Protest rolników w Świnoujściu. Nie chcą Zielonego Ładu. Ani ukraińskiego „zboża technicznego” (przeznaczone na cele niespożywcze np. na spalanie) – na chleb.

Protest rolników w Świnoujściu. Nie chcą Zielonego Ładu. Ani ukraińskiego „zboża technicznego” (przeznaczone na cele niespożywcze np. na spalanie) – na chleb.

Krystian Rusiniak https://medianarodowe.com/2023/01/17/protest-rolnikow-w-swinoujsciu-nie-chca-zielonego-ladu/

Holandia

Rolnicy domagają się określenia terminów realizacji postulatów przedstawionych premierowi Mateuszowi Morawieckiemu na ubiegłotygodniowym spotkaniu. Są wśród nich m.in.: ochrona gospodarstw rodzinnych oraz utrzymanie opłacalności produkcji rolnej.

W tym celu rolnicy domagają się m.in. zawieszenia wdrażania Zielonego Ładu, wprowadzenia paliwa rolniczego na wzór krajów Unii Europejskiej i obniżenia cen nawozów. Kluczowym postulatem jest zatrzymanie niekontrolowanego napływu zboża z Ukrainy.

Wszyscy potwierdzają, że było to zboże techniczne (przeznaczone na cele niespożywcze np. na spalanie).. Z informacji, którą nam przedstawił minister rolnictwa, nie ma  możliwości zablokowania importu bezcłowego zboża, czyli kukurydzy, pszenicy i rzepaku, bo to są główne produkty. (…) Sytuacja na południu Polski jest szczególnie krytyczna i ten rynek został bardzo mocno zdestabilizowany. Również to zboże dotarło do województwa zachodniopomorskiego

– przekazał wiceprzewodniczący rolniczej “Solidarności” Edward Kosmal.

Senatorzy stanu Wyoming wnoszą o zakaz samochodów elektrycznych do roku 2035.

Senatorzy stanu Wyoming wnoszą o zakaz samochodów elektrycznych do roku 2035.

January 17, 2023 https://www.bibula.com/kleksy/?p=651

Frakcja republikańskich parlamentarzystów w stanie Wyoming zaproponowała ustawę zakazującą sprzedaży i używania samochodów elektrycznych w ich stanie, do roku 2035.

Projekt ustawy przedstawionej przez senatora Jim Andersona i sen. Briana Bonersa stwierdza,że “Rozprzestrzenianie się pojazdów elektrycznych kosztem pojazdów zasilanych benzyną będzie miało szkodliwy wpływ na społeczność stanu Wyoming i będzie szkodliwe dla gospodarki Wyoming i zdolności kraju do efektywnego zaangażowania się w handel”.

Projekt stwierdza, że wydobycie i produkcja oleju napędowego jest jednym z “najbardziej wartościowych i pełnych prestiżu stanowych przemysłów, zaś brak infrastruktury do ładowania elektrycznych samochodów, czyni używanie samochodów elektrycznych “niepraktycznymi”.

Według najnowszego raportu sporządzonego przez pozarządową agencję International Energy Agency z siedzibą w Paryżu, wyprodukowanie samochodu elektrycznego pochłania sześć razy więcej surowców mineralnych niż samochodu z silnikiem spalinowym, w tym takich cennych jakich miedź, lit, nikiel, kobalt, grafit. cynk czy inne rzadkie minerały.

“Niezbędne minerały stosowane w bateriach elektrycznych nie są łatwe do recyklingu lub utylizacji, co oznacza, że składowiska komunalne w Wyoming i innych miejscach będą musiały opracować praktyki pozwalające na pozbywanie się tych minerałów w bezpieczny i odpowiedzialny sposób” – czytamy w rezolucji. 

Jakkolwiek legislatorzy nie spodziewają się wielkiego sukcesu swojej inicjatywy, to celem jest zwrócenie uwagi na powagę sytuacji, szczególnie wobec wprowadzonego przez stanu Kalifornia irracjonalnego zakazu sprzedaży samochodów spalinowych, począwszy od 2035 roku. Pragną oni również rozpoczęcia publicznej dyskusji nad niepraktycznością samochodów elektrycznych w obecnym czasie.

Oprac. www.bibula.com 2023-01-16
na podstawie Cowboy State Daily (January 13, 2023)

Szokujące wyznanie Dudy w Davos. Polska oddała Ukrainie czołgi z jednostek wojskowych! A inne – KUPI.

Szokujące wyznanie Dudy w Davos. Polska oddała Ukrainie czołgi z jednostek. „Wysłaliśmy ich bardzo dużo”.

My – przekazujemy, potem KUPUJEMY.

https://nczas.com/2023/01/17/szokujace-wyznanie-dudy-w-davos-polska-oddala-ukrainie-czolgi-z-jednostek-wyslalismy-ich-bardzo-duzo-video/

Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos prezydent Andrzej Duda ujawnił, że Polska przekazała Ukrainie czołgi. Nie z rezerw, tylko ze stacjonujących jednostek.

Czy w ten sposób nastąpiło świadome rozbrojenie Polski?

Podczas zjazdu globalistów w Davos często poruszany będzie temat wojny na Ukrainie. Pierwsze aktywności prezydenta Dudy na WEF dotyczą właśnie tej kwestii.

Duda rozpoczął swój udział w forum od panelu dyskusyjnego pt. „In Defence of Europe”. Następnie wziął udział w otwarciu wystawy nt. rosyjskich zbrodni wojennych na Ukrainie.

Państwa zachodnie wciąż debatują czy i ile czołgów przekazać Ukrainie. Duda pytany o to, czy udało się przełamać impas w tej kwestii stwierdził, że ma nadzieję, iż decyzja Polski o chęci przekazania Ukrainie jednej kompanii, czyli ok. 14 czołgów typu Leopard „rozpocznie nowy rozdział pomocy wojskowej”.

Mamy nadzieję, że producent niemieckich czołgów również będzie uczestniczył w tym, moim zdaniem, bardzo dobrym pomyśle – podkreślił polski prezydent.

Przywołał swoje rozmowy z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim, który twierdzi, że jedyne, co aktualnie może pomóc Ukrainie, to dostarczenie nowoczesnych czołgów, broni innego typu oraz amunicji do nich.

Jednocześnie Duda przypomniał, że Polska przekazała już ponad 260 poradzieckich czołgów, co w praktyce było „początkiem tego ogromnego wsparcia militarnego dla Ukrainy”.

Zdradził też, że część z przekazanych czołgów to były te stacjonujące w jednostkach, a nie znajdujące się na wyposażeniu rezerwy. Wychodzi więc na to, że polskie jednostki były czasowo pozbawione czołgów.

Z tego co pamiętam, było to pół roku temu, w lipcu. W tamtej chwili Ukraińcy pilnie potrzebowali tych czołgów. Dlatego też zdecydowaliśmy się, aby je wysłać. Wysłaliśmy ich bardzo dużo. Nie mieliśmy tych czołgów w naszych rezerwach. To były czołgi, które zabraliśmy de facto z naszych jednostek – mówił szczerze Duda.

O tym, że Polska finalnie odda wszystkie Leopardy Ukrainie, otwarcie mówią od pewnego czasu eksperci. Zaznaczają jednak, że nastąpi to dopiero, gdy nasz kraj kupi czołgi amerykańskie i koreańskie. W przypadku, o którym mówił na Światowym Forum Ekonomicznym Duda, wychodzi na to, że Polska oddała czołgi, choć w tamtym momencie nie miała nic w zamian…

Cała dyskusja do obejrzenia – w oryginale MD

Składka zdrowotna to podatek. Zapaść „służby zdrowia”. Mamy jeden z najbardziej niesprawiedliwych systemów globu.

Składka zdrowotna zmieniła się w podatek. Zapaść „służby zdrowia”. Mamy jeden z najbardziej niesprawiedliwych systemów globu.

Zbigniew Bartuś https://forsal.pl/gospodarka/aktualnosci/artykuly/8634716,skladka-zdrowotna-w-polsce-kto-ile-placi.html

Rekordzista Polski, współwłaściciel dużej firmy technologicznej, płaci obowiązkową składkę zdrowotną na NFZ w wysokości ponad 100 tysięcy złotych MIESIĘCZNIE.

Składka zatrudnionego przezeń specjalisty wynosi ponad 2000 zł miesięcznie, początkującego informatyka – 750 zł, a portiera – 320 zł.

Jaką usługę kupują ubezpieczeni w NFZ za te pieniądze? I na ile jest ona inna (lepsza?) od tej, jaką większość rolników dostaje od państwa za darmo, a reszta wykupuje sobie średnio po 10 złotych?

Klasyczna składka ubezpieczeniowa wiąże się z konkretnymi świadczeniami za konkretne pieniądze. Tak jest np. z samochodowym AC. Albo z ubezpieczeniem medycznym przy wyjazdach zagranicznych: płacisz, dajmy na to, 100 złotych za tydzień i – jakby co – możesz się leczyć za 100 tysięcy euro. Tymczasem obowiązkowa składka zdrowotna w Polsce – niezależnie od kwoty – daje każdemu takie samo prawo do tkwienia w kolejkach do „państwowych” lekarzy.

Te kolejki w 2022 roku, mimo formalnego zniesienia przez resort zdrowia limitów przyjęć, mocno się wydłużyły: wedle raportu Fundacji Watch Health Care, jesienią 2022 r. na wizytę u specjalisty trzeba było czekać średnio 4,1 mies. (rok wcześniej 2,9 mies.), a na badania diagnostyczne – 2,5 mies. (przed rokiem 1,9 mies.). Próbując ominąć tłumy zdesperowanych pacjentów, zamożniejsi i średniacy korzystają masowo z grupowych pakietów medycznych oferowanych już nie tylko przez korporacje, ale i mniejszych pracodawców.

Brniemy w ten sposób w pełną paradoksów fikcję, co wzmaga wśród płatników poczucie absurdu – i niesprawiedliwości. Wielu pyta: jak to jest, że im wyższe „składki” płacę na NFZ, tym rzadziej mogę korzystać z dobrodziejstw publicznej opieki zdrowotnej? Inni zauważają tu jeszcze drugie (trzecie?) dno: im więcej lekarzy – których liczba jest przecież ograniczona – angażuje się w realizację prywatnych (pakietowych) usług medycznych, tym mniej są oni dostępni „na NFZ” – przez co kolejki do publicznych świadczeń zdrowotnych stają się jeszcze dłuższe. Ta fikcja jest przyczyną wielu tragedii.

Dane GUS o liczbie zgonów Polek i Polaków oraz radykalnym skróceniu średniej długości życia (w skali kraju u mężczyzn średnio o ponad dwa lata, ale w Podlaskiem o prawie cztery) w latach 2020-21 – szokują. Eksperci podkreślają, że nie wszystko da się tu zwalić na morderczego koronawirusa. Dramat wziął się w ogromnej mierze z ograniczonego dostępu do specjalistycznych badań, porad i zabiegów.

Śmiertelna i bolesna (nie)dostępność

Bulwersujący przypadek z ostatnich tygodni – z zachodu Małopolski.

Trzy siostry: Kasia, Magda i Jagoda oraz sześciomiesięczna Róża, córka tej ostatniej, jadą do rodziców. Prowadząca auto Magda traci przytomność. Samochód wypada z trasy, dachuje i uderza w drzewo. Tylko maleńka Róża wychodzi bez szwanku. Kobiety mają połamane żebra, ręce i nogi, pęknięte kręgi szyjne, niezliczone urazy głowy, stłuczenia, rany twarzy… Lekarze szybko wyjaśniają, czemu Magda straciła przytomność: guz mózgu, glejak II/III stopnia, wywołał atak padaczki i omdlenie. Czołowi specjaliści, z Warszawy, Krakowa i Śląska, orzekają zgodnie, że trzeba operować dziś, jutro, NAJDALEJ pojutrze. Ale termin „na NFZ” jest śmiertelnie odległy; mimo że chodzi o onkologię, w której oficjalnie od lat nie ma limitów – i kolejek. Wszakże stawką jest, dosłownie, życie.

Co robi rodzina? To samo, co wszystkie w podobnej sytuacji: przyspiesza zabieg prywatnie. Koszt: 80 tys. zł. Gdyby w chwili wypadku trzem ponadprzeciętnie zarabiającym siostrom, zamiast życia, przeleciały przed oczyma wszystkie zapłacone w karierze składki na NFZ, uzbierałoby się ponad pół miliona złotych. Ale to nie ma żadnego znaczenia. Podobnie jak fakt, że ich dziadek, jako prezes największej firmy w okolicy (dziś na emeryturze), ufundował pierwszy w dziejach tomograf dla miejscowego szpitala powiatowego.

Pieniądze na zabieg Magdy trzeba pozyskać. Już. A muszą to zrobić ciężko ranne siostry ofiary, straumatyzowani rodzice i 90-letni dziadkowie. Całe szczęście – są jeszcze przyjaciele oraz ci, którzy zapamiętali hojność dziadka potrzebującej. Organizują zbiórkę na SiePomaga, idą do mediów. W dobę udaje się zebrać niezbędną kwotę. Dwa dni później Magda przechodzi zabieg. To jej daje szansę na przeżycie.

Na SiePomaga i innych popularnych portalach crowdfoundingowych są dziesiątki tysięcy zbiórek. Za każdą kryje się dramat. Zdecydowanej większości z nich nie byłoby, gdyby składki, jakie potrzebujący i ich bliscy wpłacili na NFZ, dawały realny dostęp do skutecznej opieki zdrowotnej. Nie dają. Obowiązuje tu prosta zasada: płać i niczego nie wymagaj. O tym, jak jest źle, donoszą regularnie – publikowane od 2011 r. – raporty wspomnianej Fundacji Watch Health Care. Zawierają nie tylko dane o średnim czasie oczekiwania na poszczególne badania, zabiegi i wizyty u specjalistów, ale też wyimki z aktualnych perypetii (i diagnoz) pacjentów. Kilka cytatów:

Wizyta u onkologa – kolejka 1,0 mies., było 3 dni. Mężczyzna 38 lat z usuniętym lewym jądrem (z powodu potwierdzonego badaniem histopatologicznym złośliwego nowotworu jądra – nasieniak) w zdjęciu RTG (rentgenowskim) wykryto zmiany przerzutowe do płuc.

Wizyta u diabetologa – kolejka 7,4 mies., było 2,6 mies. Mężczyzna 19 lat, nieuregulowana cukrzyca typu I; wielomocz (poliuria), w ostatnim miesiącu duży ubytek wagi ciała; mocz o zapachu acetonu; posiada skierowanie od lekarza rodzinnego.

Wizyta u hematologa – kolejka 5,4 mies., było 1,9 mies. Dziecko 6 lat; przewlekle powiększone węzły chłonne pachowe i pachwinowe; znacznie podwyższony poziom leukocytów pomimo leczenia antybiotykami o szerokim spektrum.

Wizyta u okulisty – kolejka 8,8 mies., było 4,4 mies. Kobieta 36 lat; silne bóle umiejscowione nad oczodołami; występowanie jaskry w rodzinie; podejrzenie jaskry; posiada skierowanie od lekarza rodzinnego.

Wizyta u ortodonty – kolejka 11,7 mies., było 1,8 mies. Dziecko 8 lat; zbyt wąska żuchwa, wyrastające zęby stałe zachodzą na siebie.

Eksperci WHC alarmują, że z powodu ograniczonego dostępu do lekarzy specjalistów wydłuża się tzw. etapowość leczenia. Np. w przypadku operacji wymiany zastawki serca, od wizyty u lekarza POZ do zabiegu mija średnio ponad rok. By doczekać endoprotezoplastyki stawu kolanowego pacjent musi się tułać po lekarzach ponad 26 miesięcy, w celu usunięcia żylaków kończyn dolnych – blisko 31 miesięcy. Rehabilitacja „na NFZ” stała się fikcją równie olbrzymią, jak „państwowe” leczenie zębów. Najbardziej niepokoi jednak zapaść w onkologii, w której liczy się – dosłownie – każdy dzień.

– Aż 56 procent pacjentek zgłasza się do nas na operację zbyt późno, gdy stan choroby jest już bardzo zaawansowany. Trafiają do nas kobiety, które diagnostykę pod kątem nowotworu rozpoczęły w lutym, a skierowanie na zabieg otrzymały dopiero w sierpniu – mówi Joanna Szyman, jedna z najbardziej doświadczonych menedżerek w branży medycznej, dziś m.in. szefowa spółki NeoHospital, która w krakowskim Szpitalu na Klinach – dzięki dofinansowaniu z Unii Europejskiej – prowadzi pierwszy w Polsce program badawczo-rozwojowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej z wykorzystaniem systemu robotycznego. W jego ramach kobiety (z całej Polski) z rakiem trzonu i szyjki macicy mogą przejść bezpłatny zabieg wykonywany przez czołowych europejskich fachowców w asyście robota chirurgicznego. Ta najbardziej zaawansowana technologicznie metoda leczenia jest małoinwazyjna i pozwala pacjentkom błyskawicznie wrócić do zdrowia – i normalnego życia. Ale większość kobiet nie może z niej skorzystać m.in. dlatego, że system diagnostyki i szybkich konsultacji u specjalistów nie działa lub działa zbyt wolno. Z obserwacji Joanny Szyman wynika, że na niektórych obszarach kraju jest on wręcz iluzją.

Tymczasem Polska jest w pierwszej dziesiątce krajów o najwyższej zachorowalności na raka trzonu macicy. Co roku diagnozuje się ponad 6 tys. przypadków. Ich liczba rośnie w tempie 5 proc. rocznie. Śmiertelność na ten nowotwór jest u nas o ponad połowę wyższa od europejskiej średniej (powyżej 30 proc. wobec 20). Wydłużające się kolejki do lekarzy i gabinetów diagnostycznych mogą tylko pogorszyć sytuację.

Równi i równiejsi

Pytani o kotłujące się pod lekarskimi gabinetami tłumy pacjentów – szefowie placówek zdrowia wskazują zawsze na zbyt skąpe środki. I te globalne, i te w postaci wyceny poszczególnych usług (procedur medycznych). Plan finansowy NFZ na 2023 rok zakłada wpływy i wydatki na poziomie blisko 144,2 mld zł (dekadę temu było to niespełna 67 mld zł). Z obowiązkowych składek ma pochodzić 134,5 mld zł (93,3 proc.), w tym 130,8 mld zł z ZUS i 3,7 mld zł z KRUS. Składki stanowią więc fundament całego systemu finansowania „darmowej” opieki zdrowotnej.

Polski system ubezpieczeń zdrowotnych opiera się , w teorii (jak większość innych) na idei solidaryzmu, zgodnie z którą mniej zamożni mają płacić składki na miarę swoich możliwości, a bogatsi – odpowiednio wyższe. W praktyce udało nam się (bo to jednak sztuka!) stworzyć jeden z najbardziej chaotycznych, niesprawiedliwych i absurdalnych systemów globu.

Najciekawszy wniosek z przeprowadzonej przez nas analizy składek na NFZ, płaconych w styczniu 2023 r. przez różne grupy kolejkowiczów w Polsce, nie dotyczy – wbrew pozorom – rozpiętości stawek (w większości krajów Europy normą jest wzrost danin wraz z dochodami), lecz faktu, że przy IDENTYCZNYCH dochodach jedni muszą oddawać do kasy Funduszu pokaźne kwoty, inni płacą od lat marne grosze, a jeszcze inni nie płacą nic.

– Piekielnie trudno nazwać to coś systemem ubezpieczeniowym. To jest chaos, który ewoluował. Po zmianach tzw. Polskiego Ładu składka zdrowotna przeistoczyła się w klasyczny podatek. Wystarczy ją porównać ze składkami emerytalnymi, by dostrzec fundamentalną różnicę: tam jednak wciąż istnieje jakaś zależność między wielkością składki a wysokością emerytury; dlatego zresztą wprowadzono limit 30-krotności składek, by ZUS nie musiał wypłacać astronomicznych świadczeń. W składce zdrowotnej limitu nie ma. I związku między wysokością składki a jakością usługi – również. Niezależnie od tego, ile zapłacisz, otrzymujesz to samo. Czyli, de facto, coraz mniej – komentuje prof. Adam Mariański, partner w Mariański Group, dyrektor Centrum Myśli Podatkowej Uczelni Łazarskiego.

Zwraca uwagę, że za sprawą Polskiego Ładu (który on i wielu innych ekspertów konsekwentnie nazywa „nieładem”) większość objętych zmianami podatników zaczęło płacić na NFZ znacznie więcej niż dotąd. Dotyczy to zarówno osób o bardzo wysokich dochodach (bo jako się rzekło składka zdrowotna nie jest w żaden sposób limitowana), jak i średniaków (bo składki nie można odliczyć od PIT; co więcej – podatek dochodowy trzeba dziś zapłacić również od składki), a także – a może przede wszystkim – najmniej zamożnych, których (wedle oficjalnych przekazów) nowy system miał chronić, a nawet obłaskawić. Podatnicy o symbolicznych dochodach, nie płacący – dzięki podwyższonej kwocie wolnej – podatku dochodowego, nie są w żadnym stopniu zwolnieni z obowiązku łożenia na NFZ. Ich składka naliczana jest od każdej zarobionej/pozyskanej złotówki. Bez roztrząsania faktu, że może to być ostatnia złotówka na chleb.

– Miałoby to może jakieś uzasadnienie, gdyby nie fakt, że inne grupy obywateli, często o znacznie wyższych dochodach, płacą groszowe składki lub są z nich całkowicie zwolnieni – zachowując jednakowoż prawo do „bezpłatnej” opieki medycznej. W tym coraz bardziej kuriozalnym systemie są ewidentnie równi i równiejsi – zauważa prof. Adam Mariański.

Przykład z życia? 42-letni Andrzej, mieszkający z żoną i dwójką dzieci na pierwszym piętrze domu pod Krakowem, zarabia jako robotnik w wiejskiej mikrofirmie 3.490 zł brutto (2,7 tys. zł netto), czyli (od 1 stycznia 2023) płacę minimalną. Dzięki obniżonej w lipcu 2022 stawce podatkowej (12 proc. zamiast 17 proc.) i wyższej od początku 2022 r. kwocie wolnej (30 tys. zł) jego zaliczka na PIT jest symboliczna (31 zł miesięcznie), ale składka zdrowotna (9 proc.) wynosi aż 271 zł. Rocznie daje to 3252 zł, co oznacza, że mężczyzna wyda za prawo do stania w kolejkach do „państwowych” lekarzy 120 procent swej miesięcznej pensji netto.

Beata, bliźniacza siostra Andrzeja, mieszka na parterze tego samego domu z mężem i dwójką dzieci. Ma 10 hektarów pola i jest ubezpieczona w KRUS. Wprawdzie (jak wszyscy rolnicy w Polsce) co do zasady nie płaci podatku dochodowego, ale jej dochód jest zbliżony do Andrzejowego. Skąd to wiemy? Kiedy córka Beaty złożyła wniosek o stypendium socjalne na uczelni, specjalistka wyliczyła jej dochód w oparciu o ogłaszane przez GUS dane o dochodach z tzw. hektara przeliczeniowego (za 2021 r.: 3288 zł rocznie, a więc 274 zł miesięcznie; po pomnożeniu przez 10 ha wyszło 2740 zł). Składka Beaty na ubezpieczenie zdrowotne wynosi 10 zł miesięcznie.

Podsumowując: Andrzej kupuje miejsce w kolejce do publicznej służby zdrowia za 3252 złote rocznie, a jego siostra – przy identycznych dochodach – za 120 złotych rocznie.

– Kompletnie nie wiem, dlaczego. I nie wiem, czy ktokolwiek wie. Oczywiście, poza politykami, którzy dbają w ten szczególny sposób o swój wiejski elektorat – komentuje prof. Adam Mariański.

To dbanie ma zresztą o wiele większy wymiar niż mogłoby się wydawać z przytoczonego wyżej przykładu. Jak nas informuje Teresa O’Neill, wicedyrektor i rzecznik prasowy KRUS, symboliczną składkę zdrowotną w wysokości złotówki za (pełny) hektar opłaca za siebie i bliskich tylko 37 proc. rolników (a ściślej – mieszkańców wsi, bo prawdziwi rolnicy stanowią raptem kilka procent) ubezpieczonych w KRUS.

– W listopadzie 2022 r. było 401 406 takich osób – podaje Teresa O’Neill. Kto płaci za pozostałe 63 procent, czyli 662 441 osób? Budżet państwa (ów przywilej dotyczy gospodarstw poniżej 6 ha). Czyli m.in. Andrzej, brat Beaty. Bo już ona – nie.

W przypadku ubezpieczonych w ZUS, drastyczny wzrost składek na NFZ nastąpił w ramach Polskiego Ładu zarówno u etatowców, jak i przedsiębiorców – choć u tych ostatnich w różnym stopniu, bo zależnie od formy prowadzenia działalności i rozliczeń z fiskusem obowiązuje ich kilka zupełnie odmiennych systemów i podsystemów naliczania składek. Ubezpieczony w ZUS etatowy pracownik zarabiający 5445 zł brutto, czyli 4410 zł na rękę – taka była w 2022 r. w Polsce mediana wynagrodzeń – płaci co miesiąc ponad 430 zł składki, przedsiębiorca o takim samym dochodzie rozliczający się wedle skali podatkowej lub liniowiec (19 proc.) oddaje do NFZ od 1 stycznia ponad 314 zł (od lipca zapłaci 324). Wynika to z nowej „filozofii” składki zdrowotnej, zgodnie z którą od 1 stycznia 2022 r. m.in. nie ma możliwości odliczenia od podatku dochodowego 7,75 proc. z 9 proc. zapłaconej składki (ale część przedsiębiorców może coś – znowuż na różnych zasadach – odliczyć). W praktyce oznacza to, że podatek dochodowy płacimy także od składki.

Osoby zarabiające w 2022 r. płacę minimalną (3010 zł brutto), przeważnie nie zdawały sobie sprawy, jak dużo pieniędzy brał od nich NFZ. Z uwagi na podwyższoną kwotę wolną, nie zapłaciły przez rok ani grosza podatku dochodowego, ale musiały oddać „na zdrowie” 2805 zł z groszami – czyli ponad jedną miesięczną pensję.

Co więcej, wszyscy ci słono ubezpieczeni spotykają się dziś w kolejce do „darmowego” lekarza z tymi, za których składek nie płaci literalnie nikt. Od 1 stycznia 2023 krąg tych drugich zasadniczo się powiększył, gdyż w nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw rząd – bez konsultacji z nikim – przemycił klasyczną wrzutkę znoszącą finansowanie z budżetu państwa składek m.in. za uczniów, studentów, doktorantów, dzieci w placówkach wychowawczych lub opiekuńczych, bezrobotnych, inwalidów, kombatantów, żołnierzy odbywających zasadniczą służbę wojskową lub ćwiczenia i terytorialsów oraz szereg innych osób. Pomysłodawcy (?) tłumaczą, że chodziło o „optymalizację wydatków budżetowych”.

– Wszyscy wymienieni w ustawie zachowali jednak status ubezpieczonych. Czyli prawo do leczenia „na NFZ” – jednakowoż bez stosownych dotacji na ten cel. Mamy zatem mniejsze wpływy NFZ, a zadania te same – komentuje Łukasz Kozłowski, główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich.

Zaorać i napisać od nowa

Zdaniem Joanny Szyman, sytuację w opiece zdrowotnej mogłoby – nomen omen – uzdrowić z jednej strony wprowadzenie powszechnej, jednolitej, składki zdrowotnej, a z drugiej – dopuszczenie konkurencji w usługach medycznych. Bez tego efektywność placówek świadczących usługi „na NFZ” nigdy nie zbliży się do tej osiąganej przez placówki prywatne; ergo: w obecnym systemie możemy wpłacać do kasy Funduszu dowolnie astronomiczne kwoty, łupiąc bezlitośnie wybrane grupy płatników (czytaj: nieswoich wyborców), a i tak nie doprowadzi to do skrócenia kolejek do lekarzy.

Dr Tomasz Lasocki z Katedry Prawa Ubezpieczeń Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla, że – zgodnie z konstytucją – państwo polskie powinno zapewnić obywatelom jak najszerszy, powszechny dostęp do opieki zdrowotnej. – Jest to zgodne z zachodnioeuropejskim modelem zakładającym, że nikt – mówiąc w dużym skrócie – „nie może umierać na ulicy”. W niewydolnych systemach niejeden nie doczeka pomocy, umierając w kolejce do lekarza, ale jest to sytuacja niedopuszczalna – system ma być ogólnodostępny i wydolny. Skoro każdy ma mieć dostęp, to model ubezpieczeniowy się do tego nie nadaje, ponieważ ktoś bez ubezpieczenia powinien nie otrzymać opieki, czego jako społeczeństwo nie chcemy. Jak to zatem sfinansować? Po prostu z podatków, przy czym nie ma sensu tworzenie odrębnego „podatku zdrowotnego” – a tak naprawdę właśnie nim jest obecnie tzw. składka na NFZ – komentuje naukowiec.

Zastrzega, że alternatywnie można sobie wyobrazić jednolitą składkę ryczałtową od każdego obywatela (czyli jakąś formę „pogłównego”), ale jeśli nie odmawialibyśmy opieki nawet w razie jej nieopłacenia, to i tak byłby to podatek – choć ryczałtowy. Dołączenie dzisiejszej „składki zdrowotnej” do podatku dochodowego jest pomysłem prostszym, bo ewolucyjnym w stosunku do tego, co mamy.

Aby to jednak miało głębszy sens, system musi być przejrzysty, logiczny i w miarę sprawiedliwy. Człowiek musi wiedzieć, za co płaci i czego może w zamian za to oczekiwać od państwa. Dzisiaj związek między płaconą daniną a usługą zdrowotną po prostu nie istnieje. Mamy misz-masz, nieprzenikniony i kompletnie niezrozumiały konglomerat wielu zasad: innych dla etatowców, innych dla różnych grup przedsiębiorców, innych dla miasta, innych dla wsi, innych dla różnych grup rolników, do tego całą masę przywilejów, wyjątków… Płacimy kilka różnych podatków zdrowotnych, których nikt nie rozumie i nikt nie potrafi wyjaśnić, kwituje dr Lasocki.

Prof. Adam Mariański mówi wprost: obecnego systemu składki zdrowotnej nie da się naprawić, ponieważ jest on ściśle powiązany z jeszcze bardziej chaotycznym, absurdalnym i niesprawiedliwym systemem podatku dochodowego. – Po szoku Polskiego (Nie)Ładu jedyne, co można zrobić, to to wszystko zaorać. I napisać od nowa – uważa profesor.

======================

Mail:

Gdyby to była „składka”, to można by się na nią nie zgodzić: W razie potrzeby sam sobie opłacę doktora.

2] Znajoma nauczycielka na pól etatu – płaci dwa razy „składkę zdrowotną” Drugi – jaki właścicielka mikro-firmy, prawie bez dochodu.

Polityk Roku 2022

Polityk Roku 2022

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  17 stycznia 2023 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5321

Centralne Biuro Badania Opinii Społecznej przeprowadziło badanie, który polityk w Polsce zasługuje na miano „Polityka Roku 2022”. Okazało się, że pan prezydent Andrzej Duda.

Co prawda uważa tak tylko 12 procent badanych, ale dobra psu i mucha, bo na pozostałych Umiłowanych Przywódców wskazało jeszcze mniej. Co innego w skali światowej. W skali światowej 20 proc. Polaków wskazało na prezydenta Ukrainy Włodzimierza Zełeńskiego, podczas gdy na prezydenta USA Józia Bidena zaledwie 15 procent.

Czytając te statystyki doznaję tak zwanych „mieszanych uczuć”. Z jednej strony za najpopularniejszego polityka w Polsce uchodzi pan prezydent Duda, ale – jak wspomniałem – na poziomie raczej minimalnym. Myślę tedy, że taki rezultat osiągnął pan prezydent nie dzięki jakimś swoim zasługom, bo chyba nie wynaleziono jeszcze aparatu fotograficznego, który te zasługi mógłby utrwalić, tylko dlatego, że propaganda zarówno z jednej strony, to znaczy – ze strony obozu „dobrej zmiany” – wycelowana jest na Donalda Tuska i z rządowej telewizji codziennie możemy się dowiedzieć, jakim to łajdakiem jest Donald Tusk, a ze strony drugiej, to znaczy – obozu zdrady i zaprzaństwa, propaganda nacelowana jest na Jarosława Kaczyńskiego i na przykład z TVN, możemy codziennie dowiedzieć się, jakim to łajdakiem jest Jarosław Kaczyński, a w najlepszym razie – któryś z jego pretorianów.

Słowem – możemy się dowiedzieć tyle, co nic – bo chociaż i jedna i druga opinia może być przecież prawdziwa, to co tu ukrywać – specjalnie naszej wiedzy ani o Polsce, ani o świecie nie poszerza. Korzysta z tego pan prezydent Duda, który – nawiasem mówiąc – wcale nie jest ani gorszy ani głupszy od poprzednich prezydentów naszego nieszczęśliwego kraju. Taki na przykład generał Jaruzelski wprawdzie był prezydentem, ale – jak relacjonował francuski dziennikarz Guy Sorman, który zbierając materiały do książki „Wyjść z socjalizmu” odwiedził go w Belwederze – panowała tam cisza i pustka. Lech Wałęsa; no cóż – jak opowiadali mi jego współpracownicy – oddawał się on „pracy naukowej” to znaczy – rozwiązywaniu krzyżówek – i żeby przypadkiem nikt go przy tej czynności nie zaskoczył, Mieczysław Wachowski przeniósł mu gabinet na piętro, dzięki czemu można było zyskać na czasie i nawet w razie niespodziewanej wizyty jakiegoś etranżera, materiały służące pracy naukowej ukryć. O Aleksandrze Kwaśniewskim nie mogę powiedzieć ani jednego dobrego słowa, może poza tym, że nosił garnitury i mówił językami – bo nie wykorzystał on ani jednej okazji, żeby załatwić dla Polski jakiś interes państwowy, chociaż takie możliwości podczas jego podwójnej, 10-letniej kadencji się pojawiały.

Prezydent Lech Kaczyński z kolei koncentrował się na działaniach pozornych, na podstawie których dzisiaj jego wyznawcy przypisują mu nawet zdolności profetyczne. Z kolei prezydent Komorowski zasłynął chyba najbardziej z występu w Japonii, gdzie stojąc na fotelu speakera tamtejszego parlamentu, prowadził dialog z panem generałem Koziejem, jako swoim „siogunem”.

No a teraz pan prezydent Andrzej Duda, o którym w ramach myślenia pozytywnego, do którego wszyscy nas zachęcają mogę powiedzieć, że – podobnie jak prezydent Lech Kaczyński – nie został zarejestrowany jako tajny współpracownik ani polskiej, ani żadnej innej bezpieki, co przytrafiło się panu premierowi Morawieckiemu. Nie jest to wiele, ale cóż robić; taki los wypadł nam, że na prezydentów naszego bantustanu rodacy wybierają akurat takich jegomościów? Zwłaszcza dwukrotny wybór Aleksandra Kwaśniewskiego dowodzi moim zdaniem całkowitego zaniku instynktu politycznego naszego narodu, który upodobał w nim sobie chyba ze względu na ludowe przysłowie, że „pokorne cielę dwie matki ssie”. Aleksander Kwaśniewski rzeczywiście udowodnił, że jest wyjątkowo zdolnym ssakiem, bo wyssał co się tylko dało i z komuny i z demokracji.

Co sprawiło, ze na drugą kadencję wybrany został pan prezydent Duda – trudno zgadnąć – chyba, że przypomnimy sobie, iż jego konkurentką początkowo była posągowa pani Małgorzata Kidawa-Błońska, której Wielce Czcigodny poseł Pupka musiał scenicznym szeptem podsuwać prawidłowe odpowiedzi na konferencjach prasowych, a potem – pan Rafał Trzaskowski, którego uważam za zarozumiałego blagiera. Tymczasem przegrał z panem prezydentem Andrzejem Dudą minimalnie, co wzbudza podejrzenia, że rodacy nie mają nic przeciwko temu, by na czele ich państwa stał właśnie ktoś taki.

O ile jednak wyniki badań CBOS na temat tubylczych Umiłowanych Przywódców potwierdzałyby smutną prawdę o stopniowym zanikaniu instynktu politycznego, to z kolei wyniki odnoszące się do polityków w skali światowej dowodzą czegoś jeszcze gorszego – mianowicie całkowitej utraty zdolności do myślenia w kategoriach politycznych. Jakiż bowiem inny wniosek można wyciągnąć z faktu, że w rankingu na Polityka Roku 2022 w skali światowej 20 procent uzyskał ukraiński prezydent Włodzimierz Zełeński, podczas gdy amerykański prezydent Józio Biden uzyskał zaledwie 15 procent?

Jeszcze za głębokiej komuny będąc we Wschodnim Berlinie, rozmawiałem z moim niemieckim przyjacielem, człowiekiem rozgarniętym i wykształconym, o wybitnym przywódcy socjalistycznym Adolfie Hitlerze. Mój rozmówca twierdził, że był on również wybitnym politykiem, bo nie tylko podniósł Niemcy z politycznego upadku, ale natchnął Niemców ideą panowania jeśli nie nad całym światem, to przynajmniej znaczną jego częścią. Zatem – i wielki i w dodatku – skuteczny. Że wielki – z tym specjalnie się nie spierałem, bo wszyscy politycy uznani za „wielkich”, jak na przykład Aleksander Macedoński, Juliusz Cezar, Czingis Chan, czy Napoleon Bonaparte, o którym z taką czułością śpiewamy w naszym hymnie, dążyli albo do władzy nad światem, albo przynajmniej nad jakąś jego częścią, więc Adolf Hitler również na ten przymiotnik zasługuje. Natomiast ze skutecznością, to całkiem inna sprawa. Adolf Hitler, w ciągu zaledwie 12 lat, jakie dzieliły rok przejęcia władzy w Niemczech od samobójczej śmierci, doprowadził do rozgromienia Niemiec i likwidacji tego państwa. Trudno w tej sytuacji uznać go za polityka skutecznego, skoro rezultat tak się różnił od intencji.

Wspominam o tamtej rozmowie, bo wydaje mi się, że nie tylko rzuca ona światło na osiągnięcia prezydenta Zełeńskiego, ale również – i to jest znacznie gorsze – na stan myślenia politycznego naszego społeczeństwa. Co prawda, prezydent Zełeński, będący wynalazkiem żydowskiego „oligarchy” Igora Kołomojskiego, który zrobił z niego prezydenta, tylko kontynuował politykę, w jaką Ukraina została wkręcona w roku 2013 przez amerykańskiego prezydenta Obamę, który wyłożył 5 mld dolarów na zorganizowanie na Ukrainie „Majdanu” i dokonanie tam przewrotu politycznego pod hasłami narodowo-wyzwoleńczymi, ale nawet w tych okolicznościach powinien był zrobić wszystko, by uchronić swój kraj przed wepchnięciem go w rosyjską maszynkę do mięsa.

Jak bowiem szczerze zauważył podczas swojej pielgrzymki do Kijowa amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin, z amerykańskiego punktu widzenia celem wojny na Ukrainie jest „osłabienie Rosji”, a cena, jaką za ten, nawiasem mówiąc, wcale nie taki pewny rezultat, zapłacą Ukraińcy, nie ma większego znaczenia. Jakie były warunki Putina, zanim Rosja dokonała inwazji, co Putinowi powiedział Józio Biden podczas dwukrotnych, długich rozmów w czerwcu I lipcu 2021 roku i zatem – na jakich warunkach można było uchronić Ukrainę przed nieuchronną dewastacją, a naród ukraiński – przed stratami, które – co gorsza – w tym roku mogą być jeszcze większe – tego wszystkiego polska opinia publiczna nie wie, ponieważ jest skazana na prawdy preparowane przez pierwszorzędnych fachowców z ukraińskiego Sztabu Generalnego, któremu z kolei linię postępowania i propagandy wyznaczają pierwszorzędni fachowcy z Pentagonu. Wiemy tyle, że Putin to bandyta, a Zełeński – to „heroj”, a herojam – wiadomo – nic, tylko „sława” – no i – jak myślę – dlatego aż 20 procent rodaków uważa Włodzimierza Zełeńskiego za „Polityka Roku 2022”, a prezydenta Józia Bidena za takiego uważa zaledwie 15 procent.

Tymczasem na tytuł „Polityka Roku 2022” i to nie na poziomie 15, ani nawet 20 procent, tylko całych 100 procent, zasługuje właśnie Józio Biden. Nie tylko wykorzystał okazję, jaką stwarzało uwikłanie Rosji w konflikt z Ukrainą w rezultacie „Majdanu”, żeby Ukrainę uzbroić po zęby, nie tylko skutecznie usztywnił prezydenta Zełeńskiego wobec Rosji, by wkręcić Ukrainę w ruską maszynkę do mięsa, dzięki czemu może prowadzić z Rosją wojnę na odległym od USA, europejskim przedpolu i to bez użycia własnych żołnierzy, których szczęśliwie udało się ewakuować z Afganistanu, tylko – do ostatniego Ukraińca – a być może również – ostatniego Polaka – o ile spełniłyby się mrzonki pana prezydenta Dudy o oddaniu Polski Ukrainie, czyli „unii” i marzenia pana Bartosiaka, który już teraz wysłałby do Rosji polskich żołnierzy, żeby w ruską maszynkę do mięsa wkręcić również Polskę.

Polska bowiem, w odróżnieniu od Ukrainy, gotowa jest za dostawy amerykańskiej i koreańskiej broni i amunicji płacić. Przynajmniej pod tym względem prezydent Zełeński jest mądrzejszy od prezydenta Dudy, rządu „dobrej zmiany” i obozu zdrady i zaprzaństwa, chociaż z drugiej strony zdewastowana Ukraina płacić nie bardzo ma czym, pozostając już nie na finansowej kroplówce, co na prawdziwej finansowej transfuzji Zachodu. Bo prezydentowi Bidenowi pod pretekstem wojny o „osłabienie Rosji” udało się mocno chwycić Europę za twarz, wskutek czego europejska gospodarka ulega też postępującej dewastacji wskuktek obosiecznych „sankcji”, podczas gdy USA na wojnie zarabiają. Rząd zaciąga kredyty w Rezerwie Federalnej, która wprawdzie kreuje dolary z powietrza, ale już koncerny zbrojeniowe za broń i amunicję nie tylko dostają forsę „prawdziwą”, ale w dodatku płacą rządowi od tego podatki, więc – jak to się mawiało w sferach kupieckich – „biznes sze kręczy” – a w związku z tym wojna z Rosją na Ukrainie może trwać jak najdłużej, niechby i do ostatniego Ukraińca. Co tu ukrywać; prawdziwy majstersztyk! Czy to wykombinował sam prezydent Józio Biden, czy też doradził mu ktoś starszy i mądrzejszy – to nieważne, bo chodzi tylko o to, komu powinien przypaść tytuł „Polityka Rosku 2022”.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

W… „Mennicy Polskiej” biją i sprzedają OBECNIE „monety kolekcjonerskie” z Lilith, Belzebubem, Mefisto, Szatanem itp. Idealne na czarne msze. Niedrogo…Już się w ogóle nie kryją

W… „Mennicy Polskiej” biją OBECNIE „monety kolekcjonerskie” z Lilith, Belzebubem, Mefisto, itp. Niedrogo…

[Na podstawie: Szatańskie nasienie http://pioter.szkolanawigatorow.pl/szatanskie-nasienie MD]

Kamerun zamawia satanistyczne monety, medale w… „Mennicy Polskiej” Czy istnieje jako państwo? 

[pytanie dotyczy tak Kamerunu, jak Polski. Poniższy tekst głównie powielam, niektóre zdania uważam za zbyt łagodne. Mirosław Dakowski].

===========================================

Tu już nie chodzi o to, że koncesję na wyrób świecidełek udających monety sprzedano jakim szemranym firmom. Takie rzeczy działy się w różnych miejscach i w różnym czasie, nawet w Polsce w latach 80-tych. Zawsze jednak należało z władzami wydającymi koncesje uzgadniać końcowe efekty. A Kamerun nie ma już żadnego wpływu na to, co się na monetach opatrzonych ich godłem znajduje.

Nakłady są niewielkie. 500 sztuk tylko. Ale to jest przełamanie pewnego tabu, które nie powinno być nigdy naruszone. Bo nawet jeśli kiedyś pokazywano na monetach demony, to było to zawsze w takiej formie, że osoby postronne nie były w stanie tego stwierdzić. W Kamerunie natomiast wszystko jest jasne.

. Na wszystko znajdą się kupcy. I zawsze znajdą się ludzie, którzy będą próbowali zarobić na tym.

Przenoszenie jednak demonologii do numizmatyki do niczego dobrego nie doprowadzi.

Czym innym bowiem są różnego rodzaju żetony czy medale. Ich funkcja jest bowiem nagrodowa czy rozpoznawcza. A czym innym są monety – nawet tylko takie błyskotki – które z definicji mają umarzać zobowiązania. Ale w tym wypadku żadne zobowiązania podlegać umorzeniu nie będą. Z demonami bowiem nie można nie można dyskutować o pięknie, prawdzie czy też użyteczności. Nie można z nimi wogóle dyskutować, bo wszelka dyskusja jest tylko złudzeniem.

Te monety pojawiały się w ofercie różnych firm numizmatycznych od 2020 roku.

 Co roku wybijano jeden model w Mennicy Polskiej w Warszawie. Wszystkie są srebrne o wadze 2 uncji (62 g). I pewnie znajdują nabywców, bo inaczej by z tego precederu zrezygnowano.

==================================

MD: Przykład z reklamy w „Mennicy Polskiej”:

Mefistofeles, 2000 franków CFA, Seria: Diabły i Demony

Seria: Diabły i Demony

Cena produktu:

1 119,00 zł

Opis

Oto mroczny król podziemia

  • Nowoczesny projekt
  • Najwyższy kunszt sztuki mincerskiej
  • Dwie uncje srebra próby
  • Ponadczasowe zdobienia

Fascynują Cię ciemne moce? Belzebub, utożsamiany z Lucyferem, synonim diabła i uosobienie wszelkiego zła, przedstawiany jest jako demon bądź władca much. Ten upadły anioł i piekielny książę zajmuje ważne miejsce w ikonografii wielu kultur. Chciałbyś widzieć go w swojej kolekcji?

=================================

===================================

W Warszawie potrzebni są egzorcyści.

Скандал на Украине: В Киеве проговорились: Летевшую над Днепропетровском ракету сбили. Она взорвалась, когда упала на подъезд.

Скандал на Украине: В Киеве проговорились, что на самом деле случилось в Днепре

15.01.2023 „Oбещайте все, вешать будем потом„…

Летевшую над Днепропетровском ракету сбили. Она взорвалась, когда упала на подъезд.

https://rusonline.org/ukraine/skandal-na-ukraine-v-kieve-progovorilis-chto-na-samom-dele-sluchilos-v-dnepre

Трагедия в Днепропетровске произошла по вине сил ПВО ВСУ, атаковавших цель прямо в жилом квартале. Это только что признал Алексей Арестович в эфире у Марка Фейгина.

Напомним, при страшном взрыве в Днепропетровске разрушен жилой дом, погибли люди. Видео опубликовано в закрытом телеграмм канале „ШТОРМ Новости”.

Как мы сразу писали — это результат работы ПВО ВСУ. Теперь это то-ли специально, то-ли по глупости официально признал Арестович, чем вызывал настоящий скандал.

„ПРОСТО ВЗЯЛ И ВСЁ ОБНУЛИЛ”

Украинские паблики уже откровенно признают, что Арестович сорвал им психологическую спецоперацию в виде плясок на костях погибших жителей Днепра и обвинений России.

Мэр Днепра, кровавый рейдер Боря Филатов („обещайте все, вешать будем потом„) тоже возмущен внезапным срывом психологической спецоперации по дискредитации России. Он призвал СБУ и контрразведку отреагировать на заявление Арестовича. Вот так вот. Кто-то старался, устраивал шоу на ходу, но впопыхах не успел со всеми согласовать. Это фиаско братан. Кстати, скандальное видео заявления Арестовича, а также мощный взрывы в Днепре уже опубликованы и детально разобраны в закрытом телеграмм канале „ШТОРМ Новости”

==================

mail:

Nawet sam Arestowicz (rzecznik Zełenskiego) wygadał się, że uderzenie rosyjskiej rakiety w blok mieszkalny to błąd ich obrony plot. – chyba ukamienują go za zepsucie propagandowej zabawy na bazie tej tragedii.
Natomiast „ranna dziewczyna z bloku” to kolejna ustawka – to „aktorka” Nastia Szwec, zatwardziała nazistka, banderówka. Jej liczne popisy odnaleziono w soc-sieciach.

WOŚP – służbom bardzo się podobało, „wielka akcja charytatywna” odciągającą ludzi od Kościoła. „Świecki święty” i jego orkiestra.

WOŚP – służbom bardzo się podobało, wielka akcja charytatywna odciągającą ludzi od Kościoła. „Świecki święty” i jego orkiestra. Gadowski, Warzecha, Karpiel recenzują WOŚP 

https://pch24.pl/swiecki-swiety-i-jego-orkiestra-gadowski-warzecha-karpiel-recenzuja-wosp/

W obliczu zbliżającej się kolejnej odsłony Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy uczestnicy programu „Prawy Prosty plus” na kanale PCh24TV poświęcili kilka minut osobie „świeckiego świętego” Jerzego Owsiaka oraz istotnym detalom jego oszałamiającej kariery.

– Pan Jerzy Owsiak jest znakomitym konferansjerem radiowym. Zaczynał w Rozgłośni Harcerskiej Polskiego Radia za czasów PRL, gdzie wsadził go tatuś – milicjant i szyfrant z ambasady peerelowskiej w Bonn. Mamusia też resortowa – przypomniał początki medialnej kariery „Jurka” Witold Gadowski.

=================

– Pan Owsiak zaczął w Jarocinie [na tamtejszym Festiwalu Muzyków Rockowych – red.]. Wystartował tam jako przywódca Towarzystwa Przyjaciół Chińskich Ręczników, lansował akcję „Uwolnić słonia !”. Było to kompletną bzdurą, ale chodziło o to by odciągnąć młodzież od antykomunistycznej kontestacji – mówił gość audycji Łukasza Karpiela. Nawiązał dalej do korzeni WOŚP.

– Cały czas rozwijał się „po linii i na bazie”, taki człowiek. Nie skończył studiów, zajął się robieniem witraży, ale bez większego powodzenia. Tak jakoś wiązał koniec z końcem, aż wreszcie pan Walter Chełstowski, który był bardziej rozgarnięty w służbach, zaproponował mu żeby utworzyć coś, co służbom bardzo się podobało, mianowicie wielką akcje charytatywną odciągającą ludzi od Kościoła. Jako że pan Jerzy Owsiak miał już wielką praktykę w „odciąganiu”, zaangażował się w to bardzo szybko, z właściwą sobie kulturą i energią, a także swadą wypowiedzi – opowiadał Gadowski.

I kolejny raz nagabywacz nagabuje zimą dzieci. Różni się to od Towarzystwa Przyjaciół [Chińskich Ręczników] tym, że tym razem dzieci zwykle marzną na mrozie, bo w styczniu jest zazwyczaj zimno – zauważył.

– W tym czasie status majątkowy pana Jerzego Owsiaka diametralnie się zmienił. Można obejrzeć w internecie jego domy, samochody. Z jakiej to działalności? I tu w salonie III Rzeczypospolitej zapada głuche milczenie, bo o „świętym” nie wolno mówić źle, zwłaszcza „świętym świeckiej tradycji”, jak to w „Misiu” bardzo ładnie nakreślił Stanisław Bareja – zwrócił uwagę.

Jak się nie podoba, to znaczy, że jesteś przeciwko dzieciom i [własne] dziecko bijesz – spuentował swą wypowiedź Witold Gadowski.

Z kolei Łukasz Warzecha zwrócił uwagę na manipulacyjny proceder wykorzystywania lidera Orkiestry w charakterze swego rodzaju „autorytetu moralnego”.

– Dla lewicowego nurtu w Polsce Jerzy Owsiak jest takim „ostatecznym środkiem obrony”. On buduje ten swój wizerunek „świeckiego świętego” po to, żeby w razie większego zagrożenia, gdy trzeba jakiś pogląd, jakąś ideę zaatakować z najwyższego pułapu, na tym najwyższym C, to wtedy się sięga po pana Jerzego Owsiaka. No bo jeżeli on jest „świeckim świętym”, który tyle zrobił dla dzieci, to jeśli już on decyduje się zabrać głos w sprawie politycznej, to znaczy, że to jest naprawdę najwyższy autorytet – zauważył publicysta.

– On się już trochę zdewaluował, ponieważ zbyt często zaczął wchodzić w te dyskusje polityczne, zbyt często zaczął zabierać w nich głos. W związku z tym te jego wystąpienia nie mają tego „waloru ostateczności”, „ostatniej instancji” – podkreślił.

Jak dodał, Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy jest zbudowana na pewnych dosyć czytelnych schematach. – Jeden z nich już tutaj został obnażony: nie można być przeciwko WOŚP, bo wtedy jest się przeciwko dzieciom, „nie można krytykować Jerzego Owsiaka, bo co sam zrobiłeś dla dzieci”; i tak dalej….

Orkiestrę otacza aura przedsięwzięcia coraz bardziej skutecznego, co ma wyrażać się rosnącą z roku na rok kwotą zbiórek.

– Media, które wspierają WOŚP, bardzo się ekscytują przy okazji „finałów”, że co roku jest więcej pieniędzy. Pewnie też będzie i w tym roku, tylko, że nie zapominajmy, że jest inflacja; po drugie – podaje się zawsze ogólną zebraną sumę, zawierającą również różnego rodzaju wpłaty korporacyjne czy firmowe. Właściwie jest przyjęte, że duże korporacje „muszą” się zaangażować w WOŚP. To jest taki sam składnik swego rodzaju „polit-poprawnego” ładu korporacyjnego, jak stwierdzenie: „my jesteśmy za równością”; „my jesteśmy za ekologią” – ocenił Łukasz Warzecha.

– Wpłaty od dużych firm, od banków tworzą bardzo pokaźną część. Gdyby tak naprawdę chcieć prześledzić, jaki jest tak naprawdę sentyment społeczny, który odbija się na poziomie wpłat na Wielką Orkiestrę, to trzeba by sprawdzić, ile tak naprawdę zbierane jest na ulicy, bo to jest najbardziej miarodajne – zauważył.

Źródło: PCh24TV

Польша тоже хочет? [Chroń nas Boże!!]

Польша тоже хочет? [Chroń nas Boże!!]

https://cont.ws/@amfora/2463093 16 I 2023

На неделе польский президент Анджей Дуда посещал Львов, где встречался со своим украинским коллегой Володимиром Зеленским. Визит получился крайне примечательным.

Но примечателен был не сам факт встречи президентов, а то, как именно встречали Анджея Дуду во Львове местные жители. Огромная толпа львовян, встречавшая Дуду, буквально молилась, крестилась, некоторые говорят даже вставали на колени.

Настрой местных жителей можно описать фразой „пан президент, забери нас скорей”.

Настроение Львова и возможно даже всей Галиции чем-то напоминает настроения крымчан в 2014 году. Только хотят не в Россию, а в Польшу. Но суть желаний та же – вернуться в родную гавань.

Оно и понятно – Польша обещает наладить бесперебойное электро и водоснабжение. И что еще более важно в текущей ситуации – граждане Польши не подлежат принудительной мобилизации и отправке на фронт. Во всяком случае пока. И экономика Польши, хоть и испытывает определенные проблемы, но всё-таки находится в куда лучшем состоянии, чем украинская. И в отличие от украинской, у нее есть хотя бы какие-то перспективы.

А главное – Польша является членом Евросоюза, ради чего собственно украинцы и пустились во все тяжкие еще в 2014 году. И даже раньше – в 1991-м. Ведь именно ради этого отделялись от Советского Союза – чтобы попасть в европейский.

Примут ли когда-нибудь Украину в состав ЕС, учитывая ее нынешнее состояние, большой вопрос. Да и выживет ли Украина вообще как государство в свете откровенных намерений Запада воевать с Россией „до последнего украинца”. Бабушка Урсула надвое сказала. А Польша уже в Евросоюзе.

Поэтому в сложившейся ситуации львовяне и галичане вполне конкретно настроены как можно скорее спрыгнуть с тонущего украинского баркаса и запрыгнуть на польский кораблик, чтобы в составе большого европейского флота плыть в фарватере США куда угодно, лишь бы не на дно и не в Россию. И не на войну.

И это желание вполне взаимно.

Польша хочет того же самого. И не просто хочет – спит и видит свои „Кресы всходни” – исторические территории Львова и Галиции, которые когда-то входили в состав Речи Посполитой.

Польша „от можа до можа” – от Балтики до Черного моря, великопольская идея, которой в последнее время одержима значительная часть польского руководства.

Именно поэтому Варшава так активно помогает Киеву в войне с Россией, занимая твердое третье место по объему оказанной помощи после Вашингтона и Лондона. По количеству поставленной военной техники даже второе, сразу после США.

А своих солдат под видом наемников, отпускников и сотрудников ЧВК Польша предоставила Украине и вовсе больше всех остальных стран вместе взятых. Счет идет уже на тысячи. И хоронят погибших поляков, что характерно, с воинскими почестями, что означает лишь одно – никакие это не добровольцы, а кадровые военные.

Ради чего всё это делается?

Ясное дело не ради дружбы с Зеленским.

Всё это делается ради территорий. Ради того самого Львова и Галиции, ради „Кресов всходних” и идеи Великой Польши „от можа до можа”.

Правда отхватить территории до самого Черного моря Польше будет сложновато, но две или три области Западной Украины – вполне реально. Они уже почти в кармане.

И дело не только в теплом приеме во Львове. Еще полгода назад в Киеве был принят закон, согласно которому поляки на территории Украины наделены практически всеми правами ее граждан. А в Варшаву была передана значительная часть золотовалютных резервов Киева „для сохранности”. И еще в Варшаву переданы все данные украинской налоговой службы, данные по всем налогоплательщикам, по всем физическим и юридическим лицам.

Дело за малым – дождаться, когда Киев потерпит военное поражение, Зеленский сбежит или вообще сгинет в хаосе, наступит кризис, а то и вовсе утрата украинской государственности, разрыв легитимности и можно будет ввести на Западную Украину войска под благовидным предлогом защиты от России и установить протекторат.

А дальше видимо будет задействована схема, отработанная российской стороной – референдум и поминай как звали.

Как на референдуме будут голосовать жители Львова, уже понятно.

А как же Украина, спросит кто-нибудь?

Западэнцы – они же образцовые украинцы, щирые, свидомые, националисты, неужели они готовы вот так запросто отказаться от Украины только ради того, чтобы избежать мобилизации, получить свет и воду в домах и оказаться в составе Евросоюза?

Ну, в общем да.

Украинство – это же на самом деле не про незалежность. Это про то, как бы отделиться и дистанцироваться от России и найти себе нового хозяина в виде США, Евросоюза или Польши.

Украинская самостийность – это про выбор себе наилучшего хозяина, более сильного и перспективного, а вовсе не про самостоятельное развитие.

Конечно, среди националистов есть определенный процент тех, кто действительно верит в идеи независимости и построения собственного украинского государства. Но таких меньшинство.

Абсолютному большинству просто хочется быть европейцами. И неважно, с каким флагом. Хоть с украинским, хоть с польским, хоть с каким-нибудь еще.

А Львов вообще особый случай, потому что там всегда были сильны польские настроения и польское влияние.

И поляки во Львове тоже имеют особые интересы.

У некоторых поляков даже сохранились документы на недвижимость во Львове, которой их когда-то лишили. И закон о реституции дает вполне серьезную надежду на возвращение. А недвижимость во Львове очень приличная, хороших денег стоит. И когда Львов окажется в составе Польши, а значит и в составе Евросоюза, когда там включат свет и наладят водоснабжение – недвижимость будет стоить еще больше, чем сейчас.

Поэтому Польша тоже хочет принять участие в определении будущего Украины. То есть в разделе и распределении территорий.

И на Западной Украине это желание вполне взаимное.

И чем дольше идет война, чем больше на Западной Украине хоронят погибших бойцов и чем больше мобилизуют – тем сильнее желание Западной Украины отказаться от идей украинства и войти в состав Польши.

Это к вопросу о том, почему Варшава так поддерживает Киев в этой войне.

Просто Польша хочет себе Западную Украину. И это взаимно.

Для России такое взаимное желание Польши и Львова к воссоединению в иных обстоятельствах могло быть даже выгодно. Раздел Украины на две неравные части – польскую и российскую позволил бы решить украинскую проблему и закончить войну. Все равно именно к этому идет.

Освобождать всю Украину до самых западных границ и воевать с бандеровцами в западных областях – задача долгая и очень тяжелая. Советский Союз когда-то потратил на борьбу с бандеровцами на Западной Украине больше десяти лет, потерял тысячи сотрудников госбезопасности, да так и не закончил. Бросил. Что и стало одной из причин нынешней войны.

Поэтому Россия вполне заинтересована в том, чтобы Польша взяла себе две-три области Западной Украины, а с ними и проблему бандеровского движения на данных территориях.

Одновременно с этим, Польша, а за ней и другие страны Запада, могли бы признать за Россией Крым, Донбасс и вообще всю Новороссию. На том же основании, на котором будет признано вхождение в состав Польши территорий Галиции.

Но всё это было бы возможно и выгодно для России лишь в том случае, если бы Польша и страны Запада, включая США, хотели закончить войну, договориться и разойтись миром.

Однако США не собираются заканчивать эту войну так быстро, не решив своих принципиальных задач, не сломав или по крайней мере не ослабив Россию, насколько это возможно. И Европе, оказавшейся в политическом и экономическом подчинении, тоже не дадут закончить эту войну банальным разделом Украины.

Поэтому война на Украине будет продолжаться до последнего украинца и до тех пор, пока Россия и Польша не встретятся где-то на правом берегу Днепра. И на этом тоже вряд ли закончится.

Собственно российские и польские войска уже встретились на территории Донбасса, где на стороне ВСУ/ВФУ воюют целые подразделения, укомплектованные польскими военными. И польская техника тоже давно встречается в зоне СВО. Только эти встречи пока носят неофициальный характер.

Надо полагать, США рассчитывают на „полный контакт” с прямым и непосредственным участием Польши в войне.

И Польша отправляет на Украину так много техники и своих военных совсем не ради помощи Киеву и не для того, чтобы Зеленский передал Львов. Мнение Зеленского в этом вопросе вообще никого не интересует. Все делается в интересах Лондона и Вашингтона, чтобы они потом признали за Польшей право на территории Галиции. Сперва в виде протектората, а затем видимо и в виде провинции.

И для России это, к сожалению, означает не то, что Польша поможет бороться с бандеровцами, а то, что после Украины на правом берегу Днепра придется воевать с Польшей.

Видимо это и будет тем „расширением масштаба задач СВО”, ради которого была создана Ставка.

Но это будет потом, когда закончатся украинцы.

https://amfora.livejournal.com…

Ukraiński masowiec z grochem zablokował Bosfor. Co narysował na morzu?

Ukraiński masowiec z grochem zablokował Bosfor. Co narysował na morzu?

Droga morska do Morza Czarnego zamknięta. Masowiec z grochem zablokował cieśninę Bosfor

[na podst.: https://nczas.com/2023/01/16/droga-morska-do-morza-czarnego-zamknieta-masowiec-z-grochem-zablokowal-ciesnine-bosfor/ ]

Statek towarowy MKK 1, płynący z Ukrainy do Turcji, osiadł w poniedziałek rano na mieliźnie w Cieśninie Bosfor, ruch przez cieśninę został wstrzymany – poinformował spedytor morski Tribeca.

Jak przekazała straż przybrzeżna, do pomocy statkowi wysłano kilka holowników.

W nagraniu telewizyjnym pokazano dziób statku, przewożącego 13 tys. ton grochu, osiadły na mieliźnie blisko wybrzeża po azjatyckiej stronie Bosforu – podała agencja Reutera.

Wedle informacji Wspólnego Centrum Koordynacyjnego (JCC) statek wyruszył z Piwdennego na Ukrainie do tureckiego portu Mersin nad Morzem Śródziemnym. Na mocy umów zbożowych, które Rosja i Ukraina równolegle zawarły z ONZ i Turcją, JCC koordynuje wywóz produktów rolnych z Ukrainy przez trzy porty na południu kraju.

================

Warto sprawdzić, co narysował MKK 1 przed wejściem w cieśninę.

Przypominam, że Kontenerowiec Ever Given utknął w Kanale Sueskim 24 marca 2021, rysując wcześniej na Morzu Czerwonym uroczy obrazek:

========================

Może teraz skopiowali sławny na cały świat Pomnik Czynu Rewolucyjnego z Rzeszowa – „Wielka Cipa”?

Starzy Żydzi „uratowani” z Ukrainy… przybyli do Polski. W Izraelu już nie było miejsca? Chabad Lubawicz w akcji.

Starzy Żydzi „uratowani” z Ukrainy… przybyli do Polski. W Izraelu już nie było miejsca? Chabad Lubawicz w akcji.

https://www.bibula.com/?p=138132

W zeszłym tygodniu, grupa mieszkających na Ukrainie Żydów została przetransportowana do Polski. Osoby te, jak ujmuje to Israel National News, „zostały uratowane przez gminę żydowską JCC Chabad w Kijowie i przeniesione do Łodzi w Polsce.”

Działo się to pomimo tego, że – jak na wstępie pisze autor przytaczając losy 83-letniej Leia i 70-letniej Emy – pomimo chorób „w swojej skomplikowanej sytuacji Leia decyduje się nie opuszczać swojego domu w Kijowie, mimo wojny i bombardowań. Również Ema, 70-latka wolała zostać w Kijowie mimo niebezpieczeństwa.”

Ale Gmina Żydowska „uratowała” Emę i Leię, które „wraz z dziesiątkami innych starszych osób zostały uratowane z mroźnego i ciemnego Kijowa”.

„Około dwóch tygodni temu uratowano pierwszą grupę, w tym kilkadziesiąt starszych osób”, a w kolejce do transportu do Polski czeka „około 400 starszych i chorych osób”.

„Akcja ratunkowa” została podjęta we współpracy z gminą żydowską w South Hampstead w Londynie oraz gminą żydowską w Polsce kierowaną przez rabina Michaela Shudricha.

Nie dziwimy się – a wręcz podziwiamy – dbałość środowisk żydowskich o los swoich, tylko przy okazji chcielibyśmy zapytać jak wyglądają statystyki przesiedleńcze Polaków mieszkających na Wschodzie? Panie Duda i inni gawędziarze ogłupiający Polaków, może jakieś konkretne dane, którymi można byłoby się pochwalić? Nie ma, tak?… Bo nie ma czym się pochwalić.

Ważniejsze są losy Ukraińców, Żydów niż Polaków.

Oprac. www.bibula.com 2023-01-15

Demokracja zwiera szeregi (i pośladki)…

Demokracja zwiera szeregi (i pośladki)…

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)  •  15 stycznia 2023 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5320

Demokracja – demokracją – ale ktoś przecież musi tym kierować – twierdził partyjny buc, grany w filmie Krzysztofa Zanussiego „Kontrakt” przez Janusza Gajosa. Wielu naiwniaków, co to myślą, że ta cała demokracja, to pełny spontan i odlot, niczym Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy „Jurka” Owsiaka, z pewnością nie zgodzi się z tą opinią, a tak zwani „aktywiści” i „sygnaliści”, których kiedyś zwyczajnie nazywano donosicielami, nawet będą ją zwalczali, jako rodzaj „mowy nienawiści” – ale co z tego, kiedy właśnie świat przygotowuje się do zjazdu złotych cielców w Davos, jaki ma odbyć się w dniach 16-20 stycznia br?

Od czasów starożytnych wiadomo, że nie ma takiej bramy, której nie przeszedłby osioł obładowany złotem, a tu ma zjechać nawet 2500 takich osobników, a każdy nadziany zlotem, niczym sztufada słoniną. Najpierw tedy złote cielce będą się tam namawiały, a potem nastąpi transmisja poczynionych przez nich postanowień do szerokich mas ludowych, za pośrednictwem gołodupców, czyli przywódców demokratycznych.

Każdy bowiem robi swoje; złote cielce ustalają, co i jak ma być, a potem dopuszczeni do konfidencji Umiłowani Przywódcy demokratyczni mobilizują swoje polityczne gangi, które „uchwalają” co tam starsi i mądrzejsi postanowili i w ten sposób demokracja trafia pod strzechy, czyli – do ludu pracującego miast i wsi. Jednym z aktywistów, a podobno nawet organizatorów tego sabatu jest niejaki Klaus nomen omen Schwab, który nawet napisał coś w rodzaju „Mein Kampf”, gdzie kreśli wizję świetlanej przyszłości dla świata, przekształconego w globalny obóz koncentracyjny. „Koncentrak właśnie, czyli lagier, Szmaciak uważa wprost za szlagier” – zauważył jeszcze w latach 70-tych w swoim nieśmiertelnym poemacie Janusz Szpotański. A dlaczego? A dlatego, że to właśnie jest największe osiągnięcie całej postępowej ludzkości, godzące harmonijnie rewolucyjną teorię z rewolucyjną praktyką. Co głosi rewolucyjna teoria? Oddajmy ponownie głos Januszowi Szpotańskiemu, który pisze, co następuje:

Za filozofa idąc radą

nareszcie sobie to uświadom,

że wolność właśnie tkwi w przymusie

i z entuzjazmem poddaj mu się. (…)

A kiedy znajdziesz się za drutem,

opuści troska cię i smutek

i radość w sercu twym zagości,

żeś do królestwa wszedł Wolności.

=================

Na początek tedy zlikwiduje się gotówkę, a potem się zobaczy.

W Davos nie zabraknie również i naszych Umiłowanych Przedstawicieli. „Chociaż żołnierz obszarpany, przecie stoi między pany” – śpiewamy w starej pieśni żołnierskiej. I rzeczywiście; ma tam być pan prezydent Andrzej Duda, pan premier Morawiecki, pan Paweł Surówka z Eurocash Poland, pani minister Moskwa, pani minister Rzeczkowska z resortu finansów, a także panie Aleksandra Agatowska i Beata Kożłowska-Chyła, reprezentujące PZU. Nie jest jasne, czy pan prezes Obajtek też będzie, czy może obejdzie się tam bez niego.

Tak czy owak, pan premier Morawiecki właśnie wezwał, by w obliczu wojny na Ukrainie zewrzeć szeregi (i pośladki) no i słuchać Komisji Europejskiej, która za pośrednictwem pana ministra Szynkowskiego (vel Sęka), przekazała nam, jak ma być. Pan premier najwyraźniej nie może się już doczekać należnego mu jurgieltu, bo okazało się, że deficyt budżetowy na rok bieżący wyniesie nie 70, tylko 235 miliardów złotych, a ponadto właśnie sypnął złotem w kwocie 80 mln zł na Instytut sławiący dzieła swego ojca, Kornela Morawieckiego, więc każdy grosz się przyda. Jak ten Instytut zabierze się do roboty, to tylko patrzeć, jak w Polsce, obok kultu prezydenta Lecha Kaczyńskiego, narodzi się nowy kult, który – jak to bywa z kultami – wkrótce obrośnie w dysydentów i heretyków.

To nawet dobrze się składa, bo właśnie pan prof, Jan Hartman, co to biega po Krakowie za filozofa, po długim namyśle („potem zamknął się na wieży i tak siedział przez rok cały, aż mu…” – no, mniejsza z tym) doszedł do wniosku że nie ma powodu, by „mitów chrześcijańskich” nie traktować tak samo, jak mitów greckich, czy skandynawskich. Skoro tako rzecze członek Zakonu Synów Przymierza, to może to być nieomylny znak, że serio będziemy traktowali już tylko „mity” żydowskie, jak to Morze Czerwone się rozstąpiło, a potem znowu zlało, niczym opozycja na wspólnej liście wyborczej, topiąc przy okazji żołdaków Puti… – to znaczy pardon – jakiego tam znowu „Putina”; nie żadnego Putina, tylko przecież znienawidzonego Ramzesa, co to już wtedy próbował zrobić Izraelitom holokaustu. Ale myślę, że na marginesie głównego nurtu będą mogły współistnieć kulty pomniejsze, jak np. prezydenta Kaczyńskiego, czy Kornela Morawieckiego. Już tam Mojżeszowi od tego chwały nie ubędzie.

Płomienny apel premiera Morawieckiego o zwarcie szeregów w obliczu wojny, rozległ się zaraz po posiedzeniu Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w którym pan prezydent, z panem premierem, niektórymi ministrami, bezpieczniakami i generałami, namawiał się – no właśnie – oczywiście nad bezpieczeństwem, jakże by inaczej! Sęk w tym, że jeszcze nie wiemy, czy bezpieczeństwo wzrośnie, jak Polska zostanie wciągnięta do wojny z Rosją, czy się z tego powodu zmniejszy. Na razie gruchnęła wieść skrzydlata, że Polska przekaże Ukrainie wszystkie swoje czołgi marki „Leopard”, a Pierwszą Dywizję Piechoty Legionów na Podlasiu będzie formowała z czołgów „Abrams” i tych z Kolei Południowej. Jak tam będzie, tak tam będzie, bo – jak mawiał dobry wojak Szwejk – zawsze jakoś będzie. Tymczasem, kiedy piszę ten felieton, cała Polska zastyga w oczekiwaniu na dzień 11 stycznia, na który Pani Kierowniczka Sejmu wyznaczyła termin debaty nad projektem ustawy o Sądzie Najwyższym. Ta debata będzie połączona z debatą nad nowelizacją kodeksu wyborczego, więc wysoka temperatura obrad wydaje się gwarantowana tym bardziej, że rozmowy ostatniej szansy, jakie pan premier Morawiecki przeprowadził z posłami „Solidarnej Polski” nie przyniosły rezultatu. W tej sytuacji klub Zjednoczonej Prawicy, gwoli przeforsowania ustawy o Sądzie Najwyższym, będzie musiał skorzystać z pomocy jakiejś formacji nieprzejednanej opozycji.

Precedens już jest, bo pamiętamy, jak Naczelnik Państwa Jarosław Kaczyński, gwoli przeforsowania ratyfikacji ustawy o zasobach własnych Unii Europejskiej, podparł się klubem Lewicy, dzięki czemu Komisja Europejska mogła zaciągnąć w imieniu całej Unii pożyczkę, dzięki której może teraz szantażować Polskę, że jeśli nie uchwali ustawy o Sądzie Najwyższym „bez nadmiernych odstępstw”, to żadnej forsy nie dostanie, a tylko będzie musiała spłacić przypadającą na nią część długu. W ten sposób Solidarna Polska nie wychodząc z koalicji, będzie mogła zachować wianuszek, czego niepodobna powiedzieć o panu premierze Morawieckim, który wianuszek straci podwójnie, albo nawet potrójnie: po pierwsze – że będzie musiał dopuścić się kolaboracji z opozycją, po drugie – że pokaże całej Polsce, jak słucha się Komisji Europejskiej, a po trzecie – że żadnej forsy mimo to nie dostanie, jeśli pan prezydent, który stanąl na nieubłaganym gruncie stabilizacji nominacji sędziowskich, nie podpisze ustawy, jeśli będzie ona zawierała zapisy o „testowaniu niezawisłości”.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

=========================

MD. Por.: Sejm: Klękaniem mając obrzękłe kolana, skamlemy: Unio – dej trochę siana. 

Duch prorokuje: Sztuczna inteligencja zbada, co się dzieje w części czołowej i potylicznej mózgu – i zsynchronizuje procesy…

Prof. Duch prorokuje: Sztuczna inteligencja zbada, co się dzieje w części czołowej i potylicznej mózgu – i zsynchronizuje procesy.„Ta zmiana może nadejść szybciej niż nam się wydaje!”

https://nczas.com/2023/01/15/sztuczna-inteligencja-zmienia-wszystko-ta-zmiana-moze-nadejsc-szybciej-niz-nam-sie-wydaje/

Coraz większy jest postęp w metodach pomiaru aktywności mózgu, analizie danych neuroobrazowych i elektrofizjologicznych oraz zrozumieniu procesów zachodzących w mózgu. „Droga do Ludzkości+, czyli trans-humanistycznego społeczeństwa bardziej rozwiniętych gatunków ludzkich, jest pełna niebezpieczeństw, ale może wcale nie być aż tak długa” – mówi prof. dr hab. Włodzisław Duch z Wydziału Fizyki, Astronomii i Informatyki Stosowanej UMK w Toruniu.

Obecnie ludzkość znajduje się w „nadzwyczajnym momencie rozwoju świata”, na progu możliwości „nadludzkiego ulepszenia”, kiedy podejmowane są próby „sprzęgania sztucznej inteligencji z naszymi mózgami” – zauważył prof. Duch z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu podczas wykładu „Sztuczna inteligencja, neurotechnologie i rozwój ludzkości”. Naukowiec zadaje też pytanie, czy związana z tym przyszłość będzie „przyjemnym snem, czy może koszmarem? Czy transludzkie społeczeństwo jest tuż za rogiem?”.

Prof. Duch zauważył, że od 2020 roku ludzie mają do czynienia z tzw. czwartą rewolucją przemysłową, która jest efektem rozwoju sztucznej inteligencji (AI). Chodzi o szybki rozwój technologii, przede wszystkim – sztucznej inteligencji i robotyki, nauk behawioralnych, neuronauk; udoskonalania ludzkich możliwości dzięki bioelektronice, ingerencji w mózg, genetycznych modyfikacji oraz rozwoju medycyny spersonalizowanej.

Na początku badań nad sztuczną inteligencją ludzie – poprzez tworzenie nowych algorytmów – starali się nauczyć maszyny tego, co potrafi człowiek, przypomniał prof. Duch. „Ze względu na złożoność pewnych problemów nie wszystko można jednak opisać algorytmami. Jak na przykład zapisać za pomocą algorytmów umiejętność rozumienia ludzkiej mowy? Ludzie robią to w sposób intuicyjny” – zastanawiał się naukowiec. Dodał, że w XXI wieku naukowcy nie starają się już uczyć maszyn tego, co potrafi człowiek – wolą tworzyć systemy, które potrafią uczyć się same (to uczenie maszynowe, ang. machine learning). Pomocne są tu neurokognitywne technologie.

Identyfikując wzorce w sygnałach mózgowych, mierzonych za pomocą technik elektrofizjologicznych (EEG/MEG, ECoG) lub neuroobrazowych (fMRI, PET), naukowcy odkrywają wzorce aktywności mózgu reprezentujące myśli, intencje, emocje i inne stany psychiczne. „To prowadzi do wielu zastosowań, począwszy od obiektywnych metod diagnostycznych w psychiatrii, interwencji terapeutycznych z wykorzystaniem neuromodulacji, do neurorehabilitacji opartej na bezpośredniej stymulacji mózgu, połączonej z procedurami behawioralnymi” – wymieniał prof. Duch.

„Jesteśmy u progu realizacji marzenia, którym jest optymalizacja procesów mózgowych” – uznał. Jak dodał, na rynku są już dostępne aplikacje wspomagające leczenie padaczki, depresji, uzależnień i innych zaburzeń psychicznych. Osoby cierpiące na chorobę Parkinsona lub zaburzenia kompulsywno-obsesyjne, które mają wszczepione stymulatory w mózgu, mogą regulować swoje zachowanie za pomocą zewnętrznego kontrolera. Są też nieinwazyjne rozwiązania do monitorowania procesów w mózgu: elektroencefalografia, czy elektrokortykografia, czyli mikroelektrody – które wyłapują z mózgu sygnały, analizowane później przez sztuczną inteligencję. Ostatecznie zostają one przetłumaczone na decyzje, intencje, dźwięki i obrazy.

Natomiast interfejsy mózg-komputer (BCI) – które już istnieją, pozwalają na bezpośrednie sprzężenie mózgu z urządzeniami elektronicznymi. „Wszystkie te osiągnięcia szybko zmieniają ludzką naturę w niespotykany dotąd sposób, tworząc nowe sposoby interakcji społecznych” – zauważył profesor. Dodał, że trwają prace nad technologiami, które umożliwią transfer umiejętności z jednego mózgu do drugiego; nad zdekodowaniem snów, a nawet obrazów, które ludzie sobie wyobrażają.

Tworzy się również elektroniczne biomarkery, czyli filtry, które wychwytują informację, pozwalającą obiektywnie ocenić, czy ludzie cierpią na jakieś choroby psychiczne, np. schizofrenię, ADHD, czy depresję.

Natomiast w przypadku osób zdrowych naukowcy próbują optymalizować procesy zachodzące w mózgu poprzez neurofeedback.

„Ostatnio celem badań jest odkodowanie tego, co dzieje się w mózgu – i porównanie tych wyników z optymalnymi procesami. Następnie próbuje się określić, co trzeba zmienić w procesach mózgu, żeby je zoptymalizować” – powiedział prof. Duch. Może to w przyszłości pomóc ludziom cierpiącym na depresję, PTSD, koszmary. Jak wyjaśnił profesor, w przypadkach osób z tymi problemami naukowcy próbują „wykryć, które obszary mózgu komunikują się zbyt intensywnie – i osłabić te procesy”.

W przypadku osób uzależnionych od narkotyków lub nikotyny zadaniem neuro-technologii będzie zbadanie, co się dzieje w części czołowej i potylicznej – i zsynchronizowanie ich procesów, dzięki czemu rzucanie nałogu stanie się łatwiejsze.

Prof. Duch uważa, że dział nauki związany z neuro-stymulacją będzie się mocno rozwijać. Już dziś np. chorym na epilepsję lekooporną wszczepia się sensory, które „wyczuwają” nadchodzący atak i mogą go zahamować. Wszczepia się też mikroelektrody, które pomagają pacjentom z depresją czy bólami chronicznymi. „Dopiero uczymy się, jak ich używać” – zastrzegł prof. Duch.

Przypomniał też, że firma Elona Muska Neuralink pracuje nad technologią „neural lace” (w dosłownym tłumaczeniu znaczy to „koronka nerwowa”), która ma polegać na wszczepianiu siateczki elektrod do ludzkiego mózgu. Mają one pozwolić ludziom bezpośrednio odbierać sygnały z komputera i wysyłać je do tego urządzenia.

Sugerując, co może czekać ludzkość w przyszłości, prof. Duch podkreślił, że sztuczna inteligencja zmienia wszystko, w tym sposób uprawiania nauki. I przypomniał, że obecnie na czele badań stoją duże firmy i globalne konsorcja.

Zdaniem prof. Ducha oparta na sztucznej inteligencji automatyzacja doprowadzi do wielkich zmian społecznych. Jak podaje Word Ekonomic Forum: 85 milionów miejsc pracy zniknie do 2025 przez automatyzację, wiele zawodów przestanie istnieć. Nawet analiza dokumentów prawniczych da się zautomatyzować, np. używa się już programów do analizowania długich kontraktów.

Rosnące zrozumienie percepcji i języka może doprowadzić do autonomii sztucznej inteligencji. „Ewolucja myśli przeniesie się do wielowymiarowych światów poza naszym zrozumieniem. Roboty/systemy sztucznej inteligencji szybko będą się od siebie uczyć” – prognozuje prof. Duch.

Jego zdaniem w przyszłości „neuro-kognitywne technologie głęboko zmienią również nas samych”. „Przechodzimy od życia zwierzęcego do nowego wirtualnego świata, który sami kreujemy. Czy to nowy wspaniały świat, czy szczęście dla wszystkich? Nie stajemy się mądrzejsi, ale ta zmiana może nadejść szybciej niż nam się wydaje!” – zauważa prof. Duch.

Wykład prof. Ducha wygłoszony w grudniu został zorganizowany przez UMK w Toruniu w ramach YUFE Academy. Akademia YUFE to seria wykładów, warsztatów i zajęć organizowanych przez uczelnie zrzeszone w jednym z pierwszych uniwersytetów europejskich – konsorcjum YUFE (Young Universities for the Future of Europe).

Obowiązki papieża

Obowiązki papieża

05 czwartek sty 2023

Posted by Sacerdos Hyacinthus

Et tu, aliquándo convérsus, confírma fratres túos.
„A ty kiedyś, nawróciwszy się, utwierdzaj braci twoich” (Łk 22, 32).

Kościół Katolicki naucza:

Neque enim Petri successoribus Spiritus Sanctus promissus est, ut eo revelante novam doctrinam patefacerent, sed ut, eo assistente, traditam per Apostolos revelationem seu fidei depositum sancte custodirent et fideliter exponerent” (Conc. Vaticanum I, Sessio IV, 18 Jul. 1870, Constitutio dogmatica I Pastor aeternus de Ecclesia Christi).

Albowiem następcom Piotra Duch Święty został obiecany nie w tym celu, by na podstawie Jego objawienia podawali nową naukę, lecz aby przy Jego pomocy święcie zachowywali i wiernie wyjaśniali otrzymane przez Apostołów Objawienie, tzn. depozyt wiary” (Sobór Watykański, Sesja IV, 18 VII 1870, I Konstytucja Dogmatyczna Pastor aeternus o Kościele Chrystusowym, rozdział IV).


Treści katolickie czytajmy codziennie:
 sacerdoshyacinthus.com
 verbumcatholicum.com
 actualia.blog
Dalsze krzewienie powyższych adresów – w Polsce i za granicą –
będzie współpracą w dobrym dziele. A.M.D.G.

Dzień Judaizmu w Kościele katolickim”, „Dzień Islamu w Kościele katolickim”– zupełne odstępstwo !

Dzień Judaizmu w Kościele katolickim”, „Dzień Islamu w Kościele katolickim”– zupełne odstępstwo !

Niekatolicka terminologia, niekatolickie inicjatywy

verbumcatholicum Ks. Jacek Bałemba SDB

Ci, którzy bez zmrużenia oka multiplikują sformułowanie „Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce” lub „Dzień Islamu w Kościele katolickim w Polsce” są lojalnymi współpracownikami rewolucji.
Zarówno same powyższe określenia, jak i inicjatywy z nimi związane, nie są katolickie i nie mają nic wspólnego z Kościołem Katolickim.

Katolicki Papież naucza:

Wychodzą z założenia, dla nich nie ulegającego wątpliwości, że bardzo rzadko tylko znajdzie się człowiek, który by nie miał w sobie uczucia religijnego, widocznie żywią nadzieję, że mimo wszystkich różnic zapatrywań religijnych, nietrudno będzie, by ludzie przez wyznawanie niektórych zasad wiary, jako pewnego rodzaju wspólnej podstawy życia religijnego, w braterstwie się zjednali. W tym celu urządzają zjazdy, zebrania i odczyty z nieprzeciętnym udziałem słuchaczy i zapraszają na nie dla omówienia tej sprawy wszystkich, bez różnicy, pogan wszystkich odcieni, jak i chrześcijan, ba, nawet tych, którzy – niestety – odpadli od Chrystusa, lub też uporczywie przeciwstawiają się Jego Boskiej naturze i posłannictwu. Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one polegają na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i wpadając krok po kroku w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera.
Pius XI, encyklika Mortálium ánimos

Powtórzmy: Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i wpadając krok po kroku w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera.

Jezus Chrystus wczoraj i dziś: ten sam i na wieki.
Nie dajcie się zwodzić naukami rozmaitymi i obcymi (Hbr 13, 8-9).


Treści katolickie czytajmy codziennie:
   sacerdoshyacinthus.com
   verbumcatholicum.com
   actualia.blog
Dalsze krzewienie powyższych adresów – w Polsce i za granicą –
będzie współpracą w dobrym dziele. A.M.D.G.

Komisja Europejska oceni polską ustawę o SN, …”gdy nowe prawo zostanie wdrożone”…

Komisja Europejska oceni polską ustawę o SN, …gdy nowe prawo zostanie wdrożone…

Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen stwierdziła, że Komisja Europejska oceni, czy ostatnie zmiany w polskim sądownictwie mogą doprowadzić do wypłaty środków z Funduszu Odbudowy dopiero wtedy, gdy nowe prawo zostanie wdrożone.

===========================

Ursula von der Leyen przebywa w Szwecji w związku z inauguracją prezydencji, którą w UE ten kraj objął w styczniu. „Zmiany muszą zostać wprowadzone” – powiedziała von der Leyen na konferencji prasowej w Szwecji, zapytana o Polskę. „To wówczas doprowadziłoby do wypłaty środków z Funduszu Odbudowy” – dodała.

Sejm uchwalił dziś nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym. Przepisy mają wypełnić kluczowy „kamień milowy” dla odblokowania przez Komisję Europejską środków z Krajowego Planu Odbudowy. Jak twierdzi RMF, przyjęcie tej ustawy nie oznacza, że kasa z KPO popłynie do Polski, jako że kolejnym z „ważnych kamieni milowych”, których spełnienie jest konieczne do pierwszej wypłaty środków z KPO, ma być nowelizacja ustawy wiatrakowej.

No widzisz robaczku – i gdzie twój befsztyczek? Entliczek pentliczek czerwony stoliczek.

No widzisz robaczku i gdzie twój befsztyczek? Entliczek pętliczek czerwony stoliczek.

Izabela Brodacka 14.I. 2023.

Swego czasu można było przywieść sobie z Paryża na pamiątkę paryskie powietrze zamknięte w konserwie. Taka puszeczka kosztowała o ile pamiętam 15F, a sprzedawano je na bulwarach nad Sekwaną. Był to dla mnie przykład olśniewającego pomysłu na czysty interes. Turyści zupełnie dobrowolnie wydawali na taką puszeczkę swoje dobre 15 F, za które można było przecież kupić bagietkę z szynką, a dokładając 10 F pozwolić sobie nawet na „menu” czyli firmowy obiad podany w kawiarnianym ogródku na papierowym obrusie z kieliszkiem taniego czerwonego wina. Jeżeli wspomnienia mnie mylą niech poprawią mnie paryscy bywalcy.

Jeszcze lepszym interesem jest oczywiście obłożenie obywateli podatkiem – od komina, od płotu, od sławojki, od tego że żyje, a obecnie od samochodu, od śladu węglowego, a najlepiej od wydychanego powietrza, ale takie interesy to przywilej władzy.

Podatek od tego, że się żyje to pogłówne. Wielu chciałoby powrotu do pogłównego jako do podatku najprostszego i podobno najbardziej sprawiedliwego ale nikt z rządzących nie jest przecież tak naiwny żeby zrezygnować z łupienia obywateli podatkami wielokrotnymi. Za ten sam produkt płacimy na przykład podatek dochodowy, bo producent przerzuca podatki w cenę produktu, oraz podatek VAT.

Podymne czyli podatek od komina zniesiono ostatecznie w 1900 roku. Podatek od komina owocował między innymi tym, że na wsi małopolskiej królowała tak zwana kurna chata. W rogu izby był otwór na dym wydostający się z paleniska. Łatwo wyobrazić sobie komfort mieszkania czy nawet przebywania w takiej chacie. Taki podatek opóźniał rozwój cywilizacyjny wsi. Ludzie którzy mieli dosyć stygmatyzowania unoszącym się wokół nich odorem spalenizny musieli płacić haracz.

Podatek od płotu odgrywał podobną rolę –  gospodarstwo mniej zamożnych było otwarte dla wszelakich złodziei i łazęgów. To tak jakby obecnie kazać nam płacić podatek od ubikacji,  udostępniając  dla wszystkich lokatorów kamienicy sławojkę na podwórzu oraz „od zamków w drzwiach”. Uchylający się od tego podatku mieliby prawo zamykać drzwi wejściowe wyłącznie na haczyk. Wyobraźmy sobie również, że istnieje giełda  pozwoleń na ubikację i na zamek w drzwiach, że te pozwolenia są traktowane jako papiery wartościowe, a ich cena podlega spekulacjom.

Wydaje się nam to absurdalne, ale czy równie absurdalny  nie jest system handlu uprawnieniami do emisji CO2 (EU ETS) ? Ten czysty ( a raczej brudny) interes swą absurdalną bezczelnością przypomina handel paryskim powietrzem  w puszce na paryskich bulwarach.  Z tą drobną różnicą, że powietrze paryskie kupowało się dobrowolnie. Antycywilizacyjna i antyludzka rola tego absurdalnego podatku porównywalna jest z podatkiem od komina, który podobnie jak obecnie ETS też można było kiedyś usprawiedliwiać obłudną troską o jakość powietrza.

Troska o środowisko i o naszą planetę ma usprawiedliwiać agendę dekarbonizacji i przechodzenia na tak zwane OZE czyli odnawialne źródła energii. Tymczasem farmy wiatraków i pola paneli fotowoltaicznych szpecą i niszczą naturalny krajobraz o wiele skuteczniej niż mityczny smog pochodzący z poczciwych pieców. Przyzna to każdy kto miał okazję podróżować po lokalnych drogach przez niemieckie wsie i miasteczka. W Polsce gdzie nagminnie kupowano w celu eksploatacji niemieckie wiatraki z demobilu, problemem zaczynają być śmietniska zużytych części, połamanych skrzydeł i zdekapitalizowanych prądnic od tych wiatraków. Ale to wszystko drobiazg w porównaniu z tym co obecnie wprowadza Euro-kołchoz czyli Unia Europejska.

Kilka dni temu w parlamencie UE doszło do porozumienia w sprawie kolejnego systemu handlu powietrzem ETS II, który tym razem obejmie emisję nie tylko z elektrowni ale również z budynków i z transportu. 

Premier Mateusz Morawiecki oprócz zaakceptowania ETS II zgodził się na budowę „węglowego kredytu społecznego”, co w praktyce oznacza wprowadzenie podatku osobistego od emisji dwutlenku węgla.

ETS czyli Emission Trading System (system handlu emisjami  dwutlenku węgla) był to pierwszy krok na drodze do stworzenia systemu „kredytu społecznego”, w którym wszyscy będziemy płacić za emisję gazu CO2.

 Już od przyszłego roku każdy budynek będzie musiał mieć tak zwany certyfikat energetyczny, a za jego brak grozić będzie kara finansowa. Wcześniej spisano źródła ciepła, czyli zrobiono inwentaryzację pieców, kominków i pomp ciepła. Często pod pretekstem dopłat do ogrzewania.

Systemem ETS II zostaną również objęte samochody ciężarowe i osobowe. Już od 2027 roku wszyscy będą musieli płacić „opłaty za powietrze”. Nie wiadomo jakie limity CO2 zostaną przyznane dla budynków, w szczególności dla domów jednorodzinnych. Zaproponowano również, choć tego jeszcze nie doprecyzowano,  że każdy z nas będzie dysponował osobistym rocznym limitem 2000 kg CO2 do wykorzystania. Na przykład lot samolotem zużyje nam 500 kg CO2, a za zjedzenie  befsztyka będą nam wycinać z kartki 6 kg. Nie znaczy to oczywiście, że dostaniemy kartki z numerkami jakie pamiętamy sprzed 30 lat. Rozwój informatyki dał wszelkim totalitaryzmom wspaniałe narzędzia kontroli. Kontrolą obywateli zapewne zajmą się obecnie banki. Podobno  polski oddział banku Santander już eksperymentalnie przelicza każdą transakcję na kilogramy CO2. Oczywiście warunkiem koniecznym skutecznego wdrożenia tego typu rozwiązań jest  likwidacja gotówki i zastąpienie jej tak zwanym CBDC czyli cyfrową walutą banków centralnych. System kredytu społecznego funkcjonuje już obecnie w Chinach.

Tak się dzieje nie tylko w Chinach i w Euro-kołchozie. Do czerwonego stolika przemalowanego dla niepoznaki na zielono zasiadają dojrzałe liberalne demokracje. Oxford „dobrowolnie” wprowadza „strefy piętnastominutowe” i przepustki którymi trzeba się legitymować opuszczając swoją strefę.

W niepamięć odchodzą  postulaty liberalnej demokracji, zgodnie z którymi regulatorem życia społecznego miały być wyłącznie dobrowolne umowy pomiędzy wolnymi jednostkami.

No widzisz robaczku – i gdzie twój befsztyczek? Entliczek pentliczek czerwony stoliczek.

„Sabat czarowników w Davos”. Co tam mają robić prezydent i premier? Z jakiego budżetu ta peregrynacja?

„Sabat czarowników w Davos”. Co tam mają robić prezydent i premier? Z jakiego budżetu ta peregrynacja?

To nie spodoba się Dudzie i Morawieckiemu. Braun OSTRO:

https://nczas.com/2023/01/14/to-nie-spodoba-sie-dudzie-i-morawieckiemu-braun-ostro-sabat-czarownikow-w-davos-video/

Poseł Grzegorz Braun z mównicy sejmowej poruszył temat szczytu w Davos. Zaznaczył, że według medialnych doniesień w Konferencji Światowego Forum Ekonomicznego Klausa Schwaba udział wziąć mają m.in. prezydent RP Andrzej Duda oraz premier rządu warszawskiego Mateusz Morawiecki.

– W przyszłym tygodniu odbyć się ma kolejny sabat czarowników w Davos. Konferencja tzw. Światowego Forum Ekonomicznego. Media niezależne udzielają nam wstępnej informacji na temat składu, listy uczestników tego spotkania – mówił Braun.

– Z Polski udział wziąć mają: Andrzej Duda, prezydent belwederski, Mateusz Morawiecki, premier rządu warszawskiego – i jego ministrowie – Anna Moskwa i Magdalena Rzeczkowska. Oprócz tego jeszcze trzech przedstawicieli instytucji finansowych, także PZU – wyliczał poseł Konfederacji.

Lista „spiskowców” z Davos. Znamy skład z Polski.

– Zachodzi pytanie, w ramach jakich kompetencji i obowiązków, pierwsze osoby w państwie polskim udają się na spotkanie ze słusznie osławionymi ideologami współczesnego ludobójstwa, totalitaryzmu, zamordyzmu, nie tylko covidowego, takimi jak patron, ojciec, organizator, inicjator tego przedsięwzięcia, spopularyzowanego pod nazwą Davos, pan Klaus Schwab – dodał.

Jaka jest agenda spotkania Dudy, Morawieckiego ze Schwabem i innymi ludźmi odpowiedzialnymi za współczesny projekt nowego wspaniałego świata, w którym ludzie mają być pozbawieni: wolności, godności i majętności? Ciekaw będę informacji o tym. No i z jakiego budżetu ta peregrynacja? pytał Grzegorz Braun.

Lista „spiskowców” z Davos. Znamy skład z Polski.

Lista „spiskowców” z Davos? Znamy skład z Polski

https://nczas.com/2023/01/10/lista-spiskowcow-z-davos-znamy-sklad-z-polski/

Portal „Dossier” twierdzi, że przy pomocy prywatnych detektywów, wszedł w posiadanie pełnej listy osób, które będą obecne na dorocznym szczycie Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) w Davos w Szwajcarii.

Na liście owych „spiskowców” są m.in. z USA dyrektor FBI Chris Wray, dyrektorzy generalni Amazonu, BlackRock, Astra Zeneki i Pfizera, a także najwyżsi urzędnicy Fundacji Gatesa i sieci Sorosa, czy wydawca The New York Times.

„Dossier” twierdzi, że zdobył poufną listę wszystkich osób (z wyjątkiem niektórych urzędników państwowych). Są to persony wpływowe, przedstawiciele „diabolicznych sił w świecie korporacyjnym”, NGO-sów, itd.

Światowe Forum Ekonomiczne (WEF), poprzez swoją doroczną konferencję w Davos, działa jako forum wymiany idei, ale jest dostępne dla zaproszonych. Od lat jest oskarżane o wymyślanie globalistycznych idei i nazywane miejscem spotkań „globalnej klasy rządzącej”.

Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) to szwajcarska fundacja non-profit. Organizowana przez nią Konferencja w Davos jest spotkaniem prezesów najbogatszych światowych korporacji, przywódców politycznych, bankowości, biznesu oraz wybranych osób wpływowych np. ze świata mediów. Bierze w nim udział zwykle około 2000 osób i odbywa się w styczniu. Założycielem WEF był w 1971 roku Klaus Schwab.

Ostatnio jednym z głównych tematów tych globalistów jest „ratowanie Ziemi przed [rzekomym] kryzysem klimatycznym”. Poza tym będzie o Ukrainie, a prezydent Wołodomyr Zełenski będzie przemawiał do zgromadzonych w czasie panelu z udziałem Jensa Stoltenberga, sekretarza generalnego NATO oraz Fareeda Zakarii z CNN.

Polska delegacja w Davos, według ujawnionego dokumentu to: Prezydent RP Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki, Paweł Surówka (Eurocash Poland), minister klimatu i środowiska Anna Moskwa, Magdalena Rzeczkowska z ministerstwa finansów, Aleksandra Agatowska i Beata Kozłowska–Chyła (obydwie jako reprezentantki PZU). Zdaje się, że Daniela Obajtka nie zabiorą…