Global COVID Summit Declaration: Joint Statement Representing 17,000 Physicians and Medical Scientists

A Joint Statement, representing 17,000 Physicians and Medical Scientists to End the National Emergency, Restore Scientific Integrity, and Address Crimes Against Humanity

By Dr. Robert Malone Global Research, May 15, 2022

Global COVID Summit, Declaration IV

A Joint Statement, representing 17,000 Physicians and Medical Scientists 

To Restore Scientific Integrity

17,000 Physicians and Medical Scientists Declare that the State of Medical Emergency must be lifted, Scientific integrity restored, and crimes against humanity addressed.

We, the physicians and medical scientists of the world, united through our loyalty to the Hippocratic Oath, recognize that the disastrous COVID-19 public health policies imposed on doctors and our patients are the culmination of a corrupt medical alliance of pharmaceutical, insurance, and healthcare institutions, along with the financial trusts which control them. They have infiltrated our medical system at every level, and are protected and supported by a parallel alliance of big tech, media, academics and government agencies who profited from this orchestrated catastrophe.

This corrupt alliance has compromised the integrity of our most prestigious medical societies to which we belong, generating an illusion of scientific consensus by substituting truth with propaganda. This alliance continues to advance unscientific claims by censoring data, and intimidating and firing doctors and scientists for simply publishing actual clinical results or treating their patients with proven, life-saving medicine. These catastrophic decisions came at the expense of the innocent, who are forced to suffer health damage and death caused by intentionally withholding critical and time-sensitive treatments, or as a result of coerced genetic therapy injections, which are neither safe nor effective.

The medical community has denied patients the fundamental human right to provide true informed consent for the experimental COVID-19 injections. Our patients are also blocked from obtaining the information necessary to understand risks and benefits of vaccines, and their alternatives, due to widespread censorship and propaganda spread by governments, public health officials and media. Patients continue to be subjected to forced lock-downs which harm their health, careers and children’s education, and damage social and family bonds critical to civil society. This is not a coincidence. In the book entitled “COVID-19: The Great Reset”, leadership of this alliance has clearly stated their intention is to leverage COVID-19 as an “opportunity” to reset our entire global society, culture, political structures, and economy.

Our 17,000 Global COVID Summit physicians and medical scientists represent a much larger, enlightened global medical community who refuse to be compromised, and are united and willing to risk the wrath of the corrupt medical alliance to defend the health of their patients.

The mission of the Global COVID Summit is to end this orchestrated crisis, which has been illegitimately imposed on the world, and to formally declare that the actions of this corrupt alliance constitute nothing less than crimes against humanity.

We must restore the people’s trust in medicine, which begins with free and open dialogue between physicians and medical scientists. We must restore medical rights and patient autonomy. This includes the foundational principle of the sacred doctor-patient relationship. The social need for this is decades overdue, and therefore, we the physicians of the world are compelled to take action.

After two years of scientific research, millions of patients treated, hundreds of clinical trials performed and scientific data shared, we have demonstrated and documented our success in understanding and combating COVID-19. In considering the risks versus benefits of major policy decisions, our Global COVID Summit of 17,000 physicians and medical scientists from all over the world have reached consensus on the following foundational principles:

  1. We declare and the data confirm that the COVID-19 experimental genetic therapy injections must end.
  2. We declare doctors should not be blocked from providing life-saving medical treatment.
  3. We declare the state of national emergency, which facilitates corruption and extends the pandemic, should be immediately terminated.
  4. We declare medical privacy should never again be violated, and all travel and social restrictions must cease.
  5. We declare masks are not and have never been effective protection against an airborne respiratory virus in the community setting.
  6. We declare funding and research must be established for vaccination damage, death and suffering.
  7. We declare no opportunity should be denied, including education, career, military service or medical treatment, over unwillingness to take an injection.
  8. We declare that first amendment violations and medical censorship by government, technology and media companies should cease, and the Bill of Rights be upheld.
  9. We declare that Pfizer, Moderna, BioNTech, Janssen, Astra Zeneca, and their enablers, withheld and willfully omitted safety and effectiveness information from patients and physicians, and should be immediately indicted for fraud.
  10. We declare government and medical agencies must be held accountable.

Ostatnie dwa środki zaradcze przeciwko złu. Słowa Łucji.

Ostatnie dwa środki zaradcze prze­ciwko złu

https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=7951&Itemid=46

Słowa Łucji wypowiedziane do ojca Fuentesa:

„Ona powiedziała do moich kuzynów i do mnie, że Bóg postanowił dać światu ostatnie dwa środki zaradcze prze­ciwko złu, to znaczy święty Różaniec i nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi. Są to ostatnie dwa możliwe środki zaradcze, co oznacza, że nie będzie innych (…).

Kiedy Bóg zmuszony jest ukarać świat, przed uczynieniem tego stara się poprawić go wszystkimi możliwymi środka­mi. Teraz, kiedy widzi, że świat nie zważa na Jego apele,z pewną obawą” ofiaruje nam ostatnią możliwość ocale­nia przez interwencję Swojej Najświętszej Matki. Czyni to z „pewną obawą” ponieważ, jeżeli te ostatnie środki nie poskutkują, nie będziemy już mogli mieć nadziei na żaden rodzaj przebaczenia Nieba, ponieważ będziemy splamieni tym, co Ewangelia nazywa grzechem przeciwko Duchowi Świętemu (…).

Widzisz Ojcze, na końcu czasów, w któ­rych obecnie żyjemy, Najświętsza Panna chciała nadać nową skuteczność modlitwie Różańcem świętym. Ona tak bardzo wzmocniła jego skuteczność, że nie ma takiego problemu, choćby był bardzo trudny, natury materialnej, a przede wszystkim duchowej, w życiu prywatnym każ­dego z nas, w życiu naszych rodzin czy też w życiu lu­dów i narodów, który nie mógłby wstać rozwiązany przez modlitwę Różańcem świętym

(…).

A wreszcie nabożeń­stwo do Niepokalanego Serca Maryi, naszej Najświętszej Matki, polega na uznawaniu Jej za stolicę łaskawości, do­broci i przebaczenia oraz za bezpieczną bramę, przez którą wejdziemy do Raju.”

Bestia – „strażnik pokoju i bezpieczeństwa” przed siedzibą ONZ

YouTube Screenshot: NYC Unfiltered/Walking Tour

Nov 9, 2021

Daniel, 7, 2-4:

A cztery bestye wielkie występowały z morza, różne od siebie. Pierwsza jako lwica, a miała skrzydła orle;

patrzyłem, aż wyrwane są skrzydła jéj, i zdjęta jest z ziemie, a na nogi stanęła jako człowiek, i dano jéj serce człowiecze.

==================================

Biblia, tłumacz. ks.Jakuba Wujka
Księga: Apokalipsa św. Jana 13:7

I widziałem bestyją wychodzącą z morza, mającą siedm głów i rogów dziesięć, a na rogach jej dziesięć koron, a na głowach jej imiona bluźnierstwa.

A bestia, którąm widział, podobna była rysiowi, a nogi jej jako niedźwiedzie, a gęba jej jako gęba lwowa. I dał jej smok moc swoję i władzą wielką.

A widziałem jednę z głów jej, jakoby na śmierć zabitą, a rana śmierci jej uleczona jest. Dziwowała się wszytka ziemia za bestią. I kłaniali się smokowi, który dał władzą bestyjej, i kłaniali się bestyjej, mówiąc: Któż podobny bestyjej? A kto z nią walczyć będzie mógł? I dane są jej usta, mówiące wielkie rzeczy i bluźnierstwa, i dano jej moc czynić czterdzieści i dwa miesiąca. I otworzyła usta swoje na bluźnierstwa przeciwko Bogu, aby bluźniła imię jego i przybytek jego, i te, którzy mieszkają na niebie. I dano jej walkę czynić z Świętymi i zwyciężać je. I dano jej władzą nad wszelkim pokoleniem i ludem, i językiem, i narodem. I kłaniali się jej wszyscy, którzy mieszkają na ziemi, których imiona nie są napisane w księgach żywota Baranka, który zabity jest, od założenia świata.

Jeśli kto ma ucho, niech słucha.

====================================

The United Nations has placed a giant statue in New York that seems to resemble an end-times „beast” from the New Testament’s book of Revelation. 

Image
Image
Display of alebrijes celebrates Day of Dead, Oaxaca culture in New York

[podobno ostatnio gdzieś przeniesiono,na mniej widoczne miejsce.]

============================

mail:

Chcą, byśmy się już oswajali z realnością od dawna planowanych, przygotowywanych sytuacji. Posąg Bestii jest ich symbolem. Przecież oni również czytają Księgę Daniela czy Apokalipsę Świętego Jana. Uważają, że ich Czas się zbliżył. W swojej pysze nie biorą jednak pod uwagę realności Zakończenia tych Ksiąg. My trzymajmy się jędrnego powiedzenia – to jest „na odlew”.

Dusiciele wielcy i mali

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto) 15 maja 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5179

Na kilka dni przed 9 maja świat wstrzymał oddech, a w każdym razie – takie można było odnieść wrażenie na podstawie wiadomości płynących z niezależnych mediów głównego nurtu, powtarzających albo informacje przygotowywane przez ukraiński Sztab Generalny, albo przez wywiad amerykański lub brytyjski, no i oczywiście – wykoncypowane na własną rękę przez dziennikarzy tubylczych – co też w rocznicę zwycięstwa nad Niemcami wykoncypuje zbrodniarz wojenny, zimny ruski „nazista” Putin, który będzie przyjmował w Moskwie defiladę „bandytów”.

Telewizja rządowa i zaprzyjaźnione z nią media, darzone niesłabnącą życzliwością przez rząd „dobrej zmiany” i spółki Skarbu Państwa, rywalizują z telewizjami nierządnymi, kto wymyśli lepsze obelgi i bardziej zjadliwe przymiotniki na określenie Rosji i Rosjan. Przypomina to publicystykę z czasów stalinowskich, kiedy to Wanda Odolska, czy Stefan Martyka pryncypialnie rozprawiali się z „amerykańskimi podżegaczami wojennymi” i „mordercami koreańskich dzieci”. Teraz okazuje się, że „zbrodniarz wojenny” tak samo uwziął się na dzieci, których – jak podaje strona ukraińska – zginęło już około 200. To oczywiście tragedia, chociaż w porównaniu ze 126 tysiącami cywilów, jacy – podług źródeł amerykańskich – zginęli w następstwie „operacji pokojowej” w Iraku, nie jest to dużo.

Ale przecież nie liczby mają tu znaczenie, tylko sprawa. Iraccy cywile zginęli w słusznej sprawie, oddali życie dla demokracji, podczas gdy cywile ukraińscy, a zwłaszcza dzieci, z ręki „nazisty” i „zbrodniarza wojennego”, giną w sprawie głęboko niesłusznej. Wokół tego pojawiają się zresztą nieporozumienia, jak choćby z papieżem Franciszkiem, który w wywiadzie dla „Corriere della Sera” wyraził przypuszczenie, że przyczyną wojny, jaka Rosja na Ukrainie prowadzi z Sojuszem Północnoatlantyckim, mogło być „szczekanie NATO pod rosyjskimi drzwiami”. Strasznie zasmuciło to pana red. Tomasza Terlikowskiego – bo przecież kto jak kto – ale papież powinien stosować się do przykazań nowych Naszego Złociutkiego Pana z Waszyngtonu. Miejmy nadzieję, że pod wpływem tych krytycznych głosów papież Franciszek się opamięta i odtąd będzie mówił tak, jak „wszyscy”.

A skoro już o „szczekaniu” mowa, to warto odnotować informację ze schroniska dla zwierząt we Wrocławiu, gdzie schroniło się kilkanaście psów z Ukrainy, w dodatku – wszystkie ślepe. Jak wiadomo bowiem z komunikatów ukraińskiego Sztabu Generalnego, rosyjscy „ nazistowscy bandyci” – oczywiście w przerwach między gwałceniem kobiet – zajadają się psiną.

Najwyraźniej jakimiś sekretnymi kanałami ta wiadomość trafiła do psów, które postanowiły uzyskać status uchodźców i przedostały się aż do Wrocławia.

Tymczasem „wszyscy” posłusznie wstrzymywali oddech w oczekiwaniu, że zbrodniarz wojenny 9 maja zrobi coś okropnego, na przykład – zarządzi koniec świata, żeby w ten sposób przykryć klęskę armii rosyjskiej na Ukrainie. Tymczasem 9 maja odbyła się w Moskwie defilada, podczas której Putin wygłosił przemówienie do tego stopnia przesiąknięte fałszem i krętactwami, że miłująca prawdę rządowa telewizja w Warszawie nie chciała ich powtarzać nawet przez papierek, więc tak naprawdę nie bardzo wiemy, co powiedział.

Na razie jednak koniec świata ani nie nastąpił, ani nawet chyba się nie zaczął, więc świat odetchnął z ulgą i znowu rozpoczęły się pielgrzymki do Kijowa. Po spektakularnej pielgrzymce z udziałem amerykańskiego sekretarza obrony, który – jakby się umówił z papieżem Franciszkiem – powiedział, że celem tej wojny jest obezwładnienie Rosji, do Kijowa przygalopował też kanadyjski premier Trudeau, który odniósł chwalebne zwycięstwo nad „Konwojem Wolności”, próbującym wierzgać przeciwko nieubłaganemu ościeniowi. Tylko patrzeć, jak do Canossy pofatyguje się też niemiecki prezydent, bo prezydent Zełeński chyba mu wybaczył, chociaż nie wiadomo jak będzie, bo szefowa niemieckiej dyplomacji niedawno powiedziała, że droga Ukrainy do Unii Europejskiej może być długa.

Kiedy rosyjscy „naziści” demonstrowali w Moskwie przeciwko „nazistom” ukraińskim, ambasador rosyjski w Warszawie chciał złożyć kwiatki pod pomnikiem żołnierzy sowieckich. Tymczasem zebrał się tam tłum osób należących do rozmaitych płci, tym razem nie na golasa, tylko poubieranych w rodzaj całunów, dla rozmaitości pochlapanych czerwoną farbą. Celem zebranych było przeszkodzenie ambasadorowi, co pan minister policji Mariusz Kamiński potraktował z pełnym zrozumieniem i dlatego nie nalegał, by policja interweniowała. Skoro okazało się, że jest bezpiecznie, to zaraz pani Iryna Ziemlana, podająca się za ukraińską „dziennikarkę i aktywistkę”, oblała ambasadora czerwoną farbą. W efekcie dyplomata się ewakuował, a drogę ewakuacji zabezpieczała mu już policja. Ta pani Iryna aktywowana była już wcześniej, podczas blokady przejścia granicznego w Koroszczynie, kiedy to ukraińscy uchodźcy i ich polscy podwykonawcy nie przepuszczali białoruskich i rosyjskich ciężarówek, a policja wszystkiemu się przyglądała.

Najwyraźniej szef policji pan Kamiński skądś wie, że nie wolno mu sprzeciwiać się ukraińskim uchodźcom, bo w przeciwnym razie Biały Dom przypomni mu, skąd wyrastają mu nogi. Warto przypomnieć, że snop światła na te zależności skierował pan Łukasz Jasina, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych, szczerze oświadczając, że Polska jest sługą narodu ukraińskiego. Ano, jeśli taki jest rozkaz, to nic na to poradzić nie można, tylko posłusznie służyć.

Wprawdzie pan minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau powiedział, że incydent z ambasadorem jest „godny ubolewania”, ale w kręgów rządowych dobiegają fałszywe pogłoski, jakoby pan premier Morawiecki, który w służbie Ukrainie i ukraińskiemu narodowi nie pozwoli się nikomu wyprzedzić, stosował wobec niego jakieś podstępne podchody, podobnie jak pod pana ministra Ziobrę. Ponieważ pan minister Ziobro uporczywie odmawia poparcia pomysłowi pana prezydenta Dudy, by w wojnie hybrydowej, jaką Niemcy prowadzą z Polską i Węgrami pod pretekstem praworządności wywiesić białą flagę. Polegałoby to na możliwości powtarzania postępowania sądowego od początku, jeśli któraś ze stron podniosłaby zarzut, że dotychczas postępowanie prowadził sędzia „nielegalny”, to znaczy rekomendowany do nominacji panu prezydentowi przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Ponieważ licznik naliczania kar dokłada do polskiego sztrafu każdego dnia milion euro i nabił już ponad 200 mln, zniecierpliwiony pan marszałek Terlecki powiedział, że w PiS narasta przekonanie, że „nielojalnych” co to wkładają kije w szprychy kół rozpędzonego parowozu dziejów, trzeba „odstrzelić”.

Ale „odstrzelenie” 19 posłów Solidarnej Polski pozbawiłoby ostatecznie rząd „dobrej zmiany” większości parlamentarnej, a w takiej sytuacji trzeba by chyba powtórzyć manewr z roku 2007, kiedy to Naczelnik Państwa złożył dymisję swego rządu. Efektem tego eksperymentu było jednak przejęcie rządów przez obóz zdrady i zaprzaństwa, któremu przewodziła Volksdeutsche Partei pod przewodnictwem Donalda Tuska, który jest wrogiem publicznym zaraz po „naziście” i „zbrodniarzu wojennym” Putinie. Najwyraźniej minister Ziobro też o tym wie i nie kuca przed groźbą „odstrzału”, podkreślając, że to on miał rację kiedy ostrzegał, że zgoda na „mechanizm warunkowości”, której udzielił premier Morawiecki doprowadzi do szantażowania Polski pod byle pretekstem – a jednocześnie popierając kandydaturę Adama Glapińskiego na kolejną kadencję prezesa NBP – co ma spore znaczenie w sytuacji, gdy opozycja zjadłaby go bez musztardy, niczym Putin ukraińskie dzieci.

Tak sprawdzają się w naszym nieszczęśliwym kraju słowa Klucznika Gerwazego z „Pana Tadeusza”: Gdy wielki wielkiego dusi, my duśmy mniejszych – każdy swego”.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Niedzielski: Po pierwsze nie szkodzić… aborterom!

https://www.zycierodzina.pl/pomoc/2022.0514m.html

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Ministerstwa sprawdzają Fundację Życie i Rodzina, a aborcjonistom pozwalają działać bez przeszkód! Po tym, jak resorty Marleny Maląg i Adama Niedzielskiego wezwały nas do wyjaśnień, dlaczego nie informujemy Ukrainek, które dzieci można w Polsce legalnie zabić, wystosowaliśmy zapytania o informację publiczną, czy ze strony ministerstw są podejmowane jakiekolwiek działania, by skontrolować aborcjonistów. Jawnie i bez przeszkód krążą oni po granicy i namawiają imigrantki do aborcji.

Otrzymaliśmy właśnie szokujące odpowiedzi z obu wspomnianych instytucji.

Po pierwsze nie szkodzić… aborterom!

Nie sprawdzamy organizacji feministycznych, bo kontrolujemy wyłącznie podmioty lecznicze – tak można streścić odpowiedź, jakiej udzielił resort Adama Niedzielskiego. Ten sam, który nęka Fundację Życie i Rodzina za ratowanie życia ukraińskich dzieci. Fundacja także nie jest podmiotem leczniczym, ale najwyraźniej Ministra Zdrowia tak uwierają działania przeciw aborcji, że postanowił zastosować podwójne standardy. Aborterzy mogą zatem spać spokojnie, dopóki nie zarejestrują swojej działalności jako szpital. Minister Niedzielski nie będzie sprawdzał, czy w sprawie aborcji działają zgodnie z prawem. Będzie tylko sprawdzał, czy organizacje pro-life promują aborcję…

Minister Zdrowia na zapytanie, które szpitale będą zabijać ukraińskie dzieci, odpowiedział, że WSZYSTKIE z kontraktami z NFZ mają OBOWIĄZEK to robić! Na dodatek odmówił informacji, jakie dokumenty wymagane są, aby zabić ukraińskie dziecko. Odsyła nas do Ministra Sprawiedliwości, choć to podległe NFZ placówki mają wymagać określonych dokumentów i na ich podstawie zabić dziecko lub pozostawić je przy życiu. A przecież Niedzielski sam przyznał, że kontroluje podmioty lecznicze. Widocznie ta kontrola jest sprawowana tylko wtedy, gdy jej zakres nie przeszkadza działaniom aborterów…

Ile dzieci zabito? Nie wiemy, nie liczymy…

Do tego resort zdrowia otwarcie przyznał, że nie wie, ile ukraińskich dzieci do tej pory zabito. Nie wyraża z tego powodu żadnego ubolewania, po prostu stwierdza, że nie prowadzi takiego rejestru. Jak łatwo tolerować aborcję, gdy zamyka się oczy na rzeź niewinnych

Być może jest Pan zainteresowany tym, czy Ministerstwo Zdrowia prowadzi jakiekolwiek działania przeciw aborcji promowanej przez feministki? Zapytaliśmy o to. W odpowiedzi… otrzymaliśmy wykaz, kiedy aborcja jest w Polsce legalna… Sprytna ucieczka od trudnego pytania!

Zasiłki zamiast obrony przed aborterami

Niemniej zadziwiające jest pismo z Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. Na zapytania o reakcję na działalność feministek wobec Ukrainek otrzymaliśmy informację, o jakie świadczenia pieniężne mogą się ubiegać obywatele Ukrainy przebywający w Polsce. Nieważne, czy kogoś abortują, ważne, by ci nieabortowani dostali zasiłek. Problem w tym, że polityka socjalna nie jest żadną ochroną życia. W państwach Europy Zachodniej, gdzie na zasiłki dla rodzin z dziećmi wydaje się duży procent PKB (Francja, Szwecja i inne), aborcje liczy się w dziesiątkach i setkach tysięcy rocznie. Tego już resort rodziny zdaje się nie zauważać i dzieci zagrożone aborcją zostawia bez pomocy…

Jednocześnie oba ministerstwa wspominają, że mogą kontrolować różne fundacje i mają obowiązek to robić na każdy sygnał o nieprawidłowościach. Jednak na działania fundacji proaborcyjnych nie zareagowały, choć otrzymały materiały wskazujące, że namawiają one do nielegalnej aborcji!

Politycy ulegli wobec lewicy

Z pewnością zastanawia się Pan teraz, co tu się naprawdę dzieje…?

Ja też wiele razy myślę, jak to możliwe, że w życiu publicznym stosuje się tak bardzo różne standardy – jednym wolno wszystko, innym nic. Polscy politycy ulegający presji lewicy maja wyrzuty sumienia, a nasza fundacja jeszcze je potęguje – nie pozwala zapomnieć o zabijanych nienarodzonych dzieciach. Dlatego właśnie politycy maja pokusę żeby nękać nas kontrolami i próbują zatrzymać nasze działania. Środowiska feministyczne pochwaliły się ostatnio kolejnymi zabitymi dziećmi, tym razem są to dzieci kobiet z Ukrainy – chwalą się zabiciem ponad 300 bezbronnych maluszków! To prawdziwe ludobójstwo!

Szanowny Panie!

Lewica robi w Polsce swoje porządki, a politycy jej ulegają, dlatego że konserwatyści i katolicy nie czują się pełnoprawnymi obywatelami polskimi. Wielu dało sobie wmówić, że mogą mniej. A tak nie jest! Pora znów pokazać lewicy, że Polacy są za życiem, a los najmłodszych, nienarodzonych dzieci nie jest im obojętny.

„Aborcja to zabójstwo” – kompleksowe rozwiązanie

Wobec dyktatu, któremu ulegają także instytucje państwa, tym bardziej potrzeba naszej aktywności. Dlatego wyszliśmy z inicjatywą „Aborcja to Zabójstwo” (www.aborcjatozabojstwo.pl), która chroni dzieci nienarodzone przed feministkami, pozwala rozwiązać problemy przed którymi kapitulują ministerstwa oraz wymiar sprawiedliwości. Czy wie Pan, że jedna aktywistka Aborcyjnego Dream Teamu postawiona za swoją działalność przed sądem, zaraz po wyjściu z rozprawy w świetle kamer odbierała telefony i udzielała kolejnych aborcyjnych porad??? Mimo pojedynczych procesów aktywistów systemowa działalność na rzecz zabijania dzieci ma się w Polsce świetnie! Dlatego trzeba zająć się tą sprawą w sposób całościowy i po to jest ustawa „Aborcja to Zabójstwo”.

Aby inicjatywa się udała, uruchomiliśmy już Centrum Kontaktu z osobami, które będą zbierać podpisy, chcemy w najbliższych tygodniach i miesiącach dotrzeć z informacją o zbiórce do kilkudziesięciu tysięcy ludzi, co generuje znaczne koszty. Równie pilne jest wydrukowanie i przygotowanie pakietów do zbiórek oraz koszty logistyki w terenie, na które wciąż brak nam funduszy. Ze względu na rosnące koszty paliwa i wszystkich innych towarów i usług musimy opłacić znacznie wyższe rachunki niż w ubiegłych latach, tym bardziej liczę na Pana…

Zwracam się do Pana z gorącą prośbą o wsparcie inicjatywy.

Czy może Pan wpłacić 40, 70, 140 złotych, aby pomóc opłacić wymienione koszty?

40 złotych to koszt przygotowania 10 pakietów do zbiórki.

70 złotych pokrywa wysyłkę materiałów do jednego punktu zbiórkowego.

140 złotych to średni koszt przejazdu koordynatora zbiórki pomiędzy zespołami ludzi którzy zorganizują zbieranie w trakcie rozmaitych imprez i uroczystości.

A może Pańska hojność pozwoli na wpłatę innej wybranej kwoty?

Bez pomocy Przyjaciół nie będziemy w stanie prowadzić projektu. Mamy jednak świadomość, że zahamowanie aborcyjnej szarej strefy jest obecnie najbardziej palącą potrzebą w obronie życia dzieci. Aborcjoniści działają jawnie i głośno. Prokuratury i sądy umarzają postępowania lub zajmują się pojedynczymi sprawami, podczas gdy morderczy biznes działa bez zakłóceń.

Pora skończyć z tą bezsilnością.

Gorąco liczę, że wesprze Pan inicjatywę, abyśmy mogli poprowadzić ją w sposób jak najbardziej efektywny. Trzeba pilnie ratować dzieci, których matki znajdują się pod wpływem feministycznych działaczek!

Serdecznie Pana pozdrawiam!


Kaja Godek
Inicjatywa #ZATRZYMAJABORCJĘ
Inicjatywa #STOPLGBT
Fundacja Życie i Rodzina
zycierodzina.pl

PS – Już teraz bardzo Panu dziękuję za wszelką pomoc. To dzięki Dobrym Ludziom – takim jak Pan – jest możliwe skutecznie bronić życia dzieci. Wszelkie dane do wpłaty znajdują się w stopce niniejszego maila.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE

DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:

IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

Wypłukiwanie złota z powietrza.

Stanisław Michalkiewicz 14.05.2022 https://prawy.pl/119973-stanislaw-michalkiewicz-wyplukiwanie-zlota-z-powietrza-felieton/

Jak twierdzi poeta, “z wszystkiego można szmal wydostać, tak, jak za okupacji z Żyda!” Toteż w miarę rozwoju świadomości, mnożą się powody, na które powołują się amatorzy wydostania szmalu. Jest to zadanie stosunkowo łatwe, zwłaszcza gdy sprawę rozpatruje niezawisły sędzia, uprzednio zainteresowany materialnie przez stronę pragnącą wydostać szmal. Wtedy taki sędzia, z którym strona się podzieliła, albo przynajmniej mu to obiecała, kombinuje, jakby tu stworzyć jakieś pozory legalności dla wydobycia szmalu i wszystko jest “gites tenteges”.

Czasami niepotrzebne są nawet żadne sądy, bo zwyczajny, poczciwy, tradycyjny szantaż wystarczy. Oczywiście nie w każdym przypadku, co to, to nie – ale wtedy, gdy szantażysta dysponuje wpływami wśród możnych tego świata, a zwłaszcza – gdy tych możnych wytrzepuje tuzinami z banana. Wtedy taki szantażowany ulega szantażyście, bo straty, na jakie może go narazić gniew puszczonych w ruch możnych, z reguły bywają większe, niż ewentualny rabunek. Tak było np. w przypadku banków szwajcarskich, od których organizacje żydowskie zażądały pewnego dnia przekazania im zawartości tzw. “martwych kont”. Chodziło o konta, które w bankach szwajcarskich zakładali sobie przed II wojną światową liczni Żydzi, których potem wymordowali Niem… to znaczy, pardon – jacy tam znowu “Niemcy”, kiedy przecież Niemcy są wyłącznie dobrzy, natomiast źli byli tylko “naziści”, których – podobnie jak prawdziwych Cyganów – już nie ma, chyba, że w Rosji, albo na Ukrainie – bo teraz i jedni i drudzy wymyślają sobie nawzajem od “nazistów”. To słowo, podobnie jak “faszysta”, nie oznacza już jegomościa wyznającego konkretną ideologię, a tylko epitet, chętnie używany w braku merytorycznych argumentów. Spotkałem się z takim podejściem podczas dysputy w rządowej telewizji. Dyskutanci obrzucali swoich przeciwników epitetami w rodzaju “nazistów” i “faszystów”, najwyraźniej nie rozumiejąc ich znaczenia. Zaproponowałem tedy, by odwołać się do klasyka, tzn. – Benita Mussoliniego, który faszyzm wynalazł, więc na pewno wiedział, o co chodzi. Jak wiadomo, Mussolini w krótkich żołnierskich słowach wyraził istotę faszyzmu: “wszystko w państwie, nic poza państwem, nic przeciwko państwu”. Wynika z tego, że poza państwem nie ma życia. Poza “państwem” – a więc poza ramami wyznaczonymi przez biurokratyczny gang – bo niezależnie od rewolucyjnej teorii, według rewolucyjnej praktyki, to zawsze on jest “państwem”. Nietrudno wyciągnąć z tego wniosek, że “państwu”, czyli wspomnianemu gangowi, wszystko wolno – i to przekonanie stanowi istotę faszyzmu. Skoro tak, to widzimy, że faszyzm zwyciężył, bo chociaż dzisiaj wszyscy, szczerze lub nieszczerze, powołują się na “demokrację”, czy “państwo prawne”, to w głębi duszy są faszystami, ponieważ ideologia ta u większości współczesnych ludzi zeszła już do poziomu instynktów.

Wracając do szwajcarskich bankierów, to początkowo uznali oni roszczenia o wydanie organizacjom żydowskim pieniędzy zgromadzonych przez zupełnie innych Żydów na “martwych kontach” za absurdalne – ale kiedy Stany Zjednoczone zagroziły Szwajcarii sankcjami, to nie tylko ulegli szantażowi, ale nawet przekazali szantażystom sumę znacznie większą od pierwotnej, bo – jak zauważyli wymowni Francuzi – “l`appetit vient en mangeant”, co się wykłada, że apetyt rośnie w miarę jedzenia. Ten przykład skuteczności zachęcił inne osoby, a nawet całe środowiska do wydobywania szmalu i w ten sposób, obok przemysłu holokaustu, powstał przemysł molestowania. Dojrzała matrona, albo pan w sile wieku, przyciśnięty finansową potrzebą, nagle przypomina sobie, że przed wielu, wielu laty, jakiś majętny jegomość włożył rękę pod spódnicę, albo w rozporek, alarmuje niezawisły sąd i w ten sposób rozwiązuje sobie problemy socjalne. Gołodupców dlaczegoś nie pozywają, być może dlatego, że taki jeden z drugim gołodupiec, jeśli już molestuje, to – że tak powiem – na własną rękę, no a poza tym, z niego żadnego szmalu się nie wydostanie, jako że ex nihilo nihil fit.

Na wszelki wypadek, w obawie przed pojawieniem się jeszcze innej gałęzi przemysłu, po rozum do głowy poszły środowiska banksterskie. Przy okazji epidemii postawiły na instynkt samozachowawczy i to okazało się strzałem w dziesiątkę. Miliardy ludzi pozwoliły robić ze sobą co tylko promotorom epidemii przyszło do głowy, również dzięki temu, że biurokratyczne gangi też zwęszyły tutaj szmalec, na wszelki wypadek forsując “bezkarność plus”, co zapewniło możliwość wykorzystania państwowego monopolu na przemoc. Ale epidemia nie może trwać wiecznie, bo zbytnie jej przeciąganie mogłoby rykoszetem uderzyć również w banksterów. Zatem na wypadek, gdy już pretekst epidemii przestanie już tak silnie oddziaływać na instynkt samozachowawczy, banksterzy i biurokratyczne gangi nieubłaganym palcem wskazały nowego wroga postępowej ludzkości w postaci klimatu. Skierowanie uwagi, zwłaszcza młodych ludzi, na walkę ze “zmianami klimatycznymi” odwraca ich uwagę od banksterów, dzięki czemu mogą oni, w zmowie z wrażliwymi społecznie rządami, wciągać ich w coraz głębszą niewolę bez żadnego z ich strony sprzeciwu, ani nawet – żadnych podejrzeń. Ubocznym skutkiem tego zabiegu są warunki dla rozwoju nowej gałęzi przemysłu, że tak powiem – “klimatycznego”.

W ramach programu pilotażowego jakaś celebrytka skutecznie pozwała władzę za zmuszanie jej do oddychania zanieczyszczonym powietrzem. Władzom to oczywiście nic nie szkodzi, bo przecież nie płacą odszkodowań ze swojej kieszeni, tylko z kieszeni podatników, a poza tym na konto niezawisłych sądów płyną dochody z opłat. I właśnie odbył się w Polsce pierwszy “proces klimatyczny”. Pani z Podlasia pozwała naszą ukochaną Ojczyznę za szkody, jakich doświadcza z powodu złowrogiego klimatu z którym państwo walczy opieszale i nieskutecznie. Okazuje się, że pogoda utrudnia jej prowadzenie działalności gospodarczej, podobnie jak baletnicy zawadza rąbek spódnicy. Konkretnie chodzi o to, że jak spadnie ulewny deszcz, to koło jej domu woda deszczowa spływa w postaci “rwącego potoku”. “W sprawie ochrony klimatu zawiodło państwo, ale to ja ponoszę koszty. Boję się podtopień.” – powiedziała. Co prawda nie bardzo wiadomo, co konkretnie państwo powinno zrobić; czy rozpiąć parasol ochronny nad miejscowością, w której poszkodowana mieszka, czy może przenieść jej dom w miejsce, gdzie żaden “rwący potok” nie pojawi się nawet w przypadku oberwania chmury, czy wreszcie – sypnąć złotem zrabowanym uprzednio od podatników. Jak się bowiem przy tej okazji dowiedzieliśmy – “każdy obywatel ma prawo do stabilnego i przewidywalnego klimatu” tak samo, jak obywatel Związku Radzieckiego za Leonida Breżniewa miał zagwarantowane w konstytucji prawo do jazdy metrem. Tak w każdym razie uważa pani Ilona Jędrasik, kierująca programem “Infrastruktura Paliw Kopalnych w Polsce, w ramach Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi”. W Radzie programowej tej Fundacji zasiada m.in. pan Adam Bodnar, przedtem zatrudniony na operetkowej posadzie “rzecznika praw obywatelskich”, więc w wojnie z klimatem na pewno zwyciężymy.

Fatima i wielka kara

[Będę umieszczał artykuły sprzed 10 lat – z Archiwum mego – bo CZAS nadszedł .https://web.archive.org/web/20131024115722/https://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=7604&Itemid=46 MD]

Zawsze wierni nr 9/2008 (112)   http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1221

Wierz mi jednak, Ojcze, Bóg ukarze świat, i to w straszliwy sposób. Kara z nieba jest już bliska – s. Łucja do ks. Fuentesa

 Jean Vennari

W minionym roku [2007 md] wspominaliśmy rocznice trzech ważnych wydarzeń, które dokonały się w XX wieku:

  • 100. rocznicę ogłoszenia niezwykle ważnych dokumentów wymierzonych w modernizm, czyli Syllabusa błędów modernistów, ogłoszonego 4 lipca 1907 r. – oraz antymodernistycznej encykliki Pascendi, ogłoszonej 8 września tego samego roku.
  • 90. rocznicę objawień Matki Bożej w Fatimie w roku 1917.
  • 50. rocznicę słynnego wywiadu udzielonego przez s. Łucję ks. Fuentesowi.

W trakcie niniejszego wykładu zajmować się będziemy wszystkimi wspomnianymi wydarzeniami, a rozpoczniemy od wywiadu, który ks. Fuentes przeprowadził z s. Łucją w klasztorze w Coimbrze 26 grudnia 1957 r. S. Łucja powiedziała wówczas:

Ojcze, Najświętsza Dziewica jest bardzo smutna, gdyż nikt nie przywiązuje żadnego znaczenia do Jej przesłania, ani dobrzy, ani źli. Dobrzy nadal kroczą swą drogą, nie przywiązując jednak do niego znaczenia. Źli, nie widząc kary Bożej, która właśnie na nich spada, nadal prowadzą życie w grzechu, nie przejmując się nim wcale. Wierz mi jednak Ojcze, Bóg ukarze świat i to w straszliwy sposób. Kara z nieba jest już bliska.

Zatrzymajmy się na chwilę nad ową „karą z nieba”, straszną karą, o której mówi s. Łucja. Kara, o której wspomina, wydaje się wykraczać poza to, o czym mówiła Matka Boża podczas objawienia w Fatimie 13 lipca 1917 r. Tego dnia Najświętsza Maryja Panna ostrzegła trójkę dzieci – Hiacyntę, Franciszka i Łucję – że jeśli ludzie nie przestaną obrażać Boga, ukarze On świat „poprzez wojnę, głód i prześladowanie Kościoła oraz Ojca Świętego”. Narzędziem, którym Bóg miał się posłużyć przy wymierzaniu tej kary, miała być Rosja.

Matka Boża powiedziała: „Aby temu zapobiec, przyjdę prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu”. Obiecała, że jeśli ów akt zostanie dokonany, Rosja nawróci się, a światu zostanie dany okres pokoju. Niepokalana ostrzegła również, że jeśli Jej prośba nie zostanie spełniona,

Rosja rozszerzy swe błędy na cały świat, wzbudzając wojny i prześladowania Kościoła. Dobrzy będą ponosić męczeństwo, Ojciec Święty będzie musiał wiele wycierpieć, a niektóre narody zostaną unicestwione.

Widzimy więc, że na karę, o której mówiła Matka Boża 13 lipca, miały się składać:

  • wojna;
  • głód;
  • prześladowanie Ojca Świętego;
  • unicestwienie całych narodów.

A propos unicestwienia całych narodów: podczas wywiadu udzielonego ks. Fuentesowi s. Łucja stwierdziła, że Matka Boża powiedziała jej, Hiacyncie i Franciszkowi „wielokrotnie (…) że wiele narodów zniknie z powierzchni ziemi”. Znamy tylko jedną wzmiankę o tym – z lipca 1917 r., a jednak s. Łucja twierdzi, że Matka Boża mówiła o unicestwieniu wielu narodów „wielokrotnie”!

Ale nie na tym aspekcie kary pragniemy się dziś skupić. (…)

W 1957 r., zaledwie kilka lat przed II Soborem Watykańskim i kryzysem wiary, jaki po nim nastąpił, przed wydarzeniami lat 60., których konsekwencje odczuwamy do dziś, s. Łucja powiedziała:

Ojcze, diabeł zamierza wypowiedzieć decydującą bitwę Najświętszej Dziewicy, ponieważ wie, co obraża Boga najbardziej – i w krótkim czasie zdobędzie wielką liczbę dusz. Diabeł stara się ze wszystkich sił zwyciężyć dusze poświęcone Bogu, ponieważ w ten sposób wierni zostaną opuszczeni przez swych pasterzy, przez co łatwiej będzie mu ich pochwycić.

W latach 50. niewiele wskazywało na rychły kryzys wśród duchowieństwa. Mało wskazywało na to, że będziemy pozbawieni dobrego, solidnego, katolickiego przywództwa, czego rezultatem mogłyby być chaos i apostazja wielkiej liczby katolików. Wydaje się jednak, że s. Łucja w tajemniczy sposób dokładnie przewidziała rozwój wypadków: diabeł zdobył dusze poświęcone Bogu, skutkiem było opuszczenie wiernych przez ich pasterzy, co z kolei uczyniło z nich łatwy łup dla diabła.

Kara

Czy jednak Bóg mógłby ukarać ludzkość w taki sposób? Czy pozwoliłby, aby „zwodniczy wpływ” zdobył dusze Mu poświęcone? – Odpowiedź brzmi: tak. Wiemy o tym z licznych źródeł.

Po pierwsze, mamy świadectwo św. Jana Eudesa, jednego z licznych propagatorów nabożeństwa do Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz „godnego podziwu” – jak je określał – Serca Maryi. Św. Jan Eudes powiedział, że kiedy Bóg gniewa się na swój lud, zsyła mu – jako karę – złych kapłanów. Oto, co napisał w książce Kapłan, jego godność i obowiązki:

Najbardziej widoczną oznaką Bożego gniewu i zarazem najstraszliwszą karą, jaką może On wymierzyć światu, jest sytuacja, kiedy pozwala On, by jego lud wpadł w ręce ludzi, którzy są duchownymi bardziej z nazwy niż z uczynków, kapłanów okrutnych jak wilki drapieżne, ludzi, którym brak miłości i oddania powierzonej im owczarni (…). Gdy Bóg zezwala na takie rzeczy, jest to bardzo konkretna oznaka, że gniewa się On na swój lud (…). Dlatego właśnie woła On nieustannie do chrześcijan: „Powróćcie, o zbuntowane dzieci (…) a dam wam pasterzy wedle serca mojego» (Jer 3, 14–15). Tak więc nieprawości w życiu kapłanów są chłostą wymierzoną ludowi w konsekwencji jego grzechów.

Św. Jan Eudes ostrzega nas, że jako karę za grzechy ludzi Bóg ześle nam kapłanów, którzy nie są ukształtowani według Jego serca, mających ducha obcego Najświętszemu Sercu Zbawiciela i Niepokalanemu Sercu Maryi.

Innym przykładem tego, jak Bóg karze swój lud, jest zniszczenie kościołów i świętych miejsc. W pięknej broszurze poświęconej obrazowi Matki Bożej Nieustającej Pomocy redemptorysta o. Benedykt D’Orazio wyjaśnia:

Kiedy Bóg pragnie okazać swe niezadowolenie nieposłusznemu ludowi, zwykle odrzuca święte dary, jakie Mu on zanosi, a niekiedy nawet zezwala, by zabrano lub zniszczono ołtarze i święte obrazy.

O. D’Orazio pisał te słowa w kontekście odrzucenia przez prawosławnych ustanowionej przez Boga instytucji papiestwa. W rezultacie prawosławni utracili cudami słynący obraz Matki Bożej Zwycięskiej. Został on wywieziony ze Wschodu przez Wenecjan i umieszczony w bazylice Św. Marka w Wenecji.

Jak wyjaśnia o. D’Orazio, w podobny sposób:

  • Domek Loretański został cudownie przeniesiony do Loreto (w środkowych Włoszech – przyp. red. Zawsze wierni).
  • Kościół na Zachodzie wszedł w posiadanie obrazu Matki Bożej Dobrej Rady (czczony w kościele w Genazzano koło Rzymu – przyp. red. Zawsze wierni) oraz ikony Matki Bożej Nieustającej Pomocy (obecnie w kościele pw. Św. Alfonsa Liguoriego w Rzymie – przyp. red. Zawsze wierni).

Jak pisze o. D’Orazio, kara ta spadła na „ludzi, którzy byli zaślepieni i zatwardziałego serca przez stałe nadużywanie łask, jakimi Bóg obdarzał ich w obfitości”.

Na podstawie pism św. Jana Eudesa i o. Benedykta D’Orazio widzimy więc, że Bóg niekiedy karze swój lud, pozwalając nawet, by przedmioty i miejsca kultu uległy zniszczeniu. Bóg zezwala niekiedy, „by zabrano lub zniszczono ołtarze i święte obrazy” i karze swój lud, posyłając im złych pasterzy – kapłanów nie według Jego serca, ale mających w sobie ducha tego świata, czyli ducha Antychrysta.

Nie sądzę, by wykazanie, że znamiona tego rodzaju kary Bożej można odnaleźć w Kościele po Vaticanum II, wymagało wielu przykładów. Praktycznie w każdym kościele zniszczono ołtarz albo przynajmniej zastąpiono go protestanckim w stylu stołem. Praktycznie każdy kościół doświadczył, w takiej czy innej formie, tego, co możemy nazwać dewastacją jego wnętrza – w każdym widzimy dziś współczesne brzydkie sprzęty liturgiczne i obrazy, które nie ilustrują już prawd wiary.

Częstokroć kościoły zostały dosłownie ogołocone. Tak było w przypadku kościoła pw. Św. Leona, mojego kościoła parafialnego w północno-wschodniej Filadelfii, gdzie dorastałem. Miał on niegdyś przepiękne wnętrze, strzelisty wysoki ołtarz z wieloma małymi elementami, jak np. złożone dłonie skierowane ku niebu, dwa ołtarze boczne, piękne rzeźby, imponujące balaski, mozaikową posadzkę, piękny ośmiokątny pulpit z rzeźbionymi postaciami oraz głowami cherubinów.

Gdzieś w środku lat 60. mianowano proboszczem niejakiego ks. Quinna. (…) Pozostał tam przez około pięć lat – i całkowicie „odnowił”, czyli zdewastował wnętrze kościoła tak, że obecnie przypomina on surową, protestancką salę konferencyjną. Wspaniały pulpit zniknął, znikły wszystkie posągi za wyjątkiem dwóch, usunięto wysoki ołtarz i zastąpiono go stołem wyglądającym jak drewniana deska do prasowania.

Ten rodzaj kataklizmu dotykał jedną parafię po drugiej, a miało to miejsce niespełna 10 lat po tym, jak s. Łucja zapowiedziała: „Bóg ukarze świat, i to w straszliwy sposób. Kara z nieba jest już bliska”.

Jesteśmy też świadkami upadku dusz poświęconych Bogu. Nie mówię tu o tych, którzy po soborze porzucili kapłaństwo i powrócili do życia świeckiego w liczbie dotychczas niespotykanej. Mam na myśli tych, którzy pozostali i przyjęli nową, zmodernizowaną wersję „katolicyzmu”, rodzaj „niekatolickiego katolicyzmu”, „katolicyzmu liberalnego”, potępianego przez wszystkich papieży przed 1958 r. Duchowni ci przyjęli sami, a następnie narzucili wiernym bardzo liberalną koncepcję katolicyzmu, odnośnie do której Pius IX ostrzegał, że może „nas ona zniszczyć”, może doprowadzić „religię do ruiny” i „pozbawić nas możliwości wysługiwania sobie łask u Boga”.

Ten ogólnoświatowy proces niszczenia wiary, wywołany liberalnym katolicyzmem, rozpoczął się zaledwie kilka lat po tym, jak s. Łucja powiedziała: „Kara z nieba jest już bliska”. Jesteśmy świadkami wielkiej kary – dokonuje się ona na naszych oczach. Trwa już 40 lat i z czysto ludzkiego punktu widzenia nic nie wskazuje na jej rychły koniec.

„Działanie błędu”

Jednak to nie wszystko. Nie tylko nasze „ołtarze i święte obrazy zabrano lub zniszczono”. To, co utraciliśmy, jest daleko cenniejsze, ważniejsze i ma bardziej fundamentalne znaczenie. Chcę powiedzieć wam o tym, co uważam za samą naturę kary, jakiej jesteśmy obecnie świadkami. Z niej wynikają wszystkie materialne kary, przed którymi ostrzegała Matka Boża w Fatimie.

Tym, co utraciliśmy, co utraciła olbrzymia większość katolickiego duchowieństwa, jest przekonanie o niezmienności obiektywnej prawdy. Świadomość prawdziwej wartości świętych obrazów i szacunek wobec ołtarzy są bowiem wynikiem uznania niezmienności prawdy – niezmienności wiary katolickiej. Jestem przekonany, że właśnie owa utrata wiary w niezmienność obiektywnej prawdy jest „zwodniczym wpływem” naszych czasów i że ten zwodniczy wpływ jest karą zesłaną na świat przez Boga.

W jaki sposób Pismo św. ostrzega nas przed nadejściem Antychrysta, a w domyśle przed nadejściem ducha anty-Chrystusowego, pojawiającego się w każdym czasie? „Dlatego, że z miłością prawdy nie przyjęli, aby byli zbawieni. Dlatego podda ich Bóg działaniu błędu, aby uwierzyli kłamstwu” (2 Tes 2, 10). Jestem więc przekonany, że zwodniczym wpływem naszych czasów, „działaniem błędu”, jest utrata wiary w niezmienność obiektywnej prawdy.

W jaki sposób się to przejawia? W takich na przykład twierdzeniach:

  • Kościół zawsze nauczał, że jest jedynym prawdziwym Kościołem, poza którym nie ma zbawienia, obecnie jednak wierzymy, że można osiągnąć zbawienie w każdej religii.
  • Kościół zawsze nauczał, że Pismo św. nie zawiera błędów, obecnie jednak wierzymy, że Biblia zawiera błędy historyczne, naukowe i rzeczowe, pomimo że nadal traktujemy ją jako świętą księgę.
  • Papieże zawsze nauczali, że filozofia św. Tomasza z Akwinu jest wieczystą filozofią Kościoła i że jego metafizyka nie zawiera błędów oraz że metodę, doktrynę i zasady św. Tomasza należy traktować z pietyzmem i dawać im prymat przed innymi systemami, obecnie jednak uważamy, że tomizm jest „ograniczony i skostniały”, że musimy porzucić św. Tomasza na rzecz współczesnych systemów filozoficznych, aby uczynić katolicyzm bardziej „odpowiednim” dla współczesnego człowieka.
  • Kościół zawsze nauczał, że Msza św. jest nade wszystko ofiarą – bezkrwawym odnowieniem Kalwarii, z kapłanem działającym w osobie Chrystusa. Obecnie jednak uważamy, że Msza jest jedynie wspomnieniem Ostatniej Wieczerzy, świętym posiłkiem celebrowanym na pamiątkę Chrystusa; potrzebujemy więc Mszy opartej na protestanckim wzorcu kultu.

Temu wymogowi odpowiada nowa Msza, jak to wykazali w sposób przekonujący kardynałowie Ottaviani i Bacci w 1969 r. Abp Bugnini, architekt nowej Mszy, otwarcie wyjawiał zasady, na których budował swoją nową liturgię. Jak powiedział:

Musimy usunąć z naszych katolickich modlitw oraz z katolickiej liturgii wszystko, co mogłoby stanowić cień nawet przeszkody dla naszych braci odłączonych, czyli protestantów.

Tak więc, z uwagi na nową, ekumeniczną koncepcję liturgii, zmodyfikowano Mszę ze względu na tych, którzy nie wierzą w ofiarnicze kapłaństwo, którzy nie wierzą, że Chrystus jest obecny w Najświętszym Sakramencie.

Aggiornamento! Oto nowy imperatyw od czasu soboru: zmiany, zmiany, zmiany…

Owa niezdolność do uznania niezmienności obiektywnej prawdy znajduje wyraz w herezji modernizmu – przekonaniu, że jakaś część katolickich dogmatów może z czasem ulec zmianie, że religia musi zmieniać się z czasem, że to, czego Kościół nauczał 100 lat, temu musi zostać zapomniane, inaczej przedstawione czy też zaktualizowane.

Sloganem ostatniego soboru było aggiornamento – ‘uwspółcześnienie’.

Papieskie ostrzeżenia

Stwierdziwszy, że dzisiejsze duchowieństwo utraciło właściwe rozumienie prawdy, chciałbym wyjaśnić, że nie jest to mój własny wymysł. Przez minionych 100 lat wielcy papieże – zwłaszcza św. Pius X, Pius XI i Pius XII – przyznawali, że owa niechęć do uznania niezmienności obiektywnej prawdy stawała się stopniowo coraz poważniejszym problemem. Niepokojące symptomy występowały u znacznej części duchowieństwa i katolickich „intelektualistów”.

Co napisał o modernistach św. Pius X, kiedy potępiał modernizm we wspaniałej encyklice Pascendi? Napisał, że „wypaczają oni wieczną koncepcję prawdy”. W Syllabusie błędów modernistów, w którym potępił 65 ich głównych tez, święty papież napiętnował m.in. twierdzenie: „*Prawda nie jest bardziej niezmienna, niż sam człowiek, ponieważ ewoluuje ona razem z nim, w nim i przez niego”. Dlaczego św. Pius X musiał to potępić? Ponieważ w konsekwencji przyjęcia tego twierdzenia modernistyczni kapłani, biskupi i teologowie zaczęli negować fakt, że prawda jest niezmienna. Św. Pius X musiał więc ogłosić Syllabusa oraz napisać encyklikę o tym najbardziej fundamentalnym błędzie. Jednak nawet to nie wystarczyło. Trzy lata później św. Pius X zaprowadził obowiązek składania przysięgi antymodernistycznej, ponieważ był świadom, że moderniści nie porzucili swych błędów – stworzyli tajne przymierze i nadal wypaczali katolicką doktrynę.

Jednak niebezpieczeństwa nie udało się całkowicie zażegnać. Kwestionowanie niezmienności prawdy nie zakończyło się wraz ze śmiercią Piusa X. Nadal było wielu kapłanów, biskupów, zakonników i teologów, zarażonych tym „działaniem błędu”. Już 14 lat po wprowadzeniu przez św. Piusa X przysięgi antymodernistycznej jego następca Pius XI kazał Świętemu Oficjum potępić 12 fałszywych tez filozoficznych, zyskujących wpływ wśród kapłanów i teologów. Miało to miejsce 1 grudnia 1924 r.

Jedną z tych tez była nowa definicja prawdy, która – mówiąc w skrócie – negowała to, że prawda jest zgodnością intelektu z zewnętrzną rzeczywistością. Wedle tej nowej koncepcji prawda jest po prostu zgodnością naszego intelektu z życiem i jego stale zmieniającymi się okolicznościami, tak, że wszystko podlega ciągłym zmianom i postępowi. Prawda nieustannie „staje się”. Jak widać, papież nadal musiał korygować fałszywą, rozpowszechnioną wśród wielu kapłanów i teologów koncepcję, wedle której nie istnieje niezmienna, obiektywna prawda.

W latach 30. i 40. problem ten wciąż istniał i sytuacja stawała się coraz gorsza. Skutkiem katastrofy II wojny światowej było osłabienie czujności nawet dobrych biskupów wobec wzrostu wpływów modernistycznych. W tym czasie błąd, wedle którego prawda znajduje się w stanie nieustannej zmiany, zaczęto w coraz większym stopniu odnosić do religii. Jezuita ks. Henryk Boulliard, propagujący coś, co nazywał „nową teologią”, stwierdził nawet: „Teologia, która nie jest aktualna (tj. nie podlega nieustannej zmianie), będzie teologią fałszywą”.

W obliczu propagowania tej fałszywej koncepcji prawdy głos zabrał również Pius XII. W 1946 r. pisał: „Wiele się mówi (jednak bez niezbędnej jasności) o «nowej teologii», która musi się znajdować w stanie stałego przeobrażenia, tak jak wszystkie inne rzeczy tego świata, znajdujące się w ciągłym procesie zmiany i ruchu, nie osiągając nigdy swego kresu. Gdybyśmy mieli przyjąć taką opinię, co stałoby się z niezmiennymi dogmatami wiary katolickiej, co stałoby się z jednością i trwałością tej wiary?”.

Jest to oczywiście pytanie retoryczne: dla Piusa XII odpowiedź jest oczywista – jedność i trwałość wiary, niezmienność dogmatów zostałyby w systemie „nowej teologii” zniszczone (…)

Dlatego właśnie o. Garrigou-Lagrange OP, jeden z najwybitniejszych tomistów XX wieku, zwalczał „nową teologię”. W artykule z 1946 r., zatytułowanym: Dokąd prowadzi nas nowa teologia?, słusznie ostrzegał, że jej konsekwencją jest modernizm.

Głównymi propagatorami „nowej teologii” byli: o. Dominik Chenu, ks. Karol Rahner, o. Iwo Congar i ks. Henryk de Lubac. Wszyscy głosili koncepcje, które za pontyfikatu Piusa XII potępiło Św. Oficjum albo uznało je za podejrzane.

W wielkim skrócie: na krótko przed i w trakcie Vaticanum II – będącego soborem jedynie pastoralnym (…) – ci sami ludzie zostali zaproszeni przez Jana XXIII jako eksperci teologiczni, jako doradcy liberalnych biskupów (…). Ludzie ci nigdy nie wycofali się ze swoich heterodoksyjnych poglądów ani ich nie odwołali, i to właśnie oni sporządzili szkice dokumentów soborowych! Na soborze tryumf odniosła więc właśnie lansowana przez nich teologia – liberalna i modernistyczna.

O. Henrici, zwolennik „nowej teologii”, przechwalał się, że jej lyońska mutacja (Lyon był ojczyzną teologii de Lubaca) „stała się oficjalną teologią II Soboru Watykańskiego”.

Marceli Prelot, liberalny senator z regionu Dobbs we Francji, pisał: „Przez półtora wieku walczyliśmy, by nasze opinie zwyciężyły w Kościele – i nie odnieśliśmy sukcesu. W końcu nadszedł II Sobór Watykański i odnieśliśmy tryumf. Od tego czasu tezy i zasady liberalnego katolicyzmu zostały definitywnie i oficjalnie zaakceptowane przez Stolicę Apostolską”.

Pamiętajmy, przed czym ostrzegał Pius IX. Ten liberalny katolicyzm – jak mówił – zniszczyłby nas, doprowadziłby do ruiny religię, uniemożliwiłby nam wysługiwanie łask Bożych. Taka jest właśnie prawdziwa natura tego, do czego doprowadził II Sobór Watykański.

Wszystko to bierze się z owego błędu (…) polegającego na odmowie uznania niezmienności obiektywnej prawdy. Uważam, że jest to główna duchowa kara, jaką Bóg na nas zsyła i że właśnie to wypaczanie prawdy niszczy prawdziwą wiarę i ściągnie na nas kary materialne, przed którymi ostrzegała nas Matka Boża w Fatimie.

Nowa interpretacja

Podam krótki przykład tej fałszywej koncepcji prawdy, przytaczając pewne stwierdzenia poczynione niedawno przez kogoś, kto, wedle określenia s. Łucji, „zajmuje w Kościele odpowiedzialne stanowisko”.

12 maja 2007 r., podczas konferencji zorganizowanej w Moskwie z okazji 90. rocznicy objawień Matki Bożej w Fatimie, abp Tadeusz Kondrusiewicz, ówczesny katolicki metropolita Moskwy, publicznie stwierdził, że nawrócenie Rosji zapowiedziane przez Matkę Bożą nie oznacza nawrócenia rosyjskich prawosławnych na katolicyzm. Jak powiedział:

Twierdzenie, że to, co Najświętsza Dziewica mówiła o nawróceniu Rosji, odnosi się do jej nawrócenia na katolicyzm, jest absolutnie fałszywe. (…) Rosja jest krajem nade wszystko prawosławnym i to przede wszystkim Rosyjska Cerkiew Prawosławna jest odpowiedzialna za nawracanie ludzi na chrześcijaństwo.

Również 13 dni później – 25 maja 2007 r. – hierarcha powiedział:

Matka Boża Fatimska mówiła o nawróceniu Rosji do Boga, ale nie powiedziała, że musi być ona wyłącznie katolicka. Jako Kościół katolicki pomagamy naszym prawosławnym braciom i pracujemy wspólnie nad kontynuacją i rozwojem dialogu pomiędzy nami.

To samo powtórzył kard. Poupard w czerwcu ubiegłego roku. W ekumenicznej euforii wyrwało mu się nawet stwierdzenie (będące historycznym błędem), jakoby „Watykan nigdy nie chciał uczynić z Rosji narodu katolickiego”.

Jest to sprzeczne nie tylko z orędziem fatimskim, zapowiadającym nawrócenie Rosji, ale również z samą wiarą katolicką.

Sobór Florencki i Pius X

Jest oczywistym faktem, że członkowie wspólnoty wyznaniowej, którą nazywamy Rosyjską Cerkwią Prawosławną, są schizmatykami. Określenie to nie powinno być traktowane jako obelżywe; oddaje ono jedynie sytuację, w jakiej znajdują się członkowie tej grupy religijnej. W XI wieku odłączyła się ona od Kościoła katolickiego, a schizma ta nie została dotąd uleczona.

Sobór Florencki nauczał w sposób nieomylny, że schizmatycy pozostają poza Kościołem i nie mogą być zbawieni, jeśli się nie nawrócą do jedynego prawdziwego Kościoła Chrystusowego. Prawdę tę powtórzył najwybitniejszy papież XX wieku – św. Pius X. Pisał on jednoznacznie o konieczności powrotu schizmatyckich wyznawców prawosławia do Kościoła katolickiego. W mało znanej encyklice z 1910 r. Ex quo stwierdził, że wszelkie wysiłki podejmowane na rzecz zjednoczenia z prawosławnymi

będą daremne, jeśli najpierw i nade wszystko nie będą oni [prawosławni] wyznawać prawdziwej i całej katolickiej wiary, która została uświęcona i przekazana przez Pismo św., Tradycję Ojców, zgodę Kościoła, sobory powszechne i dekrety papieskie.

Na zakończenie Pius X wyraził pragnienie, by Bóg „przyśpieszył dzień, w którym narody Wschodu powrócą do katolickiej jedności i zjednoczone ze Stolicą Apostolską, po odrzuceniu swych błędów, dotrą do portu wiecznego zbawienia”.

Święty papież powtarza więc, że prawosławni:

  • wyznają heretyckie doktryny, które muszą porzucić;
  • z powodu schizmy nie pozostają w jedności z Kościołem Chrystusowym;
  • nie dotrą do portu zbawienia, o ile nie porzucą swych błędów i nie przyłączą się do jedynego prawdziwego Kościoła Chrystusowego przez podporządkowanie się prawowitej władzy apostolskiej Następców św. Piotra.

Wbrew ekumenicznej ideologii, wyznawanej obecnie przez większość przywódców Kościoła i obecnej w nauczaniu abpa Kondrusiewicza oraz kard. Pouparda, nawrócenie może mieć tylko jedno znaczenie: powrót schizmatyków, heretyków i dysydentów do prawdziwego Kościoła ustanowionego przez Jezusa Chrystusa – Kościoła katolickiego.

Termin ten został obecnie zawłaszczony przez modernistów i jest przez nich używany w nowym, niekatolickim sensie. Pogodzenie się z jego nowym znaczeniem oznaczałoby de facto kapitulację wobec modernizmu.

Należy stawiać opór modernizmowi

Jak wspomnieliśmy, modernizm polega zasadniczo na wierze w możliwość pewnych modyfikacji w obrębie odwiecznej nauki dogmatycznej Kościoła. Zgodnie z tym poglądem katolicka prawda dnia wczorajszego musi ulec transformacji i zostać zastąpiona (albo inaczej przedstawiona), aby utorować drogę dla nowych katolickich „prawd” jutra. Zasady religijne muszą się więc zmieniać ze względu na zmiany w otaczającym nas świecie. Sto lat temu św. Pius X potępił tę herezję w Syllabusie błędów modernistów (4 lipca 1907), w encyklice Pascendi (8 września 1907) oraz poprzez zaprowadzenie obowiązku składania przysięgi antymodernistycznej (1 września 1910).

Wypowiadając słowa przysięgi antymodernistycznej, składa się wobec Boga m.in. taką uroczystą obietnicę: „Szczerze przyjmuję naukę wiary, którą Apostołowie przekazali nam przez Ojców prawowiernych w tym samym sensie i w tym samym zawsze rozumieniu; przeto jako herezję całkowicie odrzucam zmyśloną teorię o ewolucji dogmatów, według której dogmaty zmieniają jedno znaczenie na drugie i do tego odmienne od rozumienia, uprzednio istniejącego w Kościele”.

Ktoś mógłby powiedzieć, że wiąże to jedynie tych, którzy składali przysięgę antymodernistyczną. W rzeczywistości jednak Pius X posłużył się w jej formułowaniu tekstem ogłoszonym przez I Sobór Watykański, nauczającym nieomylnie w konstytucji Dei Filius: „Niech zatem wzrasta (…) a wielorako rozwija się rozumienie, wiedza i mądrość tak poszczególnych ludzi, jak i wszystkich razem, tak pojedynczych osób, jak i całego Kościoła, wszystkich pokoleń i wieków, ale w swoim tylko rodzaju, tj. w tej samej nauce, w tym samym znaczeniu i w tej samej myśli”.

Wszyscy katolicy mają obowiązek wierzyć, że dogmaty się nie zmieniają, że musimy wierzyć w katolicką prawdę „w tej samej nauce, w tym samym znaczeniu i w tej samej myśli”, jaka zawsze była nauczana. Tragedia polega na tym, że znajdujemy się w wyjątkowym punkcie historii, gdy większość ludzi zajmujących odpowiedzialne stanowiska w Kościele stała się ofiarami błędu modernizmu – wiary w to, że pewne aspekty doktryny katolickiej mogą się z czasem zmieniać. (…)

Możemy teraz lepiej zrozumieć, dlaczego kard. Ciappi, teolog papieski służący pięciu kolejnym biskupom Rzymu, powiedział: „W trzeciej tajemnicy fatimskiej czytamy między innymi, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od jego szczytów”. Możemy też lepiej zrozumieć słowa s. Łucji wypowiedziane do ks. Fuentesa w 1957 r., wedle których Bóg zamierza ukarać świat, a „diabeł czyni wszystko, by zwyciężyć dusze poświęcone Bogu, ponieważ w ten sposób może pozbawić dusze wiernych ich pasterzy, przez co łatwiej będzie mógł ich pochwycić”.

Proroctwo to spełnia się na naszych oczach: doświadczamy Bożej kary w postaci tych, którzy – zajmując odpowiedzialne stanowiska w Kościele – nie uznają już niezmienności obiektywnej prawdy i na różne sposoby nauczają nowej doktryny, sprzecznej z tym, co Kościół zawsze przekazywał. Zostaliśmy opuszczeni przez naszych pasterzy, ponieważ nie możemy już od nich oczekiwać, że będą stać na straży katolickiej wiary i dyscypliny. Nie możemy oczekiwać, że będą nas nauczali integralnej wiary katolickiej, „całej i nienaruszonej”, jak to nakazuje wyznanie wiary św. Atanazego. Wyraźnym na to dowodem jest choćby fakt, że tysiące katolickich rodziców muszą brać na siebie obowiązek nauczania swych dzieci w domach z powodu gorszącego programu nauczania w szkołach diecezjalnych.

Apostoł Paweł ostrzegał św. Tymoteusza: „Przyjdzie bowiem czas, gdy zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich pożądliwości zgromadzą sobie nauczycieli – mając uszy chciwe na pochlebstwa i od prawdy słuch z pewnością odwrócą, a obrócą się ku baśniom” (2 Tm 4, 3–4). Ponieważ oczywiste jest, że żyjemy w czasie powszechnego „odwrócenia się” od prawdy, naszym obowiązkiem jest czynić co w naszej mocy na rzecz powrotu do niej.

Musimy:

  • Przyjmować jako pewnik niezmienność katolickiej prawdy.
  • Akceptować to, że wiara katolicka się nie zmienia, i trzymać się katolickiej doktryny w takiej postaci, w jakiej zawsze jej nauczano, „w tym samym znaczeniu i w tym samym wyjaśnieniu”.
  • Modlić się za zarażonych współczesnymi błędami i publicznie się im sprzeciwiać.
  • Żyć orędziem fatimskim, odmawiać codziennie różaniec, praktykować nabożeństwo pięciu pierwszych sobót, ofiarować codzienne obowiązki Bogu jako akt zadośćuczynienia.

W walce tej, w której ostatecznym zwycięzcą będzie – jak wiemy – Najświętsza Maryja Panna, powinniśmy czerpać inspirację ze słów s. Łucji do ks. Fuentesa:

Dlatego właśnie jest konieczne, żebyśmy wszyscy zaczęli zmieniać się duchowo. Każdy z nas musi nie tylko ratować swoją własną duszę, ale również pomóc tym wszystkim, których Bóg postawi na naszej drodze.

Za „Catholic Family News” tłumaczył Tomasz Maszczyk.

Schamienie rozsiane

   Szanowni Państwo!

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=497&user_id=0&wysijap=subscriptions
       Stwardnienie rozsiane, to ciężka choroba, ale niezaraźliwa, w przeciwieństwie do schamienia rozsianego, które przybrało rozmiar pandemii. Objawy tej ostatniej przypadłości są dla niektórych wręcz przyjemne, bo pozwalają bezkarnie obrzucać błotem kogo popadnie, przy czym, często nie nazywa się jej chorobą, a asertywnością. A czym jest asertywność? To przekonanie, że należy nam się szacunek, za brak szacunku. Ot takie zboczenie intelektualne.
       Jak zwał, tak zwał, mamy jednak do czynienia z wcale nienową pandemią, o której mało kto mówi, a jest groźniejsza od tej zażegnanej, niby wirusowej. Z covidu uleczył nas Putin napadając na Ukrainę. Z uleczeniem schamienia Rosjanie nam nie pomogą, bo to oni właśnie rozsiali tę chorobę po świecie w imię komunizmu.
       Zaczęło się niewinnie od poprawności politycznej, którą trafnie scharakteryzował Waldemar Łysiak, że „jest złem udającym dobro i kłamstwem udającym prawdę”. Lawina ruszyła i dotarła tam gdzie sieje szczególne spustoszenie. W nauce dysputę zastąpił dogmat. Po co komuś udowadniać, że nie ma racji, skoro prościej jest zwymyślać go od durni. Postęp wkroczył na salony. Dobre maniery stały się oznakami ciemnogrodu.

 

Zdrowia i wolności

Małgorzata Todd

Baza gotowa – teraz nadbudowa. Tak będzie dla nas najlepiej !

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5178 14 maja 2022

Nie jest dobrze. Nie jest dobrze, bo już-już wydawało się, że fołksfront pod przewodnictwem Naszego Pana z Waszyngtonu został szczęśliwie dopięty i odtąd „my wszyscy” będziemy za towarzyszem Stali… to znaczy, pardon. Jakim znowu „towarzyszem Stalinem”, kiedy Pan z Waszyngtonu właśnie dał nam przykazanie nowe, że mamy być za Wołodymirem Zełeńskim? Odtąd wszyscy nie tylko mamy być za prezydentem Zełeńskim, ale unanimitate uznać go za jasnego idola. Skoro do Kijowa odbywają pielgrzymki takie osobistości, jak sekretarz stanu USA Antoni Blinken, czy sekretarz obrony Lloyd Austin, nie mówiąc już o pani Nancy Pelosi, to czyż papież Franciszek nie powinien też pogalopować do Kijowa, niczym Pius VII, który w 1804 roku galopował na koronację Napoleona?

Wprawdzie niemiecki kanclerz po afroncie, jaki zrobił mu prezydent Zełeński, nie dopuszczając go do ucałowania ręki, podczas gdy inni prezydenci tego zaszczytu dostąpili, teraz demonstruje jakieś fochy i odmawia udziału w kolejnych kijowskich pielgrzymkach, jakie w towarzystwie prezydenta Dudy odbywają prezydenci drobniejszego płazu, ale jak Nasz Pan z Waszyngtonu go przyciśnie, to i on złoży w Kijowie hołd pruski. Wszystkie te ceremonie i akty będą składały się na nową historię, bo – jak nas poinformował pan prezydent Duda podczas tegorocznych obchodów rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja – dotychczasowa historia została właśnie unieważniona.

Ponieważ żaden naród bez historii istnieć nie może, to nie ma rady; trzeba będzie na poczekaniu sprokurować naszemu nieszczęśliwemu krajowi, a może nawet całej Europie historię nową, historię nowego typu, mniej więcej taką, jaką od lat przygotowuje naszemu mniej wartościowemu narodowi tubylczemu Muzeum Historii Żydów Polskich „Polin”.

Wspominam o tym wszystkim, by pokazać, jakie gigantyczne zadania czekają nas na odcinku nadbudowy – bo baza, jak się wydaje, została już przesądzona. Gdyby było inaczej, to czyż pan prezydent Duda w okolicznościowym przemówieniu powoływałby się na proroctwa prezydenta Zełeńskiego, że tyko patrzeć, jak między Ukrainą i Polską zniknie granica? Najwyraźniej prezydent Zełeński wie już coś, czego my jeszcze nie wiemy, ale tego i owego możemy przecież się domyślić. Jeśli tedy Ukraina, zgodnie z oczekiwaniami sekretarza obrony Lloyda Austina, obezwładni Rosję, to czyż nie powinna dostać Polski w nagrodę? Jasne, że powinna, a skoro tak, to o żadnej granicy między Wielką Ukrainą a Polską, czyli Zakierzońskim Krajem nie może być mowy.

Jeśli natomiast Ukraina Rosji nie obezwładni, tylko Rosja dokona kolejnego jej rozbioru, przejmując całe Zadnieprze i wybrzeże Morza Czarnego, to czyż Ukraina nie powinna dostać Polski jako rekompensaty? Jasne, że powinna, tym bardziej, że wtedy można będzie, przynajmniej na części naszej umiłowanej Ojczyzny, w ramach regulacji roszczeń żydowskich, urządzić Judeopolonię, a wtedy zapanuje powszechna szczęśliwość. Już tam Nasz Złociutki Pan w Waszyngtonie wszystko galancie obmyślił, więc i pan prezydent Duda rozumie, że nie powinien wierzgać przeciwko ościeniowi, tylko wykonać zadanie, a wtedy może zostać wynagrodzony jakąś synekurą, kiedy już skończy mu się przygoda na stanowisku tubylczego prezydenta.

Z obfitości serca usta mówią i pewnie dlatego ambasador ukraiński w Warszawie JE Andrij Deszczyca, zachowuje się podobnie, jak ambasador Otto Magnus von Stackelberg, grożąc Polsce, że jak nie zadośćuczyni ukraińskim oczekiwaniom w zakresie transportu ciężarowego, to zaciągnie ją przed niezawisły sąd, a ten już powinność swej służby zrozumie.

Zatem kiedy baza już w szkicowej postaci została zatwierdzona i pozostaje już tylko realizacja zadań w zakresie nadbudowy, to znaczy – żeby wszystkich przekonać, że tak będzie dla nas najlepiej, a ABW przystąpiła do wykrywania, demaskowania i likwidacji ruskich agentów – papież Franciszek ni z tego, ni z owego, w wywiadzie dla „Corriere della Sera” wyraził przypuszczenie, że przyczyną wojny, jaka Rosja prowadzi z NATO na Ukrainie, było „szczekanie NATO pod drzwiami Rosji”, przez co do ustanowionej już harmonii wprowadził potężny dysonans poznawczy. Toteż runęła na niego fala krytyki, zarówno ze strony katolika zawodowego, pana red. Tomasza Terlikowskiego, jak i pana Jarosława Mikołajewskiego z „Gazety Wyborczej”, który przy okazji ujawnił jeszcze jeden watykański skandal – że mianowicie papież Franciszek odmówił udzielenia wywiadu samemu panu red. Adamowi Michnikowi. Taka odmowa graniczy już ze świętokradztwem, toteż rozczarowania postawą papieża Franciszka nie kryje również pani Ewa Minge, która wprawdzie deklaruje się jako „osoba wierząca”, ale jednocześnie podkreśla, że „jej Bóg” jest inny, niż ten, którego delegatem jest papież Franciszek – a także światowej sławy reżyser, pan Andrzej Saramonowicz, który wprawdzie deklaruje się jako „ateista”, chociaż nie można powiedzieć, by nie miał żadnych związków z Kościołem, bo – jak się okazuje – w przeszłości molestował go przewielebny ksiądz Olgierd Nassalski. Nawiasem mówiąc, większość, jeśli w ogóle nie wszystkie osoby molestowane przez księży, później zrobiły, albo nadal robią błyskotliwe kariery. Myślę, że fenomen ten godzien jest rozbiorów tym bardziej, że molestowanie chyba nawet nie jest konieczne. Weźmy na przykład takiego Józefa Oleksego i Aleksandra Kwaśniewskiego. Józef Oleksy w młodości był w seminarium duchownym zaledwie rok. Rok w seminarium i proszę – jaka różnica klasy! Nic dziwnego, że jak ktoś nie był molestowany, najlepiej przez księdza, a ostatecznie – niechby i osobę świecką – nie ma co pokazywać się w mondzie na oczy.

Wracając tedy do papieża Franciszka widać, że prace nad nadbudową są już zaawansowane na tyle, że możemy śmiało wkroczyć w etap surowości, czego pierwszą jaskółką jest zablokowanie przez ABW portalu „W Realu 24” pod zarzutem szerzenia ruskiej propagandy. Kto wie, czy papież Franciszek nie powinien też zostać objęty sprawą operacyjnego rozpracowania, przy której można by chyba wykorzystać agentów zwerbowanych jeszcze za Jana Pawła II? Pan Marcin Makowski już zdemaskował go jako „papieża Putina” i ostrzega, że z tego powodu „Kościół zapłaci wysoką cenę”. Ale Kościół płacił wysoką cenę już wcześniej, nie tyle na skutek służenia Putinowi, tylko na skutek rozwoju przemysłu molestowania. Myślę tedy, że teraz przemysł molestowania zostanie wzbogacony o aspekty polityczne, co niewątpliwie wzbogaci nadbudowę i przyspieszy rewolucyjne przemiany, za którymi tak się już stęskniła Wielce Czcigodna Anna Maria Żukowska, ongiś redaktorka pisma „Jidełe”.

Kościół bergogliański woli milczeć na temat prześladowań katolików należących do tajnego Kościoła

OŚWIADCZENIE ARCYBISKUPA VIGANÒ w sprawie aresztowania Jego Eminencji Kardynała Józefa Zena

https://www.bibula.com/?p=134028

Niedawno ogłoszono, że kardynał Joseph Zen został aresztowany przez władze Hongkongu. Śledztwa i aresztowania dokonała specjalna sekcja policji powołana przez rząd w Pekinie do pilnowania bezpieczeństwa narodowego Chin, czyli do tłumienia wszelkich form sprzeciwu i protestów wobec łamania praw człowieka przez chińską dyktaturę.

Leciwy kardynał – który w przeszłości ostro krytykował tajne porozumienie podpisane między reżimem chińskim a Stolicą Apostolską – został przesłuchany, a następnie zwolniony za kaucją. Skonfiskowano także jego paszport. To, co się stało, jest bardzo poważnym naruszeniem wolności i praw przysługujących każdemu człowiekowi, tym bardziej godnym ubolewania w przypadku kardynała Świętego Kościoła Rzymskiego.

Watykańskie Biuro Prasowe, z oczywistym zakłopotaniem, ograniczyło się do wyrażenia „zaniepokojenia”, nie kierując żadnych formalnych protestów do rządu w Pekinie.

Zaledwie kilka dni wcześniej dziesięciu innych księży ze wspólnoty w Baoding, należących do tajnego Kościoła, zostało uprowadzonych i wysłanych na przymusową „reedukację” przez Komunistyczną Partię Chin, ponieważ nie chcieli przyłączyć się do patriotycznej sekty, co powiększyło listę nadużyć i opresji wobec katolików wiernych podziemnemu Kościołowi.

Zatrute owoce porozumienia chińsko-watykańskiego są teraz widoczne. Kościół bergogliański woli milczeć na temat prześladowań katolików należących do tajnego Kościoła, po tym jak wydał ich na pastwę sekty patriotycznej i Komunistycznej Partii Chin. W zamian, Pekin co roku wynagradza Stolicę Apostolską za jej usługi znacznymi funduszami. Najemnicy pozwalają się kupić za trzydzieści srebrników, które ociekają krwią męczenników milczącego Kościoła.

We wrześniu 2020 r., w przeddzień odnowienia tego niesławnego porozumienia, kardynał Zen przybył do Rzymu, aby spotkać się z Bergoglio, który upokorzył go oburzającą odmową spotkania z nim z powodu dobrze znanego stanowiska chińskiego kardynała w sprawie porozumienia i jego powtarzających się naruszeń. Ten afront wobec Księcia Kościoła był wyraźnym sygnałem dla chińskiej dyktatury, która poczuła się wtedy swobodnie, nie obawiając się konsekwencji ani tego, że Watykan zajmie stanowisko.

Lokator Watykanu znajduje jednak czas na przyjmowanie wysokich rangą przedstawicieli Nowego Porządku Świata, przedstawicieli globalizmu i lichwiarskiej finansjery, dyktatorów i zbrodniarzy wojennych, a nawet żon żołnierzy walczących w neonazistowskim batalionie Azow, który w ostatnich dniach używał cywilów jako żywych tarcz podczas rosyjskiego oblężenia huty Azowstal. Ktoś zwrócił uwagę, że na audiencji papieskiej, dwóm ukraińskim żonom towarzyszył rosyjsko-kanadyjski aktywista Piotr Werzyłow. Jest on założycielem i rzecznikiem feministycznej grupy Pu**y Riot, znanej z dokonywania profanacji i świętokradztw wobec cerkwi prawosławnych w Rosji, na wzór Femenu na Zachodzie. Pozostawia nas w zakłopotaniu fakt, że przedstawiciel ruchu antychrześcijańskiego, który z bluźnierstwa uczynił sedno swej wywrotowej działalności, został dopuszczony do audiencji w Watykanie.

Ta nie mająca sobie równej, dwulicowość, która nie jest bynajmniej dwuznaczna, pokazuje, jak głęboki Kościół Bergoglio jest całkowicie zgodny nie tylko z narracją psycho-pandemiczną, ale także z obłąkańczym zarządzaniem kryzysem rosyjsko-ukraińskim przez „głębokie państwo”. Kardynał Zen został dodany do listy kardynałów- autorów Dubiów, którym Bergoglio nigdy nie odpowiedział ani nie udzielił audiencji, chociaż osobiście napisał list poparcia do Jamesa Martina, S.J. Tym kolejnym poparciem Bergoglio potwierdza, że zamierza unormować w Kościele Katolickim panseksualizm niesławnej ideologii LGBTQ, a wraz z nim wieczne zatracenie wielu dusz.

Mądrość i roztropność watykańskiej dyplomacji, cenna spuścizna wielowiekowego doświadczenia, którą niegdyś podziwiały wszystkie kancelarie świata, dziś, pod przewodnictwem Pietro Parolina, jest tylko odległym wspomnieniem. Na oczach Boga i ludzi bezwstydnie panoszą się dworskie interesy, ekonomiczne zyski i przestępcze konszachty. Wierni patrzą ze zgorszeniem na przemianę Stolicy Apostolskiej w jaskinię zbójców (Łk 19, 46).

Zachęcam moich współbraci biskupów i kapłanów, a także wiernych świeckich, aby wspierali Jego Eminencję modlitwą, wyrażając swoją bliskość i solidarność z nim w tym trudnym czasie. Niech próby, którym poddawany jest Kardynał Zen, przyniosą z nieba nagrodę, którą Pan obiecał tym, którzy wiernie służą Kościołowi Świętemu i pozostają niezachwiani w wierze, nie dając się skazić duchowi tego świata.

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup

13 maja 2022 r.
Rocznica objawienia
Najświętszej Maryi Panny w Fatimie

Tłum. Sławomir Soja

Źródło: The Remnant (May 13, 2022) – „VIGANÒ’S DECLARATION on the arrest of His Eminence Cardinal Joseph Zen”

Сюрреализм: неонацисты «Азова» обратились к Израилю и еврейским общинам для помощи в выходе с «Азовстали»

Сегодня, 10:09 53 [14 maj] https://topwar.ru/196274-sjurrealizm-neonacisty-azova-obratilis-k-izrailju-i-evrejskim-obschinam-dlja-pomoschi-v-vyhode-s-azovstali.html

Продолжается «эпопея» с призывами неонацистов «Азова» (*запрещённая в РФ экстремистская организация) к различным политикам, бизнесменам, правительствам, религиозным структурам об эвакуации их с завода «Азовсталь». До этого момента боевики, находящиеся в подвалах и бомбоубежищах металлургического комбината в Мариуполе, обращались к президенту Турции, папе Римскому, Илону Маску, собственному «верховному главнокомандующему», к «мировому сообществу», к «лидерам свободного мира». Теперь – новое обращение.

Стало известно, что неонацисты «Азова»* обратились с призывом о так называемой процедуре «экстракции» к Израилю и еврейским общинам. Теперь основной упор делается на то, что «на металлургическом комбинате «Азовсталь» находятся люди разных национальностей, включая евреев». Якобы по этой причине государство Израиль и обязано озаботиться и вывести всех без исключения неонацистов с территории «Азовстали»… Логика более чем извращённая… Ещё более извращённая логика в том, что к государству, в памяти которого миллионы жертв Холокоста, обращаются те, кто все последние годы маршировал под знамёнами дивизий СС и на шевронах которого стилизованные символы эсэсовских подразделений нацистской Германии. Сюрреализм.

Власти Израиля на обращение «азовцев» пока никак не отреагировали.

Тем временем боевики продолжают оставаться заблокированными на «Азовстали», а авиация и артиллерия методично ведут работу по денацификации на этой территории. Накануне боевики попытались небольшой группой устроить подобие засады на одном из участков комбината, однако их перемещения были выявлены с воздуха, после чего несколькими ударами группа была ликвидирована. Одновременно с этим ударом с воздуха был завален вход в «нору», из которой эта группа выбиралась для своей «операции».

Сообщается и о том, что боевики на «Азовстали» потеряли свои основные позиции на отвалах шлака, которые возвышаются над южной частью комбината. Теперь оттуда наблюдение ведут бойцы ДНР.

==========================

Вице-премьер Украины: Нам нужно подписать документ о проведении эвакуации с завода «Азовсталь»

15.05.22 – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte, Procesje i Pokutne Marsze Różańcowe

15.05.22 – Białystok, Poznań, Zamość – Msze święte, Procesje i Pokutne Marsze Różańcowe

10/05/2022 przez antyk2013

W tym dniu Polsce w wielu miejscowościach całej Polski organizowane są przez wspólnoty i stowarzyszenia katolickie także Pokutne Procesje Różańcowe, jako uczestnicy Krucjaty Różańcowej za Ojczyznę włączamy się także do tej formy modlitwy za Ojczyznę. W trzech miastach Białymstoku, Poznaniu i Zamościu Pokutne Marsze Różańcowe odbędą się w łączności z intencją Procesji Różańcowych podczas których modlitwa za Ojczyznę będzie zanoszona do Boga także za przyczyną św. Andrzeja Boboli (patrz https://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/?p=9545).

Na Różańcu świętym będziemy się modlić wraz z Maryja Królową Polski o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii oraz o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu.

BIAŁYSTOK – O godz. 12.00 jest  w Katedrze Msza Święta. O godz. 13.30 wyruszymy sprzed Katedry (ul. Kościelna 2), przejdziemy Rynkiem Kościuszki, ul. Lipową do Bazyliki Mniejszej p. w. św. Rocha.

POZNAŃ – początek o godz. 12.30 Msza Święta za Ojczyznę w Sanktuarium Bożego Ciała przy ul. Krakowskiej. Po Mszy Świętej Pokutny Marsz Różańcowy poprowadzi Ojciec Jerzy Garda. Zakończenie u Ojców Franciszkanów w Sanktuarium Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej na Wzgórzu Przemysła.

https://youtube.com/watch?v=ufbnv-It0Sc%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26fs%3D1%26autohide%3D2%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26wmode%3Dtransparent%26hl%3Dpl-PL

ZAMOŚĆ –  o godz. 15.00 wyruszy spod kościoła św. Katarzyny Pokutny Marsz Różańcowy.

Msza Święta za Ojczyznę w Kościele Rektoralnym Świętej Katarzyny, ul. Kolegiacka 3 o godz. 17.00

Kościół św. Katarzyny, pl. Jaroszewicza Jana, Zamość - zdjęcia

(zdjęcie: Internet)

W najbliższą niedzielę 15 maja Procesje Różańcowe za Polskę.

W najbliższą niedzielę 15 maja w całej Polsce odbędą się Procesje Różańcowe za Polskę. Zachęcam do wzięcia udziału w tym wydarzeniu!
Dla Polski to szczególny czas, bowiem tuż za naszą wschodnią granicą trwa wojna, a sytuacja w Europie i na świecie nie jest stabilna… Dlatego uciekamy do pomocy Pana Boga i Jego Najświętszej Matki. W trakcie Procesji Różańcowych będziemy również wynagradzać Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Niepokalanemu Sercu Matki Bożej za grzechy przeciwko życiu. Na całym świecie – a także i w Polsce – aborcja jest dziś promowana i nazywana „zwykłym zabiegiem”. Skutkiem tego jest śmierć milionów dzieci w łonach matek. Jako katolicy chcemy zadośćuczynić Bogu za ten grzech i modlić się w intencji ustania tej „pandemii aborcji”. Szczególny charakter będzie miała tegoroczna procesja ulicami Warszawy. Dzień 15 maja wypada bowiem dokładnie pomiędzy świętem Matki Bożej Łaskawej, patronki stolicy, a uroczystością świętego Andrzeja Boboli. Wydarzenie rozpocznie się punktualnie o godz. 15:00 przed Sanktuarium św. Andrzeja Boboli przy ul. Rakowieckiej 61. Procesja przejdzie m.in. przez centrum miasta na Plac Zamkowy. Na jej zakończenie o 17:30 w Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej na Starym Mieście odbędzie się dziękczynna Msza święta. Ale Procesje Różańcowe przejdą także przez inne miejscowości, m. in. Kraków, Rybnik, Bolesławiec czy Jarocin. Pełna lista miejscowości, a także szczegółowe informacje znajdą Państwo na stronie RozaniecZaZyciem.pl Zapraszam zatem do uczestnictwa i wspólnej modlitwy! Serdecznie pozdrawiam
Paweł Ozdoba

Postępy banderyzacji w Polsce. I postępy postępu.

W Bochni na słupie wisiał taki oto plakat, z tymi dwoma banderowskimi ścierwami. Jedna z Polek zerwała go, bo nie mogła uwierzyć, że to dzieje się naprawdę.

=========================

mail: Ten na czarno białym zdjęciu, to morderca Polaka

======================================================

A tu – do głupoty dochodzi bluźnierstwo: To niejaki Dworczyk…

Dwugłowe cielę pożarło dojarkę

Izabela Brodacka 14 maja 2022

Kilka lat temu, jak już pisałam, uczestniczyłam w seminarium poświęconym kłamstwu w mediach, zorganizowanym w Domu Dziennikarza w Kazimierzu Dolnym przez Ruch Kontroli  Wyborów. Jako przykład bezsensownej wiadomości, w którą jednak  chętnie będzie wierzyła publika  jeden z prelegentów zaproponował powyższy tytuł. Sala szczerze się zaśmiewała, bo nikomu chyba nie przyszło do głowy, że za kilka lat będziemy odbiorcami podobnych rewelacji i to nie tylko  w Internecie lecz w mediach głównego  nurtu, albo jak  mówią niektórzy- głównego nurtu szamba. 

Otóż  na jednym z portali ukazał się film na którym jakiś roześmiany człowiek opowiada, że poszedł na spacer w okolice lotniska w Hostomelu pod Kijowem, gdzie  znalazł spalony rosyjski czołg z ludzkimi szczątkami i je zjadł. Dowcipniś otrzymał tysiące pozytywnych komentarzy od ukraińskich czytelników, którzy twierdzili, że rosyjscy żołnierze powinni być częściej „zjadani”.

I pewnie jego sława nadal by rosła, podobnie jak liczba zestrzeleń mitycznego „ducha Kijowa”, gdyby eksperci nie stwierdzili, że ten czołg to ukraiński T-64. co oznaczałoby, że nasz gieroj zjadł swojego rodaka Ukraińca. 

Mam nadzieję, że tak naprawdę spacerowicz nikogo nie zjadł, a upiorna historia i obrzydliwy filmik służą tylko rozsławianiu jego nazwiska. podobnie jak inne idiotyczne filmiki od dawna umieszczane w Internecie, które cieszą się niesłabnącym powodzeniem. Najbardziej przerażające są dla mnie jednak komentarze ukraińskich czytelników i fakt, że tworzą oni mit założycielski budując swoją tożsamość narodową wokół czegoś tak zbrodniczego i ohydnego, a w dodatku  zapewne nieprawdziwego.  

Ukraińcy  powinni przecież dobrze pamiętać Голодомор czyli Wielki Głód wywołany w latach 32-33 na Ukrainie przez komunistów, w konsekwencji którego w potwornych cierpieniach zmarły miliony ludzi, a niektórzy z nich dopuścili się nawet kanibalizmu. 

Jesteśmy bombardowani wieloma równie obrzydliwymi i zapewne równie kłamliwymi informacjami ,które nie wiedzieć czemu spotykają się z uznaniem międzynarodowej społeczności. Na przykład historia бабушки, która otruła rosyjskich żołnierzy pierożkami, albo historia obrońców z Wyspy Węży, którzy poszli  na śmierć z wulgarnym okrzykiem do tego stopnia ekscytującym naszych intelektualistów, że wypisują go na koszulkach rzekomo w geście solidarności, a tak naprawdę  żeby наслаждаться czyli rozkoszować się swoją  prymitywną wulgarnością. 

Dobrze widać jak cienka jest warstwa kulturalnej pozłoty na siermiężnym duchu naszych „elit” -nie oszukujmy się – przywiezionych po II Wojnie Światowej i zainstalowanych  w Polsce na sowieckich tankach  i jak bardzo te elity  tęsknią  do posługiwania się właściwym sobie językiem  i do właściwego sobie sposobu życia i użycia.

Każda wojna jest wydarzeniem tragicznym, uciekinierom w miarę swoich możliwości należy pomagać, ale żeby cieszyć się z nawrotu kanibalizmu jakby nie rozumiejąc, że jest to powrót do przed-cywilizacyjnego stadium ludzkości? 

Bartłomiej Sienkiewicz, ten nagrany przez kelnerów  spec od „kamieni kupy”,  tym razem w wywiadzie  w Polsacie raczył ogłosić upadek moralny już nie tylko Watykanu, lecz całego Kościoła Katolickiego.  Wyrazem tego upadku miałaby być wypowiedź papieża Franciszka  na temat wojny na Ukrainie.

Kiedy Franciszek proponował dopuszczenie rozwodników do sakramentów, kiedy  wspierał LGBT i propagował ekologię głęboką,  międzynarodowe lewactwo rozpływało się nad jego przenikliwością i właściwym rozumieniem ducha czasów. Kiedy jednak, z właściwą sobie nieporadnością Papież zwrócił uwagę, że wojna jest klęską humanitarną dla obydwu stron konfliktu, nasze media zarówno rządowe jak i opozycyjne jednym głosem ogłosiły jego kompromitację i słabość  intelektualną. a także upadek Kościoła.  

Najbardziej dla mnie niepokojący jest ten wspólny głos to porozumienie ponad podziałami, od lewa do prawa.

Kiedy mój syn miał trzy lata oglądając ze starszymi siostrami film żądał żeby mu z góry powiedzieć kto w tym filmie jest „dobrym panem” a kto „złym panem”. Nie chciał ryzykować identyfikowania się z niewłaściwą osobą. Złośliwe siostry wpuszczały go w maliny i potem ryczał. że został oszukany bo sympatyzował ze „złym panem”.

Otóż dla PO, Tuska i  całej jego ferajny Putin był „dobrym panem” gdy tokowali na sopockim molo, gdy przybijali  sobie piąstki nad trumnami ofiar katastrofy smoleńskiej, był „dobrym panem” gdy odmawiał  wydania Polsce wraku samolotu, był „dobrym panem” gdy polecił ten wrak  niszczyć. Był „dobrym panem” gdy sprzedawał Polsce gaz po najwyższych cenach na własne zresztą życzenie jego polskich stronników.  Dowodów jest wystarczająco dużo i ci co teraz jak jeden mąż potępiają Putina nie zdołają usunąć z nagrań i w ogóle z przestrzeni publicznej swoich wiernopoddańczych wypowiedzi pod jego adresem. Podobnie jak Szymborska nie zdołała wycofać z bibliotek swoich wszystkich miłosnych treli do Stalina. Teraz międzynarodowa społeczność zadecydowała, że Putin jest to „zły pan”. Bez wątpienia tak jest, zawsze to wiedzieliśmy  i nikt nas nie musi do tego przekonywać tak jak nikt nas nie musi nakłaniać do pomocy potrzebującym. Nie mamy trzech lat. Nikt jednak nie może nam  zabronić mylenia, stygmatyzując myślących  i odsądzając ich od czci i wiary. 

Unia Europejska podobnie jak kiedyś komuniści prowadzi nieustanną  walkę z problemami, które sama stwarza. Wypowiadając walkę  CO2 i forsując rezygnację z węgla doprowadziła do całkowitego uzależnienia Europy od rosyjskiego gazu i ropy. Teraz pani komisarz UE łaskawie ogłasza kolejne sankcje dla Rosji naruszające również i nasze bezpieczeństwo energetyczne.  W tak fatalnej sytuacji międzynarodowej  UE nadal zajmuje się bzdurną walką z CO2 oraz walką z praworządnością w Polsce niesłusznie nazywaną walką o praworządność.  Pod tym pretekstem pozbawia się nas należnych nam funduszy i to w sytuacji gdy Polska zaofiarowała pełną pomoc przeszło 3 milionom uchodźców, a dla Wielkiej Brytanii  problemem okazało się ich kilkaset tysięcy.

Harari: Izraelski pedał – Mówi więc o produkowaniu ludzi.

Transhumanista i globalista. Kim jest Juwal Harari, który spotyka się z Morawieckim?

Obecne „elity” zaczadziły się takimi pseudo-intelektualnymi bredniami dla ćwierćinteligentów, jakie zmyśla Harari…

https://nczas.com/2022/05/12/izraelski-transhumanista-i-globalista-kim-jest-juwal-harari-ktory-spotyka-sie-z-morawieckim/
Mateusz Morawiecki, szef pisowskiego rządu w Warszawie, spotkał się z izraelskim transhumanistą i historykiem – Juwalem Hararim, który przyjechał do Wielkopolski na kongres Impact’22.

Mateusz Morawiecki zdaje się bardzo dumny z faktu spotkania z Hararim, skoro opublikował zdjęcie w mediach społecznościowych.

Mniej entuzjastycznie do faktu spotkania podchodzą komentujący użytkownicy Twittera. – Koleś który chce hakować ludzi, mówi o chipach pod skórą służących do kontroli ludzi, mówi o bezużytecznych masach ludzi… Zresztą wystarczy posłuchać jego wypowiedzi. Po co z takim człowiekiem spotyka się premier w czasie wojny i u progu kryzysu gospodarczego? – pisze jedna z komentujących i dodaje nagranie.

Kim jest Juwal Harari?

Harari dał się poznać kilka lat temu jako „ekspert od wszystkiego” dla postępowego świata. Historyk roztacza bowiem wizje przyszłości, wieszcząc koniec religii. Przekonuje także do człowieka-boga udoskonalonego technologią i bioinżynierią. Przepowiada także powstanie dataizmu – kultu algorytmów połączonych w jednej zbiorowej „jaźni”. Człowiek miałby być w niej jednym z wielu mikroczipów.

Prywatnie izraelski historyk jest weganinem i żyje w sformalizowanym związku z drugim mężczyzną. Wraz z partnerem mieszka w moszawie Messillat Cijjon koło Jerozolimy. Życie tam jest zorganizowane podobnie jak w kibucach – na zasadzie kolektywu.

Harari opowiada się za łączeniem globalizmu i nacjonalizmu. Ma również szereg kontrowersyjnych teorii dotyczących zalet chipowania ludzi.

Morawiecki spotkał się z Hararim.

Komentarze

– Maski opadają – tak Krzysztof Bosak z Konfederacji skomentował spotkanie warszawskiego premiera z izraelskim trans-humanistą.

Bosak stwierdził o Morawieckim, że „na lidera „prawicy” lansuje się faceta bezideowego, który czuje naturalną bliskość do globalistów, progresywistów i kręgów polit-poprawnych”.

Jeszcze ostrzej spotkanie obu panów skomentował Jacek Wilk:

– twórca nowego wału na skalę światową
– a obok niego jego marny naśladowca – premier RP

Dalej napisał: – Swoją drogą fakt, że obecne „elity” zaczadziły się takimi pseudointelektualnymi bredniami dla ćwierćinteligentów, jakie zmyśla Harari, to kolejny dowód, że ludzkość się cofa do ciemnoty i zabobonu; „Nowe Ateny” Benedykta Chmielowskiego to przy bełkocie Harariego szczyt naukowości.

Komentarz Tomasza Sommera:

– Nie ma to jak pogawędka z solidnie antykatolickim Żydem. Prawda Panie premierze? – zapytał.

Jan Fedorczuk z DoRzeczy.pl napisał z kolei:

– Warto przypomnieć, że #Harari to:
zwolennik globalizmu
– przeciwnik państw narodowych
– wróg religii
– imperialista
– radykalny krytyk cywilizacji
– krytyk takich pojęć jak choćby wolna wola, natura ludzka
– produkt marketingowy, który nie ma nic do zaoferowania państwu polskiemu.

Harari mówi o produkowaniu ludzi

W mediach społecznościowych dostępne jest również nagranie, na którym Harari mówi, że w następnej rewolucji przemysłowej „produktem będą nie tkaniny lub maszyny, czy pojazdy lub nawet broń, ale produktem będą sami ludzie”.

– Najprościej mówiąc uczymy się produkować ciała i umysły. […] I tym razem, jeśli nie jesteś częścią tej rewolucji wystarczająco szybko, to najprawdopodobniej wyginiesz jako gatunek stwierdza Hararari na nagraniu.

Według Harariego, gdy nauczymy się „produkować ludzi”, to tania siła robocza z Azji i Afryki stanie się niepotrzebna i najważniejszym pytaniem dla ludzkości będzie „co zrobić z tymi bezużytecznymi ludźmi?”.

=====================

O niegodziwcach sprawujących władzę. Katecheza Ks. Marka Bąka w dzień św. Stanisława Biskupa –

Katecheza Ks. Marka Bąka w dzień św. Stanisława Biskupa –

https://www.ekspedyt.org/2022/05/13/katecheza-ks-marka-baka-w-dzien-sw-stanislawa-biskupa-przestroga-dla-niegodziwcow-i-glupcow-sprawujacych-wladze/#comment-141450

40 minut

=============================

Ci

CzarnaLimuzyna:

Taki kapłan to skarb. Polecam wszystkim wysłuchajcie proszę w wolnym czasie, nie na chybcika, lecz uważnie. Bardzo duża liczba poruszonych aspektów.

ekawe komentarze w oryginale.

Bezkarność, cynizm, podłość i tchórzostwo. Rządzą.

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/05/13/katecheza-ks-marka-baka-w-dzien-sw-stanislawa-biskupa-przestroga-dla-niegodziwcow-i-glupcow-sprawujacych-wladze/#comment-141450

Jeżeli ktoś z czytających ten tekst żyje w przekonaniu, że działanie rządzących na szkodę Polski i Polaków zaczęło się za Balcerowicza albo jak niektórzy myślą, że za tzw. komuny to się wszyscy mylą. To jest proceder, który trwa od kilku wieków.

Pierwszym poważnym ostrzeżeniem był „potop szwedzki”. Szkody, jakie wtedy wyrządzili szwedzcy najeźdźcy w wyniku zaprzaństwa, głupoty, zdrady i poczucia bezkarności, można porównać tylko z tym, co stało się podczas II wojny światowej.

Większość zapewne jest przekonana, że mieliśmy pecha, że trafiliśmy na zły czas, kiedy Szwedzi byli silni i zaborczy, itd. a my słabi. Oczywiście jest to tylko część prawdy. Problemem narodowym jest kreowanie do systemu władzy ludzi będących przekonanymi o swojej nieomylności a jednocześnie o bezkarności za swoje decyzje albo za brak decyzji. Dobrze to opisał brytyjski premier Churchill „Najdzielniejsi z dzielnych, rządzeni przez najpodlejszych z podłych.”

Minęło 101 lat od czasu, kiedy to Generał Tadeusz Rozwadowski widząc niechęć Piłsudskiego do Powstania we Lwowie zrezygnował z funkcji Szefa Sztabu Wojska Polskiego, na którą został powołany przez Radę Regencyjną. Zrezygnował, aby pojechać do Lwowa i objąć tam dowództwo nad wszystkimi oddziałami Wojska Polskiego znajdującego się w tamtym rejonie, aby walczyć w obronie Lwowa.

21 listopada do jego kwatery przybył przedstawiciel Skody z propozycją przeniesienia fabryki na terytorium Polski. Zapasy, jakie powstały w wyniku rozpadu armii austriackiej, od razu chcieli postawić do dyspozycji Polskiej Armii. Rząd Polski miał propozycję przejęcia 50 % udziałów w tej proponowanej Polsce fabryce uzbrojenia mającej wszystko, co potrzeba Wojsku, aby bronić granic.

Generał Tadeusz Rozwadowski bez wahania przyjął tę tak korzystną ofertę i odniósł się z tym do Warszawy, polecając najgoręcej jej przyjęcie. Tam jednak wbrew wszelkim oczekiwaniom rząd Moraczewskiego propozycję odrzucił. Przyczyna odrzucenia leżała w lewicowym doktrynerstwie i milicyjno-ludowych mrzonkach, w przekonaniu Piłsudskiego o swojej nieomylności a jednocześnie poczuciu bezkarności za swoje decyzje. To cały czas trwa, „grupa rekonstrukcyjna sanacji” rządząca od 30 lat, odrzuca wszystko, co dobre dla Polski i Polaków. Ich celem jest trwanie na ciepłych posadkach do końca. Do bankructwa Państwa i przejęcia jego aktywów przez tych, co przy cichym poparciu rządzących III RP coraz natarczywiej domagają się zapłacenia przez Polskę haraczu w wysokości 300 miliardów dolców.

Zasadniczą przyczyną naszych klęsk i niepowodzeń był i jest fałsz historyczny, podłość i cynizm rządzących oraz zakłamanie w relacjach publicznych i prywatnych, które powszechnie uznajemy za prawdę, za coś normalnego i oczywistego. Poczucie bezkarności za działania i decyzje podejmowane przeciwko Polakom, przeciwko naszym uzasadnionym interesom.

Historia się nie powtarza, ale bez otrząśnięcia się z mrzonek, fałszu historycznego, zakłamania w życiu publicznym i prywatnym, programu porównywalnego z pozytywizmem i „pracą u podstaw” nie mamy szans na przetrwanie jako wspólnota narodowa. Czy stać nas na taki wysiłek? Ja mimo wszystko wierzę że tak.

Rząd Moraczewskiego z Piłsudskim, to ci co odrzucili propozycje SKODY. Nigdy za ta “zbrodnię” przeciw Polsce nie zostali ukarani.

TRUSKAWKOWE POLA czy Truskawkowe Wieżowce.

TRUSKAWKOWE POLA

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/truskawkowe-pola,p769185357

Sławomir M. Kozak www.oficyna-aurora.pl 2022-05-13

10 firm zarządza tym, co jemy i pijemy.

To Nestle, PepsiCo, Coca-Cola, Unilever, Danone, General Mills, Kellogg’s, Mars, Associated British Foods i Mondelez.

Grafikę, która obrazuje ich oddziaływanie na wszystkie inne marki żywnościowe przedstawiła na swojej stronie firma Oxfam, która mówi o sobie, że „jest globalną organizacją, która walczy z nierównościami, aby położyć kres ubóstwu i niesprawiedliwości. Oferujemy ratujące życie wsparcie w czasach kryzysu i działamy na rzecz sprawiedliwości ekonomicznej, równości płci i działań na rzecz klimatu. Domagamy się równych praw i równego traktowania, aby każdy mógł się rozwijać, a nie tylko przetrwać. Nierówność jest najbardziej palącym problemem naszych czasów. Od 80 lat ludzie tacy jak Ty napędzają naszą misję, by położyć kres ubóstwu i niesprawiedliwości. Od wyżyn Ameryki Środkowej i pól kukurydzy w Ugandzie po wybrzeża południowego wybrzeża Zatoki Perskiej w Stanach Zjednoczonych, Oxfam i nasi sympatycy walczą o zagwarantowanie godnego życia każdej osobie w kryzysie oraz o to, by miliarderzy, korporacje, rządy i międzynarodowe instytucje finansowe zaczęły działać lepiej.”

Wszystko to brzmi górnolotnie, a skierowane jest raczej do osób, które nie będą zgłębiać tematu, przyjmując powyższe oświadczenie za dobrą monetę. Oxfam funkcjonuje już w 90 krajach świata i walczy w nich ze wszystkimi nieszczęściami, jakie dotykają naszego współczesnego życia.

U nas, na razie, jeszcze nie walczy, ale pewnie wkrótce się pojawi, bo zgodnie ze szwabskimi scenariuszami, po pandemii i wojnie, ma przyjść głód.

Nieomylny Henry Kissinger powiedział kiedyś, że „kto kontroluje żywność, kontroluje ludzi, kto kontroluje energię, może kontrolować całe kontynenty, a kto kontroluje pieniądz, jest w stanie kontrolować cały świat”. Pieniądzem już zawładnęli, co widać po tym choćby, że bezkarnie drukują go we wszystkich państwach, w ogóle nie zwracając uwagi na skutki tej nieracjonalnej działalności. Rzucili go dotąd „na odcinek” walki z pandemią i wdrażanie zielonego ładu, który ma zastąpić dotychczasowe nośniki energii nieodnawialnej na te, które „elita” już zdołała zagospodarować, rajfurząc nam fotowoltaikę, elektrownie wiatrowe, reaktory atomowe i biopaliwa.

Już w tej chwili, rolnicy nie obsiewają pól, bo nie stać ich na ropę naftową do rolniczych maszyn, ani tym bardziej na nawozy sztuczne, których cena wzrosła sześciokrotnie. Transport kolejowy, związany z rolnictwem w Ameryce, już zmalał o 20%. Skutkuje to degradacją tej gałęzi przemysłu, zwłaszcza w zakresie żywności. Warto tu wspomnieć o tym, że głównymi udziałowcami przodującej w tym rodzaju transportu Union Pacific, są naturalnie Vanguard, BlackRock i State Street, czyli nasi dobrzy znajomi, którzy wymyślili Schwaba, Gatesa i Fauciego, a obecnie wykupują świat.

W USA priorytetem wysiewów objęte są pola kukurydzy, służącej tylko do produkcji paliw, pozostałe areały leżą już odłogiem. Oczywiście, poza tymi tysiącami hektarów, które zakupili niedawno miliarderzy pokroju Billa Gatesa.

W ostatnim czasie, tylko w tym roku, niesamowitym zbiegiem okoliczności, 16 zakładów przetwórstwa spożywczego i nawozów sztucznych, spłonęło, doszło na ich terenach do eksplozji, a na jeden spadł nawet samolot. To oczywiście nie koniec tych przypadłości, ponieważ FBI już ostrzega przed spodziewanymi cyber-atakami, które mają uderzyć w infrastrukturę rolniczą. Dzielni agenci federalni nie informują oczywiście, skąd mają te dane oraz czy i jak zamierzają im przeciwdziałać.

Nie można nie zauważyć, że sytuacja na Ukrainie, nie pozostaje bez znaczenia dla tego wszystkiego, a łańcuchy dostaw, zgodnie z profetyczną wizją globalistów, już zaczęły się rwać. Z pewnością, nie pomaga tym niesamowitym wydarzeniom nagły atak ptasiej grypy w Stanach Zjednoczonych, w wyniku której wybito tam niedawno miliony sztuk drobiu.

FFAR (Foundation for Food and Agriculture Research), jedna z wielu modnych organizacji non-profit, będących naturalnie poza wpływem rozporządzeń rządowych, ale korzystająca z rządowych ustaw, typu Farm Bill, którą zdążono wprowadzić w życie 30 grudnia 2018 roku, ogłosiła już w roku następnym, że uruchamia konsorcjum, na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego składającego się z hodowców i firm genetycznych – AeroFarms, BASF, Benson Hill Biosystems, Fluence Bioengineering, Green Venus, Japan Plant Factory i Priva. Ich działania mają się koncentrować na  szybkim rozmnażaniu takich roślin, jak sałata, pomidory, truskawki, kolendra i borówki amerykańskie oraz na zmianach w substancjach chemicznych w nich wytwarzanych, mających wpływ na smak, dietę i leki.

Rolnictwo, jakie znamy, odchodzi do lamusa.

Gates inwestuje w nową przyszłość żywności – miejskie, pionowe rolnictwo halowe. Te rozwijające się w szybkim tempie obiekty mają astronomiczne rozmiary i zdolność do obsługi milionów ludzi. Na przykład firma Bowery Farming, przodująca w zakresie tzw. cyfrowego rolnictwa, jest w trakcie budowy swojego najnowszego „inteligentnego” obiektu w Arlington, na obrzeżach Dallas, w Teksasie, który będzie w stanie obsłużyć 16 milionów ludzi w promieniu 200 mil.

W tym nowym świecie rolnictwa króluje robotyka i sztuczna inteligencja. Ich produkty już są dostarczane na rynek poprzez sieci Walmart, Giant Food, czy Amazon!

Już w sierpniu 2020 roku firmy Monsanto/Bayer i singapurski fundusz Temasek uruchomiły wartą 30 milionów dolarów firmę Unfold, która opracowuje nowe odmiany nasion dostosowanych do potrzeb gospodarstw wertykalnych. Firma Bayer udzieliła licencji na prawa do zarodków nasion ze swojej oferty warzyw modyfikowanych genetycznie. W samym Sacramento funkcjonuje już 100 firm produkujących takie nasiona, a Uniwersytet Kalifornijski opracowuje szczepionkę na bazie roślinnego mRNA dla ich potrzeb. Narodowa Fundacja Nauki przyznała mu na rozwój i wdrażanie tej koncepcji pół miliona dolarów.

Oczywiście, o modyfikowanej produkcji łososi, trzody, i bydła nie ma co wspominać. To już standard.

To, naturalnie, tylko w dalekiej Ameryce, ale szczerze życzę wszystkim, aby zdążyli tego lata posmakować naszych, polskich truskawek, bo obawiam się, że w nieodległej już przyszłości pozostanie nam słuchanie sztandarowego dzieła rocka psychodelicznego, czyli „Strawberry Fields Forever”.

Felieton ukazał się w 19 numerze Warszawskiej Gazety

[Hiper- łacza wyłączyłem, bo szpecą. MD]

Niejaki Harari potrzebuje nowego porządku światowego. Vateuszek basuje.

[mail: Na pch24.pl już tego nie podali, a na bankier.pl to i owszem…. Otóż wspólny mianownik to NWO czy Nowy Porządek Świata, to słowo powtarzane do znudzenia w tym artykule…ponadto sporo innych „ciekawostek”.

Przeczytałem. Przypomniały mi się referaty na masówkach z obrad VI Plenum Naszej Partii. Też nudne, puste – ale ten [—] uważa, że ma większe szanse realizacji swej – i Swoich – utopii. Mirosław Dakowski]

===================

Harari: Potrzebujemy nowego porządku światowego

(fot. Kancelaria Premiera RP)

https://www.bankier.pl/amp/wiadomosc/Harari-Potrzebujemy-nowego-porzadku-swiatowego-8334754

Potrzebujemy nowego sprawnego porządku światowego, by nie popaść w erę wojen, biedy i chorób; pokazują to Ukraińcy walczący o swój kraj i jego europejską integrację – powiedział izraelski historyk, autor książek Yuval Noah Harari, który wziął w odbywającym się w środę w Poznaniu kongresie Impact22.

Harari wyraził przekonane, że postępy pandemii COVID-19 mimo dokonań naukowców to skutek erozji globalnego porządku, która ośmieliła też prezydenta Władimira Putina do napaści na Ukrainę.

„Ostatnie lata były niefortunne dla ludzkości” – powiedział Harari, wskazując na dewastację środowiska i katastrofę klimatyczną, pandemię koronawirusa oraz wojnę Rosji przeciw Ukrainie. „Od zakończenia zimnej wojny świat nie był wolny od problemów, ale rozwijał się znacznie lepiej, cieszył się pokojem większym niż kiedykolwiek w historii” – ocenił.

Podkreślił, że pomyślny rozwój ostatnich dekad „nie wynikał z jakiejś zmiany praw natury, lecz stąd, że ludzkość podejmowała mądre decyzje i zbudowała działający porządek światowy, zwykle opisywany jako liberalny – łączący wiarę w uniwersalne wartości, funkcjonowanie instytucji globalnych; ideę, że wszyscy ludzie zasługują na te same podstawowe wolności.

„Ten porządek światowy nie był doskonały, niemniej udało mu się poprawić warunki życia ludzi na całym świecie; nie tylko w dawnych imperialnych centrach jak wielka Brytania czy Stany Zjednoczone, ale także Brazylii, Polsce Czy Chinach” – zaznaczył.

Lata pokoju – mówił Harari – znalazły odzwierciedlenie w budżetach zachodnich państw, które na siły zbrojne przeznaczały w ostatnich latach średnio po kilka procent budżetów przy znacznie większych nakładach na edukację i ochronę zdrowia, w przeciwieństwie do Rosji wydającej na zbrojenia według szacunków jedną piątą, czyli 20 proc. swojego budżetu.

„Wielu ludzi uważa to za coś absolutnie oczywistego, zagwarantowanego, nie szanuje tego. To wydarzyło się w Rosji, ale także kraje takie jak USA czy Wielka Brytania zdają się zaprzeczać tym ideom” – powiedział, wskazując na brexit i wybór Donalda Trumpa na prezydenta.

„Porządek światowy coraz bardziej przypomina dom, w którym wszyscy mieszkają, ale nikt go nie remontuje. Globalne instytucje i uniwersalne wartości są podważane, ale nie ma żadnej propozycji, czym je zastąpić” – powiedział.

Harari, generalnie zgadzając się z koncepcją państw narodowych, postawił pytanie, „jak narody mają współdziałać jeśli nie będzie wspólnych instytucji ani wartości”. „Narodowe fortece – które z definicji nie są przyjazne – zwykle nie potrafią ich wypracować” – zauważył.

Według niego „pandemia była w dużej mierze skutkiem podważenia porządku światowego”. „Wirusy ewoluują, stale pojawiają się nowe. Nie jesteśmy w stanie temu zapobiec, ale światowe korporacje zdołałyby powstrzymać rozprzestrzenienie się epidemii. Jednak gdy pojawił się COVID-19, ludzkości zabrakło mądrości politycznej. Historia tej pandemii to historia tryumfu nauki i porażki politycznej” – ocenił.

Zwrócił uwagę, że naukowcy wypracowali sposoby spowolnienia postępów wirusa i wynaleźli szczepionkę. „Jednak politycy zawiedli, nie byli w stanie skutecznie wykorzystać tych narzędzi. Zabrakło pomysłu, jak powstrzymać falę zalewająca świat. Były narzędzia, nie było woli. Stany Zjednoczone – tradycyjnie światowy lider – nie zrobiły praktycznie nic. Prezydent Trump nawet nie próbował skoordynować globalnej odpowiedzi na rosnące zagrożenie, długo zaprzeczał ustaleniom naukowym, podważał działania prozdrowotne” – mówił Harari. „Minęły ponad dwa lata, nadal nie mamy skoordynowanego światowego planu dotyczący także radzenia sobie z ekonomicznymi skutkami pandemii” – zauważył.

„Putin dostrzegł, że porządek światowy się rozpadł; że nikt go nie powstrzyma, jeśli spróbuje naruszyć największe tabu światowego porządku – dokonać inwazji i wymazania kraju z mapy. Gdyby Putinowi mu się udało, skutkiem byłby początek końca światowego porządku, okresu względnego dobrobytu i pokoju” – przestrzegł. Dodał, że autokraci na całym świecie przyglądają się wojnie Rosji przeciw Ukrainie i „jeżeli Putin odniesie sukces, podboje wrócą”.

Przestrzegł też przed radykalnym zwiększaniem wydatków na zbrojenia przez kraje liberalne. „To wydarzyło się w Niemczech, które z dnia na dzień ogromnie zwiększyły swój budżet obronny, zamiast wydać pieniądze na nauczycieli czy pielęgniarki. Jeśli pójdziemy w tym kierunku, cały świat będzie wyglądał jak Rosja. A to będzie oznaczało nową erę wojny, biedy i chorób. Ale wciąż jest szansa na odwrócenie tego trendu” – przekonywał.

Według niego Putin „totalnie pomylił się” w ocenie Ukraińców, wierząc, że „chcą zostać wchłonięci przez Rosję”. „Ukraińcy dali ludzkości szansę, aby zatrzymać Putina, ale także aby przedłużyć czas dobrobytu i zdrowia” – dodał.

Podkreślił, że historią nie rządzi determinizm, a przekonanie, że wojna jest nieunikniona lub że pokój będzie wieczny, to błąd. „Wojnę tworzą ludzie, nie natura” – dodał, zaznaczając, że utrzymanie pokoju nie jest kwestią jednorazowej decyzji, „wymaga długotrwałego wysiłku, ochrony uniwersalnych wartości i instytucji współpracy”. „Od 1991 r. Ukraińcy wciąż pracują nad budową instytucji współpracy, udało im się zbudować demokrację, była to kwestia decyzji, stale decydowali bronić demokracji przed dyktaturą” – powiedział. Zwrócił uwagę na znaczenie instytucji promujących współprace europejską.

„Wielka Brytania przeszła brexit, wielu europejskich przywódców atakowało Unię, tymczasem Ukraińcy chcieli wstąpić do UE. Europejczycy muszą się teraz odwdzięczyć Ukraińcom, pomóc im wygrać wojnę i – równie ważne – wygrać pokój” – mówił. „Europa powinna się zobowiązać do udzielenia pomocy Ukrainie. Chodzi nie tylko o powstrzymanie Putina, lecz o odbudowę zamożnej demokracji. Europa jest to winna Ukrainie i jest to najlepszy sposób, w jaki Europa może się bronić przed Rosją” – przekonywał. Dodał, może zainspirować Rosjan, którzy „być może zapragną demokracji w swoim kraju”.

„Musimy myśleć w kategoriach szerszych niż europejskie. Musimy wypracować funkcjonujący porządek światowy, aby zapobiec wojnom i pandemiom, przeciwdziałać zagrożeniom ekologicznym. Żaden kraj w pojedynkę nie jest w stanie powstrzymać katastrofy klimatycznej, zapewnić odpowiedniego rozwoju sztucznej inteligencji. Musimy zbudować nowy, inkluzywny porządek. To być może będzie najlepszy skutek tej strasznej wojny” – wzywał.

Za ważne uznał, aby rolę odegrały w tym także – jeśli zechcą – potęgi inne niż zachodnie, np. Brazylia, Chiny i Indie, a także Rosja.

Zaapelował o zakończenie „wojny kulturowej, która rozdarła Zachód na konserwatystów i liberałów”. „Wojna na Ukrainie może nas także nauczyć, że potrafimy się zjednoczyć wokół kluczowych wartości”. Argumentował, że nie ma sprzeczności między dbałością o interesy swojego kraju i narodu a liberalizmem, tolerancją i globalizmem.

„Ukraińcy walczą o wolność swojego kraju i narodu, a jednocześnie chcą wolnego i tolerancyjnego społeczeństwa” – powiedział. „Uosobieniem tej idei” nazwał prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, „na którego głosowało 70 procent Ukraińców, chociaż jest Żydem i mówi po rosyjsku”. „Jeśli chcesz chronić swoich współplemieńców przed wojną czy pandemią, najlepszym sposobem jest międzynarodowa współpraca. Globalizm nie oznacza rezygnacji z państw narodowych, zaniechania narodowych tradycji; polega na wypracowaniu globalnych wartości i reguł, które nie będą podważały unikalności każdego narodu, ale będą porządkowały relacje między narodami” – mówił Harari.

„Ukraińcy są wielkimi patriotami, a jednocześnie jednym z ich głównych celów jest wstąpienie do UE. Jest dla nich oczywiste, że współpraca z cudzoziemcami to jeden z najlepszych sposobów zadbania o swój naród” – mówił. Zaznaczył, że można skorzystać z tych wniosków. „Nie jesteśmy skazani na wojnę, biedę i choroby; mamy wybór. Mam nadzieję, że wybierzemy właściwie” – powiedział.(PAP)

============================

to jednak monolog tego Harariego, a nie ich rozmowa…