Muzyk, pisarz i kompozytor Mike O’Mara: „Umieram. Zamordowany przez Modernę”.

„Umieram. Zamordowana przez Modernę”.

https://gloria.tv/post/HMYjfaJ2cwUe2GmzGgBBGZKd8

Ofiara ludobójstwa szczepionkowego opowiada swoją historię przed śmiercią: bez ogródek ostrzega, że jego ciało się pogarsza, narządy zawodzą, nerwy umierają, a to morderstwo w zwolnionym tempie odbywa się na naszych oczach

Stefan Stanford

Przeglądając wiadomości we wtorek po tym, jak dowiedziałem się w poniedziałek wieczorem o śmierci dr Harriet Hall, zagorzałej krytyk „ antyszczepionkowców ” i medycyny alternatywnej, która zmarła nagle we śnie , wpadłem na absolutnie rozdzierający serce wątek na Twitterze, w którym występuje muzyk, pisarz i kompozytor o imieniu Mike O’Mara, którego można usłyszeć grającego na pianinie w pierwszym filmie na dole tego artykułu , wątek, w którym Mike opowiada nam o swojej pogłębiającej się chorobie , która prowadzi do śmierci, i która w końcu nastąpiła.

Założyciel niezależnej szkoły muzycznej , Mike bez ogródek mówi nam o tym, czego inni się obawiają, bez ogródek obwiniając „ wielką mafię farmaceutyczną ” i zastrzyk śmierci mRNA za zabicie go w tej chwili, jego ciało się pogarsza, nerwy obumierają, tkanka mięśniowa rozpuszcza się, jego układ trawienny zatrzymuje się, a jego narządy zawodzą.
Twierdząc w jednym tweecie : „To niesamowite, straszne uczucie wiedzieć, że wkrótce będziesz martwy. Wiedzieć, że każda mała rzecz, którą robisz, każda czynność, o której nie pomyślałbyś dwa razy, może być robiona ostatnim razem. Stanie, chodzenie, jedzenie, spanie, podnoszenie rąk… to wszystko się kończy”.– powiedział światu w poprzednim tweecie tego samego dnia : „Budząc się, czuję się, jakby małe kałuże kwasu zostały wylane w różne miejsca gdzie mięśnie łączą się, gdy nadal rozpuszczają się w moim ciele. Za każdym razem, gdy myślę, że tortury nie mogą się pogorszyć przed końcem, tak się dzieje. W jakiś sposób może mnie to zranić jeszcze bardziej, zanim mnie zabije.

Ostrzeżenie w kolejnym tweecie następnego dnia „Do widzenia wszystkim. Moje nerwy umierają, moja tkanka mięśniowa się rozpuszcza, ostatnie kawałki drgają, gdy zawodzą. Moje trawienie jest zatrzymane, narządy zawodzą powoli, ale nieuchronnie. Czekam na ostatnią jazdę do mój ostatni przystanek przed jakąkolwiek ostateczną porażką, która mnie zabije. Miłość do tych, którzy mnie wspierali. Do widzenia” , był dość dosadny w tym, kogo i co obwiniał za tortury, przez które przechodził w 3 innych tweetach:

Ciągle coś się nie udaje. Zanik mięśni postępuje, nieustanny jak horror, który następuje. Nie mam jeszcze oficjalnej diagnozy skazującej na śmierć, ale nadejdzie. Podobnie jak wielu innych zamordowanych przez szczepionki COVID , wszyscy będą zachowywać się jak zaskoczeni. Znam od miesięcy . Umieram. Zamordowany przez Modernę . Masa mięśniowa w moim ciele zniknęła. Żadna dieta, ćwiczenia, suplementy itp. nie działały i nie będą działać. Na całym świecie dochodzi do masowego morderstwa . Nie bądźcie jak ci, którzy stali z boku i nie chcieli robić hałasu w latach 30-tych… Miałbym jakąkolwiek nadzieję, że uda mi się przeżyć ten uraz poszczepienny / morderstwo w zwolnionym tempie, gdyby nie dosłowne części mnie, których brakuje teraz z powodu zaniku mięśni w postępującym ALS. To przerażające, nieskończenie bolesne, a ci, którzy zrobili to światu, zasługują na powieszenie .

O’Mara mówi nam w innym tweecie , że wygląda na to, że zostanie całkowicie wyrzucony z Facebooka za opowiedzenie tam swojej historii, jednocześnie ostrzegając, że prawdopodobnie wkrótce zostanie zbanowany przez youtube za opowiedzenie tam swojej historii, a także można usłyszeć ją w tym wideo poniżej, ostrzegł w innym tweecie, że wielu lekarzy odmawia mu pomocy, której potrzebuje, zwrócił uwagę, jak okrutny stał się nasz okrutny świat.: W jakiś sposób wielu lekarzy odmawia pomocy w szybkim ponownym przyjęciu na ostry dyżur, ponieważ sytuacja nadal się pogarsza. Dlaczego aktywnie umierający ludzie muszą błagać, aby ich zobaczyli, potraktowali poważnie i otrzymali szybką ocenę oraz komfortową opiekę, jest więcej niż okrutne. Wciąż błagając o pomoc…

W innym tweecie powiedział nam, że był zdrowy i kiedyś ćwiczył, ale teraz jego mięśnie całkowicie się rozpuszczają. Mówi nam również, że wielu ludzi go nienawidzi za podzielenie się swoją rozdzierającą serce historią i że wyniszczająca choroba na co teraz cierpi, została spowodowana przez szczepionkę. Ostrzeżenie, wydaje się, że to coś „średniowiecznego”, ilu jeszcze czeka podobny los w nadchodzących dniach, tygodniach i miesiącach?

Mam dwie reakcje na moją okropną, nieodwracalną wyniszczającą chorobę wywołaną przez szczepionkę COVID – pogarda/nienawiść lub litość, ja też nie chcę tego. Chciałem swojego życia. To takie okrutne, jak to wszystko trwa i trwa, krok po kroku. Jakże chciałbym, żeby to się teraz dla mnie skończyło. Niech to się skończy. Niech to się skończy! Boże, proszę, zabierz mnie z tego zrujnowanego życia. Pozwól mi odejść, gdy śpię. Proszę proszę. Nic nie zostało. Nigdy nie będzie radości, nigdy nie będzie wyzdrowienia, nigdy nie będzie niczego, na co można by czekać, ale będzie coraz więcej cierpienia. Pozwól mi odejść. Nie mogę uwierzyć, że umieram w ten sposób. Z całym moim mięśniami systemowo rozpuszczonymi. Wszystkie moje narządy powoli i pewnie wykazują coraz większe uszkodzenia. Najwolniejsze, najbardziej torturujące morderstwo, jakie można sobie wyobrazić, jak coś „średniowiecznego” . I byłem zdrowy, miałem życie do przeżycia. Wszystko zniknęło .

I z absolutnie przerażającym doświadczeniem, przez które przechodzi O’Mara, jest tylko większym potwierdzeniem, że ci z nas, którzy zdecydowali się odrzucić szczepionkę, podjęli właściwą decyzję, a jego otwartość jest bardzo potrzebną i odświeżającą zmianą w porównaniu z tym, co wciąż dostajemy od agencji rządowych, mediów głównego nurtu i wielu agencji zdrowotnych, nawet jeśli coraz więcej Amerykanów „umiera nagle”, czuje się dziwacznie, jakbyśmy żyli w odcinku „Strefy mroku”, z połową kraju wciąż nie widzącą rzeczywistości.

Jak wspomniano pokrótce powyżej, według tej historii z Gateway Pundit , dr Harriet Hall, emerytowany lekarz Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych i chirurg lotniczy, a także zagorzały krytyk „antyszczepionkowców” i ogólnie „ medycyny alternatywnej ”, właśnie odszeła we śnie. Wraz z dr Hall, która jest również zdeklarowaną zwolenniczką „ mandatu szczepień ”, która dobrze wyraziła swoją opinię, że ponownie jest Iwermektyną i wszelkimi „całkowicie naturalnymi lekami” na COVID, jej mąż Kirk właśnie napisał na Facebooku: „Z wielkim smutkiem muszę wam powiedzieć, że moja ukochana żona odeszła cicho i nieoczekiwanie zeszłej nocy we śnie. W tej chwili prawdopodobnie po prostu poprosiłaby was o dobre myśli, bycie dla siebie życzliwi i kontynuowanie aby wesprzeć jej wiarę w prawdę”.

Mimo że przyczyna śmierci dr Halla nie została podana, nie trzeba być lekarzem ani chirurgiem mózgu, aby zobaczyć wszystkie niepokojące zgony, które mają miejsce teraz w 2023 roku, ludzi umierających we śnie lub z powodu nagłej i nieoczekiwane ataki serca, a dr Hall nawet zapowiadała własną śmierć we wpisie z 24 maja 2021 r. na swoim blogu Skeptical Inquirer zatytułowanym „Odmawiający szczepionek nie są głupi”. Powtarzając w tym wpisie te same argumenty, które słyszeliśmy w kółko przez ostatnie kilka lat od dr Anthony’ego Fauci, „wielkiej mafii farmaceutycznej”, głównego nurtu mediów i medycznego establishmentu „bezpiecznych i skutecznych”, powtórzyła te same bzdury, o których teraz wiemy, że są kłamstwami, jednocześnie wydobywając kilka bardzo dobrych punktów z tej historii:

Autorytarny rząd może wymagać szczepień i karać każdego, kto nie zastosuje się do nich lub rozpowszechnia negatywne informacje na temat szczepionek . Ale żyjemy w demokratycznym społeczeństwie, które ceni wolność słowa i osobistą autonomię. „Nie pochwalam tego, co mówisz, ale do śmierci będę broniła twojego prawa do mówienia tego”. Jeśli po prostu scharakteryzujemy odmowę szczepienia jako „głupią”, nie mamy powodu, by wchodzić w interakcje z odmawiającymi. Kto chciałby zawracać sobie głowę słuchaniem ich głupich twierdzeń? Ale jeśli spróbujemy zrozumieć powody ich odmowy, być może uda nam się z nimi porozumieć i wpłynąć na niektórych z nich, aby zaakceptowali szczepienie.

Ale spójrz, jak blisko tego byliśmy! Z „ rządem ” używającym „ wielkiej technologii ” do cenzurowania różnych opinii na temat zabójczego strzału COVID, z lekarzami zakazanymi na Twitterze, Facebooku i tym podobnych za dzielenie się różnymi opiniami medycznymi, wyobraź sobie, gdzie bylibyśmy w tej chwili jako kraju, gdyby zebrali nas wszystkich i „ wstrzyknęli ” nam coś, o czym teraz wiemy na pewno, że zabija ludzi, i to w coraz większej liczbie każdego dnia! Jesteśmy na dobrej drodze do ludobójstwa na pełną skalę!

Całkowicie zgadzamy się więc z Mikiem O’Marą i jego jednym tweetem powyżej: „Ci, którzy zrobili to światu, zasługują na powieszenie”. Jednak dopóki naród amerykański i dobrzy ludzie na świecie nie pociągną tych morderczych diabłów do odpowiedzialności za ich masowe ludobójcze zbrodnie, wciąż nie jesteśmy na dobrej drodze.
Jak wskazano w doskonałym komentarzu jednego z komentatorów na jednym z tych wątków na Twitterze: To okropna sytuacja, w której się znaleźliśmy… Po prostu myślę tutaj na głos – ale to wszystko może być bardzo inteligentnym, wysoce zaplanowanym sposobem, w jaki Wielcy Resetujący w końcu wybiją kapitalizm i zachodnią demokrację i sprowadzą swój nowy typ autorytarnej / rządy totalitarne. Innymi słowy, rosnąca liczba zgonów i obrażeń spowodowanych przez szczepionki mogła być przez cały czas kluczową częścią planu mającego na celu zniszczenie obecnych systemów, gdy ludzie powstaną przeciwko niemu… rozwiązanie problemu . Tak, w jakim bałaganie jest Ameryka.

youtube.com/embed/NKzimpCeLiU

Victim Of Vax Genocide Tells His Story Before He Dies

Szczyt WEF w Davos – Sodoma i Gomora naszych czasów.

Za: Global Research, 19 stycznia 2023 r

https://www.globalresearch.ca/wef-davos-new-sodom-gomorrah/5805074
Redakcja tekstu: Jan Rybski

W 2023 roku Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) osiągnęło nowy punkt kulminacyjny jako ośrodek luksusowej i drogiej prostytucji, o pardon, „usług towarzyskich”. Jak nigdy przedtem ilość specjalnych zamówień i standardy, tj. oczekiwania jego „gości”, nie były postawione tak wysoko. Jest to szeroko relacjonowane przez międzynarodowe media. Jednak z nielicznymi wyjątkami główne szwajcarskie media dziwnie o tym milczą. Niby dlaczego?…To, że zlot WEF był od zawsze „must to take part” nie jest niczym nowym dla luksusowych dziwek, które teraz, aby lepiej wtopić się w tło „regularnych” uczestników WEF, pojawiają się tam w eleganckich strojach biznesowych. Ale WEF 2023 osiągnął nowy poziom w zakresie popytu na ich usługi. 

Nadzwyczajny popyt na „High Level Escort” (z żądaniem między innymi, że luksusowe kurwy mają być niewyszczepione) oraz coraz bardziej dystopijne wymagania towarzyszące seksomanii magnatów nawiedzających Davos, mogą sygnalizować końcową, schyłkową fazę WEF. Casus Sodomy i Gomory się kłania…Podczas gdy globalna elita udaje, że zajmuje się największymi problemami świata – w tym nierównością płci – szczyt w Davos napędza gwałtowny wzrost obecnej tam prostytucji. Usługi towarzyskie i seksualne przeżywają podczas „szczytu w Davos” od lat rozkwit. I tym razem polityczni i finansowi „tytani” uczynili z Davos podczas 53. edycji WEF (od 16 do 21 stycznia 2023 r.) swoistą Mekkę dla luksusowych prostytutek z całego świata. To swoisty signum temporis tej imprezy…

Nie dość jednak płatnej prostytucji. Molestowanie seksualne ze strony bogatych mężczyzn jest podczas WEF „tak powszechne”, że, jak donosi austriacki EXPRESS, gościom „płci pięknej” odradza się samotne uczestnictwo w tamtejszych wydarzeniach. Według raportu brytyjskiego Timesa z 2020 r. kobiety – nawet jeśli są akredytowanymi uczestnikami WEF – są „ rutynowo nękane ” przez mężczyzn, dominujących na tym „konklawe”. W tym roku zaś zaczęto już wręcz ostrzegać kobiety, aby nie wychodziły samotnie po zmroku, „bo jeśli coś się stanie z jakimś „big bossem”, to komu uwierzy policja? Nękanej czy jemu?” Jak powiedziała jedna z luksusowych „escort lady”: „Uwierz mi, nie będziesz chciała iść z nimi na spór sądowy”. Po cichu ostrzega się także kobiecy personel WEF w Davos, aby nie reagował na zaczepki ze strony polityków i magnatów biznesowych. 

Dlaczego Szwajcaria gości chętnie co roku tą Sodomę i Gomorę naszych czasów, politycznie poprawnie nazywaną „chaosem w Davos”, podczas gdy sami mieszkańcy Davos coraz bardziej nie lubią tego „spotkania” WEF, które zakłóca nie tylko ich spokój, ale także przyjemność korzystania ze sportów zimowych przez ich gości, co szkodzi interesom i image. Turyści trzymają się bowiem w tym czasie od Davos z daleka. Nie chcą bowiem mieć do czynienia z pięcioma – i więcej – tysiącami policjantów i wojskowych, obecnych w tym czasie na ulicach alpejskiego, spokojnego, wręcz sennego zwykle Davos. 

Oczywiście, wszyscy ci funkcjonariusze są tutaj dla „zapewnienia bezpieczeństwa”. Jednak spoglądanie co krok w lufę pistoletu uzbrojonego po zęby żandarma lub żołnierza stojącego na każdym rogu ulicy nie należy do przyjemności. Szczególnie podczas urlopu. Sceneria ulic w Davos przypomina w tym czasie bardziej zlot gangsterów z mafii narkotykowej w jednym z krajów południowoamerykańskich niż szczyt „umiłowanych” przywódców i liderów świata, z tą jednak różnicą, że prywatną ochronę tych pierwszych zastępuje w Davos zmilitaryzowana ochrona na koszt podatnika szwajcarskiego, którego pilnowanie spokoju tych swoistych „elit” kosztuje ciężkie miliony franków. Rząd szwajcarski hojnie i bez zająknięcia wydaje je na wsparcie corocznych spotkań WEF oraz na policyjną i wojskową ochronę jego „gości”: udających „zbawicieli świata”, zamaskowanych w najlepsze garnitury gangsterów i zbrodniarzy oraz ich skorumpowanych pomocników, zwanych politykami, zlatujących się corocznie do Davos w ramach ochrony klimatu prywatnymi i rządowymi jetami na ten swój swoisty sabat. Na ulicach Davos widzimy zatem jak na dłoni z kim de facto mamy do czynienia i kogo trzeba chronić przed „dowodami uwielbienia ze strony miłującego tłumu”, tj. wg nomenklatury „czczonych” tam idoli – „useless people”, dla których chcą oni czynić samo dobro prowadzące do totalnego zniewolenia.  

W ciągu ostatnich dekad – od czasu neoliberalnego „wzlotu” ludzkości ku przepaści – celem wszelkich nieprzyjemności narzucanych ludziom na całym świecie i omawianych uprzednio podczas WEF jest oczywiście „ich własne bezpieczeństwo” i, co za tym idzie, „ich własne dobro” – o które ich beneficjenci nie są w ogóle pytani, czy się na nie zgadzają, czy też nie. Ta mantra „bezpieczeństwo ku dobru ludzkości” ucisza wszelkie krytyki tego satanistycznego zlotu. Mantra ta powtarzana jest tam i potem na całym świecie tak często, że także sami „beneficjenci” zaczynają w nią wierzyć, nie zauważając przy tym, jak pętla zniewolenia z roku na rok zaciska się coraz bardziej na ich szyi.

Świat byłby zdecydowanie lepszym miejscem do życia bez tego sabatu czarownic, bez tych wszystkich oligarchów i finansowych gigantów, którzy wspierają i obficie finansują WEF. Niepisane motto szczytu, jak co roku: „sehen und gesehen werden”, „widzieć i być widzianym”. Kogo nie ma na udostępnianej publicznie i nerwowo przeglądanej w poszukiwaniu własnego nazwiska liście zaproszonych, nie żyje lub co najmniej popadł w niełaskę wielkiego demiurga, Schwaba. Jego zaproszenie, samozwańczego capo de tutti  capi, nobilituje. To swoista przepustka dla satanistów do piekła pichconego w kuchni WEF dla świata. Co roku jest w nim goręcej. A każdy z zaproszonych ma nadzieją na zajęcie w nim pozycji palacza a nie spalanego w kotle „udoskonalającej” transhumanizacji według recepty opisanej przez szefa piekła, Klausa Schwaba, w jego „Czwartej rewolucji przemysłowej”. 

Schwaba i jego „gości” łączy też ze sobą siła rzeczy swoisty związek, „Hassliebe”, miłość z nienawiści. Obie strony tego związku wiedzą już bowiem, że sprawy zaszły za daleko, że są na siebie jakby do końca skazane. Połączone wspólną więzią satanizmu i zbrodni ludobójstwa. W roku 2023 jest to nawet dla tych najgłupszych z nich równie wiadomym jak to, że koniec ich jest bliski. Stąd też wyraz przerażenia na nieskażonym dobrem i intelektem obliczu przemawiającego na otwarciu zlotu demiurga – Schwaba. 

Klaus Schwab, równie wielki megaloman jak intelektualny karzeł, który wygląda jak zjawa z otchłani piekła i mówi jak potwór nienawidzący ludzkości, jest tak niepopularny na całym świecie, że wydaje się, że tylko on sam nie ma o tym pojęcia. Jego niepopularność chyba najlepiej odzwierciedla komentarz czytelnika po przemówieniu Schwaba na niedawnym spotkaniu G20/B20 na Bali:Chciałbym, żeby Klaus Schwab dostał wszystko to, czego życzą mu ludzie na całym świecie…”  Nic dodać, nic ująć. Te kilka słów mówi wszystko za siebie. 

Pytanie zatem, czy nie byłby to dla Schwaba odpowiedni moment, by z wiadomym dla niego wdziękiem i gracją ulotnić się i pozwolić WEF na bezgłośne zawalenie się – i zniknięcie raz na zawsze z powierzchni świata – pozostaje retoryczne. Rozpusta w Sodomie i Gomorze trwała do końca. Tak będzie i w przypadku WEF: podczas tych 52 lat i 53 spotkań w Davos wyrządzono na świecie wystarczająco dużo szkód, aby świat ten pozwolił na tego typu ciche ulotnienie się – dyskretnie, „po angielsku”. Bal satanistów musi zatem trwać do końca…

Daniel Turner@DanielTurnerPTF·FollowJohn Kerry at the World Economic Forum: A 'select group of human beings’ have a plan for 'saving the planet’ and it is almost 'extra terrestrial.’

802Reply

Aż świat się o nich nie upomni i nie postawi przed Międzynarodowym Trybunałem ds. Globalnej Zbrodni wobec Ludzkości. Czy WEF będzie miało zatem zakończenie a la Sodoma i Gomora – na pewno tak. 

============================

A teraz o samym „szczycie”. Wbrew temu, co się dzieje na świecie i co powoduje panikę na twarzy Schwaba & Co. dyktatorskie i dystopijne podejście WEF do problemów świata osiągnęło w 2023 r. swoje nowe apogeum.  Chociaż słowa „demokracja” i „wolność” są tam zawsze na pierwszym planie i odmieniane przez wszystkie przypadki, rzadko są jednak stosowane w praktyce głoszonych tam herezji. Są jedynie aktem nieustannej propagandy – są bytem w niebycie. Ale jak mówił dr Joseph Goebbels, minister propagandy Hitlera, ponad 80 lat temu: „Kłamstwo powtarzane wystarczająco często staje się prawdą”. Ta fałszywa prawda wyprała mózg prawie każdemu mieszkańcowi Zachodu. Jesteśmy stopniowo zniewalani, wciąż wierząc, że żyjemy w demokracji, która de facto stało się patokracją: samoobsługującym się systemem zarządzanym przez skorumpowanych przez swych pryncypałów działających z tylnego siedzenia socjo- i psychopatów. WEF jest kuźnią tego systemu i źródłem stałego strumienia propagandy zalewającej cały świat. Jej dystopijnym „mistrzem ceremonii” obłędnie brodzącym w tym strumieniu jest Klaus Schwab, któremu od pewnego czasu towarzyszy w tym procesie gejowski pseudo intelektualny przydupas, satanista rodem z Izraela,  Yuval Noah HarariTen od „bezużytecznych zjadaczy chleba, dla których tylko narkotyki i gry komputerowe”… Zapomniał chyba biedak o swoim popleczniku, Bill’u Gates’ie i jego wychwalanych swego czasu jako depopulacyjnie najtańsze i najbardziej skuteczne, śmiercionośnych zastrzykach, które na całym świecie zbierają obecnie swe wielomilionowe żniwo – a to dopiero jego początek… Ciekawe nota bene, że Szwajcarzy, tak chlubiący się swą „demokracją”, nie wydalili jeszcze Schwaba i WEF wiele lat temu ze swego terytorium. Gdyby głoszoną przez siebie „demokrację” traktowali poważnie, powinni byli już dawno aresztować jego i całą tą zbrodniczą bandę za podżeganie i legitymowanie zbrodni przeciwko ludzkości. Ale jak widać i tu wart Pac pałaca…

„Ciekawym” wydarzeniem była też wizyta na „szczycie” WEF komika pełniącego rolę prezydenta Ukrainy, Żełeńskiego, który został zaproszony do Davos aby wygłosił swoje przemówienie. Ten żydowski, totalnie skorumpowany, ludobójczy w rzeczy samej aktorzyna-zbrodniarz wojenny, skazujący na rozkaz płynący z Waszyngtonu i Jeruzalem słowiańskich mieszkańców terytorium zwanego od 1991 roku Ukrainą na niechybną i masową śmierć (co jest jak gdyby prolongatą nie do końca „udanie” zrealizowanego ludobójczego planu sowieckiej żydobolszewickiej, zwanego „Gołodomor” z lat 1932-33), zamiast nawoływać o pokój błagał w Davos o więcej pieniędzy i broni, aby osiągnąć niemożliwe, tj. „pokonać” Rosję i zatknąć ukraińską flagę na Kremlu. Czynił to w dobrze pojętym własnym interesie. Nikt bowiem nie wie, ile z dziesiątków miliardów dolarów „pomocy dla Ukrainy” trafia na prywatne konta jego i jego popleczników w tej zbrodni.

Afera upadłej, trzeciej co do wielkości, giełdy kryptowalutowej FTX prowadzonej przez Żyda Samuela Bankmanna-Frieda odkryła tylko czubek góry lodowej procederu prania pieniędzy „pomocowych” via Ukraina. „NATO, proszę, pomóż nam i uczyń nas członkiem swojego wojennego klanu” – błagał w Davos ten clown wymachując plastikową szabelką w stronę Rosji, a zwłaszcza prezydenta Putina. Kłamstwo za kłamstwem, kłamstwem popędzane. Reżim Żełeńskiego popełnia bowiem zbrodnie wojenne w postaci masakry własnych obywateli na Donbasie i w innych miejscach (sławna prowokacja w Buczy) tylko po to, aby obwinić Rosjan o krwawe masakry na ludności cywilnej. Zaś dziennikarzom na miejscu, którzy widzieli, co tak naprawdę tam się dzieje, grożono, że albo się zamkną albo… Kilku z nich, którzy nie chcieli zamilknąć, „zniknęło” bez śladu… Jak każdy faszystowski reżim i ten nie toleruje tych, co zaglądają mu w garnki… Prawda na Ukrainie jest codziennie gwałcona i mordowana, ku ukontentowaniu Schwaba i jego kamaryli zebranej w Davos. W ich dystopijnym świecie tak ma bowiem być… 

„Demokratycznie” rzecz ujmując, jeśli Żełeńskiemu udostępniono mównicę w Davos, to i prezydent Putin powinien był być również zaproszony do przedstawienia swojej prawdy. Tak się jednak oczywiście nie stało. Jego obecność na WEF mogłoby stworzyć sposobność dla nawiązania rozmów pokojowych. Ale nie o pokój tutaj przecież chodzi, tylko o to, że ta wojna na depopulacyjne wybicie Ukraińców ma trwać. To, że WEF zgodnie ze swoją misją  „zaangażowania w poprawę stanu świata” mogłoby sponsorować negocjacje pokojowe, to tylko mrzonka. Zamiast tego Schwab i zaproszeni przez niego do Davos „czołowi politycy” ułatwiają wysłanie na Ukrainę jeszcze większej ilości jeszcze bardziej śmiercionośnej broni. Dystopijny faszystowski rząd komika-marionetki wspierany jest bowiem przez dystopijne przywództwo USA / UE, nie mające żadnej strategii zakończenia tego konfliktu i nadal udzielające najbardziej skorumpowanemu krajowi w Europie bezwarunkowej pomocy wojennej, wysyłając w nieskończoność kolejne armaty, czołgi i rakiety, wciąż zachęcając Żełeńskiego do „walki do końca”, czyli do ostatniego Ukraińca – czego ogłupiali od nazistowskiej propagandy lub totalnie zastraszeni przez swe faszystowskie władze Ukraińcy nie chcą lub nie mogą pojąć. Szacowana na dzisiaj na 600.000 liczba ofiar tego konfliktu (zabici, ranni, zaginieni) to dopiero początek zamierzanej redukcji zaludnienia tego jakże bogatego w resursy terytorium. Do docelowych 4-5 milionów droga jeszcze daleka. Schwab w roli pasera tych dostaw i wszyscy jego „goście”, dostawcy broni z UE / NATO / USA, stają się de facto mordercami tego pseudo narodu. Zatem czy nie powinno się ich natychmiast aresztować i postawić pod sąd?… Na dłuższą metę, a może już niebawem, WEF może stać się ciężarem dla Szwajcarii. Już teraz jest ciężarem dla świata. Szwajcarzy potrzebują widocznie więcej czasu, aby to dostrzec… Zanim jednak do tego dojdzie Sodoma i Gomora a la Schwab i WEF może upaść pod swym zbrodniczym ciężarem. Oby…

==============================

Davos 2023 – podsumowanie sabatu.

Davos 2023 – podsumowanie sabatu

Kategoria: Archiwum, Biologia, medycyna, Co piszą inni, Gospodarka, Polecane, Polityka, Polska, Pudło, Świat, WażneAutor: AlterCabrio, 21 stycznia 2023

Dziś dobiega końca coroczny tygodniowy szczyt Światowego Forum Ekonomicznego. Nie wiedziałbyś tego, gdybyś czytał gazety głównego nurtu, które ‘zakopały’ to pod doniesieniami o Ukrainie.

Ale dla tych z nas, którzy uważali, to było pracowite pięć dni w Davos. Przyjrzyjmy się kilku kluczowym rozmowom wyznaczającym agendę na nadchodzący rok.

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu Off-Guardian podsumowującego główne wydarzenia właśnie zakończonego szczytu w Davos. /AlterCabrio – ekspedyt.org/

_____________***_____________

Najważniejsze wydarzenia w Davos 2023

Dziś dobiega końca coroczny tygodniowy szczyt Światowego Forum Ekonomicznego. Nie wiedziałbyś tego, gdybyś czytał gazety głównego nurtu, które ‘zakopały’ to pod doniesieniami o Ukrainie.

Ale dla tych z nas, którzy uważali, to było pracowite pięć dni w Davos. Przyjrzyjmy się kilku kluczowym rozmowom wyznaczającym agendę na nadchodzący rok.

Nieufność i dezinformacja

We wtorek doszło do epickiego podwójnego uderzenia z redaktorką opinii z New York Timesa, Kathleen Kingsbury, prowadzącą „Disrupting Distrust” [Przerwać nieufność] i byłym redaktorem CNN Brianem Stelterem, który przewodniczył „The Clear and Present Danger of Disinformation”.

W ogromnej mierze dwie strony tego samego medalu. Zasadniczo „jak sprawić, by ludzie nam wierzyli” i „cenzurować ludzi, którzy się z nami nie zgadzają”.

Panel ‘Distrust‘ to 45 minut najgorszego rodzaju korporacyjnych sloganów, jakie kiedykolwiek słyszałeś. Katorga, przez którą trzeba przejść, ale z pewnością da się zauważyć niewypowiedziany strach – „Jak powstrzymać ludzi przed zwróceniem się przeciwko nam, gdy gospodarka się załamie?

Najciekawszą częścią jest dyskusja na temat organizacji pozarządowych (NGO) i tego, jak mogą one wykorzystywać politykę tożsamości, aby podstępem skłonić ludzi by im zaufali i – między innymi – wciskać szczepionki biednym mniejszościom.

Prowadzi to do tego, że dyrektor generalny firmy zajmującej się sondażami korporacyjnymi, Richard Edelman, lamentuje nad upadkiem zaufania do organizacji pozarządowych:

„Grupy prawicowe wykonały naprawdę dobrą robotę pozbawiając organizacje pozarządowe praw obywatelskich. Rzucili wyzwanie grupom finansującym, powiązali cię z Billem Gatesem i George’em Sorosem, powiedzieli, że jesteś wielkim światowcem, w przeciwieństwie do tego, czym jesteś, a przecież działamy lokalnie.”

Według Edelmana, pięć lat temu organizacje pozarządowe znajdowały się na szczycie rankingu zaufania, teraz są na dole. To zwycięstwo mediów alternatywnych, które prowadzą skrupulatne badania źródeł finansowania i polityki dla wszystkich dobroczynnie brzmiących organizacji pozarządowych, które pojawiają się obecnie wszędzie.

Panel ds. dezinformacji jest znacznie bardziej bezpośredni, a przewodniczący z „New York Timesa” stwierdził w swoim wystąpieniu otwierającym, że dezinformacja „odwzorowuje każde inne główne wyzwanie, przed którym stoimy jako społeczeństwo” .

Większość dyskusji można przewidzieć. Post-prawda to, cenzura tamto. Wielokrotne wezwania do reklamodawców do wycofania pieniędzy na promocję z platform, które rozpowszechniają „dezinformację”.

Ale jeśli wysłuchasz całych 90 minut obu rozmów – co zrobiłem, nie ma za co – zauważysz nowy powracający temat: lokalizacja. Powtarza się to ad nauseam. Ludzie bardziej ufają lokalnym wiadomościom, lokalne wiadomości mają większe zastosowanie w codziennym życiu ludzi, organizacje pozarządowe odnoszą sukcesy, gdy ludzie myślą, że są lokalne. I tak w kółko.

Spodziewajcie się odrodzenia „lokalnych wiadomości” jako odpowiedzi na rozprzestrzenianie się niezależnych wiadomości. Organizacje pozarządowe i fundacje mogą równie dobrze zacząć przelewać pieniądze do małych lokalnych gazet, aby stworzyć iluzję wspólnoty i niezależności. To chyba już się dzieje.

[UWAGA: Jeśli możesz przetrwać monolog Setha Moultona o nauczaniu okupowanych Irakijczyków, że propaganda jest zła, bez odruchów wymiotnych i plucia inwektywami w monitor, to jesteś silniejszym człowiekiem niż ja.]

Szczepionki. Wszędzie szczepionki

Wcale się temu nie dziwię. We wtorek zostaliśmy zaproszeni na panel z udziałem dyrektora WHO Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa na temat wyeliminowania gruźlicy, ze szczególnym uwzględnieniem nowych „bezpiecznych i skutecznych” szczepionek.

Najwyraźniej od ponad stu lat nie były dostępne żadne nowe szczepionki przeciw gruźlicy, ale obecnie opracowywanych jest szesnaście nowych produktów.

Trochę jak koronawirusy, przeciwko którym nie można było się zaszczepić przez dziesięciolecia, tylko po to, by prawie każda firma farmaceutyczna na świecie zrobiła zwrot i wypluła działającą szczepionkę na covid w nieco ponad rok.

Dobrą wiadomością jest to, że przynajmniej te szczepionki przeciw gruźlicy (jeśli kiedykolwiek trafią na rynek) nie zostały stworzone, przetestowane i zatwierdzone w ciągu zaledwie trzech miesięcy. Bo taki jest plan na „następną pandemię”.

Tak, wracamy do „Misji 100 dni” – inicjatywy WHO mającej na celu stworzenie systemu, w którym każda przyszła epidemia choroby będzie miała nową szczepionkę gotową do użycia w ciągu 100 dni.

======================================

Tedros Adhanom Ghebreyesus@DrTedros·ObserwujWe know that #COVID19 will not be the last Disease X. That’s why @CEPIvaccines’ 100-day mission is so important. Ambitious partnerships like this are crucial for ensuring that when the next Disease X arrives, the world is more ready than it was this time. #wef2

======================================

Wczoraj kolejny panel omawiał przyszłość gotowości na wypadek pandemii i „misję 100-dniową”. Z gwiazdorską obsadą, w którym udział wzięli dyrektor generalny firmy Pfizer, Tony Blair oraz Helen Clark, główna autorka analizy covid przeprowadzonej przez ONZ.

Clark wspomina o planowanym przez WHO Traktacie Pandemicznym i zreformowanych Międzynarodowych Przepisach Zdrowotnych, co jest ważnym przypomnieniem, że globalne ustawodawstwo jest już na horyzoncie.

Dyrektor generalny firmy Pfizer, Albert Bourla, opłakuje „upolitycznienie” szczepionek na covid i granice państwowe, które pomniejszyły możliwości rozpowszechniania ich produktów na całym świecie.

Ale cytaty dnia należą do Blaira, który radośnie ogłasza, że ​​na horyzoncie pojawia się „cały nowy zestaw szczepionek i preparatów do wstrzykiwania”, a covid dał możliwość stworzenia „infrastruktury cyfrowej”.

==================

Disclose.tv@disclosetv·ObserwujNEW – Tony Blair calls for a „digital infrastructure” to monitor who is vaccinated and who is not for the „vaccines that will come down the line” at Klaus Schwab’s World Economic Forum.

============================================================

Żeby było jasne, 100-dniowe szczepionki nie są możliwe. Ale to nie powstrzyma ich przed forsowaniem tego.

I w końcu…

Kanadyjska aktorka Evangeline Lilly (znana z Zagubionych i Ant-Mana) na początku tego tygodnia obrała ciekawy sposób na zakończenie swojej kariery, kiedy promowała transmisję na żywo o tematyce Davos Russella Branda na swoim Instagramie:

W ciągu zaledwie jednego dnia pojawiły się artykuły oskarżające ją o rozpowszechnianie dziwacznych „teorii spiskowych”.

To zabawne, szczerze mówiąc. Co roku najbogatsi i najpotężniejsi ludzie na świecie – korporacyjni giganci, politycy, miliarderzy i potentaci medialni – spotykają się na tydzień, aby porozmawiać o tym, jak planują rządzić światem, ale zwrócenie uwagi na to ludziom sprawia, że stajesz się ​​„teoretykiem spiskowym”.

*

Inne potencjalnie odkrywcze rozmowy w programie obejmowały:

  • Transformacja Medycyny, Przedefiniowanie Życia – Podczas którego panel omawia między innymi bioinżynierię i „zmieniającą się definicję bycia człowiekiem”.
    .
  • Rewolucja w bezpieczeństwie żywnościowym – obalanie mitów o mięsie i zmianach klimatycznych oraz programu dot. zmian klimatycznych, a także omówienie „wzmacniania” żywności i reformowania rolnictwa.

A co wy sądzicie? Czy przegapiliśmy coś ważnego?

Pięć dni rozmów to napięty harmonogram, więc zachęcamy do dzielenia się wszelkimi znaleziskami, kąskami lub rewelacjami w komentarzach poniżej.

________________

Highlights of Davos 2023, Off-Guardian, Jan 20, 2023

−∗−

Powiązane tematycznie:

Nowa Normalność – 100 dni na szczepionkę
Starannie ulokowane za ukraińskimi nagłówkami rozklejonymi na pierwszych stronach, w zeszłym tygodniu odbyło się spotkanie Światowej Organizacji Zdrowia w celu omówienia globalnego ustawodawstwa mającego na celu upoważnienie WHO do zwalczania […]

________________

„Traktat Pandemiczny” czyli kto ma klucze do WHO
„Traktat Pandemiczny”, który unieważnia lub uchyla decyzje rządów krajowych lub lokalnych, przekazałby ponadnarodowe uprawnienia niewybieralnemu biurokracie lub „ekspertowi”, który mógłby z nich korzystać całkowicie według własnego uznania i w oparciu […]

________________

Great Reset czyli prawdziwym wrogiem jest sama ludzkość
Globaliści od wielu lat próbują zmienić nazwę i przepakować swój program Nowego Porządku Świata, a Wielki Reset był tym, co wymyślili. Zamiast brzmieć nieszkodliwie, termin ten grozi systemowymi wstrząsami i […]

________________

Great Reset czyli co szykują ludzkie paniska
Nadzór na każdym kroku, powszechny dochód gwarantowany powiązany z oceną kredytu społecznego, likwidacja własności prywatnej, masowa cenzura, zamrożenie i zajęcie rachunków bankowych, technologie wdrożone w celu przeprogramowania ludzi — ten […]Tagi:100-dniowe szczepionki, Albert Bourla, bioinżynieria, Brian Stelter, Davos 2023, dezinformacja, Evangeline Lilly, gates, Kathleen Kingsbury, Off-Guardian, polityka żywnościowa, Przedefiniowanie Życia, rolnictwo, sabat, Soros, szczepionki, Tedros Adhanom Ghebreyesus, teorie spiskowe, Tony Blair, traktat pandemiczny WHO, Transformacja Medycyny, tyrania, who

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

3 komentarze

  1. AlterCabrio 21 stycznia 2023 Warto zajrzeć: Tony Blair w Davos: musimy stworzyć „cyfrową infrastrukturę” celem ustalenia „kto został zaszczepiony, a kto nie”. Konieczne podczas „następnej pandemii”
  2. AlterCabrio 21 stycznia 2023
  3. Kłopoty w globalistycznym raju: wybuch buntu na Światowym Forum Ekonomicznym
  4. Klaus Schwab stoi na czele Światowego Forum Ekonomicznego (WEF) od ponad pół wieku. Niemniej jednak istnieje ostra krytyka jego pozycji we własnych szeregach.Grupa obecnych i byłych pracowników WEF skontaktowała się z brytyjską gazetą The Guardian, aby wyrazić swoje zastrzeżenia. Piszą, że 84-letni Schwab działa na własną rękę i otacza się „wałkoniami” [good-for-nothings], którzy nie są w stanie kierować organizacją, którą założył na początku lat 70. Ocenzurowane Nie jest w żaden sposób odpowiedzialny przed ludźmi wewnątrz i na zewnątrz organizacji, mówi grupa, która chce pozostać anonimowa. „Wahamy się, czy się ujawnić, ponieważ Klaus ma bardzo dobre koneksje i może bardzo utrudnić nam życie, nawet po opuszczeniu WEF”.
  5. Grupa pracowników WEF twierdzi, że opublikowała krytyczny artykuł na LinkedIn, ale został on usunięty na prośbę Światowego Forum Ekonomicznego, czemu organizacja zaprzecza.„Gniazdo żmij”W artykule czytamy między innymi, że WEF jest niczym bez Klausa, a zarząd to „gniazdo żmij”. Pracownicy oczekują, że członkowie zarządu będą skakać sobie do gardeł, gdy tylko Klaus odejdzie.Były premier Wielkiej Brytanii, socjalista Tony Blair, został wskazany jako potencjalny następca Schwaba. Trouble in Globalist Paradise: Mutiny Erupts Within the World Economic Forum

Teologia strategiczna, strategia teologiczna

Teologia strategiczna, strategia teologiczna

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)  •  22 I 2023 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5324

To już nie nowa, a także wcale nie świecka tradycja. Mówię oczywiście o „Dniach Judaizmu”, które od 1997 roku celebrowane są w Kościele w Polsce 17 stycznia. Tym razem padło na Siedlce, gdzie przybyły z Jerozolimy rabin Boaz Pash oświecał kleryków z tamtejszego seminarium duchownego, księży i katechetów w kwestii interpretowania Starego Testamentu. Było też o holokauście, a na koniec JE abp Grzegorz Ryś w siedleckiej katedrze celebrował „międzyreligijną celebrację Słowa Bożego”. Metropolita łódzki przestrzegł, że „bez nieustannie pogłębianej świadomości żydowskich korzeni i zawsze aktualnego, żydowskiego wymiaru chrześcijańskiej wiary, sama tożsamość chrześcijaństwa i Kościoła ulega zagubieniu”.

To ważna przestroga, bo dotychczas wydawało się, że przyczyną „zagubienia tożsamości chrześcijaństwa i Kościoła” są zupełnie inne rzeczy, na przykład – parabumbizm i bzykanie, a tu proszę – okazuje się że – podobnie jak to było w przypadku Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej – cały czas chodzi o to samo, to znaczy – o zerwanie więzi partii z masami – w tym przypadku – żydowskimi. Skoro jednak ową „świadomość żydowskich korzeni” i „zawsze aktualnego, żydowskiego wymiaru chrześcijańskiej wiary” powinniśmy „nieustannie pogłębiać”, to w końcu musi to doprowadzić do identyfikacji chrześcijaństwa z judaizmem. Nie ma w tym oczywiście nic złego, bo w coś wierzyć trzeba; jak nie w jedno, to w drugie – chociaż mogą pojawić się pewne kłopoty z rewolucyjną teorią, bo judaizm zdecydowania odrzuca Jezusa Chrystusa, podobnie jak i koncepcję Trójcy Świętej, która z kolei stanowi istotę chrześcijaństwa. Ale nie martwmy się na zapas, bo pierwszorzędni fachowcy od ekumenizmu na pewno podadzą wtedy do wierzenia formułę o takim stopniu ogólności, że takie drobiazgi przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie.

O ile jednak na odcinku religijnym wszystko wydaje się być w jak najlepszym porządku, o tyle na odcinku politycznym sprawy się komplikują. Wprawdzie 13 stycznia Sejm 198 głosami przeforsował nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, na mocy której sprawy dyscyplinarne sędziów będą rozpatrywane przez Naczelny Sąd Administracyjny, a powszechną praktyką stanie się wzajemne „testowanie niezawisłości” sędziowskiej, którego konsekwencją musi być podważanie orzeczeń zapadłych choćby z udziałem sędziego „nielegalnego”, ale nie kończy to procesu legislacyjnego. Ustawa trafiła bowiem do Senatu, który teoretycznie mógłby ją rozpatrzyć już w lutym, ale potrzeby finansowe rządu wydają się tak palące, że chyba stanie się to wcześniej. Ta nowelizacja bowiem miała być warunkiem odblokowania oczekiwanych przez Polskę środków z funduszu odbudowy. Tak w każdym razie z miedzianym czołem zapewniał pan premier Morawiecki, ale jeszcze tego samego dnia okazało się, że to nieprawda, bo rzecznik Komisji Europejskiej oświadczył, że jest to „ważny krok” na słusznej drodze, dając do zrozumienia, że droga jest jeszcze daleka.

I rzeczywiście – zaraz okazało się, że kolejnym warunkiem odblokowania wspomnianych środków jest zakaz walki z wiatrakami – i tak dalej – bo „kamieni milowych”, od których spełnienia tak naprawdę wszystko zależy, jest aż 150. Toteż minister Ziobro, którego Solidarna Polska, razem z Konfederacją głosowała przeciwko nowelizacji ustawy o SN, napisał do pana prezydenta Dudy „list otwarty”, w którym sugeruje, by ustawy nie podpisywał, a w zamian zainicjował ogólnonarodową debatę. Chodziłoby w niej nie tylko o nakreślenie warunków ostatecznego przefrymarczenia suwerenności państwowej, ale również zwrócenie uwagi opinii publicznej, że ów „fundusz odbudowy”, to nie żadna darmocha, tylko pożyczka i to dosyć droga. Z pozoru tak nie jest, bo w ramach prawie 160 mld złotych z tego funduszu, dotacja stanowi 106 mld a pożyczka – resztę, ale warto zwrócić uwagę, że cały ów fundusz powstał w następstwie pożyczki, jaką Komisja Europejska zaciągnęła w Europejskim Banku Centralnym we Frankfurcie nad Menem w imieniu całej Unii Europejskiej. Tę pożyczkę wszystkie członkowskie bantustany będą musiały spłacić według rozdzielnika, więc wychodzi na to, że suwerenność państwową przefrymarczamy za darmo. Ładny interes! Co zrobi pan prezydent – tego nie wiemy – bo właśnie bawi na Forum Ekonomicznym w Davos, gdzie starsi i mądrzejsi, a w każdym razie – bogatsi – podpowiedzą mu, co ma zrobić. Może nie wszyscy na raz, ale Klaus Schwab, który zaprosił pana prezydenta na obiad, już tam go oszwabi, jak przystało na budowniczego IV Rzeszy.

Zresztą chyba nie jest on jedynym preceptorem pana prezydenta, który w swoim przemówieniu w Davos uchylił rąbka tajemnicy wojskowej, ujawniając, że czołgi, których ponad 200 Polska przekazała była Ukrainie, nie pochodziły bynajmniej z jakichś rezerw, bo tych Polska nie miała, tylko zwyczajnie – zostały zabrane z jednostek wojskowych. Wprawdzie pan prezydent 3 maja ubiegłego roku mówił o „unii” ukraińsko-polskiej, ale optymistycznie zakładam, że jego oddanie sprawie ukraińskiej nie idzie jeszcze tak daleko, by Polskę całkiem zlikwidować, a w związku z tym pomysł rozbrojenia państwa musiał podsunąć mu Nasz Najważniejszy Sojusznik, który w dymach bijących z wojny na Ukrainie wędzi sobie rozmaite swoje półgęski – jak to pięknie w roku 1967 ujął „sowizdrzał świętokrzyski”, czyli Józef Ozga-Michalski.

Z obfitości serca usta mówią, więc uchylone zostały też rąbki innych tajemnic wojskowych. Za panem generałem Romanem Polko, który przebąknął o tym pierwszy, również cywilny wiceminister zdradził, że w nowej strategii Polska odchodzi od koncepcji obrony na linii Wisły, ku znanej z 1939 roku doktrynie, że „nie oddamy ani guzika”. To oczywiście bardzo ładnie, chociaż z drugiej strony pojawia sie pytanie, w jaki sposób Polska ten cel osiągnie, skoro zamierza przekazać Ukrainie nie tylko kompanię (14 czołgów) Leopard, ale również te, które ma otrzymać z USA i kupić w Korei Południowej? Ale – jak mówił Sędzia Soplica w „Panu Tadeuszu” – „jakoś to będzie” – co też potwierdza i dobry wojak Szwejk, zwracając uwagę, że jak tam było tak tam było, zawsze jakoś było, bo jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było. Jak widzimy, nasza myśl strategiczna oparta jest na podstawach solidnych, jak mało które, więc i o ostateczne zwycięstwo powinniśmy być spokojni tym bardziej, że w ostatecznym razie do akcji włączy się Matka Boska .

Podobnie i na Ukrainie, gdzie ostateczne zwycięstwo od blisko roku jest już w zasięgu ręki, chociaż i tam tu i ówdzie trafiają się niedociągnięcia. Oto doradca prezydenta Zełeńskiego Ołeksij Arestowycz powiedział, że ruska rakieta, która zniszczyła blok mieszkalny w Dnieprze, została wcześniej trafiona przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Na takie dictum zawrzał gniewem mer Dniepru pan Borys Fiłatow i zażądał, by Arestowyczem zajęła się Służba Bezpieki Ukrainy. Ten nie czekał, aż to nastąpi, tylko zawczasu podał się do dymisji i złożył samokrytykę, chociaż nie wiadomo, czy to wystarczy, bo – jak twierdził w „Faraonie” arcykapłan Pentuer – „kto by zdradził tak wielką tajemnicę, umrze podwójnie – ciałem i duszą”.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Szefowa unijnej cenzury bezczelnie grozi Twitterowi. „My jesteśmy również obrońcami wolności słowa”.

Szefowa unijnej cenzury bezczelnie grozi Twitterowi. „My jesteśmy również obrońcami wolności słowa”.

„Czas Dzikiego Zachodu dobiegł końca”, wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej ds. wartości i transparentności Věra Jourová ostrzegła Elona Muska w obliczu zdarzeń wynikających z przejęcia Twittera przez miliardera za 44 miliardy dolarów (40,6 miliarda euro).

W rozmowie z Euronews Next na Światowym Forum Ekonomicznym (WEF) w Davos w środę, Jourová powiedziała, że platforma spotka się z sankcjami, jeśli nie będzie działać w zgodzie z nowymi unijnymi przepisami internetowymi.

Zapytana, czy blok ma wystarczającą siłę przebicia, aby duże platformy, takie jak Twitter, przestrzegały nowych przepisów, które mają na celu stworzenie bezpieczniejszych przestrzeni cyfrowych, powiedziała, że „nie ma nic silniejszego 

niż obowiązujące przepisy”.

„Będziemy mieć ustawę o usługach cyfrowych [DSA]. Będziemy mieć kodeks postępowania jako część tego prawodawstwa” – powiedziała Jourová.

„Tak więc po tym, jak pan Musk przejął Twittera ze swoim„ absolutyzmem 

wolności słowa ”, my jesteśmy również obrońcami wolności słowa”.

„Jednocześnie jednak nie możemy akceptować np. nielegalnych treści w Internecie itp. Nasz przekaz jest więc jasny: mamy zasady, których należy przestrzegać, w przeciwnym razie będą sankcje” – dodała.

Źródło: https://www.euronews.com/next/2023/01/19/the-time-of-the-wild-west-is-over-eu-vera-jourova-warns-elon-musk-twitter-from-davos-wef

Może jeszcze znajdą się inne kwiatki wyrosłe na glebie Davos….

Utarczka duchowa inaczej Walka duchowa, czyli nauka poznania, pokonania samego siebie, i dojścia do prawdziwej doskonałości chrześcijańskiej (1)

Ks. Wawrzyniec Scupoli

Utarczka duchowa inaczej Walka duchowa, czyli nauka poznania, pokonania samego siebie, i dojścia do prawdziwej doskonałości chrześcijańskiej (1)

Utarczka duchowa czyli nauka poznania, pokonania samego siebie, i dojścia do prawdziwej doskonałości chrześcijańskiej. Przez Księdza Scupoli, Teatyna. Przełożył z francuskiego X. S. U. W. C. (Ks. Stanisław Ulanecki), Warszawa 1858. Pozwolenie Władzy Duchownej:

X. A. Dąbrowicz, Cenz. Ksiąg duch. w Archid. Warsz., Warszawa dnia 4 marca 1858 r.

APPROBATUR. Varsaviae die 11 Martii 1858 anno. Leo Topolski, Judex Surrogatus C. M. V.

L. CZAJEWICZ, Secret.

PRZEDMOWA

Maluczką przedstawiam Ci czytelniku książeczkę; ale wielkiej wartości: książeczkę, która Franciszka Salezego urobiła na wielkiego świętego, na szczególnego miłośnika Jezusa; którą On nieodstępną swą zwał towarzyszką, i żadnego nie pominął dnia, aby jakiego z niej nie odczytał ustępu, aby nie zastosował swego życia do odczytanych z niej uwag. Ona go powiodła do osobliwszej miłości Boga, wywołała z Jego duszy cudny traktat o tejże miłości.

Zarzucisz mi: – dawna to musi być legenda, kiedy już św. Franciszek ją czytywał.

Odpowiadam. Jak Bóg jest niezmienny, tak wszelka prawda jest niezmienna; chociaż dawna, odwieczna; ale zawsze świeża, zawsze wdzięcznie kwitnąca. Dawność, właśnie stanowi jej zaletę, daje niezłomną rękojmię jej pewnych, niewzruszonych zasad. Ona już niejednego urobiła świętego, wskazała prostą do Niebian krainy drogę, i my zatem jej przewodnictwu śmiało się powierzyć, za jej radami i uwagami bezpiecznie iść możemy. Jest dawną, a zatem nie płodem tegoczesnym, który dziś z chciwością czytają, poklaskami obsypują, a jutro cały urok traci, w zapomnienie idzie. Nie jest utworem bajecznej etriadny, która dzienne namoty, w nocy rozrywa; nie jest pomysłem tegoczesnej filozofii, której zasady jeden po drugim mędrek przewraca, rozrywa, burzy, niszczy.

Jezus nie umiera, ten sam jest dziś co wczora, ten sam do skończenia wieków. Religia św. ma też same trwałości, znamiona i pisma religii, prawdziwie z natchnienia kreślone, tym samym nacechowane są piętnem. Psalmy co Dawid, przy swej arfie, na tysiąc lat nucił przed Chrystusem i dziś jeszcze nie przestarzały się, i dziś z sędziwą powagą starca, ą siłą młodzieńczą, obijają się wdzięcznie o Świątyń sklepienia, porywają umysł i serce. Pierwotne dzieje istnienia świata, ludzi, które Mojżesz nakreślił; mimo czterotysiącznej lat przestrzeni, nie straciły nic z swej prostoty i prawdy. Najbieglejsi mędrcy, zbogaceni tylu wieków znawstwem, mimo swej zawiści i wysileń, nie mogą ani jednego usprawiedliwić zasadnie zarzutu, nie mogą w niczym naruszyć powagi Pięcioksięgu.

Dzieła św. Augustyna i innych Ojców Kościoła, tak samo dziś jak przed półtora tysiącem lat z zajęciem i pożytkiem dla ducha czytamy. Książeczka o Naśladowaniu Chrystusa, Maryi, zawsze jest świeża, rzewnie do duszy przemawia.

Pisma prawdy, jak prawda sama, trwają na wieki.

Tego właśnie rodzaju książeczkę, usnutą na czystej Rzymsko-Katolickiego Kościoła prawdzie, niosę Ci czytelniku. Mogła ona na stylu, na wyrażeniach nieco utracić; ale pył kilkowiekowy choć niedołężnie z niej utrząsnąwszy, część jej rdzenna znowu w właściwej okazuje się piękności.

Nosi ona nazwę Utarczki duchowej, bo też i życie człowieka na ziemi jest utarczką. Militia est vita hominis super terram (Hiob VII, 1). Utarczką nie jednodzienną, chwilową, ale całego życia; nie w czasie, ale dopiero w wieczności się kończącą, w nagrodę się zmieniającą, wedle wyrazów Pisma: Przez wszystkie dni walczę, czekam aż przyjdzie odmienienie moje, – Milito, donec veniat immutatio mea (Hiob XIV, 14). Za sprawiedliwością ulatawaj, o prawdę bojuj aż do śmierci, – usque ad mortem certa pro justitia (Ekkles. IV, 33); bojuj, ale w prawdziwej chrześcijańskiej roztropności. Nie sprzeciwiaj się obliczu możnego, ani usiłuj przeciw bystrości rzeki (ibidem).

Utarczka ta, jest duchowa, daleka od sposobów świeckiego wojowania; bo dobry żołnierz Jezusa Chrystusa, walcząc dla Boga, nie wikła się sprawami świeckimi (2 Tym. II, 3), i my chodząc w ciele, jak nas poucza Apostoł narodów, nie wedle ciała walczymy; broń żołnierstwa naszego, nie jest cielesna, ale Bogiem mocna (2 Kor. X, 4). Broń ta zasadza się na dźwiganiu krzyża, na zaprzeniu siebie, na naśladowaniu cichego Baranka, który wiedzion na zabicie, nie otworzył ust swoich (Izaj. LIII, 7).

Wrogiem, przeciw któremu do boju występować mamy, są pożądliwości, które walczą w członkach naszych (Jakub IV, 1), są chuci cielesne, które walczą przeciw duszy (1 Piotr. II, 11).

W całej tej książeczce, jak gdybyśmy słyszeli samychże do nas każących Apostołów, wołających: Ty człowiecze Boży, chroń się (pychy, chciwości, porubstwa….) a naśladuj sprawiedliwości, pobożności, wiary, miłości, cierpliwości, cichości. Staczaj dobry bój, mając wiarę i dobre sumienie. Pracuj, jako dobry żołnierz Jezusa Chrystusa, dostępuj żywota wiecznego, do którego jesteśmy wezwani (1 Tym. VI).

Celem wreszcie tej książeczki jest, abyśmy zwyciężając w ciągu życia jednego, po drugim wrogów duszy; mogli im się mężnie i w chwilę skonu oprzeć, i odezwać do Pana z tąż samą co Apostoł ufnością: Potykaniem dobrym potykałem się, zawodu dokonałem, wiarę zachowałem, odłożon mi jest, przeto wieniec sprawiedliwości, który mi odda Pan, Sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, ale i tym którzy miłują przyjście Jego (2 Tym. IV, 7).

Jakby życzyć należało, aby to drobne pisemko znalazło się w ręku osób kierujących sumieniami innych; osób pragnących nabyć prawdziwej pobożności, nie tak na zewnętrznych sprawach, ale głównie zasadzającej się na urobieniu serca, podług Najsłodszego Serca Jezusowego.

Oby czytelnicy tej książeczki, nie tak usty, jak sercem, ją czytali, aby nauczyli się potykać i zwyciężać wrogów swej duszy i zbawienia; oby usłyszeli i skutkiem otrzymali obietnicę, przez Pana na Niebiosach zapewnioną: Zwycięzcy dam mannę utajoną, nowe imię, koronę żywota!Vincenti dabo manna absconditum, nomen novum, coronam vitae (Objaw. św. Jana r. II, w. 17. 10).

Pisałem w Czermiernikach

w dzień Oczyszczenia Najświętszej Maryi Dziewicy,

2 lutego 1858 r.

ROZDZIAŁ I. O doskonałości chrześcijańskiej, potrzebie duchowej utarczki i o sposobach wyjścia z niej zwycięsko

„Kto na placu się potyka, nie bierze wieńca, ażby się mężnie potykał”. – 2 Tymot. r. 2, w. 5.

Synu! jeśli pragniesz dosięgnąć doskonałości Ewangelicznej i tak się zjednoczyć z Bogiem, iżbyś w duchu jedno z Nim stanowił: wypada przede wszystkim, abyś poznał co jest doskonałość duchowa, na czym zależy, i jak jej nabyć można.

Wiele osób zasadza życie duchowe na zewnętrznych czynach, na włosiennicy, paskach, postach, czuwaniach i tym podobnych umartwieniach ciała.

Inni znowu, a zwłaszcza niewiasty, sądzą, że już są bardzo doskonałe w cnocie, kiedy nawykną odmawiać usty wiele modłów i różańców, kiedy po kilka mszy słuchają, na każdym są obecne nabożeństwie, przesiadują długie godziny w kościele i często komunikują.

Są i tacy, a nawet z pomiędzy osób zakonnych, co mniemają, że to jest doskonałość, kiedy kto prawie nieustannie znajduje się w chórze, miłuje zacisze, milczenie, zachowuje regułę zakonną.

A tak, jedni na tych, drudzy na owych ćwiczeniach gruntują doskonałość; wszyscy ci jednak bardzo błądzą i mylą się; zasadzają bowiem doskonałość na zewnętrznych czynach, które są usposobieniem do doskonałości, albo jej wypływem, – ale nigdy na nich istotna nie polega doskonałość.

Wymienione powyżej czyny zewnętrzne, są dzielnymi środkami do dojścia do prawdziwie duchowego życia; a kiedy są roztropnie użyte, wzmacniają naszą słabą naturę tak skłonną do złego, tak leniwą do dobrego; służą do odparcia natarczywości i zasadzek wroga duszy; przyczyniają się na koniec do otrzymania od Ojca miłosierdzia, potrzebnej pomocy, tak koniecznej sprawiedliwym, a zwłaszcza wstępującym dopiero na drogę sprawiedliwości.

Są także powyżej wskazane czyny, już wynikiem doskonałej cnoty, osób prawdziwie rządzących się duchem świętych; które trapią swe ciało, już dla ukarania za ubiegłe zdrożności, już dla upokorzenia go, poddaniem go całkowicie pod wolę Boga. Takie osoby uchodzą w zacisze, miłują osobność, milczenie, unikają stosunków z światem, aby uchroniły się najmniejszych uchybień, aby ich towarzystwem było jedynie Niebo i Anieli! Zajmują się one dobrymi czynami, nabożeństwem; spędzają czas na modłach, na rozpamiętywaniu życia i męki Zbawcy; nie z ciekawości, ani dla pociech i jakiegoś zadowolenia; lecz aby poznały i dobroć Boga i swoją niewdzięczność; aby się nauczyły miłować Boga a gardzić sobą; nieść krzyż Pański, a wyrzec się woli własnej; komunikują one często, ale dlatego, aby uwielbić Boga, jednoczyć się z Nim coraz ściślej, umocnić się przeciw wszelkim potęgom piekła.

Przeciwnie się dzieje z osobami jeszcze zmysłowymi, dalekimi od doskonałości, które całą pobożność swoją zasadzają na powierzchownych sprawach; te bowiem sprawy powierzchowne bardzo często są im do zguby powodem i więcej im szkodzą niż jawne upadki; nie dlatego, aby były złe same w sobie, ale dlatego, że ich źle owe osoby używają. Tak mocno się przywiązują do ćwiczeń zewnętrznych, że już zaniedbują wszelkiej baczności na poruszenia i skłonności swego serca, dają mu całą wolność, nie przeszkadzają iść za własnym popędem i tak wystawiają to biedne serce na ułudę szatańską: ten zaś duch kłamu, zważając że się oddalają z drogi prawej, nie tylko je zachęca, aby z upodobaniem ćwiczenia, do jakich nawykły, wykonywały, ale jeszcze napełnia ich wyobraźnię marzeniami niebieskich rozkoszy, tak, że się im zdaje, że już są w gronie Aniołów, że cieszą się widzeniem Boga. Posuwa on złość swoją dalej jeszcze: w samych modłach, poddaje im myśli wzniosłe, ciekawe, przyjemne, i one zacząwszy zaledwie zapominać świata i rzeczy doczesnych, już się uważają być wzniesionymi aż do trzeciego nieba.

Nie potrzeba długo zastanawiać się nad ich stanem, bardzo łatwo możemy poznać ich zbłąkanie się, ich oddalenie od drogi prawdziwej doskonałości; we wszystkich bowiem rzeczach, czy to większej czy małej wagi, zawsze pragną być uważanymi za lepszych od drugich, zawsze idą za swym uwidzeniem, zawsze pełnią wolę własną, a mając zamknione oko na własne sprawy, zwracają nieustanną uwagę na działania i czyny drugich i te ciągle nicują. Niechże kto naruszy choć w drobnostce ich dobrą sławę, jaką mniemają że posiadają u ludzi, i o którą tak są troskliwi; niechże kto im zaleci opuścić niektóre z tych ćwiczeń pobożności do których nawykli, jakże się zaraz burzą, niepokoją. Kiedy nawet sam Bóg dla ich nauki, dla pokazania im drogi prawdziwej doskonałości, zsyła na nich przeciwności, choroby, ciężkie utrapienia, jako najpewniejsze sposoby doświadczenia wierności sług swoich, i które nigdy nam się nie przydarzają bez woli i dopuszczenia Pańskiego; o! wtenczas najlepiej poznać możemy, jak w głębi duszy są schorzałymi, jak ich mocno zaraziła duma.

We wszystkich, bądź pomyślnych, bądź przeciwnych wypadkach tego życia, nie wiedzą wcale, co to się stosować do woli Boga, uniżać się pod Jego potężną prawicą, poddawać się Jego sprawiedliwym choć niezbadanym wyrokom; nie wiedzą, jak na wzór cierpiącego i pokornego Jezusa, poczytywać się niższym nad wszelkie stworzenie; jak kochać prześladowców, których Opatrzność Boska zsyła już dla umartwienia nas, już znowu do współdziałania z tąż Opatrznością Boga nad ich zbawieniem i nawróceniem. Stąd pochodzi, że zawsze są w widocznym niebezpieczeństwie zguby, albowiem patrząc na siebie, na swe zewnętrzne, w samych sobie dobre sprawy, oczyma zamglonymi miłością własną, unoszą się w pychę, sądzą się być doskonałymi, pogardzają bliźnimi i częstokroć tak ich zaślepia duma, że potrzeba nadzwyczajnej łaski nieba do ich nawrócenia.

A tak samo doświadczenie nam wskazuje, że daleko łatwiej jest naprowadzić na dobrą drogę jawnego grzesznika, aniżeli grzesznika który w dobrowolnej upornej zostaje ułudzie, skryty maską zwodniczej cnoty.

Poznajesz teraz synu, że życie duchowe nie zależy wcale na wszystkich powyżej pomienionych ćwiczeniach, powierzchnio uważanych: ale zasadza się właściwie, na poznaniu, z jednej strony, nieskończonej dobroci i wielkości Boga, a z drugiej, naszej własnej nikczemności i skłonności do grzechu; na kochaniu Boga, a pogardzie siebie samych i na poddaniu się nie tylko Bogu, ale wszelkiemu stworzeniu, przez wzgląd na Boga; na wyrzeczeniu się całkowitym woli własnej, w pełnieniu woli Boga; a nade wszystko, zasadza się na tym, abyśmy wszelkie sprawy wykonywali jedynie dla uświęcenia Imienia Pańskiego, w tym jedynie zamiarze, abyśmy się Bogu podobali, i dlatego, że Bóg chce, że jest godzien, aby Go wszelkie stworzenie kochało i Jemu służyło.

Na tym zawisło prawo miłości, jakie Duch Święty wyrył na sercach sprawiedliwych, na tym zasadza się owo zaprzenie samych siebie, tak zalecone przez Zbawcę w Ewangelii, to jest co czyni jarzmo Jego słodkie, a ciężar lekki; na tym zależy dokładne posłuszeństwo, jakiego Pan zawsze i słowy i przykłady nas nauczał. Następnie, jeśli pragniesz postąpić dalej w doskonałości, winieneś ciągłą wieść utarczkę i przyłożyć wszelkiego starania do wyniszczenia w sobie chuci nieporządnych, choćby te najbardziej małymi się wydawały; z stałością zatem i mężnym zapałem masz się przygotować do utarczki, bo nikt zwycięskiego nie otrzyma wawrzynu, kto mężnie potykać się nie będzie.

Uważ jednak dobrze synu, że jak z jednej strony, nie masz bardziej trudnej uporczywej walki nad obecną, bo przeciw samym sobie walcząc, przez nas samych pokonanymi bywamy; tak z drugiej, nie masz zwycięstwa tak przyjemnego Bogu, a nam chwalebniejszego nad niniejsze: bo ktokolwiek jest tak mężnym, że trzyma na wodzy swe żądze, poskramia wewnętrzne zapędy, powstrzymuje najdrobniejsze woli swej zachcenia, ten dokonał dzieła największej zasługi przed Bogiem, większego, niż gdyby porozdzierał swe ciało dyscyplinami, większego niż gdyby, na wzór pierwszych pustelników, ścisłymi trapił się postami, większego niż gdyby tysiące nawrócił grzeszników.

Jakkolwiek bowiem, biorąc rzeczy same w sobie, więcej Bóg ceni nawrócenie jednej duszy, niż poskromienie jakiej chuci nieporządnej; każdy jednak starać się szczególniej powinien, wykonać to, co Bóg osobliwiej po nim wymaga. Bóg zaś przede wszystkim wymaga, abyśmy najsilniej pracowali nad poskromieniem swych żądz; i to daleko więcej Mu się podoba, aniżeli żebyśmy z sercem niepohamowanym nieśli Mu daleko znakomitsze usługi.

Kiedyśmy już poznali, na czym doskonałość chrześcijańska zawisła, że abyśmy do niej doszli, potrzeba nam wieść koniecznie utarczkę przeciw sobie samym, zacznijmy teraz, że tak powiem, uzbrajać się w cztery rzeczy, które są niby oręże, bez jakich trudno, niepodobna by nam było wyjść zwycięzcami z tej walki. Te zaś cztery rzeczy są: Nieufność sobie samym. – Ufność w Bogu. – Dobre użycie władz duszy i ciała. – Modlitwa.

O tych po szczególe w następnych będziemy mówili rozdziałach.

Książkę postaci papierowej można nabyć tutaj:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Utarczka_duchowa_Wawrzyniec_Scupoli.html



Udawanie

Udawanie

Małgorzata Todd

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email

       Szanowni Państwo!
       Unia Europejska udaje, że dba o „praworządność” w Polsce, co jest sardoniczną kpiną dla każdego. Chodzi jedynie i wyłącznie o destabilizację naszego państwa, co też jest dla każdego, myślącego człowieka oczywiste.

Nasz rząd udaje, że wierzy unijnym biurokratom co jest niepojęte i bardzo niepokojące.
       Czyżby chodziło o wzajemną manipulację? Czy premier udaje przed Unią, że Polacy to taki ciemny lud, któremu wystarczy obiecać i zainstalować niemieckie wiatraczki, żeby zgodził się na wszystko? Czy chodzi o to, żeby wmówić skorumpowanym unijnym biurokratom, że nie trzeba zmieniać rządu na bardziej proniemiecki, bo już ten odda suwerenność za czapkę śliwek?
       Tusk od dawna nie był w tak komfortowej sytuacji. Jego senat może ustawę „poprawiać”, albo nie. Obydwie opcje są dla niego korzystne. Żadnych pieniędzy z KPO i tak nie „dostaniemy”, będzie więc mógł mówić, że stoi na straży konstytucji, albo „unijnych dyrektyw”. Mam jednak nadzieję, że i na to koalicja antyPOlska jest za głupia.
       Wniosku o pilną debatę w sprawie największej afery korupcyjnej w historii UE na 700 europosłów nie poparło tylko 4, w tym aż 3 z Polski! Ewa Kopacz (PO) Andrzej Halicki (PO) Krzysztof Hetman (PSL) zamiatanie skandali pod dywan mają we krwi.
       Unia się wali.

Może wobec aresztowań skorumpowanych unijnych biurokratów, takie upieranie się ze strony polskiego rządu, że nadal wierzy w unijną „praworządność” ma sens?
       Retoryka, nie bacząc na starożytne tradycje, ma przyszłość.
      

Z pozdrowieniami

Małgorzata Todd

Tam na Czerskiej, w kibucniku, wiszą gacie po Michniku. Kto chce w Polsce awansować… Anatomia sukcesu.

Tam na Czerskiej, w kibucniku, wiszą gacie po Michniku. Kto chce w Polsce awansować…

Anatomia sukcesu premiera Morawieckiego

Stanisław Michalkiewicz

Bardzo dużo zależy od tego, kto chwali, a kto krytykuje. Gdyby na przykład Judenrat “Gazety Wyborczej” ni stąd ni zowąd zaczął chwalić, dajmy na to, mnie, to bardzo by mnie to zaniepokoiło i zaraz zacząłbym się zastanawiać, czy nie robię przypadkiem czegoś głupiego, albo – czy nie dopuszczam się jakiegoś łajdactwa. Natomiast kiedy Judenrat mnie krytykuje, to znaczy, że wszystko jest w porządku. Mam bowiem taką metodę; kiedy nie mogę wyrobić sobie od razu poglądu na jakąś sprawę, zaglądam do żydowskiej gazety dla Polaków pod redakcją pana red. Adama Michnika i kiedy ona wyraża się pozytywnie, to wiem, że to podejrzana sprawa, a prawdopodobnie – jakieś łajdactwo. Natomiast kiedy krytykuje, albo – jeszcze lepiej – energicznie potępia – to już wiem, że to dobra sprawa. Oczywiście dobrze jest zasięgnąć informacji również gdzie indziej, ale w sytuacjach nagłych to metoda wystarczająca.

Poza tym jestem przekonany, że mikrocefale, stanowiący środowisko “Gazety Wyborczej”, też ją stosują, tylko z odwrotnej pozycji. Dlatego, gdyby na przykład panu redaktorowi Michnikowi zepsuł się telefon komórkowy, to dla tego środowiska mogłaby to być tragedia; nie wiemy, co myślimy. Wreszcie do Judenratu dostrajają się rozmaici ambicjonerzy, którzy chcą uzyskać rozgłos albo nawet dołączyć do grona autorytetów moralnych – bo obecnie sytuacja podobna jest do tej, za pierwszej komuny, kiedy to popularny wierszyk głosił, że “W Poroninie, na jedlinie wiszą gacie po Leninie. Kto chce w Polsce awansować, musi gacie pocałować”.

Teraz Lenin jest już passe, po pierwsze dlatego, że wprawdzie Żyd, ale jednak ruski, a skoro tak, to i żydostwo nic mu nie pomoże, a poza tym teraz podlizujemy się Naszemu Panu z Waszyngtonu, który na razie próbuje unikać ostentacji i żeby nikogo nie płoszyć, do Lenina jeszcze się nie przyznaje, chociaż komunistyczną rewolucję zaczyna eksportować na cały świat, dzięki czemu Sanhedryn światowy go toleruje, a nawet wspiera w rozmaitych terminach. Toteż dzisiaj wspomniany wierszyk trzeba by strawestować, na przykład tak: “Tam na Czerskiej, w kibucniku, wiszą gacie po Michniku. Kto chce w Polsce awansować…” – i tak dalej.

Wspominam o tym wszystkim, bo właśnie portal “Onet”, który – podobnie jak dajmy na to – “Oko-Press” – z żydowską gazetą na tym etapie kolaboruje, wpisując się w ten sposób w żydowsko-niemiecką koordynację, właśnie pochwalił premiera Mateusza Morawieckiego, że “wszystkich ograł”. “Wszystkich” – to znaczy – nie tylko “ziobrystów”, ale cześć polityków PiS, a nawet część opozycji, bo wbrew nim przeforsował w Sejmie nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, łudząc pozostałych mikrocefali sejmowych, że dzięki temu Komisja Europejska odblokuje szmal z funduszu odbudowy i każdy będzie mógł pysk umoczyć w melasie.

Tymczasem – dowodzi natchniony autor, który coś tam przecież może wiedzieć – przed wyborami nic takiego nie nastąpi, bo dopiero wtedy, gdy wygra je Donald Tusk na czele Volksdeutsche Partei, to zostanie w ten sposób przez niemieckich mocodawców wynagrodzony. Wszystko to oczywiście być może, bo kiedy przyjrzymy sie działalności pana premiera Morawieckiego, to widzimy, że za parawanem patriotycznej, a nawet tromtadrackiej retoryki, chociaż wyraźnie kontrastuje ona z jego wymoczkowatym wyglądem, spełnia on w podskokach wszystkie niemieckie życzenia.

Podejrzewam, że właśnie dlatego Naczelnik Państwa akurat tego byłego doradcę premiera Tuska zrobił wicepremierem w rządzie Beaty Szydło, a kiedy ktoś starszy i mądrzejszy zasuflował mu (“wiecie, rozumiecie, Naczelniku”) “głęboką rekonstrukcję rządu” – to i premierem. Bo Naczelnik jest taki sam; uwodzi swoich wyznawców patriotycznymi deklamacjami, ale kiedy na przykład trzeba w Sejmie przeforsować ratyfikację ustawy o zasobach własnych UE, na podstawie której Komisja Europejska uzyskała prawo zaciągania zobowiązań finansowych w imieniu całej “Niuni Europejskiej”, to wykonał zadanie dzięki kolaboracji z bezbożną i zdradziecką Lewicą. Jego wyznawcy, wbrew oczywistym faktom, naturalnie nie przyjmują tego do wiadomości, potwierdzając w ten sposób trafność spostrzeżenia Franciszka de La Rochefoucauld, że tylko dlatego Pan Bóg nie zesłał na ziemię drugiego potopu, bo przekonał się o  bezskuteczności pierwszego.

Wróćmy jednak do sukcesu sejmowego pana premiera Morawieckiego i rozbierzmy go sobie z uwagą. Głównym pretekstem tej sprzecznej z konstytucją i zdrowym rozsądkiem nowelizacji, było odblokowanie środków z funduszu odbudowy. Jeszcze tego samego dnia się wyjaśniło, że to nie wystarczy, że to dopiero – jak powiedział rzecznik Komisji Europejskiej – “pierwszy krok”, za którym poszedł od razu następny w postaci zakazu walki z wiatrakami. Ale mniejsza o to, bo ważniejsza jest natura tych środków. Z pozoru, wśród tych prawie 160 miliardów złotych przyznanych Polsce, dotacje stanowią 106 mld, a pożyczki – resztę. Przypomnijmy jednak, w jaki sposób Komisja Europejska zgromadziła środki finansowe na ten „fundusz odbudowy”. Otóż korzystając z nowego uprawnienia do zaciągania zobowiązań finansowych w imieniu całej Unii, pożyczyła 750 mld euro, emitując obligacje dla lichwiarskiej międzynarodówki. Zatem WSZYSTKIE środki zgromadzone na unijnym funduszu odbudowy, to pieniądze pożyczone, które potem każdy członkowski bantustan będzie musiał zwrócić w proporcji, jaka przypadnie na niego z rozdzielnika.

W takiej sytuacji te 106 mld rzekomych “dotacji”, to zwykła blaga, mająca na celu zamydlenie oczu naiwniakom, którzy nadal wierzą w istnienie darmowych obiadów. Oznacza to, że uchwalając nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, podyktowaną panu ministrowi Szynkowskiemu (vel Sękowi) przez Komisję Europejską, Sejm oddał kolejny kawał suwerenności politycznej państwa ZA DARMO, bo wszystko to, co Polska ewentualnie dostanie, będzie musiała zwrócić do ostatniego centa, być może nawet ze stosownymi procentami. A komu? Ano – jak wspomniałem – tej samej lichwiarskiej międzynarodówce, która kupiła od Komisji Europejskiej obligacje.

No to jakże możemy się dziwować, że Judenrat “Gazety Wyborczej” już nie mógł się doczekać finału i wieszał psy na Solidarnej Polsce i Konfederacji, które domagały się odrzucenia tej nowelizacji w całości? Również na tym przykładzie widać, że przyjęta przeze mnie metoda jest bardzo skuteczna, bo po rozebraniu sobie całej sprawy z uwagą, możemy nawet zorientować się, jakie Judenratowi przyświecają motywy.

Rząd Niemiec NIE spala setek milionów kowidowych maseczek !!! Teraz to „termiczne przetworzenie”. A posiada jeszcze 3,7 miliarda…

Rząd Niemiec NIE spala dziesiątków milionów kowidowych maseczek !!! Teraz to „termiczne przetworzenie”.

Rząd federalny planuje pozbyć się 790 milionów maseczek, których minął „termin ważności”. A posiada jeszcze 3,7 miliarda maseczek.

https://www.bibula.com/?p=138314

Niemieckie rządy związkowe i federalny zmuszone zostały do spalenia maseczek kowidowych, które zalegają magazyny.

Nawet w zakresie tak prozaicznej czynności jak zwykłe spalenie maseczek, polityczna poprawność wytworzyła nowotwór językowy i pozbycie się tych bezużytecznych rekwizytów zwie sie teraz „termicznym przetworzeniem” (niem. „Thermische Verwertungen“, ang. „thermal reprocessing”).

Poszczególne landy spaliły dotychczas dziesiątki milionów maseczek (np. Badenia-Wirtembergia zniszczyła 6,1 mln masek, Saksonia 5,5 mln, Nadrenia Północna-Westfalia 5 mln) i chciałyby pozbyć się ich jeszcze więcej, lecz w praktyce wiele z tych zasobów jest własnością federalną.

Na początku tzw. pandemii przywódcy niemal wszystkich krajów – ogłupieni przez media i sterroryzowani przez światowe siły zła – zamówili ogromne ilości maseczek mających „chronić przed koronawirusem”, pomimo tego, że wszystkie dotychczasowe dane medyczno -techniczno-epidemiologiczne jednoznacznie pokazywały, że nie nadają się one do tego celu. Jednak dążąc do rozniecenia paniki, media i „eksperci medyczni” doprowadzili do rewolty nauki i to co dotychczas było oczywiste, stało się nagle „dezinformacją”, a to co uważano za bzdurę stało się „wiedzą naukową”.

Wspierając się radami „medycznych autorytetów”, politycy dokonali zakupów maseczek, „przyłbic”, żeli, fartuszków i innych komediowych rekwizytów, ku uciesze głównie chińskich producentów. Według danych niemieckiego Ministerstwa Zdrowia, rząd federalny posiada jeszcze 3,7 miliarda maseczek, a landy niemal 200 milionów.

Jak na razie, rząd federalny planuje pozbyć się 790 milionów maseczek, których minął „termin ważności”.

Tak więc niemieckie rządy pozbywają się nowych, nieużywanych maseczek, spalając je w kontrolowanych warunkach w specjalnych procesach termicznego przekształcania odpadów, co rodzi pytanie: a jak zaplanowano i przeprowadzono pozbywanie się używanych maseczek, tych, które wszak realnie były siedliskiem bakterii, grzybów i wszelkich patogeów? Odpowiedź jest jedna: nikt nie planował i w żadnym państwie nie było procedur utylizacji tych odpadów medycznych. (Według MIT codziennie wyrzucano około 7 tysięcy ton maseczek; pomnóżmy to przez 2 lata i otrzymamy 5 milionów ton! Ileż to niepotrzebnie zużyto materiału, wody, pracy ludzkiej, pieniędzy…) Wyrzucano maseczki gdzie popadnie i potem walały się one po trawnikach, na wysypiskach śmieci, w lasach, jeziorach, morzach i oceanach. Oczywiście nie wpłynęło to w żaden sposób na ekosystem, o którym kretyni w rządach tak hałaśliwie gardłują.

A czy ktoś jeszcze przypomina sobie śmieszną hucpę w Polsce, kiedy to zaangażowano do celów propagandowych największy samolot świata – radziecki kolos An-225 Mrija, używany przez ukraińską firmę – aby przywieźć z Chin 96 ton bezużytecznego towaru („76 ton kombinezonów medycznych, 11 ton osłon na twarz i 9 ton masek ochronnych”)? Ach, jak potrzebne było to pisowskim politykom, a potem tę panikę sprzedano rozgorączkowanej gawiedzi, która chętnie kupiła jedno kłamstwo („koronawirus”, „maseczki chronią”), a potem jeszcze większe, szczepiąc się eksperymentalnymi produktami („bezpieczne i skuteczne”).

Pora na rozliczenie tej szumowiny politycznej, która teraz angażuje się w Davos szuflując społeczeństwom kolejne kłamstwa.

Oprac. www.bibula.com 2023-01-20 na podstawie Die Welt (20-01-2023), FAZ Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY md]

SŁAWA UKRAINIE A POLSCE NA POHYBEL

SŁAWA UKRAINIE A POLSCE NA POHYBEL

Krzysztof Baliński 2.I. 2023.

„W oknie Pałacu Prezydenckiego zapłonęła świeca jako znak pamięci o cierpieniu i tragedii milionów ofiar Wielkiego Głodu w Ukrainie. Pamiętamy o ofiarach sowieckiego ludobójstwa!” – poinformowała kancelaria prezydenta. „Wieczna pamięć pomordowanym. Krzyczymy głośno: Nie dla nienawiści, nie dla antysemityzmu, nie dla antyukrainizmu. Nigdy więcej wojny, nigdy więcej Holokaustu”- takie podniosłe słowa wykrzyczał Duda w Auschwitz. Ze słów, które padły później wiemy, że nie miał na myśli polskich ofiar obozu, ani Polaków pomordowanych przez Ukraińców. Gdy ukraińska rakieta zabiła dwóch Polaków i gdy zamiast ubolewania i przeprosin doczekaliśmy się krętactw niegodnych sojusznika, Duda rzekł: „Rosja jest odpowiedzialna za tę wojnę i Rosja jest odpowiedzialna za wszystkie nieszczęścia, które z tej wojny wynikają”. A więc nie tylko Rzeź Wołyńska to „nasza wspólna tragedia”, bo jak Ukraina wali rakietą, to też „nasza wspólna tragedia”.

Gdy Sejm przyjął uchwałę w sprawie rocznicy Wielkiego Głodu, przeciw głosował tylko Grzegorz Braun, za co stratowało go ogłupiałe pędzące w ukrainofilskim amoku stado sejmowych baranów. Gdy 8 lat temu Sejm przyjął uchwałę oddającą hołd „ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II RP” – Wierchowna Rada uznała ją za „przejaw upolitycznienia tragicznych stronic ukraińsko-polskiej historii, antyukraińskiej histerii i podważenie dyplomatycznego dorobku na rzecz wzajemnego przebaczenia i upamiętnienia niewinnych ofiar konfliktu, wśród których są Ukraińcy i Polacy”.

Inny, wymowny incydent: Ukrainizacja języka polskiego, poprzez nakaz stosowanie nowotworów językowych „w Ukrainie”, „do Ukrainy”, narzucony Polakom przez Radę Języka Polskiego PAN. Przy czym zmiany w języku (o który Rada statutowo troszczy się) nakazała deputowana Wierchownej Rady (jedna z 423) z ramienia partii, która w wyborach otrzymała 5,84% głosów. A więc chmara nadzwyczajnych i zwyczajnych profesorów, areopag uczonych renomowanych polskich uniwersytetów nie zachowali się, jak „sługa narodu ukraińskiego, ale jak sługa jednej Ukrainki, która w liście do Sejmu zażądała takich zmian, bo „kiedy po polsku pisze się lub mówi ‘na Ukrainę’ my, Ukraińcy, słyszymy narracje Stalina i Putina”. W liście mamy też inne cudaczne słowa: „Wierzymy, że dobra, demokratyczna, europejska Polska zrozumie swojego sąsiada i będzie mogła zdecydować się na zmianę słowników języka polskiego. Doprowadzi do eliminacji form ‘na Ukrainie’ z użytkowania na poziomie komunikacji urzędowej, pracy z dokumentami urzędowymi, a także z języka każdego Polaka”. Jest też deklaracja gotowość do przeprowadzenia w Polsce „misji edukacyjnej”.

Szanujmy nasz język. Nie pozwólmy, żeby obcoplemieńcy zmieniali go w lingwistyczny śmietnik tak, jak było z Jidysz i tak, jak jest z Chachłackim, bo tak nazywa się twór językowy używany na Ukrainie, w tym przez inkryminowaną deputowaną, gotową do przeprowadzenia w Polsce „misji edukacyjnej”.

W najbliższym czasie zagrożenie rosyjskimi tankami jest mało realne. Ale realnym jest agresywnie forsowana przez Kijów antypolska polityka historyczna. Przy czym ukraińscy dyplomaci są bardzo asertywni, by nie powiedzieć – agresywni. W dodatku wzmocnił ich były ambasador w Berlinie. Przypomnijmy – gdy Andrij Melnyk, na zarzut, że Ukraińcy „dokonywali masakr na Polakach” odpowiedział: „podobne masakry dokonywane były przez Polaków na Ukraińcach, dziesiątki tysięcy, a Ukraińcy byli uciskani przez Polaków w tak okrutny sposób, że trudno to sobie wyobrazić” (i gdy zrównał Polskę z hitlerowskimi Niemcami i Związkiem Sowieckim), odezwał się Zbigniew Rau: Odbyłem rozmowę z moim przyjacielem Dmytro Kuleba. Podziękowałem mu za szybką publiczną interwencję w tej sprawie. A na czym owa „szybka interwencja” polegała? Na wpisie jakiegoś urzędniczyny, w którym nie było słowa ‘przepraszam’ i który wybrzmiał jak kpina: „Słowa ambasadora są jego osobistym zdaniem”. Rau w ogóle nie zareagował, gdy jego „przyjaciel Dmytro Kuleba” pokazał Blinkenowi mapę z Przemyślem w granicach Ukrainy.

Z kieszeni polskiego podatnika rokrocznie wyciekają 2 miliony dla „Naszego Słowa”, które zamieszcza banderowską symbolikę i zaprzecza ludobójstwu na Polakach. Ale do takiej roboty nie potrzeba ukraińskiej gadzinówki, bo są inne gazety ukraińskie dla Polaków, też futrowane z kasy państwowej, też wpisujące się w hasło „sława Ukrainie, a Polsce na pohybel”. Samuel Pereira, główny kreator polityki informacyjnej TVP, wygłosił komentarz: „Jeśli wiceminister ukraińskiej dyplomacji Andrij Melnyk chce poprawić sobie wizerunek wśród Polaków, to wchodzenie w interakcje z antyukraińskimi szurami (a tym samym uwiarygodnianie ich) nie jest najlepszym pomysłem”. Tomasz Terlikowski, po uderzeniu ukraińskiej rakiety w Przewodowo napisał: „Dla ofiar państwowy pogrzeb, dla ich rodzin pomoc psychologiczna. Ukrainie zaś jeszcze więcej pomocy, solidarności, broni i wsparcia. Rozum i serce po stronie Ukrainy”. Ten sam wcześniej ogłosił na łamach gazety mającej w tytule „Polska”: „Polska nie jest państwem narodowym, Polska jest rzeczpospolitą, rzeczą wspólną Polaków i Ukraińców, Polaków i Żydów, Polaków i Ormian, Niemców i Litwinów. Tych, którzy się tu urodzili, i tych, którzy chcą tu zostać. To jest w Polsce piękne, a nie endeckie mrzonki”.

Przerzucanie odpowiedzialności z UPA na Rosjan zapoczątkował Bronisław Komorowski, w wywiadzie „Za Wołyń odpowiadają Sowieci”. Zainspirował go do tego ukraiński aktywista Mirosław Czech, który w „Wyborczej” stwierdził: „Sowieci poszczuli Niemców na ukraińskich policjantów, w ich miejsce przyszli Polacy. Spirala mordów się nakręciła. Rosyjscy agenci działali według precyzyjnie ułożonego planu”. Kropkę nad „i” postawił Antoni Macierewicz, mówiąc w TVP Info: „Prawdziwym wrogiem, który rozpoczął, i który użył ukraińskich sił nacjonalistycznych do tej straszliwej zbrodni ludobójstwa jest Rosja. To tam jest źródło tego straszliwego nieszczęścia”.

Gdy gościliśmy w Warszawie konferencję antyirańską, świat dowiedział się od sekretarza stanu, że bohaterem narodów amerykańskiego i polskiego nie są Kościuszko i Puławski, lecz Frank Blajchman, funkcjonariusz UB, nadzorca stalinowskich łagrów i herszt bandy rabunkowej. Dziś inny „strategiczny sojusznik” każe nam uznać, że bohaterem Obojga Narodów jest Zełenski i Bandera. Bo jak widzimy, kogo zrobili wiceszefem MSZ, to nic innego na myśl nie przychodzi. Żeby chociaż zadekretowali bohaterstwo Zełenskiego zamiast Bandery. Żeby chociaż zamiast pomników żydożercy stawiali pomniki Żyda. Ale gdzie tam – pomniki Zełenskiego będą stać obok pomników Bandery. Przy czym ustalmy – wytłumaczeniem nie jest to, że Naczelnik lubi małych ludzi i lubi koty, bo – w odróżnieniu od małych ludzi – koty liżą dupę tylko sobie. I jeszcze jedno – Zełenski rozpoczął karierę polityczną jak komik, a kończy jak prezydent z hasłem: „Jak zakończymy wojnę to cała Ukraina będzie wyglądała jak wielki Izrael”. A Duda? Rozpoczął jak prezydent, a kończy jak komik z hasłem: „Tu jest Polin”.

Gdy ukraiński IPN ogłosił, że „Siły Zbrojne Ukrainy kontynuują tę samą walkę, jaką prowadziła UPA”, gdy ukraiński Sąd Najwyższy uznał, że symbol dywizji SS-Galizien nie jest nazistowski”, gdy doradca prezydenta Zełenskiego ujawnił, że „Polacy zgodzili się zapomnieć Rzeź Wołyńską”, nie było dementi polskiego MSZ. A Duda? Głosił, że „trudna historia obu narodów straciła znaczenie w obliczu konieczności zjednoczenia”. Wygłosił też na Placu Zamkowym w Warszawie: „Stało się coś, o czym powiedział ostatnio prezydent Ukrainy, że wobec tego, co zrobili Polacy cała historia jest nieważna”, co w praktyce oznaczało, że Zełenski wybaczył nam zbrodnię na Banderze i że będziemy mieć pomniki UPA w Polsce i przepraszanie Ukraińców za „polski kolonializm”. A sojuszników znajdą w noblistce Tokarczuk, w posłach w Sejmie, ekspertach rozmaitych klubów jagiellońskich, w kardynale Nyczu, redaktorach „Gazety Polskiej”, a nawet w działaczach prawicy narodowej, jak ten, który rzucił Polakom w twarz, „kto dziś wymachuje Wołyniem jest skurwysynem”. [sprawdziłem: To Robert Winnicki. md] No i w polskich dyplomatach, którzy wprost wyręczają ambasadę Ukrainy w wyciszaniu wszelkich głosów domagających się stawiania polskich interesów wobec Kijowa.

11 Listopada, Festiwal Niepodległej, na scenę muzyczną na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego zawitali artyści członkowie kapeli ENEJ i odegrali prymitywną, kaleczącą uszy podróbkę cygańskich rytmów. Ale nie w tym rzecz – okazuje się, że zespół nazwę przyjął na cześć ukraińskiego zbrodniarza, który własnoręcznie odrąbywał Polakom głowy. „Enej” to pseudonim Petro Olijnyka, pułkownika UPA, który kierował masowymi mordami na Polakach. Jeszcze gorsze wrażenie robiły teksty piosenek, rojące się od skojarzeń związanych z mordami na Wołyniu. No i ten ukraiński haft na łachach artystów, nawiązujący do czerwono-czarnych barw UPA. Musieli mieć niezły ubaw, spoglądając ze sceny na tłum podrygujących Polaków (i na prezydent Warszawy, który zespół zamówił i opłacił). Myśleli sobie: dziś potańczysz, a jutro odrąbię ci łeb. Z okazji dnia niepodległości Ukrainy, Trzaskowski zorganizował fetę na Placu Zamkowym, podczas której wygłosił podniosłą mowę w języku ukraińskim. Bo jak się okazuje, potrafi obchodzić godnie święta narodowe. Pod jednym wszakże warunkiem, że nie są to święta polskie. A Enej jak Polakom śpiewał, tak śpiewa.

Do promocji Polski w świecie powołane zostały instytuty kultury polskiej. Dyrektorem takiego instytutu w Kijowie został Robert Czyżewski, chwalący się ukraińskimi korzeniami apologeta banderowców, autor słów: „Strona polska również nie jest bez winy (…) nie chcemy dostrzec, że reakcja, odpowiedź polska w latach 1944/45 była brutalna i również naznaczona akcjami o charakterze zbrodni wojennych”. Przywołajmy też słowa Piotra Skwiecińskiego, dyrektora instytutu w Moskwie: „Dla Polski lepiej jest, żeby w Kijowie rządzili nie tylko banderowcy, ale nawet sam Bandera, niż odbudowa imperium”. Przypomnijmy jeszcze, że mająca w tytule słowo „Polska” ukraińska gazeta dla Polaków pisał: „Lepsza jest Ukraina banderowska, niż Ukraina sowiecka”, a jeden z pracujących dla niej ekspertów pisał: „Idea jagiellońska to idea Polski wielkiej, wielonarodowej, swymi granicami sięgającej niemal po mury Kremla i po stepy Zaporoża, której obywatele wznosili modły w kościołach, cerkwiach, zborach, meczetach i synagogach. Rzeczpospolita, jako związek Polaków, Białorusinów, Ukraińców i Żydów powinna wrócić na polityczną mapę świata”.

Słudzy narodu ukraińskiego w MSZ zalecili polskim placówkom dyplomatycznym aktywne służenie polityce historycznej Ukrainy. I tak – Adrian Kubicki zwołał w siedzibie polskiego konsulatu w Nowym Jorku panel dyskusyjny „Kryzys emigracyjny na Ukrainie”. To ten sam, który u zarania swej misji ogłosił: „Diasporę żydowską w nowojorskim okręgu konsularnym należy włączyć w definicję Polonii”. I wszystko poszło jak z płatka – całą swą konsularną aktywność nakierował nie na amerykańskich Polaków i umacnianie ich tożsamości narodowej, ale na obcą grupę etniczną, wrogo nastawioną do Polski. I czy dziś nie czas na apel: Diasporę ukraińską włączyć w szeroką definicję Polonii? Konsul generalny RP w Chicago Paweł Zyzak wraz z konsulem Ukrainy otwarli wystawę „Mamo, ja nie chcę wojny”. To zestawienie przechowywanych w polskich zasobach historyczne rysunków polskich dzieci z roku 1946, będących zapisem ich przeżyć z czasu wojny i okupacji niemieckiej, oraz współczesnych rysunków dzieci ukraińskich, związanych z wojną toczącą się obecnie na Ukrainie. A było to w dzień po tym, gdy na terenie wsi Przewodów zginęło dwóch Polaków po eksplozji ukraińskiej rakiety.

Kiedy kilka tygodni temu pojawiła się informacja: nasz „strategiczny partner” wykonał wiekopomny gest – zezwolił na poszukiwania, ekshumację i upamiętnienia polskich ofiar, szybko okazało się, że zgoda dotyczy tylko dawnej wsi Puźnik koło Buczacza i otrzymał ją nie IPN, czyli instytucja do tego powołana, ale Fundacja Wolność i Demokracja, i że jak nie było, tak nie ma zgody na ekshumację dziesiątków tysięcy Polaków z tysięcy dołów śmierci i chrześcijański pochówek ofiar UPA. Okazało się też, że nie chodzi o ekshumację, bo groby pomordowanych w Puźniku są od dawna znane. Wyszło też na jaw, że w tym wszystkim chodziło jedynie o propagandowe ocieplenie wizerunku Ukrainy i wypromowanie szefostwa Fundacji. Założona przez obecnego ministra Michała Dworczyka, w stu procentach finansowana przez Kancelarię Premiera oraz spółki skarbu państwa (64 miliony w latach 2017-21) – chociaż ma w statucie: Pomoc Polakom na Wschodzie; kultywowanie pamięci o polskim dziedzictwie kulturowym i polskiej historii Kresów; wspieranie rozwoju oświaty polskiej – zajmuje się wyłącznie pomocą dla Ukraińców i szczyci się: wyekspediowaniem na Ukrainę blisko 100 „TIR-ów” z pomocą humanitarną; ewakuacją 7,2 tys. ukraińskich rodzin z kompleksowym wsparciem rzeczowym i finansowym; pomocą dla kilkunastu szpitali wojskowych.

Ambasador Ukrainy w Polsce, występując z okazji święta niepodległości Ukrainy na tle pomnika Powstania Warszawskiego, porównał Ukraińców walczących z rosyjską armią do powstańców warszawskich: „Jak powstańcy warszawscy, dziś żołnierze ukraińscy stanęli do nierównej walki z brutalnym wrogiem. Jak powstańcy warszawscy, dziś potrzebujemy jak najwięcej broni. I jak powstańcom warszawskim, dziś nam, Ukraińcom i Ukrainkom, nie brakuje odwagi i determinacji w walce o wolność i niepodległość”. Ambasador ujawnił, że jego przełożony, odwiedzając Muzeum Powstania Warszawskiego był bardzo wzruszony, widząc Warszawę zniszczoną w czasie II Wojny” i porównał obraz Warszawy z powstania do tego, co dzieje się w Mariupolu. Inne medialne świństwo – wiceminister Paweł Jabłoński, komentując doniesienia o odkryciu grobów w ukraińskimIzjum, wydurnił się na Twitterze: „Przerażające. I nie da się nie porównać tego do Katynia”. A żeby było jeszcze straszniej, portal „wPolityce” ocenił: „Mocny wpis Jabłońskiego”.

Jakim trzeba być głupkiem, żeby stawiać znak równości między Izjum a Katyniem! Jaką trzeba być kanalią, żeby przyrównać zniszczenia Warszawy do zniszczenia kilka chałup w Mariupolu lub tak, jak „Gazeta Polska”, zorganizować Marsz Żołnierzy Wyklętych w barwach ukraińskich! Przypomnijmy: Ukraińcy mordowali powstańców i ludność cywilną Warszawy, a Rosjanie przeprosili za Katyń, odtajnili dokumenty, wybudowali mauzoleum, sfinansowali budowę cmentarza, na którym Putin złożył wieniec. A co do Izjum, to po jego „wyzwoleniu” natychmiast przystąpili do „derusyfikacji ulic” i już tam mamy aleję Bandery i ulicę Szuchewycza.

Impuls partaninie dał Duda, reklamując wystawę zestawiającą zburzoną Warszawę z kilkoma chałupami w Mariupolu. Nic też dziwnego, że prezes Reduty Dobrego Imienia poczuł się uprawniony do wpisu: „Ukraińcy mają teraz swoje Powstanie Warszawskie”.  Podłączył się też pod inne świństwo – przerzucania na Rosjan odpowiedzialności za mordy rezunów. Portal „wPolityce” informował: „Maciej Świrski, twierdzi, że za ludobójstwo Polaków na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej odpowiedzialni mogą być sowieci. Naturalną konsekwencją takiej tezy byłoby zniesienie albo przynajmniej umniejszenie odpowiedzialności Ukraińców za wybitnie bestialskie zbrodnie nawet jak na warunki II wojny”. „Są poszlaki o inspiracji NKWD. Jesteśmy na tropie” – tak inkryminowany opisał to na TT. Świrski to nie byle kto. To b. prezes utworzonej przez 17 spółek Skarbu Państwa, z zadaniem promowania wizerunku Polski za granicą Polskiej Fundacji Narodowej, która tylko w latach 2016–19 wydatkowała 254 mln zł, ale nie potrafiła przeprowadzić ani jednej porządnej akcji broniącej dobrego imienia Polski za granicą. To ona zmarnowała wspaniałą okazję – 100-lecie Niepodległości, bo obchodom nie nadano żadnego wymiaru międzynarodowego. Chyba że za takowe uznać wprowadzenie do obiegu znaczka z izraelską flagą i napisem „wspólne dziedzictwo” i wysłanie w rejs dookoła świata zdezelowanego jachtu, z napisem na burcie „Polska 100”. Świrski to także przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i członek Rady Dyplomacji Historycznej.

Gdy Zełenski przyrównał ofiary Mariupola do Holokaustu, izraelskie media nie zostawiły na nim suchej nitki – „to „balansowanie na granicy negowania Holokaustu”. Żydzi nie dopuszczają do zrównywania innych ofiar z Holokaustem. My, a raczej „Nasi”, robimy dokładnie odwrotnie. Nie tylko godzimy się na wykorzystywanie polskiej martyrologii przez propagandę innych państw, ale sami podsuwamy pomysły. Powstanie Warszawskie w służbie Ukrainy to działalność antypolska, to plucie Polakom w twarz, to demolowanie polskiej polityce historycznej. Przypominanie zbrodni na Polakach to nasz główny oręż w zwalczaniu obowiązującego paradygmatu: Ofiarami wojny byli wyłącznie Żydzi, a prześladowcami Naziści oraz Polacy, i ci ostatni muszą za to zapłacić.

Wypowiedź ukraińskiego prezydenta o „Ukraińcach ratujących Żydów podczas II wojny” to nie tylko niesmaczny żart byłego komika. Tu chodzi o wysłanie w świat przesłania: To nie Ukraińcy, ale Polacy tworzyli formacje pomocnicze w niemieckich obozach zagłady; To nie UPA, ale Polacy, uciskając Ukraińców „w tak okrutny sposób, że trudno to sobie wyobrazić” przećwiczyli mordowanie Żydów. I jeszcze jedno – Melnyk pokajał się wobec Żydów, Polaków nie przeprosił. I czy to nie jest kopiowanie żydowskiego modus operandi. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Niechcący przyznał rację narracji rosyjskiej o potrzebie denazyfikacji Ukrainy – i niech Ruscy robią z nim, co chcą. No i piszmy „Rzeź Wołyńska” z dużych liter tak, jak Żydzi piszą „Holokaust”!

Dbanie o wizerunek własnego kraju za granicą to rzecz niezwykle istotna. Odpowiedzialne za to w Polsce instytucje i służby państwowe nie wypełniają swej roli, kupczą pamięcią o ofiarach zbrodni na Polakach, uczestniczą w przedsięwzięciach jawnie antypolskich. Hańba domowa – tak Jacek Trznadel nazwał kolaborację bierutowskich elit ze Stalinem w negowaniu zbrodni katyńskiej i przypisywaniu jej sprawstwa Niemcom. Dzisiaj hańbą domową jest kolaboracja elit III RP z potomkami Bandery.

Krzysztof Baliński

Profesjonalne kłamstwo – narzędziem samozniszczenia człowieka i ludzkości

BKP: Profesjonalne kłamstwo – narzędziem samozniszczenia człowieka i ludzkości

wideohttp://vkpatriarhat.org/pl/?p=20091  https://reakce.wistia.com/medias/kednu1xv6e

https://rumble.com/v24wmayprofesjonalneklamstwo.html  cos.tv/videos/play/41660410303123456

ugetube.com/watch/ieIHRKnAIpIzZzT  bitchute.com/video/Ei2kmIMZA14V/

Diabeł jest kłamcą i zabójcą” (J 8:44).

Nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości. Nic przeto wielkiego, że i jego słudzy podszywają się pod sprawiedliwość. Ale skończą według swoich uczynków!” (2 Kor. 11:14-15). Czeka ich piekło!

Na zewnątrz są psy, guślarze, rozpustnicy, zabójcy, bałwochwalcy ikażdy, kto kłamstwo kocha i nim żyje (Ap 22:15).

Komu służy internet, google, portale społecznościowe, środki masowego przekazu? Duchu prawdy czy duchu kłamstwa?

Twórcy mediów społecznościowych wypowiedzieli się, że publikowanie prawdy rzekomo jest dla ludzi nudne.  Ludzie chcą słyszeć kłamstwo. Publicznie przyznali , że stosunek prawdy do kłamstwa w tych środkach masowego przekazu wynosi 1:6. Ale ci, którzy przyjęli kłamstwo jako własne, uważają je za prawdę i nie chcą przyznać, że zostali oszukani. Co więcej, rozpowszechniają to kłamstwo dalej jako prawdę. Dzisiejsze media głównego nurtu, a zwłaszcza internet, są kontrolowane przez tych, którzy służą duchowi kłamstwa i śmierci. Na kłamstwie jest zbudowany cały obecny antychrystowy system. Pismo Święte ostrzega: „Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana, z całą mocą… działanie z wszelkim zwodzeniem ku nieprawości tych, którzy giną, ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, aby dostąpić zbawienia. Dlatego Bóg dopuszcza działanie na nich oszustwa, tak iż uwierzą kłamstwu” (2 Tes 2:9-11)

Ostrzeżenie to odnosi się również do obecnego Kościoła katolickiego [dużej części hierarchii. md] , który nie miłuje prawdę i nie służy jej. Wręcz przeciwnie, promuje i miłuje herezje i rażące kłamstwa, jak to widzimy na przykładzie współczesnego pseudo-papieża Franciszka i jego kłamliwych zwolenników wśród hierarchii, skoncentrowanych w Watykanie i Niemczech.

W człowieku działa szczególne prawo: nawet jeśli zostanie tysiąc razy oszukany, nadal będzie wierzył w kłamstwo. W prawdę będzie zawsze wątpił, a jeśli będzie zmuszony cierpieć za prawdę, z oburzeniem ją odrzuci. Czemu? Ponieważ troszczy się o własne ego, które jest źródłem zła. Wnętrze pierwszego człowieka zostało duchowo zakażone ojcem kłamstwa, piekielnym wężem (por. J 8:44) (Rdz 3:13). Osoba, znajdująca się pod wpływem ego, nie chce, aby wcielona Prawda uwolniła ją od kłamstw i obdarzyła życiem wiecznym. Nie chce nawet przyznać, że kłamstwo, z którym się połączyła, szkodzi nie tylko jej, ale i innym. Człowiek ma silną skłonność do kłamstwa i samooszukiwania się. Tego, kto go pochlebnie oszukuje, będzie bronił aż na śmierć, ale tego, kto powie mu prawdę, znienawidzi.

Jak to możliwe, że dzisiaj istnieją prawa, zgodnie z którymi można ukraść dzieci z jakiejkolwiek rodziny? Jeszcze w niedalekiej przeszłości, jeśli rodzicom zostało skradzione dziecko, ogłaszano ogólnoświatową obławę. Gdyby przestępca został znaleziony, otrzymałby najsurowszą karę. Co więcej, jak to możliwe, że z tekstów nowych ustaw nie można rozpoznać, że jest to zaprogramowane przestępstwo? Nawet najlepsi prawnicy nie są w stanie tego wykryć i szczerze powiedzą: „To prawo jest doskonałe”. W rzeczywistości jest w nim zaszyfrowany przestępczy program.

Były czeski prezydent Klaus nie chciał podpisać ustawy o manipulacyjnym tytule „O socjalnej i prawnej ochronie dzieci”, którą trzy lata narzucała mu ONZ. Wtedy środki masowego przekazu zrobiły z prezydenta cynika, który rzekomo nie dba o dzieci, a nawet o sieroty. On ale w rzeczywistości dzieci chronił. Doskonale wiedział, co naprawdę zawiera to podstępne prawo, dlatego ciągle je wetował. Jednak wobec medialnej kampanii był bezsilny. W końcu ustawę przepchnęli. Co to za system kłamstw?! Co więcej, gdy prawnik otwarcie wskazuje na nadużywanie prawa, ustawa jest dalej nadużywana, a prawnik jest narażony na prześladowania. Następnie zbrodniczą ustawę przyjmuje jedno państwo po drugim. Dlaczego prawdziwe ujawnienie przestępstwa nie ma mocy? W końcu kwestia kradzieży dzieci jest najbardziej delikatną sprawą.

Nowe międzynarodowe prawo ze swoimi konwencjami, rezolucjami i zaleceniami fanatycznie broni przywileje wszystkich możliwych seksualnych orientacji czyli perwersji. Należą do nich już nie tylko homoseksualiści, ale także pedofile, transseksualiści, zoofile, sadomasochiści i mordercy seksualni. Jeden z nich z tą tzw. wrodzoną seksualną orientacją podciął gardła ponad 50 kobietom. Ale mimo to osoby zboczone są uważane za niewinne i skrzywdzone ofiary. Ta fałszywa opinia publiczna została stworzona celowo. Ktokolwiek nazwie ich prawdziwym imieniem, zostanie ukarany jako przestępczy „fob”. Prawo bowiem zezwala na sądzenie osoby już za przypuszczenie, że myśli krytycznie o sodomicie, transseksualiście lub o kimś z Q-orientacją. Oskarżony zgodnie z tymi pseudoprawami już nie ma prawa do domniemanej niewinności. Może zostać ukarany jako homofob lub Q-fob i grozi mu do trzech lat więzienia.

W ustawodawstwie doszło do uprzywilejowania niemoralności i jednocześnie oficjalnej przestępczości wobec dzieci! A to legislacyjne kłamstwo jest realizowane pod pozytywnymi pojęciami „praw dziecka” lub „najlepszy interes dziecka”. W rzeczywistości jest to cyniczna niesprawiedliwość i najwyższy interes  likwidacji  dziecka! Na przykładzie tych pseudo-praw możemy zobaczyć, jak sugestywnie działają kłamstwa. To tak zwane międzynarodowe prawodawstwo nie jest zbudowane na prawdzie czy sprawiedliwości, ale na najokrutniejszych kłamstwach i propagowaniu przestępczości w celu eksterminacji ludzkości na tak zwany złoty miliard.

Dziś absurdalne i głupie kłamstwo zwane gender ideologią rozrosło się ponad miarę. W szkołach i przedszkolach dzieci są zmuszane do myślenia, że nie są chłopcem czy dziewczynką, ale że mogą wybrać, kim chcą być. Następnie zmuszają ich uwierzyć, że zdecydowanie nie są tym, kim są. Dziecko przeżywa psychiczną traumę i ciągłą tyranię na myśl, że czeka go proces okaleczenia, który kończy się operacją zmiany płci.

To szaleństwo popiera i pseudo-papież Franciszek. W Irlandii sugestywnie nakłaniał rodziców, że nie mogą swoim dzieciom mówić prawdy, iż ich w szkole okłamali. Jakie okrucieństwa są wtedy oficjalnie popełniane za pomocą tego zbrodniczego kłamstwa na nieletnich dzieciach! Np. 15-letnia dziewczyna przeszła tę operację wbrew woli rodziców. Zaraz po operacji duch kłamstwa jakby ustąpił, a ona zobaczyła, jakiej życiowej tragedii stała się ofiarą. Ta dziewczyna w końcu popełniła samobójstwo. W USA w tych dniach zostało wdrożone głupie i sadystyczne prawo w sprawie tzw prawa dzieci do zmiany płci od 12 roku życia! Jednocześnie w szkołach wprowadza się psychologiczny terror w celu promowania transseksualizmu. Owocem tego prawa będzie masowa zbrodnia na dzieciach i samobójstwo narodu. Rosyjski prezydent o architektach NWO, którzy promują to okrucieństwo, powiedział, że już zwariowali do reszty i że to jest zaprogramowany satanizm.

Poszczególne państwa są zmuszane do przyjęcia samobójczej gender ideologii pod presją ekonomicznych i innych sankcji. Pewien prezydent w Afryce oświadczył: „Wolelibyśmy jeść trawę, niż zaakceptować takie samobójcze warunki”. Niestety niewielu prezydentów ma tyle zdrowego rozsądku i tyle odwagi w obronie prawdy i życia, a aby nie podporządkować się międzynarodowej mafii. A jeśli ją mają, to środki masowego przekazu zaczną sugestywnymi kłamstwami prać ludziom mózgi, a oszukana większość społeczeństwa zwróci się wtedy przeciwko swemu wybawcy. Tak stało się np. z premierem Fico na Słowacji, kiedy otwarcie zadeklarował, że Słowacja nigdy nie zaakceptuje Konwencji Stambulskiej, która legalizuje ideologię gender i kradzież dzieci związaną z wprowadzeniem tzw. GREVIA. Przeciwko premierowi zorganizowali pucz, wybrali sakralną ofiarę i w dwa wieczory przy pomocy zorganizowanej i oszukanej młodzieży zmusili go do dymisji. Tak więc zwyciężyło kłamstwo, a ten, który chciał dla młodzieży dobra, został wygwizdany przez zmanipulowaną młodzież jako przestępca.

Kto szczególnie manipuluje młodszym pokoleniem? Media społecznościowe. Młodzież otrzymuje od nich fragmentaryczne informacje i nie jest już w stanie samodzielnie myśleć. Po prostu biernie wszystko akceptuje i staje się ofiarą systematycznie zaprogramowanego kłamstwa. Żyje bardziej w nierzeczywistości niż w rzeczywistości.

Niesamowitą kpiną z prawdy, sprawiedliwości i moralności jest tzw. Traktat lizboński. Prawdę zastąpiono kłamstwem, a prawo bezprawiem. Kiedy Irlandia w referendum Traktat lizboński odrzuciła, została zmuszona do przeprowadzenia drugiego referendum.

Każde słowo w ustawie musi być precyzyjnie zdefiniowane, aby uniknąć nadużycia. W międzynarodowym prawodawstwie zaczęto używać dwuznacznych terminów, co otworzyło drzwi profesjonalnym kłamstwom i przestępstwom. Były czeski prezydent Klaus powiedział: „Tylko w sądzie dowiecie się, o co tak naprawdę chodziło w tej czy innej ustawie”, czyli z samego brzmienia ustawy nie da się tego dowiedzieć.

Około 20 lat temu ponadnarodowe organizacje, takie jak ONZ, WHO, EU czy Rada Europy, zaczęły domagać się, aby prawodawstwo poszczególnych państw podlegało tzw. rezolucjom, zaleceniom i konwencjom. Do przepisów stanowych dodano preambułę, stwierdzającą, że pierwszeństwo ma międzynarodowe pseudo-prawodawstwo. W praktyce jest to kolosalne oszustwo i najokrutniejsze przestępstwa wymiaru sprawiedliwości.

Celowo te pseudo-ustawy są rozwlekłe, tak że duża ilość tekstu sprawia, że ustawa jest niejasna. Często posłowie przed głosowaniem nie mają nawet czasu na jej przeczytanie. Wtedy nikt nie wie, co tak naprawdę aprobuje. W rzeczywistości są to fatalne oszustwa. Ponadto posłowie zatwierdzają codziennie nawet dziesięć różnych poprawek do ustaw.

Następna forma fałszywej manipulacji miała miejsce np. w przypadku Traktatu Stambulskiego, gdzie pod zwodniczymi sformułowaniami o walce z tyranią kobiet, potajemnie uchwalają gender ideologię i mechanizm GREVIO dla kradzieży dzieci rodzicom. W dodatku, dali, przedstawicielom państw podpisać jej przyjęcie z pakietem ustaw o rybołówstwie, więc tego kłamstwa i manipulacji tutaj nikt nie przewidział.

Rocznie w Norwegii 60-100 dzieci ze skradzionych rodzin, popełnia samobójstwo. Niemniej przestępczy mechanizm nadal działa, a nagłaśnianie w mediach tych przestępstw przeciwko dzieciom jest pod groźbą kary zabronione. Kiedy w Finlandii policja dobywała się do domu, aby ukraść dzieci, ojciec z rozpaczy zabił dzieci i siebie, aby uniknąć tyranii wymiaru sprawiedliwości dla nieletnich.

Edukacja systematycznie promuje demoralizację młodzieży. W Anglii wiele szkół zostało poddanych zbrodniczemu eksperymentowi, w którym dzieciom intensywnie narzucali transseksualizm. Około 98% dzieci miało myśli samobójcze, a niektóre nawet próbowały popełnić samobójstwo.

Opieka zdrowotna została globalnie nadużyta do eksperymentalnych szczepień poprzez profesjonalne kłamstwo.

Dlaczego Bóg to wszystko dopuścił? Biblia daje odpowiedź: ludzie nie miłowali prawdy. Chcą być oszukani. Ale za kłamstwem stoi duch kłamstwa i śmierci, a jest nim szatan. Ludzie porzucili Boga, porzucili Boże prawa i wprowadzili genderowe pseudo-prawa. Pan przez proroka ogłasza:

Ziemia została splugawiona przez swoich mieszkańców, bo pogwałcili (Boże)  prawa, przestąpili (Boże) przykazania, złamali wieczyste przymierze. Dlatego ziemię pochłania przekleństwo, a jej mieszkańcy odpokutowują; dlatego się przerzedzają mieszkańcy ziemi i mało ludzi zostało” (Iz 24:5-6).

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr                + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

Bóg przez proroków wielokrotnie ostrzegał groźbą kary. Ale jeśli naród pokutował, kara została odwrócona. Dzisiaj ludzkość przygotowuje sobie samozniszczenie w wyniku porzucenia Boga i odrzucenia Jego praw. Do tego odnoszą się słowa Jezusa Chrystusa: „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy zginiecie!” (Łk 13:3). Dlatego niech każdy pokutuje za swoje osobiste życie. Podstawą jest samokrytyka i poświęcenie czasu na modlitwę. Chodzi o pionową komunikację z Bogiem. Bóg w prawdziwej modlitwie da swoim wojownikom światło i siłę. W przypadku bierności profesjonalne kłamstwo ludzkość zniszczy. Za kłamstwem stoi ojciec kłamstw – szatan – i jego słudzy, architekci NWO. Teraz jest najwyższy czas stanąć w obronie prawdy! Jak zacząć? Walką z samooszukiwaniem siebie samego ! Wtedy zdemaskujesz profesjonalne kłamstwo na świecie i pokonasz ducha kłamstwa i śmierci.

17. 12. 2022

Profesjonalne kłamstwo – narzędziem samozniszczenia człowieka i ludzkości

vkpatriarhat.org/en/?p=22560  /english/

vkpatriarhat.org/it/?p=9434  /italiano/

vkpatriarhat.org/fr/?p=16016  /français/

vkpatriarhat.org/es/?p=12671  /español/

vkpatriarhat.org/pg/mentiras-profissionais/  /português/

 ——————————————– 

Zapisz się do naszego newsletter  bit.ly/3PJRfYs

Armator Havila Kystruten zakazuje samochodów elektrycznych na promach. Ich pożary stanowią zagrożenie.

Pierwszy armator Havila Kystruten zakazuje samochodów elektrycznych na promach. Stanowią zagrożenie.

https://nczas.com/2023/01/20/pierwszy-armator-zakazuje-samochodow-elektrycznych

Armatorzy badają, z jakim ryzykiem wiąże się transport pojazdów elektrycznych na promach. Pierwsza linia zakazała już wpuszczania na pokład aut z napędem elektrycznym, hybrydowym i wodorowym. Chodzi o trudne i czasochłonne do ugaszenia pożary, które znikąd wybuchają w elektrykach.

Punktem wyjściowym do rozważań o bezpieczeństwie transportu elektryków był ogromny pożar frachtowca Felicity Ace w 2022 roku.

Na pokładzie znajdowało się tysiące aut, w tym także elektryczne. Pożaru nie udało się opanować. Jednostka zatonęła w okolicach archipelagu Azorów.

=======================================

Sawyer Merritt

Obraz
Zdjęcie

UPDATE: Li-ion batteries in the EVs on board the vehicle carrier Felicity Ace have caught fire & the blaze requires specialist equipment to extinguish. It wasn’t clear whether the batteries first sparked the fire. Around 1,100 Porsches & 189 Bentleys were on board, no Teslas.

@SawyerMerritt

·

NEWS: Cargo Ship Full of Porsches and VWs Is On Fire & Adrift in the Atlantic. The ship measures 656 feet long & 104 feet wide. Fully loaded, the ship could carry nearly 4,000 vehicles. The 22 crew on board have been successfully evacuated from the ship. https://thedrive.com/news/44330/car

===================================

Był to trzeci pożar w ciągu ostatnich dwóch lat frachtowca transportującego elektryki lub komponenty do nich. W związku z tym firmy zaczęły analizować ryzyko pożarów wywołanych samochodami elektrycznymi, a dokładniej – bateriami litowo-jonowymi, w które są wyposażone.

Allianz Global Corporate & Specialty wskazuje, że pożary statków są coraz większym problemem, a wspomniane baterie są istotnie czynnikiem znacznie zwiększającym ryzyko.

Podkreśla się, że o ile elektryki niekoniecznie częściej płoną niż samochody spalinowe, to opanowanie takiego pożaru jest znacznie trudniejsze. Trwa kilka godzin, potrzeba gigantycznych ilości środków gaśniczych, które z oczywistych względów na prom można zabrać w ograniczonym zakresie.

CZYTAJ TAKŻE: Gaszenie samochodu elektrycznego. Trudna i czasochłonna akcja pochłaniająca gigantyczne ilości wody [VIDEO]

Norweska linia nie chce elektryków na promie

Norweski przewoźnik Havila Kystruten jako pierwszy na świecie zakazał przewożenia na swoich promach samochodów elektrycznych, hybrydowych i wodorowych. Armator obawia się, że w przypadku pożaru elektryka załoga nie poradzi sobie z akcją gaśniczą. W przeciwieństwie do ewentualnego pożaru samochodu spalinowego, który opanować stosunkowo łatwo.

Konkludując, potencjalny pożar elektryka wiązałby się nie tylko z konieczną pomocą z zewnątrz w akcji gaśniczej, ale czas potrzebny na ugaszenia palącego się „eko” samochodu (kilka godzin) stwarzałby ogromne ryzyko zarówno dla pasażerów, jak i samego statku.

Przewoźnik zaznacza, że jego statki są wyposażone w najnowsze systemy gaśnicze, ale nawet one w przypadku pożaru elektryka okażą się niewystarczające.

Niektórzy zarzucają armatorowi hipokryzję, ponieważ sam chwali się, że ma napędy hybrydowe, które pozwalają na kilkugodzinne rejsy przy wykorzystaniu wyłącznie zakumulowanego prądu. A aut na prąd nie chce na pokładzie.

Norweska linia odpiera zarzuty wskazując, że akumulatory ma zamontowane w odizolowanych od otoczenia, ognioodpornych pomieszczeniach wyposażonych w dodatkowe urządzenia gaśnicze. Dla samochodów elektrycznych takich warunków nie da się stworzyć.

Bolesne podobieństwa między upadkiem Niemiec i Imperium Azteków.

Bolesne podobieństwa między upadkiem Niemiec i Imperium Azteków.

[pisał Niemiec. Możemy tu wstawić „EU„. md]

https://thesaker.is/painful-similarities-between-the-german-collapse-and-the-aztec-empire/

Imperium Azteków, znane również jako „Trójprzymierze” lub „Imperium Mexica”, było jednym z najpotężniejszych bloków politycznych w prekolumbijskiej Ameryce. W szczytowym okresie, Aztekowie kontrolowali znaczną część dzisiejszego Meksyku i część Ameryki Środkowej. W takim momencie, na początku XVI wieku, przybyło tam 11 statków z Europejczykami.

Pomimo ogromnej wiary Azteków w ich duchową, technologiczną i ekonomiczną przebiegłość, ich imperium składające się z 500 plemion – czyli 3,2 miliona ludzi –  upadło z powodu konfliktów politycznych, ingerencji zewnętrznych, imigracji młodych mężczyzn z Europy, a przede wszystkim absurdalnej i idiotycznej „Polityki Gościnności”, prowadzonej przez azteckiego władcę Montezumę II.



Wbrew powszechnemu przekonaniu, Aztekowie nie byli starożytną cywilizacją, porównywalną z Egipcjanami, Babilończykami, Grekami, Chińczykami Xia czy hinduskimi Guptami. Aztekowie pod rządami Montezumy II byli jeszcze stosunkowo młodym, niedawnym „Imperium”, które trwało 170 lat (około 1350 do 1521), porównywalnym, być może, do pierwszego zjednoczonego Cesarstwa Niemieckiego pod rządami Wilhelma I, które jednak przetrwało tylko 47 lat (1871-1918).

W większości współczesnych podręczników historii czytamy, że los Imperium Azteków został przesądzony, gdy hiszpański megaloman Hernán Cortéz przybył do Meksyku w 1519 roku. Czytamy opowieści, powtarzane przez klikę zachodnich uczonych, o tym, jak Aztekowie początkowo „witali Hiszpanów jako prawdopodobnych przedstawicieli boga Quetzalcoatla” – tak jakby Meksykanie byli aż tak wspaniałomyślni i zabawni. „Polityka gościnności” Montezumy i współpraca z pierwszą grupą seks-turystów tamtych czasów, „doprowadziła do fatalnego nieporozumienia”, jak się to nam wmawia. Nieporozumienie rzekomo polegało na tym, że najeźdźcy wcale nie chcieli ich ziemi, ich złota i ich kobiet.  



W końcu „Konkwistador Cortéz” [dosłownie: „Corti Zdobywca”] i jego 500 ludzi, siłą wyjaśnili nieporozumienie. Następnie pochwalił Montezumę II za „jego zaangażowanie w hiszpańską politykę ’Inkluzywności, Różnorodności i Multikulturalizmu’, jak to ogłosił w Rzymie papież Klemens VII.” Hiszpańscy okupanci używali Montiego jako marionetkowego gubernatora, podobnie jak amerykańscy okupanci używali Tirarda do rządzenia niemiecką Nadrenią w 1918 roku.

Wszyscy wiemy, że Niemcy powstali przeciwko tej obcej okupacji. Skończyło się to dla Niemców źle, doprowadzając do największego rozlewu krwi jaki widział świat czyli II wojny światowej i spektakularnego upadku Niemiec.

Aztekowie zrobili dokładnie to samo, zaledwie 400 lat wcześniej. Również doprowadziło ich to do spektakularnego upadku. Tak się złożyło, że przeciwko hiszpańskiej okupacji również stanął dyktator. Był nim brat Montezumy, Cuitlahuac – ktoś, kogo dziś nazwalibyśmy faszystą. Ogłosił się przywódcą i powiedział, że „osuszy bagno” i „uczyni Azteków znowu wielkimi”. Wyrzucił zagranicznych lichwiarzy, podkręcił aztecką gospodarkę wojenną i ogłosił zupełnie nową 1000-letnią „Rzeszę Azteków”. Symbole również mają duże znaczenie. Cuitlahuac nie przyjął jednak za symbol kroczącej Swastyki, ponieważ Budda nie był jeszcze modny w tamtym czasie. Wybrał  ruchomego Ollina, a w zasadzie oko przebiegłego boga Ropuchy – Xolotla.



Niestety, 30-tysięczna armia aztecka była zbyt zblazowana, zbyt przyjacielska i nie mogła się równać z hiszpańskimi „uchodźcami”, którzy mieli, sponsorowane przez Europejczyków, 30 koni, 100 muszkietów i 3 nowoczesne  działa. Co gorsza, Hiszpanie nie byli już tylko Hiszpanami, ale także Portugalczykami, Włochami, murzyńskimi niewolnikami , innymi europejskimi najemnikami i meksykańskimi renegatami.

Upadek Imperium Azteków był imponujący. Jeśli ufać książkom historycznym (nie wolno tego robić!), szacuje się, że 95% wszystkich Azteków „zniknęło”. Europejczycy do dziś upierają się, że nie mordowali masowo, nie głodzili, ani nie prali Meksykanom mózgów w celu doprowadzenia do ich bezpłodności. Raczej, tak jak w przypadku wszystkich innych podbitych cywilizacji mezoamerykańskich, Europejczycy twierdzili, że Aztekowie po prostu „mieli zerową odporność na choroby przyniesione przez naszych nowoczesnych żeglarzy”. Przykro nam ! [Wrócimy do tego za chwilę].

II. Imponujące zwycięstwo

W czasach współczesnych można porównać los Azteków z sytuacją w Europie. Oczywiście Unia Europejska nie zaczęła się jako „Trójporozumienie”, ale jako „Sześcio-porozumienie”,  pomiędzy Berlinem, Brukselą, Paryżem, Rzymem, Luksemburgiem i Hagą,  pod okupacją USA-NATO. Sojusz rozrósł się na wschód do imponującej liczby 27 członków. Ci nowi członkowie, to nie rodzime plemiona germańskie i wcale nie są lojalni. To trochę tak, jakbyśmy dodali do Azteków także Olmeków, Inków, Majów i – w międzyczasie – Apaczów, Komanczów, Czirokezów, Seminoli i inne „rdzenne plemiona amerykańskie”, znane ogólnie jako „zaginieni Indianie”.

Europa jest oczywiście zjednoczona politycznie; trudno temu zaprzeczyć. Jednocześnie, Europa jest częściowo od 1918 roku, a całkowicie od 1945; militarnie, kulturowo i ekonomicznie okupowana przez amerykańskie imperium sankcji [i kłamstw]. Stany Zjednoczone zadbały o to, by wynagradzać proamerykańskich zdrajców, instalować proamerykańskie marionetkowe reżimy w Berlinie, Brukseli, Paryżu, Rzymie, Luksemburgu i Hadze, i karać wszelkie narodowo-wyzwoleńcze powstania (naziści! komuniści! terroryści! rasiści!…).

Współczesnym „Montezumą” Europy była Angela Merkel, kanclerz Niemiec w latach 2005-2021. Współpracowała z okupantami USA, międzynarodowymi lichwiarzami i różnymi innymi zagranicznymi grupami interesów, a w końcu w 2015 roku zainicjowała politykę „otwartych granic” dla Niemiec i całej Europy Środkowej i Północnej. Sama Syria wysłała 1,5 miliona „konkwistadorów”- mężczyzn w wieku poborowym. Po przybyciu na miejsce, ci  mężczyźni zostali poinstruowani, aby zachęcić swoje rodzeństwo, rodziców, wujków, a nawet liczne żony, o dołączenie do nich. Niemcy powiększały się o 1 milion muzułmanów  i Afrykanów rocznie, podczas gdy 500 000 rodowitych Niemców rocznie wyjeżdżało ze swojego kraju. Jeśli dziś odwiedzicie centra Berlina, Duisburga, Kolonii, Dortmundu, Essen, Bochum i setek innych miast, to zobaczycie orientalne i pozbawione tubylców ośrodki.



Najeźdźców z 2015 r. nazwano eufemistycznie „biednymi uchodźcami”, a kolejnej fali osadników z 2018 r. nadano patynę „wzbogacenia kulturowego”. Szybko podporządkowali sobie miejscowych i zdominowali podwórka szkolne, centra handlowe, baseny i imprezy noworoczne. Następnych pięć milionów zagranicznych najeźdźców, od 2020 roku – nazwano Facharbeiter: „fachowcami”. Gdy w każdym kraju świata, pozwolenia na pracę dla cudzoziemców są niezwykle trudne do zdobycia, Niemcy faktycznie płacą 5.000 euro miesięcznie najeźdźcom za to, aby nie pracowali. Po pewnym czasie, wyhodowane i wykarmione siły migrantów zażądają również więcej ziemi, lepszych mieszkań, łatwych kobiet, stanowisk, i jeszcze bardziej uprzywilejowanego traktowania.

Podobnie jak zwiedzeni przywódcy Azteków „witali Hiszpanów jako  przedstawicieli swoich bogów”, tak przymuleni przywódcy Niemiec przyjęli biednych uchodźców z otwartymi ramionami, jak gdyby ci zostali wysłani przez samego Jezusa Chrystusa. Niemcy oddali swoje mieszkania, szkoły, sale gimnastyczne, darmowy transport, darmową opiekę medyczną i budżety tym biednym cudzoziemcom.  Wspaniale było „dzielić się bogactwem” i „oddawać” je zupełnie obcym ludziom. W zamian, ci obcy ludzie odwdzięczali się swoimi ciemnymi włosami i karmelowo-czekoladową skórą, a jeśli Niemiec ich dotknął, stawał się od razu „lepszym człowiekiem”. Tak powiedział aztecki socjaldemokrata Martin Schulz z europejskiego El Dorado, w 2016 roku: „To, co przynoszą nam migranci, jest cenniejsze niż złoto!”.

Porównania są przezabawne. Rdzenni Niemcy płacą za zdradę swoich przywódców tak samo, jak robili to rdzenni Aztekowie. Już teraz prowadzą niewolniczą egzystencję i muszą rozstać się z 50% swoich dochodów na rzecz władców. Z reszty płacą czynsz, opłaty, arbitralne kary, transport do pracy. Płacą podatek dochodowy, podatek od nieruchomości, podatek konsumpcyjny, podatek solidarnościowy, podatek spadkowy, podatek od podatku. Rządzący zabierają te wszystkie nienależne im pieniądze, większość wysyłają do Ameryki i lichwiarzy, a resztę wrzucają do kieszeni „nowych Niemców”.

W efekcie, tradycyjne plemiona germańskie, „starzy Niemcy”; Teutoni, Frankowie, Sasi, Goci, Nordycy i tak dalej, są teraz ekonomicznie drenowani, wywłaszczani i pluje się na ich rasistowskie groby. Poza tym, wielu Niemców umiera teraz „nagle i niespodziewanie” z powodu „braku odporności na jakiś wirus pochodzący z zagranicy”, słyszeliście już to od „naszych naukowców”.

Mając nowych panów w mieście, nie można ich po prostu aresztować, prawda? Policja, sądy i partie polityczne otrzymały rozkaz, by chodzić wokół nich na palcach i przymykać oko na przestępstwa i wykroczenia nowych osadników, a rdzennych mieszkańców ścigać za to, że są „świadkiem i przeszkodą w tym najeździe obcych w procesie Wielkiej Wymiany”.

Oficjalna niemiecka narracja mówi, że najeźdźcy są tylko niewinnymi, straumatyzowanymi ofiarami, które znalazły zasłużony Eden w Europie, „gdzie wszyscy chcą” mieszkać,  ponieważ „my Europejczycy jesteśmy mili i tolerancyjni dla wszystkich”. [Co ciekawe, król Hiszpanii, Karol I, jeszcze w 1521 roku powiedział to samo o „najmilszym i najbardziej tolerancyjnym narodzie Mexica”].

Tak jak Montezuma kolaborował z wrogimi nachodźcami, tak Angela Merkel kolaborowała z historycznymi przeciwnikami Niemców, co doprowadziło do szeregu nieodwracalnych konsekwencji, w tym do powstania prawicowego populizmu (ruch oporu) i w coraz większych nastrojów anty-imigranckich. Te, oczywiście, zostałyby bezwzględnie zgniecione. To „torturowanie” rdzennych Niemców rozpoczęło się dużo wcześniej, w latach 60-tych, od kontroli urodzeń, niszczenia rodziny i polityki krzyżowania ras. Rok 2015 był jednak krytycznym punktem zwrotnym. Wtedy to, środek ciężkości przeniósł się poza to, co nieliczni pozostali Niemcy mogli wspierać jako „Vaterland” – ziemię ojców. Między 1977 a 2015 rokiem liczba urodzonych niemieckich dzieci zmniejszyła się dwukrotnie. Na dwóch kolegów, których miałem w dzieciństwie, jeden już się dzisiaj nie rodzi. Niemcy urodzeni w 2022 roku nie mają żadnych kolegów. Siedzą naprzeciwko jednego bliskowschodniego i drugiego azjatyckiego uzurpatora, którzy stają się coraz bardziej antagonistyczni.



Przykład 1. Diaspora turecka w samym tylko niemieckim pasie przemysłowym Nadrenii Północnej-Westfalii liczy obecnie 4,5 miliona osób. Ci „niemieccy Turcy” mają jeszcze swoją ojczyznę, Turcję, która liczy 85 milionów mieszkańców, czyli więcej niż Niemcy. Nie dajcie się nabrać na „oficjalne” statystyki niemieckiego reżimu, są one całkowicie fałszywe i zmanipulowane. Na przykład w jednym roku wymieniają tylko 1,2 mln Turków, podczas gdy w rzeczywistości kolejne 3,3 mln Turków w Nadrenii Północnej Westfalii to „uśpieni Turcy” z niemieckimi paszportami.

Gdyby amerykańskie Imperium Sankcji [i Kłamstw] pewnego dnia postanowiło ukarać Berlin za nieposłuszeństwo, na przykład nie przyłączenie się do wojny przeciwko Irakowi, Rosji, czy Chinom, to daleka Ankara, również satelita US-NATO, mogłaby zostać poproszona o zmobilizowanie 4,5 miliona Turków w Niemczech i rozbicie większości Zagłębia Ruhry, i obrócenie miast takich jak Hagen, Wuppertal, czy Hamm w całkowicie wrogie ośrodki. Nie wierzycie w to? 'Kolorową rewolucję’ można łatwo sprowokować. Na przykład: „Niemieckie władze desperacko dyskryminują turecki język i kulturę!”. Nie słyszeliście o tym? 

Taka wiadomość może trafić na pierwsze strony gazet już jutro rano. To całkowicie wymknęło się spod kontroli niemieckich przywódców. Niemiecki marionetkowy reżim chce utrzymać Niemców-Turków z dala od władzy, co jest zrozumiałe, ale jak długo to może trwać, gdy syjoniści zasieją ziarno niezadowolenia? Turcy chcą tego co ich, nie ma znaczenia czy teraz czy za 10, 20 czy 40 lat. To co będzie miało znaczenie to szantaż! Już teraz Berlin liczy, że do 2040 roku w Niemczech Zachodnich trzeba będzie wybudować kolejne 2200 meczetów. Islam jest teraz wszędzie. A więc pozostaje tylko czekać i patrzeć.

Przykład 2. Ponad 60% dzieci urodzonych w 2020 roku w dużych niemieckich miastach, takich jak Berlin czy Frankfurt, ma obecnie tzw. pochodzenie migracyjne. Nie są one białe. Oczywiście nie-biali nazywają pozostałych białych Niemców „rasistami” i „szowinistami” oraz domagają się aby tzw. „kolorowi”,  zastąpili nienawistnych niemieckich tubylców w urzędach publicznych, w policji, w szpitalach, w żłobkach, w szkołach, w zarządach firm, ale także w telewizji oraz w reklamie i filmie. Niemieccy władcy muszą prześladować Niemców, aby uzyskać względy od najeźdźców… a najeźdźcy uzurpują sobie także prawo do rządzenia. To proste. Zapytajcie Montezumę II. Oddał ostatnią koszulę i ukochaną córkę Cortézowi.

W ciągu dwóch lub trzech pokoleń większość pozostałych niemieckich kobiet wybierze do prokreacji dominującego mężczyznę-imigranta, który będzie miał tyle a tyle przywilejów i status boga… LUB nie będzie miała żadnych dzieci z pokonanymi, wykastrowanymi i pozbawionymi wszelkich praw, rodzimymi mężczyznami.

Zapytajcie Hernána Cortéza. Wziął sobie 20 azteckich małżonek i zmusił tysiące bezdzietnych tubylców do niewolnictwa na swojej plantacji.

Część III. Rotacja

„Nie tak prędko” – powie niemiecki reżim. „Jest jedna wielka różnica między tymi dwoma sytuacjami”,  ekscytują się obrońcy integracji, różnorodności i wielokulturowości: „Aztekowie”, powiadają, „zostali przytłoczeni przez siłę militarną o wyższym poziomie technologicznym!”. I jeszcze jedno: „Unia Europejska jest rozwiniętym i zamożnym kontynentem!”. Zatem,  miliony migrantów z Afryki, Azji Południowo-Wschodniej i Bliskiego Wschodu są nieprzystosowane i stoją poniżej poziomu Europy.

Jest to jednak dość ryzykowne przekonanie, ponieważ traktuje ambicje, inteligencję i pomysłowość pół-białych, nieidealnych białych i białych renegatów jako podrzędne. Czy Irlandczycy w Ameryce nie byli kiedyś nieudacznikami i nie byli uważani za kretynów? Nawet gdyby Ghanijczycy, Afgańczycy czy Irakijczycy rzeczywiście byli umysłowo niedorozwinięci i bezbronni, to wystarczy jeden inteligentny przywódca, prawda? Co do broni, to Niemcy też nie noszą broni. Stany Zjednoczone rozbroiły Niemców, począwszy od roku 1948. Poza tym, czyż amerykańskie podręczniki do historii nie mówią nam właśnie, że 95% Azteków nie zginęło od strzału, ale od biegunki i hiszpańskiej odry?

Obrońcy całkowitego podporządkowania obcych argumentują, że obecne kraje europejskie są bardziej przygotowane do radzenia sobie z imigracją niż Aztekowie. Ale i ten argument jest stronniczy. Mówi on, używając rozmaitych określeń, że skoro to małpa, to mamy europejskie zasady, których małpy muszą przestrzegać. Jednym słowem, trzymamy małpę w klatce. Czyż nie tak, Pani Merkel?

 Czyż to „pakowanie” wszystkich stworzeń, rzeczy i myśli do klatki, nie jest właśnie imperialistyczną kwintesencją europejskiej kontroli – tej dehumanizującej biurokracji! Nawet nie używając słów „cudzoziemcy” czy „małpy”, większość z nas wie dokładnie, co pociąga za sobą „gospodarka migracyjna”. Gospodarka migracyjna” w Niemczech jest warta 100 miliardów euro, więcej niż kosztuje wojna na Ukrainie [która, nawiasem mówiąc, przyniosła nam kolejne 2 miliony uchodźców, tym razem Słowian]. Pociąga ona za sobą bezduszną hodowlę ludzi. Reżim właśnie awansował niewolników na fachowców czy jak im tam. 

Przyczyną takiego bagatelizowania [eufemizm] „bezradnych migrantów-ofiar” jest to, że Europejczycy w jakiś sposób wierzą, że inne rasy nie mogą ich podbić, ponieważ Europejczycy są bardzo dobrze zorganizowani, zaawansowani technologicznie i intelektualnie stoją na wyższym poziomie. Podobnie myśleli zorganizowani, zaawansowani i stojący na bardzo wysokim poziomie intelektualnym władcy Aten, którzy zostali rozjechani przez oberwanych i bosych Spartan, żyjących z perskich dotacji. Grecy odebrali wtedy ważną lekcję ukarania ὕβρις – pychy!

@#$%&!(w slangu internetowym bardzo brzydkie słowo – [nie wiem, jakie… MD]) był prawdopodobnie ostatnim mezoamerykańskim okrzykiem sprzeciwu; podobnie jak w przypadku poprzedzających go wyższych cywilizacji; chińskiej, hinduskiej i rzymskiej: „Poradzimy sobie z każdym zagranicznym barbarzyńcą” – przechwalała się kiedyś cesarzowa Dowager Cixi. „Jesteśmy tacy genialni! Jesteśmy El Kitai dla poszukiwaczy złota! Zobacz, przychodzą do nas, bo jesteśmy najbogatsi i najlepsi! To widać!” – przechwalała się. Następnie, trzy przesilenia letnie później, Chiny Qing rozpadły się na kawałki… @#$%&!

Więc co? Trzeba wytresować swój naród. Pozbawić ich dumy, patriotyzmu, honoru! Tak się dzieje w Niemczech, od kiedy się urodziłem i odkąd pamiętam. Wmawiają nam od dzieciństwa, że więzy krwi, rodowód i historia to tylko groteskowe „hitlerowskie” idee i pojęcia – bardzo antysemickie i niedemokratyczne! „Musicie się ich oduczyć!” Jeśli chodzi o  (bezdzietną) tyrankę Merkel, tutaj sprawa jest jasna: zapomnijcie o strasznych ideach ojczyzny i rodowodu. „Każdy, kto tu mieszka”, powiedziała przywódcom świata, „jest Narodem”. Jest to dokładnie to, co powiedział Montezuma, w tamtych czasach. Powiedział : „Aztecja to kraj imigrantów!”. Tak właśnie powiedział! [bo nie umiał pisać].

Przy takim przywódcy, kto potrzebuje zagranicznych najeźdźców z prymitywnymi dozownikami kul? Nowoczesnym migrantom wręcza się zaawansowaną broń; taką jak amerykańskie smartfony, zagraniczne grupy interesu kibicujące im, powiązania rodzinne, systemy wsparcia amerykańskiego wywiadu, globalistyczne media propagandowe i wojsko US-NATO, aby chronić ich interesy w zakresie praw człowieka. Co zwykli Niemcy mogą na to poradzić? Nic! To już koniec.



Merkel przeszła na emeryturę w 2021 roku, ale Niemcy są i tak już skończeni. Ona jest szanowana przez wszystkie obce mocarstwa na świecie, podobnie jak Montezuma został okrzyknięty „Bogiem tęczy” i „Tym, który trzymał nas wszystkich razem”. Był szanowany przez wszystkich tylko nie przez jego własny naród, który zdradził. Merkel zapowiedziała nawet, że 10 milionów cudzoziemców w Niemczech otrzyma wkrótce niemieckie paszporty, prawdopodobnie do 2024 roku! I czyż nie jest to dokładnie to, co Monti zrobił w Tenochtitlan? Kiedy jego doradcy powiedzieli: „Patrz, Hiszpanie zgwałcili córkę wodza Xhotla, a także zarazili ją grypą”, cesarz pacnął ich po głowach i zawołał: „Wy głupcy, nie ma tu żadnych Hiszpanów, wszyscy jesteśmy Tenochtitlanami!”.

Różnorodność jest naszą siłą, Inshallah! Jeśli miałbym nakreślić niesprawiedliwe porównanie, powiedziałbym, że 900 000 muzułmańskich „ekspertów i wykwalifikowanych pracowników” przemycanych do Bonn, Stuttgartu i Norymbergi każdego roku od 2018 r. jest o wiele bardziej skutecznych i lepiej wyposażonych do całkowitego przejęcia władzy niż 30 niepiśmiennych hiszpańskich konkwistadorów, którzy byli wtedy w Aztec City. Ludzie bez wyższego wykształcenia po prostu nie czytają podręczników. Nie mają pojęcia, ile osób jest potrzebnych do zrobienia tego czy tamtego. Przykład: 9 osób ustanowionych przez Cortéza dla sprawowania władzy, rządziło 140 000 mieszkańcami Tenochtitlan. Inny przykład. Cortéz ani razu nie został zaatakowany przez 3000 swoich nieszczęsnych niewolników. Po prostu wystarczy jeden, by rządzić wieloma. W każdej sytuacji, i za każdym razem.

Jeśli nadal nie jesteście pewni powagi niemieckiej transformacji, ponieważ Waszyngton, Bruksela, Berlin i medialna machina propagandowa US-NATO okłamują was non stop i mówią, że nie macie czego obawiać ze strony 60 milionów imigrantów gotowych do marszu do EU-Idiotstanu, rozważcie to. Mówią wam „60 milionów uchodźców nie ma gdzie się podziać z powodu zmian klimatycznych”. Przecież jest 1,4 miliarda ludzi, którzy tam zostali… pomimo zmian klimatycznych!

Jest jeden sprawdzony, pewny test, który pozwoli sprawdzić, jak „oburzeni są Grecy”. Jeśli w „najbardziej tolerancyjnej i zróżnicowanej Europie wszech czasów” nie możesz krytykować  niekończących się amerykańskich wojen, zmian reżimu i celowego ataku na naszą cywilizację, i jeśli to sprawiłoby, że natychmiast staniecie się prawicowymi ekstremistami,  azteckimi teoretykami spiskowymi, oznacza to, że 95% z was prawdopodobnie umrze w ciągu najbliższych 100 lat. Tylko przypominam.



 Prowadzi mnie to do ostatniego problemu czyli podręczników historii. Pomyślcie! Jeśli 95% Meksykanów NAPRAWDĘ zniknęło, to jakim cudem ich liczebność wzrosła z 3 milionów w 1519 roku, do 132 354 424 w 2023 roku?  Jest to oszustwo.

Pozwólcie mi wyjaśnić ten fenomen rzekomo „zaginionych ludzi” w historii świata. To, co tak naprawdę chciał zamaskować historyk propagandy 95%, to „rotacja”. Dawny lud aztecki w (prawie) całości został po prostu przekazany nowemu, hiszpańskiemu historykowi. 

Tak więc ten nowy historyk, mówiąc obrazowo, wymazuje 95% populacji Imperium Azteków, i dodaje je do Imperium Hiszpańskiego. Od tego czasu, każdy skorumpowany naukowiec po prostu powtarzał ten skandaliczny numer. Historia Europy, która tak naprawdę jest historią świata, jest  zbiorem heterogenicznych [zróżnicowanych] danych z ogromnymi ilościami spuścizny źródłowej, opisanej alfabetem łacińskim na sprasowanych włóknach celulozowych (książki). Historia Azteków, z drugiej strony, została ostentacyjnie spalona, nieobecna albo nigdy nie odnaleziona. To, co wam wydaje się, że wiecie o przed-europejskiej historii Mezoameryki, to w rzeczywistości postkolonialne przepisywanie. Nie wierzycie, że dworscy historycy wciskają nam kit, i to cały czas? Przekartkujcie podręczniki akademickie podające 95% azteckiego/mezoamerykańskiego „wymarcia”.

Podobnie, całkowicie „naukowym” stwierdzeniem jest to, że „Niemcy jako cywilizacja są skończeni”, a 95% z nich prawdopodobnie wymrze (jak to uczynił profesor Sieferle w swoim Finis Germania). Inny „resetowy historyk UE” tęskni za 100-milionowym Centerlandem. Nie ma tu żadnej sprzeczności, po prostu pojawia się przy tablicy nowy, „zaufany” nadworny historyk. Kto kilka tysięcy lat temu dokonał tego jako pierwszy? Czy był to Grek, Bramin, czy Mandaryn?  Pozwólcie, że zdradzę wam… mały sekret… o naszych skorumpowanych  „akademikach podręcznikowych”. Ci manipulanci regularnie żonglują danymi. [Nie wiedzieliście o tym, prawda?] Z ich punktu widzenia, jest całkowicie uprawnione naukowo, aby napisać że 3.000.000 Mezoamerykanów zostało zmasakrowanych w tamtych czasach i wskrzesić ich w innych czasach.



Każde wołanie tubylców o pomoc, każdy lament tubylczych kobiet, każda próba oporu wobec ciemnych hord ze Wschodu, jest teraz karana jako „niewybaczalny rasizm i podła zbrodnia nienawiści.” Nasi nadworni historycy uczynią z nich Proces Historyczny.

Podsumowanie

Dyskurs publiczny jest więc w tej sprawie zamknięty. Starzy historycy, którzy was chronili, poumierali. Dwoje psychopatów, Montezuma i Merkel, którzy bez wyrzutów sumienia niszczyli swoje kraje i swoich ludzi,  upodabniając się do siebie w doprowadzeniu do upadku swoich wspaniałych cywilizacji, oświadczyli po prostu, że „kryzys migracyjny i polityka radzenia sobie z nim są zbyt złożone i zbyt wielowymiarowe, by je omawiać, i […]  i tak nie ma jednoznacznego rozwiązania tego zagadnienia, a więc nie byłoby słuszne wyciąganie bezpośredniej paraleli między upadkiem imperium Azteków a obecnym upadkiem Europy.” I to by było na tyle. Dwór dostaje nowego historyka. Być może jest nim Yuval Noah Harari?



Sama nazwa „Deutschland” (kraj Niemców) jest nieintegracyjna, dyskryminująca i wręcz obraźliwa dla 25 milionów nie-Niemców, którzy obecnie tu mieszkają. Precz z „Deutschland”! Podobnie z określeniem „das Volk” (naród), ponieważ jest to dawna mowa nazistowska i wywołuje silny nacjonalizm. Precz z „das deutsche Volk”!

Hiszpańscy konkwistadorzy nigdy nie uznali azteckiego królestwa. Musiało ono zostać zdemontowane. Naród aztecki byłby naprawdę rasistowski i odrażający. Podobnie amerykańscy zdobywcy nie mogli pozwolić na istnienie suwerennego królestwa niemieckiego. Nie mówię, że to co nastąpi po tym nie będzie ważne. Po prostu mówię, że następuje rotacja, a bałagan będzie jeszcze większy. Niemcy, podobnie jak Europejczycy, już nie posiadają ani Niemiec, ani Europy.

Wystarczy tam pojechać i popatrzeć samemu. To jest przerażające.

Thorsten J. Pattberg tłum. Sławomir Soja

Franciszek „nawraca się” na buddyzm? … By zacieśnić współpracę międzyreligijną i wzmocnić klimatyzm…

Franciszek „nawraca się” na buddyzm?

Spotkał się z buddystami by zacieśnić współpracę międzyreligijną. Tematem spotkania „nawrócenie ekologiczne”

19 stycznia 2023 https://pch24.pl/papiez-spotkal-sie-z-buddystami-tematem-spotkania-nawrocenie-ekologiczne/

Franciszek spotkał się z delegacją kambodżańskich buddystów, którzy przybyli do Rzymu, by zacieśnić współpracę międzyreligijną. Tematem spotkania było tzw. nawrócenie ekologiczne. Papież w swoim przemówieniu powołał się na buddyjską praktykę nieszkodzenia istotom żyjącym (metta), porównując ją z chrześcijańskim nakazem szacunku wobec Stworzenia.

Buddyści są większością w Kambodży, stanowią aż 97 proc. całej populacji. Ich delegacja podejmie w Rzymie rozmowy z Dykasterią ds. Dialogu Międzyreligijnego. Papież wyraził nadzieję, że spotkanie da przestrzeń do zwiększenia współpracy w sprawie troski o wspólny dom w całym regionie Indochin. Wskazał również, że może być to poważny wkład religii w „społeczne uzdrowienie i odbudowę ekonomiczną, jakie następują po dekadach kryzysu” w Kambodży.

„Nawrócenie ekologiczne ma miejsce wtedy, gdy ludzie uznają ludzkie korzenie obecnego kryzysu ekologicznego; gdy prawdziwa skrucha prowadzi do spowolnienia lub zatrzymania szkodliwych procesów, ideologii i praktyk, które nie szanują stworzenia; oraz gdy ludzie angażują się w promowanie modeli rozwoju leczących rany zadane przez chciwość, nadmierną pogoń za zyskiem, brak solidarności z sąsiadami i brak szacunku dla środowiska” – wyjaśnił Franciszek. Wskazał, że „dialog ujawnia głębokie bogactwo, jakie nasze tradycje religijne oferują w zakresie wspierania wysiłków zmierzających do kultywowania odpowiedzialności ekologicznej”.

Stosując się do zasad, które Budda przekazał swoim uczniom (Pratimoksa), w tym do praktyki zwanej «metta», polegającej na nieszkodzeniu żywym istotom (por. Metta Sutta n 1.8), oraz prowadząc prosty styl życia, buddyści mogą nabyć współczującą postawę wobec wszystkich istot oraz wobec ziemi, będącej ich domem. Ze swej strony chrześcijanie realizują odpowiedzialność ekologiczną, gdy jako godni zaufania kustosze chronią stworzenie, dzieło, które Bóg powierzył człowiekowi, aby je uprawiał i o nie dbał (por. Rdz 2, 15; «Laudato si’» p. 95, 217)” – podkreślił papież.

KAI / oprac. PR

Kard. Burke: nie ma czegoś takiego, jak grzech ekologiczny!

Kardynał Raymond Leo Burke przyznał, że zaproponowany przez papieża Franciszka Globalny Pakt Edukacyjny, związany m.in. z promowaniem ekologizmu, niesie ze sobą promocję idei jednego, światowego rządu. A to stoi w sprzeczności z Chrystusowym Królestwem. Duchowny odniósł się także do podejmowanej przez niektórych hierarchów kwestii istnienia „grzechu ekologicznego”.PCH24.pl 0 Komentarzy

Papież Franciszek podpisał dokument mówiący, że różnorodność religii jest częścią „woli Bożej w stworzeniu”

Papież Franciszek dołączył do grona sygnatariuszy dokumentu, w którym podkreślono różnorodność i pluralizm w dziedzinie koloru skóry, rasy czy płci. W dokumencie jednak znalazł się również fragment wskazujący na to, że różnorodność religijna została dozwolona przez Boga, dlatego jakikolwiek przymus w tej kwestii jest niedopuszczalny. Deklaracja zawiera również fragment o solidarności z działaniami ONZ i … Czytaj dalej Papież Franciszek podpisał dokument mówiący, że różnorodność religii jest częścią „woli Bożej w stworzeniu”PCH24.pl

Czemu socjalizujący lewicowcy „robią” za partie prawicowe, katolickie?? Pół godziny.

Czemu socjalizujący lewicowcy „robią” za partie prawicowe, katolickie?

Czemu wepchnęli nas do UE [Lizbona]?

GRZECHY I ZBRODNIE JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO .

Stanisław Krajski TV

pół godziny.

Czemu socjalizujący lewicowcy „robią” za partie prawicowe, katolickie? Jan Olszewski: Bo lewica jest już zagospodarowana.

———————-

Autentyczna anegdotka: Niedawno [2021?] w tłumie, więc przypadkiem, na korytarzu sądu spotkali się J. Kaczyński z Wałęsą. Wałęsa spytał: „czemu ja pana zrobiłem ministrem?” JK odpowiedział: „A czemu ja pana zrobiłem prezydentem?”.

Protestujemy! Politycy zabierają pracę kabareciarzom

Protestujemy! Politycy zabierają pracę kabareciarzom

Odcinek 10 Robert Górski12 https://podcasty.rp.pl/audycje/gorskicieslik-polska-od-ucha-do-ucha

Miliarderzy proszą, aby ich opodatkować. Oświadczyny Pana Michała, który zastąpił Panią Basię na Nowogrodzkiej. Kto jest przeszkodą do wyniesienia polskiej gospodarki na wyższy poziom cywilizacyjny? Gdzie Andrzeja Dudę najbardziej cieszy jego prezydentura?

Robert Górski i Mariusz Cieślik zapraszają na satyryczny przegląd wydarzeń tygodnia.

Grupa bardzo bogatych ludzi zwraca uwagę na rosnące nierówności i wzywa do walki z ekstremalnym bogactwem. W przeciwnym razie – jak czytamy w liście miliarderów – napięcia społeczne mogą stać się zagrożeniem dla demokracji. „Czy to byli prawdziwi bogacze?” – pytają Górski i Cieślik.

Pod koniec grudnia 2022 roku w kopalni Bogdanka bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, Michał Moskal, oświadczył się swojej wybrance prawie 1000 metrów pod ziemią. „Wreszcie górnicy dostali trochę radości” – mówią Górski i Cieślik.

„To była owacja dla całego naszego społeczeństwa za (…) serce, za otwartość” – powiedział prezydent Andrzej Duda, odnosząc się do tego, jak entuzjastycznie został przyjęty przez mieszkańców Lwowa. „Jest miejsce, gdzie Andrzej Duda może choć trochę pocieszyć się z prezydentury” – komentują Górski i Cieślik

„Jeżeli na skutek wysokiej inflacji utrwalają się oczekiwania płacowe, to jedynym sposobem ich przełamania jest doprowadzenie do takiego bezrobocia, które powstrzyma ludzi przed żądaniem podwyżek” – mówi Bogusław Grabowski, ekonomista, członek pierwszej Rady Polityki Pieniężnej. „Czyli temu aby w Polsce było dobrze, przeszkadzają tylko Polacy?” – pytają Górski i Cieślik.

Na koniec… próbują także rozstrzygnąć spór: kto jest ferrari, a kto twingo? Kto rolexem, a kto casio? Oczywiście, między sobą.

Przyznanie się – czy kontrolowane przecieki – czyli skąd ta nowa narracja. Dlaczego to? Dlaczego teraz?

Przyznanie się – czy kontrolowane przecieki – czyli skąd ta nowa narracja. Dlaczego to? Dlaczego teraz?

Przyznanie się czy kontrolowane przecieki czyli skąd ta nowa narracja

AlterCabrio

Przez prawie dwa lata ci z nas, którzy wyrażali zaniepokojenie możliwymi szkodami wyrządzanymi przez narzucanie nieprzetestowanych i niepotrzebnych terapii genowych miliardom ludzi, byli albo ignorowani przez hałaśliwą większość, albo przez nią oczerniani. Dotyczy to zarówno mediów mainstreamowych, jak i alternatywnych.

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu Off-Guardian na temat zaskakujących zmian w narracji dotyczącej powikłań poszczepiennych w przypadku covid 19 i jakie mogą być tego przyczyny. /AlterCabrio – ekspedyt.org/

_____________***_____________

Dlaczego W KOŃCU „przyznają”, że szczepionka przeciw Covid może być szkodliwa?

Piarowcy narracji głównego nurtu – począwszy od polityków, przez CDC, po media – zaczęli zgłaszać „możliwe szkody” spowodowane „szczepionkami” na Covid.

Jest to potencjalnie zasadnicza zmiana w narracji, ale jak zwykle musimy zadać odwieczne pytania –

Dlaczego to?

Dlaczego teraz?

Przez prawie dwa lata ci z nas, którzy wyrażali zaniepokojenie możliwymi szkodami wyrządzanymi przez narzucanie nieprzetestowanych i niepotrzebnych terapii genowych miliardom ludzi, byli albo ignorowani przez hałaśliwą większość, albo przez nią oczerniani. Dotyczy to zarówno mediów mainstreamowych, jak i alternatywnych.

W rzadkich przypadkach „antyszczepionkowiec” miał jakikolwiek posłuch, zwykle był to albo starannie dobrany dziwak, albo pomniejsza celebrytka argumentująca emocjami.

Rzeczywista nauka – i profesjonaliści przekazujący tę naukę – zostali wygnani z głównego nurtu. Wymazani z zasięgu wzroku i umysłu.

Szczepionki zostały oznaczone jako „bezpieczne i skuteczne” przez wszystkich na całym świecie.

Do teraz.

W zeszłym tygodniu brytyjska BBC News zaprosiła dr Aseema Malhotrę do omówienia zaleceń dotyczących statyn zapobiegających chorobom serca (tak – to kolejna kwestia, ale innym razem).

Podczas swojego siedmiominutowego wywiadu powiązał „szczepionki” mRNA na covid z potencjalną chorobą serca:

O ile mi wiadomo, jest to pierwszy raz, kiedy lekarzowi pozwolono ujawnić te fakty w mediach głównego nurtu.

Ale dlaczego tak się stało?

I dlaczego stało się to teraz?

„Oficjalna” wersja mówi, że był to moment konsternacji. Że w jakiś sposób dr Malhotra po prostu „prześlizgnął się przez sieć”, został zaproszony do dyskusji na temat statyn, a nie Covid, i po prostu sprytnie odwrócił scenariusz i będąc tymczasowo przy głosie wykorzystał to do rozpowszechniania prawdy.

Przeanalizujmy ten pomysł i zobaczmy, co mamy.

Pierwszą rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę, jest to, że dr Malhotra w żadnym wypadku nie jest ukrytym sceptykiem wobec szczepionek.

Ma konto na Twitterze ze znaczną liczbą obserwujących, na którym regularnie kwestionuje szczepionki mRNA.

Wielokrotnie pojawiał się w GB News, kwestionując szczepionki.

Wydaje się wielce nieprawdopodobne, aby jakikolwiek researcher z BBC nie odkrył, jakie były jego opinie na temat szczepionki.

I nawet zakładając, że „prześlizgnął się przez sieć”, kiedy zaczął mówić o szczepionkach, dlaczego prezenterka pozwoliła mu kontynuować?

Widzieliśmy w przeszłości, jak główne media traktują ludzi, którzy zaczynają mówić rzeczy, których nie powinni mówić:


Gość odchodzi od tematu, a dziennikarka, jako prowadząca wywiad miałaby pełne prawo popchnąć go z powrotem w stronę pytania. Ale jeśli obejrzysz wywiad, zobaczysz, że praktycznie nawet nie próbuje tego zrobić. W rzeczywistości zamiast zmieniać temat, krytykować go za bycie „teoretykiem spiskowym antyszczepionkowców” lub po prostu odciąć mikrofon… prezenterka aktywnie podąża za tematem, zadając mu dalsze pytania, aby go ośmielić.

Dlaczego miałaby to robić, skoro „prześlizgnął się przez sieć”?

I tu zaskoczenie: tego samego dnia, w którym wydarzył się ten „wypadek”, Reuters poinformował, że amerykańskie CDC i FDA badają możliwy związek między zastrzykami i udarami firmy Pfizer, pod nagłówkiem:

„Amerykańskie FDA, CDC dostrzegają wczesne sygnały o możliwym związku biwalentnej szczepionki Pfizer na COVID z udarem”

To naprawdę powinno stanowić ostatni gwóźdź do trumny argumentu o „wypadku”. Przynajmniej dla każdego, kto rozumie, jak działa tworzenie narracji.

To, co możemy z tego wywnioskować, to to, że celowo trwa ruch mający na celu zmianę narracji i umożliwienie częściowej, ograniczonej dyskusji na temat szkód spowodowanych przez szczepionki.

Palącym pytaniem jest dlaczego.

Ufam, że każdy, kto to czyta, jest świadomy, że możemy wykluczyć wszelkie pomysły, iż BBC, CDC i inni nagle zdali sobie sprawę, że popełnili ogromny błąd.

Cały globalny establishment nie ignorował ryzyka związanego ze szczepionkami, ponieważ czegoś nie rozumieli. To nie była jakaś jedna wielka, ponadnarodowa, mózgowa bździna.

Oni kłamali, aktywnie i celowo, przez lata.

Po prostu z jakiegoś powodu przestali, zwięźle i w najprostszy możliwy sposób.

Po drugie, jakkolwiek uspokajająca może być taka myśl, nie zostali zmuszeni do przyznania się do prawdy samą wagą dowodów.

Nie tak działa psychopatyczny świat polityki i tworzenia narracji. Nic nie jest aż tak prawdziwe, aby główni rozgrywający i ich oswojone media były zmuszone o tym mówić. Wręcz przeciwnie, rutynowo zaprzeczają niezaprzeczalnej oczywistości każdego dnia, rok po roku, tak długo, jak to konieczne lub na ile mają chęć.

Prawda nie ma znaczenia w ich leksykonie, chyba że służy również innemu celowi. Opowiadają historie dla wygody, relacjonują tylko to, co służy tym opowieściom.

I nie zapominajmy – nie przyznali się do prawdy.

Nawet nie zaczęli tego robić i prawie na pewno nigdy tego nie zrobią.

Właśnie przestali aktywnie tłumić jedną część tłumionej rzeczywistości.

Jednak nawet to małe nano-ziarno uczciwości potencjalnie stanowi bezpośrednie zagrożenie dla głównego nurtu narracji, w taki sposób, w jaki pojedynczy kamyk staczający się ze wzgórza może potencjalnie wywołać osuwisko – i dobrze o tym wiedzą, ponieważ natychmiast otoczyli swoje „przyznanie się” odwołaniami i zastrzeżeniami – tak na wszelki wypadek.

W ciągu kilku godzin po pojawieniu się dr Malhotry’ego w wiadomościach, BBC zaprosiło „starszych lekarzy” do przeciwstawienia się jego twierdzeniom, a „Guardian” opublikował artykuł cytujący różnych „oburzonych” lekarzy krytykujących BBC za to, że go w ogóle wpuściła na antenę.

Niecałe 24 godziny po tym, jak CDC/FDA przyznały, że analizują możliwy związek szczepionki z udarami… ogłosili swoje wyniki i stwierdzili, że niczego nie znaleźli.

Cała ta operacja była wyraźnie dokładnie kontrolowana. Najmniejsza dopuszczalna zmiana narracji, pod bardzo surowymi warunkami.

W końcu śmiertelna dawka prawdy jest zaskakująco mała.

Wróćmy więc do naszego początkowego pytania: Dlaczego to? Dlaczego teraz?

Po co to w ogóle robić? Po co narażać dwa lata „bezpiecznego i skutecznego” prania mózgu na ryzyko? Co się tutaj dzieje za kulisami?

Oto kilka możliwych wyjaśnień:

  • Walka o władzę – wewnętrzna walka polityczna między zwolennikami Wielkiego Resetu a tymi bardziej tradycyjnymi frakcjami politycznymi, które chcą zdyskredytować „Nową Normalność”.
    .
  • „Wojny szczepionkowe” – wewnętrzne walki wielkich firm farmaceutycznych, nic tylko korporacyjna chciwość wygrywająca ze spójnością narracji (w końcu wszyscy oni wyraźnie kwestionują w tym momencie tylko szczepionki mRNA).
    .
  • Więcej strachu – jeśli celem gry jest przestraszenie ludzi, to powiedzenie 4 miliardom zaszczepionych osób, że mogli zostać otruci, na pewno jest potężnym posunięciem.
    .
  • „Nowe i ulepszone szczepionki” – być może jest to próba zebrania niezaszczepionych poprzez „przyznanie się” do (małego) problemu, a następnie „naprawienie go” poprzez kolejną zaktualizowaną wersję dawki przypominającej.

Oczywiście nie możemy całkowicie wykluczyć sabotażu. Możliwe, że niektórzy ludzie w establishmentu mają autentyczne wątpliwości co do przebiegu wydarzeń od 2020 roku i próbują ukradkiem ujawnić informacje. Chociaż skoordynowany charakter publikacji sprawia, że ​​jest to mało prawdopodobne, jednak nie niemożliwe.

Niezależnie od tego, nadal musimy mieć oczy szeroko otwarte. Może to być zwycięstwo, ale może to być też coś innego.

Stara mantra ma tu zastosowanie: zawsze bądź sceptyczny wobec mediów, nawet gdy – zwłaszcza wtedy – mówią ci to, co chcesz usłyszeć.

________________

Why are they FINALLY “admitting” the Covid Vax could be harmful?, Kit Knightly, Jan 19, 2023

−∗−

Powiązane tematycznie:

Oficjalne instytucje potwierdzają: to nie działa
Pojawiło się kilka badań naukowych, które podają w wątpliwość bezpieczeństwo i skuteczność szczepionek przeciw covid-19, uruchamiając dzwonki alarmowe dotyczące potencjalnych szkód, jakie mogą powodować, oraz ich zdolności do zapobiegania zakażeniom […]

________________

mRNA w domu i zagrodzie czyli to dopiero początek
Nie tylko nasze rządy i media nadal chwalą technologię mRNA, ale intencją jest, aby szczepionki mRNA leczyły również wiele innych chorób, przynosząc kolejne miliardy dolarów firmom farmaceutycznym oraz ekspertom i […]

________________

„To osłabia odporność każdego, kto wciąż żyje” – dr Chris Shoemaker (wywiad)
Jeśli masz znacznie uszkodzony układ odpornościowy, to bardziej prawdopodobne jest, że będziesz cierpieć z powodu dziwnych lub kłopotliwych lub zbyt częstych infekcji. Ale w rzeczywistości to całe społeczeństwo jest dotknięte, […]

Chrystus ma moc odnowić Polskę. Nigdy z masonem nie bylim w aliansach.

Mocami Chrystusa (możemy) odnowić Polskę. Nigdy z masonem nie bylim w aliansach.

Proklamujmy Powstanie Styczniowe A.D. 2023 (albo konfederację '2023), aby oddać władzę Chrystusowi Królowi. Bo to On ma władzę nad całym światem (duchowym i materialnym), a dzieci Boże narodu polskiego mają prawo i obowiązek stoczyć walkę o zbawienie pod sztandarem Chrystusa Króla Króla Polski, jako rycerze Niepokalanej – Jego Matki.

Taką misję wytyczył ks. prof. Jerzy Bajda, opisaną hasłem „Mocami Chrystusa (możemy) odnowić Polskę„, a jako zwieńczenie Polska ma dokonać intronizacji Chrystusa Króla Króla Polski – nawróceniem, hołdem władz i wiernością Ewangelii.

Motto „Mocami Chrystusa (możemy) odnowić Polskę„-precyzyjniej ujmując- rozumiemy jako: „Chrystus ma moc odnowić Polskę„, na co zwrócił uwagę x. Grzegorz Ś.

Ważne jest to, że podążać musimy drogą onegdaj wytyczoną przez św. Piusa X: „Wszystko odnowić w Chrystusie

I jak onegdaj śpiewali Konfederaci Barscy, tak i my (podobnie):

Nigdy z masonem nie bylim w aliansach,

i przed tym wrogiem nie ugniemy szyi,

bo u Chrystusa my na ordynansach – 

słudzy Maryi!

Z takimi intencjami zapowiadamy Pokutny Marsz Różańcowy 22-01-2023 ulicami Łomży, po Mszy świętej w intencji Ojczyzny w Kościele św. Andrzeja Boboli, głównego patrona Polski tych trudnych czasów.

Króluj nam Chryste, w Polsce i wszędzie!

Nie żyje Krzysztof Balawejder. Miał 44 lata. „Z duma i radością informuję, że przyjąłem trzecią dawkę. Płaskoziemcy mogą odliczać dni do mojego końca. Nauka nas nie zawiedzie”. W dniu swej śmierci anonsował 3 inne pogrzeby z MZK.

Nie żyje prezes wrocławskiego MPK Krzysztof Balawejder. Miał 44 lata. 19 stycznia 2023.

Z duma i radością informuję, że przyjąłem trzecią dawkę. Płaskoziemcy mogą odliczać dni do mojego końca. Nauka nas nie zawiedzie”.

==================================

Krzysztof Balawejder, prezes MPK Wrocław, nie żyje

==================================

To wszystko 19 stycznia 2023:

Pojawiła się informacja, że prezes MPK miał zawał serca lub udar mózgu. O pozostałych ofiarach z MZK- nie wiadomo.