Wystąpienie przedstawiciela Rosji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Ostrzeżenie. 23 X 2022

https://thesaker.is/extremely-important-russian-warning-to-the-un-security-council-must-see/

Transkrypcja wystąpienia przedstawiciela Rosji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ

23 X 2022

Najpierw chciałbym wyrazić swoje zdumienie.

Nie bardzo rozumiemy, jaką wartość dodaną, poza wydłużeniem czasu dzisiejszego spotkania,  niesie wpisanie na listę mówców przedstawicieli Słowacji, Polski, Niemiec i Grecji. My dzisiaj nie prowadzimy debaty, my przeprowadzamy briefing. Stanowisko tych państw znamy już bardzo dobrze. Mógłby je podsumować [jeden] przedstawiciel Unii Europejskiej. Nie widzimy w tym nic poza chęcią zaistnienia na ekranach telewizji. W przyszłości, Panie przewodniczący, chcielibyśmy prosić pana o większą roztropność przy sporządzaniu listy mówców na spotkania ONZ w tej sprawie.

Panie Przewodniczący, odnotowujemy briefing podsekretarza generalnego ONZ ds. politycznych, Rosemary Di Carlo i rezydenta koordynatora na Ukrainie, Denise Brown.

Widzimy, że… Sekretariat ONZ w końcu zajął się tematem niszczenia infrastruktury cywilnej. Niestety, znów jednostronnie. Nie usłyszeliśmy ani jednego słowa o zniszczeniach, które Kijów powodował przez 8 lat i nadal powoduje w Donbasie. Nie słyszymy też o ofiarach wśród jego ludności cywilnej powodowanych  atakami Sił Zbrojnych Ukrainy(SZU). Bez reakcji Sekretariatu pozostają potworne ataki terrorystyczne Kijowa na taką infrastrukturę cywilną jak most krymski, ostrzał elektrowni atomowej w Zaporożu i elektrowni wodnej w Kachowie.

 Nasi zachodni koledzy tłumaczyli potrzebę zwołania dzisiejszego spotkania, nasileniem przez stronę rosyjską ataków na ukraińską infrastrukturę cywilną i cele cywilne. Zobaczmy, jak sprawy mają się naprawdę. Przez ostatnie dwa miesiące,  reżim ukraiński i jego zachodni zwierzchnicy, najwyraźniej w wyniku euforii z taktycznego postępu wojsk ukraińskich na kilku kierunkach, osiągniętego kosztem astronomicznych strat w ludziach i sprzęcie, na wszelkie możliwe sposoby powtarzali tezę, że Rosja rzekomo wyczerpała swoje zasoby materialne i ludzkie i zaraz zacznie przegrywać na polu walki.

Jednocześnie, ukraińscy stratedzy, nadzorowani przez swoich zachodnich zwierzchników, już od dawna stosują terrorystyczne metody sabotażu na terytorium Rosji. Przykłady tego są liczne. Ale apogeum ich wysiłków stał się atak terrorystyczny na moście krymskim 8 października, dokonany przez ukraińskie służby specjalne. Zginęły cztery osoby, zniszczona została część drogi, która służyła ludności półwyspu do zaopatrywania jej w żywność, leki i inne niezbędne do życia towary.

Przedstawiciele Ukrainy, w tym wicepremier, szef ministerstwa ds. transformacji cyfrowej Ukrainy Michaił Fedorow i doradca ministra spraw wewnętrznych Ukrainy Anton Geraszczenko, otwarcie delektowali się tym przestępstwem. Entuzjastyczne wiadomości pojawiły się także na oficjalnym koncie Ministerstwa Obrony Ukrainy. I chociaż Kijów, najwyraźniej upomniany przez swoich zachodnich zwierzchników, bardzo szybko, zgodnie ze swoją tradycją, próbował przerzucić winę na Rosję, to minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmitrij Kuleba w ujawnionym w internecie materiale wideo, potwierdził, że to Kijów stał za atakami na most Krymski i w obwodzie biłgorodzkim. Oto jego słowa, udostępnione milionom użytkowników. Cytuję. „Jeśli zapytacie mnie, kto wysadza [infrastrukturę] na Krymie lub w Biełgorodzie, to prywatnie powiem wam, że, tak, to my”. Koniec [cytatu].

Po ośmiu latach gorzkich doświadczeń mieszkańców Donbasu, dobrze wiemy, do czego zdolny jest reżim  kijowski. Podjęto zatem decyzję o ostudzeniu bojowego zapału aroganckich kijowskich terrorystów. Za pomocą precyzyjnych uderzeń rakietowych i bezzałogowych statków powietrznych produkcji rosyjskiej zniszczono dużą liczbę instalacji wojskowych, a także obiektów infrastruktury, [zmniejszając] możliwości wojskowe i osłabiając potencjał represyjnego reżimu Zelenskiego.

Oczywiście, ta sytuacja nie odpowiadała Zachodowi i tym samym wywołała prawdziwą histerię wśród naszych zachodnich „kolegów”, którą możemy obserwować w całej okazałości  podczas dzisiejszego spotkania. Oczywiście, tak jak poprzednio, nie chcą oni widzieć prawdy i przyznać, że cele cywilne zostały trafione i uszkodzone tylko w tych przypadkach, gdy drony zostały zestrzelone w pobliżu tych celów przez ukraińską obronę terytorialną … i z tego powodu zboczyły z pierwotnego kursu. Albo [uszkodzenia nastąpiły], gdy cele cywilne zostały trafione przez ukraińskie rakiety obrony powietrznej, które nie były w stanie przechwycić swoich celów. Takich przypadków jest mnóstwo, także nagranych na wideo. Każdy kto chce, może je obejrzeć w Internecie.

Obecnie, Ukraina i jej zachodni zwierzchnicy, próbują nakręcić kolejną fałszywkę na temat rzekomych dostaw do Rosji irańskich UAV (bezzałogowców), z naruszeniem rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2231. Odrzucamy wszelkie takie próby wciągnięcia Sekretariatu ONZ w tę pozbawioną skrupułów grę. Przykładem tego jest dystrybuowany dziś w Radzie Bezpieczeństwa przez Niemcy, Francję i Wielką Brytanię list z de facto petycją do Sekretariatu ONZ o naruszenie artykułu 100 Karty Narodów Zjednoczonych i mandatu, udzielonego w nocie przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa ONZ S/2016/44 z 16 stycznia, 2016. USA poszły jeszcze dalej i w swoim liście wprost zażądały od Sekretariatu przeprowadzenia dochodzenia, do którego Sekretariat nie jest upoważniony.

Jest to sytuacja godna potępienia i przedstawiliśmy nasze oceny prawne w odpowiedzi, która została rozesłana przed tą sesją. Czekamy na pełne potwierdzenie ze strony Sekretariatu, że nie zamierza on zgodzić się na naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych [wymagane] przez te instrukcje państw zachodnich i nie będzie prowadził żadnego takiego „dochodzenia”. Jeśli eksperci ONZ, aby zadowolić zachodnie stolice, będą jednak otwierać takie pseudo-dochodzenia, bezpodstawnie powołując się na zapis rezolucji 2231, możemy zrewidować cały kompleks naszych stosunków z Sekretariatem ONZ, na którego bezstronności w takim przypadku nie będzie już można polegać.

Szanowni Państwo. Dzisiejszy spektakl w Radzie Bezpieczeństwa jest również rodzajem zasłony dymnej dla kijowskiego reżimu i jego zwierzchników. Zachód starannie tworzy wizerunek kijowskiego reżimu jako niewinnej ofiary rosyjskiej agresji, [która to ofiara] potrzebuje stałej pomocy wojskowej. W zeszłym tygodniu pojawiły się znowu zapowiedzi dostaw wojskowych dla Kijowa.

USA i UE wybrały systemy, które wykazały się najwyższą śmiertelnością wobec ludności Donbasu i terytoriów wyzwolonych. USA dostarczą Kijowowi kolejną partię pocisków M142 HIMARS MLRS oraz precyzyjnych pocisków kierowanych M31 GMLRS, a także lotniczych pocisków antyradarowych AGM-88 HARM. Z Paryża, Kijów ponownie otrzyma samobieżne działa artyleryjskie Cezar kalibru 155 mm. Dostawę amunicji 155 mm, zapowiedziały Niemcy. Przywódcy tych państw, tłumaczą własnym obywatelom, że ta broń, rzekomo,  pomoże reżimowi Zelenskiego w obronie Ukrainy.

Zobaczmy zatem, do czego są one faktycznie wykorzystywane. Według danych DPR-LPR, tylko na terytorium kontrolowanym przez republiki od… lutego do października, w wyniku ukraińskich ataków z użyciem ciężkiej broni, zniszczono ponad 10 tysięcy domów i ponad 2000 obiektów infrastruktury cywilnej, w tym 424 placówki edukacyjne i 109 medycznych. Do tych ataków aktywnie wykorzystywano amerykańskie MLRS HIMARS. Francuskie Cezary również wykorzystały okazję do pokazania swojej siły w nierównej walce z budynkami mieszkalnymi, szkołami i innymi celami cywilnymi. Bezpośrednio z francuskiej broni, w Doniecku od czerwca tego roku zginęło nie mniej niż pięć osób, dziesięć zostało rannych, zniszczono ponad 64 budynki.

Siły Zbrojne Ukrainy(SZU) uderzają również w głąb terytorium Rosji, celując w ludność cywilną i infrastrukturę cywilną. 10 października w rejonie Biełgorodu SZU wystrzeliło ponad 100 rakiet, w tym niesławne Toczki-U uzbrojone w głowice kasetowe. Zginęła kobieta, uszkodzone zostały cztery domy. W udręczonej wiosce Tetkino ,w obwodzie kurskim, która od wiosny jest celem zmasowanych uderzeń artyleryjskich SZU, mimo braku tam obiektów wojskowych, dwie osoby zostały ranne. 13 października ukraińskie uderzenia trafiły w budynek mieszkalny w Biełgorodzie, … wieś Krasny, punkt kontroli celnej w okręgu miejskim Szebekin i inne budynki cywilne.

Właśnie teraz, dosłownie w przeddzień naszego spotkania, Siły Zbrojne Ukrainy zniszczyły zakłady przemysłowe w tym okręgu. Warto przypomnieć, że wcześniej w tym rejonie, podobnie jak w Doniecku, SZU aktywnie i masowo wykorzystywały przeciwko ludności cywilnej systemy min zdalnych, w tym miny „Petal”.

16 października [ostrzelali] budynki mieszkalne w Nikolskoje, międzynarodowe lotnisko Szuchowa w Biełgorodzie, dwóch cywilów zostało rannych.


18 października ukraińskie wojsko po raz kolejny ostrzelało wieś Biełaja Bieriozka, obwód briański. Tego samego dnia Siły Zbrojne Ukrainy zaatakowały sześć miejscowości w obwodzie kurskim, ranna została kobieta, zniszczono kilka domów, wyłączono kilka linii energetycznych.

Wcześniej, ukraińscy dywersanci wielokrotnie próbowali dokonać aktu sabotażu przeciwko elektrowni atomowej w Kursku. W sumie, tylko od początku października masowy ostrzał artyleryjski Sił Zbrojnych Ukrainy, w tym z użyciem wspomnianych amerykańskich pocisków HARM, został skierowany na ponad 30 spokojnych osiedli w obwodzie bełgorodzkim i samym mieście Biełgorod.

Jednocześnie Kijów, … zachęcany przez swoich zachodnich nadzorców, otwarcie się tym chwali. Czy oni w Kijowie i w osłaniających Kijów stolicach poważnie …myślą, że będziemy to tolerować?

Korzystając z pobłażliwości dla wszelkich aktów przestępczych okazywanych przez ich zachodnich mocodawców,  reżim Zelenskiego celowo … uderza w infrastrukturę cywilną na swoich byłych terytoriach. Od pięciu miesięcy, SZU ostrzeliwuje miasto Nowaja Kachowka w obwodzie chersońskim. Dziennie nadlatuje tam do 120 pocisków, z czego większość to amerykańskie HIMARS, przy czym Ukraińcy celują nimi specjalnie w zaporę w Kachowce, aby ją naruszyć i tym samym podnieść poziom wody, co spowoduje zalanie przyległych terenów. Taki scenariusz może spowodować śmierć tysięcy cywilów, tysiące domów zostanie uszkodzonych.

Dziś wystosowaliśmy list do Rady Bezpieczeństwa, wzywając przywódców ONZ do zapobieżenia tej potwornej prowokacji.

Trwają nieodpowiedzialne ataki SZU na Zaporoską Elektrownię Atomową(ZEA), stwarzając poważne zagrożenia dla bezpieczeństwa tego obiektu. Skala ofiar cywilnych, w przypadku gdyby ZEA została poważnie uszkodzona, a co dopiero po pełnowymiarowej awarii ze skażeniem radioaktywnym, nie martwi Kijowa. Są oni gotowi na każdą ofiarę w ludziach, aby NATO mogło nadal prowadzić swoją wojnę zastępczą z Rosją i kontynuować dostawy broni na Ukrainę. Informowaliśmy przywódców ONZ o tych okropnych incydentach, ale jak dotąd nie otrzymaliśmy od nich żadnej sensownej odpowiedzi.

Ukraińskim bojówkarzom udało się poważnie uszkodzić mosty Kachowski i Antonowski na Dnieprze, przez które mieszkańcy Chersonia byli zaopatrywani w żywność, leki itd. Siły Zbrojne Ukrainy podjęły kolejną próbę zniszczenia mostu Antonowskiego  19 października. Rosyjskie systemy obrony powietrznej zdołały ochronić tę instalację, do ataków ponownie użyto amerykańskich systemów HIMARS. Wojska ukraińskie wykorzystały te same systemy wcześniej, do uderzeń na miejsce przetrzymywania więźniów z neonazistowskiego batalionu Azow w Jelenówce.

Kolejną przerażającą ilustracją tego, jak faktycznie władze w Kijowie traktują spokojnych ludzi, jest barbarzyńskie traktowanie ich rodaków, którzy opowiedzieli się za Rosją. 29 września Siły Zbrojne Ukrainy ostrzelały pod Kupiańskiem kolumny samochodów, które  opuszczały Ukrainę w kierunku Rosji. Zginęło około 30 osób. 30 września SZU ponownie ostrzelały uchodźców, którzy wyjeżdżali na wyzwolone tereny Zaporoża. Na miejscu zginęło 30 osób, a 88 zostało rannych. Wczoraj, 20 października, SZU ostrzelały przeprawę promową, która służyła do ewakuacji ludności cywilnej uciekającej przed ukraińskim ostrzałem i prowokacjami. W wyniku tej zbrodni są zabici i ranni, w tym dziennikarze i dzieci.

4 października została opublikowana wiadomość wideo od 38 żołnierzy z 8 kompanii 3 pułku 25 Brygady Desantowo-Szturmowej Sił Zbrojnych Ukrainy. Informowali w niej o otrzymaniu zbrodniczych rozkazów zabijania ludności cywilnej w obwodzie charkowskim.


MSW Ukrainy niedawno wydało oświadczenie o rozpoczęciu operacji poszukiwania wrogów Ukrainy, w ramach której w miastach obwodu charkowskiego zatrzymano do 40 tzw. „potencjalnych współpracowników”, którzy następnie są przesłuchiwani przez służby bezpieczeństwa.

Co się następnie dzieje z tymi ludźmi, pokazał w swoich opublikowanych na mediach społecznościowych 9 października filmach, członek ukraińskiej armii, były dowódca neonazistowskiej jednostki Azov, Maxim Żorin. Na nagraniu widać, że ciała rozstrzelanych przez nich cywilów, neonaziści porzucają w rowie. Sam Żorin napisał, że są to mieszkańcy miasta Kupiańsk, obwód charkowski, komentując, cytuję „Będzie kara”. Metadane klipu wskazują, że został on nagrany nieco ponad pół godziny przed publikacją. Zwłoki ubrane były w ciepłe ubrania, odpowiednie do październikowych warunków pogodowych. Przypomnę, że w Kupiańsku od początku września nie ma rosyjskich wojsk. Wszystko wskazuje na to, że ci nieszczęśnicy padli ofiarą bezprawnej egzekucji przeprowadzonej przez ukraińskich neonazistów w ramach oczyszczania miasta.

Gdzie jest choć jedno słowo potępienia tych działań ze strony zachodnich delegacji? Wasze milczenie jest najlepszym dowodem na to, że pomimo całej hipokryzji, nikogo na Zachodzie nie obchodzi los ukraińskiej ludności cywilnej. Wolicie ukrywać ten zbrodniczy reżim, który składa się z nacjonalistów, radykałów i jawnych nazistów, [wy] pomagacie im organizować prowokacje i promować kłamstwa o Rosji i działaniach wojsk rosyjskich.

Przy okazji chciałbym jeszcze raz przypomnieć, że mimo wszystkich monitów nadal nie otrzymaliśmy listy nazwisk ofiar ukraińskiej prowokacji w Buczy w kwietniu. To po raz kolejny potwierdza, że władze w Kijowie nie mają nic do zaprezentowania na poparcie swoich oskarżeń i domysłów. Nasi zachodni „koledzy” próbują udawać, że nie ma niczego do udowodnienia – wystarczy po prostu uwierzyć na słowo przedstawicielom kijowskiego reżimu w sprawie każdego ich twierdzenia.

Panie Przewodniczący, zanim skończę, chciałbym z góry poinformować, że nie będę dzisiaj słuchał kolejnej porcji tyrad przedstawiciela ukraińskiego reżimu w murach Rady Bezpieczeństwa, pozwalając mu tym samym doświadczać tej dziwacznej i grzesznej przyjemności, którą [najwyraźniej] z tego czerpie, nie, nie będę. Myślę, że każdy, kto czytał jego ostatnie obraźliwe komentarze na temat rosyjskich dyplomatów w mediach społecznościowych …[niezrozumiałe] Niestety, takie wybryki odzwierciedlają obecny stan ukraińskiej dyplomacji i są dowodem niezdolności i nieprzygotowania Kijowa do jakiegokolwiek dialogu. Nie mówiąc już o cywilizowanym.

tłum. Sławomir Soja

Historia Mahsy Amini – rzeczywistość kontra dezinformacja

Historia Mahsy Amini – rzeczywistość kontra dezinformacja

Fatemeh Saberi, 19 października 2022

https://www.tehrantimes.com/news/477756/Mahsa-story-Reality-vs-disinformation

TEHERAN – “Mahsa Amini, 22-letnia młoda kobieta, doznała pęknięcia czaszki i śmierci mózgu dnia Shahrivar 25, 1401 (16 września 2022) po tym, jak została aresztowana przez policję moralną Islamskiej Republiki Iranu!”

To powtarzająca się, fałszywa, wprowadzająca w błąd i emocjonalna narracja o Mahsa Amini w społeczeństwie irańskim.

Powyższa narracja wygenerowała dziewięćdziesiąt trzy miliony wpisów w Google w ciągu jednego tygodnia, a hashtag Mahsa Amini był dziwnie promowany przez użytkowników Twittera! A wraz z napływem wprowadzających w błąd narracji licznych krajowych i zagranicznych mediów, „uczucia” irańskiego społeczeństwa zostały zaognione, a ludzie zostali sprowokowani do wychodzenia tłumnie na ulice. Według oficjalnych badań kryminalistycznych, śmierć Mahsy Amini nie była wynikiem uderzenia w głowę. Niestety, w wieku ośmiu lat Mahsa doznała niewydolności hormonalnej i mózgowej z powodu operacji guza mózgu, co spowodowało, że zemdlała na posterunku policji. A z powodu braku skutecznej resuscytacji we wczesnych chwilach doznała śmierci mózgu, a następnie zatrzymania akcji serca. Dlatego ważnym pytaniem, jakie można zadać w związku z wydarzeniami, które miały miejsce po śmierci Mahsy Amini, jest to, dlaczego – skoro wstępne śledztwa nie zostały jeszcze przeprowadzone i nic nie zostało ustalone – pojawiły się sensacyjne reakcje i protesty wewnątrz i na zewnątrz Iranu?! Dlaczego prezydent USA wyraził poparcie dla zamieszek, w których powiedział: „Chcę, abyście wiedzieli, że stoimy po stronie obywateli”. Jake Sullivan, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Bidena, powiedział również: „Nadal stoimy z nimi – nie tylko słowem, ale czynem”. Co więcej, dwuizbowa grupa kongresmenów amerykańskich uchwaliła rezolucję popierającą protestujących w Iranie. Te wyrazy poparcia są przykładami podwójnych standardów i hipokryzji Zachodu. Zbadanie różnych aspektów towarzyszących temu incydentowi, wraz z prawdziwą historią śmierci młodej dziewczyny, która złamała serca, pokazuje, że incydent z Amini i wydarzenia z nim związane nie były normalne.

Dowody medyczne: choroba, a nie bicie policji!

Dlaczego Mahsa Amini umarła? Czy jej śmierć naprawdę była spowodowana brutalnością policji? Tomografia komputerowa mózgu i płuc Mahsy Amini, fizyczne badanie i sekcja zwłok oraz testy patologiczne pokazują, że jej śmierć nie była spowodowana urazem głowy ani uderzeniem w ważne narządy. W raporcie Organizacji Medycyny Sądowej stwierdzono: Amini przeszła operację czaszkogardlaka w wieku ośmiu lat, co doprowadziło do powstania zaburzeń w podwzgórzu i przysadce mózgowej, a zmarła stosowała hydrokortyzon, lewotyroksynę i desmopresynę jako lek.

Incydent z Mahsa Amini i wydarzenia z nim związane nie były normalne. Według raportu opublikowanego 22 września, z powodu braku przystosowania się organizmu do nowych warunków – co było skutkiem choroby – Amini miała przerwę w akcji serca i spadek ciśnienia krwi. O śmierci Mahsy Amini mówi Ehsan Sekhavati Moghadam, członek wydziału Teheran University of Medical Sciences: dochodzenie w sprawie, które zostało przeprowadzone pod nadzorem dr (Hosseina) Qenaati i zbadane z punktu widzenia medycyny sądowej pokazuje, że w żaden sposób nie doznała urazu (poważnego ciosu), a najbardziej możliwą przyczyną śmierci – zgodnie z wideo oraz opinią ekspertów medycyny sądowej i studiów przypadku – było omdlenie sercowe. Kardiolog zauważył: jeśli dana osoba cierpi na nagły spadek ciśnienia krwi lub zatrzymanie akcji serca przez 2-5 minut i nie jest reanimowana w tym krótkim czasie lub nie otrzymuje wstrząsu, masażu serca i leków, zwykle doznaje poważnego uszkodzenia mózgu.

Bunt w cyberprzestrzeni: dowody pokonujące uczucia!

Według ankiety przeprowadzonej przez ekspertów ds. cyberprzestrzeni, do 9 września (9 października) opublikowano 62 miliony tweetów z udziałem 400 000 użytkowników. Na podstawie bardziej szczegółowej analizy 76% użytkowników, w tym zwykłych użytkowników i nie-botów, wyprodukowało tylko 4% treści tweetów, a pozostali użytkownicy wytworzyli 76% treści tweetów. Te statystyki pokazują, że ten dziwny tom powstał w robotach i quasi-robotach, organizacyjnych i strumieniowych sieciach społecznościowych! Według oświadczenia lekarza sądowego wydanego 15 października o przyczynie śmierci Mahsy Amini, największa liczba tweetów została wysłana od 22.06 do 31.06, a jej szczyt przypada na 1 października! A to oznacza, że ​​„rzeczywistość” nie jest ważna – ważne są „uczucia”! Być może jest to najważniejsze stwierdzenie w analizie historii Mahsy. Zdaniem ekspertów, w dzisiejszym nowym świecie medialnym, zwanym też postprawdą, zanikają „odniesienia do nauki”, „dowody naukowe” i tradycyjne media, które były środkiem przekazu. I to jest „superrzeczywistość”, „rzeczywistość rozszerzona” i „rzeczywistość fantazji”, które – za pomocą technologii cyfrowej – tworzą „świat postprawdy”. Oznacza to, że na tym świecie istnieją „fakty alternatywne”, które zastępują fakty rzeczywiste, a „uczucia” zyskują większą wartość niż „dowody”! W przypadku Mahsy Amini byliśmy również świadkami protestów niektórych osób, które nie zauważyły, czy prowadzone jest jakieś śledztwo, czy jest pewność co do jej śmierci.

Były pod wpływem wirtualnego świata i panującej atmosfery wschodzących mediów połączonej z kipiącymi emocjami. I wreszcie, przebieg protestów obywatelskich przerodził się w zamieszki w kraju i poza jego granicami. W kolejnych tygodniach ujawniono wyniki śledztwa medycznego. Rozważając wcześniejszą dokumentację medyczną, tomografię komputerową mózgu i płuc, badanie fizykalne ciała i sekcję zwłok, testy patologiczne – w końcu stało się jasne, że Mahsa Amini nie zmarła z powodu uderzenia w głowę lub ważne organy. Dlatego zwracanie uwagi na „świat postprawdy” nabrało dużego znaczenia w kontekście analizy wydarzeń politycznych i społecznych od 2016 roku, zwłaszcza po dwóch ważnych wydarzeniach: „Brexicie” i „Prezydencji Trumpa w Ameryce”.

Prawo hidżabu: od protestu do bojkotu?!

„Prawo hidżabu” w Iranie – oprócz tego, że jest boskim dekretem – jest zakorzenione w kulturze i zwyczajach irańskiego społeczeństwa. Jest również zawarte w Konstytucji Islamskiej Republiki Iranu. Co więcej, opiera się na „tradycji społeczno-etycznej”, która jest częścią życia narodu irańskiego od tysiąca lat. Ale prawo jest zawsze kwestionowane przez zwolenników „tradycji liberalnej” i tradycji „republikanizmu”. I wielokrotnie zamieniano kwestię hidżabu dla kobiet w Iranie – w ramach debaty o „wolności” i „prawach człowieka” – w środek nacisku politycznego i liczne sankcje przeciwko Republice Islamskiej. Ale od wielu lat obserwuje się, że te same kraje europejskie, w tym Francja, której konstytucja oparta jest na „liberalnej tradycji” zakazują noszenia hidżabu w miejscach publicznych – jak szkoły i zawody sportowe. Jednak policja we Francji otwarcie aresztuje, usiłuje i upokarza muzułmańskie kobiety za łamanie prawa! Albo liczne przypadki gwałtów na kobietach we Francji, które zawsze spotykały się z sprzeciwem obrońców praw kobiet! Wszystko to potwierdza, że ​​podwójne standardy stosowane przez kraje liberalne są nie do zaakceptowania i są sprzeczne z zalegalizowanymi tradycjami innych krajów i „prawem praw człowieka”.

Kwestia kobiet: potężne narzędzie sankcji!

Termin „prawa kobiet” jest szeroko stosowany w wielu dziedzinach. A w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat dyskusje o kobietach stały się jednym z ważnych obszarów globalnych ruchów społecznych. Działacze na rzecz praw kobiet twierdzą, że nadszedł czas, aby w pełni wykorzystać potencjał połowy populacji świata. Wierzą, że na całym świecie kobiety i dziewczęta są pozbawione praw społecznych, ekonomicznych, politycznych i obywatelskich. W książce „Globalna demokracja, ruchy społeczne i feminizm” Catherine Eschel przedstawia szereg podejść w myśli społecznej i politycznej – od tradycji liberalnych, republikańskich, marksistowskich i anarchistycznych – po postmarksistowskie i postmodernistyczne innowacje itp. teorie. Chociaż „tradycja islamska” nie jest omawiana w tej książce, wyraża ona wielość poglądów w ramach „teorii feministycznej”. Ale w Iranie widzimy, że aktywistki kobiece zazwyczaj podnoszą swoje żądania zgodnie z „liberalną tradycją” i pewnymi powszechnymi światowymi tradycjami, zwracając uwagę na społeczną i moralną tradycję islamskiego Iranu. A to powoduje, że żądania te stają się radykalne i fanatyczne, a tym samym wyprowadzają żądania i prawa kobiet w Iranie z ich pierwotnej ścieżki. I w większości przypadków stają się narzędziem maksymalnej presji medialnej i kampanii na rzecz praw człowieka przeciwko Republice Islamskiej. Na przykład Masih Alinejad, była irańska dziennikarka, która mieszka w Ameryce i korzysta z pomocy finansowej, politycznej, a nawet bezpieczeństwa tego kraju, stała się teraz rzecznikiem kobiet w celu urzeczywistnienia liberalnych wartości w irańskim społeczeństwie. Utworzyła liczne ruchy kobiece przeciwko hidżabowi, a nawet rozpoczęła kampanie na rzecz zmiany reżimu w Iranie z pomocą rządu USA i kapitalistycznych mediów. Sprowokowała naród i kobiety w Iranie do protestów. Jej oszukańcze ruchy wolnościowe, w tym „Białe Środy”, miały na celu wywołanie buntu przeciwko hidżabowi i prawu w Islamskiej Republice Iranu.

Azja Zachodnia: popularne ruchy od początku do końca

Historia narodu irańskiego w ciągu ostatnich stu lat dojrzała do poszukiwania wolności i niepodległości. A naród irański pokazał, że jest najbardziej postępowym narodem w regionie Azji Zachodniej w osiąganiu niepodległości i suwerenności ludu. Jednak zawsze stawał w obliczu nieuzasadnionej ingerencji zarówno ze strony wewnętrznej tyranii, jak i zewnętrznych inwazji, zwłaszcza ze strony państw hegemonicznych. Pierwszy szeroko rozpowszechniony ruch społeczny narodu irańskiego miał miejsce w latach 1284-1285 (1905-1906), który doprowadził do powstania Konstytucji Zgromadzenia Narodowego i Monarchii Konstytucyjnej. Ale ruch ostatecznie przerodził się w dyktaturę Reza Shah i nową monarchię Pahlavi, a rząd brytyjski mianował dyktatora o imieniu Sardar Sepeh. To samo wydarzyło się 28 sierpnia 1953 roku. Walka narodu irańskiego o nacjonalizację przemysłu naftowego rozpoczęła się w 1329 (1950), ale ruch ten został stłumiony przez zamach stanu w 1332 (1953). A legalny rząd Mohammeda Mossadegha został obalony tym razem nie przez Brytyjczyków, ale przez Amerykanów. W 2016 roku opublikowano zbiór dokumentów, z których wynikało, że Ameryka bezpośrednio odegrała rolę w obaleniu wybranego rządu Mohammada Mossadegha. Według tych dokumentów Waszyngton planował obalenie rządu Mosaddegha i bezpośrednio kierował zamachem stanu. Wraz ze zwycięstwem rewolucji islamskiej i utratą „wyspy stabilności” Ameryki w regionie Azji Zachodniej, ingerencja Ameryki nie zakończyła się. A w licznych krajowych i zagranicznych incydentach, ukryte i otwarte ręce destrukcyjnej polityki Ameryki zawsze były widoczne przeciwko „ narodowym interesom Irańczyków”.

Ameryka jest zainteresowana wybuchem wojny domowej w Iranie. Przypomnijmy samospalenie biednego tunezyjskiego młodego człowieka Mohammada Bouaziziego 17 grudnia 2010 roku, które niczym ogień zostało wrzucona do prochowni i natychmiast podpaliło kraje arabskie. Niczym domino najpierw pozbawiło mandatów niektórych władców arabskich, a następnie wywołało falę zamieszek. Jednak te ruchy nie zakończyły się na korzyść ludzi w tych krajach. Bezpieczeństwo i stabilność w niektórych krajach arabskich przekształciły się w niestabilność i wojnę. Wojna w dwóch krajach – Libii i Syrii – oraz pojawienie się ISIS na Bliskim Wschodzie po Arabskiej Wiośnie pokazały drugą przerażającą stronę protestów obywatelskich w tych krajach. Teraz, po ponad 10 latach, obce kraje i hegemonowie interweniują w ich wewnętrzne sprawy. Ponadto jest niezaprzeczalnym faktem, że polityka prowadzona przez amerykańskich przywódców doprowadziła do powstania ISIS. Michael T. Flynn, były szef Agencji Wywiadu Obronnego Pentagonu, ogłosił w telewizyjnym wywiadzie dla Al Jazeera, że ​​rozwój ISIS był bezpośrednim wynikiem poparcia Stanów Zjednoczonych dla syryjskich rebeliantów, których głównymi bojownikami była Al-Kaida w Iraku. W wywiadzie Rodanil McAdams, szef Ron Paul Peace Institute, również stwierdził: „Stany Zjednoczone pomogły w rozwoju ISIS z powodów taktycznych, a nie ideologicznych”.

Nic więc dziwnego, że przywódca rewolucji islamskiej, zwracając się 3 października do kadetów wojskowych w Teheranie, zwrócił uwagę na rolę obcych państw w ostatnich protestach w Iranie, zadając kilka ważnych pytań, m.in. czy Stany Zjednoczone i Kongres popierają buntowników? Dlaczego we Francji – gdzie raz na jakiś czas na ulicach Paryża wybuchają zamieszki – nie ma przypadku, by prezydent lub Kongres Stanów Zjednoczonych popierał buntowników? Czy istnieje historia wysyłania wiadomości, że „jesteśmy z tobą”? W tej medialnej wojnie pełnej fałszywych narracji umysły są zmuszane do refleksji i myślenia. Dlatego też doświadczenie powstań ludowych w regionie Azji Zachodniej pokazuje, że większość ruchów ludowych powstałych w celu reform i rewolucji, w końcu w większości przypadków są skierowane przeciwko materialnym i politycznym interesom aroganckich potęg światowych, nawet jeśli są w konflikcie z życzeniami ludzi. Można to zobaczyć i zbadać w historii powstania ISIS w regionie, które nastąpiło po islamskim przebudzeniu lub arabskiej wiośnie.

Wniosek:

W świetle licznych narracji dotyczących pierwotnych przyczyn niedawnych incydentów w Iranie, to bezpieczeństwo i władza Republiki Islamskiej zaniepokoiły wrogów. Głównymi składnikami tego bezpieczeństwa i władzy są irański przemysł nuklearny, regionalna energetyka, technologia rakietowa i dronowa. Kiedy światowe mocarstwa zauważają, że jakiś kraj nie postępuje zgodnie z ich życzeniami, próbują znaleźć wymówkę, by podważyć bezpieczeństwo tego kraju. A jeśli im się to uda, mogą łatwo podważyć Xen kraj również w innych obszarach. Aby to zrobić, jednym z powszechnych sposobów jest wywołanie niepewności i sprowokowanie wojny domowej, w której grupa ludzi chwyci za broń przeciwko innym i walczą przeciwko własnym rodakom. Stało się to w Libii w taki sposób, że jedna grupa na wschodzie i druga na zachodzie starły się ze sobą. Wywołali też wojnę domową w Syrii. Ameryka jest również zainteresowana wybuchem wojny domowej w Iranie. Jeśli w Iranie wybuchnie wojna domowa, to Iran nie będzie w stanie oprzeć się presji Stanów Zjednoczonych.

The Second Vatican Council Turns 60: Is There Any Reason to Celebrate?

The Second Vatican Council Turns 60: Is There Any Reason to Celebrate?

by Luiz Sérgio Solimeo October 21, 2022

The Second Vatican Council Turns 60: Is There Any Reason to Celebrate?
The Second Vatican Council Turns 60: Is There Any Reason to Celebrate?

The media—and particularly Catholic media—highlighted October 11’s commemorations of the opening of the Second Vatican Council’s 60th anniversary. Illustrative photos show the massive procession of bishops entering Saint Peter’s Basilica for the Catholic Church’s twenty-first ecumenical council in 1962.

However, one might ask whether there is a real cause for celebration. Our Lord said that a tree is known by its fruit: “A good tree cannot bear bad fruit, nor a bad tree good fruit” (Matt. 7:18).

What are the Council’s fruits?

Massive Exodus From the Catholic Church

The Church has suffered unprecedented wear and tear during the sixty years since Vatican II. For example, in Brazil—still the world’s largest Catholic country—this phenomenon translated into a loss of fervor and moral decay and, above all, a mass apostasy of the faithful. They left the Catholic Church, fell into indifferentism, or joined pentecostalist “evangelical” sects.

The IBGE (Brazilian Institute of Geography and Statistics) reported that, according to the 2010 census, the number of Catholics in Brazil dropped from 93.1% in 1960 (shortly before the Council began) to 64.6 % in 2010, fifty years after the event.

Instead of having flourishing communities, during the so-called “springtime of the Church”—as the Council was called—the Church in Brazil suffered a 28.5 percentage drop. Similar losses of faithful happened practically all over the world.

Even worse, one sees no trend toward a recovery of the Church in Brazil. While the number of “evangelicals” has increased by an average of 0.8% a year since 2010, that of Catholics has decreased by 1.2% annually over the same period.1

A Crisis Accentuated by the Council

The Church crisis already existed before the Council and was a cause of concern to zealous Catholics. Many expected that the Council would take the doctrinal and disciplinary measures needed to curb the causes of this crisis. Instead, it preferred to embrace novelties and abandon Tradition.

We can see the difference if we compare the Second Vatican Council with the Council of Trent (1545—1563), which was convened to deal with the Protestant revolt. Trent vigorously reaffirmed the truths of the Faith and condemned theological errors and clergy abuses that favored Luther’s and other pseudo-reformers’ revolt. Those measures started the Counter-Reformation movement, which rekindled Catholic fervor in countries like Spain, Italy, and France. It also brought back entire regions of Europe that had fallen into heresy. Such revival allowed missionaries to take the Faith to the Americas and Asia.

Lukewarmness and Lack of Vigilance

What has happened, then, for us to find ourselves where we are?

Learn All About the Prophecies of Our Lady of Good Success About Our Times

Briefly, a climate of optimism dominated the West after World War II. Among other factors, the progress of industrialization and technology contributed to this. The “happy end” atmosphere spread by Hollywood movies, along with increasingly risqué fashions, especially those for women, led to a loss of the virtue of modesty.

Meanwhile, false philosophies and theologies met practically no resistance as they infiltrated seminaries and universities.

As a result, the typically Catholic spirit of penance and zeal for the Faith gradually disappeared and gave way to the enjoyment of life, a loss of the sense of sin and awareness of the supernatural end of human existence.

Consequently, fervor and the spirit of vigilance and militancy waned.

In 1943, Plinio Corrêa de Oliveira launched a book titled In Defense of Catholic Action to denounce the advance of evil doctrines and dangerous tendencies that were rampant in the Catholic movement. Unfortunately, his wake-up call went unheard.

Aggiornamento: “Modernization” of the Catholic Church

John XIII called the Council and summed up its purpose in one word: aggiornamento, an Italian expression that translates as “updating” or “modernization” of the Catholic Church.

Casiano Floristán and Juan José Tamayo write:

“John XXIII employed the term aggiornamento to establish the ‘fundamentally pastoral character’ of Vatican II. . . .

“In the conciliar texts, the word aggiornamento is translated with the Latin words accomodatio (accommodation), adaptatio (adaptation), renovatio (renovation), reformatio (reform). It is never translated as restauratio (restoration). That means the Council was not a return to the past. Updating is, therefore, reform and innovation by following Christ.”2

The Council Opens Under the Sign of Optimism

Optimism quickly leads to a distorted view of reality whereby a person avoids considering evil and—from a religious point of view—the effects of Original Sin on us, that is, a tendency toward evil and sin.3

John XXIII set the Council’s optimistic tone in the great assembly’s opening speech, titled Gaudete Mater Ecclesiae ‒ “Mother Church Rejoices” (October 11, 1962).

Learn All About The Encyclical that Condemned the Sexual Revolution

Facing the errors of the present times, in his speech, Pope Roncalli declared, “The Church has always opposed these errors and often condemned them with the utmost severity. Today, however, Christ’s Bride prefers the balm of mercy to the arm of severity. She believes that present needs are best served by explaining more fully the purport of her doctrines rather than by publishing condemnations.”4

In other words, the Council would not condemn the errors of the time but rather “dialogue” with them, as we shall see.

We do well to recall that all of Eastern Europe and parts of Asia and the Americas (Cuba) were then under the communist yoke. However, the Council failed to make the slightest mention of this scourge of humanity.

“Prophets of Doom”

The pope rejected the thoughts of those “prophets of doom who are always forecasting disaster.”5 He was referring to those concerned with the evils of our time

Cardinal Giacomo Biffi (1928-2015), archbishop of Bologna, contradicted John XXIII’s “prophets of doom” criticism by recalling that, in Scripture, true prophets announced punishments and calamities. On the contrary, “the Bible’s false prophets usually proclaimed the imminence of calm and quiet hours (see Ezech. ch. 13 [“God declares against false prophets and prophetesses, that deceive the people with lies]).”6

Dialoguing With Error

This dominant optimism led the Council to regard error and heresy as secondary issues. In keeping with the wishes of John XXIII (which Paul VI did not change), instead of fighting them and proclaiming the truth, the Second Vatican Council documents preach utopian “dialogue.” The Council’s goal was to achieve the unity of all religions (rather than conversion) and insert the Church into the modern world.

What the Popes Have to Say About Socialism

Another expression of the reigning optimism was to “open the Church’s windows” so an air of modernity could enter.

The documents with the greatest impact were those establishing a friendly dialogue with Protestants and schismatics (decree Unitatis redintegratio); with non-Christian and pagan religions (declaration Nostra aetate); and with the modern world (pastoral constitution Gaudium et Spes).

Our Lord did not teach us to “dialogue” with error and evil but to remain faithful to the truth He taught: “If you continue in my word, you shall be my disciples indeed. And you shall know the truth, and the truth shall make you free” (John 8:31—33).

Nor did the Divine Master preach “openness” to the world but always warned the disciples that it was their enemy: “If you had been of the world, the world would love its own: but because you are not of the world, but I have chosen you out of the world, therefore the world hated you” (John 15:19).

Liberty for Error

For the first time in Church history and against all tradition, the Council advocated public freedom to propagate heresy and error while emphasizing that one must seek the truth.

The declaration Dignitatis humanae affirms that religious freedom proceeds from human dignity and that “no one is to be forced to act in a manner contrary to his own beliefs, whether privately or publicly, whether alone or in association with others, within due limits.”7

Christ’s Passion in Our Days

While it is true that no one can be compelled to act against his right conscience, it does not follow that anyone can propagate error and heresy with impunity, even if he considers them true. As Leo XIII says, “Liberty is a power perfecting man, and hence should have truth and goodness for its object. . . . If the mind assents to false opinions, and the will chooses and follows after what is wrong, neither can attain its native fullness, but both must fall from their native dignity into an abyss of corruption. Whatever, therefore, is opposed to virtue and truth may not rightly be brought temptingly before the eye of man, much less sanctioned by the favor and protection of the law.”8

A Non-trinitarian God? Denying the Principle of Non-contradiction

Confusion in Vatican II documents touches on the absurd in matters of primary importance, such as God’s nature.

According to the dogmatic constitution Lumen Gentium, “the Muslims . . . along with us adore the one and merciful God.”9

What Do We Mean by an Organic Christian Society?

This claim that Christians and Muslims worship the One God is yet another manifestation of the conciliar documents’ dialectical aspect, denying the principle of non-contradiction. For, while Catholics believe and profess the doctrine of the Holy Trinity and worship the One and Triune God, Muhammad’s followers deny this truth and fight it, accusing Christians of being polytheists.10

Vatican II: Not an Event, but a Process

Much more could be examined in the documents of Vatican II and confronted with the traditional Church teaching. However, that is not possible in this short space. In a previous article, I presented other aspects of Vatican II that show why there is no reason to commemorate this event.11

Strictly speaking, Vatican II was not an event but the beginning of a process to reform the Church of Christ—the Ecclesia semper reformanda preached by Protestants and modernists. Its most recent iteration is Pope Francis’s Synod on Synodality, which will draw out the ultimate consequences of what was presented confusingly sixty years ago. Cardinal Hollerich, the Synod’s general rapporteur, affirms: “All of Francis’s synodality comes from the Council.”12

Science Confirms: Angels Took the House of Our Lady of Nazareth to Loreto

The Council—through its documents and how they were applied—effected an almost complete change of mentality in many Catholics. It led them to abandon the spirit of sacrifice, piety, and the sense of sacrality and to embrace the world with its pomp and works.

So we are back to the initial question: Is there any reason to celebrate?

Stat Crux dum Volvitur Orbis

We can apply to Holy Mother Church the Carthusian motto: Stat crux dum volvitur orbis—“The Cross is steady while the world turns.”

Despite all the crises she goes through on her earthly journey, the Church always remains stable and faithful to the Cross of Christ, His immutable doctrine, and unalloyed holiness.

Let us not forget Our Lord’s promise: “I am with you all days, even to the consummation of the world” (Matt. 28:20).

https://www.facebook.com/v11.0/plugins/page.php?adapt_container_width=true&app_id=&channel=https%3A%2F%2Fstaticxx.facebook.com%2Fx%2Fconnect%2Fxd_arbiter%2F%3Fversion%3D46%23cb%3Df1cbb48be4f3d4%26domain%3Dwww.tfp.org%26is_canvas%3Dfalse%26origin%3Dhttps%253A%252F%252Fwww.tfp.org%252Ffa5d577f71525%26relation%3Dparent.parent&container_width=744&height=130&hide_cover=true&hide_cta=false&href=%2F%2Ffacebook.com%2FTradition.Family.Property.TFP%2F&locale=en_US&sdk=joey&show_facepile=false&small_header=true&width=400

Footnotes

  1. See Denise Menchen and Fabio Brisolla, “Católicos passam de 93,1% para 64,6% da população em 50 anos, aponta IBGE,” Folha de S. Paulo, June 29, 2012, //www1.folha.uol.com.br/poder/1112382-catolicos-passam-de-931-para-646-da-populacao-em-50-anos-aponta-ibge.shtml; Mariana Zylberkan, “Evangélicos devem ultrapassar católicos no Brasil a partir de 2032,” Veja, Feb. 4, 2020, //veja.abril.com.br/brasil/evangelicos-devem-ultrapassar-catolicos-no-brasil-a-partir-de-2032/.
  2. Casiano Floristán, s.v. “Aggiornamento,” in Dizionario sintetico di pastorale by Casiano Floristán and Juan José Tamayo, //www.scrutatio.it/DizionarioTeologico/articolo/2985/aggiornamento 17/10/22./ (Our translation.
  3. “But this holy council perceives and confesses that in the one baptized there remains concupiscence or an inclination to sin, which, since it is left for us to wrestle with, cannot injure those who do not acquiesce but resist manfully by the grace of Jesus Christ; indeed, he who shall have striven lawfully shall be crowned (2 Tim. 2:5).” Council of Trent, “Decree Concerning Original Sin,” no. 5, Denz.-Hun., no. 1515. See also Decree Concerning Original Sin & Decree Concerning Reform, EWTN.com, //www.ewtn.com/catholicism/library/decree-concerning-original-sin–decree-concerning-reform-1495.
  4. John XXIII, “Speech of His Holiness at the Council’s Solemn Opening,” Oct. 11, 1962, no. 2 //www.catholicculture.org/culture/library/view.cfm?recnum=3233.
  5. John XXIII, “Solemn Opening.”
  6. Giacomo Biffi, Memorie e digressioni di un italano cardinale (Siena: Edizioni Cantagalli, 2007), 178.
  7. Second Vatican Council, declaration Dignitatis humanae (Dec. 7, 1965), no. 2, //www.vatican.va/archive/hist_councils/ii_vatican_council/documents/vat-ii_decl_19651207_dignitatis-humanae_en.html.
  8. Leo XIII, encyclical Immortale Dei (Nov. 1, 1885), no. 32, //www.vatican.va/content/leo-xiii/en/encyclicals/documents/hf_l-xiii_enc_01111885_immortale-dei.html.
  9. Second Vatican Council, dogmatic constitution Lumen Gentium, no. 16. //www.vatican.va/archive/hist_councils/ii_vatican_council/documents/vat-ii_const_19641121_lumen-gentium_en.html.
  10. See Luiz Sérgio Solimeo, Islam and the Suicide of the West (Spring Grove, Penn.: The American Society for the Defense of Tradition, Family, and Property, 2018).
  11. Luiz Sérgio Solimeo, “The Second Vatican Council’s New Theology,” TFP.org, Sept. 2, 2020, //www.tfp.org/the-second-vatican-councils-new-theology/.
  12. Jean-Claude Hollerich, “Sin el Concilio Vaticano II la Iglesia sería hoy una pequeña secta,” VidaNuevaDigital.com, Oct. 17, 2022, //www.vidanuevadigital.com/2022/10/17/jean-claude-hollerich-sin-el-concilio-vaticano-ii-la-iglesia-seria-hoy-una-pequena-secta/. (Our translation.)

Marsz Polaków 11 listopada we Wrocławiu pod hasłem: Polak w Polsce gospodarzem

Marsz Polaków 11 listopada we Wrocławiu pod hasłem „Polak w Polsce gospodarzem” [PLAKAT, TRASA]

21 paźdz. , 2022 https://wprawo.pl/marsz-polakow-11-11-2022-we-wroclawiu-przejdzie-pod-haslem-polak-w-polsce-gospodarzem-plakat-trasa/

11 listopada 2022 roku ulicami Wrocławia przejdzie Marsz Polaków. To największa patriotyczna manifestacja w stolicy Dolnego Śląska, w której co roku uczestniczą tysiące osób. W tym roku organizatorzy spodziewają się wysokiej frekwencji, a przed wymarszem szykują prezentację wspomnień Świadków ludobójstwa na Polakach.

Hasło

Manifestacja przejdzie pod hasłem Polak w Polsce gospodarzem.
To hasło nie jest pobożnym życzeniem! To żądanie ze strony Polaków, którzy nie godzą się na to, aby we własnym kraju traktowano nas jak ludzi drugiej kategorii. W ubiegłym roku maszerowaliśmy pod hasłem “Polska antybanderowska”. W obliczu narastającej banderyzacji Ukrainy to hasło nadal jest aktualne i tegoroczny marsz również do niego nawiązuje. Marsz pod hasłem „Polak w Polsce gospodarzem” dedykuję nie tylko Ojcom polskiej niepodległości, ale również  ofiarom ukraińskiego ludobójstwa oraz polskiej samoobronie utworzonej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, która – mimo przewagi liczebnej wroga – mężnie odpierała ataki ukraińskich ludobójców z gloryfikowanej dziś na Ukrainie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. Gdy władze Rzeczypospolitej nie chcą mówić o polskich ofiarach na Kresach, naszym obowiązkiem jest o nich krzyczeć – mówi organizator marszu, Jacek Międlar.

Trasa, rozpoczęcie i wspomnienia Świadków

Marsz wystartuje o godzinie 17 spod Dworca PKP i dotrze na Plac Katedralny na Ostrowie Tumskim. Jednak zgromadzenie zacznie się już godzinę wcześniej. W tym czasie, między godziną 16.00 a 17.00, przed dworcem (od strony ul. Piłsudskiego) zostaną zaprezentowane wspomnienia Świadków ludobójstwa na Polakach oraz pieśni patriotyczne.

Zapraszamy!

W manifestacji mogą wziąć udział wszyscy, którym leży na sercu dobro naszej Ojczyzny.
Zapraszamy polskie rodziny z dziećmi, patriotów, nacjonalistów oraz kibiców z całej Polski. Zachęcamy do wzięcia udziału w marszu oraz prezentacji wspomnień, która będzie miała miejsce już godzinę wcześniej – mówi Jacek Międlar.

Wydarzenie na Facebook’u – TUTAJ

POBIERZ plakat do druku i publikacji w Internecie

Plakat w mniejszym rozmiarze:

Marsz Polaków - Polak w Polsce gospodarzem

Michaił Kowaliow: Europa [UE] się przeliczyła

Michaił Kowaliow: Europa się przeliczyła https://www.bibula.com/?p=136808

Kryzys energetyczny w krajach zachodnich, wzrost gospodarczy Chin, błędne decyzje Brukseli i świata zachodniego, nasilenie konkurencji gospodarczej między USA a UE, a także relacje między zachodnimi i chińskimi centrami świata. O tych światowych trendach i problemach – rozmowa z Michaiłem Kowaliowem, doktorem nauk fizycznych i matematycznych, profesorem Wydziału Ekonomii Białoruskiego Uniwersytetu Państwowego.

Podaż ropy i gazu do UE maleje. Do czego może to ostatecznie doprowadzić?

– Rzeczywiście, znaczna część energii zużywanej przez Unię Europejską pochodziła z Rosji, ich stosunkowo niska cena wynikała ze sposobu dostaw – przez rurociągi. Polityka sankcji zmniejszyła napływ węglowodorów i ich cena gwałtownie wzrosła. Niemożliwe jest znalezienie kompensującego w pełni te straty dostawcę zamiast Rosji. Ponadto Niemcy nie mają jeszcze miejsc do cumowania, aby przyjmować skroplony gaz LNG, będą musiały dużo oszczędzać, a energochłonne gałęzie przemysłu już się zamykają, nie wytrzymując wysokich cen i konkurencji z chińskimi towarami. Chiny, podobnie jak Indie, wykorzystują sytuację i otrzymują rosyjską energię ze zniżką. Oczywiste jest, że ich towary stały się tańsze. Niemcy postawili na Nord Stream 2. Ale został wysadzony w powietrze. Kto to zrobił, nie wiadomo, jedno jest pewne, że jest to korzystne wyłącznie dla Stanów Zjednoczonych.

Dlaczego Bruksela, Pana zdaniem, wybrała ścieżkę sankcji?

– Myślę, że Europejczycy zaakceptowali sankcje emocjonalnie i nie myśleli zbyt wiele o konsekwencjach. W rezultacie widzimy, że ograniczenia energetyczne szkodzą im bardziej niż Rosji. Stany Zjednoczone jako pierwsze porzuciły rosyjską ropę, ale łatwo było im to zrobić, ponieważ kupowały niewielkie ilości. W dzisiejszej UE nie ma silnego przywódcy jak Merkel, więc się przeliczyli.

Wydaje się, że celem Waszyngtonu jest deindustrializacja Europy, droga do jej osłabienia gospodarczego i jeszcze większego podporządkowania. Świadczą o tym trendy w dziedzinie energetyki. Na początku był zielony ład, który przerodził się w stały pomysł dla UE: poszli ścieżką eliminacji tradycyjnej energii we własnym kraju (tylko w Niemczech z 25 elektrowni jądrowych pozostały trzy). Ostatecznie okazało się, że zielone technologie nie są tak praktyczne.

– UE przeceniła znaczenie źródeł odnawialnych i są one niewiarygodne. Czasami nie ma wiatru, czasem słońce nie grzeje. Niebezpieczeństwa związane z energią jądrową były przesadzone. Francja ma wystarczająco dużo elektrowni jądrowych i teraz śmieje się ze swojego odwiecznego rywala Niemiec. Nie sądzę, aby USA naprawdę chciały zdeindustrializować UE. Sami przywieźli swoje fabryki do Chin. Chcą je z powrotem u siebie, ale to nie działa. Główną konkurencją dla Amerykanów nie jest dziś UE, która już teraz gwałtownie traci na znaczeniu (w 2000 roku jej udział w światowej gospodarce wynosił 20,3%, a dziś tylko 14,9% to dane MFW). Świat podzielił się na dwa bloki: amerykański i chiński, w skład którego wchodziło 139 krajów inicjatywy „Jeden pas, jedna droga”. W przyszłości, nawet według zachodnich prognoz, chiński biegun będzie silniejszy, więc kolektywny Zachód zachowuje się tak konwulsyjnie – nikt nie chce oddać prymatu.

Centrum analityczne w Brugii (Belgia) oszacowało, że rządy UE przeznaczyły prawie 500 mld euro na wsparcie obywateli i przedsiębiorstw w obliczu gwałtownego wzrostu cen gazu i energii elektrycznej. Czy uważa Pan, że kwota ta wystarczy, aby przezwyciężyć obecny kryzys?

– UE jest wciąż wystarczająco bogata, aby pomóc płacić za energię swoim obywatelom, chociaż jak dotąd ratują oni własne firmy energetyczne przed bankructwem tymi pieniędzmi, a wtedy konieczne będzie uratowanie energochłonnych gałęzi przemysłu, a jeśli obywatele będą protestować na ulicy, będą musieli coś im dać. Krótko mówiąc, UE stoi w obliczu dwóch trudnych zim i wierzę, że więcej niż jeden rząd poda się do dymisji po tym, jak nie radzi sobie z problemami społeczno-gospodarczymi. Natomiast Białoruś skutecznie poradziła sobie z obecnymi wyzwaniami gospodarczymi, szybko restrukturyzując przepływy towarowe i tworząc nową logistykę.

za: sb.by

Za: Mysl Polska – myslpolska.info (23-10-2022) | https://myslpolska.info/2022/10/23/michail-kowaliow-europa-sie-przeliczyla/

Wesprzyj naszą działalność [Bibuły. md]

Z obydwu stron – eskalacja

Z obydwu stron eskalacja

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5271 „Goniec” (Toronto)  •  23 X 2022

Przykro patrzeć, jak rząd „dobrej zmiany” desperacko walczy ze skutkami własnych działań. Pan premier Mateusz Morawiecki lekkomyślnie – przy czym podejrzenie działania lekkomyślnego jest przypuszczeniem uprzejmym – popodpisywał wszystkie wynalazki wariatów, którzy – do spółki z łajdakami – obsiedli instytucje Unii Europejskiej – te wszystkie „zielone łady”, te wszystkie „dekarbonizacje”, których celem, pod tymi „ekologicznymi” pretekstami, było podstępne zmuszenie państw słabszych i głupszych do korzystania z ruskiego gazu, którego dystrybucją na Europę miały zajmować się Niemcy.

Wojna z Rosją na Ukrainie, którą Stany Zjednoczone, na czele innych państw NATO, prowadzą do ostatniego Ukraińca, zmieniła sytuację, chociaż nawet wtedy pan premier Morawiecki zaczął się zachowywać jak wzorowy ormowiec i w ramach sankcji, które miały Rosję rzucić na kolana, wstrzymał import ruskiego gazu i ruskiego węgla, zanim jeszcze pod naciskiem amerykańskim zrobiły to pozostałe państwa NATO.

W rezultacie u progu zimy stoimy w obliczu kryzysu energetycznego, na który rząd „dobrej zmiany” swoim zwyczajem reaguje jak nie zwalaniem wszystkiego na Putina, a jak już na Putina braku węgla zwalić nie można, to rozkłada odpowiedzialność za jego dystrybucję na samorządy, przekupując je kwotą 500 zł za tonę, co jest oczywiście rozszerzeniem programu rozrzutności, który ostatnio objął również koszty prądu elektrycznego.

Ale nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. Oto Naczelnik Państwa, zorientowawszy się, że „dążenie” do prawdy w sprawie katastrofy smoleńskiej nikogo już nie rajcuje i z punktu widzenia przyszłorocznej kampanii wyborczej do niczego się nie przyda, wykombinował sobie innego samograja w postaci programu „dążenia” do reparacji wojennych od Niemiec. Wielce Czcigodny poseł Mularczyk, w ramach utworzonego za ciężkie miliony Instytutu Strat Wojennych wyliczył, że grubo przekraczają one bilion dolarów. Wprawdzie rząd niemiecki wielokrotnie oświadczał, że ten temat jest „zamknięty”, ale z punktu widzenia „dążenia” to nic nie szkodzi, bo przecież „dążyć” można mimo to, a nawet przede wszystkim dlatego. „Nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go” i w ten sposób uwodzić wyznawców, żeby w przyszłym roku głosowali prawidłowo. Optymistycznie nastawiony poseł Mularczyk ogłosił, że wszystko nam sprzyja, bo jeśli inflacja będzie nadal postępowała w stachanowskim tempie, a „dążenie” potrwa dostatecznie długo – co wydaje się rzeczą pewną – to znakomicie, bo wtedy kwota reparacji wzrośnie niebotycznie. Resztki modestii nie pozwoliły mu na wyciągnięcie ostatecznych wniosków, ale samo przez się się rozumie, że w takiej sytuacji Polska zwyczajnie będzie mogła przejąć Niemcy za długi i w ten sposób wybić się w Europie na mocarstwowość.

Na takie dictum Niemcy zareagowały eskalacją wojny hybrydowej, jaką przeciwko Polsce prowadzą od początku roku 2016 i w dniach ostatnich zablokowały nie tylko Fundusz Odbudowy, ale również preliminowane w unijnym budżecie 76 miliardów euro z tzw. funduszy spójności, które zostały uwzględnione w projekcie przyszłorocznego budżetu. Pretekstem są oczywiście niezawisłe sądy, które dokazują coraz bardziej, jakby realizowały zadania wyznaczone przez BND – ale nawet gdyby rząd w podskokach spełnił wszystkie żądania szantażystów, to mają oni w zanadrzu kolejny pretekst w postaci tzw. Karty Praw Podstawowych. Została ona przyjęta na szczycie Rady Europejskiej w Nicei w roku 2000 i wbrew nazwie sugerującej katalog jakichś fundamentalnych praw, na kształt praw naturalnych, stanowi ona w gruncie rzeczy manifest komunistyczny, zawierający wszystkie wynalazki narzucane obecnie przez promotorów komunistycznej rewolucji Ameryce Północnej i Europie. W pierwszej kolejności będziemy szantażowani koniecznością zapewnienia dobrostanu sodomczykom i jeśli rząd nie ustanowi prawa, że każdy człowiek ma obowiązek nadstawić się sodomczykowi na jego żądanie, to będzie ścigany i sądzony za „homofobię”. A gdyby nawet takie prawo zostało ustanowione, to w kolejce czekają kolejne preteksty, bo w „Karcie” upchano tych wynalazków, ile się tylko dało. Polska początkowo nie chciała tej „Karty” podpisać, mimo naporu ze strony Solidarności” – bo jej autorzy przyznali związkowcom rozmaite daleko idące uprawnienia do dokonywania destrukcji własności prywatnej – ale potem przystała na tzw. „protokół brytyjski”, w którym stwierdzono m.in., że kompetencje Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości nie rozciągają się na status rodziny itp.

Aliści traktat lizboński pozbawił te zastrzeżenia sensu, wprowadzając tzw. zasadę lojalnej współpracy, według której państwo członkowskie musi powstrzymać sie przez każdym działaniem, którego mogłoby zagrozić urzeczywistnieniu celów Unii Europejskiej. Wystarczy tedy wpisać, że np. dobrostan sodomczykłów jest celem Unii Europejskiej i już Trybunał w Luksemburgu może wszystkich sztorcować. Co tu ukrywać; dobrze to nie wygląda – ale o tym trzeba było myśleć w 2003 roku, kiedy to zarówno bracia Kaczyńscy, jak i Donald Tusk, zgodnie stręczyli Polakom Unię Europejską – że to niby sypnie złotem i znowu będzie jak za Gierka. Toteż teraz pan Bogdan Pęk, jako „były człowiek”, nawołuje, żeby sporządzić bilans. Nie wyjaśnia, co powinniśmy zrobić, jeśli bilans wypadnie niekorzystnie, bo – jak się wydaje – dla Naczelnika Państwa obecność Polski w Unii Europejskiej ma charakter dogmatu. Ale chociaż spróbujmy pobieżnego bilansu. Kiedy jeszcze składka Polski do UE była mniejsza, niż dzisiaj, obliczyłem, że za roczną składkę można by zbudować 500 kilometrów autostrady, łącznie z wynagrodzeniem za wywłaszczenie gruntów. Zatem przez 20 lat moglibyśmy wybudować nawet 10 tys. kilometrów autostrad, których aż tyle Polsce nie potrzeba. Tymczasem samorządy, które – aby dostać unijne subwencje – muszą najpierw wyłożyć wkład własny, a potem przeznaczyć forsę na inwestycje wątpliwej jakości, np. betonowanie placów miejskich, czy budowanie basenów, których potem nikt nie odwiedza i nie bardzo wiadomo, co z tym wszystkim robić. Ale długi już są prawdziwe, toteż niektóre miasta na dobry porządek można by zlicytować, tylko nikt nie wie, co robić potem, więc nie robi się nic.

Tymczasem w miarę zbliżania się przyszłorocznych wyborów odkurzona została afera podsłuchowa. Wprawdzie opinia publiczna poznała tylko okruszki z 900 godzin rozmów podsłuchanych po knajpach i 700 godzin rozmów podsłuchanych w rezydencji premiera Tuska, bo ktoś nałożył na to embargo – ale za to w dniach ostatnich dowiedzieliśmy się, że pan Falenta, który wcześniej uznany został za sprawcę kierowniczego całej afery i przez niezawisły sąd skazany na 2,5 roku więzienia, sprzedał wszystkie nagrania Putinowi. Tak w każdym razie twierdzi jego były wspólnik, który jeszcze jest pod śledztwem, więc szykuje się wesoły oberek, bo właśnie pan generał Dukaczewski dał do zrozumienia, że właśnie dzięki temu w roku 2015 dokonała się w Polsce podmianka na pozycji lidera sceny politycznej. Może się okazać, że wokół aż roi się od ruskich agentów, ale myślę, że wtedy ktoś przypomni niepisaną zasadę konstytuującą III Rzeczpospolitą, że „my nie ruszamy waszych – wy nie ruszacie naszych”. Dzięki temu nasza młoda demokracja przetrwała 32 lata, więc tego się trzymajmy.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Nowa Zelandia rozpocznie opodatkowanie pierdnięć bydła i owiec .

Nowa Zelandia rozpocznie opodatkowanie pierdnięć bydła.
thenewamerican.com 2022-10-21
https://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/nowa_zelandia_rozpocznie,p483751607

W trwającym dążeniu do narzucenia głupiej polityki mającej na celu ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, które według histeryków klimatycznych zagrażają istnieniu życia na Ziemi, podupadły naród Nowej Zelandii ogłosił swój plan rozpoczęcia opodatkowania emisji metanu z bydła. Premier kraju, Jacinda Ardern, pochwaliła ten plan jako pierwszy tego typu na świecie.

 Rząd Ardern spodziewa się do przyszłego roku uzyskać aprobatę gabinetu dla planu znanego jako propozycja He Waka Eke Noa, by rozpocząć opodatkowanie gazów krów i owiec w 2025 roku.

 „Żaden inny kraj na świecie nie opracował jeszcze systemu ustalania cen i redukcji emisji z rolnictwa, więc nasi rolnicy skorzystają z bycia pierwszymi” powiedziała we wtorek Ardern.

 „Kluczem dla nas jest to, że to co robimy jest wykonalne, pragmatyczne, może zostać wprowadzone na czas i faktycznie obniży nasze emisje” wyjaśniła premier.

„Ograniczenie emisji pomoże rolnikom z Nowej Zelandii stać się nie tylko najlepszymi na świecie, ale także najlepszymi dla świata” dodała gładko.

Ardern przyznała, że rząd nie do końca wie, jak wycenić nowy podatek: „Ponieważ nikt inny na świecie tego nie zrobił, są szczegóły, które wciąż wymagają dopracowania…”.

 Według rządu Nowej Zelandii metan i podtlenek azotu odpowiadały za ponad połowę emisji gazów cieplarnianych w tym kraju w 2019 roku. Podobno blisko 90 procent tych emisji metanu pochodziło od zwierząt gospodarskich, takich jak krowy i owce.

Ogólnie rzecz biorąc, Nowa Zelandia zobowiązała się do 10% redukcji emisji metanu z rolnictwa i składowisk odpadów do 2030 r., i dalej do redukcji o 24-47% do 2050 r. (wszystkie w porównaniu z poziomami z 2017 r.). Kraj ten dąży do zerowej emisji netto do 2050 roku.

Jako jedna z największych gałęzi przemysłu w kraju, rolnictwo stanowi około pięć procent całej gospodarki Nowej Zelandii. Nabiał i mięso należą do największych produktów eksportowych. 

Rolnicy są wściekli z powodu proponowanego podatku.  

Federated Farmers, nowozelandzka organizacja wspierająca rolnictwo, wystąpiła z silnym sprzeciwem wobec programu.

 Link do oryginalnego artykułu: LINK

Analogie między czasami współczesnymi, a wiekiem XVIII.

Stanisław Michalkiewicz •  22 października 2022 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5270

Wielokrotnie zwracałem uwagę na analogie między czasami współczesnymi, a wiekiem XVIII. Weźmy takie sprawy obyczajowe. Wtedy nie tylko w naszym nieszczęśliwym kraju, ale i gdzie indziej, panował znaczy luz. To zaczęło się zresztą wcześniej, kiedy do Polski przybyła Ludwika Maria Gonzaga ze swoim fraucymerem, złożonym z panienek ze zubożałych francuskich rodzin arystokratycznych. Zapanowała wtedy moda na obdarzanie kochanków bransoletkami z włosów. Poczciwy XIX-wieczny historyk roztkliwia się nad sentymentalizmem ówczesnej młodzieży, przechodząc do porządku nad szczegółem, skąd te włosy pochodziły – a to całkowicie zmieniało przecież postać rzeczy. Zresztą moda ta miała wieloznaczny charakter, bo na przykład czytamy, jak to pewna dama, świeżo przybyłemu do Warszawy dandysowi, natychmiast ofiarowała „bransoletkę”.

Za panowania Stanisława Augusta luz był jeszcze większy, w czym celował sam król, który namiętnie lubił miętosić damy. Jeszcze większym amatorem tej zabawy był książę Józef, który dodatkowo propagował wśród ówczesnej młodzieży „tężyznę”. Damy, ma się rozumieć, chętnie poddawały się tym karesom, ale wolały być miętoszone przez rosyjskich ambasadorów – oczywiście do czasu Sejmu Czteroletniego, kiedy to zapanowała moda na patriotyzm. Nawiasem mówiąc były do tego zachęcane przez własnych mężów, bo od dobrego humoru ambasadora bardzo wiele zależało. Toteż kiedy na recepcji u króla Stanisława Augusta młodziutka księżna Radziwiłłówna zatańczyła kozaka, zachwycona publiczność wśród oklasków krzyczała „brawo autor!” – a ambasador Stackelberg uprzejmie się kłaniał.

Za „najbardziej wyrozumiałego z mężów” uchodził książę Adam Czartoryski. W księżnej Izabeli na serio zakochał się bowiem sam ambasador Repnin, czego owocem był kolejny książę Adam Czartoryski, do którego w późniejszych latach księżna Izabela zwracała się: „mój panie Adamie”. Sam król też nie przepuszczał żadnej okazji, czego świadectwem jest zachowany do dzisiaj pawilon w Łazienkach, nazywany „Trou Madame”, co po francusku brzmi znacznie lepiej, niż po polsku. Ta namiętność była zresztą przyczyną ustawicznych kłopotów finansowych króla, który – gdy tylko udało mu się pożyczyć coś u lichwiarzy – z upodobaniem cytował św. Pawła, że „zbawienie przychodzi od Żydów”. Kiedyś przyjechał do Warszawy francuski teatr i królowi wpadła w oko ładna aktoreczka. Przekazał jej tedy bilecik z zapytaniem, czy może zapukać do jej serduszka. – Tak Najjaśniejszy Panie – odpowiedziała – ale to będzie bardzo drogo kosztowało.

Boy-Żeleński w „Słówkach” sugeruje, że „dawniej ludzie mniej mieli kultury lecz byli szczersi”. Szczersi może i byli, ale czy mieli mniej kultury? Jak pokazuje przykład z aktoreczką, wtedy takie sprawy załatwiano dyskretnie i natychmiast, co dało podstawę dla spostrzeżenia, że najlepszym przyjacielem kobiety są brylanty – ale nikomu nie przychodziło do głowy, by za to samo, po 30 latach domagać się brylantów drugi raz i to za pośrednictwem policji i niezawisłych sądów. Jak się okazuje, mimo podobieństw, są też istotne różnice i to niestety – na niekorzyść czasów współczesnych.

Ale sprawy obyczajowe, to tylko jedna z analogii, w dodatku – chyba poboczna. Plagą wieku XVIII w Polsce była agentura, w dodatku – nie tylko całkowicie bezkarna, ale nawet ciesząca się rodzajem prestiżu. Wtedy nikt nawet nie podejmował wobec niej działań pozornych, ot choćby takich, jak słynna „ustawa dezubekizacyjna”, za pomocą której Naczelnik Państwa zamydlił oczy swoim wyznawcom. Jak pamiętamy, na jej podstawie rząd zmniejszył ubekom emerytury. Aliści okazało się, że oni je sobie skutecznie odprocesowali w niezawisłych sądach, w których prawdopodobnie też roi się od konfidentów tak, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji musiało z tego tytułu do tej pory wypłacić ubekom 286 mln złotych, a przecież nikt jeszcze nie powiedział w tej sprawie ostatniego słowa. To znaczy – zapłacili Bogu ducha winni podatnicy, których Naczelnik Państwa, dla potrzeb politycznego wizerunku swojego gangu, w ten sposób na każdym kroku dyma.

Toteż nic dziwnego, że agentura pleni się w naszym nieszczęśliwym kraju i dzisiaj niczym „grzyb trujący i pokrzywa”. Zaryzykowałbym nawet opinię, że w Polsce nie można był skutecznym politykiem, nie będąc niczyim agentem – abstrahując w tej chwili od znaczenia owej „skuteczności”. 32-letnia historia naszej młodej demokracji w całej rozciągłości to potwierdza, podobnie jak moją ulubioną teorię spiskową, według której Polską rotacyjnie rządzą trzy stronnictwa: Stronnictwo Ruskie, Stronnictwo Pruskie i Stronnictwo Amerykańsko-Żydowskie. Podobnie było również w wieku XVIII, kiedy to początkowo pełnią władzy cieszyło się Stronnictwo Ruskie, co – jak wspomniałem – odbijało się również na stronie obyczajowej – ale potem, podczas Sejmu Czteroletniego i wojny rosyjsko-tureckiej, górę wzięło Stronnictwo Pruskie. Skończyło się to fatalnie, bo – jak głosił ówczesny anonimowy wierszyk – „Zwiódł król pruski marszałków, marszałkowie posłów…”. Chodziło o to, że król pruski nie chciał być wymiksowany z kolejnego rozbioru Polski przez Rosję, toteż zaoferował Polsce przymierze, a kiedy tylko Katarzyna zgodziła się na udział Prus w II rozbiorze, natychmiast o tym przymierzu zapomniał. Jak po zawarciu tego przymierza pisał do niego pruski poseł w Warszawie Lucchesini, „Teraz, kiedy mamy już w rękach tych ludzi i kiedy przyszłość Polski jedynie od naszych kombinacji zależy, kraj ten posłużyć może Waszej Królewskiej Mości przedmiotem targu przy układach pokojowych. Cała sztuka z naszej strony jest w tym, aby ci ludzie niczego się nie domyślili i aby niczego nie mogli przewidzieć, do jakich ustępstw będą zmuszeni w chwili, gdy Wasza Królewska Mość za swe usługi zażąda od nich wdzięczności”.

Teraz też niczego się nie domyślamy, ale nawet nie śmiemy się domyślać, ogłupieni propagandą ukraińskiego Sztabu Generalnego, którym sterują pierwszorzędni fachowcy z Waszyngtonu. Przeciwnie – nadymamy się własnym gazem, jak to „przewodzimy Europie”, jak to „cała Europa” nas słucha i naśladuje oraz – jak zapewnia pan prezydent Duda – że będziemy stali przy Ukrainie murem aż do końca – pewnie nawet wtedy, gdyby na przykład Rosja i USA uzgodniły, że w zamian za zaanektowane terytoria za Dnieprem i na wybrzeżu czarnomorskim, Ukraina otrzyma rekompensatę w postaci „Zakerzonia”, to znaczy – województwa podkarpackiego, małopolskiego – do Nowego Sącza, a także – części Lubelskiego – aż do Podlasia.

Po przymierzu z Prusami II rozbiór Polski też wydawał się nieprawdopodobny i nawet posłowie przysięgali, że nie oddadzą „ani cząsteczki” kraju, ale podczas rozbiorowego sejmu w Grodnie biskup Kossakowski przekonał ich, że wszystko jest w najlepszym porządku, bo przecież nie chodzi o żadne „cząsteczki”, tylko ogromne kawały terytorium państwowego – i II rozbiór nastąpił, podobnie jak trzeci i ostatni.

Literaci i oportuniści. „Jak się te lata mylą..”

Izabela BRODCKA 22 X 2022

Wpadła mi w ręce wspomnieniowa książeczka Kiry Gałczyńskiej pod tytułem:  „Jak się te lata mylą..” Faktycznie dużo się moim zdaniem Kirze pomyliło. Nasze drogi wiele razy się przecięły choć nie znam jej osobiście. Ostatni raz spotkałyśmy się 25 lat temu gdy odprowadziwszy konno ( miałam kontuzję kolana i nie mogłam przejść 15 km.) wycieczkę szkolną z Koczka (gdzie biwakowaliśmy po spływie Krutynią) do leśniczówki Pranie poprosiłam ją o napojenie mego konia i spotkałam się z wrogą odmową. Nie odważyłam się sprowadzić konia w ręku stromą ścieżką do jeziora Nidzkiego,  więc zrezygnowałam z napojenia go i ruszyłam z powrotem konno do Koczka przez lasy. Napoił klacz po drodze przy stacji w Karwicy napotkany robotnik kolejowy. Dla niego, w przeciwieństwie do Kiry, było oczywiste, że przy upale takiej prośbie po prostu nie można odmówić. Kira natomiast wydawała się wręcz urażona, że ktoś ośmiela się naruszyć powagę sanktuarium, które wybudowała swemu ojcu Konstantemu Ildefonsowi Gałczyńskiemu w Praniu. Jasne stało się dla mnie, że należymy ( w sensie Konecznego)  do zupełnie różnych cywilizacji. 

Tak się złożyło, że spotykałam się z jej rodzicami u wspólnych znajomych. Natalia Gałczyńska, jak zawsze piękna i grająca pierwsze skrzypce i Konstanty ścielący się u jej stóp, trzeźwy czy pijany, odgrywali nieodmiennie swój popisowy spektakl. Czy Natalia, jak twierdziła, faktycznie była gruzińską księżniczką czy konfabulowała?  Nie wiem i właściwie mnie to  nie interesuje. Byli częścią uprzywilejowanego przez komunistów literackiego towarzycha, obdarowywanego cudzymi mieszkaniami, meblami  i obrazami, które to dary przyjmowali z rąk choćby Cyrankiewicza bez najmniejszych skrupułów. Jak pisze Kira Gałczyńscy mieszkali przez całe lata obok komunistycznych prominentów w Alei Róż. Bezrefleksyjnie bawiąc się w arystokrację grzali się również w cieple cudzych pałaców Nieborowa i Obór. Dla mnie, niezależnie od talentu Konstantego, byli zwykłymi kolaborantami. 

Kira ukończyła to samo co ja liceum imienia Narcyzy Żmichowskiej w Warszawie i wspomina tych samych nauczycieli. Choć poznałam ich później, bo edukacja licealna starszej ode mnie Kiry przypadła na lata stalinowskie, nasze obserwacje się pokrywają. Kira we swych wspomnieniach wysoko ocenia niezależność świetnej polonistki pani Michałowskiej.  „ Pani Michałowska miała cięty dowcip, nie schylała głowy, mówiła co myślała” – pisze. Za moich czasów, gdy podczas obozu w Giżycku jakaś koleżanka popisywała się lewackimi frazesami pani Michałowska powiedziała:  „Moja droga, oszczędź nam wszystkim tej brukowej filozofii”. Taka właśnie była, odważna i nieprzekupna. Kira  doceniła również dobroć profesora Krügera , który postawił jej na wyrost trójkę z matematyki. „ Byłam klasycznym matematycznym jełopem” -pisze. Profesor Krüger faktycznie był bardzo dobrym nauczycielem matematyki i szlachetnym człowiekiem, a jego córka Halina Krüger-Syrokomska to jedna z najwybitniejszych polskich alpinistek. 

Z niejasnych dla mnie przyczyn Kira nie tylko zapisała się do ZMP lecz uczestniczyła w rozkułaczaniu rolników. „ Z  pełnym oddaniem walczyłyśmy z polskim kułakiem” (-)  w zwalczaniu kułactwa brałam jeszcze udział na I roku studiów”-pisze. Jak na wnuczkę gruzińskiej księżniczki to raczej kiepsko. 

Wspominając z nostalgią Aleję Róż Kira pisze że obecnie ulica ta jest  „ pozbawiona  swej niepisanej pryncypialności, elegancji i znanych postaci z pierwszych stron gazet”. Te postaci to „ premier Cyrankiewicz z żoną znaną i piękną Niną Andrycz. (-) Matwinowie, Motykowie,  Artur Starewicz  z żoną Marią Rutkiewicz (-) Maria Rutkiewiczowa była łączniczką radzieckiego skoczka, zwiadowcy i radiotelegrafisty..”. Faktycznie prawdziwa elita przywieziona na sowieckich tankach , instalująca w Polsce stalinizm i bawiąca się w cudzych mieszkaniach i pałacach. A wśród nich literaccy kolaboranci. Aby nie było wątpliwości co do atmosfery tego środowiska przytoczę w jaki sposób Kira opisuje pogrzeb Bolesława Bieruta: „ Pogrzeb Bieruta zgromadził tysiące osób, które w milczeniu przechodziły przed trumną. Kronika Filmowa utrwaliła rozszlochaną twarz młodej ślicznej Hanki Skarżanki”. Hanna Skarżanka już nie żyje ale chyba wstydziłaby się takiej rekomendacji. Podobno pochodziła z rodziny ziemiańskiej, podobno należała do Kedywu Okręgu Wileńskiego AK. Jeżeli  nie są to tylko mity ( a mam nadzieję, że nie) – trudno mi sobie wyobrazić, żeby osoba z ziemiańskiej rodziny szlochała po Bierucie. Chyba, że należała do grupy oportunistycznych kolaborantów, którzy zdarzali się również  i w tej sferze, skłonnych dla kariery podeptać wyniesione z domu ideały i zasady.  

Trudno dziś zrozumieć specyficzną atmosferę warszawki gdyż ludzie którzy bywali na literackich salonach nie chcą na ogół pisać wspomnień z tego okresu, które zawierałyby prawdziwą charakterystykę kolaboranckich środowisk. Jak powiedział mi kiedyś Marek Nowakowski nie jest bezpiecznie i miło pluć pod wiatr, bo zawsze plwocina trafi ci prosto w twarz.  Dlatego Marek wolał opisywać warszawski margines.  Ludzie marginesu byli bardziej autentyczni niż pupile komuny czyli  grzęznący w swoim zakłamaniu pisarze, poeci i intelektualiści.  Dlatego historycy mogą chyba liczyć tylko na wspomnienia takich naiwnych panienek jaką w młodości była Kira Gałczyńska. Pomimo charakterystycznej minoderii nie potrafi ona ukryć fascynacji przywilejami którymi szafowali wobec wybranych komuniści, poczucia wyższości wobec reszty społeczeństwa, czyli typowych rysów komunistycznych kolaborantów. Czy wyjątkowy talent Gałczyńskiego usprawiedliwia jego przyjaźnie z komunistycznymi prominentami? Czy nie rozumiał, że w ten sposób legitymizuje ten zbrodniczy ustrój? Czy był tak spragniony luksusów, że w ogóle się nad tym nie zastanawiał?

 Faktem jest, że wszystkie zbrodnicze reżimy mogły zaistnieć tylko dzięki oportunistom i idiotom.  I bardziej niż komunistyczne przyjaźnie Gałczyńskiego szokujące jest dla mnie uczestnictwo młodziutkiej Kiry w rozkułaczaniu chłopów.

RÓŻANIEC PAPIEŻA LEONA


Komentarz Eleison nr DCCXCVII (797) Biskup Ryszard Williamson

22 października 2022

Październik jest miesiącem Różańca Świętego, ustanowionym w 1883 roku za pontyfikatu papieża Leona XIII (1878- 1903), który sam był gorącym czcicielem tej drugiej, po Ofierze Mszy Świętej, najważniejszej modlitwy w Kościele rzymskokatolickim. W latach 1883-1898 napisał on aż 13 encyklik o Różańcu, czyli prawie jedną co rok, bo niewątpliwie uważał go za główne remedium na narastające w jego czasach zło współczesnych czasów. Od tego czasu Różaniec nie zmienił swojego przeznaczenia. Natomiast zło stało się jeszcze większe. Oto dlaczego niektórzy angielscy katolicy z tak zwanego „Ruchu Oporu” pielgrzymują za tydzień do słynnego angielskiego sanktuarium Walsingham w hrabstwie Norfolk, tak jak to czynili przez ostatnie dwa lata, aby modlić się „Różańcowym Wybuchem” w obliczu narastającego ryzyka wybuchu trzeciej wojny światowej.

Poniżej najkrótszy przegląd wspomnianych encyklik, który pomoże zrozumieć, dlaczego Papież Różańca, jak można by nazwać Leona XIII, przywiązywał do niego tak wielkie znaczenie.

1883 rok encyklika Supremi Apostolatus: opis wielkich zwycięstw w historii odniesionych dzięki Różańcowi, zwłaszcza bitwy morskiej pod Lepanto w 1571 roku, kiedy to katolicka flota pokonała o wiele większą flotę muzułmańską, usuwając na długie lata muzułmańskie zagrożenie dla Chrześcijaństwa z południowego wschodu (nie ma wątpliwości, że gdyby tylko wystarczająco dużo dusz modliło się dziś dostatecznie poważnie na Różańcu, Matka Boża mogłaby zapobiec lub znacznie złagodzić trzecią wojnę światową – stąd przyszłotygodniowy „Różańcowy Wybuch”, na który zaproszeni są też niekatolicy)

1884 rok encyklika Superiori Anno: prośba o odmawianie różańca w intencji aktualnych problemów we Włoszech, pięć tajemnic przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, z litanią do Matki Bożej i błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem

1885 rok encyklika Quod Auctoritate Apostolica: papież tłumaczy, dlaczego Różaniec tak bardzo potrzebny jest w naszych czasach, wskazuje, że jest łatwy do odmawiania i przynosi wiele owoców

1886 rok encyklika Saepe Numero: ustanowienie codziennego Różańca w Rzymie jako przykłady do naśladowania dla wszystkich diecezji

1887 rok encyklika Vos Probe Nostis: kolejna refleksja dlaczego Różaniec może rozwiązać problemy polityczne tak, jak nic innego

1889 rok encyklika Quamquam Pluries: prośba o uciekanie się do Różańca przeciwko problemom spowodowanym przez masonerię

1891 rok encyklika Octobri Mense: kompletna analiza Różańca, najważniejsza z encyklik papieża Leona na jego temat.

1892 rok encyklika Magnae Dei Matris: stwierdza, że Różaniec jest „wspaniałą formą modlitwy, skutecznym sposobem zachowania wiary i znakomitym wzorem doskonałej cnoty.”

1893 rok encyklika Laetitiae Sanctae: papież wskazuje na Różaniec jako nadprzyrodzone rozwiązanie problemów społecznych i politycznych. (Ten punkt nie jest zbyt często akcentowany przez dusze myślące, że „modlitwa jest tylko modlitwą.” Modlitwa dociera do Boga, zwłaszcza poprzez Jego Matkę, a Bóg jest w najwyższym stopniu władcą wydarzeń na świecie!)

1894 rok encyklika Jucunda Semper: przedstawia, jak Różaniec jest streszczeniem całej religii chrześcijańskiej, przez Maryję

1895 rok encyklika Adjutricem Populi: wyjaśnia, że ostatecznym celem Różańca jest panowanie Chrystusa Króla nad wszystkimi duszami

1896 rok encyklika Fidentem Piumque: papież wyjaśnia, jak musimy walczyć o Wiarę kontynuując wspólne odmawianie Różańca

1898 rok encyklika Diuturni Temporis: podsumowanie wszystkich 12 poprzednich encyklik papieża Leona XIII na temat Różańca

Pełne oryginalne teksty encyklik papieskich w kilku językach można znaleźć w Internecie na stronie Watykanu : vatican.va/offices/papal_docs_list Z kolei powyższe streszczenie czerpie z październikowego biuletynu pewnego księdza z FSSPX we Francji, dostępnego pod adresem cmrc@fsspx.fr Podziękowania dla ks. Castelain.

Pielgrzymka Różańcowa do Walsingham rozpocznie się, jak Bóg da, o godzinie 17:00 (GMT + 1) w czwartek, 27 października, pierwszym z dziesięciu pełnych różańców, a zakończy ostatnim o godzinie 9:00 (GMT) w niedzielę, 30 października, po którym nastąpi Msza Święta. Aby uzyskać wszelkie dalsze informacje lub szczegóły skontaktuj się z respicestellam2015@gmail.com.

Kyrie eleison

Szokujące wezwanie lekarza do zawieszenia akcji szczepień

Szokujące wezwanie lekarza do zawieszenia akcji szczepień

https://gloria.tv/post/2vP6ag76m8hq1Af6S6dyJZi1U
Brytyjski Kardiolog dr Aseem Malhotra wzywa do zawieszenia akcji szczepień na COVID-19, szczepionkami opartymi na technologii mRNA, ze względu na „znaczną szkodę”, którą spowodowały, nazywając tę sytuację „globalnym skandalem”.
Dr Aseem Malhotra rozmawiał z Laurą Ingraham z Fox News Channel o swojej niedawnej deklaracji, że „po podwójnym zaszczepieniu, będąc jednym z pierwszych, którzy przyjęli szczepionkę Pfizera, po kilku miesiącach krytycznie oceniłem dane […] i niechętnie doszedłem do wniosku, że ta szczepionka nie jest całkowicie bezpieczna i wywołuje bezprecedensowe szkody, co prowadzi mnie do stwierdzenia, że należy zaprzestać jej podawania, dopóki wszystkie surowe dane na jej temat nie zostaną opublikowane”.
Malhotra, który został zawieszony na Facebooku za powyższą wiadomość, powiedział, że po raz pierwszy zaczął bliżej przyglądać się tej sprawie, gdy jego ojciec, w wieku 70 lat, ale poza tym „bardzo sprawny i aktywny”, zmarł na niewyjaśniony atak serca i okazało się, że ma „bardzo poważne zwężenia tętnic wieńcowych”. W kolejnych miesiącach pojawiły się dane wskazujące, że szczepionki mRNA opracowane przez Pfizer i Modernę „prawdopodobnie przyspieszają chorobę wieńcową”.
Następnie przeprowadził własny przegląd danych i rozmowy z ekspertami i doszedł do wniosku, że „niestety ta konkretna szczepionka wywołuje bezprecedensowe szkody, skuteczność jej jest w rzeczywistości bardzo, bardzo słaba […]. Są bardzo jasne, przytłaczające, jednoznaczne dowody, że szczepionki tej nie wolno używać dopóty dopóki nie zostanie dokładnie zbadana”.
„Kiedy spojrzałem na te dane, to byłem w szoku. Widać było, że jesteśmy w bezwzględnym niebezpieczeństwie. Ogólnie, mówimy o poważnych zdarzeniach niepożądanych, co obejmuje zapalenie mięśnia sercowego, niepełnosprawność, hospitalizację, w tym ataki serca i udary, które zdarzają się co najmniej jeden na 800 przypadków, I co ciekawe, te dane pochodzą z własnego procesu Pfizera i własnego procesu Moderny. Zostało to opublikowane w czasopiśmie Vaccine kilka tygodni temu. Wybitni naukowcy byli w stanie ponownie przeanalizować niektóre z oryginalnych danych z badań i doszli do wniosku, że w badaniu bardziej prawdopodobne było wystąpienie poważnego zdarzenia niepożądanego związanego ze szczepionką niż hospitalizacja z powodu kowid”.
„To sugeruje, że prawdopodobnie pierwotne wdrożenie spowodowało więcej szkody niż pożytku u większości ludzi” – oświadczył. „A to jest dymiący pistolet. To więcej niż wystarczający dowód, aby wstrzymać i zatrzymać wprowadzanie kolejnych szczepionek”.
„Bardzo trudno mi uwierzyć, że dyrektorzy wyższego szczebla i naukowcy firmy Pfizer nie wiedzieli o tym, kiedy program został wprowadzony, ponieważ mieli dostęp do surowych danych, o których wiemy, że pokazują bardzo szkodliwe skutki szczepionek” — powiedział Malhotra, nazywając to „ być może największą pomyłką nauk medycznych […], której będziemy świadkami za naszego życia”. Malhotra ma przedstawić swoje odkrycia angielskiemu parlamentowi.
Wiele osób ma zastrzeżenia moralne do wykorzystania abortowanych komórek płodowych w opracowywaniu szczepionek przeciw kowid, a także poważne obawy dotyczące konieczności i bezpieczeństwa szczepionek, biorąc pod uwagę wyższość naturalnej odporności, niskie ryzyko kowid dla większości zdrowych osób i coraz więcej dowodów na poważne skutki uboczne.
W marcu tego roku odkryto, że 11 289 przypadków zapalenia osierdzia / zapalenia mięśnia sercowego po szczepieniu na kowid zostało zgłoszonych do federalnego systemu zgłaszania zdarzeń niepożądanych poszczepiennych (VAERS) rządu USA między 1 stycznia a 25 lutego tego roku, co stanowiło już 47% z 24 177 zgłoszeń dla tego samego złożonego w całym 2021 r. Kwietniowe badanie przeprowadzone w Izraelu wskazuje, że sama infekcja kowid nie może wyjaśnić takich przypadków, pomimo twierdzeń, że jest inaczej.
Obrońcy szczepień na kowid twierdzą, że VAERS pokazuje przesadny obraz potencjalnych zagrożeń związanych ze szczepionką, ponieważ każdy może złożyć raport bez sprawdzania go, ale naukowcy z amerykańskiego Centrum Kontroli i Prewencji Chorób przyznają, że odnotowali „wysoki wskaźnik weryfikacji zgłoszeń zapalenia mięśnia sercowego dla VAERS po oparte na szczepionkach mRNA przeciwko COVID-19”. Prowadzi to do wniosku, że „niedostateczne zgłaszanie jest bardziej prawdopodobne” niż zgłaszanie nadmierne.
Co więcej, VAERS nie jest jedynym źródłem danych wywołujących niepokój. Dane z bazy danych epidemiologii medycznej Pentagonu (DMED) były podobnie alarmujące, pokazując, że w 2021 r. odnotowano drastyczne skoki w różnych diagnozach poważnych problemów medycznych w porównaniu z poprzednią średnią pięcioletnią, w tym nadciśnienie (2181 %), zaburzenia neurologiczne (1048) %), stwardnienie rozsiane (680%), zespół Guillain-Barre (551%), rak piersi (487%), niepłodność żeńska (472%), zatorowość płucna (468%), migreny (452%), dysfunkcja jajników ( 437%), rak jądra (369%) i tachykardia (302%).
W zeszłym miesiącu Japońskie Towarzystwo Wakcynologiczne opublikowało recenzowane badanie przeprowadzone przez naukowców ze Stanford, UCLA i University of Maryland, w którym stwierdzono, że „badanie Pfizera wykazało o 36% wyższe ryzyko poważnych zdarzeń niepożądanych w grupie zaszczepionej”. podczas gdy „badanie Moderna wykazało o 6% wyższe ryzyko poważnych zdarzeń niepożądanych w grupie zaszczepionej”, dla łącznego „16% wyższego ryzyka poważnych zdarzeń niepożądanych u osób otrzymujących szczepionkę mRNA”.
Chris Klinsky Źródło: LifeSiteNews

O pewnym żołnierzu, któremu dusze czyśćcowe życie uratowały

Prawdziwa historia o dziwnym ukazaniu się umarłego

Historia jest istotnie prawdziwa, nie we śnie, lecz na jawie widziana i poświadczona przez wiarygodnych świadków.

Oto przedziwny cud stał się w mieście Sylwaduku, w domu pani Dieldeńskej, w dniu 23 listopada Roku Pańskiego 1382.

Tegoż to dnia brat rzeczonej pani pokazał się w szatach, w tych samych, w jakich złożono go do grobu. To jest w czarnym płaszczu, a ubiorze spodnim uszytym z aksamitu, bez czapki.

A gdy uchylił poły płaszcza, buchnął straszny płomień, co świadkowie owego dziwowiska spostrzegłszy, pouciekali.

Córki zaś zmarłego i jego siostra (czyli ciotka dziewcząt), które na ten czas tam były obecne, zrozumiały, że to ich rodzony ojciec i brat przyszedł z tamtego świata na ziemię, za zezwoleniem Boskim się im ukazał. Przełamując lęk, jaki je ogarnął, z wielką usilnością pytały go, czegóż by to sobie od nich życzył i czy ludzką pomocą może być zratowany. Czy miejsce, w którym przebywa to czyściec, czyli też piekło ogniste?

Kiedy one deliberowały nad tym, jakiż to też los mógł go po śmierci spotkać, on z niejakim wyrzutem w głosie w te odezwał się słowa:

– I czemuż mnie nie ratujecie? Czemuż się mnie boicie? Nic złego z mojej strony was spotkać nie może!

Dziewczęta i ich ciotka odparły na to:

– Ze zbytniego strachu boimy się szczegółowiej wypytać cię, czego od nas oczekujesz.

Na te słowa zjawa znikła, a widać było, iż ogarnął ją smutek.

Lecz nie było to jej ostatnie ukazania się żyjącym. Tego samego dnia bowiem umarły, około drugiej po południu, pokazał się po raz drugi. Przez długi czas nie wyrzekł ani jednego słowa, a tylko ciężko i boleśnie wzdychał.

Wreszcie jednak rzekł do swojej siostry:

– Czemu mnie nie ratujesz? Ona zaś mu na to odparła:

– Gotowam cię ratować wszelkimi sposobami, jakie Kościół w takich przypadkach zaleca, przecież powiedz, które dla ciebie mogą być najkorzystniejsze i najskuteczniejsze.

– Właśnie na tak postawione pytanie czekałem i dał jej szczegółowe zlecenie, co czynić, aby mógł osiągnąć szczęście wiekuiste:

– Naprzód tedy – rzekł zmarły – zamów i dopilnuj, by zostały za mnie odprawione trzy msze. Potem idź do miasta Orchotu i tam w kościele, u ołtarza Krzyża Świętego, złóż pewną ofiarę pieniężną, którą-em był, będąc chorym, na intencję wyzdrowienia obiecał, ale wróciwszy do sił, pieniędzy poskąpił, co jest mi wielką męką i ciężarem w czyśćcu. Wreszcie też poprosił, aby tak jego córki, jak i brat modlili się za niego.

Umarły powiedział też, że dopóki siostra jego nie dopełni wszystkiego, o co ją prosił, nie opuści jej ani na moment, towarzysząc jej we dnie i w nocy. I tak się stało.

Powędrował z nią do kościoła, gdzie dopilnował, iżby złożyła pieniężną ofiarę, o której wcześniej wspomniał, nabożnie wysłuchał trzech mszy wrócił ze swą towarzyszką do miejsca ich zamieszkania.

Próbował z nią rozmawiać, lecz ona już nie chciała ani słuchać jego słów, ani na nie odpowiadać.

Wszystko to trwało od poniedziałku rana, aż do sobotniego świtania.

W sobotę, ledwo się zaróżowił nieboskłon, umarły obudził swoją siostrę i rozkazał, iżby się ubrała i szła do kościoła św. Jana, by – na jego intencję – adorować Najświętszy Sakrament.

Mówił też:

– Pokwap się, bo już czas mój krótki. A gdy ona, jak to kobieta, nazbyt marudziła przy ubieraniu się, pośpieszał ją:

– Śpiesz się! Śpiesz się! Bo już niedługo tu będę. Wyszedłszy na podwórze dał swojej siostrze ostatnie zlecenie, aby w jego imieniu ubłagała brata i bratanice, iżby zawsze trwali w wierze katolickiej i nigdy nie zaniedbywali modlitwy za umarłych, którym to owe modlitwy wielce są pomocne, i wielką ulgę w mękach przynoszą.

Dodał też, że jego męki czyśćcowe trwały przez pięć lat, ale dzięki modłom wiernych przyjaciół i rodziny, dzięki politowaniu Boskiemu, zostały mu znacznie skrócone.

Przemowę swoją zakończył słowami:

– Oto na wieki już jestem zbawiony! – a wyrzekłszy owo, zniknął.

Jak św. Krystyna pokutowała, by ulżyć doli dusz czyśćcowych

Ze świętą Krystyną rzecz tak się miała. Skoro umarła, aniołowie powiedli ją do raju, a tam Pan pozwolił jej zobaczyć straszliwą ciemnicę, dusz ludzkich pełną, które przerażające męki – wypłacając się sprawiedliwości Boskiej – cierpiały, i oznajmiono jej, że jest to czyściec.

Później natomiast zaprowadzono ją ponownie przed oblicze Pana Jezusa Chrystusa, który ją zapytał, czy teraz – przeszedłszy do wieczności w stanie łaski uświęcającej – zechce już na zawsze zostać w niebie, czy też – litując się nad nieborakami tak wielkie męki cierpiącymi, zechce – ale zupełnie dobrowolnie, bez żadnego przymusu! – powrócić do życia i tam podejmując jak najsroższe pokuty umniejszać męki i czas pokuty dusz czyśćcowych.

Święta Krystyna zdjęta litością nad onymi mizeraczkami rzekła Panu, że wybiera powrót na ziemię, I stało się zadość jej życzeniu.

Skoro tylko ocknęła się ze snu śmiertelnego, poczęła w piece gorejące się rzucać, do ognia się kłaść, w kotłach pełnych wrzącej wody zanurzać. W zimie natomiast, całymi godzinami pod lodem przebywać, głowę tylko wystawiając nad jego powierzchnię, aby móc oddychać.

Ba! Mało tego! W grobach, pomiędzy ciałami cuchnącymi, w stanie rozkładu, się kładła, a czasem nawet jeszcze sroższe umartwienia czyniła.

I rzecz szczególna. Mimo, że w tenże sposób się dręczyła, ogromne męki i boleści cierpiała, że niejednokrotnie z bólu aż wyła, ciało jej zawsze nienaruszone zostawało, bez najmniejszych nawet śladów ran, oparzeń, czy odmrożeń. Czego byli liczni świadkowie, którym nie mamy prawa nie dowierzać, tym bardziej że Pan Bóg niejednokrotnie – i to za naszych czasów, większe jeszcze cuda czyni, niźli te, które czynił za pośrednictwem św. Krystyny, tej wielkiej przyjaciółki i miłośniczki dusz czyśćcowych.

O ciężkiej męce mnicha pewnego, który nie będąc tego godnym zapragnął zostać diakonem

Mnich pewien z zakonu cystersów, słynący z dobrego i świątobliwego życia, skoro czas nadszedł po temu, opuścił ten padół.

W niedługi czas po jego zgonie, zakonnik pełniący obowiązki zakrystiana, przed udaniem się na nocny spoczynek, siedział w swojej celi, gotując się do snu.

I oto naraz, przed oczyma jego ukazała się postać niedawno zmarłego i w te odezwała się słowa:

– Ojcze zakrystianie, jestem tym bratem, który niedawno zmarł. A oto powód, dla którego cię odwiedzam. Wiedz o tym, iż jeszcze będąc w ciele, z żądzy wywyższenia się pragnąłem dostąpić łaski święceń diakonatu, co mi za przewinę poczytano i z tejże przyczyny teraz męki cierpię, odpokutowując owo.

Przerwał na chwilę, a potem podjął na nowo:

– Lecz dobrotliwy Pan pozwolił, ażebym ci się pokazał i o wspomożenie prosił, o co cię błagam przez miłosierdzie Boskie. Idź tedy czym prędzej do ojca przeora i opowiedziawszy mu coś widział i słyszał, proś by całe zgromadzenie modliło się w mojej intencji, a na dowód, iż nie padłeś ofiarą ułudy, wskaż mu miejsce, w którym znajduje się Psałterz, którego on od wielu już dni bezskutecznie szuka.

Po wypowiedzeniu owych słów widziadło znikło.

Ponieważ jednak zakrystian był człowiekiem rozsądnym i w byle przewidzenia nie wierzył, zdmuchnął świecę, ułożył się na pryczy i rychło zasnął głębokim snem.

Nazajutrz także niczego, z tego, czego był świadkiem, nie opowiedział ojcu przeorowi, ani tym bardziej braciom zakonnym.

Tymczasem nadeszła następna noc. Zakrystian, tak jak i poprzednio szykuje się do snu i… co to?

Znów widzi marę, posturą zmarłego brata przypominającą, która czyniąc mu wyrzuty, zobowiązała go, by następnego dnia, już nie bagatelizując całej sprawy, ani jej odwlekając, opowiedział o wszystkim przeorowi.

– Na znak, że nie jestem złudzeniem, oto weź z mojej ręki ów Psałterz, który wciąż jeszcze się nie odnalazł.

Biorąc księgę, zakrystian próbował pochwycić dłoń zjawy, lecz nie natrafił na materię, a jego palce przeszły przez powietrze.

Będąc teraz już w zupełności przekonanym o rzeczywistości zjawiska, skoro świt poszedł do przeora i braci, którym wszystko to, co widział i słyszał opowiedział, a na dowód prawdy swych słów okazał ów dawno zaginiony Psałterz.

Jak nie trudno się domyślić, dzięki licznym mszom, ofiarom i dobrym uczynkom, dusza owego cierpiącego brata, została z ciemnicy wybawiona, a do chwały wiekuistej zaprowadzona.

Dusze zmarłych z radością przyjmują do swego grona tych, którzy ich za życia wspomagali

W Brytanii, pewien wieśniak, mimo iż ustawicznie pracą zajęty, pobożnym będąc, nigdy nie zaniedbywał przykazań Bożych i kościelnych.

Miał on też taki oto zwyczaj chwalebny, że ilekroć kościół mijał, bądź przez cmentarz przechodził, tylekroć modlił się za umarłych tam spoczywających.

Ponieważ życie każdego z nas jak ma początek, tak i kres mieć musi, więc nadeszła też ostatnia godzina dla owego wieśniaka.

Prosił tedy, by mu sprowadzono plebana z Najświętszym Sakramentem, iżby ów zaopatrzył go na drogę ku wieczności. Ponieważ jednak była to noc, a pleban leniwy, polecił, by konającemu udzielił Komunii Świętej diakon, który mu pomagał w pracy parafialnej.

Diakon tedy wziąwszy Ciało Pańskie, udał się do umierającego i nakarmił go owym. Po czym zaraz wieśniak ów ducha wyzionął.

Diakonowi nie pozostało nic innego, jak wrócić się na plebanię. Ale oto, przechodząc obok kościoła, ujrzał, iż drzwi jego są rozwarte na oścież, a z przykościelnego cmentarza dobiegł go głos wołający gromko:

– Powstańcie wierni! Wszyscy! I to jak najrychlej! I wyjdźcie z grobów waszych, ile was na tym cmentarzu spoczywa! Pójdźmy wszyscy do kościoła i polećmy miłosierdziu Bożemu duszę tego zmarłego, który właśnie skonał, a za żywota nigdy o nas nie zapominał, gdyż ilekroć przez cmentarz przechodził, zawsze za nami do Pana Boga wzdychał.

Potem dał się słyszeć grzmot wielki, umarli poczęli wychodzić ze swych mogił, a potem weszli do świątyni, która rzęsiście oświetlona była setkami świec, które nie wiadomo kto, ani kiedy zapalił.

Tu odprawili solenne modły za duszę owego zmarłego chłopka, a potem każdy na miejsce swego wiecznego spoczynku powrócił.

Diakon, chcąc nie chcąc, był świadkiem tego wszystkiego, bowiem tak wielki strach go sparaliżował, iż nie mógł poruszyć się z miejsca.

Widzenie owo takie zaś na nim uczyniło wrażenie, że porzuciwszy stan kapłana świeckiego, czym prędzej wstąpił do zakonu o nader surowej regule, gdzie aż do śmierci szczególniej modlił się za zmarłych.

O pewnym żołnierzu, któremu dusze czyśćcowe życie uratowały

Pewien pobożny żołnierz miał zwyczaj, że ilekroć przechodził obok cmentarza, odmawiał modlitwy za spokój dusz zmarłych.

Razu jednego stało się tak, że spostrzegłszy go oddział nieprzyjaciół, zapragnął go zamordować. Wojskowy widząc się w niebezpieczeństwie śmierci, jął uciekać, a że droga wiodła przez cmentarz, znalazłszy się pośród mogił, pomyślał:

– Co mi czynić wypada? Żywot ratować, czy zwyczaju dochować i zwykłą za umarłych odmówić modlitwę?

Niezbyt długo bił się z myślami, bo czasu po temu nie stało.

Wybrał modlitwę za dusze. Skoro tedy przeżegnawszy się nabożnie jął „wieczne odpoczywanie” odmawiać, nieprzyjaciele jego wpadli na cmentarz, aby go rozsiekać.

I oto naraz prześladowcy zatrzymali się w miejscu niczym skamieniali. Ujrzeli bowiem owego żołnierza otoczonego niezliczoną rzeszą zbrojnych, którzy najwyraźniej pragnęli go bronić.

Prześladowcy widząc taką przewagę, czym prędzej uciekli.

Jeśli Czytelnik jeszcze się tego nie domyślił, wyjaśnię, że owe rzesze zbrojnych otaczających naszego żołnierza, to były dusze, które za szczególnym zezwoleniem Bożym swemu dobroczyńcy pośpieszyły na ratunek, chroniąc go od niechybnej śmierci.

Dusze zmarłych modlącemu się kapłanowi „Amen” odpowiedziały

W czasach kiedy klasztor kluniacki był w pełnym rozkwicie, jeden mnich, kapłan, urząd swój godnie sprawujący, między innymi cnotami, którymi był ozdobiony, miał i tę, iż przechodząc przez cmentarz, modlił się za spoczywających w grobach, nigdy nie zapominając o tym, iż Panu Bogu podoba się, gdy o umarłych pamiętamy i wspomagamy ich ofiarując im nasze zasługi.

Pewnego dnia, gdy znów wypadło mu ścieżkę cmentarną przemierzyć, modląc się po cichu, na głos dodał: Requiescant in paceNiech spoczywają w pokoju.

Wówczas, ku swemu wielkiemu zdumieniu, posłyszał głosy wielkiej rzeszy ludzi, którzy mu odpowiedzieli:

„– Amen! Amen!”

Zrozumiał mnich, iż były to głosy – pełne wdzięczności – tych, za których się modlił, utwierdzające go w przekonaniu, że to, co czyni, wielką ma wartość dla nich.

Od owej pory jeszcze gorliwiej modlił się za umarłych, pomagając im i przynosząc ulgę cierpiącym, a sobie skarbiąc wdzięczność tych, którym owych cierpień ujmował.

Jednocześnie także zdobywając zasługi w oczach Bożych, bo jak mówi Pismo Święte: „święta to i zbawienna myśl modlić się za umarłych”.

Nie należy też wątpić, że kiedy ów zakonnik kończył bieg swego żywota, osiągnął kres wędrówki przez doczesność, po drugiej stronie żywota czekały nań zastępy świętych, którym pomógł wydźwignąć się z ciemnej otchłani.

Wdzięczność dusz czyśćcowych dla swych dobroczyńców jest wielka i nigdy nie zapominają oni o tych, którzy wspomagali ich swymi modlitwami.

Jako św. Odylon wielu wiernych z rąk czartowskich uwolnił

Pewien zakonnik wracający statkiem z miasta świętego Jeruzalem, gdy korab wiatry zagnały do brzegów samotnej skalistej wysepki, spotkał tam świątobliwego męża, który zadał mu pytanie, czy nie zna niejakiego Odylona, opata kluniackiego.

Skoro zagadnięty znajomość tę potwierdził, z ust pustelnika usłyszał co następuje:

– Jest w pobliżu mego zamieszkania miejsce, kędy dusze czyśćcowe srodze są przez czartów dręczone. Lecz wiele dusz z diabelskich łap, dzięki modłom kluniackich mnichów i ich opata, zostaje wyrwanych i do chwały niebieskiej wprowadzonych, co niezmiernie złości złe moce. Skoro tedy dotrzesz w swoje strony, wydostawszy się z tej wysepki, postaraj się co rychlej uwiadomić o wszystkim Odylona, prosząc go, by jeszcze pilniej modlił się i jałmużnę dawał (wraz z braćmi swymi zakonnymi) w intencji umarłych, a wielu ich dzięki temu wspomoże.

Kiedy pielgrzym wrócił do kraju i stanął w Kluniaku, opowiedział o wszystkim Odylonowi. Tenże zaś we wszystkich swoich klasztorach postanowił, by dzień 2 listopada obchodzono jako „dzień zaduszny”, modląc się wówczas w sposób szczególny za umarłych. A obyczaj ten przetrwał aż po czasy nam współczesne.

O tym, jako łzy wylewane po umarłych szkody im przysparzają

Pewna kobieta miała syna. I bardzo mądrego, i bardzo pięknego, i odznaczającego się wielką zacnością. Kochała go też ogromnie, widząc w nim podporę swojej starości.

Przecież nie zawsze tak bywa, jak sobie zamarzymy. Stało się tedy dnia pewnego, iż ów syn umarł.

Boleść kobiety po stracie jedynaka przekraczała wszelkie granice i, nieukojona w żalu po nim, płakała przez wiele dni i tygodni całych.

Aliści razu pewnego – nie wiadomo czy doświadczyła tego na jawie, czy też w półśnie będąc, ujrzała przed sobą szeroką wygodną drogę, ciągnącą się śród pól, łąk i zagajników. Na jej obrzeżach w kępach całych rosły cudne kwiaty i soczysta trawa.

Środkiem owej drogi szło dwu młodzieńców niebiańskiej urody w świetlanych szatach, zaś z tyłu za nimi, o wiele, wiele kroków dalej, wlókł się powoli, noga za nogą, jej syn.

– Synu! – zakrzyknęła na jego widok. – I czemuż nie dołączysz do owych młodzieńców, którzy cię tak znacznie wyprzedzają? Wszak – jak mniemam – udają się oni do raju niebieskiego?!

– Tak, matko, lecz żebym nie wiem jak chciał, nie przyśpieszę. Spójrz, oto moja suknia, cała przesiąknięta twymi łzami, któreś po mojej śmierci wylała po próżnicy, tamuje mi ruchy i stanowi wielki ciężar. Och! Matko, gdybyś – zamiast rozpaczać i łzy wylewać – modliła się za mnie, nie tylko bym owych młodzieńców doścignął, ale i prześcignął nawet!

To wyrzekłszy rozpłynął się w powietrzu, a widzenie znikło.

Gdy kobieta ocknęła się, przemyślawszy całą sprawę i wyciągnąwszy z niej stosowną naukę, już więcej po swym jedynaku nie płakała.

O nieuczciwym siostrzeńcu

Działo się to w czasach, gdy cesarzował Karol Wielki. Miał on w swojej drużynie pewnego szlachetnego, prawego i nad wyraz bogobojnego rycerza. Ów, gdy śmierć zajrzała mu w oczy, widząc że nie obejdzie się bez tego, iżby musiał wypłacić Boskiej sprawiedliwości w czyśćcowej ciemnicy, zawołał do swego łoża siostrzeńca, którego darzył uczuciem i w te się doń odezwał słowa:

– Posłuchaj, mój miły. Ponieważ cały mój majątek, jaki posiadam stanowi zacny, szlachetnej krwi, koń bojowy, skoro skonam, sprzedaj go najdrożej jak potrafisz, a uzyskane w ten sposób pieniądze rozdaj ubogim, w intencji ukrócenia moich mąk czyśćcowych.

To rzekłszy zamknął oczy, aby nigdy ich już nie otworzyć.

Mimo, iż zaufał siostrzeńcowi, to przecież przeliczył się srodze, ów bowiem miast wypełnić wolę umierającego, rumaka sobie przywłaszczył i jeszcze chełpił się z jego posiadania.

I tak minął rok jeden. Aż oto któregoś razu, kiedy ów siostrzeniec odpoczywał wieczorem w swojej sypialnej komnacie, stanęła przed nim postać zmarłego wuja otoczona blaskiem nieziemskiej światłości.

– Nie uczyniłeś tego, o com cię był prosił – ozwała się zjawa – dla poratowania mego. Dlategom musiał srogie męki cierpieć w ogniu. Ale głos mojej skargi na ciebie dotarł do uszu Pana, a ów wiedziony miłosierdziem i sprawiedliwością resztę kary mi darował, jednocześnie postanawiając, że ty ją zamiast mnie dopełnisz. Jako widzisz udaję się do nieba. Ty natomiast szykuj się na srogie cierpienia, które odtąd będą już twoim stałym udziałem.

To rzekłszy zjawa znikła, nieuczciwy zaś siostrzeniec natychmiast zapadł na ciężką i bolesną chorobę, która go trapiła, póki żył.

O karze, jaką poniósł kapłan pewien, gdy przywłaszczył sobie cudzy płaszcz

We wsi pewnej, pielgrzym jeden ubogi umierając, za cały majątek płaszcz wełniany mający, oddał go tamtejszemu plebanowi, iżby ów w modlitwach polecił jego duszę Bogu.

Kapłan płaszcz wziął, a jakże, ale czy to przez roztargnienie, czyli też z jakowegoś innego powodu, rychło o nim zapomniał i za zmarłego się nie modlił.

Po latach kapłan ów, powodowany szczególnym powołaniem, wstąpił do klasztoru, gdzie pędził świątobliwe życie, wiele się modląc, poszcząc i biczując.

O płaszczu owym, o którym żeśmy wcześniej wspominali, ani o pielgrzymie, który go o westchnienie do Boga prosił, ani pamiętał.

Nie zapomniało przecież o tym niebo, i stało się razu jednego, ze szczególnego dopuszczenia Bożego, że nasz kapłan śpiąc w swojej celi, ujrzał się w piekle, kędy wielki tumult i rwetes panował, a demony na rozmaite sposoby znęcały się nad potępieńcami.

Przestraszony mocno tym, co oglądał, stanął cichuchno z boku, przemyśliwując jakby się tu niepostrzeżenie wymknąć z owego miejsca kaźni i wiekuistej rozpaczy.

Niestety – diabli go wypatrzyli, a jeden z nich wskazał nań palcem rzekł:

– Patrzcie! Oto przywłaszczyciel cudzego płaszcza, godzien odebrać zapłatę za swój grzech!

Po czym demon, nie wiedzieć skąd płaszcz ów wydobył, a zamoczywszy go w smrodliwym i wrzącym ługu, z całej siły po dwakroć uderzył nim w twarz nieuczciwego kapłana.

Ten, w owym momencie przebudził się ze snu, a czując nieznośny, nie do opisania ból, począł z całych sił krzyczeć:

– Ratujcie mnie! Ratujcie mnie! Bo płonę i umieram!

Zbiegli się zatrwożeni mnisi i zdumieni stanęli u łoża wołającego. Oto bowiem cała twarz jego spalona była miejscami aż do kości, skóra czarna i popękana, przez którą wyzierały krwawe płaty mięsa.

* * *

Z różnych autorów zebrał, ale też i własnym piórem opisał

ANDRZEJ SARWA

OPOWIEŚCI CZYŚĆCOWE

czyli opowieści prawdziwe o objawianiu się dusz czyśćcowych (9)

Książka niniejsza jest dostępna w wersjach papierowej:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Opowiesci_czysccowe_o_objawianiu_sie_dusz.html

oraz elektronicznej:

https://virtualo.pl/ebook/opowiesci-czysccowe-i129334/

„Związki eksperymentalne” czyli czego nie wolno publikować. Np.: Im więcej poda się szczepionek, tym większa śmiertelność.

„Związki eksperymentalne” czyli czego nie wolno publikować.

Im więcej poda się szczepionek, tym większa śmiertelność. AlterCabrio https://www.ekspedyt.org/2022/10/20/zwiazki-eksperymentalne-czyli-czego-nie-wolno-publikowac/

Artykuł dra Pantazatosa dochodzi do prostego wniosku na podstawie publicznie dostępnych danych, że im więcej poda się szczepionek, tym większa występuje śmiertelność. „Liczba zgonów w każdym ze stanów była skorelowana z liczbą szczepień podanych w poprzedzającym miesiącu”

−∗−

Tłumaczenie artykułu z serwisu RAIR Foundation USA na temat nigdzie dotąd niepublikowanych opracowaniach dr Spiro Pantazatosa dotyczących powiązań szczepień mRNA i wskaźnika zgonów. /AlterCabrio – ekspedyt.org]

___________***___________

Znany lekarz znajduje związek między nadmierną śmiertelnością a „szczepionkami”. Nikt nie waży się publikować jego badań (wideo)

Dr Spiro Pantazatos jest współautorem badania dotyczącego wskaźników śmiertelności wywołanych mRNA: danych, które, jak twierdzi, zostały zatuszowane przez większość głównych publikacji i czasopism.

Na początku pandemii dr Spiro Pantazatos, neurobiolog kliniczny i badacz z Columbia University (urlopowany), obiecał, że pozostanie w zamknięciu [in lockdown], dopóki szczepionka nie zostanie udostępniona. Wierzył. Ale potem zaczął kwestionować narrację. A następnie przestudiował dane.

Dr Pantazatos znalazł wyraźny związek między wprowadzeniem eksperymentalnych szczepionek mRNA a nadmierną śmiertelnością. Podczas gdy firmy ubezpieczeniowe zaczęły nagłaśniać problem późną wiosną 2022r., dr Pantazatos był już kilka kroków przed wszystkimi, publikując artykuł, który przedstawiał ten związek już w październiku 2021r. Ale nikt nie chciał czytać o jego odkryciach, a żadne czasopismo medyczne nie chciało wydrukować tego artykułu. „Zostało to dyplomatycznie odrzucone przez wielu redaktorów w czasopismach medycznych” – powiedział dr Drew w swoim tytułowym podkaście.

 ===================

Artykuł dra Pantazatosa dochodzi do prostego wniosku na podstawie publicznie dostępnych danych, że im więcej poda się szczepionek, tym większa występuje śmiertelność. „Liczba zgonów w każdym ze stanów była skorelowana z liczbą szczepień podanych w poprzedzającym miesiącu” – powiedział.

Jednak podstawowa zasada porównywania danych i badań naukowych mówi, że korelacja nie oznacza związku przyczynowego. W tym przypadku dało to czasopismom medycznym możliwość odrzucenia jego odkryć, przez oświadczenie, że nikt nie wiedział, czy to szczepionki powodują te skoki śmiertelności. Ale dr Pantazatos następnie porównał swoje dane z danymi dotyczącymi zgonów [w bazie] VAERS, co tylko wzmocniło jego wniosek, że szczepionki i nadmierna śmiertelność są ze sobą powiązane. Z jego danych wynika, że ​​w lutym, marcu i kwietniu 2021r. nadmierna śmiertelność była statystycznie zauważalna jedynie w starszych grupach wiekowych. Dopiero w maju zaczyna być to dostrzegalne w młodszych grupach wiekowych” – powiedział. „Fakt, że ten wzorzec wyłonił się z danych, wskazywał mi, że jest to prawdziwy sygnał, ponieważ pasuje do ówczesnego wdrożenia [szczepień]”.

Nikogo to nie interesowało. „Kiedy po raz pierwszy uzyskałem te wyniki, pomyślałem, że muszę natychmiast przekazać je do The Lancet, ponieważ mają oni szybką ścieżkę wydawniczą, a nawet własnych statystyków. Ale oni to odrzucili”. Dr Pantazatos zaapelował, wyjaśniając, że nie był to zwykły nadesłany materiał. „Myślałem, że będą chcieli uzyskać informacje przed pierwszymi dawkami uzupełniającymi”.

Dr Pantazatos nadal nie ma wytłumaczenia dla ciągłych obstrukcji jego odkryć. Sugeruje wiele powodów, w tym konflikt interesów między czasopismami naukowymi a Big Pharmą i możliwość, że był zbyt daleko przed krzywą. „W tamtym czasie było to za bardzo sprzeczne z tym, co wszyscy mówili. Myślę, że dzienniki boją się konieczności sprostowań. Działali pod presją środowiska i obawiali się opublikowania czegoś, co było tak odmienne w swoich wnioskach”.

Ale ten argument już nie ma sensu. Drobne rysy w narracji „szczepienie uratuje nas wszystkich” pokazują, że na każdą hospitalizację, której uniknęliśmy, przypada 4,3 poważnych zdarzeń niepożądanych, i że po pięciu miesiącach szczepionki uzyskują negatywną skuteczność. Innymi słowy, sprawiają, że odbiorcy stają się bardziej podatni na wirusa, a nie mniej. Znane ryzyko zapalenia mięśnia sercowego i osierdzia u młodych mężczyzn przewyższa obecnie jakiekolwiek korzyści, oraz że szczepionka nie zapobiega transmisji i nigdy nie była pod tym kątem testowana, co zostało niedawno potwierdzone przez kierownictwo firmy Pfizer przed komisją Parlamentu Europejskiego. A jednak artykuł dra Pantazatosa wciąż pozostaje nieopublikowany w czasopismach naukowych.

Opierając się na swoich odkryciach, dr Pantazatos wystosował petycję do administracji Uniwersytetu Columbia w sprawie nakazów szczepień nałożonych na wykładowców i studentów od września 2021r. „Aby pomóc w podnoszeniu świadomości”, mówi. „Błagałem ich, aby nie ufali agencjom zdrowia publicznego i prosiłem, aby polegali na globalnych danych”. Dołączył nawet 140 cytatów na poparcie danych. Próbował spotkać się z szefostwem. Jednak bez powodzenia. Nakazy pozostają w mocy, a on sam oficjalnie nie podporządkował się i pozostaje na urlopie.

„Myślę, że wiele osób we władzach musiało podejmować trudne decyzje i naprawdę uważali, że nakazy spowodują powrót ludzi do kampusu” – powiedział. Ale nie ma już żadnego usprawiedliwienia dla tego stanowiska. „To ta sama arogancja, która sprawia, że ​​ludzie myślą, że mogą dokonywać wyborów medycznych za innych ludzi, których nie spotkali”.

________________

Renowned Doctor Finds Connection Between Excess Mortality and ‘Vaccines’, Nobody Dares to Publish his Research (Video), Miranda Sellick, October 20, 2022

−∗−

Powiązane tematycznie:

‘Działaliśmy z prędkością nauki’ czyli kto kłamał
Każdy, kto twierdził, że trzeba się zaszczepić, aby „spowolnić rozprzestrzenianie się”, kłamał. Każdy, kto twierdził, że „ochrona innych” jest obowiązkiem, kłamał. Paszporty covidowe, kody QR, nic z tego nie było […]

________________

„Bezpieczne i skuteczne” czyli instrukcje na czas apogeum
Po tej serii wydarzeń pokazano reportera BBC, który publicznie stwierdził: „Dla wprowadzenia was w kwestie dziennikarskie. Po prostu nie dyskutujemy, w ramach polityki redakcyjnej, nie debatujemy z antyszczepionkowcami, bez względu […]

________________

Czwarta porcja czyli co obraca się w pył
Były członek zespołu ds. reagowania na covid we wschodnim Ontario, dr Chris Alan Shoemaker, wygłosił przemówienie do setek osób na Wzgórzu Parlamentarnym w Ottawie na temat bezpieczeństwa związanego z preparatami […]

Jeśli Kościół może usunąć z papiestwa formalnego heretyka, jak więc powinien postąpić z burzycielem?

Robert Morrison https://www.bibula.com/?p=136755

W niedawnym wywiadzie udzielonym Michaelowi Mattowi, biskup Athanasius Schneider odpowiedział na pytanie, czy papież Jan XXII utracił papiestwo, gdy na początku 1300 roku popadł w herezję, nauczając, że dusze sprawiedliwych nie cieszą się wizją uszczęśliwiającą (visio beatifica), aż do czasu Sądu Ostatecznego. W swojej odpowiedzi biskup Schneider argumentował, że Jan XXII nie stracił swojego urzędu, ponieważ Kościół w tamtych czasach nie zdefiniował jeszcze związanego z tym dogmatu, więc papież nie popadł w „formalną herezję”. Jan XXII mógł stracić papiestwo, gdyby popadł w formalną herezję.

Podobnie wypowiedział się  kardynał Raymond Burke w wywiadzie z 2016 roku dla The Catholic World Report, zapewniając, że papież straciłby papiestwo automatycznie, popadając w formalną herezję:

„Jeśli papież formalnie wyznawałby herezję, przestałby, przez ten akt, być papieżem. To się dzieje automatycznie. Tak, to mogłoby się zdarzyć”.

 Z jednej strony, pozostaje otwartym, pytanie, jak Kościół reaguje na taką automatyczną utratę papiestwa, ale z drugiej, wzmacnia to myśl, że formalne wyznanie herezji oznacza, że papież może zostać usunięty z urzędu.

Trzy lata później kilku wybitnych katolickich teologów i profesorów uniwersyteckich napisało List otwarty do biskupów Kościoła katolickiego, w którym rozwinęło przesłanki utraty urzędu przez papieża na mocy formalnej herezji:

„Panuje zgoda co do tego, że papież, który jest winny herezji i uparcie pozostaje w swoich heretyckich poglądach, nie może nadal być papieżem. Teologowie i kanoniści omawiają to pytanie w ramach tematu utraty urzędu papieskiego. Wymieniane przez nich przyczyny utraty urzędu papieskiego to zawsze śmierć, rezygnacja i herezja. Ten konsensus opiera się na zwykłym zdrowym rozsądku, który mówi, że aby być papieżem trzeba być katolikiem. Stanowisko to opiera się na tradycji patrystycznej i na podstawowych zasadach teologicznych dotyczących urzędu kościelnego, herezji i przynależności do Kościoła.

Ojcowie Kościoła zaprzeczali, że heretyk może posiadać jakąkolwiek jurysdykcję kościelną. Późniejsi doktorzy Kościoła rozumieli tę naukę, jako odnoszącą się do publicznej herezji, która podlega sankcjom kościelnym, i utrzymywali, że opiera się ona raczej na prawie boskim niż na kościelnym prawie pozytywnym. Twierdzili oni, że heretyk tego rodzaju nie może sprawować jurysdykcji, ponieważ jego herezja oddzieliła go od Kościoła, a nikt wydalony z Kościoła nie może sprawować w nim władzy.”

Autorzy listu utrzymywali, że papież nie traci urzędu automatycznie; raczej Kościół będzie musiał podjąć działania, by go usunąć:

„Autorzy sedewakantystyczni twierdzą, że papież automatycznie traci urząd papieski w wyniku głoszenia publicznej herezji, przy czym żadna interwencja ze strony Kościoła nie jest wymagana ani konieczna. Ta opinia nie jest zgodna z katolicką tradycją i teologią, i należy ją odrzucić.  Jak zauważyło wielu teologów, jej przyjęcie spowodowałoby chaos w Kościele w przypadku, gdyby któryś z papieży dopuścił się herezji. Postawiłoby to każdego katolika wobec decyzji, czy i kiedy papież jest heretykiem i czy stracił swój urząd. Zamiast tego należy przyjąć, że papież nie może stracić urzędu bez interwencji ze strony biskupów Kościoła.”

Nie ma więc zgody co do tego, jak Kościół musiałby zareagować na heretyckiego papieża, ale powyżej cytowany list, zgodny jest z wypowiedziami kardynała Burke’a i biskupa Schneidera, że papież mógłby stracić papiestwo dopuszczając się formalnej herezji.

Wracając do omawianego przez biskupa Schneidera przykładu papieża Jana XXII, formalna herezja nie musi być czymś, co ma ogromny wpływ na to, jak większość katolików rozumie i praktykuje wiarę. Prawdziwym przewinieniem formalnej herezji jest to, że katolik uparcie trzyma się przekonania, które jest sprzeczne z ogłoszoną prawdą Kościoła. Papież Leon XIII dał nam zwięzłe wyjaśnienie tego problemu w swojej encyklice Satis Cognitum z 1896 roku:

„Ten, kto nawet w jednym punkcie nie zgadza się z prawdą objawioną przez Boga, absolutnie odrzuca wszelką wiarę, ponieważ w ten sposób odmawia czci Bogu jako najwyższej prawdzie i formalnemu motywowi wiary”.

Jeśli odrzucamy jeden punkt bosko objawionej prawdy, to w domyśle odrzucamy cały fundament katolickiej wiary. To oczywiście odpowiada temu, co recytujemy w naszym Akcie  Wiary:

Wierzę w Ciebie, Boże żywy, W Trójcy jedyny, prawdziwy. Wierzę, coś objawił, Boże.
Twe słowo mylić nie może.

Biorąc to wszystko pod uwagę, formalny heretyk odrzuca fundamenty wiary katolickiej, nawet jeśli jego uporczywa herezja dotyczy czegoś, co większość z nas uznałaby za stosunkowo mało istotny punkt wiary. A w przypadku papieża może to skutkować albo automatyczną utratą papiestwa, albo koniecznością podjęcia przez biskupów kroków w celu usunięcia go z urzędu.

Jak na tym tle ocenić fakt, że Franciszek nie tylko odrzuca fundamenty wiary katolickiej, ale także dąży do całkowitego zniszczenia Kościoła? Jeśli uporczywe odrzucanie jednego punktu wiary usprawiedliwiałoby usunięcie go z papiestwa, to czy istnieje logiczna podstawa do tego, by sądzić, że powinien on zachować papiestwo, skoro jasno daje do zrozumienia, że prześladuje katolików właśnie dlatego, że nie chce, by trzymali się tego, czego Kościół zawsze nauczał? Innymi słowy, Franciszek jednoznacznie odrzuca fundamenty wiary i żąda, by wszyscy inni robili to samo, jeśli chcą pozostać w Kościele. Nie trzeba być wielkim teologiem, by dostrzec, że jest to gorsze niż gdyby, na przykład, po prostu trwał w błędnym myśleniu o tym, kiedy dusze sprawiedliwych otrzymują wizję uszczęśliwiającą.

Ponadto warto zwrócić uwagę na niedawną odpowiedź kardynała Gerharda Müllera na pytanie Raymonda Arroyo o to, dlaczego papież pozwala na „synodalne” ataki na Kościół:

„To trudne pytanie. Nie potrafię tego zrozumieć. Muszę to powiedzieć otwarcie, bo definicja papieża jest taka, i [oparta na] Soborze Watykańskim, a także na historii teologii katolickiej, ze ma on gwarantować prawdę Ewangelii i jedność wszystkich biskupów, a w Kościele – prawdę objawioną.”

Jest możliwym do pomyślenia, że papież, który popadł w formalną herezję, mógłby nadal mieścić się w tej „definicji papieża”, oczywiście z wyjątkiem danego wadliwego poglądu na określoną naukę katolicką. Franciszek jednak w niczym nie przypomina definicji papieża zacytowanej przez kardynała Müllera. Nie jest przesadą stwierdzenie, że zgodnie z tą definicją, jest on niemal przeciwieństwem papieża.

Tragiczna ironia sytuacji polega na tym, że Franciszek chce nadal wyrządzać Kościołowi jak najwięcej szkód, więc powstrzymuje się od przedstawienia biskupom „niepodważalnych” dowodów swojej formalnej herezji. Zamiast odrzucać tylko jeden punkt wiary, odrzuca niezliczone prawdy katolickie i całą podstawę wiary. I, coraz częściej żąda, by wszyscy katolicy robili to samo. Ale ponieważ nie przekonuje wystarczająco biskupów, że definitywnie popadł w formalną herezję, może to kontynuować tak długo, aż nie pozostanie już nic do zniszczenia.

Jeśli brzmi to jak niedorzeczna sytuacja, to dlatego, że w rzeczywistości jest ona niedorzeczna. Jeśli biskupi mają obowiązek usunąć papieża, który popadł w formalną herezję tylko w jednym punkcie wiary, to powinno być oczywiste, że mają jeszcze pilniejszy obowiązek usunąć papieża, który skutecznie niszczy Kościół w taki sposób, jak to robi  Franciszek. Widzimy to wyraźnie, jeśli po prostu rozważymy zasady określone w Liście otwartym do biskupów Kościoła katolickiego (cytowanym powyżej):

„Jest niewątpliwym, że zło wynikające z heretyckiego papieża jest tak wielkie, że nie powinno być tolerowane w imię jakiegoś rzekomo większego dobra”. Suarez wyraża to ustalenie w następujący sposób: 'Byłoby niezwykle szkodliwe dla Kościoła mieć takiego pasterza i nie być w stanie bronić się przed tak poważnym niebezpieczeństwem; ponadto byłoby sprzeczne z godnością Kościoła, gdyby zobowiązywać Go do pozostawania posłusznym heretyckiemu papieżowi, bez możliwości wydalenia go z siebie; ponieważ, jacy są książę i ksiądz, tacy też są ludzie”. Św. Robert Bellarmine stwierdza: 'Nędzny byłby stan Kościoła, gdyby był On  zmuszony do przyjęcia za swego pasterza tego, który w sposób oczywisty zachowuje się jak wilk’ (Kontrowersje, 3rd kontrowersja, Bk. 2, cap. 30).”

Jeśli jest to prawdą w przypadku heretyckiego papieża, to tym bardziej jest to prawdą w przypadku Franciszka, który nie tylko jest heretykiem, ale – posiłkując się słowami kardynała Gerharda Müllera – przeprowadza wrogie przejęcie Kościoła:

„Ta okupacja Kościoła katolickiego jest wrogim przejęciem Kościoła Jezusa Chrystusa . Jeśli by spojrzeć lub przeczytać tylko jedną stronę Ewangelii, zobaczymy, że ta okupacja nie ma  nic wspólnego z Jezusem Chrystusem.”

Ci biskupi, którzy uważają, że nic nie mogą zrobić, aby rozwiązać tę katastrofalną sytuację, nie wydają się pokładać zbytniej ufności w Bogu. Jeśli mafia z Saint Gallen mogła się zebrać, aby osiągnąć nikczemne cele szatana, dlaczego prawdziwie katoliccy biskupi mieliby się wahać, aby zebrać się z mocnym postanowieniem rozeznania i jak najwierniejszego wypełnienia woli Bożej? Jeśli wolą Boga nie jest usunięcie Franciszka, to przynajmniej zrobią wszystko, co w ich mocy i uzyskają okazję trochę lepszego przeprowadzenia swoich owczarni przez te mroczne czasy.

Argumenty za cierpliwym znoszeniem ataków Franciszka na katolicyzm stały się już skandaliczne, zwłaszcza że to cierpliwe znoszenie pozwoliło mu wyrządzić niezwykłe szkody Kościołowi, doprowadzić niezliczone dusze do piekła i użyczyć pozornego autorytetu moralnego Kościoła, antykatolickim inicjatywom Wielkiego Resetu. Nawet jeśli kiedyś wierzyliśmy, że sama modlitwa może rozwiązać ten katastrofalny kryzys, to od czasu bluźnierczego wprowadzenia przez Franciszka Pachamamy w październiku 2019 r., Bóg dał jasno do zrozumienia, że cały świat cierpi z powodu jego nadużywania papiestwa. Dziś prawie wszyscy, którzy mogliby podjąć konkretne kroki, aby przeciwstawić się rządom terroru Franciszka, zamiast stosowania tego sprzeciwu, spoczywają na swoich episkopalnych laurach.

Orędzie Matki Bożej z Akita zapowiadało zło, które już widzimy w Kościele, ale nie widzieliśmy jeszcze powszechnego sprzeciwu wobec tego zła ze strony wiernych biskupów:

„Dzieło diabła przeniknie do Kościoła w taki sposób, że będzie się widziało kardynałów przeciwstawiających się kardynałom, biskupów przeciw biskupom”.

Teraz nie czas, by zdawać się na biskupów, którzy wykonują dzieło diabła; teraz jest czas, by z ufnością zwrócić się do Boga, oddając wszystko Jemu i Jego Kościołowi, nawet jeśli oznacza to męczeństwo. Niech Najświętsza Maryja Panna pomoże wiernym biskupom Kościoła uczynić wszystko, co w ich mocy, aby współpracować z łaską Bożą w przeciwdziałaniu temu niewyobrażalnemu biczowaniu Mistycznego Ciała Chrystusa! Niepokalane Serce Maryi, módl się za nami!

Robert Morrison

Tłum. Sławomir Soja Źródło: The Remnant (October 17, 2022) – „If the Church Can Remove a Formal Heretic from the Papacy, How Should it Handle a Destroyer?”

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁA md]

Kościół i masoneria. Dlaczego Watykan dialoguje z wolnomularstwem? „Drodzy bracia masoni”.

Kościół i masoneria. Dlaczego Watykan dialoguje z wolnomularstwem? „Drodzy bracia masoni”. Chmielewski w „Na Straży”

https://pch24.pl/kosciol-i-masoneria-dlaczego-watykan-chce-dialogowac-z-wolnomularstwem-chmielewski-w-na-strazy/

Jak wyglądają współczesne relacje Kościoła katolickiego z masonerią? Nie są bynajmniej wrogie; wprost przeciwnie. O szczegółach wydarzeń rozgrywających się za pontyfikatu papieża Franciszka mówił w programie PCh24 TV „Na Straży” red. Paweł Chmielewski.

Paweł Chmielewski wyszedł od pozornie zaskakującego spotkania, do którego doszło 27 września 2022 roku w mieście Terni niedaleko Rzymu. Otwierano wówczas z celebrą nowe wejście do siedziby Wielkiego Wschodu Włoch. W ceremonii uczestniczył ordynariusz miejsca, bp Francesco Soddu. Było to tak naprawdę jedynie jednym z wielu katolicko-masońskich spotkań, które odbywają się w ostatnich latach.

Kościół katolicki w XVIII wieku jednoznacznie potępił masonerię. Jej złowrogie cele względem Kościoła opisał szczególnie precyzyjnie papież Leon XIII w encyklice Humanum genus. W Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1917 roku za przynależność do masonerii przewidywano ekskomunikę. Niestety, ta jasna postawa zaczęła zmieniać się po II Soborze Watykańskim. Papież Paweł VI, mówił red. Chmielewski, ogłosił w encyklice Ecclesiam suam z 1964 roku wejście na drogę dialogu – i dialog ten objął również masonerię. Na gruncie tego dialogu w 1980 roku biskupi z Niemiec wydali dokument, w którym z jednej strony pisali o niezgodności masonerii z katolicyzmem, ale z drugiej zachęcili do współpracy na kilku płaszczyznach.

Za pontyfikatów Jana Pawła II i Benedykta XVI ten dialog z masonerią nie był rozwijany. To zmieniło się za pontyfikatu papieża Franciszka.

Jak podkreślił red. Chmielewski, w 2016 roku ogłoszona została tzw. doktryna Ravasiego. Chodzi o wizję, którą zaprezentował kard. Gianfranco Ravasi, przewodniczący Papieskiej Rady ds. Kultury w latach 2007 – 2022. Ravasi opublikował artykuł pt. „Drodzy bracia masoni”, w którym zachęcił do współpracy katolicko-masońskiej. Kardynał oparł się w dużej mierze na dokumencie niemieckich biskupów z 1980 roku. Wskazał dodatkowo na trzy szczególne płaszczyzny współpracy: kwestię wolności sumienia, równości praw, teistycznej wiary w Boga. Jak powiedział red. Paweł Chmielewski, widać, że ta doktryna jest bardzo bliska papieżowi Franciszkowi. Choćby w jego encyklice Fratelli tutti z 2021 roku, która nosi przecież tytuł przez wielu interpretowany jako utrzymany w duchu masońskim, obecne są w centrum właśnie te kwestie: wolności sumienia człowieka, równości praw i wiary w Boga, niekoniecznie chrześcijańskiej. Encyklika jest bowiem pisana w kluczu dialogu międzyreligijnego.

Można, oczywiście, na różne sposoby tłumaczyć te zbieżności. Red. Chmielewski przypomniał jednak, iż jest faktem, że w latach 70. Środowiska masońskie bardzo intensywnie operowały na Watykanie, choćby w obszarze bankowości; dobrze znana jest historia zaangażowania loży Propaganda Due w prace Banku Watykańskiego i w Banco Ambrosiano. Przypomniał też, że wiarygodne doniesienia takich księży, jak choćby ks. Charles T. Murr, wskazują na przynależność do masonerii niektórych wysoko postawionych hierarchów w latach 60. i 70.; tu wymienia się zwykle abp. Annibale Bugininiego oraz kard. Sebastiano Baggia.

Zdaniem red. Pawła Chmielewskiego należy mieć nadzieję, że następca papieża Franciszka wróci do jednoznacznie antymasońskiej linii poprzednich papieży, nie kontynuując linii „dialogu” zadekretowanej przez Pawła VI i kontynuowanej przez obecnego Ojca Świętego.

Więcej w programie.

Źródło: PCh24 TV

Tajna broń Ukrainy

Stanisław Michalkiewicz http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5269 20 X 2022

Jak wiadomo, od samego początku wojny, jaką na Ukrainie Stany Zjednoczone i NATO prowadzą z Rosją do ostatniego Ukraińca, Rosjanie ponoszą klęskę za klęską, podczas gdy zwycięska armia ukraińska wypiera ich zewsząd, zadając im dotkliwe straty w ludziach i sprzęcie, w następstwie czego Rosja nie ma już żadnych rezerw, ani zapasów broni, zaś na Kremlu szykują się do uduszenia Putina poduszką i poproszenia Ukrainy o pokój z kijowskim obiciem. Słowem – wszystko zmierza do ostatecznego zwycięstwa, które – tego jeszcze akurat nie wiemy, bo że ostateczne zwycięstwo nastąpi, to rzecz pewna – może przybrać dwie postaci: programu minimum i programu maksimum. Program minimum oznacza wyparcie Rosjan ze wszystkich anektowanych terytoriów, łącznie oczywiście z Krymem. Program maksimum przedstawił szef ukraińskiej razwiedki – że chodzi o „demilitaryzację” europejskiej części Rosji, a może nawet – jej rozczłonkowanie. Wprawdzie modestia nie pozwala szefowi razwiedki całkiem puścić wodzy fantazji, ale samo przez się jest zrozumiałe, że „demilitaryzacja” europejskiej części Rosji wymagałaby zajęcia Kremla przez ukraińską załogę, no i oczywiście – przejęcia przez Kijów wszystkich aktywów Federacji Rosyjskiej, z arsenałem jądrowym na czele. Wydaje się, że na to właśnie liczą i o tym marzą zwolennicy zlania się Polski z Ukrainą z panem prezydentem Andrzejem Dudą, który dla Ukrainy gotów jest zrobić chyba dosłownie wszystko.

Wszystko zatem zmierza ku szczęśliwemu finałowi w postaci ostatecznego zwycięstwa, o którego kształcie zadecyduje pewnie Nasz Najważniejszy Sojusznik, ewentualnie w towarzystwie innych państw poważnych, a nam zostanie to objawione w stosownym czasie – tym bardziej, że Ukraina w tej wojnie nie ponosi właściwie żadnych strat, jeśli nie liczyć cywilów, no i oczywiście – biednych dzieci, na które Putin musi być szczególnie zawzięty. Ruskie rakiety trafiają w place zabaw, albo – jeśli już – to w przedszkola – tak w każdym razie wynika z doniesień niezależnych mediów głównego nurtu w Polsce i to zarówno tych, co wysługują się obozowi „dobrej zmiany”, jak i tych, które wysługują się obozowi zdrady i zaprzaństwa – bo w sprawach naprawdę ważnych obydwa obozy idą ze sobą ręka w rękę, a tylko w sprawach drugorzędnych muszą się trochę przekomarzać, oczywiście w granicach wyznaczonych albo przez Naszego Najważniejszego Sojusznika, albo przez Sojusznika Naszego Sojusznika – żeby wyznawcy obydwu obrządków nadal myśleli, że to wszystko naprawdę.

Ale – podobnie jak za pierwszej komuny, kiedy to panowała niezmącona jedność moralno-polityczna narodu – również w tym obrazie tu i ówdzie zdarzają się jeszcze niedociągnięcia, wskutek czego do upajającej symfonii wdziera się fałszywa nuta, „jak zgrzyt żelaza po szkle”. Oto miliarder Elon Musk wystąpił do Pentagonu z bezczelnym i aroganckim żądaniem, by rząd Stanów Zjednoczonych zaczął płacić mu za Starlinki, jakie w wielkich ilościach dostarcza na Ukrainę. Najwyraźniej amerykańskie KGB, to znaczy – FBI – zaabsorbowane grillowaniem Donalda Trumpa, żeby w ten sposób zablokować mu możliwość wystąpienia w najbliższych wyborach prezydenckich i nie dać satysfakcji Putinowi, a także umożliwić Partii Demokratycznej zacytowanie Władysława Gomułki, że „władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy” – musiało zaniedbać ten odcinek i zamiast odbyć z Elonem Muskiem rozmowę ostrzegawczą („wiecie, rozumiecie, Musk, z wami jest brzydka sprawa”), to potraktowało go pobłażliwie, no i stąd wyszły na świat śmierdzące dmuchy. Te Starlinki bowiem, to są takie satelitarne terminale, umożliwiające łączność z wielkim rojem satelitów, wyniesionych na orbitę przez firmę Elona Muska, dzięki którym Stany Zjednoczone przekazują ukraińskiemu Sztabowi Generalnemu informacje wywiadowcze i umożliwiają łączność w czasie rzeczywistym. Dotychczas te Starlinki budował i dostarczał Ukrainie Elon Musk, co – jak się skarży – kosztowało go „dziesiątki milionów dolarów miesięcznie”. Tymczasem dowodzący niezwyciężoną armią ukraińską generał Walerij Załużny jeszcze w lipcu zażądał od niego dostarczenia prawie 8 tysięcy dodatkowych Starlinków i tu już należąca do Elona Muska firma Space X doszła do wniosku, że dalej nie jest w stanie ponosić kosztów tego przedsięwzięcia. W rezultacie Elon Musk zwrócił się do Pentagonu, żeby ten zaczął to wszystko finansować. Pentagon oczywiście zareagował „oburzeniem”, bo już Mikołaj Macchiavelli zauważył, że „łatwiej przeżyć śmierć ojca, niż utratę ojcowizny”. Podobno jednak finansowanie terminali dla Ukrainy odbywa sie również przez źródła zewnętrzne, między innymi – Polskę, która miała zapłacić za 9 tysięcy Starlinków dla Ukrainy. Tak czy owak Elon Musk zapowiedział, że jeśli Pentagon nie sypnie forsą, to on chyba wycofa się z interesu.

Elon Musk w ogóle był ostatnio krytykowany przez prezydenta Zełeńskiego, Mychajłę Podolaka i Andrieja Melnyka, który kazał mu nawet „spierdalać”, kiedy ten zaproponował, by pod nadzorem ONZ przeprowadzić referendum w sprawie anektowanych przez Rosję terytoriów, pozostawić Rosji Krym i ogłosić „neutralizację” Ukrainy.

Problem polega jednak na tym, że gdyby Mus posłuchał rady Andrija Melnyka, to mogłoby to wpłynąć na sytuację ukraińskiej armii. Chodzi o to, że gdy wojsko ukraińskie zaczęło wkraczać na tereny zajęte uprzednio przez Rosjan, to terminale przestały działać, wskutek czego ofensywa utknęła z powodu braku łączności. Być może dlatego, że Rosjanie zagłuszają sygnał I nawet grożą zniszczeniem roju satelitów, ale może dlatego, że Elon Musk chciałby w ten sposób przekonać Ukrainę do rokowań w momencie, kiedy jeszcze ma ona jakąś pozycję negocjacyjną. Rosja bowiem najwyraźniej postawiła na zniszczenie infrastruktury ukraińskiej, by na wiosnę, kiedy zmobilizowanych 300 tys. rosyjskich żołnierzy zostanie przeszkolonych do walki, Kijów nie był w stanie kontynuować wojny.

Ta sytuacja przypomina mi przedwojenną humoreskę, jak to właściciel i kierownik potężnej elektrowni na Azorach, bez której Ziemia zaczęłaby pokrywać się lodem, poczuł się zmęczony życiem i oświadczył, że chce je zakończyć, a przy okazji – wyłączyć elektrownię. Świat ogarnęła panika; do miliardera ciągnęły pielgrzymki, ale bezskutecznie. I kiedy koniec świata był tuż-tuż, nagle wszystko sie odmieniło. Miliarder odstąpił od zamiaru samobójstwa. Wszyscy zachodzili w głowę, co się stało, aż sprawę wyjaśnił profesor, który pracował nad zamianą płci. Niemal w ostatnich chwili udało mu się przemienić miliardera w kobietę, a ten natychmiast zaczął się dowiadywać, jakie kapelusze nosi się akurat w Paryżu – i w ten sposób świat ocalał.

W tej sytuacji warto się zastanowić, czy w konflikcie z Elonem Muskiem Ukraina nie powinna wykorzystać swojej tajnej broni w postaci pięknej Julii Tymoszenko? Wprawdzie nie jest ona już tak piękna, jak wtedy, gdy proponowałem, by Naczelnik Państwa się z nią ożenił, założył dynastię i położył w ten sposób fundamenty pod Rzeczpospolitą Obojga Narodów – ale pewnie nadal ma wiele innych zalet, a poza tym kto wie, czy właśnie w takiej postaci by się Elonowi Muskowi nie spodobała? Jak pisze w nieśmiertelnym poemacie „Caryca i zwierciadło” Janusz Szpotański, „Zachodzim w um z Podgornym Kolą, co ciągnie go (Henry’ego Kissingera) do naszych dam. Przecież to barachło i chłam! A może oni takie wolą?

Komisarze unijni z Ursulą von der Leyen na czele! Polska rodzina to nie CO2!

Centrum Życia i Rodziny
Paweł Ozdoba | Centrum Życia i Rodziny <kontakt@czir.org
Szanowni Państwo,
„Czeka nas ciężka zima…” – od takich nagłówków uginają się nie tylko szukające sensacji tabloidy, ale także wypowiedzi ekspertów w dziedzinie gospodarki, zwłaszcza energetyki.
Z pewnością i Państwu i członkom Państwa rodzin towarzyszy niepokój, jak udźwigniemy tegoroczne koszty opłat za energię? Czy uda się spiąć domowy budżet?…
Choć polski rząd zaproponował maksymalne ceny prądu dla odbiorców wrażliwych, małych i średnich firm oraz gospodarstw domowych, to jednak polski podatnik zmagać musi się z czymś jeszcze…
Z unijnym haraczem, który już od lat drenuje nasze kieszenie!
Z pewnością słyszeli Państwo o systemie EU ETS (europejski system handlu emisjami), który jest zawartą w cenie prądu opłatą za uprawnienia do emisji CO2. Ogromny udział opłat ETS przekłada się na wysokość rachunków nie tylko podmiotów produkujących energię ze źródeł nieodnawialnych, ale także dla zwykłego gospodarstwa domowego.
Udział wydatków na zakup uprawnień do emisji CO2 w kosztach produkcji ciepła zwiększył się kilkakrotnie i w wielu firmach ciepłowniczych – w dużej części wciąż należących do samorządów – przekracza już 30-40 proc. Efektem są podwyżki cen ciepła oferowanego przez zakłady ciepłownicze.
Wiemy zatem, kto naprawdę chce „zafundować” nam i naszym rodzinom ciężką zimę!Żądam od KE likwidacji tych opłat!Ale nie tylko to…
To także wszechobecna drożyzna, spowodowana koniecznością podniesienia cen produktów i usług, bo firmy obciążone są równie wysokim ETS. 
Sklepy, piekarnie, restauracje, lokale usługowe – to kolejne ofiary tego absurdalnego rozwiązania unijnych agend.
W ten sposób Unia Europejska wprowadza ideologiczny dyktat odnawialnych źródeł energii, dla którego ważniejsze jest budowanie tzw. polityki zielonego ładu i dążenie za wszelką cenę do neutralności klimatycznej, niż dobro ludzi, rodzin, które są w tej sytuacji najbardziej poszkodowane.
Nie możemy zgodzić się na to, by przez hołdowanie ideologii ekologizmu cierpiały polskie rodziny, gospodarstwa domowe i małe firmy!
W skali roku każda polska rodzina ponosi koszt ok. 1200 zł, a rodziny wielodzietne nawet 1900 zł, za ten klimatyczny wymysł, nie licząc kosztów za emisję CO2 w transporcie, które wynoszą dodatkowe ok. 1700 zł. Każdego miesiąca tracimy zatem aż ok. 300 zł z domowych oszczędności!
Proszę wyobrazić sobie sytuację rodziny wielodzietnej, która korzysta np. z dwóch pralek, eksploatowanych niemal non-stop. Taka rodzina będzie zmuszona zapłacić rachunek za energię horrendalnej wysokości!
Nie możemy zgodzić się na to, by rodziny dźwigające Polskę w jej demograficznej słabości, ponosiły taką niesprawiedliwą karę!
I dlatego, wobec takiej polityki unijnej wymierzonej przede wszystkim w kieszenie polskiej rodziny, nie pozostajemy obojętni!
Nie zgadzam się z unijnym dyktatem zielonego ładu!
Dlatego właśnie Centrum Życia i Rodziny przygotowało petycję skierowaną do Przewodniczącej Komisji Europejskiej o likwidację lub przynajmniej zawieszenie na czas wojennych kryzysów energetycznych opłat związanych z funkcjonowaniem systemu ETS.
Mówimy głośno: „Komisarze unijni z Ursulą von der Leyen na czele! Polska rodzina to nie CO2!”
Utrzymywanie napędzanego przez chore pojęcie ekologizmu systemu ETS, jest absurdem unijnych urzędników, często manipulowanych przez ideologicznych eko aktywistów!
Chroniąc nasze rodziny i suwerenność naszego państwa, nie możemy się na to zgodzić! Dlatego mówimy: dość gnębienia polskiej rodziny! Dość dyktatu klimatycznych głupców!
Podpisuję petycję do KE o zniesienie systemu ETS!Wzywamy Komisję Europejską, by zgodnie z celami określonymi przez unijne traktaty, stała przede wszystkim na straży interesów obywateli UE!
Wierzę, że również dla Państwa jest to ważna i potrzebna inicjatywa. Chcemy z nią dotrzeć do różnych środowisk.
Planujemy jak najszerszą promocję tej petycji, zwłaszcza w mediach społecznościowych. Po zebraniu odpowiedniej ilości podpisów chcemy, oczywiście, ją przetłumaczyć i rozpowszechnić wśród członków Komisji.
Dlatego, jeśli również dla Państwa ważne są postulaty, których realizacji żądamy od Komisji Europejskiej, prosimy o wsparcie finansowe tych działań. Prosimy o przekazanie nam dobrowolnego datku w wysokości 30 zł, 50 zł lub nawet 100 zł czy 200 zł, bądź inny, który uznają Państwo za właściwy.
Wspieram działania Centrum Życia i Rodziny!
Nie możemy poddać się niewolniczej polityce unijnych komisarzy, którzy próbują coraz mocniej zaciskać nam pętlę zielonej ideologicznej poprawności, realizując swoje odrealnione pomysły kosztem dobra ludzi, dobrobytu rodziny!
Wierzę, że razem z Państwem powstrzymamy kolejną próbę ucisku naszej Ojczyzny, wyzysku naszych rodzin, ze strony unijnych biurokratów!
Serdecznie Państwa pozdrawiam