Wir etykiet medycznych czyli długi marsz donikąd. [Raczej – do piekła]

Wir etykiet medycznych czyli długi marsz donikąd

Autor: AlterCabrio , 4 lipca 2024

Gdybym był chciwym młodym psychopatą, który dopiero zaczyna swoją przygodę ze światem, wybrałbym kierunek Komunikacja Społeczna na prestiżowej uczelni i napisał pracę magisterską zatytułowaną:

„100 sposobów na recykling śmierci i oznaczanie jej wieloma nazwami chorób”.

Mając takie ​​opracowanie w ręku, dostałbym bardzo dobrą posadę na początek w jednej z największych firm farmaceutycznych na świecie.

−∗−

Oprac. AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Populacje wciągnięte w wir… etykiet medycznych

Weźmy dla przykładu takie klęski jak: pestycydy, które zaburzają poziom hormonów, wszechobecne tworzywa sztuczne, substancje chemiczne w martwej, przetworzonej żywności, mleko modyfikowane zastępujące mleko matki, szczepionki, które zaburzają i niszczą układ odpornościowy.

WTEDY pojawiają się naukowcy.

Łączą objawy wywołane przez te nieszczęścia i przypisują im etykietę medyczną.

ADHD, depresja, choroba afektywna dwubiegunowa, dysforia płciowa…

Jeśli chodzi o zaburzenia układu odpornościowego spowodowane pestycydami, plastikiem, brakiem mleka matki, martwą przetworzoną żywnością itp., spójrz na tę zdumiewającą listę „chorób układu odpornościowego”, które wymyślił system medyczny:

Choroby autoimmunologiczne:

Reumatoidalne zapalenie stawów (RZS)
Toczeń rumieniowaty układowy (SLE)
Stwardnienie rozsiane (SM)
Cukrzyca typu 1
Zapalenie tarczycy (Hashimoto)
Choroba Gravesa-Basedowa
Łuszczyca
Nietolerancja glutenu (celiakia)
Zespół Sjogrena
Miastenia (myasthenia gravis)

Niedobory odporności:

Ciężki złożony niedobór odporności (SCID)
Pospolity zmienny niedobór odporności (CVID)
Przewlekła choroba ziarniniakowa (CGD)
Agammaglobulinemia sprzężona z chromosomem X (XLA)
Zespół Wiskotta-Aldricha (WAS)
Zespół hiper-IgM
Zespół DiGeorge’a
Wirus niedoboru odporności ludzkiej (HIV) prowadzący do zespołu nabytego niedoboru odporności (AIDS)

Nadwrażliwość:

Alergiczny nieżyt nosa (katar sienny)
Astma
Anafilaksja
Atopowe zapalenie skóry (wyprysk)
Alergie pokarmowe
Kontaktowe zapalenie skóry

Inne choroby:

Nieswoiste zapalenia jelit (IBD), w tym choroba Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejące zapalenie jelita grubego
Zespół Guillaina-Barrégo
Zapalenie skórno-mięśniowe
Twardzina

Ci ludzie naprawdę wiedzą, jak etykietować.

Są ekspertami.

Potrafią grupować i dzielić objawy, a następnie wymyślać nazwy medyczne aż po sam horyzont.

Potrafią opierać się wszelkim próbom udowodnienia, że ​​pestycydy, mleko modyfikowane i przetworzona żywność są rzeczywistością.

Teraz już wiesz dlaczego.

Za każdą nazwą choroby kryje się procedura medyczna. Leki.

Leczenie i leki=$$$.

A także kontrola nad życiem pacjentów.

Istnieje o wiele dłuższa lista niż ta, którą właśnie opublikowałem powyżej. To suma chorób w oparciu o…

Wirusy, które nie istnieją.

Prezentowana przez Mistrzów Etykietowania.

Gdybym był chciwym młodym psychopatą, który dopiero zaczyna swoją przygodę ze światem, wybrałbym kierunek Komunikacja Społeczna na prestiżowej uczelni i napisał pracę magisterską zatytułowaną:

100 sposobów na recykling śmierci i oznaczanie jej wieloma nazwami chorób”.

Mając takie ​​opracowanie w ręku, dostałbym bardzo dobrą posadę na początek w jednej z największych firm farmaceutycznych na świecie.

Od razu dostrzegliby moją wartość.

Teraz rozważmy punkt widzenia lekarza. Pacjent przychodzi z dolegliwościami. Lekarz może wysłuchać, zlecić kilka badań, przykleić etykietę danej choroby i przepisać lek, albo może też powiedzieć:

„Wygląda mi na to, że występuje u pana/pani zatrucie pestycydami. Nie wiem, co z tym zrobić. Nie mam lekarstwa, które usunie truciznę z pana/pani ciała”.

Nie powie TEGO, nawet gdybyś skuł go łańcuchami i tłukł pałką.

Gdyby reprezentował taki stopień uczciwości, szybko wypadłby z interesu. A ostatecznie znalazłby się przed państwową komisją lekarską, próbując (i nie mogąc) zachować licencji [prawa wykonywania zawodu].

Idioci z zarządu komisji i sprzedajni szarlatani zbesztaliby go. [1]

Więc dlaczego nie wybrać łatwiejszej drogi? Zamknąć oczy, rzucić wyimaginowaną lotką w wyimaginowaną tarczę i wymyślić nazwę choroby, o której pacjent nigdy nie słyszał.

„To jest właśnie to, co panu dolega” – mówi do pacjenta. „Mamy na to stosowne leczenie. Zaczynajmy”.

I tak też robią.

W długim marszu donikąd.

CODA: Aby zbadać fałszywą naukę, która doprowadziła do fałszywej pandemii, która z kolei doprowadziła do „szczepionek” przeciwko covid, przeczytaj książkę dr Marka Baileya i dr Sam Bailey. Tytuł: „The Final Pandemic”. Ten dynamiczny duet opisuje prawdziwą naukę. To potężne antidotum na mainstreamowe bzdury.

______________

Populations sucked into the vortex of… medical labels, Jon Rappoport, Jul 03, 2024

−∗−

Warto porównać:

‘Choroba bez przyczyny’ czyli skuteczny model biznesowy
Sto lat medycyny rockefellerowskiej „ustaliło”, że istnieją tysiące odmiennych, odrębnych i unikatowych chorób, zaburzeń i zespołów. I każde ma przyczynę. W przypadku wielu chorób przyczyna „nie została jeszcze odkryta”. Czytaj: […]

−∗−

Chcesz szybko i boleśnie umrzeć na zawał lub udar? Kupuj narkotyki w Darknecie

Produkowali narkotyki i handlowali nimi w Darknecie

3 lipca 2024: Halina Molka prawy-w-Darknecie

Narkotyki

Narkotyki / Pixabay

Funkcjonariusze Zarządu w Poznaniu Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości wraz z Wielkopolskim Wydziałem Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji w Poznaniu Prokuratury Krajowej rozbili grupę przestępczą zajmującą się przemytem, produkcją i handlem dużymi ilościami narkotyków w Darknecie. Funkcjonariusze zabezpieczyli m.in. 1770 kilogramów środków odurzających, psychoaktywnych i ich prekursorów oraz dwie linie produkcyjne.

Darknet to raj dla przestępców

W Darknecie kwitnie handel towarami, które wiele osób zna tylko z opowieści kryminalnych. Bo Darknet to ciemna strona Internetu, ukryta i niewidoczna  przed  zwykłymi jego użytkownikami. Aby uzyskać  dostęp do stron w Darknecie niezbędne jest  specjalne oprogramowanie, które zapewnia dostęp do sieci Tor, w której działa Darknet, potrzebna jest też odpowiednia konfiguracja  przeglądarki. Podczas gdy w normalnym Internecie komunikację można prześledzić, przeglądarka TOR zapewnia, że użytkownik Darknetu  pozostaje anonimowy. Jest to tzw. głęboka sieć, w większości zawierająca obszary, jak np.  bazy danych,  które nie są dostępne w zwykłych wyszukiwarkach. 

Anonimowość Darknetu  sprawia, że stron tych korzystają ci, którzy potrzebują wysokiej ochrony komunikacji. Strony te powszechnie wykorzystywane są też do różnych nielegalnych działań, np. znajdują się tam fora internetowe, sklepy i różne platformy handlowe nielegalnych usług i towarów oraz takich, które podlegają surowym regulacjom prawnym, jak np. nielegalny handel bronią, narkotykami, pirackimi kopiami, itp. 

Darknet pod lupą służb

Policjanci od dłuższego czasu zajmowali się rozpracowaniem jednego z takich darknetowych forów internetowych, które umożliwiało jego użytkownikom pozostanie anonimowym, między innymi dzięki używaniu szyfrowanych komunikatorów. Na forum oferowane były do sprzedaży przeciwbólowe leki narkotyczne, psychotropowe oraz bardzo duże ilości narkotyków tzw. kryształu w postaci 3-CMC i 4-CMC, które  są pochodnymi mefedronu. To bardzo niebezpieczne substancje psychoaktywne pobudzające układ nerwowy. Ich przedawkowanie prowadzi do zaburzeń sercowo-naczyniowych (tachykardii, zwiększenia ciśnienia tętniczego) i znacznego podniesienia temperatury ciała (hipertermii). Wywołują one również niepokoje i lęki, drgawki, zaburzenia świadomości oraz zaburzenia ze strony układów krążenia i oddechowego, w tym nagłego zatrzymania krążenia. O wzroście zgonów związanych z zażyciem tych syntetycznych specyfików ostrzegał w sierpniu 2023 roku Główny Inspektor Sanitarny. Według raportu GIS, tylko w ubiegłym  roku w Polsce zmarło z przedawkowania tych substancji 15 osób.

Policjanci ustalili tożsamość osób mających związek z produkcją i handlem narkotykami na terenie całej Polski. Pod koniec czerwca na terenie woj. wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego funkcjonariusze pojawili się jednocześnie w wytypowanych 8 lokalizacjach. W jednym z domów jednorodzinnych pod Koninem, podczas procesu wytwarzania narkotyków, zatrzymano m.in. dwóch mężczyzn w wieku 52 i 29 lat, jeden z nich jest  magistrem chemii. Ujawniono również miejsca, w których ukrywano  gotowe narkotyki, prekursory, dwie linie produkcyjne służące do ich wytwarzania, które pozwalały produkować tygodniowo 700 kg narkotyków. Ujawniono tez miejsca, w których znajdowały się dokumenty służące do legalizowania majątku pochodzącego z przestępczej działalności oraz ustalono sposób prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa.

Zabezpieczono także około 400.000 zł w gotówce, szereg nośników elektronicznych oraz 1770 kilogramów środków odurzających, psychoaktywnych i ich prekursorów. Z zabezpieczonych narkotyków można było wytworzyć kilka milionów porcji dilerskich.

Jest to dotychczas największa ilość narkotyków zabezpieczonych przez komórki zwalczające cyberprzestępczość w Europie. Czarnorynkowa wartość tych substancji to ponad 17 mln złotych.

Czynności na terenie nielegalnej fabryki trwały 4 dni i brali w nich udział funkcjonariusze laboratoriów kryminalistycznych z KWP w Łodzi i KWP w Bydgoszczy oraz trzech wyspecjalizowanych jednostek do zwalczania zagrożeń chemicznych Państwowej Straży Pożarnej.

Na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Poznaniu zastosował wobec zatrzymanych tymczasowy areszt. Za przemyt narkotyków, ich wytwarzanie i posiadanie oraz inne przestępstwa grozi im kara nawet 20 lat pozbawienia wolności.

Źródło: policja

Ukraińcy masowo uciekają z kraju. Atak maczetą na ukraińskiego strażnika granicznego ze strony uciekających rodaków. Wysokość łapówek wzrosła.

Czy był zbyt pazerny? Atak na ukraińskiego strażnika granicznego ze strony uciekających rodaków

30 czerwca 2024 Zdzisław Markowski prawy/Czy-byl-zbyt-pazerny-Atak-na-ukrainskiego-straznika

zdjęcie ilustracyjne

Ponad 90 procent ukraińskiego społeczeństwa chce się z tej wojny wymiksować, żeby nie użyźniać swoimi ciała okopów pod Donieckiem, Zaporożem i Charkowem.

Łapać frajerów w kamasze

Normalną standardową metodą, rzekłbym nawet że „taktyką ucieczkową” jest odpalić coś strażnikowi granicznemu i spier… to znaczy opuścić swoją słodką, ojczyznę, żeby z oddali na polskim, czy niemieckim socjalu wspierać walczących dobrym słowem i niezłomnie żądać pokonania wrażych sił. Gorzej, gdy się nie udało spi…ć, przepraszam opuścić swojej  ojczyzny, a pobór jest coraz bliżej. Ci głupsi i biedniejsi dalej siedzą w kraju i widzą, że ucieczka jest trudna, a czasami zgoła niemożliwa. Co nie oznacza, że to nie jest moment, żeby ową decyzję właśnie podjąć. Życie ma się tylko jedno, a pieniądze zawsze można zarobić.

Jednego dnia przez jedną granicę chciała uciec ponad setka

Kilka dni temu ukraińskie Państwowe Biuro Śledcze podało, że tylko jednego dnia ponad 100 mężczyzn „próbowało nielegalnie zbiec z Ukrainy i uniknąć poboru do wojska, korzystając z usług grupy przestępczej, która za wywiezienie jednej osoby pobierała opłatę w wysokości od 5 tysięcy do 18,5 tysięcy dolarów”.

Ewidentnie stawki wzrosły. Wcześniej za 5 tysięcy dolarów to ci strażnicy graniczni rozwijali czerwony dywan i wypuszczali do Polski. Do tego stopnia, że według niepublikowanych danych (do których jednak doszli ukraińscy dziennikarze) w pierwszych miesiącach wojny łapówki dla ukraińskiej straży granicznej wyniosły łącznie około miliarda dolarów! A potem się dziwić, że jeden z drugim funkcjonariusz Straży Granicznej z państwa ukraińskiego kupił sobie willę za milion, albo pięć milionów dolarów w Hiszpanii.

Ukraińcy masowo uciekają z kraju

Ukraińcy którzy zostali właśnie sobie uświadomili, że znaleźli się w czarnej… niewypowiedzianej i że jest to ostania szansa na to, żeby nie zostać nawozem na polach doniecczyzny, charkowszczyzny, biełgorodczyzny, czy chersońszczyzny. Zamiast bohatersko forsować Dniepr pod ogniem wroga, czy szturmować linię Surowikina. Przykładowo tylko dzisiaj ukraińska straż graniczna powiadomiła o zatrzymaniu na granicy z Węgrami busa, w którym jechało siedemnastu Ukraińców. Mężczyźni chcieli nielegalnie opuścić terytorium Ukrainy. Za usługę przekroczenia granicy mężczyźni mieli zapłacić przemytnikom od 3 tysięcy do nawet 12 tysięcy dolarów amerykańskich (USD).

Uciekali i zatrzymani użyli maczety

Rzecznik ukraińskiej straży granicznej Andrij Demczenko potwierdził w komentarzu dla mediów, a konkretnie w odpowiedzi na zapytanie ze strony „RBK-Ukraina”, że w sobotę 29 czerwca po godzinie 21-szej na granicy z Rumunią w obwodzie czerniowieckim doszło do zdarzenia w wyniku którego ucierpiał strażnik graniczny. Konkretnie całe zdarzenie miało taki przebieg, że: „ dwie osoby wyposażone w maczetę i gaz łzawiący napadły na funkcjonariusza straży granicznej na granicy z Rumunią. W celu obrony swojego życia wojskowy był zmuszony do użycia broni, w wyniku czego jeden napastnik został ranny, a drugi zmarł. Na miejsce wezwano służby medyczne. Poinformowano Państwowe Biuro Śledcze, policję i organy prokuratury”.

Potwierdza to dziennikarz Witalij Hłahoła, który jako jeden z pierwszych opisał wydarzenie wskazując, że doszło do „drastycznych chwil” na granicy. Gdzie strażnik został zaatakowany przez dwie osoby z maczetą na przejściu pomiędzy Rumunią a Ukrainą. Ponieważ jednak zrobili to nieprofesjonalnie to chociaż strażnik został ranny w zdarzeniu, to w odpowiedzi otworzył ogień i jeden z napastników został zastrzelony, a drugi postrzelony i pójdzie siedzieć. I to raczej na długo, no chyba że wprost z celi wyląduje na froncie, którego tak bardzo starał się uniknąć.

Jak widać Ukraińcy są coraz bardziej zdesperowani, żeby nie dać się zabić za swoje skorumpowane, upadłe państwo. To już początek akcji zatytułowanych „zabiję każdego, kto nie pozwoli mi uciec”. Dzisiaj to są jeszcze próby rozpaczliwe i niezorganizowane. Natomiast nie wiadomo, co się dalej wydarzy.

Zdzisław Markowski

Lewica zawsze była mistrzynią obłudy. Kłamali, kłamią i kłamać będą.

Internauci przy okazji zmiany definicji gwałtu „rozjechali” poślicę Nowicką

Marucha w dniu 2024-07-03 marucha/rozjechali-poslice-nowicka

Lewica zawsze była mistrzynią obłudy. Kłamali, kłamią i kłamać będą. Gdyby nie kłamali i cokolwiek umieli to nie byliby Lewicą. Cóż… poczekam na samo-zaoranie tej formacji politycznej. Ostatnie głosowanie w sprawie nowej definicji gwałtu jest gwałtem na logice.

Właśnie jedna z parlamentarzystek Lewicy, niejaka poślica Wanda Nowicka ogłosiła, że „Wspaniała wiadomość! Sejm przegłosował właśnie ustawę zmieniającą definicję gwałtu. Ustawa wprowadza zasadę, że TYLKO „TAK” OZNACZA ZGODĘ czyli SEKS BEZ ZGODY TO GWAŁT. Brawo posłanka @AnitaKDZG, która od lat walczyła o tę ustawę. Teraz kolej na #Senat i @prezydentpl”.

Kto chce może zobaczyć: https://x.com/WandaNowicka/status/1806590937671364636

Tymczasem internauci ją rozjechali jak żabę na autostradzie. Co do zmian to one same są gwałtem na logice, prawie i domniemaniu niewinności. W sumie to nawet mnie cieszy, że cała rewolucja seksualna roku 1968 została właśnie zaorana. I nie przez pruderyjne dziewice wyszydzane przez lewą stronę, lecz przez lewicowe aktywiszcza.

Nowicka i wyciszona afera mobbingowa

Tymczasem media już informowały o tym, że właśnie tę poślicę Lewicy asystenci oskarżyli o mobbing i wyzyskiwanie współpracowników. Oczywiście chodzi o Wandę Nowicką.

Byli pracownicy zarzucają jej między innymi: nakładanie kolejnych obowiązków przy jednoczesnych obniżkach pensji, problemy z wypłatami wynagrodzeń, roszczeniowość i wymaganie dostępności 24/7. Sama posłanka póki co nie odniosła się do zarzutów.

Na przykład jej asystent Kasper Piechatzek żalił się mediom: „Skończyło się tak, że przez dużą część tego czasu zarabiałem 1400 zł, byłem dostępny praktycznie ciągle pod telefonem, żyłem w permanentnym stresie, ledwo wiązałem koniec z końcem, a w międzyczasie próbowałem ogarniać studia. Było ciężko, szczególnie w pandemii, kiedy o inną pracę było ciężko. Po zakończeniu studiów pracowałem tam dalej, zadeklarowałem dostępność w godzinach popołudniowych, ponieważ po zakończeniu studiów znalazłem pracę na pełen etat”. I dalej: „Jak zepsuło mi się auto i nie musiałem już wozić swojej szefowej, ta obcięła mi pensję o 200 zł. Jednocześnie wydawała ogromne kwoty np. na wysyłkę ulotek i sfinansowanie swoich publikacji”.

Internauci przypomnieli co miała robić swoim pracownikom

Dlatego internauci jej przypomnieli zarzuty mobbingowe. „Kiedy ustosunkujesz się do zarzutów o Mobbing”? „To co tam z tym mobbingiem? Kiedy tobie upierdolą immunitet stara krowo”? „To teraz przed nami zmiana definicji mobbingu”, „Kobietki obronione, pora na mobbing wszystkich w biurze poselskim”, „Wspaniałą wiadomością będzie twój statement o mobbingu swoich pracowników”. „A może byście tak uchwalili ustawę antymobbingową? Czy ta już niewygodna”?

„Może jakiś komentarz w sprawie oskarżenia o mobbing jaki pada”? „Tylko tak oznacza zgodę na mobbing”. „Kiedy pani zajmie się definicją MOBBINGU”? „Dobrze że to nie ustawa antymobbingowa;p”. „Wanda mobingówo podaj się do dymisji gdyby takie coś jak ty odwalił . ktoś z PiS cała lewica by wrzeszczała. „To świetnie a co Pani myśli o mobbingu”? „Może jakaś ustawa o mobberach, że tylko „TAK” oznacza ZGODĘ NA NADGODZINY”? „A co z definicją mobbingu w miejscu pracy”? „Jak niby facet ma udowodnić, że było tak”? „Jak tam mobbing”?

Jak tam 180 tysięcy złotych na „koszty korespondencji”? „Ale ty jesteś stara, głupia i do tego mobbingowa”.

Jak widać internauci nie odpuszczają „polityczce”. Co prawda ta milczy i nic nie odpowiada, a nowy, uśmiechnięty marszałek rotacyjny i tak nic z tym nie zrobi (ponieważ ma do zrobienia ważniejsze rzeczy – na ten przykład rozgniecenie Putina, jak muchę na ścianie, czy karalucha na podłodze). Dlatego nie ma czasu sprawdzić, jak niektóre poślice mające hasła równości na ustach i sztandarach być może nieodpowiednio zachowują się wobec swoich pracowników?

I na dodatek mówi się, że ich niszczą– w sumie dotyczy to młodych lewaków i powinno być potraktowane, jako nauka i zdobywanie życiowego doświadczenia w pracy zawodowej, ale napiszę coś niepopularnego – traktujmy młodego lewaka, jak człowieka, może na starość zmądrzeje.

Zdzisław Markowski
https://prawy.pl/

У злых сил выбивают опору из-под ног. Борьба с сатанизмом в России вышла на новый уровень

У злых сил выбивают опору из-под ног. Борьба с сатанизмом в России вышла на новый уровень

tsargrad/u-zlyh-sil-vybivajut-oporu-iz-pod-nog-borba-s-satanizmom

=======================

Царьград продолжает настаивать, что специальная терминология в виде „трансгендеры”, „геи” не нужна. Подобные вещи следует называть своими именами. Речь идёт об извращениях.

============================

В Госдуме прошёл круглый стол, посвящённый противодействию „распространению сатанизма и других деструктивных явлений в медиакультурном пространстве России”. У злых сил выбивают опору из-под ног – в рамках обсуждения были перечислены формы деструктивного воздействия на умы граждан. Причём, констатировал иерей Фёдор Лукьянов, нередко сатанизм начинается с „незначительных” обрядов, например гадания о своём будущем.

В Госдуме обсудили борьбу с сатанизмом. В ходе круглого стола 1 июля, посвящённого этой теме, были затронуты различные формы проявления сатанизма.

Как отметил в ходе обсуждения руководитель лаборатории деструктологии МГЛУ имени Мориса Тореза Роман Силантьев, есть консолидированное мнение, что сатанистов надо запрещать.

„Это позволит в дальнейшем выходить на запрет более опасных движений, ваххабитов и марксистов”, – цитирует его слова „Московский комсомолец„.

В свою очередь глава думского комитета по развитию гражданского общества, вопросам общественных и религиозных объединений Ольга Тимофеева призвала собравшихся дать бой „фашистам, сатанистам и нацистам, которые опираются на силы зла”.

Руководитель отдела идеологии „Первого русского”, член Межсоборного присутствия Русской Православной Церкви Михаил Тюренков объясняет актуальность поднятой темы.

Михаил Тюренков. Фото: Царьград 

Необходимость запрета сатанизма назрела давно. Вообще, для любого верующего человека нет ничего страшнее сатанизма, являющегося прямой антитезой тех традиционных духовно-нравственных ценностей, которые объединяют представителей всех традиционных религий. Не говоря уже о том, что сатанисты всей своей деятельностью оскорбляют чувства верующих,

– подчеркнул он.

Кроме того, добавил Тюренков, нужно понимать, что не все сатанисты признают себя сатанистами.

„А потому нужно детальное определение этого явления и его идеологических оснований. Чтобы можно было чётко определить, какие именно из молодёжных, в том числе музыкальных, субкультур или что из той же „эзотерической” литературы, кинематографической и музыкальной продукции относится к сатанизму.

И здесь, конечно, очень важно, чтобы над законопроектом о запрете сатанизма работали представители Русской Православной Церкви и других традиционных религий нашей страны”, – пояснил он.

Скриншот: Патриаршая комиссия по вопросам семьи Telegram

Председатель Патриаршей комиссии по вопросам семьи, защиты материнства и детства иерей Фёдор Лукьянов в ходе круглого стола также отмечал: именно священнослужители находятся на острие борьбы с теми, кто пострадал от сатанинского движения и от оккультных практик.

Он отметил, что сейчас, в то время, когда пропаганда нетрадиционных отношений получила клеймо „экстремизм”, сатанинское движение не запрещено и информация об этом находится в открытом доступе.

Он напомнил дело „ведьмы” Алёны Полынь, которая ранее была арестована по обвинению в экстремизме и оскорблении религиозных чувств. Жительница Ивантеевки, по версии СК по региону, продавала и распространяла экстремистскую литературу, в которой содержались призывы к насилию в отношении священнослужителей Русской Православной Церкви. Помимо прочего, она публиковала в интернете видеозаписи, „в которых содержались высказывания, унижающие религиозные чувства верующих”, уточняли в ведомстве.

Однако, указал иерей Фёдор Лукьянов, изначально деятельность этой „ведьмы” в Сети начиналась с „незамысловатого” гадания. И от таких обрядов постепенно люди вовлекаются в сатанинские движения.

„Сегодня массовость оккультных групп, в интернете в частности, доказывает, что довольно большое количество людей увлекаются в эту сферу через распространённые практики, которые рекламируются как способы психологического комфорта. В интернете это доступно и никак не регулируется”, – заметил он.

По его словам, представители Церкви выступают в поддержку инициативы парламентариев Госдумы, согласно которой реклама оккультно-магических групп в России будет запрещена.

Кстати, добавил он, Россия не в первый раз сталкивается с таким засильем сатанинских практик и ритуалов. В начале XX века перед страшными и кровавыми событиями в нашей стране также было повальное увлечение оккультными практиками, спиритизмом… Не стоит повторять ошибок, призвал иерей Фёдор Лукьянов.

Он подчеркнул, что для предотвращения этого необходимо помнить, что Россия – страна с традиционными ценностями. А потому все проявления сатанизма следует искоренять.

К тому же, добавил он, корреляция между ЛГБТ*-движением и сатанизмом также есть.

Данные движения обладают общими признаками – субкультурность, контркультурность, популяризация греха и содомии, сексуального разврата, гедонизма, ненависть к семье и родителям.

ФОТО: SERG GLOVNY/GLOBALLOOKPRESS

На этом спикер сделал акцент: и представители нетрадиционной ориентации, и сатанисты едины в том, что приверженец их взглядов должен а) ненавидеть семью, родителей, б) ненавидеть детей.

Именно поэтому важно поддерживать инициативу Госдумы о запрете движения „чайлдфри”. Это пропаганда превосходства бездетной жизни. Однако своими корнями эта пропаганда уходит в ненависть к тому, что заповедал Господь: „плодитесь и размножайтесь”.

„Сам Бог велел в этой сфере навести порядок”, – подчеркнул председатель Патриаршей комиссии по вопросам семьи, защиты материнства и детства, добавив, что международное движение сатанистов определённо следует признать экстремистским.

* Движение ЛГБТ внесено Росфинмониторингом в список экстремистских и запрещено на территории России.

Царьград продолжает настаивать, что специальная терминология в виде „трансгендеры”, „геи” не нужна. Подобные вещи следует называть своими именами. Речь идёт об извращениях.

A Top Climatologist Says Hurricanes Are Not a Warning Sign for Global Climate Change

A Top Climatologist Says Hurricanes Are Not A Warning Sign for Global Climate Change

by Edwin Benson July 1, 2024 hurricanes-are-not-a-warning-sign-for-global-climate-change

A Top Climatologist Says Hurricanes Are Not A Warning Sign for Global Climate Change
A Top Climatologist Says Hurricanes Are Not A Warning Sign for Global Climate Change

One of the leftists’ favorite tactics is to refer to climate change as “settled science.” What, an observer might ask, settled the question? “Well,” comes the response, “there is an overwhelming consensus of climate scientists.”

An Un-Settled Scientist

Dr. David Legates is a climate scientist, although climatologist is a more accurate term. He earned his Ph.D. in that field at the University of Delaware in 1988 and subsequently served on its faculty. In 2020, the Trump Administration placed him in charge of “observation and prediction” at the National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA).

The consistently left-wing National Public Radio (NPR) expressed dismay at Dr. Legate’s appointment.

“His appointment to NOAA comes as Americans face profound threats stoked by climate change, from the vast, deadly wildfires in the West to an unusually active hurricane season in the South and East.”

However, was the hurricane season in 2020 “unusually active?”

Was 2020 Unusual?

It depends on the definition of unusual. In 2020, six hurricanes made landfall in the United States. That made it a rough year, but it set no records. There were also six in 1985 and 2005. Nor did it indicate a trend. Two storms made landfall the following year, followed by three in 2022 and one in 2023.

In fairness, these figures do not tell the whole story. Some named hurricanes never make landfall, and many hit countries other than the U.S., notably Cuba, Mexico, Haiti, and the Bahamas. However, given the notoriously capricious nature of weather, it is as fair a standard as any. Making the world of weather understandable to non-climatologists requires some simplification.

No Storm is “Typical”

Complicating the picture is that a few storms made landfall in the U.S. twice. In 1992, Hurricane Andrew clipped across South Florida as a “category five.”1 It then crossed the Gulf of Mexico before hitting rural Point Chevreuil, Louisiana, as a “category three.” Hurricane Katrina in 2005 followed a similar path, except it was an inconvenient “category one” when it hit Florida but picked up strength over the Gulf waters, becoming a far more destructive “category three” before flooding densely populated New Orleans.

As Louisiana can attest, a storm’s destructive power is not strictly based on wind speed. On the Gulf Coast, Andrew was far less destructive than Katrina. Although all hurricanes carry massive amounts of water, some are far “wetter” than others. Conceivably, a “wet” category two storm could do more damage than a faster-moving “dry” category four. Another variable is the place where the storm makes landfall. As Andrew and Katrina demonstrate, storms that blast sizeable coastal population centers will be more destructive than those that hit less populated areas.

Unique Reactions to Unique Storms

Other factors affect how humans react to hurricanes—or any other destructive natural event.

First, people tend to remember the storms that directly affected them. This author lived just north of Miami when Andrew hit and will never forget that night. On the other hand, the people of New Jersey are far more likely to reflect on 2012’s Hurricane Sandy, a category 12 storm that gummed up life in Greater New York City for several days. Indeed, Andrew is responsible for twenty-three deaths in the U.S., while Sandy’s U.S. toll was seventy-two.

Furthermore, human memory tends to be short. Today’s storm, especially if supplemented by a wide variety of dramatic photographs, always looks worse than the dim memory of one two decades ago, no matter how destructive the earlier storm may have been.

Climate Change Alarmists

Famously, the leftists who scream about the “global climate crisis” take advantage of these human frailties.

Part of the problem when comparing hurricanes is that no two storms are identical. Hysterical climate alarmists continuously proclaim that the “unprecedented” current storm proves the earth is fighting back against humanity. They have the luxury of only considering those aspects of the storm that make it appear especially ominous. On the other hand, scientists like Dr. Legates need to isolate and compare those few elements that are common to all storms.

In a recent interview, Dr. Legates told The Daily Signal that there are three ways that one could argue, from a scientific perspective, that hurricanes are getting worse. His plain language in describing them is refreshing.

“We can say that the hurricanes that happen are becoming more intense. We can say that the hurricanes that are happening are actually becoming larger and more powerful overall. Or we can say that they’re making landfall more often than not. And after all, landfall is the worst-case scenario.”

No Way to Predict Which Years will be Active or Peaceful

Then, the scientist uses data covering the period since 1971, when weather satellites began to provide far more information about hurricane activity.

During those decades, there have been active years and comparatively placid ones.

“[Y]ou see lots of variability over the years, but you see no long-term trend either in tropical storms or hurricanes. So we can’t really say that over the last 50 years that there’s been a dramatic increase in the number of tropical storms or hurricanes or has there been a drastic decrease. It looks just like there’s lots of variability, which we call year to year. Some years we get hit and some years we don’t. And so there’s no change there.”

Indeed, the charts show that the worst years were 1972, 1986, 1989, 1993, 1997 and 2021. Actually, 2021 was slightly—but not significantly less active than 1972. The least active years—1977, 1983, 1991, 2000, and 2011—are sandwiched between more turbulent times.

Accurate Climate Studies Must Consider Long Periods

In the search for truth about climate, using the greatest available timespan is crucial.

Consider a hurricane study beginning with the decade starting in 2011. As it happens, 2011 was one of the quietest years over the last half-century, and 2021 was the second-worst. Therefore, such a study could “prove” a massive upswing in the number of tropical storms. However, similar research beginning with the turbulent year 1997 and ending with the relatively placid 2007 would show precisely the opposite “trend.”

Such considerations are crucial because, unfortunately, the field of climatology includes many people with a foot in both the scientific world and that of the activist. For government bureaucrats, climate change is self-perpetuating. A compliant press amplifies dire predictions and ensures continuing funding. Thus, activists and bureaucrats promote the “research” that produces alarming conclusions.

“Stone the Messenger”

Fortunately for anyone seeking the truth, Dr. Legates does not play the game, insisting that the only accurate picture—or at least the most accurate available picture—is to look at the entire fifty-year period. That examination reveals no significant trend for better or worse. Neither government nor activists want to hear that message. Therefore, they must “stone the messenger.” They heap pseudo-intellectual ridicule, like that which NPR threw at David Legates in 2020. He denies one of the left’s favorite fantasies, and they will not forgive such heresy against their climate change religion.

Mówili zainstaluj fotowoltaikę, kup elektryka, ale o pożarach już nie powiedzieli

Foltyn: Mówili zainstaluj fotowoltaikę, kup elektryka, ale o pożarach już nie powiedzieli

3.07.2024 nczas/o-pozarach-juz-nie-powiedzieli

Samochód elektryczny Lucid Air płonie w Warszawie.
Samochód elektryczny Lucid Air płonie w Warszawie. / Fot. screen/Miejski Reporter

O tym w mediach głównego nurtu nie usłyszysz. Poseł Konfederacji Bronisław Foltyn w ramach interwencji poselskiej zadał kilka pytań wojewódzkim komendantom Państwowej Straży Pożarnej dotyczących pożarów instalacji fotowoltaicznych i samochodów elektrycznych. Odpowiedzi mogą wielu zszokować.

Kiedy w mediach mowa jest o pożarach to przede wszystkim w kontekście zmian klimatu i tzw. globalnego ocieplenia. Płoną góry, płoną lasy, morza się gotują a w ogóle to, jak powiedział Rafał Trzaskowski, planeta płonie. Strach się bać.

I mówią nam, że aby planeta nie płonęła musimy kupować samochody elektryczne i instalować panele fotowoltaiczne. A co jeśli okazuje się, że te panele i elektryki też płoną i to całkiem często?

Poseł Konfederacji Bronisław Foltyn zapytał komendantów wojewódzkich Państwowej Straży Pożarnej o pożary spowodowane przez fotowoltaikę i samochody elektryczne w 2023 roku.

„Mówili, zainstaluj sobie fotowoltaikę na dachu, elektryka sobie kup, mówili, ale o tym, że w ubiegłym roku było 148 pożarów domów spowodowanych przez instalacje fotowoltaiczne, już nie powiedzieli. O 45-ciu pożarach samochodów elektrycznych, też niewiele mówili” – napisał na portalu X poseł Foltyn.

„W 2023 roku w Polsce mieliśmy: – 148 pożarów fotowoltaiki na dachach; – 45 pożarów samochodów elektrycznych na parkingach, ulicach i w garażach” – wylicza poseł Konfederacji.

„Zapraszam serdecznie do przestudiowania wyników mojej interwencji poselskiej w tej sprawie. Czekam jeszcze na dane z dwóch województw, ale już teraz widać, że warto uświadomić sobie, iż część z nas sprowadza na swoją rodzinę i swoich bliskich spore zagrożenia, których chyba nikt do tej pory nie był świadomy. A to przecież dopiero początek Zielonego Ładu i problem z pewnością będzie narastał” – zakończył swój wpis poseł Foltyn załączając skany pism z komend wojewódzkich PSP.

Bronisław Foltyn @bronislawfoltyn

Mowili, zainstaluj sobie fotowoltaikę na dachu, elektryka sobie kup, mówili, ale o tym, że w ubiegłym roku było 148 pożarów domów spowodowanych przez instalacje fotowoltaiczne, już nie powiedzieli. O 45-ciu pożarach samochodów elektrycznych, też niewiele mówili Jeszcze raz W 2023 roku w Polsce mieliśmy: – 148 pożarów fotowoltaiki na dachach – 45 pożarów samochodów elektrycznych na parkingach, ulicach i w garażach Zapraszam serdecznie do przestudiowania wyników mojej interwencji poselskiej w tej sprawie. Czekam jeszcze na dane z dwóch województw, ale już teraz widać, że warto uświadomić sobie, iż część z nas sprowadza na swoją rodzinę i swoich bliskich spore zagrożenia, których chyba nikt do tej pory nie był świadomy. A to przecież dopiero początek Zielonego Ładu i problem z pewnością będzie narastał

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

3 920 Wyświetlenia

O pożarach samochodów elektrycznych i fotowoltaiki szeroko pisał śp. inżynier Marek Zadrożniak w „Kompendium wiedzy o elektrowniach”, którą można nabyć w naszej księgarni TUTAJ.

Bankructwo stręczycieli

Bankructwo stręczycieli

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    2 lipca 2024

1 maja br. minęło 20 lat od Anschlussu, to znaczy – od przyłączenia Polski do Wspólnot Europejskich – jako, że Unia Europejska, jako odrębny podmiot prawa międzynarodowego, proklamowana została dopiero 1 grudnia 2009 roku, po, ratyfikowaniu przez wszystkie członkowskie bantustany traktatu lizbońskiego, który teraz ma być właśnie nowelizowany. Jak pamiętamy, w imieniu Polski traktat ten ratyfikował 10 października 2009 roku prezydent Lech Kaczyński na podstawie ustawowego upoważnienia, którego udzielił mu Sejm ustawą z dnia 1 kwietnia 2008 roku. Ustawę tę poparł zarówno klub poselski PiS – chociaż nie w całości, bo część posłów się zbuntowała przeciwko Jarosławowi Kaczyńskiemu – jak i klub poselski Platformy Obywatelskiej, oraz Lewica i Demokraci, no i naturalnie – PSL. Wcześniej jednak, to znaczy – w czerwcu 2003 roku – odbyło się w Polsce referendum w sprawie Anschlussu, to znaczy – ratyfikacji „traktatu ateńskiego”, który liczył 5000 stron, a dotyczył przyjęcia 10 bantustanów z Europy Środkowej. Frekwencja w tym referendum wyniosła 58 procent, a więc była zaledwie o 8 proc, wyższa od wymaganej do jego ważności. Za Anschlussem wypowiedziało się 77,45 proc. głosujących, a przeciwko – 22,55 procent.

Zanim jednak do tego doszło, przeprowadzona została kampania propagandowa za Anschlussem, w którą zaangażowane zostały wszystkie Moce, to znaczy – piekielne, ziemskie i niebieskie. Mówiąc o Mocach piekielnych mam oczywiście na myśli konfidentów, zarówno tajnie współpracujących ze starymi kiejkutami, jak i innymi bezpieczniackimi watahami oraz wszystkich tajnie współpracujących z zagranicznymi centralami bezpieczniackimi, do których zaliczała się przynajmniej część, jeśli nie całość starych kiejkutów.

Mówiąc o Mocach ziemskich mam na myśli przede wszystkim Judenrat „Gazety Wyborczej” („A my wszyscy za Anschlussem!”) oraz mikrocefali, chlipiących intelektualną zupę z michnikowszczyny, a mówiąc o Mocach niebieskich mam na myśli Przewielebne Duchowieństwo. Jeśli chodzi o tę ostatnią grupę, to w jej stosunku do Anschlussu można wyodrębnić dwa etapy. Na pierwszym etapie Przewielebne było Anschlussowi niechętne. Jednak po pielgrzymce delegacji Episkopatu do Brukseli w listopadzie 1997 roku, sytuacja zmieniła się o 180 stopni i Przewielebne w zasadzie już nic nie miało przeciwko Anschlussowi, a jeśli nawet ktoś tam i miał, to dostrajał się do mądrości nowego etapu.

A wyrazicielem tych mądrości był m.in. mój faworyt, Ekscelencja Józef Życiński. Skupiał on w sobie – o czym wtedy jeszcze prawie nikt nie wiedział – zarówno Moce piekielne, jak i Moce niebieskie i z tego tytułu przemawiał „jak ktoś, kto ma władzę”. Oto próbka argumentacji z „Rzeczypospolitej” z roku 2002: „Jedyną alternatywę dla obecności Polski w Unii Europejskiej stanowi przekształcenie Polski w drugą Białoruś.” „Euroentuzjastom” i „eurosceptykom” przeciwstawił „eurorealistów”, zdaniem których „dla zjednoczonej Europy nie ma alternatywy” – to po pierwsze – a po drugie, to w dodatku „katolickie narody Europy czekają, aby polscy katolicy wnieśli do Europy nowego ducha”.

Słowem – wobec Anschlussu nie ma alternatywy, bo „Białoruś” czyli obciach i jak tu się potem pokazać na oczy w Paryżu, a poza tym to chrześcijański obowiązek, żeby Polska nawróciła zlaicyzowaną Europę. Zwracałem co prawda uwagę, zresztą również na forum, że tak powiem – wojskowym – kiedy w pewnym, dość wysokim kręgu, odpowiadałem na pytanie, jak widzę „wschodnią politykę Watykanu” – że polski Kościół wykonuje wielką pracę nad rechrystianizacją Europy Wschodniej, a szczególnie owocne wydaje się to na terenach należących ongiś do Rzeczypospolitej – gdzie pojawia się ksiądz, tam – jak spod ziemi – odnajdują się Polacy. – I teraz ja was pytam, panowie oficerowie – czy Polska jest przygotowana by przyjąć to, co dostaje prawie za darmo, podczas gdy inne państwa czynią w tym kierunku wielkie wysiłki i nieraz – daremnie?

Odpowiadając zaś na argument o „chrześcijańskim obowiązku” zwracałem uwagę, że chociaż ewangelizacja spustoszonej religijnie Europy Wschodniej daje namacalne rezultaty, to nigdy nie słyszałem, byśmy gwoli sprawniejszemu ewangelizowaniu, przystąpili do Wspólnoty Niepodległych Państw – podczas gdy ewangelizowanie zlaicyzowanej Europy bez Anschlussu okazuje się niemożliwe.

Oczywiście głuche milczenie było mi odpowiedzią, no bo skoro jest rozkaz, że „nie ma alternatywy” – no to nie ma i Schluss. Czy mój faworyt Ekscelencja naprawdę tak myślał, czy też dostrajał się do tonu przyjętego przez Judenrat, bo nie był pewien, podobnie jak wielu innych – co właściwie pan red. Michnik znalazł w archiwach MSW w roku 1989 – tego już nigdy się nie dowiemy, jako że Ekscelencja nas osierocił, chociaż wcześniej mleko niestety zdążyło się rozlać, bo wiadomo, że co jeden człowiek pragnie zakryć, to drugi odkryje: „każdy grzech palcem wytknie, zademonstruje, święte pieczęcie złamie, powyskrobuje…

Minęło 20 lat od Anschlussu – i cóż widzimy? Z ambicji ewangelizowania zlaicyzowanej Europy nie pozostało nawet wspomnienie. Odkąd bowiem Judenrat, zorientowawszy się, że na Zachodzie już nie potrzebują certyfikatów przyzwoitości żyrowanych przez Kościół, natychmiast wznowił odwieczną wojnę przeciwko „ajatollahom”, którzy – jako się rzekło – niepewni, co tam pan red. Michnik zdybał w archiwach MSW – natychmiast podkulili pod siebie ogony, ciesząc się, że żywi-zdrowi, mogą oddawać się kultowi Świętego Spokoju, którego najważniejszym przykazaniem jest, by nikogo nie urazić, a już zwłaszcza – Judenratu. Poza tym sprawdziło się w całej rozciągłości spostrzeżenie starożytnych Rzymian, że nie ma takiej bramy, której nie przeszedłby osioł obładowany złotem – nawet gdy tego złota wcale tak dużo nie ma, bo tylko niecałe 2 procent europejskiego PKB – ale na łapówki dla biurokratycznych gangów, okupujących poszczególne bantustany przecież go wystarczy – a czyż nie na ich korumpowaniu nie polega przypadkiem „pokojowe jednoczenie Europy”?

W ten oto sposób Niemcy, po dwóch nieudanych próbach podbicia Europy, wreszcie zbliżają się do celu, jakim będzie proklamowanie IV Rzeszy, po przeprowadzeniu udanej nowelizacji traktatu lizbońskiego. Ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego nie przyniosły przełomu, więc po wygaśnięciu przedśmiertnych drgawek historycznych europejskich narodów, ot takich, jak np. we Francji, zapadną one w letarg, a potem zostaną przez promotorów komunistycznej rewolucji – bo Rzesza – jak to Rzesza – musi spełnić swoje rewolucyjne przeznaczenie – przerobione na nawóz historii, która będzie już pisał zupełnie ktoś inny.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

======================

mail:

Autor w swoim artykule przypomina opinie Ks. Arcybiskupa Józefa Życińskiego.

Nie wspomina jednak, że ów Hierarcha realizował tylko wskazania swego Przełożonego.

19 maja 2003

Wejście w struktury Unii Europejskiej jest dla naszego Narodu wyrazem dziejowej sprawiedliwości – powiedział Jan Paweł II w przemówieniu wygłoszonym do Polaków uczestniczących w pielgrzymce narodowej do Rzymu. (..)

Europa potrzebuje Polski. Kościół w Europie potrzebuje Świadectwa wiary Polaków. Polska potrzebuje Europy. 

[Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej! To jest wielki skrót, ale bardzo wiele się w tym skrócie mieści wielorakiej treści. Polska potrzebuje Europy.] 

Jest to wyzwanie, które współczesność stawia przed nami i przed wszystkimi krajami, które na fali przemian politycznych w regionie tak zwanej Europy Środkowowschodniej wyszły z kręgu wpływów ateistycznego komunizmu.Przemówienie to skwitował obecny tam prezydent Kwaśniewski z właściwym sobie taktem:
słyszeliście, co wam powiedziano.

Diabelskie szyfry. Sekwencja dziejów świata. Andrzej Sarwa. Cz. I.

Andrzej Sarwa

=============================

Diabelskie szyfry. Sekwencja dziejów świata. Kod roku 17 

wydałem pod pseudonimem Onufry Seweryn Krzycki

tak więc jeśli ktoś chciałby mieć tę książkę w formie papierowej to jej nie znajdzie pod moim nazwiskiem

a jest ona tutaj:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Diabelskie_szyfry_Sekwencja_dziejow_swiata_Kod_roku_17.html

=============================

Diabelskie szyfry, sekwencja dziejów świata

KOD ROKU 17

-=-=-=-=-

Symbole i znaki…

Świat wokół nas to nie tylko to, co dostrzegamy niejako wprost, bez zawoalowania, ale także gąszcz znaków – nośników informacji – i symboli – niejednokrotnie nakładających się na siebie, wzajemnie przenikających, splecionych ze sobą, ale i takich, które są oddzielone od reszty i samotnie tkwią ponad orbis terrarum – okręgiem ziemi.

Część z nich rozpoznajemy intuicyjnie, części nie rozpoznajemy, nie znamy albo nie rozumiemy. Niektórych na odmianę nawet nie dostrzegamy, ponieważ są jakby wrosłe w naszą świadomość „od zawsze” – czytelne i oczywiste.

Wszystkie z owych symboli – znane i nieznane, zrozumiałe i niezrozumiałe, na pierwszy rzut oka oczywiste i te wymagające objaśnienia czy niekiedy wręcz rozkodowania są obecne dosłownie wszędzie, poumieszczane w naszej przestrzeni społecznej, kulturowej, duchowej bez wątpienia po coś, bo jeśli nie po coś, to dlaczego w niej tkwią niczym rodzynki w wielkanocnej babie?

Otóż rolą i funkcją symboli jest jakby skrótowe, nieopisowe informowanie nas o czymś, a także przedstawianie świata, doświadczeń, zdarzeń, wierzeń, idei, uczuć, wewnętrznych stanów świadomości czy tajemnic, przy pomocy znaków, którym nadano bądź to powszechne i jawne, bądź znane tylko wtajemniczonym znaczenie, odnoszące się do czegoś innego niż to, na co zdają się wskazywać wprost.

Bo każdy z tychże symboli zawsze posiada przynajmniej dwa znaczenia – jedno jawne, inne ukryte. A niekiedy miewa ich jeszcze więcej, bo bywa, że ten sam symbol w zależności od kontekstu, sposobu ujęcia lub położenia może mieć również przeciwstawne sobie znaczenia.

Symbol jest znakiem posiadającym szersze znaczenie niż tylko to, na które zdaje się bezpośrednio wskazywać wybrany nań jakiś przedmiot, roślina, zwierzę, figura, gest, kolor, dźwięk, zapach lub liczba i jest czymś, oznaczającym coś innego niż one, a jednocześnie jest sposobem uzewnętrzniania myśli, która nadaje mu i przypisuje znaczenie nie tylko konwencjonalne, bazując na podobieństwie, lecz także inne, niedosłowne, wyimaginowane i przez to nadające mu znaczenie specyficzne, ściśle z nim związane, z nim nierozerwalnie kojarzone. Należy jednak pamiętać, iż znak i symbol nie są tożsame, lecz różne, ponieważ, w przeciwieństwie do znaku, symbol posiada o wiele głębszy wymiar społeczny, kulturowy, a nawet duchowy. I często ma za zadanie oswajanie nas z czymś, co niekoniecznie jest dla nas dobre, czy pożądane. Chociaż może też być i odwrotnie.

Przy pomocy symboli wiele można klarownie opisać, ale także wiele można ukryć i zataić – przekazując w jasny sposób coś, co będzie oczywiste i czytelne dla wtajemniczonych, a jednocześnie zupełnie niezrozumiałe dla profanów. Symbol może więc o czymś zwyczajnie i wprost informować, lecz symbol może też przekazywać informacje zakodowane przy jego użyciu i ukryte, by nikt niepowołany nie dotarł do wiadomości przeznaczonych nie dla niego.

I jeszcze jedno. Symbol może być duchowo obojętny, ale może także realnie, wyraźnie i namacalnie oddziaływać na nas w wymiarze spirytualnym, niematerialnym, chociaż częstokroć nie zawsze musimy być tego świadomi. I nie będzie ważne czy w to wierzymy, czy nie.

Może na tym tak powierzchownym i przedstawionym w ogromnym skrócie i uproszczeniu tego, czym jest znak i symbol zakończmy.

Kto ciekaw i chciałby się dowiedzieć więcej i w sposób uporządkowany, może przecież sięgnąć do literatury i doczytać na temat symbolu, czym jest, jak go można rozumieć, jak definiować itp. W odniesieniu do omawianej tutaj kwestii chyba – jak mi się zdaje, wystarczy tyle, ile wyżej zostało powiedziane.

A reasumując: żyjemy w świecie symboli, symbole oddziałują na nas, a my się bez nich obejść nie możemy.

A teraz przyjrzyjmy się niektórym z nich.

Zobaczmy czy można któreś z nich zauważyć w czymś, w czym ich na ogół nie dostrzegamy i zerknijmy na ich utajone znaczenie, przynajmniej niektórych, w pewnym historycznym kontekście…

Sekwencja dziejów świata.

Jeśli zaczniemy się zastanawiać nad dziejami świata w okresie od umownej daty 1 roku nowej ery, a więc od umownej daty narodzin Jezusa z Nazaretu, czyli i nad współczesnymi dziejami ludzkości, to dostrzeżemy, iż można je analizować według jakiegoś klucza, notacji, czy też kodu, który co prawda nie tak łatwo i nie od razu rzuca się w oczy, niemniej kod taki można odnaleźć. Kod, który zdominowała liczba 17. Szczególnie interesująca jest liczba w datach rocznych powtarzająca się co sto lat. Liczba 100 zaś posiada również niebagatelne znaczenie symboliczne.

I dalej będzie o kodach właśnie, szyfrach, znakach i symbolach. Naturalnie nikt w przedstawione niżej próby interpretacji nie musi wierzyć, lecz sam temat jest na tyle interesujący, że absolutnie zasługuje na – choćby nie do końca nawet wyczerpujące, niemniej jednak jakieś – omówienie, czy choćby zasygnalizowanie.

Wróćmy jednak do przerwanego wątku. Zatem da się zauważyć, iż liczba 17 odgrywa w dziejach świata i ludzkości jakieś znaczenie. Czy można rzec, iż jest ono niebagatelne? Być może…

Dlaczego tak wolno przypuszczać?

O tym szczegółowej będzie na dalszych stronach. Nim jednakowoż do tego przyjdziemy, zastanówmy się najpierw nad samą ‘siedemnastką’.

Otóż z tej liczby zapisanej cyframi rzymskimi w formie XVII, da się utworzyć anagram VIXI, co zapisane małymi literami, aby łatwiej nam było to przeczytać, nie myląc z cyframi, przybiera formę łacińskiego słowa vixi, będący czasem przeszłym czasownika żyć, czyli żyłem, a w domyśle i uzupełnieniu: lecz teraz już nie żyję.

I na przykład z tego powodu dla Włochów, bezpośrednich spadkobierców Rzymian, najbardziej złowieszcza jest nie liczba 13, która przeraża inne narody naszego kręgu kulturowego, a 17 właśnie, szczególnie jeśli przypada ona w piątek, w dzień śmierci Jezusa, ale ci, którzy cierpią na heptakaidekafobię, czyli lęk przed tą liczbą, mogą nie wiedzieć, że wywodzi się on i z innych tradycji w tym i przeciwstawnych sobie – jak choćby biblijnej i pitagorejskiej.

Dla Włochów wszakże najistotniejsza będzie ta interpretacja wywodząca się ze starożytnego Rzymu. Na grobach Rzymian, ich przodków, pisano bowiem wcześniej już wspomniane słowo „vixi” – tłumaczone jako „żył” lub „żyłem”. W tym zaś zapisie dodatkowo na siedemnastkę wskazuje też zsumowanie pojedynczych cyfr rzymskich tworzących owo „VIXI”: V+I+X+I czyli 5+1+10+1=17.1

Tutaj uczyńmy – mimo wszystko, bo to ciekawe – małą wycieczkę w stronę tradycji biblijnej – i tak na przykład według niej 17 dnia ijar (kwiecień/maj), czyli drugiego miesiąca według żydowskiego kalendarza religijnego rozpoczął się Potop Noego, a na szczycie góry Ararat jego arka spoczęła 17 dnia tiszri (wrzesień/październik) będącego miesiącem siódmym…2 Pan Jezus zaś zmartwychwstał 17 nisan (marzec/kwiecień) pierwszego miesiąca w kalendarzu żydowskim.

Tak więc skoro Zbawiciel powstał z grobu 17 nisan i był to wielki dzień jego triumfu, bo „śmiercią podeptał śmierć”3, może owo wskazywać na fakt, że nic nie dzieje się przypadkiem, ale wszystko jest zaplanowane i celowe.

Patrząc na to w taki sposób i w kontekście do tego, co zawarliśmy w ostatnich zdaniach, opowiadając o liczbie 17, moglibyśmy rzec, iż jest ona symbolem przywrócenia ładu, porządku i doskonałości… Jezus, zmartwychwstając, ukazuje się jako zwycięzca śmierci, piekła i Szatana, a wcześniej Bóg oczyszcza Ziemię w wodach Wielkiego Potopu i przywraca jej nieskazitelność.

Jednak siedemnastka ma i w Biblii odniesienie do nieprawości, zła, grzechu, niegodziwości i zniszczenia, bo na przykład według Objawienia św. Jana Bestia, która się objawi przed końcem świata, będzie miała 7 głów i 10 rogów (liczby dziesięć i siedem oznaczają zupełność), więc mamy 7 + 10, co daje 17. W Biblii jest zatem powiedziane, że ostateczny system diabła będzie miał więc 7 głów i 10 rogów, więc widzimy, że 17 posiada również znaczenie negatywne.

A więc ‘siedemnastka’ coś kończy? Takie jej odczytanie zdaje się to sugerować.

A my załóżmy teraz, że to prawda.

Jednak przecie wcale nie tak się musi tę siedemnastkę interpretować, bo równie dobrze może ona oznaczać: żyłem, lecz w innym sensie – istniałem, a teraz już nie istnieję, skończyłem się – skończyłem się jako pewien period, pewien przedział czasowy, ale ponownie się odrodzę w nowej formie, nowym kształcie, zapoczątkowując nowy okres i mniej czy bardziej zaznaczając się w dziejach świata.

Takie rozumowanie zdaje się być widoczne u historyka Kościoła Euzebiusza z Cezarei4, który w swojej Kronice przyjął rachubę lat od narodzin Abrahama5, który to opuścił miasto Ur w Mezopotamii, aby ostatecznie osiąść w Betel nieopodal dzisiejszej Jerozolimy i jest pierwszym z patriarchów hebrajskich i to bezpośrednio od niego wywodzi się lud wybrany – pierwszy Izrael, a tym samym i nowy Izrael, czyli chrześcijaństwo.

Według Euzebiusza epoka Abrahama rozpoczęła się w roku jego narodzin, za który ów historyk przyjął rok 2016 przed Chrystusem, a zakończyła wraz z narodzinami Zbawiciela, co czyni rok 2017 po narodzinach Abrahama,Anno Abrahami, rokiem 1 Anno Domini.

A więc wyraźnie tu widać, że rok 2017 od narodzin Abrahama jest jednocześnie rokiem narodzin Chrystusa – ostatnim epoki starotestamentalnej i jednocześnie pierwszym w nowym porządku dziejów świata i historii świętej. Na podstawie czego i jakich wyliczeń Euzebiusz taką datę przyjął, nie należy do tego, czym się dalej będziemy zajmować, zatem nie będziemy rozwijać owej kwestii.

Zatem być może siedemnastka rzeczywiście coś takiego symbolizuje? I być może tak właśnie jest, że wskazuje ona – jeśli w końcówce daty rocznej występuje liczba 17 – na rozpoczynanie się co sto lat istotnych dla ludzkości wydarzeń. I to tylko takich wydarzeń, które można uznać za kluczowe, czy też w jakimś sensie przełomowe lub wieszcze, odnoszące się jednak ostatecznie do duchowej kondycji ludzkości i dziejów świata w czasach po narodzinach Pana Jezusa Chrystusa – tak w dobrym znaczeniu, jak i też w złym.

I odnosiłoby się to do cyklu dziejowego, który się tego roku kończył, ale i jednocześnie rozpoczynał nowy, a nie wyłącznie do Człowieka, bądź Zdarzenia, które w tym to roku pojawił/pojawiło się lub odegrał/odegrało jakąś ważką rolę tyle, że bez następstw w przyszłości. Ale takiego, które rozpoczynało pewien proces prowadzący do jakiegoś przełomu na płaszczyźnie (nawet jeśli początkowo politycznej, to ostatecznie i docelowo kończąc na duchowej), mimo iż ostatecznie zawsze z Człowiekiem było to związane. Chociaż ten ostatni mógł jedynie, jako jednostka, albo jakaś społeczność, poprzez działania albo też głoszone idee na owe cykle wpływać i odciskać na nich swe piętno, popychając dzieje świata do przodu i ku jego końcowi zarazem. Bo postęp w doczesności oznacza równocześnie podążanie w kierunku samozniszczenia, samozagłady. I nie ma w tym nic szczególnego, albowiem w obecnej rzeczywistości, w której teraz żyjemy, nic nie jest wieczne ani doskonałe. A jednocześnie… mógł być popychany też przez jakąś siłę, jakąś moc, której Człowiek en masse się poddawał, uważając to za słuszne lub nic nieznaczące (nie rozpoznając jej poprawnie), nie bacząc, że czyni to ze szkodą dla siebie.

Czy zatem liczba 17 w tym wypadku pokazuje, że może chodzić o Szatana?

Wiele zdawałoby się na to wskazywać.

No i miałoby to uzasadnienie, wszak Księciem (czy też wręcz bogiem) Tego Świata, świata doczesnego jest Szatan właśnie. I to on wpływa na jego losy i dzieje. Co Pan Bóg jedynie dopuszcza, bo Człowiek, a dokładniej Pierwsi Rodzice, sami tak wybrali, a Stwórca zawsze szanuje wolną wolę. W przeciwieństwie do Diabła, który zawsze chce każdą istotę jej pozbawić. Oczywiście nadejdzie kiedyś chwila, w której Szatan zniknie z widowni dziejów i, jak się zdaje, coraz bliżej do tego momentu…

Więc wciąż jego, Diabła, mniej czy bardziej jawni zwolennicy poważają tę mroczną liczbę, tym bardziej że sam Szatan jakby wskazywał na nią palcem, choćby i przez to, iż to liczba przedziwna, posiadająca niezwykłe właściwości…

Liczba przedziwna.

Liczba 17 jest liczbą pierwszą, stanowiącą sumę czterech liczb pierwszych (2,3,5,7) dzielących się wyłącznie przez 1 i same siebie. 4 zaś to liczba, która symbolizuje wolną wolę, ponieważ można ją graficznie przedstawić w formie krzyża, odnosząc go do skrzyżowania dróg, a stojąc w jego centrum, niejako w punkcie zerowym, pozbawionym wszelkiego ruchu i wszelkiej energii, albo lepiej – posiadającego energię zerową, można postąpić w przód, cofnąć się, podążyć na lewo, albo na prawo. Jest też symbolem czterech żywiołów: ziemi, wody, ognia i powietrza, punkt zaś przecięcia można odnieść do eteru – elementu piątego – kwintesencji, uważanego niekiedy (w ostatnich szczególnie czasach) za ciemną energię wypełniającą przestrzeń całego Universum, a mającą jednocześnie przeciwstawne sobie właściwości, bo jest ona zarówno dynamiczna, jak i statyczna.

Co bardzo ważne! Liczba 17 poprzedza liczbę apokaliptycznej Bestii, czyli 666, zawiera się bowiem w jej poprzedniczce, liczbie 665, która po zsumowaniu: 6+6+5 = 17.

A gdy tęż siedemnastkę trzykrotnie pomnożymy przez siedem, otrzymamy 4913, a po zsumowaniu poszczególnych cyfr tejże liczby znów otrzymamy… 17! Dlaczego trzykrotnie? Bo skoro pojedyncza liczba 17 symbolizuje Szatana – jakby Boga Ojca à rebours, to potrójna – jest bluźnierczą odwrotnością Trójcy Świętej – Ojca, Syna i Ducha Świętego, czyli symbolizuje Trójcę Nieświętą: Smoka (Szatana), Fałszywego Proroka (Przywódcę Duchowego) i Antychrysta (Władcę Świeckiego), a zsumowanie cyfr składowych liczby wyjściowej podniesionych do trzeciej potęgi… prowadzi nas na powrót do punktu wyjścia, do jej korzenia, czyli do Lucyfera – do 17!

W okultyzmie zaś jego, Szatana–Diabła–Lucyfera, symbolem jest planeta Saturn, planeta chaosu, trwającego nieustannie huraganu i zamętu, naznaczona na swej powierzchni niezbyt dawno odkrytym heksagramem, czyli geometryczną figurą sześcioramienną, symbolizującą w formie dwóch przenikających się, czy też wnikających w siebie trójkątów równobocznych (✡) akt seksualny, stanowiący, obok krwawych ofiar, jeden z głównych obrzędów kultów demonicznych. Ale symbolem tej złowrogiej planety jest również czarny sześcian, klatka bez wyjścia, w której my wszyscy, w doczesności, jesteśmy więzieni. Ów sześcian zaś można wpisać w heksagram.

A zatem symbolem liczbowym dla tej złowrogiej planety jest nie tylko jej niejako „podstawowa” 6, ale i 8, którą można uzyskać, sumując cyfry składające się na 17, czyli 1+7 = 8. A owa symbolizująca Saturna ósemka jest w numerologii, w okultyzmie liczbą uważaną za nieszczęśliwą, chociaż oznacza również coś innego, ale o tym będzie niżej.

W okultyzmie Saturn reprezentuje ograniczanie, spowalnianie, spętanie, cierpienie, śmierć i rozkład, ale także i odrodzenie.

Przemyślawszy to wszystko, można by chyba dzieje ludzkości i świata podzielić na stulecia, ale nie tak jak to się robi, ale w ten sposób, by za koniec/początek kolejnego cyklu/okresu brać zawsze rok z siedemnastką na końcu. A dlaczego nie tak jak się to czyni? Czy uprawnione jest przesunięcie o 17 lat początku kolejnego wieku/okresu/cyklu?

A dlaczegoż by nie? Wszak początek naszego kalendarza jest bardzo umowny i obarczony błędami. Przecież tak naprawdę to nie wiemy, kiedy narodził się Jezus Chrystus, a wedle obliczeń współczesnych uczonych nie w roku 1, a prawdopodobnie pomiędzy 6 a 4 rokiem przed naszą erą. Wypada również zauważyć, że w „konstruowaniu” obowiązującego kalendarza, nie uwzględniono roku zerowego, co jest jeszcze jednym i to nader poważnym błędem.

Zatem czy za rok 1 uznamy rok ustalony przez Dionizjusza Małego6 jako ten właśnie, w którym wedle tradycji narodził się Pan Jezus, czy 2017 ery Abrahama, to i tak będą to daty umowne ze wskazaniem, że ta druga jest bardziej prawdopodobna.

Zatem przyjęcie roku z 17 na końcu jako tego, który rozpoczyna każde nowe stulecie, nie musi być czymś nieakceptowalnym. Tym bardziej że wiele wskazuje na to, iż tak właśnie należałoby uznać.

Dla pewności dobrze byłoby prześledzić jednak i inne sekwencje: 4, 6, 7, 13, 33… Nic z nich jednak nie wynika. I tutaj czytelnik musi albo mi uwierzyć na słowo, albo samodzielnie zbadać tę kwestię.

Przyjrzyjmy się jeszcze również i najprostszej kombinacji, za koniec/początek cyklów w dziejach ludzkości biorąc liczbę 1, rzymskie I. A więc lata: 1, 101, 201, 301… 1201… 1301… &… &… &Co prawda jedynka symbolizuje, jako liczba Boga, pierwszą przyczynę wszystkiego, co zaistniało oraz początek, to nie ma żadnego odniesienia do późniejszych dziejów ludzkości i świata.

Siedemnastka natomiast nie, odwrotnie i całkiem inaczej, choć było między nimi pozorne podobieństwo. Siedemnastka oznacza, że co jakiś czas coś się kończy i coś się zaczyna. A właściwie kończy/zaczyna albo nawet kończy = zaczyna. Pokazuje jakiś ruch, jakąś ewolucję. Pokazuje, że coś, co powstawało we wcześniejszym okresie, ulegało zmianie, transformacji. Jedynka zaś oznacza wyłącznie początek i stabilne istnienie, miłą senność nieomal, rozkoszne trwanie… Jedynka nie ukazuje zatem rzeczywistego obrazu świata, jakim jest obecnie, ale obraz takiego świata, jaki Bóg, stwarzając go, zaplanował – doskonałego, szczęśliwego, poza czasem. 17 pokazuje świat w ruchu i wykoślawiony, 1 świat doskonały i niezmienny w swej doskonałości, ale przecież nasz świat taki nie jest! Zatem nie ma tu żadnego zastosowania i w związku z powyższym nie należy brać jej pod uwagę.

Ale… ale… zsumowanie składowych cyfr siedemnastki 1+7 daje 8, o czym już wcześniej wspomniano. ‘Ósemka’ natomiast symbolizuje rzeczy oraz idee sobie przeciwstawne, bo z jednej strony jest liczbą Saturna–Szatana i jako taka symbolizuje niedoskonałość, niedostatek, skończoność, ale wyłącznie w odniesieniu do doczesności. Natomiast w odniesieniu do życia przyszłego wieku (po powtórnym przybyciu Jezusa na Ziemię i końcu obecnego świata) doskonałość, obfitość i nieskończoność oraz Nowe Niebiosa i Nową Ziemię, jakie Pan Bóg obiecał sprawiedliwym, którzy będą na tej odnowionej Ziemi żyć w szczęściu, radości i błogostanie, odpoczywając po trudach doczesności i realizując swoje najskrytsze pragnienia: Nastanie nowe niebo i nowa ziemia, a poprzednich pamiętać nie będą. Nawet im one nie przyjdą na myśl. Przeciwnie: znajdować w niej będą radość i wesele…7

‘Ósemka’ więc oznacza tutaj koniec doczesności i szczęśliwe życie w wieczności, tam już czas nie będzie nikogo ograniczał, dlatego Kościół Wschodni ów okres po odnowieniu – palingenezie Wszechświata nazywa ósmym dniem tygodnia – dniem wiecznotrwałym, niemającym końca. Wciąż i wciąż trwającym i nigdy się niekończącym… Liczba 8 zatem odnosi się i do skończoności i do wieczności.

1Por.: Claudia Moschetti, Non solo il 17: numeri sfortunati e dove trovarli, [w:] „La Testata Magazine”, źródło: https://www.latestatamagazine.it/2019/08/17/non–solo–il–17–numeri–sfortunati–e–dove–trovarli/, [dostęp: 21 listopada 2019].

2O czasach sprzed Potopu Noego więcej w Aneksie I. Świat pierwszy przedpotopowy.

3Św. Jan z Damaszku, Kanon na dzień Zmartwychwstania Pańskiego, przeł. Łukasz Filc OP, [w:] Liturgia.pl – https://www.liturgia.pl/Kanon–paschalny/ (dostęp 7 stycznia 2018).

4Biskup Cezarei, pisarz i historyk (ur. 260/264 zm. 339/340).

5Patriarcha biblijny, który żył w II tysiącleciu p.n.e.

6Dionizjusz Mały lub Mniejszy, łac. Dionisius Exiguus (470–544) – pisarz chrześcijański.

7Proroctwo Izajasza, rozdział 65, wersy 17 i 18 – wg Septuaginty, BPK.

Saryusz-Wolski: Migranci w ramach „paktu migracyjnego” mogą mieć wyższy poziom życiowy ze świadczeń niż polska średnia. To dochód ok. 10 tys. zł

Saryusz-Wolski: Migranci mogą mieć wyższy poziom życiowy ze świadczeń niż polska średnia. To dochód ok. 10 tys. zł wpolityce/ile-dla-relokowanych-migrantow

Ile Polska będzie płacić migrantom w ramach paktu migracyjnego? „Kiedy dodamy do tego wyżywienie, mieszkanie i możliwość połączenia rodzin, to wychodzi, że u nas taka rodzina 2+2, będzie miała dochód ok. 10 tys. zł” mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jacek Saryusz-Wolski. Były europoseł PiS analizuje regulacje, jakie do naszego prawa wprowadza unijna dyrektywa dotycząca równych świadczeń migrantów w całej UE. „Migranci za te same pieniądze, będą mieli w Polsce wyższy poziom życia” – dodaje polityk i podkreśla, że to ma ich zachęcić do przenoszenia się z Niemiec do Polski.

CZYTAJ WIĘCEJ: Polska będzie wypłacać imigrantom taki „socjal” jak Niemcy? Zatrważające wyliczenia. 2455 zł na osobę, a to tylko początek

Zgodnie z przyjętą w maju dyrektywą unijną, dotyczącą norm przyjmowania imigrantów, państwa członkowskie UE mają zapewniać imigrantom porównywalne warunki życia.

Dyrektywa musi zostać przetransponowana do naszego prawa i tym samym stanie się prawem w Polsce obowiązującym — mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jacek Saryusz-Wolski, który opublikował treść dyrektywy w sieci.

Migranci sami będą chcieli przenosić się do Polski

Pieniądze, które migranci mają otrzymywać w Polsce będą duże jak nasze warunki.

Zgodnie z intencją, która jest zawarta w tej dyrektywie, świadczenie na rzecz migranta ma być podobne we wszystkich krajach UE. W Niemczech wynosi ono ok. 500-600 euro. Kiedy dodamy do tego wyżywienie, mieszkanie i możliwość połączenia rodzin to wychodzi, że u nas taka rodzina 2+2 będzie miała dochód ok. 10 tys. zł — stwierdza były europoseł PiS, który w PE pracował przez 4 kadencje. Co to oznacza i kto za to zapłaci?

To będzie wyższy poziom życiowy i mieszkaniowy niż polska średnia płaca. To wszystko odbędzie się na nasz koszt, bo unijnych środków na to nie ma. To Polska będzie musiała to wszystko zafundowaćdodaje polityk Prawa i Sprawiedliwości, dla którego skutki takich regulacji są oczywiste.

W sytuacji, kiedy we wszystkich krajach będą te same świadczenia – np. w Polsce i Niemczech – u nas będą one miały znacznie wyższą siłę nabywczą. Ich świadczenia będą miały wyższą siłę nabywczą w kraju relatywnie biedniejszym niż Niemcy. Migranci za te same pieniądze, będą mieli w Polsce wyższy poziom życia. Oznacza to tak naprawdę dodatkową motywację dla nich do tego, aby przepływali z Niemiec do Polski. Tu chodzi o to, aby pozostali w kraju do którego zostali skierowani — nie kryje były wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

CZYTAJ TAKŻE: Czy Polacy będą musieli wypłacać świadczenie socjalne nielegalnym imigrantom?! Szokująca analiza dokumentu! „Wielu nie wierzyło”

Wolna amerykanka prosto z Berlina

Jacek Saryusz-Wolski skomentował także zachowanie niemieckich służb, które już teraz łamiąc prawo przerzucają do Polski migrantów bez zgody polskich władz.

To jest wolna amerykanka. Według informacji, które widziałem, migranci wysyłani do nas z Niemiec wcale nie przybyli tam z Polski, tylko np. z Holandii i Austrii. Niemcy chcą się z Polakami podzielić migrantami i to nie tylko tymi, którzy przeszli przez nasze terytorium, ale także tymi, którzy przeszli przez terytoria innych krajów — podsumowuje jeden z głównych negocjatorów przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Zapytany dlaczego rząd Tuska nie reaguje na tak bezczelne zachowanie przypomina, że politycy tworzący dziś ten obóz zawsze byli promigracyjni, chcieli iść w głównym unijnym nurcie.

Wszelkie wcześniejsze działania formacji obecnie rządzącej dowodziły, że oni są za relokacją migrantów. Tusk mówił w Radzie Europejskiej, że trzeba przyjmować migrantów, bo inaczej będą konsekwencje. We wszystkich wcześniejszych głosowaniach w PE jego europosłowie poparli pakt migracyjny. Ci politycy osłabiali ochronę granicy wschodniej, byli przeciwko budowie zapory i namawiali do wpuszczania atakujących tę granicę. Pamiętamy przecież słowa, że Polska przyjmie tyle migrantów, ile trzeba. Ich stanowisko było i jest realnie promigracyjne, a sprzeciwy pojawiły się u nich dopiero wtedy, kiedy wszystko było już przesądzone i były pozorem — wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego.

Dla nas lepszy Frexit niż Polexit

Wielomski : Frexit i Polexit konserwatyzm/rexit-i-polexit

Frexit oznaczałby rozpad Unii Europejskiej od środka, od jej samego centrum.

——————————————-

Wiele osób pyta mnie, jako osobę od lat zajmującą się Francją, o sytuację w tym kraju i decyzję Emmanuela Macrona o rozwiązaniu parlamentu i przyśpieszonych wyborach, o możliwe wyjście Francji z Unii Europejskiej („Frexit”), etc. Nie mając siły każdemu odpowiadać oddzielnie, wykorzystam te łamy do odpowiedzi wszystkim pytającym en bloque.

Francuski system polityczny jest systemem fachowo zwanym mianem „półprezydenckiego”, czyli takiego, gdzie wybierany w wyborach powszechnych prezydent posiada liczne kompetencje własne, szczególnie dotyczące polityki zagranicznej, bezpieczeństwa, prawa weta, rozpisywania referendów i rozwiązywania parlamentu. To, czego najbardziej boi się globalistyczna ekipa rządząca dziś Francją, a której twarzą jest Macron, to zwycięstwo Marine Le Pen w 2027 roku w wyborach prezydenckich. Macron nie będzie już mógł kandydować na trzecią kadencję, zresztą wątpliwe czy mógłby ponownie wygrać. Póki co francuski establiszment nie znalazł jeszcze Macrona-bis, czyli kolejnej marionetki, którą można byłoby wypromować na „ojca narodu”. Zresztą demoliberalna elita władzy we Francji chwieje się i z miesiąca na miesiąc traci resztki zaufania społecznego. W tej sytuacji Macron postanowił nie czekać na katastrofę i zrobić wcześniej wybory parlamentarne. Ma dwa warianty wydarzeń:

1/ Przykryć kocem bunt społeczny. W wariancie pierwszym Marine Le Pen wygrywa wybory w pierwszej turze, lecz w dogrywce – we francuskim systemie wyborczym parlamentarzysta musi dostać 50% głosów plus 1 – zjednoczony „front republikański”, wykorzystując mechanizm ordynacji wyborczej, zapewni sobie zwycięstwo. [W drugiej turze „wszyscy” podlegli masonerii , bez względu na swe programy, hasła,obietnice – walczą, by pokonać „wroga” MD]

W ten sposób system kupi sobie legitymowalność na trzy lata, aż do 2027 roku, czyli do wyborów prezydenckich.

2/ Wykrwawić lepenistów. Jest jednak możliwe, że wchodząc w sojusz z tzw. Republikanami (resztki po gaullistach, kiedyś mocno narodowych) i korzystając w drugiej turze z elektoratu Reconquête Erica Zemmoura lepeniści zbiorą ok. połowę głosów, co może im dać większość parlamentarną. W tej sytuacji Macron będzie wetował wszystko co się da, uniemożliwiając rządowi Rassemblement National (dalej: RN) przeprowadzenie jakichkolwiek reform. Macron liczy, że doprowadzi to do spadku notowań RN i wygranej w wyborach prezydenckich w 2027 roku kandydata systemu, który rozwiąże parlament i doprowadzi do „uporządkowania sceny politycznej” po myśli globalistów. Marine Le Pen to wie i dlatego nie chce być premierem, wyznaczając na kandydata Jordana Bardellę, nominalnego przewodniczącego RN.

Wiem, że na polskiej prawicy Marine Le Pen nie ma dobrej prasy, ponieważ zarzuca się jej – zresztą słusznie – demagogię socjalną, poparcie dla aborcji, akceptację LGBT, etc. Pamiętajmy jednak, że głównym postulatem RN jest wyprowadzenie Francji z Unii Europejskiej („Frexit”) za pomocą poddania tej inicjatywy referendum ogólnonarodowemu. Podstawowy cel FN to odzyskanie przez Francję absolutnej i nielimitowanej suwerenności w stosunkach międzynarodowych. I to jest istota problemu i punkt widzenia z którego powinniśmy my, jako Polacy, oceniać RN. Prawda jest bowiem taka, że wyjście Wielkiej Brytanii z UE wcale tej struktury nie osłabiło. Przeciwnie, Komisja Europejska pozbyła się głównego „hamulcowego”. Unii Europejskiej nie zniszczyło wyjście z niej Wielkiej Brytanii. Nie zniszczy jej także wyjście z niej Estonii, Bułgarii, Słowacji, a nawet Włoch czy Hiszpanii. Unia Europejska opiera się na dwóch państwach-filarach: Niemcach i Francji. Nie ma UE po wyjściu z niej przez Niemcy lub Francję. Po prostu nie ma.

Innymi słowy, stawką konfliktu Le Pen – Macron jest rozpisanie we Francji referendum na temat Frexitu. Jest to referendum, którego establiszment boi się jak ognia!

Nie ukrywam, że uważam Frexit za rozwiązanie lepsze niż postulowany w naszym środowisku Polexit i już śpieszę się wyjaśnić dlaczego. Podjęcie przez Polskę decyzji o Polexicie jest proste z punktu widzenia prawnego. Można to zrobić albo drogą decyzji Sejmu, albo w wyniku referendum, oczywiście o ile ma się do tego większość, której jeszcze nie mamy.

Gdybyśmy jednak nawet taką większość posiedli i byśmy przegłosowali w Sejmie lub w referendum Polexit, to opuszczenie przez Polskę UE wcale nie byłoby takie proste. Polska gospodarka jest przecież podwykonawcą dla gospodarki niemieckiej, a wielu Polaków, szczególnie z Ziem Odzyskanych, pracuje w Niemczech. Biorąc pod uwagę różnicę potencjałów i naszą zależność ekonomiczną od Zachodu, Polexit byłby trudny i moglibyśmy być łatwo szantażowani zamknięciem granic UE dla polskich produktów, pracowników, etc. Spodziewam się dodatkowo histerycznych ataków prounijnej opozycji, zamieszek, a nie wykluczałbym nawet prób secesji województw zachodnich, najsilniej powiązanych ekonomicznie z Niemcami, uaktywnienia się rozmaitych „autonomistów”, powołujących się na jakiś lokalny dialekt, którym włada 20 osób, etc.

Frexit jest w tej chwili znacznie bardziej prawdopodobny niż Polexit, a w dodatku rozwiązałby wszystkie problemy dotyczące naszej słabej pozycji negocjacyjnej wobec Niemiec i UE. Frexit oznaczałby rozpad Unii Europejskiej od środka, od jej samego centrum. W jego wyniku nie mielibyśmy sytuacji w której z jednej strony mamy suwerenną ponownie Polskę, stojącą samotnie przeciwko 26 państwom, które w dodatku otaczają nas od północy, zachodu i południa, lecz rozpad imperium europejskiego na 27 suwerennych państw, pośród których Polska byłaby jednym z wielu. Siły proeuropejskie w Polsce, znajdujące się na garnuszku zagranicznych (niemieckich) fundacji nie miałyby możliwości przeciwdziałać procesowi, który byłby zupełnie niezależny od decyzji podejmowanych przez polską klasę polityczną. Czego można więcej chcieć? Idealne rozwiązanie dla eurosceptyków żyjących pośród narodu o niezwykle silnym euroentuzjazmie!

I jeszcze jedno skojarzenie, na zakończenie. Czy pamiętacie Państwo pomysł prezydenta Andrzeja Dudy, aby członkostwo w Unii Europejskiej wpisać do polskiej konstytucji?

Adam Wielomski

Uwaga – harcerstwo spedalone!! ZHP promuje tęczową ideologię. Obchodził „Miesiąc PYCHY”

ZHP promuje tęczową ideologię. Związek obchodził „Miesiąc Dumy” [raczej PYCHY md] pch24/zhp-promuje-pedalstwo

(Fot. Pixabay)

Związek Harcerstwa Polskiego oraz jego naczelnik otwarcie promuje antyrodzinną ideologię LGBT, zasłaniając się sloganami o szacunku, braterstwie, akceptacji czy inkluzywności.

Na społecznościowych profilach organizacji wciąż uznawanej przez wielu katolickich rodziców za bezpiecznego sojusznika w wychowaniu dzieci, pojawiły się w ostatnich dniach teksty będące promocją homoseksualizmu.

Zarówno ZHP, jak i jego naczelnik Martyna Kowacka pod koniec czerwca postanowili nawiązać do stręczonego przez „postępową” propagandę na całym świecie tzw. miesiąca dumy (pychy – pride).

„Od jakiegoś czasu noszę na chuście przypinkę all human, all equal („wszyscy ludźmi, wszyscy równi”). Wczoraj mój znajomy wziął ślub, za granicą, zamiast w Polsce, bo małżeństwo było z chłopakiem. To spowodowało, że kolejny raz zaczęłam się zastanawiać nad równością, tak ogólnie, w świecie. Dziś ostatni dzień Miesiąca Dumy, a ja jestem dumna, że w ZHP jest miejsce dla wszystkich i wszyscy są równi. Wszyscy mają te same możliwości, te same szanse” – stwierdziła Kowacka.

Z kolei samo ZHP we wpisie opatrzonym tęczową symboliką podkreślało między innymi: „to organizacja otwarta na każdego, w której choć jesteśmy różni, to przede wszystkim jesteśmy równi!”.

Swego rodzaju coming outu dokonał na profilu organizacji harcmistrz Wojciech Kubica, komendant Hufca ZHP Oświęcim. Został przedstawiony jako osoba „wspierająca firmy i organizacje wiedzą z obszaru m.in. inkluzywności i różnorodności”.

„W ZHP wielokrotnie miałem okazję zaobserwować postawy cechujące się akceptacją różnorodności. Działo się to zarówno w pracy z młodzieżą, jak i podczas realizacji projektów z  instruktorami/-kami. Jestem publicznie wyoutowany i nie zdarzyło się, żebym został z tego powodu w ZHP zdyskryminowany [co za nowotwory językowe.. md] – niezrozumiany, owszem. Harcerstwo jest jednak pewnym przekrojem społeczeństwa – spotkamy tu więc równie odmienne spojrzenia na świat, jak i różnorodne są osoby w szeregach organizacji harcerskich i skautowych – w tym również ZHP” – podkreślił wychowawca młodzieży w ZHP.

„W pracy z młodzieżą i kadrą zawsze stawiałem na otwartość – w obie strony. Chcąc zbudować miejsce, w którym ludzie czują się jak wyżej, jako przełożony sam się otwierałem. I nie tyczy się to tylko mojej orientacji psychoseksualnej. Otwierając się, odsłaniamy się na ciosy, pokazujemy tym jednak, że różnorodność istnieje. Bo bez mówienia o niej, każde z nas buduje sobie własny – niekoniecznie realny obraz świata. A najnowsze badania pokazują, że osób LGBT+ może być w społeczeństwie nawet 10%” – przekonywał Kubica.

[Kłamie bezczelnie! Od paru dziesięcioleci wiadomo, że zboczeńców genetycznych jest ok 0.5 – 1%, a reszta- to normalni, ale spedaleni. MD]

Źródło: Facebook RoM

McChurch – taki „kościół” stanął w Warszawie… jaki Kościół. Może „LEGO”?

„Kościół” stanął w Warszawie. Nie ma dzwonnicy, ale ma garaż. Porównują go do McDonalda

3.07.2024 nczas/taki-kosciol…

Kościół, Warszawa
Wizualizacja kościoła Matki Boskiej Pompejańskiej na warszawskiej Białołęce. Foto: Projekt PBPA/MES Projekt

Kościół należący do parafii Matki Bożej Pompejańskiej w Warszawie budzi ogromne kontrowersje [sądzę, że pojęcia „przerażenie”, czy „obrzydzenie ” są właściwsze md]. Budynek jest ekstremalnie minimalistyczny i niespecjalnie przypomina miejsce kultu.

Kontrowersyjny kościół wzniesiono na zamówienie Diecezji Warszawsko-Praskiej. Zaprojektowali go architekci z warszawskiej Polsko-Belgijskiej Pracowni Architektury (PBPA).

To samo studiu projektowało m.in. warszawskie biurowce Warsaw Spire, Warsaw Unit, Skysawa i The Bridge. Zbudowana na Białołęce budowla – „świątynia” również bardziej przypomina biurowiec niż kościół.

Kościół pw. Matki Bożej Pompejańskiej nie ma nawet dzwonnicy. Budynek ma za to… podziemny parking. Do środka wchodzi się przez przeszklone drzwi – jak do marketu lub urzędu.

W zasadzie jedyne, co wskazuje na to, że jest to kościół, to wycięte w ścianie przeszklenie w kształcie krzyża. [Oczywiście symboliczne: „Macie czcić Pustkę zamiast Chrystusa” md]

Świątynia 29. czerwca została poświęcona i od tej pory służy parafianom. [Czyżby nie protestowali?? md]

W mediach społecznościowych można zobaczyć kilka zdjęć wnętrza, które jest dosyć ubogie. Za prostym drewnianym ołtarzem [to stół, nie ołtarz md] wisi niewielki obraz Maryi i to w zasadzie tyle.

W sieci pojawiło się już kilka przezwisk dla nowej warszawskiej świątyni. Najczęściej nazywa się ją McChurch, co ma sugerować, że przypomina ona budynek restauracji McDonald’s.

=====================================

Oto, jak zachwala „Wybiórcza”:

Michał Wojtczuk @MichaWojtcz

Dziś biskup warszawski-praski Romuald Kamiński poświęcił kościół Matki Boskiej Pompejańskiej przy ul. Myśliborskiej. Budynek zaprojektowany przez PBPA Projekt i MES Projekt. Całkiem ciekawa architektura, osiągnięta prostymi środkami.

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

Zdjęcie

 

O pomniku ofiar Rzezi Wołyńskiej. Skandaliczne słowa prezesa Związku Ukraińców w Polsce niejakiego Skórki..

Skandaliczne słowa prezesa Związku Ukraińców w Polsce. „Ten pomnik to przykład polskiej głupoty”

2.07.2024 nczas/skandaliczne-slowa-prezesa-zwiazku-ukraincow-to przykład-hajdamackiej-bezczelności

Pomnik Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich w Domostawie. Foto: PAP
Pomnik Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich w Domostawie. Foto: PAP

Rzeszowski oddział „Gazety Wyborczej” opublikował na swoich łamach wywiad z Mirosławem Skórką, prezesem Związku Ukraińców w Polsce. Prezes Skórka ostro zaatakował polskich działaczy, którzy doprowadzili do planowanego odsłonięcia we wsi Domostawa pomnika polskich ofiar Rzezi Wołyńskiej.

Przypomnijmy, że bardzo długo trwały poszukiwania lokalizacji pomnika. Władze wielu miast nie odważyły się na umieszczenie go na swoim terytorium. Ostatecznie zostanie on odsłonięty 14 lipca w miejscowości Domostawa na pograniczu województw podkarpackiego i lubelskiego.

Ta inicjatywa bardzo nie podoba się prezesowi Skórce, w brutalnych słowach zaatakował on polskich działaczy, którzy doprowadzili do urzeczywistnienia projektu. Jego zdaniem Polacy nie powinni teraz zajmować historią stosunków polsko-ukraińskich.

O ile w Ukrainie to teraz nie ma czasu na spory o historie, bo są kwestie o wiele ważniejsze (…) to ten pomnik zostanie uznany tam, jako jeszcze jeden przykład polskiej głupoty – mówił w wypowiedzi dla „GW”.

https://twitter.com/Malgosiazych/status/1807377752107999650?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1807377752107999650%7Ctwgr%5Eb81d0c8dcd12c831d46ba160f175c09501b9809d%7Ctwcon%5Es1_c10&ref_url=https%3A%2F%2Fnczas.info%2F2024%2F07%2F02%2Fskandaliczne-slowa-prezesa-zwiazku-ukraincow-w-polsce-ten-pomnik-to-przyklad-polskiej-glupoty%2F

Dla niego pamięć i prawda historyczna, która wyraża się w poruszającym pomniku #RzeźWołyńska Pityńskiego, o setkach tysięcy pomordowanych Polakach, za co Ukraina nie przeprasza a na domiar złego bezczelnie gwarantuje ustawą z 2015, kult ludobojców z UPA , to „jeszcze jeden przykład polskiej głupoty” Związek Ukraińców w Polsce jak pisał Wiktor Poliszczuk Ukrainiec i Polak to jądro najbardziej zajadłego banderyzmu i powinien być zlikwidowany a nie dotowany przez polskie władzePo raz kolejny przedstawiciel tej instytucji swoją wypowiedzią dostarcza dowodów na powyższą rację. Te bezczelne słowa powinny spotkać się z reakcją władz.

Dokąd będziemy pozwalać na obrażanie Polaków ? https://rzeszow.wyborcza.pl/rzeszow/7,34962,31077056,drastyczny-pomnik-ktorego-nie-chcialy-miasta-stanal-we-wsi.html?do_w=166&do_v=779&do_st=RS&do_sid=1117&do_a=1117#S.popular-K.C-B.1-L.2.zw

Zdjęcie

Zdjęcie

Ostatnia zmiana:

Parafrazując słowa posła Grzegorza Brauna trzeba powiedzieć: nie będą nas Ukraińcy uczyć historii! Polacy powinni się licznie stawić na odsłonięciu pomnika żeby pokazać jak ważna jest dla nas pamięć o przodkach i szacunek dla pomordowanych, i wciąż niepochowanych Polaków. Ich szczątki leżące w bezimiennych dołach to hańba dla Ukraińców.

Uroczyste odsłonięcie pomnika zaplanowane jest na 14 lipca na godzinę 11-tą. Poniżej mapka lokalizacyjna.

Pomnik autorstwa wybitnego, nieżyjącego rzeźbiarza Andrzeja Pityńskiego, znajduje przy drodze ekspresowej S 19 w Domostawie. Z cokołem liczy 20 metrów wysokości. Oficjalna nazwa tego miejsca brzmi: Memoriał Ofiar Ludobójstwa na Kresach Wschodnich.

Monument przedstawia polskiego orła z wyciętym w piersi krzyżem, w którego pustej przestrzeni znajduje się ciało dziecka przebite ukraińskim tryzubem. W przyszłości w otoczeniu pomnika zostanie wzniesiona Ściana Pamięci z tabliczkami wszystkich miejscowości na Kresach, w których doszło do masowych zbrodni na Polakach.

======================================

mail:

A poza tym trzeba panu Skórce wyraźnie i wprost powiedzieć, że jeśli ktoś chce ten pomnik uznać za pomnik czyjejś głupoty, to tylko Ukraińców. W dodatku będzie pomnikiem nie tylko ukraińskiej głupoty, ale i wyjątkowego zbrodniczego prymitywizmu, jakby sprzed 2000 lat. 

Afera wizowa w Niemczech! „Fałszywy paszport? Nie szkodzi”. Wpuścili tysiące Afgańczyków, Irakijczyków i Pakistańczyków

Afera wizowa w Niemczech! „Fałszywy paszport? Nie szkodzi”

 https://wpolityce.pl/polityka/697400-afera-wizowa-w-niemczech-falszywy-paszport-nie-szkodzi


W niemieckim rządzie wybuchła afera wizowa. Pracownicy Ministerstwa Spraw Zagranicznych mieli poinstruować niemieckie ambasady, aby wpuściły tysiące Afgańczyków, Irakijczyków i Pakistańczyków do kraju, mimo iż ci albo w ogóle nie mieli dokumentów, albo były one sfałszowane – donosi niemiecki tygodnik „Focus”.

W ciągu ostatnich pięciu lat kilka tysięcy osób wjechało do Niemiec z niekompletnymi lub w sposób oczywisty sfałszowanymi dokumentami — czytamy na łamach tygodnika. Sprawa trafiła do prokuratury w Berlinie i Cottbusie. Śledztwem objętych jest kilku pracowników Ministerstwa Spraw Zagranicznych, którym kieruje polityk Zielonych Annalena Baerbock.

Wjazd bez dokumentów

Ministerstwo twierdzi, że chodzi „zaledwie o dwa tuziny przypadków”. Jak wynika z dziennikarskiego śledztwa magazynu „Focus” było ich jednak znacznie więcej. Nawet kilka tysięcy.

Do kraju wjechali nie tylko Afgańczycy, ale także Syryjczycy, Turcy, Pakistańczycy i obywatele różnych krajów afrykańskich, i to z najwyraźniej zmanipulowanymi dokumentami. W instrukcji MSZ dla ambasad było jasno zaznaczone, że „jeśli nie mają dokumentów, to nie szkodzi” — czytamy na łamach pisma. 

Jak wynika z e-maila, do którego dotarli dziennikarze, przedstawiciel Ministerstwa Spraw Zagranicznych nalegał, aby pracownik ambasady republiki federalnej w Islamabadzie wydał wizę mężczyźnie, który rzekomo uciekł z Afganistanu. Mimo, że ambasada w Pakistanie jednoznacznie uznała, że paszport Mahammada G. został sfałszowany, otrzymał on wizę na podróż do Niemiec.

Fałszywy paszport, co to robi za różnicę? — miał napisać w e-mailu pracownik MSZ. Jak donosi „Focus”, dochodzenie prokuratury dotyczy kilku pracowników MSZ. Ministerstwo potwierdziło tę informację.

Trzy śledztwa są prowadzone przez prokuratury w Berlinie i Cottbusie. Dotyczą one indywidualnych przypadków, w których pojawiają się pytania dotyczące dokumentów używanych przy wjeździe do kraju — podał resort w oficjalnym komunikacie. Nie jest jasne, ile wiz wydano osobom ze sfałszowanymi dokumentami i ilu z nich przebywa już w Niemczech. Focus pisze o „kilku tysiącach osób”, które przybyły do Niemiec w ciągu ostatnich pięciu lat.

Większość złożyła wniosek o azyl. Byli to przede wszystkim Syryjczycy, Afgańczycy i Turcy — twierdzi „Focus”. Dla Annaleny Baerbock afera wizowa staje się coraz większym problemem. Fakt, że śledztwo zostało rozszerzone, potwierdza to, o czym donoszą media: brak kontroli tożsamości Afgańczyków chcących wjechać do Niemiec było działaniem systematycznym. Motywowanym najwyraźniej ideologicznie.

Hipokryzja

Może warto przy tej okazji przypomnieć jak Berlin zareagował na domniemaną aferę wizową w ubiegłym roku w Polsce. Niemieckie władze zażądały od Polski „szybkiego i pełnego wyjaśnienia” ich zdaniem „poważnych” zarzutów. Wezwały polskiego ambasadora, i domagały się „pilnych wyjaśnień dotyczących liczby wydanych wiz i narodowości osób, którym je przyznano”. A kanclerz Olaf Scholz obwinił Polskę za większą migrację do Niemiec.

Nie chcę, żeby [ludzie] byli przepuszczani z Polski, a potem my mamy dyskusję o naszej polityce azylowej — powiedział. Niemcy naprawdę są bezczelni i zuchwali. Bo jak się okazuje, tych migrantów sami wpuszczali. Przez swoje własne ambasady. A biznes się najwyraźniej kręcił w najlepsze.

Spotkanie WEF w Dalian w Chinach. Nie ukrywają już swoich planów … I chwalą się wynikami zniewolenia.

Edward7 https://gloria.tv/post/Y3nE4udS7eq92c2nDFhHNTsdC

Spotkanie WEF w Chinach; Nie ukrywają już swoich planów …

LO HOHMANN

Założyciel i dyrektor Światowego Forum Ekonomicznego Klaus Schwab, przemawiając na niedawno zakończonym letnim spotkaniu WEF w Chinach, poinformował swoich elitarnych zwolenników, że wprowadzenie programu globalistycznego będzie wymagało „zmuszenia” ludzkości do „współpracy” z niewybieraną organizacją. Nadszedł czas na przymusową współpracę .Schwab złożył tę deklarację podczas swoich przemówień otwierających na Dorocznym Spotkaniu Nowych Mistrzów WEF, znanym również jako „Letnie Davos” w Dalian w Chinach.

[Wydarzenie pod hasłem „Next Frontiers for Growth” trwało od 25 do 27 czerwca i gromadziło około 1600 czołowych osobistości z sektora publicznego i prywatnego z prawie 80 krajów i regionów.]

—————————–

Pochwalił Chiny za ich politykę gospodarczą, która jest postrzegana przez globalistów jako model odgórnego, scentralizowanego planowania w państwie wyposażonym w zaawansowany technologicznie nadzór, obejmujący inteligentne miasta, inteligentne pojazdy elektryczne, inteligentne domy, inteligentne urządzenia, inteligentne liczniki i sztuczną inteligencję, cyfrowe identyfikatory i CBDC, które mają jedną wspólną cechę — są wyposażone w wyłączniki, nad którymi użytkownik końcowy, czyli my, ludzie, nie ma kontroli. W ich idealnym świecie żyjemy jak niewolnicy korzystający z przywilejów naszych panów. Jeśli wypadniemy z szeregu, mogą odciąć nam prąd, wyłączyć nasz elektryczny samochód, nasze elektroniczne cyfrowe pieniądze, wszystko.

Schwab powiedział elitarnym uczestnikom zgromadzonym w Chinach, że muszą „zmusić” ludzkość do „współpracy” z niewybieralnym WEF. Właśnie dlatego Schwab na poprzednim spotkaniu ponad dwa lata temu powiedział swoim globalistycznym towarzyszom, aby spodziewali się „bardziej wściekłego świata”. Kiedy zmuszasz ludzi do życia w sposób sprzeczny z ich najlepszym interesem, zwykle ich to denerwuje! Wiedzą, że ich polityka związana z zieloną gospodarką, ciągłymi wojnami i poważnymi ograniczeniami w produkcji żywności będzie wyjątkowo niepopularna i spowoduje wojny domowe, oprócz wojny światowej, którą już zaplanowali.

Schwab stwierdził: „Aby napędzać przyszły wzrost gospodarczy, musimy wdrożyć innowacje i wymusić współpracę między sektorami, regionami, narodami i kulturami, aby stworzyć bardziej pokojową, włączającą, zrównoważoną i odporną przyszłość. W tym krytycznym momencie aktywne uczestnictwo wszystkich zainteresowanych stron jest niezbędne, aby zapewnić ścieżkę zrównoważonego rozwoju.

Oczywiście najwięksi interesariusze ze wszystkich, płacący podatki w celu finansowania rządów, nie mają miejsca przy stole podczas elitarnych spotkań Schwaba. I to zgodnie z projektem. Globalistyczni drapieżnicy postrzegają nas jako bezużytecznych zjadaczy, część stada, które należy wybić, aby zachować dla siebie globalne zasoby. Przemawiając jak prawdziwy maltuzjanin, Schwab powiedział „ musimy zmusić ludzkość do współpracy ” z programami WEF mającymi na celu wyludnienie planety pod pozorem zmian klimatycznych.

Klip wideo , w którym Schwab wychwala tak zwane technologie „czwartej rewolucji przemysłowej”, takie jak sztuczna inteligencja. Dlatego właśnie nie potrzebują nas na planecie tak wielu, jak w przeszłości. AI wykona większość zadań dla elit. Nie potrzebują tylu ludzkich niewolników.W dalszej części swojego przemówienia Schab powrócił do tematu czwartej rewolucji przemysłowej, jednocześnie rozwijając temat tegorocznego spotkania, stwierdzając, że istnieją „ ograniczenia wzrostu ” . W języku globalistów „ograniczenia wzrostu” to kod oznaczający „aktywację programu wyludnienia”.

Limits to Growth to tytuł kluczowego tomu globalistycznego opublikowanego przez Klub Rzymski w 1972 roku. Jeden ze współautorów, Dennis Meadows, powiedział sześć lat temu w wywiadzie, że należy zmniejszyć populację świata z obecnych 8 miliardów. do 1 lub 2 miliardów. Meadows wyraził nadzieję, że to masowe wyludnienie można przeprowadzić „w pokojowy sposób”.

Zauważcie, że Meadows mówi, że chciałby zobaczyć „inteligentną dyktaturę” sprowadzoną na ziemię. Jest to globalna technokracja, w której życiem ludzi rządzą naukowcy, inżynierowie i inni „eksperci”. Politycy, jeśli w ogóle istnieją w ramach tej wizji, będą jedynie figurantami. Już to widzimy. Czy ktoś myśli, że Joe Biden faktycznie za cokolwiek odpowiada?

A jednak powiedziano nam, że to właśnie tego człowieka wybraliśmy na naszego reprezentanta w 2020 r. Każdy, kto wierzy, że Biden podejmuje własne decyzje lub od samego początku podejmował jakieś ważne decyzje, jest z gruntu łatwowierny i oszukany. Jest kandydatem „mandżurskim” i był nim od pierwszego dnia, a ponieważ stał się starczy do tego stopnia, że jego globalistyczni opiekunowie nie są już w stanie tego ukryć, są gotowi zastąpić go nową marionetką. Nowa marionetka będzie wyglądać ładniej i mówić płynniej, ale jako prezydent nie będzie bardziej odpowiadać za swoje działania niż Biden.
 Leo Hohmann | Substack

Globaliści dążący do „pokojowego” wyludnienia sześciu miliardów ludzi poprzez masową eutanazję

Ethan Huff

Obecnym mocarstwom zależy na ostatecznym osiągnięciu długo oczekiwanego nowego porządku świata, który dla nich oznacza znacznie mniej ludzi przemierzających planetę . Przez lata prawdziwy wątek został pogrzebany w różnego rodzaju zwodniczych narracjach, począwszy od „zmian klimatycznych” i dziur w warstwie ozonowej, a skończywszy na prostych komunikatach, że ludzie rodzą „zbyt wiele” dzieci, aby planeta mogła sobie z nimi poradzić. We wszystkich narracjach prawdziwy cel był zawsze ten sam: masowe wyludnienie . Jedno z ostatnich, bardziej wyraźnych wezwań do ludobójstwa wyszło od Dennisa Meadowsa z Klubu Rzymskiego kierowanego przez globalistów, który bez wątpienia stwierdził, co pociąga za sobą globalistyczny plan dla świata: „Chcemy mieć wolność i wysokie standardy, więc będziemy mieli miliard ludzi. Jest już siódma, więc musimy zejść na dół. Mam nadzieję, że może to być powolne – stosunkowo powolne – i można to zrobić w stosunkowo równy sposób”.

Innymi słowy „my”, czyli górne 0,1 procent górnej skorupy świata, chcemy żyć w świecie bez całej reszty „bezużytecznych zjadaczy”. W takim świecie obowiązywałyby bardzo „wysokie standardy”, w przeciwieństwie do dzisiejszych niskich standardów, w których występuje tak wiele dodatkowych osób, więc zdaniem Meadowsa coś musi się zmienić. Meadows nie tylko nie owijał w bawełnę w sprawie swoich zamiarów powyższym stwierdzeniem, ale także rzucił kilka dokładnych liczb ilustrujących, ile osób musi przejść, aby on i reszta globalistów mogli osiągnąć swój długo oczekiwany raj na świecie ziemia. „Chce, aby liczba ludności na świecie wzrosła z 7 miliardów do 1 miliarda!” – pisze Daniel Bobinski na swoim podstacku „Keep the Republic”. „Chce, aby 6 miliardów ludzi zniknęło – po równo. Powiedział także, że chce, aby stało się to „pokojowo”, czyli „bez przemocy”. Jak to mogłoby się stać?”

(Powiązane: Kanada, która ma jedne z najbardziej liberalnych przepisów dotyczących eutanazji na świecie, pozwala obecnie na zabijanie niemowląt i małych dzieci w ramach swojego programu eutanazji.)

W 2010 roku Mark Notaras i Darek Gondor z Uniwersytetu Narodów Zjednoczonych (UNU) napisali artykuł o Meadowsie, wyjaśniając jego plany ograniczenia wzrostu populacji w celu „uratowania świata”. Meadows, profesor i współautor książki „The Limits to Growth”, „Jeśli obecne trendy w zakresie światowej populacji, industrializacji, zanieczyszczenia, produkcji żywności i wyczerpywania się zasobów pozostaną niezmienione, granice wzrostu na tej planecie zostaną osiągnięte w ciągu najbliższych 100 lat” – powiedział wówczas Meadows. „Dziś jesteśmy w takim momencie historii ludzkości, że nawyki, które kiedyś działały dobrze, już nie działają”. W 2010 roku znaczna część Zachodu została już zindoktrynowana w kierunku kultu klimatycznego jako „ostatecznego rozwiązania” problemu ludzkiej działalności przemysłowej, która rzekomo polega na „topieniu” planety – lub, mówiąc dzisiejszym językiem, gotowaniu oceanów . Jego rozwiązanie? Zabić miliardy ludzi, choć powoli i pokojowo, tj. poprzez eutanazję . Masowe wyludnienie to sposób, w jaki globaliści zamierzają dokończyć swoją grę końcową, pozwalając im odziedziczyć świat poprzez morderstwo i siłę. DanielBobinski.substack.comNaturalNews.com UNU.edu Globalists aiming to “peacefully” depopulate six billion people with mass euthanasia

Bill Gates, nie ukrywa że szczepionki służą do zabijania – po raz kolejny narzuca najbiedniejszym krajom świata śmiercionośne szczepionki na malarię

Ethan Huff
W 2024 r. eugenik-miliarder Bill Gates planuje wydać więcej pieniędzy niż kiedykolwiek wcześniej na nowe „innowacje” zdrowotne dla najbiedniejszych krajów świata. Do niektórych z nich już docierają dostawy jego najnowszych „szczepionek na malarię”. Podczas niedawnego spotkania Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos reporterzy zapytali Gatesa o swoje plany na nadchodzący rok, które obejmują wprowadzenie nie tylko nowych zastrzyków na malarię, ale także szczepionek przeciwko gruźlicy (TB), HIV, a nawet koronawirusowi z Wuhan (C 19). Mniej więcej w tym samym czasie Kamerun uruchomił pierwszy na świecie program szczepień przeciwko malarii z wykorzystaniem zastrzyków firmy Gates. Raporty wskazują, że skuteczność zastrzyków wynosi jedynie około 13 procent, ale przypuszcza się, że w połączeniu z moskitierami i tabletkami na malarię może osiągnąć 90 procent skuteczności. Mówiąc dokładniej, same szpryce są bezużyteczne , a całą pracę wykonują siatki i tabletki. Wykazano to w testach, w których same profilaktyczne dawki leków na malarię są już w 90% skuteczne w zapobieganiu malarii. Mimo to w nadchodzących miesiącach prawie 30 milionów dawek szczepionki przeciwko malarii firmy Gates zostanie wysłanych do Afryki, aby mogły zostać wstrzyknięte w ramiona najbiedniejszych i najbardziej pozbawionych praw wyborczych ludzi na świecie oraz ich rodzin. (Powiązane: Na początku ubiegłego roku Gates ujawnił plany „szczepienia” całego zapasu żywności, zmuszając nawet niezaszczepionych do przyjmowania jego trucizn.)

Gates twierdzi, że sztuczna inteligencja odgrywa kluczową rolę w uwalnianiu jego najnowszych trucizn
Gates powiedział reporterom, że Światowy Sojusz na rzecz Szczepionek, znany również jako GAVI, kupuje wiele jego zastrzyków za pieniądze z „bogatych hrabstw”, a także za pieniądze z Fundacji Billa i Melindy Gatesów. „Staramy się też upewnić, że po powrocie do funduszu uda nam się zebrać tyle samo, co w przeszłości” – stwierdził Gates. Według Gatesa jego priorytetem numer jeden na świecie jest „zdrowie” i „uratowanie milionów istnień ludzkich”. Wspomniał o Indiach i rzekomym „postępie”, jaki nastąpił tam dzięki programowi pilotażowemu, który uruchomił, aby pomóc w stworzeniu nowych pomysłów, „a następnie rozszerzeniu ich na cały świat”. „Sztuczna inteligencja będzie korzystna z dwóch powodów: przyspieszy wynalezienie nowych narzędzi, nowych szczepionek i nowych leków” – Gates dodał o roli, jaką sztuczna inteligencja odgrywa w rozpowszechnianiu jego programu. „Tempo innowacji będzie znacznie szybsze”.

W Indiach Fundacja Gatesów koncentruje się na „zdrowiu” matek i noworodków, a także żywieniu, planowaniu rodziny (tj. aborcji) i chorobach zakaźnych, takich jak gruźlica, filarioza limfatyczna i leiszmanioza trzewna. „Wierzymy, że pobudzanie innowacji jest kluczem do rozwiązania tych i innych utrzymujących się problemów zdrowotnych” – czytamy na stronie internetowej Fundacji Gatesów.W rozmowie z CNBC-TV18 Gates ujawnił, że Indie, ogólnie rzecz biorąc, są światowym liderem pod względem przyjmowania największej liczby zastrzyków szczepionek, co określił jako „fantastyczne”. Pochwalił także Indie za wypuszczenie wielu nowych szczepionek zgodnie z jego pragnieniami. „Będziemy mieli nowe szczepionki” – powiedział Gates. „Będziemy mieli szczepionkę na gruźlicę, szczepionkę na malarię, szczepionkę na HIV, a nawet takie produkty, jak szczepionki przeciwko C-19, których potrzebujemy, aby miały dłuższy czas działania i większy zasięg. Zamierzamy też zmienić szczepionkę zamiast używać igły do przyklejania małego plastra. ” „Pandemia naprawdę uwypukliła, że nie-doinwestowaliśmy w te innowacje i jak wiadomo, nasi partnerzy w Indiach uczestniczą w procesie tworzenia tych przełomowych produktów”. Gates w wygodny sposób unikał mówienia o swojej szczepionce przeciw HPV, która jest obecnie rozpatrywana przez Szanowny Sąd Najwyższy Indii pod kątem naruszeń etycznych i prawnych związanych ze sposobem, w jaki on i jego partnerzy zajmujący się szczepionkami oszukańczo prowadzili badania kliniczne „leku”. 

Expose-News.com NaturalNews.com DEPOP OP: Bill Gates once again pushing deadly malaria vaccines on world’s poorest countries

Jak trójka prominentnych Żydów przyczyniła się w USA do zbrodni ludobójstwa na amerykańskich dzieciach – wyznania skruszonego…

"Prawda jest jak lew. Nie trzeba jej bronić. Uwolnij ją, a obroni się sama" - Św. Augustyn

Za: https://www.lifesitenews.com/news/former-trump-adviser-we-broke-the-social-contract-by-harming-children-during-covid/?utm_source=editions_menu&utm_campaign=pl&changed=537732997

Wyznania byłego doradcy prezydenta Donalda Trumpa: „Złamaliśmy umowę społeczną, krzywdząc dzieci podczas COVID”.

Dr Scott Atlas ujawnił, w jaki sposób grupa zadaniowa Białego Domu ds. koronawirusa stłumiła głosy sprzeciwu bez ustosunkowania się do rzeczywistych danych naukowych, kładąc tym samym podwaliny pod irracjonalną i szkodliwą 
(de facto morderczą w skutkach – JW)politykę COVID w USA.

Emily Mangiaracina 28 czerwca 2024 r. 

(LifeSiteNews) – Były doradca i „dysydent” w grupie zadaniowej Białego Domu ds. koronawirusa, dr Scott Atlas, potępił reakcję polityczną USA na COVID za zignorowanie danych naukowych i „zerwanie umowy społecznej” poprzez „krzywdzenie naszych dzieci jako społeczności”.

W wywiadzie dla CEO PragerUM pani Marissy Streit, dr Scott Atlas udzielił surowej nagany niemal każdemu aspektowi amerykańskiej reakcji politycznej na COVID, której formułowania był świadkiem z bliska, jako doradca byłego prezydenta Donalda Trumpa w 2020 roku wraz z wysokimi rangą urzędnikami służby zdrowia, w tym z dr Anthony’m Fauci’im. Atlas opowiedział pani Streit, jak był oszołomiony widząc, że podczas spotkań COVID kluczowi urzędnicy wydawali się być zupełnie obojętni na dane dotyczące zdrowia, które według Atlasa powinny kierować ich polityką.

„Nigdy nie było ani jednego spotkania – i jest to w pewnym sensie szokujące, że nawet nie pamiętam ani jednego razu, kiedy Deborah Birx, Anthony Fauci lub Robert Redfield* przynieśli artykuły naukowe na spotkanie” – mówi Atlas w wywiadzie z p. Streit o potężnym trio, które ukształtowało kierunek spotkań grupy zadaniowej COVID.

Birx pełnił funkcję koordynatora Białego Domu ds. reagowania na koronawirusa; Fauci był dyrektorem Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID); a Redfield był dyrektorem Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC).*

*Cała ta trójka to „naukowcy” żydowskiego pochodzenia, odpowiedzialni swego czasu za politykę amerykańską wobec HIV/AIDS, która w rezultacie, pod pozorem walki z tą zarazą, przyczyniła się do masowego umierania osób zainfekowanych i rozprzestrzeniania się choroby w środowisku homoseksualistów, uważanej przez nich jako „kara Boża”.

Atlas powiedział, że trio to było krytyczne wobec jego własnych poglądów, ale ani razu nie odniosło się do przedstawionych przez niego danych ani do ważności jakiegokolwiek badania projektowego. Zamiast tego przeprowadzili ataki „ad hominem” – (personalne), oskarżając go o bycie „odstającym”.

„Co gorsza, ani razu nie zaprzeczali sobie, co oczywiście jest niespotykane – i sugeruje, że po prostu działało tam myślenie grupowe, a nie krytyczne myślenie” – powiedział Atlas.

Warto zauważyć, że, jak zauważył Atlas, trio zawarło ze sobą pakt, aby zrezygnować z bycia w grupie zadaniowej, jeśli którykolwiek z nich zostanie zwolniony przez Trumpa, co Birx ujawniła w 2022 roku. „Uderzało mnie to, że ludzie ci nie dbali o to, czy ludzie umierają – ale dbali wyłącznie o własną pozycję” – powiedział Atlas.

Atlas uważa, że zespół celowo wykluczał odmienne głosy naukowe, gdy było to możliwe, powołując się na co najmniej dwa przypadki, które wydawały się być motywowane chęcią utrzymania grupowego myślenia.

Pierwszy raz miało to miejsce, gdy Fauci zadzwonił do Atlasa z prośbą o zaproszenie epidemiologów badających COVID. „Powiedziałem: 'To świetnie. Zamierzam zaprosić kilku najlepszych na świecie epidemiologów, ekspertów od chorób zakaźnych i wirusologów… i omówimy dane”. Jednak Fauci ostatecznie porzucił ten plan. „Nigdy więcej o tym nie wspomniano, ponieważ zamiast tego chcieli tylko Fauciego, Birxa, Redfielda i mnie, bez świadków tego, co się dzieje” – powiedział Atlas. 

Drugi, „bardziej rażący” przykład tłumienia głosów sprzeciwu miał miejsce, gdy Atlas zorganizował rozmowę pięciu ekspertów ds. zdrowia z prezydentem Trumpem w Gabinecie Owalnym, w tym z dr Martinem Kulldorff’em, ówczesnym profesorem Harvard Medical School; Jay’em Bhattychary’em, profesorem w Stanford Medical School; dr Cody’m Meissner’em, profesorem chorób zakaźnych; i z Joe Ladapo, profesorem polityki zdrowotnej na UCLA, a obecnie chirurgiem generalnym Florydy.

Atlas opowiedział, jak został wezwany do biura Jareda Kushnera na mniej niż 24 godziny przed spotkaniem, gdy niektórzy eksperci ds. zdrowia już przylecieli do Waszyngtonu, aby usłyszeć, że spotkanie zostało odwołane. Powiedziano mu, że Birx wysłała wiadomość e-mail do zespołu, mówiąc, że „czuje się niekomfortowo” na spotkaniu i że nie zamierza w nim uczestniczyć. 

„Powiedziałem więc, że to jest niedopuszczalne. Powiedziałem, że po pierwsze, spotkanie zostało zaplanowane tak, aby ona mogła być. Po drugie, jeśli nie ma ona wystarczającej wiedzy lub jest tak niepewna swojej wiedzy, że nie może przyjść, to dobrze” – wspomina Atlas. 

„W rzeczywistości jest to jedyny raz, kiedy naprawdę myślałem, że odejdę”, powiedział Atlas, dodając, że myśl o odwołaniu spotkania była „tak oburzająca”, ponieważ ludzie „umierali” w tym czasie. 

Następnie Kusher zaproponował spotkanie z Trumpem, ale tylko na „pięć minut”. Prezydent przystąpił jednak do zadawania zespołowi ekspertów Atlasa pytań dotyczących istotnych kwestii, takich jak zamykanie szkół, ryzyko wirusa dla dzieci, hydroksychlorochina itp. W międzyczasie Atlas „wciąż był klepany po ramieniu”, gdyż kazano mu kończyć spotkanie.

Atlas odmówił przerwania, wyjaśniając: „Nie zamierzam przerywać prezydentowi Stanów Zjednoczonych, to oczywiste. Po drugie, to było ważne. Po trzecie, zadawał świetne pytania. I w rzeczywistości… [Trump] powiedział, że jest bardzo szczęśliwy, że ma tu coś, co nazwał „pięcioma geniuszami””.

„Dlaczego bali się, że pojawią się eksperci naukowi?” – pyta Atlas, zauważając, że zachowanie całej trójki było „oznaką ludzi, którzy byli bardzo niepewni” i „mieli inne motywacje” niż ratowanie ludzi. 

„Moja motywacja była bardzo prosta. Ludzie umierali. To mój kraj. Zamierzam pomóc. Byłem naprawdę zbulwersowany przewrotnymi motywacjami, które widziałem” – kontynuował.

Spośród wszystkich niepowodzeń w reakcji na COVID, Atlas jest najbardziej zasmucony krzywdą wyrządzoną dzieciom. Zapytany, czy przywódcy związków zawodowych nauczycieli byli świadomi, że dzieci „nie były dużymi roznosicielami” wirusa COVID, Atlas odpowiedział:

„To, co my jako społeczeństwo zrobiliśmy dzieciom, to moim zdaniem jeden z największych i niewybaczalnych grzechów… Nie chcę tego w sobie więcej dusić… to takie straszne. Złamaliśmy umowę społeczną, którą zawarliśmy jako ludzie dorośli, krzywdząc nasze dzieci… i wstrzykując im eksperymentalne leki, z których wiele jest niesprawdzonych i które mają skutki uboczne, na chorobę, na którą te zdrowe dzieci nie były narażone, wykorzystując te dzieci jako tarczę. To prawie niewyobrażalne.”

(A tymczasem nasi domorośli zbrodniarze pokroju Szumowski, Niedzielski, Dworczyk, Cieszyński, Morawiecki, Fisiak, Grzesiowski, Simon et consortes z piekła rodem świętują rozbawieni i ukontentowani rozmiarami wyrządzonej przez siebie zbrodni na Narodzie na salonach sejmowych, unijnych, na rządowych ciepłych posadkach…)

Biorąc pod uwagę, że badania przeprowadzone na początku 2020 r. wykazały, że otwarte szkoły nie zwiększają wskaźnika zakażeń w społeczności, a około tuzina badań w tym czasie wykazało, że dzieci ponosiły niewielkie ryzyko związane z wirusem i „nie były znaczącymi rozprzestrzeniaczami”, Atlas stwierdził, że polityka zamykania szkół była całkowicie „irracjonalna”. 

Wyjaśnił także ogromne szkody wyrządzone dzieciom przez te zamknięcia: 

Po pierwsze, w sierpniu 2020 r. CDC podzieliło się już dowodami na to, że zamknięcie dzieci w domach dla nauki osobistej jest dla nich „niezwykle szkodliwe”, czyniąc „znacznie gorsze” straty wśród mniejszości i biednych dzieci.

„Po drugie, nastąpiła eksplozja chorób psychicznych u nastolatków i dzieci w wieku szkolnym z powodu izolacji” – kontynuuje Atlas, wyjaśniając, że nastąpiła „eksplozja” wizyt u lekarzy z powodu samookaleczeń – nastolatków gaszących papierosy na skórze i podcinających sobie nadgarstki” z powodu bólu psychicznego związanego z izolacją po zamknięciu szkół – a także „ogromna eksplozja nadużywania narkotyków wśród nastolatków”. 

Ponadto odnotowano „ogromny wzrost” myśli samobójczych u nastoletnich dziewcząt, a co czwarte dziecko w wieku szkolnym w USA myślało o samobójstwie podczas blokad, podało CDC w lipcu 2020 roku.

Wskazując, że nauczyciele sprzeciwiali się nawet możliwości zdalnego nauczania swoich uczniów, Atlas zganił ich za złamanie „wszelkiej etycznej i moralnej odpowiedzialności, jaką mieli wobec dzieci”. Dodał, że według badań nauczyciele generalnie bardzo bali się zarażenia COVID w pracy, znacznie bardziej niż osoby wykonujące inne zawody.

„Czy ci ludzie w ogóle myślą? To są ludzie, którym powierzyliśmy nauczanie naszych dzieci. Zdyskwalifikowali się, będąc irracjonalnymi i poświęcając dzieci dla własnej korzyści” – podsumował Atlas.

Obwinił również lekarzy za to, że nie kwestionują tego, co mówi im establishment medyczny. 

„Społeczność medyczna zawiodła, a zawiodła, ponieważ zachowywała się jak owce. Nie kwestionowali tego, co im mówiono. Nie czytali badań. Nie byli biegli w danych. To bardzo smutne, zawstydzające i słusznie stracili zaufanie” – powiedział Atlas.

Wyjaśnił dalej, że oprócz tego, że „lekarze są owcami bez kręgosłupa i nie myślą krytycznie”, istnieje jeszcze jeden główny powód, dla którego zawód lekarza skapitulował przed oficjalną narracją na temat COVID. Według Atlasa nauka i badania medyczne są finansowane i kontrolowane przez „kartel ludzi na szczycie”. 

„National Institutes of Health (NIH) jest głównym fundatorem nauki w USA, a tym samym na świecie”, powiedział Atlas, i „pośrednio jest kontrolowany przez kabałę bardzo potężnych politycznie powiązanych, współzależnych ludzi, którzy są również przewodniczącymi wydziałów i szkół medycznych”.

„Okazuje się, że każdy naukowiec akademicki, każdy naukowiec uniwersytecki, aby awansować, potrzebuje grantu NIH… Nie sądzę, by opinia publiczna rozumiała, że są oni zależni od NIH. Nie znajdziesz więc wielu adiunktów, którzy byliby skłonni poświęcić swoją karierę, wypowiadając się przeciwko NIH”, w tym szefom wydziałów, takich jak Fauci.

Wskazał również, że ponad 15 uniwersyteckich ośrodków medycznych w USA otrzymuje co roku ponad 500 milionów dolarów od samego NIH, co w naturalny sposób narusza ich niezależność.

„Nie usprawiedliwiam ich, wyjaśniam ich zachowanie… Jedną z rzeczy, których nauczyłem się w tym wszystkim, jest to, że w naszym rządzie jest tak wielu ludzi na stanowiskach kierowniczych, którzy nie mają niezbędnej uczciwości, aby być liderami, ponieważ uczciwość to przynajmniej mówienie prawdy” – powiedział Atlas.

…Co, jak widzimy w Polsce, dotyczy nie tylko rządu w USA. Aczkolwiek nasi rodzimi popaprańcy okłamują Naród nie za granty (na to są po prostu za głupi), tylko za możliwość brania udziału w grabieży majątku narodowego i naszych wspólnych pieniędzy…Kłamią biorąc udział w zbrodni w zamian za koncesję na kradzież, co czyni ich absolutnie szantażowalnymi i zależnymi od swych mocodawców w tych samych małych czapeczkach na głowach, co w USA… 

Plan szatana realizowany: WEF promotes ‘food, water, & oxygen’ as ‘forms of natural capital’

‘Water’ will ‘deliver’ where ‘Covid’ & ‘climate change’ both ‘failed’ – WEF promotes ‘food, water, & oxygen as ‘forms of natural capital’ that global elites must put ‘on the balance sheet’

https://emilytvproducer.substack.com/p/water-will-deliver-where-covid-and

By Frank Bergman June 28, 20

World Economic Forum (WEF) members have begun discussing plans to seize control of all elements of nature that humans rely on for survival such as food, water, and even the oxygen supply.

During the WEF Annual Meeting of the New Champions, also known as “Summer Davos,” in Dalian, China, globalists declared that natural systems are finite and must be corporatized.

During a Summer Davos panel discussion, WEF speaker Lindsay Hooper blasted members of the general public for expecting water and oxygen to be “unlimited” and “free.”

Hooper, the University of Cambridge Institute for Sustainability Leadership CEO, argued that food, water, and oxygen are “forms of natural capital” that global elites must put “on the balance sheet.”

“We can’t do business on a dead planet,” she warned fellow WEF members gathered for the annual event.

Hooper pushed the plan during the panel titled “Understanding Nature’s Ledger.”

During the panel, globalists argued that every part of the economy depends on nature.

They concluded that in order to “protect” natural systems, unelected corporate elites must “bring nature onto the balance sheet.”

“If we’re going to protect natural systems, one of the solutions is to bring nature onto the balance sheet; bring nature into the ways that decisions are made within business to allocate a value to it — to bring it into accounting and financial mechanisms,” Hooper explained.

WATCH:

Hooper warned WEF members that efforts to further expand wealth and power are “not sustainable on a finite planet.”

According to Hooper, “The ways in which we have grown our economies, our models of economic development, have been incredibly successful for global prosperity.

“The unintended consequences of current models of growth are simply not sustainable on a finite planet.”

Hooper’s words echo those of WEF founder Klaus Schwab.

At the Summer Davos opening plenary on Tuesday, Schwab said that there were “limits to growth.”

Schwab told global elites that ushering in the globalist agenda will require humanity to be forced into a “collaboration” with the unelected organization, as Slay News reported.

He argues that “economic growth,” and a more “peaceful” future will come from reducing population numbers and embracing innovation such as artificial intelligence (AI) while using the green agenda to advance policy change.

At the end of his address, Schwab returned to the topic of the fourth industrial revolution while revisiting this year’s theme, saying that there were “limits to growth.”

WATCH:

As Slay News reported, “Limits to Growth” is a nod to the Club of Rome book of the same name published in 1972.

The book is a manifesto for reducing the global population of humans.

The book’s author, Dennis Meadows, is a WEF member and is considered an architect of the organization’s anti-human agenda.

As Slay News has previously reported, Meadows advocated for global elites to orchestrate a mass depopulation event to wipe out 86% of the human race.

He argues that the “elites” left behind would have a better life with fewer humans on Earth.

After making a subtle nod to this agenda, Schwab says that these limits can be overcome by using technologies of the fourth industrial revolution wisely.

He asserted that the green agenda must be promoted as a “great opportunity for humankind.”

During the WEF panel on “Understanding Nature’s Ledger,” Hooper warned that nature should never be treated within the economy as though it were free and unlimited.

“At the moment, the way that decisions are made on an everyday level within businesses and financial institutions is because we’re looking at financial data metrics that are not factoring-in nature,” Hooper said.

“Nature is treated within the economy as though it’s unlimited, and predominantly as though it’s free,” she lamented.

WATCH:

According to Hooper, it’s because “every part of the economy is fundamentally dependent on nature.”

As a result, globalists must seize control of “the air that we breathe, the water we drink, the soil, the oceans that we need for the food that we need to consume, the minerals that we need as inputs to technology and into infrastructure,” Hooper declared.

“Without these forms of value, these forms of natural capital, we won’t have economies.

“They are the fundamental building blocks of our economies.”

In addition to putting “nature on the balance sheet,” another proposal coming at the end of the panel discussion suggested putting a tax on natural systems like water in the same vein as carbon taxes.

In her presentation, WEF managing director for nature and climate Gim Huay Neo said that “integrating natural capital to our accounting framework” should happen soon.

“We need to keep pushing while continuing to refine and enhance, and the best example I can give is carbon pricing,” Neo told WEF members.

“Today, carbon pricing, ETS [Emissions Trading Systems], carbon taxes really cover about 25 percent of global emissions.

“We should actually look at scaling this to cover all 100 percent of carbon emissions.

“And beyond carbon let’s think about other aspects of nature that are easier to quantify.

“We will probably not be able to quantify everything on day one, but what about water?

“That’s quite possible for us to start integrating systematically into current trading carbon pricing mechanisms.”

WATCH:

Global elites have been increasingly pushing similar plans in recent years, however.

At COP27 in November 2022, former Bank of England advisor and G20 co-chairman Michael Sheren said that carbon was “moving very quickly into a system where it’s going to be close to a currency.”

He asserted that next on the agenda was the tokenization of nature and biodiversity, where places like Indonesia, Brazil, and Africa would be “absolutely critical.”

“Carbon, we already figured out, and carbon is moving very quickly into a system where it’s going to be very close to a currency, basically being able to take a ton of absorbed or sequestered carbon and being able to create a forward-pricing curve, with financial service architecture, documentation,” said Sheren.

And with carbon being close to a currency, “There are going to be derivatives.”

He then declared that next on the agenda is the tokenization of water, trees, oxygen, and just about everything else in nature.

“We start thinking about putting prices on water, on trees, on biodiversity, we find where does that sit?” Sheren pondered.

“How do we start tokenizing?

“How do we start building systems that actually create not only the value but transfer that value around the world?”

WATCH:

During this year’s WEF Annual Meeting in Davos, Switzerland in January, a similar panel was held called, “Putting a Price on Nature.”

Amid the discussion, Amazonian community leader Uyunkar Domingo Peas Nampichkai said that it was impossible to put a price on a sacred, living ecosystem.

“When we speak about Mother Earth and our ecosystem, when larger companies speak about its value, for us this ecosystem is a sacred ecosystem; there’s no value to it; it’s invaluable,” he said.

Nevertheless, during the annual Davos event in 2022, one WEF member pitched plans to trigger a global water crisis as a means to usher in control over the masses.

As Slay News reported, WEF spokesperson Professor Mariana Mazzucato argues that a crisis centered around “water” will “deliver” where “Covid” and “climate change” both “failed.”

“You need water,” Mazzucato asserted during a panel discussion before an audience of salivating globalists.