Nie każdy człowiek jest człowiekiem? „Przedludzie” i prawo do zabijania.

Nie każdy człowiek jest człowiekiem? „Przedludzie” i prawo do zabijania.

pch24.pl/nie-kazdy-czlowiek-jest-czlowiekiem-przedludzie-i-prawo-do-zabijania

Na początku roku 2019 razem z żoną, która była w ciąży, udaliśmy się na pierwszą wizytę do ginekologa na badanie USG. Wszystko przebiegało tak jak sobie to wyobrażałem, ale w pewnym momencie lekarz poinformował nas, że zbada prawdopodobieństwo wystąpienia u dziecka zespołu Downa. Okazało się, że wynosi ono 1 do 3000. Wówczas usłyszeliśmy: „Jeśli boicie się Państwo, to mogę przygotować dla Was skierowanie na zabieg”. Do dzisiaj żałuję, że nie dałem mu w twarz… Do dzisiaj zastanawiam się również, ilu lekarzy złożyło rodzicom oczekującym dziecka tego typu „propozycję” oraz… ile się na nią zgodziło.

Żeby tego było mało – ów lekarz do momentu złożenia nam propozycji aborcji ani razu nie użył słów lansowanych przez lewactwo, takich jak „płód”, tylko mówił o „maluszku”, „bobasku”, „dzieciątku” i „dziecku”. Po tym jak moja żona powiedziała, że nie chcemy żadnego „skierowania na zabieg”, jak gdyby nigdy nic znowu zaczął nazywać nasze dziecko „maluszkiem”. Przypomniało mi się wówczas słynne opowiadanie Philipa K. Dicka pt. „Przedludzie”.

Kto jest człowiekiem, a kto nie?

Do napisania „Przedludzi” Philipa K. Dicka zainspirował Sąd Najwyższy USA, a konkretnie jego wyrok w słynnej sprawie Roe vs. Wade wydany 22 stycznia 1973. Przedstawiciele najważniejszego w USA ogniwa wymiaru sprawiedliwości zalegalizowali de facto aborcję na życzenie w Stanach Zjednoczonych, a dzieci w łonach matek nazwali „potencjalnym życiem ludzkim”. Sędzia Harry Blackmun powiedział wówczas, że dziecko poczęte nie jest osobą i dlatego nie ma przeciwwskazań w zalegalizowaniu zabijania w majestacie państwa i prawa dzieci w łonach matek.

Półtora roku po tym wyroku w czasopiśmie „Fantasy and Science Fiction” opublikowano „Przedludzi”. Stworzona przez pisarza Dicka rzeczywistość jest niemal całkowicie pozbawiona jakiejkolwiek racjonalności, logiki, ludzkich odruchów i pozytywnych uczuć. Władze mają absolutny monopol na przemoc, a zdecydowana większość społeczeństwa jest zmanipulowana, żeby nie napisać ogłupiona i bez słowa sprzeciwu godzi się na eksterminację ludzi, których dla uspokojenia sumienia nazywa „przedludźmi”.

Kim są w związku z tym przedludzie? W największym skrócie: są to „istoty ludzkie”, ale nie ludzie, ponieważ – zgodnie z prawem – „nie mają duszy”. Tej bowiem człowiek nie ma od momentu poczęcia, tylko musi ją „nabyć”, a dzieje się to – zgodnie z prawem – około 12. roku życia, kiedy przedczłowiek nabywa zdolność rozwiązywania prostych zadań algebraicznych i dlatego każdego, kto „nie ma duszy” można legalnie eksterminować poprzez „zabieg aborcji”.

„Kongres wprowadził prosty test określający przybliżony wiek, kiedy dusza wstępuje w ciało. Wyznaczała to zdolność rozwiązywania zadań algebraicznych. Do tego czasu były tylko ciała, zwierzęce instynkty, zwierzęce odruchy i reakcje na bodźce. Jak psy Pawłowa, kiedy widziały strużkę wody sączącą się spod drzwi laboratorium w Leningradzie; wiedziały, ale nie były ludźmi”, czytamy w opowiadaniu Dicka.

Oznaczało to, że każde dziecko, które nie znało algebry nie posiadało również praw, a w szczególności… prawa do życia i dlatego było postrzegane w najlepszym wypadku jako „istota ludzka”, a nie człowiek. A skoro ktoś nie jest człowiekiem, to można, BA!, trzeba go eksterminować poprzez „nietrwający dłużej niż dwie minuty” zabieg… uduszenia w specjalnie przygotowanym do tego pomieszczeniu.

„Doktor mógł przeprowadzić setkę takich zabiegów dziennie i było to zgodne z prawem, ponieważ nienarodzone dziecko nie było człowiekiem. Było przedczłowiekiem. Potem tylko przesunięto datę uzyskania człowieczeństwa”, wyjaśnił amerykański pisarz.

W swoim opowiadaniu Philip K. Dick opisał, jak w stworzonej przez niego rzeczywistości wyglądało wprowadzanie „prawa aborcyjnego”, i jakie argumenty przemawiały za przesuwaniem „początku człowieczeństwa”.

„Cały błąd zwolenników usuwania ciąży, od początku polegał na tym, ze arbitralnie ustalili granice. Do embriona nie stosuje się prawa Amerykańskiej Konstytucji i może być legalnie zabity przez lekarza. Ale starszy płód był osobą ludzką i miał prawa, przynajmniej przez jakiś czas. Potem zwolennicy aborcji zadecydowali, ze nawet siedmiomiesięczny płód nie jest człowiekiem i może być zabity przez dyplomowanego lekarza. A potem nowo narodzone dziecko… to właściwie jarzyna, nie potrafi skoncentrować wzroku, nic nie rozumie, nie mówi – argumentowało proaborcyjne lobby w sądzie i wygrało dzięki tezie, że noworodek jest tylko płodem na skutek przypadkowego procesu usuniętym z organizmu. Ale, nawet wtedy, gdzie należało przeprowadzić ostateczną granicę? Kiedy dziecko po raz pierwszy się uśmiechnie? Kiedy wypowie pierwsze słowo, czy kiedy po raz pierwszy sięgnie po upatrzoną zabawkę? Legalna granica była bezlitośnie odpychana coraz dalej i dalej. I wreszcie teraz najbardziej okrutna i arbitralna definicja: zdolność do rozwiazywania zadań algebraicznych”, czytamy w „Przedludziach”.

Co gorsza: ostateczna granica „początku człowieczeństwa” w opowiadaniu powstała jako efekt… kompromisu między zwolennikami aborcji, a hierarchami tzw. Kościoła Świadków – dominującej wspólnoty religijnej. „W ten sposób starożytni Grecy z czasów Platona nie byli ludźmi, gdyż nie znali algebry, tylko geometrię. Algebra była znacznie późniejszym wynalazkiem arabskim”, kpił Dick.

To jednak nie wszystko. W świecie stworzonym przez pisarza istnieje sprawnie działający i nieznający jakichkolwiek skrupułów aparat represji i propagandy. Po Stanach Zjednoczonych jeżdżą siejące grozę (niczym „czarne wołgi” w bloku wschodnim) „klimatyzowane ciężarówki”, do których kierowcy-hycle wrzucają „przedludzi”, żeby wywieźć ich do specjalnych ośrodków, tzw. Centrów Powiatowych.

W aborcyjnej ciężarówce może znaleźć się każde dziecko (a jak się później okazuje również każdy dorosły), które nie posiada odpowiedniego druku potwierdzającego, że jest ono „chciane przez rodziców”. Wydanie takiego pisma jest z jednej strony bardzo drogie przez co nie wszystkich stać na „luksus” posiadania dziecka, a z drugiej… i tak nie ma pewności, że odpowiednie papiery uratują życie dziecka.

Po przetransportowaniu przedludzi do Centrum Powiatowego są one traktowane niczym psy w schronisku. Co jakiś czas organizowane są bowiem „pokazy” dla osób, które decydują się „adoptować dziecko”. Jeśli jednak w ciągu 30 dni nie znajdzie się żaden zainteresowany, wówczas natychmiast dokonywana jest tzw. aborcja.

I ty zostaniesz przedczłowiekiem…

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Dlaczego to wszystko przypominam? Ponieważ apokaliptyczny świat, który w 1974 roku był jedynie przerażającą fikcją literacką staje się rzeczywistością… Aborcja jest przez lewaków całego świata nazywana „podstawowym prawem człowieka”, a kolejne państwa co rusz starają się przesunąć granicę zamordowania w majestacie prawa dziecka. I nie chodzi już tylko o dzieci w łonach matek.

W pierwszej połowie 2012 roku dwóch włoskich naukowców zatrudnionych na Uniwersytecie w Melbourne, Francesko Minerva i Alberto Giubilini, opublikowało w prestiżowym magazynie „Journal of Medical Ethics” esej pod tytułem „Aborcja po urodzeniu. Dlaczego dziecko powinno żyć”. Stwierdzili w nim, że skoro niemal na całym świecie dopuszczalne jest coś takiego jak aborcja, to dlaczego nie pójść krok dalej i nie wprowadzić prawa zezwalającego na legalne uśmiercenie dzieci po porodzie? Chodziło przede wszystkim o eliminacje „dzieci z wadami genetycznymi, których nie wykryto w czasie ciąży”. Włosi podkreślali, że zabicie noworodka, to w gruncie rzeczy nic złego i jest to moralnie dopuszczalne, ponieważ dziecko po porodzie „przede wszystkim śpi”, „nie umie mówić” etc. i dlatego jest co najwyżej „potencjalną osobą” przez co „nie posiada wszystkich atrybutów istoty ludzkiej”, a więc „nie ma moralnego prawa do życia”. Zabrakło tylko, żeby dodali, iż jest przedczłowiekiem…

Idźmy dalej: włoscy uczeni z zakresu… UWAGA! UWAGA! – ETYKI stwierdzili ponadto, że powinna być również zgoda na aborcję po przyjściu na świat dzieci, które będą „zbyt dużym obciążeniem dla rodziców, jak również dla społeczeństwa”.

„Nowe stworzenie wymaga ze strony rodziców energii, opieki i pieniędzy, których często nie ma w nadmiarze. Można uniknąć takiej sytuacji, dokonując aborcji, lecz czasami jest to niemożliwe”, napisali.

Ktoś powie: „Chwila, moment! Ja to dziecko adoptuję! Nie pozwolę, żeby zostało zamordowane!”. Minerva i Giubilini mają gotową odpowiedź na tego typu pomysły. „Owszem, zdrowe i potencjalnie szczęśliwe dzieci mogłyby zostać adoptowane. Musimy jednak pamiętać o interesach matki, która może doznać psychologicznej traumy z powodu przekazania własnego dziecka innej rodzinie (…). Prawdą jest, iż poczucie żalu i straty może towarzyszyć zarówno tradycyjnej aborcji, aborcji postnatalnej, jak i adopcji. Nie możemy jednak zakładać a priori, że adopcja będzie dla matki najmniej bolesna”, wyjaśnili „etycy”. Nie wiem jak Państwo, ale ja nie wiem jak to skomentować… Dziwne, że z miejsca tych ETYKÓW (!) nie zamknięto w pokoju bez klamek.

Będzie tylko gorzej…

Jeśli ktokolwiek myślał, że wyżej opisana „etyka” nigdy nie zagości w Polsce, to się mylił. Przypomnę tylko dwa skandaliczne incydenty z bieżącego roku.

Pierwszy miał miejsce w połowie marca, kiedy to przekonaliśmy się, że promotorzy tzw. aborcji są gotowi powiedzieć wszystko, aby wmówić opinii publicznej, że zabijanie dzieci w łonach matek to coś chwalebnego. Na „Kanale Zero” miała miejsce debata na temat tzw. aborcji, w której udział wzięli:  dr hab. n. med. Ewa Dmoch-Gajzlerska (ginekolog-położna), dr Anna Orawiec (określana mianem „ginekolożka”), Katarzyna Sójka (poseł PiS, b. minister zdrowia), oraz Anna Maria Żukowska (poseł Lewicy).

Dr Orawiec powiedziała wówczas, że dziecko w łonie matki to pasożyt, zaś jego zabijcie jest bezpieczniejsze od wyrwania zęba.

Z punktu widzenia biologii pasożytnictwo, to jest sytuacja, w której jeden organizm zabiera od drugiego i nie daje nic w zamian. No i ciąża w pewien sposób jest taką sytuacją, ponieważ płód nie odżywia w żaden sposób kobiety. Więc jest pasożytem. Ale większość kobiet jednak na to pasożytnictwo się decyduje i jest szczęśliwe z tego pasożyta, który jest w środku – stwierdziła „ginekolożka”.

„Ekspertce” poziomem próbowała dorównać poseł Żukowska. Kiedy ta tłumaczyła od kiedy mowa o zarodku, kiedy mamy do czynienia z płodem, a kiedy z noworodkiem, Robert Mazurek dopytywał czy to jest „zarodek ludzki” i czy może z niego powstać coś innego. Orawiec przyznała rację prowadzącemu program, deklarując, że nie może. Żukowska miała jednak inne zdanie. Uznała, że z tego zarodka może powstać coś innego i dodała, że „niestety czasem są patologiczne ciąże”.

Drugim skandalicznym incydentem jest sama Anna Maria Żukowska, której poziom najlepiej oddaje sytuacja ze stycznia 2020 roku, kiedy to zmarł sędzia Trybunału Konstytucyjnego Grzegorz Jędrejek. Kiedy ze wszystkich stron płynęły kondolencje i wyrazy żalu, Żukowska napisała na Twitterze: „To wygląda na Klątwę Dublera”.

Komentarz ówczesnej rzecznik Lewicy spotkał się z falą krytyki. Do jej wpisu odniósł się m. in. człowiek będący jedną z głównych twarzy postkomunistycznej lewicy w Polsce, czyli Leszek Miller, który był gościem Roberta Mazurka w porannej rozmowie RMF FM. – W przypadku tej pani, nie po raz pierwszy zresztą, milczenie nie jest złotem. Jest szansą. Żałuję, że ta szansa nie została wykorzystana – oświadczył były premier.

Szans, żeby milczeć Żukowska miała wiele, ale nie korzystała z nich i raczej nie ma zamiaru korzystać. 2 września podczas dyskusji na platformie X polityk stwierdziła, że nie powinna istnieć żadna granica dopuszczalności zabójstwa dziecka nienarodzonego w wypadku zagrożenia dla „zdrowia lub życia” matki również zdrowia psychicznego. Co więcej, Żukowska dała do zrozumienia, że jeśli prawo nakazuje, żeby dziecko, które przeżyło aborcję, zostało zostawione w miejscu odosobnienia na pewną śmierć, to należy tak uczynić.

„Jakie zdanie można mieć na temat abortowanej ciąży, np. gdy płód jest powyżej 24 tygodnia ciąży jest w stanie przeżyć? Lekarze mają obowiązek ratować/utrzymać przy życiu takie narodzone dziecko, niezależnie od tego czy zostanie z matką czy nie. Liczyła Pani na życzenie śmierci?”, zapytał jeden z użytkowników.

„To zależy, jakie wytyczne przyjmie NIL (Naczelna Izba Lekarska – red.). Na świecie jest różnie. Inaczej we Włoszech, inaczej w Szwecji, gdzie się płodów z oznakami życia nie ratuje, tylko czeka, aż przestaną oddychać”, odpowiedziała Żukowska.

Na uwagę innego użytkownika platformy X, który napisał: „A podobno dziecko jest po urodzeniu. A tutaj widzę, że dalej mowa o płodzie”, Żukowska odparła: „Bo on jest po aborcji, nie po urodzeniu”…

Można śmiało postawić tezę, że Żukowska i jej podobni i podobne są emanacją całego zła przed jakim w „Przedludziach” przestrzegał Philip K. Dick. Poseł Lewicy chce arbitralnie wyznaczać, kto jest człowiekiem, a kto nie; kto może żyć, a kto nie; kogo należy ratować, a kogo nie, a także promuje aborcję do porodu… To właśnie takie persony jak Żukowska i jej partyjne koleżanki głoszą, że lepiej zabić dziecko w łonie matki niż jeśli miałoby się ono urodzić i zostać oddane do adopcji. Tylko czekać aż stwierdzą one, że to, o czym pisali Francesko Minerva i Alberto Giubilini jest zgodne z ich światopoglądem i należy to wprowadzić do polskiego prawa.

Swego czasu w wywiadzie dla PCh24.pl prof. Tomasz Panfil, komentując tzw. czarne marsze, jakie miały miejsce po wyroku Trybunału Konstytucyjnego zakazującego w Polsce tzw. aborcji eugenicznej powiedział:

„Proszę spojrzeć na transparenty widoczne na protestach. Im wcale nie chodzi o dzieci podejrzane o chorobę. Na ich transparentach widać hasła typu Aborcja na życzenie czy Aborcja bez granic. Tu w ogóle nie chodzi o orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, tylko o totalną aborcję, nazywaną wolnością, która jest w rzeczywistości swobodą zabijania. I tym są właśnie te demonstracje – protestami, na których żąda się prawa do zabijania. Ten absurd próbują oni wmówić ludziom – że zabijanie jest prawem człowieka.

To jest niszczenie całego ładu, jaki przez wieki i tysiąclecia istniał w Europie, w którym zabijanie dzieci nienarodzonych zawsze było złem! O to im chodzi: oswoić ludzi z możliwością zabijania, a potem zrobi się krok następny – jak np. w Holandii – zabijanie dzieci do 12. roku życia, które są chore. Następnym będzie eutanazja na życzenie pacjenta lub żądanie rodziny.

Powtórzę: chodzi o prawo do zabijania!”.

Ta przesłanka eugeniczna była bardzo wygodną furtką do nieskrępowanego zabijania dzieci. (…) Powiem więcej: istnieje prawdopodobieństwo, że kobieta nie przeżyje porodu. Czyli co? Dziecko jest zdrowe, ale istnieje statystycznie dostrzegalne prawdopodobieństwo, że kobieta może umrzeć, więc dajemy skierowanie na aborcję? To jest tylko jeden ze środków do osiągnięcia celu, którym jest zgoda na zabójstwo, czego od wieków chce każda rewolucja! – dodał historyk.

I o to właśnie chodzi. O prawo do nieskrępowanego, legalnego w majestacie prawa zabijania. Odbierając drugiemu człowiekowi życie tak naprawdę odbieramy mu wszystko, stajemy się niczym pogańskie bożki życia i śmierci. Taka była i jest logika rewolucji – każdego ubabrać krwią niewinnych; każdego przekonać do tego, że ta krew go wyzwoli, da mu siłę, moc i totalną władzę – władzę odbierania wszystkiego.

Jestem tylko ciekaw, co by na przykład stało się, gdyby na przykład okazało się, że matka Żukowskiej chciała „przerwać ciążę”, ale została przez kogoś zmuszona, żeby jednak urodzić Annę Marię… Czy Żukowska nie powinna wówczas spełnić woli matki, której „odebrano możliwość wyboru” i…?

Tomasz D. Kolanek

Sex afera z Klausem Schwabem w roli głównej ?

Czym naprawdę jest Światowe Forum Ekonomiczne w Davos i dlaczego jest tak groźne?!

6.09.2024 Marcin Rola czym-naprawde-jest-swiatowe-forum-ekonomiczne-w-davos-i-dlaczego-jest-tak-grozne

Klaus Schwab, założyciel Światowego Forum Ekonomicznego
Klaus Schwab, założyciel Światowego Forum Ekonomicznego. Zdjęcie ilustracyjne / Foto: Foundations World Economic Forum, CC BY 2.0, Wikimedia Commons

Nie milkną echa po gigantycznej aferze ze słynnym Klausem Schwabem w roli głównej. Czyżby jak zwykle „szury i foliarze” mieli rację wobec tych ludzi? Co planują ci niebezpieczni globaliści wobec nas, zwykłych, wolnych ludzi, którzy chcą po prostu normalnie żyć?

Sex afera z Klausem Schwabem w roli głównej? Czyżby najciemniej było pod latarnią?

O szokującej sprawie poinformował dziennik „Wall Street Journal”. Sześć pracownic organizacji przekazało, że były molestowane przez menedżerów wyższego szczebla. Dwie inne miały być molestowane przez tzw. gości VIP. Kilka źródeł słynnej amerykańskiej gazety podało, że molestowania wobec niemal każdej kobiety, z którą współpracował, miał dopuszczać się sam Klaus Schwab. Szef Forum Ekonomicznego miał notorycznie wygłaszać komentarze na temat wyglądu kobiet z seksualnym podtekstem. Czytamy również, że co najmniej sześć pracownic zostało zwolnionych lub w inny sposób ukaranych za zajście w ciążę i udanie się na urlop macierzyński. Gazeta pisze też o rzekomym rasizmie panującym w organizacji. Ponoć grupa czarnoskórych pracowników złożyła skargę, w której zarzucają, że wyższe szczeble menadżerskie miały zwracać się do czarnoskórych pracowników, używając słowa „czarnuch” (angielski odpowiednik nigger). Według skarżących czarnoskórzy pracownicy nie mogli liczyć na awans zawodowy. Jak już wiemy Schwab przestał być zarządzającym słynnym spędem globalistów z Davos. Czyżby to nie koniec jego kłopotów?

Czym jest globalistyczny szczyt Światowego Forum Ekonomicznego w Davos?

Ano właśnie, czym naprawdę jest, bo niby to zwykłe, niepisane, nawet nie międzynarodowe i nieoficjalne spotkanie, a trudno nie odbierać go jako jakiegoś globalnego spędu najważniejszych ludzi na świecie, którzy ten świat nam układają. Tak właśnie w rzeczywistości jest, bo zauważmy, że wszystko, o czym mówią tam zgromadzeni, praktycznie po czasie się ziszcza.

Od kwestii mniemanej pandemii po wojny, kończąc na likwidacji gotówki, samochodów spalinowych czy globalnych szczepień, wszystko to było omawiane na tym globalistycznym spędzie, zazwyczaj zanim te wszystkie sprawy się wydarzyły, więc możemy domniemywać – a ja jestem totalnym zwolennikiem tej teorii – że tam właśnie pisze się scenariusze na kolejne lata. Przypominam, że to, co wydarzyło się w 2020 roku ws. tzw. pandemii, było dokładnie opisane jeszcze przed rokiem 2010 w specjalnym raporcie fundacji Gatesa. Jak wiemy, Bill Gates ostro koleguje się od lat z Klausem Schwabem, twórcą Forum w Davos.

Zauważmy, kto bierze udział w tym zlocie – najważniejsi ludzie na świecie: prezydenci, premierzy, ministrowie, miliarderzy, światowy biznes – po prostu PANOWIE ŻYCIA I ŚMIERCI. Od nas byli Mateusz Morawiecki, gdy ten był jeszcze premierem za rządów PiSu i Andrzej Duda. Panowie oczywiście chwalili się tym, że rozbroili polską armię. Prezydent Duda, jak widzieliśmy, z uśmiechem na ustach mówił publicznie, że jest dumny z rozbrojenia polskiej armii oraz jak to cudownie, że zabrali żołnierzom sprzęt (bo zabierali aktualnie funkcjonujący, z którego obecnie korzystają polscy żołnierze), bo nie mamy żadnych rezerw. Wybaczcie, ale jak dla mnie to jest kryminał, by rozbrajać własne państwo, nie mając ze sprzętu nic w zamian.

Przypomnijmy, że to właśnie w Davos najprawdopodobniej zapadały wszystkie antynaukowe i bezprawne kwestie a propos mniemanej pandemii CYMBAŁA-19. Pamiętacie dyrektora generalnego gigantycznego koncernu farmaceutycznego Pfizer, który bredził na temat słynnej szczepionki, która miała być panaceum na wszystko, a wyszło jak zwykle.

Nowy Porządek Świata wg. Klausa Schwaba

Konkludując, spęd w Davos jest bardzo niebezpiecznym, groźnym zjawiskiem, które w mojej opinii zagraża światowemu ładowi i porządkowi. Właśnie zauważmy, że przez wszystkich non stop odmieniany jest tam przez wszystkie przypadki Nowy Porządek Świata. Czym on jest? Ano właśnie tym, że czeka nas CHOROBA, WOJNA, GŁÓD i ŚMIERĆ, jak w Czterech Jeźdźcach Apokalipsy, jeśli nie powstrzymamy tych szaleńców spod znaku Schwaba czy Harariego, którzy bredzą o tym, że depopulacja to zbawienie dla świata. Miejmy nadzieję, że jednak afera seksualna ze Schwabem w roli głównej pozwoli wielu ludziom inaczej spojrzeć na tych zboków.

Nie wolno żartować z Jurka Owsiaka. Barbara Piela skazana na pięć miesięcy ograniczenia wolności za satyrę z szefa WOŚP, wyemitowaną w TVP !

Nie wolno żartować z Jurka Owsiaka. Barbara Piela skazana na pięć miesięcy ograniczenia wolności za satyrę z szefa WOŚP

7.09.2024 nie-wolno-zartowac-z-jurka-owsiaka-barbara-piela-skazana

Barbara Piela skazana za satyrę z Jurka Owsiaka. Obrazek ilustracyjny autorstwa Barbary Pieli. Źródło: X/@baspiela
Barbara Piela skazana za satyrę z Jurka Owsiaka. Obrazek ilustracyjny autorstwa Barbary Pieli. Źródło: X/@baspiela

W uśmiechniętej Polsce Tuska i Bodnara obowiązkowo trzeba się uśmiechać, ale najwyraźniej nie wolno śmiać się ze „świętych ludzi” obecnego reżimu. Znana i lubiana autorka plastelinowych animacji Barbara Piela została skazana za satyrę z Jurka Owsiaka.

„Uśmiechnięta Polska. Zostałam skazana na 5 mies. OGRANICZENIA WOLNOŚCI i 25 tys. na WOŚP – za SATYRĘ – animację z HGW (Hanna Gronkiewicz-Waltz – przyp. red.) i J. Owsiakiem” – poinformowała Barbara Piela na portalu X.

„Wyrok nie jest prawomocny, ale to, że w ogóle taki zapadł, po 5 latach i po 2 wcześniejszych umorzeniach, jest KURIOZALNE! Totalitaryzm?” – dodała.

Skandaliczny jest nie tylko wyrok, ale także to, że Piela nie miała możliwości obronić się podczas decydującej rozprawy ponieważ w ogóle nie wiedziała, że takowa się odbędzie.

„O rozprawie, na której został ogłoszony wyrok, w ogóle nie zostałam powiadomiona… Sędzia – Krzysztof Ptasiewicz – proszę sobie wygooglać. Bez komentarza” – dodała w kolejnym wpisie Barbara Piela.

Wyrok skomentował krótko redaktor naczelny „Najwyższego CZASu!” Tomasz Sommer.

„Uśmiechnięci skazują za żarty ze Świętego Jurasa!” – napisał Sommer. W uśmiechniętej Polsce są świętości, z których nie wolno się śmiać. Ciężko nie odnieść wrażenia, że to także forma cenzury, która ma ustawić do pionu wszystkich, którym przez myśl przejdzie robienie sobie żartów z orszaku świętych postaci uśmiechniętej Polski Tuska.

Absurdalności całej sytuacji dodaje fakt, że materiał za który skazano Pielę, zamówiła i wyprodukowała Telewizja Polska, a w takich przypadkach odpowiedzialność za publikację ponosi także wydawca, na co zwrócił uwagę niezależny publicysta Rafał Otoka Frąckiewicz.

„Materiał zamówiło, wyprodukowało, wyemitowało i zarobiło na nim TVP. Jak rozumiem powinni się teraz bać aktorzy występujący w nieprzychylnym komuś rolach?” – napisał Frąckiewicz na portalu X.

„Fajne to państwo prawa. Oby tak dalej panowie Donald Tusk i Adam Bodnar. Radość Owsiaka i tłumu jego klakierów na jego Buniu (Facebooku – przyp. red.) i rolę w tym cyrku Hanny Gronkiewicz-Waltz pominę chwilowo milczeniem” – dodał Rafał Otoka Frąckiewicz.

POLSKA W RUINIE a SŁAWA UKRAINIE

[Cóż… przypominam… MD]

Krzysztof Baliński 25 maj 2022

Koszt obsługi polskiego długu rośnie w szalonym tempie. W 2021 roku wyniósł 29 miliardów zł. W tym roku wyniesie 49 miliardów. W kolejnym 20 miliardów więcej [69 !! md], co oznacza, że więcej pieniędzy włożymy do portfeli międzynarodowych lichwiarzy niż na utrzymanie armii.

Tegoroczne potrzeby pożyczkowe w budżecie państwa prognozowano na 222 mld zł. Dzisiaj wiadomo, że przez 100 miliardów wydatków związanych z uchodźcami będą o kilkadziesiąt miliardów wyższe. Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii opublikował ranking krajów wspierających Ukrainę. Wynika z niego, że Polska jest na drugim miejscu, zaraz po USA, a w relacji do PKB (pominąwszy maleńką Estonię) na pierwszym. Przy czym 1/10 to pomoc humanitarna, a reszta finansowa.

I tak: w lutym rząd przyznał Ukrainie 1 mld euro kredytu (a faktycznie darowizny), a w marcu NBP udzielił pomocy bankom ukraińskim w wysokości 4,5 miliarda zł, wykupując bezwartościowe hrywny.

Jeśli ktoś sądzi, że polska polityka zagraniczna oderwana jest od wszelkiej logiki, nie myli się. Mylą się jednak ci, którzy sądzą, że już osiągnęliśmy dno. Ostatnie dni przynoszą przykłady decyzji wręcz absurdalnie sprzecznych z fundamentalnymi interesami Polski. Chodzi o sankcje wobec Rosji, które faktycznie uderzają w Polskę. Ostatnie dni obfitują też w kolejne deklaracje przedstawicieli rządu na temat tego, co jeszcze należy zrobić dla Ukrainy. Zadajmy sobie zatem fundamentalne pytanie: W imię czego państwo realizuje politykę zagraniczną?

Wbrew bajdurzeniom telewizji Kurskiego (no i Lecha w Tbilisi), Polsce nic nie grozi. Kanonem polskiego interesu narodowego i tym samym podstawowym celem polityki zagranicznej, nie jest zatem bezpieczeństwo militarne, lecz ekonomiczne. I każde posunięcie na niwie dyplomacji oceniane powinno być pod kątem, czy przyczynia się do rozwoju gospodarczego Polski, czy podnosi poziom życia Polaków.

„Ukraińcy potrzebują broni. Czego mogą spodziewać się od Polski?” – takie pytanie w rozmowie z Euronews usłyszał szef polskiego rządu. Otrzymali od nas wiele broni. Byliśmy bardzo hojni, jeśli chodzi o to, jak wiele różnych rodzajów uzbrojenia dostarczamy Ukrainie, od czołgów po różnego rodzaju pociski przeciwlotnicze – odparł. Zaznaczył, że łącznie przekazaliśmy broń o wartości 1,7 mld dol. (8 mld zł). Takie wsparcie będziemy dalej kontynuować i wzmacniać. Dopytywany o dalszą pomoc powiedział: Prawie każdego dnia otrzymujemy od nich listę tego, czego potrzebują, i albo staramy się załatwić sprawę sami, ale też próbujemy koordynować wysiłki wielu innych państw.

W tyle nie odstawał Duda: „czekam na telefon prezydenta Zełenskiego i wykonuję jego życzenia”, a minister zdrowia zapowiedział: Gotowi jesteśmy do przyjęcia 10 tysięcy rannych. Tego samego dnia z Kliniki Kardiologicznej w Aninie odezwał się b. minister zdrowia (ten sam, który podczas pandemii zapewnił Polakom „teleporady”), z dumą informując: „Cieszę się, że serce polskie bije w ukraińskiej piersi”. A wiedzieć trzeba, że polscy pacjenci czekają na serce dawcy 14 miesięcy, że pod koniec ubiegłego roku w kolejce czekało 360 pacjentów i że koszt transplantacji to 150 tys. zł.

18 maja Polska odniosła kolejny sukces militarny – przekazała za darmo siódmemu eksporterowi broni na świecie (i największemu eksporterowi broni do Rosji) kilkaset sprawnych, niedawno zmodernizowanych do standardów NATO czołgów i wozów opancerzonych. Polska jest z największym przegranym tej wojny, stała się państwem frontowym NATO, do głosu w Europie doszła siła militarna, którą Polska dysponuje w znikomym zakresie, sojusznik chce załatwić coś naszymi rękami, NIK ocenia, że „nie istnieją zdolności operacyjne polskiej armii”, i w takiej sytuacji, zamiast zbroić się na potęgę, zbroimy Ukrainę i przeznaczamy na uchodźców więcej miliardów niż na cały budżet obronny.

Do dyspozycji Ukrainy oddali wszystkie zasoby gospodarcze, wojskowe, polityczne, dyplomatyczne. Interes Ukrainy uczynili priorytetem finansów publicznych i całej administracji państwowej.Hojnie opłacają na koszt podatnika obcy element koczujący w Polsce. Dla ratowania żydowskich oligarchów są gotowi do utworzenia UkroPolin, nie pomni tego, że Polska w takim związku byłaby dawcą organów. Ukraińcy, którzy zaczęli uważać się za naród wybrany, domagają się różnych świadczeń: moralnych, politycznych i materialnych. A nasi politycy, mimo że też z narodu wybranego, padają przed nimi plackiem. Krótko mówiąc – Polska w ruinie, ale sława Ukrainie. À propos Dudy i Morawieckiego – zachodzimy w głowę, jak można łączyć skrajny filosemityzm ze skrajną pro-ukraińskością. Bo to przecież nikt inny jak ich jedna ulubiona nacja – Ukraińcy, wymordowała podczas wojny 450 tysięcy przedstawicieli ich drugiej ulubionej nacji – Żydów.

Ambasador Ukrainy w Warszawie jest za „całkowitym embargiem na rosyjskie źródła energii, na gaz, ropę i węgiel, tak jak zrobiła to Polska”. Kolejną rzeczą, której się domaga, to odcięcie połączeń komunikacyjnych Rosji. „Musimy zamknąć granicę rosyjską i białoruską” – nakazywał. Ukraińscy uchodźcy wojenni zablokowali przejście graniczne w Kukurykach, co uderzyło bezpośrednio w polskich kierowców zmuszonych do stania w kilkudziesięcio-kilometrowych kolejkach. Wcześniej Ukraina zablokowała wjazd do Polski 36 składów pociągów z Chin, powodując ogromne straty PKP Cargo. Z informacji, jakie ujawnił dziennik „Rzeczpospolita” wynika, że Ukraina domaga się od Polski 200 tysięcy zezwoleń na międzynarodowe przewozy ciężarowe (równocześnie blokując przepustowość przejść granicznych po stronie ukraińskiej dla polskich ciężarówek), a ambasador Ukrainy podkreślił, że jego kraj jest zdeterminowany, aby bronić interesów swoich przewoźników, bo brak zezwoleń „krępuje ukraińską wymianę handlową i ogranicza wzrost gospodarki kraju”.

Sankcje przyczyniły się do ogromnych problemów polskich przedsiębiorstw operujących na wschodzie, w tym w Kazachstanie i innych krajach Azji Środkowej. Ograniczyły import z Rosji i Białorusi o 90 procent. Straty ponosi sektor transportu i logistyki, który jest naszą narodową specjalnością i odpowiada za 6 proc. PKB. Polska traci swój ogromny atut w postaci korzystnego położenia geograficznego i wszystkie profity z racji tranzytowego położenia, a tranzyt i handel przejmują firmy z krajów z poza Unii, które nie są objęte sankcjami, z Turcji, z Bałkanów iz samej Ukrainy. Zapadająca gospodarcza żelazna kurtyna wyłącza nas w niebezpieczny sposób z sieci drogowych i kolejowych połączeń łączących Europę z całą Azją.

I tu pytanie: Czy polski interes gospodarczy wymaga zrywania kontaktów z Białorusią i Rosją, tj. państwami, poprzez które przebiegają główne kontynentalne korytarze handlowe do Chin? Czy sami, zamiast myśleć o sobie i naszych interesach z własnej woli musimy ograniczać sobie możliwości prowadzenia samodzielnej polityki?

Pomoc niesiona uchodźcom może posłużyć za studium pewnego kuriozum – przywilejów, udogodnień i ułatwień, które polskie państwo zastosowało wobec Ukraińców, nie doświadczył nigdy żaden polski obywatel, ani tym bardziej przedsiębiorca. Nagle okazało się, że polskie państwo potrafi świadczyć błyskawiczną i wszechstronną pomoc, znaleźć w budżecie miliardy, uruchomić lawinę bezpłatnych świadczeń, zwolnień i punktów obsługi oraz uczynić interesy wybranej grupy ludzi priorytetem finansów publicznych i całej administracji państwowej. Chciałoby się, aby rząd takie zabiegi przekierował ku rodzimym przedsiębiorcom, aby polski w pierwszej kolejności przeznaczył pieniądze na rzecz Polaków, na edukację polskich dzieci, na obronę polskich granic. No i na sprowadzenie Polaków z Kazachstanu.

Wszyscy mają własną narrację – z wyjątkiem Polski. My przyjęliśmy za swoją narrację ukraińską. Wszyscy kierują się w stosunkach międzynarodowych własnym interesem, definiują go i bronią – z wyjątkiem Polski. My obraliśmy za motto polityki zagranicznej „Jesteśmy sługami narodu ukraińskiego”.Ukraina, państwo upadłe, z 31-letnią zaledwie tradycją państwowości, które nawet nie jest podmiotem politycznym w tym konflikcie, zachowuje się wobec Polski jak polityczne mocarstwo – dyktuje wszystkie dyplomatyczne decyzje, wmawia Polakom, że nie tyle broni siebie, ile Polski, całej Europy i cywilizowanego świata. W dodatku Polski nie szanuje, a nawet nią gardzi. Także Morawiecki bajdurzy: „Na tamtych szańcach Ukraińcy walczą za nas”, a słowa „wojna na Ukrainie to nie nasza wojna” uznaje za zdradę stanu.

Tymczasem nie jedno motto polityki zagranicznej podsuwa nam Orbán: W tym konflikcie Węgry stoją po stronie Węgier; Węgierskie władze muszą dbać o węgierskie interesy, bo nikt tego za nich nie zrobi; W naszym interesie jest uniknięcie roli pionka poświęconego w obcej grze; W tej wojnie nie mamy nic do zyskania, a stracić możemy wszystko.

Wystarczy tylko wstawić w miejsce „Węgry” słowo „Polska”.

Rząd kraju miodem i mlekiem płynącego prowadzi rabunkową gospodarkę finansową, przeznacza 20 procent budżetu na pomoc dla innego kraju, dzieli się z nim PKB.Jak nazwać taki rząd? Szabrowniczy, łupieżczy, jak owe hordy tatarsko-mongolskie napadające z Dzikich Pól? Anna Moskwa: „Polska jest gotowa zapewnić na Ukrainie ciągłość dostaw energetycznych. Derusyfikacja dostaw zarówno po stronie polskiej, jak i ukraińskiej jest naszym stałym wyzwaniem”. Grażyna Bandych (szef kancelarii Dudy): „Ukraina dostaje od Polski to, o co prosi”. Arkadiusz Mularczyk (europoseł PiS) „Nie ważne, ile zapłacimy za gaz, byleby nie był to rosyjski gaz”. Piotr Woźniak (b. minister gospodarki): „Póki nie przestaniemy kupować ropy z Rosji będziemy mieć ukraińską krew na rękach”. Jarosław Kaczyński: Nas stać, bo jesteśmy 3 razy bogatsi od Ukrainy i nie będziemy chodzić po prośbie”.

Przypomnijmy, że niedawno ten sam idiota ekonomiczny wymusić chciał tzw. piątkę dla zwierząt, która – gdyby weszła w życie – kosztowałaby polską gospodarkę setki milionów złotych (i przejęcie hodowli zwierząt futerkowych przez Ukraińców). Czy te sprzeczne z polską racją stanu słowa nie są przestępstwem? Czy nie wyczerpują jako żywo znamion czynu karalnego? Artykuł 231 KK jednoznacznie mówi, że jeśli funkcjonariusz publiczny nie dopełni obowiązków i naraża przez to państwo na szkodę, wówczas w grę wchodzi czyn karalny ścigany z urzędu.

Nie dość, że traktują nas jak zaplecze finansowe, to domagają się, i to skutecznie, pełnego zatrzymania polskiej gospodarki. Szef MSZ Ukrainy po rozmowie z Morawieckim: Omawialiśmy kwestię zablokowania handlu między Rosją, a innymi państwami, który przechodzi przez terytorium Polski. Doceniłem przywództwo w rezygnowaniu z rosyjskich nośników energii. Cieszymy się z przywództwa Polski w tej kwestii. Bardzo dużo zostało już zrobione przez stronę polską w sferze wzmocnienia zdolności obronnych Ukrainy, ale wojna trwa, konieczne są kolejne wysiłki, kolejne kroki. JESTEŚMY SŁUGAMI NARODU UKRAIŃSKIEGO – rzekło polskie MSZ ustami ryżego rzecznika (ciągle na polskim etacie!). Wiceminister Paweł Jabłoński: My jesteśmy gotowi do tego, żeby w tej sprawie działać w każdy możliwy sposób, który będzie przede wszystkim uzgodniony z Ukrainą. Jeżeli Kijów będzie chciał, my będziemy gotowi. Najważniejsze będą oczekiwania samej Ukrainy. Wcześniej ten sam osobnik zapewniał: Nikt dziś na Ukrainie nie ma wątpliwości, że Polska udzieli Ukrainie wszelkiej pomocy, jaka będzie niezbędna. I nie przyszło otrzeźwienie, że wychodzimy na świrów, że Polska wybiega przed szereg, że jest jedynym kraje, który faktycznie wprowadza sankcje, że sama Ukraina pozostaje pierwszym partnerem handlowym Rosji, a ukraińscy oligarchowie robią w Moskwie wielkie biznesy.

Morawiecki zapowiedział: „Polska będzie kontynuowała wsparcie na rzecz uchodźców, przynajmniej o wartości 3,4 mld euro do końca tego roku. Te pieniądze trafią na wspieranie mieszkalnictwa, transportu i na inne sposoby wsparcia”. Zadeklarował też, że Polska będzie w dalszym ciągu oferować bezpłatne szkolnictwo, transport, dostęp do rynku pracy oraz dostarczać pomoc o wartości 100 mln euro w postaci artykułów higienicznych, leków, a także tymczasowych domów, które będą wznoszone w Ukrainie. Przyznał, że nasze systemy logistyczne pozwalają na podejmowanie dużo bardziej skutecznych transportów pomocy. „Dzięki temu możemy docierać do najdalej oddalonych lokalizacji na Ukrainie. Codziennie ciężarówki jadące z pomocą z Polski docierają do wszystkich miast i miasteczek w Ukrainie”.

Ostatnie dni obfitowały w deklaracje przedstawicieli rządu na temat tego, co jeszcze zrobią dla Ukrainy. Właściwie nie ma dnia bez zapowiedzi olbrzymich wydatków:

– 5 maja w Warszawie, z inicjatywy Polski, odbyła się międzynarodowa konferencja darczyńców na rzecz Ukrainy. Morawiecki wyraził pogląd, że „wszyscy powinniśmy być wdzięczni Ukraińcom za niezwykłe męstwo i odwagę. Wiemy, że bronią na barykadach nie tylko swojej wolności, ale też bezpieczeństwa i pokoju całej Europy”. Zwracając się do Zełenskiego rzekł: „W dalszym ciągu będziemy was wspierać w każdy możliwy sposób. Wspieramy Ukrainę w bardzo wielu wymiarach, między innymi na szczeblu politycznym, pomocy wojskowej, jak i pomocy humanitarnej”. Przyznał się, że Polska przekazała Ukrainie ponad 180 tysięcy ton pomocy humanitarnej. Ukraina potrzebuje 12 ton pomocy humanitarnej codziennie. Taką informację otrzymaliśmy od naszych przyjaciół z Ukrainy. W tej chwili tylko trzy tysiące ton takiej pomocy jest dostarczane; to mniej niż 25 procent potrzeb – biadolił.

– 16 maja Michał Dworczyk (pierwotnie Mychajło Dworczuk) zapowiada (w Kijowie), że Polacy sfinansują dwa nowe programy pomocowe realizowane bezpośrednio na Ukrainie. Po spotkaniu z wicepremier Ukrainy ogłosił: Bardzo się cieszę, że mogliśmy omówić te założenia, które zgodnie z decyzją premiera Morawieckiego będą realizowane: programy dobroczynne dla kobiet-żołnierzy uwolnionych z niewoli rosyjskiej i program stałej pomocy dla sierot, dla tych dzieci, które straciły ojców zabitych przez Rosjan. Wg Ukrainki, „program skierowany do kobiet ma objąć pomoc materialną, w tym mieszkaniową, ponieważ wiele osób straciło domy. Szczegółowa forma pomocy będzie indywidualnie dostosowywana do każdego przypadku. Każda z nich przeżywa inną osobistą tragedię i ból. Komuś może być potrzebna pomoc psychologiczna, komuś innemu zwyczajnie potrzebna jest pomoc materialna, jak kobietom z Mariupola czy innych terytoriów tymczasowo okupowanych, które nie mają gdzie mieszkać”.

– 5 maja inkryminowany Dworczyk zapowiedział:„Gdy otrzymamy środki z KPO powinniśmy pewną częścią wspomóc Ukrainę”. A wiedzieć trzeba, że w ramach KPO z unijnego budżetu na lata 2021-2027, który ma wspomóc gospodarkę po pandemii, Polska ma do dyspozycji 76 miliardów euro.

– 18 maja Anna Moskwa ogłosiła w Kijowie: Z polskich rezerw, w ramach pomocy przekażemy dla armii ukraińskiej 25 tysięcy ton benzyny (o wartości 200 mln zł). Kilka tygodni wcześniej Polska przekazała 50 tysięcy ton oleju napędowego (760 cystern, 12 składów pociągów). Moskwa zaznaczyła, że prowadzone są prace mające na celu zwiększenie przepustowości polsko-ukraińskiej granicy, jeśli chodzi o przesyłanie paliw i dodała: „Tak dobrej współpracy pomiędzy polskimi i ukraińskimi spółkami paliwowymi jeszcze nie było”. Nie dodała natomiast, że znaczną część tych dostaw rozkradziono. I jeszcze jedno – kluczowe decyzje gospodarcze rząd ogłasza nie w Warszawie, ale w Kijowie!

– Ruszyła wypłata 500+ dla obywateli z Ukrainy – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Prawie 700 tysięcy ukraińskich dzieci wnioskowało o 500+. Do 12 maja zostało wypłacone 266 mln zł, a 13 maja – kolejne 110,3 mln zł. Kwoty są wypłacane z wyrównaniem, czyli za więcej niż jeden miesiąc – tłumaczy rzecznik ZUS. I dodaje, że wypłata w ramach kolejnego naboru będzie realizowana od czerwca 2022 r. do maja 2023 r.

Rozpoczęła się wielka rozgrywka o podziałów łupów z funduszu odbudowy Ukrainy. Z wielu stron słychać rojenia na temat intratnego udziału Polski, który miałby dla naszej gospodarki ożywczy, wręcz zbawienny wpływ. Tymczasem „Business Insider Polska” podaje, jaką ofertę dotyczącą zaangażowanie się Polski przygotowuje resort wicepremiera Jacka Sasina. „Chcemy stworzyć spójną koncepcję pomocy Ukrainie w odbudowie po wojnie. To będzie plan, który powinien zostać przyjęty przez rząd, a później zawieziony do Kijowa, aby tam skonsultować nasze możliwości z potrzebami Ukrainy” – powiedziała osoba zaangażowana w przygotowanie strategii. „Włączenie w ten plan spółek Skarbu Państwa jest także zobowiązaniem politycznym ze strony polskiego rządu, że nasza pomoc zostanie zrealizowana, że nikt nie porzuci jakiegoś projektu czy nie zejdzie z placu budowy albo z jakiegoś innego powodu się nie wycofa”. Tymczasem Ukraińcy oczekują, że Polska wyłoży na to swoje pieniądze. I wszystko wskazuje, że nie odwzajemnią się preferencjami dla polskiego biznesu, a zostawią Polskę ze zbankrutowaną gospodarką, z olbrzymimi długami, z milionami przesiedleńców, z ukraińską mafią i przemytnikami broni.

Ponadto, jeśli polscy politycy mówią jasno, że Ukraina walczy za nas, broni przed Rosją, to bardzo łatwo wyobrazić sobie sytuację, że po wojnie do Warszawy przyjeżdża Zełenski i mówi: Obroniliśmy was, to teraz dawajcie forsę! 

Polska to kraj na progu bankructwa, z 2 bilionami długów, z 2 milionami młodych wygnanych za chlebem, ze zrujnowanymi finansami, galopującymi cenami i opieką zdrowotną w rozpaczliwym stanie. To równocześnie państwo przypisujące sobie rolę herolda pomocy dla obcego państwa, wprowadzające do systemu edukacji i zdrowia 3 miliony obywateli tego państwa, którzy odbierają nam mieszkania, pracę, szkolne ławki, łóżka szpitalne. Politykom państwa, które na tej wojnie traci najwięcej, nie szczędzi komplementów państwo, które na tej wojnie zyskuje najwięcej. Mark Brzeziński, w wygłoszonym na Uniwersytecie Warszawskim wykładzie powiedział: „Polska jest uważana za humanitarne supermocarstwo, jestem dumny, że jestem ambasadorem USA w mocarstwie humanitarnym”. W tym samym czasie amerykański Senat zatwierdził pomoc dla Ukrainy w wysokości 40 miliardów dolarów, dla Polski nie wydzielił nawet centa. Na szczęście jest UE i nie będzie „wspomożenia Ukrainy pewną częścią środków z KPO”. Na szczęście są Niemcy, które ratują nas przed jeszcze większą katastrofą, bo nie dają sobie zniszczyć, połączonej tysiącami więzów z gospodarką Polski, własnej gospodarki. Na szczęście jest NATO, które powstrzymuje szaleńców.

Dziwna to wojna. A może inny jest jej cel, i nie jest nim tylko Ukraina? W doskonale przygotowanej i skoordynowanej akcji Polska jest ograbiana z resztek zasobów i zasiedlana milionami przesiedleńców. Czy to nie z nią toczy się niewypowiedziana wojna? Czy nie chodzi o Majdan w Polsce, w którym pochodzącym z polskich Kresów i warszawskich Nalewek dywersantom Sorosa sekunduje Bruksela, „zielone ludziki” z TVN i YouTube?

Czy to nie ta ferajna stanowi większe zagrożenie dla Polski niż Putin i Łukaszenko razem wzięci? Czy nie chodzi o kaskadę wydarzeń: zdruzgotany gospodarczo kraj z rozgrodzonymi granicami, przez które przelewają się nieprzerwanie hordy obcych; chaos i zamieszki (ale nie Ukraińców z Polakami, lecz między Polakami). Kto stoi za tym, że Polska „w ciemno” popiera Ukrainę i bierze ją na kroplówkę finansową? Czy to nie państwo polskie ponosi największe straty wojenne? Czy to nie Polska ginie? Czy to nie ono jest w trakcie ostatniego etapu wrogiego przejęcia, metodą grabieży jego finansów i potęgowania chaosu?

Porażka Ukrainy w toczącej się wojnie to sprawa oczywista. Co robić, aby nie ucierpiało bezpieczeństwo Polski. Czy mają sens dostawy polskiej broni, która i tak nie zmieni wyniku wojny, a obciąża budżet państwa i sprowadza zagrożenie wojenne? Czy zamiast dolewania benzyny do ognia (tj. paliw dla armii ukraińskiej) nie lepiej stać się orędownikiem pokoju? Nie bójmy się myśleć o naszych interesach. Powiedzmy wreszcie – To nie nasza wojna.

Co robić, gdy Polacy, największe ofiary wojny z wielkim entuzjazmem, własnymi rękami likwidują sobie państwo, gdy polska klasa polityczna jest wyjątkowo jednomyślna w proukraińskim amoku, a drobne animozje wynikają jedynie z licytowania się, kto jest bardziej proukraiński, i kto da Ukraińcom więcej? Pozbycie się zdrajców i obcych agentów nie wchodzi w rachubę. Nie ma też koniunktury na odbudowanie elity zdolnej do prowadzenia suwerennej polityki zagranicznej. Pozostaje jedynie sporządzanie list hańby z nazwiskami tych, którzy przyczyniają się do ruiny Polski.

No i czas najwyższy przywrócić słowo „ZDRADA”, a Morawieckiemu (i Dudzie) powiedzieć: иди нахуй

 Rząd łamie obowiązujące prawo – nowe wytyczne pozwalają na zabijanie nienarodzonych, bezbronnych dzieci na żądanie – reaguj!

Rząd łamie obowiązujące prawo – nowe wytyczne pozwalają na zabijanie nienarodzonych, bezbronnych dzieci na żądanie. Lekarze, którzy odmówią udziału w tym barbarzyństwie, mogą stracić pracę! To brutalna rzeczywistość, którą musimy zatrzymać teraz. 

Nie ma czasu na zwłokę – Prezydent Duda musi zareagować natychmiast, ale potrzebuje Twojego głosu. Podpisz petycję teraz! 

Proszę udostępnij petycję każdemu, komu bliska jest walka o życie i wolność sumienia. Im więcej nas będzie, tym większe szanse na powstrzymanie tej tragedii. Udostępnij petycję teraz! 

Dziękuję za Twoje wsparcie – razem możemy zatrzymać to bezprawie i ochronić życie nienarodzonych! 

Blanka Bąkiewicz z całym zespołem CitizenGO 

Od teorii do praktyki

Stanisław Michalkiewicz: Od teorii do praktyki 

Co to jest państwo? Ma ono bardzo liczne cechy i właściwości, spod których trudno jest wydłubać jego najtwardsze jądro. Spróbujmy jednak eliminować jedną po drugiej, cechy i właściwości państwa, bez których pozostaje ono nadal państwem. W ten sposób dotrzemy do najtwardszego jądra państwa,  którego wyeliminować już nie możemy, bo bez niego państwo przestaje istnieć. Tym najtwardszym jądrem jest przemoc. Państwo bez przemocy nie istnieje, przeciwnie – to właśnie ona jest treścią istnienia państwa, które jest monopolem na przemoc.

Jak charakteryzuje to poeta: “Ale ty wyjść nie możesz. Tobie by wyjść nie dali. Bo za drzwiami jest siła. Potęga z żelaza i stali. Kiedy tak drżysz zajączku u stóp mistycznej drabiny, za drzwiami stoją ludzie mający karabiny”. Warto zwrócić uwagę, że gdyby tych ludzi z karabinami zabrakło, “mistyczna drabina” zawaliłaby się w jednej chwili.

Jako monopol na przemoc, państwo jest najgroźniejszą organizacją przestępczą o charakterze zbrojnym. Wielu autorów wskazuje, że dopuszcza się ono – i to w dodatku, jako swoich działań rutynowych – wszystkich  przestępstw, wyliczonych w kodeksach karnych.

Dlaczego zatem  traktujemy państwo nie tylko jako coś zwyczajnego, ale nawet – jako coś pożytecznego? Dlaczego tolerujemy tę przestępczą organizację od strony moralnej? Dlatego, że przemoc, będącą przedmiotem państwowego monopolu, może być używana w służbie sprawiedliwości – i nawet niekiedy tak bywa – chociaż “rzadkość to wielka i obrosła mitem”.

Od czego zależy, od jakiej okoliczności, czy przemoc, będąca przedmiotem państwowego monopolu, jest używana w służbie sprawiedliwości? Myślę, że zależy to od ogólnego poziomu etycznego społeczności zorganizowanej w państwo. Na przykład kiedy rewolucja francuska, w której instynkty motłochu zostały podniesione do rangi cnoty, na skalę masową użyła przemocy dla eliminacji konkurujących z motłochem grup społecznych, ogólny poziom etyczny gwałtownie sie obniżył.

Podobny, a chyba nawet głębszy proces miał miejsce podczas rewolucji bolszewickiej we wszystkich jej odmianach. Przemoc przestała służyć sprawiedliwości, bo została wprzęgnięta w służbę rabunku i zbrodni.

Spójrzmy z tego punktu widzenia na naszą społeczność, obecnie zorganizowaną w państwo pod nazwą “III Rzeczpospolita”. O ile w wieku XIX etyczny poziom tej społeczności był stosunkowo wysoki, o tyle w ramach upływu czasu stopniowo się obniżał. Niektórzy przypisują to demokratyzacji tej społeczności. Coś może być na rzeczy, bo w miarę postępów demokratyzacji  ogólny poziom etyczny naszej społeczności systematycznie się obniżał, aż doszło do tego, że pod pewnymi względami zaczęła ona przypominać społeczność sowiecką.

Pewnym hamulcem tego ześlizgu było chrześcijaństwo, którego za komuny całkiem wyeliminować się nie udało. Czas na to przyszedł dopiero teraz, kiedy to wspólnymi wysiłkiem Judenratu “Gazety Wyborczej” i innych promotorów komunistycznej rewolucji, niektóre segmenty naszej społeczności zaczynają przypominać stada anonimowe.

 Toteż trudno się dziwić, że w obliczu tak głębokiego obniżenia się poziomu etycznego naszego społeczeństwa, polityka państwa zdegenerowała się do wojny gangów, które walczą już tylko o dostęp do żerowiska, czyli – do zasobów obywateli. Pociąga to za sobą daleko idące skutki również dla środowisk tworzących aparat państwowy.

Po II Wojnie Światowej wielu mądrali zastanawiało się nad fenomenem hitlerowców, którzy gotowi byli na wszystko i nigdy nie zadrżała im ręka. Szkoda, że z taką samą gorliwością nie zajęli się funkcjonariuszami komunistycznego aparatu państwowego, którzy też zdolni byli do wszystkiego.

Szkoda – bo ten aparat bowiem otrzymaliśmy w spadku. Charakteryzuje się on tym, że dla miłego grosza zrobi wszystko, czego od niego zażądają, zwłaszcza gdy to “wszystko”, czyli rewolucyjna praktyka, zostanie okraszona jakąś rewolucyjną teorią. Wtedy wszyscy pławią się w pierwotnej niewinności, chociaż oczywiście zbrodnie obiektywnie pozostają zbrodniami.

Na to wszystko nakłada się agenturalne uzależnienie administratorów naszego państwa od państw trzecich. I właśnie w dniach ostatnich dostarczyli nam oni znakomitego przykładu zarówno tego uzależnienia, jak i jego przełożenia na działania funkcjonariuszy aparatu państwowego. Jak wiadomo, po tym, gdy w marcu ub. roku amerykański prezydent Józio Biden, w nagrodę za dobre sprawowanie, pozwolił Niemcom na urządzanie Europy po swojemu, w ten nowej kombinacji Polsce przypadła rola Generalnego Gubernatorstwa, prawdopodobnie terytorialnie opiłowanego.

Toteż oczyma duszy widzę, jak Donald Tusk podniósł słuchawkę telefonu, z której usłyszał następujący komunikat: “wiecie, rozumiecie, Tusk. Zróbcie wy mi tu porządek z tym całym Marszem Niepodległości! Kto to widział, żeby w Generalnej Guberni Untermensche urządzały sobie takie marsze. W przeciwnym razie będzie z wami brzydka sprawa: wyrwę ręce i wstawię patyki. Zrozumiano?” – a premier Tusk w odpowiedzi wyjąkał: rad staratsia, jawohl Obersturmbannfuhrer – a następnie chwycił za telefon i zadzwonił do pana ministra Adama Bodnara: wiecie, rozumiecie, Bodnar; podkręćcie wy mi tu tych swoich bodnarowców, niech tych wszystkich organizatorów Marszu Niepodległości zneutralizują, a potem – niech ich zaciągną przed niezawisłe sądy, co to powinność swej służby zrozumieją.

I tak się właśnie stało, to znaczy – bodnarowcy ryszyli do akcji, a w niezawisłych sądach też zapanowało zrozumiałe poruszenie, bo wiadomo, że takich spraw byle chmyzowi się nie powierza.

Jak widzimy, funkcjonariusze państwowi za pieniądze zrobią dosłownie wszystko, czego zażądają od nich nasi panowie gangsterzy. Pod tym względem nic się nie zmieniło od czasów stalinowskich i jeszcze trochę kryzysu, a zobaczymy recydywę w całej straszliwej postaci, z dołami z wapnem włącznie. Wprawdzie ten cały Marsz Niepodległości, to – powiedzmy sobie szczerze – impreza całkowicie nieszkodliwa, bo jest on serwowany ZAMIAST niepodległości – ale widocznie w Berlinie doszli do wniosku, że lepiej dmuchać na zimne, niż się poparzyć.

W tej sytuacji tylko patrzeć, jak zostanie utworzony w Polsce Legion Ukraiński. Nie za duży, bo po co przesadzać – ale taki, żeby potrafił urządzić mniej wartościowemu narodowi tubylczemu wołynkę, dzięki której zostaną zastosowane procedury przewidziane  w ustawie nr 1066, która cały czas obowiązuje, bez względu na to, który gang administruje państwem.

Faszyzm 2.0 –> Feudalizm 2.0

Faszyzm 2.0 – Feudalizm 2.0

Martwimy się o ciebie, bo twoje myśli są błędne i wyrządzają ci krzywdę”.

Autor: AlterCabrio , 6 września 2024 https://ekspedyt.org/2024/09/06/faszyzm-2-0-feudalizm-2-0/

Mam nadzieję, że ludzie uświadomią sobie, że od pewnego czasu żyjemy w epoce globalnego faszyzmu 2.0. I w przeciwieństwie do faszyzmu z początków XX wieku, faszyzm 2.0 jest forsowany przez interesy korporacyjne współpracujące z rządem krajowym, a nie przez rząd krajowy współpracujący z interesami korporacyjnymi.

A bitwą, którą teraz toczymy, jest powstrzymanie faszyzmu 2.0 zanim wejdziemy w nową erę feudalizmu 2.0. Bo tam właśnie zmierzamy, i to dość szybko.

−∗−

Opracowanie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

Faszyzm 2.0 –> Feudalizm 2.0

Część 3 serii Paula Lancefielda „Faszyzm 2.0”,

przeczytaj części 1 i 2 TUTAJ i TUTAJ.

Teraz w tym trzecim artykule z serii chcę nawiązać do tego, co zaczęliśmy już omawiać. Jak nasze zamknięte i kontrolowane serwisy mediów społecznościowych przetwarzają teraz każdy post za pomocą LLM.

Moim celem dzisiaj nie jest udowodnienie powiązań i korupcji narracji podawanej masom za pośrednictwem mediów społecznościowych. Takie dochodzenie samo w sobie mogłoby być tematem całej książki.

Dzisiaj chciałbym raczej posiać ziarno.

Wielu czytelników tego tekstu zgodzi się z moim poglądem, że wkroczyliśmy w epokę faszyzmu 2.0. Jeśli jednak jeszcze nie jesteście tego świadomi, jeśli jeszcze nie rozpoznaliście tej wszechobecnej i spójnej propagandy, mam nadzieję, że zaczniecie to zauważać.

Mam nadzieję, że zaczniecie dostrzegać, iż nasze gazety zamieszczają jedynie te artykuły, które wspierają narracje promujące globalistyczne pragnienie naprawy rynków napędzanych polityką. Nigdy artykuły, które temu przeczą. Podobnie media społecznościowe (obecnie X w mniejszym stopniu) ograniczają posty, gdy są krytyczne wobec pożądanej polityki. Ale dla pewności pozwólcie, że podam dwa przykłady niedawnego tłumienia wiadomości, które pasują do tego wzorca.

W całej Europie demonstrują rolnicy. Demonstracje dotyczą głównie kosztów i nacisków ekonomicznych na rolnictwo. A w samym sercu tego rozgoryczenia znajdziemy kolejną politykę korzystną dla globalistów w ramach jednego z ich tematów zainteresowań.

Nawozy, krytykowane za produkcję wysokoemisyjną, są teraz mocno opodatkowane przez UE, co podnosi koszty dla rolników. W rezultacie wielu z nich jest zmuszanych do zamknięcia działalności, a ich ziemie są przejmowane przez globalistycznych miliarderów i fundusze inwestycyjne.

Każdy, kto oglądał serial Amazona Clarkson’s Farm, będzie wiedział, jak bardzo branża rolnicza jest obecnie pod presją. Ale która grupa ludzi wykupuje ziemię od rolników z całej Europy, którzy nie mogą już pozwolić sobie na kontynuowanie działalności? Globalni miliarderzy i globalistyczne fundusze inwestycyjne, oczywiście. Sam podatek od nawozów grozi zamknięciem działalności przez wielu rolników. Stanowi on znaczną część ich wydatków i jest główną pozycją na liście powodów, dla których demonstrują rolnicy.

Według kandydata na prezydenta RFK Jr., BlackRock (za pośrednictwem swoich holdingów DuPont, Cargill i Monsanto) posiada obecnie 30% wszystkich gruntów rolnych na Ukrainie.

Przeczytaj to jeszcze raz. Ale to BlackRock promuje również system punktacji ESG [E – Środowisko (z ang. environmental), S – Społeczna odpowiedzialność (z ang. social responsibility) i G – Ład korporacyjny (z ang. corporate governance) -tłum.] stosowany w całej branży finansowej, aby „ważyć” firmy pod kątem tego, jak bardzo są „etyczne”.

Aby uzyskać wysoki wynik, przedsiębiorstwa muszą mieć na przykład aktywną politykę różnorodności, równości i inkluzywności, mieć niski wpływ na środowisko itp. (BlackRock przewodniczy wielu głównym komitetom ds. punktacji ESG). Rzeczywiście, jest to kolejny czynnik powodujący wzrost kosztów rolnictwa. Uzyskanie „dobrego” wyniku ESG kosztuje pieniądze, a dostawy rolnicze ogólnie rzecz biorąc odnotowują wzrost kosztów z tego powodu.

Ale czy uważasz, że BlackRock, firma, która promuje tę punktację ESG, dobrowolnie płaci wyższe podatki od nawozów w związku z ich rolnictwem na Ukrainie? Chyba nie musisz zgadywać jaka jest odpowiedź. Nie płacą. Więc tak naprawdę, jeśli chodzi o globalistów, nie ma to nic wspólnego z ekologią czy etyką.

Skłaniałbym się raczej ku sugestii, że jest to używane jako narzędzie, aby zabrać wszystko, co mają farmerzy. Czy ten mechanizm został opracowany dziesięć lat temu jako część wielkiego planu na zapleczu sali konferencyjnej BlackRock, można oczywiście dyskutować. MacDonalds prawie na pewno nie zaczynał działalności z zamiarem uczynienia fast foodów uzależniającymi. Jednakże to system ewoluował mimo wszystko. A w tym przypadku dzieje się to w następstwie nierównowagi sił, a przychody, które zasilają spajającą ten system stronę, są tak duże, że wynik idzie tylko w jedną stronę.

Rzeczywiście ci ludzie są niezwykle biegli w tym, jak sprawić, by wszystko szło w jedną stronę. I proszę zauważyć, jak minimalne były relacje prasowe na temat protestów rolników i szkód wyrządzonych rolnictwu przez podatki rolne. Protesty rolników są jednak znaczące. Kwestie są głębokie, a nawet historyczne. Traktory zjeżdżają masowo do miast w całej Europie. A jednak otrzymują skąpe relacje telewizyjne i prasowe. Dlaczego?

Rozważmy inny jaskrawy przykład tłumienia wiadomości. Ten dotyczący szczepionek przeciwko covid. To niezwykle istotna wiadomość, że szczepionki mRNA charakteryzowały się strasznym profilem bezpieczeństwa. Jednak osoby, które to relacjonowały, miały zablokowane konta w mediach społecznościowych. Wielu z nich to doświadczeni naukowcy, którzy cieszyli się dobrą opinią, mieli odpowiednie publikacje i nie mieli żadnych konfliktów interesów. Jak jednoznacznie wykazały tzw. Pliki Twittera, zostali oni zaatakowani i poddani uciszaniu [de-boosting], blokowaniu [shadow banning] lub całkowitemu wykluczeniu [ban].

Spotkałem się z tym osobiście. Jestem konserwatystą od urodzenia i czytelnikiem Telegraph, a mimo to zostałem wykluczony z komentowania [materiałów] Telegraph, ponieważ ciągle, uprzejmie, ale stanowczo, wskazywałem na ich hipokryzję w odniesieniu do szczepionek mRNA i na fakt, że Telegraph otrzymywał sponsoring od Fundacji Gatesa. Ciągle zwlekali z publikacją zweryfikowanych faktów o szkodliwości szczepionek, mimo że takie historie są bardzo ważne dla opinii publicznej.

Badania nastawienia opinii publicznej pokazują, że zaufanie do szczepionek mRNA spadło do niezwykle niskiego poziomu, więc nie jest tak, że czytelnicy Telegraph nie są tego świadomi. Jednak mimo to, w zestawieniu z faktem, że czytelnicy nie wierzą już w narrację, prasa nie mówi prawie nic.

Na koniec, od początku 2021r. szeroko rozpowszechniono nagranie rozmowy na Zoomie między dr Andrew Hillem a dr Tess Lawrie, w której ujawniono od środka korupcję procesu naukowego, a co potwierdza, w jaki sposób system tłumił pozytywne wyniki dotyczące skuteczności iwermektyny. Zgodnie z prawem USA szczepionki mRNA nie mogłyby uzyskać zezwolenia na użycie w nagłych wypadkach [EUA] wymaganego dla „Operacji Warp Speed” (projekt administracji Trumpa mający na celu przyspieszenie dostaw szczepionek), gdyby można było wykazać, że dostępna jest skuteczna alternatywna metoda leczenia covid. Rozmowa wideo na Zoomie pokazuje całą tę historię. Jednak źródłem tej korupcji jest spółka zależna Fundacji Gatesa, a żadna duża agencja informacyjna nie poruszyła tej historii.

Wspomniane wideo jest oskarżeniem ze strony dra Hilla według wszelkich obiektywnych miar. Autentyczność materiału jest oczywista dla każdego, kto to ogląda, i dostarcza podstawowych dowodów „z pierwszej ręki”, więc w żaden sposób nie można go przedstawić jako teorii spiskowej lub dezinformacji. Według wszelkich obiektywnych miar media powinny były uznać to za wielki sensacyjny news.

Ostatecznie szczepionki mRNA zostały już wstrzyknięte większości populacji w Europie i USA, a użyto podstępu, aby uzyskać dla nich autoryzację. Jednak wszystkie główne wiadomości dotyczące skuteczności iwermektyny zostały stłumione, pomimo przytłaczających dowodów na to, że jest inaczej.

Podałem dwie lub trzy przykładowe wiadomości, które moim zdaniem były oczywistymi kandydatami do relacjonowania. Istnieje niezliczona ilość innych przykładów i w każdym przypadku tendencyjność ma jeden kierunek. Jeśli jakaś historia może podważyć narrację wspierającą preferowane przez globalizmy zyski oparte na polityce, po prostu nie jest publikowana.

Ogólnie rzecz biorąc, interwencje polityczne odnoszące się do listy tematów będących przedmiotem zainteresowania globalistów można porównać do węża strażackiego podłączonego niczym syfon do kieszeni biednych, klasy średniej oraz małych i średnich przedsiębiorstw na całym Zachodzie.

Mam nadzieję, że ludzie uświadomią sobie, że od pewnego czasu żyjemy w epoce globalnego faszyzmu 2.0. I w przeciwieństwie do faszyzmu z początków XX wieku, faszyzm 2.0 jest forsowany przez interesy korporacyjne współpracujące z rządem krajowym, a nie przez rząd krajowy współpracujący z interesami korporacyjnymi.

A bitwą, którą teraz toczymy, jest powstrzymanie faszyzmu 2.0 zanim wejdziemy w nową erę feudalizmu 2.0. Bo tam właśnie zmierzamy, i to dość szybko.

Wcześniej w tym artykule wspomniałem, jak LLM są wykorzystywane przez firmy mediów społecznościowych do kontrolowania treści i jak możliwość monitorowania przez LLM jest gotowa do integracji z agencjami zewnętrznymi. Nie ma wątpliwości, że istnieją plany, aby to zrobić. Możesz być pewien, że te plany zostaną ubrane w miły język wypełniony „troskliwymi słowami”.

Ton wypowiedzi będzie brzmiał: „Martwimy się o ciebie, bo twoje myśli są błędne i wyrządzają ci krzywdę”.

Zakończę więc, wskazując na artykuł w BMJ, opublikowany w styczniu, na temat tego, jak LLM mogą być wykorzystane do zwalczania wahania wobec szczepień. Artykuł został umieszczony w kontekście uznania przez WHO takiego wahania przed szczepieniami za jedno z „10 największych zagrożeń dla zdrowia na świecie” (globalne bezpieczeństwo zdrowotne, pamiętajmy, znajduje się na liście tematów globalistów):

„Wahanie przed szczepieniami to stan niezdecydowania pomiędzy przyjęciem lub odmową szczepienia. Jest to dynamiczne i specyficzne dla kontekstu wyzwanie, które zmienia się w zależności od czasu, miejsca i rodzaju szczepionki. Jest […] trudne do przewidzenia i jeszcze trudniejsze do rozwiązania. Ponadto pojawienie się dezinformacji w zakresie zdrowia publicznego, zwłaszcza w czasie kryzysów, takich jak pandemia covid-19, wymaga szybkich reakcji opartych na danych”.

Nie powinniśmy popadać w spiski. Nie wszystko w tej inicjatywie musi być złe. Ja, Paul Lancefield, cztery lata temu przyjąłbym to za dobrą monetę i nie znalazłbym w tym nic złowrogiego. I rzeczywiście jestem pewien, że nie ma nic złowrogiego w autorach – choć obawiam się, że mogą być trochę ślepi na prawdziwe zagrożenie.

Ale dla mnie dzisiaj jest to ilustracja roli, poprzez którą LLM będą coraz bardziej kształtować naszą komunikację, pod wpływem struktur władzy, które determinują ich przekaz. Struktur władzy, które w stylu Derrena Browna, użyją zdolności do stosowania sugestii na masową skalę. Niektórzy mogą to uznać za pocieszające. W świecie, w którym żyjemy dzisiaj, osobiście uważam tę myśl za przerażającą.

______________

Fascism 2.0 – Feudalism 2.0, Paul Lancefield, Aug 25, 2024

Wyszczepimy cały świat. Bill Gates nie ustaje w wysiłkach – będzie eliminował…

Wyszczepimy cały świat

Bill Gates nie ustaje w wysiłkach – będzie eliminował wirusy

MARIUSZ JAGÓRA SEP 6
 
READ IN APP

W 2021 roku Bill Gates w rozmowie z dziennikarzem USA Today przewidywał, że mRNA zmieni podejście do tworzenia szczepionek w ciągu najbliższych 5 lat, prognozując, że Fundacja Gatesów, której przecież zależy wyłącznie na globalnym zdrowiu, będzie koncentrować się na produkcji tanich szczepionek mRNA, przygotowanych w czasie krótszym niż w czasie pandemii Covid-19, które powstaną w fabrykach zbudowanych na całym świecie, i będą chronić przeciwko HIV, na malarię, na gruźlicę i na wiele innych chorób, na które obecnie nie ma szczepionek. Podczas wystąpienia na platformie Ted w 2022, Gates poszedł znacznie dalej obiecując całkowite wyeliminowanie wirusa grypy i innych patogenów z powierzchni ziemi. Gates, nie podając żadnych źródeł danych, bez odwołania do istniejących badań, postawił tezę, że szczepionki były kluczowym, wręcz cudownym sposobem walki z pandemią COVID, i uratowały miliony istnień ludzkich.

Do tego mają potencjał – mogą być znacznie lepsze, tylko trzeba wynaleźć takie, które będą łatwiejsze do globalnego podania, w formie plastra nalepianego na skórę lub rozpylane w sprayu. Ich zadaniem ma być blokowanie infekcji, żeby nie dochodziło do infekcji przełomowych, jak to miało miejsce w pandemii COVID-19. Szczepionki muszą więc mieć szerokie spektrum działania, tak aby działały przeciwko pojawiającym się nowym wariantom. W związku z tym trzeba budować nowe fabryki na całym świecie, które będą w gotowości, aby wyprodukować wystarczającą ilość szczepionek dla całego świata w ciągu zaledwie sześciu miesięcy od pojawienia się potrzeby lub konieczności, co pozwoli  osiągnąć równość i sprawiedliwość w ich dystrybucji w biednych krajach trzeciego świata.

Bill obiecuje, że innowacyjne, nowe szczepionki stosowane w właściwy sposób, czyli globalnie, pozwolą pozbyć się wirusów grypy i innych koronawirusów, wręcz całkowicie je wyeliminować z planety. Wirusy te stanowią ogromne obciążenie, nawet w latach, w których nie występują pandemie, a jeśli się ich pozbędziemy, nigdy tej pandemii nie wywołają.

Gates wspomina o konieczności dokonania inwestycji w nowe narzędzia badawczo-rozwojowe, poprawę systemów opieki zdrowotnej oraz stworzenie Globalnego Zespołu ds. Zwalczania Epidemii (GERM), ostrzegając, że to nie będzie to tanie, ale pozwoli zaoszczędzić pieniądze w dłuższej perspektywie. To jak polisa ubezpieczeniowa. Koszt zapobiegania kolejnej pandemii wyniesie dziesiątki miliardów dolarów. MFW szacuje, że COVID kosztował prawie 14 bilionów dolarów. Musimy więc wydać miliardy, aby zaoszczędzić biliony. Nawet jeśli nie będzie żadnej epidemii, te inwestycje w nowe szczepionki, sprawią, że ludzie będą zdrowsi. Zmniejszą gigantyczną lukę w dostępie do leków między bogatymi i biednymi krajami. Kto przyjmie te miliardy? To oczywiste – ludzie tacy jak Gates, filantropi.

GERM to skrót od Global Epidemic Response and Mobilization Team, to wyspecjalizowana globalna grupa zadaniowa do wykrywania, reagowania i zapobiegania przyszłym pandemiom, działająca w ramach Światowej Organizacji Zdrowia i składająca się z wysoko wykwalifikowanych ekspertów z różnych dziedzin, takich jak epidemiologia, wirusologia i logistyka. Koncepcję zespołu szybkiego reagowania, podobną do tej zaproponowanej przez Gatesa, widać w negocjowanym traktacie pandemicznym, znajdują się tam zapisy, które koncentrują się na poprawie globalnych mechanizmów reagowania, takich jak wczesne wykrywanie zagrożeń, sprawiedliwa dystrybucja szczepionek, z finansowaniem ze strony bogatszych krajów, co jest zgodne z wezwaniem Gatesa do krajów o wysokich dochodach do inwestowania w globalne bezpieczeństwo zdrowotne.

Gates nie jest lekarzem, naukowcem, nie ma żadnych kwalifikacji w sprawach zdrowia, czemu więc samozwańczo mianował się globalnym liderem rozwiązywania problemów zdrowotnych? I dlaczego WHO podąża za jego wytycznymi? Cóż – jest największym kontrybutorem tej agendy ONZ – to prawdopodobnie dlatego.

Problem z nanocząsteczkami lipidowymi polega na tym, że po podaniu szczepionki zawierającej ich miliardy, trafiają one do krwioobiegu (nie pozostają w miejscu szczepienia jak przekonywali nas producenci szczepionek mRNA), są rozprowadzane ogólnoustrojowo krążąc po całym ciele, docierają do wszystkich naszych organów – od serca po wątrobę, od nerek po jajniki i jądra, docierając też do mózgu. Nanocząsteczki lipidowe to cząsteczki tłuszczowe. Błony wokół wszystkich komórek w naszych ciałach są warstwami fosfolipidów tłuszczowych, co oznacza, że lipidowe nanocząsteczki z łatwością wejdą w kontakt z komórkami ciała, łącząc się błonami.


„Panie Mariuszu – jak można Pana wesprzeć?” – zadał mi pytanie jeden z moich subskrybentów. Blog na Substacku jest to hobby czasochłonne, ale nie planowałem tej działalności, jako źródła dodatkowego dochodu (do tej pory mam jednego płatnego subskrybenta ochotnika). Ale jeśli ktokolwiek uważa, że warto udzielić mi wsparcie finansowe – to poniższa zrzutka daje taką możliwość. Za każdą wpłatę – serdecznie dziękuję 🙂

Kawa dla autora


Źródła:

https://eu.usatoday.com/videos/news/health/2021/01/27/bill-gates-explains-magic-mrna-vaccines-multitude-diseases/4276472001

Epidemia chorób przewlekłych. Liczba ludzi na Ziemi wzrosła od roku 1950 o 220%, a przychody firm farmaceutycznych wrosły 150 razy.

Epidemia chorób przewlekłych

Coraz więcej osób jest przewlekle chorych. Nie umierają, mnożą kolejne dolegliwości i potulnie przyjmują tony leków. Idealni klienci dla Big Pharmy. Im wcześniej zachorują, tym większy dadzą zysk.

===========================

Liczba ludzi na Ziemi wzrosła od roku 1950 o 220% (z 2,5 mld do 8 mld), natomiast przychody firm farmaceutycznych wrosły 150 razy

MARIUSZ JAGÓRA SEP 6
 
READ IN APP
 

Szlachetne zdrowie

Kiedy niedawno demokrata, Robert Kennedy Jr., niespodziewanie poparł kandydaturę Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich, obiecał pomóc mu w uzdrowieniu amerykańskich dzieci i dorosłych, przywrócić Ameryce zdrowie (parafrazując hasło Trampa na MAHA – Make America Healthy Again). W wywiadzie udzielonym stacji Fox News Kennedy powiedział, że w dzisiejszej Ameryce najbardziej opłacalną rzeczą jest chore dziecko. Kryzys zdrowia dzieci to epidemia chorób przewlekłych, która obecnie dotyczy około 60% dzieci, podczas gdy za prezydentury jego wujka,  Roberta Kennedy’ego tylko 6% Amerykanów cierpiało z powodu przewlekłych schorzeń. Według  Kennedy’ego Juniora powodem problemu są toksyny obecne w środowisku, wysoce przetworzona żywności, korupcja panująca w rządzie i agencjach regulacyjnych oraz nadmierne przyjmowanie leków i szczepionek.

W powszechnej opinii wzrost liczby ludności na świecie jest wynikiem, między innymi, rosnącej produkcji żywności, poprawie warunków sanitarnych oraz – przede wszystkim – postępu w medycynie, co przyczynia się do wydłużenia życia i zmniejszenia śmiertelności wśród dzieci. Jeżeli postęp w medycynie miałby być liczony wolumenem sprzedaży medykamentów to jest faktycznie kolosalny – liczba ludzi na Ziemi wzrosła od roku 1950 o 220% (z 2,5 mld do 8 mld), natomiast przychody firm farmaceutycznych wrosły o 15 000%, od około 10 miliardów dolarów w 1950 roku do 1,5 biliona dolarów w 2023 roku. Czy jesteśmy więc zdrowsi? Niezupełnie. W USA wydatki na służbę zdrowia rosły znacznie szybciej niż liczba ludności, zarówno w ujęciu całkowitym, jak i per capita. W latach 1950-2023 całkowite wydatki na służbę zdrowia wzrosły o około 35 833% (16 400% per capita), co daje aż czterokrotny wzrost udziału PKB. W miarę upływu lat zdrowie stawało się coraz większym obciążeniem dla gospodarki USA.

Przewlekłe choroby

Co ciekawe, przy 121% wzroście populacji w Stanach Zjednoczonych, liczba zgonów wzrosła o 127% – Amerykanie nie umierają w nadmiarze, ale stają się populacją chronicznie, przewlekle chorą. 60% amerykańskich dzieci boryka się z przewlekłymi problemami zdrowotnymi (50 lat temu było to mniej niż 1%)

Dzisiejszy model biznesowy opieki zdrowotnej polega na czerpaniu zysków z tego, że pacjenci chorują, a nie zdrowieją. Przewlekle chore dziecko to dla przemysłu farmaceutycznego to klient na całe życie. Coraz krótsze, bo wraz z rozwojem medycyny średnia długość życia w USA spadła z 78,9 lat w 2014 do 76,1 lat w 2021, to największy spadek od czasów II wojny światowej. 74% dorosłych Amerykanów, i aż 60% dzieci cierpi obecnie z powodu nadwagi lub otyłości. Z powodu otyłości aż 77% młodych amerykanów nie nadaje się do służby wojskowej. 50% dorosłych i aż 30% nastolatków ma stan przedcukrzycowy lub cukrzycę typu drugiego. 18% nastolatków ma stłuszczeniem wątroby, chorobę, która kiedyś występowała w późnym stadium alkoholizmu.

Wskaźniki zachorowalności na raka gwałtownie rosną – wśród osób młodych aż o 79%, szacuje się, że w tym roku po raz pierwszy w historii Stanów Zjednoczonych, liczba zachorowań na raka przekroczy 2 miliony. 25% amerykańskich kobiet przyjmuje leki przeciwdepresyjne, a 40% 18-latków ma zdiagnozowane zaburzenia psychiczne. USA ma najwyższy wskaźnik umieralności niemowląt, a ryzyko śmierci kobiety rodzącej w Ameryce jest wyższe niż w jakimkolwiek innym rozwiniętym kraju na świecie.

Wskaźnik autyzmu u dzieci wynosi 1 na 36 w skali kraju, 1 na 22 w Kalifornii. W latach 50-tych ubiegłego stulecia występował u 1 na 10 000 dzieci, w latach 90-tych u 1 na 1000, w roku 2000 było to już 1 na 150. Notuje się gwałtowne wzrosty chorób autoimmunologicznych, niepłodność wzrasta o 1% rocznie.

Robert Kennedy twierdzi, że wszystkie te schorzenia są spowodowane przez dysfunkcję metaboliczną, napędzaną przez toksyczny system żywnościowy, toksyczne środowisko i nadmierne przyjmowanie leków, co zakłóca funkcjonowanie naszego organizmu na poziomie komórkowym, wywołując powolne, ale postępujące choroby, zaczynające się już w życiu płodowym.

Toksyny

Masowa produkcja rolna odbywa się obecnie z nadmiernym wykorzystaniem pestycydów, co powoduje, ze nawet pozornie zdrowa, świeża żywność jak owoce, może również być trująca. Atrazyna to herbicyd, czyli środek chemiczny stosowany do zwalczania chwastów. Przez długi okres, ze względu na skuteczność w zwalczaniu szerokiej gamy chwastów, była jednym z najbardziej powszechnie używanych herbicydów na świecie. Jednak atrazyna jest także przedmiotem kontrowersji z powodu jej potencjalnych skutków ubocznych dla środowiska i zdrowia ludzi. Może zanieczyszczać wody gruntowe i powierzchniowe, stanowić zagrożenie dla ekosystemów wodnych. Istnieją również obawy, że długotrwałe ekspozycja na atrazynę może powodować zaburzenia hormonalne u ludzi. W 2004 roku jej stosowanie zostało zakazane w Unii Europejskiej, ale jest nadal szeroko stosowana w USA i na Ukrainie. Istnieją badania dowodzące, że atrazyna, zakłócając działanie estrogenów, powoduje zmiany w układzie rozrodczym płazów i prowadzi do feminizacji samców żab, powodując rozwój jajników u samców i obniżenie liczby plemników. Choć badania koncentrowały się głównie na płazach, istnieją obawy, że atrazyna może mieć podobne skutki u ludzi. Czy z problemy z tożsamością płciową mogą być wynikiem nadmiernego stosowania atrazyny w USA? Dostępne dane pokazują, że aż do 9% do 11% dzieci w Ameryce 9% zgłasza pewien stopień dysforii płciowej. Przeciętna dziewczyna w Stanach osiąga dojrzałość płciową sześć lat wcześniej niż w 1900 roku, w wieku 10-13 lat, co jest najwcześniejszym wskaźnik dojrzewania płciowego ze wszystkich kontynentów na świecie.

Atryzyna to tylko jeden z pestycydów powszechnie stosowanych w rolnictwie, ale także w parkach i innych miejscach publicznych. Pestycydy są niewidoczne, bez smaku i bezpośrednio toksyczne dla naszej biologii komórkowej. Ekspozycja na niektóre z nich może zwiększać ryzyko wystąpienia chorób przewlekłych, takich jak astma, alergie, ale także nowotwory, w tym białaczka u dzieci. Długotrwały kontakt z pestycydami wiąże się z ryzykiem rozwoju chorób neurodegeneracyjnych, takich jak choroba Parkinsona i Alzheimera. Niektóre pestycydy mogą wpływać na układ hormonalny, co może prowadzić do problemów zdrowotnych, w tym zaburzeń rozwojowych u dzieci, które są szczególnie narażone na skutki działania pestycydów, ponieważ ich organizmy nie są w stanie szybko eliminować toksycznych substancji. Ekspozycja kobiet w ciąży na pestycydy może prowadzić do poważnych wad rozwojowych u płodów, w tym opóźnień w rozwoju poznawczym.

Czy to przypadek, że największą fuzją, jaką kiedykolwiek przeprowadzono w Niemczech, była fuzja firmy farmaceutycznej Bayer z amerykańską firmą agrochemiczną Monsanto, producentem pestycydów?

Biznesowo to układ idealny – flagowym produktem Monsanto jest Roundup, który jest jednym z najczęściej stosowanych pestycydów w Ameryce. Glifosat, będący głównym jego składnikiem, zwiększa ryzyko wystąpienia chłoniaka nieziarniczego.  Firma Bayer jest wiodącym producentem leków przeciwnowotworowych, oferującym różnorodne terapie dla pacjentów z chłoniakiem nieziarniczym.

Obecnie w USA toczy się wiele postępowań sądowych przeciwko Monsanto, w których osoby chore na raka domagają się odszkodowań za skutki stosowania glifosatu. Łącznie w sądach złożono dziesiątki tysięcy pozwów. W 2019 roku sąd w Oakland w Kalifornii przyznał 2 miliardy dolarów odszkodowania, argumentując, że chłoniak nieziarniczy był wynikiem długotrwałej ekspozycji na herbicyd Roundup, produkowany przez Monsanto.

Wysoko przetworzona żywność

Chroniczne choroby, które przynoszą tak duże zyski przemysłowi farmaceutycznemu mają swoje źródło we wzorcach żywieniowych Amerykanów, które narzucane są przez przemysł wysoko przetworzonej żywności, gałąź gospodarki w dużej mierze stworzoną przez przemysł papierosowy. Kiedy w latach 80-tych zaczęto powszechnie informować, że papierosy mogą być szkodliwe dla zdrowia, jedne z największych firm na świecie, posiadające nieprzebrane zasoby finansowe, wykorzystały te zasoby do zakupu firm spożywczych. W latach 90. dwiema największymi firmami branży tytoniowej na świecie były R.J. Reynolds i Philip Morris. Dwie największe transakcje fuzji i przejęć do 1990 r. dotyczyły właśnie tych firm, które zainwestowały w przemysł spożywczy i przeniosły tysiące swoich pracowników, którzy byli ekspertami w uzależnianiu od papierosów, do pracy w przemyśle wysoko przetworzonej żywności. Jednocześnie firmy te zaczęły przeznaczać ogromne fundusze na lobbying instytucji regulujących żywność oraz na badania naukowe. Tak jak niegdyś przemysł papierosowy opłacił FDA, USDA i naukowców z Uniwersytetu Harvarda, aby stworzyć raport „dowodzący”, że cukier nie powoduje otyłości, tak w latach 90. finansowano badania, które dowodziły, że tłuszcze pochodzenia zwierzęcego są złe, a węglowodany są dobre, i których wynikiem było powstanie piramidy żywieniowej, gdzie węglowodany i cukier stanowiły jej podstawę. Obecnie przemysł rolniczy wydaje na lobbying pięć razy więcej niż przemysł naftowy. Wśród największych lobbystów w Stanach Zjednoczonych jest Amerykańska Izba Handlowa (U.S. Chamber of Commerce), organizacja reprezentująca interesy amerykańskich firm, Pharmaceutical Research and Manufacturers of America (PhRMA), grupa reprezentująca interesy przemysłu farmaceutycznego, American Farm Bureau Federation (AFBF), ale także Monsanto (obecnie część Bayer AG), firma zajmująca się produkcją nasion i środków ochrony roślin, która była aktywna w lobbingu na rzecz biotechnologii i GMO

Współpraca przemysłu rolniczego, naukowców i agencji regulujących rynek leków i żywności wpłynęła znacząco na włączenie do diety amerykanów ultra przetworzonej żywności, a popularna piramida żywieniowa stała się jej ulotką marketingową. W efekcie dzisiejsze wzorce żywieniowe dzieci to w 70% żywność wysoko przetworzona. Podstawą tej diety są w głównej mierze trzy składniki, do których spożywania nie jesteśmy biologicznie stworzeni i które nie istniały 100 lat temu. Jest to cukier przetworzony, fruktoza z syropu kukurydzianego sprawiająca, że chce nam się jeść coraz więcej, ultra przetworzone zboża, które zostały zmodyfikowane sto lat temu, praktycznie pozbawione błonnika oraz oleje z nasion – główne źródło amerykańskich kalorii – takie jak olej sojowy, słonecznikowy czy rzepakowy. Oleje te zostały stworzone przez Johna D. Rockefellera jako produkt uboczny produkcji ropy naftowej, i były używane jako smar silnikowy. Rockefellerowie lobbowali za tym, by olej uznano jako nadający się do spożycia przez ludzi. Z powodzeniem, bo oleje te są znacznie tańsze niż oliwa z oliwek, ale w dużym stopniu wywołują stany zapalne w organizmie.

Najtęższe mózgi w Stanford na Harvardzie czy na innych uniwersytetach, próbuje sprawić, by żywność była coraz tańsza i coraz bardziej uzależniająca, a badania finansowane są przez przemysł żywności przetworzonej, który płaci 11 razy więcej za badania żywieniowe niż NIH. W ciągu ostatnich lat przeprowadzono 50 000 recenzowanych badań dotyczących żywienia, mimo to Amerykanie są nadal systematycznie otyli, chorzy na cukrzycę i kalecy z powodu dysfunkcji metabolicznych. Żywność wysoko przetworzona, poza przetworzonym cukrem, zawiera setki szkodliwych składników i mikstur chemicznych, opracowanych przez naukowców laboratoriach, aby uczynić ją bardziej smaczną i uzależniającą, zawierającą masę barwników spożywczych (kolor żółty oznacza, że barwnik jest produktem ropopochodnym, a jego efektem ubocznym może być występowanie depresji, jest kojarzony z urazami autoimmunologicznymi i ADHD) i „naturalne aromaty”, które tak naprawdę są produktami chemicznymi.

Wartość rynku żywności wysoko przetworzonej (tzw. packaged food lub processed food) w Stanach Zjednoczonych była w 2022 roku szacowana na 1,08 biliona dolarów. Rynek ten obejmuje szeroki zakres produktów, w tym gotowe posiłki, przekąski, napoje, przetworzone mięso, oraz inne produkty spożywcze o dłuższym okresie przydatności do spożycia. Prognozy wskazują, że do 2030 roku wartość tego rynku wzrośnie do 1,58 biliona dolarów, co oznacza roczny wzrost na poziomie około 4,8%.

Wsparcie agencji regulujących

Przewidywany wzrost wartości rynku żywności wysoko przetworzonej napędzany jest m.in. reklamami i rosnącym zapotrzebowaniem na wygodne, gotowe do spożycia produkty spożywcze, ale także dopłatami federalnymi w ramach programu pomocowego Food Stamp (lub Supplemental Nutrition Assistance Program – SNAP), który zapewnia wsparcie finansowe osobom i rodzinom o niskich dochodach na zakup żywności. Uczestnicy programu otrzymują kartę EBT (Electronic Benefits Transfer), którą mogą używać do kupowania zatwierdzonych produktów spożywczych w wybranych sklepach. Program jest zarządzany przez Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (USDA), organizację w 95% opłacaną przez firmy branży spożywczej, której wytyczne ustalają standardy żywieniowe. Aż 90% dotacji przeznaczane jest na zakup wysoko przetworzonej żywności, rząd de facto dotacjami wspiera jej producentów. 10% wszystkich funduszy z bonów żywnościowych przeznaczone jest na napoje gazowane jak CocaCola, ale karty EBT mogą być używane do zakupu słonych przekąsek jak chipsy czy krakersy, słodyczy, czekolad, ciastek, płatków owsianych z dodatkiem cukru, fast foodów jak hamburgery czy frytki, żywności instant (zupki chińskie) czy mrożonej żywności gotowa do spożycia po podgrzaniu w mikrofalówce. Samo zdrowie. Ponad 10 miliardów dolarów rocznie trafia bezpośrednio ze skarbu federalnego do firm produkujących napoje gazowane za pośrednictwem programu bonów żywnościowych.

Dlaczego rząd chce subsydiować coś, co sprawia, że ludzie częściej chorują, a na koniec wszyscy zapłacą za to w postaci kosztów opieki zdrowotnej, które gwałtownie rosną? Przypomnijmy – wydatki na służbę zdrowia w USA wzrosły w latach 1950-2023 o około 35 833% (16 400% per capita). Robert Kennedy J. twierdzi publicznie, że jest to bezpośrednim wynikiem korupcji – około 75% budżetu FDA pochodzi z regulowanego przemysłu, a to oznacza, że przetwórcy żywności i przemysł farmaceutyczny czerpią zyski z chorej populacji.

Radość przemysłu farmaceutycznego

Zła jakość żywności powoduje, że najszybciej rozwijającą się obecnie branżą w Ameryce jest opieka zdrowotna. I z czysto ekonomicznego punktu widzenia, najbardziej dochodowym pacjentem dla tej branży jest przewlekle chore dziecko. Kiedy dziecko zachoruje na chorobę przewlekłą – cukrzycę, otyłość, chorobę nerek, chorobę serca, musi przez całe życie przyjmować leki, rozwijając po drodze coraz więcej chorób współistniejących. Jeśli ktoś cierpi na cukrzycę, ma średnio cztery inne choroby współistniejące. Dojrzewając, dzieci mają coraz więcej schorzeń, na które co prawda nie umierają – po prostu cierpią.

Amerykańska polityka zdrowotna, napędzana przez agencje regulacyjne dotowane przez przemysł farmaceutyczny i spożywczy, polega na likwidowaniu objawów, a nie usuwaniu przyczyn. Świetnym przykładem tej polityki są zalecenia dotyczące postepowania z dziećmi otyłymi – w ciągu ostatnich dziesięciu lat nadwaga wśród dzieci w szkołach stała się wskazaniem do przepisania metforminy, leku na cukrzycę, już w wieku 6-10 lat. Inny cudowny lek – Ozempic – przepisywany jest profilaktycznie dzieciom z otyłością. Lek w postaci zastrzyku, który osoby zagrożone muszą przyjmować do końca życia to koszt od 800 do 1000 dolarów miesięcznie na pacjenta. Pamiętajmy – blisko 80% dorosłych Amerykanów ma nadwagę lub cierpi na otyłość – w zeszłym roku sprzedaż Ozempicu osiągnęła wartość około 10,7 miliarda USD. Lek nie usuwa przyczyn nadwagi, a często przyczynia się do powstania innych problemów zdrowotnych – kojarzony jest z częstymi przypadkami paraliżu żołądka.

Nadmierne szczepienia dzieci

Dziecko urodzone dziś w szpitalu w Stanach Zjednoczonych, w ciągu kilku godzin od przyjścia na świat jest poddane szczepieniu przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, które jest chorobą przenoszoną drogą płciową i/lub chorobą narkomanów przyjmujących narkotyki dożylnie. Inną interwencją medyczną stosowaną u niemowląt zaraz po porodzie jest smarowanie oczu maścią erytromycynową, w celu zapobiegania zakażeniom oczu, które mogą być spowodowane przez bakterie przekazywane podczas porodu, takie jak Chlamydia trachomatis czy Neisseria gonorrhoeae. Tylko, że kobiety przed porodem są rutynowo badane na obecność tych bakterii, które mogą być przekazywane dziecku podczas porodu i powodować poważne infekcje. Te badania są częścią standardowej opieki prenatalnej i są przeprowadzane w celu zapobiegania potencjalnym komplikacjom zdrowotnym u noworodka. Jaki więc jest sens stosowania tych procedur profilaktycznych?

W USA, według zaleceń CDC, dzieci i młodzież powinny otrzymać 48 dawek szczepionek w okresie od urodzenia do 18 roku życia. Ale przy uwzględnieniu corocznych szczepień przeciwko grypie oraz COVID-19, całkowita liczba dawek szczepionek może sięgnąć około 84 dawek w okresie od narodzin do 18 roku życia. Ostatnio Dr Stanley Plotkin, czołowy światowy wakcynolog i grono jego zwolenników, po dziesięcioleciach twierdzeń, że bezpieczeństwo szczepionek jest bezdyskusyjne, że są one najlepiej przebadanymi produktami medycznymi na świecie, opublikowali artykuł, w którym przyznają, że jest odwrotnie, że szczepionki nie są odpowiednio badane pod kątem bezpieczeństwa ani przed, ani po dopuszczeniu do obrotu. W artykule opublikowanym w NEJM przyznali, że „badania kliniczne przed dopuszczeniem do obrotu mają ograniczoną wielkość próby i czas trwania obserwacji” oraz, że „nie ma zasobów przeznaczonych na badania bezpieczeństwa po dopuszczeniu do obrotu”. Pamiętajmy, że nie ma takiego leku, który nie miałby skutków ubocznych.

Wysoka specjalizacja nie rozwiązuje problemu

Współcześni lekarze pierwszego kontaktu nie kładą nacisku na wzmocnienie naszych układów odpornościowych, prowadzenie zdrowego stylu życia, czy jedzenie wartościowej żywności. Obecnie rozwiązaniem problemów zdrowotnych jest wyłącznie interwencja farmaceutyczna. Dodatkowo im większa i węższa specjalizacja medyczna tym większym cieszy się prestiżem. Systemowo zmniejszamy wartość ogólnych specjalizacji podstawowej opieki zdrowotnej, w tym pediatrycznej i internistycznej. Każdy pacjent z przewlekłymi chorobami współistniejącymi zostaje skierowany na leczenie do różnych specjalistów, nikt nie próbuje zastanowić się, czy te choroby nie są ze sobą powiązane, nie wywodzą się z tego samego źródła. Z czasem, pacjenci Ci rozwijają kolejne choroby, i kierowani są do kolejnych specjalistów, pochłaniając kolejne leki na każde ze schorzeń. Dzieci i dorośli spędzają mniej czasu na świeżym powietrzu niż więźniowie, nie mają wystarczającej ilości snu, nie mają dostępu do słońca, ich naturalne rytmy okołodobowe są zniszczone. Złe wzorce ruchowe, fatalne jedzenie, brak ruchu, pochłaniane toksyny, nadmierne spożycie leków – jeśli nie opamiętamy się w porę, to w niedługim czasie nie będzie miał kto pracować. Czy też głosować. Chyba, że o to chodzi.


„Panie Mariuszu – jak można Pana wesprzeć?” – zadał mi pytanie jeden z moich subskrybentów. Blog na Substacku jest to hobby czasochłonne, ale nie planowałem tej działalności, jako źródła dodatkowego dochodu (do tej pory mam jednego płatnego subskrybenta ochotnika). Ale jeśli ktokolwiek uważa, że warto udzielić mi wsparcie finansowe – to poniższa zrzutka daje taką możliwość. Za każdą wpłatę – serdecznie dziękuję 🙂

Kawa dla autora [to MARIUSZ JAGÓRA , nie MD…]

Trwa akcja likwidacji bankomatów. Znikają setki punktów wypłaty gotówki. Globalizm w ataku.

Trwa akcja likwidacji bankomatów. Znikają setki punktów wypłaty gotówki

dorzeczy/z-polski-znikaja-bankomaty-szczegolnie-ze-wsi-i-miasteczek

Bankomat sieci Euronet
Bankomat sieci Euronet Źródło: PAP / Rafał Guz

W pierwszym kwartale 2024 r. liczba bankomatów w Polsce spadła o ponad tysiąc. To jednak nie koniec.

O sprawie informuje „Super Express”. Podano, że ze względu na to, iż Polacy coraz częściej korzystają z kart płatniczych, przelewów internetowych i mobilnych aplikacji bankowych, spada rentowność bankomatów. „W pierwszym kwartale 2024 r. liczba bankomatów w Polsce spadła o ponad tysiąc. Euronet, będący największym niezależnym dostawcą bankomatów w Polsce, zapowiedział demontaż kolejnych 330” – podał portal.

W sklepach czy na targowiskach znajdujących się w mniejszych miejscowościach zwykle jedyną dostępną opcją płatności jest gotówka. Likwidacja bankomatów dotknie więc najmocniej właśnie mieszkańców wsi czy miasteczek, którzy już wcześniej licznie zgłaszali problemy z dostępnością do bankowości — informuje „Super Biznes”.

Sytuacją zainteresował się Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek. W piśmie do prezesa Związku Banków Polskich zaznaczył, że zamykanie oddziałów banków i demontaż bankomatów uderza w podstawowe prawa konsumenckie. Podkreślił również, że uderza to głównie w osoby starsze, niepełnosprawne i te, które z różnych powodów nie mogą lub nie chcą korzystać z płatności elektronicznych.

„SE” zaznacza, że niektóre kraje wprowadziły regulacje określające minimalną ilość bankomatów, jaka musi zostać utrzymana w określonych obszarach. „Debata na ten temat trwa również w Polsce. Inną propozycją jest wprowadzenie do sklepów usługi cashback, dzięki której klienci będą mogli wypłacić gotówkę bezpośrednio przy kasie, podczas zakupów. Rozwiązanie to powoli pojawia się już w Polsce” – czytamy.

Sondaż: Prawie 75 proc. Polaków regularnie płaci bezgotówkowo

Według styczniowego badania PolCard from Fiserv „Preferencje płatnicze Polaków 2024”, prawie 18 proc. badanych nie płaci bezgotówkowo bądź robi to bardzo rzadko (raz w miesiącu bądź rzadziej).

Prawie 59 proc. respondentów w tej grupie twierdzi, że płaci gotówką z przyzwyczajenia, 47,5 proc. z nich uważa, że dzięki gotówce łatwiej kontroluje swoje wydatki, a 39 proc. nie lubi płacić bezgotówkowo. Z kolei 56 proc. młodych osób w wieku 18-29 lat, które nigdy nie używają płatności bezgotówkowych bądź robią to bardzo rzadko odpowiedziało, że powodem tego jest to, że nie mają takiej możliwości w miejscach, gdzie robią zakupy.

– Polacy coraz chętniej korzystają z płatności bezgotówkowych. W tegorocznym badaniu zanotowaliśmy wzrost o prawie 5 pkt proc. w porównaniu do 2022 r. Obecnie ponad 38 proc. Polaków rozlicza się bezgotówkowo zawsze, kiedy ma taką możliwość. Blisko 23 proc. robi to kilka razy w tygodniu, a prawie 14 proc. raz w tygodniu – powiedział prezes Fiserv Polska Krzysztof Polończyk, cytowany w komunikacie.

===================================

mail:

Zbliża się ucisk jakiego nigdy nie było…..jak wprowadzą cyfrowy pieniądz to skończy się wszystko włącznie z ta nawalanka polityczną a rządzić wszędzie będzie Bestia !

Globalizm to niewolnictwo gospodarcze

https://www.zerohedge.com/geopolitical/globalism-economic-slavery

Globalizm to niewolnictwo gospodarcze

Życie w najbliższej przyszłości

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 6
 
READ IN APP
 

Nigdy niczego nie będzie posiadał.   Wynajmuje swoją sypialnię, meble i skromne rozrywki. Co miesiąc  cyfrowe konto  powiązane z jego  cyfrowym identyfikatorem  otrzymuje określoną liczbę  jednostek waluty cyfrowej banku centralnego. To, ile otrzyma, zależy od liczby godzin przepracowanych w rządowej pracy, od tego, jak bardzo rząd ceni jego pracę, od tego, ile rząd opodatkowuje go za przywilej korzystania z publicznej infrastruktury i od tego, ile jego z dochodu rząd uzna za przeznaczone do redystrybucji dla innych obywateli w potrzebie. Po odliczeniu podatków, czynszów, mediów i innych różnorodnych opłat miejskich, stanowych, federalnych i międzynarodowych od jego zarobków, ma on niewielki — jeśli w ogóle — dochód dyskrecjonalny.  

Jeśli zdecyduje się zaoszczędzić dochód, aby zainwestować go w swoją przyszłość, rząd informuje go, że jego cyfrowe jednostki walutowe banku centralnego znikną w ciągu dziewięćdziesięciu dni.   Jeśli spróbuje kupić coś, co rząd zakazał, straci to, co obecnie posiada. Jeśli zrobi coś, co rząd uzna za sprzeczne z jego dobrostanem, jego  wynik oceny kredytowej społecznej spadnie, a część jego dochodu dyskrecjonalnego zniknie. Co kilka tygodni na ekranie wideo w jego mieszkaniu pojawia się cyfrowy lekarz (działający na sztucznej inteligencji) ze szczegółową listą wszystkich „niezdrowych” rzeczy, które zrobił od czasu ich ostatniej interakcji. Zostaje poinformowany, że część jego tymczasowych oszczędności zostanie przekazana obywatelom o zdrowszych nawykach. Jego monitor zdrowia AI informuje go, że musi natychmiast zgłosić się do najbliższego centrum dystrybucji farmaceutycznej, aby mógł otrzymać najnowsze „szczepionki”. Niedopełnienie tego obowiązku spowoduje dezaktywację wszystkich elektronicznych urządzeń rozrywkowych i trwały ślad w jego historii kredytowej społecznej.

Jest niezadowolony, a ponieważ nadzorca ds. sztucznej inteligencji w stanie wykrył jego niezadowolenie, monitor wyświetlacza w jego mieszkaniu zachęca go do znalezienia osobistego sensu poprzez „dołączenie do walki z globalnym ociepleniem”.   Przez jakiś czas właśnie to robi. Uczestniczy w spotkaniach społeczności w swoim budynku mieszkalnym, na których urzędnicy rządowi mówią o znaczeniu „ratowania planety” poprzez „nieposiadanie niczego”. Rozmawia z anonimowymi nieznajomymi (botami?) na platformie mediów społecznościowych stanu i wszyscy zgadzają się, że poświęcenia, których dokonują, aby uratować świat, są zdecydowanie tego warte. Pewnego ranka budzi się i odkrywa, że ​​jego ocena kredytowa wzrosła i że został nagrodzony kilkoma dodatkowymi jednostkami cyfrowej waluty banku centralnego. Mimo to nasz przyszły człowiek pozostaje niezadowolony.

Pewnego dnia syreny wyją, a na monitorze jego mieszkania migają wiadomości:  kraj jest w stanie wojny . Słucha uważnie, ale nie potrafi zorientować się, które obce narody atakują. Zaufani prezenterzy informują go, że pokój, dobrobyt i wolność są zagrożone. Wychodzi ze swojego małego mieszkania i widzi innych samotnych lokatorów, którzy są podekscytowani i rozmawiają z entuzjazmem o nadchodzących bitwach. Wraca do środka i widzi swojego przełożonego AI, który informuje go, że został osobiście wybrany do ochrony ojczyzny przed jej wrogami. Po raz pierwszy od wielu lat nasz przyszły człowiek czuje się żywy.  

Wkrótce trafia do obozu szkoleniowego, gdzie cieszy się regularnymi ćwiczeniami, dyscypliną i koleżeństwem. Sześć miesięcy później on i jego nowi przyjaciele zostają wysłani za granicę.   Dziwne, że przez cały ten czas nikt nie wyjaśnił, z kim właściwie będą walczyć. Wie tylko, że toczą wojnę z „autorytarnymi przywódcami”, którzy chcą „zabrać nam demokrację”. W jego obozie panuje oczekiwanie i niekończące się rozmowy o przygodach. Potem, gdy wszyscy najmniej się tego spodziewają, z góry atakuje grzmiący rój dronów. Nikt nie ma czasu, żeby zareagować. Eksplozje zdają się nadchodzić znikąd. Widzi ciała swoich przyjaciół rozrywane na strzępy. Potem wszystko robi się ciemne.

Budzi się w szpitalu ciężko ranny, zostaje nazwany bohaterem, a później odesłany do domu.   Kiedy przybywa, zauważa kolejki po chleb przed rządowymi centrami dystrybucji genetycznie zmodyfikowanej żywności, . Słyszy, jak żebrak na ulicy żartuje, że powinni nazywać je „ kolejkami owadów ”, ponieważ to wszystko, co jest do jedzenia.

   Dowiaduje się, że ktoś inny wprowadził się do jego starego mieszkania, ale ze względu na służbę wojskową oferuje mu się nowe. Jest mniejsze i ma jeszcze mniej mebli niż to, które stracił. Zdaje sobie sprawę, że większość jego byłych sąsiadów nigdy nie wróciła z wojny i że wielu przybyszów mieszkających teraz w ich mieszkaniach wygląda i brzmi jak ludzie, z którymi kazano mu walczyć za granicą. Nic nie ma sensu. Jego obrażenia go dręczą. Czuje się jeszcze bardziej zagubiony i samotny niż przed pójściem na wojnę. Jego przełożony AI informuje go, że został dodany do listy osób uważanych za „potencjalnych terrorystów krajowych”. Pozostanie na tej liście utrudni mu pracę i życie.

Pewnego dnia jego cyfrowy lekarz pyta, czy chciałby pomocy w pokojowym zakończeniu swojego życia.   „Możesz uratować innych”, mówi mu, „trwale zmniejszając swój ślad węglowy”. W agonii zastanawia się: „Jak do tego doszło?”

Najkrótsza odpowiedź dla naszego przyszłego przyjaciela brzmi tak:  rządy porzuciły solidne pieniądze . Zastąpiły złote monety papierowymi walutami. Uczyniły nielegalnym prowadzenie swobodnej działalności gospodarczej przez zwykłych obywateli i zażądały, aby w transakcjach gospodarczych używano banknotów emitowanych przez rząd. Następnie dali prywatnym bankom centralnym prawo do drukowania tych papierowych banknotów, kiedykolwiek uznają, że będzie to dobre dla gospodarki.  

Czyją gospodarkę  chronią bogaci bankierzy centralni — Wall Street czy obywateli?

   Choć rzekomo obciążone są obowiązkami finansowymi w celu maksymalizacji zatrudnienia i minimalizacji inflacji, banki centralne działają jako manipulatorzy rynkowi i drukarze pieniędzy dla rządów, które one wydają w nadmiarze. Zwiększając podaż papierowej waluty, cena dóbr konsumpcyjnych rośnie. Jednak cena akcji giełdowych również rośnie. Te aktywa kapitałowe nie zyskują żadnej realnej wartości, ale ich rosnące ceny dają iluzję wzrostu gospodarczego. Wiele złych firm, które nigdy nie przetrwałyby na wolnym rynku, staje się lukratywnymi okazjami inwestycyjnymi na fałszywych rynkach. Łatwe pieniądze utrzymują firmy, które nie generują żadnej wartości rynkowej. Kto traci najwięcej w tym sztucznym układzie? Najbiedniejsi ludzie, którzy nie mają akcji i tylko ograniczone oszczędności gotówkowe. Obserwowali, jak stu dolarowy banknot ukryty pod ich materacami traci większość swojej wartości w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat.

Ani waluty fiducjarne, ani banki centralne nie mają żadnego funkcjonalnego miejsca w wolnych społeczeństwach.   Rządy, które manipulują wartością pieniądza, manipulują rynkami i okradają pracujących biedaków. Najbogatsi kończą na posiadaniu wszystkiego, podczas gdy wszyscy inni próbują balansować na linie długów konsumenckich, kredytów hipotecznych, długoterminowych pożyczek i rosnącej perspektywy niewypłacalności.   Ten świat, który zbudowały elity finansowe i polityczne, jest niezrównoważony. Jest to również rodzaj niewolnictwa ekonomicznego.

Ponieważ jest niezrównoważony, ci, którzy odnieśli największe korzyści z jego powstania, zrobią wszystko, co konieczne, aby przetrwać jego upadek. Upadek dolara nie ma znaczenia, jeśli ci, którzy kontrolują dziś system finansowy, kontrolują cyfrowe waluty banku centralnego przyszłości. Rażące nierówności i szerząca się bieda nie mają znaczenia, jeśli rządy potrafią przekonać niezadowolonych obywateli, że zmiany klimatu, choroby i wojna wymagają od nich posiadania mniejszej ilości rzeczy i poświęcenia większej ich ilości. Rosnący gniew opinii publicznej nie ma znaczenia, jeśli ci, którzy mają armie, potrafią cenzurować wypowiedzi, ograniczać dostawy żywności, podżegać do wojen i więzić dysydentów.  

Zastanów się: ile z powyższej historii wydaje się obce, a ile boleśnie znajome? Twoja odpowiedź powie nam, ile czasu nam zostało.

Szaleństwo normalności

Szaleństwo normalności

https://www.manova.news/artikel/der-wahnsinn-der-normalitat-5

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 6
 
READ IN APP
 

Dzięki zaangażowaniu nauki faszystowskie wzorce i struktury myślowe zyskują na popularności, czego większość ludzi nie rozpoznaje jako takich.

Żyjemy w stanie wyjątkowym, który nie tylko został uznany za regułę, ale staje się coraz bardziej dotkliwy. Przynajmniej takie wrażenie odnosi coraz więcej osób. Sytuację tę charakteryzują z jednej strony zagrożenia, które ogłaszano w krótkim odstępie czasu – globalne ocieplenie, „pandemia”, Rosja przedstawiana jako wróg – a z drugiej strony nieuzasadnione wymagania dotyczące zachowania, materialnego i straty psychiczne, których żąda się jako ofiar w imię solidarności w obliczu takich niebezpieczeństw. W takich kontekstach często mówi się o „nowej normalności” – co oznacza, że ​​trzeba się do tego przyzwyczaić. Z drugiej strony sprzeciw, a nawet opór stawiają w obozie wroga wewnętrznego, który rzekomo jako agent wroga zewnętrznego wbija nóż w plecy walczącym solidarnie. Trudno zignorować fakt, że taki stan ma coś wspólnego z metabolizmem psychicznym społeczeństwa. Ale co dokładnie, trudno ogarnąć.

Chociaż nie brakuje prób osiągnięcia tego celu, nadal oczekuje się wyjaśnienia koncepcji. Ponadto jednowymiarowy układ współrzędnych, który zbyt długo był używany do zapewnienia orientacji, coraz częściej zawodzi.

Dzieje się tak nie tylko dlatego, że wiele rzeczy jest dziś określanych jako „lewicowe” i „postępowe”, co ma niewiele wspólnego z stanowiskami lewicowymi, ale także dlatego, że niektóre rzeczy uważane za „prawicowe” lub „konserwatywne” są obecnie równie wypaczone.

przez Rainera Fischbacha

Friday Funnies: Redneck Wizard

Friday Funnies: Redneck Wizard

Plexiglass Wars and the upcoming jab mandate anniversary

Robert W Malone MD, MS Sep 06, 2024

#PsyWar !!
















Cause and effect:

In California, home of big tech, minimum wage is raised so much, that fast food joints can’t afford to hire low wage workers (primarily teens, in their first job).

So, expedited development of robotics capabilities for automated fast food joints happens. Being developed in the same state that has raised minimum wages to $20 an hour.

Planned?






The meme above should read: “Dear Government” – not “Dear Plexiglass”

Point well taken… If plexiglass worked to stop aerosol transmission – shouldn’t gloves, a Tyvek suit, and disinfectant have been used in between each and every customer? Given the fears of public health personnel, wasn’t it more likely chance that the cashier being “Typhoid Mary” and causing rampant disease, than the other way around?


It always felt to me like that plexiglass was there to protect the checker, not the customer – when, in fact, it should have been the other way around.

And in order to protect “us” – the vast majority of people entering into a retail establishment, they would have had to do a heck of a lot more than a sheet of plexiglass.

But besides all that, the overblown fear of this disease – was just that. Fearporn. Disaster Cronyism. Psychological Bioterrorism. None of this was needed.

Was this all group think by public officials?

Or… was this all fearporn? Put on for the benefit of the public?



This is most excellent.

https://www.youtube-nocookie.com/embed/Kf4kqybpkdI?rel=0&autoplay=0&showinfo=0&enablejsapi=0


Who is Robert Malone is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.






Shameless self promotion….

Buy the book here. Shipping October 08, and I am working my butt off now recording the audiobook.

Read it and armor yourself just in case Harris/Walz win.

Zakazy i nakazy. W komunie – a w neo-komunie.

Zakazy i nakazy. W komunie – a w neo-komunie.

Izabela BRODACKA

Nasze życie codzienne zostało zdeterminowane przez zakazy i nakazy w najdrobniejszych nawet sprawach. Oto komunikaty, którymi straszy nas prasa. „Wiele polskich gmin wprowadziło zakaz używania wody do podlewania ogródków przydomowych, działkowych, tuneli foliowych, trawników, upraw rolnych oraz napełniania basenów ogrodowych z wodociągu gminnego”

O ile łatwo można zrezygnować z napełniania basenu jak można wyobrazić sobie uprawianie warzyw bez podlewania ogrodu? Ideolodzy Zielonego Ładu chcą jednak jak wiadomo zakazać wszelkich upraw w ogródkach przydomowych zapominając o tym, że właśnie ogródki przydomowe wyratowały kiedyś ludność Советского Союза od śmierci głodowej.

Straż Miejska puka do drzwi domów w całej Polsce i sprawdza czy mieszkańcy dopełnili obowiązku wpisania domu czy lokalu do CEEB, czyli do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków. Jest to ogólnokrajowy rejestr, który ma na celu monitorowanie źródeł ciepła oraz paliw wykorzystywanych do ogrzewania budynków.

Podczas wizyty strażników miejskich konieczne jest pokazanie dokumentu, który poświadczy, że lokal został wpisany do CEEB. Właściciele nieruchomości muszą dopełnić formalności w odpowiednim terminie. Nowe budynki powinny znaleźć się w CEEB w ciągu 14 dni. Warto wspomnieć, że wpis jest darmowy”- informują ustawodawcy.

Wpis jest wprawdzie darmowy ale w związku z objęciem wszystkich domów koniecznością płacenia za emisję CO2 nie jest to dla nas sprawa obojętna.

Osoby, które nie zadbały o wymianę starych pieców i kominków muszą się liczyć z poważnymi karami finansowymi. Za naruszenie przepisów antysmogowych grozimandat w wysokości do 500 zł, a nawet grzywna w wysokości 5000 zł.Warto zwrócić uwagę, że nie jest to jednorazowa opłata, a kontrolujący, na przykład strażnicy miejscy, mogą ją nakładać z każdą wizytą”.

Daje to władzy możliwość nękania obywateli wielokrotnie nakładanymi grzywnami i mandatami.

Ideolodzy Zielonego Ładu chcą wymusić na obywatelach przejście na ogrzewanie prądem. Z właściwym sobie idiotyzmem zapominają, że prąd trzeba wyprodukować wykorzystując naturalne źródła energii. Prąd wytwarzany przez wiatraki i ogniwa fotowoltaiczne to kosztowna ideologiczna utopia. Nie jest poza tym realne żeby mieszkańcy małych mazurskich osad przy szalejącym tam bezrobociu mieli z czego płacić za ogrzewanie prądem i gotowanie na kuchenkach indukcyjnych. Będą nadal palili gałęziami i szyszkami, a jeżeli władze będą ich nękać mandatami zejdą z gotowaniem do podziemia jak za czasów komuny zeszli bimbrownicy. Będą gotować w leśnych ziemiankach gdyż inaczej będą głodować i marznąć.

Resort klimatu i środowiska w projektowanym rozporządzeniu przewiduje zakaz sprzedaży z przeznaczeniem do użycia w sektorze bytowo-komunalnym sortymentów węgla: kostka, węgiel orzech, węgiel groszek i węgiel miał.

Dopuszczone natomiast będą orzech i groszek przeznaczone dla klasowych urządzeń grzewczych. Przy czym te urządzenia będą musiały spełnić parametry jakościowe zgodne z normą PN-EN 303-5”.

Nie mam zamiaru tracić czasu na sprawdzanie tej normy. Jak wiadomo normy mające na celu nękanie obywateli zmieniają się w zawrotnym tempie. Niedawno namawiano mieszkańców miast i wsi do zamiany pieców węglowych na piece gazowe. Teraz piece gazowe są już zakazane. W modzie są pompy cieplne i ogrzewanie elektryczne.

Termomodernizacja budynków ma być obowiązkowa w ramach unijnej walki o zeroemisyjność i neutralność klimatyczną. Temu poświęcona jest dyrektywa Energy Performance of Buildings Directive, czyli EFPD. W Polsce nazywana jest <dyrektywą budynkową>.

W grudniu 2021 r. Komisja Europejska zaproponowała zmianę charakterystyki energetycznej budynków jako część pakietu <Fit for 55>. Ta ma zagwarantować co najmniej 55-procentową redukcję emisji gazów cieplarnianych w UE do 2030 r.”

Czasy komuny a raczej czasy realnego socjalizmu uważa się za czasy potwornego zniewolenia i terroru. Faktycznie za czasów stalinowskich panował krwawy terror, jednak później ten terror zelżał.

Wprawdzie nie wolno było negować przyjaźni polsko radzieckiej, ryzykowne było opowiadanie antyrządowych dowcipów, nie wolno było uczyć o Katyniu lecz wolno było gotować na takich kuchenkach na jakie było nas stać, wolno było palić drewnem, wolno było jeździć samochodami które się posiadało. Nikt nie zabraniał nauczycielom zadawać prac domowych, nikt nie sprawdzał pieców i kominków, nikt nie karał za pomylenie pojemników z segregowanymi śmieciami.

Łatwiej było – twierdzę – omijać komunistyczne rafy ideologiczne niż sprostać laksacji prawnej charakteryzującej współczesny totalitaryzm w jego pozornie łagodnej wersji. Porażająca jest liczba często wzajemnie sprzecznych przepisów i regulacji produkowanych przez obecne rządy. Ich zadaniem jest sparaliżowanie obywateli, uniemożliwienie im normalnego funkcjonowania, oddanie we władzę różnych służb.

Zwolennicy liberalizmu gospodarczego wchodzili do Unii Europejskiej w złudnym przeświadczeniu, że odtąd nikt nie będzie się wtrącał do ich życia, nie będzie narzucał sposobu wychowywania dzieci a przede wszystkim form prowadzenia działalności gospodarczej. Wkrótce mieli się przekonać, że UE określa specjalnymi przepisami nawet krzywiznę banana i że w UE ślimaki zaliczane są do ryb [a marchewka do owoców. Md] .

Naśmiewano się z tego łagodnie w nadziei finansowych zysków. Unia miała dawać na wszystko – na utrzymanie ginących gatunków, na uregulowanie rzek, na renowację zabytków i oświetlenia ulic.

Rzadko komu przychodziło do głowy zastanowić się czy nie jesteśmy w tym systemie płatnikiem netto to znaczy czy czasem nie więcej wpłacamy do wspólnej kasy niż z niej dostajemy i jakim zniewoleniem będziemy musieli zapłacić za ewentualne zyski. Zamiast wolności światopoglądowej i religijnej otrzymaliśmy najprymitywniejszą formę obyczajowego libertynizmu to znaczy nie tylko dopuszczenie lecz zadekretowanie i reklamowanie wszelkich możliwych zboczeń płciowych zwanych odtąd orientacjami. A przede wszystkim objecie restrykcyjnymi nakazami i zakazami wszelkich form codziennego życia.

Nowy traktat ONZ w sprawie cyber-przestępczości jest bliski legalizacji pornografii dziecięcej.

Nowy traktat ONZ w sprawie cyber-przestępczości jest bliski legalizacji niektórych form pornografii dziecięcej.

Traktat, który ma na celu zwalczanie przestępstw internetowych, może w rzeczywistości sprawić, że posiadanie materiałów erotycznych z udziałem dzieci będzie legalne, jeśli zostanie uznane za „prywatne” lub powstałe „za obopólną zgodą”.

Pozwoliłoby to również na legalizację treści o jednoznacznie seksualnym charakterze, w tym obrazów dzieci generowanych przez sztuczną inteligencję lub materiałów udostępnianych przez same dzieci.
ONZ mocno naciska na te wyjątki, argumentując, że dzieci mają „prawo” do rozwijania relacji seksualnych, nawet z dorosłymi!Czy możesz uwierzyć, że doszło do czegoś takiego?Sam pomysł wdrożenia takich przepisów  jest przerażający — to krok w kierunku normalizacji zachowań, które nigdy nie powinny być tolerowane. Nie możemy na to pozwolić.
Czy podpiszesz tę pilną petycję, domagając się, aby Prezydent RP , Andrzej Duda i przedstawiciele RP przy ONZ odrzucili ten niebezpieczny traktat na zbliżającym się Zgromadzeniu Ogólnym ONZ, które rozpocznie się 10 września? 
Czas ma niezwykle istotne znaczenie. Mamy tylko 72 godziny na powstrzymanie tego szaleństwa!
Jeśli ten traktat zostanie przyjęty, pozbawi on ochrony, która obecnie zapewnia bezpieczeństwo naszym dzieciom, a jednocześnie umożliwi oprawcom wykorzystywanie luk prawnych.
Musimy działać teraz, aby zapewnić, że ten traktat nigdy nie zostanie przyjęty.

Dziękujemy za wsparcie nas w tej krytycznej walce, Ignacio Arsuaga z całym zespołem CitizenGO 
P.S. Bezpieczeństwo naszych dzieci jest zagrożone, a sami nie możemy go obronić. Prosimy o podzielenie się tą petycją z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi, aby rozpowszechnić tę wiadomość. Powstrzymajmy ten traktat, zanim będzie za późno! 

„Nieoficjalne nazwy” w Breslau AD 24

„Nieoficjalne nazwy” w Breslau AD 24

Dokąd dalej zaprowadzi nas po-polactwo III RP!?

DR IGNACY NOWOPOLSKI SEP 6
 
READ IN APP
 

Transformacja III RP w generalną gubernię, pod rządami gauleitera tuska, nabiera coraz większego rozpędu i coraz bardziej szokujących zawirowań. 

Jednym z architektonicznych perełek Wrocławia, jest Wzgórze Partyzantów, z odnowionym niedawno kompleksem architektonicznym.

Thanks for reading Dr’s Substack! Subscribe for free to receive new posts and support my work.

Pledge your support

Na zdjęciu Bastion Sakwowy po wyremontowaniu z dodatkowym widokiem na fontannę. Sprawdź, jakie atrakcje znajdziesz na Wzgórzu Partyzantów!

Ku memu zaskoczeniu, według OFICJALNYCH informacji, Wzgórze Partyzantów zmieniło nazwę na “bastion sakwowy”:

Bastion Sakwowy (niem. Taschenbastion) – fragment dawnych fortyfikacji miasta Wrocławia, w południowo-wschodnim ich narożniku. W latach 1948–2024 wzgórze nosiło nazwę Wzgórze Partyzantów. Jednak była to nazwa nieoficjalna i w 2024 roku urzędowo zmieniono ją na Bastion Sakwowy.

Według powyższego OFICJALNEGO obwieszczenia, Wzgórze Partyzantów, po 76 LATACH zmieniło nazwę na swą dawną hitlerowską! W okresie Festung Breslau, mieściły się tu bunkry dowództwa jego obrony.

Co najciekawsze dopiero teraz dowiedziałem się, że używaliśmy tej nazwy “bezprawnie”! Na szczęście gauleiter Tusk i jego kohorty z Breslau , skorygowali ten karygodny błąd!

Teraz, wypływa jednak poważny problem. 

Jeśli Taschenbastion, był bezprawnie zastąpiony nazwą Wzgórze Partyzantów, to co będzie z setkami polskich “nieoficjalnych” nazw ulic?!

Mało tego, co będzie z “nieoficjalną nazwą miasta Breslau: “Wrocław” ?!

To retoryczne pytanie zadaję milionom volksdeutsch-ów, którzy głosowali na Tuska i resztę koalicyjnego gangu w ostatnich wyborach!

Przywódcy, Sojusznicy i Jabłoneczka

5 września 2024 Stanisław Michalkiewicz Michalkiewicz-Przywodcy-Sojusznicy-i-Jabloneczka

Nie ulega wątpliwości [jak mawiała stara niania], że proces oczyszczania terenów Polski pod Generalne Gubernatorstwo nabiera przyspieszenia.

Kiedy ślamazarne i groteskowe postępowania przez sejmowymi komisjami śledczymi nie przynosiły żadnych rezultatów, kiedy “bull-terrier” Donalda Tuska, czyli pan mecenas Roman Giertych – ma się rozumieć, „Wielce Czcigodny” – w towarzystwie czasowo odciętych od stryczka, podobnie zresztą, jak i on  – “sygnalistów”, co to powiedzą i podpiszą wszystko, co każą im powiedzieć i podpisać bodnarowcy, dostarczał jakichś pojedynczych oskarżeń, centrala BND najwyraźniej zniecierpliwiona, nakazała Donaldu Tusku przyspieszyć “rozliczenia” hurtowo. Toteż Państwowa Komisja Wyborcza w ramach koordynacji dostała zadanie  podcięcia PiS-owi finansowych korzeni egzystencji. Początkowo naiwnie myślałem, że PKW rzeczywiście natrafiła na jakieś malwersacje, ale szczęśliwie wyprowadził mnie z błędu pan sędzia Wojciech Hermeliński. Dał on do zrozumienia, że tak naprawdę nie chodzi o żadne malwersacje, chociaż oczywiście nikt nie jest bez grzechu wobec Boga, ani bez winy wobec cara – tylko PiS najpierw posiał wiatr, a teraz zbiera burzę.

Chodziło o to, że w swoim czasie PiS, najwyraźniej przekonane o trwałości amerykańskiej protekcji, nawiasem mówiąc, drogo przez Polskę opłacanej, w 2018 roku przeforsowało wybór 7 członków PKW przez Sejm. No i wybrani w 2023 roku nowi członkowie PKW przesądzili o odrzuceniu sprawozdania finansowego PiS. Gdyby po staremu zasiadali tam tylko niezawiśli sędziowie, to wszystko zakończyłoby się wesołym oberkiem, chociaż pan prof. Ryszard Balicki z obecnej PKW twierdzi, że działania PiS w kampanii w 2023 roku nie mogłyby pozostać bez reakcji bez względu na skład PKW, ale – powiedzmy sobie szczerze – co ma mówić? Pan sędzia Hermeliński to co innego; nie jest już przewodniczącym PKW, więc może pozwolić sobie na luksus szczerości. 

   A wszystko to dlatego, że PiS postawiło wszystko na Amerykanów. Tymczasem łaska pańska na pstrym koniu jeździ i – jak już dzisiaj wiemy – w marcu ub. roku amerykański prezydent Józio Biden, w nagrodę za dobre sprawowanie – a kto wie, czy również nie za rekompensatę za wysadzenie bałtyckich gazociągów – pozwolił Niemcom na urządzanie Europy po swojemu, Niemcy przeprowadziły podmiankę na pozycji lidera sceny politycznej naszego bantustanu, tak samo, jak USA, które taką podmiankę przeprowadziły w roku 2015. Gdyby zarzuty, kierowane pod adresem PiS przez Volksdeutsche Partei Donalda Tuska, że partia Jarosława Kaczyńskiego tak naprawdę jest ruską agenturą, były przynajmniej częściowo prawdziwe, to przeprowadzenie przez Niemcy takiej podmianki mogłoby być znacznie trudniejsze, a poza tym Polska nie musiałaby przez całe lata udostępniać Ukrainie za darmo zasobów całego państwa, wskutek czego nie tylko jest objęta procedurą nadmiernego deficytu przez UE, ale w dodatku deficyt przewidziany na rok 2025 w projekcie ustawy budżetowej jest rekordowy, na poziomie 290 mld złotych. Niestety te oskarżenia nie są prawdziwe. Niestety, bo – jak widzimy- bezkrytyczne stawianie tylko na jednego Sojusznika, wprowadza jeśli nie całe państwo, to w każdym razie  ekipę, która takie głupstwo robi, w sytuację bezalternatywną, to znaczy taką, w której inicjatywa należy do wspomnianego Sojusznika, który w dodatku nie wiadomo, co  zrobi. A tacy właśnie są Amerykanie – o czym mogliśmy przekonać się nie tylko w Wietnamie, ale również – w Iraku, Afganistanie i innych państwach sojuszniczych – no a teraz – również w Polsce. 

   Ale nie bez kozery Franciszek książę de La Rochefoucauld twierdził, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o bezskuteczności pierwszego.  Mimo, że katastrofalne skutki podporządkowania się jednemu Sojusznikowi wychodzą właśnie na jaw, Volksdeutsche Partei jakby nie przyjmowała tego wszystkiego do wiadomości i z duszą i ciałem oddaje się Niemcom, w podskokach realizując ich polecenia, zmierzające do niwelacji terenu III Rzeczypospolitej pod zainstalowanie na jej miejsce Generalnego Gubernatorstwa.  Ponieważ nadal nie wiadomo, komu amerykańska ulica powierzy stanowisko prezydenta w listopadowych wyborach, Niemcy przestają już zachowywać jakiekolwiek pozory, co przychodzi im tym łatwiej, że fakty dokonane forsują polscy tubylcy z Volksdeutsche Partei Donalda Tuska, który z kolei w brudnej robocie posługuje się panem Bodnarem i jego bodnarowcami – a jednych i drugich Niemcy w razie potrzeby będą mogli spuścić z wodą, więc dlaczego  miałyby się hamować? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby nawet urządziły im na koniec coś w rodzaju procesu norymberskiego, żeby pokazać, że w IV Rzeszy praworządność jest uber alles. 

   Wszystko jednak może rozstrzygnąć się w całkiem innych kategoriach, zwłaszcza gdyby w Ameryce jednak coś poszło nie tak, to znaczy – nie po myśli Berlina. Czyż nie na taką właśnie ewentualność Judenrat “Gazety Wyborczej” ogłasza z przytupem odkrycie pani Anny Applebaum, naszej Jabłoneczki, małżonki Księcia Małżonka?. Odkrycie polega na tym, że “skrajna prawica” w Polsce jest “dziełem Rosji i Zachodu”. Najwyraźniej naszej Jabłoneczce nie może pomieścić się w główce, że nasz mniej wartościowy naród tubylczy, mógłby wydać z siebie “skrajną prawicę” bez ruskiej, czy niemieckiej pomocy, tylko własnymi siłami. Domyślam się w tym stanowisku nie tylko żydowskiej  pogardy dla głupich gojów, ale również – anglosaskiego i niemieckiego poczucia wyższości  wobec mniej wartościowych narodów środkowo-europejskich, które owszem – można, a nawet należy wydymać, bądź nawet eksterminować – ale Boże broń nie dopuszczać do konfidencji. 

   Ale nie tylko o to chodzi, chociaż co nam szkodzi zauważyć również i to? Ta opinia to rodzaj “razwiedki bojóm” [pазведки боём], rozpoznania walką, na ile oskarżenia “skrajnej prawicy” w Polsce – cokolwiek by to miało oznaczać – o ruską inspirację, a może nawet – agenturę – mogą być przydatne dla nowej administracji amerykańskiej, jaka wyłoni się nie tylko po listopadowych wyborach, ale i po spotkaniach prezydenta-elekta z ważnymi generałami z Pentagonu, wysokimi rangą bezpieczniakami z CIA i FBI, z Goldmanami-Sachsami z Wall Street i wpływowymi Żydami z mediów oraz przemysłu rozrywkowego, którzy prezydentowi-elektowi będą przywracali poczucie rzeczywistości informacjami, że my tu, panie prezydencie, prowadzimy takie to a takie tajne operacje o takim to a takim stopniu zaawansowania, więc żeby świat się nie zawalił, to trzeba będzie zrobić to, potem jeszcze tamto, a później – nawet owamto. 

Stanisław Michalkiewicz

Nie oddała ciała męża do przeszczepów. Były „trup” żyje i ma się dobrze.

Nie oddał organów do przeszczepu, więc żyje i ma się dobrze

nie-oddal-organow-do-przeszczepu-wiec-zyje-i-ma-sie-dobrze

40 minut przekonywał ordynator Oddziału Neurologicznego Szpitala Kolejowego w Pruszkowie Elizę Pasek, by zgodziła się przekazać organy męża do przeszczepu. Dr R. miał stwierdzić u jej męża śmierć mózgu.

Kobieta mimo to zdecydowała się przetransportować męża do szpitala MSWiA w Warszawie, gdzie śmierci mózgu nie stwierdzono – a przeprowadzono operację ratującą życie. Dziś Andrzej Pasek żyje i funkcjonuje samodzielnie, a jego żona obwinia szpital, że przyczyniłby się do śmierci męża.

Prokuratura umorzyła sprawę

Rodzina zwróciła się do prokuratury o wyjaśnienie sprawy i złożyła zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa między innymi narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia pana Andrzeja. Sprawa jednak została umorzona.

Osoby, które nie chcą, by pobrano od nich narządy po śmierci, powinny za życia wypełnić deklarację określającą swój sprzeciw.

Polskie prawo mówi, że rozmowa z członkami rodziny o pobraniu organów do przeszczepu jest grzecznościowa, bo lekarze nie potrzebują na to ich zgody. Osoby, które nie chcą, by pobrano od nich narządy po śmierci, powinny za życia wypełnić deklarację określającą swój sprzeciw.

Problemy transplantologii w kontekście transparentności działań lekarzy

Na jakiej podstawie została stwierdzona śmierć mózgowa? Gdzie podziała się dokumentacja w tej sprawie? Czy gdyby kobieta nie zdecydowała się na przeniesienie męża, to dziś byłaby wdową? Odpowiedzi na te pytania już najbliższą niedzielę o 19:30 w programie „Państwo w Państwie” w materiale Leszka Dawidowicza.

W transplantologii wciąż jest wiele do poprawy – mówi dr n. med. Marta Serwańska-Świętek, nefrolog i transplantolog.

Gość programu dr Piotr Kosmaty napisał artykuł mówiący o problemach transplantologii w kontekście transparentności działań lekarzy. Artykuł ukaże się na łamach „Rzeczpospolitej” w najbliższą środę pod tytułem „Czerwony rynek. Nielegalny handel ludzkimi organami”

Dramat ks. Olszewskiego. Prześladowania więzienne ze strony szajki Bodnaro-Tuska.

Dramatyczne zdjęcia ks. Olszewskiego. Wychudzonego wyprowadzono go w kajdankach dorzeczy/dramatyczne-zdjecia-skrajnie-wychudzony-ks-olszewski

Ks. Michał Olszewski
Ks. Michał Olszewski Źródło: wPolsce24

Sieć obiegły szokujące nagrania i zdjęcia ukazujące, że pobytu za kratami spowodował skrajne wychudzenie ks. Michała Olszewskiego.

W piątek sąd odroczył sprawę zażalenia na zatrzymanie księdza Olszewskiego do 18 października. Do sądu wciąż nie trafiły nagrania od policji i ABW.

[Wstrząsające filmiki – w oryginale. MD]

Media relacjonowały wyprowadzanie kapłana z budynku sądu. Na nagraniach i zdjęciach widać, że sercanin jest skrajnie wychudzony. Podczas, gdy ks. Michał Olszewski był wyprowadzany przez funkcjonariuszy, miał na rękach kajdanki. Wykonywał gest błogosławieństwa w kierunku zgromadzonych przed sądem protestujących, którzy przyszli, aby wyrazić sprzeciw wobec metod stosowanych przez państwo.

Reporter stacji wPolsce24 przekazał, że podczas trwającego od końca marca pobytu za kratami, kapłan schudł 15 kilogramów.

„Ksiądz Michał Olszewski schudł w areszcie 15 kg. Jak poinformował Jego adwokat – 'stan jego zdrowia jest bardzo zły’. Boże, miej Go w swojej opiece” – komentuje poseł PiS Piotr Uściński.

Politycy i publicyści porównują także to, jak państwo polskie potraktowało szpiega GRU Pawła Rubcowa, a jak podchodzi do księdza Olszewskiego.

Pełnomocnicy kapłana alarmują

O decyzji odroczenia sprawy ks. Michała Olszewskiego poinformował portal wPolityce.pl. – Obrona dostała dodatkowy tydzień, by złożyć wnioski dowodowe. W tym materiale są pewne braki. Wydaje się, że tego materiału dowodowego trochę my dołożymy, skoro jest taki kłopot ze strony państwa. Ksiądz przez godzinę zeznawał o tych trzech dniach od jego zatrzymania. Po raz kolejny chcę jednak oświadczyć, że jeśli chodzi o areszt śledczy, to ksiadz Michał nie składał żadnych zastrzeżeń (trafił tam po 3 dniach od momentu zatrzymania) – mówił mec. Krzysztof Wąsowski w rozmowie z telewizją wPolsce24.

Zarówno mec. Krzysztof Wąsowski, jak i dr Michał Skwarzyński zwrócili uwagę, że podczas piątkowego posiedzenia ks. Michał był „wyraźnie wychudły i osłabiony”. Dr Skwarzyński dodał, że „wszyscy, którzy przebywali na sali byli wstrząśnięci relacją księdza Olszewskiego”.

Posiedzenie było niejawne, choć jak wskazują adwokaci, są sytuacje, które zezwalają na obecność mediów podczas rozprawy. – Najwyraźniej te precedensy odsunięto. Dla obrońców najważniejsza jest walka o księdza Olszewskiego. Nie chcemy prowadzić tu jakiejś kampanii politycznej, ale zdajemy sobie sprawę, że druga strona, w sposób nieprawdopodobny, tę sprawę upolitycznia. Będziemy podkreślać, że obrona nie miała takiego zamiaru, by upolityczniać sprawę księdza – tłumaczył mec. Wąsowski, odnosząc się sytuacji, w której obrona nie może zaskarżyć decyzji o przedłużeniu aresztu. – Mija 9 dzień, a my nie mamy prawa do odwołania się od decyzji– dodał.