Między młotem a kowadłem

Między młotem a kowadłem

Stanisław Michalkiewicz  tygodnik „Najwyższy Czas!”    5 grudnia 2023 młotem-go

Chyba rzeczywiście coś jest na rzeczy, jak w rysunku Andrzeja Mleczki, na którym Pan Bóg z szatańskim uśmiechem urządza kulę ziemską i powiada, że Polakom zrobimy kawał i umieścimy ich między Niemcami i Rosją.

Kiedy tylko Nasz Ówczesny Najważniejszy Sojusznik, do spółki z Sojusznikiem Mniej Ważnym, sprzedali nas w Jałcie Sojusznikowi Naszych Sojuszników, zaraz pojawił się w Polsce „blok demokratyczny”, który dotąd wszystkich młotował, aż w końcu nikt już nie opierał się Sojuszowi ze Związkiem Radzieckim, który – obok ustroju socjalistycznego – był fundamentem polityki naszego nieszczęśliwego kraju. Trwało to, to znaczy – socjalizm i sojusze, a właściwie ten jeden, najważniejszy – aż do końca lat 80-tych, kiedy to nastała sławna transformacja ustrojowa.

W ramach transformacji ustrojowej dawni uczestnicy „bloku demokratycznego” znowu się zdemokratyzowali – tym razem gwoli przypodobania się Naszemu Najważniejszemu Sojusznikowi, tylko oczywiście nie temu staremu, tylko temu drugiemu – bo w ramach sławnej transformacji nastąpiło odwrócenie sojuszy – ale Sojusz, jako jeden z filarów polityki naszego nieszczęśliwego kraju, oczywiście pozostał.

Drugim filarem była oczywiście demokracja, której wyznawanie – podobnie, jak poprzednio socjalizmu – stało się nie tylko powszechnym i nie podlegającym dyskusji obowiązkiem, ale nawet naszą chlubą. Ale z demokracją, zarówno w tamtej, starej odmianie, jak i tej nowej – jest mnóstwo zgryzot – przede wszystkim w postaci błędów i wypaczeń. Za pierwszej demokracji błędy i wypaczenia zostały szczęśliwie przezwyciężone i odtąd nic już nie mąciło sielanki w postaci jedności moralno-politycznej narodu – aż trzeba było wprowadzić stan wojenny – po którym rozpoczęły się przygotowania do sławnej transformacji – i nowu nic nie mąciło sielanki, aż do momentu, gdy na skutek błędów i wypaczeń demokracja się zaśmierdziała – na co zwróciła uwagę Nasza Złota Sojusznica i podjęła środki dyscyplinująca nasz mniej wartościowy naród tubylczy – najpierw na odcinku demokracji, a potem – na odcinku praworządności. To nie była łatwa sprawa tym bardziej, że Nasz Najważniejszy Sojusznik zataczał się od ściany do ściany i raz proklamował strategiczne partnerstwo z Rosją, a zaraz po trzech latach wysadzał je w powietrze, zanim jeszcze zdążyliśmy się do nowej sytuacji sojuszniczej akomodować. Wtedy właśnie doszło do kolejnych błędów i wypaczeń, nad którymi bolał obóz demokratyczny, pragnący, żeby wszystko było „tak, jak przedtem”. Wreszcie Nasz Najważniejszy Sojusznik, w chwili jakiegoś demencyjnego zaćmienia, pozwolił Drugiemu Sojusznikowi urządzać Europę po swojemu, dzięki czemu nie tylko wszystko wróciło w stare koleiny, ale i obóz demokratyczny nabrał wigoru i obecnie przebiera nogami, nie mogąc doczekać się momentu, w którym „teraz, kurwa, my!

Ponieważ Nasz Drugi Sojusznik próbuje wykorzystać czas darowany, zanim jeszcze lud pracujący Naszego Najważniejszego Sojusznika obierze sobie w listopadzie przyszłego roku jakiegoś kolejnego ulubieńca ulicy za przywódcę, tubylczy obóz demokratyczny nie bardzo wie, czego się trzymać, to znaczy – niby wie, że najważniejsza jest – podobnie jak i kiedyś – demokracja i sojusze – ale wiadomo, że diabeł tkwi w szczegółach, a nie wiadomo, jaki szczegół na tym etapie dziejowym pasuje do demokracji i praworządności, a jaki nie. Żeby tedy nie popaść w jakieś błędy i wypaczenia, a może nawet w sprośne błędy Niebu i Sojusznikom obrzydle, obóz demokratyczny na razie projektuje igrzyska, polegające na komisyjnym tarzaniu gwałcicieli i wypaczycieli demokracji w smole i pierzu, dzięki czemu nie tylko ma nadzieję uchronić się przed błędami i wypaczeniami, ale i zaabsorbować uwagę mniej wartościowego narodu tubylczego do tego stopnia, że nawet nie zauważy on, jak pewnego dnia obudzi się w Generalnym Gubernatorstwie.

Jednak nawet tak skromnie zakrojony program przywracania zgwałconej demokracji „teraz, kurwa, my”! napotyka rozmaite zasadzki, na przykład na odcinku niezawisłych sądów, co to – jak wiadomo – robią za pupillę praworządności. Na przykład w okresie błędów i wypaczeń mianowanych zostało jakieś trzy tysiące „nielegalnych” sędziów. Za pierwszych błędów i wypaczeń nie byłoby z tym problemu, bo każdy dostałby 9 gramów ołowiu w łeb, a potem wylądował w dole z wapnem – ale teraz demokracja ma trochę inny wizerunek i na przykład pani prof. Ewa Łętowska chyba by takiego eksperymentu nie wytrzymała, chociaż jej przywiązanie do demokracji jest poza wszelką dyskusją. Dlatego na tym etapie trzeba będzie kombinować inaczej, używając tak zwanych „kruczków”. Może niektórzy będą na to kręcić nosem, ale gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą, a poza tym – „kiedy Padyszachowi wiozą zboże, kapitan nie troszczy się, jakie wygody mają myszy na statku”, więc gdy w grę wchodzi święta sprawa praworządności, to nie mogą nas tu powstrzymywać jakieś pięknoduchowskie dyrdymały. Toteż pani prof. Łętowska, wprawdzie się zastrzega, że ona nie do doradzania – ale doradza – jak ma być, żeby było dobrze.

Chodzi o to, że blok demokratyczny ma na swojej słusznej drodze barierę w postaci pana prezydenta Dudy, który będzie sypał piasek w szprychy rozpędzonego parowozu dziejów, powołując się właśnie na jurydyczne dyrdymały. Tedy pani prof. kombinuje tak: sędziowie są nieusuwalni; na tym odcinku nie można liczyć nawet na aprobatę przebierańców z luksemburskiego trybunału, bo praworządność owszem – ale solidarność przebierańcza d’abord. Nie można tedy uchwałami – bo ustawy ten okropny Duda zawetuje – odwoływać nieodwoływalnych sędziów – ale można uchwałami unieważniać uchwały, na podstawie których zostali oni powołani. Taka, panie, kombinacja – ja zwykł mawiać Antoni Lange. Jak się taką uchwałę unieważni, to i rekomendacja nieważna, a zatem – i nominacja, więc wszystko będzie gites tenteges. Pewien niepokój wzbudza kwestia, co w takim razie z orzeczeniami wydanymi przez tych uzurpatorów; ważne one, czy może nie? Na dobry porządek one też powinny być nielegalne, jako że ex nihilo nihil fit – ale obóz demokratyczny najwyraźniej obawia się „sądu zagniewanego ludu”, który w takiej sytuacji mógłby wziąć swoich ulubieńców pod obcasy. Toteż nawet na poraworządność wyjątkowo czuła Wielce Czcigodna Kamila Gasiuk-Pihowicz, zwana popularnie „myszą-agresorką”, przechodzi do porządku nad logiką i dopuszcza do siebie instynkt samozachowawczy – bo co innego ekscytować się demokracją, a co innego – zetknąć się w ramach bliskiego spotkania III stopnia z zagniewanym ludem. Jak zauważył Józef Stalin, zagniewanego ludu obawiał się nawet Hitler, a cóż dopiero – demokraci?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.

Gigant wiary, a nie jakiś krasnal! Osiem prawd o św. Mikołaju, wielkim orędowniku

Gigant wiary, a nie jakiś krasnal! 8 rzeczy o św. Mikołaju, wielkim orędowniku

pch24.pl/gigant-wiary-a-nie-jakis-krasnal

(Uroš Predic,

Święty Mikołaj, biskup Miry był człowiekiem o wielkim sercu i nieskazitelnej wierze. Swój duży majątek oddał biednym. Tępił herezję i uzdrawiał chorych. Wspomnienie św. Mikołaja celebrujemy w Kościele 6 grudnia.

1.Dziecko uproszone u Boga

Mikołaj urodził się około roku 270 w Patras w Grecji. Przyszedł na świat w bogatej, chrześcijańskiej rodzinie. Jego rodzice mieli kłopoty zdrowotne uniemożliwiające poczęcie i bardzo długo modlili się o dziecko.  Przyjście na świat Mikołaja było więc radosnym cudem. Mikołaj był jedynakiem. Już w młodości wyróżniały go dwie cechy – wielka pobożność i wrażliwość na ludzką biedę. Kiedy po swoich rodzicach odziedziczył znaczny majątek, w niedługim czasie rozdał go ubogim. Dzięki swoim pieniądzom miał m.in. ułatwić zamążpójście trzem córkom zubożałego szlachcica, podrzucając im skrycie pełne sakiewki potrzebne na posag. O tym wydarzeniu wspomina m.in. Dante w „Boskiej komedii”, która powstała w XIV wieku. Mikołaja do wsparcia panien, oprócz ich biedy, zmobilizowały niecne plany ich ojca, który chciał zmusić córki do nierządu, aby w tak zły sposób zarobiły potrzebne pieniądze. 

2.Mikołaj biskup Miry

Ludzie widząc dobroć Mikołaja, wybrali go na biskupa miasta Mira. Był bardzo dobrym biskupem. Wspaniałym duszpasterzem. Szczególną troską otaczał biedaków i osoby, których życie było zagrożone. Kiedy cesarz Konstantyn I Wielki skazał trzech młodzieńców z Miry na karę śmierci za jakieś wykroczenie, nieproporcjonalne do tak surowego wyroku, św. Mikołaj udał się osobiście do Konstantynopola, by uprosić dla nich ułaskawienie. I to mu się udało.

3.Cudotwórca

Święty Mikołaj biskup nazywany jest też cudotwórcą. A to z powodu niezwykłych wydarzeń, których był sprawcą. Pewnego razu swoją gorącą modlitwą Mikołaj uratował rybaków od niechybnego utonięcia w czasie ostrej burzy.  W czasie zarazy, jaka nawiedziła jego strony, usługiwał chorym, a sam cudownie nie został zarażony. Legenda głosi, że wskrzesił trzech ludzi, zamordowanych w złości przez hotelarza za to, że nie mogli mu zapłacić należności. Za cud można też uznać fakt, iż biskup Mikołaj ocalał podczas okrutnego i masowego prześladowania chrześcijan, co miało miejsce za czasów panowania cesarza Maksymiana. Biskup Mikołaj został wówczas aresztowany, lecz nie wykonano na nim wyroku śmierci. Uwolniono go na mocy edyktu mediolańskiego w roku 313.

4.Pogromca herezji

Biskup Mikołaj uczestniczył w pierwszym soborze powszechnym w Nicei (325 rok), na którym potępione zostały przez biskupów błędy Ariusza (kwestionującego równość i jedność Osób Trójcy Świętej). Święty Mikołaj dał się poznać na tym soborze jako gorliwy obrońca tradycji i czystej, prawdziwej wiary. Według legendy za to, że Ariusz twierdził, iż Jezus nie jest Bogiem, Mikołaj miał go publicznie spoliczkować.

5. Z Miry do Bari

Po długich latach błogosławionych, biskupich rządów Mikołaj odszedł po nagrodę do Pana 6 grudnia (stało się to między rokiem 345 a 352). Jego ciało zostało pochowane ze czcią w Mirze. Po złożeniu ciała Mikołaja w marmurowym grobowcu, spod niego miały wytrysnąć dwa cudowne źródła – z jednego płynęła oliwa, z drugiego zaś najczystsza woda. Dla tych, którzy szczerze wierzyli, miały one moc uzdrawiania. Ciało św. Mikołaja przebywało w Mirze do roku 1087, w którym to miasto zajęli Turcy.  Dnia 9 maja 1087 roku zostało ono przewiezione łodzią, przez pobożnych rybaków, do włoskiego miasta Bari i złożone w kościele. Wkrótce wybudowano tam bazylikę św. Mikołaja i 29 września 1089 roku jego grobowiec w tej bazylice uroczyście poświęcił papież bł. Urban II.

6.Kult św. Mikołaja rozwijał się przez wieki

Najstarsze ślady kultu św. Mikołaja napotykamy w wieku VI, kiedy to cesarz Justynian wystawił mu w Konstantynopolu jedną z najwspanialszych bazylik. Zaś cesarz Bazyli Macedończyk (wiek VII) w samym pałacu cesarskim wystawił kaplicę ku czci Świętego. Do Miry udawały się liczne pielgrzymki. W Rzymie św. Mikołaj miał dwie świątynie, wystawione już w wieku IX. Papież św. Mikołaj I Wielki (858-867) ufundował ku czci swojego patrona na Lateranie osobną kaplicę. Z czasem liczba kościołów św. Mikołaja w Rzymie doszła do kilkunastu. W całym chrześcijańskim świecie św. Mikołaj, już w średniowieczu, miał tak wiele świątyń, że pewien ówczesny pisarz stwierdził „Gdybym miał tysiąc ust i tysiąc języków, nie byłbym zdolny zliczyć wszystkich kościołów, wzniesionych ku jego czci”. W Polsce kult św. Mikołaja jest wciąż bardzo popularny. Dziś pod jego wezwaniem jest w naszej ojczyźnie aż 327 kościołów.

7.Św. Mikołaj a nie jakiś krasnal!

Piękny i wciąż żywy zwyczaj obdarowywania się, w imieniu św. Mikołaja, prezentami na Boże Narodzenie pojawił się już w XIII wieku, kiedy w szkołach pod patronatem św. Mikołaja zaczęto rozdawać stypendia i zapomogi. Ta tradycja trwa do dziś. Niestety komercja i nurty antychrześcijańskie starają się zastąpić św. Mikołaja bezdusznym krasnalem. Nie możemy na to pozwolić.  

8.Patron dzieci, krajów, miast, zawodów…

Święty Mikołaj biskup jest patronem dzieci, a także m.in. Grecji, Rusi, Antwerpii, Berlina, Miry, ale i bednarzy, cukierników, flisaków, jeńców, kupców, marynarzy, młynarzy, notariuszy, panien, piekarzy, pielgrzymów, piwowarów, podróżnych, rybaków, sędziów, studentów, więźniów, żeglarzy.

Źródła – brewiarz.pl, mikolaj.org.pl, sanctus.pl

Adam Białous

https://youtube.com/watch?v=_U5CJXqMUzU%3Ffeature%3Doembed

https://pch24.pl/swiety-mikolaj-i-katolicka-dobroczynnosc-a-socjalizm-opinia/embed/#?secret=6qaGT3l03n#?secret=MfMP2xKrr2

Sobór Watykański II kontra św. Mikołaj

Jerzy Wolak: Sobór Watykański II kontra św. Mikołaj

pch24.pl-sobor-watykanski-ii-kontra-sw-mikolaj

(Fot. Leonardo Corona (1561–1605),

Proces rugowania świętego Mikołaja z katolickiej kultury zapoczątkował… Sobór Watykański II. W nieposkromionym pragnieniu jednania Kościoła ze światem zakwestionował odwieczną pamięć Kościoła – jeden z filarów jego Tradycji – na rzecz świeckiej metodologii badania dziejów (notabene gwałtownie się marksizującej). I oto nagle okazało się, że wielu świętych, czczonych od stuleci przez Chrystusową Owczarnię, istniało wyłącznie w pobożnej legendzie. Fakt, iż nie przeszkadzało im to wypraszać mnóstwa łask u Boga dla licznej rzeszy ich czcicieli, bynajmniej nie powstrzymał watykańskiej komisji studyjnej przed wycięciem ich z Calendarium Romanum albo przynajmniej poważnym ograniczeniem ich kultu.

To ostatnie właśnie spotkało świętego Mikołaja – liturgiczna degradacja do wspomnienia dowolnego. Był to prawdziwy cios w plecy – od wieków bowiem Mikołaj z Miry toczył zacięte zmagania z protestanckimi pastorami usilnie dążącymi do odarcia ze świętości sympatycznej i jakże pożytecznej dla światowej kultury postaci superbohatera rozdającego prezenty. A cieszył się on megapopularnością i powszechną miłością w całym świecie chrześcijańskim, nie tylko katolickim i prawosławnym (tu zwłaszcza), lecz nawet luterańskim. Dlatego liturgiczna korekta (skoro wspomnienie jest dowolne, to można nie wspominać…) wydatnie pomogła jego wrogom.

I tak pamięć o prawdziwym świętymi Mikołaju zaczęła w Kościele gasnąć, a że natura próżni nie znosi, przeto wkrótce jego imię niepostrzeżenie przywłaszczył sobie coca-colowy Dziadek Mróz.

A dzieci ucieszone prezentami, zamiast dowiedzieć się, że przynosi je katolicki biskup, heros chrześcijańskiej wiary, bezkompromisowy tępiciel pogańskiego zabobonu, a przy tym człowiek anielskiej dobroci, nasiąkają bredniami o przerośniętym krasnoludku, Laponii, elfach, saniach i czerwononosym Rudolfie.

W tym stanie mijają dekady, a hierarchia Kościoła dziwi się, skąd taki spadek liczby powołań, dlaczego tak mało ministrantów…

Jerzy Wolak

Wojna gospodarcza z Polską trwa. Kto chce zniszczyć polskich rolników?

Wojna gospodarcza z Polską trwa. Kto chce zniszczyć polskich rolników?

pch24.pl/wojna-gospodarcza-z-polska-trwa

Poziom dezinformacji na temat rolnictwa i na temat żywności jest niewyobrażalny. Ktoś może powiedzieć, że popełniono błąd, że przekazano jakąś nie do końca sprawdzoną informację, albo celowo podkręcono tytuł, żeby wywołać mini-sensację. Otóż nie, szanowni Państwo! Mamy do czynienia z wojną gospodarczą, w której nie ma miejsca na jakiekolwiek sentymenty, półśrodki i litość mówi w rozmowie z PCh24.pl Monika Przeworska, dyrektor w Instytucie Gospodarki Rolnej.

W ubiegłym roku przez wiele tygodni media lewicowo-liberalne alarmowały, że chleb będzie po 30 zł, kiełbasa po 100 zł, cukier po 200 zł, a pozostałych produktów spożywczych po prostu nie będzie. Z drugiej strony niemal codziennie minister Kowalczyk zapewniał, że zbiory są rekordowe i żywności na pewno nie zabraknie. W tym roku cisza jak makiem zasiał. Czy Polska jest bezpieczna, jeśli chodzi o żywność?

W tym roku cisza, bo na tradycyjnej polskiej wsi praca jak zawsze wrze. Cały rok 2023 był dla polskich rolników niezwykle intensywny i naprawdę ciężki.

Przede wszystkim za nami sezon wielu podwyżek, jeśli chodzi o ceny środków do produkcji żywności, a jednocześnie sezon rekordowych spadków, jeśli chodzi o ceny zbytu na produkty rolno-spożywcze. Ogniwem najbardziej poszkodowanym; ogniwem, któremu nie wiodło się zbyt dobrze; ogniwem, które można uznać za najbardziej poszkodowane w całym systemie gospodarczym jest niestety po raz kolejny rolnik, ale dzięki wykonanej przez niego pracy; dzięki temu, co faktycznie zostało w Polsce zrealizowane możemy śmiało powiedzieć, że bezpieczeństwo żywnościowe Polaków jest zabezpieczone.

W ostatnich kilkunastu miesiącach mieliśmy znaczny wzrost cen żywności. Wpłynęło na to kilka czynników. Po pierwsze inflacja jest, jaka jest, ale po drugie: wzrost cen żywności nie jest dyktowany cenami produktów rolno-spożywczych tylko innymi narzutami, które ostatecznie składają się na cenę żywności zakupywanej przez nas w sklepie.

To, że w sklepach możemy kupować jedzenie to zasługa polskich rolników, którzy wykonali swoją pracę bardzo dobrze. Niestety w wielu przypadkach nie zarobili, tylko wyszli na zero, a czasami wręcz musieli dokładać do interesu. Na szczęście obserwowaliśmy sporo działań pomocowych skierowanych do polskich rolników, które wielu ludziom żyjącym z uprawy i hodowli pomogły.

Często panuje przeświadczenie, że rolnictwo to proste zajęcie, bo wystarczy wyjść na pole, coś tam zasiać, potem leżeć kilka miesięcy jak będzie rosło, zebrać i zarabiać na sprzedaży. No niestety wygląda to zupełnie inaczej i nie jest tak różowo. W ostatnim czasie mieliśmy sporo materiałów na temat polskiego rolnictwa w mediach. Mam nadzieję, że coraz więcej osób zdaje sobie sprawę jak bardzo skomplikowanym mechanizmem i jak skomplikowanym organizmem jest rolnictwo, a co za tym idzie mniej osób będzie powtarzać, jak rolnik ma dobrze. Po drugie: wraz z coraz większą świadomością społeczną na temat pracy rolnika większość powinna zrozumieć, że negatywne i czarne scenariusze, jakimi byliśmy bombardowani w ubiegłym roku są póki co nierealne.

Niemniej jednak w perspektywie kilkunastu najbliższych lat musimy zacząć inaczej patrzeć na żywność, bo niestety będzie ona drożeć. Nie lawinowo, ale powoli i systematycznie, a główną przyczyną nie będą zarobki samych rolników, tylko przede wszystkim wzrost kosztów produkcji, a tenże wzrost będzie spowodowany sytuacją geopolityczną i prowadzoną przez UE polityką rolno-klimatyczno-środowiskową.

Zdrowa, konwencjonalna żywność produkowana nawet nie w tzw. eko-gospodarstwach, tylko w normalnych, konwencjonalnych gospodarstwach w najbliższych latach będzie drożeć i w związku z tym politycy niezależnie od opcji politycznych powinni zastanowić się jak wspierać rolników, żeby żywność oferowana w sklepach w Polsce była produkowana na miejscu, bo to stanowi o naszym bezpieczeństwie żywieniowym.

Wszyscy pamiętamy jak wyglądał świat, kiedy zaczęła się tzw. pandemia koronawirusa, kiedy łańcuchy dostaw w wielu przypadkach się urwały, kiedy nie wszystkie dostawy były realizowane. Doskonale wiemy jak wyglądały niektóre państwa, które nie są tak bezpieczne żywnościowo jak Polska i nie stoją tak silnie rolnictwem jak my. U nich przez wiele tygodni sklepy świeciły pustymi półkami. U nas na szczęście czegoś takiego nie było i mam nadzieję, że nigdy nie będzie.

Generalnie zgadzam się z Panią, że w tym przypadku działania pomocowe ze strony rządu są jak najbardziej na miejscu. Pytanie tylko, czy takie coś wystarczy? Dlaczego nie podjęto rozwiązań systemowych? Podam przykład: w jednej sieci handlowej na początku tygodnia mleko 3,2 proc. kosztowało 4,49 zł. W połowie tygodnia ogłoszono promocję i to samo mleko kosztowało 2,49 zł. Przepraszam, ale za ile w związku z tym jest kupowane mleko od rolnika, skoro sieci handlowej opłaca się zejść z ceny niemal 50 proc. i dalej zarabia na sprzedaży?

[no to odpowiedz, nie zadawaj głupich pytań !!! MD]

W ostatnich latach mieliśmy do czynienia z ogromną zmianą, ze swego rodzaju transformacją na rynku żywności. Nie jest już tak, że najważniejszy jest rynek pośredników, że to oni dyktują ceny i najwięcej zarabiają. Obecnie najważniejszy jest rynek sieci handlowych. Sieci handlowe chwytają się niestety wielu bardzo nieuczciwych praktyk.

Sytuacja bardzo często wygląda tak, że do producenta żywności przychodzi przedstawiciel sieci handlowej i mówi, że może kupić dany produkt za tyle i tyle i ani grosza więcej. Producent żywności musi się dostosować do tej ceny i poinformować rolnika, ile jest mu w stanie zapłacić za dostarczony do skupu surowiec. W związku z tym, że handel w Polsce wygląda tak, że to wielkie sieci handlowe są głównym operatorem największego wolumenu produktów rolno-spożywczych i przetworów rolno-spożywczych sprzedawanych w Polsce, to niestety ale ich działania mają ogromny, a nawet decydujący wpływ, jak wygląda sytuacja na rynku.

Najbardziej poszkodowany w tym wszystkim jest rolnik, ponieważ on na tym wszystkim najbardziej traci. Z jednej strony konsument może powiedzieć: „Przecież rolnik zarobił na towarze, bo ja go kupiłem”. Niestety, ale często zdarza się tak, że ów zarobek jest mniejszy niż koszty produkcji.

Tutaj ma Pan rację – potrzeba systemowych rozwiązań zarówno dla rolników jak i dla przetwórców żywności. Jeden i drugi powinni grać do jednej bramki i wiedzieć, że po ich stronie stoi państwo, które nie pozwoli na dyktat zagranicznych sieci handlowych.

Prawo i Sprawiedliwość zapowiadało tzw. ustawę hiszpańską, która definiowała, że nie można kupić od rolnika produktu za cenę rażąco poniżej kosztu wyprodukowania, a tak się niestety działo. Rolnicy dokładali i dokładali aż w końcu, po kolejnym sezonie nie mieli z czego dokładać. „Ustawa hiszpańska” była zapowiadana, była dostosowana do polskich warunków, ale ostatecznie jeszcze nie trafiła pod sejmowe głosowanie i jestem strasznie ciekawa, czy Sejm nowej kadencji będzie ją procedował. Marszałek Hołownia zapowiedział, że nie będzie zamrażarki i wszystkie ustawy składane do laski marszałkowskiej będą procedowane. Mam więc nadzieję, że słowo zostanie dotrzymane i ustawa broniąca polskich rolników będzie procedowana.

Ja jednak się boję, że nawet jeśli taka ustawa wejdzie w życie, to wiele się nie zmieni. Wystarczy sobie bowiem przypomnieć kary liczone w setkach milionach złotych jakie Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta nakładał na zagraniczne sieci handlowe m. in. za oszukiwanie polskich rolników. I co? I nic…

I dalej im się opłaca…

No właśnie… Boję się, że nawet zmiana reguł gry nic w rzeczywistości nie zmieni…

W pierwszej kolejności „chapeau bas” dla UOKiK-u za to, że w ogóle nałożył kary dla zagranicznych sieci handlowych i to kary rekordowe, co przez lata było wręcz nie do pomyślenia. To też pokazuje o jakich w ogóle pieniądzach mówimy. Każdy z nas, gdy słyszy, że jakaś sieć handlowa ma zapłacić kilkaset złotych kary i nie stanowi to dla niej jakiegoś większego problemu, to może zdać sobie sprawę ze skali tego jak wiele na tych nieuczciwych praktykach można zarobić. Gdyby się to nie opłacało, to nikt by przecież tego nie robił i nie ryzykowałby, że będzie musiał zapłacić wielomilionową karę.

Czasem myślę, że być może te kary są jeszcze za niskie, bo przecież w poczuciu sprawiedliwości kara powinna być adekwatna i odstraszać. Skoro nie odstrasza, to może trzeba ją zwiększyć…

Nie zmienia to jednak faktu, że rozwiązania systemowe są potrzebne od zaraz i w połączeniu z wychwytywaniem nieuczciwych praktyk handlowych uda się zmienić ten mętny, żeby nie powiedzieć szemrany system.

Pozwolę sobie teraz na złośliwość: ile osób zginęło od zboża technicznego z Ukrainy, które według samozwańczych ekspertów od rolnictwa miało zawierać toksyny, cyjanek i materiały promieniotwórcze? Miały zginąć miliony…

Problemów ze zbożem technicznym było bardzo dużo i nadal jest bardzo dużo. Nie oszukujmy się – był to wytrych do tego, żeby ściągać do Polski tanie zboże z Ukrainy…

Tak, ale chyba zgodzi się Pani ze mną, że to był prawdziwy problem – szukanie kruczków prawnych, żeby ściągać do Polski miliony ton taniego zboża z Ukrainy. Niestety z poważnego problemu, czyli wwożeniu do Polski zboża z Ukrainy zrobiono hucpę opowiadając coś o toksynach i materiałach rozszczepialnych…

Niestety… Poziom dezinformacji na temat rolnictwa i na temat żywności jest niewyobrażalny. Ktoś może powiedzieć, że popełniono błąd, że przekazano jakąś nie do końca sprawdzoną informację, albo celowo podkręcono tytuł, żeby wywołać mini-sensację. Otóż nie, szanowni Państwo! Mamy do czynienia z wojną gospodarczą, w której nie ma miejsca na jakiekolwiek sentymenty, półśrodki i litość.

Czytając o tym, co dzieje się na polskiej wsi, w jakich warunkach jest produkowana żywność, w jakich warunkach są przetrzymywane (niczym zakładnicy) są zwierzęta, to włos się na głowie jeży. Niewielu jednak decyduje się na to, aby medialne sensacje zweryfikować i sprawdzić, jakie są fakty. Bez tej weryfikacji łatwo rzucać oskarżenia i ogłaszać kolejne bojkoty polskiej żywności czy produktów pochodzenia zwierzęcego wytwarzanych na terytorium Polski, bo ponoć w innych krajach jest lepiej i bezpieczniej, co przecież nie jest prawdą.

Taka perfidna dezinformacja, tak perfidne manipulowanie informacjami to nic innego jak wojna gospodarcza, a taka wojna gospodarcza jest przeciwko nam prowadzona. Polska jest jednym z największych w Europie producentów żywności. W wielu obszarach jesteśmy liderami. Produkcja zbóż, produkcja mleka, produkcja drobiu, produkcja jaj, czy nawet produkcja futer – wszystkie sektory, które w jakikolwiek sposób kojarzą się z rolnictwem i doskonale sobie radzą są z różnych stron atakowane.

Często obserwujemy w mediach, że nijak ma się to do stanu rzeczywistego i do prawdy. Wielokrotnie apelowaliśmy jako Instytut Gospodarki Rolnej do wszystkich, którzy zabierają głos i mówią na temat bezpieczeństwa żywnościowego, czy też na temat jak wygląda rolnictwo w Polsce, żeby ważyli słowa, bo to naprawdę nie są żarty. Negatywne i jednocześnie fałszywe opinie bardzo często przekładają się na wybory konsumenckie.

Wracając do kwestii zboża technicznego. Nic mi nie wiadomo, żeby ktokolwiek się zatruł bądź miał problemy ze zdrowiem. Wszyscy od początku mówiliśmy, że problemem jest niekontrolowany napływ ukraińskiego zboża do Polski i z tym trzeba walczyć. Takie zboże zagrażało polskim rolnikom, a nie konsumentom.

Polscy rolnicy chcieli dbać o swoje interesy za co byli atakowani z niemal każdej strony. Ukraińcy krzyczeli, że polscy rolnicy chcą ich zniszczyć. W Brukseli krzyczano, że polscy rolnicy łamią unijne traktaty. Nasi rodzimi liberałowie krzyczeli, że będą cierpieć konsumenci, a poza tym, po co w Polsce rolnictwo, skoro jest na Ukrainie…

Najgorszy był jednak atak dwóch sprzymierzeńców – Unii Europejskiej i Ukrainy. O ile dobrze pamiętam to Polska jest częścią UE, a nie Ukraina i to nas powinna bronić Bruksela, a nie Ukrainę. Patrząc jednak na to, co robi Bruksela odnoszę wrażenie, że to Ukraina jest częścią UE, którą Bruksela broni przed jakimiś warchołami znad Wisły.

OK, wszyscy rozumiemy, że Ukraina została zaatakowana przez Rosję, że sytuacja jest ekstra ordynaryjna, że Ukraina potrzebuje pomocy, ale prawda jest taka, że działania podjęte przez UE dążyły do tego, że Polska za chwilę nie miałaby pieniędzy na własne funkcjonowanie. Ciężko w ogóle podchodzić do tej sprawy bez emocji. Wielu z nas czuje się oszukanych, bo tak wiele zrobiliśmy dla Ukraińców, a oni tak nam za to wszystko „dziękują”.

W ostatnim czasie do protestu przewoźników na granicy z Ukrainą dołączyli rolnicy. Tutaj znowu z jednej strony wszyscy mówią, że Ukrainie trzeba pomagać. Szkoda, że nikt nie chce prześledzić o co tak naprawdę chodzi i o co Polacy walczą, a dopiero potem zabierać głos. Powiem szczerze: kiedy słyszę od polityków z różnych stron, że ludzie, którzy protestują na przejściach granicznych z Ukrainą i starają się wywalczyć dla sektora transportu inne warunki współpracy z Ukrainą są sabotażystami to robi mi się słabo. To szalenie nieodpowiedzialna postawa, bo patrząc na dokumenty źródłowe, na to jak faktycznie sytuacja wygląda i na to w jakiej sytuacji znajdują się obecnie polscy przewoźnicy to naprawdę nie wiem jak można było doprowadzić do takiej sytuacji.

Lista sektorów zagrożonych, bądź będących w bardzo trudnej sytuacji nie jest krótka i tych problemów w najbliższych tygodniach i miesiącach będzie raczej przybywać niż ubywać. Tutaj wracamy znowu do tego, że to Bruksela ma takie, a nie inne kompetencje, ale my też musimy prowadzić dużo bardziej skuteczną politykę, żeby lepiej dbać o nasze interesy i interesy naszych obywateli.

Bóg zapłać za rozmowę

Tomasz D. Kolanek

Bruksela przeciwko Polsce. Jesteśmy ofiarą bezwarunkowej pomocy Ukrainie.

Bruksela przeciwko Polsce. Jesteśmy ofiarą bezwarunkowej pomocy Ukrainie.

Bruksela przeciwko Polsce

Unijna komisarz do spraw transportu Adina Vălean zwoła wspólny komitet Unii Europejskiej i Ukrainy dotyczący problemów transportu, ale dopiero po zniesieniu blokad na polsko-ukraińskiej granicy – to jedno z ustaleń posiedzenia Rady UE ds. transportu – poinformowała korespondentka RMF FM w Brukseli. Dodała, że unijna komisarz wyraźnie powiedziała, że nie może być powrotu do zezwoleń dla przewoźników z Ukrainy.

 Obecne porozumienie o przewozach w transporcie drogowym z Ukrainą jest przecież częścią „szlaków solidarnościowych”. Nie możemy wrócić do zezwoleń. Mogę sobie wyobrazić, ile udzieliłaby ich Polska, Słowacja i Węgry, skoro te kraje już teraz nie godzą się na obecność Ukraińców na naszym rynku. (…) Nie możemy wznawiać dyskusji o wspólnych zobowiązaniach za każdym razem, gdy w naszych krajach pojawiają się protesty. Wzywam wszystkich do opamiętania i do jak najszybszego odblokowania granicy – nawoływała w Brukseli komisarz Valean.

UE odrzuca oczekiwania Polski, Słowacji i Węgier w kwestii przywrócenia systemu zezwoleń i uregulowania ekolejki. Wręcz ustami komisarz żąda od Polski przywrócenia możliwości wykonywania tej umowy. Eurokołchoznicy są głusi na nasze argumenty. Gdyby mieli u nas swoje siły porządkowe czy unijną straż graniczną już byśmy byli pacyfikowani. Unia wygenerowała problem którego by nie było gdyby nie odebrano Polsce tej kompetencji, a teraz wymaga od nas że w milczeniu oddamy kolejną po rolnictwie gałąź gospodarki – komentuje Rafał Mekler, jeden z liderów protestu przewoźników.

– To co jest Polsce proponowane to „rozwiązanie polityczne”, czyli że niszczonej przez ukraińską konkurencję branży możemy płacić odszkodowania z własnego budżetu.

Wczoraj na Radzie UE przeciw Polsce stanęły nawet wszystkie państwa bałtyckie – przedstawiane w kontekście Ukrainy jako bliscy sojusznicy Polski, także zagrożeni przez Rosję. Jest źle. W UE nie ma ani zrozumienia polskiej sytuacji w kontekście wpływu Ukrainy na rynek UE, ani nawet poważnego zainteresowania nią – pisze w mediach społecznościowych poseł Konfederacji, Krzysztof Bosak.

Ukraina bezwzględnie korzysta z nadanych przez Brukselę przywilejów

Przypomnijmy, iż  2021 r. udział polskich przedsiębiorców w przewozach drogowych wykonywanych w relacji: Polska-Ukraina wynosił około 38%, zaś przewoźników z Ukrainy – 62%. Według stanu na koniec października 2023 r. polscy przewoźnicy drogowi wykonywali zaledwie około 8% takich przewozów, zaś przewoźnicy z Ukrainy – 92%.

Dodajmy, że presja handlowa ze strony Kijowa trwa od dawna. Jak przypomina portal dorzeczy.pl w styczniu 2022 r. Ukraina zablokowała tranzyt kolejowy z Azji do Polski przez swoje terytorium. Oficjalnym powodem była konieczność przeprowadzenia prac remontowych na kolei.

Tajemnicą poliszynela było jednak, że Kijów w ten sposób chciał na Warszawie wymusić ustępstwa w kwestii transportu drogowego. Ekipa Zełenskiego zdecydowała się na ten krok dosłownie w przededniu wybuchu wojny. Warto w tym kontekście przypomnieć, że od kilku miesięcy Kijów publicznie oskarża Warszawę o blokadę eksportu do UE ukraińskiego zboża, choć rzeczona blokada dotyczy tylko kilku krajów, a tranzyt przez polskie terytorium odbywa się bez problemów przypomina redakcja Do Rzeczy, która podkreśla, że „Ukraina bezwzględnie korzysta z nadanych przez Brukselę przywilejów, żeby podbić europejskie rynki, w tym przede wszystkim polski”.

BREAKING in New Zealand, FOIA showed that 11,000 politicians and elites got vaccine exemptions, did not take it; how?

BREAKING in New Zealand, FOIA request showed that 11,000 politicians and elites got COVID vaccine exemptions, did not take it; how? they knew it was NOT needed & was harmful, BUT they forced you under

threat of law and arrest to take it and now you and many are vaccine injured! so how do we investigate, put into legal tribunals and take their money and imprison and HANG them if shown guilty? HANG! 

DR. PAUL ALEXANDER DEC 5
 
 

Alexander COVID News-Dr. Paul Elias Alexander’s substack is a reader-supported publication. To receive new posts and support my work, consider becoming a free or paid subscriber.

W Anglii umierają głównie zaszczepieni na Covid. 30% populacji odmówiło przyjęcia pojedynczej dawki.

WYROK ŚMIERCI: w Anglii zmarło 1 milion osób zaszczepionych na Covid-19 w porównaniu do zaledwie 61 tys. niezaszczepionych w ciągu 2 lat; pomimo, że 30% populacji odmówiło przyjęcia pojedynczej dawki zastrzyku na Covid-19

PRZEZ THE EXPOSÉ NA5 GRUDNIA 2023 R• https://expose-news.com/2023/12/05/death-sentence-covid-vaccine-1-million-deaths/

Szokujące dane opublikowane przez rząd Wielkiej Brytanii pokazują, że w ciągu ostatnich dwóch lat wśród zaszczepionej populacji w Anglii doszło do skandalicznej liczby zgonów w porównaniu z populacją nieszczepionych, mimo że około 30% populacji nie otrzymało nawet ani jednej dawki szczepionki Covid-19 szczepionka.

========================================

W okresie od kwietnia do maja 2023 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób w maju 2023 r. wystąpiła wśród osób w wieku od 70 do 79 lat i wyniosła 405 zgonów. Natomiast w kwietniu 2023 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn spowodowanych szczepieniami wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 13 713 zgonów.

Niezwykle niepokojące w tych oficjalnych danych jest to, że od lipca 2021 r. liczba zaszczepionych znacznie przewyższa liczbę niezaszczepionych pod względem zgonów w każdej grupie wiekowej, pomimo faktu, że 30% populacji nawet nie otrzymało zastrzyku na Covid-19.

Do tego stopnia, że ​​w okresie od lipca 2021 r. do maja 2023 r. liczba zgonów wśród zaszczepionych wyniosła 965 609 osób, w porównaniu z zaledwie 60 903 zgonów wśród osób niezaszczepionych. Oznacza to, że w tym okresie w Anglii zginęło ogółem 1 026 512 osób, a 94% z nich stanowiły osoby zaszczepione , podczas gdy nieszczepieni stanowili zaledwie 6%.

======================================


Według departamentu rządu Wielkiej Brytanii, znanego jako UKHSA, do 3 lipca 2022 r. 18,9 mln osób odmówiło przyjęcia pierwszej dawki zastrzyku na Covid-19, a 21,5 mln osób odmówiło przyjęcia drugiej dawki zastrzyku na Covid-19 , obok 2,6 mln osób, które otrzymały pierwszą dawkę, ale odmówiły przyjęcia drugiej, oraz 30,4 mln osób odmówiło przyjęcia trzeciej dawki zastrzyku na Covid-19, a także 8,9 mln osób, które otrzymały drugą dawkę, ale odmówiły podania trzeciej. ( Źródło )

Źródło
Kliknij, aby powiększyć

Według danych UKHSA w tym momencie do szczepień kwalifikowało się 63,4 miliona osób. Dlatego 18,9 mln osób w Anglii odmówiło przyjęcia szczepionki przeciwko Covid-19 i pozostało całkowicie niezaszczepionych.

Co więcej, kolejne 2,6 miliona osób odmówiło przyjęcia drugiej dawki, co oznacza, że ​​21,5 miliona osób nie zostało zaszczepionych dwukrotnie, a 8,9 miliona osób odmówiło przyjęcia trzeciej dawki, co oznacza, że ​​30,4 miliona osób nie zostało zaszczepionych potrójnie.

Oto jak te liczby przedstawiają się w ujęciu procentowym –

Źródło
Kliknij, aby powiększyć

W lipcu 2022 r. trzydzieści procent populacji Anglii pozostało całkowicie nieszczepionych. 34% populacji Anglii nie zostało zaszczepionych dwukrotnie, a 50% populacji nie zostało zaszczepionych potrójnie.

Jak jednak pokazano na poniższym wykresie, zaszczepiona populacja jako całość była odpowiedzialna za 95% wszystkich zgonów z powodu Covid-19 w okresie od stycznia do maja 2023 r., podczas gdy populacja nieszczepiona stanowiła zaledwie 5%.

Jednak naprawdę przerażający jest fakt, że te zgony nie dotyczą populacji zaszczepionej jedną lub dwiema dawkami. Zdecydowana większość to osoby zaszczepione 4 razy, przy czym populacja ta odpowiada za 80% wszystkich zgonów z powodu Covid-19 i 83% wszystkich zgonów z powodu Covid-19 wśród zaszczepionych. ( Źródło )

Mając to na uwadze, poniższe dane opublikowane przez Urząd Statystyk Krajowych (ONS) w zestawie danych „Zgony na skutek szczepień”, które można znaleźć na stronie internetowej ONS tutaj lub pobrać tutaj , są jeszcze bardziej przerażające.

Poniższe wykresy przedstawiają zgony ze wszystkich przyczyn według statusu szczepień w okresie od 1 lipca 2021 r. do 31 maja 2023 r. według grup wiekowych. Każdy wykres można rozwinąć, klikając na niego, aby wyraźniej zobaczyć liczby. Zgony niezaszczepione są pokazane jako pierwsze w każdej grupie wiekowej, a zgony zaszczepione są wyświetlane jako kolejne w każdej grupie wiekowej.

Ale nie trzeba nawet powiększać, aby zobaczyć straszliwą różnicę w liczbie zgonów w zależności od statusu szczepienia.

Kliknij, aby powiększyć
źródło

W okresie od lipca do września 2021 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w sierpniu wśród osób w wieku od 70 do 79 lat i wyniosła 676 zgonów. Natomiast we wrześniu 2021 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych z zaszczepieniem wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 13 294 zgonów.

Kliknij, aby powiększyć
źródło

W okresie od października do grudnia 2021 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w grudniu wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła 776 zgonów. Natomiast w grudniu 2021 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych z zaszczepieniem wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 16 171 zgonów.

Kliknij, aby powiększyć
źródło

W okresie od stycznia do marca 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w styczniu wśród osób w wieku od 70 do 79 lat i wyniosła 776 zgonów. Natomiast w styczniu 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych z zaszczepieniem wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 15 948 zgonów.

Kliknij, aby powiększyć
źródło

W okresie od kwietnia do czerwca 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w kwietniu wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła 500 zgonów. Natomiast w kwietniu 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych z zaszczepieniem wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 14 902 zgonów.

Kliknij, aby powiększyć
źródło

W okresie od lipca do września 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w lipcu wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła 493 zgony. Natomiast w lipcu 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych ze szczepieniami wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 14 286 zgonów.

Kliknij, aby powiększyć
źródło

W okresie od października do grudnia 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób miała miejsce w grudniu wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła 604 zgony. Natomiast w grudniu 2022 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych z zaszczepieniem wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokującą liczbę 19 914 zgonów.

Kliknij, aby powiększyć
źródło

W okresie od stycznia do marca 2023 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób w styczniu 2023 r. miała miejsce wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła 551 zgonów. Natomiast w styczniu 2023 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn związanych ze szczepieniami wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokująco 18 297 zgonów.

Kliknij, aby powiększyć
źródło

W okresie od kwietnia do maja 2023 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn wśród niezaszczepionych osób w maju 2023 r. wystąpiła wśród osób w wieku od 70 do 79 lat i wyniosła 405 zgonów. Natomiast w kwietniu 2023 r. największa liczba zgonów ze wszystkich przyczyn spowodowanych szczepieniami wystąpiła wśród osób w wieku od 80 do 89 lat i wyniosła szokujące 13 713 zgonów.

Niezwykle niepokojące w tych oficjalnych danych jest to, że od lipca 2021 r. liczba zaszczepionych znacznie przewyższa liczbę niezaszczepionych pod względem zgonów w każdej grupie wiekowej, pomimo faktu, że 30% populacji nawet nie otrzymało zastrzyku na Covid-19.

Do tego stopnia, że ​​w okresie od lipca 2021 r. do maja 2023 r. liczba zgonów wśród zaszczepionych wyniosła 965 609 osób, w porównaniu z zaledwie 60 903 zgonów wśród osób niezaszczepionych. Oznacza to, że w tym okresie w Anglii zginęło ogółem 1 026 512 osób, a 94% z nich stanowiły osoby zaszczepione , podczas gdy nieszczepieni stanowili zaledwie 6%.

To bardziej sugeruje, że zastrzyki Covid-19 są śmiertelne i dowodzą, że zabijają ludzi. Możemy być pewni, że szczepienie przeciwko Covid-19 znacznie zwiększa śmiertelność.

Kiedy zatem rząd zaprzestanie ich stosowania?

Niedziela: Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

10.12.2023 Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

05/12/2023przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

https://youtube.com/watch?v=zL3tg863fSE%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent
https://youtube.com/watch?v=FA-B8j-Tgbk%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Share

Kategorie Biłgoraj, Msze św. za Ojczyznę, Pokutne Marsze Różańcowe, Warszawa Tagi Biłgoraj, Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokuta, Pokutny Marsz Różańcowy, różaniec za Ojczyznę, Warszawa

2.12.23 Łomża – Publiczny Różaniec święty wynagradzający Niepokalanemu Sercu Matki i Królowej Polski

Kanada: Usunąć Boże Narodzenie jako „oczywisty przykład” nietolerancji i kolonializmu.

Komisja Praw Człowieka uważa Boże Narodzenie za „rasistowskie” – parlamentarzyści nie zgadzają się z tym

Krzysztofa Oldcorna 30 listopada 2023, https://www.westernstandard.news/news/human-rights-commission-finds-christmas-racist-mps-disagree/50629

W środę parlamentarzyści skrytykowali raport Kanadyjskiej Komisji Praw Człowieka, który określił Boże Narodzenie jako „oczywisty przykład” nietolerancji i kolonializmu.

Według Blacklock’s Reporter Izba Gmin została poinformowana, że ludzie powinni mieć swobodę świętowania narodzin Jezusa bez bycia szykanowanymi.

„To, że się śmiejesz, nie znaczy, że jest to zabawne” – powiedział przywódca Bloku Québécois Yves-François Blanchet. 

„Według Kanadyjskiej Komisji Praw Człowieka zwykłe świętowanie Bożego Narodzenia – choinka, rodzina, muzyka, prezenty – jest systemowym rasizmem. Zastanawiam się, czy stary dobry Święty Mikołaj nie jest rasistą. Zastanawiam się, czy śnieg stał się rasistowski”.

Komisja Praw w dokumencie do dyskusji na temat nietolerancji religijnej wskazała Boże Narodzenie jako przykład dyskryminacji religijnej, ponieważ jest ona chrześcijańska. „Historia Kanady związana z nietolerancją religijną jest głęboko zakorzeniona w naszej tożsamości jako kolonialnego państwa osadniczego” – napisano.

Blanchet poprosiła premiera Justina Trudeau o podanie więcej szczegółów na temat dokumentu do dyskusji. „Czy Boże Narodzenie jest rasistowskie?” zapytała Blanchet. 

„Oczywiście, że Boże Narodzenie nie jest rasistowskie” – odpowiedział premier.

„Za kilka dni witam kilkudziesięciu mieszkańców Quebecu ze środowisk imigranckich, którzy będą świętować Boże Narodzenie na moim osiedlu” – powiedziała Blanchet. „Czy powinienem odwołać występ, ponieważ według Kanadyjskiej Komisji Praw Człowieka obchodzenie Bożego Narodzenia jest rasistowskie? Oto jest pytanie, które zadaję.”

„Nie” – odpowiedział premier. 

„Wszyscy powinniśmy obchodzić Boże Narodzenie, Chanukę i inne święta”.

Lider opozycji Pierre Poilievre wtrącił: „Pozwólcie mi jako pierwszy w sezonie życzyć wszystkim wesołych Świąt. Kochamy nasze wspaniałe kanadyjskie tradycje, w tym Boże Narodzenie”.

„Po tej stronie Izby stoimy przed Bożym Narodzeniem” – odpowiedział premier.

dokumencie dyskusyjnym wspomniano, że zrozumienie chrześcijańskich uprzedzeń jest ważne dla powstrzymania nietolerancji.

„Dyskryminacja mniejszości religijnych w Kanadzie ma swoje korzenie w historii kolonializmu w Kanadzie” – napisała Komisja. 

„Ta historia objawia się we współczesnej systemowej dyskryminacji religijnej. Oczywistym przykładem są dni ustawowo wolne od pracy w Kanadzie.” „Ustawowe święta związane z chrześcijaństwem, w tym Boże Narodzenie i Wielkanoc, to jedyne kanadyjskie święta ustawowe powiązane ze świętami religijnymi” – stwierdzono w  dokumencie dyskusyjnym . 

„W rezultacie niechrześcijanie mogą być zmuszeni poprosić o specjalne zakwaterowanie, aby móc obchodzić swoje święta”. „Jeśli chcemy położyć kres nietolerancji religijnej, ważne jest, abyśmy ją zrozumieli” – napisała Komisja. 

„Musimy zrozumieć, jak to się utrzymuje, w jakich strukturach lub praktykach się pojawia i jak wpływa na życie ludzi. Co najważniejsze, musimy słuchać i wzmacniać głosy ludzi z doświadczeniem. To oni najdłużej walczą o zmianę systemową.”

Według Canadian Encyclopedia mieszkańcy Kanady obchodzili Boże Narodzenie jeszcze przed oficjalnym utworzeniem kraju, a pierwsze obchody miały miejsce już w 1641 roku. 

Ze spisu ludności wynika, że ponad 19 milionów dorosłych Kanadyjczyków identyfikuje się jako chrześcijanie, co stanowi większość dorosłej populacji.

=============================

mail:

A na zdjęciu jest grupa 7 babusów z Kanadyjskiej komisji praw człowieka co to im Boże Narodzenie przeszkadza. Baba bez bo.. dostaje pierdolca 

Ministerstwo „klimatu” okradzione. Zniknęły cenne zbiory kości słoniowej.

Ministerstwo klimatu okradzione. Zniknęły cenne eksponaty

5.12.2023 nczas-ministerstwo-klimatu-okradzione

Ministerstwo klimatu.

W siedzibie Ministerstwa Klimatu i Środowiska doszło do tajemniczej kradzieży okazów z kości słoniowej, które były wystawione w gablotach na trzecim piętrze. Eksponaty zostały przejęte przez służbę celną od pasażerów, którzy nielegalnie wwieźli je do Polski. Resort nie chce udzielać informacji na temat włamania. Próbuje ten fakt ukryć.

Okazy, które zniknęły z ministerstwa, należały do gatunków zagrożonych wyginięciem, objętych Konwencją Waszyngtońską – CITES. Przewóz takich okazów przez granicę UE jest zabroniony i podlega karze.

Po zatrzymaniu przez funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej okazy przepadają na rzecz Skarbu Państwa i są dysponowane przez ministra właściwego do spraw środowiska. PUrzędnicy uznali, że doskonałym miejscem ich przetrzymywania będzie ministerstwo klimatu.

Wśród eksponatów, które były wystawione w gablotach w ministerstwie, znajdowały się między innymi figurki z kości słoniowej i kły słoni afrykańskich. Kość słoniowa jest bardzo cennym i poszukiwanym materiałem, który jest wykorzystywany do produkcji biżuterii, rzeźb i innych przedmiotów.

Według informacji, do jakich dotarli dziennikarze Radia ZET, sprawcy włamania wyważyli zamki do gablot i zabrali eksponaty. Nie wiadomo, kiedy dokładnie doszło do kradzieży i czy była ona nagrana przez kamery.

W ministerstwie panuje milczenie na ten temat. Nie wiadomo nawet, czy zgłoszono sprawę na policję. – To tak kompromitujące, że kierownictwo próbuje to ukryć – mówi informator Radia ZET.

Sprawa tajemniczego zaginięcia eksponatów rodzi wiele pytań, nie tylko o procedury bezpieczeństwa, ale także o zuchwałość ewentualnych sprawców kradzieży. – W ministerstwie nie można przebywać bez przepustek, w zasadzie po gmachu można poruszać się tylko będąc pracownikiem, więc sprawa jest kłopotliwa – zwraca uwagę informator.

Ministerstwo klimatu nabrało wody w usta i wydało jedynie lakoniczny komunikat. „Z uwagi na trwające postępowanie wyjaśniające nie udzielamy informacji w przedmiotowej sprawie” – napisał Wydział Komunikacji.

Nie wiadomo nawet, czy do zuchwałej kradzieży doszło za czasów niedawnej minister Anny Moskwy, czy może za kadencji obecnej, „dwutygodniowej” minister Anny Łukaszewskiej-Trzeciakowskiej.

=======================

mail: W tytule: Również wyraz <<okradzione>> wziąłbym w cudzysłów.

NIE dla zbrodniczej selekcji i zabijania dzieci. Prezydencie, żądamy weta w sprawie in vitro!!


Żądamy weta Prezydenta 
RatujŻycie.pl

Szanowny Panie, Drogi Obrońco Życia Dzieci!

Wbrew licznym protestom Sejm przegłosował finansowanie biznesu in vitro.Musimy natychmiast zażądać od Prezydenta Andrzeja Dudy zawetowania tej ustawy.

Z pewnością nie chce Pan, aby za Pańskie pieniądze masowo mordowano dzieci, produkowano je metoda weterynaryjną i handlowano nimi.

Proszę Pana o pilny podpis pod petycją do Andrzeja Dudy o weto prezydenckie:

https://twojepetycje.pl/petycja/prezydencie-zawetuj-in-vitro/

Według nowych przepisów kliniki sztucznego rozrodu zostaną dofinansowane kwotą co najmniej 500 mln złotych rocznie. To gigantyczne pieniądze!

In vitro z uwagi na swoją nieskuteczność nie rozwiąże problemów z demografią. Większości par nie da upragnionego dziecka. Spowoduje aborcję, będzie skutkować rozstrojem zdrowia matek i dzieci.

Nie ma na to zgody.

Jeszcze raz podaje link do petycji: https://twojepetycje.pl/petycja/prezydencie-zawetuj-in-vitro/.

Prezydent może w każdej chwili podpisać ustawę, dlatego bardzo proszę o mobilizację i o sprzeciw TERAZ.

Proszę o:

– złożenie podpisu pod petycją, 

– przesłanie linku do petycji dalej i zachęcenie, by inni też się podpisali,

– wrzucenie linku do petycji na Facebook, Twitter i inne media społecznościowe, z których Pan korzysta.

Powiedzmy NIE dla zbrodniczej selekcji i zabijania dzieci.

Serdecznie Pana pozdrawiam!

Kaja GodekKaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
www.RatujZycie.pl

PS – Każdy embrion to już maleńkie dziecko. Nie pozwólmy robić mu krzywdy.

Niech Prezydent zawetuje mordercza ustawę: https://twojepetycje.pl/petycja/prezydencie-zawetuj-in-vitro/

WSPIERAM

NUMER RACHUNKU BANKOWEGO: 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
NAZWA ODBIORCY: FUNDACJA ŻYCIE I RODZINA
TYTUŁEM: DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE
DLA PRZELEWÓW Z ZAGRANICY:
IBAN:PL 47 1160 2202 0000 0004 7838 2230
KOD SWIFT: BIGBPLPW

MOŻNA TEŻ SKORZYSTAĆ Z SYSTEMÓW DO SZYBKICH PRZELEWÓW, BLIKA LUB PŁATNOŚCI KARTAMI POD LINKIEM: https://ratujzycie.pl/wesprzyj/

RatujŻycie.pl

WHO a ideologia globalistyczna. Ciebie – najpierw zaszczepią, a potem za to zapłacisz.

WHO a ideologia globalistyczna.

Adam Wielomski Redakcja Konserwatyzm.pl konserwatyzm.pl/wielomski-who-a-ideologia-globalistyczna

Ciebie – najpierw zaszczepią, a potem za to zapłacisz.

================================

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) łączona jest z ideologią globalistyczną, i słusznie. Zwykle wynika to z prostego skojarzenia: Klaus Schwab ogłosił globalistyczny Wielki Reset i przewodził światowej walce z tzw. pandemią Covid-19, a jest to zarazem czołowy ideolog globalizmu i przewodniczący Światowego Forum Ekonomicznego (WEF), skupiającego skrajnie bogatych ludzi, którzy chcą zjednoczyć świat pod własną kontrolą.

Jednakże poza tym skojarzeniem, należy wymienić kilka innych czynników łączących WHO z globalizmem. Z powodu ograniczonej ilości miejsca ograniczę się tutaj tylko do dwóch:

1/ Dogodny pretekst. Zjednoczenie świata pod jednym zarządem (ang. governance) musi mieć jakiś powód. Dlatego też globaliści uwielbiają znajdywanie problemów o których można rzec, że „nie mogą zostać rozwiązane na gruncie państw, ponieważ są globalne, a więc można je rozwiązać tylko na poziomie globalnym”. I chętnie wskazują na dwa takie problemy. Pierwszym jest walka z ociepleniem klimatu. Skoro wszystkie ludy i państwa produkują CO2, to jego produkcji nie sposób ograniczyć decyzjami poszczególnych państw, gdyż każde będzie chciało, aby najpierw zrobili to inni, a jego gospodarka w tym czasie zyska w stosunku do tych, które stały się niekonkurencyjnymi z powodu reform zielonego ładu. Dlatego musi powstać zarząd czy rząd światowy, który wprowadzi zieloną rewolucję w tym samym czasie i dla całego świata. Inaczej Ludzkość wymrze. Dalej podawane są daty Wielkiego Wymarcia, zresztą coraz to przesuwane w miarę ich zbliżania się (Greta Thunberg usunęła ze swoich mediów społecznościowych daty, które już są za nami, a końca świata złośliwie nie było). Pandemia Covid-19 spełniła tę samą rolę. Z oficjalnych dokumentów WEF wynika, że organizacja ta nie była zaskoczona pandemią, gdyż przygotowywała się do tego wydarzenia i planowała „globalną walkę” z pandemiami już kilka lat przed jej wybuchem w 2019 roku. Jestem daleki od teorii wielkiego spisku, że WEF sam wyprodukował covida, a Klaus Schwab nosił wirusy w butelce i rozpylał ją z okien. Sprawa wydaje się prostsza: w związku z globalizacją, szybkością i częstotliwością podróży było oczywiste, że także zarodki, bakterie i wirusy będą podróżować wraz z ludźmi i epidemie dotąd lokalne mają szansę przeistoczyć się w globalne. Media już od lat przygotowywały nas na takie wydarzenia, choćby robiąc szum wokół tzw. ptasiej grypy wiele lat temu. Schwab i inni wiedzieli, że w końca jakiś wirus opanuje świat na tyle, że będzie można ogłosił stan „pandemii światowej”. I czekali. Ptasia grypa zawiodła? To czekamy na następną. I akurat trafił się Covid-19, rzeczywiście rozprzestrzenił się na cały świat, a fakt, że objawy były bardzo podobne do grypy spowodował, że można było odgórnie nakręcić medialną histerię. Gdyby nie było Covid-19 w 2019 roku, to pojawiłby się jakiś wirus w 2025 roku. Dziś wielkie media dosłownie czekają a to na krakena, a to na innego wirusa. Czeka nań także WHO, gdyż jako agencja zdominowana przez globalistów służy do odbierania suwerenności państwom narodowym na rzecz centralnego globalnego zarządu, pod pretekstem ewentualnych przyszłych pandemii. Pamiętajmy, epidemię globalną może powstrzymać tylko globalna instytucja! Oczywiście, każdy myślący człowiek zada sobie pytanie: Jak? W jaki sposób? Za pomocą globalnych aktów prawnych WHO powstrzyma wirusy? Nieważne, to tylko pretekst dla budowy globalnego zarządu.

2/ Wielkie korporacje. Wyjąwszy rozmaite „małe Grety” i garść dzieciaków nikt oczywiście nie wierzy, że projekt globalistyczny jest realizowany przez elity intelektualne, polityczne i ekonomiczne, które przeczytały Wieczny pokój Immanuela Kanta i stały się zwolennikami budowy kosmopolitycznego państwa światowego. Globalny zarząd nad światem w dziedzinie zdrowia i walki z pandemiami to gigantyczne pieniądze. Żyjemy w świecie w którym przyśpieszyło zjawisko jeszcze w XIX wieku nazwane przez Karola Marksa mianem „koncentracji kapitału”, gdy drobne i średnie firmy upadają lub są przejmowane, aby ustąpić miejsca gigantom, które dziś określamy mianem „międzynarodowych korporacji”. Ze względu na gigantyczne koszty badań nad lekami przemysł farmaceutyczny jest wprost predestynowany do przejęcia go przez wielkie korporacje, współdziałające z globalistami. Mamy taki cykl zależności:

Oczekiwania korporacji WEF szykuje się na epidemię ogłoszenie epidemii globalna walka z nią za pomocą szczepionek zyski korporacji wsparcie korporacji dla WEF.

W czasie pandemii wartość akcji koncernów farmaceutycznych wzrosła wielokrotnie, ponieważ wielokrotnie wzrosły zamówienia rządowe, szczególnie na towar zwany szczepionką. WHO, które jest faktycznym podwykonawcą WEF, walczy teraz o instytucjonalizację swojej pozycji jako centralnego zarządcy walki z przyszłymi epidemiami. Z jednej strony zapewni w ten sposób trwałe zyski korporacjom farmaceutycznym, a z drugiej, stanie się elementem agendy Schwaba, aby wprowadzać w rozmaitych dziedzinach „globalne zarządy”.

Na instytucjonalizacji WHO zyskują zatem wszyscy zaliczający się do ułamka procenta najbogatszych ludzi na świecie. Ciebie, zwykły Kowalski czy Nowaku – najpierw zaszczepią, a potem za to zapłacisz.

Adam Wielomski

Mity, które próbują uzasadnić budowę europaństwa

Mity, które próbują uzasadnić budowę europaństwa

Tomasz Cukiernik pch24.pl/mity-ktore-probuja-uzasadnic-budowe-europanstwa

Pojawienie się propozycji zmian unijnych traktatów, które prowadzą do bardzo ścisłej integracji krajów członkowskich w ramach Unii Europejskiej, wymagało jakiegoś choćby i najmniej wiarygodnego, ale przynajmniej oficjalnego uzasadnienia. Tych uzasadnień – raczej mniej niż bardziej sensownych – pojawiło się całe mnóstwo.

Pozostające dotychczas kompetencje na poziomie krajowym zostaną przesunięte na poziom unijny, a na dodatek zostanie zlikwidowane prawo weta w kilkudziesięciu obszarach. Oznacza to, że wiele spraw kraje członkowskie będą musiały realizować nie tylko mimo braku na nie zgody, ale i wbrew ich woli i interesom. W ten sposób krajom członkowskim zostaną odebrane resztki suwerenności. Niektórym to pasuje. Na przykład Wojciech Orliński z „Dużego Formatu” stwierdził, że „dla kraju wielkości Belgii czy Polski, pełna suwerenność oznacza czekanie na kolejnego Stalina czy Hitlera”. Takich bredni dawno nie słyszałem. Ale czy to czasem Unia Europejska nie jest nową Trzecią Rzeszą? Skoro kraj członkowski zostanie przegłosowany, to znaczy, że nie będzie realizowana jego racja stanu, a racja stanu jakaś inna. Jaka? Powstanie centralistyczne państwo unijne, które będzie suwerenem – z niemiecko-francuskim centrum decyzyjnym. Interes tych krajów, a nie żadnych innych, będzie brany pod uwagę przy uchwalaniu dyrektyw i ustalaniu, co jest dla Unii dobre, a co złe.

Czyja racja stanu?

Lewicowy europoseł Leszek Miller napisał w mediach społecznościowych, że „celem weta jest dalsze osłabianie Unii”. Nie wiem, jakie „dalsze” osłabienie miał na myśli, bo jak na razie Unia Europejska ciągle się wzmacnia, ale jest dokładnie odwrotnie. Ja rozumiem, że ekskomunista myśli w tych samych kategoriach jak towarzysze w Polsce Ludowej, ale to centralizacja oznacza osłabienie, co uzasadnię poniżej. Tak naprawdę likwidacja prawa weta oznacza, że niektóre kraje członkowskie będą decydowały o losie wszystkich pozostałych. Te pozostałe będą mogły zostać zmuszone do działania wbrew własnemu interesowi. W istotnych dla nas sprawach będziemy mieli do powiedzenia tyle, ile miały republiki w byłym ZSRR. Nie będzie można się sprzeciwić Brukseli w kwestiach polityki zagranicznej (na przykład kwestia wojsk USA czy wojny na Ukrainie), klimatycznej, czy odnośnie polityki imigracyjnej. Wszystkie te sprawy inaczej wyglądają z polskiego punktu widzenia, a zupełnie inaczej z niemieckiego lub francuskiego. Przewodniczący grupy liberalnej w Parlamencie Europejskim arcyszkodnik Guy Verhofstadt powiedział wprost, o co w tym chodzi: „Jednomyślność blokuje rozwiązanie problemu migracji”. To właśnie jeden z przykładów, który pokazuje, że mamy do czynienia z różnymi punktami widzenia.

W tak jasnej sytuacji wskazującej na to, że korzyść z pogłębionej integracji, która całkowicie pozbawia suwerenności krajów członkowskich na rzecz Unii Europejskiej i od tej chwili realizowana będzie wyłącznie niemiecko-francuska racja stanu, próbuje się argumentować, że są ważniejsze kwestie niż przestarzała suwerenność państwowa czy anachroniczna racja stanu państwa narodowego. Na przykład skuteczna walka z tzw. kryzysem klimatycznym, ekonomicznym, pandemiami czy nielegalną imigracją. Zdaniem zwolenników głębokiej integracji zcentralizowane państwo o nazwie Unia Europejska łatwiej poradzi sobie z takimi globalnymi zagrożeniami. Tymczasem centralizacja zawsze jest gorszym rozwiązaniem niż decentralizacja. Już dzisiaj widzimy, jak bardzo eurokraci na wysokich szczeblach, eurpodeputowani, a nawet urzędnicy drobniejszego płazu z Brukseli są odklejeni od spraw zwykłych ludzi. Narzucają swoje urojone wizje, strategie i programy, które najbardziej uderzają w osoby najbiedniejsze, w szczególności żyjące w uboższych krajach członkowskich. Dla eurokratów nawet potrojenie cen energii elektrycznej nie będzie problemem, ale dla zwykłych ludzi może to oznaczać katastrofę. Tak naprawdę eurokraci chcą rozwiązywać swoje urojone problemy, które nie istnieją. To znaczy one istnieją na papierze i w chorych głowach tych społecznych szkodników, ale nie istnieją w realnym świecie.

Ręcznie sterowane mocarstwo europejskie

Argumentuje się, że bez integracji Unia Europejska zostanie zmarginalizowana. Dlatego trzeba uczestniczyć w grze i konieczne jest sumowanie potencjałów krajów członkowskich, aby wygrać światową rywalizację. Eurokratom roi się ręcznie sterowane mocarstwo europejskie. A doskonale wiemy z historii, jak kończy gospodarka zarządzana planowo. Tak naprawdę Unia Europejska sama się marginalizuje swoimi szkodliwymi strategiami i regulacjami. Co zostało ze strategii lizbońskiej, która miała spowodować, że Unia w ciągu dekady przegoni gospodarczo Stany Zjednoczone? Po 10 latach żaden eurokrata nie zająknął się, że w ogóle była jakaś strategia lizbońska z 2010 roku, bo zakończyła się ona totalną eurokatastrofą, a kraje Unii stały się jeszcze biedniejsze w porównaniu do USA.

Aby szybko się rozwijać, nie jest potrzebna głębsza integracja, a wręcz przeciwnie. Należy krajom członkowskim pozwolić dobrowolnie się rozwijać, w jakim kierunku tylko zechcą, a jedyne co powinna zrobić Unia, to dokończyć budowę Europejskiego Obszaru Gospodarczego, który coraz bardziej kuleje z powodu coraz to nowszych regulacji. W szczególności w zakresie swobody usług. Zamiast ułatwić korzystanie ze wspólnego rynku, Bruksela cały czas serwuje kolejne tony niepotrzebnych i szkodzących rozwojowi przepisów. W ten sposób unijne regulacje – takie jak Fit for 55, ESG czy BDO – są kulą u nogi działających w Unii przedsiębiorstw i obniżają ich konkurencyjność wobec firm z państw trzecich, całą Unię ciągnąc w dół. Unijnym firmom potrzebna jest deregulacja i decentralizacja, a nie centralizacja i integracja polityczna. Jak się ma dobry produkt, to można handlować z każdym na świecie. Trzeba tylko być konkurencyjnym, a to właśnie Bruksela udaremnia swoimi działaniami. Należy przypuszczać, że scentralizowana Unia będzie narzucać coraz więcej coraz gorszych przepisów, bo bez weta i po przejęciu kontroli nad kolejnymi obszarami gospodarki i życia publicznego stanie się to znacznie łatwiejsze. Jakoś Tajwan czy Korea Południowa potrafili bardzo szybko się rozwinąć, nie będąc w żadnej Unii, a tym bardziej Europejskiej. Niezależne państwo może prowadzić politykę wolnohandlową korzystną dla rozwoju gospodarczego. Będąc w Unii – musi robić to, co każe Bruksela.

Jednym z obszarów, nad jakim kontrolę chciałaby przejąć Unia Europejska są sprawy fiskalne. Już teraz znaczna część prawa podatkowego de facto pochodzi z Brukseli. Aktualnie dotyczy to jednak przede wszystkim podatków pośrednich – VAT i akcyzy oraz ceł. Teraz Unia chciałaby się dorwać do podatków bezpośrednich. Przede wszystkim eurokratom chodzi po głowie ich harmonizacja. Nie daje im spokojnie spać to, że niektóre kraje członkowskie (na przykład Polska) mają niższe stawki podatków dochodowych i przez to ich firmy są bardziej konkurencyjne. Chcieliby to wszystko zglajszachtować, aby firmy z całej Unii były jednakowo mało konkurencyjne, tak jak mniej konkurencyjne są firmy z Niemiec, Włoch, Francji czy Belgii, gdzie stawki podatków dochodowych od osób prawnych są wyższe. Pamiętajmy, że w unijnej nowomowie zharmonizowanie podatków oznacza ich podniesienie do najwyższego poziomu występującego w krajach członkowskich. Socjaliści rzadko zmniejszają obciążenia fiskalne. To zrujnuje konkurencyjność naszych firm. Dlatego nie należy dopuścić do tego, by to Bruksela decydowała o wszystkich podatkach. I nie należy wierzyć w brednie, że wspólne opodatkowanie ochroni firmy przed korporacjami. To tylko wygodny pretekst do tego, by nie sprzeciwiano się harmonizacji.

Europejska armia i waluta

Jednymi z kompetencji, będących obecnie wyłączną prerogatywą krajów członkowskich, są kwestie bezpieczeństwa i ochrony granic. Po zmianach traktatów mają one stać się kompetencjami dzielonymi, co oznacza, że w ich ramach kraje mogą stanowić własne prawo tylko wtedy, jeśli wcześniej nie zrobi tego Bruksela. Chodzi o to, by Unia miała własną armię. Tym samym Wojsko Polskie stałoby się prawdopodobnie częścią armii unijnej i już nie słuchałoby rozkazów ze Sztabu Generalnego w Warszawie, tylko z Brukseli. Taka wspólna armia miałaby zapewnić nam bezpieczeństwo. Pamiętajmy jednak, że aktualnie unijne armie są małe, źle uzbrojone i nie przedstawiają zbyt dużego potencjału militarnego ani wartości bojowej, może wyłączając broń atomową w posiadaniu Francji. Produkowana przez państwowe przedsiębiorstwa broń w Europie jest gorszej jakości niż broń wytwarzana przez amerykańskie firmy prywatne. W porównaniu z USA w krajach UE wydaje się znacznie mniej na obronę. Dlatego jak na razie to NATO skutecznie zapewnia nam bezpieczeństwo, a nie Unia. Niestety Niemcom i Francji docelowo chodzi o to, by armię amerykańską wyprzeć z Europy i by wszystkie kraje Unii Europejskiej kupowały europejską broń, taką jak przestarzałe francuskie helikoptery typu Caracal. A to przecież amerykańska armia i amerykańska broń zapewnia Polsce bezpieczeństwo. Czy chcemy, żeby Bruksela nam dyktowała, jaką i od kogo mamy kupować broń, jak liczne ma być nasze wojsko i żeby to Niemcy, które wywołały dwie wojny światowe, były odpowiedzialne za utrzymanie pokoju w Europie?

Kolejnym mitem zwolenników głębszej integracji jest teza, że jedna waluta ułatwia handel. Oczywiście, jest to jakieś ułatwienie, bo nie trzeba przeliczać kursów, ale nie ma co przesadzać. Przeliczanie kursów i wymiana walut nie jest jakimś znowu strasznym utrudnieniem w prowadzeniu handlu. A przed ryzykiem kursowym można się zabezpieczyć na różne sposoby. Jednak nadal większość światowego handlu bazuje na dolarze, nie euro. Natomiast wspólna waluta niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw: wzrost cen dla konsumentów i firm, co z kolei spowoduje pogorszenie konkurencyjności tych ostatnich. Strefa euro zawsze notuje słabsze wyniki ekonomiczne niż cała Unia Europejska. Ale najistotniejsze byłoby to, że Polska nie mogłaby już prowadzić suwerennej polityki monetarnej, która przeszłaby z Narodowego Banku Polskiego w Warszawie do Europejskiego Banku Centralnego we Frankfurcie nad Menem.

Jedno jest pewne: jeśli ma dojść do jeszcze głębszej integracji w ramach Unii Europejskiej, Polska powinna bez żadnych głębszych przemyśleń jak najszybciej opuścić ten twór. No chyba że jeszcze bardziej chcemy pracować na dobrobyt Francuzów i Niemców. Ci ostatni mają doświadczenie w rządzeniu niemal całą Europą i aż się palą, by to powtórzyć. Wzorem zbudowanej przez narodowych socjalistów Trzeciej Rzeszy aktualna – również lewicowa koalicja – marzy o rządzeniu Europą. Staniemy się czymś na kształt Generalnego Gubernatorstwa i nie będziemy mieli kompletnie nic do gadania. Jak stwierdził redaktor Stanisław Michalkiewicz, „w Generalnym Gubernatorstwie nie będzie miejsca na polskie safandulstwo, tylko wszystkie zbrodnicze zamachy na niemieckie dzieło odbudowy będą tępione – jakby to powiedział wybitny przywódca socjalistyczny Adolf Hitler – z fanatyczną konsekwencją”. A na tych, co się wychylą, będą czekały obozy reedukacyjne stręczące LGBT i nawracające na polityczną poprawność.

Tomasz Cukiernik

Hiszpania na szerokiej autostradzie do piekła. Feministki zastąpią świętych.

Feministki zastąpią świętych. Barcelona rozpoczyna nowy rozdział walki z chrześcijańskimi symbolami

#feministki #Hiszpania #nazwy ulic #przesladowanie chrześcijan

Antykatolicki i antycywilizacyjny walec, który od wielu lat niszczy Hiszpanię, przyspiesza. Po zrównaniu praw zwierząt domowych z prawami dzieci, po zalegalizowaniu przymusowej eutanazji, po uderzeniu w modlących się katolików, zdecydowano o nowym otwarciu, jeśli chodzi o walkę z katolickimi symbolami.

Socjaliści (komuniści?) rządzący Barceloną zatwierdzili plan zmiany nazw ulic noszących imiona świętych: Rafała, Magdaleny, Agaty oraz Róży. Święci zostaną zastąpieni przez nazwiska feministek zasłużonych m.in. w walce o „podstawowe prawa kobiet”, jak w Hiszpanii nazywa się antykoncepcję i aborcję.

I tak oto barcelońskie ulice Świętego Rafała i Świętej Magdaleny zmienią nazwę Marii Casas Mira, a także Magdaleny E. Blanc.

Z kolei ulice poświęcona Świętej Agacie i Świętej Róży będą nosić imiona Agaty Badia Puig-rodon oraz Rosie Puig-rodon Pla.

Władze Barcelony twierdzą, że zmiana nazw ulic uczyni stolicę Katalonii miastem o „większej inkluzyjności” i nada mu jeszcze bardziej „świecki charakter”.

Źródło: PAP / Oprac. TG

Przemówienie Prezydenta Łukaszenki na Szczycie klimatycznym COP28 w Dubaju. Nagrodzono owacjami na stojąco.

belta.by-lukaszenko-nagrodzony-owacjami-na-stojaco-pelne-przemowienie-prezydenta-na-szczycie-klimatycznym

https://gloria.tv/post/ePfGEbNdkpxV1w1cbUAWz6j6V

Te słowa Łukaszenki nagrodzono owacjami na stojąco. Pełne przemówienie Prezydenta na Szczycie klimatycznym COP28 w Dubaju

1 grudnia Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko przemawiał na sesji plenarnej Światowego szczytu działań klimatycznych.

Głowa państwa w swoim przemówieniu najwyraźniej odszedł od zaplanowanych tez i dodał swojemu przemówieniu ostrości. W rezultacie słowa białoruskiego przywódcy na sali zostały oklaskiwane (być może z wyjątkiem pierwszych mówców – o nich opowie później Aleksander Łukaszenko). I nie były to już zwykłe oklaski, brzmiące w ramach wdzięczności dla każdego mówcy, – głowa państwa otrzymał owację na stojąco. Oto całe wystąpienie Prezydenta Białorusi.

Panie przewodniczący!

Drodzy uczestnicy naszego forum!

Przede wszystkim chciałbym tradycyjnie podziękować władzom Zjednoczonych Emiratów Arabskich za gościnność i wysoki poziom organizacji tej konferencji. Trudna konferencja, w której wzięło udział więcej głów państw i rządów niż przybyło na sesję Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

Dziś my, przywódcy świata, rozmawiamy o przyszłości planety Ziemia – naszego wspólnego domu. Nigdy nie mieliśmy innego domu i nigdy nie będziemy mieć. Rozmawiamy o przyszłości naszych dzieci i wnuków. O przyszłość wszystkich, którzy po nas przyjdą na ten świat.

Reprezentujemy różne kultury, różne systemy wartości, różne cywilizacje. Ale jesteśmy zjednoczeni w obliczu globalnego wyzwania, jakie rzuciła przed nami sama natura.

Klimat się zmienia. Naukowcy formułują najstraszniejsze prognozy. To, że je słyszymy i reagujemy, jest bardzo postępowe. Aby jednak skutecznie przeciwdziałać zagrożeniu, należy uczciwie i otwarcie nazwać jego pierwotne przyczyny.

Przede wszystkim jest to brak poczucia proporcji w pragnieniu geopolitycznej, w tym militarnej (powiedziałbym, przede wszystkim militarnej) wyższości tych, którzy prowokują i podżegają do wojny w różnych częściach planety. A wojny są głównym źródłem brudu na naszym kontynencie. To pragnienie zysku, które zamienia zasoby naturalne w kapitał osobisty i okrada przyszłe pokolenia. Są to próby usunięcia z drogi krajów, które uniemożliwiają im zniewolenie całego świata i zniszczenie, wyciągnięcie soku z ziemi. A czasem wszystko rzekomo w imię zrównoważonego rozwoju (jest taki program w ONZ).

Na mocy Porozumienia paryskiego Białoruś w pełni wywiązuje się ze swoich zobowiązań, a nawet je przekracza. Świadczymy nieocenione usługi ekosystemowe dla naszego kontynentu, zachowując unikalne źródło tlenu – naturalne bagna, lasy, płuca Europy. Rozwijamy energię ekologiczną i jądrową, minimalizując ryzyko zmian klimatycznych.

Paradoksalnie w odpowiedzi otrzymujemy nowe sankcje gospodarcze, bariery w handlu międzynarodowym i ograniczenia w dostępie do technologii. I nie tylko my.

Czas przyznać: zielony program nie ma znaczenia w warunkach konfrontacji. Wymaga poszanowania suwerenności krajów i bezwarunkowej sprawiedliwości.

Nie można wywierać presji na przeciwników politycznych za pomocą sankcji, żądając jednocześnie decyzji kosztownych dla gospodarek narodowych. Decyzje, od których zależy czystość całej atmosfery, wszystkich wód gruntowych i oceanów świata. I jeszcze jedno: jak możemy oczekiwać kosztownych i skutecznych środków ochrony klimatu od krajów i narodów, które wciąż nie podniosły się po ucisku kolonialnym?

W związku z tym Białoruś wzywa wszystkich, którzy zobowiązani są do wzięcia na siebie ciężaru odpowiedzialności historycznej: po pierwsze, wniesienia proporcjonalnego wkładu w rozwiązanie kwestii bezpieczeństwa klimatycznego za wszystkie stulecia bezmyślnego stosunku do przyrody; po drugie, zwiększyć wsparcie dla krajów rozwijających się i krajów o gospodarkach w okresie transformacji; po trzecie, przestać wyrażać „obawy” i zacząć działać w imię ochrony życia na Ziemi.

Prawdopodobnie po raz kolejny się tu zebraliśmy i niestety po raz kolejny wyrazimy nasze obawy. Za tydzień wszystko zostanie zapomniane. Nie mamy moralnego prawa żyć tylko dla siebie. Musimy patrzeć poza horyzont, szanować prawa natury i stworzyć podstawy dla kontynuacji rasy ludzkiej tu i teraz. Na naszej planecie. Nie mamy i nigdy nie będziemy mieć innego domu.

Podsumowując. Wszyscy mówcy, szczególnie mówcy, którzy wypowiadali się tutaj jako pierwsi, byli zaniepokojeni: skąd wziąć pieniądze? Przestańcie. Nawet siedzący tutaj dziennikarz powie wam, skąd wziąć pieniądze. Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy przyjrzeć się historii najnowszej. Przykład. Szacuje się, że na zniszczenie Iraku i Afganistanu i przyniesienie „dobra” narodom tych krajów wydano od półtora do dwóch bilionów dolarów. Irak i Afganistan kosztowały agresora około dwóch bilionów dolarów. Obliczcie, ile pieniędzy wydano na ochronę tych krajów? Ile osób zginęło? Tego nie można przeliczyć na dolary. Dziś na Ukrainie trwa wojna. To już nie jest półtora do dwóch bilionów dolarów. Będzie to już kosztować pięć bilionów dolarów, jeśli w najbliższej przyszłości uda się osiągnąć pokój.

Dlaczego dzisiaj w tej części planety nie ma pokoju? Bo ci mówcy, którzy wypowiadali się w czołówce, mówią o pokoju, mówią o utrzymaniu planety w czystości, o opiece nad wnukami, a jednocześnie rozpętali i toczą najstraszliwszą wojnę na planecie.

I na Bliskim Wschodzie, ile będzie kosztować rzeź? A co jeśli wybuchnie na Pacyfiku? To biliony dolarów. Skierujmy ich więc do oczyszczenia planety. I nie będziecie musieli szukać, jak to mówimy, „w rogach”, te pieniądze.

Zebraliśmy się tutaj, aby po raz kolejny wyrazić nasze obawy. A ci, którzy wypowiadali się tutaj w czołówce, „zatroskani o swoje wnuki”, to ci, którzy toczą te wojny. A wojny są strasznym zanieczyszczeniem planety. Zatrzymajmy to. Dlatego najważniejsze jest to, abyśmy nauczyli się mówić mniej słów, a robić więcej.

Rozumiem: jeśli przyjmiemy jakąś deklarację lub memorandum, jak to zawsze robimy, jest mało prawdopodobne, że cokolwiek osiągniemy. Jak mówili tu przedmówcy, 80% brudu na planecie pochodzi z 20 wiodących państw. Nie zapisujmy obaw w naszej deklaracji, Panie przewodniczący, ale żądajmy, aby ograniczyli emisję do atmosfery przynajmniej o połowę. Nie zrobimy tego. Dlaczego więc się zebraliśmy? To są pieniądze, prawdziwe pieniądze. 10 bilionów dolarów, które możemy, powstrzymując wojny, przeznaczyć na oczyszczenie naszej planety.

I podejmijmy działania. Jeśli nie zaczniemy działać, natura zmusi nas do życia według jej praw.

Dziękuję.

Doktory się wyszczepiły. Nie wszystkie kopnęły w kalendarz. Ile zarobiły od Astra Zeneca?Lista płac.

Doktory się wyszczepiły.

Myślenie podstawowe

Tylko prawda jest ciekawa

czyli dlaczego może ich niebawem zabraknąć?


Dr Tomasz Ciurus – kierownik oddziału kardiologicznego szpitala wojewódzkiego w Piotrkowie Trybunalskim- zaingurował szczepienia na covid-19 w tym mieście.  Szczepionka pobrana  z pierwszej otwartej ampułki to dla doktora symbol i szansa na pracę bez strachu o zakażenia.
więcej tutaj: Pierwsza szczepionka podanaSzczepienie miało miejsce w dniu 27 grudnia 2020r.

– Nie bolało, więc spokojnie możecie się państwo nie bać mówił tuż po szczepieniu. – Mam nadzieję, że rozsądek pracowników służby zdrowia zwycięży, i jako pracownicy powinniśmy dać przykład. Jesteśmy cały czas narażeni na kontakt z osobami zakażonymi, więc poczucie bezpieczeństwa jest dla nas ważne zaznaczył Tomasz Ciurus.
Do zaszczepienia się zachęcała także zastępca dyrektora ds. lecznictwa piotrkowskiego szpitala, dr Aneta Baranowska. Sama to zrobiła i tłumaczyła, że to jedyna droga, która pozwoli przywrócić normalność. Odniosła się do osób, które nie chcą tego zrobić.

– To indywidualny wybór każdego człowieka. Może rozczarowujące jest to, że tak naprawdę nie myślimy o bezpieczeństwie całego społeczeństwa. Osoby, które twierdzą, że nie będą się szczepić, myślą tak naprawdę o sobie. Nie żyją jako jednostki na samotnej wyspie, tylko funkcjonują w społeczeństwie. Ta odpowiedzialność za bezpieczeństwo własne, ale również członków tego społeczeństwa, powinna być priorytetem każdego człowieka przekonywała.

Nie wiemy jakim zajzajerem wyszczepił się doktor Ciurus, ani dyrektor Baranowska. Oboje jeszcze żyją, a więc nie wykluczone, że była to sól fizjologiczna lub woda destylowana, czego im życzymy!
Co też skłoniło, doktora Ciurusa do wyszczepienia się? Jako medyk powinien on wiedzieć, że szczepionka przed niczym nie chroni a daje dużą ilość powikłań które sam producent wymienił w karcie informacyjnej.  Może karty informacyjnej doktor nie czytał, albo mu ją podstępnie wyjęto z pudełeczka po fiolkach??

Dzisiaj już wiemy, że firma Pfajzer wiedziała o ok. 1300 możliwych powikłaniach poszczepiennych, ale fakt ten zataiła przed ludnością, w tym i przed doktorem Ciurusem. 
A jednak on zaryzykował! Dlaczego?

Czy może dlatego, że znajduje się on na liście płac producenta szczepionek, który wypłacił mu 2 tysiące złotych? Lista płac tutaj:
ŚWIADCZENIA PRZEKAZANE PRZEZ AstraZeneca Pharma Poland Sp. z o.o. i spółki z jego grupy kapitałowej

Za co firma farmaceutyczna zapłaciła mu 2 tysiące złotych?
Czy może za to,  aby własnym przykładem zachęcić innych do przyjęcia niebezpiecznego preparatu? Czy dla celów propagandowych przyjął placebo, czy zajzajer właściwy, co w wielu wypadkach miało miejsce? Przypominam, że doktor Rogiewicz przyjął zajzajer właściwy i po kilku tygodniach  „kopnął w kalendarz”, a wcześniej nakręcił filmik w ktorym szydził z anty szczepionkowców! Anty szczepy mają się dobrze a dr Rogiewicz wącha kwiatki od spodu i jest już dość starym nieboszczykiem!

Jeśli  doktor przyjął zajzajer właściwy to mam  niego  fatalną  wiadomość: oficer medyczny
Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych poinformował, że: „Częstość występowania niewydolności serca wzrosła po szczepionkach o 973%!” 
https://twitter.com/i/status/1729564116061192318

Doktor Ciurus zna zapewne przypadek kardiologa-jego kolegi po fachu- z Piotrkowa który po szczepieniu miał już dwa zawały!?

Pacjentów  kardiologowi  Ciurusowi raczej nie zabraknie, gdyż choroby serca stanowią  obecnie główne powikłania poszczepienne i główną przyczynę zgonów.

Życzymy zdrowia dr Ciurusowi,  bo  roboty  będzie miał co niemiara!!! O ile oczywiście nie prześladuje go pech,  i sam za chwilę nie będzie potrzebował porady jakiegoś innego nie zaszprycowanego kardiologa,  to przyszłość rysuje się przed nim w różowych barwach! Firma Astra Zeneca zapewne o nim nie zapomni i będzie wspierać jego karierę zawodową następnymi donacjami, zapewne w kwotach większych niż 2 tys. zł.

Anthony Ivanowitz 2.12.2023r. www.pospoliteruszenie.org

Rosjanie otwarcie dyskutują, jak ożywić, uzdrowić, uratowac ginący naród. Aborcja to samobójstwo narodowe.

Rosjanie otwarcie dyskutują, jak ożywić, uzdrowić, uratowac ginący naród. Aborcja to samobójstwo narodowe.

MATKA Dziesięciorga DZIECI POWIEDZIAŁA STRASZLIWĄ PRAWDĘ: NAWET PATRIARCHA KLASKAŁ

Ratowanie ludzi trzeba zacząć od odrodzenia rodzin wielodzietnych, od zmiany polityki migracyjnej i zapobiegania aborcji.

tsargrad/mnogodetnaja-mat-skazala-strashnuju-pravdu-aplodiroval-dazhe-patriarh

28 listopada w Pałacu Kremlowskim w Moskwie zakończył się kongres jubileuszowej XXV Światowej Rosyjskiej Rady Ludowej, głównego forum publicznego w Rosji. Czerwoną nitką większości przemówień był ból związany ze spadkiem liczby urodzeń w kraju. Jeśli nie zostaną podjęte drastyczne kroki, Rosjanie mogą stać się narodem wymierającym! Maria Popova, matka 10 dzieci z obwodu jarosławskiego, powiedziała najlepiej, jak uratować sytuację. Jak sprawić, by Rosja miała wiele dzieci, przeczytaj materiał z Konstantynopola.

Kolejny rok w Rosji został ogłoszony Rokiem Rodziny, a stało się to w przededniu rocznicowego kongresu VRNS. Temat zwiększania liczby urodzeń stał się jednym z kluczowych w pracach największego w kraju forum publicznego. W przemówieniu do delegatów ze wszystkich 89 regionów prezydent Rosji Władimir Putin powiedział , że duże rodziny powinny stać się normą dla wszystkich narodów Rosji.

Proste prawdy

Przedstawicielka jarosławskiego oddziału VRNS, matka 10 dzieci, Maria Popowa , najlepiej mówiła o tym, jak stworzyć kraj wielodzietny . Oklaskiwała ją cała sala, w tym delegaci, działacze społeczni, posłowie, urzędnicy i Jego Świątobliwość Patriarcha. Wyraziła, nad czym bolą dusze rosyjskich patriotów. I mówiła jak zwykła matka wielu dzieci, która nie podejmuje decyzji rządowych, ale odczuwa ich konsekwencje.

Mam na imię Maria, mam 10 dzieci. Rok 2024 został ogłoszony Rokiem Rodziny, bardzo popieram tę decyzję. Głównym wsparciem Rosji jest rodzina i chcemy, aby w tym roku zrobiono wszystko, co możliwe, abyśmy mieli więcej Rosjan, rosyjskich rodzin wielodzietnych – tak po prostu relacjonowała to, co najważniejsze.

MARIA I ALEKSANDER POPOW SĄ RODZICAMI 10 DZIECI. 

Co Rosjanka powiedziała władzom? O tym, że duża rodzina potrzebuje przestronnego domu na parterze, a nie małego, ciasnego mieszkania w „ludzkiej wiosce”. I nie jest to kaprys, ale podstawowa potrzeba. W przeciwnym razie, gdzie mogą rosnąć dzieci-kwiaty?

Ona i jej mąż, Moskale z wyższym wykształceniem, przeprowadzili się do obwodu jarosławskiego do małej wioski niedaleko Uglicza, ponieważ nie mogli zostać w stolicy z 10 dziećmi. Życie w takim mieszkaniu w mieście jest nie do pomyślenia. A wszystkie duże rodziny, które znają, albo mieszkają we własnych domach, albo marzą o przeprowadzce do jednego.

Ważne jest także wspieranie dużej rodziny jako wzoru. Ludzie powinni wszędzie widzieć szczęśliwe rodziny i matki zajęte wychowywaniem młodszego pokolenia, a nie propagandę sodomii i bezdzietności. Popova jest pewna, że nie da się obejść bez dobrej propagandy. Rozsądna cenzura powinna usuwać to, co niepotrzebne i szkodliwe, jak chwasty.

Osobno Maria skupiła się na kwestii aborcji i domagała się, aby rząd chronił dzieci przed morderstwami aborcyjnymi. Jako ilustrację obecnego stanu rzeczy w Rosji opowiedziała straszną historię ze swojego życia. Do niej, zdrowej, zamożnej społecznie, młodej matki, która prowadziła ciążę w komercyjnej klinice, lekarze mówili: „Wiele ciąż jest nieudanych”. I poradzili mi, żebym to przerwał…

Chociaż opłaca się im świadczyć usługi ciążowe, preferują potworną skłonność do aborcji i małych dzieci. A tej aktywności nie da się policzyć ani kontrolować,

– Maria była podekscytowana. Wspominając tę nieprzyjemną sytuację, była trochę zdezorientowana, ale potem zebrała się w sobie i mówiła dalej. Ale matce wielu dzieci przerwano w połowie zdania brawami. Lider Komunistycznej Partii Federacji Rosyjskiej Giennadij Ziuganow złamał nawet tradycję i przestał zapisywać cytaty w swojej książeczce, aby uważnie wysłuchać Marii.

I wyraziła to, o czym wielu posłów wstydzi się mówić. To niefortunne, że świadczenia rządowe zależą od dochodów rodziny. W rezultacie większość osób posiadających wiele dzieci po prostu nie może uzyskać niezbędnej pomocy. Stoją niejako przed wyborem: albo być biednymi, aby otrzymywać dotacje i zasiłki, albo obejść się bez wsparcia państwa. To znaczy albo dzieci, albo pieniądze. Gdyby matka wielu dzieci otrzymywała dobre zasiłki, to zamiast być zmuszanymi do pracy, wiele z nich mogłoby poświęcić się mężowi i dzieciom.

PO PRZEPROWADZCE DO NOWEGO DUŻEGO DOMU POPOWOWIE MAJĄ WYSTARCZAJĄCO DUŻO MIEJSCA NIE TYLKO DO ŻYCIA, ALE TAKŻE DO KREATYWNOŚCI. ZDJĘCIE: CARGRAD

Duża rodzina to twórcza wolność bycia sobą, obrazem nieba na ziemi. Trochę o tym zapomniano, ale nie potrzebujemy nowych wartości, czas wrócić do siebie. Chciałbym, żeby było nas więcej, bo mamy najlepszych ludzi i najlepszy kraj na świecie – podsumowała Maria.

Sugestie matki 10 dzieci:

  • zakaz propagandy i nawoływania do aborcji;
  • ustawowy zakaz wykonywania aborcji chirurgicznych, medycznych, czyli wszelkiego rodzaju aborcji w klinikach komercyjnych;
  • nagradzanie wszystkich lekarzy, którzy odmawiają wykonania aborcji i ratują życie dzieci;
  • ustanowienie jednolitego statusu federalnego dla rodzin wielodzietnych;
  • godziwe świadczenia z tytułu opieki nad dziećmi, które rosną wraz z liczbą dzieci;
  • wypłata świadczeń dla rodzin wielodzietnych, niezależnie od zamożności rodziny;
  • preferencyjna hipoteka na indywidualne budownictwo mieszkaniowe (bardziej opłacalna niż na mieszkania), a przy każdym urodzeniu dziecka państwo musi obniżyć ratę (po trzecim dziecku umorzyć połowę hipoteki, po czwartym dwie trzecie, a po po piąte, spłacić dług w całości);
  • wsparcie rodzin studenckich, aby młodzi ludzie nie bali się mieć dzieci i pozostali bez pieniędzy, edukacji i mieszkania;
  • kultywowanie pozytywnego wizerunku tradycyjnej rodziny w kinie, telewizji, Internecie, radiu.

RODZINA POPOWÓW NIE ZAPOMINA O NAUCE. W KOŃCU MARIA I ALEKSANDER SĄ NAUKOWCAMI. ZDJĘCIE: CARGRAD

Aborcja to samobójstwo narodowe

Szef VRNS, Jego Świątobliwość Patriarcha Cyryl, w swoim przemówieniu poruszył także nierozwiązany problem aborcji . Zabójstwo dzieci jest dla Pana szczególnym bólem, który często porusza w rozmowach z urzędnikami państwowymi różnych szczebli.

Bez przesady jest to prawdziwa katastrofa narodowa, niszcząca przyszłość naszego społeczeństwa, niszcząca ideę wartości życia ludzkiego–podkreślił patriarcha. Rozwiązanie problemu nie leży jedynie w płaszczyźnie legislacyjnych zakazów aborcji. Jeszcze ważniejsze jest prowadzenie pracy wychowawczej, także w szkole. Szacunek dla życia ludzkiego, miłość do rodziców, ojczyzny, do naszych wartości i ideałów moralnych należy kultywować od dzieciństwa. Aby dorosły nawet nie pomyślał, że może pozbyć się swojego nienarodzonego dziecka jako czegoś nieożywionego i niepotrzebnego.

Na marginesie VRNS Prezydencka Rzecznik Praw Dziecka Maria Lwowa-Bełowa podzieliła się swoją wizją rozwiązania problemu aborcji. Jej zdaniem najważniejsze jest zapewnienie przyszłej matce maksymalnego wsparcia, a wtedy aborcji będzie znacznie mniej. 

MARIA LVOVA-BELOVA PODCZAS VRNS PODKREŚLAŁA, ŻE NAJWAŻNIEJSZE JEST ZAPEWNIENIE PRZYSZŁYM MAMOM MAKSYMALNEGO WSPARCIA. ZDJĘCIE: CARGRAD 

Członkini Rosyjskiej Izby Społecznej i Komisarz Praw Dziecka Republiki Tatarstanu Irina Volynets wspierała swoją koleżankę. Nazywała eutanazją dzieciobójstwa i samobójstwem narodu, a także proponowała wykreślenie aborcji z obowiązkowego systemu ubezpieczeń zdrowotnych już w przyszłym roku i zakazanie ich w prywatnych klinikach. W swoim poście Volynets zapewniła, że w Tatarstanie ponad jedna trzecia niepaństwowych ośrodków medycznych dobrowolnie zaprzestała wykonywania tego zabiegu. Niektóre regiony – obecnie jest ich już ponad dziesięć – poszły za tym przykładem.

Dopóki dzieci będą zabijane w łonach matek, nie będziemy mogli naprawdę powiedzieć, że odradzamy się jako naród, jako naród – podkreśliła Irina Volynets.

W tym względzie interesujące jest również przemówienie słynnej prezenterki telewizyjnej i radiowej, byłej zastępczyni Dumy Państwowej Ingi Jumaszewy . Mówiła o nakazach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), która prowadzi wojnę demograficzną z Rosją poprzez aborcję i niszczenie wartości rodzinnych. O tym, że kraj ten już dawno powinien opuścić WHO, słychać na różnych platformach. Ale na razie lekarze i pacjenci nadal posłusznie żyją według narzuconych zachodnich podręczników, których celem jest osłabienie ludzkiego potencjału.

Posiadanie wielu dzieci jest synonimem dobrobytu

Do propozycji Marii Popowej dołączył Piotr Tołstoj , wiceprzewodniczący Dumy Państwowej, członek Prezydium ARNS . Przemawiając na sesji plenarnej przypomniał, że nie bez powodu rodzinę nazywa się „małym Kościołem” – jest ona częścią i obrazem Kościoła Powszechnego, głównym narzędziem umacniania jego jedności. Dla kobiet spodziewających się dziecka Tołstoj zaproponował dodatkowy środek wsparcia: wypłatę świadczeń nie od 30. tygodnia ciąży, jak obecnie, ale od momentu rejestracji do ciąży w poradni przedporodowej.

PIOTR TOŁSTOJ ZAPROPONOWAŁ WYPŁATĘ ŚWIADCZEŃ CIĄŻOWYCH NIE OD 30. TYGODNIA, JAK OBECNIE, ALE OD MOMENTU REJESTRACJI W PORADNI PRZEDPORODOWEJ. ZDJĘCIE: CARGRAD

To znaczy od pierwszego dnia, w którym przyszła matka dowiedziała się o swoim nienarodzonym dziecku. Ta inicjatywa może być bardzo skuteczna – Tołstoj jest pewny siebie, a jego słuchacze go wspierali. Publiczność przyjęła tę propozycję brawami.

Kolejna inicjatywa prelegentki dotyczyła wsparcia dla ojców wielodzietnych. Aby poprawić ich status w społeczeństwie, zaproponował zwolnienie pracodawcy ze składek na Fundusz Socjalny za takich pracowników. Wtedy wszyscy będą potrzebowali ojców z wieloma dziećmi – będą mieli gwarancję pracy. Pracodawcy bardziej ma się opłacać zatrudnić mężczyznę mającego trójkę i więcej dzieci niż bezdzietnego. I zasada sprawiedliwości będzie przestrzegana.

Teraz składki dla kawalerów i ojców wielu dzieci są takie same. Ale w przyszłości dorosłe dzieci będą „karmić” starszych, bezdzietnych emerytów swoimi podatkami. Natomiast osoba, która wychowała troje i więcej dzieci, więcej niż rekompensowała swoją emeryturę.

Oczywiście środki te wymagają dyskusji i dopracowania – w Dumie Państwowej zajmą się tym wkrótce międzyfrakcyjne grupy na rzecz ochrony wartości chrześcijańskich. Następnie w gestii odpowiednich ministerstw leży obliczenie zdolności państwa do wsparcia tych programów. Według Tołstoja głównym zadaniem jest dopilnowanie, aby każde dziecko w rodzinie nie stało się problemem, ale nową szansą. Posiadanie wielu dzieci powinno przestać być symbolem ubóstwa, ale stać się synonimem dobrobytu.

„Ludzie” – to jest to!

I jeszcze jeden ważny punkt, który może bezpośrednio wpłynąć na płodność. Co więcej, jest to jeden z kluczowych czynników rozwiązania problemu demograficznego. Im lepsze warunki życia, tym większe i silniejsze rodziny. Rosja stoi u progu boomu w budownictwie indywidualnym. W ciągu ostatnich dwóch lat dynamika kredytów hipotecznych na indywidualne budownictwo mieszkaniowe wzrosła 8-krotnie, a rząd w dalszym ciągu wprowadza nowe środki wsparcia w tym sektorze. Era gigantycznych „budynków ludzkich” z niewielkimi mieszkaniami odchodzi w przeszłość.

POPOWOWIE PRZENIEŚLI SIĘ Z MOSKWY DO WSI NIEDALEKO UGLICZA (OBWÓD JAROSŁAWSKI), PONIEWAŻ PO PROSTU NIE MIEŚCILI SIĘ W MIEJSKIM MIESZKANIU. ZDJĘCIE: CARGRAD

Prezydent również popiera tę tendencję. W odpowiedzi na ogłoszone inicjatywy mające na celu przezwyciężenie kryzysu demograficznego Władimir Putin zauważył, że duże rodziny naprawdę potrzebują osobnych domów, a budownictwo mieszkaniowe w Rosji rozwija się.

To co robimy. Chodzi o to, aby uczynić go dostępnym, bardziej dostępnym niż obecnie,

– podkreślił prezydent. Należy zatem spodziewać się nowych kroków w stronę dostępności budownictwa indywidualnego. Oczywiste jest, że nie da się przezwyciężyć najtrudniejszych wyzwań demograficznych jedynie za pomocą bodźców materialnych. Wytyczne życiowe są o wiele ważniejsze. Ale wychowywanie wielu dzieci jest znacznie wygodniejsze w przestronnym domu niż w małym jednopokojowym mieszkaniu.

Jaki jest wynik?

Rada, w której wzięło udział 6 tysięcy osób, nie tylko potwierdziła status głównej organizacji publicznej w Rosji i całym rosyjskim świecie. Ustalił stałe naszej przyszłości . Jak podkreślił w swoim przemówieniu Władimir Putin, bez Rosjan jako grupy etnicznej nie ma i nie może być Rosji i rosyjskiego świata. A bycie rosyjskim patriotą oznacza świadomość ogromnej odpowiedzialności za zachowanie Rosji.

Ratowanie ludzi nie jest możliwe bez odrodzenia rodzin wielodzietnych, bez zmiany polityki migracyjnej i zapobiegania aborcji,

–  podsumował na swoim telegramie Konstantin Małofiejew, zastępca szefa VRNS i założyciel Konstantynopola .

Podano odpowiedzi na główne globalne wyzwania stojące przed krajem: wsparcie rodziny i macierzyństwa, świadczenia dla rodzin wielodzietnych, nowa polityka migracyjna, nowa rosyjska gospodarka i oczywiście rosyjska idea. Te i inne wnioski zostaną zawarte w instrukcjach sformułowanych przez Radę po forum. Społeczeństwo przemówiło, teraz do władz należy podjęcie konkretnych kroków, aby osiągnąć nasze wspólne cele.

Śnięty naród jest jak hrabia, lubi chodzić do tej Wiśniewskiej

Śnięty naród jest jak hrabia, lubi chodzić do tej Wiśniewskiej

Autor: wawel , 3 grudnia 2023 ekspedyt/sniety-narod-jest-jak-hrabia-lubi-do-tej-wisniewskiej

Strój Wampir Hrabia

Wśród pedofili mamy b.duży procent pedofilii. Wśród polityków mamy b.duży procent polityczności. Wśród debili mamy b.duży procent debilizmu. Wśród nacjonalistów mamy b.duży procent nacjonalizacji. W przemyśle mamy b.duży procent przemyślności.

W opozycji mamy b.duży procent o-pozycjonowania. W środkach masowego przekazu mamy b.duży procent masowego przekazu. W internecie mamy w b.dużym procencie i ziarno i śmiecie. Wioska to beztroska. Miasto to ciasto. Wybory to podkory i podprogi. Wśrod zakochanych w tusku, hołowni, kamyszu i grecie thunberg mamy b.duży procent bibliotekarek, sąsiadek, sąsiadów, jednośladów i andrzejów mleczków, co nie musi mieć związku z problemem czytelnictwa, piśmiennictwa, ogrodnictwa czy gazownictwa. Wśrod zakochanych w Jarosławie (lub Suwerennej Polsce) mamy b.duży procent bibliotekarek, sąsiadek, sąsiadów, jednośladów, urzędników i gorących – auć! – patriotów, co nie musi mieć związku z niczym, prócz pogłowia idiotów.  Wśród wybudowanych domów mamy b.duży procent niezamieszkałych. W słownikach soczystego slangu mamy b.duży procent słów trafnie opisujących rzeczy wistość. W głowie mamy b.duży procent tego, co nam włożyli, wkładają i będą wkładać, co nie musi mieć związku z tym, czy tego chcemy, czy nie.

Wśród wierzących w pandemie, ocieplenia i konieczność wojen (zimnych i gorących) oraz wierzących, że na wojnach nikt nie zarabia 😉 – mamy duży procent porządnych obywateli.

W dialogu mamy b.duży procent nałogu.

========================

Kończę, bo zaczynają transmisję z debaty Hrabiego z Wiśniewską z przewidzianym zakłóceniem panelu i paneli przez zapłakaną Hrabinię.

“Niewinne serce miała hrabinia

I takąż duszę pieską-niebieską,

A on był gałgan i straszna świnia

I pitygrylił sie z tą Wiśniewską

Biedna hrabinia łzami płakała

Z ciągłej żałości wyschła na deskę

I na kolanach męża błagała:

Odczep się draniu od tej Wiśniewskiej!

Próżno chodziła z hrabią na udry

Na próżno klęła swą dole pieską

On ciągle ganiał do tej łachudry

I szeptał czule: O Ty Wiśniewsko!”

Tagi:hrabia, hrabinia, humor, naród, Wiśniewska

O autorze: wawel

1 komentarz

  1. CzarnaLimuzyna 4 grudnia 2023
  2. Jurandot z getta, lecz dość spolszczony
    Cichy spokojny, w guście swej żony
    Do Mickiewicza tylko trzy zgłoski
    brakuje w wierszach, lecz to pogłoski
    Humorem tryskał, piosenki pisał
    Funkcje sprawował, czasem odpisał
    na list partyjny, rzucił dwa słowa,
    uśmiech wywołał i czasem w głowach
    zamazał ślady w smutnej pamięci
    diabeł go cenił, lecz wszyscy święci
    ze smutkiem pili gorycz złej chwili
    Literat znany na stanowisku
    czasem dogryzał imperialistomWrzuciłem jako ciekawostkę, nie po to, aby mu dogryzać. Był zdolnym satyrykiem. A tu dla koneserów:Link

Adoracja Lewiatana. Bóg nie będzie tolerować unijnego superpaństwa, które bluźni Mu programowo i z zasady, nazywając dobrem sodomię, dzieciobójstwo i produkcję ludzi w laboratoriach.

Adoracja Lewiatana. Czy Polska ukorzy się przed bezbożnym Superpaństwem UE?

pch-czy-polska-ukorzy-sie-przed-bezboznym-superpanstwem-ue

Bóg nie będzie tolerować unijnego superpaństwa, które bluźni Mu programowo i z zasady, nazywając dobrem sodomię, dzieciobójstwo i produkcję ludzi w laboratoriach. Jeżeli Polska pokornie schyli głowę przed europejskim Lewiatanem, przypieczętuje w ten sposób własny los. Wszyscy poniesiemy stosowną karę.

Parlament Europejski 22 listopada przyjął propozycje zmian w traktatach unijnych. Propozycje zostały przygotowane przez grupę europejskich radykalnych socjalistów, którą kieruje Guy Verhofstadt. W ubiegłym roku grupa ogłosiła „nowy manifest z Ventotene”, otwarcie odwołując się dzieła Altiero Spinellego z 1941 roku. W manifeście włoski komunista proponował narzucenie Europie rewolucyjnej czerwonej dyktatury. Jej celem miało być doszczętne zniszczenie narodów i przygotowanie gruntu pod utworzenie centralistycznego, socjalistycznego państwa, z niezwykle szerokim wachlarzem kompetencji. Państwo Spinellego, jak każdy socjalistyczny twór, nie szanowałoby nawet najbardziej elementarnych praw, takich jak prawo do życia czy prawo rodziny do wychowania swoich dzieci.

Zmiany traktatowe przyjęte przez Europarlament przewidują nowoczesną formę realizacji marzeń Spinellego. Pierwszym krokiem będzie pozbawienie państw członkowskich Unii Europejskiej suwerenności w wielu kluczowych obszarach, takich jak: gospodarka, finanse, migracja, polityka zagraniczna czy bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne. W tych kwestiach nie będą już decydować poszczególne rządy, ale unijny ośrodek administracyjny kontrolowany przez najsilniejsze centra polityczne, skupione wokół Berlina, Paryża i różnych grup lobbingowych, na ogół ateistycznych i skrajnie lewicowych. Powstanie de facto europejski rząd, a w efekcie unijne Superpaństwo.

Wesprzyj nas już teraz!

25 zł

50 zł

100 zł

Superstaat Europa nie ograniczy się oczywiście do zarządzania polską gospodarką czy bezpieczeństwem. Chce decydować o wszystkim, bo jego lewicowe elity widzą się w roli zbiorowego Führera, który poprowadzi w przyszłość unijne kolektywy społeczne o podłożu etnicznym (dawniej: państwa narodowe). Zgodnie z wewnętrzną treścią koncepcji volonté générale Jana Jakuba Rosseau to właśnie te elity będą mieć prawo do definiowania woli ludzi: poszczególni ludzie samodzielnie nie wiedzą, czego chcą; jako kolektyw już owszem, ale ktoś musi przecież tę kolektywną wolę wyrazić. Będzie to czynić właśnie Superstaat Europa.

Volonté générale niemieckiego Volku w latach 1933 – 1945 wyrażał Adolf Hitler. Nie był związany prawem Bożym ani prawem naturalnym, bo zgodnie z koncepcją Rousseau takich praw po prostu nie ma – one w ogóle nie istnieją. Wspólnota polityczna oparta o volonté générale jest całkowicie i bezgranicznie immanentna: nie ma żadnego otwarcia na Boga. Człowiek wchodzi do tej wspólnoty politycznej z całym swoim życiem. Rousseau dobrze zrozumiał „Lewiatana” Tomasza Hobbesa: angielski protestant uczył, że państwo, ten „bóg śmiertelny”, ma nad każdym, kto w drodze umowy to państwo ukonstytuował, niczym nieograniczoną władzę; bo każdy oddał mu całego siebie. Owszem, uczył Hobbes, człowiek ma prawo bronić własnego życia przed przemocą państwa, ale tylko ze względu na siłę prymitywnego odzwierzęcego odruchu; państwo ma prawo przemoc zadawać, bo nie jest związane niczym, co by je przekraczało – Hobbesowski mortal god jest absolutem w dosłownym tego słowa znaczeniu.

Superstaat Europa, jeżeli powstanie zgodnie z wolą Parlamentu Europejskiego, będzie właśnie takim bogiem śmiertelnym, który obejmie nad nami totalną władzę. Unijny kolektyw rewolucyjny nada nam, oczywiście, pewne prawa: ale nie będą one miały z samej swojej istoty żadnego związku ani z prawem naturalnym ani z prawem Bożym, bo dla śmiertelnego boga Unii takie prawa po prostu nie istnieją. Polska konstytucja zawiera – wprawdzie słabe, ale mimo wszystko obecne – odwołanie do Boga jako źródła prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna; unijne traktaty ustanawiające superpaństwo nie mogą zawierać takiego odwołania – byłoby to w najgłębszy możliwy sposób sprzeczne z samym celem powstania europejskiego kolektywu państwowego. Superstaat Europa nie może uznawać Boga, bo samo chce być bogiem. Tego chciał Spinelli, tego chce Verhofstadt, tego chcą wszyscy rewolucyjni liberałowie, którzy kontrolują dziś struktury unijne.

Realizacja projektu europejskiego superpaństwa będzie mieć dla nas wszystkich opłakane konsekwencje, nie tylko ekonomiczne. Przede wszystkim utracimy prawo do życia. Prezydent masońskiej Republiki Francuskiej Emmanuel Macron planuje wpisać do ustawy zasadniczej swojego kraju legalność mordowania dzieci nienarodzonych, definiowaną jako „prawo” każdej kobiety. W tym zamiarze popiera go szefowa głównej siły opozycyjnej, Marine Le Pen ze Zjednoczenia Narodowego. Władze ateistyczno-protestanckiej Republiki Federalnej Niemiec przez wiele lat dopuszczały mordowanie dzieci poczętych, ale prawo formalnie uznawało ten proceder za w większości wypadków nielegalny. Teraz z tym koniec: koalicja rządowa chce także formalnie zalegalizować dzieciobójstwo, otwarcie manifestując w ten sposób zbrodniczość swojej agendy. Nie ma cienia wątpliwości, że ten ludobójczy duch zostanie przez Superstaat Europa narzucony wszystkim jej częściom składowym, zgodnie zresztą z rezolucjami Parlamentu Europejskiego, od pewnego czasu konsekwentnie określającymi mordowanie dzieci mianem „prawa”. Być może dojdzie również do ogólnoeuropejskiego upowszechnienia nazistowskich eugenicznych rozwiązań, które dziś obowiązują w Holandii i Belgii. Zgodnie z nimi możliwe jest uśmiercanie również dzieci narodzonych, pod warunkiem, że „jakość ich życia” zostanie przez opiekunów i tzw. lekarzy uznana za niewystarczająca. Zasadniczo nie ma żadnej przeszkody dla upowszechnienia tej zbrodni: przecież do eurokolektywu wchodzimy „z całym swoim życiem”.

Polskie dzieci będą też odbierane rodzicom. Już rewolucja francuska, jak zresztą każdy totalitaryzm, proponowała przymusowe umieszczanie dzieci w państwowych instytucjach edukacyjnych, co miało zagwarantować ich maksymalne wykorzenienie i umożliwić ukształtowanie zgodnie z wolą Lewiatana. To samo rozwiązanie proponuje Superstaat Europa. W tzw. celach barcelońskich wyznaczonych w 2002 roku przez Radę Europejską wskazano, że do 2030 roku 45 proc. europejskich dzieci poniżej 3. roku życia ma być oddawanych do żłobka, a 96 proc. dzieci powyżej 3. roku życia ma być objętych wczesną edukacją. Jak dotąd wszystkie europejskie rządy stopniowo realizują te cele; w tym Polska, która od lat, również pod rządami tzw. prawicy, zamiast promować macierzyństwo i wychowanie dzieci we własnych domach, aktywnie rozbudowuje sieć żłobkową. Zgodnie z postulatami zmian traktatowych to właśnie unijny Superstaat przejmie kompetencje w zakresie edukacji, a to oznacza, że marzenie Robespierre’a zostanie ostatecznie zrealizowane: faszystowska maksyma „tutto nello stato” zatriumfuje nad kolejnym obszarem ludzkiego życia.

Europejska edukacja będzie oczywiście edukacją do Rewolucji, ze wszystkimi tego konsekwencjami: teoretycznym agnostycyzmem, praktycznym ateizmem i skrajnym rozpasaniem seksualnym. Nie ma sensu po raz kolejny opisywać, czego w zakresie edukacji seksualnej uczą się dzieci w szkołach Niemiec, Austrii czy Hiszpanii: tam, gdzie rządy nad edukacją sprawuje lewica i gdzie społeczeństwo składa się w większości z apostatów i pogan, dzieci i młodzież są uczone wszelkich zboczeń – z sodomią, onanizmem i pedofilią na czele. To oczywiście nie koniec; współczesny ruch sodomicki lubuje się w przyjmowaniu zewnętrznych pozorów bestializmu, co widać choćby w praktyce przebierania się przez męskich homoseksualistów za psy (por. Ap 22, 15, gdzie mówi się o „psach” poza Królestwem Bożym).

Związki sodomickie zostaną przez unijny Superstaat uznane za naturalne i chwalebne, a wszystkie lokalne kolektywy o podłożu etnicznym (dawniej: państwa narodowe) zostaną zmuszone do ich akceptacji, naturalnie z prawem sodomitów do nabywania dzieci wszczepionych metodą in vitro w łona niewolnic ciążowych, tzw. surogatek. Komisja Europejska wielokrotnie zwracała uwagę takim krajom jak Polska, że fakt nieuznawania związków sodomickich za małżeństwa jest zbrodnią przeciwko rewolucyjnym „prawom człowieka” i wzywała do natychmiastowej zmiany tego stanu rzeczy. Nawoływania KE po zmianie traktatów staną się w pełni skuteczne.

Komu to wszystko by się nie podobało, nie będzie mógł protestować, jako że zreformowane unijne traktaty mają przewidywać walkę z „mową nienawiści” oraz „przestępstwami z nienawiści” definiowanymi jako „przestępstwa europejskie”; termin „nienawiść” będzie obejmować wszelką krytykę dewiacji.

Proces zmian traktatowych może potrwać kilka lat: dwa lub trzy. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem rewolucyjnej elity unijnej, czas ten w przypadku Polski zbiegnie się z okresem sprawowania władzy przez rząd Donalda Tuska. Nie ma cienia wątpliwości, że rząd ten przystanie na stworzenie unijnego superpaństwa. Wprawdzie dziś Tusk deklaruje, że nie zgadza się z przedłożonymi propozycjami, ale dotyczy to tylko całości projektu. Projekt ten został tymczasem celowo stworzony tak, by można go było solidnie ogołocić, zarazem nie naruszając rdzenia: rewolucjoniści przedłożyli w sumie ponad 260 propozycji zmian traktatowych, a tak naprawdę dla osiągnięcia ich głównych celów wystarczy przeforsować tylko niewielką część z nich. Tusk będzie mógł pokazać się jako ten, który „ograniczył” kompetencje Unii, choć faktycznie pokornie pokłoni się przed powstającym właśnie Lewiatanem. Najważniejsze jest, oczywiście, zniesienie weta przysługującego dotąd państwom członkowskim Unii – po zmianach żaden lokalny kolektyw o podłożu etnicznym (dawniej: państwo narodowe) nie będzie mógł zablokować decyzji podjętej przez unijny Superstaat; dla jej wdrożenia w życie wystarczy zwykła większość, a ta będzie osiągalna przy zgodnej współpracy Berlina, Paryża i kilku mniejszych europejskich ośrodków.

Gdy weto zostanie zniesione i traktaty ulegną zmianie, żaden opór nie będzie już możliwy: nawet zbrojny, bo unijny Superstaat chce kontrolować również armię. Polska zginie, a my wraz z nią. Nie łudźmy się – Bóg nie będzie tolerować istnienia wielkiego państwowego bytu, który otwarcie bluźni Mu w każdym swoim dziele i który jak sam szatan wynosi się ponad Stwórcę. Przyjdzie kara – albo już przyszła, bo jak inaczej określić bezdenną utratę rozumu przez ludzi, którzy patrzą z pogardą na porządek naturalny, nazywając dobrem i pięknem sodomię, produkcję ludzi w laboratoriach i rzeźnię nienarodzonych? To rządy Antychrysta; ludzie działający na jego polecenie kierują dziś Europą; kierują Polską. Kładąc temu kres Bóg – jak zawsze – wyświadczy nam wyłącznie dobro.

Paweł Chmielewski