Dwadzieścia lat później: Gabriel Janowski otruty narkotykami. Były minister wskazuje sprawcę: Zygmunt Hortmanowicz, „lekarz”.

20.09.2022 https://www.tvp.info/62857548/gabriel-janowski-zatruty-narkotykami-byly-minister-wskazuje-sprawce-

[Wiedzieliśmy o tym od razu. Żadna „władza” nie zareagowała. M. Dakowski]

Były minister rolnictwa i poseł Gabriel Janowski opublikował w mediach społecznościowych dokument, z którego wynika, że 16 stycznia 2000 r. został „otruty przez podanie narkotyków”. To zdaniem polityka wyjaśnia, dlaczego w trakcie sejmowej debaty tamtego dnia zachowywał się w nietypowy sposób. Janowski opublikował nowe nagranie, w którym wskazuje, kto dokonał tego „zamachu”.

O Gabrielu Janowskim i jego nietypowym zachowaniu podczas debaty w Sejmie głośno było w połowie stycznia 2000 r. Parlamentarzyści debatowali wówczas nad odwołaniem ministra skarbu Emila Wąsacza, a Janowski blokował mównicę, skakał w miejscu oraz całował kobiety i mężczyzn po rękach. 

Polityk, który od początku lat 90. sprzeciwiał się prywatyzacji polskich cukrowni, sektora bankowego i energetycznego oraz PZU, poinformował kilka dni temu, że na jego zachowanie przed 22 laty wpłynęły podane mu narkotyki. 

„Doktor Arwid Hansen w styczniu 2000 r., czyli natychmiast po wydarzeniach – wydał niezależną ekspertyzę, która potwierdza, iż w dniu 16 stycznia 2000 r. zostałem celowo otruty narkotykami. Cel działania był świadomy i miał on mnie wyeliminować z życia społecznego” – pisał w sobotę były poseł w mediach społecznościowych. 

Obraz

Teraz Janowski opublikował w sieci nowe nagranie. „Pytacie mnie Państwo w komentarzach i wiadomościach prywatnych, kto podał mi narkotyki 16 stycznia 2000 r.? Odpowiadam” – napisał. 

Pytacie, kto mi to zrobił. Kto tak niegodziwie wobec mnie postąpił. Otóż środki narkotyczne podał mi Zygmunt Hortmanowicz, lekarz z wykształcenia. Mój zastępca w związku. Został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa 20 sierpnia 1971 r. Nie podano przyczyny zarejestrowania. Ten fakt zamachu na mnie miał miejsce 16 stycznia 2000 r. – mówi na nagraniu były polityk. 

To nie pierwszy raz, kiedy Janowski wskazuje na Hortmanowicza. Już wcześniej w Polskim Radiu mówił, że w 2000 r. podano mu pewną ampułkę.

– Chodziło o uśmiercenie mnie. Zygmunt Hortmanowicz świadomie dał mi narkotyki, a kiedy „dojrzałem” wyprowadził przed kamery, żeby mnie skompromitować, żebym nie miał wpływu na polską politykę. Swoim działaniem naruszyłem wielkie interesy grup politycznych. To był zamach. Była afera na cały świat, gdy otruto Wiktora Juszczenkę. A u nas? Politycy byli zastraszeni lub przekupieni – tłumaczył Janowski.  

Kim jest Gabriel Janowski?

Gabriel Janowski w czasach PRL był aktywnym opozycjonistą. Za udział w organizacji strajków na SGGW w 1968 r. został relegowany z uczelni i skierowany do wojska (przed służbą udało mu się uciec). 

Brał udział w obradach Okrągłego Stołu. Będąc posłem na sejm w latach 1997-2001 zasiadał w Komisji Skarbu Państwa, gdzie sprzeciwiał się prywatyzacji m. in. polskich cukrowni i mleczarni. W 2002 r. blokował mównicę sejmową, domagając się wstrzymania sprzedaży warszawskiego przedsiębiorstwa energetycznego STOEN.

Kolejny antypolski paszkwil „Times of Israel”. Nikczemny, bezczelny, fałszywy i odrażająco głupi stek bzdur.

Kolejny antypolski paszkwil „Times of Israel”. Rafał Ziemkiewicz: Nikczemny, fałszywy i odrażająco głupi stek bzdur.

19 września 2022 https://pch24.pl/antypolski-paszkwil-times-of-israel-rafal-ziemkiewicz-nikczemny-falszywy-i-odrazajaco-glupi-stek-bzdur-musimy-reagowac/

„Od chwili rosyjskiej napaści na Ukrainę, a ściślej – od chwili, gdy okazało się, że Rosjanom nie pójdzie tam łatwo, zarówno międzynarodowe organizacje żydowskie, jak i rząd Izraela z dnia na dzień zrobiły się dla Polski bardziej miłe”, pisze na łamach tygodnika „Do Rzeczy” Rafał Ziemkiewicz.

Publicysta zwraca uwagę, że przez kilka miesięcy z izraelskiej przestrzeni medialnej zniknął temat osławionej „ustawy 447” i „odszkodowań za Holokaust”, a za to pojawił się nowy ambasador, czyniący pod naszym adresem miłe gesty.

Ta sielanka, jak wskazuje autor „Polactwa” została przerwana przez publikację „Times of Israel” o tym, jak to Polacy mają czelność domagać się od Niemców reparacji za Żydów, których sami wymordowali.

„Tekst jest tak nikczemny, tak kłamliwy i tak odrażająco głupi, że opublikowanie go przez poważny portal wydawałoby się po prostu niemożliwe. Ale taka jest właśnie symetria w debacie polsko-żydowskiej: u nas głupie, agresywne i antysemickie teksty publikowane są w mediach Leszka Bubla i głoszone przez ludzi pokroju Piotra Rybaka czy Olszańskiego „Jabłonowskiego”. A u nich analogiczne trafiają do mediów głównego nurtu”, podkreśla autor „Do Rzeczy”.

Ziemkiewicz zastanawia się, co w tej sytuacji zrobią polskie MSZ i rząd, żeby zmusić medium, które coś tak obrzydliwego upowszechniło, do przeprosin.

„Rzecz nie jest prosta, bo Żydzi, jak wiadomo, przepraszać i odszczekiwać nie mają zwyczaju, choćby nie wiem co. Ale odpuścić nie wolno, bo będzie to znak, że nadal jesteśmy tym przysłowiowym pochyłym drzewem, na które skakać jest łatwo i się opłaca”, podsumowuje.

Źródło: tygodnik „Do Rzeczy”

Waginy do pozłoty. A gdzie pomnik „złotego penisa”?

http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5252

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”    20 września 2022

W hallu Teatru Dramatycznego w Warszawie stanął „pomnik złotej waginy”. Nie jest to w Polsce żaden precedens, bo jeszcze za pierwszej komuny w Rzeszowie też stanął pomnik budzący rozmaite skojarzenia. Przeciwnicy ustroju socjalistycznego rozpowszechniali fałszywe pogłoski, że do pomnika pozowała żona pewnego miejscowego dygnitarza, ale w archiwach IPN nie zachowały się żadne dokumenty, które by to potwierdzały. [Ja słyszałem od rzeszowianina, że to była II Oficjalna Kochanka I Sekretarza KW. MD] Czy zostały usunięte już wtedy, czy dopiero teraz – to, nieważne – bo ciekawsze jest, która dama pozowała do pomnika tym razem, pokazując w ten sposób publiczności to, co ma najlepszego.

Aplikacja do zarządzania waginą: pierwsze na świecie ...

Jak w nieśmiertelnym poemacie „Towarzysz Szmaciak” o podbojach miłosnych tytułowego bohatera pisze Janusz Szpotański, „Stefa wolny przystęp dała do sanktuarium swego ciała”. Czytelnicy poematu pamiętają, że skończyło się to fatalnie, bo baraszkującą parę nakrył Rurka, który Stefę już puszczał na ulicę. Toteż powiedział zimno Szmaciakowi: „dmuchaj ją, ale nie za darmo”, więc „Szmaciak jęknął i zapłacił”.

Bardzo możliwe, że do pomnika pozowała pani, co to – jak powiada Pismo Święte – „miłowała wiele”, zbierając osiągnięcia, dzięki którym wagina była złota, podobnie, jak bywają złote płyty – zależy, ile się sprzeda. To bywa warunkiem sine qua non niektórych sukcesów towarzyskich, a nawet literackich, o czym wspomniany Janusz Szpotański wspomina w nieśmiertelnym poemacie „Bania w Paryżu”: „Przez łóżek sto przechodzi szparko, stając się damą i pisarką”. Ale w sprawach miłosnych plusy dodatnie przeplatają się z ujemnymi, czego przykładu dostarczają komplikacje z programem Dody „12 kroków do miłości”. Na mieście pojawiły się fałszywe pogłoski, że to embarras de richesse, bo wiadomo przecież, że do miłości wystarczy jeden krok, więc po cóż tu jeszcze dodatkowych 11? Pewną okolicznością łagodzącą może być okoliczność, że autorka programu może nie pamiętać piosenki Andrzeja Dąbrowskiego „Do zakochania jeden krok”. Jak widzimy, nawet w koszmarnych czasach komuny kładziono nacisk na liczbę pojedynczą nie tylko do zakochania, ale i do miłości. Jeden krok wystarczy.

Myślę, że wystawienie pomnika „złotej waginy” w Teatrze Dramatycznym nie jest bynajmniej ostatnim słowem, bo – powiedzmy sobie szczerze i otwarcie – w instytucjach kultury nie powinno być miejsca na seksizm. Jeśli zatem zwierzchność zgodziła się na wystawienie pomnika „złotej waginy”, to zgodnie z zasadą równouprawnienia, w hallu Teatru Dramatycznego powinien być ustawiony również pomnik „złotego penisa”. Byłoby niedobrze, gdyby te pomniki stały osobno. Myślę, że powinny tworzyć harmonijną całość, rodzaj jedności, która mogłaby zarazem stanowić zachętę do kupienia biletu na przedstawienie w Teatrze Dramatycznym. W ten sposób przekraczane byłyby kolejne granice, co pozwoliłoby naszemu nieszczęśliwemu krajowi jednym susem wskoczyć do pierwszych szeregów artystycznej i obyczajowej awangardy. Pozostaje jeszcze wybór modela. W czynie społecznym proponuję ogłosić ludowy konkurs, w którym o wyborze laureata decydowałoby grono pierwszorzędnych fachowców. A skoro pomnik ma stanąć w teatrze, to nie od rzeczy będzie przypomnieć kryteria, jakich dostarczył nieśmiertelny poemat dramatopisarza Aleksandra Fredry pod tytułem: „Sztuka obłapiania”. Opisuje on tam z podziwem tureckiego sułtana, który łączy się z osobą ze swojego haremu: „A choć trzy razy mdlała i ożyła, przecież nie słabnie bisurmańska żyła!

Zanurzyłem się w tej otchłannej tematyce kulturalnej na wieść, że pan Jacek Kurski został spławiony z posady prezesa rządowej telewizji i teraz orbituje w oczekiwaniu na decyzję Naczelnika Państwa. Pojawiły się w związku z tym fałszywe pogłoski, że pan Kurski ma zostać rzucony do rządu „dobrej zmiany” na odcinek kultury.

Tedy zawczasu podsuwam rozmaite pomysły w nadziei, że zostanie to zauważone gdzie trzeba i stosownie potraktowane, bo przecież chodzi o sprawy poważne. Może nie są one aż tak poważne, jak ogłoszenie przez Naczelnika Państwa programu „dążenia” do uzyskania reparacji wojennych od Niemiec, ale zawsze. W tym przypadku chodzi o socjotechnikę na najbliższe, a może nawet i dalsze kampanie wyborcze, bo sam Naczelnik przestrzega, że to może potrwać „całe lata”, ale jeśli nawet, to tak czy owak zakończy się ostatecznym zwycięstwem, jak nie przymierzając – wojna na Ukrainie, albo „dążenie” do odkrycia „prawdy” co do przyczyn katastrofy smoleńskiej. Jak bowiem wielokrotnie pisałem i mówiłem, sprawa wygląda tak, że w 1945 roku sprawy niemieckie rozstrzygała Konferencja w Poczdamie. Rozstrzygnęła ona również sprawę reparacji wojennych dla Polski, przyznając je z sowieckiej strefy okupacyjnej. A Sowieci – jak to Sowieci – dzielili się w Polską „po bratersku”, jednocześnie wybierając za darmo górnośląski węgiel. I dopóki Stalin żył, nikt nie ośmielił się pisnąć słówka. Kiedy jednak w 1953 roku Stalin umarł, polski rząd zrezygnował z reparacji, z których i tak nic nie miał, w zamian za obietnicę, że Sowieci nie będą już wybierali za darmo górnośląskiego węgla, co się skończyło w 1956 roku. W związku z tym stanowisko rządu niemieckiego jest takie, że Niemcy wypełniły zobowiązania reparacyjne zgodnie z dyspozycją Konferencji w Poczdamie, a jakie były rozliczenia między Sowietami i Polską – to rządu niemieckiego nie interesuje.

W tej sytuacji decyzja Naczelnika Państwa o rozpoczęciu programu „dążenia” do reparacji od Niemiec, postawiła w kłopotliwej sytuacji urzędników polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Chodzi o to, że minister w rządzie premiera Morawieckiego Jacek Czaputowicz, podczas konferencji prasowej z niemieckim ministrem spraw zagranicznych Walterem Steinmeierem oświadczył, że w stosunkach polsko-niemieckich problem reparacji wojennych „nie istnieje”. Ale to było na poprzednim etapie, bo teraz premier Morawiecki na polecenie Naczelnika Państwa sypnął złotem na Instytut Strat Wojennych, w imieniu którego wielce Czcigodny poseł Mularczyk wyliczył sumę reparacji na 1300 mld dolarów, a Naczelnik Państwa program „dążenia” zatwierdził. Toteż urzędnicy z MSZ wiją się jak piskorze podnosząc, że w archiwach Ministerstwa nie zachowały się żadne dokumenty w sprawie rezygnacji Polski z reparacji. To akurat może być prawda, bo skoro po buszowaniu w archiwach MSW „komisji Michnika” zniknąć mogła zawartość teczki Bronisława Geremka, to dlaczego nie mogłyby znikać również inne dokumenty? Tedy jest rozkaz, że żadnej rezygnacji polskiej nie było i wszystko mogłoby zakończyć się wesołym oberkiem, gdyby Naczelnik, swoim zwyczajem nie potknął się o własne nogi, wiążąc sprawę reparacji z roszczeniami żydowskimi. Dzięki temu strona żydowska już uzyskała to, na czym jej najbardziej zależało, to znaczy – uznanie przez Polskę zasadności żydowskich roszczeń.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Ten Cyniczny Orban łamie zasady energetycznego lockdownu !!!

Cyniczny Orban łamie zasady energetycznego lockdownu

Kategoria: Archiwum, Na wesoło, Niekonwencjonalne, Polecane, Polityka, Polska, WażneAutor: CzarnaLimuzyna, 19 września 2022

W wielu węgierskich domach temperatura tej zimy będzie przekraczać 20 stopni Celsjusza. Oznacza to drastyczne pogwałcenie unijnych zaleceń. Węgierski autokrata już dawno zapowiedział, że Węgrzy nie będą marznąć. Jednak w tej sytuacji nadużywanie węgla łamie zasady energetycznego lockdownu.

Czara goryczy przelała się niedawno. W ostatnich wyborach parlamentarnych Orban wygrał po raz kolejny, co stanowiło zapowiedź kolejnej eskalacji konfliktu na linii Budapest- Bruksela.

Głównym problemem jest to, że Orban nie chce uznać woli demokratycznej mniejszości – mówi Jarosław Cykuś z Europejskiego Centrum Monitorowania Demokracji.

Orban po prostu uważa, że jak wygrał wybory to może rządzić – dodaje ekspert

W takiej sytuacji społeczność międzynarodowa postanowiła działać.

Rządzenie przez wiele lat, bez przerwy, to nie demokracja, ale chodzi również o inne rzeczy. Na Węgrzech od wielu lat nie są respektowane seksualne fantazje społeczności LGBTQYRWA. Chodzi też o jasne zasady zamknięcia dostępu do tradycyjnych źródeł energii (locdown). Ogólnie, stan demokracji na Węgrzech jest fatalny, także wśród młodych:

Wielu młodych Węgrów, którzy nie pamiętają czasów sprzed rządów Fideszu, wcale nie chce do nich wracać. Jest im dobrze w kraju, w którym lojalność wobec władzy popłaca. /Polityka/

Węgry słono zapłacą za nieposłuszeństwo. Chodzi o 7,5 mld euro

“Bruksela wnioskuje o zawieszenie 65 proc. funduszy, co przekłada się na 7,5 mld euro przewidzianych dla Węgier w najbliższej siedmiolatce”/Polityka/ Czy uruchomi to na powrót demokratyczne wahadło? Zobaczymy. Skorzystałyby na tym liczne społeczności oraz poszczególni specjaliści: kreatorzy zgrabnych posunięć w kuluarach, chodzi o kuluary światowej polityki, a także Ukraińcy, którzy aktualnie są zmuszeni omijać Węgry.

Na razie bezczelne słowa węgierskiego autokraty nie pozostawiają złudzeń. Orban wielokrotnie potwierdzał, że nie ma najmniejszego zamiaru odstąpić swojej konstytucyjnej większości, uzyskanej w ostatnich wyborach. Wojna pomiędzy Brukselą a Węgrami wchodzi w nową fazę.

______________________________________

O projekcie PiS o „klęsce żywiołowej”: Już oficjalnie dążą do wprowadzenia w Polsce TOTALITARYZMU.

O projekcie PiS o „klęsce żywiołowej”: Już oficjalnie dążą do wprowadzenia w Polsce TOTALITARYZMU.

https://nczas.com/2022/09/20/wilk-o-projekcie-pis-juz-oficjalnie-daza-do-wprowadzenia-w-polsce-totalitaryzmu/

Ekspert prawny Konfederacji i członek partii KORWiN mec. Jacek Wilk zauważa, jak groźny jest projekt nowej ustawy o klęsce żywiołowej.

Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Mariusz Kamiński skierował do ‘konsultacji publicznych” projekt ustawy o ochronie ludności oraz o stanie klęski żywiołowej. Autorem projektu, który zdaje się być bardzo niebezpieczny dla podstawowych praw i wolności przedsiębiorców, jest wiceminister Maciej Wąsik.

Jacek Wilk: Już oficjalnie dążą do wprowadzenia w Polsce TOTALITARYZMU

Tymczasem PiSSanacja już oficjalnie dąży do wprowadzenia w Polsce totalitaryzmu…

oczywiście dla naszego dobra; stąd tytuł ustawy: „o ochronie ludności”.

Oczywiście nie muszę chyba dodawać, że to sk…wo jest jawnie i chamsko sprzeczne z Konstytucją RP, ale PiS ma to w d…” – pisze na Twitterze Jacek Wilk.

Dalej mecenas dodaje: „Ta ustawa powinna mieć tytuł: ’O ochronie ludu PiS – u koryta’”.

Co znajduje się w projekcie ustawy?

Jeśli ustawa zostanie uchwalona, to Rada Ministrów, ale też premier czy wojewoda, będą mogli ograniczyć prowadzenie działalności gospodarczej bez wypłaty odszkodowań.

Nawet w ocenie skutków regulacji stwierdzono, że ustawa będzie miała znaczący wpływ na przedsiębiorców. Mimo to nie skierowano jej do konsultacji społecznych z środowiskiem przedsiębiorców.

Uchwalenie projektu oznaczałoby brak rekompensat za straty firmy spowodowane decyzjami rządu. Jest to o tyle ciekawe, że w czasie pandemii PiSowski rząd nie ogłaszał stanu klęski żywiołowej, tylko ogłoszono stan epidemii właśnie po to, by nie płacić odszkodowań. Po wejściu w życie antywolnościowej ustawy, władza nie musiałaby się już tym przejmować.

Jeśli projekt Wąsika przejdzie, a rząd ogłosi stan klęski żywiołowej, to państwo będzie mogło zawiesić lub zakazać prowadzenia przedsiębiorcy określonej działalności, nakazać prowadzenie innej, a także oddelegować pracowników do różnych prac i wprowadzić zakaz podwyższania cen lub ustalić stałe ceny.

Warto tu zaznaczyć, że przez stan „klęski żywiołowej” aparat władzy w Warszawie nie musi rozumieć jedynie pandemii lub katastrof. Powodem do wprowadzenia tego stanu mogą być na przykład niedobory energii lub gazu.

Ograniczenie w czasie stanu nadzwyczajnego wolności i praw człowieka i obywatela bez wypłat odszkodowań można uznać za krok niebezpiecznie zbliżający Polskę do dyktatury i oddalający nas od podstawowych standardów państwa prawa. Odszkodowania także często powstrzymywały rządzących przed wprowadzaniem bezmyślnych ograniczeń.

Brownout – Blackout: Zbliżają się ciemne święta! Robią TO celowo.

Brownout – Blackout: Zbliżają się ciemne święta!

Uwe Kranz Oryginalny tekst ukazał się 17 września 2022 roku https://ansage.org/brownout-blackout-dunkel-weihnacht-droht/

Od samego początku nie było planu generalnego dotyczącego transformacji energetycznej

====================

Hanowerska mistrzyni piekarska Künne przełknęła ślinę, gdy rachunek od jej dostawcy energii elektrycznej trafił do jej p[iekarni: w 2023 r. powinna zapłacić 1,1 miliona euro za prąd zamiast poprzednich 120 000 euro!

W tych warunkach może zamknąć swoje siedem oddziałów i ogłosić upadłość… eee, nie… wystarczy tylko wstrzymać produkcję, dopóki wszystko nie wróci na właściwe tory (w sensie Habecka – niemiecki minister gospodarki -przyp. tłum.). Jak wiedzie się pani Künne,tak wiedzie się też prywatnym gospodarstwom domowym, małym i średnim przedsiębiorstwom (MŚP). Prezes Niemieckiego Związku Miast i Gmin Gerd Landsberg i Federalna Agencja Sieci dostrzegają niebezpieczeństwo przerw w dostawie prądu już następnej zimy i lamentują, że nie są dostatecznie przygotowani; trzeba znacznie intensywniej rozszerzać „ochronę przed katastrofami cywilnymi”. Natomiast duże firmy coraz wyraźniej i głośniej lobbują za środkami wsparcia państwa, zwolnieniami i pomocą finansową.

Po tym, jak rządowy program ograniczania kosztów energii ma pomóc 2500 przedsiębiorstwom przemysłowym, prezes Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej (DIHK), Peter Adrian, skarży się, że środki nie są jasne i rygorystyczne. program „rozczarowujący”, a teraz Prezydent Niemieckiej Konfederacji Rzemiosła Wykwalifikowanego (ZDH), Hans Peter Wollseifer, również wzywa do natychmiastowej pomocy państwa dla energochłonnych małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP). Średnio prawie dwie trzecie z nich to ofiary kryzysu energetycznego, a zwiększonych kosztów nie można przerzucić na klientów w sposób indywidualny. Minister gospodarki Habeck chce teraz szybko i radośnie się do tego dostosować. Program ma być teraz również otwarty dla firm handlowych (ok. 560 300 firm) i usługowych (1,16 mln). Kto powinien mieć prawo do udziału (wulgo: wpłata)? To będzie klaps i ukłucie! I znowu, magiczne słowa „bezpośrednia, niebiurokratyczna pomoc w trudnościach” są wszędzie pisane wielkimi literami. W międzyczasie mój długopis, a właściwie klawiatura, walczy, gdy muszę pisać o państwowej, niebiurokratycznej pomocy z trudów.

Wielkie” plany ratunkowe

Powód: sam byłem ofiarą powodzi Dunaju w 2013 roku, śledzę losy ofiar doliny rzeki Ahr, wciąż jestem w szoku, jak państwo traktuje ofiary ataku w Berlinie (nie wspominając o ofiarach ataku olimpijskiego ). Lista niepowodzeń rządu we wspieraniu trudności nie jest kompletna, a ludzkie cierpienie kryjące się za tymi historiami jest ogromne. Nic nie jest traktowane tak biurokratycznie, jak niebiurokratyczna pomoc państwa. Zapowiedź, że pomoc będzie oparta na poziomie kosztów energii, że program zostanie uchwalony bardzo szybko, a gospodarka dostanie głos z wyprzedzeniem zapowiada ożywioną dyskusję w najbliższej przyszłości.

Jest to szczególnie w obliczu faktu, że pierwsze trzy państwowe „wielkie” plany ratunkowe już teraz kosztują podatników ponad 95 miliardów (np. programy kredytowe, gwarancyjne i finansowe, program pomocy dla firm energochłonnych, reformy mieszkalnictwa i świadczeń obywatelskich, jednorazowa zryczałtowana cena energii, zakończenie dopłaty EEG, dopłata do kosztów ogrzewania, ustawa o wyrównaniu inflacji, trzymiesięczna obniżka podatku od energii na paliwo, wiele innych środków podatkowych, bilet 9 euro i jednorazowe płatności dla szczególnie obciążone grupy ludności); patchworkowa kołdra w dobrych intencjach, dziergana gorącą igłą, niektóre z tych środków mają sens, inne już się skończyły, inne mają wejść w życie dopiero w najbliższych latach, ale nie da się skutecznie zahamować wzrostu cen energii.

Strach nadchodzących miesięcy

Dzieje się tak również na tle stale rosnącej liczby niewypłacalności prywatnych i korporacyjnych, a co za tym idzie armii nowych bezrobotnych, niepełnoetatowych i krótkoterminowych, której nie da się zredukować nawet najbardziej kreatywnymi sztuczkami statystycznymi i definicyjnymi (obecnie ok. 6 mln). ) i to przy stale rosnącej stopie inflacji (obecnie ok. 8 proc.), która do końca roku wzrośnie do ponad 11 proc. i będzie wpędzać nas w coraz głębszą recesję. Nasze koszty produkcji wzrosły do ​​niewyobrażalnych wcześniej wysokości ponad 37 procent. Czy to „moment Lehmanna” w kryzysie energetycznym? Co jeśli kula śniegowa uderzy w sektor energetyczny i firmy energetyczne zbankrutują? Co kryje się za groźbą (i myślę, że tak jest), że Kevin Kühnert (SPD) potajemnie pracuje nad „programem podobnym do korony”, aby poradzić sobie z kryzysem energetycznym? Jak bardzo powinienem się bać tego programu?

Boję się śmiertelnie następnych sześciu miesięcy, w których boom cen paliw kopalnych, koszty wojenne i „projekt cen energii elektrycznej”, czyli wręcz idiotyczny „merit order” na giełdzie cen energii elektrycznej EEX w Lipsku (patrz niżej ), liczba brązowych/lub zaciemnień (regionalnych/całkowitych przerw w dostawie prądu) będzie coraz bardziej prawdopodobna, a nawet wyższa – pomimo wyłączenia ogrzewania, krótkich pryszniców, przydzielonego prądu i ciemności Bożego Narodzenia. Pytanie jest dalekie od tego, czy wystąpią przerwy w dostawie prądu, ale kiedy, jak długo, ile i gdzie. Jest zamrażarka, piekarnik, telefon komórkowy, zasilanie instalacji grzewczej, mechanizm otwierania drzwi i kasa w supermarkecie, pompa benzynowa na stacji benzynowej, metro/S-Bahn, pociągi ECE i tramwaje , winda, schody ruchome lub tam System kontroli ruchu nawet najmniejsze problemy. Cała infrastruktura ulegnie całkowitemu zawaleniu w bardzo krótkim czasie i nie będzie można jej ponownie uruchomić w dłuższej perspektywie. Habeck nie ma pojęcia nie tylko o gospodarce (słowo-kluczowe niewypłacalność), ale także o elektryczności (rezerwa awaryjna i praca w trybie „stand-by” w elektrowniach jądrowych). Czy pozostaje nam już tylko uciec do miejskich hal ociepleń, na południe, na zimę na Kretę, Tunezję, Egipt czy Malle? A może można uwierzyć w obietnice pisane patykiem na wodzie Instytutu ifo, który obiecuje normalizację gospodarczą przynajmniej do 2023/24 roku, a tym samym wykazuje ogromne zaufanie do Boga?

Od samego początku nie było planu generalnego dotyczącego transformacji energetycznej

„Szybsza pomoc” z pewnością byłaby odpowiednia, aby natychmiast położyć kres strachowi wywoływanemu przez naszych wojowniczych, ekomarksistowskich i dogmatycznych polityków energetycznych, ponieważ odmowę przyjmowania w przyszłości gazu, ropy i węgla z Rosji postulowali Habeck i jego Zieloni już od 2016 roku. Ale różniłyby się one od kosmetycznych „pakietów wsparcia”. Zawężone, nierozsądne i bezkompromisowo negatywne nastawienie do energetyki jądrowej graniczy z uporczywym łamaniem obowiązków służbowych – w prawie o ruchu drogowym jego prawo jazdy zostałoby cofnięte. Zamiast majstrować przy objawach, uważam, że należy zwiększyć i ustabilizować dostawy energii, tj. aktywna/przedłużona eksploatacja wszystkich trzech elektrowni jądrowych (EJ) musiałaby zostać natychmiast przedłużona, Nord Stream 1 musiałby zostać zmodernizowany do jak najszybszego aktywnego działania, Nord Stream 2 znalazłby się natychmiast w ramach negocjacji z Rosją, od razu mają zostać obniżone podatki od energii, benzyny, oleju napędowego i korporacyjnego, nieszczęsna opłata za gaz ma być zlikwidowana na miejscu i inne biurokratyczne znikną obciążenia patronackie i administracyjne dla MŚP (zob. np. ustawa UE o łańcuchu dostaw). Zamiast tego Federalne Stowarzyszenie Energii Odnawialnej (BEE) wskakuje w chaos i wzywa do jeszcze większych „zachęt finansowych do szybkich inwestycji”. W chciwych oczach zielonej mafii prawie widać znaki dolara!

Z drugiej strony, współprzewodnicząca Partii Zielonych Ricarda Lang myśli tylko odruchowo, że „ceny energii … stwarzają niebezpieczeństwo wspólnych protestów z prawicowymi ekstremistami” i że „niektóre siły chcą wykorzystać sytuację społeczną dla własnych interesów”, jak wypowiedziała się w wywiadzie dla grupy medialnej Funke. Otwiera klasyczny drugorzędny teatr wojny, w którym prawdopodobnie powinieneś się wyluzować. Nie, dziękuję! Jednak oczywiste rozwiązanie, które od dawna znajduje się w wielu krajach europejskich, jest w rzeczywistości tylko połowicznie żądane przez Zielonych, wraz z Czerwonymi, w ramach ich polityki klienteli i jeszcze mniej promowane, w istocie przez (obecnie na ostatnio po głosowaniu nad ustawą o ochronie przed infekcjami jako jedyną pseudo-liberalną) FDP pod przewodnictwem Christiana Lindnera wprost demonizowała: podatek od nadmiernych zysków!

Prawicowy podatek od nadwyżki zysku

Belgia, Grecja, Wielka Brytania, Włochy, Rumunia, Hiszpania i Węgry wprowadziły, rozwijają lub rozszerzają (Hiszpania ze szczególnym uwzględnieniem banków) podatki od nadwyżki zysku, a nawet sama Komisja Europejska planuje wprowadzenie europejskiego podatku od nadwyżki zysku. Żądania lewicy, która pracowała nad nim od wiosny z projektami ustaw, zostały jednogłośnie odrzucone. Kwestie prawne, takie jak chce zapewnić FDP, są niczym innym jak fałszywymi argumentami, podobnie jak twierdzenie ochronne, że nadmiernych zysków nie można określić „oficjalnie”. Z jednej strony służby naukowe Bundestagu w dwóch (!) sprawozdaniach (WD 2021, WD 2022b) wyraźnie zajęły stanowisko, że wprowadzenie podatku od nadmiernych zysków w Niemczech byłoby prawnie dopuszczalne i możliwe. Z drugiej strony, podobnie jak we Włoszech, zyski można również obliczyć na podstawie deklaracji podatkowych lub określić za pomocą innych instrumentów ekonomicznych i tym samym określić „oficjalnie”. To obala twierdzenie federalnego ministra finansów Christiana Lindnera (FDP). Jest po prostu zainteresowany zabezpieczeniem zysków Wielkiej Energii w dobrze znanej ideologicznej i dystrybucyjno- politycznej wojnie pozycyjnej.

Podobnie jak Big Pharma w kryzysie Corona, giganci Big Energy również wylosowali jokera w kryzysie energetycznym i osiągnęli dobry zysk. Pomimo wysokich odpisów na Nord Stream 2 i strat z tytułu utraconych transakcji w Rosji, naprawdę się obłowili. „A zwycięzcą są:” Konglomeraty Saudi Aramco, BP, Total, Shell, ExxonMobil i Wintershall-Dea, które w pierwszej połowie 2022 roku zarobiły około 60 miliardów dolarów. To, co wcześniej płynęło do różnych rajów podatkowych w celu oszczędzania podatków („uchylanie się od opodatkowania”) lub zostało zamaskowane i rozprowadzone za pośrednictwem sieci korporacyjnych, nawet nie zostało uwzględnione. Nasz niemal schizofreniczny proces aukcyjny na giełdzie energii elektrycznej EEX w Lipsku prowadzi do tych wygórowanych zysków, do tych ekstremalnie wysokich dodatkowych zysków w Niemczech (od 30 do 100 miliardów euro). Tam każdy kilowat mocy jest rozliczany po cenie pobieranej przez najdroższego dostawcę (obecnie są to elektrownie gazowe). Zgodnie z tym, dostawcami bezkonkurencyjnie tanich lub po prostu znacznie tańszych energii są wszyscy producenci tzw. „energii odnawialnej” (słońce, wiatr, woda i biomasa), a także dostawcy elektrowni na węgiel brunatny, węglowy i jądrowy). ci, którzy pozostają niezmienieni, produkują energię elektryczną po niskich cenach producenta, ale sprzedają ją po tych samych skandalicznie wysokich cenach, których muszą żądać najdrożsi dostawcy elektrowni gazowych, aby pokryć koszty produkcji.

Uwaga: ta zasada merit-order (jest to swego rodzaju klasyfikacja wytwórców prądu wg cen wytwarzania energii – w pierwszej kolejności zamawiany jest prąd u najtańszego wytwórcy następnie u drugiego w kolejności itd. przyp. tłum.) naturalnie generuje ogromne zyski dla tak zwanych dostawców zielonej energii, takich jak Green Planet Energy, która należy do Greenpeace i jest największą spółdzielnią energetyczną w Niemczech z ponad 28 000 członków i ponad 200 000 klientów. Albo największy dostawca zielonej energii elektrycznej w Niemczech, Lichtblick AG z Hamburga, który obecnie należy do holenderskiej grupy ENECO i zostanie sprzedany prywatnym inwestorom w 2023 roku z najwyższą ofertą. Lub z kilkoma innymi z prawie 870 dostawców zielonej energii elektrycznej, z których prawie wszyscy mają bliskie związki z czerwono-zielonym oddziałem ds. ochrony klimatu i transformacji energetycznej. W przypadku tej klienteli minister gospodarki ekologicznej Habeck jest również gotów jak najdłużej utrzymać zawiłą zasadę aukcji na giełdzie energii elektrycznej w Lipsku. Nieliczne elektrownie gazowe podnoszą cenę energii elektrycznej, która już eksplodowała, mimo że ponad dwie trzecie energii elektrycznej jest produkowane z taniego słońca, wody, wiatru, biomasy i energii jądrowej.

Tak, mamy to: Jednocześnie marnujemy [eksportujemy] nasz deficytowy prąd do sąsiednich krajów europejskich: Austrii (10,1 proc.), Francji (8,3 proc.), Szwajcarii (3,2 proc.), Beneluksu (3 proc.) – innymi słowy, w sumie ponad 25 procent naszej energii elektrycznej trafia za granicę! Cóż, Francja jest teraz w tarapatach i potrzebuje pomocy. Duża część z 56 elektrowni jądrowych eksploatowanych przez Électricité de France (EDF) w 18 lokalizacjach jest nieczynna z powodu inspekcji, napraw, wymiany elementów paliwowych lub konserwacji, a ze względu na niski poziom Renu inne musiały być tymczasowo wyłączone ze względów bezpieczeństwa. Pozostałe 30 elektrowni jądrowych nie może zaspokoić zapotrzebowania Francji na energię elektryczną. Jednak równie niezrozumiałe jest, dlaczego energia elektryczna musiała być dostarczana przez ponad pięć miesięcy z rzędu lub dlaczego dostawy do Szwajcarii są wysyłane stamtąd do Włoch, podobnie jak wysoka opłata do Austrii. Czy wynika to z obiecanej przez Austrię chęci pomocy w dostawach gazu? Poza tym tylko Dania jest gotowa wesprzeć Niemcy gazem w sytuacji awaryjnej. Pozostałe kraje UE początkowo oczekują od Niemiec zmiany polityki energetycznej, normalizacji polityki energetycznej na rzecz realnej polityki gospodarczej, przynajmniej wydłużenia pracy elektrowni jądrowych i rewizji decyzji o dostawach rosyjskiego gazu za pośrednictwem Nord Stream 1 i 2.

O tak, zdecydowanie warto przyjrzeć się cenom prądu na poziomie UE: Najwyższe ceny prądu za kilowatogodzinę (30 centów) zapłacili Niemcy już w 2019 r., tymczasem [obecnie] średnia wynosi 51 centów; w porównywalnych krajach UE wygląda obecnie znacznie bardziej prokonsumencko: Austria (21 centów), Francja i Holandia (16 centów), Polska (14 centów), a jeszcze lepiej w krajach pozaeuropejskich: Japonia (17 centów) , USA (12 centów). ) i Kanada (10 centów).

Co sprawiło, że niemiecka energia elektryczna jest tak droga – merit order, który jest używany od lat, czy podatek? Czy więc cena musiała wzrosnąć przynajmniej czterokrotnie, do poziomu od 55 do 95 centów? Dlaczego przeciętna oszczędna czteroosobowa rodzina musi co roku wydawać co najmniej 760 euro więcej na energię elektryczną? Czy więc przy wzroście o 10 centów za kilowatogodzinę zyski firm (zielonej) energii powinny wzrosnąć o kolejne 30 milionów euro? Dlaczego zyski producentów energii elektrycznej z kryzysu i wojny nie są od razu odliczane od nadwyżki podatku od zysków, jak obiecał wiosną minister gospodarki Robert Habeck (Zieloni), ale bez wyraźnych konturów (sektory, cena bazowa, początek, czas trwania ?) – jak to robi lub przygotowuje wiele krajów UE?

Co jest w tym tak skomplikowanego, jakie koncepcje trzeba jeszcze dopracować, jak długo Habeck i Scholz chcą, abyśmy czekali? Gdyby niemiecki przemysł, gospodarka, średnie przedsiębiorstwa, powiaty, gminy, pracownicy, emeryci, emeryci, nasza klasa średnia („kręgosłup społeczeństwa”), nasze społeczeństwo usługowe i społeczny prekariat ( określenie tzw. nowej klasy społecznej, powstałej w wyniku kryzysu ekonomicznego – ludzie bez perspektyw życiowych: seryjni stażyści, pracownicy tymczasowi, młodzi bezrobotni lub pracujący poniżej swojego wykształcenia; -przyp. tłum.) zostały poświęcone na rzecz zielono-czerwonej transformacji naszego społeczeństwa i, jak już teraz, dramatycznie rosnąca klasa najbiedniejszych, wreszcie klęka z zaciśniętymi pasami (patrz wspólny raport rządu federalnego o ubóstwie z 8 lipca 2022 r., według którego ubóstwem dotkniętych jest 16,6 proc., czyli prawie 14 mln ludzi, a więc o 600 tys. więcej niż przed pandemią, z czego 40 proc. to dzieci, młodzież i emeryci)?

Arogancja poznawcza: czy Niemcy nadal będą rządzone, czy po prostu rujnowane?

To już nie jest poznawcza ignorancja, którą nasi politycy wyrządzają naszemu krajowi ze swoim ideologicznym uporem. To arogancja poznawcza, która staje się niemal patologiczna. Podczas gdy wiele milionów euro wydaje się na zupełnie niepotrzebne testy, na szalenie zawyżone lub zbyt wiele zastrzyków genów, na oszukańcze i legalne ośrodki szczepień oraz na kampanie szczepień z cotygodniowymi, całostronicowymi ogłoszeniami w gazetach, które kosztują 15 milionów euro (rzekome „fakt boostery”), na którym stylizowana

pusta głowa z pustymi okularami niby sprytne żarty (jeszcze nie wiem kto lub co to ma być), brakuje środków na rehabilitację szpitali, na (re)rekrutację (lepiej: repatriację) i odpowiednie wynagrodzenie personelu szpitalnego, który został wcześniej wypędzony z pomocą bezsensownych obowiązkowych szczepień związanych z instytucją, do wynagrodzenia raportów o podejrzeniach medycznych do Instytutu Paula-Ehrlicha lub za długo spóźnione i pilnie potrzebne towarzyszące badania naukowe (zwłaszcza na temat szkód poszczepienych), by wymienić tylko kilka obszarów polityki zdrowotnej.

Brakuje jednak tych pieniędzy również na ochronę i rehabilitację naszej gospodarki, np. „przemysłu latarni morskich” Zakładów Azotowych SKWP w Piesteritz w Saksonii-Anhalt, które jako największy producent AdBlue (2,5 mln litrów dziennej produkcji) , produkują głównie dodatki do paliwa, których potrzebuje 90 procent wszystkich ciężarówek, ale prawie nie ma ich na stanie. Od października 2022 r. 860 pracowników będzie musiało pracować dorywczo ze względu na zbliżającą się opłatę za gaz – i może zostać zwolnionych przed świętami Bożego Narodzenia. Co gorsza: bez AdBlue nie jeździłyby żadne ciężarówki ani ciągniki, co oznacza, że ​​nie byłoby (dalekobieżnego) ruchu dostawczego, nie byłoby wywozów śmieci, nie byłoby rolnictwa. Zero, nigdy, nada!

Tragiczny koniec dopiero nadejdzie

Szczególnie pikantne: firma European Trading Hub GmbH, która opracowała i obliczyła „dopłatę gazową” dla Habecka, została założona dopiero 1 czerwca 2021 r.; Zaraz po jej założeniu rząd federalny dał nowej firmie kontrakt o wartości 1,5 miliarda euro na zakup gazu i ropy. Treść kontraktu była taka, że ​​nie można już kupować gazu z Rosji. Więc kto zaczął tutaj wojnę gospodarczą z Rosją?!?

Pieniądze niemieckich podatników, które są wydawane w miliardach na utrwalanie konfliktów zbrojnych (Ukraina, Palestyna, Mali, Libia…), nie wspierają krajowej gospodarki, co jest nieodpowiedzialnie mylące z fałszywą polityką energetyczną i energią z własnej inicjatywy a wojna gospodarcza z Rosją napędza lub chce prowadzić lub chce prowadzić do ruiny. Czy Niemcy nadal są rządzone w rozsądny sposób – czy rzeczywiście zostaną zrujnowane, uniemożliwiając jakąkolwiek współpracę niemiecko-rosyjską i wszelkimi niezbędnymi środkami? Czy rzeczywiście prowadzi do ekonomicznego i narodowego samobójstwa, jak publicznie potwierdził George Friedman, założyciel i przewodniczący amerykańskiego think tanku Stratfor („Strategic Forecasting”) 4 lutego 2015 r. – czy też, jak rzekomo sformułowała US-Rand Corporation w styczniu 2022 r. w (kwestionowanym i zaprzeczonym przez Rand) tajnym dokumencie („Ograniczanie Niemiec”)

(podobny dokument o tym praktycznie tym samym tytule napisano dla Rosji, czytaj go na https://www.bibula.com/?p=133772 – przyp. tłum. ),

zgodnie z którym oba filary niemieckiej gospodarki: nieograniczony dostęp do tanich (rosyjskich) rezerw energetycznych i do taniej francuskiej elektryczności?

Jedno jest pewne: wielki koniec dopiero nadejdzie – i to na długo. Gdzie jest kanclerz Niemiec, gdzie są jego (wytyczne) kompetencje? Wzywam Olafa Scholza, aby wreszcie przejął kontrolę nad polityką energetyczną! Konkretnie oznacza to: kiedy zwolni Habecka, Baerbocka, Lambrechta, Lauterbacha, Heila i Lindnera – i kiedy sam zrezygnuje?

——————-

Tłumaczenie ze specjalną dedykacją dla Pana Stanisława Michalkiewicza, Pani Katarzyny Treter-Sierpińskiej i pozostałych wierzących w teorię o istnieniu IV Rzeczy, wszystkich polskich dziennikarzy śledczych ze strony https://apolut.net/brownout-blackout-dunkel-weihnacht-droht-von-uwe-kranz/

Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

The Pope Needs Reform, Not the Papacy

by José Antonio Ureta September 19, 2022 https://www.tfp.org/the-pope-needs-reform-not-the-papacy/?PKG=TFPE22282

The Pope Needs Reform, Not the Papacy
The Pope Needs Reform, Not the Papacy

As the title of Henri Sire’s book The Dictator Pope has it, we can say that Pope Francis behaves like a true despot.

At the end of August (2022), he finally organized a consistory of cardinals but, in practice, muzzled them by dividing them into language groups. He only allowed a rapporteur from each group to speak at the plenary session but only to summarize the group’s discussion.

Then, in early September, he imposed a new constitution on the Order of Malta, bypassing internal debates on amendments to its governing statutes. Simultaneously, he removed the Order’s authorities and appointed interim leadership until a new one is elected under his constitution.

From a strictly juridical perspective, he perhaps had the authority to do both things. The cardinals are his advisers, so he can listen to them or not. As for the Order of Malta, despite being sovereign in the temporal order, it is essentially a religious order, so the pope has the power to intervene in its canonical structuring.

However, the Catholic Church is not a government department coldly ruled by decrees. Instead, she is a living reality whose administrative laws serve as a skeleton supporting immemorial customs that vivify and smoothen their application. Furthermore, neither the cardinals nor the Order of Malta’s religious and laity are the pope’s slaves but brothers and sons.

Ignoring the ancient customs governing the relationships between the pope and cardinals and between him and religious orders (or Catholic movements, for the Order of Malta is a mixed entity) is equivalent to governing the Church with that dirigisme with which Enlightenment despots ended organic medieval monarchy.

Paradoxically, this papal despotism is used to equalize and democratize the Church. In a March 2015 interview with a Mexican television, Pope Francis stated, “I think this [the Curia] is the last court that remains in Europe. The others have been democratized.”1

By appointing cardinals “from the periphery,” Pope Francis is effectively demolishing the College of Cardinals, an eminently elite institution whose members have held the protocol rank of “princes of the Church” since Boniface VIII (1294—1303). By intervening in the Order of Malta, Pope Francis seeks to end an aristocratic institution inherited from the Crusades—two aberrations, in his mind, for which the Church must do penance.

Pope Francis wants “a Church with an Amazonian face”2—desacralized, vulgar, and pauperized after the Amazon natives’ “good living.” The latter will be granted their own rite in the Church, incorporating ancestral pagan superstitions. At the same time, the Catholic faithful who love the traditional Latin rite are persecuted for their alleged backwardness (indietrismo).

Pope Francis feels entitled to change Church teaching on adultery, conditions to receive Communion, the death penalty, and just war while eyeing changes on artificial contraception and homosexual relations. His dictatorial behavior has shocked the sensus fidei of millions of Catholics and legitimately drawn reaction and resistance from dozens of prelates and hundreds of intellectuals and lay leaders worldwide. For my part, I wrote an article on the motu proprio Traditionis custodes stating that “The Faithful Are Fully Entitled to Defend Themselves Against Liturgical Aggression—Even When It Comes From the Pope.”3

However, some intellectuals who have publicly resisted Pope Francis’s doctrinal deviations and abuses of authority have raised the possibility of recasting the papacy per se. They attribute the current pope’s tyranny and the passivity of the overwhelming majority of the hierarchy to an inflated role of the papacy throughout the twentieth century. In their view, this so-called hyperpapalism results from a permanent imbalance that the proclamation of the dogmas of papal supremacy and infallibility by the First Vatican Council unwillingly introduced into the life of the Church.4

Some argue that the exaggeration of papal authority started in the Middle Ages with the affirmation of papal power in the pontificate of Saint Gregory VII (1073—1085). For them, the relationship style between the pope and the local churches should return to how things were in the first millennium, before the Eastern schism (1054).

Although these authors do accept the First Vatican Council’s dogmas of papal supremacy and infallibility, they say it is necessary to correct abuses in their exercise and, consequently, how the faithful view the papacy. Thus, they reexamine complaints of supposedly excessive meddling by the popes in the election of bishops and the direction of local churches as if the grousing were legitimate. In so doing, they recycle false beliefs first expressed by Orthodox schismatics and later by supporters of Gallicanism.

Paradoxically, this erroneous proceeding by some writers in the traditionalist camp to reevaluate the exercise of the papacy coincides with earlier proposals by leading progressives. Suffice it to mention the well-known 1996 lecture at Campion Hall, Oxford, by Most Rev. John R. Quinn, the controversial archbishop emeritus of San Francisco, titled “The Claims of the Primacy and the Costly Call to Unity.”5

True, the motivations of both currents are very different. By proposing to change the way the pope exercises the papacy, progressives strive to realize the Second Vatican Council’s ecumenical dream of uniting all churches and Christian denominations without any of them converting to Catholicism proper. The proposal of these traditionalists aims to protect the Faith and the Church’s traditional rites from the conciliar novelties that Pope Francis enforces manu militari.

Nevertheless, both evaluations of the papacy’s performance are similar, as are the practical proposals for rectification. Both currents take the first millennium as their model and guide. They call for a diminished Curia role, a devolutionist return of authority to local bishops, changes in how the latter are chosen, a more decentralized Church, and a greater application of the principle of subsidiarity. Both progressives and neo-Gallican traditionalists manifest the same antipathy for the papacy as the Church’s “full and perfect monarchy.”6

Progressivism is sheer Revolution within the Church. Therefore, it is not surprising that its leaders—moved by their “liberty, equality, fraternity” ideals—seek to reduce the pope’s attributes as much as possible or have him use them to transform the Church into an egalitarian democracy. What is strange, however, is to see traditionalist writers spreading opinions contrary to counter-revolutionary principles, advocating a recasting of the papacy into something akin to what progressives suggest. Unwittingly perhaps, they fall into the defect denounced by Joseph de Maistre—an author they dislike for being at the origin of nineteenth-century ultramontanism. He wisely warned that the Counter-Revolution should not be a “contrary revolution” but rather “the opposite of the Revolution.”7

There is no denying the merit of these traditionalist writers in denouncing Pope Francis’s errors and abuses. However, they make the same mistake as promoters of the German Synodal Way, who blame the Church’s traditional structure and doctrine for clerical sexual abuses when they should blame sinful clerics. The solution to clergy sexual abuse, they claim, lies in suppressing priestly celibacy and the hierarchical differences between clergy and laity. Likewise, neo-Gallican traditionalists advocating a reinterpretation of the papacy sustain that Pope Francis’s many abuses and the passivity of bishops and faithful toward them result from a hypertrophied papal authority and ‘ultramontanism,’ unwittingly encouraged by the dogmas of papal supremacy and infallibility.

As is well known, clerical sexual abuse is not due to priestly celibacy or the Church’s hierarchical structure but to dissolute morals among the clergy. That is particularly true of those allowed to enroll in seminaries and unwisely ordained priests by complacent bishops despite their homosexual orientation.

Likewise, Pope Francis’s doctrinal deviations and abuses of authority do not result from the hypertrophy of papal authority but his modernist convictions and the dictatorial character denounced by Henri Sire in his mentioned book. The passivity of bishops and faithful who disagree with the pope but dare not resist him does not stem from any diminished role in Church life. Indeed, at least doctrinally, their role was increased by the Second Vatican Council’s dogmatic constitution Lumen gentium, which introduced two novelties: episcopal collegiality and the notion of the Church as the People of God. Rather, in most cases, such passivity stems from careerism, cowardice, fear of going against the grain, and a lack of supernatural spirit.

There is no need to change Church discipline on priestly celibacy or her teaching on the clergy’s superiority over the laity to solve the sexual abuse crisis. Similarly, to address today’s papal tyranny, there is no need to redefine the papacy or its ordinary ways of exercising the Petrine ministry. What is needed is a profound conversion of the pope, bishops, and faithful. That conversion will help the pope act truly as the Vicar of Christ, not His almighty replacement. For their part, a converted people, filled with faith and fidelity to Tradition, will know how to distinguish between the voice of a true shepherd and one that leads the flock over a cliff.

If a hypertrophied papal authority resulted from excessive veneration of the papacy by the faithful, the ultramontanes and their successors would have been the staunchest defenders of pontifical errors and abuses after the First Vatican Council. After all, they were the advocates of defining papal prerogatives as dogmas of the Faith. However, what happened was precisely the opposite, as I have demonstrated previously.8 From the time of Leo XIII to the Second Vatican Council, followers of the ultramontane current rose against the pope’s errors and abuses of the papacy. It was liberal Catholics—whose party had deemed those dogmatic definitions “inopportune”—who sought to impose those errors and abuses on all Catholics. With Cardinal Charles Lavigerie, such liberal Catholics claimed, “The only rule of salvation and life in the Church is to be with the pope, with the living pope. Whoever he may be.”

Plinio Corrêa de Oliveira, the twentieth century’s leading counter-revolutionary among the laity, gave a shining example of ultramontane fidelity. In a harrowing and humiliating moment, the Brazilian Catholic leader expressed his veneration for the papacy in touching terms. In 1968, the TFPs of Brazil, Argentina, Chile and Uruguay collected 2,038,112 signatures in the streets of those countries’ prominent cities on a petition asking Pope Paul VI to take action against communist infiltration in the Church. The several thousand sheets containing the signatures (some stained with blood as communist activists attacked young TFP volunteers) were delivered to the Vatican Secretary of State. However, the Holy See failed even to acknowledge receipt. In contrast, a few weeks later, a delegation of progressive priests took a challenging document to the Vatican, and Paul VI quickly promised to study their demands. The Brazilian TFP founder used his weekly column in Folha de S. Paulo to call out the pope’s unworthy behavior. He imagined correspondence from Jeroboam Cândido Guerreiro—an imaginary Protestant reader:

“Don’t you realize, Dr. Plinio, that Vatican doors and the pope’s heart are open to all currents and opinions except to ideological tenets and voices blowing from your end of the spectrum?

Frankly, I am astonished at how easily, in your articles, you pretend to see none of this and manifest yourself as a fervent and intransigent Catholic as if today’s pope were not Montini but Sarto (“Saint” Pius X), the cruel hammer of heretics from the beginning of the century.

I am not writing this to mortify you, Dr. Plinio, but the truth must be said: Open your eyes. The modernized papacy and the New Church reject you and your confreres more than anyone else in the world…

Yet, despite having the door shut in your face, you present yourself in public as a papist, as fanatical as when you were a young member of the Marian Sodalities hollering the hymn: “Long live the pope, may God protect him, the Shepherd of Holy Church!”…

Have the courage to explain to the public your contradictory position.”

In his article, Plinio Corrêa de Oliveira answers this fictitious letter with a hymn of love for the papacy:

“It is not with the enthusiasm of my early youth that I stand before the Holy See today. It is with even greater, much greater enthusiasm. The more I live, think, and gain experience, the more I understand and love the pope and the papacy. That would be true even if I found myself in the circumstances Mr. Jeroboam Guerreiro depicts.

I still recall the catechism lessons explaining the papacy: its divine institution, powers, and mission. My young heart (I was then about nine years old) was filled with admiration, rapture, and enthusiasm. I had found the ideal to which I would dedicate my entire life. From then until now, my love for this ideal has only grown. And I pray to Our Lady that she increase it in me until my dying breath. May the last act of my intellect be an act of faith in the papacy. I want my final act of love to be an act of love for the papacy. I would die in the peace of the elect, well united to Mary, my Mother, and through her to Jesus, my God, King, and excellent Redeemer.

My love of the papacy, Mr. Guerreiro, is not abstract. It includes a special love for the pope’s sacrosanct person yesterday, today, and tomorrow. It is a love of veneration and obedience.

I insist: It is a love of obedience. I want to give every teaching of this pope, and those of his predecessors and successors, the full measure of adherence that Church doctrine prescribes to me, holding as infallible what She says is infallible, and as fallible what She teaches is fallible. I want to obey the orders of this or any pope to the full extent the Church commands me to. That is, by never placing my will or the might of any earthly power above them, and by refusing obedience to a pope’s order only when it involves sin. In that extreme case, as the Apostle Paul and all Catholic moral theologians teach, one must obey the will of God instead.

That is what my catechism classes taught. That is what I read in the treatises I studied. That is how I think, feel, and am with all my heart.”9

Plinio Corrêa de Oliveira’s love of the papacy showed his tremendous esteem for pontifical ceremony. At a meeting with younger members of the Brazilian TFP in January 1976, they projected the film Vatican City Under Pius XII. It showed Pope Pacelli wearing the tiara and carried in the sedia gestatoria surrounded by flabelli and the papal guard. After the screening, Dr. Plinio improvised this explanation of pontifical pomp:

“All these scenes are deduced directly from what theology teaches us about the papacy and from the Church’s wise teachings on how to organize life.

The papacy is the highest institution on Earth. It is higher than any temporal power because what concerns the spirit is worth more than what concerns matter. What concerns the supernatural is worth more than what concerns the natural. And the pope has universal power over all peoples everywhere, whereas all other sovereignties in the world are limited. There is no king or president of the world, but the pope is the shepherd of the whole world and has jurisdiction over souls throughout the globe. He is the representative of the supreme supernatural power—God’s power on Earth—and it behooves him to exercise to the highest degree the transcendent powers proper to the Catholic Church of teaching, guiding, and sanctifying. He is the highest hierarch of the whole Church and thus must also be surrounded by the most extraordinary manifestations of respect that can be paid to a man.

It follows from all this that life around the pope must be organized to correspond to three ideas: respect, love, and strength. Respect: the pope must be venerated. Love: the pope being the representative of Christ on Earth, all of humanity’s love for Our Lord Jesus Christ must apply immediately to the pope, His representative on Earth. Strength: the pope is a shepherd, and no shepherd can be weak because he must defend the sheep and thus use force against wolves; the power of governing the sheep is part and parcel of the power to fight wolves.

So you see around the pontiff religious pomp and, at the same time, paternal and visible force, represented by the three pontifical guards that defend the Vatican palaces: the Swiss Guard, the Palatine Guard, and the Noble Guard (composed of members of the Roman patriciate who took turns, serving for free in the Guard). They guaranteed the pontiff’s integrity and the safety of the Vatican’s colossal art treasures, in addition to controlling the enormous flow of people there. But its primary significance is that, as the case may be, the pope has the right and duty to use force to defend the faith. And in these guards, whose uniforms are so distant from the Crusades, there’s a reminiscence of the Crusades.

The Church wisely organized things so everyone who went to see the pope could carry their devotion and love to the highest degree and their respect and fear in the face of strength. A visit to St. Peter’s Basilica and the Vatican Palace was a spiritual exercise from which the faithful left with their souls more united to the pope than before.

Pay attention to people’s faces when they talk to the pope, but especially when he moves on. It’s almost the face of someone who has just received Holy Communion. Someone receives just a short word from the pontiff, but what a word! He will forever keep the timbre of the pope’s voice, his smile, the temperature of his hand, how he shook it or did not, and the imponderables surrounding the pope. The person keeps all that for a lifetime and even unto death.

I experienced it myself. I took several objects to be blessed by Pius XII, including some candles of those sold on Via della Conciliazione. They were beautifully worked, with reliefs, figures, etc. He blessed them. As I returned to the hotel, I thought: “When I die, I want to hold the candle blessed by the Vicar of Christ. In this way, I will remain united to the See of Rome until I am unconscious, hanging between life and death, and my intellect no longer articulates any thought. My hand will cling to this candle that represents what I love most on Earth: the pope, with whom everything on Earth is worthy of love, without whom nothing is worthy of love but only contempt, marked by original sin and under the devil’s dominion.”10

A superficial or biased person would deduce from these exclamations of love for the papacy that Plinio Corrêa de Oliveira was a victim of ‘papolatry,’ someone incapable of objectively analyzing the pope’s teachings and gestures, let alone resisting their enforcement. That person would be deeply mistaken because Dr. Plinio’s admiration for the papacy was an acute expression of love for the Holy Church and, in short, Our Lord. Therefore, if the reigning pope taught or did anything contrary to the Church’s perennial teaching and action, that very love of God led him to oppose it with the quickest and strongest reactions.

As early as 1965, five years before writing the imaginary reply above to Jeroboam Guerreiro, Plinio Corrêa de Oliveira closely followed the studies of Arnaldo Xavier da Silveira on the theological hypothesis of a heretical pope. He participated in a three-day symposium to discuss the matter along with Bishops Geraldo de Proença Sigaud and Antônio de Castro Mayer.

Since October 1969, nine months before the Folha article, he had followed Xavier da Silveira’s studies on the Novus Ordo Missae of Paul VI and participated in two symposia in the presence of Bishop Mayer. They resulted in the book concluding that the New Mass was unacceptable in conscience for a well-educated Catholic.

Six months before his Folha’s Jeroboam article praising the papacy, Plinio Corrêa de Oliveira had written another in the same daily, titled “The Right to Know.”11 In it, he informed the Brazilian public of a letter to Paul VI by Cardinals Ottaviani and Bacci, authors of A Brief Critical Study of the New Order of Mass, and a letter addressed to Fr. Annibale Bugnini from the Saint Anthony Maria Claret Association of Priests and Religious (with a membership of 6,000 priests). The Association’s letter concluded: “We Catholic priests cannot celebrate a Mass which Mr. Thurian, of [the] Taizé [community], declared he could celebrate without ceasing to be a Protestant. Obedience can never impose heresy (on us).”

Just as significantly, almost two years before his enthusiastic comments on the Vatican City Under Pius XII film, Plinio Corrêa de Oliveira wrote “The Vatican Policy of Détente with Communist Governments—Should the TFPs Stand Down? Or Should They Resist?”12 The document denounced the wrongheaded policy, which is continued today by Pope Francis in his criminal agreement with Red China subjecting the Underground Church in China to the whims of Xi Jing Pin. Addressed to Paul VI, the TFPs’ Declaration of Resistance was published as a paid ad in 37 Brazilian newspapers and 14 more in other countries. It stated: “Our soul is yours; our life is yours. Order us to do whatever you wish. Only do not order us to do nothing in the face of the assailing Red wolf. To this, our conscience is opposed.”

Plinio Corrêa de Oliveira recalled this paragraph in the first of a two-article series in December 1983 and January 1984. They were titled “Luther, Absolutely Not!”13 and “Luther Thinks He Is Divine.”14 Both reacted to John Paul II’s benevolent letter to Cardinal Johannes Willebrands, in charge of the Vatican’s ecumenism, on the 500th anniversary of Luther’s birth and dated October 31, the anniversary of his revolt. His reaction to John Paul II’s participation in a festive act of love and admiration for the heresiarch in a Protestant temple in Rome was even stronger: “Dizzying, frightening, groaned my Catholic heart at this. However, my faith and veneration for the papacy redoubled.”15

In January 1977, writing an update to his work Revolution and Counter-Revolution, Dr. Plinio made a highly critical assessment of the Second Vatican Council with the same clarity and courage:

“Using ‘aggiornate’ tactics (about which the least that can be said is that they are contestable in theory and proving ruinous in practice), the Second Vatican Council tried to scare away, let us say, bees, wasps, and birds of prey. But its silence about Communism left full liberty to the wolves. The work of this Council cannot be inscribed as effectively pastoral either in history or in the Book of Life.

It is painful to say this. But, in this sense, the evidence singles out the Second Vatican Council as one of the greatest calamities, if not the greatest, in the history of the Church.”16

I could give many more examples of resistance, but that would exceed the limits of this essay. Those given suffice to show that Plinio Corrêa de Oliveira, inflexible ultramontane defender of the Vicar of Christ’s attributes on Earth, decisively resisted the Second Vatican Council, Paul VI, John Paul II, and their erroneous teachings and actions—perhaps even before the birth of some of these traditionalist writers calling for a reinterpretation of the papacy. He did this energetically because his legitimate resistance sprang from his deep veneration for the papacy.

Someone may wonder: How can we extricate ourselves from this stalemate if it is unacceptable to recast the papacy or change how it is exercised even in the face of Pope Francis’s abuses?

In my 2018 book, Pope Francis’s “Paradigm Shift”: Continuity or Rupture in the Mission of the Church? I mentioned Plinio Corrêa de Oliveira’s 1976 suggested conclusion to the Chilean TFP’s book, The Church of Silence in Chile. It is to recognize the authority that Pope Francis and diocesan bishops have but interrupt routine daily coexistence with the demolishing prelates just as a wife and children can interrupt cohabitation under the same roof with an abusive husband and father without breaking the marital and filial bonds.17

Finally, I believe that what I wrote four years ago is even more valid today. I thus repeat it at the end of this essay:

“In the present confusion, which threatens to worsen very soon, one thing is sure: Catholics faithful to their baptism will never break the sacred bond of love, veneration, and obedience that unites them to the Successor of Peter and the successors of the Apostles. This is true even when these may eventually oppress them in their attempt to demolish the Church. If in the abuse of their power and seeking to coerce the faithful into accepting their deviations those prelates condemn them for their fidelity to the Gospel and for legitimately resisting abusive authority, it is those shepherds, not the faithful, who will be responsible for the rupture and its consequences before God, the rights of the Church, and history. Saint Athanasius is a case in point. Although he was a victim of the abuse of power, he remains a star in the Church’s firmament forever.”18

When Divine Providence decides to put an end to the apocalyptic crisis the Holy Church is going through, and a holy pope comes to govern her, as prophesied by numerous saints and privileged souls, the stains now disfiguring the papacy will shine with the same supernatural splendor as the wounds of the Passion shone on our Divine Redeemer’s resurrected Body. At that hallowed hour, the holy hands of the Successor of Peter will bless particularly those who behaved like the good sons of Noah19 in today’s days of upheaval with unfaithful popes. Holding fast to the sensus fidei, they increased their veneration for the papacy, without falling into the trap of pretending to reform by human hands that which divine hands established: “Thou art Peter; and upon this rock I will build My Church” (Matt. 16:18).

Yes, indeed! The pope needs reform, not the papacy.

Na Ukrainie powstaje „model” Nowego Porządku Świata – poligon doświadczalny dla „Wielkiego Resetu”

https://gloria.tv/post/QNreQw8S48Fb6XPna2urcyCV1

Każdy, komu udało się zachować spokój, zadał sobie fundamentalne pytanie: „Jaki jest powód, dla którego Ukraina w ciągu zaledwie kilku miesięcy stała się centrum świata?”

I pytania pokrewne:

Dlaczego wojnie na Ukrainie poświęca się więcej uwagi niż wszystkim innym konfliktom na świecie razem wzięte?

Dlaczego Zachód nie zadaje sobie nawet trudu sfingowania wysiłków dyplomatycznych zmierzających do zakończenia konfliktu, zamiast tego dolewając oliwy do ognia?

Dlaczego los Ukrainy i Ukraińców stał się ważniejszy niż los wszystkich krajów i narodów Zachodu?

Dlaczego prawdy historyczne, takie jak ta wyrażona przez Andrieja Margę, uświadamiają, że Bukowina jest ziemią rumuńską i musi zostać zwrócona przez Ukrainę?

Dlaczego cała zachodnia cywilizacja ulega samozniszczeniu z fałszywego, szalonego i absurdalnego „ducha solidarności” niczym wielki samobójczy kult?


Odpowiedź była pod naszym nosem. Ale nie widzieliśmy tego.

**

W lipcu w Lugano (Szwajcaria) odbyła się Konferencja na rzecz Odbudowy Ukrainy, wydarzenie zasługujące na większą uwagę.

Specjalnym wysłannikiem reżimu kijowskiego był wicepremier Michaił Fiodorow, stary przyjaciel Zełenskiego.

Wyjaśnił publiczności, że jego rząd chce doprowadzić do rewolucji cyfrowej na Ukrainie. Że chce bardzo blisko współpracować z Big Tech, wiodącymi światowymi firmami technologicznymi, aby jego kraj był „cyfrowo niezniszczalny”.

Fiodorow, były przedsiębiorca IT, który jest również ministrem transformacji cyfrowej, przedstawił w Szwajcarii inicjatywę o nazwie „ Digital4Freedom ”.

Zgodnie z tym, Ukraina powinna stać się „najbardziej zdigitalizowanym państwem świata” w ciągu trzech lat.

Publiczność obecną w Lugano, składającą się głównie z przedstawicieli dużych instytucji technologicznych i finansowych, poproszono o przekazanie środków i współpracę przy „cyfrowym planie krosowania” dla Ukrainy.

W przyszłości ukraiński rząd i Big Tech mają działać w „bliskim związku” i uczynić z ojczyzny Chruszczowa „Izrael Europy”.

Fiodorow powiedział podczas wydarzenia w Szwajcarii, że chce, aby w najbliższej przyszłości Ukraina została „w 100% zdigitalizowana”, ze wszystkimi danymi przechowywanymi na serwerach Amazona i Microsoftu, których „nie można zniszczyć pociskami”.

Wszystkie usługi administracyjne są zdigitalizowane, od rejestracji samochodów i nieruchomości po płacenie podatków.

Pieniądze powinny całkowicie zniknąć, także z obszarów, które mają duży wpływ na życie ludzi, takich jak zdrowie, edukacja i sądownictwo.

Jeśli chodzi o przedstawienie transformacji wymiaru sprawiedliwości w sztucznej inteligencji (SI), Fiodorow nazwał to „Projektem sędziego Dredda”.

Sędzia Dredd to imię superbohatera z dystopijnego świata komiksu, opartego na filmie z 1995 roku z Sylvesterem Stallone. Strażnik, który utrzymuje porządek, tropiąc i niszcząc niegodziwych i skorumpowanych.

Podczas gdy oglądanie hollywoodzkich historii na ekranie może być zabawne, może nie być tak zabawne, jak twój kraj pogrąża się w dystopijnym imperium, a twoje życie jako dodatek.

Kilka głosów, w tym publikacja Fair Trial, ostrzegało, że stosowanie sztucznej inteligencji w sądownictwie jest obrzydliwością, ponieważ „podważa podstawowe prawo do domniemania niewinności”.


A serwis informacyjny Times Now , wysoce renomowana publikacja w Indiach należąca do londyńskiej grupy Times, pisze, że Ukraina już pilotuje projekt wykorzystujący sztuczną inteligencję do „kompilowania raportów przedprocesowych i kryminalnych w celu oceny ryzyka podejrzany o ponowne popełnienie przestępstwa”.

Człowiek na stanowisku testowym robotów! Pójdziesz do więzienia, ponieważ oprogramowanie wymiaru sprawiedliwości, które analizowało twoje życie i nie jest w stanie zrozumieć ludzkich uczuć, zostało oznaczone ułamkami dziesiętnymi!

Całkowita cyfryzacja i zniknięcie gotówki! Wszystkie transakcje są kontrolowane przez państwo! Mam na myśli całe życie każdego.

Jeśli twoje życie nie spełnia standardów rządowych – masz zbyt duży ślad węglowy, jesz za dużo mięsa lub czytasz wywrotowe książki i odwiedzasz strony takie jak uncut-news – ryzykujesz, że zostaniesz odłączony od sieci. Zagłodzisz się jak bezużyteczny, obrzydliwy włóczęga, którym jesteś.

Chiński kredyt społeczny do dziesiątej potęgi. Niech żyje Wielki Brat!

Teraz mamy tajemnicę, dlaczego Ukraina stała się zakątkiem świata w ciągu zaledwie kilku krótkich miesięcy. A Ukraińcy nowy „naród wybrany”.

Ukraina to poligon doświadczalny dla Wielkiego Resetu.

Dlatego wojny nie wolno przerywać, lecz przeciwnie, należy ją podsycać i przedłużać jak najdłużej, aby zniszczenia były jak największe. I zbudować projekt pilotażowy nowego porządku świata na pustkowiu pozostawionym przez pożogę. Model NWO.

Odbuduj lepiej.

Nowa ziemia obiecana zostanie zamieszkana przez nowego człowieka. Przez osoby trans sterowane przez sztuczną inteligencję.

AI (podobnie jak rewolucyjny Jahwe) jest „zazdrosnym bogiem”, który poza nim nie akceptuje „innych bogów”. I niszczy wszystkich, którzy jej nie słuchają.

Z tego nowego Kanaanu, pokropionego żywą wodą progresywizmu, silne pędy NOM wyrosną i rozprzestrzenią się na cały świat. I przytulą cię jak ośmiornica.

Jak apokaliptyczna bestia z Wielkiego Resetu.

A liczba bestii to…

Poligon de Încercare pentru Marea Resetare: În Ucraina va fi creată o „machetă” a Noii Ordini Mondiale

Desiderata polska

Lech Galicki Opublikowano 5 sierpnia 2018

W spokoju i chaosie pamiętaj, że jesteś z polskich korzeni. Tak stało się bez twojego wyboru, lecz bądź dumny z takiego stanu rzeczy. Za tobą całe pokolenia rodaków twoich. I życiorysów w tradycji polskiej fundamencie.

Nie wyrzekaj się, wiedziony na pokuszenie, swej narodowości. To skarb żywy.

Szanuj sąsiadów twoich i zawsze bądź jednoznaczny w patriotycznej twej postawie. A gdy ujrzysz agresję przy granicach twej Ojczyzny staraj się zrozumieć jej przyczyny, bo napastliwość może być ujarzmiona w spokojnym dialogu.

Nie szukaj gorszych wśród innych narodów. Jednak nie pozwól narodom innym kalać dobrego imienia Polski  i stań w Jej obronie słowem i czynem, gdy zagrożenie od głośnych w swej napastliwości przed Nią stanie. Szczególnie w przypadku wywodzenia się owej agresji tylko z nienawiści do narodu twego.

Staraj się zachować wewnętrzny spokój i jasne rozumowanie zawsze i wszędzie.

Bądź solidarny z siostrami i braćmi twymi. Unikaj za wszelką cenę sporów i kłótni w domu własnym. To udręka wielka i zagrożenie przetrwania polskiej substancji, która w swej tradycji, kulturze i dziejach najwyższym dobrem jest.

Pracuj w spokoju rozwijając swe umiejętności w radości tworzenia najlepszej przyszłości dla rodziny twojej w Ojczyzny domu. Nie pozwól, aby nieświadomi, głośni i napastliwi uczynili z pracy twej udrękę, lub pozbawili cię możliwości rozmaitych dóbr wytwarzania i otrzymywania zapłaty za kreatywny wysiłek. Poznaj ich motywacje takiej postawy. A gdy sprzeczne są z interesem twoim i mieszkańców kraju ojczystego, a i jego samego dobra, staw razem z innymi solidarny opór.

Bądź rozważny w działaniach swoich i staraj się być uważnym obserwatorem wszelkich zdarzeń, a rozwijaj refleksyjność twoją i wyciągaj z pozornie błahych i przypadkowych spraw mądre wnioski.

Jesteś dzieckiem Polski od jej początku. Szanuj rodziców swoich. I siostry, i braci. Bądź szczęśliwy i dawaj szczęście innym. Także wolność na miarę twoich możliwość. Póki żyjesz ty i naród twój Ojczyzna twa nie zginie. Tak jak mimo znojnych dla niej lat nie zginęła. Pamiętaj o wiekach historycznej Polski wielkości. Ona jest Matką twoją. Na zawsze. Pamiętaj.

Tekst wzorowany jest na poemacie amerykańskiego poety Maxa Ehrmanna zatytułowanym Desiderata (1927), o którym do dziś krąży legenda, iż pochodzi co najmniej z 1692 roku, gdy miał zostać odkryty w starym kościele w Baltimore.

Wyjaśnienie tego błędu jest bardzo proste. Oryginalny utwór Ehrmanna przeszedł w zasadzie bez echa. 23 lata później trafił nań proboszcz kościoła św. Pawła w Baltimore, konsekrowanego w 1692,  i wydał bez podania autora jako ulotkę parafialną podpisaną jedynie „St. Paul Church, Baltimore (1692)”. Odbiorcy uznali więc, że jest to tekst znaleziony w kościele św. Pawła pochodzący z roku 1692. 

hej-kto-polak.pl

Ukrainizacja Gdańska

19 września 2022

http://kresywekrwi.blogspot.com/2022/09/ukrainizacja-gdanska.html

Ukrainizacja Gdańska

Byliśmy dziś w Gdańsku. To już nie jest polskie miasto. I w ogóle nie ma już w nim nic Polskiego.

 

Wszędzie, niemal na każdym kroku, widać barwy narodowe wrogiego nam państwa. Sino żółte flagi na większości pojazdów komunikacji miejskiej, a te na których ich nie ma, są całe w barwach wolnego miasta Gdańska z czasów III Rzeszy.

 

 

Autobus komunikacji miejskiej w Gdańsku z flagami Ukrainy i Polski

 

Tramwaj w barwach Wolnego Miasta Gdańska

Co kilkaset metrów wiszą bilbordy w sino żółtych barwach z napisem po ukraińsku, odnoszącym się do całkowicie fikcyjnego bohaterstwa obrońców tzw. Wyspy Węży… Ruski korabl idi na chuj, którzy po wykrzyczeniu tego hasełka, grzecznie złożyli broń i poddali się rosyjskiej marynarce wojennej, której rzekomo stawili zdecydowany opór. Ale kłamstwo to jak widać funkcjonuje ciągle w najlepsze i  nadal ogłupia mieszkańców tego miasta i absolutnie nikt przeciwko temu wszystkiemu tam nie protestuje. 

 

Z kolei w innej części miasta jest Rondo Wolnego Miasta Gdańska 1920 – 1939, na część najbardziej polakożerczych Niemiec okresu dwudziestolecia międzywojennego i czasów nazistowskiej III Rzeszy Adolfa Hitlera. O budynku poczty polskiej, na które zamiast polskiej nazwy tej placówki, widnieje przedwojenna nazwa POSTAMPT już nawet nie wspominam. 

 

 

Depolonizacja i Ukrainizacja Gdańska postępuje w tempie nie tyle nawet geometrycznym, co błyskawicznym. 

 

 

Prezydent Gdańska wykreowany przez PiS Aleksandra Dulkiewicz i konsul

 

Pociąg kolejki podmiejskiej Gdańska w barwach Ukrainy

 

Myślę, a właściwie jestem tego pewien, że obecny etap ukrainizacji tego polskiego miasta, jest zaledwie prologiem do odłączenia go od Rzeczpospolitej i ponownego przyłączenia go do teutońskich Niemiec, pod płaszczykiem zapewnienia ukraińskim nachodźcom dobrego samopoczucia i  pod pretekstem tzw. europejskości miasta, gdzie jego polskość, nie miała dla poprzednich, i jak widać nie ma dla obecnych włodarzy grodu nad Motławą żadnego znaczenia. Tym bardziej, że wedle porozumień Poczdamskich tzw. Wielkiej Trójki z 1945 roku, o czym mało kto wie, Gdańsk miał pozostać pod polską jurysdykcją jedynie przez 50 lat, a potem jego dalszą przynależność państwową miały uregulować osobne postanowienia  największych mocarstw. Dlatego chyba właśnie, ostatnią polską jednostkę wojskową, wyprowadzono z Gdańska w 1995 roku, bo operetkowej brygady weekendowego wojska obrony terytorialnej, nikt poważny, nie traktuje na serio, no i biura WKU, które obsługuje wprawdzie jednostki Wojska Polskiego, ale wszystkie one znajdują się poza Gdańskiem, czyli w Gdyni, Pruszczu Gdańskim, Lęborku i Słupsku. To również nie jest dzieło pana przypadka. 

 

A obecny, lewicowy kanclerz Niemiec Olaf Scholz, już otwarcie mówi o ewentualnej rewizji granic z Polską, jeśli ta nadal będzie żądać od Niemiec reparacji wojennych.

 

A Polacy nadal śpią, żyjąc w jakiejś zupełnie odrealnionej rzeczywistości, że nas nic złego spotkać nie może. Czyżby?

 

 

Jacek Boki – 19 Wrzesień 2022 r.

 

Źródła:

 

W Gdańsku powstają liczne murale dla Ukrainy. To piękny gest solidarności

 

https://fotoblogia.pl/w-gdansku-powstaja-liczne-murale-dla-ukrainy-to-piekny-gest-solidarnosci,6794348860971137a 

 

https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Do-konca-marca-darmowa-komunikacja-dla-uchodzcow-z-Ukrainy-n164657.html 

 

Tramwaj w barwach Wolnego Miasta i „Postamt” zamiast Poczty. Gdańsk hołduje niemieckiej polityce historycznej?

 

https://wpolityce.pl/polityka/341901-tramwaj-w-barwach-wolnego-miasta-i-postamt-zamiast-poczty-gdansk-holduje-niemieckiej-polityce-historycznej

WKU w Gdańsku

 

https://archiwum-wkugdansk.wp.mil.pl/pl/8206.html 

 

Niemcy grożą rewizją granic? Dziwne słowa Scholza!

 

https://wgospodarce.pl/informacje/117071-niemcy-groza-rewizja-granic-dziwne-slowa-scholza

 

Prowadzenie tego bloga to moja pasja ale także wielogodzinna praca. Jeśli uważasz, że to co robię ma sens to możesz wesprzeć mnie w tym co robię, za co serca już teraz dziękuję.

PKO BP SA Numer konta: 44 1020 1752 0000 0402 0095 7431

Śmierć królowej Anglii i powołanie Karola. Pedofilia, nekrofilia, depopulacja, NWO.

Śmierć królowej Anglii i powołanie Karola.
https://www.prisonplanet.pl/polityka/smierc_krolowej_anglii,p1165046627 Prisonplanet.pl Polska 2022-09-10

Jak od lat piszemy na temat anglo-amerykańskiego establishmentu niewiele z tego co podają media głównego nurtu o rodzinie królewskiej jest istotne. Aby tylko naszkicować co się dzieje wokół brytyjskiego tronu to obecnie zmarła królowa Elżbieta II pochodziła z Niemieckiej, pro-faszystowskiej rodziny Saxe Coburg-Gotha; w sieci są nawet filmy jak jako dziecko salutowała Heil Hitler. Ta rodzina była głównym sponsorem rewolucyjnego masońskiego ruchu Iluminatów bawarskich. Oprócz tego, co może bardziej istotne to fakt, iż królowa należała do kościoła druidycznego.

Królowa należy do zboru [„kościoła” md] druidycznego:

Jej mąż książę Edynburga Filip był promotorem depopulacji poprzez programy sterylizacyjne i ekologiczne, a jego wypowiedzianym publicznie marzeniem było reinkarnowanie w wirusa, który dokona depopulacji większości ludzkiej populacji.

 Oprócz tego był on bliskim przyjacielem ze znanym pedofilem, nekrofilem Jimmym Saville z którym wspólnie odbywali wiele spotkań w m.in. zamku Balmoral w którym zmarła Elżbieta II oraz w zamku Buckingham. Był on oskarżany przez m.in swojego asystenta o pedofilię. Książę był również prominentnym członkiem masońskiego klubu Bohemian Grove, w którym elity świata Zachodu odprawiają okultystyczne rytuały modląc się m.in. do pogańskich bogów.  

Z tej okultystycznej królewskiej pary rządzącej imperium brytyjskim wyszło dwóch synów Karol i Andrzej

Książę Andrzej jak wiadomo z publikowanych od kilku lat skandalicznych informacji na temat siatki pedofila Jeffreya Epsteina wielokrotnie bywał w miejscach orgii z nieletnimi i jest obecnie oskarżany przez wiele, już teraz dorosłych kobiet, o gwałty na nich. Andrzeja i Jeffreya łączyła bliska wieloletnia przyjaźń a Epstein bywał często na królewskim dworze.

Na poniższych zdjęciach Karol i Filip z Mountbattenem:

Obecnie już ukoronowany na króla Karol był wychowankiem lorda Mountbattena, który był sam pedofilem, homoseksualistą i bliskim członkiem rodziny. Należy nadmienić, iż również Karol był bardzo bliskim przyjacielem Jimmiego Savile, który dosłownie przed dekady bezkarnie gwałcił dzieci w całej Brytanii i lubił odwiedzać kostnice zbierając różnego rodzaju części ciał jako trofea do biżuterii. Co jednak jest naprawdę ciekawe to fakt, iż Karol kultywuje swoje dalekie korzenie rodzinne sięgające do Drakuli –  Włada Palownika znanego z historii krwawego władcy mordującego masowo dorosłych i dzieci. Karol wykupił na własny koszt zamek Drakuli w Rumunii gdzie spędzał do tej pory dużą część roku. Nie wiemy co tam robił ale patrząc na tendencje rodzinne możemy się domyślać.

Obecnie Karol przejmuje schedę imperialną po matce a wraz z nią kontrolę nad całym Zachodnim światem kontrolowanym nieformalnie przez masonerię i wywiad, globalne banki mające swoje centrum w londyńskim City, ONZ, CFR, globalne programy ekologiczne i setki innych programów sterujących naszym światem.

Wydaje się, iż głównym obszarem zainteresowania Karola jest od dekad ekologia, będąca zasłoną dla przejścia postindustrialnego i powiązanymi z nią planami drastycznej depopulacji Ziemi do około 1 miliarda. Tak czy inaczej przyszłość pokaże jakich „wspaniałych czynów” dokona Karol, jednak patrząc na otoczenie rodzinne, przyjaciół i ich wierzenia nie należy być dobrej myśli.  

W jaki sposób dalsze ataki BESTII odeprzeć? Wydaje się, że jest sposób: Eliminacja mediów mainstreamu, jako źródła informacji.

Z książki: „BESTIA – cywilizacja nad przepaścią” Marek Tomasz Chodorowski, str. 141 inn.

Narodowy Instytut Studiów Strategicznych ul. Wiktorska 89/95 02-5 82 Warszawa

=============================

W jaki sposób dalsze ataki na społeczeństwo odeprzeć? Czy widzimy taką możliwość? Otóż wydaje się, że jest tylko jeden sposób: eliminacja mediów mainstreamu, jako źródła informacji.

W każdym biurze, urzędzie, fabryce i domu. To całkowicie bezpieczna, suwerenna decyzja każdego z nas. Pozbawiona minimalnego choćby ryzyka i nie wymagająca dodatkowej aktywności. Wyłączenie powinno objąć zarówno media prorządowe, jak i rzekomo „ opozycyjne ”, czające sie do ponownego przejęcia władzy. To W sumie jedna i ta sama paczka.

Wyłączenie” sparaliżuje naszych oprawców, nam da czas. Moglibyśmy go wykorzystać na poszukiwanie skutecznych narzędzi informatycznych, służących do weryfikowania wiarygodności źródeł informacji, z jakimi stykamy się w Internecie.

Bez codziennego wpływu na naszą świadomość i na nasze emocje, nasi wrogowie staną się bezradni.

Dzięki „wyłączeniu” rozwiną się nasze relacje przyjacielskie i rodzinne. Oderwiemy się od manipulacji i od polityki, od pewnego momentu zaczniemy myśleć samodzielnie. Eliminacja mediów z naszego otoczenia zbliżyłaby nas do społeczności lokalnej. Jedynie informacje szersze próbowalibyśmy wyłuskiwać z Internetu. Wiarygodności informujących się nawzajem oraz wypowiadających się w Internecie, anonimowych podmiotów, nie potrafiliśmy do tej pory rzetelnie weryfikować. Dlatego tak ważne stałoby się upowszechnienie odpowiednich, weryfikujących narzędzi. Technicznie jest to już możliwe.

==========================

Mail:

W „stanie wojennym” w czasie DTV wystawialiśmy zgaszone telewizory mordą na ulicę. Robiły to całe miasta {Kraśnik m.inn.] To działało, to działa !!

Jakub Kulesza: Nałożyliście na Polaków okrutny podatek: Inflacja, VAT. Łupicie obywateli.

[VIDEO – w oryginale md] ]

https://nczas.com/2022/09/19/jakub-kulesza-nalozyliscie-na-polakow-okrutny-podatek-lupicie-obywateli-video/

Rząd chwali się, że dzięki przedłużeniu tzw. tarczy antyinflacyjnej o dwa miesiące, w kieszeniach podatników zostanie 7 miliardów złotych.

Jakub Kulesza z Konfederacji wskazuje, że przez szalejącą inflację w tym samym czasie do rządu trafi 9 miliardów złotych więcej tylko z tytułu podatku VAT.

Na początku wystąpienia sejmowego Kulesza przywołał cytat z Alexisa de Tocqueville’a, który mówił, że „nie ma takiego okrucieństwa ani takiej niegodziwości, której nie popełniłby skądinąd łagodny, liberalny rząd, kiedy zabraknie mu pieniędzy”.

Kulesza: Inflacja jest podatkiem. I to najgorszym podatkiem

Wprawdzie temu rządowi nie zabrakło pieniędzy, bo jak chwali się premier Morawiecki, wpływy wzrosły o 100 mld zł. To oczywiście wynika z podatku inflacyjnego, jaki nałożyliście. Bo tak, inflacja jest podatkiem. I to najgorszym podatkiem, ponieważ jest takim podatkiem, który można wprowadzić bez zmiany ustawy. Nie jest to też liberalny rząd, aczkolwiek to okrucieństwo sprowadza się do wprowadzania podwyżek podatków pod płaszczykiem obniżania podatków – mówił Kulesza.

Zaznaczył, że w związku z ograniczeniem czasowym, jaki obowiązuje w Sejmie, skupi się jedynie na podatku VAT.

Chwalą się państwo przedłużeniem tarczy inflacyjnej, czyli realizacją wielu postulatów Konfederacji, by obniżać podatki… I rzeczywiście na 10 miesięcy ta tarcza została wprowadzona, przez 10 miesięcy kosztowała państwa – czyli tak naprawdę podatnik zyskał – 35 mld zł i państwo chcą przedłużyć o kolejne 2 miesiące. I uwaga dla obywateli: ogromna obniżka podatków na sumę, można powiedzieć, ok. 7 mld zł. Tymczasem w ciągu tego roku wzrost wpływów z VAT-u wynikający z inflacji, do której doprowadziliście, wynosił o wiele więcej niż te 7 mld zł, bo ponad 9 mld zł – wskazał poseł Konfederacji.

„Państwo dorabiają się na tej inflacji, łupią obywateli po kieszeni”

Dalej Kulesza przypomniał, że „tymczasowo podniesiony VAT”, który miał obowiązywać przez dwa lata, obowiązuje już lat jedenaście, a rękę do tego zgodnie przyłożyły zarówno PO, jak i PiS.

Tak że poza tymi 7 mld, co państwo obniżają podatki, to wprowadzają państwo, przedłużają państwo taką podwyżkę podatków, która podatników kosztuje o wiele, wiele więcej, bo w skali roku jest to ok. kilkunastu miliardów złotych – mówił Kulesza.

Tak że proszę tutaj nie mamić obywateli, że robicie wielką tarczę inflacyjną i chronicie obywateli przed złą inflacją, którą „spowodował Putin”. Państwo dorabiają się na tej inflacji, łupią obywateli po kieszeni, doprowadzili państwo do tej inflacji, a teraz udają, że z nią walczą, wprowadzając jeszcze wyższe podatki, jeszcze bardziej napędzając inflację, już nie tylko poprzez płacę minimalną, także poprzez podnoszenie czy utrzymanie podwyższonych stawek VAT-u– podsumował Kulesza.

Igraszki polityków – też z UFO

[dodaję bo widzę, że ilość uwiedzionych głupotą jest ogromna.. Mirosław Dakowski]

Stanisław Krajski https://gloria.tv/post/gFdV3bHnByrS4Rmakvs3DMzNz
Z ks. Jarosławem Bukowskim rozmawia Stanisław Krajski.Na portalu bejsment.com czytamy: „Były minister obrony Kanady Paul T. Hellyer zeznał na forum The Citizen Hearing on Disclosure (CHD) w Waszyngtonie, że przedstawiciele obcych cywilizacji żyją pośród nas, a co najmniej dwa osobniki współpracują ściśle z rządem Stanów Zjednoczonych. Hellyer, który nie zaprzecza, że wierzy w istnienie UFO, twierdzi, że zebrane dotąd dowody wykluczają pomyłkę. Swoje oświadczenie złożył na posiedzeniu CHD, w którym wzięło udział sześciu byłych kongresmenów. (…) Podczas swego wystąpienia Hellyer oświadczył, że m. in.: Co najmniej cztery gatunki Obcych odwiedzają Ziemię od tysięcy lat. Niektórzy przybywają z takich gwiazdozbiorów jak Zeta Reticuli, Plejady, Orion, Andromeda i Altair i mają odmienne cele podczas swych wizyt. Ma rację badaczka UFO Linda Moulton-Howe twierdząc, że w tej chwili przebywają na Ziemi co najmniej cztery osobniki z pozaziemskich cywilizacji, a przynajmniej dwóch współpracuje z rządem USA”. Nic nie wiem o tym portalu. Czy to jest wiarygodna informacja?
ks. Jarosław Bukowski: Pierwszy raz z tym przekazem spotkałem się w filmie dokumentalnym poświęconym UFO. Ta wypowiedź miała miejsce. Sfilmowane jest spotkanie grupy, która dyskutowała na temat UFO.
S. K.: Czy w takim razie faktycznie na Ziemi pojawiają się przedstawiciele obcych cywilizacji?
Ks. J. B.: Takie twierdzenie byłoby bardzo trudno udowodnić. Są to informacje, które wzbudzają sensację i giną bez śladu. Faktem jest, że nie jest to jedyny polityk, który zabrał głos na ten temat i mówił o obcych przybyszach. W ostatnim czasie wypowiedział się w podobnym tonie Jean-Claude Juncker w Parlamencie Europejskim oraz Dmitrij Miedwiediew podczas wywiadu udzielonego dziennikarce rosyjskiej. Wywiad pokazano w programie telewizji REN – TV. Najbardziej śmiałym okazał się prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew, który jako pierwszy zbudował lądowisko dla statków UFO.
S. K. Oni wierzą w UFO?
Ks. J. B.: Juncker wypowiadał się w bardzo poważnym tonie. Wypowiedź Miedwiediewa traktowano jako żart, ponieważ polecił obejrzenie filmu „Faceci w czerni”.
S.K: Czy istnieją Obcy? Czy mogą nawiązywać kontakty z ludźmi?
Ks. J. B.: Obecne rozeznanie w głównych nurtach chrześcijaństwa wskazuje na to, że tzw. obcy to demony. Przekonanie to reprezentuje między inny znawca w tej dziedzinie, ks. prof. Andrzej Zwoliński.
S. K. Dlaczego demony udają przybyszy z pozaziemskich cywilizacji?
Ks. J. B.: W postaci demonicznej nie byliby przyjęci przez ludzi. Przekaz, jaki otrzymują od nich sekty ufologiczne, to zlepek nauk starych sekt: panteizm, reinkarnacja, ewolucjonizm.
S. K. No tak. Kiedyś demon udawał świętego albo anioła światłości. Teraz, gdy ziemię wypełniają ateiści, udaje Ufoludka. Może być tak, że demony mają plan skoordynowany z pomocnikami szatana na ziemi, że odegrają lądowanie na Ziemi wielu statków kosmicznych i objawienie przez obcych „prawdziwej” kosmicznej religii, konkurencyjnej wobec ziemskiej religii „lokalnej” czyli chrześcijaństwa?
Ks. J. B.: Demony po prostu dostosowują metody do bieżącej sytuacji. Jest wysoce prawdopodobne, że współpracując z masonerią, będą wprowadzać w ten sposób plan nowego porządku świata. Odegraliby ważna rolę w uwiarygodnieniu antychrysta jako władcy budzącego szacunek nawet pozaziemskich cywilizacji.
S. K. Ten temat będziemy kontynuować dokładnie za tydzień.
Od redakcji: Ks. Jarosław Bukowski (ur. 1967) jest magistrem teologii moralnej, kapłanem diecezji płockiej, obecnie proboszczem parafii Smogorzewo. Pisze wiersze, opowiadania, maluje, rysuje, rzeźbi. Zajmuje się też sporem pomiędzy ewolucjonizmem a kreacjonizmem. Jego wykłady można znaleźć na youtube.

Wyalienowany rząd

Wyalienowany rząd

Paul Schreyer

[niemiecki tekst o działaniach niemieckiego rządu. Jak zwykle widać analogie w działaniach rządów niemieckiego i polskiego. Problem w tym, że w PL takie teksty nie powstają…]

Korona, szczepienia, Nord Stream 2 – coraz więcej decyzji politycznych wpływających na zdrowie, życie i egzystencję materialną wszystkich obywateli podejmowanych jest bez procesu demokratycznego. Rząd wydaje się być oddzielony od ludzi i demokratycznych reguł gry. Wygląda na to, że mała, odizolowana grupa polityków rządzi krajem niemal z wolnej ręki. Dokąd, w jakim sensie i – przede wszystkim – na jak długo?

Coraz więcej obywateli, a teraz także lokalnych polityków, domaga się w tych dniach otwarcia Nord Stream 2, aby zapobiec przewidywalnej katastrofie w dostawach energii. Ale zatrzymanie ukończonego gazociągu jest konieczne dla rządu Scholza. Wydaje się, że zapomniano, że decyzja o tym zatrzymaniu została podjęta w operacji płaszcza i sztyletu, podczas zamglonej nocy bez procesu demokratycznego, na dwa dni przed wybuchem wojny na Ukrainie. Krótki przegląd oparty na trzech raportach agencji z 22 lutego 2022 r. wyjaśnia okoliczności tej decyzji:

22 lutego, godzina 10:44: Putin zobowiązuje się do kontynuacji wszystkich dostaw gazu – Niezależnie od eskalacji kryzysu na Ukrainie, prezydent Rosji Władimir Putin zobowiązał się, według agencji informacyjnej Tass, do kontynuowania dostaw gazu na rynki światowe bez przerw.

22 lutego, godzina 12:05: Rząd federalny wstrzymuje certyfikację Nord Stream 2 – Kanclerz Olaf Scholz zdecydował o wstrzymaniu rozruchu bałtyckiego gazociągu Nord Stream 2. Scholz ogłosił to w Berlinie. Potępił decyzję prezydenta Władimira Putina o uznaniu samozwańczych Ługańskich i Donieckich republik ludowych za niepodległe państwa jako poważne naruszenie prawa międzynarodowego.

22 lutego, godzina 14:56: Rząd USA z zadowoleniem przyjmuje wstrzymanie Nord Stream 2 – Rząd USA z zadowoleniem przyjął decyzję Niemiec o czasowym wstrzymaniu procesu zatwierdzania kontrowersyjnego gazociągu Nord Stream 2 na Morzu Bałtyckim. Prezydent USA Joe Biden dał jasno do zrozumienia, że ​​gazociąg nie powinien zostać uruchomiony w przypadku rosyjskiego ataku na Ukrainę, poinformowała na Twitterze jego rzeczniczka Jen Psaki. „Ściśle współpracowaliśmy z Niemcami w nocy i z zadowoleniem przyjmujemy ogłoszenie” – kontynuowała.

Czy odbyła się debata na temat decyzji Scholza z 22 lutego? Czy w komisjach odbyło się demokratyczne głosowanie, czy w ogóle była jakakolwiek publiczna dyskusja? Żadna. Według rządu USA, decyzja Scholza, która grozi trwałym zrujnowaniem dostaw energii w Niemczech, została podjęta „w nocy” z 21 na 22 lutego, bez wahania, przez telefon i od tego czasu jest przedstawiana jako nieodwołalna.

Stan wyjątkowy Corona: na jakiej podstawie?

Nie inaczej wygląda procedura w przypadku innych fundamentalnych decyzji, takich jak środki koronacyjne i masowe szczepienia. 17 marca 2020 r. podległy rządowi federalnemu Instytut Roberta Kocha (RKI) po raz pierwszy zadeklarował:

„RKI ocenia obecnie zagrożenie dla zdrowia ludności w Niemczech jako ogólnie wysokie”.

Aż do poprzedniego dnia ryzyko uważano za „umiarkowane”. Nie podano powodu zaostrzenia. 16 i 17 marca, czyli przed i po zaostrzeniu, RKI deklarowała generalnie, że obciążenie systemu ochrony zdrowia może być „lokalnie bardzo duże” oraz: „Występują też śmiertelne przebiegi choroby”. Według RKI 17 marca 2020 r. ich liczba wynosiła 12, a mediana wieku wynosiła 83 lata.

Ustalenia RKI z 17 marca były dalekosiężne. Stanowiła podstawę wszystkich państwowych ograniczeń wolności w następnych miesiącach i latach. Sądy regularnie argumentowały z „wysokim ryzykiem”, które RKI uznało za nieuzasadnione w celu odrzucenia skarg obywateli na te środki. Ustanowiło się „państwo koronowe” permanentnego stanu wyjątkowego.

Ale jak urząd wpadł na ocenę podniesienia poziomu ryzyka do „wysokiego”? Jakie argumenty zostały rozważone? Jakie instytucje i osoby były zaangażowane? Jak przebiegał proces dyskusji? Czy w ogóle jakiś był? Wszystkie te pytania do dziś pozostają bez odpowiedzi – z wyjątkiem ogólnych fraz. W związku z tym Multipolar złożył pod koniec 2021 r. pozew przeciwko RKI do Sądu Administracyjnego w Berlinie, aby uzyskać wgląd w odpowiednie logi zespołu zarządzania kryzysowego tego organu. Decyzja sądu w tej sprawie jest nadal w toku.

Szczepienia dla wszystkich: skąd bierze się automatyzm?

Ostatecznie program masowych szczepień został przedstawiony i ogłoszony przez rząd federalny 15 kwietnia 2020 r. na marginesie w podpunkcie 17 „raportu z telekonferencji”:

Osiągnięcie w odpowiednim czasie odporności populacji na SARS-CoV-2 bez szczepionki nie jest możliwe bez przeciążenia systemu opieki zdrowotnej i ryzyka wielu zgonów. Rozwój szczepionek ma zatem kluczowe znaczenie. Rząd federalny wspiera niemieckie firmy i organizacje międzynarodowe w jak najszybszym rozwoju szczepionek. Szczepionka jest kluczem do powrotu do normalnego życia. Jak tylko dostępna będzie szczepionka, należy jak najszybciej udostępnić odpowiednią dawkę dla całej populacji”.

Dogmatyczny ton tego sformułowania jest uderzający. Stworzono mylące wrażenie, że są to całkowicie niekwestionowane stwierdzenia. Ale kto w ogóle wyszedł z propozycją masowych szczepień? Kto debatował z kim? Jakie demokratyczne procedury poprzedziły decyzję? Odpowiedzi na tę kluczową kwestię do dziś nie są jasne. Po raz kolejny działania rządu wydają się być oderwane od demokratycznych reguł gry – i biorąc pod uwagę skalę poważnych szkód spowodowanych przez szczepienia, będzie to miało nieprzewidywalne konsekwencje w nadchodzących latach.

Zniknięcie odpowiedzialności

Istotne dla oddzielenia rządu opisanego w tych trzech przykładach jest to, że idzie w parze z zanikiem odpowiedzialności. Wszyscy zaangażowani w podejmowanie decyzji uważają, że są one „nieistotne”, działając jak trybiki w technokratycznym mechanizmie, który ukrywa widok rzeczywistego motoru, impulsu stojącego za decyzjami.

Ten brak odpowiedzialności sprowadza się do sedna sprawy. Państwo, rozumiane jako wspólnota obywateli (w przeciwieństwie do państwa jako syntetycznej, fasadowej jednostki administracyjnej służącej egzekwowaniu interesów korporacji), legitymizuje jedynie odpowiedzialność wyższych urzędników i polityków. Tam, gdzie ta odpowiedzialność się rozpływa, stopniowo maleje nie tylko społeczna akceptacja państwa, ale ostatecznie także jego legitymizacja.

Delegitymizacja państwa”

Wprowadzając nowy obszar monitorowania „Delegitymizacja państwa” wprowadzony w 2021 r., Federalny Urząd Ochrony Konstytucji przyjmuje, że ta delegitymizacja jest antykonstytucyjna i pochodzi od obywateli, których „publicznie wyrażane opinie lub działania wykraczały poza uzasadniony protest” i mające na celu „Zburzenie zaufania do systemu państwowego i osłabienie jego zdolności do funkcjonowania”. W tej analizie Urząd Ochrony Konstytucji pomija – i jako agencja rządowa musi to również przeoczyć – że sam rząd podważa swoją legitymację, jeśli podejmuje fundamentalne decyzje, które w dłuższej perspektywie dotyczą wszystkich obywateli, w dużej mierze bez procedur demokratycznych, bez przejrzystości i bez ponoszenia odpowiedzialności zaangażowanych podmiotów, tj. faktycznie pociągniętych do odpowiedzialności w praktyce i nieobjętych przez inne organy konstytucyjne.

Tam, gdzie nikt już nie ponosi odpowiedzialności, gdzie każdy polityk i szef władzy chowa się za innymi, gdzie faktyczni gracze i inicjatorzy pozostają w ukryciu, samo państwo w końcu staje się przestarzałe, jawi się jako pusta skorupa, która jest bezużyteczna dla obywateli, ale jest wykorzystywana przez innych wpływowych aktorów do własnych celów.

Zakończenie opisanego powyżej wyalienowania rządu, domaganie się odpowiedzialności i przywrócenie jej byłoby podstawowym warunkiem funkcjonowania państwa, które jest akceptowane. Tam, gdzie nie jest to już możliwe, potrzebne są nowe, bardziej demokratyczne i bardziej sprawiedliwe formy organizacyjne współistnienia społecznego. Ale debata na ten temat jest wciąż w powijakach.

Paul Schreyer

Oryginalny tekst ukazał się 15 września 2022 roku na stronie https://multipolar-magazin.de/artikel/die-entkoppelte-regierung

Tłumaczenie ze strony https://apolut.net/die-entkoppelte-regierung-von-paul-schreyer/

ze specjalną dedykacją dla Pana Stanisława Michalkiewicza, Pani Katarzyny Treter-Sierpińskiej i pozostałych wyznawców teorii o istnieniu IV Rzeszy

– Paweł Jakubas , proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Rząd obiecywał tani węgiel. Sprawdziliśmy ceny na składach

.

https://www.fakt.pl/pieniadze/ani-sladu-po-tanim-weglu-widzielismy-ceny-na-skladach-niedowierzanie/nyym027

Rząd jeszcze przed wakacjami namawiał Polaków, by wstrzymali się z zakupem opału i zapewniał, że cena węgla będzie taka jak przed rokiem. Minęły trzy miesiące i co się okazuje? Na wielu składach węgla w ogóle nie ma, a tam, gdzie jest, za tonę trzeba zapłacić nawet przeszło 4 tys. zł!

Ceny opału zaczęły rosnąć od wybuchu wojny w Ukrainie. Jednak po wprowadzeniu embarga na rosyjski węgiel wręcz eksplodowały. Właśnie wtedy ze składów zaczęły znikać zapasy – Polacy zaniepokojeni gwałtownymi podwyżkami cen węgla ruszyli na zakupy, chcąc zapewnić sobie opał na zimę.

[filmiki ze składów opału – w oryginale. MD]

Węgiel droższy o 100 proc. Polacy zaczęli robić zapasy

Pracowniczka składu: Co dostawa, to cena wyższa o 1 tys. zł

Kto by jednak chciał kupić węgiel w takiej cenie, musi się nieźle natrudzić. Sprawdziliśmy – na wielu składach w ogóle opału brak!

– Aktualnie nie mamy węgla kamiennego, który jest najbardziej poszukiwany przez klientów. Praktycznie nie ma dostaw z polskich kopalni – mówi „Faktowi” Patrycja Domańska pracownica składu opałowego w Białogardzie (woj. zachodniopomorskie).

[—]

O odzieraniu nas z prawdy i czasu, o sensie używania odpowiednich słów

O odzieraniu nas z prawdy i czasu, o sensie używania odpowiednich słów

18 września 2022

Czy publiczne osądzanie jest dozwolone?

Osoby publiczne podlegają krytyce publicznej. Słowo powinno być odpowiedzialne, wyważone. Do tego zdolni są ludzie moralni, czyli ludzie wiary. Słowo musi być sługą prawdy głoszone z odwagą.

Przez media idzie słowo przemysłowo zakłamane, podane tak, by ludzi modelować dla niewolnictwa, bezradności i zakłamania, to to jest pewien rodzaj zbrodni bezkrwawej.

Trudno od polityka niemoralnego w życiu osobistym wymagać dobrej służby krajowi.

Bez prawdy funkcjonującej my ani nie wyzwolimy kraju ani nie uratujemy siebie od potępienia.

Bitwa o prawdę to jest bitwa o wszystko, więcej niż o cywilizacje, to jest bitwa o całe dzieje zbawienia.

Nie z każdym człowiekiem, nie w każdej sytuacji należy wchodzić w potyczkę

Czasami szkoda słów. O niektórych ludziach Pan Jezus powiedziałby nie rzucać pereł przed wieprze

Słowem można zabić, słowem można uleczyć

Zanim będziemy modlić się o pokój najpierw trzeba się modlić o prawdę i sprawiedliwość, które zastosowane doprowadzą do pokoju, a początkiem jest uczciwe użycie słowa.

Mamy do czynienia w 80% ze społeczeństwem, a jedynie w 20% z narodem… /Marek Skowroński/

https://youtube.com/watch?v=fDQ8cvwqsRw%3Ffeature%3Doembed

II Watykański Sobór: Program kłaniania się dwóm cielcom. Pierwszy cielec – to herezje modernizmu. Drugi cielec – to szacunek dla pogaństwa i jego demonów.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! 

Przesyłamy wideolist BKP o kryzysowej sytuacji w Kościele katolickim po Soborze Watykańskim II i destrukcyjnej działalności posoborowych papieży, porównując ją do bałwochwalstwa starożytnego Izraela. Wzywamy wszystkich katolików do pokuty i modlitwy.

Patrz wideo: https://bcp-video.org/pl/grzech-jeroboama/

Biskupi-sekretarze Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

byzcathpatriarchate@gmail.com

———————————————————————

BKP: Grzech Jeroboama, II Watykański Sobór i posoborowi papieże 

wideo: http://vkpatriarhat.org/pl/?p=19713  https://restoring-church.wistia.com/medias/tafh62kmm5

https://rumble.com/v1i7sgz-hrich-jeroboama.html  cos.tv/videos/play/38665721437787136

bitchute.com/video/W8izbPYp81ex/

Król Salomon odstąpił od Pana i popełnił bałwochwalstwo. Składał ofiary obrzydliwym bożkom Kamoszowi i Molochowi. Bóg z tego powodu dopuścił do rozłamu narodu. Król Jeroboam następnie wprowadził w Izraelu bałwochwalczy system w Betel. Izraelici na pustyni składali ofiary złotemu cielcowi, a w Betel już dwóm cielcom. Bóg za to bałwochwalstwo karał króla i naród cierpieniem i wojnami. Wielu królów Bóg potępił za ich bierność w nieusuwaniu bałwochwalczej drogi Jeroboama. O królu Omri i innych jest napisane: „Chodzili wszystkimi drogami Jeroboama, w jego grzechu, którym doprowadził do grzechu Izraela” (1 Krl 16:26).

II Watykański Sobór także ustanowił program kłaniania się dwóm cielcom. Pierwszy cielec – to herezje modernizmu. Drugi cielec – to szacunek dla pogaństwa i jego demonów, wprowadzony dekretem Nostra aetate. Obie te drogi podważają nie tylko pierwsze, ale także wszystkie inne przykazania Dekalogu. Watykan dlatego milczy i na temat legalizacji kradzieży dzieci w Konwencji Stambułskiej, a tym samym na grzech nie tylko przeciwko 7, ale również przeciwko 5, 6 i 4 przykazaniu. Z legalizacją sodomii i małżeństw sodomitów upada zarówno 6 i 9 przykazanie.

Drogę Jeroboama wytyczył Jana XXIII poprzez II Watykański Sobór. Za to został pośmiertnie ekskomunikowany. Jednak Franciszek Bergoglio paradoksalnie go kanonizował .

Paweł VI heretyckie dokumenty i ducha II Watykańskiego Soboru potwierdził. Za przestępstwo nadużycia władzy przeciwko Bogu i Kościołowi, na niego również spadła Boża ekskomunika, czyli był pośmiertnie wykluczony z Kościoła. Ale Franciszek go również absurdalnie kanonizował.

Jan Paweł II, zamiast zatrzymać postęp kłaniania się dwóm cielcom: neopogaństwa i modernizmu, proces apostazji jeszcze przyspieszył. Następnie opanował on wszystkice teologicznye szkoły. Modernizm jest związany z historyczno-krytyczną metodą . Ona kwestionuje boskość Chrystusa, Jego rzeczywiste i historyczne zmartwychwstanie oraz natchnienie Pisma Świętego. Jan Paweł II wezwał w 1986 roku do Asyżu pogan i w jedności z nimi modlił się o pokój. Ale poganie nie modlą się do Boga, ale do diabła i demonów. Papież zjednoczył się w tym z nimi i zpowodował wielkie zgorszenie wszystkim chrześcijanom. W ten sposób przyspieszył przejście na drogę odstępstwa do pogaństwa.

Benedykt XVI był zobowiązany użyć powierzonej papieskiej władzy do podjęcia ratunkowego kroku, bez którego jest nie możliwa odnowa Kościoła. Tym krokiem było nazwać II Watykański Sobór tym, czym był i czym jest, to znaczy heretyckim i nieważnym. Nie zrobił tego, a wręcz przeciwnie Jana Pawła II w 2011 roku beatyfikował, potwierdzając tym jego odstępczy gest w Asyżu. W ten sposób sprowadził na siebie Bożą anatemę.

Franciszek sprowadził na siebie już kilkakrotną Bożą anatemę, wykluczenie z Ciała Chrystusa, Kościoła, zwłaszcza za intronizację demona Pachamamy. W duchu Soboru przyspieszył proces samozniszczenia Kościoła poprzez anulowanie przykazań Bożych, zwłaszcza przez propagowanie sodomii i negowanie podstawowych prawd wiary niezbędnych do zbawienia.

W instrukcji masońskiej „Alta vendita” z XIX wieku napisano: „Katolicy będą myśleć, że idą pod sztandarem Piotra, ale w rzeczywistości już pójdą pod naszym sztandarem.” W 1969 roku wpływowy mason Richard Day powiedział: „Kiedy Kościół rzymskokatolicki upadnie, reszta chrześcijaństwa z łatwością podąży za nim… Niektórzy pomyślą, że Kościół przeciwstawi się temu wszemu, ale w rzeczywistości Kościół nam pomoże”.

Dlaczego Bóg dopuszcza proces samozniszczenia? Odpowiedź jest tylko jedna – ponieważ hierarchia kościelna oraz lud Boży przyjęli ducha świata, wypędzili Ducha prawdy i notorycznie odrzucają zbawczą pokutę. Pokuta – to nazywać prawdę prawdą, grzech grzechem, a heretycki Sobór heretyckim.

Mason Richard Day wygłosił swoje oświadczenie cztery lata po zakończeniu II Soboru Watykańskiego. Wielu członków soboru, a tym bardziej duchowieństwo i lud Boży, nie zdawało sobie sprawy z katastrofalnych konsekwencji, jakie przyniesie Sobór. Dziś już z przerażeniem widzimy je na pseudopapieżowi Franciszkowi i jego destrukcyjnych działaniach. Richard Day i wyżsi rangą masoni już wtedy wiedzieli, że po Soborze przywództwo Kościoła już będzie pomagało w przeprowadzeniu swojego własnego samozniszczenia. Franciszkowe intensywne propagowanie sodomii, pogańskiego bałwochwalstwa, zwłaszcza z demonem Pachamamą, a teraz także absurdalne narzucanie eksperymentalnych szczepień, nawet dzieciom, jest już kopaniem grobu i to nie tylko dla Kościoła katolickiego!

Co robić? Przede wszystkim każdy powinien zacząć pokutować sam za siebie. Każdy z nas ponosi również odpowiedzialność i za Kościół. Czym zacząć? Zacznij od jednej godziny osobistej modlitwy dziennie!

Wszystkich, którzy odrzucają pokutę, w tym papieża, kardynałów, biskupów, zakonników, księży i zwykłych ludzi, dotyczą ostrzegawcze słowa Jezusa: „Wszyscy  zginiecie!”.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr              + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

Grzech Jeroboama, II Watykański Sobór i posoborowi papieże

vkpatriarhat.org/en/?p=22060  /english/

vkpatriarhat.org/it/?p=9040  /italiano/

vkpatriarhat.org/fr/?p=15463  /français/

vkpatriarhat.org/es/?p=12204  /español/

Marsz Życia i Rodziny

Przez KM – 19 września 2022

Narodowy Marsz Życia i Rodziny.
Narodowy Marsz Życia i Rodziny. / Fot. PAP

Ulicami Warszawy przeszedł w niedzielę XVII Narodowy Marsz Życia i Rodziny pod hasłem „I ślubuję Ci”. Wydarzenie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem. Według organizatorów udział wzięło ok. 10 tysięcy osób.

Jak ocenił prezes Centrum Życia i Rodziny Paweł Ozdoba, marsz to odpowiedź na obecny kryzys małżeństwa i rodziny.

Jest on wywoływany m.in. przez różnego rodzaju programy społeczne i polityczne, które próbują dezawuować małżeństwo i rodzinę, zmieniać ich znaczenie czy redefiniować rozumienie małżeństwa – powiedział.

Zaznaczył, że „poza sytuacjami patologicznymi warto walczyć o małżeństwo, starać się je podtrzymywać i dążyć do porozumienia”.

Niejednokrotnie wymaga także pomocy z zewnątrz np. skorzystania z porady psychologa czy innego specjalisty, ale doświadczenie wielu par pokazuje, że udaje się przezwyciężyć trudności – przekonywał Ozdoba.

W Warszawie rozpada się co drugie małżeństwo

Jak wskazał, „w Warszawie rozpada się, co drugie małżeństwo, a w skali całego kraju rozpada się, co trzecie małżeństwo”.

Najczęściej głównym powodem rozpadu jest tzw. niezgodność charakterów – dodał.

Jego zdaniem „trzeba dawać publiczne świadectwo, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny; to instytucja ważna i potrzebna, budującą społeczeństwo”

Uczestnicy marszu nieśli ze sobą transparenty mówiące o wartości życia oraz biało-czerwone flagi i kolorowe balony. 100-metrową flagę narodową trzymało kilkadziesiąt osób w różnym wieku.

Skandowano hasła: „Miej cierpliwość, walcz o miłość „, „Nie zrywajcie. Wytrzymajcie!”, „Mąż na 'Amen’, to fundament”, „Więcej dzieci! Mniej rozwodów!”.

Wzywano także polityków do podjęcia działań, które pomogą ratować małżeństwa zagrożone rozpadem. Wzywano do przyjęcia rozwiązań, które nie będą rozwiązaniem więzów małżeńskich, ale takich, które pomogą je umacniać. Zwrócono uwagę, że „rozwód to przede wszystkim dramat dziecka”.

Na wysokości Pałacu Prezydenckiego na telebimie wyemitowano przesłanie prezydenta Andrzeja Dudy skierowane do uczestników marszu.

Rodzice, dzieci oraz przyszli rodzice tworzą tutaj wielką radosną wspólnotę. Razem dają państwo publiczne świadectwo przywiązania do najszlachetniejszych ideałów; wyrażają przekonanie, że silna rodzina, to pomyślność naszej ojczyzny. Z serca za to dziękuję i gorąco państwa pozdrawiam – powiedział Duda.

Świadectwa uczestników

W pochodzie wielu rodziców wiozło w wózkach małe dzieci. Judyta i Oskar przyjechali np. z Pruszkowa (woj. mazowieckie) z dwójką małych dzieci – Józef ma niespełna 2 lata a Jeremiasz 5 miesięcy.

Jest chłodno, przed południem padał deszcz, uznaliśmy jednak, że trzeba dać świadectwo wobec całej Polski naszej wiary katolickiej i wartości, jaką jest rodzina, żebyśmy razem mogli budować naszą ojczyznę w oparciu o zasady, które zostawił nam Bóg – powiedział Oskar.

Przyznał, że nie jest łato trwać we wspólnocie małżeńskiej, ale tym, co pomaga mu, to są wartości przekazane przez rodziców oraz wspólnota „Tradycja”.

Kiedy osiągnąłem tzw. dno, spotkałem Boga i uświadomiłem sobie swój błąd; że małżeństwo jest czymś nierozerwalnym. Teraz czekam na żonę. Wierzę, że ona kiedyś do mnie wróci – dodał.

Ks. Tomasz Kancelarczyk z Fundacji Małych Stópek powiedział, że pomoc samotnym matkom spodziewającym się dziecka jest bardzo ważna, ale czymś bardziej fundamentalnym jest wierność małżeńska, której znakiem są słowa przysięgi: „Ślubuję Ci miłość, wierność, uczciwość małżeńską oraz że Cię nie opuszczę aż do śmierci”. Właśnie do tej przysięgi nawiązywało tegoroczne hasło marszu.