15.03.23 Opole – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

15.03.23 Opole – Msza Święta i Pokutny Marsz Różańcowy za Ojczyznę

14/03/2023

W każdą trzecią środę miesiąca

Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita). Pokutny Marsz Różańcowy w każdą trzecią środę miesiąca. Zaczyna się Mszą Św. o 18.00 w intencji Ojczyzny w kościele Matki Bożej Bolesnej i św. Wojciecha. Marsz wiedzie wokół Uniwersytetu Opolskiego, dalej do Ratusza i na pl. Wolności, kończy się przy katedrze pod figurą bł. Księdza Popiełuszki. Często prowadzi Ojciec Ryszard (Jezuita).

Kategorie

Msze św. za Ojczyznę, Opole, Pokutne Marsze Różańcowe Tagi Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Opole, Pokuta, Pokutny Marsz Różańcowy, różaniec za Ojczyznę

80 lat temu Adolf Hitler zalegalizował aborcję polskich dzieci

80 lat temu Adolf Hitler zalegalizował bezkarną aborcję polskich dzieci

Hitler zalegalizował aborcję polskich dzieci

W tym roku mija 80 lat od 9 marca 1943 roku, kiedy Adolf Hitler wprowadził na terenie okupowanej przez Niemców Polski, „prawo” do nieograniczonego zabijania poczętych polskich dzieci.

  • Dariusz Horak 10 marca, 2023

Niemiecki dyktator jako drugi w Europie, po Józefie Stalinie, zalegalizował aborcję w swoim kraju. Aborcja była w Niemczech możliwa w przypadku, gdy dziecko miało posiadać wady wrodzone. Taka „selekcja” w zamyśle prowadziła do stworzenia idealnej „rasy panów”, pozbawionej ułomności fizycznych.

Sens rozporządzenia z 1943 roku na naszym terytorium, wprowadzającego całkowitą bezkarność dla Polek za zamordowanie swojego dziecka, znajdziemy w słowach Martina Bormanna, osobistego sekretarza Führera: „Obowiązkiem Słowian jest pracować dla nas. Płodność Słowian jest niepożądana. Niech używają prezerwatyw albo robią skrobanki – im więcej, tym lepiej. Oświata jest niebezpieczna”.

Hitler w 1942 r. odnośnie aborcji wypowiedział się w następujący sposób: „W obliczu dużych rodzin tubylczej ludności, jest dla nas bardzo korzystne, jeśli dziewczęta i kobiety mają możliwie najwięcej aborcji”.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że to „niestety” jednak nie Hitler był „pionierem” zgody na mordowanie polskich dzieci. W latach międzywojennych, wyjątki od karalności aborcji wprowadzili w 1932 r. politycy sanacji rządzący w Polsce. Przepisy za zgodą Józefa Piłsudskiego, podpisał prezydent Ignacy Mościcki. W Kodeksie karnym (1932) wyłączono spod karalności zabójstwo dziecka „konieczne ze względu na zdrowie kobiety ciężarnej” lub w przypadku poczęcia w wyniku przestępstwa. Praktycznie oznaczało to „aborcję na życzenie”. Bardziej „liberalne” przepisy w Europie miał wtedy jedynie ZSRR.

Czy osoby opowiadające się w XXI wieku za zabijaniem dzieci, szczególnie niektórzy młodzi ludzie, mają świadomość do jakich „wzorców” upodabniają swoje poglądy?

Wrogowie naszej Ojczyzny chcieli, aby aborcja była w naszym kraju czymś powszednim. A to wszystko w celu zniszczenia naszego narodu. Czy inne zamiary mają ci, którzy teraz w imię nowoczesności i postępu chcą mordować bezbronne dzieci oraz te większe demoralizować? Dzisiejsi „ideologicznie przebudzeni” chcą zniszczyć małżeństwa i rodziny, bo to dzięki nim w społeczeństwie pojawiają się silni moralnie ludzie, zdolni walczyć z morderczymi ideologiami możnych tego świata.

Adolf Hitler, aby wprowadzić nieograniczoną aborcję w Polsce, swoim „Verordung” (tj. „rozporządzenie”) zapewnił brak kary za zabójstwo dziecka. Natomiast zabicie niemieckiego dziecka było karane nawet śmiercią!

Oto fragment dokumentu Rassenpolitisches Amt, Reichleitung (25.11.1939 r.): „Wszystkie środki, które służą ograniczeniom rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzenie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji” (cyt. za: „Zeszyty Oświęcimskie” nr 2/1958).

Hitler zapewnił matkom swobodę mordowania, dlatego współcześnie zlikwidowanie automatycznej bezkarności jest koniecznym krokiem w przepisach prawa, aby należycie bronić życia. Sprawiedliwe zapisy zawierał projekt ustawy „Stop aborcji 2021”, który Fundacja Pro – Prawo do życia wraz z tysiącami podpisów złożyła w Sejmie RP.

„Osobiście zastrzelę tego idiotę, który chciałby wprowadzić w życie przepisy zabraniające aborcji na wschodnich terenach okupowanych” – tak groził niemiecki zbrodniarz. Nas również wielu chciałoby podobnie zlikwidować. My jednak nie możemy ulec strachowi. Walka w obronie dzieci jest naszym obowiązkiem!

Źródła:
https://historia.interia.pl/(…)
https://pch24.pl/(…)
https://www.gosc.pl/(…)
https://isap.sejm.gov.pl/(…)

Dariusz Horak

Zaszczepione na COVID dzieci ze szkół średnich mają zatrzymanie akcji serca, zawały serca… VAERS.

Zaszczepione na COVID-19 dzieci ze szkół średnich mają zatrzymanie akcji serca, zawały serca podczas uprawiania sportu — plus 31 szokujących raportów VAERS, niektóre z nich śmiertelne

Dr 

William MakisGlobal Research, 13 marca 2023 r

COVID Intel 12 marca 2023 rTemat: 

Nauka i medycyna

Wszystkie artykuły Global Research można czytać w 51 językach, aktywując  przycisk Przetłumacz witrynę  pod nazwiskiem autora (wersja komputerowa)

Aby otrzymywać codzienny biuletyn Global Research (wybrane artykuły),  kliknij tutaj .

Śledź nas na Instagramie  i  Twitterze i subskrybuj nasz kanał Telegram . Zachęcamy do ponownego publikowania i szerokiego udostępniania artykułów Global Research.

***

18-letni sportowiec z liceum w Ohio miał zawał serca 

Ebonie Sherwood jest sportowcem z liceum w Ohio. Upadła podczas treningu na torze 7 marca 2023 roku i nie miała pulsu. Została przywieziona z resuscytacją i jest obecnie podłączona do respiratora i urządzenia ECMO. ( kliknij tutaj )

„Jest zawodniczką trzech dyscyplin sportowych. Jest jednym z najzdrowszych dzieci, jakie znamy. Jest taka aktywna”

Lekarze są zdezorientowani. „Jej lekarze chcą zobaczyć, czy jej serce będzie w stanie się wyleczyć, czy też trzeba będzie wprowadzić urządzenie, aby pomóc jej sercu.

„W najgorszym przypadku potrzebowałaby przeszczepu serca .

17-letnia cheerleaderka z Karoliny Północnej miała zawał serca

17-letnia Keianna rozgrzewała się do zawodów cheerleaderek w Raleigh w Karolinie Północnej, kiedy koledzy z drużyny zauważyli, że zachowuje się „dziwnie”. Jej mięśnie napinały się, a oczy wywracały do ​​tyłu. Keianna miała atak i nie oddychała. Nie miała też tętna (zatrzymanie akcji serca) ( kliknij tutaj ).

Rozpoczęto resuscytację, a następnie wykonano wstrząs defibrylatorem. Miała jeszcze 3 napady w szpitalu i musiała zostać zaintubowana.

17-letni biegacz cross country z Florydy miał zawał serca po biegu na 5 km

17-letni Gabe Higginbottom, licealny biegacz przełajowy, miał zawał serca 10 września 2022 r. po ukończeniu biegu na 5 km w Pensacola na Florydzie. ( kliknij tutaj )

Został przewieziony do szpitala i okazało się, że ma zablokowaną prawą tętnicę wieńcową wymagającą angioplastyki. Później przeprowadzili 3-godzinną operację, wstawiając dwa stenty i znaleźli dwa skrzepy krwi .

17-letni golfista z Florydy zmarł nagle podczas przygotowań do nadchodzącego turnieju golfa

17-letni Tyler Erickson , uczeń liceum na Florydzie, został znaleziony martwy na polu golfowym z powodu „zawału serca lub zakrzepu krwi” podczas przygotowań do nadchodzącego turnieju golfowego, zgodnie z oświadczeniem rodziny. ( kliknij tutaj )

Spędzał dzień na ćwiczeniach na polu golfowym, a wieczorem rodzina znalazła go leżącego na podłodze wózka golfowego. Jego ciało było martwe, a reanimacja nie przywróciła mu życia.

16-letni sportowiec z liceum w Idaho doznał zawału serca podczas podnoszenia ciężarów

16-letni Travis Johnston podnosił ciężary na siłowni 21 października 2021 r., kiedy doznał zatrzymania akcji serca . Po resuscytacji jego ciało zapadło w śpiączkę i pozostawało w śpiączce przez 48 godzin. ( kliknij tutaj ) ( kliknij tutaj )

Od czasu wybudzenia ze śpiączki gimnazjalista cierpi na „poważne delirium” i jest „bardzo zdezorientowany”.

16-letni sportowiec z liceum w Nevadzie doznał zawału serca podczas gry w flagową piłkę nożną i zmarł

16-letni uczeń szkoły średniej w Nevadzie, Ashari Hughes, upadł podczas meczu piłki nożnej z flagą uniwersytecką 5 stycznia 2023 r., Był hospitalizowany i zmarł później tej nocy. ( kliknij tutaj )

Według koronera hrabstwa Clark, przyczyną śmierci była wrodzona wada serca (nieprawidłowe pochodzenie prawej tętnicy wieńcowej). Jej śmierć została opisana jako „przyczyna naturalna” ( kliknij tutaj )

Jednak nie przeprowadzono żadnych testów w celu zbadania możliwości uszkodzenia serca przez szczepionkę COVID-19.

14-letni licealista z Północnej Karoliny zginął podczas ujeżdżania byka na rodeo

14-letni Denim Bradshaw zmarł 28 stycznia 2023 r. po tym, jak po raz pierwszy ujeżdżał byka na rodeo i doznał zatrzymania akcji serca. Zmarł w szpitalu ( kliknij tutaj )

Singapurskie Ministerstwo Zdrowia przyznaje 225 000 $ 16-letniemu chłopcu, który miał zatrzymanie akcji serca podczas podnoszenia ciężarów po pierwszej dawce Pfizera: 

Ministerstwo Zdrowia Singapuru przyznało 16-letniemu chłopcu odszkodowanie w wysokości 225 000 USD po zatrzymaniu akcji serca 6 dni po otrzymaniu pierwszej dawki leku Pfizer 27 czerwca 2021 r. i wymagającym intensywnej opieki ( kliknij tutaj ).

Badania medyczne wykazały, że rozwinęło się u niego ostre, ciężkie zapalenie mięśnia sercowego , które doprowadziło do pozaszpitalnego zatrzymania akcji serca. Zapalenie mięśnia sercowego było prawdopodobnie poważnym zdarzeniem niepożądanym wynikającym z otrzymanej przez niego szczepionki przeciwko COVID-19, które mogło zostać zaostrzone przez forsowne podnoszenie ciężarów ( kliknij tutaj )

W ramach programu pomocy finansowej w przypadku urazów poszczepiennych (VIFAP) zapewnianego przez Ministerstwo Zdrowia (MOH) jednorazowa pomoc finansowa w wysokości 225 000 USD została udzielona młodemu człowiekowi i jego rodzinie, ponieważ jego stan był ciężki i krytyczny

31 przypadków VAERS w USA u dzieci ze szkół średnich, u których wystąpiło zatrzymanie akcji serca po szczepionkach mRNA COVID-19

VAERS 1187918 : 15-letnia dziewczynka ze złożonymi problemami medycznymi miała zatrzymanie akcji serca 3-4 dni po drugiej dawce leku Moderna i zmarła 6 kwietnia 2021 r. (New Hampshire)

VAERS 1199455 : 17-letnia dziewczynka miała trudności z oddychaniem i ból w klatce piersiowej, doznała zatrzymania akcji serca 8 dni po pierwszej dawce Pfizera i zmarła 10 kwietnia 2021 r. (Wisconsin)

VAERS 1225942 : 16-letnia dziewczynka miała zatrzymanie akcji serca w domu 9 dni po pierwszej dawce Pfizera i zmarła 30 marca 2021 r. Miała zatorowość płucną (Wisconsin)

VAERS 1328262 : 17-letnia dziewczynka zgłosiła się 29 dni po pierwszej dawce Pfizera, ciężka obustronna zatorowość płucna z ciężkim nadciśnieniem prawokomorowym i niewydolnością serca, miała zatrzymanie akcji serca, wymagała ECMO na OIOM-ie, leczona na OIOM-ie Kardiologicznym (Georgia)

VAERS 1340501 : 16-letni chłopiec zgłosił się z trwającym 36 godzin bólem w klatce piersiowej i lewym ramieniu, miał zawał mięśnia sercowego 1 dzień po drugiej dawce Pfizera, uniesienie odcinka ST, troponina w 1000, hospitalizowany (Kalifornia)

VAERS 1387747 : 17-letni chłopiec obudził się z nagłym bólem w klatce piersiowej, miał zawał mięśnia sercowego 2 dni po drugiej dawce Pfizera, uniesienie odcinka ST, był hospitalizowany (Missouri)

VAERS 1420762 : 17-letnia dziewczynka miała zatrzymanie akcji serca 6 dni po podaniu dawki Pfizera i zmarła 23 czerwca 2021 r. (miejsce nieznane)

VAERS 1431289 : 13-letni chłopiec miał pozaszpitalne zatrzymanie akcji serca 17 dni po pierwszej dawce Pfizera, miał duży krwotok móżdżkowy i zmarł 20 czerwca 2021 r. (Minnesota)

VAERS 1446789 : 15-letni autystyczny chłopiec z ADHD kaszlał 6 dni po drugiej dawce Pfizera, miał dwa zatrzymania akcji serca (New Jersey)

VAERS 1474063 : 16-letni chłopiec miał silny ból w klatce piersiowej, zawał mięśnia sercowego 2 dni po pierwszej dawce Pfizera, podwyższone troponiny, hospitalizowany (obcy)

VAERS 1651389 : 16-letni chłopiec miał silny ból w klatce piersiowej, zawał mięśnia sercowego i zapalenie osierdzia 3 dni po drugiej dawce Pfizera, Troponiny 7000+, został hospitalizowany (Teksas)

VAERS 1693654 : 15-letni chłopiec miał zatrzymanie akcji serca podczas jazdy z przyjacielem 10 dni po drugiej dawce Pfizera, doznał ciężkiego uszkodzenia mózgu spowodowanego niedotlenieniem, był podtrzymywany przy życiu (Teksas)

VAERS 1702154 : 16-letni chłopiec miał pozaszpitalne zatrzymanie krążenia 6 dni po pierwszej dawce Pfizera i zmarł 1 września 2021 r. (zagraniczny)

VAERS 1796194 : 14-letni chłopiec miał zawał mięśnia sercowego i zapalenie osierdzia 19 dni po pierwszej dawce leku Pfizer i był hospitalizowany na OIT. Trwale niepełnosprawny (nie wyzdrowiał) (zagraniczny)

VAERS 1828901 : 17-letnia dziewczynka z bólem w klatce piersiowej i dusznością przez 48 godzin, 36 dni po drugiej dawce Pfizera, miała zatrzymanie akcji serca i zmarła 21 października 2021 r. (Waszyngton)

VAERS 1830419 : 16-letni chłopiec miał zatrzymanie akcji serca podczas biegu, po drugiej dawce Pfizera, miał encefalopatię niedotlenieniową, trwale niepełnosprawny (obcy)

VAERS 1959638 : 15-letnia dziewczynka z bólem w klatce piersiowej i ramionach, miała zawał mięśnia sercowego 1 dzień po pierwszej dawce leku Pfizer, trwale niepełnosprawna (obcokrajowiec)

VAERS 1971636 : 14-letnia dziewczynka miała zawroty głowy, ból głowy, a następnie zatrzymanie akcji serca 15 dni po pierwszej dawce leku Moderna, uraz mózgu tego samego dnia, zmarła w szpitalu 10 października 2021 r. (za granicą)

VAERS 1991078 : 14-letnia dziewczynka miała duszność, drgawki, miała zatrzymanie akcji serca 8 dni po pierwszej dawce Pfizera, zmarła 6 listopada 2021 r. (za granicą)

VAERS 2042005 : 13-letni chłopiec miał zatrzymanie akcji serca 7 miesięcy po drugiej dawce leku Moderna i zmarł nagle 1 stycznia 2022 r. (New Hampshire)

VAERS 2112926 : 13-letnia dziewczynka miała objawy zawału serca 14 dni po pierwszej dawce leku Pfizer i była hospitalizowana przez 5 dni (Pensylwania)

VAERS 2151665 : 14-letni chłopiec miał zatrzymanie akcji serca w domu przyjaciół 41 dni po drugiej dawce Pfizera, rozpoczęto reanimację, 3 razy reanimowano, zainstalowano defibrylator (Nowy Jork)

VAERS 2152560 : 7-letni chłopiec miał zatrzymanie akcji serca 13 dni po pierwszej dawce Pfizera i zmarł 16 lutego 2022 r. (Waszyngton)

VAERS 2171205 : 17-letni chłopiec miał ostry zawał mięśnia sercowego tego samego dnia co 3. dawka Pfizera, zwiększone stężenie troponin, powrót do zdrowia (obcy)

VAERS 2263095 : 15-letni chłopiec miał zawał mięśnia sercowego tego samego dnia po trzeciej dawce Pfizera, był widziany w nagłych wypadkach (obcy)

VAERS 2264954 : 13-letni chłopiec miał zawał mięśnia sercowego i zapalenie osierdzia 3 dni po pierwszej dawce Pfizera, trwale niepełnosprawny (obcy)

VAERS 2398786 : 17-letni chłopiec miał pozaszpitalne zatrzymanie akcji serca 6 dni po trzeciej dawce Pfizera i zmarł 22 czerwca 2022 r. (za granicą)

VAERS 2458174 : 15-letnia dziewczynka miała zatrzymanie akcji serca po drugiej dawce leku Moderna i zmarła (miejsce nieznane)

VAERS 2535782 : 11-letni chłopiec otrzymał trzecią dawkę Pfizera o 15:40, o 19:15 znaleziono twarz zanurzoną w wannie, zatrzymanie akcji serca, zmarł 21:00 13 grudnia 2022 (zagraniczny)

VAERS 2543364 : 14-letnia dziewczynka otrzymała pierwszą dawkę Moderny, 16 dni później miała ból głowy, zawroty głowy, gorączkę, a następnie zatrzymanie akcji serca, zmarła 11 października 2021 r. (za granicą)

VAERS 2582452 : 12-letnia dziewczynka miała ostry zawał mięśnia sercowego 5 dni po pierwszej dawce Pfizera i zmarła 10 listopada 2021 r. (za granicą)

Moje podanie…

Szczepionki mRNA COVID-19 firmy Pfizer i Moderna mogą powodować zarówno zatrzymanie akcji serca (zapalenie mięśnia sercowego), jak i zawał serca (zakrzepy krwi), z których oba mogą prowadzić do nagłej śmierci.

Obserwujemy coraz więcej zatrzymań akcji serca i zawałów serca u uczniów szkół średnich zaszczepionych na COVID-19. Wiele z tych wypadków kończy się śmiercią.

W tym artykule przedstawiłem 31 przypadków VAERS.

Rodzice muszą być świadomi bardzo poważnego ryzyka, jakie stwarzają szczepionki mRNA COVID-19 u wszystkich dzieci, ale szczególnie u dzieci aktywnych fizycznie.

Szczepionki Pfizer & Moderna COVID-19 mRNA nigdy nie powinny były być wprowadzane do dzieci w każdym wieku.

*

Uwaga dla czytelników: kliknij przyciski udostępniania powyżej. Śledź nas na Instagramie i Twitterze oraz subskrybuj nasz kanał Telegram. Zachęcamy do ponownego publikowania i szerokiego udostępniania artykułów Global Research.

Dr William Makis jest kanadyjskim lekarzem specjalizującym się w radiologii, onkologii i immunologii. Medal Gubernatora Generalnego, University of Toronto Scholar. Autor ponad 100 recenzowanych publikacji medycznych.

Czy w Polsce Prawo i Sprawiedliwość to tylko nazwa partii politycznej?

Czy w Polsce Prawo i Sprawiedliwość to tylko nazwa partii politycznej?

PiS

Otóż tak! Właśnie się o tym przekonaliśmy po raz kolejny. 7 marca znaczną większością głosów Sejm RP odrzucił obywatelski projekt zmian w prawie (autorstwa Fundacji Życie i Rodzina), mający na celu powstrzymanie publicznego propagowania aborcji, nawoływania do mordowania dzieci oraz informowania gdzie i jak można zabić dziecko poczęte.

Nie zdziwmy się zatem, gdy nędza różnoraka dopadnie kraj, którego posłowie i inni decydenci akceptują przelewanie krwi niewinnych. Wrogowie rozgrabią kraj, który dziatki swe ma w pogardzie.

  • Katarzyna Uroda
  • 8 marca, 2023

Dwa tygodnie temu rzecznik prasowy PiS Rafał Bochenek zapowiedział, że „(…) zgodnie z decyzją kierownictwa partii projekt dotyczący aborcji będzie odrzucony w pierwszym czytaniu (…)”. W wywiadzie dla PAP nie omieszkał dodać, że „(…) Projekt dotyczący aborcji, który został złożony w Sejmie jest projektem obywatelskim i projektem, z którym my jako Prawo i Sprawiedliwość nie mamy nic wspólnego, a to, że Sejm będzie musiał się nad nim pochylić wynika tylko z zasad, które dotyczą rozpatrywania obywatelskich inicjatyw ustawodawczych. Tak bywało już wielokrotnie (…)”.

Pan rzecznik stanowczo odżegnał się od tego, iż cokolwiek on i jego ugrupowanie ma wspólnego z inicjatywą w kierunku powstrzymania bezkarnego propagowania zbrodni ludobójstwa.

Propozycja sprawiedliwego prawa chroniącego najmniejszych już niejednokrotnie spotkała się z piekielną pogardą ze strony tych, którzy winni okazać im troskę. Barbarzyńcy zasiadający w ławach sejmowych (reprezentujący większość ugrupowań politycznych) już kilkakrotnie odrzucili projekty (autorstwa Fundacji Pro – Prawo do życia), których celem było zapewnienie całkowitej ochrony życia dzieci poczętych. Ostatnio, w grudniu 2021 r. posłowie Koalicji Obywatelskiej i szeroko rozumianej lewicy z piekielną zaciekłością okazali pogardę najbardziej bezbronnym dzieciom i tym, którzy stanęli w ich obronie. A posłowie Prawa i Sprawiedliwości zachowali się podobnie do Piłata, który z lęku przed utratą władzy opowiedział się za mordercą a skazał na śmierć Niewinnego. Okazało się, że w Sali Obrad Sejmu RP słowa: Prawo i Sprawiedliwość oznaczają wyłącznie nazwę ugrupowania politycznego, które zresztą już dawno się ich wyparło.

Wczoraj polscy posłowie po raz kolejny wydali wyrok na niewinnych

Głosowało 426 posłów, z czego 300 sprzeciwiło się lepszej ochronie życia dzieci, a 27 wstrzymało się od głosu.

Wśród 209 głosujących posłów PiS, 100 odrzuciło projekt, a przeciw było 88, reszta wstrzymała się od głosu.

Można się łatwo było domyślić jaki będzie los kolejnego obywatelskiego projektu ustawy mającego za zadanie wzmocnić ochronę życia dzieci w prenatalnej fazie rozwoju.

Aczkolwiek zawsze należy mieć nadzieję, że być może tym razem politycy uważający się za prawych i sprawiedliwych zachowają się jak trzeba i poprą pożądane zmiany w prawie.

Tak się niestety nie stało i znów zatriumfowało bezprawie i niesprawiedliwość!

Nie zdziwmy się zatem, gdy nędza różnoraka dopadnie kraj, którego posłowie i inni decydenci akceptują przelewanie krwi niewinnych. Wrogowie rozgrabią kraj, który dziatki swe ma w pogardzie.

Nie zdziwmy się, gdy przyjdzie czas słonej zapłaty za pogardę dla sprawiedliwości i pochwałę zbrodni. Biada piewcom piekielnego kłamstwa, biada sługom nieprawości, jeżeli nie zawrócą z tej haniebnej drogi. Biada tchórzom i sługom demona kompromisu ze złem, którzy składają mu ofiary z dzieci w świątyni pod wezwaniem świętego spokoju.

Przykre konsekwencje nikczemności jednych, poniosą nie tylko oni sami, ale również inni – my wszyscy, jeśli jako naród się nie opamiętamy i nie sprzeciwimy się stanowczo bezprawiu i niesprawiedliwości.

Żeby na świecie zapanował pokój i dobrobyt.. MEMy


Episkopat Ameryki Łacińskiej w dniach 6-10 marca odbywał zgromadzenie regionalne Synodu o Synodalności (Brasilia, Brazylia). W czasie Eucharystii Novus Ordo biskupi oddali cześć Pachamamie. Zdjęcia z abominacji opublikowała Diecezja San José de Mayo (Urugwaj).

Kilku biskupów zdecydowało się na koncelebrację w Obrządku Pachamamy. Podczas Eucharystii na zakończenie, Biskup San Pedro (Paragwaj), Pedro Jubinville, proklamował eko-religię, podkreślając, że należy słuchać „ziemi, flory, wody” oraz „płaczu ziemi„.

=======================================

Wy mi nie klaszczcie, wy mnie słuchajcie

Wy mi nie klaszczcie, wy mnie słuchajcie

Kaja Godek – Fundacja Życie i Rodzina < kontakt@zycierodzina.pl

Polska polityka pełna jest hipokryzji. Stu posłów rządzącej koalicji, którzy w zeszłym tygodniu zagłosowali za aborcją, postanowiło stroić się w piórka obrońców papieża Jana Pawła II.

Na tym samym posiedzeniu Sejmu sprzeciwili się projektowi obywatelskiemu „Aborcja to zabójstwo” i popisywali się spektakularną obroną papieża Polaka.

Wy mi nie klaszczcie, wy mnie słuchajcie”

– powiedział kiedyś w czasie pielgrzymki do Ojczyzny Jan Paweł II.

Tymczasem posłowie zrobili dokładnie odwrotnie: ogrzali się przed kamerami w blasku polskiego świętego, a gdy przyszło do głosowania nad ochroną życia nienarodzonych dzieci – sponiewierali nauczanie Jana Pawła II.

Okazali pogardę dla życia, dla swoich wyborców oraz dla swojego wielkiego Rodaka, który tak wiele razy wzywał, by opowiedzieć się przeciw mordowaniu nienarodzonych!

Mówię o tym wszystkim w nagraniu, które załączam [jest w oryginale MD]

zycie rodzina.

(Film dostępny jest też w serwisie BanBye: https://banbye.com/watch/v_IyvKVn8SW_9T)

Rebis. Alchemiczny symbol Róża-Krzyża.

Rebis. Alchemiczny symbol Róża-Krzyża.

STRUKTURA TAJNYCH STOWARZYSZEŃ

Epiphanius, Ukryta strona dziejów. Nowy Porządek Świata.…

ukryta-strona-dziejow

======================================

Zauważmy przewrotne, podstępne parodie symboli Chrystusowych.

==================================

Rebis ( =rzecz podwójna ). Alchemiczny symbol Róża—Krzyża.

Pojawił się on w „ Traktacie Azota ” ogłoszonym drukiem w 1659 r. przez alchemika Bazyla Valentina (postać w świetle dostępnych danych historycznych dość niejasna; być może saski mnich benedyktyński, żyjący w XV w. ). Można próbować rozszyfrować owo ujecie symboliczne w sposób następujący: „Bóg cywilizator”, czyli Lucyfer (czarny, z lewej strony) i Poznanie ( biała, kobieca część postaci, widoczna z prawej strony) – a więc oba przeciwstawne i komplementarne aspekty „Dobrej Zasady”, symbolizowanej przez postać androgyniczne;- podaje wtajemniczonym węże w koronach, emblemat Gnozy, a zarazem narzędzie, przy pomocy którego mają oni wyzwolić świat spod tyranii smoka, czyli „złego Boga” chrześcijan. Obie głowy są połączone pod jedną korona, nad którą jaśnieje światło wysokiego wtajemniczenia w kształcie sześcioramiennej gwiazdy.

Cała postać góruje nad smokiem, który przedstawia Demiarga, Boga chrześcijan, który w innych wariantach Rebis bywa obdarzony trzema głowami, co stanowi nawiązanie do chrześcijańskiej Trójcy”.

===============================

Inna wersja Rebisu, gdzie „Bóg cywilizator” i Poznanie ukazują wtajemniczonym węgielnicę i cyrkiel – symbole nauki, dzięki której mają oni wyswobodzić świat (ukazany jako kula ziemska) spod władzy Demiurga, Boga chrześcijan, przedstawionego w postaci smoka.

Polsce grożą nowe zabory. Czy można jakoś to zatrzymać ?

Polsce grożą nowe zabory. Czy można jakoś to zatrzymać ? 

Adam Białous polsce-groza-nowe-zabory


Po unijnych próbach narzucenia nam swojego antychrześcijańskiego oblicza, zmuszania Polski do legalizacji aborcji, eutanazji i związków homo, teraz eurokraci próbują zagrabić nasz majątek narodowy, aby wpędzić Polaków w niewolę gospodarczą.  

Eurokraci rządzący w UE idą coraz dalej w swoich próbach uczynienia z Polski kraju, który można maksymalnie eksploatować gospodarczo. Jednym z pierwszych kroków w tym kierunku było wprowadzenie handlu emisją CO2. Ogromne haracze płacą do unijnej kasy, dokładnie dla Europejskiego Systemu Handlu Emisjami, nasze elektrownie i inne duże zakłady przemysłowe. Tak naprawdę te grube miliardy pochodzą z kieszeni obywateli, czyli naszych portfeli, gdyż aż 60 procent rachunku, który płacimy za prąd, stanowią właśnie koszty nabycia uprawnień do emisji CO2. Jak tak dalej pójdzie, każą nam płacić za powietrze, którym oddychamy.

A spójrzmy na zagraniczne (zachodnioeuropejskie) sieci handlowe, które dominują w naszym kraju i każdego roku wyprowadzają z niego miliardy złotych. Czy to nie jest wyzysk? W ubiegłym roku 20 największych sieci handlowych w Polsce, wciąż dominuje w tym zestawieniu portugalska Biedronka, odnotowało przychody w wysokości prawie 200 miliardów złotych. Przy czym podatki, które te zagraniczne sieci płacą w Polsce są bardzo, a nawet „mega małe”.

Zgodnie z raportem „Francuskie firmy w Polsce”, zaprezentowanym przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP), liczne francuskie przedsiębiorstwa w ogóle nie płacą w Polsce podatku CIT, lub jest on odprowadzany w marginalnej wysokości. Przykładowo sieć Auchan w ciągu  4 lat (2016 – 19) osiągnęła w naszym kraju przychody, które przekraczają 51 mld zł, a równocześnie odprowadziła zaledwie niespełna 1,8 mln zł podatku dochodowego. Stanowi to zaledwie 0,004 procent przychodów sieci! Jakiś czas temu władze próbowały ukrócić to monstrualne wyprowadzanie pieniędzy z Polski, lecz okoniem stanęła UE, już wówczas pokazując swoje drapieżne oblicze.

Prawdziwym kuriozum jest blokowanie przez unijnych urzędników należnych Polsce pieniędzy m.in. z Krajowego Planu Odbudowy czy programów regionalnych. Eurokraci stawiają przy tym naszemu państwu jakieś kosmiczne warunki. A to żeby zmieniać, tak jak im się podoba, praworządnie przyjęte ustawy, a to żeby stawiać ludziom pod oknem szkodliwe dla zdrowia elektrownie wiatrowe. Nie można tego nazwać inaczej, jak tylko brudnym szantażem.

Natomiast ostatnie zakusy unijnych ideologów, żeby zawłaszczyć nasze ogromne dobro narodowe, czyli lasy i puszcze, to po prostu szczyt chorej zachłanności. Najpierw, ok. miesiąc temu, Komisja Ochrony Środowiska Naturalnego, Zdrowia Publicznego i Bezpieczeństwa Żywności Parlamentu Europejskiego wydała pozytywną opinię nt. zmian traktatów, które przeniosłyby kwestię leśnictwa z kompetencji krajowych do wspólnych UE. Oznacza to, że szefom UE roi się, iż będą w pełni kontrolować nasze lasy, które są skarbem nie tylko narodowym, ale i bardzo dochodowym. Na lasach w dużej mierze opiera się polski przemysł, szczególnie meblarski, ale i wiele innych gałęzi gospodarki.

W sumie lasy zajmują ponad 30 procent powierzchni Polski. UE, ogarnięta swoją nieopanowaną chciwością, chce więc przejąć kontrolę nad jedną trzecią terytorium naszego państwa. Aby to uczynić eurokraci z Brukseli zrobili w ostatnich dniach kolejny krok. Jest nim wydanie kuriozalnego wyroku przez Trybunału  Sprawiedliwości UE. Pozwala on, aby tzw. organizacje ekologiczne, szczególnie te międzynarodowe, mogły zaskarżać do sądów suwerenną gospodarkę Lasów Państwowych, a dokładnie plany zagospodarowania lasu. To sparaliżowałoby całą leśną gospodarkę. Gdy się słyszy o takich werdyktach, to na myśl przychodzą sceny opisane w książkach Orwella.

W branży drzewnej pracuje 500 tysięcy Polaków. Jeżeli dopuścimy, aby zaborcze plany UE weszły w życie, duża część tych osób, zasili szeregi bezrobotnych. Do góry wystrzelą też ceny drewna, które i tak są już bardzo wysokie. Na np. drewniane meble będzie stać jedynie najbogatszych. Zdrożeje też znacznie budowa domu czy innego budynku, gdyż więźby dachowe powstają z drewna, tak zresztą jak drzwi i dobrej jakości okna. Unia Europejska takimi swoimi zakusami na polski majątek, chce nas wpędzić w biedę. Można śmiało rzec -realizują werdykty UE, a będziesz zimą chodził w porwanych sandałach.

Do nędzy i komunikacyjnego wykluczenia prowadzą też unijne dyrektywy dotyczące całkowitego zakazu produkcji i używania aut z silnikami spalinowymi. Przecież prąd nie tanieje, a ceny małego „elektryka” rozpoczynają się od sumy 100 tysięcy złotych. Już  teraz, według sondaży, około 50 procent Polaków mówi, że nie stać ich na kupno samochodu elektrycznego. A jak wskazuje przykład Norwegii, tanieć te samochody nie będą. W bogatej Norwegii sprzedaż elektryków spadła w tym roku o 95 procent, po tym jak wprowadzono na nie 25 procentowy podatek VAT. Również naprawa elektryków jest o wiele droższa niż samochodów spalinowych. Szczególnie kiedy „padnie” bateria. Najtańsza kosztuje około 40 tysięcy złotych, a koszt jej bardzo skomplikowanej wymiany, może sięgnąć kosztu samej baterii!     

Kolejną bolesną prawdą, w zderzeniu z pomysłami UE, jest to, że nie ma u nas odpowiedniej infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych, a trzeba je często ładować, gdyż mają nieduży zasięg, szczególnie zimą. Mało też kto wie, że podziemne garaże np. pod galeriami, biurami, nie są przystosowane do parkowania tam elektryków. Bowiem gdyby jakiś się zapalił, mógłby wzniecić pożar, którego konwencjonalnymi środkami, czyli za pomocą systemów przeciwpożarowych zamontowanych w tych garażach, nie uda się ugasić, a to grozi śmiercią wielu osób. Dlatego też firmy posiadające takie masowe garaże, zaczynają wprowadzać zakaz wjazdu samochodów elektrycznych.

Podczas nachalnego wciskania nam samochodów elektrycznych, jednocześnie Unia Europejska chce przyspieszyć zamykanie polskich kopalń, które dostarczają węgiel do naszych elektrowni. Wiadomo przecież, że elektrownie węglowe są w Polsce głównym producentem energii elektrycznej. Bez nich cały nasz narodowy przemysł, i nie tylko on, by padł. Tymczasem po cichu Parlament Europejski pracuje nad projektem dyrektywy, która wprowadzi limit emisji metanu przy wydobyciu węgla. Polska miałaby cztery lata na dostosowanie się do unijnego drakońskiego limitu, co jest niemożliwe do wykonania, bo na to nie pozwalają obecne technologie. „Mamy wprowadzić taką technologie, której na świecie nie ma, żebyśmy nie emitowali pewnej wielkości metanu, która jest zapisana w dyrektywie i to powoduje, że w 2027 roku kopalnie PGG praktycznie przestają funkcjonować” – ostrzegał w Radio Maryja europoseł Grzegorz Tobiszowski.

Jak zwykle eurokraci za nie wykonanie ich dyrektywy, grożą wielkimi karami. Polskiej Grupie Górniczej, jeśli nie wypełni dyrektywy metanowej, unijni urzędnicy wyliczyli już roczną karę na poziomie 1,5 miliarda złotych. Szefowie polskich kopalń ostrzegają, że jeżeli rząd zgodzi się na unijną dyrektywę, to będą musieli zamknąć 9 zakładów, co byłoby dramatem dla górników, ale i dla całego społeczeństwa, bo bardzo mocno uderzyło by to w gospodarkę. Eurokraci muszą być zaślepieni ideologią ekologizmu, bądź nienawiścią do Polski, skoro nawet w czasach ogromnego kryzysu energetycznego, wciąż produkują dyrektywy, które mają na celu zmniejszenie produkcji energii.

Najwyraźniej lewicowe siły, które rządzą w Unii Europejskiej systematycznie realizują plan zniszczenia Polski. Próbują nam narzucić swoje chore ideologie LGBT czy ekologizmu, zmusić nas do całkowitej zgody ustawowej na zabijanie nienarodzonych i ludzi u kresu życia. Teraz dołączyły do tej ofensywy uderzenia w polską gospodarkę oraz majątek narodowy. Przy czym próby złamania ducha w narodzie wciąż się nasilają. Świadczy o tym zintensyfikowanie w ostatnim czasie ataków na Kościół i jego autorytety. Lewackie siły, które sobie uwiły żmijowe gniazdo w strukturach UE, dobrze wiedzą, że nie da się zniszczyć Polski, jeżeli najpierw nie zniszczy się Kościoła, który jest jej sercem.

Uderzenie w Kościół i Polskę jest silne, co świadczy o tym, że nasz kraj jest wciąż niezdobytą przez lewactwo twierdzą, broniącą chrześcijańskiej wiary.

Jeżeli, tak jak nasi przodkowie, mocno będziemy się trzymać Boga i jego praw, wyjdziemy z tej duchowej wojny zwycięsko. Pamiętajmy, co powiedział Chrystus do św. Faustyny „Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości”.

Niech te słowa naszego Zbawiciela zagrzewają nasze serca do walki. Życzę sobie i wszystkim Polakom, abyśmy okazali się godni spełnienia, tej wspaniałej Bożej obietnicy.    

Syjonistyczny spisek przeciwko Kennedy’emu. TRZEJ MOGĄ DOCHOWAĆ TAJEMNICY, JEŚLI DWAJ Z NICH SĄ MARTWI.

Syjonistyczny spisek przeciwko Kennedy’emu.

MARK H. GAFFNEY  the-zionist-coup-against-kennedy
TRZEJ MOGĄ DOCHOWAĆ TAJEMNICY, JEŚLI DWAJ Z NICH SĄ MARTWI.


Ostatnie kilka lat to bolesny czas dla tych z nas, którzy są na tyle starzy, by pamiętać lata 60. Przez całe swoje życie obserwowałem, jak mój kraj podupada pod każdym względem. Był to  męczący, powolny i prawie niezauważalny proces ale odczuwalny  niczym jak tortury. Kto by dziesięć lat temu przypuszczał, że będziemy teraz na skraju wojny nuklearnej z Rosją? Każdego dnia przeglądam wiadomości i Internet z nadzieją i modlitwą o pojawienie się ruchu pokojowego. Ale gdzie oni są? Nawet w czasie, gdy wydarzenia eskalują i rozpędu nabiera wojna w Europie Wschodniej, nie widzę żadnych transparentów, żadnych protestujących na ulicach i bardzo mało dowodów na to, że ludzie rozumieją, co się wokół nich dzieje. Nigdy nie przypuszczałem, że do tego dojdzie.

II wojna światowa zakończyła się ~78 lat temu, a dziś nie pozostał przy życiu prawie nikt, kto by to pamiętał. Czy naprawdę musimy przeżywać koszmary historii co trzecie lub czwarte pokolenie tylko dlatego, że ludzie nie żyją wystarczająco długo, aby zachować przerażające wspomnienia poprzedniej wojny?

Pojawia się we mnie pewien sprzeciw wobec takiego wyjaśnienia,  jako zbytniego uproszczenia. Jest jeszcze jedna przyczyna takiej sytuacji:  nasz naród został pozbawiony praw obywatelskich, został tak ogłupiony i zdemoralizowany przez ponad 15 lat nieustającej propagandy (w tym nienawiści do Rosji), że nie jest już w stanie myśleć logicznie, ani działać na rzecz odbudowy ojczyzny.

Moim zdaniem najlepszą miarą naszego upadku jest fatalna jakość naszego przywództwa, zwłaszcza na szczeblu centralnym. Jeśli to prawda, to musimy zapytać: jak do tego doszło? W artykułach, które czytam i podczas rozmów z przyjaciółmi, często widzę/słyszę, że spirala upadku zaczęła się od zabójstwa Johna F. Kennedy’ego. Zgadzam się z tym i uważam za oczywiste, że od tego czasu prawowita władza w naszym kraju znajduje się pod obstrzałem.

Ostatnio, po przeczytaniu niezwykłej książki francuskiego pisarza Laurenta Guyenota, Od Jahwe do Syjonu (2020), zostałem zmuszony do zmodyfikowania moich poglądów na temat zabójstwa JFK. Autor jest wybitnym biblistą i napisał najbardziej przenikliwą analizę syjonizmu, jaką kiedykolwiek czytałem. Jak wielu Amerykanów, tak i ja kiedyś wierzyłem, że za zamachem na JFK stały CIA i włoska mafia.

Teraz jednak zweryfikowałem tę znaną narrację, jako kolejną teorię spiskową.

Przez lata badałem morderstwo JFK na sposób niemal histeryczny, powracając do sprawy raz po raz. Prawda jednak pozostawała nieuchwytna z powodu fałszywych tropów, błędnych kierunków i sprzecznych narracji, których celem – musimy to zrozumieć – jest zatarcie faktów i utrzymanie nas w ignorancji. Jednak pomimo tej całej kontroli umysłów i propagandy, dowody na to, że wiceprezydent Lyndon Johnson (LBJ) zaaranżował zamach na Johna F. Kennedy’ego, są coraz mocniejsze. Przedstawię teraz niektóre z najistotniejszych wniosków, sedno tego, czego się dowiedziałem.

Powszechną wiedzą było to, że prezydent Johna F. Kennedy zamierzał zrezygnować z Johnsona podczas  zbliżającej się kampanii prezydenckiej w 1964 roku. Mniej znany jest fakt, że Johnson nie tylko miał zostać zastąpiony kimś innym, ale groziła mu kara więzienia. Podczas pierwszej kadencji brata, prokurator generalny Robert Kennedy dowiedział się wiele o przestępczej działalności Johnsona. RFK zaczął przekazywać te dowody do senackiej Komisji Regulaminowej. Na kilka godzin przed zamachem w Dallas, komisja wysłuchała  zeznań o tym, że Johnson otrzymał 100 000 dolarów łapówki za zawarcie kontraktu z teksańską firmą General Dynamics z Ft. Worth na budowę samolotu myśliwskiego F-111. (Roger Stone, The Man Who Killed Kennedy, 2013, s. 198)

Istniały również dowody na to, że Johnson otrzymał kolejną dużą łapówkę od teksańskiego biznesmena, Billie Sol Estesa.  Johnson ostrzegł Estesa, że Kongres wkrótce przyjmie ustawę, która pozwoli płacić farmerom za nieuprawianie bawełny. W tym czasie kraj miał ogromną nadwyżkę bawełny, a jej nadmiar powodował spadek cen. Estes szybko wykorzystał informację, dzierżawiąc setki tysięcy akrów teksańskiej ziemi uprawnej, co „uprawniało” go do milionowych dotacji. Później przyznał, że osobiście dostarczył Johnsonowi walizkę z 200 000 dolarów w gotówce jako zapłatę za informację. (James T. Tague, LBJ and the Kennedy Killing, 2013, s. 400)

Magazyn „Life” również zbierał dowody na temat podejrzanych interesów Johnsona i miał zamiar opublikować artykuł na ten temat w następnym numerze. Dziś niewielu Amerykanów zdaje sobie sprawę, że w chwili zabójstwa JFK, Johnson stał w obliczu skandalu korupcyjnego i prawdopodobieństwa postawienia zarzutów przez prokuraturę. Gdyby fakty wyszły na jaw, kariera polityczna LBJ byłaby skończona. Wiceprezydent Johnson zapobiegł temu, usuwając człowieka, który stał na jego drodze do władzy. (The Man Who Killed Kennedy, s. 199)

Kilku teksańskich współpracowników Johnsona, w tym jego sekretarz Bobby Baker i Billie Sol Estes, ostatecznie trafiło do więzienia. Po latach, Estes zeznał przed teksańską Wielką  Ławą Przysięgłych, że Johnson zlecił zabójstwo co najmniej sześciu osób, w tym swojej siostry. Siostra Johnsona, Józefa, najwyraźniej za dużo piła, miała za dużo romansów i wiedziała o wiele za dużo o sfałszowanych wyborach w 1948 roku, które wyniosły Lyndona do Senatu USA. W 1951 roku, płatny zabójca, Mac Wallace, został skazany za jedno z tych morderstw. Tylko dzięki umiejętnościom Johnsona w manipulowaniu teksańskim systemem sądowniczym, Wallace wykpił się pięcioletnim wyrokiem w zawieszeniu.

Jeśli brzmi to dla was niewiarygodnie, to wyobraźcie sobie jaka była moja reakcja. Co by nie pomyśleć,  jest to jednak prawda (LBJ and the Kennedy Killing, str. 395 – 400).
Jedne z najbardziej obciążających zeznań przeciwko Johnsonowi złożyła prostytutka Madeleine Brown; jego kochanka przez dwadzieścia jeden lat i matka jednego z jego trojga jego nieślubnych dzieci. W późniejszych latach, Brown swobodnie rozmawiała z badaczami tematu o tym, co wiedziała. W 1988 roku powiedziała Jamesowi T. Tague, że w Sylwestra 1964 roku, mocno odurzony Johnson opowiedział jej paskudną historię o tym, jak zaaranżował zabójstwo Kennedy’ego. (LBJ and the Kennedy Killing, s. 321)

Czy możemy jej wierzyć? Czy zeznania prostytutki są wiarygodne? Nieżyjący już autor James T. Tague uważał, że tak. W swojej książce z 2013 roku „LBJ and the Kennedy Killing” Tague stwierdził, że choć początkowo odrzucił historię Brown jako niewiarygodną, to z biegiem lat, gdy dokopywał się głębiej, był w stanie potwierdzić niemal wszystko, co mu powiedziała. Tague był w Dallas w dniu śmierci Kennedy’ego. Stał w pobliżu wiaduktu Dealey Plaza, gdy do tego doszło, i został lekko ranny przez mały kawałek betonu, który poleciał mu w twarz, gdy zabłąkany pocisk uderzył w pobliski krawężnik. Doświadczenie to wywarło na Tague tak głębokie wrażenie, że spędził następne czterdzieści lat, prowadząc śledztwo w sprawie zabójstwa Kennedy’ego. Jego książka to lektura obowiązkowa. (LBJ and the Kennedy Killing, s. 353-356)

 W noc poprzedzającą zabójstwo Kennedyego, w ogromnym podmiejskim domu  Clinta Murchison, miało miejsce istotne spotkanie. Było to przyjęcie urodzinowe z kolacją i drinkami na cześć J. Edgara Hoovera, dyrektora FBI, którego wieloletnia przyjaźń z Murchisonem jest dobrze udokumentowana. Hoover i jego homoseksualny partner Clyde Tolson (druga osoba w FBI) byli częstymi gośćmi na słynnym torze wyścigowym Murchisona w La Jolla w Kalifornii. Obaj panowie byli hazardzistami i uwielbiali wyścigi konne.

Tego wieczoru Johnson dotarł dopiero dobrze po północy, gdy goście się już rozjeżdżali. Mała grupa osób zebrała się w osobnym pokoju za zamkniętymi drzwiami. Brown powiedziała Tague, że czekała w salonie, a kiedy spotkanie w końcu dobiegło końca, Johnson podszedł, ścisnął jej rękę i szepnął do ucha: „pojutrze ci Kennedy już nie będą mi sprawiać kłopotów”. (LBJ and the Kenneddy Killing, s. 356)

Madeleine Brown zajmowała kierownicze stanowisko w firmie reklamowej w Dallas. Powiedziała znajomemu, że w dzień pracuje w reklamie, a w nocy jako call girl. Była wysokiej klasy prostytutką i poznała wielu wpływowych i bogatych mężczyzn w teksańskim światku. Była znana z tego powodu oraz z powodu jej związku z Johnsonem. Brown znała wszystkich obecnych na przyjęciu u Murchisona i zidentyfikowała dwadzieścia pięć osób, które zostały na późniejszym spotkaniu za zamkniętymi drzwiami.

Jej lista nazwisk pierwotnie pojawiła się w książce Roberta Gaylona Rossa z 2001 roku „The Elite serial Killers”. Tague przyznaje, że Brown piła tamtej nocy. Przyznaje, że jej lista wymaga dalszej weryfikacji. Wyjaśnienie, kto wyszedł wcześniej, a kto został na późnym nocnym spotkaniu jest kluczowe, ponieważ ta druga grupa była współwinna zabójstwa Kennedy’ego.

Kucharz i lokaj Murchisona potwierdzili niektóre nazwiska, podobnie jak Robert Gaylon Ross, który był przyjacielem Tague. Nie zamierzam omawiać każdego nazwiska z listy, a jedynie te, które moim zdaniem są najważniejsze. Oto lista.

H. L. Hunt, miliarder naftowy.Gubernator Teksasu John ConnallyDyrektor FBI J. Edgar Hoover.Clyde Tolson, zastępca Hooveraburmistrz Dallas Earle Cabellbyły burmistrz Dallas R. L. ThorntonSzeryf hrabstwa Dallas Bill DeckerJack RubyCarlos MarcelloStrażnik Teksasu i szeryf USA Clint PeoplesW. O. Bankston, lokalny dealer samochodowyJoe Yarbrough, przedsiębiorca budowlanyGeorge Brown, z Brown and Root
Amon G. Carter Jr.John Currington, doradca H. L. Hunta.John McCloy, przewodniczący Rady Stosunków ZagranicznychB. R. Sheffield, budownictwo wojskoweCliff Carter, dyrektor wykonawczy Komitetu Narodowego DemokratówJoe Civello, mafia z DallasLarry Campbell, przedstawiciel Jimmy’ego HoffyDon Smith, dyrektor generalny toru wyścigowego Del Mar.Mac Wallace, płatny zabójca

Zauważmy, że na liście znajduje się gubernator Teksasu John Connally, burmistrz Dallas Earle Cabell, były burmistrz R. L. Thornton i szeryf hrabstwa Dallas Bill Decker. Poprzez Cabella i Deckera, Johnson kontrolował również szefa policji w Dallas Jesse’ego Curry’ego i szefa wydziału zabójstw Willa Fritza.

Nazwisko gubernatora Connally znalazło się na liście, a jego rola była kluczowa. To właśnie Connally  zaprosił prezydenta Kennedy’ego do Teksasu. Pojawił się jednak problem, ponieważ szef Białego Domu, Jerry Bruno, nalegał na inną trasę przejazdu, która nie obejmowała Dealey Plaza, gdzie planowano zamach. Kiedy Connally nie chciał ustąpić w sprawie trasy, spór nabrzmiał do tego stopnia , że Biały Dom poprosił Billa Moyersa, ówczesnego zastępcę dyrektora Korpusu Pokoju, o próbę mediacji w celu znalezienia rozwiązania. Moyers był blisko zarówno Connally’ego jak i Johnsona. Dopiero gdy Connally zagroził całkowitym odwołaniem wizyty prezydenckiej, Biały Dom w końcu ustąpił i zgodził się na trasę przez Dealey Plaza. (The Man Who Killed Kennedy, s. 222-223)

Kolejna awantura również dotyczyła Connally’ego, choć tylko pośrednio. Wczesnym wieczorem 21 listopada, Kennedy wezwał Johnsona do swojego apartamentu w hotelu Rice w Houston. Doszło do ostrej kłótni o miejsca zajmowane w kolumnie samochodowej następnego dnia w Dallas. Johnson chciał, by Connally jechał z nim w obawie o jego bezpieczeństwo. Kennedy chciał jednak pokazać jedność partii i nalegał, by z Johnsonem jechał senator Ralph Yarborough.  Był on liderem liberalnego skrzydła Partii Demokratycznej w Teksasie, podczas gdy Johnson przewodził konserwatywnym demokratom. Oznaczało to, że Connally siedziałby z Kennedym w głównym pojeździe, narażając go na poważne obrażenia lub śmierć. Kennedy wygrał ten spór. Wściekły Johnson podobno wybiegł z pokoju.

Mimo ryzyka, Connally zrobił, co mu kazano. Był posłusznym wyrobnikiem Johnsona od czasu sfałszowanych wyborów w 1948 roku, kiedy to pełnił funkcję szefa kampanii Johnsona. Johnson chwalił się przy jakiejś okazji: 'Mogę zadzwonić do Johna Connally’ego o północy, i jeśli powiem mu, żeby przyszedł i wyczyścił mi buty, to przybiegnie’. Kłótnia Johnsona z Kennedym w Houston wyjaśnia, dlaczego przybył on do Murchisona dopiero po północy. (Robert A. Caro, Means of Ascent, 1990, s.118)

Obecny był również Amon G. Carter, Jr, właściciel Ft. Worth Star Telegram, gazety o największym nakładzie w Teksasie. Carter był również właścicielem radia WBAC i sieci telewizyjnej, Kanału 5 (NBC 5).

W spotkaniu uczestniczył również J. Edgar Hoover. Był on długoletnim sojusznikiem Johnsona i jego rola była kluczowa: Hoover miał zarządzać tuszowaniem sprawy. FBI kontrolowała gromadzenie dowodów i kierowała śledztwem w kierunku ustalonej wcześniej narracji o samotnym zamachowcu.

Zwróćmy uwagę, że poprzez wyżej wymienione osoby, Johnson kontrolował rząd stanowy i lokalny, miejsce planowanego zamachu, egzekwowanie prawa, media i tuszowanie sprawy. LBJ miał wszystko pod kontrolą.
 Johnson miał również nieograniczone wsparcie finansowe ze strony sektora naftowego. Potentat naftowy H. L. Hunt był obecny na spotkaniu i bez wątpienia podzielał antypatię swojego przyjaciela Clinta Murchisona do prezydenta Kennedy’ego. Obaj panowie mogli stracić miliony, jeśli Kennedy wprowadziłby zapowiadany  plan zmniejszenia lub wyeliminowania ulgi z tytułu wyczerpania zasobów ropy naftowej. Caroline Kennedy Schlossberg stwierdziła kiedyś, że jej matka Jackie Kennedy Onassis była przekonana, że za zabójstwem jej męża stoją teksańscy nafciarze (LBJ and the Kennedy Killing, s. 353).

 Na spotkaniu był obecny przynajmniej jeden z wykonawców zamachu, Mac Wallace, który, jak wspomniano, był wcześniej skazany za morderstwo. Po latach okazało się, że niezidentyfikowany wcześniej odcisk palca, który policja wydobyła z kartonu na szóstym piętrze Texas Book Depository, pasuje do odcisków Wallace’a pobranych w czasie jego procesu o morderstwo w 1951 roku. (Jesse E. Curry, JFK Assassination File, 1969, s. 53; zob. też Barr McClellan, Blood. Money & Power: How LBJ Killed JFK, 2003; zob. też LBJ and the Kennedy Killing, s. 392)

Obecny był również człowiek, który zastrzelił Lee Harveya Oswalda: Jack Ruby. Powszechnie wiadomo, że Ruby był gangsterem i zawsze zakładałem, że to oznacza włoską odmianę mafii. Ale myliłem się. Ruby naprawdę nazywał się Jacob Leon Rubenstein i był synem żydowskich imigrantów z Polski. Ruby miał powiązania z żydowskim podziemiem kryminalnym. Według byłego detektywa Departamentu Policji Los Angeles Gary’ego Weana, Rubin przyjaźnił się z gangsterem z Los Angeles Mickey’em Cohenem, który zastąpił Benjamina „Bugsy’ego Siegela” Siegelbauma na stanowisku szefa mafii żydowskiej na Zachodnim Wybrzeżu.

Detektyw Wean zgromadził obszerne dossier na temat Cohena i twierdzi, że w 1946 roku, kiedy po raz pierwszy spotkał Rubyego w Los Angeles, ten jechał razem z Cohenem w dużej czarnej limuzynie. Rok później Wean został przedstawiony Rubyemu w klubie nocnym w LA znanym jako Harry’s Place. (Gary Wean, There’s a Fish in the Courthouse, 1987, s. 681)

W swojej autobiografii Mickey Cohen opisuje  jak zauroczył się syjonizmem. Wspomina jak po II wojnie światowej zaczął wysyłać kontrabandę wojskową i nadwyżki broni do Irgunu. (Mickey Cohen, In My Own Words, 1975, s. 91-92)

Cohen znał osobiście szefa Irgunu, Menachema Begina, którego poznał, gdy terrorysta ukrywał się w Kalifornii. W tym czasie Begin był poszukiwany w Izraelu/Palestynie za wysadzenie hotelu King David w 1946 roku. Pozostawał na marginesie politycznym aż do wojny sześciodniowej w 1967 roku, kiedy to premier Levi Eshkol zaprosił go do „rządu jedności narodowej”. To oznaczało „rehabilitację” Begina. W późniejszym czasie dokonał politycznego powrotu i został nawet premierem Izraela.

 Ruby był również związany z „prezesem zarządu”, Meyerem Lansky, ojcem chrzestnym mafii żydowskiej. Ruby posiadał udziały w kasynie Lansky’ego, Colonial Inn, położonym na północ od Miami Beach. (Jim Marrs, Crossfire, 1989, str. 392)
Lansky był również syjonistą z silnymi powiązaniami z Izraelem. Lansky był głównym sponsorem Izraela i Ligi Antydefamacyjnej (ADL). Jego córka Mira Lansky Boland została później wysokim urzędnikiem ADL. (Steven Fox, Blood and Power: Organized Crime in Twentieth Century America, 1989, s. 314).

Chciałbym mieć wystarczająco miejsca, by odpowiednio opisać Meyera Lansky’ego. Jednak oddanie mu „sprawiedliwości” zapełniłoby całą książkę. Lansky był długoletnim wspólnikiem osławionego 'Lucky’ Luciano. Odegrał kluczową rolę w zaaranżowaniu historycznych spotkań w 1943 roku pomiędzy Luciano a amerykańskim Biurem Wywiadu Marynarki Wojennej (ONI). W tym czasie Luciano odbywał karę 30-50 lat więzienia w Nowym Jorku za uprawianie sutenerstwa. Marynarka Wojenna potrzebowała pomocy syndykatu Luciano, aby chronić amerykańskie porty i statki przed niemieckim sabotażem i atakami, co stało się  poważnym problemem. Układ zawarty podczas spotkań z Luciano, w których pośredniczył Lansky, osiągnął zamierzony cel.

Później mafijne powiązania Luciano zapewniły sukces amerykańskiej inwazji na Sycylię i obalenie Benito Mussoliniego. Po wojnie, w rewanżu za wyświadczone zasługi,  Stany Zjednoczone złagodziły wyrok Luciano i deportowały go do Włoch. Mussolini nienawidził mafii i prawie  ją zlikwidował w latach 30-tych. Jednak fatalny w skutkach kompromis rządu USA z Luciano umożliwił jej odrodzenie. W ciągu dwóch lat Luciano odbudował  handel heroiną na większą skalę niż kiedykolwiek.  Lansky tymczasem, zarządzał sprawami finansowymi Luciano w USA. (Alfred W. McCoy, The Politics of Heroin, 1972, str. 28 – 45

W latach 1949-1950 Lansky pomógł także Luciano założyć osławione French Connection, które zajmowało się przetwarzaniem i transportem tureckiego opium do Marsylii, gdzie było przetwarzane na heroinę, a następnie wysyłane do USA. Sieć nie była wyłącznie żydowska i obejmowała elementy sycylijskiej/włoskiej mafii Luciano, a nawet mafii korsykańskiej. Ale to Lansky zajmował się finansami i organizował pranie zysków. Sieć Lansky-Luciano „prosperowała” przez wiele lat i spowodowała ogromną eksplozję narkomanii w amerykańskich miastach. Duża część heroiny docierała do USA przez Kubę i Florydę. Transportem zajmował się inny sojusznik Lansky’ego, rodzina Trafficante z siedzibą w Tampie. (The Politics of Heroin, str. 44-45)

Duża część zysków wracała do Europy, gdzie była „prana” przez szwajcarskie banki. Po „wypraniu” pieniądze wracały do USA lub trafiały jako inwestycje gdzie indziej. Lansky, czarodziej w „praniu” nielegalnych pieniędzy, korzystał z wielu szwajcarskich banków, w tym jednego, którego był właścicielem, Exchange and Investment Bank of Geneva. Podobny pomysł zrealizował ortodoksyjny rabin, Tibor Pinchas Rosenbaum, zakładając  Międzynarodowy Bank Kredytowy (ICB) w Genewie. (The Politics of Heroin, str. 45; patrz także Michael Collins Piper, Final Judgement, 2004, rozdziały 7, 11 i 12))

ICB był bankiem żydowskim. Rosenbaum był również współzałożycielem Światowego Kongresu Syjonistycznego i dyrektorem (oraz skarbnikiem) Agencji Żydowskiej. ICB miał reputację banku przyjmującego depozyty od każdego, bez zadawania zbędnych pytań. Różne ministerstwa rządu izraelskiego miały konta w tym banku, m.in. Mossad, Ministerstwo Obrony i Histadrut, izraelska federacja pracy. Swoje konto posiadała Israel Corporation, wspierana przez rząd firma deweloperska. Według raportu w New York Times,  rząd izraelski korzystał z ICB do zakupów broni i do „pomocy w kierowaniu funduszy z międzynarodowej społeczności żydowskiej do Izraela” (Clyde H. Farnsworth, „A Global Bank Tangle and its Lost Millions”, The New York Times, 9 kwietnia 1975).

Czy Izrael używał wypranych z narkotyków pieniędzy do finansowania transakcji zbrojeniowych, lub nawet do finansowania ultra tajnego programu broni jądrowej Izraela? Jest to możliwe. Swego czasu, Szymon Peres podobno wezwał Rosenbauma i zażądał 7 milionów dolarów w ciągu 24 godzin „dla bezpieczeństwa narodowego Izraela”. Rosenbaum zastosował się do żądania i dostarczył fundusze w ciągu jednej nocy. Biorąc pod uwagę tego rodzaju działalność, nie zaskakuje, że ICB upadł w latach 1974-1976 wśród zarzutów o okradanie klientów i plądrowanie aktywów. Historia ta jest tak poplątana, że przypomina wycieczkę Alicji z Krainy Czarów w dół króliczej nory. („A Global Bank Tangle and its Lost Millions”)

Z bardzo nielicznymi wyjątkami, badacze zamachu na JFK zazwyczaj przemilczali niemal pewny udział żydowskiego podziemia przestępczego w zbrodni stulecia. To musi się zmienić z powodu, który powinien być dla wszystkich oczywisty. Na początku lat 60-tych, krucjata prawna prokuratora generalnego Roberta Kennedy’ego przeciwko przestępczości zorganizowanej stanowiła poważne i bezpośrednie zagrożenie dla przestępczej organizacji Meyera Lansky’ego w USA. W 1961 roku Departament Sprawiedliwości Kennedy’ego osadził w więzieniu Mickeya Cohena, przedstawiciela Lansky’ego na Zachodnim Wybrzeżu, i oskarżył go o uchylanie się od płacenia podatków. (Wyatt Reid, Inside Mob Boss Mickey Cohen’s flashy Reign as the King of Los Angeles, August 6, 2022, posted at https://allthatsinteresting.com/mickey-cohen )

W 1963 roku departament sprawiedliwości RFK miał na celowniku także inną postać z kręgu Lansky’ego, Carlosa Marcello, który zarządzał holdingiem Lansky’ego w Nowym Orleanie.  Marcello był już raz deportowany, a w 1963 roku próbowano to zrobić ponownie. Żydowska mafia z pewnością miała motyw, by pozbyć się Kennedy’ego. To się nazywa instynkt samozachowawczy. Nie byłem więc zaskoczony, gdy dowiedziałem się, że nazwisko Marcella znajduje się na liście gości Murchisona. (Hank Messick, Lansky, 1971, s. 86 – 87)

Podobno nad drzwiami motelu Marcello w Nowym Orleanie wisiał szyld. Napis brzmiał: TRZEJ MOGĄ DOCHOWAĆ TAJEMNICY, JEŚLI DWAJ Z NICH SĄ MARTWI. Chociaż rzeczywista rola Marcella w zamachu na JFK pozostaje niejasna, jednym z prawdopodobnych powodów jego obecności w Dallas było reprezentowanie Lansky’ego.

Z kolei rola Jacka Ruby’ego była bardzo dostrzegalna. Ruby powiedział swojemu obrońcy Williamowi Kunstlerowi, że zabił Oswalda „dla Żydów”. Przyznanie to jest tak szokujące, że zdobyłem egzemplarz autobiografii Kunstlera tylko po to, by potwierdzić, że Ruby to powiedział. Nie ma pomyłki, cytat można znaleźć w książce Kunstlera czarno na białym, dosłownie. Ale nie mniej szokujące były krętactwa Kunstlera, kiedy próbował przenicować ten komentarz i zmienić jego znaczenie. (William Kunstler, My Life as a Radical Lawyer, 1996, s. 158-160)

Kunstler opisał Rubina „jako jednego z najbardziej zdezorientowanych i zagmatwanych ludzi, jakich kiedykolwiek spotkałem. Ale Ruby wydaje mi się całkowicie normalny w wywiadzie z 1965 roku. ( https://youtu.be/pooxqYBIlEw ) Zauważmy, że na końcu Ruby wspomina, że gdyby Adlai Stevenson był wiceprezydentem, zamach na JFK nigdy by się nie wydarzył. Jaśniej nie można tego było określić. To Stevenson był faworytem Kennedy’ego na stanowisko wiceprezydenta w 1960 roku. Jednym słowem, Ruby obwinia Johnsona o zabójstwo Kennedy’ego.

Według Petera Dale Scotta, jednym z pierwszych telefonów, jakie Ruby wykonał po aresztowaniu Oswalda, był telefon do Ala Grubera, współpracownika Mickey Cohena. (Peter Dale Scott, Deep Politics and the Death of JFK, 1993, s. 143)

Moim zdaniem Ruby został zobowiązany przez LBJ, by zabić Oswalda. Ale jest też możliwe, a nawet prawdopodobne, że Ruby potrzebował dodatkowej „perswazji”, aby uspokoić swoje nerwy. Każda decyzja mafii o zleceniu zabójstwa prezydenta USA musiała pochodzić z samej góry. Mógłby to być Luciano, ale Luciano zmarł w poprzednim roku. W listopadzie 1963 roku szefem wszystkich szefów został Meyer Lansky. Ale Lansky nigdy nie przekazałby takiej wiadomości osobiście. Delegowałby to zadanie komuś bliskiemu Ruby’emu. Nie mógł to być Cohen, który wciąż był za kratkami.
Jak ujęła to Gail Raven, była przyjaciółka Rubyego i tancerka w jego klubie Carousal: „Nie miał wyboru….Jack miał szefów, tak jak wszyscy inni”. Zauważmy, że Raven odnosi się do 'szefów’, a nie do szefa. (Arnaldo M. Fernandez, „The Hit Man And The Mobster: Jack Ruby And Santos Trafficante”, zamieszczone na stronie jack-ruby-and-santos-trafficante )

Dorothy Kilgallen prawie rozlewa mleko

Dorothy Kilgallen była jedną z najinteligentniejszych dziennikarek, które pisały o zamachu na Kennedy’ego. Była też jedną z najodważniejszych. Przez wiele lat Kilgallen była stałą bywalczynią popularnego telewizyjnego teleturnieju What’s My Line, w którym wykazywała się umiejętnością szybkiego myślenia. Kilgallen miała talent do odkrywania prawdziwej tożsamości zaproszonych gości. Była również autorką cotygodniowej kolumny informacyjnej, którą publikowało 200 gazet. Specjalnością Kilgallen były ciekawostki z Hollywood, głośne sprawy sądowe i nierozwiązane morderstwa. W latach 50-tych Kilgallen cieszyła się statusem gwiazdy.
Była też dziennikarzem śledczym z instynktem myśliwego. Po zabójstwie Kennedy’ego,  Kilgallen była pierwszą dziennikarką, która zakwestionowała oficjalną narrację o samotnym zamachowcu. Zrobiła to w felietonie, zamieszczonym tydzień po zamachu. 29 listopada 1963 roku napisała: „Sprawa jest zamknięta, prawda? Chciałabym wiedzieć, jak w takim dużym, sprawnym mieście jak Dallas, człowiek taki jak Jack Ruby, prowadzący lokal ze striptizem, mógł wchodzić i wychodzić z siedziby policji jak z klubu fitness w czasie, gdy mała armia stróżów prawa sprawowała „ścisłą opiekę” nad Oswaldem… To dlatego tak wielu ludzi mówi, że jest „coś dziwnego” w zabójstwie Oswalda, coś dziwnego w sposobie prowadzenia jego sprawy, jest wiele braków w oficjalnym raporcie…”.
Później,  gdy Kilgallen uczestniczyła w procesie Jacka Ruby’ego w Dallas, była jedyną dziennikarką, której pozwolono na wywiad z oskarżonym (dwukrotnie). Stało się to na prośbę samego Ruby’ego. Podobno „What’s My Line?” był jednym z jego ulubionych programów telewizyjnych. Kilgallen napisała, że została na procesie, ponieważ powiedziano jej, że Ruby chce z nią rozmawiać. Kiedy jeden z obrońców Ruby’ego, Joe Tonahill, zawołał ją, podeszła do ławy oskarżonych. Rubin wstał i grzecznie uścisnął jej dłoń. Napisała, że chociaż się uśmiechał, to „cały widok był niewymownie smutny”.
Kilgallen opisała go we wstrząsających słowach: 'Oczy Rubyego były szkliste, a kiedy uścisnęliśmy sobie dłonie, jego ręka lekko drżała, jak bicie serca ptaka. Jestem zdenerwowany i przygnębiony, powiedział. Czuję, że jestem na skraju czegoś, czego nie rozumiem, być może punktu przełomowego. Rubin powiedział jej wtedy, że jest „naprawdę przerażony”. ( kilgallen-in-words )

Według jednej z relacji, sędzia przewodniczący Joe B. Brown pozwolił Ruby’emu i Kilgallen (wraz z Tonahillem) na rozmowę za zamkniętymi drzwiami. Nawet strażnicy Ruby’ego nie byli obecni przy tej rozmowie. (Lee Israel, Kilgallen, 1979)

Jack Ruby nigdy nie zeznawał na własnym procesie. Była to integralna część strategii obrońcy Marvina Belli, który chciał przedstawić go jako „chwilowo niepoczytalnego” w chwili zabójstwa. Strategia ta jednak zawiodła. Ruby został skazany. Mimo to, podczas zeznań kilku świadków pojawiły się rozbieżności wskazujące, że oficjalna narracja nie mogła być prawdziwa. Na przykład, miejsce pobytu Ruby’ego w czasie zamachu budziło wątpliwości.
Jeden ze świadków zeznał, że w chwili zastrzelenia Kennedy’ego, Ruby przebywał w biurze Dallas Morning News, znajdującym się kilka przecznic od Dealey Plaza. Okna biura wychodziły na Dealey Plaza, z bezpośrednim widokiem na Texas Book Depository. Czy Ruby celowo tam był, aby obserwować zamach? Jeśli tak, to znaczy, że miał wcześniejszą wiedzę o zamachu. ( Ruby-Trial )

Kiedy sprawdziłem układ centrum Dallas za pomocą oprogramowania Google Earth Pro, byłem w stanie zmierzyć odległość od budynku Dallas Morning News do miejsca, w którym znajduje się „strefa zamachu” na Elm Street. Odległość ta wynosi 1,460 stóp(445 metrów).

Inne zeznania ujawniły, że Ruby podążał śladami Oswalda wieczorem 22 listopada, kiedy władze zaprezentowały Oswalda prasie, w City Hall. Poczekalnie policyjna była wypełniona reporterami i fotografami. Ruby był tam widziany z długopisem i notatnikiem w ręku, zachowując się tak, jakby był członkiem prasy, którym oczywiście nie był.
Z przesłuchań innych świadków wynikało również, że Ruby kontynuował śledzenie Oswalda  następnego dnia. Po południu 23 listopada, Ruby był widziany na trzecim piętrze ratusza, tuż przy wydziale zabójstw, gdzie przesłuchiwano Oswalda. Ruby znajdował się w korytarzu zatłoczonym przez prasę. Tak jak poprzednio, udawał reportera. Ruby był jednak dobrze znany w City Hall i jeden z detektywów krzyknął: „Jack, co ty tu robisz?”. Detektyw musiał krzyczeć, żeby go usłyszano, bo korytarz był zatłoczony i głośny. Ruby gestykulował i odpowiedział: 'Pomagam kolegom’. ( Ruby-Trial )

Te rozbieżności z pewnością oznaczają, że spotkanie Ruby’ego z Oswaldem nie nastąpiło przypadkowo. Strzelanina nie była też działaniem impulsywnym. Było ono z góry zaplanowane. Śledzenie Oswalda podważa również to, co Ruby powiedział Komisji Warrena, tj. „Nikt inny nie prosił mnie o zrobienie czegokolwiek. Nigdy nie rozmawiałem z nikim o próbie zrobienia czegokolwiek. Żadna organizacja przestępcza nie podsunęła mi żadnego pomysłu. Żadne osoby z podziemia przestępczego nie czyniły żadnych starań, aby się ze mną skontaktować. To wszystko wydarzyło się w ten niedzielny poranek…”.

W marcu 1964 roku Kilgallen próbowała skontaktować się z Robertem Kennedym za pośrednictwem Pierre’a Salingera, który powiedział Kennedy’emu, że „ma ona pewne informacje, które chce ci przekazać”. Do spotkania jednak nigdy nie doszło. W tym trudnym okresie, RFK przejęty był własnym bólem i stratą i unikał kontaktów z dziennikarzami, zwłaszcza tymi prowadzącymi śledztwo w sprawie zabójstwa jego brata. (David Talbot, Brothers, 2007, s.262)

Wielu badaczy ignorowało proces Jacka Ruby’ego jako mało istotny, prawdopodobnie dlatego, że Ruby nigdy nie zeznawał. Podejrzewam jednak, że ci sceptycy nigdy nie przestudiowali transkrypcji procesu w Dallas. Z pewnością proces ten przekonał Kilgallen (moim zdaniem słusznie), że Ruby był kluczem do ustalenia, kto zabił Kennedy’ego.

To prawdopodobnie wyjaśnia, dlaczego w sierpniu 1964 roku, około miesiąc przed oficjalnym ujawnieniem Raportu Komisji Warrena we wrześniu, Kilgallen ujawniła całą transkrypcję  zeznań Rubina przed Komisją. W jakiś sposób zdobyła kopię, liczącą 102 strony. Kilgallen opublikowała cały zapis w trzech numerach The New York Journal-American. Z perspektywy czasu wydaje się, że doprowadziła do wycieku stenogramu, aby zwrócić uwagę na nieudolne przesłuchanie Rubina przez Komisję, ale także, co ważniejsze, aby rzucić światło na rozbieżności ujawnione podczas jego procesu w Dallas. Przeciek skłonił J. Edgara Hoovera do założenia podsłuchu na telefonie Kilgallen. Poddał ją również inwigilacji.

Dorothy Kilgallen nigdy nie ujawniła szczegółów jej rozmów z Jackiem Ruby. Planowała opisać wszystko w książce „Murder One”, która miała być opublikowana przez Random House. Swoje notatki i manuskrypt trzymała cały czas przy sobie. Powiedziała przyjaciołom, że była bliska odkrycia, kto zabił Kennedy’ego. Kilgallen nie zdążyła jednak ukończyć swojej książki. Została znaleziona martwa 8 listopada 1965 roku w swoim mieszkaniu na Manhattanie. Ciało znalazł jej osobisty fryzjer Marc Sinclaire i natychmiast stwierdził, że została zamordowana. Kilgallen była w pełni ubrana, siedziała w łóżku, którego nigdy nie używała, w pokoju, w którym nigdy nie spała. Jako przyczynę śmierci podano mieszankę alkoholu i barbituranów, których ślady znaleziono na brzegu szklanki. Jej rękopis i notatki zniknęły.

Jednak spisek na życie Kennedy’ego nie był po prostu zamachem stanu dokonanym przez głodnego władzy wiceprezydenta, ani dziełem żydowskiego podziemia w celu obrony swojego narkotykowego imperium. Stawka była nieskończenie wyższa i za chwilę to ujawnię.

Ben Gurion i JFK

Ostatnim nazwiskiem z listy Madeleine Brown, które omówię, jest John McCloy. Ostatni nie oznacza, że najmniej istotny. Kiedy zobaczyłem jego nazwisko, byłem w szoku. Wystarczy wygooglować „John J. McCloy”, aby zrozumieć, kim był ten człowiek. Przez 50 lat, McCloy doradzał ośmiu prezydentom od Franklina D. Roosevelta do Ronalda Reagana, w tym Johnowi F. Kennedy’emu.

Pozwólcie, że pokrótce przedstawię jego bogatą karierę. Jako młody oficer artylerii, McCloy krótko walczył w ostatnich miesiącach I wojny światowej. Po wojnie wrócił na Harvard i ukończył studia prawnicze. W latach 20-30 McCloy cieszył się udaną karierą jako adwokat z Wall Street. Ten etap jego życia zakończył się jednak w 1940 roku, gdy został zwerbowany przez sekretarza wojny USA Henry’ego Stimsona. McCloy służył pod Stimsonem przez cały okres II wojny światowej jako planista wojenny i w kwestiach wywiadowczych. W tym okresie McCloy i James Donovan założyli Office of Strategic Services (OSS), prekursora CIA. Po wojnie McCloy został prezesem Banku Światowego, a następnie pełnił funkcję pierwszego Wysokiego Komisarza do spraw Niemiec. W tym charakterze nadzorował powstanie Republiki Federalnej Niemiec.
W latach 50. McCloy pełnił funkcję prezesa Chase Manhattan Bank, był przewodniczącym Fundacji Forda, a także powiernikiem Fundacji Rockefellera. Przez wiele lat pełnił również funkcję przewodniczącego prestiżowej Rady Stosunków Zagranicznych. Związek McCloya z Rockefellerami sięgał jego czasów na Harvardzie. Krótko mówiąc, niezwykły życiorys McCloya pokazuje, że w latach 50. osiągnął on szczyt amerykańskiego establishmentu władzy i znalazł się w wybranej grupie ludzi, którzy rządzili Ameryką. Był członkiem ścisłej elity.

McCloy doradzał prezydentowi Kennedy’emu w sprawach rozbrojenia i kontroli zbrojeń. Szczególne znaczenie dla tematu tego artykułu ma jednak fakt, że w 1963 roku Kennedy powołał McCloya na stanowisko swojego osobistego wysłannika na Bliski Wschód. Celem  jego misji było pośredniczenie w porozumieniu z premierem Izraela Davidem Ben Gurionem i zorganizowanie amerykańskiej inspekcji izraelskiego reaktora atomowego w Dimonie. W tym czasie tylko cztery państwa posiadały broń jądrową i Kennedy chciał, aby tak pozostało. Kennedy był zaniepokojony rosnącym prawdopodobieństwem, że wiele innych państw, w tym Izrael, wkrótce dołączy do „klubu atomowego” (Avner Cohen, Israel and the Bomb, 1998, s. 132).
Ben Gurion obiecał Kennedy’emu, że reaktor w Dimonie będzie służył wyłącznie celom pokojowym. Kiedy Kennedy spotkał się z Szymonem Peresem w Białym Domu, Peres ponownie zapewnił go, że Izrael „nie będzie pierwszym państwem na Bliskim Wschodzie, które posiądzie broń jądrową”. Ale co to tak naprawdę oznaczało? Eksperci wywiadu amerykańskiego wiedzieli, że reaktor w Dimonie był konstrukcji francuskiej i że Peres osobiście zorganizował transfer technologii. Biorąc pod uwagę jastrzębią przeszłość Peresa, Kennedy z pewnością pozostał sceptyczny. Amerykańscy eksperci nuklearni powiedzieli Kennedy’emu, że aby zagwarantować, że reaktor nie zostanie wykorzystany do produkcji zbrojeniowej, potrzebne są co najmniej dwie inspekcje rocznie. Propozycja Ben Guriona dotycząca (być może?) jednej wizyty w roku była niewystarczająca. (Israel and the Bomb, s. 118)
W połowie czerwca 1963 roku, McCloy przybył do Waszyngtonu na trzy dni konsultacji z urzędnikami administracji, po czym spotkał się z Kennedym. W tym czasie JFK podpisał mocno sformułowany list do Ben Guriona, który był równoznaczny z ultimatum. Konfrontacja z USA, której Ben Gurion starał się uniknąć, wydawała się nieuchronna. (Israel and the Bomb, str. 156)
Nagle Ben Gurion podał się do dymisji, prawdopodobnie był to unik, aby nie odpowiadać na ultimatum Kennedy’ego. Tym samym, sprawa Dimony znalazła się w zawieszeniu. Mimo to,  McCloy udał się na pierwszy etap planowanej misji dyplomatycznej. Najpierw do Egiptu, gdzie konsultował się z Abdulem Nasserem. Egipski prezydent wysłuchał McCloya, ale, co nie było zaskoczeniem, odpowiedział w wymijający sposób. Jednak z powodu braku reakcji Izraela z powodu rezygnacji Ben Guriona, Kennedy odwołał kolejny etap podróży McCloya – do Tel Awiwu. McCloy wrócił do Waszyngtonu i w ciągu kilku tygodni Biały Dom porzucił inicjatywę. Nowy premier Levi Eshkol upierał się, że potrzebuje więcej czasu na przestudiowanie propozycji Kennedy’ego.
W międzyczasie, proponowany przez Kennedy’ego  częściowy zakaz testów nuklearnych zyskiwał na popularności. JFK prawdopodobnie uznał, że sprawa inspekcji w Dimonie może poczekać i skupił swoje wysiłki na innej, nie mniej ważnej kwestii. Jak wiemy, misja Averella Harrimana do Moskwy w lipcu 1963 roku zakończyła się sukcesem. Pod koniec lipca, USA i Sowiety parafowały porozumienie o zakazie przeprowadzania prób jądrowych w atmosferze ziemskiej. We wrześniu 1963 roku Senat USA ratyfikował traktat, a w ciągu sześciu miesięcy ponad 100 krajów przystąpiło do niego lub podpisało go bez zastrzeżeń. Częściowy zakaz prób był wielkim osiągnięciem Kennedy’ego i całego świata.

John McCloy pokazuje swoją prawdziwą twarz
Teraz przechodzimy do mrocznej strony tej opowieści. Jako człowiek Rockefellera, McCloy miał wielu przyjaciół w przemyśle naftowym, w tym Clinta Murchisona. Wiemy, że latem 1963 roku Murchison zaprosił McCloya  do swojej meksykańskiej hacjendy na polowanie. Można sobie tylko wyobrazić, o czym ci dwaj potężni ludzie rozmawiali przy stekach i drinkach. (LBJ and the Kennedy Killing, str. 356)
Późniejsza obecność McCloya na spotkaniu 21 listopada 1963 r. w domu Murchisona w Dallas wskazuje, że „mędrzec” z Wall Street postanowił zdradzić Kennedy’ego i przyłączyć się do zamachu stanu przeciwko prawowitej władzy. McCloy nie był bynajmniej człowiekiem nieobliczalnym. Jego zaangażowanie z pewnością oznacza, że i inni członkowie amerykańskiej elity wiedzieli o zbliżającym się zamachu i go popierali. David Rockefeller już wcześniej zdecydował się na niecodzienny krok, publikując w magazynie Life mocno sformułowany list, krytykujący politykę gospodarczą Kennedy’ego.

Można założyć, że McCloy poinformował Murchisona, LBJ i innych o zablokowanej przez Kennedy’ego inicjatywie inspekcji reaktora w Dimonie. Chociaż Kennedy uzyskał później zgodę od premiera Eshkola na amerykańskie inspekcje, jego następca nie podzielał głębokiego zaangażowania Kennedy’ego w nierozmieszczanie broni atomowej. LBJ był bardziej niż skłonny odwracać głowę w drugą stronę.
Kontrole, owszem, były, ale nie dwie rocznie. Zrezygnowano z tego minimalnego wymogu. Wiemy również, że Izraelczycy oszukali amerykańskich inspektorów, instalując atrapę stanowiska kontrolnego z fałszywymi pokrętłami i fałszywymi danymi.
Amerykańscy naukowcy myśleli, że reaktor produkuje energię elektryczną, podczas gdy w rzeczywistości był on nastawiony na maksymalną produkcję plutonu. Nawet w czasie, gdy inspektorzy dokonywali obchodu, reaktor pracowicie produkował pluton do bomb. Izraelczycy oszukali inspektorów również w inny sposób, zamurowując drzwi do windy, aby ukryć szyby prowadzące do tajnej wytwórni sześć pięter pod ziemią.
Wydaje się, że fakt, iż wszystko uchodziło im na sucho, jeszcze bardziej ich rozzuchwalił. Przy okazji inspekcji w 1968 roku, Izraelczycy stali się agresywni, nękając amerykańskich inspektorów do tego stopnia, że ci przerwali inspekcję. Była to ostatnia amerykańska inspekcja. Po co w ogóle się trudzić? Urzędnicy amerykańscy musieli zdać sobie sprawę, że to wszystko było farsą. (Mark H. Gaffney, Dimona: The Third Temple, 1989, s. 69)
6 grudnia 1963 roku, ledwie dwa tygodnie po zamordowaniu Kennedy’ego w Dallas, Johnson przyznał Johnowi McCloyowi Prezydencki Medal Wolności za bliżej nieokreślone zasługi dla kraju. Kilka dni później Johnson powołał również McCloya do Komisji Warrena. Moim zdaniem, te bardzo publiczne gesty Johnsona były sygnałem dla amerykańskich elit, że zamach stanu został zakończony sukcesem. Jak wiemy, McCloy był sumiennym uczestnikiem „śledztwa” Komisji Warrena i pomagał promować narrację o samotnym zamachowcu. 'Orwellizm’ to jedyne słowo pasujące do opisu tego mrocznego rozdziału w historii USA.

Dziś nie można mieć wątpliwości co do poglądów McCloya na politykę zagraniczną USA. Kronika jego działań mówi sama za siebie. W Banku Światowym, McCloy współpracował z Międzynarodowym Funduszem Walutowym (MFW) w celu uzależnienia pomocy dla krajów trzeciego świata od wprowadzenia przez nie programów oszczędnościowych, aby utrzymać je w zależności od Zachodu i uniemożliwić im rozwój własnej gospodarki. Podczas pracy w Fundacji Forda, McCloy zaaranżował, by ta rzekomo filantropijna instytucja potajemnie przekazywała pieniądze CIA na tajne operacje. W marcu 1964 roku McCloy pomógł CIA zorganizować przewrót, który obalił popularnego i niekomunistycznego prezydenta Brazylii, Joao Goularta. Podsumowując, McCloy był neokolonialistą i nie mniejszym łajdakiem niż sam Lyndon Johnson. (Donald Gibson, Battling Wall Street, 1994, s. 71-72, 79; patrz też William Blum, Killing Hope, 1995, s.163 – 169)

Na koniec muszę dodać wyjaśnienie.  Richard M. Nixon również znalazł się na liście Browna. Jednak republikański działacz polityczny i autor, Roger Stone, który znał Nixona osobiście i przeprowadził z nim wywiad, twierdzi, że Nixon opuścił przyjęcie u Murchisona na długo przed przybyciem Johnsona, a więc nie był częścią spisku mającego na celu zabicie Kennedy’ego. W świetle tego, pozwoliłem sobie usunąć nazwisko Nixona z listy Browna. Bez wątpienia Nixon, wytrawny polityk, w końcu sam się zorientował, co się stało i kto jest za to odpowiedzialny. (The Man Who Killed Kennedy, s. 229)
W oparciu o moje badania, podejrzewam, że Madeleine Brown mogła się pomylić także co do jeszcze jednego nazwiska – Clint Peoples. Sprawa ta wymaga dalszych badań.
W kolejnym artykule wykażę, że Lyndon Johnson był zagorzałym syjonistą.
MARK H. GAFFNEY 
tłum. Sławomir Soja

Ktoś ty? – Wasz, ojcze, wasz – jezuicki wychowanek… CMENTARZ ŚWIĘTEGO MEDARDA (12)

Ktoś ty? – Wasz, ojcze, wasz – jezuicki wychowanek…

CZĘŚĆ DRUGA CYKLU POWIEŚCIOWEGO

Andrzej Juliusz Sarwa

CMENTARZ ŚWIĘTEGO MEDARDA (12)

Pokuta Jean-Luca

Wiosna tego roku przyszła szparko. Nie marudziła w drodze. Trawy nabrały świeżej zieloności nieomal z dnia na dzień, na wilgotnych przedmiejskich ugorach, ale też na nieutwardzonych brzegach Sekwany wychyliły się z ziemi setki i tysiące kruchych srebrzystozielonych łodyżek zwieńczonych żółtozłocistymi kwiatuszkami, zwanymi przez miejscowych pas-d’âne, a po naszemu podbiał1, które niczym dywan utkany przez Najdoskonalszego Tkacza, zaścielał teraz szare połacie smutnych ugorów.

Jean-Luc leżał. Już w dwa tygodnie od spowiedzi ogarnęła go taka słabość, że bez pomocy nie był w stanie nawet udać się za potrzebą. Ale nie było na to rady. Gdyby nie dopełnił naznaczonej mu pokuty, to żar piekielnych czeluści mógłby go pochłonąć na wieczność, a tego bał się straszliwie, chociaż obawa przed piekłem dla jansenistów także była grzechem...

Cierpiał więc w milczeniu, chociaż cierpiał bardzo. Szczególnie dotkliwe było nieustanne nieomal pragnienie, które dręczyło go w dzień i w nocy. Właściwie to prawie nie sypiał, a zapadał tylko co i raz w drzemkę, z której budziła potworna suchość w ustach. Pragnienie było stokroć straszliwsze od głodu, a ów jeden demiard wody na dobę ledwo podtrzymywał go przy życiu.

Lecz oprócz owych cierpień fizycznych doskwierało mu miłosierdzie Madeleine, na którą patrząc pożądliwie „scudzołożył w sercu swoim”2, bo dziewczyna nie odstępowała jego łoża na krok, usługując mu i troszcząc się o niego… tak… jej troska przysparzała pokutnikowi ogromnej duchowej udręki. Szczególnie ciężkie było dlań to gdy po wielokroć każdego dnia zwilżała mu wargi, bacząc, by nawet przez przypadek, ni kropelka nie wpadła do ust.

W końcu wszakże zobojętniał na wszystko. Nawet i na dotyk ciepłych, delikatnych dłoni dziewczyny i nawet na to, co mu któregoś słonecznego popołudnia wyznała, chociaż na to ostatnie może nie do końca, bo łza zaszkliła mu się w oku

– Och Jean-Luc, Jean-Luc… Czemuś się nie odważył zagadać do mnie… moje serce było dla ciebie otwarte… gdybyś tylko mnie zechciał, z radością bym wyszła za mąż za ciebie… och Jean-Luc, Jean-Luc…

Spojrzał na nią przymglonymi oczami, w których kącikach pojawiło się więcej łez…

* * *

Do kaduka! – zaklął po polsku Mikołaj, gdy po długiej nieobecności przyszedłszy odwiedzić Jean-Luca spojrzał na niego.

Żółta niczym pergamin skóra, pomarszczona i wyschnięta, zapadnięte oczy nabiegłe krwią, chrapliwy oddech na przemian z rzężeniem wydobywające się ze słabiuśkich płuc, przeraziły go. Mikołaj nie wiedział, co ma począć, jak na to, co ujrzał zareagować. Oto na jego oczach umierał jeszcze nie tak dawno zdrowy i krzepki mężczyzna!

– Co wy robicie?! Czyście poszaleli? Dajcież mu co prędzej pić! Słyszycie?

Chłopak jął się rozglądać za jakimś naczyniem i za wodą, ale drogę zastąpił mu abbé d’Étemare i rozkładając ręce, nie puszczał dalej.

– Co chcesz uczynić, grzeszniku?! Precz!

– Co ja chcę uczynić? Ja chce tego tu człowieka ocalić, a wy go chcecie zabić!

– Precz!

– O, nie! Najpierw trzeba go napoić!

– Nie dokończył pokuty!

– Więc trzeba ją zmienić, skrócić, zrób to, wszak jesteś księdzem!

– Przenigdy! Nie, bo nie ja mu zadałem, więc nie jestem władny, by owo uczynić!

– A kto jest władny?

– Święty człowiek, ojciec Gerberon.

Mikołaj nic już nie rzekł, pędem wypadł z domu i rzucił panu Bartuszowi, który czekał na niego w karecie:

– Wyprzęgaj konia, muszę czym prędzej do Saint-Denis!

To karetą nie można?

– Można, ale wierzchem będzie szybciej.

– Ani siodła, ani strzemion, paniczu! Wsiadajcie do karety, ja umiem szybko powozić!

– Masz rację… niechże tak będzie.

Za chwilę okute żelaznymi obręczami koła ostro zaturkotały na wybojach…

* * *

– Gdzie ten łotr Gerberon? Gdzie on? Dawać mi go tutaj! – krzyczał Mikołaj, starając się sforsować wejście do klasztoru. Jakiś mnich przywabiony hałasem wyszedł do niego.

– W czym rzecz, panie kawalerze?

Młodzieniec zebrał się w sobie, zdusił nieco zdenerwowanie i siląc się na spokój, pokrótce zreferował rzecz całą.

Mnich zaś wysłuchawszy wieści, ze smutkiem pokręcił głową i powiedział:

– Obawiam się, że niewiele wskórasz, panie kawalerze.

– I czemuż to?

– Ojciec Gerberon umiera…

– Jak to umiera? Ale jeszcze dusza z niego nie wyszła?

– Jeszcze nie.

– Więc prowadź mnie do niego!

– Co to da?

– Nie wiem, może przemówię mu do sumienia.

– Tedy chodź – benedyktyn wzruszył ramionami.

* * *

Gerberon uchylił przymknięte powieki i spoglądając na Polaka, wyszeptał:

– Na odległość nie mogę… nic nie mogę… musimy się widzieć twarzą w twarz…

To czemuś, zbrodniarzu, tą pokutą na śmierć go skazał?

– Chciałem ocalić jego duszę…

– A teraz? Teraz też uważasz, że będzie ocalona?

– Bez absolucji… nie… nie… bez absolucji… nie…

– To jej udziel!

– Na odległość nie mogę… nic nie mogę… musimy się widzieć twarzą w twarz…

Mikołaj w bezsilnej wściekłości splunął na podłogę tuż przy łożu benedyktyna.

– Mam nadzieję, że cię Pan Bóg rozliczy, a diabli dla ciebie, zbrodniarzu, już tam pod kotłem ze smołą niecą ogień.

* * *

– A teraz co, paniczu? – zapytał pan Zbylut Bogusz.

– Czekaj waść, niechże myśli pozbieram… Żaden z tych łobuzów rozgrzeszenia mu nie udzieli, trzeba jakiegoś fortelu użyć.

– Fortelu? Przecież panicz go nie rozgrzeszy.

– Ja nie, ale chyba znalazłem sposób, który życia doczesnego tego nieszczęśnika nie uratuje, ale duszę mu ocali.

Mikołaj wyskoczył z karety i wydał taką oto dyspozycję Boguszowi:

– Ja wracam do umierającego, a ty pędem sprowadź mi tu jakiegoś jezuitę. Koniecznie jezuitę! Powiedz mu, że czeka nań konający, którego janseniści na tamten świat wyprawiają i każda chwila się liczy.

– Jak to z Wiatykiem? Przecie nie dostał rozgrzeszenia.

– Dostanie, moja w tym głowa! No, prędzej, prędzej, panie Zbylucie!

Szlachciura zaciął konie i karetka ruszyła pędem…

* * *

– I co? Co? – zebrani wokół łoża Jean-Luca pytali jeden przez drugiego.

– Ano nic – stary łotr, którego żeście tu ogłosili świętym za życia, także wydaje ostatnie tchnienie. A ponieważ pan, monsieur abbé nie czuje się upoważniony udzielić umierającemu absolucji, pora skorzystać z prastarego kościelnego zwyczaju. Wszak wy wciąż do starożytnych obyczajów chcecie wracać, no to teraz z jednego z nich skorzystamy. W końcu odebrałem gruntowne wykształcenie w jednej z najlepszych jezuickich Akademii w Polce, to i wiem co nieco.

Ksiądz Jean-Baptiste d’Étemare milczał, ale drżał z niepokoju, co też ten jezuicki wychowanek wymyślił. Mikołaj zaś, zbliżywszy się do Jean-Luca i rzekł:

– Słuchaj, bracie. W twoim przypadku zaszła okoliczność, która usprawiedliwia to, żeby odwołać się do starodawnej kościelnej praktyki, do spowiedzi przed nami, świeckimi, albowiem ten tu kapłan, obecny, ale nie wiedzący co to miłosierdzie, miłosierdzia nieznający woli twą duszę wydać na wieczne męki, niż cię przed nimi uratować.

– Cóż warta taka spowiedź? – z trudem zapytał Jean-Luc.

Ty umierasz i twój spowiednik umiera ani ty do niego, ani on do ciebie przyjść nie możecie, ergo rozgrzeszenia nie uzyskasz z przyczyn od was obydwu niezależnych. W konsekwencji twoją ostatnią spowiedź nie tylko można, lecz wręcz należy uznać za niebyłą. Dlatego też, jeśli pragniesz z całej mocy i gorąco spowiedzi sakramentalnej, a tej możliwości nie masz, jeśli wzbudzisz w sobie szczery i na ile tylko zdołasz doskonały żal za grzechy, skoro wyznasz tu jeszcze raz przed nami grzechy, które żeśmy już i tak poznali, a może i nowe jakie, których żeś się dopuścił w rozpaczy być może, śmierci głodowej tutaj oczekując, to Pan Bóg ci je przebaczy. I ta spowiedź, chociaż nie jest pełnym sakramentem, bo nikt z nas nie może udzielić ci absolucji, niezawodnie zgładzi twoje przewinienia, albowiem jest ona skuteczna ex opere operantis3, mocą tej skruchy, którą tu wyrazisz…

Ojcze – Jean-Luc błagalnie spojrzał na d’Étemara. – Czy to prawda?

– Formalnie rzecz biorąc… cóż… prawda… – odparł ksiądz, po czym pośpiesznie opuścił pokój, a po chwili słychać było z ulicy odgłos jego szybkich kroków.

Jean-Luc z trudem, ledwo słyszalnym głosem począł wyznawać swoje grzechy… Skończył, przymknął powieki i ciężko oddychał, z trudem.

Wtedy z trzaskiem otwarły się drzwi wejściowe i pierwszy wkroczył z dzwonkiem pan Bartusz przyodziany w komżę, bo odgrywał rolę ministranta, a za nim duchowny także w komży, ale i w stule na ramionach, niosąc Oleje i Najświętszy Sakrament.

Zebrani poklękali, a pan Bartusz wciąż dzwonił zawzięcie.

– Gdzie umierający?

– Tu, monsieur abbé – Mikołaj wskazał kapłanowi Jean-Luca.

– Synu… synu… czy mnie słyszysz?… Czy słyszysz? Ksiądz katolicki jest przy tobie.

– On już się wyspowiadał.

– A komu to? – zdumiał się jezuita.

– Nam, ojcze, wedle starożytnego obyczaju Kościoła, który spowiedź świecką dopuszcza in articulo mortis. Z tego żeśmy skorzystali. Rozgrzesz go ojcze, pomaż Olejami i zaopatrz Wiatykiem.

– Ktoś ty? – jezuita niepomiernie zdumiony, ale i zaniepokojony bacznie wpatrywał się w twarz Mikołaja.

– Wasz, ojcze, wasz – jezuicki wychowanek…

– Ach!… jezuicki… – kapłanowi wyraźnie ulżyło.

– Ojcze, nie egzaminuj mnie… bo ten tu kona!

Jean-Luc jednakże otwarł jeszcze, choć z niezmiernym trudem, oczy i błagalnie spojrzał na księdza.

Ów zaś, widząc, że mężczyzna rzeczywiście znalazł się już na granicy dwóch światów, uniósł dłoń, wyciągnął ją nad głową leżącego i wypowiedział skróconą formułę absolucji:

Ego te absolvo ab omnibus censuris, et peccatis, in nomine Patris, et Filii, + et Spiritus Sancti.4

Następnie pochylił się nad łóżkiem i począł mazać konającego Olejami…

O godzinie dziewiątej wieczorem Jean-Luc wyzionął ducha. Wody już nie zdążył się napić…

Działo się to 27 marca 1711 roku, kiedy Kościół wspomina aż dwudziestu sześciu męczenników – ilyryjskich, afrykańskich i perskich5, więc jezuita westchnął do nich w intencji zmarłego, aby powiedli go prostą drogą ku rajskiej szczęśliwościbo zapewne na wstawiennictwo tych, którzy oddali życie za wiarę, Pan Bóg zerka łaskawszym okiem?…

* * *

Ojciec Gerberon leżał na prostym, niezbyt wygodnym łóżku. Oczy miał przymknięte, a w splecionych na piersiach dłoniach trzymał różaniec. Ale chyba nie modlił się na nim, bo nie przebierał palcami jego ziaren. Bezgłośnie tylko poruszał wargami.

Zza okna celki mnicha, od strony kościoła dobiegał dźwięk dzwonów… „Niedziela Palmowa… ale on już jej przeżyje” – taka myśl przemknęła mu przez głowę…

Rzeczywistość doczesności jęła mu się mieszać z rzeczywistością krainy cieni…

Wzdrygnął się, a zimny pot, jaki wycisnął zeń paraliżujący strach, zrosił mu czoło.

– Ojcze… ojcze… – jakaś męska twarz pochylała się nad nim. – Ojcze… czy mnie słyszysz?

– Z niezmiernym trudem, z niewyobrażalnym wprost wysiłkiem chciał otworzyć oczy, ale jedynie odrobinę uchylił powieki, a potem znów zapadł się w pół-sen, w pół-czuwanie…

A dzwony biły, długo i dostojnie. Biły i biły, i biły i zdawało się, iż nigdy nie przestaną…

Gerberon usłyszał, ale jakby wewnątrz swojej głowy słowa, które oskarżały go… bez końca… wewnętrznym wzrokiem śledził zaś przesuwające się obrazy z całego swojego życia… a nie wszystkie były miłe… W tych chwilach… w tych ostatnich chwilach… uświadomił sobie i wreszcie do końca pojął wagę, znaczenie i skutki podejmowanych ongi wyborów, spełnianych czynów…

Zaczął się trząść, jakby dopadła go febra. Tym razem udało mu się na tyle odzyskać siły, iż rozwarł oczy i jął niemal zachłannie wpatrywać się w krucyfiks, który wisiał na ścianie naprzeciwko. Tak, jakby chciał się z tym krucyfiksem zespolić…

A dzwony biły i biły… nie ustawały… ich dźwięk zgrał się z rezonansem uderzeń jego serca i wibrował w głowie…

Znów pochyliła się nad nim jakaś męska twarz, a potem czyjeś palce mazały mu Olejem powieki, nozdrza, dłonie, stopy…

„Ach tak… więc zaraz nastąpi przejście zatem tak to wygląda…”

Wykrzywiona twarz demona, jedna, druga, kolejna… i kolejna… i oskarżenia… i niekończące się zarzuty…

Jęk wyrwał się z piersi konającego.

Ojcze Gerberon, jak ci mogę ulżyć? – stłumiony, bo jakby przez liczne warstwy materii przenikający, męski głos dobiegł skądś z nieokreślonej przestrzeni.

Gerberon zaczął charczeć… Zaczynała się agonia…

Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa… miserere mei, Deus… miserere mei, Deus… miserere…6

Gerberonowi zdało się… nie, nie zdało się… to się stało naprawdę… wszedł we mgłę, szarą i tak gęstą i lepką, iż na krok nic nie widział, nie widział nawet swojej dłoni, którą podetknął pod same oczy… Poruszał się więc po omacku. Stopami usiłował wymacać grunt, ale go nie było, a później wciągnął go jakiś wir i gnał i pędził kędyś hen, hen w nieznane…

=-=================-===============-=

Książkę w wersji papierowej można, klikając w poniższy link, kupić tu:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Cmentarz_Swietego_Medarda_Andrzej_Juliusz_Sarwa.html

1Tussilago farfara – roślina lecznicza i jadalna.

2Słyszeliście, że powiedziano starym: „Nie będziesz cudzołożył”. A ja powiadam wam, że każdy, który patrzy na niewiastę, aby jej pożądał, już ją scudzołożył w sercu swoim. – Mt 5,27, Biblia Jakuba Wujka.

3Z dzieła działającego (łac.) – czyli: samo to dzieło, w tym przypadku taka spowiedź wywoła oczekiwany i pożądany skutek.

4Ja cię rozgrzeszam od wszystkich cenzur (tj. ekskomuniki, interdyktu i suspensy – jeśli oczywiście mogą one dotyczyć penitenta) i grzechów, w imię Ojca i Syna, + i Ducha Świętego. Amen. (łac.).

5Zob.: Acta Sanctorum Martii a Ioanne Bollando, S.I. (…) Tomus III, Antverpiae 1668, s. 685.

6Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina… zmiłuj się nade mną Boże… zmiłuj się nade mną Boże… zmiłuj się… (łac.).

Harari – grabarz człowieczeństwa.

Harari – grabarz człowieczeństwa.

PRAWDA o człowieku, z którym spotkał się Morawiecki

Harari – grabarz człowieczeństwa

Nowa książka prof. Adama Wielomskiego pt. „Yuval Noah Harari. Grabarz człowieczeństwa” jest dostępna w Bibliotece Wolności. Wieloletni publicysta „Najwyższego CZAS!”-u demaskuje w niej poglądy jednego z kluczowych ideologów nowego porządku świata po Wielkim Resecie.

Harari jest kreowany na autorytet „od wszystkiego”. Jego wypowiedzi są cytowane jako genialne bez względu na to czy dotyczą pandemii, wojny na Ukrainie, globalnego ocieplenia, agendy LGBT, religii czy przyszłości świata. Jego książki polecają takie osoby jak Mark Zuckerberg czy Bill Gates, a premier Mariusz Morawiecki był zaszczycony, że mógł sobie zrobić z nim zdjęcie podczas imprezy Impact’22.

Zdaniem prof. Wielomskiego Harari zawdzięcza ten wielki sukces nie merytorycznej zawartości swoich książek, a wręcz przeciwnie, dzięki jej brakowi!

W swojej trylogii stworzył opowieść, która ma pełnić rolę mitu dla świata po Wielkim Resecie. To Mit XXI a nawet XXII wieku. Mit, który ma zastąpić wszystko to, co stworzyła cywilizacja grecka, rzymska i chrześcijaństwo, a w co ludzie mają bezkrytycznie uwierzyć.

Mitu takiego potrzebuje kasta miliarderów, która dąży do stworzenia społeczeństwa niezdolnego do buntu, choćby z racji narastających nierówności społecznych. Jeśli ludzie uwierzą w spisaną przez Harariego opowieść, to obudzą się w takim właśnie świecie. W świecie, w którym garstka właścicieli globalnych korporacji przejmie kontrolę nie tylko nad całą własnością i władzą polityczną na naszej planecie, ale także nad ludzkimi ciałami i umysłami.

Książkę można nabyć na stronie sklep-niezalezna.pl lub klikając TUTAJ.

Franciszek realizuje dokładnie przygotowany i przemyślany plan przewrotu w Kościele. Mafia z St. Gallen.

Franciszek realizuje dokładnie przygotowany i przemyślany plan przewrotu w Kościele. Mafia z St. Gallen.

12 marca 2023 Paweł Lisicki: plan-przewrotu-w-kosciele

Im dłużej przyglądam się temu pontyfikatowi tym bardziej odnoszę wrażenie, a jestem tylko jednym z wielu, że Franciszek realizuje dokładnie przygotowany i przemyślany plan rozmontowania, przewrotu w Kościele – przekonuje redaktor naczelny tygodnika „DoRzeczy” Paweł Lisicki, podsumowując 10-lat pontyfikatu argentyńskiego hierarchy.

Publicysta szczegółowo opisuje najbardziej jaskrawe przykłady rozmywania nauczania Magisterium. To choćby arbitralna decyzja – wbrew całym wiekom Tradycji – potępiająca moralnie karę śmierci, próby zniechęcania do nawracania na wiarę katolicką poprzez utożsamienie misyjności z prozelityzmem czy relatywizacja terroru islamskiego poprzez porównanie z chrześcijańskim fundamentalizmem.

To promocja indyferentyzmu i relatywizmu religijnego poprzez przyjęcie kontrowersyjnego dokumentu z Abu Dhabi, udzielenie patronatu nad budową świątyni „Religii Abrahamowych” i sprzyjanie dziwacznemu kultowi Pachamamy w Rzymie. To jednoczesne otwarte uderzenie w środowiska Tradycji Katolickiej wyrażone w Traditionis Custodes i samą Mszę Wszechczasów.

To w końcu wyraźne nadużycia w głoszeniu nauki Magisterium dotyczącej moralności seksualnej. Od niejasnych i niejednoznacznych wypowiedzi na temat związków jednopłciowych, w stylu „Kim jestem aby Cię osądzać?”, po otwarte wsparcie dysydenckich tzw. duszpasterstw LGBT, przymykanie oka na działania homoseksualnych drapieżców jak kard. Gustavo Óscara Zanchetty czy Theodore’a McCarricka. To bagatelizacja proaborcyjnej działalności demokratycznych polityków – Barracka Obamy i Joe Bidena, oraz brak stanowczych działań ws. niemieckiej Drogi Synodalnej.

„Dlaczego o tym wszystkim piszę? Dlatego, bo im dłużej przyglądam się temu pontyfikatowi tym bardziej odnoszę wrażenie, a jestem tylko jednym z wielu, że Franciszek realizuje dokładnie przygotowany i przemyślany plan rozmontowania, przewrotu w Kościele” – przekonuje publicysta.

„Zebrane tu przykłady nie są wynikiem wpadek, pomyłek, błędów, ale konsekwentnie realizowanym programem. Kto go wymyślił? W jaki sposób? Jedno jest pewne: jeśli to program i jeśli Franciszek go realizuje, a na to wiele wskazuje, to odpowiedzi na wszystkie pytania należy szukać, badając zamysły grupy kardynałów i duchownych, która stała za wyborem Franciszka w 2013 roku” – zauważa, wskazując na grupę postępowych hierarchów zwaną Mafią z St. Gallen.

Powołując się na rozważania amerykańskiej dziennikarki Julii Meoni, autorki książki „Mafia z Sankt Gallen. Tajna grupa reformistów wewnątrz Kościoła”, Lisicki wskazuje, że program papieża Franciszka jest po prostu programem radykalnie „postępowego” kardynała Carla Marii Martiniego, który marzył o wewnętrznej wolcie w ramach Kościoła na miarę Rewolucji Francuskiej.

Co więcej, Martini miał najpierw zawrzeć kompromis z kard. Ratzingerem podczas konklawe w 2005 r. (co uniemożliwiło przyszłemu papieżowi skuteczną walkę z liberałami), a następnie na wieść o spodziewanej abdykacji Benedykta XVI zewrzeć szeregi modernistów, którzy w 2013 r. wybrali na papieża swojego kandydata Jorge Bergoglio kosztem konserwatywnego Angelo Scoli. „Powtarzam, są to jedynie hipotezy i Meloni starannie to zaznacza. Jednak z perspektywy czasu stają się one coraz bardziej prawdopodobne. Pełną prawdę może poznamy w przyszłości. A może nie i będzie ona znana jedynie Bogu, który bada serca ludzkie” – konkluduje publicysta.

Źródło: dorzeczy.pl

Myszy a… homoseksualiści i sataniści. Produkcja dzieci ??

Myszy a… homoseksualiści i sataniści. Produkcja dzieci ??

„Naukowcy” chcą umożliwić produkcję dzieci dla par jednopłciowych?

13 marca 2023 myszy-i-homoseksualisci

Na III Międzynarodowym „Szczycie Edycji Genomu Ludzkiego”, jaki odbył się w Francis Crick Institute w Londynie, poinformowano o wynikach eksperymentu, który umożliwił naukowcom stworzenie myszy bez biologicznej matki. Do eksperymentu wykorzystano komórki skóry pobrane od samca myszy. Badacze i media już sugerują, że może to „utorować drogę” parom homoseksualnym, by „mieć dzieci spokrewnione z oboma rodzicami”.

==========================

Eksperyment nadzorował Katushiko Hayashi z Uniwersytetu Kiusiu w Japonii, który stwierdził, że „jest to pierwszy przypadek stworzenia zdrowych i silnych oocytów z męskich komórek”. Naukowcy dokonali 600 prób, których wynikiem było uzyskanie siedmiu myszy. Podobne doświadczenia prowadzono w 2018 r., kiedy z męskich komórek badaczom udało się wyhodować 12 myszy. Jednak wówczas zwierzęta miały problemy z oddychaniem i szybko zdechły. Obecny eksperyment zakończył się sukcesem: myszy nie tylko rosły zdrowe, ale też miały własne młode.

Jak informuje „The Guardian”, „zespół Hayshiego obecnie usiłuje powtórzyć swoje osiągnięcie z komórkami ludzkimi”. Zdaniem naukowca zastosowanie tej metody w przypadku ludzi „z samego punktu widzenia technologii (…) będzie możliwe nawet za 10 lat”. Hayashi nie ma nic przeciwko wykorzystaniu tej technologii, by umożliwić parom homoseksualnym posiadanie dziecka „jeśli udowodni się, że jest to bezpieczne”. Dodał też, że jeśli chodzi o jej zastosowanie „nie jest to kwestia [do rozstrzygnięcia] tylko dla programu naukowego, ale także dla społeczeństwa”.

Hayashi twierdzi, że podstawowym założeniem eksperymentu była pomoc kobietom dotkniętych niepłodnością, w tym cierpiącym na zespół Turnera. Pojawiają się jednak sugestie, że zastosowanie tej technologii w przypadku ludzi może okazać się problematyczne, gdyż „ludzkie komórki wymagają dużo dłuższych okresów kształtowania, by uzyskać dojrzałą komórkę jajową, co może zwiększyć ryzyko, że nabędą on niepożądanych zmian genetycznych”.

Próby hodowania ludzi jednak nie ustają. Naukowcy eksperymentują także z zastosowaniem sztucznej macicy, czego przykładem są badania prowadzone w Izraelu, gdzie w roku 2021 według naukowców udało się im w ten sposób wyhodować „setki” myszy.

Źródło: breitbart.com; theguardian.com

Nigdy jeszcze w historii nie było papieża, który wywoływałby tak liczne skandale – swoim nauczaniem.

Dekada Franciszka. I co dalej? „buona sera”…

Paweł Chmielewski skandale Franciszka

Nigdy jeszcze w historii Kościoła katolickiego nie było papieża, który wywoływałby tak liczne skandale – swoim nauczaniem. Przez dziesięć lat, które minęły od wyboru Jorge Mario Bergoglio na urząd Piotrowy, narosła już prawdziwa góra problematycznych wypowiedzi, decyzji i dokumentów.

Wiele z nich stanowi tak naprawdę kontynuację czy uwypuklenie elementów kryzysu epoki posoborowej; są jednak również prawdziwe nowinki – o wyjątkowo wybuchowym charakterze.

O kontrowersyjnym przebiegu konklawe w 2013 roku; o sugerujących niezgodność z nauką Kościoła wypowiedziach Franciszka; o dyktatorskich metodach rządów – napisano już wiele, od ogłoszonej w 2014 roku wybuchowej „Non è Francesco” Antonio Socciego przez „Il papa dittatore” Henry’ego Sire’a (2017) czy „Die verwirrende Theologie des Papstes Franziskus” Heinza-Lothara Bartha (2020), by wymienić tylko trzy bardziej znaczące tytuły. Nie chcę tu powtarzać całej listy znanych zarzutów, zwracając jedynie uwagę na kilka, jak myślę, najpoważniejszych spraw.

Made in Sankt Gallen

Po ogłoszeniu przez Benedykta XVI decyzji o abdykacji kardynał Jorge Mario Bergoglio musiał rozumieć, że nadchodzi jego czas. Na konklawe w 2005 roku był głównym konkurentem Józefa Ratzingera. Wspierali go liberalni hierarchowie z Europy skupieni w tak zwanej mafii z Sankt Gallen. Nie zmienili faworyta. W 2013 roku przeprowadzili szeroko zakrojoną operację zabezpieczania poparcia dla Bergoglia, tym razem skutecznie. Franciszek od samego początku pokazywał, że jest ściśle związany z grupą, która uczyniła go papieżem. Chętnie cytował przywódce sanktgalleńczyków, arcybiskupa Mediolanu kard. Carlo Marię Martiniego, mówiąc, że Kościół jest zapóźniony wobec świata o 200 lat.

Martini i pozostali członkowie liberalnej grupy – Walter Kasper, Karl Lehmann, Godfried Danneels, Cormac Murphy-O’Connor – mieli konkretny program „reform”, a Franciszek zaczął go realizować od pierwszych minut pontyfikatu, zresztą często z ich nieskrywaną pomocą. Wyjście na balkon bazyliki św. Piotra w białej sutannie, trącące sekularyzmem „buona sera” – Jorge Mario Bergoglio przedstawił się światu jako ten, który dołoży wszelkich sił, by zasypać przepaść oddzielającą katolicyzm od wyrosłego na gruncie rewolucyjnym świata.

To znane fakty, ale przypominam o nich z prostego powodu: nie da się ani zrozumieć, ani właściwie ocenić pontyfikatu Franciszka, jeżeli będzie się nań patrzeć jako na rządy kontrowersyjnej jednostki. Jorge Mario Bergoglio jest produktem konkretnego kościelnego milieu – i jak sam przyznał w wywiadzie z września 2022 roku, od samego początku „krok po kroku” realizuje jedynie to, czego oczekiwali kardynałowie na spotkaniach poprzedzających konklawe 2013. ci kardynałowie to właśnie klika sanktgalleńczyków.

Decentralizacja – zbawienna, ale dla kogo?

W programowej adhortacji Evangelii gaudium papież ogłosił „zbawienną decentralizację” Kościoła, która miałaby wyrażać się w rezygnacji Rzymu z głoszenia „definitywnego nauczania lub wyczerpującego słowa na temat wszystkich spraw dotyczących Kościoła i świata”. Wkrótce zobaczyliśmy w praktyce, co to oznacza. Franciszek zwołał dwuetapowy synod biskupów poświęcony rodzinie. Linię ideową tych synodów wyznaczył jeden z jego wielkich elektorów, Walter Kasper, autor koncepcji „miłosierdzia”, które zakłada Kantowską autonomię sumienia i prymat duszpasterstwa nad doktryną. Pomimo starań konserwatywnych biskupów o zatrzymanie Kasperiańskiej rewolucji, Franciszek w 2016 roku ogłosił posynodalną adhortację Amoris laetitia w takim kształcie, jaki został z góry zaplanowany (wiemy o tym od abp. Bruno Forte, sekretarza specjalnego synodu w 2014 roku; za swoją niedyskrecję Forte został następnie całkowicie odsunięty na bok). Kilka zawartych w niej słów-wytrychów pozwoliło pokazać, jak ma wyglądać „zbawienna decentralizacja”. Odwołując się do Amoris laetitia wielu biskupów na świecie porzuciło odwieczną praktykę Kościoła, zgodnie z którą osoby po rozwodzie, które wstąpiły w powtórny związek, nie mogą przystępować do Eucharystii. Rewolucjoniści znieśli wszelkie ograniczenia: obiektywne normy zastąpiono subiektywnym „procesem rozróżniania”, który sprowadzał się do decyzji sumienia jednostki. W efekcie w wielu diecezjach jeżeli rozwodnik w nowym związku decyduje, że chce otrzymywać Komunię świętą – to ma mieć do tego prawo.

Ładunek wybuchowy podłożony pod katolicką teologię

Znawcy tematu przestrzegali już wówczas, że sprawa z rozwodnikami to dopiero początek. Austriacki filozof prof. Josef Seifert nazwał Amoris laetitia „bombą” podłożoną pod katolicką teologią. Miał rację. Pomimo upływu lat to właśnie Amoris laetitia pozostaje najważniejszym dokumentem Franciszka. Przewrót, którego dokonał papież, wykładając w tekście adhortacji nową wizję sumienia, cały czas rezonuje. Rewolucjoniści używają tej adhortacji do najrozmaitszych reform: to z odwołaniem do Amoris laetitia dopuszczono w wielu niemieckojęzycznych diecezjach niektórych protestantów do Komunii świętej; to Amoris laetitia stała się podstawą wprowadzania w różnych częściach świata błogosławienia związków homoseksualnych. Teraz w Stanach Zjednoczonych Amoris laetitia przyświeca progresistom chcącym znieść związek między pozamałżeńskim wykorzystaniem seksualności a grzechem ciężkim.

Stolica Apostolska, zgodnie z zapowiedzią Franciszka wyrażoną w Evangelii gaudium, rzeczywiście pozwala na „decentralizację”: w sytuacjach, w których pojawiają się opisane wyżej „otwarcia duszpasterskie” z odwołaniem do Amoris laetitia w ogóle nie reaguje, pozwalając, by biskupi podejmowali autonomiczne decyzje o wymiarze de facto doktrynalnym. W kategoriach socjologicznych można powiedzieć, że Kościół traci spoistość doktrynalną. Na płaszczyźnie duchowej należałoby raczej wskazać na ogarnianie wielu części wspólnoty katolickiej przez siłę Antychrysta. Jeżeli bowiem zgodnie z nauką Kościoła pewne określone zachowania są obiektywnie grzeszne, to ci biskupi, którzy ogłaszają je cnotliwymi i zgodnymi z Bożą wolą, dopuszczają się ciężkiego bluźnierstwa.

Ta właśnie sytuacja stanowi o szczególnym novum pontyfikatu Franciszka: nigdy jeszcze w historii Kościoła katolickiego papieże nie pozwalali na to, by biskupi w świetle dnia błogosławili niemoralność. Do rozmaitych skandalicznych sytuacji, oczywiście, dochodziło także w przeszłości: było jednak wiadome, że jeżeli jakiś hierarcha nie zgadza się z nauką Kościoła, to występuje przeciwko Ojcu Świętemu. Dzisiaj jest inaczej: kardynałowie, biskupi, księża i świeccy, którzy podważają katolickie stanowisko na temat rozwodów, homoseksualizmu czy antykoncepcji mogą być przekonani raczej o wsparciu papieża.

Inne skandale Franciszka

Wszystkie inne skandale i kontrowersje – a jest ich niemało – związane z pontyfikatem Franciszka nie stanowią już tego rodzaju nowości. Nie zmniejsza to, oczywiście, ich wagi; napiszę o nich jednak krócej, bo chciałbym, aby to właśni rewolucyjność Amoris laetitia wybrzmiała w tę rocznicę ze szczególną siłą. Skandale te są raczej powtarzaniem i uwypuklaniem, niekiedy radykalnym, różnych elementów kryzysu Kościoła katolickiego po II Soborze Watykańskim.

Tak jest na przykład w sprawie dialogu międzyreligijnego. Po Vaticanum II pojawiło się w tej kwestii w Kościele mnóstwo poronionych inicjatyw, zaciemniających nauczanie Kościoła. Do 2013 roku wizerunkowym szczytem tych patologii było niewątpliwie międzyreligijne spotkanie modlitewne w Asyżu w 1986. Mimo wszystko nawet tam św. Jan Paweł II dawał wyraz jednoznacznej wierze w to, że zbawienie jest tylko w Chrystusie. Pontyfikat Franciszka niejako kurczowo „chwycił” te tendencje – i rozwinął je do niespotykanych rozmiarów. Kult pogańskiej bogini Pachamamy przy okazji Synodu Amazońskiego w Rzymie w październiku 2019, jak dziś widzimy, był dopiero wstępem do najgorszego. 1 marca tego roku w Abu Zabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich otwarty został Dom Rodziny Abrahamowej, gdzie stanęły obok siebie kościół, meczet i synagoga – uznane tym samym symbolicznie za trzy równoprawne drogi religijne, dokładnie tak, jak mógłby sobie to wyobrazić wolnomularz Gotthold Lessing, autor słynnego „Natana Mędrca”, peanu na cześć indyferentyzmu religijnego. Dokładnie tak, jak chciałby tego Carlo Maria Martini, którego z tak wielkim żalem żegnali w 2012 roku włoscy masoni. Dom Rodziny Abrahamowej nie jest jednak inicjatywą otwarcie masońską, wspieraną z pompą przez jedną z wpływowych lóż. Nie, to pomysł propagowany przez samego papieża. Przy wszystkich zastrzeżeniach, jakie można – i słusznie – mieć do dialogicznego kierunku papieży Pawła VI czy Jana Pawła II, tego rodzaju koncepcje były jednak nie do pomyślenia. Dziś jest inaczej.

Podobnie jest w sprawie liturgii.

Jest prawdą, że papież Franciszek niemiłosiernie prześladuje wspólnoty tradycyjne. Zaczęło się to już w 2013 roku, kiedy Watykan rozpoczął wojnę z Franciszkanami Niepokalanej; później uderzano w wiele zgromadzeń czy całych diecezji w różnych krajach świata, które cieszyły się dużą liczbą powołań dzięki swojej tradycyjnej formacji liturgicznej. Wreszcie w 2021 roku przyszło wielkie uderzenie w postaci motu proprio Traditionis custodes, zaostrzone później najpierw przez Responsa ad dubia, a wreszcie ostatnio przez „Reskrypt” kardynała Roche’a. Choć antytrydenckie działania Franciszka stoją w jawnej sprzeczności z opisanymi wyżej koncepcjami „decentralizacji”, nie są przecież niczym nowym: ostrość walki z dawną liturgią przypomina przecież czasy bezpośrednio po reformie liturgicznej Pawła VI. Franciszek postanowił niejako cofnąć się do okresu papieża Montiniego, uznając, że Jan Paweł II a zwłaszcza Benedykt niejako „zdradzili” dziedzictwo liturgiczne tamtego papieża – i trzeba je zabezpieczyć, sięgając po metody tak brutalne jak te, po które sięgał w tej kwestii sam Paweł VI. Także symbolicznie duch abp. Annibale Bugniniego wrócił do Watykanu: sekretarz „zreformowanej” Dykasterii ds. Kultu Bożego, bp Vittorio Viola, nosi na placu pierścień biskupi Bugniniego – nie przeszkadza mu, że Paweł VI ostatecznie zesłał go do Iranu, najpewniej pod wpływem oskarżeń o przynależność do masonerii.

Trudno byłoby też przypisać Franciszkowi jakąś szczególną oryginalność także w jego wysiłkach na rzecz budowy doczesnego dobrobytu. Papieże przecież nie stronią od zabierania głosu w kwestiach ekonomicznych i społecznych, toteż – co do zasady – nie zaskakuje nas ani nie gorszy, że również Jorge Mario Bergoglio angażuje się na rzecz walki z wykluczeniem ekonomicznym, ochrony środowiska czy troski o zdrowie. Problem jednak w tym, że w odróżnieniu od części poprzednich papieży wybiera tu jednak wyjątkowo kontrowersyjnych sojuszników – a może to raczej oni wybierają Stolicę Apostolską na instrument wspomagający realizację własnych projektów. Współpracę Franciszka z Klausem Schwabem, Rotschildami czy CEO Pfizera moglibyśmy jednak z wielkim bólem jakoś znieść, pamiętając, że i w minionych wiekach suwereni Państwa Watykańskiego niejednokrotnie nadmiar swojej energii przeznaczali na cele bynajmniej nie duchowe, a właśnie czysto światowe. Jest to patologia, ale jak dobrze nam znana.

Wreszcie ideą o wciąż nieznanych rozmiarach pozostaje Synod o Synodalności. O tym procesie, który przekształca Kościół na całym świecie, pisaliśmy w PCh24.pl wielokrotnie, nie byłoby zatem celowe, by tu rzecz przedstawiać bardziej szczegółowo. Wystarczy jedynie wspomnieć, że synodalność jawi się z miesiąca na miesiąc coraz bardziej jako instrument pozwalający coraz sprawniej zaprowadzać „zbawienną decentralizację” – to znaczy dekretować rozbicie doktrynalne. Dokładnie tak, jak proponował to guru grupy z Sankt Gallen, kardynał Martini, marząc o „synodalnym” Kościele bez twardego kręgosłupa doktrynalnego. Tak było choćby na spotkaniu synodalnym w Pradze, gdzie biskupi z całej Europy, nie mogąc dojść do konsensusu w takich kwestiach jak rozwody, LGBT czy rola kobiet, stwierdzili ostatecznie, że należy postawić na „jedność w różnorodności” – a co to konkretnie oznacza, to już każdy, kto tę „różnorodność” wprowadza, sam sobie ustali.

Kiedy to się skończy?

Franciszek zapowiadał, że jego pontyfikat potrwa krótko; w jego początkach przekonywał, że będzie kierować Kościołem najwyżej kilka lat. Stało się jednak inaczej, a co więcej Jorge Mario Bergoglio zapowiedział ostatnio, że nie zamierza powtarzać kroku Benedykta XVI i rezygnować z urzędu. Na ile to poważne deklaracje, trudno powiedzieć: jeszcze kilka lat temu mówił coś dokładnie przeciwnego. Jeżeli Franciszek zostanie papieżem do śmierci, w pewnym sensie powinno nas to cieszyć, bo abdykacja papieża Ratzingera stanowi po dziś dzień niezwykle poważny problem eklezjologiczny. A jednak z każdym kolejnym rokiem pontyfikatu Franciszka pogłębia się wewnętrzny rozpad katolicyzmu. Trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób jego następca miałby posklejać to, co w ostatnich latach zostało tak silnie rozbite – nawet jeżeli miałby wolę do takiego sklejania. To jednak nie jest pewne: Franciszek zadbał o nasycenie Kolegium Kardynalskiego zagorzałymi liberałami, co powszechnie ocenia się jako próbę zagwarantowania sobie ideowego następstwa.

W ostatnich miesiącach rosnąca liczba kardynałów i biskupów mówi wprost o rozprzestrzeniających się w Kościele herezjach, a nawet o groźbie schizmy. Miejmy nadzieję, że właśnie herezje i schizmy nie będą ostatecznie główną spuścizną, jaką pozostawi po swoich rządach Kościołowi Jorge Mario Bergoglio. W tę rocznicę o to możemy prosić dobrego Boga.

Kolejny krok, aby osoby odpowiedzialne za tragiczne wydarzenia minionych trzech lat poniosły odpowiedzialność karną.

Dr Martyka pozywa Pawła Grzesiowskiego. Jak medialny ekspert uzasadni swe tezy przed sądem?

Kolejny krok, aby osoby odpowiedzialne za tragiczne wydarzenia minionych trzech lat poniosły odpowiedzialność karną.

dr-martyka-pozywa-grzesiowskiego

„Do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa został złożony zapowiadany akt oskarżenia przeciw dr Pawłowi Grzesiowskiemu. Pan doktor teraz będzie musiał przed sądem udowodnić, iż podważałem podstawową wiedzę medyczną oraz zaprzeczałem oczywistym metodom zapobiegania chorobom zakaźnym” – poinformował w mediach społecznościowych dr n. med. Zbigniew Martyka.

Jak dodał, „przed sądem karnym nie wystarczy jedynie opinia pana pediatry, aby zdyskredytować wypowiedzi zakaźnika z wieloletnim doświadczeniem, które w każdym przypadku poparte były konkretnymi badaniami naukowymi”.

Akt oskarżenia dotyczy wypowiedzi Pawła Grzesiowskiego z 21 grudnia 2022, w której – w ocenie oskarżyciela – pomówił go o podejmowanie działań stanowiących zagrożenie dla pacjenta, a jego poglądy ocenił jako podważające wiedzę medyczną.

Chodzi o słowa Grzesiowskiego: „Lekarz, który podważa podstawową wiedzę medyczną, zaprzecza oczywistym metodom zapobiegania chorobom zakaźnym takim jak, nie wiem, izolacja czy kwarantanna czy właśnie szczepienia, testy, powoduje zagrożenie dla pacjenta i to jest najważniejsze” oraz „szerzenie poglądów antyszczepionkowych, antymaseczkowych, antycovidowych jest ewidentnym zagrożeniem dla pacjentów”.

Dr Martyka uznał, że słowa te narażają go na utratę zaufania potrzebnego do zajmowania stanowiska kierownika oddziału zakaźnego w Dąbrowie Tarnowskiej oraz wykonywania zawodu lekarza.

W informacji o złożeniu pozwu dr Martyka podkreślił, że jest to „kolejny krok, aby osoby odpowiedzialne za tragiczne wydarzenia minionych trzech lat poniosły odpowiedzialność karną”.

Dr Martyka wyjaśnił też dlaczego pozew pojawił się z małym opóźnieniem. Jak napisał, „konieczne było wcześniejsze sporządzenie odwołania od niesławnej, grudniowej decyzji Okręgowego Sądu Lekarskiego w Krakowie oraz profesjonalne przygotowanie się do kolejnej rozprawy – tym razem w Poznaniu – gdzie w procesie zbiorowym będzie sądzonych kilkudziesięciu lekarzy, którzy ośmielili się podpisać apel, aby ostrożnie podchodzić do nieprzebadanych produktów mRNA oraz by nie zmuszać ludzi do przyjmowania tych preparatów”.

Jak dodał, „niestety okazało się, że apelowanie o wolny wybór dla pacjentów w tej jakże ważnej sprawie dotyczącej ich zdrowia jest, wg izb lekarskich, ogromną winą, za którą należy co najmniej zawiesić prawo wykonywania zawodu”.

W tym tramwaju na Sycylii… w Palermo.

W tym tramwaju na Sycylii… w Palermo.

CUD W TRAMWAJU

– Ks. Jarek Cielecki 13 luty 2023 tramwaj

———–

O tym, co się zdarzyło kilka dni temu w Palermo nie napisano w żadnej gazecie, 

nie mówiono w żadnych wiadomościach w telewizji, ponieważ nikt o tym nie wiedział. 

Otóż w tramwaju, na jednym z ostatnich miejsc siedział mężczyzna i trzymał na kolanach swoją małą córeczkę. 

Gdy tramwaj ruszył, kilkunastoletni chłopak z biblią w ręce odezwał się: 

Muszę wam wszystkim powiedzieć, co Jezus mówi nam dzisiaj… 

Wszyscy zaczęli się rozglądać, w tramwaju nie było wiele osób. 

Mężczyzna z dzieckiem, wyraźnie zdenerwowany, krzyknął: – Bądź cicho! 

Chłopak zamilczał, ale po chwili powtórzył: 

Muszę wam powiedzieć, że Chrystus chce, byśmy potraktowali Ewangelię na serio. 

Mężczyzna znowu krzyknął: – Przestań, bądź cicho! 

Nikt w tramwaju nie reagował. Kilkunastolatek umilkł na chwilę, ale potem znowu zaczął głosić Ewangelię. 

Wtedy mężczyzna, który go uciszał posadził swoją córeczkę, wstał i ze złością ruszył w stronę chłopaka:

– Teraz, to cię uciszę!!! 

Wtedy wydarzyła się niezwykła rzecz. 

Dziewczynka zawołała: – Tato, proszę , nie bij go! 

Ojciec odwrócił się do niej i upadł na podłogę głośno płacząc. 

Nikt nie wiedział, że Bóg uczynił cud, bowiem dziecko od urodzenia było głuchonieme. 

Mężczyzna był zagniewany na Pana Boga, denerwował go – jak później mówił – nawet dźwięk dzwonów i każde słowo o Bogu. 

Wtedy, w tym tramwaju na Sycylii, Duch Święty przyszedł ze swoją wielką mocą uzdrowienia 

i wszyscy otrzymali odpowiedź, że Bóg do nas naprawdę mówi. 

Świadków tego wydarzenia było niewielu, ale ludzie przekazują sobie wiadomość o nim. 

Niech to stanie się dla nas tematem rozważania na dzisiaj: 

gdziekolwiek jestem, cokolwiek czynię, gdziekolwiek podążam – Bóg wciąż przemawia. 

I pragnie byśmy chcieli Go usłyszeć.
– Ks. Jarek Cielecki

Organizacja ekstremistyczna Chabad Lubawicz

Organizacja ekstremistyczna Chabad Lubawicz

organizacja-ekstremistyczna-chabad

Chasydyzm

Na początku XVIII w. z judaizmu talmudycznego wśród Żydów polskich powstał ruch ludowy, który dążył w przeciwieństwie do surowości talmudycznej i ascetyzmu, do nadanie religii treści liberalnych. Duchowym przywódcą zwolenników chasydyzmu był Izrael z Międzyborza na Podolu (1698-1758), który był czczony przez swoich 40 tys. wyznawców jako święty i cudotwórca (cadyk), działający w imieniu Boga (bali szem Tob, w skrócie beszt, stąd powstała nazwa besztanie, czyli chasydzi (pobożni). Chasydyzm, który od początków powstania głosił służbę bożą w rozmodleniu, nabożeństwie, pokorze i radości serca, szybko odszedł od tych ideałów i został zwalczany przez autorytety talmudyczne. Rabini polscy wielokrotnie obkładali chasydyzm klątwami (1772, 1781, 1785 i 1796) Później, chyba ze względów taktycznych, ukorzyli się i stali się surowymi wyznawcami Talmudu.

Wyodrębnienie się chasydyzmu w swej klasycznej formie poprzedziło objawienie się Mesjasza Szabateja Cewiego w 1665 roku i powstanie sabatanizmu. Nauki Cewiego zapoczątkowały sabataizm, który odrzucał prawo judaistyczne i nakazywał studiować kabałę, szczególnie „Księgę Blasku” („Zohar”) i wypełniać jej wskazania. Później wyodrębniła się częściowo inspirowana sabataizmem kontrtalmudyczna sekta prochrześcijańska, frankizm, którą założył wyrosły w sabatajskim środowisku Jakub Lejbowicz Frank. Był twórcą żydowskiej sekty frankistów (nazwanej na jego cześć), kupiec, kabalista, rabin sabatarianistyczny, cadyk, teozof, działacz społeczno-polityczny, reformator religijny, astrolog, alchemik, samozwańczy, ogłosił, że jest trzecim Mesjaszem, po Szabetaju Cewi i Baruchji Ruso i utożsamił się z Jezusem Parakletem, ostatecznym zbawicielem. Frank o Polsce:

Gdyby mi dawano wszystkie kraje, kosztownemi kamieniami napełnione, nie wyszedłbym z Polski, bo to jest sukcesja Boga i sukcesja ojców naszych” (Jakub Frank, Księga Słów Pańskich, fragment 904. Za: Fronda).

To właśnie za nim Żydzi uzurpują sobie prawo do Polski. Jest to skandal, że Żydzi wypędzani wielokrotnie z państw europejskich, zostali gościnnie przyjęci w Polsce. Dawniej gość, obecnie już gospodarz. Dziś występując pod nazwiskami polskimi zawłaszczają naszą Ojczyznę, mówiąc, że Polska  to jest sukcesja Boga i ich ojców. Fałszują historię,

W rocznicę śmierci cadyka, chasydzi gromadzą się przy jego grobie, wierząc, że w ten dzień dusza zmarłego nawiedza miejsce spoczynku, modlą się i zostawiają tam niewielkie karteczki z wypisanymi prośbami, zwane kwitłech.

Tradycja ta jest wciąż żywa – do grobów cadyków w Dynowie, Leżajsku, Łańcucie, Ropczycach czy Rymanowie do dziś regularnie przybywają chasydzi z całego świata (zlak_lancut). W Rymanowie został pochowany cadyk Menachem Mendl z Rymanowa (1745-1815).

Etymologicznie termin „chasyd” jest tytułem używanym dla różnych pobożnych osób i różnych grup żydowskich od czasów biblijnych, a także wcześniejszego ruchu, Hasidel Aszkenaz średniowiecznych Niemiec. Dziś terminy hasidut i hasid ogólnie kojarzą się z filozofią chasydzką i wyznawcami ruchu chasydzkiego.

Chasydzka tradycja i myśl zyskały wielbicieli spoza jej bezpośrednich zwolenników i spoza ortodoksyjnej wiary żydowskiej, za jej charyzmatyczną inspirację i kabalistyczne spostrzeżenia.

W XX wieku neo-chasydyzm ponownie zainteresował się chasydyzmem i kabałą, gdzie jego zasięg wykracza poza ortodoksyjnych Żydów. Żydowski egzystencjalista filozof Martin Buber spędził pięć lat w izolacji studiując teksty chasydzkie, co miało ogromny wpływ na jego późniejsze pisanie. Później Buber wprowadził chasydyzm do świata zachodniego poprzez prace nad opowieściami chasydzkimi.

Chasydzka dynastia Ger

Chasydzka dynastia Ger wywodzi się z Góry Kalwarii (jid. „Gur”; „Ger”). Na początku XIX wieku został uchylony zakaz osiedlania się Żydów w Kalwarii, którzy w krótkim czasie stali się największą grupą wyznaniową w mieście. Góra Kalwaria stała się wtedy jednym z ważniejszych w Polsce centrów chasydyzmu (działał tu m.in.cadyk Icchak Meir Ater). Pierwszy Rebe – Wielki Rabin Icchak Meir Alter (1798-1866)), znany również jako „Chidushei Harim”. Założyciel dynastii chasydzkiej Ger w Górze Kalwarii w 1859 r. Obecnym jest ósmy Rebe – Wielki Rabin Jacob Arie Alter (ur. 1939), syn Simchy Bunema Altera. Swoją posługę pełni od 1996 r.

Dynastia chasydzka jest dynastią chasydzkich duchowych, znanych jako rebbes.

Nazwisko Alter zostało przyjęte prawdopodobnie w latach 20. XIX w przez Icchaka Meira Altera, pierwszego cadyka z Góry Kalwarii, wokół którego – po śmierci M.M. Morgensterna – skupiła się część chasydów kockich. Jako cadyk ostatecznie ustanowił swą siedzibę w Górze Kalwarii w 1859, nadal rezydując i utrzymując związki z Warszawą.

1. Każdy członek dynastii jest nazywany Admor (skrót od Adireinu moreinu rabeinu, tj. „Nasz mistrz, nasz nauczyciel i nasz rabi”).

2. Ciągłość dynastii zapewniają potomkowie liderów.

3. Imiona nadawane są od nazw kluczowych miast Wschodniej Europie.

Żydzi w pierwszych latach XX wieku, mieli znaczną ogólnoświatową władzę nad gospodarką, polityką i mediami. W późniejszych latach ich władza wyraźnie wzrosła.

„Tanja”

W 1796 roku Szneur Zalman opublikował pisane przez około 20 lat dzieło zatytułowane „Likkutej Amarim” (hebr. Zbiór powiedzeń), znane powszechnie jako „Tanja” (nauczyliśmy się). Natychmiast zyskało ono aprobatę wielu chasydów. Księga ta prezentuje żydowskie idee mistyczne dotyczące duchowego i moralnego rozwoju człowieka oraz wszechobecności Boga. Tanja dla wielu przeciwników chasydyzmu była podejrzanym dziełem, ponieważ odsłoniła zakryte dotąd tajemnice Tory. Księga studiowana codziennie przez cały rok. Cykl kończy się 19 dnia miesiąca Kislev – w rocznice uwolnienia Szneura Zalmana z petersburskiego więzienia. Została wydana w 1796 r. „Tanya” zajmuje się żydowską duchowością, psychologią i teologią z punktu widzenia filozofii chasydzkiej i jej wewnętrznych wyjaśnień na temat kabały (mistycyzmu żydowskiego). Zawiera porady dla każdego, jak służyć Bogu w codziennym życiu.

Główną księgą Chabadu jest „Tanja”. Księga i wszyscy rabini Chabadu dzielą ludzkość na ludzi, czyli Żydów – „naród wybrany” i resztę – ogromną większość ludzkiej populacji jako goim – czyli bydło. Tu w niczym nie różnią się od wszystkich talmudystów. Zgodnie z nauką „Tanji”, bóg stworzył świat wyłącznie dla Żydów: „Królestwo jego jest jedynie dla narodu Izraela…” hl. 41, str. 241 księga Tanja).

Chabad-Lubawicz

Pod koniec XVIII w. z chasydyzmu wyodrębniła się sekta Chabad-Lubawicz w rosyjskiej miejscowości Lubawicze na terenie obecnego rejonu rudniańskiego obwodu smoleńskiego, założona przez rabiego Szneyra Zalmana ben Barucha z Ladów (1745-1812), cadyka, z kręgu Dow Ber Mezeritcha, i była rozwijana przez 7 pokoleń, przez jego następców, aż do końca XX wieku.

W swej historii Chabad-Lubawicz miało 7 rebe wywodzących się z jednej dynastii. Josef Icchak (Joseph Isaac) Schneersohn (1880-1950) był ortodoksyjnym rabinem i szóstym Rebe (duchowy lider) z Chabad Lubawicz z chasydzkiego ruchu. Na następcę wyznaczył swego młodszego zięcia Menachema Mendla Schneersona (1902-1994), ostatniego i uważanego dość powszechnie za najwybitniejszego, zaniechał wyboru następcy i od jego śmierci w 1994 grupa nie posiada swego rebe. Obecnie jest najszybciej rozwijającą się grupą chasydzką – liczącą ok. 200 tysięcy wyznawców na całym świecie. Sekta wyznaje kabałę.

Centrala Chabad Lubawicz mieści się w Nowym Jorku. Jedną z kluczowych figur Chabadu jest były wiceprezydent Al Gore, którego ojciec był niegdyś przyjacielem słynnego Armanda Hammera, a ten przyjacielem „Lenina” (/prezes-pis-spotkal-sie).

Dr David Duke w książce „Żydowski Suprematyzm” („Jewish Supremacism”) o Chabad Lubawicz pisze: Jako wstępne spojrzenie na żydowską supremację, można wskazać na bliskie stosunki Białego Domu w Stanach Zjednoczonych z bardzo silną, ekstremistyczną organizacją żydowską Chabad Lubawicz.

Co to jest Chabad Lubawicz? Jest to światowa ultra-ortodoksyjna żydowska organizacja ekstremistyczna, mająca członków w każdym wiodącym państwie świata. Jeśli nie jesteś zaznajomiony z tą organizacją, jej rasowa supremacja zaszokuje cię.

Chabab Lubawicz uczy, że Goje są nieczystymi, gorszymi stworzeniami, których jedynym celem na ziemi jest służba Żydom. Różni rabini Chabad twierdzą, że Żydzi mają dosłownie DNA Boga, podczas gdy Goje są „niebiańskim odpadem stworzenia.” Często uczą oni, że nie ma grzechu, a jest faktycznie słuszne, by zabić lub oszukać Goja. Niektórzy czytelnicy mogą nie chcieć w to uwierzyć, ale każde szybkie szukanie w Internecie na oficjalnych stronach Chabad i pismach wielu rabinów Chabad zawierają każde słowo, które mówię. Przekonasz się, że wszystko, co jest w żydowskiej supremacji’ jest dokładnie udokumentowane i posiada odnośniki.

Chabad i inni ekstremistyczni ortodoksyjni rabini często piszą kolumny w największej żydowskiej gazecie w Stanach Zjednoczonych, „Jewish Week”. W gazecie tej znajdują się postawy supremacyjne, które każdy przyzwoity człowiek nazwałby przerażającymi. Oto cytat:

„Co do Gojów … postawa Zalman (była): „dusze Gojów są tak zupełnie inne i gorsze. Są całkowicie złe, bez jakichkolwiek cech odkupienia,” … Jeśli każda prosta komórka ciała Żyda pociąga za sobą boskość, jest częścią Boga, to każdy jej łańcuch DNA jest częścią Boga. W związku z tym, jest coś szczególnego w żydowskim DNA. …

Jeśli Żyd potrzebuje wątroby, czy można wziąć wątrobę przechodzącego od niewinnego nie-Żyda by uratować Żyda? Tora prawdopodobnie zezwoli. Żydowskie życie ma nieskończoną wartość,” wyjaśnił. „Jest coś nieskończenie bardziej święte i unikalne w żydowskim życiu niż życiu nie-Żyda” – Chabad Lubawicz, rabin Icchak Ginsburgh w „Jewish Week”, największej żydowskiej publikacji w Stanach Zjednoczonych.

Oświadczenie to wydał główny rabin Icchak Ginsburgh sekty Lubawicz, można je znaleźć w „Jewish Week” z 26.04.1996 r. Wielu chrześcijan miałoby wątpliwości co do autentyczności tego cytatu tylko dlatego, że nie mogą wierzyć żadnemu przywódcy religijnemu faktycznie mówiącemu, że dla Żyda byłoby moralne zabicie Goja i zabranie mu wątroby. W wielu moich wykładach przedstawiam horror tego co powiedział rabin Ginsburgh, wskazując nie-Żydom wśród słuchaczy, że twierdzi on, że Żydzi mają moralne prawo do zabicia twojej matki lub ojca, syna lub córki, męża lub żony, by zapewnić wątrobę Żydowi. Zło takiego oświadczenia wychodzi po prostu poza rozumienie większości z nas, ale znowu, to oświadczenie zostało wydane w największej, najbardziej popularnej publikacji żydowskiej w Stanach Zjednoczonych (Dr David Duke, „Żydowski Suprematyzm”, Wydawnictwo Ruch Twórczy, 2013). Pisał o tym ks. dr Stanisław Trzeciak w książceGoje to bydło, czyli judaizm w praktyce”.

Rabin Owadia Josef (1920-2013), był duchowym przywódcą partii Szas wchodzącej w skład koalicji rządzącej Izraelem. W przemówieniu w synagodze oznajmił, że „goje rodzą się po to, bydłu służyć Żydom”. – Po co goje są tak naprawdę potrzebni? Będą pracować, będą orać, będą zbierać plony. My zaś będziemy tylko siedzieć i jeść jak panowie – Potem porównał osoby, które nie są Żydami do… zwierząt pociągowych pisze „Rzeczpospolita” (szokujace-slowa-rabina-goje-jak-zwierzeta).

27 listopada 2008 r. agenci Federalnego Biura Śledczego (FBI) wtargnęli do głównej siedziby żydowskiej organizacji Chabad-Lubavitch w nowojorskiej dzielnicy Brooklyn, okazując nakaz rewizji – informuje jednozdaniowy komunikat jednej z agencji informacyjnych (COL), niestety nie podjęty przez ogólnoświatowe serwisy informacyjne i dostępny jedynie po hebrajsku. Opinii publicznej nie są do tej pory znane motywy […] (http://www.bibula.com/?s=chabad).

Synagoga chasydów z Chabad-Lubawicz znajduje się w Warszawie. Reprezentuje ona chasydzki nurt judaizmu. Inną tego typu synagogą w Polsce jest Synagoga Izaaka Jakubowicza w Krakowie. W czerwcu 2007 roku Gmina Wyznaniowa Żydowska w Krakowie wydzierżawiła synagogę grupie chasydzkiej Chabad-Lubawicz, która przystosowała ją dla celów kultowych. W jednym z mniejszych pomieszczeń otwarto sklep z produktami koszernymi.

Chabad Lubawicz w Polsce

W Polsce 17 kwietnia 2008 r. prezydent Izraela, Szymon Peres spotkał się z przedstawicielami ruchu Chabad-Lubawicz, z rabinem Szalomem Stamblerem na czele w Pałacu Prezydenckim. Prezydent Peres, któremu towarzyszyli przedstawiciele ambasady Izraela w Polsce, nakreślił ostatnią literę w słowie „Izrael” w nowym zwoju Tory, która wkrótce została przeniesiona do synagogi Chabadu.

16 sierpnia 2017 r. członkowie Chabad Lubawicz spotkali się z Jarosławem Kaczyńskim. Polską rządzi żydowska sekta Chabad Lubawicz poprzez figuranta Morawieckiego (Stanisław Krajski, „Masoneria polska 2018).

Na szczytach władzy w Polsce, zwłaszcza obecnie, jest wielu członków sekty Chabad Lubawicz, poczynając od bardzo wpływowego „kierowcy z tylnego fotela” Johny Danielsa.

PZU to jedna z największych spółek kontrolowanych przez skarb państwa. Fundacja PZU jest sponsorem żydowskiej sekty Chabad Lubawicz w Polsce – na oficjalnej stronie koszernego tworu znajduje się informacja „Strona internetowa Chabad Lubawicz oraz pracownia multimedialna powstały dzięki wsparciu: Fundacja PZU” (polin-fundacja-pzu-sponsorem-zydowskiej-sekty).

Mesjanizm

Podobnie jak w przypadku innych grup chasydzkich, członkowie Chabad Lubawicz żyją nadzieją, że ich rebe byłby Mesjaszem. Sam Schneerson rozmawiał z teściem, jako Mesjaszem swojego pokolenia. Ponadto Chabad rebe często mówił z pasją o przyjściu odkupienia i rychłym przybyciu Mesjasza. Od śmierci Rebego, są tacy, którzy trwają w przekonaniu, że Schneersohn po śmierci nadal jest Mesjaszem, czasami mówią o tym bardzo głośno. W większości członkowie Chabad Lubawicz wierzą, że Schneersohn został wskrzeszony, natomiast inni głoszą, że Schneershn umarł,.

Zgodnie z nauką „Tanji”, po przyjściu Maszjacha lub Mesjasza, w którym chabadczycy widzą siódmego rebe Menachem Mendel Schneersona, bóg zniszczy trzy klipy, i zginą te wszystkie narody świata, które jedzą nieczyste zwierzęta.

Kabała

W haśle „Kabała” zamieszczonym w „Polskim Słowniku Judaistycznym” czytamy: „W XVII w. Polska stała się terenem ekspansji ruchu sabataistycznego, który należy uznać za gorzką lecz znaczącą próbę realizacji kabalistycznej idei ekumenicznej (…). W XVIII w. tu właśnie rozwinęła się fascynująca odmiana kabały, zwana chasydyzmem, dzięki której idee kabały przekształcone i twórczo rozwijane przetrwały do dziś”. Prekursorem był tu Elizabeth Cewi, kabalista, który miał liczne kontakty z islamskim odpowiednikiem kabały – sufizmem. Przez kabalistów, między innymi Natana z Gazy, został uznany za Mesjasza. Tym samym część środowisk żydowskich uznało, że „przestaje obowiązywać prawo żydowskie, a jedynym prawodawcą staje się Mesjasz”. Cewi zaczął „ostentacyjnie łamać prawo żydowskie”. Nauki Cewiego zapoczątkowały sabataizm, który odrzucał prawo judaistyczne i nakazywał studiować kabałę, szczególnie „Księgę Blasku” („Zohar”) i wypełniać jej wskazania. W tym momencie wśród polskich Żydów pojawił się Israel Baal Szem Tow, nazywany też, w skrócie, BeSzT, jeden z twórców chasydyzmu, który nakazał pominięcie rabinów w kontakcie z Bogiem i w interpretacji pism, zalecał kabałę, głosił panteizm, odrzucał umartwienie i ascezę, i nakazał chwalić Boga śpiewem i tańcem. Zalecał również modlitwę „ekstatyczną”, która ma prowadzić do „stanu radosnego uniesienia i zachwytu” (podobną do tej, która pojawia się we wspólnotach katolickich charyzmatyków) (chabad-lubawicz-kabala-masoneria)

Żydowscy filozofowie średniowiecza, tacy jak Majmonides (1138-1204), pogodzili judaizm z filozofią grecką. Już w młodości czytał tych greckich filozofów dostępnych w tłumaczeniach arabskich i był głęboko zanurzony w naukach i nauce kultury islamu. Podziw Maimonidesa dla komentatorów neoplatońskich doprowadził go do doktryn, których późniejsi Scholastycy nie zaakceptowali. Na przykład Majmonides był zwolennikiem teologii apofatycznej. W tej teologii próbuje się opisać Boga poprzez atrybuty negatywne. Na przykład nie należy mówić, że Bóg istnieje w zwykłym tego słowa znaczeniu; można powiedzieć, że Bóg nie istnieje.

W średniowieczu we Francji w Troyes na północy i w Narbonne na południu Żydzi założyli swoje szkoły kabalistyczne. Narbonne było europejską stolicą średniowiecznej kabały. Kabała została ukształtowana w średniowieczu pod wpływem prądów żydowsko-hellenistycznych w połączeniu z filozofią neoplatońską o zabarwieniu wschodnim. Początki Kabały jednak sięgają I wieku n.e., kiedy to upadający judaizm biblijny, pod wpływem chrześcijaństwa, znalazł chwilowy zasiłek w filozofii greckiej, a mianowicie w neoplatonizmie.

W Aleksandrii zhellenizowani Żydzi prowadzili szkoły egzegetyczne, w których zaczęto uprawiać egzegezę na wzór stoików. W odróżnieniu od Greków żydowscy egzegeci stosowali alegoryczną metodę wyłącznie do interpretacji Biblii, która uczyła wyznawców jak żyć i postępować. Natomiast Grecy interpretowali teksty filozoficzne i mitologiczne, ponieważ uczyły ich sposobu życia. Egzegeci żydowscy Arystobulus i Filon Aleksandryjski (20 p.n.e.- 50 n.e.) przyjęli alegoryczną metodę od greckich uczonych głównie od Kallimacha i Kalistrata. W działalności żydowskiej, która zamieszkiwała Aleksandrię przejawił się również neopitagoreizm. Dotyczy to głównie Filona, który był przedstawicielem grecko-żydowskiej filozofii synkretycznej, w której łączył elementy filozofii Platona i stoicyzmu. Tradycje Filona w neopitagorejskim sensie kontynuował w II w. n.e. Saturnin z Antiochii. Wcześniej, gdyż w II w. p.n.e. Arystobulus należał do szkoły pitagorejczyków. Szczególnie zajmował się liczbami, które były dla niego symbolami (Jerzy Hejmer, „Aleksandria czasów Orygenesa”, Meander, PWN, Warszawa 1986).

Z połączenia filozofii pitagorejczyków z interpretacją platońskiego państwa „doskonałego” na kanwie religii perskich magów rozwinął się neopitagoreizm.

Zmieszawszy idee platońskie z elementami religii wschodnich, usiłowali wykazać, że zabobon, magia i każdy przesąd, nie tylko znajdzie w nim wygodne dla siebie miejsce, ale nawet usprawiedliwienie. Pitagorejczycy posiadali wiedzę tajemną.

Do tej wiedzy zaliczyć należy nauki o reinkarnacji, sposób dochodzenia do poznania praw, które rządzą światem i ludźmi, zajmowanie się niewidocznymi siłami oraz okultyzmem, praktykowali magię. W jej zakres wchodziło panowanie nad zjawiskami przyrody, wywoływanie nadzwyczajnych wrażeń i skutków przy pomocy sił tajemnych, rzucanie i odczynianie uroków, ale przede wszystkim ujarzmianie woli osób drugich. Hebrajscy uczeni twierdzą, że kabała reprezentuje ukrytą mądrość, wykraczającą poza granice pism. Znajdują się w niej informacje o przeszłych i przyszłych istnieniach.

Neopitagorejczycy penetrowali w II w. kulturę duchową chrześcijan. Ich dziełem jest „Ewangelia Prawdy”, „Apokryficzne list Jakuba”, Ewangelia Tomasza”, „Ewangelia Judasza” oraz 48 innych gnostycznych ksiąg.

Kabała więc, która jest uważana przez Żydów za najlepszą i niewzruszoną podstawę wszelkiej magii ma swoje źródło w neopitagoreizmie, ale też w neoplatonizmie.

„Sefer ha-Bahir” („Księga Światła Ukrytego” lub „Księga Światłości”) jest jednym z podstawowych tekstów kabalistycznych. Tradycja żydowska przypisuje go tanaicie z II wieku, Nachanji ben ha-Kana. Faktycznie jednak został on zredagowany w Prowansji pod koniec XII wieku. Jako jego autora dawniej podawano działającego w tym środowisku Izaaka Ślepego, obecnie jednak uważa się, że autor pozostaje nieznany. Jest kompilacją wątków pochodzących z czasów gaonów opracowaną w formie midraszu. Wiele zawartych w nim treści ma charakter nieortodoksyjny. Porusza, między innymi, kwestie symbolicznej wykładni liter alfabetu hebrajskiego i ich związku ze stworzeniem świata. W swej treści odwołuje się do „Sefer Jecira”. W księdze pojawia się koncepcja dziesięciu sefirot, trzech wyższych i siedmiu niższych, skojarzonych z przykazaniami Dekalogu. Pojawia się w niej również żeński aspekt Boga, dziesiąta sefira szechina. „Sefer ha-Bahir” zawiera również pierwsze koncepcje idei wędrówki dusz, zwanej od XVI wieku gil gul (poniżej).

Szymon bar Rabban Szimon bar Jochaj; znany pod akronimem Raszbi lub także krótko Jochaj (100-160), rabin, czynny w II wieku. Miszna często określa go po prostu mianem „Rabin Szymon”. Był słynnym tannaitą, uczniem rabina Akiby ben Josefa. Tradycja przypisuje mu autorstwo księgi Zohar, która do dnia dzisiejszego pozostaje podstawowym tekstem żydowskiej mistyki i kabały..

Zohar („Księga blasku”) jest to mistyczny komentarz do Tory, Pieśni nad Pieśniami i Księgi Rut, powstały w XIII w. Jest napisany po aramejsku i hebrajsku. Dzieło spisał prawdopodobnie Mojżesz z Leonu, ale zawiera ono także fragmenty wcześniejszego pochodzenia. Poza komentarzami do wspomnianych ksiąg zawiera rozważania, interpretacje „halachy”, traktaty o chiromacji i fragmenty filozoficzno-mistyczne. Do dnia dzisiejszego pozostaje podstawowym tekstem żydowskiej mistyki i średniowiecznej kabały.

Neoplatonizm – z wielości do jedności

Do Kabały przeniknęły idee pitagorejskie, neoplatońskie i gnostyckie, skutkiem czego Kabała zaczęła być oskarżana o odchodzenie od monoteizmu. Powstała między III a VI w. n.e. Księga Stworzenia (Sefer Jecira), która wyznaczyła podwaliny nowożytnej Kabały, opisuje m.in. stworzenie świata na sposób neoplatoński. Zamiast stworzenia „ex nihil” postuluje ona istnienie „Ain Sof” – niepoznawalnego Absolutu, który emanuje z siebie pośrednie duchowe sfery (Sefiry), z których tworzy się materialne uniwersum. Bóg uznawany jest w niej nie za Stwórcę, a za „pierwotną przyczynę” Stworzenia – niektórzy kabaliści tego okresu uznawali istnienie archanioła Metatrona (odpowiednika gnostyckiego Demiurga) – bożego agenta stwarzającego świat i wikłającego się w materię (a więc skalanego nią). Jest charakterystyczne, że te obce na gruncie Judaizmu nurty zostały objaśnione przy pomocy uświęconych liter hebrajskich, z których uczyniono mistyczne ścieżki do oświecenia. Jest ona głównym źródłem kabalistów.

„Sefer Jecira” wprowadziła ideę uniwersalnego Absolutu w miejsce Boga rozumianego jako władca Izraela.

Kolebką neoplatonizmu była Aleksandria, gdzie w tym duchu prowadził wykłady Ammonios Sakkas (175–242 r. n.e.). Jego uczniem był Plotyn (203-269 r.), który w swoich fantastycznych rojeniach dopuszczał nie tylko możliwość, lecz i rzeczywistość magii, a medycynę próbował przeciągnąć w sferę teozofii. Plotyn był odnowicielem filozofii Platona. Cechą charakterystyczną neoplatonizmu jest połączenie idei platońskich ze stoicyzmem, orfizmem oraz z pewnymi ideami religijno-mistycznymi. Filozofia neoplatońska traktuje ten świat jako odbity, więc narzuca konieczność stosowania symboli, jako jedynego języka przekazu.

Według neoplatonizmu, wszechświat jest pewną całością, składającą się z wielu stopni bytu, uszeregowanych hierarchicznie. Poprzez materie nieożywioną, świat roślinny i zwierzęcy, dochodzimy do człowieka, który stoi na granicy świata materialnego i duchowego. Ponad człowiekiem znajdują się stopnie bytu duchowego, na którego najwyższym szczeblu znajduje się tajemnicza, nierozpoznawalna istota, której celem jest jedność. Jest ona identyczna z Bogiem. Jedność jest doskonała, wielość jest niedoskonała. Poprzez ducha i duszę świata dochodzimy do z jedności do różnorodniejszej wielości, która jest coraz bardziej niedoskonała; od doskonałego ducha, poprzez duchy mniej doskonałe do duszy ludzkiej i wreszcie do materii. Etycznym celem człowieka jest połączenie się z Bogiem. Osiąga się je przez odwrócenie się od wielości, a zwrot do Boga, prze co przezwyciężamy w swej duszy wielość, poznając Boga, ale nie za pomocą poznania pojęciowego, lecz intuicyjno-mistycznego.

Inaczej mówiąc, jedność jest doskonała (dobra), wielości jest niedoskonała (zła). Z jedności, która była na początku, świat doszedł do różnorodności. Należy się odwrócić od tej wielości i powrócić do jedności, gdyż ona jest podstawą i przyczyna wszystkiego, z której jest wszystko, i która jest we wszystkim, uduchowiona i uduchowiająca. Rozwija się w nieskończoność powstających i ginących światów. Ze stanowiska egoizmu narodowego, państwa wznoszą się do szerszego ujęcia, według tych nauk, wskutek natchnienia i zapału. Wielość to państwa, narody, rasy i religie. Nauki te pochodzą od Plotyna, a w XV w. rozwinął je Giordano Bruno, który był neoplatonikiem. W 1600 r. po siedmioletnim procesie został spalony na stosie za herezje. Globalizm opiera się na platonizmie, neoplatonizmie, pitagoreizmie (Orfizm), neopitagoreizmie i innych doktrynach filozoficznych.

Porfiriusz (233-304), grecki filozof, uczeń Plotyna, rozwinął jego nauki. Był zaciekłym przeciwnikiem chrześcijaństwa i obrońcą religii pogańskich. Z 15 ksiąg jego dzieła „Adversus Christianos” (Przeciw chrześcijanom)) zachowały się jedynie fragmenty. Natomiast Jamblich, zm. ok. 330 r. n.e, uczeń Porfiriusza, filozof neoplatoński, nad świątynią neoplatonizmu osadził sklepienie, na którym dumnie zasiadłszy, ogłosił się kapłanem i obiecywał światu rozwiązać najgłębsze tajemnice.

Reinkarnacja

Kabaliści wierzą w reinkarnację, której doktryna jest wyłożona w Gilgul a właściwie „gilgul neszamot”. Jest to żydowska doktryna metempsychozy, wywodząca się z misteriów eleuzyńskich i gnostyckich. Platon, filozof grecki, nauki o reinkarnacji głoszone przez kapłanów eleuzyńskich zmodyfikował i następnie je opisał w „Fajdrosie”. W tej formie występuje ona w kabale. W mistyce żydowskiej reinkarnacja jest obecna od XIII w, za sprawą „Sefer ha Bahir”. We wczesnej kabale uważano, że gilgul może trwać nawet tysiąc pokoleń, Zohar podaje natomiast, że jedynie trzy. Wedle doktryny giglul każda dusza z natury pragnie uzyskać doskonałość i złączyć się z Bogiem, jeśli jednak nie uda się jej to za życia, otrzymuje kolejną szansę w innym ciele. Grzesznicy, którzy za życia nie odpokutowali za swą niegodziwość w kolejnym ciele kontynuują swe oczyszczanie przez spadające na nich kary. Z kolei dusze ludzi sprawiedliwych mogą powracać celem niesienia pomocy. Kolejne wcielenie mogą służyć również wykonaniu szczególnych, rozciągniętych na wiele pokoleń zadań. Koncepcję rozwinął Chaim Vital w dziele „Sefer ha Gilgulim”. Dla niego wędrówka dusz była kosmicznym prawem. Widział w niej również metaforę żydowskiego losu – wygnania. Poszczególne dusze były dla niego tylko częściami pierwotnej duszy Adama. Wędrówkę dusz może zakończyć tylko duchowa naprawa, lub Mesjasz, sam człowiek jednak, w swej skłonności do grzechu wciąż pogarsza swój los.

W księdze „Zohar” o reinkarnacji napisano następująco: „Dusze muszą ponownie przyłączyć się do absolutnego ciała, z którego się pojawiły. Lecz, aby tego dokonać, musza rozwinąć wszystkie doskonałości, których zarodek został w nich zasiany, a jeśli nie spełnią tego warunku w ciągu jednego życia, muszą rozpocząć drugie, trzecie, i tak dalej, aż spełnią warunek, który pozwoli im połączyć się z Bogiem. Kabaliści wyobrażenie o Bogu mają neoplatońskie i ukazują go jako En-Sof „Nieskończonego” i całkowicie transcendentnego, niedostępnego ludzkiemu poznaniu i emanującego siebie sferycznie aż do najniższych głębi kosmosu. Według Powszechnej Encyklopedii Żydowskiej chasydzi są wyznawcami reinkarnacji.

Depopulacja ludności świata według Chabad Lubowicz

Henryk Pająk, pisarz i wydawca kilkudziesięciu książek o tematyce narodowej, jeden z pierwszych w III RP piszących o niewygodnych kwestiach stosunków polsko-żydowskich oraz o zbrodniach banderowców, m.in. wydał wspomnienia płk. Stanisława Żochowskiego z Australii, byłego szefa Sztabu Narodowych Sił Zbrojnych pisze tak o sekcie w książce „Ostatni transport do Katynia”:

– Jej istotą jest agresywny, wojowniczy ekstremizm na rzecz żydostwa oparty na podstawach talmudyzmu, co można nazwać szczególnym rodzajem geopolityki. Dobitnie o tym pisze rabin Eduard Hodos – zwierzchnik charkowskiej społeczności żydowskiej, nieprzejednany rzekomo przeciwnik sekty Chabad Lubawicz.

Ujawnia on niedostępną dla gojów wewnętrzną sytuację w tej sekcie, rozpoznaną przez niego już w latach dziewięćdziesiątych, kiedy Chabad rozpoczął energiczną penetrację Rosji. Pamiętamy, jak to żydomasoński Klub Rzymski w 1968 roku zaplanował zmniejszenie populacji ludzkiej do połowy, a „przydział” dla Polski ustalono na 15 milionów tubylców.

Tymczasem Chabad Lubawicz domaga się redukcji populacji ludzkiej do 600 milionów gojów, podczas gdy łączna liczba samej diaspory żydowskiej jest oficjalnie szacowana na około 13 milionów, ale nie brak szacunków podwajających tę liczbę. Biorąc pod uwagę to, że ortodoksyjni Żydzi rozmnażają się tylko nieco wolniej niż króliki, to Chabad Lubawicz komponuje takie proporcje gojów do Żydów, że Żydów będzie na Ziemi około 15 milionów, a gojów tylko około 600 tysięcy, czyli kilkadziesiąt razy mniej niż Żydów. [Depopulacja świata.

Chabad Lubawicz posiada tajne wpływy w super elitarnym „Komitecie 300” i poprzez niego buduje zręby tego „holokaustu” ludzkości. Ludobójcze, ekstremistyczne ideologie Chabadu wspierane przez żydowską finansjerę i agresywny rasistowski syjonizm, staną się śmiercionośne dla 99 procent populacji ludzkości. Na zewnątrz, w rozmowach z gojami, chabadyści łaskawie podwyższają liczbę mających przetrwać gojów do jednego miliarda, ale prywatnie mówią o 600 tysiącach gojów. Z tego tylko około 20 tysięcy powinno cieszyć się względną wolnością, dobrobytem i czystym środowiskiem. Chabad jako już teraz dominująca siła diaspory żydowskiej, ustawia siebie na szczycie piramidy elit żydowskich, bo goje w ogóle się nie liczą (prezes-pis-spotkal-sie-zydowskimi-liderami).

Stanisław Bulza

============

Za:   organizacja-ekstremistyczna-chabad-lubawicz

=================================

Synagoga Chabad Lubavitch, 770 Eastern Parkway, Brooklyn, Nowy Jork [Chabad Lubavitch World Headquarters]

====================

Centrum Menora w Dniepropetrowsku

Potężny budynek o kształcie menory na Ukrainie symbolem dominacji Chabad-Lubawicz.[uzup.: dużo zdjęć]

Potężny budynek o kształcie menory na Ukrainie symbolem dominacji grupy Żydów Chabad-Lubawicz.

13 lipca 2018 o-ksztalcie-menory-symbolem-dominacji

 Tak wygląda Centrum Kulturalne Menora, które  zostało otworzone w październiku 2012 r. Jest to nowoczesny budynek składający się z siedmiu segmentów o wysokości sześciu, jedenastu, szesnastu i dwudziestu jeden pięter,  o łącznej powierzchni około 50 000 metrów kwadratowych. Liczba segmentów budynku odpowiada liczbie ramion menory. Jest to największy na świecie ośrodek społeczności żydowskiej.

Ester Katz szacuje liczbę Żydów w Dniepropetrowsku na 50.000-60.000 osób.

Widzimy jaki wpływ na Francję, Anglię, Niemcy mają muzułmanie.

Nie sposób przeoczyć wpływu Lubawiczów na Ukrainę…….

Co jest interesujące w tym budynku będącym podróbką menory mieści się między innymi:

  • centrum Informacyjne,
  • biuro podróży,
  • ekskluzywny sklep z chałatami szytymi przez najdroższych krawców,
  • sklep z pamiątkami.

Święte z nieświętymi….

Budowa Centrum Menora została sfinansowana przez dwóch żydowskich przedsiębiorców Giennadija Bogolubowa przewodniczącego gminy żydowskiej Dniepropetrowska oraz Igora Kołomojskiego przewodniczącego Zjednoczonej Żydowskiej Wspólnoty Ukrainy oraz gubernatora obwodu Dniepropetrowskiego.

==================== 

Chabad-Lubawicz (hebr. חסידות חב”ד) – grupa chasydów powstała przed 250 laty, pod koniec XVIII wieku w rosyjskiej miejscowości Lubawicze (ros. Любавичи, Lubawiczi na terenie obecnego rejonu rudniańskiego obwodu smoleńskiego), założona przez rabiego Szneura Zalmana. W swej historii Chabad-Lubawicz miało 7 rebe wywodzących się z jednej dynastii. Ostatni i uważany dość powszechnie za najwybitniejszego Menachem Mendel Schneerson zaniechał wyboru następcy i od jego śmierci w 1994 grupa nie posiada swego rebe.

Obecnie jest najszybciej rozwijającą się grupą chasydzką – liczącą ok. 200 tysięcy wyznawców na całym świecie. Znana jest z licznych akcji misyjnych wśród Żydów.

Chabad-Lubawicz zachęca osoby o żydowskich korzeniach, ale nieposiadające żydowskiej matki, do konwersji na judaizm.

————————–

Nazwa Chabad hebr. חב”ד (Ch-B-D) jest hebrajskim akronimem trzech hebrajskich słów zwanych sefirami, wchodzących w skład kabalistycznego Drzewa Życia[1]:

  • Chochma (hebr. חכמה) – druga sefira, określenie oznaczające mądrość,
  • Bina (hebr. בינה) – trzecia sefira, określenie oznaczające zrozumienie,
  • Daat (hebr. דעת) – jedenasta sefira, określenie oznaczające wiedzę.

Chasydzi z Chabad-Lubawicz mają swoją synagogę w Warszawie.

 Poniżej chasydzi Lubawicz, Kaczyński i słynny Daniels – wojewoda polski Izraela.

Lubawiczowie i Wałęsa;

Lubawiczowie i Bush

Jakby ktoś myślał, że Putin nie ma wpływu na Ukrainę:

Tusk i Lubawiczowie:

Tak żebyście wiedzieli, że Polski nie ma już dawno. Jesteśmy województwem Izraela i trzeba się z ta myślą niewoli oswoić.

” Gdy Rabbi Sholom Ber Stambler wręczył Donaldowi mezuzę z intencją, aby chroniła jego i jego dom (mezuzę zawiesza się na na zewnętrznej prawej framudze drzwi), a potem chciał ją trzymać w ozdobnej szkatułce, żeby nie przeszkadzała premierowi w dalszej drodze i przeżywaniu świętych dla judaizmu miejsc – p.Tusk nie oddał jej, powiedział, że będzie ją sam niósł”

https://www.salon24.pl/u/wawel/761783,zydowski-dziadek-d-tuska-podaje-izraelska-agencja-izrael-national-news-arutz-sheva?fb_comment_id=1351978104873125_1352015988202670#f3b623e491f4c5c

Poniżej pastor Olechnowicz  liderów ruchu Polska dla Jezusa powiedział do Żydówki Hanny:

Pastor wskazuje w niej na mesjańską misję Polski i Polaków, którą będzie można zrealizować dopiero pod przewodnictwem nowych, wybranych przez Boga przywódców. Jego zdaniem wybrańcami z pokolenia Dawida jest właśnie Platforma – Donald Tusk i Bronisław Komorowski, którzy po zakończeniu starej epoki katastrofą smoleńską, poprowadzą Polskę do odnowy i jedności.

18 września 2010 roku podczas Konferencji Krajowej Ruchu Polska dla Jezusamówi o tym otwarcie:

Bóg dał naszemu narodowi, nie boję się tego powiedzieć, przywódców o sercu Dawida. To nie jest deklaracja polityczna, to jest deklaracja duchowa. Kiedy Dawid został królem, bo Bóg tak chciał, to nie była polityka, to było Królestwo Boże, które przychodzi. Bóg dał temu narodowi przywódców o sercu Dawida. I Kościół, najlepszą rzecz, jaką może zrobić, to ich błogosławić. Nie wszystko musimy rozumieć i nie wszystko musimy wiedzieć, nie wszystkiego musimy być świadkami. Troszkę czasami trzeba zaufać temu, co Bóg wkłada w wasze serca. Zaufajcie nam. Jedyna rzecz, którą mamy zrobić w tym okresie, to modlić się i błogosławić”

https://wpolityce.pl/polityka/204838-ty-nie-jestes-juz-wiecej-hanna-ty-jestes-jozef-jaki-duch-oswieca-gronkiewicz-waltz-dlaczego-poslusznie-wykonuje-polecenia-lewakow-i-liberalow

Dlatego uważam, że wszelkie polityczne ruchy wolnościowe nie mają sensu. Żydzi są wszędzie i przy takiej niemocy dopiero sobie uświadamiam, jak potężne i niezniszczalne jest Królestwo Niebieskie. Jest niezniszczalne ponieważ nie ma granic ziemskich, nie ma wpływu żaden żydowski polityk. Nawet jeśli kościoły przepełnione są Żydami, to i tak wspólnotą Królestwa Bożego jest wspólnota w Duchu Bożym, a tutaj agentów nie ma.

Podobne tematy:

Zaktualizowane: 13 lipca 2018

================================

https://sztetl.org.pl/pl/tradycja-i-kultura-zydowska/europa-srodkowo-wschodnia/dwadziescia-jeden-pieter-menory

=======================================

geopolityka : Chabadyści uważają Menahema Schnersona, urodzonego w Dniepropietrowsku, za Żydowskiego Mesjasza. Centrum Menora wybudowano właśnie w celu umożliwienia jego ponownego przyjścia na Ziemię. 

W mieście Dnipro ma nastąpić ponowne przyjście Żydowskiego Mesjasza, wyczekiwane przez najbardziej prężną i wpływową organizację żydowską na Ziemi.