Sokółka – ks. kan. Stanisław Gniedziejko: Cud eucharystyczny wciąż trwa

Sokółka – ks. kan. Stanisław Gniedziejko: Cud eucharystyczny wciąż trwa

3 czerwca 2021

09:39

Wicekustosz sanktuarium Najświętszego Sakramentu w Sokółce oraz świadek cudu eucharystycznego z 2008 roku, ksiądz kanonik Stanisław Gniedziejko podkreśla, że ”cud eucharystyczny przemiany Hostii w Ciało Chrystusa wciąż trwa”. Kościół katolicki obchodzi dziś Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa.

Boże Ciało jest jednym z głównych świąt obchodzonych dla uczczenia Jezusa Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Były proboszcz parafii pw. świętego Antoniego Padewskiego w Sokółce, zaznacza, że, gdy przygotowujemy się do uroczystości Bożego Ciała, nasze myśli koncentrują się na Eucharystii.

– Na żywej obecności Jezusa Chrystusa, który powiedział „Oto Ja Jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata.” Pozostał z nami, by dalej realizować Boży plan zbawienia poprzez spotkania z człowiekiem: w modlitwie, we mszy świętej, w nabożeństwach, w adoracjach – wciąż do nas mówi: ”Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” przytacza słowa Jezusa ksiądz Stanisław Gniedziejko. – Prawda o Bożej Opatrzności jest różnorodnie przyjmowana, dlatego Pan Jezus przychodzi do nas poprzez znaki – dodaje ksiądz kanonik z Sokółki.

– Takim znakiem jest cud eucharystyczny w Sokółce. Badania patomorfologiczne potwierdziły, że ten znak, który się pokazał na konsekrowanej małej Hostii, to jest tkanka mięśnia sercowego człowieka w agonii. Ten Sokólski znak jest potwierdzeniem, że Eucharystia to prawdziwe Ciało i prawdziwa Krew Jezusa Chrystusa. To rzeczywista obecność Jezusa Chrystusa pod postaciami Chleba i Wina– wyjaśnia świadek cudu eucharystycznego w Sokółce.

– W ten szczególny dzień dziękujemy Jezusowi Chrystusowi, że spełnia w sakramentach świętych Boży plan wobec człowieka – dodaje duchowny. – Chcemy oddać Jezusowi Chrystusowi należny hołd i uwielbienie za ten dar miłości objawionej w Eucharystii. Chcemy wyznać wiarę […] w tę Bożą prawdę. Kościół ustanawia ten szczególny dzień dla uwielbienia Chrystusa, podziękowania Jemu za obecność oraz wyznania wiary w żywą obecność Jezusa Chrystusa- podkreśla były proboszcz parafii pw. świętego Antoniego Padewskiego w Sokółce.

Cud Eucharystyczny w kościele św. Antoniego w Sokółce związany jest z [uwidocznionym ] przemienieniem Hostii we fragment ludzkiego serca. Objawienie jest pierwszym w Polsce cudem eucharystycznym, dotychczasowe objawienia związane były z Maryją.

Cud miał miejsce w 12 października 2008 roku. W czasie, gdy udzielano Komunii Świętej, podczas porannej mszy w kościele św. Antoniego, jeden z komunikantów upadł na stopień ołtarza. Zgodnie z procedurą kościelną, hostia została umieszczona w naczyniu liturgicznym i w celu rozpuszczenia zalana wodą. Zgodnie z liturgią, rozpuszczony komunikant nie jest już Ciałem Zbawiciela, którym stał się podczas przemienienia na mszy świętej. Zalaną wodą Hostię przeniesiono do sejfu w kościelnej zakrystii. Po dwóch tygodniach na nierozpuszczonej wciąż Hostii, w Jej środku powstała krwista plamka. Wydarzenie zaczęła badać komisja kościelna oraz niezależni profesorowie medycyny, stwierdzając, że czerwonobrunatna plamka na Hostii to fragment serca ludzkiego w stanie agonalnym.

Komunikant, który upadł na schodek ołtarza w kościele św. Antoniego w Sokółce stał się widoczną przemianą Hostii w Ciało Chrystusa. 2 października 2011 roku w kościele w Sokółce odbyły się uroczystości przeniesienia cudownej Hostii z plebanii do przygotowanego specjalnie miejsca w kościele. Od tego czasu, przed cudownie objawioną Cząstką Ciała Pańskiego w Hostii, modlą się pielgrzymi z całego świata.

Ogólnomiejskie uroczystości Bożego Ciała rozpoczną się o godz. 10-tej Mszą św. przed archikatedrą Białostocką. Eucharystii przewodniczył będzie Abp Senior Edward Ozorowski, a homilię wygłosi biskup Henryk Ciereszko.

Po Mszy św. odbędzie się tradycyjna procesja Eucharystyczna ulicą Rynek Kościuszki i Lipową do kościoła św. Rocha. Poprowadzi ją bp Henryk Ciereszko. Uroczystość zakończy się błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem.

Msza św. będzie transmitowana na kanale YouTube ArchiBial MEDIA.

Cuda Eucharystyczne – wołanie o nawrócenie i przypomnienie o Jego realnej obecności.Czemu wiara polskich katolików słabnie ?

Cuda Eucharystyczne – wołanie o nawrócenie i przypomnienie o Jego realnej obecności.

Czemu wiara polskich katolików w rzeczywistą obecność Pana Jezusa w Eucharystii słabnie ?

Adam Białous cuda-eucharystyczne

Tegoroczne przeżywanie uroczystości Bożego Ciała powinno być przez nas wzbogacone świadomością dotyczącą Cudów Eucharystycznych, które w ostatnich latach miały miejsce w Polsce. To co stało się w Sokółce i Legnicy, a być może jeszcze w kilku miejscach naszego kraju (badania trwają) nie może być przez nas niezauważone. Cuda Eucharystyczne mają wzmocnić naszą wiarę w prawdziwą obecność Chrystusa pod postaciami chleba i wina, która dokonuje się w czasie Mszy Świętej.

=================================

Jeżeli wiara nas Polaków ma być wzmocniona, to może warto zadać pytanie jaka obecnie jest nasza wiara? I  czy wiara w narodzie rośnie, czy słabnie? Aby szukać odpowiedzi na to pytanie, sięgnijmy do kościelnych statystyk. Z ostatnich badań tzw. dominicantes, przeprowadzonych w roku 2022, wynika że w niedzielnych Mszach Św. uczestniczyło w ubiegłym roku niecałe 30 procent katolików. Jeszcze w 2019 roku, czyli przed tzw. pandemią COVID-19, ten wskaźnik wynosił 36,9 procent. Najwyższy wskaźnik dominicantes był w roku 1990  i wynosił 50,3 %. Widzimy więc, że „różowo” nie jest. A niski procent katolików biorących udział w niedzielnej Mszy Świętej świadczy również o tym, iż wiara przynajmniej 70 % polskich katolików w rzeczywistą obecność Chrystusa w Hostii jest mizerna. Gdyby w nią wierzyli, biegliby (przynajmniej) w niedziele na Mszę Świętą.

Kryzys wiary w Polsce pokazują też dane CBOS. Według nich od marca 1992 roku do czerwca 2022 roku odsetek osób dorosłych określających się jako wierzący, spadł z 94 do 84 procent, a podejmujących praktyki religijne regularnie, takie jak m.in. modlitwa (raz w tygodniu lub częściej) z blisko 70 procent do niemal 42 procent. Jednocześnie wzrósł odsetek niepraktykujących (nie modlą się, nie uczestniczą w żadnych nabożeństwach) – z niespełna 9 do 19 procent. Praktyki religijne porzucają najczęściej mieszkańcy wielkich miast (37 proc.), częściej młodzi (nastolatkowie) niż osoby starsze (odpowiednio 38 proc. wobec 13 proc.)

Jak wynika z tych statystyk wiara polskich katolików w rzeczywistą obecność Pana Jezusa w Eucharystii słabnie. Może to być również wynikiem nieznajomości Pisma Świętego.  Do czytania Pisma Świętego, przynajmniej raz w roku, przyznaje się zaledwie 19,2 procent Polaków. A to właśnie w Ewangelii jest napisane „To jest Ciało moje… To jest Krew moja… To czyńcie na moją pamiątkę”. Słowa Chrystusa wypowiedziane podczas ostatniej wieczerzy, a powtarzane przez kapłana podczas każdej ofiary Mszy Św.

Może właśnie z powodu słabnięcia wiary w polskim narodzie, który swoją drogą jest dziś od niej odciągany przez wyjątkowo wiele toksycznych ideologii, jest powodem Bożego wołania do nas poprzez Cuda Eucharystyczne. Bowiem autentyczne Cuda Eucharystyczne odsyłają wiernych do udziału w sercu naszej modlitwy, czyli do Eucharystii, w której prawdziwie, rzeczywiście i substancjalnie jest obecny Chrystus. Przy tym Cuda Eucharystyczne nic cudownej przemianie chleba w Ciało Chrystusa, a wina w Jego Krew, co ma miejsce podczas każdej Mszy Św., nie dodają. Nie ulepszają tej Boskiej Tajemnicy, a jedynie odsłaniają przed naszymi zmysłami, to co od czasu pierwszej Eucharystii w Wieczerniku, aż do dziś na ołtarzach naszych kościołów podczas Mszy św. się dzieje.

Mają nam również przypomnieć, że jest inny świat, świat Ducha. Raj, w którym czeka na nas Bóg. Cuda sygnalizują nową jakość nadchodzącej rzeczywistości, zapowiadają nowe stworzenie, odkupioną cielesność, uczestnictwo w chwale uwielbionego Ciała Chrystusa. Mistyczne Ciało Chrystusa, które spożywamy podczas Komunii, jest dla nas pokarmem na życie wieczne. To właśnie uświadamiają nam Cuda Eucharystyczne. Uświadomić nam również powinny, że bez tego duchowego pokarmu, możemy mocno osłabnąć w wierze i nie mieć siły dojść tam, gdzie nas Bóg woła.

Cuda Eucharystyczne, a również uroczystość Bożego Ciała, są też przesłaniem dla nas, abyśmy nie zapomnieli o tym, jak wielką cenę musiał zapłacić Bóg za nasze grzechy, abyśmy mogli prawdziwie żyć. Relikwie cudu są przejmującym znakiem męki i wyniszczenia Chrystusa z miłości ofiarnej do ludzi. Naukowcy, patomorfolodzy, którzy badali relikwie powstałe wskutek Cudów Eucharystycznych w Sokółce oraz w Legnicy, zgodnie stwierdzili, że są to „mięśnie serca ludzkiego, będącego w agonii”. Jeden z badaczy Hostii z Legnicy zaznaczył „Na obrazie wyraźnie wyodrębniono włókna mięśnia serca ludzkiego, mocno pofragmentowane. Taki obraz towarzyszy agonii” – powiedziała dr Barbara Engel.

Tak więc myśląc o Cudach Eucharystycznych, nie powinniśmy zatrzymywać się jedynie na zachwycaniu się niezwykłością tych wydarzeń, ale podjąć też głębszą refleksję. Ksiądz Krzysztof  Wiśniewski w jednym ze swoich artykułów poświęconych Cudowi Eucharystycznemu w Legnicy, tak oto zachęca do głębszego spojrzenia: „Konsekwentne przyjęcie tej perspektywy wyklucza takie manifestacje religijności, w których zachwyt cudownością zdarzenia eucharystycznego górowałby nad rachunkiem sumienia oraz cichą i pokorną ekspiacją za grzechy przeciwko wierze w Eucharystię”.

Uczestnicy marszu 4 czerwca zdecydowanie za “Wielkim Resetem”

Uczestnicy marszu 4 czerwca zdecydowanie za “Wielkim Resetem”

Kategoria: Archiwum, Polecane, Polityka, Polska, Ważne

Autor: CzarnaLimuzyna , 5 czerwca 2023

W ostatnią niedzielę zwyciężyła demokracja. Był to jeden z największych zrywów w obronie nie tylko tego co już było, ale tego co jest i tego co ma być. Tysiące uśmiechniętych twarzy, rzadziej skrzywionych w grymasie niezadowolenia, tysiące wymownych transparentów i flag. Święto “demokracji i wolności” pod wspólnym jednoczącym hasłem j…. PiS.

Uczestnicy marszu zdecydowanie opowiedzieli się za kontynuacją dotychczasowej linii politycznej trzeciej RP z jednym fundamentalnym zastrzeżeniem. Nie może tego robić PiS. Formacja Kaczyńskiego i Morawieckiego za dużo kradnie, a za mało wspiera nowoczesne kierunki „zrównoważonego rozwoju”.

Przeciw czemu nie zaprotestował marsz

Nie zaprotestował przeciwko zaplanowanej i realizowanej,  całkowitej likwidacji polskiego górnictwa

Nie zaprotestował przeciwko niszczeniu polskiej gospodarki z powodu absurdalnych limitów klimatycznych

Nie zaprotestował przeciwko cenzurze i prześladowaniu za poglądy ludzi normalnych, lecz przy okazji trzeba stwierdzić, że wsparł promocje środowisk „normalnych inaczej”.

Nie zaprotestował przeciwko niekontrolowanemu napływowi imigrantów, w tym przeciwko przesiedlaniu do Polski, Ukraińców.

Nie zaprotestował przeciwko gigantycznemu marnotrawstwu środków publicznych w Ratuszu rządzonym przez pana Trzaskowskiego

Nie zaprotestował przeciwko szkalowaniu dobrego imienia Polski i polskich bohaterów przez środowiska żydowskie i lewicowe

Nie zaprotestował przeciwko polityce wykonywania dyrektyw WEF, co skutkowało lockdownem w „Służbie Zdrowia”, powodując ponad 200 tys. ofiar śmiertelnych

Nie zaprotestował przeciwko wprowadzeniu na rynek wielu nieskutecznych, a także niebezpiecznych dla zdrowia i życia preparatów BiGpharmy

Nie zaprotestował przeciwko planom zniszczenia dotychczasowego rolnictwa opartego na wolnej hodowli zwierząt i wolnej uprawie naturalnych roślin, owoców

Parafrazując powiedzenie starych komunistów z PZPR, którzy wraz z młodymi zwolennikami Szkoły Frankfurckiej przybyli tłumnie na marsz – “Socjalizm tak, wypaczenia nie” – możemy podsumować

RÓŻNICUJĄC DWA ROZBIEŻNE STANOWISKA dwóch opcji politycznych

KO: Globalizm, nowy porządek, kradzież (…) zmiana przy korycie –  tak!

PiS: Globalizm, nowy porządek, kradzież (…) –  tak, zmiana przy korycie –  nie!

Poniżej, krótki filmowy reportaż z wypowiedziami uczestników.

https://youtube.com/watch?v=juDVB74WqIY%3Ffeature%3Doembed

________________________________________________________________________________________________________

Wielki Przełom !!! Kim Dzong Un zakazał popełniania samobójstw, szczególnie z głodu.

Wielki Przełom !!! Kim Dzong Un zakazał popełniania samobójstw.

kim-dzong-un-zakazal-popelniania-samobojstw

Komunistyczni przywódcy wiedzą, jak uszczęśliwiać swoich obywateli. Kim Dzong Un na przykład bardzo szybko zareagował na wzrost liczby samobójstw w Korei Północnej i zakazał odbierania sobie życia. Cyk i po problemie.

– W Korei Północnej istnieje wiele wewnętrznych czynników niepokoju, spowodowanych codziennymi trudnościami, z którymi borykają się ludzie –
powiedział rzecznik Narodowej Służby Wywiadowczej Korei Południowej.

O ok. 40 proc. wzrosła liczba samobójstw popełnianych w Korei Północnej w tym roku. W mieście Chongjin i hrabstwie Kyongsong odnotowano tylko w tym roku, który dobija przecież dopiero do połowy, już 35 samobójstw.

– Pomimo polityki zapobiegania samobójstwom, ratyfikowanej przez Sekretarza Generalnego, urzędnicy nie byli w stanie wymyślić odpowiedniego rozwiązania, która zmniejszyłoby skalę tego problemu.
Większość samobójstw była spowodowana skrajnym ubóstwem i głodem, więc nikt nie może teraz wymyślić środka zaradczego – mówi jeden z północnokoreańskich urzędników.

– W mieście Hyesan 10-letni chłopiec mieszkał z babcią po tym, jak jego rodzice umarli z głodu. Tak naprawdę jednak matka i ojciec odebrali sobie życie, jedząc trutkę na szczury –relacjonuje.

Na szczęście odpowiedni sposób na zapobieganie odbieraniu sobie życia wymyślił światły przywódca narodu – Kim Dzong Un. Komunistyczny dyktator stwierdził, że samobójstwo to „zdrada przeciwko socjalizmowi” i zakazał odbierania sobie życia.

W komunizmie wszystko jest prostsze – można zlikwidować ustawą ubóstwo, zakazać ludziom popadania w depresję i popełniania samobójstw. Na papierze można rozwiązać każdy problem!

Pozbądź się banknotów Danii, Szwecji i Norwegii. Już wkrótce ich nie wymienisz

Pozbądź się banknotów Danii, Szwecji i Norwegii. Już wkrótce ich nie wymienisz

pozbadz-sie-tych-banknotow

Zamieszanie z wymianą skandynawskich walut. Od niedawna polskie banki i część kantorów przestały przyjmować od klientów korony szwedzkie i norweskie. Powód? Banki centralne tych krajów przestały skupować swoje waluty w dużych ilościach zza granicy. To nie wszystko. Jak dowiedzieli się nieoficjalnie dziennikarze Salon24.pl już wkrótce nie wymienimy tych pieniędzy również w kantorach.

Kraje skandynawskie nie przyjmują własnych banknotów i monet

Centrale banki Danii, Szwecji i Norwegii w związku z zapisami ustawy o „przeciwdziałaniu praniu pieniędzy” zaprzestały przyjmować własną walutę narodową w gotówce od wszystkich zagranicznych banków, partnerów i kantorów. Wyżej wymienione instytucje potwierdziły te informacje na swojej stronie internetowej.

Do 15 czerwca klienci Banku Pekao S.A. będą mogli jeszcze zdeponować w nim korony norweskie. Ale tylko pod warunkiem, że posiadają konto walutowe w tej walucie.

Oficjalnie wymiany tych walut są na razie „zawieszone”. W praktyce jednak nie wiadomo czy sytuacja w najbliższym czasie ulegnie zmianie.

“Wpłaty i wypłaty dla klientów indywidualnych w koronie norweskiej (NOK) będą czasowo niemożliwe. Od 15. 06. 2023 r. czasowo w naszych oddziałach nie będzie można wpłacać i wypłacać gotówki w koronie norweskiej z powodu wprowadzania ograniczeń w obrocie gotówkowym w Norwegii” – przekazał bank w oświadczeniu prasowym.

Uspokajamy, że obsługa konta i cyfrowa wymiana walut w bankach pozostanie bez zmian. Kłopot dotyczy jedynie obrotu skandynawskimi monetami i banknotami.

Kościół w pułapce zrównoważonego rozwoju. O encyklice Laudato si.

Kościół w pułapce zrównoważonego rozwoju. O encyklice Laudato si i nie tylko.

Zawsze Wierni nr 3/2023 (226) Kościół w pułapce Mariusz Grunt

Kościół katolicki, powtarzając radykalne ekologiczne tezy, wpadł w pułapkę i nawet nie wie, że w niej tkwi!

Lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku to czasy nie tylko II Soboru Watykańskiego, ale i swoistej eksplozji ideologii lewicowej, która wtargnęła także w problematykę ochrony środowiska.

Kwestię mutowania komunizmu omówiłem szerzej w artykule „Zmutowany komunizm XXI wieku” – w numerze 214 dwumiesięcznika „Zawsze Wierni”. W niniejszym artykule skoncentruję się na problemie uwikłania Kościoła katolickiego w tzw. Agendę Zrównoważonego Rozwoju.

W 1968 r. powstał Klub Rzymski założony przez Aurelia Pecceiego, zrzeszający intelektualistów, którzy mieli się zajmować analizą problemów związanych z kryzysem środowiskowym i rozważać możliwe sposoby jego zażegnania. Klub ogłosił między innymi raporty: Granice wzrostu, Przekraczanie granic, Ludzkość w punkcie zwrotnym oraz wiele innych publikacji na temat sytuacji kryzysowej w krajach Trzeciego Świata.

Jednym z efektów otwarcia się Kościoła na świat współczesny jest bezkrytyczne przyjmowanie głównych tez wypływających z wymienionych wyżej dokumentów, co przejawia się stopniowym włączaniem do nauki Kościoła tez radykalnej ekologii, czy mówiąc szerzej – problematyki zrównoważonego rozwoju.

Laudato si bardziej przypomina manifest programowy środowisk miedzynarodowych wzywających do radykalnej obrony świata przed eko-zagładą niż jakiekolwiek inne encykliki. Jest czymś, co można umieścić na półce pomiędzy raportami Granice wzrostu a Ludzkość w punkcie zwrotnym.

Jednocześnie encyklika, tuż po jej opublikowaniu, stała się dokumentem bronionym przed wszelką krytyką merytoryczną, gdyż polemika z nią, jest odczytywana jako „atak na Kościół lub papieża Franciszka”.

Tomasz Rowiński w jednym ze swoich artykułów tak pisze o krytyce encykliki:

Ilość krytyki, jaka spadła na encyklikę Laudato si, najpierw zanim się ona ukazała, potem w kolejnych dniach po publikacji uniemożliwia właściwie nieuprzedzone spojrzenie na ten tekst. Pole zostało zaminowane i trudno poruszać się po nim, nie rozbrajając kolejno wszystkich przeszkód1.

Zwolennicy Laudato si widzą w niej encyklikę przełomu, która nauczanie Kościoła przesunie z nauczania społecznego w duchu nauczania Jezusa w kierunku ekologii zaangażowanej.

Na portalu DEON.pl znalazłem taką oto wypowiedź:

Biorąc pod uwagę zagrożenia klimatyczne, które powoli przestają być teoretycznym konstruktem, a coraz częściej dotyczą bezpośrednio każdego z nas, oraz podnoszony przez naukowców alarm, wydawałoby się, że tekst Laudato si powinien dziś być w centrum nauczania Kościoła. Nic jednak bardziej mylnego – z kościelnych ambon prędzej usłyszymy o „zagrożeniu gender i ideologią LGBT” niż przestrogę przed katastrofą ekologiczną2.

Czy rzeczywiście Laudato si należy przyjmować bezkrytycznie?

W punkcie 14. encykliki czytamy:

Globalny ruch ekologiczny ma za sobą długą i bogatą drogę, zrodził wiele grup obywatelskich, które pomogły budzić świadomość.

Odwołanie do globalnego ruchu ekologicznego musi niepokoić, gdyż oznacza przynajmniej milczącą akceptację nowego dekalogu na kamiennych tablicach, tym razem w amerykańskim miasteczku Elberton w stanie Georgia, które ustawiono w 1980 r. [por.: Kamienny monument złowrogich przykazań okultystów w Georgii. KAMIENNE TABLICE ZŁA md]

Na czterech pionowych tablicach wyryto tekst – dziesięć tajemniczych punktów, swoistych wytycznych na temat dalszego funkcjonowania świata. Treść wyrażona jest w ośmiu językach nowożytnych: angielskim, rosyjskim, hiszpańskim, chińskim, hebrajskim, arabskim, suahili i hindi.

Oto mądrości wyryte na „tablicach z Georgii”:

  1. Utrzymuj ludzkość poniżej 500 000 000, w nieustannej równowadze z naturą;
  2. Mądrze kieruj reprodukcją;
  3. Jednocz ludzkość;
  4. Kieruj się namiętnością – wiarą – tradycją – i innymi rzeczami z ważnych powodów;
  5. Chroń ludzi i narody sprawiedliwym prawem i słusznymi sądami;
  6. Pozwól wszystkim narodom rządzić i rozwiązuj problemy na forum światowym;
  7. Unikaj nieistotnych praw i bezużytecznych urzędników;
  8. Równoważ prawa prywatne z obowiązkami socjalnymi;
  9. Nagradzaj prawdę – piękno – miłość – szukaj harmonii w nieskończoności;
  10. Nie bądź rakiem dla Ziemi – zostaw miejsce dla natury.

Encyklika niestety milczy o tym, że od zarania dziejów działania na rzecz przyrody miały charakter indywidualny i oddolny, a nie globalny.

W rozdziale 21. czytamy:

Co roku wytwarzane są setki milionów ton śmieci, z których wiele nie ulega biodegradacji: odpady domowe i komercyjne, odpady rozbiórkowe, medyczne, odpady elektroniczne i przemysłowe, odpady bardzo toksyczne i radioaktywne.

I dalej w punkcie 22.:

Problemy te są ściśle związane z kulturą odrzucenia, która dotyka zarówno ludzi wykluczonych, jak i przedmiotów, które szybko stają się śmieciami.

W obu fragmentach dominuje charakterystyczne dla radykalnej ekologii uprzedmiotowienie człowieka – nie jest to już podmiot stworzony na Boże podobieństwo, ale przedmiot niszczący przyrodę. Ponadto, czy ekologizm nie pociąga za sobą wykluczenia, na przykład tych, którzy nie chcą się przesiąść, z różnych względów, do aut elektrycznych.

Co do porzucania odpadów – problem jest z goła inny: jako praktyk gospodarki odpadami obserwuję, że to aparat państwa blokuje poprzez tzw. oportunizm urzędniczy pozwolenia umożliwiające przetwarzanie odpadów. Ale niby skąd ma papież Franciszek o tym wiedzieć, skoro słucha głosu multikorporacji, a nie małych firm. To wielcy gracze zgodnie z zasadą business as usual czuwają, aby dobra konsumpcyjne szybko zamieniły się w śmieci, a śmieci nie zastąpiły surowców.

W kolejnym punkcie (23) mamy coś o efekcie cieplarnianym:

Istnieje bardzo solidny konsensus naukowy wskazujący, że mamy do czynienia z niepokojącym ociepleniem systemu klimatycznego. Temu globalnemu ociepleniu w minionych dekadach towarzyszy stały wzrost poziomu morza, a trudno go nie powiązać ze wzrostem ekstremalnych zjawisk pogodowych, pomijając fakt, iż nie można przypisać każdemu poszczególnemu zjawisku jakiejś jednej określonej naukowo przyczyny.

Nic o tym, że ocieplenie i ochłodzenie występowały naprzemiennie na przestrzeni dziejów, a wpływ człowieka na te zjawiska jest subminimalny. Na marginesie: najbardziej dynamiczny rozwój Cesarstwa Rzymskiego przypadał na okres ocieplenia klimatu.

W punkcie 32. czytamy:

Zasoby ziemi są również grabione z powodu krótkowzrocznego rozumienia gospodarki i działalności handlowej oraz produkcji. Strata puszcz i lasów pociąga za sobą równocześnie stratę gatunków, które mogłyby w przyszłości stanowić zasoby niezwykle ważne nie tylko dla wyżywienia, ale także dla leczenia chorób i wielu usług.

Równie dobrze ten fragment mógłby zostać umieszczony w biblii radykalnych ekologów Homo deus, którą napisał Yuval Noah Harari. Warto w tym miejscu dodać, że wielokrotnie na kartach Homo deus Harari obarcza chrześcijan za szkody w środowisku w następstwie wdrażania słów: „Czyńcie sobie ziemię poddaną” (Rdz 1, 28).

W punkcie 42. jakże znajomy postulat wielkich korporacji:

Musimy znacznie więcej inwestować w badania, aby lepiej zrozumieć zachowanie ekosystemów i właściwie analizować różne zmienne wpływające na wszelkie istotne modyfikacje środowiska.

Inwestować, czyli przekazywać tym wielkim kolejne środki publiczne na badania, które mogłyby zostać lepiej spożytkowane na poziomie działań lokalnych.

W punkcie 53. pojawia się termin „Siostra Ziemia”, który świadczy o przeniknięciu do nurtu radykalnej ekologii neopogaństwa. Skoro Kościół otworzył się na świat, skoro mamy Pachamamę, dlaczego nie mamy mieć Siostry Ziemi?

W punkcie 93. znajdziemy łącznik czy raczej zapowiedź encykliki Fratelli tutti:

Każdy projekt ekologiczny powinien włączać perspektywę społeczną, uwzględniającą prawa podstawowe osób najbardziej społecznie upośledzonych. Zasada podporządkowania własności prywatnej powszechnemu przeznaczeniu dóbr jest zatem uniwersalnym prawem jej użytkowania, jest „złotą regułą” zachowań społecznych oraz „pierwszą zasadą całego porządku społeczno-etycznego”.

W punkcie 120. encykliki Frattelli tutti czytamy:

Prawo do własności prywatnej może być uznane jedynie za wtórne prawo naturalne i wywodzi się z zasady powszechnego przeznaczenia dóbr stworzonych, co ma bardzo konkretne konsekwencje, które muszą znaleźć odzwierciedlenie w funkcjonowaniu społeczeństwa. Często jednak zdarza się, że prawa wtórne stawiane są ponad prawa priorytetowe i pierwotne, co sprawia, że nie mają one żadnego praktycznego znaczenia.

W Laudato si nie znajdziemy jednak wzmianki, że wielkie firmy, wzywając do radykalnych działań na rzecz środowiska i związaną z tym likwidacją własności prywatnej, zachowają własność aktywów międzynarodowych, a uspołeczni się drobną i średnią własność.

W punkcie 103. znajdziemy pean na rzecz rozwoju technologicznego: Właściwie ukierunkowana techno-nauka jest zdolna nie tylko do wytwarzania rzeczy naprawdę wartościowych, by poprawiać jakość życia człowieka, począwszy od użytecznych artykułów gospodarstwa domowego po wspaniałe środki transportu, mosty, budynki, przestrzenie publiczne.

Ponieważ nie wspomina się o niebezpieczeństwach wypływających z techno-nauki dla człowieka, dlatego warto zacytować fragment Homo deus:

Jednak w XXI wieku uczucia nie są już najlepszymi algorytmami w świecie. Opracowujemy lepsze algorytmy, które wykorzystują niespotykaną dotąd moc obliczeniową oraz gigantyczne bazy danych. Algorytmy Google’a i Facebooka nie tylko wiedzą dokładnie, jak się czujesz, lecz również wiedzą o niezliczonych innych rzeczach, o których nawet nie masz pojęcia. Wskutek tego powinieneś przestać słuchać własnych odczuć, a zamiast nich zacząć słuchać tych zewnętrznych algorytmów3.

Rozdział IV poświęcony jest ekologii integralnej. Środowiska, które z radością przyjęły encyklikę, zdefiniowały ekologię integralną jako odpowiedź Kościoła katolickiego na światowy kryzys ekologiczny i społeczny. Encyklika Laudato si odnosi się nie tylko do wzajemnych relacji między organizmami żywymi a środowiskiem nieożywionym, ale także do warunków życia ludzi i szans przetrwania społeczeństw4. Mnie jednak termin „ekologia integralna”, pomimo sformułowanej ad hoc definicji, niepokoi ze względu na przymiotnik „integralny”. Czy słyszeliście, drodzy Czytelnicy, o socjalizmie integralnym?

Wielki polski historyk idei i obrońca chrześcijaństwa Marian Zdziechowski pisał w roku 1924:

Komunizm to socjalizm integralny – bezkompromisowy, czyli nie liczący się z rzeczywistością, pędzący do celu poprzez rewolucję i zniszczenie, bo innej drogi nie ma. Rewolucja i zniszczenie są prawem natury i na tym prawie natury stoją okrutne dogmaty materializmu marksistowskiego5.

Nie bójmy się tych słów: ekologia integralna to zielona mutacja komunizmu, piękne w teorii hasła i przymus w ich realizacji dla opornych.

Bardzo ciekawy jest wątek pojawienia się w encyklice tego terminu. Czuć powiew teologii wyzwolenia, gdyż znaczący wpływ na jej treść miał nie kto inny jak Leonardo Boff. Sprawę naświetlił w jednym ze swoich artykułów publicysta Paweł Lisicki:

Znowu oddaję głos Boffowi, który opowiada o tym, na czym owo „rozszerzenie” teologii wyzwolenia polegało. A mianowicie na tym, że powszechna walka z ubóstwem i nierównościami jest też obecnie walką z wyzyskiem Ziemi i nadużywaniem stworzenia. Stwierdza też, że papież Franciszek jest wiernym czytelnikiem jego książek oraz korzystał z jego porad, szczególnie co się tyczy kwestii ekologicznych: „Poprosił mnie o materiały dla Laudato si. Udzieliłem mu rad i posłałem to, co napisałem. On to wykorzystał”6.

Znając współautora encykliki, nie możemy być zdziwieni, że w punktach 216–221 Laudato si pojawia się kwestia nawrócenia ekologicznego. Przytoczę fragment punktu 217.:

Kryzys ekologiczny jest wezwaniem do głębokiego wewnętrznego nawrócenia. Musimy też jednak uznać, że niektórzy zaangażowani chrześcijanie i ludzie modlitwy pod pretekstem realizmu i pragmatyzmu często drwią z troski o środowisko naturalne. Inni są bierni, niechętnie zmieniają swoje przyzwyczajenia i stają się niespójni wewnętrznie. Brakuje im zatem nawrócenia ekologicznego, które wiąże się z rozwijaniem wszystkich konsekwencji ich spotkania z Jezusem w relacjach z otaczającym ich światem.

Czas pomału zmierzać do kropki. Wzywając do ekologicznego nawrócenia, Kościół katolicki wpadł w misternie zaplanowaną pułapkę zrównoważonego rozwoju. Pułapka jest niewidoczna, ale niebezpieczna, gdyż Kościół, który niestety w niej tkwi, bierze udział nie tylko w „zazielenieniu” chrześcijaństwa, ale w zaplanowanych działaniach, które chrześcijaństwo mają ostatecznie wyrugować ze świadomości ludzkiej, czyniąc w pierwszym etapie z Kościoła katolickiego taką trochę większą organizację ekologiczną.

Encyklika Laudato si nie bada źródeł ekologizmu czy ekologii integralnej, nie potępia autorów bardzo niebezpiecznych haseł. Nie kto inny jak Harari pisał:

Aby osiągnąć nieśmiertelność, rozkosz i boską moc tworzenia, musimy przetwarzać olbrzymie ilości danych, znacznie przekraczające wydajność ludzkiego mózgu. Dlatego będą to za nas robiły algorytmy. Jednak z chwilą, gdy władza przejdzie z ludzi na algorytmy, humanistyczne projekty mogą stać się nieistotne. Z chwilą, gdy porzucimy homocentryczny światopogląd na rzecz światopoglądu danocentrycznego, ludzkie zdrowie i szczęście mogą zacząć wydawać się dużo mniej ważne7.

W Laudato si nie ma ani jednego zdania ostrzegającego, że ekologia bez Boga i człowieka prowadzi do projektu nowego panteizmu. Przed globalnym panteizmem słusznie przestrzega prof. Adam Wielomski:

Panteizm zawsze łączył się z projektem despotycznym, w XX wieku nazwanym totalitaryzmem. Dlaczego? Dlatego, że idea, iż bóstwo przenika wszystkich i wszystko prowadzi do wniosku, że wszyscy i wszystko są kierowani przez jedną wyższą inteligencję. Nie ma tutaj miejsca na wolność, indywidualizm, wolną wolę. System centralnego planowania to zsekularyzowane, panteistyczne wyobrażenie świata8.

Gdzie szukać ratunku? Marian Zdziechowski za największe zagrożenie dla Europy uznaje:

[…] postępujący od chwili narodzin renesansowego humanizmu zanik duchowości w kulturze europejskiej. Niesie on bowiem ze sobą barbaryzację, której dzieckiem jest rosyjski bolszewizm. Komunizm nie walczy z kapitalizmem, tylko z Bogiem. Nie kontrrewolucja ich oburza, ale nieśmiertelność duszy. Tylko powrót do źródeł cywilizacji europejskiej, czyli do chrześcijaństwa, powrót do duchowości, nazywanej w dzisiejszym ekonomicznym języku światem „wartości chrześcijańskich”, może zapobiec upadkowi9.

Słowa Zdziechowskiego nie straciły nic na aktualności, wystarczy tylko w miejsce słowa „komunizm” wstawić termin „ekologizm” lub „ekologia integralna”. Kościół w pułapce zrównoważonego rozwoju, powtarza za J.J. Rousseau, że „wszystko wyrodnieje w rękach człowieka”, bo ekologia integralna posiłkuje się także humanizmem oświeceniowym. Ekologiczne nawrócenie i nowy ekologiczny dekalog bynajmniej nie przypomną nam, czym są wartości chrześcijańskie, jak nimi żyć i jak ich bronić. Dadzą nam nowe bóstwo w zastępstwie Boga, a przecież, jak to pięknie ujął śp. Benedykt XVI, tylko Bóg jest Bogiem!

Przypisy

  1. T. Rowiński, O niegodziwej władzy nad światem, https://christianitas.org/news/o-niegodziwej-wladzy-nad-swiatem / [dostęp: 03.02.2023].
  2. M. Fijołek: Laudato si’, czyli encyklika widmo. Czy zielony Kościół w Polsce jest możliwy? https://deon.pl/magazyn/laudato-si-czyli-encyklika-widmo-czy-zielony-kosciol-w-polsce-jest-mozliwy,933727 [dostęp: 03.02.2023].
  3. Y.N Harari, Homo deus. Krótka historia jutra, tłum. M. Romanek, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018, s. 498.
  4. http://ekologia.obserwatoriumspoleczne.pl/?p=10020 dostęp: 08.02.2023].
  5. M. Zdziechowski, W obliczu końca, rozdz. Tragiczna Europa. W obronie liberalizmu, pkt 236, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/zdziechowski-w-obliczu-konca.html [dostęp: 9.02.2023].
  6. P. Lisicki, Jak Boff spiskował z papieżem, https://dorzeczy.pl/codzienne-felietony/18305/jak-boff-spiskowal-z-papiezem.html [dostęp: 8.02.2023].
  7. Y.N. Harari, dz. cyt., s. 501.
  8. A. Wielomski, Globalistyczny panteizm, https://konserwatyzm.pl/wielomski-globalistyczny-panteizm/ [dostęp: 9.02.2023].
  9. M. Zdziechowski, Renesans a rewolucja, Księgarnia Stowarzyszenia Nauczycielstwa Polskiego, Wilno 1924, s. 30.

Gnoza tradycjonalistyczna. Baron von Ungern-Sternberg – Szalony Baron

Gnoza tradycjonalistyczna. Baron von Ungern-Sternberg.

cz. 1: Roman baron von Ungern-Sternberg – Szalony Baron

Zawsze Wierni nr 3/2023 (226) Arkadiusz Fryderyk Janczyło Szalony Baron

W kręgach katolickich i reakcyjnych, jeśli poruszany jest temat gnozy, zwykle wspomina się o współczesności jako o sekularnej formie tejże, a także o gnostyckiej naturze idei wolnomularskich. Znacznie mniejszą uwagę poświęca się natomiast egzystencji w czasach obecnych, w ramach szerokich kategorii, jakie ten termin obejmuje, antyrewolucyjnej oraz sakralnej formy tej antycznej tradycji filozoficznej. Tymczasem w kręgach młodych konserwatystów, nieraz zawiedzionych katastrofalnym stanem świata nowoczesnego oraz postchrześcijańskiego Zachodu, na popularności zyskują poglądy myślicieli perennialistycznych1, które są w znacznym stopniu inspirowane tym, co na potrzeby tego artykułu nazwanym zostanie gnozą tradycjonalistyczną. Choć poglądy polityczne pisarzy tej szkoły są nieporównywalnie mniej groźne niż gnostyków sekularnych2, a nieraz nawet w niemałym stopniu zgodne z wizją tradycyjnego katolickiego ładu społecznego, o tyle duchowa strona stanowi olbrzymie zagrożenie dla duszy. Jest ona niemożliwym do połączenia z wiarą Chrystusową błędnym światopoglądem, z całą pewnością wiodącym na wieczne potępienie – dokładnie niczym modernizm, na którego fałsz ma stanowić odpowiedź.

Artykuł ten jest pierwszym z serii artykułów pomyślanych jako przestroga przed szerzeniem się idei gnostyckich pośród przeciwników świata rewolucyjnego. W jej ramach zostaną omówione biografie i poglądy osób cieszących się pośród perennialistów3 wielką popularnością. W niniejszym artykule przedstawiona jest sylwetka jednego z prekursorów tegoż kierunku, czyli Romana barona von Ungern-Sternberg, znanego jako Szalony Baron.

Były już redaktor naczelny pisma, na którego łamach opublikowany zostanie ten artykuł, czyli ks. Jakub Wawrzyn FSSPX, napisał w przedmowie do poświęconego kwestii wschodniego schizmatyzmu numeru tegoż dwumiesięcznika, iż w czasie obecnym z racji upadku duchowego Okcydentu tłumnie poszukuje się płomienia metafizycznego odrodzenia Zachodu w tradycji Orientu. O ile ks. Wawrzyn wskazał wtedy przede wszystkim na tzw. prawosławie, to droga duchowych poszukiwań barona von Ungerna prowadzi jeszcze dalej na Wschód, od cerkwi schizmatyckich po pagody buddyjskie i jurty mongolskich szamanów.

Arystokrata ten, widząc upadek Europy w odmęty materializmu, zdecydował się zwrócić w kierunku Azji, aby tam odnaleźć żywe wartości metafizyczne. Poprzez swą wielką odwagę w trakcie I wojny światowej, a następnie bezkompromisową, wręcz straceńczą, walkę z bolszewikami w Rosji, jak i wyswobodzenie Mongolii spod chińskiej okupacji – stał się on postacią na wpół legendarną. Ze względu na jego tajemniczą duchowość, bezwzględne metody walki z rewolucjonistami oraz wielką charyzmę owiany jest on mitem, a wokół jego postaci prawda miesza się z fałszem, fakty z fikcją. Ze względu na kontrowersje otaczające życiorys barona nieraz niezmiernie trudnym jest odróżnienie faktów od plotek i kłamstw, z tejże racji jego biografię tutaj przedstawioną traktować należy krytycznie ze względu na liczne wykluczające się źródła. Wykorzystana ona zostanie jako klucz, umożliwiający odczytanie oraz zrozumienie idei manifestujących się w wypowiedziach i działaniach (powszechnie uznawanych za autentyczne) niesławnego szlachcica.

Curriculum vitae

Roman baron von Ungern-Sternberg4 urodził się w 1886 roku w austriackim mieście Graz. Pochodził z rodziny Niemców bałtyckich, jego arystokratyczny ród zamieszkiwał obecną Estonię (za życia barona ziemia ta znajdowała się w składzie Imperium Rosyjskiego) już od czasów średniowiecza. Pomimo germańskiego pochodzenia szlachcic czuł się związany przede wszystkim z państwem carów, szczycąc się długą historią służby jego przodków dla władców rosyjskich. Już w latach młodzieńczych dał się poznać jako awanturnik o skłonnościach do okrucieństwa. Został wydalony ze szkoły w roku 1905 ze względu na nieustające naganne zachowanie. Niebawem udał się walczyć na froncie w wojnie rosyjsko-japońskiej, nie jest jednak pewne, czy wziął udział w jakichkolwiek działaniach militarnych w trakcie tego konfliktu. Po powrocie z Mandżurii wstąpił do korpusu kadetów sił lądowych. W tym czasie zainteresował się popularnym w la belle epoque5 okultyzmem. Szczególnie zgłębiał buddyzm oraz hinduizm, pasjonując się orientalnymi tradycjami duchowymi. W tym okresie począł również wierzyć w magiczną moc amuletów. Po ukończeniu nauki na jego własną prośbę trafił do oddziałów kozackich stacjonujących w Azji, pragnąc poznać zwyczaje ludów Wielkiego Stepu. Kultura i cywilizacja ludów turańskich stała się ważnym obiektem ciekawości arystokraty. W 1913 roku wyruszył on do Mongolii, gdzie służył w formacji kozaków chroniącej konsulat rosyjski w mieście Kobdo. Podczas I wojny światowej (lata 1914–1916) walczył przeciw siłom niemieckim. W boju dał się poznać jako żołnierz wyjątkowo odważny, brawurowy, ale i porywczy. Był wielokrotnie odznaczany. Po dwumiesięcznym pobycie w więzieniu z racji wywołania bójki z innym oficerem von Ungern został w 1917 roku przeniesiony, aby walczyć przeciw Turcji Osmańskiej na Kaukazie. Wtedy to wraz z kozackim kapitanem Grigorijem Siemionowem organizował w Iranie oddziały złożone z asyryjskich ochotników.

Wstrząsem dla oficerów okazała się liberalno-burżuazyjna rewolucja lutowa, która obaliła samodzierżawną monarchię w Rosji, zastępując ją demokratyczną republiką rządzoną przez Partię Socjalistów-Rewolucjonistów. Mimo wszystko kontynuowali jednak służbę w armii. Obaj mężczyźni udali się w tym okresie do Azji Wschodniej celem zwerbowania regimentu złożonego z bliskich baronowi Buriatów. Wraz z wybuchem w tym samym roku komunistycznej rewolucji październikowej zdecydowali się walczyć z marksistami celem przywrócenia rządów imperialnych.

Wraz ze Siemionowem Ungern von Sternberg rozbroił grupę stacjonujących na granicy chińskiej zbuntowanych wojskowych, a następnie rozpoczął tworzenie armii, na czele której udał się walczyć przeciw bolszewikom na Zabajkalu. Do sił swych rekrutował Buriatów i Mongołów, wierząc, iż to „ludy konia” przyniosą Europie odrodzenie, odbijając ją z rąk demokratycznych rządów i przywracając system monarchiczny. Działając u boku swego przyjaciela z frontu kaukaskiego oraz korzystając ze wsparcia japońskiego, odniósł on liczne sukcesy militarne, co skutkowało nominacją na stopień generała majora. Stojąc na czele stworzonej przez siebie wielonarodowej Azjatyckiej Dywizji Konnej, stosował wzorem nomadycznych armii znanych z historii bezwzględne metody w walce ze swymi wrogami. Zaopatrzenie zyskiwał natomiast poprzez plądrowanie osad i rabowanie kupców. W 1920 r. główny przywódca Białej Gwardii na Syberii, admirał Aleksander Kołczak, odniósł porażkę, co skłoniło niewidzącego szans na zwycięstwo w tych warunkach atamana Siemionowa do odwrotu w kierunku Mandżurii. Baron von Sternberg natomiast udał się w kierunku – pasjonującej go jako ośrodka żywej tradycji duchowej – Mongolii, pozostającej w tym czasie pod okupacją armii chińskich watażków. Pragnął on wywalczyć niepodległość dla tej ziemi. Pomimo niepowodzenia (okupionego ciężkimi stratami) ataku na stolicę kraju w Urdze6 armia Niemca zdołała się przegrupować. Z poparciem lokalnej ludności i buddyjskich mnichów, stanowiących elitę kraju, ponownie przypuścił on natarcie na miasto, zdobywając je w lutym 1921 r.

Mongolski przywódca Bogd Chan, uznawany za „Żywego Buddę” przez wyznawców religii księcia Siddharthy Gautamy7, został ponownie intronizowany. Podczas tej ceremonii władca Mongolii nadał baronowi tytuł chana. Mongolia została ogłoszona niepodległą monarchią teokratyczną pod rządami Bogd Chana. Niemiecki arystokrata objął władzę nad rosyjskimi osadnikami w kraju, zgodnie z prośbami przywróconego przez siebie na tron dostojnika duchowego udzielał pomocy ludności lokalnej, lecz rządzenie nią oddał w ręce samego „Żywego Buddy”, który cieszył się wśród swych poddanych autorytetem władcy absolutnego. W tym okresie zebrał pod swym przywództwem pokaźne i wielokulturowe siły złożone z Kozaków, Rosjan, Mongołów, Buriatów, Tatarów, Japończyków, Chińczyków, Polaków czy Tybetańczyków (być może wysłanych przez dalajlamę8). W czasie tym baron starał się dokonać reformy gospodarczej Mongolii, a także dbał o higienę i warunki sanitarne w Urdze, jako że były one niezmiernie złe.

Jego Azjatycka Dywizja Konna widziana była jako trzon mającej powstać w przyszłości regularnej armii chanatu. W stolicy zaprowadził on porządek publiczny, utrzymywany jednak drakońskimi środkami. W tym okresie zdobył olbrzymi szacunek ludności lokalnej ze względu na swe wybitne zdolności jeździeckie, szermierskie oraz strzeleckie, a także wielką charyzmę. Bolszewicy jeszcze w tym samym roku zaczęli przygotowania do inwazji na państwo, w którym stacjonował oficer. Wobec tego von Ungern zdecydował się przejąć inicjatywę i uderzyć na Syberię, aby wesprzeć trwające w Rosji antykomunistyczne powstania. Podzielił swe siły na dwie części, stając na czele jednej z nich. Dowództwo nad drugą powierzył natomiast swemu zaufanemu człowiekowi, Borysowi Riezuchinowi. Poniósł on jednak porażkę w boju ze znacznie silniejszym i lepiej uzbrojonym wrogiem, który po odparciu armii arystokraty zdobył Urgę, napotykając jedynie lekki opór. Niemiec jednak wciąż był niezwyciężony. Przystąpił do ofensywy, przedzierając się przez tereny komunistów, lecz widząc beznadzieję sytuacji, zdecydował się na odwrót do Tuwy, aby następnie udać się do Tybetu, kolejnego miejsca, które uważał za cytadelę sakralizmu9 w świecie ogarniętym materializmem. Ogłosił wolę dalszej walki przeciw rewolucji. Chcący jednak uciec do Mandżurii i niechętni do dalszej walki podkomendni barona zamordowali Borysa Riezuchina, a jego samego uwięzili oraz wydali marksistom. We wrześniu roku 1921 w mieście Nowonikołajewsk10 Roman von Ungern-Sternberg został w ramach procesu pokazowego skazany na śmierć przez rozstrzelanie, wyrok wykonano tego samego dnia.

Wizja rzeczywistości Szalonego Barona

O ile poglądy polityczne Krwawego Barona są w znacznej części możliwe do pogodzenia z katolicką teologią polityczną, jako że były one monarchistyczne, feudalne, reakcyjne, elitarystyczne, tradycjonalistyczne oraz kontrrewolucyjne (choć nie uniknęły one fałszu Orientu, jako że błąd w kwestii wiary niechybnie dotyka także sfery ideologicznej), to jego duchowość, przekonania moralne oraz filozofia są bezwzględnie sprzeczne z nauczaniem Kościoła.

Był on gnostykiem i w iście gnostycki sposób łączył w swej duchowości zupełnie różne od siebie religie. Nigdy nie wyrzekł się luteranizmu, jednocześnie zwracając się w stronę mistyki schizmatyzmu wschodniego. Nawiązywał do chrześcijańskich wierzeń eschatologicznych, w swych wypowiedziach szczególnie odnosił się do Apokalipsy św. Jana, uznając współczesne sobie wydarzenia za te przepowiedziane w Objawieniu, które otrzymał apostoł. W bolszewizmie widział Wielką Nierządnicę. Mówił także niejednokrotnie o osobowym Bogu pojmowanym po chrześcijańsku. Warto wspomnieć, iż swój umotywowany politycznie ślub z mandżurską księżniczką Ji wziął w ceremonii „prawosławnej”. Nawiązywał również do dziedzictwa katolicyzmu, czego przykładem jest jego przywiązanie do tradycji zakonu krzyżackiego, którego członkami byli niektórzy z jego krewnych żyjących w średniowieczu. Jednocześnie jednak pozostawał okultystą zgłębiającym czarnoksięstwo oraz tradycje ezoteryczne. Interesowała go filozofia religii dharmicznych11.

Związał się szczególnie z tybetańskim buddyzmem tantrycznym, który poprzez wtajemniczenie, magię oraz sekretne mantry powiązane z charakterystycznym systemem praktyk miał pozwalać na bezpośrednie doświadczenie natury rzeczywistości. Wierzył w moc amuletów oraz zaklęć, do boju ruszał z licznymi talizmanami mającymi zapewnić mu odporność na obrażenia w walce. Wspomina się, że Bogd Chan nadał mu godność kapłańską, tym samym włączając barona do duchowieństwa buddyjskiego. W naukach księcia Siddharthy Gautamy widział arystokrata żar żywych wartości duchowych oraz sakralizmu, pozostającego w kontrze wobec materializmu, jaki widział na Zachodzie. Pragnąc wskrzesić Imperium Mongolskie na czele ord nomadów z Wielkiego Stepu, chciał – wraz z przywróceniem monarchii – przynieść do Europy buddyzm, mający się stać (niczym w starożytnych Indiach) katalizatorem odrodzenia metafizycznego Okcydentu. Nie odrzucał jednak również pre-dhmarmicznych obyczajów mongolskich12, biorąc udział w obrzędach szamańskich i nawiązując kontakt z wróżbitami.

Także islam nie był baronowi obcy – wciąż pozostawał w kontaktach z dostojnikami muzułmańskimi świata azjatyckiego, ale również z taoistycznymi, konfucjańskimi, a także szintoistycznymi osobistościami z Chin oraz Japonii. Podczas swego pobytu w Urdze zachęcał do tolerancji religijnej oraz wielokulturowości. Mówi się, że jego pragnieniem było stworzenie panazjatyckiego mocarstwa, mającego być enklawą oporu przeciw rewolucji i jej ideałom. Przekonania Ungerna w kwestii religijnej były inspirowane gnostycką ideą o istnieniu ukrytej przed ludzkością pradawnej prawdy, która według perennialistycznych poglądów ma się manifestować we wszystkich tradycjach duchowych ludzkości. Jej poznanie ma prowadzić do zrozumienia tajemnic metafizycznego świata oraz duchowego powołania człowieka. Różne religie świata, noszące w sobie pierwiastki tej prawdy, miały prowadzić drogą moralnej ewolucji do stanu ideału, czy też bóstwa. Proces ten według von Ungerna powstrzymywała rewolucja, prowadząca wstecz do upadku i zezwierzęcenia.

Na straży tego procesu ewolucji duchowej stać miała grupa wybranych obdarzonych wiedzą tajemną na temat objawiającej się we wszelkich religiach prawdy. Elitarne zgromadzenie tych, którzy mają poznać – poprzez wtajemniczenie – sekrety sfery transcendentalnej, tym samym stając się awangardą duchowego odrodzenia ludzkości, prowadzącą ją do stanu bóstwa. Nietrudno dostrzec tutaj analogię do gnostyckiej idei, wedle której istnieje poznanie dostępne jedynie wybranym, wybitnym jednostkom. Zgodnie z nią baron założył Zakon Wojskowych Buddystów, mający być w zamyśle zamkniętą kastą mnichów-wojowników, dobraną spośród jego najbardziej zaufanych ludzi. Grupa ta miała kierować się surowym kodeksem honorowym na wzór japońskich samurajów. Miała przewodzić ludowi w dziele odrodzenia duchowego i bronić tradycji zbrojnie przed siłami rewolucji, niczym indyjscy kśatrijowie13. Miała ona jednocześnie prowadzić ożywione życie religijne, jak bliski Ungernowi zakon krzyżacki, choć rzecz jasna w duchu ezoterycznego perennializmu, a nie katolicyzmu. Ta gwardia barona, wzorem keszików14 Czyngis Chana, miałą zachować całkowitą lojalność swemu przywódcy i jego ideom, zwalczając bezlitośnie wszystkich tych, których wskazał on jako zwolenników materializmu. To właśnie członkowie gwardii przywieść mieli świat do ideału, a to dzięki swej szczególnej pozycji wynikającej z poznania wiedzy niedostępnej większości populacji oraz szczególnym ezoterycznym predyspozycjom, które doprowadziły ich do wtajemniczenia w tajniki świata metafizycznego.

Gnoza charakteryzuje się antykosmizmem15 oraz radykalnym transcendentalizmem16. Postrzega ona świat materialny jako więzienie, tym samym zajmując wobec niego stosunek wrogi, a za swój cel uznając wyzwolenie się z niego. Gnostycki transcendentalizm natomiast przeciwstawia sobie świat duchowy oraz materialny, ten drugi pojmując jako substancjalnie zły. W ciekawy sposób koresponduje to z – bliską von Ungernowi – filozofią buddyzmu, która postrzega materię jako iluzję, pragnąc oswobodzenia się z niej i przejścia w stan nirwany. Jest to wyraźnie widoczne w poglądach barona, który, w starciu poglądów rewolucyjnych z tradycyjnymi, widział walkę między rzeczywistością metafizyczną a fizyczną.

W jego wizji wszelkie siły wywrotowe były w istocie armiami profańskimi pragnącymi zniszczyć sacrum i cofnąć ludzkość do egzystencji na poziomie materii, niewolnictwa, zwierzęcia. Ostateczną konsekwencją materializmu według arystokraty miał być bolszewizm, postrzegany jako szczyt zła i upadłości profanum. Celem sił materii jest natomiast destrukcja wszelkich tradycji duchowych ludzkości. Jego Zakon Wojskowych Buddystów miał być awangardą budowy imperium wymierzonego w Zachód, który widział jako epicentrum materializmu, absolutne zaprzeczenie sakralności, jaką upatrywał w Azji. To państwo eurazjatyckie miało być rządzone zgodnie z naukami Buddy, myślą ezoteryczną oraz zasadą ochrony indywidualnych tożsamości kulturowych oraz religijnych. Celem była budowa ładu całkowicie duchowego, rozumianego jako uwolnienie się z więzienia materii, osiągnięcie stanu oświecenia, czyli stanu boskiego. Miało być to więc całkowite zaprzeczenie tego, co fizyczne i co buddyzm traktuje jako iluzję. Wielka wyprawa „ludów konia” wzorem dawnych konfederacji nomadów, wstrząsających światem, miała skruszyć świat świecki, aby na jego ruinach wyłonił się nowy Wielki Ułus17, będący bastionem transcendencji bezwzględnej, cytadelą chroniącą pierwiastek duchowy przed wrogim mu i niemożliwym do pogodzenia z nim elementem cielesnym, w którym nie będzie już miejsca na profanum. Jednocześnie miało być ono strzałą bezlitośnie obracającą w pył wszelkich materialistów, aby zapewnić przetrwanie systemów religijnych ludzkości. Odrzucenie bowiem świata fizycznego na rzecz absolutnego oddania się sferze sacrum miało ostatecznie doprowadzić ludzkość do stanu bóstwa.

Pochodną antykosmizmu (wiążącego się z odrzuceniem rzeczywistości materialnej jako ze swej natury złej i będącej jedynie więzieniem) jest obecny w gnozie tradycjonalistycznej radykalny ascetyzm wraz z zupełnie odmiennym od katolickiego postrzeganiem moralności. Oba te poglądy są wyraźnie widoczne w życiu barona von Ungerna. Mimo zdobycia w toku konfliktów znacznych bogactw materialnych wiódł on żywot spartański wzorem mongolskich wojowników, unikając wystawnego życia (spał na podłodze wraz ze swymi ludźmi, jedząc z nimi posiłki ze wspólnego kotła), a zdobyte dobra przeznaczając przede wszystkim na kampanie wojenne. Pomimo picia znacznych ilości alkoholu pozostawał zdyscyplinowany i wyjątkowo skuteczny jako wojownik. Jego podkomendni mieli zezwolenie na alkoholizowanie oraz narkotyzowanie się18, lecz w zamian von Ungern wymagał od nich tego samego, czego wymagał od siebie: dyscypliny oraz sprawności bojowej. Pogardzał wszelką słabością, przestępstwem oraz brakiem rygoru. Już w momencie dowodzenia armiami na Zabajkalu dał się poznać jako człowiek bezwzględny, zarówno wobec nieposłusznych podwładnych, jak i wobec swych wrogów. Kary, jakie stosował za wszelkie odchyły od swych przekonań, zarówno wobec bandytów, jak i swych wrogów ideologicznych oraz nawet najbardziej zaufanych członków Azjatyckiej Dywizji Konnej, były wyjątkowo okrutne i wykonywane publicznie. Już Dauria19 stała się znana jako katownia i miejsce straszliwych kaźni dla wrogów Niemca. Także porządek w Urdze utrzymywany był żelazną ręką. Brutalność rządów von Ungerna szczególnie dotknęła zamieszkujących w tym mieście rosyjskich osadników, pośród których tajna policja nieustannie wyszukiwała domniemanych lub faktycznych szpiegów. Pośród torturowanych i zamordowanych było wielu niewinnych. Katowski miecz nie oszczędzał nawet najbliższych współpracowników barona. Sam dowódca urzędu bezpieczeństwa, Leonid Sipajło, został z jego rozkazu stracony w stolicy Mongolii, gdyż z nieznanych przyczyn stracił zaufanie przełożonego. Srogość barona była tak wielka, że Mongołowie uznali go za reinkarnację Czyngis Chana lub wręcz samego boga wojny, Dźamsarana20. Aby w pełni zrozumieć opisane powyżej działania, trzeba odwołać się do wyznawanej przez von Ungerna antykosmicznej idei, charakteryzującej się nienawiścią do materii. To ona wykształciła w arystokracie osobowość, którą bliscy mu oficerowie opisywali jako bezemocjonalną, pozbawioną litości, bezwzględną i brutalną, absolutnie niewrażliwą na świat fizyczny i odczucia cielesne; osobowość stale skupioną jedynie na dążeniu do transcendentnego celu – oświecenia. Owe drakońskie środki miały w zamyśle wytworzyć nowego człowieka: absolutnie skupionego na rzeczywistości duchowej i głęboko obojętnego na świat fizyczny; człowieka, który byłby gorliwie i bezwzględnie posłuszny ideałowi, a którego jedyną misją byłoby doprowadzenie ludzkości do stanu bóstwa. Potencjalne stracenie niewinnego nie przerażało przywódcy, gdyż zgodnie z ideami buddyzmu, jeśli był on człowiekiem szlachetnym, odrodziłby się jako lepszy, wyższy byt. W konsekwencji baron przestał więc myśleć w tradycyjnych kategoriach dobra i zła.

Zarówno charakterystyka przekonań, jak i koleje życia barona von Ungerna ukazują wyraźnie, że gnoza tradycjonalistyczna nie stanowi remedium na kłamstwo modernizmu, gdyż sama w ogromnym stopniu zatruta jest błędami, a wszak lekarstwem na fałsz nie może być inny fałsz – takowym może być jedynie prawda, którą głosi Kościół katolicki. Z powyższego opisu wyłania się filozofia stanowiąca wielkie zagrożenie duchowe, będąca w istocie diabelską pułapką dla tych wszystkich, którzy – widząc zdegenerowanie antycywilizacji nowoczesnej – pragną postawić jej opór, lecz kierują swój wzrok w nieodpowiednim kierunku, nie zauważając, iż prawdziwe Dobro, Piękno oraz Prawda znajdują się w wierze Chrystusowej.

Katolicyzm versus gnoza

Na zakończenie dokonać należy krótkiego zestawienia nauki katolickiej oraz gnozy, wyznawanej m.in. przez Romana barona von Ungerna Sternberga:

1. Zgodnie z wiarą katolicką prawda i uświęcenie spoczywać mogą jedynie w jednej religii – tej prawdziwej. W konsekwencji nie jest możliwe zbawienie poza Kościołem. Inne religie z racji zaprzeczenia przynajmniej jednemu z elementów nauczania Kościoła (chrześcijaństwo jest integralne) są fałszywe i nie można poprzez nie dotrzeć do Prawdy, do Boga.

Natomiast z punktu widzenia gnozy rozmaite religie są jedynie niedoskonałymi drogami prowadzącymi do zbawienia i jako takie są jednocześnie zarówno prawdziwe, jak i nieprawdziwe. Prawdziwe, gdyż odsłaniają przed swymi wyznawcami elementy poszukiwanej prawdy, ale zarazem i nieprawdziwe, gdyż czynią to niedoskonale. Stąd gnostyk może być w tym samym momencie przywiązany do wielu sprzecznych ze sobą religii, w pewnym sensie będąc wyznawcą ich wszystkich – faktycznie jednak nie będąc wyznawcą żadnej z nich i na żadnej z nich nie poprzestając.

2. Według katolicyzmu celem człowieka jest osiągnięcie życia wiecznego, co w pełni możliwe staje się dopiero po śmierci. Istotą życia wiecznego jest oglądanie Boga „twarzą w twarz” – poznawanie Go tak, jak On sam widzi siebie. Wydaje się, że jest w tym pewne podobieństwo do gnozy (gr. gnosis – wiedza), jednak to tylko pozór, bowiem owo poznawanie nie jest jednak osiągane własną mocą czy wysiłkiem – jest ono łaską, a dokładnie jej pełnym rozwojem. Ponadto stan absolutnego, doskonałego poznania w ogóle nie jest możliwy na tym świecie.

Z kolei celem gnozy jest dotarcie do stanu oświecenia na ziemi i dokonuje się to wedle niej dzięki wybitnym cechom samego gnostyka oraz przejawianym przez niego formom aktywności.

3. Co więcej, według nauki Kościoła katolickiego nie istnieje ukryta wiedza zbawcza, do której nabycia powołane są jedynie wybrane, wyróżniające się jednostki. Każdy człowiek został przez Boga powołany do zbawienia i każdy człowiek może poznawać prawdę. Gdyby było inaczej, przeczyłoby to zarówno sprawiedliwości, jak i miłosierdziu Pańskiemu. Zbawienie osiąga się nie poprzez poznanie sekretnej wiedzy, ale poprzez uznanie realności wiary katolickiej, chrzest, posłuszeństwo woli Bożej oraz walkę duchową, celem rozwinięcia w sobie cnót w stopniu heroicznym.

Gnoza natomiast pojmuje zbawienie w sposób ekskluzywistyczny – wieczne szczęście nie jest możliwe do osiągnięcia dla wszystkich, lecz tylko dla wybranych, którzy jako nieliczni są w stanie dotrzeć do ukrytej wiedzy i potrafią według niej żyć.

4. Chrześcijaństwo nie uznaje świata materialnego za zły, gdyż został on stworzony przez Boga. Rzeczywistości metafizyczna i fizyczna nie znajdują się ze sobą w konflikcie. Stąd też celem człowieka nie jest uwolnienie się od materii, ale od grzechu. Ponadto gdyby nie grzech Adama w raju, nigdy by nie powstał – tak doskwierający nam i będący źródłem wielu grzechów – stan dysharmonii pomiędzy ludzką duszą a ciałem. Należy przy tym podkreślić, że nauka Kościoła katolickiego dzieli zło na moralne i fizyczne. Istotą tego pierwszego jest przewrotna wola stworzeń skutkująca grzechem – i to jest zarazem zło największe. Natomiast zło fizyczne (przejawiające się zniszczeniem i śmiercią bytów materialnych, a także poprzez ich defekty i wady) stanowi tylko konsekwencję niedoskonałości materii – niedoskonałości, ale nie zła!

Z kolei według gnozy materia jest w sposób trwały i konieczny związana ze złem – do tego stopnia, że zło w najgłębszej swej treści znajduje swoje przyczyny w materialnej części świata. Gubi się przy tym przewrotność i pychę stworzeń.

5. Asceza wedle wiary katolickiej nie ma na celu doprowadzenia człowieka do absolutnej obojętności na otaczającą go materię, ale zbliżenie go do Boga – a to poprzez ukazanie marności przemijających rzeczy tego świata. Dzięki niej człowiek wzmacnia swą wolę, uodparniając się na pokusy wynikające ze swej upadłej natury oraz z kuszenia szatańskiego. Obojętność na dobro fizyczne także jest grzechem (wszak istnieją uczynki miłosierdzia wobec ciała!).

Dla gnostyka asceza jest z kolei skutkiem ujmowania materii jako źródła wszelkiego zła.

Bibliografia

Książki

  • P. Słowiński, Książę przygody. Biografia Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego, Warszawa 2022;
  • F.A. Ossendowski, Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów, Łomianki 2022;
  • S. Kuźmin, Legendarny baron. Nieznane aspekty wojny domowej, 2004;
  • S. Kuźmin, Baron Ungern w dokumentach i wspomnieniach, 2004;
  • S. Kuźmin, Historia barona Ungerna. Doświadczenia z rekonstrukcji, 2011;
  • S. Kuźmin, Jak krwawy był Biały Baron?, 2013;
  • J. Palmer, Krwawy Biały Baron. Niezwykła historia rosyjskiego szlachcica, który został ostatnim chanem Mongolii, 2010;
  • C.F. Smith, Ungernowszczyzna – jak i dlaczego? Roczniki do historii Europy Wschodniej, 1980;
  • D.P. Perszin, Baron Ungern, Urga i Altanbulag, 1999;
  • W. Sunderland, Płaszcz barona. Historia Imperium Rosyjskiego w trakcie wojny i rewolucji, 2014.

Artykuły internetowe

  • https://xportal.press/?p=7326 [dostęp: 12.04.2023];
  • https://xportal.press/?p=10949 [dostęp: 12.04.2023];
  • https://axismundi.blog/en/2017/11/23/von-ungern-sternberg%27s-religiosity-between-shamanic-Buddhism-and-Christianity/ [dostęp: 12.04.2023].

Przypisy

  1. Myśl, według której wszelkie systemy duchowe ludzkości mają wspólne pochodzenie od pradawnej, metafizycznej Prawdy, jaką jest Tradycja Pierwotna.
  2. W rozumieniu tym: forma gnozy będąca faktycznie jej odwróceniem, w którym odrzuca się zupełnie świat duchowy na rzecz świata materialnego, a zdobycie wiedzy na temat tego drugiego uznaje się za klucz do wszelkiego poznania.
  3. Por. wyżej.
  4. Czasem można też spotkać się z innym sposobem zapisu nazwiska barona: Ungern von Sternberg – przyp. red.
  5. Okres w historii trwający od zakończenia wojny francusko-pruskiej do wybuchu I Wojny Światowej.
  6. Obecnie zwanej Ułan Batorem.
  7. Imię myśliciela znanego powszechnie jako Budda.
  8. Tytuł mistrza tybetańskiej szkoły buddyjskiej gelug. Jest to przywódca duchowy i świecki tego himalajskiego państwa, uznawany za reinkarnację Awalokiteśwary, istoty symbolizującej współczucie.
  9. W rozumieniu gnostyckim jest on absolutnym odrzuceniem świata materialnego na rzecz rzeczywistości duchowej.
  10. Obecnie Nowosybirsk.
  11. Termin oznaczający wywodzące się z Indii religie, takie jak hinduizm czy buddyzm, które odnoszą się w swej doktrynie do wieloznacznie rozumianej dharmy.
  12. Zwyczajów religijnych obecnych w Mongolii przed pojawieniem się w niej buddyzmu, należy do nich tradycyjny szamanizm ludów Wielkiego Stepu.
  13. Kasta hinduska złożona z wojowników oraz przywódców politycznych.
  14. Gwardia mongolskiego wielkiego chana.
  15. Antykosmizm jest to wrogie nastawienie wobec świata materialnego.
  16. Przeciwstawienie sobie dwóch pierwiastków: świata duchowego i świata materialnego. Ten pierwszy jest uznawany za dobry, drugi za zły.
  17. Tym terminem Mongołowie określali swoje państwo, znane w europejskiej historiografii jako Imperium Mongolskie.
  18. Warto wspomnieć tutaj o znaczeniu substancji psychoaktywnych w orientalnych tradycjach ezoterycznych.
  19. Dauria jest to kraina położona na terenie Syberii Wschodniej, będąca południową częścią Zabajkala. Podczas sprawowania kontroli nad tymi ziemiami celem utrzymania porządku stosował baron drakońskie metody, które wiązały się z okrutnym i publicznym torturowaniem oraz zabijaniem ofiar.
  20. Bóg wojny w wierzeniach staromongolskich oraz buddyzmie tybetańskim.

Autystyczna 11-latka w USA, oskarżona, zeznaje: Mówiłam „Pani Cameron”, ponieważ widziałam, że ma… piersi.


Uczcie ABC, nie LGBT!
Szanowni Państwo,
Właśnie przed chwilą skończyłem oglądać medialną relację z amerykańskiego Glendale.
To, co zobaczyłem, z jednej strony zasmuciło mnie, ale z drugiej – stało się powodem do pewnej refleksji, którą chciałbym się z Państwem podzielić.
Co tam się wydarzyło?
Otóż, zarząd Okręgu Szkolnego Glendale (zrzeszającego publiczne przedszkola, szkoły podstawowe i średnie) chciał przyjąć zapis, na podstawie którego uznawano czerwiec za Pride Month oraz zagwarantować uczniom prawo do wybierania sobie zaimków, którymi pozostali uczniowie i nauczyciele mają się do nich zwracać.
Pod siedzibą Okręgu zgromadziły się dwie grupy.
Pierwsza z nich to członkowie Antify – komunistycznej organizacji bojowej oraz aktywiści LGBTIQ.
Druga to rodzice, w przeważającej części ojcowie, jak donoszą media – głównie Amerykanie ormiańskiego i latynoskiego pochodzenia.
Ci drudzy domagali się respektowania ich podstawowych praw rodzicielskich, tj. prawa do nauczania swoich dzieci na temat LGBT zgodnie z własnymi przekonaniami, oraz żądali odejścia od agresywnej propagandy pro-LGBT w szkołach.
Leave our kids alone [Zostawcie nasze dzieci w spokoju] – to hasło widnieje na transparentach i koszulkach rodziców.
Zgromadzenia z udziałem Antify zwykle kończą się w jeden sposób. Wybuchła bójka zakończona interwencją policji, w wyniku której aresztowano 3 osoby. Od rana o sprawie „trąbią” lokalne i ogólnokrajowe media. I wskazują, że szala zwycięstwa w walce przechylała się w stronę rodziców.
Zadałem sobie pytanie, które pewnie zadaje sobie w tym momencie wielu z Państwa.
Czy będziemy mieli polskie Glendale? Czy to w ogóle możliwe?
Jeśli nie podejmiemy zdecydowanych działań, aby ograniczyć propagandę środowisk LGBT, to za parę lat tysiące rodziców zostanie przypartych do muru. Przede wszystkim ci, którzy nie dysponują środkami, by posłać swoje dzieci do prywatnych szkół lub uczyć je samemu w domach.Wspieram działania w obronie dzieci!Czytając o tych wydarzeniach, dotarłem do filmu, na którym dziewczynka, ok. 11-12-latka, wydaje się, że z pewnym stopniem autyzmu, zeznaje przed radą miasta Glendale. Spotkały ją bowiem nieprzyjemności w szkole, ponieważ nie ulegała propagandzie LGBT i zaimkowemu szaleństwu.
Po pierwsze: powiedziała do swojej koleżanki „ona”, mimo iż tamta żądała „odmiennej identyfikacji”.
Po drugie: nie chciała się przebierać w szatni dziewczynek, ponieważ w kantorku nauczycieli przebywali mężczyźni.
Po trzecie: zwracała się do nauczycielki per „Pani”, podczas gdy ta żądała od niej, by używała zwrotu „Pan”.
Rodzice nauczyli mnie – mówi z rozbrajającą szczerością dziewczynka – żeby do dorosłej kobiety zwracać się Pani/Panno (…) Do pani Cameron mówiłam „Pani Cameron”, ponieważ widziałam, że ma… piersi.
Co w tej sytuacji napawa największym zdumieniem i gniewem? Ta młoda, nie w pełni sprawna intelektualnie osoba, faktycznie złamała prawo…
W Polsce jeszcze takich idiotyzmów nie ma. Piszę „jeszcze”, bo „tęczowa” presja narasta.
Część miejscowości przyjęła lub jest na drodze do przyjęcia programów/deklaracji równościowych, które zakładają „przeoranie” umysłów mieszkańców w zakresie tolerancji dla środowisk LGBT. Ich ważnym elementem są działania skierowane do szkół (nauczycieli i uczniów) w ramach tzw. edukacji antydyskryminacyjnej.
W świetle takich zapisów zwrócenie się do kogoś niezgodnie z zaimkiem, jaki sobie wybrał, to brak tolerancji i dyskryminacja, a nawet zastosowanie przemocy werbalnej.
W sprawie pomocy w walce ze wspomnianymi dokumentami zwrócili się do Centrum Życia i Rodziny zatroskani o przyszłość swoich dzieci rodzice z jednego z polskich miast – pozwolą Państwo, że w tym momencie nie napiszę którego.
Udzieliliśmy im już wstępnej pomocy i monitorujemy rozwój wydarzeń. Gdy tylko będzie ku temu najlepsza sposobność – staniemy w obronie ich praw, jak robiliśmy to w poprzednich latach m.in. w Warszawie, w Poznaniu i w Zwierzyńcu.
Obok wsparcia sprzeciwu rodziców, w ubiegłych latach przeprowadziliśmy liczne kampanie społeczne przestrzegające przed „tęczowym walcem”, wzywające polityków do podjęcia zdecydowanych działań w tej kwestii, aż do wyprodukowania filmu pt. “Zderzenie cywilizacji”.
Możemy działać tak szybko, skutecznie i efektywnie jedynie dzięki Państwa wsparciu. Zwłaszcza regularne wpłaty pozwalają nam na planowanie długofalowe, jak również na utrzymywanie pełnej mobilizacji do podjęcia działań.
Dlatego bardzo Państwa proszę o wsparcie naszych działań w obronie praw rodziców i ochrony dzieci przed demoralizacją w szkołach kwotą 30 zł, 50 zł czy nawet 100 zł lub większą. Nie pozwólmy, aby w Polsce doszło do sytuacji, w której tysiące rodziców będzie musiało paść na kolana przed agendą LGBT.Wspieram działania dla ochrony dzieci!Mam nadzieję, że w przyszłości w Polsce nie będziemy musieli nigdy uciekać się do siły, aby bronić swoich dzieci przed demoralizacją.
Ale zależy to od tego, jak do tej sprawy podejdziemy dziś.
Liczę na Państwa wsparcie i zaangażowanie
Serdecznie pozdrawiam
 PS. Krótko nawiążę jeszcze do mojego ostatniego maila. Niestety, nie pomyliłem się, gdy pisałem, że przekleństwa, wyzwiska i szyderstwa będą się nasilać. Kolejna zachęta do wzięcia udziału w Narodowym Marszu dla Życia i Rodziny zakończyła się m.in. wspomnieniem, że to „Marsz dewiantów i faszystów”, pytaniem, czy będą „księża macanci” i porównaniem mnie do SS-mana…
Dziękuję, że są Państwo z nami w tych momentach największego hejtu i bardzo proszę o dalszą pomoc w organizacji tego wydarzenia!Wspieram Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny!
Dane do przelewu:
Centrum Życia i Rodziny
Skrytka pocztowa 99, 00-963 Warszawa 81Nr konta: 32 1240 4432 1111 0011 0433 7056, Bank Pekao SAZ dopiskiem: „Darowizna na działalność statutową Centrum Życia i Rodziny”
SWIFT: PKOPPLPWIBAN: PL32 1240 4432 1111 0011 0433 7056
Centrum Życia i Rodziny
Skrytka Pocztowa 99, 00-963 Warszawatel. +48 22 629 11 76

Dbasz o zdrowie? Dostaniesz mandat

Dbasz o zdrowie? Dostaniesz mandat

, 7 czerwca 2023

Dla głupców jest to wiedzą tajemną lub teorią spiskową, lecz dla osób, które zapoznały się z opiniami wielu naukowców, oraz miały okazję zobaczyć na własne oczy lub przeżyć to na własnej skórze, przymus stosowania wielu preparatów BiGpfarmy może oznaczać trwałą utratę zdrowia lub śmierć.

Tymczasem, instytucja pod nazwą Ministerstwo Zdrowia „planuje uprościć karanie” osób chcących samodzielnie decydować o sposobach dbania o własne zdrowie. Zgodnie z propagandową praktyką osoby chcące korzystać ze swoich konstytucyjnych uprawnień określa się jako „uchylające się od obowiązku szczepień”.

Warto zapytać: Od uzasadnionego obowiązku czy od bezprawnego przymusu narzucanego pod groźbą okradania obywatela? Pytanie jest zasadne, bo uzasadnienia piszą dziś najczęściej płatni lobbyści, a głos uczciwych lekarzy jest poddany cenzurze, a oni sami stają się ofiarami prześladowań ze strony skorumpowanego i oportunistycznego środowiska. 

MZ zaostrzy kary za “uchylanie się”

– Nie uchylam się od niczego. To oni mnie nagabują, molestują i nękają. Mnie i moją rodzinę. Ja po prostu nie mam ochoty rozmawiać z obcymi osobami na temat jak o siebie dbam. O siebie i o moją rodzinę, o żonę i dzieci. – mówi Piotr, trzydziestolatek, któremu urodziło się drugie dziecko. – Moja pierwsza córeczka na szczęście nie choruje, a wychowujemy ją w zgodzie z normalną wiedzą medyczną, omijając starannie zalecenia farmaceutycznej mafii – dodaje.

Na portalu Rynek.Zdrowia.pl została zamieszczona wczoraj informacja o planowanym zaostrzeniu represji wobec osób nie zgadzających się na wstrzykiwanie sobie lub swoim dzieciom wątpliwej jakości specyfików. W komunikacie czytamy:

Mandat zamiast wieloetapowego postępowania egzekucyjnego. W ten sposób Ministerstwo Zdrowia (MZ) planuje uprościć karanie uchylających się od obowiązku szczepień.

Wdroży także wymóg prowadzenia elektronicznej karty szczepień. – To istotnie poprawi monitorowanie poziomu wyszczepienia – zapowiedział Dariusz Poznański, dyrektor departamentu zdrowia w MZ. / MZ zaostrzy kary…/

Elektroniczna karta szczepień połączona z aktualnym statusem niewolnika (przywileje i zakazy) to stary pomysł NWO, którego wdrażanie rozpoczęto korzystając z okazji, którą stworzyła „fałszywa pandemia”.

Dziwnym trafem informacja o planowanych represjach i promocji szkodliwych preparatów w Polsce zbiegła się w czasie z następującym komunikatem:

UE/ WHO i KE podpisały umowę o wykorzystaniu unijnego systemu cyfrowych zaświadczeń COVID-19 do stworzenia systemu ogólnoświatowego

W ramach partnerstwa prowadzone będą prace nad “etapowym rozwojem technicznym systemu WHO w celu uwzględnienia dodatkowych form jego zastosowania, na przykład cyfryzacji międzynarodowego świadectwa szczepienia lub profilaktyki”.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP) /naukawpolsce.pl/bankier.pl/

________________________________________________________________________________________________________

Szkodliwość szczepionek mRNA

“Zwiększona synteza IgG4 spowodowana wielokrotnym szczepieniem mRNA z wysokimi stężeniami antygenu może również powodować choroby autoimmunologiczne i sprzyjać wzrostowi raka i autoimmunologicznemu zapaleniu mięśnia sercowego u podatnych osób” /link/

Oszukana szczepionka HPV

“Ginekolog z II stopniem specjalizacji – dr med. Jacek Madej – powołując się na oficjalne dane i artykuły naukowe, wyjaśnia dlaczego „szczepionki przeciwko rakowi szyjki macicy, to największe oszustwo w historii medycyny XXI wieku!” i ostrzega przed skutkami ubocznymi” /link/

dr Piotr Witczak/TT/

Happy Meal… McDonald’s w Polsce gorszy dzieci pedalstwem. Protestuj !!!

Happy Meal… McDonald’s w Polsce gorszy dzieci pedalstwem. Protestuj !!!

NIE-dla-indoktrynacji-lgbt-w-mcdonalds

NIE dla indoktrynacji LGBT w McDonald’s

CitizenGO zaczął tę petycję do Dyrektora Generalnego McDonald’s Polska Tomasza Rogacza – 31.05.2023

Ostatnio wokół sieci McDonald’s w Polsce wybuchłooburzenie związane z dystrybucją książeczki dla dzieci pt. „Mogę zostać zdolnym muzykiem” w zestawach Happy Meal. Książeczka przedstawia życie i karierę Eltona Johna, słynnego brytyjskiego muzyka i wspomina o jego homoseksualnym małżeństwie i synach… 

Cytat z tej książeczki brzmi: Elton John „wziął także ślub – wraz ze swym mężem Davidem i dwoma synami stworzył rodzinę, o jakiej zawsze marzył.”

Nie występujemy przeciwko Eltonowi Johnowi ani żadnej innej osobie, ale występujemy przeciwko indoktrynacji dzieci.

CitizenGO, jako organizacja o charakterze pro-family, stanowczo sprzeciwia się propagandzie LGBT zawartej w książeczce.

Uważamy, że przedstawianie małym dzieciom informacji na temat homoseksualizmu czy małżeństw osób tej samej płci i adoptowaniu przez nich dzieci, może wprowadzać zamęt w umysłach młodych dzieci.

Chcemy również zwrócić uwagę na fakt, że okładka książeczki nie informuje o jej zawartości, pozostawiając rodziców nieświadomymi tego, co przedstawią swoim dzieciom, dopóki nie zaczną czytać. Brak przejrzystości budzi nasze niezadowolenie i rozczarowanie.

Żądamy, by McDonald’s natychmiast zaprzestał dystrybucji książeczki „Mogę zostać zdolnym muzykiem” w zestawach Happy Meal oraz by zapewnił polskich rodziców, że tego rodzaju sytuacje nie będą miały miejsca w przyszłości.

Apelujemy o utrzymanie restauracji McDonald’s w Polsce wolnych od wszelkiej formy propagandy LGBT.

CitizenGO stoi na straży wartości rodziny i broni tradycyjnego modelu rodziny. Wzywamy wszystkich, którzy cenią wartości tradycyjne i rodzinne, do zjednoczenia się i wyrażenia swojego sprzeciwu wobec tego rodzaju publikacji i materiałów edukacyjnych, które mogą negatywnie wpływać na wychowywanie dzieci w duchu wartości, które uważamy za ważne.

Jesteśmy przekonani, że McDonald’s, jako globalna korporacja, powinna być odpowiedzialna za treści, które promuje w swoich restauracjach i dbać o to, aby były one zgodne z oczekiwaniami klientów oraz wartościami, które są ważne dla większości Polaków.

CitizenGO będzie kontynuować swoje działania na rzecz ochrony wartości rodziny i tradycyjnych przekonań, wspierając osoby, które dążą do zapewnienia odpowiedniego środowiska wychowawczego dla swoich dzieci, zgodnego z wartościami i przekonaniami, które są istotne dla naszej społeczności.

Podpisz petycję do Dyrektora Generalnego McDonald’s nawołującą do natychmiastowego wycofania kontrowersyjnej książeczki z zestawów Happy Meal oraz do wprowadzenia jasnych zasad dotyczących prezentowanych w McDonald’s treści edukacyjnych i promocyjnych, które będą zgodne z wartościami tradycyjnego modelu rodziny.

ZOBACZ ZDJĘCIE TEJ KSIĄŻECZKI na facebooku CitizenGO Polska https://www.facebook.com/CitizenGOPolska/posts/pfbid036tmXdSQ4xsMxCVzmzi…

Niedziela, 11.06.2023 – Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

11.06.2023 Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

07/06/2023przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Share

Błękitny Kwiat lnu

Błękitny Kwiat lnuza Brodacka

Pamiętam, że swego czasu Adam Michnik uczył nas katolików zasad katechizmu. Kazał „nadstawiać drugi policzek do bicia i wybaczać wrogom”. Przede wszystkim komunistycznym aparatczykom i oprawcom. Miało to dokładnie taki sens jak gdybym ja nauczała Michnika zasad Talmudu, albo historii WKP(b).

Wybaczanie jest raczej przywilejem niż obowiązkiem chrześcijanina. Poza tym jest uzależnione od spełnienia pewnych warunków. Oczekujący wybaczenia przy konfesjonale musi szczerze żałować za swoje grzechy i mieć mocne postanowienie poprawy. Nie do pomyślenia jest żeby spowiadający się oświadczył: „niczego nie żałuję, jestem dumny ze swoich zbrodni i żądam bezwarunkowego  rozgrzeszenia”. Oczekujący wybaczenia musi bić się w swoją pierś, nie w cudzą.

Tymczasem polską specjalnością stało się wybaczanie oraz przepraszanie w cudzym imieniu. A przede wszystkim bicie się w cudze piersi. Biskupi polscy wybaczali i prosili o wybaczenie w imieniu wszystkich wymordowanych i poszkodowanych przez III Rzeszę. Nie pytali o zdanie żyjących przecież jeszcze więźniów hitlerowskich obozów ani rodzin pomordowanych przez Niemców. Ten historyczny akt był spowodowany zapewne ważną racją stanu  i miał głębokie chrześcijańskie przesłanie lecz niestety stał się wzorem dla licznych następców. Kwaśniewski miał prawo przepraszać za  pogrom kielecki w imieniu swoim i swoich towarzyszy, którzy za ten pogrom odpowiadali, ale nie w imieniu nas wszystkich. Za Jedwabne nie powinien wcale przepraszać gdyż przyznawał w ten sposób, że Polacy ponoszą winę za pogrom będący przecież dziełem Niemców. Choć był wówczas prezydentem nie miał ze strony społeczeństwa legitymacji do takich wystąpień. To tak jakby przyszła mi do głowy fantazja, żeby przeprosić Niemców w imieniu wszystkich Polaków za to, że doprowadzono Hitlera do samobójstwa. Wałęsa posunął się  jeszcze dalej. Przeprosił sam siebie w imieniu Krzysztofa Wyszkowskiego, który go przepraszać nie miał zamiaru. Przeprosił sam siebie za to, że usłyszał o sobie prawdę, opłacając nota bene te przeprosiny z pieniędzy Wyszkowskiego. 

Obecna racja stanu wymaga od nas powszechnej amnezji. Dla dobrych stosunków z Ukrainą mamy zapomnieć o ludobójstwie na Wołyniu, dla dobra stosunków z Unią Europejską mamy zapomnieć o zbrodniach niemieckich, nie tak dawno nakłaniano nas również do zapomnienia o zbrodniach sowieckich, lecz paradygmat polityczny się zmienił. Opozycja totalna już nie proponuje stawiania pomników sowieckim najeźdźcom, teraz comme il faut jest odsądzanie ich- i słusznie zresztą  -od czci i wiary. Natomiast wołyńskie okrutne rzezie sprowadzono do rangi sąsiedzkich sporów i animozji, które należy jak najprędzej przezwyciężyć. 

Przeczytałam, że zdaniem ekspertów pomoc dla walczącej Ukrainy wybitnie podniosła znaczenie naszego kraju w Europie i na świecie. Znowu wypinamy wątłą pierś do orderów. Jak proroczo napisał Wyspiański w Weselu:

„myśmy wszystko zapomnieli:
o tych mękach, nędzach, brudzie;
stroimy się w pawie pióra”.

A przecież jak twierdził Józef Piłsudski: „Naród, który nie szanuje swej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. A Adam Mickiewicz w III części „Dziadów”  powiada: „Jeśli zapomnę o Nich – ty Boże na niebie zapomnij o mnie!” Nie wolno nam zapominać  o ofiarach okrutnych morderstw i prześladowań i nikt nie ma prawa zmuszać nas do amnezji.

Nie nawołujemy przecież do odwetu. Nie oczekujemy również kajania się obecnie żyjących za winy ich przodków. Nie każcie nam jednak zapominać naszej tragicznej historii w imię dobrych sąsiedzkich stosunków albo co gorsza mocarstwowych rojeń zupełnie nie na miejscu we współczesnym świecie.  Jeżeli już mamy tworzyć z kimkolwiek wspólne państwo, to jak dowcipnie zauważył Stanisław Michalkiewicz postarajmy się zostać kolejnym stanem Ameryki. Ameryka jest daleko.

Do amnezji nawołuje się również dla dobrego samopoczucia. To tak jakby ktoś radził zgwałconej prze sąsiada kobiecie, żeby dla dobrego samopoczucia zapomniała o tym co ją spotkało, a w imię dobrych sąsiedzkich stosunków wybrała się z gwałcicielem na grzyby albo jeszcze lepiej- kupiła z nim na współkę mieszkanie czy dom. Zdania psychologów są w tej kwestii podzielone. Większość z nich zaleca  „przepracowanie” traumatycznych doświadczeń,  żeby uwolnić się od ich wpływu na nasze życie. Temu służą indywidualne sesje terapeutyczne, sesje zbiorowe oraz grupy wsparcia. Poza tym z takich doświadczeń należy  wyciągać wnioski. Kobieta ma prawo ( lecz nie obowiązek ) wybaczyć sąsiadowi, może poratować go w razie potrzeby chlebem i solą lecz nie powinna się z nim zbytnio spoufalać.

Historia jak wiadomo lubi się powtarzać.

Niektórzy traktują sesje terapeutyczne jako formę zbytecznego i szkodliwego dla zdrowia psychicznego rozdrapywania  ran. Zdarza się również, że traumatyczne doświadczenia z przeszłości służą wymuszaniu współczucia, zdobywaniu popularności, szantażowi finansowemu lub emocjonalnemu. Tak należałoby traktować ruch „me too” na ogół służący pogrążaniu kogoś w oczach opinii publicznej, albo zdobywaniu finansowej gratyfikacji. Po kilkudziesięciu latach kobiety przypominały sobie, że jakiś wpływowy człowiek je molestował.

Jeszcze bardziej absurdalny jest ruch  „wrażliwców” (woke culture) którzy opłakują złe traktowanie aborygenów w Australii albo rabowanie ziemi Indianom przez amerykańskich osadników. Równie dobrze i skutecznie można byłoby opłakiwać los ludzi zrzucanych z Tarpejskiej skały i żądać aby państwo włoskie wypłacało ich rodzinom ( raczej samozwańczym rodzinom) odszkodowania. Przecież „wrażliwcy” domagają się żeby państwo australijskie płaciło rodzinom Aborygenów odszkodowania za to, że edukowało ich dzieci w publicznych szkołach. Pomysłów na specyficzny Holokaust-biznes odwołujący się do prehistorii nie brakuje. Nam jednak chodzi tylko o pamięć. Jak pisał Żeromski: „Trzeba rozrywać rany polskie, żeby się nie zabliźniły błoną podłości”. Na znak pamięci przypnijmy zatem w rocznicę rzezi na Wołyniu kwiat błękitnego lnu.

Rządy – Członkowie WHO przyjmują rezolucję w sprawie manipulacji opinią publiczną

Członkowie WHO przyjmują rezolucję w sprawie manipulacji opinią publiczną

Norbert Häring who-mitglieder-beschliessen-resolution-zur-manipulation

Na Światowym Zgromadzeniu Zdrowia w Genewie państwa członkowskie przyjęły rezolucję wzywającą wszystkie rządy i Światową Organizację Zdrowia (WHO) do szerszego i bardziej systematycznego wykorzystywania nauk behawioralnych w celu przeciwdziałania „dezinformacji i dezinformacji związanej ze zdrowiem” oraz zapewnienia popytu na szczepionki. <1>

Komunikat prasowy <2> wydany przez WHO stwierdza:

Państwa członkowskie przyjęły dziś rezolucję w sprawie nauk behawioralnych na rzecz lepszego zdrowia, ujawniając szeroki konsensus co do potrzeby systematycznego włączania teorii, metod i podejść nauk behawioralnych do wszystkich kwestii zdrowotnych i funkcji zdrowia publicznego. Rezolucja wzywa państwa członkowskie do uznania roli nauk behawioralnych w osiąganiu lepszych wyników zdrowotnych, do określenia możliwości szerszego wykorzystania oraz do ustanowienia funkcji i jednostek zajmujących się generowaniem i wdrażaniem dowodów w celu kształtowania polityk i programów. Wzywa się również dyrektora generalnego do włączenia nauk behawioralnych do głównego nurtu działalności organizacji oraz do wspierania państw członkowskich poprzez opracowywanie wytycznych i zapewnianie pomocy technicznej”.

Informowałem już przy okazji przyjęcia projektu rezolucji <3> przez radę dyrektorów WHO o programach manipulacyjnych i intencjach kryjących się za mętnymi stwierdzeniami rezolucji.

Projekt rezolucji WHO: Manipulacja społeczeństwem powinna stać się obowiązkowa

Rada Dyrektorów WHO zatwierdziła projekt rezolucji w sprawie wykorzystania nauk behawioralnych w polityce zdrowotnej. Brzmi nieszkodliwie. Na szczęście Fundacja Rockefellera wyjaśnia, o co tak naprawdę chodzi: masową manipulację społeczeństwem w duchu światowego autorytetu, który wierzy, że posiada jedyną prawdę naukową. <4>

Obejmuje to na przykład Mercury Project <5> Fundacji Rockefellera i Fundacji Gatesa. Ich programy obejmują:

  • słuchowiska prezentujące korzyści płynące ze szczepień i dramatyzujące podejmowanie decyzji,
  • duży wspólny projekt z YouTube mający na celu eksperymentalne określenie „jak najlepiej pomóc ludziom odróżnić prawidłowe i nieprawidłowe informacje zdrowotne”,
  • we współpracy z Facebookiem i Youtubem, aby ocenić skuteczność informacji zdrowotnych „produkowanych przez członków określonej społeczności”, aby zobaczyć, czy jest bardziej prawdopodobne, że poprawi gotowość do szczepień niż komunikaty rządowe,
  • szkolenie i opłacanie „pozytywnych influencerów mediów społecznościowych – wybitnych dziennikarzy i działaczy społecznych o stosunkowo dużej liczbie lokalnych obserwujących” w celu przeciwdziałania tej dezinformacji,
  • konto na Twitterze, które monitoruje dezinformację zdrowotną i wysyła kontr-wiadomości do odbiorców tych dezinformacji, „w celu zachęcenia użytkowników do zaprzestania obserwowania źródła”.

Nie mogłem znaleźć w rezolucji niczego, nawet jednego słowa, na temat poszanowania wolnej woli człowieka lub granic tego, co nauka może powiedzieć z wystarczającą pewnością, aby pozwolić na zaklasyfikowanie odrębnych teorii i ocen jako dezinformacji i zwalczanie ich.

Rezolucja tchnie duchem agencji i rządów, które chcą określić, jaka jest prawda. Jest to rezolucja głęboko antywolnościowa i antynaukowa. Pokazuje to po raz kolejny, jak ważne jest przeciwstawienie się dojściu do władzy WHO oraz stojących za nią korporacji i fundacji poprzez planowany Traktat Pandemiczny WHO i zaostrzenie Międzynarodowych Przepisów Zdrowotnych.

Internetowa petycja <6> przeciwko dyktaturze WHO brakuje jej tylko 1000 podpisów do ilości pół miliona.(petycja w Niemczech –przyp. tłum.)

Norbert Häring

Tłumaczył : Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Oryginalny tekst ukazał się 3 czerwca 2023 roku na stronie who-mitglieder-beschliessen-resolution-zur-manipulation

Źródła :

<1> https://norberthaering.de/propaganda-zensur/who-resolution/

<2> https://www.who.int/news/item/29-05-2023-seventy-sixth-world-health-assembly—daily-update–29-may-2023

<3> https://apps.who.int/gb/ebwha/pdf_files/EB152/B152_CONF6-en.pdf

<4> https://norberthaering.de/propaganda-zensur/behavioural-sciences-better-health/

<5> https://www.ssrc.org/programs/the-mercury-project/the-mercury-project-research-framework/

<6> https://citizengo.org/de/node/210669

To już nie „dom wariatów”, lecz świat wariatów. W tym wypadku: chłop – „trans-płciowy kobieta-wilk”.

To już nie „dom wariatów”, lecz świat wariatów.

Fragment filmu „What is a woman” – w tym wypadku: chłop- „trans-płciowa kobieta-wilk”.

półtorej minuty

================================

mail:

Do tego zboczonego skrótu: LBGT+ należy dodać ; NC, bo w szpitalach jest sporo Napoleonów i Cezarów – nimi ubogacić zboków !

„Lockdowny były kolosalną porażką globalnej polityki”. Miażdżące wyniki badania nt. walki z „pandemią” Covid.

Lockdowny były tępym narzędziem politycznym, które nie spełniło swojego celu. Czy jakikolwiek polityk wprowadzający kowidowy terror kiedykolwiek odpowie za to, co zrobił?

cze 6, 2023 lockdowny-byly-kolosalna-porazka-globalnej-polityki

W niedzielę (4.06.2023) brytyjski dziennik „The Telegraph” opublikował artykuł autorstwa Jonasa Herby’ego, specjalnego doradcy w Centrum Studiów Politycznych w Kopenhadze oraz Larsa Jonunga, emerytowanego profesora w Centrum Studiów Finansowych im. Knuta Wicksella na Uniwersytecie w Lund, którzy wraz z profesorem Stevem H. Hanke z Johns Hopkins University przeprowadzili metaanalizę dotyczącą skutków polityki lockdownów prowadzonej w ramach tzw. walki z pandemią Covid.

Oto, co piszą naukowcy:

Lockdowny nauczyły nas wielu bolesnych lekcji. Że gospodarek nie można zamknąć na wiele miesięcy bez konsekwencji. Że niepotrzebne drukowanie pieniędzy będzie napędzać inflację. Że zamknięcie szkół będzie miało katastrofalny wpływ na edukację uczniów. Ale być może najbardziej bolesną lekcją jest to, że lockdowny były znacznie mniej skuteczne, niż wielu ludzi było skłonnych sądzić.

Dziś wraz z prof. Stevem H. Hanke z Johns Hopkins University publikujemy nowe badania, z których wynika, że ​​lockdowny były kolosalną porażką globalnej polityki, której nigdy więcej nie powinno się stosować. Nasza systematyczna metaanaliza ograniczeń wprowadzonych ze względu na Covid-19 wykazała, że ​​lockdowny uratowały życie od ok. 1700 do 6000 istnień ludzkich w Anglii i Walii. Tytułem kontekstu, odmiany grypy odpowiadają rocznie za około 20 tys. zgonów w obu krajach.

Zastosowaliśmy dwa różne podejścia do oceny skuteczności lockdownów w Europie i Stanach Zjednoczonych wiosną 2020 r. Nasze wyniki wskazują, że lockdowny zapobiegły od około 3,2 do 10,7 proc. zgonów (6 tys. do 23 tys. w Europie i 4 tys. do 16 tys. w Stanach Zjednoczonych). Wyniki te opierają się na wszystkich odpowiednich badaniach naukowych i są wiarygodne przy uwzględnieniu potencjalnych błędów. Są one dodatkowo poparte wynikami eksperymentów naturalnych i kilkoma istniejącymi recenzjami na ten temat, co wzmacnia ich ważność.

Nasze ustalenia stoją w ostrym kontraście z dwoma szeroko cytowanymi prognozami z Imperial College London. Pierwsza prognoza, sporządzona w marcu 2020 r., sugerowała, że ​​lockdown może uratować ponad 400 000 istnień ludzkich w Wielkiej Brytanii. W dużym stopniu opierało się to na założeniach przyjętych przez autorów prognozy. Drugie twierdzenie, oparte na porównaniu przed/po przeprowadzonym w czerwcu 2020 r., sugerowało, że lockdowny zapobiegły 3,1 mln zgonów w 11 krajach. Wniosek ten opierał się jednak na nierealistycznym założeniu, że lockdowny były jedynym wyznacznikiem obserwowanego ograniczenia transmisji. Autorzy nie uwzględnili dobrowolnych zmian zachowań jednostek, takich jak praca zdalna czy odwoływanie prywatnych spotkań, co niewątpliwie przyczyniło się do zmniejszenia szybkości transmisji.

Ten ostatni punkt jest ważny. Wybór nigdy nie był między lockdownem a „biznes jak zwykle”.

Gdyby ludziom przedstawiono informacje i zagrożenia, odpowiednio dostosowaliby swoje zachowanie – jednak w wielu krajach nigdy im tego nie zaoferowano. Niemniej jednak nasze meta-badanie ujawnia szereg istotnych obciążeń, jakie lockdowny nałożyły na społeczeństwo, od ekonomicznych po polityczne.

Wyjątkową cechą wielu z tych obciążeń jest ich opóźniona manifestacja. Dobitny przykład można znaleźć w rządowych środkach wsparcia, które miały na celu zwiększenie zagregowanego popytu. Środki te doprowadziły do ​​gwałtownego wzrostu ilości pieniędzy posiadanych przez społeczeństwo, co później spowodowało rekordowy poziom inflacji w wielu krajach. Zamknięcia szkół zwiększyły różnice w osiągnięciach i prawdopodobnie będą miały wpływ na dzieci znajdujące się w najtrudniejszej sytuacji przez wiele lat. Nieoczekiwany wzrost liczby zgonów innych niż na Covid w niektórych krajach stanowi mocne przypomnienie, że lockdowny mogą mieć długoterminowe szkodliwe skutki dla naszego zdrowia publicznego. W Wielkiej Brytanii w 2022 roku zarejestrowano ponad 650 tys. zgonów – o 9 procent więcej niż w 2019 roku.

The Telegraph’s Lockdown Files oferowało wyjątkowy wgląd w to, jak rząd radził sobie z wcześniejszymi etapami pandemii. W wielu przypadkach wydaje się, że polityka została sformułowana z marszu, z niewielkim uwzględnieniem kosztów i korzyści. Tak działo się nie tylko w Wielkiej Brytanii. Z naszych badań wynika, że ​​koszty były ogromne, a korzyści minimalne. Lockdowny były tępym narzędziem politycznym, które nie spełniło swojego celu. Jednak w miarę jak poważne błędy z 2020 i 2021 roku zaczynają zacierać się w pamięci, istnieje bardzo realne ryzyko, że instrument ten będzie ponownie używany w przyszłości.

Nasze ustalenia, w tym znaczenie dobrowolnego zachowania, powinny służyć jako krytyczny punkt zainteresowania brytyjskiego dochodzenia Covid-19. W przeciwnym razie grozi nam wpadnięcie w cykl powtarzania kosztownych błędów, które popełniliśmy podczas pandemii.

============================

A więc po raz kolejny okazało się, że rozsądek i nauka stały po stronie osób, które sprzeciwiały się obłędnej polityce pandemicznej. Nazywano ich „szurami” i „foliarzami”, ale to oni mieli rację, gdy apelowali o zniesienie lockdownów, gdy domagali się normalnego funkcjonowania szkół, gdy krytykowali zamykanie przychodni i szpitali. Trzy lata po rozpętaniu histerii z powodu wirusa powodującego śmiertelność na poziomie ułamka procenta, kolejne badania pokazują, że noszenie masek nie miało wpływu na transmisję wirusa, że nie działały drogie leki serwowane pacjentom z pozytywnym wynikiem testu na Covid-19, że to lockdowny doprowadziły do dramatycznego wzrostu śmiertelności. To „szury” ostrzegały, ze tzw. szczepionki na Covid-19 nie są ani tak bezpieczne, ani tak skuteczne, jak politycy i eksperci wmawiali wystraszonym przez media ludziom. Czy nikogo nie dziwi wzrost nagłych zgonów z powodu zakrzepicy, zawałów, udarów? A zaszczepieni i tak chorowali, a nawet umierali na Covid. Czy jakikolwiek polityk wprowadzający kowidowy terror kiedykolwiek odpowie za to, co zrobił?

Źródło informacji: telegraph.co.uk

Kto wysadził tamę w Nowej Kachowce skazując Krym na brak wody ?

Kto wysadził tamę w Nowej Kachowce skazując Krym na brak wody?

kto-wysadzil-tame-w-nowej-kachowce

6 czerwca 2023 r. doszło do przełamania dużej tamy z czasów ZSRR w kontrolowanej przez Rosjan części południowej Ukrainy, co spowodowało powódź na obszarze strefy działań wojnennych. Ukraińska propaganda podbijana bezrefleksyjnie przez polskojęzyczne media uznała, że za ten czyn odpowiadają Rosjanie z tym, że byłoby to tak głupie jak rzekome wysadzenie sobie gazociągów Nord Stream. Mimo to większość oficjalnych analityków powtarza to bezrefleksyjnie. 

Tama, mająca 30 metrów wysokości i długość 3,2 km, zbudowana w 1956 r. na rzece Dniepr, była częścią elektrowni wodnej w Kachowce. Tama dostarczała wodę na półwysep Krym, anektowany przez Rosję w 2014 roku, oraz do elektrowni jądrowej w Zaporożu, która również jest kontrolowana przez Rosję i otrzymuje wodę chłodzącą z zbiornika tamy.

Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (IAEA) stwierdziła, że nie ma bezpośredniego ryzyka dla bezpieczeństwa jądrowego z powodu awarii tamy, ponieważ reaktory są tam rzekomo wyłączone. Dyrektor elektrowni zapewnił, że obecnie nie ma zagrożenia dla obiektu.

Prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełenski, oczywiście obarczył Rosję winą za zniszczenie. Twierdzi, że rosyjskie wojsko wysadziło tamę. Z kolei rosyjskie władze w Chersoniu oświadczyły, że Ukraina zaatakowała tamę kilkakrotnie, niszcząc hydrauliczne zawory elektrowni wodnej, ale tama nie została całkowicie zniszczona.

Każda ze stron konfliktu przedstawia swoje własne narracje dotyczące zdarzenia. Ukraina twierdzi, że winni są Rosjanie, a Zełenski oznajmił, że było to „fizycznie niemożliwe”, aby tama w Kachowce została wysadzona spoza jej bezpośredniego obszaru, co oczywiście nie jest prawdą. Dodał, że Rosja kontrolowała tamę i jej okolicę przez ponad rok, a tama „była zaminowana przez rosyjskich okupantów”, którzy „ją wysadzili”.  Z drugiej strony, Rosjanie twierdzą, że to Ukraina zaatakowała tamę, niszcząc jej zawory hydrauliczne sugerując, że to przygotowanie do kontrofensywy.

Biorąc pod uwagę dotychczasowe informacje, zniszczenie tamy ma potencjalnie duże konsekwencje dla obu stron. Dla Ukrainy, jest to potencjalnie narzędzie do zakłócenia rosyjskiej kontroli nad regionem, ale z drugiej strony powoduje duże zniszczenia i problemy dla cywilnej populacji Ukrainy, co może mieć negatywny wpływ na poparcie dla ukraińskiego rządu.

Dla Rosji, zniszczenie tamy może stworzyć problemy logistyczne i strategiczne, a także zakłócić dostawy wody do anektowanego Krymu i elektrowni jądrowej w Zaporożu, ale może także posłużyć jako narzędzie propagandowe, aby oskarżyć Ukrainę o agresję i barbarzyńskie działania.

Wysadzenie tamy w Zbiorniku Kachowskim. USA nie wiedzą, kto za tym stoi. [a propagandyści w Warszawie – oczywiście od dawna wiedzą]

Wysadzenie tamy w Zbiorniku Kachowskim. USA nie wiedzą, kto za tym stoi.

tvp.info 7 czerwca

Zbiornik Kachowski to wielka zapora w dolnym biegu Dniepru, napełniony po wybudowaniu Kachowskiej Elektrowni Wodnej w latach 50. ubiegłego wieku. Jego wodami m.in. jest chłodzona największa elektrownia atomowa w Europie – Zaporoska.

We wtorek rano ukraińskie władze poinformowały, że Rosjanie wysadzili zaporę elektrowni wodnej w Nowej Kachowce. Zlokalizowana na zaporze hydroelektrownia została całkowicie zniszczona.

Ewakuowanych ma zostać kilkanaście tysięcy osób zamieszkałych na prawym brzegu Dniepru.

Rzecznik Białego Domu John Kirby powiedział, że Stany Zjednoczone nadal nie mogą stwierdzić, co spowodowało zawalenie się tamy. Jednocześnie rewidują doniesienia, że „eksplozja została spowodowana przez Rosję”.

„Zbrodnia wojenna”. Polskie MSZ zapowiada działania po wysadzeniu zapory na Dnieprze [Ci wiedzą lepiej.. Żenujące bredzenie. MD ]

Oświadczenia amerykańskich i europejskich urzędników są zasadniczo zgodne z prognozą ISW z października 2022 r., że Rosjanie są coraz bardziej zainteresowani zalaniem lewego brzegu Dniepru, mimo szkód dla ich własnych przygotowanych pozycji obronnych.

„Pod koniec ubiegłego roku ISW wstępnie ocenił, że Ukraina nie jest zainteresowana zniszczeniem tamy. Wskazał, że 80 osiedli będzie zagrożonych powodzią. ISW oceniła również, że Rosja może wykorzystać powódź do poszerzenia Dniepru i utrudnienia ukraińskim siłom prób kontrataków przez i tak już trudną przeszkodę wodną”, czytamy w codziennym raporcie amerykańskich analityków.

Zwracają również uwagę, że zawalenie się tamy zmusiło ukraińskie jednostki usadowione na prawym brzegu rzeki oraz na jej wyspach do ewakuacji.

Jezuici już podmieniają INRI na LGBT

Jezuici już podmieniają INRI na LGBT

jezuici

Grupa Outreach, stanowiąca homoseksualne katolickie zaplecze prowadzonego przez jezuitów portalu AmericaMagazine.org, promuje homoseksualną sztukę “Wonderfully made”, która już niebawem doczeka się premiery.

Na plakacie promującym przedstawienie znajduje się krzyż Chrystusa, na którym inskrypcję INRI (Jezus z Nazaretu, Król Żydowski) zastąpiono napisem LGBT . Płótno obwiązane wokół krzyża, na ogół symbolizujące zmartwychwstanie Chrystusa, zamieniono na krzykliwy, promujący homoseksualizm symbol.


=============================

mail:

W Warszawie na razie tylko usuwają tabliczkę z Titulus Crucis,
porównaj krzyż przed kościołem bonifratrów, ul. Bonifraterska,
kościół jezuitów (Stare Miasto),
krzyż przed kościołem kapucynów (ul. Senatorska).

Czyli odmawiają Panu Jezusowi tytułu,
z powodu którego został ukrzyżowany.
Robią to, czego nawet nie uczynił Piłat.


Ubogacona Europa. Coraz więcej napaści seksualnych, także na dziewczynki. Baseny muszą zatrudniać ochroniarzy.

Ubogacona Europa. Baseny muszą zatrudniać ochronę. Coraz więcej napaści seksualnych, także na dziewczynki

coraz-wiecej-napasci-seksualnych-takze-na-nieletnie-dziewczyny

Ubogacone imigrantami Niemcy mierzą się z nowym, nieznanym jeszcze kilka lat temu problemem – licznymi atakami seksualnymi na basenach. Najmłodszy ze sprawców ma zaledwie 13 lat. Jeden z domniemanych gwałcicieli przebywa w areszcie – to 23-letni mężczyzna. Obaj są imigrantami z Syrii. Basen w Stuttgarcie zatrudnił ochronę. Do strzeżenia porządku nie wystarczają już ratownicy.

Odkryty basen w Stuttgarcie od teraz patroluje na każdej zmianie sześciu ochroniarzy. Wszystko dlatego, że w ostatnim czasie lawinowo dochodziło do ataków seksualnych na kobiety i dziewczynki.

Jak podają niemieckie media, nowy sezon na otwarte baseny rozpoczął się fatalnie. Tylko podczas pierwszego weekendu siedem dziewcząt, głównie nieletnich, padło ofiarą napaści seksualnej.

Według ustaleń policji, pierwszy z przypadków dotyczy 13-latka z Syrii, który podszedł do dwóch 18-latek i nachalnie obmacywał je po pośladkach. Został zatrzymany, ale ze względu na młody wiek nie przewidziano żadnych konsekwencji karnych. Przekazano go pod opiekę rodzicom.

23-latek, także z Syrii, wraz z innym mężczyzną napastował 12-latkę. Podpłynęli do dziewczynki, zanurzyli się i dotykali jej narządów płciowych. 23-latek został tymczasowo aresztowany, drugiego ze sprawców nie udało się złapać.

Napastowane zostały także cztery uczennice w wieku od 12 do 15 lat. Policja wciąż szuka świadków zdarzenia. W sumie tylko podczas jednego weekendu zgłoszono siedem przypadków napaści seksualnej z tego basenu.

Burmistrz Stuttgartu zdecydował o zatrudnieniu ochrony. W godzinach otwarcia basenu porządku strzec będzie sześciu wykwalifikowanych ochroniarzy. – Nasze odkryte baseny powinny być bezpiecznymi miejscami, w których wszyscy odwiedzający czują się komfortowo – powiedział.

Walka o gotówkę. Szwajcaria jest pierwszym krajem na świecie, który chce wpisać do konstytucji prawo do istnienia banknotów i monet.

Walka o gotówkę.

Hansjörg Stützle

Oryginalny tekst ukazał się 6 czerwca 2023 roku na stronie https://apolut.net/der-kampf-ums-bargeld-von-hansjoerg-stuetzle/

Szwajcaria jest pierwszym krajem na świecie, który chce wpisać do konstytucji prawo do istnienia banknotów i monet. Nadal istnieją jednak przeszkody do pokonania.

Komentarz Hansjörga Stützle.

Demokracja byłaby czymś dobrym z punktu widzenia rządzących, gdyby nie wstrętni obywatele, którzy czasem mają własne zdanie. Z tego powodu historia demokracji to także historia prób podważania demokracji. Wyborcy albo mogą wybierać tylko między przedstawicielami jednej i tej samej wspólnoty opinii, albo nawet nie pyta się ich o zdanie w ważnych decyzjach. W ten sposób zniesienie gotówki mogłoby zostać łatwo wyegzekwowane w większości krajów, być może także przez detalistów stawiających swoich klientów przed faktem dokonanym i nie dających im kawałka chleba bez elektronicznych środków płatniczych. Prawdziwą szansą na rozbicie falangi gotówkowych wrogów byłaby demokracja bezpośrednia. Ale gdzie to jest? W Szwajcarii obywatele próbują teraz wykorzystać wyjątkową okazję w swoim kraju i egzekwować gwarancję istnienia nieelektronicznych, niemonitorowanych środków płatniczych.

15 lutego 2023 r. podjęto historyczny krok w celu zachowania gotówki: Szwajcarski Ruch Wolności (FBS) przekazał Kancelarii Federalnej w stolicy Bernie 136 767 ważnych, poświadczonych podpisów pod popularną inicjatywą „Gotówka to wolność”. To znacznie przekroczyło wymagane 100 000 podpisów wymaganych do dopuszczenia do referendum. Szwajcarzy mają teraz w swoich rękach szansę bycia pierwszym krajem na świecie, który zapisuje gotówkę w konstytucji i zapewnia jej ochronę prawną.

Co oznacza zebranie 136 767 ważnych podpisów i ich uwierzytelnienie, staje się jasne dopiero po przeliczeniu tej sumy na liczbę mieszkańców Niemiec. W Niemczech odpowiadałoby to 1,3 milionowi podpisów — uwaga, uwierzytelnionych podpisów!

Zanim jednak referendum w końcu się odbędzie, minie dużo czasu. Ponieważ Szwajcarska Rada Federalna wykorzystuje okazję do przygotowania kontrpropozycji do popularnej inicjatywy. W związku z tym minie co najmniej dwa lata, zanim referendum faktycznie się odbędzie. Inicjatywa gotówkowa została zaprojektowana w taki sposób, że zapewnia podstawową ochronę gotówki. Tam jest napisane np.

Rząd federalny zapewnia, że ​​monety lub banknoty są zawsze dostępne w wystarczających ilościach”.

Takie sformułowanie nie wystarczy jednak do długoterminowej ochrony gotówki. Jest to jednak ważny fundament, na którym można budować. Ze względu na krótkie i proste sformułowania jest mało miejsca na atak, a zatem duże szanse na szerokie uznanie w populacji. Szanse na sukces są duże.

Opierając się na tej popularnej inicjatywie, 21 marca 2023 r. FBS przedstawił drugą inicjatywę pieniężną. Cash Initiative II nosi nazwę „Każdy, kto chce płacić gotówką, musi mieć możliwość płacenia gotówką (ja płacę gotówką)”. Nowa popularna inicjatywa ma to wszystko.

Lobby antygotówkowe grupy interesu wcale się to nie spodoba. Ponieważ ta inicjatywa dociera do korzeni zła, jakim jest zniesienie gotówki. Sprawia, że ​​gospodarka, władza ustawodawcza, ale także branża finansowa stają się odpowiedzialne. Gotówka musi być wszędzie akceptowana, nie może być gorzej traktowana ani ograniczana jej ilość, nie może być dyskryminowana przez prawo i prawo podatkowe, ani przepływ pieniędzy nie może być śledzony elektronicznie.

Pracowałem jako doradca nad brzmieniem tekstu prawnego (1) i trudno sobie wyobrazić lepsze sformułowanie. Nawet jeśli wiadomo, że teksty prawne nie są łatwe do odczytania i zrozumienia, chciałbym odtworzyć sformułowania tak wiernie, jak to możliwe, w stosunku do oryginału:

Rząd federalny dba o to, aby w następujących miejscach można było płacić monetami lub banknotami w wystarczającej liczbie kas:

  • A. w usługach publicznych, w szczególności w transporcie lokalnym i dalekobieżnym w miejscu wyjazdu lub w środku transportu;
  • B. w sprzedaży detalicznej; i
  • C. ze wszystkimi innymi dostawcami usług, od których można uzyskać produkt lub usługę bezpośrednio w punkcie sprzedaży za pomocą walut elektronicznych, pieniędzy bankowych lub innych środków płatniczych.

Kto jest zobowiązany do przyjmowania monet lub banknotów zgodnie z ust. 1, nie może:

  • A. odrzucać klientów, ponieważ chcą płacić monetami lub banknotami;
  • B. udzielać rabatu, nagrody lub tworzyć uprzywilejowanie płatności bezgotówkowej w porównaniu z płatnością monetami lub banknotami w ramach programu promocyjnego;
  • C. pobierać opłaty za płacenie monetami lub banknotami;
  • tworzyć inne przeszkody dla odbiorców lub dłużników, aby utrudnić im płacenie monetami lub banknotami.

Rząd federalny zapewnia, że:

  • A. co cztery lata lub w przypadku zmniejszenia się siły nabywczej o połowę kwota, do której należy przyjmować monety lub banknoty, jest dostosowywana do ostatnio obliczonej mediany ekwiwalentnego rocznego dochodu do dyspozycji pracujących gospodarstw domowych;
  • B. Monety lub banknoty nie mają niższej siły nabywczej niż waluty elektroniczne lub pieniądz bankowy.

Zapewnia, że ​​dostępne są następujące opcje pozyskiwania banknotów:

  • A. w miastach: co 2 km;
  • B. poza miastami:
  • 1. w gminach liczących 1000 i więcej mieszkańców: na terenie gminy;
  • 2. w gminach poniżej 1000 mieszkańców: w ciągu 15 minut samochodem lub komunikacją miejską.
  • Każdy, kto zgodnie z prawem wejdzie w posiadanie monet lub banknotów, jest uważany za ich właściciela.

Zabrania się dostarczania monet lub banknotów z technologią umożliwiającą zlokalizowanie monety lub banknotów lub identyfikację właściciela.

To prawo kładzie kres licznym atakom na gotówkę. Utrudnia się likwidację bankomatów i zamykanie kas bankowych, zapobiega się odmowie przyjęcia gotówki w sklepach i w środkach transportu publicznego, a także możliwości dokonywania płatności gotówkowych w sposób nieatrakcyjny poprzez pobieranie opłat. Nowa, druga inicjatywa gotówkowa zapewnia, że ​​cyklu pieniężnego nie może zakłócić żaden bank, podmiot gospodarczy ani bank centralny.

Jeśli druga inicjatywa dotycząca gotówki powiedzie się, Szwajcaria będzie wzorem do naśladowania dla wszystkich krajów w Europie i na świecie — jeśli chodzi o prawną ochronę banknotów i monet. Przebłysk nadziei na gotówkę i naszą wolność, na którą prawie nie liczyłem. Wyjątkowa okazja, którą wszyscy powinniśmy wspierać i wykorzystywać.

Ale! Druga inicjatywa pieniężna wprowadzi do gry branżę finansową i wielu innych potężnych przeciwników. Bo to pokrzyżuje plany grup interesu stojących za abolicją gotówkową – tak, nawet zapobiegnie abolicji gotówkowej! Należy się spodziewać, że druga inicjatywa pieniężna spotka się z dużym sprzeciwem i wrogością. To będzie jak walka Dawida z Goliatem. Ponieważ FBS jest stowarzyszeniem, które jest finansowane wyłącznie z darowizn. Nie otrzymuje żadnych dotacji, nie mówiąc już o dostępie do budżetów w milionach lub miliardach, jak to ma miejsce w przypadku banków w branży finansowej.

A druga strona z pewnością wykorzysta swoje wpływy. Kluczowe będzie zatem, aby FBS otrzymał wystarczającą liczbę darowizn, aby dysponować wystarczającymi środkami na zbieranie podpisów, a później także na edukację obywateli podczas referendum. Niestety, pieniądze w ich budżecie są ograniczone. Dlatego FBS jest bardzo wdzięczny za każde wsparcie.

Pomóż nam, ponieważ jeśli Szwajcaria zagwarantuje gotówkę prawnie, szanse na uzyskanie ochrony prawnej gotówki w Europie również wzrosną.

Więcej informacji można znaleźć na stronie fbschweiz.ch. Obywatele Szwajcarii mogą również wesprzeć inicjatywę swoim podpisem.

Lub pomóż w wyjaśnieniu. Na bargeldverbot.info znajdziesz wiele ciekawych artykułów, ale także rozwiązania dotyczące otrzymywania gotówki.

Tłumaczył : Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

O Autorze:

Hansjörg Stützle, urodzony w 1970 r., po ukończeniu szkolenia zawodowego pracował w firmie konsultingowej swojego ojca, zajmując się integralnym rozwojem przedsiębiorstwa. Badał podstawowe prawdy o pieniądzach i łączy tę wiedzę w swoim projekcie „Wertvoll Leben”, który udostępnia szerokiej publiczności podczas wykładów, seminariów i szkoleń. Jest zaangażowany w ochronę gotówki i przez trzy lata pracował nad książką „The Cash Plot”, w której dokumentuje 15 lat badań nad stopniowym, ale bynajmniej nie przypadkowym, znoszeniem gotówki.

Źródła :

(1) https://www.fedlex.admin.ch/eli/fga/2023/705/de

Oryginalny tekst ukazał się 6 czerwca 2023 roku na stronie https://apolut.net/der-kampf-ums-bargeld-von-hansjoerg-stuetzle/

a wcześniej 31 maja 2023 roku na stronie https://www.manova.news/artikel/der-kampf-ums-bargeld