My som mocarstwo humanitarne !

My som mocarstwo humanitarne!

Kategoria: Polecane, Polityka, Polska, Ważne

Autor: wawel 17 sierpnia 2023 ekspedyt

image

MOTTO 

1. “Walka z prawicą rządzącą i z prawicą w stanie spoczynku jest nierozdzielna […] 

Program klasy robotniczej nie posługuje się mglistymi symbolami, lecz realiami społecznymi: w swej krytyce i radykalizmie swych postulatów program ten dystansuje wszelkie frazesy nacjonalistyczne i klerykalne […] i odpowiada interesom mas. Ma więc wszelkie szansę zwycięstwa w walce o poparcie mas.”

[List otwarty do partii Kuronia i Modzelewskiego, 1964 r., fragmenty (list dokładnie oddaje ducha KOR-u, której to “organizacji” współzałożycielem, jak i całej “opozycji demokratycznej” prezydentem był Jan Józef Lipski, mentor Jarosława Kaczyńskiego; tezy Kuronia i Modzelewskiego z 1964 powiela  J.Kaczyński w przemówieniu wygłoszonym w sorosowej Fundacji Batorego w dniu 14.02.2005, kiedy to solennie obiecuje walkę z ekstremą. Nazywa ekstremę “radykałami” i stosuje wszelkie kalki pojęciowe charakterystyczne dla grupy zwanej Wolni Mularze)]

2. Hej sekciarze, nie bijta się,

Są robotne polskie masy,

Pożywita się

[na melodię: Hej górale, nie bijta się!]

3. “Szlachta polska, czego nam właśnie trzeba, jest dobra i głupia. Jej królowie nigdy nie byli od niej mędrsi, dla was zaś zawsze byli jeszcze lepsi niż ona […] przez niesłychane swobody i rozkosze ludu żydowskiego w Polsce, ja bym ten kraj nazwał prędzej żydowskim niż polskim. Judzką, nie polską ziemią, bo te miliony mieszczan i chłopów dla żydów jedynie żyją, na nich w pocie czoła pracują i sam Bóg po Palestynie Polskę musiał dla żydów na nową ziemię obiecaną przeznaczyć […].”

[Jakub Frank – Odezwa do Żydów polskich, 1755 r.]

4. „Jeżeli chodzi o Prezesa Glapińskiego no to on jest z rodziny […] Nie chcę żeby pan to poruszał, ale jest z rodziny. Kojarzy pan frankistów? […] Franka, który przeszedł na wiarę chrześcijańską? To była społeczność żydowska, tak, [on o nich] bardzo ciepło się wypowiada”. 

[fragmenty stenogramu rozmowy pomiędzy Markiem Chrzanowskim, byłym szefem KNF, a Leszkiem Czarneckim]

5. “Nieosiągalność celu jest gwarancją niewymienialności okupującej pociąg (silny pociąg do komunizmu) obsługi, czyli ciągłego dawania szans przez lud pasażerski grupie kilku drużyn konduktorsko-kierowniczo-motorniczych wiozących ludzi. Wśród członków obsługi panują ciepłe bardzo stosunki, familiarne, iście rodzinne. Bo jak głosi pieśń sławiąca rodzinę, pieśń, którą często nucą pod nosem sprawdzając pasażerom bilety: “Tradycja w narodzie rzecz święta, w wybranym szczególnie przyjęta, gdy dziadek w obsłudze, syn dziadka w obsłudze, syn syna a wnuków wnuczęta.” 

Witam Państwa wszystkich tu tak licznie zgromadzonych! Dziękuję za przybycie.

[Tłum odpowiada:] – Dzię-ku-je-my! Dzię-ku-je-my!

[Mateusz zaintonował:] Chwała Prezesu! Chwała Wołodymyru Zełenskemu! Chwała Rzeczypospolitej Obojgu Zbóż Wzywanej na Dywanik!

– Chwała! Chwała!

To ja dziękuję. Nie tak jak ONI. Oni nie dziękują, oni nienawidzą, ale do rzeczy. Jak wszyscy wiemy, mamy wzrost i rozwój. No, nawet nie tylko po prostu wzrost i rozwój, ale i wzrost rozwoju oraz rozwój wzrostu. Można to nazwać krótko: niezłomnie (pozdrawiam, Andrzej) wiarygodne (pozdrawiam, Beata) kwitnięcie rozwijającego się wzrostu gospodarki. Jak wam, drodzy rodacy wiadomo z danych Jacka Kurskiego – gonimy ile tchu. Gonimy jak Bikila Abebe i jak Kusociński. Oni, ci, co za nami, spowalniają. Spowalniają ze wstydu, ze strachu i na wszelki wypadek. Boją się zderzenia z nami. czołowego zderzenia. Ale już dochodzimy do pętli. Do pętli, oczywiście, nie w sensie Kosteckiego i Epsteina. Mam na myśli pętlę w sensie tramwajową. Zajezdnię. Końcowy przystanek naszych dążeń i szczęścia mierzonego portfelem. Już zrównaliśmy się z takimi tygrysami jak Wyspy Marshalla, jak Saint Kitts i Nevis. Wkrótce dogonimy Tuwalu i Nauru. A za 10-20 lat przegonimy najlepszych. No, może nie za dwie dekady, może będzie ich trochę więcej – nic pewnego pod solą, znaczy sub solem. Ilość dekad najlepiej obliczyć za pomocą współczynnika Prezesa i krzywej Glapińskiego, która się różnie wygina, ale my ją uspokoimy. A jak przegonimy najlepszych to będziemy na czele. Samotni.

Na szczycie technologicznym, ekonomicznym i jakim tam chcecie. Na szczycie szczytów, celu celów, syjonie syjonów. Samotni. Samotność długodystansowca. I proroka. Pod szwabskim okiem Klausa i wybranym okiem proroka jego, Harariego.

A ten lament, że zboże z Ukrainy likwiduje polskie rolnictwo, to robota Kremla. Oперация сельское хозяйство. Operacja KGB rozpoczęta już w latach 60. A zresztą po co nam zboża, drób, owoce i płody rolne w Polsce, skoro są na Ukrainie, tfu, w Ukrainie, tfu, u Johanana, ups, Igora Kołomojskiego *)? Przecież Andrzej zniósł granice, czyż nie? U nich będzie rolnictwo, u nas fabryki dronów do badania i ścigania wpływów rosyjskich i fabryki szczepionek oraz pasz z owadów. Tak nam dopomóż Dniepropietrowsk! **) Alleluja i do przodu!

– Brawo! Ma-te-usz! Ma-te-usz! Harari! Harari! Tarara! Tarara! Mati Hari!

Wiem, wiem. Dziękuję. Powiem wam w tajemnicy, że mój i ojca kierowca,, który zawiózł ojca na pożegnalną wizytę w szpitalu u Falzmanna, Cezariusz Lesisz – pełnomocnik premiera, tzn. mój ds. rozwoju gospodarczego, o którym złośliwi mówią, że malwersant, że jego nazwisko pochodzi od Żydów wołyńskich. Nawet jeśli, to co z tego? Wołyń jest dla nas ważny, jak dwa grzyby w barszcz (ukraiński), jak dwa kije w szczerym polu, przecież dobrze o tym wiecie. A więc Czarek-Cezarek, mój pełnomocnik prognozuje profesjonalnie, że niedługo przegonimy nawet samych siebie. Czy możecie to sobie wyobrazić?

– Mo-że-my! Mo-że-my! Pełnomocnik! Pełnomocnik!

Ano właśnie. Nie na darmo w was wierzyłem. Chciałem wam powiedzieć jeszcze o kilku ważnych sprawach. Podzielić się z wami radością. Nie wiem, czy wiecie już z telewizji naszej powszedniej, że nawet Niemcy ogłosili ten cud gospodarczy, który u nas panuje. Znaczy cuduje, no, rośnie w siłę. Mieli zapłacić odszkodowania, ale mówią, że u nas cud, szmalu w bród i zapłacą później. A w ogóle to wszyscy zdrajcy won do Niemiec! Wprawdzie jacyś negacjoniści i skrupulanci mówią, że najwięcej po Niemczech to ja wojażowałem wspinając się po drabinie Jakuba, no wiecie, Deutsche Bank itd., ale ich nie słuchajcie, bo to ludzie złej woli.

– Brawo Mati! Ma-ti! Ma-ti!

Oj, nie krzyczcie Mati, bo ONI razem z mafiami watowskimi to podchwycą i powiedzą, że jestem jak ta Mati Hari… [Mateusz się uśmiecha]

– Ha, ha, ha!

Dzisiaj znaleźliśmy się na szczycie technologicznym świata **). Niemieckie furgonetki będą montowane na polskiej ziemi ukraińskimi rękoma. To wiekopomny moment. Znaleźć się nagle, ni stąd, ni zowąd, na szczycie technologicznym świata – to nie byle co. To cud. Cud gospodarczy. Jak te plagi Mojżesza, tfu!, miałem na myśli cuda egipskie, to znaczy… Jak zwał, tak zwał. W każdym razie: Niech żyją cuda, cuda, cuda!

– Cuda! Cuda! Cuda! Nam się uda! Uda! Uda!

Rozwiniemy do granic poczytalności, tfuu! przedsiębiorczości, to znaczy…. A zresztą, do granic, to do granic. Rozwiniemy przemysł gier komputerowych. Staniemy się potentatem w produkcji dronów tropiących i likwidujących wpływy rosyjskie!

– Potentatatem! Potentatem! Potem tatę! Jak Mo-ro-zow! Jak Mo-ro-zow! Pawlik! Pawlik!

Odnieśliśmy znowu sukces: Na szczycie UE na wniosek Polski Rada Europejska przyjęła konkluzje w których stwierdza jednoznacznie, że to Rosja jest odpowiedzialna za skutki kryzysu energetycznego i gospodarczego oraz wszelkie związanie z nimi aspekty, z którymi dzisiaj boryka się praktycznie cała UE. Wszystkie rządy – a zwłaszcza nasz – są niewinne.

– Niewinne! Niewinne! Zbawiające! Zbawiające!  Szczy-tuj-cie! Szczy-tuj-cie!

I nikomu nie pozwolimy krytykować żadnego rządu, gdyż byłoby to ruską dezinformacją i onucą!

– Precz z onucami i volksdeutschami! Zwyciężymy!

Dlatego Polska, czyli PrezesoJa, zaproponowała, żeby przyjąć wniosek o przeciwdziałaniu dezinformacji i propagandzie rosyjskiej.

– Przeciwdziałać!  Przeciwdziałać!  Brawo Mati! Jarosław! Jarosław! Zdradzieckie mordy! Jesteście kanaliami!

Spokój rodzi się z siły, siła oznacza spokój. Bo spokój jest z siły, a siła ze spokoju oznaczającego siłę, która rodzi spokój rodzący się z siły.

– Dziękujemy! Brawo! Brawo!

Jak powiedział nasz mały ster, znaczy minister, chcesz pokoju szykuj się do wojny, chcesz wojny – szykuj się do wojny. Bo wojna rodzi się z pokoju, a pokój z wojny, byle polski zapiecek był spokojny i znojny.

– Ge-nial-ne! Ge-nial-ne!.

Złośliwi mówią, że rakiety nie widzieliśmy, bo leciała za szybką, tfuj, za szybko. Balonów nie widzieliśmy bo leciały za wolno. Śmigłowców nie widzieliśmy, bo leciały za nisko. Ale my ich przypieczemy żarem, tfu, Żarynem, to im się odechce osłabiać nasze zdolności obronne w szykowaniu wojny, onucom przebrzydłym!

– Przebrzydłym! Przebrzydłym!

I ja Wam powiem, tak po gospodarsku, czyli zgodnie z tym, co się mówi w Waszyngtonie: UFO lata za wysoko, ale my je wytropimy i będziemy monitorować 24 h na dobę. Humanitarnie, ale patrząc na ręce, albo na czułki, jak zwał, tak zwał.

– Tusk na orbitę! Na pohybel UFO!

My czuwamy i was obronimy. Jesteśmy służbą bezpieczeństwa dla Was, tfu, w służbie bezpieczeństwa Waszego. Bez nas bylibyście kim będziecie, gdy nas zabraknie – nikim. Czyli takimi, jakimi jesteście!

– Jesteśmy! Jesteśmy!

Nie tak dawno prezes Jarosław Kaczyński, szary poseł, który jak trzeba, to potrafi zmienić barwy, zmienić kierunki – centrolew na przekop i podkop, lewicę laicką na laicę lewicką, opozycję demokratyczną na demokrację opozycyjną dwubiegunową temperowaną.  Potrafi też  postawić do kąta drugą osobę w państwie. No więc Prezes, brat Świętej Pamięci Profesora Prezydenta Lecha Kaczyńskiego powiedział, że Izrael to współczesny cud. Mamy więc dwa cuda. No i trzeci – Andrzej Duda! Izrael i Polska, te dwa cuda we wspólnym marszu, jedni z flagami biało-niebieskimi, drudzy z parasolkami i rachunkami do zapłacenia w liczbie 447 – dojdziemy do Rzeczypospolitej Dwóch Narodów! No, może nie tylko dwóch, raczej dwóch i pół. Niech żyje Polska Kołomojska! Dwa lata temu mówiłem, że trzeba na nowo zacząć badać naukowo czas holokaustu. Bo to był – jak powiedział prezes Kaczyński oddając myśli swego brata – największy przejaw zła w historii świata. Musimy odnaleźć nazwiska wszystkich Polaków, którzy wydawali Żydów na śmierć. I wszystkich, którzy ich nie ratowali, choć mogli. Takie są obowiązki przyjaźni.

Chciałem się wam pochwalić czymś.

– Chwal się! Chwal się!

Udało mi się wzruszyć wielkiego przyjaciela Polski, szefa Światowego Kongresu Żydów, Ronalda Laudera, którego złośliwi posądzają, że miał lotnicze kontakty z Air Lolita  Epsteina a w którego zespole szkół miały zaszczyt pobierać wzniosłe nauki moje dzieci – i spowodować, że sfinansował budowę drugiego wejścia do Muzeum Obozu Oświęcim. Jedno wejście powodowało niesnaski, złe myśli o współgospodarzach naszego kraju. Nacjonaliści, antysemici i ksenofobi z Najrobi próbowali wnosić flagi polskie, tylko po to, by później chcieć bić ich drzewcami naszych przyjaciół. I wzniecali niepokoje, że Żydzi mogą wnosić swoje flagi, a Polacy nie. I że to przecież polska ziemia. Po pierwsze, czy „polska” to kwestia dyskusyjna, nad którą pracuje za wasze pieniądze zespół Grabowskiego, Engelking i Bilewicza.

– Niech pracują! Niech pracują! Dobra praca – naród wzbogaca!

Ano właśnie! Po drugie: zakazać Żydom wnoszenia ich flag, to rzucać na nich kalumnie, iż w ogóle istnieje możliwość, że zaczęliby drzewcami kogoś tłuc. A taka myśl, to myśl, którą – jak to genialnie ujął nasz prezes – podszeptuje nam szatan, to czysty antysemityzm. Podwójnie wstrętny, bo w świętym dla nich miejscu. Więc będzie tylko jedno wejście, by nie kusić złego. Dla nich. Wielkie, pokaźne, dumne, tak jak wielka, pokaźna i dumna jest historia tego narodu – jak powiedział nasz prezes – wielkiego duchem. A my? Dla nas będzie telebim na dworcu kolejowym i jeden proporczyk pożyczony od służby kolejowej. Sporne kwestie z prawami do terenu obozu rozstrzygniemy zgodnie z demokratycznym duchem konsensusu. Pierwszy etap polegał będzie na otwarciu na terenie obozu Ambasady Światowej Diaspory i utworzeniu Samorządu Terytorialnego ds. Holokaustu. O dalszych krokach poinformujemy was w odpowiednim momencie.

– Dziękujemy!

Cieszy mnie, że się cieszycie z tego, że nasi przyjaciele się ucieszą!

– Brawo! Mocarstwo! Mocarstwo!

Jeśli już jesteśmy przy temacie założycieli państwa polskiego, to muszę się pochwalić, że nasza integracja postępuje. W takiej to np. barbarzyńskiej Rumunii łapią izraelskich agentów. U nas też łapią, ale zaraz potem ich wsadzają do rządu. O ileż bardziej ucywilizowani jesteśmy! I skromni. Kim my jesteśmy, by członków nacji – nad którą czuwa, jak powiedział prezes – wyższa siła, by ich gonić i więzić. My wykorzystujemy ich potencjał dla wspólnego dobra. Skromność to Polaka znak.

– Skromność! Skromność!

Zwróćcie uwagę jak skromne są rodziny naszych posłów, naszych członków. Wszyscy krewni M.Kamińskiego, R.Czarneckiego, A.Dudy a nawet ich byłe żony – nie afiszują się z rozpoczęciem swej kariery parlamentarnej. Skromnie służą narodowi. To nasz znak. Znak Sobolewski, choć nie chodzimy w sobolach.

To nas nieskromnie atakują, tak jak naszego prezesa, gdy chciał wznieść wieże ku czci przyjaźni z wielkim narodem. Musieliśmy uruchomić telemost z USA i Izraelem, by poradzić się najlepszych na świecie pijarowców, co robić, jak zwalczyć ten podły atak. No i poradzili: „każdego dnia od rana do wieczora we wszystkich mediach tysiące razy używać frazy „uczciwość Jarosława Kaczyńskiego”. I jak uradziliśmy, tak zrobiliśmy. Pijaru nie trzeba się wstydzić. Przecież – jak mówią nasi rabini, znaczy wasi, znaczy ich, nie ważne, rabin, to rabin – więc jak mówią mędrcy: nawet sam Bóg stosował pijar w raju, mówiąc, że rosną tam dwa niezwykłe drzewa: drzewo życia i drzewo wiadomości dobrego i złego. A to były po prostu dwa zwykłe drzewa. Takie same, jak te, z których nasi-wasi przodkowie zeszli 1000 lat temu, by powitać handlujących nimi żydowskich kupców, dzięki którym narodziło się nasze-wasze państwo – jak oznajmia waszym dzieciom Muzeum Polin ewangelizując tę ufną, szczerą i dobroduszną polska krainę.

– Ma-te-usz! Ma-te-usz! Dobro-du-szność! Dobro-du-szność! Mocarni! Mocarni!

—————————-

Przypisy

*) Ihor Wałerijowycz Kołomojski, ukraiński przedsiębiorca, magnat mediowy, działacz społeczności żydowskiej na Ukrainie, od 2008 r. prezes Zjednoczonej Wspólnoty Żydowskiej w kraju, przewodniczący Dniepropetrowskiej Obwodowej Administracji Państwowej Ukrainy. W 2006 r. znalazł się na trzecim miejscu w rankingu najbogatszych ludzi na Ukrainie

Posiada potrójne obywatelstwo: ukraińskie (?), izraelskie i cypryjskie. Najczęściej przebywa w Szwajcarii. 5 października 2008 Zjednoczona Wspólnota Żydowska na Ukrainie (ukr. Об’єднана єврейська громада) wybrała go swoim nowym przewodniczącym w miejsce Wadyma Rabinowycza. Kołomojski wypromował Wołodymyra Zełenskiego najpierw jako komika, a następnie jako polityka. ” W czasie kampanii prezydenckiej 2019 r. Rostysław Bałaban, politolog z Narodowej Akademii Nauk Ukrainy, mówił w rozmowie z Onetem, że Zełenski jest “projektem politycznym Kołomojskiego”.

**) Dniepropietrowsk to lokalizacja centrum Chabad Lubawicz. “Centrum Kulturalne Menora zostało otworzone w październiku 2012 r. Jest to nowoczesny budynek składający się z siedmiu segmentów o wysokości sześciu, jedenastu, szesnastu i dwudziestu jeden pięter, o łącznej powierzchni około 50 000 metrów kwadratowych. Liczba segmentów budynku odpowiada liczbie ramion menory. Jest to największy na świecie ośrodek społeczności żydowskiej. Ester Katz szacuje liczbę Żydów w Dniepropetrowsku na 50000-60000 osób. Budowa Centrum Menora została sfinansowana przez dwóch żydowskich przedsiębiorców Giennadija Bogolubowa przewodniczącego gminy żydowskiej Dniepropetrowska oraz Igora Kołomojskiego przewodniczącego Zjednoczonej Żydowskiej Wspólnoty Ukrainy oraz gubernatora obwodu Dniepropetrowskiego. W Centrum Menora mają swoją siedzibę różne organizacje, między innymi:  Gmina Żydowska,  Ukraiński Instytut Badań nad Holokaustem „Tkuma”,  American Jewish Joint Distribution Committee. Na terenie Ukrainy ruch Chabad Lubawicz posiada swoich emisariuszy w 35 miastach, przy czym Dniepropietrowsk jest dla ruchu miejscem szczególnym (źródło)

Centrum to lubi współpracować z patriotycznymi partiami… ukraińskimi. W listopadzie 2016 r. patriotyczna partia ukraińska UKROP (Ukraińskie Stowarzyszenie Patriotów ) zorganizowała W Centrum Menora swoją konferencję i walne zgromadzenie sympatyków z całej Ukrainy. Patrioci lubią menory, a może menory lubią patriotów. A może menory lubią podawać się za patriotów… Kto to wie. Patriotyzm to takie fajne słowo, ludzie idą za nim jak na rzeź, ups, miało być jak za kagańcem oświaty ;). Warto jeszcze dodać, że skrajnie prawicowa (tak też w prasie światowej nazywany jest PIS) partia UKROP (tak nazywają Ukraińców Rosjanie, zarazem znaczy to “koper”, niby taki koper jest na logo partii, ale faktycznie jest to jednocześnie stylizowana 9-ramienna menora, o tej samej ilości ramion, co “polska sejmowa”) powstała po Majdanie.

image

***) Premier @MorawieckiM w fabryce Opel Manufacturing Poland w #Gliwice: “Możemy powiedzieć, że jesteśmy w awangardzie rozwoju technologicznego całego świata”.

****) Tanya   to wczesne (1796 r.) dzieło filozofii chasydzkiej autorstwa rabina Szneura Zalmana z Liadi, założyciela chasydyzmu Chabad. Jest to swego rodzaju “święta księga” Chabad. “Dzieło” bez ogródek prezentuje poglądy rasistowskie.

————————

[od redakcji: po skończonym mityngu Premiera wszystkim obecnym rozdano ulotki z planem słynnych dwóch wież. Przedrukowujemy ten druk ulotny, by z naszej pamięci nie uleciał:

Pierwsza z wież – „Jaroslaw” będzie
pracować na drugą „Lech”. Struktura drugiej wieży, wieży think tanku
rozłożona według pięter będzie więc wyglądać tak:

1. Sala kultowa (kaplica) i konferencyjna Chabad Lubawicz

2. Izba „1000 lat wspólnej historii”

3. Muzeum słynnych Polaków żydowskiego pochodzenia

4. Berek Joselewicz i inni – wystawa multimedialna

5. Siedziba think tanku Wielokulturowa RP

6. Biuro Nuncjusza Holokaustianizmu na Polskę, Jonathana Danielsa

7. Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce A.Hofmana

8. Yad Vashem – oddział polski

9. Centrum Opieki nad Cmentarzami Żydowskimi

10. Centrala Odzyskiwania Bezspadkowego Mienia Żydowskiego – JUST 447 (interaktywna mapa makietowa Polski)

11. Centrum Zabezpieczenia Emerytalno-rentowego Rodzin i Powinowatych Ofiar Holocaustu

12. Bank Polin Trust

13. Agro-Kibuc

14. Ośrodek Wymiany Kulturalnej i Teatralnej Purim

15. Filia Cyfrowa Państwowej Komisji Wyborczej (kontrola jakości)

16. Cyfrowa Filia IPN (niszczmy ślady, piszmy hagady)

17. Studio TV Jidełe i radiostacja WR (Der Wohltemperierte Rassizmus)

18. Lejba Fogelman Kancelaria Prawna

19. Izraelskie Centrum Koordynacyjne Trójmorza

20. Amber Silver – Filia Dniepropietrowskiego Centrum Chabad Lubawicz

21. Księgozbior Tanya ***) (Książka)

22. Armageddon – Ośrodek Misyjny Ewangelikalizmu i Przemysłu Zbrojeniowego USA

23. Gomorsod – centrum LGBT

24. Coaching dla Biznesmenów i Polityków im. Króla Dawida

25. Pub i Sala Muzealna „Magdalenka”

26. Ogólnopolska Synchronizacja Migracji Orientalnej Zarobkowej „Osmoza”

27. „Zbyt Wielki Brat” – Sondaże i Monitoring Uprzedzeń i Zachowań

29. Światowy Kongres Polaków Wybranych (KPW?)

30. Centrum Spa „Niepodległość”

31. Ośrodek Szkolenia Poprawiaczy Wizerunku Krajów Rozwijających się

32.– 40. Extraterritorial Floors

40. “Żyrafa – Żyafra” – Żywmy Afrykę, fundusz pod wezwaniem M.Morawieckiego i R.Laudera

41. Cyrkiel, Kielnia i Młot (CKM) – warsztaty dezinformacyjne dla młodzieży

42. „Hanging Haman” – think tank polityki bliskowschodniej i
strzelnica dla żołnierzy wybierających się walczyć za wolność naszą i
waszą

43. „Światło Chanuki” – Mesjanistyczny Instytut Lecha Kaczyńskiego (MILK)

44. Perspektywy ludzkości: Judeochrześcijaństwo- fundacja orędownicza

45. Sala telekonferencyjna „Diaspora 24/7”

Dwuwyrazowa nazwa całego kompleksu budowlanego w postaci neonu
nawiązującego do nazwy Yad Vashem – umieszczona na wierzchołkach dwóch
wieżowców brzmieć będzie “Dwóm Waszym”.]

==========================

ANEKS 1

image
image
image

A tak wygląda świątynia sekty.

image

Centra sekty Chabad Lubawicz na Ukrainie:

1. Belaya Tserkov, Ukraine

2. Belgorod-Dnestrovsky, Ukraine

3. Berdichev, Ukraine

4. Cherkassy, Ukraine

5. Chernigov, Ukraine

6. Chernovtzy, Ukraine

7. Dneprodzerzhinsk, Ukraine

8. Dnepropetrovsk, Ukraine

9. Donetsk, Ukraine

10. Haditch, Ukraine

11. Ivano-Frankovsk, Ukraine

12. Izmail, Ukraine

13. Kharkov, Ukraine

14. Kherson, Ukraine

15. Kiev, Ukraine

16. Kirovograd, Ukraine

17. Korosten, Ukraine

18. Kremenchug, Ukraine

19. Krivoy Rog, Ukraine

20. Lugansk, Ukraine

21. Makeevka, Ukraine

22. Mariupol, Ukraine

23. Nikolayev, Ukraine

24. Odessa, Ukraine

25. Pervomaisk, Ukraine

26. Poltava, Ukraine

27. Rovno, Ukraine

28. Simferopol, Crimea Ukraine

29. Sumy, Ukraine

30. Uzhgorod, Ukraine

31. Vinnitza, Ukraine

32. Zaporozhye, Ukraine

33. Zhitomir, Ukraine

ANEKS 2

Prezydent Ukrainy Zełenski może mieć związek z transferem 40 mln USD od Kołomojskiego | Polska Agencja Prasowa SA.

https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C962276%2Cpandora-papers-prezydent-ukrainy-moze-miec-zwiazek-z-transferem-milionow (2021-10-24)

Fragmenty artykułu z portalu money.pl/ (https://www.money.pl/gospodarka/pandora-papers-wolodymyr-zelenski-powiazany-z-transferem-40-mln-dolarow-od-oligarchy-6690174685706880a.html)

Obecny prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i jego współpracownicy mogli otrzymywać pieniądze od oligarchy Ihora Kołomojskiego. Na trop transferu środków natrafili dziennikarze w trakcie śledztwa “Pandora Papers” – pisze portal Slidstvo.Info.

Dziennikarskie śledztwo miało ujawnić transfery pieniędzy ze struktur oligarchy Ihora Kołomojskiego do firm Wołodymyra Zełenskiego i jego współpracowników zarejestrowanych w rajach podatkowych – pisze portal. Dziennikarzom udało się ustalić końcowych właścicieli firm, do których miały trafić środki pochodzące z PrywatBanku. […]

Transfery miały rozpocząć się przy nawiązaniu współpracy Kwartału 95 ze stacją telewizyjną 1+1. Pierwsza to wytwórnia programów kabaretowych, którą założył m.in. Zełenski, druga – telewizja należąca do Kołomojskiego.

Środki trafiały do firm zarejestrowanych na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, Belize i na Cyprze. Łącznie było ponad 10 przedsiębiorstw, a całością kierowała firma Maltex Multicapital Corp. Z dokumentów śledztwa “Pandora Papers” ma wynikać, że udziały w niej mieli po równo firmy Zełenskiego, braci Serhija i Borysa Szefirów oraz Andrija Jakowlewa, scenarzysty i reżysera Kwartału.

Firma Maltex formalnie należała do firmy Davegra Limited, której właścicielem był Iwan Bakanow, obecny szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. […]

Reporterzy Slidstvo.Info próbowali się skontaktować ze wszystkimi bohaterami swojego artykułu. Większość jednak nie odpowiedziała na pytania. Ze strony prezydenta Ukrainy dziennikarze usłyszeli, że “odpowiedzi nie będzie”.

Jak podaje PAP: “Pandora Papers to wyciek niemal 12 min dokumentów dotyczących ukrytych majątków, unikania opodatkowania oraz prania brudnych pieniędzy przez bogate i wpływowe osoby na świecie. Dane uzyskało i opracowało Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarzy Śledczych (ICIJ). Według BBC to największe w historii międzynarodowe śledztwo dziennikarskie.”

Tagi:cuda, Deutsche Bank, Dniepropietrowsk, dwie wieże, fabryka pasz, fabryka szczepionek, Jakub Frank, Kołomojski, marsze wolności, Mata Hari, Mateusz Jakub, mocarstwa, niezłomność, partie patriotów, prymus, slidstvo, wiarygodność, Wołodymyr

Nowa Minister Zdrowia – Sójka – nie rokuje dobrze

ZiR
Mail nieczytelny? Zobacz wersję www ratuj-zycie

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Nowa Minister Zdrowia została już zaprzysiężona. Katarzyna Sójka – do tej pory poseł PiS – nie rokuje jednak dobrze, jeśli chodzi o ochronę życia. Niestety w swoich głosowaniach nie stawała po stronie nienarodzonych. 7 marca br. była za odrzuceniem projektu „Aborcja to zabójstwo”, wstrzymała się od głosu nawet przy największej ustawie pro-life w historii Polski – „Zatrzymaj Aborcję”. Nie przejęła się cierpieniem dzieci z zespołem Downa, ani milionem obywateli, którzy poparli projekt.

Pod kierownictwem nowej minister w dalszym ciągu w sposób tajny działa zespół ds. mordowania dzieci. Pisałam już Panu o tej bulwersującej sprawie – zespół to proaborcyjny spadek po Adamie Niedzielskim.

Przesyłam Panu nagranie, w którym Laura Lipińska mówi więcej o działaniach politycznych nowo powołanej Minister Zdrowia oraz o tym, że musimy intensywnie monitorować, co dzieje się w gmachu przy Miodowej 15 w Warszawie, stosować tu zasadę ograniczonego zaufania i obywatelski nacisk w kierunku pro-life.

Gdyby YouTube usunął nagranie, jest ono także na BanBye: https://banbye.com/watch/v_MibbEYd6u238 oraz na Rumble: https://rumble.com/v36b7tj-pro-life-bez-cenzury-sjka-za-niedzielskiego.-dzieci-nadal-zagroone.html.

Szanowny Panie!

Wszystkie ręce na pokład i działamy, bo dzieci zagrożone aborcją same nie mogą nic zrobić.

Bardzo Pana proszę o podpisanie petycji do nowej Minister Zdrowia, aby skończyła się proaborcyjna polityka w tym ważnym resorcie.

W petycji żądamy:

– natychmiastowego odtajnienia prac zespołu ds. mordowania dzieci,

dopuszczenia strony pro-life do obrad i konsultacji przeprowadzanych przez zespół,

– zakończenia jakichkolwiek działań za aborcją w Ministerstwie Zdrowia.

Dwa wyroki Trybunału Konstytucyjnego – z 1997 i 2020 roku są klarowne. Milion obywateli popierających ustawę #ZatrzymajAborcję żądało jasno: zakazu eugeniki bez „ale”, bez obchodzenia prawa.

Podpis trzeba złożyć online pod linkiem:

https://twojepetycje.pl/petycja/dosc-proaborcyjnej-polityki-w-ministerstwie-zdrowia/.

Mam także do Pana prośbę – gdy już złoży Pan podpis, proszę przesłać link do petycji dalej – do Rodziny, Przyjaciół, Wspólnot i Stowarzyszeń – niech jak najwięcej osób ratuje życie dzieci.

Jesteśmy w chwili przełomu. Zespół powołany przez Adama Niedzielskiego ma wydać wytyczne kiedy i jak mordować poczęte dzieci w terminie do 12 września br. Zostały zaledwie 4 tygodnie, aby upomnieć się o życie dla najmłodszych i najsłabszych Polaków.

Prace zespołu muszą zostać odtajnione, strona pro-life dopuszczona do konsultacji, a Minister Zdrowia musi zacząć wykonywać swoje obowiązki i chronić życie.

Jeszcze raz podaję link do petycji i proszę Pana o pilną reakcję: https://twojepetycje.pl/petycja/dosc-proaborcyjnej-polityki-w-ministerstwie-zdrowia/.

Serdecznie Pana pozdrawiam!

Kaja Godek
Podpis

Kaja Godek
Inicjatywa #ZATRZYMAJABORCJĘ
Inicjatywa #STOPLGBT
Fundacja Życie i Rodzina
ratujzycie.pl

PS – Gdy zagrożone jest życie dzieci, nie wolno być biernym. Dlatego złożenie podpisu pod petycją oraz przesłanie jej dalej to teraz niezwykle ważne działanie.

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE

DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:

IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

LUB POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

================

mail:

Może – za morze??

Jan Pospieszalski: Wielu lekarzy przez dwa lata odmawiało pacjentom pomocy i włos im z głowy nie spadł. Zamiast nich ukarano prof. Talara i dr. Martykę

Jan Pospieszalski: Wielu lekarzy przez dwa lata odmawiało pacjentom pomocy i włos im z głowy nie spadł. Zamiast nich ukarano prof. Talara i dr. Martykę

wielu-lekarzy-przez-2-lata-odmawialo-pacjentom

„Nie słyszałem, żeby jakikolwiek lekarz, który odmówił przyjęcia, zbadania i udzielania pomocy pacjentowi w okresie covidowych lockdownów, został zawieszony w prawie wykonywania zawodu. Po wyrzuceniu programu Warto rozmawiać z TVP do naszej redakcji napływały świadectwa o haniebnych postawach lekarzy, którzy zasłaniając się procedurami, odmawiali pacjentom udzielenia pomocy”, pisze na łamach tygodnika „Do Rzeczy” Jan Pospieszalski.

Publicysta przypomina, że cały czas trwa postępowanie wobec 114 lekarzy, którzy podpisali apel do władz RP o wycofanie tragicznej w skutkach polityki walki z COVID-19. „W ostatnich miesiącach sądy lekarskie zawiesiły uprawnienia m.in. prof. dr. hab. n. med. Andrzejowi Frydrychowskiemu, dr. Zbigniewowi Martyce i prof. Janowi Talarowi”, podkreśla.

Gospodarz programu „W Pośpiechu” na antenie PCh24 TV zwraca uwagę, że najlepszym wyznacznikiem „sukcesu w zawodzie medyka” jest „zdrowie wyleczonych pacjentów”

„Ale dla izb lekarskich nie liczą się uratowani pacjenci czy doświadczenie i wiedza lekarza. Zbrodnią tych medyków są ich poglądy, wypowiedzi lub metody leczenia nie zawsze zgodne z narzucanymi schematami. Teraz dowiadujemy się, że wobec 14 medyków leczących pacjentów cierpiących na przewlekłą boreliozę terapią antybiotykową (metodą ILADS, akceptowaną w wielu krajach, ale nie w Polsce) rozpoczęto postępowanie zmierzające do zawieszenia im uprawnień. (…) Takie postawy Izb i sądów lekarskich to już nie jest tylko arogancja, to jest bezduszność granicząca z perwersyjnym okrucieństwem”, podsumowuje Jan Pospieszalski.

Źródło: tygodnik „Do Rzeczy”

Ksiądz, gwiazda ŚDM i… „Nocy Czarownic” – wśród okultystycznych symboli… .

Gwiazda ŚDM i… „Nocy Czarownic”wśród okultystycznych symboli… . Szokujące materiały w portfolio „słynnego księdza” -DJ-a

gwiazda-sdm-i-nocy-czarownic

Głośnym echem odbił się „pobudkowy” występ portugalskiego księdza-DJ-a na Światowych Dniach Młodzieży. W poranek 6 sierpnia przed Mszą Świętą ks. Guilherme Peixoto zaprezentował uczestnikom lizbońskiej edycji imprezy kilka utworów w rytmie muzyki techno.

Kapłan wzbudził kontrowersje pojawieniem się na ŚDM, ale w jego portfolio znajdują się zdecydowanie bardziej szokujące materiały.

Duchowny wystąpił m.in. na festiwalu „Nocy Czarownic” – w anturażu okultystycznych symboli…

„Halloweenowe” kapelusze czarownic, diabelskie rogi, turpistyczne tatuaże i… ksiądz za konsoletą – to krótkie streszczenie nagrania z zeszłorocznej imprezy w ramach festiwalu „Sexta 13” (portugalski odpowiednik piątku trzynastego). Od 2002 roku wydarzenie muzyczne odbywa się w położonym na północy Portugalii Montalegre. Utrzymane jest ono w klimacie nawiązującym do okultyzmu, praktyk magicznych i innych zabobonów.

Jednym z jego elementów są koncerty muzyczne pod hasłem przewodnim „Noc Czarownic”. 13 maja 2022 roku na takim właśnie wydarzeniu ze swoją muzyką wystąpił ks. Guilherme Peixoto. W dniu szczególnie poświęconym Matce Boskiej Fatimskiej w Kościele, duchowny stanął za konsoletą na scenie przyozdobionej… diabelskimi rogami. „Niektórzy młodzi ludzie (…) nosili kostiumy czarownic, symbol odwróconego pentagramu i inne satanistyczne elementy”, informuje portal ACI Prensa.

Na scenie kapłan archidiecezji Braga zaprezentował uczestnikom utwór stanowiący remiks piosenki Johna Lennona zatytułowanej „Give Peace a Chance”. Nagrania z koncertu duchowny zamieścił również na swoim profilu w serwisie Youtube.

Film skomentowało wielu wiernych… nie szczędząc księdzu słów krytyki. „(…) Ojcze, używaj swoich konsekrowanych rąk dla sacrum, nie profanum”, pisał jeden z internautów. „W świąteczny dzień Matki Bożej Fatimskiej, 13 maja (…), to takie smutne”, komentował inny. „Kiedy zobaczyłem ten film, myślałem, że został sfabrykowany w złej intencji”, dodawał kolejny zbulwersowany wierny.

W rozmowie z hiszpańskim medium katolickim, stacją ACI Prensa, pojawienie się portugalskiego kapłana na wydarzeniu komentował o. Edward Velez Aponte, dominikanin i doktor świętej teologii Uniwersytetu w Nawarze. Jak wskazywał, udział duchownego w koncercie jest czymś „nagannym i katastrofalnym”. Zdaniem zakonnika podobne występy zeświecczają wizerunek księży i nie przystoją stanowi kapłańskiemu. „Prowadzi to do odejścia od nadprzyrodzonego. Kapłan jest na świecie, ale nie jest ze świata”, kwitował dominikanin. [To już oddał „świat” demonom? MD]

Źródła: Facebook, instagram, Youtube, aciprensa.com

Diabeł na pustyni cytował słowo Boże. Jak Franciszek robił to w Lizbonie?

Biskupi-sekretarze Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu 

byzcathpatriarchate@gmail.com

BKP: Diabeł na pustyni cytował słowo Boże. 

Jak Franciszek robił to w Lizbonie?

Podstawowe pytanie brzmi: czy Franciszek, nawet jeśli łamie prawa Boże, jest prawowitym papieżem? Nie! Kto wykluczył się z Kościoła przez sprowadzenie na siebie anatemy (Ga 1:8-9), nie może być jego głową.

Cytat Franciszka Bergoglia: Zachęcam was do zastanowienia się nad tą bardzo piękną rzeczą:

że Bóg nas miłuje, Bóg kocha nas takimi, jakimi jesteśmy, a nie takimi, jakimi chcielibyśmy być lub jakimi chciałoby nas widzieć społeczeństwo: takimi, jakimi jesteśmy”.

Komentarz: Te słowa, które skądinąd są prawdziwe, są nadużywane przez Bergoglio. Mówi sugestywnie o miłości Boga i jednocześnie anuluje Boże przykazania. Promuje synodalną drogę LGBTQ. Akceptując orientację Q, aprobuje również między innymi pedofilię. Publicznie promuje „seks bez surowości” dla dzieci i inne niemoralności. Propaguje (anty)edukację seksualną w szkołach, a irlandzkich rodziców nawoływał, by nie ostrzegali swoich dzieci przed homoseksualizmem i transseksualnością, ale by utwierdzali je w narzuconym im kłamstwie. Ze słowami „Bóg kocha nas takimi, jakimi jesteśmy”, Bergoglio de facto mówi: nie musicie pokutować, możecie żyć w grzechu. Ta droga Bergoglia prowadzi do zniszczenia.

Cytat Bergoglia: Są to złudzenia wirtualne i musimy uważać, żeby nie dać się zwieść… rzeczami próżnymi, bańkami mydlanymi”

Komentarz: Musimy naprawdę uważać, aby nie dać się zwieść nie tylko złudzeniom wirtualnymale także fałszywym apostołom, którzy wykorzystują autorytet kościoła do promowania niemoralności.

Cytat Bergoglia: „Dla Jezusa każdy z nas jest ważny, każdy z was jest ważny. Taki jest Jezus”.

Komentarz: Tak, każdy jest ważny dla Jezusa, On za każdego przelał swoją krew na krzyżu. Osoba, która przyjmuje Jezusa i Jego Ewangelię, zostaje uwolniona z niewoli grzechu i zostaje zbawiona. Bergoglio ale świadomie milczy, że z naszej strony musimy nazywać niemoralność niemoralnością, czyli grzech grzechem. W Liturgii kapłan modli się: „Miłosierdzie zaś Twoje niechaj nas wspomoże, abyśmy zawsze byli wolni od grzechu i bezpieczni od wszelkiego zamętu”. Bergoglio jednak w synodalnej drodze LGBTQ legalizuje grzech.

Cytat Bergoglia: „W Kościele jest miejsce dla wszystkich, dla wszystkich.!”

Komentarz: On bombastycznie twierdzi, że w Kościele jest miejsce dla każdego – dla każdego! – ale działa odwrotnie. Z zimną krwią wyrzuca kontemplacyjne siostry na ulicę. W Kościele nie ma już miejsca dla tradycyjnych katolików, czyli dla ludzi, którzy trzymają się Pisma Świętego i Tradycji. Dla każdego, kto staje w obronie prawdy, jak były nuncjusz w USA C. M. Viganò, nie ma miejsca w odstępczej strukturze Bergoglio.

To naprawdę paradoksalne, że w dniu, w którym Bergoglio wypowiedział te słowa, policja wyciągnęła z kościoła w Lizbonie kilkunastu wiernych z krzyżami w dłoniach, odmawiających różaniec. Następnie znany homoseksualny jezuita James Martin miał odprawić w kościele Mszę dla homoseksualistów. Po raz pierwszy zarząd kościoła w Światowe Dni Młodzieży wezwał policję do akcji przeciwko modlącym się katolikom.

Cytując Bergoglia: „I Jezus mówi to wyraźnie, kiedy wysyła apostołów, aby na ucztę człowieka, który ją przygotował, zaprosili: «Idźcie i przyprowadźcie wszystkich, młodych i starych, zdrowych i chorych, sprawiedliwych i grzeszników: wszystkich, wszystkich». W Kościele jest miejsce dla wszystkich”

Komentarz: Jednak Bergoglio nie powie, że Jezus również mówi wyraźnie, że kto nie miał szaty weselnej – to znaczy, kto pozostawał w grzechu – został wrzucony na miejsce, gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów. Pan Jezus mówi o piekle i ostrzega przed nim; mówi wyraźnie: „Jeśli się nie nawrócicie, wszyscy zginiecie!” – wszyscy, wszyscy! (Łk 13:3) Bergoglio jest wzorem fałszywego proroka. Prawdziwi prorocy głosili bolesną prawdę ku zbawieniu, mimo że byli za to prześladowani i zabijani.

Synodalna droga legalizacji grzechu LGBTQ, promowana przez Bergoglio, prowadzi do piekła. Tam jest miejsce dla wszystkich, którzy odrzucają pokutę, – dla wszystkich, dla wszystkich.

Cytat Bergoglia: Mamy wielką pomoc w Matce Pana, która jest również naszą Matką. Ona jest naszą Matką”.

Komentarz: Bergoglio ale nie mówi, że Matka Boża w Fatimie wzywa nas do pokuty. Aby podkreślić znaczenie pokuty, pokazała dzieciom surową rzeczywistość piekła. Bergoglio głosi drogę anty-pokuty, czyli deifikacji ludzkiego ego, drogę duchowego i fizycznego samobójstwa.

Cytat Bergoglia: „Oceany są nadmiernie ciepłe, a ich głębiny wydobywają na powierzchnię brzydotę, którą zanieczyściliśmy nasz wspólny ”.

Komentarz: Według Bergoglio oceany się nadmiernie ciepłe, ale naukowcy udowodnili, że globalne ocieplenie również jest fikcją. Co więcej, Bergoglio troszczy się o oceany i ich brzydotę, zamiast troszczyć się o to, jaka okropna jest brzydota w Kościele. Nie chodzi tylko o rażącą moralną brzydotę, czego dowodzi jego synodalna droga LGBTQ, ale także o herezję i publiczne bałwochwalstwo. On sam systematycznie i przebiegle to wszystko egzekwuje. W Kanadzie on publicznie poświęcił się diabłu za gwizdania czarownika na kości.

Cytat z mediów: „On (Bergoglio) myśli o tak wielu nienarodzonych dzieciach… o wsparciu i integracji tych, którzy przybywają z daleka i pukają do naszych drzwi”

Komentarz: Co tak naprawdę kryje się za tymi kwiecistymi frazesami? Jego myślenie o tak wielu nienarodzonych dzieciach zaowocowało uhonorowaniem masowej aborcjonistki i zwolnieniem pro-life antyaborcyjnego księdza. Co do tych, którzy przybywają z daleka i pukają do naszych drzwi, zapomniał dodać, że chodzi o zaprogramowaną islamizację Europy i likwidację chrześcijaństwa.

Cytat Bergoglia: „To jest Zachód… z pustymi kołyskami”

Komentarz: Jedna z demonstracji we Francji przeciwko sądownictwu nieletnich, które drastycznie kradnie dzieci kochającym rodzicom, została nazwana „Pustymi kołyskami”. Pytamy: Kiedy Bergoglio wyraźnie sprzeciwił się temu zbrodniczemu systemowi kradzieży dzieci? Nigdy! Nie zrobił nic, aby powstrzymać ten najbardziej okrutny system wobec dzieci.

Cytując Bergoglio: „ Zachód… w którym… oferuje się rozwiązanie wygodne, ..pochopne i błędne środki zaradcze”. 

Komentarz: Najbardziej pochopnym i błędnym środkiem zaradczym” była szczepionka mRNA. Bergoglio był dosłownie fanatycznym propagatorem tej szczepionki i wbrew ostrzeżeniom ekspertów twierdził, że szczepionki muszą być dla wszystkich, dla wszystkich. Ilu okaleczonych lub nawet martwych ludzi Bergoglio ma na sumieniu!

Cytat Bergoglia: „Podatny grunt dla populizmu i spisków

Komentarz: Jeśli chodzi o spiski, Bergoglio w tym jest mistrzem, co pokazała ostatnia pseudopandemia. Przedwcześnie bił na alarm i zamykał wszystkie kościoły, nawet w największe święta w roku. Jeśli chodzi o Covid, nawet WHO już usunęła go z listy chorób zakaźnych.

Polityków, którzy sprzeciwiają się globalizacji i walczą o dobro narodu, pogardliwie nazywa populistami.

A co z podpisaniem Traktatu Lizbońskiego z 2007 roku i ochroną tzw. praw człowieka? Ten traktat de facto likwiduje podstawę wartości moralnych, czyli Dekalog. W przeszłości podstawą sprawiedliwego prawodawstwa był Dekalog. Ten fundament został zniszczony, a Franciszek temu wszystkiemu wyśpiewuje pochwały.

BKP

5.08.2023

Do czego wzywał Franciszek na Światowych Dniach Młodzieży

vkpatriarhat.org/en/?p=23382  /english/

vkpatriarhat.org/it/?p=9968  /italiano/

vkpatriarhat.org/fr/?p=16786  /français/

vkpatriarhat.org/es/?p=13295  /español/

Zapisz się do naszego newsletter lb.benchmarkemail.com//listbuilder/signupnew?5hjt8JVutE5bZ8guod7%252Fpf5pwVnAjsSIi5iGuoPZdjDtO5iNRn8gS049TyW7spdJ

Za nami najgorętszy lipiec? Klimatyści UE u koryta kłamią i fałszują… ,

Za nami najgorętszy lipiec? Klimatyści u koryta kłamią i fałszują… ,

Niekoniecznie! Europejska Agencja Kosmiczna zmieniła parametry pomiaru temperatur

„Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) zmieniła parametry podawania temperatur. Do tej pory podawano temperaturę powietrza mierzoną w cieniu, 1,25-2 m nad ziemią. Tym razem zaś ESA przedstawiła piekielne prognozy o ociepleniu w oparciu o temperatury powierzchni – gruntu, chodnika, jezdni etc. Każdy, kto stąpał bosą stopą po rozgrzanym piasku, zna różnicę”, pisze na łamach tygodnika „SIECI” Dariusz Matuszak.

Porównaj kolory – i i temperatury w tych latach.[2017 i 2022]

——————————————

Publicysta zwraca uwagę, że kiedy kolejni prezenterzy prognozy pogody, meteorolodzy i tzw. eksperci klimatyczni oraz politycy alarmowali, że w Rzymie jest 46 st. C, w Sewilli 47, a na Sycylii 48, to temperatura ta oznaczała stopień nagrzania się powierzchni, a nie powietrza.

„Jako wyznawca teorii spiskowych twierdzę, że jest szykowane wielkie oszustwo. Gdy za rok usłyszymy, że w Andaluzji, na Peloponezie jest 47 st. C, to nie będziemy wiedzieć, czy rzeczywiście jest gorąco, czy po prostu asfalt, czy skała nagrzały się do takiej temperatury. Stracimy rozeznanie i będzie jak z owymi mapami pogody, które przez lata były w kolorach normalnych, a teraz są malowane czerwienią jak z piekieł. Rzut oka na ekran telewizora, komputera i wiemy, że ratunku nie ma – smażymy się i przed wyjściem na dwór trzeba wkładać siedmiowarstwowy, żaroodporny kombinezon hutniczy”, kpi autor „SIECI”.

Tegoroczny lipiec, mimo zapewnień tzw. ekspertów, nie był rekordowo gorący ani w Europie, ani w Ameryce.

„W USA od ponad 100 lat są badane fale gorąca, a Agencja Ochrony Środowiska podaje tzw. wskaźnik fal upałów. W uproszczeniu chodzi o liczbę dni ekstremalnie upalnych. W latach 30. XX wieku wskaźnik upałów był cztery razy wyższy, co oznacza, że wtedy liczba dni skrajnie gorących była znacznie większa niż teraz”, wyjaśnia.

Na koniec publicysta zaznacza, że jednym z największych kłamstw, które serwują wyznawcy klimatyzmu jest to, iż podobno panuje konsensus naukowy, że mamy globalne ocieplenie i nadzwyczajne zmiany klimatu, a wszystko to jest spowodowane spalaniem paliw i emisją dwutlenku węgla przez człowieka.

„Nikt nie chce uchodzić za zacofańca, więc kornie chylimy głowę przed nauką, bo wszak sami się nie znamy na klimacie, nie mamy narzędzi pomiarowych. No cóż, nie trzeba studiów z zoologii, by rozpoznać barana albo świnię. Pseudonaukowe brednie poznajemy po wiecznie niesprecyzowanych apokaliptycznych przepowiedniach jak te, że od dawna nie ma Holandii, Bangladeszu, że po Długim Rynku w Gdańsku pływają śledzie, a prerie USA są wypalone”, podsumowuje Dariusz Matuszak.

Źródło: tygodnik „SIECI”

Chiny: Katastrofa demograficzna – ale „tajna”.

Chiny: Rekordowo niski wskaźnik urodzeń chiny-rekordowo-niski-wskaznik-urodzen

Ze wstępnych danych Chińskiego Centrum Badań nad Ludnością i Rozwojem wynika, że wskaźnik dzietności w 2022 r. osiągnął rekordowo niski poziom 1,09 – podał we wtorek chiński dziennik ekonomiczny „Meiri Jingji Xinwen”. Artykuł, który wywołał falę dyskusji w mediach społecznościowych, został usunięty, podobnie jak komentarze w mediach społecznościowych.

Cytowany w artykule chiński demograf Liang Jianzhang wśród przyczyn niskiego wskaźnika urodzeń wymienił malejącą populację młodych ludzi, mniejszą liczbę małżeństw, które i tak zawierane są później niż w poprzednich pokoleniach, wysokie koszty opieki nad dziećmi i zmiany w postawach społecznych.

Ekspert wskazał, że „możemy uczyć się na doświadczeniach” państw, które wprowadziły programy prorodzinne. Zasugerował, że w ramach takiego programu rodzinom z 2 dzieci powinno przysługiwać świadczenie w wysokości 1000 juanów (560 PLN), a w przypadku rodzin wielodzietnych rząd wypłacałby 2000 juanów na każde dziecko do ukończenia 20. roku życia.

Ponadto chiński rząd powinien zwolnić rodziny z trójką dzieci z podatku dochodowego i składek na ubezpieczenie społeczne.

Według szacunków eksperta gdyby te środki zostały wdrożone, byłyby w stanie zwiększyć współczynnik dzietności o około 20 proc.

Publikacja natychmiast wzbudziła zainteresowanie internautów. Temat oznaczony hashtagiem „Ogólny współczynnik dzietności w Chinach spadł do 1,09” szybko stał się najpopularniejszym na Weibo, chińskim odpowiedniku Twittera.

Internauci zwracali uwagę, że same dopłaty nie sprawią, że ludzie zaczną decydować się na większą liczbę dzieci. „Kluczem jest to, że koszty opieki medycznej i edukacji są zbyt wysokie, i cierpią na tym dzieci” – napisał jeden z nich.

Dyskusja została wyciszona we wtorek późnym popołudniem zarówno na Weibo, jak i w całym Internecie.

Z portalu internetowego szanghajskiego dziennika zdjęto tekst, a próby wyszukania podobnych publikacji prowadziły do stron z komunikatem „nie znaleziono szukanej strony”. Na Weibo wpisy oznaczone hashtagiem o dzietności nie pojawiały się.

Komentujący ruch cenzury internauci z ironią nawiązywali do oświadczenia biura statystycznego, które również we wtorek poinformowało o zawieszeniu publikacji danych dotyczących bezrobocia wśród młodzieży.

„Żadnych wskaźników bezrobocia, żadnych wskaźników dzietności, po prostu dobra sytuacja i wygrana” – pisze z ironią internauta o pseudonimie „t20130217”.

Agencja Reutera przypomina, że w maju przewodniczący Xi Jinping przewodniczył spotkaniu w celu omówienia problemu. Rząd oświadczył, że skupi się na edukacji, nauce i technologii, aby poprawić jakość populacji, i będzie dążył do utrzymania „umiarkowanego poziomu płodności” w celu wsparcia wzrostu gospodarczego w przyszłości.

============================

mail:

Chiny przez lata ukrywały prawdę o populacji? Nadchodzi „kryzys, jakiego nie widziano od tysięcy lat” kryzys-jakiego-nie-widziano-od-tysiecy-lat

Dr. Martyka: Dymisja ministra zdrowia – symboliczne zakończenie tzw. „pandemii koronawirusa”

Dymisja ministra zdrowia – symboliczne zakończenie tzw. „pandemii koronawirusa”

Opublikowane przez Zbigniew Martyka

We wtorek, 8 sierpnia 2023 roku, do dymisji podał się minister zdrowia Adam Niedzielski – osoba odpowiedzialna za wprowadzanie bezsensownych i szkodliwych restrykcji w okresie tzw. pandemii. Powodem odwołania ministra ze stanowiska jest ujawnienie danych wrażliwych jednego z pacjentów (jednocześnie lekarza), który sam na siebie wystawił receptę.

Tylko, że ten powód to bzdura.

Dotychczas ani rządzącym, ani tzw. opozycji (z wyjątkiem może Konfederacji) nie przeszkadzało przekazywanie danych wrażliwych pacjentów. Pamiętacie Państwo, jak rządząca partia wprowadzała bezsensowne restrykcje, przy czym była jeszcze krytykowana przez PO, Lewicę, Hołownię i PSL, że restrykcje są zbyt mało drastyczne! Żądano szerokiego przekazywania danych wrażliwych pacjentów (czyli statusu zaszczepienia) do każdej zainteresowanej instytucji czy osoby (np. pracownika ochrony w sklepie). Teraz obserwujemy festiwal hipokryzji. Ci sami ludzie podnoszą głosy oburzenia, że doszło do ujawnienia danych.

Tutaj warto przypomnieć wypowiedzi polityków sprzed kilkunastu miesięcy – oni pewnie nie chcą o tym pamiętać:

Weryfikowanie paszportów covidowych? Byłbym za tym – Mateusz Morawiecki, premier PiS
Trzeba wprowadzić jasne zasady funkcjonowania paszportów covidowych – Bartosz Arłukowicz, PO
Lockdown dla niezaszczepionych i paszporty covidowe! – Robert Biedroń, Lewica
Jesteśmy za paszportami covidowymi, a niezaszczepieni muszą ponosić konsekwencje! – Piotr Zgorzelski, PSL
Mamy kpinę, a nie restrykcje. Postulujemy paszporty covidowe! – Szymon Hołownia, Polska 2050

Dzisiaj oni wszyscy krzyczą z oburzenia, że ujawniona została tajemnica lekarska. Przypomina się znane powiedzenie: „Diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni”.

Nie wierzcie Państwo, że ujawnienie tajemnicy lekarskiej było powodem odwołania ministra zdrowia. Oni te tajemnice ujawniają regularnie – co miesiąc dane wrażliwe rodziców dzieci niezaszczepionych są przekazywane sanepidom w celu wyciągnięcia sankcji. Bez upoważnienia ustawowego. I nikt nie ponosi za to konsekwencji. Po prostu – znalazł się pretekst, żeby usunąć niewygodnego ministra, który był jednoznacznie kojarzony z bezprawiem ostatnich 3 lat. Teraz mogą udawać, że tak naprawdę nic się nie wydarzyło, a ponad 200 tysięcy nadmiarowych zgonów, to wcale nie wina zamknięcia szpitali i przychodni, tylko… no właśnie, na kogo będą próbowali zrzucić winę?

Tutaj warto podkreślić jeszcze jeden fakt. Niedzielski był jedynie wykonawcą. Wskazówki i zalecenia wychodziły od, skompromitowanych już dzisiaj, tzw. specjalistów. Przypomnę apel i list otwarty Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. Autorzy żądają między innymi:

  • podjęcia w trybie pilnym prac nad aktami prawnymi umożliwiającymi kontrolowanie przez pracodawców posiadania przez pracowników szczepień przeciw Covid-19 i podejmowanie stosownych działań w obrębie zakładu pracy (czyli de facto żądają możliwości ujawnienia tajemnicy lekarskiej),
  • podjęcia w trybie pilnym prac nad aktami prawnymi ograniczającymi dostęp osób niezaszczepionych do miejsc publicznych w zamkniętych przestrzeniach lub gdy niemożliwe jest zachowanie dystansu (czyli wprowadzenia segregacji sanitarnej),
  • zmobilizowania służb porządkowych do egzekwowania już obowiązujących przepisów dotyczących noszenia masek w publicznych przestrzeniach zamkniętych (czyli wprowadzenia jeszcze większego zniewolenia, niż doświadczyliśmy).

Ten apel jest datowany na 28 listopada 2021 roku. Wtedy już doskonale wiedzieliśmy, że lockdown nie działa, szczepienia nie zatrzymują transmisji, a noszenie masek nie zmniejsza liczby zachorowań. Mieliśmy na to dowody w postaci badań najwyższej jakości. Te wszystkie dane możecie Państwo znaleźć na moim blogu.

Jedna z autorek apelu, prof. Anna Piekarska, przeszła daleko za granicę absurdu, nawet w porównaniu z nonsensownymi informacjami głoszonymi przez mainstream, włącznie z wieloma covidowymi „ekspertami”, niejednokrotnie z tytułem profesora. Otóż stwierdziła ona, że

nawet osoby, które są zaszczepione dwiema dawkami, zaczynają chorować. Zwłaszcza te mniej odporne. „Zawdzięczamy” to 10 milionom niezaszczepionych Polaków„.

To, że szczepionki nie zatrzymują transmisji, to wina tych, którzy się nie zaszczepili. Takie rzeczy głosi osoba z tytułem profesora medycyny. Dzięki takim „doradcom” mieliśmy zamknięcie ochrony zdrowia, co poskutkowało ponad 200 tysiącami nadmiarowych zgonów. Dzięki nim powstało całkowicie sprzeczne z wiedzą naukową i logiką pojęcie „bezobjawowej choroby górnych dróg oddechowych”, co pozwoliło zamknąć w nielegalnej kwarantannie miliony zdrowych osób.

Za to tym naprawdę potrzebującym pomocy – była ona odmawiana.

Znany mi osobiście przykład z innego miasta: starsza kobieta mieszkająca z mężem (także w podeszłym wieku) z nieco podwyższoną temp. ciała. Pobrano wymaz w kierunku Covid i pozostała w domu. Po kilku godzinach wzrost temp. ciała do ponad 40 st. C. Zasłabła. Mąż wezwał pogotowie. Ratownicy poinformowali, że w oddziale zakaźnym nie ma miejsc wolnych. Szpital jednoimienny jej nie przyjmie, bo nie ma stwierdzonego dodatniego Covida. Inne szpitale nie przyjmą, bo nie ma stwierdzonego ujemnego Covida. Pacjentkę pozostawiono w domu, tłumacząc, że gdyby pojawiła się silna duszność, to niech jeszcze raz wezwie pogotowie. Może w tym czasie będzie już wynik pobranego wcześniej wymazu w kierunku SARS-CoV-2.

Większość tych antynaukowych pomysłów była podsuwana przez tzw. Radę Medyczną przy premierze. Przypomnę, że radosna twórczość tzw. Rady nie była protokołowana, nie zostały też wytworzone jakiekolwiek inne dokumenty.

Za to zachowały się ostrzeżenia ulubionych covidowych „ekspertów” mainstreamu. Dzisiaj widzimy doskonale, ile były one warte. Przypomnę:

Będziemy mieli szczyt pogrzebów. Zamiast świętować z najbliższymi, będziemy chodzić na pogrzeby – prof. Andrzej Matyja
W polskich szpitalach leży ok. 20 tys. osób, za chwilę nałożą się na to dziesiątki tysięcy nowych pacjentów. Zabraknie nawet stadionów – prof. Andrzej Horban
Replikacja, czyli podwojenie przypadków może następować w ciągu 48 i 72 godzin. Dlatego dla mnie liczba 200 tys. zakażeń nie jest w żaden sposób zaskakująca. Porównanie tego do tsunami nie jest przesadą. – dr Paweł Grzesiowski
Ale jeżeli przyjdzie – a przyjdzie – Omikron, będziemy mieli zachorowania za 2-3 tygodnie, to będzie prawdziwy armagedon – dr Michał Sutkowski

Proszę Państwa, działanie tych ludzi oraz im podobnych doprowadziło do śmierci ponad 200 tysięcy ludzi. Dymisja min. Niedzielskiego absolutnie nie załatwi sprawy – winni muszą zostać ukarani. Absolutnie niedopuszczalne jest tłumaczenie, że to była nowość, że nie wiedzieliśmy, z czym mamy do czynienia. To prawda, mutacja wirusa była nowa. Jednak postępowanie z nim zaprzeczało logice i musiało się skończyć śmiercią wielu osób. Wiedzieliśmy o tym już w maju 2020 roku – ostrzegałem przed tym na antenie RDN Małopolska. W listopadzie 2020 roku już mieliśmy pewność, że przez działania rządu oraz przyklaskujących mu „eksperów” umierają ludzie. Pisałem o tym szczegółowo. W październiku 2020 roku odchylenie liczby zgonów wyniosło ponad 13 tysięcy!

W tym samym okresie liczba zgonów ze stwierdzonym zakażeniem SARS-COV2 (proszę nie mylić ze zgonami z powodu choroby COVID19) wyniosła 3,1 tysiąca osób. Te liczby pokazują dobitnie, że mamy do czynienia ze znacznym wzrostem śmiertelności z powodu przerwanych lub zaniechanych terapii onkologicznych, zawałów, udarów i powikłań innych, dotychczas normalnie leczonych chorób. Jak już wielokrotnie mówiłem, terapia okazała się gorsza, niż choroba. Ostrzegałem wtedy, że to niestety jeszcze nie koniec. Apelowałem, aby w celu uniknięcia dalszego narastania ilości ofiar z powodu restrykcji i sparaliżowania ochrony zdrowia – znieść dławiące normalne funkcjonowanie państwa i służb medycznych – restrykcje i obostrzenia. Wiedzieliśmy już wtedy na 100%, że obostrzenia nie służą niczemu dobremu, a, jak pokazują fakty – ilość zachorowań wzrasta pomimo ich wprowadzenia (nic nie dały poza ewidentnymi szkodami zdrowotnymi i gospodarczymi). Jak Państwo pamiętacie, apele nie przyniosły żadnego skutku. Widać ewidentnie, że osoby odpowiedzialne za covidową politykę zwiększającą liczbę zgonów, były całkowicie świadome tego co czynią i godzili się z rezultatami swojego postępowania. W wielu przypadkach ogromne pieniądze od covidowego lobby okazały się ważniejsze, niż życie i zdrowie Polaków.

Co więcej, gdy rząd wreszcie postanowił znieść całkowicie bezsensowny przymus noszenia masek, pseudo-eksperci zaczęli gwałtowne protesty.

No tak, znowu politycy wiedzą lepiej od ekspertów – prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska
Biorąc pod uwagę powyższe, jak i obserwowany obecnie w kilku krajach Europy wzrost liczby zakażeń wirusem SARS-CoV-2, apelujemy do decydentów o wycofanie się z pomysłu zniesienia na terenie Polski obostrzeń epidemicznych – podpisali m.in. prof. Jerzy Duszyński, prof. Krzysztof Pyrć, dr Anna Plater-Zyberk
Nie można podejmować takich decyzji na podstawie wiary czy widzimisię. Jeśli pomimo realnego zagrożenia epidemicznego i jasnych sygnałów z całego świata, podejmuje się takie decyzje, to boję się o bezpieczeństwo zdrowotne Polek i Polaków – lek. Bartosz Fiałek
To naprawdę nie jest czas na znoszenie maseczek. A już na pewno nie powinny z nich rezygnować osoby niezaszczepione – dr Lidia Stopyra
Nie można mówić o końcu piątej fali, za wcześnie na znoszenie obostrzeń – dr Paweł Grzesiowski

Tym razem, wbrew opinii pseudo-ekspertów, obostrzenia zostały zniesione. Nikogo chyba nie dziwi fakt, że nie miało to zupełnie żadnego wpływu na zachorowalność. Podkreślam, że te wypowiedzi padły, gdy już było oczywiste, że szczepienia nie zatrzymują transmisji, skuteczność masek jest statystycznie pomijalna.

Podobnie było przy nagłym zniesieniu kwarantanny granicznej na granicy ukraińskiej. Od 24 lutego 2022 roku do Polski, bez jakiejkolwiek kontroli wjechały 2 miliony (w większości niezaszczepionych) Ukraińców. Wg narracji głoszonych przez „ekspertów”, powinno to zaowocować gwałtownym wzrostem liczby zakażeń. A jak było naprawdę? Tak, jak na poniższym wykresie.

Po prawej stronie zielonej linii wykres obrazuje liczbę zachorowań po 24 lutego 2022 roku. Kolejny dowód na to, ile tak naprawdę warta jest opinia „ekspertów”. Czy można to było przewidzieć? Oczywiście. Zarówno ja, jak i wielu innych lekarzy i naukowców apelowało, żeby znieść obostrzenia, w tym kwarantannę graniczną, gdyż nie ma to żadnego wpływu na ilość zakażeń. Już w lipcu 2020 roku „The Lancet” opublikował jednoznaczne badanie na ten temat. Czy w świetle tych bezsprzecznych faktów sanitaryści zdecydowali się na publiczne, bądź prywatne przeprosiny? Absolutnie nie. Lekarze, którzy już wtedy mieli rację, dzisiaj nadal mają sprawy dyscyplinarne przed sądami lekarskimi.

Niewielu z Państwa zdaje sobie sprawę z realnego obciążenia systemu ochrony zdrowia w czasie tzw. pandemii. Media karmiły nas informacjami o wielogodzinnych kolejkach karetek z pacjentami, które bezskutecznie dobijały się do szpitali. To wszystko miało być spowodowane ogromną liczbą chorych na covid. Nie było. To był skutek destrukcji w systemie spowodowany „walką” z koronawirusem.

W 2020 roku mieliśmy 2,8 MILIONA MNIEJ hospitalizacji, niż w roku poprzednim! 13,5 MILIONA MNIEJ osobodni hospitalizacji. MNIEJ wyjazdów karetek do chorych. Za to 77 tysięcy WIĘCEJ zgonów w domach. Tak właśnie wyglądał realny obraz tzw. pandemii.

Od nas wszystkich zależy, żeby dymisja ministra zdrowia nie była jedyną konsekwencją dla autorów tych tragicznych w skutkach działań. Ja walkę o prawdę nadal prowadzę i, dzięki Państwa wsparciu, będę prowadził w dalszym ciągu. O szczegółach poinformuję wkrótce.


Jestem niezmiernie wdzięczny i szczęśliwy, że w tym trudnym okresie moją pracą zawodową mogłem tak wielu z Państwa pomóc. Nigdy nie zapomnę ludzi, którzy się zgłaszali z powodu odmowy leczenia w innych placówkach. Przez cały ten czas byłem Kierownikiem Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego Szpitala ZOZ w Dąbrowie Tarnowskiej. Staraliśmy się zawsze pomagać chorym, na miarę naszych możliwości. Chorzy mogli również liczyć na wsparcie najbliższych.

Gdy ten trudny czas wreszcie dobiegł końca, ze względu na mój wiek i stan zdrowia, podjąłem decyzję o zakończeniu pracy w szpitalu. Od dnia 1 sierpnia 2023 roku złożyłem rezygnację z funkcji Kierownika Oddziału i zdecydowałem o przejściu na emeryturę. Nie oznacza to, iż całkowicie wycofam się z działalności medycznej. Jestem przekonany, iż jeszcze wielu osobom będę mógł pomóc.

Niedługo będę miał konkretne propozycje dla tych z Państwa, którzy będą chcieli ze mną współpracować, w trosce o zdrowie swoje i swoich bliskich. Szczegóły wkrótce na moim blogu oraz na Facebooku.Przejdź do stopki

Anty-religia ekologizmu. O co naprawdę chodzi z „Fit for 55”.

Anty-religia ekologizmu. Zniszczyć klasę średnią, czyli o co naprawdę chodzi z „Fit for 55”.

zniszczyc-klase-srednia-czyli-o-co-naprawde-chodzi-z-fit-for-55/

„Religii” ekologizmu nie odbieram jako największego niebezpieczeństwa, ponieważ to są tendencje dość skrajne, dość marginalne i wcale nie obejmują tak wielkiej ilości ludzi. Natomiast ‘ideologia’ ekologizmu ze swoim podłożem praktycznym, ideologia znajdująca odzwierciedlenie w programie „Fit for 55”, czyli programie stłamszenia i zubożenia ludzi, jest największym wyzwaniem przed którym dziś stoimy i musimy zrobić wszystko, abyśmy nie zostali zmuszeni do narzucenia nam tego typu rozwiązań – mówi w rozmowie z PCh24.pl prof. Wojciech Polak, autor eseju „Ekologizm jako substytut religii”, który został opublikowany w książce „Tyrania Postępu” (Biały Kruk 2023).

——————————–

Szanowny Panie profesorze, czy w dzisiejszym świecie A.D. 2023 istnieje jeszcze coś takiego jak ekologia? Odnoszę bowiem wrażenie, że ekologia została w 100-procentach wyparta przez tzw. ekologizm, czyli coś z pogranicza ideologii i nowej świeckiej religii…

Oczywiście, że ekologia istnieje. Nie wszystkie działania, które uzasadnia się potrzebą ochrony środowiska mają charakter skrajny, wydumany czy wymierzony przeciwko człowiekowi.

Zarówno w Polsce jak i w Europie czy na świecie jest podejmowanych wiele słusznych i mądrych działań jak na przykład sortowanie śmieci, budowanie oczyszczalni ścieków, zakładanie filtrów na kominy, tworzenie parków narodowych i krajobrazowych etc. Szereg działań jest jak najbardziej rozsądnych i nie budzących wątpliwości ani sprzeciwu. Dla normalnego człowieka jest czymś oczywistym, że takie coś jest po prostu potrzebne i że warto w to inwestować, ponieważ mądra ochrona środowiska to także ochrona człowieka.

Ludzie chcą mieć czystą wodę i czyste powietrze, ładny krajobraz za oknem, las do którego można spokojnie wejść i korzystać z jego uroków etc. To są sprawy oczywiste.

Pomiędzy słowami ekologia i ekologizm jest znacząca różnica. Ekologizm to skrajne podejście do ekologii, które zakłada, że wszystko powinno być podporządkowane ochronie planety Ziemi, że jest ona czymś w rodzaju bóstwa, które musimy chronić i człowiek jest pewnym agresorem w stosunku do tej planety. Ponadto zgodnie z religią ekologistów człowiek jest czymś równorzędnym z roślinami czy zwierzętami, więc trzeba wobec niego postępować tak samo. „Jeżeli na przykład populacja ludzka jest za duża, to trzeba ją po prostu ograniczać drastycznymi metodami… „

Tutaj był delikatnie polemizował. Pamiętam bowiem, co się działo kilka lat temu, kiedy to w Polsce miały miejsce protesty przeciwko planowanemu odstrzałowi dzików, które zagrażały zdrowiu i życiu wielu ludzi. Krzyczano wtedy o „rzezi”, a nawet nowym „holocauście”…

O tym właśnie chciałem powiedzieć.

Przykład, który Pan przywołał pokazuje nam, że według niektórych ekologistów populację ludzką można, wolno, a czasami wręcz trzeba ograniczać, a co do zwierzęcej, która może zagrażać życiu i zdrowiu człowieka – wówczas ekologiści protestują.

Generalnie jednak człowiek jest traktowany przez większość przedstawicieli ruchu ekologistów jako pewien agresor, co jest sprzeczne z nauką Kościoła katolickiego. W Piśmie Świętym mamy wyraźne zalecenie Pana Boga „Czyńcie sobie Ziemię poddaną” (Rdz 1, 28). Oczywiście człowiek musi robić to w sposób roztropny, ponieważ każde działanie człowieka musi być roztropne, w tym wypadku – trzeba pamiętać o względach ekologicznych, a nie tylko ekonomicznych, o środowisku i innych, którzy z niego korzystają. Tu roztropność jest bardzo potrzebna, co nie znaczy, że mamy wrócić, jak sugerują niektóre ruchy ekologistów, do jakiegoś życia prymitywnego, odżywiania się „darami lasu”, chodzenia w skórach i mieszkania w jaskiniach bądź szałasach.

Zgadzam się z Panem profesorem, że chcemy mieć czyste powietrze, czystą wodę etc. Wydaje mi się jednak, że cokolwiek byśmy nie zrobili to od razu próbuje się to podciągnąć po ideologię czy też religię ekologizmu. Okazuje się bowiem, że jeśli zakładamy filtr na komin, to nie jest to działanie roztropne, tylko „ratowanie Matki-Ziemi” jak twierdzą ekologiści i niestety wielu tę narrację kupuje…

Moim zdaniem tego typu podejście jest trochę przesadne. Wielu ludzi w administracjach poszczególnych krajów czy w organizacjach zajmujących się ochroną środowiska i przyrody ma do tych spraw normalne i zdroworozsądkowe podejście. Aczkolwiek zgadzam się, że ekologizmu mamy bardzo wiele, jest on bardzo głośny, ale nie mam również wątpliwości, że bardzo szkodliwy.

W moim eseju opublikowanym w książce „Tyrania Postępu” zwracam uwagę, że ekologizm, o którym rozmawiamy, ma pewne cechy religii oraz różne odmiany. Jest jednak jeszcze drugi aspekt sprawy, czyli ideologia ekologizmu.

Ideologia ekologizmu jest w wielu punktach i aspektach podobna do marksizmu. Marksizm obiecywał świetlaną przyszłość. Komunizm miał rozwiązać wszystkie problemy ludzkości i świata. Mówiono, że droga do komunizmu jest długa, że jest socjalizm, że są etapy przejściowe, ale po jej pokonaniu czeka nas wspaniała i świetlana przyszłość.

Ekologiści też twierdzą, że mamy kłopoty z naszą planetą, że następuje globalne ocieplenie, za które winę ponosi człowiek. Jest to podejście zupełnie nienaukowe. Wiemy bowiem, że w dziejach naszej planety były okresy ochładzania się i ocieplania się klimatu. Nie za bardzo wiemy jednak dlaczego tak się działo.

Wiele wskazuje na to, że ocieplenie, które aktualnie ma miejsce wynika po prostu z naturalnych cyklów, a nie z powodu emitowania dwutlenku węgla przez człowieka do atmosfery.

W każdym razie ideolodzy ekologizmu głoszą, że jeżeli dokonamy pewnych ograniczeń, to za niedługo przyniosą nam one – te ograniczenia – coś w rodzaju zbawienia, że będziemy żyli w sposób ograniczony, ale bezpieczny. I tutaj właśnie zaczyna się problem…

Marksiści też żądali ograniczeń…

Tak jest. Zapewniali przy tym, że w przyszłości w komunizmie wszyscy ludzie będą wiedli słodki żywot. Tymczasem nomenklatura komunistyczna, czyli wszyscy przywódcy marksistów urządzali się w sposób słodki w tzw. okresie przejściowym budując sobie wille i pałace, wypłacając sobie pensje, jedząc golonkę, dając sobie talony na samochody itd. Przerabialiśmy to wszystko w okresie PRL-u.

Teraz odnosi się wrażenie, że w tej ideologii ekologizmu jest podobna tendencja. Szefowie wielkich korporacji, zakładów pracy, ale także cała ta biurokracja brukselska wypłacają sobie gigantyczne pensje. Proszę sobie wyobrazić, że w 1979 roku dyrektor przeciętnej korporacji czy zakładu pracy na Zachodzie zarabiał 30 razy tyle, co przeciętny pracownik tejże korporacji. Obecnie taki dyrektor zarabia od 300 do 500 razy tyle…

Elity finansowe stały się więc niezmiernie bogate i tu nawet nie odgrywa roli zysk, który dana korporacja przynosi czy nie przynosi, bo korporacja może podupadać, a gigantyczna pensja będzie wypłacana do końca.

Lansowany przez Brukselę program „Fit for 55”, który zakłada, że poprzez ograniczanie i opodatkowanie wszelkich rodzajów działalności człowieka do 2055 roku po to, aby Europa stała się „zero-emisyjna” może doprowadzić do kompletnego upadku gospodarczego Europy. Chiny, które emitują więcej CO2, mają w nosie tego typu ograniczenia i robią co chcą. Podobnie sytuacja wygląda w światowych tygrysach, krajach szybko rozwijających się jak Indie, Argentyna, Malezja etc. – one też nie nic nie robią sobie z eko-ograniczeń. Nawet Stany Zjednoczone niewiele sobie z tego robią mimo propagandy mówiącej o wprowadzaniu ograniczeń w emisji CO2.

Europa wychodzi więc przed szereg i po prostu wygłupia się, co może doprowadzić do kompletnego upadku gospodarczego.

Mówię o tym, ponieważ jest to, w mojej ocenie, ściśle związane z tym, co mówiłem o ograniczeniach i dyrektorskich zarobkach. Mędrcy z Brukseli najwidoczniej doszli do wniosku, że utrzymanie poziomu zamożności społeczeństw, zwłaszcza tzw. starej Unii, gdzie dominuje klasa średnia, czyli Niemiec, Francji, Belgii, Holandii etc. jest niemożliwe. Obecnie przeciętny obywatel Francji ma własne mieszkanie, własny samochód, żyje dość wygodnie i przynajmniej raz w roku udaje się na tygodniowe wakacje. Wszystko wskazuje na to, że Bruksela skalkulowała, iż utrzymanie tej klasy średniej na obecnym poziomie jest niemożliwe w związku z czym ci biurokraci doszli do wniosku, że skoro oni płacą sobie gigantyczne pensje i rządzą, to będą w tej 1-procentowej mniejszości, która poprzez zarządzanie będzie miała rozmaite przywileje. To oni będą mogli jeździć samochodami, mieszkać w dużych domach, jeść mięso, latać samolotami, a 99 proc. społeczeństwa poprzez podatki ekologiczne zostanie sprowadzone do stanu biedy, pauperyzacji i mocnego ograniczenia konsumpcji. Skoro nie może myć klasy średniej, to trzeba stworzyć klasę ubogą, a wszystko okrasić hasłem równości i zrównoważonego rozwoju.

W tej chwili zmierza to właśnie w tę stronę, o czym gremia unijne mówią coraz więcej. Nie będzie wolno jeździć autami spalinowymi. Samochody elektryczne nie pozwalają na dalsze podróże, więc nakaz poruszania się nimi uniemożliwi ludziom podróżowanie na dalsze odległości właśnie samochodem. Potem zakaże się samochodów elektrycznych, ludzie w ogóle mają przestać jeździć samochodami i zostaną zmuszeni do podróżowania pociągami, a w mieście będą się poruszać komunikacją miejską, rowerami bądź na hulajnogach, oczywiście elektrycznych.

W międzyczasie zostaną stworzone dzielnice 15-minutowe, z których nie za bardzo będzie można wychodzić poza pewnymi wyjątkami. Będziemy mieli więc powrót do czasów feudalizmu, kiedy człowiek był przywiązany do swojej ziemi… Taka dzielnica czy miasto 15-minutowe sprawią, że człowiek zrezygnuje z jeżdżenia pociągami, bo będzie musiał siedzieć na miejscu, nie mówiąc już o lataniu samolotem, które będzie całkowicie zabronione. Podatki od CO2 spowodują, że mieszkania będą miały średnio 30 metrów kwadratowych powierzchni, więc ludzie będą musieli siedzieć w ciasnocie. Zakaże się jedzenia mięsa i posiadania dzieci, żeby „ratować klimat” itd.

Krótko mówiąc: społeczeństwo ulegnie pauperyzacji. Oczywiście, żeby ludzie się nadmiernie nie buntowali, to będzie się dzieciom od najmłodszych lat wmawiać puste slogany o ekologii, o ratowaniu „Matki-Ziemi”, o tym że ograniczenia są niezbędne, żeby uratować świat przed katastrofą klimatyczną.

Jeśli jednak ludzie w okresie przejściowym zaczną się buntować, a zaczną, bo nie wszyscy wytrzymają tego rodzaju mechanizmu, to bunty będzie się pacyfikować. Ponadto wprowadzi się mechanizmy uniemożliwiające przejęcie władzy przeciwnikom tego wszystkiego, co wyżej opisałem metodą demokratyczną.

Proszę zauważyć, że system demokratyczny staje się coraz bardziej pozorny. W Unii Europejskiej nie przestrzega się prawa obowiązującego w tejże Unii. Kanclerz Scholz oświadczył na przykład, że skoro ministrowie spraw wewnętrznych państw członkowskich zatwierdzili program relokacji imigrantów i w związku z tym sprawa jest załatwiona. Przepraszam, ale który przepis prawny UE mówi o tym, że jakaś konferencja ministrów państw członkowskich ma moc stanowienia czegokolwiek? Nie ma takiego przepisu, więc narzuca się pewne mechanizmy drogą faktycznej uzurpacji i zmusza się kraje słabsze do przyjmowania takiej postawy, jakiej chcą silniejsi.

Także poza UE system demokratyczny zaczyna zawodzić. W USA nie wybrano na drugą kadencję Donalda Trumpa. Poprzez rozmaite machinacje, kombinacje i oszustwa pozbawiono go prezydentury.

Do tego samego będzie zmierzał system związany z „Fit for 55”. Jeśli pojawią się przeciwnicy tego typu rozwiązań, to trzeba będzie im uniemożliwić przejęcie władzy i odebrać głos.

Jest to wizja pesymistyczna, ale niestety każdy kolejny dzień ją potwierdza. W mojej ocenie głównym celem ideologii „Fit for 55” i ekologizmu jest zapewnienie obecnym elitom i ich dzieciom oraz wnukom dominującej pozycji, bogactwa, wygodnego życia, kosztem reszty społeczeństwa, bo „mędrcy” doszli do wniosku, że utrzymanie klasy średniej na obecnym poziomie jest niewykonalne, więc ludzie muszą mieszkać w dzielnicach 15-minutowych, jeździć komunikacją miejską, nie ruszać się, zapomnieć o wakacjach etc. Generalnie społeczeństwo będzie piło szampana ustami swoich przedstawicieli i ma mu wystarczyć, że elitom będzie dobrze. Bardzo przypomina to powrót do nomenklatury marksistowskiej żerującej na robotnikach, ale nie tylko. Nowy system stworzy metody sterowania 99-procentową większością przez 1-procentową mniejszość poprzez rzucanie ochłapów i drobnych przywilejów.

Powiem szczerze: religii ekologizmu nie odbieram jako największego niebezpieczeństwa, ponieważ to są tendencje dość skrajne, dość marginalne i wcale nie obejmują tak wielkiej ilości ludzi. Natomiast ideologia ekologizmu ze swoim podłożem praktycznym, ideologia znajdująca odzwierciedlenie w programie „Fit for 55”, czyli programie stłamszenia i zubożenia ludzi jest największym wyzwaniem przed którym dziś stoimy i musimy zrobić wszystko, abyśmy nie zostali zmuszeni do narzucenia nam tego typu rozwiązań.

Widzę jeszcze jedno podobieństwo z systemem oficjalnie minionym. Marksiści twierdzą, że największym nieszczęściem w dziejach świata były: wynalezienie rolnictwa i hodowli zwierząt. To właśnie rolnictwo i hodowla stanowią według ekologistów główne powody degradacji i niszczenia „Matki Ziemi”…

Marksiści uważali, że elementem napędowym historii jest walka klas. Ekologiści kreują na czoło nakręcania całych dziejów ludzkości ochronę środowiska.

Niestety jeśli tego rodzaju przekazy zaczną być szerzone w szkołach to dzieci, którym namiesza się nimi w głowach mogą zacząć się z tym godzić i to jest również cel tej całej wielopoziomowej operacji.

Trzeba powiedzieć, że jak się obserwuje te tendencje w Europie Zachodniej polegające na rozpowszechnianiu tych różnych myśli dotyczących ocieplania planety i kroków z związanych z przeciwdziałaniem, takich jak różne podatki węglowe to rzeczywiście przerażająca jest powszechność tego zjawiska, że wszyscy to kupują bez większego sprzeciwu, a buntują się tylko jakieś wąskie grupy, które bezpośrednio dostają już teraz po głowie, jak rolnicy holenderscy, którym każe się likwidować gospodarstwa.

Bóg zapłać za rozmowę.

Tomasz D. Kolanek

Co najmniej 300 tys. bochenków chleba z „technicznego” zboża z Ukrainy.

Co najmniej 300 tys. bochenków chleba z „technicznego” zboża z Ukrainy.
2023-08-16 chleb-z-technicznego-zboza-z-Ukrainy

Nie ma czegoś takiego jak „zboże techniczne”. Termin ten został sztucznie wprowadzony, by przywożone ziarna nie musiały spełniać żadnych norm.

—————————–

100 ton pszenicy „technicznej” z Ukrainy trafiło do polskich młynów, stamtąd do piekarni, by finalnie znaleźć się na stołach Polaków – wynika z aktu oskarżenia, jaki przygotowała rzeszowska prokuratura. Mogło z niej powstać co najmniej 300 tys. bochenków chleba. [Te liczby to farsa. Należy je pomnożyć co najmniej sto razy. MD]

92 postępowania w całym kraju w sprawie wwozu „zboża technicznego” do Polski zostały połączone w jedno. O sprawie pisaliśmy wielokrotnie m.in. w artykule „Mąka zrobiona ze zboża technicznego z Ukrainy. Są powiązania z ludźmi PiS”.

Teraz, jak informuje prowadząca postępowanie prokuratura w Rzeszowie, postawiono zarzuty. To – jak zapowiadają – dopiero początek.

Pierwszy podejrzany – jak informuje rzeszowska Gazeta Wyborcza – ma zarzut oszustwa na szkodę polskiej spółki zajmującej się handlem zbożem. Miał sprzedać jej ponad 111 ton pszenicy technicznej z Ukrainy, oczywiście nie ujawniając szczegółów dotyczących pochodzenia zboża. Tę szkodę wyceniono na 150 tys. zł.

Druga osoba jest podejrzana o podrabianie dokumentów, które przewożący przedstawili w agencji celnej podczas importu zboża z Ukrainy. Usłyszała ona także zarzut popełnienia przestępstwa skarbowego. Wpisana wartość towaru na fakturach to ponad 91 tys. zł.

Trzeci z podejrzanych dopuścił się oszustwa celnego. W 190 zgłoszeniach, które dotyczyły kukurydzy i rzepaku, zadeklarował, że mają one cele techniczne, choć trafiły normalnie na sprzedaż w Polsce jako spożywcze. Wartość towaru to ponad 6,3 mln zł.

Prokurator nałożył na nich środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych i dozorów policji. 

Techniczne, czyli jakie?

Eksperci twierdzą, że nie ma czegoś takiego jak zboże techniczne. Termin ten został sztucznie wprowadzony, by przewożone ziarna nie musiały spełniać żadnych norm. 

Jak cytuje „Rzeczpospolita” termin ten wymyślili importerzy ukraińskiego zboża, by szybciej przechodziło przez granicę. „Rząd na to pozwolił, bo obiecał udrożnić eksport z Ukrainy. Problem w tym, że to zboże miało iść tranzytem przez Polskę, a u nas zostało” – wyjaśnia Wiesław Gryń, rolnik ze Stowarzyszenia „Oszukana Wieś”.  „Mamy dowody, że przewoźnicy z Ukrainy mieli po klika różnych list przewozowych na to, co wieźli – inne pokazywali na granicy, inne w skupie” dodaje.

Kontroli granicznej podlega jedynie zboże paszowe (przez inspekcję weterynarii) i zboże konsumpcyjne (przez inspekcję artykułów rolno-spożywczych).

Chyba Ktoś chce przejąć Pocztę Polską w ruinie.

Chyba Ktoś chce przejąć Pocztę Polską w ruinie.

Poczta Polska w fatalnej kondycji finansowej. Spółka ma problem

Czy Orlen wyciągnie „pomocną dłoń”?

Krzysztof Kobylarz poczta-polska

Poczta Polska, będąca ważną częścią polskiej historii i dziedzictwa komunikacyjnego, stoi teraz w obliczu licznych wyzwań, które zagrażają jej pozycji na rynku. Rośnie liczba problemów, zarówno finansowych, jak i operacyjnych. Jakie są przyczyny tej trudnej sytuacji i czy interwencja Orlenu może przynieść pożądaną poprawę?

Kryzys w Poczcie Polskiej. Czy Orlen będzie w stanie pomóc?

Jak informuje poniedziałkowa Rzeczpospolita, Poczta Polska, jedna z najstarszych instytucji w Polsce, od dawna była symbolem solidności i pewności w świadczeniu usług komunikacyjnych. Jednak ostatnie lata przyniosły ze sobą lawinę wyzwań, które wstrząsnęły jej fundamentami.

Począwszy od cyfrowej rewolucji, która zepchnęła tradycyjną korespondencję na dalszy plan, aż po rosnące koszty operacyjne i konkurencję ze strony nowych graczy na rynku, sytuacja Poczty stała się coraz bardziej skomplikowana. Dodatkowo niefortunne decyzje zarządu, takie jak ograniczenie zatrudnienia czy brak inwestycji w nowoczesne technologie, pogłębiły tylko problemy.

Próbując zrekompensować spadek dochodów, Poczta wprowadziła podwyżki cen, co spotkało się z niezadowoleniem klientów. Te zmiany doprowadziły do dalszego spadku ilości wysyłanej korespondencji. To, co kiedyś było tak zwaną „dumą narodu„, teraz potrzebuje głębokich reform i strategicznych partnerstw, aby odzyskać swoją dawną pozycję.

Cena vs. Jakość w usługach Poczty Polskiej

W erze globalizacji i swobody dostępu do informacji, oczekiwania klientów względem usług rosną w zaskakującym tempie. Poczta Polska, podobnie jak wiele innych instytucji publicznych w Europie, próbuje sprostać tym wyzwaniom, jednocześnie starając się utrzymać opłacalność swoich działań. W ostatnich latach obserwujemy znaczący wzrost cen usług świadczonych przez Pocztę Polską. Co więcej, Polacy, porównując te ceny do standardów i jakości usług oferowanych przez firmy kurierskie czy alternatywne metody komunikacji, zaczynają się zastanawiać. Często zadają sobie pytanie: czy warto?

Otóż wysokie ceny usług pocztowych mogłyby być uzasadnione, jeśli szłyby w parze z jakością. Niestety, częste opóźnienia, zaginione przesyłki czy trudności w śledzeniu ich statusu sprawiają, że wielu klientów czuje się zawiedzionych. Konkurencja, oferując nowoczesne rozwiązania technologiczne, lepszy tracking oraz skrócone czasy dostaw, stawia Pocztę Polską w niekorzystnej pozycji.

Nie można też zapominać o globalnym kontekście. W wielu krajach europejskich usługi pocztowe, mimo wyzwań związanych z cyfryzacją i spadkiem zainteresowania korespondencją, prezentują się lepiej pod względem kosztów i efektywności. Porównując je do oferty Poczty Polskiej, wyraźnie dostrzegamy różnice. Są one nie tylko zauważalne, ale również mocno odczuwalne w kieszeniach Polaków. Tym samym, dla wielu z nas stosunek „jakość do ceny” w kontekście krajowych usług pocztowych pozostawia wiele do życzenia. W efekcie coraz więcej osób rozważa korzystanie z alternatywnych rozwiązań komunikacyjnych.

Orlen – nowy gracz w grze?

Koncern Orlen to jedna z największych i najbardziej rozpoznawalnych polskich firm, która przez lata koncentrowała się głównie na branży paliwowej. Ostatnie lata przyniosły jednak szereg zmian strategicznych w działaniach tej potęgi gospodarczej, poszerzając jej działalność o różnorodne sektory rynku. Teraz wydaje się, że Orlen może wkroczyć na rynek pocztowy i kurierski, dając Poczcie Polskiej szansę na odnowienie.

Zbliżając się do tej potencjalnie rewolucyjnej współpracy, warto zastanowić się, jakie korzyści mogłaby przynieść obu stronom. Dla Poczty Polskiej wsparcie Orlenu miałoby niewątpliwie charakter ratunkowy. Z jednej strony, środki i doświadczenie Orlenu mogłyby pomóc w modernizacji i cyfryzacji usług, a z drugiej, wprowadzić innowacje, które uczynią Pocztę Polską bardziej konkurencyjną wobec innych firm kurierskich.

Orlen, wchodząc w sektor pocztowy, dąży do dalszej dywersyfikacji swojej działalności. Taki ruch jest strategicznym krokiem, zwłaszcza w obliczu przyszłych zmian w sektorze energetycznym, zwłaszcza związanym z odejściem od paliw kopalnych. Ponadto, poszerzenie oferty o usługi kurierskie i pocztowe otwiera drzwi do dotarcia do nowych grup klientów i umacniania swojej pozycji na rynku.

Poczta Polska i Orlen łączą siły?

Plan restrukturyzacji Poczty Polskiej i jej połączenie z Orlenem jest w fazie przygotowań w Ministerstwie Aktywów Państwowych. Z informacji uzyskanych nieoficjalnie przez „Rzeczpospolitą”, wynika, że celem jest stworzenie nowej spółki, zdolnej do konkurowania w branży kurierskiej z takimi gigantami jak InPost, DPD czy DHL. Kluczowym elementem tego projektu jest wyodrębnienie działu kurierskiego i logistycznego Poczty Polskiej. „Rzeczpospolita” podkreśla, że połączenie tej części z Orlenem miałoby na celu skorzystanie z dodatkowego kapitału, zważywszy na rozwijającą się usługę kurierską „Orlen Paczka”.

Zapytany o te plany, Orlen potwierdził, że rozważa różne kierunki rozwoju sieci „Orlen Paczka”, ale wstrzymuje się z komentarzem odnośnie potencjalnej współpracy. Daniel Witkowski, rzecznik Poczty Polskiej, nie zdementował tych informacji. Podkreślił, że zarząd Poczty jest w ciągłym dialogu z głównym akcjonariuszem, aby znaleźć najlepsze rozwiązania dla dalszej działalności firmy.

Jednakże, jak w każdej takiej inicjatywie, istnieją również wyzwania. Integracja dwóch tak dużych podmiotów niewątpliwie jest obiecująca. Jednak może napotkać na liczne trudności, zwłaszcza związane z różnicami w kulturze organizacyjnej, podejściu do klienta czy też strategiami działania.

Ratowanie Poczty Polskiej jest nieopłacalne? Rozwiązaniem nie są ciągłe dotacje

Kryzys w Poczcie Polskiej jest wynikiem zmieniających się nawyków komunikacyjnych społeczeństwa. Dodatkowo konkurencja ze strony nowych technologii i firm kurierskich pogłębia ten problem. Niemniej jednak zaangażowanie tak potężnego gracza jak Orlen może przynieść nadzieję na odrodzenie tej ważnej instytucji. Za pomocą odpowiednich strategii, Poczta Polska może odzyskać zaufanie klientów i ponownie stać się kluczowym elementem polskiego krajobrazu komunikacyjnego.

Pytanie tylko — czy rzeczywiście będzie w stanie wyprzedzić konkurencję, lub co najmniej jej dorównać. W innym przypadku dotowanie Poczty Polskiej będzie jedynie podlewaniem studni bez dna. A to w końcowym aspekcie będzie jedynie stratą pieniędzy podatnika. Poczta Polska, choć jest ważnym elementem polskiego krajobrazu komunikacyjnego, zmagając się z wyzwaniami, musi znaleźć nowe metody dostosowania się do zmieniającego się rynku. W innym przypadku jej problemy finansowe będą się jedynie pogłębiały.

============================

mail: Prosta sprawa: Wysyłam paczkę kurierem zagranicznym nie płacącym podatków DPD , paczka jest na drugi dzień. Opcja Poczty Polskiej – pomimo gigantycznego zaplecza jakie ma –  cena wyższa, dostawa za 2-3 dni. Kto normalny będzie korzystał z poczty?

W Austrii poczta ma podobne ceny co  w Polsce i się opłaca, i płacą 1500E netto 14 pensji w roku. Ktoś chce przejąć majątek Poczty w nieruchomościach itp za psi pieniądz.

Kup synkowi zaświadczenie o „bardzo niskich dochodach” – dostaniesz setki tysięcy „dotacji” na termomodernizację.

Kup synkowi zaświadczenie o bardzo niskich dochodach – dostaniesz setki tysięcy „dotacji” na termomodernizację.

Udają biednych i drenują „Czyste powietrze”. Wystarczy jedno zaświadczenie

Krzysztof Bałękowski czyste-powietrze-zaswiadcz

Wystarczy zaświadczenie o niskich miesięcznych dochodach, żeby dostać wysokie dotacje na termomodernizację domu. Korzystają z tego nieuczciwi – jak się dowiedział DGP, po wsparcie przeznaczone dla najuboższych sięgają bardzo zamożni

W teorii podwyższone lub najwyższe dofinansowanie z programu jest przeznaczone dla tych, którzy bez pomocy państwa nie mieliby szans na kosztowną wymianę „kopciucha” lub kompleksową termomodernizację domu. A w praktyce? Nawet ludzie zamożni będący właścicielami kilku nieruchomości mogą dostać z publicznej kasy kilkaset tysięcy.

Łączny majątek jest bez znaczenia

Program „Czyste powietrze” zakłada, że osoby z najniższymi dochodami mogą liczyć nawet na 135 tys. zł dotacji i pokrycie do 100 proc. kosztów inwestycji. Limity wsparcia są ustanowione na jeden budynek, ale można złożyć kilka wniosków na kilka nieruchomości. W programie bowiem weryfikowane są tylko dochody. Tym samym bez znaczenia jest łączny majątek wnioskującego o dotację. I tak osoba, która uzyska w ośrodku pomocy społecznej zaświadczenie o bardzo niskich dochodach, może jednocześnie być właścicielem lub współwłaścicielem kilku domów i na wszystkie dostać dofinansowanie idące w setki tysięcy złotych.

Przykład? Jak dowiedział się DGP, w jednym z wojewódzkich funduszy ochrony środowiska 18-latek, wykazując zerowe dochody, uzyskał łącznie ok. 300 tys. zł na wyremontowanie trzech nieruchomości. Wcześniej udziały w nich przepisał na niego bliski członek rodziny. Kolejny przykład – mężczyzna przepisał jedną dziesiątą nieruchomości na matkę. Sam jedynie wyraził zgodę na udział w programie. I znów: bardzo wysoka dotacja. To nadużycia, ale możliwe, bo program tego nie weryfikuje. Jednocześnie takie działanie nie jest niezgodne z jego zasadami – mówi osoba znająca sprawę.

Będzie reakcja władz?

Wiceszef Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Paweł Mirowski deklaruje, że zbada skalę zjawiska i rozważy, jak uszczelnić przydzielanie dotacji w II i III części programu.

Klimatolodzy twierdzą, że kazano im „zatuszować” prawdę, że temperatura na ziemi nie wzrosła od 15 lat.

Kłamstwo klimatyczne: Najlepsi klimatolodzy twierdzą, że kazano im „zatuszować” prawdę, że temperatura na ziemi nie wzrosła od 15 lat

Ethan Huff gloria.tv

(Porównaj kolory – i i temperatury w tych latach.[2017 i 2022] MD)

====================

Od sześciu lat Międzyrządowy Zespół Narodów Zjednoczonych ds. Zmian Klimatu (IPCC) pilnie opracowuje autorytatywny raport na temat; „pełnego zakresu globalnego ocieplenia spowodowanego przez człowieka”. A według przecieku najwyraźniej pokazuje, że globalne temperatury nie wzrosły od 15 lat. Setki cenionych naukowców, którzy pracowali nad raportem, potwierdziło, że rok 1998 jest nadal najgorętszym rokiem w historii. Od tego czasu temperatury albo na ogół pozostają takie same, albo spadają , robiąc poważne dziury w rządowej narracji o globalnym ociepleniu. Politycy, którzy otrzymali kopię raportu, który wyciekł, próbują teraz ukryć fakt, że na podstawie jego ustaleń zmiana klimatu spowodowana przez człowieka jest mistyfikacją. A kiedy prawda wyjdzie na jaw, wszystko, co robią rządy, aby stać się „zielonym”, również zostanie ujawnione jako nic innego jak przejęcie władzy.

Politycy wzywają do usunięcia z raportu wszelkich odniesień do „spowolnienia” ocieplenia
Associated Press (AP) uzyskała dokumenty, które wyciekły w tej sprawie, pokazujące, że establishment polityczny w całym zachodnim świecie wariuje z powodu ustaleń raportu. Niektórzy nawet wzywają do zredagowania lub usunięcia części raportu, aby prawda pozostała ukryta. Gdyby świat dowiedział się, że globalne ocieplenie i zmiany klimatu to mistyfikacja, mogłoby to doprowadzić do masowego buntu przeciwko rządowi za „wprowadzanie w błąd” co do stanu planety.Niemieccy przywódcy wzywają do usunięcia sprzecznych danych z raportu, podczas gdy przywódcy Węgier obawiają się, że opublikowanie raportu w ogóle dostarczy amunicji dla „negujących klimat”, by mogli powiedzieć, że wam to mówiliśmy .

Belgijscy przywódcy sprzeciwiają się wykorzystaniu roku 1998 jako roku początkowego dla statystyk, ponieważ był to najgorętszy rok w historii. Aby dane wyglądały bardziej zgodnie z ich oczekiwaniami, belgijscy przywódcy chcą, aby dane rozpoczynały się w 1999 lub 2000 roku, kiedy temperatury były niższe. Przywódcy w Stanach Zjednoczonych wezwali autorów raportu do wyjaśnienia tego, co pokazują dane, wykorzystując „wiodącą hipotezę” wśród naukowców zajmujących się klimatem, że glob nadal się ociepla, ale całe dodatkowe ciepło jest pochłaniane przez ocean.

Ostatni raz IPCC opublikował „raport oceniający” w 2007 roku, kiedy to organizacja fałszywie twierdziła, że Himalaje stopią się do 2035 roku. Kontrowersje wokół tego twierdzenia zostały nazwane „Climategate”, ponieważ później ujawniono, że naukowcy manipulowali danymi w tym raporcie, aby brzmiały bardziej przekonująco. Pierwszy projekt nowego raportu został przekazany rządom w czerwcu, co wywołało setki sprzeciwów. Wszystkie rządy otrzymujące pomoc wkrótce spotkają się w Sztokholmie, aby omówić wszelkie zmiany, jakie chcą wprowadzić.

Bez względu na to, jak spróbują to obrócić, raport prawdopodobnie wykaże, że tempo ocieplenia w latach 1998-2012 było tylko o połowę niższe od średniego tempa od 1952 r. Wynika to z naturalnych zmian, takich jak cykle oceaniczne „El Niño i La Niña”, a także chłodzący efekt wulkanów. Próbując wyjaśnić, co pokazują dane, niemiecki klimatolog Stefan Rahmstorf powiedział, że możliwe jest, że autorzy raportu byli pod presją, aby zająć się spowolnieniem globalnego ocieplenia i „debatą publiczną”, która otacza ten problem. „Jest to kulminacja czteroletniej pracy setek naukowców, w ramach której rządy mają szansę zapewnić decydentom jasne i zwięzłe podsumowanie w dialogu z naukowcami, którzy je napisali, i mają możliwość poruszenia wszelkich tematów, które ich zdaniem należy podkreślić” – powiedział Jonathan Lynn, rzecznik IPCC.

Fanatycy globalnego ocieplenia twierdzą, że terroryzowanie dzieci w wieku szkolnym poprawia ich zachowanie klimatyczne: „Zaangażuje je w pozytywne działania”

Za mało dzieci w wieku szkolnym daje się nabrać na propagandę lewicy dotyczącą zmian klimatu, więc niektórzy fanatycy klimatyczni, którzy nazywają siebie profesorami, wzywają teraz nauczycieli na całym świecie, aby włączyli więcej strachu i terroru do ich programów nauczania dotyczących klimatu.Według lewicowych profesorów Russella Tytlera z Deakin University i Petera Freebody’ego z University of Wollongong , obaj w Australii, kształcenie nauczycieli z „doładowaniem turbo” pomoże wywołać większy niepokój klimatyczny w umysłach i ciałach dzisiejszych dzieci, zmuszając je do posłuszeństwa rządowych mandatów klimatycznych i zmienić swoje zachowania klimatyczne. Tytler i Freebody są przekonani, że „nie trzeba już przedstawiać argumentów za działaniami w sprawie zmian klimatycznych”, to jest pierwsze zdanie w artykule, który napisali wspólnie dla The Conversation na temat „potrzeby” aby opinia publiczna reagowała na nie w „trwały” sposób. „Edukacja ma kluczowe znaczenie dla potrzebnej obecnie siły roboczej oraz dla młodych ludzi, którzy będą coraz częściej konfrontowani z realiami przyspieszających zmian klimatycznych”, twierdzą dalej, dodając, że istnieje „pilna” potrzeba szkolenia nauczycieli w zakresie propagandy klimatycznej, ponieważ wielu z nich ma „niewystarczające zrozumienie” „nauki o klimacie”.

Wiele dzieci nie mogących sobie poradzić z psychologiczną traumą propagandy klimatycznej sięga po ciężkie narkotyki
Podczas gdy niektórzy uczniowie spokojnie reagują na propagandę klimatyczną, akceptując „pozytywne działania”, których chcą ich nauczyciele z obsesją na punkcie klimatu, inni nie radzą sobie tak dobrze. Lęk klimatyczny to nowomodna choroba, która szybko staje się epidemią, także w szkołach, gdzie niektóre dzieci, nie mogąc poradzić sobie ze strachem przed ocieplającą się planetą, sięgają po twarde narkotyki, aby złagodzić ból.. „Młodzi ludzie, co zrozumiałe, chcą większej pewności co do ich przyszłych perspektyw, w tym klimatu, edukacji, miejsc pracy i przystępności cenowej mieszkań. Zmiany będą powolne i stopniowe, jak każda reforma polityki społecznej”.. Teraz studenci są bombardowani propagandą dotyczącą nie tylko klimatu, ale także perwersji LGBT i komunizmu, zmuszając niektórych do próby złagodzenia bólu substancjami, które globaliści uznali za „nielegalne”.

Warto to rozważyć w świetle tego, co dzieci i uczniowie są dziś zmuszeni znosić ze strony swoich nauczycieli, którym bardziej zależy na zaszczepieniu w nich lęku przed globalnym ociepleniem niż na szkoleniu ich, by podążali właściwą drogą w życiu.„Wiele z tych dzieci, które nie dokonują widocznych zniszczeń, może cierpieć, nawet jeśli na pozór prowadzą normalne życie i zachowują swoje cierpienie dla siebie” — donosi Watts Up With That o tym, co indoktrynacja klimatyczna robi dzieciom. „Kto wie, ile dzieci poddanych edukacji klimatycznej z„ turbodoładowaniem ”przeżyje skarłowaciałe dorosłe życie wypełnione bólem psychicznym, całe życie zmagania się z długotrwałą traumą psychiczną wynikającą z„ turbodoładowanej ”indoktrynacji klimatycznej”.

Ethan Huff CLIMATE LIES: Top climate scientists say they were ordered to “cover up” truth that earth’s temperature hasn’t risen in 15 years – NaturalNews.com

Zmiana koloru kart podnosi temperaturę!

Gerard Le Maître

Rozgrzewający żart nabiera rozpędu latem. To normalne, tutaj we Francji lato jest gorące. To narodowa tradycja, zwłaszcza na południu, gdzie akcent jest utrudniony, na pewno przez upały. Co więcej, południowcy często przesadzają, kolejny efekt upałów.[1]

40° w Andaluzji, Grecji itp. ?? ale tak jest każdego lata!!! 50° w Dolinie Śmierci w Kalifornii? Ha dobrze?!!Byłem tam ponad 30 lat temu (w lipcu 1986 i lipcu 1998) było naturalnie ponad 50°C jak każdego lata…Dolina Śmierci ( Death Valley ) to dolina na pustyni Mojave położona w Kalifornii i wchodząca w skład Parku Narodowego Doliny Śmierci . Jest to szczelinaendoreiczna o wydłużonym kształcie i zorientowana północ-południe. Jego najniższy punkt, Badwater , znajduje się na poziomie -85,5 m poniżej poziomu morza , najniższy punkt w Stanach Zjednoczonych . Byłem tam ponad 30 lat temu (w lipcu 1986 i lipcu 1998) było naturalnie ponad 50°C jak każdego lata… [2]

A gdybyśmy przestali wierzyć w te wszystkie „piski”? Oto 3 laureatów Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, którzy wyjaśniają: Klimat zawsze się zmieniał, nie pytając nikogo o zgodę, nie mamy na to wpływu. Klimat stała się nową religią. To, co powinno nas niepokoić, to jednostronna propaganda oparta na błędnej nauce. CO2 jest niezbędny.Ξlpis on Twitter

Prawda o tym globalnym szumie medialnym? „Piłkę upuściła” Kamala Harris : jest nas zbyt wielu na ziemi, więc … Kamala Harris, wiceprezydent USA, właśnie to powiedziała„zmniejszenie populacji” jest celem ruchu klimatycznego.

Już tego nie ukrywają. TY jesteś węglem, który chcą wyeliminować! Prawdziwe zło Powinna powiedzieć, jaki jest plan zmniejszenia populacji. W kilku słowach: uczynić dzieci bezpłodnymi poprzez szczepienia i uwolnić (przez nie) wirusy, aby zabić jak najwięcej ludzi. To właśnie robią ci demokraci i socjaliści na całym świecie.

Vivre Sainement on Twitter
Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych @KamalaHarris chce „zainwestować w redukcję populacji”.

Dziesiątki innych naukowców potępia to oszustwo, potępia oszustwo IPCC, które jest tylko zbiorem nie-naukowców, ale polityków opłacanych przez globalistów, aby oszukiwać cały świat i służyć jako alibi dla rządów…

Najważniejszą rzeczą aby pozbyć się gorącej atmosfery to wyrzucenie telewizora ….

A także mikrofalowych urządzać „smażących” – w miastach duszno i gorąco jest od 5G

[1] https://fr.sott.net/article/42381-Heating-of-gre-ou-de-force-les-medias-veulent-du-50-degres [ ]
[2] Vallée de la Mort — Wikipédia [ ]

Nouveau Monde — Réchauffement : de gré ou de force, les médias veulent du 50 degrés

Szulernia na Wiejskiej kończy sezon

Szulernia na Wiejskiej kończy sezon

Kategoria: Archiwum, Polecane, Polityka, Polska, Ważne, Własne recenzje

Autor: CzarnaLimuzyna , 16 sierpnia 2023

Wszystko wskazuje na to, że stare powiedzenie „masz miękkie serce, musisz mieć twardą inną część ciała” zachowa aktualność w następnym sezonie. Dodatkowo Sejm zadecydował, że planowane Referendum odbędzie się tego samego dnia, co wybory parlamentarne.

A teraz uwaga: Podobno wynik referendum wpłynie na decyzje polityków. W takim razie jeżeli większość wypowie się na tak, to proces wyprzedaży resztek polskiego majątku oraz proces przyjmowania „złych imigrantów” będzie kontynuowany. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby na arkuszu znalazło się pytanie: czy ziemia powinna pozostać kulista?

W zamyśle pomysłodawców pytania referendalne mają utrwalić, a w niektórych przypadkach, zmienić preferencje wyborcze. Poza tym nic się nie zmieni, bo nic nie może się zmienić. Pod tym względem demokracja w Polsce jest stabilna. Wbrew propagandzie straszącej zagrożeniem demokracji, którą należy odczytywać jako zagrożenie zmianą, sytuacja jest pod stałą kontrolą (1).

Trudno bowiem uznać, że lawirant, czyli oficjalnie niedziałająca lub działająca nieoficjalnie koalicja POPiS, która przez wiele poprzednich lat przymykała oko na paserską działalność żerującą na majątku Polaków teraz nagle dozna odnowy moralnej i… no właśnie, co mieliby zrobić? Powinny zrezygnować z ubiegania się o mandat i złożyć zeznania w Prokuraturze. Logicznie analizując – gdzie paser tam przedtem musiał pojawić się złodziej. W tym wywodzie oczywiście abstrahuję od zasadniczego pytania:  Jaka Prokuratura? Jakie Sądy?

Z powyższych powodów uważam, że polityczna Szulernia na Wiejskiej kończy sezon tylko teoretycznie. Nowy rozpocznie się, z prawie identyczną obsadą (?), na jesieni. Pesymiści mówią, że będzie to ostatni sezon przed likwidacją gotówki. Czy coś się zmieni? Na pewno pojawią się nowe warianty wirusów i nowe wersje tych samych newsów. Poza tym jedność i spójność… no, a gdzie różnice? Największe różnice pomiędzy PiS a PO wychwyciła zwykła małpa. Małpa w zielonym. Akurat o tym, jeżeli mnie pamięć nie myli, już wspominałem przy innej okazji.

Musicie stawiać wiatraki, jeść świerszcze, zrezygnować z gotówki i samochodów, brać homośluby i abortować dzieci, bo jak nie to przyjdzie Tusk i będziecie musieli stawiać wiatraki, jeść świerszcze, zrezygnować z gotówki i samochodów, brać homośluby i abortować dzieci.

Zacięciem pedagogicznym wykazał się Obi-Wan Kenobi pisząc:

Mam pytanie do kochanych prawych którzy są #MuremZaMorawieckim. On jest za NWO, Zielonym Ładem, Fit for 55. Spotykał się z głównym demiurgiem nowej komuny, Hararim. Jest za ścisłą integracją z Unią Europejską, stworzeniu wspólnej armii. Policji pewnie też. Też jesteście za tym?

A teraz przemówią Morawiecki i Kaczyński:

Ponieważ polityka klimatyczna UE jest rdzeniem polityki gospodarczej całej UE i wszyscy, którzy znają się na UE, wiedzą, że gdybyśmy sobie chcieli wyjść z polityki klimatycznej, tak po prostu zrezygnować z polityki klimatycznej UE, byłoby to jednoznaczne z wyjściem z Unii Europejskiej de facto /RMF24.pl/Morawiecki

Odrzucanie Europejskiego Zielonego Ładu oznaczałoby ustawienie się na marginesie i innego rodzaju kłopoty, to plan w którym warto uczestniczyć nawet za pewną cenę. /energetyka24.com/Kaczyński

Po co tyle gadać? Nie wystarczy wprost? Wszyscy, którzy znają się na rzeczy, wiedzą, że gdybyśmy chcieli zrezygnować z polityki klimatycznej UE, byłoby to jednoznaczne z odzyskaniem niepodległości gospodarczej, a potem, być może politycznej.

Dlaczego PiS?

Tylko PiS jest zdolne przeprowadzić proces likwidacji Polski szanując samopoczucie ofiary do samego końca. Może nie całkowicie, ale zrobi to z dużym znieczuleniem. PO et consortes, oficjalnie „Koalicja Obywatelska Zombies” zrobią to w sposób jawny i wulgarny. Bezczelnie i od frontu. PiS uczyni to za pomocą tradycyjnego wbicia noża w plecy i z „dobrym słowem” na ustach. Różnica jest aż nadto widoczna. „Jarosław Dobry” dokona tego pod biało-czerwoną flagą, mówiąc o wolności. Wstępną mowę zdążył już zacząć wygłaszać Mateusz Jakub Morawiecki.

Al Capone i Adam Niedzielski

9 sierpnia 2023

Łukasz Warzecha: Al Capone i Adam Niedzielski

https://pch24.pl/lukasz-warzecha-al-capone-i-adam-niedzielski/

#Al Capone #dymisja #morawiecki #Niedzielski #rząd #Warzecha

(Fot: Adam Chelstowski / Forum)

Mabel Walker Willebrandt, zastępca prokuratora generalnego USA w latach 1921-29, była twórcą innowacyjnego podejścia do zwalczania zorganizowanej przestępczości, rozplenionej w latach prohibicji (tzw. Volstead Act, będący w mocy w latach 1920-33, przykład skrajnej nieefektywności i kryminogenności podobnych regulacji). To dzięki niej zaczęto przyglądać się majątkowi Alphonse’a Gabriela Capone’a, znanego jako Al Capone. Na prowadzony przez niego nielegalny przemyt alkoholu polowała już grupa agentów pod kierownictwem Eliota Nessa (jego podkoloryzowaną historię pokazał Brian De Palma w znakomitych „Nietykalnych” z 1987 r. z Kevinem Costnerem, Seanem Connerym, Andym Garcią i Robertem de Niro w rolach głównych), ale to nie wystarczało, żeby Capone’a wsadzić za kratki.

W październiku 1931 r. najsłynniejszy gangster Chicago został jednak skazany na 11 lat więzienia, wysoką grzywnę oraz zapłacenie zaległych należności w związku z pięcioma zarzutami niezapłacenia podatków. W 1939 r. uzyskał zwolnienie warunkowe wobec zaawansowanego stadium syfilisu. W 1946 r. psychiatra uznał, że wskutek postępów choroby były gangster ma mentalność 12-latka. Capone zmarł po udarze w 1947 r.

Przypominam tę historię człowieka, który swego czasu trząsł Wietrznym Miastem, bo właśnie to skojarzenie najczęściej pojawiało się po dymisji Adama Niedzielskiego: dobrze, że odchodzi – wszak Capone’a też skazano za podatki, a nie za liczne zlecone zabójstwa, w tym jedno funkcjonariusza z grupy specjalnej Nessa.

Wesprzyj nas już teraz!

60 zł

80 zł

100 zł

Trzeba by przejrzeć komentarze z amerykańskiej prasy z lat procesu gangstera, żeby stwierdzić, czy dominowała wtedy ulga, że notoryczny przestępca w końcu znajdzie się za kratami (większość wyroku Capone przesiedział w słynnym federalnym więzieniu Alcatraz) czy może raczej zawód, że nie udało się go posadzić za jego naprawdę groźne i haniebne czyny – przede wszystkim kierowniczą rolę w zlecaniu zabójstw, czego nigdy nie udało się organom ścigania dowieść. Sądzę, że ja odczuwałbym jednak zawód i traktowałbym to jako dowód na słabość państwa.

Podobnie mam z rezygnacją – bo przecież nie jest to nawet formalnie odwołanie – Adama Niedzielskiego. Analogia zaś jest tutaj nawet zgrabna: tam mieliśmy gangstera w ścisłym sensie tego słowa, tutaj mamy „gangstera” politycznego, którego dorobek jest w swojej dziedzinie równie poważny. I tak jak Capone miał w kieszeni dużą część władz Chicago oraz tamtejszej policji – dlatego musiały wkroczyć organy federalne – tak i tu Niedzielski do niedawna miał za sobą rząd.

Problemem jest to, z jakiego powodu został zmuszony do opuszczenia stanowiska. Naprawdę trudno tutaj mieć poczucie satysfakcji. Formalnie rzecz biorąc poszło o to, że w trakcie awantury o faktycznie absurdalne wylanie dziecka z kąpielą – znaczące ograniczenia w wystawianiu recept przez lekarzy – pan minister z zadziwiającą bezmyślnością i wykazując się typową dla siebie arogancją ujawnił, jaką receptę samemu sobie wystawił jeden z krytykujących go lekarzy, Piotr Pisula. Tak naprawdę jednak można podejrzewać, że obóz władzy z ulgą pozbywa się przed wyborami ministra, którego obciąża jego postawa w trakcie pandemii. Nie robi tego jednak z powodu jego ówczesnych działań, bo przecież pierwszą osobą do odwołania musiałby wówczas być Mateusz Morawiecki, a jedynie po to, żeby zamydlić oczy wyborcom.

Sam Piotr Pisula był w czasie pandemii (do września 2021) przewodniczącym Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. W tej roli był na froncie walki o szczepienia i restrykcje – choć nie na pierwszej linii. Brał też udział w lekarskich protestach. Dziś robi z siebie męczennika, ogłasza publiczne listy, zapowiada pozwy.

Adam Niedzielski natomiast – jakkolwiek bez wątpienia złamał prawo, ujawniając informacje medyczne, dotyczące jednego lekarza – ma na koncie znacznie gorsze czyny, za które kara go nie spotkała. I o tym trzeba przypominać.

Nawet w kwestii posługiwania się informacjami, które powinny być poufne, Niedzielski nie ma czystego konta. W marcu 2021 r. po decyzji o przesunięciu terminu ustnego egzaminu lekarskiego szef resortu zdrowia oznajmił: „Zadaliśmy sobie trud i numery PESEL wszystkich osób, które zgłosiły się do egzaminu, zweryfikowaliśmy pod kątem szczepienia”. Wtedy oburzenia środowiska lekarskiego jakoś sobie nie przypominam. A przecież było to także ordynarne naruszenie tajemnicy danych medycznych.

Jednak to wciąż nic przy innych winach ministra. Kipiąca obecnie oburzeniem część środowiska lekarskiego nie tylko nie miała nic przeciwko niszczeniu przez niego systemu ochrony zdrowia w czasie pandemii, ale wręcz temu przyklaskiwała. Może dlatego, że wypłacano wówczas dodatki covidowe. To Adam Niedzielski odpowiada za przestawienie ogromnej części systemu opieki medycznej wyłącznie na walkę z covid. Skutki tego są druzgocące. Znaczna liczba nadmiarowych zgonów wynika właśnie z tego cyrku – bo trudno to inaczej określić – który zorganizował wówczas minister. Ludzie, którym odwoływano zaplanowane zabiegi, którzy nie dostali diagnozy onkologicznej na czas, którzy wreszcie nie zostali należycie zbadani, bo lekarzom pozwolono na stawianie zdalnych „diagnoz” nawet tam, gdzie było to jawnym i oczywistym nonsensem – to wszystko wina Adama Niedzielskiego. Symbolem rządów Niedzielskiego w MZ pozostanie słynny film, pokazujący pacjenta walącego kijem w okno przychodni oraz gigantyczne marnotrawstwo środków w postaci „szpitala” na Stadionie Narodowym.

To również Niedzielski – aczkolwiek nie sam, bo polityczna odpowiedzialność spada także na szefa rządu – odpowiada za rekordowo długie zamknięcie szkół. W lutym ubiegłego roku Najwyższa Izba Kontroli stwierdzała: „Obniżenie jakości kształcenia, pogłębienie nierówności edukacyjnych oraz pogorszenie kondycji psychofizycznej uczniów i nauczycieli – takie skutki zdalnego nauczania w czasie epidemii Covid-19 w Polsce wykazała kontrola NIK. Zdaniem Izby, niekorzystny wpływ na proces edukacji miał brak systemowych rozwiązań, które zapewniłyby szkołom optymalne warunki do stabilnej pracy dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej. W całym badanym okresie – od stycznia 2020 r. do sierpnia 2021 r. – kolejni ministrowie edukacji wydawali głównie doraźne rekomendacje i wytyczne, dostosowując przepisy do aktualnych potrzeb. W opinii Najwyższej Izby Kontroli takie działania można usprawiedliwiać wyłącznie w pierwszym okresie epidemii, czyli w drugim semestrze roku szkolnego 2019/2020”. W sumie szkoły były zamknięte przez 234 dni. Niektóre dzieci wynikającego z tego opóźnienia już nigdy nie nadrobią.

Adam Niedzielski podpisywał się pod lockdownami, które zniszczyły tysiące biznesów, a podatnika kosztowały 200 mld zł w tarczach antycovidowych. Koszt tego ponosimy do dzisiaj również w rekordowo wysokiej inflacji. W lipcu wciąż była dwucyfrowa i wynosiła prawie 11 proc., ale inflacja skumulowana od stycznia 2020 r. do początku tego roku to aż 32 proc.! O wiele więcej niż w państwach strefy euro (13,9 proc.).

To wreszcie Adam Niedzielski wspierał walkę z tymi lekarzami, którzy podczas pandemii mieli odwagę opowiedzieć się przeciwko panującej wówczas paranoi. Ci lekarze do dzisiaj są stawiani przed sądami lekarskimi, a to, co się tam dzieje, jest parodią procesu.

Co ważne, dużą część swoich działań Niedzielski podejmował już wówczas, gdy wiadomo było, że były to poczynania nieskuteczne. Badania wskazujące na nieskuteczność lockdownów (tzw. NPI – non-pharmaceutical interventions) zaczęły się pojawiać już po pierwszym roku pandemii. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy suma dowodów, zawartych w ukazujących się metaanalizach, jest wprost przytłaczająca. Już samo to powinno skutkować dymisją Adama Niedzielskiego. Tak się jednak nie stało.

Postawę większości środowisk lekarskich – z wyłączeniem lekarzy nonkonformistów, którzy zapłacili za swoją postawę nierzadko wysoką cenę, w postaci nawet utraty prawa do wykonywania zawodu – trudno określić inaczej niż jako skrajną hipokryzję. Póki płynęła kasa z dodatku covidowego, póki można było brylować w mediach, pouczając ciemny lud, że ma się bać, szczepić, maseczkować, a najlepiej pozamykać w bunkrach i nie wystawiać nosa na dwór – wszystko było w porządku, a między ministrem i lekarzami dochodziło najwyżej do przyjacielskich niesnasek. Oburzenie pojawiło się dopiero, gdy dodatki zniknęły, a minister nadepnął na odcisk dobrze ustawionemu w środowisku lekarzowi. Jeśli to nie jest przykład skrajnej hipokryzji, to doprawdy nie wiem, co nią jest.

Moja radość z odejścia pana ministra jest więc bardzo gorzka. Czy ten karierowicz, który w zadziwiający sposób mościł sobie zawsze miejsce u boku władzy, znajdzie się ostatecznie tam, gdzie powinien – trwale poza życiem publicznym? Nie mam pewności. Być może przynajmniej nie trafi na żadną listę wyborczą, ale obawiam się, że znajdzie się dla niego jakieś ciepłe, a mało widoczne miejsce. Pod tym względem Ala Capone’a spotkał jednak sprawiedliwszy finał.

Łukasz Warzecha

Abp Jędraszewski: Trwa rewolucja neomarksistowska. To zamach na prawdę.

Abp Jędraszewski: Trwa rewolucja neomarksistowska. To zamach na prawdę o człowieku

abp-jedraszewski-rewolucja-neomarksistowska-zamach-na-prawde

Abp Marek Jędraszewski. Foto: PAP
Abp Marek Jędraszewski. Foto: PAP

W świecie zachodnim trwa rewolucja neomarksistowska, która coraz bardziej pragnie objąć także umysły i serca ludzi w Polsce. Jest też zamach na prawdę o samym człowieku w postaci ideologii gender. Mamy do czynienia z zamachem na wolność religijną – mówił we wtorek w Ludźmierzu metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.

„Od 1968 roku trwa w świecie zachodnim rewolucja neomarksistowska, która coraz bardziej pragnie objąć także umysły i serca ludzi żyjących na polskiej ziemi. Mamy do czynienia najpierw z zamachem na samą prawdę, ponieważ mówi się, że każdy ma własną prawdę. Stąd narracje, które nijak mają się do obiektywnych faktów” – mówił w homilii podczas uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w ludźmierskim sanktuarium abp Jędraszewski.

Według metropolity krakowskiego, mamy obecnie do czynienia z „zamachem na prawdę o samym człowieku w postaci ideologii gender.

„Kwestionuje się to, czy ktoś jest od chwili poczęcia kobietą lub mężczyzną. Neguje się najbardziej podstawowe i oczywiste prawa nauki, zwłaszcza biologii i genetyki, a tych, którzy ośmielają się sprzeciwić tej pozbawionej jakiejkolwiek racjonalności ideologii, prześladuje się” – powiedział.

Abp Jędraszewski stwierdził, że mamy do czynienia z zamachem na wolność religijną.

„Przecież pojawiają się takie głosy w dzisiejszej Polsce, żeby usunąć religię ze szkół. Inni domagają się +opiłowania katolików+. Byliśmy świadkami budzącej przerażenie kampanii uderzającej w samą świętość kardynała Karola Wojtyły i świętego Jana Pawła II Wielkiego. Świat nie mógł tego pojąć, jak Polska mogła na raz odwrócić się od najwspanialszego wśród rodu Polaków – i to na podstawie SB-ckich dokumentów” – powiedział.

Metropolita krakowski przypominał także słowa kard. Stefana Wyszyńskiego wypowiedziane 60 lat temu, także w Ludźmierzu: „Módlcie się o wolność Kościoła w ojczyźnie naszej, o wolności waszą, o prawo do prawdy, abyście mogli bez przeszkód uczyć swoje dzieci świętej wiary, módlcie się o sprawiedliwość i szacunek w Polsce, abyście nareszcie poczuli, że rządzą nami sercem a nie policją, abyście odczuli, że nie jesteśmy obcy w ojczyźnie naszej, że nie jesteśmy obywatelami gorszymi, drugiego rzędu dlatego tylko, że wierzymy i miłujemy Boga”.

„Po 60-ciu latach wracamy do słów kardynała Wyszyńskiego i rozumiemy ich aktualność w nowych zupełnie odsłonach. Potrzeba naprawdę wolności, sprawiedliwości i szacunku. Potrzeba miłości” – mówił abp Jędraszewski.

Metropolita krakowski mówił także , że „można by się spodziewać, że raport ONZ, który miał dotyczyć prześladowań religijnych będzie dotyczył przede wszystkim prześladowań chrześcijan, bo statystycznie codziennie kilkanaście osób traci życie tylko przez to, że wierzy w Boga”.

„Tymczasem raport ONZ o prześladowaniu religijnym na świecie dotyczy tego, że niektóre religie, zwłaszcza chrześcijaństwo, mówią, że istnieje grzech, a mówiąc, że jest grzech wprowadzają podziały między ludźmi i przez to piętnują tych, którzy są grzesznikami. Więc według ONZ, trzeba by zabronić Kościołom głoszenie prawdy o tym, że jest grzech i ograniczyć ich wolność. To kolejne trudne do wyobrażenia przejaw totalitaryzmu ideologicznego. W imię wolności walczyć z prawdą Ewangelii. W imię wolności podważać to wszystko, czym żyjemy, co przeżywamy także dzisiaj” – powiedział abp Jędraszewski.

We wtorek przypada jubileuszu 60-lecia koronacji figury Matki Bożej Ludźmierskiej. Uroczystość ta miała miejsce 15 sierpnia 1963 r., a dokonali jej Prymas Tysiąclecia Stefan Kardynał Wyszyński wraz z ówczesnym biskupem krakowskim Karolem Wojtyłą. Podczas błogosławieństwa wiernych, z rąk ukoronowanej figury Gaździny Podhala wypadło berło, które w locie pochwycił biskup Wojtyła. Ten epizod skomentował prymas: „No Karol, Matka Boża przekazuje Ci władzę”. Słowa te nabrały nowej wymowy, gdy wkrótce biskup Wojtyła został arcybiskupem metropolitą, następnie kardynałem i wreszcie papieżem.

==========================

mail:

Co z tym ma wspólnego Marks.
To są pomysły amerykańskich propagandzistów  likwidacji 90% ludzkości.

Żniwo Nagłych Nadmiarowych Śmierci wśród kanadyjskich lekarzy.

180 Canadians doctors have died SUDDENLY since roll-out of mRNA technology gene based COVID vaccines (Pfizer, Moderna) (mRNA technology by Malone, Kariko, Weissman, vaccine by Bourla, Bancel, Sahin)

Why? Why would there be a 54% excess mortality in 2022 over 2019 as computed by Dr. W Makis? How many doctors have died suddently due to mRNA vaccine in America? ZERO (’0′) autopsies performed; why?

=============================

Analiza na końcu, po Galerii. MD

DR. PAUL ALEXANDER AUG 13

ANALYSIS – 180 fully COVID-19 vaccinated Canadian doctors have died suddenly or unexpectedly since the rollout of COVID-19 mRNA vaccines – lets look at ALL DEATHS of all ages during 2019-2022:

Deaths:

  • 2019: 463 (doctor deaths all ages)
  • 2020: 542 (+17% vs 2019)
  • 2021: 618 (+33% vs 2019)
  • 2022: 714 (+54% vs 2019)
  • Conclusion: Doctor excess mortality was +54% in 2022 vs 2019 and still rising!

ALL DEATHS under 30 years old

  • 2022: 6 deaths
  • 2019-2020 average: 0.5/year
  • Conclusion: Excess mortality age < 30 was +1100% higher in 2022 vs 2019-2020 average

ALL DEATHS under 40 years old

  • 2022: 11 deaths
  • 2019-2020 average: 2.5/year
  • Conclusion: Excess mortality age < 40 was +340% higher in 2022 vs 2019-2020

CAUSES OF DEATH:

  • Proper autopsies done: 0/180
  • For the following, we are dealing with incomplete or limited information:
  • Turbo Cancer: 42/180 (23%)
  • Suicide: 11/180 (probably more)
  • Exercise: 11/180 (3 swim, 2 hike, 2 mountaineer, 2 running, 1 cycle, 1 ski)
  • Died in Sleep: 6/180
  • Accident: 5/180 (2 car accident, 2 fall)
  • Stroke: 2/180
  • Creutzfeldt-Jakob Disease (Prions): 1/180
  • Died Suddenly NOS (not otherwise specified): 102/180 (most will be cardiac arrests or heart attacks, a few will be due to blood clots in lungs/pulmonary emboli, aneurysms, neurological injuries or other unusual causes)

CONCLUSION:

Canadian doctors complied with COVID-19 vaccine mandates, and now face an excess mortality of 54% in 2022 which is heavily skewed towards younger physicians, with the youngest doctors under age 30 dying at +1100% excess mortality.

There were 11 deaths while exercising and 6 deaths while sleeping – I believe most of these were due to COVID-19 vaccine induced myocarditis and cardiac arrest, or heart attack.

Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą

Matka Boża Łaskawa, „Cud nad Wisłą” a „hordy bolszewickie” i masońskie w Polsce
  [Nie wiedziałem, te FAKTY były również przede mną UKRYTE !! Strzeżmy siebie  – i Polski – przed „hordami bolszewickimi” i masońskimi!  Mirosław Dakowski ]  Książka
„Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą”
Ks. dr Józef Maria Bartnik SJ, Ewa J. P. Storożyńska 15 sierpnia 2014 czyli prawda-nieujawniona  
Fragmenty
 
 Na znanym obrazie Jerzego Kossaka Cud nad Wisłą, ponad żołnierzami polskiego wojska broniącego przyczółków Warszawy przed bolszewicką nawałą, jaśnieje postać Matki Boskiej.
To nie żaden przypadek ani licencia poetica. Maryja faktycznie zjawiła się wówczas, by obronić ledwie powstałą po okresie rozbiorów Polskę przed kolejną niewolą, by uchronić tę ziemię przed antychrześcijańską ideologią. Fakt Jej zjawienia, który przetrwał przede wszystkim w pamięci ludu, oficjalnie był jednak przez dziesięciolecia pomijany milczeniem – niewygodny zarówno dla części polskich polityków, widzących w tym możliwość osłabienia w opinii publicznej znaczenia odniesionego zwycięstwa, jak i dla rządzących po drugiej wojnie światowej w Polsce komunistów, dla których wojna 1920 roku była niepowetowaną klęską. O. Józef Maria Bartnik SJ i Ewa Storożyńska zebrali zachowane świadectwa i odkryli jeszcze jeden, niezwykle cenny rys zjawienia Maryi na przedpolu Warszawy. Otóż Maryja miała się ukazać na niebie w takiej postaci, jak jest przedstawiona na czczonym w kościele ojców jezuitów na Starym Mieście w Warszawie obrazie Matki Bożej Łaskawej – przed wiekami ogłoszonej Patronką miasta i kraju. Stąd niezwykle barwna historia powstania obrazu i rozwoju jego kultu – Maria Łaskawa uznawana była za niezastąpioną orędowniczkę w czasie zarazy, a jej sława sięgała do wielu innych miast Rzeczypospolitej, w tym Krakowa i Wilna. Zwycięstwo roku 1920 zostało jednak uproszone przez polskie społeczeństwo w gorliwej modlitwie. To wskazówka dla nas na dzisiaj…
*                          *                            *
Wstęp (…) „Praca ks. dr. Józefa Marii Bartnika SJ przerywa tę zmowę milczenia i ujawnia zatajany przez dziewięćdziesiąt lat fakt dwukrotnego publicznego ukazania się Bogurodzicy, 14 i 15 sierpnia 1920 r., w czasie walk o Ossów i Wólkę Radzymińską. Autor przedstawia te nieznane szerszemu ogółowi zdarzenia, które zmieniają dotychczasowe rozumienie przebiegu bitwy o Warszawę. Książka jest monografią tematu. Prezentuje, poczynając od roku 1608, panoramę wydarzeń , których kulminacją będzie zjawienie się Bogurodzicy na ziemi warszawskiej w poświęconym Jej dniu, święto Wniebowzięcia, w roku 1920. Przytacza także proroctwa, które pół wieku wcześniej te zdarzenia zapowiadały. Ujawnienie faktu ukazania się Bożej Matki bolszewikom w decydującym momencie walk, kiedy ważyły się losy nie tylko Polski, lecz także Europy, weryfikuje oficjalną wersję przebiegu Bitwy Warszawskiej, w której dotychczas zdarzenia te nie były odnotowane.” (…)
Ukazanie się Matki Bożej podczas Bitwy Warszawskiej roku 1920. Kontekst historyczny i polityczny Pojawienie się Bogurodzicy ponad polskimi oddziałami broniącymi bolszewikom dostępu do Warszawy w wigilię święta Wniebowzięcia (Ossów) i w samo święto (Wólka Radzymińska) nie było ani grą świateł na niebie, ani urojeniem grupki egzaltowanych dewotów, ani też pobożną legendą. Było faktem! Podczas krwawych zmagań, kiedy rozstrzygał się los Polski – a co za tym idzie, Europy – Maryja dwukrotnie zjawiła się na przedpolach Warszawy, a data i okoliczności tego wydarzenia zostały zapowiedziane przez Najświętszą Dziewicę blisko pół wieku wcześniej (por. rozdział 11). Postać Maryi, jaśniejąca na ciemnym niebie, była dobrze widoczna. Bolszewicy bez trudu odgadli, kogo widzą! Zjawienie się Matki Bożej przeraziło ich tak, że w panice rzucili się do ucieczki (por. rozdziały 17 i 18). Po ustaniu działań wojennych ci z nich, którzy byli internowani w obozach jenieckich, wielokrotnie o tym opowiadali. Fakt publicznego zjawienia się Bogurodzicy, potwierdzony przez setki naocznych świadków, pozornie nie wzbudził zainteresowania czynników oficjalnych. Nie komentowano go ani nie dementowano, niemniej podjęto stanowcze kroki, by nie dopuścić do nagłośnienia sprawy. Obawiano się, że publiczne roztrząsanie tego zdarzenia mogłoby negatywnie wpłynąć na dobre imię polskich żołnierzy, oficerów oraz generalicji, a także Naczelnego Wodza – Marszałka Piłsudskiego, dlatego konsekwentnie je zatajano. Rzecz jasna także w czasach reżimu komunistycznego sprawę przemilczano, choć z zupełnie innych przyczyn. W marcu roku 1921, po podpisaniu traktatu pokojowego w Rydze, dla odrodzonej ojczyzny zaczęła się nowa epoka. Marszałek Piłsudski jeździł po całym kraju i dekorował zasłużonych żołnierzy, sztandary jednostek oraz trąbki bojowe Krzyżami Srebrnymi Orderu Wojskowego Virtuti Militari. Rozliczano czas wojny, historycy przystąpili do dokumentowania jej przebiegu, honorowano bohaterów, przyznawano ordery i medale. Fakt dwukrotnego publicznego zjawienia się Bogurodzicy na przedpolach Warszawy okazał się bardzo niewygodny dla Ministerstwa Spraw Wojskowych. Dla masonów – a było ich wielu wśród polityków – sprawa ta była nie do przyjęcia, gdyż „masoneria z właściwą sobie zaciekłością stara się wypierać z życia narodowego i państwowego wszelką myśl Bożą i religijną.” (…)
Pisarz Adam Grzymała-Siedlecki, korespondent wojenny w roku 1920, w swojej książce Cud Wisły nader wnikliwie wskazał na „złożoność czynników cudownego zwycięstwa w bitwie warszawskiej”, podkreślając współistnienie czynników „materialnych”, takich jak: – zjednoczenie rządu, – konsolidacja społeczeństwa, – obudzenie ducha walki u żołnierzy i ochotników, z czynnikiem „duchowym”, na który złożyły się: – publiczne zawierzenie Polski Sercu Jezusowemu 19 czerwca 1920 r. przez najwyższe władze kościelne, w którym oficjalny udział wzięli Naczelnik Państwa i przedstawiciele władzy; – powtórzenie zawierzenia przez Konferencję Episkopatu Polski na Jasnej Górze w dniach 26-27 lipca; – ponowienie aktu obrania Maryi Królową Polski, dokonane przez Episkopat Polski na Jasnej Górze 26-27 lipca; – nowenny błagalno-pokutne, połączone z procesjami i całodziennym czuwaniem przed Przenajświętszym Sakramentem w całej Polsce, a szczególnie w Warszawie (6-15 sierpnia); – nowenna błagalno-pokutna na Jasnej Górze w intencji ocalenia Ojczyzny (7-15 sierpnia); – nowenna o wstawiennictwo Matki Bożej i ratunek dla Polski, odprawiana w każdej świątyni w kraju; – apel biskupów polskich do Ojca Świętego o modlitwę za Polskę; – apel biskupów polskich do episkopatów świata o modlitwę za Polskę; – apel biskupów do narodu – jego owocem było 105 714 zgłoszeń do Armii Ochotniczej gen. Hallera. Te płynące z milionów serc gorące błagania wzruszyły serce Najczulszej z Matek i wyjednały łaskę Jej dwukrotnego publicznego ukazania się podczas walk na przedpolach stolicy, co w konsekwencji zmieniło bieg historii Polski, Europy i świata. JE Arcybiskup Józef Teodorowicz powiedział, że Maryja „w wielkie swe święta […] zwykła czynić […] swe zmiłowania.” Prawdziwość tych słów potwierdzili… sami bolszewicy! Z relacji jeńców wojennych wiemy, że 15 sierpnia 1920 r. po północy ujrzeli postać Bożej Matki unoszącą się ponad atakującymi Polakami (w okolicach wsi Mostki Wólczańskie i Wólka Radzymińska). Otwarcie przyznawali, że ukazanie się Bogurodzicy było przyczyną rejterady z pola walki: Was się nie boimy, ale z Nią walczyć nie będziemy! Komisarz Feliks Dzierżyński tak scharakteryzował wybrańców losu, którym dane było ujrzeć Bogurodzicę: Armia bolszewicka – to dzicz bezmyślna, chyba niewiele się różniąca od hord tatarskich z zamierzchłej przeszłości”. Aby sprecyzować, co wysoki komisarz miał na myśli, wyjaśnijmy, że słowo «horda» pochodzi z czasów najazdów na Polskę plemion Mongołów, nazywanych u nas Tatarami, których cechowało wyjątkowe barbarzyństwo i okrucieństwo. Mongołowie byli bezlitośni: dzieci i kobiety brali w jasyr, opornych – zabijali, a wziętych w niewolę używali jako żywe tarany do podbicia kolejnych warowni i miast. Żołnierzy spod znaku czerwonej gwiazdy – pentagramu, symbolu Lucyfera – roznosiła ta sama niszczycielska furia, co owe barbarzyńskie plemiona. Bolszewicy, podobnie jak Tatarzy, nie uznawali żadnej świętości ani nie znali uczucia litości. Mieli oni stalowe nerwy i serca z kamienia – bo jak inaczej tłumaczyć brutalne mordy i gwałty, dokonywane na bezbronnej ludności cywilnej i osobach duchownych.   (…)
ŚWIADKOWIE UKAZANIA SIĘ BOGURODZICY Bogurodzica, groźna jak zbrojne zastępy, pojawiła się na nocnym niebie w chwili, gdy porucznik Stefan Pogonowski wraz ze swoim batalionem znienacka zaatakował pozycje bolszewików (por. rozdział 18). Sołdaci, obudzeni w środku nocy niespodziewaną strzelaniną, struchleli, widząc kobiecą postać unoszącą się na niebie ponad atakującymi Polakami. Jej szeroki, granatowy płaszcz powiewał na wietrze, odcinając się smugami światła od czarnego nieba. Jego poły zasłaniały stanowiska Polaków i znajdującą się za nimi Warszawę. Chaotyczna strzelanina nie trwożyła zawieszonej na niebie Postaci. Co więcej, dostrzeżono, że Niebiańska Osoba jakby wychyla się to w jedną, to w drugą stronę i odrzuca czy też odbija lecące w Jej stronę – czyli w kierunku Polaków – pociski! Osłupieli ze zgrozy bolszewicy obserwowali, jak odrzucone przez Niewiastę kartacze eksplodują tam, gdzie znajdowały się ich odwody! Ksiądz Zdzisław Król przytoczył świadectwo gospodyni ze wsi pod Radzyminem, u której nieprzytomny z przerażenia krasnoarmiejec szukał kąta do ukrycia się. Wstrząśnięty mówił, że widział na własne oczy, jak „Matier Bożja brasala puli!” Matka Boża rzucała (odrzucała) pociski!. Bolszewicy byli ludźmi twardymi, nie ulegali łękom. Jednak widok majestatycznej postaci Bogurodzicy, jakby zawieszonej na niebie, wywołał wstrząs. Obudził zagłuszone sumienia i… wiarę. A sumienia te, które teraz, w obecności Najświętszej Dziewicy doszły do głosu, wołały, oskarżały i przypominały o popełnionych niegodziwościach, mordach, gwałtach i okrucieństwach! Każdy z nich czuł, że powinien paść na twarz, by oddać Matce Bożej cześć, by błagać o wybaczenie straszliwych win, by żebrać o zmiłowanie! Jednocześnie serca przepełniała trwoga! Uczucie to przeważało i bolszewicy, ogarnięci panicznym strachem, uciekali na łeb, na szyję, porzucając tabory, działa i amunicję. Nikt z krasnoarmiejców nie myślał o konsekwencjach ucieczki z pola walki, nikt nie lękał się sądu polowego. Wszyscy śmiertelnie bali się Maryi! Ochłonęli dopiero pod Zambrowem, gdzie wstrząśnięci opowiadali chłopom: Wy etawo nie widieli.   Tuda pod Warszawoj stojała bolszaja armija.   My tuda widieli Bożiju Matier,   katoraja zaslanijala Palijakow Wyście tego nie widzieli.   Pod Warszawą stała wielka armia.   Myśmy tam widzieli Bożą Matkę, która osłaniała Polaków. I oto, wbrew solennym zapewnieniom komisarzy, że Boga nie ma, sołdaci świadczyli o Jego istnieniu – wszak na własne oczy oglądali Bożą Matkę! J
ej postać nie była urojeniem, widmem czy duchem. Obserwowali Niebiańską Niewiastę działającą! Widzieli, jak odrzucała wystrzelone w kierunku Polaków pociski! Czy nie jest ironią losu, że prześladowcy wiary i mordercy księży katolickich stali się naocznymi świadkami zjawienia się Najświętszej Maryi? Wrogowie krzyża, programowi ateiści, chętnie i dobrowolnie składali świadectwa istnienia Bogurodzicy! Jaki pogląd mieli bolszewicy na temat istnienia Boga, dowiadujemy się z relacji ks. Wiktora Mieczkowskiego, proboszcza parafii św. Idziego w Wyszkowie. W sierpniu 1920 r. zmuszony był przyjąć na kwaterę bolszewicką wierchuszkę. Podczas posiłków gościom rozwiązywały się języki: przyszli do mnie na pogawędkę […]. Chrystus był pierwszym rewolucjonistą – rzeki drugi – za rewolucję oddal życie, a kościół wypaczył jego idee, ucząc o wolnej woli, której nie ma i być nie powinno. Komuna tak wychowa człowieka, że tylko dobrze robić będzie. […] Nie ma ani Boga, ani duszy, więc tylko na ziemi trzeba używać, a wy nie okłamujcie ludzi, obiecując im niebo. Jak już wspominaliśmy, bolszewików, którzy widzieli Matkę Bożą w Wólce Radzymińskiej, można było liczyć na setki. Paradoksalnie byli oni świadkami obiektywnymi i rzetelnymi, co gwarantował ich laicki światopogląd. Przekonano ich, że Bóg nie istnieje! Wpojono pogląd, że Pismo Święte jest jedną z baśni tysiąca i jednej nocy, zbiorem podań i legend! Początkowo nie chciano im wierzyć. Sądzono, że zmyślili historię o ukazaniu się Matki Bożej, by wytłumaczyć niechlubną ucieczkę z pola walki. Jednak zgodnych świadectw było tak dużo, że podejrzenia o mistyfikację musiały się rozwiać. Podejrzewano, że bolszewicy na skutek nadużycia alkoholu mieli zaburzenia psychiczne i zwidy. Było jednak w najwyższym stopniu nieprawdopodobne, by takie same zaburzenia dotknęły kilkuset różnych ludzi, znajdujących się we wsiach oddalonych od siebie o 50 km
Aby sprawę zatuszować, rozpuszczono pogłoskę, że bolszewikom puściły nerwy i uciekali na widok… dziwnego koloru nieba (!?). Jednak nie sposób uwierzyć, że mógłby to być wystarczający powód do dezercji z pola walki! Jeśli bolszewicy w ogóle kogoś się bali, to jedynie swoich komisarzy! Spotkanie z Najświętszą Maryją musiało być dla nich wstrząsającym przeżyciem, skoro, zapominając o lęku przed komisarzami i strachu przed sądem polowym, jednym głosem głosili wielkie dzieła Boże, rozgłaszając wszem i wobec, że… na własne oczy ujrzeli   Bożju Matier.   (…) Przerywamy zmowę milczenia Jak już wspomnieliśmy, w okresie międzywojennym ukazanie się Matki Bożej podczas Bitwy Warszawskiej było dla wielu, szczególnie dla ateistów i członków lóż masońskich, ze wszech miar niewygodne. Dla tych osób fakt ten był po prostu… nie do przyjęcia! W ich mniemaniu kompromitował polską armię i mógł negatywnie wpłynąć na wizerunek odrodzonej Polski. Bo cóż by Europa o Polakach pomyślała, gdyby do jej uszu doszło, że do pokonania bolszewików przyczyniła się sama Bogurodzica? Może utarłby się pogląd, że Polacy nie są zdolni do samodzielnej obrony własnego terytorium… Pomimo tuszowania sprawy fakt dwukrotnego zjawienia się Najświętszej Maryi stał się powszechnie znany dzięki lekarzom, sanitariuszom i innym osobom, które posługiwały w obozach jenieckich i dalej przekazywały usłyszane świadectwa. Bolszewicy zaś chętnie dzielili się swoimi przeżyciami – poranek 14 sierpnia w Ossowie i noc 15 sierpnia w Mostkach Wólczańskich i Wólce Radzymińskiej były najbardziej wstrząsającymi chwilami ich życia. Na własne oczy ujrzeli Bożiju Matier. Informacje o zjawieniu się Bogurodzicy pochodziły także od mieszkańców okolic Radzymina, Wyszkowa, Zambrowa i Marek, pośrednich świadków zdarzenia. Przekazywali oni dalej to, o czym dowiedzieli się od bolszewików. Relacjonowali także to, co sami widzieli: ich przerażenie i trwogę. Fakty te były więc powszechnie znane.
Jednak nie można było o nich pisać, temat ten stał się tabu! Po przewrocie majowym w latach 1926-1939 Polską niepodzielnie rządziła masoneria. Zdecydowana większość polskich premierów była członkami lóż, czyli wyznawcami Lucyfera, a więc wrogami Kościoła! Ci spośród pracowników Ministerstwa ds. Wyznań, którzy należeli do lóż masońskich, zadbali o to, by wyciszyć i zatuszować sprawę publicznego objawienia się mocy Boga. Chodziło o to, by za parę lat nikt już w Polsce o tym nie pamiętał, choć ” Żadnemu narodowi [Bóg] tak nie uczynił (Ps 147, 20).” Zamiaru tego nie udało się zrealizować, a to dzięki temu, że naród polski trwał przy wierze ojców! Nawet w ciągu stu dwudziestu trzech lat niewoli, kiedy to zaborcy stosowali politykę bezwzględnego wynaradawiania, nie udało się zmusić Polaków do porzucenia wiary. Pomimo usiłowań zaborców, by Polacy zmieniali wyznanie i asymilowali się jako Prusacy, Austriacy i Rosjanie, udało się Polakom wytrwać przy wierze przodków. Dla caratu „katoliczestwo” było największym wrogiem asymilacji, stąd chwytano się wszelkich sposobów, by Polacy przechodzili na prawosławie. Kuszono karierą, awansami, co za tym idzie odpowiednimi apanażami, słowem: dostatnim życiem. Jak wykazała praktyka, ten, kto zmienił wyznanie, przestawał być Polakiem, stawał się rusofilem i lojalnym poddanym cara. W sercu uciemiężonego narodu królowali Bóg i Jego Matka, a programem życia nadal było hasło: Bóg, Honor, Ojczyzna. Realizacja tego duchowego programu, wierność tym ideałom niejednokrotnie w historii odgrywały decydującą rolę i stanowiły tarczę przeciwko wynarodowieniu i znikczemnieniu, jakie niosły za sobą lata wojen i niewoli.   (…)

„WARSZAWIANKA” nad Wkrą 14 sierpnia 1920. Przy borkowskim moście.

WARSZAWIANKA nad Wkrą 14 sierpnia 1920. Przy borkowskim moście.

WARSZAWIANKA nad Wkrą 14 sierpnia 1920

przy borkowskim moście.

Leć nasz orle w górnym pędzie,

sławie, Polsce, światu służ.

Kto przeżyje wolnym będzie,

kto umiera wolnym już.

Hej, kto Polak, na bagnety…

========================================

Sławomir N. Goworzycki, „Tamtego lata. Zatajona historia Polaków” str. 393 i nn.

Gdy po kościołach w niezajętej przez wroga części kraju lecz i w tych miejscach, w których bolszewicy nie ośmielali się zakazywać nabożeństw, zbierano się tłumnie, zanosząc w niebo błagalną litanię, tu przemożnym odgłosem był szmer tysięcy stóp po niezoranym rżysku, szelest żołnierskich butów o wiechcie polnego ziela na niespasanej od wielu dni łące oraz łomot coraz bliższych wybuchów. Artyleria sowiecka też się odezwała. Nacierający w pierwszych szeregach już widzieli z łagodnie opadających ku dolinie pól, jak masy wojsk na przyczółku mostowym w Borkowie rozwijają się szybko w bojową linię. Ci zaś, którym wypadło atakować nieco ku północy, na kierunku nadrzecznej, ocienionej wysoką zielenią wsi Wola, ku zarośniętej dolince potoku Naruszewka i dalej na Zawady – Popielżyn, nie od razu ujrzeć mogli swego przeciwnika. Na całej jednak linii zanosiło się na ciężki i gwałtowny bój spotkaniowy, bowiem oba wojska jednocześnie ruszały do natarcia i żadne nie zamierzało stąd ustępować.

Żołnierze nasi nawoływali się dość podobnie jak ich przodkowie w dawnych bitwach: „Hej, Radomiaki, równo!…”, „Piotrków… Łowicz, naprzód!…, „Kujawy! Do ataku !…”, „Kaliskie, Lubelskie, Tarnów, Rzeszówl”… i na sto jeszcze sposobów Uczniowie, gdy z jednego miejsca przybyła ich większa gromada, zwłaszcza ci z Warszawy i większych miast, gdzie zakładów oświatowych jest wiele, wykrzykiwali zwyczajowe nazwy swych szkół: „Zamoyski!” „Staszic! ”, „Jagiellonka !”, „Konopczyński!” „Handlówka!”, „Górski!”..

I szły te „wesołe gimnazjony”. Chłopcy padali rażeni nieprzyjacielskimi pociskami… jeden, drugi, następny, jakże wielu… Jakże wielu z tych, którzy dorósłszy i wykształciwszy się odpowiednio, mogliby naszą Ojczyznę ubogacić i wznieść na wyżyny w tylu dziedzinach życia ludzkich zbiorowości… Tak zaś już oni nie powstaną z tego sławnego pola, by żyć nadal na padole ziemskim; już nie ucieszą swym wesołym głosem rodziców, rodzeństwa, bliskich i domowych. Ich młode, czyste dusze idą stąd na Sąd Wielki, przed oblicze dobrego Boga, który wie wszystko.

Lecz przecież padali pod ciosami i ci starsi, ci z pewnym już dorobkiem, ci z pokolenia, jakie właśnie sięgało po kierownictwo sprawami narodu ojcowie rodzin, którzy także, dawnym rycerskim obyczajem, stawili się na zew Ojczyzny, jak niegdyś owi konfederaci czy kresowi wolentarze.

Jednakże teraz, na tamtych błoniach, nie czas budowy się dopełnia, nie czas pokojowego wznoszenia gmachów, a właśnie czas walki i śmierci. O wolność, o przetrwanie biją się zaś wszyscy od księcia krwi do niepiśmiennego parobka, na obszarach od dalekich gór aż po północne pojezierza.

Był wśród nich niejeden, co swój dom opuszczał w rozterce, bo niedostatek, bo jedyny żywiciel rodziny, bo choroba najbliższych. Był taki, któremu słabnąca żona sama powiedziała z łoża choroby: „Idź”.. i poszedł. Był taki, któremu „idź” powiedziała małżonka będąca przy nadziei, otoczona nadto gromadką dziatek. Był i taki, co na odchodnem żegnał się z umierającym sędziwym rodzicem. Byli i inni… i rozmaite okoliczności rodzinne czy domowe. Lecz oni z własnej woli poszli na służbę dla Ojczyzny, a zarazem zostali na nią wysłani przez swoich… bo tak było trzeba.

Już grają sowieckie cekaemy, zaraz odpowiedzą im nasze. Jeszcze czterysta, jeszcze trzysta, dwieście kroków dla pierwszych szeregów nie marszu już, lecz morderczego biegu pośród gejzerów ziemi wzbudzanych wybuchami nieprzyjacielskich pocisków.

Padnij!”, „Szybki ogień!”, „Powstań!”, „Naprzód biegiem!”

W nasze tyraliery uderzające na prawym skrzydle rażą nieubłaganie wrogowie ukryci za mostowym nasypem. Niedługo przecież, bowiem atakujący wzdłuż szosy biorą im niebawem tyły. Nasyp nie stanowi już zasłony, nasi za chwilę nań wbiegną, by spychać nieprzyjaciół w dół, na nadrzeczne błonie.

Wtedy to, pod błękitnym, lecz rozjaśnionym już przedpołudniowym upałem sierpniowym niebem, pod wysoko skłębionymi białymi chmurami, gdzieś tam z szeregu zabrzmiał dźwięczny młodzieńczy głos:

Oto dziś dzień krwi i chwały, oby dniem wskrzeszenia był…

I już kilka dalszych, tu i tam, podchwytuje:

W gwiazdę Polski orzeł biały patrzac lot swój w niebo wzbił…

Tam, w pułkach ochotniczych, ale i winnych, pieśń tę znał chyba każdy:

A nadzieja podniecany woła do nas z górnych stron…

Fala zgodnych głosów wionęła po błoniu. Krok nacierającej piechoty wyrównuje się, przecież bez rozkazu dowódców.

Zza Wkry huczy swoje moskiewska kapela, a tu przestrzeń już cała grzmi setkami gardeł jak jeden grom:

Powstań Polsko, skrusz kajdany, dziś twój tryumf albo zgon…

Armaty, karabiny, odłamki szrapneli biją już gęsto. Padają ranni i zabici. „Jezu Chryste!…” słychać wezwania konających „Sanitariusz!” wołają z szeregu.

Hej, kto Polak, na bagnety, żyj swoboda, Polsko żyj!

Napierające szeregi nie śpiewają już, lecz krzyczą. Wreszcie wszystkie te odgłosy, cała ta wrzawa przechodzi w jedno wielkie „hurrraaa !!!

Obie fale wojsk biegną już ku sobie w bitewnym zapamiętaniu. Zwarcie! Huk, trzask, zwielokrotnione uderzenia, ciosy, rozdzierający wrzask…

Tak po prawdzie, nie wiadomo skąd pieśń ta spłynęła na owo pole chwały i cierpienia. Gdy po bitwie, w okresie owego pamiętnego pościgu za bolszewikami przez pół tej części Europy, na dłuższych już postojach, kiedy to był czas ogarnąć myślą minione co dopiero wydarzenia, poczęto rozpamiętywać koleje boju nad Wkrą, nie było pomiędzy żołnierzami zgody co do tego, kto rozpoczął śpiew. Wielu z tych, co by dopomogli rozwikłać ową zagadkę, już nie żyło.

Czy był to więc pewien, nie pierwszej bynajmniej młodości przysadzisty nieco jegomość o powierzchowności majstra cechowego, z kompanii pierwszego rzutu, jeszcze na początku bitwy zmasakrowanej ogniem bolszewickiej artylerii? Zginął, lecz pieśń ze wzmożoną siłą popłynęła ku dalszym szeregom.

Czy może w młodzieńczym porywie zaintonował Warszawiankę któryś z tych nadrabiających miną „skauciaków”, z tych, jacy przeżyli cało, niedawne w czasie rzeczywistym, lecz jakże już odległe w wyobraźni, bitwy odwrotowe pod Łomżą, Ostrołęką czy Surażem? „Skauciaki” nacierały również w kierunku mostu kolejowego w Zawadach. Gdzie oni teraz?

A byli tam przecież i ow1 „adwokaci”, w średnim wieku ochotnicy ze stołecznych wyższych sfer. Może to oni dali, jak już nieraz bywało, dobry przykład całemu wojsku? Może to oni zagrzali je pieśnią w tej rozstrzygającej bitwie?

Czy jednak śpiewać nie zaczęły owe łepki z klas maturalnych i przedmaturalnych, ledwie co przysłane na front, te, co to gwizdały zrazu i hukały na dowódcę, że ich jeszcze nie puszcza do walki, że młodszą klasę już wysłano, a starszej kazano czekać?

Jeśli nie oni, to szturmowa pieśń popłynąć mogła od po raz kolejny bijących się o tę rzeczną przeprawę syberyjskich weteranów. Choć po pojawieniu się owego przypuszczenia od razu zaczęto nieelegancko żartować, że raczej nie, bo i w oddziałach tych, jako pochodzących z bardzo daleka, żadnego Warszawiaka zapewne nie uświadczysz, to i Warszawianki też pewnie nie. Już prędzej „Sybirankę”… Żartownisiów szybko zganiono, argumentując, iż pochopnie wykluczają oni spod owych dociekań całe bataliony, pułki, ba, nawet dywizje. No bo taka Dywizja Gnieźnieńska, Batalion Wileński, czy Kompania Górnośląska i rozmaite inne „regionalne„ oddziały…

Ktokolwiek by to był, przecież bojowa pieśń niosła się szeroko poprzez nasze zwycięskie szyki, od krańca do krańca. Zatem, prawem przeciwieństwa jak ktoś zauważył pierwszymi pieśniarzami musiały być, ani chybi, właśnie te warszawskie cwaniaki, te od dawnego „Gerlacha”, od „Norblina” czy może z elektrowni, które forsowały Wkrę powyżej mostu w Borkowie.

A może pieśń przyleciała od południowej strony, od Warszawy jakby, lecz właściwie od Modlina, od przybywających na bitwę pułków Podlaskiej Dywizji?

Ktoś upierał się, że to wcale nie mężczyźni ani nie chłopcy lecz dziewczyna z czołówki sanitarnej, tej właśnie, która najwcześniej przybyła na pole bitwy, poddała właściwy ton, poruszona w swym czystym panieńskim sercu doniosłością chwili oraz widokiem rozległych błoni, po których wśród huku dział i terkotu karabinów maszynowych płynęły, jedna za drugą, ciągnące się daleko tyraliery naszej piechoty.

To pewnie ona, młoda Polka, która porzuciła była bezpieczny dom rodzinny, by nieść ulgę i ofiarna posługę walczącym i cierpiącym braciom – rodakom, na skraju śródpolnego zagajnika, czy może obok jakiejś szopy na obrzeżach spalonej wioski, podniosła się znad dopiero co opatrzonego rannego, uniosła swą jasną głowę ku błękitnemu ojczystemu niebu, potoczyła wzrokiem po polu, hen szeroko… i zaśpiewała. Iskra padła na prochy.

Tak… tak chyba było. Lecz kto widział, kto pamięta tę dziewczynę? W którym służyła ona pułku?

Ktokolwiek ze spierających się nie miałby racji, przecież zagrzmiała tam i wtedy pieśń dumna, gniewna, nie znosząca sprzeciwu, wzbudzona blisko już przed wiekiem, dla zwycięstwa. Lecz wtedy nie zwycięstwo było dane naszym prapradziadom lecz straszna klęska. To owa „stara pieśń”, jak i inne ożywiająca domowe wnętrza miarowym szmerem fortepianu, gdy zmierzch rozpływa się po tajemniczych wtedy zakamarkach salonu, a ludzie wtapiają się w wygodne siedziska, by wspominać przy kominku minione dzieje.

Grzmijcie bębny, ryczcie działa, dalej dzieci w gęsty szyk…

Ledwie pod wysokim sierpniowym niebem, na tym polu szerokim, zabrzmiały owe znane takty, a już wiała pieśń od krańca do krańca. Gdy pierwsze szeregi zwarły się z wrogiem w śmiertelnym uścisku, dalsze odpowiadały im echem:

Wiedzie hufce wolność, chwała, tryumf błyska w ostrza pik…

Artyleria obu stron biła teraz niemiłosiernie ze wszystkich luf, wypełniając rozkazy przygotowania do natarcia, wydane przez obu walczących ze sobą dowódców.

W oddali, nad prącymi naprzód masami bolszewickich wojsk można było odróżnić czerwone plamy sztandarów. Potężniała wrzawa tysięcznych ludzkich głosów, wzmagała się uparta kanonada. Lecz nawet pośród bitewnego zgiełku, uparcie jak fala o brzeg morski, bił w niebo zgodny śpiew:

Leć nasz orle w górnym pędzie,

sławie, Polsce, światu służ.

Kto przeżyje wolnym będzie,

kto umiera wolnym już.

Hej, kto Polak, na bagnety…

Pieśń ta, jakże dawno temu skomponowana, chociaż w czasie innej wojny z Rosją, lecz przecież w jakże odmiennych okolicznościach, wyrażała wszakże stan obecny, wyrażała nastroje i pragnienia idących na wroga naszych żołnierzy. Dlatego właśnie zerwała się z tych pól, przez nikogo nieordynowana ani niezapowiadana owa „stara pieśń”, bojowy śpiew pradziadów.

Ach, kogóż tam nie było? Kto tam wtedy nie maszerował spiesznie, dzierżąc w garści swój wyniesiony z poprzednich bitew długi karabin z takimże bagnetem? Wskażcie dowolny spośród jakże wielu, typ polskiego chłopca, młodzieńca, mężczyzny, od czupurnego pomocnika rzeźnickiego z warszawskiego Powiśla, po kandydata na profesora w sławnym uniwersytecie na pewno był tam reprezentowany! Wielu atakowało w przemoczonych wciąż jeszcze mundurach, ponownie zbliżając się do rzeki, zza której bolszewicy zdołali ich wcześniej wyprzeć. Wtedy sztuka ta udała się wrogom, lecz teraz, o nie, teraz ani kroku w tył…

Setki par stóp mięsiły orną ziemię, pośród nieustających wybuchów szurały po mazowieckich zagonach, po łąkach, z których już ustąpiła poranna rosa.

Podążali tam, ramię w ramię, warszawscy czy krakowscy mistrzowie sportu oraz prawdziwe lebiegi, które nie wiedzieć jak przeniknęły do wojska i uchowały się w szeregu, a nie padły po drodze, niekoniecznie od bolszewickiej kuli czy szabli, lecz z własnej fizycznej słabości, potęgowanej trudami wojennymi. Byli tam oto ludzie najróżniejsi, w owych karnych, jednostajnych szeregach tyralierskich.

Ot, na przykład taki, co przed komisją zeznał, że ma wzrok jak inni i nie musi nosić okularów. Dostał więc frontowy przydział. Gdy w marszu na pierwszą bitwę sierżant spostrzegł w swej kompanii żołnierza w grubych okularach (jak się okazało, wcale niejednego), trochę się zdziwił efektami prac komisji lekarskich, po czym machnął na to ręką. Cóż poradzić jak powstanie to powstanie, zwyczajnie pospolite ruszenie. Zaś ów chłopak swoje szkła zakładał zwłaszcza do walki ogniowej, a strzelał dość celnie, lepiej nawet niż niektórzy z tych, co okularów w ogóle nosić nie musieli.

– Co ci jest? woła znowuż inny do kolegi. Jakim sposobem ty masz zgładzić bolszewika, skoro ciebie samego trzeba podtrzymywać, abyś nie upadł? – Dziękuję. Nic nie szkodzi odpowiada tamten. Czasami miewam takie jakieś duszności; może jaka astma czy co? Ale… ruch na świeżym powietrzu, od tylu już dni… Ha, ha, ha!… Zaraz mi przejdzie. Dotąd zawsze przechodziło dość szybko. To co im mówiłeś na komisji lekarskiej? Nic. Ot, krótko, że jestem zdrowy. A oni się nazbyt nie przyglądali. Spieszyli się przecież… No, sam wiesz. Jasne.

Tyraliery co pewien czas przypadały na komendę do ziemi, by za byle zasłoną skryć się przed wrogim ogniem i zarazem ostrzelać nadciągającego przeciwnika. Jednak co poniektórzy ochotnicy w bitewnyrn uniesieniu nie pamiętali ani o smutnych doświadczeniach z poprzednich bojów, ani o tyle razy powtarzanych przestrogach dowódców i strzelali z pozycji klęczącej albo i na stojąco. Szrapnele rozrywały się nad ich głowami.

Ty durniu! wrzeszczał więc jakiś chłopak do ledwie co ranionego kolegi. Nie trzeba było tak idiotycznie, jak jaki nadęty gówniarz wystawiać się na kule… Straciliśmy dobrego żołnierza… czyli ciebie… I to nie z winy tego wrednego bolszewika co to cię postrzelił, ale wyłącznie z twojej, z twojej winy!

Tyle gadania – stęknął tamten, ale Moskalom się nie pokłoniłem ani przed nimi nie padłem, jak wy. Wy, „królewiacy”, może przyzwyczajeni… a ja nie!

Dobra dobra… Te, „galileusz”, nie bądź taki chojrak, bo cię znowu trafią!

Parli do ataku tyleż chłopcy zdrowi, co i kulejący, tacy, którym buty z okrwawionych nóg zeszły, chłopcy ukrywający rozmaite swoje niesprawności, lżejsze zranienia, możliwe do opanowania kontuzje, a wszyscy niepomni na owo bezmierne zmęczenie owoc nadludzkich trudów, niedojadania, niekończących się przemarszów… Jeszcze przed kwadransem potykali się z wyczerpania i z niedostatku snu. Lecz wobec wroga, na kilka minut, na minutę przed skrzyżowaniem oręża stawali się kimś innym; nie wymizerowanymi chudziakami chłopaczynami, ale wręcz jakimiś olbrzymami z dawnych podań, i uderzali jak olbrzymy, bez pardonu.

Tak, tak… To już nie sprawa broni, sprawności, sił, zdrowia, zaopatrzenia, wyszkolenia ani liczby. Tarn i wtedy walczyły ze sobą nie tyle dwie armie, co czysta i bezgraniczna młodzieńcza miłość przeciwko zapiekłej, zaplanowanej i zorganizowanej nienawiści, nieuznającej niczego poza sobą samą, a pragnącej zawładnąć światem całym. Nadto… ten szczególny dzień. Bo przecież tego a nie innego dnia rozegrały się owe zdarzenia. Tam i wtedy starli się z jednej strony, chociaż nie bezgrzeszni, wszakże czciciele Najświętszej Maryi Panny, z drugiej zaś… No właśnie…

I nie wiedzieć czy to tylko wybuchy szrapneli zagrały jakby staccato, czy gdzieś tam, od tych połogich wzgórz na obrzeżach doliny, rzeczywiście zawarczały werble, ścichły jakby znów zahuczały do wtóru wojskom idącym na bolszewika z pieśnią na ustach?… Jakby ów legendarny „mały dobosz” podawał takt, bijąc wytrwale pałeczkami…

A może to się tak tylko zdawało niektórym żołnierzom? Może to po prostu walą od wzniesień kulomioty zdrożonego i wykrwawionego suwalskiego pułku, zamykające najeźdźcom najkrótszą stąd drogę do mostów modlińskich?… Zaś naprzeciw już widać wyraźnie zbliżające się postacie, już widać twarze, niezliczone twarze nadbiegających wrogów. Biją werble! Równaj krok! Hurraaa! Naprzód ! Jezus Maria Józef !

Od strony bolszewickiej podniósł się w niebo ten znany, ogłuszający, przeciągły ryk, obliczony na sparaliżowanie siły i woli przeciwnika, od krańca do krańca „uuurrraaa!”. Nic z tego. Strachy na Lachy. Teraz to my jesteśmy szybsi i mocniejsi i tak już pozostanie.

Kolejne dnia tego ruchome, zmierzające ku sobie linie piechoty zwarły się wreszcie z ogromnym łoskotem. Cóż to się wtedy działo…

Nie nam, chudopachołkom, rozprawiać o wielkich czynach naszych pradziadów. Jesteśmy na to za mali. Oni wszak nie znali owego upodlenia, w jakim nam przyszło grzęznąć i z jakiego nie potrafimy się tak do końca wydostać… A może nie chcemy już…

Rozpędzona nie mniej od polskiej ława wojsk bolszewickich wytrzymuje pierwsze uderzenie, lecz po dłuższej chwili zaczyna się chwiać. Raz to grupa atakujących Polaków wedrze się w głąb nieprzyjacielskiego szyku, to znów bolszewickie sołdaty z największą furią natrą na rozpędzonych naszych. Lecz ci, jakby w jakimś nadludzkim szale, rozdają zabójcze ciosy i prą naprzód, ku widocznej spoza nadbrzeżnej zieleni rzece, ku mostowi. Wojownicy nasi, w pełni swego gniewu, owe „straszne dzieci”, jak się ktoś o nich później wyraził, wymierzają oto słuszną zapłatę najeźdźcom. Na ziemię padają porażeni wrogowie, padają i oni. Któryś z naszych, stwierdziwszy iż nie może poruszać nogą, leżąc walił ze swego karabinu w kierunku z jakiego nadchodził wróg, dopóki biegnący koledzy nie znaleźli się w jego polu rażenia; a i wtedy unosił ponad głowę zbrojną prawicę i krzyczał: „Naprzód, chłopaki, naprzód!”. Inny, otrzymawszy postrzał skulony z bólu także repetował swój karabin i, wsparty na łokciu, strzelał w majaczącą przed nim ciemną masę nieprzyjaciół.

Jeszcze inny, gdy już zwarły się nacierające na się wzajem rzesze ludzkie i gdy mocnym uderzeniem wytrącono mu karabin z dłoni, a on w jednym mgnieniu pojął, iż schylać się po swoją broń oznacza śmierć, z gołymi rękami rzucił się na nacierającego nań bolszewika.

Wiele by o nich mówić… Nawet i ten cherlawy pokurcz, z jakiego podśmiewano się w szkole na zajęciach z gimnastyki, istna oferma batalionowa która wszak z pogodą znosiła nie tak znowuż dokuczliwe docinki kolegów, niezgrabiasz prawdziwy, teraz jakby dostał skrzydeł. Naciera w pierwszym szeregu, wyrywa się z dziwnym jakimś charkotem do przodu, a jego broń jak owo wiejadło, jeno furkoce w skwarnym powietrzu sierpnia.

Już masa bolszewicka ustępuje na całej prawie linii. Na nic ryki idących z tyłu komisarzy i czekistów. Na nic strzelanie do uciekających już w popłochu co poniektórych własnych sołdatów Na nic najgrubsze przekleństwa, na nic serie karabinów maszynowych coraz to posyłane w plecy swoim wojskom, w sam środek grup cofających się przed naszymi chłopcami.

Na borkowskim moście dudnią końskie kopyta. To gońcy gnają do sztabu sowieckiego, aby powiadomić o niebezpieczeństwie. Nim tam dojadą, światowa rewolucja poniesie kolejne wielkie straty. Oto bowiem, na niezważające już na nic gromady bolszewików, prące w panice przez niegłęboką wodę, by tylko dostać się na wolny jeszcze od Polaków lewy brzeg Wkry, zwalają się masy ich własnych towarzyszy, bezpośrednio gnanych i bitych przez naszą młodą ochotniczą piechotę. Wielki tłum pośród nieopisanej wrzawy tratuje i wyrywa z grząskiej ziemi nadwodne krze. Tocząca się na setek i tysięcy metrów bitwa powraca w nurty spokojnej, leniwie płynącej rzeki. Setki ludzi, w zmoczonym odzieniu, napieraj ą na siebie, biją, topią. Powolny prąd poczyna unosić coraz to liczniejsze trupy, przeważnie bolszewików. Niektórzy z bojców daremnie próbują udawać martwych, spływając w ślad za ciałami swych poległych towarzyszy. Jednak wszystko jest dobre, aby tylko ujść cało z tego przerażającego pogromu.

Niesłabnąca w swym naporze ława srogiej naszej piechoty już wypycha przeciwnika na drugi brzeg. Czerwoni bojcy, tu i owdzie, próbują się jeszcze opierać zza nadbrzeżnych chaszczy brodzącym w ślad za nimi Polakom. Ci zaś, mocząc do cna mundury, a nawet i broń, jak mogą, tak łapią ten upragniony przyczółek, byle szybciej. Jedni, w ślad za uciekającymi, brną przez jakieś przyrzeczne błotka, gęsto się ostrzeliwując. Inni chwytają się wszelakich ocalałych po przejściu bolszewików gałęzi, gnąc je i łamiąc do reszty, a zarazem nieustannie opędzając się od niedających za wygraną krasnoarmiejców.

Którzy stanęli już na brzegu, podają ręce, łamane gałęzie czy kolby karabinów wydobywającym się dopiero z wody kolegom. Płuca dyszą ciężko, rany krwawią, ciąży mokre ubranie. Niewielu już z sołdatów ma na ramionach plecak czy zrolowany płaszcz. Jeszcze czerwone komandiry ryczą na cały głos ostatnie rozkazy. Jeszcze wycofane uprzednio na lewy brzeg Wkry grupy czekistów sieką z karabinów po swoich i po naszych. Lecz polska nawała już ku nim zmierza, tratując próbujących się opierać, pędząc przed sobą gromady przerażonych wrogów. Spomiędzy nadrzecznych wierzb i topoli wybiegają coraz to liczniejsze postacie z orłem i z dwubarwną kokardą na czapce.

Polska artyleria przestała bić, by nie razić swoich. Pilnie potrzebne są namiary na nowe cele, bo tych nie brak. Na owym etapie zmagań nie śpiewa nikt już, ani nie zagrzewa do walki. Wśród strzałów, jęków i krzyków wybija się człapanie setek par mokrych buciorów i utrudzony oddech setek trzewi. Stojące dalej polskie baterie szykują się do zajęcia pozycji bliżej rzeki, aby lepiej wspierać to niezwykłe natarcie. Na niezniszczony most w Borkowie wpada obserwator artyleryjski na rączym wierzchowcu, rozpytując się na prawo i lewo o dowódców piechoty. Spodziewa się, że ci właśnie pomogą mu w ustaleniu nowych celów, lecz te zmieniają się z każdym kwadransem, bowiem oddalają się ku wschodowi. A tu już gromady słaniających się na nogach bolszewików rzucają broń, unoszą w górę ręce. Trzeba je ogarnąć, uformować w kolumny, pognać czym prędzej za rzekę, na nasze tyły. „Naprzód!” krzyczą oficerowie idący z najpierwszymi oddziałami.

Aby tylko jak najdalej od Wkry, aby „urobić” jak najwięcej terenu, wyrwać go ze szponów wszechświatowej rewolucji ocalić od zniszczenia, od zniewolenia, aby zagrozić siłom bolszewickim opierającym się o nieodległy Nasielsk miasto i stację kolejową. Przed naszymi czołowymi oddziałami znowu zaczynają się rozrywać pociski. Lecz nie, tym razem to nie wróg strzela… To własna uważna artyleria zaczęła już oczyszczać przedpole dla wciąż nacierającej, niezłomnej piechoty.

Pokój będzie straszny

Stanisław Michalkiewicz „Najwyższy Czas!”  •  15 sierpnia 2023 micha

W Unii Europejskiej jesteśmy i być chcemy – ale suwerenni! Taką buńczuczną deklarację złożył był całkiem niedawno Naczelnik Państwa na pikniku PiS w Bogatyni, która została wybrana z uwagi na kopalnię „Turów”, której zamknięcia żądała Republika Czeska, a władze Unii Europejskiej w postaci tamtejszych niezawisłych sądów z przyjemnością nakazały ją zamknąć. Ta buńczuczna deklaracja pokazuje, że Naczelnik Państwa liczy na ignorancję swoich wyznawców, bo podejrzewanie go, że nie wie o traktacie z Maastricht, który wszedł w życie w 1993 roku i w sposób zasadniczy zmienił formułę funkcjonowania Wspólnot Europejskich – z konfederacji, czyli związku państw, na federację, czyli państwo związkowe – byłoby niegrzeczne. A w państwie związkowym jego części składowe – czy to w postaci niemieckich landów, czy to w postaci stanów USA – nie mają suwerenności, bo są częściami składowymi państw i dopiero one są suwerenne. Zresztą sam Naczelnik Państwa osobiście przeforsował w czerwcu 2021 roku ratyfikację przez Sejm ustawy o zasobach własnych UE, która wyposażyła Komisję Europejską w prawo zaciągania zobowiązań finansowych w imieniu całej Unii oraz w prawo nakładania „unijnych” podatków. Był to – jak nietrudno się domyślić – milowy krok na drodze „pogłębiania integracji” – czyli budowy europejskiego państwa federalnego w postaci IV Rzeszy, która w dodatku została wpisana do umowy koalicyjnej trzech partii tworzących aktualny rząd niemiecki.

Przypominam o tym wszystkim, bo właśnie teraz władze UE zamierzają wylać na głowy graniczących z Ukrainą państw Europy Środkowej zimny prysznic w postaci odmowy przedłużenia embarga na ukraińskie zboże po 15 września. Tak w każdym razie informuje „Die Welt”, który chyba coś tam na ten temat musi wiedzieć, bo dodaje, że Polska „może narzekać ile tylko chce”, ale Bruksela „obstaje przy zakończeniu ograniczeń importowych”. Przekonamy się tedy, ile warte są tromtadrackie deklaracje pana premiera Morawieckiego, że Polska „i tak” przedłuży embargo. Jak bowiem pamiętamy, pan premier składał wiele takich tromtadrackich deklaracji, ale jak przychodziło co do czego, to podpisywał: i „dekarbonizację Polski” i zgodę na „mechanizm warunkujący” – co umożliwiło Niemcom finansowy szantaż wobec Polski za pośrednictwem unijnych instytucji.

W tej sytuacji mówimy Niemcom nasze stanowcze „nie”, żądając, by zaprzestali wyśpiewywać w Gdańsku piosenki, uznane za „prowokacyjne”. Chodziło o piosenkę biesiadną, której treść jest mniej więcej taka, że do gospody przybywa jegomość, gospodarze się radują, dziewczyny piszczą z uciechy, gość siada za stołem, gospodarze się radują a dziewczyny też robią swoje i chociaż z tego gościa pijak, to jednak fajny chłop. Sęk w tym, że piosenka ma refren heidi, heida, co znaczy mniej więcej tyle, co nasze oj dana, dana. Tymczasem Anna Fotyga, w czasach dobrego fartu piastująca stanowisko ministera spraw zagranicznych naszego bantustanu, zwana również „Pulardą”, kategorycznie zaprotestowała przeciwko wykonywaniu w Gdańsku „hitlerowskich przyśpiewek”. Okazuje się, że każdy walczy o Polskę, jak tam potrafi – no a pani Fotyga nie inaczej, tylko właśnie tak, to znaczy – w sferze działań pozornych i to do kwadratu, bo ta przyśpiewka jest tak samo „hitlerowska”, jak na przykład popularna w polskich kołach wojskowych „Widziałem Marynę raz we młynie” – męsko-szowinistyczna.

Jakby tego brakowało, to doradca doskonały ukraińskiego prezydenta Zełeńskiego, pan Mychajło Podolak, komentując tromtadrackie deklaracje pana premiera Morawieckiego powiedział, że Polska jest obecnie dla Ukrainy „maksymalnie bliskim partnerem, maksymalnie bliskim przyjacielem. I w zasadzie tak będzie do końca wojny. Po jej zakończeniu oczywiście będziemy konkurować, oczywiście będziemy konkurować o dostęp do tych czy innych rynków, rynków konsumenckich. I oczywiście my będziemy zajmować stanowisko proukraińskie, bronić naszych interesów, bronić ich ostro i nie tylko w stosunkach z Polską, ale w stosunkach z każdym innym państwem.

Na takie dictum Wielce Czcigodny Jacek Saryusz-Wolski podziękował panu Podolakowi „za szczerość”. Widocznie jednak ktoś starszy i mądrzejszy musiał jemu i innym mężykom stanu natrzeć uszu, bo okazało się, że pan Mychajło Podolak powiedział coś zupełnie innego, a te szczere zapowiedzi, to tylko zwyczajne kremlowskie kłamstwa. Jaka w związku z tym jest ukraińska prawda – tego na razie nie wiemy – ale nie tracimy nadziei, że w końcu zostanie nam to objawione – o ile oczywiście wcześniej nikt nie pourzyna nam głów.

Wszystko jest przecież możliwe tym bardziej, że – zgodnie z zapowiedzią prezydenta Józia Bidena – Ukraina zostanie uzbrojona po zęby, żeby nie musiała nikogo się obawiać. Nikogo – a więc nie tylko Rosji, ale przede wszystkim Polski, która przekazała Ukrainie za darmo wszystko, co tylko miała i na razie zostały u nas same długi. Co tu ukrywać; jeszcze raz potwierdziła się trafność apelu militarystów, którzy nawołują, by „korzystać z wojny, bo pokój będzie straszny”! Niestety nasi mężykowie stanu z wojny korzystać nie umieją, zresztą z pokoju – tym bardziej – podczas gdy Ukraińcy nawet na wojnie robią znakomite interesy – o czym świadczy rekordowy poziom tamtejszych rezerw walutowych – a cóż dopiero zrobią na pokoju? Dobrze to nie wygląda, bo w takim razie, kiedy już wojna się skończy, to jak będzie wyglądał ten pokój?

Tego też nikt chyba nie wie, skoro już teraz nasza niezwyciężona armia przez dwa dni się zastanawiała, czy białoruskie śmigłowce przeleciały nad Białowieżą, czy jednak nie przeleciały, tylko tamtejsi mieszkańcy mieli halucynacje? W końcu rada w radę uradzono, że jednak przeleciały, bo ktoś musiał zauważyć – nie śmigłowce, Boże broń, o tym nie ma mowy – tylko, że taka prowokacja akurat przed wyborami, to prawdziwy dar Niebios, bo dzięki temu, w ramach groźnego kiwania palcem w bucie można powysyłać niezwykle stanowcze noty. Okazało się, że i tego za mało, bo Książę-Małżonek buńczucznie oświadczył, że te śmigłowce trzeba było „zestrzelić”. Łatwo powiedzieć – ale czym, skoro wszystko zostało przekazane Ukrainie? W tej sytuacji naszej niezwyciężonej armii nie pozostaje nic innego, jak się zastanowić, żeby i pieniądze zarobić i wianuszka nie stracić. I pomyśleć, że mogłoby być inaczej, gdyby pan prezydent Duda podszepnął amerykańskiemu prezydentowi Józiowi Bidenowi, by w ramach „wzmacniania wschodniej flanki NATO”, USA sfinansowały uzbrojenie 200 tys. polskich żołnierzy, zamiast pchać forsę na Ukrainę, która dzięki temu może się dziś pochwalić rekordowym poziomem rezerw walutowych.