40 milionów Vateuszka [ludzi Q!] w gotowości

Katarzyna Treter-Sierpińska 13 czerwiec, 2022 https://wprawo.pl/katarzyna-ts-40-milionow-w-gotowosci/

W poniedziałek (13.06.2022) premier Mateusz Morawiecki udał się do Myszkowa, gdzie wziął udział w uroczystości odsłonięcia muralu Jerzego Kurpińskiego ps. „Ponury” oraz otworzył pneumatyczną strzelnicę sportową. Wygłaszając przemówienie z tej okazji premier oświadczył: Jeżeli Rosji kiedykolwiek przyjdzie do głowy, aby zaatakować Polskę, to Kreml musi wiedzieć, że jest u nas 40 milionów Polaków gotowych, aby stanąć z bronią w ręku i bronić swojej Ojczyzny – oświadczył Morawiecki.

Po takim dictum trudno oprzeć się wrażeniu, że na czele polskiego rządu stoi człowiek, który stosuje zasadę „pleć pleciugo, byle długo”, przy czym plecie takie androny, że nie wiadomo już jak to traktować. Czy Morawiecki stracił kontakt z rzeczywistością, czy też robi sobie jaja wierząc, że „ciemny lud” i tak to kupi? Jedno jest pewne: to, co klepie premier zwyczajnie ośmiesza Polskę. Jeżeli Morawiecki odgraża się Rosji, powołując się na 40 milionów Polaków gotowych dać zbrojny opór Rosji, to reakcją Rosji muszą być salwy śmiechu. Dlaczego? Zacznijmy od tego, że w Polsce jest ok. 38,5 milionów Polaków, czyli o półtora miliona mniej niż miałoby stawić ów opór w przypadku ataku. Co prawda polska diaspora liczy ok. 21 milionów, ale raczej nie należy oczekiwać, że dla Ojczyzny ratowania rzucą wszystko i przyjadą walczyć z Rosjanami. Pozostajemy więc przy 38,5 milionach, z których w wieku kwalifikującym do udziału w stawianiu oporu, czyli 20-65 lat, jest 25 milionów. Jeśli doliczymy nastolatki w wieku 15-19 lat to w sumie mamy trochę ponad 27 milionów. Z czego połowa to kobiety. A zatem opowiadając o 40 milionach Polaków „gotowych, aby stanąć z bronią w ręku” premier Morawiecki najwyraźniej ma na myśli również niemowlęta, dzieci w wieku szkolnym oraz seniorów. I to obu płci.

Oczywiście „dzieckiem w kolebce, kto łeb urwał Hydrze, ten młody zdusi Centaury”, ale nie jest to zjawisko powszechne. Można powiedzieć, że jest to zjawisko tak wyjątkowe, iż podołał mu jedynie Herakles, który w dziesiątym miesiącu życia udusił gołymi rękami dwa ogromne węże. Jeśli premier Morawiecki oczekuje, że polskie niemowlaki będą gołymi rękami dusić rosyjskich sołdatów, to chyba ma coś nie tak z głową. Co do stawiania oporu przez seniorów, Morawiecki najwyraźniej nasłuchał się ukraińskich opowiastek propagandowych i jako siłę bojową widzi staruszki rzucające słoikami ogórków w drony oraz serwujące nieprzyjacielowi zatrute pierożki.

Reasumując: premier Morawiecki będzie miał „40 milionów Polaków gotowych, aby stanąć z bronią w ręku”, jeśli wydrukuje ich sobie na drukarce 3D. Opowiadanie bajek na strzelnicy w Myszkowie nie zmieni sytuacji. A jeśli prezydent Putin przyjąłby tę samą metodę liczenia siły, to ma on 144 miliony Rosjan gotowych, aby zaatakować Polskę. I do tego ma bombę atomową.

Przejdźmy teraz do kolejnej kwestii, czyli umiejętności strzeleckich społeczeństwa polskiego. Według badania Maison and Partners dla Fundacji WEI z lutego 2022 roku, 62% dorosłych Polaków nie potrafi obsługiwać broni palnej. Pod względem liczby sztuk broni na mieszkańca jesteśmy na 166. miejscu na świecie. Na 100 Polaków przypada obecnie zaledwie jedna sztuka broni, podczas gdy w Czechach jest to 16 sztuk, w Niemczech – 30, w Finlandii i Szwajcarii 40, a w USA – 90. W sumie liczba posiadaczy broni w Polsce to ok. 170–180 tys. osób. Tak w praktyce wygląda te mityczne 40 milionów gotowych dawać zbrojny opór Rosji. Pytam się: czym? Nożami kuchennymi? Tłuczkami do mięsa? Czy Morawiecki nie zauważył, że czasy, gdy Dawid zabijał Goliata przy pomocy kamienia wyrzuconego z procy, już dawno minęły?

Kolejna kwestia to gotowość do walki. Według badania opublikowanego przez Fundację WEI, 66% dorosłych Polaków chce w razie wojny bronić Ojczyzny, z czego 49% ma na myśli działania niewymagające aktywnej walki, a 17% – walkę na froncie. To oznacza, że ok. 4 mln dorosłych Polaków w wieku 18–65 jest gotowych chwycić za broń. Przynajmniej deklaratywnie. Weryfikację tej liczby stanowiłyby faktyczne działania zbrojne. Ale nawet jeśli liczba ta nie ulegałby znaczącemu zmniejszeniu, to mówimy o czterech milionach gotowych do walki z bronią w ręku, a nie o 40 milionach. Rozumiem, że premier Morawiecki mógł przeszacować tę siłę, ale – na litość Boską – nie dziesięciokrotnie! Jeśli polska strategia obronna wygląda tak, jak opowieści Morawieckiego, to nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać.

Jest takie polskie powiedzenie, które niedawno cytował prezydent Andrzej Duda, czyli „nie strasz, nie strasz, bo się zesrasz”. To powiedzenie idealnie pasuje do przemówienia premiera Morawieckiego wygłoszonego w Myszkowie z okazji otwarcia strzelnicy. Opowiadanie o 40 milionach Polaków gotowych do dawania oporu Rosji z bronią w ręku, to właśnie takie straszenie, którego straszony nie musi się bać, ale może je wyśmiać. Tym bardziej, że gdy Morawiecki pręży muskuły, których nie ma, Zachód przebiera nogami, żeby powrócić do biznesów z Rosją. I prędzej, czy później do tego dojdzie. Żadne buńczuczne przemówienia Dudy i Morawieckiego nie zmienią realiów, a te są takie, że Zachód jest gotów oddać Rosji część terytorium Ukrainy, żeby Putin „wyszedł z twarzą” i zakończył „operację wojskową”. Jeśli ktoś jest tym zaskoczony, niech przypomni sobie, jak nasi zachodni alianci wywiązali się z gwarancji sojuszniczych w 1939 roku i co zrobili w Teheranie w 1943 roku oraz w Jałcie w 1945 roku. W świetle tych ustaleń, które już w 1943 roku oddawały Polskę Stalinowi, Powstanie Warszawskie było nie tylko samobójstwem z militarnego punktu widzenia, ale również politycznym absurdem. Tym bardziej bolesnym, że alianci nie poinformowali polskiego rządu o ustaleniach teherańskich. Dlaczego? Dlatego, że ze względu na odbywające się jesienią 1944 roku w USA wybory prezydenckie, na prośbę prezydenta Roosevelta liczącego na głosy Polonii amerykańskiej utajniono postanowienia wielkiej trójki w kwestii polskiej. Polska została sprzedana i żadna ofiara krwi tego nie zmieniła.

Gdy dziś słyszę, jak premier Morawiecki potrząsa szabelką opowiadając o 40 milionach Polaków gotowych stanąć z bronią w ręku, to nóż mi się kieszeni otwiera. Psim obowiązkiem premiera Polski jest zadbać o to, żeby nie narażać życia Polaków. Tymczasem Morawiecki i cała ekipa rządząca zachowują się jakby chcieli wepchnąć Polskę w wojnę, w której nie mamy szans na wygraną. I do tego wmawiają Polakom, że jak nie rzucimy się na Rosję dziś, to Rosja rzuci się na nas jutro. Zapominają tylko dodać, że ich plan zakłada de facto wywołanie III wojny światowej. W takim wypadku Polska jest w strefie zgniotu, a Zachód nie będzie umierał za Warszawę. Pora przyjąć to w końcu do wiadomości.

========================

mail:

Pani KTS nie oglądała wypowiedzi PMM na żywo, bo gdyby oglądała, jej wpis byłby jeszcze ostrzejszy i jeszcze bardziej obnażający premiera RP. Otóż parę zdań przed owymi „40 milionami gotowymi do obrony” PMM był łaskaw powiedzieć, że rząd właśnie pracuje nad ustawą o warunkach dostępu do broni palnej! Czyli rząd pracuje nie nad powszechnym dostępem Polaków do broni palnej tylko o jakichś innych niż do tej pory ograniczeniach! Kiedy po chwili usłyszałam o tych 40 milionach .. pomyślałam: wariat, sklerotyk, czy kukła?

Dworczyk – żeby za profanację Matki Boskiej „Piorunem” – ciebie piorun z Nieba nie trafił.

Piotr Stępień 16.05.2022 https://prawy.pl/120004-dworczyk-zeby-za-profanacje-matki-boskiej-piorunem-przypadkiem-cie-piorun-z-nieba-nie-trafil-felieton/

Sporo prominentnych działaczy ma korzenie wybitnie góralskie, ale oczywiście chodzi o miłujących pokój górali ze wzgórz Golan. Dotyczy to od zawsze ministerstw finansów, spraw zagranicznych, a ostatnio także premiera i szefa telewizji. Co do katolicyzmu to często bywa on wśród polityków partii rządzącej mocno bezobjawowy. Tak od wielu lat jest w temacie aborcji, gdzie PiS używa tej kwestii instrumentalnie do różnych machloi politycznych.

Dlatego ostatni wyskok ministra Dworczyka może nie dziwić. Otóż szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk udostępnił na swoim koncie na Twitterze grafikę Matki Boski w mundurze, z polską flagą na ramieniu i… z przenośnym zestawem przeciwlotniczym Piorun. I to już jest prawdziwe przegięcie „pana ministra”.

Matka Boska strzela do Rosjan

Maryja ubrana jest w szaty niebiesko-żółte, nawiązujące ewidentnie do flagi Ukrainy. trzyma w ręku przenośny przeciwlotniczy zestaw rakietowy produkcji polskiej, czyli Przenośny Przeciwlotniczy Zestaw Rakietowy „Piorun”. Cała grafika została opatrzona napisem: „Św. Piorun chroniący ukraińskie niebo”. Sama grafika jest bluźnierstwem, a udostępnianie jej ze strony ministra to skandal, pokazujący jak poważnie ów prominentny polityk PiS traktuje swój „katolicyzm”.

Co na to katolicy?

Na sprawę zwrócił uwagę ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

„Kolejna profanacja symboli religijnych. Tym razem w wydaniu nie lewicowych agitatorów, a ministra @michaldworczyk od @PremierRP @MorawieckiM, który idzie w ślady towarzysza Che Guevary. @agencja_KAI @Gosc_Niedzielny @Pch24pl @Stacja7pl” – napisał na swoim twitterze ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Ojciec Święty Jan Paweł II odrzucał koncepcję Chrystusa z karabinem

Ojciec Święty Jan Paweł II odrzucał koncepcję Chrystusa z karabinem, ale co tam jacyś katole. Teraz dla nominalnie „polskich” polityków to Ukraina jest świętością. Nie Matka Boska, nie Chrystus i nie Polska. Ojciec Święty Jan Paweł II w dniu 28 stycznia 1979 roku zwracając się do latynoskich biskupów powiedział: „Obraz Chrystusa polityka, rewolucjonisty, wywrotowca z Nazaretu nie zgadza się z katechezą Kościoła (…) I tylko pełna wiara w Chrystusa, takiego jakiego ukazuje go Kościół, pozwala na prawdziwą służbę człowiekowi”.

Superexpress broni ministra

Kiedy taki szmatławiec jak „Superexpress” broni ministra pisząc: „Wydaje się, że w ten sposób Dworczyk chciał przekazać, że Ukraina jest pod opieką Matki Boskiej i chroni napadnięty przez Rosjan niewinny kraj? Być może” to Dworczyk powinien się poważnie nad sobą zastanowić. Na dodatek także rozmaici lewacy i antychrześcijanie bronią ministra. A kto z kim przestaje takim się staje. Dworczyk – żeby cię za profanację Matki Boskiej przypadkiem jakiś Piorun nie trafił. Tylko taki zwyczajny – z Nieba.

[w całości to wygląda tak:

Komisja Europejska potrąca „kary” za Turów i Izbę Dyscyplinarną z należnych Polsce funduszy unijnych. Rząd daje ciała [naszego].

13 kwiecień 2022 https://wprawo.pl/komisja-europejska-potraca-kary-za-turow-i-izbe-dyscyplinarna-z-naleznych-polsce-funduszy-unijnych/

Zgodnie z zapowiedzią z 8 lutego 2022 roku Komisja Europejska potrąca z należnych Polsce funduszy unijnych kary nałożone przez Trybunał Sprawiedliwości za niezamknięcie kopalni Turów i Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.

Do 13 kwietnia 2022 roku Komisja potrąciła 45 z 68 mln euro kary za Turów oraz 69 ze 161 mln euro kary za Izbę Dyscyplinarną, przy czym ta druga kara rośnie o milion euro dziennie.

W lutym rzecznik rządu Piotr Muller oświadczył, że Polska „skorzysta z możliwych środków prawnych, aby odwołać się od tych planów Komisji Europejskiej”.

Jednak od 8 lutego do 13 kwietnia do TSUE nie wpłynęły żadne polskie wnioski, ani skargi na działania Komisji w kwestii egzekucji kar. Zapisany w traktatach termin na złożenie takich dokumentów wynosi dwa miesiące.

Ponieważ polski rząd nie reaguje na wezwania do zapłaty kar, Komisja Europejska potrąca kolejne raty, pomniejszając przelewy funduszy unijnych. W kwietniu należy spodziewać się potrącenia kolejnych 42 mln euro za Izbę Dyscyplinarną. Nie oznacza to bezpośrednich strat dla beneficjantów programów m.in. z polityki spójności w Polsce, ponieważ straty musi przejąć budżet państwa.

Źródło informacji: dw.com