspierać krewniaka. Są tam też zwykli bandyci, dla których służba w formacjach siłowych to okazja do dobrego zarobku. Kadyrow nie stworzył prawdziwej armii, na to pewnie mu Putin nie zezwolił – kadyrowcy to oddziały specnazu policyjnego. Jedyne, czego się przez lata nauczyli i w czym brali udział, to nocne porwania przeciwników politycznych i skrytobójstwa. Jak potrafią walczyć, to pokazała wojna na Ukrainie. Natomiast w mordowaniu, gwałtach i złodziejstwie byli podobno niezrównani.

Trzeba wziąć pod uwagę, że to jest niemal w całości pokolenie młodych ludzi urodzonych albo w czasie wojen z Rosją, czyli po 1995 roku, albo już po wojnach. Kto miał w nich kształtować tradycyjną mentalność czeczeńskiego quonacha, kaukaskiego rycerza? Do szkół nie chodzili, to wszystko było rozwalone po drugiej wojnie. I tak wyrosło pokolenie oderwane od historii narodu, ideałów, szlachetnych wzorców. Widzieli tylko strumień pieniędzy, jaki zaczął spływać na Czeczenię za sprawą Kadyrowa, nowoczesną zabudowę Groznego, jeden z największych meczetów świata, zafundowany Czeczenom (posłusznym) przez Putina. A na Kaukazie pieniądze to podstawowy miernik prestiżu. Oni znają tylko kult obu Kadyrowów, ojca i syna. Pokolenie baranów ze złotymi zegarkami na ręku.

Z historii Czeczenów wiemy jednak, że co jakieś 50 lat wzniecali powstania przeciwko Rosji, więc obecny stan na Kaukazie należy uważać za tymczasowy. Upadek Putina, na który się zanosi, postawi Kadyrowa w nowej sytuacji. Nie zdziwię się, jeśli sam wystąpi przeciwko rosyjskim garnizonom na swoim terytorium, w czym Turcja chętnie mu dopomoże. Chociażby tylko po to, żeby uniknąć odwetu za popełnione na przeciwnikach zbrodnie. I będziemy mieli następnego „bohatera narodowego”, któremu puści się w niepamięć wszelkie nieprawości. Wiesz, ilu zamordowanych przeciwników politycznych spośród kaukaskich górali, wcale nie Rosjan, miał na sumieniu imam Szamil (ten XIX-wieczny)?

Tak to widzę. 

MW

Do czego potrzebne są skrobanki – aborcje – kanibalizm? Krwawy bussines.

Krwawy bussines. Płody w formie maseczek.

[Czy kiedykolwiek jakikolwiek pediatra poinformował Panie, że mleko sojowe przyczynia się do przyszłej bezpłodności dziecka?]

dr J. Jaśkowski

„Żaden kraj nie może upaść bez pomocy wewnętrznych trolli” -jj

Standardy nie są dogmatami” prof. T. Tołłoczko [Menadzer Zdrowia]

W głupocie i ciemnocie

żyje się w szczęściu i cnocie

powiedzenie XVIII w.

Przed kilkoma dniami mogliśmy obejrzeć świetny cyrk w sejmie na poziomie bazarowym. To lewa strona sali usiłowała wrzaskami, rodem i poziomem intelektualnym z Bazaru Różyckiego, uwiarygodnić własne przekonania. Z przykrością muszę stwierdzić, że w całej rozciągłości potwierdziły owe osóbki moją tezę:

Czym niższa wiedza, tym wyższe stanowisko administracyjne.

Jak wiadomo, od wielu lat toczy się krwawa wojna pomiędzy tzw. zwolennikami aborcji, pospolicie mówiąc skrobanek, czyli mordowaniem, a przeciwnikami tego procederu. O szkodliwości skrobanek pisałem już kilka lat temu. Przypomnę:

I tak nawet www.medexprespl. z dani 4 grudnia 2013 roku, zrobił prezent mikołajkowy kobietom. Opublikował mianowicie pracę opartą na metaanalizie 36 badań klinicznych. Wnioski są jednoznaczne.

Kobita, która przeszła aborcje ma 44 % szansę zachorowania na raka piersi.

Kobita, która przeszłą dwie skrobanki ma aż 76% szansę na zachorowanie na raka piersi.

A kobita, która przeszła 3 usunięcia płodów ma aż 89% szansę zachorowania na raka piersi.

Czyli, prawie pewność. Innymi słowy, chcesz mieć raka piersi musisz się skrobać.

I teraz zastanówcie się chwilę Drogie Panie, czy kiedykolwiek, jakikolwiek lekarz wam o tym przed zabiegiem skrobanki powiedział? A ok.90% pracowników służby zdrowia to Kobiety? A te wrzaski w sejmie to także kobiety.

Czy kiedykolwiek, jakakolwiek prasa zwana kobiecą o tym pisała?

Oczywiście, ta informacja nie znalazła się nie tylko w Sejmie podczas ustalania praw, ale nawet w magazynach kobiecych. Przecież nam chodzi o zupełnie co innego. Nam są potrzebne płody, mówią ludzie trzymający władzę!

Dlatego właśnie jest taki permanentny krzyk o wolności dysponowania swoim brzuchem i wprowadzanie pigułek poronnych dla dzieci. Dlatego odpowiednie osoby cały czas walczą o tzw. wolność skrobanek. Nie da się ukryć, że dominują w tej walce partie noszące nazwę socjalistycznych. Jest to długa tradycja, ponieważ nie kto inny tylko członek KC Komunistów Helena Kołłontaj w 1918 roku, po rewolucji w Rosji opracowała dekret, że wszystkie kobiety w wieku od 16 do 30 lat stanowią własność wspólną [niestety dekret długo się nie utrzymał].

Stąd taka duża ilość tzw. organizacji kobiecych, nie wiadomo oficjalnie przez kogo opłacanych, jest za wolnością aborcji. Mamy takie zagorzałe feministki jak p. Nowicką na etacie marszałka Sejmu tego „wesołego baraku nad Wisłą” [J.Pietrzak] czy prof. Środę, a czy kiedykolwiek one wspominały o konsekwencjach fizycznych aborcji?

Nie znam żadnego czasopisma tzw. kobiecego, które pisałoby jakie są skutki prawidłowo przeprowadzonej aborcji. Podobnie dziwnym trafem brak tego w programach edukacji szkolnej. Sam musisz sobie odpowiedzieć na to pytanie Czytelniku. Zamiast nauki o szkodliwości aborcji, uczą nasi posłowie dzieci, jak nakładać prezerwatywy.

Tak więc widzicie, że cała ta szopka z feminizmem jest tylko i wyłącznie fałszywą flagą.

Stąd takie ukrywanie się pod pojęciem poprawności politycznej tych wszystkich urzędników. Doskonale to opisał ks. dr Mariusz Sztaba w artykule pt:” W oparach nonsensu i absurdu”.

PT Autor opisuje dewiacje umysłowe odnośnie prawdy. Odsyłam do artykułu [ www.polishclub.org/2013/05.19. [U mnie się nie otwiera. Kto znajdzie, proszę mi przesłać. md]

Skupię się na relatywizmie poznawczym wg którego prawda jest stopniowalna , zmienna i zależna od tego, kto i w jakich okolicznościach ją głosi.

Sprawy te opisał wyczerpująco Michael Jones w książce pod tytułem „ Libido dominandi. Seks jako narzędzie kontroli społecznej” [wydawnictwo Wektory]. Więcej w artykule Jana Bodakowskiego Polskiclubonline z 23.09.2013.

W wielkim skrócie teoria ta sprowadza się do twierdzenia: „ Państwo, poprzez przejęcie kontroli nad życiem seksualnym obywateli zyskuje nad nimi władzę w sferze, która jest ich najsłabszym punktem. Kontrola ta jest skuteczna, dlatego, że nie jest postrzegana jako kontrola tylko jako wolność”.

Jest to bez wątpienia prawda, co widać na rogach ulic, gdzie po 1990 roku, czyli przemianach „politycznych”, lawinowo wyrosły sklepy i sklepiki z pornografią, opisywaną przez zasłużonych ekspertów jako dopuszczalna edukacja.

Podobnie Ministerstwo Oświaty wprowadzając tylnymi drzwiami edukację seksualną do szkół podstawowych wpisuje się w realizację tego programu.

Ale to nie wszystko. Po skrobance w jamie brzusznej zostaje ok. 500 – 750 ml krwi. Krew ta musi się usunąć. Taki proces powoduje powstawanie stanów zapalnych w jamie otrzewnowej, co doprowadza do zrostów i następnie, po ok. 10 – 20 latach, do zaburzeń przewodu pokarmowego, wątroby. O tym się także nie mówi.

Po co są płody:

To już dawno temu wyjaśniły raporty organizacji Life Dynamics. Natalia Dueholm przedstawiła całą sprawę w art. 20.08.2010 roku [www. dakowski.pl]

Cały program polityczny sprowadza się bowiem do tzw. aborcji na żądanie. Wprowadzenie takiego neologizmu prawnego daje nieograniczony dostęp do materiałów dla odpowiedniego przemysłu. Wyszło to na jaw, kiedy to firma Neocutis [ nowaskóra] opublikowała na swojej stronie internetowej informacje, że do produkcji kremów używa tkanek uzyskanych z płodów po aborcji.

Kremy te to: Bio-restorative Skin Cream, Lumbre Bio- restorative Eye Cream, Bio- Gel Bio- restorative Hydrogel, Journee Bio- restorative day Cream. Fachowo są one nazywane proteinami skórnymi.

Np. krem Journee Bio – restorative day Cream kosztuje w pudełku 30 gramowym, aż 120 dolarów i wyprodukowany został z dodatkiem komórek z ciała 14 tygodniowego chłopca.

Life DYNAMISC W RAPORCIE Z 2009 ROKU WYJAŚNIA SZCZEGÓŁOWO W JAKI SPOSÓB TE FIRMY NABYWAJĄ CIAŁA.

Doskonale o tym mówi ks.prof Zwoliński. Takie poaborcyjne płody kosztują w Chinach tylko 75 dolarów za kilogram, a już we Francji cena wzrasta do 220 dolarów. Chińskie sądy wydają zgodę na taki handelek. Wiadomo, że w niektórych kantonach wolno kobiecie mieć tylko jedno dziecko, każde następne jest mordowane.

Ostatnio ujawniono wiele więcej zapotrzebowań na płody ludzkie. Okazało się, że wiele firm spożywczych używa komórek płodowych do poprawy smaku. Takie firmy jak Kraft, PepsiCo, Nestle używają różnych substancji smakowych wyprodukowanych z wykorzystaniem tkanek płodów ludzkich.

Np. Firma Senomyx z Kalifornii produkuje „fałszywe chemikalia” zmieniające poczucie smaku. Środki te są dodawane do wielu produktów spożywczych każdego dnia.

Senomyx opiera się na preparacie HEK 293 otrzymanym właśnie z aborcyjnego płodu. Komórki są pobierane z nerek wyskrobanych płodów.

A podobno kanibalizm jest karalny, a wszyscy korzystający z tych preparatów to jak to jest z tym kanibalizmem?

================

Ale to nie wszystko.

Właśnie ostatnio tak reklamowana szczepionka przeciwko odrze – MMR również zawiera pochodne otrzymane z komórek aborcyjnych płodów. Podobnie komórki takie są zawarte w szczepionkach ProQuad – Merck, Varivax -Merck, Pentacel -Sanofil Pasteur, Havrix -GSK

VACCINES:

-MMR II (Merck)

-ProQuad (MMR + Chickenpox — Merck)

-Varivax (Chickenpox — Merck)

-Pentacel (Polio + DTaP + HiB — Sanofi Pasteur)

-Vaqta (Hepatitis-A — Merck)

-Havrix (Hepatitis-A — Glaxo SmithKline)

-Twinrix (Hepatitis-A and B combo — Glaxo)

-Zostavax (Shingles — Merck)

-Imovax (Rabies — Sanofi Pasteur)

OTHER MEDICINES:

-Pulmozyme (Cystic Fibrosis — Genetech)

-Enbrel (Rheumatoid Arthritis — Amgen)

Możesz zapytać swojego lekarza – szczepionkowca czy cokolwiek o tym wie. Izby lekarskie jakoś dziwnie nie są zainteresowane informowaniem swoich członków o tym fakcie. Ciekawe dlaczego?

A jeżeli ów Medyk nic na ten temat nie wie, to lepiej zmień lekarza, bo z resztą jego wiadomości także może być inaczej.

Za to cały czas reklamują rozmaitej maści gremia feministyczne szczepienia.

Musisz także pamiętać Dobry Człowieku, że te cząstki płodów ludzkich wstrzykiwane do krwioobiegu posiadają ładunek elektryczny dodatni. Prawidłowy ładunek elektryczny komórek jest ujemny. Jeżeli dziecko dostaje duża ilość szczepionek to te dodatnie ładunki „zaklejają” np. membrany kanalików nerkowych. A to się klinicznie nazywa niewydolnością nerek lub cukrzycą młodocianych.

Do ok. 1960 roku, dzieci otrzymywały ok. 3 szczepionek do ok.1980 liczba ta wzrosłą do 10, a obecnie już ok. 26 szczepionek, czyli. ok 56 zastrzyków. Sam więc możesz policzyć jak wzrosło zagrożenie uszkodzeniem nerek czy trzustki oraz innych narządow i organów np. mózgu!!!!

Poniżej przytoczę parę przykładów produktów spożywczych zawierających komórki uzyskane z płodów ludzkich. A podobno ludożerstwo istnieje tylko wśród dzikich.

Lipton tea and other beverages

– Propel beverages

– SoBe beverages

– Gatorade beverages

– Fiesta Miranda beverages

– Tropicana juices and beverages

NESTLE PRODUCTS:

– All coffee creamers

– Maggi Brand instant soups, bouillon cubes, ketchups, sauces, seasoning, instant noodles

W tłumaczeniu automatycznym inne produkty:

PEPSI NAPOJE: • Wszystkie Pepsi napoje bezalkoholowe •

Sierra Mist napoje bezalkoholowe • Mountain Dew napoje bezalkoholowe • Kubek piwo korzeń i inne napoje bezalkoholowe • Nie napojów Strach • Ocean Spray napojów • Najlepsza kawa w Seattlenapojów • tazo • napojów AMP Energy • Aquafina wodne • Aquafina aromatyzowane napoje • Napoje energetyczne DoubleShot • napoje Frappuccino • Lipton herbaty i inne napoje • napędzania napojów • sobe napoje napoje • Gatorade • napoje Fiesta Miranda • soków Tropicana i napojów Nestle TOWARY: • Wszystkie śmietanki do kawy • Maggi Marka błyskawiczne zupy, kostki bulionowe, keczupy, sosy, przyprawy, makaron instantKRAFT – Cadbury ADAMS TOWARY: • Guma do żucia Black Jack • Bubbaloo guma do żucia • Bubblicious guma do żucia • Chiclets • Clorets • Dentyne • odświeżyć Gum • Wiśnia Gum (Limited) • Kwaśne jabłko Gum (Limited) • Stride • Trident Cadbury ADAMS CUKIERKI: • Wiśnia Blaster • Fruit Mania •

Bassett w lukrecji Wszystkie rodzaje • Maynards Wino dziąseł • Szwedzki Ryby • Szwedzki Jagody • Soczyste Squirts • Oryginalny Zmień loading • Fuzzy Peach • Sour Chłodnice • Sour patch dla dzieci • Mini Fruit Gumy • CERT miętówki • hale Kaszel Drops NEOCUTIS „piękna” TOWARY:Neocutis męskich komórek używa przerwanych dziecka po 14-tygodniowym okresie ciąży w swoich kremów przeciwzmarszczkowych. Poniższe kremy, które sprzedają zawiera przerwana komórek płodowych, ale musimy do bojkotu wszystkich swoich produktów. • Bio-Żel Prevedem Journee • Bio-Serum Lumiere • Bio Krem regenerujący skóręSZCZEPIONKI: • MMR II (Merck) • ProQuad (MMR + Ospa wietrzna – – Merck) • Varivax (Ospa wietrzna – Merck) • Pentacel (Polio + DTaP + HiB – Sanofi Pasteur) • VAQTA (wirusowe zapalenie wątroby typu– Merck) • Havrix (wirusowe zapalenie wątroby typu– GlaxoSmithKline) • Twinrix (Hepatitis- A i B kombi – Glaxo) • ZOSTAVAX (Półpasiec – Merck) • Imovax (Wścieklizna – Sanofi Pasteur) innych leków: • PULMOZYME (Mukowiscydoza – Genetech) • Enbrel (reumatoidalne zapalenie stawów – Amgen) Źródła dla tego artykułu obejmują: http://www.endalldisease.com http://www.ewg.orghttp://www.naturalnews.com

I mamy kolejny problem. Oficjalnie w państwach tzw. cywilizowanych kanibalizm jest przestępstwem. Co do tego nikt chyba nie ma wątpliwości. A tutaj na rynek wpuszcza się produkty zawierające komórki ludzkie. Czyli, pierwsza bariera została przełamana. Po cichu, ale wszyscy się zgodzili i nikt nie protestuje.

Pytanie bowiem jest jedno: jeżeli wolno mi zjeść 10 – 1000 komórek ludzkich to dlaczego nie 10 milionów. Przecież to jest to samo ciało ludzkie. Cała różnica polega tylko na ilości bowiem, co do jakości już się zgodziliśmy ?! I kolejne pytanie. Jeżeli wolno do pepsi, to dlaczego nie wolno do kiełbasy czy jakiejś tam pasty do chleba?

Jeżeli wolno dodawać do żywności płody dziecięce, to dlaczego nie wolno np. po eutanazji.

A dlaczego tak prą do wprowadzenia eutanazji.

=============================

A zobacz jaka to ilość mięsa.

Miałem pacjenta, który był dyrektorem produkcji w dużych zakładach mięsnych w latach 70. ubiegłego wieku. Powiedział mi kiedyś, że gdyby w tamtych latach tak przyrządzał wędliny to z więzienia długo by nie wychodził. A obecnie wszyscy się zgodzili, że to co było dawniej odpadem obecnie jest kiełbasą po 5 – 10 zł za kilogram. I jeszcze ludziki się ciesza, że tak tanio kupili. A przecież na żadnej wędlinie nie ma podanego składu pomimo istnienia takiego wymogu prawnego. A jeżeli kilogram mięsa kosztuje 20 złotych, plus robocizna, to jak kiełbasa może kosztować 15 złotych?

I wszystko dzieje się „zgodnie z prawem”!

I najważniejszy problem, utrzymujemy, jako podatnicy, całe stada tzw. etyków, moralistów, filozofów, a czy kiedykolwiek problem powyższy był przez nich publicznie poruszany? Czy na uczelniach zwanych wyższymi uczy się o tym studentów, że biorą udział w kanibaliźmie w celu wzrostu dochodów jakiegoś tam koncernu?

Czy jakikolwiek pediatra, dermatolog, położnik wspomniał o tym swoim pacjentom?

Czy te wszystkie dezinformatorki głównego nurtu pisały o tych sprawach?.

Jak widzisz więc Dobry Człowieku jest to kolejny dowód, że uczelnie zmieniono na pralnie mózgów i tresurę młodych ludzi, w poprawnej na danym etapie rozwoju ideologii. Jak od maleńkości się taki huncwot przyzwyczai, że tatusia czy mamusię może jeść, to potem nie będzie marudził, pracując w fabryce przetwarzania ciał.

Podobnie religie, a właściwie ich przedstawiciele przynajmniej czołowi , żadna oficjalnie nie protestuje w Europie o tym procederze przywiezionym z Azji i Ameryki. A tylu mamy hierarchów!

Na marginesie podam jeszcze jedną informację, ukrywaną przez media głównego nurtu dezinformacji i przez te wszystkie dziennikareczki serwisów medycznych.

======================

Czy kiedykolwiek jakikolwiek pediatra poinformował Panie, że mleko sojowe przyczynia się do bezpłodności dziecka?

Już w 1995 roku angielscy lekarze obliczyli, że dziecko spożywające produkty sojowe np. mleko w stosunku do swojej wagi dostaje 3-5 razy więcej fitoestrogenów, aniżeli wielkości mogące zakłócać cykl menstruacyjny dorosłej kobiety. Zmienia to gospodarkę hormonalną noworodków zmniejszając płodność. Ten nadmiar estrogenów może powodować także wzrost komórek rakowych, szczególnie raka piersi.

Francuska Agencja d/s Bezpieczeństwa Żywności – AFSSA – odradza podawanie soi dzieciom do 3 roku życia. Od 2001 roku Francuskie Towarzystwo Pediatryczne również odradza podawanie mleka sojowego dzieciom.

A w Polsce?

Dlaczego nie piszą o tym czasopisma medyczne?.

Dlaczego izby lekarskie nie podają tego w swoich biuletynach?

Dlaczego nie uczy się o tym studentów?

Zastanawiałyście się nad tym Szanowne Panie? A odpowiedź jest prosta: ponieważ są finansowane przez przemysł.

Dodam, że 95% soi na rynku to soja genetycznie modyfikowana! Same musicie sobie Szanowne Czytelniczki resztę dopowiedzieć.

Zdaję sobie sprawę, że co niektórym moje artykuły nic nie dają.

Ale dlaczego tylko ja mam się męczyć w nocy?

Gdańsk 24.06.22r.

Aborcja w Ameryce, zwycięstwo konserwatystów, szał wściekłości lewactwa.

Amerykańscy konserwatyści pracowali na taką konkluzję Sądu Najwyższego prawie 50 lat! Sąd odrzucił swoją decyzję z 1973 r. uważającą aborcję za prawo człowieka wypływające z Konstytucji, odsyłając sprawy dotyczące aborcji do poszczególnych stanów. Roe is dead!

To ewidentne zwycięstwo Trumpa, który dotrzymał słowa desygnując konserwatywnych kandydatów do Sądu Najwyższego. Konserwatyści zachwyceni, lewica zaskoczona i wściekła. Organizuje protesty, formułuje groźby, zapowiada walkę do końca! W mediach społecznościowych brzydko i gorąco, płynie rzeka nienawiści padają wezwania, aby spalić kościoły (z wyjątkiem czarnych!). Czarnoskóra kongresmenka z Kaliforni Maxine Waters: “SN niech idzie do diabła!”...

Lewacy zorganizowani w “Jane’s Revenge” namawiają do atakowania budynków agencji pomagających kobietom w ciąży, siedzib grup antyaborcyjnych, prawicowych kongresmenów i sędziów. Takie ataki z podpaleniami i demolką miały już miejsce wcześniej  w Oregonie, Nowym Jorku, w Wisconsin i Kolorado. W Arizonie policja obawiając się nacierających lewicowych ekstremistów ewakuowała stanowy Kapitol. W wielu stanach i miastach protesty trwały cały weekend. Ci ludzie którzy wrzeszczą o insurekcji J6, dziś nawołują do protestów, buntów i podpaleń…

Co ciekawe, kompanie BIG TECH kontrolujące radykalną retorykę w internecie, te które swego czasu cenzurowały i usunęły prezydenta Trumpa, są ślepe i głuche wobec otwartych nawoływań do przemocy. Dziesiątki postów nawołuje do spalenia budynku Sądu Najwyższego. Zagrożono spaleniem siedziby FOX News, dostało się policji i dziennikarzom. Można przeczytać tweet nawołujący do ataku na “radykalnych Chrześcijan” na wiejskich terenach (lewica rządzi już w miastach). Na niesionych napisach czytamy: “Przywrócić aborcję!”, “Zarządzić chemiczną kastrację dla mężczyzn!”, Obowiązkowa sterylizacja!”.  W Eugene (stan Oregon) aresztowano 75 członków Antify zgromadzonych chwilę przed atakiem na agencję pomocy kobietom w ciąży (niestety zaraz ich wypuszczono). Lewica straszy, że SN zajmie się teraz gejowskimi małżeństwami, adopcją przez nich dzieci, antykoncepcją, a nawet międzyrasowymi małżeństwami (przypomnijmy, że czarnoskóry konserwatywny sędzia C. Thomas ma białą żonę!).

Trudno zrozumieć ten lewicowy taniec szaleństwa, przecież Sąd Najwyższy postanowił zdemokratyzować problem aborcji kierując ewentualne decyzje do wyborców w poszczególnych stanach. Kalifornijski gubernator Gavin Newsom zapowiedział zwiększenie mocy produkcyjnych tutejszych aborcyjnych klinik, zapowiadając “abortion sanctuary” na całym zachodnim wybrzeżu (Kalifornia, Oregon, Waszyngton). Od 1973 r. USA ofiarowała bardzo łatwy dostęp do aborcji, bardziej restrykcyjna była np. Francja. Po decyzji SN około połowa stanów wprowadzi poważne ograniczenia w dostępie do aborcji, oczekuje się, że ta liczba się zwiększy. W 2020 r. w USA abortowano 1 z 5-ciu ciąży, w 2017 r. było to 862,000, a w 2020 już 930,000 aborcji! Zwolennicy aborcji ostrzegają, że jeśli aborcja będzie zdelegalizowana to będzie odbywała się nielegalnie. Jednak kiedy mówią o zdelegalizowaniu konstytucyjnego prawa do posiadania broni, to nie myślą, że kiedy obywatelom odbierze się broń posiadaną legalnie, to pozostanie ona w rękach gangów i kryminalistów, którzy mają prawo gdzieś…

W najludniejszym ze stanów w Kalifornii (ok. 40 mln) mieści się ok. 20% “pracujących” w USA aborcyjnych klinik (168 klinik z wszystkich 800). Decyzja SN spowodowała zamknięcie niechcianych klinik w wielu stanach, co doprowadzi do sytuacji, że w Kalifornii będzie “pracowało” ok. jednej trzeciej  wszystkich klinik. Z istniejących 58 powiatów w Kalifornii w 22 z nich nie ma aborcyjnych klinik, gdyż są one słabiej zaludnione (poniżej 500,000 mieszkańców). Największe zagęszczenie klinik  na milion ludzi oczywiście jest w San Francisco  z 8-mioma klinikami (9 na mln). W powiecie Los Angeles  “pracuje” aż 56 klinik (5,5 na mln mieszkańców). Można się spodziewać rozwoju aborcyjnej “turystyki” z innych stanów gdzie wyborcy ograniczą aborcję. Kiedyś ludzie przybywali do Kalifornii aby “żyć, nie umierać”, w niedalekiej przyszłości będą przybywać w celu uśmiercania…

Rozumiem, że czasem ludzie żyją tak szybko, że nie mają czasu, ani ochoty na refleksję, tylko jak przysłowiowe “pelikany” łykają  medialnie serwowany “news’. Zastanawia jednak, że to kobiety domagają się w miarę nieograniczonej aborcji i ani im przez te nierzadko piękne główki nie przejdzie myśl, że same prowadzą do własnej zguby. Jeśli spojrzymy na sytuację w krajach gdzie aborcja jest dozwolona jak np. w Chinach, to trudno nie zauważyć, że stosują tam aborcję selektywną usuwającą najczęściej właśnie dziewczynki! No, ale pozostałe 56 płci jest bezpieczne.  Poza tym aborcja jest rasistowska, wiele klinik w USA jest ulokowanych w pobliżu dzielnic czarnoskórych. Podobno od 1973 r. usunięto ok. 50 do 60 mln czarnoskórych dzieci.Czarnoskórzy stanowiący dziś ok. 12,5% całej populacji (tendencja spadkowa), jednocześnie czarnoskóre kobiety dokonują ok. 40% wszystkich aborcji! 

Patrząc na politykę migracyjną pod kątem etnicznym, otwarta południowa granica USA, przez którą napływają miliony ludzi głównie latynoskiego pochodzenia, też może Demokratom wyjść bokiem. Co prawda Dems liczą na wdzięczność i lojalność nowo przybyłych, którzy lubią zasiłki i opiekę państwa, ale fakty mówią też coś innego. Otóż Latynosi cenią tradycyjne rodziny i w przeciwieństwie do przeciętnego demokratycznego wyborcy  z pogardą spoglądają na dziwactwo genderyzmu. Kochają swoje dzieci i mają większe rodziny, bywają też częściej tradycyjni i wyznający religijne wartości. Jeszcze prezydent Obama w wyborach zbierał 80% latynoskich głosów, ale już prezydent Trump uzyskał poparcie mierzone między 35-40%. Dowodem na zachodzące wielkie zmiany w ostatnim czasie jest w południowym Teksasie wybór do Kongresu  36 letniej Republikanki, matki czworga dzieci Mayra Flores pierwszej członkini Kongresu urodzonej w Meksyku.

Poparcie dla prezydenta Bidena spadło do 35,1% (Trafalgar Group) z 59,7% rozczarowanych, jedynie 15% silnie go popiera, przy 54% silnie odrzucających. Poparcie dla prezydenta Bidena wśród Latynosów spadło do 26% (sondaż Quinnipiac University, rok temu poparcie dla Bidena wśród tej samej grupy wyborców wynosiło 55%!  Podobne notowania ma Biden wśród młodych Amerykanów (27%) i wśród białych mężczyzn (29%). Najwyższe notowania ma Biden wśród Amerykanów powyżej 65 r. życia (45%) i wśród czarnoskórych Amerykanów (63%). Soros zaniepokojony spadkiem notowań Demokratów wśród Latynosów zdecydował się na wykupienie konserwatywnych stacji radiowych popularnych wśród Latynosów. Biedaczek przeznaczył na ten cel wstępnie $80 mln!

Okazuje się, że czołowi Dems, którzy najbardziej popierają aborcję w swoim życiu prywatnym stosują inne normy od tych polecanych wyborcom. Marszałkini (speaker) Kongresu Nancy Pelosi ma pięcioro dzieci, gubernator Kalifornii Gavin Newsom czwórkę!  Jeszcze w 2006 r. ówczesny senator Joe Biden mówił, że aborcja to tragedia, dziś w/g niego to konstytucyjne prawo. Swoim oburzeniem z powodu decyzji SN podzielił się też ulubieniec Klausa Schwaba, premier Kanady Justin Trudeau, twierdząc, że nikt nie ma prawa dyktować kobiecie co ma robić ze swoim ciałem. Pewnie zapomniał, że zabronił swoim  nieszczepionym wyborcom podróżowania po świecie samolotami, ale pewnie tego wymagała rewolucja… 

Mamy jednak szczęście, dotąd mężczyźni, którzy zmienili płeć na razie siedzą cicho. Pewnie uganiają się za mało dostępną formułą [mleko dla niemowląt karmionych sztucznie. md] dla swoich niemowląt. Konserwatywny, wspaniały prezydent R. Reagan swego czasu zauważył, że wszyscy popierający aborcję zdążyli już się urodzić… 

Ktoś powiedział, że trzecia kadencja Obamy jest jeszcze gorsza niż dwie poprzednie. Demokraci liczący na większą motywację swoich wyborców w jesiennych wyborach uzupełniających w związku z decyzją Sądu Najwyższego mogą się rozczarować.  Po pierwsze fala “entuzjazmu” osłabnie, a swój niebezpieczny łeb pokaże inflacja, wzrost cen żywności , cen benzyny i mieszkań. Więc jeszcze raz przed wyborczymi urnami zatańczymy utwór saksofonisty Billa Clintona : “It’s the economy, stupid!”...

Jacek K. Matysiak Kalifornia, 2022/06/27

„Teoria wycieku” czyli jeszcze jeden fałsz dla „mas”….

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/06/26/teoria-wycieku-czyli-jeszcze-jeden-plik-binarny/[Odnośniki – dla skrupulatnych – w oryginale. MD]

W lutym 2021r. Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała raport stwierdzający, że laboratoryjne pochodzenie Covid19 jest „skrajnie nieprawdopodobne”. Ale szef WHO, Tedro Adhanom, najwyraźniej nie chciał dopuścić do całkowitego pogrzebania tego pomysłu i publicznie stwierdził, że „potrzebne jest dalsze śledztwo”.

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu Off-Guardian na temat pojawiającej się i znikającej ‘teorii wycieku laboratoryjnego’ dotyczącej wirusa Sars-Cov-2.

___________***___________

„Teoria wycieku laboratoryjnego” powraca… jako kolejny fałszywy plik binarny

Teoria, że ​​„Covid” powstał w laboratorium biologicznym, wróciła na pierwsze strony gazet w ciągu ostatnich kilku tygodni, służąc jako doskonały przykład swojego rodzaju fałszywego pliku binarnego, przed którym ostrzegał Off-Guardian.

„Teoria wycieku laboratoryjnego” – która promuje ideę, że Sars-Cov-2 jest produktem bioinżynierii z laboratorium jako programu „wzmocnienia funkcji” [“gain-of-function” program], a następnie przypadkowo lub celowo wypuszczonego wśród niczego nie podejrzewającej populacji – po raz pierwszy pojawiła się na czołówkach w mediach już w styczniu 2020 roku.

W tamtym czasie przez ogromną większość mediów była uważana za „rasistowską” „antychińską” teorię spiskową i wypadła z narracji.

Odrodziła się w 2021 roku. Nagle i niewytłumaczalnie przestała być rasistowską.

W lutym 2021r. Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała raport stwierdzający, że laboratoryjne pochodzenie Covid19 jest „skrajnie nieprawdopodobne”. Ale szef WHO, Tedro Adhanom, najwyraźniej nie chciał dopuścić do całkowitego pogrzebania tego pomysłu i publicznie stwierdził, że „potrzebne jest dalsze śledztwo”.

Ogólnie rzecz biorąc, w tym czasie sugerowanie, że „wirus” powstał w laboratorium nagle stało się znacznie mniejszym tabu.

BBC opublikowało nawet artykuł wyjaśniający zatytułowany „Pochodzenie Covid: dlaczego teoria wycieku z laboratorium Wuhan jest traktowana poważnie”, a New Yorker donosił:

„Naukowcy i komentatorzy polityczni nie odrzucają już możliwości, że COVID-19 wyłonił się z chińskiego laboratorium”.

Jak zauważa strona Wikipedii:

„Od maja 2021r. niektóre organizacje medialne złagodziły wcześniejszy język, który opisywał teorię wycieku laboratoryjnego jako ‹obaloną› lub wręcz ‹teorię spiskową›”

W tamtym czasie przeprowadziliśmy krótką weryfikację faktów [fact-check] dotyczącą koronawirusa na temat „Covid to broń biologiczna”.

Następnie, w grudniu 2021r., Daily Mail poinformował, że dr Alina Chan powiedziała brytyjskiemu komitetowi naukowemu ds. nauki, że „rozsądnie jest sądzić, że wirus został zaprojektowany w Chinach” i że „bardziej prawdopodobne jest pochodzenie z laboratorium”.

Ale po krótkiej wrzawie z tego powodu, temat ponownie zniknął z pierwszych stron.

Teraz powrócił. I nabiera rozpędu.

W maju 18 naukowców (w tym dr Chan) opublikowało w czasopiśmie Science list otwarty, domagając się od autorytetów należytego „badania pochodzenia Covid-19”.

Dwa tygodnie temu Światowa Organizacja Zdrowia opublikowała raport, że nadal badają pochodzenie Covid i że żadna hipoteza nie została całkowicie wykluczona.

15 czerwca szef WHO powiedział dziennikarzom na konferencji prasowej, że wykluczenie teorii wycieku z laboratorium było „przedwczesne” i miały miejsce „naciski”, aby tak zrobić. Wezwał Chiny do „przejrzystości, otwartości i współpracy, zwłaszcza w zakresie informacji, surowych danych, o które prosiliśmy na początku pandemii”.

Tym razem Chiny zareagowały, odrzucając teorię wycieku z laboratorium jako „kłamstwo” i „propagandę antychińską”, jednocześnie sugerując, że prawdziwy wyciek z laboratorium prawdopodobnie pochodził z amerykańskiego laboratorium broni biologicznej w Fort Detrick.

Następnie, 18 czerwca, The Daily Mail poinformował, że pomimo publicznie zachowanej neutralności, Tedros Adhanom „prywatnie wierzył”, że Covid powstał w laboratorium.

Krótko mówiąc, powstają dwa pozornie opozycyjne obozy – Zachód kładzie podwaliny pod obwinianie Chin za pandemię, podczas gdy Chiny (i prawdopodobnie Rosja w dalszej kolejności) obwiniają USA.

To jest wręcz podręcznikowy fałszywy plik binarny.

Należy zauważyć, że obie te rzekomo przeciwstawne strony zgadzają się co do najważniejszego aspektu kłamstwa pandemicznego – że Covid to wyjątkowa nowa i niebezpieczna choroba, którą należy leczyć za pomocą masek, lockdownów i szczepionek – a tylko gwałtownie różnią się, co do tego skąd może pochodzić ta „prawdziwa i śmiertelna nowa choroba”.

Oczekują, że pójdziesz tym tropem.

Chcą, abyś zapomniał, że „covid” to tylko nic nie znacząca nowa nazwa starej znajomej grupy objawów „sezonowych”. Chcą, abyś zapomniał, że to wszystko było oszustwem – i abyś zamiast tego opowiedział się po „stronie” w tej hałaśliwej i całkowicie fałszywej debacie o „pochodzeniu”, tworzonej wg ich scenariusza.

W chwili, w której ‘wejdziesz w to’, już cię mają – ponieważ zgadzając się na debatowanie skąd „to” pochodzi, jednocześnie zaakceptowałeś „to” – tj. śmiercionośny nowy patogen – i to, że istnieje i należy się nim zająć.

I to wszystko, czego od ciebie chcą.

Uważamy, że powinieneś grzecznie odrzucić tę zaaranżowaną „kontrowersję”. Ponieważ jakkolwiek realny jest podział Wschód-Zachód w innych obszarach, to jeśli chodzi o współudział, obie strony są po tej samej stronie i forsują tę samą historię.

I zarówno Wschodowi, jak i Zachodowi jest na rękę by przekonywać do tego fałszywego pliku binarnego – i wszechobecnego strachu przed „bronią biologiczną” – kosztem szerszego i bardziej uczciwego dochodzenia.

Po prostu powiedz nie.
________________

The “Lab-Leak Theory” returns…as yet another fake binary, Kit Knightly, Jun 23, 2022

ZBANKRUTOWANY „LIBERALIZM”

[umieściłem cudzysłów w tytule, bo dziś defonicji „L.” jest więcej , niż szarańczy w Egipcie. MD]

Komentarz Eleison nr DCCLXXX (780) Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Ryszarda Williamsona

25 czerwca 2022 https://fsspxr.wordpress.com/komentarze-eleison/

Na stronie internetowej TFP znajduje się kolejny znakomity artykuł Jana Horvata, opublikowany miesiąc temu, a zatytułowany: „W obliczu krachu liberalizmu, gdzie powinniśmy szukać rozwiązań?” Choć niniejsze „Komentarze” nie zgadzają się ze wszystkim, co pojawia się na stronie TFP, tak samo jak TFP nie musi zgadzać się ze wszystkim, co pojawia się w niniejszych „Komentarzach”, to jednak artykuły Jana Horvata cechuje wyjątkowa umiejętność opisywania relacji między bezbożnym światem a Bogiem, ponieważ dogłębna znajomość doktryny Kościoła umożliwia mu rozumienie istoty problemów.

Nowoczesność przedstawia liberalizm jako początek historii. Przed liberalizmem – twierdzą liberałowie – nie było nic poza ciemnotą i mrokiem. Liberalizmowi przypisuje się cały postęp i poczucie bezpieczeństwa we współczesnym świecie. Dlatego też, gdy liberalizm rozpada się i upada, większość liberałów automatycznie wyklucza to, co było przed nim, jako możliwe rozwiązanie.

Jednak coś niezwykłego istniało przed liberalizmem. Było to średniowieczne chrześcijaństwo. Ta właśnie chrześcijańska cywilizacja przemieniła Zachód we wzorzec miłości i porządku. Nie była może ona doskonała, ale znała zranioną przez grzech pierworodny ludzką naturę i działała tam, gdzie tylko mogła. Opierała się mocno na rzeczywistości, a nie na fantazji. To cywilizacja chrześcijańska było pierwszą cywilizacją, która dała początek szpitalom i uniwersytetom. Zrodziła rządy i państwo prawa. Pod jej wpływem rozkwitła sztuka i muzyka.

Liberalizm, wyrosły na gruncie Oświecenia i okrucieństw Rewolucji Francuskiej, dał początek wiekowi zamętu, masowej industrializacji i materializmu. Liberalne ruchy polityczne prześladowały Kościół, ograniczając jego wolność i konfiskując jego własność. Rządy państw pochłonęły charytatywne dzieła Kościoła i włączyły je do swojej zimnej biurokracji.

Liberalizm zsekularyzował i zdesakralizował społeczeństwo, ustanawiając fikcję życia w świecie bez Boga. Nowoczesność zaś zapłaciła wysoką cenę za utrzymywanie tej fikcji. Bezbożny system dał bowiem początek straszliwym wojnom i ideologiom sprzecznym z ludzką naturą.

Dziś liberalizm jest bankrutem. Jego wewnętrzne sprzeczności niszczą wszystkie istniejące jeszcze elementy porządku. Nie ma sensu spoglądać dalej w stronę liberalizmu, szukając rozwiązań dla wynikającego z niego kryzysu. Liberalizm stworzy co najwyżej skrajne wersje samego siebie. Znacznie lepiej jest spojrzeć za liberalizm i w ten sposób powrócić do korzeni i źródeł cywilizacji chrześcijańskiej.

Cywilizacja chrześcijańska opiera się na zupełnie innych fundamentach. Działa ona z naturą ludzką, a nie przeciwko niej. Jest to system oparty na organicznych rozwiązaniach, które w sposób naturalny i spontaniczny rozwijają się wewnątrz porządku społecznego zorientowanego na dobro wspólne. Ta zasada pomocniczości zapewnia niesłychaną wolność, gdyż jednostki społeczne szukają pomocy w rozwiązywaniu swoich potrzeb i pomagają innym w ich niedostatkach. Cywilizacja chrześcijańska nie jest tyranią Boga, jak twierdzą liberałowie. Zarówno sfera doczesna, jak i duchowa, zajmują się swoimi sprawami i zakresem objętym odpowiedzialnością. Jeśli takie społeczeństwo praktykuje cnotę, może ono rozkwitać gospodarczo i politycznie, a jednocześnie pomagać w prowadzeniu dusz ku uświęceniu i zbawieniu.

Jednak wielu liberałów woli utrzymywać, że mężczyzna może być kobietą, a kobieta mężczyzną, zamiast przyznać istnienie cudownej rzeczywistości natury ludzkiej stworzonej przez Boga. Wolą oni realizować deliryczne urojenia niż żyć w uporządkowanej wolności podążając za naturalnym prawem moralnym.

Jedynym wyjściem dla tych, którzy nadal wierzą w prawdę, tradycję i Boga, jest porzucenie liberalnej narracji i jej błędnych założeń. Wierni muszą szukać rozwiązań poza liberalizmem i powrócić do chrześcijańskiej prawdy i piękna – odwiecznych, a jakże aktualnych – które cały czas wołają do dusz.

Kyrie eleison.

Korupcja polityczna – mój ulubiony skecz opowiadany przez wszystkie opcje

Przez Matka Kurka – 26 czerwca 2022 https://www.kontrowersje.net/korupcja-polityczna-moj-ulubiony-skecz-opowiadany-przez-wszystkie-opcje

PiS i Kaczyński sięgnęli po stare metody polityczne, które mają dość pospolitą nazwę, mianowicie: „sprzedał się za stołek”. Ponieważ PiS jest na tak zwanym musiku, to płaci bardzo wysokie ceny i nikt z nimi nie chce rozmawiać na niższym poziomie niż stanowisko w ministerstwie. W taki sposób do rządu „Zjednoczonej Prawicy” trafiła Agnieszka Ścigaj, niegdyś z Kukiz15, potem z Koalicji Polskiej, a ostatnio była w kole poselskim „Polskie Sprawy”. Z tego samego koła do rządu przyszedł Sośnierz senior, bo jak wiadomo mamy w polskim parlamencie jeszcze Sośnierza juniora, który też opuścił partię matkę „KORWIN” i stworzył własne ugrupowanie „Wolnościowcy”. Przywołanie tylko tych kilku przykładów pokazuje, jak się w polskiej polityce toczą kariery i chciałoby się powiedzieć, jak się staczają ludzie, ale zanim wygłosimy tak surowe oceny, to pójdźmy dalej i szerzej.

Zawsze tak jest, że opozycja komentuje „korupcję polityczną władzy”, rzecz w tym, że mówimy o opozycji, która wcale nie tak dawno sama była władzą. Bez żadnych pomocy naukowych, podręczników historii i politologii, jestem w stanie wymienić najbardziej spektakularne transfery polityczne. Dlaczego transfery, nie korupcje? Ano dlatego, że jak opozycja jest władzą, to ona nie korumpuje, tylko właśnie przeprowadza transfery polityczne dla dobra Ojczyzny i pomyślności obywateli. Zacznę chronologicznie od Mariana Krzaklewskiego, był taki bogobojny polityk i szef „Solidarności” nazywany „Pięknym Maryjanem”. Na jego nieszczęście i nasze szczęście, poległ z kretesem w wyborach prezydenckich i to wyłącznie z jednego powodu. Krzaklewski nie był w stanie zrzucić z siebie całego bałaganu jakiego narobiła AWS pod jego przewodnictwem. Gdy się rozsypał AWS posypała się też Unia Wolności, natomiast na reszcie gruzów powstała Platforma Obywatelska, która krzyczała: „nigdy więcej AWS”. Minęło parę lat i Donald Tusk wciągnął Mariana Krzaklewskiego na listy wyborcze do Parlamentu Europejskiego. Krzaklewski znów z kretesem poległ, ale korupcja, przepraszam, transfer pozostaje faktem.

Michał Kamiński pseudonim „Misiek”, szef kampanii PiS, szef w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, to dopiero nieprawdopodobna lista transferowa i to przy jednym nazwisku. Pomijam litościwie czasy ZCHN i think tank Instytut Myśli Państwowej, który założył razem z Kazimierzem Marcinkiewiczem i Romanem Giertychem, by przejść do porzucenia PiS i założenia PJN, gdzie się Kamiński całkowicie ośmieszył. Następnym krokiem był start do Parlamentu Europejskiego pod szyldem PO, potem objęcie stanowiska szefa kancelarii Ewy Kopacz i szefa kampanii Bronisława Komorowskiego. W kolejnych etapach był start do parlamentu polskiego z listy PO i skreślenie Kamińskiego jako członka PO. Wreszcie Kamiński założył, jakżeby inaczej, własne koło poselskie „Europejscy Demokraci”, ale z takim szyldem nie miał szans dostać się do parlamentu, dlatego przeszedł do PSL i dzięki temu został senatorem oraz wicemarszałkiem. Przytoczę jeszcze historię Bartosza Arłukowicz, ale krótko, bo to klasyczna kopia. Był zagorzałym posłem lewicowym nieludzko krytykującym Tuska, ale gdy od Tuska dostał stołek ministra zdrowia, natychmiast został liberałem. Po doprowadzeniu do katastrofy służby zdrowia, w nagrodę otrzymał miejsce biorące na liście PO do Parlamentu Europejskiego.

Czy którykolwiek z liderów partyjnych pamięta o tych „karierach” swoich byłych i nowych kolegów? Z tego, co widać i słychać to żaden nie pamięta! Obojętnie, czy Tusk, czy Kosiniak-Kamysz, czy też Czarzasty, wszyscy opowiadają o korupcji, nie o transferach. Przy tych wywodach unoszą się moralnie tak wysoko, że żaden jogin nie byłby w stanie pobić ich rekordów lewitacji. W związku z powyższym bez najmniejszych zahamowań śmieję się do rozpuku za każdym razem, jak się którykolwiek polityk w tym temacie wypowie. Fenomen zjawiska polega na tym, że są to absolutnie zgrane dowcipy, modelowe suchary, ale mimo wszystko zawsze śmieszą, przynajmniej mnie.

Wszystko rośnie – razem z krajem

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5202 „Goniec” (Toronto)  •  26 czerwca 2022

Napięcie w Europie Środkowej od kilku dni gwałtownie wzrosło. Litwa, powołując się na ostatni pakiet sankcji, jakie Unia Europejska zastosowała przeciwko Rosji, zamknęła kolejowy tranzyt stali i wyrobów żelaznych przez swoje terytorium do Okręgu Królewieckiego. W odpowiedzi Rosja wystosowała wobec Litwy coś w rodzaju ultimatum – że mianowicie podejmie kroki odwetowe. Na czym miałyby one polegać – tego na razie nie wiadomo, natomiast wiadomo, co na to odpowiedziała Litwa. Otóż władze litewskie stanęły na nieubłaganym gruncie praworządności – że zablokowanie tranzytu jest zgodne z prawem, a jeśli Rosja uważa inaczej, to powinna zwrócić się po wyjaśnienia do Komisji Europejskiej, albo nawet do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który właśnie interpretuje sytuacje prawne. Rosja bowiem powołuje się na umowę z Unią Europejską z roku 2003, według której tranzyt do Obwodu Kalinigradzkiego przez Litwę miał być zapewniony. Dodajmy, że miesięcznie do Obwodu Kaliningradzkiego przez Litwę przejeżdża około 100 pociągów.

Jeśli okaże się, że sytuacja, do jakiej ostatnio doszło jest rozwojowa, to oznaczałoby, że marzenie prezydenta Zełeńskiego, by wojna na Ukrainie rozszerzyła się na inne kraje Europy Środkowej, może się spełnić. W takiej sytuacji do wojny z całą pewnością wciągnięta zostałaby również Polska. Czy decyzja Litwy została podjęta przez nią samodzielnie, czy też wykonała ona czyjeś polecenie – tego oczywiście nie wiemy, chociaż samowolka w tym przypadku byłaby raczej mało prawdopodobna. Z drugiej strony Rosja też nie może iść na całość, bo zaatakowanie Litwy oznaczałoby otwarty konflikt militarny z NATO. Co prawda art. 5 traktatu waszyngtońskiego z 1949 roku nie obliguje państw członkowskich NATO do konkretnej reakcji w obliczu napaści na państwo członkowskie, ale Rosja, choćby ze względów prestiżowych, nie bardzo może pozwolić, żeby ją w ten sposób testowano. Margines bezpieczeństwa, zapewniany przez powstrzymywanie się państw NATO przed bezpośrednimi działaniami militarnymi przeciwko Rosji, w ten sposób się zmniejszył.

A tu akurat wicepremier odpowiedzialny w rządzie „dobrej zmiany” za nadzorowanie resortów siłowych, czyli Jarosław Kaczyński, właśnie odszedł z rządu, powierzając stanowisko wicepremiera Mariuszowi Błaszczakowi, który jednocześnie pełni urząd ministra obrony narodowej. Najwyraźniej woli, by decyzje formalnie podejmował ktoś inny, chociaż oczywiście bez zgody Naczelnika Państwa, którym Jarosław Kaczyński nieformalnie pozostaje, żadna decyzja nie może wejść w życie. Minister Błaszczak dał się poznać jako dygnitarz wojowniczy, który poza tym bez mrugnięcia okiem kupuje od Naszego Najważniejszego Sojusznika wszystko, czym tamten pragnie nas obdarzyć, więc w tej roszadzie personalnej można dopatrywać się również jego ręki. Czyjej ręki można się dopatrywać w powrocie do rządu na stanowisko ministra od spraw zbrojeń w Kancelarii Premiera pana Tadeusza Kościńskiego, byłego ministra finansów, który udelektował nasz nieszczęśliwy kraj „Polskim Ładem”, do którego zraził się nawet pan premier – trudno powiedzieć – ale jakaś ręka na to stanowisko go przecież przeniosła.

Warto tedy przypomnieć, że były dwa momenty, w których Sojusznik sprawiał wrażenie, jakby też chciał doprowadzić do rozszerzenia wojny z Rosją na przynajmniej niektóre państwa Europy Środkowej. Za pierwszym razem chodziło o przekazanie przez Polskę Ukrainie samolotów wojskowych. Jak pamiętamy, Departament Stanu pozwolił Polsce te samoloty przekazać, zaznaczając z naciskiem, że to będzie polska suwerenna decyzja, z którą USA nie mają nic wspólnego.

Ale kiedy minister Rau zaproponował, by te samoloty poleciały do amerykańskiej bazy lotniczej w Ramstein w Niemczech i żeby suwerenną decyzję, co z nimi zrobić, podjęły Stany Zjednoczone, to okazało się, że ta propozycja nie tylko nie była „konsultowana”, ale w ogóle jest bezsensowna. A jest bezsensowna, bo jej spełnienie stwarzałoby „ryzyko”.

Drugi moment, to deklaracja Naczelnika Państwa podczas jego bohaterskiej pielgrzymki do Kijowa, żeby NATO wysłało na Ukrainę uzbrojoną po zęby „misję pokojową”. Wprawdzie sekretarz generalny NATO Stoltenberg od razu się od tego odciął oświadczając, że NATO nie jest stroną w tym konflikcie i nie zamierza nią zostać, ale rzeczniczka Białego Domu, pani Psaki zakomunikowała, że propozycja ta będzie „rozważana”. Było to bardzo niepokojące, ale na szczęście prezydent Biden podczas swej podróży po Europie najpierw porozmawiał z państwami poważnymi, więc kiedy przyjechał do Warszawy, to już o żadnej „misji pokojowej” nie było mowy.

No a teraz Litwa z blokadą tranzytu.

Tymczasem nasz nieszczęśliwy kraj ma wystarczająco dużo zmartwień. Przede wszystkim niemiecki szantaż finansowy przewiduje nie tylko konieczność likwidacji Izby Dyscyplinarnej, ale i realizację innych pomysłów. Parlament Europejski przyjął bowiem rezolucję, można powiedzieć, delegalizującą zarówno Trybunał Konstytucyjny w Warszawie, jak i „nową” Krajową Radę Sądownictwa. Toteż pan premier Morawiecki zauważył niedawno, że „nie ma ochoty umierać” za wymiar sprawiedliwości.

Najwyraźniej nawet gdyby nie było niemieckiego szantażu finansowego, to pan premier zrobiłby wszystko, co trzeba, na złość ministrowi Ziobrze, z którym od samego początku drze koty. Ten z kolei odgryza się premierowi Morawieckiemu na odcinku węglowym twierdząc, że powrót do węgla, to kwestia naszego bezpieczeństwa. Rzeczywiście, po podpisaniu przez premiera Morawieckiego programu „dekarbonizacji” Polski, a zwłaszcza po trudnej do wytłumaczenia decyzji o wstrzymaniu importu rosyjskiego węgla grubego, z którego korzystały przede wszystkim gospodarstwa domowe oraz zakręceniu przez Rosję kurka z gazem dla Polski, sytuacja stała się kłopotliwa. Cena węgla powoli podchodzi do 3 tysięcy zł za tonę. W odpowiedzi rząd zapowiedział wprowadzenie ceny urzędowej w wysokości 996 zł za tonę dla odbiorców indywidualnych. Różnica między tą ceną a ceną rynkową, będzie wyrównywana do 750 złotych za tonę przez rząd, który jednocześnie ustanowił limit na zakup z dopłatą do poziomu maksymalnie 3 ton. Właśnie w jednej z niewielkich spółdzielni mieszkaniowych na Mazowszu skończyły się zapasy węgla, w związku z tym mieszkańcy nie mają ciepłej wody, aż uda się kupić węgiel – ale wtedy cena ciepłej wody będzie pewnie wyższa.

Nie wie bowiem lewica, co czyni prawica, bo z jednej strony okazuje się, że skoro nie ma gazu, to bez węgla nie da się żyć, ale z drugiej – po staremu rząd dopłaca do wymiany „kopciuchów” na eleganckie piece gazowe, bo taki rozkaz rzuciła w swoim czasie Światowa Organizacją Zdrowia, która wojuje nie tylko z wirusami, ale i ze smogiem.

Na tych przykładach widać trafność spostrzeżenia prezydenta Ronalda Reagana, który zauważył, że rządy nie rozwiązują żadnego problemu, a tylko stwarzają coraz to nowe.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Niedzielski wstydu nie ma. Szósta fala bezczelności.

https://nczas.com/2022/06/25/nie-ma-wstydu-nie-uwierzysz-co-niedzielski-powiedzial-po-niemal-dwoch-latach-urzedowania/
W rozmowie z Medonetem „minister pandemii” podsumował niemal dwa lata urzędowania na tym stanowisku. Zapowiadał też szóstą falę mniemanej pandemii i mówił o czwartej dawce szprycy.

Niedzielski przyznał, że to „dwa lata najcięższej pracy w jego życiu”.

– Można powiedzieć, że rzeczywiście profitów, i nie chodzi mi tu broń Boże o finanse, brak. Niezależnie od tego, co byśmy nie robili, zawsze znajdowali się kontestatorzy i zawsze było wzbudzane swego rodzaju larum – grzmiał minister.

Jak dodał, „niestety nie można liczyć na to, że są rozwiązania, które będą miały powszechną akceptację”.

Odpowiadając na pytanie, jak ocenia działania swojego resortu podczas mniemanej pandemii, Niedzielski podkreślił, że MZ jest odpowiedzialne przede wszystkim „za aspekty logistyczno-organizacyjne systemu ochrony zdrowia”. Wskazał tu na „zarządzanie m.in. dostępnością łóżek, tworzeniem nowych szpitali tymczasowych i ich wyposażeniem”.

– I pod tym kątem – z całą pewnością to powiem – wykonaliśmy dobrą pracę, często w przeciwieństwie do innych państw – twierdził. – U nas nie było sytuacji braku dostępności łóżek dla pacjentów. U nas nie było wyborów, kogo podpiąć do respiratora. U nas nie zabrakło tlenu. Owszem, nie każdy może otrzymał opiekę na tym poziomie, na którym powinien, ale jednak ją otrzymał – powiedział w dalszej części.

Niedzielski przyznał, że „w pewnym momencie” był problem „z ratownictwem medycznym, kiedy karetki rzeczywiście czekały na podjazdach”. – Proszę zwrócić jednak uwagę, że w kolejnych falach to zjawisko już praktycznie nie występowało, bo kontraktowaliśmy nowe zespoły ratownictwa medycznego, monitorowaliśmy czas dojazdu karetek, ich bieżącą dostępność i powody niedostępności – mówił.

Kto odpowiada za zgony?

Szef pandemicznego resortu zdrowia stwierdził też, że przeprowadzono analizę przyczyn zgonów. – Okazało się, że dużym problemem jest zbyt późne zgłaszanie się do szpitali czy też zbyt późny telefon na pogotowie. Ludzie czekali do ostatniej chwili, zaleczając się często — bo nie lecząc — koncentratorami tlenu – twierdził Niedzielski.

Redaktor naczelna Medonet, Anna Zimny-Zając, przytoczyła jednak statystyki dotyczące zgonów nadmiarowych. Polska pod tym względem znalazła się w ścisłej czołówce w Europie.

– W 2021 r. w Polsce zmarło najwięcej osób od czasów II wojny światowej – ponad 506 tys. To aż o 40 tys. więcej niż w równie tragicznym roku 2020, gdy odeszło ponad 477 tys. Polaków, czyli o 68 tys. więcej niż w przedpandemicznym 2019 r. W moim odczuciu te statystyki trudno uznać za potwierdzenie dobrze wykonanej pracy – oceniła dziennikarka.

Zawsze można zrobić coś lepiej. Jak ktoś twierdzi, że nie, to przemawia przez niego pycha – odparł Niedzielski.

Dalej przyznał, że „poniekąd” wpływ na ogromną liczbę zgonów nadmiarowych miał fakt ograniczenia diagnostyki na rzecz tworzenia łóżek covidowych. „Minister pandemii” wymienił także „niższą skłonność ludzi do korzystania z usług zdrowotnych oraz ograniczenia dostępności na poziomie POZ i przeważenia wizyt w kierunku teleporad, co w pewnym momencie musieliśmy zacząć zwalczać”.

„Antyszczepionkowcy” i fake newsy

Niedzielski nie omieszkał także obwinić „antyszczepionkowców”. – Na pewno część odpowiedzialności – i to musi wybrzmieć – za nadwyżkowe zgony ponoszą wszyscy ci, którzy namawiali do nieszczepienia się. Niezaprzeczalnie ryzyko ciężkiego przejścia COVID-19 i śmierci u osoby zaszczepionej było zdecydowanie mniejsze. Z naszych analiz wynika, że ryzyko zgonu osoby niezaszczepionej było 10 razy większe niż osoby, która przyjęła wszystkie dawki szczepienia – grzmiał.

– Poziom zła, jakie w kontekście właśnie stanu zdrowia Polaków i walki z COVID-19 wyrządziły fake newsy, manipulacje, ale i hejt jest po prostu przerażający – grzmiał.

– Wyniknęło z niego wiele problemów także w moim życiu i to nie tylko służbowym. Środowisko antyszczepionkowe obrało mnie za cel – otrzymuję cały czas groźby i pogróżki, niektórzy ferują wyroki publiczne – żalił się Niedzielski.

Szpryca

Minister odniósł się także do kwestii szprycowej. Jak podkreślał, gdy tylko pojawi się decyzja EMA wprowadzająca czwartą dawkę, rozpocznie się kolejny sezon szprycowania Polaków. – Nie może być też jednak przyzwolenia, by producenci wciąż oferowali szczepionkę na pierwotną wersję wirusa. Jest deklaracja, że jesienią będzie dostępna szczepionka ukierunkowana na Omikrona, ale odpowiednie wnioski mają wpłynąć do EMA dopiero pod koniec sierpnia – dodał.

Szósta fala

Padło też pytanie, „kiedy” w Polsce rozpocznie się szósta fala mniemanej pandemii. – Obecne prognozy mówią, że w lipcu może wzrosnąć liczba zakażeń, nawet do tysiąca nowych przypadków dziennie. Takie liczby nie stanowią jednak zagrożenia dla wydolności systemu opieki zdrowotnej, a to jest kryterium wprowadzania różnych scenariuszy. Jeżeli chodzi o wrzesień czy październik, prognozy na razie nie pokazują większego przyspieszenia pandemii, jednak oczywiście nie możemy się na nich opierać w 100 proc., co pokazały nam minione fale – przyznał Niedzielski.

– Zresztą niezależnie od prognoz przygotowujemy się na najgorsze, co oznacza, że we wrześniu i październiku może nastąpić znaczny wzrost zakażeń. Ale według naszych analiz ten wzrost zakażeń niekoniecznie musi przełożyć się na zwiększoną liczbę hospitalizacji, więc jest to mało realny scenariusz, by doszło do problemów w działaniu systemu opieki zdrowotnej – dodał.

Źródło: medonet.pl

Kamieni [milowych] kupa. Prorok jakiś – ki diabeł?

Iza 25 czerwiec 2022

Bartłomiej Sienkiewicz określił kiedyś projekty rządowe jako „…. i kamieni kupa”. Prorok jakiś – ki diabeł? 

Marek Suski nazwał ostatnio KPO skandalem. Suski reprezentuje poglądy wszystkich posłów, którzy -jak twierdzą -nie wiedzieli co w tym dokumencie naprawdę jest. 

Dokument w języku angielskim ( dobrze, że nie w niemieckim)  można znaleźć pod adresem  https://ec.europa.eu/info/system/files/com_2022_268_1_annex_en.pdf

[A w języku krajowców – gdzie?? nie warto?? Pozatem Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro oświadczył, że tekst po polsku dyskutowany w rządzie, znacznie różnił się od powyższego, przyjętego po cichu: Rozjazd czy rozłam w rządzie? Resort Zbigniewa Ziobry wydaje komunikat, że nie zaakceptował KPO z zapisami o podatkach na auta spalinowe md]

Wśród kamieni milowych zastrzeżenia budzą przede wszystkim wymagania zmian nie mających nic wspólnego z polskim systemem sądownictwa, będącym podobno kamieniem (they multiply like rabbits).. obrazy dla wartości UE 

Na przykład kamień milowy nr E3G zakłada wejście w życie w 2024 roku aktu prawnego wprowadzającego opłatę rejestracyjną od pojazdów emitujących spaliny.

Kamień milowy nr E4G zakłada wejście w życie w 2026 roku aktu prawnego wprowadzającego podatek od własności pojazdów emitujących spaliny.

Czy ktoś pomyślał o prawdziwym a nie wydumanym wykluczeniu osób mieszkających w wiejskich osadach oddalonych od większych ośrodków, których nie będzie stać na zakup bardzo drogich samochodów elektrycznych ani  na ten podatek, więc nie będą mogli nawet dojechać do lekarza? 

Kamień milowy nr A71G zakłada wejście w życie w 2023 roku nowelizacji odpowiednich ustaw która zapewni objęcie składkami na ubezpieczenie społeczne wszystkich umów cywilnoprawnych (emerytalnych, rentowych, wypadkowych i chorobowych, niezależnie od uzyskanych dochodów z wyjątkiem „umów ze studentami poniżej 26 roku życia”.

Szkodliwość tej nowelizacji nie wymaga chyba komentarza.

Najistotniejsze jest jednak co innego. Sformułowania tego dokumentu są tak niejednoznaczne, że nikt nigdy nie będzie w stanie ustalić czy zostały spełnione wymagania w nim zawarte. Nie wiadomo na przykład czy podniesienie wieku emerytalnego ma być obligatoryjne czy jest to przywilej pragnących bez końca pracować emerytów.

Każdy kto przebrnie przez ten bełkot sam się przekona.  [A będą tacy, o naiwna??? I po co, jeśli penetracja Polski już nastąpiła?? md]

Uważałam zawsze, że język angielski dlatego stał się językiem nauk ścisłych, że jest precyzyjny.

Bardzo się pomyliłam. Nawet język potrafili zgwałcić.

Na rozrywkowym odcinku frontu

Stanisław Michalkiewicz 25 czerwca 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5201

Za pierwszej komuny, w spoistym murze frontu ideologicznego było parę otworów, przez które można było złapać trochę świeższego powietrza. Jednym z nich były piosenki. W swoim czasie partia próbowała zasklepić również i ten otwór, forsując tak zwane „pieśni masowe”, na przykład: „nie zna granic, ni kordonów pieśni zew (…) nie zamilknie, nie ucichnie wolny śpiew” – a rozbrzmiewało to w samym środku stalinowskiej nocy, którą, zgodnie ze słowami innej piosenki, rozświetlało „stalinowskie jasne słońce”.

Trudno się zatem dziwić, że ludzie uciekali od tego, gdzie tylko mogli, między innymi – w stronę jazzu – który też znajdował się na celowniku partii. Kiedy już tzw. „reakcyjne podziemie” zostało przez MBP rozgromione, a ci, którzy przeżyli, gnili w więzieniach, pojawiło się nowe podziemie – właśnie jazzowe – którego nieformalnym przywódcą był Leopold Tyrmand. Potem Stalin umarł, ale mróz od wschodu nie popuszczał – aż w 1955 roku pojawiła się jaskółka zwiastująca odwilż, w postaci Festiwalu Młodzieży i Studentów, który odblokował wiele zasklepionych przez mróz otworów, między innymi – piosenkarski. W rezultacie partia przestała walczyć z „bikiniarzami” i jazzem, który ostatecznie wyszedł z podziemia 6 sierpnia 1956 roku, kiedy to w Sopocie rozpoczął się Festiwal Muzyki Jazzowej, na którym wszystkie koncerty zapowiadał i prowadził Leopold Tyrmand. Potem, to znaczy – w drugiej połowie lat 60-tych – jazzowe koncerty odbywały się nawet w Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki im, Józefa Stalina, na które, jako student, przyjeżdżałem z Lublina, by posłuchać Duke Ellingtona, Rolanda Kirka, no i muzyków tutejszych, których weteranem był Jerzy „Duduś” Matuszkiewicz, a w najlepszej formie objawiali się Andrzej Kurylewicz, Jan „Ptaszyn” Wróblewski, Zbigniew Namysłowski, czy niewidomy Mieczysław Kosz.

Z biegiem lat jazz robił się coraz bardziej dostojny zwłaszcza, że masową publiczność zaczął zdobywać big-beat, u którego początków była Karin Stanek, śpiewająca: „O Jimmy Joe, ja kocham ciebie!” – no a który potem niesłychanie się rozmnożył w dziesiątki zespołów znanych w całym kraju, nie licząc tych, których sława nie przekraczała granic powiatu. W 1963 roku po raz pierwszy odbył się Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu, na którym objawiła się Polsce, a potem również reszcie świata, niezapomniana Ewa Demarczyk.

Ten Festiwal był, można powiedzieć, ogólnopolskim wydarzeniem towarzyskim, przede wszystkim z tego powodu, że telewizory stanowiły jeszcze rzadkość, więc na oglądanie transmisji Festiwalu w Opolu umawiali się znajomi szczęśliwych właścicieli telewizora, którzy przy tej okazji wydawali coś w rodzaju przyjęcia.

Ale nie tylko z tego powodu. Ówczesne dziennikarstwo, podobnie jak współczesne, skrępowane było wieloma ograniczeniami i uzależnieniami nieoficjalnymi, jako że całkiem spora część dziennikarskich gwiazd, podobnie jak i teraz, pokątnie uprawiała tajną współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa, zapewniając sobie w ten sposób kariery i stanowiska. Warunkiem sine qua non zachowania jednego i drugiego było ćwierkanie w sposób nakazany przez partię – ale właśnie z okazji Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, partia udzielała dyspensy. Dopiero wtedy czytelnicy prasy mogli się przekonać, że siermiężni na codzień żurnaliści, potrafią dokonywać finezyjnych analiz, przy okazji podszczypując kolegów, którzy z jakichś całkiem innych powodów wcześniej im podpadli. Festiwalowa publicystyka wznosiła się wtedy na najwyższy poziom, by po zakończeniu opolskiej imprezy przeżywać bolesny powrót do rzeczywistości.

Potem, to znaczy – podczas solidarnościowego karnawału – pojawił się niczym meteor, Festiwal Piosenki Prawdziwej, na którym zalety artystyczne piosenek często przyćmiewane były politycznym zaangażowaniem. Z tamtych czasów zapamiętałem piosenkę zaczynającą się od okrzyku: „pchamy”. Chodziło o taczki, które „pchamy aż po życia kres”. Utkwiła mi ona w pamięci ze względu na bardzo azjatycką melodię. Przypomniałem ją sobie podczas pobytu w Wietnamie, gdzie skojarzyła mi się ona z losem „wrogów ludu”, skierowanych do pracy na ryżowiskach. Przydzielony nam przewodnik, oczywiście ubek, no bo jakże inaczej, twierdził co prawda, że obozów reedukacyjnych już „nie ma”, ale kiedy zapytałem go, co by się stało, gdybym tak na rogu ulicy krzyknął: „precz z komuną”, bez wahania odpowiedział, że poszedłbym do obozu. Rzeczywiście –aż po życia kres”.

A właśnie rozpoczął się 59 Festiwal Polskiej Piosenki w Opolu, ale podobno już mało kogo rajcuje. Przede wszystkim ze względów politycznych, bo obóz „dobrej zmiany”, do którego należy rządowa telewizja, również na odcinku przemysłu rozrywkowego, rywalizuje z obozem zdrady i zaprzaństwa, z którym związane są telewizje nierządne. One urządzają „swoje” festiwale i w ten sposób, przynajmniej w tej dziedzinie, realizowana jest doktryna „oddzielnego rozwoju”, zwana kiedyś apartheidem. Toteż żadnemu przeciwnikowi Jarosława Kaczyńskiego nie może podobać się nic, co pojawi się na „rządowym” festiwalu, bo w przeciwnym razie bedą go wytykali palcami jako ćwoka – no i oczywiście odwrotnie. Ale myślę, że nie jest to powód jedyny. Kiedyś, w koszmarnych czasach komuny, piosenki festiwalowe trzymały pewien poziom, zarówno literacki, jak i muzyczny. Teksty bowiem pisali ludzie o pewnym poziomie kultury literackiej, no a muzykę – też kompozytorzy na poziomie.

Teraz bywa rozmaicie, bo czy to ze względów merkantylnych, czy jakichś innych, piosenkarze sami piszą teksty swoich piosenek, a bywa, że i muzykę. W większości przypadków dobrze to nie wygląda, podobnie jak w przypadku aktorów; kiedy mówią tekstem napisanym przez, dajmy na to, Szekspira, to wszystko jest w porządku, ale kiedy zaczynają wygłaszać własne teksty, to już bywa gorzej. Na wszelki tedy wypadek wielu piosenkarzy śpiewa po angielsku, to znaczy – tak mówią – ale to nie zawsze wystarcza. Żeby więc jakoś podnieść atrakcyjność swoich występów, przed wyjściem na estradę rozbierają się albo fizycznie, albo psychicznie, opowiadając o swoim życiu płciowym. Publiczności to nie przeszkadza, podobnie jak piosenki; podobają się wszystkie i wszystkie są oklaskiwane, bo jakże tu nie oklaskiwać, skoro już zapłaciło się za bilet? Podobnie jest w teatrze, gdzie oklaskiwanie sztuki, bez względu na jej wartość, należy do dobrego tonu.

Kiedyś bywało inaczej; w okresie międzywojennym w jednym z warszawskich teatrów wystawiono awangardową sztukę. Siedzący na sali Bohdan Zalutyński, nie mogąc już wytrzymać wstał i huknął, że za czasów carskich nigdy by nie ośmielono się wystawić czegoś takiego w miejskim teatrze, po czym wyprowadził z przybytku Melpomeny znaczną część publiczności na kolację.

Zielony nieład. Należy upowszechniać elitaryzm.

Izabela Brodacka 25.6.2022.

Troska o środowisko jest słuszna. Tak jak troska o biednych, chorych, niezaradnych, dyskryminowanych, stygmatyzowanych, źle się czujących w swojej skórze, źle się czujących w swojej kategorii wiekowej, płciowej, społecznej, cierpiących na egzystencjalne leki i ogólnie rzecz biorąc na ból istnienia.

Natomiast Ideologia postulująca  bezwzględny prymat klasy robotniczej, dyskryminowanych kobiet, Matki Ziemi, a przede wszystkim ideologie typu: Turkeys lives matter ( życie indyków jest cenne) , są złe, niebezpieczne i powinny być odrzucone przede wszystkim dlatego, że usiłując rozwiązać jeden problem stwarzają wiele innych problemów, których już nie są w stanie rozwiązać.

W informatorze pewnego elitarnego warszawskiego liceum znalazłam hasło: „ należy upowszechniać elitaryzm”. Dziwne, że nikt z nauczycieli nie wytłumaczył szlachetnym młodocianym utopistom , że hasło to jest podręcznikowym przykładem oksymoronu, czyli połączenia dwóch cech sprzecznych, z natury rozłącznych. Tak jak gorący lód czy uczciwy złodziej.

Nie da się upowszechnić elitaryzmu, nie da się upowszechnić wyjątkowości, można tylko równać w dół. Jeżeli uniwersytet -jak kiedyś pouczono profesora Nowaka –  ma być miejscem przyjaznym dla wszystkich, nawet dla przeszkadzającego mu w zajęciach niezrównoważonego człowieka, to zajęcia te z konieczności będą się odbywały na stosownym dla intruza poziomie. Jeżeli uniwersytet ma być miejscem dla wszystkich – nie mają sensu wszelkie progi selekcyjne. Jeżeli jednak nie zastosujemy selekcji przy rekrutacji choćby na politechnikę, medycynę czy na prawo, będziemy mieć kiepskich inżynierów, lekarzy i sędziów. Na wydziałach matematyczno- przyrodniczych zachodzi na ogół na szczęście selekcja naturalna. Mniej utalentowani, którzy pomylili się w wyborze kierunku studiów odchodzą sami albo uciekają w dydaktykę. Nie trzeba przecież być Einsteinem żeby skutecznie uczyć dodawania ułamków tak jak nie trzeba być mistrzem olimpijskim żeby uczyć przewrotu w przód i w tył. Na wydziałach humanistycznych czy artystycznych selekcja jest konieczna jeżeli nie chcemy produkować armii sfrustrowanych nieudaczników. 

Pomagając jednym przez przyznanie im szczególnych praw szkodzimy innym i całej społeczności. Co gorsza w dalszej perspektywie najczęściej szkodzimy również tym wyróżnionym.

To żadne odkrycie, to banał. Pisali o tym ćwierć wieku temu amerykańscy liberałowie. „Przepisy i akty prawne przyjmowane na korzyść określonej grupy z biegiem czasu zaczynają działać na szkodę tej grupy” pisał na przykład Henry Hanzlitt w pozycji „Economics in one lessons” wydanej przez Ludwig von Mises Institute, Auburn, Alabama, USA w 2008 roku oraz Joseph E. Stiglitz, w „Economics of the Public Sector” wydanej w 2002 roku. 

Bardzo dobrym przykładem szkodliwości wcielanej przymusowo w życie utopijnej  ideologii  jest „ zielony ład”. Unia Europejska nakazuje odejście od energetyki węglowej na rzecz wiatraków, ogniw fotowoltaicznych, czy innych wynalazków. Usprawiedliwione jest podejrzenie, że UE używa tej ideologii wyłącznie do gnębienia nieposłusznych sąsiadów. Dwa lata temu gdy wiatraki nie działały z przyczyny braku wiatru a pola fotowoltaiczne zasypał śnieg Niemcy znaleźli się w potrzasku. Najspokojniej w świecie uruchomili wówczas elektrownie węglowe. („co wolno wojewodzie to nie tobie narodzie”).

Nie wiadomo dlaczego brniemy w ten sam potrzask. Przejście z węgla na gaz zawsze było sprzeczne z postulatem niezależności energetycznej kraju, doprowadziło również do podpisania niekorzystnych wieloletnich kontraktów z Rosją. Teraz bohatersko odcinamy się od Putina i gazu zapominając, że tym samym uzależniamy się od innych sojuszników. Dziwne że historia nie nauczyła nas, że sojusze są niepewne.

Deklarujemy również inwestowanie w energetykę jądrową od której całkowicie odeszli Niemcy. Ciekawe kiedy Niemcy zakażą energetyki jądrowej w sąsiednich (jak mówi Michalkiewicz) bantustanach. W kwietniu, pomimo, że trwała już wojna na Ukrainie specjalną ustawą zakazano palenia węglem i drewnem w piecach i kominkach. „26 radnych wojewódzkich Mazowsza opowiedziało się za proponowaną nowelizacją uchwały antysmogowej, a 22 wyraziło swój sprzeciw.  To wystarczyło, żeby Sejmik Województwa Mazowieckiego przyjął regulacje, dzięki którym w Warszawie i okolicach przestanie być palony węgiel i paliwa wyprodukowane z jego wykorzystaniem”.

Teraz premier zachęca obywateli do zbierania chrustu w lesie. I co z tym chrustem mają zrobić?

Unia Europejska żąda aby do roku 2035 nie wolno było używać samochodów spalinowych. Samochody z  napędem elektrycznym są bardzo drogie. Dobry samochód tego typu kosztuje 200- 250 tysięcy złotych. Na to nie będzie stać nawet średnio zamożnych. Mieszkańcy osad oddalonych od większych ośrodków dojeżdżali dotąd do lekarza czy na zakupy własnym samochodem, na który było ich stać dzięki bardzo niskim cenom używanych samochodów. Teraz ci ludzie staną się wykluczeni komunikacyjnie. Aby przeciwdziałać wykluczeniu komunikacyjnemu samorządy będą musiały organizować specjalne linie autobusowe. 

Próba systemowego rozwiązania problemu rzekomego czy faktycznego smogu ( w Krakowie np. bywa smog) owocuje powstaniem nowych problemów też trudnych do rozwiązania. Na przykład kwestia utylizacji zużytych akumulatorów, bardzo toksycznych i bardzo dużych. Może się okazać, że usiłując chronić środowisko tak naprawdę mu szkodzimy. Poza tym prąd to  nie manna z nieba i trzeba go wyprodukować. Jeżeli zabronimy eksploatowania węgla, elektrociepłownie będą musiały przejść na gaz, a gaz pochodzi z Rosji. Kupowanie od Niemców gazu sprowadzanego przez Niemców z Rosji to hipokryzja. Będą inne czysto praktyczne problemy. W jaki na przykład sposób mieszkańcy wyższych pięter w blokach będą ładować akumulatory swoich samochodów? Z kontaktu w garażu? Nie zgodzi się na to administracja bo trudne byłyby rozliczenia.  A jeżeli ktoś nie ma garażu czy będzie musiał ciągnąć przedłużacz z okna swego mieszkania na ósmym piętrze?.

Jak nie staniesz … plecy z tyłu 

Jutro, sobota – na ulicach stolicy, Warszawy demonstrują: zboczeńcy, ambasadorzy obcych państw i sataniści. My o 14:30 z procesją pokutną do sanktuarium Matki Bożej Łaskawej.

Jutro na ulicach stolicy, Warszawy demonstrują zboczeńcy, ambasadorzy obcych państw i sataniści.

My o 14:30 z procesją pokutną do sanktuarium Matki Bożej Łaskawej.

https://stronazycia.pl/pilne-trzaskowski-zakazal-modlitwy-bo-na-ulice-wyjda-satanisci/
Szanowny Panie, warszawski Sąd Apelacyjny nie uwzględnił naszego zażalenia i podtrzymał w mocy decyzję Rafała Trzaskowskiego bo zakazie dla naszej procesji modlitewnej, którą jutro planujemy na ulicach stolicy. Prezydent Warszawy, urzędnicy ratusza oraz sądy dwóch instancji uznały, że nasza pokojowa procesja modlitewna będzie rzekomo „stanowiła zagrożenie”. W tym samym czasie bez przeszkód maszerować będą po naszej stolicy, w ramach „parady równości”, aktywiści LGBT, ambasadorzy obcych państw, przedstawiciele wielkich korporacji oraz… członkowie międzynarodowej Świątyni Szatana, której jedną z głównych inicjatyw jest odprawianie „czarnych mszy” w intencji Polski (!!) i rewolucji antymoralnej, jaka dokonuje się w naszym kraju. Ale my i tak przejdziemy – zarejestrowaliśmy już nowe zgromadzenie (w innym trybie) i jutro będziemy modlić się na ulicach stolicy w intencji pokutnej za promocję zgorszenia i satanizmu.

Za wszelką cenę próbuje się wypchnąć nas z przestrzeni publicznej. Wszystko po to, aby propaganda cywilizacji śmierci mogła bez przeszkód infekować umysły Polaków. Jutro na ulicach Warszawy odbędzie się centralna „parada równości”, której organizatorzy i uczestnicy żądają (to słowo pada wprost) wprowadzenia w polskich szkołach i przedszkolach „edukacji seksualnej”, legalizacji aborcji w naszym kraju, zniesienia w Polsce instytucji rodziny jako małżeństwa mężczyzny i kobiety oraz wprowadzenia prawnej cenzury, która umożliwi blokowanie działań organizacji takich jak nasza Fundacja.

Wie Pan kto jutro przejdzie w tej „paradzie”?

 Ambasadorzy obcych państw, których przedstawicielstwa otwarcie domagają się zmiany porządku prawnego, kulturalnego i religijnego w Polsce. Ich działania koordynuje Ambasada USA, która na swoich polskojęzycznych stronach i profilach w mediach społecznościowych intensywnie promuje ideologię LGBT i świętuje czerwiec jako „miesiąc dumy gejowskiej”. Ambasada USA koordynowała także zebranie podpisu pod listem otwartym od 46 ambasadorów (m.in. Niemiec, Austrii, Hiszpanii, Francji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Norwegii i Ukrainy), którzy popierają „uświadamianie opinii społecznej” w Polsce na temat LGBT, czyli mówiąc innymi słowami: propagandę cywilizacji śmierci przeprowadzaną w umysłach Polaków.

W warszawskiej „paradzie” pójdą także przedstawiciele największych na świecie korporacji finansowych, bankowych, farmaceutycznych, technologicznych i medialnych, m.in.: JP Morgan, Goldman Sachs, BNP Paribas, Credit Suisse, Nordea, Citi, Nat West, Accenture, HP, GlaxoSmithKline, Procter&Gamble, Maersk, Microsoft, Google i Netflix. Jeden z polskich aktywistów LGBT otwarcie przyznał w mediach społecznościowych, że bez wsparcia finansowego pochodzącego od tego typu instytucji, „parada równości” nie mogłaby się odbyć. Wielu Polaków, pod wpływem dezinformacji, myśli, że aktywiści LGBT i aborcjoniści wychodzą na ulice naszych miast „spontanicznie”, a ich ruch tworzony jest oddolnie. Nic bardziej mylnego – rewolucja antymoralna w Polsce od początku kierowana i finansowana jest z zagranicy.

W końcu, w jutrzejszej „paradzie równości” oficjalnie przejdą także przedstawiciele Świątyni Szatana (Global Order of Satan). To międzynarodowa organizacja satanistyczna. Jak piszą sataniści o sobie na swojej stronie, w związku z chrześcijańskim dziedzictwem Polski i wynikającym z niego oporem wobec ideologii LGBT i aborcji:

Globalny Porządek Szatana uznał, że ważne jest zajęcie stanowiska i okazanie wsparcia naszym przyjaciołom w Polsce, zarówno w społecznościach satanistycznych, jak i LGBTQ+.”

Wie Pan w jaki sposób okazują to „wsparcie”?

Poprzez odprawianie „czarnych mszy” w „intencji” Polski! W ten sposób udzielają „duchowego wsparcia” aktywistom cywilizacji śmierci, którzy organizują „parady równości” LGBT i proaborcyjne zamieszki na ulicach miast naszego kraju. Co więcej, jak informują sataniści na swoim oficjalnym, międzynarodowym profilu, cieszą się z tego, że w polskich mediach społecznościowych rośnie zainteresowanie ich uczestnictwem w jutrzejszej „paradzie”.

Nasza Fundacja głośno o tym wszystkim mówi i ostrzega Polaków przed rewolucją antymoralną, jaka dokonuje się w naszym kraju. Organizujemy także publicznie modlitwy różańcowe i procesje w intencji powstrzymania tego procesu. Dlatego chcą nas uciszyć i usunąć z przestrzeni publicznej.

Nie zamierzamy się jednak poddać i ulec prześladowaniom. Zgłosiliśmy już nowe zgromadzenie na jutro (sobota 25 czerwca), tylko w innym trybie.

Zaczynamy przy skrzyżowaniu ulic Marszałkowskiej i Widok (przed domami towarowymi) o 14:30, po czym udamy się z procesją pokutną do sanktuarium Matki Bożej Łaskawej na Starym Mieście.

Jeżeli nie może Pan do nas dołączyć, prosimy jutro o samodzielną modlitwę, najlepiej w gronie rodzinnym. Bardzo prosimy też o wsparcie finansowe, które jest kluczowe dla działania i funkcjonowania naszej FundacjiGigantyczne korporacje, międzynarodowe banki, wielkie firmy i liczne ambasady hojnie sponsorują gorszenie, zabijanie i deprawowanie Polaków. My możemy liczyć tylko na ludzi dobrej woli, którzy są świadomi sytuacji i decydują się zaangażować, stając po naszej stronie w walce z cywilizacją śmierci.

Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Załganie. Demoniczne fundamenty poprawności politycznej

Jason Morgan https://www.bibula.com/?p=134763

Kwiecień to najokrutniejszy miesiąc– tak pisał amerykański poeta T.S. Eliot w „Ziemi jałowej”. Napisał to jednak za wcześnie.

Najokrutniejszym miesiącem jest bowiem ten, który właśnie się kończy. W czerwcu, fałsz empatii znika i pojawia się jako tęczowa duma.

Ludzie cierpiący z powodu pokus i chorób psychicznych – ludzie, którzy pragną horroru sodomii lub którzy uważają, że ciało, z którym się urodzili, powinno zostać poćwiartowane i ponownie uformowane – są przedstawiani przez „współczujących” spośród nas jako awangarda nowej ery. Jest to najokrutniejsza manifestacja, jaką kiedykolwiek widziałem. Duma geja, lesbijki, transseksualisty, pedofila i tysiąca innych dewiacji – to zwierzę w człowieku, ale „oświeceni” twierdzą, że jest to najwyższy poziom rasy ludzkiej.

To wszystko jest zdeprawowanym i całkowicie okrutnym kłamstwem. Żeruje na słabych, udając, że ich celebruje. Paradowanie oszukanych i słabych ludzi po ulicach w blasku brokatu i confetti jest kpiną w wykonaniu samego diabła. Zachęcanie nas do grzechu, abyśmy zostali potępieni, to gra samego diabła.  Splugawiona tęcza, którą diabeł przerabia na przekór Bogu, stała się, w głębi amerykańskiej zimy kulturowej, złotym sztandarem cywilizacji.

Piekło jest Niebem. Śmierć jest życiem. Nasze budynki pną się coraz wyżej. W Maine planuje się budowę masztu flagowego o wysokości 1776 stóp(ok. 550 metrów). Na jego szczycie będzie powiewać największa amerykańska flaga w historii świata. Jeszcze kilka stóp i być może flaga będzie smagać  twarz samego Pana Boga, przypominając Mu o tym, jak wielki postęp udało nam się osiągnąć.

Żyjemy w fałszywym świecie, w którym diabelskie kłamstwa stały się niekwestionowaną ortodoksją. Przyswajamy fałszywy katechizm wraz z codzienną dawką telewizyjnej propagandy. Skandujemy fałszywe wyznanie wiary, niczym derwisz czy zaklinacz węży w odległych, piaszczystych krajach, kołyszący się na rogu ulicy za parę groszy w kubku. Stany Zjednoczone Ameryki, podobnie jak znaczna część reszty planety, są w niewoli nienawiści, która przybiera postać miłości i okrucieństwa, które przybiera postać akceptacji.

Potworność tej pychy była oczywista od samego początku. Jak to się stało, że nasz kraj uległ jej czarowi? Prawie trzydzieści lat temu, na uniwersytecie po raz pierwszy usłyszałem termin LGBT (wydaje mi się, że „Q” dodano później, a teraz mamy już co najmniej LGBTQIA+, nie licząc siedemdziesięciu dwóch płci). Osoby LGBT na uniwersytecie były pewne siebie, wojownicze i gardziły społeczeństwem. Byli bezczelni, opancerzeni fałszywą dumą. Byli zajęci rezygnowaniem ze swojej godności tak szybko, jak tylko to się dało zrobić.

Byli obskurnymi tchórzami, ukrywającymi się za pozą, przesadną swawolą i kokieterią, która stanowiła cienko zakamuflowaną groźbę wobec osób heteroseksualnych. „LGBT” to wyzywająca sugestia, kod nienawiści. Podczas gdy w przeszłości osoby dotknięte pociągiem do osób tej samej płci musiały walczyć, ponosząc ogromne koszty, aby pozostać wiernymi naukom Kościoła i nakazom prawa naturalnego, zwolennicy LGBT byli wierni ideologii, osiągając przy tym ogromne zyski. Wpychali się do klubów dyskusyjnych i towarzyskich, rzucając się na innych, gdy tylko czuli, że ich ideologia była zagrożona. Świat upadał, by oddać im cześć.

Patrząc wstecz, widzę w tym wczesnym LGBT zapowiedź świata, w którym wszyscy dziś żyjemy. Ten świat, nasz świat, to świat, w którym osoba ludzka została okultystycznie potraktowana przez ideologię. Ideologia LGBT pojawiła się wraz z rozwojem Internetu, a te i inne ideologie stały się naszymi awatarami. W naszym dzisiejszym świecie kłamstwo zwycięża, to, co fałszywe, wyprzedza to, co autentyczne i prawdziwe. Awatar prawie całkowicie zablokował naszą indywidualność.  Żyjąc we współczesnym świecie, wielu z nas przechodzi z jednej fałszywej rzeczywistości do drugiej.

Sprawy mają się coraz gorzej. Na przykład w ostatnich latach technicy sztucznej inteligencji wyprodukowali tak zwane „deepfakes”, czyli niesamowicie realistycznie wyglądające filmy wideo przedstawiające znane osoby, filmy te jednak zostały całkowicie sfabrykowane przez maszyny. Wielu analityków i przedstawicieli mediów spekuluje, że takie fałszywki mogą być wykorzystywane do złowrogich celów, takich jak wywołanie paniki wśród ludności lub rozpoczęcie wojny. Na przykład fałszywe nagranie wideo, na którym prawdziwy dyktator ogłasza rozpoczęcie działań nuklearnych, może z łatwością wywołać prawdziwe wydarzenie. Kłamstwo może zrodzić prawdę, a deepfake – przerażającą rzeczywistość.

Weźmy na przykład fałszywy film z prezydentem Ukrainy,  Zelenskim, z marca 2022 roku. Na tym nagraniu sfałszowany prezydent Zelenski mówi Ukraińcom, aby złożyli broń i poddali się siłom rosyjskim. Spreparowane nagranie jest poszarpane i wyraźnie nieprawdziwe. Ale i tak zyskało popularność w sieci, zanim platformy społecznościowe je usunęły. „Niech to będzie ostrzeżenie dla nas wszystkich” – napisano w MSNBC.

Sfałszowany film z  Zelenskim nie jest jednak prawdziwym problemem. Zelenski sam jest fałszerstwem. Jest prezydentem kraju, którego system polityczny jest hologramem rządu Stanów Zjednoczonych. To właśnie Departament Stanu Stanów Zjednoczonych pomógł stworzyć środowisko polityczne, w którym obecnie przebywa Zelenski. Pracownica Departamentu Stanu Victoria Nuland (to nazwisko mogłoby niemal pochodzić z powieści George’a Orwella) przeprowadziła pucz na Ukrainie w 2014 roku.

Zelenski udaje, że stoi na czele udawanego państwa, które agenci amerykańskiego rządu – sami nie posiadający własnego kraju, będący wolnymi strzelcami dla własnych osobistych korzyści – utworzyli po tym, jak prawdziwy rząd ukraiński został obalony przez Waszyngton. Zelenski jest kolejną wersją fałszywego przywódcy, który został zainstalowany przez Amerykanów.

Media, które „kryją” Zelenskiego, portale społecznościowe, również są fałszerstwami. Platforma Metaverse Marka Zuckerberga jest miejscem, w którym uzależnieni od fałszu internetowi nałogowcy  nie- z- tego-świata, mogą w końcu odtworzyć golema pradawnych żądz. Fałsz rodzi fałsz, i tak w kółko. 

Tak zwani „dziennikarze” piszą długie ciągi kłamstw, na które „weryfikatorzy faktów” (opłacani przez miliarderów za tworzenie pożądanych narracji) nakładają swoje imprimatur. Jeśli pojawi się prawdziwy dziennikarz, Amerykanie aresztują go lub zabijają, a przynajmniej rozpowszechniają kłamstwo – powielane przez sklonowaną armię „dziennikarzy” na zlecenie – że prawdziwy dziennikarz jest chory psychicznie lub pracuje dla obcego mocarstwa.

Rząd amerykański, który wspiera fałsz Zelenskiego, sam jest fałszem. Głębokie państwo jest parodią ustroju Ameryki, pasożytem na amerykańskim narodzie i amerykańskim stylu życia. Głębokie państwo to fałszerstwo, to tylko pozornie prawdziwy rząd, który w rzeczywistości nie działa w oparciu o żadne demokratyczne czy republikańskie zasady właściwe amerykańskiemu porządkowi konstytucyjnemu. To już właściwie banał. Wszyscy zdają sobie sprawę, że to West Exec, FBI, CIA i NSA są prawdziwą władzą zasiadającą na tronie. Nie sądzę, aby ktokolwiek, kto nie jest związany z branżą fałszowania informacji, poważnie wierzył, że Joe Biden jest prawidłowo wybranym prezydentem Stanów Zjednoczonych. Nasz kraj jest rządzony przez fantomy i hochsztaplerów, przez fakirów i oszustów.

Gdziekolwiek się nie obejrzymy, znajdziemy  szalbierzy udających wybranych przedstawicieli narodu. Na przykład na zachodnim Pacyfiku każe się nam wybierać między Tajwanem – twierdzą LGBT, która zatrudnia transseksualistów jako ministrów w rządzie – a Pekinem, komunistycznym piekłem, w którym z błogosławieństwem Rzymu więzi się i morduje katolików (od świeckich po kardynałów i biskupów). 

Czy w Wenezueli mamy nienawidzić dyktatora, który wyczołgał się z bagna stworzonego przez CIA, czy też mamy oklaskiwać przyszłego dyktatora, aspirującą marionetkę, która pojawia się na wystąpieniach Prezydenta USA o stanie państwa? Czy popieramy eunucha w Ottawie, który nakazuje stosowanie „szczepionek” w celu zabicia jak największej liczby „wytwórców”” dwutlenku węgla, zanim zegar Schwaba wybije północ, czy też byłego pułkownika KGB, który próbuje zbudować Nową Eurazję z pomocą drugiego przyjścia Qin Shi Huangdi(pierwszy cesarz Chin)?

To karuzela, wesołe miasteczko, w którym wszystkie gry są ustawione. Sfałszowany amerykański „rząd” próbował być o krok przed dezinformacją, dzięki której przetrwał, tworząc nowy urząd do walki z dezinformacją. Głupek, którego głębokie państwo wybrało do kierowania biurem anty-dezinformacyjnym, sam był entuzjastą dezinformacji. Od kłamstwa do kłamstwa, i tak w kółko.

Fałszywe „głębokie państwo” założyło filię fałszywego państwa w Kijowie, a marionetka na czele tego fałszywego państwa  prowadzi teraz wojnę zastępczą w imieniu NATO (kolejnej podróbki głębokiego państwa) i globalistycznej elity, która zamieniła Davos w Szwajcarii w fałszywą Gwiazdę Śmierci, wymierzoną w całą ludzkość.

MSNBC i inne fałszywe sieci telewizyjne chciałyby, abyśmy uwierzyli, że  fałszywy film z  „prezydentem”, który jest narzędziem innego fałszywego „prezydenta”, zwiastuje koniec wiarygodnego dyskursu społecznego. Przepraszam, śmiać mi się chce, ale to już nie jest śmieszne.  Fałszywe wideo ukraińskiego fałszywego prezydenta, to najmniejsze z naszych zmartwień.

Nie tylko władza wykonawcza i ustawodawcza w Stanach Zjednoczonych to inscenizacje i  fikcja. W Waszyngtonie odbył się niedawno proces prawnika Michaela Sussmana, który został oskarżony o okłamywanie FBI w imieniu kampanii wyborczej Hillary Clinton. Hillary Clinton i jej wspólnicy wymyślili jedną z najbardziej nieprawdopodobnych mistyfikacji w historii USA (ustępującą jedynie „Pearl Harbor zaskoczył Franklina Roosevelta” i „Anthony Fauci stosuje metodę naukową”).

FBI wykorzystało fałszywe informacje i zainscenizowało zamach stanu przeciwko kandydatowi, a następnie prezydentowi Donaldowi Trumpowi. Urzędnicy FBI i CIA wielokrotnie kłamali na ten temat. Kongresmeni robili to samo. Ale sędzia mianowany przez Obamę, w „procesie” Sussmana odrzucił dowody, wyraźnie fałszując orzeczenie na korzyść jego popleczników.

Sussman został uniewinniony. „Sprawiedliwość” zwyciężyła.

Co się stało, gdy zorientowaliśmy się w oszustwie 6 stycznia – zamachu na naszą „świętą demokrację”? Skradziono wybory, ale fałszerstwo nie może zostać zdemaskowane. Ashli Babbitt(została zastrzelona podczas próby wdarcia się na Kapitol 6 stycznia 2021) jest amerykańską bohaterką, osobą, która próbowała ratować swój kraj, wypędzając demony, które przeniknęły do jego najwyższych urzędów. Została zamordowana z zimną krwią, przez rządowego pachołka. To on został uznany za bohatera, a nie kobieta, którą zabił. Fałsz generuje nieskończoną liczbę innych fałszów, nieskończoną liczbę zmieniających się zasłon dymnych, aby tylko utrzymać w cieniu prawdziwy obraz sytuacji. Medal dla tchórza, a dla patrioty przedwczesny grób.

Pozostaje jednak pytanie, dlaczego sama Hillary Clinton nie staje przed sądem? Dlaczego nie została zamknięta lata temu, na długo przed tym, jak w 2016 roku spadł na nią grom o nazwisku Trump? Lista zbrodni Clintonów jest długa, a wbrew internetowym „weryfikatorom faktów” (którzy również są opłacanymi Demokratami), nie każdą śmierć na liście zbrodni Clintonów można uznać za teorię spiskową. I nie jest żadną teorią spiskową stwierdzenie, że fałszywy „mąż” Hillary jest seryjnym gwałcicielem, który był stałym bywalcem „Lolita Express” Jeffreya Epsteina. Epstein „popełnił samobójstwo”, zanim można było go przesłuchać w tej sprawie. Dlaczego więc na ławie oskarżonych zasiadł Michael Sussman, a nie co najmniej jedna połowa najbardziej znienawidzonej pary w historii ludzkości od czasów Nicolae i Jeleny Ceaușescu?

Powodem jest kolejny fałsz. „Świat Clintonów” to nazwa, której niektórzy reporterzy i analitycy używają na określenie bardzo szerokiego kręgu wpływów, jaki wytworzył zbrodniczy duet Clintonów. Prawdziwym fałszem jest jednak to, że wszyscy żyjemy w „Świecie Clintonów”. Ten „świat” to wirtualna rzeczywistość amerykańskiego głębokiego państwa. W „świecie Clintonów”, sędziowie zobowiązują podwładnych, aby ci wzięli na siebie odpowiedzialność za Billa i Hillary. W „świecie Clintonów” amerykańska sprawiedliwość ulega zawieszeniu, a jej miejsce zajmuje podróbka sprawiedliwości .

Głębokie fałsze rodzą kolejne głębokie fałsze, i tak to trwa. W miejsce osoby ludzkiej mamy ideologie, głębokie podróbki nas samych, które uważamy za najwyższą formę ludzką. Nie jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga. Bóg – nieodróżnialny od Phila Donahue(gwiazda telewizji amerykańskiej) – jest stworzony na obraz i podobieństwo nas. Duma LGBT sprzeniewierzyła godność osób o skłonnościach homoseksualnych i zamieniła ich odwagę – odwagę unikania grzechu – w tchórzliwe zastraszanie, w wojowniczą pozę. 

Jest wiele innych przykładów – transgenderyzm, który jest podróbką dzieciństwa i dojrzewania; „choroby” wymyślone przez przemysł farmaceutyczny i przez niego spowodowane, które są podróbką ludzkiego zdrowia; „szczepionki”, które są podróbką ludzkiego systemu odpornościowego; globalizm, podróbka satanizmu; ekologizm, podróbka pogaństwa; psychiatria, podróbka duszy.

Mamy też głębokie podróbki rządu, głębokie podróbki całych systemów politycznych i sposobów życia. Włączamy telewizor lub otwieramy gazetę i znajdujemy fałszywe wiadomości o tych fałszywkach, narracje o narracjach, postmodernistyczne piekło kłamstw nakładających się na siebie.

Mamy także, jak wyjaśnił nam Arcybiskup Viganò, głęboki Kościół. Jest  to głęboka podróbka Watykanu, pionek Wielkiego Resetu i gorliwy kapelan Nowego Porządku Świata. Jest coś jeszcze bardziej złowrogiego. Głęboki Kościół jest z pewnością diaboliczny. Ale nie tylko na poziomie polityki światowej. Głęboki Kościół, w swoim rdzeniu Novus Ordo, jest głębokim fałszerstwem Kościoła katolickiego, Oblubienicy Chrystusa. 

Podczas każdej „mszy” Novus Ordo dokonuje się głębokie fałszerstwo prawdziwej i świętej Ofiary Mszy Świętej. „Głęboki Kościół” podszywa się pod Świętą Eucharystię. Głęboki Kościół fałszuje liturgię, która jest  używana do oddawania czci Bogu Wszechmogącemu. Głęboki Kościół jest drwiną z Kościoła Bożego. Novus Ordo jest głębokim fałszerstwem katolickiej obecności w świecie, ukrytym bluźnierstwem, w którym nieświadomi „katolicy” uczestniczą od jednej głęboko sfałszowanej niedzieli do następnej.

Głęboki Kościół umacnia się z dnia na dzień. Fałszywy Novus Ordo zaćmiewa coraz więcej prawdziwej wiary katolickiej. Magazyn America, fanatycznie antykatolicki biuletyn, który jest dla nienawistników z LGBT tym, czym jest Dziennik Ludowy dla Komunistycznej Partii Chin, mówi nam teraz, że potrzebujemy „świętych LGBT”. Poparcie dla tej nowej rundy antykatolickiej nienawiści pochodzi od ks. Jamesa Martina, praktycznie doradcy papieża Franciszka ds. LGBT.

Diaboliczna dezorientacja jest mechanizmem rewolucji, którą diabeł przeprowadza przeciwko Bogu za pośrednictwem najbardziej umiłowanego stworzenia Bożego, jakim jest rasa ludzka. Fałszerstwo, to sposób, w jaki Lucyfer nas nienawidzi. Nasz świat jest pogrążony w głębokim fałszu. To coś znacznie, znacznie poważniejszego niż kilka nagrań wideo z politykami w stylu Max Headroom(zdarzenie z 1987 roku, gdy zakłócono nadawanie programu telewizyjnego fałszywym przekazem) . To coś jeszcze gorszego niż ogromny projekt sztucznej inteligencji, który ma na celu podrobienie ludzkiej twarzy, czy trans-humanistyczne podrobienie samej ludzkości. Fałsz, to atak na osobę ludzką. W ten sposób pod płaszczykiem prawa dokonuje się  satanistyczna rewolucja. Dzieje się tak pod tęczową flagą, symbolu Bożej miłości i przebaczenia, a obecnie wykorzystywanego do nienawidzenia Boga poprzez epatowanie degradacją Bożych stworzeń.

Istnieje sposób na wyjście z tego fałszu. Może to być jedyna droga, jaka nam pozostała, jedyna, jaka kiedykolwiek istniała. Msza Święta, Msza, której nie wymyślili moderniści i inni sataniści. To jedyne antidotum na otaczający nas fałsz. W czasie Mszy Świętej, Golgota i Wielkanoc zostają odtworzone, a cały świat staje się na nowo. W czasie Mszy Świętej, Bóg odzyskuje tęczę. Bóg odzyskuje duszę utraconą na rzecz kłamstw tego świata.

„Czym jest prawda?” – pytał patron fałszu – nie, nie James Martin, lecz Poncjusz Piłat. Odpowiedzią jest Podniesienie.

Diabeł szalał za naszego życia. Fałsz zatopił nasze umysły, rozmnożył zamęt i rozpacz. Nasza cywilizacja jest, jak napisał kiedyś o Anglii mentor T.S. Eliota, Ezra Pound, „starą bezzębną suką”. Nie ma już nadziei w kulturze pozbawionej Chrystusa, w głębokiej podróbce chrystianizmu, którą kiedyś beztrosko nazywaliśmy „cywilizacją zachodnią”. Musimy powrócić do Mszy Świętej, prawdziwego źródła i szczytu życia chrześcijańskiego, którego nigdy nie da się podrobić.

Jason Morgan

Jason Morgan jest profesorem nadzwyczajnym na Uniwersytecie Reitaku w Kashiwa w Japonii

Tłum. Sławomir Soja Źródło: The Remnant (June 23, 2022) – „Deepfake (The Demonic Foundations of Political Correctness)”

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁA. md]