Miłosne zauroczenie. Knowania i spiski. WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (18)

Andrzej Juliusz Sarwa

WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (18)

Miłosne zauroczenie

– A ja powiadam, że nie!

Jerzy stał ze spuszczoną głową i zaciśniętymi pięściami.

– Jeśli nie, to nie. Sam sobie poradzę.

– Niby jak?

– Sprzedam swoje dobra w Sandomierskiem i ucieknę z Kasią tam, gdzie nas nikt nie zna.

– Zwariował chłopak. Ze szczętem zwariował! Ledwie szesnasty rok skończyłeś, wąs ci się jeszcze nie sypnął, a już się chcesz żenić? I to z kim? Z chłopką? Młodą masz krew, gorącą, ale ochłódnie. Gwarantuję ci, że ochłódnie!

Pani Anastazja zaczęła płakać.

– Na stare lata nas porzucisz? A swoje potomstwo chcesz schłopić? Majętności utracić? Myślisz, że jak uciekniesz, to się przed ludźmi schowasz? Kiedyś ktoś i tak cię znajdzie i wszystko na wierzch wywlecze. Siebie skrzywdzisz, Kasię skrzywdzisz i potomstwo wasze, jeśli będziecie je mieć, też skrzywdzisz. O to ci chodzi?

– Ale ja ją kocham! Ja bym życie za nią oddał.

– My w to nie wątpimy, ale czy chociaż ona wie o tym?

– Ona też mnie kocha…

– Hm…

– Ucieknę na Dzikie Pola! – odgrażał się Jur.

– Sam, czy z nią? Jeśli sam, to szczęśliwej drogi, już cię tam mołojcy wyedukują! Młodyś, gładki niczym panna, to przerobią cię na dziewkę. Bo oni tam żadnych kobiet nie tolerują. To sodomici. A jeśli z nią, to najpierw jej gardło poderżną, a potem…

Jerzy nie dosłuchał już tego do końca, trzasnął drzwiami i wybiegł na dwór.

– Konia! – wrzasnął, a kiedy mu go podstawiono, wskoczył na grzbiet i ruszył niczym oszalały! Hen, przed siebie! Gnał i gnał, aż koń w końcu zaczął robić bokami. Wtedy dopiero ochłonął, zatrzymał wierzchowca i puścił go wolno na trawę, a sam położył się pod powykręcaną przez czas i wiatr stareńką sosną przydrożną i zapatrzył w niebo, w obłoki układające się w najniezywklejsze kształty…

Chyba przysnął. Na pewno przysnął i nawiedził go niebywale cudny majak, tak, że kiedy się ocknął, cały żal, cały ból, cała wściekłość od niego odeszły. Smutek tylko pozostał. Cichy smutek, kąśliwy.

Powoluśku, nie poganiając konia, przyczłapał do dworu, ale nie chciał się widzieć z opiekunami, więc zaszył się w swoich czterech ścianach…

Powoli zaczęło zmierzchać. Od pól niosło się jeszcze cykanie polnych koników. Po niebie, które zakwitało zorzami, śmigały ostatnie jaskółki, gdzieś, z oddali, spośród listowia rosochatych wierzb dobiegał przenikliwy i głośny świergot wróbli, które, jak co dnia o tej porze, odprawiały ptasie nieszpory, chwaląc Boga na swój sposób…

Knowania i spiski

Pan Czerenowski wpatrywał się w twarz doktora Cadavera Illuminatusa z nadzieją, ale i z niepewnością. Ten ostatni zaś skubał bródkę i myślał…

– Cóż mam rzec, waszmości?… To i owo przyszło mi do głowy, lecz nie wiem, czy pójdziecie państwo na to…

– No, cóż takiego? Mówże, mów, doktorze!

– Skoro ojciec, nie-ojciec, dziewkę przegnał, a waszym sercom jest bliska i jakoś byście jej chcieli życie ułożyć, to…

– To?… – zawołali jednocześnie pani Anastazja i Krzysztof, nieomal podrywając się z krzeseł.

– To dajcie jej przyzwoity posag i zamknijcie w klasztorze.

– Et! A toś pan nawymyślał. Tyle to i mnie samemu najsampierw przyszło do głowy. Nic by owo nie dało, Jerzy by ją wykradł i czmychnął Bóg wie gdzie. Ich oboje byśmy wtenczas stracili, a oni sami, jakie by mieli życie? No jakie?

– Mam tedy inny jeszcze pomysł. Ale już niezbyt ani czysty, ani też uczciwy.

– No? Mówcież doktorze. Byle on tylko nikogo nie ukrzywdził, to całkiem legalny być nie musi.

– Ale na to potrzeba i pieniędzy i czasu.

– No, dalej! Nie trzymajcie w niepewności!

Cadaver odchrząknął i jął snuć opowieść:

– Kiedym jeszcze mieszkał we Francji, nieobcy mi byli ludzie z najwyższych sfer. Poznałem wielu – i królów i książąt krwi, i zwykłych diuków i hrabiów… Bogaczy i nędzarzy. I mędrców i… głupków. Tak, tak, nie przesłyszeliście się wielmożni państwo. Można być hrabią z rodowodem sięgającym Merowingów, a w sakiewce nie mieć ani dudka, w głowie zaś trociny.

Któregoś razu poznałem takiego jednego. Zwał się Sancho d’Urgel y d’Osona. Hrabia… Przynajmniej za takiego się podawał, chociaż to jego hrabiostwo wywoływało uśmiech na twarzach arystokratów, bo wyglądem raczej przypominał proszalnego dziada, niż wysoko urodzonego potomka możnowładców. Szlachectwa mu jednakowoż nie odmawiano ani starożytności rodu nie przeczono, a i hrabią też tytułowano. Sam twierdził, że wywodzi się od Borrella I, hrabiego Urgell i Osony. Zamek miał – jak twierdził – zacny, w Pirenejach, do którego kiedyś mnie nawet zaprosił.

Pojechałem, bom ciekawy świata, a zobaczyć gniazdo tak starodawne, to też była nie lada pokusa. A może księgi bym tam jakie starożytne znalazł? Kto wie? Księgi… właśnie… księgi… te mnie najbardziej interesowały…

Kiedym dotarł wreszcie na miejsce, wysoko, na szczycie jednej z gór, wypatrzyłem jakieś rozwaliska z jedną tylko w dobrym stanie utrzymaną wieżą. To była cała siedziba – owa wieża – hrabiego.

Z trudem wspiąłem się stromą ścieżką i zakołatałem do drzwi. Otworzył mi sam pan na włościach i wyraźnie ucieszony moim widokiem, zaprosił gestem do środka. Akurat wieczerzał. A wieczerzał wystawnie! Na sosnowym stole zbitym z surowych tarcic, stały dwa wytarte talerze. Na jednym widać było kupkę koziego twarogu, na drugim parę kromek owsianego chleba i gliniany dzbanek, w którym, jakżem się później przekonał, na popitkę była serwatka.

Wyciągnął z jakiejś skrzyni i dla mnie gliniany, glazurowany na zielono talerz, nieco tylko wyszczerbiony oraz porysowany, po czym zaprosił, bym mu towarzyszył w wieczerzy.

Głodny byłem tak bardzo, że zjadłbym konia z kopytami, więc nie odmówiłem, chociaż za jadło zabrałem się ze sporym obrzydzeniem.

Po kolacji pan hrabia jął mnie zabawiać rozmową, opowiadając dzieje swego rodu, co mnie raczej średnio interesowało, bom z grubsza już się z nimi zaznajomił, nimem tu przybył. Ale wreszcie doszedł do sedna.

– Posłuchaj doktorze – rzekł – Jestem już ostatni z d’Urgel y d’Osonów, dziedzica nie mam, nawet i z nieprawego łoża. Ty zaś jako człek światowy, znający tego i owego, może byś zechciał mnie wspomóc?

– A w jakiż to sposób?

– Znajdź mi jakąś młodą a ładną, biedną niczym mysz kościelna szlachcianeczkę – byle krwi absolutnie błękitnej, bez najmniejszych nawet domieszek szczurzej – i zeswataj mnie ze mną. Chciałbym jeszcze zanim zamknę oczy, zobaczyć swojego następcę na tym zamku.

– Wybaczcie, panie hrabio, ale któraż was zechce? Ile macie, monsieur le comte, lat?

– Na świętego Marcina skończę osiemdziesiąt jeden.

– I jeszcze niewiasty się wam zachciewa? To coście robili przez całe życie?

– At! Jakoś mnie do niewiast nie ciągnęło, ale jeszcze jest czas. Uwierzcie doktorze, iżem sprawny… w tej kwestii… że tak to określę…

– Ale która was zechce? Ani urody, ani majątku?…

– O to się nie trap. Dziewkę mi tylko naraj. Jeden warunek – ma to być szlachcianka, która swego szlachectwa dowieść potrafi, co najmniej od czasów św. Ludwika! Inaczej wszystko by było na nic.

Pomyślałem sobie, a co mi szkodzi? Znałem jedną taką, co to choć gorzej żyła niż niejedna chłopka, to aspiracje miała, że ho, ho! A nuż warto spróbować?

– No dobrze, panie hrabio, przyszła mi na myśl pewna osóbka, ale bym musiał wracać do Paryża. Za to jednak, czy da się przekonać do mariażu, to już nie ręczę.

– To zrozumiałe. Powiedzcie tylko czy ładna.

– Ładna? Mało powiedziane. Śliczna niczym anioł. Blondynka, oczy chabrowe. Szyja biała. Cudo!

– A ile ma lat?

– Nie więcej niż dwadzieścia trzy, no, może cztery.

– O! To dla mnie w sam raz!

Hrabia dźwignął się zza stołu, pogrzebał w kieszeni i wyciągnąwszy z niej kilka złotych monet, wręczył mi je.

– To na koszta.

A ja ze zdumienia aż zaniemówiłem. Owo złoto do koziej serwatki nijak nie przystawało. Stary nie był nędzarzem, ale raczej kutwą. Zatem warto było zaryzykować i wdać się w tę intrygę.

Nie zwlekając, ruszyłem tedy w drogę powrotną do Paryża i tam odwiedziłem ową szlachcianeczkę, sierotkę, której kazałem zabrać ze sobą metrykę chrztu i zgodę wuja, jej prawnego opiekuna, na małżeństwo. Wuj przeszkód nie czynił, przy omszałej butelce starego calvadosu, jednej, drugiej, trzeciej, a gdym mu jeszcze wcisnął w rękę parę srebrnych monet, podpisał dokument, który żem mu podsunął, a miejscowy pleban, również dobrze w czubie mający, swoim podpisem i pieczęcią parafialną ową zgodę potwierdził.

Ruszyliśmy w drogę. Narzeczona per procura, nie mogła się już tego ślubu doczekać, bo choć może i późniejsze jej hrabiostwo, w zestawieniu z najpierwszymi rodami w kraju, liche by było, to jednak wchodziła do bardzo zacnego i niezwykle starożytnego rodu, co też się przecie liczyło. To zamęście traktowała jako swego rodzaju kapitał na przyszłość, a może i trampolinę, aby skoczyć wyżej, nie sądziła bowiem, że narzeczony pociągnie dłużej niż rok-dwa, no w najczarniejszych snach może dobić do pięciu.

Czasem jednak można się w życiu przeliczyć, a plany niekoniecznie się spełniają.

Gdyśmy dotarli do zamku w górach, hrabia, ujrzawszy narzeczoną, uradował się niezmiernie i zarządził, iż ślub się odbędzie niezwłocznie. Posłał tedy swego zaufanego plebana do biskupa, iżby ów dał dyspensę od zapowiedzi. Pewnie sypnął groszem, bo pasterz diecezji trudności nie czynił najmniejszych.

Nadszedł wreszcie i czas ożenku. Była to niedziela. Ślub miał być skromny, bez jakiejś wielkiej pompy, ale jawny, zawierany nie w ukryciu, w górskim zamku, lecz w kościele parafialnym, aby świadków tego wydarzenia zebrało się jak najwięcej.

Ponieważ była to sensacja nie lada, z tych, które się jeszcze po latach wspomina, do kościoła naszło się ludzi z całej okolicy, a i z odleglejszych stron także.

Ledwo przebrzmiały organy, ledwo państwo młodzi, a przynajmniej w połowie młodzi, złożyli przysięgę małżeńską, hrabia wraz ze swą oblubienicą czym prędzej udali się do zrujnowanego zamczyska. Udałem się i ja wraz z nimi, czując się i zaproszony i w obowiązku. Jeślim oczekiwał jakiegokolwiek przyjęcia weselnego, tom się srodze omylił. Po skromnym obiadku, składającym się z odrobiny owsianego chleba, połówki pulardy i ćwierci dzbanka kwaśnego wina na cztery osoby – państwa młodych, mnie i plebana, stary hrabia ujął swoją wybrankę za rękę, pociągnął do izby sypialnej, zatrzasnął drzwi z hukiem i przekręcił wielki klucz w pordzewiałym zamku. Zazgrzytało niemiło i stało się cicho.

Nie na długo bynajmniej. Za czas jakiś spoza zaryglowanych podwoi jęły dobiegać odgłosy miłosnej bitwy. Przeciągały się one niepomiernie. Raz dziennie tylko hrabia uchylał drzwi, a ja mu podawałem nieco strawy, po czym wracał do przerwanej przez głód czynności. Gdzie się państwo młodzi wypróżniali – nie dociekałem, ale, znając francuskie obyczaje, zapewne, gdzie popadło.

Minął tydzień. Cały tydzień. I wtedy dopiero drzwi sypialni rozwarły się na oścież.

Pierwszy wyszedł stary hrabia. Wyglądał na zadowolonego. Mimo podeszłego wieku i minę miał dziarską i chód sprężysty, natomiast jego młoda żona ledwo się wlokła za nim. Skulona w sobie, o poszarzałej cerze, wyglądała na straszliwie zmęczoną i sponiewieraną.

Hrabia – bo jak wiadomo, nie miał on żadnej służby – osobiście zakrzątnął się koło kolacji, tym samym mnie uwalniając od tego przykrego obowiązku. Chciałem mu co prawda służyć pomocą, ale odpędził mnie gestem dłoni niczym niesforną muchę. Wolał sam mieć kontrolę nad spiżarnią, z wrodzonego skąpstwa zapewne.

Nie myliłem się, na stole postawił dwa talerze, na jeden nałożył kupkę koziego twarogu, na drugi zaś cztery kromki owsianego chleba i gliniany dzbanek, w którym, jakże by inaczej, na popitkę była serwatka.

Potem wydobył ze skrzyni kolejne dwa talerze i stawiając je przed nami, zaprosił, abyśmy wieczerzali, życząc nam smacznego. Sam nie jadł, nie wiedzieć czemu. Pani hrabina dodatkowo dostała pół kubka wina, bo, jak hrabia domniemywał, mogła być już przy nadziei, toteż trzeba było odżywiać ją lepiej.

Hrabina na ten skromniuchny wikt rzuciła się – nie przesadzam, tak to określając – z wielką łapczywością. Zdawało mi się, że pochłonie nie tylko chleb i twaróg, ale i samą cynową łyżkę takoż.

A potem dni płynęły monotonne, podobne jeden do drugiego, w dziczy gdzie łatwiej było wypatrzeć wilka niż człowieka.

Hrabina każdego dnia po wielokroć błagała męża, aby jeśli już sam nie chce, albo nie czuje takiej potrzeby, przynajmniej jej pozwolił, chociażby raz w tygodniu, w niedzielę wychodzić z zamku do kościoła.

Ale zgody nie dostawała. Minęła resztka lata, jesień ledwie mignęła za dziurawymi oknami, przyszła zima z okrutnymi śniegami, a myśmy tkwili zawieszeni w tej pirenejskiej głuszy między niebem i ziemią.

Aha, bom zapomniał dodać, że i mnie hrabia uwięził w tych ruinach, tłumacząc owo tak, że potrzebny mu jest towarzysz do czasu, aż hrabina powije, a z wielkości jej brzucha można było wysnuć domniemanie, że nastąpi to gdzieś w okolicy kwietnia-maja. Nudziłem się setnie, a na kozi ser nie spojrzę już chyba nigdy, do końca życia, już prędzej z głodu zejdę, niż do ust go wezmę. Nudziłem się zatem setnie, com już był powiedział, lecz miałem nadzieję na sowite wynagrodzenie, bo mi je za usługę hrabia przyobiecał, a że miał pieniądze, tylko żył jak dziad, to też już wiedziałem.

Wreszcie nadszedł ów wytęskniony czas rozwiązania. Którejś nocy, nad ranem, pamiętam, jakby to było wczoraj, 28 kwietnia 1575 roku, w sam dzień św. męczennicy Walerii, hrabinie odeszły wody. Wedle moich obliczeń do porodu brakowało jeszcze ponad tydzień, dziesięć dni, ale cóż, człowiek jest omylny. I nie zawsze wszystko da się dokładnie wykalkulować. Nie pomyśleliśmy tedy zawczasu o babce, to znaczy o akuszerce.

Gryząc wargi, doszedłem do wniosku, że nim zejdę do miasteczka, nim znajdę tę akuszerkę, to tu może być krucho. Westchnąłem tedy głęboko, bo już wiedziałem, że to mnie przyjdzie ów poród odbierać. Mówiąc sobie, że odważnym przecie los sprzyja, zająłem się przygotowaniami.

Szczęście było to wielkie, w niecałe bowiem pół godziny po odejściu wód, lekko i nieomal bezboleśnie, hrabina porodziła zdrową – niewiasta by powiedziała śliczną, ja tego nie powiem, bo dla mnie wszystkie noworodki są obrzydliwe – dziewczynkę. Ta wdała się w matkę, bo cerę miała mleczną, a oczka niebieskie, chociaż hrabia smagły był i bardziej przypominał Maura niż męża naszej rasy.

Trzeba było widzieć, jak hrabia się ucieszył, chociaż zapewne wolałby syna, dziedzica nazwiska, to i córka go zadowoliła. W tym wieku zwłaszcza.

Zarządził tedy, że w najbliższą niedzielę dziecko się ochrzci, co też i uczyniono. Uroczyście bardzo, ale same chrzciny wcale nie były wystawniejsze od „uczty” weselnej.

Ja dostąpiłem zaszczytu bycia jednym z trzech ojców chrzestnych, jako że niemałe były moje zasługi w kwestii tych narodzin i tego chrztu także.

Prawdę mówiąc, nie wiedzieć czemu, ale po uroczystości, kiedy inni ruszyli już ku zamkowi, nie czekając na plebana, który miał dołączyć za małą godzinkę, ja zostałem jeszcze i wszedłszy do zakrystii, zażądałem, niby to w imieniu hrabiego, odpisu metryki chrztu małej hrabianki Valérie Catherine Marguerite d’Urgel y d’Osona, który to – nie pytając o nic – ksiądz proboszcz sporządził, opatrzywszy go swoim zamaszystym podpisem i pieczęcią odciśniętą na opłatku.

Podziękowałem, złożyłem dokument starannie i ukryłem go w wewnętrznej kieszeni, za pazuchą.

Skromne chrzciny urządzone dla paru gości upłynęły w milczeniu, bo hrabia nie miał nastroju do konwersacji, potem wszyscy się rozeszli, a myśmy się znów ostali sami, tyle że z dzieckiem.

Najpierw hrabia ze skąpstwa nie chciał brać mamki, ale widocznie coś tam sobie w głowie przekalkulował i ostatecznie ją wziął. Widać było, że z niecierpliwością czeka, kiedy hrabinie zaniknie pokarm. Gdy zaś już to nastąpiło, dopiero zrozumiałem, o co mu tak naprawdę chodziło.

Hrabia bowiem znów ostro zabrał się do roboty, najwidoczniej mając nadzieję, że spłodzi syna. Tym razem jednakże nic z tego nie wychodziło. Mijały miesiące, przebiegł był rok, hrabia zesłabł tak, że ledwie nogami powłóczył i nic. Aż w końcu odpuścił i dał spokój żonie.

Pewnego wczesnoletniego wieczora, gdyśmy wieczerzali, pan resztek zamczyska tak przemówił:

– Widzę, że Bóg nie pobłogosławił moim zamierzeniom. Bądź wola Jego. Synem i spadkobiercą nazwiska mnie nie obdarował, a z córki żadnego pożytku mieć nie będę. Siedzicie mi tu na karku, niedługo będzie pewnie dwa lata, i tylko mnie męczycie. Co byście powiedzieli, gdybym dał ci, pani żono, jakiś kapitalik na utrzymanie ciebie i dziecka i ruszaj stąd czym prędzej, gdzie tam tylko chcesz?

Hrabina, słysząc te słowa, omal nie popłakała się ze szczęścia i zakrzyknęła z radością:

– Och! Z największą przyjemnością opuszczę te rozwaliny, mój ty panie mężu! Mogę w drogę wyruszyć choćby i jutro!

– To i dobrze, ale pod warunkiem, że zrzekniesz się wszelkich praw do dziedziczenia po mnie czegokolwiek, z wyjątkiem nazwiska.

Nie wiedziała biedaczka, że dziad był bogaty niczym Krezus, dlatego bez wahania spełniła to jego żądanie i podpisała stosowny dokument, jaki jej podsunął.

– Ale powiedz mi, czy nasza córka także nie będzie po tobie dziedziczyć? Tych ruin, stada kóz i kozich pastwisk? A masz jeszcze parę glinianych talerzy w skrzyni i kilka cynowych łyżek, ich też nie? – zapytała ze zgryźliwą ironią w głosie.

– A! Tego to ja dziś jeszcze nie wiem. Potrzebuję czasu, iżby rzecz ową przemyśleć.

Ja siedziałem cicho, do rozmowy się nie wtrącając, myślałem bowiem sobie, że może nadejść kiedyś taki dzień, iż tę swoją wiedzę będę mógł jakoś chytrze spożytkować. A jak nie przyjdzie, to i trudno. Tak czy siak, lepiej mówić mniej, niż za dużo.

Następnego ranka spakowaliśmy manatki i ruszyliśmy z hrabiną i jej dzieciątkiem w stronę Paryża.

Ale nie miała nieboga szczęścia. Zaspokojona niezbyt wielką kwotą, przemyśliwała jakby tu sobie dalsze życie urządzić, kiedy spadło na nią nieszczęście. Otóż dzieciątko zachorowało. Na krup1. No i tenże krup dzieciątko udusił.

Pochowaliśmy dziewczynkę na jakimś wiejskim cmentarzyku, nawet nie pomnę już nazwy owej miejscowości i nasze drogi się rozeszły. Ja postanowiłem wrócić do Paryża, hrabina zaś, z tą niezbyt obfitą garścią grosza od męża, zapragnęła poszukać szczęścia w Nowym Świecie.

Zatem rozstaliśmy się i nasze drogi nigdy się już nie skrzyżowały. Czy dotarła do Nowej Hiszpanii? Nie wiadomo. Tak w ogóle, to nic nie wiadomo. W Paryżu nigdy się już bowiem nie pojawiła, a rodzina nigdy nie powzięła o niej żadnej wiadomości.

Ot i cała historia…

– Bardzo ona interesująca, doktorze, tylko co to ma wspólnego z naszą bolączką? – ozwała się pani Anastazja.

– Otóż ma! – odrzekł jej Cadaver.

– Nie pojmuję… – pan Krzysztof zrobił mocno zdziwioną minę.

Wtenczas Illuminatus przeprosiwszy gospodarzy na chwilę, udał się do swojej izdebki i wrócił z kartą welinową złożoną we czworo. Po czym wręczył ja panu Czerenowskiemu ze słowami:

– Proszę, niechże waszmość pan czyta.

Pan Czerenowski wziął dokument do ręki, rozpostarł go na kolanie i zagłębił się w lekturę. Była to ni mniej, ni więcej tylko metryka hrabianki Valérie Catherine Marguerite d’Urgel y d’Osona.

– No i co z tego niby ma wynikać? – zapytał dziedzic, oddając metrykę doktorowi.

– No jakże co? Jak dziewka ma na imię?

– Jaka dziewka?

– No, mleczna siostra Jura.

– Katarzyna.

– A co w metryce stoi?

– Waleria Katarzyna Małgorzata. I cóż z tego?

– Ano to, jaśnie panie, że nie wołaliście jej z pierwszego imienia, a z drugiego. Nie Waleria, a Katarzyna. A teraz pora to odmienić.

– Czy wyście doktorze zwariowali?

– Nie. Jestem jak najbardziej przy zdrowych zmysłach! A plan obmyśliłem chytry i misterny…

– I jakiż to niby?

– Zależy wam na chłopaku i tej jego miłości.

– Jak na własnych duszach!

– Tedy posłuchajcie. Tak jak zamiarowaliście, sprzedajcie czym prędzej swoje dobra w Kaliskiem i kupcie za nie inne, w Sandomierskiem. Przenieście się tam z chłopakiem, ale bez dziewki!

– A co z nią?

– A ją powierzcie mojej opiece. Zabiorę ją do Francji, w drodze poduczę języka, którym, jak zauważyłem, już znośnie włada, bo najwyraźniej wasz Jerzy, czy to z nudów, czy z innego powodu, przerabia z nią każdą lekcję, jaką wpierw ze mną przerabiał.

– A co we Francji?

– Zamieszkamy przez jakieś pół roku, no może dziesięć miesięcy w Paryżu. Panna zacznie bywać w towarzystwie. Cudownie odnaleziona hrabianka d’Urgel y d’Osona! Zrobi się nielichy huczek na salonach, bo ludzie wszędzie spragnieni są sensacji, może ją nawet do Luwru zaproszą, a jak się wprawi w roli i z audytorium oswoi, wywiozę ją w Pireneje, w rodzinne strony, po majątek ojca. A za jakiś kolejny rok przywiozę ją na powrót do Polski, odmienioną, hiszpańską, czy też francuską – jak zwał, tak zwał – damę szlachetnego rodu, czego będzie mogła dowieść, bo dokument na to mamy, Jerzy się jej oświadczy, pobiorą się i będą żyli długo i szczęśliwie. A i wy, wielmożni państwo, także będziecie szczęśliwi, dożywając w spokoju sędziwego wieku, otoczeni gromadką wnucząt. I co? Przednia intryga?

– Boże! To podłe i nieuczciwe – wyszeptała pani Anastazja.

– Zaraz, zaraz. Fakt, uczciwe to nie jest, ale sens w tym jakiś dostrzegam. Odpowiedzcie mi tylko doktorze na trzy pytania: Czy zrealizowanie przedstawionego tu planu skrzywdzi choćby jedną osobę? Co wy na tym zyskacie? Ile pieniędzy chcecie wyrwać z mojej sakiewki, aby zrealizować tę intrygę?

– Tak więc: nikogo się nie ukrzywdzi, bo hrabia nie miał już żadnych krewnych, nawet takich „dziesiąta woda po kisielu”, żona – jeśli żyje – zawczasu i legalnie zrzekła się wszystkiego, zatem niczego nie dziedziczy, a co do pieniędzy, wyliczcie mi tam panie sami, ile uważacie, abyśmy godnie się przyodziali i mogli żyć przez te około dwa lata na przyzwoitej stopie. Kwoty nie podaję ufny w polską hojność i szczodrobliwość pana dziedzica. A co ja na tym zyskam? Chcę gwarancji, że pod waszym, dostojni państwo dachem, dożyję swoich dni, a kiedy zejdę z tego świata, zapewnicie mi niekoniecznie wystawny, ale przyzwoity pochówek.

– A nie zamiarujecie wy, doktorze, porwać, aby dziewki i sprzedać ją pohańcom? – zaniepokoiła się nie na żarty pani Czerenowska – bo gładka bardzo, blondynka, to wzięlibyście za nią dobrą cenę.

– Chociaż obraża mnie posądzenie o taką nikczemność, waszmość pani dobrodziejko, to zapewne, mógłbym tak zrobić. Następnie pieniądze rozpuścić w rok-dwa (nader oszczędnie żyjąc), a potem powrócić do sytuacji i stanu, w jakim zapukałem do drzwi państwa dobrodziejów. Tyle że po raz drugi na takie drzwi mógłbym już nie trafić…

– Rzeczywiście, zysk mierny, a ryzyko ogromne.

– Tedy zaufacie mi państwo dobrodzieje?

– Niechże już będzie, co ma być, bylebyśmy Jureczka nie utracili – zgodziła się pani Czerenowska.

– No… nie do końca… – pan Czerenowski zasępiony ozwał się półgłosem.

– Jakże to „nie do końca”? – zdziwiła się małżonka.

– Myśmy tu uknuli spisek i zdaje się, że misterny. Ale młodych nie wtajemniczyliśmy w te nasze plany, ani też nie zapytali o zdanie… A nuż się nie zgodzą?

– Hm… prawda… Lecz jeśli Jur odgrażał się, że ujdzie w Dzikie Pola, to chyba jest w wielkiej desperacji i raczej się powinien ucieszyć, a nie wydziwiać. A Kasię co czeka, jeżeli na owo nie przystanie? Niemniej, tak czy siak, zapytajmy ich o opinię. Niechże mają ostatnie słowo, bo przecież bez tego i tak nie będzie można podjąć żadnych działań – ozwał się doktor.

Zawołano młodych i rzecz całą, z detalami im wyłuszczono, czekając, co też na to powiedzą. Czas jakiś milczeli oboje, bo ich to oszołomiło, aż w końcu nerwowo odezwał się Jerzy:

– To kiedy, doktorze, planujecie ruszać w drogę do Paryża?

– No właśnie, kiedy? – z wypiekami na twarzy zawtórowała mu Kasia…

– A czy ja bym nie mógł wam towarzyszyć? – zapytał Jur.

– Nie sądzę, iżby to był dobry pomysł – szorstko ozwał się pan Czerenowski.

– Ale ja bez Kasi oszaleję! – młodzieniec nie mógł pohamować uczuć i emocji.

– Zajęcia paniczowi brak. To dlatego. A ja mam pewien pomysł i lekarstwo zarazem na to – ozwał się Illuminatus.

– I jakiż to doktorze? – zaciekawiła się pani Anastazja.

– A taki oto. Skoro mnie i Kasi całe przedsięwzięcie zajmie – lekko szacując – dwa lata, to młodzieniec, zamiast czas po próżnicy mitrężyć, niechże do jakiejś Akademii wstąpi. Wiedzy więcej łyknie, chociem mu już jej i tak sporo przekazał. Pojętny jest, to za dwa lata wiele zyska.

– Przednia to rada. Wyekspediujemy zatem chłopaka do Krakowa.

– Do Krakowa? – skrzywił się Cadaver. – Ja bym radził za granicę.

– Czyli dokąd? Na Sorbonę?

– No… raczej nie… wszak w Paryżu będzie Kasia, to ona częściej niźli owa Sorbona by go widywała. Pożytek żaden.

– Zatem dokąd?

– Memu sercu bliska jest Salamanka…

– Ba! Ale jakiż to szmat drogi!

– Prawda, daleko, ale wedle mnie warto. Naprawdę warto.

– A ty byś, Jur, gdzie wolał?

– W Salamance. Tyle mi o niej doktor naopowiadał, żem okrutnie onego miasta ciekaw, ludzi, obyczajów…

– Niechże więc będzie. Stać nas.

Kasi oczywiście nikt o zdanie nie pytał. Zresztą, na tyle ona była sprytna i roztropna, iżby się zgodzić na uczestnictwo w owej intrydze, która mogła całe jej życie odmienić…

Zaczęto przygotowania do podróży.

Książkę w wersji papierowej można kupić tu:

Wydawnictwo Armoryka

wydawnictwo.armoryka@armoryka.pl

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierza

e-book tu:

https://virtualo.pl/ebook/wieszczba-krwawej-glowy-i235158/

audiobook tu:

https://virtualo.pl/audiobook/wieszczba-krwawej-glowy-i246215/

1 Ostre zapalenie krtani. W dawnych czasach zwykle śmiertelne.

„Nie trzeba głośno mówić”… Przemilczana lawina nagłych i niespodziewanych zgonów. [Pracownik do usuwania ciał. Pełny etat, część etatu, dorywczo]…

Nie trzeba głośno mówić”… Przemilczana lawina nagłych i niespodziewanych zgonów. [Pracownik do usuwania ciał. Pełny etat, część etatu, dorywczo]…

https://www.bibula.com/?p=137316

W czasie gdy wyciszono nieco kampanię wyszczepiania ludzkości śmiercionośnym genetycznym preparatem reklamowanym jako „szczepionka przeciwko Covid-19”, media wzmogły informacje o sposobach „leczenia” wielu nasilających się chorób – serca, układu krążenia, chorób nowotworowych, chorób autoimmunologicznych, które pojawiają się teraz w niespotykanym natężeniu.

Oprócz błyskawicznie pojawiających się „dziwnych” chorób, ludzie na całym świecie nagle umierają, dosłownie nagle: stojąc i w następnych dziesięciu sekundach padając nieżywym. Zjawisko to, aby medialnie i „medycznie” wytłumaczyć szybko otrzymało nazwę SADS, wraz z dziesiątkami innych „chorób-przyczyn”, jak CPVT, LQTS, SQTS, TS, WPW, choć w przeszłości było niemal nieznanym kuriozum. Teraz, gdy krzywa nagłych zgonów wspina się w górę wraz ze wzrostem liczby zaszczepionych, środowiska medyczne – najbardziej obok polityków odpowiedzialne za uśmiercanie ludzi poprzez promowanie i stosowanie szczepionek oraz dezinformację – konstruują kosmiczne teorie mające przykryć popełnioną zbrodnię.

Tak więc np. znana klinika Cleveland Clinic (6 tysięcy łóżek) twierdzi, że z tym SADS to nic nowego, i że „200 tysięcy Amerykanów umiera co roku nagle”, oczywiście sprytnie wtłaczając w tą liczbę zgony na zawał serca, które inaczej przebiegały, a sekcje zwłok nie wykazywały tak rozległych zakrzepów, jak u poszczepiennych denatów. Jeśli, jak twierdzi Cleveland Clinic – i setki innych podobnych instytucji „opieki zdrowotnej” – przypadki SADS były tak powszechne, to dlaczego strona poświęcona SADS powstała w tym szpitalu dopiero 24 czerwca 2022 roku?

(Podsuwamy po raz kolejny materiał dla tak zawsze dbających o „wyjaśnianie” fakt-czekerów: jeśli zjawisko „nagłej śmierci” nie jest niczym nowym, polecamy zestawienie takich przypadków przed 2020 i po. Tak rok po roku, liczbowo, czyste a nie wybiórcze dane. Zabawcie się wreszcie w porządne dziennikarstwo śledcze, porównajcie dane statystyczne i zobaczymy czy to tylko dzisiejsze możliwości medialne (pomimo surowej cenzury) „antyszczepionkowców” mających rzekomo nagłaśniać te przypadki, czy jednak ludzie zaczynają masowo chorować i umierać w nieznanym wcześniej tempie. Ile mieliśmy przypadków nagłych zgonów dziennikarzy na wizji, sportowców, lekarzy, pilotów?… A może jeszcze dodacie do tego statystyki zaszczepień, np. kto z tych nagle umierających był zaszczepiony, a kto nie i otrzymamy ciekawy materiał porównaczy? Doprawdy, często nietrudno jest to ustalić śledząc społecznościowe konta denata, zresztą macie poważne środki materialne przez sponsorujących was agentów firm farmaceutycznych.)

Bo, chociaż przemilczany, problem jest poważny i niekwestionowany, i w takiej Kanadzie powstaje już nawet niezły przemysł zarabiający na… usuwaniu ciał osób zmarłych nagle.

Oto autentyczne ogłoszenie na portalu „pośredniaka” w Kanadzie:

Pracownik do usuwania ciał

Pełny etat, część etatu, dorywczo

Pełny opis stanowiska pracy

Jesteśmy oddanym zespołem pracowników zajmujących się usuwaniem zwłok, osób, które zmarły nagle i niespodziewanie. Transportujemy zwłoki dla BC Coroner Service [agencja prowincji British Columbia], transfery do kostnic, jak również transportujemy zmarłe osoby do kilku lokalnych domów pogrzebowych w całym regionie. Nasze terytorium rozciąga się od szczytu Coquihalla do Lions Bay w West Vancouver. Pracujemy na 24-godzinnych zmianach i wykonujemy szereg zadań związanych z godnym i profesjonalnym odprowadzaniem zmarłych. To stanowisko jest odpowiednie dla osób szukających przyszłości w Policji, Straży Pożarnej lub innych zawodach pierwszeej pomocy.

Obowiązki

Zachowanie i wygląd mają być uprzejme i profesjonalne przez cały czas.
Ostrożne i pełne szacunku usuwanie zmarłych z miejsca śmierci.
Bezpieczne prowadzenie pojazdu dostarczonego przez firmę na miejsce zdarzenia zgodnie z poleceniami dyspozytora.
Współpraca ze służbą pierwszej pomocy, koronerami, personelem opiekuńczym, a także wszystkimi procedurami szpitala i placówki.
Podczas przeprowadzania transportu, profesjonalnie i empatycznie współpracuje z rodzinami pogrążonymi w żałobie.
Transportuje zwłoki do szpitala lub bezpiecznego miejsca przechowywania.
Dba o sprzęt dostarczony przez firmę, w tym do mycia zewnętrznej części pojazdu, detailingu wnętrza, jak również utrzymania innego sprzętu w razie potrzeby.
Identyfikuje pojazd lub sprzęt i zawozi pojazd do zakładu naprawczego, gdy problemy pojawiają.

Wymagania

Musi być w stanie podnieść ponad 75 funtów; pchać/ciągnąć do 200 funtów.
Musi być w stanie pracować na wszystkie zmiany, w tym noce i weekendy.
Elastyczny harmonogram.
Zdolny do jazdy w każdych warunkach, w tym niebezpieczne pogody i ruchu ciężkiego.
Musi posiadać telefon komórkowy.
Utrzymanie czystego i profesjonalnego wyglądu, koszula z kołnierzykiem, czarne spodnie, czarne buty.
24 godzinne zmiany na wezwanie.
Musi posiadać prawo jazdy klasy 5.

Obecnie poszukujemy osób do pracy w całym regionie, w tym w dolinie Fraser. Jeśli są Państwo zainteresowani stanowiskiem prosimy o odpowiedź z CV. Zatrudnienie jest uwarunkowane sprawdzeniem karalności i czystym wyciągiem z rejestru kierowców ICBC. Wynagrodzenie początkowe to 200$ dziennie DOE.

Rodzaje pracy: Full-time, Part-time, Casual

Wynagrodzenie: Od $200.00 za dzień

Lokalizacja pracy: W trasie

Całość ogłoszenia: ca.indeed.com

Jako, że media dalej stosują cenzurę nie zezwalając na publikowanie rzetelnej interpretacji nawet oficjalnych danych, kasując prywatne wpisy, a najczęściej unikając tematu, większa część społeczeństwa uważa, że „nic się nie dzieje”, że „nie ma tematu” i że pokazywane przykłady przez „antyszczepionkowców” to jakieś jednostkowe wyolbrzymienia.

Pomimo tego, nieliczna grupa zaangażowanych osób kompiluje dane, zbierając informacje ze wszystkich dostępnych źródeł internetowych, a słynny już dzisiaj Mark Crispin Miller (MCM), robi to sam, bez pomocy innych, gdy media celowo unikają tematu tworząc sztuczną rzeczywistość, jak gdyby nic się nie stało.

Oto próbka zebranych przez MCM danych, i to tylko z ostatniego tygodnia, bo publikuje on dane mniej więcej w odstępach tygodniowych.

  • Policjant z Ontario, 34-letni Oskar Buinicki „zmarł nagle 21 listopada. Jesteśmy zdewastowani jego nagłą i niespodziewaną śmiercią”
  • 68-letni Michale Erich Bomball – „zmarł nagle”
  • 70-letni David Harveh Scott Patterson – „nagle zmarł w czasie polowania z przyjaciółmi”
  • Charlotte Vera Xibilia – nagła śmierć, wieku nie podano.
  • Harold Gilbert Acres – nagła i niespodziewana śmierć. Jak zwykle nie podano ani przyczyny, ani wieku.
  • Daniel Brian LeClair, lat 29 – „zmarł nagle”
  • Christopher Paul Moone, lat 51 – „odszedł nagle w domu”
  • Denise Marion, lat 59 – „nagle zmarł w domu w Toronto”
  • Ann Louise Garvey Brown, lat 66 – zmarła po „krótkiej chorobie”
  • Anthony John Durbacz, lat 72 – „zmarł nagle”
  • October Rose Arnew, lat 60 – „zmarła nagle w domu”
  • Julie Sinclair, lat 57 – „zmarł nagle”
  • Arianna Rose Adam, lat 6 – dziecko zmarło „nagle i niespodziewanie”
  • Carlo Corbo, lat 51 – „zmarł nagle”.

… i tak dalej.

W samym tylko Ontario w ciągu kilkunastu ostatnich dni zmarło „nagle i niespodziewanie” 316 osób! A to tylko dane zebrane przez zwykłe śledzenie ogłoszeń domów pogrzebowych.

W samym tylko Ontario w ciągu kilkunastu ostatnich dni zmarło „nagle i niespodziewanie” 316 osób!

W Stanach Zjednoczonych zmarli ostatnio „nagle i niespodziewanie” m.in.:

  • Piosenkarka Irene Cara, lat 63. Już w marcu 2021 pochwaliła się zaszczepieniem („I got vaccinated !!„)
  • Clarence Gilyard, Jr, lat 66. „Zmarł nagle i niespodziewanie z niewyjaśnionych dotychczas przyczyn”
  • Muzyk muzyki country, Jake Flint, lat 37 – „zmarł niespodziewanie … kilka godzin po swoim ślubie”. Natychmiast pojawili się „prostowacze rzeczywistości”, którzy napisali, że „Nagła i niespodziewana śmierć Jake Flinta nie ma żadnego związku ze szczepionką Covid-19. Czekamy na oficjalne wyniki autopsji, ale nie będziemy już w przyszłości komentowali ani odnosili się do tej sprawy.”
  • Muzyk muzyki country, Gregory Gilley, syn słynnego Mickey Gilley – „nagła i niespodziewana śmierć” … „przyczyny są cały czas nieznane”
  • Muzyk hip-hop, Jonathan ‘Hovain’ Hylton – „zmarł nagle w domu”
  • Pilot, kapitan Patrick Ford zmarł nagle w locie na trasie Chicago – Columbus (Ohio), w 30 minucie lotu. Pierwszy oficer szcześliwie wylądował z 56 pasażerami na pokładzie.
  • Patrick Torrey, 22 lat, student psychologii i gracz koszykówki – „zmarł nagle”

… i tak dalej.

Znów, kilkadziesiąt zgonów „nagłych i niewyjaśnionych”, które oczywiście nigdy nie mają żadnego związku ze „szczepionką przeciwko Covid-19”!

Na swoim blogu, Mark Crispin Miller prowadzi mrówczą pracę publikując to co można znaleźć oficjalnie: w gazetach, stronach internetowych. Próbki z ostatniego tygodnia świadczą o nieznanej w historii pladze „nagłych i niespodziewanych” zgonów z:

USA;

Kanady;

Meksyku, Kolombii, Peru, Surinamu, Brazylii, Urugway, Argentyny;

Wielkiej Brytanii i Irlandii;

Francji, Belgii, Niemiec, Austrii, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Danii, Polski, Litwy, Hiszpanii, Węgier, Serbii;

Włoch;

Ghany, Nigerii, Kenii, Izraela, Bahrainy, Turcji, Białorusi, Rosji;

Kirgistanu, Indii, Sri Lanki, Bangladeszu, Chin, Singapuru, Południowej Korei, Indonezji, Malezji, Australii, Nowej Zelandii;

A ileż można byłoby znaleźć i zidentyfikować ofiar gdyby zaangażować do tego dysponujące miliardami dolarów główne media, instytuty badawcze, agencje rządowe. Gdyby nie cenzurowno mediów społecznościowych, gdyby ludzie przestali się bać mówić głośno o tym co widzą, słyszą, gdyby przestali wierzyć w oficjalną narrację, że „szczepionki są bezpieczne i skuteczne” i nie mogły przecież przyczynić się do pogorszenia zdrowia, wreszcie gdyby lekarze przestali oszukiwać pacjentów i samych siebie i wrócili do podręcznikowych badań odrzucając ulotki firm farmaceutycznych i rządową indoktrynację.

Ale… lepiej milczeć, lepiej cenzurować i autocenzurować się, bo na te tematy „nie trzeba głośno mówić”.

Oprac. www.bibula.com 2022-12-05

 Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY md]

Sługa oddany Ich Ekscelencji Adolfa Hitlera i Józefa Stalina – Arcybiskup Andrij Szeptycki.

[Nie zgadzam się (częściowo) z formą tej wypowiedzi. Mam ja za niepotrzebnie agresywną. Ale ZDECYDOWANIE zgadzam się z treścią – o przemilczaniu lub popieraniu zbrodni i zbrodniarzy w obecnej Polsce. I to przeważyło – publikuję. Mirosław Dakowski]

Sługa oddany ich ekscelencji Adolfa Hitlera i Józefa Stalina

http://kresywekrwi.blogspot.com/2022/12/suga-oddany-ich-ekscelencji-adolfa.html?m=0

Arcybiskup Andrij Szeptycki, sługa uniżony Hitlera i Stalina

W listopadzie 2018 roku w jednym z budynków Uniwersytetu Wrocławskiego odsłonięto tablicę upamiętniającą Andrija Szeptyckiego, zwierzchnika Kościoła Greckokatolickiego w latach 1900-1944. Pretekstem do haniebnego upamiętnienia tego hitlerowskiego i sowieckiego kolaboranta, i zbrodniarza wojennego w postaci odsłonięcia tablicy pamiątkowej w trzech językach  – polskim, ukraińskim i angielskim było to, że Szeptycki studiował na wrocławskiej uczelni w latach 1884-1887. 

 

 

W uroczystości odsłonięcia tablicy wzięli udział przedstawiciele władz Wrocławia i Lwowa, na czele z prezydentem Wrocławia Rafałem Dutkiewiczem i wicemerem Lwowa Andrijem Moskalenką, a także przedstawiciele rodziny Szeptyckich oraz duchowieństwa, w tym grekokatolickiego z Wrocławia. Natomiast głównym inicjatorem tego nikczemnego przedsięwzięcia, był rektor Uniwersytetu Wrocławskiego prof. Adam Jezierski.

Tablica odsłonięta na Uniwersytecie Wrocławskim ku czci promotora ukraińskiego separatyzmu i terroryzmu w II Rzeczpospolitej oraz hitlerowskiego kolaboranta, który błogosławił kanclerza III Rzeszy Adolfa Hitlera, jako wybawiciela narodu ukraińskiego i niemiecką armię, jako największą nadzieję Ukrainy i gwarancję pokoju dla całej Europy na przyszłość. która dzięki niej zostanie raz na zawsze uwolniona od zagrożenia bolszewizmem, jak również człowieka, który wysyłał osobiście swoich kapelanów do dywizji SS Galizien i sotni UPA, oraz pozwalał swoim duchownym święcić narzędzia zbrodni, którymi potem banderowcy z OUN – UPA bestialsko mordowali polskich mieszkańców Wołynia i Małopolski Wschodniej, i którzy często sami brali osobisty udział w mordach Polaków na czele ukraińskiej czerni, a także, który nigdy nie potępił banderowskich zbrodniarzy z UPA i innych ukraińskich formacji zagłady, i w rezydencji którego na Górze Świętego Jura we Lwowie w 1926 roku wydrukowano pierwszy nakład ,,Biblii” ukraińskich szowinistów, książkę pt. Nacjonalizm – Dmytro Doncowa, będącą później dla bandytów z OUN – UPA instrukcją dla dokonania przez nich masowego, bestialskiego ludobójstwa naszych rodaków, jak również Dekalog Ukraińskiego Nacjonalisty Stepana Łenkawśkiego. A wcześniej w latach 1918 – 1919 błogosławił ukraińskich morderców polskich mieszkańców Kresów i Lwowskich Orląt, broniących miasta Zawsze Wiernego Rzeczpospolitej, a jego duchowni za pełną aprobatą swego metropolity, wygłaszali z ambon wezwania do bezlitosnego mordowania Polaków, takie jak ta:

 

 

 

,,Kto w Boga wierzy, kto ma choćby tyle sil aby unieść rusznice, albo noz, idź przeciw Lachom pijawkom, a Bóg odpuści Ci bracie twoje grzechy, jakbyś odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej… Pamiętajcie bracia, że niedopuszczalnym grzechem jest dać choćby wody zranionemu Lachów. Zabijajcie ich we śnie, nie miejcie litości dla nich.”

 

A gdy się poczyta wspomnienia z tamtych czasów polskiego pisarza Kornela Makuszyńskiego, i powieść Zofii Kossak – Szczuckiej – Pożoga, to takich kwiatków znajdzie się więcej.

 

Szeptycki był zarazem przez całe swoje parszywe życie nieprzejednanym wrogiem, niepodległego bytu państwa polskiego, nienawidzącym całym swoim nikczemnym sercem Polaków, jako narodu i wszystkiego co uosabiało sobą polskość we wszelkiej postaci. Nigdy też, do końca swojego podłego życia, nie miał z tego powodu, żadnych, najmniejszych nawet wyrzutów sumienia i nie okazał jakiejkolwiek skruchy. Dziś o ironio ten bandyta kandyduje do wyniesienia go na ołtarze i ogłoszenia świętym przez podobnego mu argentyńskiego apostatę Bergoglia, ksywa Franciszek. Ale nie jest to w końcu nic nowego pod słońcem. 

 

Poprzednik bowiem obecnego pastora Rzymu, soborowy destruktor nie tylko kościoła, ale i całego chrześcijaństwa, który jako pierwszy, zanim Bergoglio urządził w Watykanie procesję pogańskiego demona Paczamamy, Ljoliek z Wadowic, bardziej znany jako Jan Paweł II, urządził jako pierwszy w historii synkretyczny spektakl w Bazylice w Asyżu, z czcicielami ognia, buddystami i przywódcami innych satanistycznych kultów, który to Asyż wraz z bazyliką, jedenaście lat później Stwórca oczyścił z tego plugastwa trzęsieniem ziemi, też wypowiedział iście kuriozalne słowa dotyczące osoby metropolity Andrzeja Szeptyckiego i jego beatyfikacji w homilii wygłoszonej 27 czerwca 2001 na hipodromie we Lwowie, będące wierutną brednią, pokutującą niestety po dzień dzisiejszy w umysłach polińskich ćwierćinteligentów, iż… ,,był on człowiekiem bardzo głębokiej wiary i oddanym Kościołowi katolickiemu”. Ale czegóż można było się spodziewać po człowieku, który 3 października 1998 roku  beatyfikował podobną Szeptyckiemu kreaturę, duchowego ojczulka chorwackich ustaszy, arcybiskupa Alojzije Stepinaca podczas wizyty w Mariji Bistricy. Ogłaszając beatyfikację, papież powiedział: „Dzięki swojemu doświadczeniu ludzkiemu i duchowemu błogosławiony Alojzy Stepinac mógł pozostawić swoim rodakom swoistą busolę, która pozwala im odnajdywać właściwy kierunek. 

       

 

Arcybiskup Zagrzebia Alojzije Stepinac (pierwszy od prawej) w czasie mszy w towarzystwie przedstawicieli reżimu NDH

 

,,Jaka to była busola pozwalająca Chorwatom odnajdywać właściwy kierunek, nikomu kto zna historię nie trzeba chyba tego tłumaczyć. Ale niech każdy sam odpowie sobie na to we własnym sumieniu, czy człowiek, który w 1941 r. zatwierdził tekst, w którym napisano, że Adolfowi Hitlerowi należy się wdzięczność? Te słowa, zredagowane przez nieznanego duchownego na łamach chorwackiej ”Niedzieli”, zostały zaakceptowane przez ówczesnego Arcybiskupa Zagrzebia, Alojzije Stepinaca. Stało się to niedługo po tym, jak w kwietniu 1941 r., w rezultacie inwazji Państw Osi na Jugosławię, powstało Niepodległe Państwo Chorwacji (istniało do 1945 r.). Stepinac dostrzegał w tym fakcie działanie boskiej Opatrzności, ale – w rzeczywistości – było to wypełniony nienawiścią na tle rasowym i religijnym marionetkowy twór polityczny, sterowany przez nazistowską Trzecią Rzeszę, z którą sympatyzowali chorwaccy bojownicy, tzw. ustasze. Arcybiskup Stepinac błogosławił owych bojowników w okresie II wojny światowej, którzy – stosując najbardziej okrutne metody – mordowali Serbów, Żydów, Cyganów i mniejszości narodowe oraz grupy etniczne, które nie wpisywały się w ich wyobrażenie o ”dobrym chorwackim katoliku”.

 

Stepinac i mordowanie Serbów

 

,,Święty” arcybiskup Alojzije Stepinac i Pohlavnik Ante Pavelić

 

Warto bowiem uświadomić sobie, że życiorys Alojzije Stepinaca wypełniają sprzeczności, a w pewnym sensie także defetyzm. Chorwacki duchowny twierdził, że nigdy nie zaistnieją nawet szanse dialogu pomiędzy wyznawcami katolicyzmu a prawosławia. W podziale chrześcijaństwa z 1054 r. widział największą tragedię tej religii. Równocześnie arcybiskup Stepinac nie miał oporów, aby siłą nawracać prawosławnych Serbów na katolicyzm, co obrońcy jego czci uważają za chęć ochrony narodu serbskiego przed ustaszami. W istocie, wygłaszane w pierwszej połowie lat czterdziestych XX w. przez Stepinaca poglądy o konieczności nawrócenia prawosławnych na katolicyzm, ustasze zinterpretowali jako nawoływanie do krwawej inkwizycji. Innowiercom obcinano głowy, często też torturując i mordując ich dzieci. Sytuacji prawosławnych Serbów w Niepodległym Państwie Chorwacji nie ułatwiały głoszone z ambony poglądy Stepinaca na temat kondycji wyznania prawosławnego, określanego przezeń jako ”pozbawione moralności, zasad, prawdy, sprawiedliwości i uczciwości”.

 

Tak jak arcybiskup Szeptycki wiedział doskonale o zbrodniach ludobójstwa dokonywanych przez ukraińskich nacjonalistów i ukraińską czerń na Polakach, Żydach, Rosjanach i innych narodowościach i nie tylko się temu nie sprzeciwił, ale dosłownie to aprobował, tak i duchowy ojciec chorwackich ustaszy, arcybiskup Alojzije Stepinac również doskonale wiedział, nie tylko o bestialskich zbrodniach ustaszy Ante Pavelicia, ale także o mordach dokonywanych przez swoich duchownych, takich jak Miroslav Filipović, komendant obozu koncentracyjnego w Jasenowacu, zwany przez więźniów Bratem Szatanem, czy też innego duchownego, franciszkańskiego księdza Petara „Pero” Brzica (1917-?). Podczas urządzonych w obozie 28 sierpnia 1942 roku „zawodów” Brzica poderżnął gardło co najmniej 670 (sam twierdził, że 1360) nowo przybyłym więźniom w ciągu jednej nocy. A byli oni ledwie dwoma katolickimi duchownymi z wielu innych, jacy brali osobisty udział w ludobójstwie Serbów, Żydów, Cyganów i innych narodowości zamieszkujących ówczesne Narodowe Państwo Chorwackie. Można to wszystko podsumować prostymi słowy, że jaki kościół, tacy i jego święci. 

Tylko Aleksander Hrabia Fredro przewraca się w grobie, że jego wnuk, stał się symbolem kainowego plemienia zbrodniarzy, jakich świat nigdy wcześniej nie widział.

Wracając do osoby pana rektora Uniwersytetu Wrocławskiego, tak bardzo chciał przejść do annałów historii, gloryfikując w ten sposób na uczelni, którą kierował w latach 2016 – 2020 kolaboranta Hitlera i Stalina, i zbrodniarza wojennego w jednej osobie, czyli arcybiskupa Andreja Szeptyckiego, to pan profesor Adam Jezierski już wtedy mógł nie zasypywać gruszek w popiele, niepotrzebnie się krępując i na tym samym Uniwersytecie Wrocławskim ufundować i umieścić także tablicę, ,,wybitnemu” wrocławianinowi Fritz’owi Haberowi, laureatowi nagrody Nobla w dziedzinie chemii, wynalazcy iperytu,  który w trzeciej bitwie pod Ypres ( lipiec – listopad 1917 r.), osobiście nadzorował atak chemiczny armii niemieckiej, notując zarazem wszystkie swoje spostrzeżenia objawów u konających żołnierzy przeciwnika, czym doprowadził własną żonę do samobójczej śmierci, która i tak, na tym zimnym, pozbawionym wszelkiej empatii osobniku, nie zrobiła żadnego wrażenia.

 

W końcu Fritz Haber, tak jak wielu innych hitlerowskich dygnitarzy III Rzeszy, do dnia dzisiejszego pozostaje honorowym obywatelem Wrocławia, więc jak rozumiem obecne władze Uniwersytetu Wrocławskiego dopuszczają się jakiegoś, zupełnie niezrozumiałego zaniedbania, odnośnie swego było, nie było, dawnego uniwersyteckiego kolegi. Zresztą nic nie zmieniło się pod tym względem od tamtego czasu na tej wrocławskiej uczelni, której obecny rektor, profesor Robert Olkiewicz nadal podtrzymuje w całej pełni politykę swego poprzednika, legitymizując tamtą decyzję swojego poprzednika, odnośnie uhonorowania w swoich murach przez wrocławską Alma Mater, hitlerowskiego kolaboranta i zbrodniarza wojennego Andreja Szeptyckiego, i nie zanosi się również na to, aby miało się cokolwiek zmienić w tej mierze w bliższym, czy też dalszym okresie czasu. A w szczególności obecnie. W końcu obecny rektor, czy ktokolwiek inny, nie byłby na jego miejscu, nie anuluje tamtej decyzji i nie usunie tablicy honorowej poświęconej uniżonemu słudze Adolfa Hitlera i Józefa Stalina, bo jeszcze mógłby się narazić obecnie panującym, jak też pretendującym dziś do koryta, poprzednikom przodującej dziś siły narodu, na zarzut bycia ruską onucą Putina. A samobójcą przecież żaden z tych panów nie jest, ani też kandydować do takowego wyróżnienia, nie zamierza. Odwaga bowiem, nigdy nie była cechą charakterystyczną i wyróżniającą od szarego tłumu, jakichkolwiek jajogłowych. W końcu to nie ich domena. Albowiem ich specjalnością stała się inna dziedzina życia, jaką jest polityczna prostytucja, której od 1989 roku uległo całe praktycznie środowisko akademickie i uniwersyteckie w całej Polsce, z nielicznymi oczywiście wyjątkami, które można policzyć ledwie na palcach obu rąk, a i tak nie jest pewne, czy to i tak nie za dużo.

 

 

 Fritz Haber – wynalazca Iperytu, zbrodniarz wojenny, koszerny (Studiując w katach 1892 – 1894 na Uniwersytecie Jenie, w 1894 roku przeszedł z judaizmu na protestantyzm), fanatyczny nazista,  którego bogiem był Adolf Hitler. Honorowy obywatel miasta Wrocławia do dnia dzisiejszego

 

Przykładem tego jest uhonorowanie przez władze Uniwersytetu Wrocławskiego właśnie hitlerowskiego kolaboranta i zbrodniarza wojennego, mającego na swoim brudnym sumieniu, setki tysięcy wymordowanych przez ukraińskich szowinistów Polaków, Żydów, Rosjan, Ormian, Czechów, sprawiedliwych Ukraińców i wielu innych narodowości, jakim był arcybiskup Andrij Szeptycki.

 

Palenie książek we Wrocławiu

 

 

Palenie książek na wrocławskim Placu Zamkowym 10 maja 1933 roku

 

,,10 maja 1933 r. w wielu niemieckich miastach zorganizowano akcje publicznego palenia książek. We Wrocławiu odbyła się ona na pl. Wolności (ówczesny Schlossplatz – Plac Zamkowy). Do podobnych wydarzeń doszło w Monachium, Dreźnie, Getyndze, Bonn, Frankfurcie nad Menem i Królewcu.

 

We Wrocławiu zaangażowany w tę akcję był m.in. prof. Walter Steller z Uniwersytetu Wrocławskiego, etnograf i germanista, a płonęły m.in. książki twórców „zdegenerowanych”, jak B. Brecht, F. Kafka, E. Hemingway, jak i publikacje socjalistów (m.in. F. Lassalle)  oraz autorów pochodzenia żydowskiego.

 

„Podczas ostatniej przerwy przyjechał wóz straży pożarnej razem z samochodem SA, aby zabrać książki, które mają być dzisiaj spalone. Wczoraj na plakatach zapowiadających to wydarzenie przyczepiono karteczki z napisem ‘Nie zapomnijcie o Biblii, ona także jest dobrem żydowskiej kultury’. Jest w tym pewna ironia. Dzisiaj w nocy ma być transmitowana w radiu akcja palenia książek w Berlinie”

 

,,Macki władzy obejmowały coraz rozleglejsze obszary życia kulturalnego i duchowego, co wykorzystywano do celów propagandowych. Ta chęć zawładnięcia życiem kulturalnym w połączeniu z propagandą, dała się szczególnie poznać w postaci palenia książek, które było organizowane przez Niemiecki Związek Studencki (Studentenschaft) i miało charakter masowy. Odbyło się w wielu niemieckich miastach w dniu 10 maja 1933 roku. Na ten cel gromadzono książki i pisma autorów żydowskich, socjalistycznych oraz popierających republikę, po czym je publicznie spalano.

We Wrocławiu wydarzenie to określane przez prasę lokalną jako „wielka akcja czyszczenia” i „wytrzebienie nie-niemieckiego ducha” rozpoczęło się uroczystą ceremonią w Gmachu Uniwersytetu. Pochód studentów i pracowników uniwersytetu przemaszerował na Plac Zamkowy (dzisiaj Plac Wolności), gdzie studenci „zrzucili 85 centnarów zakazanej literatury”, czyli prawie cztery i pół tony książek. Przy udziale tysiąca mieszkańców miasta rozpalono stos książek. Na następny dzień lokalna prasa pisała o „symbolicznym odrzuceniu wszystkiego co inne i obcego pochodzenia” oraz o „niszczeniu dzieł, które zatruwają duszę niemieckiego narodu”.

,,Prawdziwą hańbą dla niemieckiej nauki była jednak w tych okolicznościach obecność akademików, którzy przybywali na palenie książek w biretach i togach. Niektórzy wygłaszali okolicznościowe przemówienia. Jeden z profesorów orzekł: „Jestem dumny, że nazywają nas barbarzyńcami”. Inny określił Hitlera jako „narzędzie w ręku Stwórcy Wszechrzeczy”. Dziekan filologii germańskiej w Berlinie twierdził, że Schiller i Goethe byli „prototypami narodowych socjalistów”.



Niemieccy naukowcy, którym wcześniej podobała się po prostu wielkoniemiecka narracja i antykomunizm Hitlera, teraz nawracali się na nazizm w błyskawicznym tempie. Parę tygodni przed paleniem książek blisko trzystu kierowników katedr wzywało do głosowania w wyborach na hitlerowców. Pewien niezależny historyk pisał o nich: „Wyleźli ze swoich nor, mądrzy, uczeni – i bez charakteru. Krzyczeli lojalnie Heil Hitler i proponowali swe usługi”.

,,Jak powstał nazistowski indeks zakazanych książek? Za skompletowanie listy odpowiadał Wolfgang Hermann – doktor historii, który pracował jako bibliotekarz m.in. we Wrocławiu i Szczecinie. Był przy tym wiernym funkcjonariuszem NSDAP. Co najmniej od kilku lat układał na prywatny użytek listę książek, które nadawały się do „do wyplenienia” po prostu dlatego, że były niezgodne z jego poglądami.”

 

I władze tej samej wrocławskiej uczelni w maju 2019 roku, urządziły podobny, istny spektakl udawanego oburzenia i hipokryzji, polegający na czytaniu fragmentów książek spalonych w 1933 roku w nazistowskich Niemczech, które czytali we Wrocławiu znani literaci oraz prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. Inicjatywa „Słowa z popiołu” była sprzeciwem wobec „aktów palenia książek i innych działań wymierzonych w słowo szukające prawdy i piękna”. Czytanie dzieł autorów, których książki płonęły na stosach w niemieckich i austriackich miastach w 1933 r. zorganizowano równo w 86. rocznicę tamtych wydarzeń. W ówczesnym Breslau, na dzisiejszym placu Wolności.

 

Dokładnie do takiego samego poziomu skundlenia i sprostytuowania samych siebie zeszli dziś profesorowie wrocławskiej uczelni, do niedawna noszącej imię Bolesława Bieruta, jakie stało się udziałem ich niemieckich kolegów z tego samego uniwersytetu w latach trzydziestych ubiegłego wieku, których religią stał się wówczas niemiecki narodowy socjalizm, a bogiem Adolf Hitler.  Obecne grono profesorskie wrocławskiej wszechnicy, dziś już na nowym etapie mądrości, czyni dokładnie to samo, co ich niemieccy poprzednicy, wynosząc na piedestał chwały w swoich murach najgorliwszego i najbardziej oddanego kolaboranta Adolfa Hitlera i III Rzeszy, udając jednocześnie, że tego nie widzi. Jeszcze wprawdzie krygują się ze wznoszeniem ręki w geście pięciu piw, bo nie mają na to jeszcze oficjalnego pozwolenia starszych i mądrzejszych. Z kolei nie posiadają już żadnych obiekcji i zahamowań, bo to już im wolno, do wznoszeniu przy każdej, nadarzającej się po temu okazji, banderowsko – nazistowskiego pozdrowienia -Sława Ukrainu, hemorojdom sława, co widać po ich zachowaniu i wyrazie twarzy, iż wypowiadanie tego hasła, sprawia im niewysłowioną wręcz przyjemność i satysfakcję, którą dotąd, tak długo musieli przed wszystkimi skrywać, by nikt nie domyślił się kim zawsze naprawdę byli. Jednocześnie nie mają żadnych zahamowań, sami będąc zdeklarowanymi nazistami, w oskarżaniu innych o faszyzm, przeciwko któremu w murach wrocławskiej uczelni ich protestujących przeciwników, odsądzili od czci i wiary, tak jak stało się to w przypadku, nielicznej grupy polskich patriotów, którzy po ich decyzji uhonorowania kolaboranta Szeptyckiego, mieli według nich czelność nazwać tego ukraińskiego nazistę po imieniu, czemu dali wyraz opluwając grupę polskich patriotów od najgorszych

.

 

Jakim więc trzeba wykazać się zakłamaniem, hipokryzją i fałszem w jednym, by udawać potępienie akcji palenia książek w nazistowskich Niemczech przed 86 laty, zorganizowanej w ramach ogólno niemieckiej kampanii niszczenia publikacji, nieprawomyślnych autorów w III Rzeszy, przez ówczesny Związek Studentów i grono profesorskie tej wrocławskiej uczelni w maju 1933, honorując jednocześnie dziś w swoich murach specjalnym wyróżnieniem, człowieka będącego gorliwym zwolennikiem tej akcji i fanatycznego zwolennika niemieckiego nazizmu oraz wodza III Rzeszy Adolfa Hitlera, którym był abp. Andrij Szeptycki we własnej osobie! To zarazem kolejny przykład pełnoobjawowej schizofrenii politycznej tych ludzi, której jak im się wydaje, nikt u nich nie dostrzega.

Wrocławianie entuzjastycznie witają swojego honorowego obywatela,

pana Adolfa Hitlera https://youtu.be/66oSg6hdnb4

 

https://www.youtube.com/embed/66oSg6hdnb4

https://www.youtube.com/watch?v=66oSg6hdnb4 

 

   

 

Tłumy mieszkańców Breslau podczas spotkania z innym honorowym obywatelem Wrocławia – panem Adolfem Hitlerem. Zupełnie nie rozumiem dlaczego wódz III Rzeszy, tak jak i Fritz Haber, nie ma jeszcze swojej tablicy honorowej na Uniwersytecie Wrocławskim? Cóż za straszne zaniedbanie w dobie czasu, gdy bycie Europejczykiem jest cool i trendy i do czegoś w końcu zobowiązuje. Więc drodzy panowie profesorowie, chyba czas już nadrobić te zaniedbania?

Zwierzchnik Cerkwi Greckokatolickiej arcybiskup Andrij Szeptycki napisał kilka wiernopoddańczych, wręcz hołdowniczych adresów do wodza III Rzeszy Adolfa Hitlera, określając go w swoich listach wybrańcem Boga, nadzieją Europy, a siebie samego oddanym i uniżonym sługą jego ekscelencji. Po klęsce III Rzeszy na terenie ZSRR, natychmiast te same słowa, w swoim wrodzonym kundlizmie słał z kolei do Józefa Stalina, przysięgając mu swą wierność po grób. A jeśli zaszłaby taka konieczność to jego eminencja arcybiskup Szeptycki, taki sam list wysłałby nawet do samego Lucyfera, zapewniając go o swoim oddaniu i uniżoności. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Całym swoim podłym życiem, udowodnił to nie raz i to aż nadto wyraźnie.

 

A oto fotokopie oryginalnych listów, zachowanych w bardzo dobrym stanie, tego ukraińskiego sługi piekielnych czeluści, do Adolfa Hitlera i Józefa Stalina, którym w obu przypadkach składał niewolnicze zapewnienia o swoim dozgonnym oddaniu i wierności po grób. W obu przypadkach zakłamany, antypolski IPN,w osobach wszystkich swoich dotychczasowych prezesów i innych funkcjonariuszy frontu ideologicznego tej goebbelsowskiej instytucji i ochrony pamięci banderowskich rezunów, tłumaczył się kłamliwie przez całe lata polskiemu społeczeństwu, za każdym razem powtarzając tą samą brednię, że nie zachował się rzekomo żaden oryginalny list, napisany przez Szeptyckiego do Adolfa Hitlera i Józefa Stalina, by na podstawie samych takich internetowych wpisów, mających świadczyć, że są to listy metropolity Lwowskiego, nie można podejmować żadnych takich działań, sugerując się, niejednoznacznymi dowodami, by doprowadzić do likwidacji, istniejącej od 2007 roku w Iławie nazwy ulicy tego zdrajcy i hitlerowskiego kolaboranta. Jak widać takie listy się zachowały i z całą mocą zadają kłam, fałszywym twierdzeniom wszystkich prezesów i funkcjonariuszy tej antypolskiej agendy, zwanej dla zmylenia przeciwnika polskim Instytutem Pamięci Narodowej.

 

 

 

Iława – ulica hitlerowskiego kolaboranta Andrija Szeptyckiego

 

Biorąc to wszystko pod uwagę, może obecny prezes tej instytucji Pan dr. Karol Nawrocki i jego zastępca Pan profesor Mieczysław Golon, którzy w ostatnich tygodniach urządzili Polakom barbarzyński show, niszczenia pomników Armii Czerwonej, na swojej trasie, jaką zorganizowali sobie obaj panowie, nie tak dawno w rajdzie po całym kraju, dając osobistym przykładem, z młotkami w dłoniach, jak należy usuwać z polskiej przestrzeni publicznej, takie przeżytki przeszłości. To może teraz obaj razem, zrobią to samo w Iławie z łomami w dłoniach, dając osobisty przykład, w odniesieniu do usunięcia w ten sam sposób z murów domów iławskiego osiedla tablice z nazwą… ulica abp. Andrzeja Szeptyckiego. Tym bardziej, że petycja skierowana przez jednego z mieszkańców Iławy wiele lat temu, w tej właśnie sprawie, pozostała do dziś bez żadnej odpowiedzi, zarówno ze strony lokalnych włodarzy miasta, jak również gdańskiego oddziału IPN, któremu Iława podlega. Tak więc do dzieła panowie Nawrocki i Golon, bo likwidacja upamiętnień pozostałości totalitarnych reżimów w naszym kraju, nie ogranicza się bynajmniej, do nielicznych już pomników Armii Czerwonej, ale także dotyczy to hitlerowskich kolaborantów i banderowskich zbrodniarzy, którzy także byli przedstawicielami takich właśnie reżimów, o czym zdajecie się zapominać, a do czego w końcu zobowiązuje Was obowiązujące w naszym kraju prawo. 

Polacy czekają.    

***

 

23 września 1941 r. Szeptycki napisał list do Hitlera: „Wasza Ekscelencjo! Jako zwierzchnik Ukraińskiej Cerkwi Greckokatolickiej składam Waszej Ekscelencji serdeczne gratulacje z okazji zdobycia stolicy Ukrainy – miasta o złotej kopule nad Dnieprem, Kijowie… Odtąd los naszego narodu jest dawany głównie przez Boga w wasze ręce… Będę się modlił do Boga o błogosławieństwo zwycięstwa, które stanie się rękojmią trwałego pokoju dla Waszej Ekscelencji, armii niemieckiej i narodu niemieckiego. Ze szczególnym szacunkiem Andriej hrabia Szeptycki, metropolita.





 

Po lewej: List arcybiskupa Andrieja Szeptyckiego z Ukraińskiego Kościoła Unickiego skierowany do Adolfa Hitlera. Sam siebie określa jako nikogo innego jak swojego „wiernego sługę”. Jest on datowany na 1942 rok.

 

Po prawej: list tego samego człowieka, ale już do Józefa Stalina, z ukłonami i napisem „Do Wodza i Wielkiego Marszałka niezwyciężonej Armii Czerwonej”. 1944.

Waszej ekscelencji uniżony sługa


Fotokopia oryginalnego listu abp Andrija Szeptyckiego do Adolfa Hitlera      

        

z 3 marca 1942 roku.

 

 

Jego Ekscelencja, Führer Wielkiego Narodu Niemieckiego, Adolf Hitler. Berlin. Kancelaria Rzeszy. 

 

Wasza Ekscelencjo! Jako zwierzchnik Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego składam Waszej Ekscelencji serdeczne gratulacje z powodu objęcia w posiadanie stolicy Ukrainy, miasta o złotej kopule nad Dnieprem – Kijowa! Widzimy w Panu niezwyciężonego wodza niezrównanej i sławnej armii niemieckiej.

 

Sprawa unicestwienia i wykorzenienia bolszewizmu, którą Pan, Führer Wielkiej Rzeszy Niemieckiej, postawił sobie za cel w tej kampanii, jest wyrazem wdzięczności dla Waszej Ekscelencji całego świata chrześcijańskiego. Ukraińska Cerkiew Greckokatolicka zna prawdziwe znaczenie potężnego ruchu Narodu Niemieckiego pod Pana przywództwem. Będę modlił się do Boga o błogosławieństwo zwycięstwa, które stanie się rękojmią, gwarantującą trwały pokój Waszej Ekscelencji, Armii Niemieckiej i Narodowi Niemieckiemu. 

 

Ze szczególnym, osobistym szacunkiem Andriej, hrabia Szeptycki – metropolita 23 września 1941 r





75 lat temu, 5 lipca 1941 r., Andriej Szeptycki radośnie witał nazistów we Lwowie

 

Dokładnie 75 lat temu, 5 lipca 1941 r., Andrij Szeptycki radośnie witał nazistów we Lwowie. Na zdjęciu plakat z pełną treścią odezwy zwierzchnika ukraińskich grekokatolików. A oto jej fragmenty: „Zwycięską armię niemiecką… witamy z radością i wdzięcznością za wyzwolenie od wroga. W tym ważnym historycznym momencie wzywam was, Ojcowie i Bracia, do wdzięczności Bogu, wierności Jego Kościołowi, poddanie się Mocy… Aby podziękować Wszechmogącemu za wszystko, co dał i prosić o niezbędne błogosławieństwa na przyszłość, każdy duchowy pasterz odprawi w najbliższą niedzielę po otrzymaniu tego wezwania wdzięczną służbę Bożą i pieśń „Wychwalamy Boże…” przyniesie wiele lat zwycięskiej armii niemieckiej i narodowi ukraińskiemu.

 

Żadnej kolaboracji, prawda? Przypomnę, że teraz na Ukrainie stawia się pomniki i tablice pamiątkowe temu kolaborantowi, który wychwalał Führera i „zwycięską” armię nazistowską.

 

Szeptycki do Stalina: „Pozdrowienia dla Wodza i Wielkiego Marszałka niezwyciężonej Armii Czerwonej”

 


 

Do Przywódcy Związku Radzieckiego, Naczelnego Wodza i Wielkiego Marszałka niezwyciężonej Armii Czerwonej, Józefa Wissarionowicza Stalina, witam i kłaniam się. Po zwycięskiej kampanii od Wołgi po San i dalej, ponownie przyłączyliście ziemie zachodnioukraińskie do Wielkiej Ukrainy. Za spełnienie najgłębszych pragnień i aspiracji Ukraińców, którzy przez wieki uważali się za jeden naród i chcieli zjednoczyć się w jednym państwie, Naród Ukraiński składa Wam wyrazy szczerej wdzięczności i za spełnienie tych testamentalnych pragnień i zmagań wraz z „Całym światem chyli przed Wami czoło

 

Te jasne wydarzenia i tolerancja, z jaką traktujecie naszą Cerkiew, wzbudziły w naszym Kościele nadzieję, że znajdzie on, podobnie jak cały naród, w ZSRR pod waszym kierownictwem, całkowitą swobodę pracy i rozwoju w dobrobycie i szczęściu. Za to wszystko idzie za tobą, Najwyższy Przywódco, głęboka wdzięczność od nas wszystkich. 

 

Metropolita Andriej Szeptycki, 10 października 1944 rok.





Jacek Boki – Elbląg – 3 – 4 Grudzień 2022 r.

Źródła:

Iławianin proponuje zmianę patrona ul. Szeptyckiego. Nowa nazwa? W zasadzie niepotrzebna

https://gazetaolsztynska.pl/ilawa/513588,Ilawianin-proponuje-zmiane-patrona-ul-Szeptyckiego-Nowa-nazwa-W-zasadzie-niepotrzebna.html

NA UNIWERSYTECIE WROCŁAWSKIM ODSŁONIĘTO TABLICĘ KU CZCI SZEPTYCKIEGO [+FOTO]

https://kresy.pl/wydarzenia/polska/na-uniwersytecie-wroclawskim-odslonieto-tablice-ku-czci-szeptyckiego-foto/

https://www.wroclaw.pl/dla-mieszkanca/tablica-metropolicie-szeptyckiemu-na-uniwersytecie-wroclawskim

Niechciani honorowi obywatele. Miasta zmagają się z przeszłością

 

https://tvn24.pl/wroclaw/klopotliwi-honorowi-obywatele-miast-wsrod-nich-min-hitler-i-stalin-ra529616-3297439 

 

Fritz Haber

 

https://pl.wikipedia.org/wiki/Fritz_Haber

 

Palenie książek we Wrocławiu

 

http://dolnoslaskosc.pl/kalendarium,palenie-ksiazek-we-wroclawiu,899.html

 

Wrocław w III Rzeszy (Naziści w Breslau)

https://atrakcje-wroclawia.pl.tl/%26%239679%3B-III-Rzesza.htm

 

Palenie książek. Pierwsze stosy Trzeciej Rzeszy 

 

https://wiadomosci.onet.pl/kiosk/palenie-ksiazek-pierwsze-stosy-trzeciej-rzeszy/q3j1x

 

„Słowa z popiołu” we Wrocławiu

 

https://instytutksiazki.pl/aktualnosci,2,slowa-z-popiolu-we-wroclawiu,3556.html 

 

W służbie powszechnego braterstwa



https://www.bibula.com/?p=137277

 

Вашей эксцеленции преданный слуга

 

  https://colonelcassad.livejournal.com/4467692.html?page=2

 

https://varjag-2007.livejournal.com/tag/%D1%88%D0%B5%D0%BF%D1%82%D0%B8%D1%86%D0%BA%D0%B8%D0%B9

 

 https://www.google.com/search?client=firefox-b-d&q=translator

 

 Andrzej Szeptycki

 

 https://www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=szeptycki

 

Kardynał Alojzije Stepinac – czy aby na pewno święty?

 

https://opinie.wp.pl/kardynal-alojzije-stepinac-czy-aby-na-pewno-swiety-6126039889507969a 

 

Zbrodnie chorwackich ustaszy, czyli historia zdjęcia Serbów z Gliny

 

https://fotoblogia.pl/zbrodnie-chorwackich-ustaszy-czyli-historia-zdjecia-serbow-z-gliny,6794345239263361a

Jasenovac – „Auschwitz Bałkanów”

https://histmag.org/Jasenovac-Auschwitz-Balkanow-11198

 

Wniosek o zmianę nazwy iławskiej ulicy z „Metropolity Andrzeja Szeptyckiego” na „Generała Stanisława Szeptyckiego”

 

 https://www.petycjeonline.com/wniosek_o_zmian_nazwy_iawskiej_ulicy_z_metropolity_andrzeja_szeptyckiego_na_generaa_stanisawa_szeptyckiego

Prof dr hab. Edward Prus – Patriarcha galicyjski – Wydawnictwo NORTOM

Uki Goni – Prawdziwa Odessa. Jak Peron sprowadził hitlerowskich zbrodniarzy do Argentyny – Wydawnictwo Replika 2016 r.

 

IPN robi bohatera z banderowca i hitlerowskiego kolaboranta! Abp Andrej Szeptycki wychwalany w polskich szkołach

 

https://wprawo.pl/ipn-robi-bohatera-z-banderowca-i-hitlerowskiego-kolaboranta-abp-andrej-szeptycki-wychwalany-w-polskich-szkolach/ 

 

Wrocławianie manifestowali przeciwko tablicy ku czci abp Szeptyckiego na miejscowym uniwersytecie [+VIDEO/+FOTO] 

 

https://kresy.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/wroclawianie-manifestowali-przeciwko-tablicy-ku-czci-abp-szeptyckiego-na-miejscowym-uniwersytecie-video-foto/

 

Prowadzenie tego bloga to moja pasja ale także wielogodzinna praca. Jeśli uważasz, że to co robię ma sens to możesz wesprzeć mnie w tym co robię, za co serca już teraz dziękuję.

PKO BP SA Numer konta: 44 1020 1752 0000 0402 0095 7431

Zamiast pomóc chcą zabijać.

Zamiast pomóc chcą zabijać.

Istnieją też doniesienia o osobach otrzymujących zgodę na wspomagane samobójstwo z powodu cukrzycy lub bezdomności.

Andrzej Kumor https://www.goniec.net/2022/12/05/zamiast-pomoc-chca-zabijac/

Niepełnosprawna weteranka Armii Kanadyjskiej i paraolimpijka otrzymała od ministerstwa propozycję eutanazji, kiedy skarżyła się, ile czasu zajmuje zainstalowanie windy schodowej w jej domu. Christine Gauthier zeznawała w parlamencie w Ottawie w czwartek.
Gauthier,  szukała pomocy w przemieszczaniu na piętro wózka inwalidzkiego w swym domu. Powiedziała, że ​​zamiast tego pracownik ds. weteranów zaproponował medycznie wspomagane samobójstwo
Rządowe śledztwo wykazało, że co najmniej czterem innym weteranom również zaproponowano samobójstwo.

Eutanazja jest legalna dla nieuleczalnie chorych pacjentów w Kanadzie od 2016 roku
Ale w zeszłym roku prawo rozszerzyło się o osoby z długotrwałą niepełnosprawnością.
Niepełnosprawna weteranka skrytykowała   rząd  w Ottawie za propozycję eutanazji, kiedy była sfrustrowana opóźnieniami w zainstalowaniu windy dla wózków inwalidzkich w jej domu.

Pracownik opieki społecznej dla weteranów powiedział jej: „Proszę pani, jeśli naprawdę jest pani tak zdesperowana, możemy udzielić pani pomocy medycznej przy samobójstwie”.

End Wokeness@EndWokeness·FollowCanada offers disabled veteran “aid to die” when she asks for a stairlift

Pracownik, który złożył ofertę, nie został ujawniony, ale istnieje obawa, że ​​zaoferował to samo „rozwiązanie” trzem innym weteranom, którzy zgłosili się do VAC z problemami , donosi Global News .

Premier Justin Trudeau stwierdził, że jest to „absolutnie nie do przyjęcia ” .

Gauthier brała udział w Igrzyskach Paraolimpijskich 2016 i Invictus Games 2016 księcia Harry’ego (powyżej), gdzie zdobyła złoto w wioślarstwie halowym i trójboju siłowym wagi ciężkiej.

Od 2017 roku szuka pomocy VAC w zdobyciu windy schodowej  do swojego domu.

„To bardzo mnie odizolowało, ponieważ muszę czołgać się z wózkiem inwalidzkim przede mną” – powiedziała Global News .

Powiedziała, że ​​była zszokowana propozycją samobójstwa od pracownika socjalnego, która pojawiła się w rozmowie w 2019 roku. Powiedziałam„ Nie mogę uwierzyć, że… zrobisz mi zastrzyk, który pomoże mi umrzeć, ale nie dasz mi narzędzi, których potrzebuję, aby pomóc mi żyć” . „To było naprawdę szokujące, usłyszeć tego rodzaju komentarz”.

Gauthier została ranna w wypadku podczas szkolenia wojskowego w 1989 roku, doznając trwałego uszkodzenia kolan i kręgosłupa.

Zeznania Gauthier i doniesienia o innych podobnych przypadkach wywołały publiczne oburzenie.

Od przyszłego roku nowe prawo pozwoli osobom cierpiącym na choroby psychiczne „uzyskać” samobójstwo wspomagane medycznie.

Dr Trudo Lemmens, profesor prawa i polityki zdrowotnej Uniwersytetu w Toronto, powiedział DailyMail.com, że system może stworzyć „obowiązek wprowadzenia [samobójstwa] jako części” leczenia zdrowia psychicznego; „Wyobraź sobie, że jest to stosowane w kontekście zdrowia psychicznego. Masz osobę cierpiącą na ciężką depresję, która szuka pomocy u terapeuty i otrzymuje propozycję śmierci”

Obawia się, że  pacjenci, którzy  są w odpowiednim stanie umysłu, mogą zostać przekonani, że samobójstwo jest rozsądną opcją. Dr Lemmens nazwał cały system „wypaczoną koncepcją autonomii jednostki”.

Istnieją już  doniesienia o osobach otrzymujących zgodę na wspomagane samobójstwo z powodu cukrzycy lub bezdomności.

Prof. Jan Talar ukarany za wypowiedzi na temat śmierci mózgowej. Zamiast nagrody za poświęcenie i etyczność, spotyka Go kara.

Prof. Jan Talar ukarany za wypowiedzi na temat śmierci mózgowej. Zamiast nagrody za poświęcenie i etyczność, spotyka Go kara.

By Paweł Januszek https://postawnawolnosc.pl/2022/11/27/przeszczepy/

Okręgowy Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej żądał trzech lat zawieszenia prawa wykonywania zawodu za wypowiedzi na temat śmierci mózgowej w Radio Maryja.

Sąd ukarał prof. dr hab. Jana Talara karą nagany. Ten wielki człowiek zasługuje na nagrodę za uratowanie co najmniej tysiąca pacjentów, którym system nie dawał żadnych szans.

Nie rozumiesz? Poświęć siedem godzin na wysłuchanie nagrań:

Odczytanie wyroku https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=1671712679897658&id=1242675312

==============================

[Wstrząsające nagrania – w oryginale. MD]

Upside-Down Painting Reveals Inverted Worldview of Modern Art. Deciphering Hidden Codes.

Upside-Down Painting Reveals Inverted Worldview of Modern Art.

Deciphering Hidden Codes.

by Edwin Benson https://www.tfp.org/upside-down-painting-reveals-inverted-worldview-of-modern-art/

Upside-Down Painting Reveals Inverted Worldview of Modern Art
Modern art sends a subliminal message to viewers that ends up destroying art and glorifying ugliness.

Over coffee in the office, a young acquaintance recently related an experience that exposed the false values of the modern art world. He had gone to an art museum with an older sister. He stood looking at one piece of so-called abstract art. He told his sister, “That doesn’t make sense to me.” An older woman looking at the next painting loudly whispered to him, “Art doesn’t need to make sense.”

The Topsy-Turvy World of Modern Art

That anecdote came back to me when I saw an article in ADN-America about a German art gallery, the Kunstsammulung Nordrhein-Westfalen. Sometime during the eighties, the museum purchased a painting by Piet Mondrian (1872-1944). When the museum hung the painting—which consists of twenty-three straight lines in yellow, orange, blue and black —the workers inadvertently displayed it upside down. No one noticed the mistake until a photograph of the artist’s studio recently surfaced with the painting hanging correctly.

The painting is titled “New York City 1.” It is one of several New York-inspired paintings of similar straight lines done in 1941 and 1942. It bears no resemblance to the city at all. It does not make sense.

The embarrassed museum administration tried to deflect criticism by indulging in pseudo-intellectual art talk. The error was really “an experiment.”

“If we go along with the experiment and rotate New York City 1 by 180 degrees, we find that the picture still works. In fact, it functions extremely well: the composition gains in intensity and plasticity.”

Silliness Wrapped Up as Wisdom

“The density of the strips along the top edge lends the work a resemblance to its close relative ‘New York City,’ in which the zone of greatest density is also located at the top edge. The blue strips along the left, top, and lower edges are now positioned in exactly the same places.”

The description by the Encyclopedia Britannica expounds on Mr. Mondrian’s artistic sensibilities.

“In his mature paintings, Mondrian used the simplest combinations of straight lines, right angles, primary colors, and black, white, and gray. The resulting works possess an extreme formal purity that embodies the artist’s spiritual belief in a harmonious cosmos.”

Such sophisticated twaddle is not convincing. It only tries to endow the banal with beauty and inevitably fails.

Most of those who do not admire so-called modern art ignore it. It is easy to chortle at the “artist” and those who pride themselves on their ability to read deep meaning into it. That is a mistake. Modern art has a serious purpose aimed at destroying beauty.

Deciphering Hidden Codes

Art critic Father Anthony Brankin claims that modern art sends a subliminal message to viewers that ends up destroying art and glorifying ugliness.

“The subliminal message in every confused and misshapen piece of modern architecture, art, music, or drama is that there is no God. The subliminal message in every deliberate mutilation of natural forms, in every tribute to physical and personal perversion, is that there is no God. The subliminal message in every celebration of the weird and deathly is that there is no God. This subliminal message is as surely the ‘Illuminated Gospel of Death’ as any culture could have ever proclaimed, and by virtue of its omnipresence in every aspect of modern life, we are constantly encouraged to accept this gospel.”

TFP writer and scholar Michael Whitcraft expands upon Father Brankin’s conclusions by tying them to a common aspect of modern life.

“This attitude is prevalent throughout our society…. Ripped jeans are a good example of this. When someone wears ripped jeans, they take one of the least sublime fabrics in existence, denim, and then do the only thing that can be done to make it more vulgar: tear holes in it.”

The Absence of Beauty

For the contemporary practitioner of any creative process—be it painting, sculpture, architecture, writing and so on—the worst criticism is that the work is “derivative” or lacking originality. The goal is to “push the envelope” by creating something new and unique. According to this philosophy, one becomes an artist only after doing “groundbreaking” work, like pawning off paintings of straight lines.

This attitude is most unfortunate because it denies the sense of beauty. Consider the style of modern architecture known as “brutalism.” These structures, most often constructed of reinforced concrete, are typified by mass and structural angles. The mechanics of the building—beams, trusses, ducts and similar features—are on full display. Often the concrete wall surfaces are unpainted.

An excellent example is the Metropolitan Cathedral of Saint Sebastian in Rio de Janeiro, Brazil. It looks like a giant concrete cone. Mayan temples supposedly inspired its architect. It is a truly ugly confection whose interior appears dark and forbidding, despite an abundance of colored glass. It has all the charms of an elevator shaft with a skylight at the top.

What is the purpose of such a building? It does not elevate God. It reminds no one of mankind’s common goal—Heaven. If it inspires awe, that sensation is one of overwhelming oppression. It is, however, unique. No doubt, the architect won the admiration of his peers. He created a monument to modernism.

My heart fills with regret when I reflect on the magnificent structure they could have constructed by emulating the magnificent cathedral architecture of Europe. Who knows how many would have been inspired in much the same way Sainte-Chapelle does so well?

But that would be derivative.

Let Us Fight Against the Silent War on Christmas

Let Us Fight Against the Silent War on Christmas

Let Us Fight Against the Silent War on Christmas

by Francis Slobodnik https://www.tfp.org/let-us-fight-against-the-silent-war-on-christmas/?PKG=TFPE22331

Christmas Season, which celebrates the birth of Our Lord Jesus Christ, is fast changing from a religious holy day to a secular holiday. This change is not because of direct attacks upon the feast. Some years ago, open attacks on Christmas by retailers did not produce the desired results. A powerful reaction forced staff to say once again Merry Christmas instead of Happy Holidays.

The problem of the disappearing Christmas is not so much a war of commission but, sadly, of omission. Today’s hedonistic irreligious culture wages a silent war on Christmas that is not readily apparent. The secular combatants follow the salami principle; undermine Christmas one slice at a time.

The anti-Christmas crowd has chosen to avoid frontal assaults diminishing the importance of Christmas by quietly eliminating important Christmas traditions and events. Its advocates seek to dethrone Our Lord Jesus Christ among Christians by making people forget what Christmas once was.

Christmas was once the preeminent holy day and even a national holiday across America. Families prepared for Christmas during Advent by praying, doing penance, decorating the home, preparing the crèche, baking and selecting gifts for family and friends.

The focus was not on the externals but instead on what they represented. In better times, decorating, cooking and gift-giving were symbols of adoration to the New Born King. At Christmas, families prepared everything by giving their best to the holiday, symbolic of Our Lord giving His perfect self to humanity. Delicacies requiring some expense and much effort reflected the importance of Christmas. Such preparations created a sense of wonder in families and especially in children.

Christmas ceremonies impacted souls so much that even non-Catholics attended Midnight Mass. People, who never entered a Church during the year, went to Christmas Mass. The grace of Christmas was an incredible magnet attracting souls.

Traditional Christmas celebrations created lifelong memories. Those families with rich Yuletide traditions recall Christmases both as children and adults. People remember the sense of sacrality in the Church, home, and public places.

Some devotions for the day included special prayers or reading the Gospel account of the Nativity. Some prayed the Joyful Mysteries of the Rosary. Others gathered for a banquet using their best china. Everyone opened gifts and sang Christmas carols. This is in contrast to today, when Christmas can be similar to other days.

This family celebration was extended into the community. Stores piped in traditional Christmas carols over their sound systems. Special Christmas candles were sold at stores during this time. To the delight of the children, Christmas candy was also offered to create the impression in the child’s mind that Christmas was important and special. Cities and small towns commonly displayed Nativity scenes, as did stores, courthouses and businesses.

Larger cities used to have stores that sold Christmas items all year round. Some had a large variety of different nativity sets from around the world. There were also lights, ornaments and decorations.

Those who believe in Christmas can win this silent war against Christmas by going on the offensive. Traditional Christmas customs should be dusted off and practiced. Ask older relatives how Christmas used to be celebrated. Research past Christmas customs online or in books. Develop your own Catholic customs that can be handed down as traditions.

To keep Christ in Christmas, consider holding a Christmas Public Square Rosary Rally during Advent to encourage others to seek the true meaning of Christmas. Sing loudly Christmas carols with family and friends as yet another way to end the silent war on Christmas. It is never too late to welcome the Christ Child into the home and community.

Pope Francis’s Tacit [?] Approval for Belgian Bishops’ Homo-Heresy

Pope Francis’s Tacit Approval for Belgian Bishops’ Homo-Heresy

by Luiz Sérgio Solimeo https://www.tfp.org/pope-franciss-tacit-approval-for-belgian-bishops-homo-heresy/?PKG=TFPE22312

On September 20, 2022, the Belgian-Flemish bishops’ released their “liturgy” for celebrating homosexual union ceremonies – a parody of real marriage. In a previous article,1 we wondered rhetorically whether Pope Francis would condemn the bishops’ homo-heresy.

As pointed out in that article, blessing a homosexual “couple” in a marriage parody implicitly denies that the homosexual act is a sin. That contradicts Revelation and perennial Church teaching. In other words, it is a heresy. Fr. Dariusz Oko, Ph.D., professor of Theology at the Pontifical Academy of Theology (Pontifical John Paul II University) in Krakow, called it “homo-heresy.”2

“‘Blessing’ of Homosexual Couples: The Flemish Bishops Had Prepared the Ground in Rome”

As for Pope Francis’s stance on the issue, it seems to emerge in the title of an October 13 article by Loup Besmond de Senneville in La Croix: “‘Blessing’ of homosexual couples: The Flemish Bishops Had Prepared the Ground in Rome.”3

This Catholic French newspaper’s Rome correspondent writes that work on the Flemish bishops’ September 20 liturgy started four years earlier and that “Pope Francis had been warned. After the September 20 publication of the prayer for homosexual couples by the Flemish bishops, the Vatican decided not to react.

La Croix’s vaticanologist adds: “The Flemish bishops, who are due to travel to Rome at the end of November with the rest of the Belgian episcopate, have been preparing the ground with the Curia for several months.”4

The insinuation is that Pope Francis knew about the Belgian bishops’ sacrilegious parody of the sacrament of marriage and that the ritual was prepared in collaboration with the Vatican.

The Bishop of Antwerp Confirms Pope Francis’s Support

In an interview for the German magazine Katolisch, reproduced by InfoCatólica5 on September 30, Most Rev. Johan Bonny, bishop of Antwerp and a leading proponent of the “liturgical” ceremony to bless homosexual “couples,” made clear that Pope Francis supports or at least tolerates the sacrilegious liturgy.

He was asked, “You have campaigned since 2015 for the blessing of homosexual couples. What has been the reaction to that? After all, you’re still a bishop. . . ”

He answered, “Yes, I’m still a bishop. They called me to Rome, and I told them what my opinion was. I also spoke personally with Pope Francis about it.”6

Thus, knowing Bishop Bonny’s standpoint on the issue, Pope Francis nevertheless retained him in his position as ordinary of the diocese of Antwerp, despite his opposition of Church teaching on homosexual sin. Pope Francis’s support did not stop there.

Continuing the interview, the Flemish prelate makes the pope’s involvement in this whole “same-sex marriage liturgy” affair even more explicit: “Now I know what [Pope Francis] thinks about it. That’s the most important thing for me. And I know that our guidelines for the blessing of homosexual couples, which we recently published, are in line with Pope Francis. That’s important to me because communion with the pope is sacred to me. It’s the personal responsibility the pope has given us bishops and which he also supports.”7

No Vatican denial of this Flemish bishop’s statements has been issued as of this writing.

The Bishop of Liège: “The Pope Has Unreservedly Supported These . . . Initiatives”

In 2021—before the Belgian-Flemish bishops presented their “liturgy” to celebrate homosexual unions—the French-speaking Belgian diocese of Liège had proposed a like ceremony mimicking the sacrament of marriage.8

Jean-Pierre Delville, bishop of Liège, had an audience with Pope Francis on July 4, 2021, to present recent documents from his diocese, including “the documents of the Diocesan Service for Couples and Families on preparation for marriage and on welcoming homosexual couples.” According to the prelate, “The pope has unreservedly supported these documents and initiatives.”9

Pope Francis on Same-Sex “Civil Union” Law: “I Have Defended This”

Readers do not need the statements of the Belgian bishops to know that Pope Francis supports homosexual “marriage.” He made it clear that he does, at least in the form of “civil unions.”

Indeed, in the documentary about him by Russian homosexual filmmaker Evgeny Afineevsky in October 2020, the pope stated, “What we need to create is a civil unions law. That way, homosexuals would enjoy legal coverage. I have defended this. . . . Homosexuals have the right to be in a family. They are God’s children and have the right to a family. No one should be thrown out of it or be unhappy about it.”10

We will outline Pope Francis’s thinking to make it clearer:

  1. Homosexual sin must be legally protected;
  2. It gives rise to a family when practiced in a stable relationship;
  3. Because homosexuals are “children of God.”

However, as Saint Thomas Aquinas teaches, the natural law is founded on the principle “bonum est faciendum et prosequendum, et malum vitandum”—“good is to be done and pursued, and evil avoided.”11 What is evil violates the natural law and, therefore, must not be protected by law.

That is why Pope Pius XII teaches that “what does not meet the truth and moral norm objectively has no right to either existence, propaganda, or action.”12

Pope Francis says that the homosexual union should be protected by law because it gives rise to a family: Homosexuals “are God’s children and have the right to a family.” This misconception concerns the notions of “child of God” and “family.”

Learn All AboutThe Encyclical that Condemned the Sexual Revolution

By analogy, as Creator, God can be called the Father of every human being. Nevertheless, only a person in the state of grace is an authentic “adoptive” son of God. 13

Saint John is adamant: “In this, the children of God are manifest, and the children of the devil. Whosoever is not just is not of God” (1 John 3:10).

Likewise, to call the spurious union between two persons of the same sex a “family” negates the natural law and insults the true family established by God—originating from the union between one man and one woman.

“My People Have Been a Lost Flock; Their Shepherds Have Caused Them to Go Astray”

Of all the crises God has allowed the Church to cross, the present one is undoubtedly the greatest before the final apostasy at the end of the world. Never in Church history have the Prophet Jeremiah’s terrible words been so true: “My people have been a lost flock; their shepherds have caused them to go astray” (Jer. 50:6).

It is a tragedy that the Church’s highest authorities—to whom it behooves to teach, govern, and sanctify the faithful—should lead them astray from the right path, the truth of Our Lord Jesus Christ, and into error and sin. That is the most severe punishment that could befall the faithful wishing to follow the Word Incarnate, Our Redeemer, Who is the way, the truth, and the life—via, et veritas, et vita (John 14:6).

However, always confiding in Mary, the Mother of Mercy, let us not be overwhelmed by this tragedy. As Saint Peter teaches, “Resist ye, strong in faith: knowing that the same affliction befalls your brethren in the world. But the God of all grace, who hath called us into his eternal glory in Christ Jesus, after you have suffered a little, will himself perfect you and confirm you and establish you” (1 Pet. 5:9—10).

Footnotes

  1. See Luiz Sérgio Solimeo, “Will Pope Francis Condemn the Belgian Bishops’ Homo-Heresy?” TFP.org, Oct. 13, 2022, //www.tfp.org/will-pope-francis-condemn-the-belgian-bishops-homo-heresy/.
  2. Solimeo, “Will Pope Francis Condemn.”
  3. Loup Besmond de Senneville, “‘Bénédiction’ des couples homosexuels, les évêques flamands avaient préparé le terrain à Rome,” La Croix, Oct. 13, 2022, //www.la-croix.com/print/article/1201237610. (Our translation.)
  4. de Senneville, “Bénédiction.”
  5. “Mons. Bonny pretende que la bendición de parejas homosexuales está en línea con el papa Francisco,” InfoCatolica, Sept. 30, 2022, //www.infocatolica.com/?t=noticia&cod=44530.
  6. “Mons. Bonny.” (Our emphasis.)
  7. “Mons. Bonny.” (Our emphasis.)
  8. Jean-Pierre Delville, preface to Accueillir, accompagner porter dans la prière: Le projet de vie partagé par des personnes homosexuelles, by Diocese of Liège (Liège: Chemins de Foi & Formations Chrétiennes, 2021), accessed Oct. 26, 2022, //chretiensinclusifs.org/wp-content/uploads/2021/12/Brochure-accueillir-accompagnerA4-PIXART.pdf.
  9. Mgr Jean-Pierre Delville reçu par le pape François, //www.evechedeliege.be/news/mgr-jean-pierre-delville-recu-par-le-pape-francois/ accessed 10/24/22.
  10. Gian Guido Vecchi, “Il Papa: ‘Favorevole alle unioni civili per le coppie omosessuali,’” Corriere della Sera, Oct. 21, 2020, //www.corriere.it/esteri/20_ottobre_21/papa-favorevole-unioni-civili-le-coppie-omosessuali-5e2a5276-13a4-11eb-8b5f-364ba608c2f1.shtml?. (Our emphasis.)
  11. St. Thomas Aquinas, Summa Theologica, I—II. q. 94, a. 2. C.
  12. Pius XII, Speech “Ci riesce” to Italian Catholic Jurists (Dec. 6, 1953), //www.vatican.va/content/pius-xii/it/speeches/1953/documents/hf_p-xii_spe_19531206_giuristi-cattolici.html. (Our translation.)
  13. See The Catechism of The Council of Trent (Tan Books and Publishers, Inc., Rockford, Ill.1982), 20—21.

Koniec Rzymu: „Kto umie sobie radzić z prawem, może sobie darować sumienie”. A Europa początku III tysiąclecia…

Koniec Rzymu: „Kto umie sobie radzić z prawem, może sobie darować sumienie”. A Europa początku III tysiąclecia…

[ F. Koneczny, O wielości cywilizacyj, WAM,str. 296]

W turańskiej cywilizacyi życie publiczne jest w ogóle bez- etyczne, a zatem zachodzi stała rozbieżność etyczna państwa a spraw prywatnych, które bez jakiejś etyki nie mogłyby nigdy się ustalić. Jest to na ogół cechą Oryentu.

To właśnie spustoszyło cywilizacyę rzymską, dotarłszy do Rzymu z bogami syryjskimi.

Dwie etyki w Rzymie doprowadziły do tego, iż summum ius mogło stawać się summa iniuria. (ścisłe trzymanie się litery prawa prowadzi do wydawania krzywdzących wyroków)

Upadek Rzymu zaczyna się od tego, że znaleźli się tacy, którzy uznali moralnem wszystko, co było prawem.

Z jednej strony państwowość cezarystyczna o programie… pretoryańskim, a z drugiej poczucie, że Rzymowi zadaje się gwałt. Ludzie uczciwi musieli się wycofywać do życia prywatnego, bo nastała bezetyczność w publicznem. W konsekwencyi osoby posiadające stanowiska publiczne wyzuły się z etyki także w swem życiu prywatnem, i nastawał pomiędzy nimi coraz ściślejszy dobór w tym rodzaju. Wreszcie gdy wytworzyła się w życiu publicznem zasada, że kto pozostaje w zgodzie z prawem, tem samem ma czyste sumienie, nie trzeba było czekać długo na konsekwencyę taka, iż kto umie sobie radzić z prawem, może sobie darować sumienie.

To już nie dwie etyki, lecz bezetyczność przeciwko etyce jakiejkolwiek. W taki sposób zoryentalizował się Rzym i wpadł w rozbieżność etyczna życia państwowego ~a prywatnego co zdaje się być właściwe-ścia rozwoju etyki naturalnej”.

Zawitała ewangelia, zaświtała etyka chrześcijańska, Kościół tworzy na Zachodzie cywilizacyę Łacińską. Ta wraca do dawnej zasady rzymskiej, jako źródłem prawa jest społeczeństwo.

=====================

Tyle Koneczny.

Teraz Ewangelia jakby uciekała z Rzymu, bo tam etyka jest pustoszona… Dotarła tam drewniana Paczamama. A w Rzymie była to Kybele – frygijska bogini płodności.

Dlaczego w Chinach jest do bani: o beta-test Nowego Porządku Świata

Covid po azjatycku czyli beta testy NWO

Kategoria: Archiwum, Biologia, medycyna, Co piszą inni, Gospodarka, Polecane, Polityka, Polska, Pudło, Świat, Ważne

Autor: AlterCabrio Tłumaczenie artykułu Brandona Smitha

Zrozumcie, że macie szczęście, że mieszkacie teraz w Stanach Zjednoczonych i powinniście być wdzięczni milionom konserwatystów, którzy aktywnie i głośno sprzeciwili się nakazom i szczepieniom. Uratowali kraj przed jeszcze większą tyranią. Gdyby globaliści dostali to, czego naprawdę chcieli, wyglądalibyśmy teraz jak Chiny.

−∗−

Tłumaczenie artykułu Brandona Smitha na temat powodów ciągłego utrzymywania tak drastycznych środków sanitarnych w Chinach. /AlterCabrio – ekspedyt.org/

___________________***___________________

Dlaczego w Chinach jest do bani: to beta-test Nowego Porządku Świata

Przez ponad dekadę istniała jawna globalistyczna obsesja na punkcie chińskiego modelu rządzenia – romans, jeśli wolisz. Wielu czołowych zwolenników globalnej centralizacji, w tym Henry Kissinger i George Soros, chwaliło Chiny w przeszłości i sugerowało, że ten komunistyczny kraj wyrasta na głównego gracza w Nowym Porządku Świata. Soros dokładnie ten pogląd wyraził już w 2009 roku, mniej więcej w czasie, gdy Chiny zaczęły zabiegać o względy MFW i emitować biliony długu skarbowego opartego na juanach, aby dołączyć do ich globalnej inicjatywy walutowej.

Kilka lat później Chiny zostały włączone do koszyka Specjalnych Praw Ciągnienia MFW [Special Drawing Rights]. A teraz KPCh gorliwie popiera stworzenie nowego globalnego systemu walutowego pod kontrolą MFW.

To jest rzeczywistość, o której piszę od wielu lat: Chiny NIE stoją w opozycji do globalnej centralizacji pod kontrolą zachodnich oligarchów. Wszystko, czego chcą, to eksponowane miejsce przy stole, gdy rozpocznie się „Wielki Reset” i zacznie całkowita centralizacja. Ale powyższe informacje sugerują jedynie związek gospodarczy między Chinami a globalistami. Czy ten sojusz sięga jeszcze dalej?

Niedawno Klaus Schwab ze Światowego Forum Ekonomicznego podczas szczytu APEC, udzielił wywiadu kontrolowanej przez chiński rząd CGTN. W wywiadzie tym Schwab chwali Chiny jako wzór do naśladowania dla wielu innych narodów. Może to zaszokować niektórych ludzi, biorąc pod uwagę, że gospodarka Chin słabnie, ich globalny eksport spada w 2022r., a ich rynek mieszkaniowy jest w rozsypce. Spadek ten jest w dużej mierze spowodowany globalną stagflacją, ale także ich szaloną polityką „zero covid”, która od lat utrzymuje naród w stanie pandemii.

https://youtu.be/j6N8PJVdALM Wywiad dla CGTN

Pamiętasz tych wszystkich czcicieli [cultists], którzy kibicowali Chinom w zeszłym roku? Pamiętasz, jak twierdzili, że Chiny są doskonałym przykładem tego, dlaczego lockdowny są konieczne i dowodem na to, że działają? Tak, ci ludzie byli debilami [morons].

Gospodarka Chin znajduje się obecnie w fazie gwałtownego spadku, a ich baza produkcyjna znajduje się pod ekstremalnym uciskiem wynikającym z nakazów. Co więcej, wygląda na to, że ludność chińska ma wreszcie dość drakońskich warunków i podnosi bunt.

Shanghai https://youtu.be/QfKGmeslvoI

Na poniższym filmie widać wybuch protestów we flagowej fabryce iPhone’ów Foxconn w Chinach po tym, jak pracownicy wymaszerowali z fabryki. Byli tam przetrzymywani na kwarantannie wbrew swojej woli, w złych warunkach pracy i z małą ilością jedzenia.

Rioting iPhone workers https://youtu.be/kHYDBQO04ZI

Chiński rząd wysłał żołnierzy ubranych w kombinezony ochronne, aby stłumić rebelię, jednocześnie wdeptując protestujących w ziemię. Odnotuj i zapamiętaj ten film, gdy znów usłyszysz o wrogości Apple do polityki wolności słowa Elona Muska na Twitterze – Apple kocha autorytaryzm, podobnie jak wszystkie globalistyczne korporacje.

Chiny nadal terroryzują obywateli poprzez wizyty tajnej policji u głośno wyrażających swoje opinie dysydentów i floty dronów unoszących się nad ulicami miast, monitorujących ruch pieszy i wykrzykujących komunikaty propagandowe. Niektóre drony rozpylają nawet nieznane chemikalia na całe dzielnice miast. W międzyczasie Chiny w pełni wdrożyły cyfrowe systemy paszportów szczepień powiązane z obiektami publicznymi i sklepami detalicznymi. Nie da się funkcjonować w dużym chińskim mieście bez aktualnego paszportu ze szczepieniami czy negatywnego testu na covid, wykonywanego co kilka tygodni.

Wszystkie te zdarzenia i warunki są często traktowane jako niepowiązane lub powiązane przypadkowo. Nikt nie zadaje właściwych pytań. Ale najważniejsze pytanie brzmi DLACZEGO? Dlaczego chiński rząd sabotuje własną gospodarkę poprzez lockdowny i ucisk ludności aż do otwartego buntu (rzadkość wśród zwykle podporządkowanych Chińczyków). Po co utrzymywać lockdowny, skoro dla reszty świata jest jasne, że pandemia się skończyła i że lockdowny i maski nigdy nie działały?

Zadałbym urzędnikom KPCh proste pytanie, które wielu z nas w Ameryce zadało również naszemu rządowi ponad rok temu: jeśli szczepionki działają, to po co egzekwować nakazy i lockdowny? Jeśli to dlatego, że szczepionki nie działają, to po co próbować zmuszać ludność do przyjmowania tych szczepień? Poza tym, jeśli maski i lockdowny działają, to dlaczego Chiny stoją w obliczu kolejnej rzekomej fali infekcji covid?

Oczywiście, KPCh nie dba o dobro przeciętnego obywatela Chin. Nie ma logiki w tym, co robią, tak jak nie było logiki we wszystkim, co Biden, Fauci i CDC robili w USA. Różnica polega na tym, że Amerykanie byli w stanie zmusić globalistów w USA do porzucenia ich programu nakazów, prawdopodobnie dlatego, że jesteśmy silnie uzbrojeni i zdali sobie sprawę, że zbyt wielu z nas nie podporządkuje się. W Chinach nie istnieje cywilny odpowiednik milicji.

Kraj był już wcześniej dystopią, teraz jest czymś innym – to eksperyment technokratycznej tyranii, który doprowadzony jest do skrajności. Chiny są gotowe głodzić, aresztować, bić, a nawet zabijać ludzi, których, jak twierdzą, próbują uchronić przed wirusem.

To nie pomyłka, że ​​prawie każda polityka wdrażana przez Chiny jest bezpośrednią kopią polityki sugerowanej przez WEF i instytucje takie jak Imperial College of London, jeszcze w 2020 roku na początku wybuchu epidemii. Globaliści argumentowali, że „nie wrócimy do normalności” i że społeczeństwo będzie musiało poświęcić wiele naszych swobód, aby powstrzymać pandemię. W rzeczywistości żadna z ich polityk nie była skuteczna w powstrzymaniu rozprzestrzeniania się wirusa, ale były one bardzo skuteczne w pacyfikowaniu ludności. A w przypadku Chin nic nigdy nie wróciło do normy.

Moim zdaniem, te niewypowiedziane powody łączą się bezpośrednio z długoterminowymi relacjami Chin z globalistami i ich pragnieniem bycia częścią Nowego Porządku Świata, określanego również jako „wielobiegunowy porządek świata”, Czwartą Rewolucję Przemysłową, Wielki Reset i tuzin innych nazw. Jeśli chcesz poznać prawdziwą globalistyczną wizję przyszłości, spójrz na dzisiejsze Chiny, a następnie pomnóż ból i cierpienie jeszcze sto razy. Chiny to beta test.

Być może jest to test, aby zobaczyć, jaki poziom tyranii ludzie są gotowi znieść. A może test funkcjonalności różnych systemów nadzoru i mechanizmów kontrolnych. Może próby działań wobec nieuchronnych zamieszek i buntów, które miałyby miejsce w wielu krajach i sprawdzenia najlepszego sposobu radzenia sobie z nimi. Globaliści tacy jak Klaus Schwab nie tylko interesują się Chinami jako ekonomicznym wzorem do naśladowania, ale postrzegają Chiny jako społeczny wzór do naśladowania dla dużej części Zachodu, z pewnymi poprawkami tu i tam.

Problem dla establishmentu polega na tym, że jeśli będą widoczne przykłady wolności pomimo covid, to inne narody zaczną kwestionować konieczność własnych lockdownów. Nawet Chińczycy zaczynają walczyć. Nie mogą wdrażać swojego NWO w każdym kraju po kolei, będą musieli uciskać wiele krajów jednocześnie.

Jak mówiłem przez ostatni rok niektórym bardziej nihilistycznie nastawionym ludziom z ruchów wolnościowych, którzy uważają, że wszystko już stracone: zrozumcie, że macie szczęście, że mieszkacie teraz w Stanach Zjednoczonych i powinniście być wdzięczni milionom konserwatystów, którzy aktywnie i głośno sprzeciwili się nakazom i szczepieniom. Uratowali kraj przed jeszcze większą tyranią. Gdyby globaliści dostali to, czego naprawdę chcieli, wyglądalibyśmy teraz jak Chiny.

Krążyliśmy blisko tego czarnego słońca i igraliśmy z diabłem, ale nie zostaliśmy pokonani.

W obecnym stanie Chiny nadal stanowią model autorytarnych marzeń, badań nad masowymi torturami psychologicznymi. Daleki od bycia kontrapunktem dla globalistów, w rzeczywistości jest globalistycznym programem w toku. Uważnie obserwujcie, co się tam dzieje, ponieważ dokonane tam zło zostanie ostatecznie popełnione tutaj, w kraju.

________________________

Why China Sucks: It’s A Beta Test For The New World Order, Brandon Smith, December 2, 2022

−∗−

Powiązane tematycznie:

Zero Covid” czyli co wchłania Wielki Reset
Przynajmniej na razie, z braku lepszego określenia, w dużej mierze „powróciliśmy do normalności”… z wyjątkiem, no wiesz, już całkowicie zepsutej gospodarki, bardziej scentralizowanej władzy finansowej, dziesiątkami alarmujących precedensów stworzonych do […]

________________________

Jak nie pandemia to bieda czyli kto potrzebuje katastrofy
W ciągu najbliższych kilku lat szare eminencje establishmentu będą próbowały wykorzystać zasłonę chaosu, aby zasiać nasiona strachu wśród ludności. Będą próbować wykorzystać ten strach, aby uzyskać jeszcze bardziej scentralizowane zarządzanie […]

________________________

Oddaj wolność albo giń czyli kto wskoczy do arki Harariego
Ludzie nie muszą podróżować na wakacje na odległe wyspy, aby być szczęśliwymi i nie muszą wydawać pieniędzy na kosmetyki, które szkodzą środowisku, aby czuć się dobrze. Zasadniczo sugeruje on, aby […]

Tagi: c19, Chiny, covid, Kit Knightly, kwarantanna, lockdown, NWO, paszporty szczepień, szczepienia, tyrania, wef

==================================

Warto zajrzeć.

Ciekawy szczegół: Informacje na temat Oliviera Schwaba (syna Klausa), żonatego z Chinką (i przez wiele lat mieszkającego w Chinach, gdzie pracował na rzecz WEF) z którą ma dwie córki, są zdecydowanie skąpe. Poniżej, wywiad z nim, przeprowadzony kilka lat temu.

Chiny: Wielka miłość Schwabów – ojca i syna

Kasia. Bękart, bo bękart, ale senatorskiej krwi… WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (17)

Andrzej Juliusz Sarwa

WIESZCZBA KRWAWEJ GŁOWY (17)

Kasia. Bękart, bo bękart, ale senatorskiej krwi…

– Dziewczyno! Nie plącz mi się po kuchni! Panicz nauki pobiera! Nie masz co czekać, że będzie jak dawniej. Zresztą idzie ci już na szesnasty rok, to i pora by ci o zamęściu zacząć myśleć, a nie po polach ganiać i na zabawach a psotach czas mitrężyć – złościła się kucharka. – Lepiej byś mi cokolwiek pomogła, a nie przeszkadzała.

Na te słowa mleczna siostra Jerzego wygięła usta w podkówkę, a potem zaniosła się szlochem.

– O co znów chodzi?

– Matuś ciężko się pochorowała, nie wiadomo, co będzie.

– A co jej jest?

– Boli ją w sobie. Bardzo. Aż od tego bólu jęczy i łzy jej z ócz cieką.

– A był kto u niej?

– Była, taka jedna babka-zielarka. Mięty jej naparzyła z dziurawcem, ale nic nie pomogło.

– Hm… to niedobrze… – zasępiła się kucharka. – Może samo z siebie jej przejdzie?… Ale, ale! A czemu ty tutaj się plączesz, a nie pilnujesz matki? Co z ciebie za córka?

– Nie mogę…

– Jakże to – „nie mogę”? I czemuż niby?

– Ojciec mnie z chałupy powrozem precz przegnali.

– A to czemu?

– Nie wiem, naprawdę nie wiem. Sponiewierał mnie, zwyzywał od najduchów1 i precz kazał iść. A gdziem miała się podziać jak nie przyjść do dworu? Tum całe życie przepędziła, więc jeżeli i stąd mnie wyganiacie, to już nie wiem, gdzie mam się podziać…

– Kto cię niby skąd wygania? – zapytała, wchodząc do kuchni, pani Czerenowska. A w ogóle, to o co chodzi, skąd te zapłakane śliczne oczęta chabrowe? Te łzy na krasnych policzkach?

– Matka Kasina zachorzała, ojciec pobił ją powrozem i wygnał z chałupy, wyzywając od najduchów.

– Matkę? – zdumiała się pani Anastazja.

– Co też pani dziedziczka mówi, Kasię przecie!

Pani Czerenowska się zasępiła i zrazu nic nie rzekła, dopiero za czas jakiś zapytała:

– A matuś twoja, Kasiu, bardzo licha?

– Oj bardzo. Babka-zielarka powiedziała, że może jeszcze co najwyżej dzień-dwa pociągnie i zemrze…

– Zdałoby się, co by ją jakiś doktor obejrzał… hm… tylko skąd tu wziąć doktora?

– No przecie jest – wtrąciła się kucharka. – Preceptor panicza.

– At! – pani Czerenowska machnęła ręką, ale on nie od leczenia doktor.

– A od czego?

– Od filozofii.

– To ja już nic nie powiem, bo nawet nie rozumiem, co też jaśnie pani dziedziczka do mnie mówią.

– No to się nie odzywaj. Tak sobie jednak myślę, że chociaż Cadaver nie jest medykiem, to może jakąś wiedzę i w tym zakresie posiada. Pójdę do niego.

* * *

Doktor Cadaver Illuminatus pochylał się nad chorą, mierzył puls, zaglądał w oczy, odciągając powieki, a na koniec zadarłszy zgrzebną koszulinę, jął obmacywać słabującej kobiecinie brzuch. Kładł też rozpostartą lewą dłoń na nim i stukał w nią palcami prawej, a potem tę lewą uciskał prawą dłonią i wodził tak nimi po napiętej skórze, a chora jęczała. Na koniec kazał kobiecie podnosić prawą nogę, a jak ją opuszczała to aż stękała z bólu. Przeprowadzając badanie, zapytał jeszcze:

– A nudności, a womity miała?

– Miała – przytaknął mąż.

Illuminatus badanie skończył, koszulinę obciągnął i krzywiąc usta, pokręcił głową.

– I co doktorze?! Co?! – nieomal jednocześnie zadali to pytanie pani Czerenowska i mąż chorej.

– Nic. Poślijcie po księdza. Brzuch twardy jak kamień. Na mój rozum to appendicitis acuta2 i to już w ostatnim stadium, może i pękł ów wyrostek i ropa się rozlała po wnętrznościach, a na to ratunku nie ma. Chyba żeby cud. Ale na to bym zbytnio nie liczył.

* * *

Ksiądz przybył z Panem Bogiem. Zaopatrzył konającą na wieczność i poszedł sobie. W dłoń wetknięto jej zapaloną gromnicę. Baby poklękały i jęły zawodzić pieśni nabożne i litanie odmawiać.

Kasia upadła przy posłaniu matki na kolana i przylgnęła policzkiem do jej bledniejącej dłoni.

A potem wszystko się skończyło…

* * *

– I co aśćka myślisz? Co teraz z dziewczyną? – zagadnął żonę pan Czerenowski.

– Ty, kochaneczku coś kryjesz przede mną i wyczuwam, iż nie jest to rzecz błaha. Gadaj mi co rychlej, o co tu chodzi! – zirytowała się pani Anastazja.

– Cóż, wszak wiesz, że o Kasię, mleczną siostrę naszego Jurka trzeba by zadbać.

– A to niby czemu, aż tak ci na tym zależy?

– No bo i co ona teraz pocznie, skoro ją ojciec z chałupy wyrzucił.

– To akurat najmniejszy problem. Zamieszka we dworze. A jego zdałoby się wybatożyć.

– O! Jakaś ty dobra, duszko! A gdzie zamieszka? W czworakach?

– No wiesz? Panie mężu, toż to nie przystoi! Dam jej izdebkę na poddaszu. Przecie ona prawie jak domownik. To jednak rzecz drugoplanowa. Ty mi lepiej powiedz, co kryjesz przede mną, bo skoro ojciec ją wyrzucił, nazywając najduchem, to jakiś powód musiał mieć ku temu. Patrz mi w oczy. No! Patrz! Nie odwracaj głowy. Tu się patrz!

Pani Anastazja aż wstała, a twarz miała purpurową od gniewu.

– Przyznaj się mopanku, to twoje nasienie, to tyś Kasię spłodził?

Pan Krzysztof na owe słowa też porwał się na nogi i nie hamując się wcale, rąbnął pięścią w stół:

– Na Mękę Pańską! Nie ja! Jam cię nigdy i z nikim nie zdradził! Pierwszą mi byłaś i jedyną! Ale jak tak będziesz gadać, to cię zacznę zdradzać, choćby i z kucharką, choć waży ona niczym dobry wieprz i jest jego urody i powabu!

– No to kto?! A jeśli nie ty, to czemuś się tak zmieszał?

– Bom maczał w tym palce, ale o tyle tylko, iżby niewinnej, a pokrzywdzonej dziewczynie pomóc.

– Tedy opowiadaj. Czyja ona. Co ty wiesz i jak to było?

– Pamiętasz skarbeńku, jak to we żniwa roku Pańskiego 1574, przejeżdżał tędy pan Olbracht Łaski herbu Korab3, wojewoda sieradzki. Jam wtedy był na polu żniwiarzy doglądać, a on zatrzymał się, zagadnął coś tam do mnie, ale jakoś tak bez składu i sensu, bo podpity był, a potem jął się przyglądać dziewkom, które za żniwiarzami szły i zbierały garści z pokosu. Widziałem, że szczególnie jedna z nich bardzo mu się spodobała. Powiedział wtenczas – wybacz pani małżonko, ale ja tylko jego słowa przytaczam, że „przyrodzenie tak mu nabrzmiało, że jeśli sobie zaraz nie ulży, to chyba się rozpęknie”. I zaraz też zaczął sięgać w stronę mojego krocza i za kolana łapać i za tyłek.

Wyciągnąłem tedy szablę i odskoczyłem w bok, ale on się tylko roześmiał i ruszył ku jednej z dziewek, chwycił ją wpół, przerzucił przez koński grzbiet i ruszył cwałem ku dość odległej gruszy rosnącej na miedzy. Tam się zatrzymał, dziewkę na ziemię zrzucił i na oczach moich i żniwiarzy gwałt jej zadał, biorąc ją siłą. Nimem dobiegł, bo w nerwach zapomniałem, żeby konia dosiąść, było już po wszystkim. Wyzwałem go na ubitą ziemię, ale on się znów tylko roześmiał, mówiąc: „Zepsowałem ci dziewkę, nieruszana jeszcze była, ale co ci do tego?” „Co? – stawaj mi tu zaraz łajdaku, już ja cię nauczę, co przystoi, a co nie przystoi. Najechałeś mnie, na mojej ziemi zhańbiłeś moją poddankę…” Nie dał mi dokończyć. „Wiesz ty, lichoto, z kim chcesz zadzierać?” „To, panie, iżeś wojewodą i senatorem akurat mnie nie przestraszy. Szlachcic jestem, polski szlachcic, więc żem królom równy!” „A całujże mnie w dupę, królu! Ja diabła mam za pana, zadrzesz ze mną, to i z nim zadrzesz”. Potem sięgnął do sakiewki i rzucił złotą monetę leżącej na ziemi i zanoszącej się od płaczu dziewczynie. „Poznajcież, żem prawdziwy wielmoża!” Mnie cisnął drugą taką monetę pod nogi – „to za kłopot i zepsowanie poddanki”. Wskoczył na konia, spiął go ostrogami i precz odjechał. Jakbym go wtenczas mógł dopaść, to bym go chyba na miejscu ubił, tak mnie poniżył i tak rozwścieczył. Ale jemu towarzyszyło jeszcze trzech kozaków, po zęby uzbrojonych, a ja byłem sam, a i konia miałem lichego, nie dognałbym ich, choćbym nie wiem jak się starał…

Podszedłem do dziewczyny, otarłem jej łzy i powiedziałem tak głośno, iżby wszyscy tam obecni dobrze usłyszeli:

– Jak się który z parobków z nią ożeni, to do tej monety dodam jeszcze dziewięć takich samych. No i trafił się jeden. Prawie po pół roku, kiedy ciąża już była mocno widoczna. Jakiś chyba wyjątkowo zachłanny, ale czemu aż tyle czasu zwlekał? Pewnie chciał mieć pewność, czy dziewka z Łaskim zaciążyła, czy też nie. W końcu jednak ożenił się z nią, a ona urodziła Kasię. Resztę już znasz.

– Tedy Kasia, to nie taka zwykła Kasia… bękart, bo bękart, ale senatorskiej krwi… tyle że niczego, niestety, w jej sytuacji owo nie zmienia. Choćby się i Łaski przyznał, to dziewka i tak do stanu szlacheckiego ma zamkniętą drogę.

Książkę w wersji papierowej można kupić tu:

Wydawnictwo Armoryka

wydawnictwo.armoryka@armoryka.pl

ul. Krucza 16

27-600 Sandomierza

e-book tu:

https://virtualo.pl/ebook/wieszczba-krwawej-glowy-i235158/

audiobook tu:

https://virtualo.pl/audiobook/wieszczba-krwawej-glowy-i246215/

1Najduch, znajda, bękart.

2Zapalenie wyrostka robaczkowego – w XVI wieku śmiertelne.

3 Olbracht Łaski herbu Korab (1536-1605) – wojewoda sieradzki od 1566 r.

Sfiksowany na punkcie Pachamamy Franciszek ponownie [!!] prosi o „pozytywne wibracje”

Sfiksowany na punkcie Pachamamy Franciszek ponownie prosi o „pozytywne wibracje”

https://gloria.tv/post/EaTaoxKLeddu1EvdyB17dv4pV

„Proszę was, abyście nie przestawali się za mnie modlić”, powiedział Franciszek 2 grudnia do przedstawicieli Leaders pour la Paix [Przywódcy dla Pokoju], organizacji, do której między innymi należą podżegacze wojenni Antony Blinken, Enrico Letta, oraz Romano Prodi.



„Jeśli ktoś się nie modli, bo nie wie jak, albo nie może”, dodaje Fraciszek, „to niech prześle mi pozytywne wibracje. Potrzebuję ich w tej robocie! Dziękuję”.

Franciszek pozostawia znaczenie „pozytywnych wibracji” do własnej interpretacji – ciekawe, jak właściwie miałyby pomóc, o ile w ogóle istnieją?

================

[Ponownie, bo: ] Franciszek: „pozytywne wibracje” i błogosławieństwo bez błogosławieństwa: https://gloria.tv/post/uKpLDiMrA3Hy2wEos9GT1Q8Bj

[Nie chcę zanieczyszczać mej strony takimi bluźnierstwami… MD]

W 2022 roku zgromadziliśmy miliony ludzi ze wszystkich środowisk w Polsce i na całym świecie, aby dokonać zmian na korzyść nienarodzonych dzieci i rodzin. Protestowaliśmy. I (wiele razy) wygraliśmy. CitizenGO!

W 2022 roku zgromadziliśmy miliony ludzi ze wszystkich środowisk w Polsce i na całym świecie, aby dokonać zmian dla nienarodzonych dzieci i rodzin. Protestowaliśmy. I (wiele razy) wygraliśmy. CitizenGO !

Paweł Woliński, CitizenGO” petycje@citizengo.org

Nie możemy zakończyć roku 2022 bez wysłania Państwu, zwolenników CitizenGO, wielkiego DZIĘKUJĘ! 

W 2022 roku zgromadziliśmy miliony ludzi ze wszystkich środowisk w Polsce i na całym świecie, aby dokonać zmian dla nienarodzonych dzieci i rodzin.

Walczyliśmy ze szkodliwymi projektami ustaw i politykami, ale walczyliśmy również z osobistymi ciosami i kłamstwami. Radykalna lewica desperacko próbowała nas uciszyć, ośmieszyć, zastraszyć naszych kolegów i sprawić, by nasze głosy zniknęły. 

Ale na każdym kroku, razem z Państwem walczyliśmy. Stawiliśmy się. Podpisywaliśmy petycje. Organizowaliśmy wiece. Protestowaliśmy. I (wiele razy) wygraliśmy.

Pomimo wszystkich trudności, jakie napotkaliśmy w tym roku, Państwa wsparcie pomogło doprowadzić do niesamowitych zwycięstw na całym świecie. Spójrzcie tylko na niektóre  niesamowite efekty pracy, które udało nam się wspólnie wykonać w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy: 

Polska – Z powodu naszej kampanii, w Polsce nie będzie zaświadczeń dla zagranicznych par homoseksualnych wychowujących dzieci, stwierdzających, że są rodzicami. Wiceminister sprawiedliwości podziękował CitizenGO za nasze zaangażowanie w ochronę rodziny i małżeństwa. 

Również radni Krakowa przyznali tytuł Honorowego Obywatela znanej doradczyni Jana Pawła II dr Wandzie Półtawskiej. Prosiliśmy, aby krakowscy radni uhonorowali osobę, która niezłomnie angażowała się w promowanie prawa do narodzin. 

Odnieśliśmy kolejne zwycięstwo – po uruchomieniu petycji przeciwko zamykaniu szkół z powodu Omikrona, polskie Ministerstwo Edukacji Narodowej zapowiedziało powrót dzieci do szkół. 

Afryka – Kenijskie Zgromadzenie Narodowe miało zamiar przyjąć bardzo kontrowersyjną ustawę, która promowałaby eksperymentowanie z laboratoryjną produkcją dzieci, a także wynajmowanie macic poprzez macierzyństwo zastępcze. Udało nam się osiągnąć, że ustawa o macierzyństwie zastępczym w Kenii została odrzucona przez Zgromadzenie Narodowe. Udało nam się również znieść zakaz rejestracji kościołów i ochronić wolność religijną nowych kościołów.

Argentyna – CitizenGO protestowało pod siedzibą DirecTV przeciwko decyzji firmy o usunięciu EWTN ze swoich usług w Ameryce Łacińskiej. Nacisk tysięcy obywateli sprawił, że Direct TV cofnęła się. 

Dzięki zespołowej pracy z innymi sprzymierzonymi stowarzyszeniami udało nam się powstrzymać próby ratyfikacji w Kongresie konwencji ograniczającej wolność wypowiedzi na tematy związane z życiem i rodziną. 

Dzięki wspólnej pracy z innymi stowarzyszeniami udało nam się na razie powstrzymać próbę lobby aborcyjnego nadania statusu konstytucyjnego konwencji z Belém do Pará, która jest koniem trojańskim do wprowadzenia aborcji do Konstytucji Narodowej.

Austria – Poprzez naszą kampanię ˝Nie, dla obowiązkowych szczepień˝, w której zebraliśmy 43.949 podpisów, udało nam się zmusić rząd Austrii do odwołania obowiązkowych szczepień COVID-19.

Brazylia – Przeprowadziliśmy udaną kampanię na rzecz odwołania deputowanego stanowego o imieniu Artur. Podróżował on na granicę Ukrainy i Rosji twierdząc, że zamierza pomóc ludziom, którzy cierpią z powodu wojny. Jednak wysłał wiadomości audio WhatsApp do grupy, mówiąc bardzo okropne rzeczy o ukraińskich kobietach (seksistowskie komentarze). Z tego powodu wybuchła publiczna wrzawa. Zgromadzenie stanowe São Paulo (izba deputowanych stanowych) postanowiło odwołać go z funkcji deputowanego stanowego. 

Kanada – Zebraliśmy ponad 10 tysięcy podpisów, aby uratować życie 23-latka cierpiącego na cukrzycę, który stracił wzrok i złożył wniosek o medycznie wspomagane umieranie. Jego wniosek został zatwierdzony, mimo że istnieje mnóstwo metod leczenia cukrzycy i ślepoty. Udało nam się powstrzymać tę decyzję przed urzeczywistnieniem. 

Sprzeciwiliśmy się również powołaniu się przez premiera Trudeau na Emergencies Act – przeznaczony do radzenia sobie z ekstremalnymi problemami, takimi jak wojna czy terroryzm. Trudeau zamiast tego postanowił powołać się na nią, aby uciszyć Konwój Wolności, pokojowy protest antyszczepionkowców, którzy zablokowali kanadyjskie przejścia graniczne ze Stanami Zjednoczonymi. 

Rozpoczęliśmy kampanię, aby powiedzieć liderom partii federalnych, że wszyscy politycy federalni powinni głosować za odwołaniem uprawnień nadzwyczajnych Trudeau. W ciągu kilku godzin zebraliśmy ponad 30 tysięcy podpisów!

Kolumbia – Przemysł pornograficzny chciał zorganizować targi od 12 do 15 czerwca w Barranquilli. Udało się nam je odwołać i nie dopuścić do kongresu pornograficznego.

Unia Europejska – Komisja Europejska zaproponowała rozszerzenie listy przestępstw UE o „mowę nienawiści i przestępstwa z nienawiści”. Gdyby ta propozycja została przyjęta, głosy pro-life i pro-rodzinne zostałyby uciszone w całej UE. Udało nam się powstrzymać tę propozycję.

Francja – Dzięki naszej kampanii Senat odrzucił projekt ustawy o wpisaniu aborcji do konstytucji. Bez zgody Senatu aborcja nie znajdzie się we francuskiej konstytucji.

Niemcy – Pomogliśmy powstrzymać rządowe plany obowiązkowych szczepień przeciwko COVID-19. Nakazywane przez rząd szczepienia naruszają wolność jednostki do wyboru terapii medycznej lub jej braku i zagrażają egzystencji obywateli na całym świecie. Prosiliśmy również o natychmiastowe zniesienie nakazu noszenia maski na lekcjach wychowania fizycznego w szkołach. 

Węgry – Od tego roku, zgodnie z nowym rozporządzeniem ministerialnym, kobiety chcące dokonać aborcji na Węgrzech będą musiały wysłuchać bicia serca swojego dziecka, zanim przystąpią do aborcji. Dzięki naszym petycjom i pracy w tle udało nam się przekonać węgierski rząd o tym, jak ważne jest wprowadzenie tej zmiany pro-life. Lobbujemy konkretnie za „koncepcją bicia serca” od czasu, gdy gościliśmy naszą konferencję Heartbeat w 2019 roku, kiedy zaprosiliśmy senator stanu Iowa –  Amy Sinclair, aby była jednym z naszych mistrzów dla ustaw Heartbeat na Węgrzech. I, nie zatrzymujemy się teraz, ponieważ kontynuujemy naszą pracę, aby uzyskać również ochronę prawną dla nienarodzonych dzieci.

I w kolejnym znaczącym zwycięstwie dla naszych wartości… i windykacji naszych petycji w tej sprawie, zdecydowana większość głosujących, 3,5 miliona ludzi, odrzuciła indoktrynację dzieci przez LGBT podczas oficjalnego referendum rządowego, które odbyło się w kwietniu.

Irlandia – nasza kampania na rzecz zmiany irlandzkiej ustawy o równowadze między życiem zawodowym a prywatnym, która wymazała wszystkie wzmianki o kobietach i dziewczętach z przepisów dotyczących macierzyństwa, zakończyła się sukcesem. Ponad 16,500 osób podpisało petycję i ustawa została przeredagowana. Gdyby pierwotny projekt ustawy przeszedł, wtłoczyłby ideologię gender do irlandzkiego ustawodawstwa.


Włochy – Zażądaliśmy, aby zgodnie z włoskim prawem nie wydawano koncesji na imprezę „Marzenie zwane dzieckiem”. Udało nam się, wydarzenie zostało odwołane. Odnieśliśmy również wielkie zwycięstwo w wyborach, ponieważ główne partie konserwatywne, które zobowiązały się na piśmie do przestrzegania naszych wartości poprzez nasz kwestionariusz, wygrały wybory.

Zatrzymaliśmy również dyskryminujący obowiązek noszenia maski przez 6-letnie dzieci w przedszkolach. 

Zapewniliśmy również, że festiwal w Sanremo nie zamienił się w scenę propagandy LGBTQ na rzecz Zan DDL.

Meksyk – Zatrzymaliśmy wdrożenie programu nauczania opartego na ideologii, bez wsparcia pedagogicznego, filozoficznego i akademickiego. Dostarczyliśmy 27 000 podpisów odrzucających nowy model edukacyjny, a sędzia federalny wstrzymał jego stosowanie. 

Wsparliśmy również studenta Uniwersytetu Baja California, który był celem lobby LGBT, prosząc o wycofanie jego dyplomu z psychologii, ponieważ broni życia od poczęcia, małżeństwa między mężczyzną a kobietą i jest krytyczny wobec indoktrynacji genderowej w szkołach.

Holandia – Walczyliśmy, aby rząd zniósł kwarantannę. Te blokady i inne podobne środki są narzędziami totalitarnymi, z którymi będziemy nadal walczyć w każdy możliwy sposób. Kwarantanna została zniesiona, ale ona i inne ograniczenia nadal stanowią zagrożenie, a wiele dalekosiężnych środków, takich jak kody QR i zdystansowanie społeczne, próbuje się zapisać w prawie, aby w przyszłości można było się do nich odwołać.

Peru – Debatowano nad projektem ustawy, która dekryminalizowałaby aborcję w przypadku gwałtu, skazując tym samym niewinne nienarodzone dziecko na śmierć, narażając ofiarę gwałtu na przemoc związaną z aborcją i zwalniając gwałciciela z odpowiedzialności karnej. Dzięki naszej kampanii udało się, że sprawa nie weszła do porządku obrad i nie była dyskutowana.

Puerto Rico – W Puerto Rico kodeks karny zakazuje aborcji, ale orzeczenie Sądu Najwyższego z 1980 roku zdecydowało, że prawo to należy rozumieć tak szeroko, że tak naprawdę zezwala na aborcję w każdym momencie ciąży i bez ograniczeń. Dlatego grupa ustawodawców proponowała projekt ustawy ograniczającej aborcję w Puerto Rico – Bill 693. Nasze podpisy znalazły się w raporcie, który został wydany przez komisję po skierowaniu na sesję plenarną. Wygraliśmy i ustawa została zatwierdzona.

Słowacja – Udało nam się przekonać władze słowackie, że szczepienie przeciwko Covid-19 pozostaje na Słowacji dobrowolne. 

Ponadto Słowacja chciała prawnie uznać osoby z męskimi genitaliami za kobiety, a osoby z żeńskimi genitaliami za mężczyzn. Teoretycznie oznacza to również, że osoba oficjalnie wymieniona jako mężczyzna będzie mogła miesiączkować lub zajść w ciążę. Wywieraliśmy presję na premiera, by dotrzymał zobowiązań wobec wyborców.

A także przyczyniliśmy się do usunięcia skandalicznego proaborcyjnego posła z urzędu szefa sejmowej komisji zdrowia. Stanęliśmy w obronie biskupa Halko, który był molestowany przez aktywistów LGBT na festiwalu Pohoda. 

Wielka Brytania – Nasza kampania na rzecz ochrony wolności słowa studentów pro-life została wspomniana przez posła w Parlamencie. Dostarczono ponad 15 tys. podpisów, prosząc rząd o podtrzymanie wolności słowa studentów pro-life w Wielkiej Brytanii. 

Odwołano również tzw. „Family Sex Show” zarzucając mu rzekome „zagrożenia”. Był to program o charakterze seksualnym i zawierał pełną nagość przednią. Był on skierowany do rodzin i dzieci w wieku 5 lat. 

Wywarliśmy nacisk na szpital Princess Grace, który wycofał operację ratującą życie kobiety, ponieważ nie chciała ona otrzymać opieki intymnej od mężczyzny zidentyfikowanego jako transseksualista. Nasza petycja otrzymała ponad 17 000 podpisów w ciągu 48 godzin od jej uruchomienia, a właściciele szpitala przywrócili kobiecie operację w innej placówce.  

USA – Naszą kampanią zachęciliśmy Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych do obalenia wyroku Roe vs. Wade, eliminując tym samym konstytucyjne prawo do aborcji. 

Również State Farm, firma ubezpieczeniowa, która ubezpiecza miliony Amerykanów, zdecydowała się zdradzić podstawowe prawa przyzwoitości i moralności, aby wesprzeć program LGBT. Uruchomiliśmy petycję, aby wysłać firmie State Farm silny sygnał, że musi ona natychmiast zakazać wszelkiej indoktrynacji transseksualistów i LGBT. 

===============================

Wszystkie te udane kampanie i wiele innych – w tym roku odnieśliśmy ponad 30 zwycięstw w obronie życia, rodziny i wolności – były możliwe tylko dzięki silnemu wsparciu zaangażowanych obywateli takich jak Państwo i milionów naszych członków z Polski i ponad 50 krajów. 

Wszystko, o co walczyliśmy, by chronić, w ciągu ostatnich 12 miesięcy, byłoby o wiele trudniejsze bez Państwa wsparcia.

Rok 2022 może zbliżać się do końca, ale praca się tutaj nie kończy. Zwycięstwa, których potrzebujemy w nadchodzącym roku, nie odbędą się również bez Państwa.

Oto tylko kilka ważnych projektów, które planujemy lub nad którymi obecnie pracujemy: 

  • Ochrona życia, rodziny i wolności w Polsce i na arenie międzynarodowej;
  • Sprzeciw i odrzucenie radykalnych priorytetów proaborcyjnych i transgenderowych w potężnej Organizacji Narodów Zjednoczonych i jej Światowej Organizacji Zdrowia;
  • Kontynuacja naszej ciągłej walki o zakończenie indoktrynacji lobby LGBTQ i ideologii gender w parkach Disneya oraz w filmach i produkcjach Disneya (wykorzystujemy szansę, która wynika ze zmiany przywództwa w Disneyu);
  • Stop cenzurze głosów chrześcijańskich, pro-life i pro-liberalnych w Social Media i innych platformach internetowych;
  • Walka z bluźnierczą i transgenderową propagandą w popularnych serwisach streamingowych, takich jak Netflix; oraz
  • Kontynuacja wpływu na wybory i ustawodawstwo w Polsce w imieniu życia, rodziny i wolności. 

Zamykam 2022 rok niesamowicie wdzięczny za wszystko, co Państwo zrobiliście i za to, co możemy osiągnąć, kiedy pracujemy razem. Jestem zaszczycony, że mogę walczyć u Państwa boku!

Dziękuję za niesamowity wkład w czynieniu tego świata lepszym miejscem.

Paweł Woliński z całym zespołem CitizenGO

P. S. Kilka dni temu poprosiłem Państwa o wypełnienie ankiety, która pomoże nam określić nasze priorytety w 2023 roku. Poznanie Państwa opinii pomoże nam odpowiednio zaplanować i zabudżetować najbliższy rok. Jeśli jeszcze tego Państwo nie zrobiliście, proszę o odpowiedź na ankietę, która pozwoli nam ukierunkować nasze plany i działania w 2023 roku.

Dr n. med. Zbigniew Martyka ma być karany za prawdę o covidzie !!!

Dr n. med. Zbigniew Martyka ma być karany za prawdę o covidzie !!!

dr n. med. Zbigniew Martyka

Może być zdjęciem w zbliżeniu przedstawiającym 1 osoba

Rozprawa dyscyplinarna przed Sądem Lekarskim

Zbigniew Martyka http://zbigniew.martyka.eu/2022/12/04/rozprawa-dyscyplinarna-przed-sadem-lekarskim/

Dr Zbigniew Martyka. / foto: YouTube

Zostałem wezwany jako obwiniony przez Sąd Lekarski. Rozprawa odbędzie się 19 grudnia 2022 roku o godzinie 11.00 w siedzibie Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie przy ul. Krupniczej 11a w Krakowie. Postępowanie zostało wszczęte w związku z donosem złożonym na mnie przez Michała Biedziuka. Wg wniosku o ukaranie, przekazując Państwu w okresie między 8 września 2020 roku a 5 grudnia 2021 roku informacje na temat tzw. pandemii koronawirusa, publikowałem treści niezgodne z aktualną wiedzą medyczną.
Co ciekawe, po roku od tych publikacji okazuje się, że rację miałem jednak ja, a nie mieli jej mainstreamowi „eksperci”, sponsorowani przez producentów szczepionek. Poniżej pokażę to Państwu na przykładach.
Jak wielu z Państwa wie, jestem doktorem nauk medycznych. Mam dwie specjalizacje – jestem specjalistą chorób wewnętrznych oraz specjalistą chorób zakaźnych. Od ponad 30 lat pracuję na oddziale zakaźnym, od roku 2000 jestem jego szefem. Koronawirus jest zakaźnym patogenem układu oddechowego – będącym dokładnie w centrum zainteresowań moich specjalizacji.
Aby ocenić moje wypowiedzi, Okręgowa Rada Lekarska powołała biegłego. Został nim ustanowiony dr Paweł Grzesiowski. Immunolog, pediatra. Przypomnę jedynie, że dr Paweł Grzesiowski, trzykrotnie zaszczepiony, gdy jego dziecko zachorowało, chodził po swoim własnym domu w maseczce – i takich rad udzielał innym (https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,171710,27837582,jeden-z-domownikow-z-koronawirusem-a-reszta-po-szczepieniu.html).

Jeszcze w styczniu 2022 roku straszył, że omikron będzie produkował ogromną liczbę hospitalizacji, a umrze 30 tysięcy chorych. Jak dobrze wiemy, okazało się to oczywiście nieprawdą.

25 marca 2022 roku dr Grzesiowski protestował przeciw zdjęciu obowiązku noszenia masek twierdząc, że nie powinniśmy rezygnować z narzędzi, które nas chronią (https://www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-w-polsce,dr-grzesiowski–rezygnujemy-z-tego–co-nas-chroni,film,30906312.html). Niecała 2 lata wcześniej, 10 kwietnia 2020 roku dr Grzesiowski opowiadał coś wręcz przeciwnego. Twierdził wówczas, że „maski noszone przez osoby bezobjawowe muszą być traktowane jako element psychologiczny, niż jako ochrona medyczna. Maski bawełniane praktycznie nie zatrzymują wirusa. Zakładane przez osoby w kontaktach międzyludzkich zmniejszają ilość wydychanego aerozolu, niemniej jednak nie są to maski filtrujące. Gdybyśmy przyjęli, że maski z filtrem HEPA dają 100 proc. ochrony, to maska z bawełny daje 1 proc. Maski mają swój czas użytkowania. Jeśli będziemy oddychać przez maskę przez godzinę, to stanie się wilgotna, nasiąknie parą wodną i śliną, którą wydychamy. Maska powinna być wyprana w temperaturze 60 stopni, inaczej będzie stanowiła źródło zakażeń i dodatkowe zagrożenie„. (https://www.medexpress.pl/zbyt-dlugo-noszona-maseczka-to-powazne-zagrozenie-dla-zdrowia/77248). 21 stycznia 2021 roku natomiast nawoływał, zgodnie zresztą z mainstreamową narracją, do szczepienia ozdrowieńców (https://pulsmedycyny.pl/dr-pawel-grzesiowski-ozdrowiency-takze-powinni-sie-szczepic-przeciw-covid-19-1106143).

Przypomnę jedynie, że od zawsze wiedzieliśmy, że odporność poinfekcyjna jest zdecydowanie większa, niż poszczepienna, a twierdzenia przeciwne są po prostu niczym nie popartymi pseudonaukowymi dywagacjami. 20 października 2021 roku dr Grzesiowski postulował objęcie obowiązkiem szczepień wszystkich tych osób, które pełnią funkcje publiczne, w rozumieniu kontaktu z wieloma osobami. Dzisiaj oficjalnie wiemy, że szczepienie nie zatrzymuje transmisji. Nawet Pfizer był uprzejmy przyznać, że nie było nigdy prowadzonych badań pod kątem zabezpieczenia przed transmisją wirusa (http://martyka.eu/nie_badalismy_transmisji.mp4)

W skrócie przybliżyłem Państwu rzeczoznawcę OIL, teraz skupię się na konkretnych zarzutach.

1. W dniu 8 września 2020 roku udostępniłem wywiad z dnia 15 czerwca 2020 roku, w którym kwestionowałem zasadność stosowania masek ochronnych w ramach przeciwdziałania pandemii Covid-19, oraz zasadność testowania w kierunku zakażenia wirusem Sars-Cov-2.

Dzisiaj wiemy, że skuteczność masek nie została potwierdzona nigdzie na świecie – poza Bangladeszem. Jednakże nawet tam (chodzi o badanie Abaluck 2021) nie jest to jednoznaczne – wg analizy dr Denica Rancourta (o wskaźniku Hirscha 39) jest to badanie wadliwe i nie powinno być brane pod uwagę w decyzjach dotyczących zdrowia publicznego. Na dzień dzisiejszy znanych mi jest 16 badań RCT, które oceniają skuteczność stosowania masek w zapobieganiu zakażeniom wirusami układu oddechowego – 14 z nich wykazuje, że maski nie działają.

Stosowane powszechnie testy PCR mogą jedynie wykryć obecność wirusa Sars-Cov-2, natomiast w żadnym razie nie określą, czy infekcja spowodowana jest tymże wirusem, czy też jakimkolwiek innym z pokaźnej grupy patogenów górnych dróg oddechowych. Poza tym osoby z ostrą infekcją górnych dróg oddechowych powinny mieć niezwłocznie udzieloną pomoc medyczną w celu przeciwdziałania nadkażeniu bakteryjnemu i gwałtownemu pogorszeniu stanu zdrowia – niezależnie od przyczyny infekcji (czy też wyniku testu) – i o to apelowałem od samego początku. Takie postępowanie pomogłoby nam uratować 200 000 osób! Tymczasem dzisiaj jestem oskarżany o kwestionowanie powszechnego testowania, natomiast nikt nie odpowiedział za nadmiarowe zgony spowodowane właśnie tą błędną polityką.

2. W dniu 28 lutego 2021 twierdzę, że „covid-19 stanowi marginalne zagrożenie dla młodszych i prawie żadne dla osób zdrowych

Wg danych z USA oraz Izraela jedynie 5 do 10% dzieci choruje na Covid-19, natomiast dzieci stanowią niecałe 2% wszystkich diagnozowanych przypadków. Zaledwie niecałe 2% dzieci z dodatnim wynikiem testu na Sars-Cov-2 podlega hospitalizacji – przy czym większość z przyjętych do szpitala może mieć łagodny przebieg choroby czy też nawet zupełnie inny powód hospitalizacji, niż zakażenie Sars-Cov-2. Ryzyko zgonu związanego z Covid-19 wśród dzieci i młodzieży wynosi 0,17 na 100 tysięcy.

Tak, proszę Państwa, wg powyższych danych ryzyko dla młodszych jest marginalne. Podobnie dla osób zdrowych, z prawidłowo działającym układem odpornościowym. Co oczywiście nie oznacza, że wzmacnianie odporności można sobie odpuścić, a zagrożenie całkowicie zbagatelizować.

3. W dniu 29 marca 2021 roku opublikowałem stwierdzenie, że maseczki nie chronią przed zakażeniem, a mogą być wylęgarnią drobnoustrojów chorobotwórczych, powodują częste zmiany skórne. Porównałem również zachorowania na Covid-19 z zachorowaniami na grypę, nie uwzględniając statystyk śmiertelności.

Proszę Państwa, odnośnie masek – nie ma tutaj żadnych wątpliwości. Badania są jednoznaczne – nie ma dowodów na skuteczność, choćby zwolennicy zaklinali rzeczywistość.

Odnośnie braku uwzględnienia statystyk śmiertelności – rzeczywiście, nie było tego w mojej wypowiedzi – ponieważ dotyczyła ona zupełnie innego tematu – a mianowicie organizacji pracy ochrony zdrowia podczas epidemii. Ale oczywiście dzisiaj dysponujemy wiarygodnymi danymi odnośnie zestawienia śmiertelności obu chorób. W metaanalizie przeprowadzonej przez profesora Johna Ioannidisa, epidemiologa z Uniwersytetu Stanforda i jednego z najczęściej cytowanych naukowców na świecie czytamy, że wskaźnik IFR dla Covid-19 wynosi średnio 0,27% (https://www.medrxiv.org/content/10.1101/2020.05.13.20101253v3.full-text). To są twarde dane, a nie opinie telewizyjnych „ekspertów”.

4. 13 maja 2021 roku napisałem, że jako społeczeństwo osiągnęliśmy odporność populacyjną, a szczepienie dzieci poniżej 12 roku życia stwarza większe zagrożenie, niż Covid-19.

Wtedy pisałem również, że szczepienie się na sezonową chorobę układu oddechowego po sezonie zachorowań jest pozbawione sensu, ze względu na szybką mutację wirusów. Dlatego właśnie szczepionka na grypę jest aktualizowana co roku. Okazało się po raz kolejny, że miałem rację, a nowe mutacje wirusów doskonale dają sobie radę z ominięciem odporności poszczepiennej. To nie jest żadna nowość – medycyna oparta na dowodach mówi o tym od dekad.
Zgadza się – w maju mieliśmy odporność populacyną na wariant ubiegłosezonowy. Dlatego zachorowania wygasły. Dlatego też sezonowe infekcje corocznie wygasają na wiosnę. Po to, by w jesieni znowu nas zaatakować. Ale to jest już zupełnie inny wirus. I ten fakt również podkreślałem.

Natomiast odnośnie szczepienia dzieci poniżej 12 roku życia – w świetle faktu, że w tej grupie wiekowej Covid-19 jest znikomym zagrożeniem – szczepienie zupełnie niepotrzebnie naraża organizm na skutki uboczne – więc zdecydowanie JEST większym zagrożeniem. Analizując dostępne dane kliniczne widzimy, że dzięki zaszczepieniu miliona nastolatków unikniemy ok. 16 tysięcy przypadków objawowego zakażenia oraz kilkuset hospitalizacji, natomiast narazimy 900 tysięcy dzieci na co najmniej jeden niepożądany odczyn – przy czym 500 tysięcy będzie miało konieczność stosowania leków przeciwbólowych i przeciwgorączkowych, 200 tysięcy będzie się borykało z gorączką powyżej 38 stopni. Oprócz przejściowych działań niepożądanych dochodzi mniejsze, ale też ryzyko wystąpienia bardziej poważnych objawów, jak choćby głośna ostatnio zakrzepica czy zapalenie mięśnia sercowego. Tak więc w przypadku dzieci – ryzyko może przewyższyć korzyści i trzeba o tym głośno mówić.
Tymczasem Wielka Brytania zrezygnowała z masowego szczepienia dzieci i młodzieży, Sąd w Urugwaju nakazał natychmiastowe wstrzymanie szczepień dzieci preparatami na COVID, Szwecja zaprzestała podawania Moderny osobom urodzonym wcześniej niż w 1991 roku, podobną decyzję podjęła Finlandia. Władze Izby lekarskiej (OM) Portugalii wyraziły dezaprobatę dla planowanego na drugą połowę grudnia rozpoczęcia szczepień dzieci w wieku 5-11 lat przeciwko koronawirusowi.

5. 16 maja 2021 roku opublikowałem tekst, w którym:
    a) kwestionowałem działania profilaktyczne związane z zapobieganiem zarażeniem Covid-19 w postaci noszenia maseczek i zachowaniu dystansu społecznego

Kwestionowałem skuteczność lockdownów. Nie tylko ja zresztą. Jak można przeczytać w „The Lancet”: „Zamykanie granic, lockdown i wysoki wskaźnik testów na COVID-19, nie były związane ze statystycznie istotnym zmniejszeniem liczby krytycznych przypadków lub ogólnej śmiertelności” (https://www.thelancet.com/journals/eclinm/article/PIIS2589-5370(20)30208-X/fulltext). Sama liczba dowodów naukowych na nieskuteczność lockdownu jest przytłaczająco większa w porównaniu z tymi, które wskazują na jego skuteczność (https://brownstone.org/articles/lockdowns-fail-they-do-not-control-the-virus/). Co ciekawe, po wielu miesiącach z moim stanowiskiem zgodził się minister zdrowia Adam Niedzielski, który 27 czerwca 2021 roku stwierdził, że „ani wzrost mobilności ani nowe mutacje nie powodują zwiększenia liczby zakażeń” (https://twitter.com/a_niedzielski/status/1409070097931673603), natomiast 25 listopada 2021 roku w wywiadzie dla RMF FM ogłosił, że „na pewno wiemy w tej chwili, że restrykcje są mało skutecznym środkiem ograniczenia wzrostu pandemii” (https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/poranna-rozmowa/news-niedzielski-restrykcje-sa-malo-skutecznym-srodkiem-ogranicze,nId,5665643#crp_state=1).

Okazuje się, że ta oczywista prawda, wraz z konkretnymi dowodami naukowymi, nie dotarła jeszcze jedynie do osób stawiających mi te absurdalne zarzuty.

    b) utrzymywałem, że podjęcie programu szczepień przeciw covid-19 to podjęcie eksperymentu medycznego na niespotykaną skalę

Zgodnie z art. 21 pkt. 2 Ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty „eksperymentem leczniczym jest wprowadzenie nowych albo tylko częściowo wypróbowanych metod diagnostycznych, leczniczych lub profilaktycznych w celu osiągnięcia bezpośredniej korzyści dla zdrowia osoby chorej„. Szczepionki m-RNA są jak najbardziej nową i częściowo wypróbowaną metodą profilaktyczną. Lista działań niepożądanych była kilkukrotnie rozszerzana w trakcie kampanii szczepień, ze względu na pojawiające się nowe informacje i nowe przypadłości (choćby zakrzepica, czy zapalenie mięśnia sercowego). Zatem akcja szczepień m-RNA jak najbardziej spełnia definicję „eksperymentu medycznego”, zgodnie z przywołaną wyżej ustawą. Co więcej, nigdy w historii nie spotkaliśmy się z podobnym działaniem na tak masową skalę.

    c) twierdzę, że wprowadzone restrykcje skutkujące znacznym utrudnieniem i opóźnieniem w otrzymaniu właściwej pomocy medycznej spowodowały nadzwyczajny wzrost zgonów w wyniku innych chorób, których nie leczono właściwie i we właściwym czasie

    Piszący to oskarżenie żyje chyba w innym świecie. Od 10 miesięcy lekarze debatują nad pomysłem wyjścia z długu zdrowotnego spowodowanego właśnie blokadą ochrony zdrowia. Już w kwietniu tego roku prof. Piotr Kuna przyznał, że „dług zdrowotny to jest coś gorszego niż COVID, bo pandemia, moim zdaniem, mija, a dług zdrowotny pozostanie z nami nie na rok, dwa, lecz na pokolenia /…/ Ten dług zdrowotny zaciągnęliśmy na dziesiątki lat. To nie tylko 100 czy 120 tysięcy zgonów nadmiarowych, poza COVID, to również jest wzrost liczby zachorowań na nowotwory, na choroby sercowo-naczyniowe, na cukrzycę, na choroby układu oddechowego i wynikające z tego ogromne koszty dla całego systemu. Nieuchronne jest też skrócenie średniej długości życia w Polsce. To prawdziwa tragedia, że w XXI wieku w nowoczesnym państwie, które ma całkiem niezły dostęp do różnych metod leczenia, organizacja ochrony zdrowia, zdrowie publiczne są w tak fatalnym stanie, że nie udało się zapobiec skróceniu ludzkiego życia. Bo tak naprawdę zawiodła organizacja i brak oparcia na wiedzy. Przeważyły emocje, które rządziły polityką zdrowotną w dobie pandemii„. (https://www.woia.pl/news/3675/rozmowa-farmacji-wielkopolskiej-quotdlug-zdrowotny-gorszy.html)

W tym miejscu nie tylko podtrzymuję wcześniejsze twierdzenia, ale ŻĄDAM postawienia przed sądem karnym tych, którzy swoimi, niepopartymi wiedzą medyczną decyzjami, ograniczyli dostęp do ochrony zdrowia, przyczynili się do śmierci dziesiątek tysięcy pacjentów oraz spowodowali zaciągnięcie długu zdrowotnego na całe pokolenia!

6. 5 grudnia 2021 roku w wywiadzie dla „Do Rzeczy” miałem pominąć realne zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów związane z zarażeniem Covid-19 oraz kwestionowałem zasadność stosowania środków ochrony indywidualnej i podejmowania działań prewencyjnych

Tutaj już wznosimy się na wyższy poziom absurdu. Mam zarzut, że pomijam realne zagrożenie dla zdrowia i życia w udzielonym wywiadzie. Tylko, że… wywiad dotyczył zupełnie innego tematu! W swoich wypowiedziach od początku tzw. pandemii apelowałem, żeby w żadnym razie nie ulegać panice wywoływanej przez media, ale żeby też absolutnie nie lekceważyć zagrożenia. Każdy wirus może być niebezpieczny dla zdrowia i życia.

Natomiast najbardziej surrealistyczny jest zarzut „kwestionowania zasadności ochrony indywidualnej i podejmowania działań prewencyjnych”. W omawianym wpisie to „kwestionowanie” opierało się na odwołaniu się do wywiadu udzielonego przez Ministra Zdrowia Adama Niedzielskiego dla RMF, w którym stwierdził on, że „wprowadzenie tych restrykcji wtedy (w listopadzie 2020 roku) i tak spowodowało, że hospitalizacji było więcej niż jest teraz. Na pewno wiemy w tej chwili, że restrykcje są mało skutecznym środkiem ograniczenia wzrostu pandemii” (https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/poranna-rozmowa/news-niedzielski-restrykcje-sa-malo-skutecznym-srodkiem-ogranicze,nId,5665643#crp_state=1)

Tak więc doszło do tego, że oskarżyciele zarzucają mi już nie tylko publikację faktów mających potwierdzenie w medycynie opartej na dowodach, ale niezgodnych z jedyną słuszną retoryką, ale zarzutem jest publikacja oficjalnej wypowiedzi Ministra Zdrowia, w której przyznał on to, co ja mówiłem od wielu miesięcy!

W uzasadnieniu wniosku o ukaranie możemy znaleźć stwierdzenie, że m.in. moją działalność można zakwalifikować jako „publiczne propagowanie postaw antyszczepionkowych i antyzdrowotnych oraz głoszenie niepotwierdzonych naukowo poglądów i nieprawdziwych informacji„. To oczywista bzdura. Wszystkie moje wypowiedzi były poparte konkretnymi dowodami naukowymi, w tym tymi najwyższej jakości (RCT i metaanalizy). Nigdy również nie dyskredytowałem szczepień apelując, żeby każdy dobrowolnie i bez żadnego przymusu miał możliwość oceny korzyści i ryzyka oraz podjęcia indywidualnej decyzji. Takie zresztą było oficjalne stanowisko władz (oficjalne, gdyż nieoficjalnie były oczywiście podejmowane próby przymuszania do zaszczepienia się). Równocześnie jako zakaźnik znam wiele przypadków, kiedy korzyści wynikające ze szczepień jednoznacznie przewyższają ryzyko (np. wścieklizna) i w takich przypadkach sam kieruję na szczepienia. W przypadku szczepionek na Covid-19 nie mamy niestety jednoznacznych dowodów, dlatego też każdy bezwzględnie powinien mieć prawo do podjęcia indywidualnej decyzji.

Jak Państwo widzicie, oskarżenie oparte jest jedynie na populistycznych stwierdzeniach, bez żadnych dowodów naukowych. Zarzuca mi się, że moje wypowiedzi nie są tożsame z aktualnym stanem wiedzy, tymczasem WSZYSTKIE moje stwierdzenia mają odniesienia w literaturze naukowej oraz wynikach prac badawczych – co zresztą zawsze przywołuję. Widać tutaj wyraźnie, że w całej sprawie chodzi jedynie o zemstę za walkę ze skompromitowanym systemem. Niezależnie od wszystkiego jestem głęboko przekonany, że niedługo przed sądem – i to sądem karnym – odpowiedzą wszyscy ci, którzy wbrew nauce doprowadzili do zapaści systemu o ochrony zdrowia i tylu niepotrzebnych zgonów. Oby już nigdy nie było sytuacji, że lekarze odmawiają pomocy chorym dlatego, że są chorzy, albo pacjent musi uderzać kijem w okno przychodni, bo nie ma prawa wejść do środka.

Piątego grudnia otwarto Most Krymski, uszkodzony 8 października. [po ros.]

Piątego grudnia otwarto Most Krymski, uszkodzony 8 października.

„U nas” piszą: Rosjanie chcą naprawić Most Krymski do lipca przyszłego roku. Wybuch miał miejsce 8 października 2022.

Więc podaję ukrywaną [czemu???] prawdę:

===================

https://topwar.ru/206222-vosstanovlennaja-avtomobilnaja-chast-krymskogo-mosta-snova-otkryta-dlja-dvizhenija.html

Восстановленная автомобильная часть Крымского моста снова открыта для движения

Восстановленная автомобильная часть Крымского моста снова открыта для движения

Работы на Крымском мосту, пострадавшем в результате теракта в октябре, завершены, все четыре поврежденных пролета заменены, движение по автомобильной части моста снова открыто. Об этом сообщает пресс-служба Упрдор „Тамань”.
Согласно сообщению, сегодня, 5 декабря, запущено движение по правой полосе, которая наиболее пострадала во время теракта. На сегодняшний день работают три полосы, еще одну запустят 20 декабря. Об этом ранее сообщил вице-премьер России Марат Хуснуллин, курировавший восстановительные работы на мосту.

5 декабря в 10:50 в рамках восстановительных работ произведен перепуск транспорта на правую сторону автодорожной части Крымского моста
– заявили в Упрдор „Тамань”.
Напомним, что теракт с подрывом моста, организованный украинскими спецслужбами, произошел 8 октября этого года. В результате детонации взрывчатки, находящейся в кузове грузовой фуры, было повреждено четыре пролета моста, два из них обрушились. Кроме того, взрыв привел к возгоранию цистерн идущего параллельно грузового поезда. Жертвами теракта стали 4 человека, находившиеся в своих автомобилях в момент подрыва фуры.
Повреждение моста привело к тому, что грузовой автотранспорт пришлось пускать через паромную переправу, да и с возобновлением движения их пока на мост не пускают, ждут запуска четвертой полосы. Ввод моста в полноценную эксплуатацию позволит разгрузить паром и восстановить логистику по доставке всего необходимого на полуостров.

Zielone piekło: „15-minutowe miasta”. „Pionierskie”: Kraków, Warszawa, Łódź, Rzeszów i Wrocław. Poligony doświadczalne dla Agendy 2030.

Zielone piekło: „15-minutowe miasta”. „Pionierskie”: Kraków, Warszawa, Łódź, Rzeszów i Wrocław. Poligony doświadczalne dla Agendy 2030.

Inteligentne i „odporne”. Czy „15-minutowe miasta” mają stać się gettem?

Unijne miasta jako „naturalne poligony doświadczalne” dla Agendy 2030

Tzw. idea miasta 15-minutowego: Mieszkańcy mają mieć zapewnioną możliwość „spełnienia wszystkich potrzeb życiowych” „w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca zamieszkania”.

Miasta mają być podzielone na kwartały, które w razie potrzeby można odciąć od innych dzielnic.

=============================

Agnieszka Stelmach https://pch24.pl/inteligentne-i-odporne-czy-miasto-ma-stac-sie-gettem/

#agenda 2030 #dekarbonizacja #miasto #miasto 15 minutowe #zrównoważony rozwój

(GS/PCh24.pl)

Kraków, Warszawa, Łódź, Rzeszów i Wrocław to „pionierskie” miejsca, które mają być szybciej przekształcone w tzw. miasta odporne, zdekarbonizowane do 2030 roku. Wnioski płynące z wdrożenia tam „innowacyjnych” rozwiązań posłużą za wzór do naśladowania w całej UE i na świecie.

29 września 2021 r. Komisja Europejska w ramach programu Horyzont Europa uruchomiła pięć misji, które z założenia mają poprawić jakość życia mieszkańców. Jedna dotyczy tworzenia do końca obecnej dekady neutralnych dla klimatu, „odpornych” i „inteligentnych miast”. W kwietniu 2022 r. wybrano do eksperymentalnego programu – spośród 377 zgłoszonych aglomeracji – 100 miast z całej Europy i kilka spoza niej.

Z Polski wydelegowane zostały: Kraków, Warszawa, Łódź, Rzeszów i Wrocław.

Inne „misje” obejmują program przystosowania się do zmian klimatu – który na mobilizację dzieci i młodzieży do strajków ekologicznych na dużą skalę przewiduje 100 mln euro – czy projekty związane z ochroną oceanów, mórz i wód, walki z rakiem i zapewnienia zdrowej gleby oraz żywności.

Misje to „projekty badawcze i innowacyjne, środki polityczne i inicjatywy ustawodawcze, służące osiągnięciu konkretnych celów o dużym wpływie społecznym i w określonym czasie”. Jak zaznacza KE, „pięć misji będzie miało na celu dostarczenie rozwiązań dla kluczowych globalnych wyzwań do 2030 r.”

Komisarz Margrethe Vestager, odpowiedzialna m.in. za cyfryzację i konkurencję unijnej gospodarki wyjaśniła, że misja to „oryginalna koncepcja w polityce UE”, a Komisja Europejska chce „dostarczać rozwiązania dla kluczowych globalnych wyzwań do 2030 roku!”. Miasta wybrane do projektu przedstawią Climate City Contracts (kontrakty klimatyczne zawarte pomiędzy włodarzami miast a mieszkańcami). Do 2023 r. wybrane aglomeracje mają położyć podwaliny pod realizację ambitnych planów dekarbonizacji, na co przeznaczono z unijnych środków 1,9 mld euro.

Na całym świecie obszary zurbanizowane obejmują zaledwie 1 proc. powierzchni gruntów. W Europie na terenie miast mieszka 3/4 obywateli. Bruksela twierdzi, że w skali globalnej obszary miejskie zużywają 2/3 światowej energii. Ponadto mają odpowiadać za ponad 70 procent emisji dwutlenku węgla. KE tłumaczy, że „ważne jest, aby miasta działały jako ekosystemy eksperymentów i innowacji, pomagając wszystkim innym w ich transformacji w kierunku neutralności klimatycznej do 2050 roku”.

Unijne miasta jako „naturalne poligony doświadczalne” dla Agendy 2030

Szefowa KE Ursula von der Leyen, mówiąc w kwietniu o ekologicznej transformacji w Europie, podkreśliła, że „zawsze potrzebni są pionierzy, którzy stawiają sobie jeszcze wyższe cele”. Do tych „pionierów” należy między innymi Kraków.

Zgodnie z „kontraktami klimatycznymi”, miasta powinny przedstawić ogólny plan osiągnięcia neutralności klimatycznej w sektorach takich, jak: energia, budownictwo, gospodarka odpadami i transport, wraz z powiązanymi planami inwestycyjnymi.

Wiceszef KE Frans Timmermans, odpowiedzialny za Europejski Zielony Ład zaznaczył, że „miasta są często ośrodkiem zmian, których Europa potrzebuje, aby odnieść sukces w przejściu na neutralność klimatyczną”.

Wiceprzewodnicząca KE Vestager dodała, że Europa „musi przyspieszyć przejście na neutralność klimatyczną”, „zakończyć zależność od paliw kopalnych”. Z kolei Adina Vălean, komisarz ds. transportu wprost stwierdziła, że „w dążeniu do tego, by do 2030 r. stać się inteligentnymi i neutralnymi dla klimatu, 100 ogłoszonych dziś miast UE będzie naturalnymi poligonami doświadczalnymi innowacyjnych, zintegrowanych rozwiązań wielu problemów, z którymi borykają się dziś nasi obywatele, w tym mobilności miejskiej”.

Nabór do programu misji ogłoszono w listopadzie 2021 r. i trwał on do końca grudnia. Ostatecznie – po dwuetapowym procesie – w kwietniu KE wybrała spośród 377 zgłoszonych miast 100, w których mieszka 12 proc. ludności UE. W misji biorą udział m.in. miasta z: Finlandii (Espoo, Helsinki, Lahti, Lappeenranta, Tampere, Turku), Estonii (Tartu), Łotwy (Lipawa, Ryga), Litwy (Taurage, Wilno); wspomniane już pięć z Polski, a także z Czech (Liberec), ze Słowacji (Bratysława, Koszyce), Węgier (Budapeszt, Miszkolc, Pecz), Cypru (Limassol), Danii (Aarhus, Kopenhaga, Sønderborg), Holandii (Amsterdam, Eindhoven i Helmond, Groningen, Rotterdam, Haga, Utrecht), Belgii (Antwerpia, Region Stołeczny Brukseli, La Louviere, Leuven), Francji (Metropolia Angers-Loara, Metropolia Bordeaux, Metropolia Dijon, Dunkierka, Grenoble-Alpy, Metropolia Lyon, Marsylia, Metropolia Nantes, Paryż), Luksemburga, Bułgarii (Gabrowo, Sofia), Rumunii (Bukareszt, Kluż-Napoka, Suczawa), Grecji (Ateny, Janina, Kalamata, Kozani, Saloniki, Trikala), Chorwacji (Zagrzeb), Słowenii (Kranj, Lublana, Velenje), Malty (Gozo), Niemiec (Akwizgran, Dortmund, Drezno, Frankfurt nad Menem, Heidelberg, Lipsk, Mannheim, Monachium, Münster ), Austrii (Klagenfurt), Włoch (Bergamo, Bolonia, Florencja, Mediolan, Padwa, Parma, Prato, Rzym, Turyn), Szwecji (Gävle, Göteborg, Helsingborg, Lund, Malmo, Sztokholm, Umea), Irlandii, Hiszpanii (Barcelona, Madryt, Sewilla, Walencja, Valladolid, Vitoria-Gasteiz, Saragossa), Portugalii (Guimarães, Lizbona, Porto) itd. Te miasta mają być „centrami eksperymentów i innowacji”.

Sztandarowym modelem dla nich jest tzw. miasto 15-minutowe.

Kraków i „Klimatyczny Kwartał”

Zarząd Transportu Publicznego w Krakowie wskazuje, że zgodnie z ideą „15-minutowego miasta” realizuje projekt „Klimatyczny Kwartał” na obszarze dzielnicy Kazimierz oraz części Grzegórzek. „(…) to przełomowy projekt urbanistyczny (…). Obejmuje działania dotyczące poprawy jakości przestrzeni publicznej, mobilności, zieleni oraz rewitalizacji. Klimatyczny Kwartał jest początkiem zmian w myśleniu, planowaniu i kształtowaniu przestrzeni publicznej naszego miasta (…). Ważny, o ile nie najważniejszy, jest w tym projekcie wymiar ludzki wyrażany w budowaniu nowych więzi sąsiedzkich i mocniejszym dbaniu o już istniejące, zwiększaniu udziału tych, którzy na co dzień tam żyją i pracują w kształtowaniu ich otoczenia oraz wsparciu miasta w dążeniach do ww. zmian”.

Obszar programu ograniczony jest ulicami: Dietla, Grzegórzecką, Aleją Daszyńskiego i rzeką Wisłą. W ramach kwartału realizowane są projekty związane: „z przywróceniem rezydencyjnego charakteru ul. Dietla, zdefiniowaniem funkcji zrewitalizowanej ul. Krakowskiej, rewitalizacja Placu Wolnica, stworzenie ulic ogrodów, przebudowa i rewitalizacja Placu Nowego, przebudowa i rewitalizacja ul. Starowiślnej, park Kolejowy i rowero-strada, zielony Plac Grzegórzecki SKA”.

Zarząd tłumaczy, że „jednym z głównych założeń projektu jest urzeczywistnienie tzw. idei miasta 15-minutowego”. Mieszkańcy mają mieć zapewnioną możliwość „spełnienia wszystkich potrzeb życiowych” „w bezpośrednim sąsiedztwie miejsca zamieszkania, bez konieczności odbywania zbędnych podróży na dłuższe odległości”. Powinni być w stanie zrobić codzienne zakupy i zrealizować hobby, spotkać się ze znajomymi w dystansie, który można pokonać w ciągu 15 minut pieszo lub na rowerze.

„Miasta 15-minutowe”, czyli jakie?

Mają być neutralne dla klimatu, chronić środowisko i przestrzeń miejską, sprzyjać budowaniu wspólnoty poprzez większe zaangażowanie obywateli i przymusową interakcję. Społeczność musi przyjąć do wiadomości, że takie zmiany są konieczne w celu redukcji emisji dwutlenku węgla, które to emisje rzekomo mają „negatywnie wpływać na zdrowie i jakość życia”.

Chociaż KE podkreśla, że „kontrakty miast klimatycznych”, przewidujące osiągnięcie tzw. neutralności klimatycznej w przyspieszonym tempie, bo już do 2030 roku, są planami politycznymi, to jednak nie stanowią prawnie wiążących zobowiązań.

Tymczasem radni Krakowa są zdeterminowani realizować szereg programów ideologicznych i poddawać obywateli eksperymentom, ingerując w ich podstawowe prawa i wolności.

Do przyspieszenia wdrażania tego typu programów w UE przyczyniła się tzw. pandemia. Oto znaleziono uzasadnienie dla budowania „odpornych” i „zrównoważonych” miast, którymi będzie można sprawniej zarządzać i które pozwolą na lepszą kontrolę obywateli.

„15-minutowe miasta” są tworzone poprzez usuwanie miejsc parkingowych, mnożenie barier dla kierowców, zmuszanie (poprzez wysokie opłaty) do rezygnacji z posiadania samochodów. Miasta takie koncentrują się na zapobieganiu rozlewania się na zewnątrz (zwarta zabudowa i dogęszczanie), co pozwoli ograniczyć konieczność rozbudowy i utrzymania niezbędnej infrastruktury dostarczającej wodę, ciepło, odbierającej śmieci, ścieki itp. Miasta takie mają być integracyjne, różnorodne i równe.

Zgodnie ze zdecentralizowanym modelem planowania urbanistycznego, dzieli się tereny miejskie na sektory/kwartały, w których w ciągu 15 minut pieszo lub na rowerze będzie można dotrzeć do sklepu spożywczego, przychodni, szkoły czy pracy.

Dzielnice mają być maksymalnie zróżnicowane etnicznie, a także pod względem dochodów, „orientacji seksualnej” itp. Ludzie winni być stłoczeni na małej powierzchni, by często wchodzili w interakcje i się integrowali. Najlepiej byłoby, aby znaczną część czasu spędzali na ulicach – już nie przeznaczonych do jazdy samochodami – ale przerobionych na ścieżki rowerowe, ogródki kawiarniane, platformy do ładowania hulajnóg itp. Powinni także mniej konsumować i nie produkować zbyt wiele śmieci. Ludzie winni mieliby zadowolić się nabywaniem rzeczy używanych i gorszej jakości. W programie zawarte są jednak także atrakcyjne elementy, mające zapewnić społeczną przychylność. Między innymi, w myśl założeń, bieżące potrzeby żywnościowe winny zapewnić lokalne warzywniaki, w których sprzedawano by produkty uprawiane wspólnie albo dostarczane z pobliskich gospodarstw itp.

Idea wywodzi się z lat 20. ubiegłego wieku, ale została zmodyfikowana niecałą dekadę temu, a „pandemia” przyspieszyła jej wdrażanie

„Miasta 15-minutowe” nawiązują do idei „jednostek sąsiedzkich” opracowanych przez amerykańskiego planistę Clarence’a Perry’ego, który był przerażony chaotycznym rozwojem Nowego Jorku i liczbą wypadków. Stąd starał się tak projektować dzielnice, by gwarantować np. bezpieczne dojście do szkoły. Jego idea spotkała się z krytyką i licznymi kontrowersjami, ponieważ model projektowania dzielnic sprzyjał gettyzacji i utrwalaniu patologii. Osiedla zamiast łączyć i integrować, dzieliły mieszkańców na sektory pod względem: rasowym, religijnym i klasowym. Miasta rozlewały się na zewnątrz.

Mimo krytyki koncepcja zyskała na znaczeniu w latach 80. minionego stulecia, a w szczególności w ostatnim dziesięcioleciu. Nieco zmodyfikował ją francusko-kolumbijski profesor Carlos Moreno wykładający na Sorbonie. Idea jest lansowana zwłaszcza przez paryską burmistrzynię Anne Hidalgo, która wypowiedziała wojnę autom już w 2014 r. Prof. Moreno jest jej bezpośrednim doradcą. Swoich rad udziela także agendom oenzetowskim.

Ideę miast 15-miniutowych promuje stowarzyszenie burmistrzów – C40 Mayors. Pomysł jest zalecany w tzw. zielonych ładach, czyli programach zaproponowanych w celu odbudowy gospodarki po tzw. pandemii.

Model „15-mntiowych miast” jest ściśle związany z tzw. budżetem partycypacyjnym. Zaangażowanie obywateli w planowanie niektórych wydatków ma legitymizować model dekarbonizacji miast w przyspieszonym tempie.

Maimunah Mohd Sharif, dyrektor wykonawczy UN-Habitat wskazuje, że „15-minutowe miasta” skupiają się na „rozwoju zorientowanym na transport, który promując gęściejszą, mieszaną zabudowę wokół usług transportu publicznego i ścieżek dla pieszych, przyspiesza odejście na dużą skalę od polegania na prywatnych pojazdach silnikowych”.

Financial Times przekonuje, że „15-minutowe miasta” promują zaangażowanie społeczności lokalnej, zmniejszają korki i poprawiają jakość życia w dzielnicach. Szybciej zaspokajają podstawowe potrzeby, dzięki czemu życie w miastach staje się wygodniejsze i mniej stresujące. Ponadto pozwalają zapewnić „równość w strukturach życiowych i możliwościach zawodowych, wraz z silną akceptacją społeczności dla różnych kultur i stanowią filary odpornego życia”.

Przebudowa miast zgodnie z tą ideą służy zaprojektowaniu „nowego miejskiego stylu życia”. Stylu narzucanego odgórnie przez miejskich planistów i włodarzy.

W Agendzie burmistrzów C40 podkreśla się, że chodzi o stworzenie „odpornych miast” przygotowanych na kolejne blokady z powodu pandemii, buntów czy innych przyczyn. Miasta mają być podzielone na kwartały, które w razie potrzeby można odciąć od innych dzielnic. W każdym kwartale ma być zapewniony dostęp do artykułów spożywczych, świeżej żywności i opieki zdrowotnej.

W wielokulturowych dzielnicach mają być dostępne różne typy przystępnych cenowo mieszkań. Osoby je zamieszkujące powinny być w stanie pracować w okolicy albo przynajmniej zdalnie lub w systemie mieszanym. Należy dążyć do eliminacji samochodów prywatnych, mnożyć przeszkody dla kierowców i zmusić obywateli do chodzenia pieszo lub jazdy na rowerze albo hulajnogami, ewentualnie wynajmowanymi samochodami elektrycznymi.

Powinno powstać więcej skwerów zielonych, siłowni na świeżym powietrzu, gdzie będzie odbywała się integracja obywateli i gdzie łatwo będzie można zbierać dane o ich wzorcach zachowania za pośrednictwem licznych czujników (inteligentne miasta). W każdej dzielnicy winny powstać mniejsze biura oraz przestrzenie handlowe, hotelarskie i co-workingowe.

Wprost mówi się o konieczności tworzenia barier dla kierowców, przekształcania jezdni w ścieżki rowerowe i korytarze dla pieszych, ułatwiające „miękki” transport i zmniejszające wygodę podróżowania samochodem (np. drogi jednokierunkowe, likwidacja miejsc parkingowych itp.).

Wskazuje się planistom, by skorelowali cele zrównoważonego rozwoju z inicjatywami urbanistycznymi. Bardzo ważne jest zapewnienie poparcia społeczności dla idei „miast zwartych”, ponieważ będą one wymagały szeroko zakrojonej transformacji i poniesienia dużych kosztów.

Ludzie mają zaakceptować technokratyczne narzucone z góry projekty. Wprost pisze się o tym, że mieszkańcy „muszą być świadomi korzyści i zaakceptować zmianę”. Nie mogą przeciwstawić się idei planistów. Dlatego też postuluje się nowy typ zarządzania określany mianem: „zarządzania miejscem”. Idee tę rozwija amerykański uniwersytet Georgetown.

Testowane na ludziach

Przed trzema laty, w ramach Zielonego Nowego Ładu Los Angeles ogłosiło zamiar zbudowania zdecentralizowanej infrastruktury społecznej. Chodziło o to, by na wypadek blokad i innych zagrożeń wszyscy mieszkańcy o niskich dochodach żyli w promieniu pół mili od źródeł świeżej żywności.

Wdrożenie programów promujących przystępne cenowo mieszkania w każdej dzielnicy włodarze miast zamierzają osiągnąć poprzez ustanowienie obowiązkowych wymogów dotyczących każdej nowej inwestycji. Innym sposobem był przykładowo podział na strefy integracyjne. Ponadto urbaniści i deweloperzy mogą otrzymać zachęty lub premie za budownictwo wielorodzinne służące dogęszczaniu dzielnic, jak np. w Johannesburgu, który w 2020 roku prowadził programy zwiększenia niezbyt drogich mieszkań i rozwiązania problemu braku różnorodności społecznej pod względem rasy i dochodów w całym mieście.

Zgodnie z koncepcją „15-minutowych miast” planuje się zmianę zasad użytkowanie przestrzeni miejskich i nieruchomości, co wiąże się z wysiedlaniem ze śródmieść ludzi mniej zamożnych, którzy nie będą w stanie wytrzymać presji podatkowej. Ewentualnie będą oni musieli zdecydować się na tzw. co-living, czyli wspólne zamieszkiwanie np. z obcymi osobami (starsi ze studentami itd.).

Generalnie podzielone na sektory miasta czeka maksymalne dogęszczenie i zróżnicowanie pod każdym możliwym względem. Stłoczonych ludzi na małych powierzchniach zmuszać się będzie do interakcji. Najmniej zarabiający mają prowadzić warzywniaki, warsztaty, sprzedawać na straganach. Ludzie będą zachęcani do tworzenia małych spółdzielni, uprawiania warzyw, by ograniczyć potrzebę transportu żywności w razie lockdownu. Mają nie wytwarzać śmieci i zużywać mniej wszelkich dóbr konsumpcyjnych. Postuluje się upowszechnienie wszelkich second-handów, warsztatów naprawy oraz swoistych „kopalni” odzyskiwania surowców do produkcji (gospodarka o obiegu zamkniętym).

Co więcej, ludzie mają wzajemnie się obserwować, oddziaływać na swoje zachowanie, by ułatwić proces zarządzania społecznością. Pomogą w tym nowe aplikacje i systemy monitoringu tzw. inteligentnych miast. To swoiste przygotowanie do wdrożenia na większą skalę systemu kredytu społecznego, jak w Chinach, w którym za pożądane przez władze zachowanie będzie się nagradzać, a karać za „niepoprawne”.

W Paryżu burmistrz Anne Hidalgo poprzez program La Ville Du Quart d’Heure (miasto piętnastominutowe) chce sprawić, by stolica Francji stała się zeroemisyjna do 2030 r. Dlatego zamierza zlikwidować liczne miejsca parkingowe i na każdej ulicy poprowadzić ścieżkę dla rowerzystów. Wszystkie dzielnice mają być w stanie zaspokoić podstawowe potrzeby paryżan w ciągu 15 minut od wyjścia z domu pieszo bądź wyjazdu rowerem lub środkami transportu publicznego.

Priorytetowy ma być łatwy dostęp do miejsc pracy, sklepów, szkół, przychodni i wydarzeń kulturalnych. Ta ekologiczna transformacja opiera się na czterech filarach: bliskości, różnorodności, gęstości i wszechobecności.

Miasto przyjęło podejście „hiper-bliskości” i „wielofunkcyjnych lokalizacji”. Stąd radykalne zmniejszenie liczby pasów dla samochodów, aby zwolnić miejsce na drogach dla pieszych i rowerzystów. Szkoły w nocy mają służyć za obiekty rekreacyjne. W planach jest utworzenie „ulic dziecięcych” w pobliżu szkół. Ma powstać więcej straganów, gdzie lokalną żywność będzie sprzedawała kolorowa ludność.

Burmistrz zapowiedziała 350 mln euro dofinansowania na stworzenie ścieżki rowerowej na każdej ulicy do 2024 r. i likwidację 60 tysięcy miejsc parkingowych dla samochodów prywatnych. Koszary Minimes i inne przemysłowe zabudowania przerabiane są na mieszkania komunalne.

W Portland (USA) np. realizuje się pilotażowe plany wydawania pozwolenia na parkowanie współ-użytkowanych pojazdów i na tzw. sprawiedliwą mobilność, likwiduje „strefy wykluczające” poprzez budowanie w dzielnicach dla zamożnych mieszkań komunalnych.

W Sztokholmie realizuje się hiperlokalną odmianę, „jednominutowego miasta” na dużą skalę. W 2020 r. wszczęto pilotażowy projekt agencji innowacji Vinnova i think-tanku projektowego ArkDes. Plan koncentruje się na zagospodarowaniu „przestrzeni przed twoimi drzwiami – oraz sąsiadów obok i naprzeciw”. Z kolei Street Moves – na przekształceniu ulic w przestrzenie wielofunkcyjne i integracyjne. Jak się wskazuje, chodzi „o odzyskiwanie miejsc parkingowych w celu poprawy życia w mieście” i „eksperymentowanie z prototypami, które dają pierwszeństwo pieszym i rowerzystom”. Instaluje się platformy drewniane z ławeczkami na ulicach w celu zmuszenia obywateli do integracji.

Ulice – zgodnie z intencją pomysłodawców – mają stać się „rozbudowanymi przestrzeniami mieszkalnymi dla obywateli”. Jak w przypadku Latynosów, życie domowników powinno przenieść się właśnie na ulice. Przestrzeń można w dowolny sposób przekształcać w zależności od lokalnych potrzeb.

Street Moves to projekt realizowany przez ArkDes, włodarzy Sztokholmu, Szwedzką Agencję Transportu, firmę zajmującą się współdzieleniem samochodów Volvo Car Mobility oraz serwis skuterów elektrycznych Voi. Projekt jest finansowany przez Vinnovę.

Pilotaże prowadzi się w Sztokholmie, Göteborgu i Helsingborgu. Celem zaś „nie jest udostępnienie wszystkiego w ciągu jednej minuty, ale raczej ponowne wyobrażenie sobie skrawków ulicy bezpośrednio przed domem jako krytycznych przestrzeni łączących społeczności, a nie tylko miejsc do przemieszczania się i parkowania samochodów”. Jeśli projekt powiedzie się, Szwecja planuje wdrożyć program na każdej ulicy w kraju do 2030 roku.

Prof. Moreno o roli „15-minutowych miast”

Prof. Moreno, który od 2016 r. popularyzuje koncepcję „15-minutowego miasta” wyjaśnia, że chodzi o to, aby miasto mogło spełniać sześć podstawowych funkcji (mieszkania, pracy, handlu, zdrowia, edukacji i rozrywki) w odległości kwadransowego spaceru lub przejażdżki rowerem od domu. Podstawowe filary modelu to: gęstość, bliskość, różnorodność i cyfryzacja.

Miasto powinno podążać za rytmem ludzi, a nie samochodów. Każdy metr kwadratowy służyć ma do wielu celów. Miasta będą projektowane w taki sposób, by ludzie przestali podróżować. Konieczna jest więc: masowa decentralizacja przestrzenna; transformacja istniejącej infrastruktury; rozwój nowych usług dla każdej dzielnicy; przekształcenie ulic w ścieżki rowerowe i strefy dla pieszych; nowe modele ekonomiczne, które pozwolą na rozwój lokalnego biznesu.

Krytyka: gettyzacja i pozbawianie ludzi możliwości rozwoju

Tego typu model jest krytykowany za promocję gettyzacji, segregacji i izolacji dzielnic. Prof. Edward Glaeser z Uniwersytetu Harvarda wzywa do „zakopania pomysłu podziału miast na 15-minutowe kwartały”, mówiąc że zwłaszcza po tzw. pandemii covid-19 powinno dążyć się do uzyskania większej więzi społecznej między dzielnicami, a nie ich izolacji.

Wskazuje, że de facto powstają getta, a mieszkańcy niektórych dzielnic pozbawiani są możliwości rozwoju.

Naukowiec powołał się na badania na temat mobilności, sugerujące, że dorastający w miastach radzą sobie znacznie gorzej jako dorośli niż dzieci, które dorastały na przedmieściach i nie były przywiązane do gorszej jakości szkół, jak to niekiedy ma miejsce w niektórych dzielnicach aglomeracji miejskich. Prof. Glaeser obawia się przywiązania ludzi do kwadransowych dzielnic, w których niekoniecznie będzie dobra szkoła, przychodnia itp. Zostaną ograniczone możliwości rozwoju albo będzie panowała segregacja. Kompaktowe miasta mogą sprzyjać większej izolacji bogatych od biednych i pogłębianiu nierówności oraz tworzeniu swoistego systemu kastowego, niejako zamykając drogę do wyrwania się z niego.

Profesor sugeruje, że zgodnie z koncepcją „15-minutowego miasta” zakłada się, iż niemal wszyscy będą w stanie pracować zdalnie. Tymczasem np. w USA w czasie tzw. lockdownów 30 proc. ludzi nie mogło wykonywać swojej pracy wirtualnie. Co więcej, jedynie 5 procent Amerykanów bez wykształcenia średniego pracowało zdalnie.

Przyjęcie modelu „15-minutowego miasta” – w jego opinii – pogłębi te dysproporcje i „świat stanie się jeszcze bardziej katastrofalnie nierówny”.

Wykładowca Harvarda jest przeciwny zastępowaniu kontaktów twarzą w twarz pracą zdalną, Mamy dowody, że niszczą one delikatną tkankę więzi społecznych i negatywnie odbijają się na zdrowiu psychicznym ludzi.

Inni krytycy „15-minutowego miasta” zwracają uwagę, że ten model nie nadaje się do wdrożenia poza Europą. Ponadto, jest to próba tworzenia nowej urbanistycznej eutopii (miejsca idealnego dobrobytu), która nie powiedzie się i wygeneruje szereg problemów oraz pogłębi stare.

Podnosi się argumenty, że taki model urbanizacji uniemożliwi mniej zamożnym mieszkańcom możliwość dojazdu do pracy z przedmieść do metropolii. Przyczyni się także do drastycznego wzrostu cen mieszkań, jak np. w Paryżu.

Tamtejsze władze, by poradzić sobie z tym problemem zachęcają do dogęszczania mieszkań i promują co-living (wspólne zamieszkiwanie starszych ludzi z młodszymi), by obniżyć koszty utrzymania i tworzyć więzi społeczne między pokoleniami. Jednocześnie celowo podnoszą opłaty za mieszkania w śródmieściu, aby na rynku pojawiło się więcej ofert nieruchomości.

Socjolog Elisa Pieri z Uniwersytetu w Manchesterze przestrzega, by planując tego typu transformację miast upewnić się, że w każdej dzielnicy, w każdym sektorze dostępna jest infrastruktura o wysokich standardach, aby się nie okazało, że niektórzy mieszkańcy będą skazani na życie w dzielnicach zmarginalizowanych, z fatalnymi lekarzami i szkołami. Może to bowiem doprowadzić do dyskryminacji i nierówności oraz „stygmatyzacji terytorialnej”.

Elena Magrini, analityk z brytyjskiego think-tanku Centre for Cities ostrzega, że próba wypychania mieszkańców z centrów miast i zamykania ich w dzielnicach może ograniczyć kreatywność.

Feargus O’Sullivan ostrzega przed próbą zaszczepienia tego typu miast w Ameryce Północnej, obawiając się utrwalenia gettyzacji. Z kolei Doug Bright wątpi, by „15-minutowe miasta” były w stanie zagwarantować równość. Badacz analizował kwestie ubóstwa i dostępności pewnych usług w dzielnicach Chicago. Na podstawie wyników swoich obserwacji sugeruje, że wszelkie strategie planowania zaimportowane (zwłaszcza w sposób odgórny) z innych miast, należy traktować ze zdrowym sceptycyzmem, ponieważ nie uwzględniają one ważnych niuansów i kontekstów.

Model „15-minutowych miast” ma rzekomo sprzyjać tworzeniu egalitarnych siedlisk i „ponownemu łączeniu ludzi z obszarami lokalnymi i lokalizowania życia miejskiego”. Dzielnice mają być samowystarczalne, by nie trzeba było zapewniać wydajnych środków transportu publicznego, umożliwiających dostęp do udogodnień w innych częściach aglomeracji.

Przy przeprojektowywaniu skupisk miejskich istotne jest określenie parametrów (jak definiujemy i mierzymy bliskość kluczowych udogodnień miejskich). Konieczne jest określenie krytycznej infrastruktury, różnych obszarów oddziaływania, a także czynników związanych z bliskością, jak również sposobów zaspokajania nowo pojawiających się potrzeb społeczności.

Tworzone gęste, wielofunkcyjne dzielnice mają emitować mniejsze ilości dwutlenku węgla i być bardziej oszczędne.

Moreno, strategiczny partner w inicjatywie C40/NREP i UN-Habitat wskazuje, że pilotażowe programy „15-minutowych miast” mają być jedną z pierwszych prób skoordynowania wysiłków lokalnych urzędników z całego świata w celu ustanowienia standardów projektowych i planów, które mogą naśladować inne miasta.

Nowy model planowania urbanistycznego taki, jak jest wdrażany w Paryżu, ma stanowić szablon tworzenia silniejszych i bardziej szczęśliwych społeczności lokalnych.

Moreno, który specjalizuje się w złożonych systemach i innowacjach na Uniwersytecie Paryskim 1 Panthéon-Sorbonne, uważa, że ​​„nigdy nie będzie” powrotu do miejskiego życia, takiego, jakie istniało przed tzw. pandemią.

Jako specjalny wysłannik paryskiego ratusza ds. inteligentnych miast, uważany za kluczowego teoretyka stojącego za niedawnym odrodzeniem się nowego modelu planowania urbanistycznego, wyjaśnia, że „15-minutowe miasta” są w programie obszarów metropolitalnych na całym świecie, a w Paryżu ten model wdrażany jest już od 2014 r., odkąd burmistrz Hidalgo zakazała wjazdu do centrum pojazdów emitujących duże ilości zanieczyszczeń.

Zdaniem Richarda Bentalla, profesora psychologii z University of Sheffield, który badał wpływ covid-19 na zdrowie psychiczne i społeczne, zmiana struktury miast sprawi, że ludzie będą odporniejsi na nowe wstrząsy, blokady itp. – Coraz bardziej stajemy się gatunkiem miejskim, ale środowisko miejskie wiąże się z gorszym zdrowiem psychicznym. W przypadku covid niektórzy ludzie ucierpieli, inni odnieśli korzyści. Badania pokazują, że im częściej wchodzisz w interakcje z sąsiadami, tym lepiej. Jeśli masz poczucie przynależności do swojej okolicy, jest to potężna ochrona twojego zdrowia psychicznego. Jeśli 15-minutowe miasta mogą osiągnąć tę równowagę, być może uda się osiągnąć szczęśliwą przyszłość miejską – wyraził nadzieję.

Prof. Moreno uważa, że wskutek „pandemii” ludzie zrozumieli, iż można pracować inaczej, mieć więcej wolnego czasu, by spędzać go z rodziną i przyjaciółmi. Ludzie docenili sąsiedztwo. Dlatego badacz jest przekonany, że wdrożenie „15-minutowych miast” pomoże nam w osiągnięciu szczęścia i sprawi, że „będziemy bardziej zaangażowanymi mieszkańcami”.

Tak czy inaczej, europejskie miasta już stały się gęściejsze, co wynika z połączenia pustych działek, większej liczby osób mieszkających we wspólnych mieszkaniach oraz przekształcania istniejących gruntów śródmiejskich w gęściejszą zabudowę. Rozwój gruntów naturalnych lub rolniczych na obrzeżach miast dramatycznie zwolnił.

To efekt unijnej polityki wprowadzonej w 2011 r.: „zero zajmowania gruntów netto do 2050 r.”, by zatrzymać proces „rozlewania się miast na zewnątrz”. Zabudowa miejska ma być gęsta, zwarta, łatwa do kontrolowania za pośrednictwem systemu monitoringu i czujników instalowanych w ramach tzw. inteligentnych miast. Gęstsza zabudowa sprzyja cyfryzacji i technologiom Czwartej Rewolucji Przemysłowej (Internet rzeczy, 6G, cyfrowe bliźniaki itp.). Pozwoli na szybsze zbieranie danych o aktywności ludzi i modelowanie ich zachowań. Poza tym znacznie zadłużone miasta zaoszczędzą środki w związku z dostawą mediów i transportu publicznego.

W kontekście tych „zalet”, stłoczenie znacznej liczby mieszkańców w jednym miejscu i realne pogorszenie ich jakości życia, atomizacja jednostek, chcących zachować odrobinę intymności, schodzą na dalszy plan.

Włodarze miast nie przejmują się drastycznym pogarszaniem warunków, wprowadzając odgórne zakazy, a to dotyczące ogrzewania domu w określony sposób, a to poruszania się prywatnym autem. Centralne sterowanie ma się dobrze.

Agnieszka Stelmach

=====================

mail:

Traffic filters will divide city into six „15 minute” neighbourhoods, agrees highways councillor

https://www.oxfordmail.co.uk/news/23073992.traffic-filters-will-divide-city-six-15-minute-neighbourhoods-agrees-highways-councillor/

ROAD blocks stopping most motorists from driving through Oxford city centre will divide the city into six „15 minute” neighbourhoods, a county council travel chief has said.

And he insisted the controversial plan would go ahead whether people liked it or not.

Kobiety w „polskim Kościele” będą mogły od 12 grudnia udzielać Komunii. Straszna decyzja KEP .

Kobiety w „polskim Kościele” będą mogły od 12 grudnia udzielać Komunii. Straszna decyzja KEP . [Oczywiście chodzi o „kościół posoborowy”, postępowy, franciszkowy. MD]

Powinny być przede wszystkim osobami ochrzczonymi [do tego, panie, stopnia… MD]

=================================

Kobiety w polskim Kościele będą mogły udzielać Komunii. Ważna decyzja KEP

https://deon.pl/kosciol/kobiety-w-polskim-kosciele-beda-mogly-udzielac-komunii-wazna-decyzja-kep,1733333

12 grudnia zacznie obowiązywać dekret, który dopuszcza kobiety do urzędowej posługi lektoratu i akolitatu. Dokument dotyczy osób, które nie są kandydatami do święceń – poinformowało w piątek biuro prasowe KEP.

„Dekret ogólny Konferencji Episkopatu Polski w sprawie wieku i przymiotów kandydatów do posługi stałego lektoratu i akolitatu, nie będących kandydatami do święceń” został wydany przez Konferencję Episkopatu Polski 11 czerwca 2021 r.

W dekrecie czytamy, że w związku z Listem Apostolskim w formie motu proprio „Spiritus Domini” papieża Franciszka o zmianie kanonu 230 § 1 Kodeksu Prawa Kanonicznego na temat dopuszczenia osób płci żeńskiej do urzędowej posługi lektoratu i akolitatu, ustala on wiek i przymioty osób, mających przyjąć posługę stałego lektoratu i akolitatu. „Dekret niniejszy dotyczy osób, które nie są kandydatami do święceń” – wyjaśnili autorzy.

„Wzorowe życie moralne” i „apostolskie oddanie”

Tu dodali, że kandydaci i kandydatki do posług stałego lektora i akolity powinni być przede wszystkim osobami ochrzczonymi i bierzmowanymi. Ponadto muszą „odznaczać się wzorowym życiem moralnym, apostolskim oddaniem, bezinteresownością, szczerą pobożnością i gorliwym życiem sakramentalnym, szczególnym umiłowaniem Pisma Świętego i Eucharystii oraz duchem posłuszeństwa Kościołowi”.

„Muszą oni posiadać także odpowiednie przymioty intelektualne, wystarczającą wiedzę o tej posłudze w Kościele, wyróżniać się solidnością w pracy oraz umiejętnością współpracy z innymi. Winni cieszyć się dobrą opinią i być akceptowani przez wiernych wspólnoty, do której należą i w której będą wypełniać powierzone im zadania” – zastrzegli autorzy dokumentu. [bla-bla.. ]

Broń dostarczana na Ukrainę pokazuje się w wielu krajach Afryki, w Albanii, Kosowie, Finlandii.

Ukraina, jedno z najbardziej skorumpowanych państw na świecie. Broń dostarczana na Ukrainę pokazuje się w wielu krajach Afryki, w Albanii, Kosowie, Finlandii.

https://www.bibula.com/?p=137317

Prezydent Nigerii Muhammadu Buhari wezwał szefów państw sąsiednich do konfrontacji z problemem przemytu broni z Ukrainy przez państwa zachodnie.

Broń dostarczana na Ukrainę z krajów zachodnich „zaczyna napływać” do regionu basenu jeziora Czad – ostrzegł w tym tygodniu prezydent Nigerii Muhammadu Buhari. [Wiem skądinąd, że broń taka jest też w Czadzie, Kamerunie MD]

Ukraina, jedne z najbardziej skorumpowanych państw na świecie, jest zasilana przez państwa zachodnie, a otrzymywany sprzęt militarny „ginie”, a następnie odnajduje się w innych regionach świata.

Policja w Finlandii ostrzegła, że „ogromne ilości” broni wysłanych na Ukrainę, pokazały się w Finlandii, prawdopodobnie za sprawą – jak twierdzi policja fińska – gangu motocyklowego, który „ma oddział w każdym większym mieście na Ukrainie”.

Również główny sprawca wojny i dostarczyciel broni, czyli Stany Zjednoczone oświadczyły, że 30% broni nie dociera do ostatecznego miejsca przeznaczenia. [Oni są zmuszeni umniejszać te dane… MD]

Przed tym wszystkim ostrzega Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Rosji, który już wcześniej wskazywał, że rakiety Stingers i Javelin, dostarczone Kijowowi przez Zachód, pojawiły się na czarnym rynku w Albanii i Kosowie.

Oprac. www.bibula.com 2022-12-04 na podstawie: 1, 2, 3

Wesprzyj naszą działalność [BIBUŁY md]

Trzaskowski nie chce samochodów w Warszawie. Uznaje, że jest ich za dużo.

Trzaskowski nie chce samochodów w Warszawie. Uznaje, że jest ich za dużo.

Wg,.: https://www.tvp.info/64912181/warszawa-trzaskowskiego-nieprzyjazna-dla-kierowcow n

Ograniczenie ruchu samochodowego jest jednym z głównych celów polityki przestrzennej i mobilności w stolicy. Władze zamierzają to osiągnąć m.in. poprzez zwężanie ulic, wydzielanie buspasów – wynika z odpowiedzi udzielonej przez wiceprezydenta Warszawy Michała Olszewskiego na jedną z interpelacji – „ograniczanie penetracji obszaru” miasta przez ruch samochodowy.

Warszawa, w ocenie warszawskiego radnego Prawa i Sprawiedliwości Macieja Binkowskiego, ma kilkudziesięcioletnie zaległości, jeżeli idzie o niezbędną do ograniczania ruchu krytyczną infrastrukturę.

Wiceprezydent Olszewski wskazał, że w końcu 2020 roku w Warszawie było zarejestrowanych 1,5 mln samochodów osobowych, co daje wskaźnik 833 aut na 1000 mieszkańców. – Zakładając nawet, że nie wszystkie tu zarejestrowane pojazdy jeżdżą po warszawskich ulicach to i tak jest to jeden z najwyższych wskaźników motoryzacji w Europie. I niestety stale rosnący.

Dla porównania w Berlinie wynosi ok. 300 z tendencją malejącą, w Kopenhadze 240, w Amsterdamie 247, w Nowym Jorku 246 –czytamy w odpowiedzi na interpelację. 

Władze stolicy będą zamykać i zwężać ulice

Dlatego – jak przyznał – jednym z głównych celów polityki przestrzennej i polityki mobilności miasta jest „ochrona, przede wszystkim obszarów centralnych, przed dalszym niekontrolowanym wzrostem ruchu samochodowego, niepowiększanie przepustowości ulic, ograniczanie penetracji obszaru przez ruch samochodowy”. 

Wyjaśnił, że „jednym ze sposobów realizacji tego celu jest tworzenie ułatwień dla obsługi obszaru transportem zbiorowym przez wydzielanie pasów autobusowych, autobusowo-tramwajowych, nowych tras tramwajowych, również kosztem części dotychczasowego przekroju jezdni”. 

Do tego pomysłu krytycznie odniósł się radny PiS Maciej Binkowski. – Kiedy słyszę, jak Rafał Trzaskowski i jego urzędnicy porównują sytuację w Warszawie do Berlina lub Nowego Jorku i ich infrastruktury, to pozostaje jedynie zastanowić się, czy się śmiać, czy płakać. Przypomnę stolica Niemiec i inne miasta przywoływane w odpowiedzi na interpelację są daleko przed Warszawą w dziedzinie rozwiązań infrastrukturalnych – sieci obwodnic, metra, kolei aglomeracyjnej, sieci parkingów – powiedział PAP.  Warszawa ma kilkudziesięcioletnie zaległości, jeżeli idzie o niezbędną krytyczną infrastrukturę. – Niedokończona obwodnica śródmieścia, niezrealizowane plany budowy linii tramwajowych, a także parkingów publicznych oraz wciąż niegotowa druga linia metra – wyliczył. 

Radny PiS: najpierw rozbudujmy infrastrukturę

Przypomniał, że wskazany przez Olszewskiego Nowy Jork ma 27 linii metra z ponad 470 stacjami. W Berlinie jest 9 linii metra z ponad 170 stacjami oraz 15 linii szybkiej kolei miejskiej. Siatka metra w Kopenhadze oraz Amsterdamie składa się z czterech linii. 

– Nie należy budować domu od dachu. A w Warszawie tak się dzieje. Problemy komunikacyjne chce się rozwiązać przez zwężanie ulic. Zamiast tego należy rozbudowywać infrastrukturę – ocenił Binkowski. 

„Cognitive Warfare”, SOFT POWER : Wojna o umysły. Dotąd było: Ląd, woda, powietrze, kosmos, cyberprzestrzeń.

Cognitive Warfare”, SOFT POWER : NATO planuje wojnę o umysły. Dotąd: ląd, woda, powietrze, kosmos, cyberprzestrzeń.

SOFT POWER to „zdolność przekonywania innych do robienia tego, co chcesz, bez użycia przemocy lub przymusu” .

Jesteś spornym terytorium, gdziekolwiek jesteś, kimkolwiek jesteś…

Jonas Tögel https://multipolar-magazin.de/artikel/cognitive-warfare-nato

Od 2020 roku NATO realizuje plany wojny psychologicznej, która ma stanąć na równi z pięcioma poprzednimi obszarami działania sojuszu wojskowego (ląd, woda, powietrze, kosmos, cyberprzestrzeń). To pole bitwy opinii publicznej. Dokumenty NATO mówią o „wojnie poznawczej” – wojnie mentalnej. Jaki jest to projekt, jakie kroki zostały podjęte do tej pory i do kogo jest on skierowany?

Aby odnieść zwycięstwo w wojnie, należy również wygrać bitwę o opinię publiczną. Odbywa się to od ponad 100 lat przy użyciu coraz nowocześniejszych narzędzi, tzw. technik soft power. Opisują one wszystkie te psychologiczne narzędzia wpływu, za pomocą których można kierować ludźmi w taki sposób, że sami tej kontroli nie zauważają. Dlatego amerykański politolog Joseph Nye definiuje soft power jako „zdolność przekonywania innych do robienia tego, co chcesz, bez użycia przemocy lub przymusu” (1).

Wzrasta nieufność do rządów i wojska, a jednocześnie NATO intensyfikuje wysiłki na rzecz stosowania coraz bardziej wyrafinowanej wojny psychologicznej w walce o ludzkie umysły i serca. Nadrzędnym programem w tym zakresie jest „Wojna poznawcza”. Z bronią psychologiczną z tego programu, sam człowiek ma zostać ogłoszony nowym teatrem wojny, tak zwaną „domeną ludzką” (sferą ludzką).

Jednym z pierwszych dokumentów NATO dotyczących tych planów jest esej z września 2020 r. „NATO’s Sixth Domain of Operations” („szósty obszar operacji NATO”), napisany na zlecenie NATO Innovation Hubs (w skrócie: iHub). Autorami są Amerykanin August Cole, były dziennikarz Wall Street Journal zajmujący się przemysłem zbrojeniowym, od kilku lat pracujący dla transatlantyckiego think tanku Atlantic Council oraz Francuz Hervé le Guyader. Założony w 2012 roku IHub jest samozwańczym think tankiem, w którym „eksperci i wynalazcy z całego świata współpracują ze sobą, aby rozwiązywać wyzwania NATO” i ma siedzibę w Norfolk w Wirginii w USA. Oficjalnie nie jest częścią NATO, ale jest finansowana przez Sojusznicze Dowództwo Transformacji NATO, jedną z dwóch strategicznych kwater głównych NATO.

Esej opowiada kilka fikcyjnych historii i kończy się zmyśloną przemową prezydenta USA, który wyjaśnia swoim słuchaczom, jak działa wojna poznawcza i dlaczego każdy może być jej częścią:

Dzisiejsze postępy w nanotechnologii, biotechnologii, technologii informacyjnej i kognitywistyce, napędzane pozornie niepowstrzymanym postępem trójki sztucznej inteligencji, dużych zbiorów danych i „zależności cyfrowej” naszej cywilizacji, stworzyły znacznie bardziej złowieszczą perspektywę: osadzony piąty filar, gdzie każdy, nie wiedząc o tym, działa zgodnie z planami jednego z naszych przeciwników”.

Myśli i uczucia każdej osoby są coraz bardziej w centrum tej nowej wojny:

Jesteś spornym terytorium, gdziekolwiek jesteś, kimkolwiek jesteś”.

Ponadto należy ubolewać nad „ciągłą erozją morale ludności”. Cole i le Guyader argumentują zatem, że domena ludzka jest największą podatnością na zagrożenia. Ten obszar operacyjny („domena”) byłby w konsekwencji podstawą dla wszystkich innych pól bitew (lądowych, wodnych, powietrznych, kosmicznych, cyberprzestrzeni), które należy kontrolować. Dlatego obaj autorzy wzywają NATO do szybkiego działania i uznania ludzkiego ducha za „szóstą domenę operacji NATO”.

Propaganda partycypacyjna

Niemal w tym samym czasie były francuski oficer i kierownik ds. innowacji w IHub François du Cluzel pracował nad obszernym dokumentem strategicznym „Cognitive Warfare”, który został opublikowany przez IHub w styczniu 2021 r. Zamiast wykorzystywać fikcyjne scenariusze, Du Cluzel napisał szczegółową analizę „Wojny umysłów”. Podobnie jak autorzy „NATO’s Sixth Domain of Operations” podkreśla, że ​​„celem jest zaufanie (…)”. Można to wygrać lub zniszczyć w wojnie informacyjnej lub przez Psychoperacje, czyli wojnę psychologiczną. Jednak konwencjonalne techniki soft power już nie wystarczają, potrzebna jest wojna poznawcza – czyli odnosząca się do umysłu – „propaganda partycypacyjna”, w której „wszyscy biorą udział”.

Nie jest jasne, kto dokładnie jest celem tej propagandy, ale du Cluzel podkreśla, że ​​wszyscy są zaangażowani w tę nową formę manipulacji i że celem jest ochrona „kapitału ludzkiego NATO”. Obszar zastosowania odnosi się do „całego środowiska człowieka, czy to przyjaciela, czy wroga”. Chociaż możliwości wroga i zagrożenie w dziedzinie wojny poznawczej są „nadal niskie”, du Cluzel domaga się, aby NATO działało szybko i rozwijało wojnę poznawczą:

Wojna kognitywna może być brakującym elementem umożliwiającym przejście od zwycięstwa militarnego na polu bitwy do trwałego sukcesu politycznego. Czynnikiem decydującym mogła być z pewnością domena ludzka (…). Pierwsze pięć teatrów działań [lądowy, morski, powietrzny, kosmiczny, cyberprzestrzeń] może przynieść zwycięstwa taktyczne i operacyjne, ale tylko ludzki teatr działań może przynieść ostateczne i całkowite zwycięstwo” (s. 36).

Neurobiologia jako broń

Kilka miesięcy później NATO spełniło żądania strategów. W czerwcu 2021 roku odbyła swoje pierwsze spotkanie naukowe poświęcone wojnie poznawczej w Bordeaux we Francji. W antologii sympozjum zabrali głos wysocy rangą oficjele NATO i stratedzy Innovation Hub. W przedmowie francuski generał André Lanata podziękował „naszemu Centrum Innowacji” i podkreślił znaczenie „wykorzystywania słabości natury ludzkiej” i prowadzenia tej „bitwy” we „wszystkich obszarach społeczeństwa”. Chodzi również o włączenie neuronauki w wyścig zbrojeń („Weaponization of Neurosciences”). Podkreślono, że wojna poznawcza NATO jest obroną przed podobną wojną Chin i Rosji. Ich „działania dezinformacyjne” wywołały „rosnący niepokój” wśród sojuszników z NATO.

Podczas sympozjum toczyła się intensywna dyskusja na temat wykorzystania neuro-nauki do przeprowadzania cyfrowych ataków na ludzkie myślenie, czucie i działanie:

Z punktu widzenia atakującego najskuteczniejszym – choć najtrudniejszym – działaniem do podjęcia jest zachęcenie do korzystania z urządzeń cyfrowych, które mogą zakłócać lub wpływać na wszystkie poziomy procesów poznawczych przeciwnika” (s. 29).

NATO chciałoby jak najdokładniej zdezorientować potencjalnych przeciwników, aby „dyktować” im zachowanie. (s. 29) W ramach sympozjum Du Cluzel napisał wraz z francuskim kognitywistą Bernardem Claverie esej, w którym wyjaśnia, że ​​– wbrew twierdzeniu, że reaguje się tylko na zagrożenia ze strony Rosji czy Chin – chodzi także o „dobrze jest przeprowadzić dobrze przemyślane procesy ataku oraz środki zaradcze i zapobiegawcze” (s. 26):

Atak jest deklarowanym celem i wykorzystywanie, dewaluowanie, a nawet niszczenie tego, jak buduje się własną rzeczywistość, swoją duchową pewność siebie, swoją wiarę w funkcjonujące grupy, społeczeństwa, a nawet narody” (s. 27).

Stratedzy rzadko otwarcie przyznają, że techniki te mogą być stosowane nie tylko na wrogich populacjach, ale także w krajach NATO. Stwierdzenia na ten temat są często niejasne. Niemniej jednak istnieją przesłanki, że NATO bierze na cel także własną populację. Francuski generał Eric Autellet pisze w artykule we wspomnianej antologii (s. 24):

Od czasu Wietnamu nasze wojny były przegrywane pomimo sukcesów militarnych, głównie z powodu słabości naszej narracji (czyli „zdobycia serc i umysłów ludzi”), zarówno w odniesieniu do miejscowej ludności na teatrach działań, jak i naszej własne populacje. W naszych stosunkach z wrogiem i przyjacielem są dwie stawki i możemy wybrać pasywny i aktywny tryb działania – lub oba te sposoby – kiedy rozważamy granice i ograniczenia naszego modelu wolności i demokracji. Jeśli chodzi o naszego wroga, musimy być w stanie „czytać” w myślach naszych przeciwników, aby przewidzieć ich reakcje. Jeśli to konieczne, musimy być w stanie „przeniknąć” umysły naszych przeciwników, aby wpłynąć na nich i sprawić, by działali w naszym imieniu. Jeśli chodzi o naszego przyjaciela (a także nas samych), musimy być w stanie chronić nasz mózg i poprawiać nasze zdolności poznawcze zrozumienia i podejmowania decyzji”.

Konkurs Innowacji NATO na jesieni 2021 roku

Kolejny krok zrobił IHub, który w październiku 2021 roku oficjalnie ogłosił natowski konkurs na innowacyjność Countering Cognitive Warfare.  Innovation Challenge istnieje od 2017 roku i od tego czasu odbywa się dwa razy w roku. Aby zebrać jak najwięcej pomysłów, NATO zawsze podkreśla otwarty charakter konkursu: „Wyzwanie jest otwarte dla wszystkich (osób fizycznych, przedsiębiorców, start-upów, przemysłu, nauki itp.) zlokalizowanych w kraju członkowskim NATO.” Ktokolwiek wygra, może spodziewać się nagrody pieniężnej w wysokości 8500 dolarów.

Tematy są wybierane we współpracy z Johns Hopkins University. Zawsze chodzi o tematy „szczególnie wpływające na rozwój przyszłych zdolności wojskowych”, zgodnie z mottem „najlepszym sposobem przewidywania przyszłości jest jej wymyślanie”. Obszary to: sztuczna inteligencja, systemy autonomiczne, przestrzeń kosmiczna, hipersoniczna, technologia kwantowa i biotechnologia.

Kluczowe pytania poprzednich konkursów są zatem mieszane i wyznaczają bardzo różne priorytety. Jesienią 2018 roku chodziło np. o systemy, które można wykorzystać do przechwytywania bezzałogowych dronów. Tutaj wygrał holenderski producent dronów Delft. Jesienią 2019 r. skupiono się na pomocy żołnierzom ze stresem psychicznym lub zmęczeniem w celu poprawy ich wyników w walce. Wiosna 2021 roku była związana z obserwacją kosmosu. Wygrał tu francuski start-up Share My Space.

Pomimo różnych punktów centralnych, ciągle pojawia się jeden temat: obchodzenie się z informacjami i danymi w Internecie. Wiosną 2018 r. tematowi temu poświęcony był konkurs na innowacje pod hasłem „Złożoność i zarządzanie informacją”, wiosną 2020 r. temat brzmiał „Fake News in Pandemics”, a jesienią 2021 r. ostatecznie „Niewidzialne zagrożenie – neutralizacja wojny poznawczej”.

Najbardziej zaawansowana forma manipulacji”

W październiku 2021 r., tuż przed ogłoszeniem tego konkursu na stronie IHub, NATO wyemitowało transmisję na żywo omawiającą wojnę poznawczą i wzywającą do udziału w konkursie innowacji. Zadanie to jest obecnie „jednym z najgorętszych tematów dla NATO”, podkreślił du Cluzel w swoim przemówieniu inauguracyjnym. Francuska ekspertka ds. obrony, Marie-Pierre Raymond, skorzystała z okazji, aby wyjaśnić, czym właściwie jest wojna poznawcza, a mianowicie „najbardziej zaawansowaną formą manipulacji, jaka istnieje obecnie”.

W finale konkursu, który został wyemitowany prawie dwa miesiące później, wzięło udział dziesięciu uczestników. Ośmiu z nich opracowało programy komputerowe wykorzystujące sztuczną inteligencję do skanowania i analizowania dużych ilości danych w Internecie w celu lepszego monitorowania i przypuszczalnie przewidywania opinii, myśli i wymiany informacji. Najpopularniejszym celem programów komputerowych są media społecznościowe: Facebook, Twitter, Tik-Tok, Telegram.

Zmienić przekonania i zachowania

Zwyciężyła amerykańska firma Veriphix (jej motto: „Mierzymy przekonania, aby przewidywać i zmieniać zachowania”), która opracowała platformę, za pomocą której można identyfikować tzw. Platforma Veriphix jest używana od lat i współpracuje z kilkoma rządami i dużymi firmami, według szefa, Johna Fuisza, który ma bliskie powiązania rodzinne z amerykańskim aparatem bezpieczeństwa. Dla niego wojna poznawcza to zmiana przekonań. Jego oprogramowanie może analizować te zmiany „w twoim wojsku, w twojej populacji i w obcej populacji”, jak wyjaśnił sędziom konkursu.

Biorąc pod uwagę, że wojna poznawcza już się toczy, a najnowocześniejsze techniki manipulacji są obecnie wykorzystywane w wojnie na Ukrainie do kierowania myślami i uczuciami populacji wszystkich narodów zaangażowanych w wojnę, wyjaśnienie w zakresie stosowania technik soft power wojny poznawczej trzeba docenić pilniej niż kiedykolwiek.

O autorze: dr. Jonas Tögel, urodzony w 1985 roku, jest amerykanistą i badaczem propagandy. Zrobił doktorat na temat soft power i motywacji, a obecnie pracuje jako asystent naukowy w Instytucie Psychologii na Uniwersytecie w Regensburgu. Jego zainteresowania badawcze obejmują propagandę, motywację oraz wykorzystanie technik soft power.

Tłumaczył Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Ten artykuł pojawił się po raz pierwszy 16 listopada 2022 r. na stronie https://multipolar-magazin.de/artikel/cognitive-warfare-nato

Źródła:

(1) Joseph Nye, „Soft Power: sposób na sukces w polityce światowej”, 2004, s. 11