Bp Schneider wyjaśnia istotę sporu o święcenia biskupie w FSSPX

Bp Schneider wyjaśnia istotę sporu

o święcenia biskupie w FSSPX

5 czerwca 2026 pch24/bp-schneider-wyjasnia-istote-sporu-o-swiecenia-biskupie-w-fsspx

schneider_wywiad.jpg

Na 1 lipca 2026 r. Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X planuje święcenia czterech biskupów bez zgody papieża. W opublikowanym właśnie oświadczeniu bp Athanasius Schneider twierdzi, że spór nie ogranicza się do zagadnień dyscyplinarnych w Kościele, lecz dotyka głębszych kwestii doktrynalnych i liturgicznych, które – jego zdaniem – pozostają obecne w Kościele katolickim od czasu Soboru Watykańskiego II.

Poniżej prezentujemy całość dokumentu zatytułowanego The Core Question Regarding the Priestly Society of Saint Pius X:

PODSTAWOWE PYTANIE DOTYCZĄCE BRACTWA KAPŁAŃSKIEGO ŚWIĘTEGO PIUSA X

Bp Athanasius Schneider

Pytania i problemy związane z Bractwem Kapłańskim Świętego Piusa X (FSSPX) są przedmiotem w dużej mierze bezowocnej debaty od ponad pięćdziesięciu lat. Obecnie osiągnęły one punkt kulminacyjny w postaci zapowiedzianych konsekracji biskupich, które nie zostały jeszcze zatwierdzone przez Stolicę Apostolską. Dyskusja ta była podsycana emocjami – często wręcz dosłownie cum ira et studio („z gniewem i stronniczością”) – i jest nierzadko prowadzona przez osoby, które nie znają bezpośrednio odpowiednich dokumentów ani nie mają osobistego doświadczenia z FSSPX. W wielu przypadkach ich wiedza jest powierzchowna i ukształtowana przez z góry przyjęte osądy. W rezultacie debata często przypomina dialog głuchych, w którym te same argumenty są bez końca powtarzane, bez jakiegokolwiek rzeczywistego postępu.

Co więcej, debata ta w dużej mierze pomija zasadniczą kwestię podnoszoną przez FSSPX. To niepowodzenie wynika z fundamentalnego błędu metodologicznego oraz braku opartego na faktach uzasadnienia w odniesieniu do obiektywnych niejasności doktrynalnych i liturgicznych, które leżą u podstaw całego sporu. W swej istocie konflikt ten koncentruje się wokół kwestii prawdy.

1. Sobór Watykański II w kontekście pozostałych dwudziestu soborów powszechnych

Pierwszy błąd polega na traktowaniu soboru duszpasterskiego – w tym przypadku Soboru Watykańskiego II – tak, jakby był on w całości soborem dogmatycznym, oraz na założeniu, że wszystkie jego wypowiedzi należy uważać za definitywnie przedstawione i wiążące dla wszystkich katolików. Zwolennicy takiego podejścia pomijają fakt, że sam Paweł VI stwierdził:

„Są tacy, którzy pytają, jaką władzę, jaką kwalifikację teologiczną Sobór zamierzał nadać swoim naukom, wiedząc, że unikał wydawania uroczystych definicji dogmatycznych angażujących nieomylność kościelnego Magisterium. Odpowiedź jest znana każdemu, kto pamięta deklarację soborową z 6 marca 1964 r., powtórzoną 16 listopada 1964 r.: ze względu na duszpasterski charakter Soboru uniknięto ogłaszania w sposób nadzwyczajny dogmatów opatrzonych znamieniem nieomylności” (Audiencja Generalna, 12 stycznia 1966 r.).

Dotyczy to również dwóch „dogmatycznych” konstytucji Soboru – Dei Verbum i Lumen gentium – ponieważ przymiotnik „dogmatyczny” ma szersze znaczenie i nie ogranicza się wyłącznie do dogmatów rozumianych jako nauki obdarzone nieomylnością.

Wśród pozostałych dwudziestu soborów powszechnych można znaleźć liczne wypowiedzi i dokumenty o charakterze duszpasterskim lub dyscyplinarnym, które obecnie nie mają już zastosowania (na przykład dekret IV Soboru Laterańskiego stwierdzający: „Jeżeli władca świecki zaniedba oczyszczenie swojego terytorium z heretyckiego plugastwa, zostanie związany więzami ekskomuniki”), jak również niedefinitywne wypowiedzi doktrynalne (na przykład dotyczące materii i formy sakramentu święceń z Soboru Florenckiego), które zostały później skorygowane przez Magisterium Kościoła.

Nie można absolutyzować każdej konkretnej historycznej formy sprawowania władzy w Kościele, ponieważ prowadziłoby to do zatarcia koniecznego rozróżnienia między z jednej strony niezmiennymi i trwałymi prawdami wiary (Depositum Fidei), a z drugiej – różnymi sposobami ich przekazywania (np. wypowiedzią duszpasterską, niedefinitywną wypowiedzią doktrynalną czy definicją ex cathedra), z których każdy posiada odmienny stopień autorytetu i mocy wiążącej.

Obecnie jednak, aby pozostawać w pełnej komunii ze Stolicą Apostolską, należy przyjąć te stwierdzenia i nauki Soboru Watykańskiego II, które mają charakter duszpasterski i z punktu widzenia natury magisterialnej są niewątpliwie niedefinitywne. Rodzi to ważne pytanie: dlaczego bezwarunkowa akceptacja tekstów Soboru Watykańskiego II jest przedstawiana jako conditio sine qua non (warunek absolutnie nieodzowny) pełnej komunii ze Stolicą Apostolską, podczas gdy nie istnieje porównywalny wymóg w odniesieniu do duszpasterskich, dyscyplinarnych lub niedefinitywnych nauk poprzednich dwudziestu soborów powszechnych?

Wśród niedefinitywnych nauk Soboru Watykańskiego II znajduje się kilka takich – szczególnie dotyczących wolności religijnej, ekumenizmu, dialogu międzyreligijnego oraz kolegialności – których sformułowania są niejednoznaczne i trudne do pogodzenia z doktrynami nauczanymi konsekwentnie przez Magisterium od epoki Ojców Kościoła aż do okresu bezpośrednio poprzedzającego Sobór.

Istnieje również kwestia rytualnych i doktrynalnych niedoskonałości Novus Ordo Missae. Tego rodzaju zastrzeżeń nie można już po prostu odrzucać bez rozważenia, czego przykładem jest między innymi świadectwo archimandryty Bonifacego Luykxa zawarte w jego książce A Wider View of Vatican II: Memories and Analysis of a Council Consultor (Angelico Press, Brooklyn, Nowy Jork, 2025). Niedostatki Novus Ordo Missae pozostają przedmiotem poważnej dyskusji i nie mogą być po prostu pomijane. Mimo to Stolica Apostolska wymaga od Bractwa Świętego Piusa X uznania nie tylko ważności, lecz również legalności i słuszności reformy liturgicznej wyrażonej w Novus Ordo Missae.

2. Dwie współczesne skrajności w życiu Kościoła: legalizm i papocentryzm

Rozwiązanie kwestii FSSPX jest utrudnione nie tylko przez niechęć do uczciwego intelektualnie zmierzenia się z leżącymi u jej podstaw problemami doktrynalnymi oraz do uznania istnienia niejasności doktrynalnych wymagających korekty, lecz także przez niezdrową mentalność, która rozwinęła się w Kościele na przestrzeni ostatnich kilku stuleci. Chodzi mianowicie o prymat legalizmu, czyli pozytywizmu prawnego, połączony z nadmiernym papocentryzmem, który zbliża się do quasi-ubóstwienia zarówno urzędu, jak i osoby papieża.

Te współczesne przesady zniekształcają i ograniczają życie Kościoła, podporządkowując nadrzędną troskę o czystość i jasność wiary oraz liturgii wymogom legalizmu i papocentryzmu – zjawisku obcemu Ojcom Kościoła i wielkiej Tradycji. W tej wyolbrzymionej formie papocentryzmu papież i jego nauczanie, nawet gdy nie mają one charakteru ściśle dogmatycznego ani definitywnego, bywają traktowani tak, jakby posiadały absolutny i niemal boski charakter. Klimat życia kościelnego był często kształtowany – przynajmniej pośrednio – przez założenia zbliżone do takiego sposobu myślenia.

Większość komentatorów obecnego sporu wokół konsekracji biskupich w FSSPX pozostaje, często nieświadomie, pod wpływem skrajności legalizmu i przesadnego papocentryzmu, które charakteryzują znaczną część współczesnego życia kościelnego. Przepis prawny, zgodnie z którym konsekracje biskupie dokonane bez papieskiego upoważnienia – lub wbrew wyraźnie wyrażonej woli papieża – stanowią akt schizmatycki, był obcy epoce Ojców Kościoła. Co więcej, norma ta weszła w życie dopiero w drugim tysiącleciu.

Kanon 1387 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1983 roku, który zakazuje udzielania sakry biskupiej bez mandatu papieskiego, został zaliczony do kategorii „Przestępstw przeciwko sakramentom”, a nie do „Przestępstw przeciwko wierze i jedności Kościoła”, gdzie penalizowana jest schizma (kan. 1364). Gdyby konsekracja biskupia bez mandatu papieskiego była ze swej natury aktem schizmatyckim, zostałaby umieszczona wśród przestępstw „przeciwko jedności Kościoła”.

Odpowiadający mu kanon w Kodeksie z 1917 roku również został zaliczony do kategorii „Przestępstw przy udzielaniu i przyjmowaniu święceń oraz innych sakramentów” (tytuł XVI), a nie do kategorii „Przestępstw przeciwko wierze i jedności Kościoła” (tytuł XI).

3. Nadzwyczajny stan kryzysu, a nawet sytuacja nadzwyczajna, w Kościele

Od czasu Soboru Watykańskiego II Kościół katolicki doświadcza atmosfery ogólnej dwuznaczności, niejasności i niepewności w odniesieniu do ważnych doktryn, takich jak wyjątkowość Chrystusa Odkupiciela, wyjątkowość Kościoła katolickiego, ustanowiona przez Boga monarchiczna struktura Kościoła (zarówno na poziomie powszechnym, jak i lokalnym) oraz ofiarniczy charakter Mszy Świętej.

Jest rzeczą niewątpliwie oczywistą, że osoby sprawujące władzę administracyjną w Stolicy Apostolskiej w ciągu ostatnich dziesięcioleci – i sprawujące ją również obecnie – domagają się od FSSPX, jako conditio sine qua non do pełnej komunii ze Stolicą Apostolską, zaakceptowania faktycznie istniejącego klimatu doktrynalnej i liturgicznej niejednoznaczności oraz relatywizmu, który osiągnął swoje apogeum w obecnym, niezwykle dezorientującym procesie synodalnym obejmującym cały Kościół.

Od czasu Soboru, za sprawą niektórych spośród wspomnianych niejednoznacznych nauk, trwa proces zmierzający do ustanowienia – z autorytetem Biskupa Rzymu – tak zwanego „Kościoła Soboru Watykańskiego II” (Church of Vatican II) lub „Kościoła soborowego” (Conciliar Church).

Tendencja ta, występująca obecnie pod nową nazwą „Kościoła synodalnego” (Synodal Church), zmierza zasadniczo do stworzenia religii relatywistycznej, dostosowanej do świata. Próby maskowania tego nowego kierunku ku niejednoznacznej, relatywistycznej i światowej formie Kościoła katolickiego za pomocą hermeneutyki ciągłości są nieuczciwe i nieprzekonujące.

4. Dylemat sumienia Bractwa Świętego Piusa X

Stolica Apostolska wymaga od FSSPX przyjęcia, jako conditio sine qua non do pełnej komunii ze Stolicą Apostolską oraz uregulowania sytuacji kanonicznej, doktryn sformułowanych w sposób niejednoznaczny i niemających charakteru definitywnego. Dotyczy to między innymi nauczania o wolności religijnej, ekumenizmie, dialogu międzyreligijnym (w tym np. stwierdzenia zawartego w Lumen Gentium 16, że muzułmanie wraz z katolikami „oddają cześć jedynemu i miłosiernemu Bogu”), kolegialności biskupiej (rozumianej w sposób osłabiający ustanowioną przez Boga monarchiczną strukturę Kościoła) oraz reform liturgicznych związanych z Novus Ordo Missae.

Stolica Apostolska wymaga również od FSSPX formalnego uznania deklaracji i nauczania papieży posoborowych należących do tak zwanego autentycznego i zwyczajnego Magisterium. Obejmuje to między innymi niektóre stwierdzenia zawarte w adhortacji Amoris Laetitia, które poważnie podważają, a nawet przeczą Bożemu Objawieniu; formalne zezwolenie papieża Franciszka na przystępowanie do Komunii Świętej przez osoby rozwiedzione żyjące w nowych związkach; oraz deklarację Fiducia Supplicans dotyczącą błogosławieństw dla par tej samej płci.

Jeżeli z intelektualną uczciwością spojrzy się na nadzwyczajny kryzys, który dotknął Kościół od czasu Soboru, wraz z towarzyszącymi mu niejasnościami oraz relatywizmem doktrynalnym, liturgicznym i duszpasterskim, wówczas istnienie i działalność FSSPX mogą być postrzegane – w perspektywie długofalowej i w świetle dwutysiącletniej historii Kościoła – jako dzieło Bożej Opatrzności oraz źródło pomocy dla Kościoła w kryzysie o niespotykanej dotąd skali.

Czytając niedawne dokumenty przełożonego generalnego FSSPX, ks. Davide Pagliaraniego, zwłaszcza Wyznanie wiary katolickiej oraz jego Przesłanie do Bractwa i wiernych (załączone poniżej), trudno nie dostrzec głęboko katolickiego ducha, przenikniętego autentyczną wiarą w prymat papieski i synowskim oddaniem wobec osoby Najwyższego Pasterza.

Problem, przed którym stoi FSSPX, nie jest trudny do zrozumienia. Stolica Apostolska wymaga od Bractwa przyjęcia, bez istotnych zastrzeżeń, pewnych obiektywnie niejednoznacznych i niedefinitywnych nauczań Soboru Watykańskiego II, niejednoznacznych wypowiedzi posoborowego Magisterium papieskiego oraz obiektywnych niedoskonałości doktrynalnych i rytualnych Novus Ordo. Tymczasem Bóg nigdy nie wymagał przyjmowania doktryn niejasnych lub sformułowanych dwuznacznie, a Kościół przez całą swoją historię postępował zgodnie z tą zasadą.

FSSPX uważa za jeden ze swoich zasadniczych powodów istnienia odważne (cum parrhesia) wzywanie do powrotu do absolutnej jasności i czystości doktryny, którą Kościół zawsze starał się zachowywać na przestrzeni wieków. W przeszłości papieże znosili prześladowania, męczeństwo, a nawet schizmy, zamiast tolerować najmniejszą choćby niejednoznaczność w wyrażaniu wiary.

Do najbardziej znanych przykładów należą: odrzucenie niejednoznacznego określenia homoiousios; odrzucenie Henotikonu, który, choć nie był formalnie heretycki, niemniej jednak osłabiał jasność doktryny chrystologicznej i ułatwiał szerzenie się monofizytyzmu; oraz odrzucenie niejednoznacznych sformułowań chrystologicznych papieża Honoriusza I (+638). Kilku papieży potępiło Honoriusza pośmiertnie nie za herezję, lecz za doktrynalną niejednoznaczność i za sprzyjanie szerzeniu się herezji.

Jedność sama w sobie nie jest ostatecznym kryterium prawdy. Historia Kościoła zna liczne sytuacje, w których istniało napięcie między Tradycją a faktycznym sprawowaniem władzy kościelnej.

Sam fakt, że niektóre nauczania Soboru Watykańskiego II wraz z reformą liturgiczną doprowadziły – i nadal prowadzą zarówno w teorii, jak i w praktyce – do osłabienia jasności doktrynalnej, zobowiązuje papieża, na wzór wielu jego heroicznych poprzedników, do ich wyjaśnienia i, tam gdzie to konieczne, skorygowania. Powinno się to dokonać z tak odnowioną precyzją i jasnością doktrynalną, aby nie pozostawić miejsca dla interpretacji dwuznacznych lub błędnych.

W tym kontekście szczególnie aktualna pozostaje zasada, którą od dawna kierowali się papieże:

„Dwuznaczność nigdy nie może być tolerowana na synodzie (soborze), którego główna chwała polega przede wszystkim na jasnym nauczaniu prawdy i wykluczaniu wszelkiego niebezpieczeństwa błędu” (Pius VI, Auctorem fidei).

Tragedia obecnej sytuacji polega na tym, że Stolica Apostolska wymaga od FSSPX przyjęcia istniejącego stanu doktrynalnej i liturgicznej niejednoznaczności jako conditio sine qua non do pełnej komunii i uregulowania sytuacji kanonicznej.

W czasie sporu monoteletyckiego, gdy papież Honoriusz I zajął niejednoznaczne stanowisko, święty Sofroniusz z Jerozolimy wysłał do Rzymu swojego sufragana, Stefana, biskupa Dory, do Rzymu, polecając mu udać się do Stolicy Apostolskiej, gdzie znajdują się fundamenty prawowiernej doktryny, i nie ustawać w modlitwie oraz prośbach, dopóki odpowiedzialni za Kościół nie zbadają i nie potępią nowego błędu. Biskup Stefan pozostał w Rzymie przez dziesięć lat, wytrwale realizując tę misję, aż doczekał potępienia herezji przez papieża Marcina I na Soborze Laterańskim w 649 roku.

W pewnym sensie FSSPX pełni dziś podobną rolę, nieustannie wzywając Stolicę Apostolską do zakończenia stanu doktrynalnej i liturgicznej niejasności oraz niepewności. Bractwo wielokrotnie deklarowało, że nie ma innego celu niż formowanie dusz powierzonych jego opiece duszpasterskiej na dobrych chrześcijan i prawdziwych synów oraz córki Kościoła rzymskiego.

Ostatecznie należy być Bractwu wdzięcznym za tę rolę; przyszli papieże z pewnością będą.

5. Duszpasterskie rozwiązanie problemu Bractwa Świętego Piusa X przez papieża

Stolica Apostolska powinna należycie rozważyć Wyznanie wiary katolickiej oraz Przesłanie do wiernych, wydane przez przełożonego generalnego FSSPX, i uznać te dokumenty oraz związane z nimi działania za wystarczające i spełniające minimalne warunki komunii kościelnej. Nałożenie ekskomuniki w obecnym czasie otworzyłoby nową, niepotrzebną i możliwą do uniknięcia ranę w Mistycznym Ciele Chrystusa.

W świetle tych dokumentów i działań Bractwa papież, kierując się ojcowskim sercem, mógłby uczynić wyjątek i zezwolić na konsekracje biskupie jako gest prawdziwie wielkodusznej troski duszpasterskiej. Nakładając ekskomunikę na biskupów udzielających sakry i na nowo konsekrowanych biskupów, Najwyższy Pasterz karałby pośrednio również wiernych FSSPX – część swojej owczarni – którzy szczerze go kochają i uznają jego autorytet, lecz z powodu tego, co postrzegają jako rzeczywisty dylemat sumienia, nie widzą innej możliwości niż dalsze korzystanie z opieki duszpasterskiej FSSPX. Dla istnienia Bractwa posługa biskupia pozostaje bowiem niezbędna, zwłaszcza do sprawowania sakramentów święceń i bierzmowania.

Dlatego FSSPX prosi, wyłącznie dla dobra dusz i dobra Kościoła, aby w obecnych okolicznościach Najwyższy Pasterz okazał zrozumienie dla jego potrzeby posiadania biskupów i zezwolił na konsekracje biskupie. Niestety, pomimo tego, co Bractwo uważa za obiektywny dylemat sumienia, jest ono najczęściej przedstawiane jako schizmatyckie i pyszne.

W duchu wielkoduszności Najwyższy Pasterz, jako prawdziwy ojciec, mógłby zbudować most ku FSSPX, tej części swojej owczarni, i wyjątkowo dopuścić konsekracje biskupie, aby stworzyć klimat, w którym dzięki większemu wzajemnemu zaufaniu można byłoby cierpliwie i stopniowo znaleźć rozwiązanie kwestii doktrynalnych oraz odpowiadających im rozwiązań prawnych. Dzisiejszy Kościół synodalny powinien być zdolny do takiej duszpasterskiej szerokości spojrzenia i hojności. W świetle licznych hojnych ekumenicznych deklaracji i inicjatyw ostatnich dziesięcioleci powinien on również wykazać zdolność rozwiązywania poważnych problemów kościelnych poprzez dialog, cierpliwość i zrozumienie wewnątrz samego Kościoła katolickiego.

Niedawno kardynał Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej, potwierdził, że w odniesieniu do odstępstw niemieckich biskupów Stolica Apostolska nie chce, aby podziały przeradzały się w środki karne, podkreślając, że problemy w Kościele powinny być, jeśli to możliwe, rozwiązywane pokojowo. Dlaczego takie podejście nie miałoby zostać zastosowane również wobec FSSPX, które nie neguje żadnego dogmatu, uznaje prymat papieża, modli się za niego i wyznaje synowskie oddanie wobec niego, zachowując jedynie to, w co Kościół powszechnie wierzył i co celebrował aż do Soboru?

Tymczasem niemiecka Droga Synodalna wysunęła wyraźne odstępstwa doktrynalne, promujące de facto herezje, a nawet stanowiska mające charakter bluźnierczy. Dlaczego więc w jednym przypadku podkreśla się potrzebę pojednania i cierpliwego dialogu, a w drugim nie?

Jeżeli w tym roku papież miałby ogłosić ekskomunikę – nowe anatema – wobec biskupów udzielających sakry i nowo konsekrowanych biskupów, zapisze się to w historii Kościoła jako błąd wynikający z nadmiernej surowości duszpasterskiej. Przyszłe pokolenia i przyszli papieże będą tego żałować.

Dlaczego papież miałby dziś czynić coś, czego przyszłe pokolenia mogą jutro żałować? Czy nie powinniśmy uczyć się z historii? Czyż papież jako Najwyższy Pasterz nie jest przede wszystkim powołany do budowania mostów?

Załączniki:

fsspx.news/en/news/interview-superior-general-priestly-society-saint-pius-x

fsspx.org/episcopal-consecrations-what-fr-pagliarani-told-members-society-saint-pius-x

fsspx.org/sites/default/files/documents/2026-05-14_declaration_of_catholic_faith_en.pdf

AF

Nazwiska i sylwetki przyszłych biskupów Bractwa FSSPX

Komunikat Domu Generalnego w sprawie przyszłych biskupów Bractwa

W oktawie Zesłania Ducha Świętego ks. Dawid Pagliarani, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, z radością ogłasza nazwiska kapłanów Bractwa św. Piusa X, którzy zostali wybrani do przyjęcia sakry biskupiej 1 lipca w Ecône.

W duchu szacunku dla najwyższej władzy Kościoła powszechnego akta tych kapłanów zostały przedstawione Ojcu Świętemu wraz z niezbędnymi wyjaśnieniami, pozwalającymi na właściwe zrozumienie tej decyzji w nadzwyczajnym i wyjątkowym kontekście tych konsekracji biskupich.

Zostali wybrani:

  • ks. Paschalis Schreiber FSSPX (Szwajcar)
  • ks. Michał Goldade FSSPX (Amerykanin)
  • ks. Michał Poinsinet de Sivry FSSPX (Francuz)
  • ks. Marek Hanappier FSSPX (Francuz)

Przełożony generalny ponownie podkreśla, że wybór i konsekracja tych kapłanów nie wynikają z jakiegokolwiek roszczenia sobie władzy jurysdykcji ani tworzenia równoległej struktury władzy w Kościele. W żadnym razie nie stanowią one negacji, odrzucenia czy wyzwania wobec najwyższej, pełnej i bezpośredniej władzy jurysdykcji Wikariusza Chrystusowego nad Kościołem powszechnym.

Konsekracje z 1 lipca mają na celu wyłącznie zachowanie możliwości udzielania sakramentów święceń i bierzmowania oraz sakramentaliów zastrzeżonych dla biskupów, zgodnie z tradycyjnym rytem świętego Kościoła rzymskiego i wiarą wszech czasów. Biskupstwo, które otrzymają ci kapłani, winno zatem być postrzegane jedynie jako służba duszom i Kościołowi w obliczu bezprecedensowego kryzysu wiary.

Nasza wola służenia świętemu Kościołowi katolickiemu pozostaje niezachwiana, w głębokiej świadomości pilnego obowiązku wiernego i integralnego przekazywania tego, co otrzymaliśmy – to znaczy tego, w co Kościół zawsze wierzył, czego zawsze nauczał i co zawsze praktykował.

Menzingen, 26 maja 2026 r.

==========================================

Sylwetki przyszłych biskupów

Ksiądz Paschalis Schreiber FSSPX, lat 53, urodził się w katolickiej rodzinie z pięciorgiem dzieci, pochodzącej z kantonu Argowii w Szwajcarii. W 1992 r. wstąpił do Seminarium Najświętszego Serca Jezusowego w Zaitzkofen w Niemczech, po czym kontynuował studia w Ecône w Szwajcarii, gdzie latem 1998 r. przyjął święcenia kapłańskie.

Po pięciu latach posługi w Niemczech i we francuskojęzycznej Szwajcarii, w 2003 r. powierzono mu kierownictwo męskiej szkoły średniej w Mels w niemieckojęzycznej Szwajcarii. Dwa lata później objął kierownictwo szkoły podstawowej i średniej dla dziewcząt w Wil, pełniąc tę funkcję przez dziewięć lat.

W 2014 r. został skierowany do Rickenbach, siedziby dystryktu szwajcarskiego, gdzie wpierw przez dwa lata pełnił funkcję ekonoma, a następnie został mianowany przełożonym dystryktu.

Od 15 sierpnia 2020 r. jest rektorem Seminarium Najświętszego Serca Jezusowego w Niemczech, gdzie zajmuje się formacją ponad 50 przyszłych kapłanów i braci pochodzących z 16 krajów. Biegle włada językiem niemieckim i francuskim, posługuje się także angielskim.


Pochodzący z Dakoty Północnej, wychowany w St. Marys w Kansas (Stany Zjednoczone), ks. Michał Goldade FSSPX pochodzi z katolickiej rodziny z dziesięciorgiem dzieci, liczącej trzy siostry Bractwa św. Piusa X. W wieku 18 lat wstąpił do seminarium w Winonie, gdzie w 2004 r. otrzymał święcenia kapłańskie.

Przez pięć lat posługiwał w Armadzie w Michigan, po czym został skierowany do prowadzenia domu rekolekcyjnego w Ridgefield.

W 2014 r. mianowano go przeorem w Kansas City (Missouri), gdzie zajmował się przeoratem, dużą parafią, szkołą oraz wspólnotą sióstr zakonnych. W 2021 roku powierzono mu dodatkowo funkcję asystenta przełożonego dystryktu.

Latem 2023 r. został rektorem Seminarium św. Tomasza z Akwinu w Wirginii, gdzie obecnie czuwa nad formacją blisko 100 seminarzystów. Ma 45 lat, oprócz ojczystego języka angielskiego uczył się francuskiego i zna podstawy hiszpańskiego.


​Narodowości francuskiej, ks. Michał Poinsinet de Sivry FSSPX pochodzi z katolickiej rodziny z siedmiorgiem dzieci i ma 42 lata. Formację kapłańską odbył w seminarium we Flavigny we Francji, a następnie w Ecône, gdzie otrzymał święcenia kapłańskie w 2008 r.

Posługę kapłańską rozpoczął od szkoły Saint-Joseph-des-Carmes na południu Francji, a w 2011 r. został kierownikiem szkoły podstawowej Saint-Louis w Paryżu. Funkcję tę pełnił przez pięć lat, jednocześnie obsługując kaplicę w departamencie Seine-Saint-Denis i pomagając w duszpasterstwie kościoła Saint-Nicolas-du-Chardonnet w Paryżu.

Następnie przez sześć lat kierował gimnazjum i liceum Saint-Jean-Baptiste-de-La-Salle w Camblain-l’Abbé niedaleko Arras w Pas de Calais. W 2022 r. został mianowany przełożonym Dystryktu Beneluksu i funkcję tę pełni do dziś. Oprócz francuskiego biegle włada angielskim, a obecnie kontynuuje naukę niemieckiego i niderlandzkiego.


Ksiądz Marek Hanappier FSSPX, narodowości francuskiej, urodził się w 1990 r. w katolickiej rodzinie z dziesięciorgiem dzieci, która wydała kilka powołań: jeden z jego braci jest kapłanem Bractwa, drugi kapłanem u kapucynów w Morgon, a jedna z jego sióstr jest dominikanką nauczającą ze zgromadzenia w Saint-Pré.

Święcenia kapłańskie otrzymał w 2013 r., odbywszy formację w seminariach we Flavigny i w Ecône. Posługę rozpoczął w szkolnictwie we Francji, wpierw w szkole Étoile-du-Matin w Lotaryngii, następnie w szkole Saint-Michel obok Châteauroux.

W 2020 r., mianowany wykładowcą seminarium w Dillwyn w Wirginii, podjął doskonalenie znajomości języka angielskiego podczas rocznego pobytu w Szkocji, posługując jednocześnie duszpastersko w Wielkiej Brytanii.

W seminarium wykłada głównie metafizykę i dogmatykę, zaś w niedziele pełni posługę duszpasterską w kilku kaplicach. Biegle mówi po francusku i angielsku, uczył się języka niemieckiego oraz zna podstawy hiszpańskiego.

Źródło

Przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X uczy Prevosta religii katolickiej…

Przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X uczy Prevosta religii katolickiej…

Date: 15 Maggio 2026Author: Uczta Baltazara 0 Commenti

Podczas gdy kardynał Tucho Fernández grozi Bractwu, że wyświęcanie nowych biskupów bez zgody papieża pociąga za sobą ekskomunikę latae sententiae, ks. Pagliarani https://en.wikipedia.org/wiki/Davide_Pagliarani uczy Prevosta religii katolickiej… 🙂

Wyznanie wiary katolickiej skierowane do Jego Świątobliwości Papieża Leona XIV autorstwa ks. Davide Pagliarani’ego, przełożonego generalnego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X

Ojcze Święty,

Od ponad pięćdziesięciu lat Bractwo św. Piusa X stara się przedstawić Stolicy Apostolskiej stanowisko własnego sumienia w obliczu błędów, które niszczą wiarę i moralność katolicką. Niestety, żadna z podjętych dyskusji nie przyniosła rezultatu, i na żadne z wyrażonych wątpliwości nie udzielono konkretnej odpowiedzi.

Od ponad pięćdziesięciu lat jedynym rozwiązaniem, które Stolica Apostolska wydaje się realnie brać pod uwagę, są sankcje kanoniczne. Ku naszemu wielkiemu ubolewaniu wydaje nam się, że prawo kanoniczne jest zatem wykorzystywane nie po to, by umacniać w wierze, ale by od niej oddalać.

W poniższym tekście, Bractwo św. Piusa X pragnie w obecnych okolicznościach wyrazić Jego Świątobliwości i Kościołowi powszechnemu swoje synowskie i szczere przywiązanie do wiary katolickiej, nie ukrywając niczego ani przed Jego Świątobliwością, ani przed Kościołem powszechnym.

Bractwo powierza to skromne Wyznanie Wiary w ręce Jego Świątobliwości. Wydaje nam się, że odpowiada ono minimalnym wymaganiom niezbędnym do pozostawania w komunii z Kościołem, do wyznawania, że jesteśmy katolikami, a zatem Jego dziećmi.

Nie mamy innego pragnienia, jak tylko żyć w wierze rzymskokatolickiej i być w niej umocnieni.

……………………..

A zatem, pozostając mocno zakorzenieni w prawdziwej wierze katolickiej, starajcie się zawsze być godnymi sługami ofiary Bożej i Kościoła Bożego, który jest Ciałem Chrystusa”.

Bo jak mówi Apostoł: «Wszystko, co nie pochodzi z wiary, jest grzechem 1», schizmatyckie i poza jednością Kościoła 2.”

………………………

WYZNANIE WIARY KATOLICKIEJ

W imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, Boskiej Mądrości, Słowa Wcielonego, który zapragnął jednej religii, który na zawsze unieważnił Stare Przymierze, który założył jeden Kościół, który zatriumfował nad szatanem, który zwyciężył świat, który będzie z nami aż do końca czasów, który powróci, aby sądzić żywych i umarłych.

On, doskonały Obraz Ojca, Syn Boży, który stał się człowiekiem, został ustanowiony jedynym Odkupicielem i Zbawicielem świata poprzez Wcielenie oraz poprzez dobrowolną ofiarę krzyża. Nasz Pan zaspokaja boską sprawiedliwość, przelewając swoją Najświętszą Krew, i w swojej Krwi ustanawia Nowe i Wieczne Przymierze, znosząc Stare. Jest On zatem jedynym Pośrednikiem między Bogiem a ludźmi i jedyną drogą, by dotrzeć do Ojca. Tylko ten, kto Go zna, zna Ojca.

Z mocy boskiego postanowienia Najświętsza Maryja Panna została bezpośrednio i głęboko włączona w całe dzieło Odkupienia; dlatego też zaprzeczanie temu udziałowi – w rozumieniu przekazanym przez Tradycję – oznacza wypaczenie samego pojęcia Odkupienia, takiego, jakim zaplanowała je Boska Opatrzność.

Istnieje tylko jedna wiara i tylko jeden Kościół, dzięki którym możemy osiągnąć zbawienie. Poza Kościołem Rzymskokatolickim i bez wyznawania wiary, której on zawsze nauczał, nie ma zbawienia ani odpuszczenia grzechów.

W związku z tym każdy człowiek do zbawienia swojej duszy potrzebuje być członkiem Kościoła Katolickiego, a jedyną drogą do włączenia się w niego jest chrzest. Wymóg ten dotyczy całej ludzkości bez wyjątku, a zatem obejmuje bez różnicy chrześcijan, żydów, muzułmanów, pogan i ateistów.

Misja powierzona apostołom, aby głosili Ewangelię wszystkim ludziom i nawracali ich na wiarę katolicką, obowiązuje aż do końca czasów i stanowi odpowiedź na najpilniejszą i najistotniejszą potrzebę, jaka istnieje na świecie. „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; kto nie uwierzy, będzie potępiony 3”. Dlatego rezygnacja z wypełnienia tej misji stanowi najpoważniejszą zbrodnię przeciwko ludzkości.

Kościół Rzymski jest jedynym, który posiada jednocześnie cztery cechy charakteryzujące Kościół założony przez Jezusa Chrystusa: jedność, świętość, powszechność i apostolskość.

Jego jedność wynika zasadniczo z wyznawania przez wszystkich jego członków jedynej prawdziwej wiary, wiernie strzeżonej, nauczanej i przekazywanej przez hierarchię katolicką na przestrzeni wieków.

Zaprzeczenie choćby jednej prawdzie wiary niszczy samą wiarę i sprawia, że jakakolwiek wspólnota z Kościołem Katolickim staje się całkowicie niemożliwa.

Jedyną możliwą drogą do przywrócenia jedności chrześcijan różnych wyznań jest pilne i pełne miłości wezwanie skierowane do niekatolików, aby wyznawali jedyną prawdziwą wiarę w łonie jedynego prawdziwego Kościoła.

W żadnym wypadku Kościół Katolicki nie może być traktowany na równi z fałszywym kultem lub fałszywym kościołem.

Papież Rzymski, Namiestnik Chrystusa, jest jedyną osobą sprawującą najwyższą władzę nad całym Kościołem. Tylko On bezpośrednio przyznaje innym członkom hierarchii katolickiej jurysdykcję nad duszami.

„Duch Święty nie został obiecany następcom Piotra po to, aby poprzez swoje natchnienie objawiał nową doktrynę, ale po to, aby skrupulatnie strzec i wiernie głosić, z Jego pomocą, objawienie przekazane przez Apostołów, to znaczy depozyt wiary 4.”

Jednej wierze odpowiada jeden kult, będący najwyższym, autentycznym i doskonałym wyrazeniem samej wiary.

Msza Święta jest kontynuacją ofiary krzyżowej w czasie, złożonej za wielu i odnawianej na ołtarzu. Chociaż ofiarowana jest w sposób bezkrwawy, Święta Ofiara Mszy Świętej ma zasadniczo charakter pokutny i przebłagalny. Żadna inna forma kultu nie stanowi doskonałego uwielbienia. Żadna inna forma kultu, która nie jest z nią powiązana, nie jest miła Bogu. Żadne inne środki nie są wystarczające do uświęcenia dusz.

Dlatego też w żadnym wypadku Święta Ofiara Mszy nie może być sprowadzona do czystej pamiątki, do duchowej wieczerzy, do świętego zgromadzenia celebrowanego przez lud, do celebracji tajemnicy paschalnej bez ofiary, bez zaspokojenia boskiej sprawiedliwości, bez odpokutowania za grzechy, bez przebłagania, bez Krzyża.

Wsparcie udzielane duszom poprzez sakramenty Kościoła Katolickiego jest wystarczające w każdej sytuacji i w każdym okresie historycznym, aby umożliwić wiernym życie w stanie łaski.

Prawo moralne zawarte w Dekalogu i udoskonalone w Kazaniu na Górze jest jedynym realnym sposobem na osiągnięcie zbawienia dusz. Każdy inny kodeks moralny, na przykład oparty na poszanowaniu stworzenia lub prawach człowieka, jest całkowicie niewystarczający, by uświęcić i zbawić duszę. W żadnym wypadku nie może on zastąpić jedynego prawdziwego prawa moralnego.

Na wzór św. Jana Chrzciciela prawdziwa miłość zobowiązuje nas do upominania grzeszników i do tego, by nigdy nie rezygnować z podejmowania niezbędnych środków w celu ocalenia ich dusz.

Kto spożywa Ciało Pana naszego i pije Jego Krew, będąc w stanie grzechu, ten spożywa i pije własne potępienie, a żadna władza nie może zmienić tego prawa zawartego w naukach św. Pawła i w Tradycji.

Grzech nieczysty i przeciw naturze jest tak poważny, że zawsze i w każdych okolicznościach woła o pomstę przed obliczem Boga i jest całkowicie nie do pogodzenia z jakąkolwiek formą prawdziwej i chrześcijańskiej miłości. Dlatego też taki „sposób życia” w żadnym wypadku nie może być uznany za dar Boży. Para, która praktykuje taki grzech, powinna otrzymać pomoc w uwolnieniu się od niego i w żadnym wypadku nie może być błogosławiona – formalnie ani nieformalnie – przez szafarzy Kościoła.

Podporządkowanie instytucji oraz narodów jako takich władzy naszego Pana Jezusa Chrystusa jest bezpośrednią konsekwencją Wcielenia i Odkupienia. Zatem świecki charakter instytucji i narodów stanowi domyślne zaprzeczenie boskości i powszechnego królestwa naszego Pana.

Chrześcijaństwo nie jest zwykłym zjawiskiem historycznym, lecz jedynym prawdziwym porządkiem, jaki Bóg zaplanował dla ludzi.

To nie Kościół powinien dostosowywać się do świata, ale świat powinien być przemieniany przez Kościół.

W tej wierze i według tych zasad prosimy o pouczenie i utwierdzenie przez Tego, który posiada charyzmat, by to uczynić. Z pomocą Pana naszego wolimy raczej śmierć, niż z nich zrezygnować. W tej niezmiennej wierze pragniemy żyć i umrzeć, oczekując, aż ustąpi ona miejsca bezpośredniemu kontemplowaniu niezmiennej Wiecznej Prawdy.

Menzingen, 14 maja 2026 roku, w święto Wniebowstąpienia Pańskiego.

Davide Pagliarani

INFO: fsspx.org/it/dichiarazione-di-fede-cattolica-rivolta-papa-leone-xiv

WARTO PRZYPOMNIEĆ: /babylonianempire.wordpress.com/?s=Tucho

Konsekracje biskupie: Teolog odpowiada na pytania

Konsekracje biskupie: teolog odpowiada na pytania

Ks. Gleize odpowiada na pytania związane ze zbliżającymi się konsekracjami nowych biskupów Bractwa św. Piusa X

Nadchodzące konsekracje biskupie, zaplanowane na 1 lipca, wywołały ożywioną dyskusję wśród katolików na całym świecie. Wydarzenie to nie tylko budzi emocje, ale też prowokuje do stawiania fundamentalnych pytań o granice posłuszeństwa i ducha praw kościelnych. Dlaczego akt, który w normalnych okolicznościach zostałby przez wszystkich uznany za naruszenie dyscypliny, w tym konkretnym przypadku jest przez Bractwo św. Piusa X przedstawiany jako prawowity?

Aby zgłębić istotę tego sporu, należy wyjść poza ramy czysto kanoniczne i przywołać teologię Kościoła. Kluczowe zagadnienia, które się tu rysują, są następujące:

  • prymat zbawienia dusz: kiedy litera prawa musi ustąpić przed wyższą koniecznością duchową?
  • autorytet i jedność: jak w dobie doktrynalnego zamieszania należy definiować jedność z Rzymem?
  • stan wyższej konieczności: kiedy mamy do czynienia z sytuacją, która uprawnia do działań nadzwyczajnych?

Odpowiedzi na te i inne pytania, zadawane przez czworo młodych Francuzów, podjął się udzielić ks. Jan Michał Gleize FSSPX, profesor eklezjologii i ceniony teolog. Dostępne poniżej nagranie przedstawia nie wykład akademicki, ale próbę odnalezienia drogowskazów w tych trudnych dla Kościoła katolickiego czasach.

=================================

Nowe konsekracje biskupie: Teolog Bractwa św. Piusa X odpowiada młodym

Film posiada polskie napisy (jeśli się nie pokażą automatycznie, należy kliknąć na ikonkę [CC]), a w serwisie YouTube są dostępne również sygnatury czasowe, ułatwiające przejście do interesującej kwestii.

Nie tylko oburzenie, ale i wynagrodzenie Panu Bogu w Trójcy Jedynemu za zniewagę

Komunikat w sprawie listu Konferencji Episkopatu Polski z 12 marca br.

List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej, który w niedzielę 22 marca br. był odczytany w części kościołów w Polsce, zawiera bardzo poważne błędy teologiczne. Głosi on mianowicie trwanie Starego Przymierza (mimo jego oczywistego wypełnienia przez Pana Jezusa), skandalicznie imputuje Kościołowi katolickiemu, nowemu Izraelowi, depozytariuszowi nowego i wiecznego Przymierza, błędne nauczanie i błędne rozumienie Pisma Świętego oraz zarzuca niezmiennemu nauczaniu katolickiemu, że jest jedną z przyczyn antysemityzmu.

List ten, który zuchwale posuwa się nawet do tego, żeby zachęcać katolików do nawiedzania żydowskich bożnic w duchu stricte religijnym, spotkał się ze słusznym oburzeniem wielu Polaków.

Trzeba jednak pamiętać, że właściwą reakcją na ten oficjalny dokument powinno być nie tylko oburzenie, ale i wynagrodzenie Panu Bogu w Trójcy Jedynemu za zniewagę, jaką polscy biskupi uczynił Jemu, Jego Kościołowi i Jego świętym, w dodatku w najświętszym czasie roku liturgicznego, jakim jest okres Męki Pańskiej.

Wykorzystajmy ten szczególny czas łaski, jaki nam pozostał do świąt Zmartwychwstania Pańskiego, aby zdwoić nasze wysiłki i umartwienia, przede wszystkim w wierności naszym obowiązkom stanu i stronieniu od ducha tego świata, i ofiarować je Panu Bogu w intencji znieważanego Kościoła Świętego, naszej matki, a także powrotu polskich hierarchów do pełni katolickiej wiary – wiary, która jest zasadniczą podstawą katolickiej jedności.

ks. Karol Stehlin FSSPX
Przełożony dystryktu Polski Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X
25 marca AD 2026, w święto Zwiastowania Pańskiego

Pielgrzymka autokarowa z Warszawy na święcenia kapłańskie i biskupie Bractwa św. Piusa X.

[też jest z Poznania]

Pielgrzymka autokarowa z Warszawy na święcenia kapłańskie i biskupie

początek 24.06.2026 r. (środa)

koniec 03.07.2026 r. (piątek)

Z okazji konsekracji biskupich w Ecône oraz święceń kapłańskich w Zaitzkofen jest organizowana dziesięciodniowa pielgrzymka autokarowa. Ma ona cztery cele:

  1. udział w uroczystościach święceń i konsekracji;
  2. rekolekcje o miłości do Kościoła;
  3. nawiedzenie świętych miejsc, które znajdują się na trasie przejazdu;
  4. ofiarowanie trudu pielgrzymowania w intencji Kościoła oraz nowych biskupów Bractwa.

Plan pielgrzymki

24.06: Warszawa – Częstochowa – Bawaria

Wyjazd z Warszawy w godzinach porannych. Przejazd do Częstochowy. Modlitwa przed cudownym obrazem na rozpoczęcie pielgrzymki. Nawiedzenie sanktuarium w Gidlach. Następnie dalszy przejazd do Bawarii. Zakwaterowanie w hotelu, obiadokolacja i nocleg.

25.06: Altötting

Śniadanie. Przejazd do sanktuarium maryjnego w Altötting, jednego z najważniejszych ośrodków pielgrzymkowych w Niemczech. Nawiedzenie Kaplica Łask w Altötting, modlitwa przed cudowną figurą Matki Bożej. Zwiedzanie bazyliki św. Anny i modlitwa w bazylice. Przejazd na kolację i nocleg.

26.06: Ratyzbona – Zaitzkofen

Śniadanie. Przejazd do Ratyzbony. Zwiedzanie kościołów: katedra św. Piotra, kościół św. Emmerama, Bazylika Narodzenia NMP, portal kościoła Szkotów (modlitwa i konferencje rekolekcyjne w kościołach), kamienny most na Dunaju. Po południu przejazd na kolację i nocleg. Przejazd na kolację i nocleg.

27.06: Zaitzkofen

Śniadanie, pobyt w Zaitzkofen. Święcenia kapłańskie. Kolacja i nocleg.

28.06: Zaitzkofen

Śniadanie, pobyt w Zaitzkofen. Msze prymicyjne. Kolacja i nocleg.

29.06: Monachium

Śniadanie. Przejazd do Monachium. Zwiedzanie najważniejszych kościołów w mieście, m.in: katedra Najświętszej Marii Panny – Frauenkirche, kościół św. Piotra (modlitwa i konferencje rekolekcyjne w kościołach), Marienplatz oraz spacer po historycznym centrum. Przejazd na kolację i nocleg.

30.06: Przejazd do Szwajcarii

Śniadanie. Przejazd do Szwajcarii. Po drodze nawiedzenie najważniejszego sanktuarium maryjnego w Szwajcarii –Einsiedeln. Modlitwa w Opactwo Einsiedeln, gdzie znajduje się słynna kaplica z cudowną figurą Czarnej Madonny, od wieków będąca celem licznych pielgrzymek. Czas na modlitwę i krótki spacer po placu klasztornym. Następnie dalszy przejazd w kierunku kantonu Valais i zakwaterowanie w okolicy Ecône. Nocleg.

01.07: Ecône

Śniadanie, przejazd do Ecône. Konsekracje biskupie. Wieczorem przejazd na kolację i nocleg.

02.07: Trydent

Śniadanie. Przejazd do Trydentu. Nawiedzenie katedry św. Wirgilusza w Trydencie oraz zwiedzanie historycznych miejsc w mieście. Przejazd na kolację i nocleg.

03.07: powrót do Polski

Po drodze nawiedzenie jasnogórskiego sanktuarium i dziękczynienie za nowych biskupów Bractwa.

Odpłatność

Cena udziału w pielgrzymce wyniesie 6320 6290 zł i 200 euro.

Płatność: 30% bezpośrednio po podpisaniu umowy; pozostała kwota do 20 maja 2026 r.

Czym jest więc katolickie wychowanie?

Zawsze Wierni nr 2/2026 (243) tj. piusx.org.pl/zawsze_wierni

ks. Piotr Dzierżak FSSPX

Od Redakcji

Drodzy czytelnicy, na pewno nikogo nie trzeba przekonywać, że bez właściwego wychowania przyszłych pokoleń wszelkie podejmowane próby restaurowania katolickiej rzeczywistości w wymiarze czy to społecznym, czy eklezjalnym muszą spełznąć na niczym. Pomijając kwestię trudności zaordynowania odpowiedniego lekarstwa w dzisiejszych realiach, pozostaje jeszcze kwestia  – wcale zresztą niebagatelna  – czym w istocie jest katolickie wychowanie. A może na początku należałoby zapytać o to, czym w ogóle jest wychowanie jako takie: czy chodzi o mozolne urabianie w młodym człowieku tego, co cała tradycja greckiej filozofii nazywała cnotą (stgr. ἀρετή), czy też chodzi o spełnianie wszelkich zachcianek persony już z urodzenia rzekomo mądrej, rzecz jasna wolnej, no i oczywiście z samej swojej natury dobrej, a przy tym posiadającej nieutracalną „godność osoby ludzkiej”, dysponującej przy tym wszelkimi możliwymi prawami, łącznie z tymi ubliżającymi samemu Stwórcy?

Przyznać trzeba, że na omawianym polu anty-Boża i zarazem antyludzka rewolucja dokonuje zmian w tempie iście ekspresowym, dlatego też każda uwaga zgodna ze zdrowym rozsądkiem i doświadczeniem ogólnoludzkim będzie już wartościowa i w jakiejś mierze przybliży nas do upragnionego celu. Jednocześnie musimy zdawać sobie sprawę z tego, że pomimo to nie będzie ona wystarczająca, choćby udało się przypomnieć, a nawet wprowadzić w czyn wszelkie konieczne recepty tego typu. Jest tak, ponieważ choroba, z którą się zmagamy w sferze wychowania, ma charakter nie tylko złożony i wielopłaszczyznowy, lecz wprost dotykający rzeczywistości nadprzyrodzonej. Stąd też i lekarstwo musi mieć nadprzyrodzony charakter. Dlatego szukać go należy jedynie w założonym przez naszego Pana Jezusa Chrystusa Kościele katolickim. W nim bowiem znajdziemy nie tylko lekarstwa na wszelkie bolączki jednostek ludzkich, ale też odpowiednie wytyczne, na których mają się oprzeć przejawy życia wspólnotowego: rodzinnego, społecznego i wreszcie politycznego.

Czym jest więc katolickie wychowanie? Jeśli chcielibyśmy poprzestać na jednym zdaniu, wystarczyłoby napisać, że jest ono wychowaniem nietracącym z pola widzenia tego, co stanowi ostateczny cel życia człowieka, którym jest niebo.

Reszta stanowi domenę środków  – bo to przecież cel je określa, a zarazem jest wobec nich nadrzędny. Tym samym ustala się pewna hierarchia dóbr. Dopiero wówczas można mówić o katolickim wychowaniu, gdy te naturalne dobra (takie jak zdrowie, długość życia, samopoczucie itd.) są w oczach wychowawcy mniej istotne od nadprzyrodzonych, od których bezpośrednio zależy wieczne zbawienie wychowanka (stan łaski uświęcającej, dobre nawyki prowadzące do unikania grzechu).

Obawiam się jednak, że dla dzisiejszego katolika, ukształtowanego przez nowoczesny, wygodny i (na swój sposób) bezpieczny świat, stanowi to zasadę bardzo trudną do przyjęcia  – a to ze względu na wszechobecny praktyczny naturalizm, każący oceniać wszystko z perspektywy zbyt naturalnej, nieuwzględniającej ceny życia wiecznego. Podkreślmy: postawa ta nie odrzuca katolickich prawd objawionych mówiących o niebie, piekle, sądzie Bożym itd., a jednak traktuje je w sposób nie dość poważny. Tym samym następuje zaburzenie perspektywy. Człowiek skażony praktycznym naturalizmem żyje głównie dla doczesności, wieczność natomiast staje się dla niego zaledwie pożądaną opcją. I podobną mentalność wytwarza w swoim wychowanku.

Jak jednak ustrzec się tej pułapki, jednocześnie unikając fanatyzmu skutkującego przesadą w drugą stronę? Kluczem jest wyrabianie w dziecku odpowiednio rozumianych cnót moralnych: roztropności, sprawiedliwości, męstwa i umiarkowania. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że cnoty mają podwójny charakter  – chrześcijańska filozofia wyróżnia cnoty nabyte, wytwarzane przez ustawiczne powtarzanie dobrych czynów, i wlane, wynikające wprost z nadprzyrodzonego życia łaski. Te pierwsze stanowiły przedmiot pożądania już u mędrców pogańskich, te drugie kształtowane są w duszach ludzkich bezpośrednio przez dobrego Boga, a z naszej strony wymagają one odpowiedniej dyspozycji zapewnianej przez życie modlitewne i sakramentalne. Prawdziwie katolickie podejście do cnoty wymaga wyrabiania w sobie i w innych obu – jak zaznacza św. Tomasz1 – gatunkowo różnych rodzajów cnót. Przy czym cnoty wlane (nadprzyrodzone) posługują się nabytymi (naturalnymi) jako swoimi narzędziami2. I tak np. roztropność wlana, każąca oceniać wszystko z perspektywy objawionej wiary, posługuje się roztropnością nabytą, widzącą świat z perspektywy zdrowego rozsądku (którego katolikowi nigdy dosyć!). Podobnie dzieje się w dziedzinie sprawiedliwości, męstwa i umiarkowania.

Zatem cnoty nadprzyrodzone, dające wewnętrzną łatwość potrzebną przy spełnianiu obowiązków, znajdują wsparcie w postaci cnót naturalnych, pomocnych w przezwyciężaniu zewnętrznych przeszkód w wypełnianiu owych obowiązków. Według optyki chrześcijańskiej dopiero połączenie tych dwóch rodzajów cnót, ich zespolenie, daje zdolność do właściwego działania. Tym samym w życiu wyrobionego moralnie chrześcijanina ustalić się może harmonia natury i łaski. Dzięki temu katolik będący świętym, bogaty w oba rodzaje cnót, niepomiernie góruje nad pogańskim mędrcem, posiadającym tylko cnoty naturalne.

Prawdziwe katolickie wychowanie musi być realistyczne. Dlatego ma po pierwsze uwzględniać, nie tylko w teorii, lecz również w praktyce, skażenie natury ludzkiej grzechem pierworodnym – ową znaną nam z katechizmu poczwórną ranę: ignorancji, złośliwości, słabości oraz pożądliwości, która jest w nas zaledwie zabliźniona dzięki łasce chrztu świętego. Stąd wyprowadzić można szereg zasad praktycznego postępowania w bardzo konkretnych sytuacjach, które należy wychowankowi wpajać, również samemu ich przestrzegając. Po drugie dzieło wychowawcze musi uwzględniać osobowość podopiecznego  – jego szczególne uzdolnienia i wady wymagające wytężonej pracy. To z kolei wymaga dokładnego poznania osób, za które się odpowiada. Wreszcie po trzecie w wychowaniu należy koniecznie uwzględnić to szczególne zadanie, które każdemu człowiekowi wyznaczyła Boża opatrzność. Niestety o tym dziś prawie wcale się nie pamięta. Ileż powołań do życia wyższego: kapłańskiego i zakonnego, przepadło bezpowrotnie wskutek niestosowania się do tej zasady!

Powyżej opisane zasady i uwagi są o tyle cenne, że w zasadzie każdy katolik jest w pewnej mierze wychowawcą. Skąd jednak ma on czerpać konkretne i szczegółowe rady wychowawcze, których z owych ogólnych zasad nie będzie się dało wyprowadzić? Wciąż niedocenianą pomoc stanowią, obok innych dokumentów Magisterium, liczne encykliki dotyczące szeroko pojętych spraw społecznych, pośród których w pierwszej kolejności należy wymienić: Divini illius Magistri (o chrześcijańskim wychowaniu młodzieży), Sacra virginitas (o świętym dziewictwie), Casti connubii (o małżeństwie chrześcijańskim), Sapientiæ christianæ (o obowiązkach chrześcijan jako obywateli).

Jako w pewnej mierze odpowiedzialni nie tylko za zbawienie własne, ale i naszych potomków, nie zapominajmy o uciekaniu się do pomocy Najświętszej Maryi Panny, najczulszej przecież i najroztropniejszej ze wszystkich matek, a także innych świętych i patronów. Niech oni każdego dnia wyjednują nam łaski potrzebne w pracy wychowawczej!

Przypisy

  1. Por. św. Tomasz z Akwinu, ST I–II, q. 63, a. 4.
  2. Por. o. R. Garrigou-Lagrange OP, Trzy okresy życia wewnętrznego wstępem do życia w niebie, tłum. s. T. Landy FSK, Wyd. Ojców Franciszkanów, Niepokalanów 2024, s. 65–66.

USA: Republikanie mają obowiązek wspierać Izrael, a tradycyjni katolicy to „pasożyty”.

Republikanie mają obowiązek wspierać Izrael,

a tradycyjni katolicy to „pasożyty”.

Kontrowersyjny wpis republikańskiego senatora

pch24.pl/republikanie-maja-obowiazek-wspierac-izrael-a-tradycyjni-katolicy-to-pasozyty-kontrowersyjny-wpis-republikanskiego-senatora

(fot. U.S. Customs and Border Protection, Public domain, via Wikimedia Commons)

Dlaczego część amerykańskich konserwatystów obawia się katolików? Esej udostępniony przez senatora Teda Cruza w mediach społecznościowych sugeruje odpowiedź na to pytanie. Autorka tekstu nazywa tradycyjnych katolików „pasożytami” i ostrzega, że mogą oni podważyć fundament amerykańskiego konserwatyzmu – chrześcijański syjonizm i bezwarunkowe poparcie dla Izraela w Partii Republikańskiej.

15 marca republikański senator z Teksasu Ted Cruz udostępnił na platformie X długi, antykatolicki esej opublikowany przez republikańskie syjonistyczne konto „Insurrection Barbie”, komentując go jako „najlepsze i najbardziej kompleksowe wyjaśnienie tego, z czym walczymy”.

Autorka tekstu twierdzi, że partia Republikańska jest wręcz przejmowana przez niewielką grupę katolików, którzy nie chcą już popierać idei „chrześcijańskiego syjonizmu”. Według niej, głównym źródłem wpływu na tę grupę mają być „twardogłowi zwolennicy Mszy łacińskiej”, zwłaszcza środowiska związane z Bractwem św. Piusa X (FSSPX), a także katolicy uznający istnienie kryzysu w Kościele.

Wśród osób i środowisk zaliczanych do tego „bloku” wymieniono portal apologetyczny Catholic Answers oraz takie postacie jak Tucker Carlson, Candace Owens, Nick Fuentes, Adrian Vermeule, Sohrab Ahmari, Patrick Deneen i Gladden Pappin. Autorka zaznacza przy tym, że „zwykli katolicy” „nawet nie wiedzą, że to się dzieje”.

Autorka artykułu używa wielu ostrych i kontrowersyjnych określeń wobec rzekomego katolickiego bloku w Partii Republikańskiej. Padają takie sformułowania jak „pasożyty”, a także oskarżenia o „kradzież” i „powolne zatruwanie istniejących instytucji”. W jej opinii katolicy odwołujący się do nauczania św. Tomasza z Akwinu „stosują średniowieczny schemat teologiczny” przeciwko chrześcijańskiemu syjonizmowi.

Zarzuca im również, że ich celem nie jest szerzenie Ewangelii, lecz bycie „oszustami i naciągaczami” oraz wzbudzanie wątpliwości wobec ideologii chrześcijańskiego syjonizmu.

Esej krytykuje także katolicką doktrynę społecznego królowania Chrystusa, przedstawiając ją jako rzekomą „teokratyczną monarchię”, w której duchowieństwo rządzi społeczeństwem. Zdaniem autorki wizja ta stoi w sprzeczności z ideą chrześcijańskiego syjonizmu.

Pisze ona wprost, że współczesny amerykański konserwatyzm „opiera się na twierdzeniu teologicznym”, według którego  „Bóg zawarł wieczne, bezwarunkowe przymierze z narodem żydowskim, że współczesne państwo Izrael jest wypełnieniem proroctwa biblijnego i że chrześcijanie, którzy „błogosławią Izrael”, wykonują bezpośredni boski nakaz”.

Jeśli takie myślenie rzeczywiście podzielają politycy Partii Republikańskiej, może to tłumaczyć ich niemal bezwarunkowe poparcie dla Izraela i jego zbrodniczych działań.

Autorka obawia się, że kandydat Republikanów w wyborach prezydenckich w 2028 r. może już nie składać „tych samych wyraźnych zobowiązań wobec ewangelikalnej teologii Izraela, jakie składał każdy republikański kandydat od czasów Reagana”.

Ostrzega, że w przyszłości partia zostanie zdominowana przez katolicki i prawosławny „nacjonalizm”, a protestanci nie będą mogli już narzucać swojej teologicznej wizji chrześcijańskiego syjonizmu. „Relacja USA–Izrael będzie traktowana jako interes podlegający negocjacji, a nie biblijny imperatyw” — czytamy w artykule.

Ponieważ wielu katolików w internecie protestowało przeciwko poparciu Teda Cruza dla tego eseju, sam senator próbował później złagodzić swoją wypowiedź. – Odczytałem to dokładnie odwrotnie. Desperacko POTRZEBUJEMY zachować silny sojusz wiernych katolików i ewangelikalnych protestantów – to była podstawa współczesnego ruchu konserwatywnego. Artykuł pokazuje, jak szkodliwe są skoordynowane wysiłki, aby wbić między nich klin – napisał na X 16 marca.

Jeszcze przed udostępnieniem eseju Cruz stwierdził również, że hasło „Christ is King” („Chrystus jest Królem”) ma być rzekomo antysemickim „internetowym kodem” oznaczającym nienawiść wobec Żydów.

Źródło: lifesitenews.com

AF

Bp Józef Strickland o decyzji FSSPX

Bp Józef Strickland o decyzji FSSPX

February 9, 2026 nondraco/bp-jozef-strickland-o-decyzji-sspx

“Obecna sytuacja dotycząca Bractwa św. Piusa X ponownie ujawniła poważną i nierozwiązaną rzeczywistość w Kościele – której nie można w odrzucić, w nieskończoność odsuwać bądź odpowiadać na nią milczeniem.

W latach po soborze abp Marceli Lefebvre działał w przekonaniu, że istotne elementy życia Kościoła – tradycyjna formacja kapłaństwa, teologia sakramentalna, która ją kształtowała oraz Msza, która żywiła niezliczonych świętych – zostały porzucone bądź aktywnie usunięte.

Z tego kryzysu wyłoniło się Bractwo św. Piusa X i, przez dziesięciolecia, zachowywało te rzeczywistości, podczas gdy niewielu innych chce lub może to robić. To zachowywanie nie miało charakteru ideologicznego czy też nostalgicznego. Aby wyświęcać kapłanów, bierzmować wiernych i rządzić tak by tradycyjne życie sakramentalne Kościoła nie wygasło w okresie głębokiego zamętu, konieczni są biskupi.

Podczas, gdy pierwsze pokolenie biskupów, na których spoczęła ta odpowiedzialność, odchodzi ze sceny, Bractwo wielokrotnie podnosiło konkretną troskę: bez nowych biskupów, nie można utrzymać ciągłości formacji kapłańskiej i życia sakramentalnego. To nie jest oczekiwanie nowości, władzy czy czegoś wyjątkowego. To kwestia czy coś zachowanego wielkim kosztem dla życia Kościoła ma zniknąć wskutek bezczynności. Gdy tego rodzaju troski są wysuwane spokojnie, z szacunkiem i wielokrotnie, i spotykają się nie z jasną odpowiedzią, lecz milczeniem – sama zwłoka staje się decyzją. Bezczynność staje się sądem. Zaś milczenie zaczyna być odpowiedzią.

Kościół jest wg Bożego planu hierarchiczny, zaś władza istnieje by strzec tego co mu powierzono. Na władzy tej spoczywa poważna odpowiedzialność: strzeżenia kapłaństwa, zachowania ciągłości apostolskiej oraz jasnej wypowiedzi, gdy na szali są istotne rzeczywistości.

Jedności Kościoła nie zachowuje się przez dwuznaczność. Wierność nie jest zagrożeniem, Tradycja nie jest wrogiem. Gdy toleruje się tych, którzy otwarcie sprzeciwiają się nauczaniu Kościoła, podczas, gdy ci pragnący ciągłości są traktowani jako podejrzani, to znaczy, że coś zostało odwrócone.

Obecna chwila wymaga modlitwy, uczciwości i odwagi zwłaszcza od tych, którym powierzono władzę. Zbawienie dusz musi pozostać najwyższym prawem Kościoła. Milczenie nie może stanowić ostatniego słowa.”

(źródło i całość)

FSSPX: Komunikat Domu Generalnego w sprawie odpowiedzi danej prefektowi Dykasterii Nauki Wiary

Wiadomości Tradycji Katolickiej

Komunikat Domu Generalnego w sprawie odpowiedzi danej prefektowi Dykasterii Nauki Wiary

  • 19 lutego 2026

Podczas spotkania w dniu 12 lutego br. pomiędzy ks. Davide Pagliaranim, Przełożonym Generalnym Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, a Jego Eminencją kardynałem Víctorem Manuelem Fernándezem, Prefektem Dykasterii Nauki Wiary, zorganizowanego w następstwie zapowiedzi przyszłych konsekracji biskupich w Bractwie, Kardynał zaproponował „ścieżkę ściśle teologicznego dialogu, według precyzyjnie określonej metodologii, […] aby uwypuklić minimalne warunki konieczne do pełnej komunii z Kościołem katolickim”, warunkując tenże dialog zawieszeniem zapowiedzianych konsekracji biskupich.

Na prośbę Prefekta Dykasterii Przełożony Generalny przedstawił tę propozycję członkom swej Rady i poświęcił niezbędny czas na jej ocenę.

W dniu 18 lutego br. ks. Davide Pagliarani przesłał Kardynałowi swą pisemną odpowiedź, opatrzoną kilkoma załącznikami i podpisaną przez pięciu członków Rady Generalnej.

Ponieważ wskutek komunikatu opublikowanego przez Stolicę Apostolską dnia 12 lutego sprawa ta stała się domeną publiczną, wydaje się stosowne udostępnić również publicznie treść tego listu oraz załączników, aby umożliwić zainteresowanym wiernym dokładne zapoznanie się z udzieloną odpowiedzią.

Przełożony Generalny powierza tę sytuację modlitwie członków Bractwa i wszystkich wiernych. Prosi, aby modlitwa różańcowa oraz umartwienia Wielkiego Postu, który właśnie się rozpoczyna, były szczególnie składane w intencji Ojca Świętego, dla dobra Kościoła świętego oraz ku godnemu przygotowaniu dusz na ceremonię dnia 1 lipca.

Menzingen, dnia 19 lutego 2026 r.

List ks. Pagliaraniego do kard. Fernándeza

FSSPX: List ks. Pagliaraniego do kard. Fernándeza

List ks. Pagliaraniego do kard. Fernándeza

  • 19 lutego 2026

Menzingen, dnia 18 lutego 2026 r.
Środa Popielcowa

Najczcigodniejsza Eminencjo,

przede wszystkim dziękuję za przyjęcie mnie dnia 12 lutego, jak również za upublicznienie treści naszego spotkania, co sprzyja całkowitej przejrzystości w komunikacji.

Nie mogę nie przyjąć z zadowoleniem otwarcia na dyskusję doktrynalną, okazanego dziś przez Stolicę Apostolską, z tej prostej przyczyny, że ja sam zaproponowałem ją dokładnie siedem lat temu, w liście z dnia 17 stycznia 2019 r.1 Wówczas Dykasteria nie wyraziła większego zainteresowania taką dyskusją, argumentując – ustnie – że porozumienie doktrynalne pomiędzy Stolicą Apostolską a Bractwem św. Piusa X jest niemożliwe.

Ze strony Bractwa dyskusja doktrynalna była – i nadal pozostaje – pożądana i pożyteczna. Nawet bowiem jeśli nie udałoby się porozumieć, braterskie rozmowy pozwalają lepiej się wzajemnie poznać, udoskonalić i pogłębić własne argumenty, lepiej zrozumieć ducha i intencje, które ożywiają stanowisko rozmówcy, a zwłaszcza jego rzeczywistą miłość do Prawdy, do dusz i do Kościoła. To dotyczy zawsze obu stron.

Taki właśnie był mój zamiar w 2019 r., gdy proponowałem dyskusję w spokojnej i pokojowej atmosferze, bez presji czy groźby ewentualnej ekskomuniki, która uczyniłaby dialog mniej wolnym – co niestety ma obecnie miejsce.

To powiedziawszy, choć oczywiście cieszę się z nowego otwarcia na dialog i z pozytywnej odpowiedzi na moją propozycję z 2019 r., nie mogę jednakże – z uczciwości intelektualnej i kapłańskiej wierności wobec Boga i dusz – zaakceptować ani perspektywy, ani celów, w imię których Dykasteria proponuje wznowienie dialogu w obecnej sytuacji; ani też odroczenia daty 1 lipca.

Pozwalam sobie przedstawić z szacunkiem powody tego stanu rzeczy, do których dodam kilka uzupełniających uwag.

1. Obaj z góry wiemy, że nie możemy dojść do porozumienia na płaszczyźnie doktrynalnej, w szczególności co do fundamentalnych orientacji przyjętych od czasu Soboru Watykańskiego II. Ten brak zgody, ze strony Bractwa, nie wiąże się ze zwykłą różnicą poglądów, lecz z prawdziwą sprawą sumienia, wynikającą z tego, co jawi się jako zerwanie z Tradycją Kościoła. Ta złożona kwestia stała się niestety jeszcze bardziej nierozwiązywalna na skutek ewolucji doktrynalnej i duszpasterskiej ostatnich pontyfikatów.

Nie widzę zatem, jak wspólny proces dialogu mógłby doprowadzić do określenia razem „minimalnych wymagań dla pełnej komunii z Kościołem katolickim”, skoro – jak Eminencja szczerze przypomina – teksty Soboru nie mogą być korygowane, a prawowitość reformy liturgicznej podawana w wątpliwość.

2. Dialog ten miałby z założenia służyć wyjaśnieniu interpretacji Soboru Watykańskiego II. Lecz interpretacja ta została już wyraźnie podana w okresie posoborowym i w późniejszych dokumentach Stolicy Apostolskiej. Sobór Watykański II nie stanowi zbioru tekstów wolno interpretowalnych: został przyjęty, rozwinięty i stosowany od sześćdziesięciu lat przez kolejnych papieży wedle precyzyjnych orientacji doktrynalnych i duszpasterskich.

Ta oficjalna lektura jego treści wyraża się m.in. w tak ważnych tekstach jak Redemptor hominis, Ut unum sint, Evangelii gaudium czy Amoris lætitia. Przejawia się również w reformie liturgicznej, rozumianej w świetle zasad potwierdzonych w Traditionis custodes. Wszystkie te dokumenty pokazują, że ramy doktrynalne i duszpasterskie, w jakich Stolica Apostolska zamierza umieścić wszelką dyskusję, są już z góry określone.

3. Proponowany dialog jawi się dziś w okolicznościach, których nie sposób pominąć. Oczekiwaliśmy bowiem przez siedem lat na pozytywne przyjęcie propozycji dyskusji doktrynalnej z 2019 r. Niedawno dwukrotnie pisaliśmy do Ojca Świętego: wpierw z prośbą o audiencję, potem by jasno i z szacunkiem przedstawić nasze potrzeby i konkretną sytuację Bractwa.

Tymczasem, po długim milczeniu, to dopiero w chwili, gdy wspomniano święcenia biskupie, proponuje się nam wznowienie dialogu, który jawi się zatem jako działanie odwlekające i uwarunkowane. Ręce wyciągniętej w geście otwarcia na dialog towarzyszy niestety druga ręka, gotowa do nałożenia sankcji. Mówi się o zerwaniu łączności, o schizmie2 i o „poważnych konsekwencjach”. Co więcej, groźba ta została już upubliczniona, co tworzy presję trudną do pogodzenia z prawdziwym pragnieniem braterskich rozmów i konstruktywnego dialogu.

4. Ponadto nie wydaje nam się możliwe podejmowanie dialogu w celu określenia, jakie minimalne wymagania byłyby konieczne do komunii eklezjalnej, z tej prostej przyczyny, że takie zadanie do nas nie należy. Na przestrzeni wieków to Kościół ustanowił i określił przez swoje Magisterium kryteria przynależności do Kościoła. To, w co należało obligatoryjnie wierzyć, by być katolikiem, było zawsze nauczane z autorytetem, w stałej wierności Tradycji.

Nie sposób zatem zrozumieć, jak te kryteria mogłyby stać się przedmiotem wspólnego rozeznania poprzez dialog, ani jak mogłyby być dziś na nowo oceniane w sposób nieodpowiadający już temu, co Tradycja Kościoła zawsze nauczała, a co my, z naszej strony, pragniemy wiernie zachowywać.

5. W końcu, jeśli dialog miałby prowadzić do deklaracji doktrynalnej, którą Bractwo mogłoby przyjąć w sprawie Soboru Watykańskiego II, nie możemy pomijać historycznych precedensów podobnych wysiłków. Szczególną uwagę zwracam na ten najbardziej niedawny: Stolica Apostolska i Bractwo prowadziły długi proces dialogu, rozpoczęty w 2009 r., szczególnie intensywny przez dwa lata, a następnie kontynuowany sporadycznie aż do 6 czerwca 2017 r. Przez wszystkie te lata starano się osiągnąć to, co Dykasteria teraz proponuje.

Otóż wszystko to zakończyło się drastycznie jednostronną decyzją prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kard. Müllera, który w czerwcu 2017 r. uroczyście ustalił, na swój sposób, „minimalne warunki konieczne do pełnej komunii z Kościołem katolickim”, włączając w nie explicite cały Sobór i okres posoborowy3. Ukazuje to, że upieranie się przy zbyt forsowanym i pozbawionym wystarczającego spokoju dialogu doktrynalnym w dłuższej perspektywie, zamiast osiągnąć satysfakcjonujący rezultat, jedynie pogarsza sytuację.

W obliczu zatem obustronnej konstatacji niemożności osiągnięcia zgody w sprawach doktryny, wydaje mi się, że jedynym punktem, na którym możemy się spotkać, jest nadprzyrodzona miłość wobec dusz i wobec Kościoła.

Jako kardynał i biskup Eminencja jest przede wszystkim pasterzem, i proszę pozwolić mi się zwrócić do Eminencji właśnie w tym charakterze. Bractwo stanowi obiektywną rzeczywistość – ono istnieje. Dlatego też na przestrzeni lat Papieże brali je pod uwagę i poprzez konkretne i znaczące akty uznawali wartość dobra, które może ono czynić mimo swej sytuacji kanonicznej. Również właśnie dlatego dziś rozmawiamy.

To samo Bractwo prosi Eminencję jedynie o możliwość kontynuowania tego samego dobra wobec dusz, którym udziela świętych sakramentów. Nie prosi o nic więcej, o żaden przywilej, ani nawet o uregulowanie kanoniczne, które w obecnym stanie rzeczy jest nie do zastosowania z powodu rozbieżności doktrynalnych. Bractwo nie może porzucić dusz. Potrzeba konsekracji jest konkretną potrzebą na krótką metę dla przetrwania Tradycji, w służbie świętego Kościoła katolickiego.

Możemy zgodzić się co do jednego: żaden z nas nie chce na nowo otwierać ran. Nie będę tu powtarzał wszystkiego, co już wyraziliśmy w liście do papieża Leona XIV, z którym Eminencja bezpośrednio się zapoznał. Podkreślam jedynie, że w obecnej sytuacji jedyną realnie możliwą drogą do przyjęcia jest droga miłości.

W ostatniej dekadzie papież Franciszek i Eminencja bardzo często wzywali do „słuchania” i zrozumienia szczególnych, złożonych, wyjątkowych sytuacji, niemieszczących się w zwykłych ramach. Pragnęliście także, by prawo było stosowane zawsze w sposób duszpasterski, elastyczny i rozsądny, nie pretendując do rozwiązywania wszystkiego przez automatyczne mechanizmy prawne i aprioryczne schematy. Bractwo w chwili obecnej nie prosi o nic innego – a zwłaszcza nie prosi o to dla siebie: prosi o to dla dusz, co do których – jak już przyobiecano Ojcu Świętemu – nie ma innej intencji, jak czynić z nich prawdziwe dzieci Kościoła rzymskiego.

Na koniec, jest jeszcze jeden punkt, co do którego się zgadzamy i który jest krzepiący: czas, który dzieli nas od 1 lipca, jest czasem modlitwy. To chwila, w której błagamy Niebo o szczególną łaskę, a ze strony Stolicy Apostolskiej – o zrozumienie. Modlę się w szczególności za Eminencję do Ducha Świętego i – czego proszę nie odbierać jako prowokacji – do Jego świętej Oblubienicy, Pośredniczki wszelkich łask.

Szczerze dziękuję Eminencji za okazaną mi uwagę i za zainteresowanie, jakie Eminencja zechce poświęcić niniejszej sprawie.

Proszę przyjąć, Najczcigodniejsza Eminencjo, wyraz mojego najwyższego szacunku i oddania w Panu.

Davide Pagliarani
Przełożony Generalny

+ Alfonso de Galarreta
I Asystent Generalny

Christian Bouchacourt
II Asystent Generalny

+ Bernard Fellay
I Radny Generalny
Były Przełożony Generalny

Franz Schmidberger
II Radny Generalny
Były Przełożony Generalny

====================================================

Załącznik nr 1: List ks. Pagliaraniego do abp. Pozzo z 17 stycznia 2019 r.
Załącznik nr 2: Święcenia biskupie a jurysdykcja: bezzasadność zarzutu schizmy
Załącznik nr 3: List kard. Müllera do bp. Fellaya z 6 czerwca 2017 r.

Załącznik nr 1
List ks. Davide Pagliaraniego do abpa Guido Pozzo
z dnia 17 stycznia 2019 r.

Najczcigodniejsza Ekscelencjo,
przede wszystkim pragnę podziękować za życzliwą uwagę, jaką Ekscelencja okazywała przez wszystkie te lata wobec Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X, jak również za serdeczne przyjęcie, z jakim spotkałem się podczas naszego spotkania dnia 22 listopada 2018 r. Moja wdzięczność obejmuje naturalnie również Jego Eminencję kardynała Ladarię.

Zgodnie z ustaleniami poczynionymi podczas tego spotkania piszę do Ekscelencji w sprawie przewidzianych dyskusji teologicznych. W porównaniu z tym, co czyniliśmy w przeszłości, proponuję nadać priorytet regularnym wymianom pisemnym pomiędzy teologami Stolicy Apostolskiej i Bractwa, przewidując na przykład dwa spotkania rocznie.

Przedstawicielami Bractwa, których proponuję do rozmów, są kapłani zdolni do dyskusji doktrynalnych. Są to ks. Arnaud Sélégny, ks. Guillaume Gaud oraz ks. Jean-Michel Gleize. Jest zresztą przewidziane, że ks. Sélégny wkrótce zamieszka w Domu Generalnym, co pozwoli na utrzymanie bardziej bezpośredniego kontaktu pomiędzy nami. Nie wyklucza to oczywiście, by inni współbracia mogli dodatkowo wnieść swój wkład.

Uważam, że dobrze byłoby już teraz rozważyć możliwość publikacji wyników tych dyskusji. Pomysł ten przyszedł mi do głowy po lekturze stenogramu spotkania Ekscelencji z moim poprzednikiem z dnia 28 lutego 2018 r. Sama Ekscelencja wyrażała wówczas życzenie takiej publikacji. Dlatego pozwalam sobie przedstawić tę sugestię. Pozostawiam jednak Ekscelencji wskazanie sposobu publikacji wzajemnych syntez naszych dyskusji, jeśli uzna to Ekscelencja za stosowne.

Jeśli chodzi o tematy dyskusji, uważam, że dobrze byłoby, aby dotyczyły one zarówno Soboru, jak i późniejszego Magisterium. W rozwoju posoborowym istnieje bowiem wiele elementów, które pozwalają precyzyjnie określić prawdziwą interpretację, jaką należy nadać Soborowi – stąd zasadność włączenia w rozmowy także Magisterium posoborowego.

Proponuję zatem następującą listę, która powinna pozwolić nam objąć niemal wszystkie tematy do omówienia:
1. Eklezjologiczne podstawy ekumenizmu;
2. Praktyka ekumenizmu przez hierarchię Kościoła;
3. Podstawy i cele dialogu międzyreligijnego;
4. Zbawienie żydów wedle obecnego Magisterium;
5. Nowa koncepcja kapłaństwa: jej podstawy teologiczne i konsekwencje liturgiczne;
6. Urząd Piotrowy w świetle nauczania Jana Pawła II w dokumentach Apostolos Suos, Ut Unum Sint oraz innych;
7. Synodalność w ramach obecnego Magisterium;
8. Obecna doktryna dotycząca moralności małżeńskiej;
9. Prymat i rola sumienia w Magisterium soborowym i posoborowym.

Mam nadzieję, że propozycja ta odpowiada również oczekiwaniom Ekscelencji.

Proszę przyjąć, Najczcigodniejsza Ekscelencjo, wyraz mojego najgłębszego szacunku i oddania w Panu.

ks. Davide Pagliarani

Załącznik nr 2
Święcenia biskupie a jurysdykcja: bezzasadność zarzutu schizmy

Konstytucja dogmatyczna Lumen gentium o Kościele stwierdza w rozdziale III, nr 21, że władza jurysdykcji przekazywana jest przez sakrę biskupią jednocześnie z władzą święceń. Dekret Christus Dominus o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele stwierdza to samo w nr preambuły. Twierdzenie to zostało uwzględnione w Kodeksie prawa kanonicznego z 1983 r., w kanonie 375, par. 2. Otóż w Kościele przyjęcie władzy jurysdykcji biskupiej zależy z prawa Bożego od woli Papieża, a schizma definiowana jest właśnie jako akt tego, kto przywłaszcza sobie jurysdykcję autonomicznie i bez uwzględnienia woli Papieża. Dlatego według tych dokumentów konsekracja biskupia dokonana wbrew woli Papieża byłaby z konieczności aktem schizmatyckim.

Ta argumentacja, która zmierzałaby do stwierdzenia schizmy nadchodzących konsekracji w Bractwie, opiera się w całości na założeniu Soboru Watykańskiego II, zgodnie z którym sakra biskupia przekazuje jednocześnie władzę święceń i władzę jurysdykcji.

Otóż zdaniem pasterzy i teologów, których autorytet był uznawany w chwili Soboru Watykańskiego II, to założenie nie jest tradycyjne i jest pozbawione solidnych podstaw. Podczas Soboru kardynał Browne oraz bp Luigi Carli wykazali to w swoich pisemnych uwagach do schematu przyszłej konstytucji Lumen gentium; podobnie i abp Dino Staffa, opierając się na najbardziej pewnych danych Tradycji.

Pius XII oświadczył trzykrotnie – w Mystici Corporis w 1943 r., w Ad Sinarum gentem w 1954 r. oraz w Ad apostolorum principis w 1958 r. – że zwykła władza rządzenia biskupia, którą posiadają biskupi i którą sprawują pod autorytetem Papieża, jest im przekazywana bezpośrednio – to znaczy bez pośrednictwa sakry biskupiej – przez samego Papieża: „immediate sibi ab eodem Pontifice Summo impertita”. Jeśli ta władza jest im przekazywana bezpośrednio samym aktem woli Papieża, nie widać, jak mogłaby wynikać z sakry.

Tym bardziej, że zdecydowana większość teologów i kanonistów stanowczo zaprzecza, jakoby sakra biskupia udzielała władzy jurysdykcji.

Ponadto dyscyplina Kościoła pozostaje w sprzeczności z tą tezą. Jeśli bowiem władza jurysdykcji byłaby udzielana przez sakrę, w jaki sposób Papież, który nie zostałby jeszcze konsekrowany na biskupa, posiada z prawa Bożego pełnię władzy jurysdykcji oraz charyzmat nieomylności już od chwili akceptacji swego wyboru? Według tej samej logiki, jeśli to sakra udziela jurysdykcji, ordynariusze, mianowani, lecz jeszcze nie konsekrowani, choć są już ustanowieni na czele swoich diecezji jako prawdziwi pasterze, nie posiadaliby żadnej władzy jurysdykcji ani prawa uczestniczenia w soborze, podczas gdy w rzeczywistości posiadają obie te prerogatywy przed swoją sakrą biskupią. Co do biskupów tytularnych, którzy nie sprawują żadnej władzy nad żadną diecezją, byliby oni przez wieki pozbawieni wykonywania władzy jurysdykcji, którą według Lumen gentium otrzymaliby na mocy swojej sakry.

Jeśli ktoś zarzuci, że sakra udziela właściwej władzy jurysdykcji, która jednak wymaga interwencji Papieża dla prawidłowego sprawowania, odpowiadamy, że to rozróżnienie jest sztuczne, ponieważ Pius XII wyraźnie mówi, że to właśnie władza jurysdykcji w swej istocie jest przekazywana bezpośrednio przez Papieża, który nie ogranicza się zatem do spełnienia warunku wymaganego do należytego wykonywania tej władzy.

Biskupi, którzy zostaną konsekrowani dnia 1 lipca jako biskupi pomocniczy Bractwa, nie przywłaszczą sobie zatem żadnej jurysdykcji wbrew woli Papieża i w żaden sposób nie będą schizmatykami.

=======================================================

Załącznik nr 3
List kardynała Gerharda Müllera do bp. Bernarda Fellaya
z dnia 6 czerwca 2017 r.

Ekscelencjo,

jak Ekscelencji wiadomo, Papież Franciszek wielokrotnie okazywał swoją życzliwość wobec Waszego Bractwa Kapłańskiego, udzielając w szczególności wszystkim kapłanom członkom Bractwa władzy ważnego spowiadania wiernych oraz upoważniając ordynariuszy miejsca do udzielania delegacji na zawieranie małżeństw wiernych korzystających z posługi duszpasterskiej w Bractwie. Z drugiej strony trwa dyskusja dotycząca kwestii związanych z pełnym przywróceniem komunii Bractwa z Kościołem katolickim.

W tej sprawie, za aprobatą Ojca Świętego, uznałem za konieczne przedłożyć Zwyczajnej Sesji naszej Kongregacji, obradującej dnia 10 maja, tekst Deklaracji doktrynalnej, który został Ekscelencji przekazany podczas spotkania dnia 13 czerwca 2016 r., jako warunek konieczny do pełnego przywrócenia komunii. Oto w tej kwestii jednomyślne decyzje wszystkich Członków naszej Dykasterii:

1. Konieczne jest wymaganie od członków Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X akceptacji nowej formuły Professio fidei z roku 1988. W związku z tym nie wystarcza już żądanie od nich złożenia Professio fidei z roku 1962.

2. Nowy tekst Deklaracji doktrynalnej musi zawierać paragraf, w którym sygnatariusze oświadczają explicite przyjęcie nauczania Soboru Watykańskiego II oraz nauczania posoborowego, przyznając wymienionym twierdzeniom doktrynalnym należny im stopień akceptacji.

3. Członkowie Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X muszą uznać nie tylko ważność, lecz także prawowitość Rytu Mszy Świętej i Sakramentów według ksiąg liturgicznych promulgowanych po Soborze Watykańskim II.

Podczas audiencji udzielonej Kardynałowi Prefektowi dnia 20 maja 2017 r. Ojciec Święty zatwierdził te decyzje.

Przekazując je Ekscelencji, będę wdzięczny za zapoznanie z nimi członków Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X.

Zapewniając o mojej modlitwie za delikatną misję Ekscelencji, proszę przyjąć wyraz moich oddanych uczuć w Panu.

Gerhard kard. Müller, Prefekt

Przypisy

  • 1Zob. załącznik nr 1.
  • 2Bractwo wzbrania się jednakże przed wszelkim oskarżeniem schizmy i uważa, opierając się na tradycyjnej teologii i stałym nauczaniu Kościoła, że święcenia biskupie bez zezwolenia Stolicy Apostolskiej, jeśli nie wiążą się z intencją schizmatycką ani z udzieleniem jurysdykcji, nie stanowią zerwania kościelnej komunii. Zob. załącznik nr 2.
  • 3Zob. załącznik nr 3.

Suprema lex, salus animarum. Wywiad z przełożonym generalnym Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X

Suprema lex, salus animarum. Wywiad z przełożonym generalnym Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X

Ks. Dawid Pagliarani, przełożony generalny Bractwa św. Piusa X

1. FSSPX.News: Księże Przełożony, ogłosił Ksiądz właśnie publicznie zamiar dokonania konsekracji biskupich dla Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X w dniu 1 lipca. Dlaczego ta zapowiedź została ogłoszona dzisiaj, 2 lutego?

Ks. Dawid Pagliarani: Święto Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny ma w Bractwie szczególne znaczenie. Jest to dzień, w którym kandydaci do kapłaństwa przywdziewają sutannę. Ofiarowanie Pana Jezusa w świątyni, które dziś obchodzimy, przypomina im, że klucz do ich formacji i przygotowania do święceń tkwi w ofierze z siebie, która dokonuje się przez ręce Maryi. Jest to święto maryjne o wyjątkowej wadze, albowiem zapowiadając Matce Bożej miecz boleści, Symeon ukazuje wyraźnie Jej rolę Współodkupicielki u boku Jej Boskiego Syna. Widzimy Ją złączoną z Panem Jezusem od początku Jego ziemskiego życia aż po dopełnienie Jego ofiary na Kalwarii. Podobnie Matka Boża towarzyszy przyszłemu kapłanowi w jego formacji i przez całe jego życie: to Ona nadal kształtuje w jego duszy samego Chrystusa.

2. W ostatnich miesiącach, zwłaszcza od śmierci ks. bpa Tissier de Mallerais w październiku 2024 r., perspektywa konsekracji biskupich w Bractwie miała charakter pogłoski. Dlaczego Ksiądz czekał z tą decyzją aż dotąd?

Podobnie jak arcybiskup Lefebvre w swoim czasie, Bractwo zawsze troszczy się o to, by nie wyprzedzać Opatrzności, lecz by za nią podążać, pozwalając się prowadzić jej wskazaniom. Tak ważna decyzja nie może być podjęta lekkomyślnie ani w pośpiechu.

W szczególności, ponieważ chodzi o sprawę, która w oczywisty sposób dotyczy najwyższej władzy Kościoła, konieczne było wpierw podjęcie starań u Stolicy Apostolskiej – co uczyniliśmy – oraz wystarczające poczekanie, umożliwiające jej udzielenie odpowiedzi. Nie jest to decyzja, którą moglibyśmy podjąć bez konkretnego okazania naszego uznania władzy Ojca Świętego.

3. W swojej homilii powiedział Ksiądz, że rzeczywiście napisał do Papieża. Czy mógłby Ksiądz powiedzieć o tym coś więcej?

Latem ubiegłego roku napisałem do Ojca Świętego prośbę o audiencję. Nie otrzymawszy odpowiedzi, kilka miesięcy później napisałem do niego drugi list, w prosty i synowski sposób, nie ukrywając niczego z naszych potrzeb. Wspomniałem o naszych rozbieżnościach doktrynalnych, ale także o naszym szczerym pragnieniu nieustannej służby Kościołowi katolickiemu, albowiem jesteśmy sługami Kościoła pomimo naszego nieuznawanego statusu kanonicznego.

Na ten drugi list otrzymaliśmy kilka dni temu odpowiedź z Rzymu, ze strony kardynała Fernándeza. Niestety, nie bierze ona w żadnym stopniu pod uwagę przedstawionej przez nas propozycji i nie zawiera niczego, co odpowiadałoby naszym prośbom.

Propozycja ta, biorąc pod uwagę całkowicie szczególne okoliczności, w jakich znajduje się Bractwo, polega konkretnie na prośbie, aby Stolica Apostolska pozwoliła nam tymczasowo pozostać w naszym nadzwyczajnym położeniu, dla dobra dusz, które się do nas zwracają. Obiecaliśmy Papieżowi poświęcić całą naszą energię na zachowanie Tradycji oraz czynić z naszych wiernych prawdziwych synów Kościoła. Wydaje mi się, że taka propozycja jest zarazem realistyczna i rozsądna, i że jako taka mogłaby uzyskać aprobatę Ojca Świętego.

4. Skoro jednak tej zgody nie otrzymaliście, dlaczego mimo to uważacie, że musicie dokonać konsekracji biskupich?

Jest to środek ostateczny, proporcjonalny do rzeczywistej i również ostatecznej konieczności. Ma się rozumieć, zachodząca konieczność dla dobra dusz nie oznacza, że każda inicjatywa podjęta, by jej zaradzić, jest z góry usprawiedliwiona. Jednak w naszym przypadku, po długim okresie oczekiwania, obserwacji i modlitwy, możemy dziś powiedzieć, że obiektywny stan wyższej konieczności, w jakim znajdują się dusze, Bractwo i Kościół, wymaga takiej decyzji.

Wobec dziedzictwa pozostawionego nam przez papieża Franciszka, zasadnicze racje, które już uzasadniały konsekracje z 1988 roku, nadal w pełni zachodzą, a pod wieloma względami ukazują się nawet z nową ostrością. Sobór Watykański II pozostaje bardziej niż kiedykolwiek kompasem, którym kierują się ludzie Kościoła, i trudno przypuszczać, by w niedalekiej przyszłości obrali oni inną drogę. Główne kierunki, które już się zarysowują dla nowego pontyfikatu, zwłaszcza w świetle ostatniego konsystorza, jedynie to potwierdzają: widać w nich wyraźną determinację, by zachować linię Franciszka jako nieodwracalną drogę dla całego Kościoła.

Smutno to stwierdzić, ale takie są fakty: w zwykłej parafii wierni nie znajdują już środków potrzebnych do zapewnienia sobie wiecznego zbawienia. Dotyczy to w szczególności pełnego głoszenia prawdy i moralności katolickiej, jak również udzielania sakramentów tak, jak Kościół zawsze je sprawował. Na tym właśnie polega stan wyższej konieczności. W tym krytycznym kontekście nasi biskupi posuwają się w latach, a przy stałym rozwoju apostolatu nie są już w stanie odpowiadać na potrzeby wiernych na całym świecie.

5. W jaki sposób konsystorz sprzed miesiąca potwierdza kierunek obrany przez papieża Franciszka?

Kardynał Fernández, w imieniu papieża Leona, wezwał Kościół do powrotu do fundamentalnej intuicji Franciszka, wyrażonej w Evangelii gaudium, jego kluczowej encyklice: upraszczając, chodzi o zredukowanie głoszenia Ewangelii do jej pierwotnego, istotnego wyrazu, w bardzo zwięzłych i uderzających formułach – „kerygmacie” – w celu wywołania „doświadczenia”, bezpośredniego spotkania z Chrystusem, pozostawiając na boku wszystko inne, choćby najcenniejsze, a konkretnie: całość elementów Tradycji, uznanych za drugorzędne i uboczne. Właśnie ta metoda nowej ewangelizacji wytworzyła charakterystyczną dla pontyfikatu Franciszka pustkę doktrynalną, silnie odczuwaną przez znaczną część Kościoła.

Ma się rozumieć, w tej perspektywie należy zawsze troszczyć się o udzielanie nowych, stosownych odpowiedzi na pojawiające się pytania, przy czym zadanie to ma się realizować poprzez reformę synodalną, a nie przez ponowne odkrywanie klasycznych i wciąż aktualnych odpowiedzi udzielanych przez Tradycję Kościoła. W ten sposób, w rzekomym „tchnieniu Ducha” tej reformy synodalnej, Franciszek był w stanie narzucić całemu Kościołowi katastrofalne decyzje, takie jak dopuszczenie do Komunii świętej rozwodników trwających w nowych związkach czy błogosławienie par jednopłciowych.

Podsumowując: poprzez „kerygmat” oddziela się głoszenie Ewangelii od całego korpusu tradycyjnej doktryny i moralności; a poprzez synodalność zastępuje się tradycyjne odpowiedzi dowolnymi decyzjami, łatwo absurdalnymi i doktrynalnie nie do usprawiedliwienia. Sam kardynał Zen uważa tę metodę za manipulację, a przypisywanie jej Duchowi Świętemu za bluźnierstwo. Obawiam się, że niestety ma rację.

6. Mówi Ksiądz o służbie Kościołowi, lecz w praktyce Bractwo może sprawiać wrażenie, że rzuca Kościołowi wyzwanie, zwłaszcza jeśli rozważa się konsekracje biskupie. Jak Ksiądz wyjaśnia to Papieżowi?

Służymy Kościołowi przede wszystkim służąc duszom. To obiektywny fakt, niezależny od innych względów. Kościół zasadniczo istnieje dla dusz: jego celem jest ich uświęcenie i zbawienie. Wszystkie piękne mowy, rozmaite debaty i wielkie zagadnienia, o których można by dyskutować, nie mają żadnego sensu, jeśli nie służą zbawieniu dusz. Trzeba o tym przypominać, ponieważ Kościołowi grozi dziś niebezpieczeństwo zajmowania się byle czym. Troska o ekologię, na przykład, prawa mniejszości, kobiet czy migrantów – wszystko to może odciągać uwagę od zasadniczej misji Kościoła. Jeśli Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X walczy o zachowanie Tradycji, ze wszystkim, co się z tym wiąże, robi to wyłącznie dlatego, że skarby te są absolutnie niezbędne do zbawienia dusz – i nie dąży ono do niczego innego niż do tego: do dobra dusz i kapłaństwa ukierunkowanego na ich uświęcenie.

Czyniąc to, oddajemy na użytek Kościoła to, co zachowujemy. Ofiarujemy Kościołowi nie muzeum dawnych, zakurzonych rzeczy, lecz Tradycję w jej pełni i płodności – Tradycję, która uświęca dusze, przemienia je, wzbudza powołania i autentycznie katolickie rodziny. Innymi słowy, to dla samego Papieża, to dla Papieża jako takiego zachowujemy ten skarb aż do dnia, gdy jego wartość będzie z powrotem rozumiana i gdy jakiś Papież zechce posłużyć się nim dla dobra całego Kościoła. Albowiem Tradycja należy do Kościoła.

7. Mówi Ksiądz o dobru dusz, lecz Bractwo nie posiada misji wobec dusz. Przeciwnie, zostało ono kanonicznie zniesione ponad pięćdziesiąt lat temu. Na jakiej podstawie można uzasadniać jakąkolwiek misję Bractwa wobec dusz?

To po prostu kwestia miłości bliźniego. Nie chcemy przypisywać sobie misji, której nie posiadamy. Jednocześnie jednak nie możemy nie odpowiadać na duchową niedolę dusz, które coraz częściej są zdezorientowane, zagubione i wołają o pomoc. A po długich poszukiwaniach, to właśnie w bogactwach Tradycji Kościoła, przeżywanej w całości, znajdują one – z głęboką radością – światło i pociechę. Wobec tych dusz ponosimy prawdziwą odpowiedzialność, nawet jeśli nie mamy oficjalnej misji: jeśli ktoś widzi na ulicy osobę w niebezpieczeństwie, ma obowiązek udzielić jej pomocy na miarę swoich możliwości, nawet jeśli nie jest ratownikiem czy policjantem.

Liczba dusz zwracających się w ten sposób do nas rosła na przestrzeni lat w sposób stały, a w ciągu ostatniej dekady nawet znacząco wzrosła. Ignorowanie potrzeb tych dusz i ich porzucenie oznaczałoby ich zdradę, a przez to zdradę samego Kościoła, gdyż – powtórzmy – Kościół istnieje dla dusz, a nie po to, by podsycać próżne i jałowe dyskusje.

Ta miłość bliźniego jest obowiązkiem nadrzędnym wobec wszystkich innych. Samo prawo Kościoła tak to przewiduje. W duchu prawa kościelnego, będącego prawnym wyrazem tej miłości, dobro dusz stoi ponad wszystkim. Jest ono autentycznie prawem nad prawami, któremu podporządkowane są wszystkie inne i wobec którego żadne prawo kościelne nie ma pierwszeństwa. Aksjomat suprema lex, salus animarum – zbawienie dusz jest najwyższym prawem – jest klasyczną maksymą tradycji kanonicznej, zresztą dosłownie przywołaną w ostatnim kanonie Kodeksu z 1983 roku; w obecnym stanie wyższej konieczności to od tej najwyższej zasady zależy ostatecznie cała prawowitość naszego apostolatu i naszej misji wobec dusz, które się do nas zwracają. Pełnimy tu rolę zastępczą, w imię tej samej miłości.

8. Czy ma Ksiądz świadomość, że perspektywa konsekracji biskupich może postawić wiernych korzystających z posługi Bractwa przed dylematem: albo wybór Tradycji w całości, ze wszystkimi jej konsekwencjami, albo „pełna” łączność z hierarchią Kościoła?

Ten dylemat w rzeczywistości jest jedynie pozorny. Oczywiste jest, że katolik powinien jednocześnie zachować Tradycję w całości i łączność z hierarchią. Nie może wybierać pomiędzy tymi dobrami, które są oba konieczne.

Jednakże zbyt często zapomina się, że jedność w Kościele opiera się zasadniczo na wierze katolickiej, ze wszystkimi tego implikacjami: począwszy od autentycznego życia sakramentalnego i sprawowania władzy, która właśnie tę wiarę głosi i wciela w życie, używając władzy nie arbitralnie, lecz rzeczywiście dla duchowego dobra powierzonych jej dusz.

To właśnie po to, by zagwarantować te fundamenty – te warunki konieczne dla samego istnienia łączności w Kościele – Bractwo nie może przyjąć tego, co tej jedności się sprzeciwia i ją wypacza, nawet jeśli pochodzi to, paradoksalnie, od tych, którzy w Kościele sprawują władzę.

9. Czy mógłby Ksiądz podać konkretny przykład tego, czego Bractwo nie może zaakceptować?

Pierwszy przykład, który przychodzi mi na myśl, sięga roku 2019, kiedy papież Franciszek, z okazji swojej wizyty na Półwyspie Arabskim, podpisał z imamem słynną deklarację z Abu Zabi. Twierdził wraz z przywódcą muzułmańskim, że mnogość religii jako taka była chciana przez Mądrość Bożą.

Oczywiste jest, że jedność, która opierałaby się na przyjęciu takiego stwierdzenia lub która by je zawierała, po prostu nie byłaby katolicka, albowiem obejmowałaby grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu oraz zaprzeczenie pierwszego artykułu wiary. Uważam, że takie twierdzenie jest czymś więcej niż zwykłym błędem. Jest ono po prostu niewyobrażalne. Nie może być fundamentem katolickiej łączności, lecz raczej przyczyną jej rozpadu. Sądzę, że katolik powinien raczej wybrać męczeństwo, niż przyjąć takie twierdzenie.

10. Na całym świecie, zwłaszcza za pośrednictwem internetu, narasta świadomość błędów od dawna wskazywanych przez Bractwo. Czy nie lepiej zatem pozwolić, aby ten ruch rozwijał się w zaufaniu do Opatrzności, zamiast ingerować tak mocnym publicznym gestem, jakim są święcenia biskupie?

Ruch ten jest z pewnością pozytywny i krzepiący. Ilustruje on bez wątpienia słuszność tego, czego broni Bractwo, i należy wspierać to upowszechnianie prawdy wszelkimi dostępnymi środkami. Jednak ruch ten ma swoje granice, ponieważ walka o wiarę nie może ograniczać się ani wyczerpywać w dyskusjach i stanowiskach, których areną jest internet czy media społecznościowe.

Uświęcenie duszy zależy oczywiście od autentycznego wyznania wiary, ale to wyznanie musi prowadzić do prawdziwego życia chrześcijańskiego. Potrzebą dusz w niedzielę nie jest przeglądanie portali internetowych – dusze potrzebują kapłana, który je wyspowiada i pouczy, który odprawi dla nich Mszę świętą, który rzeczywiście je uświęci i poprowadzi do Boga. Dusze potrzebują kapłanów. A aby byli kapłani, potrzebni są biskupi. Nie „influencerzy”. Innymi słowy, trzeba powrócić do rzeczywistości – do rzeczywistości dusz i ich konkretnych, obiektywnych potrzeb. Święcenia biskupie nie mają innego celu: zapewnić wiernym przywiązanym do Tradycji udzielanie sakramentu bierzmowania, święceń kapłańskich i wszystkiego tego, co z nich wynika.

11. Czy nie obawia się Ksiądz, że pomimo dobrych intencji Bractwo mogłoby w jakiś sposób zacząć uważać się za Kościół lub przypisywać sobie niezastąpioną rolę?

W żadnym wypadku Bractwo nie rości sobie pretensji do zastępowania Kościoła ani do przejmowania jego misji; przeciwnie, zachowuje ono głęboką świadomość, że istnieje wyłącznie po to, by mu służyć, opierając się jedynie na tym, co sam Kościół zawsze i powszechnie głosił, wierzył i czynił.

Bractwo jest też głęboko świadome, że to nie ono zbawia Kościół – bo jedynie Pan Jezus strzeże i zbawia swoją Oblubienicę, On, który nigdy nie przestaje nad nią czuwać.

Bractwo jest po prostu – w okolicznościach, których nie wybrało – uprzywilejowanym środkiem dochowania wierności Kościołowi. Uważne na misję swojej Matki, która przez dwadzieścia wieków karmiła swoje dzieci doktryną i sakramentami, Bractwo synowsko poświęca się zachowaniu i obronie Tradycji w jej całości, obierając środki wyjątkowej wolności, by pozostać wiernym temu dziedzictwu. Według wyrażenia arcybiskupa Lefebvre’a, Bractwo jest jedynie dziełem „Kościoła katolickiego, które nadal przekazuje doktrynę”; jego rola jest rolą „listonosza doręczającego list”. I nie pragnie ono niczego bardziej niż żeby wszyscy katoliccy pasterze przyłączyli się do niego w wypełnianiu tego obowiązku.

12. Wróćmy do Papieża. Czy uważa Ksiądz za realistyczne, by Ojciec Święty mógł zaakceptować lub przynajmniej tolerować fakt, że Bractwo dokona konsekracji biskupich bez mandatu papieskiego?

Papież jest przede wszystkim ojcem. Jako taki potrafi rozeznać prawą intencję, szczerą wolę służenia Kościołowi oraz – przede wszystkim – rzeczywisty dylemat sumienia w wyjątkowej sytuacji. Są to elementy obiektywne i wszyscy, którzy znają Bractwo, mogą je uznać, nawet jeśli niekoniecznie podzielają jego stanowisko.

13. Teoretycznie jest to zrozumiałe. Czy jednak sądzi Ksiądz, że w praktyce Rzym mógłby tolerować taką decyzję ze strony Bractwa?

Przyszłość pozostaje w rękach Ojca Świętego i – oczywiście – Opatrzności. Niemniej trzeba przyznać, że Stolica Apostolska potrafi czasem wykazać się pragmatyzmem, a nawet zaskakującą elastycznością, gdy jest przekonana, że działa dla dobra dusz.

Weźmy bardzo aktualny przypadek relacji z rządem chińskim. Mimo prawdziwej schizmy tzw. Kościoła patriotycznego w Chinach, mimo nieustającego prześladowania Kościoła milczącego wiernego Rzymowi, mimo regularnie odnawianych porozumień, następnie łamanych przez chińskie władze, w 2023 roku papież Franciszek zatwierdził post factum nominację biskupa Szanghaju dokonaną przez chińskie władze. Niedawno papież Leon XIV również zaakceptował post factum nominację biskupa Xinxiang, dokonaną w ten sam sposób w czasie wakatu Stolicy Apostolskiej, podczas gdy biskup wierny Rzymowi, wielokrotnie więziony, wciąż sprawował swój urząd. W obu przypadkach chodzi oczywiście o hierarchów przychylnych rządowi, narzuconych jednostronnie przez Pekin w celu kontroli Kościoła katolickiego w Chinach. Zauważmy, że nie chodzi tu o dwóch zwykłych biskupów pomocniczych, lecz o ordynariuszy, czyli pasterzy swoich diecezji (lub prefektur), posiadających jurysdykcję nad miejscowymi kapłanami i wiernymi. A w Rzymie doskonale wiadomo, w jakim celu ci pasterze zostali wybrani i jednostronnie narzuceni.

Przypadek Bractwa jest zupełnie inny: przecież nie chodzi nam o wspieranie władzy komunistycznej czy antychrześcijańskiej, lecz wyłącznie o zachowanie praw Chrystusa Króla i Tradycji Kościoła w czasie powszechnego kryzysu i zamętu, w którym są one wielce zagrożone. Intencje i cele nie są więc oczywiście takie same. Papież o tym wie. Ponadto Ojciec Święty doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Bractwo w żaden sposób nie zamierza nadawać swoim biskupom jakiejkolwiek jurysdykcji, co oznaczałoby tworzenie równoległego Kościoła.

Szczerze mówiąc, nie widzę w jaki sposób Papież mógłby obawiać się większego zagrożenia dla dusz ze strony Bractwa niż ze strony rządu w Pekinie.

14. Czy uważa Ksiądz, że jeśli chodzi o Mszę tradycyjną, potrzeba dla dusz jest dziś równie poważna jak w roku 1988? Po znanych perypetiach rytu św. Piusa V – jego uwolnieniu przez Benedykta XVI w 2007 r. oraz ograniczeniach nałożonych przez Franciszka w 2021 r. – w jakim kierunku zmierzamy wraz z nowym Papieżem?

O ile mi wiadomo, papież Leon XIV zachowuje w tej kwestii dyskrecję, która budzi wielkie oczekiwania w środowiskach konserwatywnych. W ostatnim czasie upubliczniono jednakże tekst kardynała Roche’a o liturgii, pierwotnie przeznaczony dla kardynałów uczestniczących w konsystorzu w zeszłym miesiącu. Nie ma powodu by wątpić, że w głównych zarysach odpowiada on orientacji wyznaczonej przez Papieża. Jest to tekst bardzo jasny, a przede wszystkim logiczny i spójny. Niestety, opiera się on na fałszywym założeniu.

Konkretnie, tekst ten – w pełnej ciągłości z Traditionis custodes – potępia projekt liturgiczny papieża Benedykta XVI. Według Benedykta XVI dawny ryt i nowy ryt były dwiema formami mniej więcej równoważnymi, wyrażającymi w każdym razie tę samą wiarę i tę samą eklezjologię, a zatem mogącymi się wzajemnie ubogacać. W trosce o jedność Kościoła, Benedyktowi XVI zależało zatem na promowaniu współistnienia obu rytów i w 2007 r. ogłosił on motu proprio Summorum Pontificum. Dla wielu była to – opatrznościowo – okazja do ponownego odkrycia Mszy wszech czasów, lecz w dłuższej perspektywie wzbudziło to również kontestację nowego rytu, którą to motu proprio Traditionis custodes z 2021 r. usiłowało powstrzymać.

Wierny Franciszkowi, kardynał Roche również głosi jedność Kościoła, lecz według idei i przy użyciu środków diametralnie przeciwnych tym, które proponował Benedykt XVI: podtrzymując wprawdzie twierdzenie o ciągłości między jednym a drugim rytem w ramach reformy liturgicznej, stanowczo sprzeciwia się ich współistnieniu. Widzi w nim źródło podziału, zagrożenie dla jedności, które należy przezwyciężyć poprzez powrót do autentycznej łączności liturgicznej: „podstawowe dobro jedności Kościoła nie osiąga się poprzez ‘zamrożenie’ podziału, lecz przez ponowne odnalezienie się wszystkich we współdzieleniu tego, co jako jedyne może być współdzielone”. W Kościele „powinien istnieć tylko jeden ryt”, w pełnej harmonii z prawdziwym sensem Tradycji.

Jest to zasada słuszna i spójna, ponieważ Kościół, mając jedną wiarę i jedną eklezjologię, może mieć tylko jedną liturgię, zdolną je odpowiednio wyrażać… Jednak jest to zasada błędnie zastosowana, ponieważ – zgodnie z nową, posoborową eklezjologią – kardynał Roche pojmuje Tradycję jako rzeczywistość ewoluującą, a nowy ryt jako jej jedyną żywą formę wyrazu dla naszych czasów; wartość rytu trydenckiego może więc być tylko przestarzała, a jego użycie – co najwyżej „koncesją”, „w żadnym wypadku promowaniem”.

Że zachodzi więc „podział” i istotna niekompatybilność między dwoma rytami, teraz stało się to już jasne. Nie łudźmy się jednak: jedyną liturgią, która w sposób adekwatny, niezmienny i bez ewolucyjnych mutacji wyraża tradycyjne pojmowanie przez Kościół życia chrześcijańskiego oraz kapłaństwa katolickiego, jest to liturgia wszech czasów. A sprzeciw Stolicy Apostolskiej na tym punkcie wydaje się bardziej niż kiedykolwiek nieodwracalny.

15. Kardynał Roche przyznaje mimo wszystko, że istnieją jeszcze pewne problemy w realizacji reformy liturgicznej. Czy sądzi Ksiądz, że może to doprowadzić do uświadomienia sobie ograniczeń tej reformy?

To ciekawe, że po sześćdziesięciu latach wciąż przyznaje się, że zachodzą realne trudności w stosowaniu reformy liturgicznej, której bogactwo należałoby odkryć: to stara śpiewka, którą słychać ilekroć porusza się ten temat i tekst kardynała Roche’a również od niej nie stroni. Zamiast jednak szczerze zastanowić się nad wewnętrznymi brakami nowej Mszy, a zatem nad ogólną porażką tej reformy, zamiast zmierzyć się z faktem pustoszejących kościołów i malejących powołań, zamiast spytać, dlaczego ryt trydencki nadal przyciąga tak wiele dusz… kardynał Roche jako jedyne rozwiązanie widzi pilną, uprzednią formację wiernych i seminarzystów.

Nie zdając sobie z tego sprawy, popada on tu w błędne koło, albowiem to właśnie sama liturgia powinna kształtować dusze. Przez niemal dwa tysiące lat dusze – często niepiśmienne – były wychowywane i uświęcane przez samą liturgię, bez potrzeby jakiejkolwiek uprzedniej formacji. Nie dostrzegać wewnętrznej niezdolności Novus Ordo do kształtowania dusz, a jednocześnie domagać się jeszcze lepszej formacji do liturgii wydaje mi się oznaką nieuleczalnej ślepoty. Prowadzi to do szokujących paradoksów: reforma została pomyślana po to, by sprzyjać uczestnictwu wiernych; tymczasem masowo opuścili oni Kościół, ponieważ ta pozbawiona wyrazu liturgia nie potrafiła ich wykarmić; a wszystko to miałoby nie mieć nic wspólnego z samą reformą!

16. Dziś w wielu krajach na świecie grupy niezwiązane z Bractwem nadal korzystają z Mszału z 1962 r. Takich możliwości prawie nie było w 1988 r. Czy nie mogłoby to stanowić na chwilę obecną wystarczającą alternatywę, czyniąc nowe konsekracje biskupie przedwczesnymi?

Pytanie, które musimy sobie zadać, brzmi następująco: czy te możliwości odpowiadają temu, czego potrzebują Kościół i dusze? Czy w wystarczający sposób zaspokajają to, co konieczne dla dusz?

Nie ulega wątpliwości, że wszędzie tam, gdzie sprawowana jest Msza tradycyjna, jaśnieje prawdziwy ryt Kościoła, z tym głębokim poczuciem sacrum, którego nie odnajduje się w nowym rycie. Nie można jednak abstrahować od kontekstu, w jakim te celebracje się odbywają. A kontekst ten wydaje się jasny, zwłaszcza od czasu Traditionis custodes, co potwierdził kardynał Roche: chodzi o kontekst Kościoła, w którym jedynym oficjalnym i „normalnym” rytem jest ryt Pawła VI. Sprawowanie rytu wszech czasów odbywa się zatem w drodze wyjątku: jego zwolennicy otrzymują – z łaskawej tolerancji – derogacje pozwalające na jego sprawowanie, ale indulty te wpisują się w logikę nowej eklezjologii i zakładają, że nowa liturgia pozostaje kryterium pobożności wiernych oraz autentycznym wyrazem życia Kościoła.

17. Dlaczego twierdzi Ksiądz, że nie można abstrahować od tego kontekstu? Czy mimo wszystko nie dokonuje się tam dobro? Jakie konkretne konsekwencje z tym związane byłyby godne ubolewania?

Z tej sytuacji wynikają co najmniej trzy szkodliwe konsekwencje.

Najbardziej bezpośrednia to głęboka kruchość strukturalna. Kapłani i wierni, którzy korzystają z pewnych przywilejów umożliwiających im sprawowanie liturgii trydenckiej, żyją w niepokoju o jutro: przywilej nie jest prawem. Dopóki władza toleruje ich praktykę religijną, mogą ją sprawować bez przeszkód. Gdy jednak władza postawi pewne wymagania, narzuci warunki lub nagle cofa udzielone pozwolenia, kapłani i wierni znajdują się w sytuacji konfliktu, bez jakichkolwiek środków obrony, które skutecznie zapewniłyby im tradycyjne środki, do których dusze mają prawo. A jak uniknąć w sposób trwały takich dylematów sumienia, gdzie między dwiema nie do pogodzenia wizjami życia Kościoła, ucieleśnionymi w dwóch niekompatybilnych liturgiach, jedna posiada pełne prawo bytu, a druga jest jedynie tolerowana?

Druga konsekwencja – i zapewne poważniejsza – polega na tym, że sama racja przywiązania tych grup do liturgii trydenckiej przestaje być rozumiana, co poważnie godzi w publiczne prawa Tradycji Kościoła, a przez to w dobro dusz. Jeżeli bowiem Msza wszech czasów godzi się na to, by nowa Msza była sprawowana w całym Kościele, a dla siebie samej domaga się jedynie partykularnego przywileju, związanego z osobistą preferencją lub własnym charyzmatem, jak wówczas zrozumieć, że Msza ta bezapelacyjnie sprzeciwia się nowej Mszy, pozostaje jedyną prawdziwą liturgią całego Kościoła i że nikt nie może być pozbawiony prawa do jej sprawowania? Jak uświadomić, że Msza Pawła VI nie może zostać uznana, ponieważ stanowi znaczne oddalenie od katolickiej teologii Mszy świętej i że nikt nie może być zmuszany do jej sprawowania? I jak skutecznie odciągać dusze od tej skażonej liturgii, aby poiły się czystymi źródłami liturgii katolickiej?

Trzecia konsekwencja, bardziej odległa, lecz wynikająca z dwóch poprzednich, polega na tym, że potrzeba nienarażania swego kruchego położenia poprzez „niewygodne” zachowanie prowadzi wielu pasterzy do przymusowego milczenia tam, gdzie należałoby wystąpić przeciwko takim czy innym gorszącym naukom, które niszczą wiarę lub moralność. Konieczne piętnowanie błędów rujnujących Kościół – wymagane przez samo dobro dusz, którym grozi ta zatruta nauka – zostaje tym samym sparaliżowane. Oświeca się prywatnie jedną czy drugą osobę, o ile jeszcze potrafi się rozeznać szkodliwość danego błędu, ale pozostaje to jedynie nieśmiałym szeptem, w którym prawda z trudem wyraża się z należytą wolnością… zwłaszcza gdy chodzi o zwalczanie zasad milcząco przyjętych. Tu znowu nie oświeca się dusz i pozbawia ich chleba doktryny, którego mimo wszystko łakną: z czasem prowadzi to do stopniowej przemiany mentalności i do powszechnej, nieświadomej akceptacji kolejnych reform dotykających życia Kościoła. Wobec tych dusz Bractwo także odczuwa odpowiedzialność, by je oświecać i nie porzucać.
Nie chodzi tu o czynienie wyrzutów ani o osądzanie kogokolwiek, lecz o otwarcie oczu i stwierdzenie faktów. Musimy bowiem uznać, że o ile korzystanie z tradycyjnej liturgii pozostaje uzależnione od przynajmniej domyślnej akceptacji reform soborowych, o tyle grupy, które z niej korzystają, nie mogą stanowić adekwatnej odpowiedzi na głębokie potrzeby Kościoła i dusz. Natomiast – jak już powiedziano – trzeba móc zaoferować dzisiejszym katolikom prawdę bez ustępstw, podawaną bez warunków, wraz ze środkami pozwalającymi żyć nią w pełni – dla zbawienia dusz i służby całemu Kościołowi.

18. Czy mimo wszystko nie uważa Ksiądz, że Rzym mógłby w przyszłości okazać się bardziej szczodry wobec tradycyjnej Mszy?

Niewykluczone, że Rzym w przyszłości przyjmie bardziej otwartą postawę, jak to już miało miejsce w 1988 r., w zbliżonych okolicznościach, gdy pewnym grupom przyznano dawny Mszał w celu odciągnięcia wiernych od Bractwa. Gdyby to się powtórzyło, byłoby to posunięcie bardzo polityczne a bardzo mało doktrynalne: Mszał trydencki winien służyć wyłącznie oddawaniu czci Boskiemu Majestatowi i karmieniu wiary; nie może być wykorzystywany jako narzędzie dostosowań duszpasterskich czy środek doraźnego uspokojenia.

Jednakże większa czy mniejsza życzliwość dla tradycyjnej Mszy nie zmieniłaby istoty opisanego wcześniej kontekstu i nie zmieniłaby więc zasadniczo sytuacji.

Zresztą scenariusz jest w rzeczywistości bardziej złożony: w Rzymie papież Franciszek i kardynał Roche dobrze dostrzegli, że rozszerzenie użycia Mszału św. Piusa V nieuchronnie wywołuje zakwestionowanie reformy liturgicznej i Soboru, w kłopotliwych proporcjach, przede wszystkim niemożliwych do kontrolowania. Trudno więc przewidzieć, co się wydarzy, jednakże zagrożenie zamknięcia się w bardziej politycznym niż doktrynalnym trybie myślenia jest realne.

19. Co chciałby Ksiądz powiedzieć w sposób szczególny wiernym oraz członkom Bractwa?

Chciałbym im powiedzieć, że obecna chwila jest przede wszystkim czasem modlitwy oraz przygotowania serc, dusz, a także umysłów, abyśmy mogli usposobić się na łaskę, jaką te konsekracje stanowią dla całego Kościoła. Wszystko to w skupieniu, pokoju i ufności w Opatrzność, która nigdy nie opuściła Bractwa i nie opuści go także teraz.

20. Czy nadal żywi Ksiądz nadzieję na możliwość rozmowy z Papieżem?

Tak, z pewnością! Wydaje mi się niezwykle ważne móc porozmawiać z Ojcem Świętym; jest wiele rzeczy, którymi chętnie bym się z nim podzielił, a których nie mogłem zawrzeć w liście. Niestety, odpowiedź otrzymana od kardynała Fernándeza nie przewiduje audiencji u Papieża. Wspomina natomiast o groźbie nowych sankcji.

21. Co uczyni Bractwo, jeśli Stolica Apostolska zdecyduje się je potępić?

Przede wszystkim przypomnijmy, że w takich okolicznościach ewentualne kary kanoniczne nie miałyby żadnego realnego skutku.

Jeśli jednak miałyby zostać nałożone, jest pewne, że Bractwo – bez goryczy – przyjęłoby to nowe cierpienie tak, jak potrafiło przyjąć i te przeszłe, szczerze ofiarowując je dla dobra samego Kościoła. Bractwo pracuje bowiem dla Kościoła i nie wątpi, że gdyby taka sytuacja miała nastąpić, byłaby ona jedynie przejściowa, ponieważ Kościół jest Boski i Pan Jezus go nie opuszcza.

Bractwo będzie więc nadal, najlepiej jak potrafi, działać w wierności Tradycji katolickiej oraz pokornie służyć Kościołowi, odpowiadając na potrzeby dusz.

I będzie nadal synowsko modlić się za Papieża, jak zawsze to czyniło, w oczekiwaniu na dzień, w którym zostanie uwolnione od ewentualnych niesprawiedliwych sankcji, jak to miało miejsce w 2009 r. Jesteśmy pewni, że kiedyś władze rzymskie z wdzięcznością uznają, iż te konsekracje biskupie opatrznościowo przyczyniły się do zachowania wiary – na większą chwałę Bożą i dla zbawienia dusz.

Wywiad udzielony w Flavigny-sur-Ozerain dnia 2 lutego 2026 r.
w święto Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny

Zobacz też:

Komunikat Domu Generalnego w sprawie konsekracji biskupich

Konsekracje biskupie – z wierności wobec Kościoła i dusz

Statystyki dotyczące Bractwa św. Piusa X

Statystyki dotyczące Bractwa św. Piusa X

Członkowie Bractwa w Rzymie podczas pielgrzymki z okazji Roku Jubileuszowego

Od momentu swojego założenia w 1970 r. Bractwo wciąż się rozwija, a nowych miejsc kultu ‒ kościołów i kaplic ‒ przybywa każdego roku. Piękno liturgii, głoszenie katolickiej wiary oraz różne dzieła apostolskie przyciągają wiernych, którzy dzięki posłudze księży Bractwa łatwiej mogą opierać się światu i mężnie wyznawać wiarę w Chrystusa Króla. Istnienie Bractwa świadczy o żywotności Kościoła katolickiego wiernego swojej tradycji.

Statystyki dotyczące Bractwa św. Piusa X na dzień 1 listopada 2025 r.:

Członkowie

Ogółem: 1482, w tym:

  • biskupi: 2
  • kapłani (bez biskupów): 733
  • seminarzyści (w tym postulanci): 264
  • bracia: 145
  • oblatki: 88
  • siostry: 250

Średni wiek: 47 lat

Liczba krajów, z których pochodzą członkowie Bractwa: 50

Rozmieszczenie geograficzne

Kraje, w których księża Bractwa sprawują posługę: 77

  • Dystrykty i Domy Autonomiczne: 17
  • Seminaria: 5
  • Przeoraty:
    • Bractwa: 184
    • wspólnot zakonnych: 19
  • Miejsca kultu:
    • należące do Bractwa: 798
      • należące do wspólnot zakonnych: 79
  • Szkoły:
    • prowadzone przez Bractwo: 94
    • prowadzone przez wspólnoty zakonne: 46

Członkowie Bractwa nie będący kapłanami

Choć do Bractwa należą głównie kapłani, to jego Założyciel, abp Marceli Lefebvre, pragnął, aby posiadało ono także braci, pomagających księżom w ich posłudze poprzez wykonywanie różnych prac fizycznych, opiekę nad miejscami kultu itp. Bracia podlegają bezpośrednio przełożonemu generalnemu; obowiązują ich te same statuty, co księży, z dodatkiem kilku reguł.

Do Bractwa należą także oblatki, również podlegające bezpośrednio przełożonemu generalnemu, ale posiadające swoje własne statuty.

Żeńska gałąź Bractwa ‒ Siostry Bractwa św. Piusa X ‒ została założona przez m. Marię Gabrielę, rodzoną siostrę Arcybiskupa. Podlegają one swojej przełożonej, współpracując z kapłanami Bractwa, których ducha i ideały w pełni podzielają.

Zaprzyjaźnione wspólnoty zakonne

Z Bractwem współpracują różne męskie i żeńskie zgromadzenia zakonne, wierne tradycji katolickiej. Bractwo wspiera je duchowo i moralnie, ponadto księża FSSPX są kapelanami w niektórych klasztorach żeńskich.

Członkowie Bractwa

—————————————————–

Kapłani wg narodowości

———————————————————-

Seminarzyści wg narodowości

———————————————————————–

Seminarzyści w poszczególnych seminariach

—————————————————-

Bracia wg narodowości

——————————————————————–

Oblatki wg narodowości

———————————————————-

Siostry Bractwa św. Piusa X wg narodowości

———————————————–

Miejsca kultu (łącznie z zaprzyjaźnionymi wspólnotami zakonnymi)

——————————————————-

Miejsca kultu (łącznie z zaprzyjaźnionymi wspólnotami zakonnymi) w poszczególnych krajach

———————————————————————————-

Przeoraty w poszczególnych krajach

————————————————

Szkoły w poszczególnych krajach

————————————————————————-

Źródło

Kościół rozdarty – czy częściowo okupowany. [2 h].

Kościół rozdarty

7 stycznia 2026 hekspedyt/kosciol-rozdarty/

Ks. Daniel Wachowiak – proboszcz parafii św. brata Alberta w Koziegłowach, były duszpasterz akademicki w Poznaniu. Prowadzi własny kanał na YouTube. Współautor petycji wyrażającej apel o pochowanie abp. Paetza poza poznańską katedrą. Od grudnia 2019 roku do kwietnia 2020 roku z zakazem medialnych wypowiedzi. W czasie kryzysu wywołanego przez C19, opowiadał się za wolnością ws. szczepień.

Ks. Szymon Bańka – należący do Bractwa św. Piusa X, które w 1970 roku założył abp Lefebvre. Dyrektor Szkoły Podstawowej i Liceum św. Tomasza z Akwinu w Józefowie, prowadzi na YouTube kanały „Okiem Akwinaty” i „Szkoły Akwinaty”, w których prezentuje „tradycyjną katolicką naukę nie zdeformowaną przez około modernistyczne błędy i niedomówienia”.

Niedługo przyjdzie radość, której nikt nam nie odbierze

Cierpienia i trudy, które przeżywamy tu na ziemi, to tylko chwile. Są one dla nas kolejnymi krokami w dążeniu do chwały nieba. ks. Karol Stehlin FSSPX

Kazanie 3. Niedziela po Wielkanocy Warszawa 11.05.2025

=============================

Wsparcie apostolatu Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X http://www.piusx.org.pl/darowizny

Wydawnictwo Tradycji Katolickiej Te Deum http://www.tedeum.pl/

Drugi oficjalny kanał YT Bractwa św. Piusa X w Polsce    / @tradycyjnekazania7541 

  Kanał YT Szkół św. Tomasza z Akwinu    / @szkolyakwinaty  

Pielgrzymka Chartres-Paryż zakończy się przed Notre Dame

Pielgrzymka Chartres-Paryż zakończy się przed Notre Dame

Chartre

———–

Notre Dame

———

Ostatnia Msza pielgrzymki katolików wiernych Stowarzyszenia Kapłańskiego Świętego Piusa X (FSSPX) z Chartres do Paryża w Zielone Świątki 2025 r. zostanie odprawiona na placu przed katedrą Notre-Dame, a nie na Place Vauban, jak w poprzednich latach.

Lokalne władze wyraziły na to zgodę, pisze LeSalonBeige.fr (31 marca). Katedra Notre Dame i plac przed nią należą do państwa.

Wiadomość ta pojawiła się po tym, jak arcybiskup Paryża odmówił wspólnotom Ecclesia Dei odprawienia mszy inaugurującej ich pielgrzymkę z Paryża do Chartres (w przeciwnym kierunku) w odrestaurowanej katedrze Notre-Dame de Paris.

„Katedra Notre-Dame, wypróbowana w tyglu ognia i znów stojąca dumnie, powita nas u swoich stóp”, pisze SSPX:

„Co za zaszczyt dla nas i co za hołd złożony Notre-Dame przez wiernych wiary katolickiej!”.

=======================

Chartre:

To nie do pomyślenia, aby Kościół mógł błądzić przez dwa tysiące lat

To nie do pomyślenia, aby Kościół mógł błądzić przez dwa tysiące lat – wywiad z ks. Dawidem Pagliaranim

Ks. Dawid Pagliarani, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X

W sobotę 15 grudnia 2018 r. na łamach ukazującego się w Austrii dziennika „Salzburger Nachrichten” został opublikowany wywiad z Przełożonym Generalnym Bractwa św. Piusa X, ks. Dawidem Pagliaranim

Ks. Pagliarani wyjaśnia w nim, czego każdy katolik oczekuje od papieża: wiernego przekazywania depozytu wiary, będącej przylgnięciem intelektu do Bożego objawienia a nie indywidualnym i subiektywnym doświadczeniem. Niestety, ogłaszane w ostatnim czasie przez Rzym dokumenty, jak np. ekshortacja Amoris laetitia, promują w istocie negujący istnienie absolutnej prawdy subiektywizm, wywołując w rezultacie powszechną dezorientację i osłabiając ducha misyjnego Kościoła wobec wyznawców innych religii.

Założyciel Bractwa św. Piusa X, abp Marcel Lefebvre, został w 1988 r. ekskomunikowany z powodu konsekrowania czterech biskupów bez zgody [papieża]. W 2009 r. papież Benedykt XVI zniósł te ekskomuniki. Co to dla was oznacza?

Jeśli chodzi o nas, niczego to nie zmieniło, ponieważ zawsze uważaliśmy te ekskomuniki za nieważne. Niemniej jednak [deklaracja ta] ośmieliła do zbliżenia z nami pewną liczbę ludzi, którzy do tej pory nie mieli odwagi tego uczynić. Ogłoszenie jej wpłynęło także na poprawę naszych relacji z niektórymi biskupami oraz częścią duchowieństwa, zwłaszcza z młodymi księżmi.

Także papież Franciszek wykonał pewne gesty względem was. Czego jeszcze oczekujecie?

Chodzi nam o to, o co każdy katolik prosi Kościół podczas chrztu – o wiarę. Boże objawienie zakończyło się i od tej pory obowiązkiem [każdego] papieża jest wierne przekazywanie depozytu wiary. Papież musi więc położyć kres straszliwemu kryzysowi, który wstrząsa Kościołem od co najmniej 50 lat. Kryzys ten wywołany został przez nową koncepcję wiary, kładącą nacisk na subiektywne doświadczenie jednostki – każdy człowiek posiada pełną wolność w sprawach wiary i może wybierać jakąkolwiek religię, nie starając się rozeznać, która jest prawdziwa a która fałszywa. Jest to jednak sprzeczne z obiektywnym prawem Bożym.

A na jakie gesty względem papieża gotowe jest Bractwo św. Piusa X?

Bractwo Kapłańskie św. Piusa X jest głęboko przywiązane do Następcy Piotra, nawet kiedy krytykuje [ono] błędy II Soboru Watykańskiego. Bardzo niepokoi nas jednak fundamentalna cecha obecnego pontyfikatu – całkowicie nowe stosowanie idei miłosierdzia. Jest ono przedstawiane jako panaceum na wszelkie grzechy, ignorując potrzebę autentycznego nawrócenia, przeobrażenia duszy przez łaskę, umartwienie i modlitwę. W swej posynodalnej adhortacji Amoris laetitia papież daje wszystkim chrześcijanom możliwość indywidualnego decydowania – w oparciu o ich własne sumienie – w kwestiach moralnych związanych z małżeństwem. Jest to całkowicie sprzeczne z jasnymi i jednoznacznymi nakazami prawa Bożego.

Dostrzec w tym można echa duchowości Lutra – chrześcijaństwo bez potrzeby moralnej odnowy; subiektywizm, który nie dopuszcza istnienia jakiejkolwiek prawdy absolutnej. Skutkiem tego jest głęboka dezorientacja wśród wiernych oraz duchowieństwa. Każda istota ludzka poszukuje prawdy. Do tego jednak konieczne jest kierownictwo kapłana, podobnie jak uczeń potrzebuje kierownictwa nauczyciela.

Jakie skutki przyniosły pod tym względem obchody 500-lecia reformacji w 2017 r.?

Od XVI wieku wszelkie inicjatywy Kościoła katolickiego wobec protestantów miały na celu ich nawrócenie i doprowadzenie z powrotem do prawdziwego Kościoła [Chrystusowego]. Jednakże wydarzenia organizowane z okazji 500-lecia reformacji celowi temu – tj. nawróceniu protestantów – nie służyły. Wręcz przeciwnie – zostali oni utwierdzeni w swych błędach. Powodem tego jest fakt, iż od II Soboru Watykańskiego Kościół głosi, że każdy człowiek może znaleźć Boga w swej własnej religii. Jest to założenie, które redukuje wiarę do osobistego i wewnętrznego doświadczenia, nie jest już ona bowiem rozumiana jako przylgnięcie intelektu do objawienia Bożego.

Wielu wyznawców innych religii prowadzi przykładne życie, idąc za głosem serca i sumienia. Czy Bóg uzna ich dobrą wolę?

Kościół jest zasadniczo misyjny. Nasz Pan Jezus Chrystus powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”. To On jest jedynym źródłem zbawienia dla całego rodzaju ludzkiego. [I] założył On tylko jeden Kościół, Kościół Rzymskokatolicki. Ta prawda teologiczna musi być przypominana, podobnie jak podkreślać należy obiektywizm norm moralnych oraz ukazywać piękno tradycyjnej Mszy w rycie trydenckim.

Szczere poszukiwanie prawdy przez wyznawców innych religii nie wystarcza do jej poznania. Musimy więc pomagać tym duszom osiągnąć zbawienie. Jeśli nawet ktoś osiągnie zbawienie poza Kościołem katolickim (tj. nie należąc do niego w sposób widzialny – przyp. tłum.), osiągnie je pomimo błędu w jakim się znajduje, a nie dzięki niemu, a przede wszystkim jedynie dzięki Jezusowi Chrystusowi.

Księdza poprzednik, [bp] Bernard Fellay, widział w żydach, masonach oraz modernistach wrogów Kościoła. Czy także żydzi muszą nawrócić się do Kościoła katolickiego, podobnie jak powinni to uczynić, wedle was, protestanci?

Modernizm jest jednym z najniebezpieczniejszych błędów. Przed II Soborem Watykańskim Kościół nakładał na wszystkich kapłanów obowiązek składania Przysięgi antymodernistycznej, którą złożyłem również ja.

Co do judaizmu, ukrywanie przed narodem żydowskim dóbr i skarbów Kościoła katolickiego byłoby niewybaczalnym grzechem. Zbawcza misja Kościoła ma charakter powszechny i nie może wykluczać żadnego narodu.

Bractwo św. Piusa X odrzuca ważne dokumenty II Soboru Watykańskiego, takie jak deklaracje o wolności religijnej i ekumenizmie. Czy chodzi jedynie o różnicę w interpretacji czy też odrzucacie te teksty całkowicie?

Sam II Sobór Watykański stwierdził, że jest jedynie soborem duszpasterskim. Niemniej jednak [w jego trakcie] podjęto ważne decyzje natury doktrynalnej, m.in. dotyczące wspomnianych przez Pana kwestii. Doprowadziło to do całkowitego przeobrażenia wiary.

Papież Benedykt XVI uważał, że różnice pomiędzy Rzymem a Bractwem Kapłańskim św. Piusa X sprowadzały się jedynie do interpretacji tekstów soborowych. [Sądził, że] dla osiągnięcia porozumienia wystarczy wnikliwie je przeanalizować. Nasze stanowisko w tej kwestii jest jednak inne. Bractwo św. Piusa X odrzuca w tekstach II Soboru Watykańskiego wszystko, co nie pozostaje w zgodzie z Tradycją katolicką.

Papież powinien ogłosić, że dekret o wolności religijnej zawiera błędy i odpowiednio go skorygować. Jesteśmy przekonani, że pewnego dnia [któryś] papież tak właśnie postąpi i powróci do nieskażonej doktryny, która stanowiła punkt odniesienia przed tym soborem. Przed II Soborem Watykańskim papieże wypowiadali się w kwestiach wolności religijnej, ekumenizmu oraz boskiej konstytucji Kościoła. Wystarczy powrócić do ich nauczania.

To nie do pomyślenia, aby Kościół mógł błądzić przez dwa tysiące lat i odnaleźć prawdę w tych kwestiach dopiero podczas soboru, pomiędzy rokiem 1962 a 1965.

Czy nie odczuwacie niepokojów sumienia wskutek tego, że – z punktu widzenia Rzymu – pozostajecie w stanie schizmy z Kościołem?

W rzeczywistości Rzym nie uważa nas za schizmatyków, ale raczej za wspólnotę o nieuregulowanym statusie kanonicznym. W każdym bądź razie, gdybym nie miał pewności, że posługuję w Kościele katolickim i dla niego, natychmiast opuściłbym Bractwo.

Wychodzący od 1945 r. dziennik „Salzburger Nachrichten” jest wydawany w nakładzie 80 tys. egzemplarzy (2016). Wywiad przeprowadził Józef Bruckmoser. Tytuł pochodzi od redakcji portalu internetowego fsspx.news

Źródło

Przekonywanie tych, którzy żyją w związku ze swej natury grzesznym, że mógłby on posiadać jakąkolwiek pozytywną wartość, jest najgorszą formą zwodzenia, a także wyrazem braku miłości dla tych zagubionych dusz. Komunikat przełożonego generalnego Bractwa św. Piusa X.

Komunikat przełożonego generalnego Bractwa św. Piusa X

Kto Mnie miłuje, zachowuje – i uczy zachowywać – moje przykazania

Z głębokim niepokojem przyjęliśmy ogłoszenie przez prefekta Dykasterii Nauki Wiary deklaracji Fiducia supplicans, dotyczącej błogosławienia związków nieregularnych oraz homoseksualnych, zwłaszcza że ten dokument został podpisany przez samego papieża.

Choć deklaracja podkreśla, że [dykasteria] stara się zapobiec dezorientacji, do jakiej prowadziłoby utożsamianie błogosławieństwa udzielanemu takim nielegalnym związkom z błogosławieństwem małżeństwa między mężczyzną a kobietą1, w istocie nie zapobiega ani dezorientacji, ani zgorszeniu: nie tylko naucza, że sługa Kościoła może ściągać Boże błogosławieństwo na takie grzeszne związki, ale przez ten fakt utwierdza pozostających w nich ludzi w grzechu.

Udzielenie „błogosławieństwa” miałoby polegać jedynie na proszeniu Boga, poza sprawowaną liturgią, żeby „wszystko, co w ich [tj. członków „błogosławionej” pary] życiu oraz relacji jest prawdziwe, dobre oraz po ludzku ważne, zostało ubogacone, uzdrowione i uwznioślone przez obecność Ducha Świętego”2.

Jednak przekonywanie tych, którzy żyją w związku ze swej natury grzesznym, że mógłby on posiadać jakąkolwiek pozytywną wartość, jest najgorszą formą zwodzenia, a także wyrazem braku miłości dla tych zagubionych dusz. Jest błędem wyobrażanie sobie, że w publicznym grzechu może być cokolwiek dobrego, i jest błędem twierdzenie, że Bóg może błogosławić parom w takim grzechu żyjącym.

Bez wątpienia każdy człowiek może uzyskać pomoc przez uprzedzające Boże miłosierdzie oraz odkryć, że jest wezwany do nawrócenia, aby otrzymać oferowane mu przez Boga zbawienie. Kościół Święty nigdy nie odmawia błogosławienia grzeszników, którzy ze słusznych powodów o to proszą, jednak wówczas jedynym celem takiego błogosławieństwa jest pomóc duszy w przezwyciężeniu grzechu, aby mogła żyć w stanie łaski.

Tak więc Kościół Święty może udzielić błogosławieństwa każdemu, nawet poganinowi. Jednak nigdy, w żadnych okolicznościach, nie może on pobłogosławić związku, który jest grzeszny z samej swej natury, pod pretekstem rozwijania tego, co jest w nim dobre.

Kiedy błogosławimy parę, nie błogosławimy pojedynczych osób: w nieunikniony sposób błogosławimy łączącą ich relację. Nie możemy jednak zrehabilitować czegoś, co samo w sobie jest złe i gorszące.

Tego rodzaju zachęta do kierowania się przy udzielaniu owych błogosławieństw motywami duszpasterskimi w praktyce prowadzi – w sposób nieunikniony i bez względu na wszelkie zapewnienia – do systematycznej akceptacji sytuacji sprzecznych z prawem moralnym.

Pokrywa się to niestety z twierdzeniami papieża Franciszka, określającego mianem „powierzchownego i naiwnego” stanowiska tych, którzy zmuszają ludzi do postępowania „w sposób, do którego jeszcze oni nie dojrzeli lub też do którego są niezdolni”3.

Ta idea, stanowiąca przejaw braku wiary w siłę łaski i odrzucająca krzyż, nie pomaga nikomu w unikaniu grzechu. Zastępuje ona prawdziwe przebaczenie oraz prawdziwe miłosierdzie będącą wyrazem bezsilności amnestią – i jedynie przyśpiesza zgubę dusz oraz erozję katolickiej moralności.

Zawiły styl oraz sofistyka dokumentu Dykasterii Nauki Wiary nie są w stanie ukryć zasadniczej i oczywistej natury owych błogosławieństw: przyczynią się one wyłącznie do utwierdzenia w grzechu osób żyjących w złych z samej swej natury związkach oraz będą zachęcać innych do ich naśladowania. Będzie to jedynie substytut małżeństwa katolickiego.

W istocie ten dokument stanowi świadectwo braku wiary w rzeczywistość nadprzyrodzoną, w łaskę Bożą oraz w siłę krzyża, dzięki którym możemy prowadzić życie cnotliwe, w czystości i miłości, zgodnie z Bożą wolą.

Jest przepełniony duchem naturalistycznym i defetystycznym, można rzec – duchem tego świata, wrogiego Bogu. Mamy tu do czynienia z kolejną kapitulacją i podporządkowaniem się światu przez liberalną i modernistyczną hierarchię, która od czasu II Soboru Watykańskiego pozostaje na służbie rewolucji [toczącej się] tak wewnątrz, jak i na zewnątrz Kościoła.

Oby Najświętsza Maryja Panna, Strażniczka wiary i świętości, raczyła przyjść z pomocą Kościołowi Świętemu. Oby zechciała otoczyć swą opieką zwłaszcza tych, którzy wskutek tego chaosu są narażeni na największe niebezpieczeństwo: dzieci, zmuszone dorastać obecnie w nowym Babilonie, bez [pewnych] punktów odniesienia czy też przewodnika, który przypominałby im o prawie moralnym.

ks. Dawid Pagliarani FSSPX, przełożony generalny
Menzingen, 19 grudnia 2023 r.

Źródło

Przypisy

  • 1Poprzez wprowadzenie „obrzędu liturgicznego lub błogosławieństwa przypominającego obrzęd liturgiczny”, cf. https://press.vatican.va/content/salastampa/it/bollettino/pubblico/2023/12/18/0901/01963.html#en – przyp. tłum.
  • 2Ibidem.
  • 3Papież Franciszek, rozmowa z jezuitami w Lizbonie 5 sierpnia 2023.

Światło dla Polski wśród mroków neopogaństwa.

Światło dla Polski wśród mroków neopogaństwa.

18 minut

Działalność św. Wojciecha przypadła na czasy znacznego zepsucia Kościoła i upadku duchowieństwa. Patron Polski pozostał jednak wierny Chrystusowi, za co był prześladowany także przez katolików, a z rąk pogan poniósł śmierć. Kto w dzisiejszych czasach zachowa skarb wiary dla naszego narodu?

ks. Mateusz Grabowski Kazanie

Św. Wojciecha, Biskupa i Męczennika, Głównego Patrona Polski – Warszawa / 23.04.2023

Wsparcie apostolatu Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X http://www.piusx.org.pl/darowizny

Wydawnictwo Tradycji Katolickiej Te Deum http://www.tedeum.pl/

Drugi oficjalny kanał YT Bractwa św. Piusa X w Polsce:    / @tradycyjnekazani…  

Kanał YT Szkół św. Tomasza z Akwinu:    / @szkolyakwinaty