Sukces na miarę PiS. Unijne rozporządzenie metanowe zlikwiduje polskie górnictwo.

Sukces na miarę PiS. Unijne rozporządzenie metanowe zlikwiduje polskie górnictwo.

sukces-na-miare-pis-zlikwiduje-gornictwo

Kopalnie będą zamykane, bezpieczeństwo energetyczne Polski zostanie zagrożone, a ceny prądu drastycznie wzrosną – tak przed skutkami rozporządzenia metanowego ostrzegali szef biura Prawnego Konfederacji Jakub Kalus i lider katowickiej listy wyborczej partii Grzegorz Płaczek. To, co europosłowie PiS uznali za sukces, politycy Konfederacji nazwali hipokryzją, farsą i manipulacją.

PiS jest grabarzem polskiego górnictwa. Odbije się to na kieszeniach wszystkich Polaków – oświadczył Kalus podczas konferencji prasowej w Sejmie odnosząc się m.in. do decyzji Parlamentu Europejskiego, który poparł poprawki dotyczące rozporządzenia metanowego, a jedna z nich zwiększa limit do 5 ton metanu na tysiąc ton wydobytego węgla do 2027 roku oraz do 3 ton do 2031 roku, co przedstawiciele PiS uznali za sukces.

Kalus przekonywał, że limit ten i tak jest zbyt niski, więc unijne rozporządzenie i tak doprowadzi do likwidacji górnictwa w Polsce. – Bezpieczeństwo energetyczne Polski zostanie zagrożone, a ceny prądu drastycznie w najbliższych latach wzrosną – zaznaczył.

Zwrócił uwagę, że koszty produkcji prądu wzrosły w Polsce wzrosły już o 50 proc., „tylko sztucznie rząd w roku wyborczym stara się, żeby Polacy nie dostrzegli tego poprzez cenę maksymalną”.

To, że rząd PiS-u zamknął 14 kopalń w trakcie swoich kadencji rządów, to nie jest dzieło przypadku. Harmonogram wygaszania produkcji węgla jest cały czas zmieniany, zaostrzany, a retoryka PiS-u jest zwykłą hipokryzją – ocenił.

W tym kontekście Kalus przypomniał, że na szczycie Rady Europejskiej w 2020 r. premier Mateusz Morawiecki zgodził się m.in. na nowy cel ograniczania gazów cieplarnianych w UE do co najmniej 55 do 2030 roku i „za 770 miliardów złotych sprzedał polskie górnictwo”.

Polityk Konfederacji przypomniał też o umowie społecznej z górnikami z maja 2021 roku, oceniając, że szef rządu PiS „pozyskał obłudnie związki zawodowe do tego, aby poparły plan likwidacji kopalni do 2049 roku”, a po dwóch latach „europosłowie PiS-u poparli dyrektywę metanową, która doprowadzi do likwidacji większości polskich kopalń już w 2027-2031 roku”.

Odnosząc się do zwiększonych we wtorek limitów emisji metanu, stwierdził, że są one „absurdalne”, gdyż polskie kopalnie emitują średnio 8-14 ton metanu na tysiąc ton wydobywanego węgla. – Więc nie spełnimy tych wymagań. A ten kompromis ogłoszony przez rząd, te kłamstwa, które dzisiaj czytamy w nagłówkach mediów PiS-owskich są nieprawdziwe – stwierdził. Dodał, że źródłem informacji o harmonogramie likwidacji kopalni są są analizy ujawnione przez Polską Grupę Górniczą.

Płaczek, który jest liderem listy wyborczej Konfederacji w okręgu katowickim zapewniał, że jest „sercem i Polakiem, i Ślązakiem jednocześnie” oraz przypomniał, że w Katowicach o mandat w parlamencie będzie zabiegał także premier Morawiecki.

Panie premierze, jak jak Pan popatrzy Ślązakom, Polakom prosto w oczy, kiedy dokładnie 2 dni temu zagłosowaliście państwo w Parlamencie Europejskim za tym, że nasze kopalnie będą musiały być wygaszane? Okłamujecie państwo Polaków i manipulujecie państwo Polakami, dlatego, że doskonale wiecie, że limity związane z emisją metanu są z punktu widzenia Polski druzgocące. (…) To, że państwo pokazujecie to jako sukces rządu, to słowo farsa tutaj, jakby nic nie powiedzieć – mówił Płaczek.

Dodał, że Konfederacja stanowczo sprzeciwia się takiej polityce PiS, ale też „pseudo-opozycji”. – Spowodujecie, że będziemy zmuszeni do tego, żeby wydobywać mniej węgla, a jednocześnie będziemy musieli ten węgiel importować, dlatego, że czymś musimy zasilić ciepłownie i elektrociepłownie. Nie przypominam sobie sytuacji, żeby czy Chiny czy Stany Zjednoczone, czy Kanada czy Meksyk, czy Brazylia wprowadzały tego typu limity, które są nieosiągalne z punktu widzenia również technologicznego – podkreślił Grzegorz Płaczek.

Rosnący sprzeciw wobec BlackRock na Ukrainie: „Podatnicy płacą rachunki za wojnę, prywatne firmy dostają zyski”.

Rosnący sprzeciw wobec działań BlackRock na Ukrainie: „Podatnicy płacą rachunki za wojnę, prywatne firmy dostają zyski”.

Ukraina [jest] prywatyzowana i wyprzedawana firmom takim jak Blackrock.

Zerohedge 8 maja 2023

BlackRock, największy na świecie „zarządca aktywów” [?? md] , począwszy od września (2022 r. – przyp. tłum.) wysyłał zespoły swoich dyrektorów do Kijowa, w celu odbycia spotkań z ukraińskim prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i jego urzędnikami. W grudniu prezes BlackRock Larry Fink w rozmowie telefonicznej osiągnął wstępne porozumienie z Zełenskim w sprawie koordynacji dużych inwestycji związanych z „odbudową zniszczonego wojną kraju”.

Protokół z rozmowy telefonicznej potwierdził, że obie strony „skupią się w najbliższym czasie na koordynowaniu wysiłków wszystkich potencjalnych inwestorów i uczestników odbudowy naszego kraju, kierując inwestycje do najbardziej istotnych i mających największy wpływ sektorów ukraińskiej gospodarki”.

Obecnie, po wielu spotkaniach, jest coraz bardziej widoczne, że inicjatywa spotyka się z pewną dozą kontrowersji i sprzeciwu ze strony niektórych sektorów ukraińskiej opinii publicznej, jak również komentatorów międzynarodowych. W piątek w Kijowie odbyło się kolejne spotkanie na wysokim szczeblu, w którym uczestniczył wiceprezes BlackRock i członek globalnego komitetu wykonawczego firmy zarządzającej aktywami Philipp Hildebrand.

Foto: Na początku grudnia spotkanie wideokonferencyjne z Larrym Finkiem, za pośrednictwem biura prezydencji ukraińskiej

Szczegóły dotyczące funduszu odbudowy są dopracowywane, ale jednocześnie przyciągają coraz więcej uwagi i krytyki.

Bloomberg opisał ostatnie spotkanie w następujący sposób:

Doradcy ds. rynków finansowych BlackRock (BlackRock Financial Market Advisory) będą świadczyli usługi dla funduszu, według e-mailowego oświadczenia biura Zełenskiy’ego. Fundusz będzie poszukiwał prywatnego i publicznego kapitału na projekty na Ukrainie po zakończeniu aktywnych działań wojennych.

„Możemy zaoferować ciekawe projekty dla inwestycji w energetyce, rolnictwie, logistyce, infrastrukturze, IT i wielu innych sektorach” – powiedział Zełenski. „Chcemy globalnych partnerów, którzy mogą zapewnić nam duże inwestycje, które przyjdą wraz z nimi”.

Jedna z międzynarodowych internetowych publikacji finansowych odnotowała kilka negatywnych reakcji wśród ekspertów, w tym ich wypowiedzi w mediach społecznościowych: „Podatnicy płacą rachunki za wojnę, prywatne firmy dostają zyski” oraz „Ukraina [jest] prywatyzowana i wyprzedawana firmom takim jak Blackrock”.

Twitter – LINK: https://twitter.com/gaborgurbacs/status/1654803838635765760

BlackRock spotyka się teraz z Zełenskim na Ukrainie. W listopadzie ukraińskie Ministerstwo Gospodarki i BlackRock podpisały porozumienie zatrudniające BlackRock jako doradcę w powojennej odbudowie Ukrainy.

Podatnicy amerykańscy płacą rachunki za wojnę, prywatne firmy otrzymują zyski.

Russia Today (RT), jak również inne prokremlowskie media, okazały podobną krytykę…

„Ukraina prywatyzowana i wyprzedawana firmom takim jak Blackrock, jednocześnie będąc zniewoloną wobec MFW, USA i UE poprzez paraliżujące zadłużenie?” zatweetował w weekend „Going Underground”, show RT. (Twitter – LINK: https://twitter.com/GUnderground_TV/status/1654768677588221957 )

A niedługo przed tym, jak Tucker Carlson został wyrzucony z Fox News, opisał on ten przytulny związek w sposób następujący…

Twitter – LINK: https://twitter.com/ricwe123/status/1654809389302161408

Tucker Carlson reaguje na nagranie, na którym Zełenski dziękuje BlackRock. Tucker konsekwentnie relacjonował korupcję na Ukrainie.

W lutym tego roku BlackRock ujawnił posiadanie 45,74 milionów akcji Fox Corporation. Teraz wiemy, że Tucker Carlson został zwolniony.

Przypadek?

Okres pojawienia się następujących uwag ze strony Hillary Clinton i przyjaciół jest z pewnością interesujący…

Twitter – LINK: https://twitter.com/DeplorableVet84/status/1654883083999404040

Hillary Clinton mówi, że jedynym sposobem na zakończenie „agresji Putina” jest wysyłanie WIĘKSZYCH pieniędzy na Ukrainę.

To ogłasza tuż przed spotkaniem kierownictwa BlackRock z Zełenskim.

Nie widzicie tego jeszcze? Oni wymuszają największy transfer bogactwa od amerykańskiego podatnika do swoich kieszeni.

Tymczasem z dnia na dzień staje się coraz bardziej oczywiste, że tak bardzo reklamowana ukraińska ofensywa wiosenna utknęła w martwym punkcie lub może w ogóle nie ruszyć z miejsca, biorąc pod uwagę fakt, że Rosja nasiliła swoje ogólnokrajowe ataki lotnicze i ogólnie zwiększyła nacisk na pozycje na froncie ukraińskim.

Bank Światowy od grudnia próbował określić koszty powojennej odbudowy Ukrainy, podając wówczas kwotę 600 mld euro. Jeszcze w październiku rząd ukraiński podawał własne szacunki na poziomie prawie 750 miliardów dolarów.

Biuro Zełenskiego i państwowe media jednocześnie informują obywateli, że BlackRock jest mocno po ich stronie, jednocześnie twierdząc, że BlackRock zarządza aktywami swoich klientów o wartości 8 bilionów [tj. tysięcy miliardów] dolarów.

Tragiczna śmierć oszukanych. 763 udokumentowanych wypadków prominentów po przyjęciu „ratującej życie” szczepionki mRNA.

Tragiczna śmierć oszukanych. 763 udokumentowanych wypadków dotyczących prominentów po przyjęciu „ratującej życie” szczepionki mRNA.

Wiedeń 11.5.2023 Marek Wójcik – blog tragiczna-smierc-oszukanych

Nie jest łatwo pisać o ludzkich tragediach. Szczególnie gdy dotyczy to milionów przypadków na całym świecie. Byłem wstrząśnięty relacją na kla.tv dotyczącą 763 udokumentowanych wypadków dotyczących prominentów po przyjęciu „ratującej życie” szczepionki mRNA.

Źródło.

Ten film pokazuje ponad 700 przypadków dotyczących znanych osób. Jaka jest ilość tragedii mało znanych ludzi – tego nie wiem.

Biorąc pod uwagę, że niewiele ludzi jest publiczne znanych, można śmiało określić, że taki los spotkał około 100 tysięcy razy więcej (czyli około 8 milionów) mieszkańców naszej planety.

Zgadzam się, to twierdzenie jest czysto teoretyczne. Są służby odpowiedzialne za zbieranie rzetelnych danych statystycznych. Chętnie skorzystałbym z takich źródeł. Niestety nie udało mi się do nich dotrzeć.

Niektóre sceny z tego filmu już przedstawiałem w moim blogu, ale taka ilość ludzkich tragedii jest szokująca. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że widzimy jedynie prominentów, trudno jest sobie wyobrazić, jak wielkie rozmiary ma ta zbrodnia na całym świecie. Wygląda na to, że jest to jedynie próba, czy można mordować ludzi bez żadnych konsekwencji. Niestety odpowiedź na to pytanie jest: tak, to jest możliwe. Dlatego możemy oczekiwać następnej kampanii, której celem będzie zmniejszenie populacji na naszym globie. Ludobójstwo dopiero się zaczęło.

Źródło.

Uważam, że moim zadaniem jest ostrzeganie następnych potencjalnych ofiar przed takimi zbrodniami. Nie wiem, czy będzie to szczepionka, czy jakieś inne świństwo propagowane przez mainstreamowe media i telewizyjnych „ekspertów”. Nie dajcie się więcej oszukiwać. Tej „ratującej życie” szczepionki nie da się tak łatwo usunąć z organizmu.

Nie wiem, co przygotowali dla nas ci dranie, by nas wykończyć. Od ponad 36 lat jestem „chory” na cukrzycę typu 1. Od tak długiego czasu wstrzykuję sobie insulinę, gdyż inaczej nie przeżyłbym. Nie zamierzam się skarżyć, ale wiem, że tacy klienci jak ja są dla big pharma kurą znoszącą złote jaja. Tak długo, jak będę potrzebował insuliny, czyli dożywotnio, będę dla nich źródłem dochodu. Dlatego właśnie wszelkie badania dotyczące znalezienia skutecznego sposobu leczenia cukrzycy są przez branżę farmaceutyczną blokowane. Nie winię za to farmacji, W końcu bez ich produktu – insuliny – dawno bym już nie żył. Tak jak moja prababka, która zmarła na cukrzycę w roku 1939.

Winę za ten stan ponosi rockefehlerowska medycyna. Farmacja to jest mafijna struktura wykorzystująca zaistniałą sytuację. Oni dbają o dochody. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie horrendalne szkody dla zdrowia publicznego. I w tym właśnie tkwi cały problem. Chemioterapia chorych na raka bazująca na resztkach gazów bojowych – niezużytych podczas pierwszej wojny światowej – jest najlepszym tego przykładem. Kłamstwo choleresterolowe i wiele innych podobnych przekrętów są jednoznacznym dowodem chciwości przedstawicieli mafii farmaceutycznej.

Big Pharma co prawda zarabia na tym oszustwie, jednak jedynie kolaborują ze zbrodniarzami. Naturalnie, odpowiedzialność za ludobójstwo ponoszą także wielkie korporacje tej branży. Musimy zdać sobie sprawę, że istnieje grupa bardzo bogatych ludzi, którzy postawili sobie za cel przejęcie pełnej kontroli nad światem. Jest to jedyne rozsądne wytłumaczenie tego, co się aktualnie dzieje. Takie incydenty jak wojna na Ukrainie, konflikt w sprawie Tajwanu są właśnie ich pomysłem. Plandemia była jedynie testem skuteczności zaplanowanych sposobów przejęcia władzy nad światem. Nie brzmi to zbyt optymistycznie, ponieważ jak widać, w dużej mierze im się to udało. Walka o dominację nad światem musi doprowadzić do konfrontacji pomiędzy członkami tej grupy, która tę walkę zaplanowała.

Chociaż jak pewnie zauważyliście, nie jestem fanem tzw. cywilizacji zachodniej, a szczególnie jej „wartości”, widzę wyraźnie próby przejęcia dominacji nad światem przez inne siły. Kraje BRICS jakkolwiek stanowią przeciwwagę dla krajów NATO, nie są z definicji tą lepszą stroną. Czy stanowi dla Was jakąś różnicę, byśmy byli niewolnikami USA, czy Chin? Obie te opcje są nie do przyjęcia. Musimy pozostać wolnymi ludźmi i o to właśnie toczy się walka. Polem bitwy w tej wojnie jest świadomość ludzi. I tutaj odnosimy z każdym dniem coraz większe sukcesy.

Ks. Zygmunt Kaczyński zamordowany przez komunistów.

Ks. Zygmunt Kaczyński zamordowany przez komunistów.

Tadeusz Płużański 11 maja 2023 Ks-Kaczynski-zamordowany-przez-komunistow

Śledztwo prowadziło kierownictwo bezpieki: Roman Romkowski (Natan Grunszpan-Kikiel), Mieczysław Mietkowski (Mojżesz Bobrowicki), Jacek Różański (Józef Goldberg) i Julia Brystiger.

Zamęczony 13 maja 1953 r. w więzieniu przy ul. Rakowieckiej. „Zwłoki dostarczono dnia 18 maja o godzinie 9.40, w pace, bez ubrania, z głową osłoniętą papierem, po widocznych śladach sekcji zwłok” – napisał w „Pro memoriach” prymas Stefan Wyszyński.

Zygmunt Kaczyński urodził się w 1894 r. w Kaczynie koło Łomży. Był księdzem, ale też posłem na Sejm (1919–1927), dziennikarzem, dyrektorem Katolickiej Agencji Prasowej (1930–1939), ministrem wyznań religijnych i oświecenia publicznego w rządzie RP na uchodźstwie (1943–1944).

W 1945 r. powrócił do Polski, licząc na odbudowanie społeczności katolickiej w okupowanej przez sowietów Ojczyźnie.
Wracając do okresu przedwojennego. „Jego aktywność polityczna i współpraca m.in. z Władysławem Sikorskim, Wincentym Witosem, Wojciechem Korfantym, Karolem Popielem i I. J. Paderewskim była kontestowana przez sfery rządowe: wysyłano pisma do kardynała Aleksandra Kakowskiego i Stolicy Apostolskiej próbując zdyskredytować księdza i pozbawić go funkcji dyrektora Katolickiej Agencji Prasowej np. donosząc o rzekomo złym prowadzeniu się ks. prałata w Szwajcarii, czy jego udziałach w kawiarni Oaza w Warszawie. Komisja powołana przez ordynariusza warszawskiego nie potwierdziła stawianych zarzutów” – napisał znawca postaci ks. Kaczyńskiego, historyk Mirosław Biełaszko.

1 stycznia 1946 r. Kaczyński został proboszczem zrujnowanej przez Niemców parafii Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim w Warszawie, o czym później pisał: „W okresie trzech lat w mej parafii o ludności robotniczej odbudowałem w dużej części kościół oraz trzy domy, w których mieszczą się 3 przedszkola dla dzieci, kuchnia ludowa wydająca 200 obiadów dziennie dla najbiedniejszych, świetlica, przychodnia lekarska itp.”
Ponieważ komuniści nie zgodzili się na wznowienie działalności Katolickiej Agencji Prasowej, skupił się na tworzeniu „Tygodnika Warszawskiego” (pierwszy numer ukazał się 11 listopada 1945 r.), którego podtytuł brzmiał: „Pismo katolickie poświęcone zagadnieniom życia narodowego”. Oczywiście bezpieka – na zlecenie komunistycznych władz – rozpracowywała środowisko tygodnika i samego księdza. Dwukrotnie aresztowany, 26 kwietnia 1949 r. pod zarzutem „nieprzestrzegania podpisanych zobowiązań” (informacje przekazywał prymasowi Wyszyńskiemu i bp. Choromańskiemu). Śledztwo prowadziło kierownictwo bezpieki: Roman Romkowski (Natan Grunszpan-Kikiel), Mieczysław Mietkowski (Mojżesz Bobrowicki), Jacek Różański (Józef Goldberg) i Julia Brystiger. 28 sierpnia 1951 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał ks. Kaczyńskiego na 10 lat pozbawienia wolności. 

Ks. Zygmunt Kaczyński został zrehabilitowany w 1958 r., ponieważ „dowody były fingowane i uzyskane drogą niedozwolonych i przestępczych metod /…/ w wyniku tego rodzaju postępowania sądowego poniósł on śmierć”.
Tadeusz Płużański

Zwyrodniałe eksperymenty: Urodziły się dzieci „trzech osób” z in vitro.

Zwyrodniałe eksperymenty w Wielkiej Brytanii: Urodziły się dzieci „trzech osób” z in vitro

zwyrodniale-eksperymenty

Dobrowolna zwyrodniałość moralna i delirium eksperymentów para-medycznych na ludziach wkraczają właśnie w nowy etap. W Wielkiej Brytanii potwierdzono urodzenie już kilkorga dzieci, które powstały w wyniku zmieszania DNA trzech osób. Liberalne media, ogłaszające światu to nowe „osiągnięcie” nauki, zdają się nie dostrzegać żadnych moralnych kontrowersji w tego typu eksperymentach z udziałem „trójkątów”, chcących pozyskać dla siebie dzieci o „ulepszonej” genetyce. 

==================

O sprawie pisze dziennik „Guardian”, który opowiada swoim czytelnikom o „nowatorskich procedurach”, które posłużyły do zapłodnień in vitro przy użyciu DNA trzech osób. Jak głosi oficjalna narracja, tego typu eksperyment ma na celu „zapobieganie dziedziczeniu przez dzieci nieuleczalnych chorób”.

Metoda określona została jako „mitochondrialna terapia donacyjna” (MDT) i ma zapobiegać przekazywaniu w genach chorób mitochondrialnych, które są nieuleczalne i mogą być śmiertelne w ciągu kilku dni lub nawet godzin od urodzenia.

Owa „metoda” jest promowana przez „postępowych” naukowców jako jedyna możliwość uniknięcia chorób, które grożą rzekomo jednemu na 6000-6500 dzieci.

Sam fakt uczestniczenia trzech osób w takim eksperymencie tłumaczy jest tak, że rzekomo udział DNA dodatkowej osoby ma być znikomy i opiewać na 0,2 %.

Eksperymenty nad MDT były prowadzone w Wielkiej Brytanii przez lekarzy z Newcastle Fertility Centre, a w 2015 roku parlament umożliwił przeprowadzanie takich zabiegów. Wielka Brytania nie rozpoczęła ich od razu – w efekcie czego pierwsze na świecie dziecko urodzone przy zastosowaniu tej metody urodziło się w 2016 roku w Meksyku.

W roku 2017 wspomniana klinika z Newcastle jako jedyna w Wielkiej Brytanii uzyskała licencję na wykonywanie tzw. MDT. Zgody na przeprowadzanie zabiegu wydawane są indywidualnie przez organ regulacyjny o nazwie Human Fertilisation and Embryology Authority (HFEA), który do tej pory udzielił ich co najmniej 30.

Lekarze z kliniki w Newcastle nie ujawnili szczegółów narodzin z programu MDT ze względu na obawy, że informacje mogłyby naruszyć prywatność pacjentów. Ale w odpowiedzi na wniosek „Guardiana” na podstawie prawa do swobody informacji HEPA potwierdziła, że to tej pory w Wielkiej Brytanii urodziło się „mniej niż pięć” dzieci przy zastosowaniu MDT.

Źródło: PAP / Bartłomiej Niedziński, Londyn

Eurokołchozowi brakuje kasy!!?? Bałagan finansowy jest coraz większy.

Eurokołchozowi brakuje kasy!!??

Kasa UE na wyczerpaniu? „Bałagan finansowy jest coraz większy”

[przepraszam za język biurwów – muszę zachować oryginał. MD]

oprac. Piotr Kozłowski ue-brak-pieniedzy-balagan-finansowy

W budżecie UE może zabraknąć pieniędzy na realizację unijnych programów z uwagi na rosnące koszty pożyczkowe Funduszu Odbudowy. Parlament Europejski w przyjętym raporcie mówi wręcz o zagrożeniu dla funduszy UE.

„Raport PE obnaża rozrzutność Unii. Bałagan finansowy w UE jest coraz większy” – mówi PAP europoseł komisji budżetowej PE Bogdan Rzońca (PiS).

W 2021 r. Komisja Europejska zaczęła pożyczać środki na rynkach finansowych w celu sfinansowania liczącego 800 mld euro Funduszu Odbudowy, który powstał w reakcji na kryzys spowodowany pandemią koronawirusa. Tworząc Fundusz Komisja zakładała, że kredyty zostaną spłacone z nowych zasobów własnych UE. Tymczasem prace nad utworzeniem tych zasobów idą bardzo wolno. Do tego rosną koszty obsługi zaciąganego długu.

Niepokojący raport

Problem został dostrzeżony przez Parlament Europejski, który przyjął w tej sprawie raport autorstwa belgijskiego europosła, szefa komisji budżetowej PE Johana Van Overtveldta (EKR).

Europosłowie wyrażają w nim głębokie zaniepokojenie tym, że rosnące koszty pożyczkowe Funduszu Odbudowy prawdopodobnie poważnie ograniczą zdolność budżetu UE do finansowania unijnych programów.

W wieloletnich ramach finansowych (WRF) na lata 2021–2027 przeznaczono 12,9 mld euro w cenach z 2018 r. (15 mld euro w cenach bieżących) na okres siedmiu lat na pokrycie kosztów finansowania Funduszu Odbudowy. Liczbę tę oparto na założeniu, że stopy procentowe będą stopniowo rosły z 0,55 proc. w 2021 r. do 1,15 proc. w 2027 r. Jednak już teraz wynoszą one ponad 3 proc.

Poważne zagrożenie

Europoseł Rzońca ocenia, że zagrożenie jest bardzo poważne.

Raport ukazuje skomplikowaną sytuację budżetu UE oraz brak postępu w pracach nad poszukiwaniem nowych zasobów własnych, czyli świeżych pieniędzy UE. Coraz bardziej widać, że nie będzie chętnych krajów do dodatkowych wpłat z budżetów krajowych na pokrycie długu. Projektowany pierwszy koszyk nowych zasobów nie jest gotowy. Drugi koszyk, czyli ETS II – podatek od paliw domowych, samochodowych, samolotowych i okrętowych, też jest w powijakach. Raport jest prawdziwy i obnaża rozrzutność UE, która generuje idee bez pokrycia finansowego! Bałagan finansowy w UE jest coraz większy, a inflacja zjada pieniądze z Wieloletnich Ram Finansowych i KPO. Do tego jeszcze sześć krajów UE nie otrzymało do dziś ani jednego eurocenta z KPO – powiedział PAP Rzońca.

Programy w obliczu cięć

Europosłowie wskazują, że jeśli nie zostaną podjęte żadne działania, programy takie jak Erasmus+, EU4Health, Kreatywna Europa i inne prawdopodobnie staną w obliczu cięć, podczas gdy wysoka inflacja zmniejsza realną wartość całego budżetu UE.

Zdaniem PE, „prawie niemożliwe będzie sfinansowanie ważnych nowych inicjatyw, takich jak proponowana europejska ustawa o chipach, bez cięcia niezbędnych istniejących programów lub funduszy”.

Rewizja budżetu UE

Posłowie wzywają wiec do „pilnej i ambitnej rewizji wieloletnich ram finansowych” wraz z „architekturą i finansowaniem niezbędnym do skutecznego zarządzania kosztami spłaty Funduszu Odbudowy, przy jednoczesnym zachowaniu niezbędnych poziomów finansowania programów i polityk”.

Ich zdaniem rewizja budżetu UE „musi wejść w życie do 1 stycznia 2024 r.”. Ponadto europosłowie wzywają do wprowadzenia nowych zasobów własnych zgodnie z prawnie wiążącym planem działania.

Rezolucja Van Overtveldta

Rezolucja Johana Van Overtveldta została przyjęta głosami 434 za, przy 99 przeciw i 89 wstrzymujących się.

Przyjmując Wieloletnie Ramy Finansowe, Parlament, Rada i Komisja uzgodniły, że wydatki pokrywające koszty nie powinny zmniejszać programów i funduszy UE. Zgodnie z art. 311 unijnego traktatu „Unia musi zapewnić sobie środki niezbędne do osiągnięcia swoich celów i prowadzenia swoich polityk”.

Z Strasburga Łukasz Osiński

Libia delenda est. Dlaczego?

Libia delenda est. Dlaczego?  
[W artykule: WODA SPOD SAHARY – a ATAK NA Libię. 11.09.2011. umieszczam stronę techniczną, opisaną przez inżyniera, który referuje stan (na rok 2000) tych ogromnych, potrzebnych całej Afryce północnej prac, wykonanych na skutek decyzji Kaddafiego] Ekonomia polityczna 02.09.2011 https://www.dakowski.pl/archiwum/pliki/index.4243_47.php Kornel Sawiński 11.09.2011.
„Kaddafi od dłuższego czasu podkreślał potrzebę stworzenia, niezależnej kontynentalnej, afrykańskiej bankowości w oparciu o złoto i w oderwaniu od międzynarodowej „finansjery”. Wojna w Libii wchodzi obecnie prawdopodobnie w nową fazę, działań partyzanckich. Nie na technice i prognozach wojskowych będzie skoncentrowana uwaga niniejszej analizy, a na prawdziwych ekonomiczno – polityczno -ideologicznych przyczynach zniszczenia Libii, o których polski czytelnik wciąż niewiele wie.
Rozpocznijmy od ekonomii. Francuzi pod przywództwem Sarkozy’ego będący w awangardzie anty-kaddafistowskiej koalicji posiadają największe na świecie spółki wodne. Francuzi co nie jest wielką tajemnicą mają ambicje przejąć system wielkiej sztucznej rzeki i przez następne dziesięciolecia czerpać z tego profity.
Dzięki projektowi „Wielkiej Sztucznej Rzeki” Libia stała się czołowym państwem Afryki Północnej, jeśli chodzi o zapasy słodkiej wody. Realizacja idei zbudowania „ósmego cudu świata” (jak Kaddafi nazwał projekt „Wielkiej Sztucznej Rzeki”) rozpoczęła się w 1980 roku. Prace nad projektem zostały w większości ukończone. Zbudowano 4000 km wodociągów dostarczających wodę z południa kraju na północ.  Prócz Libii projekt miał dostarczać słodką wodę do Egiptu, Sudanu, Czadu. W założeniu budowa miała się odbywać bez zaciągania długów u międzynarodowych instytucji finansowych jak Bank Światowy czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Zrealizowanie planów zamienienia pustynnych krajobrazów Afryki Północnej w obszary zielone bez popadania w kredytowe zależności okazało zbyt wielkim zagrożeniem dla monopolu globalnych instytucji finansowych.
Prócz tego zdaniem wielu analityków kontrola nad zasobami słodkiej wody na obszarach jej deficytu w sensie geo-strategicznym może być bardziej znacząca od kontroli łóż ropy naftowej.  System ekonomiczny państwa libijskiego zbudowany na bazie swoiście rozumianego socjalizmu wyłożonego przez Kaddafiego w „Zielonej Książce” charakteryzował się najwyższym poziomem życia w Afryce Północnej. Warto przytoczyć tutaj niektóre informacje na temat poziomu życia Libijczyków, celem lepszego zrozumienia liczby podajemy w dolarach USA.  –           PKB per capita 14 tysięcy 192 dolary –         zasiłek dla bezrobotnych 730 dolarów (miesięcznie) –         wynagrodzenie pielęgniarki 1000 dolarów –         za każde nowo-narodzone dziecko 7 tyś. dolarów –         nowożeńcy dostają 64 tysiące dolarów na zakup mieszkania, na starcie indywidualna pomoc finansowa w wysokości 20 tysięcy dolarów –         bezpłatna służba zdrowia –         bezpłatna nauka –         w niektórych aptekach bezpłatne lekarstwa –         brak opłat za energię elektryczną –         benzyna tańsza od wody- 0,14 dolara za litr [1]  
Cały obszar libijskiej gospodarki częściowo znacjonalizowany, częściowo uspołeczniony odpowiadający za „socjal” na tak wysokim poziomie jest znakomitym kąskiem dla zachodnich banków, i koncernów. Trypolijski pejzaż wolny od przedstawicielstw zachodnich instytucji finansowych wydaje się przechodzić do historii. Warto w tym miejscu przypomnieć sobie postawę włoskiego premiera Silvio Berlusconi, który w 2008 roku podpisywał z Libijczykami traktat mający „raz na zawsze” zakończyć niechlubną epokę włoskiego kolonializmu 1911/1942. W ramach włosko-libijskiej umowy Włosi wypłacą Libii 5 miliardów dolarów w ciągu 25 lat inwestując w infrastrukturę (drogi, linie kolejowe). Pewną ciągłość zachodnich „interwencji” zbrojnych możemy zaobserwować również jeśli chodzi o odchodzenie w rozliczeniach od dolara amerykańskiego.
W przypadku Iraku przypomnijmy, że Saddam Husajn jako pierwsza głowa państwa OPEC przeszedł w rozliczeniach za ropę z dolara na euro. W przypadku Libii, Kaddafi od dłuższego czasu podkreślał potrzebę stworzenia, niezależnej kontynentalnej, afrykańskiej bankowości w oparciu o złoto i w oderwaniu od międzynarodowej „finansjery”.
Tego typu idee nie mogły spodobać się francuskim (i nie tylko francuskim) bankom, do dziś przecież dominującą na Czarnym Lądzie walutą jest afrykański frank francuski. Warto również przypomnieć projekt zbudowania (głównie z budżetu libijskiego) pierwszego afrykańskiego satelity. Odebrano w ten sposób Zachodowi monopol na korzystanie z jego satelity i opłaty za tą usługę w wysokości 500 milionów dolarów rocznie. Pozornie wszystkie działania Zachodu wyglądają na nieskoordynowane i chaotyczne, a naprawdę jest to przygotowywane i realizowane etapami od prawie 20 lat. Chodzi o dominującą kontrolę nad afrykańskimi złożami, utrzymania dolara jako dominującej w handlu surowcami waluty, oraz (w kontekście geopolitycznym) wyparcie z tego obszaru wpływów Rosji i Chin[2].          Casus belli przeciwko Libii nie miał li tylko ekonomicznego charakteru, o którym można naprawdę wiele pisać. Jeśli chodzi o polityczno-ideologiczne tło to warto na moment przyjrzeć się systemowi libijskiemu stworzonemu przez Kaddafiego. Libijska dżamahirija ( z arabskiego. „władza ludu”) stała się pod rządami Kaddafiego narodem, który siedmiokrotnie zwiększył liczbę swoich mieszkańców.
„Trzecia Uniwersalna Teoria” zawarta w „Zielonej Książce” Kaddafiego będąca w czasach zimnej wojny w opozycji do systemów bloku wschodniego i zachodniego wyrażała ideały „demokracji bezpośredniej”, które realizowane były z powodzeniem w postaci „komitetów ludowych”. Reprezentanci komitetów zbierali się na „Powszechnym Kongresie Ludowym”, liczącym 2700 członków jednoizbowym parlamencie libijskim. Sprawność funkcjonowania tego oryginalnego systemu obnażała arogancką twarz zachodniego „jedynie słusznego” systemu demokracji parlamentarnej i zależności partii politycznych (które w Libii były zakazane) od kapitału. Będąca w awangardzie społecznego postępu (w odróżnieniu od arabskich monarchii) była przykładem politycznym nie tylko dla Arabów, czy mas afrykańskich, ale również dla innych (głównie trzecioświatowych) narodów. W dobie kryzysu idei politycznych po upadku realnego socjalizmu i kompromitacji neoliberalnego kapitalizmu zagrożenie „świeżą” jeszcze nie zrealizowana na szerszą skalę ideologia państwa libijskiego mogło zostać uznane za zbyt znaczące.
„Zielona Książka” w której Kaddafi zrywa z fetyszem parlamentaryzmu w stylu zachodnim mogła w najbliższej przyszłości stać się inspiracją dla zwolenników demokracji bezpośredniej w Afryce, Ameryce Łacińskiej czy nawet w Europie. Lansowane przez Kaddafiego trwające 15 lat wysiłki na rzecz stworzenia politycznie zjednoczonego narodu arabskiego napotykały na ogromne trudności. W związku z tym nową strategią polityczną stał się dla Libii panafrykanizm. Cały szereg sukcesów przy tworzeniu „Stanów Zjednoczonych Afryki” miał być tylko etapem, po którym przyjść miała integracja z Unia Europejską na całkowicie równoprawnych zasadach. Zamysł geopolityczny takiego przedsięwzięcia jest nie do zaakceptowania dla „nowego porządku światowego” firmowanego przez USA i NATO.  Idea demokracji bezpośredniej gdzie w sposób największy z możliwych ludzie kontrolują administracje państwową jest nie do przyjęcia w kontekście realizowanego od czasów prezydentury Georga W. Busha słynnego projektu „Wielkiego Bliskiego Wschodu”[3] . W sensie geopolitycznym Libia jest pomostem integrującym zjednoczoną Afrykę, oraz Europę.
Wizja Kaddafiego lansowała od lat dialog kultur i cywilizacji w opozycji do huntingtonowskiego „zderzenia cywilizacji”. Wiążący nadzieję na odejście tej koszmarnej doktryny wraz z odejściem ze stanowiska prezydenta USA George’a Busha nie powinni mieć złudzeń co do tego, że prezydentura Obamy w jakiś zasadniczy sposób od niej odbiega. Przyjmuje tylko bardziej „strawny” bardziej „sympatyczny” wyraz niż ta firmowana twarzą „teksańskiego kowboja”.
Kornel Sawiński – Ekspert Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych, odpowiedzialny za program analityczny Libia 2011. Doktorant na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego, publikuje m.in. na geopolityka.org, psz.pl [1] http://www.evrazia.org/article.php?id=1765 [2] www.africom.mil/AboutAFRICOM.asp [3] http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110312&typ=my&id=my03.tx

O szubienicznych skłonnościach Morawieckiego.

O szubienicznych skłonnościach Morawieckiego

Ewaryst Fedorowicz O szubienicznych skłonnościach Morawieckiego

Dzień zapowiada się ciekawie:

„Poseł ze Śląska, oszust z Wrocławia!” (© Polscy Górnicy) pojechał po bandzie (tylko bez skojarzeń).

Okazało się, że choć z niego pacyfista inaczej („najlepszym rozwiązaniem zawsze była wojna, wojna zmienia perspektywę w 5 minut”)
– i darwinista modelowy: („Jak ludzie ci zap***ją za miskę ryżu, jak było w czasach po II wojnie światowej i w trakcie, to wtedy gospodarka cała się odbudowała”)

to miewa momenty autorefleksji i choć z niego cynik – wzmożenia emocjonalnego też.

I we wspomnianego wzmożenia przypływie ogłosił:

„Powiedzmy to jasno: tylko potwór jest w stanie wyrządzić krzywdę, i to tak straszną krzywdę, niewinnemu dziecku! A dzieci trzeba chronić przed potworami! Miejsce takich oprawców jest nie tylko w więzieniu, ale dla przestępstw popełnianych z takim okrucieństwem, z taką premedytacją jestem osobiście za najwyższym wymiarem kary – karą śmierci.”

***

Nie wiem, czy wie, że jest wtórny, bo swego czasu (a dokładnie 25 listopada 2011), nawet opozycyjny wówczas  Kaczyński opowiadał, jak to on zwolennikiem kary śmierci jest:

„Jak zapowiedział szef PiS na konferencji prasowej, partia w najbliższy czasie złoży w Sejmie projekt nowelizacji kodeksu karnego. Oprócz przywrócenia kary śmierci za szczególnie drastyczne zabójstwa PiS proponuje „w ogóle zaostrzenie kar za zabójstwa”,

ale jak już się przyspawał do władzy – to mu przeszło, bo w momencie składania tej deklaracji doskonale wiedział, że jej NIGDY spełnić nie zamierza („bo Bruksela”)

Ostatnich 8 lat jest tego najlepszym przykładem.

***

Żeby nie było, że się czepiam, a nie mam żadnej , konstruktywnej propozycji, ja na niemal 2 lata przed Kaczyńskim, 5 stycznia 2010  napisałem, że nie tylko jestem za karą śmierci dla morderców, ale też za wprowadzeniem 1% podatku na utrzymanie morderców niepowieszonych, ale tylko dla tych, którzy są przeciwni karze śmierci:

„Każdego roku, w rozliczeniu podatkowym możemy zadeklarować, że 1% naszego podatku przeznaczamy na organizacje pożytku publicznego.

System działa, urzędy sprawnie cala operacje przeprowadzają – wszyscy zadowoleni.

Wnioskuję o dodanie do formularzy podatkowych jeszcze jednej kratki, w której podatnik będzie mógł zaznaczyć, że zgadza się (lub nie) na powiększenie swojego podatku o kwotę niezbędną do opłacenia utrzymania w więzieniach osadzonych tam morderców.

Ja zaznaczę, że nie chcę – i nie dopłacę stosownej kwoty.

Autorytety moralne zaznaczą, że chcą i dokonają przelewu na wskazane konto, z dopiskiem „na morderców”.

Wszyscy będą zadowoleni, a mordercy najbardziej.”

***

Na koniec, by wykazać moją stałość poglądów,  po ponad 13 latach od mojej, pierwszej deklaracji, nawiążę do jakże spóźnionej, premierowej autorefleksji i skomentuję ją tak:

Ja też jestem za przywróceniem kary śmierci – w pierwszej kolejności dla POLITYKÓW: za POLAKOBÓJSTWO, czyli za posłanie do piachu 250 tys Polaków patentem „na Covida”,

którym rząd Morawieckiego odciął dostęp do (pustych, przerobionych na covidowe) szpitali, do specjalistów onkologów, kardiologów, pulmonologów, neurologów, gastrologów, a nawet – chirurgów:

„pandemia zmniejszyła również dostęp do onkologicznych zabiegów chirurgicznych, w niektórych momentach nawet o 40%”.

Do tego ferajna z Nowogrodzkiej ZAKAZAŁA leczenia chorych na Covid, kłamiąc, że nie ma nań leku, choć

prof. Kuna w cytowanych przez największe portale wywiadach dla PAP, dla DoRzeczy i in. tłumaczy Decydentom (jest taki epitet)  jak krowie na rowie, że sterydy wziewne ratują zaatakowane Covidem płuca.

***

Ale obserwując bezprzykładną grabież Polski w ciągu ostatnich lat, zaproponuję niezbędne uzupełnienie :

kara śmierci dla sprawców szkód gospodarczych wielkiej skali:
na przykład od MILIONA euro.

Już za samą Ostrołękę można by powywieszać sporą paczkę.

Co, że to niemożliwe?
Oczywiście, że niemożliwe: podobnie jak bzdet wytwitowany dziś przez Morawieckiego:

Ciocia Magdalenka nie pozwoli.

https://www.newsweek.pl/polska/kaczynski-za-kara-smierci-bo-spoleczenstwo-chce-kary-smierci/pwrssl1

https://www.salon24.pl/u/ewarystfedorowicz/148033,kara-smierci-dla-mordercow-czyli-co-mnie-tam-iwan

https://www.pap.pl/mediaroom/1033115%2Cpandemia-zwiekszyla-dlug-onkologiczny.html

https://pulsmedycyny.pl/nie-mamy-lekow-przeciw-covid-19-prof-kuna-sterydy-wziewne-sa-rownie-skuteczne-jak-szczepionka-1132692

http://blog.wirtualnemedia.pl/ewaryst-fedorowicz/post/polakobojstwo-czyli-czy-andrzej-juz-ulaskawienia-pisze

 http://blog.wirtualnemedia.pl/ewaryst-fedorowicz/post/szkola-liderow-cioci-magdalenki

Zdziczenie, czyli Polska.

Zdziczenie, czyli Polska…

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz bibula

9 maja 2023 r. godziny przedpołudniowe. Zerknę, pomyślałam, co tam w cywilizowanej Polsce dziś nowego. Z trzech wiodących stacji TV jedyną, którą jestem jeszcze w stanie od czasu do czasu strawić jest Polsat News.

No i co widzę/słyszę. Kamery Polsat News zainstalowane przed Cmentarzem Mauzoleum Żołnierzy Armii Czerwonej w Warszawie. Pan prowadzący pasmo przedpołudniowe wietrzy sensację. W skrócie (parafrazując), są ukraińscy i polscy aktywiści, jest event, będzie się działo. I dobrze. Ma się dziać. Nie będzie ruski …

Podjeżdża Ambasador Federacji Rosyjskiej, na pasku pojawia się napis; „PROWOKACJA KREMLA”. Zaczyna się „impreza”, pan prowadzący w przysłowiowym siódmym niebie. Dalej nie wiem, bo w dbałości o własne zdrowie psychiczne użyłam pilota by tego pana zgasić.

Uporządkujmy:

– Jest w Warszawie cmentarz Mauzoleum żołnierzy Armii Czerwonej? – jest.

– Żołnierze ci zginęli na polskiej ziemi z rąk niemieckich faszystów? – zginęli z rąk niemieckich faszystów.

– Niemieccy faszyści mieli za cel eksterminację (zaraz po Żydach) narodu polskiego? – mieli taki cel i rozkaz realizowali.

– Żołnierze Armii Czerwonej, ci, których groby w tym miejscu, zginęli by wygonić niemieckich zbrodniarzy z Polski? – zginęli w walce o to by bandziora Niemca z Polski wygnać.

– Jest w Polsce Ustawa o grobach i cmentarzach wojennych? – jest taka Ustawa, a w niej Art. 2. Groby wojenne bez względu na narodowość i wyznanie osób, w nich pochowanych, oraz formacje, do których osoby te należały, mają być pielęgnowane i otaczane należnym tym miejscom szacunkiem i powagą.

– Jest w Polsce Ambasada Federacji Rosyjskiej? – jest.

– Polska zerwała stosunki dyplomatyczne z Federacją Rosyjską? – nie.

– Obowiązuje Polskę KONWENCJA WIEDEŃSKA O STOSUNKACH DYPLOMATYCZNYCH? – obowiązuje.

W dniach 8-9 maja Cała Europa, czy tylko Rosja, obchodzi Dzień Zwycięstwa nad niemieckim faszyzmem, celebrując Dzień zakończenia II Wojny Światowej?

– Zwycięstwo nad faszyzmem i Dzień zakończenia II Wojny Światowej obchodzi cała Europa.

– Czy w krajach Europy ich władze uniemożliwiają, bądź pozwalają motłochowi uniemożliwiać członkom rosyjskich misji dyplomatycznych oddawać hołd Żołnierzom Armii Czerwonej poległym w walce z niemieckim faszyzmem? – nie, kraje Europy nie uniemożliwiają, przeciwnie zabezpieczają dyplomatów przed ewentualnym agresywnym motłochem.

Czy Polska misja dyplomatyczna akredytowana w Federacji Rosyjskiej napotyka na trudności w czasie odwiedzin na Cmentarzu Wojennym w Katyniu? Nie. Delegacja z Ambasady RP w Moskwie na czele z ambasadorem Krzysztofem Krajewskim bez przeszkód odwiedziła w niedalekiej przeszłości, tj. 10 kwietnia 2023 Polski Cmentarz Wojenny w Katyniu.

– Czy Polska to kraj prawa i ludzi cywilizowanych? … Wątpię!

Bożena Gaworska-Aleksandrowicz
https://myslpolska.info

WÓDZ KU KLUX KLANU PROKURATOREM GENERALNYM IZRAELA

WÓDZ KU KLUX KLANU PROKURATOREM GENERALNYM IZRAELA

Krzysztof Baliński 11 maj 2023

Tak, to prawda. W przedwojennej Polsce byli faszyści, ale nie byli nimi Polacy lecz… Żydzi. Faszystami nie byli członkowie ONR (bo oni jeśli bili, to nie Żydów, a żydokomunę), ale zaczadzeni Mussolinim syjoniści rewizjoniści, którzy o swym wodzu Włodzimierzu Żabotyńskim mówili z podziwem „żydowski faszysta”, a którego pierwszy prezydent Izraela Ben Gurion nazywał „Włodzimierz Hitler”. Członkowie 50-tysięcznego narodowo-radykalnego Bejtaru pozdrawiali się salutem rzymskim.

Także tradycje terrorystyczne są wśród Żydów bardzo żywe. Co więcej – Izrael, z uwagi na bogatą kartotekę terroryzmu, jest uznawany za twórcę nowoczesnego terroryzmu. Przykładów aktów terroru wymierzonych w przeciwników Izraela i nie tylko jest mnóstwo. Przytoczmy jeden: 4 listopada 1995 roku żydowski prawicowy ekstremista zabił w Tel Awiwie Icchaka Rabina, premiera Izraela i laureata Pokojowej Nagrody Nobla (za porozumienie z Palestyńczykami).

Generał Anders w swych pamiętnikach zapisał: „W Palestynie zaczęły się tłumne dezercje żołnierzy żydowskiego pochodzenia, co spowodowało znaczne luki w oddziałach. Dowódcy armii brytyjskiej domagali się poszukiwania dezerterów. Ani jeden dezerter nie został przez nas aresztowany, ponieważ nie chciałem mieć pod dowództwem żołnierzy, którzy bić się nie chcą”. Tym niemniej uprzedził Brytyjczyków, że mogą mieć z nimi kłopoty.

I rzeczywiście – dezerterzy zasilili oddziały miejscowych żydowskich sabotażystów i terrorystów walczących nie tyle z Arabami, co z żołnierzami brytyjskimi, posługując się przy tym zdobytymi w tajemniczy sposób autentycznymi polskimi dokumentami wojskowymi. Jeden z dezerterów, Mieczysław Biegun, który według prawa wojennego powinien był stanąć przed plutonem egzekucyjnym, został Menachemem Beginem i autentycznym terrorystą – stanął na czele organizacji Irgun, która wysadziła hotel „King David” w Jerozolimie, zabijając 91 osób, w tym 28 Brytyjczyków. Innymi słowy zamordował oficerów brytyjskiej armii, której częścią był korpus Andersa. Był mordercą bezwzględnym. To głównie kierowane przez niego bojówki dokonały makabrycznej rzezi ludności arabskiej, głównie kobiet i dzieci w wiosce Deir el-Jasin. Nawiasem mówiąc pochodzący z Polski pierwszy premier Izraela Ben Gurion publicznie obarczył Begina odpowiedzialnością za masakrę i nazwał „Menachemem Hitlerem”.

Żydowskie organizacje terrorystyczne wzmocnione, a nawet kierowane przez dezerterów z Armii Andersa w brutalny i bestialski sposób dokonywały szeroko zakrojonych czystek etnicznych na terenie Palestyny. Ich strategia polegała na terrorze, mordowaniu miejscowej ludności, sianiu paniki i wymuszeniu na tubylcach ucieczki. Dla oczyszczenia terenu z miejscowej ludności arabskiej, terroryści z Irgun stosowali ślepy i dziki terror, bez ostrzeżenia rzucali bomby na targowiska arabskie i na ludzi czekających na przystankach autobusowych, dokonywali zbrojnych wypadów na osiedla arabskie, mordując miejscową ludność. Podczas jednego z wypadów wyłapali kobiety w zaawansowanej ciąży, przywiązali je łańcuchami do jeepów i włóczyli przez ulice innej arabskiej wioski przy akompaniamencie dzikich wrzasków, serii z karabinów maszynowych i wybuchów granatów. Nic dziwnego, że po takich barbarzyńskich ekscesach bezbronna ludność arabska wpadała w panikę i uciekała.

Za inny przykład żydowskiego barbarzyństwa i okrucieństwa „ludzi od Andersa” może posłużyć masowy mord dokonany w październiku 1948 r. na ludności Al-Dawajma. Jeden z żydowskich świadków masakry zdał relacje: Mordowano wszystkich, którzy ukazali się na celowniku: mężczyzn, kobiety, dzieci i starców. Nikogo nie oszczędzano. Dzieci mordowano, roztrzaskując ich główki kijami. Złapane stare kobiety umieszczono w jednym z domów, który wysadzono w powietrze. Jeden z członków organizacji, które dokonały mordu, chwalił się, że zgwałcił młodą dziewczynę a potem ją zastrzelił. Złapaną młodą kobietę z niemowlęciem na ręku zaciągnęli do sprzątania placu, gdzie „bohaterowie” żydowscy mieli spożyć posiłek. Po dwóch dniach zastrzelili ją i niemowlę. Przypomnijmy, że Żydów, którzy w Palestynie zdezerterowali z Armii Andersa razem z tak potrzebną Polakom bronią i amunicją, wcześniej powyciągano z sowieckich gułagów, zamiast ginących tam z głodu polskich dzieci.

Begin, na swój sposób, odwdzięczył się Andersowi za podejście do dezerterów – w maju 1979 r., w wywiadzie dla telewizji holenderskiej powiedział: „Spośród 30 milionów Polaków, może stu pomagało Żydom. To 10 tysięcy katolickich księży w Polsce nie uratowało żadnego żydowskiego życia […] nigdy nie pojadę do Polski”. Mimo to Lech Kaczyński, podczas swej wizyty w Izraelu spotkał się z „byłymi żołnierzami Armii Andersa”, a Jarosław Kaczyński kraj o takich tradycjach nazwał „przyczółkiem naszej cywilizacji na Bliskim Wschodzie”. Gdy w kontekście udziału prezydenta Włoch w Marszu Żywych w Auschwitz prasa włoska pisała „campo di sterminio polacco” (polski obóz zagłady), nie protestowała ambasador RP w Rzymie Anna Maria Anders, córka generała. Nie przypomniała też, że wśród faszystów Mussoliniego i w jego najbliższym otoczeniu było bardzo wielu Żydów.

W Izraelu złodzieje torują bandytom drogę do władzy”; „Porażające zwycięstwo ekstremistów”; „Rasiści ministrami”; „Faszyści tryumfują”; „W Izraelu utworzyli rząd składający się z rasistów i byłych skazańców” – tyle prasa żydowska dla Żydów i prasa żydowska dla gojów. Przywódca amerykańskiego judaizmu reformowanego, rabin Rick Jacobs o ministrze resortu bezpieczeństwa w nowym rządzie mówi „Wódz Ku Klux Klanu prokuratorem generalnym”. Chodzi o Itmara Ben-Gwir, który zasłynął z żądań: zaprowadzenia w kraju etnicznej segregacji, aneksji okupowanych terytoriów palestyńskich, deportacji wszystkich Arabów oraz nawoływań do aktów terroru. Mówił też o ministrze sprawiedliwości, kiedyś aresztowanym za szykowanie zamachu terrorystycznego, który żąda, aby Izrael stał się państwem teokratycznym rządzonym przez Torę.

W ostatnich wyborach ekstremistyczna prawica odniosła porażające zwycięstwo – sojusznikiem Netanjahu jest faszyzująca koalicja trzech marginalnych dotąd partyjek – homofobiczna, fundamentalistyczna i ultra-nacjonalistyczna. Po ogłoszeniu przez koalicję projektu ustaw zmierzających do zwiększenia kontroli rządu nad Sądem Najwyższym, w Izraela doszło do największych demonstracji w historii tego państwa – na ulice wyszło ponad 600 tys. ludzi; izraelska federacja związków zawodowych Histadrut ogłosiła strajk generalny; na kilkanaście godzin stanął cały kraj, nikt nie pracował, w szkołach nie było lekcji, z lotnisk nie startowały samoloty. Powiewali izraelskimi i tęczowymi flagami. Tańczyli w rytm muzyki techno, krzycząc: „Lo, lo, lo, hafaszizm lo javo!” (Nie, nie, nie, faszyzm nie przejdzie!). Nad tłumem górował plakat „Demokracja albo rebelia”. Demonstrujący oskarżają rząd, że dąży do władzy absolutnej, do religijnej autokracji, że chce likwidować podstawowe prawa, w tym mniejszości seksualnych, decydować o tym, kto jest, a kto nie jest Żydem i wykluczać z żydowskiej wspólnoty każdego, kto nie jest wystarczająco ortodoksyjny.

„Konstytucja” – pod takim hasłem odbywały się marsze Marty Lempart. Napis taki widniał na przepoconym podkoszulku Lecha Wałęsy. Tymczasem Izrael w ogóle nie ma konstytucji, bo jego obywatele nie mogą porozumieć się, co do podstawowych zasad funkcjonowania państwa. Religijna mniejszość nie godzi się na zasadę świeckości państwa, która pozbawiłaby ją kontroli nad stanem cywilnym, a więc ślubami, rozwodami, pochówkami. Świecka i ateistyczna syjonistyczna większość nie chce zgodzić się na określenie Izraela, jako państwa wszystkich obywateli, bo zniosłoby to uprzywilejowanie Żydów, a nawet groziło utratą prawa do niekoszernego jedzenia czy korzystania z samochodu w szabat.

Jakaś dziewczyna wymachiwała transparentem: „Kryminaliści nie będą wybierać sędziów”. Była to aluzja do tego, że przywódcy dwóch koalicyjnych partii byli w przeszłości zatrzymywani przez policję za akty terroryzmu, a przywódca partii Strażnicy Tory, odsiedział wyrok za łapówkarstwo i był skazany za oszustwo podatkowe. Była to też aluzja do Netanjahu przeciwko, któremu toczą się trzy procesy o korupcję i nadużycia władzy. Na bakier z prawem jest minister bezpieczeństwa publicznego, skazany za propagowanie rasizmu i podżeganie do terroryzmu oraz minister sprawiedliwości za szykowanie zamachu terrorystycznego. Z tym że kryminaliści w izraelskich władzach to nic nowego: do więzienia trafili były prezydent Mosze Kacaw i były premier Ehud Olmert. W przypadku pierwszego chodziło o gwałty na współpracowniczkach. W przypadku drugiego o branie łapówek.

Według byłego szefa wywiadu wojskowego gen. Tamira Haymana: reforma sądownictwa osłabiła w skrajnym stopniu narodowe bezpieczeństwo, wewnętrzną spoistość kraju oraz naraziła zdolności operacyjne armii na szwank. Według gen. Amosa Giladi: „Wrogowie Izraela przecierają oczy ze zdumienia i pytają: Czy ten kraj postanowił popełnić samobójstwo. Giladi użył takich słów jak „przewrót” i „zmiana reżimu” dotychczas zastrzeżonych dla Libii, gdzie, „z troski o demokrację na Bliskim Wschodzie”, zdewastowano kraj i obalono Kaddafiego. Wg publicysty „Jediot Acharonot”: Izrael znalazł się w punkcie zwrotnym – albo prawicowy rząd wycofa się z reformy albo kraj pogrąży się w chaosie. To Netanjahu jest największym zagrożeniem dla Izraela. Jesteśmy blisko wojny domowej. Społeczeństwo jest głęboko podzielone, a policja, armia, służby specjalne rozdarte pomiędzy lojalnością wobec rządu i Sądu Najwyższego.

W kwietniu żydowska Liga Antydefamacyjna opublikowała raport, w którym przyrównano ministra bezpieczeństwa narodowego Izraela i lidera ultra-nacjonalistycznej partii Żydowska Siła do europejskich faszystów. „Do rządu weszli uczniowie rasistowskiego rabina Meira Kahane, autora nazistowskiej legislacji Knesetu” – czytamy w raporcie. „Izraelskie rządy były zawsze powściągliwe i ostrożne w kontaktach z europejskimi partiami o faszystowskich korzeniach, a zatem izraelskie partie o podobnych korzeniach nie mogą oczekiwać innego traktowania przez obce rządy. Skazili publiczny dyskurs rasistowskimi wypowiedziami, co w każdej demokracji oznacza natychmiastowy koniec kariery politycznej. Należy stwierdzić rzecz oczywistą – rasizm jest rasizmem, a żydowski rasizm jest tak samo godny ubolewania jak jego inne formy i nigdy nie powinien być wybaczony” – napisano w raporcie. Co się stało? Amerykańscy żydzi są przerażeni, że na jaw wyszedł skrzętnie ukrywany sekret: większość Żydów w Izraelu to rasiści i faszyści czystej wody, którzy ex definitione powinni być obiektem zainteresowania ADL, „żyjącego” ze zwalczania rasizmu i antysemityzmu.

O Polsce słyszy się niemal na każdym kroku. Demonstranci skandują: „Jariw Lewin, kan ze lo Polin” (Panie Lewin, to nie Polska). Lewin to minister sprawiedliwości, który firmuje reformę sądownictwa. O demokracji gardłują: „Widzieliśmy, co się stało w Polsce i na Węgrzech. Rządy tych krajów korzystają z jednego podręcznika autorytaryzmu”. Tego samego słownictwa wobec Polski używa Parlament Europejski i Anne Applebaum i wszyscy Żydzi w Polsce uwijają się jak w ukropie, by wraz z ambasadą USA i Muzeum Polin dokonać „zmiany reżimu” w Polsce, i osadzić u władzy ludzi, którzy w pełni i szybko zaspokoją żydowskie roszczenia majątkowe. Wg szefa roszczeniowców Gideona Taylora, Polska odmawiając uregulowania kwestii zwrotu mienia pożydowskiego de facto „łamie prawa człowieka” i „bez nacisków i sankcji na Polskę rozwiązanie problemu zwrotu mienia żydowskiego nie jest możliwe”.

Nie tylko w mediach żydowskiej dla Żydów, ale i mediach żydowskich dla Polaków, pada słowo „zagrożenie demokracji w Izraelu”, wcześniej zarezerwowane dla krajów takich, jak Polska. Czy w takiej sytuacji nie powinniśmy wykorzystać osłabionej pozycji przetargowej Izraela? Czy nie powinniśmy użyć argumentu, że reforma sądownictwa Izraela jest faszystowska i zafundować Żydom „arabską wiosnę”, która w założeniu miała szerzyć demokrację na całym Bliskim Wschodzie? Czy nie powinniśmy postulować w ONZ lub w Parlamencie Europejskim wysłania do Izraela błękitnych hełmów dla zaprowadzenia demokratycznych porządków?

Jak to zwykle w stosunkach z Żydami, robimy dokładnie odwrotnie – śpieszymy Izraelowi z pomocą. Przykład pierwszy z brzegu – przedstawiciele UE w Tel Awiwie niemal jednomyślnie postanowili odwołać obchody tzw. Dnia Europy, aby nie dać platformy „komuś, kogo poglądy są sprzeczne z wartościami europejskimi”. Chodziło o Ben Gvira, który w imieniu rządu Izraela miał wygłosić na imprezie przemówienie. Przeciw była tylko Polska. Partia Kaczyńskiego nie tylko nie dąży do jakiejkolwiek zmiany asymetrycznych i patologicznych relacji polsko-żydowskich, ale swoją polityką zachęca Żydów do poniżania Polski. Niedawno, na żądanie Tel Awiwu, przyjęliśmy ambasadora Izraela w osobie urodzonego w Moskwie „litwaka”, który po zakończeniu ewakuacji ukraińskich Żydów (nie do Izraela, ale do… Polski) wkrótce wystąpi z kolejnym postulatem – udział polskiego żołnierza w wojnie perskiej i bezpłatne udostępnienie Izraelowi na ten cel wszystkich zasobów naszego państwa. Szantażując przy tym (wraz z ambasadorem USA i Muzeum Polin): „Bo jak nie to przegracie wybory”.

Przed wojną spekulowano, jak współżyliby Żydzi z innym narodem, gdyby mieli własne państwo. Dzisiaj nie musimy spekulować. W Izraelu już trzecie pokolenie Palestyńczyków doświadcza koszmaru tego współżycia, i skóra cierpnie na myśl, co będzie z nami, gdy zrealizują pomysł z Judeopolonią. Przykład z ostatnich dni – osadnicy izraelscy dokonali pogromu palestyńskiego miasteczka Huwara, paląc dwieście domów. Pamiętajmy też, że podczas batalii medialnej z Izraelem, w kontekście nowelizacji ustawy o IPN, Izraelczycy zrobili z nami to samo, tylko bez rakiet.

A na sam koniec – nie cieszmy się z perspektywy, że Arabowie i Persowie zepchną ten faszystowski ludek do morza, bo wszystko skończy się jak zawsze: Dudzie strzeli do łba pomysł przyjęcia w Polsce żydowskich uchodźców, głównie sowieckich Żydów. Weźmiemy na utrzymanie (oprócz kilku milionów Ukraińców) kolejny naród. Zostaniemy sługami kolejnego narodu i „mocarstwem humanitarnym” nie tylko w Europie, ale i na Bliskim Wschodzie. A przy okazji kolejnych kilka milionów uchodźców z Polski ucieknie do Londynu.

Krzysztof Baliński

Kryzys bankowy. Jest chciany, zostanie celowo zaostrzony… Cele.

Kryzys bankowy. Jest chciany, zostanie celowo zaostrzony… Cele.

Dni globalnego systemu finansowego, który USA narzuciły światu po II wojnie światowej, są policzone.

W celu uniknięcia galopującej inflacji aktywa nie mogą być wypłacane za pomocą konwencjonalnych pieniędzy, lecz jedynie w formie cyfrowego pieniądza banku centralnego”… [CBDC – Pieniądz cyfrowy banku centralnego]

Komentarz Ernsta Wolffa. https://apolut.net/us-bankenkrise-cbdcs-von-ernst-wolff/

Są trzy sprawy, które musisz wiedzieć, aby zrozumieć kryzys bankowy w USA:

1. Wchodzi on w ostatnią fazę istniejącego światowego systemu finansowego.

2.Jest głębszy i bardziej dotkliwy niż światowy kryzys finansowy z lat 2007/08 i

3. jest chciany, zostanie celowo zaostrzony i daje odpowiedzialnym za niego szansę na narzucenie nam wszystkim nowego systemu monetarnego.

Zacznijmy od punktu pierwszego, upadku naszego globalnego systemu finansowego:

Istniejący system jest utrzymywany przy życiu przez banki centralne, którym od czasu globalnego kryzysu finansowego 2007/08 doradza BlackRock.

Jednak mają tylko 2 sposoby, aby to zrobić: tworzenie pieniądza i obniżanie stóp procentowych. Ponieważ jedno i drugie w dłuższej perspektywie prowadzi do zniszczenia systemu, od 2015 roku podejmowane są próby odwrócenia tej tendencji i – począwszy od USA – stopniowo ograniczano podaż pieniądza i ponownie podnoszono stopy procentowe – początkowo bardzo ostrożnie.

W 2018 roku sprawcy stali się odważniejsi, czterokrotnie podnieśli stopy procentowe o 0,25 procent i tym samym wywołali katastrofę: w Boże Narodzenie 2018 roku giełdy na całym świecie odnotowały najostrzejszy spadek od 80 lat.

Oznacza to, że najpóźniej od początku 2019 roku jedno jest nieodwołalnie pewne: dni globalnego systemu finansowego, który USA narzuciły światu po II wojnie światowej, są policzone.

Wyciągnięto z tego wnioski: używany jest zupełnie nowy system monetarny oparty wyłącznie na cyfrowym pieniądzu banku centralnego. Jest to jednak rozwijane w dużej mierze za plecami opinii publicznej, ponieważ te nowe pieniądze to nie tylko środek płatniczy, ale także narzędzie dominacji, poddające nas wszystkich całkowitej kontroli banków centralnych i stojącej za nimi głównej siły, BlackRock , a tym samym oznacza koniec wszelkiej wolności finansowej i koniec wszelkiej demokracji.

Przejdźmy do punktu drugiego, głębokości i dotkliwości obecnego kryzysu bankowego w USA:

Podczas gdy globalny aparat medialny robi wszystko, co w jego mocy, aby bagatelizować skalę obecnego kryzysu, fakty mówią co innego: upadki banków Doliny Krzemowej, Signature i First Republic to drugie, trzecie i czwarte największe upadłości banków na świecie w historii finansowej USA. Aktywa tych trzech banków są wyższe niż aktywa 25 największych banków, które upadły podczas światowego kryzysu finansowego w 2008 roku.

Fakt, że trzeba było ratować Credit Suisse, jeden z 30 systemowo ważnych banków sklasyfikowanych jako „zbyt duże, by upaść,” pokazuje, że nie mamy do czynienia z przemijającą burzą w sektorze finansowym, ale z pełnoprawnym huraganem.

Przechodząc do punktu trzeciego, celowego pogłębiania kryzysu:

Podwyżka głównej stopy procentowej do 5 – 5,25 proc., o której zdecydował w zeszłym tygodniu Fed, pokazuje, że kryzys bankowy jest celowo rozgrzewany i coraz więcej regionalnych banków w USA popada w tarapaty. To z kolei będzie napędzać proces koncentracji w sektorze bankowym i działać na korzyść dużych banków, takich jak JPMorgan, za którymi BlackRock i główny akcjonariusz BlackRock, Vanguard, stoją jako główni akcjonariusze.

Widzimy więc: wszystko, co się dzieje, odbywa się zasadniczo zgodnie ze scenariuszem, w którym wielcy zjadają małych. Ale to nie wszystko. Jest jeden szczegół, o którym prawie się nie słyszy, bo media i polityka po prostu go ignorują, a który może okazać się przełomowy:

We wszystkich ratowaniach banków zrezygnowano z bail-in, czyli ratowania banków pieniędzmi deponentów, które jest obecnie prawnie zakotwiczone w USA i Europie. Zamiast tego amerykańska firma ubezpieczeniowa FDIC (Federal Deposit Insurance Corporation) wypłaciła odszkodowania wszystkim deponentom powyżej gwarantowanej kwoty 250 000 USD, a także rozpoczęła publiczną dyskusję na temat zaprzestania ograniczania tej kwoty w przyszłości i pełnego gwarantowania depozytów.

Ta dyskusja, która najwyraźniej została wywołana w celu uspokojenia ludności, powinna sprawić, że nadstawisz uszu, ponieważ zasoby FDIC są ograniczone. Według jej ostatniego raportu kwartalnego z 15 kwietnia, pozostało jej tylko 128 miliardów dolarów, czyli za mało pieniędzy, by zagwarantować choćby 2% funduszy inwestorów w USA.

Jak zatem powinna zareagować FDIC, jeśli bankructw będzie więcej…?

Właściwie będzie miała 2 wyjścia:

Możliwość nr 1: Mogłaby otrzymać pieniądze od Departamentu Skarbu USA za pośrednictwem istniejącego mechanizmu awaryjnego, który Skarb Państwa musiałby uzyskać, emitując obligacje skarbowe do Fed. To jednak doprowadziłoby do ogromnego wzrostu inflacji, cofając politykę podwyżek stóp procentowych i polityki antyinflacyjnej Fed.

Istnieje jednak druga możliwość, o której nikt jeszcze nie mówi: amerykańskie władze finansowe mogłyby poinformować deponentów borykających się z trudnościami banków, że w celu uniknięcia galopującej inflacji ich aktywa nie mogą być im wypłacane za pomocą konwencjonalnych pieniędzy, lecz jedynie w formie cyfrowego pieniądza banku centralnego…

W ten sposób nowy pieniądz, którego większość społeczeństwa z pewnością nie przyjęłaby dobrowolnie w normalnych warunkach, mógłby zostać wprowadzony z jednej strony jako rodzaj środka pomocowego, nadając mu pozytywny wizerunek zbawiciela systemu, a z drugiej największego kryzysu bankowego wszechczasów, wykorzystują to również na swoją korzyść – zgodnie z mottem Winstona Churchilla „Nigdy nie pozwól, by dobry kryzys się zmarnował”.

Nadchodzące tygodnie pokażą nam, co zdecydował się zrobić cyfrowy kartel finansowy wokół BlackRock and Co. jako prawdziwy rozgrywający stojący za bankami centralnymi.

Tłumaczył : Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Oryginalny tekst ukazał się 9 maja 2023 roku na stronie https://apolut.net/us-bankenkrise-cbdcs-von-ernst-wolff/

Pokolenie „płatków śniegu” najpierw rujnuje własne życie, a potem zrujnuje życie całych społeczeństw.

 Pokolenie „płatków śniegu” najpierw rujnuje własne życie, a potem zrujnuje życie całych społeczeństw.

Stanisław Janecki  spoleczenstwo-platkow-sniegu

Tyler Durden to fikcyjna postać z filmu „Podziemny krąg” Davida Finchera (na podstawie powieści Chucka Palahniuka). Busqueros to pseudonim autora portalu „The Daily Sceptic”. Tekst Busquerosa zamieszcza Tyler Durden na popularnym portalu „Zero Hedge”. Niech nas jednak nie zmyli podwójna fikcja, bowiem tekst „Prawda o generacji płatków śniegu jest jeszcze gorsza niż się obawialiśmy” to ważny głos. I niepoprawny. Może dlatego autor skrywa się za pseudonimem.

Wszystko zaczęło się od zdania Tylera Durdena (i u Palahniuka, i u Finchera): „Nie jesteś wyjątkowy. Nie jesteś pięknym i wyjątkowym płatkiem śniegu. Jesteś taką samą organiczną i rozkładającą się materią, jak wszyscy inni”. 

„Generacja płatków śniegu” to pokolenie ludzi przewrażliwionych, łatwo się obrażających, uważających, że świat kręci się wokół nich i ich uczuć. Płatki śniegu są postrzegane jako osoby z obrzydzeniem i przerażeniem przyjmujące opinie i myśli odmienne od ich własnych. A nawet uważają oni, że powinni być chronieni przed niewygodnymi dla nich stwierdzeniami czy punktami widzenia, co oznacza, że są przeciwni pełnej wolności słowa. Dla siebie domagają się „bezpiecznej przestrzeni” i jako lewicowcy nie tolerują konserwatywnych wartości na uniwersytetach. Nie tolerują nawet oklasków podczas publicznych wystąpień, bo „mogą one wywołać traumę”.

„Płatki śniegu” to głównie millenialsi, czyli osoby urodzone w latach 90. XX wieku i na początku lat 2000. Millenialsi oburzają się na twierdzenia, że ich pokolenie ma łatwo. Uważają, że mają bardzo trudno: rynek pracy jest dla nich niepewny i niestabilny, ceny mieszkań, czynszów i opłat za studia są ponad ich możliwości. A jeszcze starsze pokolenia są odpowiedzialne za zmiany klimatu, które zagrażają ich istnieniu. Walczą z rasizmem, stygmatyzacją społeczności LGBTQ i nierównością płci.

Generacja „płatków śniegu” oburza się, gdy słyszy, że jej przedstawiciele tylko wydają pieniądze rodziców, a sami nie potrafią zarabiać na coraz droższe zachcianki. Mówią, że nie ich winą są nadopiekuńczy rodzice. Z tego powodu mają podwyższone poczucie lęku, bywają nadmiernie emocjonalni. Obowiązki ich przerażają. Uważają się za wyjątkowych, zdecydowanie przeceniają posiadane kompetencje i „na starcie” oczekują zbyt dużego – w stosunku do wiedzy i umiejętności – wynagrodzenia.

Chcąc dużo posiadać, płatki śniegu nie cenią własności. Będąc bardzo zaangażowanymi konsumentami uważają, że produkcja różnego rodzaju dóbr jest nieakceptowalnym obciążeniem dla Ziemi. Najlepiej czują się w wirtualnym świecie, a realne społeczeństwo uważają za zagrożenie. Pokolenie płatków śniegu jest tak mocno skoncentrowane na sobie, że wszelka krytyka jest odbierana jako niemal zbrodnia. Gdyby próbować współegzystować z nimi wedle zasad obowiązujących jeszcze 20 lat temu, czuliby się nieustannie napadani, gnębieni, dyskryminowani i prześladowani.

Swój tekst o generacji płatków śniegu Busqueros zaczął od typowej historii. Oto umówił się na spotkanie z jednym ze swoich studentów. Ale po kilku godzinach otrzymał e-mail, że student „zmaga się ze swoim zdrowiem psychicznym”, więc nie będzie w stanie się ruszyć z campusu. W zamian zaproponował spotkanie poprzez sieć. Student uznał za całkowicie normalne, że czuje „lęk i depresję”, ilekroć ma się z czymś zmierzyć. Tak jak za normalne uznał rozwodzenie się nad tym.

Student autora tekstu zaliczył się do tej grupy młodych ludzi, którzy obiektywnie mają przechlapane, bowiem zbyt dużo czasu spędzają przed ekranem (ale inaczej się nie da), za mało mają kontaktów towarzyskich, zbyt duża jest na nich presja w szkole, dotyka ich rozpad rodzin, demoralizuje kapitalizm konsumencki, niszczy strukturalny rasizm i seksizm, a wszystkiego dopełnia trauma z powodu niszczenia klimatu. Muszą więc cierpieć. Autor przyznaje, iż mając takie problemy można uważać, że wiedzie się „gów…ane życie”, jednak tłumaczenie wszystkiego „lękiem czy depresją” stało się „absurdalnie łatwe”. W praktyce pozwala np. korzystać z wydłużonego o 25 proc. czasu podczas zdawania egzaminów.

Busqueros zauważa, że doszło do tego, iż kiedy studenci nie mają ochoty przychodzić na zajęcia, „ponieważ pada deszcz lub mają kaca”, to wszystko załatwia „zmaganie się ze zdrowiem psychicznym”. W efekcie obecnie „całe pokolenie wydaje się myśleć, że problemy ze zdrowiem psychicznym są powszechne, że to jest świetne uzasadnienie unikania zrobienia czegoś wymagającego wysiłku i dobry powód domagania się specjalnego traktowania”. A jeśli ktoś to kwestionuje, to „stygmatyzuje i lekceważy cierpiących”.

Mając cały arsenał środków umożliwiających unikanie wysiłku i zapewniających specjalny status, generacja płatków śniegu nagminnie „unika odpowiedzialności, hoduje egocentryzm, wpatruje się we własny pępek, szuka na wszystko wymówek”, a w efekcie popada w „tandetę”. Na uczelni nauczyciela akademickiego występującego pod pseudonimem Busqueros, „z każdym rokiem rośnie liczba studentów nie zdających egzaminu końcowego w maju, kiedy powinni, ale w terminie poprawkowym – w sierpniu”. A wszystko tłumaczą „problemami ze zdrowiem psychicznym, które są wyjątkowo wyniszczające”.

Kiedyś „dzieci wyrastały z tego rodzaju rzeczy, wchodząc do ‘prawdziwego’ świata pracy, dorastając”. Obecnie „dzieje się coś przeciwnego: to społeczeństwo jest zmuszane nie tylko do przystosowywania się, ale także do pielęgnowania ekscentryczności młodych ludzi”. A kiedy ci młodzi dorastają, „jako dorośli stosują cały arsenał wymówek, które opanowali w młodości”. Gdy jeden ze studentów zmarł, „pozostali zaczęli się ubiegać o przedłużenie terminów składania prac, uzasadniając to obawą, że i oni mogą umrzeć”. Zapewne z powodu przepracowania.

Busqueros obawia się „politycznych i kulturowych konsekwencji tego, że po raz pierwszy w historii ludzkości większość społeczeństw uzna się za mające kłopoty ze zdrowiem psychicznym i zastosuje wszelkie metody znane generacji płatków śniegu”. Kim wtedy będą „lekarze, nauczyciele, prawnicy, księgowi, architekci, urzędnicy mający największy wpływ na życie społeczeństw”? Zapewne uznają się za ofiary lęków i depresji i zajmą sobą. Albo odmówią zajmowania się czymkolwiek.

WODA SPOD SAHARY – a ATAK NA Libię. 11.09.2011.

WODA SPOD SAHARY – a ATAK NA Libię. 11.09.2011.

https://www.dakowski.pl/archiwum/pliki/index.4264_44.php

[W artykule: Libia delenda est. Dlaczego? opisuje Autor przyczyny „wodne” ataku banksterów na Libię Kaddafiego. Tu umieszczam więc stronę techniczną, opisaną przez inżyniera, który referuje stan (na rok 2000) tych ogromnych, potrzebnych całej Afryce północnej prac, wykonanych na skutek decyzji Kaddafiego. Artykuł wzięty z kwartalnika „Rurociągi” MD]

dr. Wojciech Brański 11.09.2011.

WSTĘP

Kiedy w latach 60-ych amerykańskie i brytyjskie koncerny naftowe prowadziły w Libii intensywne prace wiertnicze w celu zlokalizowania źródeł ropy naftowej, w trakcie ich wykonywania natrafiano na płytsze warstwy wodonośne o znacznej zasobności „słodkiej” wody. Początkowe oceny zasobów były następujące:

  • w rejonie Kufry 20 000 km2,
  • w rejonie Sirty 10 000 km2,
  • w rejonie Morzuk 4,8 000 km2.

W późniejszych latach dane to zostały uzupełnione o nowe zasoby w innych rejonach ( Hamadah, East Jabal Hasouna i North East Jabal Hasouna), a pierwotne szacunki skorygowano in plus. Ujmując rzecz obrazowo ocenia się, że całkowite zasoby są porównywalne z ilością wody, która przepływa Nilem przez ponad 200 lat.

Oczywiste jest, że zasoby te są nieodnawialne. Woda w nich zawarta pochodzi z wcześniejszego okresu lodowcowego (14 – 38 000 lat przed Chr.) , kiedy prawie cały kontynent europejski skuty był lodem, a dzisiejszą Pustynię Libijską porastały subtropikalne lasy zraszane gwałtownymi ulewami. Nieckowate uformowanie porowatych warstw skalnych graniczących od dołu z warstwami nieprzepuszczalnymi dla wody stworzyło naturalne zbiorniki wody o pojemności dziesiątków tysięcy kilometrów sześciennych . Miąższość tych wodonośnych warstw jest rzędu 600-800 m.

Kto odwiedzał Libię przed 1995 r., musiał zetknąć się z problemem braku pitnej wody. Ze względu na duże zasolenie dostępnych źródeł, rurociągi miejskie ulegały przyspieszonej korozji, a mycie się zwykłym mydłem było prawie niemożliwe. Głównie jednak brak wody stanowi poważne ograniczenie upraw rolnych, które przy panującym w Libii klimacie – temperatury często przekraczają tu 40oC – udają się tylko przy intensywnym zraszaniu gleby.

W czasach kolonizacji rzymskiej Libia była spichlerzem zaopatrującym w żywność całe cesarstwo. W pasie nadbrzeżnym i w dolinach okresowych rzek, tzw. uadi, na dużą skalę uprawiano oliwki i pomarańcze, hodowano owce. Po upadku cesarstwa rzymskiego liczne najazdy i wojny, oraz prawdopodobnie dalsze pogorszenie libijskiego klimatu, spowodowały ograniczenie upraw do rozmiarów szczątkowych. W tej sytuacji szansa użycia zasobów wodnych zalegających w większych ilościach niż zasoby ropy, oraz to, że są one łatwiej osiągalne (zalegają w płytszych warstwach) była zbyt kusząca, żeby jej nie wykorzystać.

Próby wykorzystania wody na miejscu jej występowania dawały obiecujące wyniki, ale poważnym ograniczeniem jest duże zasolenie pustynnych piasków, wymagające wstępnego ich odsalania. Decydujące było jednak to, że rozwinięcie intensywnych upraw na terenach pustynnych wymagałoby osiedlenia w niegościnnych rejonach pustyni znacznych ilości ludzi, wybudowania dla nich osiedli i całej związanej z takim przedsięwzięciem infrastruktury. O wiele łatwiejsze wydawało się sprowadzenie wody do pasa nadbrzeżnego, w którym zamieszkuje większość ludności, a koszty tego przedsięwzięcia – choć gigantyczne- i tak byłyby znacznie mniejsze niż odsalanie wody morskiej na podobną skalę.

W 1980 r. brytyjska firma konsultingowa Brown&Root dostała zlecenie na wykonanie prac projektowych przedsięwzięcia nazwanego nieco pompatycznie: Wielka Rzeka – Dzieło Człowieka (The Great Man-made River), a w 1983 r. koreańskie konsorcjum Dong Ah (Korea Południowa) wygrało przetarg na wykonanie pierwszego etapu prac: doprowadzenia wody do Benghazi i Sirt, do której planowano przeniesienie stolicy kraju. Już wstępne prace projektu wykazały, że odrzucić należy rozwiązanie wprowadzające transport wody kanałami naziemnymi. Główną przeszkodą stanowią tutaj wzniesienia terenu, do pokonania których (mimo zadowalającego uśrednionego gradientu nachylenia) trzeba by budować liczne przepompownie, oraz nieuniknione zasypywanie kanałów ruchomymi piaskami. Ostatecznie zdecydowano się na zastosowanie zagłębionego rurociągu o średnicy 4 m. Wybór padł na technologię rur wykonywanych metodą betonu sprężonego. Ciekawostkę natury nietechnicznej stanowi to, że technologię tą w ramach pod-kontraktu opracowywała i nadzorowała amerykańska firma Price Brothers Company z Dayton w Ohio. I to pomimo wszystkich zawirowań libijsko-amerykańskich stosunków przyjmujących momentami stan wojny. Zgodnie z przyjętym rozwiązaniem, choć Libię stać byłoby na zakup rur (zakładając, że znalazł by się mający odpowiedni potencjał producent), postanowiono produkcję ich uruchomić na miejscu korzystając z dostaw libijskiego cementu i taniej miejscowej energii elektrycznej.

Zanim zajmiemy się omówieniem niektórych szczegółów, warto wspomnieć, że całość prac podzielona została na V etapów lub tzw. faz:

I etap – system wykorzystania zasobów wodnych w Sarir i Tazerbo do zasilania rejonów rolniczych Cyrenajki i miast: Sirt i Benghazi (SSTB)

II etap – system wykorzystania zasobów wodnych w górach Jabal Hassouna do zasilania rejonów rolniczych Trypolitanii i samego Trypolisu (WSJ)

III etap – system wykorzystania zasobów wodnych Kufry do zwiększenia przepływu w systemie SSTB z 2 mln m3 do 3.68 mln m3 na dobę

IV etap – połączenie systemów SSTB i WSJ

V etap – odgałęzienie systemu SSTB (w miejscowości Ajdabia) i zasilenie rejonu Tobruku.

Początkowe szacunki obejmujące całość prac wykazywały, że koszt realizacji projektu wynieść ma 25 miliardów $. Suma ta obejmowała: budowę dwóch fabryk do produkcji rur z betonu sprężonego i elektrowni do ich zasilania, ułożenie 3 380 km rurociągów, w tym przeszło 250 000 rur z betonu sprężonego, wiercenia 960 studni głębinowych dla 6 pól wodnych, każda o głębokości 450-500 m, połączonych rurami stalowymi o łącznej długości 1 300 km, budowę szeregu stalowych zbiorników wyrównawczych po stronie pól wodnych i w rejonach dystrybucji końcowej – 4 ziemnych zbiorników retencyjnych o pojemności od 4000 000 m3 do 28 000 000 m3, instalację systemu dystrybucji wody do użytkowników finalnych tzn. farm (85%), wodociągów miejskich (12%) i przemysłu (3%).

Według wstępnych założeń , po zakończeniu całości prac system GMMR powinien dostarczać 5,68 milionów m3 wody na dobę. Rocznie stanowić to ma nieco ponad 2 km sześcienne, wielkość większą niż roczne zużyciem wody przez londyńską metropolię. Uwzględniając zasoby wodne oszacowane już we wstępnych pracach i te wykryte później, widać, że przyjęty w projekcie czas eksploatacji systemu – 50 lat, jest całkowicie realny. Nawiasem mówiąc czas ten jest dłuższy niż szacunki określające żywotność libijskich pól naftowych.

Największy KONTRAKT NA ŚWIECIE

Podpisany przez Dong Ah w 1984 r. 10-letni kontrakt, dotyczący tylko I etapu prac, opiewał na sumę 3,6 miliarda dolarów amerykańskich i został oceniany jako największy na świecie kontrakt budowlany zawarty z prywatną firmą. Obejmował on następujące główne punkty:

  • budowę dwóch wytwórni rur betonowych w Sarir (na pustyni) i w Bredze
  • wyprodukowanie przeszło 250 000 odcinków rur z betonu sprężonego (o średnicach od 1600mm do 4000mm)
  • budowę podwójnego rurociągu głównego o średnicy 4 m i łącznej (zsumowanej) długości przeszło 1500 km, oraz 284 km rurociągów dla pola wodnego Sarir utworzonego ze 126 studni głębinowych i pola wodnego Tazerbo utworzonego ze 108 studni głębinowych, oraz 3 stalowych zbiorników wyrównujących ciśnienie na początku rurociągu, każdy o pojemności 170 000 m3
  • budowę przeszło 1500 km dróg dojazdowych dla transportowania rur i budowy rurociągu
  • budowę zbiornika wyrównawczego o pojemności 4 mln m3 w Ajdabi , gdzie następuje rozdział dwóch nitek rurociągu, na zachód do Sirt i na wschód do Benghazi
  • uruchomienie i roczną eksploatację systemu
  • budowę polowych ośrodków nadzoru operacyjnego i serwisu eksploatacyjnego.

W zestawieniu nie widać punktów odpowiadających: (a) wierceniu studni i instalacji pomp głębinowych, (b) budowie dwóch zbiorników retencyjnych: w Sirt o pojemności 6,8 milionów m3 i w Benghazi – o pojemności 4,7 mln m3, (c) budowie elektrowni o mocy 90 MW zlokalizowanej na pustyni w okolicach Sarir, w pobliżu pola naftowego dostarczającego gaz do zasilania generatorów turbinowych (d) budowanie linii energetycznych zasilających studnie głębinowe na polach wodnych i pozostałe urządzenia regulacyjne rurociągu, łącznie z podstacjami, (e) instalacji systemu radiokomunikacji (pozyskiwania danych i sterowania urządzeniami regulacyjnymi). Prace te zostały zlecone innym kontrahentom.

Kontrakt na drugi etap prac, wyceniony na 4,6 mld $, został podpisany przez Dong Ah w 1990 r.( termin realizacji 1998r.) i obejmował następujące główne punkty:

  • modernizację wytwórni rur z betonu sprężonego w Sarir i Bredze produkcję przeszło 165 000 rur (o średnicach od 1600 mm do 4000 mm)
  • instalację rurociągów o łącznej długości ok. 1500 km
  • budowę studni głębinowych na dwóch polach wodnych w liczbie 448, łącznie ze sterownią (448x 500 kVA)
  • 2 przepompownie o wydajności 2 000 000 m3 składające się z 19 pomp i 4 zbiorników posiłkowych o pojemności 58 300 m3 i 25 000 m3 .
  • stację chlorowania i uzdatniania
  • budowę dróg dojazdowych o łącznej długości 1800 km
  • komputerowy system kontroli i sterowania, oraz system ochrony katodowej przed korozją
  • budowę polowych ośrodków nadzoru operacyjnego i serwisu eksploatacyjnego.

PRODUKCJA RUR

Uwzględniając przyszłe etapy projektu i optymalizując transport rur wybudowane zostały dwie fabryki, jedna w Sarir (trzy linie produkcyjne) i druga w Bredze (dwie linie produkcyjne). Z miejscowych kamieniołomów zapewniono dostawy żwiru, a dostawy cementu z cementowni w Benghazi. Konieczną do produkcji wodę dla fabryki w Sarir dostarczają odległe o 6 km i 10 km studnie; do fabryki w Bredze trzeba wodę dostarczać 500 mm rurociągiem ze źródła zlokalizowanego w okolicach Jalu (267 km).

Proces produkcji rur z betonu sprężonego opracowany przez Price Brothers jest zgodny ze amerykańskim standardem AWWA Standard C 301-84. W celu zapewnienia szczelności stosuje się wewnętrzny stalowy cylinder wykonywany na miejscu z blachy stalowej o grubości 2 mm. Po przyspawaniu do końców cylindra stalowego kielicha i czopu, cylinder jest następnie umieszczany w pionowej, centrowanej formie cylindrycznej pomiędzy dwoma koncentrycznymi ścianami, którą wypełnia się zaprawa betonową w celu utworzenia właściwego rdzenia rury. Po przyspieszonym dojrzewaniu betonu z użyciem specjalnego naparownika, forma jest demontowana, a rurę transportuje się z pomocą jezdnego dźwigu ( udźwig 50 lub 100 ton) do stanowiska, na którym przyspawa się do rdzenia zewnętrzne taśmy metalowe, które mają zapewnić ciągłość elektryczną rurociągu, ważną ze względu na zabezpieczenia antykorozyjne. Stąd rura przenoszona jest do stanowiska, na którym dzięki obrotowi, nawija się na nią wstępnie naprężony drut kotwiczony do obu końców rury. Ciągle utrzymywana w pionowej pozycji rura jest ponownie natryskiwana zaprawą cementową, poczym powtórzony zostaje proces dojrzewania betonu. W zależności od wymaganej wytrzymałości rury stosuje się druty o średnicy 4,88 mm, 6,35 mm i 7,25 mm zachowując skok nawijania rzędu 2-3 średnic. Rury o zwiększonej wytrzymałości są nawijane dwuwarstwowo. Całkowita długość wysokowęglowego drutu użytego do produkcji jednej rury sięga 18 km. Końcowym elementem procesu produkcji jest instalowanie gumowych kołnierzy zapewniających szczelność połączeń łączonych rur. Standardowa rura ma długość 7,5 m i średnicę 4 m; grubość jej ściany wynosi 250 mm, a całkowity ciężar – 70 ton. Rury przeznaczone do nominalnego ciśnienia 18 barów ważą ponad 80 ton. Wszystkie inne elementy rurociągów są wykonywane ze stali grubościennej i następnie obustronnie pokrywane betonem, tak żeby pasowały do odcinków wykonanych z rur standardowych. Rury przeznaczone do rejonów o podwyższonej korozyjności są dodatkowo zabezpieczane zewnętrznie 1- mm warstwą bitumiczną o własnościach dielektrycznych (w celu odcięcia przepływu prądów błądzących). Każda rura przed opuszczeniem miejsca produkcji jest testowana na szczelność.

Według opinii uzyskanej od przedstawicieli firmy Price Brothers obie fabryki rur w Bredze i Sarir są największymi tego typu zakładami produkcyjnymi na świecie. Ich powierzchnia całkowita wynosi 338 ha; zużycie piasku i żwiru wyraża się liczbami 13 milionów i 6 milionów ton odpowiednio dla pierwszego i drugiego etapu prac. Wymieniana w materiałach reklamowych zdolność produkcyjna fabryki w Sarir wynosi 4 rury na godzinę.

BUDOWA RUROCIĄGÓW

Wschodni rurociąg (SSTB). W pierwszej fazie prac zagospodarowane zostały dwa pola wodne : w rejonie Sarir i w położonym ok. 250 km na południe Tazerbo, na których zainstalowano odpowiednio 126 i 108 pomp produkcyjnych. Studnie mają przeciętnie głębokość 450 m i początkowe zanurzenie pomp wynosiło 145 m.

Poziom gruntu w rejonie pola wodnego Tazerbo wynosi ok. 270 m n.p.m., a końcowe zbiorniki w Sirt i Benghazi leżą na wysokości 50 m n.p.m. Taka różnica poziomów zapewnia grawitacyjny przepływ wody 1 miliona m3 na dobę z maksymalną szybkością 1.1 m/s . Od Sarir położonego na poziomie 150 m n.p.m. biegnie druga nitka rurociągu o tej samej zdolności przepustowej 1 miliona m3 na dobę. Po wydłużeniu w przyszłości rurociągu do Kufry zwiększenie całkowitego przepływu obu rurociągów do założonej wielkości 3.68 miliona m3 na dobę będzie wymagało zastosowania pomp wspomagających, dzięki czemu prędkość przepływu ma wzrosnąć do 2.5 m/s. Stanowisko pomp jest usytuowane w odległości 80 km od Ajdabii. Warto zwrócić tutaj uwagę na to, że rurociąg główny na swojej drodze obniża się w pewnym miejscu poniżej poziomu morza. Jednak nawet w tym miejscu przepływ nie odbywa się pełnym przekrojem rurociągu. W pobliżu Sarir oba rurociągi są połączone, co umożliwia odpowiednie przerzucanie przepływu między obu nitkami, np. w okresach remontu lub przy jakiejś awarii .

Rurociąg jest wyposażony w standardowe urządzenia zapewniające odpowietrzenie przy jego napełnianiu i zapowietrzanie przy opróżnianiu, a ponad to zainstalowano zawory odcinające przepływ w poszczególnych jego sekcjach oraz urządzenia do odpompowania wody przy opróżnianiu poszczególnych sekcji. Pewna liczba zaworów „oddychających” umożliwia usunięcie powietrza gromadzącego się w miejscach szczytowych rurociągu przy normalnym przepływie wody. Co 600 m rozmieszczone są włazy serwisowe i co 40 km zainstalowane są komory rewizyjne umożliwiające wjazd do rurociągu pojazdu serwisowego.

Regulacja przepływu w głównej części rurociągu (na odcinku od Sarir do Ajdabi) możliwa jest poprzez włączanie lub wyłączanie pomp w poszczególnych studniach pól wodnych. Zawory regulacyjne typu tulejowego umieszczone są na wylocie kolektorów głównych obu pól wodnych w Tazerbo i Sarir, oraz przy ujściu wody ze zbiorników w Sirt i Benghazi, a także na odgałęzieniach doprowadzających wodę do użytkowników.

Zbiorniki ziemne w Ajdabi, Sirt i Saluk zbudowane zostały metodą obwałowania; mają kształt kołowy (średnica ok. 1km) i są wyposażone w wodoszczelne geo membrany, oraz w systemy monitorowania przecieków z pomocą czujników zainstalowanych na dnie, a także monitorowania osadzania obwałowań.

Zachodni rurociąg. Rurociąg ten zasilany jest z dwóch pól wodnych : East Jabal Hasouna (EJH) -299 studni i North East Jabal Hasouna NEJKH) -149 studni. Oba pola położone są w rejonach o wyższej elewacji niż pola wschodniego rurociągu, a woda na swojej drodze musi pokonać znacznie większe deniwelacje. Dlatego na kolektorach zbierających wodę z poszczególnych pól zainstalowano pompy wspomagające przepływ: 11 na EJH i 8 na NEJH, każda o mocy 2 MW.

Dla zapobieżenia efektom tzw. młota wodnego wywołanym nagłym zastopowaniem pomp (np. w wyniku defektu zasilania), zainstalowane zostały powietrzne zbiorniki ciśnieniowe o pojemności 250 m3 każdy: 12 na EJH i 8 na NEJH. W celu regulacji i zbilansowania nierównomierności przepływu zbudowane zostały dwie stacje wyposażone w podwójne, betonowe, podziemne zbiorniki: o pojemności 2×58 300 m3 w Fezan (pomiędzy ESH i NEJH) i 2×83 300 m3 w Tarhunie, w pobliżu Trypolisu.

Z Tarhuny rurociąg, zgodnie z projektem, miał być poprowadzony przez wzgórza Jabal Nafusa 15-to kilometrowym tunelem do zbiornika końcowego usytuowanego na południe od Trypolisu. Przy budowie tego tunelu wynikły komplikacje międzynarodowe, gdyż padło podejrzenie, że zamiast tunelu, lub przy tej okazji, Libia buduje fabrykę broni chemicznej. Nie czekając na rozwiązania dyplomatyczne Dong Ah przystąpiło do budowy odcinka rurociągu omijającego wzgórza i biegnącego wprost do linii brzegowej i dalej do Trypolisu. W ten sposób jakby rozpoczęto realizację 4 etapu projektu : połączenie obu systemów – wschodniego i zachodniego – rurociągiem biegnącym właśnie wzdłuż linii brzegowej Sirt – Trypolis.

O tempie realizacji prac planowanych w II etapie na 8 lat, może świadczyć to, że będąc w Trypolisie w 1996 autor miał okazję uczestniczyć w uroczystościach spłynięcia „pierwszej wody” do miasta, w którym brak dobrej wody był bardzo dotkliwy. Inna rzecz, że wkrótce potem nastąpił istny kataklizm: Trypolis zostało zalane wodą z pękających pod zwiększonym ciśnieniem skorodowanych rurociągów miejskich, a w wielu miejscach ulice zapadały się.

TRANSPORT RUR

Dochodząca do 86 ton waga rur z betonu sprężonego stanowi poważne wyzwanie techniczne dla ich transportu. Dzięki rozdzieleniu produkcji na dwie fabryki usytuowane w odległości blisko 400 km od siebie i położone w pobliżu linii przebiegu rurociągu, w I etapie prac można było zoptymalizować przebiegi dostaw rur do miejsc chwilowego składowania, a następnie do przesuwającego się miejsca montażu. Natomiast optymalizacja taka nie była możliwa w przypadku realizacji II etapu prac, a to ze względu na decyzję pozostawienia produkcji rur w istniejących fabrykach. Przeważyły tutaj porównawcze rachunki kosztów budowy nowych fabryk i koszty wydłużonych linii transportu. Te ostatnie okazały się jednak mniejsze, na co miała wpływ dostępność taniego libijskiego paliwa.

Brak odpowiednich dróg dojazdowych na pustyni i obawa zniszczenia dróg istniejących zmusiły Dong Ah do budowy drogi gruntowej przeznaczonej do transportu rur, przebiegającej wzdłuż linii rurociągu. Droga ta jest przystosowana do ruchu dwukierunkowego, (szerokość 10-12 m); długość jej dla I etapu miała przeszło 1500 km, a dla II etapu – 1800 km. Konstrukcja takiej drogi jest bardzo prosta: wyselekcjonowany i ubity piasek oraz żwir. Prostota ta okupiona jest koniecznością ciągłego polewania wodą powierzchni drogi w celu utrzymania odpowiedniej spoistości użytych materiałów – z natury bardzo sypkich. Długość drogi transportu rur, która w pierwszym etapie realizacji projektu nie przekraczała 400 km, w drugim etapie wydłużona została do 800 km ( z Bregi) i 1200 km (z Sarir). Do transport wykorzystuje się 120 niskopodwoziowych przyczep ciągnionych prze 20 tonowe ciągniki (MAN i Berliette).

WYKOPY.

Do kopania rowu pod rurociąg używa się minimum 27 koparek o pojemności łyżki 7.6 m3. Przeciętna głębokość rowu wynosi 7 m. Dno wykopu utwardzane jest z pomocą walców drogowych. W przypadku przekraczania terenów skalistych do rozbijania skał używa się specjalistycznych jezdnych wiertarek. Na terenach przybrzeżnych konieczne jest wstępne odwodnienie rowu.

Rozładunek rur dowożonych na miejsce montażu odbywa się z pomocą gąsienicowych żurawi o udźwigu 280 ton, które układają je w odległości 20 m od wykopu, skąd są następnie przenoszone są na dno wykopu z pomocą 450-tonowych żurawi gąsienicowych i łączone z częścią rurociągu już zmontowanego z pomocą spychaczy Caterpiller. Odcinkami rurociąg jest testowany hydraulicznie, poczym następuje zasypywanie go piaskiem i ubijanie zasypki. Ostatecznie zabezpieczenie stanowią układane na powierzchni płyty betonowe. Mimo ostrzeżeń mieszkańcy pustyni często skracają sobie dojazdy używając tych płyt do jazdy samochodami.

Wszystkie czynności związane z układaniem rurociągu muszą być wykonywane w tempie nie tylko ze względów ekonomicznych. Zdarzyło się w trakcie budowy rurociągu zachodniego (do Trypolitanii), że nagły i gwałtowny opad deszczu spowodował wypłynięcie wielokilometrowego, już zmontowanego ale nie zasypanego, odcinka rurociągu, który oczywiście uległ prawie całkowitemu zniszczeniu.

Jedna ekipa instalacyjna w ciągu miesiąca jest w stanie położyć 8 km rurociągu . Przy zastosowanej liczbie pięciu zespołów instalacyjnych udaje się generalnie utrzymać tempo 40 km rurociągu na miesiąc.

UWAGI KOŃCOWE.

Dla celów kontroli i sterowania przepływem zastosowany został telemetryczny system przekazywania danych pomiarowych, ich komputerowej analizy i sterowania na odległość elementami regulacyjnymi. Ze względu na znaczne odległości między poszczególnymi elementami systemu zdecydowano się wybudować szereg ośrodków obsługi i utrzymania w ruchu urządzeń rurociągu, z których każde zawiera budynek biurowy, warsztaty naprawcze oraz pomieszczenia mieszkalne dla załogi, basen, korty i meczet. W przypadku systemu TSSB wybudowanych zostało 5 takich ośrodków ulokowanych w Tazerbo, Sarir, Ajdabi, Sirt i Benghazi, przy czym ten ostatni pełni rolę nadrzędną w stosunku do pozostałych.

Według założeń wstępnych głównym przeznaczeniem tego ogromnego przedsięwzięcia inżynierskiego jest rozwój rolnictwa w pasie nadmorskim: ponad 86% uzyskiwanej wody miało być wykorzystane dla tego celu. Ze względu na znaczny udział czynnika ludzkiego w tym zakresie trudno oczekiwać szybkich i spektakularnych sukcesów. Piszący te słowa miał okazję oglądać, wybudowane z resztą przez polskie firmy, osady farmerskie całkowicie nie zamieszkałe i niszczejące. W innym jednak miejscu imponująco wyglądały zautomatyzowane zraszarnie nawadniające hektary upraw.

Niewątpliwym sukcesem stało się już samo dostarczenie względnie taniej wody do największych ośrodków miejskich Libii. Rozwój rolnictwa to proces długotrwały.

Zamach na sanktuarium w Gietrzwałdzie. Kilkaset metrów od słynnego sanktuarium Maryi – Lidl chce wybudować wielkie centrum dystrybucyjne. Wielkie protesty.

Zamach na sanktuarium w Gietrzwałdzie. Kilkaset metrów od słynnego sanktuarium Lidl ma wybudować wielkie centrum dystrybucyjne.

Grzegorz Wierzchołowski 29.04.2023zamach-na-gietrzwald-lidl

Wójt gminy Gietrzwałd i starosta olsztyński dążą do tego, by ok. 400 metrów od słynnej bazyliki w Gietrzwałdzie – jedynym w Polsce miejscu uznanych objawień maryjnych – powstało gigantyczne Centrum Dystrybucyjne LIDLA. Inwestycja, która zniszczy unikatowe otoczenie krajobrazowe sanktuarium, zakłada m.in. przejazd 160 TIR-ów w ciągu doby. 5 maja w Gietrzwałdzie ma odbyć się protest przeciwko planom samorządowców i inwestora.

Bazylika w Gietrzwałdzie jest znana jako ważne sanktuarium maryjne, które przyciąga pielgrzymów z całego świata. W 1877 roku miały tu miejsce objawienia Matki Bożej, które przyciągnęły dziesiątki tysięcy pielgrzymów [spod wszystkich zaborów md]. Miały one ogromne znaczenie dla walki o polskość na Warmii w XIX wieku. W tych czasach Warmia znajdowała się pod zaborem pruskim, a polskość była stopniowo a brutalnie wypierana przez pruski rząd w ramach polityki germanizacji. [KulturKampf Bismarcka – walka gównie z katolicyzmem md]

Objawienia były wyjątkowe, ponieważ Matka Boska przemawiała do widzących po polsku. W ówczesnych czasach, gdy polski język i kultura były represjonowane przez władze pruskie, objawienia stały się symbolem oporu i zachowania polskości. Gietrzwałd szybko stał się ważnym ośrodkiem pielgrzymkowym, do którego zjeżdżali się Polacy z Warmii, Mazur i innych regionów. Pielgrzymki umacniały poczucie wspólnoty i jedności narodowej wśród Polaków, a także sprzyjały utrzymaniu tradycji i kultury polskiej na tych ziemiach.

W 1977 roku papież Paweł VI podniósł kościół do rangi bazyliki mniejszej, a w 2017 roku sanktuarium obchodziło stulecie objawień.

W otoczeniu neogotyckiej bazyliki oraz miejscowości, która jako jedna z niewielu na Warmii zachowała w takim stopniu historyczny układ przestrzenny wsi wielodrożnicowej, rozciąga się malownicza Droga Krzyżowa, prowadząca przez las, wzdłuż której znajdują się stacje z rzeźbami przedstawiającymi sceny Męki Pańskiej. 

=================================

To wszystko może wkrótce stać się jednak przeszłością. Wójt gminy Gietrzwałd Jan Kasprowicz dąży do tego, by ok. 400 m od Bazyliki Narodzenia Najświętszej Maryi Panny powstało gigantyczne Centrum Dystrybucyjne LIDLA – firmy (co za ironia losu) niemieckiej.

Powierzchnia pod planowaną inwestycję wynosi około 41 ha, a hala – szpetny prostopadłościan o wysokości kilkunastu metrów – ma mieć powierzchnię prawie 70 tys. m2. Kolosalny obiekt zdominuje panoramę otoczenia wsi, bezpowrotnie niszcząc bezcenny krajobraz. Co więcej – przewidywana inwestycja zakłada w ciągu doby ruch 180 pojazdów osobowych i 160 ciężarowych, czyli TIR-ów. Już teraz w związku z poszerzeniem drogi pod przyszłą inwestycję chciano wyciąć wtopioną od dziesięcioleci w krajobraz aleję drzew, którą wiedzie szlak pielgrzymkowy św. Jakuba – na szczęście zamiar ten został udaremniony dzięki obrońcom Gietrzwałdu.

Oczywiście wójt i radni Gietrzwałdu bronią swojej decyzji, tłumacząc, że „inwestycja oznaczać będzie wiele miejsc pracy i wpływy do budżetu”. Ale przecież tak samo tłumaczą się deweloperzy chcący budować apartamentowce na cennych zabytkowo obszarach staromiejskich czy stawiać szkaradne hotele pod Wawelem. Zgodę na inwestycję wydał starosta powiatu olsztyńskiego Andrzej Abako, który ostatnio jest w politycznej komitywie z prezydentem Olsztyna Piotrem Grzymowiczem – byłym członkiem PZPR, broniącym prosowieckiego pomnika i betonującym miasto.

Komitet Obrony Gietrzwałdu apeluje o udział w Ogólnopolskim Proteście Pielgrzymkowym, który odbędzie się 5 maja 2023 w piątek o godz.12 (zbiórka przy amfiteatrze w Gietrzwałdzie od godz.11).

==========================

https://olsztyn.tvp.pl/69658840/protest-pielgrzymow-w-gietrzwaldzie-nie-chca-sieci-handlowej

Komitet Obrony Gietrzwałdu

https://www.facebook.com/profile.php?id=100089078199075

=========================

=================================

======================

Więcej tu: https://www.facebook.com/profile.php?id=100089078199075

Morawiecki: Jestem zwolennikiem kary śmierci.

Morawiecki: Jestem zwolennikiem kary śmierci.

,mateusz-morawiecki-a-kamil

„Jestem zwolennikiem przywrócenia kary śmierci” – powiedział premier Mateusz Morawiecki. Odniósł się do sprawy maltretowanego Kamilka z Częstochowy. Chłopiec zmarł w poniedziałek rano.

W pierwszej kolejności chcę nazwać tę tragedię po imieniu i tych, którzy to zrobili. Tylko potwór jest w stanie wyrządzić taką krzywdę niewinnemu, bezbronnemu dziecku. Miejsce takich bandytów, oprawców, zwyrodnialców jest nie tylko w więzieniu. Już nie raz wyraziłem swoje zdanie na ten temat – dla przestępstw ze szczególnym okrucieństwem, z taką premedytacją, wobec tak niewinnych ofiar jestem zwolennikiem przywrócenia kary śmierci– powiedział premier.

Jestem osobiście zwolennikiem kary śmierci, ale ona została zniesiona w całej Europie. W tych okolicznościach, w których działamy, powinniśmy zdecydowanie wzmocnić te zapisy Kodeksu karnego, które mówią o znęcaniu się nad dziećmi – mówił premier.

W tych okolicznościach, w których działamy powinniśmy zdecydowanie wzmocnić zapisy kodeksu karnego, które mówią o znęcaniu się nad dziećmi, nad niewinnymi, a w szczególności znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem. Polecam ministrowi sprawiedliwości bardzo pilne zajęcie się tym tematem – dodał. Jak stwierdził, w przypadku Kamilka z Częstochowy „zawiódł czynnik ludzki, zawiodły instytucje”.

NATO zabiło Kadafiego, aby uniemożliwić powstanie afrykańskiej waluty opartej na złocie.

NATO zabiło Kadafiego, aby uniemożliwić powstanie afrykańskiej waluty opartej na złocie

nato-zabilo-kadafiego-aby-uniemozliwic

Date: 9 Maggio 2023Author: Uczta Baltazara

Spośród 3000 maili ujawnionych z prywatnego serwera mailowego Hillary Clinton pod koniec grudnia 2015 roku, około jedna trzecia pochodziła od jej bliskiego powiernika Sidneya Blumenthala wiki/Sidney_Blumenthal.

Jeden z owych maili, datowany na 2 kwietnia 2011 roku, stwierdzał między innymi:

«Rząd Kadafiego posiada 143 tony złota i podobną [co do wartości md] ilość w srebrze. Złoto, o którym mowa zostało zgromadzone zanim doszło do obecnej rebelii i miało zostać wykorzystane do ustanowienia panafrykańskiej waluty bazującej na libijskim złotym dinarze.

Plan ten powstał w celu zapewnienia francuskojęzycznym krajom afrykańskim alternatywy dla franka francuskiego (CFA).

Według osób poinformowanych, ta ilość złota i srebra jest wyceniana na ponad 7 miliardów dolarów. Francuscy oficerowie wywiadu odkryli ów plan krótko po rozpoczęciu obecnej rebelii i był to jeden z czynników, który wpłynął na decyzję prezydenta Nicolasa Sarkozy’ego o zaangażowaniu Francji w atak na Libię. Według tychże osób plany Sarkozy’ego są podyktowane następującymi kwestiami: 

1. Chęć uzyskania większego udziału w produkcji ropy naftowej w Libii, 

2. Zwiększenie wpływów francuskich w Afryce Północnej,

3. Poprawić swoją wewnętrzną sytuację polityczną we Francji,

4. Stworzyć francuskiej armii możliwość ponownego umocnienia swojej pozycji w świecie

5. Odpowiedzieć na obawy jego doradców dotyczące długofalowych planów Kadafiego wyparcia Francji jako dominującego mocarstwa w Afryce frankofońskiej».

·7 mag 2023

Leaked Hillary Clinton Emails Revealed NATO Killed Gaddafi to Stop the formation of a United States of Africa

Immagine

Immagine

Of the 3,000 emails released from Hillary Clinton’s private email server in late December 2015, about a third were from her close confidante Sidney Blumenthal. One of these emails, dated April 2, 2011, read in part:

==============================

7 mag 2023

@AcProlific

·

Segui

In risposta a @AcProlific

Conspicuously absent is any mention of humanitarian concerns. The objectives were to get rid of the unification of Africa, money, power and oil.

@AcProlific

·«Kaddafi i Obama byli wielkimi przyjaciółmi. Ale odkąd Obama stanął po stronie Zachodniej Europy, pogarszając sytuację jako prezydent USA, Zachód zniszczył ich przyjaźń. Oto co Kaddafi powiedział na temat obawy, że Obama chce go zabić

Segui

Gaddafi and Obama were best Friends. But since Obama was now on the West side making the matters worse as the president of USA, the west broke their friendship. This is what Gaddafi said about Obama wanting him Dead.

Immagine

Rakieta [pocisk manewrujący Ch-55] wlatująca do centrum Polski. SKĄD? Błaszczak chowa głowę w piasek.

Rakieta wlatująca do centrum Polski. Błaszczak chowa głowę w piasek. Konfederacja naciska na MON.

rakieta-a-blaszczak-chowa-glowe-w-piasek

Ta rakieta była zdolna do przenoszenia taktycznych ładunków jądrowych i mamy do czynienia z testowaniem naszej obrony przeciwlotniczej, a Bydgoszcz jest jednym z pierwszych celów potencjalnego ataku na Polskę – przekonywali politycy Konfederacji Krzysztof Tuduj i Marcin Sypniewski przed interwencją w tej sprawie w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Żądamy wyjaśnienia., w jakim stanie jest polska obrona przeciwlotnicza, a z drugiej strony żądamy informacji dlaczego do tej pory ta sprawa nie została wyjaśniona – oświadczył Tuduj podczas konferencji prasowej przed siedzibą MON.

Poseł przypomniał, że w grudniu ub. roku polskie służby zauważyły obiekt, który wleciał do Polski znad Białorusi, ale zniknął on z radarów w okolicach Bydgoszczy i dopiero pod koniec kwietnia natrafił na niego człowiek jadący konno w okolicach miejscowości Zamość, 15 km od Bydgoszczy. – Gdyby nie znalazł tej rakiety, to państwo polskie by sobie nie poradziło z jej odnalezieniem – zauważył Tuduj.

Według niego, sytuacja, gdy „rakieta wlatuje do centrum Polski” jest „bulwersująca i szokująca” oraz stawia pod znakiem zapytania stan bezpieczeństwa polskiego nieba i obronności kraju.

Ta rakieta była zdolna do przenoszenia taktycznych ładunków jądrowych. Ona nie była uzbrojona, nie miała takiego ładunku, ale mamy do czynienia z testowaniem naszej obrony przeciwlotniczej. To nie są żarty – mówił.

Zwrócił też uwagę, że szef MON Mariusz Błaszczak był pytany o tę sprawę podczas wtorkowego posiedzeniu Sejmu, jednak „schował głowę w piasek, nie zabrał głosu”. – I będziemy mieli Komisję Obrony Narodowej utajnioną, taką, żeby się państwo nie dowiedzieli, jak ta sprawa rzeczywiście się ma – dodał.

Sypniewski zauważył, że „ta rakieta nie leżała gdzieś w puszczy”, tylko w łatwo dostępnym bydgoskim obszarze metropolitalnym, który jest – jego zdaniem – „bardzo istotny ze względu na bezpieczeństwo narodowe”.

W okolicy są Wojskowe Zakłady Lotnicze, są zakłady Nitro-Chem, jest Centrum Szkolenia Wojsk NATO (Joint Force Training Centre – JFTC). Bydgoszcz jest jednym z pierwszych celów potencjalnego ataku na Polskę – zaznaczył.

Konfederacja domaga się od MON „wyjaśnienia tej sprawy i przedstawienia szczegółów, w jaki sposób władze polskie zabezpieczyły polską przestrzeń powietrzną i czy wyciągnęły też jakieś wnioski z tego incydentu, czy dzisiaj taka sytuacja już nie mogłaby się powtórzyć”.

W środę radio RMF FM poinformowało, że według wstępnych ustaleń Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych, pod Bydgoszczą spadł rosyjski pocisk manewrujący Ch-55, co oznaczałoby, że został wystrzelony z rosyjskiego samolotu zza wschodniej granicy.

============

mail: viki: W uzbrojeniu od 1984. Po rozpadzie ZSRR znaczna liczba rakiet pozostała na Ukrainie. Ładunek bojowy stanowi ładunek jądrowy o równoważniku trotylowym 200 kT.

Tanio już było. 20,4 % r./r. Druzgocące dane i jeszcze gorsze przewidywania.

Tanio już było. 20,4 % r./r. Druzgocące dane i jeszcze gorsze przewidywania

tanio-juz-bylo-druzgocace-dane-i-przewidywania

Ceny nadal rosną.

Analiza ponad 67,6 tys. cen detalicznych z przeszło 37 tys. sklepów wykazała, że w kwietniu br. codzienne zakupy zdrożały średnio o 20,4 proc. – wynika z badania UCE Research i Uczelni WSB Merito, które publikuje „Rzeczpospolita”.

Ponownie zdrożały wszystkie z analizowanych 17 kategorii – najmocniej karmy dla zwierząt, warzywa i chemia gospodarcza, najwolniej zaś produkty spożywcze, jako jedyne z jednocyfrową zmianą” – zwraca uwagę gazeta.

Marian Noga z Uniwersytetu WSB Merito, na którego powołuje się dziennik, przewiduje, że dynamika podwyżek cen w sklepach będzie wolniejsza. Raport o inflacji NBP z marca br. pokazuje, że do marca 2025 r. tempo wzrostu wynagrodzeń wyprzedzać będzie dynamikę przewidywanych podwyżek cen i inflacji. W tej sytuacji konsumenci muszą być przygotowani na długotrwałość wzrostu cen – powolną, ale trwającą nawet przez pięć lat.

„Widać, że dynamika wzrostu cen spada, ale dość wolno. W naszej ocenie średnie podwyżki cen w sklepach – patrząc na całość kategorii – przez kilka, a być może nawet i kilkanaście najbliższych miesięcy wciąż będą r./r. dwucyfrowe, poza drobnymi wyjątkami” – prognozują analitycy z UCE Research,. Według nich będziemy też co jakiś czas obserwować duże skoki cen poszczególnych towarów.

Przykładowo, w ujęciu rocznym cebula jest droższa aż o 120 proc., marchew o niemal 80 proc. Za papier toaletowy trzeba zapłacić ponad 60 proc. więcej niż rok temu.

Według Mariana Nogi „warzywa osiągnęły szczyty cenowe”. „W maju wzrost cen warzyw będzie zależał przede wszystkim od opłat za energię” – dodaje.

PAP/Rzeczpospolita

Sztuczne mięso nie uratuje klimatu. „Hodowla” w laboratorium ma 25 razy większy wpływ na globalne ocieplenie, niż produkcja wołowiny. W tę technologię zainwestowano już 2 miliardy dolarów.

Sztuczne mięso nie uratuje klimatu. Powodem… energochłonne procesy

Hodowla” mięsa w laboratorium ma 25 razy większy wpływ na globalne ocieplenie, niż produkcja wołowiny. W tę technologię zainwestowano już 2 miliardy dolarów.

sztuczne-mieso-nie-uratuje-klimatu

Wraz z narracją o redukcji CO2 „dla ratowania klimatu” powstają pomysły na to, jak zastąpić mięso w naszej diecie. Tak powstała myśl, by produkować go w laboratoriach. I tu pojawia się spory problem. Bowiem, jak wyliczyli naukowcy, takie mięso może być 25 razy gorsze dla klimatu, niż proces produkcji zwykłej wołowiny. Wszystkiemu winny jest energochłonny proces produkcji.

Teraz – zamiast skupić się na tym co naturalne – będą trwały poszukiwania sposobu na to jak zmniejszyć zużycie energii przy szykowaniu bulionu, z którego powstaje mięso produkowane w laboratoriach.

Warto przypomnieć, że produkcja laboratoryjna mięsa została zaproponowana jako „łagodniejsza i bardziej ekologiczna” alternatywa dla tradycyjnego mięsa, ponieważ wymaga ona zużycia ona mniejszych zasobów, takich jak ziemia, pasza, woda oraz dodatkowo antybiotyki, niż hodowla zwierząt. Nowe podejście eliminuje też potrzebę hodowli i uboju zwierząt gospodarskich, które są wskazywane jako główne źródło gazów cieplarnianych.

Jednak naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego nieco ostudzili entuzjazm klimatystów, bowiem policzyli, że proces hodowli mięsa w laboratorium ma 25 razy większy wpływ na globalne ocieplenie, niż tradycyjna produkcja wołowiny.

Dzieje się tak, bo do produkcji mięsa w laboratorium wykorzystywany jest bulion bogaty w składniki odżywcze. Okazuje się jednak, że bulion używany do hodowli komórek zwierzęcych generuje duży ślad węglowy – czyli że do jego produkcji trzeba zużyć bardzo dużo energii. W jego składzie są cukry sole, aminokwasy i witaminy, a produkcja każdego z tych elementów wiąże się z wydatkiem energii.

W pierwszej kolejności energia potrzebna jest do uprawy roślin na cukry i do prowadzenia laboratoriów, w których wyodrębnia się z ich komórek czynniki wzrostu. Każdy składnik – zanim będzie można go zmieszać z bulionem – musi również zostać dokładnie oczyszczony przy użyciu energochłonnych technik, takich jak ultrafiltracja i chromatografia.

Ten „farmaceutyczny” poziom oczyszczania jest niezbędny, bo w „zanieczyszczonym” bakteriami bulionie komórki nie będą chciały rosnąć. Zaangażowani w doskonalenie procesu eksperci testują, w jakim stopniu można odejść od „farmaceutycznego” poziomu oczyszczania.

Pierwszy autor artykułu, Derrick Risner z Uniwersytetu Kalifornijskiego (USA) w komentarzu dla „New Scientista” wyraził wątpliwość, by odejście od „farmaceutycznego” poziom oczyszczania bulionu było możliwe, ponieważ nawet śladowe poziomy zanieczyszczenia mogą zniszczyć hodowle komórek zwierzęcych.Niemniej jednak w przyszłości może być możliwe skonstruowanie komórek zwierzęcych, które będą bardziej odporne na zanieczyszczenia. Również wykorzystanie energii odnawialnej do zasilania fabryk mięsnych i ich łańcuchów dostaw może pomóc w zmniejszeniu śladu węglowego – powiedział Risner. Dodał, że tymi problemami należy się pilnie zająć, nim mięso hodowane w laboratorium wejdzie do produkcji przemysłowej. – W tę technologię zainwestowano już 2 miliardy dolarów, ale tak naprawdę nie wiemy, czy będzie ona lepsza dla środowiska – powiedział Risner.

Część autorów badania pracuje dla AI Institute for Next Generation Food Systems.

Ukraiński drób coraz większym zagrożeniem dla polskich producentów. Import wzrósł o 61%

Ukraiński drób coraz większym zagrożeniem dla polskich producentów. Import wzrósł o 61%

ukrainski-drob-coraz-wiekszym-zagrozeniem

Od 2 maja drób ponownie może być sprzedawany na wszystkich rynkach w Unii Europejskiej, mimo że wcześniej pięć krajów nie pozwalało na jego import. Ukraina jest trzecim największym dostawcą drobiu spoza Unii, a największym jest Brazylia, której kurczaki są co najmniej o jedną trzecią tańsze od europejskich. W ubiegłym roku import drobiu z Ukrainy wyniósł 166 tysięcy ton, co stanowi jedną piątą całkowitego importu tego mięsa z krajów spoza UE. Import z Ukrainy wzrósł o aż 61% w porównaniu do wyników z 2021 roku.

POLECAMY: Kupuje cukier? Uważaj na ten z Lidla, bo jego jakość może być marna a po aferze zbożowej istnieje również ryzyko utraty zdrowia

Według artykułu opublikowanego w Rzeczpospolitej, polska branża drobiarska wyraża obawy, że ukraińskie mięso wypiera ją z rynku i konkurować z nią o pieniądze zachodnich odbiorców. Istnieje coraz większe zaniepokojenie mechanizmem, który nabiera coraz większego rozgłosu. Źródłem tych obaw jest ukraiński gigant, firma MHP. Według polskich drobiarzy zakaz importu zbóż do krajów „frontowych” nie zmieni sytuacji w branży drobiarskiej, która, pomimo powyższych wyników, jest uważana za trudną. Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa, zauważa, że ukraiński drób i jaja będą trafiać do pozostałych państw UE i wypierać stamtąd polskie produkty. Ukraiński koncern MHP, będący jednym z głównych dostawców drobiu do Unii, posiada zakłady w Holandii i sprzedaje mięso drobiowe do innych krajów – informuje „Rzepa”.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez dziennik, oczekuje się, że w czerwcu Komisja Europejska rozpocznie przygotowania do ewentualnego postępowania w sprawie importu drobiu. Przed podjęciem decyzji, Komisja musi przeanalizować sygnały rynkowe dotyczące wpływu importu surowców z Ukrainy na dochody przetwórców i rolników. Procedura taka trwa zazwyczaj trzy miesiące. Jeśli potwierdzą się przypuszczenia, Bruksela może przywrócić kwoty importowe, które wynosiły 90 tysięcy ton dla całej Unii Europejskiej. Stanowiłoby to nieco ponad połowę obecnego eksportu Ukrainy na rynek UE .

Mail:

Spółka Raftan Holding Limited należąca do ukraińskiego koncernu rolno-spożywczego MPH chce przejąć Kutnowskie Zakłady Drobiarskie Exdrob SA. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów wpłyną wniosek o pozwolenie…