Dane z niemieckich szpitali: Liczba przypadków poważnych powikłań poszczepiennych wzrosła dwudziestokrotnie.

Analityk danych, Tom Lausen , od początku kryzysu Covid oceniał dane wpływające ze szpitali, dla Instytutu Roberta Kocha oraz rejestru intensywnej opieki medycznej Divi. W aktualnym wywiadzie z Mileną Preradovic , na podstawie danych napływających z niemieckich klinik, udowodnił że szczepienie Covid doprowadziło do alarmującego wzrostu poważnych skutków ubocznych, które wymagały leczenia.

Z relacji szpitalnych wynika, że od początku 2021 r. do września w klinikach leczono ponad 18 600 osób z poważnymi uszkodzeniami poszczepiennymi. Wciąż brakuje danych z końca roku. W rezultacie, aż do samego września, przypadki potwierdzonych poważnych uszkodzeń poszczepiennych wzrosły 21-krotnie w porównaniu z poprzednimi latami.

Według Lausena ilość podanych szczepionek nie wzrosła analogicznie 21 razy. Różnice  nie można zatem wytłumaczyć wzrostem ilości dawek. Ryzyko poważnych skutków ubocznych wydaje się być znacznie wyższe w przypadku rzekomo bezpiecznych szczepionek Covid niż w przypadku innych szczepionek – nawet jeśli politycy i uznane media kwestionują to.

2000 niepożądanych reakcji poszczepiennych było tak poważnych, że konieczne było leczenie na oddziale intensywnej terapii. Lausen szacuje, że do końca roku zostanie dojdzie do od 500 do 700 dodatkowych ciężkich przypadków.

Dane obalają medialne mity

Opisane przypadki nie odnoszą się do podejrzeń, ale dotyczą pacjentów, którzy musieli poddać się opiece medycznej z uwagi na niepożądane skutki szczepienia. Szczepienie zostało uznane za przyczynę niepożądanego stanu.

Tymczasem pytanie w ilu przypadkach wszelkie odniesienia do skutków poszczepiennych są negowane i nigdy nie trafiają do akt, pozostają otwarte. Nie można tutaj zastosować dobrze znanego bełkotu medialnego, że wszystkie doniesienia o skutkach ubocznych szczepień są niczym innym podejrzeniami a nie stanem faktycznym,

 Twierdzenie, że zdecydowana większość skutków ubocznych szczepionki Covid składa się z „tymczasowych drobiazgów”, takich jak bolesne miejsce nakłucia, również zostało odrzucone: bolesne miejsce nakłucia niewątpliwie nie wymaga leczenia szpitalnego.

Na podstawie tych wciąż niekompletnych danych i niejasnych, niezgłoszonych przypadków, nie można już mówić o „rzadkich” ciężkich odczynach po-szczepiennych. 

‘Choroba bez przyczyny’ czyli skuteczny model biznesowy

Sto lat medycyny rockefellerowskiej „ustaliło”, że istnieją tysiące odmiennych, odrębnych i unikatowych chorób, zaburzeń i zespołów. I każde ma przyczynę. W przypadku wielu chorób przyczyna „nie została jeszcze odkryta”. Czytaj: „Tworzymy fikcję. Nie mamy uzasadnienia dla nazywania tych chorób chorobami”.

−∗−

W menu na dziś danie s-f. Czy mogą istnieć choroby bez przyczyny? Jak powstają? W jaki sposób naukowcy i lekarze próbują tłumaczyć ich występowanie? A może to wszystko, to zwyczajny sposób na biznes? O tym w poniższym felietonie.

Zapraszam do lektury. AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/02/05/choroba-bez-przyczyny-czyli-skuteczny-model-biznesowy/

___________***___________

Czym jest choroba bez przyczyny?

Choroba bez przyczyny to model biznesowy.

Sporządzasz listę objawów. Mówisz, że wiele osób doświadcza takiego właśnie zespołu objawów.

Przyklejasz tej liście objawów etykietę. Nadajesz nazwę. Nazwę choroby, zaburzenia lub syndromu.

Z biegiem czasu, poprzez promocję, nazwa się przyjmuje.

Finansujesz badania, aby znaleźć przyczynę tej choroby. Te badania mogą trwać bardzo długo. Możliwe, że bez końca.

W międzyczasie opracowujesz i sprzedajesz leki na tę chorobę. To pieniądze.

Ciągle zgłaszasz „postęp” w poszukiwaniu przyczyny. „Na początku szukaliśmy czynników środowiskowych. Ale teraz wiemy, że przyczyna jest prawie na pewno genetyczna. Docieramy do konkretnej dysfunkcji genetycznej…”

Z biegiem czasu zapomnieniu ulega kwestia: czy naprawdę istnieje jedna choroba z jedną przyczyną?

A teraz pomyśl. Jeśli nie możesz zweryfikować jednej przyczyny, to nie masz choroby. Masz tylko oryginalną listę objawów.

Przykładem może być choroba Alzheimera. Innym może być mikrocefalia (dzieci urodzone z małą głową i uszkodzeniem mózgu). Wydaje się, że nazwy chorób potrafią przekonywać. „Cóż, jeśli istnieje nazwa, etykieta, to musi istnieć unikatowa choroba”.

Błąd.

Jeśli jest nazwa, etykieta, to są pieniądze.

Pieniądze na badania, rozwój leków, pieniądze ze sprzedaży tych leków, a także szczepionek.

Badacze mają za zadanie sprawić, by lista objawów wydawała się przekonująca. „Przeprowadziliśmy badania mózgu. Istnieją niezwykłe podobieństwa między pacjentami z chorobą X. Jak widać na tych skanach, na rycinie A…”

Znowu, nic z tych rzeczy. Brakuje zweryfikowanej przyczyny. Dlatego nie ma uzasadnienia dla używania nazwy choroby lub twierdzenia, że ​​odkryłeś unikalną chorobę.

Ale to nie ma znaczenia, ponieważ model biznesowy działa dobrze.

Oto kolejny przykład. ADHD. Czy znaleziono jedną przyczynę tej listy objawów? Nie. Dlatego nie ma testu laboratoryjnego na ADHD. Brak testu potwierdzającego diagnozę ADHD. Ponieważ test wykryłby, że przyczyna jest obecna u pacjenta – i nie ma powodu do szukania.

W rzeczywistości, jeśli przeanalizujesz pełny katalog wszystkich tak zwanych zaburzeń psychicznych – jest ich około 300 – okaże się, że nie ma żadnego testu laboratoryjnego dla ŻADNEGO z nich. Ani jednego. Każde tak zwane zaburzenie to po prostu lista zachowań, które zostały zebrane razem przez komisje psychiatrów i nadano im nazwę. ADHD. Choroba dwubiegunowa. Depresja kliniczna. I tak dalej.

Ale to nie ma znaczenia. Ponieważ model biznesowy działa. Pieniądze napływają. Leki się sprzedają.

Pójdźmy jeszcze dalej. Sto lat medycyny rockefellerowskiej „ustaliło”, że istnieją tysiące odmiennych, odrębnych i unikatowych chorób, zaburzeń i zespołów. I każde ma przyczynę. W przypadku wielu chorób przyczyna „nie została jeszcze odkryta”. Czytaj: „Tworzymy fikcję. Nie mamy uzasadnienia dla nazywania tych chorób chorobami”.

Naukowcy twierdzą, że w przypadku wielu innych chorób znaleziono przyczyny. Najpopularniejszy rodzaj podłoża choroby? Wirus.

Wirus, którego nigdy wcześniej nie widziano. Wirus, który został „odkryty” w laboratorium.

Laboratorium — jak już szczegółowo omówiłem — które nie pozwala osobom z zewnątrz, naprawdę niezależnym obserwatorom, zobaczyć co się tam naprawdę dzieje.

Z tej przyczyny i jeszcze kilku innych, nie ma rzetelnego powodu, by sądzić, że te wirusy są faktycznie odkrywane. Są rzeczywiście prawdziwe.

Co pozostawia nas z tysiącami list objawów.

Ale zawsze istnieje model biznesowy. Pełny model rockefellerowski jest wart biliony dolarów. Coraz więcej dolarów każdego dnia.

Leki i szczepionki to $$$ zysku.

Spędziłem dekady pokazując ich toksyczność.

Oto bardzo ciekawa sztuczka medyczna. Kryminalna sztuczka. Naukowcy twierdzą, że istnieje zaburzenie mózgu zwane ABC, ale nie znaleźli jeszcze przyczyny. Rodzic ma dziecko z poważnymi problemami i zabiera je do lekarza. Lekarz stawia diagnozę: „Tak, ten chłopiec ma ABC”.

Rodzic wychodzi i robi rozeznanie. Okazuje się, że lista objawów ABC może być wynikiem szczepionki. I rzeczywiście u chłopca pojawiły się poważne problemy wkrótce po szczepieniu.

Rodzic wraca do lekarza i mówi: „Myślę, że mój syn ma powikłania poszczepienne”.

Lekarz mówi: „To niemożliwe. Chłopak cierpi na ABC. Przeprowadzaliśmy badania chłopców z ABC i wielu z nich nigdy nie było zaszczepionych. Więc kiedy pan mówi, że przyczyną ABC u tego chłopca jest szczepionka, to wykluczamy to”.

I rodzic nie wie, co robić.

Oczywiście trik polega na tym, że nigdy nie udowodniono, że ABC jest unikatowym zaburzeniem. To tak naprawdę NAZWA nieudowodnionego zaburzenia. Badania, o których mówi ten lekarz, są zupełnie nieistotne.

ABC to zaburzenie bez udowodnionej przyczyny. Dlatego to w ogóle nie jest żadne zaburzenie. To tylko lista objawów.

Chłopiec tego rodzica ma po prostu wiele z tych objawów. Nabył je – wraz z powikłaniami – dzięki szczepionce. Jeśli chcesz nazwać to, co ma chłopiec, nazwij to: powikłaniami poszczepiennymi.

A nie ABC.

Częścią modelu biznesowego ABC jest: „Używamy tej etykiety choroby, aby uniknąć konieczności płacenia ogromnych odszkodowań za szkody spowodowane przez szczepionkę”.

Jeśli znaczenie tego tricku nie dociera do kogoś, to podam inną, tym razem rażąco przesadną analogię.

Inżynierowie twierdzą, że istnieje zjawisko zwane “skołowaniem rzecznym”. Jest unikatowe, ale przyczyna nie została jeszcze znaleziona. Podstawowym objawem jest to, że łodzie na rzekach mają skłonność do tonięcia.

Joe wypływa swoją łodzią na rzekę. Przepływa pod mostem, który zawala się i niszczy jego łódź. Joe ledwo uchodzi z życiem. Po sześciu miesiącach wychodzi ze szpitala i pozywa kilka stron.

Ale przegrywa sprawę. W sądzie biegli zeznają, że jego łódź ucierpiała z powodu “skołowania rzecznego”. Dlatego zatonęła. Wiele badań dotyczących “skołowania” pokazuje, że zawalanie się mostów nie miało miejsca, gdy „następowało zatonięcie”. Dlatego zawalenie się mostu nie było przyczyną zaburzeń w łodzi Joego, czyli “skołowania rzecznego”.

Czym jest więc choroba bez przyczyny?

To model biznesowy.

______________________

What is a disease without a cause?, Jon Rappoport, February 4, 2022

Uzupełnienia:

Izolacja zabobonów czyli co by tu jeszcze zsekwencjonować
Ponieważ nie ufam opracowaniom opartym na badaniach prowadzonych w prestiżowych laboratoriach, do których nie dopuszcza się żadnych niezależnych osób z zewnątrz. I tak wygląda sytuacja, jeśli chodzi o rzekomą izolację […]

______________________

Wzór na pandemię czyli jak zbudować iluzję
Ponad wszystkimi innymi iluzjami, głównym oszustwem jest: „epidemia to jedna choroba lub zespół wywołany przez jeden bakcyl”. Sprzedaje się to z pomocą nieustannej propagandy. Większość ludzi się na to nabiera. […]

______________________

Wirus kłamstwa i konsekwencje nieistnienia
Ostatnio wzrosło zainteresowanie jednym lub dwoma dokumentami, które cytowałem kilka miesięcy temu. Dokumenty te ujawniają oszustwo u samych podstaw testu na wirusa, który nie istnieje. Dokumenty, napisane przez twórców testu, […]

______________________

Okiem lekarza – implozja profesji
Rząd najwyraźniej osiągnął to, czego próbowali ubezpieczyciele medyczni, komisje lekarskie i szpitale, ale jeszcze im się nie udało: całkowitą kontrolę umysłu lekarzy. I wraz z tym umarł ostatni ślad szacunku, […]

______________________

Narzędzia korporacyjnego systemu medycznego
Bez względu na okoliczności, pójście lub przyjęcie do jakiegokolwiek szpitala stało się niezwykle niebezpieczne, zwłaszcza jeśli wykazywane objawy są uważane za związane z covid, takie jak przeziębienie, grypa, zapalenie płuc […]

Powrót świadomej dyscypliny

Wprawdzie cenzury w Polsce już „nie ma”, podobnie jak Wojskowych Służb Informacyjnych, czy izraelskiej broni jądrowej, ale ta oficjalna nieobecność jest tylko wyższą, bo zakonspirowaną formą obecności. Przybiera ona charakter znanej z czasów stalinowskich tzw. „świadomej dyscypliny”.

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)  •  6 lutego 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5117

—————————–

Cenzury nie ma, żaden cenzor nikomu nic nie skreśla, chyba, że Zuckerbergi na Facebooku, czy Youtubie, ale i tak wszyscy skądś wiedzą, o czym wolno pisać czy mówić, a o czym nie.

Możemy się o tym przekonać właśnie teraz, kiedy Kanadę przemierza Konwój Wolności, przed którym premier Trudeau z pomocą bezpieczniaków schował się w mysią dziurę, gdzie pewnie poprawia sobie brwi. Chociaż Ottawa przeżywa prawdziwy najazd obywateli domagających się likwidacji segregacji sanitarnej, chociaż zjechało tam z całego kraju kilkadziesiąt tysięcy wielkich ciężarówek, chociaż – co mogłem obserwować na nagraniu bodajże z Manitoby – że przy każdym skrzyżowaniu głównej drogi, którą podążają oflagowane ciężarówki, z drogami bocznymi, stoją grupy obywateli, powiewające kanadyjskimi flagami i wiwatujące na cześć uczestników Konwoju – to w polskich niezależnych mediach głównego nurtu nie ma na ten temat ani słowa.

Tylko rządowa telewizja raz przekazała o tym Konwoju wiadomość, ale pewnie dlatego, że w PiS pojawiły się rozbieżności co do segregacji sanitarnej. Inne media, z TVN na czele, nabrały wody w usta, jakby ktoś wydał im taki rozkaz, ale chyba nikt im niczego nie rozkazywał. W takim razie mamy do czynienia ze świadomą dyscypliną, nakazującą zaniechania rozmów o sznurze w domu wisielca.

Bo rzeczywiście mamy w Polsce sytuację delikatną. Pod pretekstem „piątej fali” epidemii, w ramach której zatwierdzona została nowa mutacja koronawirusa zwana „Omikronem”, nasi Umiłowani Przywódcy kombinują, jakby tu wykorzystać tę sposobność do wzięcia obywateli za mordę i odpowiedniego wytresowania. Za pierwszym podejściem była to tzw. „ustawa Hoca”, od nazwiska Wiece Czcigodnego posła PiS, który ją wykombinował. Na jej podstawie miały zostać powszechnie wprowadzone certyfikaty, które mogliby sprawdzać pracodawcy. Finezja tego pomysłu polegała na tym, by pracownicy kierowali swą klasową nienawiść przeciwko pracodawcom, a nie rządowi „dobrej zmiany” i w ogóle – Umiłowanym Przywódcom – którzy wiadomo; od ust by sobie odjęli, żeby przychylić nam nieba. Jednak na odgłos pomruków niezadowolenia, anonimowy dobroczyńca ludzkości „ustawę Hoca” wycofał, ale tylko po to, by jej miejsca zajęła następna, znana jako „lex konfident”. Wszyscy obywatele mają się testować, może nie tak często, jak Najjaśniejszy Pan zmieniał koszule (uczeń jeszybotu w Galicji pytał mełameda, jak często zmienia koszulę miejscowy bankier Brodzki. – Ooo, on to pewnie nawet raz na tydzień – powiada mełamed. – No a Rotszyld? – Rotszyld to pewnie codziennie. – A Najjaśniejszy Pan? – dopytuje uczeń. – A Najjaśniejszy Pan to wkłada koszulę i zdejmuje, wkłada – i zdejmuje.), niemniej jednak.

Jak obliczył pan dr Mentzen z Konfederacji, ta zabawa kosztowałaby podatników ponad 50 mld złotych rocznie, ale najgorszy jest pomysł, by w przypadku, gdy jakiś pracownik się zarazi, nieubłaganym palcem nie tylko wskazał na kolegę, którego podejrzewa o zarażenie, ale w dodatku – żeby zażądał od niego odszkodowania w wysokości 15 tys. złotych. Podobno w obozie „dobrej zmiany” zdania na temat „lex konfident” są podzielone, toteż Naczelnik Państwa poszukuje sympatyków zamordyzmu gdzie indziej. Być może znajdzie ich w parlamentarnym klubie Lewicy, bo ta branie obywateli za mordę traktuje jako swoją ulubioną rozrywkę. Wprawdzie pomysł „lex konfident” spotyka się z krytyką, że balansuje na krawędzi rejonów psychiatrycznych i coś może nawet być na rzeczy, bo późną jesienią ub. roku CBOS podało, że co najmniej 70 proc. obywateli uważa, iż życie w Polsce sprzyja chorobom psychicznym, więc nie jest wykluczone, że głównym ogniskiem tej epidemii może być Sejm i Senat, ale nie jest też wykluczone, że w tym szaleństwie jest metoda.

Na ten trop naprowadziła mnie wiadomość, że w „Polskim Ładzie” znalazła się niespodzianka nazwana „pałacyk plus”. Chodzi o to, że jak ktoś kupi sobie, albo przynajmniej sobie wyremontuje zabytkowy pałacyk, to dostanie ulgę podatkową. Jeśli skojarzymy to sobie z 50 miliardami złotych rocznie, które trzeba będzie zapłacić za testy, to wyobraźmy sobie, ile zabytkowych pałacyków można sobie kupić albo wyremontować za 10 procent tej sumy? Dlatego właśnie uważam, że epidemia skończy się nie wcześniej, aż będzie trzeba, bo kiedy indziej trafi się taka wspaniała okazja do założenia starej rodziny? Pozbawiony złudzeń ksiądz biskup Ignacy Krasicki we „Wstępie do bajek” napisał m.in: „Był minister rzetelny – o sobie nie myślał”. Wracając tedy do „lex konfident” to w czynie społecznym podaję pomysł racjonalizatorski, że jak tylko wejdzie ona w życie, niech każdy zarażony nieubłaganym palcem wskaże na Jarosława Kaczyńskiego jako sprawcę zakażenia i pozwie go przed niezawisły sąd o 15 tys. złotych odszkodowania. Jestem pewien, że niezawisłe sądy potraktują takie pozwy z entuzjazmem i niezwykłą skwapliwością – bo u nas na „Konwój Wolności” liczyć chyba nie można, więc musimy działać inaczej. „Gwałt niech się gwałtem odciska” – powiada Wieszcz.

Tymczasem na Ukrainie bez zmian, niczym kiedyś na Zachodzie, w związku z czym pan generał Skrzypczak doszedł do wniosku, że żadnej wojny tam nie będzie, bo Rosja utraciła moment zaskoczenia. Rosja może utraciła, ale to nie znaczy, że nikomu by się taka „mała zwycięska wojna”, a przynajmniej – wojna do ostatniego ukraińskiego żołnierza – nie przydała. Czy np. Wielka Brytania nie przyjęłaby z uznaniem wojowania z Niemcami przy pomocy Ukrainy i Polski, której właśnie zaoferowała sojusz?

Powiadają, że historia się powtarza, więc wypada przypomnieć, że roku 1939 Polska była sojusznikiem Wielkiej Brytanii, podobnie jak w roku 1945, kiedy to została oddana w Jałcie Józefowi Stalinowi. W ramach obecnego sojuszu Anglicy wysyłają na Ukrainę broń defensywną, a Polska – „defensywną amunicję” strzelecką i artyleryjską. Artyleryjska – w porządku – ale o defensywnej amunicji strzeleckiej słyszę pierwszy raz, chociaż jestem starszym kapralem podchorążym rezerwy, a może nawet zostałbym oficerem, gdyby nie okoliczność, że w tamtych czasach byłem „wrogiem ludu”. Tymczasem ani Niemcy, ani Francja, ani nawet Węgry nie kwapią się do udziału w krucjacie na Ukrainie, ale skoro i Ameryka i Wielka Brytania Ukrainę wspierają, to nic dziwnego, że blokuje ona od wielu tygodni tranzyt kolejowy do Polski przez swoje terytorium, a Polsce nawet nie wolno z tego powodu jęknąć. Niczym innym, jak świadomą dyscypliną nie da się tego wyjaśnić, więc nic dziwnego, że i niezależne media o tym nie informują.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Kolejna obstrukcja łańcuchów dostaw. Potężny kontenerowiec Maerska utknął na mieliźnie

Gigantyczny kontenerowiec Maerska utknął niedaleko portu Bremerhaven. Pierwsza próba uwolnienia go zakończyła się niepowodzeniem.

https://trans.info/pl/kontenerowiec-maerska-utknal-na-mieliznie-przy-niemczech-273854?fbclid=IwAR3m34nopGSwHfK6Ne13aXLdqkY5r-XqxnSeALAxTYVFismdOe4JwQER2a4

Kontenerowiec „Mumbai Maersk” utknął na mieliźnie koło niemieckiej wyspy Wangerooge na Morzu Północnym. Duński operator logistyczny poinformował o wypadku na Twitterze dziś rano:

„Potwierdzamy, iż 2 lutego około godziny 23 czasu środkowoeuropejskiego, „Mumbai Maersk” utknął na mieliźnie niedaleko Bremerhaven. Załoga jest bezpieczna, na doszło do żadnego zanieczyszczenia środowiska, nie ma też sygnałów o uszkodzeniu kadłuba. Statek znajduje się na mieliźnie i wejście do portu nie jest zablokowane”

Statek należy do kategorii największych kontenerowców. Ma 399 metrów długości oraz 59 metrów szerokości i ma pojemność 20 568 TEU.

„Mumbai Maersk” płynął z Rotterdamu do Bremenhaven.

Dzisiaj rano podjęto próbę wyciągnięcia kontenerowca na głęboką wodę przy pomocy pięciu holowników i dwóch statków wielozadaniowych. Akcja skończyła się fiaskiem. Maersk poinformował na Twitterze, iż dzisiaj podjęta zostanie kolejna prób.

Skutek „drogi synodalnej” Franciszka: Niemieccy biskupi odeszli od Chrystusa i katolicyzmu.

Ostry zakręt Kościoła katolickiego w Niemczech. Nuncjusz wzywa do jedności..

Niemieccy biskupi poparli zniesienie celibatu, święcenia kobiet i odejście od rozumienia płci jako męskiej i żeńskiej.

To efekty obrad trzeciego zgromadzenia plenarnego „drogi synodalnej” we Frankfurcie nad Menem. W sobotę rano przyjęto na tym forum „dokument roboczy na temat homoseksualizmu w katechizmie”, a także „wyznanie winy wobec osób homoseksualnych”. Abp Nicola Eterović, nuncjusz apostolski w Niemczech, wezwał niemieckich biskupów do jedności z papieżem i Kościołem powszechnym.

05.02.2022 https://www.tvp.info/58347714/niemiecki-kosciol-katolicki-na-zakrecie-uczestnicy-drogi-synodalnej-za-kaplanstwem-kobiet-apel-nuncjusza

————————

Niemieccy biskupi poparli zniesienie celibatu, święcenia kobiet i odejście od rozumienia płci jako męskiej i żeńskiej. To efekty obrad trzeciego zgromadzenia plenarnego „drogi synodalnej” we Frankfurcie nad Menem. W sobotę rano przyjęto na tym forum „dokument roboczy na temat homoseksualizmu w katechizmie”, a także „wyznanie winy wobec osób homoseksualnych”. Abp Nicola Eterović, nuncjusz apostolski w Niemczech, wezwał niemieckich biskupów do jedności z papieżem i Kościołem powszechnym.

Uczestnicy trzeciego zgromadzenia plenarnego „drogi synodalnej” we Frankfurcie nad Menem, odbywającego się z udziałem biskupów i świeckich z całego kraju, opowiedzieli się w piątek m.in. za udzielaniem święceń kobietom oraz zniesieniem obowiązkowego celibatu dla duchownych obrządku łacińskiego.

Sugerowano także odejście od rozumienia płci jako męskiej i żeńskiej oraz opowiadano się za szeregiem innych kontrowersyjnych postulatów, które stanowiłyby odejście od dotychczasowego nauczania i praktyki Kościoła.

W sobotę rano przyjęto na tym forum „dokument roboczy na temat homoseksualizmu w katechizmie”, a także „wyznanie winy wobec osób homoseksualnych”.

Nuncjusz zabiera głos


Nuncjusz apostolski, który przebywa we Frankfurcie jako obserwator z ramienia papieża Franciszka, potwierdził, że synodalność jest „bardzo bliska sercu Ojca Świętego”. Nie jest to jednak „dążenie do konsensusu większości”.

„Papież często mówi o synodalności i pozytywnych aspektach z nią związanych, ale jednocześnie zachęca nas do unikania fałszywego rozumienia i błędów” – stwierdził abp Eterović.

Nuncjusz zacytował przemówienie papieża Franciszka do uczestników Zgromadzenia Plenarnego Kongregacji Nauki Wiary z 21 stycznia 2022 r.: „Można by pomyśleć, że proces synodalny polega na wysłuchaniu wszystkich, przeprowadzeniu ankiety i podaniu wyników. Wiele głosów, wiele głosów, wiele głosów… Nie. (…) Nie można uczestniczyć w procesie synodalnym bez rozeznania. Takie rozeznanie sprawi, że synod będzie prawdziwym synodem, którego najważniejszą postacią – powiedzmy to w ten sposób – jest Duch Święty, a nie parlament czy sondaż opinii, jaki mogą zrobić media”.

Dyskwalifikacja za brak dopingu – chińskie igrzyska

Postaram się spojrzeć z odpowiednim dystansem, chociaż to nie będzie łatwe, na te wszystkie absurdy, jakie nam zafundowano od dwóch lat. Zmęczenie narodu jest tak wielkie, że pozostaje tylko śmiech i właśnie odpowiedni dystans. Jestem na tyle stary, że pamiętam pierwsze igrzyska olimpijskie w Pekinie, gdy nagle nastąpiła zwyżka formy chińskich sportowców niemal w każdej dziedzinie. Największe wrażenie robiły biegi długodystansowe, gdy nagle Chinki i Chińczycy zaczęli o pół okrążenia wyprzedzać biegaczy afrykańskich, od lat pozostających poza konkurencją. Czym to tłumaczono? Zupą z żółwia! Nie, to nie był kiepski żart, w każdym razie nie mój, ale oficjalne stanowisko władz chińskich.

Matka Kurka https://www.kontrowersje.net/dyskwalifikacja-za-brak-dopingu-chinskie-igrzyska/

———————–

Działo się to wszystko na parę miesięcy przez olimpiadą w Pekinie i wywołało naprawdę wielkie zamieszanie. W efekcie doszło do paru dyskwalifikacji, a reszta chińskich sportowców została objęta wyjątkowo reżimowym systemem kontroli. Niewiele to jednak pomogło i bodaj pierwszy raz w historii letnich igrzysk Chiny wygrały klasyfikację medalową. Potem prawie wszystko wróciło na swoje miejsce, w sporcie nadal królował doping, ale taki ciężej wykrywalny niż zupa z żółwia. Opisany stan rzeczy jest jednak niczym wielkim, przy tym, co się dzieje na drugiej chińskiej olimpiadzie w Pekinie, gdzie dyskwalifikuje się zawodników za brak dopingu. Jedną z ofiar tej „nowej normalności” jest polska zawodniczka Natalia Maliszewska, uziemiona na kwarantannie zaraz po przyjeździe do Chin. Warto w tym miejscu dodać, że Maliszewskiej nie da się porównać do polskiej reprezentacji piłkarskiej, która najpierw modli się o wyjście z grupy, a potem gra mecz o honor. Polska łyżwiarka, była jedną z faworytek do zdobycia medalu, ponieważ w swojej dyscyplinie osiąga regularne sukcesy.

Pozytywny test, jak w 99% innych przypadkach, nie niesie za sobą żadnych objawów chorobowych, o czym szczegółowo opowiedziała polska łyżwiarka, ale to żaden argument. Maliszewska została zamknięta w pokoju na wiele dni i będzie mogła sobie w telewizji obejrzeć otwarcie igrzysk, a potem eliminacje, w których nie wystąpi. Nikt w Pekinie nie testuje zawodników pod kątem jakichkolwiek innych chorób zakaźnych, to znaczy, że w teorii i praktyce może w zawodach brać udział: prątkujący gruźlik, nosiciel HIV, zarażony malarią, odrą, gronkowcem i inną cholerą.

Najbardziej niebezpieczna jest, nawet nie najmodniejsza choroba na świecie, ale test, który stygmatyzuje człowieka i w tym przypadku dodatkowo dyskwalifikuje sportowca. Kto obserwuje tę paranoję choćby jednym okiem, ten wie, że z testowaniem sportowców dzieją się cuda. Bez końca można wymieniać choćby przykłady polskich skoczków i piłkarzy, którzy rano mieli pozytywny wynik, wieczorem negatywny, by następnego ranka znów mieć pozytywny. Nie zapominajmy też, że testy są dziełem chińsko-niemieckim, co oznacza, że tylko producent tak naprawdę wie, czym ten wynalazek jest i ma pod kontrolą całą produkcję. Nie koniec nad tym, prawdę mówiąc nie wiem, jak to wygląda w Chinach, ale przypuszczam, że bardzo podobnie, jak w Niemczech, gdzie to tamtejszy sanepid, a nie federacje sportowe zajmowały się testowaniem.

Reszty można się tylko domyślać, jednak nie radzę głośno powtarzać, bo natychmiast można się narazić na szereg przykrych konsekwencji, z czego klasyczny zbiór wyzwisk, to najmniejszy problem. W historii sportu zdarzały się i zdarzają różne cuda, na przykład „rywalizacja” mężczyzn udających kobiety, z kobietami nie udającymi kobiet, ale takich cudów jeszcze nie było. Dziś dyskwalifikuje się sportowców za brak dopingu, mało tego, powodem dyskwalifikacji jest de facto przeziębienie, czyli naturalne osłabienie organizmu, zamiast sztucznego wzmocnienia.

Światowa paranoja, w połączeniu z chińskim komunizmem kapitalistycznym, daje naprawdę „ciekawe” efekty. W zasadzie można powiedzieć, że ostatecznej klasyfikację medalową ustawi chiński Pinkas albo Horban i coś czuję, że tylko chińscy sportowcy w prawie wszystkich testach wypadną negatywnie.

Były członek Rady Medycznej Flisiak przejrzał na Oczki!! Chce zniesienia kwarantanny.

Zmiana narracji! Były już członek Rady Medycznej Flisiak przejrzał na oczki!! Chce zniesienia kwarantanny: „To fikcyjne panowanie nad epidemią”

Prof. Robert Flisiak, który do niedawna był członkiem Rady Medycznej przy premierze, apeluje, by znieść kwarantannę. Co ciekawe, takiego postulatu ani razu – przynajmniej oficjalnie – nie wysnuł, gdy zasiadał w Radzie Medycznej.
https://nczas.com/2022/02/05/zmiana-narracji-byly-juz-czlonek-rady-medycznej-chce-zniesienia-kwarantanny-to-fikcyjne-panowanie-nad-epidemia/

———————-

O konieczności zniesienia kwarantanny wąska część polskiego środowiska medycznego apeluje od co najmniej roku. Rządzący pozostawali jednak głusi na taki postulat.

Temat staje się dopiero teraz „modny”, bo coraz więcej krajów zaczęło rezygnować z kwarantanny, a nawet izolacji po pozytywnym wyniku testu (jeśli nie ma objawów).

O kwarantannie wypowiedział się prof. Flisiak, który jeszcze niedawno zasiadał w Radzie Medycznej. W połowie stycznia wraz z 12 innymi członkami tego gremium podał się do dymisji.

Kwarantanna u nas nie spełnia swego zadania – mówi prof. Flisiak.

Jak to argumentuje? – To fikcyjne panowanie nad epidemią. Gdyby dochodzenie epidemiczne udało się przeprowadzić w przypadku każdego zakażenia to przecież na kwarantannę musiałoby trafić kilkakrotnie więcej osób niż obecnie. Oczywiście przy obecnych możliwościach Sanepidu jest to nierealne. Poza tym przy kilku milionach osób odsuniętych od pracy nastąpiłaby katastrofa gospodarcza. Wygląda na to, że większość zakażonych deklaruje, że z nikim nie miała kontaktu przez ostatnie dni, a na kwarantannę trafiają co najwyżej osoby zamieszkujące razem z osobą zakażoną – mówi.

W dalszej części wywiadu również padają „ciekawe” stwierdzenia z ust prof. Flisiaka. Ciekawe o tyle, że kiedy podobne niedawno formułował zwykły śmiertelnik, to był osądzany od czci i wiary.

Nie ma sensu kierować się tym, ile zakażeń, a właściwie wyników dodatnich, jest wykrywanych. Bo ta liczba zależy od tego ile testów jest wykonywanych. Bardziej trzeba patrzeć na odsetek wyników dodatnich, który u nas zatrzymał się na poziomie około 30 proc. i wydaje się, że osiągnął już wartość szczytową w tej fali – mówi.

Dodaje, że liczba dodatnich wyników nie równa się liczbie chorych. – Jeden wynik dodatni testu nie jest równy innemu wynikowi dodatniemu – podkreśla.

– Zakaźność danej osoby zależy w dużej mierze od masywności wydalanych cząstek wirusa. Niestety testy, które je wykrywają, to testy jakościowe, dają taki sam wynik dodatni zarówno wtedy, gdy cząstek wirusa jest mało, jak i wtedy, gdy jest ich bardzo dużo – podsumowuje.

Zasiadając w Radzie Medycznej prof. Flisiak nigdy nie wysnuł postulatu zniesienia kwarantanny. A przynajmniej oficjalnie, w wypowiedziach medialnych, bo o posiedzeniach samej Rady nie wiemy nic, gdyż nie były one protokołowane.

Trzeba jednak oddać prof. Flisiakowi, że na tle całej Rady Medycznej wyróżniał się pozytywnie. Nie siał propagandy strachu, nie przewidywał masowych pogrzebów, nie snuł apokaliptycznych wizji. Przed rokiem to prof. Flisiak jako jeden z pierwszych domagał się zniesienia obowiązku masek na świeżym powietrzu, to także ten lekarz mówił wprost, że zakażenia w marcu spadałyby niezależnie od lockdownu bądź jego braku. Z drugiej strony, w kwestii szczepionek na przykład był zwolennikiem robienia medialnego „show”.

Proces Päivi Räsänen,za cytowanie św. Pawła i obronę małżeństwa. POMÓŻMY!!


W poniedziałek, 24 stycznia rozpoczął się proces Päivi Räsänen, chrześcijańskiej posłanki do fińskiego parlamentu, która jest matką pięciorga dzieci i babcią sześciorga wnucząt.
Grożą jej nieuzasadnione zarzuty karne i dwa lata więzienia lub grzywna za udostępnienie na Twitterze cytatu z Biblii i obronę małżeństwa opartego na związku jednego mężczyzny i jednej kobiety.

W jednym z najtrudniejszych dni w swoim życiu wyraziła szczerą wdzięczność wszystkim Państwu:

„Chcę gorąco podziękować tym tysiącom ludzi, którzy wspierali mnie podczas tego wyczerpującego dla mnie osobiście procesu”.
Rozprawa sądowa trwała cały dzień. Po jej zakończeniu Päivi powiedziała nam:

„W odpowiedzi na wszystkie zarzuty zaprzeczam jakiemukolwiek wykroczeniu, których się rzekomo dopuściłam. Moje teksty i wypowiedzi będące przedmiotem śledztwa są związane z biblijnym nauczaniem na temat małżeństwa, życia jako mężczyzna i kobieta, a także z nauką Św. Pawła Apostoła na temat aktów homoseksualnych. Zawarte w Biblii normy dotyczące małżeństwa i seksualności wynikają z miłości bliźniego, a nie z nienawiści do jakiejś grupy ludzi.

Prokuratura stawia szereg nieprawdziwych, nieprecyzyjnych, a nawet nieprawdziwych zarzutów dotyczących moich poglądów. Kategorycznie odrzucam przedstawioną przez Prokurator charakterystykę moich przekonań. Przypominam, że wielokrotnie podkreślałam, że wszyscy ludzie są stworzeni na obraz i podobieństwo Boga i mają równą godność i równe prawa przynależne każdemu człowiekowi.”

We wrześniu niektórzy z nas osobiście odwiedzili Helsinki i spotkali się z Päivi, aby dostarczyć około 200 000 podpisów z całego świata. W zeszłym tygodniu łączna liczba podpisów wyniosła już ponad 330 000! Jesteśmy bardzo wdzięczni za Państwa masowe zaangażowanie i wsparcie!

W zeszłym tygodniu zorganizowaliśmy również kilka wydarzeń na całym świecie, aby przykuć uwagę fińskich ambasadorów. 

Przed budynkiem Sądu Okręgowego w Helsinkach odbył się wiec poparcia dla Päivi.

Mój kolega Sebastian Lukomski był tam, aby osobiście wyrazić nasze pełne poparcie dla Päivi w imieniu całej społeczności CitizenGO.

W dniu rozpoczęcia procesu Päivi Räsänen, Matteo Fraioli, nasz dyrektor ds. kampanii we Włoszech, zorganizował wiec przed Ambasadą Finlandii w Rzymie, aby wysłać wiadomość o solidarności:

„Proces Paivi dotknie nas wszystkich: to nie tylko kobieta, matka, babcia, polityk i chrześcijański lekarz, który będzie sądzony, ale przed wymiarem sprawiedliwości staje całe chrześcijaństwo, zdrowy rozsądek, wolność słowa i religii. Wszyscy jesteśmy podsądnymi, ponieważ #weareallPäiviRäsänen”.

Silvina Spataro, dyrektor ds. kampanii w Argentynie, zorganizowała dostarczenie 330 000 podpisów do Ambasady Finlandii w Argentynie.

W Polsce osobiście, zaniosłem Państwa podpisy przed Ambasadę Finlandii w Warszawie.
Zrobiłem to bo wiem, że w latach komunizmu wielokrotnie doświadczaliśmy prześladowań za wiarę i dlatego, jako Polacy, zawsze będziemy bronić wszystkich, którzy doznają prześladowań ze względu na swoje wyznanie.

Mój kolega z polskiego zespołu CitizenGO, Sebastian Lukomski, udzielił obszernego wywiadu w polskich mediach internetowych relacjonując proces Päivi z Helsinek.
Węgierski zespół kierowany przez Eszter Schittl zainicjował niesamowitą kampanię w mediach społecznościowych. W weekend poprzedzający jej proces, setki Węgrów przyłączyło się do kampanii pro-wolnościowej i pro-chrześcijańskiej, solidaryzując się z Päivi poprzez dzielenie się swoimi ulubionymi wersetami biblijnymi ze znajomymi na Facebooku. W ten sposób Węgierscy chrześcijanie pokazali, że Biblia nie może i nie powinna być nigdy cenzurowana.

Nie zapadł jeszcze ostateczny wyrok. Proces będzie się toczył dalej, przynajmniej do 14 lutego 2022 roku, czyli daty kolejnego posiedzenia sądu.

Päivi liczy na Państwa wsparcie.  Jeśli jeszcze nie podpisali Państwo petycji, prosimy zrobić to teraz.
Niech Pan Bóg Państwu błogosławi
Paweł Woliński z całym zespołem CitizenGO
P.S.- Czy zechcą Państwo wesprzeć pracę CitizenGO? Społeczność CitizenGO będzie działać nieustannie, dzień po dniu i rok po roku, aby bronić życia, rodziny i wolności. Aby było to możliwe, CitizenGO potrzebuje Państwa stałego wsparcia, teraz bardziej niż kiedykolwiek. Jeśli są Państwo zadowoleni z naszej pracy i mają Państwo taką możliwość, proszę rozważyć stałe wsparcie dla naszej organizacji. Nawet 10 zł miesięcznie daje nam możliwość, by kontynuować nasze zmagania.

SZCZEPIONKA PFIZERA DLA NIEMOWLĄT I DZIECI PONIŻEJ PIĄTEGO ROKU ŻYCIA: 5 FAKTÓW, KTÓRE MUSISZ ZNAĆ

Piątka dla szczepień (niemowląt)” czyli o co pytać 4

Dyrektor generalny Pfizera zasugerował potencjalne przyszłe ceny na poziomie nawet 175 USD za dawkę148 razy więcej niż potencjalny koszt produkcji…

Po przedłożeniu tych informacji oczekuje się, że organy regulacyjne zatwierdzą trzecią dawkę szczepionki pediatrycznej. „Wiemy, że dwie dawki to za mało i rozumiemy to” – powiedziała jedna z osób zaznajomionych z sytuacją.

AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/02/04/piatka-dla-szczepien-niemowlat-czyli-o-co-pytac-4/

−∗−

W menu na dziś danie pediatryczne. Artykuł ze strony America’s Frontline Doctors na temat przygotowań firm farmaceutycznych nie tylko do rozpoczęcia szczepień wśród najmłodszych dzieci, ale wprowadzenia od razu trzeciej dawki. Poniżej kilka faktów, z którymi warto się zapoznać.

Zapraszam do lektury.

______________***______________

Szczepionka Pfizera dla niemowląt i dzieci poniżej piątego roku życia: 5 faktów, które musisz znać

Farmaceutyczny gigant forsuje szczepionki dla małych dzieci pomimo niepowodzeń w badaniach klinicznych

Oczekuje się, że firma Pfizer już dziś zwróci się do FDA o zezwolenie na awaryjne użycie swojej szczepionki przeciw COVID-19 u niemowląt i małych dzieci. Pfizer wraz z BioNTech, swoim niemieckim partnerem w produkcji szczepionki przeciw COVID, ma nadzieję rozpocząć podawanie zastrzyków niemowlętom od 6 miesiąca życia na całym świecie, zaczynając w Stanach Zjednoczonych jeszcze w tym miesiącu.

1. Pfizer i FDA kontynuują POMIMO niepowodzenia testów preparatu na dzieciach poniżej 5 roku życia

Pfizer i BioNTech już w grudniu informowały, że

Dwie dawki szczepionki pediatrycznej nie wywołały odpowiedzi immunologicznej u 2-, 3- i 4-latków porównywalnej z odpowiedzią immunologiczną u nastolatków i osób starszych”.

Firma twierdziła jednak, że osiągnęła „właściwą odpowiedź immunologiczną u dzieci w wieku od 6 miesięcy do 2 lat”.

2. Planowana jest już trzecia dawka

Ze względu na rozczarowujące wyniki badań schematu dwóch dawek u dzieci poniżej 5 roku życia, firma Pfizer natychmiast rozpoczęła testowanie na tych dzieciach trzeciej dawki, zmieniając swoje badanie tak, aby zapewnić trzecie wstrzyknięcie każdemu z uczestników osiem tygodni po drugiej dawce.

Anonimowy urzędnik administracji poinformował, że briefing z udziałem federalnych urzędników ds. zdrowia przeprowadzona przez firmę Pfizer, w której uczestniczył także dr Anthony Fauci, główny doradca medyczny Białego Domu ds. odpowiedzi na koronawirusa, obejmowała:

„«intensywną dyskusję», że trzy dawki byłyby prawdopodobnie znacznie lepsze niż dwie [u dzieci poniżej 5 roku]… Ale aby dostać trzecią, musisz najpierw przyjąć dwie dawki… Istnieje zainteresowanie wynikami tego posunięcia”.

3. Trzecia dawka może być już dodana do schematu szczepienia dla niemowląt i małych dzieci przed kwietniem

Pfizer ogłosił w styczniu, że spodziewa się, iż dane dotyczące tej trzeciej dawki będą dostępne jeszcze przed kwietniem. The Washington Post dodał, że zdaniem „zorientowanych osób”, oczekuje się, iż przedstawienie tych nowych danych doprowadzi do rozszerzenia harmonogramu szczepień dla małych dzieci:

„Po przedłożeniu tych informacji oczekuje się, że organy regulacyjne zatwierdzą trzecią dawkę szczepionki pediatrycznej. „Wiemy, że dwie dawki to za mało i rozumiemy to – powiedziała jedna z osób zaznajomionych z sytuacją. „Chodzi o to, aby pójść dalej i zacząć analizę dwóch dawek. Jeśli dane będą zgodne z przesłanymi w zgłoszeniu, można rozpocząć [szczepienie] dzieci w podstawowym schemacie kilka miesięcy wcześniej, niż jeśli nic byśmy nie robili przed pojawieniem się danych o trzeciej dawce”. [podkreślenia dodane].

4. Dawka jest znacznie mniejsza niż dawka dla dorosłych

Wersja szczepionki do podania dzieciom poniżej 5 roku życia to dawka 3 mikrogramów w każdym zastrzyku, czyli jedna dziesiąta dawki szczepionki dla dorosłych. Dzieci w wieku od 5 do 11 lat otrzymują dawki 10 mikrogramów, podczas gdy dorośli, a także dzieci w wieku 12 lat i starsze otrzymują 30 mikrogramów w każdym wstrzyknięciu. Podobnie jak w przypadku dorosłych, dwie dawki są zaplanowane w odstępie trzech tygodni.

5. Udział w rynku i marża zysku firmy Pfizer mają wzrosnąć

Z globalną populacją ponad 600 milionów dzieci w wieku poniżej 5 lat, firma Pfizer Inc. (PFE) znacznie zwiększy swój udział w rynku szczepionek przeciw COVID-19, jeśli zostanie zatwierdzony jej wniosek o zastosowanie wielodawkowe [multi-dose use] w tej grupie wiekowej. Chociaż firma wcześniej przewidywała „sprzedaż na poziomie 26 miliardów dolarów przychodu z 1,6 miliarda dawek szczepionek, a zatem przy średnim koszcie jednej dawki $16,25”, to koszt pojedynczej dawki ma wzrosnąć.

Oxfam, globalna organizacja, która walczy z ubóstwem i niesprawiedliwością, wyjaśnia:

„Nigdy w historii rządy nie kupowały tak dużo dawek szczepionek na jedną chorobę, a przecież produkcja na dużą skalę powinna obniżyć koszty, umożliwiając firmom pobieranie niższych cen. Jednak UE podobno zapłaciła jeszcze wyższe ceny za drugie zamówienie od Pfizer/BioNTech. Przewiduje się kontynuację dramatycznej eskalacji cen w przypadku braku działań rządowych i możliwości wprowadzenia dawek przypominających w nadchodzących latach. Dyrektor generalny Pfizera zasugerował potencjalne przyszłe ceny na poziomie nawet 175 USD za dawkę148 razy więcej niż potencjalny koszt produkcji…

„Analiza technik produkcji wiodących szczepionek typu mRNA produkowanych przez firmy Pfizer/BioNTech i Moderna – które to zostały opracowane tylko dzięki finansowaniu publicznemu w wysokości 8,3 miliarda dolarów – sugeruje, że te szczepionki można wyprodukować już za 1,20 dolara za dawkę”.

______________

Pfizer vaccine for infants and children under five: 5 facts you need to know, America’s Frontline Doctors, Feb 01, 2022

——————-

Uzupełnienia:

“Piątka dla szczepień (dzieci)” czyli o co pytać 3
Moim zdaniem rząd, media głównego nurtu i firmy farmaceutyczne przeceniły niebezpieczeństwo zakażenia covid-19 u dzieci, wywołując strach i niedoszacowanie ryzyka szczepionek. Nie podałbym tych nowych szczepionek mRNA mojemu zdrowemu dziecku […]

______________

100% normy czyli jak się pozbyć grupy kontrolnej
Muszą zmusić również nas do zaszczepienia – nas WSZYSTKICH, aby nie było grupy kontrolnej, a tym samym dowodów na to, co zrobili. Mogliby wtedy zrzucić winę za masowe powikłania zdrowotne […]

______________

Czy to wojna z dziećmi?
Jak rodzice mogą chronić swoje dzieci w obliczu błyskawicznego zastraszania, przymusu i agitacji? Jaką bronią dysponują rodzice, aby walczyć? Jak na każdej wojnie, drogą do zwycięstwa jest odwaga, jedność i […]

______________

Dr Sucharit Bhakdi: te szczepionki zostały zaprojektowane tak, aby zawiodły
Nieustannie jesteśmy zalewani twierdzeniami przedstawicieli przemysłu farmaceutycznego, mediów głównego nurtu, polityków i urzędników „zdrowia publicznego” – wszyscy powtarzają tę samą kwestię: że nowe szczepionki są całkowicie „bezpieczne i skuteczne”. Ale […]

______________

VAIDS czyli skąd się bierze erozja immunologiczna
„Niektórzy wykorzystali wyniki tego badania do poparcia powszechnego stosowania tak zwanych zastrzyków «wzmacniających» [boosters]. Trzeba powiedzieć jasno: nikt nie ma żadnych danych dotyczących bezpieczeństwa takiego planu. Jeśli erozja immunologiczna występuje […]

W oparach fanatyzmu

Stanisław Michalkiewicz

Świat trwa w oczekiwaniu, co się wkrótce może zdarzyć; czy będzie wojna, czy nie. Wprawdzie Radio Erewań już dawno, jeszcze za pierwszej komuny, ostatecznie zdecydowało, że nie będzie żadnej wojny, a tylko walka o pokój i to taka, że nie zostanie nawet kamień na kamieniu, ale walka o pokój to też nic dobrego, więc wielu ludzi się niepokoi.

Polska w tej walce o pokój oczywiście popiera Ukrainę, mimo, że ta z niezrozumiałych względów blokuje kolejowy tranzyt do Polski i nawet nie udziela żadnych wyjaśnień. Widocznie taki los wypadł nam, podobnie jak za pierwszej komuny, kiedy to myśmy wysyłali do ZSRR cukier, w zamian za co Sowieci brali od nas węgiel.

W tej nieprzyjemnej sytuacji zdarzają się jednak i dobre wiadomości – na przykład, że pobożny poseł Jarosław Gowin już czuje się dobrze i nawet wraca do polityki. Na początek ujawnił, że PiS „planował” użycie wojska przeciwko uczestnikom demonstracji organizowanych przez „Strajk Kobiet”, w następstwie których pojawiła się u nas epizoocja wścieklizny. Takie w każdym razie są podejrzenia. Jak wiemy, wojsko nie zostało użyte i protesty bez tego rozeszły się po kościach, ale jeśli były takie plany, to może rozwinąć się z nich kolejna afera, którą nasi Umiłowani Przywódcy będą rozdziobywali aż do końca sejmowej kadencji, która może być dłuższa, albo krótsza. W tym drugim przypadku Wielce Czcigodna Barbara Nowacka z KO już teraz zapowiada wtrącenie polityków Zjednoczonej Prawicy do więzienia. W takiej sytuacji pobożny poseł Gowin może uważać się za szczęściarza, bo chociaż nadokazywał się co niemiara i w rządzie Donalda Tuska i w rządzie „dobrej zmiany”, to do więzienia chyba nie trafi, skoro właśnie przechodzi na jasną stronę Mocy? Podobnie może być z sędziami; kroczący w białym orszaku męczenników reżymu Jarosława Kaczyńskiego, niezawisły sędzia Waldemar Żurek odgraża się, że nielegalni sędziowie nie tylko doznają surowych kar, ale będą odpowiadali również majątkowo. Nietrudno się domyślić, że ich mienie zostanie skonfiskowane, a następnie rozdane sędziom legalnym – bo cóż w tych zepsutych czasach wynagradzać, jak nie heroiczne przywiązanie do praworządności?

Wszystko jednak może rozstrzygnąć się w całkiem innych kategoriach. Właśnie portal „Onet”, nazywany również „Der Onet”, opublikował informację, że spada w Polsce liczba sióstr zakonnych, a główną tego przyczyną są zgony i że aż jedna trzecia tych zgonów nastąpiła z powodu zbrodniczego koronawirusa. Trudno znaleźć lepsze potwierdzenie szczerej uwagi starego żydowskiego grandziarza finansowego Jerzego Sorosa, że epidemia stworzyła „rewolucyjną szansę” przeforsowania przedsięwzięć, które w normalnych warunkach byłyby albo niemożliwe, albo bardzo trudne. Dialog z judaizmem, chociaż też może doprowadzić do ostatecznego rozwiązania kwestii chrześcijańskiej, musi jednak trochę potrwać, tymczasem przy pomocy zbrodniczego koronawirusa można pójść na skróty i załatwić sprawę od ręki. Toteż rząd „dobrej zmiany” podchodzi coraz bliżej do ustawy o segregacji sanitarnej, zwanej „ustawą Hoca”, Wielce Czcigodnego posła, który w ten sposób wejdzie do historii. Zaczyna się od pracodawców, którzy będą mogli przeprowadzać medyczną inwigilację, a następnie segregację sanitarną swoich pracowników. Jak któryś nie będzie miał „paszportu covidowego”, to będzie mógł zajmować najwyżej stanowisko stróża nocnego, a i to nie jest takie pewne. Ale przecież na pracodawcach się nie skończy, to rzecz pewna, bo zgodnie z prawem Murphy’ego, jak coś złego może się stać, to na pewno się stanie i już wkrótce bez takiego paszportu nie będzie można ruszyć ręką, ani nogą. Ale to jeszcze nic, bo tylko patrzeć, jak bez paszportu covidowego nie będzie można dostać się również do Królestwa Niebieskiego. Myślę, że w takiej sytuacji nawet najwięksi przeciwnicy szczepienia by się zreflektowali i się zaszczepili. Nie byłby to oczywiście żaden „przymus”, a tylko „obowiązek” – jak nas pouczył pan minister Niedzielski. W ten sposób, przynajmniej na tym odcinku, przywrócona zostałaby moralno-polityczna jedność narodu, jak to było za panowania Edwarda Gierka, którego przypomina nam wchodzący właśnie na ekrany film.

Tymczasem napisał do mnie pewien wojskowy informując, że żołnierze, którzy nie chcą przyjąć wyznania covidowego, w soboty muszą uczestniczyć w katechizacji, zwanej „szkoleniami”, podczas których zapoznawani są z dobrodziejstwami szczepionek. Mój Honorable Correspondant twierdzi, że takie katechizacje można by zorganizować niekoniecznie w soboty, tylko w każdy inny dzień, więc wybór soboty ma jego zdaniem charakter szykany, bo w dodatku niewierni żołnierze informowani są o tych szkoleniach podczas apelu, na którym znajduje się „pełny skład osobowy”. W odpowiedzi napisałem, że dobry wojak Szwejk zameldowałby posłusznie, iż zgodnie z wymaganiami dyscypliny wojskowej oczywiście będzie uczestniczył w szkoleniach, ale wyznania covidowego nie przyjmie.

Chodzi o to, że nawet żołnierza nie można zmusić do przyjęcia jakiegokolwiek wyznania, w tym również covidowego. Gwarantuje mu to art. 53 konstytucji, w obronie której, na oczach całej Polski pan mecenas Roman Giertych tak pięknie kicał. Na to mój Honorable Correspondant zwrócił mi uwagę, że on oczywiście na szkolenia uczęszcza, chociaż nie wierzy – ale nie o to chodzi, tylko o to, że dowódcy mają bardzo szeroki arsenał środków, by nakłonić żołnierzy przynajmniej do przyjęcia zewnętrznych znamion covidowego wyznania, na przykład – oddelegowanie na drugi koniec Polski, odmowa zgody na szkolenia, które pozwalają awansować lub zdobywać nowe uprawnienia, czy szlaban na wyjazdy na misje zagraniczne. Obawiam się, że na to dobry wojak Szwejk nie mógłby wiele poradzić, chyba, że jego dowódcą byłby feldkurat Otto Katz, który zaniedbywał nawet zewnętrzne znamiona, na co zwracali mu uwagę feldkuraci pobożni.

Muszę powiedzieć, że nastroje fanatyczne narastają i to z obydwu stron. Oto przewielebny ojciec Tadeusz Rydzyk postanowił zorganizować sympozjon poświęcony różnym aspektom wyznania covidowego, na które zaprosił również „kontrowersyjnych prelegentów”. Wydawać by się mogło, że właśnie tak powinno być, że podczas dyskusji powinny konfrontować się opinie przeciwne. Tymczasem covidowi fanatycy nie szczędzą mu gorzkich słów krytyki, że to „farsa” i w ogóle.

Jak to bywa z totalniakami, zamiast dyskusji wolą odbywać tzw. „zebrania budujące”, podczas których uczestnicy utwierdzają się w jedynej słuszności własnych opinii i fantasmagorii. Szczególnie niepokojące jest to, że ten obyczaj wkracza na uniwersytety, m.in. za sprawą hunwejbinów z komunistycznych młodzieżówek, którzy próbują terroryzować profesorów i inaczej myślących kolegów tak samo, jak ZMP-owcy w czasach stalinowskich. Ale z drugiej strony mamy do czynienia z podobnym fanatyzmem. Oto gdy poinformowałem, że się zaszczepiłem, runęła na mnie fala krytyki, jakbym co najmniej wystąpił ze Zjednoczonego Kościoła Czcicieli Phallusa Uskrzydlonego. Pan Karol P. napisał do mnie niezwykle gorzki list, w którym nie posiada się ze zgorszenia i zdumienia, że się zaszczepiłem i to w sytuacji, kiedy wiadomo, że trzecia dawka jest „w 100 procentach śmiertelna”. Inni korespondenci aż tak daleko nie idą, ale i oni dają wyraz swojemu rozczarowaniu, że nie zachowałem się, jak ów Cygan, który dla towarzystwa dał się powiesić.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Najwyższy Czas!”.http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5116 „Najwyższy Czas!” 5 lutego 2022

Pospieszalski obnaża oblicze skorumpowanych [za co najmniej 6 milionów] mediów. 11 miesięcy trzymali TO w ukryciu.

Podczas zorganizowanego 29 stycznia 2022 roku w Akademii Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu sympozjum „Oblicza pandemii” redaktor Jan Pospieszalski przedstawił dane, mówiące o tym, ile pieniędzy z kieszeni podatnika poszło na promocję szprycy. Jak mówił, skorumpowane są także najbardziej znaczące tytuły medyczne.

https://nczas.com/2022/02/04/pospieszalski-obnaza-prawdziwe-oblicze-skorumpowanych-mediow-11-miesiecy-trzymali-to-w-ukryciu-video/

——————-

Wydatki instytucji rządowych na reklamę (szprycy – przyp. red.): Ströer Media, prawie 6 mln – 5,9 mln. RMF FM – 3 mln, Poczta Polska – 3 mln, House Media Company za zrobienie spotów reklamowych – 1 847 000, Polsat – 1,7 mln, TVP – 1,7 mln, 400 tys. media spółki stworzone przez redaktora Sakiewicza, 400 tys. media braci Karnowskich wymieniał Pospieszalski.

– To jest na promocję szczepień. To konkretne pieniądze, które szły z budżetu państwa na promocję szczepień – dodał.

Dziennikarz podał też w wątpliwość zdolność owych mediów do publikowania prawdy na temat szprycy i covidowej histerii.

– Pytanie, jak ci ludzie, jak ci dziennikarze tych mediów, mają np. zrobić wywiad z panem Zbyszkiem Martyką, z panem (Włodzimierzem) Bodnarem? Czy są w stanie siąść przed nimi i rozmawiać z nimi? Czy redaktor naczelny im dopuści taki wywiad? Da na okładkę, np. że jest taki odważny lekarz, który wyleczył 8 tys. ludzi, gdy wszyscy mówią, że nie da się leczyć itd. – pytał.

Jak podkreślał Pospieszalski, m.in. leczenie amantadyną „medialnie to jest hit”.

A mimo to główne media milczą. – Mamy taki archetyp Kopciuszka. Jest jakiś młody szewczyk Dratewka, który pokonuje smoka, gdzieś w jakimś Przemyślu – to idealnie się spina z wyobraźnią zbiorową. Można byłoby zbudować nieprawdopodobnie interesujący przekaz – nic takiego się nie dzieje – stwierdził.

Dziennikarz zaznaczył, że skorumpowane są też najbardziej znaczące tytuły medyczne. – Ale to nie działa tylko w Polsce. Doniesienia o tym, jak dalece skorumpowany jest „British Medical Journal”, czyli pismo, na które się powołują ludzie. Teraz była afera z Pfizerem, że były pokręcone badania, oni łyknęli to, opublikowali, wycofują się – trochę było wstydu – przypomniał.

– Dostaję teraz z Ameryki informacje, że znana amerykańska badaczka – statystyk analityk – która trafiła na zgony poszczepienne i zaczęła publikować o NOP-ach, też zdjęli jej bardzo ważny artykuł z prestiżowego czasopisma – dodał.

Bardzo ważne pismo „Nature” w końcu 1 grudnia (2021) wypuściło tekst o tym, że amantadyna działa pozytywnie na Covida. 11 miesięcy trzymali to w ukryciu. Przez 11 miesięcy ten artykuł był gotowy, bo to było niemiecko-greckie konsorcjum lekarzy, którzy w porozumieniu z dr. Bodnarem robili badania – przypomniał Pospieszalski.

To Chiny powstrzymały Putina od ataku na Ukrainę

Dotychczasowymi rezultatami pomachiwań wirtualną szabelką przez UE, USA i NATO i mnożenia pogróżek o przewidywanych rzekomo strasznych sankcjach było zwiększanie ilości ruskich żołnierzy w pobliżu granic Ukrainy i stanowcze noty dyplomatyczne Kremla skierowane do NATO, USA i UE

https://www.prokapitalizm.pl/chiny-powstrzymaly-putina-od-ataku-na-ukraine/ Rajmund Pollak

———————

Od dwóch miesięcy media całej Europy trąbią o nadchodzącej ponoć nieuchronnie inwazji Moskwy na Ukrainę. Telewizje wszystkich nacji przepełnione są obrazkami ruskich czołgów, dział i rakiet zbliżających się do granic naszego wschodniego sąsiada.

Emitowane są filmiki o potężnych manewrach armii rosyjskiej z użyciem broni ciężkiej i koncentracji już ponad 120 tysięcy sołdatów nowego cara, zasiadającego obecnie na Kremlu.

Nasi politycy od posłów na Sejm po Premiera Rządu RP, machają wirtualnymi szabelkami grożąc Putinowi „poważnymi konsekwencjami” w przypadku ataku na Ukrainę.

Większość decydentów Unii Europejskiej prześciga się oświadczeniami o „solidarności z narodem ukraińskim”.

Organizowane są nawet międzynarodowe konferencje, które obfitują nie tylko sutymi posiłkami, okraszanymi syberyjskim kawiorem i wnoszeniem toastów za zdrowie prezydenta Zełenskiego z Kijowa, ale przede wszystkim wysyłaniem w świat rezolucji ostrzegawczych jakie to straszne larum podniesie cała Unia Europejska w przypadku, gdyby armia Moskali zaatakowała Ukrainę.

Do chóru euro-krzykaczy dołączył Premier Wielkiej Brytanii, który spektakularnie pogroził Putinowi palcem wskazującym swojej prawej ręki.

Z kolei Prezydent USA Biden zamiast zająć stanowcze stanowisko w tej samej sprawie, to wyraźnie się wygłupił, bo zaczął bredzić na temat małej agresji dokonanej ewentualnie na małym narodzie i chociaż stwierdził, że Ameryka odpowie na ewentualną agresję poważnymi restrykcja, to zaraz potem odwołał jakiekolwiek sankcje wobec firm niemieckich, które wspierają kładzenie drugiego już rosyjskiego rurociągu pod Bałtykiem.

Dotychczasowymi rezultatami tych pomachiwań wirtualną szabelką i mnożenia pogróżek o przewidywanych rzekomo strasznych sankcjach było zwiększanie ilości ruskich żołnierzy w pobliżu granic Ukrainy i stanowcze noty dyplomatyczne Kremla skierowane do NATO, USA i UE.

Nie wiadomo jak mogłaby się zakończyć ta wymiana pogróżek, gdyby nie wkroczyło do akcji Państwo Środka. Prezydent Chin przywołał do porządku Władimira Putina w sposób znany z nauk Konfucjusza. Nie zagroził Rosji żadnymi sankcjami, ale wysłał tak stanowczą notę dyplomatyczną, że nowy car na Krymie raczej nie odważy się zaryzykować prawdziwego konfliktu z póltoramiliardowym narodem.

Prezydent ChRL napisał, że nie życzy sobie żadnych działań wojennych aż do zakończenia Olimpiady w Pekinie i przypomina Putinowi starogrecką zasadę, że gdy trwa święto sportu, to ustają wszelkie walki zbrojne i agresje.

Nie mam żadnych wątpliwości, że do końca olimpiady Putin nie uderzy na Ukrainę, ale nasze telewizje od TVP1, TVP Info, poprzez TVN, Polsat, Cyfra+ itp. nie przestaną nas straszyć wojną możliwą już od jutra, bo medialne pogróżki podwyższają przecież oglądalność!

Quiz. Histeria pandemii a Pandemia Histerii.

Szanowni Państwo!
  Jak byście odpowiedzieli na takie oto pytania: Czy rzeczywiście co najmniej, co jedną minutę mają miejsce następujące zjawiska: a) ktoś zaraża się Covid-19? b) top-korporacja odnotowuje przychód kolejnego miliona dolarów? c) Unia Europejska uchwala kolejny akt prawny?

Załóżmy odpowiedź twierdzącą we wszystkich trzech przypadkach. Co z nich wynika?
       a) W przypadku pierwszym nic nie wynika, i to niezależnie od tego, czy liczba zakażeń odnosi się do całej Europie, czy tylko Polski. Zależy to bowiem od liczby wykonanych testów. Im więcej testów, tym więcej pozytywnych wyników. Proste jak drut. Z wirusami żyliśmy, żyjemy i żyć będziemy niezależnie od pandemii histerii, bo to niezawodni towarzysze życia.
       b) Natomiast histeria pandemii z łatwością może być rozkręcana przez tych, którym przynosi to krociowe zyski. Z każdym korporacyjnym milionem my wszyscy biedniejemy i uzależniamy się od kaprysów krezusów.
       c) Biegunka legislacyjna Unii Europejskiej jest nieuleczalna, bo ci ludzie czymś muszą się przecież zajmować. Przynosi to też czasami pożytki mafijnym prawnikom, którzy w milionach tomach akt mogą znaleźć, lub podrzucić jakieś potrzebne im doraźnie stwierdzenie. Na razie, w myśl istniejącego jeszcze prawa „wszystko, co nie zakazane, jest dozwolone”. Trzeba zatem zakazać wszelkiej indywidualnej inicjatywy, zostawiając tylko wyjątki dla wyjątkowych ludzi, którym będzie wolno wszystko. Ich nawet prawa jazdy nie będą obowiązywały.

—————————
Na koniec pytanie zasadnicze quizu. Czy świat już stanął na głowie?
       Organizator quizu nagród za udział nie przewiduje, chociaż od tej reguły mogą być wyjątki.

Zdrowia i wolności
Małgorzata Todd

https://mtodd.pl/?wysija-page=1&controller=email&action=view&email_id=482&user_id=0&wysijap=subscriptions

Ksiądz Łukasz Szydłowski, który pomagał „załatwiać paszporty covidowe”, na wolności. Sąd: Znaczenie paszportu covidowego jest „znikome”.

Sąd zdecydował o wypuszczeniu z aresztu księdza Łukasza. Duchowny z bractwa Św. Piusa X usłyszał wcześniej zarzut handlowania fałszywymi certyfikatami covidowymi.

4 lutego 2022 https://nczas.com/2022/02/04/ksiadz-ktory-pomagal-zalatwiac-paszporty-covidowe-wypuszczony-na-wolnosc-tak-sad-uzasadnil-decyzje/

——————-

Do zatrzymania doszło 10 stycznia. Kapłan oraz cztery inne osoby usłyszały wówczas zarzuty związane z czynnościami w ramach reżimu sanitarnego, czyli pomagali załatwiać paszporty covidowe.

Zdecydowano wówczas o tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące czterech z pięciu zatrzymanych osób. Wśród zatrzymanych był właśnie krakowski ksiądz oraz m.in. jeden żołnierz. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj: Ks. Łukasz Szydłowski FSSPX aresztowany. Sprawa dotyczy reżimu sanitarnego.

Ksiądz Łukasz otrzymał wsparcie przełożonych, którzy zapewnili mu prawnika. Odwołano się od tymczasowego aresztowania.

W czwartek, 3 lutego sąd w Poznaniu zdecydował o wypuszczeniu duchownego na wolność. Sędzia stwierdził, że nie ma obaw o matactwo, a tym samym areszt był nieuzasadniony. Kapłan będzie musiał jednak trzy razy w tygodniu meldować się na posterunku policji.

Sąd wykazał też, że ks. Łukasz nie działał w zorganizowanej grupie przestępczej. Zakazał mu jednocześnie kontaktowania się z innymi osobami zamieszanymi w sprawę.

Ponadto, sąd poddał w wątpliwość społeczną szkodliwość handlu paszportami covidowymi, ponieważ w polskiej specyfice znaczenie tego dokumentu jest „znikome”.

Ksiądz Profesor Dariusz Oko laureatem Nagrody im. Grzegorza I Wielkiego

Redakcja miesięcznika „Niezależna Gazeta Polska – Nowe Państwo” dokonała wyboru laureata Nagrody im. Świętego Grzegorza I Wielkiego. Statuetka z kryształem górskim – taką postać ma nasz „Grzegorz” – za rok 2021 trafi do rąk Księdza Profesora Dariusza Oko. Od lat honorujemy osoby, które w sposób szczególny stają w obronie prawdy w życiu publicznym i zgodnie z bardzo znaną nauką patrona naszego wyróżnienia – „Nawet jeśli prawda może powodować zgorszenie, lepiej dopuścić do zgorszenia, niż wyrzec się prawdy” – walczą o wolność debaty publicznej, której bez prawdy by po prostu nie było.

Katarzyna Gójska https://niezalezna.pl/428148-ksiadz-profesor-dariusz-oko-laureatem-nagrody-im-grzegorza-i-wielkiego

Czcigodnego Laureata Czytelnikom mediów Strefy Wolnego Słowa nie trzeba przedstawiać. Ksiądz Profesor z niezwykłą konsekwencją i odwagą demaskuje zakłamanie współczesnego świata. Również w Kościele katolickim. Nazywa zło złem, ujawnia i opisuje mechanizmy, które mają zmanipulować katolików i oderwać ich od nauki Chrystusa.

Wskazuje na cenzurę, którą organizacje lewicowe starają się wprowadzić wobec chrześcijan. Tłumaczy podstępność tych działań, które przedstawiane są ludziom jako wyraz tolerancji, otwartości czy szacunku do drugiego człowieka. Ksiądz Profesor opisuje, w jaki sposób tą chorobą współczesnego świata zainfekowany jest już także Kościół. Jak bezwstydnie bezbożność – poprzez wyrodnych kapłanów – przedarła się do ołtarza i sieje zamęt w sercach i umysłach wiernych.

Głośna książka naszego Laureata „Lawendowa mafia. Z papieżami i biskupami przeciwko homoklikom w Kościele” otworzyła oczy dziesiątkom tysięcy czytelników. Przywołana na początku słynna nauka świętego papieża Grzegorza I Wielkiego jak ulał pasuje do aktywności Księdza  Profesora Dariusza Oko. Można wręcz powiedzieć, iż czcigodny Laureat żyje wedle zaleceń jednego z najznamienitszych następców świętego Piotra. I nie schodzi z tej drogi, mimo szalonych ataków lewackich aktywistów z Kościoła i spoza niego. Za głoszenie Słowa Bożego i prawdy na temat manipulowania ludzi przez środowiska LGBT Ksiądz Profesor jest dziś prześladowany procesem karnym przez jeden z niemieckich sądów. W perspektywie jest zarówno wysoka grzywna, jak i więzienie. Oto prawdziwy obraz otwartości współczesnego świata – tolerancja dla pochlebców i konformistów, zniewolenie i cenzura dla wszystkich tych, którzy ośmielą się mieć własne zdanie i żyją zgodnie z Dekalogiem. Głos naszego Laureata to sprzeciw wobec dyktatury fałszywej tolerancji i fałszywej wolności.

Ks. Dariusz Oko: Sądny Dzień w Kolonii i Nagroda im. Papieża Grzegorza I Wielkiego

Szanowni Państwo, Drogie Siostry i Bracia,
pierwsze posiedzeniu sądu w moim lawendowym procesie odbędzie się w Kolonii nad Renem w piątek 11 lutego, akurat w samo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Lourdes. Początek o godz. 9.30 rano.
Ważne, żeby na sali sądowej byli ludzie nam życzliwi, a nie tylko nasi przeciwnicy. Jeżeli mają Państwo znajomych (zarówno Polaków, jak i Niemców), którzy mieszkają w pobliżu, a zechcieliby być tam obecni, to proszę o poinformowanie mnie o nich, a ja przekażę im organizacyjne szczegóły. Wiadomo, że tu chodzi nie tyle o mnie, co o obronę prawdy, dobra, wolności i godności wszystkich Europejczyków. O obronę przed próbami kolejnego zniewolenia nas. O obronę fundamentalnych wartości, bez których nie da się żyć jak na człowieka przystało.
Proszę także o modlitwę zwłaszcza w tym dniu, oraz dalsze podpisywanie petycji w mojej obronie na stronie https://bronmyksiedzaoko.pl/
Do tej pory uczyniło to już ponad 57,5 tysiąca osób, a może do 11 lutego uda nam się osiągnąć liczbę 60 tysięcy.
Wyrazem poparcia ludzi dobrej woli jest również przyznanie mi Nagrody im. Papieża Grzegorza Pierwszego Wielkiego: https://niezalezna.pl/428148-ksiadz-profesor-dariusz-oko-laureatem-nagrody-im-grzegorza-i-wielkiego
„Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich” (Ef 6,12).
O prawdziwości tych słów można się przekonać oglądając choćby zdjęcia naszego oskarżyciela ks. W. Rothe, które dołączam. Jakby żywa ilustracji i postscriptum dla mojego artykułu i książki „Lawendowa mafia”. Także kolejny, mocny dowód na prawdziwość ich przesłania.
Z serdecznym podziękowaniem za wszystko
Ks. Dariusz Oko

BANKSTERZY I FILANTROPI

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/banksterzy-i-filantropi,p828407747

2022-02-04 Sławomir M. Kozak

Już ponad dwa lata minęły od czasu, kiedy w niebyt odeszły grypy, zarówno te będące jeszcze niedawno zagrożeniem o skali światowej – ptasia i świńska, ale także ta najzwyklejsza, sezonowa, obecna wśród nas od zawsze. Co ciekawe, mniej więcej od tego samego czasu ustało na świecie, tak groźne i często się objawiające w ostatnich dekadach, zagrożenie terrorystyczne. Zniknęły spektakularne eksplozje samochodów-pułapek, strzelaniny w centrach handlowych, jakiekolwiek porwania samolotów. Cały świat walczy chyba z pandemią koronawirusa, nawet gangsterzy i terroryści. Na placu boju pozostali, parafrazując tytuł głośnej komedii Jerzego Hoffmana i Edwarda Skórzewskiego, banksterzy i filantropi. Zwykli ludzie tracą tymczasem posady, a szczęśliwcy, których jeszcze nie pozwalniano, zawodowe umiejętności, bądź to ucząc się i pracując zdalnie, bądź to siedząc w domach na przestojach. Wspominałem niejednokrotnie o zagrożeniach, jakie niesie ta sytuacja dla ludzi wykonujących niezwykle odpowiedzialne zadania w lotnictwie. Ale, rzecz dotyczy przecież wielu innych zawodów. Obawiam się, że   coraz bardziej degeneruje też ludzi pracujących w sektorach tak zwanego bezpieczeństwa publicznego i sprawiedliwości.

Przywołam za chwilę inny film, nie komediowy i amatorski, ale równie ciekawy. Oto, parę dni temu w Nashville, które przez lata kojarzyło nam się na ogół pozytywnie, z muzyką country, doszło do niezwykłego incydentu. Pewien, dotąd bliżej niezidentyfikowany pieszy, stanął na międzystanowej drodze I-65, blokując w ten sposób ruch pojazdów przez około 30 minut. Ponoć w ręku miał nożyk do cięcia papieru, niezwykle groźną broń, podobną do tej, której użyli słynni zamachowcy z 11 września 2001 roku. Sytuacja, z powodów zrozumiałych, była trudna dla policji, która musiała podjąć działania, by sprawę załatwić i ruch przywrócić. Na miejscu pojawili się przedstawiciele kilku różnych wydziałów policyjnych. Jedna z osób, które utknęły na poboczu drogi, rzecz całą sfilmowała. W kadrze widzimy co najmniej dziesięciu funkcjonariuszy z bronią skierowaną w stronę owego osobnika, z czego dwóch ma broń długą, a przez chwilę widać nawet biegnącego snajpera. Już sama ilość policjantów i ich uzbrojenie, zaskakują w świetle, w sumie błahego incydentu, w którym wystarczyłoby użycie paralizatora miotającego lub siatki. Jednak stróże prawa byli niezwykle zdeterminowani, żeby udrożnić trzypasmową drogę. W chwili, kiedy mężczyzna skierował w ich stronę swe dłonie, w których nie miał żadnego pistoletu, czy granatu, po prostu go rozstrzelali. To chyba najlepsze określenie tej wybitnej, policyjnej „akcji”, w czasie której padło kilkanaście strzałów, część z nich już po tym, kiedy człowiek upadł, co wyglądało na chęć dobicia sprawcy całego zamieszania. Nie wiem, czy policyjni specjaliści zbyt długo nie mieli okazji do walki z czymś innym, aniżeli pandemia i cierpieli na niedobór adrenaliny, czy otrzymali rozkaz, by zabić. Ale jest to na pewno przypadek, który daje wiele do myślenia.

Z amerykańskiej ulicy przejdźmy teraz na salę francuskiego sądu, który zajmował się pozwem  o odszkodowanie, jaki złożyła przeciw firmie ubezpieczeniowej rodzina człowieka, który zmarł dwa tygodnie po przyjęciu eksperymentalnej szczepionki. Autopsja potwierdziła fakt zaszczepienia, jako przyczynę zgonu. Ubezpieczyciel jednak twierdził, że pacjent przyjął zastrzyk  dobrowolnie i zapłacić nie zamierzał, a tę postawę ze zrozumieniem przyjął sąd orzekając, iż „klient miał wystarczające informacje, a jednak dobrowolnie zaakceptował ryzyko śmierci, nie będąc do tego zmuszonym”. W ocenie sądu, „szczepienia nie są obowiązkowe”, a poza tym, „podjęcie powszechnie znanego ryzyka śmierci, z prawnego punktu widzenia, jest podobne do samobójstwa”. Nie wiem, czy w związku z takim werdyktem nie obarczono dodatkowo powodów kosztami procesu, ale dla nas to orzeczenie powinno być wystarczającym sygnałem do zastanowienia się również nad tym aspektem dzisiejszej rzeczywistości. 

Moje stwierdzenie o braku zamachów terrorystycznych w minionych latach odnosi się, jak widać, tylko do przestarzałych aktów przemocy, które odeszły wraz z pandemią do lamusa. Ostatecznie, w języku angielskim, zarówno strzał, jak i zastrzyk, brzmią tożsamo. Obecnie mamy do czynienia z terroryzmem psychologicznym, prowadzonym na obywatelach, przy użyciu mediów, przemysłu medycznego i organów ścigania. Jego efekty są dziś znacznie  poważniejsze, o większej skali i bezgłośne, choć zarządzają nim nadal ci sami ludzie, którzy w latach minionych powodowali upadki wieżowców, samolotów i „niedemokratycznych” dyktatorów. 

Felieton pochodzi z 5 numeru Warszawskiej Gazety

  Sławomir M. Kozak
www.oficyna-aurora.pl

W czyim imieniu PiS przyjęło nową definicję antysemityzmu? Gdzie tu logika?

W czyim imieniu PiS przyjęło nową definicję antysemityzmu?

Świat się zmienia. Zmieniają się definicje określające jak bardzo ma być ostry topór politycznej nikczemności (poprawności), narzędzie terroru i cenzury. CzarnaLimuzyna https://www.ekspedyt.org/2022/02/04/w-czyim-imieniu-pis-przyjelo-nowa-definicje-antysemityzmu/

—————————

Jakiś czas temu dr Jan Zubelewicz uraczył nas analizą zjawiska polegającego na tresurze narodu podległego. Procesem tym zarządzają środowiska postępowe i uprzywilejowane. Wątek ten wiąże się z treścią nowej definicji antysemityzmu, której uznanie ogłosiło niedawno PiS.

Pod koniec zeszłego roku pojawiła się informacja, że rząd PiS uznał „międzynarodową definicję antysemityzmu”.

Informacja pojawiła się na stronie Ministerstwa Kultury, a także na stronie Żydowskiego Instytutu Historycznego na której wymieniono dwie daty: 2016 rok oraz 13-14 października 2021.

  • Polska jako członek IHRA poparła w 2016 roku przyjęcie przez Sojusz roboczej prawnie niewiążącej definicji antysemityzmu
  • Z okazji trwającego w dniach 13-14 października 2021 roku w Malmö Międzynarodowego Forum Pamięci o Holokauście i Zwalczaniu Antysemityzmu Polska uznała tę definicję za ważny i oczywisty punkt odniesienia w przeciwdziałaniu antysemityzmu.

Czy nowa definicja otwiera szerzej furtkę dla żydowskiego rasizmu?

„Antysemityzm to określone postrzeganie Żydów, które może się wyrażać jako nienawiść do nich. Antysemityzm przejawia się zarówno w słowach, jak i czynach skierowanych przeciwko Żydom lub osobom, które nie są Żydami, oraz ich własności, a także przeciw instytucjom i obiektom religijnym społeczności żydowskiej.”

Zgodnie ze starym powiedzeniem diabeł tkwi w szczegółach, czyli w szczegółowym rozwinięciu powyższego- interpretacji zamieszczonej na stronie IHRA (Międzynarodowego  Sojuszu na rzecz Pamięci o Holokauście)

Omówienie

Zacznę od zastrzeżenia podstawowego, a mianowicie od pytania o powód dla którego Żydzi mają być jedynym narodem na kuli ziemskiej, którego racje mają pozostawać pod specjalną międzynarodową ochroną. Według mnie nie ma żadnego dobrego powodu, aby utrzymywać ten przywilej. Zbrodnie popełnione na społeczności żydowskiej w czasie II Wojny światowej nie są jedynym przykładem ludobójstwa popełnionego na taka skalę. Uważam, że nie wypada się licytować na liczbę ofiar, ale dla dociekliwych dopowiem, że większą liczbę ofiar pochłonęło ludobójstwo w „Archipelagu Gułąg”, zbrodnie popełnione na Polakach czy „Wielki głód” na Ukrainie.

Wyliczę teraz niektóre, w formie przytoczonych przykładów, “współczesne przejawy antysemityzmu” /według IHRA/ ” budzące zastrzeżenia z powodu zawartych w nich słownych manipulacji;

Przykład pierwszy:

formułowaniu kłamliwych, odmawiających człowieczeństwa, demonizujących

lub stereotypowych opinii o Żydach lub ich zbiorowej władzy, zwłaszcza, choć nie tylko, w postaci mitu o międzynarodowym spisku żydowskim lub o kontrolowaniu przez Żydów mediów, gospodarki, rządu lub innych społecznych instytucji;

W powyższym zdaniu połączono w jedno dwie kategorie:

  1. kategorię rzeczy karygodnych polegającą na “formułowaniu kłamliwych i odmawiających człowieczeństwa, demonizujących…opinii”
  2. kategorię bardzo ogólną: zawierającą potencjalnie racjonalną, uzasadnioną, bo opartą o fakty ocenę działalnością poszczególnych osób lub środowisk żydowskich.

Demonizowanie jest rzeczą złą natomiast, opis zjawisk polegających na kontroli i dominacji w poszczególnych obszarach życia ( mediów, gospodarki, rządu lub innych społecznych instytucji), jest realnym postrzeganiem rzeczywistości. Gdyby uznać ten postulat, to stwierdzenie, że “międzynarodową definicję antysemityzmu ukuli Żydzi” trzeba byłoby uznać za przejaw antysemityzmu.

Przykład drugi: 

oskarżaniu Żydów jako narodu o odpowiedzialność za rzeczywiste lub wyimaginowane czyny popełnione przez jedną osobę lub grupę Żydów, a nawet za czyny popełnione przez osoby niebędące Żydami;

Tak samo jak w zdaniu pierwszym. Podobna manipulacja. Oskarżanie Żydów jako narodu w niektórych przypadkach może być niesłuszne i karygodne, lecz oskarżanie za RZECZYWISTE czyny “popełnione przez jedną osobę lub grupę Żydów” jest naturalnym dążeniem do sprawiedliwości w sensie identyfikacji sprawców i ich ukarania. Przykładem niech będzie działalność organizacji przestępczych nazywanych mafiami, które mają swój rodowód narodowościowy: japoński, chiński, włoski lub żydowski. Gdyby uznać ten nowy postulat, znany film “Dawno temu w Ameryce” musiałby być uznany jako antysemicki. Nie ma żadnego racjonalnego powodu dla którego należałoby ukrywać fakt działalności mafii włoskiej, albańskiej lub mafii żydowskiej i analogicznych grup przestępczych działających na innym poziomie – na styku polityki, finansów i innych sfer życia.

Przykład trzeci:

oskarżaniu Żydów jako narodu lub Izraela jako państwa o wymyślenie lub wyolbrzymianie Holokaustu;

A co w sytuacji jeżeli ktoś naprawdę wyolbrzymia jakieś wydarzenie historyczne (pozytywne lub negatywne)? Nazywa się to opinią lub w drastycznych przypadkach fałszowaniem historii. 

Przykład czwarty:  oskarżaniu

obywateli żydowskich o bycie bardziej lojalnym wobec państwa Izrael lub wobec rzekomych międzynarodowych interesów żydowskich niż wobec swojego kraju;

W tym zdaniu zabrakło jednego wyrazu: fałszywe, które w połączeniu z innym słowem powinno brzmieć: fałszywe oskarżanie. Z tym można się zgodzić. Natomiast tu chce się zabronić oskarżenia w ogóle, a więc chodzi o zakaz mówienia prawdy.

Przykład piąty:

wykorzystywaniu symboli i obrazów kojarzonych z klasycznym antysemityzmem (np. spowodowanie śmierci Jezusa, używanie krwi chrześcijańskich dzieci do rytuału religijnego) w charakterystyce Izraela lub Izraelczyków;

Absurd. W tym sensie prawie cały Nowy Testament musiałby być uznany za… antysemicki i za jakikolwiek inny z powodu wymienionych tam narodowości.

Przykład szósty:

porównywaniu współczesnej polityki Izraela z polityką nazistów;

W tym kontekście należy poinformować, że na Izraelu ciążą oskarżenia o zbrodnie popełnione w Palestynie, a bombardowanie, palenie i wyburzanie cywilnych domostw spotyka się z porównaniem do takich samych praktyk, jakich dopuszczali się niemieccy naziści w Europie Wschodniej podczas II Wojny Światowej.

Skutki pandemicznej polityki. Dług zdrowotny Polaków narasta.

Kolega kardiochirurg miał w jednym tygodniu trzech pacjentów z pękniętym sercem, co kiedyś zdarzało się niezwykle rzadko — powiedział PAP kardiolog płk dr hab. n.med. Paweł Krzesiński, profesor Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. Dodał, że dług zdrowotny Polaków narasta, a wielu pacjentów trafia do szpitali z zawałem czy udarem zdecydowanie za późno.

https://nczas.com/2022/02/04/skutki-pandemicznej-polityki-kolega-kardiochirurg-mial-w-jednym-tygodniu-trzech-pacjentow-z-peknietym-sercem-co-kiedys-zdarzalo-sie-niezwykle-rzadko/

——————————–

„Już po kilku miesiącach epidemii SARS-CoV-2 widzieliśmy sporo problemów związanych z narastaniem długu zdrowotnego wśród pacjentów. Ten problem trwa i narasta. Oczywiście w różnych schorzeniach ma to różny charakter

. W kardiologii widzimy ostre efekty opóźnień w trafianiu pacjentów do lekarza. Powody są najczęściej dwa. Strach pacjentów przed zgłaszaniem się do szpitali w okresie pandemii, ale także przeciążenie systemu opieki zdrowotnej na różnych jego poziomach – dostępu do lekarzy POZ, ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, czy zespołów ratownictwa medycznego” – powiedział w rozmowie z PAP ekspert w dziedzinie kardiologii.

Wyjaśnił, że obecnie wielu pacjentów trafia do WIM nie w pierwszych godzinach zawału, kiedy są największe szanse na uratowanie mięśnia sercowego zabiegiem otwierającym naczynia wieńcowe, ale po kilkunastu godzinach lub nawet dniach.

„Część z nich tłumaczy, że pozostawała w domu kilka dni, bo są „takie trudne czasy”. Inni nie byli w stanie umówić się na wizytę do lekarza. Do nas trafiają w kolejnym dniu dolegliwości, z zaburzeniami funkcji serca, których odwrócenie jest przy takim opóźnieniu dużo trudniejsze” – wskazał prof. Krzesiński.

Podkreślił, że w dużej skali nie ma bezpośredniego związku większej liczby ciężkich i ostrych stanów z zachorowaniem przez pacjentów na COVID-19.

„To nie jest tak, że COVID tak sprzyja zawałowi, że teraz 1/3 zawałów, które się pojawiają, ma podłoże w tej chorobie. Pewne powiązania jednak są. Pacjenci mający zawał często nie mają typowych objawów. Mogą mieć duszność, gorszą tolerancję wysiłku, a nawet bóle brzucha, czyli tzw. maski zawału — inne niż typowy rozpierający, uciskowy ból w klatce piersiowej.

Często jest tak, że gdy w powszechnej świadomości dominuje jakaś inna choroba — jak teraz COVID — to być może część pacjentów interpretuje takie objawy, jako objawy infekcji. Drugi rodzaj wpływu jest już bardziej bezpośredni – leczyliśmy pacjentów, aktualnie zakażonych lub po niedawnym przechorowaniu COVID, którzy przyjeżdżali z zawałem, a w naczyniach wieńcowych stwierdzaliśmy skrzepliny – jako przyczynę wystąpienia ostrego niedokrwienia. To może być związane z COVID, bo jest to również choroba śródbłonka naczyniowego, czyli „wyściółki naczyń”, której nieprawidłowa funkcja sprzyja powikłaniom zakrzepowym. Trzecia kwestia to niestety lęk pacjentów i ich zagubienie w systemie opieki pod presją pandemii” – wskazał.

Przekazał, że wczesna interwencja kardiologów przy zawale ma kluczowe znaczenie dla uratowania pacjenta i zapobiegania trwałemu uszkodzeniu serca prowadzącemu do niewydolności.

Nieleczony zawał powoduje zagrożenie śmiercią przez wywołanie ostrej niewydolności krążenia, tzw. wstrząsu lub śmiertelnych zaburzeń rytmu.

„Opóźnienie jest też przyczyną tego, że pojawiają się pacjenci z powikłaniami zawału np. z pęknięciem serca. To zdarzało się w dawnych czasach, ale w ostatnich latach było ich bardzo niewielu, bo zawał jest leczony tak szybko, że powikłania nie miały szansy się do tego stopnia rozwinąć. Rozmawiałem ostatnio z kolegą kardiochirurgiem, który ratował trzy pęknięte serca w ciągu tygodnia, co mu się nie zdarzyło nigdy, a takie przypadki w ogóle zdarzały się przed epidemią raz na kilka miesięcy” – dodał.

Jego zdaniem jest to wymierny, namacalny skutek zbyt późnego trafiania pacjentów do szpitala. Dodał, że nawet jak uda się uratować życie osoby z zawałem w zaawansowanym stadium, to często uszkodzone serce nie wraca już do pełnej sprawności.

„To największy problem, który odbija się na rokowaniu pacjenta. Będziemy konsekwencje tego ponosili przez kolejne lata” – powiedział.

Pytany o udary mózgu wskazał, że sytuacja w tym zakresie jest analogiczna.

Wystarczy, że pacjent opóźni przyjazd do szpitala o kilka godzin, a ma dużo mniejsze szanse na wyjście z takiego zdarzenia bez konsekwencji. W przypadku udaru taka zwłoka spowoduje nieodwołalną utratę możliwości najskuteczniejszego leczenia” – powiedział.

Pytany o to, jak tej sytuacji można zaradzić, wskazał, że nie ma jednej i prostej recepty.

Przede wszystkim, w jego ocenie, trzeba docierać do pacjentów z edukacją, przekazem ukazującym skutki odkładania decyzji o szukaniu pilnej fachowej pomocy. Powiedzenie „jakoś to będzie” nie działa w przypadku zawału serca lub udaru mózgu. Zadanie to mogą wypełnić nie tylko lekarze, ale również, a może przede wszystkim, media wsparte solidną wiedzą ekspertów.

Po drugie, trzeba jak najszybciej przywrócić sprawne funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia — POZ, ratownictwa medycznego i opieki specjalistycznej, aby znów z powodzeniem ratować jak najszybciej życie i zdrowie pacjentów. Potrzebne są skuteczne rozwiązania organizacyjne, racjonalny podział zadań i odciążenie personelu medycznego od żmudnych obciążeń nie związanych z leczeniem, np. administracyjnych.

„Jestem o tyle optymistą, że latem udało nam się dość szybko wrócić niemal do normalności. Czy lęk pacjentów wywołany epidemią, jak i przekazami o niej, będzie utrzymywał się przez długie miesiące czy lata? Oczywiście może tak być, ale miejmy nadzieję, że tak uda się zapanować nad pandemią, aby wszystko wróciło na właściwe tory jak najszybciej. A leczenie zawałów czy udarów w Polsce przez ostatnie dekady cały czas szło do przodu i było na wysokim poziomie. Jesteśmy nadal gotowi by szybko do tego wrócić. W medycynie liczy się profilaktyka, wczesne rozpoznanie i jak najszybsze leczenie. Tak jest w kardiologii, w onkologii i w innych dziedzinach. Problem to nie tylko +przechodzone zawały+.

Podobnie jest na przykład z zaawansowanym rakiem płuc – tylu takich pacjentów, co mamy obecnie, nie zgłaszało się do szpitali w okresie przed pandemią. Teraz wielu z nich trafia do szpitali, gdy choroba wyrządziła szkody, które ciężko odwrócić. Liczymy jednak, że pandemia ustąpi i da nam szanse skutecznie leczyć naszych pacjentów” – dodał prof. Krzesiński. (PAP)