To jest globalny zamach stanu. Dr Vernon Coleman.

To jest globalny zamach stanu
globalny zamach stanu

Oszustwo covid-19 zostało wymyślone w jakimś celu; była to część planu, który zaczął się na poważnie w latach 60., kiedy grupa ludzi spotkała się i zgodziła, że świat jest przeludniony.

dr Vernon Coleman

Doszło do globalnego zamachu stanu.
Oszustwo covid-19 zostało wymyślone w jakimś celu; była to część planu, który zaczął się na poważnie w latach 60., kiedy grupa ludzi spotkała się i zgodziła, że świat jest przeludniony. Postanowili zmniejszyć liczbę ludności do poziomu, jaki ostatnio widziano w połowie XVII wieku. Niektórzy z ludzi, którzy o tym zdecydowali, byli bardzo bogaci. Pan Rothschild, pan Rockefeller i kilku innych bankierów. A niektórzy spiskowcy pracowali dla dużej, międzynarodowej, lewicowej organizacji zwanej Organizacją Narodów Zjednoczonych. Wydaje się to dziwną mieszanką kapitalistycznych bankierów i komuchów, ale trzeba pamiętać, że nie ma zauważalnej różnicy między faszyzmem a komunizmem – więc dobrze się ze sobą dogadywali.
Ta dziwna banda złych ludzi zdecydowała, że potrzebuje czegoś, czym mogłaby przestraszyć światową populację; zagrożenie, niebezpieczeństwo, które umożliwiłoby im przekonanie miliardów do zaakceptowania totalitarnego rządu światowego i mniejszej globalnej populacji. Sugerowano, że dobra wojna to dobry pomysł. Wojny zawsze były popularne wśród despotów. Dają szansę na wprowadzenie wielu nowych praw, a dodatkowym skutkiem ubocznym jest śmierć milionów ludzi.
Ale spiskowcy uznali wtedy, że wojna nie jest najlepszym pomysłem, na jaki mogli wpaść – w każdym razie na początek. Po pierwsze, kontrolowanie wojny jest zawsze trudne. Zawsze istnieje ryzyko, że jakiś szalony generał zapomni, kto ustalił zasady. Poza tym wojny zwykle się kończą i tak naprawdę nie zabijają wystarczającej liczby ludzi. Potrzebowali czegoś wielkiego, co pozwoliłoby im przerazić życie wszystkich – zwłaszcza młodszego pokolenia. Potrzebowali zagrożenia, które zapewniłoby masowe rozproszenie uwagi, aby kiedy byli gotowi do wywołania globalnej wojny, ludzie byli gotowi zaakceptować wszystko. Musieli znaleźć rzecznika dzieci; postać przypominająca Joannę d’Arc, kogoś, kto mógłby przemawiać w imieniu milionów dzieci i kto mógłby namalować obraz ponurej przyszłości i umierającej planety. I wymyślili Gretę i globalne ocieplenie.
Globalne ocieplenie nie było nowym pomysłem, istniało od pokoleń, ale miało wszystko, czego potrzebowali. I był to sposób, aby ludzie czuli się tak winni, że zrobiliby wszystko, co im kazano. Globalne ocieplenie dało spiskowcom – bankierom, Organizacji Narodów Zjednoczonych i bandzie polityków, sektom, miliarderów i rozmaitych megalomanów, których zrekrutowano (z obietnicą większej władzy i pieniędzy, niż sobie wymarzyli) – szansę na zmianę wszystkiego, oraz aby zmiany te stały się trwałe; pretekst do wprowadzenia setek nowych praw, które normalnie nigdy nie zostałyby przyjęte; i szansa na to, by tak przerazić ludzi na całym świecie, że zrobią wszystko, co im się każe – i to z ochotą i entuzjazmem.
Spiskowcy wypróbowali swój plan, wprowadzając koncepcję zwaną recyklingiem. Mówili wszystkim, że na świecie kończą się pudełka na płatki kukurydziane i kartony po jogurtach, a nadchodzących niedoborów można uniknąć tylko wtedy, gdy wszyscy co tydzień będą sortować swoje śmieci do wielu różnych pudeł i toreb. Recykling był oczywiście pomyślany wyłącznie jako ćwiczenie w zmuszaniu ludzi do posłuszeństwa i uległości. Pudła, garnki i inne śmieci, na sortowanie których ludzie tracili czas, były po prostu wywożone do biedniejszych krajów i albo palone, albo wyrzucane na ulicę. Ogromne ilości wody pitnej marnowano na wypłukiwanie butelek i słoików. Kiedy oszustwo związane z globalnym ociepleniem i bzdury z recyklingiem najwyraźniej działały dobrze, spiskowcy zdecydowali, że lepiej zmienią nazwę oszustwa na „zmiana klimatu”, ponieważ dałoby im to większe szanse na obwinianie ludzi za złą pogodę.
Wyrażenie „zmiana klimatu” umożliwiło im obwinianie ludzi za burzę, pożar, falę upałów lub tsunami. Zaczęli manipulować prognozami pogody i nazywać wiatry i inne elementy pogody, żeby ludzie traktowali każde zagrożenie bardzo poważnie. Co więcej, uznali też, że potrzebują czegoś jeszcze, żeby trochę urozmaicić. Oszustwo związane z globalnym ociepleniem było dobre na dłuższą metę, ale nie było wystarczająco przerażające. Potrzebowali zagrożenia, którym mogliby zastraszyć wszystkich, aby zrobili dokładnie to, co im kazano.
Uznali, że przyda się jakaś pandemia. W latach 80. zaczynali od AIDS, ale miałem wtedy wielu czytelników i udało mi się obalić mit, że AIDS zabije nas wszystkich, więc wypróbowali różne rodzaje grypy, doskonaląc swój plan z każdym nowym zagrożeniem . Pod koniec 2019 roku złoczyńcy byli zdesperowani. Niektórzy z przywódców złego spisku wcale nie młodnieli. I musieli zająć się Wielkim Resetem i Nowym Porządkiem Świata, mianować się nowym rządem światowym i zamienić swoją władzę w miliardy dolarów dla siebie.
Postanowili więc wykorzystać zwykłą grypę tej zimy jako główne zagrożenie dla ludzkości. Hitchcock nazwałby to McGuffinem – nieco absurdalnym, ale pozornie wiarygodnym powodem wszystkiego, co miało nastąpić.
Wymyślili jakieś dziecinne bzdury o nietoperzach i laboratorium w Chinach i zatrudnili prawdopodobnie najbardziej niekompetentnego prognostyka w historii, by wymyślił jakieś skandaliczne prognozy. Matematyk, którego wybrali, Neil Ferguson, sprawił, że byli dumni, tworząc zdumiewająco absurdalne przewidywania, które nie miały absolutnie żadnego sensu dla każdego, kto je dokładnie zbadał. Te szalone prognozy zdominowały myślenie na całym świecie i były powielane do znudzenia w mediach. To był oczywisty nonsens i w połowie marca 2020 roku nakręciłem film, który nazwałem to mistyfikacją koronawirusa. Oficjalne dane po prostu nie miały żadnego sensu. I wydawało się, że wszyscy zapomnieli, że według danych WHO grypa może zabić 650 000 ludzi na całym świecie w ciągu jednego sześciomiesięcznego sezonu grypowego. W tym pierwszym filmie przewidziałem, że planem było zabicie starych ludzi, wprowadzenie obowiązkowych szczepień, W tym momencie ich plan nie do końca się powiódł.
2. 31 marca 2023 r
W marcu 2020 roku grupa naukowców powołana do doradzania rządowi brytyjskiemu uważnie przyjrzała się temu nowemu zagrożeniu i zdecydowała, że nie jest ono bardziej niebezpieczne niż coroczna grypa. Więc oficjalnie go… obniżyli! Dowód jest na moich stronach internetowych. (Oni też mieli rację. Dane brytyjskiego rządu dowodzą, że grypa w latach 2018 i 2019 była trzy razy bardziej śmiertelna niż covid-19.)
Gdyby źli nie byli na tyle dalekowzroczni, by kupić światowe media głównego nurtu, byłoby to katastrofalne. Pandemia skończyłaby się z dnia na dzień. Ale stacje telewizyjne i gazety zignorowały decyzję ekspertów, że covid-19 jest po prostu przesadnie promowaną, przemianowaną wersją grypy i posłusznie wiwatowały dziko, gdy rządy ogłosiły, że przyznają sobie ogromne nowe uprawnienia do radzenia sobie z tym zagrożeniem. Gazety i telewizję kupowano oczywiście za ogromne pieniądze podatników.
To stłumienie tej prostej prawdy, wraz z zatajeniem wszystkich związanych z nią faktów, odmową debaty i demonizacją prawdo-mówiących, udowodniło mi ponad wszelką wątpliwość, że było to poważne oszustwo; światowy zamach stanu. Nigdy wcześniej w historii naukowcom nie pozwolono debatować nad kwestią naukową. Zgodnie z deklarowaną polityką BBC nie zezwalano na wysłuchanie nikogo kwestionującego szczepienia. BBC produkuje propagandę, a nie wiadomości.
W cudowny sposób rządom na całym świecie udało się znaleźć podobne, 360-stronicowe plany radzenia sobie z tego rodzaju „fałszywą” pandemią leżącą w szufladzie. Nowe plany usunęły staroświeckie bzdety, takie jak wolność i demokracja, i zastąpiły je reżimami totalitarnymi o sile większej, niż Stalin kiedykolwiek marzył. Plan ratowania nas wszystkich przed chorobą, która w niewygodny sposób została oficjalnie sklasyfikowana jako nie groźniejsza od grypy, obejmował wprowadzenie bezsensownych z medycznego punktu widzenia globalnych blokad. W rezultacie osoby zostały uwięzione w swoich domach, osoby starsze nie mogły spotykać się z krewnymi, szkoły zostały zamknięte, najważniejsze departamenty rządowe zostały zamknięte, a oddziały szpitalne i gabinety lekarskie oferowały dramatycznie ograniczone usługi.
W bezprecedensowym przykładzie rażącego starzenia się, ogromnej liczbie osób starszych skutecznie odmówiono opieki medycznej, a w domach opieki wprowadzono celowy program ludobójstwa. Od razu stało się jasne, że blokady – technika tortur opracowana przez CIA i wcześniej stosowana w więzieniach – nie przyniosą żadnego pożytku w zapobieganiu rozprzestrzenianiu się infekcji i rzeczywiście uszkodzą układ odpornościowy milionów ludzi i spowolnią lub zatrzymają rozwój odporności. Było również jasne, że blokady spowodują śmierć milionów ludzi. W krajach rozwiniętych blokady i zamknięte usługi medyczne spowodowały, że listy oczekujących na niezbędne badania i leczenie zostały tak daleko wysunięte, że miliony ludzi miały umrzeć bez diagnozy lub leczenia. Zostało to oficjalnie przyjęte przez medyczny establishment, który później ogłosił, że ograniczenie diagnostyki i leczenia pomoże uratować nas wszystkich przed globalnym ociepleniem,
W krajach rozwijających się blokady spowodowały masowy głód, który dotknął setki milionów ludzi. Te katastrofy zostały całkowicie zignorowane przez wszystkich. W ciągu kilku dni od rozpoczęcia blokad przewidziałem, że blokady zabiją co najmniej sto razy więcej ludzi niż (rzekomy) covid-19.
Obywatelom powiedziano również, że powinni zachować sześć stóp i sześć cali odległości od wszystkich innych. Nie było ku temu absolutnie żadnego logicznego powodu, ponieważ kaszel lub kichnięcie, jedyny sposób na przeniesienie wirusa grypy, może przebyć 24 stopy. Uważano jednak, że zmuszanie ludzi do pozostawania 24 stóp od siebie byłoby, choć bardziej rozsądne z naukowego punktu widzenia, byłoby niepraktyczne w autobusach i sklepach.
W mediach głównego nurtu lansowano wiele mitów. Godny uwagi był wśród nich absurdalny pomysł, że ludzie bez objawów mogą nadal przenosić chorobę, której najwyraźniej nie mieli, oraz pogląd, że choroba przenoszona przez kaszel i kichanie może w jakiś sposób być przenoszona przez obchodzenie się z gotówką. Ten ostatni nonsens był częścią większego planu pozbycia się gotówki i zastąpienia jej cyfrowymi pieniędzmi. Niestety, miliony ludzi tego nie rozumiały i uważały, że to ekscytujące i futurystyczne móc kupić poranne cappuccino z posypką, machając kawałkiem plastiku gdzieś w pobliżu czytnika kart.
Po pierwsze, politycy i doradcy medyczni twierdzili, całkiem słusznie, że noszenie maski jest bezużyteczne, jedynie sygnalizuje cnotę i przyniesie więcej szkody niż pożytku. Wiadomo było, że maski nie zatrzymują wirusów, ale zmniejszają poziom tlenu, zwiększają poziom dwutlenku węgla, wpływają na rozwój umysłowy niemowląt i dzieci, zwiększają ryzyko rozprzestrzeniania się raka i powodują przypadki bakteryjnego zapalenia płuc. Nagle jednak ta rozsądna rada została odwrócona, a rządy i doradcy nalegali, aby noszenie masek było normalne. Nigdy nie było żadnych dowodów na poparcie tej instrukcji, ale miliony posłusznie nosiły maski w pociągach i autobusach, w sklepach i biurach, a nawet w pubach i klubach. Wielu z nich przeszło tak pranie mózgu, że wpadali w histerię, gdy widzieli innego człowieka bez maski.

Opinia publiczna była zachęcana do wiary, że firmy farmaceutyczne (najbardziej nieuczciwa grupa firm w historii) zamierzają nas uratować serią niezwykle dochodowych eksperymentalnych szczepionek, które nie były szczepionkami, nie zostały odpowiednio przetestowane, nie powstrzymały ludzi przed (rzekomym) covid lub przekazywaniem go dalej, ale (szczepionki) zabił lub zranił więcej ludzi niż jakikolwiek inny farmaceutyk/narkotyk w historii. Gdyby samochód, toster, rodzaj jogurtu lub środka przeciwbólowego zabił ułamek liczby zabitych przez to dźgnięcie, wywołałoby to oburzenie. Produkt zostałby wycofany i mówiono by o aresztowaniach. Ale firmy farmaceutyczne były fetowane. Szef firmy Pfizer poinformował, że kiedy wszedł do restauracji, otrzymał owację na stojąco.
Te niebezpieczne produkty zostały zatwierdzone – jako produkty eksperymentalne – przez agencje, które często miały powiązania finansowe z samymi firmami farmaceutycznymi. Agencja zatwierdzająca w Wielkiej Brytanii otrzymała ogromną sumę pieniędzy od Billa Gatesa, inwestora i orędownika wszelkiego rodzaju szczepionek. Gates, który został oskarżony o niewłaściwe zachowanie, ma również powiązania finansowe z BBC i The Guardian, z których żaden nie wydaje się przejmować jego przeszłością ani rzekomym związkiem z Epsteinem, który według New York Times miał miejsce po skazaniu Epsteina. Wielu uważało, że Światowa Organizacja Zdrowia stała się prywatnym lennem Gatesa.
Jak powiedział niemiecki eurodeputowany: „Firmy farmaceutyczne są tak samo zainteresowane zdrowiem publicznym, jak przemysł zbrojeniowy pokojem na świecie”.
Wielkie kanały internetowe współpracowały z organizatorami puczu, zakazując komukolwiek ośmielającego się dzielić prawdą. Zostałem zbanowany przez Facebooka, Twittera, LinkedIn i YouTube oraz wiele innych stron, mimo że nikt nigdy nie znalazł nieścisłości w żadnym z moich filmów ani artykułów. Zostałem zbanowany tylko dlatego, że prawda jest uważana za zbyt niebezpieczną. W pewnym momencie YouTube napisał do mnie, że mój najpopularniejszy film w YouTube nosi tytuł „Koronawirus: dlaczego YouTube zablokował mój film”.
Choć niektórym trudno w to uwierzyć, celem było zniszczenie światowej gospodarki. „Nic nie będziesz posiadał i będziesz szczęśliwy”, nie była czczą przechwałką Schwaba z Globalnego Forum Ekonomicznego. Mieli to na myśli. I wykorzystali każdą sztuczkę , aby zmylić, przestraszyć i oszołomić populacje na całym świecie.
3. 1 KWIETNIA 2023 R
Celem puczu było i jest zniszczenie gospodarek, podkręcenie inflacji, podwyższenie stóp procentowych, zbankrutowanie właścicieli domów, zniszczenie małych firm i zmuszenie mieszkańców wsi do mieszkania w bezdusznych wieżowcach. Dopóki tego nie zrozumiesz, nie zrozumiesz niczego. Podwyżki stóp procentowych, inflacji i cen ropy były najłatwiejsze do przewidzenia.
Co dziwne, tradycyjna grypa zniknęła całkowicie, ale zgony z powodu covid były prawie dokładnie takie same, jak zgony z brakującej grypy. (W rzeczywistości późniejsze liczby pokazały, że covid-19 to taka łagodna grypa, długi covid – obrażenia po szczepionce) Władze wyolbrzymiły długoterminowe skutki przemianowanej grypy – i tak zwanego długiego covid – i odrzuciły i stłumiły śmiertelne skutki najbardziej dochodowych, niebezpiecznych szczepionek w historii – i promowali je z bezczelnymi kłamstwami. Władze manipulowały śmiertelnością z covidu, licząc każdą śmierć jako śmierć covidową, nawet jeśli dana osoba została potrącona przez autobus lub postrzelona przez policjanta. Ofiary raka i chorób serca zostały wymienione jako zgony covidowe. Rządy wykorzystały niebezpieczny i bezużyteczny test – test PCR – aby zwiększyć oficjalną liczbę przypadków covid-19. W latach 2020 i 2021 liczba zgonów spowodowanych blokadami nadal rosła. Listy oczekujących na badania i leczenie rosły do tego stopnia, że pacjenci byli skazani na śmierć, zanim mieli szansę zostać zobaczeni.
W Wielkiej Brytanii wielu lekarzy rodzinnych przestało spotykać się z pacjentami twarzą w twarz, mimo że dowody wskazują, że prowadzi to do coraz większej liczby błędów i błędnych diagnoz. Bez usług lekarza rodzinnego oddziały ratunkowe w Wielkiej Brytanii miały 12-godzinne listy oczekujących, a tysiące pacjentów utknęło na wózkach w korytarzach lub pozostawiono umierających w karetkach. Do późnego lata 2021 r. służba zdrowia w Wielkiej Brytanii zabijała więcej osób, niż oszczędzała, ponieważ lekarze poświęcili się prawie wyłącznie dźganiu pacjentów nieprzetestowanym, niebezpiecznym, eksperymentalnym „lekiem”. Było to również bardzo opłacalne – lekarze otrzymywali niewielką fortunę za sprzedawanie swojego honoru i uczciwości. Szacuje się, że wielu lekarzy zarabiało premię w wysokości od 50 000 do 100 000 funtów rocznie, po prostu zadając zastrzyki – lub mówiąc pielęgniarkom, aby dawały za nich zastrzyki.
Niewielu lekarzy wydaje się przejmować tym, że nie było świadomej zgody – zgodnie z wymogami prawa. Niewielu obchodziło, że ponieważ aspiracja nie była dozwolona, istniało niebezpieczeństwo, że wstrzykną coś prosto do naczynia krwionośnego. Niewielu obchodziło, że zaszczepieni nie będą mogli oddać krwi bez zanieczyszczania zapasów. I niewielu przejęło się tym, że w Wielkiej Brytanii zrezygnowano z 15-minutowego oczekiwania po dźgnięciu – pozostawiając pacjentów z reakcjami wstrząsu anafilaktycznego w drodze do domu.
Niewielu obchodziło, że osoby zaszczepione były bardziej skłonne do rozprzestrzeniania infekcji i tworzenia nowych wariantów – zagrożenia dla siebie i innych.
Niewielu obchodziło, że dźgnięcia zabijały i raniły tysiące i że istniały udowodnione powiązania między dźgnięciami a uszkodzeniem serca, zakrzepami krwi i uszkodzeniem mózgu. Po raz pierwszy wymieniłem poważne skutki uboczne związane z tymi szczepionkami w grudniu 2020 r. Wtedy po raz pierwszy wspomniałem o zapaleniu mięśnia sercowego i wielu innych problemach. Dowody te – oparte na informacjach rządu amerykańskiego – zostały odrzucone. Problemy były odrzucane lub ukrywane. Ponownie, wszystkie dowody zostały udokumentowane na szeregu filmów w całym 2020 roku, więc lekarze, dziennikarze i politycy, którzy zaprzeczali tym problemom, byli albo żałośnie ignorantami, albo kłamali.
W lutym 2021 roku ostrzegałem, że lekarze i pielęgniarki podający szczepionkę na covid-19 będą sądzeni jako zbrodniarze wojenni. Ale, jak zawsze, establishment zareagował ignorując fakty i po prostu znęcając się i demonizując mnie – i każdego innego, kto zabrał głos. Celem było zawsze zdyskredytowanie i zrujnowanie każdego, kto ośmiela się mówić prawdę. Za każdym razem, gdy identyfikowano „nowy wariant”, władze wykorzystywały to odkrycie jako pretekst do jeszcze mocniejszych ataków. Nigdy nie było żadnych dowodów na to, że szczepionki robiły to, co ludzie myśleli, ale dowody na to, że szczepionki zabijały i raniły, rosły z każdym dniem.
Źli, szaleni ludzie stojący za tym przejęciem świata i naszego życia kontynuowali to szybko, ponieważ nie mogli sobie pozwolić na zatrzymanie się. Ich nieskrępowana nieuczciwość pchała ich do przodu. Wprowadzili więcej blokad, więcej ograniczeń i więcej przepisów i grozili zamknięciem mędrców, którzy odmówili zastrzyków – lub wypchnięciem ich ze społeczeństwa, zamknięciem ich w więzieniach lub obozach koncentracyjnych. W rzeczywistości blokady ograniczyły rozwój naturalnej odporności i zaszkodziły zdrowiu fizycznemu i psychicznemu tych, którzy się podporządkowali.
Stało się jasne, że ci, którzy zostali zaszczepieni, mogą przenosić infekcje na zdrowych (broń bio-technologiczna w zastrzyku dopow.) – bezobjawowe rozprzestrzenianie się stało się rzeczywistością dzięki toksycznym szczepionkom. A ci, którzy pozwolili się dźgnąć? Cóż, dowody wskazywały, że w większości byli skazani na przedwczesną śmierć. Pamiętaj, istnieją solidne dowody na to, że szczepionki mogą wpływać na ich mózgi.
Pomimo dowodów celebryci na całym świecie nagle stali się ekspertami w dziedzinie opieki zdrowotnej – zalecając szczepienia wszystkim i krytykując i znęcając się nad tymi, którzy ich nie przestrzegali. Moja rada była prosta: nigdy nie przyjmuj porad zdrowotnych od kogoś, komu nie ufałbyś w kwestii usunięcia wyrostka robaczkowego. Obywatelom na całym świecie powiedziano, że ich usługi zdrowotne są w kryzysie, przytłoczone przez pacjentów z COVID-19. To wszystko były kłamstwa. Szpitale i lekarze byli mniej zajęci niż zwykle, a personel ćwiczył i kręcił filmy taneczne. W szpitalach celowo stworzono opóźnienia z powodu polityki rządu, takiej jak blokady i dystans społeczny.
Zgadzający się uważali, że noszenie masek i niekończące się dźgnięcia zmienią sytuację. Rządy twierdziły, że ograniczenia nałożone na społeczeństwo były winą tych, którzy odmówili dźgnięcia.W rzeczywistości było oczywiście odwrotnie. Za ograniczenia odpowiadali zgodni. To posłuszni byli egoistami – mając nadzieję, że ich nowo wydane paszporty Vax pozwolą im prowadzić „normalne” życie. Ludzie, którzy stali w kolejce po śmiercionośne i bezużyteczne szczepionki przypominające, byli egoistami, ponieważ ich głupota doprowadzi do tego, że niezliczeni pacjenci z rakiem będą musieli czekać latami na leczenie, podczas gdy lekarze spędzają czas zarabiając ogromne pieniądze, dając szczepionki covidowe, a następnie lecząc pacjentów z urazami poszczepiennymi.
Obecnie wielu pacjentów umiera, zanim zostaną zdiagnozowani, nie mówiąc już o leczeniu. Wszystko to jest celowe i ludobójstwo. Popychając szczepionki przypominające, źli celowo zwiększają liczbę osób, które zachorują na to, co nazywają covid i co, jak udowodniłem, jest grypą o zmienionej nazwie. Ignoranci i chciwi dźgają ignorantów i bojaźliwych, ponieważ ich lojalność została kupiona przez grupę psychopatów.
Pojawiły się sugestie, że nasze relacje z naszymi rządami i kolaborantami są podobne do relacji między ofiarą a oprawcą w relacji międzyludzkiej. Ale obawiam się, że nie. Nasze stosunki z naszym rządem są bardziej zbliżone do relacji między ofiarą a zimnokrwistym mordercą-psychopatą. Nie mamy do czynienia ze zwykłymi oprawcami, którzy mogą zmienić swoje nastawienie. Mamy do czynienia z ludźmi, którzy są bardziej źli, niż większość ludzi może sobie wyobrazić, i z milionami współpracowników, którzy nie mają rozumu ani odwagi, by zobaczyć, co się dzieje.
Sporządź listę najokrutniejszych dyktatorów w historii, a umieścisz na niej Iwana Groźnego, Attilę Huna i Czyngis-chana. Dzisiaj wierzę, że możemy dodać Tony’ego Blaira, Billa Gatesa, jego królewskiego hipokrytę Charlesa, Klausa Schwaba, Rothschildów, Fauciego, Whitty’ego i wielu innych, którzy, jak sądzę, zostaną ostatecznie umieszczeni w panteonie najbardziej służących złu ludzi w historii.
Na początku historii tego oszustwa wyzwałem doradców rządowych na debatę telewizyjną na żywo. Nikt by się nie zgodził, bo wiedzieli, że przegrają. Ci niewybrani doradcy należą do najniebezpieczniejszych jednostek na świecie – kłamią, oszukują i chcą odebrać nam wolność i człowieczeństwo.Nigdy nie możemy oczekiwać, że nasi wrogowie zmienią się lub ujrzą światło. I nie możemy się doczekać, aż ci, którzy z nimi współpracują, zobaczą sens. Każdy dzień, który mija, staje się coraz bardziej przerażający. Osoby noszące maski – cierpiące z powodu ograniczonego przywiązania do bezmyślnej władzy i syndromu przywiązania do maski – stają się bardziej przestraszone i bardziej uległe w miarę trwania kłamstw. Czas ucieka. Musimy działać bardzo szybko, aby wygrać tę wojnę.
Wrogowie chcą zniszczyć religię, wraz z małymi firmami, właścicielami domów, oszczędzającymi, przedsiębiorcami i samozatrudnionymi. Trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, jak się sprawy rozwijają. W żadnym innym momencie historii ludzkość nie była tak zagrożona. Będzie jeszcze wiele złych rzeczy. Nic nie dzieje się przypadkowo. Nie ma zbiegów okoliczności. Paszporty szczepionek staną się paszportami cyfrowymi. Czy staniemy się niewolnikami systemu, a przyszłość zbliża się bardzo szybko. Ceny energii i żywności pójdą w górę. Będą przerwy w dostawie prądu. Koszty posiadania domu wzrosną, podobnie jak koszty wynajmu – gdy wynajem będzie dostępny – również wzrosną. Oddziały banków będą nadal zamykane, a gotówka będzie demonizowana. Inflacja wzrośnie jeszcze bardziej, będzie wiele bankructw, a miliony stracą domy lub firmy.
Celem jest kontrola. Chcą nas podzielić – kobiety przeciwko mężczyznom i odwrotnie – czarnych przeciwko białym, młodych i starych, przeciw i za globalnym ociepleniem.
Systemy kredytu społecznego są wprowadzane w krajach na całym świecie. Liczba zgonów wzrośnie nie z powodu covid, który był tylko grypą, ale dlatego, że przez pacjentów z rakiem, chorobami serca, cukrzycą (po szczepieniach dopow.)itp. W Afryce z głoduzginą setki milionów ludzi i nikt poza Afryką tego nie zauważy.
Będzie mowa o nowym, jednym rządzie światowym, który wielu – mających dość własnych rządów – przyjmie z zadowoleniem. Na całym świecie chcą, abyśmy nienawidzili naszych rządów – i to dobrze działa – abyśmy z radością zaakceptowali Jeden Światowy Rząd, który planowali od dziesięcioleci.

Wszystkie zgony „Covid Jab” to morderstwo lub samobójstwo
Każdy, kto mówi, że szczepionki są bezpieczne i skuteczne, kłamie. Taki tytuł nosi moja książka o szczepieniach, którą napisałem kilkanaście lat temu i o ile mi wiadomo, nikt nigdy nie narzekał na trafność tytułu. Pewnie jęczeli na ten temat. Ale nie byli w stanie temu zaprzeczyć, ponieważ jest słuszna.nI oczywiście żadna szczepionka w historii ani żaden lek w historii nie były tak niebezpieczne jak szczepionka na COVID-19. Żaden produkt na receptę, o którym możesz pomyśleć, nie spowodował tyle śmierci, bólu i nieszczęścia. Ludzie, którzy to propagowali i dawali – często narzucając ludziom – powinni odbywać dożywocie w więzieniu – bez szans na zwolnienie warunkowe.
W Ameryce szczepionka covid stała się częścią nieodpowiedzialnego i nienaukowego programu szczepień. Dlaczego, pozwalają ludziom wstrzykiwać, dzieciom niebezpieczne narkotyki, przynajmniej nie pytając ich, co robią, dlaczego to robią i jakie mają dowody na to, że może to wyrządzić więcej szkody niż pożytku? Wymyślili covid-19 tylko dlatego, że uznali, że grypa nie jest wystarczająco przerażająca – chociaż w rzeczywistości oficjalne statystyki pokazują, że w niektórych latach oryginalna grypa zabija więcej ludzi niż nowo wprowadzona na rynek, przemianowana grypa.
A jednak dzisiaj bezużyteczna i toksyczna szczepionka na COVID-19 stała się częścią rutynowego, nieprzetestowanego programu szczepień małych dzieci, a władze zabijają niemowlęta i małe dzieci szybciej niż kiedykolwiek. Czy zauważyłeś, jak dranie obierają sobie za cel osoby z dwóch skrajności życia – bardzo starych i bardzo młodych – kosztownych w utrzymaniu i łatwych do pozbycia się.
Covidowe szczepionki podbijają układ odpornościowy, tak że organizm nie może reagować na inne infekcje. I jest to szczepionka mRNA, która, jak sądzę, wpływa na DNA i może prowadzić do mutacji genów i raka. Oczywiście są już dowody na raka. Miałem już z tym do czynienia. Tak więc, pomimo wszystkich szalonych dowodów, rabujący pieniądze lekarze dają te rzeczy małym dzieciom, pacjentom w szpitalach, dzieciom w wieku szkolnym i pilotom. Nie możesz wjechać do USA, chyba że jesteś na tyle głupi, by zgodzić się na zastrzyk, który prawdopodobnie cię zabije. Czasami myślę, że Djokovic musi być jedynym rozsądnym tenisistą na świecie. Ci, którzy zaszczepili się dobrowolnie, popełniają samobójstwo. Ci, którym podano go mimowolnie, są mordowani.
Teraz w USA chcą, aby szczepionka Covid była podawana co roku. Pediatrzy w USA mają podawać pięć szczepionek jednocześnie – używając obu rąk i obu nóg. Dzieci poniżej piątego roku życia otrzymują czwartą szczepionkę covidową. Dzieci poniżej piątego roku życia otrzymują 42 szczepienia. To masowe morderstwo. Co ich zdaniem powoduje zespół nagłej śmierci niemowląt? Nikt nigdy nie testował, czy można bezpiecznie podawać wszystkie te zastrzyki rosnącemu dziecku.
Tymczasem nagłe zgony są częstsze niż kiedykolwiek. Astma i POChP dramatycznie rosną, a obwiniają zanieczyszczenie powietrza, noszenie butów o niewłaściwym rozmiarze lub spożywanie niewystarczającej ilości brokułów. Gwiazdy sportu i artyści padają śmiercią tak szybko, że stało się to modne. Ponad 130 kanadyjskich lekarzy zmarło po dźgnięciu. W Stanach Zjednoczonych opublikowane oficjalnie wyniki VAERS pokazują, że było 34 725 przypadków, w których pacjent zmarł po szczepionce covidowej. Teraz będzie więcej. I pamiętaj, że zgłaszanych jest tylko około 1% skutków ubocznych szczepionek. Do tej pory w Stanach Zjednoczonych 121 dzieci poniżej 16 roku życia zmarło odrazu po zakłuciu. To liczby, które przyprawiłyby każdego seryjnego mordercę o ślinotok z zazdrości. I zanim jakiś głupi proszczepionkowiec zacznie narzekać, że wyniki VAERS są niewiarygodne, przypomnę, że na stronie VAERS jest zastrzeżenie, że podawanie fałszywych informacji może prowadzić do grzywny i więzienia. A jeśli spojrzeć na raporty, to oczywiste jest, że większość została napisana przez zrozpaczonych lekarzy.
To zabójcze ukłucie. Nie może być wątpliwości.
Ale zwolennicy szczepień, wspierani przez media, nieustannie odmawiają debaty na temat szczepień, ponieważ wiedzą, że się mylą i przegraliby każdą debatę. Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła, że antyszczepionkowcy należą do największych zagrożeń dla zdrowia na świecie – stwierdzenie, które powinno znaleźć się w pierwszej dziesiątce naprawdę głupich uwag XXI wieku. Przez dziesięciolecia doświadczałem cenzury, ponieważ konsekwentnie mówiłem prawdę o szczepionkach i szczepieniach. Nikt nigdy nie znalazł błędów rzeczowych w żadnym z wielu stwierdzeń, które złożyłem.

Na długo przed wprowadzeniem fałszywej pandemii i fałszywej szczepionki w 2020 roku zostałem zbanowany na całym świecie za mówienie prawdy o szczepionkach. Na przykład następujący akapit pojawił się w 2011 roku w mojej książce Każdy, kto mówi ci, że szczepionki są bezpieczne i skuteczne, kłamie: Oto dowód . „Siła lobby proszczepionkowego jest potężna i dalekosiężna. Kiedy napisałem krótką kolumnę dla Oriental Morning Post w Chinach, redaktorzy początkowo niechętnie opublikowali moją kolumnę krytykującą szczepienia. W końcu redaktorzy wydrukowali artykuł (po prostu dlatego, że odmówiłem przedstawienia alternatywy). Po ukazaniu się felietonu moi wydawcy książek w Chinach napisali do mnie, że chiński rząd poinformował ich, że nie mogą już publikować moich książek. Moi wydawcy w Chinach wydali cztery moje książki, z których wszystkie sprzedawały się bardzo dobrze, ale rząd powiedział im, że tylko „wydawnictwa medyczne” mogą w przyszłości wydawać książki dotyczące opieki zdrowotnej. Inni chińscy wydawcy, którzy wykazywali wielki entuzjazm do publikowania moich książek, nagle zmienili zdanie”.
Każdy, kto spojrzał na dowody, wie, że szczepionka covid-19 jest najniebezpieczniejszą interwencją medyczną, jaką kiedykolwiek przeprowadzono . Wszyscy odpowiedzialni za jego produkcję i promocję powinni i ostatecznie zostaną aresztowani. Ale nikt nie będzie ze mną dyskutował. BBC ma zasadę, by nigdy nie pozwalać nikomu kwestionować szczepień – wiedzą, że fakty pokazują, że szczepienie nie działa i jest niebezpieczne. I boją się, że zrobię ze zwolenników szczepionek idiotów.
To mówi ci wszystko, prawda? Jeśli pro-szczepionkowcy myśleli, że mają rację, a ja się myliłem, skorzystaliby z okazji, by zrobić ze mnie głupka. Ale ich ciągła odmowa publicznej debaty dowodzi, że oni się mylą, a my mamy rację. Zamiast otwartej debaty na żywo politycy i dziennikarze, którzy są zwolennikami szczepień, będą mnie cenzurować i zniesławiać. To wszystko, co mają – cenzura i nadużyci … Kiedy pojawi się kolejna fałszywa pandemia, pojawi się kolejna fałszywa, pseudonaukowa, fałszywa szczepionka. Kolejny kawałek mRNA. Skąd więc ktokolwiek na świecie ma wiedzieć, czy następne pół-obowiązkowe szczepienie będzie dobrze mieszać się z pierwszym pół-obowiązkowym dźgnięciem. Jakie są szanse, że kiedy te dwie rzeczy się połączą, pacjent padnie martwy w ciągu 24 godzin? Nie mogę powiedzieć, że tak się stanie. A zwolennicy szczepień nie mogą powiedzieć, że tak nie będzie.
Dziękuję za wysłuchanie starca na krześle. Niech Bóg będzie z tobą. Parafrazując słowa Ricka z doskonałego TruNews, obiecuję dać wam prawdę, całą prawdę i tylko prawdę, tak mi dopomóż Bóg. Nie ufaj rządowi, unikaj środków masowego przekazu i walcz z kłamstwami. Proszę, podziel się tym ze wszystkimi, których znasz. YouTube zbanował mnie dawno temu i jestem całkowicie wyrzucony ze wszystkich mediów społecznościowych za dziwną, współczesną zbrodnię mówienia prawdy.

Vernon Coleman – international bestselling novelist and campaigning author  There has been a global coup (Part Three)
All Covid Jab Deaths are Murder or Suicide
WEF zabije 4 miliardy ludzi do 2030 roku. Coleman, Abp. Viganò
Wiele szpitali zostało przekształconych w nowoczesne obozy śmierci: obozy śmierci XXI wieku

Cóż ci lewacy u władzy wyrabiają w Polsce, w Warszawie… To tylko mały promil z kretynizmów, które nam gotują od lat.

Cóż ci lewacy u władzy wyrabiają w Polsce, w Warszawie…

Zbigniew Dworakowski

To tylko mały promil z kretynizmów, które nam gotują od lat.

Nielogiczne, lewackie wręcz bolszewickie pomysły na bezprawie:

Pod płaszczykiem postępu, nowoczesności i tzw. „bardziej ludzkiego prawa” pomysłodawcy bolszewickiego i totalitarnego pomysłu na urządzanie nam naszego wolnego świata wprowadzają nam kolejne przepisy prawa i zasady funkcjonowania naszych społeczności. W efekcie coraz bardziej ograniczając nam nasze podstawowe wolności, często doprowadzają ludzi myślących po prostu do tzw. szewskiej pasji z powodu zatrważającego braku logiki w tych „postępackich” pomysłach. Zatrważające jest jednak to, że jako zbiorowość: społeczność lokalna czy cały naród na to pozwalamy i się na te oczywiste kretynizmy godzimy. A oto jak dla mnie, przerażające przykłady pokazujące jak bardzo ta „żaba jest bliska ugotowania”:

  1. Na początek sławetne „prawo RODOdendronów”. Zostało celowo wprowadzone tylko po to, aby nas zatomizować i podzielić. Żebyś człowieku, jednostko nie znał imienia i nazwiska swojego sąsiada, ale także sąsiada w kolejce do lekarza czy urzędnika … bo to dla Twojego dobra … Takiego!!! Tylko, dlatego, że jakiś potencjalny przestępca, pospolity cwaniak (który może jednak przydarzyć się np. 1 na 100 000 przypadków) pozbywamy się naszego podstawowego prawa do poznania drugiego człowieka. W normalnym świecie … o ile jeszcze go pamiętamy znaliśmy swoich sąsiadów, czy ludzi często spotykanych w urzędach, u lekarza itp. z imienia i nazwiska … i to było normalne, dzisiaj nie, to może być … karalne. Ludzie czy widzicie, co daliśmy sobie zrobić ? Jak tylko zaczęli ten kretynizm nam wszystkim wprowadzać, to mój sąsiad pyta mnie któregoś dnia, czy chcę, aby moje imię i nazwisko znalazło się na liście lokatorów wiszącej od lat na klatce schodowej przy samym wejściu. Odpowiedziałem, że to oczywiste, że tak, bo to normalne, a on chcąc być chyba takim „nowoczesnym” mówi mi, że on tego nie chce. Był trochę zdziwiony, gdy mu odpowiedziałem, że dla potencjalnego np. złodzieja czy bandyty jest lepszym klientem ode mnie z oczywistych chyba względów. W efekcie tymi naszymi danymi w oczywisty sposób się handluje … typowy geszeft. Jak były powszechnie dostępne np. w książce telefonicznej, czy dowolnym urzędzie to geszeftu nie było. Proste jak budowa cepa. A jak kilka razy w roku odwiedzałem rodzinę na urodziny czy imieniny to nie musiałem pamiętać nr mieszkania, wchodziło się na klatkę schodową i wiedziałem gdzie mam pukać lub dzwonić. Dzisiaj to nawet nie wejdę na klatkę schodową, bo jest zamknięta, to samo jest z wejściem do zsypu, żeby wyrzucić śmieci muszę mieć 2 klucze, to jest chore, bo potencjalny intruz wejdzie ? A co z chrześcijańskimi uczynkami miłosiernymi wobec ciała: „głodnych nakarmić, spragnionych napoić, nagich przyodziać, podróżnych w dom przyjąć …”. Kiedyś, kiedy jeszcze klatki schodowe były otwarte zdarzało się, szczególnie jak było mocno zimno, że na moim ostatnim X piętrze nocowali bezdomni, bo było najcieplej (gorący baniak od co) i najmniejszy ruch. I to było normalne, jak mocno cuchnęli to się ich wypraszało, by się odświeżyli w schronisku. Dzisiaj nie do pomyślenia, zaraz jakaś k .. wa zadzwoni na SM lub Policję => to ja mam swoje niezbywalne wygody i z nich nie zrezygnuję, nawet jakby ten bezdomny miał zamarznąć – taki jestem nowoczesny, jprd gdzie my żyjemy. Kiedyś jak jeszcze były zsypy otwarte, a był mróz, to mój syn po wyrzuceniu śmieci przychodzi i mówi, że w zsypie na kartonach śpi parka bezdomnych. Mówię, idź do nich i powiedz, by przyszli na górę, bo tam zamarzną. Nie chcieli, bo bali się, że właśnie jakaś k… zadzwoni na SM lub Policję. W końcu zaniósł im jakieś kanapki i gorącą herbatę.
  2. W tym obłędzie zamykania klatek schodowych, zsypów na śmieci, geszefciarze poszli dalej, postawili szlabany i wszelkiej maści ogrodzenia oraz płoty nawet na osiedlach mieszkaniowych … też dla naszej wygody i dla naszego dobra. A geszeftów od tych płotów, słupków i szlabanów mnóstwo. Z Warszawy zrobiła się wieś, wszędzie płoty, żerdzie i słupki. Kiedyś by przejść z ulicy na ulicę mogłem na tzw. skrót. Dzisiaj nie, bo każdy nowoczesny mieszkaniec musi mieć swój wymarzony „bloczuś” ogrodzony. A jak paniusia lub paniuś z tegoż „bloczusia” z pieskiem wychodzi to jak najszybciej na sąsiedni trawniczek nie na swój, cyrk jak … … . Nawet ujęcia wody oligoceńskiej zamykają na noc, bo a nuż jakiś bezdomny się prześpi, no i na pewno zapaskudzi. Kiedyś takiej odźwiernej tuż przed zamknięciem mówię, że to nienormalne by ludziom zamykać dostęp do wody, a ona, że nie będzie sprzątać po bezdomnych. To ją zapytałem, czy jej płacą tylko za otwieranie i zamykanie, bo powinni także za sprzątanie. I znowu kłania się ten bolszewicko lewacki kretynizm. Tylko dlatego, że potencjalnie nocą może się znaleźć np. jeden brudas czy wandal na 1000 innych, normalnych – to utrudnimy życie pozostałym. To jest po prostu nielogiczne i w efekcie irytujące, bo coraz powszechniejsze. Głupota ludzka chyba jest jednak nieograniczona. Jednak nie tylko o głupotę tutaj chodzi, tylko o naszą wolność i prawo do normalnego funkcjonowania. Może kretynom te prawa jednak nie powinny przynależeć ?
  3. No i czyste szaleństwo, lewacko – bolszewickie w zakresie przepisów ruchu drogowego.

Za „starych, dobrych”, bo normalnych czasów prawie wszędzie na skrzyżowaniach były umieszczone na stałe zielone strzałki umożliwiające skręt w prawo, jeżeli była taka bezpieczna możliwość. Każdy kierowca mógł ten manewr wykonać na własną odpowiedzialność. Ta totalitarna i post bolszewicka hołota, która próbuje nami rządzić wymyśliła, że ponieważ jakiś 1 tzw. „kierowca bombowca” na 100 000 normalnych kierowców potrąci przechodnia lub spowoduje kolizję przy takim manewrze, to zabronimy wszystkim skrętu w prawo na osobistą odpowiedzialność. No i teraz wpatrujemy się w sygnalizator świetlny z pytaniem, kiedy w końcu ta zielona strzałka się zaświeci, a świeci się w zaiste dziwacznych sytuacjach, ewidentnie powodując blokadę płynnego ruchu. Bo mamy być pełni uznania dla ich „projektantów” – na pewno przewidzieli wszystkie potencjalne zagrożenia – gó .. o prawda, jak były tak są, np. ten „kierowca bombowca”. Po za tym tego typu rozwiązania w ewidentny sposób próbują eliminować logiczne myślenie i koncentrację u kierowców. Właśnie w myśl tych totalitarnych, lewackich, bolszewickich zasad: „my wiemy lepiej, co dla was jest dobre”, „nie będziecie mieć nic, ale będziecie szczęśliwi”, „my wam wszystko damy, tylko bądźcie naszymi posłusznymi niewolnikami”, tresura trwa, a zaczyna się w szkole i to na poważnie. W sieci WWW funkcjonują szokujące filmy o poziomie intelektualnym byłych gimnazjalistów i obecnych maturzystów.

Kolejne oczywiste kuriozum. W normalnym świecie, który odszedł do lamusa jezdnia była dla samochodów, a pieszy nawet przed wkroczeniem na przejście dla pieszych musiał spojrzeć w lewo, później w prawo, znowu w lewo i stwierdziwszy, że nic mu nie zagraża przekroczyć jezdnię. Było normalnie. Już w latach 80 ubiegłego wieku widziałem ten czysto lewacki kretynizm polegający na bezwzględnym pierwszeństwie pieszego na pasach w UK. Szwagier zwracał mi tam ciągle uwagę: nie stój blisko przejścia dla pieszych, bo kierowcy się zatrzymują myśląc, że chcesz przekroczyć jezdnię. Tylko wtedy mieli chyba 3 rodzaje takich przejść dla pieszych i tylko w przypadku jednego rodzaju obowiązywało to kuriozalne bezwzględne pierwszeństwo. Dzisiaj każdy „baran” wchodzi na przejście dla pieszych nie oglądając się na jadące samochody powodując jak w przypadku tych w/w zielonych strzałek blokadę płynnego ruchu samochodów. Ledwo wspomnę o masowym instalowaniu sygnalizacji świetlnej przy przejściach dla pieszych – geszeft musi trwać. Dodatkowo w wyniku tzw. plandemii zablokowali sygnalizatory na przycisk, no i nikt nie przechodzi przez przejście dla pieszych, a dziesiątki samochodów zatrzymuje się na czerwonym dla nich świetle, bo działa automat czasowy, np. co 3 min. Trzeba tutaj wspomnieć o wręcz „zapamiętałej dbałości” tegoż „postępactwa” o ekologię. A tu ileż zbędnego paliwa jest zużywane wskutek takiego porąbanego prawa ? Ale nie ma co żądać logicznego myślenia od intelektualnych inwalidów, bo z takimi właśnie mamy tutaj masowo do czynienia i to na najwyższych szczeblach. Im który głupszy tym lepiej nadaje się do wykonywania i wymyślania tych kretynizmów.

No i te garby poprzeczne stawiane już nawet na głównych osiedlowych ulicach, a głównych, bo jeżdżą po nich przecież autobusy. Znowu tylko dlatego, że jakiś 1 „kierowca bombowca” na 100 000 innych normalnych, przekraczając bezpieczną prędkość spowoduje wypadek drogowy, to wszystkim innym będziemy niszczyć zawieszenie i inne mechanizmy w ich samochodach, a wspomnę o zbędnym, dodatkowym zużyciu paliwa przy takiej jeździe. A skąd ten kolejny kretynizm do nas przywędrował ? Oczywiście z UK i USA, tam jest źródło tej porąbanej, alogicznej, światowej rewolucji komunistycznej, w swej szczytowej formie obecnie dotykającej tragicznie miliardy ludzi.

Nagminne ograniczenia prędkości, nawet do 20, 30 km/h. Za w/w dobrych, normalnych czasów, kiedy samochody nie posiadały tych wszystkich zaawansowanych systemów ułatwiających prowadzenie pojazdów i zwiększających znakomicie bezpieczeństwo podróżowania, prędkość w obszarze zabudowanym wynosiła 50, nawet 60 km/h. A w przypadku, kiedy droga tzw. przelotowa (niewiele było dróg szybkiego ruchu i autostrad) prowadziła przez miejscowość, ograniczenie to wynosiło 70 km/h. Wszystko po to, by nie zużywać zbędnie paliwa i by nadmiernie nie utrudniać ruchu pojazdów, bo jak powszechnie wiadomo jezdnia jest dla pojazdów. Dzisiaj mimo udoskonaleń mechanicznych i elektronicznych w terenie zabudowanym mamy nadal nominalnie ograniczenie do 50 km/h, a coraz częściej ograniczenia te wynoszą 40 czy 30 km/h.

No i gdzie tylko można, stosowany jest geszeft z fotoradarami emitującymi oślepiający i deprymujący każdego kierowcę błysk. To nie ma nic wspólnego ze zwiększaniem bezpieczeństwa na drodze – ma na celu tylko łupienie kierowców z pieniędzy i tak mocno obciążonych różnorakimi opłatami i podatkami.

Uprawnienia do prowadzenia pojazdów mechanicznych wydawane są po ułomnych egzaminach, na których zwraca się uwagę głównie na umiejętność parkowania, bezbłędnego odczytywania dziesiątek, jeśli nie setek zbędnych znaków drogowych, na które normalny kierowca już nie jest w stanie poprawnie reagować, bo tyle ich jest – geszeft musi trwać, k … wa mać. Nikt nie kontroluje przyszłych kandydatów na kierowców pod kątem refleksu, umiejętności oceny odległości i szybkości innych pojazdów oraz umiejętności koncentracji, a także szybkiej, logicznej, bezpiecznej reakcji w sytuacjach niebezpiecznych na drodze, np. jak wyjść z prostego poślizgu. Nie wspomnę już o takich prostych zasadach kulturalnego zachowania na drodze, by niepotrzebnie nie świecić kierowcom z tyłu światłami stop (stosowne używanie hamulca ręcznego) czy też wystarczająco wczesnego używania kierunkowskazów. Nagminnym jest używanie kierunkowskazu w momencie manewru skrętu lub tuż przed nim. Wtedy, to „kierowco bombowca” możesz sobie wsadzić ten swój kierunkowskaz; a może oszczędzasz żarówki ? To typowe dla lewactwa.

A co do łupienia kierowców z pieniędzy (bo to najliczniejsza grupa docelowa – target) to szczytem jest ustanawianie stref płatnego parkowania nawet na małych osiedlowych uliczkach. Kłamliwie wciska się informację, że dla mieszkańców są to minimalne opłaty. W tym geszefcie różnorakich firm (warto by sprawdzać cały proces koncesyjny) bierze udział w bezczelny sposób Straż Miejska. Powołani zostali głównie do tego, by pomagać mieszkańcom, a biorą udział w tym bezczelnym geszefcie polegającym na łupieniu mieszkańców z pieniędzy, także biednych emerytów, których tam nie brakuje. Widziałem to codziennie z okien Instytutu, w którym pracowałem. Wokoło wiele instytucji: szpital, przychodnia, instytuty, uniwersytet, itp., a miejsc parkingowych jak na lekarstwo, stąd ludzie parkowali gdzie się dało z konieczności. A ta „hołota” ze SM masowo powodowała odholowywanie lub wlepianie mandatów. Żadnemu nie przyszedł do łba taki oto wniosek racjonalizatorski, by wystąpić do stosownych władz o zwiększenie ilości miejsc parkingowych. Kiedy ich mijałem to skandowałem „darmozjady, darmozjady, darmozjady”. Czasami życzyli mi miłego dnia, ale rzadko. Kiedyś w okolicach Arkad Kubickiego (targi książki) dłużej rozmawiałem ze strażnikiem SM, który jak się okazało miał podobne poglądy do moich, ale za to wdrukowane takie oto medialne kłamstwo, że gdyby nie SM to W-wa przestałaby funkcjonować. Zakomunikowałem mu, że jest wiele miast na świecie i to znacznie większych, które funkcjonują skutecznie bez takich formacji i jak nic się nie zmieni to SM zostanie z hukiem rozwiązana.

Wnioski:

  1. To tylko mały promil z kretynizmów, które nam gotują od lat.
  2. Masz siedzieć niewolniku w domu, zapomnij o podróżowaniu, to dla twojego dobra i bezpieczeństwa.
  3. Jesteśmy w mocy wariatów i to globalnie. Ratuj się, kto może. Póki jeszcze jest czas.
  4. Jak damy sobie odebrać wolność w imię bezpieczeństwa, złudnego jak widać bezpieczeństwa, to nie będziemy mieli ani jednego, ani drugiego.

Autor: mgr inż. Zbigniew Dworakowski; Warszawa 2023.02.07

Proroctwo św. Franciszka z Asyżu: Człowiek wybrany niekanonicznie zostanie podniesiony do godności papieża

Proroctwo św. Franciszka z Asyżu: Człowiek wybrany niekanonicznie zostanie podniesiony do godności papieża

wybrany niekanonicznie

[Mamy czasy, w których takie teksty należy brać poważnie. Mirosław Dakowski]

————————————

Św. Franciszek z Asyżu krótko przed śmiercią w 1226 roku zwołał braci ze swojego zakonu i ostrzegł ich przed wielkim uciskiem, któremu Kościół zostanie w przyszłości poddany. W proroctwie Franciszek mówił o kimś, kto będzie nie — „prawdziwym pasterzem, ale niszczycielem”, kto „będzie się starał w przebiegły sposób doprowadzić wielu do błędu i śmierci”.
—————————–
Jak wyraźnie wynika z treści proroctwa, nakreśla ono sytuację Kościoła czasów przed powtórnym przyjściem Chrystusa Pana. Jak twierdzi św. Bonawentura — „duch proroctwa [u św. Franciszka] był tak wielki, że przewidywał on przyszłość, odkrywał tajniki serc, znał rzeczy zakryte tak jakby były jawne”.
Przedstawiane tu proroctwo ma poświadczenie w źródłach sprzed wieków, publikowanych przez poważnych autorów.

====================================
Święty Franciszek powiedział swoim braciom:
Działajcie odważnie, bracia; bądźcie dzielni i ufajcie Panu. — Czasy wielkich prób i wielkich ucisków szybko nadchodzą; zamieszanie i waśnie, tak co do rzeczy duchowych jak i doczesnych, będą rozliczne; miłość wielu oziębnie i niegodziwość złych wzrośnie.
Demony będą miały niezwykłą moc, nieskazitelna czystość naszego zakonu i innych [zakonów] zostanie tak bardzo oszpecona, że
tylko bardzo niewielu chrześcijan będzie ze szczerym sercem i doskonałą miłością posłusznych prawdziwej osobie trzymającej władzę papieską i Kościołowi Rzymskiemu.W czasie tego ucisku pewien człowiek, niekanonicznie wybrany, zostanie podniesiony do godności papieża.
Będzie się on starał w przebiegły sposób doprowadzić wielu do błędu i śmierci.
Wtedy zwielokrotnią się skandale, nasz zakon będzie podzielony i wiele innych zakonów będzie całkowicie zrujnowanych, ponieważ przystaną na błąd, zamiast się jemu sprzeciwić.
Będzie tak wielka różnorodność opinii i liczne podziały wśród ludzi, między zakonnikami i duchownymi, że jeśli te dni nie zostałyby skrócone, — według słów Ewangelii, — to nawet wybrani zostaliby wprowadzeni w błąd, jeśliby nie byli w szczególny sposób prowadzeni pośród tak wielkiego zamieszania, dzięki niezmierzonemu Bożemu miłosierdziu.
Naszej regule i sposobowi życia niektórzy będą z przemocą sprzeciwiać się i straszliwe pokusy na nas przyjdą. — Ci zaś, którzy pozostaną wierni, otrzymają koronę życia.
Ale biada tym, którzy ufając jedynie swojemu zakonowi, popadną w letniość, bo nie będą w stanie przetrzymać pokus, które zostały dopuszczone dla doświadczenia wybranych.
Ci, którzy wytrwają w swojej żarliwości i przylgną do cnoty z prawdziwą miłością i zapałem dla prawdy, będą cierpieć niesprawiedliwości i prześladowania jako rebelianci i schizmatycy, — ponieważ ich prześladowcy, prowadzeni przez złe duchy, będą twierdzić, że oddają wielką cześć Bogu poprzez rugowanie tego rodzaju zepsutych ludzi z powierzchni ziemi.
Ale Pan będzie ucieczką uciśnionych i uratuje tych wszystkich, którzy Mu ufają.
I by stać się jak ich Głowa [Jezus Chrystus], oni, wybrani, będą działać z ufnością i przez swoją śmierć uzyskają dla siebie życie wieczne;
— decydując się bardziej słuchać Boga niż ludzi, nie będą się lękać niczego i będą raczej skłonni zginąć [fizycznie] niż zgodzić się na kłamstwa i przewrotność.
Niektórzy kaznodzieje będą milczeć, nie mówiąc prawdy, a inni podepczą ją pod swoimi stopami i zaprzeczą jej.

Świętość życia będzie wyśmiewana nawet przez tych, którzy otwarcie ją wyznają, — dlatego w tych dniach Pan Jezus Chrystus ześle im nie prawdziwego pasterza, ale niszczyciela”.
———————————————
(źródło: „Works of the Seraphic Father St. Francis Of Assisi” /“Dzieła ojca serafickiego św. Franciszka z Asyżu”, wydanie angielskie/, London: R. Washbourne, 1882, strony 248-250

Dr Doom : Przewidział kryzys finansowy z 2008 r. Teraz ostrzega przed  stagflacją.

Dr Doom : Przewidział kryzys finansowy z 2008 r. Teraz ostrzega przed  stagflacją.

kryzys-finansowy

Prof. Nouriel Roubini, znany ekonomista, który jako jeden z pierwszych przewidział wielki kryzys finansowy z 2008 r., nie ma dobrych informacji dla świata. Jego zdaniem zbliża się wielki szok stagflacyjny, który może oznaczać recesję na Zachodzie i wysoką inflację. Ostrzega również, że banki centralne mają przed sobą koszmarny wybór.

Prof. Nouriel Roubini, nazywany Dr Doom (Doktorem Zagłady) przestrzega, że w obliczu wojny świat stanął na krawędzi najczarniejszego scenariusza gospodarczego – stagflacji (niski wzrost PKB oraz wysoka inflacja). Roubini przydomek zyskał w czasie, gdy jako jeden z pierwszych przepowiadał globalne załamanie się systemów finansowych, które obserwowaliśmy m.in. po upadku Lehman Brothers.

Wojna na Ukrainie to cios w gospodarki. Możliwe kolejne wojny

„Biorąc pod uwagę, że Rosja reprezentuje zaledwie 3 proc. światowej gospodarki, kuszące może się wydawać myślenie, że wojna na Ukrainie będzie miała jedynie niewielki wpływ na globalną gospodarkę i finansjerę” – pisze ekonomista. Nie będzie to jednak prawdą.

Roubini zaczyna od obserwacji geopolitycznej. Według niego wydarzenia u naszego wschodniego sąsiada są poważną eskalacją „II zimnej wojny”, w której cztery mocarstwa – Chiny, Rosja, Iran i Korea Północna – rzucają wyzwanie długiej globalnej dominacji Stanów Zjednoczonych i ładowi międzynarodowemu kierowanemu przez Zachód.

„W tym kontekście weszliśmy w geopolityczne turbulencje, które będą miały ogromne konsekwencje gospodarcze i finansowe. W szczególności w ciągu następnej dekady bardziej prawdopodobna jest gorąca wojna między głównymi mocarstwami” – przewiduje Dr Doom.

Stagflacja zagląda nam w oczy?

Co z samą gospodarką? Jego zdaniem wojna na Ukrainie wywoła „ogromny negatywny szok podażowy w globalnej gospodarce, która wciąż chwieje się po COVID-19”. Jak przewiduje, „szok ograniczy wzrost i jeszcze bardziej zwiększy inflację”. Ten okres nazywa „recesją stagflacyjną”.

„Krótkoterminowy wpływ wojny na rynek finansowy jest już jasny. W obliczu ogromnego stagflacyjnego szoku związanego z ograniczaniem ryzyka, globalne akcje prawdopodobnie przesuną się z obecnego zakresu korekty (-10 proc.) w obszar bessy (-20 proc. lub więcej). Rentowności bezpiecznych obligacji skarbowych będą spadać na jakiś czas, a następnie rosnąć, gdy oczekiwania inflacyjne się odkotwiczą. Ceny ropy naftowej i gazu ziemnego będą dalej rosnąć do poziomów znacznie powyżej 100 dol. za baryłkę. Podobnie będzie z wieloma innymi cenami towarów, ponieważ zarówno Rosja, jak i Ukraina są głównymi eksporterami surowców i żywności. Bezpieczne waluty, takie jak frank szwajcarski, umocnią się, a ceny złota będą dalej rosły”.

W jego opinii skutki gospodarcze i finansowe wojny i wynikający z niej „szok stagflacyjny” będą oczywiście największe w Rosji i na Ukrainie, a następnie w Unii Europejskiej, ze względu na jej duże uzależnienie od rosyjskiego gazu. „Ale nawet Stany Zjednoczone ucierpią. Ponieważ światowe rynki energii są tak głęboko zintegrowane”.

Banki centralne na rozdrożu.

Niemały dylemat będą miały w takiej układance banki centralne. Rysuje on dla nich „koszmarny scenariusz”.

„Będą przeklinane, jeśli zareagują, i przeklinane, jeśli tego nie zrobią. Z jednej strony, jeśli zależy im przede wszystkim na wzroście, banki powinny opóźnić podwyżki stóp procentowych lub wprowadzać je znacznie wolniej. Jednak w dzisiejszych warunkach rosnącej inflacji wolniejsze zacieśnianie polityki monetarnej może przyspieszyć odkotwiczanie się oczekiwań inflacyjnych i jeszcze bardziej pogłębiając stagflację” – kończy prof. Roubini.

Totalniacki ekstremista […żąda tymczasowości małżeństwa – dla wszystkich].

Totalniacki ekstremista [żąda tymczasowości małżeństwa – dla wszystkich].

Piątka Mentzena” (Polska bez Żydów, bez sodomczyków, bez wysokich podatków, bez aborcji i bez Unii Europejskiej)

Stanisław Michalkiewicz totalniacki-ekstremista

Jak wiadomo, w Polsce nasila się zjawisko dziedziczenia pozycji społecznej. Dzieci aktorów zostają aktorami, dzieci piosenkarzy – piosenkarzami – nawet jeśli mają tylko pierwszy stopień muzykalności, to znaczy – rozróżniają, kiedy grają, a kiedy nie – dzieci konfidentów zostają konfidentami, dzięki czemu dochowaliśmy się ubeckich dynastii, których początki giną w mrokach okupacji niemieckiej i sowieckiej, a państwo nasze jest aż do bólu przewidywalne – no a teraz mamy dowód, że dzieci ekspertów zostają ekspertami. Jest to tym łatwiejsze, że takim, dajmy na to, artystą, czy ekspertem zostaje się z autonominacji.

Jadąc niedawno samochodem z Warszawy do Gorzowa, słuchałem przez całą drogę audycji pewnej warszawskiej rozgłośni. To wzbudziło we mnie podejrzenia, że jest to rozgłośnia nie tylko przeznaczona dla wariatów, ale i przez nich prowadzona. Co prawda pracująca tam pani red. Eliza Michalik sprawiała wrażenie osoby absolutnie normalnej, ale być może to wrażenie powstało na tle pozostałych dziennikarzy tej rozgłośni, a poza tym i wśród wariatów musi być przynajmniej jeden człowiek normalny.

Prof. Łagowski jeszcze za komuny dowodził, że  komunizm nie może zwyciężyć na całym świecie, bo przynajmniej jedno państwo musi pozostać normalne, byśmy wiedzieli, ile co naprawdę kosztuje. Słowem – wszędzie musi być jakiś punkt odniesienia. Otóż na podstawie wysłuchanej tam audycji doszedłem do wniosku, że obecnie artystą, na przykład – poetą – zostaje się z autonominacji. Występująca tam pani poetessa zeznała sumiennie, że odbyła kilka “terapii”. Najwyraźniej któryś terapeuta na odczepne musiał ją przekonać, że ma talent poetycki i żeby pisała wiersze. Kilka utworów odczytała na antenie, co utwierdziło mnie w podziwie dla trafności zalecenia Antoniego Słonimskiego, że jeśli mamy wątpliwości, czy usłyszany wiersz nie jest przypadkiem bełkotem, “snem wariata śnionym nieprzytomnie”, to powinniśmy zapisać go tak, jak zapisuje się prozę. Wielokrotnie przekonałem się o skuteczności tej metody, która bezlitośnie demaskuje wszelkie literackie hucpy. Autorka przeczytała w dodatku utwór składający się z szeregu cyfr. Okazało się, że są to numery telefonów instytucji świadczących rozmaite usługi  rozkojarzonym paniom. Powiedziała też, że wierszem może być nawet czysta kartka papieru, a na koniec pochwaliła się, że za pieniądze Unii Europejskiej będzie prowadziła jakieś “warsztaty” w śląskich szkołach średnich. Biedne dzieci! Przecież to może być w skutkach gorsze od pedofilii, a tymczasem zapatrzony w księże genitalia pan red. Terlikowski zupełnie tego zagrożenia nie dostrzega. Widać, że w coraz większym stopniu trafiamy  w moc wariatów. Jest ich podobno już tyle, że tylko patrzeć, jak ich liczba przekroczy 50 procent populacji i wykorzystując procedury demokratyczne, uchwycą władzę polityczną.

Więc tak samo, jak artystą staje się u nas na zasadzie dziedziczenia pozycji społecznej, a świeża krew do środowiska dopływa z zewnątrz na zasadzie autonominacji, to wyglada na to, iż podobny mechanizm ma zastosowanie przy karierze eksperta. Oto pan dr Przemysław Witkowski, który uchodzi za eksperta w dziedzinie ekstremizmów politycznych, zwierzył się niedawno, że “nie mieści mu się w głowie” pomysł jednego z przywódców Konfederacji, pana doktora Sławomira Mentzena o “nierozerwalnych małżeństwach”. Pan dr Mentzen znalazł się ostatnio na celowniku również u miotającego się od ściany do ściany, sfrustrowanego niepowodzeniami Donalda Tuska, który najwyraźniej pozazdrościł pannie Grecie Thunberg jej doktoratu honoris causa z teologii.

Komentując tzw. “piątkę Mentzena” (Polska bez Żydów, bez sodomczyków, bez wysokich podatków, bez aborcji i bez Unii Europejskiej) powiedział, że prawdziwy Polak-katolik nie może głosować na Konfederację, bo w przeciwnym razie popadnie w sprośne błędy Niebu obrzydłe.

Oczywiście Donald Tusk się myli, jak zresztą we wszystkim, co mówi, chociaż kiedyś było inaczej. Kiedy 1 lipca 1989 roku poznałem go na zjeździe towarzystw gospodarczych i środowisk liberalnych w Gdańsku, to on też uważał, że podatki powinny być niskie, a pomysł “babciowego” nie przyszedłby mu do głowy nawet w gorączce. Najwyraźniej jednak niektórzy ludzie brzydko się starzeją, popadając w rozmaite idiosynkrazje. Na przykład Donald Tusk i Jarosław Kaczyński zarażają swoim obłędem całą Polskę, przy czym ta dolegliwość najwyraźniej ma charakter rozwojowy, bo od niedawna objęła też Konfederację. Sprawa wygląda na zaawansowaną do tego stopnia, że Donaldu Tusku nie mieści się w głowie, że ktoś może nie oddawać boskiej czci Unii Europejskiej, dzięki której Nasza Złota Pani  zrobiła z niego człowieka.

Panu doktorowi Przemysławowi Witkowskiemu, będącemu ekspertem świeżej daty, nie mieści się w głowie pomysł “nierozerwalnych małżeństw”. Ciekawe, że zamiast podjąć intensywne starania w kierunku powiększenia swojej głowy, żeby trochę więcej mu się w niej zmieściło, pryncypialnie zaatakował pana dra Mentzena za “ekstremizm”. Najwyraźniej jego percepcyjne zdolności musiała przekroczyć okoliczność, że pan dr Metnzen mówił o tym, jako o możliwości – żeby mianowicie każdy, kto chce, aby jego małżeństwa nie można było rozwiązać, mógł uzyskać taką prawną gwarancję.

W ten sposób możliwości wyboru zostałyby niewątpliwie poszerzone, bo kto by sobie tego nie życzył, ten nie musiałby z tej gwarancji korzystać. Zrozumienie tej prostej rzeczy nie przekracza możliwości umysłu ludzkiego, więc jeśli pan dr Witkowski twierdzi, że nie mieści mu się to w głowie, to oczywiście nie wypada zaprzeczać, ale nie można oprzeć się wrażeniu, że i w tym przypadku do głosu może dochodzić idiosynkrazja. Rzecz w tym, że pan dr Witkowski, jako przedstawiciel postępactwa, zawarł był tak zwane “małżeństwo humanistyczne” z poetessą Iloną Jakubowską, według rytu Polskiego Stowarzyszenia Racjonalistów. Nie wiem, na czym ten ryt polega, ale podejrzewam, że może być podobny do tego, jaki za pierwszej komuny obmyślali pierwszorzędni fachowcy, którzy w specjalnym wydziale KC PZPR opracowywali rozmaite ceremonie w ramach tzw. “obrzędowości świeckiej”, jak np. wręczenie “dowodziku” osobistego i temu podobne. Niestety związek ten – jak czytamy w Wikipedii – nie wytrzymał próby czasu i pan dr Witkowski ze swoją małżonką wkrótce się rozstał. Najwyraźniej “małżeństwa humanistyczne” do specjalnie trwałych nie należą, więc trochę kobiety mające poczucie rzeczywistości mogłyby je zacząć traktować jako szczególnie ceremonialny wstęp do uwiedzenia i porzucenia, być może nawet z dzieckiem. W tej sytuacji możliwość zawarcia małżeństwa nierozerwalnego mogłaby być dla nich bardziej interesująca – a tymczasem pan dr Witkowski, któremu “nie mieści się to w głowie”, chciały je najwyraźniej takiej możliwości pozbawić.

Zawsze podejrzewałem, że ci postępacy, to tylko odmiana, znanych z okresu pierwszej komuny, starych totalniaków, w dodatku cierpiących na chorobę czerwonych oczu – żeby każdemu było tak źle, jak mnie.

Immunoterapia swoista.  Jak kształtują „nowego człowieka”.

Immunoterapia swoista

Izabela Brodacka

Znaną metodą leczenia alergii jest odczulanie, czyli immunoterapia swoista polegająca na podawaniu systematycznie rosnącej dawki alergenów, na które pacjent jest uczulony.

Podam prosty przykład. Po wypowiedziach Spurek, Jachiry i Nitrasa przeciętny obywatel przestaje reagować oburzeniem na propagowany „zielony ład”. Myśli, że światowi projektanci „zielonego ładu” to takie samo żałosne panopticum jak część naszego Sejmu.

Tymczasem „zielony ład” jest równie groźny dla ludzkości jak marksizm czy hitleryzm, a jego twórcy, na przykład Bill Gates, równie niebezpieczni jak Hitler, Stalin, Mao czy Pol Pot.

Alergia nie jest czystą fanaberią organizmu. Wystąpienie wysypki jest dowodem, że organizm broni się przed substancją, która jest dla niego szkodliwa. Leczenie objawowe alergii jakim było kiedyś podawanie dzieciom przy każdej okazji dipherganu było bez sensu. Dziecko przestawało kaszleć albo kichać, lecz choroba wirusowa rozwijała się nadal. Rodzice uspokojeni brakiem objawów wtórnych tracili z oczu zasadniczą dolegliwość.

Odczulanie społeczeństwa na znieważanie religii katolickiej i wspólnoty wiernych rozpoczęło się już dawno. Jakiś dureń podarł publicznie Biblię. [To jest nie tylko”dureń”, ale i satanista. MD] Uznano to za nic nie znaczący gest. Jakaś idiotka parafrazowała w obraźliwy sposób hasło „Bóg honor i ojczyzna”. Matce Boskiej domalowano tęczową aureolę. Przez cały kraj przetoczyła się fala dewastacji budynków kościelnych i zakłócania porządku nabożeństw. 

Epatowanie społeczeństwa obrzydliwymi utworami literackimi spowodowało powszechne znieczulenie na turpizm, na brzydotę. Powieści składające się z niecenzuralnych słów i opisujące obscena przedstawiano publiczności jako „twórczy eksperyment”. Jednym z takich eksperymentów miała być sztuka „Klątwa” wystawiana  w 2017 roku w Teatrze Powszechnym w Warszawie. Reżyserem przedstawienia opartego na motywach dramatu Stanisława Wyspiańskiego pod tym samym tytułem był Chorwat Oliver Frljić

W trakcie spektaklu w ramach immunoterapii swoistej pokazano seks oralny aktorki z figurą Jana Pawła II oraz scenę podcierania się flagą Watykanu. Inna aktorka zastanawiała się głośno, co by się wydarzyło, gdyby zorganizowano zbiórkę pieniędzy na zabójstwo Jarosława Kaczyńskiego, a w trakcie jej kwestii krzyż stojący na scenie był ścinany piłą mechaniczną.

To nie był żaden eksperyment artystyczny, to oczywista „подготовка” do obecnego frontalnego ataku na Jana Pawła II i propozycji opiłowywania katolików. To próba odczulenia społeczeństwa, przyzwyczajenia ludzi do braku reakcji na obrażanie ich uczuć religijnych, na ewidentne świętokradztwo. Wrogowie katolicyzmu jednak się trochę przeliczyli. Kolejny, najnowszy atak na Jana Pawła II wywołał wstrząs anafilaktyczny. To wyjątkowo silna, wręcz paradoksalna, reakcja organizmu na bodźce, które odbiera on jako istotne zagrożenie. Tym razem odczulanie się nie udało.

 Afera wybuchła po reportażu TVN24 „Franciszkańska 3” którego autorem był Marcin Gutowski oraz książce holenderskiego dziennikarza Ekke Overbeeka pod tytułem: „Maxima culpa”. Obaj twierdzą, że Jan Paweł II w czasach, gdy jako Karol Wojtyła kierował archidiecezją krakowską (1964–1978) ukrywał przestępstwa seksualne duchownych wobec osób małoletnich. W oczach większości osób publikowane materiały są niewiarygodne i nie zaszkodziły wizerunkowi Papieża.

 Pouczająca jest jednak historia Piusa XII. Nagonkę na Papieża rozpoczęła inscenizacja  sztuki zachodnioniemieckiego dziennikarza Rolfa Hochhutha pt. „Namiestnik” („Der Stellvertreter”), którą wystawiono w Teatrze Narodowym w Warszawie w 1966 roku. Jej prapremiera odbyła się trzy lata wcześniej w zachodnioberlińskim Volksbühne w inscenizacji oraz reżyserii Erwina Piscatora. Autor oskarżył Piusa XII, o zbrodnię milczenia wobec masowych mordów hitlerowskich w Europie. Choć mit ten skutecznie obalają w książce „Tajne Archiwum Watykańskie. Nieznane karty z historii Kościoła” Grzegorz Górny i Janusz Rosikoń, którzy dotarli do przechowywanych w Tajnym Archiwum Watykańskim dokumentów, zła opinia przylgnęła do Piusa XII w Polsce na długo.
Udało się uniewrażliwić społeczeństwo na bardzo wiele innych negatywnych aspektów życia społecznego. Czego uczą nas na przykład programy typu „Wyspa miłości”?  Nie nazwalibyśmy chyba tego programu „Szkołą żon” (L’école des femmes to komedia satyryczna Moliera z 1662), a nawet szkołą gejsz, lecz raczej szkołą pań do towarzystwa w najgorszym rozumieniu tego słowa. „Gazeta Wyborcza” idąc za ciosem stwierdziła, że prostytucja to „praca jak każda inna”. „Wyspa miłości” działa czy działała podobnie jak słynny program „Big brothel” (tytuł sparafrazowany celowo) oswajający z ekshibicjonizmem psychicznym i nie tylko psychicznym. Spółkowanie pod prysznicem na oczach wielomilionowej widowni trudno uznać za normę postępowania cywilizowanych ludzi. Nie widziałam tego, ale wierzę moim „sygnalizatorom”. Zadekretowano takie nazywanie donosicieli, a w szkołach odbyły się nawet obowiązkowe szkolenia mające nakłonić nauczycieli do donoszenia na swoich uczniów. Donosiciel ma odtąd stać się postacią pozytywną, człowiekiem zatroskanym o losy świata. Donoszenie na sąsiada, który pali drewnem, na sąsiadkę która zostawiła na chodniku psią kupę czy na  nauczycielkę, która nie chce Zosi nazywać Wojtkiem – ma być szlachetne. W ten sposób chce się zlikwidować tak zwaną „mentalność porozbiorową”, w dekalogu której donoszenie na bliźniego było i nadal jest najcięższym grzechem.

Eksponowanie starej wariatki plującej na policjantów, innej wariatki nakłuwającej igłą zdjęcie nielubianego polityka czy ekshibicjonisty klepiącego się publicznie po genitaliach, a także komentowanie z aprobatą tych ekscesów ma za zadanie zlikwidowanie alergii ludzi na ordynarne zachowania zasługujące na potraktowanie policyjną pałką. Przyzwyczaja ludzi do chamstwa traktowanego jako norma.

To też forma immunoterapii, odczulania społeczeństwa, likwidowania jego wrażliwości wrodzonej lub wyuczonej przez tradycję i właściwe wychowanie.

 Tak kształtuje się „nowego człowieka”.

Dlaczego lewicowcy wciskają pornografię dzieciom w bibliotekach.

Dlaczego lewicowcy wciskają pornografię dzieciom w amerykańskich bibliotekach.

Edwin Benson why-leftists-promote-porn-to-children

Lewicowy dziennik, The New Republic, opublikował artykuł na temat obecnej kontrowersji dotyczącej pornografii w książkach dla dzieci. Jest to arcydzieło zamieszania i poplątania. Jego autorka, Melissa Gira Grant, musi mieć niewielkie pojęcie o tym, jak rozwinęła się debata, albo celowo próbuje zasiać irracjonalny chaos.

Błędne argumenty prowadzą do błędnych wniosków

Tytuł artykułu jest sugestywny. „Konserwatyści próbują zakazać książek w twoim mieście. Bibliotekarze walczą.” Przesłanie jest wystarczająco jasne. Można się spierać o naturę „zakazu”, ale reszta jest stosunkowo prosta. Faktyczne zamieszanie zawarte jest w podtytule: „Jak prawicowa mania niszczy tkankę społeczną społeczności w całej Ameryce”.

Lewicowy argument jest prosty. Pierwszym punktem jest to, że biblioteki istnieją po to, aby edukować i oświecać społeczeństwo. Następnie, społeczności w całym kraju założyły i teraz utrzymują biblioteki publiczne, aby zachęcić do czytania i pisania oraz wiedzy dla ogółu społeczeństwa. Tak więc biblioteki te stanowią istotną część „tkanki społecznej naszego narodu”, a każdy atak na nie zagraża społeczeństwu.

Rola bibliotekarzy dziecięcych

Ruch biblioteczny zyskał poparcie społeczne w Stanach Zjednoczonych w ostatnich dwóch dekadach XIX wieku. Do połowy XX wieku praktycznie każda społeczność w kraju miała jakąś bibliotekę publiczną. Na obszarach wiejskich mogły to być proste pomieszczenia na poddaszu budynku sądu okręgowego. W dużych miastach rozwinęły się masywne i złożone systemy z wysoko wykwalifikowanym personelem. „Bibliotekoznawstwo” stało się kierunkiem studiów na uniwersytetach w całym kraju.

Szybko okazało się, że dzieci mają inne potrzeby niż starsi. Potrzebowały książek łatwych do czytania, o prostszej fabule. Dzieci często chodziły do biblioteki publicznej, aby wykonać zadania szkolne. Niezbędne było pobudzenie dziecięcej wyobraźni.

Bibliotekarz dziecięcy stał się stałym elementem takich miejsc. Często posiadali oni specjalistyczne wykształcenie. Bohaterem artykułu The New Republic jest bibliotekarka dziecięca Mary Hunter, która pracuje w Ferndale w stanie Michigan. Tłumaczy ona swój wybór zawodowy. „Powodem, dla którego chciałam zostać bibliotekarką dziecięcą, jest to, że jest to jedno z niewielu miejsc, w których dziecko jest traktowane jak podmiot”.

„Wokefication” bibliotek

Używając słowa podmiot, autorka zdaje się twierdzić, że dzieci powinny mieć osobną egzystencję poza innymi wpływami, takimi jak rodzina. Takie twierdzenia potwierdza kolejny akapit, w którym wyjaśnia, że jej pokój dziecięcy jest miejscem, w którym dzieci nie są traktowane „jak ludzie z mniejszymi prawami”.

Jak bardzo jasno wynika z dalszej części artykułu, tym „prawem” jest możliwość uzyskania dostępu do informacji, które wielu uważa za pornograficzne.

Prawo do pornografii?

To właśnie w tym miejscu artykuł jest tak boleśnie błędny. Do niedawna nikt – poza zwolennikami najbardziej ekstremalnych perwersji – nie twierdził, że dzieci mają „prawo” do wyraźnych materiałów na temat ludzkiej seksualności. Wręcz przeciwnie, panował powszechny konsensus, że dzieci mają prawo być chronione przed takimi materiałami. Jednym z aspektów bycia dzieckiem była ochrona niewinności przed takimi materiałami.

American Library Association powtórzyło przeciwny pogląd w dokumencie zatytułowanym „State of America’s Libraries”, opublikowanym w kwietniu 2022 roku. Zawierał on takie oto spostrzeżenie przewodniczącej ALA Patricii Wong. „Biblioteki są gotowe robić to, co zawsze: udostępniać wiedzę i idee, aby ludzie mieli swobodę wyboru, co czytać”.

Wszystkie biblioteki „zakazują” książek

Jednak biblioteki nigdy nie udostępniały takiej wiedzy i idei bez filtrów. Wszystkie biblioteki zakazują książek, jeśli słowo „zakaz” jest interpretowane jako odmowa umieszczenia pewnych książek na półkach. Bibliotekarze zawsze dokonywali wyborów. Niektóre wybory były dokonywane na podstawie kosztów, zainteresowania lub braku miejsca na półkach.

Istnieje jednak – i zawsze istniało – inne kryterium.

Niektóre książki zawierają nieprzyzwoite pomysły i obrazy szkodliwe edukacyjnie. Tak więc biblioteka może mieć biografię Adolfa Hitlera, ale będzie unikać książki opublikowanej przez neonazistów. Ta sama biblioteka może mieć książkę o słynnej sprawie morderstwa, ale wykluczy książkę z wyraźnymi wskazówkami dotyczącymi zabijania innych i unikania wykrycia. Podobnie, ta sama biblioteka może mieć całą półkę książek o anatomii i fizjologii człowieka, ale wykluczyć pornografię.

Konieczność podejmowania takich decyzji jest powodem, dla którego zatrudnia się bibliotekarzy. Nie potrzeba wielkich zdolności, aby sprawdzić książkę klientowi. Układania książek na półkach w odpowiednich miejscach można nauczyć się w ciągu jednego popołudnia. Podstawowym szkoleniem, jakiego potrzebują bibliotekarze, jest ocena, jakie książki powinny być umieszczone na półkach.

Te spostrzeżenia są szczególnie ważne w pokoju dziecięcym.

Dyskredytowanie uzasadnionych obaw

Jednak w ciągu ostatnich kilkunastu lat wielu bibliotekarzy zaczęło postrzegać siebie jako misjonarzy lewicowej „sprawiedliwości społecznej”. Taka postawa powoduje erozję zaufania publicznego do decyzji bibliotekarzy.

The New Republic trywializuje uzasadnione obawy rodziców. Oferuje taką krótką lekcję historii:

„Katoliccy, bezwzględni wojownicy z Citizens for Decent Literature w latach 60. starali się uchronić młode umysły przed przynętą 'pornografii’ i uwiedzeniem przez 'komunizm’. W latach 70-tych zwolennicy wartości rodzinnych z Save Our Children walczyli o ochronę uczniów przed lawendowym zagrożeniem, jakim są nauczyciele geje i lesbijki „rekrutujący” w klasach, stanowiący „zagrożenie dla narodu”. Prawicowe grupy okresowo reorganizujące się jako nowy rodzaj zatroskanych rodziców nie są niczym nowym.”

Ponieważ zwykli współpracownicy i czytelnicy The New Republic są daleko na lewo, autor twierdzi, że rodzice obawiali się tych sytuacji w minionych dekadach. Obecne obawy są jedynie reinkarnacją głupich lęków.

Konserwatywne obawy się sprawdziły

Na takie oskarżenia jest jednak odpowiedź. Obawy rodziców z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych sprawdziły się. Pornografia szaleje w dzisiejszym „przeseksualizowanym” społeczeństwie. Proces ten nie nastąpił z dnia na dzień. W istocie, sami liberałowie narzekają na rosnące wskaźniki przemocy seksualnej. Miliony pseudointelektualnych uczniów college’ów i szkół średnich zostało uwiedzionych przez przynętę ideologii komunistycznej. Nauczyciele promujący ideologię LGBT dezorientują teraz tysiące uczniów, niektórych do tego stopnia, że są gotowi się okaleczyć.

Rzeczywiście, pytanie nie brzmi: „Dlaczego tak wielu rodziców jest zaniepokojonych?”. Prawdziwe pytanie brzmi: „Dlaczego więcej rodziców nie żądają przyzwoitości?”. To ci bibliotekarze pomagają zniszczyć społeczne więzy Ameryki.

Fikcja biernego prawa wyborczego. Partyjna oligarchia wyborcza.

Fikcja biernego prawa wyborczego. Partyjna oligarchia wyborcza.

Wojciech Błasiak https://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=24909&Itemid=45

[Wziąłem z Archiwum. Dotyczy KAŻDYCH „wyborów”, czyli „dania głosu” w ordynacji partyjniackiej. MD, 31 marzec 2023]

Właściwe wybory parlamentarne

Wczoraj kierownictwo partii Prawo i Sprawiedliwość przedstawiło publicznie nazwiska swoich kandydatów do Parlamentu Europejskiego w zbliżających się wyborach majowych, z miejsc na partyjnych listach wyborczych o numerach 1 i 2. Odbiło się to szerokim echem dziennikarskim wraz z komentarzami o kandydatach, prawie już pewnych zostania europosłami.

Nikomu jakoś nawet do głowy nie przyszło zapytać o to, jak to się ma do demokracji wyborczej? Dlaczego ten wybór numerów 1 i 2 jest tak ważny, jakby to były wręcz wybory do europarlamentu? I po co aż posiedzenia władz partii i klubu parlamentarnego, aby tego dokonać?

Fikcja biernego prawa wyborczego

Otóż to posiedzenie było posiedzeniem wyborczym, gdzie dokonały się pierwotnie właściwe wybory do europarlamentu. Będą jeszcze wtórne w maju, gdzie w zależności od fali poparcia tej partii i jej regionalnego zróżnicowania oraz indywidualnych korekt w głosowaniu na kandydatów, dokona się wybór ostateczny posłów PiS do Brukseli. To bowiem kierownictwo partii i klubu PiS, a nie wyborcy, dokonuje w sposób zasadniczy faktycznych wyborów europosłów. Tak jak dokona faktycznego wyboru posłów PiS do polskiego Sejmu.

Ustalanie bowiem kolejności nazwisk kandydatów na partyjnych listach wyborczych w wyborach w ordynacji proporcjonalnej, to zasadnicze określanie szans wyborczych kandydatów w takich wyborach. Po pierwsze więc, aby zostać posłem trzeba znaleźć się na partyjnej liście wyborczej. Nikt, kto się na takiej liście nie znajdzie, nie może znaleźć się w Sejmie czy Parlamencie Europejskim. Nie można po prostu zarejestrować się jako obywatel i wystartować jako kandydat do parlamentu. Mimo iż Konstytucja daje każdemu obywatelowi jego niezbywalne obywatelskie prawo polityczne bycia wybieranym, czyli bierne prawo wyborcze.

To prawo okazuje się fikcją, gdyż nie można z niego w Polsce skorzystać będąc obywatelem. Trzeba być zaakceptowanym przez władze partii kandydatem na partyjnej liście wyborczej. To jest sedno liberalnej demokracji wyborczej III Rzeczpospolitej Polskiej. To władze partii wybierają w rzeczywistości kandydatów do parlamentu. Bierne prawo wyborcze obywateli jest fikcją. I nikogo to nie obrusza i nie obchodzi, od Rzecznika Praw Obywatelskich poczynając, przez Państwową Komisję Wyborczą, a na uniwersyteckich polskich prawnikach, politologach i socjologach polityki kończąc.

Wyborcze „miejsca biorące”

Skąd takie znaczenie kolejności miejsc na partyjnej liście wyborczej? To znaczenie wynika z faktu, iż w głosowaniu na kilkanaście list partyjnych i co najmniej stu kilkudziesięciu kandydatów, nikt z wyborców nie zna kandydatów. Nawet z nazwiska, o poglądach i dokonaniach już nie wspominając.

Wyborca odszukuje więc listę wyborczą znanej mu jedynie z przekazów medialnych partii politycznej. Bierze ją do ręki i patrzy od góry na kilka pierwszych nazwisk spośród kilkunastu na niej zwykle umieszczonych. Potem przesuwa wzrokiem po liście i zwykle zatrzymuje się na ostatnim nazwisku. I tak dokonuje wyboru. Jeśli żadne nazwisko z niczym szczególnie pozytywnym mu się nie kojarzy, to zakreśla numer 1 na liście. Jeśli kojarzy mu się z czymś pozytywnym, to bierze pod uwagę jeszcze zwykle numery 2, 3, a nawet czasem 4, acz również i numer ostatni, gdyż zatrzymuje na nim wzrok.

To wszystko wynika z logiki patrzenia wyborcy na partyjną listę wyborczą i logiki dokonywania wyborów w ordynacji proporcjonalnej w Polsce. Ustalając więc kolejność nazwisk kandydatów na liście, a zwłaszcza tych z numerami 1, władze partii politycznych w Polsce dokonują zasadniczych właściwych wyborów do parlamentu. Określają kto może kandydować i z jakimi szansami. Określają nade wszystko „miejsca biorące”, jak się mówi w ich slangu partyjnym.

Fasadowa demokracja

Wyborcy w tej sytuacji sprowadzeni są zasadniczo do biernej roli głosujących, gdyż zasadniczego wyboru dokonali już za nich partyjni bossowie. Wyborcy wybierają bowiem tylko spośród tych, których już w procesie partyjnej selekcji wyborczej wybrano. Dlatego czynne prawo wyborcze jest w istocie fasadowe. Wybory parlamentarne są istotnie fasadowe, gdyż wybór jest zredukowany tylko do tych, których wybrały władze partii politycznych. Głosowanie wyborcze na już wybranych, zastępuje wybory parlamentarne spośród możliwych chętnych do kandydowania do parlamentu.

Dlatego pójdziemy w maju na wybory do Parlamentu Europejskiego, weźmiemy do ręki listę wyborczą partii Prawo i Sprawiedliwość i zdecydujemy, czy zakreślić 1 czy może wybierzemy między 1 a 2, a być może nawet 3. Reszty i tak nie znamy.

Dlatego w pewnie w październiku pójdziemy na wybory do polskiego parlamentu, weźmiemy do ręki partyjną listę kandydatów do Sejmu i zdecydujemy, czy zakreślić 1, czy może wybierzemy między 1 a 2, a być może nawet 3 i 4, czy nawet numerem ostatnim. Jeśli go znamy, a pewnie nie.

I potem będziemy się dziwić, jak taki dureń i oszust znalazł się w Sejmie. A o wyborze listy partyjnej zadecyduje obraz medialny partii i ich liderów, z wszystkimi jego zmanipulowanymi przekazami włącznie.

Partyjna oligarchia wyborcza

Dzięki temu żyjemy w ustroju politycznym partyjnej oligarchii wyborczej, a nie jak nam się wydaje i jak nam wmawiają wszelakie autorytety III Rzeczpospolitej, w ustroju politycznym parlamentarnej demokracji obywatelskiej. W tym ustroju oligarchii wyborczej w istocie bowiem nie jesteśmy obywatelami. Jesteśmy głosującymi na już wybranych nominatów partyjnych politycznymi tubylcami. Mamy swoje konstytucyjne prawa wyborcze, tak czynne, jak i bierne, ale nie możemy z nich skorzystać. Odbiera nam je proporcjonalna ordynacja wyborcza. Ba, sami nawet nie możemy w swoim podobno własnym kraju kandydować. Możemy tylko potulnie głosować na kandydatów już wybranych.

I można by drwić do woli z naszej roli tubylców, do jakiej zostaliśmy jako wyborcy sprowadzeni, gdyby nie tragiczne skutki tego proporcjonalnego sposobu wybierania dla polskiego państwa. Ta ordynacja stała się politycznym wehikułem czasu, który przenosi nam stale układ sił czasów „okrągłego stołu”, acz i czasów nam bliższych. W tej ordynacji nie da się wyrzucić hołoty politycznej z polskiego parlamentu, a w konsekwencji zrobić porządek w polskim państwie.

W tej ordynacji fakt ustalania list partyjnych i doboru przez kierownictwa partii swoich kandydatów jest samoreprodukcją środowisk politycznych. Ich samopowielaniem. Jest kluczowym mechanizmem negatywnej samoselekcji partyjnych grup władzy w Polsce. Z ich głupotą, bezideowością, prostactwem, sprzedajnością i skorumpowaniem.

I jeśli nie zmienimy tego sposobu selekcji polityków do najważniejszego organu władzy polskiego państwa, jakim jest Sejm, nie zrobimy nigdy w tym państwie porządku, a sami będziemy tu tylko politycznymi tubylcami, bez najważniejszych praw obywatelskich – biernego i czynnego prawa wyborczego.

21 lutego 2019

Abp Héctor Aguer: Kościół zmierza ku panowaniu Antychrysta. W tle masoneria.

Abp Héctor Aguer: Kościół zmierza ku panowaniu Antychrysta.

Antyliturgiczna obsesja Franciszka to papieska tyrania. W tle jest masoneria.

antyliturgiczna-obsesja-franciszka-to-tyrania-masonerii

Abp Héctor Aguer, arcybiskup La Platy w Argentynie w latach 2000-2018, wskazuje na infiltrację Watykanu przez masonerię. W jego ocenie to między innymi z tego wynika antyliturgiczna rewolucja, którą prowadzi dziś Watykan – podobnie jak próby zadekretowania „poganizacji” liturgii.

Arcybiskup pisał na ten temat na łamach „Rorate Caeli”.

„Rzym powinien zadać sobie pytanie, dlaczego coraz więcej księży i świeckich – przede wszystkim tych drugich – skłania się z czcią ku starożytnemu obrządkowi. Obsesja antyliturgiczna jest ideologią, która w przestrzeni kanonicznej staje się tyranią. Zakaz używania Mszału Jana XXIII nie jest respektowany przez młodych ludzi, którzy pragną kultu odpowiadającego prawdzie wiary: kultu Boga, a nie człowieka. Rzym ze swej strony nadal trzyma się „die anthropologische Wende (zwrot antropologiczny)” Karla Rahnera” – stwierdził hierarcha, odwołując się do Traditionis custodes oraz niedawnego Reskryptu Dykasterii ds. Kultu Bożego.

Według arcybiskupa w ostatniej dekadzie doszło jeszcze do tego pewne jezuickie, aliturgiczne skrzywienie. Wypiera się liturgię, wprowadza się relatywistyczny moralizm.

Hierarcha wskazał, że on sam celebruje Mszę świętą w nowym rycie. Z biegiem lat dostrzegł jednak, że posoborowe zmiany liturgiczne nie miały swojej adekwatności względem Soboru Watykańskiego II. Jak wskazał, wola Ojców Soboru wyrażona w konstytucji o liturgii Sacrosanctum concilium mogłaby zostać wypełniona przy niewielkich zmianach Rytu Rzymskiego; chodziło tak naprawdę o realne „przywrócenie” czystości rytu, nie o dramatyczne zmiany. Paweł VI podjął jednak inne, niezwykle brzemienne w skutki decyzje.

Zdaniem arcybiskupa papież Benedykt XVI z kolei podjął decyzję iście salomonową, ogłaszając motu proprio Summorum pontificum; mógł w ten sposób zaspokoić zarówno środowiska przywiązane do Tradycji, jak i wskazać [zasugerować.. md] błąd tych, którzy odmawiają prawomocności Mszy Pawła VI.

Zmienił ten stan rzeczy papież Franciszek. „Linia otwarta przez motu proprio Franciszka została ostatnio ratyfikowana i pogłębiona przez «Reskrypt», który nakłada na biskupów obowiązek uzyskania papieskiej zgody przed zezwoleniem na użycie Mszy Wszechczasów. Te niebywałe wymogi podważają tak bardzo zachwalaną «synodalność»; autorytet biskupów został ograniczony w zasadniczym obszarze ich munus jako Następców Apostołów” – napisał hierarcha.

„Antyliturgiczna obsesja, o której już wspomniałem, posuwa się do skrajnego bojkotu synodalności. Biskup, aby upoważnić księdza do odprawiania Mszału Jana XXIII – czyli Mszy Wszechczasów – musi prosić o pozwolenie Rzym. Taki jest wydźwięk ostatniego «Reskryptu»: to regularna papieska tyrania, która pozbawia następców Apostołów możliwości wypełniania ich posługi w tak fundamentalnej sprawie” .

Zwrócił następnie uwagę na problem jezuicki – oraz masoński.

„Towarzystwo Jezusowe zawsze było siłą na rzecz ponownego zakorzenienia Kościoła w społeczeństwie, spierając się z masonerią. Dzisiejszy Watykan jest jednak pełen masonów, a papież próbuje ich wykorzystać [?? md] . Dziwi mnie samozadowolenie papieża z dziesięciolecia rządów i fikcyjne przypisywanie sukcesów swoim współpracownikom; pokora była jednak chronicznym problemem Towarzystwa” – zauważył.

Następnie nawiązał do prób „poganizacji” liturgii.

„Prześladuje się tradycjonalistów, ale wyraża się zgodę na włączenie do Rytu Rzymskiego «rytów perkusyjnych i tanecznych» oraz przyjęcie obrzędów pogańskich, hinduskich czy buddyjskich, zgodnie z zasadami Nowego Porządku Świata […]. Za dopuszczalne uznaje się wprowadzanie do liturgii obrzędów plemiennych, związanych z kultem przodków. W ten sposób deformacja kultu Bożego graniczy z bałwochwalstwem” – stwierdził.

Następnie odwołał się do dokumentu z Abu Zhabi oraz innych inicjatyw watykańskich, które wskazują na indyferentyzm religijny.

Nie byłoby to możliwe, gdyby Watykan nie był już infiltrowany przez masonerię. Z tej perspektywy można zrozumieć włączenie pogańskich obrzędów do liturgii. Wyjaśnia to również prześladowanie tradycjonalistów, którzy przez swoją postawę utrudniają pełne wprowadzenie Kościoła do Nowego Porządku Świata; w ten sposób Kościół zmierza ku panowaniu Antychrysta. Konsekwencją tego jest zamieszanie wśród wiernych; jest to mysterium iniquitatis realizowane przez diabła” – podkreślił.

 Źródło: rorate-caeli.blogspot.com Pach

==============

======================================

mail:

=====================

OKRĄGŁY STÓŁ PEŁEN KANTÓW

OKRĄGŁY STÓŁ PEŁEN KANTÓW

Sławomir M. Kozak2023-03-31okragly-stol-pelen-kantow

Zbliża się kolejna, 34 rocznica zakończenia obrad tzw. Okrągłego Stołu. Moje pokolenie pamięta doskonale atmosferę tamtych lat, choć pewnie i jemu zdarzenia z okresu poprzedzającego te wydarzenia z wolna giną w otchłani czasu. Pokolenia młodsze muszą już polegać na filmach dokumentalnych i książkach wspomnieniowych. Tym bardziej ważne jest, abyśmy przekazywali wiedzę naocznych świadków wydarzeń naszym następcom, póki wszystkiego nie zawłaszczy  propagandowy przekaz jedynie słusznej wersji konsekwentnie nadpisywanej na kartach Historii przez jej twórców.

Okrągły Stół nie był, jak chcieliby jego dzisiejsi apologeci, cudownym wehikułem czasu, który przeniósł Polskę z niewoli PRL w niepodległy byt III RP. W mojej opinii, jego główny cel w ogóle nie zakładał poprawy statusu Polaków, a co najwyżej jego współuczestników, co obserwujemy od ponad 30 lat. Ale, to także nie było jego najważniejszym zadaniem, a ledwie zapłatą za dobrze wykonaną pracę jego budowniczych, ciosających od zarania PRL cztery solidne nogi tego historycznego mebla, czyli filary aparatu władzy, reprezentantów tzw. opozycji, wojskowych służb bezpieczeństwa i niestety, wybranych przedstawicieli Kościoła Katolickiego.

Praktykowali mozolnie tę ciesiółkę od samego początku, od Czerwca ‘56, przez  zamieszki marcowe ‘68, Grudzień ‘70, Czerwiec ’76, Sierpień ’80 po Grudzień ‘81. Brak miejsca nie pozwala opisać tych zajęć praktycznych, ale kiedy w roku 1989 na te podwaliny położono blat (!), wszystko okazało się być idealnie spasowane i funkcjonuje do dziś.

Ten Stół był niezbędny, by udowodnić, że można bezkrwawo zwinąć żelazną kurtynę, zdemontować nie tylko ZSRR, ale cały Układ Warszawski, obalić berliński mur i „zmienić oblicze Ziemi”.

Nie wszyscy pamiętają, a część nie wie, że zarówno idea, jak i sama nazwa tego procesu, który nazwano „okrągłym stołem”, nie były objawem geniuszu jego architektów, a zaledwie kontynuacją anglosaskiego konceptu z początków ubiegłego wieku. Był to czas erozji brytyjskiej hegemonii, którą spowodowała zarówno imperialna ekspansja mocarstw europejskich, czyli wzrost ich znaczenia militarnego na arenie światowej, jak i utrata przez Koronę przewagi przemysłowej i handlowej, na których to siłach ta dominacja się opierała. Na fali tych zagrożeń brytyjski establishment powołał do życia twór mający utrzymać traconą  supremację poprzez rozbudowę międzynarodowej sieci anglosaskiej, mającej wywierać „nieproporcjonalny wpływ na rządy amerykańskie i brytyjskie przez większą część XX w.”, co szczegółowo opisał w swojej książce, już w roku 1966, profesor historii i stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Georgetown, 

Carroll Quigley. W swej pracy bazował na dokumentach z archiwów amerykańskiej 

Rady Stosunków Zagranicznych i brytyjskiego 

Królewskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Wizja świata rządzonego przez anglo-amerykańską federację była jedną z pierwszych w XX wieku prób likwidacji demokracji przez ówczesną elitę władzy, której głównym celem było wyrzucenie na śmietnik Historii  suwerenności narodów i ustanowienie ponadnarodowej formy rządów. Ten twór określono mianem Okrągłego Stołu. Znowu, nie mamy miejsca na szczegółowe omawianie tematu, dość tylko wspomnieć, że jego formalnymi twórcami byli ludzie, których działalność odcisnęła swe piętno na milionach istot naszego globu. Wzorując się na Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej powołali do życia 

Brytyjską Kompanię Południowoafrykańską,  nastawioną na kolonizację i eksploatację złóż naturalnych Afryki Południowej. To 

Cecil Rhodes, główny kolonizator Korony w tej części Ziemi, od którego nazwiska wzięły nazwę Rodezja Północna i Południowa oraz lord 

Alfred Milner, który doprowadził do II wojny burskiej. O obu tych osobnikach i ich wizji świata Wikipedia pisze, że„zarówno Milner jak i Rhodes uważali Brytyjczyków za najwyższą ludzką rasę, której przeznaczeniem jest władza nad światem”. Parli do tego konsekwentnie, a było im o tyle łatwiej, że w rejonie ich zainteresowania znajdowały się nieprzebrane pokłady złota i diamentów.

Rhodes w swym, tzw. „wyznaniu wiary”, datowanym 2.06.1877 roku, pisał: „dlaczego nie mielibyśmy utworzyć tajnego stowarzyszenia, które miałoby tylko jeden cel: wspieranie Imperium Brytyjskiego i doprowadzenie całego niecywilizowanego świata pod panowanie brytyjskie, by odzyskać Stany Zjednoczone dla uczynienia rasy anglosaskiej jedynym   Imperium. Co za marzenie, a jednak jest to prawdopodobne, jest to możliwe”[1]. Zakładał też, że to stowarzyszenie będzie właścicielem prasy, „gdyż prasa rządzi umysłami ludzi”

[2]. Swoje spostrzeżenia umieszczał w kolejnych wersjach testamentu, których zdążył sporządzić osiem. Kładł w nich podwaliny pod Okrągły Stół, którego pełną realizację zamierzał zlecić dyrektorowi finansowemu swojego konsorcjum De Beers, 

Nathanielowi M. Rothschildowi. Planował zostawić mu część swej, gromadzonej przez lata, fortuny. Jednak zawiódł się na nim i zmienił decyzję, mówiąc w roku 1891, że „jest absolutnie niezdolny do zrozumienia moich idei. Próbowałem mu je wyjaśnić, ale z wyrazu jego twarzy widziałem, że nie robi to żadnego wrażenia… i że po prostu tracę czas”. Rola wykonawcy testamentu przypadła w ten sposób Milnerowi, choć nazwisko brytyjskiego bankiera do dziś pokutuje w opracowaniach autorów tzw. teorii spiskowych

[3].

„Nasz” Okrągły Stół nie zaistniałby, gdyby nie długoletnie przygotowania, których najistotniejszymi składnikami były, zarówno powstanie Solidarności, jak i późniejsze o rok wprowadzenie stanu  wojennego w Polsce. Wielu publicystów wskazuje do dziś, że przełom w relacjach między Wschodem i Zachodem nastąpił dopiero w roku 1985, w którym Jaruzelski poleciał do USA odwiedzić Davida Rockefellera (m.in. dyrektora wspomnianej wcześniej Rady Stosunków Zagranicznych), a Gorbaczow spotkał się z Reaganem w Genewie, czy nawet rok później, kiedy obaj przywódcy mocarstw 

porozumieli się w Reykjaviku. Otóż, nic bardziej mylnego. 

Adam Schaff, stalinista, ideolog eurokomunizmu i zwolennik globalizmu, już na przełomie lat 1983/84 co najmniej trzykrotnie latał „jako specjalny wysłannik Jaruzelskiego do Reagana”, co sam wyznał na łożu śmierci przyjacielowi, u którego w trakcie tych misji  pomieszkiwał, milcząc wcześniej na temat powodów swych podróży do Ameryki. Z jego słów  wynika, że „dogadał się” wówczas z prezydentem USA. Według niego „Polska miała całkowicie znieść wszelkie ograniczenia związane ze stanem wojennym (…) i wypuścić wszystkich więźniów politycznych. W zamian za to Stany Zjednoczone miały dać Polsce kredyty i znieść wszystkie sankcje ekonomiczne, przywrócić klauzulę najwyższego uprzywilejowania w handlu. (…) Amerykanie mieli też podobno skupić polskie, gierkowskie jeszcze długi i je restrukturyzować”

[4].

Być może, wyznawcom kultu Okrągłego Stołu należałoby przypomnieć, szczególnie dzisiaj,  słowa Jana Pawła II, które wypowiedział na Jasnej Górze 40 lat temu (1983), jeszcze w czasie trwania stanu wojennego:

„Naród jest prawdziwie wolny, gdy może kształtować się, jako wspólnota określona przez jedność kultury, języka, historii. Państwo jest istotnie suwerenne, jeśli rządzi społeczeństwem i zarazem służy dobru wspólnemu społeczeństwa, i jeśli pozwala narodowi realizować właściwą mu podmiotowość, właściwą mu tożsamość”.

—————————————

Sławomir M. Kozak

Jeśli felieton Ci się spodobał – postaw Autorowi kawę https://buycoffee.to/s.m.kozak

Z góry dziękuję i pozdrawiam


[1] „Rhodes”, Sarah Gertrude Millin, Chatto & Windus, 1952.

[2] „Cecil Rhodes”, John Flint, Hutchinson, 1976.

[3] „The Founder: Cecil Rhodes and the Pursuit of Power”, Robert I. Rotberg, Miles F. Shore, Oxford University Press, 1988.

[4] „Resortowe dziecko”, Krzysztof Topolski, wyd. Agrafka, 2022.

mail: Przypominam, że już August II Sas [„mocny” w… kroku] był uczestnikiem loży masońskiej „Okrągły Stół”, gzie planowano rozbiór Polski. Pisze o tym obszerniej Andrzej Sarwa, CMENTARZ ŚWIĘTEGO MEDARDA].

Europoseł Jaki o PE: Podwójne standardy, rasizm, cenzura. To jest komunizm.

Europoseł Jaki ukazuje ideologię PE: Podwójne standardy, rasizm, cenzura . To jest komunizm. Wy wyznajecie komunizm!

https://wpolityce.pl/polityka/640583-europosel-jaki-odkrywa-karty-w-pe-wy-wyznajecie-komunizm

„Was nie interesuje opinia większości, dlatego że większość Polaków już osiem razy, osiem razy się wypowiedziała co myśli, ale Was to nie interesuje, bo Wy nimi gardzicie i gardzicie ich opinią” – mówił w zamieszczonym na Twitterze nagraniu z obrad Parlamentu Europejskiego europoseł solidarnej Polski Patryk Jaki.

Polityk partii Zbigniewa Ziobry poddał mocnej krytyce wartości, którymi kieruje się Unia Europejska wytykając, że są one w rzeczywistości wartościami komunistycznymi. Dla poparcia swojej tezy podał pięć podstawowych przykładów, odnoszących się do działalności UE, mających świadczyć o tym, że jest ona zaprzeczeniem tradycyjnych wartości chrześcijańskiej Europy.

Europoseł Jaki napisał na Twitterze: „PE głosami polskiej opozycji przegłosował właśnie roczny raport o praworządności z wezwaniem kolejnych sankcji na Polskę. Nasi obywatele rzekomo nie wyznają „właściwych” wartości. Jakich?”.

Chcecie zwiększenia środków na zwiększanie wiedzy o wartościach Unii Europejskiej i ja ten postulat popieram, dlatego że ludzie powinni wiedzieć jakie naprawdę wartości wyznajecie. Wartość numer jeden: podwójne standardy, otóż Polskę chcecie karać sankcjami, bo ma rzekomo upolityczniony sposób wyboru sędziów, tymczasem w Polsce wybiera się sędziów tak samo jak w Hiszpanii czy w Niemczech, ale tam można, a tu nie — mówi Patryk Jaki.

Wartość numer dwa: rasizm, otóż ten sposób postępowania tłumaczycie – można zobaczyć nawet w tej rezolucji – słynną opinią Komisji Weneckiej, tutaj proszę bardzo, według której są te same rozwiązania w różnych państwach, ale są państwa, które mogą i te, które nie mogą, a szczególnie te państwa mogą, gdzie jest wyższa kultura i tradycje, czyli Niemcy mają wyższą kulturę od Polski? To jest klasyczna definicja rasizmu.

Wartość numer trzy: pogarda dla obywateli. Was nie interesuje opinia większości, dlatego że większość Polaków już osiem razy, osiem razy się wypowiedziała co myśli, ale was to nie interesuje, bo wy nimi gardzicie i gardzicie ich opinią.

Wartość numer cztery: cenzura, otóż jak tam praworządność w kulturze? Właśnie w Europie cenzurujecie książki Agaty Christie, Dahla czy nawet Karola Maya.

Wartość numer pięć: odwrócenie pojęć, otóż najważniejsze są według was prawa mniejszości, które rozumiecie jako LGBTQ itd. Tymczasem reprezentanci tej opcji, w tej izbie od dawna są większością i nie respektują prawdziwej mniejszości, mniejszości która wyznaje tradycyjne wartości: rodzinę, prawo do życia czy polityczne prawa do sprawowania różnych funkcji. Więc podwójne standardy, rasizm, cenzura to nie są wartości europejskie. To jest komunizm i wy wyznajecie właśnie komunizm.

I w tym momencie stał się cud! Epidemia konwulsji. CMENTARZ ŚWIĘTEGO MEDARDA (19)

I w tym momencie stał się cud! Epidemia konwulsji.

CZĘŚĆ DRUGA CYKLU POWIEŚCIOWEGO

Andrzej Juliusz Sarwa

CMENTARZ ŚWIĘTEGO MEDARDA (19)

Cmentarz Świętego Medarda

Ufność… wiara… wątpliwości…

Państwo Białeccy od dwóch lat spokojnie mieszkający w Paryżu w domu przy rue de la Tannerie, gdzie żyli dostatnio pod hrabiowskim nazwiskiem Bialecki d’Urgel y d’Osona, zasobni, otoczeni szacunkiem paryskiej elity, bywający na salonach, nie mieli na co narzekać poza jednym tylko – czas płynął, a oni nie mogli doczekać się potomstwa.

Pani Florine nie traciła jednak ufności ni wiary, poruczając Panu Bogu tę sprawę. Ona bardzo chciała urodzić Mikołajowi dziecko, Mikołaj zaś z jednej strony pragnął zostać ojcem, z drugiej jednakowoż, gdy na myśl przychodziła mu poprzednia rodzina, to drżał przejęty na poły lękiem, na poły grozą, obawiając się, by i tym razem nie dotknęło go podobne nieszczęście. A ustawicznie miał w pamięci słowa, jakie usłyszał od markiza Ballettiego, gdy ów odwiedził go w Sandomierzu niedługo przed tym strasznym nieszczęściem. I Ballettiego za zwiastuna owego nieszczęścia uznał jakoś tak instynktownie. No i to jego – bo któż by mógł być, jeśli nie on, to chyba sam diabeł tylko – pojawienie się w sypialni Florine, tam w Madrycie – wręcz go przeraziło… Co prawda akurat owo wyszło na dobre dla ich związku, ale… zawsze zostawała jakaś wątpliwość i obawa jakaś… Mikołaj, choć wyciągnięty z nędzy i rzucony na szerokie wody arystokratycznego świata przez tajemniczego markiza, nie wierzył, by ten zrobił dla niego to, co zrobił, kierując się współczuciem li tylko z czystego altruizmu, nie licząc na jakiś zysk. I to bynajmniej nie materialny, albowiem był majętniejszy od królów.

Zatem pan Mikołaj bał się, tym bardziej, iż teraz owa zagadkowa osoba od co najmniej 1722 roku mieszkała w Paryżu, bywając na arystokratycznych salonach. Tyle że tym razem używał nazwiska hrabiego Bellamarre de Aymar. I zdarzyło się nawet, że pewnego razu natknęli się na siebie w salonie hrabiny Françoise d’Adhémar de Lantagnac de Voisines1, lecz de Aymar udał, że nie zna Mikołaja.

Było to na rękę panu Białeckiemu, i to nawet bardzo. Toteż gdy jakoś tak pod koniec lata Bellamarre gdzieś na dobre przepadł, pan Białecki odetchnął z ulgą. Co prawda zdawał sobie sprawę, że owa persona bez wątpienia zajmuje się czarami i może mu szkodzić również na odległość, niemniej brak obawy, iż znów się gdzieś z nim spotka twarzą w twarz, przywrócił mu spokój.

Tymczasem Florine zaczynała popadać w melancholię. I z dnia na dzień było to coraz bardziej widoczne. A jedynym tego powodem było to, iż nie mogła zaciążyć…

* * *

– Nicolás…

Słucham.

Nicolás… chcę cię prosić…

– O co Florine? O co?

– Żebyśmy odwiedzili świątobliwego diakona… pamiętasz chyba, co ci radził?

– Owszem, pamiętam, żebym się ożenił, a wszystko w moim życiu obróci się ku dobremu.

– Ale przeze mnie nie do końca…

Mikołaj położył żonie palec na ustach.

– Ciii… cicho… mamy siebie… kochamy się… żyjemy dostatnio i spokojnie… czego nam więcej trzeba?

– Wiesz… dobrze wiesz… – rozszlochała się i skryła twarz w dłoniach. – Boże… Boże… przecież o tak niewiele Cię proszę…

Pan Białecki długo nie mógł uspokoić żony.

Świątobliwy diakon

François de Pâris poza tym, że był jeszcze bardziej wynędzniały, niż wówczas kiedy go Mikołaj widział ostatnim razem i że miał jeszcze mocniej wytartą i jeszcze gęściej pocerowaną sutannę, a befka pod szyją przybrała barwę popiołu, niewiele się zmienił.

Florine zbliżyła się doń pierwsza i usiłowała ucałować dłonie duchownego, ale ten je tak gwałtownie cofnął, że pani Białecka mocno się zachwiała, trafiając ustami w próżnię.

Monsieur le Diacre…

– Słucham cię, madame… – de Pâris wyblakłymi oczyma wpatrywał się w pełne bólu i łez oczy kobiety. Milczał czas jakiś, a potem odezwał się głośnym szeptem – wiem, co cię trapi… wiem…

– Błagam… uproś u Boga tę łaskę…

Czyś jest pewna, że mam się o to modlić? Czy to szczere pragnienie, czy może raczej pragnienie wynikające z egoizmu?

Nie wiedziała co odpowiedzieć.

– Bo nie zawsze to, co nam się wydaje czymś dobrym i pożądanym w oczach Bożych takie być musi…

Florine milczała.

Czy zatem podtrzymujesz, madame, tę swoją prośbę?

Tak, Monsieur le Diacre… tak – powiedziała ledwo słyszalnym szeptem…

– Cóż… – diakon podniósł się z zydla, zbliżył do pani Białeckiej, jedną dłoń położył na jej ramieniu, drugą zaś na brzuchu i wzniósłszy oczy ku górze, bezgłośnie poruszał wargami.

* * *

– Nicolás…

Słucham cię, kochana.

– Nicolás… chyba…

– Cóż takiego?

– Chyba będę matką…

Panu Białeckiemu świat zawirował przed oczami i mimo woli w ich kącikach pojawiły się łzy.

– Jesteś pewna, Florine? – zapytał, jednocześnie przygarniając do siebie i delikatnie całując w czoło.

– Tak… jestem…

* * *

François de Pâris siedział na swoim starym, wytartym sosnowym zydlu poznaczonym przez korniki. Spoglądał na Białeckich i uśmiechał się smutno.

Cieszę się waszym szczęściem… naprawdę… ale czy przyjmiecie wszystko z ręki Boga?

– Co to znaczy ‘wszystko’, Monsieur le Diacre?

– Cokolwiek postanowi… cokolwiek wam da… czegokolwiek wam nie da… łaska… to tylko Jego łaska… nic nadto… nasze pragnienia… grzeszne… nasze uczynki… grzeszne…

– Przerażasz nas – wyszeptał Mikołaj.

Oh, monsieur!nadzieja na łaskę… jeśli jest w nas żądza dobra nic nadto…

Białecki pozostawił diakonowi sutą ofiarę i podawszy żonie ramię, wyszli na cuchnącą i zaśmieconą ulicę. Liście na drzewie, którego gałęzie przewieszały się przez mur ogrodu przylegającego do kamienicy, w której mieszkał świątobliwy duchowny, poczynały nabierać złotoszkarłatnych barw jesieni. Popołudniowe słońce, które już dawno minęło zenit, przeświecało przez nie ostrymi promieniami, niecąc na trotuarze niepokojące, rozedrgane błyski i lśnienia…

Szli powoli, zadumani, zasłuchani wciąż w słowa, które, choć naprawdę dawno już przebrzmiały, to w ich uszach nadal dźwięczały mocno… nadzieja na łaskę… nic nadto…

Dobra żądza…

Mikołaj śnił, ale zdawało mu się, że jednak nie śpi… Dziwne obrazy jawiły się wDobra żądza… majaku: Oto jakiś mnich w pąsowokrwistym habicie stąpał cichuśko, w milczeniu, w ogóle nie zwracając uwagi ni na Mikołaja, ni na jego towarzyszy. Bo najpierw zdawało mu się, że jest sam, ale potem spostrzegł także innych mężczyzn obok siebie. Mnich nie zechciał odpowiedzi na kilka pytań, jakie mu usiłowali zadać. Jednakowoż od tej chwili dyskretnie zerkał na podążających za nim, czy go aby nie mają zamiaru porzucić. Wszyscy wszelako szli wytrwale… chociaż nie wiedzieli dokąd…

I naraz Mikołaj spostrzegł, że mnich podąża prosto ku bocznym, północnym, drzwiom, wiodącym do wnętrza jakiegoś kościoła. Nacisnął klamkę, a one otworzyły się bezszelestnie. Widać było, iż ktoś dbał o to, by zawiasy zawsze były dobrze naoliwione i – broń Boże – nie skrzypiały.

Weszli do środka. W chramie, którego mury i powietrze przesycone były wonią przywiędłych kwiatów i balsamicznosłodkawych kadzideł z lekko cierpkawą żywiczną nutą olibanum, panował już mrok. Mnich szedł jednak pewnie, a Mikołaj trop w trop za nim, aż dotarli do prezbiterium, w którego ścianie, w pobliżu ołtarza, gdzie przed Sanctissimum pełgał pomarańczowo płomyk wiecznej lampki, pokazały się drzwi prowadzące do zakrystii, równie licho oświetlonej, niemniej oświetlonej, co mocno zdumiało Mikołaja, bo nie widział takiej potrzeby, skoro żadne już nabożeństwo nie miało się odbyć tego wieczora w owej świątyni. Ale czy by marnowano oliwę po próżnicy? Raczej nie…

Weszli teraz do zakrystii, przemierzyli na skos jej budzące przygnębienie wnętrze i na koniec stanęli przed solidnym murem wzniesionym z żółtawego, ciosanego kamienia, niepobielonym, nieotynkowanym, całkiem surowym i chropawym. Teraz mnich, zwracając się do Białeckiego i jego towarzyszy, rzekł:

Odwróćcie się i nie patrzcie.

A gdy oni to uczynili, pomajstrował coś przy jednym z wielu nierównych głazów i ściana ze skrzypieniem się rozwarła, ukazując czarną czeluść prowadzącą schodami gdzieś w głąb, poniżej kościelnej posadzki.

Mnich pomacał jedną ze ścian i zdjął z niezbyt szerokiego gzymsu pochodnie, które jakby czekały na odwiedzających owo miejsce. Zapalił je od kaganka, jedną zachował, pozostałe zaś wręczył Mikołajowi i jego towarzyszom, a następnie, ostrożnie stawiając stopy, aby nie spaść z dość stromych, lekko oślizgłych i nieco koślawych kamiennych schodów o nierównych stopniach, począł zmierzać w dół.

Mikołaj, nie wiedzieć czemu, jął drżeć cały i spoglądać za siebie, pragnąc zawrócić. Niestety drzwi wchodowe do podziemia ujrzał zamknięte na głucho, a na domiar złego tuż za nim szli inni, których żadną miarą na tych stromych i wąziuchnych stopniach nie dałoby się ominąć. Westchnąwszy tedy głęboko, widząc, iż nie ma innego wyjścia, schodził niżej.

Jeszcze kilka kroków i znaleźli się jakby w przedsionku większego pomieszczenia. Tutaj mnich zzuł sandały i rozdział się do gołego, na co ze zdumieniem i przerażeniem zarazem, patrzyli Mikołaj i jego towarzysze. Z jednego z licznych haków nierówno wbitych w wapienne spoiny między kamieniami muru zdjął czarnej barwy cucullę2 z doszytym do niej szpiczastym, również czarnym, kapturem i nałożył ją na swoje nagie ciało.

Przebierając się, dawał znaki, by przybyli wraz z nim poszli w jego ślady. Rychło więc wszyscy, przeodziani, przestąpili próg przedsionka i znaleźli się w głównym pomieszczeniu – w jakiejś jaskini. Oświetlona była suto, w kilku bowiem metalowych naczyniach w kształcie czaszek trupich płonął ogień, a każdy był innej barwy: delikatnie błękitny, jaskrawożółty, czerwony, fioletowy, różowy, zielony… Ledwo wyczuwalny przeciąg sprawiał, że pląsały one w jakimś magicznym tańcu, budząc przy tym tajemnicze cienie, które pełgały po posadzce, sprzętach i ścianach.

I oto naraz Mikołajowi się zdało, iż… usnął… we śnie, a skądś z niezgłębionej pustki do jego uszu dobiegł dudniący, ale i zarazem lekko stłumiony głos, mówiący po hiszpańsku:

Wyjawię ci tajemnicę, światłość wiedzy przekażę. Tylko milcz… tylko milcz… To nie dla głupców wiedza… nie dla profanów… Z Boga Nieznanego i Nienazwanego emanują eony, a pierwszy z nich to Barbelo… z niego kolejne eony… męskie i żeńskie atrybuty Nieznanego spojone z nim… tworzące Pleromę… ten duchowy wszechświat…

Barbelo… zasada… esencja pasywnej kobiecości, lecz zarazem Matka-Ojciec, myśl pierwsza i obraz jej zarazem… i łono wszystkiego… tak, Matka-Ojciec… androgyne… rzeczywista i pozorna… i człowiek pierwszy i Święty Duch i trzykroć mężczyzna i trzykroć potężny, i wieczny eon wśród niewidzialnych, i pierwszy, który wyjdzie… i moc pierwsza… i chwała objawienia… współdziałająca z Nienazwanym w aktach kreacji w boskiej sferze… i ów eon Sofia zaburzający Pleromę… naśladujący ją w stwarzaniu Archonci, Demiurgowie nieudolni… i Adam Kadmon o człowieczych kształtach to Boskie światło bez formy nijakiej… a zarazem forma czystaw naturze twojej yechidah3najwyższy aspekt ludzkiej duszy w duszy zbiorowej esencji… iskra Bożego światła w twoim wnętrzu… wola Boska i projekt przyszłego stworzenia… czerpiesz z Nienazwanego i z Obcego pochodzisz… z rasy obcej z Barbelo… jesteś jednością do Jedności przynależącą i czerpiesz z jej cienia… a przegnano Adama i Ewę z rajskiego ogrodu Archontów, po to, by uwolnić parę ową od nich… a Wąż edeński sprawił, iż pożywając owoc wiedzy, poczęli się nareszcie oswobadzać z opresyjnej mocy onych okrutników… w tym pierwszym akcie ludzkiego zbawienia… przez wiedzę, a nie ignorancję, przez Światłość, a nie Mrok… choć Światłość może być smolista, a Mrok lśniący blaskiem… niekiedy…”

Głos umilkł, a Mikołajowi się zdało, iż zapada się w jakąś ognistą przepaść, jęzory ognia lizały jego ciało, a światłość rozjarzona niczym tysiąc słońc co jednocześnie wybuchły na niebie w potwornej eksplozji, oślepiła go. I nic już nie mógł dojrzeć, i zatracił formę i umysłem był tylko, który śmiech szyderczy zalał niczym wody krwawego Potopu

Któż to się śmiał? To śmiał się Jezus… śmiał się z jego ignorancji…

Och! Wyznajesz doktrynę Umarłego? Żałosny głupcze! Jesteś pośmiewiskiem dla Oświeconych. Wiedz, że jam znalazł cielesne mieszkanie i wyrzuciłem zeń tego, który był w nim pierwej, i wszedłem… a wy sądzicie, że to było moje ciało… żałośni głupcy! W swojej ślepocie Cyrenajczyka cierniem żeście ukoronowali, przybiliście go do Krzyża, napoiliście żółcią i octem, a jam stał z boku, szydząc z waszej naiwności… z waszej ignorancji… nim się oddaliłem”4.

Ale ten Jezus… a może niby-Jezus?… miał jakiś dziwnie znajomy głos… głos hrabiego Bellamarre…

I naraz Mikołaj znalazł się na łące całej porosłej czarnymi kwiatami wyrastającymi spośród ognistokrwistych traw… a gdzieś w oddali zamajaczyła mu znajoma sylwetka markiza Balletti, hrabiego Montferrat, hrabiego Bellamarre de Aymar, de Saint-Germain… Ruszył w tę stronę, a czarne kwiaty kruszyły mu się pod stopami z cichym chrzęstem, rozsypując się w pył barwy popiołu, bo były martwe… ale on szedł, uparcie i wytrwale aż dotarł do czeluści i zajrzał w jej głąb, ale nie było widać dna i skoczył, rozumiejąc, iż to otchłań wiedzy, a im szybciej spadał, im prędszy był pęd, im bardziej się zagłębiał w otchłań ową, to pogrążał się we wciąż mocniejsze i niezwyczajne, bo czarne, światło palące jednakowoż bardziej niż żelazo rozżarzone do białości, którym cechuje się bydło… i nareszcie pojął… zrozumiał… że niczego pojąć, ni zrozumieć nie może… nie może… nie może… nie może… nie może… odbijało się echem w jego umyśle… jak to bydło obalane na ziemię i wyrywające się z rąk tego, który mu cechą bok znacząc, ów bok przypala…

Zerwał się z posłania, krzycząc i drżał na całym ciele jakby w gorączce, jakby w delirium.

Boże, Boże jaki straszliwy koszmar…

– Już dobrze, już dobrze. Jestem przy tobie.

Przywarł, nadal się trzęsąc, do Florine, a ona objąwszy go ramionami, kołysała niczym małe dziecko.

* * *

Czcigodny diakon François de Pâris spokojnie wysłuchał, co wciąż przestraszony Mikołaj chciał mu opowiedzieć… cały ów demoniczny sen. Potem pomilczał czas jakiś, aż na koniec nie spoglądając nawet na Białeckiego, ale skrywszy twarz w dłoniach, mówił monotonnie:

Wiedz, monsieur, iż popełniając grzech pierworodny, człowiek stracił wolną wolę. Jej miejsce zajęły dwie żądze: dobra – niebieska i zła – ziemska. Każdy czyn, tak dobry, jak i zły, jest uzależniony od tego, która z żądz jest w danej chwili silniejsza. Człowieka wspomaga Łaska Boża, której przeciwstawić się nie jest w stanie. Każdy więc czyn ludzki spełniany jest pod przymusem zewnętrznym. Łaska Boża bywa jednakowoż silniejsza lub słabsza od żądzy zła. Z tego wszystkiego wynika zatem, że Bóg, żądając spełnienia, o własnych siłach, przykazań, żąda rzeczy dla człowieka niemożliwej. A która z żądz jest teraz w tobie silniejsza?

– Żądza dobra…

– Tedy nie lękaj się… i odejdź w pokoju…

* * *

Florine obudził nieznośny ból brzucha, którym jednocześnie targały skurcze. Usiadła na posłaniu, odgarnęła przykrycie i ujrzała krew wypływająca spomiędzy jej nóg… Zaczęła krzyczeć, strasznie, wyć niczym okrutnie dręczone zwierzę…

* * *

– To była dziewczynka. To byłaby dziewczynka – poprawił się Mikołaj, patrząc błagalnie w oczy diakona. Jeszcze się ruszała… zanim jęła tężeć, ochrzciłem ją, abbé… a potem… potem zapragnąłem umrzeć wraz z nią…

Która z żądz jest teraz w tobie silniejsza?

Diakon oddychał ciężko, z mozołem.

– Wybacz – wyszeptał i nie odezwał się już więcej.

* * *

„Co mam mu wybaczyć?” – myślał Mikołaj, to, że opadł z sił, czy to, że jego modlitwy okazały się nieskuteczne?”

Zimowe niebo miało ołowianą barwę, groźnie wisiało nad światem.

Drzewo, którego gałęzie przewieszały się przez mur ogrodu przylegającego do kamienicy, w której mieszkał świątobliwy duchowny, nagie i czarne wyciągały się ku niemu niczym szpony jakiejś potężnej drapieżnej istoty…

* * *

– Nicolás…

Słucham cię, kochana.

– Nicolás… chyba…

– Cóż takiego?

– Chyba będę matką…

Panu Białeckiemu świat zawirował przed oczami i mimo woli w ich kącikach pojawiły się łzy.

– Jesteś pewna, Florine? – zapytał, jednocześnie przygarniając do siebie i delikatnie całując w czoło.

– Tak… jestem…

Która z żądz?…

Noc z 30 kwietnia na 1 maja 1727 roku była tak widna niczym dzień, a niebo pogodne, bez jednej nawet chmurki. Księżyc lśnił srebrzystym blaskiem, a gwiazdy błyszczały na aksamitnym granatowym baldachimie nieba niczym cekiny naszyte na suknie hiszpańskich tancerek.

Jakiś nocny ptak wydał z siebie przenikliwy głos, jakiś pies zaszczekał, jakiś spóźniony przechodzień swoimi krokami budził echo, a leciuchny wietrzyk szemrał śród listowia drzew rosnących za oknem.

Florine obudził nieznośny ból brzucha, którym jednocześnie targały skurcze. Usiadła na posłaniu, odgarnęła przykrycie i ujrzała krew wypływająca spomiędzy jej nóg… Zaczęła krzyczeć, strasznie, wyć niczym okrutnie dręczone zwierzę… to była dziewczynka… to byłaby dziewczynka…

Mikołaj zmartwiały stał nad posłaniem żony, a w głowie kołatała mu nieznośnie tylko ta jedna, jedyna myśl: Która z żądz jest teraz we mnie silniejsza? No która?…”

Nie umiał sobie na to odpowiedzieć, lecz już nie chciał odwiedzać diakona…

Ku wieczności…

François de Pâris słabł. Słabł z dnia na dzień. Jego udręczone ciało, wycieńczone postami i obolałe od biczowań i innych praktyk pokutnych powoli poczynało odmawiać posłuszeństwa. W trzy dni po Wielkanocy, 16 kwietnia 1727 roku, po raz pierwszy w życiu, ogarnięty gorączką, przyznał się księdzu z kościoła Świętego Medarda, który przyszedł go odwiedzić, iż czuje się bardzo słaby.
Nazajutrz zaś tak opadł z sił, iż nie był w stanie, mimo licznych prób i podejmowanych wysiłków, podźwignąć się i wstać.
Wieść o tym rozniosła się szeroko. Poczęły go nawiedzać liczne osoby.
Diakon wymagał odtąd stałej opieki. Przymuszono go, mimo protestów i wbrew woli, aby przywdział bieliznę, przy okazji zauważając, że na nodze uformował mu się potężny i bolesny guz, do czego się sam z siebie nie przyznawał, chociaż pojawił się on dobry miesiąc wcześniej. Wreszcie na sienniku wymoszczonym słomą, nie zaś na gołych deskach, rozścielono prześcieradło, na którym ułożono diakona. Był to tak wielki luksus, iż chory cierpiał z jego powodu ogromne wyrzuty sumienia, lecz nic już nie mógł na to poradzić. Już nie był panem samego siebie i ktoś inny podejmował za niego decyzje.
30 kwietnia zaopatrzono go na finalną już podróż, udzielając Ostatniego Namaszczenia i posilając Wiatykiem. Po tym poczuł na tyle lepiej, iż był w stanie sporządzić testament, w którym raz jeszcze publicznie wyznał jansenizm oraz wydał dyspozycję, by pochowano go jako żebraka na cmentarzu obok kościoła Świętego Medarda5.
Zaczęła się agonia...

* * *

Ranek 1 maja 1727 roku ciepły był i pogodny. Drzewo, którego gałęzie przewieszały się przez mur ogrodu przylegającego do kamienicy, w której mieszkał świątobliwy diakon, obsypane były kwieciem rozsiewającym wokół subtelną woń – słodkawą z leciuchną nutą goryczy

François de Pâris umierał spokojny, aż do ostatniego tchnienia pocieszając i budując swym przykładem obecnych w izbie, którzy przybyli, iżby mu asystować w przejściu na drugą stronę żywota. Jego krótkie, bo zaledwie trzydziestosześcioletnie życie dobiegało kresu.

Wreszcie zgasł, niczym świeca, która się wypaliła do końca. Zgasł… in odore sanctitatis… w zapachu świętości…

I ledwie tylko diakon wydał ostatnie tchnienie jego umęczona, szarożółta, poorana zmarszczkami, oszpecona bliznami po ospie twarz w jednej chwili, na oczach licznych świadków się odmieniła! Ze szpetnej przeistoczyła się w pełną spokoju, pełną powagi i olśniewająco piękną!

Cud, cud! Inaczej tego nie umiano odczytać.

Gdy wieść o jego zgonie rozeszła się po Paryżu to nie tylko z sąsiedztwa, lecz z całego miasta, z najodleglejszych nawet dzielnic, ściągały całe tłumy, aby oddać hołd doczesnym szczątkom świątobliwego męża. I ludziom się zdawało, iż nie spoglądają na trupa, ale na żyjącą osobę!

W powszechnym mniemaniu Pan Bóg w ten sposób chciał pokazać, że François de Pâris już się przechadza po niebiańskich łąkach i grzeje w promieniach Bożej chwały.

Rzucono się, by całować jego dłonie i stopy, ale to ludziom nie wystarczyło. Oto przed nimi spał snem śmierci łaskawej święty, prawdziwy święty. Każdy chciał zdobyć jakąś jego cząstkę, więc obcinano mu paznokcie, włosy, a prześcieradło i siennik, na których spoczywał, jego potem śmiertelnym przesiąknięte, rozdarto na strzępy, a kiedy z trudem, albowiem tłum nie chciał do tego dopuścić, ciało diakona nareszcie włożono do trumny i wieko przybito gwoździami, nawet i tę nędzną szafę, na której sypiał, połupano na drzazgi, a każdą z nich traktowano niczym skarb przeogromny, niezwykłą i cenną relikwię. Tak samo koszulę, sprzęty i cokolwiek w izbie się znajdowało, w ten sam sposób potraktowano.

I wówczas stało się coś niebywałego! Zaczęły dziać się cuda! I to już w dniu pogrzebu diakona, zanim jeszcze złożono go do trumny.

Oto niemłoda już niewiasta, wdowa imieniem Madeleine Beigney, ubożuchna przędzarka wełny, która z powodu paraliżu, jaki dotknął jej ręki, którą nosiła na temblaku i przez to z trudem zdobywała środki do życia, obserwując ów niesłychany wybuch żalu pomieszanego z pobożnością, a i chyba wręcz nawet ze szczyptą fanatycznego obłędu, nie wątpiąc w powszechne przekonanie, iż zmarły diakon jest świętym, gdy zobaczyła, że wnoszą trumnę, iżby go w niej złożyć, na kolanach zbliżyła się do posłania nieboszczyka.

Myślała sobie, że może teraz, za jego pośrednictwem, Pan Bóg wysłucha jej błagań, na które do tej pory był głuchy… uklękła i pełna ufności, uniosła nieco prześcieradło, które okrywało zmarłego, i z wielką czcią ucałowała jego bose, sine i poranione stopy.

I pozostała na kolanach, a gdy ludzie z parafii Saint-Médard, czyli Świętego Medarda, włożyli do trumny zwłoki de Pârisa, szepnęła, obracając głowę w jego stronę: „O, błogosławiony, módl się do Pana, aby mnie uzdrowił, jeśli taka jest Jego wola, i gorąco ufam, że zostaniesz wysłuchany”. Słowa te wypowiedziała o godzinie ósmej rano, jak już powiedziano, w dniu pogrzebu6.

I w tym momencie stał się cud! Podnosząc się z kolan, została w jednej chwili, w mgnieniu oka całkowicie uzdrowiona! Ramieniu wróciła sprawność. Mogła znów w pełni wydajnie pracować i zarabiać pracą na życie! Ukryła twarz w dłoniach i rozpłakała się ze szczęścia.

Świadkowie owego zdarzenia w pierwszej chwili zdrętwiali ze zdumienia połączonego z nabożnym lękiem, po chwili wszakże ze zdwojoną energią rzucili się, by pozyskiwać coś, co by było relikwią związaną ze zmarłym. No bo czyż nie było to pewnym znakiem świętości, że cud ów dokonał się jeszcze przed pogrzebem?

A kiedy nie było już niczego co można by zabrać z tej ubożuchnej izdebki, pocierano kawałkami tkaniny o trumnę samą, iżby choć tyle zachować na pamiątkę po tym niezwykłym pokutniku i by też w ten sposób oddać hołd przyjacielowi biednych i obrońcy prawdziwej wiary, wiary nie skażonej, czystej, miłej Bogu… Tak przynajmniej sądzono…

* * *

3 maja. Pogrzeb. Tłumy. Nieprzebrane. Sam Louis Antoine kardynał de Noailles7 przybył wraz ze świtą. Żałobnicy nie pomieścili się w niezbyt dużym kościele Świętego Medarda, zapełniając cały plac wokół świątyni. A potem celebrans powiódł kondukt na cmentarz. A potem, gdy już miano spuścić trumnę w głąb mogilnego dołu, ci, którym nie było dane pomodlić się przy zwłokach de Pârisa i nie zdobyli żadnej po nim pamiątki, teraz rzucali się na trumnę, starając się odłupać od niej choćby drzazgę, a kiedy wreszcie grabarze na tyle opanowali całe owo zamieszanie, iż w końcu usypali mogiłę nad zmarłym, to pazurami rwali i tę ziemię, traktując ją niczym cenny obiekt kultu.

Na pogrzebie nie stało tylko dwojga ludzi, którzy za życia diakona prosili go o pomoc, o modlitewne wstawiennictwo w ich intencji… Mikołaj zapiekł się w żalu pomieszanym ze złością, bo poczuł się oszukany, a Florine była zbyt słaba po drugim już poronieniu, iżby mieć siłę wziąć udział w tej ostatniej posłudze względem diakona…

Cmentarz Świętego Medarda

Pogrzeb de Pârisa nie zakończył sprawy, choć na zdrowy rozum tak powinno się było stać, bo teraz Cimetière de Saint MédardCmentarz Świętego Medarda od dnia owego pogrzebu stał się sławny. I to nie tylko w Paryżu! Albowiem zdarzały się na nim niekwestionowane cuda, mające niezliczoną rzeszę świadków.

Do grobu diakona, przez ludność Paryża i duchownych jansenistycznych, okrzykniętego świętym, ściągały nieprzebrane tłumy. I działy się cuda tak liczne i tak spektakularne, iż kardynał de Noailles zdecydował się nawet na otwarcie procesu beatyfikacyjnego de Pârisa.

Ludzie odzyskiwali wzrok, słuch, zdrowe zmysły, opuszczał ich paraliż, rozpuszczały się guzy piersi, wysychały wrzody, goiły się ropnie… A równolegle do tego rosło chorobliwe już wręcz podniecenie – histeria nieomal – umiejętnie i sprytnie podsycana przez nadzwyczaj czynnych jansenistycznych księży, mnichów i mniszki

Wieść o tym, co się dzieje na Cmentarzu Świętego Medarda, przekroczyła granice Francji!

Spektakularnego cudu doznał między innymi młody hiszpański szlachcic Don Alphonso de Palacios, który tracił oko. Było ono tak straszliwie zniszczone chorobą, której ówcześni okuliści nie potrafili ani rozpoznać, ani tym bardziej wyleczyć, iż uznał, że ostatnim ratunkiem będzie pielgrzymka do grobu tego jansenistycznego świętego.

Gdy tam się zjawił 25 czerwca 1731 roku, oko wyglądało okropnie, było tak przekrwione i osłabione, iż najmniejsze światło, jakie doń docierało, sprawiało choremu nieznośny ból.

Don Alfonso położył się na grobie, jednakże oczekiwany natychmiastowy cud nie nastąpił. Kiedy nadszedł wieczór, zalecono mu, iżby do chorego oka przyłożył sobie kawałek śmiertelnej koszuli de Pârisa, co też i uczynił. Ból się początkowo nasilił, ale po jakimś czasie doznał znacznej ulgi, więc owo płótno-relikwię przykładał odtąd każdego dnia, aż wreszcie… 1 lipca około godziny trzeciej nad ranem poczuł, iż choroba ustąpiła! A gdy się rozwidniło na dobre, upewnił się o tym, z radością stwierdzając, że widzi, a wszelkie dolegliwości całkowicie znikły!

Byli świadkowie, były opinie i zeznania lekarskie. Na nic – jezuici podważali cudowność przypadku, lecz cierpiący, nieszczęśliwi, biedni nie dbali o to, co mówią jezuici… którzy budzili coraz większą niechęć prostego ludu, ale też i burżuazji.

Nieustanne pielgrzymki chorych przybywały do grobu zmarłego diakona, ocierały się o niego, kładły na nim, zbierały ziemię, którą traktowano niczym relikwię, a jednocześnie też jako lek na wszelkie dolegliwości tak fizyczne, jak i duchowe. Było to wszystko zjawiskiem niezwyczajnym, tak niezwyczajnym, iż władze kościelne poczęły mu się baczniej i coraz krytyczniej, a można by rzec nawet, iż również z rosnącą obawą, przyglądać. Tym bardziej że jezuici ciągle i ciągle na przekór jansenistom uparcie dowodzili, iż nie są to bynajmniej prawdziwe cuda, ale omamienie diabelskie, sam zaś de Pâris nie jest prawdziwym, lecz fałszywym świętym, powolutku podkopując tę bezkrytyczną wiarę, to bezkrytyczne przekonanie

Póki jednakowoż działy się cuda „zwyczajne”, nie podejmowano jakichś radykalnych środków. Z trudem, bo z trudem, ale jednak tolerowano to, co się działo, ponieważ tak hierarchia duchowna, jak i władze świeckie miały nadzieję, że z czasem wszystko wygaśnie samo – z braku świeżego paliwa, że spowszednieje, zblaknie i obumrze. I chyba ku temu zmierzało.

Jednakowoż nagle pojawiło się paliwo nowe. I to tak znakomite, a jednocześnie i niebywałe, iż znowu buchnął płomień fanatycznego kultu i to tak ogromny, że nie widziano sposobu, jakby go chociaż przygasić.

Oto bowiem w czerwcu 1731 roku jakiś niezapamiętany z nazwiska mężczyzna, którego nogi były powykrzywiane zapewne na skutek reumatyzmu, zległszy na grobie świętego, zaczął po jakimś czasie dziwnie drżeć i skręcać się, wić niczym robak i wydawać nieartykułowane dźwięki. Zadziwieni i zaskoczeni zebrani tam ludzie przyglądali się owemu zjawisku w milczeniu. Ale gdy po kilku minutach, kiedy kaleka wstał, krzycząc, iż całkowicie ozdrowiał, rozwrzeszczany tłum nieomal oszalał, bo widział cud jakby „nowej jakości”, „innego wymiaru”, „innego rodzaju”, dokonany na ich oczach w całkiem różnej formie niż dotychczas, nie w cichości i spokoju, ale w drgawkach, którym wtórowały porykiwanie i skowyt.

A potem kolejni i kolejni przybywający do grobu w nadziei uzdrowienia ciała, w nadziei uzdrowienia duszy doświadczali coraz to silniejszych i coraz to dziwniejszych konwulsji…

Najbardziej spektakularny, jako jeden z pierwszych, był przypadek abbé de Bescherand, który doświadczał tak straszliwych drgawek, że aż wyrzucały go one z wielką siłą w powietrze, a z jego koszmarnie wykrzywionych ust godzinami wydobywał się nieprzyjemny głos, krzyk, bardziej może przypominający ryczenie, niż dźwięki, jakie wydaje ludzka istota.

Lecz co ciekawe z czasem konwulsje owe jęły dotykać nie tylko tych, którzy tam przychodzili, by doznać oswobodzenia z chorób i utrapień, ale i zwykłych gapiów, ciekawskich, chcących jedynie popatrzeć na ów dziwny spektakl!

I w miarę upływu czasu epidemia konwulsji coraz bardziej się rozprzestrzeniała.

Do nadzwyczajnych zjawisk dochodziło już nie tylko w zetknięciu z grobem diakona, ale najpierw na terenie całego cmentarza, a później i na zewnątrz, na przylegających doń ulicach.

I nie były to już wyłącznie drgawki, konwulsje, ryki, lecz coś, co można zakwalifikować do ostrej patologii przedziwnie zapewne splecionej, z przynoszącym niektórym zadowolenie płciowe, z masochizmem.

Byli tacy, którzy odbijając się od ziemi, rzucali się później na nią w taki sposób, by z całej mocy wal o nią głową. I nigdy się przy tym nie ranili!

Byli też i tacy, którzy połykali płonące węgle, albo kamienie wielkie niczym pięść, których normalnie żadną miarą nie dałoby się przełknąć, bo gardło jest na to zbyt wąskie!

Byli i tacy, których przez dobre dwa kwadranse maltretowało bez litości nawet i dziecięciu krzepkich mężczyzn, bez najmniejszej szkody dla maltretowanych! A wszystko to dotyczyło – bez wyjątku – tak niewiast, jak i mężczyzn.

Ale byli i tacy, którzy podczas konwulsji ujawniali sekrety cudzych serc i sumień, przepowiadali przyszłość, przemawiali po hebrajsku, grecku, po łacinie, w językach, których nie tylko nigdy się nie uczyli, ale nawet nie słyszeli! Prymitywni zaś analfabeci wygłaszali głębokie i poruszające kazania8

I tak to się toczyło…

Epidemia konwulsji

Louis Basile Carré de Montgeron9, naoczny i wiarygodny świadek dostarczył opisów licznych i bardzo spektakularnych cudów, jakie się dokonały podczas drgawek i paroksyzmów nadzwyczajnych, za przyczyną – wedle powszechnego mniemania – de Pârisa.
Oto na przykład, jak podaje kronikarz, niejaka Jeanne Thénard, lat trzydzieści licząca, w roku 1731, w sam dzień Wszystkich Świętych legła na grobie diakona, gdzie natychmiast ogarnęły ją gwałtowne konwulsje, które podnosiły jej ciało w powietrze z taką siłą, iż musiało ją przytrzymywać kilka osób!
Inna z niewiast, niejaka Marie-Jeanne Fourcroy chciała się pomodlić przy grobie diakona, o uleczenie jej z anakylozy, to jest zesztywnienia stawów, a choroba była u niej tak zaawansowana, iż prawdopodobnie doszło już do zrośnięcia się stawów, ale widząc co się tam dzieje, wystraszona uciekła.
Wahała się długo, a nawet bardzo długo. Czując jednak jakiś dziwny wewnętrzny przymus zwrócenia się z prośbą do świętego o ratunek, 21 marca 1732 roku nie poszła na cmentarz, bo wejść tam nie mogła, ale zmusiła się do wypicia wina, do którego wrzucono grudkę ziemi z jego grobu i natychmiast ogarnęły ją konwulsje. Gdy odzyskała zmysły, poczuła wewnętrzny spokój, jakiego nigdy jeszcze nie doświadczyła, a który trudno było jej opisać, a choroba ustąpiła! I tak samo wspaniale się czuła po każdym następnym doświadczaniu konwulsji, w których, jak nietrudno się domyślić, wręcz się rozsmakowała. A ziemi z grobu diakona w stolicy Francji nie brakowało!
Takie przykłady można by mnożyć i mnożyć, bo bardzo wiele z nich szczegółowo opisano i nader rzetelnie udokumentowano, wydaje się jednak, że tych już aż nadto wystarczy.
Ponieważ owa epidemia, bo trudno znaleźć na to, co się działo trafniejsze słowo, rozrastała się tak, że w końcu objęła cały Paryż, zarówno świeckich, jak i duchownych, prostaczków i szlachtę poczęła budzić coraz większe zaniepokojenie władz kościelnych i świeckich. To, co się działo burzyło ład społeczny, a owo stawało się już niebezpieczne.
Tym bardziej, iż pojawiło się coś jeszcze, na początku epidemii owej nieznanego – oto pośród wrzasków i drgawek często dało się słyszeć straszne bluźnierstwa i zauważyć grubą rozpustę, czego przecie w takim miejscu być nie powinno.
I z wypiekami na twarzach opowiadano sobie nieskromne historie, jak to dojrzali mężczyźni nieomal publicznie współżyją z nieletnimi dziewczętami i mówiono coraz głośniej i coraz bardziej otwarcie, iż niektórym z konwulsjonistów o nic innego nie chodziło jak tylko o zaspokojenie swoich lubieżnych chuci. A tłumy, jakie się tam codziennie zbierały, obfitowały w piękniutkie dziewczęta i chłopców chętnych do udziału w owych wątpliwych widowiskach wespół z amatorami perwersyjnych doznań i zwykłymi wariatami10.
I wreszcie król postanowił zainterweniować.

* * *

W dniu 27 stycznia 1732 o godzinie czwartej nad ranem, gdy jeszcze mrok spowijał Paryż, przed bramę Cmentarza Świętego Medarda zajechała konno grupa uzbrojonych żołnierzy. Kiedy późnym rankiem, gdy już się rozwidniło, przybyli pierwsi tego dnia ludzie złaknieni doznania konwulsji, zastali bramę cmentarną zamkniętą na głucho i na dodatek groźne, uzbrojone po zęby, straże przed nią…
Wściekłość ogarnęła tłum, lecz nie było szans na to, żeby dostać się do środka, by dotrzeć do grobu świętego.
I chyba jeszcze tego samego dnia na ogrodzeniu cmentarnym ktoś przybił kartkę, na której wielkimi literami wypisał taki oto dwuwiersz:

De par le Roi, défense à Dieu
De faire miracle en ce lieu!

Z rozkazu króla, wzbroniono by Bóg
Tutaj, w tym miejscu, mógł uczynić cud!

Lecz nie był to bynajmniej koniec owej niesamowitej historii…

=-=================-===============-=

Książkę w wersji papierowej można, klikając w poniższy link, kupić tu:

https://ksiegarnia-armoryka.pl/Cmentarz_Swietego_Medarda_Andrzej_Juliusz_Sarwa.html

1Urodzona około roku 1700, data śmierci nieznana.

2Długa do ziemi zwierzchnia szata mnichów z niektórych zakonów z niezwykle szerokimi rękawami, czasem posiadająca kaptur, a czasem nie.

3W kabalistyce najwyższy lub najgłębszy z pięciu poziomów duszy.

4Pogląd gnostycki, który dziś obecny jest również między innymi w Islamie.

5Adrien Borel, Les convulsionnaires…, p. 8.

6P.–F. Mathieu, Histoire des miraculés et des convulsionnaires de Saint-Médard, Paris 1864, pp. 117-119.

71651-1729 – arcybiskup Paryża.

8P.–F. Mathieu,Histoire des miraculés…, pp. 241-242; La vérité des miracles opérés par l’intercession de monsieur de Paris et autres appelans démontrée contre M. L’archevèque de Sens par Louis Basile Carré de Montgeron, tome premier 1737 & tome second 1741.

91686-1754 – początkowo libertyn i niewierzący, który z czystej ciekawości udał się na Cmentarz Świętego Medarda, gdzie doznał nagłego nawrócenia. Po tym doświadczeniu stał się żarliwym jansenistą, autorem dzieł apologetycznych dotyczących konwulsjonizmu, za co był więziony przez 17 lat, aż do samej śmierci.

10Adrien Borel, Les convulsionnaires…, pp. 13-15.

Co niesie Brunatny Deszcz z Sahary.

Co niesie Brunatny Deszcz z Sahary

StanW brunatny-deszcz-z-sahary
Pył z Sahary na naszych szerokościach geograficznych bywał często, jednak do wczesnych lat 90. zjawisko to było dość ograniczone. Potwierdzają to starsze badania. Ale w ciągu ostatnich kilku lat jest to zjawisko powszechne. A konsystencja czerwono-żółtego pyłu znacznie się zmieniła.
Kilka lat temu można było to po prostu zmieść miotełką lub sam spadł podczas jazdy, dziś jest jak twarda folia, która zdaje się przyklejać i pęknięć na powierzchni auta. Należy zatem zapytać o możliwe zagrożenia dla zdrowia i szkodliwego działania na naturę.
Co przynosi ze sobą brunatny deszcz w kwietniu?
 Instytut Inżynierii Procesów Przewlekłych w Tuzli (Bośnia) przeanalizował oryginalny piasek z Sahary oraz ten znaleziony w brunatnam deszczu na początku kwietnia.
Rezultat był więcej niż dziwny. Wykryto koktajl 26 metali i chemikaliów. Ale jeszcze dziwniejsze były pyły, szczególnie uderzająca była ilość aluminium.
Normalnie w pyle saharyjskim jest 14,20 mg/kg aluminium.
Ilość glinu znaleziona przez bośniacki instytut wynosiła 10 342 mg/kg!, a więc zawiera teraz 728 razy więcej aluminium niż zwykle.
Poza aluminium znaleziono w pyle 64 razy więcej cynku, 23 razy więcej żelaza, 2500 razy więcej niklu, 660 razy więcej baru i 44 razy więcej arsenu.
Instytut wymienia również bor, beryl, bizmut, kadm, kobalt, chrom, miedź, lit, mangan, molibden, ołów, antymon, selen, cynę, stront, tal i wanad. Niestety, „dawki” tego nie są dostępne. 
Ale to nawet nie jest konieczne. Podane powyżej ilości glinu, baru i arsenu są wystarczające, aby aktywnie prowadzić do zachorowań ludzi i zwierzęta oraz zanieczyścić glebę na długi czas. I oczywiście to zanieczyścić co na ziemi rośnie.
W czerwcu 2015 r. w artykule naukowym w Current Science (Indian Academy of Sciences) geolog z San Diego, J. Marvin Herndon, ujawnił:

Na całym świecie od ponad dekady nasza planeta jest celowo i potajemnie narażona, z dramatycznie rosnącą intensywnością, na działanie nienaturalnych substancji, które uwalniane są do środowiska,jaktoksyczne lotne aluminium. Pomimo tego, że nie było zezwoleń na taką działalność czy badania. Nie ujawniono również toksyczności tych substancji uwalnianych do powietrza”.
Poprzez zasiewanie chmur z samolotu (chemtrails), konspiracyjną geoinżynierią, ludzkość, a także flora i fauna ziemi, jest narażona na wysoce zmobilizowane/ nanozowane aluminium, toksyczną substancję, która nie występuje w środowisku naturalnym.
W okresie tym nastąpiła eksplozja chorób neurologicznych związanych z aluminium, w tym autyzmu, choroby Alzheimera, choroby Parkinsona, ADHD i innych, a także różnorodneuszkodzenia roślin i zwierząt. Można przypuszczać, że przyczyną jest wysoce aktywne aluminium z geoinżynieryjnego pyłu lotnego puszczanego z samolotów (chemtrails).

Jak działa aluminium?
W roślinach ważny regulator przepuszczalności membran dla wody i jonów.
W roślinach zasobnych w wodę zapobiega wydostawaniu się elementów budulcowych z komórki
W przypadku zaburzeń: utrata składników mineralnych = utrata wody komórkowej. Wynik: odchudzenie komórki

Wniosek: Aluminium w organizmach żywych ma bezpośredni wpływ na gospodarkę wodną.

Jak działa bar?
Wpływa na serce i układ naczyniowy.
W niskich stężeniach przyspiesza i wzmacnia wzrost wyporności => wzrost przepływu wieńcowego wraz ze spadkiem ciśnienia krwi. W wyższych stężeniach czynność serca spowalnia, wraz ze wzrostem ciśnienia krwi.
W związku z tym jako obca substancja jest nawet postrzegana jako toksyczna!
Bar jest bardzo zbliżony do wapna w układzie okresowym i chemicznie.
A między wapnem a barem jest stront, który jest również blisko spokrewniony.

Stront, metal ziem alkalicznych jest znany w medycynie, ranelinian strontu (= sól

C12H6N2O8SSr2) np. hamuje resorpcję kości i jednocześnie zwiększa wzrost kości, jest bardzo skutecznym lekarstwem na osteoporozę. Podobnie jak wapń, może być włączony jako składnik kości.

Nie mylić zradioaktywnym strontem-90obecnym w biosferze, który pochodzi głównie z testów broni jądrowej.Oganizm włącza również ten radioaktywny stront do kości.
 Brunatny deszcz przenosi dużo metali szkodliwych dla zdrowia. Do tego każdego dnia jesteśmy stale narażeni na wszystkie te szkodliwe substancje poprzez emisje gazów spalinowych z samolotów. 

Metale te są transportowane za pomocą pyłu saharyjskiego i opadają, a kiedy pada deszcz widzimy tzw. „brunatny deszcz”
 Często stosowanyjestpopularny argument, że „

zawsze tak było” ale ten argument jest łatwy do obalenia ponieważ zawsze było 14,20 mg/kg glinu w piasku z Sahary – a nie jak jest obecnie  10 342,00 mg/kg.  a więc 728 razy więcej aluminium jak było kiedyś.
 Gdzie w mediach publicznych można tym przeczytać lub usłyszeć?
Naprawdę najwyższy czas się obudzić i zobaczyć rzeczy takimi, jakie one są.
Jak by to było mało, to ONZ planuje jaszcze zaciemnić atmosferę, aby „uratować klimat” 
Nie ma dnia, żeby nie natknąć się na mniej lub bardziej absurdalne plany ratowania klimatu.
Oznacza to, żeorganizacje takie jak ONZ, WHO czy UE coraz częściej działają wbrew interesom ludzi.
Bez względu na to, czy chodzi o rzekomą pandemię korony, wojnę na Ukrainie czy klimat, to co się robi, służy interesom korporacji i elity finansowej.

https://tkp.at/2023/03/01/un-plant-verdunklung-der-atmosphaere-zur-klimarettung/
Jeśli obudzisz się z rana i suszy ciebie w jamie ustnej, jak byś miał kaca po przepiciu, to przypomnij sobie jakie działanie ma pył aluminiowy na gospodarkę wody w organizmie, którą możesz już mieć dobrze zakłóconą przez chemtrails.

Jak i dlaczego USA gnije i się rozpada. Do diabła z Ukrainą… …, czyli co się dzieje w USA

Jak i dlaczego USA gnije i się rozpada.

Do diabła z Ukrainą,… …, czyli co się dzieje w USA

zygumnt bialas

W Los Angeles jest około 60 tysięcy ludzi śpiących – kto o tym wie? – na chodnikach, w namiotach, kartonach, śpiworach lub po prostu nie wiadomo gdzie… Inni mieszkają w swoich samochodach. Podobnie jest w San Fran, Seattle i St Louis. Ponieważ nie ma toalet, załatwiają swoje potrzeby, kiedy tylko przyjdzie im ochota i gdziekolwiek. Jaki mają wybór? – Niektórzy są ćpunami, inni wariatami, wielu po prostu nie ma pracy albo takiej, w której zarabia się wystarczająco dużo, by stać było na kwaterę.

Tymczasem Biden wysyła miliardy na Ukrainę, wiele miliardów, nasze miliardy, podczas gdy Ameryka rozpada się w środku. Skorumpowany, zniedołężniały, drugorzędny prawnik, w tajemniczy sposób upoważniony do zbankrutowania własnego kraju, aby zadowolić brudny, skorumpowany kraj, który nie ma znaczenia dla Ameryki.
 
Jak to jest możliwe? Dlaczego Amerykanie to tolerują? – Ponieważ nie mają wyboru. Amerykanie nie mają wpływu na swój rząd z wyjątkiem mało istotnych spraw. Ostatnio moja pasierbica Natalia, Meksykanka, była w Austin odwiedzając przyjaciół. Wróciła i opisała Amerykę jako dziwny kraj. Wszystkie domy były takie same, więc jak można było znaleźć drogę do domu w nocy? – I było mnóstwo ludzi mieszkających pod mostami i na chodnikach – powiedziała. To było dla niej dziwne. Nigdy nie widziała czegoś takiego w Meksyku. Przez dwadzieścia lat ja też nie widziałem.
 
Tymczasem Biden wysyła fortunę na Ukrainę. Jak to możliwe? Czy nie moglibyśmy mieć amerykańskiego prezydenta? Chociaż raz? Kogoś, kto dba o ludzi we własnym kraju? Nie widać na to żadnych perspektyw. W Ameryce jest wielu ludzi, którzy nie mają co jeść, albo ledwo co. Appalachia, Rust Belt, wiejskie głębokie Południe. Czy Biden ma co jeść? – Ciekawe, czy obchodzi go, że wielu jego współobywateli nie ma co jeść. Ale obchodzi go Ukraina, obchodzi go bardzo.
 
Ameryka się rozpada, ale Biden odbuduje Ukrainę. Nasze pociągi wyglądają jak coś z Turner Classic Movies. Wersje pasażerskie na całym kontynencie są ładne, choć powolne. Ale są też prymitywne i źle utrzymane. W ciągu miesiąca wykoleiły się cztery pociągi towarowe. Nie, jest ich pięć. Dziś rano czytaliśmy o kolejnym w Arizonie. To jest Trzeci Świat zmierzający do Czwartego. A Biden zrobi, co trzeba, tak długo jak będzie trzeba. Dla Ukrainy.
 
Zastanawiam się czasem, czy Biden zna swój własny kraj. Nie ma dowodów na to, że go zna. Nie był w wojsku, nie spędził czasu na autostopie przez Zachodnią Wirginię, nie zna bryzy bigrigów (ciężkich ciężarówek), które ustawiają się na autostradach Dalekiego Zachodu. Nigdy nie pracował na życie i prawdopodobnie nie zna nikogo, kto by to robił. Jest politycznym cwaniakiem i drugorzędnym prawnikiem, który ukończył studia na 76. pozycji wśród 85 studentów, po tym jak został przyłapany na oszukiwaniu.
 
Ale wyśle tyle naszych pieniędzy na Ukrainę, ile będzie trzeba. Jesteście jeszcze wdzięczni? – We Flint w Michigan i w Jackson w Missisipi, a także – jak powiedziała mi mieszkająca tam córka – w Nowym Orleanie, woda nie nadaje się do picia. Co to za kraj, który na to pozwala? – Odpowiedź brzmi: kraj-krzak, czyli taki, którego rząd jest bardziej zainteresowany Ukrainą niż własnym narodem.
 
Ale, jeśli mogę, słowo o pociągach. Moja żona i ja byliśmy w Chinach kilka lat temu i jechaliśmy szybkimi pociągami (180 mil [290 km] na godzinę). Są niesamowite, gładkie, ciche, piękne. Pociąg z nadprzewodnikiem wysokotemperaturowym, o prędkości 360 mil na godzinę i nadwoziu z kompozytów z włókna węglowego, jest w późnym stadium rozwoju. Ameryka nie ma ani jednego nanometra, ani jednego angstremu, ani jednego z nich. Powrót z Chengdu był jak powrót z filmu science fiction.
 
Ale Biden wysyła miliardy na Ukrainę, podczas gdy kilkaset tysięcy umiera za niego na Ukrainie. Ale zrobi wszystko dla Ukrainy. W ogóle wszystko. Amerykanie nie chodzą do lekarza, bo nie mogą zapłacić rachunków. W przeciwieństwie do krajów pierwszego świata, w Ameryce nie ma porządnej opieki medycznej. Czy myślisz, że Bidenowi brakuje opieki medycznej, podczas gdy wysyła pieniądze, których Ameryka rozpaczliwie potrzebuje, na Ukrainę?
 
Chiny – jeśli mogę ponownie powiedzieć to okropne słowo – mają gospodarkę nastawioną na zysk. Chiny wydają swoje pieniądze na Chiny. Ameryka wydaje swoje pieniądze na Ukrainę. Spójrzcie na Chiny. Widzisz autostrady, czteropasmowe tunele biegnące dwanaście mil pod górami, jasno oświetlone. Lotniska, zapierające dech w piersiach mosty. Fenomenalne linie elektryczne wysokiego napięcia. Jeśli interesują cię takie rzeczy, Chiny mają ogromną bazę zainstalowanych urządzeń Five-G, a teraz, od Huawei, Five.five-G.
 
Biden właśnie podpisał ustawę o 886 miliardach dolarów na wojsko. Dodajmy VA, czarne programy – Bóg wie jakiej skali – i DOE [uwaga: DOE to skrót od United States Department of Energy, który jest odpowiedzialny za promowanie innowacji w technologii energetycznej i zapewnienie bezpieczeństwa narodowej broni jądrowej]. Podsumujmy to, a wyjdzie grubo ponad bilion dolarów.
 
Większość Amerykanów żyje z maksymalnie obciążonymi kartami kredytowymi i nie ma nawet pięciuset dolarów w zapasie na nagłe wypadki. Biden, który uniknął służby podczas wojny wietnamskiej, a teraz wojowniczy prezydent, ma prawdopodobnie 500 dolarów na swojej karcie Visa. I kupuje lotniskowce za 13 miliardów za sztukę, i pieniądze wysyła na Ukrainę. Czego potrzebujemy bardziej, niedrogiej opieki dentystycznej czy lotniskowca?
 
Przestępczość w Ameryce osiągnęła zatrważający poziom. Turyści z normalnych krajów muszą traktować wizyty jak wycieczki do ZOO. Edukacja jest fatalna i szybko się pogarsza pod rządami Bidena. Pojawiają się wyboje, mosty stają się przestarzałe, infrastruktura gnije. Ale Ukraina dostaje wiele, wiele za darmo. A teraz banki upadają, ponieważ, cóż, Lockheed-Martin otrzymał gigantyczny prezent wojskowy; dług krajowy jest gigantyczny, deficyty handlowe są ogromne i nie ma końca wojen. Teraz Ukraina prosi o samoloty bojowe.
 
Dziękujmy więc Bogu, że żyjemy w demokracji, gdzie zwycięża wola narodu. Nie będziemy jeździć pociągami ani pić wody, ani odwiedzać lekarza i będziemy mieć przygotowaną wygodną podkładkę, bo chodniki są twarde i zimą zamarzają. Ale możemy być pewni, że Biden wyśle na Ukrainę tyle naszych pieniędzy, ile ten ponury, nic nie znaczący kraj zechce.
 https://seniora.org/politik-wirtschaft/fred-reed-zum-teufel-mit-der-ukraine
 
Napisał: Fred Reed Opracował: Zygmunt Białas

===================

Komentarz: „Można zaryzykować tezę, że USA są 
przygotowywane przez grandziarzy finansowych do rozwałki. Fabryki 
wywieziono do Chin (podobnie jak Rosja wywiozła swe fabryki za Ural w 
obliczu II wojny światowej). Zostawiono tylko większą część zakładów 
zbrojeniowych, ale ostatnio wybuchł skandal w kongresie, bo komponenty 
elektroniczne i jakieś części mechaniczne do amerykańskiej broni też 
robione są ponoć we wrogich Chinach. Ten proces położenia laski na 
Ameryce trwa od około połowy lat siedemdziesiątych. Szkolnictwo 
tragiczne, służba zdrowia tragiczna, warunki pracy i ubezpieczenia 
tragiczne, możliwości samozatrudnienia bardzo ograniczone, 
infrastruktura sypie się nie odnawiana od lat 60tych. Więzienia 
zapchane,przestępczość narasta, narkomania, bezdomność, bieda hula wsród 
klasycznej klasy robotniczej i farmerów; nielegalnych emigrantów 
przyjmuje sie na miliony, mimo że brakuje dla nich pracy i mieszkań. 
Niezadowolenie podzielonego we wszelkich możliwych płaszczyznach 
społeczeństwa narasta i szanse na solidarny wybuch gniewu i rebelię 
zmiatającą mafię cwaniaków u władzy maleją.”

Najmłodsi sportowcy Kanady nagle umierają : Obowiązek szczepionek COVID dla dzieci był zbrodnią…

Najmłodsi sportowcy Kanady w wieku 6-13 lat umierają nagle: Obowiązek szczepionek COVID-19 dla dzieci uprawiających sport był zbrodnią…

Szczepionki COVID-19 są zakazane dla dzieci poniżej 18 roku życia w krajach skandynawskich

Dr William Makis Global Research, 26 III 2023 r. youngest-athletes-dying-suddenly-covid-vaccine

Kanadyjscy politycy, urzędnicy zdrowia publicznego i liderzy służby zdrowia popełnili wiele poważnych przestępstw podczas pandemii COVID-19, ale jednym z najbardziej haniebnych było przymusowe szczepienie COVID-19 mRNA zdrowych dzieci-sportowców w latach 2021-2022, aby mogły nadal uprawiać sport.

Oto niektórzy z najmłodszych sportowców Kanady, którzy zmarli nagle w ciągu ostatnich 3 miesięcy.

[Zdjęcia, opisy działań i dramatyczne zachorowania, odnośniki – w oryginale MD]

====================

Presley Clara Rose Wilchuck (lat 13) (zm. 13 stycznia 2023 r.)

Presley grała w piłkę nożną w Reginie, Saskatchewan. Zmarła nagle 13 stycznia 2023 roku.

Jak donosi Regina Leader-Post:

„Presley była zawodniczką Regina Victorias – Regina Minor Football’s pierwszy zespół dziewcząt. Presley pomogła jej drużynie wygrać mistrzostwo 2022 Prairie Girls Football League.

Na bankiecie rozdania nagród Victorias, który odbył się w listopadzie, Presley została uznana za najlepszą zawodniczkę drużyny. Presley należała do najmłodszej grupy wiekowej, gdy dołączyła do Victorias w 2021 roku, jako uczennica klasy 7.

===============================

Jeremy Riendeau (lat 10) (zm. 3 stycznia 2023)

Jeremy była hokeistą z Sainte-Martine w Quebecu. Zmarła nagle 3 stycznia 2023 roku. Była pasjonatką hokeja”

======================.

Slade Smith (7 lat) (zm. 29 listopada 2022)

Slade był hokeistą z Calgary w stanie Alberta. Zmarł nagle 29 listopada 2022 roku. W oświadczeniu rodziny czytamy:

„Slade odszedł nagle po zaledwie czterodniowej chorobie, a jego słodkie małe serce po prostu nie wytrzymało”.

===============================

Ayla Grace Loseth (lat 9) (zmarła 29 listopada 2022)

Ayla mieszkała w West Kelowna, British Columbia.

„Ayla była utalentowanym jeźdźcem, który kochał swoją poli Holly i konia Titanium”

Objawy grypopodobne w dniu 26 listopada 2022 roku, została wysłana do domu z pogotowia i zmarła trzy dni później z powodu powikłań infekcji Strep A .

Rodzina Ayli wyraziła obawy dotyczące opieki medycznej, którą otrzymała (kliknij tutaj): „Rodzina podniosła pytania o to, dlaczego Ayla nie została umieszczona na antybiotykach wcześniej”.

„Nic nie wydawało się wystarczająco pilne, dopóki nie było za późno”.

=================================

Danielle Mei Cabana (lat 6) (zmarła 26 listopada 2022)

Danielle mieszkała w Richmond, British Columbia. Była hokeistką, członkiem dziewczęcej drużyny hokejowej Richmond Ravens U7. Zmarła nagle 26 listopada 2022 roku.

Richmond News poinformowało :

„Według postu na Instagramie taty Denisa Cabana, Danielle złapała grypę w tym samym czasie co jej siostry w okolicach Dnia Pamięci.

Danielle została zabrana do szpitala , gdy okazało się, że nadal walczy z grypą po tym, jak jej siostry wyzdrowiały. Wkrótce została przeniesiona na oddział intensywnej terapii, gdzie zdiagnozowano u niej zapalenie mięśnia sercowego z powodu grypy.

Następnie otrzymała dwa zabiegi na serce i zaczęła oddychać samodzielnie, ale ostatecznie zmarła po doznaniu „masywnego udaru”.

========================

Eric Homersham (wiek 13 lat) (zmarł 9 listopada 2022 roku)

Eric był hokeistą, który mieszkał w Calgary, Alberta .

„Naturalny sportowiec, Eric uprawiał kilka sportów, ale jego głównym celem był hokej i golf”.

Jak donosi Calgary Herald :

„Eric Homersham, uczeń klasy 8 w West Island College, zmarł 9 listopada po upadku na szkolnej próbie koszykówki”.

„Eric, najmłodszy z trójki rodzeństwa, był związany z Calgary youth Wolverines Hockey Club przez osiem lat, dołączając do programu jako Timbit w 2014 roku. W tym sezonie rozpoczął pracę z drużyną U15 Division 1.”

========================

My Take…

Uważam, że szczepionki COVID-19 mRNA poważnie uszkadzają układy odpornościowe i serca małych dzieci. Uszkodzenie to może zająć 6-12 miesięcy, aby w pełni się ujawnić.

Nic dziwnego, że kanadyjskie władze zdrowotne próbują udawać, że te nagłe zgony najmłodszych sportowców Kanady nie mają miejsca.

Jak mogą one tak długo ignorować ten poważny problem??

Wykresy poniżej pokazują przyjęcie mRNA po 2 dawkach po lewej stronie i przyjęcie mRNA po boosterze po prawej, jako procent wszystkich kanadyjskich dzieci w wieku 5-11 lat, i 12-17 lat.

Rząd kanadyjski przestał publikować te wykresy w styczniu 2023 roku.

Ani „polska” ani „lewica”, ale chcą, żeby modlitwa stała się myślozbrodnią.

Ani „polska” ani „lewica”, ale chcą, żeby modlitwa stała się myślozbrodnią.

„Nie będziemy mogli spokojnie modlić się nawet w kościołach”

Na podst.: Goran Andrijanić zeby-modlitwa-stala-sie-myslozbrodnia

To wydaje się prawdziwą „obietnicą wyborczą“.

Katarzyna Kotula, posłanka Lewicy na Sejm, napisała, że jej partia, gdy dojdzie do władzy, zakaże modlitwy przed szpitalami i klinikami aborcyjnymi.

Wprowadzimy zakaz modlitw- pikiet z krwawymi banerami przed szpitalami w których są oddziały ginekologiczne, zaraz po wygranych wyborach—napisała Kotula , komentując wiadomość z Wielkiej Brytanii.

W Wielkiej Brytanii zakazano modlitw w okolicy budynków, w których przeprowadzane są aborcje. To bardzo „kontrowersyjna” decyzja, o którą cały czas toczą się zaciekłe dyskusje. [skandaliczna, panie Goran! MD].

CZYTAJ RÓWNIEŻ: „Nie” dla życia. „Ustawa wymierzona w organizacje katolickie uczestniczące w modlitwach przed hiszpańskimi szpitalami”

Na obszarze w odl. 150 metrów wokół klinik aborcyjnych zabronione jest wyrażanie uczuć religijnych. Nawet cicha modlitwa. Dwie osoby, które odważyły się zatrzymać na chwilę na tym „chronionym” terenie i pomodlić się, zostały już zatrzymane. Są to działacz pro-life Isabel Vaughan Spruce i ksiądz Sean Gaugh. Oboje zostali aresztowani w Birmingham za modlitwę, której nawet nie odmówili na głos.

W ten sposób modlitwa do  prawdxziwego Boga stała się pierwszą oficjalną „myślozbrodnią” na Zachodzie. Spełniła się wizja George’a Orwella z jego arcydzieła „1984”.

Długo zajęłoby nam wyliczenie wszystkich powodów, dla których decyzja władz w Wielkiej Brytanii jest błędna. Między innymi zagraża swobodom obywatelskim i religijnym oraz stanowi niebezpieczny precedens dla społeczeństwa demokratycznego.

Pani poseł Kotula jednak wcale się tym nie martwi. Wszystkie te wątpliwości rozwiązałaby w prosty sposób – zakazem. I zrobiłaby to zgodnie z tradycją polityczną partii, do której należy. Tradycja, w której represje wobec katolików są preferowaną metodą.

Polska według „totalsów”

I właśnie taka będzie [byłaby, panie Goran !! MD] Polska, którą obóz totalnej opozycji już dla nas przygotowuje, pewny swojego zwycięstwa w nadchodzących wyborach [co on pieprzy… Oni widzą, że nawet przy takiej gównianej ordynacji dostaną w dupe. MD.]

Polska, gdzie modlitwa w miejscu publicznym będzie przestępstwem. Jednocześnie nie będziemy mogli spokojnie modlić się nawet w kościołach, bo zawsze będzie istniała możliwość, że Msza św. zostanie przerwana przez jakiś „działaczy lewicowych.” Którzy, oczywiście, nie zostaną za to ukarani.

Tak jak ukarani nie zostali lewaccy „aktywiści” z Poznania.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wdarli się do kościoła, zastawili ołtarz transparentami podczas Mszy Świętej, ale sąd ich uniewinnił! Powód? „Nie zrobili tego złośliwie”

Asia news: Władze Chin w walce przeciw Chrystusowi. Watykan kibicuje.

Asia news: Władze Chin w walce przeciw Chrystusowi. Watykan kibicuje.

Chiny: Komunistyczne władze oferują 162 euro za donos o „nielegalnej” działalności religijnej 

Na podst.: Chiny-wladze-a-nielegalna-dzialalnosc-religijna

Do 162 euro „premii” będzie mógł otrzymać każdy donosiciel, który zgłosi władzom „nielegalną” działalność religijną – postanowiła lokalna Administracja Spraw Religijnych w mieście Zhumadian we wschodnich Chinach. Potencjalni donosiciele są proszeni o dostarczenie „materiałów audiowizualnych, które mogą potwierdzić zgłaszane fakty”.

W prowincji Henan mieszka dziesięć procent chińskich katolików, a wspólnota nie uznawana przez władze jest silna – twierdzi agencja Asianews.

Nowe postanowienia wprowadzające „premię” dla donosicieli są częścią polityki Xi Jinpinga, polegającej na „sinicyzacji” religii – dodają dziennikarze.

Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy lokalne władze zachęcają do tłumienia wspólnot religijnych uznanych za niezgodne z dyktatem Komunistycznej Partii Chin, a więc postrzeganych jako zagrożenie dla stabilności społecznej. Zachęca się do „udziału społeczeństwa” w zwalczaniu nielegalnych działań religijnych. Ostatnio władze prowincji wprowadziły obowiązek rejestracji przez wiernych „wszystkich wyznań”[co za zakłamanie!! Tam są katolicy tradycji !! MD], aby móc uczestniczyć w nabożeństwach.

Przypomnijmy, że od prawie dwóch lat miejscowa policja bezprawnie przetrzymuje (bez wyroku i postawienia zarzutów) biskupa Josepha Zhang Weizhu z Xinxiang. Podpisanie w 2018 r. i odnowienie w październiku 2020 i 2022 r. chińsko-watykańskiego porozumienia o mianowaniu biskupów nie powstrzymało prześladowań katolików, zwłaszcza gromadzących się nieoficjalnie. W ostatnim okresie reżim w Pekinie wydał szereg zarządzeń ograniczających jeszcze bardziej wolność religijną – podaje agencja Asianews.

Źródło: KAI

=============================

MD: „Chińsko-watykańskie porozumienie o mianowaniu biskupów” było zgodą Watykanu na prześladowania silnego w Chinach „kościoła podziemnego”, czyli nie-komunistycznego. Kardynałowie i biskupi protestujący napotkali na wrogie milczenie Watykanu, a prześladowania w Chinach.


Unia w rękach sekty klimatystów – bez samochodów. Eurokraci chcą zrujnować gospodarkę Europy, sprowadzić na nią nędzę i chaos…

Unia w rękach sekty klimatystów – bez samochodów. Eurokraci chcą zrujnować gospodarkę Europy, sprowadzić na nią nędzę i chaos..

 unia-w-rekach-sekty-klimatystow

Eurokraci zdecydowali o zakazie rejestrowania samochodów z silnikiem spalinowym. To oznacza zniszczenie europejskiej gospodarki, pozbawienie nas wolności i odebranie nam naszego stylu życia. Europa wpadnie w nędzę i chaos. Polska powinna otwarcie i głośno oznajmić, że nie podporządkuje się tej obłąkańczej decyzji.

Co z tego, że Europa stoi na skraju wielkiego kryzysu gospodarczego, a co najmniej finansowego. Że inflacja niemal we wszystkich krajach kontynentu jest najwyższa od kilkudziesięciu lat. Że kontynent liże rany po pandemii, a miliony ludzi odbudowują swe zdewastowane biznesy. Furda, że Unia pogrążona jest w kryzysie energetycznym, a u jej bram toczy się wojna. Szaleńców nic nie powstrzyma, więc eurokraci właśnie uchwalili, że po 2035 roku w Unii nie będzie można rejestrować samochodów zarówno osobowych jak i dostawczych z silnikiem spalinowym. Decyzja podjęta przez Radę Unii Europejskiej ma być zweryfikowana w 2026 roku, co nijak nie zmienia faktu, że Unią i jej poszczególnymi krajami władają dziś szaleńcy, członkowie sekty klimatystów. Wcześniej decyzję przyklepały, jak łopatą ziemię na grobie, Parlament Europejski i Rada Europejska.

Ci ludzie wiodą Europę ku katastrofie. Swoją obłędną polityką klimatyczną doprowadzili do kryzysu energetycznego, ogromnej inflacji, umożliwili ruskiemu reżimowi rozpętać wojnę na Ukrainie, a teraz znów decydują jak ma podróżować i przemieszczać się 500 milionów Europejczyków. Jedynym państwem, które głosowało przeciw była Polska. Włochy, Bułgaria, Rumunia wstrzymały się. Nie ma znaczenia, czy mniejsze i słabsze kraje jak Nadbałtyckie, czy Węgry, które są teraz największym sojusznikiem Niemiec, głosowały za z powodu mniemanej troski o klimat, czy presji i strachu, że coś im z brukselskiego stołu nie skapnie. To głupia, krótkowzroczna, bardzo szkodliwa decyzja.

Gra Niemiec

Oczywiście Niemcy swoje próbują grać i knują jak załatwić używanie niby jakichś e-paliw, czy syntetycznych, które jakoby są czyste jak lelija. Nie da się wykluczyć, że niemieccy producenci samochodów, tak jak wcześniej, dopuszczą się oszustw na wielką skalę, by wykazać, iż ich silniki spełniają unijną normę emisyjności i z rur wydechowych wylatuje rumiankowy zefirek. W 2015 roku amerykańska Agencja Ochrony Środowiska wykryła, że Volkswagen montował w swych samochodach oprogramowanie pozwalającego na manipulację wynikami pomiarów emisji z układu wydechowego. Oszukańczy proceder trwał 6 lat.

Tak, czy owak eurokraci są opętani, oni nie mają bladego pojęcia co robią. Emisja CO2 przez wszystkie samochody w Europie nie ma żadnego wpływu na klimat, na atmosferę i minimalne na powstawanie smogu. Ten bowiem jest zjawiskiem lokalnym i niemal w ogóle nie zależy od emisji spalin przez samochody. Kiedy Trzaskowski opowiada, że ogranicza ich ruch w Warszawie, bo chce walczyć ze smogiem, to znaczy, że nie ma pojęcia o czym mówi, czym jest smog i z czego się bierze.

By uświadomić sobie szaleństwo eurokratów trzeba ustawić wszystko we właściwych proporcjach. Unia emituje ok. 3 miliardów ton gazów cieplarnianych liczonych w ekwiwalencie CO2. To ok 8% światowej emisji. Za 1/4 odpowiada transport z czego 70% tej wielkości to transport drogowy. W skali świata to 1,5% globalnej emisji – ok.500 milionów ton. Atmosfera Ziemi to 5 biliardów ton – 5 * 10^15, czyli – 50 000 000 000 000 000. Owa emisja samochodowa to tyle co 0,0000000000001% atmosfery. Do tego odwoływał się norweski laureata Nagrody Nobla z fizyki profesor Ivar Glaever, który mówił do zgromadzonych w wielkiej auli słuchaczy, że spalenie zapałki w tej sali ma większy wpływ na skład powietrza w niej, niż 3 lata emisji spalin przez wszystkie samochody świata na atmosferę kuli ziemskiej. My zaś jesteśmy ledwie Unią – w Europie największym emitentem jest Rosja, a eurokraci z powodu wydumanych szkód jakie przyniesie 0,0000000000001% stawiają na szali nasz dobrobyt, wolność, styl życia. Gotowi są to wszystko zniszczyć, by walczyć z jakimś fantomem, dać upust swym obsesjom.

Wszystko to dzieje się w chwili, gdy poddani Unii dopiero co przestali drżeć, że w zimie zamarzną z powodu braków energii, czy jej obłędnych cen. A także w czasie kiedy wśród 12 milionów elektryków na świecie, nie ma praktyczniej ani jednej ciężarówki. Chodzi o taką, która transportuje towary i może przewieźć np. śrutę rzepakową z Ukrainy do Niemiec na pyszne wegańskie wursty, a nie taką, co turla się po mieście, służy do opróżniania śmietników i całą noc się w garażu ładuje. Są prototypy, które od biedy nadają się do wożenia powietrza. Zbudowana na bazie ciągnika Volvo ciężarówka pobiła rekord zasięgu, bo na jednym ładowaniu pokonała 1099 km. Jechała pusta, średnio 50 km/h, po pozbawionym przeszkód, płaskim jak umysł przewodniczącej von der Leyen torze.

Nie ma dziś na świecie ani jednego dostawczaka, który załadowany toną materiałów budowlanych pokona 100 km i zimą podjedzie na rondo w Bukowinie Tatrzańskiej. Nie ma ani jednego takiego dostawczaka, czy busa, ani ciężarówki, które załadowane przejadą przełęcze karpackie, nie mówiąc o pirenejskich, alpejskich etc. Do Krynicy zimą nic nie wjedzie i to jest prawdziwy wymiar szaleństwa w jakie pchają nas eurokraci. Im się zdaje, że samochody są po to, by turlać się po Brukseli, Berlinie, czy Paryż i do wynajmowania w Cannes i Marbelli.

Choć od pomysłu do przemysłu droga długa i w 2023 roku nikt nie ma pojęcia jak zbudować sprawnego elektrycznego dostawczaka, to zaplanowano, że w 2035 będą one śmigały po Europie. Władcy i właściciele wiedzą już jakie wynalazki i odkrycia zostaną w przyszłości dokonane. Ci, którzy wariactwo forsują mniemają, że wiedzą, iż w 2037 roku samochody będą się ładowały tyle czasu ile dziś trwa tankowanie, bo przecież nie powstaną miliony stacji na parkingach pod blokowiskami Europy. „Wiedzą” jakie niedługo będą odkrycia, bo musieli oszacować pojemność i żywotność akumulatorów dla samochodów elektrycznych. Znają też ich ceny w roku 2035, bo przecież one mają zastąpić te spalinowe, więc muszą być równie dostępne. A może mają być nieosiągalne i ludzkość ma siedzieć w domu przed ekranem, a nie włóczyć po plażach czy górach i jaśnie państwu przeszkadzać?

Frans Timmermans, który wariactwa firmuje, wie jak będą pracować kopalnie kobaltu niezbędnego do produkcji akumulatorów, albo gdzie są jeszcze nieodkryte złoża. W 2014 roku UNICEF szacował, że w Demokratycznej Republice Konga, skąd pochodzi 60 procent wydobywanego na świecie kobaltu, 40 tysięcy dzieci przekopuje miliony ton rudy za 2 dolary dzienne, by ów metal wydłubać. Od tego czasu wydobycie wzrosło 2 razy. Samochodów elektrycznych jest dziś na całym świecie ledwie 12 mln, zaś 300 mln spalinowych jest tylko w samej Unii. Timmermans na pewno policzył ile kongijskich dzieci potrzeba do przekopywania miliardów ton rudy dla 300 mln nowych eko samochodów, które w rozsądnym czasie zastąpią spalinowce. A jak nie wie, to spyta Didiera Reyndersa komisarza od sprawiedliwości, bo oni w tej Belgii to mają jakieś własne opracowania o wykorzystywaniu niewolniczej pracy w Kongo.

Żeby nie wiem jak dzieci w Kongo się starały, jak je popędzano, to nie ukopią eurokratom dość litu czy kobaltu. Żaden elektryczny zbiorkom nie będzie wozić mieszkańców Przechlewka do Przechlewa, by w śniegu z tobołami zakupów taszczyli się kilometrami od przystanku do swego domu na skraju wsi. To brednie tzw aktywistów miejskich w studiach telewizyjnych się lęgnących.

Podróż samochodem stanie się luksusem niedostępnym dla większości ludzi. Wątpliwości co do tego nie mają nawet szefowie wielkich koncernów motoryzacyjnych, czyli ludzie, którzy w przeciwieństwie do unijnych urzędników mają jakąś zdolność przewidywania przyszłości. Mówił o tym w czasie swej wizyty w Stanach Zjednoczonych przy okazji anonsowania nowej, wartej 1,7 miliarda dolarów inwestycji prezes BMW Oliver Zipse. Według niego nic nie wskazuje na to, że silnik spalinowy stanie się w perspektywie 15 lat przeżytkiem.

Podobną opinię ma szef Renault Luca de Meo, który na targach motoryzacyjnych w Paryżu przypomniał, iż 8 lat temu wróżono, że w ciągu 5 lat nastąpi wielki spadek kosztów produkcji akumulatorów. Nic takiego się nie stało. W ciągu ostatniego pół roku ceny kobaltu wzrosły o 100%. 80 procent ceny akumulatorów stanowią dziś koszty surowców.

Obłąkańcza polityka eurokratów z sekty klimatycznej to jeden z powodów, dla których Unia Europejska jest praktycznie jedynym regionem świata, który nie rozwija się gospodarczo. Takie kraje jak Hiszpania, Włochy, Portugalia, Grecja, Francja, Cypr, mają PKB niższe niż w 2008 roku. Motorem napędowym Unii są jej nowi członkowie z dawnego obozu socjalistycznego. Skutki obłąkańczej decyzji nie pojawią się w roku 2035, ale już niedługo. Koncerny motoryzacyjne przestaną inwestować w badania i rozwój silników spalinowych. Powoli będą ograniczać produkcję, a samochody będą stawać się coraz droższe. Średni wiek samochodu w Polsce to 13 lat. Niedługo Europa stanie się wielkim złomowiskiem, bo ściągane będą do niej graty od Hanoi po Buenos Aires.

Historia samochodów elektrycznych, podobnie jak spalinowych liczy sobie ok. 120 lat. Nie zawojowały one świata. Do roku 2035 nie nastąpi żaden przełom choćby w budowie odpowiedniej infrastruktury dla elektryków. Po miasteczkach i wsiach Polski, Rumunii, Słowacji, Bułgarii, Grecji Portugalii etc nie będą się za 15 lat turlać cichutkie elektryki. Eurokraci zabiją transport w Europie i w konsekwencji całą gospodarkę. Za 20 lat nie pojedziemy z dzieciakami na wakacje, ani na weekend.

Najdalej po jesiennych wyborach, które – wszystko wskazuje na to, że wygra PiS, nowy rząd powinien jednoznacznie, bez żadnego krygowania się oznajmić, iż nie będzie realizował szalonej unijnej polityki, że Polska nie popełni samobójstwa z resztą Europy. Nie ma co czekać na rok 2026 i liczyć na ewentualną rewizję tej idiotycznej decyzji o samochodach. To musi być czytelne, że nie będziemy uczestniczyć w szaleństwie i nie rzucimy się nagle na instalowanie milionów pomp ciepła i nie będziemy obklejać milionów domów styropianem, czy czym tam, bo mamy znacznie ważniejsze rzeczy na głowie niż dogadzanie świrom sekty klimatycznej. Jeśli trzeba będzie, to Polska powinna stanąć na czele rebelii, która odsunie unijnych wariatów od władzy.