Trzecia Tajemnica ujawniona w całości ?

Trzecia Tajemnica ujawniona w całości ? – O. Paul Kramer

The Devil’s Final Battle        Ostatnia bitwa Szatana


O. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm
Tłumaczenie Ola Gordon

ROZDZIAŁ  13

Trzecia Tajemnica ujawniona w całości

Kard. Oddi uważa, że Trzecia Tajemnica Fatimska “ostrzegała przed apostazją w Kościele”. Kard. Ciappi uważa, że w Trzeciej Tajemnicy “Jest przepowiednia, między innymi, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od góry”. Inaczej mówiąc, apostazja będzie szerzona z Watykanu do innych części Kościoła.

Papież Jan Paweł II uważa, iż przekaz fatimski ostrzega przed osłabieniem wiary katolickiej od środka Kościoła, oraz nas byśmy mieli się na baczności przed odstępczymi “gwiazdami na niebie” (Ap 12:4) w naszych czasach. Jan Paweł II ostrzega nas także przed apostazją we współczesnym Kościele.

Bp Joao Venancio, drugi biskup Leiria-Fatima jest świadkiem tego, że tekst Trzeciej Tajemnicy mieści się na jednej kartce papieru z marginesami ¾ cm po obu stronach i około 25 linijkami tekstu. Jest to oczywiście nie to co ujawnili kard. Ratzinger i abp Bertone 26 czerwca 2000 roku, gdyż ich tekst liczył 62 linijki na 4 kartkach papieru bez marginesów.

 Jeśli, co wydaje się w tym przypadku – i jak twierdzą miliony odpowiedzialnych katolików – jest więcej w Trzeciej Tajemnicy niż niejasna wizja “biskupa w bieli”, bez żadnego wyjaśnienia Matki Bożej Fatimskiej jak należy ją interpretować, to gdzie mogła być brakująca część Tajemnicy? Już zaproponowaliśmy odpowiedź. W tym rozdziale przedstawimy ją bardziej szczegółowo.

 Każdy świadek się zgadza

Świadectwo każdego świadka, który wypowiadał się o tej sprawie wskazuje na tylko jeden wniosek: brakująca część Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej przepowiada katastrofalną utratę wiary i dyscypliny w ludzkich elementach Kościoła – czyli w skrócie, wielką apostazję. Przypomnijmy ich zeznania, przedstawione w Rozdz. 4:

 Papież Pius XII

Niepokoją mnie przekazy Najświętszej Dziewicy do Łucji z Fatimy. Ta uporczywość Maryi o niebezpieczeństwach zagrażających Kościołowi jest boskim ostrzeżeniem przeciwko samobójstwu zmiany wiary, jego liturgii, jego teologii i jego duszy. . .

 Ojciec Joseph Schweigl

Nie mogę ujawnić nic, co wiem o Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, ale mogę powiedzieć, że składa się z dwóch części: jedna dotyczy papieża; druga logicznie, (chociaż nie mogę nic powiedzieć) musi być kontynuacją słów: ‘W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany’.

 Ojciec Fuentes

26 czerwca 1957 roku, z imprimatur i za zgodą biskupa Fatimy, o. Fuentes opublikował następujące rewelacje s. Łucji dotyczące Trzeciej Tajemnicy:

Ojcze, Matka Boża jest bardzo smutna, gdyż nikt nie zwrócił uwagi na Jej przekaz, ani dobry, ani zły. Dobrzy podążają swoją drogą, ale nie nadają żadnego znaczenia Jej przekazowi. Źli, nie widząc spadającej na nich kary Bożej, nadal prowadzą grzeszne życie, nie dbając nawet o ten przekaz. Ale wierz mi, ojcze, Bóg ześle karę na świat, i to straszną. Kara niebios jest nieunikniona.

Ojcze, ile czasu zostało do 1960 roku? Będzie bardzo przykre dla każdego, nikt nie będzie się cieszył, jeśli wcześniej świat nie będzie się modlił i pokutował. Nie mogę przekazać żadnych innych szczegółów, bo to jest jeszcze tajemnicą. . .

I to jest trzecia część Orędzia Matki Bożej, która pozostanie tajemnicą do 1960 roku.

Ojcze, powiedz im, że Matka Boża wiele razy mówiła moim kuzynom, Franciszkowi i Hiacyncie, jak również mnie, że wiele narodów zniknie z powierzchni ziemi. Powiedziała, że Rosja będzie narzędziem kary wybranej przez niebiosa żeby ukarać świat, jeśli wcześniej nie uzyskamy nawrócenia tego nieszczęsnego narodu.

Ojcze, szatan ma ochotę zaangażować się w decydującą bitwę z Najświętszą Dziewicą. A szatan wie, co najbardziej ubliża Bogu i co w krótkim czasie przysporzy mu największej liczby dusz. Dlatego szatan robi wszystko żeby opętać dusze poświęcone Bogu, bo w ten sposób uda mu się pozostawić dusze wiernych opuszczone przez ich przywódców, w ten sposób łatwiej będzie je przejąć.

To, co trapi Niepokalane Serce Maryi i Serce Jezusa jest upadek dusz religijnych i kapłańskich. Szatan wie, że religijni i księża, którzy odchodzą od pięknego powołania ciągną za sobą dusze do piekła. . . Szatan chce przejąć poświęcone dusze. Próbuje je przekupić żeby uśpić dusze świeckich, i tym sposobem doprowadzić je do ostatecznej zatwardziałości.

Ojciec Alonso

Przed śmiercią w roku 1981, o. Joaquin Alonso, który przez 16 lat był oficjalnym archiwistą Fatimy, oświadczył co następuje:

Dlatego jest całkowicie prawdopodobne, że tekst ściśle dotyczy kryzysu wiary w Kościele i zaniedbań samych księży [i] walk wewnętrznych w łonie Kościoła i duszpasterskich zaniedbań ze strony wysokiego szczebla hierarchów [1].

W okresie przed wielkim triumfem Niepokalanego Srca Maryi, mają wydarzyć się straszne rzeczy. One stanowią treść trzeciej części Tajemnicy. Jakie one są? Jeśli ‘w Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany, . . .’ to z tego można wyraźnie wywnioskować, że w innych częściach Kościoła te dogmaty będą zaciemnione albo nawet całkowicie stracone [2].

Czy nieopublikowany tekst mówi o konkretnych sytuacjach? Bardzo możliwe, że mówi nie tylko o prawdziwym kryzysie wiary w Kościele podczas tego okresu przejściowego, ale tak jak tajemnica z La Salette, na przykład, jest w nim więcej konkretnych odniesień do walk wewnętrznych katolików, albo odchodzenia księży i osób religijnych. Być może to nawet dotyczy zaniechań wysokiej hierarchii Kościoła. W tej sprawie, nic z tego nie różni się od innych przekazów otrzymanych przez s. Łucję w tej kwestii [3].

 Kardynał Ratzinger

Zgodnie z orzeczeniem papieży, to niczego nie dodaje do tego, co z objawień musi wiedzieć chrześcijanin: radykalne wzywanie do nawrócenia, absolutna powaga historii, niebezpieczeństwa grożące wierze i życiu chrześcijanina, a zatem światu. A także znaczenie ostatnich czasów. . . Jeśli nie zostanie opublikowana – przynajmniej teraz – to dlatego, żeby uniknąć pomylenia proroctwa religijnego z sensacją. Ale rzeczy zawarte w tej Trzeciej Tajemnicy zgadzają się z tym co jest w Piśmie Świętym i są potwierdzone przez liczne objawienia maryjne, począwszy od samych objawień fatimskich w znanej ich treści [4]. (11.11.1984)

 Biskup Amaral

Jej treść dotyczy tylko naszej wiary. Utożsamianie Tajemnicy z katastroficznymi ogłoszeniami lub z holokaustem nuklearnym jest zniekształcaniem znaczenia przekazu. Utrata wiary na kontynencie jest gorsza niż unicestwienie narodu; i prawdą jest to, że wiara stale zanika w Europie [5].

Warto zauważyć, elementem ogólnej próby ukrycia i tłumienia prawdy o Fatimie, były naciski na bpa Amarala by wycofał się z uwag wkrótce po ich wypowiedzeniu. Ale wtedy, 10 lat później, a teraz na spokojnej emeryturze, biskup mimochodem potwierdził swoje świadectwo w publicznym wywiadzie w 1995 roku, dodając istotny element dowodu: “Zanim potwierdziłem w Wiedniu (w 1984 roku), że Trzecia Tajemnica dotyczyła jedynie naszej wiary i jej utraty, skonsultowałem s. Łucję i najpierw otrzymałem jej zgodę” [6]. A zatem s. Łucja sama pośrednio potwierdziła, jeszcze raz, że prawdziwa i całkowita Trzecia Tajemnica prognozuje apostazję w Kościele.

 Kardynał Oddi

Ona [Trzecia Tajemnica] nie ma nic wspólnego z Gorbaczowem. Matka Najświętsza ostrzegała nas przed apostazją w Kościele.

 Kardynał Ciappi

Do tych świadków musimy dodać świadectwa dwu kolejnych. Pierwszym jest kard. Mario Luigi Ciappi, który był osobistym teologiem papieża Jana Pawła II. W osobistej korespondencji z prof. Baumgartnerem z Salzburga, kard. Ciappi ujawnił że:

Trzecia Tajemnica przepowiada, między innymi, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od samej góry [7].

 Ojciec Valinho

Jest też o. Jose dos Santos Valinho, siostrzeniec s. Łucji. W książce Renzo i Roberta Allegri Reportage su Fatima [Reportaż o Fatimie, Mediolan 2000],  opublikowanej  – dosyć opatrznościowo – tuż przed ujawnieniem wizji Trzeciej Tajemnicy i publikacją w TMF Ratzingera / Bertone, o. Valinho  wyraził pogląd, że Trzecia Tajemnica przepowiada apostazję w Kościele [8].

 W skrócie, każdy świadek w tej sprawie – nawet kard. Ratzinger w 1984 roku – zeznał to samo; treść Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej odnosi się do kryzysu wiary w Kościele Katolickim, apostazji, z ogromnymi konsekwencjami dla całego świata. Nawet jeden świadek nigdy nie zanegował tego, że o tym mówi Trzecia Tajemnica. Ani s. Łucja nigdy nie skorygowała żadnego z tych świadectw, mimo że w ciągu życia nie wahała się poprawiać tych, którzy błędnie interpretowali treść Orędzia Fatimskiego.

 Papież Jan Paweł II dwukrotnie ujawnia sedno Tajemnicy

 Jakby tego było mało, przy dwu okazjach, w homiliach w Fatimie, Jan Paweł II potwierdził istotną treść Trzeciej Tajemnicy. Jest oczywiste, że Jan Paweł II powiedział nam o istotnych elementach Trzeciej Tajemnicy w homilii w Fatimie 13 maja 1982 roku, jak również w homilii podczas beatyfikacji bł. Hiacynty Marto i bł. Franciszka Marto w Fatimie 13 maja 2000 roku.

 Przy pierwszej okazji papież zapytał w swojej homilii: “Czy Matka, która całą miłością, jaką budzi w Niej Duch Święty, i pragnie zbawienia każdego, może milczeć w obliczu podważania samej podstawy ich zbawienia?” I sam odpowiada:  “Nie, nie może milczeć”. Tutaj papież mówi nam, że Orędzie Fatimskie dotyczy ostrzeżenia Matki Bożej o tym, że podważane są same podstawy naszego zbawienia. Zauważmy uderzające podobieństwo tego świadectwa z tym papieża Piusa XII, który powiedział o samobójstwie zmiany wiary w liturgii, teologii i samej duszy Kościoła.

 Następnie, 13 maja 2000 roku, w homilii podczas beatyfikacji, papież ostrzegł wiernych następującymi słowami:

“I inny znak się ukazał na niebie: ujrzycie wielkiego smoka” (Ap 12:3). Te słowa z pierwszego czytania mszalnego przywodzą nam na myśl wielki bój, jaki toczy się między dobrem a złem, a jednocześnie uświadamiają, że spychając Boga na ubocze, człowiek nie może osiągnąć szczęścia, ale przeciwnie — zmierza do samozniszczenia. . .

Orędzie Fatimskie wzywa do nawrócenia, ostrzega ludzkość, aby nie stawała po stronie “smoka”, który “ogonem zmiata trzecią część gwiazd niebieskich i rzuca je na ziemię” (Ap 12:4).

Ostatecznym celem człowieka jest niebo, jego prawdziwy dom, gdzie Ojciec niebieski oczekuje wszystkich z miłosierną miłością. Bóg nie chce, aby ktokolwiek się zagubił; dlatego dwa tysiące lat temu posłał na ziemię swojego Syna, aby “szukał i zbawił to, co zginęło” (Łk 19:10). . .

Powodowana macierzyńską troską, Najświętsza Panna przybyła tutaj, do Fatimy, ażeby zażądać od ludzi, by “nie znieważali więcej Boga, naszego Pana, który dosyć już został znieważony”. Przemawia, bo jako Matka boleje, kiedy zagrożony jest los Jej dzieci. Dlatego wzywa pastuszków: “Módlcie się, wiele się módlcie i umartwiajcie się w intencji grzeszników; wiele dusz idzie do piekła, bo nikt nie modli się za nie ani nie umartwia”.

 Widzimy, że Jego Świątobliwość przywołał Rozdz. 12 wersety 3 – 4 Księgi Apokalipsy, i że te wersety powszechnie interpretuje się i oznacza, iż jedna trzecia katolickich duchownych zostaje zmieciona z ich wywyższonego stanu poprzez utratę wiary lub zepsucie moralne – i obecnie widzimy to wśród katolickich księży. Zauważmy precyzyjną zgodność homilii papieża z ostrzeżeniem s. Łucji przekazanym o. Fuentesowi, o tym jak “szatan wie, że osoby religijne i księża, którzy odchodzą od swojego pięknego powołania ciągną ze sobą liczne dusze do piekła”.

 Dlatego też wydaje się całkowicie jasne, że papież Jan Paweł II próbował powiedzieć nam, że Trzecia Tajemnica odnosi się do wielkiej apostazji przepowiedzianej w Piśmie Świętym. Dlaczego papież nie powiedział tych rzeczy bezpośrednio i wyraźnie, a raczej w sposób ukryty, językiem zrozumiałym tylko dla bardziej uczonych? Wydaje się prawdopodobne, że wysyłał sygnał do bardziej przebiegłych o tym, co uważał miało zostać ujawnione bardzo niedługo – a mianowicie cała Trzecia Tajemnica.

Jak się okazało, oczywiście, otrzymaliśmy tylko wizję “biskupa w bieli” i tzw. “komentarz” w TMF. Być może papież zauważył siłę oporu reprezentowaną przez kard. Sodano i jego kolaborantów, i miał nadzieję, że w swojej homilii przynajmniej będzie mógł ujawnić istotę Tajemnicy uważając, że wcześniej czy później cała prawda wyjdzie na jaw. Być może papież nie czuje, że może mówić swobodnie, dlatego iż pozwolił sobie na to, by otaczali go duchowni, religijni, biskupi i kardynałowie, którzy okazali się być niegodni zaufania, ale których, jak czuje, nie może zastąpić, którzy są nadal w watykańskich urzędach i którzy podważają wiarę, którzy są częścią jednej trzeciej poświęconych dusz wymiatanych z ich wysokich stanowisk przez szatana. Być może papież albo nie wie kim są, albo wie i nie uważa, iż może wypowiadać się publicznie i żyć dalej. (Przypominamy tutaj nagłą śmierć papieża Jana Pawła I.) niezależnie od powodu, papież nie mówi bardzo swobodnie – ale wystarczająco jasno, by można było doszukać się znaczenia jego słów. Jak Jezus powiedział swoim uczniom: “Kto ma uszy do słuchania niech słucha”.

 A zatem, nie tylko każdy świadek, od przyszłego papieża Piusa XII w latach 1930, przez siostrzeńca s. Łucji w roku 2000, jest zgodny w tej kwestii, ale i panujący papież dodaje własny głos do ich głosów: Trzecia Tajemnica przepowiada szeroko zakrojoną utratę wiary i łaski wśród katolickiego kleru na różnych szczeblach.

Dwie pierwsze części Tajemnicy Fatimskiej absolutnie nic nie mówią o apostazji w Kościele. Podobnie jak wizyjna część Trzeciej Tajemnicy, dotycząca “biskupa w bieli” nic nie mówi o apostazji. Skoro każdy świadek uważa, że Trzecia Tajemnica mówi o apostazji w Kościele, a te ujawnione do dzisiaj części Orędzia Fatimskiego, łącznie z wizją “biskupa w bieli”, o niej nic nie mówią, nieunikniony wniosek jest taki, że część Trzeciej Tajemnicy została ukryta. O czym faktycznie mówi ta część?

 Logicznym miejscem, od którego rozpoczniemy, jest to wiele mówiące zdanie, które aparat watykański w wielkich bólach chciał pomniejszyć i przysłonić, jakby był to jedynie przypis do Orędzia Fatimskiego: “W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.” Zdanie to jest jedynym dowodem na nadchodzącą apostazję w opublikowanych częściach Orędzia (chcemy tu szybko dodać, że nawet bez tego zdania, byłoby jasne ze wszystkich zeznań, że Trzecia Tajemnica odnosi się do apostazji w Kościele). Tutaj, i tylko tutaj, ujawniona część integralnego Orędzia Fatimskiego dotyka kwestii dogmatów wiary, i jak zostaną one zachowane w Portugalii.

 Jaki byłby cel, żeby Matka Boża wspominała o zachowaniu dogmatu w Portugalii, jeśli nie po to by nas ostrzec, że dogmat nie będzie zachowany w innych miejscach Kościoła? I jak zasugerowaliśmy wcześniej, “inne miejsca” to niewątpliwie słowa użyte przez s. Łucję jako “itd.”

 Biorąc pod uwagę to, że wizja opublikowana 26 czerwca 2000 roku nie zawiera dalszych słów Matki Bożej, można tylko wywnioskować, że brakujące słowa Matki Bożej znajdują się w “zapisie dźwięku” Trzeciej Tajemnicy, w którym Matka Boża wyjaśnia tę wizję. Wizja, wydawałoby się, jest końcowym rezultatem tej katastrofalnej utraty wiary: papież i pozostali hierarchowie są ścigani i zabijani poza na wpół zrujnowanym miastem Rzym, być może (możemy jedynie spekulować, gdyż brakuje słów Matki Bożej) po holokauście nuklearnym.

 To rzeczywiście idealnie zgadza się z przyznaniem kard. Ratzingera w 1984 roku, że Trzecia Tajemnica odnosi się do “niebezpieczeństw wobec wiary i życia chrześcijan, a zatem i świata“. Mówiąc obrazowo, ciała otaczające papieża idącego niepewnie w kierunku wzgórza, gdzie zostaje zabity przez żołnierzy, przedstawiałyby ofiary apostazji, a na wpół zrujnowane miasto sytuację w Kościele w okresie tej apostazji.

 Największe zagrożenie ze wszystkich: utrata katolickiego dogmatu

 Kiedy matka Angelica oświadczyła w telewizji ogólnokrajowej 16 maja 2001 roku, iż uważa, że “nie poznaliśmy całości” [tzn. całej Trzeciej Tajemnicy], gdyż “według mnie jest straszna”, to na pewno miała rację. Ne ma nic straszniejszego niż niebezpieczeństwo szeroko zakrojonej utraty wiary w Kościele, zwłaszcza jeśli niebezpieczeństwo to wychodzi “z samej góry”, jak powiedział kard. Ciappi, osobisty teolog papieża, odnośnie Trzeciej Tajemnicy. Wynikiem tego niebezpieczeństwa, jeśli mu się nie zapobiegnie, będzie wieczne potępienie milionów dusz. A kto wie ile z nich już stracono z powodu nie przekazania zbawiennych ostrzeżeń i rady Trzeciej Tajemnicy?

 Ale wizja opublikowana 26 czerwca po prostu nie wyraża czegoś tak strasznego. Faktycznie wizja nie wyraża nic tak strasznego, co Watykan trzymałby zamknięty przez 40 lat. Faktycznie kard. Ratzinger chciałby byśmy wierzyli, że Trzecia Tajemnica, przedstawiona tylko przez wizję, nie zawiera “żadnych wielkich niespodzianek”. Jest tak, dlatego, że niespodzianki występują po nadal ukrywanym zakończeniu zdania “W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.” – znowu, zdanie, które “komentarz” kard. Ratzingera usunął z integralnego tekstu słów Matki Bożej w Czwartym Dzienniku s. Łucji.

 Kiedy papież mówił o “podważanych podstawach naszego zbawienia” w homilii fatimskiej w 1982 roku, z pewnością miał na myśli podważanie wiary katolickiej. Wiemy to ze stałych nauk Kościoła Katolickiego. Na przykład Kredo Atanazyjskie mówi: “Każdy, kto chce być zbawiony musi przede wszystkim zachować wiarę katolicką. Musi zachować tę wiarę całą i nietkniętą; w przeciwnym wypadku na pewno zginie na zawsze”. Podstawą naszego zbawienia jest przynależność do Kościoła Katolickiego i trzymanie się naszej wiary katolickiej całej i nietkniętej. Utrata tej podstawy musi być tym, czego dotyczy Trzecia Tajemnica. Tak mówi każdy świadek, tak mówi papież Jan Paweł II, i tak mówi również zdanie “W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.”

Jak ostrzegł nas Chrystus: “Cóż bowiem za korzyść stanowi dla człowieka zyskać świat cały, a swoją duszę utracić?” Jeśli człowiek utraci duszę dla nowej orientacji Kościoła, nowego porządku świata, jednej religii światowej, albo obietnicy pokoju  dobrobytu na świecie, nie ma z tego korzyści, bo będzie się smażył w piekle przez całą wieczność. Tylko z tego powodu, Trzecia Tajemnica jest dla nas żywotnie ważna. Nie może być ważniejsza, gdyż dotyczy zbawienia naszych dusz. Dotyczy również zbawienia duszy papieża, kardynałów, biskupów, księży, faktycznie każdego żyjącego człowieka. A zatem, Trzecia Tajemnica dotyczy każdego mężczyzny, kobiety i dziecka na powierzchni ziemi, a zwłaszcza katolików.

 Przypominamy ponownie, że w 1984 roku kard. Ratzinger przyznał, iż jeśli Tajemnicy nie opublikowano “przynajmniej na razie”, to żeby “uniknąć pomylenia religijnego proroctwa z sensacją” – daleko od jego obecnego twierdzenia, że zgodnie z linią partyjną Sodano, punktem kulminacyjnym Trzeciej Tajemnicy był nieudany zamach w 1981 roku. Dalej, Trzecia Tajemnica jest proroctwem, którego realizacja rozpoczęła się w 1960 roku, o którym s. Łucja powiedziała, że był to rok, w którym proroctwo będzie “dużo jaśniejsze” (mais claro). Jak zauważa o. Michel, proroctwo które zaczyna się realizować, oczywiście staje się dużo  jaśniejsze. A zatem realizacja proroctwa rozpoczęła się co najmniej w roku 1960. Dlatego jest proroctwem mówiącym o naszych czasach. Jest ostrzeżeniem Matki Bożej z miłości, a także radą jak zareagować na wyraźne i obecne niebezpieczeństwo w Kościele.

 Przyjrzyjmy się teraz istocie Trzeciej Tajemnicy. Jak przyznał kard. Ratzinger 18 lat temu – znowu, zanim kard. Sodano wyjawił swoją linię partyjną o Fatimie – Trzecia Tajemnica dotyczy, przede wszystkim niebezpieczeństw wobec wiary. Św. Jan mówi, czym jest to co przezwycięża świat: mówi, że jest to nasza wiara. Dlatego żeby świat przezwyciężył Kościół, najpierw musi przezwyciężyć naszą wiarę katolicką.

 Więc istota Trzeciej Tajemnicy dotyczy próby świata pokonania naszej wiary katolickiej. Jak wykazaliśmy w poprzednich rozdziałach, od roku 1960 siły świata przeprowadzały znaczący atak na wiarę katolicką. Po prostu nie ma tu żadnych wątpliwości, jeśli weźmiemy pod uwagę przedstawione przez nas przytłaczające dowody.

 Co jeszcze istotniejsze, Tajemnica dotyczy dogmatu wiary. Matka Boża Fatimska powiedziała o dogmacie wiary zawsze zachowanej w Portugalii, nie tylko o “wierze”. Dlaczego Matka Boża skupiła się na katolickim dogmacie? Jest jasne, że zrobiła to gdyż Tajemnica jest proroctwem o tym, że dogmat katolicki, specyficznie, będzie na celowniku tych, którzy będą atakować Kościół od wewnątrz i od zewnątrz. Jak nasz Pan ostrzegł nas w Piśmie Świętym: “Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i czynić będą znaki i cuda, żeby wprowadzić w błąd, jeśli to możliwe wybranych” (Mk 13:22). Jak pokazuje kryzys ariański, do tych fałszywych proroków mogą należeć nawet księża i biskupi. Możemy tu zacytować słynny opis kard. Newmana tego okresu w historii Kościoła: “Stosunkowo nielicznych, którzy pozostali wierni, dyskredytowano, a nawet zmuszano do uchodźstwa; reszta była albo oszustami albo oszukiwanymi“. W takich czasach kryzysu, katolicy muszą zachować dogmat wiary.

 Co to jest dogmat?

Dogmatem jest to, co zostało nieomylnie zdefiniowane przez Kościół. Dogmatem jest to, w co katolicy muszą wierzyć żeby być katolikami. Dogmatem wiary jest to, co wchodzi w skład poważnych, nieomylnych definicji Magisterium – a mianowicie to co sam papież, wypowiadając się w sposób który wyraźnie zobowiązuje Kościół Powszechny by wierzył w to co on mówi, albo synod ekumeniczny wszystkich biskupów katolickich pod przewodnictwem papieża, wydający takie obowiązujące oświadczenia, lub rzeczy nauczane przez Zwykłe i Powszechne Magisterium Kościoła.

 Co oznacza nieomylna definicja dogmatu? Wyraz nieomylny oznacza “niezawodny“. A zatem definicje wiary, uroczyście zdefiniowane przez Kościół, są niezawodne. Wiemy, czym jest wiara, czym są dogmaty wiary, za pomocą nieomylnych definicji. Jeśli wierzymy i mocno trzymamy się tych nieomylnych definicji, to nie damy się oszukiwać w kwestiach tak zdefiniowanych.

 Skąd wiemy, że kwestia została zdefiniowana nieomylnie, tak jak artykuł katolickiej wiary? Wiemy to ze sposobu, w jaki przedstawia się nauczanie.

 Cztery źródła nieomylnej nauki

 Istnieją cztery główne sposoby, jakimi nauka Kościoła przedstawiana jest nieomylnie:

Pierwszy, poprzez szerzenie credo przez papieży i synody ekumeniczne, dające podsumowanie tego, w co katolicy muszą wierzyć po to, by być katolikami.

Drugi, metoda uroczystych definicji zawierających takie wyrażenia jak “Deklarujemy, ogłaszamy i definiujemy”, albo podobnej formuły wskazującej na to, że papież lub papież razem z synodem ekumenicznym wyraźnie zamierza zobowiązać Kościół do wierzenia w naukę. Takim definicjom zwykle towarzyszą anathemas (potępienia) tych, którzy w jakiś sposób negują zdefiniowaną naukę.

Trzeci, definicje Zwykłego i Powszechnego Magisterium, oznaczające stałe nauki Kościoła w “zwykły” sposób, zawsze i wszędzie, nawet jeśli nauka nigdy nie jest zdefiniowana takimi słowami jak ”Deklarujemy, ogłaszamy i definiujemy. . .” (Jednym tego przykładem jest stała nauka Kościoła, na przestrzeni jego historii, że antykoncepcja i aborcja są głęboko niemoralne).

Czwarty, są ostateczne wyroki papieża, zwykle potępionych propozycji, są to propozycje w które wierzenie przez katolików jest zakazane. Kiedy papież, lub papież i synod razem, uroczyście potępiają daną propozycję, wiemy nieomylnie, że jest to sprzeczne z wiarą katolicką.

 Przykładem credo jest Wyznanie Wiary ogłoszone przez Sobór Trydencki. Poniżej prezentujemy je, wygodnie zorganizowane w formie punktów, w niezmienionym języku:

 1. Ja N. wierzę mocno i wyznaję każdą prawdę z osobna i razem wszystkie prawdy, jakie się zawierają w Składzie Wiary, którego używa święty Kościół Rzymski, to jest:

2. Wierzę w jednego Boga, Ojca wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.

3. Wierzę w Pana Jezusa Chrystusa, jedynego Syna Bożego, który zrodzon jest z Ojca przed wszystkimi wieki, Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego; zrodzony, nie zaś stworzony, współistotny Ojcu, i przez niego wszystko się stało.

4. Który dla nas ludzi i dla naszego zbawienia z nieba zstąpił i przyjął ciało za sprawą Ducha Świętego z Maryi Panny, i stał się człowiekiem.

5. Który ukrzyżowany został dla nas pod Ponckim Piłatem, umęczony i pogrzebany

6. I trzeciego dnia zmartwychwstał według Pisma, wstąpił na niebiosa,

7. Siedzi na prawicy Ojcowskiej, i powtórnie przyjdzie sądzić żywych i umarłych, a królowanie jego końca mieć nie będzie.

8. Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Dawcę łask, który od Ojca i Syna pochodzi, który z Ojcem i Synem jedną cześć i uwielbienie odbiera, który mówił przez proroków.

9. Wierzę w Jeden, Święty, Katolicki i Apostolski Kościół.

10. Wyznaję jeden Chrzest na odpuszczenie grzechów; oczekuję wskrzeszenia zmarłych i żywota w wieku przyszłym. Amen.

11. Ochotnie i ze czcią przyjmuję to, co Apostołowie i Kościół do wierzenia podają, oraz wszystkie tegoż Kościoła zwyczaje i ustawy.

12. Przyjmuję również Pismo święte w tym rozumieniu, jakiego się trzymał i trzyma Kościół święty, matka nasza, do którego należy sąd wydawać o prawdziwym znaczeniu i wykładzie Pisma świętego, i zawsze tylko według jednozgodnego rozumienia Ojców rozumieć je i wykładać będę.

13. Wyznaję również, że prawdziwie siedem jest istotnych Sakramentów Nowego Zakonu przez Jezusa Chrystusa Pana naszego ustanowionych, że są one potrzebne do zbawienia ludzkiego, choć nie każdy z nich człowiekowi każdemu.

14. Tymi zaś Sakramentami są: Chrzest, Bierzmowanie, Eucharystia, Pokuta, Ostatnie Namaszczenie, Kapłaństwo i Małżeństwo. Wyznaję, że one udzielają łaski, i że z nich Chrztu, Bierzmowania i Kapłaństwa bez świętokradztwa ponownie przyjmować się nie godzi.

15. Przyznaję też i uznaję zwyczajem uświęcone i zatwierdzone obrzędy Kościoła Katolickiego, używane przy uroczystym sprawowaniu wszystkich wyżej wymienionych Sakramentów.

16. Wszystko w ogóle i w szczególności, co o grzechu pierworodnym i o usprawiedliwieniu na świętym Soborze Trydenckim określono i wyjaśniono, bez zastrzeżeń przyjmuję.

17. Wyznaję także, iż we Mszy świętej ofiaruje się Bogu prawdziwą, istotną, błagalną Ofiarę za żywych i umarłych, i że w Najświętszym Sakramencie Eucharystii jest prawdziwie, rzeczywiście i istotnie Ciało i Krew razem z Duszą i Bóstwem Pana naszego Jezusa Chrystusa; i że się tam przemienia cała istota chleba w Ciało i cała istota wina w Krew, którą to przemianę Kościół Katolicki nazywa przeistoczeniem.

1)Wyznaję też, iż nawet pod jedną tylko postacią przyjmujemy prawdziwie całego Chrystusa i rzeczywisty Sakrament.

18. Wierzę niezachwianie, że jest Czyściec, i że duszom tam zatrzymanym pomagać może wstawiennictwo wiernych.

19. Wierzę również, iż Świętych w niebie czcić i wzywać należy, że oni modlitwy za nas Bogu zanoszą, że Relikwie ich należy szanować.

20. Uznaję, iż obrazy Chrystusa Pana, najświętszej Panny, Matki Bożej, i innych Świętych mieć i zachowywać trzeba, oraz oddawać im należną cześć i poszanowanie.

21. Uznaję też, że Chrystus Pan udzielił Kościołowi władzy nadawania Odpustów, i że korzystanie z nich jest bardzo zbawienne dla wiernych.

22. Uznaję Święty, Katolicki i Apostolski Kościół Rzymski za matkę i mistrzynię wszystkich Kościołów,

23. Biskupowi Rzymskiemu, następcy świętego Piotra, Księcia Apostołów, jako Namiestnikowi Jezusa Chrystusa, ślubuję i przyrzekam prawdziwe posłuszeństwo.

24. Wszystko również, co przez święte kanony i sobory powszechne, a zwłaszcza przez święty Sobór Trydencki i Sobór Watykański zostało podane, określone i wyjaśnione, a w szczególności o najwyższym zwierzchnictwie Biskupa Rzymskiego i o nieomylnym jego nauczycielstwie,

25. Bez zastrzeżeń przyjmuję i wyznaję; żadnych natomiast przeciwnych twierdzeń i kacerstw, przez Kościół nieuznanych, odrzuconych i potępionych, ja także nie uznaję, odrzucając je i potępiając.

Ja N. obiecuję, przyrzekam i zaręczam, że tę prawdziwą wiarę katolicką, poza którą nikt zbawionym być nie może, a którą ja teraz dobrowolnie wyznaję i prawdziwie w sercu swoim żywię, całkowicie i nieskażenie aż do ostatniego tchu życia, przy pomocy Bożej, stale chować i wyznawać będę; nadto wedle sił swoich starać się będę, aby moi podwładni i ci, o których piecza do mnie z obowiązku ma należeć, tę wiarę zachowywali, głosili i jej nauczali.

Tak niech mi pomoże Bóg i ta święta jego Ewangelia.

[źródło: http://www.ultramontes.pl/wyznanie_wiary.htm]

 Jeśli chodzi o uroczyste i nieomylne definicje dogmatów katolickich, niedawnym ich przykładem jest List Apostolski papieża Piusa IX, Ineffabilis Deus (1854), nieomylnie definiujący dogmat o Niepokalanym Poczęciu Maryi:

Oświadczamy, stanowimy i wyrokujemy, że od Boga jest objawiona, a przeto przez wszystkich wiernych mocno i stale ma być wiarą wyznawana nauka, według której Najświętsza Dziewica Maryja w pierwszej chwili swego Poczęcia za szczególniejszą łaską i przywilejem Boga Wszechmogącego, przez wzgląd na przyszłe zasługi Jezusa Chrystusa Zbawiciela rodzaju ludzkiego zachowana była wolną od wszelkiej zmazy pierworodnej winy.

Z tego powodu jeśliby ktoś inaczej, Boże uchowaj, miał sądzić, niż My o tym zawyrokowaliśmy, niechże pozna i na przyszłość o tym wie, że sam na siebie wydał wyrok potępienia, że stał się rozbitkiem w sprawach wiary i odpadł od jedności z Kościołem, a nadto przez sam ten fakt ściągnął na siebie kary prawem przewidziane, jeżeli błędną swoją myśl przekazuje innym w słowie, piśmie albo jakimś innym sposobem to uzewnętrznia.

[źródło: http://sanctus.pl/index.php?grupa=89&podgrupa=425&doc=376]

 W tym miejscu przypomnijmy, że w TMF kard. Ratzinger rażąco podważył ten dogmat – i Orędzie Fatimskie – ośmielając się stwierdzić, że “Zgodnie z Mateuszem 5:8, “niepokalane serce to serce które, z łaski Bożej, osiągnęło idealną wewnętrzną jedność i dlatego ‘ogląda Boga’”. Nie, nie, nie! Niepokalane Serce nie jest “jakimś” sercem, ale tym sercem – jedynym – Najświętszej Maryi Dziewicy, która jest jedyną istotą ludzką, poczętą bez grzechu pierworodnego, i która nigdy nie popełniła nawet najmniejszego grzechu w czasie Jej wspaniałego życia na tej ziemi.

I na koniec istnieje propozycja potępiona. Najlepszym jej przykładem jest “Program błędów” bł. papieża Piusa IX, w którym ten wielki papież wyliczył błędy liberalizmu w formie propozycji, które uroczyście, definitywnie i nieomylnie potępił, jako błędy przeciwko wierze [1], łącznie z propozycją nr 80 (wspomniana wcześniej): “Papież Rzymu może i powinien pogodzić się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją”.

Jak wykazaliśmy, tutaj także kard. Ratzinger chciał podważyć wcześniejszą naukę Kościoła, mówiąc, iż nauka II Soboru była “antyprogramem”, który był “próbą oficjalnego pogodzenia się z nową erą zapoczątkowaną w roku 1789″ i próbą korekty tego co ośmielił się nazwać “jednostronnością stanowiska przyjętego przez Kościół za panowania bł. Piusa IX i św. Piusa X, w reakcji na sytuację stworzoną przez nowy etap historii zapoczątkowany przez rewolucję francuską. . .” [11] Żeby swoje odrzucenie uroczystej, nieomylnej nauki bł. Piusa IX uczynić wyraźniejszą, kard. Ratzinger deklaruje, że na II Soborze “postawa krytycznego zastrzeżenia wobec sił, które pozostawiły ślad na nowoczesnym świecie ma być zastąpiona pogodzeniem się z ich ruchem” [12]. Ta opinia kard. Ratzingera kategorycznie zaprzecza naukom bł. papieża Piusa IX, że Kościołowi nie wolno “godzić się” na “postęp, liberalizm i nowoczesną cywilizację”.

Oburzające naruszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu kard. Ratzingera i jego aroganckie odrzucenie “programu” jako “jednostronnego”, pokazuje samo sedno posoborowego kryzysu w Kościele: atak na nieomylne definicje Magisterium.

W większości atak ten był raczej pośredni. Nieomylna definicja zwykle nie jest negowana bezpośrednio, a raczej podważana poprzez krytykę lub “rewizję”. Innowatorzy w Kościele nie są tak głupi żeby tylko zadeklarować, że nieomylna nauka Kościoła jest błędna. I będąc rzekomo “oświeconymi”, ci innowatorzy mogą faktycznie uważać, że “pogłębiają” lub “rozwijają” naukę katolicką dla dobra Kościoła – znowu, nie osądzamy ich subiektywnych motywacji. Ale skutek tego co robią jest oczywisty: podważanie nieomylności zdefiniowanych nauk Magisterium.

Kolejnym przykładem tego podważania jest atak na dogmat, że poza Kościołem Katolickim nie ma zbawienia. Zacytowane powyżej całe Kredo Trydenckie twierdzi: “Będę stale zachowywał i wyznawał tę prawdziwą wiarę katolicką, poza którą nikt nie może zostać zbawiony. . .”  W Rozdz. 6 pokazaliśmy, jak wielokrotnie Magisterium uroczyście definiowało dogmat, że nie ma zbawienia poza Kościołem Katolickim. Ale teraz, ten dogmat jest negowany i podważany przez “ekumenizm”, który deklaruje, iż żaden protestancki heretyk, ani prawosławny schizmatyk, nie potrzebuje wracać do Kościoła Katolickiego, gdyż jest to “przestarzała eklezjologia” [13]. I w wielu miejscach obecnie, dogmat ten jest bezpośrednio negowany, a w innych nie negowany bezpośrednio, ale w praktyce upada w wyniku podstępnego, wielokrotnego, pośredniego ataku,  i w wyniku tego, już nie wierzy się weń i nie przestrzega w tych miejscach.

Niezaprzeczalne jest to, że od II Soboru, w Kościele uchwalono wiele nowych pojęć jako “rozwój” doktryny katolickiej, mimo że te nowinki co najmniej domyślnie (a czasami wyraźnie) przeczą i podważają nieomylne definicje. Idea, na przykład, że dokument soborowy Gaudium et Spes jest “antyprogramem”, który sprzeciwia się potępieniom przez bł. papieża Piusa IX [14] podważa całą integralność nieomylnego Magisterium. Takie mówienie jest atakiem na wiarygodność nauki urzędu Kościoła, i dlatego ostatecznie atakiem na sam katolicki dogmat.

Nie może być “nowego zrozumienia” katolickiego dogmatu

Tego posoborowego ataku  na dogmat przez podważanie i niejawną sprzeczność nie można usprawiedliwiać “rozwojem” czy “nowym spojrzeniem” na dogmat. Jak uroczyście nauczał I Sobór Watykański: “Duch Święty został, bowiem obiecany następcom św. Piotra nie dlatego, aby z pomocą Jego objawienia ogłaszali nową naukę, ale by z Jego pomocą święcie strzegli i wiernie wyjaśniali Objawienie przekazane przez apostołów, czyli depozyt wiary” [15]

[źródło: http://soborowa.strefa.pl/code-22/]

 Jak nauczał I Sobór, nie może być żadnego “nowego zrozumienia” tego, co Kościół już nieomylnie zdefiniował:

Dlatego należy nieprzerwanie zachowywać takie znaczenie świętych dogmatów, jakie już raz określiła święta Matka Kościół, a od tego znaczenia nigdy nie można odejść pod pozorem lub w imię lepszego zrozumienia [16].

[źródło: http://soborowa.strefa.pl/code-22/]

Tak więc sprawą wiary katolickiej jest to, że wierzymy, iż Pan Bóg nie ujawnił żadnej nowej doktryny od śmierci ostatniego apostoła, św. Jana, i że nie powstało żadne nowe zrozumienie doktryny w wyniku II Soboru Watykańskiego, ani w żaden inny sposób.

 W związku z tym, ta “nowa” doktryna czy “anty” doktryna, o której tak dużo słyszeliśmy od II Soboru, może być jedynie pseudodoktryną. Ta pseudodoktryna naucza w bardzo subtelny sposób. Kiedy pseudodoktryna przeciwstawia się doktrynom nieomylnie zdefiniowanym, to katolicy muszą się trzymać nieomylnych doktryn i odrzucać “nowe” doktryny.

 Doktryna wiary nie może zawieść, a nowinki mogą. Ludzie mogą zawieść; świeccy mogą zawieść; księża mogą zawieść; biskupi mogą zawieść; kardynałowie mogą zawieść; a nawet papież może zawieść w sprawach, które nie wymagają jego charyzmatu nieomylności, jak pokazała historia, kiedy więcej niż jeden papież nauczał lub wydawał się nauczać jakichś nowinek.

 Na przykład papież Honoriusz został pośmiertnie potępiony przez III Sobór Konstantynopolitański w 680 AD za pomoc i podżeganie do herezji [17], i to potępienie aprobował Leon II i powtórzyli późniejsi papieże. Jak pokazuje inny przykład, papież Jan XXII w XIV wieku (1333 AD) wygłaszał homilie (ale nie uroczyste definicje), w których podkreślał, że zmarli błogosławieni nie cieszą się wizją uszczęśliwiającą aż do Dnia Sądu Ostatecznego. Za to został skrytykowany i skorygowany przez teologów, i w końcu na łożu śmierci odwołał swoje heretyckie poglądy.

 W przypadku Jana XXII, mający wiedzę katolicy (tu teolodzy) wiedzieli, że był w błędzie nauczając o Szczególnym Sądzie. Wiedzieli, że było coś złego z nauczaniem Jana XXII, gdyż było sprzeczne z tym w co Kościół zawsze wierzył, nawet jeśli nie było żadnej nieomylnej definicji. Katolicy, którzy znali swoją wiarę w XIV wieku nie powiedzieli po prostu: “Och, papież wygłosił homilię, dlatego musimy zmienić to, w co wierzymy”. Patrząc na stałe nauczanie Kościoła, że zmarli błogosławieni cieszą się wizją uszczęśliwiającą tuż po czyśćcu, teolodzy wiedzieli, że Jan XXII był w błędzie i to mu powiedzieli.

 Jak się okazało, bezpośredniość wizji uszczęśliwiającej była uroczyście i nieomylnie zdefiniowana przez następcę Jana XXII w roku 1336. To postawiło sprawę poza wszelką dalszą dyskusją – co jest dokładnie powodem potrzeby nieomylnej definicji. To samo jest prawdą w kwestii każdej innej sprawy nieomylnie zdefiniowanej przez Kościół. Możemy i musimy polegać na tych nieomylnych definicjach z absolutną pewnością, odrzucając wszystkie opinie przeciwne – nawet gdyby przeciwne opinie pochodziły od kardynała czy nawet papieża.

 Są inne przykłady słabości papieży. Nawet pierwszy papież, św. Piotr, popełnił błąd, jak pokazuje Pismo Święte – nie dlatego, że coś powiedział, ale przykładem jaki dał. Św. Piotr odmówił siedzenia przy stole z pogańskimi konwertytami w Antiochii około 50 AD. Unikając tych konwertytów dał fałszywe wrażenie, że Pierwszy Synod w Jerozolimie był w błędzie nauczając, że ceremonialne prawo Mojżesza, łącznie z zakazem dla żydów spożywania z “nieczystymi” poganami, nie obowiązywał w Kościele Katolickim. Był to incydent, za który św. Paweł publicznie zganił św. Piotra (Ga 2:11).

 Kolejnym przykładem jest papież Liberiusz w 357 AD (około), który nie podpisał zaproponowanego mu przez arian credo, nie wspominającego o Synu współistotnym Ojcu. Zrobił to po dwu latach pobytu na wygnaniu i pod groźbą śmierci. I również zawiódł (pod presją przebywania na wygnaniu) błędnie potępiając i ekskomunikując św. Atanazego, który w tej sprawie bronił wiary. Papież Liberiusz, pierwszy papież nieogłoszony przez Kościół świętym, był w błędzie, gdyż Atanazy nauczał katolickiej doktryny – prawdziwej doktryny, nieomylnej doktryny – nauczanej nieomylnie przez Sobór Nicejski w 325 AD. To była ta nieomylna definicja, a nie wadliwe nauczanie papieża Liberiusza, którego należało przestrzegać w tamtym czasie.

 Z tych przykładów w historii Kościoła dowiadujemy się, że wszystko proponowane nam do uwierzenia musi być osądzone przez te definicje. A zatem, jeśli kardynał, biskup, osoba świecka, a nawet papież naucza jakichś nowinek sprzecznych z każdą definicją wiary, możemy wiedzieć, iż ta nauka jest błędna, i że musimy ją odrzucić dla zbawienia naszych nieśmiertelnych dusz. Tak, nawet papież może popełniać błędy, a tak jest, jeśli wyraża opinię sprzeczną z uroczystą i nieomylną definicją Kościoła Katolickiego. Nie oznacza to, że Kościół popełnia błędy, kiedy tak się dzieje, a że tylko papież popełnił błąd bez narzucania go na cały Kościół. I oczywiście, jeśli nawet papież może popełnić błąd w nauczaniu pewnych nowinek, to z pewnością kardynałowie, biskupi i księża mogą popełniać błędy w nauczaniu i opiniach.

 I dlatego, kiedy Matka Boża mówi o “dogmacie wiary”, wskazuje nam niebezpieczeństwo wobec wiary – i wobec “życia chrześcijanina i dlatego (życia) świata”, przypominając twierdzenie kard. Ratzingera – pojawi się ono, kiedy uroczyste definicje dogmatyczne o wierze katolickiej są sprzeczne lub podważane; bo to te definicje są fundamentem wiary katolickiej, i dlatego podstawą naszego zbawienia, zgodnie z homilią papieża w Fatimie w roku 1982.

 Na zarzut, że sami księża, albo sami świeccy, nie mogą się nie zgadzać z duchownymi wysokiego szczebla, jak kard. Ratzingerem, czy nawet (w przypadku nadzwyczajnej sprawy, przykłady, której pokazaliśmy powyżej) papieżem, należy odpowiedzieć: To dlatego Kościół ma nieomylne definicje. Porównując każde nauczanie z uroczystymi i nieomylnymi definicjami, można rozpoznać czy nauka jest prawdziwa czy fałszywa – nie przez stanowisko zajmowane przez człowieka wśród duchowieństwa. Jak nauczał św. Paweł: “Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!” (Ga 1:8) Wierni mają uważać nawet apostoła za przeklętego, odciętego od Kościoła, zasługującego na ogień piekielny – jeśli przeciwstawia się nieomylnej nauce Kościoła. To, dlatego teolodzy mogli korygować błędne nauczanie z pulpitu papieża Jana XXII; i to dlatego katolicy dzisiaj mogą odróżnić dobre nauczanie od złego, nawet jeśli stoją na niższym szczeblu niż prałat popełniający błąd.

 Wybornym tego przykładem jest sprawa prawnika o imieniu Euzebiusz, który wykazał, że Nestoriusz, wysokiego szczebla arcybiskup w Konstantynopolu, najwyższy rangą dostojnik po papieżu, nie miał racji, kiedy negował to, że Maryja jest Matką Boga. Euzebiusz podniósł się w swojej ławie podczas Mszy w Boże Narodzenie, i skrytykował Nestoriusza za głoszenie herezji. Ale wszyscy “wysocy” księża i biskupi milczeli wobec herezji Nestoriusza. Dlatego świecka osoba miała rację, a pozostali byli w błędzie. W celu wysłuchania tej sprawy zwołano Sobór w Efezie, i uroczyście i nieomylnie określono, iż Maryja jest Matką Boga. A ponieważ Nestoriusz nie chciał się wycofać, został zwolniony i ogłoszony heretykiem. Nestoriusz został ekskomunikowany!

 Podsumowując, prawda to nie sprawa liczby czy szczebla; prawda to sprawa tego co Chrystus i Pan Bóg ujawnili w Piśmie Świętym i Tradycji, co zostało uroczyście zdefiniowane przez Kościół Katolicki, i czego Kościół Katolicki zawsze uczył – zawsze, a nie od roku 1965!

 Katastrofalne skutki majstrowania przy nieomylnych definicjach

 Podobnie historia daje nam znamienne przykłady tego co może się wydarzyć Kościołowi kiedy chociaż jeden dogmat jest przeciwstawiany na szeroką skalę. Ariańska herezja wywołała katastrofalną konfuzję nawet w Kościele w latach 336-381 AD. W 325 arianizm potępiono; ale w 335 AD powstał ponownie. Począwszy od roku 336 herezja wchłonęła około 90% biskupów zanim ją pokonano 50 lat później. W wywołanej konfuzji i stracie wiary, nawet wielki św. Atanazy został “ekskomunikowany” przez papieża w roku 357. W 381 arianizm został pokonany przez I Sobór Konstantynopolitański. Ale nadal kwitł przez jakiś czas w latach 360-380. Jego skutki były całkowicie niszczycielskie dla Kościoła.

 Kryzys ariański daje nam dobrą lekcję o prawdopodobnej treści brakującego tekstu Trzeciej Tajemnicy. Powodem tego, że wtedy arianom się udało, było to, że “z sukcesem” zaatakowali dogmat, który był uroczyście i nieomylnie zdefiniowany na Soborze Nicejskim w roku 325 – że Chrystus to Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu.  Ta uroczysta i nieomylna definicja jest zawarta w Kredo Soboru Nicejskiego, które odmawiamy podczas niedzielnej Mszy św.

 Arianie wywrócili definicję zmuszając wielu “wiernych” do spierania się o zastąpienie jej fałszywą definicją, która nie była nieomylna. W 336 roku grecki wyraz Homoousion zastąpili innym wyrazem Homoiousion. Pierwszy wyraz oznacza “współistotny” Ojcu. Bo żeby Bóg Syn był współistotny Ojcu, Syn musi nie tylko być Bogiem, ale tym samym Bogiem jak Ojciec, tak że istota Ojca jest istotą Syna, mimo, że osoba Ojca nie jest Osobą Syna. W ten sposób są trzy Osoby w jednym Bogu. Jest to tajemnica Trójcy. Ale nowy wyraz Homoiousion oznacza “podobną istotę” do Ojca. A zatem krytyczne wyrażenie w dogmacie – “współistotny Ojcu” – została zmieniona na “podobną istotę z Ojcem” lub “jak Ojciec”.

 Tym sposobem arianie doprowadzili do masowej konfuzji w Kościele, dodając jedną literę w wyrazie Homoousion, żeby stworzyć nowy wyraz o nowym znaczeniu: Homoousion. Zaatakowali uroczystą definicję, twierdząc, że ich nowa definicja będzie lepsza niż uroczysta definicja. Ale, oczywiście, nowa definicja nie mogła być lepsza od uroczystej, gdyż uroczysta, zapoczątkowana na Soborze Nicejskim, była nieomylna.

 Przez dodanie jednej litery w jednym wyrazie, arianie pozbyli się nieomylnej definicji. To otworzyło im i pół-arianom drogę do walki. Ludzie stawali się męczennikami, prześladowanymi, zmuszanymi do opuszczenia kraju z powodu tej jednej zmiany w jednym nieomylnym dogmacie. Sobór Egipski zmusił św. Atanazego do pięciokrotnej ucieczki z kraju (w wyniku czego co najmniej 17 ostatnich lat spędził na uchodźstwie). Ale to on miał rację, a heretyccy biskupi na tym synodzie jej nie mieli.

 Nieomylne definicje są ważniejsze od wiedzy i rangi w Kościele

 Skąd Atanazy wiedział, że ma rację? Bo trzymał się nieomylnej definicji, niezależnie od tego co mówili inni. Żadna wiedza na świecie, ani ranga urzędowa, nie może zastąpić prawdy jednego nieomylnego nauczania katolickiego. Nawet najzwyklejszy wierzący, trzymając się nieomylnej definicji, wie więcej niż najbardziej “wykształcony” teolog, który neguje lub podważa definicję. Taki jest cel nieomylnie zdefiniowanej nauki Kościoła – żeby uczynić nas niezależnymi od opinii ludzi, bez względu na ich wykształcenie i rangę.

 W 325 roku uroczysta definicja Soboru Nicejskiego była nieomylna, ale wielu ludzi wtedy nie zdawało sobie w pełni sprawy z tego, że nieomylne definicje wiary były nieomylne. To znaczy w tamtym czasie w historii Kościoła, Kościół nie wydał jeszcze uroczystej definicji uczącej, że definicje wiary są nieomylne. Ale w roku 1879, I Sobór Watykański uroczyście i nieomylnie zdefiniował nieomylność uroczystych definicji Kościoła. Teraz wiemy, w sposób nieomylny, że uroczyste definicje są nieomylne. Jeszcze raz: one nie mogą zawieść – nigdy.

 W naszych czasach atakuje się nieomylne definicje

 Dlatego w naszych czasach nie ma usprawiedliwienia dla przyjmowania herezji i rezygnacji z obrony uroczystych definicji. I to jest dokładnie tym, co ma miejsce współcześnie, tak jak w czasach Ariusza. Duchowni wyrokują w świetle II Soboru Watykańskiego zamiast osądzania II Soboru w świetle nieomylnych definicji. Zapomnieli o tym, że to nieomylne definicje, a nie II Sobór, stanowią niezmienny standard, którym mierzy się każdą doktrynę, tak jak 36-calowa linia jest niezmiennym wzorcem mierzenia ‘yard’a (3 stopy = 90 cm). nie można nagle zdecydować, że nowym standardem mierzenia ‘yard’a jest 35-calowa linia. I podobnie Kościół nie może nagle zdecydować, że II Sobór stanowi nowe kryterium wiary.

 I znowu dochodzimy, po bardziej szczegółowym badaniu, do sedna Trzeciej Tajemnicy. To dlatego rozpoczyna się ona odniesieniem Matki Bożej do dogmatu wiary. To, dlatego s. Łucja powiedziała, że Trzecia Tajemnica będzie “bardziej zrozumiała” po roku 1960. I w tym miejscu należy zauważyć, że już żyjemy w okresie nieszczęścia przepowiedzianego w Trzeciej Tajemnicy. Skąd to wiemy? Bo Dziewica powiedziała nam, że Tajemnica “będzie jaśniejsza” po roku 1960, oraz powiedziała także, że w końcu Jej Niepokalane Serce zatriumfuje. Skoro jeszcze nie ma triumfu Niepokalanego Serca, musimy żyć w okresie przejściowym od 1960 do tego końcowego triumfu – czyli okresie objętym proroctwem Trzeciej Tajemnicy.

 To co widzieliśmy od II Soboru, to znowu jest atakiem – bardzo subtelnym, pośrednim atakiem – na uroczyste definicje Kościoła. Mieliśmy tzw. pastoralny / duszpasterski sobór, który nie chciał mówić uroczystymi definicjami i – według niektórych – faktycznie sprzeciwiał się pewnym uroczystym definicjom. Ale sobór, jak widzieliśmy, życzył sobie być “pastoralnym”, żeby uniknąć uroczystych definicji, uniknąć potępienia błędu, jak w przemówieniu inauguracyjnym powiedział papież Jan XXIII.

 Cóż, co w tym złego? Złe jest to, że poprzez subtelny błąd odmowy dokonania uroczystych definicji, otworzyły się drzwi soborowe dla używania języka, który mógł podważyć istniejące uroczyste definicje – dokładnie taka sama sztuczka, jakiej użyli arianie w IV wieku żeby wywołać konfuzję w Kościele. I niemal udało im się pokonać cały Kościół.

 Ten sam proces toczy się od otwarcia II Soboru. Ale wierni mają lekarstwo na ten problem. II Sobór nie jest autorytatywny do tego stopnia, że nie wypowiedział swojego najwyższego Magisterium, swojej władzy do zdefiniowania doktryny, i swojej władzy do wyklęcia błędu. Ponieważ nie skorzystał ze swojego autorytetu, wszystko nauczane przez II Sobór, co nie było nauczane nieomylnie przed II Soborem, musi zostać zbadane w świetle nieomylnych definicji dogmatycznych i nauk Kościoła Katolickiego.

 Ale obecnie nie robi się tego. Teraz ludzie redefiniują “wiarę” w świetle II Soboru. Na pewno jest to proces, o którym mówi Matka Boża Fatimska, kiedy przechodząc prosto do sedna sprawy, mówi, że dogmat wiary zostanie zawsze zachowany w Portugalii – ale utracony w innych miejscach – mówiąc s. Łucji, że to ostrzeżenie musi zostać ujawnione w roku 1960, kiedy sobór już został ogłoszony.

 Ten wniosek potwierdził papież w homilii w Fatimie w latach 1982 i 2000.  W 1982 roku papież powiedział, że podważane są podstawy naszego zbawienia. I w roku 2000, w homilii podczas beatyfikacji bł. Hiacynty i bł. Franciszka, papież Jan Paweł II ostrzegł nas przed niebezpieczeństwami dla naszego zbawienia dzisiaj, mówiąc, że “Orędzie Fatimskie jest wezwaniem do nawrócenia, zaalarmowania ludzkości, by nie miała nic wspólnego ze ‘smokiem’, którego  ’ogon zmiótł trzecią część gwiazd nieba i rzucił je na ziemię’ (Ap 12:4). I znowu, gdzie znajdziemy to w ujawnionych częściach Orędzia Fatimskiego? Nigdzie. Dlatego to musi stanowić Trzecią Tajemnicę. Papież mówi, że Trzecia Tajemnica dotyczy niebezpieczeństw wobec wiary, i że ma w tym udział jedna trzecia katolickiego kleru.

 Atak pochodzi ze środka Kościoła

Teraz skupimy się na jeszcze innym szczególe istoty Trzeciej Tajemnicy. Papież wskazał również, że atak na wiarę katolicką pochodzi od środka. W 1982 roku powiedział: “Czy Matka, która całą miłością, jaką budzi w Niej Duch Święty, pragnie zbawienia każdego, może milczeć w obliczu kwestionowania samej podstawy ich zbawienia?” Wyraz kwestionowanie implikuje osłabianie podstawy naszego zbawienia od środka. Zewnętrzny wróg Kościoła atakuje z zewnątrz, infiltrator od środka. I w drugim przypadku atak jest niespodziewany, nie ma strażników, a napastnik jest postrzegany, jako “przyjaciel”.

 Tak więc Jan Paweł II mówi, że wiara katolicka jest podważana od środka (13.05.1982: “same podstawy zbawienia Jej dzieci są kwestionowane”) przez katolicki kler (13.05.2000: “jedna trzecia gwiazd nieba”).

 Tę sprawę zakończymy wykazując, że istnieje inne źródło, z którego można zaczerpnąć ten aspekt Trzeciej Tajemnicy. W 1963 roku niemiecki Neues Europa ujawnił to co ma rzekomo stanowić część Trzeciej Tajemnicy: że kardynał sprzeciwi się kardynałowi, biskup biskupowi. Wiemy, że kiedy zapytany czy należy opublikować artykuł  Neues Europa, kard Ottaviani, który również przeczytał Trzecią Tajemnicę – który miał bardzo oschłą osobowość i był obojętny na większość objawień –  wykrzyknął bardzo zdecydowanie: “Publikujcie 10.000 egzemplarzy! Publikujcie 20.000 egzemplarzy! Publikujcie 30.000 egzemplarzy!” [18]

 Mamy też świadectwo nieżyjącego już o. Malachi Martina, że przekaz z Garabandal zawiera Trzecią Tajemnicę lub jej części. O. Martin, który znał Trzecią Tajemnicę, bo ją przeczytał, i który przeczytał również przekaz z Garabandal, powiedział, że skoro Watykan postanowił nie ujawniać Trzeciej Tajemnicy w 1960 roku, Matka Boża objawiła się w Garabandal w roku 1961, by ujawnić Trzecią Tajemnicę. Co jest w przekazie z Garabandal? Przekaz ten mówi, między innymi: wielu kardynałów, biskupów i księży jest na drodze do piekła i ‘ciągną’ za sobą wiele dusz”. Zauważmy jeszcze raz pojęcie ciągnięcia dusz do piekła. To samo określenie występuje w wypowiedzi s. Łucji do o. Fuentesa, że “szatan wie, że osoby konsekrowane i księża, którzy odchodzą od pięknego powołania ciągną za sobą liczne dusze do piekła” [19], i w homilii papieża z 13 maja 2000 roku, który nawiązuje do sceny w Księdze Apokalipsy, w której ogon smoka zmiata z nieba jedną trzecią gwiazd (dusz konsekrowanych).

 Ponieważ objawienia w Garabandal nie są uznane formalnie, biskup sprawujący jurysdykcję nad Garabandal – czyli biskup Santander – powiedział, że w przekazie nie ma nic sprzecznego z wiarą katolicką.

 Atak obejmuje złe praktyki, a także złą doktrynę

 Tu należy zaznaczyć, że to czy członek kleru (czy świeckich) jest dobry lub zły, nie określa jedynie to czy słowem zachowuje czy nie zachowuje wiary. Oprócz porównywania nauk (tzn. słów) księdza, biskupa, kardynała lub papieża z nieomylną nauką Magisterium, trzeba przyjrzeć się czy człowiek zachowuje również pobożne praktyki Kościoła słowem (pisanym i mówionym), swoim działaniem i chrześcijańskim zachowaniem w życiu. Musimy wiedzieć czy człowiek (ksiądz, biskup, kardynał lub papież) angażuje się w heteropraxis – praktyki sprzeczne z wiarą – takie jak brak szacunku dla Najświętszego Sakramentu.

 Atak na wiarę można prowadzić działaniami dokonywanymi albo w sposób widoczny, albo subtelny. Nasze działania muszą być zgodne z naszymi słowami. Zachowujemy wiarę zachowując doktryny w naszych myślach, słowach i pisaniu, a także zachowując pobożne praktyki Kościoła wspierające nasze przywiązanie do wiary. Wprowadzając nowe praktyki w lokalnych parafiach (albo diecezji, czy lokalnej prowincji kościelnej, a nawet w Kościele Powszechnym, co jest możliwe, o czym pisali doktorzy Kościoła), które sprawiają wrażenie, że nie trzeba wierzyć w zdefiniowaną wiarę, poprzez heteropraxis skandalizuje się maluczkich, a nawet uczone dusze.

 Na przykład na podstawie uroczystych definicji Soboru Trydenckiego wiemy, że Pan Bóg gwarantuje, iż poświęcona Hostia faktycznie jest Jego Prawdziwą Obecnością – tzn. Ciałem i Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa, razem z Jego Duszą i Boskością. Protestanccy buntownicy chcieli zanegować ten artykuł wiary, i chcieli wpływać na innych by zrobili to samo. Dlatego wprowadzili praktykę Komunii św. na rękę (oryginalnie wprowadzili to, jako szeroką praktykę ariańscy heretycy w IV wieku, by zanegować, to, że Jezus jest Bogiem). Poprzez tę symboliczną akcję, ich negacja była jasna dla wszystkich.

 Heteropraxis stosują obecnie wrogowie Kościoła żeby wywołać skandal wśród katolików, by tracili wiarę w Prawdziwą Obecność. To, dlatego przyjmowanie Komunii na rękę było zakazane przez prawo powszechne Kościoła przez wiele stuleci, i jest zakazane prawem Kościoła do chwili obecnej. Ostatni indult (pozwolenie) działania wbrew literze prawa  pozwolony jest jedynie jeśli ta praktyka nie prowadzi do pomniejszenia wiary w Prawdziwą Obecność, i nie prowadzi do zmniejszenia szacunku do Prawdziwej Obecności. Ale to zawsze ma taki skutek, jak widać z codziennego doświadczenia z tą formą heteropraxis [2].

 Natomiast praktyki zachowujące ortodoksyjną doktrynę nazywane są orthopraxis (pobożne praktyki katolickie). Należą do nich: klękanie przed Najświętszym Sakramentem, rozdawanie / otrzymywanie Komunii św. na język, utrzymywanie tabernakulum z Najświętszym Sakramentem jako główny punkt uwagi (i czczenia) w centrum kościoła, poważne zachowanie kleru na terenie kościoła, okazywanie należnej czci Obecności Boga w Najświętszym Sakramencie. Te przykłady orthopraxis (pobożne działania zachowujące wiarę) świadczą o prawdzie dogmatu, że Najświętszy Sakrament jest Prawdziwą Obecnością Boga – Ciała, Krwi, Duszy i Boskości naszego Pana Jezusa Chrystusa pod postacią chleba – jak również odpowiedniego szacunku człowieka wobec Pana Boga.

 Przykłady heteropraxis przeciwko dogmatowi Prawdziwej Obecności obejmują Komunię św. do ręki. Ta forma heteropraxis wysyła błędny przekaz do wiernych, że Najświętszy Sakrament nie jest tak ważny, że To tylko chleb, i promuje herezję, że To nie jest Prawdziwa Obecność Boga – Ciała, Krwi, Duszy i Boskości naszego Pana Jezusa Chrystusa pod postacią chleba. Innym przykładem heteropraxis w tym zakresie jest permanentne usuwanie tabernaculum z Najświętszym Sakramentem z sanktuarium na boczne miejsce albo do pomieszczenia dla sprzątaczek, żeby głównym miejscem uwagi (i czci) w kościele stało się krzesło “celebranta” czy “prezydującego” “zgromadzeniu”. Daje się i otrzymuje subtelny przekaz, że człowiek siedzący na krześle jest ważniejszy od Najświętszego Sakramentu. A skoro “prezydujący” (lub przewodniczący “zgromadzenia”) reprezentuje ludzi, to wysyła się subtelny przekaz, że Pan Bóg jest mniej ważny niż ludzie.

 Te przykłady jeszcze raz przypominają słowa papieża Piusa XII cytowane wcześniej:

Załóżmy, drogi przyjacielu, że komunizm [jeden z „błędów Rosji” wymienionych w Orędziu Fatimskim]  był najbardziej niebezpiecznym z instrumentów dywersji wykorzystywanej przeciwko Kościołowi i tradycji Boskiego Objawienia. . . Jestem zaniepokojony tym, co wyznała Dziewica Maryja Łucji w Fatimie. Ta uporczywość Maryi o niebezpieczeństwach grożących Kościołowi jest boskim ostrzeżeniem przed samobójstwem zmian w wierze, w jego liturgii, jego teologii i duszy Kościoła. . . Nadejdzie dzień, kiedy cywilizowany świat zaneguje Boga, kiedy Kościół zwątpi tak jak zwątpił Piotr. Kościół będzie kuszony żeby uwierzył, że człowiek stał się Bogiem. . . W naszych kościołach, chrześcijanie na próżno będą szukać czerwonego światełka gdzie oczekuje na nich Bóg, tak jak Maria Magdalena płakała przed pustym grobem, i będą pytać “dokąd Go zabrali”? [21]

 Ze słów Piusa XII wydaje się, że te wyżej wymienione formy heteropraxis przeciwko Najświętszemu Sakramentowi były wyraźnie wymienione w Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, bo podczas gdy Pius XII odnosi je do Orędzia Fatimskiego, to nie są one wymienione w żadnej części Orędzia, które opublikowano. To dlatego one muszą być wymienione w Trzeciej Tajemnicy – czyli w tej części, której jeszcze nie opublikowano. Papież Pius XII wyraźnie mówi, że to Matka Boża Fatimska ostrzega nas przed “samobójstwem zmiany wiary w jego liturgii, jego teologii jego duszy“. A zatem Trzecia Tajemnica ostrzega nas zarówno przed fałszywą doktryną i heteropraxis, jak i atakami na “dogmat wiary”.

Atak obejmuje zepsucie moralne kleru którego jesteśmy świadkami

Jak widzimy dzisiaj, z wybuchu ogromnego, na światową skalę skandalu występkami seksualnymi członków duchowieństwa, ma miejsce atak z trzeciego szeregu na Kościół w czasie wielkiego kryzysu: zepsucie moralne wielu konsekrowanych dusz. Ogon smoka zmiata dusze z nieba – od stanu konsekrowanych – nie tylko poprzez heterodoksję i heteropraxis, ale również poprzez niemoralność.

 Przypomnijmy wypowiedzi s. Łucji dla o. Fuentesa:

Szatan chce przejąć konsekrowane dusze. Próbuje je skorumpować żeby uśpić dusze świeckich, i w ten sposób doprowadzić je do ostatecznej zatwardziałości.

Tym, co dotyka Niepokalane Serce Maryi i Serce Jezusa jest odchodzenie religijnych i kapłańskich dusz. Szatan wie, że religijni i księża, którzy odchodzą od ich pięknego powołania ciągną za sobą liczne dusze do piekła.

 Obecnie widzimy szeroko zakrojone zepsucie wśród katolickiego kleru, które teraz pokazuje się w formie skandali seksualnych o niewyobrażalnym charakterze w diecezjach w Ameryce Północnej, Europie i Afryce. Ogon smoka ściągnął wielu członków duchowieństwa do najgorszych form niemoralności.

W wyniku tego, wiarygodność wielu księży, którzy nie szanują swoich ślubów i wiary, jest niszczona, razem z wiarygodnością Kościoła, jako instytucji. Nawet, jeśli jest dobra doktryna i dobra praktyka, korzyści z nich są często negowane, kiedy zepsucie moralne podważa wiarygodność Kościoła.

 Kto za to odpowiada?

 Teraz nasuwa się pytanie: ale kto jest utożsamiany w Trzeciej Tajemnicy jako odpowiedzialny za podważanie wiary poprzez heterodoksję, heteropraxis i zepsucie moralne i upadek konsekrowanych dusz? Przede wszystkim członkowie samego aparatu watykańskiego. Przywołajmy ponownie ujawnienie kard. Ciappi, oficjalnego teologa papieża Jana Pawła II, że “w Trzeciej Tajemnicy jest przepowiedziane, między innymi, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od samej góry“. Dlatego odpowiedzialność spoczywa przede wszystkim na ludziach Watykanu. W tym widzimy spełnienie nie tylko Trzeciej Tajemnicy, ale także ostrzeżenia papieża Piusa X w encyklicePascendi z roku 1907, w której pisze: “zwolennicy błędów nie znajdują się już wśród otwartych jedynie nieprzyjaciół, ale. . .  kryją się w łonie i wnętrzu Kościoła i o tyle są niebezpieczniejsi, o ile trudniej ich rozpoznać”.  Tymi wrogami są osoby świeckie i księża “całkowicie przesiąknięci zapatrywaniami głoszonymi przez przeciwników Kościoła”, i którzy przedstawiają się “jako reformatorzy Kościoła” [22].

 Św. Pius X twierdzi:

“Kościół nie ma żadnych większych wrogów. Przemyśliwają bowiem o zgubie Kościoła nie z zewnątrz, ale w jego łonie i stąd tkwi niebezpieczeństwo w samych niemal żyłach i wnętrznościach Kościoła, a cios mu zadany tym groźniejszy, im dokładniej owi nieprzyjaciele Kościół znają, a cios mu zadany tym groźniejszy, im dokładniej owi nieprzyjaciele Kościół znają” [23].

“Oni przejmują profesury w seminariach i na uniwersytetach, i stopniowo robią z nich siedzibę zarazy” [24].

“Stąd musimy zedrzeć maskę tym ludziom i okazać ich całemu Kościołowi w ich prawdziwej postaci” [25].

 Ale wtedy zapytamy: “Skąd mamy wiedzieć, którzy z księży są częścią jednej trzeciej gwiazd, do których nawiązał papież Jan Paweł II; skąd mamy wiedzieć kim są ci zwolennicy błędów” Odpowiedź znowu znajduje się w tym co zostało nieomylnie zdefiniowane. Ci którzy zachowują wiarę, którzy mocno trzymają się doktryny Jezusa, są przyjaciółmi (Ap 12:17). Ci którzy tego nie robią są wrogami. Jak powiedział nasz Pan: “Poznacie ich po owocach” (Mt 7:16). Można powiedzieć, komu wierzyć przez to czy zachowują wiarę katolicką zdefiniowaną przez uroczyste definicje. Innym znakiem jest to czy żyją zgodnie z wiarą katolicką.

 Na zakończenie, kiedy papież Paweł VI lamentował w 1967 roku, że “dym szatana przedostał się do Kościoła” i w roku 1973, że “otwarcie się na świat stało się prawdziwą inwazją na Kościół przez światowy sposób myślenia”, tylko potwierdził treść Trzeciej Tajemnicy; tak było z papieżem Janem Pawłem II w jego bardziej zawoalowanych wypowiedziach w latach 1982 i 2000. Pierwsze dwie części Wielkiej Tajemnicy Fatimskiej ostrzegają o szerzących się na całym świecie błędach Rosji. Trzecia Tajemnica, jej pełna treść, na pewno jest ostrzeżeniem, że te błędy przedostaną się do samego Kościoła, a szczególnie zagnieżdżą się przez “otwarcie się na świat” na II Soborze. Infiltracja Kościoła Katolickiego przez elementy masońskie, komunistyczne, neomodernistyczne i homoseksualne, postrzegana jest poprzez rujnujące rezultaty ich działalności i utratę wiary wśród katolików w ławach kościołów.

 Tym, którzy szydzą z twierdzenia, że takie nieszczęście spadło na Kościół w naszych czasach, możemy powiedzieć tylko, że są ślepi, i zignorowali historię Kościoła, która pokazuje, że coś bardzo podobnego wydarzyło się wcześniej. Nawiązaliśmy tu do opinii kard. Newmana na temat stanu Kościoła w czasach herezji ariańskiej. Więcej cytatów tej opinii, znalezionych w jego książce On Consulting the Faithful in Matters of Doctrine [O konsultacjach z wiernymi w sprawach doktryny], wystarczy by udowodnić, że stan spraw w Kościele dzisiaj nie jest bez precedensu:

Gremium biskupów zawiodło w ich wyznaniu wiary. . . Oni wypowiadali się różnie, jeden przeciwko drugiemu; po Nicei nie było nic z mocnych, niezmiennych, stałych świadectw, przez prawie 60 lat. Były niewiarygodne synody, niewierni biskupi; była słabość, strach przed konsekwencjami, błądzenie, fikcja, halucynacje, ciągłe, beznadziejne, sięgające niemal każdego zakątka Kościoła Katolickiego. Stosunkowo nielicznych, którzy pozostali wiernymi dyskredytowano i zmuszano do uchodźstwa; pozostali byli albo oszustami albo oszukanymi [26].

 Sensem książki kard. Newmana było to, że to świeccy, trzymając się zdefiniowanego dogmatu wiary razem z kilku dobrymi biskupami takimi jak św. Atanazy, zachowywali wiarę żywą w czasach kryzysu ariańskiego. To samo ma miejsce obecnie.

 Ale jedną z wielkich różnic między kryzysem ariańskim i obecnym kryzysem w Kościele jest to, że Maryja Dziewica nie tylko dała nam ostrzeżenie wiele lat przed wystąpieniem obecnego kryzysu, ale także sposoby na uniknięcie go poprzez spełnienie Jej fatimskich próśb. Pozbawienie Kościoła ostrzeżenia zawartego w Trzeciej Tajemnicy, ukrywanie proroctwa apostazji, które implikuje osoby, które nałożyły rujnującą nową orientację na Kościół i pozwolenie na to, by był atakowany przez wrogów, a tym samym uniemożliwienie wiernym zrozumienie przyczyny tego wszystkiego i uzbrojenia się przeciwko nim, jest kolejnym kluczowym elementem omawianej tu wielkiej i strasznej zbrodni.

 Ale to ukrywanie nie powiodło się. Orędzia Fatimskiego nie zakopano; niewiara w całość rzekomego ujawnienia Trzeciej Tajemnicy jest szeroka i wzrasta. Ustaliwszy to, zidentyfikowani przez nas członkowie aparatu watykańskiego próbowali kolejny raz zakopać je 17 listopada 2001 roku, pogarszając w ten sposób swoją zbrodnię przeciwko Kościołowi i światu. Teraz zajmiemy się tą sytuacją.

 Przypisy

[1] o. Michel de la Sainte Trinité, Cała prawda o Fatimie – t. III, s. 704.

[2] Ibid., s. 687.

[3] Ibid., s. 705-706.

[4] Ibid, t. III, s. 822-823. Zob. czasopismo Jesus, 11.11.1984, s. 79. Zob. The Fatima Crusader, Nr 37, lato 1991, s. 7.

[5] Cała prawda o Fatimie – t. III, s. 676.

[6] Contre-Réforme Catholique , grudzień 1997.

[7] Zob. o. Gerard Mura, “The Third Secret of Fatima: Has It Been Completely Revealed?” [Trzecia Tajemnica Fatimska: czy ujawniono ją w całości?], czaspismo Catholic, (Transalpine Redemptorists, Orkney Isles, Szkocja, W Brytania) marzec 2002.

[8] Ibid.

[9] Wyrazy w nawiasach są teraz umieszczone w Trydenckim Wyznaniu Wiary z nakazu bł. papieża Piusa IX w dekrecie wyd. przez Swięte Oficjum, 20.01.1877. (Acta Sanctae Sedis, X [1877], 71 ff.)

[10] W akapicie 6 encykliki Quanta Cura, wydanej z Syllabus [Program] 8.12.1864, bł. papież Pius IX oświadczył uroczyście: “Dlatego wśród tak wielkiej przewrotności zdeprawowanych poglądów, dobrze pamiętając nasz apostolski urząd, i bardzo mocno zatroskani o naszą najświętszą religię, dla mocnej doktryny i zbawienia dusz, które jest nam powierzone przez Boga, i (zatroskani także) o dobro samej społeczności ludzkiej, uważamy, że mamy prawo zabrania naszego apostolskiego głosu. Dlatego, na mocy naszej apostolskiej władzy, potępiamy, zakazujemy i pietnujemy wszelkie osobliwe i złe opinie i doktryny solidarnie wymienione w niniejszym piśmie, i nakazujemy, by były one uważane przez wszystkie dzieci Kościoła Katolickiego jako potępione, zakazane i napiętnowane“. The Popes Against Modern Errors [Papieże przeciwko nowoczesnym błędom] (TAN Books and Publishers, Rockford, Illinois, 1999) s. 21.

[11] Kard. Joseph Ratzinger, Zasady teologii katolickiej, (Ignatius Press, San Francisco, 1987) s. 381-382.

[12] Ibid., s. 380.

[13] The Balamand Statement, Nr 30, 23.06.1993.

[14] Zob. przypis 10 tego rozdziału.

[15] Vatican Council I – 1870 AD, zob. Denzinger (Dz.) 1836.

[16] Vatican Council I, zob Dz. 1800.

[17] W wyniku swoich zaniedbań, papież Honoriusz był głównie odpowiedzialny za szerzenie się herezji Monothelite twierdząc, że jest tylko jedna wola w Chrystusie, boska wola – błąd który wyraźnie zaprzecza iż Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem – chociaż rozumiał to w sensie katolickim, a mianowici, że nie ma konfliktu między boską wolą i ludzką wolą Chrystusa. Ale jego formuła pozwoliła heretykom Monothelite twierdzić, że była jedynie wola w Chrystusie, i że papież z nimi się zgadzał.

[18] Osobiste świadectwo emerytowanego prałata Corrado Balducci dla o. Nicholaa Grunera, Christophera Ferrara i innych świadków. Fakt ten potwierdza także Marco Tosatti w książce Il Segreto Non Svelato [Nieujawniona Tajemnica], (Edizioni Piemme Spa, Casale Monferrato, Włochy, maj 2002), s. 86.

Marco Tosatti pisze: “O. Mastrocola, dyrektor biuletynu religijnego ‘Santa Rita’, poprosił kard. Ottaviani o pozwolenie na reprodukcję proroctw opublikowanych w ‘Neues Europa’. Odpowiedź była zachęcająca, ale w świetle ‘ujawnienia’ tajemnicy 26.06.2000, żenująca. ‘Zróbcie to, zróbcie to’ – odpowiedział kardynał kustosz Trzeciej Tajemncy – ‘opublikujcie w tylu egzemplarzach ile chcecie, bo Madonna chciała by opublikowano ją już w roku 1960′. I o tym tekście Radio Watykan mówiło w 1977 roku z okazji 10 rocznicy wizyty papieża Pawła VI do Fatimy. Tekst z ‘Neues Europa’ opublikowano w ogromnym nakładzie i ponownie nawet w niedzielnym wydaniu L’Osservatore Romano 15.10.1978”.

Oryginalny tekst w języku włoskim: “Padre Mastrocola, direttore di un foglio religioso, «Santa Rita», chiese al cardinale Ottaviani il permesso di riprendere l’anticipazione fatta da «Neues Europa». La risposta fu incoraggiante, ma alla luce dello «svelamento» del segreto del 26 giugno 2000, imbarazzante. «Fatelo, fatelo pure—rispose il porporato custode del terzo segreto—pubblicatene quante copie vi pare, perché la Madonna voleva che fosse reso noto già nel 1960». E di quel testo parlò anche la Radio Vaticana nel 1977, nel decennale del viaggio di Paolo VI a Fatima. Il testo di «Neues Europa» conobbe grande fortuna, e venne ripreso persino il 15 ottobre 1978 dall’ «Osservatore della Domenica»”.

[19] Zob. Francis Alban, Fatima Priest [Ksiądz fatimski] wyd. I (Good Counsel Publications, Pound Ridge, Nowy Jork, 1997) Appendix III, “A Prophetic Interview with Sister Lucy of Fatima” [Proroczy wywiad z s. Łucją z Fatimy], s. 312. Zob. Cała prawda o Fatimie – t. III, s. 503-510 razem z wyjaśnieniami o. Michela.

[20] Zob. Ksiądz fatimski, wyd. 1 i 2,  Appendix V, “Regarding Communion in the Hand” [O Komunii na rękę], zob. The Fatima Crusader, Nr 28, czerwiec-lipiec 1989, s. 33ff, 34ff, 36ff; The Fatima Crusader, Nr 29, wrzesień-listopad 1989, s. 16; i The Fatima Crusader, Nr 7, wiosna 1981, s. 11.

[21] Papież Pius XII, cyt.w książce Pius XII Devant L’Histoire, s. 52-53.

[22] Papież św. Pius X, Pascendi Dominici Gregis, akapit 2.

[23] Ibid., nr 3.

[24] Ibid., nr 61.

[25] Ibid., nr 3.

[26] John Henry Newman, On Consulting the Faithful in Matters of Doctrine, (Kansas City, Sheed and Ward, 1961) s. 77.

Bełkot rządowej Maląg: Wypłata czternastej emerytury to nasza odpowiedź na inflację…

Naszą odpowiedzią na inflację jest 14-sta emerytura – mnie nie śmieszy

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/nasza-odpowiedzia-na-inflacje-jest-14-sta-emerytura-mnie-nie-smieszy/

Pewnego dnia do drzwi komendanta Ochotniczej Straży Pożarnej zapukał starszy strażak Zenon Kociuba. Gdy tylko usłyszał donośne: „wlazł”, natychmiast otworzył drzwi i jeszcze w progu zaczął alarmować, że we wsi pali się stodoła. – Co mamy robić, panie komendancie? – pytał z troską w głosie. – Bierzcie wóz bojowy, nalejcie zamiast wody benzyny i gaście! – odpowiedział komendant. No i pojechali, no i dolali benzyny do ognia.

Bardzo podobnie w ostatnim czasie wyglądają posiedzenia rządu. Przychodzi do premiera Morawieckiego, jeden, drugi i trzeci minister-strażak, zgłasza pożar, pyta o plan działań, a Morawiecki każe tankować benzynę po 7,50 zł i gasić pożary. Metafora jest dość czytelna, rzekłbym nawet, że banalna i nadużywana, ale idealnie koresponduje działaniami PiS.

Wczoraj odbyła się konferencja pani minister Marleny Maląg z Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mogą kojarzyć o kogo chodzi, to podpowiem co nieco. Pani Malag to jest ta minister, która cały czas mówi i nie wiadomo kiedy bierze oddechy. W jej ustach wszystko się pnie, gdy trzeba i spada, jeśli zajdzie tak potrzeba. Na wspomnianej konferencji pani minister, w swoim stylu, wypowiedziała następujące słowa:

Wypłata również w tym roku czternastej emerytury to nasza odpowiedź na inflację, bo chociaż ma ona charakter zewnętrzny….

Wydaje się, że powyższy cytat w pełni uzasadnia i usprawiedliwia przywołanie zgranej metafory z dolewaniem benzyny do ognia. Pani minister Maląg chce odpowiadać inflacji dorzucaniem pieniędzy, co samo w sobie jest śmieszne i tragiczne zarazem. Śmieszność i tragedię przypisuję przedstawicielce władzy, natomiast co do wypłaty 14-stej emerytury mam już mieszane uczucia. Oczywiście nie jest to żadne gaszenie inflacji, chyba że mówimy o gaszeniu benzyną, ale po całej serii decyzji rządowych, które oddawały pieniądze Polaków w obce ręce, żeby utrzymywać obywateli obcego państwa, akurat ta decyzja wydaje się najmniej nieszczęśliwa. Oszukiwani i okradani przez większość życia nasi rodzice i dziadkowie, otrzymają niewielką rekompensatę za ciężką pracę. Podkreślę słowo „praca”, ponieważ cała rzesza obcokrajowców otrzymuje nasze pieniądze za nic nie robienie. Propagandowo minister Maląg kompletnie się skompromitowała, podstawowej wiedzy na temat gospodarki również nie posiada, ale jej śmieszność i ignorancja przynajmniej posłuży milionom polskich emerytów. Znacznie gorzej wygląda to w wydaniu innych nieudolnych propagandystów ministerialnych.

Minister Michał Dworczyk, który dawano powinien z rządu wylecieć z hukiem, za szereg afer i spektakularnych katastrof, gasi inflację w zupełnie innym sposób, mianowicie poprzez inwestycje na Ukrainie. Pan minister będzie budował „wojenne” osiedla kontenerowe, na co rzecz jasna potrzeba pieniędzy i bynajmniej nie będą to ukraińskie hrywny. Zapłacimy za ten i wiele innych projektów, w ramach „bratniej pomocy”, złotówkami wyjętymi z polskich portfeli, ewentualnie dodrukuje się trochę banknotów i tak pokonamy inflację.

Obecna władza umiłowana przekroczyła Rubikon propagandy, czyli weszła do tej samej rzeki, w której notorycznie kąpali się poprzednicy. Nieważne co mówią, ważne do kogo i trzeba brutalnie powiedzieć, że odbiorcami komunikatów władzy są coraz więksi… mało mądrzy.

W zaistniej sytuacji człowiek bardziej mądry ma do wyboru dwie reakcje: śmiech lub płacz. Można też te dwa skrajne stany emocjonalne połączyć i śmiać się przez łzy. Nie ma w tej chwili drugiego takiego państwa na świecie, które by w tak podłych czasach bardziej troszczyło się o obywateli obcego, niż własnego kraju. Daleki jestem od klepania liberalnych zdrowasiek o wielkim wolnym rynku i wszechmocnej inflacji, nie mniej zgodzę się i z liberałami i po prostu z myślącymi Polakami, że to co się dzieje obecnie jest realnym socjalizmem i to w formule RWPG.

Kapitulacja t. zw. „garnizonu mariupolskiego” w Azowstal

Joanna M.Wiórkiewicz na podst. źródeł rosyjskich i niemieckich

https://niemcy.neon24.info/post/167971,kapitulacja-garnizonu-mariupolskiego-w-azowstal

Znane są dokładne dane dotyczące żołnierzy ukraińskich (w tym zbrodniarzy z pułku Azowa) przebywających 83 dni w kombinacie Azovstalu.

W Azovstalu trwa kapitulacja „garnizonu mariupolskiego”, jak ich nazywają w Kijowie.

Wychodzący z białą flagą z tuneli i hangarów zrównanego z ziemią kombinatu żołnierze są rozbrajani, a następnie wysyłani autobusami do Nowoazowska (tam trafiło do szpitala 55 rannych) lub Jeleniowki (areszt śledczy). Część z nich zostanie wysłana na terytorium Rosji (oficerowie). Ministerstwo Obrony Rosji zdecydowało o nie komentowaniu publicznie obecnej sytuacji z Azowstalu.

Na terenie kombinatu znajdowało się do niedzieli łącznie ponad 2,5 tys. żołnierzy ukraińskich sił zbrojnych, z których 404 było rannych. 55 ciężko i nie chodzących rannych, 200 zwłok zamrożonych w ciężarówkach-chłodniach. Było też trzech rosyjskich jeńców wojennych – 1 oficer i dwóch szeregowych.
Z ogólnej liczby żołnierzy z nacjonalistyczego pułku „Azow „* (formacja ekstremistyczna zakazana w Rosji) 804 osoby, pozostali to przedstawiciele 53, 54 i 56 samodzielnej brygady AFU, 36 samodzielnej brygady morskiej, 501 i 503 samodzielnego batalionu morskiego oraz 12 brygady Gwardii Narodowej, w skład której wchodził „Azow”.
Dziennikarze ukraińscy  skarżą się, że nie mogą nawiązać żadnego kontaktu z przywództwem „garnizonu mariupolskiego”

Rosjanie planują wymienić z Ukrainą większość jeńców wojennych.
Tymczasem rosyjska Duma, komentując poddanie się żołnierzy z Azowstalu, stwierdziła, że zbrodniarze wojenni z pułku Azow w żadnym wypadku nie powinni być wymieniani. Poinformował o tym przewodniczący niższej izby parlamentu Wiaczesław Wołodin, który polecił Dumie Państwowej przygotowanie specjalnego protokołu.
Zbrodniarze nazistowscy nie powinni być wymieniani, są to zbrodniarze wojenni i musimy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby postawić ich przed sądem” – powiedział Wołodin.

W poniedziałek, 16 maja poddało się 265 żołnierzy, większość z nich z  ekstremistycznej formacji Azow, a wczoraj (wtorek, 17 maja) dołączyło do nich ponad 200 kolejnych. Według doniesień z Mariupola, z terenu huty, gdzie poddaje się ukraiński garnizon, odjechało we wtorek siedem autobusów. Jeńcy są przewożeni do Jeleniowki, na teren aresztu śledczego, gdzie pracują z nimi donieccy i rosyjscy śledczy.

Transfer odbywa się w trybie konwojowania, a strażnicy znajdują się również wewnątrz autobusów. Na wideoclipach widać, że jeńcy mają przy sobie wiele rzeczy – plecaki i torby.

Wczoraj  w ciągu dnia wojska ukraińskie szczególnie mocno uderzały artylerią w tę samą Jeleniwkę, gdzie od  poniedziałku trzymani jeńcy Azovstalu i z innych jednostek, które poddały się w hucie w Mariupolu.

Dowódca Brygady Wostok DNR Aleksander Chodakowski poinformował wczoraj, że w ciągu dnia z piwnic Azovstalu wyszły do poddania się kolejne grupy, liczące od 8 do 80 osób. Przed wyjściem przyszli jeńcy niszczą telefony, ponieważ w pamięci tych urządzeń mogą znajdować się dowody zbrodni wojennych. Czy to jednak pomoże uniknąć w przyszłości procesu?

Według Chodakowskiego, w ciągu następnego dnia może wyjść z białą flagą nawet tysiąc żołnierzy.
Co ciekawe: brak jest informacji na temat zagranicznych oficerów i laborantów z laboratorium mikrobiologicznego. , którzy z całą pewnością znajdowali się w piwnicach Azowstalu. Wśród nich byli też Polacy.

=============================

mail:

Rosyjskie dowództwo – ciągle jeszcze – jakoś zupełnie się nie chwali, ilu oficerów i mikrobiologów z państw NATO oddało się do niewoli. Ciekawe, czy ich „obrabiają”, czy też pozostawienie tej sprawy w tajemnicy może dać lepszą cenę przy wymianie „swoich” z państwami NATO.

Капитуляция и плен: всё новые группы боевиков выходят с завода „Азовсталь”

Вчера, 20:33

Подтверждается информация о продолжающейся сдаче в плен боевиков на мариупольском комбинате «Азовсталь». К капитулировавшим накануне 265 боевикам, среди которых большинство представляют запрещённое в России экстремистское формирование «Азов», сегодня прибавились ещё более 200.

В сводках из Мариуполя говорится о том, что ещё 7 автобусов выехали с территории металлургического предприятия, где осуществлялась капитуляция украинского гарнизона.

На неофициальном канале заместителя министра информации ДНР Даниила Безсонова представлены фотографии с пленными украинскими боевиками, которые находятся в автобусах. На некоторых автобусах – автомобильные номера Ростовского региона. При этом, как ранее сообщается, пленные вывозятся в Еленовку, на территорию СИЗО, где с ними работают донецкие и российские следователи.

Перевозка осуществляется в конвойном режиме, с охраной в том числе и внутри автобусов. Можно видеть, что у боевиков при себе немало вещей – рюкзаки, сумки.

===========
Сегодня в течение дня украинские войска особо усиленно били из артиллерии по той самой Еленовке, куда и свозят боевиков «Азова»* и других капитулировавших на металлургическом комбинате Мариуполя подразделений.
Командир бригады «Восток» ДНР Александр Ходаковский сообщает, что в течение дня для сдачи в плен выходили из подвалов «Азовстали» разные по численности группы противника: от 8 до 80 человек. Отмечается, что свои телефоны боевики предварительно уничтожают, ведь в памяти гаджетов явно содержатся свидетельства многочисленных военных преступлений, совершённых боевиками. Но свидетельств для проведения суда (вполне возможно, и открытого) уже и без того достаточно. Потому капитулировавшим боевикам уничтожение смартфонов избежать суда в ДНР не поможет.
По словам Александра Ходаковского, за сутки для сдачи в плен может выйти до тысячи боевиков.

=======================

украинские военнослужащие, блокированные на „Азовстали”, приняли решение сложить оружие самостоятельно, без всяких условий с их стороны. Заявления Киева, что существуют некие договоренности, согласно которым сдавшихся в плен в последствии обменяют, является украинской пропагандой, призванной прикрыть полный провал политики Зеленского и его команды.

============================

Cреди сдавшихся националистов пока нет командиров самого высокого звена. Они по-прежнему остаются в подземных коммуникациях завода.

Jak prostacko kłamią różne TV w Polsce…. Goebbels się nisko kłania, obaj panowie Kurscy..

M. Dakowski

Ale skutecznie – bo sporo ludzików to-to ogląda – i wierzy. Goebbels się nisko kłania, obaj panowie Kurscy.. Oczywiście inne meRdia też, ale TV to broń masowego rażenia.

Oczywiste jest, że propagandę leją obie strony [a pewnie więcej?? ]. Ale to w POlsce wszystkie media oficjalne [ i duża część „niezależnych”] powtarzają i wzmacniają kłamstwa przywódców Ukrainy [nie podam ich oczywistych afiliacji, by nie zaognić sprawy] , a blokują – propagandę Kremla.

No i – blokują prawdę, przy okazji.

Przykłady:

„Kuzyn czeczeńskiego dyktatora Ramzana Kadyrowa, pełni funkcję dowódcy pola walki w Mariupolu” – pisze sobie 18 maja TVP [a w tytule piszą – „brat”…].

A tymczasem miasto Mariupol jest od ponad trzech tygodni w rękach Rosjan, i to wtedy Putin „nakazał” [cudzysłów – boć to nie on realnie decyduje…] przerwać ataki żołnierzy na Azowstal – tylko nękać te ukryte resztki pułku Azow – i ich dowódców z NATO – bombami i artylerią – by nie narażać swoich. I – by wziąć „w plen”, szczególnie tych dowódców z NATO. Oni są niezbędni żywi, bardzo ważni dla przyszłych negocjacji – i dla propagandy, rozumnej.

Dobrze więc, że ich ci z „Azow” tam, w bunkrach, nie wystrzelali. Można by było zwalić na ruskich..

======================

Dziennik: „Obrońcy Mariupola, uwięzieni w zakładach Azowstal, prawdopodobnie poddali się po wynegocjowaniu przez Kijów warunków ich ewakuacji.

Mimo to Kreml, w obliczu niezadowolenia części rosyjskich elit i społeczeństwa, …[—]

=============

A żadnych „negocjacji” nie mogło być, bo bunkry Azowstali były od paru tygodni odcięte od jakiejkolwiek pomocy, a Zełenski już pod koniec marca oświadczył oficjalnie, że pomocy nie będzie. Zamknięci w piwnicach azowcy od paru tygodni dostawali oferty wyjścia – w niewolę – z zapewnieniem zachowania życia, ale nie „do negocjacji”.

Zełenski nazwał kapitulację bojowników w fabryce Azowstalu „ewakuacją kierowaną przez ukraińskich oficerów wywiadu”

===============

…Nie, nie będę kontynuował, są takich bzdetów setki, ale różne Elig-i nie chcą ich krytyczne czytać…

Obudźcie się, poczciwcy! Bo szubrawców, w tym żurnalistów się nie dobudzimy.

Podam więc u siebie parę wiadomości po rosyjsku – ale to są informacje, nie bajeczki.

Feministki, poganki, masonki

https://naszdziennik.pl/mysl/182401,feministki-poganki-masonki.html

24 maja 2017

Kto tworzy żeńskie loże masońskie w Polsce?

Środy nie ruszamy! – usłyszałam w 2011 r. z ust znanego tzw. prawicowego publicysty, kiedy próbowałam scharakteryzować sposób działania i myślenia osób związanych z ideą zachodniej rewolucji kulturowej, która podtapia polską tradycję kulturową.

W Polsce feministki i masonki są „żandarmami” tej rewolucji. Towarzyszy im sympatia mediów. Siłę realnego wpływu tych środowisk na politykę każdego z polskich rządów udowadnia każdorazowy problem z wprowadzeniem pełnej ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci i relatywizacja klauzuli sumienia. Ten wpływ na politykę, kulturę, edukację i ekonomię wynika z jednej strony z pozycji kobiet skupionych w tych grupach lub pełnionych przez nie funkcji w polityce, kulturze, biznesie, mediach, nauce, organizacjach pozarządowych, a z drugiej strony z ponadpartyjnej zgody na włączanie idei tej rewolucji do polityki w Polsce.

Fakt ten ukrywa się przed społeczeństwem od początku transformacji, choć potwierdza go treść art. 5 Konstytucji, który tam, gdzie jest mowa o zrównoważonym rozwoju, otwiera nas na rewolucję kulturową i ekonomiczną w duchu zarządzania globalnego. Tymczasem w biografię kobiet lewicy wpisane są niekiedy osobiste i rodzinne związki ze starą, szeroko pojętą komuną i z neokomuną w jej neohumanistycznej odsłonie społeczeństwa obywatelskiego, która zdominowała politykę światową po upadku muru berlińskiego według sentymentów wolnomularskich i celów zrównoważonego rozwoju zaproponowanych światu przez zarządzanie globalne ONZ, UE (Sachs, Soros).

Kontrkultura w Polsce

Ta rewolucja jest antykatolicka, proaborcyjna, tzw. równościowa, progenderowa, kosmopolityczna. Globalizuje się, idąc przez instytucje międzynarodowe i państwowe. Jej cechą charakterystyczną jest np. wrogi stosunek do klauzuli sumienia, przeakcentowanie ochrony powietrza i środowiska oraz polityka tzw. rozwoju przez samoograniczanie (por. J. Żakowski, Kongres Obywatelski). Ponadto jednym z dowodów zakorzeniania jej w Polsce jest np. obligatoryjne ustanowienie stanowiska Biura Pełnomocnika ds. Równego Traktowania (przez PiS zastąpiony pełnomocnikiem rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania). Innym dowodem jest stosowanie terminologii tej rewolucji. Na przykład określenie „zrównoważony rozwój’ jako pojęcie/klucz rewolucji jest ”kodem„ globalistycznych celów zrównoważonego rozwoju z tzw. zdrowiem i prawami seksualnymi i reprodukcyjnymi. Stanowią one ”korzeń„ aborcji i antykoncepcji, ochrony tzw. orientacji seksualnej, tzw. równości, w której np. postulowane jest paraprawo homoseksualistów do adopcji dzieci – stąd wynika zwalczanie tradycyjnych ról w rodzinie jako stereotypów.

W Polsce idee kontrkultury są wzmacniane głosem prof. Magdaleny Środy i środowiska Kongresu Kobiet z dr Henryką Bochniarz, szefową Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, minister przemysłu i handlu w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego (1991 r.), oraz związanego z nimi Klubu 22 i tzw. Loży 28. Idee kontrkultury podzielane są również przez żeńskie loże masońskie ”Prometea„ i ”Gaja Aeterna„. Nazwiska pań wchodzących w skład Rady Programowej Kongresu Kobiet i jego gabinetu cieni, będącego nieformalnym rządem z ministerstwami, widnieją na jego stronie internetowej. O masonkach w Polsce można się dowiedzieć np. ze stron internetowych wspomnianych wyżej dwóch lóż. Klub 22, Loża 28 i Kongres Kobiet Jak twierdzą uczestniczki spotkań Klubu 22, dr Henryka Bochniarz uchodzi za jego nieformalną liderkę i to ona z Barbarą Labudą wpadły na pomysł stworzenia grupy kobiet określanych przez nie mianem kobiet sukcesu. Grono kobiet Klubu 22 współtworzą takie osoby, jak np.: Małgorzata Niezabitowska, Olga Krzyżanowska, piosenkarka Kora Jackowska, Hanna Suchocka (była premier i ambasador Polski przy Watykanie), Nina Terentiew (b. szefowa telewizyjnej Dwójki), Lena Kolarska-Bobińska (dyrektor Instytutu Spraw Publicznych), Magdalena Środa, Hanna Gronkiewicz-Waltz, Danuta Hübner, Olga Lipińska, Henryka Bochniarz, Bożena Wawrzewska (była zastępczyni redaktora naczelnego ”Rzeczpospolitej„), Maria Szyszkowska, Ewa Plucińska, Izabela Cywińska, Anna Popowicz (pracuje w firmie zarządzającej funduszami, kiedyś w rządzie Bieleckiego), Anna Fornalczyk (profesor ekonomii, członek zarządów kilku firm, współwłaścicielka firmy doradczej), Bożena Walter, Irena Eris, Maria Wiśniewska (ekonomistka, była prezes Pekao SA).

Na swoich comiesięcznych, prywatnych spotkaniach gościły Lecha Kaczyńskiego, Leszka Balcerowicza, Jacka Rostowskiego, Donalda Tuska. Klubowi 22 przypisuje się pomysł stworzenia Kongresu Kobiet, który działa od 2009 r. W skład Kongresu Kobiet wchodzą również panie związane z tzw. Lożą 28, której nazwa nie ma związku z liczbą członków, ale z feministycznym ”sznytem„ ich mentalności. Lożę tworzą m.in. Magdalena Środa, Wanda Nowicka, Kinga Dunin, Henryka Bochniarz, Kazimiera Szczuka, wskazująca Instytut Badań Literackich PAN jako miejsce jej intelektualnej formacji za przyczyną prof. Marii Janion (Stowarzyszenie na rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej.)

Z IBL związany był przez lata Jan Józef Lipski, członek Klubu Krzywego Koła, wieloletni przewodniczący pozostającej w podziemiu wolnomularskiej loży ”Kopernik„.

Masonki w Polsce

O żeńskich lożach masońskich w Polsce ”Gaja Aeterna„ i ”Prometea„ mówią strony internetowe obu lóż, które przynależą do francuskiej ”Róży Wiatrów„ (”La Rose des Vents„) – Wielkiej Żeńskiej Loży Francuskiej (GLFF). Masonka loży ”Prometea„, dr Mirosława Dołęgowska-Wysocka, inicjowana w loży paryskiej, należy do Instytutu Sztuka Królewska w Polsce, promującego myśl masońską, i prowadzi swój blog w internecie, który nazwała imieniem bogini pogańskiej – Aszery. Jest wydawcą i redaktorem ”Gazety Ubezpieczeniowej„ oraz ”Wolnomularza Polskiego„, magazynu poświęconego w całości tematyce masońskiej (wolnomularskiej). W jego pierwszej radzie programowej zasiadała prof. Maria Szyszkowska (Klub 22), filozof i – podobnie jak wspomniana prof. Maria Janion – członek Stowarzyszenia na rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej, które wchodziło w skład Polskiej Federacji Humanistycznej (w Europejskiej Federacji Humanistycznej z siedzibą w Brukseli), do której należały także Barbara Labuda, Olga Lipińska, Danuta Waniek. Szyszkowska jest autorką projektu ustawy o rejestrowanych związkach tej samej płci, projektów ustaw dotyczących aborcji i eutanazji. Za aborcją Wspomniane środowiska łączy walka o para-prawo do aborcji i propagowanie mentalności antykoncepcyjnej. Wpis na stronie internetowej Kongresu Kobiet pt. ”Ani kroku dalej. Demonstracja Ratujmy kobiety„ z dnia 5 września 2016 r. informuje: ”To projekt całkowitego zakazu aborcji, który odbiera nam, kobietom, prawo do decydowania o swoim życiu i zdrowiu. […] Będziemy demonstrować w gronie wielu organizacji pozarządowych i inicjatyw nieformalnych„.

W ”Wolnomularzu Polskim„ z dnia 3 października 2016 r. czytamy: ”Dziś ’Czarny poniedziałek’ – dzień powszechnego strajku kobiet. Redakcja ’Wolnomularza Polskiego’ rozumie ten protest jako walkę o to, żeby każda kobieta mogła żyć w zgodzie ze swoim światopoglądem i sumieniem, których nie powinna narzucać innym osobom„. W ”Rzeczpospolitej Wolnomularskiej„ masonka z loży ”Róża Wiatrów„ odpowiada Dołęgowskiej-Wysockiej: ”Jak sądzę, jest jedna dziedzina, w której wpływy masonów-kobiet i mężczyzn wyraźnie się uwidoczniły: jest nią popularyzacja antykoncepcji„.

Z kolei w oenzetowskich Celach Zrównoważonego Rozwoju (Cel nr 3) czytamy m.in.: ”Do 2030 roku zapewnić powszechny dostęp do świadczeń z zakresu zdrowia seksualnego reprodukcyjnego, w tym planowania rodziny, informacji i edukacji, oraz włączyć zdrowie reprodukcyjne do krajowych strategii i programów„. (Cel nr 4): ”Zapewnić powszechny dostęp do ochrony zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego oraz korzystanie z praw reprodukcyjnych, zgodnie z Programem Działań Międzynarodowej Konferencji na rzecz Ludności i Rozwoju, Pekińską Platformą Działania i dokumentami końcowymi ich konferencji przeglądowych„. Inicjacja okultystyczna Światło na to, co inspiruje postawy proaborcyjne, rzuca fakt inicjacji okultystycznej, do którego powyższe środowiska się przyznają.

Na przykład w telewizyjnym programie ”W roli głównej„ prof. Magdalena Środa opowiada z powagą: ”Na nasze zjazdy […] w Mądralinie przyjeżdżała pewna czarownica – prosto z Salem. I uczyła nas różnych rzeczy […] wszystkiego nie mogę powiedzieć, bo jesteśmy związane tajemnicą i każda z nas ma dyplom. […] w Noc Walpurgii, albo w głęboką noc bogini Hekate, i gry, i wtajemniczenia trwają do samego rana. Efekty tego widać oczywiście potem w życiu politycznym przez następnych 6 miesięcy. […] My jesteśmy dobre czarownice. […] od pewnego momentu na konferencjach feministycznych rzeczywiście pojawił się wątek wiedźm„.

Również Kinga Dunin w tekście ”Mądralińskie baby, czyli przechadzka feministyczna dla czytelników płci obojga„ [”Teksty Drugie„, nr 4-5-6/1993] napomyka o Nocy Walpurgii w ”Mądralinie„, miejscu zjazdów feministek pod Warszawą. Z kolei dr Dołęgowska-Wysocka o inicjacji do masonerii mówi: ”To jest ten obszar naszych rytuałów i obrzędów, i obrządków, o których po prostu nie mówimy„ (por. Masoni a sprawa polska, https://www.youtube.com/watch?v=IjptB-O4iJI). Sprawę inicjacji do masonerii przybliża mason i masonolog prof. Tadeusz Cegielski: ”Kandydat do loży przeżywa symbolicznie swoją śmierć i swoje symboliczne narodziny. Ten kandydat wychodzi z głębi ziemi, czyli z izby rozmyślań; to jest taka, na czarno udekorowana izba, w której pewne znaki i symbole przypominają mu problem zmartwychwstania„. Jak rozumianego, tego prof. Cegielski nie wyjaśnia.

Profesor Tadeusz Cegielski to syn Longina Cegielskiego, wicepremiera w rządzie Piotra Jaroszewicza, odznaczony w 2005 r. przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Złotym Krzyżem Zasługi, ”współbrat„ w masoństwie z Janem Olszewskim za komuny, organizator wystawy wraz z Uniwersytetem Warszawskim ”Masoneria pro publico bono w Muzeum Narodowym„. Żerowanie na chaosie Neopogaństwo, wypluwając z siebie kontrkulturę oraz około-rewolucyjny chaos, przewrotnie określa swoją rolę jako koncyliacyjną. Cegielski wyjawia np., że wolnomularstwo ”odkryło w sobie nowe energie, a te znalazło w obszarze Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie ta misja koncyliacyjna, która ma zaprowadzić pewien ład w społeczeństwie zantagonizowanym, w społeczeństwie, w którym powstała pewna próżnia ideowa […] że ta formuła wydaje się być bardzo atrakcyjna. I burzliwy rozwój wolnomularstwa w Czechosłowacji, czyli w Czechach, na Słowacji, na Ukrainie, na Węgrzech, w Rumunii, w Bułgarii, w Polsce, nawet na Białorusi, w republikach bałtyckich, na terenie dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej, czyli w tych krajach związkowych wschodnich, wszystko to pokazuje, że formuła wolnomularska jest atrakcyjną formułą samoorganizowania się społeczeństwa po przejściach […] że ona taką samoorganizację w czasach trudnych, w czasach konfliktowych może przejąć„ (”Zrozumieć masonerię„, 5 kwietnia 2017, Stowarzyszenie Edwarda Abramowskiego).

Pod szyldem dobra zło

Magdalena Środa, w latach 80. – tuż po powrocie z USA – wzięła udział w konferencji naukowej poświęconej problemom macierzyństwa. Fotografie z tej konferencji ukazują znane dziś twarze Kazimiery Szczuki, Agnieszki Graff i innych polskich feministek. Wówczas to uczynienie prywatnych spraw kobiet sprawami publicznymi stało się feministyczną misją Magdaleny Środy (por. ”W roli głównej„). Środa, będąc jedną z twarzy rewolucji kulturowej w Polsce – w ciągu trzech dekad – oswoiła polskie społeczeństwo z nowotworami językowymi tej rewolucji. (Feminizację języka Środa nazywa ”wyrąbywaniem„ miejsca w języku – np. doktorka, profesorka – zamiast klasycznego: pani doktor, pani profesor). W konsekwencji owej pracy nad zmianą języka i myślenia – w masce filantropii i postępowości – gender, prawo do orientacji seksualnej, prawo do aborcji, zdrowie seksualne i prawa reprodukcyjne, związki partnerskie kaleczą system prawny także w Polsce.

Dlatego Środy nie ruszamy, ale musimy rozprawić się z myślą, którą m.in. prof. Środa holuje. Jeśli chcemy być prawdziwie wolni.

Dr Aldona Ciborowska

Artykuł opublikowany na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/182401,feministki-poganki-masonki.html

TRĄD W PAŁACU NAUKI. KU JAKIEJ CYWILIZACJI ZMIERZA ŚWIAT [grajdołek?] AKADEMICKI

JÓZEF WIECZOREK

Książka dotyczy fundamentalnych problemów domeny akademickiej i winna skłonić czytelnika do zastanowienia się ku jakiej cywilizacji zmierza świat akademicki. Książka jest kontynuacją wydanych w roku 2020 ”Plag akademickich”.

Naukę w Polsce (i nie tylko w Polsce) gnębią liczne plagi, ale są niechętnie ujawniane w przestrzeni publicznej. W stosunku do plag stosuje się, i to z dużym sukcesem, antykulturę unieważniania, kasowania, wymazywania, znaną jako cancel culture. Tym samym ich zwalczanie nie jest skuteczne, bo trudno walczyć z czymś co w świadomości społecznej, także społeczności akademickiej nie istnieje, a ci, którzy taki temat podnoszą uważani są za frustratów, nieudaczników, pragnących się mścić na tych, którym się udało.

Warto przytoczyć opinię Alberta Einsteina, że najważniejszy jest charakter a nie intelekt i trudno się z tym nie zgodzić w świecie, gdzie wielu ma mniejszy lub większy intelekt, ale tych z charakterem jest coraz mniej. Nie bez przyczyny mamy kryzys uniwersytetu. Zauważyłem to jeszcze w stanie wojennym (stan wymazywany z historii uczelni!) wyrażając opinię, że mamy do czynienia ze śmiercią uniwersytetu. Wielu, i to wybitnych, zauważyło to dopiero w ostatnich latach. Chyba za późno.

Sklep Gazety Polskiej
ul. Filtrowa 63/43
02-056 Warszawa
Polska
Zadzwoń do nas: 722 111 655
Napisz do nas: sklep@gazetapolska.pl

39,90 zł

===========================

Dostępna także w Krakowie w 
Księgarni ZBROJA
 https://ksiegarniazbroja.pl/
31-004 Kraków, pl. Wszystkich Świętych 9
pon. – piątek 11-19.00
tel/ 692-308-776 https://www.facebook.com/KsiegarniaZbroja/

w Księgarni Akademickiej

ul. św. Anny 6 31-008 Kraków

Króluj nam Chryste, w Polsce i wszędzie.

Laudetur Iesus Christus…

Przesyłam plakat na Pokutny Marsz Różańcowy w Łomży w niedzielę 22-05-2022.

15-05/22 nic nie organizowaliśmy, bo tego dnia jest międzyparafialna Procesja Bobolańska, więc…
Na duchowieństwo raczej nie liczymy, chociaż na ostatni Publiczny Różaniec Wynagradzający przyszedł „wiekowy” o. Jan, kapucyn. Na koniec dał krótką naukę o tym, że szczera modlitwa nawet tak małej grupki (12-15 osób; liczba zmienna) może odmienić los Polski i świata. 
Oraz udzielił nam błogosławieństwa.
Króluj nam Chryste, w Polsce i wszędzie.
P
ozdrawiam…Jerzy Kondrat609 734 298

FATIMA, Rosja, świat: Na litość boską, wysłuchajmy świadka  

https://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=7849&Itemid=46
Prawie po 40 latach od początku “wiosny” II Soboru, nadal nie dokonano poświęcenia Rosji – nie świata, nie “młodych szukających sensu życia”, nie “bezrobotnych” – ale Rosji.   The Devil’s Final Battle Ostatnia bitwa Szatana . Paul Kramer (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm

http://gazetawarszawska.com/2012/12/01/ostatnia-bitwa-szatana-rozdzial-14/ Ostatnia bitwa Szatana. Pan Jezus powiedział: “Powiedz moim pasterzom, biorąc pod uwagę to, że idąc przykładem króla Francji w opóźnianiu wykonania mojego nakazu, tak jak on podzielą jego nieszczęście”. “Oni się skruszą i to zrobią, ale będzie za późno”. ROZDZIAŁ  14 Na litość boską, wysłuchajmy świadka   Niewiele rewelacji było tak nieprzekonujących jak watykańska wersja Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej. Ci którzy uważali, albo mieli nadzieję, że ujawnienie w czerwcu 2000 roku broszury CDF The Message of Fatima [Orędzie Fatimskie – TMF] zakończy sprawę, są prawdopodobnie zaskoczeni ostatnim zgiełkiem o Fatimie w prasie. Nie powinno to nikogo zaskoczyć. Przez ponad 40 lat wykorzystywano niemal każdą taktykę – milczenie, nękanie, złą teologia, dezinformacja – żeby zakopać prawdziwe Orędzie Fatimskie. Ale oliwa zawsze na wierzch wypływa. Ataki terrorystyczne 11 września 2001 roku wywołały reakcję łańcuchową w opowieściach o Fatimie. W prasie i w Internecie szumiało od informacji, że ataki były częścią Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, której jeszcze w pełni nie ujawniono. Jak irytujące dla autorów TMF, którzy upierają się, iż cała tajemnica fatimska mieści się między okładkami ich broszury. Im się nie wierzy, po części dlatego, że nie są wiarygodni, ale także z powodu pewnej świadomości zbiorowej, powszechnego poczucia nadchodzącego fatum. W głębi duszy wiemy, że “cywilizacja miłości” to utopijny nonsens. Nigdy nie istniała. Prawdziwe Orędzie Fatimskie wyraźnie to potwierdza: piekło istnieje i idzie do niego wiele dusz, bo nie ma nikogo, kto by się za nie modlił i poświęcał. Niebiańskim remedium nie są szeroko publikowane modlitewne spotkania między-religijne, a poświęcenie i nawrócenie Rosji, nabożeństwo do Niepokalanego Serca Maryi i Różaniec. Prawdziwe Orędzie Fatimskie nie jest prośbą o dalsze papieskie apologie. Jest nim błaganie do Jezusa “przebacz nam nasze grzechy”, “zachowaj nas od ognia piekielnego”. Nie przeżywamy nowego pojawienia się ludzkości. Znajdujemy się na Titanicu płynącym w ciemność, a świat wyczuwa nieuchronne fatum, nawet, kiedy nadal ściąga na siebie wyrok. Ale nawet wydarzenia z 11 września 2001 nie powstrzymały watykańskiego aparatu przed narzucaniem linii partyjnej Sodano, że Fatima “należy do przeszłości”. Wręcz przeciwnie, wysiłki narzucenia na Kościół interpretacji Sodano o Fatimie tylko się zwiększyły, jakby kard. Sodano, et al, uznali, że 11 września mógłby faktycznie potrząsnąć katolikami i dowiedzieli się – chwileczkę! – iż to nie jest koniec Fatimy, gdyż oczywiście nie widzimy nic takiego jak triumf Niepokalanego Serca i obiecanego okresu pokoju. Żeby na nowo utwierdzić linię partyjną, potrzebny był pewien rodzaj odważnego działania 12 września 2001 roku, zaraz po zawaleniu się Twin Towers, watykańskie Biuro Prasowe opublikowało biuletyn dnia: “Deklarację” Kongregacji ds. Księży dotyczącą nie ataków terrorystycznych, nie strasznych skandali wybuchających niemal codziennie w szeregach duchownych, nie licznych herezji i nieposłuszeństwa wśród księży w ciągu ostatnich 40 lat, ale o. Nicholasa Grunera, “fatimskiego księdza”. W deklaracji napisano, że wydaje się ją “z mandatu wyższej władzy” – watykański żargon dla sekretarza stanu, kard. Sodano, nie papieża (który jest władzą najwyższą). Deklaracja ostrzegała cały katolicki świat przed poważnym zagrożeniem dobra Kościoła; zagrożeniem tak ogromnym, że Kongregacja ds. Księży nie mogła nawet czekać aż opadnie kurz na nieistniejące już Bliźniacze Wieże. Zagrożenie stanowiła konferencja nt. pokoju na świecie i Fatimy w Rzymie, sponsorowana przez apostolat o. Grunera. Tak, priorytetem Watykanu w kilka godzin po najgorszym ataku terrorystycznym w historii świata było to, żeby nakazać każdemu ignorowanie konferencji nt. pokoju na świecie i Fatimy. Dlaczego? Bo, deklaracja mówiła, “konferencja” nie ma aprobaty legalnej władzy kościelnej”. Oczywiście, autor tej deklaracji dobrze wiedział, że według prawa kościelnego nie jest konieczna “aprobata” na organizowanie konferencji duchownych i świeckich. Kodeks Prawa Kanonicznego opublikowany przez papieża Jana Pawła II (Kanony 212, 215, 278, 299) uznaje naturalne prawo wiernych do spotkań i dyskusji o sprawach dotyczących obecnego Kościoła, bez żadnej “aprobaty”. Faktycznie, Watykan nie publikuje żadnych informacji o braku “aprobaty” dla niezliczonych konferencji prowadzonych przez orędowników ordynacji kobiet i licznych innych herezji, mimo że uczestnicy tych konferencji naruszają prawo naturalne i krzywdzą Kościół. Można także powiedzieć, że rzymska konferencja apostolatu nie dostała aprobaty od Amerykańskiego Stowarzyszenia Medycznego. I co z tego? Ale nie to było najgorsze. Deklaracja stwierdziła również, że o. Gruner został “zawieszony” przez biskupa Avellino. Zawieszony za co? Widocznie za nic, bo nie podano żadnych podstaw. Przyczyna tego kuriozalnego pominięcia była jasna dla każdego znającego kanoniczne procedury o. Grunera: “podstawy” były tak niezdarne, że publiczne ich ujawnienie wywołałoby śmiech. Jak już napisaliśmy, jedynym pretekstem w ogóle podanym o “zawieszeniu” było to, że o. Gruner musi powrócić do Avellino, Włochy (gdzie został wyświęcony w roku 1976), albo zostać zawieszonym. Dlaczego? Bo “nie udało mu się” znaleźć innego biskupa by go inkardynował. Ale “Deklaracja” nie wspomniała o tym, że trzech przyjaznych biskupów zaproponowało inkardynację o. Grunera z wyraźnym pozwoleniem na kontynuację jego apostolatu, i że te trzy inkardynacje zablokowano (albo uznano za “nieistniejące”) przez tych samych watykańskich biurokratów, którzy teraz ogłosili wynikające z tego “zawieszenie”. Oznacza to, że o. Gruner został “zawieszony” za to, że okazał “nieposłuszeństwo” wobec rozkazu samych oskarżycieli, którzy uniemożliwili mu to posłuszeństwo. (Nie wspominając o tym, że biskup Avellino do 12 września 2001 roku nie miał absolutnie żadnej władzy nad o. Grunerem – gdyż ten był już inkardynowany w innej diecezji.) Prawie po 40 latach od początku “wiosny” II Soboru, nadal nie dokonano poświęcenia Rosji – nie świata, nie “młodych szukających sensu życia”, nie “bezrobotnych” – ale Rosji. Światem trzęsą regionalne wojny, muzułmański terroryzm i holokaust aborcji, kiedy staje się wyraźniejsze z godziny na godzinę, że idziemy do apokalipsy. Islamscy fundamentaliści, których watykańscy dyplomaci teraz lubią nazywać “naszymi muzułmańskimi braćmi”, nienawidzą nas i chcą nas ujarzmić czy zabić, zgodnie z nakazami ich Koranu. Po 40 latach całkowicie bezużytecznego “dialogu ekumenicznego”, sekty protestanckie są nawet bardziej zniedołężniałe niż na początku, a prawosławni bardziej nieugięci w odmowie poddania się Wikariuszowi Rzymu. Kościół doznaje ciężkich ran poprzez herezje i skandale w diecezjach na całym świecie, gdzie stracił wszelką wiarygodność z powodu zepsucia jego członków. Nowa orientacja II Soboru jest całkowitą klęską; rujnującym fiaskiem. Ale pośród całej tej śmierci, chaosu, herezji, skandalu i apostazji, każde z nich teraz osiąga swoje apogeum, Watykan uznał za konieczne – właśnie teraz! – by zaalarmować świat o “niebezpieczeństwie” ze strony o. Nicholasa Grunera. Tak więc jeden dzień po 11 września 2001 roku, o. Gruner, który nie popełnił żadnego przestępstwa przeciwko wierze i moralności, który zachowywał swoje śluby przez 25 lat kapłaństwa, który nie molestował ani jednego ministranta czy kobiety, który nie ukradł żadnych pieniędzy i nie głosił żadnej herezji, został publicznie potępiony przed całym Kościołem w deklaracji, która nie przedstawiła żadnych podstaw tego potępienia, która przywołała “mandat” anonimowej “wyższej władzy”, która nawet nie miała odwagi się nazwać. W historii Kościoła nigdy nie wydarzyło się coś takiego wobec wiernego katolickiego księdza. Obsesja sekretarza stanu w zniszczeniu o. Grunera – symbolu oporu wobec linii partyjnej – osiągnęła poziom nieprzyzwoitości. Dlaczego? Mogła to być tylko głęboko zakorzeniona niechęć do Orędzia Fatimskiego i wszystkiego co ono znaczy dla nowej orientacji Kościoła, którą tak niezachwianie narzucają kard. Sodano (przyjaciel Gorbaczowa) i jego kolaboranci. Wydaje się, że Fatima niepokoi ich bardziej niż obecny stan Kościoła i świata. A jeszcze stan Kościoła i świata z pewnością mógłby zmienić się na lepszy, gdyby tylko prześladowcy o. Grunera po prostu zrobili to o co prosiła Matka Boża Fatimska: “Jeśli moje prośby zostaną spełnione, uratuje się wiele dusz i nastanie pokój”. Ale kard. Sodano na pewno się przeliczył. Wydanie tego bezpodstawnego potępienia “fatimskiego księdza” w kilka godzin po 11 września, wywołało taki fetor, że wiele osób, które byłyby skłonne uznać “deklarację” za dobrą monetę, zaczęli się zastanawiać, o jej groteskowo nieodpowiednim czasie. W podważanym i zhańbionym przez duchownych zdrajców w każdym kraju Kościele, dlaczego watykański aparat tak niepokoił się z powodu jednego księdza, któremu nie zarzucono nawet jednego złego czynu? Zrobienie z o. Grunera kozła ofiarnego nie było by bardziej skuteczne od innych anty-fatimskich matactw. Przeciwnie do tego, na co wydają się mieć nadzieję pewni watykańscy dostojnicy. Kontrowersji fatimskiej nie da się zredukować do statusu jednego księdza. W tygodniach po “deklaracji” o o. Grunerze, inni prominentni katolicy zaczęli wyrażać poważne wątpliwości o linii partyjnej kard. Sodano w sprawie Trzeciej Tajemnicy. Nie tylko matka Angelica uważała, że “nie dostaliśmy całości”. 26 października 2001 roku “wybuchła”, jak mówią reporterzy, historia o tym jak agencja informacyjna Inside the Vatican (wraz z innymi dziennikami włoskimi) opublikował artykuł: “The Secret of Fatima: More to Come?” [Tajemnica Fatimska: pokaże się więcej?]. W artykule napisano: “Właśnie otrzymaliśmy informację, że s. Łucja dos Santos, ostatnia żyjąca wizjonerka fatimska, kilka tygodni temu wysłała list do Jana Pawła II, rzekomo ostrzegający go o tym, że jego życie jest w niebezpieczeństwie. Jak podają źródła  watykańskie, list mówiący o tym, że wydarzenia o których mówi ‘Trzecia Tajemnica’ Fatimska, jeszcze nie miały miejsca, dostarczył Janowi Pawłowi emerytowany biskup Fatimy, Alberto Cosme do Amaral, jakiś czas po 11 września”. Zapytany o ten list, biskup Fatimy, Serafim Ferreira de Sousa, “nie zaprzeczył temu, iż s. Łucja wysłała do papieża list, ale powiedział [z jezuicką godnością), że 'nie ma żadnych listów wizjonerki wyrażających obawę o życie papieża'”. Artykuł Inside the Vatican dalej ujawnił, że „źródła zasugerowały także, że list s. Łucji zachęca papieża do ujawnienia Trzeciej Tajemnicy w całości”, i że jej list do papieża „ma zawierać to ostrzeżenie: 'Wkrótce nastąpi wielkie wrzenie i kara'”. Artykuł mówi o jeszcze innym tajnym spotkaniu z s. Łucją za murami klasztoru – tylko ono nie jest zgodne z linią Bertone / Ratzingera. Włoski ksiądz diecezjalny, o. Luigi Bianchi, „twierdzi, iż spotkał się z s. Łucją dos Santos w ubiegłym tygodniu w zamkniętym klasztorze karmelickim w Coimbra, Portugalia”. Powtarzając podejrzenia matki Angeliki, o. Bianchi „spekulował o możliwości, że Watykan nie ujawnił w całości tajemnicy, żeby uniknąć paniki i niepokoju wśród ludności; by jej nie wystraszyć”. Odnośnie śmiesznej „interpretacji” Tajemnicy przez Bertone / Ratzingera o zamachu na życie Jana Pawła II w roku 1981, o. Bianchi powiedział, że „orędzie nie mówi tylko o zamachu na papieża, ale o 'biskupie w bieli’, który przechodzi pośród ruin i ciał zamordowanych mężczyzn i kobiet. . . Oznacza to, iż papież będzie musiał wiele wycierpieć, że niektóre narody znikną, że wielu ludzi zginie, że musimy bronić Zachodu przed islamizacją. I to dzieje się obecnie”. Inside the Vatican był ostrożny by podkreślić, tak jak The Fatima Crusader, że s. Łucja „nie ma pozwolenia na rozmowy z nikim, kto nie uzyskał wcześniejszej zgody Watykanu. . .” W związku z tym, Inside the Vatican zabezpieczył się twierdząc, że „nie jest od razu jasne, czy Bianchi otrzymał tę zgodę, ominął tę konieczność, czy faktycznie nie spotkał s. Łucji jak utrzymuje”. Ale nikt, łącznie z samą s. Łucją, nigdy nie zanegował tego, że spotkanie z o. Bianchi miało miejsce. To, że chociaż niektóre źródła Inside the Vatican pochodzą z samej kurii, zasugerowała odpowiedź kard. Ratzingera na te wydarzenia. Zacytował go jakby miał powiedzieć, że „ostatnie plotki o liście są tylko kontynuacją 'starej polemiki wywoływanej przez pewne osoby o wątpliwej wiarygodności’, w celu 'destabilizacji równowagi wewnętrznej Kurii Rzymskiej i niepokojenia ludzi Boga'”. Ale zauważmy, że kard. Ratzinger faktycznie nie zaprzecza istnienia listu s. Łucji do papieża. Uwaga kard. Ratzingera wiele mówi. Jak mogą osoby o „wątpliwej wiarygodności” destabilizować „równowagę wewnętrzną Rzymskiej Kurii”? Jeśli ich wiarygodność jest wątpliwa, to Kurii Rzymskiej nie zdestabilizowałoby to, co one mówią. A właściwie, kim są te osoby o „wątpliwej wiarygodności”? Artykuł w  Inside the Vatican sugerował, że kard. Ratzinger mógł odnosić się do o. Grunera. Ale co z matką Angeliką? Co z o.Bianchi? Co z samym Inside the Vatican, którego naczelny, Robert Moynihan, jest tylko pod kuratelą watykańskiego aparatu, co sugeruje tytuł tego czasopisma? Co z milionami innych katolików, którzy żywią uzasadnione podejrzenia, że Bertone i Ratzinger nie są całkowicie szczerzy twierdząc, że proroctwa Orędzia Fatimskiego, łącznie z Trzecią Tajemnicą, „należą do przeszłości”, i że to ostrzeżenie o wielkiej karze Kościoła i świata już nas nie dotyczy? Faktycznie, który poważny katolik naprawdę w to wierzy, biorąc pod uwagę niebezpieczną sytuację w obecnym świecie? Pomimo zdecydowanych wysiłków nałożenia linii partyjnej Sodano (wysiłku, który teraz objął deklarację w sowieckim stylu, że o. Grunera należy uważać za „nikogo” w Kościele), katolicy na całym świecie nadal zastanawiają się co stało się ze słowami występującymi po istotnym zdaniu „W Portugalii dogmat wiary zawsze zostanie zachowany itd.” Dlaczego TMF uciekł od tego zdania usuwając je z Orędzia Fatimskiego i umieścił je w przypisie? Co stało się z brakującymi słowami Maryi Dziewicy? Gdzie jest obiecane nawrócenie Rosji? Dlaczego nie było okresu pokoju na świecie, jaki obiecała Matka Boża?  W obliczu tych nie chcących zniknąć pytań, aparat watykański podjął jeszcze jedną próbę zakrycia wzrastającej spekulacji o zatajaniu, zanim nie będzie za późno. Rzeczywiście oświadczenie kard. Ratzingera o destabilizacji w kurii wskazywałoby na to, że linia partyjna o Fatimie napotykała na opór wewnątrz samej kurii, być może z powodu wzrastającej destabilizacji na świecie, co nie zgadza się z opinią Ratzinger / Bertone / Sodano, że Fatima odnosi się do przeszłości. Tym razem podstępem miał być kolejny tajny wywiad z s. Łucją w klasztorze w Coimbra. Wywiad ten przeprowadził 17 listopada 2001 roku abp Bertone, ale z jakiegoś powodu jego rezultatu nie ujawniono przez ponad miesiąc. Dopiero 21 grudnia 2001 roku L’Osservatore Romano (włoskie wydanie) opublikował krótki komunikat abpa Bertone na temat wywiadu, zatytułowany “Meeting of His Excellency Mons. Tarcisio Bertone with Sister Maria Lucia of Jesus and the Immaculate Heart” [Spotkanie JE Tarcisio Bertone z s. Marią Łucją o Jezusie i Niepokalanym Sercu]. Angielski przekład opublikowano w angielskim wydaniu z 9 stycznia 2002 roku. Treścią komunikatu było to, jak mówi Bertone, że s. Łucja mówi, iż poświęcenie świata w roku 1984 wystarczyło za poświęcenie Rosji, i że “wszystko zostało opublikowane; nie ma więcej tajemnic”. Jak wykazaliśmy w Rozdz. 6, wcześniejsze oświadczenie zaprzecza wszystkiemu, co mówiła s. Łucja przez większość 70 lat. Ostatnie oświadczenie przedstawia się jako odpowiedź s. Łucji na pytanie o Trzeciej Tajemnicy – ale pytania tego, dosyć dziwnie, nie zadaje się. Kiedy gazeta lub czasopismo publikuje wywiad ze znaną osobą, czytelnik słusznie oczekuje serii całych pytań z całymi odpowiedziami, żeby mógł sam zobaczyć – w pełnym kontekście – co pytana osoba miała do powiedzenia własnymi słowami. Ale nie w tym przypadku. Chociaż informuje się nas, że Bertone i s. Łucja rozmawiali przez “ponad dwie godziny”, Bertone podał jedynie swoje podsumowanie tej rozmowy, okraszonej kilku słowami przypisywanymi samej s. Łucji. Nie dokonano żadnej transkrypcji, nagrania dźwiękowego czy filmowego z 2-godzinnej sesji. W rzeczywistości, mniej niż 10 procent tego co przypisuje się s. Łucji miało cokolwiek wspólnego z przekazanym celem wywiadu, a mianowicie, omówienie wątpliwości tkwiących w umysłach milionów katolików o poświęceniu Rosji i całego ujawnienia przez Watykan Trzeciej Tajemnicy. Może powinniśmy przyzwyczaić się do podejrzanych nieprawidłowości w sposobie w jaki aparat watykański traktuje s. Łucję, i ten poniewczasie ujawniony, eliptyczny “wywiad” nie był wyjątkiem. Komunikat Bertone pokazuje, że s. Łucja nadal traktowana jest jakby była członkiem federalnego Programu Ochrony Świadka. Tak, oczywiście, ona jest w zamkniętym klasztorze. Ale wywiad to wywiad, a 2-godzinna rozmowa to 2-godzinna rozmowa. Gdzie jest wywiad, i co stało się z 2-godzinną rozmową? Jak można pogodzić ten kuriozalny substytut prawdziwego wywiadu z twierdzeniem, że s. Łucja powiedziała wszystko to, co powinniśmy wiedzieć o Orędziu Fatimskim? Jeśli powiedziała wszystko to, co wie, to nie ma nic do ukrycia. Jeśli nie ma nic do ukrycia, to, dlaczego nie opublikować wszystkiego tego, o co ją pytano, i wszystkiego, co odpowiedziała w czasie tych 2 godzin? Faktycznie, dlaczego po prostu nie pozwolić s. Łucji samej przemówić do świata, i dać sobie spokój? Ale pomimo publikacji TMF, rzekomego ostatniego słowa o Fatimie, ujawniającego wszystko co jeszcze jest do poznania, s. Łucję nadal trzymano daleko od mikrofonów i neutralnych świadków. Była totalnie niewidoczna podczas procesu “ujawniania” Trzeciej Tajemnicy w maju-czerwcu 2000 roku, i taka pozostaje nadal, mimo że – jak mówi linia partyjna – Fatima “odnosi się do przeszłości”. Przed analizą szczegółów “wywiadu” w listopadzie 2001 roku – łącznie z całkowitą liczbą 44 słów przypisanych samej s. Łucji w czasie rzekomej 2-godzinnej rozmowy o kontrowersyjnych sprawach – należy zauważyć, że komunikat Bertone podważa jego własną wiarygodność natychmiast po następującym twierdzeniu: “Zamierzając przedyskutować problem trzeciej części tajemnicy fatimskiej, ona [s. Łucja] mówi, że słuchała uważnie i współpracowała w broszurze opublikowanej przez Kongregację Doktryny Wiary [tzn. The Message of Fatima – Orędzie Fatimskie (TMF)], i potwierdza wszystko o czym pisze“. To nie mogło być niczym innym jak tylko oszustwem. Przede wszystkim Bertone prosi wiernych by uwierzyli we wszystko to, co następuje: 1. S. Łucja “potwierdza” twierdzenie TMF, że objawienie zawarte w Trzeciej Tajemnicy obejmuje obrazy, które s. Łucja “mogła widzieć w książkach religijnych” i własnych “odczuciach wiary”. Inaczej mówiąc, s. Łucja “potwierdza”, że ona to wymyśliła [1]. 2.S. Łucja “potwierdza” pochwałę modernistycznego jezuity Edouarda Dhanisa przez kard. Ratzingera jako “wybitnego badacza” Fatimy, mimo że Dhanis odrzucił jako “nieświadomą fabrykację” każdy proroczy aspekt Orędzia Fatimskiego – od wizji piekła, do przepowiedni II wojny światowej, do poświęcenia i nawrócenia Rosji. (To przedyskutujemy szczegółowo dalej.) 3. S. Łucja “potwierdza”, w istocie, że może równie dobrze być szczerym i pobożnym fałszerzem, która tylko wyobrażała sobie to, że Maryja Dziewica wzywała do poświęcenia i nawrócenia Rosji, żeby TMF miała rację w ignorowaniu tych kluczowych elementów Orędzia Fatimskiego, traktując je jakby nie istniały. Trzeba być tu rozsądnym. Kiedy funkcjonariusz watykański, bez względu na jego stanowisko, wychodzi z zamkniętego klasztoru i oświadcza, że 94-letnia zakonnica “potwierdza wszystko” co on napisał w 44-stronicowym dokumencie, to rozsądne umysły oczekują na nieco więcej niż potwierdzenie. Tym bardziej, kiedy 44-stronicowy dokument uprzejmie sugeruje, że zakonnica wymyśliła nabożną bajkę, która utrzymywała Kościół w zawieszeniu, niepotrzebnie, przez ponad 80 lat. Tylko na tej podstawie należy wywnioskować, że najnowszy potajemny wywiad z s. Łucją jest kolejną próbą manipulowania i wykorzystania trzymanego na uwięzi świadka, któremu jeszcze nie pozwolono wystąpić i przemówić do wiernych własnymi nieocenzurowanymi słowami. Ostatnia żyjąca wizjonerka z Fatimy nadal poddawana jest zamkniętym wywiadom, podczas których otoczona jest przez nadzorców, którzy później donoszą w drobnych porcjach o jej “świadectwie” – odpowiedzi bez pytania, pytaniu bez odpowiedzi. A teraz wiernych prosi się by przełknęli bezczelne kłamstwo, że s. Łucja, bosko wybrana wizjonerka fatimska, zgadza się ze “wszystkim” w 40-stronicowym neomodernistycznym “komentarzu”, który, co dostrzegł nawet Los Angeles Times, “delikatnie obala kult Fatimy”. Skoro tylko z tych powodów jest jasne, że “wywiad” z 17 listopada 2001 roku jest wysoko podejrzany, to mamy obowiązek wykazania tego dla dobra historii. Zacznijmy od tego, że wywiad Bertone wyraźnie przeprowadzono po to, by wyciszyć narastające wśród wiernych wątpliwości o krzykliwej kampanii złożenia Orędzia Fatimskiego na śmietnik historii. Jak przyznaje komunikat Bertone: W ostatnich miesiącach, przede wszystkim po smutnym wydarzeniu ataku terrorystycznego 11 września ubiegłego roku, w zagranicznych i włoskich dziennikach pojawiły się artykuły odnoszące się do nowych rewelacji s. Łucji, informacje o listach ostrzegawczych do papieża, apokaliptyczne reinterpretacje Orędzia Fatimskiego. Ponadto podkreśla się podejrzenia, że Stolica Apostolska nie opublikowała integralnego tekstu trzeciej części ‘tajemnicy’, a niektóre ruchy ‘fatimskie’ powtarzały oskarżenia, że Ojciec Święty nie poświęcił jeszcze Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. Z tego powodu. . . uznaliśmy za konieczne zorganizowanie spotkania z s. Łucją. Przypominamy tutaj, że Orędzie Fatimskie zawiera obie obietnice, jeśli życzenia Maryi Dziewicy zostaną spełnione, i ostrzeżenia o konsekwencjach ich niespełnienia: Obietnice: Jeśli Rosja zostanie poświęcona Niepokalanemu Sercu – 4. Niepokalane Serce zatriumfuje 5. Rosja się nawróci 6. Wiele dusz uratuje się od piekła (trójce wizjonerów pokazano je w przerażającej wizji) 7. I okres pokoju będzie dany ludzkości. Ostrzeżenia: Jeśli Rosja nie zostanie poświęcona Niepokalanemu Sercu – 8.Rosja będzie szerzyć swoje błędy na cały świat 9.Będą wybuchać wojny i prześladowania Kościoła 10. Dobrzy staną się męczennikami 11.Ojciec Święty będzie dużo cierpiał 12. Różne narody zostaną unicestwione.   Natomiast ewentualne spełnienie proroctw fatimskich jest nieuchronne – “W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, i okres pokoju będzie dany ludzkości” – pytaniem dla nas teraz jest, czy świat najpierw będzie musiał cierpieć przewidziane kary w całości, łącznie z unicestwieniem narodów, wydarzenie wyraźnie zasugerowane wpół zrujnowanym miastem, poza którym zabity jest papież w wizji Trzeciej Tajemnicy. Przypominamy ostrzeżenie s. Łucji do papieża (rok po zamachu na Placu św. Piotra) w rzekomym liście z 12.05.1982, opublikowanym w TMF: A skoro jeszcze nie widzieliśmy całkowitego spełnienia ostatecznej części tej przepowiedni, to podążamy w jego kierunku wielkimi krokami [2]. Jeśli nie odrzucimy drogi grzechu, nienawiści, zemsty, niesprawiedliwości, naruszania praw człowieka, niemoralności i przemocy itd. I nie mówmy, że to Bóg karze nas w ten sposób; wręcz przeciwnie, to ludzie sami przygotowują własną karę. Ale wywiadowi Bertone nie udało się rozwiązać ciągłego niepokoju opinii publicznej w Kościele dotyczącego ostrzeżeń fatimskich. Wręcz przeciwnie, swoje stanowisko, i faktycznie los świata, Bertone położył na linii partyjnej, którą wiernie zachowywał w swoim niedorzecznym twierdzeniu w TMF (jego własny komentarz), że “decyzja Jego Świątobliwości papieża Jana Pawła II upublicznienia trzeciej części ‘tajemnicy’ fatimskiej doprowadza do końca okres historii zaznaczony tragiczną pogonią człowieka za władzą i złem. . .” A zatem wywiad Bertone ma jeden cel: przekonać świat do tego, że pokój jest w zasięgu ręki, że saga o Fatimie się skończyła, i teraz można ją uważać za część historii. Zbadajmy okoliczności wywiadu w odniesieniu do norm wiarygodności, wymaganych nawet przez bezbożne trybunały cywilne, by zaakceptowały zeznania ważnego świadka. Nie sugerujemy, że s. Łucja powinna być poddana poniżającemu procesowi cywilnemu, a tylko to, że zwolennicy najnowszego “zeznania s. Łucji” powinni zachować te minimalne standardy w proszeniu nas, byśmy w nie uwierzyli. Podejrzana okoliczność 1:  Chociaż s. Łucja dostępna jest by zeznawała osobiście, strona kontrolująca dostęp do niej, a mianowicie kard. Joseph Ratzinger, nigdy jej nie pokazał. Komunikat Bertone ujawnia, że s. Łucja nie mogła nawet rozmawiać z abpem Bertone bez pozwolenia kard. Ratzingera. To potwierdza to, o czym od lat pisał The Fatima Crusader, i o czym napisał wcześniej wymieniony artykuł w Inside the Vatican: nikt nie może rozmawiać z s. Łucją bez pozwolenia kardynała. Jest to bardzo kuriozalne ograniczenie wolności świadka, który, jak się nam mówi, nie ma nic do dodania do tego, co już powiedział. Zgodnie z minimalnymi standardami wiarygodności w procesach cywilnych, świadek ma zeznawać osobiście, jeśli może, żeby strony procesu, których prawa mogą zostać naruszone przez zeznania, miały okazję zadawania świadkowi pytań. Jeśli jedna strona kontroluje świadka, ale nie udaje jej się go / jej pokazać, sędziowie cywilni pouczają jurorów, że mogą wywnioskować, iż zeznanie świadka byłoby niekorzystne dla tej strony. To tylko zdrowy rozsądek: strona zrobi wszystko by pokazać korzystnego świadka, ale prawdopodobnie nie pokaże niekorzystnego. S. Łucja jest dostępna by “zasiąść na ławie świadków” przed sądem historii w sprawie Fatimy. Nie jest przykuta do łóżka, nie jest kaleką czy w inny sposób niezdolna do stawienia się. Wręcz przeciwnie, komunikat Bertone twierdzi, że w dniu potajemnego wywiadu s. Łucja wyglądała w dobrej formie, “świadoma i energiczna”. Dlaczego tego świadomego i energicznego świadka, dostępnego dla zeznań, nigdy nie pokazała strona kontrolująca wszelki do niego dostęp? Dlaczego jej najnowsze “zeznanie” uzyskano za zamkniętymi drzwiami i przedstawiono z drugiej ręki w komunikacie abpa Bertone? Co by się stało w sprawie cywilnej, gdyby jedna ze stron przedstawiła częściowy raport z zeznania kluczowego świadka, kiedy sam świadek mógł zeznawać osobiście? Jurorzy mogliby słusznie wywnioskować, że coś było ukrywane. W przypadku Fatimy można i powinno się wnioskować, że s. Łucję trzymano “poza ławą” ponieważ jej żywe, niekontrolowane zeznanie zaprzeczałoby linii partyjnej Sodano. Jeśli na s. Łucję można było liczyć, że się dostosuje do linii partyjnej, to powinno się ją pokazać dawno temu by zeznawała osobiście, i długo, przed Kościołem i światem. Zamiast tego, to abp Bertone, a nie świadek, składa zeznania. Ale nawet, jeśli założymy, że s. Łucja była przykuta do łóżka, czy w inny sposób niedostępna dla zeznań, pozostałe okoliczności rzekomego wywiadu musiałyby wywołać podejrzenia w umyśle każdego rozsądnego człowieka. Idźmy dalej. Podejrzana okoliczność 2:  Wywiad tej 92-letniej zakonnicy przeprowadzony był potajemnie przez abpa Bertone, człowieka władzy o wyraźnym motywie manipulowania świadkiem. W kontekście prawa cywilnego, za bezprawny uważa się nacisk, kiedy ktoś z pozycji władzy lub dominacji nad bardzo starszą osobą wyciąga od niej oświadczenie, takie jak testament lub upoważnienie. W tym przypadku abp Bertone jest wyraźnie dominującą stroną o narzucającym władzę watykańskim tytule, podczas gdy s. Łucja jest nie tylko starszą osobą, ale ślubowała posłuszeństwo wobec próśb jej zwierzchników, przez których była otoczona w czasie 2-godzinnej sesji. Ponadto, abp Bertone wyraźnie zamierzał wykorzystać “wywiad” w celu obrony własnej wiarygodności przed narastającym sceptycyzmem opinii publicznej wobec linii partyjnej, że jest to koniec Fatimy. Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia na świecie, Bertone oczywiście cierpiał na ogromną utratę twarzy z powodu swojego całkowicie nie dającego się obronić oświadczenia w TMF, że decyzja opublikowania wizji Trzeciej Tajemnicy “prowadzi do końca okresu historii zaznaczonego tragiczną pogonią człowieka za władzą i złem. . .” Bertone, będąc tylko człowiekiem, miałby każdy motyw żeby zmusić s. Łucję do potwierdzenia jego śmiesznego twierdzenia o pokoju na świecie wywołanym wielkim “spełnieniem” Trzeciej Tajemnicy w 1981 roku, kiedy papież przeżył próbę zamachu. (Nawet komentator świeckiego radia, Paul Harvey, był otwarcie pogardliwy wobec “interpretacji” Trzeciej Tajemnicy Ratzingera /  Bertone.) W tych okolicznościach, przeprowadzający “wywiad”, a później donoszący o jego rezultacie Bertone, był jak oskarżyciel przesłuchujący kluczowego świadka, a potem zeznający za niego, a który przebywa poza salą sądową. Obiektywnie rzecz biorąc, Bertone był ostatnim człowiekiem, który nadawał się do przeprowadzenia tego wywiadu. Kościół i świat mają prawo bezpośredniego wysłuchania tego istotnego świadka, a nie otrzymywania raportu od stronniczego śledczego mającego w tym bezpośredni interes. Podejrzana okoliczność 3: Komunikat Bertone jest niezwykle krótki, zajmuje tylko jedną czwartą strony w L’Osservatore Romano. Ale komunikat ten twierdzi, że wywiad trwał “ponad 2 godziny”. O czym dyskutowali Bertone i s. Łucja przez ponad 2 godziny, wiedząc, że cały komunikat można przeczytać w mniej niż 2 minuty? Dla porównania, 1-godzinna wypowiedź wygłoszona z normalną szybkością zajęłaby około 14 stron maszynopisu; 2-godzinna około 28 stron, lub około 14.000 wyrazów. Ale komunikat Bertone dotyczący rzekomego 2-godzinnego wywiadu składa się jedynie z 463 wyrazów [3], rzekomo wychodzących z ust samej s. Łucji. Te 463 wyrazy można podzielić następująco: 13. 165 wyrazów: dosłowny cytat opinii kard. Ratzingera w TMF (26.06.2000 komentarz Ratzinger / Bertone), że wyrażenie “moje Niepokalane Serce zatriumfuje” (z którego, jak powiedzieliśmy, kardynał podejrzanie usuwa frazę “w końcu”) nie odnosi się do przyszłych wydarzeń, ale do fiat Maryi, zgody na bycie Matką Boga 2.000 lat temu.  Tu znowu prosi się nas byśmy uwierzyli, że s. Łucja teraz “potwierdza” to, że kiedy Matka Boża prorokowała cztery przyszłe wydarzenia – “W końcu moje Niepokalane Serce zatriumfuje. Ojciec Święty poświęci mi Rosję, która się nawróci, i światu będzie dany okres pokoju” – Ona nawiązywała do Zwiastowania w I wieku przed Chrystusem! Łucja Bertone widocznie również “potwierdza” usunięcie z proroctwa Matki Bożej przez kard. Ratzingera kluczowych słów “w końcu”. Zauważmy, że dosłowny cytat (165 wyrazów) z TMF zawiera umieszczony przez kard. Ratzingera w nawiasach werset św. Jana 16:33. Albo s. Łucja w wieku 94 lat rozwinęła w sobie pamięć fotograficzną, albo ktoś dodał do jej “odpowiedzi” cały cytat  – razem z umieszczonym w nawiasach wersetem z Pisma Świętego. (Albo, być może, TMF położono przed s. Łucją do głośnego przeczytania, zgodnie z “posłuszeństwem” wobec jej zwierzchników.) 14. 100 wyrazów: znaczenie serca widzianego przez s. Łucję w lewej dłoni Maryi Dziewicy podczas objawień fatimskich. Komunikat Bertone informuje, że jest to “nieopublikowany szczegół”, który s. Łucja dodała do Orędzia Fatimskiego. Jest to bardzo interesujące, ale co to ma wspólnego z tematem wywiadu, po który tak spiesznie Bertone podróżował do Portugalii? Zauważmy także, iż komunikat Bertone podaje ten nowy szczegół z wielką ekscytacją – aż pochyłym drukiem. Nagle s. Łucja znowu staje się wiarygodną wizjonerką, przeciwnie do opinii kard. Ratzingera, wrażliwe dziecko, które wymyśla z tego co przeczytała w religijnych książkach. Oczywiście ten szczegół miał odwrócić uwagę od głównej sprawy. 15. 69 wyrazów: s. Łucja zaprzecza informacjom prasowym, że “bardzo się martwi ostatnimi wydarzeniami” i że “już nie może spać i modli się w dzień i w nocy”. I znowu to nie jest na temat. W każdym wypadku Łucja abpa Bertone udziela raczej nonszalanckiej odpowiedzi: “Jak mogłam modlić się w ciągu dnia, skoro nie odpoczęłam w nocy?” Oczywiście nikt nie twierdził, że ona  w ogóle nie śpi. Kolejne odwracanie uwagi. Mówi się, że s. Łucja dodała: “Jak wiele rzeczy wkładają mi w usta! Do jak wielu rzeczy, jak się wydaje, zmuszają mnie bym zrobiła!” Tak, ale kim jest człowiek, który fałszywie wkłada słowa w usta s. Łucji i przypisuje jej rzeczy, których nigdy nie zrobiła? Bezstronni świadkowie, których cytowaliśmy wcześniej, którzy otwarcie rozmawiali z s. Łucją w chwilach, kiedy jej nie obserwowano, albo osoby z władz otaczające s. Łucję w czasie tajnego 2-godzinnego przesłuchania prowadzonego przez Bertone? Czytelnik może zauważyć, że Łucja Bertone nigdy nie zaprzecza temu, iż bardzo się martwi ostatnimi wydarzeniami. Kto przy zdrowych zmysłach nie robiłby tego? Najbardziej wymowne jest to, że nigdy nie zapytano jej o jej pilny list do papieża (zaznaczamy to jako ‘rażące pominięcie 1′ w wywiadzie), czy o spotkanie twarzą w twarz z o. Bianchi, kiedy to, jak mówi Bianchi, wyraziła wątpliwości wobec interpretacji Bertone / Ratzingera Trzeciej Tajemnicy (‘rażące pominięcie 2′). 16. 39 wyrazów: wpływ objawień fatimskich na życie s. Łucji. Co te reminiscencje mają wspólnego z podanym celem pilnego potajemnego wywiadu w klasztorze? S. Łucja szczegółowo opisała ten temat w swoich wielotomowych dziennikach. I po to watykański funkcjonariusz podróżował do Portugalii na 2-godzinne spotkanie? 17. 34 wyrazy: s. Łucja zaprzecza by otrzymała jakieś nowe objawienia. Bardzo dziwne, że chociaż Łucja Bertone zaprzecza dalszym objawieniom niebiańskim, to w tym samym komunikacie oświadcza – odwrotnie do wszystkich wcześniejszych zeznań – że poświęcenie świata w 1984 roku “nie zostało przyjęte przez niebiosa”. (Zob. jej rzekome słowa dotyczące tego na kolejnej stronie tego rozdziału pt. “21 words on the Consecration of Russia” – 21 wyrazów o poświęceniu Rosji) Skąd miałaby to wiedzieć, jeśli nie było żadnych nowych objawień? 18.  12 wyrazów: s. Łucja mówi, że społeczność karmelicka zanegowała to, że formularze petycji w sprawie poświęcenia Rosji apostolatu o. Grunera są w obiegu. I co z tego? Co z poświęceniem Rosji? Dokonano go czy nie? Do tej pory dokonaliśmy analizy 419 z 463 wyrazów przypisanych s. Łucji w rzekomo dosłownych cytatach w komunikacie. Pozostają tylko 44 wyrazy, którymi się zajmiemy z powodu pytań stawianych przez miliony katolików. Niezwykle ważne jest to, że szeroko głoszony komunikat Bertone zawiera jedynie 44 wyrazy “s. Łucji” dotyczące tych spraw – poświęcenia Rosji i ujawnienie Trzeciej Tajemnicy – które rzekomo zmusiły Bertone do odbycia podróży aż do klasztoru w Coimbra z pilnych powodów. Poniżej analizujemy owe 44 wyrazy: 19. 9 wyrazów odnoszących się do (jak nam się mówi) Trzeciej Tajemnicy: “Wszystko zostało opublikowane; nie ma już żadnych tajemnic“. Nie znamy pytania, na które otrzymano taką odpowiedź. Zamiast tego, komunikat Bertone oświadcza: “Dla każdego kto wyobraża sobie, że pewna część tajemnicy była ukrywana, odpowiedziała:. . .” – po tym następuje 9 cytowanych wyrazów. Odpowiedziała na co? Co dokładnie zapytano s. Łucję o ujawnieniu przez Watykan  Trzeciej Tajemnicy? Jaki był pełny kontekst pytania i odpowiedzi? I dlaczego nie postawiono s. Łucji jednego pytania zadawanego przez miliony ludzi na całym świecie: Gdzie są słowa Matki Bożej występujące po zdaniu “W Portugalii doktryna wiary zawsze zostanie zachowana itd.”? Jest to ‘rażące pominięcie 3′. Zauważmy również, że tutaj, w istocie sprawy, nie pokazuje się nam, żeby s. Łucji postawiono chociaż jedno dokładne pytanie, takie jak: 20. Jakie są słowa Matki Bożej tuż po “W Portugalii doktryna wiary zawsze zostanie zachowana itd.’? 21. Czy były jakieś słowa wypowiedziane przez Matkę Bożą wyjaśniające wizję “biskupa w bieli”, widzianej w Trzeciej Tajemnicy? 22. Czy Trzecia Tajemnica zawiera oddzielny tekst wyjaśniający wizję “biskupa w bieli”? 23. Co mówi s. Łucja o świadectwach licznych świadków (łącznie z biskupem Fatimy i kard. Ottaviani), że Trzecia Tajemnica spisana była na pojedyńczej kartce papieru, w przeciwieństwie do 4 stron, na których zapisana jest wizja “biskupa w bieli”? Wszystkie takie szczegóły są starannie usunięte. Nie podaje się nam nawet słów jednego postawionego pytania. Jest to ‘rażące pominięcie 4′. 24. 14 wyrazów w interpretacji Trzeciej Tajemnicy Bertone / Ratzingera: “To nie jest prawdą. Całkowicie potwierdzam interpretację [Trzeciej Tajemnicy] dokonanej w Roku Jubileuszowym”. Tutaj s. Łucja rzekomo zaprzecza raportom prasowym, że wyrażała wątpliwości przy o. Luigi Bianchi i o. Jose Santos Vallinho o interpretacji Trzeciej Tajemnicy w TMF. Ale Bertone nigdy nie zapytał s. Łucji o jej list do papieża, o czym mówił o. Bianchi, ani nie zaprzecza tego, że spotkała się z o. Bianchi twarzą w twarz w klasztorze w Coimbra, i że dyskutowali o interpretacji Trzeciej Tajemnicy Sodano. A zatem mamy wierzyć, że Łucja zgadza się z tym, że Trzecia Tajemnica została spełniona nieudanym zamachem na papieża Jana Pawła II 13 maja 1981 roku, mimo że jej list do papieża z 12 maja 1982 roku – rok później – nic nie mówi o zamachu, a raczej obala linię partyjną ostrzeżeniem, że “jeszcze nie widzieliśmy całkowitego spełnienia ostatniej części tego proroctwa”. I ponownie, w tym samym liście s. Łucja w ogóle nie wiąże próby zamachu z Trzecią Tajemnicą. 25. 21 wyrazów o poświęceniu Rosji:Już powiedziałam, że poświęcenia wymaganego przez Matkę Bożą dokonano w 1984 roku, i zostało ono zaakceptowane przez niebiosa”. Te słowa rzekomo wypowiedziała s. Łucja w odpowiedzi na pytanie: Co powiesz o ciągłych twierdzeniach o. Grunera, który zbiera podpisy po to, żeby papież w końcu poświęcił Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi, czego jeszcze nie wykonano?” Przede wszystkim, to, że sekretarz CDF podróżuje do Coimbra żeby zdobyć komentarze o o. Grunerze do publikowania w całym Kościele, jest dramatycznym pokazem tego, że apostolat o. Grunera aparat watykański postrzega jako prime locus opozycji wobec linii partyjnej. Ponadto, co ma na myśli “s. Łucja” kuriozalnie potwierdzając, że poświęcenie świata zostało “akceptowane” przez niebiosa, jako poświęcenie Rosji? Czy poważne twierdzenie “s. Łucji”, że niebiosa “zaakceptowały” kompromis nałożony przez watykańskich dyplomatów? Od kiedy niebiosa akceptują ludzki substytut precyzyjnego aktu nakazanego przez Pana Boga? Dalej, skąd “s. Łucja” wiedziała to, co “zaakceptowały” niebiosa, jeśli, jak mówi Bertone, powiedziała również, że nie miała żadnych nowych objawień? Może być tak, że Pan Bóg “akceptuje” naszą odmowę wykonania Jego woli w takim sensie, że On pozwoli nam na swobodę okazywania Mu posłuszeństwa w tym życiu. Ale to nie oznacza, że to, co Bóg “zaakceptował” jest dla Niego przyjemne. Co więcej, mówiąc, iż poświęcenie świata w roku 1984 było “zaakceptowane”, czy s. Łucja nie mówi nic więcej, tylko to, iż było to “zaakceptowane” w takim sensie jak poświęcenie dokonane przez Piusa XII w roku 1942, które skróciło II wojnę światową, mimo że nie spełniało prośby Matki Bożej Fatimskiej? Czy s. Łucja próbowała odpowiedzieć na pytanie w sposób satysfakcjonujący pytającego, Bertone, a jeszcze sygnalizując, że skoro to, co było “zaakceptowane”, mogło przynieść jakieś korzyści światu, to nie byłby to okres pokoju obiecany przez Dziewicę Maryję w Fatimie, jeśli Jej dokładna prośba zostanie spełniona? To, że tego jeszcze nie widzieliśmy, pokazuje, że nawet gdyby niebiosa “zaakceptowały” ceremonię z 1984 roku, to nie uznałyby tej ceremonii za spełnienie specyficznej prośby Matki Bożej. Niezależnie od władzy Bertone i jego watykańskich kolaborantów, nie mogą oni po prostu oświadczyć istnienia czegoś, co nasze odczucia mówią nam, że to nie istnieje: nawrócenie Rosji i światowa epoka pokoju, które miały mieć miejsce po odpowiednim poświęceniu tego narodu Niepokalanemu Sercu Maryi. W każdym razie już obszernie wykazaliśmy, że s. Łucja zeznawała wielokrotnie, w szeroko publikowanych oświadczeniach, że uroczystości poświęcenia z lat 1982 i 1984 nie spełniały prośby Matki Bożej, gdyż w żadnej z nich nie wymieniono Rosji, ani nie uczestniczył w nich episkopat z całego świata. Ale zgodnie z wywiadem Bertone, świadek unieważniła swoje zeznanie, i teraz mówi, że poświęcenie w 1984 roku “zostało zaakceptowane przez niebiosa”. Można tylko zgadywać, co oznacza “zaakceptowane przez niebiosa”. Czy niebiosa postanowiły “zaakceptować” coś mniejszego niż to, o co prosiła Matka Boża Fatimska po negocjacjach między niebem a kard. Sodano? W każdym razie, zauważmy, iż s. Łucji nie zapytano o jej liczne wcześniejsze oświadczenia o przeciwnej treści, i nie zapytano jej o wyjaśnienie jej rzekomej zmiany oświadczenia. Jest to ‘rażące pominięcie 5′. Widocznie mamy sądzić, że nic, co kiedykolwiek powiedziała s. Łucja ma jakieś znaczenie, i że tylko, kiedy potajemnie rozmawia z Bertone mówi prawdę o tej sprawie. Dosyć istotne jest to, że Łucja Bertone nie mówi, kiedy, gdzie, ani komu “już powiedziała”, że poświęcenie w roku 1984, wcześniej uznane za nie do zaakceptowania, teraz jest do przyjęcia. Skąd taka niejasność, skoro Bertone miał wszelkie możliwości zakończenia tej sprawy przez wymuszenie specyficznego zeznania? Dlaczego nie poprosił jej, na przykład, o potwierdzenie któregoś z napisanych na komputerze listów, które w tajemniczy sposób zaczęły pojawiać się nad jej rzekomym podpisem w 1989 roku, listów potwierdzających, iż poświęcenie odbyło się w 1984 roku? I to jest najbardziej podejrzane: jak wykazaliśmy, TMF opiera się całkowicie na jednym z tych wątpliwych listów, z 8 listopada 1989 roku, jako dowód na to, że poświęcenie zostało dokonane. Wykazaliśmy także, że wiarygodność tego listu została obalona przez fałszywe twierdzenie, że papież Paweł VI poświęcił świat Niepokalanemu Sercu podczas jego krótkiej wizyty do Fatimy w roku 1967 – poświęcenie, które nigdy nie miało miejsca. Dlaczego Bertone nie postarał się by s. Łucja potwierdziła ten bardzo wątpliwy list, skoro był to jedyny dowód cytowany przez TMF? Najbardziej wymowne w tym jest to, że apostolat fatimski o. Grunera opublikował dowód na to, że list (którego adresat, Walter Noelker, nie jest nawet ujawniony w TMF) jest oczywistą podróbką. Ten dowód opublikował w Nr 64 The Fatima Crusader, którego 450.000 egzemplarzy krążyły z datą wywiadu Bertone  w listopadzie 2001 roku. Teraz Bertone na pewno wiedział, że The Fatima Crusader zdemaskował fałszywy list z 1989 roku, ale nie poprosił s. Łucji o potwierdzenie listu, a tym samym nie podważył wiarygodności apostolatu o. Grunera. To zaniechanie nie mogło być przeoczeniem, gdyż próba obalenia stanowiska o. Grunera i jego apostolatu była głównym powodem przeprowadzenia wywiadu z s. Łucją. Dlaczego Bertone miałby przepuścić złotą okazję wykorzystania s. Łucji, swojego “głównego świadka”, do obalenia zarzutu o. Grunera, że list ten był fałszywką? Oczywiście, bo Bertone musiał wiedzieć, że to fałszywka, i dlatego nie ośmieliłby się poprosić s. Łucji o potwierdzenie jego prawdziwości w czasie wywiadu. Musi to być ‘rażące pominięcie 6′. Więc to jest liczba całkowita – 44 wyrazy – które wypowiedziała s. Łucja podczas 2-godzinnego wywiadu o jednej z największych kontrowersji w historii Kościoła. Każe nam się przyjąć te 44 wyrazy przebywającego w zamknięciu świadka, jako koniec opowieści o Fatimie. Wyrazy te mają rozwiać wszystkie wątpliwości, pytania i obawy milionów wiernych, – mimo, że Rosji jawnie nie udało się nawrócić, a zbierające się siły przemocy i buntu wobec Pana Boga i Jego prawa rosną z dnia na dzień. Podejrzana okoliczność 4 : Niedostępne są nagrania dźwiękowe ani transkrypcji wywiadu. Dlaczego nie zrobiono transkrypcji, taśmy dźwiękowej czy filmowej, ani żadnego niezależnego zapisu wywiadu, żeby pokazać dokładne pytania Bertone i pełne odpowiedzi s. Łucji, kolejność pytań i odpowiedzi, ani żadnych komentarzy lub sugestii, jakie Bertone i inni mogli wypowiadać do s. Łucji w czasie “ponad 2 godzin” kiedy przebywali razem w jednym pomieszczeniu? Gdzie jest kompromis, jaki zawsze się widzi w publikowanych wywiadach? Dalej, dlaczego Bertone potrzebował ponad 2 godzin by wyciągnąć 44 słowa od s. Łucji na temat tej sprawy? Zakładając, że s. Łucji zabrało pełną minutę by wypowiedziała te 44 słowa, to co powiedziała, i dlaczego Bertone, o. Kondor i matka przełożona mówili w czasie pozostałych 119 minut spotkania? Czy s. Łucji przypomniano o obowiązku “posłuszeństwa”? Czy powiedziano, że cały Kościół zależał od tego czy udzieli odpowiedzi kończących tę dzielącą kontrowersję? Czy zasugerowano jej, że lojalność wobec “Ojca Świętego” wymagała by zaakceptowała linię partyjną, mimo że jej własny rzekomy list do papieża z 1982 roku jej zaprzecza? Czy powiedziano jej jak ważne było dla Kościoła by zapewniła każdego, iż Rosja została poświęcona, pomimo wszystkiego tego, co w ciągu życia mówiła przeciwnie? Czy sprawiono wrażenie, że mówienie czegoś innego byłoby sprzeciwem wobec samego papieża? Czy może s. Łucja udzieliła wiele odpowiedzi niesatysfakcjonujących pytającego, i wielokrotnie zadawano jej te same pytania, ale w inny sposób, dotąd aż dała “dobrą” odpowiedź? Jakiemu subtelnemu, albo niesubtelnemu nagabywaniu poddawano świadka podczas 2 godzin, otoczonemu narzucającymi się osobami władzy w zamkniętym pokoju? Z pewnością, gdyby Bertone nie miał nic do ukrycia, zrobiłby wszystko, żeby taki istotny wywiad w jedynym żyjącym świadkiem objawień fatimskich, wtedy w wieku 94 lat, został nagrany na taśmie audio czy video, albo, co najmniej był spisany dosłownie przez stenografa, by zachować świadectwo świadka na wypadek jej śmierci – która biorąc pod uwagę jej wiek, jest bardzo bliska. Ale założymy się, że nie ma żadnego zapisu, żadnej transkrypcji, żadnego niezależnego nagrania wywiadu Bertone. Bo wydaje się, iż panuje przerażający strach przed pozwoleniem temu świadkowi wypowiedzieć się swobodnie, własnymi słowami, w odpowiedzi na serie prostych i bezpośrednich pytań. Każde z 44 słów “s. Łucji” zamieszczonych w komunikacie Bertone jest starannie odmierzone, jak kroplomierzem. Niewątpliwie ryzyko stworzenia takiego nagrania było zbyt wielkie. Co by było gdyby s. Łucja konsekwentnie udzielała “złych” odpowiedzi? Co by było gdyby udzielane przez nią odpowiedzi musiały być ekstrahowane naprowadzającymi pytaniami, albo subtelną perswazją przez pytającego lub obecnych wtedy osób? Co można by zrobić z zapisem ujawniającym takie rzeczy? Jak można by ukrywać go przed opinią publiczną, albo ujawnić tylko częściowo? Jak można by go ukryć albo zniszczyć zaraz po jego stworzeniu? Chcielibyśmy nie mieć w tym racji. Być może istnieje taśma lub transkrypcja całej 2-godzinnej sesji. Ale jeśli istnieje, to będzie najbardziej wymowne jeśli Watykan nigdy ich nie pokaże. Podejrzana okoliczność 5: Włoski komunikat jest rzekomo podpisany przez Bertone i s. Łucję, ale pod wersją angielską nie ma jej “podpisu”. Przede wszystkim, dlaczego s. Łucja podpisuje oświadczenie Bertone w języku włoskim, o tym, co mu rzekomo powiedziała po portugalsku? Dlaczego s. Łucja nie sporządziła i nie podpisała własnego oświadczenia po portugalsku? Jeśli s. Łucja naprawdę rozmawiała z Bertone przez ponad 2 godziny, to, dlaczego nie przygotowała wiernej transkrypcji własnych słów po portugalsku, a następnie podpisała to, zamiast własnego komunikatu Bertone? Dalej, dlaczego pominięto “podpis” s. Łucji pod angielskim tłumaczeniem komunikatu? A w ogóle, to, na który dokument nalepiono jej “podpis” – na włoski komunikat, czy też oryginału tego samego dokumentu po portugalsku jeszcze nie spreparowano? Jaką wartość ma “podpis” s. Łucji na dokumencie napisanym w języku, którego nie znała, a który cytuje jej zeznanie, i tylko na włoskim tłumaczeniu (s. Łucja nie znała włoskiego), i bez podania zadawanych jej pytań w całości, czy pełnych udzielanych przez nią odpowiedzi? Nieunikniony wniosek jest taki: Bertone i aparat watykański nie zamierzają w ogóle pozwolić s. Łucji na pełną wypowiedź, własnymi słowami, o istotnych sprawach dotyczących Orędzia Fatimskiego. To znajduje potwierdzenie w następnej podejrzanej okoliczności. Podejrzana okoliczność 6: Właśnie opublikowana 303-stronicowa książka s. Łucji o Orędziu Fatimskim całkowicie unika tematów rzekomo omówionych w tajnym wywiadzie z Bertone. W październiku 2001 roku wydawnictwo Watykańskiej Biblioteki opublikowało książkę s. Łucji zatytułowaną The Appeals of the Message of Fatima [Apele Orędzia Fatimskiego]. Wprowadzenie do tej książki, które zostało zrecenzowane i zaaprobowane przez Kongregację Doktryny Wiary, twierdzi, że zamierza być “odpowiedzią i wyjaśnieniem wątpliwości i kierowanych do mnie pytań“. Wstęp autorstwa obecnego biskupa Leiria-Fatimy, podobnie uważa, że s. Łucja poprosiła Stolicę Apostolską o pozwolenie napisania książki o Fatimie w celu udzielenia “odpowiedzi na wiele pytań w sposób globalny, nie mogąc odpowiedzieć na nie każdej osobie indywidualnie”. Ale pomimo oświadczenia o celu tej książki, na 303 stronach nie ma żadnych dominujących “wątpliwości i pytań” o Orędziu Fatimskim. Nie ma w niej nic o błędach Rosji, triumfie Niepokalanego Serca Maryi, poświęceniu i nawróceniu Rosji, ani o okresie pokoju obiecanym przez Maryję Dziewicę, jako owocu tego poświęcenia, a o Trzeciej Tajemnicy nawet nie wspomina. Nie wspomina też o wizji piekła w dyskusji s. Łucji o życiu wiecznym i szukaniu przebaczenia Pana Boga. Krótko mówiąc, książka przedstawia dokładnie okrojone Orędzie Fatimskie, pozbawione wszystkich elementów proroczych i ostrzegawczych – co jest dokładnie zgodne z linią partyjną. Wersja Fatimy przedstawiona w tej książce nie wymagała potwierdzenia jej cudem słońca. Bardzo kuriozalne jest to: s. Łucji pozwolono napisać 303-stronicową książkę zajmującą się “wątpliwościami i pytaniami” dotyczącymi Orędzia Fatimskiego, a nic w niej nie ma o wątpliwościach i pytaniach milionów ludzi. Dopiero, kiedy potajemny wywiad prowadzi z nią egoistyczny człowiek władzy, “s. Łucji” pozwala się poruszać te wątpliwości i pytania. Ale nawet jej odpowiedzi są fragmentaryczne i nie pochodzą bezpośrednio od niej, w jej własnym języku. Zamiast tego, są przekazywane abpowi Bertone, który podaje nam 44 ważne wyrazy z całej 2-godzinnej rozmowy z tym więzionym świadkiem. Podsumujmy te podejrzane okoliczności dotyczące traktowania kluczowego świadka w sprawie Fatimy: 26. Nikt nie może rozmawiać ze świadkiem bez pozwolenia jednej strony w sprawie, która kontroluje wszelki dostęp do niej, mimo że mówi się, że nie ma już nic do powiedzenia. 27. Kiedy powstają wątpliwości o oficjalnych wersjach zeznania świadka, poddana zostaje potajemnemu wywiadowi w wieku 94 lat, przeprowadzonemu przez narzucającego się człowieka władzy, który później przedstawia jej fragmentaryczne odpowiedzi na jego pytania w komunikacie, na który nakleja się jej podpis, mimo że komunikat ten nie jest w jej własnym języku. 28. Jedna wersja komunikatu ma zawierać rzekomy podpis świadka poniżej podpisu osoby ją przesłuchującej, ale usunięty jest z komunikatu z innej jego wersji, na którym widać tylko podpis przesłuchującego. 29. Komunikat nie podaje pełnej treści zadawanych pytań i udzielanych przez świadka odpowiedzi w pełnym kontekście. 30. Spośród 463 słów przypisanych świadkowi w komunikacie, tylko 44 odnoszą się do spraw kontrowersyjnych – z 2-godzinnej rozmowy! 31.Nie ma żadnej transkrypcji czy innego niezależnego zapisu zeznań świadka. 32.Potajemnie wyduszone, fragmentaryczne zeznanie, jest sprzeczne z wielu wcześniejszymi zeznaniami tego świadka. 33.Ani świadek, ani nikt inny, nie podejmują prób wyjaśnienia jej wcześniejszych, sprzecznych oświadczeń. 34.Podczas wywiadu ze świadkiem, nie ma żadnej próby potwierdzenia przypisywanych jej “listów”, których prawdziwość jest wyraźnie wątpliwa, ani nie ma prób uwierzytelnienia tego “listu”, na którym sam przesłuchujący umieścił swoje potwierdzenie, jako dowód dokonania przez świadka rzekomej zmiany w zeznaniu [odnośnie poświęcenia Rosji] 35.Potajemne przesłuchanie świadka pomija wszelkie specyficzne pytania na temat powszechnie znanych rozbieżności w sprawie, o której świadek ma szczególną wiedzę – łącznie ze wspomnianymi tu sześcioma rażącymi pominięciami. 36.Kiedy świadek dostaje pozwolenie na opublikowanie całej książki w celu wyjaśnienia “wątpliwości i pytań” otrzymanych przez nią na temat Orędzia Fatimskiego, w książce nie ma nic o żadnych wątpliwościach i pytaniach, które faktycznie niepokoją miliony ludzi, a wątpliwościami i pytaniami zajmuje się tylko w potajemnym wywiadzie, do którego nie ma żadnej transkrypcji, ani żadnego innego niezależnego zapisu. Abp Bertone i kard. Ratzinger są osobami zajmującymi wysokie stanowiska w Kościele. Ale z zachowaniem wszelkiego szacunku do ich urzędu, nic nie może przezwyciężyć uzasadnionych podejrzeń, które te okoliczności i rażące pominięcia wywołują w zdrowych umysłach. Żaden sąd na świecie nie przyjąłby zeznania świadka obarczonego tak wielu oznakami niewiarygodności. Na pewno od Kościoła można się spodziewać, co najmniej otwartości i ujawnienia, wymaganych przez cywilnego sędziego. Wysłuchajmy świadka, na litość boską! Trzeba szczerze przedstawić wniosek oczywisty dla każdego neutralnego obserwatora tajemniczego traktowania s. Łucji od Jezusa i Niepokalanego Serca: istnieje każdy powód by uważać, że dokonano oszustwa; że manipuluje się kluczowym świadkiem, ostatnim żyjącym świadkiem. Ta oszukańcza manipulacja świadkiem jest kolejnym elementem omawianej zbrodni. Ale dlaczego? Oprócz przedstawionego już przez nas motywu, postępu za każdą cenę w nowej orientacji Kościoła, która koliduje z Orędziem Fatimskim, uważamy, że istnieje inny motyw, przynajmniej w przypadku kard. Ratzingera. Ten wniosek opieramy na tym, co omówiliśmy w Rozdz. 8: wyraźna aprobata przez kard. Ratzingera w TMF poglądów jezuity Edouarda Dhanisa – neomodernistycznego “obalacza” Fatimy. Poprzez jego poparcie Dhanisa jako “wybitnego badacza” Fatimy, kard. Ratzinger pokazał bardzo wyraźnie, że on, razem z Dhanisem, uważa, iż prorocze elementy Orędzia Fatimskiego dotyczące Rosji itd. znowu, co Dhanis zredukował do “Fatima II”, są tylko fabrykacjami prostej i mającej dobre zamiary, ale poważnie zagubionej osoby. Jak wykazaliśmy wcześniej, kard. Ratzinger poparł poglądy Dhanisa oświadczając w TMF (komentarz Ratzingera / Bertone), że Trzecia Tajemnica w dużym stopniu może być sfabrykowana: “Końcowa część ‘tajemnicy’ wykorzystuje obrazy, które Łucja mogła widzieć w religijnych książkach, i które są inspirowane przez wieloletnie wyczucie wiary”. Gdyby to była prawda o Trzeciej Tajemnicy, to byłoby również prawdą w odniesieniu do całego Orędzia Fatimskiego. Jaki inny wniosek zamierzałby sugerować kard. Ratzinger? Przypominamy również, że kard. Ratzinger sam zredukował kulminację Orędzia Fatimskiego – triumf Niepokalanego Serca – zaledwie do fiat Maryi Dziewicy sprzed 2.000 lat. W podobny sposób kardynał zdekonstruował proroctwo Maryi o tym, że “żeby uratować je [dusze z piekła], Pan Bóg chce ustanowienia na świecie nabożeństwa do mojego Niepokalanego Serca”. Według interpretacji kardynała (która na pewno raduje Dhanisa), nabożeństwo do Niepokalanego Serca oznacza nic innego niż otrzymanie – i tutaj znowu mamy bluźnierstwo – własnego ‘niepokalanego serca”. Cytat z IMF: “Jak mówi św. Mateusz 5:8, ‘niepokalane serce’ to takie, które, z Bożej łaski osiągnęło idealną jedność wewnętrzną, a zatem ‘ogląda Boga’. Być ‘oddanym’ Niepokalanemu Sercu Maryi oznacza, więc przyjęcie tej postawy serca, która czyni fiat – ‘bądź wola twoja’ – zdecydowanym centrum życia człowieka”. To kard. Ratzinger usuwa duże litery z “Niepokalanego Serca”, by zredukować je do ‘niepokalanego serca’, które może mieć każdy, tylko dostosowując się do woli Bożej. Tym zastosowaniem tego wyraźnie umyślnego redukcjonizmu, kardynał zakończył systematyczne usuwanie każdego elementu Orędzia Fatimskiego o wyraźnie katolickiej i proroczej treści. Tu dochodzimy do dodatkowego motywu w sprawie kardynała: biorąc pod uwagę jego ewidentną niewiarę w autentyczne proroctwa Orędzia Fatimskiego – niewiarę, jaką dzieli z Dhanisem, jedynym cytowanym przez kardynała “autorytetem” – wydaje się, iż kardynał nie uważa, że to, co robi jest w ogóle oszustwem. Może równie dobrze uważać, że tłumienie pełnego i nieskrępowanego zeznania s. Łucji faktycznie służy Kościołowi. Mamy tu na myśli to, że kard. Ratzinger naprawdę nie wierzy w prorocze elementy Orędzia Fatimskiego dotyczące potrzeby poświęcenia i nawrócenia Rosji i triumfu Niepokalanego Serca w naszych czasach, ani w katastrofalne konsekwencje dla Kościoła, jeśli nie spełni się tych elementów proroctwa. Dlatego kardynał mógł uważać za uzasadnione tłumienie tych elementów, jako niebezpiecznych fałszów “niepokojących” wiernych, niezależnie od tego jak bardzo s. Łucja uważa je za prawdziwe. Ze wszystkiego, co powiedział kardynał jest jasne, że prefekt Kongregacji Doktryny Wiary, jak Dhanis, mało albo w ogóle nie wierzy w świadectwo s. Łucji, że Maryja Dziewica poprosiła o poświęcenie i nawrócenie Rosji żeby wywołać triumf Niepokalanego Serca Maryi na świecie. Kardynał ewidentnie nie wierzy w to, ż cud słońca potwierdził to świadectwo poza wszelką wątpliwość. Jaki inny wniosek można wyciągnąć z widocznego uznania przez kardynała “teologa”, który usiłował obalić całe proroctwo fatimskie? I tu jest kolejny motyw tego wszystkiego: według kardynała, on chroni Kościół przed zbyt długo trwającymi zakłóceniami spowodowanymi “prywatnym objawieniem”, któremu on, w zgodzie z Dhanisem,  nie przypisuje wielkiego znaczenia. A zatem, rewizja czy tłumienie świadectwa s. Łucji o tych sprawach, według kardynała, nie jest niczym złym. Wręcz przeciwnie, kardynał może uważać to za swój obowiązek. Ale on winien jest Kościołowi i ludzkości, żeby być szczerym o swoich zamiarach. Wydaje się, że kardynał może podzielać opinie innych “oświeconych” watykańskich wtajemniczonych, którzy uważają, że “prości wierzący” są zbyt głupi by docenić to, co jest dla nich najlepsze. To może tłumaczyć, dlaczego kardynał nie zadaje sobie trudu ujawnienia swoich uprzedzeń “nieoświeconym”, a raczej oczekuje, że każdy zaufa jego “dobremu” osądowi. Podsumowując, niemożliwe wydaje się uniknięcie wniosku, że Orędzie Fatimskie znajduje się teraz pod nadzorem tych, którzy po prostu w nie wierzą, i którzy chcą skończyć z nim raz na zawsze, podczas gdy działają na rzecz nowej polityki ekumenizmu Watykanu, “dialogu międzywyznaniowego”, światowego braterstwa religii i “cywilizacji miłości”, pod przewodnictwem Organizacji Narodów Zjednoczonych. Ale kiedy świat coraz szybciej pogrąża się w przemocy i deprawacji moralnej, tak dowody na nie nawrócenie się Rosji stają się coraz bardziej widoczne dla Pana Boga. W tej sytuacji, wierzący katoliccy świeccy, a także księża i biskupi, muszą nadal stawiać proste pytania i działać i modlić się o dzień, kiedy osoby kontrolujące dźwignie władzy w Watykanie w końcu pozwolą papieżowi zrobić to, o co prosiła Matka Boża 73 lata temu. Niech Pan Bóg wyzwoli Kościół spod ich złego zarządzania nim, i to szybko! Żeby przyspieszyć ten dzień, my wierni mamy dane przez Boga prawo składania petycji do papieża o usunięcie od władzy oskarżonych i ich kolaborantów – remedium, którym się zajmiemy w ostatnim rozdziale. W dziennikach s. Łucja napisała, że w Rianjo, Hiszpania, w sierpniu 1931 roku, Nasz Pan, mówiąc o przedłużającej się niechęci Jego pasterzy do poświęcenia Rosji, powiedział jej: “Powiedz moim pasterzom, biorąc pod uwagę to, że idąc przykładem króla Francji w opóźnianiu wykonania mojego nakazu, tak jak on podzielą jego nieszczęście”. Pan Jezus powiedział również: “Oni się skruszą i to zrobią, ale będzie za późno”. Jak późno to będzie, ile więcej świat i Kościół będzie musiał cierpieć, zależy od tych, pod kuratelą, których znajduje się Orędzie Fatimskie, i którzy kontrolują wszelki dostęp do ostatniego żyjącego świadka niebiańskiego Orędzia. A do pewnego stopnia zależy to od każdego z nas, byśmy zrobili naszą część, ujawniali i sprzeciwiali się narzucanemu na świat oszustwu, narażaniu milionów dusz i zagrażaniu pokojowi i bezpieczeństwu całych narodów.  I to, dlatego napisaliśmy tę książkę. Przypisy [1] Wręcz przeciwnie, jak wykazuje o. Alonso, s. Łucja potwierdziła, iż “wszystko co wiąże się z objawieniami Matki Bożej nie było już postrzegane jako proste wspomnienie, ale jako obecność odciśnięta na jej duszy jakby przez ogień. Sama pokazuje, że te rzeczy są dalej odciśnięte na jej duszy w taki sposób, żeby nie mogła o nich zapomnieć. Dlatego te wspomnienia s. Łucji są jak ponowne odczytywanie napisów, które są tak na zawsze wygrawerowane w najgłębszych zakamarkach duszy ich autorki. Wydaje się raczej ‘widzieć’ niż ‘pamiętać’. Łatwość jej ‘pamiętania’ jest faktycznie tak wielka, że ona musi tylko ‘odczytać’ swoją duszę. O. Joaquin Alonso, “Introduction”, Fatima in Lucia’s Own Words Wstęp – Fatima słowami Łucji], s. 13. [2] Zob. przypis 48 Rozdz. 8. [3] Niekiedy odnosząc się do lub cytując komunikat Bertone, ten rozdział wykorzystuje angielski przekład z grudnia 2001 roku Watykańskiego Biura Informacji. Innym razem angielski przekład z 9.01.2002   L’Osservatore Romano. Bardzo rzadko wykorzystujemy własny przekład z włoskiego.   « poprzedni artykuł   następny artykuł » WSTECZ
 

Francuzy atakują: Nowe loże masońskie w Polsce. „Odradza się masoneria w tej części Polski”

https://nczas.com/2022/05/17/nowe-loze-masonskie-w-polsce-odradza-sie-masoneria-w-tej-czesci-polski-foto/
W mediach społecznościowych masońskich lóż Wielkiego Wschodu Francji w Polsce pojawiła się informacja o powołaniu do życia dwóch nowych lóż.

„Z wielką radością informujemy, że w sobotę, 14 maja 2022 zapalono światła dwóch nowych lóż Wielkiego Wschodu Francji w Polsce. Ceremonię prowadził wielce dostojny Wielki Sekretarz ds Zagranicznych WWF w asyście Komisarzy” – czytamy w mediach społecznościowych loży masońskiej „Gwiazda morza” w Gdańsku.

„Dla nas najszczęśliwszą wiadomością było, że po blisko stu latach wolnomularskie światło powraca na Warmię i Mazury. Trójkąt Kamień nad Łyną, stał się bowiem ukonstytuowaną Lożą o numerze 6047, przywracając tym samym tradycję masońskiej pracy przerwaną tragicznym nastaniem nazistowskiej nocy. Ciągłość i szacunek do naszych Poprzedników symbolicznie podkreśla nazwa warsztatu, nawiązująca do loży istniejącej w latach 1888-1933” – czytamy dalej.

Wolnomularze wyrażają radość, że „po prawie stuleciu ciszy, odradza się masoneria w tej części Polski, która tak długo pozostawała białą plamą na wolnomularskiej mapie”.

„Bracia i Siostry z Olsztyna i okolic zapraszają do współpracy i odwiedzin wszystkich zainteresowanych rozwojem naszego ruchu. Niech młotki stukają!” – piszą wolnomularze, używając typowych zwrotów związanych z masońską symboliką.

„Tego samego dnia zapalono także światła drugiej loży, „Rencontre Fraternelle 2022″. To warsztat, w którym prace będą odbywały się w języku francuskim – stąd stanie się on zapewne niezwykle interesującym miejscem dla odwiedzających Braci i Sióstr z Francji oraz dla osób francuskojęzycznych pracujących w Polsce” – czytamy dalej.

Masoni przypominają, że „w tej chwili Wielki Wschód Francji w Polsce jest reprezentowany przez 6 warsztatów:
Lożę Nadzieja (Warszawa)
Lożę Gabriel Narutowicz (Kraków)
Lożę Gwiazda Morza (Gdańsk)
Lożę Braterstwo nad Olzą (Cieszyn)

Lożę Kamień nad Łyną (Olsztyn)
Lożę Rencontre Fraternelle 2022 (Warszawa)”.

„Pracują także zalążki nowych Warsztatów w Katowicach i Koszalinie”.

„Dodajmy, że polskie Loże WWF należą do tzw. Regionu XIV GOdF, który skupia przede wszystkim zagraniczne warsztaty z Europy Wschodniej i Południowej. W sumie liczy on 80 lóż i rozwija się szybko, zatem prawdopodobnie w najbliższym czasie przekroczymy granicę setki. Loże naszego regionu podejmują bliską i ożywioną współpracę, której towarzyszy stała wymiana myśli i braterskie wizyty” – informują wolnomularze.

„Przedstawiciele lóż przynajmniej trzy razy w roku spotykają się na międzynarodowym Kongresie Regionalnym. Oprócz tego uczestniczymy w największym, dorocznym spotkaniu masońskim – Konwencie Grand Orient de France, w trakcie którego spotyka się 2500 Braci i Sióstr (po jednym z każdego warsztatu) oraz zaproszeni Goście. Na tym właśnie polega sens i skala międzynarodowej obediencji wolnomularskiej, jaką jest WWF” – dodają masoni.

Biedny Jaworów Króla Jana III. Россия провела демилитаризацию Яворовского полигона.

Biedny Jaworów Króla Jana III.

Россия провела демилитаризацию Яворовского полигона, нанеся серию ударов высокоточными ракетами

https://topwar.ru/196377-rossija-provela-demilitarizaciju-javorovskogo-poligona-nanesja-seriju-udarov-vysokotochnymi-raketami.html
Яворовский военный полигон становится проклятым местом для иностранных наемников, по военному объекту опять отработали российские высокоточные ракеты. Об обстреле полигона сообщили Львовские новостные каналы.
Россия проводит демилитаризацию Яворовского полигона, нанося по нему удары высокоточными ракетами. Объект используется киевским режимом в качестве места сбора и подготовки иностранных наемников, а также в качестве центра поставок поступающих с Запада вооружений. Этому способствует его расположение рядом с польской границей.
По имеющейся информации, по полигону отработали не менее восьми ракет. По словам очевидцев, „прилетов” было не менее 12. Сообщается, что ракеты якобы были запущены с территории Белоруссии.
В местных сетях говорят, что этот налет был самым массированным за все время. Удары были нанесены поздно вечером, вернее уже в начале ночи и, что важно, всего лишь через два дня после предыдущего. Напомним, что 15 мая по объекту прилетело не менее 4 высокоточных ракет.
Как сообщают местные (и не только) Telegram-каналы, в стороне Яворовского полигона было целое световое шоу, а над самим Львовом пролетали российские ракеты. Работала украинская ПВО, имеется информация, что одна из запущенных зенитных ракет попала по своей же территории, но пока без подробностей. Сирены воздушной тревоги во Львове сработали в 0:24, также предупреждение о воздушной атаке прозвучали по всей области. Отбой объявили в 01:15.
Глава Львовской областной военной администрации Максим Козицкий, говоря об ударе российских ракет, очень хвалил украинскую ПВО, но количества сбитых ракет не привел. Он подтвердил, что основной целью был полигон, по самому Львову ударов не наносилось.

Спасибо ПВО за работу! Вновь обстрелян объект военной инфраструктуры на территории Яворовского района, почти на границе с Польшей. Больше информации утром. Не игнорируйте сигналы о воздушной тревоге. Спокойной ночи – написал он в своем Telegram-канале.

Od 16 maja Naczelnik Niedzielski potajemnie wprowadza obowiązkowe „szczepienie” – albo pseudo test na własny koszt

Zgodnie z zapowiedzią Naczelnika Niedzielskiego z dniem 16 maja stan epidemii zostanie zastąpiony stanem zagrożenia epidemicznego.

„Ministerstwo pandemii” przygotowało już nawet projekt blankietowego rozporządzenia w tym zakresie.

W zasadzie zniesienie staniu epidemii wprowadzonego na podstawie rozporządzenia MZ wydanego z przekroczeniem uprawnień i zastąpienie go stanem zagrożenia epidemicznego dla przeciętego Polaka niewiele zmienia. Utrzymany obowiązek zasłaniania ust i nosa w przychodniach, szpitalach i aptekach jest nadal sprzeczny z prawem.

Zastanawiające jest to, że Naczelnik pandemicznego resortu w projekcie rozporządzenia o wprowadzeniu stanu zagorzenia epidemicznego nadal przymusza sprzecznie z prawem do udziału w eksperymencie medycznym trzy grypy zawodowe. W przypadku jednak jego braku daje możliwość wykonywania pracy po uzyskaniu negatywnego wyniku pseudo testu na wirusa celebrytę. Jednak test ten pracownik będzie musiał wykonać na własny koszt.

POLECAMY: Horban i reszta elity zajmującej się propagandą C19 przyznają, że testy dawały wyniki fałszywie dodatnie

Należy w tym miejscu zauważyć, że Naczelnik Niedzielski nadal drwi sobie z prawa, wprowadzając takie zapisy w rozporządzeniu. Na naszym Blogu wielokrotnie o tym pisaliśmy.

Tak dla przypomnienia pracodawca nie posiada uprawnienia do pozyskiwania i przetwarzania danych wrażliwych, do jakich zaliczamy dane o zdrowiu. W przypadku zadania okazania „certyfikatu bezpieczeństwa” lub wyniku pseudo testu jego działanie narusza prawo i może ponieść za to odpowiedzialność finansową a pracownik działający w jego imieniu karną.

Więcej o tym można przeczytać w naszych wcześniejszych publikacjach: [w oryg. md ]

Dworczyk z nagrodą – „Za zamknięcie lasów, cmentarzy czy dręczenie przedsiębiorców?”

Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera i pełnomocnik pisowskiego rządu ds. narodowego programu szczepień, pochwalił się w mediach społecznościowych nagrodą za działania w pierwszych miesiącach pandemii. Na reakcje internautów nie trzeba było długo czekać.
https://nczas.com/2022/05/13/dworczyk-z-nagroda-za-dzialania-na-poczatku-pandemii-za-zamkniecie-lasow-czy-dreczenie-przedsiebiorcow-foto/

[obrazki – w oryginale md]

– Wczoraj odebrałem nagrodę Prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej – statuetkę Hipokratesa – za działania #KPRM w pierwszych miesiącach pandemii – napisał w swoich mediach społecznościowych Michał Dworczyk.

– Dziękując za wyróżnienie chylę czoła przed lekarzami, pielęgniarkami, ratownikami medycznymi oraz farmaceutami za ich pełne zaangażowanie i oddanie! – dodał warszawski polityk.

=========================

Pod wpisem Dworczyk zebrało się sporo komentarzy internautów.

Cynizm w niepojętej skali! Wstydu nie macie! Polska przodowała w ilości nadmiarowych zgonów! Nie widzieliście statystyk?! Kim trzeba być, żeby zamieszczać takie brednie?! Tak ogarnęliście covid, jak teraz pomoc dla Ukraińców!

Państwo z dykty? Nie, z papieru do d.. – pisze internautka.

Jak tam lasy i respiratory? – pyta ktoś inny.

Bezczelność równa przyznaniu Niedzielskiemu tytułu „Wizjonera Zdrowia”.

Tego typu komentarzy jest dużo więcej. Fakt przyznania wyróżnienia właśnie Dworczykowi skomentował także znany wolnościowy publicysta – Łukasz Warzecha.

– Ale konkretnie za co? Za zamknięcie lasów, cmentarzy czy dręczenie przedsiębiorców? – pyta Warzecha na Twitterze.

Co właściwie napisał Morawiecki? Putin’s “Russkiy Mir” ??…

Myśli nie do pomyślenia

Zorard https://zorard.wordpress.com/2022/05/17/co-wlasciwie-napisal-morawiecki/

Wspomniałem na końcu ostatniego wpisu o artykule pana Morawieckiego w Daily Telegraph z 10 maja (tu wersja czysto tekstowa, obejście „paywall”).

Warto się pochylić nad tym, co on tam napisał i dlaczego jest to niebezpieczne. Krytyczne są tu trzy końcowe akapity:

Putin’s “Russkiy Mir” ideology is the equivalent of 20th-century
communism and Nazism. It is an ideology through which Russia justifies
invented rights and privileges for its country. It is also the grounds
for the story of “the special historical mission” of the Russian
people. In the name of this ideology Mariupol and dozens of Ukrainian
cities were razed as it sent Russian soldiers to war, convinced them
of their superiority, and encouraged them to commit inhuman war crimes
– the murder, rape and torture of innocent civilians. We also know
that this ideology is spurring the forcible displacement of Ukrainians
deep into Russian territory.

We cannot be under any illusions. This is not insanity but a
deliberate strategy that has already opened the gates to genocide.
“Russkiy Mir” is a cancer which is consuming not only the majority
of Russian society, but also poses a deadly threat to the whole of
Europe. Therefore it is not enough to support Ukraine in its military
struggle with Russia. We must root out this monstrous new ideology
entirely.

Just as Germany was once subject to denazification, today the only
chance for Russia and the civilised world is “deputinisation”. If
we do not engage in this task immediately, we will not only lose
Ukraine, we will lose our soul and our freedom and sovereignty, as
well. Because Russia will not stop at Kyiv. She has set out on a long
march towards the West and it’s up to us to decide where we stop
her.

W moim przekładzie:

Putinowska ideologia „Russkiego Miru” jest ekwiwalentem dwudziestowiecznych ideologii nazizmu i komunizmu. Jest to ideologia, poprzez którą Rosja uzasadnia swoje zmyślone prawa i przywileje. To na jej gruncie opiera się bajeczka o „specjalnej historycznej misji” narodu rosyjskiego. W imię tej ideologii Mariupol i dziesiątki Ukraińskich miast zostało zburzonych, bo wysłała ona rosyjskich żołnierzy na wojnę z przekonaniu o ich wyższości i zachęciła ich do popełnienia nieludzkich zbrodni wojennych – morderstw, gwałtów i tortur na niewinnych cywilach. Wiemy również, że ta ideologia powoduje przymusowe przesiedlenia Ukraińców w głąb terytorium Rosji.

Nie możemy mieć żadnych złudzeń. To nie jest szaleństwo, ale celowa strategia, która już otworzyła bramy do ludobójstwa. „Russki Mir” to rak, który pożera nie tylko większość rosyjskiego społeczeństwa, ale jest także śmiertelnym zagrożeniem dla całej Europy. Dlatego nie wystarczy wspierać Ukrainę w jej wojennej walce z Rosją. Musimy całkowicie wykorzenić tą straszliwą ideologię.

Tak jak Niemcy zostały kiedyś poddane denazyfikacji tak teraz jedyną szansą dla Rosji i cywilizowanego świata jest „deputinizacja”. Jeśli nie rozpoczniemy tego zadania natychmiast, to nie tylko stracimy Ukrainę, ale także stracimy naszą duszę, naszą wolność i suwerenność. Bo Rosja nie zatrzyma się w Kijowie. Rosja rozpoczęła długi marsz na Zachód i to my musimy zdecydować gdzie ją zatrzymamy.

Zacznijmy od tego, że nawet w tych trzech akapitach jest pełno zwykłych kłamstw i manipulacji.

Po pierwszejak już pisałem – nie ma absolutnie żadnych dowodów na „dziesiątki zburzonych ukraińskich miast”. Jedynym, w którym naprawdę zniszczenia są znaczne – centrum miasta praktycznie nadaje się faktycznie do wyburzenia – jest Mariupol. Wszędzie indziej zniszczenia mają charakter powierzchowny, w ogóle nie ma mowy o zniszczeniu nawet dzielnic, że nie wspomnę o miastach.

Kłamstwem jest również twierdzenie, że rosyjscy żołnierze jadą na Ukrainę w przekonaniu, że są nadludźmi i będą mordować ukraińskich podludzi. Jest to bezczelne granie na europejskiej pamięci historycznej, w której zapamiętano w ten sposób nazistów, którzy faktycznie mieli ideę „uber” i „untermenshów”.

Żeby przekonać się, że jest to kłamstwo wystarczy znać rosyjski i posłuchać rosyjskich mediów, w tym wypowiedzi samego Putina skierowanych między innymi do tychże żołnierzy. Jest absolutnie jasne, że na masową skalę propaganda musi być spójna tj. nie można mówić czego innego całości społeczeństwa, a czego innego żołnierzom. Ewentualnie można mówić coś innego małym oddziałom specjalnym, ale nie masie żołnierskiej.

Oddziały niemieckie w czasie II Wojny działały tak jak działały, bo całemu społeczeństwu niemieckiemu wpajano tam od 1933 roku przekonanie o rasowej wyższości Niemców nad Słowianami (m.in. dlatego zarówno armia jak i cywile niemieccy zupełnie inaczej zachowywali się w okupowanej Francji czy Norwegii).

Tymczasem podstawowa i fundamentalna linia propagandowa Rosji jest taka, że Ukraińcy i Rosjanie są jednym narodem tak jak powiedzmy Ślązacy i Polacy. Wedle tego co mówi się żołnierzom ich zadaniem jest wyzwolenie części własnego narodu od okupanta, który wmówił tej części narodu, że są osobni i że mają być wrogami Rosji i Rosjan. I wygonienie z Ukrainy obcych i ich wpływów, które zagrażają Rosji. Jak zatem mieliby ci żołnierze masowo mordować ludzi, których uważają za swoich pobratymców?

Potwierdzają to liczne inicjatywy rosyjskie takie jak dostawy żywności dla cywilów, organizacja korytarzy humanitarnych (charakterystyczną cechą kłamliwej propagandy, którą jesteśmy karmieni jest to, że z niej wynika, że to Rosjanie strzelają do ludzi korzystających z tych korytarzy itp. – problem w tym, że inicjatywa ich organizacji wyszła od Rosji, o czym się można było przekonać śledząc rosyjskie źródła – kwestia korytarzy humanitarnych pojawiła się tam parę dni zanim w naszych mediach pojawiły się oskarżenia), ogólnie dobre traktowanie ukraińskich jeńców wojennych (filmy, na których są maltretowani jeńcy, które się pojawiły pokazywały Ukraińców znęcających się nad rosyjskimi żołnierzami) i tak dalej. Przy tym Rosjanie apelują do ukraińskich żołnierzy o poddanie się i regularnie przekazują w Internecie namiary np. na kanały na Telegramie, gdzie mogą oni nawiązać kontakt i otrzymać instrukcje jak przejść na drugą stronę z minimalnym ryzykiem.

Mało tego – w rosyjskiej propagandzie dla wojska obecne jest hasło „nie zostawiamy swoich” i w tym kontekście pokazuje się rosyjskim żołnierzom, że ukraińskie oddziały porzucają swoich zabitych i rannych. Pokazuje się jako pozytywny przykład właściwej postawy, że rosyjskie oddziały chowają zabitych Ukraińców a rannym udzielają pomocy. Podkreślam, piszę tu nie o materiałach przeznaczonych dla zagranicy, ale o materiałach po rosyjsku, adresowanych do żołnierzy.

Ewentualny gniew i nienawiść żołnierzy skierowana jest na „nac-bataliony” czyli neo-nazistowskie ugrupowania klasy „Azova”, „Prawego Sektora” i tak dalej. Stąd np. kiedy w początkach oblężenia Mariupola rosyjskie posterunki kontrolowały opuszczających miasto cywili to rozbierali mężczyzn, bo wśród bojowników Azova modne są tatuaże ze swastykami i podobnymi symbolami. Tacy mogą się spotkać faktycznie z brutalnym traktowaniem, choć po prawdzie nie ma na to dowodów.

Podobnie Rosjanie podkreślali, że zagraniczni najemnicy nie mają praw zagwarantowanych konwencją Genewską i powinni się liczyć z ostrym traktowaniem. Jak to się dzieje rzeczywiście ciężko powiedzieć, ale tu rzeczywiście można również spodziewać się innego nastawienia żołnierzy, bo „najemnicy” są najczęściej doświadczonymi oficerami i żołnierzami z krajów NATO, głównie anglosaskich, którzy zostali tam skierowani jako „najemnicy” w ramach tzw. „plausible deniability„, czyli możliwości wyparcia się w razie pojmania związków z nimi przez ich państwa dla uniknięcia konfliktu bezpośredniego z Rosją. A to właśnie Anglosasów obwinia się w rosyjskich mediach o przerobienie Ukrainy na „anty-Rosję”, nawiązując do wielu wcześniejszych anglosaskich ataków i spisków wymierzonych w Rosję sięgając od 17 wieku.

Trzecie kłamstwo, to jakieś wywózki Ukraińców w głąb Rosji. Nic takiego nie ma oczywiście miejsca – przeciwnie, obywatele Ukrainy sami wyjeżdżają do Rosji od 2014 roku (w sumie do 2022 roku wyjechało ich tam kilka milionów). No chyba, że pan Morawiecki ma na myśli ewakuację ludności cywilnej z terenów DNR i ŁNR, która zaczęła się już 18-19 lutego. Ale ona również była dobrowolna.

Szansa na „zadziałanie” tego kłamstwa opiera się – ponownie – na wykorzystaniu ignorancji zachodnich czytelników, którzy zapewne są przekonani, że Ukraina to państwo jednolite etnicznie, gdzie wszyscy znajdujący się na jego terenie to Ukraińcy, oczywiście mówiący po ukraińsku. A tymczasem nie dość, że cały wschód Ukrainy zamieszkują w większości ludzie identyfikujący się jako Rosjanie, to w ogóle przytłaczająca większość Ukraińców w ogóle nie mówi w tym „języku” (jest sporne, czy to osobny język w ogóle czy gwara rosyjskiego). Zatem z tego, że ktoś zamieszkiwał na terenach Ukrainy w granicach z 1992 roku i posiada paszport wystawiony przez ukraińskie państwo nie można wnioskować, że ten ktoś w ogóle identyfikuje się jako Ukrainiec. Tymczasem w całej propagandzie – w tym także u nas – tak się to właśnie traktuje! Pan Morawiecki nauczony tym, że większość Polaków tego nie wie (myślą, że na Ukrainie jest podobnie jak unas) ma nadzieję, że i jego zachodni czytelnicy o tym nie wiedzą – i ma rację.

Co więcej, pan Morawiecki liczy na to, że jego czytelnicy myślą, że w Rosji współczesnej jest tak jak w byłym ZSRR, to jest przemieszczanie się jest reglamentowane, ograniczone. Oczywiście nic bardziej błędnego – owi „wywiezieni Ukraińcy” mogliby sobie spokojnie przejechać gdzie indziej, gdyby oczywiście istnieli.

Podobnie jak nie miało jak na razie miejsca nic, co można by nazwać ludobójstwem ani też nie ma żadnych dowodów na to, by Rosja chciała podbijać całą Europę. Rosja w ogóle nie ma ani takich ambicji ani możliwości. Co jednak szkodzi pokłamać trochę jeszcze, trochę jeszcze postraszyć ludzi kłamliwym chochołem, którego się zbudowało?

(zwróćcie uwagę jak prosto pisze się kłamstwa, a ile się trzeba napisać, żeby je obnażyć)

Wreszcie dochodzimy do głównej tezy artykułu – że „Russki Mir” to nowa ideologia, stworzona przez Putina i stanowiąca podstawę dla domaganie się przez Rosję jakichś wydumanych, sztucznych praw.

Co do pierwszej części to nawet polska Wikipedia podaje coś innego:

Pojęcie „świata rosyjskiego” [chodzi o „ruski”, to pojęcie jest o parę wieków starsze, niż „rosyjskość”. MD] ma dawne korzenie historyczne. W źródłach średniowiecznych definiowała cywilizację starożytnej Rusi. W dużej mierze historyczną dominantą w kształtowaniu się świata rosyjskiego jako cywilizacji były duchowe i moralne fundamenty Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej.

Najwcześniejsze zastosowanie terminu „Russkij mir” pojawiło się w zabytku staroruskiej literatury: „Słowo o odnowie dziesięciny w cerkwi” (XI w.), Kiedy wielki książę kijowski Izjasław Jarosławicz wychwalał wyczyn św. Klemensa Rzymskiego, – „…nie tylko w Rzymie, ale wszędzie: zarówno w Chersoniu, jak i w świecie rosyjskim”. Jednocześnie chodziło o okres przedpaństwowy w historii Słowian wschodnich.

Po najeździe mongolskim w latach 1237–1240 Ruś została podzielona na dwa wieki. Jej zachodnia część (terytorium dzisiejszej Ukrainy i Białorusi) weszła w skład Polski i Litwy (później zjednoczonej w Rzeczpospolitą), a północno-wschodnia (dzisiejsza Rosja) pozostała pod jarzmem mongolsko-tatarskim, uwolnionym od niego dopiero w 1480 roku. W rezultacie świat rosyjski [chodzi o „ruski”, to pojęcie jest o parę wieków starsze, niż „rosyjskość”. MD]jako cywilizacja uległ zróżnicowaniu etnicznemu i językowemu:

Rosjanie (Wielkorusini) / j. rosyjski

Ukraińcy (Małorusini) / j. ukraiński

Białorusini / Białorusini/ j. białoruski

(Skopiowałem bo to jednak Wikipedia, nie wiadomo czy jutro nie zmienią na wersję aktualnie politpoprawną)

„Russkij Mir” to zatem nie jest pojęcie nowe, stworzone sztucznie przez Putina ale funkcjonujące od XI wieku (a więc około tysiąca lat)! I oznacza ono [w Rosji -od czasów Piotra I md] połączenie języka rosyjskiego i związanej z nim kultury i cywilizacji. W jakimś przybliżeniu odpowiednikiem jest np. „civilisation française”.

Bo – dodajmy – Rosjanie uważają się obecnie za osobną cywilizację, w czym upewnia ich aktualny stan cywilizacji europejskiej. Mówiąc o tym znany rosyjski historyk i analityk A. Fursow podkreśla zawsze, że rosyjska cywilizacja to inna wersja cywilizacji europejskiej, alternatywa, której korzeniem jest przede wszystkim prawosławie i osobne doświadczenie historyczne Rosji. W charakterystycznym stylu mówi, że „to nie jest ani dobrze ani źle – po prostu tak jest”, ale zwraca uwagę, że zachodnia „wersja” cywilizacji europejskiej ulega szybkiej degeneracji. W tym kontekście postrzega on rosyjską cywilizację jako nadzieję w ogóle cywilizacji europejskiej na przetrwanie.

Patrząc na stan kompletnej degrengolady, w jaką stacza się Zachód Europy i USA trudno się nie zgodzić, aczkolwiek z naszego punktu widzenia mamy ciągle nadzieję, że nasza, polska kultura i społeczeństwo takiego poziomu degeneracji nie osiągną.

Skoro już mowa o polskim punkcie widzenia to w jakimś przybliżeniu można powiedzieć, że [obecnie md] „Ruski Świat” jest to pojęcie zbliżone do „polskość” czy „kultura polska”. Różnica polega na tym, że Polska nie pretendowała nigdy do miana osobnej cywilizacji, osobnej kultury. Przeciwnie, Polska od wieków była kulturowo podporządkowana Zachodowi Europy i w niego wpatrzona – począwszy od przyjęcia chrześcijaństwa w jego katolickiej wersji po powiedzenie „co Francuz wymyśli, Polak pokocha”, które ma już grubo ponad 100 lat. W związku z tym nigdy nie pretendowano do stworzenia jakiejś „Polskiej cywilizacji”, jako bytu nie tylko językowo ale i kulturowo odrębnego od kultury niemieckiej, francuskiej czy ogólnie zachodnio-europejskiej. Rosja natomiast pretensje takie posiada i w sumie ma do nich pewne podstawy.

Zwróćmy teraz uwagę, że głównym prawem jakiego Rosja żąda dla siebie w związku z tymi pretensjami do bycia osobną cywilizacją jest prawo do odrębności i suwerenności. Innymi słowy Rosjanie nie chcą u siebie 72 płci, tęczowych piątków czy zboczeńców czytających dzieciom bajeczki o radości jaką daje im uprawianie sodomii. Nie chcą również jeść przerobionych robaków czy rezygnować z samochodów w imię Gai, bogini Ziemi. Chcą też mieć swoje tereny i swoje firmy, które nie będą zarządzane ani z USA ani z WHO czy ONZ. Byli gotowi na współpracę z Zachodem (ironią jest, że obecna ekipa i sam Putin to najbardziej prozachodnia ekipa na Kremlu od wieków), ale na warunkach poszanowania właśnie tego prawa do odrębności, do działania u siebie i po swojemu.

I to jest podstawowy i najważniejszy problem jaki Zachód ma z Rosją, że nie chce się ona poddać dostosowaniu na modłę zachodnią, że właśnie chce zachować odrębność nie tylko formalną ale i realną, nie tylko polityczną ale i kulturową, cywilizacyjną. Oraz, że – póki co – ma ona potencjał by globalistycznej inicjatywie „Great Reset” powiedzieć „NIE”.

W tym kontekście Morawiecki mówiąc o tym, że to straszna idea i powinna być wypalona żelazem mówi jak prawdziwy, rasowy globalista, przedstawiciel tej szajki, która zmierza to zniszczenia w ogóle dziedzictwa kulturowego narodów i przerobienia nas wszystkich na podatną na manipulację masę „europejczyków takiego-czy-innego-pochodzenia”. W tym kontekście jego opowiadania o tym, że w przeciwnym razie stracimy naszą suwerenność i duszę to ociekają obłudą.

Zwróćmy uwagę, że pisze on to dokładnie wtedy, kiedy ponownie rusza temat federalizacji Europy, który pozbawi m.in. Polskę nawet tych resztek suwerenności, które zachowała.

Ale odkładając te aspekty na bok Morawiecki powiedział właśnie Rosjanom, że ich kultura i cywilizacja powinna być wymazana z powierzchni ziemi. I oczywiście usunięty ma być Putin, czyli człowiek, który wyciągnął Rosję z nizin upadku jakiego zaznała za Jelcyna. A choć urodziły się od tamtej pory dwa pokolenia, to jednak wciąż żyje wielu Rosjan, którzy pamiętają jak to wyglądało. Rosja przez ostatnie dwadzieścia lat uczyniła ogromne postępy – choć oczywiście w dwadzieścia lat trudno odrobić dziesiątki lat gospodarczej zapaści systemu komunistycznego, która zaczęła się w latach siedemdziesiątych.

Morawiecki poszedł tu dużo dalej niż Biden czy Johnson, którzy głównie oskarżają Putina nie oskarżają jednak narodu rosyjskiego, Rosjan jako takich, nie wzywają do likwidacji Rosji jako kultury w jej obecnym kształcie. Nawet jeśli to myślą i tego by pragnęli to jednak nie mówią tego publicznie.

Dlaczego? No bo czym innym jest kiedy ktoś krytykuje mojego premiera czy prezydenta, a czym innym, kiedy ktoś nazywa moją kulturę „rakiem”. Jak Rosjanie mają na takie coś zareagować? A jak reagowałby Polak gdyby usłyszał, że polskość to rak a polską kulturę należy zlikwidować?

Jest to naprawdę dużo, dużo gorsze od incydentu z oblaniem farbą ambasadora Rosji w Polsce. Tamto to był incydent, w wykonaniu do tego ukraińskiej postępowej aktywistki, w którym państwo polskie można oskarżyć o zaniedbanie odpowiednich środków ostrożności i pobłażliwość dla sprawczyni. Ten zaś artykuł jest oficjalną wypowiedzią premiera Polski, który niestety w oczach Rosjan nas reprezentuje. I na który żaden rosyjski patriota nie może zareagować inaczej niż gniewem, który – co mam nadzieję mój tekst wyjaśnił – jest całkowicie uzasadniony.

Jest przerażające, że nikt – żadna siła polityczna – nie odcięła się jasno od tej wypowiedzi, nie potępiła jej i nie wskazała na to, że pan Morawiecki pisząc takie rzeczy nie wypowiada się w imieniu narodu.

Będziemy tego żałować, wstydzić się tych słów Morawieckiego niezależnie od tego jak historia potoczy się dalej.

W moim zastanawianiu się, czy Putin i rosyjskie państwo grają do jednej bramki z globalistami, z którymi są dogadani czy też przeciwko nim ten tekst stanowi silną poszlakę, że jednak Rosja usiłuję NWO powstrzymać a nie pomóc w jego ustanowieniu.

Stać nas na wszystko, to i Ukrainę utrzymamy z naszych portfeli

Przez Matka Kurka – 16 maja 2022 https://www.kontrowersje.net/stac-nas-na-wszystko-to-i-ukraine-utrzymamy-z-naszych-portfeli/

Dziś podano do publicznej wiadomości radosną nowinę. Do urzędów wpłynęło ponad 700 000 wniosków na 500+, ale są to dość specyficzne wnioski, które jeszcze pół roku temu nikomu nie pomieściłby się w głowie. Wszystkie 700 000 podań dotyczy ukraińskich dzieci przebywających na terenie Polski. Łatwo sobie obliczyć, że wypłata przez jeden miesiąc daje kwotę 350 000 000 zł, natomiast roczne świadczenie, a tak się to prawdopodobnie skończy, to już 4,2 miliarda złotych. Przypominam też, że do ledwie zipiącego systemu zdrowotnego zostało wciągniętych blisko dwa miliony ukraińskich pacjentów i żaden z nich nie płaci składki zdrowotnej. Nie wiem, czy pomysł Niedzielskiego nadal jest aktualny, w każdym razie i o tym trzeba pamiętać, że miało być wydzielonych od 8 do 10 tysięcy łóżek dedykowanych wyłącznie dla Ukraińców.

Za to cały czas obowiązuje zryczałtowana opłata za pobyt uchodźcy i wynosi 40 zł dziennie, pod warunkiem, że uchodźca otrzyma darmowy wikt i opierunek od goszczącego go Polaka. W polskich domach od dwóch miesięcy przebywa około 600-800 tysięcy Ukraińców, ponad milion jest zakwaterowanych w hotelach i ośrodkach wypoczynkowych. Obie dane przekładają się na rynek nieruchomości, wynajęcie mieszkania, czy pokoju przez polskiego studenta graniczy z cudem. Za chwilę ruszy sezon urlopowy i wystarczy spojrzeć na ceny wynajmu pokoi w hotelach, aby wiedzieć, że nie da się jednocześnie gościć miliona uchodźców z Ukrainy i polskich turystów, nie wspominając o zagranicznych. O polskich kosztach związanych z utrzymaniem naszych ukraińskich gości można pisać jeszcze bardzo długo, choćby darmowa komunikacja, czy 12 000 zł jednorazowej wypłaty na drugie i każde następne dziecko są w pakiecie usług. Sądzę jednak, że i ta skrócona lista daje wystarczająco dużo informacji składających się na zawrotne kwoty wyciągnięte z naszych portfeli. Wszystko to razem wzięte dzieje się za przyzwoleniem i w dodatku wyraźnym poleceniem polskiego rządu. Sam Jarosław Kaczyński powiedział dobitnie, że Polska nie będzie domagać się relokacji uchodźców, ani „chodzić na żebry do Unii Europejskiej”.

Według naszej umiłowanej władzy Polska i Polacy są tak zamożni, że bez problemu sfinansują potrzeby ukraińskiego narodu. Stać nas na wszystko: tonę węgla i nawozu za 3000 zł, paliwo za 7,50 zł, gaz o 200% droższy i energię elektryczną z 50% podwyżką. Polak bez problemu to wszystko wytrzyma i będzie cały szczęśliwy, że pomógł naszym ukraińskim braciom. Wytrzyma też Polska i nieważne, czy z tymi mitycznymi miliardami z Unii, czy bez, gdzieś się zawsze pożyczy, a jak nie to dodrukuje. W normalnych warunkach ludzie dawno zaczęliby złorzeczyć i może na ulice by wyszli, ale przecież nie mamy normalnych warunków tylko wojnę, która puka do naszych drzwi lub raczej telewizorów. Plan rządu jest prosty, jak Polacy oddadzą ostatnią koszulę i pozbędą się ostatniej złotówki, to Putin nas nie zaatakuje, bo komu zależy na podbijaniu narodu i kraju bez grosza przy duszy. Będziemy nędzarzami, ale za to w pełni bezpiecznymi i żaden „ruski karabl” na wyspę Uznam nie dopłynie. Wierzyć się nie chce, ale póki co ta wyjątkowo toporna propaganda działa i to bardzo szeroko. Lewica, PO, PSL, PiS, razem ze swoimi wyborcami, idą ramię w ramię i budują „jeden naród”.

Cóż więcej da się powiedzieć? Człowiek znający życie i historię doskonale wie czym się to skończy i jak bardzo źle się skończy. Problem w tym, że każdy przejaw wiedzy i zdrowego rozsądku nazywa się dziś: „ruską narracją”, „ruską propagandą”, „ruską onucą”, „klakierami Putina”. Dopóki prawdziwy głód nie zajrzą w oczy, dopóki w brzuchu nie zacznie burczeć, dopóki jeszcze parę złotych pobłyskuje w portfelu, nie ma chętnych i odważnych, żeby mówić prawdę. Polski i Polaków zwyczajnie nie stać na utrzymanie dwóch milionów gości, których wizyta nie tylko się przedłuża, ale w ogóle końca nie widać. Łatwo wyjąć człowiekowi mózg i wypełnić puste miejsce emocjami, ale w drugą stronę operacja jest znacznie trudniejsza i czasochłonna. Zanim rozum Polakom wróci, może być za późno na życie we własnym kraju.

Estonia: Wmurowanie kamienia węgielnego pod budowę kościoła w Tallinie.

https://news.fsspx.pl/2022/05/estonia-wmurowanie-kamienia-wegielnego-pod-budowe-kosciola-w-tallinie/

24 kwietnia, w Niedzielę Przewodnią, w Tallinie został wmurowany kamień węgielny pod budowę nowego kościóła Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X. Kamień węgielny poświęcił ks. Karol Stehlin FSSPX, przełożony Dystryktu Europy Środkowo-Wschodniej. Wydarzenie to ma znaczenie nie tylko duchowe, ale również historyczne, ponieważ przez ostatnie sto lat w Estonii wzniesiono zaledwie kilka katolickich świątyń.

Estonia to kraj położony nad Morzem Bałtyckim, od wschodu graniczący z Federacją Rosyjską, a od południa z Republiką Łotewską. Stolicą kraju jest Tallin (do 1918 r. Rewel). Estonia niemal przez półwiecze była pod okupacją sowiecką i odzyskała niepodległość dopiero po upadku ZSRS. Na powierzchni ponad 45 tys. km² – większej niż Dania czy Szwajcaria – mieszka 1,2 mln obywateli, czyli nieco mniej niż w województwie świętokrzyskim.

Od czasu, gdy w 1215 r. papież Innocenty III poświęcił Matce Bożej Inflanty, to znaczy krainę obejmującą dzisiejszą Łotwę i Estonię, były one nazywane Ziemią Maryjną (Terra Mariana). Mimo to dane sprzed dekady wskazują, że dwie trzecie Estończyków w wieku powyżej piętnastu lat określa siebie jako niewierzących. Prawosławie liczy 177 tysięcy wiernych, głównie wśród ludności rosyjskojęzycznej, a niecałe 150 tys. Estończyków wyznaje luteranizm. Katolicyzm prawie nie istnieje od czasu, kiedy w latach 1625–1774 Estonią rządzili Szwedzi. W kraju rezyduje administrator apostolski, a w siedmiu parafiach zrzeszających sześć tysięcy katolików działa jedenastu księży. Odradzanie się wiary katolickiej w Estonii następuje bardzo powoli.

Obecna kaplica w Tallinie jest już za mała dla wiernych z Estonii

Tym większym powodem do radości jest rosnąca liczba wiernych Tradycji katolickiej, zwłaszcza w Tallinie, gdzie od 2015 r. Bractwo św. Piusa X sprawuje opiekę nad miejscem celebracji. Wówczas wzniesiono dom, mieszczący tymczasową kaplicę. Z czasem coraz pilniejszą potrzebą stało się posiadanie większego budynku, zapewniającego wystarczającą przestrzeń na spotkania, rekolekcje i katechizację. Budowa kościoła rozpoczęła się w zeszłym roku.

Ksiądz Volker Schultze FSSPX z radością zapowiada, że nowa świątynia będzie nosić wezwanie Niepokalanego Serca Najświętszej Panny Maryi. Jak wyjaśnia, Kościół ten „nade wszystko zapewni naszym wiernym odpowiednie miejsce do oddawania czci Bożej. W niedziele kaplica częstokroć bywa tak pełna, że nawet przed drzwiami wejściowymi panuje tłok. Nowa świątynia pozwoli pomieścić także osoby stojące dziś na zewnątrz, które mogłyby zniechęcić się do Kościoła i jego tradycji nauczanej w małej, przepełnionej sali”.

Źródło

Polacy udostępniają Ukraińcom strzelnice. Uczą obsługi broni. „By ratować życie”…

Tomasz Klyta https://www.portalsamorzadowy.pl/polityka-i-spoleczenstwo/polacy-udostepniaja-ukraincom-strzelnice-ucza-obslugi-broni,358079.html

Polska, jako kraj sąsiadujący z napadniętą zbrojnie przez Rosję Ukrainą, zaoferowała już wielowymiarową pomoc. Strumień wsparcia płynie od rządu, samorządów, organizacji pozarządowych, przedsiębiorców czy zwykłych obywateli. Swoją cegiełkę postanowiło dodać także kilka klubów strzeleckich, które zapraszają Ukraińców na bezpłatne kursy z obsługi broni.

– Przeszkoliliśmy wszystkich z zakresu obsługi broni, strzelania, podstaw taktyki, rozkładania i czyszczenia oraz pierwszej pomocy na polu walki. Mamy nadzieje że dzięki temu kilka istnień zostanie uratowanych – poinformowała Strzelnica Hubertech z Jaworzna.

========================

[No słusznie: Nauczysz się bezbłędnie trafiać w głowę, tam, gdzie nie ma kamizelki – i już „życie uratowane”…

Dworczyk – żeby za profanację Matki Boskiej „Piorunem” – ciebie piorun z Nieba nie trafił.

Piotr Stępień 16.05.2022 https://prawy.pl/120004-dworczyk-zeby-za-profanacje-matki-boskiej-piorunem-przypadkiem-cie-piorun-z-nieba-nie-trafil-felieton/

Sporo prominentnych działaczy ma korzenie wybitnie góralskie, ale oczywiście chodzi o miłujących pokój górali ze wzgórz Golan. Dotyczy to od zawsze ministerstw finansów, spraw zagranicznych, a ostatnio także premiera i szefa telewizji. Co do katolicyzmu to często bywa on wśród polityków partii rządzącej mocno bezobjawowy. Tak od wielu lat jest w temacie aborcji, gdzie PiS używa tej kwestii instrumentalnie do różnych machloi politycznych.

Dlatego ostatni wyskok ministra Dworczyka może nie dziwić. Otóż szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk udostępnił na swoim koncie na Twitterze grafikę Matki Boski w mundurze, z polską flagą na ramieniu i… z przenośnym zestawem przeciwlotniczym Piorun. I to już jest prawdziwe przegięcie „pana ministra”.

Matka Boska strzela do Rosjan

Maryja ubrana jest w szaty niebiesko-żółte, nawiązujące ewidentnie do flagi Ukrainy. trzyma w ręku przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy produkcji polskiej, czyli Przenośny Przeciwlotniczy Zestaw Rakietowy „Piorun”. Cała grafika została opatrzona napisem: „Św. Piorun chroniący ukraińskie niebo”. Sama grafika jest bluźnierstwem, a udostępnianie jej ze strony ministra to skandal, pokazujący jak poważnie ów prominentny polityk PiS traktuje swój „katolicyzm”.

Co na to katolicy?

Na sprawę zwrócił uwagę ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

„Kolejna profanacja symboli religijnych. Tym razem w wydaniu nie lewicowych agitatorów, a ministra @michaldworczyk od @PremierRP @MorawieckiM, który idzie w ślady towarzysza Che Guevary. @agencja_KAI @Gosc_Niedzielny @Pch24pl @Stacja7pl” – napisał na swoim twitterze ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Ojciec Święty Jan Paweł II odrzucał koncepcję Chrystusa z karabinem

Ojciec Święty Jan Paweł II odrzucał koncepcję Chrystusa z karabinem, ale co tam jacyś katole. Teraz dla nominalnie „polskich” polityków to Ukraina jest świętością. Nie Matka Boska, nie Chrystus i nie Polska. Ojciec Święty Jan Paweł II w dniu 28 stycznia 1979 roku zwracając się do latynoskich biskupów powiedział: „Obraz Chrystusa polityka, rewolucjonisty, wywrotowca z Nazaretu nie zgadza się z katechezą Kościoła (…) I tylko pełna wiara w Chrystusa, takiego jakiego ukazuje go Kościół, pozwala na prawdziwą służbę człowiekowi”.

Superexpress broni ministra

Kiedy taki szmatławiec jak „Superexpress” broni ministra pisząc: „Wydaje się, że w ten sposób Dworczyk chciał przekazać, że Ukraina jest pod opieką Matki Boskiej i chroni napadnięty przez Rosjan niewinny kraj? Być może” to Dworczyk powinien się poważnie nad sobą zastanowić. Na dodatek także rozmaici lewacy i antychrześcijanie bronią ministra. A kto z kim przestaje takim się staje. Dworczyk – żeby cię za profanację Matki Boskiej przypadkiem jakiś Piorun nie trafił. Tylko taki zwyczajny – z Nieba.

[w całości to wygląda tak:

Będzie biednie i całą tę biedę spece od mącenia ludziom w głowach chcą przykryć strachem.

Już nie jest dobrze, ale będzie znacznie gorzej

Przez Matka Kurka – 15 maja 2022 https://www.kontrowersje.net/juz-nie-jest-dobrze-ale-bedzie-znacznie-gorzej/

Niedzielne spotkania w gronie rodzinnym zawsze są okazją do pogadania o życiu, a żyje się coraz ciężej i od razu powiem, że lepiej nie będzie. Przez wiele miesięcy gadało się przy stole o mikrobach i dawkach, u mnie na szczęście w jednym zdecydowanym tonie. Teraz temat się zmienił, młodzi mówią o racie kredytu, która poszła w górę z 900 na 1600 złotych, najstarsi o zakupie węgla, a takie dojrzałe chłopaki i dziewczyny jak ja, o paliwie i topniejących oszczędnościach. Podobnych rozmów dawno się nie słyszało, bo ostatnie lata dały Polakom poczucie finansowego bezpieczeństwa, nie tylko poprzez znane i lubiane programy socjalne, ale przede wszystkim niskie bezrobocie. Pierwszy raz od czasów komuny, to praca szukała człowieka, nie człowiek pracy i nagle w tym obszarze też się sporo pozmieniało.

Pojawiają się pierwsze zwolnienia i to wieloletnich pracowników, takie przypadki znam z najbliższego otoczenia, w dodatku dotyczy to bardzo poszukiwanych pracowników, jak na przykład blacharz samochodowy. Póki co nie można mówić o odniesieniu do najpodlejszych balcerowiczowskich czasów, ale ten duch unosi się w powietrzu i wprowadza nerwową atmosferę. Zmienił się też kierunek pytań, które dostaję na skrzynkę pocztową, wcześniej ludzie bali się, że zostaną zmuszeni do odpowiednich zachowań, nagle zaczynają pytać, czy naprawdę idą ciężkie czasy. Chciałbym odpowiedzieć tradycyjnym: „wszystko będzie dobrze”, jednak przekonanie mam zupełnie inne. Wszystko co dobre właśnie mija i nadchodzi bieda, przy czym nie należy mylić szkodliwego czarnowidztwa, z pożytecznym twardym realizmem. Pierwsze opiera się na emocjach, niekoniecznie zdrowych, drugie to analiza faktów, które nie zawsze są łatwe do przyjęcia. Jest wystarczająco dużo przesłanek, aby nie widzieć najbliższej przyszłości w różowych kolorach. Same ceny energii i paliw zrobią swoje, do tego mamy głęboki kryzys na rynku nieruchomości, no i jeszcze na dokładkę żywioły się sprzysięgły, bo wiele wskazuje, że czeka nas trudny rok suszy.

Wszystko to razem wzięte nie dotyczy dóbr luksusowych, tylko egzystencjalnych potrzeb. Jedzenie, ogrzanie, praca, środki do życia, każda z tych potrzeb to zagadka i ludzie mają słuszne obawy, że coś się na ich oczach wali, co gorsza na ma na czym się oprzeć. Kto chciałby się zabezpieczyć na ciężką przyszłość, codziennie słyszy, że oszczędzanie nie ma większego sensu. Spece od wywoływania hossy i bessy znaleźli nowe środki wyrazu w swoim brutalnym teatrze. Odwracają ludzką uwagę od planowanych machlojek za pomocą strachu przed śmiercią, chorobą i wojną. Na całym świecie politycy i bankierzy zaczęli wykorzystywać ten nie nowy, ale dopracowany i uwspółcześniony mechanizm. Wcześniej bardzo popularną reakcją na kryzysy, zwłaszcza światowe, a z takim właśnie mamy do czynienia, była rewolucja. Straszenie chorobą, śmiercią i wojną sprawiło, że ludzie przesunęli emocje ze wściekłości na władzę, w kierunku troski o samych siebie.

Toporne, prymitywne, cyniczne, ale bezlitośnie skuteczne działanie, które zamienia kryzys w depresję.

Patrząc na sprawy z perspektywy zarządców tego całego cyrku, trudno dojść do innego wniosku niż ten, że osłony w postaci „wojny” i pomoru będą na siłę podtrzymywane. Tylko takie, nomen omen, tarcze dają gwarancję, że ludzie nie wyjdą na ulice, by wykrzyczeć, co sądzą o politykach i pozostałych demiurgach. Człowiek głodny zawsze jest zdesperowany, ale z drugiej jest w stanie wiele wytrzymać, żeby tylko zachować zdrowie i życie. Jeszcze kilka lat temu mielibyśmy zupełnie inne zachowania społeczne. Przypomnę, że w dobrych czasach kilkuprocentowa podwyżka prądu wywołała burzę, w efekcie PiS postanowił zamrozić ceny, ale i to niespecjalnie uspokoiło atmosferę, dopiero gdy ludzie zobaczyli rachunki, to uwierzyli. Dziś paliwo może kosztować 10 złotych, byle w Polsce nie było wojny i pomoru. Jesteśmy w kryzysie i to nie na ostatnim, ale gdzieś w okolicach środkowego etapu, dlatego nic się nie zmieni. Będzie biednie i całą tę biedę spece od mącenia ludziom w głowach przykryją strachem.

Yves Marsaudon (33 stopień ∆): “Można powiedzieć, iż ekumenizm jest prawowitym synem masonerii”

Reformy tolerancji V2Radość masonów i komunistów

Ostatnia bitwa Szatana (8)

Posted by Marucha 2012-12-03  http://marucha.wordpress.com/2012/12/03/ostatnia-bitwa-szatana-8

[Umieszczam fragmenty wg. książki, ale nie w kolejności. Nie mam sił, by porządkować. Ale najważniejsze jest, by zdążyć z największą częścią tych analiz, bo CZAS się nieubłaganie zbliża. MD ]

[W pod-rozdziale „Porzucenie Społecznego Królowania Chrystusa” mamy precyzyjną analizę przyczyn, dla których rządzący KEP-em tak zwalczają Intronizację Jezusa jako Króla Polski . MD]

The Devil’s Final Battle
o. Paul Kramer i Stowarzyszenie Misjonarzy (2002)
http://www.devilsfinalbattle.com/content2.htm
Tłumaczenie Ola Gordon

Poprzednie odcinki: 

ROZDZIAŁ 6 – MOTYW SIĘ UMACNIA

Kard. Alfredo Ottaviani był sekretarzem Najwyższej Świętej Kongregacji Świętego Oficjum za czasów Piusa XII, Jana XXIII i Pawła VI. Znał Trzecią Tajemnicę Fatimską i potwierdził, iż była zapisana na jednej kartce papieru. Przesłuchiwał siostrę Łucję w imieniu papieża Piusa XII. Poświadczył, iż Trzecia Tajemnica jest prawdziwym proroctwem, a także potwierdził, iż raport Neues Europa (s. 185, 186 i przypis 18 na s. 311-312) zawiera istotne jej fragmenty. W raporcie tym można przeczytać, iż kardynał będzie przeciwstawiał się kardynałowi, a biskup biskupowi, co oczywiście odnosi się do doktrynalnego kryzysu w Kościele.

Kardynał Ottaviani w latach poprzedzających II Sobór Watykański, słusznie poskramiał nowoczesnych teologów, jak o. Karl Rahner. Mimo to, Karl Rahner (na dolnym zdjęciu obok młodego o. Josepha Ratzingera – w oryg. MD) znalazł się wśród progresywistów, którzy nadali definitywną orientację II Soborowi Watykańskiemu, choć nigdy nie zmienił swych modernistycznych poglądów.

Około roku 1948, papież Pius XII, na prośbę żarliwie ortodoksyjnego kard. Ruffini, rozważał zwołanie soboru generalnego, a nawet spędził kilka lat na przygotowywaniu go. Istnieją dowody na to, że elementy postępowe w Rzymie odradziły papieżowi Piusowi XII jego realizację, gdyż sobór okazywał zdecydowane oznaki bycia w zgodzie z encykliką Humani Generis i jej potępieniem modernistycznych błędów. Jak ta wspaniała encyklika z 1950 roku, nowy sobór walczyłby z “fałszywymi opiniami zagrażającymi osłabieniem fundamentów katolickiej doktryny” [1].

W tym samym czasie “błędy Rosji”, do których nawiązywała Matka Boża Fatimska, przenikały do samego Kościoła. Różne katolickie zakony religijne podlegały infiltracji. Na przykład tzw. ruch “Katolickich Księży-Robotników” był tak wyraźnie zinfiltrowany przez komunistów, że papież Pius XII w latach 1950 wezwał do zakończenia tego procesu.

Na nieszczęście,  papież Pius XII był przekonany, iż jest za stary, żeby podjąć się doniosłego zadania stojącego przed Soborem – walki z rosnącymi szeregami wrogów Kościoła – i podjął decyzję, że “zostawi to swojemu następcy” [2]. Pius XII zmarł 9 października 1958 roku.

I teraz doszliśmy bardzo blisko do krytycznego dla naszej sprawy roku –  do roku 1958, dwa lata przed rokiem 1960, w którym Trzecia Tajemnica miała zostać ujawniona zgodnie z życzeniem Matki Bożej Fatimskiej, jak zeznała s. Łucja. Przez cały pontyfikat papieża Piusa XII, Święte Oficjum pod kierownictwem kard. Ottavianiego, zachowywało bezpieczny katolicki obraz przez utrzymywanie dzikich koni modernizmu mocno na wodzy. Wielu z dzisiejszych modernistycznych teologów pogardliwie opowiada, jak oni i ich przyjaciele mieli wtedy nałożony “kaganiec”.

Ale nawet kard. Ottaviani nie mógł zapobiec temu, co wydarzyło się w roku 1958. Na tronie papieskim zasiądzie nowy typ papieża “którego postępowcy uważali za sprzymierzeńca” [3] i zmusi niechętnego kard. Ottavianiego do usunięcia zasuwki, otworzenia zagrody i przygotowania do masowego wypuszczenia koni modernizmu. Ale takiego przebiegu wydarzeń nie przewidziano. Po ogłoszeniu śmierci papieża Piusa XII, stary Dom Lambert Beauduin, przyjaciel Roncalliego (przyszłego papieża Jana XXIII) zwierzył się o. Bouyer: “Jeśli wybiorą Roncalliego, uratuje się wszystko; on będzie w stanie zwołać sobór i wyświęcić ekumenizm” [4].

W tym miejscu naszej prezentacji musimy podkreślić, zwłaszcza dla niekatolickich czytelników, że zmiany w podstawowej orientacji Kościoła, o których mamy dyskutować, są całkowicie bezprecedensowe i przedstawiają, być może, największy kryzys w jego historii. Wnikliwe badanie tego, co nastąpiło, wyjaśni, dlaczego Orędzie Fatimskie, z jego wołaniem o poświęcenie i nawrócenie Rosji jako zwiastunów światowego pokoju, stało się nie do zaakceptowania przez poprawnych politycznie, zliberalizowanych duchownych w okresie po II Soborze.

Te bezprecedensowe zmiany w Kościele Katolickim nie są żadną łaską, a wielką krzywdą wobec niekatolików, bo rezultat “aktualizacji” Kościoła obejmował nie tylko klerykalne skandale jakie teraz widzimy, ale fiasko czynnika ludzkiego Kościoła w dokonaniu jednej czynności – uroczystego poświęcenia Rosji – które byłoby korzystne dla całej ludzkości.

Sobór zwołany podczas ataków na Orędzie Fatimskie

I właśnie stało się to co przepowiedział Dom Lambert. Roncalli został wybrany na papieża Jana XXIII, zwołał sobór i wyświęcił ekumenizm. Przewidziana przez Alta Vendita “rewolucja tiary i kapy” weszła w fazę realizacji.

I jednym z pierwszych faktów rewolucji było pozbycie się Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej. Przeciwnie do oczekiwań całego świata, 8 lutego 1960 roku (zaledwie rok po zwołaniu soboru), przez agencję informacyjną ANI Watykan wydano następujący anonimowy komunikat:

Vatican City, 8.02.1960 (ANI) – Jest prawdopodobne, że “Tajemnica Fatimska” nigdy nie zostanie upubliczniona. Wiarygodne kręgi watykańskie wysokiego szczebla właśnie oświadczyły przedstawicielowi United Press International [UPI], że najbardziej możliwe jest to, że nigdy nie zostanie otwarty list, w którym s. Łucja spisała słowa Matki Bożej wypowiedziane trójce pastuszków w Cova da Iria. . . Najprawdopodobniej “Tajemnica Fatimska” na zawsze pozostanie zalakowana.

I w tym samym komunikacie widzimy pierwszy bezpośredni atak ze strony źródeł watykańskich na wiarygodność Orędzia Fatimskiego jako całości:

Chociaż Kościół uznaje objawienia fatimskie, nie zobowiązuje się do udzielenia gwarancji prawdziwości słów, które, jak twierdzi trójka pastuszków, usłyszeli od Panny Najświętszej.

Twierdzą, że usłyszeli? Czy może być jakaś wątpliwość w prawdziwość ich świadectw po cudzie słońca? Czy można kwestionować to, że otrzymali autentyczne proroctwo z niebios, biorąc pod uwagę całkowite spełnienie do tej pory każdego proroctwa zawartego w Orędziu – od bliskiego zakończenia I wojny światowej, do szerzenia błędów Rosji, do II wojny światowej i wyboru papieża Piusa XI?

Ten pierwszy pochodzący z watykańskiego aparatu publiczny atak na Orędzie Fatimskie pojawia się w roku 1960, kiedy Watykan wszczyna dążenia do nowej orientacji Kościoła, która zaistnieje (jak wkrótce zobaczymy) na II Soborze Watykańskim. Rozważmy te zmiany otaczające komunikat z 8.02.1960:

  • Komunikat publicznie kwestionuje prawdomówność Łucji, Hiacynty i Franciszka.
  • Począwszy od 1960 roku, aparat watykański nakazuje s. Łucji milczenie [5], aby nie mogła bronić się przed oskarżeniami, że jej świadectwo jest niewiarygodne.
  • Dokumenty w oficjalnych archiwach fatimskich, które o. Alonso gromadzi w latach 1965-1976 (ponad 5.000 dokumentów w 24 tomach) obejmie zakaz publikacji, mimo że dokumenty te potwierdzają, iż proroctwa fatimskie z pierwszych dwu części Tajemnicy (wybór papieża Piusa XI, nadchodząca II wojna światowa, szerzenie komunizmu na świecie itp.) zostały ujawnione prywatnie przez s. Łucję na długo przed ich spełnieniem, oraz że jej świadectwo było całkowicie dokładne i wiarygodne.

To był początek zbrodni. Teraz motyw tej zbrodni – chęć zmiany orientacji Kościoła, odejścia od jego pewności w kwestii Orędzia Fatimskiego w kierunku “oświeconego” nastawienia wobec świata – rozpocznie się na dobre wraz z początkiem II Soboru Watykańskiego 11 października 1962 roku. Przypominamy ponownie słowa s. Łucji, że nasza Pani chciała ujawnienia Trzeciej Tajemnicy w 1960 roku, gdyż ona “będzie wtedy wyraźniejsza (mais claro)”. Teraz stanie się ona, istotnie, jeszcze wyraźniejsza.

Błędy Rosji” przedostają się do Kościoła

Najpierw tuż przed rozpoczęciem soboru będzie miała miejsce kolejna zdrada Orędzia Fatimskiego, zapowiedź wielu bezprecedensowych, mających się wydarzyć rzeczy. Wiosną 1962 roku w Metzu we Francji kard. Eugene Tisserant miał spotkanie z nikim innym, niż metropolitą Nikodemem z Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego – agentem KGB, tak jak inni prawosławni hierarchowie. Na tym spotkaniu Tisserant i Nikodem negocjowali to, co później znane było jako Pakt z Metzu, lub bardziej powszechnie, Porozumienie Watykan-Moskwa [6]. Istnienie tego porozumienia jest niezaprzeczalnym faktem historycznym, potwierdzonym we wszystkich jego szczegółach przez biskupa Roche, ówczesnego osobistego sekretarza kard. Tisseranta.

Porozumienie to było następujące: papież Jan, zgodnie z jego życzeniem, dostanie “wsparcie” obecnością dwu rosyjskich prawosławnych obserwatorów na soborze. Za to Kościół Katolicki zgodzi się, by II Sobór powstrzymał się od wszelkiego potępienia sowieckiego komunizmu czy sowieckiej Rosji. W istocie sobór pójdzie na kompromis z moralnością Kościoła Katolickiego, udając, że najbardziej usystematyzowana forma ludzkiego zła w historii ludzkości nie istniała – mimo, że w chwili otwarcia soboru, sowieci prześladowali, więzili, a nawet mordowali miliony katolików.

Mając ograniczoną w ten sposób wolność w targowaniu się z komunistami, soborowi nie udało się nawet wspomnieć o komunizmie. Przez to fiasko sobór odszedł od nauk papieża Leona XIII, bł. Piusa IX, św. Piusa X , jak również papieża Piusa XI, który przypomniał Kościołowi, że nie powinniśmy odchodzić od potępiania tego niezrównanego zła. Jak powiedział w Divini Redemptoris:

Tym zbyt bliskim niebezpieczeństwem, Czcigodni Bracia, jak już domyśliliście się, jest bolszewicki i ateistyczny komunizm, który ma na celu naruszenie porządku społecznego i podważenie samych podstaw cywilizacji chrześcijańskiej. W obliczu takiego zagrożenia Kościół Katolicki nie mógł i nie może milczeć. Ta Stolica Apostolska przede wszystkim nie powstrzymała się przed podnoszeniem swojego głosu, bo wie, że jej właściwym i specjalnym zadaniem jest obrona prawdy, sprawiedliwości i wszystkich tych wiecznych wartości, które komunizm ignoruje lub atakuje” [7].

A jednak sobór nie powiedział ani słowa o sowieckim komunizmie, a zamiast tego rozpoczął “dialog” z tymi siłami, którym wcześniej Kościół się sprzeciwiał.

Dlaczego tak się stało? Z pewnością nie było “przypadkiem” to, że milczenie soboru na temat komunizmu było bardzo dobrze zsynchronizowane z komunistyczną infiltracją Kościoła Katolickiego, która, jak wykazaliśmy w poprzednim rozdziale, została ujawniona tuż przed II Soborem przez kluczowych świadków, nie mających powodów do kłamstw (Dodd, Hyde, Golicyn, Mitrochin i inni). Nawet bez takich świadectw, zdrowy rozsądek powinien mówić, że siły komunizmu (działając wspólnie z masońskimi), będą nieuchronnie próbowały zniszczyć Kościół Katolicki od wewnątrz. Szatan jest na tyle inteligentny, żeby wiedzieć, iż Kościół Katolicki jest twierdzą, którą musi zaatakować po to, żeby zdobyć cały świat dla królestwa ciemności.

A zatem sytuacja w Kościele w tamtym czasie była taka, że II Sobór był niesłusznie ograniczany, by zachować haniebne milczenie w kwestii zła komunizmu. I jasne jest to, że zgodnie z Porozumieniem Watykan-Moskwa, poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi przez ojców soboru po to, żeby spowodować jej nawrócenie, było absolutnie wykluczone. Ta wczesna zmiana w kierunku nowej orientacji Kościoła, którą sobór przyspieszył w najbardziej dramatyczny sposób, już stała w konflikcie z Orędziem Fatimskim.

I tak było od czasu spotkania w Metz, które dało początek soborowemu i posoborowemu prowadzeniu Ostpolitik, polityki realizowanej przez watykańskiego sekretarza stanu, zgodnie z którą Kościół zaprzestał wszelkiego potępienia i sprzeciwu wobec reżimów komunistycznych, na rzecz “dialogu” i “cichej dyplomacji” – polityki, która do dnia dzisiejszego uciszała Watykan w kwestii okrutnych prześladowań Kościoła w czerwonych Chinach.

Tak więc 12 października 1962 roku, dwaj duchowni przedstawiciele kościoła prawosławnego opuścili pokład samolotu na lotnisku Fiumicino by wziąć udział w II Soborze. Sobór rozpoczął się w obecności prawosławnych obserwatorów śledzących jego posiedzenia, zapewniających w ten sposób przestrzeganie Porozumienia Watykan-Moskwa. Napisana przez 450 ojców soboru interwencja przeciwko komunizmowi została tajemniczo “zagubiona” po doręczeniu jej sekretariatowi. Ojcom soboru, którzy upomnieli się o potępienie komunizmu, uprzejmie nakazano siedzieć i milczeć [8].

Przywódcy Kościoła opuścili most zwodzony dla komunistów, kiedy jednocześnie komuniści i masoni próbowali niszczyć Kościół od wewnątrz (żeby przypomnieć prognozy Belli Dodd):

  • zachęcanie do “promowania pseudoreligii: czegoś co przypominało katolicyzm, ale nie było rzeczą prawdziwą”
  • etykietowanie “Kościoła w przeszłości” jako opresyjny, autorytarny, pełen uprzedzeń, arogancki w uznawaniu się za posiadacza prawdy, i odpowiedzialny za podziały w organach religijnych przez stulecia”
  • zawstydzanie przywódców Kościoła w celu wymuszenia na nim “otwartości wobec świata”, i bardziej elastycznej postawy wobec wszystkich religii i filozofii”.

I w końcu, jak przewidziała Dodd, “wtedy komuniści wykorzystają tę otwartość do osłabienia Kościoła”.

Ten wielki wysiłek osłabiania miał obejmować przede wszystkim przewagę “teologii” modernistycznej na ekumenicznym soborze – tak jak przechwalali się kanonik Roca i inni oświeceni masoni.

Triumf neomodernistów na II Soborze Watykańskim

W przeddzień przybycia na sobór dwu komunistycznych obserwatorów, 13 października 1962 roku, i w rocznicę cudu słońca w Fatimie, historia Kościoła i świata uległa głębokiej zmianie dzięki nawet niewielkim wydarzeniom. Kard. Liénart z Francji schwycił mikrofon w słynnym incydencie i zażądał, by kandydaci zaproponowani przez Kurię Rzymską na szefów komisji soborowych zostali odwołani i żeby sporządzono nową listę kandydatów.

Żądanie spełniono i wybory przełożono. Kiedy wreszcie przeprowadzono wybory, liberałowie zostali wybrani większością głosów i prawie większością do komisji soborowych – wielu z nich spośród ”innowatorów” potępionych przez papieża Piusa XII.

Tradycyjnie formułowane plany przygotowawcze dla soboru zostały odrzucone i sobór rozpoczął się dosłownie bez napisanego porządku obrad, pozostawiając otwartą drogę do napisania przez liberałów zupełnie nowych dokumentów.

Jest powszechnie znane i znakomicie udokumentowane [9] to, że wtedy klika liberalnych periti (ekspertów) i biskupów dokonała zamachu na sobór przy pomocy programu, który miał przerobić Kościół zgodnie z ich zamysłem poprzez wprowadzenie “nowej teologii”.

Zarówno krytycy jak i obrońcy tego soboru są w tej kwestii zgodni. W książce Vatican II Revisited [Badanie II Soboru], bp Aloysius J Wycislo (entuzjastyczny obrońca rewolucji II Soboru Watykańskiego) oświadcza z przyprawiającym o zawrót głowy zachwytem że “teolodzy i badacze biblijni, którzy od lat byli ‘pod chmurą’ [podejrzani o herezje – admin], pokazali się jako periti (eksperci teologiczni doradzający biskupom na soborze), a ich posoborowe książki i komentarze stały się popularną lekturą” [10].

Napisał również, że “encyklika Humani Generis papieża Piusa XII miała. . . niszczycielski skutek dla prac wielu teologów przedsoborowych” [11]  i wyjaśnia, że “podczas wczesnych przygotowań soboru, ci teolodzy (głównie francuscy, oraz pewni niemieccy), których działalność ograniczył papież Pius XII, byli nadal podejrzani. Papież Jan spokojnie zniósł te ograniczenia dotyczące niektórych z najbardziej wpływowych osób. Ale pewna ich liczba pozostała podejrzana dla urzędników ze Świętego Oficjum” [12].

W tym punkcie zeznanie naocznego świadka, bpa Rudolfa Bandasa, soborowego peritusa, ma decydujące znaczenie dla naszej sprawy:

Niewątpliwie „dobry papież Jan” uważał, że ci podejrzani teolodzy naprawią swoje błędy i przysłużą się Kościołowi. Ale wydarzyło się coś wręcz odwrotnego. Popierani przez pewnych nadreńskich ojców soboru i często działając w sposób definitywnie chamski, dokonali odwrotu i krzyknęli: “To my jesteśmy ekspertami, i nasze pomysły zostały potwierdzone”. . .  Kiedy wszedłem do soborowego trybunału, w pierwszym dniu czwartej sesji, pierwsze ogłoszenie ze strony sekretarza stanu było następujące: “Nie będzie żadnych więcej mianowanych periti“. Ale było już za późno. Trwała wielka dezorientacja. Już było widoczne, że nie pozwoli się na to, by ani Trydent, ani Watykan, ani żadna encyklika jej nie utrudniały. [13].

Faktycznie, sam papież Jan XXIII był szczęśliwy ogłaszając, że począwszy od tego soboru, Kościół, ni stąd ni zowąd, przestanie potępiać błędy i przestanie martwić się straszną sytuacją świata:

Obecnie. . . małżonka Chrystusa woli stosować lek miłosierdzia, a nie broń surowości. Uważa ona, że spełnia potrzeby teraźniejszości, pokazując ważność jej nauki, zamiast wydawania potępień. . . Uważamy, że nie wolno nam zgadzać się z tymi prorokami ciemności, którzy zawsze przepowiadają nieszczęście, jakby zbliżał się koniec świata” [14].

Ale optymizm papieża Jana XXIII był dosyć sprzeczny z głębokim alarmem nad stanem świata, jaki spostrzega się w wielu wypowiedziach jego poprzedników (nie wspominając samego Orędzia Fatimskiego). Rozważmy kilka następujących przykładów:

Papież św. Pius X:

Odczuliśmy rodzaj terroru biorąc pod uwagę katastrofalną sytuację ludzkości w tej chwili. Czy możemy ignorować tak głębokie i straszne zło, które w tej chwili w dużo większym stopniu, niż w przeszłości, działa w samym szpiku i prowadzi do jego ruiny?. . . Naprawdę, ktokolwiek zastanawia się nad tymi rzeczami, musi koniecznie i stanowczo obawiać się, czy takie wypaczenie umysłu nie jest znakiem ogłoszenia i początku ostatnich czasów. . .” [E Supremi].

Papież Pius XI:

Kiedy Bóg i Jezus Chrystus są wyłączeni z życia politycznego, kiedy autorytet pochodzi nie od Boga, ale od człowieka, . . . został wyeliminowany główny powód rozróżniania władcy od poddanego. Rezultat tego jest taki, że społeczeństwo na chwiejnych nogach zmierza do swojej ruiny, gdyż nie ma już bezpiecznego i solidnego fundamentu” [Quas Primas].

Papież Pius XII (po zakończeniu II wojny światowej):

“Jesteśmy przytłoczeni smutkiem i bólem, widząc jak wielka niegodziwość przewrotnych ludzi osiągnęła stopień bezbożności, który był niewiarygodny i całkowicie nieznany w innych czasach” [list z 11.02.1949].

“Czcigodni bracia, dobrze wiecie o tym, że dzisiaj niemal cała ludzkość pozwala sobie na ustawianie się w dwu przeciwnych obozach: za Chrystusem albo przeciwko Chrystusowi. Obecnie ludzkość uczestniczy w największym kryzysie, z którego albo wyjdzie przez Chrystusa, albo się zniszczy” [Evangeli Praecones, 1951].

Oczywiście, podczas II Soboru będą toczyły się niezliczone bitwy między międzynarodową grupą jego ojców, którzy walczyli o zachowanie dogmatów wiary i tradycji katolickiej – i postępową grupą nadreńską. Ale niestety, przeważył liberalny i modernistyczny element, rozpętany przez optymizm papieża Jana XXIII, że prawda zwycięży sama, bez pomocy żadnych leczniczych potępień przez Magisterium. Wycislo wyśpiewuje pochwały dla triumfujących postępowców, takich jak Hans Küng, Karl Rahner, John Courtney Murray, Yves Congar, Henri de Lubac, Edward Schillebeeckx i Gregory Baum, których uważano za podejrzanych przed soborem (nie bez powodu) , a którzy teraz są głównym światłem teologii posoborowej [15].

W rezultacie ci, których papież Pius XII uważał za niezasługujących na chodzenie ulicami katolicyzmu, teraz rządzili miastem. A żeby ukoronować ich osiągnięcia, po zakończeniu soboru po cichu zlikwidowano Przysięgę Antymodernistyczną i Indeks Książek Zakazanych – decyzja, którą bp Gaber nazwał “niezrozumiałą” [16]. Prognoza papieża Piusa X była poprawna. Brak czujności władzy sprowokował powrót modernizmu ze zdwojoną siłą.

Dwa prominentne przykłady “zrehabilitowanych” neomodernistów

Rozważmy dwa przykłady “nowych” teologów, których spuszczono z uwięzi,  by dokonali w Kościele dzieła zniszczenia: Dominque Chenu i Hans Küng.

Chenu był obrońcą nowej teologii rozsławionej przez Henri de Lubaca. W roku 1942 Chenu dostał naganę od papieża Piusa XII za postępowe idee [17]. Jego książkę Une ecole de theologie [Szkoła teologii] umieszczono na Indeksie książek zakazanych, a autor stracił stanowisko rektora w Kolegium Dominikańskim w Le Saulchoir [18]. Ojciec David Greenstock pisząc w Tomist w roku 1950 przeciwko nowej teologii Chenu i de Lubaca, wyjaśnił niebezpieczeństwa ich systemu i powód ich potępienia. Greenstock wykazał, że zwolennicy nowej teologii odrzucają filozofię arystotelesowsko-tomistyczną na rzecz filozofii nowoczesnych. To należy zrobić, uważają, żeby zaapelować do “nowoczesnego człowieka”, dla którego filozofia tomistyczna jest “nieistotna”. W rezultacie teologia katolicka zrzucona zostaje z solidnego, filozoficznego fundamentu i przeniesiona na płynne systemy filozoficzne XX wieku, z których większość opiera się na ateizmie i agnostycyzmie.

Chenu odrzucał również niezmienność katolickiej doktryny, twierdząc, że źródłem wszelkiej teologii nie jest stały dogmat, a raczej istotne życie Kościoła w jego członkach, którego nie da się oddzielić od historii. W ten sposób, mówiąc jasno, mówi Greenstock, Chenu uważał, że “teologia jest życiem członków Kościoła, a nie serią wniosków wyciągniętych z ujawnionych danych przy pomocy rozumu” – zasada, która jest śliska, nieskładna i błędna. W związku z tym Chenu uważał, że religia może się zmieniać z biegiem czasu, i powinna się zmieniać w czasie, zgodnie z wymogami sytuacji.

Greenstock wyjaśniał, że zwolennicy nowej teologii są zarówno nieortodoksyjni jak i kłamliwi.

“Główną tezą zwolenników tego nowego ruchu”, napisał Greenstock, “jest to, że teologia, aby pozostać żywą, musi iść z duchem czasu. Jednocześnie są bardzo ostrożni i powtarzają wszystkie podstawowe twierdzenia tradycyjnej teologii tak, jakby nie mieli żadnego zamiaru jej atakować. To jest bardzo prawdziwe w przypadku takich pisarzy, jak ojcowie de Lubac, Daniélou, Rahner, . . z których każdy bez wątpienia jest w samym centrum tego ruchu” [20].

Znakomity dominikański teolog, o. Reginald Garrigou-Lagrange, w słynnym eseju z 1946 roku Where is the New Theology Taking Us? [Dokąd prowadzi nowa teologia?] [21], wykazał, że twórcy nowej teologii (Blondel, de Lubac, Chenu) całkowicie wypaczają pojęcie niezmienności prawdy. Tym samym, ostrzegał, nowa teologia może prowadzić tylko w jednym kierunku – prosto do modernizmu.

Kiedy to wszystko miało miejsce, o. Chenu i o. de Lubac otrzymywali zakulisową ochronę i zachętę od kard. Suharda, arcybiskupa Paryża. Suhard powiedział Chenu, by się nie martwił, gdyż “za 20 lat każdy w Kościele będzie mówił tak jak ty”.

Jak widzimy, kardynał dokładnie przewidział inwazję Kościoła przez neomodernistyczne myślenie. Obecnie większość duchownych mówi jak Chenu. Na początku lat 1960, o. Chenu był jednym z wielu radykalnych teologów zaproszonych na II Sobór przez papieża Jana XXIII. W końcu, dzięki postępowej orientacji soboru, o. Chenu ujrzał wiele z jego formalnie potępionych teorii przyjętych jako część nowych nauk II Soboru, zwłaszcza w Gaudium et Spes. Chenu radośnie opowiada, że właśnie te punkty, za które jego pracę potępiono w 1942 roku, są dokładnie tymi, które promowali członkowie hierarchii na soborze. [22].

Jeśli chodzi o Hansa Künga, owo “główne światło” okresu posoborowego, na soborze współpracował on z innymi radykałami takimi jak Congar, Ratzinger, Rahner i Schillebeeckx. Ale w latach 1970, ponieważ Küng posunął się “zbyt daleko”, Watykan ocenzurował go ze względu na jego pewne heretyckie poglądy, w tym odrzucenie nieomylności Kościoła; twierdzenie, iż biskupi nie otrzymują swojej władzy nauczania od Chrystusa; sugestia że każda ochrzczona osoba świecka ma moc sprawowania Eucharystii; negowanie “współistotności” Chrystusa z Ojcem; podważanie doktryn dotyczących Maryi Dziewicy [23].

Należy zauważyć, że są to tylko niektóre z heretyckich poglądów Künga, ale były jedynymi wspomnianymi w watykańskich sankcjach. W ten sposób Watykan pozostawił inne heterodoksyjne zasady Künga nietknięte. Na przykład w jednej z jego słynnych książek zatytułowanej On Being a Christian [O byciu chrześcijaninem] Hans Küng:

1) neguje boskość Chrystusa (s. 130)
2) odrzuca cuda w Ewangelii (s. 233)
3) neguje cielesne zmartwychwstanie Jezusa (s.350)
4) neguje ustanowienie Kościoła przez Chrystusa (s. 109)
5) neguje przedstawianie Golgoty przez Mszę (s. 323) [24]

Küng nigdy nie wycofał się z tych nieortodoksyjnych i heretyckich twierdzeń. Ponadto Küng publicznie nawoływał do rewizji nauki Kościoła w kwestiach takich, jak papieska nieomylność, kontrola urodzeń, obowiązkowy celibat księży i kobiety-księża. Pomimo otwartego odrzucenia nauk Chrystusa, jedyną karą nałożoną w ogóle przez Watykan na Künga było to, że “nie pozwolono”, by uważano go za katolickiego teologa, i jako takiemu, nie pozwalano mu nauczać teologii na katolickim uniwersytecie. Tę “karę” udało się obejść, kiedy Uniwersytet Tübingen, uczelnia Künga, zatrudnił go na stanowisku nauczającego profesora przy pomocy zrestrukturyzowania części uniwersytetu tak, aby stała się ona szkołą “świecką” i żeby Küng, wielki celebryta, mógł nadal w niej nauczać.

Watykan nigdy nie potępił Künga, jako heretyka, nigdy go nie ekskomunikował, (co przewiduje prawo kanoniczne), nigdy nie nakazał usunięcia jego książek z bibliotek katolickich seminariów i uniwersytetów (gdzie nadal jest ich wiele), nigdy nie zakazał mu wygłaszania gościnnych wykładów w katolickich instytucjach, nigdy nie przeszkadzał mu w publikacji artykułów w Concilium czy innych postępowych wydawnictwach “katolickich”. O. Hans Küng nie został nawet zawieszony. Zamiast tego, do chwili obecnej nadal jest księdzem o dobrej opinii w diecezji Bazylei, bez żadnych nałożonych na niego kanonicznych kar.

Oznacza to, że księdzu, który nadal wyrzuca z siebie heretycką truciznę na każdego w zasięgu ręki, pozwala się odprawiać publiczną liturgię, wygłaszać homilie i udzielać rad w konfesjonale. Nie zajmuje się nim watykańska Kongregacja ds. Duchowieństwa pod kierownictwem kard. Castrillóna Hoyosa. Dlatego pomimo słabego “potępienia” przez Watykan, Küng ma nadal dostęp do szerokiego wyboru wpływowych “planowanych opracowań” żeby rozpowszechniać w Kościele swoją trującą doktrynę. W rzeczywistości mówi się, że “teologiczne nowości” Hansa Künga na temat charakteru Kościoła stanowiły “teologiczną podstawę” umożliwiającą zawarcie porozumienia “luterańsko-katolickiego” w roku 1999.

W 1998 roku watykański sekretarz stanu, kard. Sodano, najpotężniejszy kardynał w Kościele, w wypowiedzi publicznej na Lateranie pochwalił Künga, kiedy wynosił jego “piękne strony dedykowane chrześcijańskiej tajemnicy” [25]. Kard. Sodano mówił także o Küngu jako “niemieckim teologu”, mimo że ten został rzekomo pozbawiony tego tytułu. (To ten sam kard. Angelo Sodano, który stoi za obecnym prześladowaniem o. Nicholasa Grunera i jego apostolatu fatimskiego, co zobaczymy w dalszej części książki).

Potępienie przez Watykan o. Chenu było dużo ostrzejsze, niż w przypadku Künga. Ale Chenu nie tylko przetrwał, ale stał się wiodącym światłem soborowego Kościoła nawet bez zmiany swych błędnych poglądów.

To samo odnosi się do Rahnera, Congara, de Lubaca i von Balthasara, którzy byli teologicznie podejrzanymi przed soborem, ale zdobyli wielki prestiż – mimo że nigdy nie porzucili nawet jednej ze swoich heterodoksyjnych opinii. Nawet taki człowiek jak Küng ma podstawy by wierzyć, że każde łagodne potępienie, jakie go dotyka, jest tylko chwilową niewygodą, denerwującą wpadką, losem wymierzonym wobec wszystkich prawdziwych “proroków”. Skoro Chenu doczekał się zwycięstwa swoich heretyckich poglądów dzięki rewolucyjnemu soborowi, tak Küng może mieć nadzieję, że jego błędy, w niedalekiej przyszłości, w końcu pokażą się jako “główny nurt” katolicyzmu de facto, nawet jeśli nie przez naukę prawdziwego Magisterium, który nigdy nie mógłby obowiązywać w Kościele.

Na II Soborze Watykańskim neomoderniści obwieszczają “nowy” kościół

Nie bez powodu postępowcy tacy jak kard. Suenens, Küng, Louis Bouyer i Yves Congar, uważali II Sobór za rewolucję, koniec jednej i początek nowej epoki:

  • kard. Suenses, który miał wielki wpływ na papieża Pawła VI, ulubieniec tych, którzy w Kościele nazywają się “charyzmatykami”, radowali się, że sobór był końcem epoki trydenckiej i epoki I Soboru Watykańskiego [26]
  • Hans Küng triumfował: “W porównaniu z potrydencką epoką kontrreformacji, swoimi podstawowymi cechami II Sobór Watykański to obrót o 180 stopni. . . jest to nowy kościół, który powstał na II Soborze” [27]
  • o. Bouyer, francuski peritus na soborze, wykrzyknął z ulgą, że antyprotestancki, antymodernistyczny aspekt Kościoła Katolickiego “może równie dobrze umrzeć” [28]
  • podobnie rzymskie czasopismo jezuickie La Civiltà Cattolica, także wykrzyknęło radośnie: “dzięki II Soborowi, dla Kościoła zamknęła się era trydencka” [29].

Twierdzenia te są szczególnie bezczelne, kiedy weźmiemy pod uwagę to, że sobory Trydencki i I Watykański były soborami dogmatycznymi, których nauk nigdy nie można zmienić, odrzucić czy przeinterpretować dla “głębszego zrozumienia”. I Sobór Watykański oświadczył nieomylnie:

Znaczenie Świętych Dogmatów, które zawsze muszą być zachowane, jest takie, jak określiła Święta Matka – Kościół. Nigdy nie pozwoli się na odejście od tego dla głębszego zrozumienia [30].

Ale moderniści, jak ostrzegł papież św. Pius X, nie akceptują niczego, co jest ustalone czy niezmienne. Główną zasadą jest “ewolucja dogmatu”. Opowiadają się za tym, że religia musi się zmieniać dla dobra zmieniających się czasów. W tej kwestii, jak i w wielu innych, osoby kierujące Watykanem pokazują się przesiąknięte błędem modernizmu.

Radość masonów i komunistów

Poza neomodernistami, z rezultatów soboru radowali się masoni i komuniści. Tak jak oczekiwali autorzy “Stałej instrukcji Alta Vendita“, tak jak oczekiwali komunistyczni infiltratorzy o których mówiła Bella Dodd, pojęcia liberalnej kultury wreszcie zdobyły przychylność u głównych graczy w katolickiej hierarchii. Masoni i komuniści świętowali zdumiewający zwrot wydarzeń wywołany przez sobór. Radowali się z tego, że w końcu katolicy “ujrzeli światło” oraz z tego, że Kościół usankcjonował wiele masońskich zasad.

Na przykład Yves Marsaudon ze szkockiego rytu w książce Ecumenism Viewed by a Traditional Freemason [[Ekumenizm w oczach tradycyjnego masona] chwalił ekumenizm ustanowiony na II Soborze. Powiedział:

Katolikom. . . nie wolno zapominać o tym, że wszystkie drogi prowadzą do Boga. I będą musieli pogodzić się z tym, że ta odważna idea wolnego myślenia, którą naprawdę można nazwać rewolucją, wylewającą się z naszych masońskich lóż, wspaniale się szerzyła pod kopułą św. Piotra [31].

Yves Marsaudon był tym zachwycony i dodał, że “Można powiedzieć, iż ekumenizm jest prawowitym synem masonerii” [32].

Posoborowy duch wątpliwości i rewolucji oczywiście rozgrzał serce francuskiego masona Jacquesa Mitteranda, który napisał z aprobatą:

W Kościele coś się zmieniło – i udzielona przez papieża odpowiedź na najpilniejsze pytania, takie, jak celibat duchownych i kontrola urodzeń, są gorąco dyskutowane w samym Kościele; słowo suwerennego papieża kwestionują biskupi, księża i wierni. Dla masona, człowiek który kwestionuje dogmaty, już jest masonem, choć bez fartuszka [33].

Marcel Prelot, senator z francuskiego regionu Doubs, prawdopodobnie najdokładniej opisał to co się naprawdę wydarzyło. Napisał:

Od stulecia walczyliśmy o to, żeby nasze poglądy przeważyły w Kościele, i to nam się nie udało. W końcu przyszedł II Sobór Watykański i odnieśliśmy zwycięstwo. Od tego czasu propozycje zasad liberalnego katolicyzmu zostały ostatecznie i oficjalnie przyjęte przez Święty Kościół [34].

Komuniści byli równie zachwyceni rezultatem soboru. Jak zadeklarowała włoska Partia Komunistyczna na XI kongresie w 1964 roku:

“Nadzwyczajne “obudzenie się ” soboru, które słusznie porównuje się ze Stanami Generalnymi z roku 1789, pokazało całemu światu, że zatrzęsły się fundamenty starej polityczno-religijnej Bastylii” [35].

L’Unita, oficjalny dziennik włoskiej Partii Komunistycznej, bezczelnie doradził papieżowi Pawłowi VI w kwestii abpa Marcel Lefebvre, który przewodził tradycjonalistycznej opozycji przeciwko ugodowym liberałom i walczył o potępienie przez sobór komunizmu:

Bądź świadom niebezpieczeństwa, jakie przedstawia Lefebvre. I kontynuuj wspaniały ruch bliskości rozpoczęty przez ekumenizm II Soboru Watykańskiego” [36].

Nowa “orientacja” dla Kościoła

Publiczne okrzyki zachwytu z powodu II Soboru ze strony neomodernistycznych luminarzy, komunistów i masonów nie powinny dziwić. Było to oczywiste dla każdego, kto miał oczy żeby dojrzeć to, że sobór wydawał się przyjąć idee wcześniej potępione przez bł. papieża Piusa IX w Programie błędów, ale w zgodzie z myślą modernistyczną. (Jak omówimy dalej, sam kard. Ratzinger pewne aspekty nauk soborowych nazwał “kontrprogramowymi”.)

To nie wydarzyło się przez przypadek, ale zgodnie z planem. Postępowcy na soborze chcieli uniknąć bezpośrednich oświadczeń, które łatwo byłyby postrzegane jako potępione błędy modernistyczne. Oni także umyślnie umieścili niejasności w tekstach soborowych, które zamierzali wykorzystać po soborze [37].

Posługując się umyślnymi dwuznacznościami, dokumenty soborowe promowały ekumenizm potępiony przez papieża Piusa XI, wolność religijną dla fałszywych sekt potępionych przez papieży XIX wieku (zwłaszcza bł. Piusa IX), nową liturgię podobną do protestanckiej i ekumenicznej, co abp Bugnini [38] nazwał “głównym podbojem Kościoła Katolickiego”, kolegialność uderzającą w serce prymatu papieża, i “nową postawę wobec świata” – szczególnie w jednym z najbardziej radykalnych dokumentów soborowych, Gaudium et Spes. Nawet kard. Ratzinger przyznał, że Gaudium et Spes jest przesiąknięta duchem Teilharda de Chardina [39].

Wynikiem tego wszystkiego była całkowicie nowa orientacja Kościoła, albo jak nazwał to papież Paweł VI “otwarciem na świat”. Jak musiał przyznać sam Paweł VI, otwarcie na świat okazało się być katastrofalnym przeliczeniem się.

Papież Paweł VI przyznaje: Kościół zaatakowany przez doczesny sposób myślenia

Jak przyznał Paweł VI tylko osiem lat po soborze, “otwartość na świat stała się prawdziwą inwazją doczesnego sposobu myślenia na Kościół. Być może byliśmy zbyt słabi i bezmyślni”. Tylko trzy lata po soborze, Paweł VI przyznał, że “Kościół jest w burzliwym okresie samokrytyki, albo co można lepiej nazwać samozniszczenia” [40]. A w 1972 roku, w być może najbardziej zdumiewającej wypowiedzi jakiegokolwiek rzymskiego papieża, lamentował, iż “jakimś sposobem dym szatana przedostał się do świątyni Boga” [41].

Kościół “otwiera się” na “dialog” z wrogami komunistycznymi i masońskimi

Od II Soboru rozpoczęło się wielkie przedsięwzięcie kolaboracji z siłami świata, wielkie otwarcie na świat. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne, niż w samej Gaudium et Spes, która oświadcza: “Poprzez nieustanne badania, oni” –co oznacza, że każdy ksiądz w Kościele Katolickim, każdy biskup, każdy członek hierarchii – “powinni mieć swoją rolę w ustanowieniu dialogu ze światem i z ludźmi o wszelkiego rodzaju poglądach“.

Teraz zostanie postawiony zarzut: co jest złego w pokojowej kolaboracji i dialogu z osobami o wszelkiego rodzaju poglądach w tych dziedzinach, w których Kościół może znaleźć jakiś rodzaj podstawowego porozumienia? I tu znowu papieże przedsoborowi ostrzegali nas przed jedną z pułapek i urojeń pod pozorem dobra. Mówiąc konkretnie o tym wezwaniu do kolaboracji i dialogu z komunistami w sprawach, które rzekomo są wspólne dla całej ludzkości – co jest naprawdę wołaniem szatana by Kościół odłożył swoją broń i dołączył do wroga – papież Pius XI w Divini Redemptoris ostrzegł w następujący sposób:

Na początku komunizm ukazywał siebie takim, jakim był rzeczywiście, w całej swej potworności. Szybko jednak zauważył, że w ten sposób zniechęca do siebie narody, a więc zmienił swą taktykę i ukrywając swe prawdziwe zamiary, próbował pozyskać dla siebie tłumy za pomocą wszelkiego rodzaju podstępów oraz haseł, które same w sobie były dobre i pociągające. . . . Pod różnymi nazwami, które zdają się nie mieć żadnego związku z komunizmem. . . podstępem starają się przeniknąć nawet do stowarzyszeń katolickich i religijnych. . . zapraszają katolików do wspólnego działania na polu humanitarnym czy – jak mówią – charytatywnym. Niekiedy proponują nawet działania całkowicie zgodne z duchem chrześcijańskim i z nauką Kościoła. . . Starajcie się, Czcigodni Bracia, najusilniej o to, aby wierni nie dali się zwieść. Komunizm jest zły w samej swej istocie i w żadnej dziedzinie nie może z nim współpracować ten, kto pragnie ocalić cywilizację chrześcijańską [42].

[tekst z witryny http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xi/encykliki/divini_redemptoris_19031937.html]

Papież Pius XI nie mógł wyrazić się jaśniej o obowiązku unikania “dialogu” i współpracy z komunistami. A dlaczego? Włosi mają powiedzenie: Dimmi con chi vai, e ti diro che sei – “Powiedz mi z kim się zadajesz, a powiem ci kim jesteś”. Jak rozumiał papież Pius XI, jeśli ktoś zadaje się z pewną klasą ludzi, może ulec ich wpływowi, by stać się takimi jak oni, wbrew sobie. Jeśli się współpracuje z siłami świata, będą starały się go zdobyć i stanie się jednym z nich. Jeśli Kościół otwiera się na świat z poczuciem zaprzestania sprzeciwu wobec sił, którym wcześniej się sprzeciwiał, i jeśli mówi, że teraz Kościół będzie współpracował i dialogował z wrogami, to jego członkowie z czasem staną się jak ci, którym się kiedyś sprzeciwiali. A w wyniku otwarcia na świat Kościół stanie się jak świat, jak sam papież Paweł VI musiał przyznać w powyższym oświadczeniu.

Pojednanie” Kościoła z liberalizmem

“Konserwatyści” negujący to, że Watykan zerwał z tradycją, albo że zaprzecza pierwotnej nauce, nie słuchają soborowych ludzi czynu, którzy bezwstydnie uznają prawdę. Yves Congar, jeden z soborowych “ekspertów” i szef wśród rzemieślników soborowych reform, zauważył z cichą satysfakcją, że “Kościół miał swoją pokojową rewolucję październikową” [43]. Congar przyznał także, jakby było to powodem dumy, że Declaration on Religious Liberty [Deklaracja wolności religijnej] II Soboru jest sprzeczna z Programem papieża Piusa IX [44]. Powiedział:

Nie można zaprzeczać, że afirmacja wolności religijnej przez II Sobór mówi istotnie coś innego niż Program z 1864 roku, a nawet coś wręcz przeciwnego wobec propozycji 16, 17 i 18 niniejszego dokumentu [45].

Tym sposobem Congar beztrosko sugeruje, że sobór wycofał się z nieomylnego papieskiego potępienia błędu.

Najbardziej na uwagę zasługują oświadczenia postępowca kard. Suenensa, jednego z najbardziej liberalnych prałatów XX wieku, ojca soboru, który entuzjastycznie wypowiadał się o upadłych starych reżimach. Użyte przez niego słowa pochwały dla soboru są niezwykle wymowne, może najchłodniejsze i najbardziej potępiające ze wszystkich. Suenens oświadczył: “II Sobór Watykański to rewolucja francuska Kościoła” [46].

A zaledwie kilka lat wcześniej, nikt inny niż kard. Ratzinger, najwyraźniej nieporuszony takimi twierdzeniami, dodał własne. Według niego soborowy tekst Gaudium et Spes jest tylko “kontr-Programem“. Powiedział:

Jeśli chce się przedstawić diagnozę tekstu (Gaudium et Spes) jako całości, to można powiedzieć, że (w połączeniu z tekstami o wolności religijnej i religii światowych) jest to rewizja Programu Piusa IX, rodzaj kontr-Programu. . . Możemy zadowolić się tym, żeby powiedzieć tutaj, iż tekst ten służy jako kontr-Program, i jako taki, przedstawia ze strony Kościoła, próbę oficjalnego pojednania z nową erą rozpoczętą w roku 1789. . . jednostronne stanowisko przyjęte przez Kościół za Piusa IX i Piusa X w odpowiedzi na sytuację stworzoną przez nowy etap historii zainaugurowany przez rewolucję francuską, zostało, w dużym stopniu, skorygowane via facti, zwłaszcza w Europie środkowej, ale jeszcze nie było podstawowego oświadczenia w kwestii relacji, które powinny istnieć między Kościołem i światem, który zaistniał po 1789 roku. W rzeczywistości, postawa, która była w dużej mierze przedrewolucyjna, istniała nadal w krajach o mocnych większościach katolickich. Mało kto dzisiaj zaprzeczy temu, że konkordaty hiszpański i włoski chcą zachować zbyt duży pogląd na świat, który już nie odpowiadał faktom. Mało kto dzisiaj zaprzeczy temu, że w dziedzinie edukacji i w stosunku do historyczno-krytycznej metody w nowoczesnej nauce, istniały anachronizmy, które ściśle odpowiadały temu przestrzeganiu przestarzałych relacji Kościół-państwo [47].

Zastanówmy się nad samą zuchwałością kardynała nazywającego dwóch największych papieży w historii Kościoła “jednostronnymi” w ich wysiłkach ochrony Kościoła przed błędami liberalizmu i modernizmu! Według samego kard. Ratzingera, na II Soborze Kościół dokonał “próby” “korekty” i “sprzeciwu” wobec nauk bł. papieża Piusa IX i papieża św. Piusa X, i zamiast tego pojednania Kościoła z rewolucją francuską i oświeceniem.

I to było prawdziwym celem Stałej instrukcji, masońskiego planu zniszczenia Kościoła! I to właśnie dlatego w Syllabus of Errors [Program błędów] bł. Pius IX potępił propozycję, że “Rzymski papież może i powinien pogodzić się w sobie i pogodzić się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją” (potępiona propozycja Nr 80). A św. Pius X w liście apostolskim Notre Charge Apostolique, potępionym przez francuski ruch Sillon, skarcił jego członków, gdyż “Oni nie boją się dokonywać bluźnierczych pojednań Ewangelii z rewolucją”.

Ale według kard. Ratzingera “nie może być żadnego powrotu do Programu, co mogło oznaczać pierwszy etap konfrontacji z liberalizmem, ale nie może być ostatnim etapem” [48]. A jaki jest ten ostatni “etap” w “konfrontacji z liberalizmem”? Najwyraźniej, według kard. Ratzingera jest to akceptacja przez Kościół idei, które Kościół sam wcześniej potępił! Konfrontacja z liberalizmem przez pojednanie z nim to bełkot. “Konfrontacja” Ratzingera z liberalizmem jest niczym innym niż nikczemną kapitulacją.

Co więcej, według kard Ratzingera, za przestarzałe trzeba uznać nie tylko potępienia liberalizmu w Programie bł. papieża Piusa IX, ale także antymodernistyczne nauki papieża św. Piusa X w Pascendi. W 1990 roku Kongregacja ds. Doktryny Wiary opublikowała “Instruction on the Theologian’s Ecclesiastical Vocation” [Instrukcja o powołaniu teologa kościelnego]. Wyjaśniając “Instrukcję” prasie, kard. Ratzinger stwierdził, że pewnych nauk Magisterium “nie uważano za końcowe słowo na ten temat, jako takie, a raczej jako zacumowanie w problemie, a przede wszystkim jako wyraz duszpasterskiej rozwagi, rodzajem rozporządzenia tymczasowego” [49]. Jako przykłady tych “rozporządzeń tymczasowych”, kard. Ratzinger przywołał “Oświadczenia papieży w minionym stuleciu o wolności religijnej, a także antymodernistyczne decyzje z początku tego stulecia. . .” [50] – czyli antymodernistyczne nauki św. Piusa X z początku lat 1900.

Te komentarze kard. Ratzingera powinny zaniepokoić każdego katolika, nie tylko dlatego, że przyznają, iż sobór przyjął ważny cel wrogów Kościoła, ale ponieważ pochodzą one od człowieka, który jako szef Kongregacji ds. Doktryny Wiary (CDF), ma strzec zachowania czystości katolickiej doktryny. I to, jak wkrótce zobaczymy, jest ten sam człowiek, który dowodził atakiem zniszczenia tradycyjnego katolickiego rozumienia Orędzia Fatimskiego.

Porzucenie nauki o tym, że Kościół Rzymsko-Katolicki jest jedynym prawdziwym Kościołem Chrystusa

Skoro wysiłki pogodzenia się Kościoła z zasadami rewolucji francuskiej mogły zneutralizować wcześniej zaciekły sprzeciw Kościoła wobec błędów nowoczesnego wieku, tak samo “impreza ekumeniczna” rozpoczęta na soborze mogłaby wkrótce spowodować de facto porzucenie wszystkich wysiłków nawracania protestantów i schizmatyków na wiarę katolicką – tak jak nawrócenie Rosji.

W tym samym czasie sobór przyjął “ruch ekumeniczny” – tylko po 35 latach po potępieniu go przez papieża Piusa XI w encyklice Mortalium Animos – dokument soborowy Lumen Gentium spowodował pomylenie całej doktryny Kościoła Katolickiego jako jedynego prawdziwego Kościoła. Zgodnie z Lumen Gentium “Kościół Chrystusowy. . . istnieje w Kościele Katolickim”.

To wywołuje dezorientację. Dlaczego ten dokument wyraźnie nie ogłosi tego czego zawsze nauczał Kościół Katolicki, jak pokazują encykliki papieża Piusa XII – a mianowicie, że jedynym prawdziwym Kościołem Chrystusa jest Kościół Katolicki? [51] Dlaczego używa się sprzyjającego postępowemu błędowi określenia, że Kościół Chrystusa jest faktycznie większy od Kościoła Katolickiego, żeby sekty schizmatyckie i protestanckie były “w jakiś tajemniczy sposób” częścią (lub powiązane z) Kościoła Chrystusa? Ten błąd, bazujący na wykorzystaniu przez sobór wyrazu “istnieje”, jest głoszony przez o. Avery Dullesa, niedawno mianowanego przez Jana Pawła II kardynała:

Kościół Jezusa Chrystusa nie jest ekskluzywnie identyczny z Kościołem Rzymsko-Katolickim. Faktycznie istnieje w rzymskim katolicyzmie, ale jest również obecny w różnych formach i stopniach w innych społecznościach chrześcijańskich do tego stopnia, że one też są tym, co Bóg zainicjował w Jezusie i są posłuszne wobec natchnienia ducha Chrystusa. W wyniku ich wspólnej rzeczywistości jednego Kościoła, kilka społeczności chrześcijańskich zawsze tworzyły realną choć nieidealną wspólnotę [52].

Tak samo kard. Ratzinger jeszcze raz akceptuje poglądy “nowej teologii”. W wywiadzie dla niemieckiego dziennika Frankfurter Allgemeine, powiedział, co następuje:

Kiedy ojcowie soboru zastąpili wyraz “is” [jest] wyrazem “subsistit” [istnieje], zrobili to z bardzo dokładnego powodu. Pojęcie wyrażane przez “is” [być] jest dużo szersze niż wyrażane przez “istnieć”. “Istnieć” jest bardzo precyzyjnym sposobem bycia, tzn. być przedmiotem, który istnieje sam w sobie. Dlatego ojcowie soboru chcieli powiedzieć, że byt Kościoła jako taki jest szerszym bytem, niż Kościół Rzymsko-Katolicki, ale przez ten drugi nabywa, w nieporównywalny sposób, charakteru prawdziwego i właściwego podmiotu [53].

Kard. Ratzinger twierdzi, że ojcowie soboru zamierzali powiedzieć, że “byt” Kościoła jest szerszy od Kościoła Katolickiego, ale to twierdzenie jest fałszywe. Ogół ojców soboru nie miał zamiaru sprzeciwiania się naukom papieża Piusa XII, że Kościołem Chrystusa jest Kościół Katolicki, nie jakiś nieokreślony “byt”, który jest “szerszy” niż Kościół Katolicki.

W rzeczywistości, zamiarem Ratzingera było użycie dwuznaczności, żeby podważyć tradycyjną naukę, że jedynym Kościołem Chrystusa jest Kościół Katolicki – zamiarem, który dzielił ze zwolennikami “nowej teologii” II Soboru. Wiemy o tym, gdyż to sam o. Ratzinger, jako peritus na soborze, wprowadził określenie “subsistit” (istnieje) do tekstu dokumentu soborowego Lumen Gentium. Wprowadził to określenie w wyniku sugestii protestanckiego pastora Schmidta z Niemiec.

Jeśli wyjaśnienie kard. Ratzingera odnośnie użycia określenia “subsistit” (istnieć) jest dla czytelnika mylące, to proszę wiedzieć, że to tak właśnie miało być. Ale “istnieć” i “być” oznaczają to samo, odwrotnie do sugestii kard. Ratzingera. W celu zachowania dokładności, która powinna cechować każdy dokument soborowy, sobór powinien był oświadczyć jasno, że “Kościół Chrystusa istnieje tylko w Kościele Katolickim”. Ale jak przyznał inny soborowy peritus, o. Edward Schillebeeckx, jego liberalni współbracia umyślnie zamieścili wieloznaczności w innych tekstach soborowych [54], wiedząc, iż po soborze będą mogli interpretować je w sposób heterodoksyjny.

I to jest dokładnie, co kard. Ratzinger teraz robi z dwuznacznym określeniem “subsistit” (istnieć). Faktycznie, jak zauważyli dwaj prominentni katoliccy komentatorzy w niedawnym badaniu zmian posoborowych w Kościele, oryginalny niemiecki tekst wspomnianego powyżej wywiadu we Frankfurter Allgemeine pokazuje, że kard. Ratzinger jest jeszcze bardziej radykalny w swoim odejściu od nauki papieża Piusa XII: “. . . die Konzilsväter das von Pius XII gebrauchte Wort ‘ist’ durch ‘subsistit’ ersetzten” – co oznacza: “. . . ojcowie soboru zamienili słowo “jest” użyte przez Piusa XII, na słowo ‘istnieć’”. \

To znaczy kard. Ratzinger przyznaje, że II Sobór zastąpił terminologię papieża Piusa XII – dzięki nikomu innemu jak kard. Ratzingerowi i jego protestanckiemu przyjacielowi pastorowi! Nawet gorzej, oryginalny język niemiecki stwierdza również: “So wollten die Väter sagen: Das Sein der Kirche als solches reicht viel weiter als die römisch-katholische Kirche”, co znaczy: “W ten sposób ojcowie mieli powiedzieć: istnienie Kościoła, jako takiego sięga dużo dalej niż Kościół Rzymsko-Katolicki” [55]. W ten sposób Dulles i Ratzinger kategorycznie zaprzeczają wieloletnim naukom katolickim, że Kościół Chrystusa istnieje wyłącznie w Kościele Katolickim. Ale ich pogląd jest teraz bardziej powszechną interpretacją II Soboru.

Kościół już nie dąży do nawracania i powrotu heretyków i schizmatyków

Dzięki temu nowemu poglądowi iż “Kościół Chrystusa” jest czymś większym od Kościoła Rzymsko-Katolickiego, nie należy się dziwić temu, że po 40 latach “działalności ekumenicznej”, nawet biskupi watykańscy teraz otwarcie odżegnują się od powrotu protestantów i schizmatyków do Rzymu.

Jednym z istotnych przykładów tego odchodzenia od tradycyjnej nauki jest niedawne oświadczenie kard. Waltera Kaspera, byłego sekretarza prominentnego heretyka posoborowego Hansa Künga. Kasper, którego modernistyczne poglądy są dobrze znane w Kościele, został mianowany kardynałem przez papieża Jana Pawła II w lutym 2001 roku i teraz cieszy się stanowiskiem prefekta Watykańskiej Rady Papieskiej ds. Promowania Jedności Chrześcijańskiej. Kasper powiedział:

. . . obecnie ekumenizmu nie rozumiemy już w sensie powrotu, przez który inni mieliby zostać “nawracani” i wracać do bycia ‘katolikami’. To zostało wyraźnie porzucone na II Soborze [56].

W rzeczywistości oświadczenie Kaspera lekceważy trzy razy zdefiniowany nieomylny dogmat, że “poza Kościołem nie ma zbawienia” (extra ecclesia nulla salus). Prawdziwy tekst tych trzech poważnych, nieomylnych (i dlatego niemożliwych do zmiany) [57] definicji, w które mają obowiązek wierzyć wszyscy katolicy [58] (niezależnie od stopnia, łącznie z kardynałami i papieżami), pod groźbą automatycznej ekskomuniki (wykluczenia z Kościoła Katolickiego) jest następujący:

Jest tylko jeden powszechny Kościół wierzących, poza którym nikt w ogóle nie jest zbawiony (papież Innocenty III, IV Sobór Laterański, 1215)

Oświadczamy, mówimy, definiujemy i ogłaszamy, że do zbawienia każdego stworzenia ludzkiego absolutnie konieczna jest podległość rzymskiemu papieżowi (papież Bonifacy VIII, bulla Unam Sanctam, 1302)

Święty Kościół Rzymski stanowczo wierzy, wyznaje i głosi, że nikt z poza Kościoła Katolickiego, nie tylko poganie, ale także żydzi i heretycy i schizmatycy, nie może mieć życia wiecznego; ale że oni pójdą do ognia wiecznego przygotowanego dla szatana i jego aniołów, jeśli przed śmiercią do niego nie dołączy; i dlatego ważna jest jedność tego ciała eklezjalnego, z której tylko ci pozostali w tej jedności mogą skorzystać dla zbawienia przez sakramenty Kościoła, i że tylko oni mogą otrzymać wieczną nagrodę za swoje posty, jałmużny i inne dzieła chrześcijańskiej pobożności i obowiązki chrześcijańskiego żołnierza. Nikt inny, nawet jeśli jego jałmużna jest tak wielka jak może być, nikt, nawet jeśli przelewa swoją krew w imię Chrystusa, nie może zostać zbawiony, jeśli nie pozostanie w łonie i w jedności Kościoła Katolickiego (papież Eugeniusz IV, bulla Cantate Domino, 1442)

Tej nauki nie można rozumieć jako wykluczającej możliwość zbawienia nieformalnych członków Kościoła Katolickiego, jeśli nie ze swojej winy nie wiedzą o swoim obiektywnym obowiązku dokonania tego. Niestety, bł. papież Pius IX uczył w Singulari Quadem, że katolikom nie wolno zajmować się pustą spekulacją o zbawieniu tych, którzy nie są formalnymi członkami Kościoła, gdyż tylko Bóg wie, kogo zbawi (w nadzwyczajny sposób) spośród ogromnej masy ludzkości, która zewnętrznie nie wyznawała religii katolickiej. Z tego powodu bł. papież Pius IX – którego beatyfikował sam papież Jan Paweł II – napominał wiernych do zachowywania dogmatu “poza Kościołem nie ma zbawienia” i kontynuowania z większą żarliwością bosko mianowanego dzieła Kościoła w nauczaniu wszystkich narodów. Tych którzy pozostają poza widzialnym Kościołem, Jego Świątobliwość ostrzegł, że “wszelkie dalsze postępowanie jest niezgodne z prawem”.

Kto może wątpić w mądrość ostrzeżenia bł. papieża Piusa IX? Faktycznie, Kościół stale i nieomylnie uczył również, że nikt na tym świecie (pozbawiony specjalnego objawienia prywatnego) nie zna z absolutną pewnością subiektywnego stanu żadnej duszy, jeszcze mniej tego czy ta dusza, nawet własna – znajduje się wśród tych wybranych. Ponieważ niemożliwe jest żeby Kościół zakładał, że każdy jest albo zbawiony albo potępiony, duchowni Kościoła mają obowiązek dążenia do zbawienia każdego człowieka, kobiety i dziecka na ziemi, zgodnie z nakazem Boga: “Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem” (Mt 28:19-20). “Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16:16).

Oświadczając, że protestanci nie potrzebują już nawracać się na katolicyzm, kard. Kasper bezczelnie zaprzecza nieomylności nauk Magisterium i przykazań samego Boga. Opinia Kaspera także kategorycznie zaprzecza stałej nauce Kościoła, że jedynym sposobem jedności chrześcijańskiej jest powrót dysydentów do Kościoła Katolickiego poprzez nawrócenie. W pochodzącym z roku 1949 stwierdzeniu Świętego Oficjum papieża Piusa XII na temat “ruchu ekumenicznego”, ostrzeżono biskupów, że we wszelkich autoryzowanych przez nich dyskusjach “ekumenicznych”, muszą przedstawiać “katolicką prawdę” i “nauczać encyklik rzymskich papieży o powrocie dysydentów do Kościoła” [59]. Katolicką doktrynę powrotu dysydentów podkreślił także sam papież Pius XII w dniu 20 grudnia 1949 roku: “Należy proponować i przedstawiać zupełnie i w całości doktrynę katolicką:

Katolicką doktrynę powrotu dysydentów podkreślił ponownie sam papież Pius XII 20 grudnia 1949 roku:

katolicka doktryna będzie musiała być proponowana i ujawniana zupełnie i w całości: czego naucza Kościół o prawdziwym charakterze i sposobach uzasadnienia, o konstytucji Kościoła, o prymacie jurysdykcji rzymskiego papieża, o jedynej prawdziwej jedności realizowanej przez powrót dysydentów do jedynego prawdziwego Kościoła Chrystusa, i nie wolno przekazywać jej w milczeniu czy ukrywać dwuznacznymi słowami” [60].

Kasper przynajmniej otwarcie mówi to, w co większość współczesnych dostojników wydaje się wierzyć, ale ani nie potwierdza, ani nie zaprzecza. Ale polityka Kaspera faktycznie przedstawia dominujący “duch II Soboru”. Potwierdził to nikt inny jak kard. Ratzinger, kiedy jeszcze był o. Ratzingerem, w książce z 1966 roku Theological Highlights of Vatican II [Najważniejsze momenty II Soboru Watykańskiego]. W książce tej Ratzinger twierdzi, że sobór dał Kościołowi nową orientację wobec nie-katolików, która kończy z wołaniem o ich nawrócenie:

Kościół Katolicki nie ma prawa absorbować innych kościołów. . . podstawowa jedność – kościołów które pozostają kościołami, ale stają się jednym kościołem – musi zastąpić ideę nawracania, mimo że nawracanie zachowuje swoją sensowność dla tych, którzy chcą jej z powodu sumienia [61].

Tę książkę Ratzinger napisał w trakcie soboru. Jako współpracownik Karla Rahnera, bardzo zaangażował się w tworzenie dokumentów soborowych. Ma możliwość powiedzenia nam jakie były faktyczne zamiary “architektów” II Soboru, czego nie należy mylić z zamiarem samych ojców soboru. I oświadcza, że nauka II Soboru, według tych, którzy pisali dokumenty, była taka, że nawrócenie jest opcją [62]. Oznacza to, według Ratzingera, że niekatolicy nie potrzebują nawracania się do prawdziwego Kościoła – ani do zbawienia, ani dla jedności.

Ten pogląd nie jest mniej radykalny niż o. Edwarda Schillebeeckxa, innego postępowego peritusa soborowego, którego Watykan obserwował po soborze (ale nigdy nie zdyscyplinował) za otwarte odrzucanie różnych dogmatów katolickich. Schillebeeckx okazywał radość z tego, że “na II Soborze Kościół Katolicki oficjalnie porzucił swój monopol w religii chrześcijańskiej” [63].

Podobnie czasopismo “katolickie” z rzymskiego Biura Dokumentacji Międzynarodowej Żydowsko-Chrześcijańskiej (SIDIC) [64] powiedziało o nowej orientacji II Soboru wobec niekatolików. W 1999 roku opisało co uważa za “główny problem” dla tzw. “tradycyjnych katolików”, łącznie z abpem Lefebvre:

Odmowa akceptacji przez Lefebvre ekumenizmu pochodzi z jasnych nauk Magisterium: encykliki Satis Cognitum Leona XIII (1896); encykliki Mortalium Animos Piusa XI (1928); instrukcja Świętego Oficjum z 20 grudnia 1949 roku w kwestii ekumenizmu. Jedynym ekumenizmem akceptowanym przez Lefebvre’a i jego zwolenników jest ten, który dąży do bezwarunkowego powrotu członków innych wyznań do jednego Kościoła Chrystusa, Kościoła Rzymsko-Katolickiego. To zatwardziałe sekciarstwo jest dokładnie rodzajem logiki, której przyjęcia II Sobór odmówił, dzięki głębokiemu zastanowieniu się nad charakterem Kościoła. . . [65]

Nowe twierdzenie, że niekatolicy nie potrzebują się nawracać, ponieważ oni są “w jakiś tajemniczy sposób” częścią Kościoła Chrystusa [66] lekceważy wieloletnie nauki Kościoła o konieczności porzucenia błędów przez niekatolików i powrotu do jedynego prawdziwego Kościoła Jezusa Chrystusa, jak jednomyślnie nauczali przedsoborowi papieże.

Mówi się o przypadkach, kiedy watykańscy kardynałowie aktywnie zniechęcają niekatolików, którzy chcą nawrócić się na katolicyzm, widocznie trzymając się tej samej błędnej interpretacji soborowej. Catholic Family News opublikował historię o. Linusa Dragu Popiana, wychowanego w rumuńskiej religii prawosławnej. W 1975 roku zaryzykował życiem ucieczką z komunistycznej Rumunii i w Watykanie przedstawił się jako kleryk, chcący nawrócić się na katolicyzm. Ówczesny sekretarz stanu, kard. Villot, oraz inni watykańscy kardynałowie, byli przerażeni. Powiedzieli młodemu Popianowi, że nie musi uciekać od komunizmu i nie musi przechodzić na katolicyzm, ponieważ to zaszkodziłoby relacjom Watykanu z komunistyczną Rumunią i rumuńskim Kościołem Prawosławnym [67].

Od tego czasu niewiele zmieniło się w Rzymie. Bp Fellay z Towarzystwa św. Piusa X opowiedział w niedawnym wywiadzie, że spotkał schizmatycznego [prawosławnego] biskupa, który chciał nawrócić się na katolicyzm. Bp Fellay doradził mu żeby zgłosił się z tym bezpośrednio do Rzymu. Kiedy prawosławny biskup powiedział Watykanowi, że chciał zostać katolikiem, “nastąpiła panika. Następnego dnia kard. Neves, prefekt Kongregacji Biskupów, powiedział schizmatycznemu biskupowi: ‘Wasza Ekscelencjo, nawrócenie nie jest konieczne. Od soboru rzeczy uległy zmianie! Nie ma już potrzeby nawracania się” [68].

Ta celowa odmowa pozwolenia schizmatycznemu biskupowi prawosławnemu na powrót do Rzymu jest absolutnie zgodna z Deklaracją z Balamand z roku 1993, wynegocjowaną między pewnymi dostojnikami watykańskimi i różnymi kościołami prawosławnymi. W tym dokumencie przedstawiciel Watykanu (kard. Cassidy z Papieskiej Rady ds. “Jedności Chrześcijańskiej”) faktycznie uzgodnił, że ze względu na “radykalnie zmienione perspektywy, a tym samym postawy” dokonane na II Soborze, Kościół Katolicki będzie szkolił nowych księży “torujących drogę przyszłym relacjom między dwoma kościołami, sięgających poza przestarzałą eklezjologię powrotu do Kościoła Katolickiego” [69].

Twierdzenie, że niezmienne nauki Magisterium o powrocie dysydentów (heretyków i schizmatyków) do jedynego prawdziwego Kościoła, jako jedyny sposób prawdziwej jedności chrześcijańskiej są teraz “przestarzałą eklezjologią”, jest herezją, gdyż jest to sprzeczne nie tylko z nauką Kościoła o powrocie dysydentów, ale także nieomylnie określonym dogmatem katolickim, że poza Kościołem nie ma zbawienia.

Porzucenie tradycyjnej nauki Kościoła w tej dziedzinie nie przedstawia “miłosierdzia” wobec oddzielonych braci, a raczej ucieczkę od obowiązku Kościoła mówienia im prostej prawdy. I znowu rezultatem tego nie jest żadna łaska da niekatolików, a raczej osłabiony, pogrążony w skandalu Kościół, który ledwo może służyć jako zaczyn społeczeństwa jakim miał być. Podczas gdy Kościół, będąc boską, jak również ludzką instytucją, nieuchronnie odzyska swoją wcześniejszą żywotność, tak jak było w kryzysach w przeszłości, Kościół i świat będą doznawać wielkich cierpień, aż zakończy się kryzys wiary.

Porzucenie Społecznego Królowania Chrystusa

W wyniku bezprecedensowej nowej orientacji Kościoła od II Soboru, miała miejsce również de facto rezygnacja ze stałej nauki Kościoła o Społecznym Królowaniu Chrystusa. Zgodnie z tą nauką, nie tylko poszczególne osoby, ale całe narody, mają obowiązek oddania się Chrystusowi i przestrzegania Jego nauk. To nauka Chrystusa, a nie “dialog” z niewierzącymi, przyniesie pokój światu; to Jego Kościół musi służyć jako główny instrument światowego pokoju. Ta stała nauka Kościoła o tej doktrynie jest podsumowana z godna podziwu zwięzłością przez papieża Piusa XI w encyklice Ubi Arcano Dei:

Ponieważ Kościół jest bezpiecznym i pewnym przewodnikiem sumienia, gdyż jemu przekazano przechowanie doktryn i obietnicy pomocy Chrystusa, on może nie tylko przynieść teraz prawdziwy pokój Chrystusowy, ale może, lepiej niż każdy inny organ, jaki znamy, mieć wielki wkład w zabezpieczeniu tego samego pokoju w przyszłości, czyniąc wojnę niemożliwą w przyszłości. Bo Kościół (na mocy ustanowienia i posłannictwa Bożego) uczy, że nie tylko nasze działania jako jednostek, ale także jako grup i narodów, muszą być zgodne z odwiecznym prawem Bożym. . . W zasadzie dużo ważniejsze jest to, żeby działania narodów były zgodne z prawem Bożym, gdyż to naród ma dużo większą odpowiedzialność za konsekwencje swoich działań, niż jednostka.

A zatem, jeśli rządy i narody we wszystkich swoich działaniach przestrzegają praw Bożych, czy to państwowych, czy międzynarodowych, z dyktatem sumienia zakorzenionym w naukach, pojęciach i przykładzie Jezusa Chrystusa, a które obowiązują każdego człowieka, tylko wtedy możemy wierzyć słowu innego człowieka i ufać w pokojowe rozwiązanie problemów i kontrowersji, które mogą pojawić się w wyniku różnic w poglądach lub sprzeczności interesów [70].

Mówiąc o wysiłkach osiągnięcia pokoju na świecie podejmowanych przez Ligę Narodów, papież Pius XI oświadczył:

Wysiłki w tym kierunku podejmowano i się podejmuje; ale ich wyniki są niemal znikome, zwłaszcza jeśli można uznać, że wpływają na te główne problemy, które poważnie dzielą i służą do powstawania jednego narodu przeciwko drugiemu. Obecnie żadna ludzka instytucja nie może odnieść sukcesów w wymyśleniu kompletu praw międzynarodowych, które będą w harmonii z sytuacją na świecie tak, jak średniowiecze posiadało tę prawdziwą Ligę Narodów, chrześcijaństwo. Nie można zaprzeczać temu, że w średniowieczu to prawo często naruszano; ale nadal istniało jako ideał, zgodnie z którym można było osądzać działania narodów i sygnalizator świetlny wzywający tych którzy zgubili ścieżkę do bezpiecznej drogi [71].

W celu wzmocnienia tej nauki, papież Pius XI w swojej encyklice Quas Primas zainicjował Święto Chrystusa Króla:

Wskutek tej wspólnej nauki ksiąg świętych musiało zaiste wyniknąć, żeby Kościół katolicki, to królestwo Chrystusa na ziemi, mające się rozszerzyć na wszystkich ludzi i na wszystkie krainy, uwielbił sprawcę swego i założyciela, pomnażając oznaki swej czci w dorocznym cyklu świętej liturgii, jako Króla i Pana i Króla królów. . . Przeto królestwo naszego Odkupiciela obejmuje wszystkich ludzi; jak o tym mówi poprzednik Nasz, nieśmiertelnej pamięci Leon XIII, którego słowa chętnie przytaczamy: “Panowanie Jego mianowicie rozciąga się nie tylko na ludy katolickie, lub jedynie na tych, którzy obmyci w sakramencie chrztu, w rzeczywistości prawnie należą do Kościoła, chociaż albo błędne mniemania uwiodły ich na bezdroża albo niezgoda rozdziela od miłości: lecz obejmuje ono także wszystkich niechrześcijan, tak że cały ród ludzki prawdziwie należy do królestwa Jezusa Chrystusa” (Encyklika Annum Sacrum). I nie ma tu żadnej różnicy między jednostkami, rodzinami czy państwami, ponieważ ludzie złączeni w społeczeństwie niemniej podlegają władzy Chrystusa, jak jednostki [72].

[http://www.nonpossumus.pl/encykliki/Pius_XI/quas_primas/qp.php]

Cywilizacja miłości” zastępuje nawracanie pogan

Ale po II Soborze Watykańskim, Społeczne Królowanie Chrystusa zastąpiono czymś zwanym “cywilizacją miłości” – określeniem wymyślonym przez papieża Pawła VI dla opisania utopijnego pojęcia, że “dialog ze światem” mógłby doprowadzić do światowego braterstwa religii, które w ogóle nie byłoby wyraźnie chrześcijańskie. Od tej pory hasło “cywilizacja miłości” powtarzano nieustannie. Jak to nowe pojęcie opisał papież Jan Paweł II w przemówieniu na Światowym Dniu Pokoju w 2001 roku:

Dialog pozwala dostrzec, że różnorodność jest bogactwem, i skłania umysły ludzi do wzajemnej akceptacji, prowadzącej do autentycznej współpracy, zgodnej z pierwotnym powołaniem całej ludzkiej rodziny do jedności. Dialog jest zatem znakomitym narzędziem budowania cywilizacji miłości i pokoju, wskazanej przez mego czcigodnego poprzednika, papieża Pawła VI, jako ideał, na którym winno się wzorować życie kulturalne, społeczne, polityczne i ekonomiczne naszej epoki. . . Także różne religie mogą i powinny wnosić w to istotny wkład. Doświadczenie, które tylekroć przeżywałem podczas spotkań z przedstawicielami innych religii — wspominam zwłaszcza spotkanie w Asyżu w 1986 r. oraz na placu św. Piotra w 1999 r. — utwierdza mnie w przekonaniu, że wzajemna otwartość wyznawców różnych religii może przynieść wielkie korzyści sprawie pokoju i przysłużyć się wspólnemu dobru ludzkości [73].

Nawet obecnego papieża skłoniono by uważał, że międzywyznaniowe spotkania religijne takie jak te w Asyżu w latach 1986 i 2002 należą do środków, którymi ma być realizowane to utopijne pojęcie. Ale widok takich spektakli przeraziłby papieża Piusa XI i każdego z jego poprzedników. Tymczasem Społeczne Królowanie Chrystusa w katolickim porządku społecznym jest de facto wykluczone z nowej orientacji.

Oczywiście, nowej “ekumenicznej” i “międzywyznaniowej” orientacji Kościoła nie można w żaden sposób pogodzić z Orędziem Fatimskim, i to tłumaczy dlaczego, począwszy od II Soboru Watykańskiego, podejmowano próby rewizji Orędzia zgodnie z nową orientacją, jeśli nie całkowitego zakopania go.

Czy katolicy muszą przyjąć nową orientację Kościoła?

Katolicy mają obowiązek poddania się ustanowionym w Kościele naukom w kwestii wiary i moralności; nie mają obowiązku przyjmowania nowych postaw i orientacji zliberalizowanych ludzi kościoła, którzy teraz mówią i dokonują rzeczy niesłyszanych w całej historii Kościoła.

A zatem katolicy mają prawo, a nawet obowiązek, sprzeciwiać się tej nowej orientacji pochodzącej z wieloznaczności soboru i opinii o “nowej teologii”, które są sprzeczne z odwiecznym i nieomylnym Magisterium.

Przez wiele lat katolicy ulegali temu nieporozumieniu, że muszą zaakceptować pastoralny II Sobór, z takim samym aktem wiary jak wobec soborów dogmatycznych. Ale był to sobór, który nie zajmował się definiowaniem wiary, ale środkami w zakresie praktycznego i ostrożnościowego osądu – takiego jak rozpoczęcie “imprezy ekumenicznej”. Dokument soborowy, “Uwaga wstępna (łac. Nota Praevia) do Lumen Gentium“, wyraźnie oświadcza co następuje:

Ze względu na soborową praktykę i pastoralny cel obecnego soboru, święty sobór definiuje sprawy wiary i moralności jako obowiązujące w Kościele tylko, kiedy sobór sam otwarcie to oświadczy” [74].

Żadna sprawa wiary i moralności nie została zdefiniowana “jako obowiązująca Kościół” odnośnie nowej “orientacji ekumenicznej”, ani żadne z innych nowych “pastoralnych” sformułowań w języku dokumentów soborowych.

To, że II Sobór Watykański był gorszy pod względem autorytetu od soboru dogmatycznego, potwierdza świadectwo ojca soboru, bpa Thomasa Morrisa. Na jego własną prośbę, to świadectwo ujawniono dopiero po jego śmierci:

Poczułem ulgę, kiedy powiedziano nam, że sobór nie postawił sobie za cel definiowanie czy wydanie ostatecznych twierdzeń na temat doktryny, ponieważ oświadczenie o doktrynie ma być sformułowane bardzo ostrożnie, i uznałbym dokumenty soborowe za niepewne i nadające się do reformy [75].

Jest też ważne świadectwo sekretarza soboru, abpa (później kardynała) Pericle Felici. Na zakończenie II Soboru, biskupi poprosili abpa Felici o to co teolodzy nazywają “uwagą teologiczną” soboru – czyli “znaczenie” doktrynalne jego nauk. Abp Felici odpowiedział:

Z uwagi na soborową praktykę i pastoralny cel obecnego soboru, ten święty sobór definiuje sprawy wiary i moralności, jako obowiązujące w Kościele tylko, jeśli sam tak zadeklaruje [76].

Powiedział również:

Musimy rozróżnić zgodnie ze schematami i rozdziałami te, które już były przedmiotem definicji dogmatycznych w przeszłości; jeśli chodzi o deklaracje mające nowy charakter, musimy zachować zastrzeżenia [77].

Sam papież Paweł VI zauważył, że

Biorąc pod uwagę pastoralny charakter soboru, uniknął on ogłoszenia w nadzwyczajny sposób dogmatów zawierających nutę nieomylności” [78].

A zatem, w odróżnieniu od soboru dogmatycznego, II Sobór nie wymaga bezwarunkowego aktu wiary. Wieloznaczne i rozwlekłe dokumenty soborowe nie zgadzają się z doktrynalnymi ogłoszeniami przeszłych soborów. Nowości II Soboru nie są dla wiernych bezwarunkowo obowiązujące, ani sam sobór nigdy nie powiedział, iż są takimi.

I jeszcze wieloznaczne nauki soboru i nowa posoborowa orientacja Kościoła, nie spowodowały nic poza tym, jak zobaczymy, co sam kard. Ratzinger nazwał “burzeniem bastionów” Kościoła – łącznie z burzeniem Orędzia Fatimskiego. Jak teraz wykażemy, to destrukcyjne przedsięwzięcie w dużym stopniu spełniło marzenia wrogów Kościoła  i prorocze ostrzeżenia Orędzia Fatimskiego, o których mówił papież Pius XII.

Liberalni teolodzy tacy jak Karl Rahner, Yves Congar i Henri de Lubac widzieli swe prace wyciszane za panowania papieża Piusa XII. Ale w latach 1960-tych postępowym opiniom tych samych “teologów” nadano szeroki wpływ na II Soborze Watykańskim.

Dwaj inni liberalni, modernistyczni “teolodzy”: o. Dominique Chenu i Hans Kung podczas II Soboru Watykańskiego.

[ w oryg. ich zdjęcia MD]

Przypisy

[1] Pełny zapis tej fascynującej historii w “Cała prawda o Fatimie” – t. III, o. Michela ze Świętej Trójcy, s. 257-304.

[2] Ibid., s. 298.

[3] Wicehrabia Leon de Poncins, Freemasonry and the Vatican [Masoneria i Watykan] (Christian Book Club, Palmdale, California, 1968) s. 14.

[4] L Bouyer, Dom Lambert Beauduin, a Man of the Church [Dom Lambert Beauduin, człowiek Kościoła] Casterman, 1964, s. 180-181, cyt. przez o. Dilder Bonneterre w The Liturgical Movement [Ruch liturgiczny] Ed. Fideliter, 1980, s. 119.

[5] Jezuita o. Aparicio był spowiednikiem i kierownikiem duchowym s. Łucji w latach 1926-1938. Następnie wysłano go do Brazylii jako misjonarza i korespondował z s. Łucją przez wiele lat. W roku 1950 wrócił do Portugalii i odwiedał s. Łucję w latach 1950-1951 bez żadnych przeszkód. O. Aparicio zeznał, że w sierpniu 1960 roku, podczas miesiąc trwającej wizyty w Portugalii, nie pozwolono mu rozmawiać z s. Łucją: “Nie mogłem rozmawiać z s. Łucją, gdyż nie dostałem pozwolenia od arcybiskupa na spotkanie z nią. Warunki odizolowania w których się znajduje zostały nałożone przez Stolice Apostolską. Dlatego nikt nie może z nią rozmawiać bez pozwolenia z Rzymu. Arcybiskup ma bardzo ograniczoną liczbę tych pozwoleń” (Fatima: Tragedia i triumf], Immaculate Heart Publications, 1994, s. 33-34).

Od tego czasu sytuacja nie uległa zmianie. 16 lutego 1983 roku o. Joseph de Sainte-Marie, OC, napisał do szanowanego katolickiego świeckiego Hamisha Frasera informując go że: “Ponadto przypominam ci – ona (s. Łucja) sama przypomniała mi niedawno w odpowiedzi na moją prośbę – że s. Łucja (Lucy) nie może rozmawiać z nikim na temat objawień bez wyraźnego pozwolenia od Świętej Kongregacji ds. Doktryny Wiary albo samego Ojca Świętego” (The Fatima Crusader, Nr 13-14, s. 13). I 19 marca 1983 roku s. Łucja powiedziała nuncjuszowi papieskiemu w Portugalii, najczcigodniejszemu Sante Portalupi, że nie mogła wcześniej skomentować nieodpowiedniości ceremonii poświęcenia w roku 1982 (świata, a nie Rosji), gdyż Stolica Apostolska nie udzieliła jej na to pozwolenia: “Poświęcenie Rosji nie zostało dokonane w sposób zażądany przez Matkę Bożą. Nie mogłam powiedzieć tego (wcześniej), gdyz nie miałam pozwolenia Stolicy Apostolskiej” (Ibid. s. 3, i The Fatima Crusader, Nr 16, wrzesień-październik 1984, s. 22ff, przedruk artykułu o. Pierre Caillona w Fidelite Catholique, 1983).

19 lutego 1990, prałat A Duarte de Almeida, kapelan zakonu Coimbra Carmel, oświadczył co następuje:

żeby spotkać się z s. Łucją, konieczne jest posiadanie pozwolenia od kard. Ratzingera” (David Boyce, “Fatima Inquest – August 1990” [Śledztwo fatimskie – sierpień 1990], The Fatima Crusader, Nr 35, zima 1990-1991, s. 13).

Nie dalej jak w rzekomym “wywiadzie” z s. Łucją z kard. Bertone 17 listopada 2001 roku, kard. Bertone przyznał (w komunikacie nt. wywiadu), że został on przeprowadzony za zgodą kard. Ratzingera. A zatem, już w 2001 roku nawet wysokiego szczebla prałat watykański potrzebował pozwolenia Stolicy Apostolskiej na rozmowę z s. Łucją.

[6] Zob. Jean Madiran, “The Vatican-Moscow Agreement” [Porozumienie Watykan-Moskwa], The Fatima Crusader, Nr 16, wrzesień-październik 1984, s. 5. Także artykuły na s. 4, 7, i 11 in The Fatima Crusader, Nr 17, luty-kwiecień 1985. Zob. także Atila Sinke Guimarães, “The Metz Pact” [Pakt z Metzu], Catholic Family News, wrzesień 2001.

[7] Papież Pius XI, Divini Redemptoris, encyklika o ateistycznym komuniźmie, 19.03.1937. Zob. także cyt. s. 61 w przypisie 42 tego rozdziału.

[8] Dokładniejszy zapis tego w The Rhine flows into the Tiber [Ren wpływa do Tybru] o. Ralph Wiltgen, (Nowy Jork: Hawthorne, 1967; TAN, 1985) s. 272-278.

[9] “Ren wpływa do Tybru” o. Ralph Wiltgen; Pope John’s Council [Sobór papieża Jana] Michael Davies (Angelus Press, Kansas City, Missouri); a nawet Vatican II Revisited, (zob. następny przypis) który wyśpiewuje pochwały reformy.

[10] Czcigodny Aloysius Wycislo SJ, Vatican II Revisited, Reflections By One Who Was There [Refleksje jego uczestnika], s. x, Alba House, Staten Island, Nowy Jork.

[11] Ibid., s. 33.

[12] Ibid., s. 27.

[13] The Wanderer, 31.08.1967, s. 7.

[14] Council Daybook, National Catholic Welfare Conference, Waszyngton, DC, t. 1, s. 25, 27.

[15] Vatican II Revisited, Reflections By One Who Was There, s. 27-34.

[16] Bp Graber, Atanazy I współczesny Kościół, s. 54.

[17] Atila Sinke Guimarães, Animus Delendi (The Desire to Destroy – Żądza niszczenia), (Tradition in Action, Los Angeles, California, 2001) s. 128. Dokładny tytuł: Animus Delendi – I (pierwsza z dwu książek pod tym samym tytułem).

[18] Ibid.

[19] “Istotne życie” wydaje się być kolejnym określeniem “istotnej groźby” potepionej przez encyklikę przeciwko modernizmowi Pascendi, papieża Piusa X, zob. s. 8, ang. przekładu Newman Press.

[20] Greenstock David, “Thomism and the New Theology” [Tomizm i nowa teologia], The Thomist [Tomista] (październik 1950). Warto przeczytać jeśli chce się poznać błędny charakter “nowe teologii”.

[21] Opublikowany w Angelicum, 1946. Pierwsze tłumaczenie ang. w Catholic Family News, sierpień 1997, “Where is the New Theology Taking Us?” [Dokąd prowadzi nas nowa teologia?]

[22] Animus Delendi – I, s. 129.

[23] Ibid., s. 146-149.

[24] Obserwacje pochodzą z książki prałata Kelly The Battle for the American Church [Bitwa o amerykański kościół] cyt. przez John Vennari w “Vatican Praises Purveyor of Heresy” [Watykan chwali twórcę herezji], The Fatima Crusader, wiosna-lato 1998.

[25] Ibid.

[26] Cyt. z Guimarães, Animus Delendi – I, s. 60.

[27] Ibid., s. 61.

[28] Ibid., s. 59.

[29] Ibid., s. 62.

[30] Vatican I, Sesja III, Rozdz. IV, Faith and Reason [Wiara i rozum].

[31] Cyt. z Open Letter to Confused Catholics [List otwarty do zmylonych katolików] s. 88-89.

[32] Yves Marsaudon, Oecumènisme vu par un Maçon de Tradition [Ekumenizm widziany przez tradycję masońską] (s. 119-120).

[33] Cyt. z “Listu otwartego do zmylonych katolików”, s. 88-89.

[34] Ibid., s. 100.

[35] Bp Graber, Atanazy i współczesny Kościół, s. 64.

[36] Abp Marcel Lefebvre, They Have Uncrowned Him [Oni pozbawili Go korony] (Kansas City, Missouri: Angelus Press, 1988) s. 229. Tutaj abp Lefebvre zauważa także, iż komunistyczna gazeta Izvestia zażadała, by papież Paweł VI potępił jego i jego seminarium w Ecône.

[37] Postępowi periti soborowi mówili: “Wyrazimy to w sposób dyplomatyczny, a po soborze przedstawimy ukryte w nim wnioski”. W książce o. Ralpha Wiltgena “Ren wpływa do Tybru”, s. 242.

[38] Postępowy abp Annibale Bugnini był naczelnym architektem reqolucji liturgicznej, której kulminacją była nowa msza (Novus Ordo). Ostatecznie został wypędzony z Watykanu do Iranu, ponieważ papieżowi Pawłowi VI pokazano dokumenty ujawniające, że Bugnini był masonem. Michael Davies poświęca cały rozdział abp Bugnini w Pope Paul’s New Mass [Nowa masza papieża Pawła] (Angelus Press, Kansas City, 1992) Rozdz. 24.

[39] Kard. Joseph Ratzinger, Principles of Catholic Theology [Zasady teologii katolickiej] (Ignatius Press, San Francisco, 1987) s. 334.

[40] Przemówienie w Lombard College, 7.12.1968.

[41] Przemówienie 30.06.1972.

[42] Papież Pius XI, Divini Redemptoris, Encyklika nt. ateistycznego komunizmu, 19.03.1937.

[43] Yves Congar, OP, “Le Concile au jours le jours deuxième section” [Sobór dzień opo dniu, II sesja] (Paryż, Cerf, 1964) s. 115.

[44] Nie może być czegoś takiego jak “kontr-program”, gdyż Syllabus [Program] bł. papieża Piusa IX z 1864 roku jest wyraźnie poważną, definitywna nauką obowiązującą wszystkich katolików (can. 750 § 2). W para. 6 encykliki Quanta Cura, wydanej z “Programem” 8.12.1964 roku, bł. papież Pius IX oświadczył uroczyście:

W tak wielkiej zaś różnorodności występnych opinii My, dobrze pamiętając o Naszym Apostolskim obowiązku i zatroskani o naszą najświętszą religię, a także o zdrową naukę i zbawienie dusz ludzkich nam powierzonych oraz o dobro samej społeczności ludzkiej, postanowiliśmy raz jeszcze głos zabrać w imieniu Stolicy Apostolskiej. A przeto wszystkie i każda z osobna przewrotną opinię i naukę oddzielnie wymieniając w tym Piśmie, Naszą powagą Apostolską je odrzucamy, piętnujemy i potępiamy, a chcemy oraz polecamy, by one przez wszystkich katolickiego Kościoła synów uznane były za odrzucone, napiętnowane i potępione. Cyt. z The Popes Against Modern Errors [Papieże przeciwko nowoczesnym błędom] (TAN Books and Publishers, Rockford, Illinois, 1999) s. 21. [http://www.tradycja.koc.pl/QuantaCura.htm]

[45] Yves Congar, La Crise d’Eglise et Msgr. Lefebvre [Kryzys Kościoła I abp Lefebvre] (Paryż, Cerf, 1977) s. 54.

[46] Cyt. z “List otwarty do zmylonych katolików”. s. 100.

[47] Kard. Joseph Ratzinger, “Zasady teologii katolickiej”, s. 381-382.

[48] Ibid., s. 191.

[49] L’Osservatore Romano, wyd. ang. 2.07.1990, s. 5.

[50] Ibid.

[51] W encyklice z roku 1943 Mystici Corporis, papież Pius XII nauczał, że “prawdziwym Kościołem Jezusa Chrystusa. . . jest jedyny, święty, katolicki, apostolski Kośció Rzymski”. To wyraźnie oznacza, że Kościół Chrystusowy nie składa się z Kościoła Katolickiego i innych wyznań “chrześcijańskich”. Papież Pius XII powtórzył tę doktrynę w encyklice z 1950 roku Humani Generis: “Mistyczne Cało Chrystusa i Kościół Rzymsko-Katolicki są jedną i tą samą rzeczą”.

[52] Cyt. z Vatican II, the Work That Needs to Be Done [II Sobór, prace które należy wykonać] pod red. Davida Tracy, Hansa Künga i Johanna Metz (Concillium, Seabury Press, NY, 1978) s. 91.

[53] L’Osservatore Romano, wyd. włoskie, 8.10.2000, s. 4: “Quando i Padri conciliar sostituirono la parola ‘è’ con la parola ‘subsistit’ lo fecera con un scopo ben preciso. Il concetto espresso da ‘è’ (essere) è piu ampio di quello espresso da ‘sussistere.’ ‘Sussistere’ un modo ben preciso di essere, ossia essere come soggeto che esiste in sé. I Padri conciliari dunque intendevano dire che l’essere della Chiesa in quanto tale è un entità piu ampia della Chiesa cattolica romana.”

[54] Zob. oświadczenia o. Schillebeeckx w czasopiśmie holenderskim De Bauzuin, Nr 16, 1965, cyt. w przekładzie francuskim w Itineraires, Nr 155, 1971, s. 40.

[55] Frankfurter Allgemeine, 22.09.2000; włoski przekład w L’Osservatore Romano, 8.10.2000.

[56] Adista, 26.02.2001. Ang. przekład cyt. z “Where Have They Hidden the Body?” [Gdzie ukryli ciało?] Christopher Ferrara, The Remnant, 30.06.2001.

[57] “Za zgodą świętego soboru, nauczamy i definiujemy, że jest to bosko objawony dogmat: że rzymski papież, kiedy mówi ex cathedra, tzn. kiedy działa z urzędu pasterza i nauczyciela wszystkich chrześcijan, definiuje, na mocy swojego apostolskiego autorytetu, doktrynę dotyczącą wiary i moralności jakie ma zachować powszechny Kościół, posiada oprzez boską pomoc obiecana mu w osobie św. Piotra, nieomylność z którą boski Zbawiciel ustanowił swój Kościół, by był wyposażony w definiującą doktrynę dotyczącą wiary czy moralności; i że takie definicje rzymskiego papieża są dlatego niefeformowalne z powodu ich charakteru, a nie z powodu zgody Kościoła” (D.S. 1839).

[58] “Ale gdyby ktoś ośmielił się sprzeciwić tej naszej definicji (broń Boże by to zrobił): niech będzie przeklęty” (D.S. 1840)

[59]. AAS 42-142.

[60] “On the Ecumenical Movement” [O ruchu ekumenicznym] 20.12.1949.

[61] Theological Highlights of Vatican II, o. Joseph Ratzinger [Paulist Press, Nowy Jork, 1966], s. 65-66. Ta część książki skupia się umyślnej podstawie ekumenicznej, na której opiera się dokument soborowy Lumen Gentium. Więcej szczegółów o dyskusji o książce o. Ratzingera zob. “Vatican II vs. the Unity Willed by Christ” [II Sobór a jedność z woli Chrystusa] J Vennari, Catholic Family News, grudzień 2000.

[62] Nawet gdyby kard. Ratzinger mógł zmienić całkowicie swoje poglądy na bardziej ortodoksyjne, same teksty II Soboru pozostałyby wieloznaczne, niedokładne, i wyglądały na zorientowane w kierunku nieortodoksyjnego ekumenizmu, który nie chce nawracania niekatolików na katolicyzm.

[63] E Schillebeeckx, OP, Igreja ou igrejas?, [Kościół czy kościoły?] w Igreja ou igrejas?, Cinco problemas que desafiam a Igreja hoje [Pięć problemów dzisiejszego Kościoła] s. 26f. Cyt. z In the Murky Waters of Vatican II W mętnych wodach II Soboru], Atila Sinke Guimarães, (Maeta, Metairie, 1997) s. 243.

[64] SIDIC – stowarzyszenie uważające się za katolickie, które było “założone w Rzymie w 1965 roku na prośbę grupy ekspertów II Soboru po opublikowaniu Nostra Aetate”, w celu promowania “dialogu” katlicko-żydowskiego. Rzymski SIDIC ma przedstwicieli w następujących krajach: Australia, Belgia, Kanada, Anglia, Francja, Holandia, Izrael, Włochy i USA.

[65] Pełny cytat brzmi: “Odmowa przez Lefebvre przyjęcia ekumenizmu pochodzi z wyraźnych nauk Magisterium: encykliki Satis Cognitum Leona XIII (1896); encykliki Mortalium Animos Piusa XI (1928); z 20.12.1949, Instrukcji Świętego Oficjum dot. ekumenizmu. Jedynym przyjmowanym przez Lefebvre ekumenizmem jest ten, który dąży do bezwarunkowego powrotu członków innych wyznań do jednego Kościoła Chrystusowego, Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Ten zatwardziały sektarianizm jest dokładnie rodzajem logiki, której przyjęcia odmówił II Sobór, dzięki głębokiemu zastanowieniu się nad charakterem Kościoła. Chociaż zakorzeniony w tradycji [sic], zakres refleksji soboru był bezprecedensowy w historii chrześcijaństwa. Dla integralistów, ekumenizm jest jedną z fundamentalnych zdrad dokonanych przez II Sobór” – Service International de Documentation Judéo-Chrètienne [SIDIC] Rzym, [wyd. ang. z Waszyngtonu DC, t. XXXII, Nr 3, 1999, s. 22.

[66] Słowna wieloznaczność wykorzystana na II Soborze w celu realizacji fałszywego pojęcia znajduje się w Lumen Gentium 8, gdzie mówi: “Kościół Chrystusowy istnieje w Kościele Katolickim” a nie definicja papieża Piusa XII, że Kościół Chrystusowy jest Kościołem Katolickim [Mystici Corporis, papież Pius XII]. Zob. wcześniejszą dyskusję i przypisy w tym rozdziale nt. pochodzenia i wpływu tej wieloznaczności, co przyznał kard. Joseph Ratzinger.

[67] Krótki zapis historii o. Popiana zob. “Vatican says, Do Not Convert to Catholicism” [Watykan mówi, nie wracaj do katolicyzmu], John Vennari, Catholic Family News, grudzień 2001. Zob. także “Vatican says, ‘You Must Not Become Catholic!’” [Watykan mówi: 'nie wolno ci być katolikiem!’], John Vennari, The Fatima Crusader, Nr 69, zima 2002. Świadectwo o. Popiana na taśmie pt. “Vatican’s Ostpolitik and Ecumenism Tried to Prevent My Conversion to Catholicism” [Watykańska ostpolitik i ekumenizm usiłowały uniemożliwić mi nawrócenie na katolicyzm] dostępne w Fatima Center, 17000 State Route 30, Constable, NY 12926.

[68] “We are a Sign of Contradiction” [Jesteśmy znakiem sprzeciwu],wywiad z bpem Bernardem Fellayem, SSPX, czasopismo Latin Mass, jesień 2001, s. 11.

[69] Balamand Statement, nr 13 i 30. The Balamand Statement (1993) cyt.aprobująco przez papieża Jana Pawła II w Ut Unum Sint, Nr 59.

[70] Papież Pius XI, Ubi Arcano Dei, List o Pokoju Chrystusowym w Jego Królestwie, 23.12.1922.

[71] Ibid.

[72] Papież Pius XI, Quas Primas, Encyklika o Królowaniu Chrystusa, 11.12.1925.

[73] Papież Jan Paweł II – przekaz na światowy Dzień Pokoju, 1.01. 2991.“Dialogue Between Cultures for a Civilization of Love and Peace” [Dialog między kulturami dla cywilizacji miłości i pokoju].

[74] Addenda do Lumen Gentium, nota wyjaśniająca Komisji Teologicznej, w Walter M. Abbott, SJ, red., The Documents of Vatican II [Dokumenty II Soboru] (Nowy Jork: America Press, 1966) s. 97-98.

[75] Osobiste świadectwo bpa Morrisa opublikowane w artykule Kierona Wooda, Catholic World News, 22.01.1997.

[76] Dokumenty II Soboru, red. Walter Abbott, SJ, s. 98.

[77] Cyt. z Listu otwartego do zmylonych katolików, s. 107.

[78] Papież Paweł VI, audiencja generalna 12.01.1966, w Inseganmenti di Paolo VI, t. 4, s. 700, cyt. z Atila Sinke Guimarães, W mętnych wodach Watykanu, Metairie, Louisiana: Maeta, 1997; TAN 1999, s. 111-112.

http://gazetawarszawska.com