Tysiące chasydów przybyło do Leżajska w rocznicę śmierci cadyka Elimelecha.

Tysiące chasydów przybyło do Leżajska w rocznicę śmierci cadyka Elimelecha.

I świętują…

otrzymane mail’em:

….dopóki nie obejrzałem to nie wierzyłem że można w miejscu publicznym w Polsce takie libacje organizować i chlać radośnie gorzałę w najlepsze. Tym bardziej, że widzimy w tym materiale za namiotem policyjny radiowóz sic!….

Z pewnością i znowelizowana ustawa o całkowitym zakazie spożywania alkoholu w miejscach publicznych tych [—] nie dotyczy, bo oczywiście w Polsce Polacy nie rządzą….
Jest jeden goj: szabes-goj sprzątający śmieci.



https://www.youtube.com/watch?v=zgPFUy2t21k

cadyk-się-cieszy

niecałe sześc minut.

=======================================

mail: Zaintrygował mnie osobnik w 4:50 min który składa pokłony bagażnikowi opla…

======================

Centrum Menora w Dniepropetrowsku

============================

mail , 2023

Przyjeżdżający do Leżajska żydzi uczestniczą w nocnych modlitwach przed grobowcem cadyka, tzw. ohelem. Proszą cadyka o uzdrowienia, pomyślność dla dzieci i powodzenie w interesach, a swoje życzenia zapisują na karteczkach zwanych kwitełe. Modlitwom towarzyszy śpiewanie psalmów. Wierzą, że cadyk w rocznicę śmierci (zmarł 11 marca 1787 roku) zstępuje z nieba i zabiera do Jahwe ich prośby.

Konflikt między Izraelem i Kościołem widziany oczami RABINÓW. Ks. Prof. MICHAŁ PORADOWSKI.

Konflikt między Izraelem i Kościołem widziany oczami RABINÓW.

 [z książki „TALMUD czy BIBLIA ?  Gdzie są „korzenie” chrześcijaństwa, W judaizmie czy w mozaizmie? W talmudzie czy w biblii??  Ks. Prof. MICHAŁ PORADOWSKI  Przytaczam ze względu na zwiększoną ostatnio agresję kłamstwa na te tematy. Powtarzam tekst z Archiwum 2018 roku – bo ciągle aktualny.. W 2023 są już jawnie w Watykanie. MD]

Zdaniem żydów istnieje nieunikniony konflikt miedzy Izraelem i Kościołem, gdyż Kościół uważa sie za pełnię mozaizmu, za jego „ukoronowanie”, a stąd tez Izrael staje sie juz niepotrzebny, gdyż spełnił swoja misje dziejowa, skoro z niego przyszedł juz zapowiedziany i oczekiwany Mesjasz, który ufundował Kościół. W tej sytuacji żydom nie pozostaje nic innego jak uznać Jezusa z Nazaretu za obiecanego Mesjasza, a Jego Kościół za pełnię „Domu Izraela” i wejść do Kościoła (jak wszystkie inne ludy), stając sie tylko jego mala czastka, a wiec zniknąć ze sceny świata jako główny protagonista Historii; albo tez, odrzucając idee, że Jezus z Nazaretu jest zapowiedzianym Mesjaszem, uznać Kościół za swego największego wroga, bo uzurpatora roli historycznej Izraela, jako „ludu wybranego” do rządzenia światem na wieki.

Zydzi wybrali tę drugą ewentualność, bo ta pierwsza byłaby dla nich samobójstwem. Tak wygląda rzeczywistość historyczna według żydów, ale także i według oficjalnej nauki Kościoła w ciągu całej jego historii, a takze i ostatniego soboru, bo chociaż Kościół uznaje, ze Izrael otrzymał od Boga „wybraństwo”, to jednak takze twierdzi, że owe „wybraństwo” skończyło sie z chwila przyjścia na swiat Mesjasza, którym jest Jezus Chrystus. Od czasu Odkupienia i zalozenia Kosciola przez Chrystusa Pana, Syna Bozego, naród żydowski przestał byc „narodem wybranym”, gdyż godność ta przeszła na wyznawców wiary Chrystusowej, a przede wszystkim sam Kościół, jako Ciało Mistyczne Chrystusa Pana (zob., dekret Drugiego Soboru Watykanskiego Lumen gentium), jest teraz owym „ludem Bozym”.

Należy wiec nam jeszcze raz powrócić do mysli sw. Augustyna o „podziale Izraela” – et devidetur Israel in duo – gdyz cześć Izraela, która uznala w Jezusie z Nazaretu obiecanego Mesjasza i przyjela chrzest oraz wiare (nauke) Chrystusa Pana, włączając sie w ten sposób w Jego Cialo Mistyczne, którym jest Kościół, nadal jest „ludem wybranym”, ale nie wyłącznym, gdyż do tego „ludu wybranego”, którym jest odtad Kościół, należą także i ci wszyscy z innych ludów, którzy uwierzyli, iz Chrystus Pan jest zapowiedzianym Mesjaszem, a nadto takze, iz jest Bogiem-Czlowiekiem, przyjeli Jego nauke i przez chrzest swiety zostali włączeni w Kosciól, a wiec w Mistyczne Cialo Chrystusa, tworząc, razem z nawróconymi zydami, jeden „lud Bozy”, który oczekuje nowego i ostatecznego przyjscia Chrystusa Pana w chwale i majestacie, jako Sędziego i Króla calego swiata, a Królestwo Jego trwac bedzie na wieki wieków.

Ale druga część Izraela, ta która nie tylko ukrzyzowala Jezusa z Nazaretu, ale takze Go odrzucila na zawsze, stala sie nie tylko „opozycja” wobec Kosciola, ale tez i jego wrogiem, sluzac juz nie Bogu, lecz szatanowi i walczac z Kosciolem „na śmierć i zycie”, az do czasu drugiego przyjścia Zbawiciela.

Jednakże, według sw. Pawla, żydzi, przynajmniej częściowo, nawrócą sie na wiarę chrześcijańską pod koniec świata. W Liscie do Rzymian, sw. Pawel przewiduje, ze nawrócenie to (tylko czesciowe) nastapi dopiero wtedy, kiedy wszystkie ludy pogańskie wejdą do Kościoła (oczywiście takze częściowo), a to juz sie spełnia w naszych czasach, gdyz Ewangelia jest juz opowiadana w różny sposób wszystkim ludom na calym swiecie (choc z róznym skutkiem), nawet osobiście przez samego Papieza, a wiec nadchodzi takze czas na nawrócenie sie i zydów (chociazby tylko częściowo).

Odnosny tekst z Listu sw. Pawla do Rzymian jest nastepujacy:
Nie chce jednak, bracia pozostawiac was w nieswiadomosci co do tej tajemnicy (…), ze zatwardziałość dotknęła tylko część Izraela az do czasu gdy wejdzie (do Kosciola) pelnia pogan. I tak caly Izrael bedzie zbawiony, jak to jest napisane: „Przyjdzie z Syjonu wybawiciel, odwróci nieprawosci od Jakuba. I to bedzie moje z nimi przymierze, gdy zgladze ich grzechy„. Co prawda – gdy chodzi o Ewangelie – sa oni nieprzyjaciólmi (Boga), ze względu na wasze dobro, gdy jednak chodzi o wybranie, sa oni – ze względu na przodków – przedmiotem milosci. Bo dary laski i wezwanie Boga sa nieodwołalne” (Rz 11,25-29)

A dlaczego zydzi maja sie nawrócic dopiero po wejsciu do Kościoła wszystkich ludów poganskich, a wiec nie żydowskich? Odpowiedz nie jest latwa, bo ani Pismo Swiete, ani tez tradycja nic szczególnego na ten temat nie mówia, ale mozna przypuszczać, ze powodem tego jest „wyjątkowość” zydów, która polega na pewnego rodzaju ich wyższości wobec innych ludów. Chodzi tu o „wyzszosc w tym sensie, ze sa oni bardziej zaradni, ruchliwi, ambitni, cieszacy sie wyjatkowa odpornoscia na wplywy innych kultur, a przede wszystkim bardziej niz inne ludy, zawsze szukaja rzeczywistej wladzy, stad tez gdyby weszli gromadnie do Kosciola, zwlaszcza w jego poczatkach, przed wejsciem innych ludów, zachodziloby niebezpieczenstwo, ze mogliby calkowicie opanowac Kosciól, objac cala wladze i nie dopuszczac do Niego innych ludów, instrumentalizujac Kosciól wylacznie na korzysc Izraela. Oczywiscie nie odnosi sie to do wszystkich zydów, ale glównie judaistów, którzy zawsze okazywali w czasach przedchrzescijanskich tendencje niesłużenia Bogu, lecz poslugiwania sie Bogiem i religia dla wlasnych ziemskich i doczesnych celów. Przeciez zawsze usilowali judaisci sprowadzic monoteizm do monolatrii, a te pojmowali nie jako sluzbe Bogu plemiennemu, lecz posługiwali sie Bogiem i religia (w tym wypadku juz nie Bogiem, a tylko bożkiem).

Przyjrzyjmy sie wiec odnośnym tekstom niektórych judaistów, ab zaznajomić sie z ich sposobem myślenia w tych sprawach.

I tak, na przyklad, francuski judaista Rabi uwaza, że sam Izrael jest obiecanym Mesjaszem, a wiec i „wybawicielem” całego świata. Oczywiscie, ze przez to „wybawienie” rozumie tylko rządy żydowskie nad calym swiatem, gdyz wieczność i zycie pozagrobowe dla judaistów nie istnieja, gdyz JUDAIZM JEST RADYKALNA I ABSOLUTNA DOCZESNOŚCIĄ i wedlug judaizmu wszelkie blogoslawienstwa Jehowy odnosza sie tylko do doczesnosci.

Izrael będąc „narodem wybranym” jest przeznaczony przez Jehowę do rządzenia światem, a wiec wszystkimi krajami i ludami i przez te rządy polityczno-kulturalne urzeczywistnia sie tak „zbawienie” samego Izraela, ja także i wszystkich innych ludów.

Rabi pisze: „Chrześcijaństwo zajmuje sie glównie zbawieniem człowieka jako jednostki, judaizm zas myśli o zbawieniu Domu Izraela, które to zbawienie jest jednocześnie jedynym zbawieniem wszystkich ludów. To bylo zadanie w ciagu wieków talmudystów i kabalistów. W tej perspektywie rozumie sie istnienie tak licznych przepisów i zakazów, bo to dzieki nim utrzymuje sie wspólnota zydowska, od której zalezy zbawienie swiata”. (Rabi, Anatomie du Judaimse Francais, Paris, 1962, s. 203-204)

Podobnie ujmuje te zagadnienia jeden z najwybitniejszych judaistów współczesnych, który odegrał dużą role w obradach Drugiego Soboru Watykańskiego w sprawach judaizmu, niedawno zmarły Jules Isaac, który pisze:

Sposób w jaki wiara chrześcijańska walczyla o swa niezaleznosc (robi tu aluzje do stopniowego uniezaleznienia sie Kosciola od wladzy swieckiej od czasów Konstantyna az do dzis) musial szybko i fatalistycznie doprowadzić ja (wiare chrzescijanska) do walki na smierc i zycie przeciwko Izraelowi <<wedlug ciala>>, gdyz ten nowy Kosciól deklarowal sie byc prawdziwym i jednym Izraelem Bozym <<wedlug ducha>>. Ale, czy zdajemy sobie sprawe z tak wielkich pretensji? To równaloby sie czemus gorszemu niz szkalowaniu ludu zydowskiego, to równaloby sie pozbawieniu go wspanialosci zycia, swietego ognia i mozna nawet powiedziec pozbawienia wlasnej duszy. Nadto – gdyz także istnieją związki i zależności miedzy tym co jest duchowe i tym co jest doczesne – pozbawienia go miejsca, które zajmuje jako „slonce”, pozbawienia go jego przywilejów w Cesarstwie” (Jules Isaac, Genese de l’Antisemitisme, Calman-Levy, Paris, 1956, s. 150) 

Aby lepiej te mysli judaistów zrozumieć przytoczmy jeszcze inny tekst z tejze książki. Jules Isaac pisze:
28 października 312 roku, bitwa na moście Milvius, przed bramami Rzymu. Konstantyn walczy przeciwko cesarzowi Majencjuszowi. Konstanty zwycięża. Przypuszcza sie, ze jego przeciwnik utonal w Tybrze. Wystarczyła jedna bitwa, aby zmienic calkowicie oblicze swiata, oblicze religijne (…) Zwyciestwo Konstantyna bylo oceniane jako poczatek ery, ery Cesarstwa chrześcijańskiego. Prawda jest, ze dzieki temu wprowadzono wolność i równość co do wierzen i kultów (313) (…). Od tego czasu, z powodów dotychczas jeszcze niewyjasnionych, Konstantyn-Zwyciezca zwiazuje swe losy z losami Kosciola Chrystusa i tenze wychodzi zwycięsko, gdyz uzyskuje poparcie ze strony cesarza, zostaje uprzywilejowany przez Panstwo, idzie ku lepszej sytuacji, ale takze bardziej niebezpiecznej, stajac sie Kosciolem zlaczonym z Panstwem, a wiec Kosciolem Panstwowym. Wazna ta i zaskakujaca decyzja, przez jednych krytykowana, a przez drugich wychwalana, jedna z najwazniejszych w Historii, dla której królowanie Konstantyna jest tylko wstępem i która jest uzupełniana w ciagu owego nadzwyczajnego wieku. Ale ten nieslychany los Kosciola powoduje nieszczęście Synagogi, gdyz dla niej wiek czwarty jest epoka fatalna, która prowadzi ku niepokojacej przyszlosci, ku zalobie i katastrofom” (Jules Isaac, Genese de L’Antisemitisme, d.c., s. 155-156).
Inny autor pisze na ten temat: 
Kiedy, na skutek niespodziewanych zmian, jakie zna Historia, Kosciól chrzescijanski z przesladowanego przechodzi do stanu zwycieskiego i szybko staje sie Kosciolem oficjalnym, tysiac szescset lat temu, w latach 312 i 337, judaizm doswiadcza takze zmiany sytuacji, lecz na odwrót. Jak dotad bowiem korzystal w cesarstwie z przywilejów i w krótkim czasie zostal upokorzony, wysmiany, zbezczeszczony. Od tego czasu wspólpracy Kosciola z Panstwem (chrzescijanskim) zaczeto sie wypracowywanie systemów zakazów i przesladowan, który doszedl do szczytu w epoce, kiedy Kosciól rzymski w rzeczywistosci doszedl do wladzy w Chrzescijanstwie XIII wieku.”
I dalej, tenze autor tak pisze:
Chrześcijaństwo dla żyda jest wyrzeczeniem sie z „wybraństwa”, jest otwarciem sie na zbratanie ze wszystkimi, a jednocześnie wielkim amen wobec Boga i Jego decyzji, a zarazem jest przyjeciem bólu i smierci, wyrzeczeniem sie wlasnego Ja (Ego), wlasnego interesu i wlasnej nieufnosci. Zaden inny naród, o ile wiem, nie zostal poddany przez Chrześcijaństwo tak trudnej próbie, jako iz dla zadnego innego ludu przyjecie Chrześcijaństwa nie znaczylo na dluzszy okres zaniknięcia jako naród.

W żadnym innym narodzie dawne tradycje religijne, które musialyby porzucić, przyjmujac wiare Chrystusowa, nie byly tak intymnie zwiazane z zyciem obywatelskim. Gdyz dla innych ludów cesarstwa rzymskiego religia byla w rzeczywistości tylko „nadbudowa”, ozdoba. Mogla byla byc zmieniana bez zburzenia budowli. Natomiast dla zyda religia jest fundamentem, racja bytu, baza. Apostolowie zapraszali do porzucenia wszystkiego, gdyz Niebo ich oczekiwalo. Zyd odpowiedział nie, bo nie moze byc prawda, ze Bóg tego wyrzeczenia wymaga.” (Francois Fejto, Dieu et son Peuple, Paris, 1960).
Chrzescijanstwo uwaza, ze jest prawdziwym Izraelem – wedlug <<ducha>>, a nie wedlug <<ciala>> – wierzy, zże ostatecznie zastepuje Izraela. Niestety, Izrael nie zniknal i nie chce zniknac” (Josue Johouda, L’Antisemitisme, Miroire du Monde, 1958, s.50)
Izrael przedstawia sie w historii jako lud szczególny, gdyz jest jednoczesnie religia i narodem, bez zadnej możliwości oddzielania od siebie tych dwóch rzeczywistosci, jak sie to zdarza u innych ludów. Bez watpienia, Izrael jest rasa, ale nie w sensie biologicznym, jak tego wymaga rasizm, lecz w sensie etyczno-historycznym” (Josue Jehouda, L’Antisemitisme, d.c., s. 209)
Prawdziwy mozaizm, oczyszczony i rozwiniety przez Izajasze, Jeremiasza i Ezechiela, rozszerzony przez zydowski hellenizm, doprowadzilby Izraela do Chrzescijanstwa, gdyby nie esraizm, faryzeizm i talmudyzm. Ideologie te niechybnie powstrzymały masy zydowskie w więzach wymagań i praktyk rytualnych. Skoro nie mozna bylo zakazac czytania Biblii zaczeto ja lekcewazyc, a uczeni w Pismie oswiadczyli, ze <<Prawo jest woda a Miszna winem>>. Stad tez czytanie Biblii uwazano jako malo pozyteczne i nie tak konieczne do zbawienia, jak lektura Miszny” (Bernard Lazare, L’Anitisemitisme, d.c., s. 57)

I jeszcze parę tekstów na temat doczesności
Wiadomo jest, ze dawny judaizm nie znal zycia pozagrobowego. Wedlug niego nie mozna praktykować dobra i zla jak tylko na tym swiecie ziemskim. Jeżeli Bóg chce wynagrodzić i karac, moze to zrobic tylko w ciagu życia człowieka na ziemi. Stad tez, tylko tutaj, na ziemi, czlowiek sprawiedliwy moze prosperować, a człowiek zly cierpieć” (Werner Sombart, Les Juif et la vie economique, Paris, 1923, s. 227).
Idealem zydowskiego monoteizmu jest szczescie ludzkie na ziemi. Biblia nigdy nie mówi o zyciu przyszlym (czyzby?) i wiadomo jest jak male znaczenie przypisywali bohaterzy Homera basniom. Tak Biblia, jak i Homer, pragna zyc szczesliwie na ziemi. Biblia dzieki praktykowaniu sprawiedliwosci, a Homer przez szukanie piekna i wolnosci” (D. Pasmanik, Qu’est-ce que le Judaizm?, Paris, 1930, s.18).
Zycie po śmierci nie istnieje dla Izraela. Izrael nigdy nie wierzył w zycie pozagrobowe, z wyjatkiem w czasie swego zmierzchu (…) Przymierze jest kontraktem obustronnym (…) Izrael jest strasznym realista. Zada tutaj, na ziemi, w doczesnosci wynagrodzenia dla kazdego, kto praktykuje dobro i kary zloczynców. Wszyscy wielcy prorocy, jak Eliasz, Izajasz, Jeremiasz i Ezechiel żądają sprawiedliwości na ziemi, a jesli jej nie ma, to znaczy, ze czlowiek jej nie jest godny, ze na nia nie zasluguje. Trzeba bylo czekac az na sw. Pawla, aby umieszczac sprawiedliwosc po smierci” (Elie Faure, La Question juive, Paris, 1934, s. 83).
Filozofia zyda byla bardzo prosta (…) zyjac na ziemi pragnal on cieszyc sie zyciem i zadal przyjemnosci nie moralnych, ale materialnych, które upiększają i czynia rozkoszna egzystencje na ziemi. Skoro raj nie istnieje, mógl spodziewać sie od Boga za swa wierność tylko wynagrodzenia konkretnego: bogactwa, dobrobytu, zdrowia itd.” (Bernard Lazare, L’Antisemitisme, o.c., T. II, s. 155).
Wydaje sie, ze przytoczone teksty pozwalają nieco zrozumieć psychikę żydowską, tak różną od chrześcijańskiej. 

Przytoczone opinie należą wyłącznie do autorów żydów.

Wykresy ponad-statystycznej śmiertelności w Europie w latach 2020-22

W Szwecji nie było nakazu noszenia maseczek, noszono tylko w środkach komunikacji w godzinach szczytu oraz w szpitalach i aptekach.

wykres zwiększenia śmiertelności (overmortality) w krajach Europy w okresie pandemii 2020-2022 w stosunku do średniej z lat 2017 – 2019.

Polska na medalowym miejscu !

Kwaśniewski na I Sekretarza !

Kwaśniewski na I Sekretarza !

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)  •  12 marca 2023 Kwachu

Już nie bardzo było wiadomo, czym się ekscytować po odlocie Pana Naszego do ciepłych krajów, bo spory naszych Umiłowanych Przywódców o to, którego więcej kocha Pan Nasz miłosierny, czy nawet o różnicę łajdactwa już mało kogo ekscytują. W takiej sytuacji każde wydarzenie jest na wagę złota, a zwłaszcza takie, w którym występuje nieboszczyk. A właśnie tak się zdarzyło, że 16-letni młodzieniec odebrał sobie życie. Może nawet i to nikogo by nie ruszyło, bo w Polsce tylko w roku 2022 odnotowanych zostało 2 tysiące zamachów samobójczych osób poniżej 18 roku życia, ale tym razem stało się inaczej. Samobójcą był bowiem nie byle kto, tylko syn Wielce Czcigodnej posłanki Koalicji Obywatelskiej, który w dodatku kilka lat temu był molestowany, niestety nie przez księdza, tylko jakiegoś cywila. Gdyby bowiem przez księdza, to można by kampanię moralnego oburzenia połączyć z zarządzonym przez Judenrat obsrywaniem Jana Pawła II, no ale nie ma rzeczy doskonałych. Taki nieboszczyk to i tak prawdziwy dar Niebios nie tylko dla polityków, którzy bez przerwy muszą dokładać nowego paliwa pod kocioł, ale również dla przemysłu molestowania, który w ten sposób otrzymał potężny impuls rozwojowy.

Toteż poruszone zostały Moce, zarówno te Niebieskie w osobie katolika zawodowego, pana red. Terlikowskiego, który z tego powodu natychmiast doznał „wściekłości”, jak i te Piekielne w postaci rozmaitych politycznych ambicjonerów, którzy na rozdrapywaniu ran pragną zaistnieć w roku wyborczym. Ponieważ pan Trzaskowski właśnie skierował był do tak zwanej „laski” projekt ustawy o zrobieniu porządku z rządową telewizją – żeby ją skasować i zostawić tylko telewizję nierządną – to oburzenie opinii publicznej, a zwłaszcza autorytetów moralnych, co to na sygnał oburzają się, na co tam akurat trzeba, skierowało się oczywiście przeciwko telewizji rządowej.

Toteż kiedy pani Magdalena Ogórek próbowała przeprowadzić tam apologetyczny program o gospodarczych sukcesach rządu „dobrej zmiany”, dzięki któremu Polska rośnie w siłę, a ludzie – przynajmniej niektórzy – żyją dostatniej, niczym za Edwarda Gierka, goście reprezentujący obóz zdrady i zaprzaństwa nie chcieli nawet tego słuchać, tylko usiłowali od razu zmienić temat na rozpamiętywanie tragedii 16-latka, którą zamierzali ukazać na tle szalejącej nietolerancji nie tylko wobec „kochających inaczej”, którzy niedługo zaczną spółkować po kościołach podczas nabożeństwa, ale i wobec osób molestowanych, które, niekiedy po wielu latach, przypominają sobie, że przecież były „gwałcone” i to po „kilkaset razy”, a niezawisłe sądy sypią piękne wyroki, dzięki czemu nie tylko molestowani mają czym obetrzeć sobie łzy, ale i prześwietna palestra, a wraz z nią – cały wymiar sprawiedliwości. I słusznie – bo cóż wynagradzać w tych zepsutych czasach, jeśli nie siostrzane i braterskie współczucie? Kogo w takiej sytuacji mogą jeszcze obchodzić gospodarcze sukcesy rządu „dobrej zmiany”, kiedy jest wyraźny rozkaz, czym należy się na tym etapie interesować?

A właśnie zaczęła się kampania wyborcza, w której ugrupowania tworzące „bandę czworga”, podobnie jak to było w roku 2019, będą się licytowały, ile to która wyda forsy, żeby obywatelom przychylić nieba. Wyraźnym sygnałem, że licytacja się rozpoczęła, była deklaracja znanego liberała Donalda Tuska, który zapowiedział, że gdy tylko w Polsce obejmie władzę („Gdy tylko w Polsce obejmę władzę, szereg surowych ustaw wprowadzę. Za krowobójstwo, za świniobicie, będę odbierał mienie i życie” – odgrażał się Gnom w słynnej „Rozmowie w kartoflarni”, prowadzonej ze słynnym ukraińskim poetą Tarasem. Z kolei Taras, jak pamiętamy, zachwalał Gnomowi życie na Ukrainie: „Kiszonek mnogo na Ukrainie. Bywa, że mija za dzionkiem dzionek, a tam nic nie ma, oprócz kiszonek”).

Najwyraźniej Putin o tym chyba nie wie, wskutek czego wojna na Ukrainie weszła już na dobre z fazę przewlekłą, przyjmując postać wojny pozycyjnej. Więc Donald Tusk zapowiedział, że gdy tylko w Polsce obejmie władzę, to zaraz zacznie rozdawać mieszkania na kredyt w ogóle nieoprocentowany. Zwracam uwagę, że mamy dopiero początek marca, a wybory mają być na jesieni. W tej sytuacji tylko patrzeć, jak Naczelnik Państwa, albo pan premier Morawiecki zamacha rękami i powie, że jak tak, to rząd będzie rozdawał mieszkania w ogóle bez żadnego kredytu. I co wtedy zrobi Donald Tusk? Nie ma rady; będzie musiał obiecać, że jak tak, to on z kolei takie mieszkania za darmo, to znaczy – na koszt państwa – wyposaży w kuchnię, pralkę, zmywarkę i lodówkę i resztę mebli. Jestem pewien, że na takie dictum ze strony Donalda Tuska, Naczelnik Państwa ogłosi, że rząd tę lodówkę wszystkim obywatelom zapełni, nie zapominając przy tym o dodaniu pół litra do obiadu, który oczywiście też będzie darmowy.

Podkreślam to, żeby pokazać ewolucję poglądów Donalda Tuska, którego poznałem 1 lipca 1989 roku na zjeździe towarzystw gospodarczych i środowisk liberalnych w Gdańsku. Wtedy uważał on jeszcze że nie ma darmowych obiadów, ale teraz najwyraźniej odszedł od tych sprośnych błędów Niebu obrzydłych i uważa, że nie tylko są darmowe obiady, ale darmowe mieszkania i wszytko inne. W tej sytuacji będzie starał się nadal przelicytowywać Naczelnika Państwa, co nie jest zadaniem łatwym – aż nadejdzie termin wyborów, które tę licytację zakończą. Po ich szczęśliwym zakończeniu obywatele będą pocieszać się nadzieją, że nasi Umiłowani Przywódcy o wszystkich obietnicach przedwyborczych zapomną. W przeciwnym razie państwo zostałoby tak zadłużone, że w rezultacie lichwiarska międzynarodówka mogłaby przejąć jego zasoby na własność bez jednego strzału – o czym niedawno mówił pan prezydent Duda, uzasadniając konieczność realizacji programu zbrojeniowego. Chodzi o to, żebyśmy nie musieli walczyć.

Nooo, to jest do załatwienia; jeżeli lichwiarska międzynarodówka przejmie na własność zasoby całego państwa, to czy będzie jeszcze o co walczyć? Zresztą, co by na to powiedział Nasz Najważniejszy Sojusznik, który przecież nie dla zabawy przyjął ustawę nr 447?

W tym zatroskaniu pojawiło się światełko w tunelu w postaci poparcia, jakiego trzej ambasadorowie udzielili kandydaturze urodzonego w czepku Aleksandra Kwaśniewskiego na I Sekretarza NATO. Powiadają, że co ma wisieć – nie utonie. Aleksander Kwaśniewski zawsze chciał być I Sekretarzem – jak nie KC PZPR, to ONZ, jak nie ONZ, to przynajmniej NATO. Temu pragnieniu podporządkował wszystko, z interesami państwowymi Polski włącznie, toteż nie jest wykluczone, że tym razem może mu się udać. Ma za sobą co najmniej dwa atuty. Po pierwsze – jak prezydent naszego bantustanu nie sprzeciwił się zainstalowaniu tajnego więzienia CIA w Starych Kiejkutach, więc Nasz Najważniejszy Sojusznik, bez którego aprobaty posada I Sekretarza NATO nie może być obsadzona, może być zainteresowany tym, by objął ją kandydat zdolny do wszystkiego.

Poza tym Aleksander Kwaśniewski kolegował w zarządzie ukraińskiej firmy gazowej Burisma Holding z synem obecnego prezydenta USA Hunterem Bidenem, gdzie razem kręcili lody, o których kremlowska propaganda opowiada teraz cuda-cudeńka. W tej sytuacji trochę się dziwię, że tylko trzech ambasadorów poparło tę kandydaturę. Ale poczekajmy jeszcze trochę, a pewnie kolejni ambasadorowie się zreflektują i Aleksander Kwaśniewski wreszcie zostanie I Sekretarzem.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

W Wiedniu koniec z maskami, teraz jak debil nosi maskę grozi mu mandat :) [po niem].

W Wiedniu koniec z maskami, teraz jak debil nosi maskę grozi mu mandat 🙂

Corona-Knaller! Masken-Trägern droht jetzt 150 € Strafe

heute.masken-knaller

Nach dem Ende der Maskenpflicht: Werden Maskenträger in Wiens Öffis nun von der Polizei abgestraft?

Seit dem 1. März ist es fix: Nach fast drei Jahren ist es aus mit der Maskenpflicht in den Wiener Öffis – wird nun das Tragen von Masken bestraft?

Nachdem Wien als letztes Bundesland noch an der FFP2-Maskenpflicht in öffentlichen Verkehrsmitteln festgehalten hatte, gab Bürgermeister Michael Ludwig schlussendlich klein bei – seit 1. März war’s das nun österreichweit mit der Maskenpflicht in Öffis. Kurios: Musste man bis zuletzt beim Verzicht auf die Maske mit Strafen rechnen, könnte man nun unter Umständen für das Tragen einer Maske abgestraft werden. 

Denn eigentlich tritt mit dem Ende der Maskenpflicht wieder das seit 2017 gültige Verhüllungsverbot in Kraft. Demnach ist es an öffentlichen Orten verboten, sein Gesicht bis zur Unkennbarkeit zur verhüllen, worunter das Tragen einer Maske definitiv fällt. Werden nun jene zur Kasse gebeten, die aus unterschiedlichen Gründen weiterhin nicht auf das Tragen einer Maske verzichten wollen?

Fakt ist: Die Wiener Linien haben keine Exekutivbefugnis von Bundesgesetzen. Wie eine Sprecherin gegenüber „Heute” erklärt, gibt es kein Vermummungsverbot in der Hausordnung. Jeder, der eine Schutzmaske tragen möchte, kann dies auch tun. 

Polizei kann mit 150 Euro strafen

Ochojska leży. W masowym grobie…

Ochojska leży w masowym grobie..

O masowych grobach migrantów. „Jest osamotniona w kolportowaniu takich bzdur”

13.03.2023 ochojska-w-grobach

Wypowiedzi Janiny Ochojskiej o działaniach polskich leśników wobec migrantów są kompromitujące – ocenił wiceminister edukacji i nauki Tomasz Rzymkowski. Związana z PO europosłanka oskarżyła pracowników Lasów Państwowych o to, że ukryli kilkaset ciał zmarłych uchodźców w masowym grobie przy polsko-białoruskiej granicy.

Wiceminister Rzymkowski komentował, że wypowiedź Janiny Ochojskiej przyjął ze zgrozą, ponieważ jest to kalka rosyjskiej i białoruskiej propagandy. 

 – Jest to niezwykle ośmieszające Polskę na arenie międzynarodowej. Cieszy jedynie to, że pani Ochojska nie znalazła chóru osób jej wtórujących. Jest osamotniona w kolportowaniu tego typu bzdur. Ale jest to kompromitujące, że europarlamentarzysta z Polski tego typu kompletnie oderwane od rzeczywistości tezy stawia – zaznaczył Rzymkowski.   

Chodzi o wypowiedź Ochojskiej w radiu TOK FM. – Myślę, że ofiar tej granicy (polsko-białoruskiej) jest o wiele więcej. „One są albo w jakimś zbiorowym grobie, bo nie zdziwiłabym się, gdyby w czasie kiedy był zamknięty dostęp do granicy, po prostu pozbierano ciała, żeby nie było tych dowodów. W tej chwili mówi się o prawie 300 osobach, które zaginęły” – stwierdziła O. 

Zasugerowała też, że to polscy leśnicy byli odpowiedzialni za „uprzątnięcie ciał”. – Dlaczego tak sądzę? Był taki moment, kiedy powołano leśników z całego kraju. Po co? Przecież nie po to, żeby pomogli puszczy w trudnym momencie. Ale po coś ich zwołano powiedziała.   

Na słowa Ochojskiej zareagowały Lasy Państwowe, które skierują przeciwko europosłance pozwu o naruszenie dóbr osobistych. LP składają też zawiadomienie do prokuratury. 

Okryła się hańbą i za to odpowie. Składamy zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Janinę Ochojską za pomówienie leśników, jakoby potajemnie zakopywali ciała uchodźców w masowych grobach przy granicy z Białorusią” – pisał rzecznik Lasów Państwowych Michał Gzowski. 

Ziobro: To nie może ujść bezkarnie

Do sprawy odniósł się też minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro.[a to już bla-bla.. Oni zawsze tylko gadają. MD]

Jest taki świat…. Wrócimy tam w lipcu.

Jest taki świat…. Wrócimy tam w lipcu.

Mirosław Dakowski, połowa sierpnia 2021.

[Znalazłem w starych papierach kawałek tego tekstu, rozczuliłem się. Więc przypominam całość]

Po południu przez jezioro przypłynął z lasu zaskroniec. Wraca jak zwykle do rodziny, jak urzędnik po biurze. Na wyspie co prawda borowików nie ma, choć były ciepłe deszcze. Przed laty, nawet gdy się wyszło na poranną przechadzkę z saperką, przynosiło się grzybów sporo. Kiedyś trójka ludzi, którym nie chciało się popłynąć do Siemian po jedzenie, przez cztery dni żyła tylko grzybami i chlebem, sól czosnkową dostali od wędkarza. Teraz na jeziorze snują się ze trzy żagle, wieczorem brak tak licznych niegdyś ognisk. Nie udało się kupić sandacza od rybaka, bo on jest ostrożny, przestraszony, obowiązują go procedury. Ale to już inny świat.

Z sąsiedniego biwaku pani przynosi nam drewno, „kupna” wiązeczka, , bo oni już płyną do domu. Zabrali drewno do lasu..

Ten jenot, który zabierał w nocy niedojedzone konserwy do siebie, w tym roku się gdzieś wyniósł. Interwencja tamtego świata spowodowała, że opustoszały różne kurwidołki, zwykle działające nad jeziorem. Modni i postępowi, w szczególności t. zw. redaktorzy TV, dokądś się wynieśli. Nawet nie chce nam się pomyśleć dokąd. Nie bolą więc już uszy od łykendowych dyskotek z lat ubiegłych. Zimowe sztormy znów zabrały z półtora metra brzegu, więc kolejna olcha czarna uschła. Za rok będzie jak znalazł na ognisko.

Koło nasz łódeczki na przystaniach czy biwakach gromadzą się gapie. Jak to możliwe, taka niska, bez kabiny i bez motorka? A w razie sztilu napędzają ją trzy pagaje. Nowocześni czasami w ogóle pagaja nie mają na łodzi, same silniki, a są tacy, którzy chwalą się gps-em. Uciekamy.

Spotkani chłopcy, harcerze opowiadają, że gdy spoceni i umęczeni upałem dotarli do jakiejś chałupy pod lasem, to gospodyni najpierw zachęciła ich do umycia się i odświeżenia przy studni z kołowrotem [nie na elektrykę dodała dumnie], a potem gościła maślanką z zimnika [nie z lodówki] i świeżo upieczonych chlebem. Przed nocą chłop spytał, czy palą, a gdy odpowiedzieli że są przecież harcerzami, upewnił się: ale tymi prawdziwymi, nie postępowymi?. Gdy chcieli mu dać dowody osobiste, jak to gdzie indziej ludzie żądają, gdy udostępniają stodołę, odparł: Ja czytam dowód na twarzy, nie z papierków. Chłop mówi: jest trudno, ale chyba te krowy utrzymamy. A syn już w Tamtym Świecie, ale obiecuje wrócić. Różne zioła suszą się pod daszkiem. A kowidy? – pytają chłopaki. Iiii, to może u miastowych, co mają telewizor.

Oni zaś odmawiają trzy razy dziennie Anioł Pański. A do kościoła macie daleko? Będzie ze trzy km, ale nasz proboszcz umarł, a nowy ksiądz już taki gitarowy, ma też ministrantki, i tego kovida się boi. To my jeździmy na prawdziwą Mszę, do Gdyni na Wiczlińska. Znacie chłopcy? Znamy, znamy, numer 11-ty – pochwalili się. Ale jak to stąd daleko? Będzie z 90 km, niedaleko…Po pożegnaniu i odejściu znaleźli w plecaku gomółkę tego sera co im tak smakował rano.

U nas na wyspie czaple przelatują wieczorami, ale tych białych, co bywały dawniej, nie widzimy. Nie rozmnożyły się czy co? A może ci od covid, z Tamtego Świata, jakoś je procedurami ekologicznymi utłukli. [W następnym roku zobaczyliśmy dwa gniazda na sąsiadujących z sobą wysokich drzewach, ale… na cypelku niedostępnym dla łódek, bo zarośniętym trzcinami. Do nas przylatują tylko na posiłki – bo tu płytkie wody, rybek dużo]

Na jeziorze rzadko, w łykend, pojawia się i kręci wyjec – łykendowy motorek z durniem na wierzchu. To się go egzorcyzmuje niecenzuralną ale bogatą [głównie z ruska] wiązanką.

Część miastowych wybiera nomen omen bierną emigrację wewnętrzną. Od mediów, od kłamstwa. Znany kiedyś w tamtym świecie tłumacz i organizator wielkich eventów, który już przed laty był się przeniósł tutaj i zatrudnił u leśniczego jako drwal, odzyskał właśnie utraconą przez jakieś zwidy czy kowidy pracę drwala. Dobrze. Inni, prepersi, są przygotowani do życia bez cywilizacji. Spotkałem kiedyś w lesie grupę mężczyzn, poczęstowali mnie między innymi węgorzem. Pod doskonały samogon. Chwalę jedno i drugie. A wie pan, że to był pieczony wąż – oświadczają z dumą. Teraz tę Puszczę Białowieską zżera ekologiczny kornik. Czy bezpowrotnie?

Odwiedziłem starego znajomego, któremu przed ćwierć wiekiem doradziłem jak uruchomić produkcję paliwa rzepakowego do traktorów i golfa. Ma dalej te mieszalnie, na bimber z ziemniaków i oleje ze smażalni i z rzepaku z własnej tłoczni, prostej w budowie. To jest tak zwana estryfikacja, której celem jest zmniejszenie lepkości przyszłego paliwa. A wymagania urzędników są blokujące, absurdalne. Obecnie różnica jest taka, że dawniej był prekursorem nowoczesności i ekologii, a teraz robi wszystko w tajemnicy przed władzą i życzliwymi. Ma duże gospodarstwo, to mu się opłaca. Ale sąsiadom paliwa nie sprzedaje, by się boi, by przypadkiem nie wygadali. „Nowoczesne” silniki diesla mają już zabezpieczenia przeciwko paliwu ekologicznemu – nie odpalają. Jeżdżą tylko na drogim paliwie firm oficjalnych. Rolnicy pielęgnują więc i naprawiają stare silniki i dawne wytwórnie paliw roślinnych – obecnie to już bimbrownie paliwowe.

Tu na wsi ludzie oczywiście gotują paląc drewnem i gałęziami, gromadzą też drewno na zimę do grzania domu. U nas, pod Warszawą, policja ekologiczna, straż groziła mi – i wreszcie wlepiła mandat – za ogrzewanie domu drewnem. A systematycznie donosiła do nich, do tej Policji ekologicznej, prawnik, daleka nasza sąsiadka, oczywiście zupełnie anonimowo i bezkarnie. Że ogrzewamy w zimie dom drewnem !! [odpadowym, tanim…]. To trucizna to CO2– mówią naigrawając się strażnicy. Śmieją się ze swej roli? Z adwokatki – donosicielki? Ze mnie?

Bywają też doskonałe samogony, śliwowice, dereniówki, ale lepiej jest samemu je przewozić, bo pracownicy firm kurierskich, na przykład GLS bezkarnie rabują przesyłki pod osłoną prawną prawników firmy.

==================

Cieszę się, że oficjalnie i uroczyście w przemówieniu przekazałem ministrom Kancelarii Prezydenta, że ten cały narzucony Zielony Ład ma takie szanse powodzenia jak osiągnięcia akademika Łysenki, który przekształcał przyrodę, na przykład drozda usiłował przekształcić w szpaka zdaje się, czy też żyto w pszenicę.

Do normalnego świata ten ideologiczny obłęd Zielonego Ładu chyba jednak nie zdąży dojść, zawali się zapewne niedługo pod ciężarem swego absurdów. Mam nadzieję.

Czym jednak obecni władcy są zmuszani do wprowadzania tych absurdów – nie wiem. A ich liczenie na bezkarność jest na pewno co najmniej przesadzone.

Świat naturalny, żyjący i rozwijający się według praw nadanych przez Stwórcę jest okrutnie tępiony przez planistę Złego. Ale wiecie przecież państwo że to nic nowego! Tak się dzieje od czasu, gdy Zły skusił Pramatkę do zjedzenia owocu z drzewa złego i dobrego. I te owoce uwiedzenia i my spożywać mamy. Tylko że teraz determinacja, pycha i rozpacz Planisty jest większa, bo on wie, że to jego Ostatnia Walka, że ta sztuczna Planowa rzeczywistość musi się zawalić. Pamiętajmy, że świat normalny, stworzony przez Stwórcę, na pewno przetrwa, warto więc się z nim załapać.

Przerywam te impresje i leniwe rozważania, bo znów wraca do domu nasz zaskroniec. Może wyprowadzi swe dzieci na naukę pływania?

13.03.2023 Wałbrzych – Msza święta i czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

13.03.2023 Wałbrzych – Msza święta i czuwanie Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę

12/03/2023przez antyk2013

13. dnia każdego miesiąca

Króluj nam, Chryste!

13. dnia miesiąca – o godz. 18 w wałbrzyskiej kolegiacie p.w. Świętych Aniołów Stróżów będzie sprawowana Msza święta w intencji Ojczyzny, poprzedzona czuwaniem Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę od godz. 15-tej.   

Modlić się będziemy – jak zawsze – o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu, ale pragniemy też odpowiedzieć modlitwą naszą na pojawiające się wyzwania, aby Opatrzność Boża z grożącego nam zła wyprowadziła nieporównanie większe dobro oraz tryumf Niepokalanego Serca Królowej Różańca świętego.

W obliczu zorganizowanego ataku bezbożnych mass-mediów na św. Jana Pawła II, co ma oczywisty związek z rewolucją sodomską i próbami narzucania totalitarnej ideologii gender przez agenturalno-korupcyjny układ rządzący Unią Europejską, w godzinie Miłosierdzia odprawimy Drogę Krzyżową w intencji, aby czołowi polscy artyści zaangażowali swój autorytet w obronie Papieża Poety, który ich wywyższył w Liście do artystów jako tych, którym Bóg powierzył zadanie sprawowania „twórczej władzy nad otaczającym światem”.   

Serdecznie zapraszam do wspólnego modlitewnego szturmu!    MP

„Człowiek święty” – Innego Objawienia… CMENTARZ ŚWIĘTEGO MEDARDA (11)

Człowiek święty – Nowego Objawienia…

CZĘŚĆ DRUGA CYKLU POWIEŚCIOWEGO

Andrzej Juliusz Sarwa

CMENTARZ ŚWIĘTEGO MEDARDA (11)

Człowiek święty

Ojciec Gabriel Gerberon1, benedyktyn-maurysta2, po latach tułaczki, po latach więzienia, czując, że chyba zbyt wiele czasu mu już nie zostało, będąc tak blisko wielkiego świata, a zarazem tak odeń oddalony, czując swoją bezsilność zamknięty na głucho w jednej z cel twierdzy Vincennes3, któregoś dnia na spokojnie, bez emocji zaczął rozważać, czy aby nie podpisać dokumentu, do podpisania którego od lat go nakłaniano… dokumentu potępiającego heretyckie – według Rzymu – zdania z dzieła Jansena…

Do tej pory był nieugięty, ale ostatecznie, przemyślawszy wszystko po raz kolejny, już nie był taki zatwardziały w swoim uporze. Miękł gdzieś od środka. Przyszło mu na myśl, że przecież nawet mniszki z Port-Royal w końcu się ugięły i podpisały, zastrzegając jednocześnie, że czynią to wyłącznie ze względu na posłuszeństwo, które ślubowały… Więc tak naprawdę te ich podpisy w oczach Bożych, jako wymuszone czy to siłą, czy podstępem, czy kruczkiem prawnym, nie miały żadnego znaczenia. A przecie i on był mnichem… i on ślubował posłuszeństwo… co innego ksiądz świecki4, tego wola nie była ograniczona żadnym ślubem, ale on i jego wola? Wszak nie w pełni nią dysponował, a na dodatek odmawiając wykonania polecenia przełożonych, dopuszczał się grzechu, łamiąc jeden ze ślubów zakonnych… dziwna, niezdrowa sytuacja…

Podszedł do okna zakratowanego masywnymi kutymi sztabami z żelaza i spojrzał w niebo. Chmury powolutku przesuwały się po nim popychane prądami powietrza. I tyle tylko zobaczył. Nie objawiło mu się nic nadprzyrodzonego, zachmurzone niebo żadnego znaku mu nie dało… Był dalej sam ze swoim dylematem i udręką duszną zarazem

Zapadł zmrok, który rychło przemienił się w głuchą noc. Ogarek świecy, jaki mu stróż łaskawie pozostawił, powoli dogorywał. Obok ogarka leżał dokument, do którego podpisania go nakłaniano, w zamian obiecując wolność. Kałamarz z inkaustem i zaostrzone, nieużywane dotąd pióro gęsie też były na wyciągnięcie ręki.

Gerberon ukrył twarz w dłoniach i zaniósł się łkaniem.

– Boże… Boże… – szeptał, lecz Bóg nie odpowiadał.

I w końcu się ugiął, drżącą dłonią przysunął papier i przybory piśmienne. Jeszcze raz tylko się zawahał, nim zamoczył pióro w atramencie. A potem jakby z obrzydzeniem zerkając kątem oka na dokument, jednocześnie unosząc i przekrzywiając nieco głowę, z jękiem złożył swój podpis na kartce…

* * *

Kardynał Noailles5, gdy dowiedział się, że Gerberon podpisał, odetchnął z niekłamaną ulgą. Oto spacyfikował kolejnego znaczącego jansenistę, a słuchając relacji z tego wydarzenia, aż plasnął w dłonie zadowolony wielce.

– Eminencjo, zapytał kleryk, który przyniósł księciu kardynałowi tę nowinę. – Eminencjo i co dalej z krnąbrnym benedyktynem?

– Cóż, danego słowa się dotrzymuje. Tym bardziej że trzeba szanować jego podziwu godny upór. Wszak przesiedział w więzieniach szmat czasu… ile dokładnie?… ile to było lat?… – dopytywał kardynał.

Chyba siedem – opowiedział kleryk. – Od roku 1703 do bieżącego, 1710… tak, siedem.

– A zatem miał długą i srogą pokutę i wiele czasu na przemyślenia. Trzeba go uwolnić.

– Tak, eminencjo. Tak się też stanie.

Kleryk skłonił się i wyszedł.

* * *

Ojciec Gerberon, gdy przewieziono go do opactwa Saint-Denis nieco na północ od Paryża, zapewne dlatego tutaj, by zwierzchność mogła mieć nań oko, odetchnął z ulgą. I to nie tylko w przenośni, lecz także dosłownie. Powietrze, otwarta przestrzeń – oto czego mu najbardziej brakowało w więziennych murach. Więc teraz kiedy tylko mógł, przechadzał się po klasztornym ogrodzie i oddychał pełną piersią, jakby chcąc się nim nasycić na zapas.

Ale także nie próżnował. Zabrał się za pisanie dziełka, w którym odwoływał swoje potępienie jansenistycznych błędów i herezji…

* * *

Kiedy wieść o tym, że ów mąż Boży nie tylko jest na wolności, ale i przy odrobinie szczęścia można się z nim spotkać, porozmawiać, a nawet u niego wyspowiadać, byle dyskretnie, w paryskim środowisku jansenistycznym zapanowała wielka radość.

Jednym z tych, którzy się wyjątkowo z tego ucieszyli, był znany już nam z rue Cloître-Notre-Dame Jean-Luc. Sumienie bowiem gryzło go bardzo z powodu popełnionego wyjątkowo – w jego mniemaniu – obrzydliwego grzechu, dlatego też przez dłuższy czas szukał możliwości spotkania się ze świątobliwym ojcem Gerberonem, żeby ulżyć duszy i sumieniu, bo żadnemu ze znajomych księży nie miał odwagi go wyznać.

Kiedy więc abbé d’Étemare w kręgu swych synów i córek duchowych oznajmił któregoś wieczora, że udało mu się zorganizować dla nich sekretne spotkanie z benedyktynem, owym sławnym męczennikiem za prawdę, Jean-Luc nie mógł nie wykorzystać takiej okazji…

* * *

Mikołaj, początkowo bywał gorliwym uczestnikiem modlitewnych spotkań przy rue du Cloître-Notre-Dame No 8, nie ze szczególnej pobożności bynajmniej, lecz aby mieć pretekst do częstego odwiedzania tego domu, bo nie tracił nadziei, że kiedyś spotka piękną nieznajomą, która zaczepiła go na balu karnawałowym w Wenecji. Teraz jednakże w tej swojej dewocji znacznie ochłódł i na pobożnych schadzkach jansenistów rzadziej bywał, choć wciąż jeszcze bywał.

Na próżno jednak. Okna mieszkania na piętrze prawdopodobnie należące do apartamentu markizy i jej wnuczki wciąż pozostawały w dzień zamknięte, a w nocy ciemne, więc w końcu do reszty już wystygł w tej swojej wyrachowanej nabożności i prawie zaniechał wizyt.

Tymczasem mijały dni, tygodnie, miesiące wreszcie. Mikołaj gruntownie zwiedził Paryż, pobliski Wersal, wypuścił się wraz z panem Zbylutem Bartuszem i dalej w głąb Francji, jednakowoż jego główna kwatera pozostawała w Paryżu przy rue de la Tannerie, dokąd po każdej z wypraw krajoznawczych wracali.

Młodzieniec poznał wiele wysoko urodzonych osób, dla których najlepszą legitymacją jego szlachectwa były pieniądze rozrzucane garściami, więc lubiano go i zapraszano do pierwszych domów i pałaców, tak że w końcu zaczął się zastanawiać, czy aby nie zacząć zabiegać o to, by zostać przedstawionym i u dworu. To byłoby coś! I to dla kogo? Dla takiego nędzarza z przedmieścia! O czym nigdy nie zapominał.

I tego też późnego popołudnia, 18 marca 1711 roku, zastanawiał się nad tym samym… Tyle że w Wielkim Poście, a ten właśnie trwał, absolutnie nie byłoby to możliwe. Może po Wielkanocy zacznie szukać kogoś, kto by się zgodził spełnić jego marzenie, jego pragnienie, by przedstawiono go królowi…

I kiedy to takie myśli przelatywały mu przez głowę, usłyszał dyskretne kołatanie do drzwi. Odruchowo powiedział:

– Proszę wejść! Otwarte! – bo pana Bartusza akurat nie było, jemu zaś nie kwapiło się wstawać z wygodnego fotela.

Drzwi uchyliły się ze skrzypieniem, a w powstałej szparze pokazała się cudna główka Rosalie, jednej z jego sióstr duchowych ze stadka abbé d’Étemara.

Porwał się na nogi, tak go zdumiała owa wizyta samotnej dziewczyny w mieszkaniu również samotnego kawalera. Było to co najmniej niestosowne.

– Cóż cię tu sprowadza mademoiselle?

Przysyła mnie ojciec d’Étemare, bo dzisiejszego dnia, późnym wieczorem, będziemy mogli odwiedzić świętego człowieka. Ponieważ ongiś wyraziłeś chęć poznania takiej osoby, a dziś nadarza się okazja… a że tylko ja byłam akurat pod ręką, to mnie tu do ciebie abbé posłał…

Świętego człowieka? Masz na myśli, mademoiselle, benedyktyna z Saint-Denis?

– W rzeczy samej, panie kawalerze.

– Gdzie więc i o której mam się stawić?

– Masz udać się ze mną. Teraz.

Mikołaj zasępił się nieco, pan Bartusz bowiem wymusił na nim przyrzeczenie, iż nigdy bez jego wiedzy i ewentualnie towarzystwa nie uda się w obce miejsce, z obcą osobą.

Dumał chwilę, co mu też wypada uczynić, w końcu jednak uznał, że w klasztorze, do którego się udają, raczej nic złego spotkać go nie może, postanowił tedy, że pójdzie z panną, a panu Bartuszowi zostawi karteluszek z informacją gdzie i do kogo się wybrał.

* * *

Człowiek uznawany za świętego przyjął przybyłych z nieco wymuszonym uśmiechem. Uprzejmie, ale oschle. Mogło to wynikać, nie z niechęci, ale ze złego samopoczucia. Widać było, że zdrowie mu nie dopisuje. Chociaż starał się maskować kiepską kondycję, to i tak nie potrafił opanować grymasu bólu, który co jakiś czas pokazywał się na jego twarzy.

Przybyli wpatrywali się benedyktyna niczym w obraz cudowny. Milczeli. On też milczał. W końcu ciszę przerwał niepewny głos Jean-Luca:

Ojcze…

– Tak, synu?

– Ojcze… chciałbym się przed tobą wyspowiadać…

Gerberon spojrzał mu w oczy i skinął głowa.

– Dobrze. Wysłucham. Wszakże wiedz, iż tylko według prawdziwych reguł Sakramentu Pokuty, reguł starożytnych i zalecanych od wieków, a teraz zaniechanych, wyśmiewanych, wzbranianych. Czyś gotów?

– Tak… ojcze… – Jean-Luc jakby się zawahał.

– Zatem mów. In nomine Patris, et Filii, et Spiritus Sancti.

Amen.

Słucham zatem.

– Ojcze… publicznie? W głos? Przy wszystkich?

– Tak, bo tak w swojej pradawności Kościół nakazywał.

– Ale przecie potem przecie zaniechał…

Ergo, Kościół pobłądził.

Kościół pobłądził? – w głos zdumiał się Białecki. – A jeśli pobłądził, to najwyraźniej brak mu asystencji Ducha Świętego. Hmm… Ergo – jeśli teraz pobłądził to i ongiś też mógł pobłądzić. Czego więc mamy się trzymać, jeśli nic nie jest pewne?

Ktoś ty? – zapytał wyraźnie poirytowany benedyktyn.

– Kawaler Nicola de Bialecki, padre.

Nic mi to nie mówi.

– Wybacz mu ojcze, hardy, bo to szlachcic polski, więc do pokory nie nawykły, a na dodatek nauki pobierał u jezuitów – wtrącił abbé d’Étemare, zakłopotany mocno samym faktem, że Mikołaj ma czelność wdawać się w dyskusje, podważać zdanie tak świętego człowieka i znakomitego teologa, za jakiego Gerberona uważali janseniści.

Ach, u jezuitów! Zatem istotnie trzeba mu wybaczyć, tym bardziej że widzę, iż teraz zaczął podążać właściwą ścieżką.

Odwrócił się do Jean-Luca:

– Zatem wyznaj swoje grzechy. Czym to obraziłeś Pana Boga?

Obecni w celi poczuli się niezręcznie i mocno skrępowani więc chcieli wyjść na korytarz, lecz benedyktyn zatrzymał ich skinieniem dłoni.

Zostali więc, ale wbili oczy w podłogę i starali się myśleć o czymś innym, a nie o wyznaniach ich przyjaciela. Lecz przecie uszu nie dało się zamknąć…

Jean-Luc tymczasem, wyznawszy grzechy pomniejsze, jako to lenistwo, rozproszenie na modlitwie, naraz jakby się zaciął. Zamilkł.

– To już wszystko? – zapytał Gerberon.

Nie, ojcze wyszeptał przez ściśnięte gardło pokutnik.

– Co więc jeszcze?

– Ja… ja… ja… – znów zamilkł.

– Cóż owo znaczy, to „ja…”? – benedyktyn odchylił głowę do tyłu i przymknął oczy.

To grzech wyjątkowo obrzydliwy i straszny

– Mów!

– Miałem myśli nieczyste, pałając pożądliwością ku tutaj obecnej Madeleine… – wychrypiał mężczyzna blady jak trup i zaczął drżeć na całym ciele.

Taak… istotnie… grzech to wyjątkowo obrzydliwy i straszny

Dziewczyna, której owo wyznanie dotyczyło, aż dech straciła i zaczerwieniwszy się po samo czoło, twarz skryła w dłoniach.

Tymczasem benedyktyn po raz kolejny zapytał:

– Czy to już wszystko?

– Tak ojcze, to… to… już wszystko…

– Zatem nakładam na ciebie pokutę… będziesz pościł o samej wodzie… a wolno ci będzie wypić jeno demiard6 wody na dzień… będziesz pościł przez dni trzydzieści i dziewięć… nie nakazuję czterdziestu, iżbyś nie myślał, że zrównasz się z naszym Panem i Odkupicielem, który przez dni czterdzieści wstrzymywał się od jadła i napoju na pustyni, a kiedy już wypełnisz pokutę, udzielę ci absolucji… Żałuj za grzechy.

– Kiedy to będzie? Owo rozgrzeszenie? – szeptem zapytał Mikołaj.

– Chwileczkę… policzę – również szeptem odpowiedział mu abbé – 28 marca, w wigilię Niedzieli Palmowej… pewnie planuje dopuścić pokutnika do Komunii św. w Wielki Czwartek…

Mikołaj pokręcił głową.

– Jeśli pokutnik dożyje – mruknął pod nosem.

– Co pan powiada, panie kawalerze?

– Nic, nic ważnego – odparł Mikołaj i jął bacznie przyglądać się Jean-Lucowi.

A ten ostatni, kredowo blady, wciąż drżąc na całym ciele, ucałowawszy dłonie spowiednika, bardziej zawstydzony niż przestraszony wyszedł z celi na korytarz. Pozostali skłoniwszy głowy na pożegnanie przed Gerberonem, podążyli za mężczyzną

=-=================-===============-=

Książkę w wersji papierowej można, klikając w poniższy link, kupić tu:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Cmentarz_Swietego_Medarda_Andrzej_Juliusz_Sarwa.html

1O. Gabriel Gerberon, OSB (1628-1711).

2W 1621, jako antidotum na rozluźnienie życia w klasztorach benedyktyńskich utworzono Zgromadzenie Benedyktynów św. Maura (ucznia św. Benedykta, który działał w Galii), które zatwierdził papież Grzegorz XV. Głównym klasztorem Zgromadzenia było opactwo Saint-Germain-des-Prés w Paryżu.

3Zamek we Francji, na przedmieściu Paryża, od XII wieku ulubiona przez królów baza do wyjazdów na polowania, w późniejszych czasach przerobiony na więzienie.

4Dziś zwany diecezjalnym, nie zakonnik, określenie zapewne pochodzi jeszcze z czasów, gdy księża się żenili.

5Louis-Antoine de Noailles (1651-1729 r.), kardynał oraz arcybiskup Paryża.

6Dawna francuska miara pojemności cieczy – nieco mniej niż ¼ litra.

Franciszek przypuszcza histeryczny atak na A-bpa Viganò

Kim jestem, żeby osądzać? Franciszek przypuszcza atak na Viganò

Franciszek

W wywiadzie udzielonym 10 marca dla InfoBae.com Franciszek labidził z powodu „oporu” ludzi „złej woli”.

Jego zdaniem istnieje „dobry rodzaj sprzeciwu”, gdzie „dobry projekt jest rozpatrywany i omawiany”. Jakby nie było, Franciszek nie raz udowodnił, że dla niego wszelki „opór” to „zły opór”. Tym razem papież upiera się – „ten opór, który mam na myśli, idzie wstecz i szuka sposobności do zdrady” – podczas gdy sam Franciszek zdradza Pismo Święte i nieustannie wraca myślami do lat sześćdziesiątych.

Franciszek jest tak wściekły na Arcybiskupa Viganó, że wypowiada się o nim bezpośrednio – uwaga, nowy szczyt niekompetencji w historii papiestwa – nazywając go „dobrze znanym amerykańskim biskupem, który odgrywał rolę nuncjusza” – w rzeczywistości Viganò jest Włochem, który to był nuncjuszem na USA.

Franciszek powiedział o nim – „Nie wiadomo, czy ten człowiek jest katolikiem, czy też nie; on jest na granicy”. Przygadał kocioł garnkowi – przecież rzekomo Franciszek nie wierzy w „Boga Katolików”.

Osąd na temat Viganò („Kim jestem, żeby oceniać”) ukazał się dokładnie tego samego dnia, w którym Niemcy zbluźnili Panu Bogu, przegłosowując homo „błogosławieństwa” pod nosem niewzruszonego tym faktem Franciszka.

#newsSxoqpbpttg

===========================================

Kryzys w Kościele: Żadna władza, nawet najwyższa hierarchia, nie może nas zmusić do porzucenia lub umniejszenia naszej katolickiej wiary.

Kryzys w Kościele: Żadna władza, nawet najwyższa hierarchia, nie może nas zmusić do porzucenia lub umniejszenia naszej katolickiej wiary.

Żadna władza

remnant

„Całym sercem i całą duszą należymy do katolickiego Rzymu, stróża wiary katolickiej oraz tradycji niezbędnych do jej zachowania, do wiecznego Rzymu, nauczyciela mądrości i prawdy. Odrzucamy natomiast i zawsze odrzucaliśmy pójście za Rzymem o tendencji neo-modernistycznej i neo-protestanckiej, która wyraźnie zaznaczyła się podczas Soboru Watykańskiego II, a po soborze we wszystkich z niego wynikających reformach.”Deklaracja Abpa Marcelego Lefebvre z 21 listopada 1974 roku

Prawie pięćdziesiąt lat po napisaniu tych słów, jednym z bardziej uderzających aspektów słynnej Deklaracji Arcybiskupa Marcela Lefebvre z 1974 roku jest to, co powiedział później. Stwierdził, iż sporządził ją „w duchu niewątpliwie nadmiernego oburzenia”. Był oburzony tym, że dwóch wizytatorów wyznaczonych przez Komisję Kardynałów do przeprowadzenia wizytacji apostolskiej w seminarium w Ecône, zgorszyło jego seminarzystów swoimi heretyckimi poglądami.

Michael Davies opisał powody zgorszenia w swojej Apologii Marcela Lefebvre:”[Ci] dwaj Wizytatorzy uważali za normalne i wręcz nieuniknione, że duchowieństwo powinno być żonate; nie wierzyli, że istnieje niezmienna Prawda; mieli też wątpliwości dotyczące tradycyjnej koncepcji Zmartwychwstania Naszego Pana”.Z perspektywy czasu wydaje się, że Arcybiskup miał wszelkie powody do oburzenia, które tak wymownie wyraził w deklaracji z 1974 roku.Dr David Allen White opisał niekorzystne skutki Deklaracji z 1974 roku w swoim The Horn of the Unicorn: A Mosaic of the Life of Archbishop Marcel Lefebvre:( Róg jednorożca. Mozaika życia Arcybiskupa Marcelego Lefebvre)”Deklaracja została napisana, aby uspokoić seminarzystów i upewnić ich o kierunku rozwoju seminarium. Nie miała być atakiem na Rzym, ani nie miała być publicznym oświadczeniem.  Jak na ironię, raport wizytatorów kanonicznych był pozytywny, a zatem nie był przydatny dla wrogów Ecône ( ich raport nigdy nie był wykorzystany przez Rzym). Deklaracja jednak posłużyła za doskonały pretekst do ataku. Arcybiskup Lefebvre wręczył swoim przeciwnikom młot, a oni mieli go chwycić i nim uderzyć.” (p. 182)

Mając tę broń w ręku, wrogowie Arcybiskupa Lefebvre, w tym Paweł VI, podjęli nieprzepisową kanonicznie i nieuczciwą akcję prześladowania Arcybiskupa, która ostatecznie doprowadziła do jego „suspensy a divinis” 22 lipca 1976 roku:”Kongregacja Biskupów wydała cenzurę: Arcybiskup Lefebvre został „suspendowany a divinis” (tzn. zakazano mu udzielania sakramentów). Jednak 1) akt, podpisany przez sekretarza, był kanonicznie nieważny; 2) Arcybiskup złożył apelację „in forma surpensiva”, co oznaczało, że akt został zawieszony do czasu wydania decyzji prawnej. Ta nigdy nie nastąpiła”Rok później, jego kazanie w czasie święceń kapłańskich w Ecône,  odzwierciedlało  oburzenie człowieka, który w pełni zdawał sobie sprawę, że ma do czynienia z siłami, które próbują zniszczyć Kościół, który kochał, i wysłać niezliczone dusze do piekła:

„Chcę być i pozostać katolikiem. Dlaczego więc wymaga się ode mnie, abym wygasił nasze seminarium? Dlaczego wymaga się ode mnie, abym wygasił nasze Bractwo Kapłańskie  Świętego Piusa X? Dlaczego wymaga się ode mnie, abym nie dokonywał tych święceń ? Jest tylko jeden powód: aby dostosować mnie do ich polityki. Chcą, abym przyłożył rękę do  zniszczenia Kościoła, abym przyłączył się do tej komunii, która dla Kościoła jest cudzołóstwem. Nie będę cudzołożnikiem. Zachowam moją katolicką wiarę! Dlatego odmawiam. Odmawiam współpracy w niszczeniu Kościoła. Odmawiam współpracy w utracie wiary, w powszechnej apostazji”.To kazanie z 1977 roku jest warte przeczytania w całości, ale na okoliczność Wielkiego Postu 2023 roku, na naszą szczególną uwagę zasługuje kazanie Arcybiskupa Lefebvre wygłoszone kilka miesięcy później w Poitiers.

W tym kazaniu, z okazji prymicji nowego księdza, Arcybiskup dał nam świętą mądrość, której tak bardzo potrzebujemy dzisiaj, gdy wielu katolików zadaje pytania dotyczące posłuszeństwa wobec bezbożnej tyranii pochodzącej z Rzymu:- Wierność Chrystusowi i Tradycji jest znakiem prawdziwego posłuszeństwa. „Obecnie nie można powiedzieć, że jest się posłusznym władzy, nie będąc jednocześnie posłusznym całej Tradycji. Właśnie podążanie za Tradycją jest znakiem naszego posłuszeństwa. Jesus Christus heri, hodie et in saecula – 'Jezus Chrystus wczoraj, dziś i na wieki’.”-

To ci, którzy nas oskarżają, są prawdziwie nieposłuszni. „Myślę, że ci, którzy nas oskarżają,  wybrali drogę pozornego posłuszeństwa, która w rzeczywistości jest nieposłuszeństwem. Ci, którzy idą nową drogą, którzy idą za nowościami, którzy przywiązują się do nowych zasad przeciwnych tym, których uczy nas Tradycja, wszyscy papieże i wszystkie sobory, to oni  właśnie wybrali drogę nieposłuszeństwa.”- „Wystarczy przeczytać przemówienia, które są wygłaszane w naszych czasach, aby uświadomić sobie, że ci, którzy oskarżają nas o nieposłuszeństwo, to właśnie ci, którzy nie podążają za papieżami, którzy nie podążają za soborami, i to oni w rzeczywistości są nieposłuszni”.– Święty Pius V jasno stwierdził, że żadna władza nie może prawomocnie zakazać odprawiania Mszy trydenckiej.

„Papież Św. Pius V ogłosił w sposób uroczysty i ostateczny, że bez względu na to, co wydarzy się w przyszłości, nikt nigdy nie może zabronić kapłanowi odprawiania Ofiary Mszy Świętej; i że wszystkie ekskomuniki, wszystkie suspensy, wszystkie kary, które kapłan mógłby ponieść z powodu odprawiania tej Świętej Ofiary, będą całkowicie nieważne, in futuro, in perpetuum”.- Możemy więc działać z czystym sumieniem. ” Mamy w związku z tym czyste sumienie, cokolwiek miałoby się nam przydarzyć. Jeśli jesteśmy tylko pozornie nieposłuszni, to tak naprawdę jesteśmy posłuszni. Taka jest nasza sytuacja. I słuszne jest, abyśmy o tym mówili, abyśmy to wyjaśniali, ponieważ to my trwamy w Kościele. Naprawdę nieposłuszni są ci, którzy psują Ofiarę Mszy Świętej, Sakramenty i nasze modlitwy, ci, którzy stawiają Prawa Człowieka w miejsce Dziesięciu Przykazań, ci, którzy zmieniają Credo.”– Ich ataki na nas pogrążają ich samych.

„Jest całkiem oczywiste, że nadal jesteśmy w komunii z Kościołem. W ich postawie jest sprzeczność, która ich pogrąża. Oni doskonale wiedzą, że mamy rację, ponieważ nie możemy być poza prawdą, kiedy po prostu kontynuujemy to, co czyniono przez dwa tysiące lat, wierząc w to, w co wierzono przez dwa tysiące lat. To niemożliwe.”- Nasze zbawienie zależy od przestrzegania tradycji. „Jeszcze raz musimy powtórzyć to zdanie i nadal je powtarzać: Jesus Christus heri, hodie et in saecula. Jeśli jestem z Jezusem Chrystusem dnia wczorajszego, to jestem z Jezusem Chrystusem dnia dzisiejszego i dnia  jutrzejszego. Nie mogę być z Jezusem Chrystusem dnia wczorajszego, nie będąc z Jezusem Chrystusem dnia jutrzejszego. Jest tak dlatego, że nasza wiara jest wiarą przeszłości i przyszłości. Jeśli nie jesteśmy związani z wiarą przeszłości, nie jesteśmy też związani z wiarą teraźniejszości, ani przyszłości. To jest to, w co musimy zawsze wierzyć. To jest to, czego musimy się trzymać za wszelką cenę – od tego zależy nasze zbawienie.”

Poprzez dekady, które upłynęły od tego kazania, ci, którzy podążają za Tradycją, nie zmienili się – nadal wierzą i praktykują to, w co wierzyli i praktykowali wszyscy święci. Nasz Pan powiedział nam, abyśmy sądzili po owocach, i widzimy, że owoce przestrzegania Tradycji wyróżniają się swoją prawdą, dobrem i pięknem w świecie ohydnych kłamstw.A co z tymi, którzy są „posłuszni” niszczycielom Kościoła? Tak gwałtownie oddalają się od tego, czego Kościół zawsze nauczał,  że żaden rozsądny człowiek nie może ich uznać za katolików. Stali się potworami, traktując najbardziej perwersyjne i bezbożne obrzydliwości jako zgodne z „katolicyzmem”, jednocześnie potępiając tylko jedną rzecz: To, w co nakazali nam wierzyć święci i papieże przed Janem XXIII.

W kazaniu wygłoszonym w 1977 r. w Poitiers, Abp. Lefebvre powiedział, że kryzys w Kościele jest niezgłębioną tajemnicą:„Powtarzam: Iesus Christus heri, hodie et in saecula. I jeśli dzisiaj, przez tajemnicę Opatrzności, tajemnicę, która dla nas jest niezgłębiona, niepojęta, jesteśmy w pozornym nieposłuszeństwie, to w rzeczywistości nie jesteśmy nieposłuszni, ale posłuszni.”

Ten kryzys jest dziś jeszcze większą tajemnicą dzięki Franciszkowi i jego Synodowi o Synodalności, ale kierunek obrany przez wiernych katolików nie jest już obarczony wątpliwościami: Musimy pozostać przy Chrystusie, więc musimy pozostać przy tym, czego zawsze nauczał Jego Kościół i odmówić współpracy przy jego niszczeniu.

Jak napisał Arcybiskup Lefebvre w swojej Deklaracji z 1974 roku: żadna władza na ziemi nie ma mocy, by zmusić nas do porzucenia naszej katolickiej Wiary:„Żadna władza, nawet najwyższa hierarchia, nie może nas zmusić do porzucenia lub umniejszenia naszej katolickiej wiary, tak jasno wyrażonej i wyznawanej przez Magisterium Kościoła od dziewiętnastu wieków”.

Tak długo, jak pozostajemy wierni Chrystusowi i Tradycji, możemy być pewni, że jesteśmy naprawdę posłuszni, bez względu na to, co mówi Franciszek i burzyciele Kościoła. Co więcej, jeśli kiedykolwiek stwierdzimy, że Franciszek i jego koledzy niszczyciele zaaprobują to, co robimy, możemy być absolutnie pewni, że jesteśmy naprawdę nieposłuszni Chrystusowi i Jego Kościołowi.

Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami!

Robert Morrison

tłum. Sławomir Soja

================================

mail:

To kolejna powtórka. A jak III Rzesza towarzysza Hitlera i Goebbelsa grillowała Kościół Katolicki..

To kolejna powtórka. A jak III Rzesza towarzysza Hitlera i Goebbelsa grillowała Kościół Katolicki..

Notka archiwalna pt. Goebbels, OKO. press, TVN24 i katolicy czyli Niemcy 1937 i Polska 2018.

pink-panther  

200 lat temu, w Wigilię Bożego Narodzenia w 1818 r. po raz pierwszy wykonana została kolęda w języku niemieckim „Cicha noc”, która szturmem zdobyła serca wiernych Kościoła Katolickiego. Ale nie tylko, bo śpiewali ją pod Stalingradem także żołnierze Wehrmachtu nieznanego wyznania. Kolęda nie była niemiecka tylko austriacka i zagrano ją w czasie pasterki w Obersdorf bei Salzburg.

Ale siła perswazji czyli inaczej reklamy zrobiła swoje i dzisiaj przypisywana jest Niemcom.  Atmosfera Wigilii 1938 r. w Niemczech 120 lat później była nie tak idylliczna, chociaż zapewne kolęda „Cicha noc” została na pasterce we wszystkich kościołach niemieckich – zaśpiewana.
A wszystko dlatego, że Papież Kościoła Rzymsko Katolickiego Pius XI kilka miesięcy wcześniej ośmielił się stanąć na drodze postępu wdrażanego żelazną ręką towarzysza kanclerza III Rzeszy Niemieckiej Adolfa Hitlera i jego wiernego speca od propagandy dr Josefa Goebbelsa.

Kamieniem obrazy było ogłoszenie przez Papieża Piusa XI w Watykanie w 14 marca 1937 r. i niezwłoczne odczytanie w niemieckich kościołach w Niedzielę Palmową 21 marca 1937 r. Encykliki „Mit brennender Sorge” ( Z palącą troską).

W wielkim skrócie można powiedzieć, iż Papież Pius XI zawarł w niej nie tylko „zażalenie” na łamanie postanowień konkordatu, ale też bezpośrednio skrytykował ideę wyższości rasy i państwa jako bałwochwalstwo oraz wzywa do tego, aby przepisy prawa stanowionego były zgodne w naturalnym prawem Bożym. Zaznacza również prawa rodziców do wychowywania swoich dzieci w duchu wiary, którą sami wyznają.
Ale okazało się, że odczytanie tego dokumentu niemieckim katolikom było dla niemieckich ówczesnych władz jak wybuch granatu w twarz.

Papież OŚMIELIŁ SIĘ pouczać w sprawach moralności i prawa Hitlera i jego całe nazistowskie otoczenie akurat wtedy, kiedy oni już POCZULI MOC.

Płynęli cichutko na fali od czasu Traktatu z Rapallo z 1923 r, z Rosją Sowiecką ale „nurt niemieckiej rzeki” przyspieszył mocno np. od czasu gdy np. pan Ford z USA wykupił w 1929 r. 80% udziałów w firmie Opel i dzięki przyjaznej postawie burmistrza Kolonii otworzył tam w maju 1931 r. fabrykę samochodów Forda o zdolności docelowej 125 tysięcy sztuk na rok. I tak:

1) 7 marca 1936 r. wojska niemieckie wkroczyły do Nadrenii, łamiąc postanowienia wersalskie,

2) w dniach 1-16 sierpnia 1936 r. odbyły się w Berlinie Igrzyska Olimpijskie, będące gigantycznym przedsięwzięciem propagandowym nazistów, zakończonym pełnym sukcesem,

3) 20 sierpnie 1936 r. wprowadzono w Niemczech dwuletnią powszechną służbę wojskową,

4) 25 października 1936 r. Hitler zawarł z Mussolinim, największym antyklerykałem włoskim traktat o przyjaźni Niemiec i Włoch,

5) 28 października 1936 r. dokonał się pierwszy oblot bombowca Dorniera Do19,

6) 8 grudnia 1936 r. zwodowany został pancernik „Gneisenau”,

7) 21 grudnia 1936 r. dokonano pierwszego oblotu samolotu wojskowego Junkers Ju 88,

8) 30 stycznia 1937 r. Hitler ogłosił wycofanie podpisu Niemiec pod Traktatem Wersalskim.
W obliczu takiej mocy pouczenia jakiegoś „klechy z Watykanu”, który nie ma żadnych dywizji, jak zauważył przytomnie największy sojusznik kanclerza Hitlera do 22 czerwca 1941 r. towarzysz Stalin – musiały się spotkać z adekwatną odpowiedzią. I się spotkały.

W dniu 28 maja 1937 r. , kiedy akurat założone zostało słynne państwowe niemieckie przedsiębiorstwo Volkswagen, do narodu niemieckiego przemówił sam minister propagandy III Rzeszy dr Josef Goebbels. Ale nie w sprawie samochodów dla każdego Niemca.

Powiedział natomiast minister propagandy III Rzeszy, co następuje : „… Są przypadki molestowania seksualnego, które wychodzą na światło dzienne każdego dnia w przypadku znaczniej ilości kleru katolickiego. Niestety, nie jest to kwestia przypadków indywidualnych, ale zbiorowy (kolektywny) moralny kryzys, który być może historia kultury ludzkiej nigdy nie znała w tak przerażającym i wprawiającym w moralną konfuzję – wymiarze. Liczni księża i świeccy przyznali się. Nie ma wątpliwości, że tysiące przypadków, które zwróciły uwagę wymiaru sprawiedliwości stanowią jedynie niewielką część całej prawdy, jeśli się uwzględni że wielu molestujących było objętych ochroną i ukrywanych przez hierarchię….”.

Na tym jednym przemówieniu się nie skończyło. Był to fragment większej kampanii, o czym pisze m.in. w swojej książce „Historia Homoseksualizmu w Europie. Tom II: Berlin, Londyn, Paryż;1919-1939” na stronach 231-233 w tomie II „The end of a Dream: The German Model Blows up” pani Florence Tamagne .

W dniu 30 maja 1937 r. dr Josef Goebbels wystąpił w Berlinie w Deutschland Halle przed publicznością w liczbie 25 tysięcy i rozwinął temat poruszony w dniu 28 maja. Powiedział m.in. :”… Przerażający i ohydny fenomen moralnej dekadencji, dla którego nie można znaleźć odpowiednika w całej historii ludzkości (…) Przestępcze zboczenia katolickiego kleru zagrażają fizycznemu i moralnemu zdrowiu naszych młodych ludzi. Oświadczam przed narodem niemieckim, że ta plaga będzie radykalnie wypleniona i, jeśli Kościół jest zbyt słaby, Państwo zrobi to…”.

Jak dodała od siebie pani Florence Tamagne, :”… Przemówienie było przerywane wielokrotnie przez tłum krzyczący:”… Powiesić ich! Zniszczyć ich!…”.

Goebbels wg książki Petera Longericha „Goebbels. Biography” na stronie 333 miał zanotować w swoim Dzienniku, że Hitler dyktował mu fragmenty przemówień w wojnie przeciwko klerowi katolickiemu odnośnie procesów o molestowanie seksualne.

Zanim doszło do moralnych uniesień dr Goebbelsa i 25 tysięcy nazistowskich aktywistów w Hali Niemiec w Berlinie, nagonka na katolicki kler w Niemczech rozwijała się wg wytycznych  memorandum trzyosobowego zespołu Gestapo z dnia 8 kwietnia 1937 r. autorstwa  Josefa Meisingera , Regirungsrata Haselbachera and SS- Sturmbannfuehrera Hartla.

W samych landach nadreńskich błyskawicznie zostało wszczętych prawie tysiąc śledztw  przeciwko braciom zakonnym. Jak pisze wspomniana pani Tamagne, zgodnie z planem nagonki, każdy szczegół każdego śledztwa był podawany do publicznej wiadomości aby podtrzymywać powszechne oburzenie a artykuły propagandowe oparte na twierdzeniach naukowych były publikowane.

Ogółem 100 tysięcy egzemplarzy broszury pt. „Musisz poznać ich i ich uczynki” było w dystrybucji a niejaki Burghard Assmuss napisał dzieło pt.” Życie zakonne. Ujawnienie Rozpusty w Klasztorach”, które III Rzesza błyskawicznie wydała w 1937 r. Było ono pełne oszczerstw na temat życia zakonników.
Ze wspomnianego tysiąca śledztw sądowych ok. 300 okazało się „ślepymi zaułkami”, 150 zakonników zostało uprzedzonych i zdołało zbiec a 150 posiadało immunitety.

Wg francuskiego dziennika Le Temps z 16 maja 1937 r. oskarżenia zostały złożone lub były w przygotowaniu przeciwko: Franciszkanom w Waltbraitbach, Aleksjanom z Neuss i z Kolonii- Lindentahl, Zakonom Kapucynów i Benedyktynów, Braciom Miłosierdzia z Monabou.

Z powodu zapewne pośpiechu oraz „skali zadania” dochodziło do nieoczekiwanych przez Gestapo sytuacji na salach rozpraw.

W przypadku zakonników ze wsi Waldbraitbach w Palatynacie, opiekujących się upośledzonymi w lokalnym szpitalu, Gestapo wybrało na świadka oskarżenia jednego z podopiecznych opóźnionych w rozwoju. Kiedy prokurator polecił świadkowi, aby rozejrzał się po sali i wskazał sądowi człowieka, który go zwabił i próbował namówić do robienia rzeczy nieprzyzwoitych, świadek się rozejrzał i wskazał pana Przewodniczącego Sądu. Sprawa została oddalona.

Jak napisał na str. 133 książki pt. The Pink Triangle. The Nazi War against Homosexuals” New York, Holz& Cie, 1986 ( Różowy Trójkąt. Wojna nazistowska przeciwko homoseksualistom) :”… Sąd w Paderborn uniewinnił katolickiego opata Sommera, który był oskarżony o nieprzyzwoitość. Świadkowie odwoływali swoje zeznania podczas rozprawy przed sądem. Prokurator żądał 9 miesięcy więzienia. W Münster, Westfalia, opat Deitmaring, ksiądz z Hoetmaer, oskarżony o nieprzyzwoitość, również został uniewinniony z braku dowodów. W tej sprawie prokurator żądał 3 do 5 lat więzienia…”.

Na stronie 233 „Historii Homoseksualizmu w Europie. Tom II. Berlin, Londyn, Paryż 1919-1939” pani Tamagne podsumowuje antykatolicką kampanię Goebbelsa i Hitlera następująco: „… Antykatolicka kampania była prowadzona do roku 1941. Do roku 1936 wszystkie młodzieżowe organizacje katolickie zostały zakazane. Zakonnicy zostali wyrzucenie z ponad 35 klasztorów. W 1941 r. Goebbels zamknął wszystkie katolickie magazyny i gazety. Między 1937 a 1945, ponad 4000 księży zmarło w obozach koncentracyjnych od tortur, chorób i głodu…”.
Czego pani Tamagne nie pisze, to to, że w liczbie „ponad 4 tysięcy księży katolickich zmarłych w niemieckich obozach koncentracyjnych” – 85% byli to polscy księża, którym Goebbels nie stawiał zarzutów „molestowania seksualnego”. Wystarczyło, że byli „POLSKIMI księżmi”.

Na tej samej stronie pisze ona, że :”…Kampania antykatolicka Hitlera, Goebbelsa i niemieckich prokuratorów oraz sędziów w sprawach o rzekome przestępstwa seksualne katolickich księży i zakonników – nie zakończyła się oczekiwanym sukcesem: z około 20 tysięcy niemieckich księży – skazanych zostało 57. Spośród „zwykłego duchowieństwa” w liczbie ok.4 tysięcy – tylko 7 zostało skazanych. W końcu na ok. 3 tysięcy braci zakonnych – skazanych zostało 170, głównie franciszkanów. Między 1933 a 1943 mniej niż 0,5% z 22,4 mln niemieckich katolików odeszło z Kościoła…”.

Wracając do niezwykle ‘wyrazistych” przemówień Ministra Propagandy III Rzeszy i bliskiego współpracownika Hitlera, to te mowy coś nam przypominają. Nie tylko nam zresztą.

Pewien bloger amerykański, który też cytował na swoim blogu fragmenty tych przemówień zwrócił uwagę na fakt, że gdyby nie wiedział, że to mowy Goebbelsa, przypisywałby je gazecie New York Times.

Ten bloger to brat Gordon J. MacRae a notka z 12 maja 2010 r. nosiła tytuł „Katolicki skandal i Trzecia Rzesza: Wzrost i spadek Moralnej Paniki”.

Termin „MORALNA PANIKA” został ukuty w latach 70-tych XX w. przez socjologów aby zdefiniować zjawisko „sztucznie wywoływanego alarmu społecznego poprzez wyolbrzymianie faktów (amplifikacja), przesadzanie w podawaniu liczb oraz wielokrotne „odkrywanie” tego, co opinia publiczna już znała wcześniej . Mamy zatem do czynienia z sytuacją, gdy zjawisko o znikomych rozmiarach zostaje wyolbrzymione do poziomu „problemu społecznego”.

I te cechy „moralnej paniki” spełniała w 100% antykatolicka kampania podjęta w 1937 r. przez Josefa Goebbelsa przeciwko księżom i zakonnikom katolickim w III Rzeszy.

Pisał o tym zagadnieniu Massimo Introvigne w artykule pt.”Goebbels i operacja „księża pedofile” w dniu 16 kwietnia 2010 r. w L’Avvenire”, oficjalnej gazecie biskupów włoskich.
Massimo Introvigne zwrócił uwagę, że o szykującej się „operacji” przeciwko Kościołowi Katolickiemu informował m.in. świeckiego aktywistę katolickiego w Bawarii Josefa Müllera (po wojnie minister sprawiedliwości Bawarii) – dyskretnie, ówczesny szef kontrwywiadu wojskowego Wilhelm Canaris.

Temat bowiem wywołali sami biskupi niemieccy, a konkretnie błogosławiony Klemens August von Galen biskup Münster, który w dniu 2 lipca 1936 r. na wszystkich Mszach świętych wyrażał „ból i smutek” z powodu „wstrętnych zbrodni” w związku z wydarzeniami w Waldbreitbach. Biskupi zaś opublikowali 20 sierpnia 1936 r. list pasterski, w którym „potępili tych odpowiedzialnych” i „podkreślili chęć współpracy Kościoła z trybunałami państwowymi”.

Ale państwo Hitlera i Goebbelsa było, jakie było i Minister Propagandy Rzeszy i dzięki publicznemu „samooskarżaniu” katolickiego episkopatu Niemiec w indywidualnych przypadkach – z pieśnią na ustach rozpoczął akcję „paniki moralnej” przeciwko całej Instytucji Kościoła.

Ktoś pomyślałby, że naziści to ostatni ludzie skłonni do molestowania seksualnego nieletnich. A tymczasem w artykule pana George’a Winstona z dnia 27 kwietnia 2018 r. opublikowanym na portalu www.warhistoryonline.com dowiadujemy się,  iż w mieście Bielefeld otworzona została wystawa pod tytułem „Ciemna strona Hitlerjugend” (albo podobnie), na której udostępnione zostały materiały pokazujące nieoczekiwane skutki uczestniczenia chłopców i dziewcząt niemieckich w nazistowskich zjazdach w Norymberdze np. w roku 1936.

Jednym z tych skutków imprezy typu „mix-gender” , jak nazywa to autor było ok. 900 nieplanowanych ciąż wśród niemieckich nastolatek w wieku poniżej lat 18 – po słynnym Zjeździe w Norymberdze w 1937 r. nie 9 czy 90 ale 900. Kto molestował czy wręcz gwałcił te dziewczęta? No chyba nie katoliccy księża czy zakonnicy właśnie stający przed licznymi trybunałami z oskarżenia o molestowanie seksualne nieletnich podopiecznych.

No i słynna reżyser zaangażowana Leni Riefenstahl nic nie nakręciła na ten drażliwy temat.

Ale i nasze media zaangażowane, z Der Onet i Gazetą Wyborczą na czele – milczą jak zaklęte na ten temat. Podobnie jak na temat tego, że słynny Oskar Dirlewanger od 1923 r. w NSDAP i doktor nauk a także bojówkarz SA – stracił doktorat i 2 lata z życiorysu w 1934-1936 – za gwałt na 13-letniej członkini Bund Deutscher Mädel (BMD) a w czasie okupacji jako członek SS od 1940 r. u Odilo Globocnika w Lublinie miał problemy nie tylko z powodu żydowskiej kochanki ale też z powodu specyficznego „hobby” polegającego na wstrzykiwaniu 14-letnim Żydówkom jakiejś trucizny i przyglądanie się jak umierają.

A 27 kwietnia 2016 r. Julian Robinson w Daily Mail online napisał artykuł pod bardzo znamiennym tytułem: „ Ofiary pedofilskiej sekty prowadzonej przez jednookiego niemieckiego nazistę i torturowani/molestowani codziennie dziecięcy niewolnicy przez 30 lat w Chile mają nadzieję na sprawiedliwość”. Chodziło o słynną „kolonię Dignidad” założoną w 1961 r. w Parral w Chile przez Niemca i nazistę Paula Schaeffera oraz grupę jego niemieckich nazistowskich koleżków.

No ale o tym mogą pisać Brytyjczycy a minister Steinmayer musi grzecznie potakiwać, że to „nie była jasna karta w historii Niemiec” a w III RP – w temacie „pedofilii” jest „monokultura”: podejrzani czyli winni są – wyłącznie –księża katoliccy. Ewentualnie zakonnicy. Albo biskup.

Kampania antykatolicka w Polsce roku 2018 ma wiele a może wszystkie cechy „paniki moralnej” wywołanej przez Goebbelsa Ministra Propagandy III Rzeszy w roku 1937-1941.

Od kilku lat takie media polskojęzyczne jak Der Onet, TVN, TVN24, gazownia – regularnie i często powracają do „proboszcza z Tylawy” albo „biskupa z Dominikany”. Liczby „kleru katolickiego molestującego dziewczynki i chłopców” są rozdymane a rzekome naukowe „autorytety”, jak niejaki Lew Starowicz, robią zaocznie analizy psychologiczne nieznanym sobie księżom czy zakonnikom.

Niejaki Hartmann z Uniwersytetu Jagiellońskiego w wywiadach krzyczy o „7% pedofilskich księży katolickich” ale źródeł tej liczby oczywiście – nie podaje. To jest wymysł.
Der Onet, TVN24 „podrzucają” różne „pomysły” zupełnie świeżo uaktywnionym „organizacjom pozarządowym”, jak np. konieczność „zadośćuczynienia finansowego ofiarom księży pedofili” – przez polski Kościół Katolicki jako instytucję, która „jest odpowiedzialna”.

Ciekawe, że nikt dotychczas nie rzucił pomysłu, żeby ścigać finansowo firmy np. z branży budowlanej, jak np. Mostostal, Budimex czy lokalne „przedsiębiorstwa budownictwa przemysłowego” – bo w więzieniach z prawomocnymi wyrokami za pedofilię siedziało lub siedzi kilkudziesięciu „budowlańców”.
No i firmy Kulczyka podobno budowały autostrady, to może niech płacą za „drogowców”.

Zleceniodawcy czyli: Open Society, Sigrid Rausig Trust czy Fundacja im. Stefana Batorego – nie „podrzucili pomysłu” ?

Bo trzeba Państwu wiedzieć, że ostatnio na czoło peletonu ścigającego w III RP „polskich księży pedofili” wysunęła się fundacja i/lub portal OKO.Press sponsorowana w wysokości łącznej ponad 1 mln zł r wg swojego sprawozdania finansowego za rok 2017 przez wyżej wymienione podmioty.

Portal OKO.press jest „tytułem prasowym zarejestrowanym w rejestrze dzienników i czasopism, prowadzony przez Sąd Okręgowy w Warszawie pod numerem Pr 19832.

Wydawcą tego „medialnego przedsięwzięcia” jest Fundacja Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO”, zarejestrowana 10 marca 2016 r. przez najlepszych specjalistów od kontrolowania moralności Polaków a Kościoła Katolickiego w szczególności: Helenę Łuczywo (córkę towarzysza Ferdynanda Chabera, który od 1929 r. był członkiem KPP a w okresie 1939-1941 „we władzach okupacyjnych sowieckich we Lwowie”, zaś tuż po wojnie w II Departamencie Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Centralnym Biurze Kontroli Prasy a potem w Komitecie Centralnym PZPR przez całe lata – zastępca kierownika Wydziału Propagandy i zastępca kierownika Wydziału Prasy i Wydawnictw do emerytury w 1967 r.), Seweryna Blumsztajna (którego przedstawiać nie trzeba), Jacka Rakowskiego, Jana Ordyńskiego i Piotra Pacewicza „filara Gazety Wyborczej”.

Nawiasem Helena Łuczywo i Seweryn Blumsztajn nadal występują w KRS jako wspólnicy firmy Agora Holding Spółka z o.o. KRS 0000035128 zarejestrowanej w 2001 r. a ponadto Helena Łuczywo jest w organie nadzorczym Fundacji im. Stefana Batorego (wraz z Henrykiem Woźniakowskim i Agnieszką Holland), w organie nadzoru Fundacji Nagrody Literackiej NIKE – KRS0000096461 (wraz z Michnikiem) i w organie nadzoru Fundacji „Centrum im. Profesora Bronisława Geremka” KRS 0000319089 (wraz z m.in. Różą Marią Barbarą Grafin Von Thun und Hohenstein).

W Radzie Fundacji OKO.press zasiada m.in. znana i kochana pani prof. Monika Płatek a wraz z nią takie autorytety broniące nas przed złowrogim Kościołem Katolickim jak: prof. Marcin Król, Jarosław Kurski, Jerzy Baczyński oraz Jacek Kucharczyk.
Prezesem tego interesu jest Piotr Pacewicz a zadania, jakie sobie postawili oficjalnie założyciele to: „ochrona i pomnażanie dorobku Rzeczypospolitej Polskiej jako demokratycznego państwa  prawnego, strzeżenie zasad demokracji oraz wolności i praw człowieka i obywatela”
Czym się to całe OKO.press zajmuje z najwyższym zaangażowaniem widać,  kiedy się wrzuci do gugla „OKO press pedofilia księży”, jakieś 10 artykułów z ostatnich miesięcy i dwa spore 2 artykuły z grudnia 2018. A rok 2018 jeszcze się nie skończył.
Wczoraj czyli 19 grudnia 2018 r. niejaki Artur Nowak popełnił dzieło pt. „Polski Episkopat boi się spotkania z ofiarami pedofilii. Ale Watykan każe!”.

Na pierwszy rzut powiało grozą, skoro to sam „Watykan każe” ale już w pierwszym zdaniu jest info, że to jacyś „organizatorzy Komitet Organizacyjny zaplanowanej na luty narady wszystkich episkopatów o pedofilii w Kościele zaapelował, by ich przewodniczący spotkali się wcześniej z ofiarami nadużyć. Polscy hierarchowie dotychczas nigdy tego nie zrobili, a list z postulatami Fundacji „Nie lękajcie się” od 8 miesięcy pozostaje bez odpowiedzi. Teraz prymas Polak powinien w końcu odpisać..”.

A jaka jest „lista postulatów fundacji Nie lękajcie się”? A proszę bardzo:„…Ofiary żądają:

    Utworzenia komisji złożonej z pokrzywdzonych, fachowców (psychologów, prawników) pod patronatem osoby godnej zaufania.  Komisja pracowałaby nad sprawami związanymi z prewencją oraz ustaleniem liczby pokrzywdzonych i sprawców.
    Przyznania odszkodowań.
    Wglądu w akta procesów kanonicznych.
    Usunięcia z wytycznych Episkopatu punktu 14., według którego całą odpowiedzialność karną oraz cywilną przestępstwa  seksualne wobec nieletnich ponosi sprawca jako osoba fizyczna.
Realizacja tych postulatów to kwestia czasu. Na całym świecie powstały raporty, dotyczące nadużyć, a wiele kościołów lokalnych wykupiło polisy, które mają je ubezpieczyć od odpowiedzialności za szkody wyrządzone przez pedofilów w sutannach. Polskich biskupów też to czeka….”.
I dodam od siebie : żeby Adrian Zandberg z Blumsztajnem mogli zbierać na tacę w katolickich kościołach w Polsce. I żeby Nadredaktor mógł zasiadać w konfesjonałach.
Państwo rozumieją: powtórka z amerykańskiej rozrywki: „komisja pokrzywdzonych 40 lat temu ministrantów, plus fachowcy czyli np. Lew Starowicz z Jankiem Hartmanem plus sędzia Tuleya pod patronatem „osoby godnej zaufania”. No to tylko może być Nadredaktor.
A żeby temat nie „ostygł” to 6 grudnia 2018 r. niejaki Sebastian Klauziński, który udzielał się w Newsweeku i udzielał wywiadów dla Die Welt, popełnił artykuł pt. „Prałat Jankowski, czyli ksiądz pedofil modelowy”. No bomba. Wyroku nie ma, ale jest „fakt prasowy”, na podstawie którego zapewne sąd ma zasądzić „odszkodowanie”.
No to na zakończenie coś z działań telewizji TVN24: na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości zostało zamieszczone oświadczenie następującej treści:”… Nieprawdziwe informacje telewizji TVN24”:
Ministerstwo Sprawiedliwości oświadcza, że telewizja TVN24 w programie „Czarno na białym” wyemitowała 1 października 2018 roku reportaż o Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym (rejestr pedofilów), w którym zawarte są nieprawdziwe informacje i manipulacje. Mimo wielokrotnych publicznych wyjaśnień, sprostowań i komunikatów Ministerstwa Sprawiedliwości telewizja TVN24 powiela kłamstwa, jakoby w rejestrze pedofilów celowo ukryto czy pominięto księży.


W reportażu „Czarno na białym” wypowiada się m.in. Pani Poseł Joanna Scheuring -Wielgus, która twierdzi, że „faktem jest, iż ominięto albo specjalnie ukryto księży (w rejestrze) pedofilów”. To nieprawda. Umieszczenie w rejestrze, zarówno w części jawnej, jak i niejawnej, zależy tylko i wyłącznie od kwalifikacji czynu sprawcy dokonanej przez sąd i zawartej w wyroku.
Nieprawdą jest, że rejestr stworzono w taki sposób, by nie trafiali tam księża pedofile. Rejestr funkcjonuje w sposób automatyczny – trafiają tam skazani na podstawie wyroków sądów, konkretnych artykułów i paragrafów Kodeksu karnego, zgodnie ze ściśle określonymi przepisami ustawy z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym, na mocy której wprowadzony został Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Nie miała i nie ma tu żadnego znaczenia profesja skazanego czy przynależność do jakiejś grupy społecznej.
Jeśli Pani Poseł Joanna Scheuring-Wielgus publicznie nie wycofa swoich nieprawdziwych stwierdzeń, Minister Sprawiedliwości podejmie wobec niej odpowiednie kroki prawne….”.
Jak państwo widzą, otacza nas dzisiaj w III RP rzeczywistość medialna, w której wynajęci przez nieznane instytucje i nieznane osoby czy nawet państwa – gryzipiórki oraz aspirujący politycy z „niszy nisz” – do znudzenia tłuką w głowy ciemnemu ludowi w Polsce, że jego najgorszym wrogiem są „księża pedofile” i że jedyna rzeczywistość, jaka istnieje, to „zły Kościół Katolicki” i „jeszcze gorszy polski Kościół Katolicki”.
A artystycznie „oprawia” tę politgramotę rodem z Wydziału Propagandy KC PZPR i MBP i nie bójmy się tego słowa „mów dr Goebbelsa” – artysta Smarzowski z filmem „Kler”, w którym jest zawarta stara mądrość, że „diabeł się ubrał w ornat i ogonem na Mszę dzwoni”.

============================
CZĘŚĆ II Grillowanie Kościoła Rzymsko Katolickiego w Polsce czyli jak użyć degenerata , renegata i Holendra do zniszczenia wizerunków największych Polaków czasów współczesnych.

 
https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xi/encykliki/mit_brennender_sorge_14031937.html
http://thesestonewalls.com/gordon-macrae/catholic-scandal-and-the-third-reich-the-rise-and-fall-of-a-moral-panic/
https://books.google.pl/books?


https://books.google.pl/books?id=dbSBBAAAQBAJ&pg=PT350&lpg=PT350&dq=goebbels++catholic+priests+paedophiles&source=bl&ots=_t2RHOtJyy&sig=R5J219VejCB9EljjraIwNVIanfg&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwjWnuKJ4pffAhVloosKHWEgBlIQ6AEwCXoECAIQAQ#v=onepage&q=goebbels%20%20catholic%20priests%20paedophiles&f=false
http://thesestonewalls.com/gordon-macrae/catholic-scandal-and-the-third-reich-the-rise-and-fall-of-a-moral-panic/
https://www.cesnur.org/2010/mi-goebbels_en.html
https://www.dailymail.co.uk/news/article-3561040/Victims-paedophile-sect-led-one-eyed-German-Nazi-oversaw-daily-torture-abuse-child-slaves-three-decades-Chile-hope-finally-justice-legal-bid.html
http://thesestonewalls.com/gordon-macrae/catholic-scandal-and-the-third-reich-the-rise-and-fall-of-a-moral-panic/
https://oko.press/polski-episkopat-boi-sie-spotkania-z-ofiarami-pedofilii-ale-watykan-kaze/
https://www.gov.pl/web/sprawiedliwosc/nieprawdziwe-informacje-telewizji-tvn24-2018-10-02
https://books.google.pl/books?id=P5vODgAAQBAJ&pg=PT23&lpg=PT23&dq=goebbels++catholic+priests+paedophiles&source=bl&ots=7ltZr16dC3&sig=5yRazUgyERqhxNVFw6aakS62rss&hl=pl&sa=X&ved=2ahUKEwiT3q6Nh5jfAhUwNOwKHaOpARk4ChDoATAAegQIAhAB#v=onepage&q=goebbels%20%20catholic%20priests%20paedophiles&f=false
https://www.warhistoryonline.com/world-war-ii/dirlewanger-a-child-molester-violent-alcoholic-sadist-war-criminal-was-kicked-to-death-by-hisguards.html
https://www.warhistoryonline.com/war-articles/bielefeld-museum-nazi-youth.html
https://www.dailymail.co.uk/news/article-3561040/Victims-paedophile-sect-led-one-eyed-German-Nazi-oversaw-daily-torture-abuse-child-slaves-three-decades-Chile-hope-finally-justice-legal-bid.html
https://rejestr.io/krs/35128/agora-holding
https://oko.press/polski-episkopat-boi-sie-spotkania-z-ofiarami-pedofilii-ale-watykan-kaze/
https://oko.press/ksiadz-jankowski-pedofil/

https://seminarium-krakow.pl/seminarium/absolwenci/

https://inwentarz.ipn.gov.pl/advancedSearch;jsessionid=3210EF76E8BADF394C76BC9632882F45?q=&page=670&grupaAktotworcyId=3&aktotworcaId=3977&podzespolId=9677&typ=3

https://mnzp.pl/czasy-chorob-i-nieszczesc-pomoc-ksiecia-biskupa-adama-sapiehy/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ksi%C4%85%C5%BC%C4%99co-Biskupi_Komitet_Pomocy_dla_Dotkni%C4%99tych_Kl%C4%99sk%C4%85_Wojny

https://dziennikpolski24.pl/piata-kolumna-w-sutannach/ar/2612356

https://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Wi%C4%99ckowski

https://inwentarz.ipn.gov.pl/showDetails?id=1991305&q=&page=670&url=[grupaAktotworcyId=3|aktotworcaId=3977|podzespolId=9677|typ=3]

https://inwentarz.ipn.gov.pl/showDetails?id=1991306&q=&page=670&url=[grupaAktotworcyId=3|aktotworcaId=3977|podzespolId=9677|typ=3]

https://inwentarz.ipn.gov.pl/showDetails?id=1991307&q=&page=670&url=[grupaAktotworcyId=3|aktotworcaId=3977|podzespolId=9677|typ=3]

https://tygodnik.tvp.pl/66938096/bezmiar-ignorancji-i-zlej-woli

Prezerwatywy nie gwarantują wcale bezpiecznego seksu… MEMy

==================

===========================

Willa na Majorce w Puerto Andratx.


Kto jest właścicielem pokazanej powyżej willi na Majorce. Otóż jest nim obecny burmistrz Kijowa, dawny bokser Witalij Kliczko. Ten sam, który wysyła apele o pomoc finansową na obronę dla bohaterskiej Ukrainy, walczącej przecież o „nasze wartości” pod znakiem swastyki.

===========================================

Lekarz: Będziesz mi tu horbany i simony opowiadał…

===========================

Już lecą, są blisko…


Ministerstwo Obrony Rosji ujawnia uczestników amerykańskich programów wojny biologicznej na Ukrainie

Ministerstwo Obrony Rosji ujawnia uczestników amerykańskich programów wojny biologicznej na Ukrainie

wojna biologiczna

Przedstawiciele ukraińskich instytucji państwowych i prywatnych firm byli zaangażowani w wojskowo-biologiczne programy USA, powiedział Igor Kiriłow, dowódca wojsk obrony radiologicznej, chemicznej i biologicznej Sił Zbrojnych Rosji.

„Ministerstwo Obrony Rosji podało już nazwiska uczestników wojskowych programów biologicznych USA <…> Dziś chcielibyśmy uzupełnić tę listę o przedstawicieli ukraińskich instytucji państwowych i firm prywatnych zaangażowanych w realizację wojskowych programów biologicznych USA” – powiedział na briefingu.

Na przykład szef Centrum Zdrowia Publicznego Wołodymyr Kurpita kierował współpracą ukraińskich specjalistów z amerykańską Agencją Redukcji Zagrożeń Obronnych (DTRA), a także organizował pobieranie próbek biologicznych od obywateli Ukrainy i ich wysyłkę za granicę. Serhiy Morhun, szef Departamentu Sanitarno-Epidemiologicznego Sił Zbrojnych Ukrainy, jest jednym z organizatorów współdziałania Ministerstwa Obrony Ukrainy z DTRA. Był on jednym z liderów projektu UP-8, nadzorującym badania nad hantawirusem. Morgun, według Kiriłowa, zastąpił Serhija Litowkę, który nadzorował zagrażające życiu i zdrowiu testy na ukraińskich wojskowych w ramach badań nad wirusem gorączki kongijsko-krymskiej i hantawirusem.

W amerykańskie badania zaangażowana była również Iryna Demczyszyna, szefowa laboratoriów referencyjnych Centrum Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia Ukrainy. Pośredniczyła ona w kontaktach z organizacjami kontraktującymi Pentagonu – Black&Veatch i Metabiota, nadzorując realizację projektów DTRA z serii UP i TAP. Ponadto na nowej liście znaleźli się Denis Muzyka, zastępca dyrektora ds. współpracy międzynarodowej w Ukraińskim Instytucie Medycyny Weterynaryjnej Eksperymentalnej i Klinicznej, który przeprowadził większość badań w projekcie UP-4; menedżer ds. finansów i podatków w Black&Veatch Larisa Pekarska, która była zaangażowana w finansowanie projektów DTRA na Ukrainie, a także związany z nimi przepływ dokumentów Black&Veatch.

Wśród upublicznionych nazwisk znaleźli się również kierownik projektów badawczych i realizacji programów w byłym Związku Radzieckim w firmie Metabiota, Natalia Michajłowska, która współpracowała z Muzyką przy projektach UP-4, UP-9, UP-10 i raportach końcowych; oraz Igor Łoziński, kierownik laboratorium naturalnych zakażeń ogniskowych w Ukraińskim Badawczym Instytucie Epidemiologii i Higieny na Lwowskim Narodowym Uniwersytecie Medycznym, który nadzorował modernizację laboratorium do badań wojskowo-biologicznych.

Kiriłłow powiedział, że rosyjskie ministerstwo obrony posiada dane o ponad stu uczestnikach programów biologicznych podwójnego zastosowania. Obecnie Komitet Śledczy sprawdza pod kątem udziału w nich ponad dziesięciu obywateli USA i kilku pracowników ukraińskiego ministerstwa obrony. Ponadto pod pretekstem zmniejszenia ryzyka Kijów nadal współpracuje z Pentagonem nad tak niebezpiecznymi patogenami jak wąglik, ospa, dżuma i patogeny Ebola – powiedział Kiriłow. Nie wykluczył, że Ukraina i USA mogą zaplanować prowokację, by potem obarczyć odpowiedzialnością za nią Rosję.

Całość: pl.sputnik.com (10.03.2023)

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY md]

W Polsce podano do tej pory 58 milionów śmiercionośnych i chorobotwórczych preparatów

W Polsce podano do tej pory niemal 58 milionów śmiercionośnych i chorobotwórczych preparatów

bibula

Od 27 grudnia 2020 r., czyli od dnia, w którym rozpoczęto w Polsce podawanie śmiercionośnych i chorobotwórczych preparatów rozprowadzanych i reklamowanych jako „szczepionki przeciwko COVID-19”, podano 57 921 737 szczepionek – podaje rządowy Serwis Rzeczypospolitej Polskiej, gov.pl

„Pierwszą dawkę” tzw. szczepionki przyjęło 22,871,039 osób, zaś liczba osób „w pełni zaszczepionych” – cokolwiek kryje się pod tą niemedyczną, bezpodstawną i barbarzyńską klasyfikacją – jest 22 miliony 642 tysiące 926 osób, według raportu z 11 marca 2023 r.

Tzw. dawkę przypominającą przyjęło na wieczną pamiątkę do swego organizmu 15,105,188 osób, zaś w „pełni zaszczepione” zostały 22 642 774 osoby.

Poza przerażającymi statystykami, świadczącymi o głupocie ludzkiej idącej w parze z naiwnością i uległością wobec propagandy, jedynym w miarę budującym wskaźnikiem jest liczba osób, które przyjęły trzecią dawkę, a na ten samobójczy akt zgodziło się 192,136 osób, co w porównaniu z dziesiątkami milionów pierwszych dawek, jest bardziej rozsądne.

W dziennej liczbie szczepień – a okazuje się, że ten kryminalny proceder dalej trwa w najlepsze – przoduje województwo wielkopolskie, z 961 szaleńcami, a najbardziej trzeźwi są mieszkańcy świętokrzyskiego, z 16 hazardzistami. W przeliczeniu na liczbę mieszkańców, świętokrzyskie dalej prowadzi w świadomości i odpowiedzialności, z liczbą wykonanych szczepień na 10 tys.mieszkańców, wynoszącą 0,13. W tym województwie przybywa zatem jeden „w pełni zaszczepiony” dziennie.

Najgłupsi w tym rankingu pozostają mieszkańcy województwa wielkopolskiego, ze wskaźnikiem 2,75 na 10 tys. mieszkańców. Na drugim miejscu są mieszkańcy woj. mazowieckiegoo, ze wskaźnikiem 0,67.

W magazynach zalega niemal 25,5 miliona dawek trucizny reklamowanej jako „szczepionka przeciwko COVID-19”.

Kryminaliści stręczący tzw. szczepionkę, a wśród nich dalej dzierżący najwyższe stanowiska polityczne w Polsce oraz w gremiach medycznych, zezwoliły we wrześniu 2022 r. na przyjmownaie „drugiej dawki przypominającej” przez wszystkie osoby w wieku powyżej 12 lat. Od października 2022 r. zabójcy dopuścili aplikowanie „szczepionki” dzieciom w wieku 5-11 lat, zaś od 12 grudnia 2022 r. ludobójcy dopuścili aplikowanie zabójczego preparatu dla dzieci w wieku od 6 miesięcy do 4 lat.

Niech Niebiosa dla tych decydentów politycznych i medycznych „ekspertów”, specjalizujących się w uśmiercaniu ludzi a szczególnie bezbronnych dzieci, pozostaną niedostępne, a ich mentor i władca, przyjmie ich do swego piekielnego hadesu.

Oprac. www.bibula.com
2023-03-11
na podstawie „Raport szczepień przeciwko COVID-19” – Serwis Rzeczypospolitej Polskiej gov.pl (2023.03.11)

STRUKTURA TAJNYCH STOWARZYSZEŃ. Epiphanius.

STRUKTURA TAJNYCH STOWARZYSZEŃ

Epiphanius, Ukryta strona dziejów. Nowy Porządek Świata.…

ukryta-strona-dziejow

——————————

ROZDZIAŁ XXXIV str. 569 i nn.

Świat dzieli się na trzy kategorie ludzi: nieliczną

grupę tych, którzy powodują wydarzenia; nieco

liczniejszą grupę tych, którzy czuwają nad ich

przebiegiem i uczestniczą w realizacji; wreszcie

zdecydowaną większość pozostałych, którzy nigdy

się nie dowiedzą, co tak naprawdę się wydarzyło.”

Dr Nicholas Murray BUTLER

Niech naszym przewodnikiem po tych mrocznych ostępach będzie po raz kolejny Pierre Mariel, niekwestionowany znawca tematu. Dokonana przezeń klasyfikacja tajnych towarzystw jest bardzo klasyczna:

I. Niższe tajne stowarzyszenia, dość szeroko znane – np. trzy pierwsze stopnie masonerii (tzw. błękitne) lub zewnętrzne kręgi Towarzystwa Teozoficznego.

Pozyskiwanie adeptów odbywa się tam w drodze kooptacji. Najczęściej są to ludzie działający w dobrej wierze, hołdujący jakimś ideałom religijnym, filozoficznym lub politycznym. Nowicjusze są Obserwowani, i jeśli „nie przejawiają zdolności adaptacji, kierowani są na boczny tor; natomiast jeśli okazują się podatnym materiałem, pozwala się im przejść do towarzystw drugiego stopnia.”

Stephen Knight ujawnia w swoim dziele pt. „The Brotherhood ”, że tylko 1/5 masońskich Mistrzów (tytuł uzyskiwany na 3. stopniu) dochodzi do tzw. „Łuku Królewskiego” (Holy Royal Arch) będącego bramą, przez którą posiadacz trzeciego

stopnia może przejść na wyższy poziom. Im wyżej, tym selekcja robi się ostrzejsza: np. w Anglii 31. stopień, czyli tytuł „Komandora Wielkiego Inspektora Inkwizytora”, posiada około 400 członków masonerii, stopień 32. („Wzniosły Książę Królewskiej Tajemnicy”) jest przywilejem ok. 180 „braci”, zaś tytuł „Wielkiego Inspektora Generalnego” (33) należy w sumie do 75 masonów”.

II. Pośrednie tajne stowarzyszenia (tzw. kadra) — stowarzyszenia naprawdę tajne, których członkowie nie są znani osobom należącym do niższych stowarzyszeń. „Jest się do nich wybieranym w sposób autorytarny: osoba, która nie przyjmie zaproszenia, naraża się na trudne do przewidzenia sankcje. Musi ona od tej pory był posłuszna perinde ac cadaver, czyli aż do śmierci, a jakakolwiek niedyskrecja czy nieostrożność jest surowo karana. Jeśli sytuacja tego wymaga, te średnie tajne kręgi zmieniają swoją nazwę, a nawet strukturę. Dzięki temu nie sposób ich wykryć, chyba, że dopiero po ich rozwiązaniu lub przekształceniu”. „

Dokładnie tak, jak w przypadku Iluminatów Bawarskich…

Próżne satysfakcje czerpane z sentymentalnych ideologii pozostawiają one drobnicy z tajnych stowarzyszeń niższego stopnia. Same kierują się realizmem i ponad Dobrem i Złem […] kontrolują najważniejsze mechanizmy państw oraz wielkie organizacje światowe, zarówno polityczne, jak i gospodarcze […]. Jednak te stowarzyszenia w większym stopniu pełnią funkcje wykonawcze niż kierownicze. Opracowywanie planów należy do tajnych stowarzyszeń trzeciego stopnia.”

Wyższe tajne stowarzyszenia. Są one zupełnie nieznane, nawet tajnym stowarzyszeniom niższego stopnia; natomiast dla pośrednich tajnych stowarzyszeń stanowią one „temat tabu”.

„[…] Ten międzynarodowy sztab składa się z bardzo wąskiego grona wtajemniczonych, z których część, dobrze zakonspirowaną, wiedzie żywot ascetyczny, z dala od światowego zgiełku. Wszyscy ci ludzie dysponują olbrzymią władzą. Wydaje się, że ożywia ich wyłącznie pragnienie potęgi, a może – kto wie? – wiara w uniwersalną misję […]. Wyższe tajne stowarzyszenia współpracują z siłami

irracjonalnymi, które w pewnym uproszczeniu można utożsamiać z magią i z okultyzmem […]. Karykaturalne wyobrażenia o tych niezwykłych siłach pozostawiają profanom i głupcom. Wolne od jakiegokolwiek sentymentalizmu, potrafią one oddzielać dobre nasienie od kąkolu, czyli przesądy od rzeczywistości.”

=================

Mariel pisze też o podziale ludzkości na cztery koncentryczne kręgi, jakiego dokonał słynny rosyjski czarnoksiężnik Gurdijew, kolega Stalina z seminarium w Aleksandropolu.

Ich opis rozpoczyna od wewnętrznego kręgu, „obejmującego ludzi całkowicie przebudzonych („odrodzonych” przez magię, wysoko wtajemniczonych, magów przypisek redakcji) i zdolnych przebudzić tych, których wybrali. Między tymi adeptami nie może być rozdźwięków. Ich działania są ściśle skoordynowane i prowadzą ku wspólnemu celowi, bez jakichkolwiek odstępstw i [potrzeby stosowania] przymusu.”

Kolejny krąg, to krąg mezoteryczny, pośredni, którego członkowie znają cele, do których trzeba Dążyć, ale jeszcze nie są zdolni przemieniać ich w działanie.

Mariel stwierdza, że ci ludzie „wiedzą więcej, niż robią”.

Trzeci krąg – egzoteryczny – to „zewnętrzny krąg wewnętrznej części ludzkości”. Należący do niego ludzie mają „niemały zakres wiedzy wspólny z osobami należącymi do wcześniej wymienionych kręgów, ale ich poznanie inicjatyczne jest bardziej abstrakcyjne w stosunku do tego, jakie posiadają ludzie z kręgu mezoterycznego”; jednocześnie to oni „potrafią najlepiej kalkulować” i są najsprawniejszymi wykonawcami.

Czwarty krąg, to zgodnie z typologią Gurdijewa krąg zewnętrzny, „krąg Babel” charakteryzujący się pomieszaniem języków. To ludzkość pogrążona we śnie, niewtajemniczeni, czy też – by posłużyć się określeniem Arthura Machena – „zaniedbywalni”.

Ludzie z tego kręgu, to stado baranów z historyjki, którą Gurdijew lubił opowiadać swoim uczniom. Oto ona:

Był sobie kiedyś bogaty i skąpy mag, posiadający wiele stad baranów. Nie miał on pasterzy i nie grodził swoich pastwisk. Barany błądziły w lesie, wpadały do wąwozów, a przede wszystkim uciekały na widok maga, albowiem przeczuwały, co chce on zrobić z ich mięsem i runem. W końcu mag znalazł na nie skuteczny sposób. Zahipnotyzował barany i wmówił im, że są nieśmiertelne i że odarcie ich ze skóry jest korzystne dla ich zdrowia. Następnie wmówił im, że jest dobrym pasterzem, gotowym poświęcić się za swoje, drogie barany, nie będące już baranami. Wreszcie wmówił im, że są lwami, orłami, a nawet magami. Tak oto nasz mag mógł zacząć wieść beztroskie życie. Barany przez cały czas trzymały się stada i z ufnością czekały na moment, w którym mag przyjdzie ostrzyc je i poderżnąć im gardło.”

Na interesujące nas tutaj kwestie sporo światła rzuca myśl polskiego matematyka Hoene – Wrońskiego (1778 – 1853), członka Kabalistycznego Zakonu Różo-Krzyża i maga, który miał niemały wpływ na Eliphasa Leviego. Wyjaśnia on ten mechanizm osmozy, dzięki któremu postaciom ze szczytu synarchicznej piramidy udaje się oddziaływać na świadomość osób znajdujących się na niższych szczeblach:

Wszystkie tajne towarzystwa, jakie kiedykolwiek istniały i nadal istnieją na naszej Ziemi, a poruszane tajemniczymi sprężynami, które sprawiają, że panują one nad światem niezależnie od rządów, powstają w oparciu o mistyczny scenariusz.

Te tajne towarzystwa, tworzone w miarę potrzeb, są podzielone na ugrupowania z pozoru odrębne, a nawet przeciwstawne. Każdorazowo reprezentują one najbardziej skrajne w danym kontekście historycznym opinie, by móc osobno skutecznie kierować wszystkimi odłamami politycznymi, religijnymi, gospodarczymi, literackimi; niemniej podporządkowują się one wspólnemu centrum – skoro przychodzi czas na wykonywanie rozkazów jednolitego kierownictwa. ”

Znowu powracamy do kwintesencji doktryny masońskiej, czyli Ordo ab Chao, scharakteryzowanej też niezwykle trafnie przez wysoko wtajemniczonego Rene Guenona:

Raz jeszcze przypomnijmy, bez przywiązywania do tego nadmiernej wagi o innej wartości szczególnej natury [. .] a mianowicie o wykorzystywaniu do realizacji całościowego planu – zewnętrznych organizacji nieświadomych tego planu i z pozoru antagonistycznych, lecz podlegających jednolitemu, „niewidzialnemu” przywództwu, które jest ponad wszelkim antagonizmem […]. Same antagonizmy, dzięki wywoływanym przez nie niezbornym działaniom, stanowią coś w rodzaju „chaosu” (w sensie „materii”, na którą oddziałuje „duch” reprezentowany przez najwyższe, wewnętrzne organizacje inicjatyczne), jaki towarzyszy realizacji ogólnegoładu” [. .] Aby tak istotnie było, to, co nadaje kształt owemu „ładowi”, musi spełniać funkcję nieruchomego motoru względem zewnętrznego świata” .

Powtórzmy: błędem byłoby sądzić, że wszyscy członkowie tajnego towarzystwa są świadomi jego skrzętnie skrywanych celów. Wiadomo na przykład, że duże znaczenie ma przyciągnięcie „autorytetów moralnych”, służących jako przykrywka. Mogą być do tego użyte różne preteksty: dobroczynność, studia filozoficzne, literackie, artystyczne itp. Do takiego uwiarygodniania [organizacji masońskiej] służą nieformalne, lecz mające jawny charakter posiedzenia „zacnych gremiów” w rodzaju Klubów Bilderberg, na których pojawiają się znane i powszechnie szanowane osobistości. Poza tym w tę strategię mogą wpisywać się takie wydarzenia, jak wręczenie Matce Teresie Pokojowej Nagrody Nobla (bo tak się składa, że znakomita większość pozostałych laureatów tej nagrody to wysokiej rangi masoni).

Również w tym przypadku powołamy się na autorytet Guenona:

„[…] wielu Masonom, jeżeli nie większości – nawet tym, którzy mogą poszczycić się posiadaniem wysokich stopni – nie jest dane prawdziwe poznanie Masonerii.

=============================

  KAMIEŃ MILOWY

  KAMIEŃ MILOWY

Małgorzata Todd kamienie u szyi

      

Honorowe miejsce, przeznaczone dla wyjątkowych gości, zajęła sama Hrabina Róża Tuman von Hochsztapler. Wszyscy byli ciekawi, co też ma do powiedzenia. Po przydługim przywitaniu przeszła do meritum sprawy:
       – Jest bardzo prosty sposób na to, żeby Polacy nigdy nie zobaczyli żadnych unijnych pieniędzy – powiedziała.
       – Kamienie milowe – podpowiedział Raduś.
       – To oczywiste, ale jakie! Trzeba zażądać od polskiego rządu, żeby wykazał się tolerancją wobec wszystkich płci.
       – Zlikwidować strefy wolne od LGBT i Qkuryku? – Raduś pozwolił sobie na żart, jakiego nikt z obecnych nie ośmieliłby się zaprezentować.
       – Tak. Wprowadzając we wszystkich szkołach, sądach, szpitalach i w innych miejscach publicznych też, osobne ubikacje dla każdej płci.
       – Czyli po ile? – spytał Donald Demokrata.
       – Na razie po 56, ale ta liczba będzie rosła, bo nasza nauka ten temat szybko rozwija.
       – I będzie to nieosiągalny kamień milowy! – Donald Demokrata nie krył zadowolenia.
       – W rzeczy samej. Według unijnej dyrektywy, przewidzianej wyłącznie dla Polski, w korytarzu przeciętnego urzędu będzie sekretariat, gabinet dyrektora i 56 ubikacji różnie oznakowanych. Bez spełnienia tego warunku, żadne pieniądze z Unii do Polski nigdy nie popłyną – zakończyła swój wywód Hrabina Tuman von Hochsztapler.