Legendarne dialogi – Wyimki smoleńskie.

Jerzy Gawryołek

Przypominam odrobinę archiwalnych wypowiedzi blogerów, ludzi smoleńskich – jak ich niedawno nazwano, a którzy poświęcili tysiące godzin na badanie Zbrodni smoleńskiej. Przypomnienie ich to hołd dla ich pracy mało znanej większości Polaków. Oficjalnie badania te, osób o różnych specjalnościach odrzucono gdyż nie pasowały do oficjalnej narracji „dwóch machających skrzydeł ptaszyska kłamstwa smoleńskiego” (prof. Dakowski) czyli komisji Obu Stron. Wyrywkowo wybrane komentarze dotyczą przykładowo stron @FREE YOUR MIND „Układ Warszawski – rekonstrukcja”/2016r. i INTHECLOUDS, ale tych stron jest o wiele więcej np. ALbatros z Lotu Ptaka, PIKO, i inni., które pokazują jaki „klimat” panował wówczas i jak wiele wydarzeń około smoleńskich zostało dziś zapomnianych lub zamiecionych pod dywan.

Free Your Mind

https://www.salon24.pl/u/freeyourmind/732575,sensacja-wyladowali

A.M.: Samolot nie uderza w brzozę, nie odwraca się do góry, do góry kołami. Odwrotnie. Samolot uderza podwoziem, wypuszczonym podwoziem uderza o ziemię – wtedy następuje jego zapalenie się i odwrócenie.

Innymi słowy, miałoby dojść do awaryjnego lądowania, a dopiero potem do katastrofy. Czemu ten sensacyjny scenariusz musiał tyle lat spoczywać na półce w Warszawie, w jakimś telewizyjnym depozycie – Macierewicz jeden wie.

Czemu też stenogramów związanych z „taśmami Tuska-Putina” nie opublikowano (np. na łamach tak znakomicie ws. „smoleńskich” poinformowanej Gazety Polskiej) wraz z ogłaszaniem tej sensacji z „wylądowaniem” (na antenie TVP Info) – też nie wiadomo[4].

@MMARIOLA A.M. bardzo wybiórczo i dowolnie podchodzi do róznych informacji i środków dowodowych…

Z jednej strony „film Wisniewskiego” jest dla niego autentykiem i źródłem wiedzy jak choćby w temacie czarnych skrzynek ale już nie w temacie spostrzeżeń Wiśniewskiego co do jego wrażeń z miejsca „katastrofy”, które zakładając, ze to jego film, powinny być kompatybilne z jego opowiadaniem koło bramy.

Ptaszki śpiewaja…, totalna cisza…zadnego wybuchu…żadnych ciał… nie było porozrzucanego bagażu, brak foteli, taka mała katastrofa… jakby mały samolot itp.itd.

xl4.pl

@FREE YOUR MIND Moim zdaniem przez ostatnie miesiące szukano na gwałt takiego materiału, który spowodować mógłby u opinii publicznej wrażenie, że w dążeniu do prawdy o Smoleńsku dokonany został jakiś postęp. Najprawdopodobniej uznano jednak, że np. „nowe nagrania” CVR „przekazane przez Łotwę, Szwecję czy inną Danię” mogłyby spowodować zbyt duży „postęp” w dochodzeniu do prawdy i stąd opóźnienie w prezentacji dotychczasowych efektów pracy Zespołu. Ale w końcu przecież udało się znaleźć taki materiał który to odsłaniając niczego nie odsłania, prawda? Znaleźć takie coś naprawdę nie jest łatwo, wśród licznych „depozytów” PRiTV. A gdyby tak przez przypadek ktoś przypomniał poranne wiadomości Polskiego Radia Program 1, z godziny 8:00 lub 9:00 rano z 10 kwietnia 2010? Mogłoby przecież wówczas dojść do poważnego politycznego trzęsienia ziemi. Co najmniej dwójka w skali Rywina.

Free Your Mind

@XL4.PLtu oczywiście masz rację – posiedzenie odfajkowane, można odtrąbić sukces. Jak zaś wspominałem wyżej, najbardziej interesujące było wystąpienie E. Kochanowskiej (można się z nim zapoznać tu). Zastanowiło mnie w nim to, że była mowa o jakichś „niedawnych” pochówkach (czy „dochówkach”):

„(…) Do Polski przylatywały zalutowane trumny, bez dokumentacji medycznej, bez zaświadczenia lekarskiego stwierdzającego zgon, co wielu rodzinom utrudniało pochówek. Już w Moskwie wiele osób zaczęło mieć wątpliwości, które z czasem tylko się pogłębiały. Trumny były za lekkie albo tak ciężkie, że kilku mężczyzn nie mogło ich podnieść. A kilka dni po oficjalnych pogrzebach zaczęły się pojawiać dalsze szczątki i rozpoczęły się tak zwane dochówki. Niektóre rodziny miały ich po kilka i trwały one jeszcze do niedawna.”

Jak tu rozumieć określenie „do niedawna”? Czy to tylko przejęzyczenie, obrazowe określenie, czy mimo upływu lat jakieś szczątki są przewożone do Polski? I dalej:

„W maju 2010 r. 13 rodzin pochowało małe trumienki ze szczątkami swoich bliskich na Powązkach. Były tam też szczątki dwóch osób tak sprasowanych, że nie można było ich rozdzielić. W lipcu na Powązkach ofiarom postawiono pomnik, a pod tym pomnikiem urnę z prochami dwustu kilogramów niezidentyfikowanych szczątków. Decyzja została podjęta bez informowania rodzin przez ówczesnego ministra cyfryzacji Michała Boniego. (…)”

Aż się więc prosi o to, by powstała nadzwyczajna komisja parlamentarna, by np. przesłuchać Boniego i inne osoby decydujące o tego typu sprawach.

Kisiel

@XL4.PL” A gdyby tak przez przypadek ktoś przypomniał poranne wiadomości Polskiego Radia Program 1, z godziny 8:00 lub 9:00 rano z 10 kwietnia 2010? Mogłoby przecież wówczas dojść do poważnego politycznego trzęsienia ziemi.”

/…/

Free Your Mind

Co do „katyńskiego nastroju modlitewnego”, warto przytoczyć tę wymianę uwag (z posiedzenia z udziałem J. Sasina, głównego akustyka prezydenckiego, który też dość szybko z lotniska udał się na nabożeństwo):

„(Poseł NN.): (…) powiem szczerze, gdybym był sam borowcem, to by mnie w tym momencie mniej interesowała msza, a bardziej tutaj działalność wokół tego wraku i poszukiwanie tych szczątków – co robili ci pana towarzyszący borowcy, czy oni też pojechali z panem na mszę, czy zostali tam i, i, i szukali tych szczątków?

JS: Yyy…

AM: Proszę bardzo panie ministrze, ale ja mam taką prośbę do państwa wszystkich – formułujmy pytania, no, maksymalnie szanując yyy… wszystkie osoby i wszystkich, wszystkich ludzi, wszystkich z nas, funkcjonariuszy, urzędników, którzy brali w tym udział, bo to naprawdę niezwykle dramatyczne były okoliczności. Proszę bardzo.

JS: Wg mojej wiedzy funkcjonariusze BOR-u zostali tam na miejscu. Ja udałem się yyy… na mszę tylko z ambasadorem yyy… Bahrem i jeszcze jednym pracownikiem kancelarii. Wszyscy pozostali zostali na miejscu katastrofy…”

Strona INTHECLOUDS

Jest 10.04.2010. Czas około ósmej rano. Mój znajomy będąc jeszcze w pracy otrzymuje telefon odo żony. – Słuchaj, na TV TRWAM pokazują, że w Smoleńsku doszło do tragedii. To straszne, ale była katastrofa nie wiadomo czy ktoś przeżył.

To połączenie później w tajemniczy sposób zniknęło z jego telefonu.

Około ósmej rano… Po wielu miesiącach w internecie pojawiają się zrzuty ekranowe z „czwórki” z logo włoskich wiadomości i godziną: 7:52,

sporo detali które widać na zdjęciach, na filmach, które jednoznacznie wskazują: TU154 w polskich barwach lądowało 7ego kwietnia 2 razy.

Planowo 7. kwietnia miały lecieć 2 casy, 1 jak-40 i 1 tu-154.

Casy miały lądować w Smoleńsku kolejno (czas warszawski) 7:20 i 9:05

Jak-40 – 10:15

TU-154 – 11:00

http://clouds.web-album.org/photo/364929,program-10-04-2010-i-program-lotu-7-04-2010

Jak-40 musiał więc lądować wcześniej – może w ostatnim momencie przesunięto czas wylotu (dokument jest z 1.04)

Później lądował TU-154 z Lilientalem, Klimowiczem i Zubą – ok. 11:00.

Ok. 11:50 wylądował drugi TU-154 z Allenem Paulem na pokładzie.

„cokolwiek to bedzie postawię bilet, aby sikorski lecial oddzielnym samolotem“ (Donald Tusk)

http://niepoprawni.pl/blog/509/w-drodze-z-afganistanu-b-komorowski-ladowal-w-armenii

Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie na wilki. Zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż… “ (Palikot)

http://smolensk-2010.pl/2010-06-05-gruppenfuhrer-kat.html#comment-3871

http://wolnemedia.net/gospodarka/umowa-gazowa-symbolika-wasali/# w tle tej katastrofy jest GAZ

„…“Co się stało? Odpowiedź na to pytanie łatwo da ten, kto przeczyta The Wall Street Journal z 8 kwietnia 2010 roku – to znaczy z następnego dnia po wizycie Putina i Tuska w Katyniu. Cały gazowy przemysł Polski i specjalny przedstawiciel USA ds. energetyki zebrali się na konferencję na temat gazu łupkowego sponsorowanej przez Chevron, ExxonMobil i Halliburton. Gazowi giganci z USA rozpoczną badawcze odwierty gazu łupkowego w Polsce w ciągu najbliższych kilku tygodni. W razie ich sukcesu energetyka Polski, jej problemy ekologiczne, finansowe a nawet polityka zagraniczna mogą się całkowicie zmienić. taka właśnie jest odpowiedź na to pytanie. Całość nowej imperialnej polityki Rosji budowana była na fakcie, że ma światowy Gazprom i rurę tego światowego gazociągu wsadzi Polakom to samo miejsce, co i Ukraińcom. A wiosną 2010 r. na Kremlu nagle zrozumiano, że gaz łupkowy powoduje zerwanie ze światowym gazociągiem i że, jeżeli nie podejmie się środków, to być może to Polska będzie eksportować gaz do Europy.

Niektóre cytaty z wypowiedzi Premiera Donalda Tuska, Palikota, Niesiołowskiego i Nałęcza:

Powiem brutalnie: nie potrzebuję pana prezydenta, na tym polega problem.

(Premier Donald Tusk o śp. Lechu Kaczyńskim, 14 X 2008)

Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie na wilki. Zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż… “ (Palikot)

Gdyby tym samolotem nie leciał Lech Kaczyński, nie było by tej katastrofy. (Niesiołowski)

Dla tego spotkania premiera Tuska z Putinem warto było ponieść każdą cenę. (T. Nałęcz)

…przyjdą wybory prezydenckie albo prezydent będzie gdzieś leciał.. i to się wszystko zmieni“ – fragment wypowiedzi w RMF FM B. Komorowskiego

Powyższy zestaw tylko szczątkowo przypomina olbrzymią pracę blogerów z S24. Ukoronowaniem zespołowej pracy jest książka „Czerwona strona księżyca” i „Maskirowka smoleńska”.

Natomiast Książki „Kłamstwu na odlew. Nie było katastrofy smoleńskiej” nie ma w księgarniach i wydawnictwach. Żadne z tych „patriotycznych” nie zdecydowało się na jej wydanie. Mimo to, jest wciąż rozprowadzana.

Podana niżej forma zamawiania jest jedynym sposobem by tę książkę otrzymać.

Dziękując dotychczasowym darczyńcom zapraszam do zamawiania:

książka, + plakat A3 dwustronny, + wysyłka – razem 60zł.
proszę przekazać wpłatę na konto PLN

SKOK Stefczyka 79 7065 0002 0650 0352 2003 0001

dopisz : darowizna na druk książki
właściciel rachunku: Jerzy Gawryołek

(z racji, że niekiedy adres na potwierdzeniu wpłaty jest inny niż adres odebrania książki) –
potwierdź na mail: xubs2010@gmail.com podając adres doręczenia.

Otrzymane pieniądze pokrywają koszt druku z wysyłką i wspierają druk nastepnych egzemplarzy.

Prof. M. Dakowski rekomenduje tekst @Yurko o Smoleńsku

https://www.salon24.pl/u/zygmuntbialas/567919,prof-m-dakowski-rekomenduje-tekst-yurko-o-smolensku

Gdyby było inaczej…

Yurko 14/02/2014/strona nieaktywna http://arkanoego.net/index.php/2014/02/14/gdyby-bylo-inaczej/

. Pozostają nam dwie rzeczy:

– Ofiary w trumnach

– Znaczna ilość zdjęć i filmów. To na ich podstawie ktoś kiedyś zauważy iż części leżące na polance samosiejek nie są z polskich Tu154M. (ś.p. @3ZET Paweł Konrad SIRK PL)

Bliźniaki Smoleńskie – o czym od 12 lat nie chce się dowiedzieć Prezes…

Jerzy Gawryołek

Kłamstwu na odlew. 12 lat.

link https://www.youtube.com/watch?v=5F7CIB-dq7Y

sześć minut, sama esencja

I na VIMEO [gdyby powyższe „nieznani” ugryźli] :

Zmarł nagle prokurator Pasionek, nadzorujący „śledztwo smoleńskie”

Zastępca Prokuratora Generalnego. Marek Pasionek miał 61 lat

https://wiadomosci.wp.pl/zmarl-zastepca-prokuratora-generalnego-marek-pasionek-mial-61-lat-6753174255790592a

W czwartek rano zmarł zastępca Prokuratora Generalnego Marek Pasionek – przekazała Prokuratura Krajowa. Prokurator Pasionek służył w prokuraturze od ponad 30 lat. Nadzorował pracę zespołu śledczego zajmującego się wyjaśnianiem przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Zmarł zastępca Prokuratora Generalnego Marek Pasionek Zmarł zastępca Prokuratora Generalnego Marek PasionekŹródło: East News

„Z głębokim żalem zawiadamiamy, że dzisiaj rano zmarł Prokurator Marek Pasionek – Zastępca Prokuratora Generalnego” – napisano na stronie Prokuratury Krajowej.

Jak przekazano, prokurator Pasionek służył w prokuraturze od 1989 r. i prowadził największe śledztwa w sprawach dotyczących przestępczości zorganizowanej. W latach 1993–1997 był pięciokrotnie uhonorowany przez ówczesnych ministrów sprawiedliwości nagrodami za szczególne osiągnięcia w pracy śledczej. W 2004 r. odznaczono go Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Marek Pasionek. Zajmował się śledztwem ws. Smoleńska

Od 12 grudnia 2005 r. do 25 maja 2007 r. był podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Od 2007 r. był prokuratorem Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie.

W 2010 r. Pasionek był prokuratorem nadzorującym śledztwo Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie katastrofy samolotu Tu-154 w Smoleńsku. Po 2016 r. w ramach powierzonej funkcji zastępcy Prokuratora Generalnego nadzorował pracę Zespołu Śledczego Nr 1 zajmującego się wyjaśnianiem przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Miał 61 lat. Zostawił żonę i dwóch synów.

Zagadnienia smoleńskie – dochodzenie prawdy. Trajektorie i wybuchy. Tu154 widmo: Nie można przypisać mu jakiejkolwiek trajektorii.

Yurko (tekst nigdzie nie publikowany wcześniej)

Obecność dwóch, inaczej zniszczonych ale kluczowych dla badania, bliźniaczych burt „przysalonkowych” – egzemplarz 00003 z płyty lotniska z widocznym fragmentem napisu Republic Of Poland i nr. 71 z mapy satelitarnej „miejsca” – polanki (nie są to jedyne dublety, stan ze znanych powszechnie zdjęć ze Smoleńska) może sugerować jedynie to, że miejsce destrukcji jednego kompletu np. tego z płyty lotniska jest nieznane. Nie jest to z całą pewnością polanka smoleńska.

Pytania dotyczące trajektorii lotu samolotu oraz wnioski płynące z ich analizy:

– Jak określić jedną trajektorię lotu przy dwóch kompletach, podrzuconych tzw. „czarnych” skrzynek „znalezionych” w jednym „wypadkowym” miejscu?

– Jak określić jedną trajektorię lotu na podstawie dwóch różnych zestawów złomu złożonych w dwóch odrębnych miejscach?

– Jak określić jedną trajektorię lotu danego samolotu na podstawie sztucznie ułożonych części, które nie należały do badanego statku z wersji oficjalnej?

– Jak określić i opisać trajektorię lotu na podstawie przywiezionych z niewiadomego miejsca fragmentów złomu lotniczego i ułożonych na bocznej płycie lotniska? (jest tam mieszanka tych z polanki i tych „nie wiadomo skąd”).

Który komplet czarnych skrzynek z rumowiska złomu podaje prawdziwe dane?

Wobec zaistnienia opisanej wcześniej zależności trzeba oba komplety czarnych skrzynek uznać za fałszywe. Przy prawdziwości jednego kompletu, drugi nie jest potrzebny.

Sztuczne ułożenie złomu (duplikaty) nie może dać prawdziwego oglądu co do domniemanego przelotu samolotu ale musi dać fałszywy wynik, gdyż wnioskowanie nie dotyczy statku „lecącego”. Zatem nie można przypisać mu jakiejkolwiek trajektorii.

Gdy pytamy o wybuchy – w przypadku sztucznie ułożonego, pełnego „fałszywek” „wraku” na polanie można jedynie stwierdzić, że „wybuchy” gdyby były, to musiałyby być naziemne. Miały one za zadanie upozorować falsyfikat katastrofy na katastrofę realną. (zamach.eu/inż K. Cierpisz) Zestaw złomu z bocznego Siewiernego miał przypominać ten z polanki. Podobnie wyglądający, podobnie utytłany w błocie, choć gdzie indziej zniszczony.

Przy badaniu dwóch kompletów złomu bez przeprowadzenia porównawczej inwentaryzacji, którą wielokroć zapowiadano, a nie wykonano – który zestaw złomu należy uznać za prawdziwy, a który fałszywy? Który „leciał” i gdzie ostatecznie zakończył lot?

Obecność dwóch, inaczej zniszczonych ale kluczowych dla badania, bliźniaczych burt „przysalonkowych” (nie są to jedyne dublety, stan ze znanych powszechnie zdjęć ze Smoleńska) może sugerować jedynie to, że miejsce destrukcji jednego kompletu np. tego z płyty lotniska jest nieznane. Nie jest to z całą pewnością polanka smoleńska. Przy tym, nie ma żadnej pewności i poszlaki, by uznać, że w „zestawie 00003” byli ludzie w momencie destrukcji tego fragmentu samolotu, dopóki to miejsce nie zostanie zidentyfikowane. (patrz „Kłamstwu na odlew. Nie było katastrofy smoleńskiej, wyd. II)

Fakt, że nie było na polanie podanej przez oficjalne media i organa państwowe jako miejsce „katastrofy”, w żaden sposób fragmentu samolotowego kadłuba z salonką prezydencko/generalską (00003) znanego z płyty lotniska Siewiernyj Smoleńsk (brak materialnego śladu), jest dowodem na podrzucenie ciał ofiar z Delegacji w nieznanej liczbie na polanę.

Dopiero uznanie tej Prawdy przez oficjalne gremia i powiązanych z nimi ludźmi nauki powinno mieć dla polskiego społeczeństwa siłę trzęsienia ziemi.

Tezy naukowe pomijające okoliczności i fakt zdublowania zestawów złomu są oderwane od całości materiału badawczego, fragmentarycznie skupione na wyciętym zagadnieniu (wybuchy, bomba termobaryczna), nie domykają wiedzy o Zbrodni Smoleńskiej w żaden sposób. Pomijanie tak istotnych faktów o fragmentach – burtach – „bliźniakach” jest drogą na skróty, która nadal nie rozwiązuje zagadki mordu na Delegacji Smoleńskiej*.

* Zdanie odnosi się do recenzji profesora Witakowskiego (portal wpolityce.pl) artykułu dr. hab. Jacka Wójcika – „Mass spectrometry of the soot left after ethylene oxide explosion answers some questions on the crash of Polish Air Force Flight 101” („Spektrometria masowa sadzy pozostałej po wybuchu tlenku etylenu odpowiada na pytania dotyczące katastrofy samolotu nr 101 Polskich Sił Powietrznych”)

00003 – burta z zachowanym fragmentem napsu REPUBLIC OF POLAND (UBLIC Of PO) zbudowana z duraluminium leżąca na bocznej płycie lotniska (pod budą)

71 – burta z polanki schowana za rosochatym drzewkiem na północnej krawędzi obszaru przypisanego tzw. katastrofie smoleńskiej. Choć konstrukcyjnie pochodzi z tego samego miejsca w samolocie co 00003, jest inaczej zniszczona.

Oba fragmenty w wyniku inscenizacji i podmiany wykluczają się i nie można ich przypisać tylko do jednego samolotu.

00003≠71

Yurko

Książki „Kłamstwu na odlew. Nie było katastrofy smoleńskiej” – obecnie Wydanie II, jak dotąd nie ma w księgarniach i wydawnictwach.

Książka „Kłamstwu na odlew. Nie było katastrofy smoleńskiej” Wydanie II wydrukowana jest na papierze albumowym. Koszt pozostaje bez zmian mimo podwyżki cen papieru, czyli – 60 zł = książka+plakat dwustronny A3+koszt wysyłki.

Podana niżej forma zamawiania jest jedynym sposobem by tę książkę otrzymać.

Jak otrzymać książkę:

przekaż wpłatę na konto PLN
60zł

SKOK Stefczyka 79 7065 0002 0650 0352 2003 0001
dopisz : darowizna na druk książki
właściciel rachunku:
Jerzy Gawryołek

potwierdź wysłanie pieniędzy na mail:

xubs2010@gmail.com

by podać adres wysyłki, gdyż czasem inny adres jest na dowodzie wpłaty.

Blogerzy smoleńscy – Władze ich nie słuchały, potem zostali zagłuszeni. Przed dwunastą rocznicą ZBRODNI.Kłamstwu na odlew.

„Kłamstwu na odlew. Nie było katastrofy smoleńskiej”. Jerzy Gawryołek.

10.04.10 – Nie doszłoby do tej tragedii, gdyby w 70. rocznicę zbrodni katyńskiej udała się na jej miejsce jedna polska delegacja z prezydentem Rzeczypospolitej na czele i z udziałem premiera polskiego rządu, gdyby ten ostatni nie prowadził przedtem wspólnie z czynnikami rosyjskimi grywykorzystującej narodową rocznicę przeciwko głowie własnego państwa. (Łażący Łazarz)

10.04.10 to data, której przypisywana jest Tragedia smoleńska, a która była w istocie Zbrodnią smoleńską. 96 bardzo ważnych osób w Państwie Polskim na czele z prezydentem Lechem Kaczyńskim i małżonką nie zginęło w katastrofie lotniczej, inaczej wszystkie oszustwa z nią powiązane nie byłyby potrzebne.

Przy lotnisku północnym w Smoleńsku (XUBS Siewierny) nie było katastrofy lotniczej, lecz jej imitacja (maskirowka, inscenizacja). Tego faktu nie zmienią nawet najbardziej technicznie zaawansowane symulacje komputerowe oparte na danych wywodzących się z Raportu MAK, na których bazowały wszystkie oficjalne komisje w Polsce.

Wobec napaści Rosji na Ukrainę, dziś media głośno przypominają ostrzeżenie Lecha Kaczyńskiego z 2008r. – „…dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę!”

Książki „Kłamstwu na odlew. Nie było katastrofy smoleńskiej” (kolejny „krzaczek” na drodze „lawiny”) – obecnie Wydanie II, jak dotąd nie ma w księgarniach i wydawnictwach. Może to się niedługo zmieni. Tymczasem informacja pojawiająca się w internecie, jakoby wydawcą była drukarnia ACAD jest myląca i powstała bez wiedzy autora. Drukarnia ta nie ma żadnych praw, by uważać siebie za wydawcę pierwszego wydania, a tym samym być sprzedawcą mojej książki.

Wybrane recenzje i opinie o książce:

Witam, dziękuję Panu za tę pracę i życzę, by ta książka trafiła do licznego grona naszych rodaków, M.B.

Dziękuję za Pana wieloletni trud, podziwiam ogrom pracy. A.Sz.

Niektórym nie przemówisz… Widzieli w telewizorni – a jakby to nie była prawda – to by nie pokazywali… Po co jeszcze książki czytać… Dlatego jest problem z dotarciem. Ja oglądając to w TV cierpiałem na dysonans poznawczy. Tak jak we wrześniu 2001 r. Jeszcze raz dziękuję! Teraz mam to na piśmie! B.Ś.

Patrząc na zdjęcia, przerażające, widzimy, w jak zakłamanym kraju żyjemy. Notabene spoglądając na dobrą pracę Sławomira Kozaka „Operacja dwie wieże” mistyfikacja dotyka szerszych kręgów. Do tego obecnie plandemia, fundusz zadłużenia i szarańcza tańcząca na warszawskim lotnisku… Książka dotarła. Ładnie wydana. M.M.

Dopiero wczoraj wróciłem do domu i potwierdzam – książka doszła. Na pierwszy rzut oka jest bardzo ładnie wydana. Dziękuję L.D.

Dziękuję panu za ogromny wysiłek i czas, jaki poświęcił pan na opracowanie książki. J.K.

Kilku moich kolegów czytało już pańską książkę i dobrze ją oceniają. Pozdrawiam. M.M.

Książkę przeczytałem. Bardzo dobrze udokumentowana i przeprowadzona analiza. Gratuluję! /../ Mam nadzieję, że książka „trafi pod strzechy” i sprawi, że więcej osób zacznie myśleć samodzielnie. Pozdrawiam serdecznie. S.K.

Zobacz najważniejszą rzecz bez retuszu i fotomontażu. Zobacz jak oszukano Polaków i świat w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku.

Książka „Kłamstwu na odlew. Nie było katastrofy smoleńskiej” Wydanie II wydrukowana jest na papierze albumowym. Koszt pozostaje bez zmian mimo podwyżki cen papieru, czyli – 60 zł = książka+plakat dwustronny A3+koszt wysyłki.

Podana niżej forma zamawiania jest jedynym sposobem by tę książkę otrzymać.

Jak otrzymać książkę:

przekaż wpłatę na konto PLN
60zł

SKOK Stefczyka 79 7065 0002 0650 0352 2003 0001
dopisz : darowizna na druk książki
właściciel rachunku:
Jerzy Gawryołek

potwierdź wysłanie pieniędzy na mail:

xubs2010@gmail.com

by podać adres wysyłki, gdyż czasem inny adres jest na dowodzie wpłaty.

Obawy i przestrogi, jaki będzie los Ojczyzny po 10.04.10, kto był winien – kto współpracował, a nie został osądzony, czyli wybrane „krzaczki na drodze lawiny(określenie prof. Mirosława Dakowskiego) po które warto sięgnąć:

Gruppenführer KAT https://niepoprawni.pl/blog/229/gruppenfuhrer-kat

Nie doszłoby do smoleńskiej tragedii, gdyby nie dwojaka polityka prowadzona przez premiera Donalda Tuska i jego środowisko: systematyczne marginalizowanie oraz propagandowe dyskredytowanie i zniesławianie prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, a jednocześnie populistyczne oszczędzanie na bezpieczeństwie najważniejszych osób w państwie.

Zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa:

https://niepoprawni.pl/blog/229/polski-watek-zbrodni-smolenskiej-zawiadomienie

Prof. Dakowski pisze zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratora Seremeta

„Czerwona Strona Księżyca” – FYM

https://yurigagarinblog.files.wordpress.com/2014/02/fym-cz-1.pdf

http://biblioteka.kijowski.pl/free%20your%20mind/czerwona-strona-ksiezyca.pdf

Zeszyty smoleńskie”, wyd. Antyk

„Maskirowka smoleńska”, red. Tomasz Pernak, wyd. Bollinari

oraz
„O to, co najważniejsze. Krzaczek na drodze lawiny”,prof. Mirosław Dakowski, wyd. Antyk

Kłamstwu na odlew – Prawdą na odlew. Jeszcze przed wzrostem [kolejnym] cen książek.

Z przedmowy do książki:

Organizatorzy przedsięwzięcia, które przeszło do historii pod fałszywą nazwą „katastrofy smoleńskiej” zadbali z jednej strony o spektakularny przekaz medialny kreujący wydarzenia, które się nie wydarzyły albo wydarzyły inaczej: od prezydenckiej wizyty w Wilnie do wybuchu wulkanu Eyafjallajökull i uziemienie ruchu lotniczego . Dzieje się w Europie, po oczywiste i widoczne gołym okiem zalewie kłamstwa, przeinaczenia, blefy i półprawdy, z drugiej. Upokarzające, bo możliwe do mentalnego strawienia jedynie przy natężeniu złej woli albo niewiedzy lub tchórzostwa.

Książka „Kłamstwu na odlew” mogłaby być również zatytułowana „Prawdą na odlew”, bo tak jak kłamcę i zdrajcę godzi się prać po pysku, tak czasami trzeba cucić tą samą metodą człowiekaomdlałego z braku sił bądź sparaliżowanego strachem.

Jerzy „Yurko” Gawryołek wniósł istotny rozdział do pracy zbiorowej „Maskirowka Smoleńska”, którą miałem zaszczyt współtworzyć i redagować. Każdy z nas, biorących udział w tamtym przedsięwzięciu, miał świadomość konieczności wyboru z ogromu materiałów i analiz oraz przewidywał, że pełne zdanie raportu z efektów prawie dziesięcioletniej pracy nieformalnej grupy poszukiwawczej będzie wymagało kontynuacji i doprecyzowania wątków.

Przed Państwem raport dotyczący manipulacji i aranżacji tego, co najtrudniej jest precyzyjnie zafałszować – materialnych składników zdarzenia o charakterze fizycznym. W trakcie lektury przekonacie się Państwo, że organizatorzy zdarzenia pozornie katastroficznego nie zadbali nie tylko o detale, ale nawet o sprawy kluczowe. Przy okazji każdej fabularnej produkcji filmowej inscenizatorom zdarzają się wpadki i tak było i tym razem, chociaż ilość niedociągnięć sugeruje film klasy C.

Dlaczego nie dołożyli należytej zawodowej staranności? Bo założyli z góry, że jesteśmy słabi, głupi i mamy kłopoty z pamięcią. Nie jesteśmy i nie mamy, dlatego: „Kłamstwu na odlew”. Tomasz Pernak

===================================

Jeszcze dwa miesiące ceny książek będą jak obecnie (styczeń-marzec). Już cena papieru poszła mocno w górę, i mam komunikat z drukarni że za dwa, trzy miesiące cena druku będzie wyższa. Jeśli będzie więcej zamówień, będzie można wydrukować jeszcze jedną partię po starej cenie.

Dzięki zmianom – mimo plandemii, książka pt.”Kłamstwu na odlew” która trafia do Państwa rąk, jest teraz tańsza -zapowiadają że będzie drożej z powodu wzrostu cen papieru.

Zamawianie mojej książki „Kłamstwu na odlew. Nie było katastrofy smoleńskiej”, Wydanie II poprawione, 266 stron. Wydana w pełnym kolorze, na papierze albumowym, dedykowana „ludziom smoleńskim”, mnóstwo fotografii i analiz, dodatkowo plakat A3 dwustronny, poglądowy jak fałszowano obraz złomowiska.

książka, + plakat, + wysyłka – razem 60zł.
proszę przekazać wpłatę na konto PLN
SKOK Stefczyka 79 7065 0002 0650 0352 2003 0001
dopisz : darowizna na druk książki
właściciel rachunku: Jerzy Gawryołek 

(z racji, że niekiedy adres na potwierdzeniu wpłaty jest inny niż adres odebrania książki) –
potwierdź na mail: xubs2010@gmail.com podając adres doręczenia.

Otrzymane pieniądze pokrywają koszt druku z wysyłką i wspierają druk nastepnych egzemplarzy.

Dziękuję wszystkim którzy dotąd wsparli to dzieło. 

Przede wszystkim zamawiającym oraz @Rolexowi za projekt okładki i słowo wprowadzające, profesorowi Mirosławowi Dakowskiemu za dopingowanie i @Albatrosowi z Lotu Ptaka, który wsparł pomysł zawarcia w formie książki moich analiz i opracowań. 
Pracę dedykuję „ludziom smoleńskim”.

Jerzy Gawryołek

„Smoleńskie ślady”

„Smoleńskie ślady”

To co chcę napisać wydaje mi się – obiektywnie patrząc – jak najbardziej ważne. Otóż analizując dokumentację tzw. smoleńską dotyczącą głównie miejsca fałszywego złomowiska na miejscu fałszywej katastrofy czyli „polanki samosiejek” jak nazwali owe miejsce smoleńscy blogerzy nie sądziłem, że będzie to trwało aż tyle lat.

Dociekanie prawdy, tej ludzkiej która nam wszystkim ludziom się należy, prowadzić może do różnych ustaleń, ale gdy o tym rozmyślam to i tak dochodzę do miejsca tajemnic które zna tylko sam Bóg. Owszem, są zapewne ludzie żyjący którzy wiedzą o wiele więcej o Zbrodni smoleńskiej niż wszyscy blogerzy smoleńscy razem wzięci, może i znają całą prawdę o niej. Jestem pewien, że tacy ludzie w Polsce żyją z wiedzą „jak było naprawdę” – wiedzą o logistyce przygotowań, jaka była celowość takich a nie innych posunięć, o miejscach prawdziwych zdarzeń a nie fikcyjnych, znają szczegóły odnośnie prawdziwych wydarzeń z czasoprzestrzeni choćby udawania się na Okęcie osób z Listy (list) na Uroczystości w Katyniu.

Jako blogerzy pisaliśmy – wiemy z całą pewnością jak nie było, a o tym jak było określono kilka spójnych hipotez. Ślady medialne, czyli informacje oparte przede wszystkim na spreparowanych materiałach prowadziły lub raczej wiodły za nos do lotniska Siewiernyj w Smoleńsku jakoby tam, między ulicą Kutuzowa a murem Zakładów SMAZ (zajmujących się utylizacją złomu lotniczego) spadł polski samolot z Delegacją 96 osób zasłużonych i ważnych dla Polski w różnych obszarach życia społecznego. Powiedzmy sobie to wyraźnie, że nigdy w katastrofach nazwijmy je państwowych nie giną zwykli ludzie ale ważni z różnych względów dla danego kraju. Tak było i 10 kwietnia 2010r. Trzeba to jeszcze raz powiedzieć, to nie byli ludzie bez znaczenia. Choćby tak jak w katastrofie pod Mirosławcem – tu i tu zginęli generałowie – sumując – za rządów Tuska generałów Wojska Polskiego straciliśmy więcej niż w II Wojnie Światowej.

Ślady smoleńskie prowadziły jak napisałem, siłą rzeczy na lotnisko smoleńskie północne używając narracji oficjalnych dokumentów komisji i podkomisji i sugestii mediów wprost w „łapy”, jak piszą o nim media, największego wroga Polski czyli Putina. To on i jego służby według oficjalnej narracji z „prawej strony” mieli być sprawcami śmierci Delegacji 10.04.10r. Wydaje się to takie oczywiste. Jeśli zamach, to sprawca musi być tylko jeden, tylko Putin.

Wbijano nam do głów, że jeśli ktoś śmie w to wątpić i myśli inaczej, jest zapewne pracownikiem tychże służb, a więc mówiąc pospolicie, jest na pewno ruskim agentem. Kto zaś nie zgadza się z ustaleniami komisji parlamentarnej i podkomisji afirmowanej osobą pana Przewodniczącego także zasługuje na wykluczenie jako ucieleśniony wróg Polski. Zakładamy w ten sposób, że owe opiniotwórcze źródło ma rację zawsze bez względu na fakty.

To straszne, że dotąd, blisko przez 11 lat nie ujawniono prawdziwych zdarzeń, i prawdziwych przyczyn śmierci tak ważnych dla Polski ludzi. Co się z nimi naprawdę stało? To nie są czasy gen. Sikorskiego i gibraltarskich tajemnic, a ludzi chcących prawdę o „Smoleńsku” poznać stygmatyzowano, oczerniano. Gdy okazywało się, że za dużo wiedzieli, ginęli w nie wyjaśnionych do dziś okolicznościach. Tak się dziwnie składa, że nie ginęli za granicą, w Rosji co by upewniło ostatecznie, że faktycznie „katastrofa smoleńska” to jedynie „sprawka Putina” ale ginęli w Polsce. Jeśli ginęli w Polsce oznacza to dwie rzeczy – albo Putin ma tak długie macki (zapomnijmy o suwerenności) albo, co jest najbardziej realne, była to współpraca dwóch stron z podziałem na role z wiedzą i oczekiwaniami szerszego gremium. Takie swoiste Przymierze ponad podziałami. Całkiem możliwe, że „strony” mają nawzajem na siebie tzw. haki. Dokąd więc prowadzą prawdziwe „smoleńskie ślady”? Jakie są więc fakty? Może dlatego dotąd nikt nie poniósł konsekwencji zaniedbań lub świadomych działań o czym nas, Polaków z powagą wielokroć zapewniano? Czy nie jest to zastanawiające?

Spójrzmy na zabójstwo świętego Kapłana i Męczennika, księdza Jerzego Popiełuszki. Tak jak przy tej zbrodni – ktoś ją zlecał, ktoś wykonywał a ktoś nad przebiegiem czuwał. Zbrodnia smoleńska jest jednym z licznych dowodów, że komunizm w Polsce się nie skończył, że dawny aparat nadal odgrywa kluczową rolę i pisze różne scenariusze, które wdrażane są w życie nawet wtedy kiedy nie zdajemy sobie z tego sprawy. Powstały i powstają tylko nowo-stare twory tzw „ugrupowania partyjne” przykrywające właściwe struktury pod nowoczesnymi nazwami urzeczywistnione słupkami sondażowni. Widz faktów telewizyjnych czyli najzwyczajniej w świecie medium zaczadzania i ogłupiania społeczeństwa traci swój obywatelski instynkt który po równi pochyłej dezinformacji zbliża się do zera i kompletnie nie odróżnia już fikcji od prawdy. A na co najbardziej się nabiera? Na strach. Strach opanował skutecznie wiele milionów ludzi, a media i ich przekazy nie informowania ale zastraszania, mutują się coraz bardziej jak przysłowiowy coronawirus wśród zaszczepionych. Nie łudźmy się więc, że z telewizji coś usłyszymy prawdziwego lub czegoś prawdziwego się dowiemy. Stacje nadawcze i to obojętnie które, stosują te same metody. A Prawdziwe życie toczy się poza telewizorem.

Dla wąskiej grupki „ludzi smoleńskich” – blogerów oraz dla wielu setek tysięcy „cichych”, prawych ludzi jest oczywistą oczywistością, że w Smoleńsku nie było „katastrofy smoleńskiej” i że wiele z nią związanych prawdziwych wydarzeń miało miejsce w Polsce. Wiele bowiem „bliźniaczych śladów” o tym mówi. Taki monitoring na przykład. Działa wszędzie, w każdej sferze życia publicznego. I na Okęciu i w Smoleńsku nie zadziałał. Jak tłumaczono – zepsuły się kamery, tu i tu. Czy to nie swoiste kuriozum? Elementów synchronizacji było więcej. Dziewięć satelitów które nagle równocześnie oślepły, też odegrały swoją rolę. Nie zobaczyliśmy więc, jak rodziny żegnają swoich bliskich ale i nie zobaczyliśmy, jak to bywało w wielu przypadkach na świecie, jak rozbija się „prezydencki tupolew”. Media światowe dość skwapliwie takie wydarzenia publikują jako newsy które przyciągną jeszcze większą oglądalność. Najwyraźniej, chciano uniknąć fatalnych wpadek przy „zamachu” 9/11. Ówczesne live pokazało z jakim ryzykiem jest powiązane pokazywanie na żywo fałszywych katastrof.

Nie zawsze więc nawet tak skrupulatnie przygotowana mistyfikacja przynosi oczekiwany rezultat. Dlatego w przypadku „Smoleńska”, w przypadku „wylotu” oglądalność miała być równo zeru. To samo już w Smoleńsku – zarejestrowanego filmu kamerami czy też telefonami komórkowymi „upadku prezydenckiego samolotu” wykonującego rzekomo ekwilibrystyczne figury i ryjącego dziobem ziemię po przeoraniu gleby skrzydłem – niestety nie ma i wszystko wskazuje, że nie było, tak jak nie było „katastrofy smoleńskiej”. bez względu jak ją zalegendowano. Przelatującego samolotu w wyznaczonym czasie „zero” ze wschodu na zachód albo od zachodu na wschód, obojętnie, próbującego lądować w dymie palących się wokół łąk, i w sztucznie wytworzonej mgle, poza Iłem Frołowa mającym takie same silniki jak tupolewy, nikt z oczekujących oficjeli na Delegację nie widział i nie słyszał. Jak pamiętamy, długo bo wiele tygodni, trwało dopasowywanie czasu „zero” do dokumentów MAK. Do wyjaśnienia tutaj pozostaje informacja o Delegacji, która „już tu jest”, „przyleciała godzinę temu” – jaki był jej skład i jakie były okoliczności wcześniejszego przybycia (czy od zachodu?), dlaczego „godzinę wcześniej” oraz czy te osoby żyją (?), czy też to właśnie ich ciała zostały podrzucone na smoleńskie błoto z fałszywym złomem. (Fałszywa szachownica lewego skrzydła, fałszywe fotele, burty = fałszywa katastrofa) Logika mówi, że musiała to być nieduża grupa osób. Jak wyglądała odprawa, jeśli ta grupa wylądowała wcześniej np. Jakiem? Czy to im odebrano paszporty i oderwano wojskowe oznaczenia zanim zginęli? Może dokumenty Ofiar wędrowały z Polski do Rosji i z powrotem?

Wracając do Okęcia trzeba zapytać z kolei – kto w feralną sobotę „czuwał” na Okęciu, kto sprawował kontrolę, zabezpieczał teren? Kto miał zadbać o bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie? Sporo tych pytań bez odpowiedzi, ale czas pokaże czy takimi pozostaną.

Yurko
Uroczystość Chrystusa Króla 21.11.2021

Dzięki zmianom – mimo plandemii, książka pt.”Kłamstwu na odlew” która trafia do Państwa rąk, jest teraz tańsza.

Zamawianie mojej książki „Kłamstwu na odlew. Nie było katastrofy smoleńskiej”, Wydanie II poprawione, 266 stron, pełny kolor (wydana na papierze albumowym, dedykowana „ludziom smoleńskim”, mnóstwo fotografii i analiz, dodatkowo plakat A3 dwustronny poglądowy jak fałszowano obraz złomowiska).

książka, + plakat, + wysyłka – razem 60zł.

przekaż wpłatę na konto PLN

SKOK Stefczyka 79 7065 0002 0650 0352 2003 0001

dopisz : darowizna na druk książki

właściciel rachunku: Jerzy Gawryołek potwierdź na mail: xubs2010@gmail.com