Fikcja biernego prawa wyborczego. Partyjna oligarchia wyborcza.

Fikcja biernego prawa wyborczego. Partyjna oligarchia wyborcza.

Wojciech Błasiak [z Archiwum. 26.02.2019. MD]

Właściwe wybory parlamentarne

Wczoraj kierownictwo partii Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło publicznie nazwiska swoich kandydatów do Parlamentu Europejskiego w zbliżających się wyborach majowych, z miejsc na partyjnych listach wyborczych o numerach 1 i 2. Odbiło się to szerokim echem dziennikarskim wraz z komentarzami o kandydatach, prawie już pewnych zostania europosłami.

Nikomu jakoś nawet do głowy nie przyszło zapytać o to, jak to się ma do demokracji wyborczej? Dlaczego ten wybór numerów 1 i 2 jest tak ważny, jakby to były wręcz wybory do europarlamentu? I po co aż posiedzenia władz partii i klubu parlamentarnego, aby tego dokonać?

Fikcja biernego prawa wyborczego

Otóż to posiedzenie było posiedzeniem wyborczym, gdzie dokonały się pierwotnie właściwe wybory do europarlamentu. Będą jeszcze wtórne w maju, gdzie w zależności od fali poparcia tej partii i jej regionalnego zróżnicowania oraz indywidualnych korekt w głosowaniu na kandydatów, dokona się wybór ostateczny posłów PiS do Brukseli. To bowiem kierownictwo partii i klubu PiS, a nie wyborcy, dokonuje w sposób zasadniczy faktycznych wyborów europosłów. Tak jak dokona faktycznego wyboru posłów PiS do polskiego Sejmu.

Ustalanie bowiem kolejności nazwisk kandydatów na partyjnych listach wyborczych w wyborach w ordynacji proporcjonalnej, to zasadnicze określanie szans wyborczych kandydatów w takich wyborach. Po pierwsze więc, aby zostać posłem trzeba znaleźć się na partyjnej liście wyborczej. Nikt, kto się na takiej liście nie znajdzie, nie może znaleźć się w Sejmie czy Parlamencie Europejskim. Nie można po prostu zarejestrować się jako obywatel i wystartować jako kandydat do parlamentu. Mimo iż Konstytucja daje każdemu obywatelowi jego niezbywalne obywatelskie prawo polityczne bycia wybieranym, czyli bierne prawo wyborcze.

To prawo okazuje się fikcją, gdyż nie można z niego w Polsce skorzystać będąc obywatelem. Trzeba być zaakceptowanym przez władze partii kandydatem na partyjnej liście wyborczej. To jest sedno liberalnej demokracji wyborczej III Rzeczpospolitej Polskiej. To władze partii wybierają w rzeczywistości kandydatów do parlamentu. Bierne prawo wyborcze obywateli jest fikcją. I nikogo to nie obrusza i nie obchodzi, od Rzecznika Praw Obywatelskich poczynając, przez Państwową Komisję Wyborczą, a na uniwersyteckich polskich prawnikach, politologach i socjologach polityki kończąc.

Wyborcze „miejsca biorące”

Skąd takie znaczenie kolejności miejsc na partyjnej liście wyborczej? To znaczenie wynika z faktu, iż w głosowaniu na kilkanaście list partyjnych i co najmniej stu kilkudziesięciu kandydatów, nikt z wyborców nie zna kandydatów. Nawet z nazwiska, o poglądach i dokonaniach już nie wspominając.

Wyborca odszukuje więc listę wyborczą znanej mu jedynie z przekazów medialnych partii politycznej. Bierze ją do ręki i patrzy od góry na kilka pierwszych nazwisk spośród kilkunastu na niej zwykle umieszczonych. Potem przesuwa wzrokiem po liście i zwykle zatrzymuje się na ostatnim nazwisku. I tak dokonuje wyboru. Jeśli żadne nazwisko z niczym szczególnie pozytywnym mu się nie kojarzy, to zakreśla numer 1 na liście. Jeśli kojarzy mu się z czymś pozytywnym, to bierze pod uwagę jeszcze zwykle numery 2, 3, a nawet czasem 4, acz również i numer ostatni, gdyż zatrzymuje na nim wzrok.

To wszystko wynika z logiki patrzenia wyborcy na partyjną listę wyborczą i logiki dokonywania wyborów w ordynacji proporcjonalnej w Polsce. Ustalając więc kolejność nazwisk kandydatów na liście, a zwłaszcza tych z numerami 1, władze partii politycznych w Polsce dokonują zasadniczych właściwych wyborów do parlamentu. Określają kto może kandydować i z jakimi szansami. Określają nade wszystko „miejsca biorące”, jak się mówi w ich slangu partyjnym.

Fasadowa demokracja

Wyborcy w tej sytuacji sprowadzeni są zasadniczo do biernej roli głosujących, gdyż zasadniczego wyboru dokonali już za nich partyjni bossowie. Wyborcy wybierają bowiem tylko spośród tych, których już w procesie partyjnej selekcji wyborczej wybrano. Dlatego czynne prawo wyborcze jest w istocie fasadowe. Wybory parlamentarne są istotnie fasadowe, gdyż wybór jest zredukowany tylko do tych, których wybrały władze partii politycznych. Głosowanie wyborcze na już wybranych, zastępuje wybory parlamentarne spośród możliwych chętnych do kandydowania do parlamentu.

Dlatego pójdziemy w maju na wybory do Parlamentu Europejskiego, weźmiemy do ręki listę wyborczą partii Prawo i Sprawiedliwość i zdecydujemy, czy zakreślić 1 czy może wybierzemy między 1 a 2, a być może nawet 3. Reszty i tak nie znamy.

Dlatego w pewnie w październiku pójdziemy na wybory do polskiego parlamentu, weźmiemy do ręki partyjną listę kandydatów do Sejmu i zdecydujemy, czy zakreślić 1, czy może wybierzemy między 1 a 2, a być może nawet 3 i 4, czy nawet numerem ostatnim. Jeśli go znamy, a pewnie nie.

I potem będziemy się dziwić, jak taki dureń i oszust znalazł się w Sejmie. A o wyborze listy partyjnej zadecyduje obraz medialny partii i ich liderów, z wszystkimi jego zmanipulowanymi przekazami włącznie.

Partyjna oligarchia wyborcza

Dzięki temu żyjemy w ustroju politycznym partyjnej oligarchii wyborczej, a nie jak nam się wydaje i jak nam wmawiają wszelakie autorytety III Rzeczpospolitej, w ustroju politycznym parlamentarnej demokracji obywatelskiej. W tym ustroju oligarchii wyborczej w istocie bowiem nie jesteśmy obywatelami. Jesteśmy głosującymi na już wybranych nominatów partyjnych politycznymi tubylcami. Mamy swoje konstytucyjne prawa wyborcze, tak czynne, jak i bierne, ale nie możemy z nich skorzystać. Odbiera nam je proporcjonalna ordynacja wyborcza. Ba, sami nawet nie możemy w swoim podobno własnym kraju kandydować. Możemy tylko potulnie głosować na kandydatów już wybranych.

I można by drwić do woli z naszej roli tubylców, do jakiej zostaliśmy jako wyborcy sprowadzeni, gdyby nie tragiczne skutki tego proporcjonalnego sposobu wybierania dla polskiego państwa. Ta ordynacja stała się politycznym wehikułem czasu, który przenosi nam stale układ sił czasów „okrągłego stołu”, acz i czasów nam bliższych. W tej ordynacji nie da się wyrzucić hołoty politycznej z polskiego parlamentu, a w konsekwencji zrobić porządek w polskim państwie.

W tej ordynacji fakt ustalania list partyjnych i doboru przez kierownictwa partii swoich kandydatów jest samoreprodukcją środowisk politycznych. Ich samopowielaniem. Jest kluczowym mechanizmem negatywnej samoselekcji partyjnych grup władzy w Polsce. Z ich głupotą, bezideowością, prostactwem, sprzedajnością i skorumpowaniem.

I jeśli nie zmienimy tego sposobu selekcji polityków do najważniejszego organu władzy polskiego państwa, jakim jest Sejm, nie zrobimy nigdy w tym państwie porządku, a sami będziemy tu tylko politycznymi tubylcami, bez najważniejszych praw obywatelskich – biernego i czynnego prawa wyborczego.

21 lutego 2019

– Prawdziwego wroga mamy we własnym domu ! – Pokój zaczyna się od prawdy. Koalicja ruchów antywojennych w UK.

Prawdziwego wroga mamy we własnym domu!Pokój zaczyna się od prawdy. Koalicja ruchów antywojennych w UK.

Konrad Rękas konserwatyzm

Prawdziwego wroga mamy we własnym domu!tak George Galloway, lider Workers Party GB i wieloletni poseł do Izby Gmin odpowiedział na dominujące w brytyjskiej polityce i mediach szczucie przeciw Federacji Rosyjskiej i Chinom. Wielka konferencja #No2NatoNo2War, zorganizowana 25. lutego w Londynie z udziałem działaczy antywojennych z UK, USA i Irlandii mimo ataków ze strony militarystów zgromadziła kilkuset uczestników i zaowocowała ogłoszeniem deklaracji nowego ruchu, koalicji organizacji i środowisk antywojennych.

Imperialiści, uzurpujący są prawo do mówienia w imieniu całego „Zachodu” mogą powoływać się na swoją dominację nad nie więcej niż 13 procentami globalnej populacji. I nawet tutaj nie mają żadnej wyłączności na rację, przeciwnie, to nasz głos, głos przeciw imperialistycznym wojnom, przeciw NATO staje się coraz bardzie słyszalny – podkreślał Galloway. No2Nato będzie działać w całym UK i w Irlandii, współpracując m.in. z antywojennymi ruchami w Stanach Zjednoczonych, jak US People’s Party i Libertarian Party oraz w Niemczech (środowisko Die junge Welt, organizatorzy dorocznej Rosa-Luxemburg-Konferenz, w tym 2023 r. poświęconej właśnie wyrażeniu sprzeciwu wobec wojny).

O europejską Doktrynę Monroe

Mamy do czynienia z odwróconym kryzysem kubańskim, z eskalacją zagrożenia w związku z przesuwaniem militarnej strefy wpływów USA i NATO coraz bliżej granic Federacji Rosyjskiej. W 1962 r. groźbę atomowej zagłady ludzkości udało się jednak w ostatniej chwili odwrócić przy stole rokowań, tymczasem w 2022 r. NATO przyjęło strategię odwrotną, skutecznie blokując jakąkolwiek szansę na negocjacje i zawarcie pokoju – wskazywał prof.  Dan Kovalik, wykładowca międzynarodowych praw człowieka na University of Pittsburgh i znany amerykański działacz antywojenny. – Na naszych oczach doszło do faktycznego wznowienia Zimnej Wojny, z budowaniem kolejnej Żelaznej Kurtyny, której istnienie może być tylko szkodliwe, zwłaszcza dla Europy. W głównonurtowych zachodnich mediach ukrywa się fakt, że to NATO parło do tej wojny, podobnie jak i zaprzecza się oczywistemu faktowi, że tylko dialog może ją zakończyć. Jest to więc wojna NATO, wojna, która kosztuje tysiące ludzkich istnień i miliardy dolarów. A to zapewne tylko początek, obserwujemy powiem taką samą prowojenną politykę zwłaszcza USA wobec Chin – podnosiła z kolei Fiona Edwards z wchodzącej w skład koalicji organizacji No Cold War Britain. – W obecnej sytuacji jedyną efektywną odpowiedzią ze strony państw Europy powinno zatem być przyjęcie swego rodzaju odwróconej Doktryny Monroe, czyli uznanie za fundament europejskiej polityki bezpieczeństwa usunięcia z całego kontynentu wpływów amerykańskich – odpowiadała George Galloway i dodawał: – Zastanówmy się nad głupotą, ale zwłaszcza arogancją Waszyngtonu, który grozi „poważnymi konsekwencjami” Chinom za utrzymywania bliskich stosunków z Rosją. Jedno wielkie mocarstwo odmawia więc drugiemu wielkiemu mocarstwu prawa do samodzielnego kształtowania swoich relacji z mocarstwem trzecim. To pokazuje jaka jest prawdziwa stawka tego konfliktu. Mamy do czynienia z rozpaczliwą próbą zablokowania dokonującej się niezależnie globalnej transformacji w kierunku świata wielobiegunowego – wyjaśniał lider Workers Party GB.

Wojna jednego procenta

Różnię się od moich szanownych kolegów w wielu kwestiach (jak choćby niepodległość Szkocji, którą z całą mocą popieram), z pewnością też z odmiennych pozycji wynika mój sprzeciw wojny na Ukrainie, którą widzę jako obustronne starcie imperializmów, jako wykorzystanie nacjonalizmów o genezie starszej niż rok, sięgającej o wiele dalej niż rok 2014. Tymczasem to kolejna odsłona procesów zachodzących w przestrzeni posowieckiej po upadku ZSSR i jeszcze dużo wcześniej, zarówno podczas wojen światowych, jak i wielkich przemian demograficznych i etnicznych. Kiedy bowiem zauważamy, że wschód obecnej Ukrainy mówi po rosyjsku, to musimy też pamiętać, że historyczną ludność Krymu stanowili Tatarzy, zaś największy ośrodek na zachodzie Ukrainy, Lwów, to przecież jedno z najpiękniejszych i najważniejszych miast polskich. Musimy rozumieć tę złożoność i widzieć prawdziwe oblicza aktorów tej wojny, w której z jednej strony uczestniczy drugie najbardziej skorumpowane państwo świata, czynnie prześladujące własne mniejszości etniczne i językowe, które jednakowoż zostało ofiarą niewątpliwie nielegalnej agresji ze strony drugiego państwa, niemal równie skorumpowanego. To powinna być sprawa między tymi dwoma i tylko tymi dwoma państwami i narodami. Realistycznie rzecz ujmując w tej wojnie jedną stronę, stronę „górnego 1%” reprezentują i Joe Biden, i Władymir Putin, w wyniku czego miliardy zarabia nie tylko przemysł zbrojeniowy, ale także lobby energetyczno-paliwowe. Zyski te są pomnażane także dzięki wmawianiu nam, że rosyjskie czołgi są już niemal w drodze do Berlina, Brukseli czy Londynu, co jest po prostu nieprawdą– podnosił Craig Murray, szkocki działacz praw człowieka, historyk, a niegdyś dyplomata, były ambasador UK w Uzbekistanie (wcześniej na placówkach m.in. w Rosji i w Polsce).

Czołgi zamiast leków i podwyżek

Również inni mówcy zwracali uwagę na ekonomiczne, zwłaszcza wewnątrzbrytyjskie negatywne konsekwencje polityki prowojennej. „Zjednoczone Królestwo jest drugim co do wielkości płatnikiem NATO. Tylko w 2023 r. wydaliśmy na ten cel 60 miliardów funtów. Wierzymy, że Wielka Brytania byłaby bezpieczniejsza i bogatsza poza NATO i wierzymy, że Brytyjczycy są tego samego zdania. Zagrożenie nową agresją ze strony imperializmu nigdy nie było większe. Jeśli nie zostanie rzucone wyzwanie takiej polityce klasy rządzącej – może to doprowadzić do całkowitej katastrofy – głosi deklaracja wstępna ruchu No2NATO. – Rozpoczęty nowy wyścig zbrojeń dokonuje się kosztem wydatków socjalnych, pieniędzy koniecznych dla służby zdrowia, dla pokonania skutków COVID. Państwa, w którym wciąż codziennością są kolejki do banków żywności nie powinno być stać na nowe uzbrojenie. 23 miliardy funtów, przeznaczone na broń i uzbrojenie dla Ukrainy by kontynuowałaby wojnę wystarczyłoby dla spełnienia uzasadnionych potrzeb płacowych pracowników branż szczególnie dotkniętych polityką pandemiczną – wyliczał Andy Hudd, wiceprzewodniczący związku zawodowego pracowników transportu ASLEF i jeden z koordynatorów No2NATO. Jak podkreślił nieprawdą są też argumenty militarystów, powołujących się często na rzekome korzyści ekonomiczne z rozwoju przemysłu zbrojeniowego. – Jest dokładnie przeciwnie, kompleks wojenno-przemysłowy jest wyjątkowo mało produktywny i nie tworzy miejsc pracy, które przy analogicznych nakładach mogłyby powstać w innych sektorach gospodarki – tłumaczył Hudd. – Zwróćmy uwagę na amerykański, jak potwierdzono zamach terrorystyczny przeciw NordStream. Tak jak poświęca się codziennie tysiące Ukraińców w wojnie NATO przeciw Rosji, tak poświęcone zostało bezpieczeństwo energetyczne Niemców i innych Europejczyków – dodawała Fiona Edwards.

Nigdy w naszym imieniu!

Na nierozerwalny związek wojny z kryzysem i pauperyzacją mas pracujących zwrócił uwagę w swym wystąpieniu Chris Williamson, były poseł Partii Pracy, bliski współpracownik Jeremy’ego Corbyna, a obecnie jeden z liderów Socialist Labour Party. Jego przemówienie było w istocie przyspieszonym kursem historii NATO i jego związków z brytyjską klasą polityczną, włączając w to labourzystów. – To NATO było faktycznym twórcą pierwszej Żelaznej Kurtyny, a w UK to Partia Pracy czynnie wspierała tworzenie Paktu i jego agresywną politykę, dlatego nie może dziwić obecna postawa sir Keira Starmera i jego ekipy, prześcigających się z rządem w żądaniach oddania całej „niepotrzebnej broni” i jeszcze większych funduszy dla reżimu w Kijowie. W ten sposób politycy ci wspierają agresję, bo na Ukrainie to NATO jest agresorem, agresorem są niedemokratyczne władze Ukrainy, które prześladują opozycję, zakazują działania niezależnych partii politycznych, zwłaszcza socjalistycznych. Reżim Zełeńskiego przetrzymuje więźniów politycznych tylko za wspominanie o pokoju, narusza nawet swobodę wyznania obywateli. Gdy ktoś więc mówi, że jako lewica popiera taką władzę odpowiadam z całą mocą: Nigdy w moim imieniu! – wołał Williamson.

Rozwiązać NATO

– Przychodzimy z różnych stron, mamy różne doświadczenia i różne przekonania. Ale wiemy jedno: jak wielkim złem jest wojna. Nie jestem bynajmniej pacyfistą, odrzucam wojnę imperialistyczną i tym silniej popieram wojnę przeciw imperializmowi. Wszyscy też doskonale rozumiemy, że to nie my wybieramy ani Xi Jinpinga, ani Władymira Putina. Nie możemy mówić Chińczykom i Rosjanom jak się mają rządzić. Ale mamy i musimy mieć wpływ na decyzje liderów naszych państw. Dlatego właśnie No2NATO będzie działać dalej jako szeroka koalicja sił sprzeciwiających się proxi-wojnie ukraińskiej i domagających się rozwiązania Paktu Północnoatlantyckiego – podsumował trzy sesje, ponad siedem godzin dyskusji konferencyjnych George Galloway.

Uczestnicy obrad owacją na stoją wyrazili też swoje jednoznaczne poparcie dla uwolnienia Juliana Assange, który napisał niegdyś: „Każda wojna zaczyna się od kłamstw. Dlatego zaczątkiem pokoju musi być prawda”. Przekazanie prawdy na temat przyczyn, przebiegu i prawdziwych celów NATOwskiej wojny na Ukrainie jest więc jednym z pierwszych zadań No2NATO, które już zapowiedziało kolejne akcje i rozszerzenie działalności.

Kolejna katastrofa koło East Palestine. Rozbił się samolot z naukowcami… Nie żyją.

Kolejna katastrofa koło East Palestine. Rozbił się samolot z naukowcami…

Na podst.: katastrofa-w-east-palestine

W pobliżu Little Rock w Arkansas rozbił się samolot z 5 naukowcami z zespołu CTEH. Firma ta miała się zbadać miejsce eksplozji w miejscowości Oakwood Village.

  • W środę samolot lecący do Columbus w Stanach Zjednoczonych rozbił się w pobliżu Little Rock w Arkansas.
  • Lecieli nim naukowcy z zespołu CTEH zajmujący się toksykologią i higieną przemysłową.
  • Jak się okazuje naukowcy z tej firmy badali również ostatnio sprawę katastrofy chemicznej w East Palestine w Ohio.

Samolot lecący do Columbus wkrótce po starcie w pobliżu Little Rock w Arkansas rozbił się w środę, zabijając wszystkie pięć osób na pokładzie.

Wszystkie pięć osób w samolocie, w tym pilot, było pracownikami CTEH, firmy konsultingowej, która świadczy usługi reagowania, w tym gromadzenie i zarządzanie danymi środowiskowymi, GIS, bezpieczeństwo, zarządzanie incydentami, higienę przemysłową, toksykologię i konsultacje w zakresie zdrowia ludzkiego dla społeczeństwa i sektora prywatnego. Grupa udała się do Oakwood Village, aby pomóc w następstwie eksplozji w I. Schumann & Co.

Ta sama firma miała ostatnio przedstawicieli we Wschodniej Palestynie, którzy pomagali w oczyszczaniu środowiska po katastrofie wykolejenia, która zmusiła setki ludzi do ewakuacji.

FAA i NTSB zbadają katastrofę i ustalą, co ją spowodowało, i nie jest jasne, czy pogoda była czynnikiem.

Katastrofa w East Palestine

Katastrofa w East Palestine, w stanie Ohio, miała miejsce 3 lutego. Wykoleiło się 50 z 150 wagonów kolei Norfolk Southern, wywołując duży pożar. [Rozlane trucizny zapalono celowo. MD]. Pięć przewoziło niebezpieczne toksyczne materiały. Ewakuowano ok. 2 tys. osób.

Rośnie zaniepokojenie społeczności East Palestine zagrożeniem zdrowia w następstwie wycieku materiałów toksycznych. W środę ludzie wypełnili audytorium liceum domagając się odpowiedzi. Nie przybyło tam jednak kierownictwo Norfolk Southern.

Stanowy departament zasobów naturalnych powiadomił, że chemikalia zabiły po katastrofie 1500 ryb. 8 lutego po przetestowaniu przez federalną Agencję Ochrony Środowiska jakości powietrza i wody mieszkańcom powiedziano, że „mogą bezpiecznie wrócić do domów”.

„Jeszcze nie nadszedł czas ostatecznego rozrachunku z tym krajem”. CMENTARZ ŚWIĘTEGO MEDARDA (7)

Jeszcze nie nadszedł czas ostatecznego rozrachunku z tym krajem.

CZĘŚĆ DRUGA CYKLU POWIEŚCIOWEGO

Andrzej Juliusz Sarwa

CMENTARZ ŚWIĘTEGO MEDARDA (7)

Markiz i hetman

Pan Adam Mikołaj Sieniawski, herbu Leliwa, hetman wielki koronny, był to młody jeszcze, bo ledwo czterdzieści trzy czy może najwyżej cztery lata liczący mężczyzna o dość nobliwym wyglądzie, który na widok wchodzącego cudzoziemca powstał z fotela. Ostrzyżony „z polska”, czyli z wysoko podgoloną czupryną i półkolistą grzywką nad wysokim czołem, o twarzy, na której malowało się dostojeństwo przemieszane z chytrością, gdzie chytrość zdecydowanie brała górę nad inteligencją, odziany był bogato, także z polska. Lico miał rumiane, pociągłe, oczy nieco zbyt szeroko rozstawione, nos okazały, żeby nie rzec – potężny i jakby doklejony do twarzy, za to uszy małe, arystokratyczne, nieodstające, lecz zgrabnie przylegające do głowy.

– Witam, witam, dostojnego pana… wysłannika?

– A i owszem – odparł przybyły – i w jakiś dziwny, charakterystyczny sposób uścisnęli sobie dłonie.

Wybaczcie panie, ale ponieważ wszystko się odbywa sub secreto1, to godność pańska ni tytuły nie są mi wiadome. Pan wie z kim ma do czynienia, ja zaś nie…

– Jestem markiz Balletti, hrabia Montferrat, hrabia Bellamarre de Aymar etc. etc...

Czuję się zaszczycony – Sieniawski z uszanowaniem pochylił głowę, następnie zaś wskazując dłonią fotel, rzekł: – Usiądźmy tedy, panie markizie.

Usiedli.

– Zatem? – zapytał markiz, wgryzając się swoim ostrym i przenikliwym wzrokiem w lekko wyłupiaste oczy kasztelana.

Zatem jutro Wilia Bożego Narodzenia, zapraszam tak pana markiza, jak i jego towarzyszy na wieczerzę.

– Dziękuję, panie hetmanie. Jednakowoż jutro, skoro świt, ruszam w dalszą drogę.

– Ubolewam… szczerze ubolewam… że nie świętujecie… Mało, jakże mało mam teraz rozrywek dlatego każdy powód jest dobry, każdy godzi się zatem wykorzystać, nie zmarnować żadnego.

Montferrat się skrzywił i nic nie odrzekł.

Zapadło przydługie nieco milczenie, które wreszcie, dyskretnym chrząknięciem, przerwał Sieniawski.

Słucham Waszmość Pana, panie hetmanie, no… słucham. To tyś prosił o spotkanie… a że bracia wydelegowali mnie na tę rozmowę… bądź mi pan zatem łaskaw powiedzieć, czego od nas oczekujesz?

Jakby tu rzec, panie markizie, jakby tu rzec…

– Śmiało, wszystko zniosę – z kwaśnym uśmieszkiem zażartował Montferrat.

Polskiej korony… – wydusił z siebie Sieniawski.

O! A to zupełna drobnostka – ironizował markiz. – Najpierw popierał pan, panie hetmanie Françoisa Louisa de Bourbon, diuka Conti2, ale jak podłość i zdrada nie wpuściły go do Polski, chociaż był legalnie wybrany jej królem i formalnie nim ogłoszony przez księdza prymasa, toś pan zmienił front i przeszedł na stronę łotra i rabusia regaliów3 Friedricha Augusta von Sachsen4, którego żeście nazwali Augustem Mocnym, no a on to docenił. Wszak z jego to ręki i łaski staliście się tym, kim się staliście… Więc?…

– Więc co?! – hardo się ozwał Sieniawski, bezczelnie wpijając się w oczy cudzoziemca. – Więc co? – powtórzył, hardością ową i bezczelnością chcąc jakby i przed samym sobą przykryć wstyd.

– Więc to, że gdybym zechciał, to ja sam, bez niczyjej pomocy mógłbym was, panie hetmanie, usadowić na polskim tronie. Jednakowoż nie uczynię tego.

– I czemuż to?

Bo jeszcze nie nadszedł czas ostatecznego rozrachunku z tym krajem. A wy, panie, nawet do utorowania drogi owemu przedsięwzięciu, nie bylibyście nazbyt zdolni, co najwyżej w znacznym, ale nie w pełnym zakresie. I do tego was postanowiono wykorzystać.

Sieniawski na parę chwil wręcz zaniemówił.

Pan mnie bez przerwy obraża! – nieomal krzyknął i wstał gwałtownie.

Markiz ani drgnął.

– Siadaj pan, siadaj. Po cóż te emocje? I nie próbuj na mnie ręki podnosić, bo ci uschnie – głośnym szeptem dopowiedział Bellamarre, wgryzając się swoimi zimnymi oczyma o zmieniającej się barwie i kształcie tęczówek, w oczy rozmówcy.

Ten ostatni ciężko osunął się na fotel.

– Za kogo się uważasz, że chciałbyś braciom dyktować warunki, stawiać jakieś żądania? No kim?…

Sieniawski posmutniał, opuścił głowę jeszcze niżej na piersi, jakby zapadając się w sen somnambuliczny i zamilkł.

Dla ciebie przewidziane jest inne zadanie.

– I jakież to, panie markizie? – zapytał matowym głosem.

– Zlikwidować polską armię, do stanu bezbronności doprowadzić państwo.

– Ba! Nietrudna to rzecz, ale co w zamian?

– W zamian zostawię ci przepowiednię. Obecnego króla nie przeżyjesz, ale z dostojeństw spotka cię największe.

– Jakież?

Oto siedzi przede mną przyszły pan kasztelan krakowski, czyli najpierwszy senator Rzeczypospolitej, rzec by można – idący tuż po królu, bo w Koronie równać się z tobą – i to nie do końca przecie, choć w znacznej części – będą panowie wojewodowie krakowski, sandomierski i poznański. Dodaj więc owo do swego hetmaństwa…

– Marzyła mi się korona…

– Pyszny jesteś nad wszelką miarę. A władza, realna władza ci nie wystarczy? Król jest pijakiem, łotrem, rozpustnikiem. I zdecydowanie woli zabawiać się czarami na przemian z wyuzdaniem, niż zajmować sprawami państwa. Masz zatem szansę być rzeczywistym panem tej ziemi i zamieszkującego ją ludu.

– Ale bez korony…

– Nudzisz pan, panie hetmanie, nudzisz. Może lepiej wskaż mi komnatę sypialną, bo jutro, jak się tylko rozjaśni na dworze, ruszam do Wiednia.

– Tedy zostawiasz mnie z niczym… – skwitował te słowa Sieniawski.

Markiz wzruszył ramionami.

– Pójdę do cara Piotra.

Wszak już chodziłeś, po Altranstädt5, aleś nic nie wychodził i nie udało ci się nawet podstawić Leszczyńskiemu nogi. Ale jeśli jeszcze raz chcesz popróbować, to idź… idź… do sułtana Ahmeda6 samego nawet… idź – szydził cudzoziemiecjednakowoż może nieco później, a nie już, nie w tej chwili, bo teraz to ja chcę się udać na spoczynek, a nie wskazano mi jeszcze komnaty, w której mam nocować.

Hetman tedy pociągnął za szarfę dzwonka, by przywołać sługę, ale miast lokaja w drzwiach stanęło dziwne indywiduum – wysoki, szczupły, o wojskowej posturze, chociaż przyodziany w zwyczajną, bardzo obszerną czarną pelerynę, którą się owinął szczelnie, jakby chcąc skryć swoją figurę, dzierżąc w lewej ręce takiejże samej barwy kapelusz-pieróg, który wprzódy przykrywał bynajmniej nie kunsztownie trefioną perukę, ale własne mocno posiwiałe włosy jegomościa, związane czarną aksamitną tasiemką w „koński ogon”.

Na jego widok markiz wręcz skamieniał, wargi mu pobielały, a w oczach można było wyczytać przerażenie.

A on skądże się tu wziął? – zapytał drżącym głosem hetmana.

– Ba! A gdybym to wiedział! – siedzi na Wawelu od lat. Jakiś nader wiekowy być musi, bo mi o nim jeszcze mój pradziad wspominał.

– Tedy nie wiesz, kim on jest?

– Jednym ze sług tego miejsca pewnie, bo kimże by innym?

Spojrzał na przybyłego i zapytał:

– Mam rację?

– Nie, panie hetmanie. Nie masz racji.

– Zatem kim jesteś, jeśli nie sługą?

– Stróżem… opiekunem…

– Aha. To i dobrze. Dla mnie na jedno wychodzi. A wyglądasz, jakiś był w ciężkiej żałobie. Wszystko na tobie czarne.

Przybyły na to odrzekł:

Bo Rzeczpospolita w żałobie.

A potem gestem dłoni pokazał, iż markiz ma się udać za nim.

Gdy wyszli na korytarz, którym wiódł pana Montferrat gdzieś w mroczną czeluść, ów dygotał zdjęty lękiem i milczał.

Dziwny przewodnik również milczał.

Atmosfera zgęstniała, a chłód nieogrzewanego korytarza stał się przenikliwszy.

W końcu markiz niepewnym głosem zapytał:

– Czy jesteś tym, kim domniemywam, że jesteś? Nie tylko opiekunem tego miejsca, ale i posłańcem7? Bije od ciebie jakaś straszna moc, która mnie mrozi i paraliżuje, a sama twoja obecność sprawia, że drżę i topnieję. Czy wyjawisz mi swoje imię?

– To twoja wiedza ma granice? – na poły drwiąco, na poły z politowaniem uśmiechnął się przewodnik. A moje imię? Cóż, ja nie trzymam go w tajemnicy i nie muszę owładywać niczyim ciałem, by móc działać, ty się kryjesz, ja działam jawnie. Ja, Ave8. Ty chcesz Polskę zniszczyć, mój Pan i moja Pani, jej Królowa chcą ją ocalić.

Markiz głośno przełknął ślinę:

– Nie przemożecie…

– Sam w to nie wierzysz… Atanasie9.

– Dlaczego mnie tak nazywasz?

– Wszak wiesz. Dla moich „oczu” jesteś przeźroczysty, a ciało tego tu nieszczęśnika, w którym tkwisz, nie stanowi dla mnie ani skrytki, ani kamuflażu. Dla śmiertelników i owszem…

Zniszczymy ten kraj, Jej królestwo… a potem… potem wszystko runie jak lawina błota błyskawicznie zsuwająca się ze stromego i wyniosłego zbocza i zaleje i zniszczy to, co znajdzie się na jej drodze.

Sam w to nie wierzysz, ale co do jednego masz rację. Na Polskę już zapadł wyrok…

Ave odwrócił się i rozsypawszy w miliony świetlistych skier, rozpłynął w mroku korytarza. Przed markizem bezszelestnie uchyliły się drzwi. Przekroczył próg. Na kominku buzował ogień, wysuszone szczapy bukowe trzaskały cichuśko. Za oknem w blasku księżycowej poświaty i gwiazd widać było, jak bezszelestnie osypuje się śnieg.

Spoza murów zamkowych dało się słyszeć żałosne wycie psa. Cisza gęstniała i gęstniał mrok.

=-=================-===============-=

Książkę w wersji papierowej można, klikając w poniższy link, kupić tu:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Cmentarz_Swietego_Medarda_Andrzej_Juliusz_Sarwa.html

1W tajemnicy. (łac.).

2François-Louis de Bourbon-Conti (1664-1709) został obrany królem Polski w roku 1697, co, dopełniając formalności, w dniu 27 czerwca ogłosił prymas Michał Radziejowski (1645-1705), jednak władcy krajów ościennych nie dopuścili do objęcia przez niego władzy w Polsce.

3Symbole władzy monarszej – miecz, berło, korona, jabłko, specjalne rękawice, buty, płaszcz i inne elementy ubioru.

41670-1733.

5Traktat pokojowy z 24 września 1706 zawarty w Altranstädt, w Saksonii, pomiędzy królem Polski Augustem II i królem Szwecji Karolem XII, w wyniku którego Sas został zmuszony do abdykacji.

6Ahmed III (1673-1736) – zaciekły wróg Rosji, który ujmował się za Polską, przestawiając się jej wrogom.

7Anioł,angelos z gr. posłaniec; opiekun – Anioł Stróż.

8Ave – to imię anioła, stróża Polski, który według o. prof. Emanuele Festa oznacza istotę, noszącą w sobie pragnienie, które się spełnia i wiarę w rzeczy, które się wydarzą. („Nomi personali semitici” Edizioni Porziunkula, Assisi; Theologisches Wörterbuch des Alten Testamentes Jenni-Watermann, I, 65-67, 1978), za: Rolf Dittemer, Anioł Stróż Polski – wyjaśnienie, [w:] http://aniol-ave.blogspot.com/2012/12/anio-stroz-polski-wyjasnienie.html [dostęp: 30 lipca 2017].

9Anagram imienia, którego musi się domyślić sam czytelnik. Postać ta pod tym właśnie imieniem, nie podszywając się pod inną osobę, towarzyszyła rodowi Białeckich w XVI i XVII wieku, co opisano w powieści Wieszczba krwawej głowy.

SZTUKA WALKI BEZ WALKI

SZTUKA WALKI BEZ WALKI

  Sławomir M. Kozak sztuka-walki-bez-walki www.oficyna-aurora.pl 2023-02-03

To, że przez świat przewija się, niespotykana dotąd w historii, fala niesamowitych wydarzeń nie jest niczym odkrywczym. A jednak, mimo że od zamierzchłych czasów przez nasz glob przetaczały się fale kataklizmów, epidemie i wyniszczające wojny, przywykliśmy uważać, iż wszystko to działo się w miarę naturalnie, i w sposób wytłumaczalny. Człowiek, jako gatunek ludzki nie miał zdolności przeciwdziałania erupcjom wulkanów, jako element społeczeństw – atakującym je, nieznanym wcześniej chorobom, a jako trybik w machinie państwa – wybuchającym wokół konfliktom zbrojnym. Przeciętny zjadacz chleba nadal nie ma na to wpływu.

Ale człowiek, jako homo sapiens, nauczył się w ostatnich latach oddziaływać na warunki pogodowe, ingerować w DNA i doskonalić sztukę zabijania swojego gatunku na niewyobrażalną wcześniej skalę. Wiele wskazuje na to, że niektórzy przedstawiciele ludzkiej (?) rasy, wdrażają obecnie w życie te właśnie osiągnięcia.

Oczywiście, możemy udawać, że nie istnieją spiski mające na celu zlikwidowanie kilku miliardów mieszkańców Ziemi, gdyż są one z założenia tak niemoralne, iż nikt by się na to nie poważył. Czy jednak naprawdę? Czy mamy prawo pozostawać naiwnymi po milionach ofiar chloru, fosgenu, iperytu, fenolu i cyklonu B na ziemiach Europy, broni biologicznej na terenach podbitych przez Japonię, czy wreszcie ładunków atomowych użytych wobec tej ostatniej? A przecież wszystko to wykorzystał człowiek przeciw człowiekowi w ciągu zaledwie 30 lat XX wieku. Tego nieodległego wieku, w którym większość z nas przyszła na świat.

W moim przekonaniu, toczy się przeciw nam okrutna, bezpardonowa wojna, w której przewagą wroga jest nie tylko nasza ufność w to, że jako gatunek, jesteśmy niezdolni do eksterminacji planowej, wyzutej z odruchów człowieczeństwa, ale też przekonanie, iż mimo wszystko nadal wyznajemy podstawowe wartości cywilizacji łacińskiej.

Wiele wskazuje jednak na to, że żyjemy w świecie iluzji, w którym wmówiono nam, iż największym osiągnięciem ludzkości jest demokracja, a nasi reprezentanci pilnują naszych interesów, dbając o nasze zdrowie i życie. To, że jest to przeświadczenie nie mające nic wspólnego z rzeczywistością, pokazuje nasza codzienność. Mniej lub bardziej demokratycznie wybrani przedstawiciele większości społeczeństw, mają inne zajęcia. Zajmuje ich tylko pilnowanie własnych interesów i dbanie o dobrą kondycję najbliższych. Czy, w istniejących warunkach demokracji parlamentarnej, w której ludzie u sterów powinni być wyrazicielami oczekiwań suwerena, jakim jest naród, a działają z premedytacją wbrew temu narodowi, istnieje szansa na odwrócenie naszego losu?

Przy aktualnie obowiązującym układzie (!) wyborczym istnieją tylko dwie drogi wyjścia z tego klinczu. Rewolucyjna, której jestem zdecydowanym przeciwnikiem i ewolucyjna, czyli pozwalająca wyzwolić się z dotychczasowych, celowo wprowadzonych, ułomności systemu. Ta druga opiera się na wdrożeniu mechanizmów demokracji bezpośredniej, czyli takim rozwiązaniu politycznym, w którym obywatele mają ścisły wpływ na podejmowane w ich imieniu decyzje. Wywodzi się ona z tradycji głosowań ludowych, które w sposób doskonały sprawdziły się w minionych latach, w kilku krajach, jak Szwajcaria, czy Liechtenstein. Obywatel ma osobisty, właśnie bezpośredni wpływ, poprzez plebiscyty, bądź referenda, na rozstrzygnięcia podejmowane w jego sprawach. Jest to sposób zdecydowanie uczciwszy, bo nie oparty na uwarunkowaniach partyjnych, w których jakże często głosujemy na ludzi w ogóle sobie nie znanych, bo np. w wyborach do Sejmu możemy głosować tylko na tych, już wskazanych przez liderów partyjnych, przez co zniechęca się wiele osób do głosowania w ogóle, czyli degraduje się ich czynne prawo wyborcze.

Natomiast, funkcjonujące u nas limity poparcia pozwalające kandydować do Sejmu, są zaporowe dla osób spoza układu, co czyni fikcyjnym ich bierne prawo wyborcze. Ale, co chyba najważniejsze, demokracja bezpośrednia pozwala na czynny i ciągły nadzór nad działaniami rządu. Wyniki wszelkich inicjatyw, referendów, czyli wola narodu, jest dla rządu obowiązująca, zupełnie inaczej, niż ma to miejsce obecnie, kiedy oczekiwania obywateli są ignorowane, jeżeli nie odpowiadają ekipie rządzącej. Jestem pewien, że żaden poseł, czy członek rządu, mając na względzie tak rozumianą służbę społeczną i możliwość natychmiastowej reakcji wyborców na jego działania, nie upodliłby Polaków tak, jak uczyniło to wielu w ostatnich kilku latach. Przy odpowiedniej regulacji, jest też taki rodzaj demokratycznego zarządzania państwem znacznie  tańszy od dotychczasowego.

Tymczasem to, co dzieje się dookoła nas, praktycznie w każdym miejscu świata, przypomina jakieś filmidło klasy B, bo „liderzy” traktują swych wyborców niczym stado baranów. Przy odrobinie zastanowienia można dojść do wniosku, że chyba licytują się na ilość w jakichś satanistycznych rozgrywkach depopulacyjnych. To już nie przypomina thrillera, w którym grupa degeneratów poluje na wypuszczonych z klatek ludzi, a bardziej koszmarny horror, w którym strzela się do spętanego tłumu z artylerii. Jak inaczej traktować zmuszanie obywateli do noszenia na twarzach szmaty, która nie jest w stanie chronić przed jakimkolwiek wirusem, czy podawanie ludziom niesprawdzonych medykamentów? Ba, ogromna grupa ludzi, w tym poważnych naukowców,  w każdym prawie kraju krzyczy o ich ewidentnej szkodliwości, nie tylko dla zdrowia, ale i życia.

I co? Cisza.

Piloci i sportowcy, czyli najbardziej rygorystycznie badani ludzie, padają bez czucia, często na oczach widzów, co odnotowują setki filmów i tysiące wpisów w mediach społecznościowych, a jedynym, co robią z tym „zarządcy”, jest zaniżanie dla tych grup wymogów zdrowotnych. Płoną fermy, dopłaca się rolnikom do niszczenia zbiorów, utylizuje się mleko, równolegle wdrażając  sztuczne mięso, organiczne jaja i przekąski z robaków. Czyli promuje się wszystko to, co rujnuje naturalną odporność i zdrowie człowieka!

W kilku miejscach globu prowadzone są długotrwałe działania wojenne obliczone na wyniszczenie, głównie ludności cywilnej. Nikt nie nawołuje do opamiętania i prób zawarcia pokoju. Zachód wprowadza cyfrową walutę, twierdząc, że to dla ułatwienia regulowania polityki pieniężnej, Rosja z kolei przymierza się do tego samego – rzekomo dla obejścia zachodnich sankcji. Dla odwrócenia naszej uwagi od spraw podstawowej wagi, rozpowszechnia się bzdury o UFO, które pokonują nie tylko bariery dźwięku i prędkość światła, ale też granice poprawności politycznej, pojawiając się  zarówno w USA, Kanadzie, Urugwaju, jak i w Rosji! Czy my wszyscy jesteśmy już ubezwłasnowolnieni i bezczynnie będziemy patrzyli na domykające się przed nami drzwi do normalności? A może lepiej owinąć się w czarny worek foliowy i zacząć czołgać do najbliższego cmentarza…

Nadal uważam, że mamy szansę, by jeszcze odmienić nasz los. Możemy i powinniśmy tego dokonać na drodze ewolucji, zmiany systemu wyborczego, a szczegóły takiego rozwiązania są dostępne, wystarczy choćby dokładnie się wczytać w niniejszy felieton. Walczyć z przeciwnikiem można używając różnych metod, pamiętając jednak, że w każdej sztuce walki najważniejsze są – samokontrola, dyscyplina i wytrwałość. To nie będzie łatwe. Ale konieczne, by przeżyć.

Najlepszy efekt daje elastyczność, umiejętność wykorzystania siły wroga przeciw niemu, zneutralizowanie ataku i kontrola atakującego.

Sztuka walki bez walki.

Sławomir M. Kozak

Maseczki i Maski opadły. Ręce też… Druzgocący raport NIK kontroli programu „Polskie Szwalnie”. Ponad ćwierć miliarda złotych…

Maseczki i Maski opadły. Druzgocący raport NIK kontroli programu „Polskie Szwalnie”. Ponad ćwierć miliarda złotych…

maski-opadly

Na początku ogłoszonej pandemii koronawirusa z pompą poinformowano, że w Stalowej Woli powstanie wielka szwalnia maseczek. Ostatecznie nie było niczego. Sprawę prześwietliła Najwyższa Izba Kontroli. Wnioski są druzgocące.

====================

Z rządowych planów i zapowiedzi wynikało, że Polskie Szwalnie będą produkować 30 mln maseczek miesięcznie. Ubrano to w piękne słowa o wspieraniu polskich firm, zwiększonym zatrudnieniu itp.

Za wykonanie wzięła się Agencja Rozwoju Przemysłu. W otwarciu hali produkcyjnej wziął udział nawet prezydent Andrzej Duda.

Prez. Duda ma maseczkę z papierowego ręcznika, spiętą recepturkami.

———————————

ARP zakupiła nowoczesne linie produkcyjne, pieniądze płynęły szerokim strumieniem i… na tym się skończyło.

Projektem „Polskie Szwalnie” zajął się NIK. Jakie są wnioski? „Na 13 umów zawartych przez Agencję Rozwoju Przemysłu w ramach programu 'Polskie Szwalnie’, w przypadku 10, nie było jakichkolwiek śladów umożliwiających wskazanie kto, kiedy i na podstawie jakich kryteriów zdecydował o ich zawarciu” – czytamy w raporcie NIK.

Delegatura NIK w Szczecinie przeprowadziła kontrolę w związku z doniesieniami medialnymi, według których program „Polskie Szwalnie” kosztował ponad ćwierć miliarda złotych, w jego ramach wytworzono miliony sztuk maseczek nie nadających się do użytku, a fabryka w Stalowej Woli nie wyprodukowała ani jednej maseczki – mówi Łukasz Pawelski, rzecznik prasowy NIK.

Izba nie może wszystkimi ustaleniami podzielić się z opinią publiczną, bowiem niektóre informacje są chronione tajemnicą przedsiębiorstwa.

„W ramach programu uruchomionego w związku z pandemią COVID-19 Agencja dostarczyła Kancelarii Premiera ok. 105 mln maseczek medycznych i ok. 67 mln maseczek niemedycznych za kwotę ponad 313 mln zł. Poważne wątpliwości NIK wzbudziła rzetelność nadzoru nad ich jakością.

Z kolei zupełnym fiaskiem zakończył się realizowany także przez Agencję projekt 'Stalowa Wola’, w ramach którego, mimo zakupu dziewięciu linii produkcyjnych, poza produktami testowymi nie wyprodukowano ani jednej maseczki” – ustaliła Najwyższa Izba Kontroli.

„Mimo że Agencja poniosła znaczne koszty w związku z realizacją projektu „Stalowa Wola”, produkcja maseczek nie została uruchomiona i zakończyła się na etapie testowym” – taka jest konkluzja NIK. Cały raport dostępny w tym miejscu.

Statement On Virus Isolation (SOVI). The SARS-CoV2 virus does not exist.

Statement On Virus Isolation (SOVI). The SARS-CoV2 virus does not exist.

https://andrewkaufmanmd.com/sovi/

Sally Fallon Morell, MA, Dr. Thomas Cowan, MD, Dr. Andrew Kaufman, MD

Isolation: The action of isolating; the fact or condition of being isolated or standing alone; separation from other things or persons; solitariness.

– Oxford English Dictionary

The controversy over whether the SARS-CoV-2 virus has ever been isolated or purified continues. However, using the above definition, common sense, the laws of logic and the dictates of science, any unbiased person must come to the conclusion that the SARS-CoV-2 virus has never been isolated or purified. As a result, no confirmation of the virus’ existence can be found. The logical, common sense, and scientific consequences of this fact are:

  • the structure and composition of something not shown to exist can’t be known, including the presence, structure, and function of any hypothetical spike or other proteins;
  • the genetic sequence of something that has never been found can’t be known;
  • “variants” of something that hasn’t been shown to exist can’t be known;
  • it’s impossible to demonstrate that SARS-CoV-2 causes a disease called Covid-19.

In as concise terms as possible, here’s the proper way to isolate, characterize and demonstrate a new virus. First, one takes samples (blood, sputum, secretions) from many people (e.g. 500) with symptoms which are unique and specific enough to characterize an illness. Without mixing these samples with ANY tissue or products that also contain genetic material, the virologist macerates, filters and ultracentrifuges i.e. purifies the specimen. This common virology technique, done for decades to isolate bacteriophages1 and so-called giant viruses in every virology lab, then allows the virologist to demonstrate with electron microscopy thousands of identically sized and shaped particles. These particles are the isolated and purified virus.

These identical particles are then checked for uniformity by physical and/or microscopic techniques. Once the purity is determined, the particles may be further characterized. This would include examining the structure, morphology, and chemical composition of the particles. Next, their genetic makeup is characterized by extracting the genetic material directly from the purified particles and using genetic-sequencing techniques, such as Sanger sequencing, that have also been around for decades. Then one does an analysis to confirm that these uniform particles are exogenous (outside) in origin as a virus is conceptualized to be, and not the normal breakdown products of dead and dying tissues.2 (As of May 2020, we know that virologists have no way to determine whether the particles they’re seeing are viruses or just normal break-down products of dead and dying tissues.)3

1 Isolation, characterization and analysis of bacteriophages from the haloalkaline lake Elmenteita, KenyaJuliah Khayeli Akhwale et al, PLOS One, Published: April 25, 2019. https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0215734 — accessed 2/15/21
2 “Extracellular Vesicles Derived From Apoptotic Cells: An Essential Link Between Death and Regeneration,” Maojiao Li1 et al, Frontiers in Cell and Developmental Biology, 2020 October 2. https://www.frontiersin.org/articles/10.3389/fcell.2020.573511/full — accessed 2/15/21
3 “The Role of Extracellular Vesicles as Allies of HIV, HCV and SARS Viruses,” Flavia Giannessi, et al, Viruses, 2020 May

If we have come this far then we have fully isolated, characterized, and genetically sequenced an exogenous virus particle. However, we still have to show it is causally related to a disease. This is carried out by exposing a group of healthy subjects (animals are usually used) to this isolated, purified virus in the manner in which the disease is thought to be transmitted. If the animals get sick with the same disease, as confirmed by clinical and autopsy findings, one has now shown that the virus actually causes a disease. This demonstrates infectivity and transmission of an infectious agent.

None of these steps has even been attempted with the SARS-CoV-2 virus, nor have all these steps been successfully performed for any so-called pathogenic virus. Our research indicates that a single study showing these steps does not exist in the medical literature.

Instead, since 1954, virologists have taken unpurified samples from a relatively few people, often less than ten, with a similar disease. They then minimally process this sample and inoculate this unpurified sample onto tissue culture containing usually four to six other types of material — all of which contain identical genetic material as to what is called a “virus.” The tissue culture is starved and poisoned and naturally disintegrates into many types of particles, some of which contain genetic material. Against all common sense, logic, use of the English language and scientific integrity, this process is called “virus isolation.” This brew containing fragments of genetic material from many sources is then subjected to genetic analysis, which then creates in a computer-simulation process the alleged sequence of the alleged virus, a so called in silico genome.

At no time is an actual virus confirmed by electron microscopy. At no time is a genome extracted and sequenced from an actual virus. This is scientific fraud.

The observation that the unpurified specimen — inoculated onto tissue culture along with toxic antibiotics, bovine fetal tissue, amniotic fluid and other tissues — destroys the kidney tissue onto which it is inoculated is given as evidence of the virus’ existence and pathogenicity. This is scientific fraud.

From now on, when anyone gives you a paper that suggests the SARS-CoV-2 virus has been isolated, please check the methods sections. If the researchers used Vero cells or any other culture method, you know that their process was not isolation.

You will hear the following excuses for why actual isolation isn’t done:

  1. There were not enough virus particles found in samples from patients to analyze.
  2. Viruses are intracellular parasites; they can’t be found outside the cell in this manner.

If No. 1 is correct, and we can’t find the virus in the sputum of sick people, then on what evidence do we think the virus is dangerous or even lethal?

If No. 2 is correct, then how is the virus spread from person to person? We are told it emerges from the cell to infect others. Then why isn’t it possible to find it?

Finally, questioning these virology techniques and conclusions is not some distraction or divisive issue. Shining the light on this truth is essential to stop this terrible fraud that humanity is confronting.

For, as we now know, if the virus has never been isolated, sequenced or shown to cause illness, if the virus is imaginary, then why are we wearing masks, social distancing and putting the whole world into prison?

Finally, if pathogenic viruses don’t exist, then what is going into those injectable devices erroneously called “vaccines,” and what is their purpose? This scientific question is the most urgent and relevant one of our time.

We are correct. The SARS-CoV2 virus does not exist.

Sally Fallon Morell, MA

Dr. Thomas Cowan, MD

Dr. Andrew Kaufman, MD

„Programy szczepień powinny być już dawno wstrzymane a sprawa nagłych zgonów pilnie wyjaśniona” – Wywiad z dr. n. med. Piotrem Witczakiem

„Programy szczepień powinny być już dawno wstrzymane a sprawa nagłych zgonów pilnie wyjaśniona” – Wywiad z dr. n. med. Piotrem Witczakiem

bibula

Z dr. n. med. Piotrem Witczakiem, rozmawia Agnieszka Piwar

 [Agnieszka Piwar:]

13 marca 2020 roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła pandemię koronawirusa. Czy były naukowe podstawy do podjęcia takiej decyzji? Jeśli tak, to jakie? Jeśli nie, to na czym oparto tę decyzję?

[Dr. n. med. Piotr Witczak:]

– Warto w tym miejscu przypomnieć, że na przestrzeni lat definicja pandemii ustalana przez WHO uległa zmianie i obecnie nie wymaga już kryterium wielu ciężkich i śmiertelnych przypadków. WHO ogłosiło pandemię COVID-19 na podstawie rosnącej liczby zgłaszanych przypadków tej choroby poza terytorium Chin. O ile dobrze pamiętam, to było ponad 100 tysięcy przypadków z ponad 100 krajów, a jako przypadek należy rozumieć pozytywny wynik testu, który nie musi oznaczać zakażenia. Kolejnym argumentem za ogłoszeniem pandemii był zarzut ze strony WHO, że kraje zbyt słabo zaangażowały się w zapobieganie rozprzestrzeniania się wirusa.

Biorąc pod uwagę wadliwą przesiewową diagnostykę testami PCR i antygenowymi, koncentrowanie się właściwie wyłącznie na jednym wirusie SARS-CoV-2, specyfikę choroby COVID-19, która jest nieodróżnialna od innych chorób grypopodobnych oraz niskie wskaźniki śmiertelności infekcji SARS-CoV2, trudno mówić o „podstawach naukowych” ogłoszenia stanu pandemii. Przypomnę, że jeden z czołowych epidemiologów na świecie, Profesor Ioannidis, już w pierwszej połowie 2020 roku oszacował wskaźnik śmiertelności infekcji (IFR – Infection Fatality Rate) na poziomi poniżej 0,3%, a więc już wtedy wiedzieliśmy, że dla ogromnej większości z nas jest to relatywnie łagodny wirus powodujący objawy przeziębieniowe. Wcześniej, tj., w kwietniu 2020 roku IFR dla hrabstwa Santa Clara [w stanie Kalifornia] oszacowano na 0,17%, a więc nie było powodów do paniki. Nawet jeszcze miesiąc wcześniej mieliśmy wstępne dane z wybuchu epidemii na statku wycieczkowym Diamond Princess, na podstawie których oszacowano IFR na poziomie 0,5%. Reakcja większości państw była jednak nieracjonalna i zbyt emocjonalna, podsycano strach i utrzymywano agresywne środki niefarmaceutyczne o dramatycznych skutkach, np. lockdown, kwarantanna. Oliwy do ognia dodawały Chiny, raporty z Bergamo i media na całym świecie, które wywołały ogromną, niepotrzebną panikę. Politycy, eksperci i instytucje zdrowia publicznego na całym świecie pod presją negatywnego medialnego przekazu i pod wpływem silnych grup interesów lub bezpośrednio z nimi współpracując, podejmowały decyzje i wydawały zalecenia, które były główną przyczyną wielu nadmiarowych zgonów. Atmosfera i decyzje wokół „pandemii” skutkowały obniżeniem odporności populacji, zaniedbano nie tylko diagnostykę i leczenie chorób podstawowych, ale również nie zapewniono pacjentom wczesnego leczenia powszechnych infekcji górnych dróg oddechowych. Pewne wydarzenia i przesłanki sugerują również, że „COVID-19” to ogólnoświatowy projekt, którego celem jest przyspieszenie realizacji globalnych agend dążących do rewolucji przemysłowej, większej kontroli nad obywatelami i cyfryzacji naszego życia. Z pewnością dla wielu potężnych korporacji i ludzi biznesu była to świetna okazja, aby zarobić ogromne pieniądze. Podtrzymywanie strachu i masowego testowania w kierunku COVID-19 na pewno było im na rękę.

Od pierwszego kwartału 2020 roku zostaliśmy poddani działaniom, które wszyscy dotkliwie odczuliśmy. Osobiście najbardziej uwierało mnie to, że w różnych sytuacjach, np. po powrocie z zagranicy, zmuszano mnie do odbycia kwarantanny, mimo iż byłam całkowicie zdrowa. Jednak moja historia jest niczym w porównaniu z nieszczęśnikami, którym nie udzielono należytej opieki medycznej, wskutek czego ponieśli śmierć. Czy posiada Pan dane na temat nadmiarowych zgonów w Polsce spowodowanych błędnymi decyzjami rządzących i paraliżem służby zdrowia?

– Szacunkowo od początku pandemii liczba nadmiarowych zgonów wynosi około 250 tysięcy, jesteśmy w światowej czołówce. Nie dysponujemy precyzyjnymi danymi, ile z tych nadmiarowych zgonów spowodowana jest błędnymi decyzjami rządzących, obniżoną dostępnością i jakością systemu ochrony zdrowia. Na podstawie danych naukowych i statystycznych możemy jednak z dużą pewnością założyć, że zdecydowana większość Polaków nie zmarła bezpośrednio z powodu infekcji nowym koronawirusem, tylko na skutek podjętych działań. Znam co najmniej kilka prac naukowych opierających się na analizie korzyści i strat wynikających z zastosowania środków niefarmaceutycznych do kontroli pandemii. Wyniki są przytłaczające – wielokrotnie więcej ludzi poniosło śmierć niż zostało uratowanych na skutek podjętych działań antykowidowych i nikt do tej pory za to nie odpowiedział. Zaznaczam, że nadmiarowa śmiertelność w wielu krajach na świecie wciąż się utrzymuje a nawet rośnie, co świadczy o długu zdrowotnym, który zaciągnęliśmy na skutek nieodpowiedzialnych działań w okresie pandemii.

Czy zna Pan przykłady pacjentów, którym odmówiono leczenia, tylko dlatego, że nie mieli negatywnego testu na obecność COVID-19 lub nie wylegitymowali tzw. paszportem szczepionkowym?

– Osobiście nie znam, ale słyszałem o wielu takich przypadkach od moich znajomych, w tym lekarzy.

Mamy w Polsce niepokojący wzrost zachorowań na depresję, szczególnie wśród dzieci i młodzieży. Czy może mieć to związek z przymusową kwarantanną, nauką zdalną, odseparowaniem od rówieśników, paniką podkręcaną przez media, etc.?

– W literaturze naukowej dostępne są szerokie przeglądy systematyczne na temat wpływu polityki antykowidowej na zdrowie psychiczne dzieci. Odnotowano, że lockdown nasila lęk, depresję, samotność, stres psychiczny, gniew, drażliwość, nudę, strach, ogólnie pogarsza stan zdrowia psychicznego nie tylko dzieci, ale również osób dorosłych, w tym seniorów. Wzrosła liczba samobójstw i uzależnień. Nawet powszechne przy masowej diagnostyce fałszywie pozytywne wyniki testów w kierunku Covid wywoływały panikę i niepotrzebny stres. Inny przykład – dość niedawno opublikowano badanie w „The Lancet”, zgodnie z którym kontakt z przyrodą podczas pandemii COVID-19 wiązał się z mniejszym ryzykiem depresji i lęku oraz ogólną poprawą zdrowia psychicznego. Znam również badania, które wskazywały, że osoby, które zachowały aktywność fizyczną poza domem były mniej podatne na zakażenie. Pamiętamy, jak po osiedlach mieszkaniowych jeździły radiowozy nadając komunikaty przez megafon „zostań w domu, nie narażaj siebie i bliskich” albo „przebywanie na działkach w celach rekreacyjnych jest zabronione!” Przecież to był nonsens, nielogiczne i antynaukowe! Właściwe robiono odwrotnie niż podpowiadał zdrowy rozsądek i aktualna wiedza epidemiologiczna. Od dawna wiemy, że stres obniża odporność, to dlaczego eksperci z Rady Medycznej i politycy nakręcali spiralę strachu? Wiedzieliśmy, że ruch i kontakt z przyrodą podnosi odporność, to dlaczego zamykano lasy, siłownie i zachęcano do zastania w domu? Jeszcze przed pandemią lockdowny i maseczki (a te nawet jeszcze na początku pandemii) były wręcz odradzane, jako niewystarczająco skuteczne i szkodliwe, po czym zdanie zmieniono, przy czym nie pojawiły się żadne nowe wysokiej jakości badania naukowe, które by to uzasadniały. Absurdów było dużo więcej. Ludzie obowiązkowo stali w kilkumetrowych odstępach przed odprawą, po czym tłoczyli się w samolocie.

W ostatnim czasie zaobserwowałam sporo nagłówków, także z zagranicznych mediów, informujących o nagłych zgonach wśród młodych ludzi. Media, jak to media, informują głównie o śmierci znanych osób, tzw. celebrytów czy sportowców. Tymczasem o nagłej śmierci zwykłych ludzi coraz częściej czytam na portach społecznościowych. W społeczności internetowej powstało nawet specjalne określenie na tę zaskakującą umieralność: „naglica”. Można z tego wszystkiego odnieść wrażenie, że w ostatnim czasie mamy plagę niewyjaśnionych zgonów. Zaczęły więc krążyć przekazy, że przyczyną „naglicy” może być wcześniejsze przyjęcie  „szprycy” z preparatem mRNA. Jednak wrażenia, szczególnie te spowodowane przez media czy portale społecznościowe, mogą być mylne. Wystarczy sobie przypomnieć sztucznie nakręcaną panikę w latach 2020-2022. Dlatego zapytam Pana jako naukowca i autora opracowania nt. szczepień przeciw COVID-19, które ukazało się w „Białej księdze pandemii koronawirusa” [Wyd. Fundacja Ordo Medicus]. Czy rzeczywiście tych nagłych zgonów jest teraz więcej? I czy istnieją przesłanki ku temu, by twierdzić, że może to mieć związek z preparatami mRNA?

– Dane statystyczne i naukowe wskazują, że jest tego więcej. W Niemczech od momentu rozpoczęcia szczepień liczba przypadków nagłej niewyjaśnionej śmierci wzrosła 3-krotnie. W Szwecji mamy wyraźny wzrost hospitalizacji, leczenia ambulatoryjnego i poszukiwania opieki z powodu zapalenia mięśnia sercowego/osierdzia w grupie 10-19 lat, akurat w drugiej połowie 2021 roku, kiedy to rozpoczęły się kampanie szczepień w tej kategorii wiekowej. Ostatnio w Kanadzie w ciągu zaledwie 3 miesięcy zmarła nagle co najmniej szóstka sportowców w wieku 6-13 lat. Wiemy z danych naukowych, że szczepionki mRNA wielokrotnie podnoszą ryzyko zapalenia mięśnia sercowego/osierdzia, w szczególności wśród nastoletnich chłopców. Informacja o ryzyku zapalenia mięśnia sercowego po tych preparatach oficjalnie umieszczona jest w ulotce tych preparatów. Wiemy również z badań, w tym przeprowadzonych jeszcze przed pandemią, że zapalenie mięśnia sercowego zwiększa ryzyko nagłego zgonu. Wszystko wskazuje na to, że szczególnie zagrożone są młode osoby aktywne fizycznie. Mamy również doniesienia wskazujące, że zapalenia mięśnia sercowego występuje znacznie częściej po szczepionkach mRNA niż po uzyskaniu pozytywnego testu w kierunku SARS-CoV-2 (co wiele osób mylnie utożsamia z chorobą COVID-19). Programy szczepień powinny być już dawno wstrzymane a sprawa nagłych zgonów pilnie wyjaśniona. Należy przeprowadzić program przesiewowej diagnostyki wśród populacji osób zaszczepionych w celu oceny stanu układu sercowo-naczyniowego.

Jakie największe błędy popełnili minister zdrowia Adam Niedzielski oraz jego poprzednik Łukasz Szumowski?

– Najbardziej dramatyczny w skutkach był lockdown i kwarantanny, nieuzasadniony strach przed bezobjawowym zakażaniem oraz reorganizacja ochrony zdrowia, w tym tworzenie oddziałów/szpitali covidowych, zawieszano planowe zabiegi, a to wszystko przełożyło się na niższą jakość i ograniczenie dostępu do pomocy medycznej. W 2020 roku w porównaniu z 2019 rokiem było o prawie 14 mln mniej osobodni hospitalizacji i niespełna 2 mln mniej hospitalizacji, to musiało przełożyć się na nadmiarowe zgony. Na drugim miejscu umieściłbym masowe programy szczepień młodych ludzi, w szczególności dzieci. W świetle danych o nagłych zgonach i innych poważnych powikłaniach poszczepiennych oraz przy bardzo niskim wskaźniku śmiertelności infekcji w tej grupie wiekowej agresywna promocja tych preparatów jest ogromnym skandalem. Niedawno ukazały się opublikowane w szanowanych periodykach medycznych analizy badań randomizowanych, które wskazały że nawet dla populacji ogólnej ryzyko tych preparatów może przewyższać korzyści, więc tym bardziej dla dzieci i młodych dorosłych. Na przykład, według ostatnio opublikowanego badania na łamach British Medical Journal, dla niezakażonych dorosłych w wieku od 18-29 lat na każdą unikniętą, dzięki trzeciej, przypominającej dawce szczepionki mRNA, hospitalizację z powodu COVID-19 przewiduje się do 98 poważnych zdarzeń niepożądanych, w tym do 3 przypadków zapalenia mięśnia sercowego u mężczyzn, oraz do 3234 przypadków silnej reakcji tuż po szczepieniu w stopniu utrudniającym lub uniemożliwiającym codzienne czynności.

Niektórzy usprawiedliwiają decydentów opowieściami o tym, że nie było wtedy jeszcze dokładnie wiadomo jak walczyć z koronawirusem, stąd te nieudolne decyzje. Co Pan sądzi o takiej argumentacji?

– To nie jest pierwsza epidemia wirusa układu oddechowego. Epidemiologia jako dziedzina nauki istnieje od wielu, wielu lat. Do pandemii przystępowaliśmy z odpowiednim bagażem doświadczeń. Dość szybko wiedzieliśmy jaka jest specyfika SARS-CoV-2, że śmiertelność tego wirusa jest relatywnie niska, a umierają głównie osoby starsze. Paraliż życia całych społeczeństw był nieuzasadniony! Najgorszą z możliwych opcji było straszenie populacji i przedłużające się lockdowny wbrew wiedzy epidemiologicznej i wytycznym, które obowiązywały jeszcze przed pandemią COVID-19. Na przykład, nie zalecano powszechnego noszenia maseczek przez osoby bezobjawowe. W 2019 roku WHO wskazywała, że nadzwyczajne środki stosowane wobec społeczeństw, takie jak kwarantanna osób z kontaktu, zamykanie granic, screening przy wjeździe/wyjeździe, nie powinny być stosowane w ogóle, głównie ze względu na ich niewielki wpływ na przebieg pandemii i skutki uboczne, takie jak zerwanie łańcuchów dostaw czy niepokoje społeczne.

W grudniu 2022 roku Sąd Lekarski zawiesił dr. Zbigniewa Martykę za publiczną krytykę obostrzeń pandemicznych. Jak Pan to skomentuje?

– Brak mi słów.

Wiemy, że zdecydowana większość tego, co twierdził dr Martyka, np. o niezasadnym stosowaniu masek, funkcjonowaniu ochrony zdrowia czy niewłaściwym podejściu do diagnostyki i leczenia COVID-19 i szkodliwości interwencji niefarmaceutycznych jest potwierdzona przez wysokiej jakości opracowania naukowe opublikowane w szanowanych czasopismach medycznych, jak i przez oficjalne dane statystyczne.

Osoby i instytucje, które rzucają oskarżenia w kierunku dr Martyki są w błędzie. I właśnie o to im chodzi, taka jest strategia. Proszę zwrócić uwagę, że pomysłodawcy i wykonawcy polityki antykowidowej na pewno zdają sobie sprawę z błędów, które popełnili. Skala skutków ubocznych tej polityki jest tak duża, że brakuje odwagi, aby się do nich przyznać. Większość mediów i polityków jest po stronie narracji, że takie decyzje w trakcie pandemii były potrzebne i słuszne, a zabijał głównie Covid. Bez medialnej i społecznej presji winni nigdy nie zostaną ukarani. Dlatego wybrano taktykę polegająca na oskarżaniu i karaniu „nieprawomyślnych” lekarzy i rozdawaniu sobie nagród, np. Minister Zdrowia Adam Niedzielski otrzymał Nagrodą Główną „Wizjonerów Zdrowia 2022” za, uwaga… dbałość o jakość w ochronie zdrowia oraz promowanie działań i zachowań prozdrowotnych! To jest socjotechnika wykorzystywana do manipulowania opinią publiczną. Obecnie również odwraca się uwagę społeczeństwa od błędów z okresu pandemii w kierunku wojny na Ukrainie, inflacji i wielu mniej lub bardziej istotnych tematów zastępczych.

Obserwując dyskusje na różnych forach, zauważyłam wyraźny spadek zaufania Polaków do lekarzy. Osobiście należę do tego grona i jak ognia unikam wizyt w gabinecie lekarskim. Gdyby jednak zaszła pilna potrzeba skorzystania ze służby zdrowia, to proszę mi na koniec udzielić ważnej porady, być może ratującej w przyszłości życie. Jak podczas pierwszego kontaktu odróżnić lekarza uczciwego od konowała?

– Od dawna medycyna i system kształcenia lekarzy został przejęty przez potężne korporacje, głównie przemysł farmaceutyczny. Profilaktyka, diagnostyka, leczenie i procedury zmierzają w kierunku medycznego totalitaryzmu. Lekarz ma postępować tylko i wyłącznie tak jak zaleca system sterowany centralnie przez instytucje zdrowia publicznego i towarzystwa naukowe, które mają oczywiste konflikty interesów, a nawet są bezpośrednio finansowane przez przemysł. Dobry lekarz to taki, który zdaje sobie z tego sprawę. Jest otwarty na wiedzę, która stoi w kontrze do tej narzuconej przez system. Potrafi słuchać pacjenta, zrozumieć jego potrzeby i emocje, wszak o naszym zdrowiu powinniśmy decydować my sami, a nie lekarz czy procedury. Jak to ocenić? W trakcie pandemii było to widać gołym okiem. Można domniemywać, że lekarz z dwoma maseczkami na twarzy i dodatkową przyłbicą lub taki, który uważa że skuteczność masek i szczepionek jest niepodważalna, podchodzi również bezkrytycznie do „aktualnej wiedzy medycznej” w swojej dziedzinie. Po prostu nie można już całkowicie ufać instytucjom zdrowia publicznego i międzynarodowym wytycznym klinicznym, o czym wspominali na przykład byli redaktorzy prestiżowych czasopism medycznych a także powstało wiele prac naukowych krytykujących kierunek jakim podąża poprawna politycznie i ukierunkowana na zysk medycyna. Krótka rozmowa z lekarzem powinna naświetlić czy mamy do czynienia z człowiekiem świadomym, który szuka dla nas najlepszych rozwiązań i liczy się z naszym zdaniem czy jest tylko zwykłym trybem w maszynie sterowanej przez system, w którym pacjent jest na drugim miejscu, a z lenistwa, wygody i bezpieczeństwa podąża się za procedurami i kasą.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Witczak – doktor nauk medycznych, biolog medyczny. Studiował na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi w Zakładzie Immunologii Doświadczalnej. Pracował w rządowej Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Specjalizował się w ocenie skuteczności i bezpieczeństwa leków. Współpracuje z Fundacją Ordo Medicus, która jest oddolną, społeczną inicjatywą lekarzy i naukowców na rzecz zdrowia, wolności, prawdy i niezależnej nauki.

Opracowanie: www.bibula.com

Parę aktualnych myśli.

Parę aktualnych myśli.

„Biegu czasu nie da się powstrzymać, nie ma żadnego mądrego odwrotu, żadnej rozsądnej rezygnacji. Tylko marzyciele wierzą, że istnieje jakieś wyjście. Optymizm jest tchórzostwem, urodziliśmy się w tej epoce i musimy dzielnie iść do końca drogą nam wyznaczoną. Nie pozostaje nam nic innego. Jest naszym obowiązkiem wytrwać na straconej pozycji bez nadziei i bez ratunku. Wytrwać jak ów rzymski żołnierz, którego szkielet znaleziono przed bramą w Pompei, a który zginął, ponieważ podczas wybuchu Wezuwiusza zapomniano odwołać go z posterunku. Oto wielkość, to się nazywa być rasowym. Ten honorowy koniec jest jedyną rzeczą, której nie można ludziom odebrać.“ — Oswald Spengler

Źródło: cytaty

„Nigdy z żadnym wypadku nie wolno wpadać w rozpacz. Mieć nadzieję i działać – oto nasz obowiązek w nieszczęściu. Bezczynna rozpacz to rezygnacja i złamanie obowiązku.“ — Borys Pasternak rosyjski poeta i prozaik 1890 – 1960

„Prawo honoru: podążajcie wyłącznie drogą honoru. Walczcie i nigdy nie okazujcie tchórzostwa. Pozostawcie drogę niesławy innym. Lepiej zginąć w honorowej walce niż zwyciężyć przy pomocy podłości.“ — Corneliu Zelea Codreanu 1899 – 1938

„Człowiek zawsze potrafi znaleźć setki wymówek, żeby usprawiedliwić egoizm i tchórzostwo, podczas gdy odwaga nie potrzebuje żadnego usprawiedliwienia.“ — Graham Masterton,

„Najbardziej autentyczną rzeczą w nas jest nasza zdolność do tworzenia, przezwyciężania, wytrwania, przemiany, kochania i bycia większymi niż nasze cierpienie.“ — Ben Okri 1959

„Żadna przysięga nie może mieć w sobie nic symbolicznego i żadnego ersatzu. Żołnierz nasz walczył i umierał za Polskę niepodległą, a nie symboliczną.“ — Eugeniusz Pławski polski komandor 1895 – 1972

„Naszą jedyną postawą jest bezwzględna wierność, bez żadnego kompromisu. Nie służymy przecież ludziom, ale samemu Chrystusowi.“ — Marcel Lefebvre biskup katolicki, 1905 – 1991


Łukasz Konrad Ciepliński ps. „Pług”, NIEZŁOMNY.

Łukasz Konrad Ciepliński ps. „Pług”, „Ostrowski”, „Ludwik”, „Apk”, „Grzmot”, „Bogdan” (ur. 26 listopada 1913 w Kwilczu, zm. 1 marca 1951 w Warszawie) – podpułkownik piechoty Wojska Polskiego (w 2013 r. awansowany pośmiertnie do stopnia pułkownika), żołnierz Organizacji Orła Białego, ZWZ-AK oraz NIE i DSZ, prezes IV Komendy Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość, kawaler Orderu Orła Białego.

wikipedia

Życiorys

Urodził się w rodzinie o tradycjach patriotycznych. Jego rodzicami byli Franciszek i Maria z domu Kaczmarek. Rodzina była dobrze sytuowana, bowiem ojciec prowadził w Kwilczu piekarnię i sklep kolonialny. Udzielał się również społecznie jako długoletni członek zarządu tamtejszego Banku Ludowego. Rodzice wychowywali dzieci w duchu patriotyzmu, obaj starsi bracia Łukasza, Stanisław i Antoni, wzięli udział w powstaniu wielkopolskim. Stanisław brał również udział w wojnie polsko-bolszewickiej, Antoni zaś po zakończonej kampanii wrześniowej znalazł się w obozie jenieckim w ZSRR, skąd wraz z armią gen. Władysława Andersa przedostał się na Bliski Wschód i następnie walczył w 1 Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka[1].

Po ukończeniu szkoły powszechnej uczęszczał do Korpusu Kadetów nr 3 w Rawiczu. W latach 1934–1936 był słuchaczem Szkoły Podchorążych Piechoty w Komorowie-Ostrowi Mazowieckiej, którą ukończył w stopniu podporucznika (awans z 15 października 1936 z 84. lokatą). Od 1936 służył w 62 pułku piechoty w Bydgoszczy.

Po wybuchu II wojny światowej w szeregach tej jednostki uczestniczył w wojnie obronnej 1939 jako dowódca kompanii przeciwpancernej. Walczył w bitwie nad Bzurą i w Puszczy Kampinoskiej podczas przebijania się do oblężonej Warszawy. Wyróżnił się w walkach pod Witkowicami, gdzie z działka przeciwpancernego zniszczył w pojedynkę sześć niemieckich czołgów i dwa wozy dowódcze. Został za ten wyczyn odznaczony osobiście Orderem Virtuti Militari V klasy przez gen. Tadeusza Kutrzebę (generał odpiął dla niego order od swojego munduru podczas bitwy)[2] oraz awansowany do stopnia porucznika. Z resztkami swojego pułku przedarł się do stolicy i brał udział w jej obronie. Po kapitulacji 28 września 1939 nie poszedł do niewoli. Celem zorganizowania trasy przerzutowej wraz z innymi oficerami przedostał się na Węgry do Budapesztu do polskiej placówki wojskowej. Po przeszkoleniu i otrzymaniu ładunku (pieniądze i instrukcję) wyruszył w drogę powrotną do Polski. 16 stycznia 1940 na skutek zdrady został aresztowany przez policję ukraińską w Baligrodzie wraz z towarzyszącymi mu osobami (Kazimierz Heilman-Rawicz, Lucjan Kühn i Zygmunt Pawłowicz)[3]. Pojmany pod przybranym nazwiskiem Jan Pawlita, został osadzony w więzieniu w Sanoku, z którego na początku maja 1940 zbiegł i dotarł do Rzeszowa[4].

Tam natychmiast zaangażował się w działalność konspiracyjną; został mianowany komendantem Podokręgu Rzeszowskiego Organizacji Orła Białego. Po scaleniu OOB z ZWZ objął funkcję komendanta Obwodu Rzeszów (maj 1940). W tym czasie otrzymał awans do stopnia kapitana. Od czerwca 1941 stał na czele Inspektoratu Rejonowego ZWZ-Podokręg Rzeszów AK, gdzie podlegało mu ok. 15 tys. członków konspiracji[5]; zajmował to stanowisko aż do lutego 1945, brał udział w wielu akcjach bojowych na obszarze powiatów Rzeszów, Dębica, Kolbuszowa. Jego adiutantem był Mieczysław Wałęga[6]. Doprowadził do doskonałego zorganizowania struktur wywiadu i kontrwywiadu, które zlikwidowały łącznie ok. 300 konfidentów Gestapo i kolaborantów. Sukcesem jego podwładnych było przechwycenie części pocisków V-1 i V-2 wiosną 1944 oraz wykrycie tajnej kwatery Adolfa Hitlera w tunelu kolejowym pod wsią Wiśniowa, Stępina niedaleko Strzyżowa. Przyczynił się do uruchomienia na Rzeszowszczyźnie konspiracyjnej fabryki broni. W międzyczasie awansował do stopnia majora (1944). W lutym 1944 przeprowadził antyukraińską akcję „Wet za wet”, a w maju 1944 akcję „Kośba” – likwidację funkcjonariuszy hitlerowskich na swoim terenie. Nosił wówczas ps. „Pług”. Prowadził ascetyczny tryb życia, odznaczał się wyjątkową pobożnością.

W ramach akcji „Burza” jego oddziały zorganizowane w 39 pułk piechoty Strzelców Lwowskich AK 2 sierpnia 1944 brały udział w wyzwalaniu Rzeszowa. W połowie sierpnia wobec nakazu radzieckiego komendanta wojskowego o złożeniu broni przez AK zdecydował o zejściu w konspirację. Był przeciwny ujawnianiu się żołnierzy AK i wstępowaniu do LWP – wydał rozkaz o bojkocie mobilizacji.

W nocy z 7 na 8 października 1944 podjął nieudaną próbę odbicia 400-stu AK-owców więzionych przez NKWD na Zamku Rzeszowskim. W styczniu 1945 został przeniesiony do sztabu Okręgu Krakowskiego AK. Tam współorganizował organizację NIE, zostając w lutym tego roku inspektorem rejonowym NIE, szefem sztabu Okręgu najpierw w NIE, a następnie w Delegaturze Sił Zbrojnych na Kraj. Następnie związał się ze Zrzeszeniem Wolność i Niezawisłość. We wrześniu 1945 został prezesem Okręgu Krakowskiego WiN, a w grudniu tego roku komendantem Obszaru Południowego. Po rozbiciu przez Urząd Bezpieczeństwa III Zarządu Głównego WiN i aresztowaniu Wincentego Kwiecińskiego, w styczniu 1947 utworzył IV Zarząd Główny WiN. Przeniósł siedzibę Zrzeszenia z Krakowa do Zabrza. Za jego kierownictwa osłabiona organizacja rozwijała głównie działalność wywiadowczą i propagandową, m.in. utworzono ekspozytury zagraniczne w Londynie, Paryżu, Berlinie, Monachium i Rzymie. Występował wówczas pod pseudonimami „Ostrowski” i „Ludwik”. To on, jak piszą historycy, „wprowadza WiN na najwyższy szczebel w historii jego istnienia, tak pod względem organizacyjnym, jak i ideowym”. 28 listopada 1947 został aresztowany w Zabrzu[7] przez funkcjonariuszy UB. Zawierzył obietnicom oficerów UB o ogłoszeniu „cichej amnestii” dla jego podkomendnych i ujawnił kontakty organizacyjne i swoich współpracowników. Dla ratowania aresztowanych w czasie likwidacji IV zarządu WiN 2,5 tysiąca podkomendnych i doprowadzenia do ich amnestionowania początkowo zgodził się na udział w „grze wywiadowczej” z wywiadami państw zachodnich; gdy jednak zorientował się, że MBP nie ma zamiaru dotrzymywać umowy, wycofał się z niej, podpisując tym samym na siebie wyrok śmierci.

Brutalne i okrutne śledztwo wobec podpułkownika Łukasza Cieplińskiego i jego współpracowników trwało aż trzy lata i było prowadzone pod bezpośrednim nadzorem NKWD. Był przetrzymywany w warszawskim więzieniu mokotowskim. Zachowały się grypsy więzienne adresowane do rodziny w ostatnich miesiącach życia Łukasza Cieplińskiego. Pisał je ołówkiem chemicznym na dwóch stronach bibułki, którą skręcał i wciskał w szwy chusteczki sporządzonej z więziennego prześcieradła, następnie przemycanej do krewnych. Ta chusteczka trafiła do adresatów i dziś jest najcenniejszą pamiątką rodziny. W jednym z grypsów pisał do żony:

Kochana Wisiu! Jeszcze żyję, chociaż są to prawdopodobnie już ostatnie dla mnie dni. Siedzę z oficerem gestapo. Oni otrzymują listy, a ja nie. A tak bardzo chciałbym otrzymać chociaż parę słów Twoją ręką napisanych (…). Ten ból składam u stóp Boga i Polski (…). Bogu dziękuję za to, że mogę umierać za Jego wiarę świętą, za moją Ojczyznę i za to, że dał mi taką żonę i wielkie szczęście rodzinne.

Tak o nim mówił podczas rozprawy IV prezes WiN: W czasie śledztwa leżałem skatowany w kałuży własnej krwi. Mój stan psychiczny był w tych warunkach taki, że nie mogłem sobie zdawać sprawy z tego, co pisał oficer śledczy.

Jednym z przesłuchujących go był Jerzy Kędziora.

Rozprawa odbyła się w październiku 1950 przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. Przed stalinowskim sądem mówił:

Staję przed zarzutem zdrady narodu polskiego, a przecież już w młodości życie moje Polsce ofiarowałem i dla niej chciałem pracować. Dla mnie sprawa polska była największą świętością.

Prasa komunistyczna pisała natomiast: „Historia zdrady narodowej… szpiedzy na żołdzie amerykańskim … Współpracowali z Mikołajczykiem i kardynałem Hlondem…”[8]. 14 października ppłk Łukasz Ciepliński został skazany na 5-krotną karę śmierci oraz 30 lat więzienia (wraz z nim było sądzonych i skazanych na karę śmierci Sr.1099/50 przez WSR na podstawie 86 § 1,2 KKWP 7 Dekretu sześciu jego współpracowników: Józef Batory, Franciszek Błażej, Karol Chmiel, Mieczysław Kawalec, Adam Lazarowicz, Józef Rzepka); ława pod przewodnictwem płk. Aleksandra Wareckiego[9]. Przed śmiercią Łukasz Ciepliński powiedział współwięźniowi, że będzie trzymał w ustach medalik i po tym będzie można odnaleźć jego zwłoki[10]. Wyrok śmierci został wykonany 1 marca 1951, Łukasz Ciepliński został zabity strzałem w tył głowy w piwnicy pomieszczeń gospodarczych więzienia UB na Mokotowie w Warszawie. Według współwięźniów wszyscy oskarżeni w procesie zostali straceni tego samego dnia, choć w aktach znajdują się dwie daty: 1 marca i 1 czerwca.

Miejsce pochówku Łukasza Cieplińskiego nie jest znane.

Ordery i odznaczenia

Upamiętnienie

Grób symboliczny Łukasza Cieplińskiego został ustanowiony na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie w Kwaterze „Na Łączce”.

W 1991 Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej, Oddział i Okręg w Rzeszowie zwrócił się z prośbą do bp. Ignacego Tokarczuka, ordynariusza diecezji przemyskiej, o wszczęcie diecezjalnego procesu informacyjnego dla ustalenia cnót, świętości życia, męczeńskiej z niego ofiary.

Tablice upamiętniające Łukasza Cieplińskiego znajdują się w rodzinnym Kwilczu (z 1991) i Rzeszowie: na domu przy ul. Partyzantów, gdzie mieszkał, tablica pamiątkowa na ścianie kościoła św. Józefa, gdzie płk Ciepliński zawarł związek małżeński, przy tej tablicy odbywają się cykliczne uroczystości patriotyczne[13], na bazylice Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Rzeszowie (gdzie upamiętniono zbiorowo członków AK i WiN). Przy moście na Bzurze w Witkowicach znajduje się tablica upamiętniająca bohaterskie czyny Łukasza Cieplińskiego podczas bitwy nad Bzurą we wrześniu 1939. 28 października 2015 na murze południowym zewnętrznym zabudowań aresztu śledczego w Sanoku została odsłonięta tablica upamiętniająca Łukasza Cieplińskiego, osadzonego w sanockim więzieniu podczas II wojny światowej[14]. Inskrypcja brzmi: W tym więzieniu od stycznia do kwietnia 1940 był więziony przez Niemców por. Łukasz Ciepliński, późniejszy prezes IV zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Dla upamiętnienia Zarząd Okręgowy Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy i Pracowników Więziennictwa w Rzeszowie. Października 2015.

Łukasz Ciepliński został patronem Szkoły Podstawowej nr 28 w Rzeszowie. Jego nazwiskiem nazwano ulice w Rzeszowie i Krakowie (1991)[15].

W 2011 dzień 1 marca został ustanowiony Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, w rocznicę wykonania wyroku śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, w tym na Łukaszu Cieplińskim.

1 marca 2013, w ramach obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak mianował pośmiertnie Łukasza Cieplińskiego pułkownikiem[16][17].

17 listopada 2013, kilka dni przed setną rocznicą urodzin Łukasza Cieplińskiego, został odsłonięty Pomnik Żołnierzy Wyklętych w Rzeszowie, którego główną część stanowi monument upamiętniający Łukasza Cieplińskiego[18][19][20][21]. Projekt stworzył i pomnik wykonał prof. Karol Badyna. Ponadto tworzą go popiersia sześciu członków WiN (Adam Lazarowicz, Mieczysław Kawalec, Józef Batory, Franciszek Błażej, Józef Rzepka, Karol Chmiel).

W 2013 byli żołnierze AK z Rzeszowszczyzny zainicjowali prośbę o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego Łukasza Cieplińskiego[22].

1 marca 2015 uroczyście odsłonięto popiersie Łukasza Cieplińskiego w Parku im. Henryka Jordana w Krakowie.

1 marca 2017, w ramach kolejnych obchodów Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, minister obrony narodowej Antoni Macierewicz nadał 3 Podkarpackiej Brygadzie Obrony Terytorialnej imię pułkownika Łukasza Cieplińskiego[23].

18 lipca 2017 na obozie letnim miano pułkownika otrzymała 60 Krakowska Drużyna Harcerzy „Puszczanie” ZHR[24].

16 października 2019 Narodowy Bank Polski wyemitował srebrną monetę kolekcjonerską „Wyklęci przez komunistów żołnierze niezłomni – Łukasz Ciepliński Pług”[25].

1 marca 2021 odsłonięto poświęconą mu tablicę pamiątkową na budynku Komendy Garnizonu w Bydgoszczy, znajdującym się w kompleksie koszarowym 62 pp przy ul. Warszawskiej 10, w którym służył[26].

1 marca 2021 Poczta Polska upamiętniła go na okolicznościowym znaczku pocztowym[27].

Przypisy

  1. Daniel Witowski: Znaczek honorujący Żołnierzy Wyklętych. poczta-polska.pl, 2021-03-01. [dostęp 2022-08-15].

Bibliografia

  • Elżbieta Jakimek-Zapart „Nie mogłem inaczej żyć. Grypsy Łukasza Cieplińskiego z celi śmierci.” wyd. Towarzystwo Naukowe Societas Vistulana, Kraków 2008 (ISBN 978-83-61033-14-1).
  • Joanna Wieliczka-Szarkowa „Żołnierze Wyklęci. Niezłomni bohaterowie.” wyd. Wydawnictwo AA s.c., Kraków 2013 (ISBN 978-83-7864-148-3).
  • Tadeusz Swat: Niewinnie Straceni 1945–56. Wyd. Fundacja Ochrony Zabytków, Warszawa 1991., zob też Straceni w Więzieniu mokotowskim.
  • Małgorzata Szejnert: Śród żywych duchów. Wyd. ANEKS, Londyn 1990.
  • AIPN, Teczki więźniów 1951, Ciepliński Łukasz.
  • AWL, WSR w Warszawie, 117/91/1752–1782.
  • G. Brzęk, Wierny przysiędze. O Łukaszu Cieplińskim „Pługu”, komendancie IV Komendy Głównej WiN, Lublin 1991.
  • Tajemnice więzienia mokotowskiego…
  • Z. Lazarowicz, WiN…, s. 45.
  • W. Minkiewicz, Mokotów, Wronki, Rawicz…
  • Z. Taranienko, Nasze Termopile…, s. 175–179.
  • M. Wyrwich, W celi…, s. 140, 165.
  • List ŚZŻAK Oddział i Okręg w Rzeszowie do dr. Ignacego Tokarczuka, biskupa ordynariusza Diecezji Przemyskiej w Przemyślu, w sprawie wszczęcia procesu informacyjnego dla ustalenia cnót, świętości życia i męczeńskiej ofiary ppłk. Łukasza Cieplińskiego.
  • Lista oficerów Wojska Polskiego z lat 1914–1939. Łukasz Ciepliński. officersdatabase.appspot.com. [dostęp 2014-07-05].

Święto cnoty wierności – prof. Jacek Bartyzel

Święto cnoty wierności – prof. Jacek Bartyzel

Święto cnoty wierności

1 marca obchodzone jest święto państwowe nazwane Narodowym Dniem Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Dzień ten wybrano, jak wiadomo, z uwagi na to, że 1 marca 1951 roku w więzieniu mokotowskim wykonano wyrok śmierci na siedmiu członkach IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, z jego prezesem, ppłk. Łukaszem Cieplińskim na czele.

Długa i niełatwa droga do tego uczczenia bohaterów, o które przez lata upominały się głównie środowiska kombatanckie, nawet i dziś nie wydaje się usłana samymi różami, albowiem i obecnie daje się słyszeć wyrazy niechęci wobec żołnierzy antykomunistycznego, niepodległościowego podziemia po 1945 roku, i to bynajmniej nie tylko ze strony pogrobowców „Polski Ludowej”. Ich niechęcią nie mamy potrzeby się zajmować; dla nich wystarczy zwykła wzgarda. Inaczej jest z krytyką formułowaną z pozycji częstokroć nazywanych realistycznymi, które popełniają jeden podstawowy błąd w założeniu: mylą analizę historyczno-polityczną tego, co było możliwe, z osądem moralnym tego, co było konieczne.

To oczywista prawda, że żołnierze podziemia nie mogli ocalić Polski przed nadchodzącym nowym, na długie lata, zniewoleniem, z powodu ogromnej dysproporcji sił i zdrady sojuszników, której Polska padła ofiarą.

Dlaczego więc, mimo tej oczywistości, winniśmy im najwyższy szacunek i cześć?

Po pierwsze dlatego, że do dramatu ludzkiej egzystencji, tak jednostkowej i zbiorowej, należy to, że bywają – niezależne i od jednostkowej woli, i od zdroworozsądkowych kalkulacji – sytuacje, w których nawet instynkt samozachowawczy musi ustąpić przed imperatywem prostego, lecz bezwzględnego „tak trzeba”; należy spełnić swój obowiązek do końca, trwać na posterunku, jak ów żołnierz w Pompejach, którego nie było czasu odwołać. Trzystu Spartan pod wodzą Leonidasa nie miało pod Termopilami żadnych szans, odkąd jeden zdrajca wskazał Persom przesmyk, przez który mogli oni zajść od tyłu, mimo to Spartiaci ani nie uciekli, ani nie poddali się, lecz walczyli do końca, bo wiedzieli, że to oni są murami greckiego Miasta, które padnie, jeśli oni nie powstrzymają choćby przez jakiś czas wroga.

Po drugie, przez prosty wymóg sprawiedliwości – w tym wypadku wyrównawczej, a więc stałej i niezłomnej woli oddawania każdemu co jego, w sensie nagrody lub kary, wyrażanej rzymską maksymą: honest vivere, alterum non laedere, suum cuique tribuere. Przez pół wieku żołnierze ci byli naprawdę „wyklęci”, obrzucani błotem wyzwisk i obelg, nazywani bandytami. Co więcej, to odium celowo miało kształt anonimowej abstrakcji jakiegoś „zła w ogóle”, bo dbano zarazem o to, aby pamięć o konkretnych osobach zupełnie rozpłynęła się w tej mgle czegoś złowrogiego „pierwiastkowo”, a nie personifikacyjnie; nie znamy przecież wciąż nawet miejsca pochówku wielu pomordowanych. I dlatego ważniejsze może nawet w nazwie tego święta, które dziś obchodzimy jest nie to emocjonalne „Wyklęci” – bo „klątwa” przecież w końcu wygasła – ale samo „Żołnierze”. To jest ta najważniejsze rehabilitacja: to nie bandyci,  nawet nie jacyś nieokreśleni „partyzanci”; to Żołnierze, to prawdziwe Wojsko Polskie, a to brzmi dumnie.

Po trzecie, przez wzgląd na tę, jedną z najpiękniejszych, a zarazem najtrudniejszych do spełnienia cnót, jaką jest fidelitas, cnota wierności. Kiedyś, dawno temu, kiedy dopiero nieśmiało upominano się o pamięć o tych Żołnierzach Niezłomnych, pozwoliłem sobie nazwać żołnierzy NSZ, NZW, WiN, formacji poakowskich i innych, „Polską Wandeą”. Dziś chciałbym doprecyzować, a nawet nieco zmodyfikować to określenie. „Wandea” albowiem to symbol tych wszystkich kontrrewolucji – jak, poza nią, wojen karlistowskich w Hiszpanii, sanfedystów we Włoszech czy meksykańskiej Cristiady z lat 1926-1929 – które nie były jeszcze pozbawione szans zwycięstwa.

Lecz sytuacja w Polsce najechanej przez Armię Czerwoną w 1944/45 roku i po straszliwej traumie Powstania Warszawskiego była tego rodzaju, że opór stawiany przez ostatnich obrońców polskiego Miasta przyrównać należy raczej do też ostatnich „szuanów”, jak Cadoudal, czy do „drugiej cristiady” w Meksyku z lat 30., gdzie nie mogło już chodzić o zwycięstwo, lecz tylko o danie świadectwa wierności usque ad finem. Lecz nagrodą dla poległych bądź pomordowanych było to, że przynajmniej oszczędzono im tej hańby, która stała się udziałem niejednego z uczestników „pierwszej konspiracji” z lat 1939-1945, aby znaleźć się w szeregach ZBOWiD-u, razem z katami swoich towarzyszy.

Po czwarte wreszcie, ze względu na nas samych. Ćwierć wieku rzekomo odrodzonej i wolnej Polski przyniosło tak potworne „zniżenie ideałów” osobowych i zbiorowych, że jego skala byłaby niewyobrażalna nawet dla autora tego sformułowania przed stu kilkudziesięciu laty (Jan Ludwika Popławskiego).

Jeżeli zatem zapomnimy o tych, którzy złożyli ofiarę ze swego życia dla następnych pokoleń, to nawet najmniej zepsuci z nas, ci, którzy jeszcze zachowali resztki sumienia, będą musieli powtórzyć słowa Starego Aktora z dramatu Wyspiańskiego:

Mój ojciec był bohater, a ja to jestem nic.

W błazeństwie dzieł udanych, w komedii wiecznej prób,

Ja się rumienię, wstydzę, wstyd biorę wasz do lic…

Mój ojciec był bohater, a my jesteśmy nic!

(Wyzwolenie, akt III)

Prof. Jacek Bartyzel

Za: Myśl konserwatywna (1 marca 2023) | mysl konserwatywna

Tajne wojskowe laboratoria biologiczne w Trieście: Zbrodniarze – przegonieni z Ukrainy – pakują się do Włoch

Tajne wojskowe laboratoria P3 i P4 w Trieście: Zbrodniarze – przegonieni z Ukrainy – pakują się do Włoch

Tajne laboratoria Date: 1 marzo 2023Author: Uczta Baltazara

W odcinku programu “Fuori dal coro” (28. 02. 2023, Rete4, Mediaset) wyemitowano reportaż Raffaelli Regoli opowiadający o powstawaniu niezwykle niebezpiecznych laboratoriów biologicznych we Włoszech. Wścibska dziennikarka weszła do tzw. «Parku Naukowego» w Trieście, w którym ma siedzibę laboratorium P3 i wkrótce powstanie jeszcze bardziej niebezpieczne P4.

Tymczasem we Włoszech narastają protesty przeciwko owym tajemniczym laboratoriom, po tym jak ogłoszono, że kolejny taki ośrodek ma powstać w Pesaro https://www.affaritaliani.it/cronache/biolaboratorio-livello-sicurezza-3-a-pesaro-la-paura-di-un-altra-wuhan-832421.html.

Włosi wiedzą o laboratoriach biologicznych jakie USA rozmieściły przed wybuchem wojny na Ukrainie, więc podczas demonstracji słychać głosy: «Nie chcemy stać się Ukrainą!»

Warto zauważyć, że Włochy nie posiadają żadnej jurysdykcji nad tego typu laboratoriami; zgodnie z konwencją ONZ – laboratoria w Trieście, rząd włoski będzie finansował 10 milionami euro rocznie, ale żaden włoski urzędnik nie będzie mógł wejść tam bez pytania o pozwolenie.

Wszyscy pracownicy owych laboratoriów – łącznie z członkami ich rodzin – mają zagwarantowany immunitet. Ich pensje – nieopodatkowane – wypłacane są w dolarach. Laboratorium w Trieście finansowane jest przez włoskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych; placówka będzie utrzymywana także pieniędzmi pochodzącymi z dotacji otrzymywanych przez Włochy z UE. Anonimowa osoba, z którą rozmawia Raffaella, mówi, że placówka współpracuje również z małżeństwem Gatesów.

W drugiej części reportażu dziennikarka przeprowadziła wywiad z jednym z czołowych ekspertów w dziedzinie laboratoriów biologicznych, Josephem Tritto, który wyjaśnia: “Ingerencja wojska w laboratoria P4 jest natychmiastowa. Funkcjonują one również jako wojskowe ośrodki badań obronnych i ofensywnych”.

Na temat ich bezpieczeństwa Tritto mówi:“Na obszarze gęsto zaludnionym, funkcjonowanie laboratorium P4, których poddanie pełnej kontroli jest niemożliwe, stanowi bardzo duże ryzyko”.

VIDEO z TRIESTU pod linkiem: https://mediasetinfinity.mediaset.it/video/fuoridalcoro20222023/i-laboratori-del-mistero-i-virus-piu-pericolosi-anche-in-italia_F312336201008C10

………………………………..

Warto przypomnieć teksty o amerykańskim laboratorium biologicznym, które w roku 2019 przeniesiono na Sycylię, po tym jak rozwścieczeni Egipcjanie przepędzili je ze swego kraju: https://web.archive.org/web/20200320064050/http://ram.neon24.pl/post/153788,o-pochodzeniu-plag-egipskich-i-nadchodzacej-dyktaturze https://web.archive.org/web/20200319105956/http://ram.neon24.pl/post/153756,namru-3-na-sycylii-co-za-niesamowity-zbieg-okolicznosci

Rząd Chin o polityce USA: Hegemonia Stanów Zjednoczonych i jej niebezpieczeństwa.

Rząd Chin o polityce USA:

 na stronie rządowej Link do strony

[tłumaczenie niestety maszynowe, jedynie malutkie poprawki. MD]

Hegemonia Stanów Zjednoczonych i jej niebezpieczeństwa

2023-02-20

 na stronie rządowej:  https://www.fmprc.gov.cn/mfa_eng/wjbxw/202302/t20230220_11027664.html

———————————

Wstęp

I. Hegemonia polityczna — rozrzucanie jej ciężaru

II. Hegemonia wojskowa — bezmyślne użycie siły 

III. Hegemonia gospodarcza — grabieże i wyzysk

IV. Hegemonia technologiczna — monopol i stłumienie

V. Hegemonia kulturowa — szerzenie fałszywych narracji

Wniosek

Wstęp

Odkąd Stany Zjednoczone stały się najpotężniejszym krajem świata po dwóch wojnach światowych i zimnej wojnie, odważniej ingerowały w sprawy wewnętrzne innych krajów, dążyły do hegemonii, utrzymywały ją i nadużywały, postępowały w działalności wywrotowej i infiltracji oraz świadomie prowadziły wojny , wyrządzając szkodę społeczności międzynarodowej.

Stany Zjednoczone opracowały hegemoniczny podręcznik do organizowania „kolorowych rewolucji”, wszczynania regionalnych sporów, a nawet bezpośredniego wszczynania wojen pod pozorem promowania demokracji, wolności i praw człowieka. Trzymając się mentalności zimnowojennej, Stany Zjednoczone zaostrzyły politykę bloku i podsyciły konflikty i konfrontacje. Nadmiernie rozciągnęła koncepcję bezpieczeństwa narodowego, nadużyła kontroli eksportu i narzuciła jednostronne sankcje innym. Przyjęła wybiórcze podejście do prawa i zasad międzynarodowych, wykorzystując je lub odrzucając według własnego uznania, i dążyła do narzucenia zasad, które służą jej własnym interesom w imię podtrzymywania „międzynarodowego porządku opartego na zasadach”.

Niniejszy raport, przedstawiając istotne fakty, ma na celu ujawnienie nadużywania przez Stany Zjednoczone hegemonii na polu politycznym, wojskowym, gospodarczym, finansowym, technologicznym i kulturalnym oraz zwrócenie większej uwagi międzynarodowej na niebezpieczeństwa praktyk amerykańskich dla pokoju i stabilności na świecie i pomyślność wszystkich narodów.

I. Hegemonia polityczna — Szarogęszenie się.

Stany Zjednoczone od dawna próbują kształtować inne kraje i porządek światowy własnymi wartościami i systemem politycznym w imię promowania demokracji i praw człowieka.

◆ Mnożą się przypadki ingerencji Stanów Zjednoczonych w sprawy wewnętrzne innych krajów. W imię „promowania demokracji” Stany Zjednoczone praktykowały „doktrynę neo-Monroe” w Ameryce Łacińskiej, wszczęły „kolorowe rewolucje” w Eurazji i zorganizowały „arabską wiosnę” w Azji Zachodniej i Afryce Północnej, przynosząc chaos i katastrofę do wielu krajów.

W 1823 roku Stany Zjednoczone ogłosiły doktrynę Monroe. Reklamując „Amerykę dla Amerykanów”, tak naprawdę chciał „Całej Ameryki dla Stanów Zjednoczonych”.

Od tego czasu polityka kolejnych rządów Stanów Zjednoczonych wobec Ameryki Łacińskiej i regionu Karaibów była pełna ingerencji politycznych, interwencji wojskowych i dywersji reżimu. Od 61 lat wrogości i blokady Kuby do obalenia rządu Allende w Chile, polityka USA w tym regionie została zbudowana na jednej maksymie – ci, którzy się podporządkują, będą prosperować; ci, którzy się opierają, zginą.

Rok 2003 był początkiem serii „kolorowych rewolucji” – „rewolucji róż” w Gruzji, „pomarańczowej rewolucji” na Ukrainie i „rewolucji tulipanów” w Kirgistanie. Departament Stanu USA otwarcie przyznał się do odgrywania „głównej roli” w tych „zmianach reżimu”. Stany Zjednoczone ingerowały również w wewnętrzne sprawy Filipin, usuwając prezydenta Ferdinanda Marcosa seniora w 1986 r. I prezydenta Josepha Estradę w 2001 r. Poprzez tak zwane „rewolucje władzy ludowej”.

W styczniu 2023 roku były sekretarz stanu USA Mike Pompeo wydał swoją nową książkę Never Give a Inch: Fighting for the America I Love. Ujawnił w nim, że Stany Zjednoczone planowały interweniować w Wenezueli. Plan zakładał zmuszenie rządu Maduro do porozumienia z opozycją, pozbawienie Wenezueli możliwości sprzedaży ropy i złota za waluty obce, wywarcie dużej presji na jej gospodarkę oraz wpłynięcie na wybory prezydenckie w 2018 roku.

Stany Zjednoczone stosują podwójne standardy w zakresie przepisów międzynarodowych.

 Stawiając własny interes na pierwszym miejscu, Stany Zjednoczone odeszły od międzynarodowych traktatów i organizacji, stawiając swoje prawo krajowe ponad prawem międzynarodowym. W kwietniu 2017 r. Administracja Trumpa ogłosiła, że odetnie wszelkie fundusze USA dla Funduszu Ludnościowego Narodów Zjednoczonych (UNFPA) pod pretekstem, że organizacja „wspiera lub uczestniczy w zarządzaniu programem przymusowej aborcji lub przymusowej sterylizacji”. Stany Zjednoczone dwukrotnie wystąpiły z UNESCO w 1984 i 2017 r. W 2017 r. ogłosiły wyjście z porozumienia paryskiego w sprawie zmian klimatycznych. W 2018 roku ogłosiła wyjście z Rady Praw Człowieka ONZ, powołując się na „stronniczość” organizacji wobec Izraela i brak skutecznej ochrony praw człowieka. w 2019 r. Stany Zjednoczone ogłosiły wycofanie się z Traktatu o siłach jądrowych średniego zasięgu w celu dążenia do nieskrępowanego rozwoju zaawansowanej broni. W 2020 roku ogłosiła wycofanie się z Traktatu o otwartych przestworzach.

Stany Zjednoczone były również przeszkodą w kontroli broni biologicznej, sprzeciwiając się negocjacjom w sprawie protokołu weryfikacji do Konwencji o zakazie broni biologicznej (BWC) i utrudniając międzynarodową weryfikację działań krajów związanych z bronią biologiczną. Jako jedyne państwo posiadające zapasy broni chemicznej, Stany Zjednoczone wielokrotnie opóźniały zniszczenie broni chemicznej i pozostawały niechętne wypełnianiu swoich zobowiązań. Stał się największą przeszkodą w realizacji „świata wolnego od broni chemicznej”.

◆ Stany Zjednoczone łączą małe bloki poprzez swój system sojuszy. Narzucają „Strategię Indo-Pacyfiku” regionowi Azji i Pacyfiku, gromadząc ekskluzywne kluby, takie jak Five Eyes, Quad i AUKUS, i zmuszają kraje regionalne do opowiedzenia się po którejkolwiek ze stron. Takie praktyki mają zasadniczo na celu tworzenie podziałów w regionie, podsycanie konfrontacji i podważanie pokoju.

◆ Stany Zjednoczone arbitralnie osądzają demokrację w innych krajach i fabrykują fałszywą narrację o „demokracji kontra autorytaryzmie”, aby podżegać do wyobcowania, podziału, rywalizacji i konfrontacji. W grudniu 2021 r. Stany Zjednoczone były gospodarzem pierwszego „Szczytu na rzecz Demokracji”, który spotkał się z krytyką i sprzeciwem wielu krajów za kpiny z ducha demokracji i dzielenie świata. W marcu 2023 r. Stany Zjednoczone będą gospodarzem kolejnego „Szczytu na rzecz Demokracji”, który pozostaje niepożądany i ponownie nie znajdzie poparcia.

II. Hegemonia wojskowa — bezsensowne, wyuzdane użycie siły

Historia Stanów Zjednoczonych charakteryzuje się przemocą i ekspansją. Od czasu uzyskania niepodległości w 1776 r. Stany Zjednoczone nieustannie dążą do ekspansji siłą: mordowały Indian, najeżdżały Kanadę, prowadziły wojnę z Meksykiem, wszczynały wojnę amerykańsko-hiszpańską i anektowały Hawaje. Po drugiej wojnie światowej wojny sprowokowane lub rozpoczęte przez Stany Zjednoczone obejmowały wojnę koreańską, wojnę w Wietnamie, wojnę w Zatoce Perskiej, wojnę w Kosowie, wojnę w Afganistanie, wojnę w Iraku, wojnę w Libii i wojnę w Syrii, nadużywanie swojej hegemonii militarnej, aby utorować drogę celom ekspansjonistycznym. W ostatnich latach średni roczny budżet wojskowy Stanów Zjednoczonych przekroczył 700 miliardów dolarów, co stanowi 40 procent światowego budżetu, czyli więcej niż 15 krajów razem wziętych. Stany Zjednoczone mają około 800 zagranicznych baz wojskowych, w tym 173,

Według książki America Invades: How We’ve Invaded or be Military Involved with prawie Every Country on Earth, Stany Zjednoczone walczyły lub były zaangażowane militarnie z prawie wszystkimi 190 krajami uznanymi przez ONZ, z zaledwie trzema wyjątkami. Trzy kraje zostały „oszczędzone”, ponieważ Stany Zjednoczone nie znalazły ich na mapie.

◆ Jak ujął to były prezydent USA Jimmy Carter, Stany Zjednoczone są bez wątpienia najbardziej wojowniczym narodem w historii świata. 

Według raportu Uniwersytetu Tufts, „Introducing the Military Intervention Project: A new Dataset on US Military Interventions, 1776-2019”, Stany Zjednoczone podjęły prawie 400 interwencji wojskowych na całym świecie w tych latach, z czego 34 procent miało miejsce w Ameryce Łacińskiej i Karaiby, 23 procent w Azji Wschodniej i na Pacyfiku, 14 procent na Bliskim Wschodzie iw Afryce Północnej oraz 13 procent w Europie. Obecnie nasila się interwencja wojskowa na Bliskim Wschodzie iw Afryce Północnej oraz Afryce Subsaharyjskiej.

Alex Lo, felietonista South China Morning Post, zwrócił uwagę, że Stany Zjednoczone rzadko rozróżniały dyplomację od wojny od czasu swojego powstania. W XX wieku obaliła demokratycznie wybrane rządy w wielu krajach rozwijających się i natychmiast zastąpiła je proamerykańskimi reżimami marionetkowymi. Dziś na Ukrainie, w Iraku, Afganistanie, Libii, Syrii, Pakistanie i Jemenie Stany Zjednoczone powtarzają swoją starą taktykę prowadzenia wojen zastępczych, wojen o niskiej intensywności i dronów.

◆ Hegemonia militarna Stanów Zjednoczonych doprowadziła do tragedii humanitarnych. Od 2001 r. wojny i operacje wojskowe rozpoczęte przez Stany Zjednoczone w imię walki z terroryzmem pochłonęły życie ponad 900 000 osób, z czego około 335 000 to cywile, miliony osób zostały ranne, a dziesiątki milionów musiały zostać przesiedlone. Wojna w Iraku w 2003 r. spowodowała śmierć około 200 000 do 250 000 cywilów, w tym ponad 16 000 zabitych bezpośrednio przez armię amerykańską, a ponad milion pozostawiła bez dachu nad głową.

Stany Zjednoczone stworzyły 37 milionów uchodźców na całym świecie. Od 2012 roku liczba samych syryjskich uchodźców wzrosła dziesięciokrotnie. W latach 2016-2019 udokumentowano 33 584 zgonów cywilów w walkach w Syrii, w tym 3833 zabitych w bombardowaniach koalicji kierowanej przez USA, z czego połowa to kobiety i dzieci. Public Broadcasting Service (PBS) poinformował 9 listopada 2018 r., Że w nalotach sił amerykańskich na samą Rakkę zginęło 1600 syryjskich cywilów.

Dwudziestoletnia wojna w Afganistanie spustoszyła kraj. W sumie 47 000 afgańskich cywilów i 66 000 do 69 000 afgańskich żołnierzy i policjantów niezwiązanych z atakami z 11 września zginęło w amerykańskich operacjach wojskowych, a ponad 10 milionów ludzi zostało przesiedlonych. Wojna w Afganistanie zniszczyła tam podstawy rozwoju gospodarczego i pogrążyła ludność afgańską w nędzy. Po „klęsce w Kabulu” w 2021 r. Stany Zjednoczone ogłosiły, że zamrożą około 9,5 mld dolarów aktywów należących do afgańskiego banku centralnego, co uważa się za „czystą grabież”.

We wrześniu 2022 r. turecki minister spraw wewnętrznych Suleyman Soylu skomentował na wiecu, że Stany Zjednoczone prowadziły zastępczą wojnę w Syrii, zamieniły Afganistan w pole opium i fabrykę heroiny, wprowadziły zamieszanie w Pakistanie i pozostawiły Libię w nieustannych niepokojach społecznych. Stany Zjednoczone robią wszystko, co w ich mocy, aby okraść i zniewolić ludność dowolnego kraju posiadającego podziemne zasoby.

Stany Zjednoczone również przyjęły przerażające metody prowadzenia wojny. Podczas wojny koreańskiej, wojny w Wietnamie, wojny w Zatoce Perskiej, wojny w Kosowie, wojny w Afganistanie i wojny w Iraku Stany Zjednoczone użyły ogromnych ilości broni chemicznej i biologicznej, a także bomb kasetowych, bomb paliwowo-powietrznych, bomb grafitowych i bomb ze zubożonym uranem, powodując ogromne szkody w obiektach cywilnych, niezliczone ofiary cywilne i trwałe zanieczyszczenie środowiska.

III. Hegemonia gospodarcza – grabieże i wyzysk

Po II wojnie światowej Stany Zjednoczone prowadziły starania o utworzenie Systemu Bretton Woods, Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego, które wraz z Planem Marshalla stworzyły międzynarodowy system monetarny skupiony wokół dolara amerykańskiego. Ponadto Stany Zjednoczone ustanowiły również instytucjonalną hegemonię w międzynarodowym sektorze gospodarczym i finansowym, manipulując systemami głosowania ważonego, zasadami i ustaleniami organizacji międzynarodowych, w tym „zatwierdzenia przez 85-procentową większość” oraz krajowymi przepisami i regulacjami dotyczącymi handlu. Wykorzystując status dolara jako głównej międzynarodowej waluty rezerwowej, Stany Zjednoczone zasadniczo gromadzą „senioraż” z całego świata; i wykorzystując swoją kontrolę nad organizacjami międzynarodowymi,

◆ Stany Zjednoczone eksploatują światowe bogactwa za pomocą „seniorażu”. Wyprodukowanie banknotu 100-dolarowego kosztuje tylko około 17 centów, ale inne kraje musiały zebrać 100 dolarów rzeczywistych towarów, aby go otrzymać. Ponad pół wieku temu zwrócono uwagę, że Stany Zjednoczone cieszyły się wygórowanymi przywilejami i deficytem bez łez tworzonym przez dolara i używały bezwartościowego papierowego banknotu do grabieży zasobów i fabryk innych narodów.

◆ Hegemonia dolara amerykańskiego jest głównym źródłem niestabilności i niepewności w światowej gospodarce. Podczas pandemii COVID-19 Stany Zjednoczone nadużyły swojej globalnej hegemonii finansowej i wstrzyknęły biliony dolarów na światowy rynek, pozostawiając inne kraje, zwłaszcza gospodarki wschodzące, by zapłaciły cenę. W 2022 roku Fed zakończył ultrałagodną politykę pieniężną i przeszedł na agresywną podwyżkę stóp procentowych, powodując zamieszanie na międzynarodowym rynku finansowym i znaczną deprecjację innych walut, takich jak euro, z których wiele spadło do najniższego poziomu od 20 lat. W rezultacie wiele krajów rozwijających się stanęło w obliczu wyzwań związanych z wysoką inflacją, deprecjacją waluty i odpływem kapitału. Dokładnie to samo zauważył kiedyś sekretarz skarbu Nixona, John Connally, z satysfakcją i precyzją, że „

◆ Dzięki kontroli nad międzynarodowymi organizacjami gospodarczymi i finansowymi Stany Zjednoczone nakładają dodatkowe warunki na udzielanie im pomocy innym krajom. W celu zmniejszenia przeszkód dla napływu kapitału i spekulacji ze Stanów Zjednoczonych kraje otrzymujące pomoc są zobowiązane do przyspieszenia liberalizacji finansowej i otwarcia rynków finansowych, tak aby ich polityka gospodarcza była zgodna ze strategią amerykańską. Według Przeglądu Międzynarodowej Ekonomii Politycznej, wraz z 1550 programami umorzenia długów rozszerzonymi przez MFW na 131 krajów członkowskich w latach 1985-2014, dołączono aż 55 465 dodatkowych warunków politycznych.

◆ Stany Zjednoczone świadomie tłumią swoich przeciwników za pomocą ekonomicznego przymusu. W latach 80., aby wyeliminować zagrożenie gospodarcze stwarzane przez Japonię oraz kontrolować i wykorzystywać ją w służbie strategicznego celu Ameryki, jakim jest konfrontacja ze Związkiem Radzieckim i dominacja nad światem, Stany Zjednoczone wykorzystały swoją hegemoniczną potęgę finansową przeciwko Japonii i zawarły Zgoda Plaza. W rezultacie jen został wypchnięty w górę, a Japonia została zmuszona do otwarcia swojego rynku finansowego i zreformowania systemu finansowego. Umowa z Plaza zadała ciężki cios impetowi wzrostu japońskiej gospodarki, pozostawiając Japonię w okresie, który później nazwano „trzema straconymi dekadami”.

◆ Gospodarcza i finansowa hegemonia Ameryki stała się bronią geopolityczną. Podwajając jednostronne sankcje i „długie ramię jurysdykcji”, Stany Zjednoczone uchwaliły takie prawa krajowe, jak międzynarodowa ustawa o nadzwyczajnych uprawnieniach gospodarczych, globalna ustawa o odpowiedzialności praw człowieka Magnickiego oraz ustawa o przeciwdziałaniu przeciwnikom Ameryki poprzez sankcje, a także wprowadziły szereg zarządzeń wykonawczych nakładających sankcje na określone kraje, organizacje lub osoby. Statystyki pokazują, że sankcje USA wobec podmiotów zagranicznych wzrosły o 933 procent od 2000 do 2021 roku. Sama administracja Trumpa nałożyła ponad 3900 sankcji, co oznacza trzy sankcje dziennie. Do tej pory Stany Zjednoczone nałożyły lub nałożyły sankcje gospodarcze na blisko 40 krajów na całym świecie, w tym na Kubę, Chiny, Rosję, KRLD, Iran i Wenezuela, dotykając prawie połowę światowej populacji. „Stany Zjednoczone Ameryki” przekształciły się w „Stany Zjednoczone Sankcji”. A „długa ręka jurysdykcji” została zredukowana do niczego innego, jak tylko narzędzia dla Stanów Zjednoczonych do wykorzystania środków władzy państwowej w celu stłumienia konkurentów gospodarczych i ingerencji w normalne interesy międzynarodowe. To poważne odejście od zasad liberalnej gospodarki rynkowej, którymi od dawna szczycą się Stany Zjednoczone. została zredukowana do niczego innego, jak tylko jako narzędzie dla Stanów Zjednoczonych do wykorzystania środków władzy państwowej w celu stłumienia konkurentów gospodarczych i ingerowania w normalne interesy międzynarodowe. To poważne odejście od zasad liberalnej gospodarki rynkowej, którymi od dawna szczycą się Stany Zjednoczone. została zredukowana do niczego innego, jak tylko jako narzędzie dla Stanów Zjednoczonych do wykorzystania środków władzy państwowej w celu stłumienia konkurentów gospodarczych i ingerowania w normalne interesy międzynarodowe. To poważne odejście od zasad liberalnej gospodarki rynkowej, którymi od dawna szczycą się Stany Zjednoczone.

IV. Hegemonia technologiczna — monopol i stłumienie

Stany Zjednoczone dążą do powstrzymania rozwoju naukowego, technologicznego i gospodarczego innych krajów, wykorzystując władzę monopolistyczną, środki tłumienia i ograniczenia technologiczne w dziedzinach zaawansowanych technologii.

◆ Stany Zjednoczone monopolizują własność intelektualną w imię ochrony. Wykorzystując słabą pozycję innych krajów, zwłaszcza rozwijających się, w zakresie praw własności intelektualnej oraz wakat instytucjonalny w odpowiednich dziedzinach, Stany Zjednoczone czerpią nadmierne zyski z monopolu. W 1994 r. Stany Zjednoczone przeforsowały Porozumienie w sprawie handlowych aspektów praw własności intelektualnej (TRIPS), forsując zamerykanizowany proces i standardy ochrony własności intelektualnej, próbując umocnić swój monopol na technologię.

W latach 80., aby powstrzymać rozwój japońskiego przemysłu półprzewodników, Stany Zjednoczone wszczęły śledztwo „301”, zbudowały siłę przetargową w negocjacjach dwustronnych poprzez umowy wielostronne, zagroziły uznaniem Japonii za prowadzący nieuczciwy handel i nałożyły cła odwetowe, zmuszając Japonię do podpisać amerykańsko-japońską umowę dotyczącą półprzewodników. W rezultacie japońskie przedsiębiorstwa produkujące półprzewodniki zostały prawie całkowicie wyparte z globalnej konkurencji, a ich udział w rynku spadł z 50 do 10 procent. W międzyczasie, przy wsparciu rządu USA, duża liczba amerykańskich przedsiębiorstw produkujących półprzewodniki skorzystała z okazji i zdobyła większy udział w rynku.

◆ Stany Zjednoczone upolityczniają, wykorzystują kwestie technologiczne jako broń i wykorzystują je jako narzędzia ideologiczne. Przesadzając z koncepcją bezpieczeństwa narodowego, Stany Zjednoczone zmobilizowały władzę państwową do stłumienia i nałożenia sankcji na chińską firmę Huawei, ograniczyły wejście produktów Huawei na rynek amerykański, odcięły jej dostawy chipów i systemów operacyjnych oraz zmusiły inne kraje do zakazania Huawei podjęcie budowy lokalnej sieci 5G. Namówił nawet Kanadę do nieuzasadnionego zatrzymania dyrektora finansowego Huawei, Meng Wanzhou, na prawie trzy lata.

Stany Zjednoczone sfabrykowały mnóstwo wymówek, aby powstrzymać chińskie przedsiębiorstwa high-tech o globalnej konkurencyjności i umieściły ponad 1000 chińskich przedsiębiorstw na listach sankcyjnych. Ponadto Stany Zjednoczone nałożyły również kontrole na biotechnologię, sztuczną inteligencję i inne zaawansowane technologie, zaostrzyły ograniczenia eksportowe, zaostrzyły kontrolę inwestycji, zlikwidowały chińskie aplikacje społecznościowe, takie jak TikTok i WeChat, oraz lobbowały Holandię i Japonię w celu ograniczenia eksportu chipów i powiązanego sprzętu lub technologii do Chin.

Stany Zjednoczone praktykują również podwójne standardy w swojej polityce wobec specjalistów technologicznych związanych z Chinami. Aby odsunąć na bok i stłumić chińskich naukowców, od czerwca 2018 r. ważność wiz została skrócona dla chińskich studentów specjalizujących się w niektórych dyscyplinach związanych z zaawansowanymi technologiami, powtarzające się przypadki, w których chińscy naukowcy i studenci wyjeżdżający do Stanów Zjednoczonych na programy wymiany i studia byli nieuzasadnione zaprzeczano i nękano, a także przeprowadzono zakrojone na szeroką skalę śledztwo w sprawie chińskich naukowców pracujących w Stanach Zjednoczonych.

◆ Stany Zjednoczone umacniają swój monopol technologiczny w imię ochrony demokracji. Tworząc małe bloki technologiczne, takie jak „sojusz czipów” i „czysta sieć”, Stany Zjednoczone nadały zaawansowanej technologii etykietę „demokracja” i „prawa człowieka” oraz przekształciły kwestie technologiczne w kwestie polityczne i ideologiczne, tak aby wymyślać wymówki dla swojej blokady technologicznej wobec innych krajów. W maju 2019 r. Stany Zjednoczone zwerbowały 32 kraje na Praską Konferencję Bezpieczeństwa 5G w Czechach i wydały Propozycję Praską, próbując wykluczyć chińskie produkty 5G. W kwietniu 2020 r. ówczesny sekretarz stanu USA Mike Pompeo ogłosił „czystą ścieżkę 5G”, plan mający na celu zbudowanie sojuszu technologicznego w dziedzinie 5G z partnerami, których łączy wspólna ideologia demokracji i potrzeba ochrony „cyberbezpieczeństwa”. Zasadniczo środki te polegają na próbach USA utrzymania hegemonii technologicznej poprzez sojusze technologiczne.

◆ Stany Zjednoczone nadużywają swojej hegemonii technologicznej, przeprowadzając cyberataki i podsłuchy. Stany Zjednoczone od dawna znane są jako „imperium hakerów”, obwiniane za szerzące się na całym świecie akty cyberkradzieży. Ma wszelkiego rodzaju środki do egzekwowania wszechobecnych cyberataków i inwigilacji, w tym wykorzystywanie analogowych sygnałów stacji bazowych do uzyskiwania dostępu do telefonów komórkowych w celu kradzieży danych, manipulowania aplikacjami mobilnymi, infiltracji serwerów w chmurze i kradzieży kabli podmorskich. I tak dalej.

Inwigilacja USA jest bezwzględna. Wszyscy mogą być celem jego inwigilacji, czy to rywale, czy sojusznicy, nawet przywódcy krajów sprzymierzonych, tacy jak była kanclerz Niemiec Angela Merkel i kilku prezydentów Francji. Cyberinwigilacja i ataki przeprowadzane przez Stany Zjednoczone, takie jak „Prism”, „Dirtbox”, „Irritant Horn” i „Telescreen Operation”, są dowodem na to, że Stany Zjednoczone ściśle monitorują swoich sojuszników i partnerów. Takie podsłuchiwanie sojuszników i partnerów już wywołało ogólnoświatowe oburzenie. Julian Assange, założyciel Wikileaks, strony internetowej, która ujawniła amerykańskie programy inwigilacyjne, powiedział, że „nie oczekuj, że globalne supermocarstwo inwigilacyjne będzie działać z honorem i szacunkiem. Jest tylko jedna zasada: nie ma żadnych zasad”.

V. Hegemonia kulturowa – szerzenie fałszywych narracji

Globalna ekspansja kultury amerykańskiej jest ważną częścią jej strategii zewnętrznej. Stany Zjednoczone często wykorzystywały narzędzia kulturowe do wzmocnienia i utrzymania swojej hegemonii na świecie.

◆ Stany Zjednoczone osadzają amerykańskie wartości w swoich produktach, takich jak filmy. Amerykańskie wartości i styl życia są produktem powiązanym z filmami i programami telewizyjnymi, publikacjami, treściami medialnymi i programami finansowanych przez rząd instytucji kulturalnych non-profit. W ten sposób kształtuje przestrzeń kulturową i opinii publicznej, w której kultura amerykańska króluje i utrzymuje kulturową hegemonię. W swoim artykule The Americanization of the World (Amerykanizacja świata) amerykański uczony John Yemma ujawnił prawdziwą broń amerykańskiej ekspansji kulturowej: Hollywood, fabryki projektowania wizerunku na Madison Avenue oraz linie produkcyjne Mattel Company i Coca-Coli.

Istnieją różne pojazdy, których Stany Zjednoczone używają, aby zachować swoją kulturową hegemonię. Najczęściej używane są filmy amerykańskie; zajmują one obecnie ponad 70 procent udziału w rynku światowym. Stany Zjednoczone umiejętnie wykorzystują swoją różnorodność kulturową, aby przemawiać do różnych grup etnicznych. Kiedy hollywoodzkie filmy opanowują świat, wykrzykują związane z nimi amerykańskie wartości.

◆ Amerykańska hegemonia kulturowa przejawia się nie tylko w „bezpośredniej interwencji”, ale także w „infiltracji mediów” oraz jako „trąbka dla świata”. Zdominowane przez USA zachodnie media odgrywają szczególnie ważną rolę w kształtowaniu globalnej opinii publicznej na korzyść ingerowania USA w wewnętrzne sprawy innych krajów.

Rząd USA surowo cenzuruje wszystkie firmy zajmujące się mediami społecznościowymi i żąda od nich posłuszeństwa. Dyrektor generalny Twittera, Elon Musk, przyznał 27 grudnia 2022 r., że wszystkie platformy mediów społecznościowych współpracują z rządem USA w celu cenzurowania treści, donosi Fox Business Network. Opinia publiczna w Stanach Zjednoczonych podlega interwencji rządu w celu ograniczenia wszelkich nieprzychylnych wypowiedzi. Google często powoduje znikanie stron.

Departament Obrony USA manipuluje mediami społecznościowymi. W grudniu 2022 roku The Intercept, niezależna amerykańska strona śledcza, ujawniła, że w lipcu 2017 roku urzędnik Centralnego Dowództwa USA Nathaniel Kahler poinstruował zespół ds. polityki publicznej Twittera, aby zwiększyć obecność 52 arabskojęzycznych kont z wysłanej przez niego listy, z których sześć miało być traktowanych priorytetowo. Jedno z nich poświęcone było uzasadnianiu amerykańskich ataków dronów w Jemenie, m.in. poprzez twierdzenie, że ataki były precyzyjne i zabijały tylko terrorystów, a nie cywilów. Zgodnie z dyrektywą Kahlera, Twitter umieścił te arabskojęzyczne konta na „białej liście”, aby wzmocnić pewne wiadomości.

◆ Stany Zjednoczone stosują podwójne standardy w zakresie wolności prasy. Brutalnie tłumi i ucisza media innych krajów za pomocą różnych środków. Stany Zjednoczone i Europa zakazują wstępu do swoich krajów rosyjskim mediom głównego nurtu, takim jak Russia Today czy Sputnik. Platformy takie jak Twitter, Facebook i YouTube otwarcie ograniczają oficjalne konta Rosji. Netflix, Apple i Google usunęły rosyjskie kanały i aplikacje ze swoich usług i sklepów z aplikacjami. Na treści związane z Rosją nakładana jest bezprecedensowa drakońska cenzura.

◆ Stany Zjednoczone nadużywają swojej hegemonii kulturowej, aby zaszczepić „pokojową ewolucję” w krajach socjalistycznych. Zakłada media informacyjne i kulturalne skierowane do krajów socjalistycznych. Przeznacza ogromne ilości funduszy publicznych na sieci radiowe i telewizyjne, aby wesprzeć ich ideologiczną infiltrację, a te ustniki bombardują kraje socjalistyczne w dziesiątkach języków podżegającą propagandą dzień i noc.

Stany Zjednoczone używają dezinformacji jako włóczni do atakowania innych krajów i zbudowały wokół niej łańcuch przemysłowy: istnieją grupy i jednostki wymyślające historie i rozpowszechniające je na całym świecie w celu wprowadzenia w błąd opinii publicznej przy wsparciu niemal nieograniczonych środków finansowych.

Wniosek

Podczas gdy sprawiedliwa sprawa zdobywa szerokie poparcie dla swoich przywódców, niesprawiedliwa skazuje swojego prześladowcę na bycie wyrzutkiem. Praktyki hegemonii, dominacji i zastraszania, polegające na używaniu siły do zastraszania słabych, odbieraniu innym siłą i podstępem oraz graniu w gry o sumie zerowej, wyrządzają poważne szkody. Historyczne trendy pokoju, rozwoju, współpracy i wzajemnych korzyści są nie do zatrzymania. Stany Zjednoczone obalają prawdę swoją potęgą i depczą sprawiedliwość, aby służyć własnym interesom. Te jednostronne, egoistyczne i regresywne praktyki hegemoniczne przyciągają rosnącą, intensywną krytykę i sprzeciw społeczności międzynarodowej.

Kraje muszą szanować się nawzajem i traktować jak równych sobie. Duże kraje powinny zachowywać się w sposób odpowiadający ich statusowi i przejąć inicjatywę w realizacji nowego modelu stosunków między państwami, opartego na dialogu i partnerstwie, a nie konfrontacji czy sojuszu. Chiny sprzeciwiają się wszelkim formom hegemonizmu i polityki siły oraz odrzucają ingerencję w wewnętrzne sprawy innych krajów. Stany Zjednoczone muszą dokonać poważnego rachunku sumienia. Muszą krytycznie przeanalizować to, co zrobiły, porzucić swoją arogancję i uprzedzenia oraz zrezygnować z praktyk hegemonii, dominacji i zastraszania.

Bezczelność. Prezydent Duda kłamie: „Żołnierze niezłomni walczyli o taką Polskę, jaką mamy dzisiaj”.

Prezydent Duda kłamie: „Żołnierze niezłomni walczyli o taką Polskę, jaką mamy dzisiaj”.

1. 03. 2023. https://pch24.pl/prezydent-zolnierze-niezlomni-walczyli-o-taka-polske-jaka-mamy-dzisiaj/

Żołnierze niezłomni walczyli o taką Polskę, jaką mamy dzisiaj: Polskę, która jest suwerenna, niezależna i niepodległa, która może swoje bezpieczeństwo dać innym – powiedział prezydent Andrzej Duda.

  ====================

Prezydent mówił na spotkaniu w Sierpcu, że 1 marca – Narodowy Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych, to bardzo ważna data dla wolnej, suwerennej, niepodległej Polski.

Żołnierze niezłomni zginęli za Polskę – wierzę – taką, jaką mamy dzisiaj: Polskę, która jest suwerenna i niepodległa, która w zdecydowany i skuteczny sposób prowadzi swoje sprawy, Polskę, która potrafi dbać o swoje interesy na całym świecie, Polskę, która nie tylko przyjmuje bezpieczeństwo od swoich wielkich, ważnych sojuszników, ale która (…) stała się na tyle silna, że może swoje bezpieczeństwo dać innym, może być dawcą tego bezpieczeństwa, może dzielić się swoim potencjałem – powiedział prezydent.

W tym kontekście Andrzej Duda przypomniał, że Polska uczestniczy w misji Air Policing i wysyła swoje samoloty do państw bałtyckich, a nasi żołnierze stacjonują m.in. na Łotwie i w Rumunii.

Myślę, że o taką Polskę właśnie oni wtedy walczyli: o Polskę, która będzie niezależna, o Polskę, w której Polak będzie mógł sam decydować o swoich sprawach – oświadczył prezydent i podziękował mieszkańcom powiatu sierpeckiego za liczny udział w wyborach.

Źródło: PAP (Aleksandra Rebelińska, Maciej Replewicz)

Papieskie [raczej: Franciszka] błogosławieństwa dla transgenderowych prostytutek

Papieskie błogosławieństwa dla transgenderowych prostytutek

Date: 28 febbraio 2023 Author: Uczta Baltazara

Po wypowiedzeniu słynnego wersu «Kim ja jestem, aby sądzić?» odnoszącym się do homoseksualistów (potępionych przez Boga i Kościół), który stał się przepustką dla ruchu homo na całym świecie, papież Franciszek pobił swój własny rekord. W każdą środę przyjmuje teraz grupę transseksualnych “żeńskich” prostytutek, aby je pozdrowić i wymienić z nimi uprzejmości.

Przedstawię krótką kronikę tej nowej i dziwnej papieskiej rutyny.

Wybrzeże morskie w pobliżu Rzymu – szczególnie miasto Torvajanica – nafaszerowane jet prostytutkami szczególnego rodzaju: są nimi mężczyźni, którzy przechodzą operacje, aby wyglądać jak kobiety.

Większość owych transgenderowych “kobiet” to mężczyźni pochodzący z Ameryki Południowej, wśród których jest wielu Argentyńczyków.

W kwietniu 2020 roku, podczas restrykcji tzw. «pandemii Covid», transseksualne prostytutki, o których mowa, straciły “klientów” i doświadczały trudności finansowych. Poprosiły więc o pomoc miejscowego kapłana, ks. Andrea Conocchię, proboszcza kościoła pod wezwaniem Matki Bożej Niepokalanej – co stanowi ostry symboliczny kontrast (z realiami ich życia)… https://religionnews.com/2022/09/07/how-pope-francis-welcoming-message-transformed-a-trans-community-in-rome/ Ksiądz udzielił pomocy, która jednak okazała się niewystarczająca; zasugerował więc, by trans napisały do papieża Franciszka z prośbą o pomoc. Franciszek szybko zareagował; wysłał jałmużnika papieskiego, kard. Konrada Krajewskiego, by odwiedził Torvajanikę i zadbał o potrzeby przeciwnych naturze prostytutek. https://www.ilfattoquotidiano.it/2020/04/29/coronavirus-una-comunita-trans-chiede-aiuto-in-chiesa-e-interviene-lelemosiniere-del-papa-il-parroco-persone-sole-ma-con-molta-fede/5786632/

FOTO: Ks. Andrea Conocchia z grupą «kobiet» trans w kościele Matki Bożej Niepokalanej

Kiedy restrykcje Covida złagodniały i prostytutki wróciły do swojej “pracy”, wyraziły pragnienie, aby osobiście podziękować papieżowi za jego wydatną pomoc finansową, okazaną w tamtych trudnych czasach. Ponownie udały się do ks. Conocchii, który z kolei poprosił o pomoc siostrę Geneviève Jeanningros, która od lat «pracuje» z tzw. “osobami zmarginalizowanymi” w tym rejonie i która zna Jorge Bergoglio jeszcze z czasów argentyńskich. https://www.laprensa.hn/mundo/bendicion-papa-transexuales-latinoamericanas-roma-polemica-JD10648302

S. Jeanningros skontaktowała się z papieżem, który powiedział jej: Przyprowadź wszystkie do mnie, chcę je poznać osobiście”. Ponieważ prostytutek nie można było przyprowadzić wszystkich naraz, biorąc pod uwagę ich dużą liczbę – ponad 100 – ksiądz i zakonnica umówili się, że przynajmniej raz w miesiącu będą przyprowadzać ich małe grupy, żeby uczestniczyły w papieskich audiencjach generalnych na placu św. Piotra. https://outreach.faith/2023/01/pope-francis-meets-regularly-with-transgender-catholics-at-general-audience/

Jak postanowiono, tak zrobiono. Ks. Conocchia zabiera ze sobą “dziewczyny” – jak je nazywa – rano, po zakończeniu ich nocnej prostytucji i zawozi je do Watykanu.

Po spotkaniu z papieżem, «dziewczyny» wracają do swojego życia “zawodowego”, bez jakiegokolwiek napomnienia ze strony siostry, księdza czy papieża na temat ich niewłaściwego postępowania.

Pierwsza grupa trans-prostytutek odwiedziła papieża w kwietniu 2022 roku, ale odbyło się to przy niewielkim rozgłosie. Następnie, kolejna partia pojechała do Watykanu w czerwcu 2022 – w “miesiącu dumy gejowskiej” – tym razem z wielkimi fanfarami, by nadać rozgłos programowi LGBT. Przy tej okazji jeden z transgenderowych mężczyzn, który określa się jako “Alessia”, podarował Bergogliowi książkę, którą napisał, zatytułowaną «Niewidzialna dziewczyna», opisującą jego wielki “dramat”. https://www.traditioninaction.org/RevolutionPhotos/A992-Tra.htm

Przy tej okazji, Franciszek powiedział mężczyźnie: “Bardzo dobrze zrobiłaś, pisząc tę historię. Trzeba opowiadać, informować, bo ludzie nie mają o tym pojęcia”. https://www.vanityfair.it/article/papa-lettera-donna-trans-alessia-nobile

W odpowiedzi “Alessia” podziękowała papieżowi za audiencję, zaś Franciszek odwzajemnił się przesłaniem, zwracając się do mężczyzny jako do “mojej drogiej siostry” i ubolewając, że ludzie mają uprzedzenia wobec transgenderowych “kobiet”. Tekst (zamieszczony poniżej) zakończył błogosławieństwem. https://www.vanityfair.it/article/papa-lettera-donna-trans-alessia-nobile

«Droga siostro, bardzo dziękuję za maila. Wzruszył mnie, zgadzam się z Tobą co do problemu uprzedzeń. One tak bardzo ranią! W oczach Boga wszyscy jesteśmy Jego dziećmi i tylko to się liczy! Mamy Ojca, który nas kocha, który jest nam bliski pełen współczucia i czułości. Wobec wszystkich, nikogo nie wykluczając. To jest właśnie styl Boga: bliskość – współczucie i czułość – Modlę się za Ciebie, proszę pomódl się za mnie. Niech Bóg Cię błogosławi i niech Matka Boża Cię zachowa. Z braterskim szacunkiem, Francesco».

FOTO: «Alessia» z Geneviève Jeanningros – siostrą od trans-prostytutek.

Inna argentyńska transgenderowa prostytutka, która została przyjęta przez Franciszka, to “Claudia”; przyniosła mu w prezencie kilka empanadas – małych, faszerowanych ciastek w kształcie półksiężyca. Podczas kolejnego spotkania z jego transgenderowymi przyjaciółmi, papież Bergoglio zapytał ich: “A gdzie jest Claudia z jej empanadas?”. https://www.religiondigital.org/vaticano/papa-francisco-transexuales-audiencia-miercoles_0_2499650021.html

FOTO: «Claudia» przygotowuje się, by podarować Franciszkowi argentyńskie empanadas.

Wygląda na to, że Bergoglio jest tak dobrze zaznajomiony z tymi ludźmi, że faktycznie spożywa przyniesione przez nich jedzenie… Zastanawiam się nad higieną jego przygotowania. Co ciekawe, Franciszek, który wykazał się tak niesamowitym rygorem wobec możliwości zarażenia się Covidem, że aż zawiesił Msze i udzielanie sakramentów, teraz czuje się doskonale, jedząc empanadas zrobione przez prostytutki, które prawdopodobnie nie żyją w szczególnie antyseptycznej przestrzeni. https://secretummeummihi.blogspot.com/2022/10/la-bendicion-del-papa-las-transexuales.html

Jeszcze inną papieską znajomością należącą do owej grupy był Argentyńczyk “Noemi” Cabral, który widoczny jest na zdjęciu poniżej podczas powitania z Franciszkiem. Jak zwykle, po spotkaniu z papieżem, «Noemi» wrócił do swojego zajęcia jako “żeńska” prostytutka. 5 października 2022 roku “Noemi” został znaleziony martwy – uduszony przez jednego z jego “klientów” w hotelu w Torvajanica, gdzie zarabiał na życie. Podczas kolejnego spotkania z Bergoglio, siostra Jeanningros poinformowała go o zaistniałej tragedii i wręczyła mu zdjęcie “Noemi”. Bergoglio ujawnił później, że trzyma zdjęcie “Noemi” w swoim biurze. https://www.religiondigital.org/vaticano/papa-francisco-transexuales-audiencia-miercoles_0_2499650021.html

FOTO: «Noemi» i Franciszek

Wiemy z jego własnych ust, że Franciszek umieścił w swoim biurze portret Judasza https://www.traditioninaction.org/HotTopics/P046_Judas.htm. Teraz dowiedzieliśmy się, że wstawił tam zdjęcie transgenderowej prostytutki, która została zabita podczas uprawiania swojego «zawodu». Czy Bergoglio nie powinien dodać również portretu Szatana – istoty par excellence zmarginalizowanej, która przez tak długi czas była dyskryminowana?

NA PODSTAWIE: https://www.traditioninaction.org/bev/276bev02_01_2023.htm

Centralne Centrum ciągle czujnie czuwa. Tymczasem: „Liczmy na najlepsze, gotujmy się na najgorsze”. Si vis pacem, para bellum.

Centralne Centrum ciągle czuwa. Tymczasem: „Liczmy na najlepsze, gotujmy się na najgorsze”.

Si vis pacem, para bellum

27/02/2023 https://adarma.pl/2023/02/27/liczymy-na-najlepsze-gotujemy-sie-na-najgorsze

Według wszelkich analiz tworzonych w III RP, również tych niepublikowanych, coraz gorszą gotowość Wojska Polskiego, coraz gorszy stan sprzętu wojskowego, czy coraz mniejszą ilość przeszkolonych rezerwistów, okraszano zdaniem o „pewności wcześniejszej wiedzy o wojnie”.

We wszystkich rozgrywanych założeniach czy analizowanych potencjalnych konfliktach z Rosją, urzędy centralne RP zakładały, że mają, w zależności od scenariusza, od 6 do 12 miesięcy na przygotowanie się na czas wojny ze względu na rzekomą niemożliwość osiągnięcia strategicznego zaskoczenia przy współczesnych źródłach rozpoznania technicznego.

Pomijało to czynnik ludzki i usypiało sumienia w obliczu wielkich problemów z możliwością militaryzacji gospodarki, rozwinięcia armii czy uzupełnienia braków sprzętowych. W pewnym sensie te scenariusze są prawdziwe. Cytując księdza Skargę możemy powiedzieć, że Bóg nas najpierw ostrzegł karząc państwo sąsiednie biczem wojny, dając w ten sposób nam ostrzeżenie i szansę na naprawę moralną.

Jednak od 2014 roku do 2022 gotowość wojsk operacyjnych RP nie podniosła się, a obniżyła. Powstały oczywiście Wojska Obrony Terytorialnej, wyjęte spod dowództwa Szefa Sztabu Generalnego i umiejscowione bezpośrednio pod politycznym ministrem obrony narodowej. WOT powstał jako zbiór niezależnych kompanii, bez zdolności przeciwpancernych, przyjmowania wsparcia, zdolności logistycznych czy transportowych. Oceniając ze schematów organizacji i metody wyposażenia, są to typowe wojska wewnętrzne.

Rok temu wybuchł konflikt, już pełno-skalowy, na Ukrainie. Z nawałami artyleryjskimi na poziomie I wojny światowej, setkami sztuk zniszczonego sprzętu pancernego i stratami krwawymi w niektórych momentach przekraczającymi poziomy strat aliantów np. w Ardenach lub Kampanii Włoskiej.

W związku z tym wydaje się, że w zgodzie z założeniami doktrynalnymi, rok temu powinna się rozpocząć mobilizacja i rozwijanie jednostek wojskowych w etatach wojennych, uzupełnienie sprzętu, zgrywanie Wielkich Jednostek na poligonach i nie tylko. Powinna też nastąpić militaryzacja gospodarki czy w końcu ostatnie, ale znaczące, przygotowanie inżynieryjne terenu do obrony państwa.

Jeśli spojrzymy na ostatni rok, zmieniono przepisy dotyczące mobilizacji, wprowadzając tym chaos do dawnych WKU, a dziś już Centralnego Wojskowego Centrum Rekrutacji (Centralne Centrum – kto im te nazwy wymyśla?!). Ogłoszono stworzenie dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej, nie usuwając ani ze służby zawodowej, ani z DZSW, ani ze służby w WOT podstawowej wady dyscyplinarnej i techniczno-praktycznej. W Polsce każda z tych trzech form służby może się skończyć na żądanie żołnierza czy oficera w praktycznie dowolnym przez niego wybranym momencie. Jest to wynalazek nieznany cywilizowanemu czy barbarzyńskiemu światu, gdyż od czasów Cezara, przez najemników włoskich XVI wieku, po armie Jihadu XVIII wieku w państwie Osmanów, a dziś czy to w Rosji, czy USA, czy Francji czy Wielkiej Brytanii, żołnierz zaciąga się na określony czas kontraktu, którego on skrócić nie może.

Ten fundamentalny problem, dużo prostszy do naprawienia niż braki kadrowe wynikające z braku zasadniczej służby wojskowej, również nie został rozwiązany. Uniemożliwia to jakiekolwiek sensowne szkolenie rekrutów, ponieważ ciśnięci o ilość oficerowie nie mogą wprowadzić wojskowej dyscypliny w pododdziałach z obawy o możliwość odejścia w każdym momencie ochotnika z WOT lub dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej.

Co prawda zwiększono produkcję niektórych rodzajów sprzętu wojskowego, jednak w związku z radosnym wydawaniem za darmo sprzętu z pododdziałów WP na Ukrainę, ilość sprzętu się zmniejszyła, a nie zwiększyła. Również jego jakość nie wzrosła, bo oddajemy zgodnie z sarmacką zasadą (błędną): „zastaw się, a postaw się” to, co mamy najlepszego.

Zgodnie z dumnie ogłoszonymi przez ministra Błaszczaka informacjami, rozpoczęliśmy już tworzenie zapór przeciwczołgowych na granicy z Białorusią i Rosją. Czyli nikt nie może powiedzieć, że ryzyka wojny nie ma, wręcz przeciwnie – z każdym miesiącem jest coraz większe. Nie ma mobilizacji, nie ma militaryzacji gospodarki, nie ma zgrywania Wielkich Jednostek. Państwo systemowo nie jest przygotowane na wojnę, pomimo wszelkich znaków, które zwiększają jej prawdopodobieństwo.

A co ze społeczeństwem?

Obrona Cywilna nie funkcjonuje. Spora część urzędników i oficerów otwarcie mówi, że w razie wojny będzie uciekała na zachód. Nie są zwiększane zapasy żywności i lekarstw, nie są odnawiane schrony czy intensywnie przygotowywana Obrona Cywilna. Rosjanie 5 lat przed rozpoczęciem przez siebie wojny stworzyli schrony na miliony ludzi, nie licząc schronów zachowanych i modernizowanych od czasów ZSRR. W Rosji kilka lat temu, już po rozpoczęciu konfliktu w 2014 na Ukrainie, poszerzono dostęp do broni dla obywateli i zreorganizowano wojska wewnętrzne.

Białoruś w tym samym czasie stworzyła wojska obrony terytorialnej, które, co ciekawe, początkowo były zbudowane z założeniem obrony przed Federacją Rosyjską, nie zaś w celu obrony przed Polską czy państwami NATO. Broń na Białorusi, według ostatnich doniesień, ma być szeroko dostępna w razie konfliktu dla powszechnej obrony w postaci skrzyżowania samoobrony ludności z wojskami wewnętrznymi. Broń ta ma być przechowywana w magazynach rozśrodkowanych na terenie państwa, aby ludność zmobilizowana w powszechną milicję miała zdolność do samoobrony.

Minimalne poszerzenie dostępu do broni w Rosji, czy stworzenie kontrolowanych przez państwo magazynów, z których ewentualnie zostanie wydana broń społeczeństwu, nie jest oczywiście postulatem Fundacji Ad Arma. Jednak mowa tu o państwach, które zawsze były mniej wolne od Polski i które są stworzone na podstawie aksjomatu pełnej kontroli państwa nad społeczeństwem. Nasze państwo zaś, chociaż teoretycznie aksjomat ma odwrotny, to nawet na tyle nie jest w stanie się odważyć. Stąd mamy ten ostatni fragment braku gotowości państwa na wojnę: od braku przygotowania instytucji państwowych, przez brak przygotowania gospodarki i obrony cywilnej, po brak uwolnienia dostępu do broni, która, co wciąż musimy powtarzać; nie ma służyć do walki z napastnikiem, a do umożliwienia przeżycia społeczeństwu, gdyż zagrożenie dla zwykłego Polaka nie będzie największe ze strony rosyjskiego żołnierza, a polskiego bandyty, rosyjskiego dezertera, czy band tworzących się w czasach niepokoju.

Dlatego zawsze podkreślamy, że powszechny dostęp do broni nie jest częścią przygotowania państwa do wojny, a de facto częścią obrony cywilnej i sposobem na zmniejszenie łatwości, z jaką można gnębić społeczeństwo.

Napis na ścianie jest już prawie ukończony (mane, tekel, fares), a u nas orkiestra gra jak na Titanicu.

Mamy pełną świadomość, że wojny może nie być. Powinniśmy zrobić wszystko, żeby jej nie było. Natomiast generalnie nie zależy to od nas i choć należy liczyć na najlepsze, to przygotować się należy na najgorsze. Zwłaszcza jeśli chodzi o przetrwanie społeczeństwa czy narodu.

Walka o życie w Sejmie. Rocznica dyrektywy Hitlera: „Jest dla nas bardzo korzystne, jeśli dziewczęta i kobiety tubylcze mają możliwie najwięcej aborcji”.

https://www.zycierodzina.pl/pomoc/2023.0228k.html

Szanowna Pani, Droga Obrończyni Życia Dzieci!

To już pewne. Będziemy walczyć o życie w Sejmie. W dniach 8-9 marca posłowie będą rozpatrywali nasz wspólny projekt „Aborcja to zabójstwo”. Pierwsze czytanie zaplanowano wstępnie na 8 marca o godzinie 18:45, a głosowanie w bloku głosowań kolejnego dnia.

Czy wie Pani, jaka rocznica przypada dokładnie 9 marca? W tym dniu 80 lat temu Adolf Hitler zalegalizował wolną aborcję dla Polek

Hitler zawsze uważał, że zabijanie dzieci w łonach matek jest dobrym środkiem prowadzenia polityki wobec ludów podbitych.

Mawiał:

W obliczu dużych rodzin tubylczej ludności jest dla nas bardzo korzystne, jeśli dziewczęta i kobiety mają możliwie najwięcej aborcji.

A także:

Osobiście zastrzelę tego idiotę, który chciałby wprowadzić w życie przepisy zabraniające aborcji na wschodnich terenach okupowanych.

Już cztery lata wcześniej, 25 listopada 1939 r. w hitlerowskim dokumencie Rassenpolitisches Amt, Reichleitung zdradzono plany wobec Polaków:

Wszystkie środki, które służą ograniczeniom rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzenie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. Środki służące do spędzania płodu i środki zapobiegawcze mogą być w każdej formie publicznie oferowane, przy czym nie może to pociągać za sobą jakichkolwiek policyjnych konsekwencji.

W kontekście tej niechlubnej rocznicy głosowanie w Sejmie będzie miało szczególny wymiar. Także dziś na terenie Polski funkcjonuje zorganizowany system umożliwiania lub wprost przeprowadzania aborcji. Oficjalnie nie wolno zabić dziecka. Jednak środowiska feministyczne wprowadzają do obrotu środki poronne, przesyłają kontakty do klinik mordujących polskie dzieci za granicą, prowadzą infolinie, na której instruują, jak zabić dziecko domowym sposobem. Organy ścigania niechętnie podejmują śledztwa, a obecne przepisy nie są precyzyjne. To, co dla normalnego człowieka, jest oczywistą pomocą w zbrodni, rzadko bywa uznane za wyczerpujące znamiona czynu zabronionego. Potrzeba bardziej precyzyjnych przepisów.

Czy pamięta Pani, ile razy Justyna W. (aborterka sądzona za pomoc w zabiciu dziecka) wychodziła z sądu i z fałszywym uśmiechem na twarzy odbierała dalej telefon udzielając aborcyjnych porad? Wie, że nic jej za to nie grozi.

Ustawa „Aborcja to zabójstwo” precyzuje przepisy w taki sposób, aby podejmowanie postępowań i stawianie aborterów przed sądem przestało być tak bardzo uznaniowe. W „ATZ” mamy konkret: zakaz produkcji i dystrybucji instruktażu, jak zabić dziecko oraz zakaz promowania aborcji – dokładnie w tym samym miejscu, gdzie w Kodeksie Karnym znajduje się zakaz promowania faszyzmu i innych totalitaryzmów. To przepisy, które nie pozwolą uciec od odpowiedzialności, a prokuratorom dają do ręki nowe narzędzia, aby ścigać tzw. „podziemie” aborcyjne.

Szanowna Pani!

Głosowanie nad ustawą „Aborcja to zabójstwo” będzie testem dla posłów. Czy za deklaracjami o chęci ochrony życia idą czyny? Którzy posłowie z jednej strony podpisują się pod wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego, a z drugiej przymykają i dalej chcą przymykać oko na morderczą działalność aborterów – czy będą tacy? Z Sejmu napływają różne deklaracje, w tym o chęci odrzucenia projektu w pierwszym czytaniu. Nie wiemy, jak będzie, ale wiemy, że ostatnie słowo należy do obywateli. Posłowie to pracownicy zatrudnieni do pracy właśnie przez Panią. W Fundacji wierzymy w prawo do informacji, dlatego dostarczymy informację o tym, jak zachowali się posłowie w tym ważnym głosowaniu. Wszyscy chcemy, aby parlamentarzyści zajęli się na serio problemem podziemia aborcyjnego – aby projekt trafił do dalszych prac i aby nowe, lepsze przepisy weszły w życie. Jeśli tak się jednak nie stanie, będziemy uświadamiać, na kogo nie warto już więcej głosować.

Wykupiliśmy domenę www.SejmBezAborterow.pl . Na tej stronie po głosowaniu zobaczy Pani nazwiska posłów, na których nie warto już stawiać. Głosy warto przenieść na tych posłów, którzy 9 marca br. staną po stronie dzieci. W historii świata nie było ludobójstwa większego niż rzeź nienarodzonych – miliony na świecie, a tysiące w Polsce – Polska ma swój niechlubny wkład w to ludobójstwo. Jakikolwiek polityk mający w danym momencie jakąkolwiek władzę musi użyć jej do ratowania życia. Jeśli tego nie robi, przekreśla wszystkie swoje dokonania. Cóż nam po dobrych drogach, niskich podatkach, nowych szkołach i przedszkolach, skoro pozwalamy, aby bezkarnie zabijano najmniejszych i najbardziej niewinnych…?

Do głosowania pozostał tydzień. Bardzo Panią proszę, aby
upewniła się Pani, że poseł z Pani okręgu dostał instrukcję, jak głosować. Proszę wejść na www.ZadzwonDoPosla.pl, wybrać swojego parlamentarzystę i
przekazać mu, co ma zrobić. A potem uważnie obserwować, jak faktycznie się zachowa.

Do zobaczenia w Sejmie już 8 i 9 marca!

Serdecznie Panią pozdrawiam!

Kaja Godek
Podpis

Kaja Godek
Fundacja Życie i Rodzina
zycierodzina.pl

PS – Bardzo Panią proszę o modlitwę za dzieci nienarodzone, oby znalazły w Sejmie swoich obrońców. A jeśli nie znajdą, oby następny Sejm był dla nich bardziej przyjazny.