Seria niewygodnych pytań do szefa Pfizera Bourli w Davos.

https://nczas.com/2023/01/19/seria-niewygodnych-pytan-tak-szef-pfizera

Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos szef Pfizera Albert usłyszał serię niewygodnych pytań od niezależnych dziennikarzy. Szef farmaceutycznego giganta i producenta szprycy wymownie uchylał się od odpowiedzi.

Dziennikarze na ulicach Davos spotkali Bourlę i zapytali go m.in. o to, kiedy dowiedział się, że szpryca nie zatrzymuje transmisji koronawirusa oraz jak długo ukrywał to przed opinią publiczną.

Na tak postawione pytania Bourla odparł: „Dziękuję bardzo”. Założyciel Rebel News Ezra Levant jednak nie dawał za wygraną i wciąż próbował uzyskać jakąkolwiek sensowną odpowiedź. Przypomniał szefowi Pfizera, że początkowo zachwalał swój produkt jako w 100 proc. skuteczny, później liczby te spadały do 90 proc., 80 proc., 70 proc., „ale teraz wiemy, że szczepionki nie zatrzymują transmisji”. Czemu trzymał to pan w tajemnicy? – pytał redaktor.

– Miłego dnia – odparł tym razem szef Pfizera. Nie będę miał dobrego dnia, dopóki nie poznam odpowiedzi – skwitował dziennikarz i ponowił pytanie.

Drugi z reporterów Avi Yemini zapytał zaś, czy to już czas, by przeprosić świat i oddać pieniądze państwom, które zainwestowały w preparaty, które nie działają. Dociekał również, czy Bourla nie wstydzi się za to, co robił przez ostatnie lata oraz czy jest dumny, że w ten sposób się dorobił. Odpowiedzi jednak nie było.

Levant pytał natomiast, o czym szef Pfizera myśli na swoim jachcie czy prywatnym odrzutowcu. Czy myśli o odpowiedzialności za szprycę, czy o zapaleniu mięśnia sercowego, którego doznają jego klienci.

Dziennikarze pytali także o nagłe zgony młodych ludzi, m.in. z powodu ataków serca.

– Jak pan myśli, ile boosterów potrzeba, żeby był pan wystarczająco zadowolony ze swoich zarobków? – zapytał Yemini.

======================

Rebel News USA@RebelNews_USA·ObserwujWE CAUGHT HIM! Watch what happened when @ezralevant & @OzraeliAvi spotted Albert Bourla, the CEO of Pfizer, on the street in Davos today. We finally asked him all the questions the mainstream media refuses to ask. Story: http://rebelne.ws/3IZvjbo SUPPORT: http://WEFreports.com

Prezydent Andrzej Duda ze śmiechem przyznał w Davos, że polska armia została rozbrojona. Słuchacze też pękali ze śmiechu…

Prezydent Andrzej Duda ze śmiechem przyznał w Davos, że polska armia została rozbrojona.

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/prezydent-andrzej-duda-przyznal-w-davos-ze-polska-armia-zostala-rozbrojona

Źródło: 123rf.com

Trzeba przyznać, że jest jeden z nielicznych dobrych aspektów spędów globalistów knujących jak się pozbyć zbędnych ludzi. W trakcie spotkań można wysłuchać szczerych wypowiedzi pacynek globalistów spowodowanych stresem i chęcią przypodobania się. 

Prezydent Andrzej Duda przyznał w Davos, że świadomie rozbroił Wojsko Polskie ze sprzętu, który był w użyciu, mimo, że na horyzoncie jawi się ryzyko wojny z Rosją. Duda przyznał, że uczynił Polskę słabszą, a współuczestnicy panelu głośno śmiali się z niego, a on śmiał się z nimi, zapewne nie zdając sobie sprawy, że to publiczne przyznanie się do działania wbrew obronności Polski w obliczu rzekomo realnego zagrożenia. 

Prezydent Andrzej Duda w Davos łamanym angielskim potwierdził to co wiedziano od dawna nieoficjalnie. Wcale nie oddaliśmy polskich czołgów z rezerw tylko rozbroiliśmy własną armię wysyłając na Ukrainę wozy bojowe z jednostek wojskowych. Duda publicznie pochwalił się zatem czymś, za co chyba powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.

Wymienia nawet rodzaje broni, których Polska z tego powodu praktycznie już nie ma. Rozmówcy Dudy śmiali się z tego jak Andrzej Duda opowiadał, że Polacy oddali wszystko Ukraińcom, a on zaczął im przytakiwać i też sie zabawił dodając, że oddaliśmy Ukrainie też wszystkie nasze ręczne zestawy przeciwlotnicze jakie mieliśmy w tym typu Stinger i Piorun.

W sumie po co mają to ustalać rosyjscy agenci, skoro prezydent Duda może sam publicznie ogłosić takie informacje. I pomyśleć, że kiedyś śmialiśmy się z prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Można dodać, że tłumacz, który dokonywał przekładu z łamanego angielskiego Dudy na polski, zdał sobie sprawę co tu się opowiada i złagodził przekaz do Polaków, bo zrozumiał, że Duda się wysypał  mówiąc, że pomogliśmy „more than we afford” – tłumacząc to na „bardzo dużo” a tymczasem prezydent powiedzial ze „dalismy wiecej niz moglismy sobie na to pozwolić”. Radosny Duda obwieścił, że rozbrojenie Wojska Polskiego jeszcze się nie zakończyło i dodał, że ma nadzieje, że Niemcy wyrażą zgodę na oddanie Ukraińcom resztek polskich czołgów w tym nowoczesne Leopardy 2, które potem pójdą na przemiał na front tak jak polskie armatohaubice Krab.

W tym samym czasie kiedy w Davos wysypał się Andrzej Duda, do Berlina poleciał premier Mateusz Morawiecki, który zamiast zabiegać o reparacje dla Polski za II wojnę światową, albo żądać odblokowania pieniędzy z KPO, zaczął błagać Niemców o zgodę na oddanie Ukraińcom wspomnianych polskich czołgów Leopard 2. Niemcy jako producent zastrzegli sobie taką akceptację i gdyby nie to zapewne już byśmy tych czołgów nie mieli.

O dozbrajaniu Ukraińców: „Oddawanie za darmo to z całą pewnością jest przestępstwo”.

Michalkiewicz OSTRO o dozbrajaniu Ukraińców: „Oddawanie za darmo to z całą pewnością jest przestępstwo”.

https://nczas.com/2023/01/19/michalkiewicz-ostro-o-dozbrajaniu-ukraincow

W najnowszym cyklu pytań i odpowiedzi redaktor Stanisław Michalkiewicz odniósł się m.in. do kwestii przekazywania Ukrainie polskiego uzbrojenia. W jego ocenie jest to przestępstwo malwersacji.

– Dlaczego, pana zdaniem, żaden polski generał nie protestuje przeciwko rozbrajaniu armii polskiej przez PiS? Czy przekazywanie Ukrainie mienia narodowego, jakim jest sprzęt, uzbrojenie jest zgodne z polskim prawem? – pytał Stanisława Michalkiewicza jeden z widzów.

– Moim zdaniem sprzedaż by nie była sprzeczna z polskim prawem, natomiast oddawanie za darmo z całą pewnością to jest przestępstwo malwersacji, powiedziałbym. Bo rząd bierze podatki – a poza tym zadłuża państwo strasznie – za to m.in. kupuje uzbrojenie, które potem przekazuje Ukrainie za darmo – i broń i amunicję – więc z całą pewnością – odparł redaktor.

– A że generałowie nie protestują, to niestety takich mamy generałów – skwitował Michalkiewicz.

Polska oddała Ukrainie czołgi z jednostek

Przypomnijmy, że podczas dorocznego zlotu globalistów w Davos prezydent naszego biednego kraju Andrzej Duda przyznał, że Ukraina dostała od Polski czołgi nie z rezerw, tylko ze stacjonujących jednostek.

Duda przypomniał, że Polska przekazała już ponad 260 poradzieckich czołgów, co w praktyce było „początkiem tego ogromnego wsparcia militarnego dla Ukrainy”.

Zdradził też, że część z przekazanych czołgów to były te stacjonujące w jednostkach, a nie znajdujące się na wyposażeniu rezerwy. Wychodzi więc na to, że polskie jednostki były czasowo pozbawione czołgów.

– Z tego co pamiętam, było to pół roku temu, w lipcu. W tamtej chwili Ukraińcy pilnie potrzebowali tych czołgów. Dlatego też zdecydowaliśmy się, aby je wysłać. Wysłaliśmy ich bardzo dużo. Nie mieliśmy tych czołgów w naszych rezerwach. To były czołgi, które zabraliśmy de facto z naszych jednostek – mówił Duda.

Na drodze do nowej utopii. Założenia rewolucji centralnie planowanej.

Na drodze do nowej utopii. Założenia rewolucji centralnie planowanej.

Tomasz Teluk https://niezalezna.pl/471887-na-drodze-do-nowej-utopii

Podobnie jak rewolucja komunistyczna – Wielki Reset opiera się na „jedynej słusznej ideologii”, z którą się nie dyskutuje, ponieważ ma ona, według architektów tego projektu, niekwestionowaną wyższość moralną, podzielaną przez kreatorów zmian, do którego inni mają się po prostu dostosować.

Jeden wódz, jedna myśl

Nie jest to pierwsza próba „kanonizowania” ideologii lewicowo-liberalnej. Ponad 30 lat temu, gdy upadł ZSRS, amerykański politolog Francis Fukuyama ogłosił rozbudowany esej pt. „Koniec historii”, gdzie odwołując się do filozofii Hegla, Nietzschego i nauk przyrodniczych, udowadniał, że liberalna demokracja odniosła epokowe zwycięstwo i od tego czasu nie będzie dochodziło do konfliktów między wielkimi systemami politycznymi. W tym sensie Fukuyama ogłosił koniec historii, a my dzisiaj, spoglądając na wojnę na Ukrainie i dynamicznie rozwijające się zagrożenie ze strony komunistycznych Chin, możemy obserwować, jak bardzo się mylił.

Klaus Schwab, założyciel i prezes zarządu forum, rozumuje w podobny sposób. Nie podlega dla niego wątpliwości, że globalizacja nie może być procesem spontanicznym i ktoś musi nią sterować. Mają to robić „elity” związane z kręgami rządowymi, organizacjami międzynarodowymi i wielkimi korporacjami. To one decydują, co jest dobre, a co jest złe. Opierają się natomiast na jedynej słusznej ideologii lewicowo-liberalnej, której dogmatami są na poziomie politycznym odchodzenie od demokracji i stwarzanie przestrzeni wyłącznie dla partii i organizacji respektujących wartości lewicowe, odchodzenie od mechanizmów rynkowych, w szczególności od mechanizmu informacji cenowej, tworzenie rynków interesariuszy [to taki wciskany nowotwór językowy, znaczy np. : nabywca, konsument, petent, reflektant, kontrahent, kupujący] państwowych dotacji i wszechobecnego interwencjonizmu państwowego. Na poziomie obywatelskim jest to zmniejszenie zakresu wolności poprzez wywłaszczanie, opodatkowanie i rozmaite ograniczenia swobód obywatelskich, czego przekładem były np. paszporty covidowe.

Aby nie być gołosłownym, Klaus Schwab oraz Peter Vanham, dyrektor biura komunikacji Światowego Forum Ekonomicznego, w książce „Kapitalizm interesariuszy” ubolewają, że społeczeństwa stają się podzielone i nie wyznają już wspólnych wartości. Efektem przesunięcia sympatii politycznych z centrum są partie prawicowe określane jako populistyczne, stanowiące zagrożenie dla prezentowanych przez nich idei. W Europie jako partie potencjalnie niebezpieczne wymieniane są jednym ciągiem: obecny koalicjant rządowy we Włoszech Liga Północna, Prawo i Sprawiedliwość, węgierski Fidesz, Wolnościowa Partia Austrii, hiszpański Vox czy francuskie Zjednoczenie Narodowe.

Według Schwaba i jego akolitów partie konserwatywne i narodowe wzbudzają „niepokoje społeczne”, tworzą podziały i sprzeciwiają się radykalnym zmianom wprowadzanym przede wszystkim w kwestiach społecznych czy ekologicznych. Dlatego najlepiej, gdyby nie istniały, a jeśli istnieją, należy tak utrudniać im funkcjonowanie, aby tworzyć grupy wyborców, które zgadzałyby się nawzajem.

Założenia rewolucji centralnie planowanej

Inicjatywa Wielkiego Resetu jako projekt transformacji rzeczywistości gospodarczej świata zbiegła się z pandemią COVID-19. Światowe Forum Ekonomiczne przedstawiło założenia programu, które spotkały się ze zrozumieniem jego uczestników. Twarzą przedsięwzięcia, obok Klausa Schwaba, stał się ówczesny książę Walii Karol, dziś król Anglii Karol III, znany ze swoich „postępowych poglądów” na monarchię i organizację życia społecznego.

Środowisko WEF przedstawia trzy podstawowe warunki Wielkiego Resetu. Pierwszym jest stworzenie „gospodarki interesariuszy”, które dopuszcza do procesów władzy wielkie ponadnarodowe korporacje, których wielkość i wpływy są porównywalne obecnie do wielu państw. Gospodarka ma być budowana z wykorzystywaniem wskaźników środowiskowych, społecznych i zarządzania. Wreszcie mają ją napędzać innowacje czwartej rewolucji przemysłowej.

Kristina Georgieva, dyrektor zarządzająca Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), przedstawiła to jeszcze w sposób bardziej syntetyczny. Świat ma się stać bardziej ekologiczny, inteligentny i sprawiedliwy. Szczególnie podkreślany jest tutaj aspekt ekologiczny, rozumiany jako wdrażanie gospodarki niskoemisyjnej, także w wymiarze indywidualnym.

Potwierdził to król Karol III, stwierdzając, że motorem Wielkiego Resetu będzie sektor prywatny, natomiast rządy dostarczą mu odpowiednich narzędzi, takich jak regulacje cen emisji dwutlenku węgla czy zachęty inwestycyjne. Czwarta rewolucja przemysłowa ma być fuzją technologii, szczególnie z takich dziedzin jak sztuczna inteligencja, nanotechnologia czy biotechnologia. Duńska posłanka Ida Auken, w latach 2011–2014 minister środowiska, przedstawiła, jak wyobraża sobie taki idealny świat. Twierdzi ona, że nowe technologie wyeliminowałyby indywidualne koszty życia (stałyby się one kosztami publicznymi). Znikłyby także zmiany klimatyczne, choroby cywilizacyjne, kryzysy uchodźcze, bezrobocie i zanieczyszczenie środowiska naturalnego. „Nic nie posiadam, nie mam prywatności, a życie nigdy nie było lepsze” – stwierdziła Auken, postulując, by własność prywatna została zlikwidowana, a prywatność uspołeczniona. Byłaby to więc swego rodzaju komunistyczna utopia, w której władzę nad jednostkami dzierżyłyby firmy namaszczone przez państwo.

Powszechny „Truman show” – koniec epoki prywatności

Wiele dyskutowanych elementów doczekało się już wdrożeń. Świat bez własności czy prywatności realizuje się na naszych oczach. Systemy inwigilacji budowane są na wzór chiński, czyli regulacje poważnie ograniczające wolność indywidualną i gospodarczą na podstawie paszportów zdrowotnych z kodami QR, zostały w zasadzie zaaprobowane bez szemrań.

W zakresie konsumpcji postulowana jest kultura „dzielenia się” dobrami czy usługami. Mieszkanie można wynajmować w długim okresie, pozbywając się trudu związanego z inwestycją, często na całe życie. Podobne przeobrażenia widoczne są na rynku motoryzacyjnym. Auta elektryczne są tak drogie i tak nieefektywne, że proponuje się jako alternatywę: albo ich wynajem, albo przesiadkę do transportu publicznego. Kwestię dobrobytu chce się rozwiązać za pomocą wypłacania dochodu podstawowego, czyli pensji za nicnierobienie. Nie trzeba będzie posiadać wysokoemisyjnej kuchenki czy lodówki, skoro jedzenie można zamówić i dostarczone będzie ono wprost na stół. Wydawcy kart kredytowych – pilotażowo robi to nawet jeden z banków na rynku polskim, na razie wyłącznie w celach informacyjnych – mają już gotowe systemy kalkulacji indywidualnego śladu węglowego. Gdy limit konsumpcji zostanie wyczerpany, może być ona czasowo dezaktywowana.

Opisując to obrazowo, nasz świat ma być doskonale wyreżyserowany jak z filmu „Truman Show”. Zgodnie z filozofią Juwala Noaha Harariego elity będą mogły korzystać ze zdobyczy transhumanizmu. Ich dobrostan zdrowotny ma być monitorowany w czasie rzeczywistym, a zużyte organy wymieniane, aż do rozwiązania problemu cierpienia, starości i śmiertelności. Organizacja życia społecznego skończy także epokę prywatności. Już dziś wiemy, że to, co jemy, nie jest sferą prywatną, lecz publiczną. Dlatego wkrótce będziemy musieli się zgodzić na zmianę naszej diety. Zostanie z niej wyeliminowane wysokoemisyjne białko zwierzęce, które będzie zastąpione jego odpowiednikami, nie zawsze przyswajalnymi.

Człowieka uszczęśliwi także nowe życie społeczne. Dowolnie określana i kształtowana płeć, poli-amoria, narodziny wyłącznie z in vitro, po genetycznym wyeliminowaniu wad i zaprojektowaniu pożądanych cech dziecka. Czy to nie jest „Nowy Wspaniały Świat”?

Autor jest założycielem i dyrektorem Instytutu Globalizacji (www.globalizacja.org ).

Jak Łukaszenka broni gospodarki przed „zachodnim biznesem”.

Polski biznesmen: Białoruskie KGB przychodzi do nas na wywiady. Pyta, czy nie jesteśmy nękani.

[na podst.: https://www.money.pl/gospodarka/polski-biznesmen-bialoruskie-kgb MD]

Aleksandr Łukaszenka wszedł na ścieżkę wojenną z zachodnim biznesem. Zapowiedział, że ten, kto wywiezie z kraju maszyny, straci je. A ten, kto będzie działał na szkodę swojej firmy – straci firmę.

– Funkcjonariusze białoruskiego KGB już od dłuższego czasu regularnie odwiedzają nasze przedsiębiorstwo, ale te wizyty są mniej traumatyczne niż kontrole polskiej skarbówki – mówi z gorzkim uśmiechem polski biznesmen, którzy prowadzi interesy na Białorusi.

Opisuje, że wizyty KGB mają na celu sprawdzenie, czy wszystkie maszyny stoją na swoim miejscu, czy firma płaci na czas swoim pracownikom oraz swoje zobowiązania wobec państwa, a także – co ciekawe – czy nie jest ona nękana przez różnych spekulantów, którzy chcieliby ją odkupić.

Zagranicznych inwestorów na Białorusi za doprowadzenie firmy do upadku lub działania zmierzające do jej likwidacji czekają poważne konsekwencje. Na przykład wymiana dotychczasowych menedżerów na zarząd komisaryczny złożony z przedstawicieli lokalnych oraz centralnych władz Białorusi czy pełna nacjonalizacja, czyli konfiskata majątku.

Łukaszenka: maszyny zostają w kraju

Umożliwia to opublikowana w nocy 6 stycznia 2023 r. ustawa o „Konfiskacie mienia” przyjęta przez białoruskie Zgromadzenie Narodowe jeszcze w grudniu. Jest żywą kalką przepisów obowiązujących w Rosji, przyjętych w 2022 r.

Już w ubiegłym roku Aleksandr Łukaszenka zapowiedział przedsiębiorcom – zarówno tym białoruskim, jak i zagranicznym – że ten, kto będzie próbował wywieść z Białorusi maszyny, straci je – przypomina Kamil Kłysiński, ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich.

Teraz te zapowiedzi stały się obowiązującym prawem, a podmioty z „państw nieprzyjaznych, w tym Polski” – jak określono w ustawie zachodnie firmy – muszą mieć się na baczności.

Ich postawa wobec reżimu jest bowiem nieustannie monitorowana i indywidualnie oceniana. A że Białoruś jest krajem zinformatyzowanym – państwo wie o nich wystarczająco dużo.

Od zagranicznych firm oczekuje się przede wszystkimzachowania neutralności: nieangażowania się w bieżące sprawy polityczne, niewspierania opozycji, powstrzymania się od publicznej krytyki tamtejszej władzy – wylicza Kamil Kłysiński.

Dodaje, że od tego, czy biznesmeni pozostaną bierni, zależy los ich firm. Łukaszenka pokazał już w przeszłości nie raz, że prywatna własność nie jest dla niego żadną świętością. Państwo odbierało już przedsiębiorcom firmy, również bez „żadnego trybu”.

Sankcje działają, ale…

Na razie – jak ocenia polski biznesmen, z którym rozmawiał money.pl – poza nowymi przepisami i kontrolami z KGB nie ma innych niepokojących działań ze strony białoruskich władz.

Łukaszence zależy, by ludzie mieli zapewnioną pracę, by zagraniczne firmy działały i płaciły tam podatki oraz by zagraniczny kapitał nie wyciekał z kraju – mówi nasz rozmówca.

Przypomnijmy, że na władze w Mińsku Komisja Europejska nałożyła sankcje zarówno w związku ze sfałszowanymi wyborami prezydenckimi w 2020 r., prześladowaniem opozycji politycznej, jak i wspieraniem Rosji w wojnie w Ukrainie.

Obejmują one kilkadziesiąt osób uznanych za niepożądane w UE, kilkanaście firm, którym zamknięto drzwi do Europy, a także kilka białoruskich banków, które zostały odcięte od systemu SWIFT. Obowiązuje również całkowity zakaz dostarczania na Białoruś euro.

Polski biznesmen, pytany o to, czy – w związku z już wprowadzonymi na Białorusi sankcjami – ma problemy z dokonywaniem tam transakcji bankowych, mówi, żejeśli chodzi o transakcje w euro, to przez bank, który nie jest na czarnej liście, przelewy przechodzą bez zakłóceń.

Według niego na Białorusi nie ma również większych problemów z nabyciem walut. Są one dostępne i nie są limitowane. Czy tak pozostanie, nie wiadomo.

Komisja Europejska – ustami Ursuli von der Leyen – zapewniała niedawno, że kolejny, dziesiąty już pakiet sankcji na Rosję obejmie również jej pomocników: Białoruś i Iran. Kilka dni później ukazały się jednak sensacyjne doniesienia dziennikarza Radia Svaboda, Rikarda Jozwiaka, że Ukraina oręduje w Komisji Europejskiej za tym, by Białoruś nie była objęta nowym pakietem sankcji.

W dziesiątym pakiecie, którego treść utrzymywana jest na razie w tajemnicy, ma być mowa m.in. o odcięciu wszystkich banków na Białorusi od systemu SWIFT. W ubiegły poniedziałek zapytaliśmy Komisję Europejską o te doniesienia, ale do czasu publikacji tekstu odpowiedź z Brukseli nie przyszła.

Wojna się skończy. Trzeba żyć dalej

Dlaczego władze w Kijowie miałyby bronić Białorusi? Kraju, z którego w ich kierunku wystrzeliwane są rosyjskie rakiety? Według Rikarda Jozwiaka Ukraina w ten sposób chce trzymać Białoruś z daleka od wojny, licząc, że w zamian Białorusini nie wesprą Rosjan i nie zaatakują ich od północy.

Okazuje się jednak, że jest jeszcze jeden istotny powód, który może tłumaczyć taką strategię Ukrainy. Jest nim gospodarka. W połowie 2022 r.wymiana handlowa pomiędzy Ukrainą a Białorusią została wstrzymana. Tracą na tym zarówno ukraińskie, jak i białoruskie firmy.

Giennadij Czyżikow, przewodniczący Izby Przemysłowo-Handlowej Ukrainy, w wywiadzie udzielonym kilka dni temu Radiu Svoboda podkreślał, że wielkość handlu ukraińsko-białoruskiego sięgała pod koniec 2021 r. 7 mld dol., z czego białoruski eksport to ponad 5 mld dol.

– To prawda, że Białoruś więcej zarabiała na dostawach dla Ukrainy niż Ukraina na handlu z Białorusią. Ale ukraińskie przedsiębiorstwa sprzedawały na rynek białoruski gotowe produkty, a nie surowce, jak to robiły firmy białoruskie – mówił Czyżikow.

Dodał, że od połowy ubiegłego roku handel ten bardzo wyhamował. Część przedsiębiorców nadal próbowała ratować podpisane umowy za pomocą platform zorganizowanych na zachodniej granicy Białorusi, gdzie produkty były dostarczane i przeładowywane do transportu przez europejskich przewoźników.

Jednak coraz trudniej było go odprawić w urzędzie celnym Ukrainy – na produkty białoruskie nie stosuje się zerowych stawek celnych przy imporcie z terytorium Polski. Ponadto Ukraina wypowiedziała umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania.

– Produkty białoruskie były bardzo dobrze znane na rynku ukraińskim – są to maszyny, trolejbusy, produkty rolne i nawozy, z kolei ukraińskie produkty to stopy żelaza, i produkty rolne – wyliczał Czyżykow.

Teraz ukraińskie firmy coraz częściej zwracają się do sądów, by te zobowiązały białoruskich producentów i dostawców do zwrotu przekazanych im pieniędzy za produkty, których nie otrzymali. Sprawy sądowe liczone są w setkach tysięcy i milionach dolarów, zarówno w dużych przedsiębiorstwach, jak i dziesiątkach tysięcy w małych firm – podał Czyżykow.

Ukraiński biznes uważa, że udział Białorusi w wojnie spowodowałby, że po zakończeniu działań militarnych w Ukrainie wznowienie wzajemnych relacji gospodarczych byłoby bardzo trudne. Obie strony bardzo by na tym straciły.

Katarzyna Bartman, dziennikarz money.pl

==============================

mail:

Każdy normalnie myślący człowiek, po tych informacjach, stwierdzi, że 
tak powinien zachować się  przywódca kraju który chroni jego gospodarkę 
przed złodziejską prywatyzacją. My, Polacy doświadczamy tego procederu 
od przeszło 30 lat./ Ostatnimi czasy- wyhamowano, bo nie ma już  za 
wiele do grabienia./ Firmy zachodnie /przedstawiciele korporacji/ 
przebierają nogami jakby tu dorwać się do zasobów na Białorusi. A 
najważniejszym z nich jest czysta, słodka woda. Tu nie chodzi o żadną 
demokrację ale o możliwość ograbienia kraju z bogactw naturalnych. 
Dziwić się Łukaszence, że gotów nawet zawierać pakt z diabełkiem a nie 
oddawać się w łapska samego Lucyfera.?!

Co nam z tego, że mamy „nowoczesność w zagrodzie” jak już prawie nic do 
nas nie należy?! I nic od nas też już nie zależy!

MK

„Ukraiński szowinizm poważnym zagrożeniem dla Polski i Polaków” – dr Kulińska

„Ukraiński szowinizm narodowy poważnym zagrożeniem dla Polski i Polaków” – dr Kulińska

15 stycznia 2023 http://kresywekrwi.blogspot.com/2023/01/ukrainski-szowinizm-narodowy-powaznym.html?

„Ukraiński szowinizm narodowy poważnym zagrożeniem dla Polski i Polaków” – dr Kulińska [WYKŁAD]

Organizatorem wykładu w ramach krakowskiej debaty geopolitycznej pt.: „Czy grozi nam niebezpieczeństwo” są „Watahy Głosu Obywatelskiego”.


 https://www.youtube.com/watch?v=NBZb_zSaVLk

 

 https://banbye.com/watch/v_RdpijqvwFUFJ

================

Odkłamujemy historię ataków UPA na Birczę! Co naprawdę się tam wydarzyło? Prof. A. Zapałowski   

https://banbye.com/watch/v_VYlsXhrVrGpb  

Dzięki uprzejmości Pani profesor Lucyny Kulińskiej, która udostępniła mi pełen tekst swojego wykładu, wygłoszonego podczas Konferencji i Debaty Geopolitycznej „Czy Grozi Nam Niebezpieczeństwo?”, zorganizowanej przez Watahy Głosu Obywatelskiego w Krakowie 14 stycznia 2023 roku. Zapraszam do lektury. (J.B.)

 

Część 1

JĄDRO NACJONALIZMU UKRAIŃSKIEGO TO BEZWZGLĘDNOŚĆ, OKRUCIEŃSTWO, RASIZM, ANTYPOLONIZM.

Ideologia ukraińskiego szowinizmu ma długą i mroczną tradycję. Wystarczy zajrzeć do dzieł literatury ukraińskiej, odwołującej się do etosu kozaczyzny. Nie mamy tu jednak miejsca na ich analizowanie, a chętnych odsyłam do książki „Hajdamacy” w moim opracowaniu, gdzie we wstępie starałam się problem ten zwięźle omówić w ujęciu historycznym. Przejdźmy więc do okresu II Rzeczypospolitej czyli do lat 1918-1939. Znaczącą rolę w propagowaniu nienawiści wobec Polaków odegrał wówczas, zafascynowany faszyzmem ideolog nacjonalizmu ukraińskiego Dmytro Doncow. Ogłoszona w roku 1926 w pracy pt. „Nacionalizm” doktryna wywarła potężny wpływ na kształtowanie się postaw młodych Ukraińców1: […] Bądźcie napastnikami i zdobywcami, zanim będziecie mogli stać się włodarzami i posiadaczami […] wrogość jest nieunikniona…”2. Jeden z rozdziałów tej pracy nosi tytuł: Twórcza przemoc oraz mniejszość inicjatywna, jako siły porządkujące…. Realizacją owej koncepcji było w czasie II wojny światowej powołanie w OUN Bandery Służby Bespeky – terrorystyczno-policyjnego organu „lepszych ludzi” stosującego przemoc wobec słabszych, jak choćby chłopskiej ludności Wołynia i Małopolski Wschodniej. W rozwinięciu swych idei Doncow pisał: Bez przemocy i żelaznej bezwzględności niczego w historii nie stworzono […] przemoc, żelazna dyscyplina i wojna – oto metody, przy pomocy których wybrane narody szły drogą postępu […]3. Siłą motoryczną tak sformułowanej idei nacjonalizmu miała być ekspansja terytorialna: pragnąć świetności swego kraju, oznacza pragnąć nieszczęścia swoich sąsiadów […] ekspansji swojego kraju wyrzeka się tylko ten, u kogo całkowicie obumarło poczucie patriotyzmu [] bowiem gdy historia jest walką o panowanie i władzę, o wzięcie w posiadanie – to twórcza przemoc musi odgrywać dużą rolę w tym procesie, albowiem zawłaszczanie, to przede wszystkim pragnienie pokonania4.

Te właśnie tezy stały się podstawą ideologii ukraińskiego nacjonalizmu, będącego specyficzną odmianą nazizmu, jeszcze brutalniejszą od oryginału. Obok wątków rasistowskich nie brakuje tu fanatyzmu i nietolerancji. Najbezwzględniejsi przywódcy nacjonalizmu ukraińskiego, dzisiaj bohaterowie Ukrainy: Stepan Bandera i Roman Szuchewycz, wychowali się na ideach Dmytro Doncowa.

Jeszcze przed I Kongresem Ukraińskich Nacjonalistów w roku 1929, został opracowany „Dekalog ukraińskiego nacjonalisty”, autorstwa Stepana Łenkawśkiego. „Dekalogu” tego uczyła się na wyrywki ukraińska młodzież nacjonalistyczna:

  • Zdobędziesz państwo ukraińskie, albo zginiesz w walce o nie
  • Nie zawahasz się wykonać największego przestępstwa, jeśli tego wymagać będzie dobro sprawy
  • Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmować wroga twojej nacji
  • Będziesz dążyć do poszerzenia siły, chwały, bogactwa i przestrzeni państwa ukraińskiego, nawet w drodze zniewolenia obcoplemieńców5.

Najbardziej spektakularnym środkiem „propagandy” był terror i anarchizowanie państwa. Setki zamachów, napadów, podpaleń, służyły szerzeniu agresywnych postaw, wywoływały strach, podważały wiarę w siłę i stabilność Rzeczypospolitej. Ukraińskie organizacje nacjonalistyczne pełniły rolę V kolumny. Dostarczały polskie dokumenty państwowe i wojskowe nie tylko Niemcom, ale także Sowietom i Litwie. Ich pozyskiwanie było nagminne, bo Ukraińcy służyli w polskim wojsku na wszelkich szczeblach, pracowali w policji, sądownictwie, a nade wszystko stanowili liczną grupę pracowników kolei, którzy kradli, niezbyt przezornie wysyłane tą drogą materiały. Handel ten stanowił podstawowy sposób utrzymania komórki UWO-OUN rezydującej w Berlinie.

W latach trzydziestych do tradycyjnych form wywiadu i dywersji doszła współpraca z Oddziałem I berlińskiej centrali Abwehry. Niemcy potrzebowały ukraińskich agentów do akcji przeciwko Polsce. W tym celu przygotowywali nacjonalistów analogicznie do dzisiejszego szkolenia komandosów służb specjalnych. Tą drogą podążać będą także podczas II wojny światowej, szkoląc grupy Ukraińców na bezwzględnych morderców (siekierników, dusicieli).

W przededniu wojny OUN podjęła przygotowania do zorganizowania antypolskiego powstania, skoordynowanego z napadem sąsiednich krajów na Polskę. Gdyby nie odwołanie rozkazu wystąpienia przez Niemców, a potem powstrzymanie mordowania Polaków przez Rosjan, to do masowego ludobójstwa polskiej ludności cywilnej Kresów doszłoby już jesienią roku 1939.

Wspomniany „Dekalog Ukraińskiego Nacjonalisty” nie pozostał w sferze teorii. „Przykazania” dotyczące postępowania z „obcoplemieńcami”, czyli głównie z Polakami, wprowadzono w czyn, gdy tylko nadarzyła się okazja! Chodziło o zniszczenie ludności polskiej terenach uznawanych przez Ukraińców za ukraińskie6. Idea brutalnej czystki etnicznej na tych ziemiach stanowiła wręcz istotę nacjonalizmu ukraińskiego7.

Ukraińcy zrealizowali ten plan przy ścisłej współpracy z wrogami Polski i z pomocą ich aparatu państwowo-represyjnego 8. Obiecano ukraińskim chłopom, że ziemia i własność zostanie Polakom i innym czużyńcom odebrana bez jakiegokolwiek wykupu czy odszkodowania. Aby usprawiedliwić takie łamanie prawa odwoływano się do koronnego argumentu „historycznej krzywdy ukraińskiej”.

Część 2

Nacjonalizm ukraiński miał zawsze charakter silnie antypolski. Tak było przed II wojną światową, w jej trakcie (kiedy przybrał bestialski, ludobójczy wymiar), tak jest i dzisiaj. Tezy Doncowa prezentowane są ogółowi społeczeństwa, a kult OUN i UPA czy SS Galizien stał się na Ukrainie oficjalną „religią” państwową. Niepotępione zbrodnie doprowadziły nie tylko do zafałszowania historii, ale i do odrodzenia się tego ruchu. Wracają faszystowskie reminiscencje, pochwalanie i propagowanie barbarzyńskich metod walki. Nie zmieni tego faktu deklarowana przez rządzących Polską bezwarunkowa miłość wobec Ukrainy. Zdaniem autorki jest to miłość bez wzajemności, maskowana jedynie – i to rzadko – przez stronę ukraińską fałszywą, koniunkturalną retoryką. Prawdziwym celem jest chęć wszechstronnego materialnego wykorzystania dorobku Polaków i wciągnięcie nas do wojny z Rosją.

Dowodów jest aż nadto. Mimo stałej pomocy finansowej i politycznego wsparcia na arenie międzynarodowej, Ukraina zachowuje się wobec Polski lekceważąco. Nie brakuje też przejawów niechęci, a nawet nienawiści. Znajdziemy je zarówno w deklaracjach ideowych samych nacjonalistów (np. Prawego Sektora, Swobody), które z czasem stały oficjalną wykładnią państwową, jak i we wrogich, agresywnych wypowiedziach polityków czy duchownych greckokatolickich. W efekcie mamy konkretne, szkodzące Polsce działania ekonomiczne i polityczne. Doszło do tego, że Ukraina prowadzi z nami wojnę gospodarczą, transportową i celną. Podczas gdy rynek polski stoi przed towarami ukraińskimi otwarty na oścież , na polski eksport nakłada się drastyczne cła lub wręcz utrudnia przepływ towarów, czego uwieńczeniem było zablokowanie – i to tuż przed wybuchem kolejnej fazy wojny z Rosją na początku roku 2022 – transportów kolejowych z Chin. Naraziło to nasz kraj na poważne straty.

W ramach wymuszania kolejnych koncesji na wjazdy ukraińskich aut do UE napadani są polscy kierowcy tirów nawet ci, którzy wiozą pomoc dla ofiar wojny.

Już wcześniej dochodziło na zachodniej Ukrainie do drastycznych incydentów antypolskich. Organizowano ataki, nawet z użyciem granatnika, na polską ambasadę i placówki konsularne. W trakcie tych prowokacji bezczeszczono i niszczono polskie symbole, darto i deptano flagi, a pod adresem naszego kraju wykrzykiwano i wypisywano obelgi. Znieważano oficjalnych przedstawicieli państwa, w tym kolejnych prezydentów. Okradano biznesmenów, którzy ośmielili się inwestować na Ukrainie, napadano na naukowców. Dochodziło nawet do zabójstw (np. dr Robert Kuwałek we Lwowie 2014 r). Jednocześnie bezprecedensowe, totalitarne prawodawstwo dopuszcza prześladowanie naukowców za podejmowanie badań o zbrodniach OUN-UPA i SS Galizien, czy o haniebnych postępkach Bandery, Szuchewycza, Kłyma Sawura itp. Opisywane incydenty trzyma się w tajemnicy przed polską opinia publiczną.

Ukraińskie władze wbrew konwencjom, wbrew tradycji, wbrew zwykłej ludzkiej przyzwoitości, nie pozwalają na ekshumacje polskich ofiar II wojny światowej, szczególnie tych, pomordowanych przez OUN-UPA i SS Galizien9. Całe lata nacjonaliści bezkarnie dopuszczali się niszczenia i bezczeszczenia nielicznych upamiętnień ofiar ukraińskiego ludobójstwa (Huta Pieniacka, Bykownia, Podkamień, pomnik pomordowanych profesorów lwowskich na Wzgórzach Wóleckich itp.). Na niszczonych pomnikach sprawcy wypisują obelgi wobec ofiar, swastyki, wilcze haki, symbole SS. Osoby pielgrzymujące do tych miejsc w kolejne rocznice zbrodni są napadane, zastraszane i znieważane przez liczne grupy z banderowskim flagami. Działo się to nawet w obecności wysokich przedstawicieli polskich władz, w tym prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Śledztwa prowadzono opieszale, by nie wykryć sprawców.

Nierozliczenie zbrodni na Polakach i innych nacjach oraz niepiętnowanie haniebnej kolaboracji z Niemcami doprowadziło do odrodzenia się nazizmu na Ukrainie. Co gorsza, w poczuciu pełnego rozgrzeszenia sprawców, Ukraińcy uznali okrutne czyny banderowców, melnykowców oraz ukraińskich ss-manów i policjantów za powód do dumy. Żyjącym daje się „odszkodowania” i bonusy. Mordercom stawia się pomniki, tworzy się dla nich panteony. Nie ma nic bardziej demoralizującego naród!!!

Tu należy szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego Ukraińcy nie poczuwają się do przeproszenia i zadośćuczynienia Polakom. Nie tylko za ludobójstwo, ale i dzisiaj, na przykład atak rakietowy w Przewodowie w którym zginęli obywatele polscy, albo za podłożenie uzbrojonego granatnika, grożącego eksplozją i licznymi ofiarami… Wiedzą, widać, że nie muszą się tłumaczyć z niczego. Że mogą nas lekceważyć. KTO SIĘ NIE SZANUJE TEGO NIE SZANUJĄ.

Analizując to głębiej należy stwierdzić, że za takim postępowaniem stoi ideologia etnicznej nienawiści i zaboru. Rozszerzanie się nacjonalizmu ukraińskiego nieuchronnie prowadzi do konfliktów z sąsiadami. To państwa graniczące z Ukrainą będą ponosić konsekwencje głoszonych przez szowinistów haseł budowania „Wielkiej Ukrainy”, poprzez włączenie do tego państwa wszystkich „historycznych ukraińskich ziem etnicznych”, nie wykluczając także m.in. części obecnej Polski. W wypadku Polski oznacza to sięgnięcie po kilkanaście powiatów wschodnich. Już teraz rejony pogranicza wypełniają się milionami niechcianych przybyszów, których w osiedlaniu i nabywaniu nieruchomości wspierają przedstawiciele dobrze usadowionej w lokalnych władzach mniejszości ukraińskiej i, niestety, władze „w Polsce”. Trzeba liczyć się z tym, że Ukraina może podjąć próbę zrekompensowania sobie utraty obszarów wschodnich podnoszeniem pretensji terytorialnych do naszego państwa. Jakimi metodami mogłoby to być realizowane – wiemy aż za dobrze! Jest to wielce prawdopodobne, a znając historię, Niemcy odbiorą tę napaść z satysfakcją – i do rozbiorów Polski ochoczo dołączą …

PODSUMOWANIE.

Jak widać zagrożenia istnieją i potęgują się z każdym miesiącem. Spowodowało je wpuszczenie w nasze granice bez kontroli 9 milionów Ukraińców i obciążenie nas kosztami ich utrzymania. Są wśród nich są osoby o poglądach banderowskich, wrogich Polakom, które mogą liczyć na współpracę szowinistycznych środowisk ukraińskich żyjących w Polsce i za granicą. Do naszego kraju przenika bardzo dużo broni i przestępców. Poza pospolitą przestępczością, rozbojami, kradzieżami, wypadkami drogowymi, prostytucją, korupcją, pijaństwem, chorobami, wyłudzeniami świadczeń

itp. narażeni jesteśmy na bojówkarstwo, terroryzm i szpiegostwo. Destabilizacja państwa postępuje. Podobnie, jak przed II wojną światową

Władze wikłają Polskę w wewnętrzne sprawy Ukrainy. Narażając nas na konflikt z Rosją, stawiają naród wobec faktów dokonanych.

Informacje o kolejnych prowokacjach wobec Polski (budowa pomników mordercom Polaków, uznanie formacji SS za godną gloryfikacji, rewizjonistyczne i zakłamujące historię wypowiedzi ukraińskich notabli, jak Melnyk, Wiatrowycz a nawet sam Zełeński ) docierają rzadko. Są przemilczane przez rządzących i przez media. Środowiska i osoby protestujące przeciw takim działaniom, są etykietowane jako agenci Putina. Szerzy się w tej kwestii swoisty terror intelektualny, który ma wyeliminować z przestrzeni publicznej i medialnej środowiska niewpisujące się w wojnę propagandowo – agitacyjną toczoną z Rosją przez Zachód. Wojna wypowiedziana dysydentom w mediach i na forach internetowych jest bezwzględna i zaangażowano w nią tysiące Ukraińców. To oni za pieniądze Polaków, prześladują ich we własnym kraju.

Wydaje się że, według znanej metody, kryzys ukraiński został aż tak wyeksponowany w mediach, by ukryć dramatyczny stan naszego państwa. Ma to odwrócić uwagę od stanu polskiej gospodarki, zadłużenia, masowej emigracji młodzieży itd.

Obrana droga wydaje się szkodliwa, niebezpieczna, i głęboko upokarzająca. Niegodne i służalcze zachowanie polskich polityków, budzi zażenowanie. Brakuje reakcji władz i MSZ na antypolskie wypowiedzi i zachowania polityków ukraińskich typu Melnyka, Deszczycy, Załużnego, Podolaka itp. Koresponduje z tym skandaliczna i bezkarna wypowiedź rzecznika rządu pana dr. Łukasza Jasiny (Ukraińca, absolwenta KUL, wyszlifowanego w kanadyjskich banderowskich szkołach), który bezkarnie pozwolił sobie nazwać Polaków sługami Ukrainy. Przypomina to obrzydliwą, prześmiewczą karykaturę polskiego hymnu propagowaną przez banderowców: Jeszcze Polska nie umarła, ale umrzeć musi, jeszcze Polak Ukraińcom buty czyścić musi. Pan dr. Jasina nie stracił stanowiska po swojej skandalicznej wypowiedzi. Władze – powtarzam to! – bezkarnie narażają Polaków na niewyobrażalne straty i ryzyko wplatania nas w wojnę z Rosją po stronie wiarołomnych Ukraińców! Moim zdaniem Ukraina powinna zostać, jak Niemcy po wojnie, objęta programem bezwzględnej DENAZYFIKACJI.

===================================

Wszystkim tym, którzy w to wątpią i nie protestują gdy w nasze granice wpuszczane są setki tysięcy ludzi zarażonych bakcylem banderyzmu, warto przypomnieć pieśni do dziś popularne na Ukrainie :

Marsz na Warszawę czyli Ukraińska marsylianka

Ogniem płonie Ukraina

W Dniestrze płynie niewinna krew:

I woła nas srogo do boju,

Do broni woła surma znów!

Już nie zatrzymamy się w Zamościu!

Nie ucieknie Lach od zemsty!

Od bram Krakowa aż do Warszawy,

Wyścielimy lackim trupem szlak!

Do broni Kozacy,

Wścieka się gniewny Lach!

Od bram Krakowa aż do Warszawy,

Wyścielimy Lachami szlak!

Już dość nam Lachy cięli rany

Palą się one i budzą gniew,

Już rychło spadnie zemsty grzmot

Na Łódź, Warszawę i Kraków!

Do broni Kozacy,

Wścieka się gniewny Lach!

Od bram Krakowa aż do Warszawy,

Wyścielimy lackim trupem szlak!

Gniewem płonie Ukraina

Od gór karpackich i do rzeki Don,

I duch zemsty podnosi flagę,

Zbliża się nasz Napoleon!

To kłamstwo „kultura” i „Europa”!

Czcze przechwalanie się nowych katów!

My po „barbarzyńsku” zburzymy do szczętu

I Łódź, Warszawę i Kraków!10

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Za Wisłę przegonimy przeklętych Polaków”

Za Wisłę przegonimy przeklętych Polaków

I staniemy na granicy

Żeby do nas nie wtargnął Lach

Leje się wraża krew wszędzie

Gdzie stąpa oddział Rizunów

Uciekajcie na kraj świata

Bo nadchodzi zemsty czas

Będziemy rżnąć i strzelać

I dusić będziemy was.

Źródła” 1 W roku 2008 w Krakowie ukazało się nowe wydanie: D. Doncow, Nacjonalizm, tłumaczenie i opracowanie W. Poliszczuk.

2 Ibidem, passim.

3 Doncow D., op. cit., passim. To co zatrważające, człowiek głoszący takie hasła, w czasie ostatniej wojny wcielone w czyn, nie został nigdy osądzony, potępiony, ani nawet otoczony ostracyzmem, pozostając do dziś guru skrajnych nacjonalistów ukraińskich.

4 Ibidem.

5 Za: L. Kulińska, Działalność terrorystyczna i sabotażowa nacjonalistycznych organizacji ukraińskich w Polsce w latach 1922-1939, Kraków 2009, s. 56-57. Tekst ten cytowany jest w pełnym brzmieniu w oryginalnym opracowaniu II Oddziału Sztabu Generalnego z lat 30: Geneza i rozwój ukraińskiego ruchu wywrotowego U.W.O.-O.U.N., CA MSWiA, zesp. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, sygn. R I/138 (dziś w BU IPN). Jego zniekształconą formę rozpowszechnił R. Drozd w publikacji pt. Ukrajińska Powstańcza Armia, Warszawa 1998. Szerzej na ten temat też w: K. Łada, Pomiędzy wypędzeniem a eksterminacją. Nacjonaliści ukraińscy wobec Polaków na Kresach [w:] Cz. Partacz, K. Łada, Polska wobec ukraińskich dążeń niepodległościowych w czasie II wojny światowej, Toruń 2003, s. 69–95 oraz w pracach W. Poliszczuka, w tym głównie Źródła zbrodni OUN i UPA, tom I, Zasady ideologiczne nacjonalizmu ukraińskiego i Ukraiński ruch nacjonalistyczny: struktura organizacyjna i założenia programowe, Toronto 2003; Nacjonalizm ukraiński w dokumentach cz. 1 i 2 Toronto 2002.

6 Powstała w 1929 r. OUN, uważająca się za reprezentanta ludności wszystkich ziem, które zamieszkiwali Ukraińcy, oparła w całej rozciągłości swą przyszłą działalność na myśli D. Doncowa i jego prekursorów, uznając narody żyjące na terytorium „etnicznie ukraińskim” za zagrożenie na drodze ku niepodległości oraz za przeszkodę w rozwoju „jednoplemiennego” narodu.

7 Tadeusz Piotrowski niezwykle trafnie zauważa, że czystka etniczna była integralnym komponentem przygotowywanej przez OUN rewolucji. Autor, używając gry słów, ocenił intencje i charakter ideologii OUN: Tak jak Sowieci, mobilizowali oni chłopów ukraińskich w celu „rewolucji socjalnej” z jej integralnym komponentem: czystką etniczną (być może na tym polega prawdziwe znaczenie pojęcia „nacjonalizm integralny”). Za: T. Piotrowski, Poland`s Holocaust. Ethnic Strife, Collaboration with Occupying Forces and Genocide in the Second Republic, 1918- 1947, Jefferson, NC: McFarland 1998, s. 204.

8 Warto zapoznać się z pracami przybliżającymi zagadnienia nacjonalizmu ukraińskiego z nieco innych pozycji. Patrz: T. Stryjek, Ukraińska idea narodowa okresu międzywojennego. Analiza wybranych koncepcji, Wrocław 2000; A. Wróbel, Polska i Polacy w koncepcjach współczesnych ukraińskich partii nacjonalistycznych, Warszawa 2003.

9 Jak na ironię , „na odczepkę” w roku 2022 udzielono zgody na ekshumacje na fragmencie cmentarza w miejscowości Puźniki, w dawnym województwie tarnopolskim, które to pochówki są znane i zewidencjonowane.

10 O. Iwach, Bojowa surma Ukrainy, Winnipeg 1931, s.1-2. Poezje zawierające tego typy „poezje” banderowskie opracowane zostały po wojnie w postaci książeczki pt. „ Słuchaj mój bracie” i wielokrotnie wznawiane min. w Łucku w roku 1992 przez wydawnictwo „Wimpex”.

3 komentarze:

  1. Tadeusz16 stycznia 2023 Dr. Kulińska od lat stara się przypomnieć o wcześniejszych zbrodniach Rusinów na Polakach. Jeszcze podczas trwania I wojny światowej i w krótkim okresie istnienia ZURL trwał genocyd Polaków. Przy Sejmie II RP działała Sejmowa Komisja Śledcza kierowana przez posła Ziemi Tarnopolskiej prezesa Związku Ludowo-Narodowego w Małopolsce pana Jana Zamorskiego. W dniu 9 lipca 1919 r wygłosił on mowę sejmową „O okrucieństwach hajdamackich” (dostępna w internecie) gdzie szczegółowo omawia zbrodnie i okrucieństwa na Polakach w Galicji Wschodniej. Hańbiono kościoły katolickie, mordowano księży i gwałcono mniszki. Kradzieże mienia Polaków to najmniejsze z przestępstw. Mordowano zdemobilizowanych żołnierzy z byłej armii CK Austrii i Rosji wracających do stron rodzinnych. Tworzono obozy dla osób cywilnych np. we Lwowie, Tarnopolu, Mikulińcach, Jazłowiec. Słynny dowódca legionowy płk. Lis Kula zginął nad Styrem przeprowadzając żołnierzy do Polski. \strzelano do dzieci na ulicach miast za mówienie po polsku. I co? A nic. Imć Piłsudski zakazał prowadzenia dochodzeń w tych sprawach. Mało tego w prasie zaczęła obowiązywać swoista cenzura (tak jak w tym czasie) mówienia prawdy o zbrodniach Rusinów. KotMorski16 stycznia 2023 Ten [—] Piłsudski przedsięwziął „wyprawę kijowską”, która była Polsce na nic, a której jedynym celem było skutecznie sprowokować Sowdepię. Cel ten został osiągnięty: napaść Bolszewii na nas w r. 1920, która – mimo iż sowietyzm był antytezą Rosji – jako żywo przypomina współczesny konflikt na Ukrainie. Jest taką samą brednią obecnie, że – Das Perfide Russland po trupie Ukrainy pójdzie dalej na „Polskę i Europę” (cudzysłów, bo co to-to ma jeszcze z Polską i Europą wspólnego ?) – jak wówczas było brednią, że po trupie „jaśniepańskiej Polski” Sowdepia zamierza uderzyć na Zachód, i jeśli tylko Szatan pozwoli – dojść aż do Gibraltaru. Zamierzał to, owszem, jeden Trocki i jego frakcja, ale zostali szybko przywołani do porządku najpierw przez Lenina a potem przez Stalina. [—-] Interwencja FR na Ukrainie jest odpowiedzią na „interwencję kijowsko-majdańską” Szatanów Zjednoczonych, bo – mimo iż Rosja i Bolszewia to jak woda i ogień – geopolityka jest wieczna i niezmienna.
  2. Tadeusz16 stycznia 2023 07:01 Przed wojną bolszewicko -polską trwała wojna ukraińsko -polska o przyszłe granice Polski. Strzelcy siczowi podlegli armii CK Austrii przejęli Lwów od gubernatora austriackiego i rozpoczęli eksterminacje Polaków i Żydów w mieście, za przykładem Lwowa oddziały Rusinów zaczęły genocyd Polaków w Tarnopolu ( późniejsza kolebka banderyzmu) , Jazłowcu, Łucku i innych miasteczkach Galicji Wschodniej. To na Galicji Wschodniej kultywowano nienawiść do Polaków, za cichym przyzwoleniem władz austriackich. Pamiętać należy przy tym, że to hr. Stadion „wymyślił” naród ukraiński w XIX wieku.

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

Bezwarunkowy dochód podstawowy. Tak globaliści chcą zapobiegać buntom. Co łączy polityków, cybernetyków, futurystów i biedotę?

Bezwarunkowy dochód podstawowy. Tak globaliści chcą zapobiegać buntom.

Co łączy polityków, cybernetyków, futurystów i biedotę?

Agnieszka Stelmach https://pch24.pl/bezwarunkowy-dochod-podstawowy-jako-sposob-zapobiegania-buntom-spolecznym/

W lutym 2019 r. fiński rząd zakończył dwuletnie testy z bezwarunkowym dochodem podstawowym (BDP). Władze uznały, że nie popierają tego „socjalistycznego eksperymentu” – jak stwierdził ówczesny minister finansów Petteri Orpo. Doświadczenie po prostu się nie powiodło. Na świecie, również na terenie UE, podejmowane są starania, aby wprowadzić powszechne i bezwarunkowe, ale stosunkowo niskie wypłaty dla mieszkańców. Powodów jest wiele, podobnie jak i motywacji.

Jednym z głównych celów fińskiego eksperymentu było sprawdzenie, czy osoby bezrobotne będą bardziej zachęcane do poszukiwania pracy mając do dyspozycji bezwarunkowy dochód podstawowy, czyli otrzymując co miesiąc bez żadnych warunków pewną sumę pieniędzy, która miałaby wystarczyć na zapewnienie podstawowych potrzeb. Jak można było przypuszczać, wyniki były odwrotne od spodziewanych. Pobieranie dochodu, nawet niskiego (560 euro), nie motywowało ludzi do zawodowej aktywności.

Minister Orpo przyznał, że osobiście nigdy nie był zwolennikiem BDP, jednak przeprowadzenie doświadczenia było bardzo ważne dla partii tworzących rząd. Pierwsze wyniki pokazały, iż zatrudnienie nie wzrosło, a jedynie poprawiło się samopoczucie uczestników. – Dla mnie to nie było zaskakujące, ponieważ każdego miesiąca potrzeba było coraz mniej biurokracji, aby otrzymać pieniądze. Po wynikach wszystkie główne partie, czyli socjaldemokraci, partia premiera oraz moja są przeciwko bezwarunkowemu dochodowi podstawowemu. Chcemy warunkowości systemów zabezpieczenia społecznego. Dlatego uważam, że sprawa jest w Finlandii zamknięta – podsumował. W ocenie fińskiego ekonomisty i polityka, tego typu rozwiązanie nie powinno być stosowane także w innych krajach. Orpo zasugerował, by w obliczu cyfryzacji i automatyzacji, które mają pozbawić zatrudnienia około połowy Europejczyków, zreformowany został system zabezpieczenia społecznego. Chodzi o to, by mimo wszystko zachęcać ludzi do podejmowania nawet gorzej płatnej pracy, bo od tego zależy ich dobrobyt i prosperity całego kraju.

Eksperyment przeprowadzono w związku z zaleceniami Komisji Europejskiej, która zleciła sprawdzenie, czy właściwym byłoby wprowadzenie BDP w całej UE. Fiński minister twierdzi, że to zły pomysł.

Zwolennicy bezwarunkowego dochodu uważają, że w przypadku Finlandii doświadczenie nie powiodło się, ponieważ nie zlikwidowano istniejącego systemu zabezpieczenia społecznego, a jedynie dodano nową płatność. BDP miałby zastąpić systemy socjalne, którym grozi bankructwo.

Jak poradzić sobie z zadłużeniem państw, ubóstwem i utratą pracy z powodu automatyzacji?

Zgodnie z Agendą 2030 na rzecz Zrównoważonego Rozwoju, planowano uporać się z zadłużeniem państw poprzez wypłatę wszystkim takiej samej, minimalnej pensji – niezależnie od liczby przepracowanych lat. Kwota miałaby zaspokajać jedynie minimalne potrzeby, by zmobilizować starzejące się społeczeństwo do jak najdłuższej aktywności zawodowej. Neoliberalni zwolennicy tego rozwiązania postulują, by BDP zastąpił wszystkie inne świadczenia socjalne.

W analizie wyników fińskiego eksperymentu wskazano, że miał on pozytywny wpływ jedynie na samopoczucie osób go otrzymujących. Rozładowywał napięcie, złość i inne uczucia, które sprzyjały „populizmowi”. I to właśnie jeden z powodów, dla którego zarówno globaliści, jak i lewica chcieliby go wykorzystać w charakterze „narzędzia stabilizującego” życie polityczne i zapobiegającego gwałtownym konfliktom społecznym w związku z kumulującymi się negatywnymi skutkami globalizmu oraz Czwartej Rewolucji Przemysłowej (4IR).

Bezwarunkowy dochód podstawowy (Unconditional Basic Income) miałby z założenia służyć walce z ubóstwem i nierównościami, ograniczyć biurokrację i przyczynić się do oszczędzania środków budżetowych.

Finowie jednak uznali, że wolą brytyjskie rozwiązanie: uniwersalny system kredytowy, który polega na wypłacaniu w skrajnych przypadkach w sytuacji osób bezrobotnych jednego, niższego zasiłku socjalnego, zamiast kilku innych.  

2 sierpnia 2022 r. włoski producent popularnego wina musującego Prosecco żalił się, że nie może znaleźć 20 pracowników. Mówił, iż nikt nie zgłosił się na rozmowę rekrutacyjną, bo ludzie „wolą pobierać dochód podstawowy niż pracować”. Narzekał na tworzenie „nowej klasy próżniaczej”. – Kto może pracować, ale woli pobierać dochód obywatelski, ten jest złodziejem – powiedział kategorycznie cytowany przez włoskie media Sandro Bottega. Właściciel stuletniej winnicy i linii produkcyjnej Prosecco z okolic Treviso w Wenecji Euganejskiej, z powodu braków kadrowych musiał zrezygnować z realizacji części zamówień na ponad 10 mln euro.

Jak informował PAP, był to już „kolejny notowany w ostatnim czasie przypadek poważnych problemów z pracownikami we Włoszech. Brakuje ich też między innymi w hotelarstwie, turystyce, gastronomii oraz w rolnictwie. Przyczyna jest zawsze ta sama: przyznawany bezrobotnym i ubogim tzw. dochód obywatelski, czyli realizacja sztandarowego hasła Ruchu Pięciu Gwiazd (…)”. Chodzi o wypłatę około 500 euro miesięcznie dla osób gorzej sytuowanych.

Na drodze do hipersocjalizmu

W 2016 roku Szwajcarzy w powszechnym referendum zdecydowanie odrzucili propozycję wprowadzenia BDP. Przeciwko było ponad trzy czwarte Helwetów, którzy obawiali się upowszechnienia lenistwa i problemów finansów publicznych. Gdyby propozycja przeszła, gorzej zarabiający mieliby otrzymywać 2,5 tysiąca franków co miesiąc, bez żadnych warunków. Dzieci dostałyby jedną czwartą kwoty, a osoby zarabiające więcej – nic.

Zwolennicy „dochodu bezwarunkowego” przekonywali, że kwota ta pozwoliłaby ludziom na „bardziej twórczą” aktywność niż „żmudna praca”.

Referendum w Szwajcarii odbyło się w związku z unijnym projektem z 2013 r. W międzyczasie eksperymenty przeprowadzono np. w holenderskim Utrechcie czy hiszpańskiej Barcelonie. Ponadto pilotażowe programy wdrażane były w Iranie, w krajach ubogich, na przykład ośmiu wioskach Indii (2011 rok) lub nieco wcześniej w wiejskim rejonie Namibii – Otjivero – Omitara. A ostatnio prowadzi się tego rodzaju doświadczenia społeczne w Kenii, Niemczech, w północnej części Polski, w Walii, Brazylii itd. Już w 2013 r. promował je w naszym kraju między innymi Ryszard Kalisz. Testy przeprowadziły w latach 70. ubiegłego wieku USA oraz Kanada.

Co jakiś czas w UE pojawiają się projekty dotyczące BDP. Ostatni zgłoszony przez Klausa Sambora z Austrii i wsparty przez EBI Politische Teilhabe in Europa gemeinnützige UG, nie powiódł się. KE uruchomiła dwuletni proces zbierania deklaracji poparcia dla tej inicjatywy w 2020 r. W lipcu ubiegłego roku poinformowano o fiasku projektu wprowadzenia BDP w całej UE. Gwarantowany dochód miałby „zapewnić wszystkim podstawowe środki do życia oraz możliwość uczestniczenia w życiu społecznym”.

Inicjatorzy, powołując się na traktaty unijne, wskazywali, że BDP może służyć „realizacji celów określonych we wspólnym oświadczeniu Rady Europejskiej, Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej z 2017 roku. Zgodnie z dokumentem „UE i jej państwa członkowskie będą w walce z różnicami w traktowaniu również wspierać skuteczne, trwałe i sprawiedliwe systemy zabezpieczenia społecznego, aby zapewnić bezwarunkowy dochód podstawowy (…)”.

Jak się okazuje największymi entuzjastami projektu byli: Hiszpanie, Słoweńcy, Włosi i Niemcy, W dalszej kolejności: Łotysze, Grecy. Estończycy i Węgrzy. W Polsce inicjatywę poparło nieco ponad 6 procent. Najmniejszym entuzjazmem cieszyła się ona m.in. w Czechach, na Malcie czy w Luksemburgu.

Unijna inicjatywa przewidywała wprowadzenie BDP, który miałby być „raczej uzupełnieniem” systemu opiekuńczego, a nie go zastępować i miał „przesunąć punkt ciężkości z wypłaty rekompensat w kierunku emancypacji”.

Zdefiniowano BDP i zaznaczono, że prawo do otrzymywania tego dochodu uzyskałaby każda osoba, bez względu na wiek, pochodzenie, obywatelstwo, miejsce zamieszkania, zawód itd. Mechanizm miałby „zagwarantować prywatność oraz zapobiegać sprawowaniu kontroli przez niektóre osoby nad innymi”, a także umożliwić podejmowanie „własnych, niezależnych decyzji”.

Uznano nawet, że BDP jest „prawem człowieka” i musiałby być „wystarczająco wysoki”, by gwarantować „godny standard życia, odpowiadający społecznym i kulturowym standardom w danym kraju”. Powinien „zapobiegać deprywacji materialnej i zapewniać możliwość uczestnictwa w życiu społecznym. Oznacza to, że kwota netto BDP ma być wyższa od poziomu zagrożenia ubóstwem zgodnie ze standardami UE, co odpowiada 60 procent tzw. krajowej mediany ekwiwalentu dochodu netto”.

W krajach o niskich dochodach należałoby zastosować inny wskaźnik np. koszyk towarów i usług. BDP służyłby „osiągnięciu celów godności ludzkiej, wolności i równości, które są zapisane w podstawowych dokumentach Unii Europejskiej”, np. w Traktacie o Unii Europejskiej (TUE). Mimo teoretycznie tak korzystnego rozwiązania, chętnych na wdrożenie systemu nie było wielu.

Nowa umowa społeczna, „reforma kapitalizmu” i „innowacje społeczne”

Dlaczego pomimo to idea dochodu podstawowego jest testowana, promowana, a nawet forsowana przez władze, think tanki i szefów wielkich korporacji IT? To rozwiązanie ma być czymś w rodzaju nowej umowy społecznej, sposobem na zapobieżenie buntom społecznym i niestabilności politycznej w związku z drastyczną utratą miejsc pracy jako następstwami postępu Czwartej Rewolucji Przemysłowej (4IR), głównie cyfryzacji i automatyzacji. Miałby ułatwić przejście od „paradygmatu gospodarki kapitalistycznej do ekologicznej” (zrównoważony rozwój), a ostatecznie do powszechnego komunizmu.

W 2017 roku podczas spotkania w Davos globaliści zaproponowali reformę kapitalizmu. Amit Bajaj, szef jednej z największych indyjskich korporacji i dyrektor zarządzający Europe for Tata Consultancy Services, która doradza eurokratom, a także szefowa Europejskiej Organizacji Konsumenckiej Monique Goyens mówili o tym, że w UE trwają prace nad tzw. gwarantowanym dochodem podstawowym i uelastycznieniem cen energii elektrycznej, by zmienić nasze nawyki poprzez wyższe ceny usług.

Ekonomiści, politycy i bankowcy zgromadzeni w szwajcarskim centrum dorocznych mityngów WEF stwierdzili, że rosnące nierówności, polaryzacja społeczna i zmiany klimatyczne wymuszają reformę kapitalizmu. Przedstawiając raport Global Risks 2017 autorzy wezwali do ścisłej współpracy światowych przywódców, by uniknąć „dalszych trudności i niestabilności w nadchodzącym dziesięcioleciu”.

750 ekspertów, oceniając 30 globalnych zagrożeń zasugerowało, że decydenci powinni skupić się na sposobie podziału dochodów i bogactwa, które „stają się coraz bardziej politycznie destrukcyjne”, grożąc wybuchem wielkiej rewolty. Jednym ze sposobów przeciwdziałania buntom miało być wprowadzenie BDP.

Biuro Analiz Parlamentu Europejskiego zaproponowało ustanowienie tego mechanizmu w 2016 r. W związku z tym podjęto testy w Finlandii czy Holandii. Wcześniej tego typu rozwiązania sprawdzano na mniejszą skalę w USA, ZSRS, Namibii, Kenii, Kanadzie, Indiach, Niemczech. Ostatnio podobny program został wdrożony w Polsce w północnej części kraju (wypłata 1,3 tys. złotych przez kilka lat).

Warto zauważyć, że za BDP są przedstawiciele światowej lewicy i globaliści, w tym krezusi z Doliny Krzemowej, cybernetycy, futuryści. Ideę poparł papież Franciszek i szef ONZ Antonio Guterres.

Analitycy przewidują bowiem utratę pracy przez co najmniej jedną trzecią zatrudnionych w krajach zachodnich (w Kanadzie czy USA może to być niemal połowa), dlatego proponuje się wypłacanie minimalnej pensji każdemu.

Amit Bajaj tłumaczył w Davos, że „aby zarządzać zmianami i przekształcić gospodarkę, zamożne kraje muszą eksperymentować i szybko wdrożyć nowe modele, które pozwolą im rozwijać się w bardziej innowacyjny sposób”. Co miał na myśli? Marksistowskie innowacje społeczne i powrót do czasów, gdy notorycznie trzeba się zmagać z brakiem podstawowych dóbr.

Indyjski innowator przywołał wyniki raportu McKinseya z 2017 r., prognozującego średni wzrost PKB w Europie na poziomie około 2 procent. Tak niski poziom nie wystarczy, by Stary Kontynent poradził sobie z globalną konkurencją. Dlatego Bajaj wskazał na „innowacje społeczne”. – Trzeba będzie dużo eksperymentować. Na przykład uniwersalne dochody podstawowe mogą być jednym z narzędzi skłaniania ludzi do przemieszczania się w poszukiwaniu nowych miejsc pracy (…) oraz zachęcania pracowników by uczyli się przez całe życie – tłumaczył w Davos.

Inną innowacją jest powszechne wdrażanie koncepcji jugaad. Na czym to polega? Na improwizacji, zmuszaniu ludzi do radzenia sobie w trudnych sytuacjach, gdy pozbawi się ich np. dostaw prądu. Jugaad to indyjskie słowo oznaczające improwizację, rozwiązanie problemu małym nakładem środków, na bazie tego, co jest akurat do dyspozycji. Koncepcję tę określa się mianem „przełomowej strategii wzrostu”. Nacisk kładzie się na prostotę, improwizację, intuicyjność, empatię w sytuacji zmniejszenia się dostępności zasobów, na „powrót do korzeni”. Sześć podstawowych zasad charakteryzujących jugaad, pozwalających na skuteczne wdrażanie innowacji, głosi: poszukuj okazji w przeciwnościach losu, osiągaj więcej za mniej, zachowaj prostotę (zamiast produktów idealnych należy tworzyć wyroby gorszej jakości, „wystarczająco dobre”), włączaj tych, którzy są na marginesie, kieruj się sercem.

Indyjski doradca zaznaczył, że nadszedł czas, by Europejczycy przyzwyczajali się do mniejszego dobrobytu, wykazali się większą mobilnością w poszukiwaniu pracy (niekoniecznie dobrze płatnej) i byli gotowi do ciągłego uczenia się. BDP, który pozwoli przeżyć, ale nie funkcjonować na odpowiednim poziomie – jak wyjaśnia Bajaj – powinien zmusić Europejczyków do ciągłego przekwalifikowywania się i pozostawania na rynku pracy jak najdłużej.

Związane z tym „uelastycznienie” cen energii elektrycznej ma „pozwolić umiarkować naszą konsumpcję niemal w czasie rzeczywistym”.

W ostatnim czasie rządy w kilku krajach europejskich testują różne warianty BDP (płatności dla pewnych grup ludzi z ubogich dzielnic przez pewien okres). Z założenia dochód gwarantowany powinien być wypłacany w jednakowej wysokości – bez żadnych warunków – dla wszystkich obywateli, w tym dzieci. Nie miałaby to być wysoka suma – zresztą jej wysokość zależałaby od możliwości budżetowych poszczególnych krajów i kosztów życia. Teoretycznie – jak argumentują neoliberałowie – taka płatność powinna zastąpić wszystkie inne zasiłki wypłacane w ramach pomocy społecznej, także emerytury i renty. Tego typu środki generalnie mają chronić przed negatywnymi konsekwencjami zmiany modeli biznesowych wynikających z cyfryzacji i automatyzacji pracy.

Bank Światowy definiuje BDP w następujący sposób: „Program, który ma być dostarczany w gotówce, bezwarunkowo i dla wszystkich (…), i bez targetowania”. Bank dodał, że stanowi to wyzwanie dla obecnych praktyk w różnym stopniu i jedynie kilka krajów wypróbowało systemy BDP, ale żaden nie wdrożył go na dłuższą metę.

W amerykańskim stanie Alaska od 1982 r. istnieje forma dochodu gwarantowanego, gdzie każdy mieszkaniec otrzymuje coroczną wypłatę z Alaska Permanent Fund, czerpiącego dochody z dzierżawy pól naftowych i kopalni. Co roku wypłacana jest mieszkańcom suma uzależniona od cen ropy na świecie, ale zwykle wynosi od tysiąca do 2 tysięcy USD. Za 2021 r. wypłacono po 1 114 dolarów.

New Economic Foundation sugeruje, że „zamiast BDP lepszym rozwiązaniem byłaby reforma systemów opieki społecznej i budowa większej liczby usług publicznych o lepszej jakości”.

Zwolennicy BDP wskazują, że to „solidny fundament bezpieczeństwa ekonomicznego i pozytywnej wolności”, który wpływa na decyzje obywateli.

Faktem zaś jest to, że wskutek finansjalizacji gospodarki oraz globalizacji (pojawienie się nowych modeli biznesowych – „uberyzacja”) szybko rosną nierówności, spada siła nabywcza pracowników, topnieje klasa średnia i przybywa biedoty pracującej.

BDP – „obietnica równych szans”, „nowy początek”

BDP miałby być „obietnicą równych szans, a nie równych wyników”, „nową linią startową ustaloną powyżej granicy ubóstwa”. Miałby pozwolić na pełną lub częściową konsolidację innych programów socjalnych i ulg podatkowych, które zostałyby zlikwidowane.

Innym argumentem „za” jest fakt, że 70 procent pracowników nie jest zaangażowanych w pracę – nie satysfakcjonuje ich ona –  przez co spada produktywność. To zaś może się przekładać na utratę potencjalnie nawet około 500 miliardów dolarów rocznie w samych USA. Słabe zaangażowanie w pracę ma zniechęcać do wpłacania darowizn na różne cele, wolontariatu czy pomagania innym, co osłabia spójność społeczną.

Można spotkać takie argumenty, że gdyby zagwarantować powszechny BDP, to obecnie osoby, które wykonują niesatysfakcjonującą ich pracę, mogłyby starać się poszukać lepiej płatnej, a bezrobotni, którzy nie mogli uzyskać nawet najgorzej wynagradzanych zajęć, a chcieliby mimo to pracować, wejdą na rynek i zlikwiduje się strukturalne bezrobocie. Pracodawcy mogliby oferować –  w miejsce atrakcyjniejszej pensji –  krótszy tydzień pracy, co poniekąd ma już miejsce w amerykańskich korporacjach. Rozwiązano by problem nie tylko bezrobocia, ale także ograniczonej wydajności.

Optymiści sugerują, że BDP naprawi rynek zatrudnienia, czyniąc go opcjonalnym, bez płacy minimalnej i z elastycznymi godzinami pracy. Ludzie, którzy chcieliby więcej zarabiać, musieliby pozostawać na tym rynku i często przekwalifikowywać się.

Co więcej, możliwa byłaby szybsza automatyzacja zawodów, na które jest niski popyt. Bardziej opłacałoby się przedsiębiorcy zainwestować w maszyny. Jednocześnie pracownicy o niskich kwalifikacjach dzięki BDP nie pozostaliby bez środków do życia i mogliby skupić się na wolontariacie, opiece nad osobami starszymi czy schorowanymi, wyręczając państwowy system opieki społecznej. Ponadto miałoby to sprzyjać ograniczeniu przestępczości i poprawie zdrowia fizycznego oraz psychicznego, przez co zmniejszyłoby się obciążenie systemów opieki zdrowotnej.

BDP miałby być „bezpieczną bazą ekonomiczną – nowym fundamentem przekształcenia niepewnej teraźniejszości i budowania solidniejszej przyszłości”. Optymistycznie zakłada się, że BDP to „nowy, równy punkt wyjścia dla wszystkich”.

Przeciwnicy wskazują, iż tego typu rozwiązania będą sprzyjały mniejszej podaży pracy, lenistwu, szerzeniu patologii, spadku etosu pracy i drenażowi budżetu. Jednak zwolennicy uważają, że kosztowne rozwiązanie miałoby się i tak bardziej opłacać niż większy wzrost nierówności, napięć społecznych, które kosztowałyby rządy jeszcze więcej i zaburzyłyby działalność gospodarczą. Bo do buntów i tak dojdzie, o ile szybko nie spróbuje się rozwiązać problemu powiększających się nierówności i poziomu biedy prekariatu.

Propagatorzy tej idei mówią, że „nie powinno się pytać, czy można znaleźć środki na wdrożenie projektu, ale jak je znaleźć?”

Środki na program dzięki wyższym podatkom oraz konsolidacji zasiłków i ulg

Jedną z propozycji jest stworzenie globalnego „sprawiedliwego” systemu opodatkowania. Wymaga to ścisłej współpracy krajów i wymiany danych ponad granicami, aby powstrzymać ludzi i korporacje przed uchylaniem się od płacenia podatków („koniec z prywatyzacją zysków i uspołecznianiem strat”). Przy czym OECD, której członkami są kraje rozwinięte sugeruje, by ustalić „pewne akceptowalne podstawowe zasady, którymi będą kierować się rządy i biznes. Takie ramy mogą pomóc przedsiębiorstwom w przenoszeniu kapitału do miejsc, w których mogliby optymalizować swój zwrot, bez utrudniania realizacji celu rządów krajowych, jakim jest spełnienie uzasadnionych oczekiwań obywateli dotyczących sprawiedliwego udziału w korzyściach i kosztach globalizacji”. Inna propozycja przewiduje zaprzestanie subsydiowania paliw kopalnych.

Jak na razie BDP nie został wdrożony na dużą skalę i nie sprawdzono warunków wykonalności projektu.

Globalne zarządzanie poprzez miasta wdrażające BDP. Smart cities oraz wise cities

Za jego wprowadzeniem wydaje się, że w większym stopniu optują włodarze miast, którzy bezpośrednio muszą radzić sobie z ubóstwem i licznymi konsekwencjami globalizacji. Przynajmniej tak było w Holandii, gdzie władze centralne planowały obciąć wydatki socjalne, a rządzący w kilkudziesięciu miastach domagali się wdrożenia BDP.

Miasta stały się „laboratoriami” testowania rozwiązań ekonomii behawioralnej. Dziś oprócz smart cities czyli tzw. inteligentnych miast – gdzie testuje się rozwiązania technologiczne związane z automatyzacją i cyfryzacją, co sprzyja inwigilacji i prywatyzacji usług publicznych, przekłada się także na wysokość świadczonych usług oraz przejmowanie infrastruktury zbudowanej z funduszy publicznych i danych o obywatelach przez korporacje IT – mamy również wise cities czyli tak zwane mądre miasta. Proponują one eksperymenty społeczne, mające zapewnić większą odporność i spójność społeczną (np. idea 15-minutowego miasta), by zająć się większym ubóstwem i deprywacją.

Wise cities zarządzają projektowaniem i wdrażaniem zasad predystrybucji. Mają one na celu tworzenie wspólnego dobrobytu zgodnie z zasadami integracji, odporności i zrównoważonego rozwoju, bardziej bezpośrednio interweniując na rynku pracy właśnie poprzez BDP.

BDP jest „klasycznym przykładem polityki predystrybucji” i pomysłu pierwotnie wymyślonego –  w celu zwalczania przestępczości i eliminowania ubóstwa – przez Thomasa More’a w XVI wieku, a później spopularyzowanego przez Thomasa Paine’a w XVIII w. Pisał o tym także Mill czy Monteskiusz.

Dziś uznano, że ten stary pomysł sprawdzi się w systemie pokapitalistycznym, a poprzez „oddolne podejście do nowych form innowacji społecznych” w miastach będzie możliwe nowe globalne zarządzanie.

Ma to istotne znaczenie w dobie tworzenia nowej techno-gospodarki, wytwarzającej wartość bez jej dystrybucji. Tak zwana „gospodarka o zerowych kosztach krańcowych” (pisze o niej np. Jeremy Rifkin, doradca Merkel, Obamy i Sarkozy’ego. Uważa, że wyłania się nowy model ekonomii, w którym coraz więcej towarów i usług jest niemal za darmo) zastępuje neoklasyczne efekty ekonomiczne tworzenia miejsc pracy oraz polityki redystrybucji opartej na płacach i podatkach. Jej skutkiem są skrajne nierówności – 1 procent światowej populacji posiada tyle samo, co pozostałe 99 procent. I nic dziwnego, że propagatorami BDP są krezusi z Doliny Krzemowej, którzy obawiają się sprzeciwu wobec nowych modeli biznesowych. Stąd sami uruchomili testy z BDP np. w Kalifornii czy Afryce wschodniej. Musk i inni sugerują, że wkrótce to maszyny będą zarządzać produkcją i czynnościami tworzenia wartości wydajniej niż ludzie (technologia cyfrowych bliźniaków). Rzekomo nie będzie konieczne zarabianie na życie. Nie będą potrzebne pensje, a opodatkowanie zostanie przeniesione z pracy na technologię. Praca ma przestać być filarem społecznej organizacji życia. W nowym „postpracowniczym” i „postkapitalistycznym” świecie nie będzie stereotypów i konieczności istnienia partii. Ludzie jednak wciąż będą musieli mieć co zjeść, w coś się przyodziać i gdzieś mieszkać. Dlatego BDP ma pomóc zaspokoić te podstawowe potrzeby.

Profesor Alice O’Connor, dyrektor Blum Center on Global Poverty Alleviation and Sustainable Development na Uniwersytecie Kalifornijskim w Santa Barbara wskazuje, że BDP to „transformacyjna technologia społeczna sama w sobie obiecująca nieosiągalne stopnie indywidualnej wolności i samorealizacji”. Dodaje, że decydenci z Davos chcą „uwolnić ludzi od walki o dochód”, a popularyzacją tej idei zajmują się biznesmeni, inwestorzy technologiczni, krezusi Doliny Krzemowej czy były organizator kampanii Obamy i postępowy przedsiębiorca, analityk danych Jim Pugh. Jest współzałożycielem projektu Universal Basic Income Project z 2016 r.

Co łączy cybernetyków, futurystów i biedotę?

Chociaż ta utopijna idea jest stara, to ponad 50 lat temu grupa futurystycznych intelektualistów i aktywistów, znana jako Komitet Ad Hoc ds. Potrójnej Rewolucji, w 1964 roku wezwała administrację Lyndona B. Johnsona w USA do ustanowienia gwarantowanego dochodu dla wszystkich. Impulsem tej inicjatywy było zaniepokojenie perspektywą bezrobocia wywołanego przez cybernetykę. Wysuwano wówczas argumenty „o potrzebie zapewnienia wolności jednostki, sprawiedliwości społecznej i rasowej, wspólnym bogactwie i demokracji uczestniczącej”, proponując redystrybucyjny program robót publicznych i dóbr społecznych oraz edukację. Potem dołączyli do wspomnianej grupy działacze ruchów obywatelskich na rzecz praw socjalnych, różne międzywyznaniowe organizacje ruchu biedoty, domagające się prawa do dochodu umożliwiającego utrzymanie jako jednego z podstawowych warunków demokracji. Następnie włączyli się ekonomiści np. Milton Friedman, który liczył na likwidację systemu Social Security.

Od późnych lat 60. do 70. XX wieku rząd federalny USA sponsorował cztery zakrojone na szeroką skalę badania BDP w New Jersey, Pensylwanii, Indianie, Karolinie Północnej, Kolorado i stanie Waszyngton, starając się przetestować wpływ systemu na aktywność na rynku pracy, skutki zdrowotne, edukacyjne i społeczne. Odnowienie projektów nastąpiło dekadę temu w Dolinie Krzemowej (projekt Y-Generator).

BDP w postaci „Mincome” testował w latach 1974–1979 rząd prowincji Manitoba z czasów Pierre’a Trudeau w Kanadzie. Eksperymenty nie przyniosły satysfakcjonujących rezultatów i prowadziły nie tylko do porzucania pracy, ale także do rozpadu rodzin. Obecnie do idei przekonani są działacze Black Lives Matter. Propaguje ją Basic Income Earth Network (BIEN) powstała z Sieci Europejskiej ds. Dochodu Podstawowego utworzonej w 1986 r., czy nawet American Enterprise Institute, oczywiście mający inne motywacje niż ruchy biedoty.

Teoretyk i promotor BDP

Jeden z głównych teoretyków BDP, prof. Gay Standing przekonuje, że to rozwiązanie konieczne z powodu nieodwracalnego załamania się powojennego systemu dystrybucji dochodów na Zachodzie, który zasadniczo wiąże zarobki i świadczenia z zatrudnieniem.

Standing argumentuje, iż system ma być częściową rekompensatą za utratę dóbr wspólnych, przywłaszczonych przez uprzywilejowane elity i korporacje w celu generowania prywatnego bogactwa.

Ponadto ma to być gwarant wolności libertariańskiej (wolność od wszelkich ograniczeń); wolności liberalnej i wolności republikańskiej (wolność od dominacji nieodpowiedzialnej władzy, np. w patologicznych związkach).

BDP ma pozwolić uporać się z koniecznością zapewnienia opieki dzieciom, chorym i starzejącym się osobom, umożliwić przejście od kryzysu do trwałego dobrobytu, zwalczać ubóstwo i nierówności, zmiany klimatu i autorytarny populizm.

System BDP miałby skutki w skali makroekonomicznej, zwiększając siłę nabywczą gospodarstw domowych o niskich dochodach. Dzięki temu umożliwiałby większą konsumpcję podstawowych produktów, pobudzając ich podaż, co z kolei miałoby służyć tworzeniu większej liczby miejsc pracy i zwiększaniu zarobków. Miałoby to także zachęcać do przedsiębiorczości. Ludzie mogliby podejmować większe ryzyko, wiedząc, że mają na czym się oprzeć, jeśli ich przedsięwzięcie się nie powiedzie.

Wreszcie zmniejszyłoby się zagrożenie związane z oporem społecznym wobec automatyzacji. Również więcej ludzi zostałoby wciągniętych na rynek pracy, przy czym część osób mogłaby rozwiązać problem opieki nad starszymi i chorymi (wolontariat itp.).

Standing uważa, iż system dochodu podstawowego mógłby być ważną częścią skutecznych planów łagodzenia zmian klimatycznych. Dzięki większej liczbie podatków węglowych i innych „ekologicznych” opłat zmuszałoby się ludzi do ograniczenia konsumpcji, zwłaszcza towarów luksusowych. Szybciej następowałoby przejście do społeczeństwa ekologicznego. Ludzie oszczędzaliby zasoby i mogli skupić się na opiece nad potrzebującymi, pracy społecznej czy rzemiośle.

Konieczne byłoby nałożenie wysokich podatków od konsumpcji towarów – do produkcji których wykorzystuje się dużo zasobów – a także kontrola używania dóbr luksusowych.

BDP miałby sprzyjać bezpieczeństwu ekonomicznemu, altruizmowi, empatii i tolerancji. Dzięki uwolnieniu czasu na zaangażowanie społeczne i polityczne, osłabiono by „atrakcyjność wszelkich form populizmu”.

Standing twierdzi, że przeciwnicy BDP „zwykle koncentrują się na kosztach, uniwersalności lub negatywnych skutkach ubocznych” programu. Jego zdaniem koszty nie są tak wysokie, jak się sugeruje. Wystarczy „ustalenie poziomu, powiedzmy, 50–60 procent mediany dochodu, pomnożenie tego przez wielkość populacji i porównanie tego całkowitego kosztu z bieżącymi wydatkami socjalnymi”. Badacz argumentuje, że udałoby się zaoszczędzić na kosztach administracyjnych.

Ponadto środki można by było pozyskać z subsydiów na paliwa kopalne i likwidując ulgi podatkowe. Zachęcając do angażowania się w pracę opiekuńczą i wolontariat zmniejszyłyby się wydatki publiczne na usługi zdrowotne i społeczne.

Teoretyk BDP stara się odpierać zarzuty jakoby ten system sprzyjałby lenistwu. Jego zdaniem, to „pułapka ubóstwa wbudowana w zasiłek zależny od dochodów działa zniechęcająco do podejmowania nisko płatnej pracy, wymagając groźby sankcji w celu zmuszenia ludzi do jej podjęcia”. Standing jest przeciwny krytyce socjaldemokratów, którzy wskazują, że każda osoba powinna wnosić społecznie niezbędny czas pracy. Tłumaczy, że „popychanie ludzi do niskopłatnych lub bezpłatnych prac obniża zarobki”. Pyta, „co z całą społecznie niezbędną pracą, która jest nieopłacana?” Tymczasem BDP „lepiej umożliwia ludziom wykonywanie społecznie niezbędnych zajęć polegających na opiece nad dziećmi, osobami starszymi lub chorymi bliskimi”. Zaś „koszty wyeliminowania niewielkiej części potencjalnych symulantów, zadowolonych z życia ze skromnej pensji, znacznie przewyższyłyby oszczędności”.

Jednym z argumentów za BDP jest także to, że jest go łatwo zaprojektować. Bo płatności dostawaliby ci, którzy jednak nie osiągają pewnej wysokości dochodów. Osoby wykazujące dochody powyżej mediany nie otrzymywałyby żadnej korzyści netto. Im podniesiono by obciążenia podatkowe tak od dochodów, jak i majątku.

Na argument, że BDP sprzyjałby dalszej pauperyzacji z powodu obniżenia pensji i wysokiej inflacji, Standing odpowiada, że ludzie mieliby zapewnione minimum bezpieczeństwa i nawet wzmocniłoby to ich pozycję przetargową w negocjacjach z pracodawcą. Jeśli chodzi o napędzanie inflacji, Standing sugeruje, że firmy podnoszą ceny w odpowiedzi na większy popyt, ale z kolei dodatkowy popyt na podstawowe towary i usługi prawdopodobnie zwiększy również podaż i pobudzi tworzenie lokalnych sklepów, supermarketów, zmuszając je do obniżki cen.

BDP miałby zachęcać pracowników do wspierania związków zawodowych i innych organizacji kolektywnych w negocjacjach o wyższe płace. Ostatecznie miałby stać się szansą na „stopniowe przechodzenie od kapitalizmu rentierskiego do bardziej sprawiedliwej, etycznej i ekologicznej gospodarki”.

Prof. Guy Standing wykłada w School of Oriental and African Studies na Uniwersytecie Londyńskim. Jest współzałożycielem Basic Income Earth Network (BIEN) i autorem opracowania Plunder of the Commons: A Manifesto for Sharing Public Wealth („Grabież dobra wspólnego: manifest na rzecz dzielenia się majątkiem publicznym”).

Jednak BDP w gruncie rzeczy uzależnia obywateli od rządu i zniechęca do poprawy swojej sytuacji, do brania odpowiedzialności za swoje życie. W konsekwencji wpłynie na pogorszenie usług oferowanych przez państwo i wygeneruje jeszcze większy problem z systemem opieki społecznej.

Tak przynajmniej wydaje się na podstawie eksperymentów przeprowadzonych w latach 90. w Kanadzie, gdzie jeszcze w 1994 roku około jeden na ośmiu mieszkańców (12,2 procent) korzystał z pomocy społecznej. Świadczenia socjalne osiągnęły zaś poziom porównywalny z pracą w pełnym wymiarze czasu za minimalną stawkę.

Zmusiło to władze państwowe do reformy systemu opieki społecznej. Zmiany polegały na zaostrzeniu zasad kwalifikowalności, wprowadzeniu wymagań związanych z pracą (takich jak jej poszukiwanie) i zmniejszeniu transferów pieniężnych. W rezultacie do 2012 roku odsetek osób korzystających z opieki społecznej spadł z 12,2 proc. w 1994 r. do 6,3 procenta.

Stany Zjednoczone, w których przeprowadzono podobny zestaw reform, doświadczyły wyraźnego spadku dobrobytu. Warto zwrócić uwagę na różnice między ubóstwem przejściowym a długotrwałym lub stałym, powodowanym m.in. przez uzależnienia, a nie brak dochodów, problemy ze zdrowiem psychicznym, poważną niepełnosprawnością fizyczną, nieukończeniem szkoły średniej itp.

BDP raczej będzie zachęcać do większej liczby patologii i przyczyni się do zabetonowania ubóstwa niż do rzeczywistego rozwiązywania problemów wywołanych promowaniem określonych modeli biznesowych. Przybędzie jeszcze więcej biedoty. Będzie sprzyjać kastyzacji, bo omnipotentne państwo nie pozwoli zdecydowanej części społeczeństwa na bogacenie się, wyjście poza pewien próg, łupiąc je podatkami. Utrwali nie tylko obecne podziały, ale pogłębi monopolizację, przyczyni się do wzrostu sfer prekariatu i deprywacji, spychając na niższy szczebel drabiny społecznej nieco ambitniejsze osoby, pragnące wybić się ponad pewną przeciętność. Nawet w Namibii ludzie wskazywali, że woleliby mieć jednak jakąś pracę niż otrzymywać stałą, bezwarunkową pensję…

Chciał okraść kościół. Miecz św. Michała Archanioła zranił go w szyję.

Chciał okraść kościół. Miecz św. Michała Archanioła zranił go w szyję.

https://pch24.pl/zlodziej-chcial-okrasc-kosciol-miecz-sw-michala-archaniola-zranil-go-w-szyje/ n

32-letni złodziej Carlos Alonso chciał okraść kościół pw. Chrystusa Króla w centrum Monterrey w Meksyku, ale zamiast spodziewanego łupu wyniósł ze świątyni poważną ranę szyi.

Złodziej, będący pod wpływem alkoholu (media podają też, że według lekarzy był pod wpływem narkotyków), włamał się do kościoła o świcie 14 stycznia, przechodząc przez ogrodzenie i rozbijając szklane drzwi.

Postanowił ukraść figurę św. Michała Archanioła. Gdy zamierzał uciec z łupem, potknął się, a miecz z figury przebił mu szyję.

Przypadkowi przechodnie zauważyli zakrwawionego złodzieja w bramie kościoła i wezwali pomoc medyczną. Alonso trafił do szpitala z ciężką raną. Po wyzdrowieniu będzie musiał odpowiedzieć przed sądem za przestępstwo.

Figura św. Michała Archanioła pozostała nienaruszona.

źródło: aciprensa.com; planoinformativo.com

Prawda dla lekarza i naukowca to nie przywilej, tylko obowiązek

Prawda dla lekarza i naukowca to nie przywilej, tylko obowiązek

specjalnie dla www.wiedzainauka.pl https://wiedzainauka.pl/2023/01/16/prawda-dla-lekarza-i-naukowca-to-nie-przywilej-tylko-obowiazek/

rozmowa z prof. dr hab. Stefanem W. Hockertzem – immunologiem, farmakologiem i toksykologiem

Prof. dr hab. Stefan W. Hockertz, ur. w 1960 roku, jest immunologiem, farmakologiem i toksykologiem oraz partnerem zarządzającym TPI Consult AG w Szwajcarii (www.tpi-consult.ch). Jest uważany za jednego z czołowych konsultantów w dziedzinie toksykologii i technologii farmakologicznych w Europie. Pracował jako dyrektor i profesor Instytutu Toksykologii Eksperymentalnej i Klinicznej w Uniwersyteckim Centrum Medycznym Hamburg Eppendorf (od 1999 do końca 2004 roku).
Wcześniej, w latach 1995 – 2002 był członkiem zarządu ds. toksykologii i medycyny środowiskowej w Instytutu Fraunhofera w Hamburgu, a w latach 1986 – 2001 pracował jako naukowiec w Towarzystwie Fraunhofera w Hanowerze.
Profesor Stefan W. Hockertz jest członkiem EUROTOX – Europejskiej Federacji Toksykologicznej Europejskich Towarzystw Toksykologicznych. Posiada tytuł doktora habilitowanego z biologii na Uniwersytecie w Hanowerze, habilitację z medycyny w zakresie toksykologii i farmakologii, był profesorem immunotoksykologii molekularnej w Uniwersyteckim Centrum Medycznym Hamburg Eppendorf i jest profesorem Uniwersytetu w Hamburgu.
===========================================


Wiedza i Nauka: Jeszcze w 2020 roku nazwał pan odpowiedź polityczną na tzw. pandemię COVID-19 “nieproporcjonalną, autorytarną, opiniotwórczą i nieumiarkowaną”. Czy nadal podtrzymuje pan to stwierdzenie?

Prof. Stefan Hockertz: Bardzo wcześnie określiłem reakcje polityczne na choroby układu oddechowego jako opiniotwórcze, autorytarne i nieumiarkowane, wzywając jednocześnie rządzących do rozsądnego i wyważonego działania opartego na wiedzy naukowej.

To stwierdzenie i wezwanie jest bardziej aktualne, niż kiedykolwiek w przypadku wielu krajów, w tym Polski i Niemiec. Istniały i istnieją wyraźnie lepsze sposoby reagowania na tę chorobę, niż te zapewniane przez rządy, które nie wzięły pod uwagę wielu medycznie skuteczniejszych środków.

Jakie to byłyby np. środki medyczne?

– COVID-19 jest zwykle bardzo uleczalny. Lubię powoływać się na książkę Roberta Kennedy’ego: “Prawdziwy doktor Antoni Fauci”. Przetłumaczyliśmy tę przełomową książkę na język niemiecki. Niestety, nie ma tłumaczenia na język polski. W książce szczegółowo pokazano, że istnieje szereg bardzo skutecznych terapii, takich jak iwermektyna czy hydroksychlorochina, które jednak są dyskredytowane na rzecz bardziej lukratywnej eksperymentalnej terapii genowej. Z drugiej strony tzw. szczepienie przeciwko koronawirusowi jest przedstawiane jako nie mające alternatywy, choć od dawna wiemy, że zdrowa dieta uzupełniona o witaminę D, cynk i w razie potrzeby echinacynę, może całkiem dobrze chronić własne mechanizmy obronne naszego organizmu przed chorobami układu oddechowego.

Dlaczego tak mało jest naukowców i lekarzy krytycznie wypowiadających się na temat tej tzw. pandemii? W kryzysie ludzie często są zdominowani przez strach. Gdzie ludzie mogą w sposób możliwie obiektywny poinformować się o przyczynach i sposobach wyjścia z tej sytuacji oraz znaleźć rozwiązania?

– Zgodnie z art. 30 Konstytucji RP godność człowieka jest przyrodzona i niezbywalna. Jest ona źródłem wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej przestrzeganie i ochrona jest obowiązkiem władzy publicznej. Jednocześnie w myśl art. 39 Konstytucji RP nikt nie może być poddany eksperymentom naukowym, w tym medycznym, bez dobrowolnie wyrażonej zgody. Podobnie Konstytucja RP stanowi w art. 54 ust. 1, iż Każdemu zapewnia się wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, zaś w myśl ust. 2,
Cenzura prewencyjna w środkach komunikacji społecznej jest zabroniona.
Od pewnego czasu widzimy jednak, że media głównego nurtu często tracą swoją dziennikarską niezależność. Kwestionowanie i podważanie działań koronawirusa było często zabronione, a czasem nawet karane. Widzimy, że sprawozdawczość oparta na nauce jest coraz bardziej cenzurowana, ponieważ to właśnie nauka – a nie dziennikarstwo – kwestionuje politykę i wymaga działań opartych na dowodach. Naukowiec musi mieć w sobie naprawdę dużo siły, determinacji i odporności, żeby znaleźć rzetelne wyjaśnienie i rozwiązanie danego problemu. Ta odporność to nie tylko odwaga mówienia prawdy ale także przestrzeganie etyki naukowej i niepodążanie za zyskiem finansowym.

Co pan rozumie przez odwagę w mówieniu prawdy?

Kiedy używam tego terminu, mam na myśli moją odpowiedzialność jako chrześcijanina, aby nie poddawać się fałszywemu świadectwu, ale stawać w obronie dobra i prawdy w chrześcijańskiej miłości i pojednaniu. Stanąć z ludźmi, którym rządy przyklejają etykietkę ludzi drugiej kategorii, bo nie są “zaszczepieni”, wskazać to palcem. Oczywiście, jestem gotów poddać moją opinię pod dyskusję i zająć publicznie stanowisko w tej sprawie. Ale właśnie ten dyskurs, którego tak pragnę, nie ma miejsca od 3 lat i jest aktywnie tłumiony. Odwaga dla prawdy to także zajrzenie do Słowa Bożego i przeczytanie w Biblii, jak powinniśmy postępować z ludźmi, którzy mają inne zdanie i którzy nie zachowują się jak ogół. Upominanie się o godność człowieka, odbieranie mu lęku i strachu, zgodnie z modelem chrześcijańskim (nie lękajcie się) w zasadzie jest nie tyle osiągnięciem odważnym, co powinno być w cywilizowanym społeczeństwie oczywistością.

Dlaczego poddaje pan krytyce terapię genową przeciwko koronawirusowi ?

– Sprzeciwiłem się wprowadzeniu obowiązkowych szczepień w odniesieniu do terapii genowych. Środki terapii genowej, popularnie błędnie nazywane “szczepieniami”, zostały niedostatecznie przebadane, zarówno przedklinicznie, jak i klinicznie. Podam przykład, który dziś odpowiedzialni za zaistniałą sytuację niechętnie przywołują, bo prawda już dawno ich dopadła: W pierwszym badaniu klinicznym zgłoszonym przez Pfizer/BioNTech randomizowano 43 548 uczestników, z których 43 448 otrzymało preparaty. Szczepionkę eksperymentalną (BNT162b2) podano 21 720 osobom, a 21 728 otrzymało placebo (tę grupę zresztą rozwiązano). W obu grupach odnotowano łącznie 170 przypadków COVID-19, z czego 162 wystąpiły w grupie placebo, natomiast 8 przypadków zaobserwowano w grupie BNT162b2. W oparciu o te liczby – 8/162 = 5 proc. – Pfizer twierdził, że skuteczność wynosi 95 proc. Oczywiście skuteczność ta jest tylko wartością względną – w wartościach bezwzględnych wynosi ona 0,75 proc. grupy placebo zachorowało na COVID-19, podczas gdy 0,036 proc. chorych to grupa “zaszczepionych”. Dziś widzimy, że tzw. szczepionki przeciwko COVID-19 nie wywołują odporności jałowej ani nie chronią przed chorobami i ich ciężkim przechodzeniem, jak również nie przerywają łańcuchów zakażeń. Wręcz przeciwnie, te terapie genowe wykazują skutki dla zdrowia ludzi, które przyprawiają nas o dreszcze, by wymienić tylko kilka: zapalenie mięśnia sercowego, zakrzepy, gonty, szybko rosnące guzy. Rozpoznałem to bardzo wcześnie i opublikowałem. Należy całkowicie wykluczyć terapię genową u dzieci, ponieważ dzieci prawie nigdy lub w ogóle nie chorują na tę infekcję i dlatego nie ma dla nich żadnych korzyści, a jedynie płynące z tych tzw. szczepień zagrożenia. Tak więc wszelkie szczepienia przeciwko COVID-19 u dzieci nie wytrzymują żadnej oceny ryzyka w odniesieniu do oczekiwanych korzyści.

Media twierdzą, że preparaty mRNA po dwóch, trzech lub czterech dawkach lepiej chroniłyby przed infekcją niż regeneracja immunologiczna. Czy opracowane w rekordowym czasie preparaty mRNA są naprawdę lepsze niż odporność zbudowana w organizmie poprzez jego własną skuteczną obronę?

– Naturalnie nabyta odporność, która notabene jest dożywotnia, jest z pewnością lepsza od jakiejkolwiek sztucznej odporności, zwłaszcza gdy – jak w przypadku SARS-CoV-2 – nie jest to choroba, którą można łatwo kontrolować i która jest śmiertelna tylko w nielicznych przypadkach, jak w przypadku dżumy, Eboli czy ospy. Preparaty mRNA nie chronią przed zakażeniem, co wykazały eksperymenty na ludziach w ostatnich latach.
Zastrzyk mRNA, który koduje tylko jeden antygen, z naukowego punktu widzenia nigdy nie może być tak skuteczny jak naturalna odporność. Dziś wszyscy musimy sobie boleśnie uświadomić, że nieistniejąca korzyść (zaszczepieni ciężko chorują na COVID-19) jest równoważona bardzo wysokim ryzykiem ogromnych skutków ubocznych. Dlatego, aby spełnić obowiązek minimalizacji szkód preparaty te muszą być natychmiast wycofane z rynku.

Czy pańscy koledzy tego nie wiedzą? Dlaczego w takim razie twarza się wrażenie, że nawet rekonwalescenci powinni się szczepić?

– Poziom kształcenia lekarzy w zakresie immunologii i immunotoksykologii był już wcześniej przeze mnie krytykowany w kontekście mojej uniwersyteckiej działalności dydaktycznej. Treść i głębokość szkolenia nie oddają jeszcze sprawiedliwości rosnącemu znaczeniu immunologii w klinice. Od dawna skarżą się na to odpowiednie towarzystwa zawodowe, także w Polsce. Ponadto PsychoneuroImmunologia (PNI) jest wciąż młodą nauką, która dzięki swojemu holistycznemu podejściu z trudem zdobyła trwałą pozycję wśród lekarzy. Nie dziwi więc fakt, że często brakuje pogłębionej wiedzy immunologicznej i że w związku z tym lekarze błędnie oceniają znaczenie “szczepień” z zastosoaniem terapii genowej i naturalnego powrotu do zdrowia.

– Co powinien zrobić ktoś, kto raz lub nawet kilka razy został potraktowany preparatem inżynierii genetycznej z mRNA? Czy istnieje jakieś lekarstwo? Jeśli tak, to co to jest i jak się to przyjmuje?

– Terapia genowa mRNA silnie atakuje trzy makrosystemy organizmu: psychikę, układ nerwowy i układ odpornościowy. Moim zdaniem nie da się usunąć z organizmu substancji czynnej, czyli białka kolcowego, co tak często jest pożądane przez osoby dotknięte chorobą. Dlatego naszym jedynym wyjściem jest wzmocnienie ciała, umysłu i duszy. W ubiegłym roku intensywnie zająłem się tym zagadnieniem i opracowałem w Szwajcarii produkt, który jest dostępny również w Polsce. Jest to suplement diety o nazwie Recovery Box PNI, gdzie PNI to skrót od PsychoNeuroImmunology (psychoneuroimmunologia). Dzięki tej doustnej aplikacji psychika, układ nerwowy i układ odpornościowy są jednocześnie wzmacniane i uzdatniane do przetrwania ataku implantowanego w komórkach mRNA i powstającego białka kolca. Recovery Box PNI dostępny jest również w wersji Kid dla dzieci.

Na pańskim kanale w aplikacji Telegram https://t.me/ProfHockertz jest obecnie ponad 37 tys. subskrybentów. Skąd wziął się u pana pomysł, by pracować dodatkowo jako publicysta, dziennikarz?


– Postrzegam siebie jako naukowca, który ma obowiązek udostępniać wyniki swoich badań naukowych szerokiej publiczności, zarówno w recenzowanych czasopismach, jak i osobom, które te badania finansowały. Postanowiłem więc udostępnić wszystkim ludziom wyniki badań naukowych na temat SARS – CoV-2 i COVID-19, w ramach edukacji opartej na wiedzy. Mainstreamowe media są zamknięte na publikowanie moich publikacji mającej rozjaśnić Czytelnikowi omawiane przez nas tutaj zagadnienia, nie mówiąc już o uczciwym angażowaniu się w nie, dlatego korzystne jest to, że wolność słowa wynikająca z ustawy zasadniczej wciąż jest w niektórych alternatywnych mediach realizowana. Miejmy nadzieję, że taka możliwość utrzyma się jeszcze długo i że cenzura nie doprowadzi do ograniczeń sprzecznych z konstytucją. Dlatego miło mi powitać na moim kanale w Telegramie jako czytelników ponad 37,5 tys. osób.

– Bardzo dziękuję panu profesorowi za rozmowę.

rozmawiał: Marek Skowroński

Pan Jezus prosi – Król- Słońce odpowiada… WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (39)

Andrzej Juliusz Sarwa

WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (39)

Pan Jezus prosi

Był rok 1689, dzień 17 czerwca. Przed Marguerite-Marie Alacoque znów stanął jej Boski Oblubieniec. Tym razem z najdziwniejszą ze wszystkich próśb.

– Powiadom króla, żeby poświęcił Francję mojemu Najświętszemu Sercu i Serce to umieścił na sztandarach królestwa.

Słowa te zmroziły Marguerite, ale przecież wiedziała, że nie może odmówić.

Reakcja króla nietrudna była do przewidzenia.

– Kochanki, trucizny, pani de Montespan, po kraju rozpełza się plaga jansenistów – religijnych szaleńców, usiłujących podkopać ustrój państwa i jeszcze teraz jakaś wariatka z prowincji. Mam poważniejsze sprawy na głowie niż Serce Jezusa… Mnie Ono niepotrzebne, a dla Francji zbędne. To potężne królestwo i nigdy nie upadnie.

Ale wielkimi krokami zbliżała się nowa epoka, epoka, której Ludwik XIV w najstraszniejszych nawet koszmarach nie mógłby wyśnić. Epoka, która się zaczęła w roku 1717, w dwa lata po śmierci monarchy…

* * *

Skryty za framugą drzwi wiodących do przyległej komnaty, zerkał na króla i z nieskrywanym zadowoleniem słuchał jego słów ów tajemniczy, nikomu w Paryżu bliżej nieznany cudzoziemski szlachcic, markiz de Montferrat, bywalec salonów, a niegdyś także i mentor i wspólnik wiedźmy z rue de la Tannerie…

Co zastanawiające, mimo upływu blisko ćwierćwiecza on się w ogóle nie postarzał. Tak jak w roku 1667, tak i teraz, w 1689, wyglądał najwyżej na czterdzieści lat…

– Czas, czas – półgłosem powiedział sam do siebie ów dziwny szlachcic. – Czas opuścić Francję. Pora udać się w inne strony…

Książkę w wersji papierowej można kupić tu:

Wydawnictwo Armoryka

wydawnictwo.armoryka@armoryka.pl

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierza

e-book tu:

https://virtualo.pl/ebook/wieszczba-krwawej-glowy-i235158/

audiobook tu:

https://virtualo.pl/audiobook/wieszczba-krwawej-glowy-i246215/

Prezydent [Czy namiestnik? Czyj ??] na Cmentarzu Orląt: Obrońcy Lwowa bronili go przede wszystkim przed sowietami.

Prezydent [Czy namiestnik? Czyj ??] na Cmentarzu Orląt: Obrońcy Lwowa bronili go przede wszystkim przed sowietami.

https://www.bibula.com/?p=138175

Prezydent Andrzej Duda po powrocie ze Lwowa oświadczył, że na Cmentarzu Orląt Lwowskich pogrzebani są „obrońcy Rzeczypospolitej” i „obrońcy Lwowa”, którzy bronili miasta „przede wszystkim przed sowiecką agresją”.

W ubiegły czwartek, podczas konferencji prasowej prezydent Andrzej Duda relacjonował swoją kolejną wizytę na Ukrainie. Przypomnijmy, że prezydent spotkał się wówczas we Lwowie z prezydentami Ukrainy i Litwy, Wołodymyrem Zełenskim i Gitanasem Nausedą, w ramach tzw. Trójkąta Lubelskiego.

Podczas wizyty we Lwowie, prezydenci Polski i Ukrainy wspólnie złożyli wizytę na Cmentarzu Orląt Lwowskich. Podczas konferencji Andrzej Duda zwrócił na to szczególną uwagę, gdyż był to istotny element o charakterze

[Była to – red.] nasza, moja i prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego wizyta na lwowskim cmentarzu, Polskim Cmentarzu Wojennym. Na cmentarzu, gdzie pogrzebani są obrońcy Rzeczypospolitej, obrońcy Lwowa, przede wszystkim przed sowiecką agresją, Orlęta Lwowskie, i tam razem oddaliśmy hołd poległym. Oddaliśmy hołd poległym polskim żołnierzom, a także poległym żołnierzom ukraińskim, tym, którzy zginęli w obronie Ukrainy od 2014 roku, kiedy stają przeciwko rosyjskiej agresji i tym, którzy także i wcześniej ramię w ramię z polskimi żołnierzami bronili Rzeczypospolitej – powiedział prezydent Polski. 

Należy zaznaczyć, że Andrzej Duda w swojej wypowiedzi nie mówił o obronie Polski, lecz ogólnikowo, o „obrońcach Rzeczypospolitej”. Z kolei mówiąc o „obrońcach Lwowa” oświadczył, że chodzi mu przede wszystkim o tych, którzy bronili miasta „przed sowiecką agresją”.

Z dalszej części wypowiedzi wynika, że miał na myśli zarówno żołnierzy polskich, jak i ukraińskich. Nie wspomniał nic o walkach z Ukraińcami o Lwów w latach 1918-1919. Wymienił co prawda Orlęta Lwowskie, ale z kontekstu wypowiedzi nie wynikało, że chodzi o młodych Polaków, którzy polegli w obronie polskiego Lwowa w walkach z Ukraińcami. Wspomnienie o nich w dalszej kolejności, po „obrońcach Lwowa przed sowiecką agresją” mogło wręcz wywołać u niezorientowanych odbiorców wrażenie, iż Orlęta Lwowskie walczyły wyłącznie z sowietami w 1920 roku.

Na te kwestie zwróciła uwagę część komentatorów w mediach społecznościowych. Wśród nich jest ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

„Przez 8 lat Andrzej Duda bał się odwiedzić Cmentarz Obrońców Lwowa #OrlętaLwowskie. Jak już pojechał, to zaczął fałszować historię, mówiąc, że to obrońcy „przede wszystkim przed sowiecką agresją”. O tym, że walczyli z Ukrainą nawet się nie zająkną” – napisał ks. Isakowicz-Zaleski.

Jak pisaliśmy, według ustaleń portalu Interia.pl, podczas wspólnej wizyty prezydentów Polski i Ukrainy, Andrzeja Dudy i Wołodymyra Zełensiego na Cmentarz Orląt Lwowskich, „z nekropolii zniknęły czerwono-czarne flagi”. Charakterystyczna symbolika OUN-UPA jest na nim od dłuższego czasu eksponowana, szczególnie tam, gdzie spoczywają również Ukraińcy polegli w ostatnich latach podczas walk z Rosją. Znajdują się tam także liczne groby członków OUN i UPA. Na cmentarzu tym łącznie spoczywa już ponad 300 upa-owców.

Kresy.pl Za: Kresy.pl (18 stycznia 2023)


PiS przyznaje: banderowskie flagi w pobliżu Andrzeja Dudy były „niepożądane”.

W odpowiedzi na interpelację posła Roberta Winnickiego z Ruchu Narodowego Jan Dziedziczak (PiS), wiceminister spraw zagranicznych, przyznał, że kwestia obecności czerwono-czarnej flagi OUN w obecności prezydenta Dudy w Kijowie wymaga zbadania.

W interpelacji numer 238 Winnicki pytał:

„Kto personalnie odpowiada za dopuszczenie do sytuacji, podczas której prezydent Andrzej Duda składał hołd ofiarom zamieszek na Majdanie w towarzystwie czerwono-czarnej flagi Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (dalej: OUN) i czy resort spraw zagranicznych będzie się zwracał o wyciągnięcie z tego faktu konsekwencji służbowych do Kancelarii Prezydenta?”– czytamy na stronach sejmowych. „Czy stronie ukraińskiej zgłaszano, iż polska strona uważa za gest wysoce nieprzyjazny obecność flag OUN w bezpośrednim otoczeniu polskiej delegacji z Prezydentem RP na czele?”– pytał również prezes Ruchu Narodowego.

Odpowiedź ze strony resortu spraw zagranicznych przyszła ze strony wiceministra Jana Dziedziczaka, odpowiedzialnego za kontakty z Polonią i Polakami za granicą:

„Odnosząc się do pytań Pana Posła R. Winnickiego, pozostających w kompetencji MSZ (pytania nr 7 i 8), w szczególności w odniesieniu do kwestii oddania przez Prezydenta RP, Pana Andrzeja Dudę hołdu poległym na Majdanie Bohaterom Niebiańskiej Sotni w bliskości czerwono-czarnej flagi OUN-UPA, pragnę zapewnić, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych w porozumieniu z Kancelarią Prezydenta RP, przedstawiciele której uczestniczyli w przygotowaniu i realizacji rzeczonej wizyty, zbada okoliczności zaistniałej sytuacji i podejmie odpowiednie działania dyplomatyczne wobec strony ukraińskiej”– czytamy na stronach Sejmu RP.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Ukraińcy przywitali polskiego prezydenta w Kijowie flagami OUN-UPA [+VIDEO / +FOTO]

sejm.gov.pl / Kresy.pl

Za: Kresy.pl (1 lutego 2016)

 


 

KOMENTARZ BIBUŁY: Czy potrzeba więcej przykładów ukazujących poważne przypadki choroby umysłowej zwanej ukrainofilią?… Co gorsza, ta ostatnia informacja – z usunięciem flag banderowskich podczas wizyty pana Dudy – pochodzi z 2016 roku, a więc sprzedawanie Polski i przeinaczanie historii jest integralną, długofalową częścią elit pisowskich.

„My ważyć słów nie będziemy”. W tym roku przypada 80-ta rocznica rzezi na Wołyniu.

„My ważyć słów nie będziemy”. W tym roku przypada osiemdziesiąta rocznica rzezi na Wołyniu.

Zygmunt Bronislaw Polatynski https://gloria.tv/share/VWYcbPkqcqpF3PnVNxSAhX3Eq

„W tym roku przypada okrągła, osiemdziesiąta rocznica rzezi na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.
Z uwagi na tę szczególną datę Witold Listowski z Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich postanowił już w styczniu zwołać zjazd wszystkich działaczy, którzy wejdą w skład komitetów powołanych do organizacji uroczystości rocznicowych. Choć sprawa wydaje się oczywista i nie powinna budzić żadnych kontrowersji, to jak zaznacza prezes Listowski, mogą pojawić się wszelkiej natury utrudnienia, przede wszystkim generowane przez obóz obecnej władzy.

Dotychczas bywało już tak, że przedstawiciele organizacji kresowych byli zapraszani na państwowe obchody różnych rocznic, ale nikt nie otrzymał prawa do zabrania głosu. Kiedy ksiądz Isakowicz-Zaleski zwrócił się w ubiegłym roku do prezydenta Andrzeja Dudy z apelem o nielekceważenie rodzin ofiar usłyszał, że „należy miarkować słowa”.

Kilka lat wcześniej, ale już za rządów Prawa i Sprawiedliwości z tablicy wiszącej na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie usunięto wpis o bohaterskich obrońcach Birczy, którzy w latach 1945-46 dwukrotnie stawili czoła atakom Ukraińskiej Powstańczej Armii. Zdaniem Witolda Listowskiego nie ma wątpliwości, iż obecna władza pomaga przede wszystkim Ukraińcom, a nie Polakom.

Sam fakt, że ani prezydent, ani premier, ani nawet żaden z ministrów nigdy nie pojawił się na obchodach rocznic wołyńskich organizowanych przez środowiska kresowe wiele mówi. W tym roku może być jednak inaczej, ponieważ zbliżają się wybory. Jeśli rząd Mateusza Morawieckiego nie wesprze organizacji uroczystości 11 lipca, to przynajmniej może nie będzie ich utrudniać. Taką nadzieję ma Listowski, który wierzy, że na osiemdziesiątą rocznicę „krwawej niedzieli” uda się zmobilizować ludzi ze wszystkich warstw społecznych, zawodów i środowisk politycznych, a przede wszystkim z całej Polski. „W Warszawie jest niezwykle trudno podjąć patriotyczne dzieło, ale razem zjednoczeni będziemy mogli coś zmienić” – mówi prezes Patriotycznego Związku Organizacji Kresowych i Kombatanckich. Wybór członków komitetu honorowego i społecznego komitetu organizacji obchodów Dnia Pamięci Męczeństwa Kresowian odbędzie się 20 stycznia w hotelu Elgrom Falenty Park położonym w osadzie Falenty, w powiecie pruszkowskim, pod Warszawą”

„Pewnie niejednemu z Państwa przez głowę przeszła myśl: gdyby nie wojna rosyjsko-ukraińska, Duda by tak nie postąpił. Po pierwsze, wojna za naszą wschodnią granicą nie jest żadnym wytłumaczeniem takiego zachowania. Po drugie, nie po raz pierwszy mieszkaniec Pałacu Prezydenckiego oddał hołd ukraińskim zbrodniarzom. 

„”Wcześniej zrobiła to Pierwsza Dama Agata Kornhauser-Duda. W czerwcu 2019 roku w trakcie wizyty na Ukrainie złożyła wieniec pod pomnikiem Ukraińskiej Armii Galicyjskiej, która w czasie wojny polsko-ukraińskiej mordowała Polaków i zwalczała polską niepodległość na Kresach.””To nie był wypadek przy pracy. Zatem, komu ci ludzie służą ? „

O dobroludzizmie: Jest koniecznie, a nie tylko przypadkowo, moralną anarchią.

O dobroludzizmie: Jest koniecznie, a nie tylko przypadkowo, moralną anarchią.

https://www.bibula.com/?p=138164

Prof. Bartyzel: To moralna anarchia

Aby zrozumieć w pełni niebezpieczeństwo szerzenia się – i to nie tylko wśród „zwykłych wiernych”, ale za zachętą płynącą ze szczytów hierarchii – tzw. dobroludzizmu (nie jest ważne w co wierzysz i czy wypełniasz obowiązki nakładane przez wiarę i moralność, ale tylko to, czy jesteś „dobrym człowiekiem”), warto pamiętać o dokonanym przez prekursora takiego podejścia, czyli J.-J. Rousseau, rozróżnieniu (zob. „Marzenia samotnego wędrowca”, r. VI) pomiędzy „człowiekiem dobrym” a „człowiekiem moralnym” – napisał na Facebooku prof. Jacek Bartyzel.

Człowiek moralny jest wprawdzie niezbędny w społeczeństwie obywatelskim, ale jest w nim coś „sztucznego” (jak samo to społeczeństwo), ponieważ działa on w poczuciu obowiązku, starając się żyć według zasad koniecznych dla podtrzymania tegoż społeczeństwa, musi zatem trzymać na wodzy swoje „naturalne” popędy, co wymaga wysiłku i pracy, co jest nużące.

Człowiek dobry natomiast podąża za swoimi naturalnymi instynktami popychającymi go do doświadczania przyjemności, które czynią go – co Rousseau przyznaje otwarcie, ale i z pełną aprobatą, a nawet wyznając, że sam tak żyje (zob. „Wyznania”) – „leniwym zwierzęciem”, rozmarzonym wędrowcem, któremu nic się nie chce, i który jest życzliwym przyjacielem i czułym kochankiem, ale bez żadnych zobowiązań, gdyż kierującym się wyłącznie uczuciem – dodał.

Wynika z tego że „dobroć” jest koniecznie, a nie tylko przypadkowo, moralną anarchią– podsumował prof. Jacek Bartyzel.

facebook.com Za: Kontrowersje.net (17 stycznia 2023) | https://kontrrewolucja.net/kosciol/prof-bartyzel-o-dobroludzizmie-moralna-anarchia

Jak wyłączyć „podsłuch” w telefonie z systemem Android.

Jak wyłączyć „podsłuch” w telefonie z systemem Android

18. I. 2023 https://panlaptop.blogspot.com/2022/12/jak-wyaczyc-podsuch-w-telefonie-z.html [Obrazki – ich dużo – w oryginale MD]

Smartfony zbierają o nas mnóstwo informacji a opcje pozwalające ograniczyć to zjawisko dla zwykłego użytkownika są zaszyte w gąszczu ustawień. Z tego poradnika dowiesz się jak w łatwy sposób wyłączyć opcje, które nas szpiegują. Dodatkowo zmiana tych ustawień powinna wydłużyć czas pracy na baterii.

Przed przystąpieniem do zmiany ustawień pamiętaj, że niektóre aplikacje w telefonie mogę nie działać prawidłowo. Zawsze możesz przywrócić poprzednie ustawienia postępując zgodnie z poniższą instrukcją z tą różnicą, że włączasz wymienione funkcje.
Aby zwiększyć naszą prywatność wystarczy wykonać 7 poniższych kroków. W zależności od modelu smartfona lub wersji systemu Android, opcje mogą być inaczej nazwane. Na dodanych grafikach widać jak wo wygląda w smartfonie Xiaomi z Androidem 9.

Krok 1

Wchodzimy w Ustawienia – Prywatność – Zaawansowane – Użycie i diagnostyka – wyłączamy funkcję.

Krok 2

Wchodzimy w Ustawienia – wpisujemy w wyszukiwarkę „klawiatura” – na liście wyników wybieramy „Klawiatura ekranowa” – wybieramy „Gboard” – Zaawansowane – wyłączamy opcję „Udostępnij statystyki użytkowania.
Alternatywa: wyszukujemy frazę „Zarządzanie klawiaturami”. 

Krok 3

Wchodzimy w „Sklep Play” – wybieramy w prawym górnym rogu na logo / zdjęcie profilowe – Play Protect – wybieramy ikonę ustawień (koła zębatego w prawym górnym rogu) – wyłączamy funkcję „Popraw wykrywanie szkodliwych aplikacji”.

Krok 4

Wyłączamy nagrywanie tego co mówimy w obecności telefonu. Wchodzimy w Ustawienia – wpisujemy w wyszukiwarkę „język” – na liście wyników wybieramy „Języki i metody wprowadzania” – wybieramy opcję „Zamiana tekstu na mowę” – „Preferowany mechanizm” (ikona koła zębatego) – wyłączamy funkcję „Anonimowe raporty użytkowania”.
Alternatywa: wyszukujemy frazę „Zamiana tekstu na mowę”.

Krok 5

Wchodzimy w Ustawienia – Google – Autouzupełnianie – Udostępnianie numeru telefonu – wyłączamy „Udostępnianie numeru telefonu”.

Krok 6

Wchodzimy w Ustawienia – Google – Reklamy – klikamy link „Więcej informacji” – wybieramy „Włączenie i wyłączenie reklam spersonalizowanych” – otwieramy link „Użytkownicy zalogowani na konto Google” – klikamy przycisk „Otwórz moje centrum reklam” – wyłączamy funkcję.

Krok 7

Wchodzimy w Ustawienia – Google – Ustawienia aplikacji Google – klikamy „Google Wallet” – wybieramy w prawym górnym rogu na logo / zdjęcie profilowe – wybieramy w prawym górnym rogu na logo / zdjęcie profilowe – Ustawienia aplikacji portfel – wyłączamy opcje „Najnowsze informacje dotyczące Twoich kart” oraz „Aktualizacje z portfela i Google Pay”.

Gotowe! Nasz smartfon nie wysyła teraz tylu informacji o nas.

Wieża Babel w opałach. Panika w Brukseli. Antonio Panzeri będzie sypał w zamian za niższy wyrok.

Wieża Babel w opałach. Panika w Brukseli. Antonio Panzeri będzie sypał w zamian za niższy wyrok.

https://www.magnapolonia.org/panika-w-brukseli-antonio-panzeri-bedzie-sypal-w-zamian-za-nizszy-wyrok/

Były włoski eurodeputowany Pier Antonio Panzeri, który został aresztowany w ramach śledztwa w sprawie korupcji w Parlamencie Europejskim, zawarł ugodę z belgijską prokuraturą. W zamian za informacje o łapówkach może liczyć na niższy wyrok.

Przypomnijmy, w grudniu Panzeriemu postawiono zarzuty udziału w organizacji przestępczej, prania pieniędzy i korupcji.

Belgijska prokuratura w komunikacie, cytowanym przez brukselski portal informacyjny Politico, poinformowała, że Panzeri przekaże śledczym kluczowe dla toczącego się śledztwa szczegóły. Były włoski lewicowy europoseł poda m.in. informacje na temat ustaleń finansowych, zaangażowanych krajach, beneficjentach i zaangażowanych osobach. Panzeri zgodził się również ujawnić, kogo sam przekupywał.

Panzeri w zamian ma otrzymać mniejszy wyrok. Grozi mu kara więzienia, grzywna i konfiskatę mienia, które nabył w nielegalny sposób, a którego wartość jest szacowana na 1 mln euro.

The Wolff „Wilk“ of Wall Street SPEZIAL: Cyfrowe waluty i Światowe Forum Ekonomiczne.

The Wolff „Wilk“ of Wall Street SPEZIAL: CBDC i Światowe Forum Ekonomiczne.

Najwyższy czas sprzeciwić się zniesieniu gotówki i wprowadzeniu cyfrowych walut banku centralnego.

Ernst Wolff

https://apolut.net/the-wolff-of-wall-street-spezial-cbdcs-world-economic-forum/

Jesteśmy w grudniu 2022 r., pod koniec trzeciego roku globalnego stanu wyjątkowego. Odpowiadają za to trzy procesy:

Najwyższa koncentracja bogactwa w coraz mniejszej liczbie rąk,

najwyższa koncentracja władzy w coraz mniejszej liczbie instytucji

możliwy dzięki temu historycznie wyjątkowy demontaż demokracji.

Nigdy wcześniej na całym świecie nie podjęto tak wielu autorytarnych działań w tak krótkim czasie, jak od początku 2020 roku. Decydującym czynnikiem jest tutaj wyrażenie „na całym świecie”. Wszystkie trzy procesy miały miejsce na pięciu kontynentach w około 200 krajach. To nie przypadek, ponieważ siła napędowa, która za tym stoi, nie zatrzymuje się na granicach państw, a właśnie podporządkowała sobie całą planetę.

Chodzi tutaj o CYFROWY KOMPLEKS FINANSOWY największych korporacji IT, Apple, Amazon, Alphabet, Microsoft i Meta oraz największych zarządzających majątkiem, BlackRock i Vanguard. Tworzą największy i najpotężniejszy kartel, jaki kiedykolwiek istniał na ziemi.

Ten kartel podporządkował sobie prawie wszystkie dziedziny życia w ciągu ostatnich kilku dekad i obecnie kontroluje całą światową gospodarkę, politykę międzynarodową, wszystkie media głównego nurtu, badania naukowe, naukę i w dużej mierze kulturę.

Powodem, dla którego tak niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę, jest to, że kartel często sprawuje swoją władzę w ukryciu – za pośrednictwem innych organizacji, które albo sam założył, albo przejął i dostosował się do nich poprzez kontrolę przepływu pieniędzy i danych. Fundamenty odgrywają tutaj szczególną rolę.

W przestrzeni publicznej fundacje postrzegane są jako instytucje, za pomocą których ludzie odnoszący szczególne sukcesy chcą oddać część swojego majątku społeczeństwu jako tzw. filantropi. W rzeczywistości jednak prawo fundacyjne zostało wprowadzone po to, aby właśnie tym osobom umożliwić unikanie podatków. W ostatnich dziesięcioleciach dodano jednak inny cel: wpływ ultra-bogatej mniejszości na politykę i gospodarkę w celu ominięcia parlamentów i sądownictwa.

Szczególnie wyróżniało się ŚWIATOWE FORUM EKONOMICZNE (WEF). W ciągu pierwszych dwóch dekad po założeniu w 1971 roku WEF zapewniał coraz bliższe kontakty między liderami biznesu i politykami a ultra-bogatymi świata. WEF pomogło utorować drogę do zjednoczenia Niemiec i pomogło rosyjskim oligarchom utrzymać się przy władzy po przejęciu własności państwowej pomimo powszechnych protestów. Umożliwiło to Chinom połączenie się z globalną gospodarką i odegrało kluczową rolę w ciągłej kontroli Partii Komunistycznej.

Od początku lat 90. WEF szkoli światową elitę korporacyjną i polityczną w ramach „Global Leaders for Tomorrow” i „Young Global Leaders”, znacząco wpływając tym samym na decyzje zapadające w najważniejszych światowych gabinetach i w salach posiedzeń przez duże korporacje i instytucje finansowe. Ponadto WEF utorował drogę do powstania Światowej Organizacji Handlu (WTO), GAVI Vaccine Alliance i G20, a także odegrał kluczową rolę w założeniu kilku inicjatyw związanych z biometryczną rejestracją ludzkości.

Jako największa i najpotężniejsza organizacja lobbystyczna na świecie, WEF liczy około 1000 korporacji z miliardowymi obrotami wśród swoich partnerów i około 120 w grupie tzw. partnerów strategicznych. Pierwsza grupa co roku pobiera pięciocyfrowe kwoty za członkostwo, druga płaci nawet wysokie sześciocyfrowe składki, aby móc korzystać z dobrodziejstw członkostwa.

Wysiłek powinien być tego wart, ponieważ członkowie nie tylko uzyskują wiele poufnych informacji, które posiada tylko WEF, ale także mogą uczestniczyć w nieformalnych spotkaniach kadry kierowniczej z całego świata, gdzie omawiane i inicjowane są przyszłe projekty – i długo zanim jakikolwiek parlament o nich usłyszy.

Dotyczy to również tego, co jest obecnie prawdopodobnie najważniejszym projektem w globalnym systemie finansowym – rozwoju cyfrowych walut banku centralnego (po angielsku :central bank digital currencies , czyli w skrócie CBDC) . Chociaż do tej pory prawie nie dyskutowano o tym publicznie, wiele banków centralnych naciska na jego wprowadzenie za kulisami – i to nie samodzielnie, ale starannie koordynowane przez globalnego koordynatora, jakim jest WEF.

WEF powołał globalną społeczność banków centralnych w 2019 r., aby przygotować ramy polityczne dla przyjęcia waluty cyfrowej. Na szczycie w Davos w styczniu 2020 r. WEF założył następnie „Globalne Konsorcjum ds. Walut Cyfrowych”.

Musisz wiedzieć, co następuje: Podczas światowego kryzysu finansowego 2007/08 banki centralne popadły w fatalną zależność. Ponieważ w tamtym czasie desperacko potrzebowały informacji, aby uratować system, ale nie miały ich wystarczająco dużo, największe z nich – Fed, EBC i Bank Anglii – były zmuszone zwrócić się do systemu analizy danych finansowych Aladdin i jego właściciela BlackRock jako bliskiego doradcy.

Od tego czasu banki centralne polegały na jednym z gigantów kompleksu cyfrowo-finansowego zarówno w zakresie finansów, jak i danych. Ale nie tylko to: założyciel i dyrektor generalny BlackRock, Larry Fink, zasiada w najwyższym gremium WEF wraz z Klausem Schwabem i szefową EBC Lagarde.

Jednak fuzja idzie dalej. Jednym z partnerów WEF aż do jego bankructwa była FTX, trzecia co do wielkości giełda kryptograficzna na świecie, która zbankrutowała 11 listopada 2022 roku , a jej upadek wstrząsnął do głębi całym sektorem kryptograficznym. Ich dyrektor generalny, choć winny miliardowych oszustw, wciąż chodzi po ulicy jako wolny człowiek. Dlaczego?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, przyjrzyjmy się bliżej CBDC. Wraz z nimi powinien zostać wprowadzony system pieniężny 2-klasowy, ponieważ powinny istnieć tak zwane hurtowe CBDC, którymi można handlować tylko między bankiem centralnym a dużymi firmami finansowymi, oraz powinny istnieć detaliczne CBDC dla nas obywateli, z którymi nasze pieniądze mogą być przeznaczone na określony cel lub z terminem ważności, z którym można nałożyć na nas indywidualne stawki procentowe i podatkowe oraz dzięki któremu w każdej chwili możemy zostać odcięci od wszelkich przepływów finansowych.

Taki historycznie unikalny 2-poziomowy system byłby końcem wszelkiej wolności finansowej, a jego wprowadzenie skłoniłoby wiele osób do szukania alternatywy – i oczywiście zdecentralizowane kryptowaluty same by się zaoferowały.

Jeśli poważnie myślisz o wprowadzeniu cyfrowych walut banku centralnego, musisz zabrać ludziom tę alternatywną opcję.

Czy istnieje lepszy sposób niż całkowite zdyskredytowanie tych walut w oczach międzynarodowej opinii publicznej i sprawienie, by cała scena kryptograficzna wyglądała na przestępczą? A czy jest lepszy sposób, aby to zrobić, niż pozwolenie oszustowi-miliarderowi na swobodne poruszanie się i rozpowszechnianie jego oburzających kłamstw we wszystkich mediach…?

Mało prawdopodobne.

Najwyższy czas sprzeciwić się zniesieniu gotówki i wprowadzeniu cyfrowych walut banku centralnego.

Ernst Wolff

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Ten artykuł pojawił się po raz pierwszy 12 grudnia 2022 na stronie https://apolut.net/the-wolff-of-wall-street-spezial-cbdcs-world-economic-forum/

Protest rolników w Świnoujściu. Nie chcą Zielonego Ładu. Ani ukraińskiego „zboża technicznego” (przeznaczone na cele niespożywcze np. na spalanie) – na chleb.

Protest rolników w Świnoujściu. Nie chcą Zielonego Ładu. Ani ukraińskiego „zboża technicznego” (przeznaczone na cele niespożywcze np. na spalanie) – na chleb.

Krystian Rusiniak https://medianarodowe.com/2023/01/17/protest-rolnikow-w-swinoujsciu-nie-chca-zielonego-ladu/

Holandia

Rolnicy domagają się określenia terminów realizacji postulatów przedstawionych premierowi Mateuszowi Morawieckiemu na ubiegłotygodniowym spotkaniu. Są wśród nich m.in.: ochrona gospodarstw rodzinnych oraz utrzymanie opłacalności produkcji rolnej.

W tym celu rolnicy domagają się m.in. zawieszenia wdrażania Zielonego Ładu, wprowadzenia paliwa rolniczego na wzór krajów Unii Europejskiej i obniżenia cen nawozów. Kluczowym postulatem jest zatrzymanie niekontrolowanego napływu zboża z Ukrainy.

Wszyscy potwierdzają, że było to zboże techniczne (przeznaczone na cele niespożywcze np. na spalanie).. Z informacji, którą nam przedstawił minister rolnictwa, nie ma  możliwości zablokowania importu bezcłowego zboża, czyli kukurydzy, pszenicy i rzepaku, bo to są główne produkty. (…) Sytuacja na południu Polski jest szczególnie krytyczna i ten rynek został bardzo mocno zdestabilizowany. Również to zboże dotarło do województwa zachodniopomorskiego

– przekazał wiceprzewodniczący rolniczej “Solidarności” Edward Kosmal.

Senatorzy stanu Wyoming wnoszą o zakaz samochodów elektrycznych do roku 2035.

Senatorzy stanu Wyoming wnoszą o zakaz samochodów elektrycznych do roku 2035.

January 17, 2023 https://www.bibula.com/kleksy/?p=651

Frakcja republikańskich parlamentarzystów w stanie Wyoming zaproponowała ustawę zakazującą sprzedaży i używania samochodów elektrycznych w ich stanie, do roku 2035.

Projekt ustawy przedstawionej przez senatora Jim Andersona i sen. Briana Bonersa stwierdza,że “Rozprzestrzenianie się pojazdów elektrycznych kosztem pojazdów zasilanych benzyną będzie miało szkodliwy wpływ na społeczność stanu Wyoming i będzie szkodliwe dla gospodarki Wyoming i zdolności kraju do efektywnego zaangażowania się w handel”.

Projekt stwierdza, że wydobycie i produkcja oleju napędowego jest jednym z “najbardziej wartościowych i pełnych prestiżu stanowych przemysłów, zaś brak infrastruktury do ładowania elektrycznych samochodów, czyni używanie samochodów elektrycznych “niepraktycznymi”.

Według najnowszego raportu sporządzonego przez pozarządową agencję International Energy Agency z siedzibą w Paryżu, wyprodukowanie samochodu elektrycznego pochłania sześć razy więcej surowców mineralnych niż samochodu z silnikiem spalinowym, w tym takich cennych jakich miedź, lit, nikiel, kobalt, grafit. cynk czy inne rzadkie minerały.

“Niezbędne minerały stosowane w bateriach elektrycznych nie są łatwe do recyklingu lub utylizacji, co oznacza, że składowiska komunalne w Wyoming i innych miejscach będą musiały opracować praktyki pozwalające na pozbywanie się tych minerałów w bezpieczny i odpowiedzialny sposób” – czytamy w rezolucji. 

Jakkolwiek legislatorzy nie spodziewają się wielkiego sukcesu swojej inicjatywy, to celem jest zwrócenie uwagi na powagę sytuacji, szczególnie wobec wprowadzonego przez stanu Kalifornia irracjonalnego zakazu sprzedaży samochodów spalinowych, począwszy od 2035 roku. Pragną oni również rozpoczęcia publicznej dyskusji nad niepraktycznością samochodów elektrycznych w obecnym czasie.

Oprac. www.bibula.com 2023-01-16
na podstawie Cowboy State Daily (January 13, 2023)