To fałszywka !! „Plany Klausa Schwaba”. Dałem się nabrać. Zobacz !

===================================================

Panie Profesorze,
Ten fragment rzekomo z książki Klausa to ewidentna falsyfikacja ktora mozna wyczuc juz na odleglosc.  Na wszelki wypadek sciagnolem wersje angielska no i oczywiscie nic tam takiego nie bylo.
Czytam regularnie artykuly z Pana strony, sa interesujace i czesto bardzo odwazne tak, ze praktycznie to jest moje glowne zrodlo informacji w jezyku polskim.
Pozdrawiam serdecznie,
==============================
MD: Co za wredne GNOJE ! 
Wcześniej prostowałem "pewne wiadomości" o pochodzeniu Bronka Komorowskiego "Od bolszewika", czy Mateusza Morawieckiego od innej pani, niż prawdziwa Mama. 
========================================

IDIOTO, "Kłamstwem świat przejdziesz, ale ... z powrotem nie wrócisz"... . 

==============================================

Muszę powtórzyć:

Rozpowszechnianie takich wiadomości, niby prawdziwych, ale wymyślonych przez kogoś, jest dla obrońców prawdy bardzo groźne.

Już kilkakrotnie prostowałem, że na przykład pochodzenie Bronisława Komorowskiego od jakiegoś bolszewika jest nieprawdą. Wiem to od jego najbliższej rodziny, kryształowo uczciwej.

A oto KŁAMSTWO: „niejaki Osip Szczynukowicz – to rezun oddelegowany przez Sowiecki Rewolucyjny Komintern do dywersji”..

==========================================================

Tak samo wiemy na pewno, że Mateusz Morawiecki pochodzi od swojej prawdziwej Mamy, żony Kornela. Moi przyjaciele z Wrocławia znają tę rodzinę blisko, od dziesięcioleci.

Tworzą to albo głupcy, którzy uważają że każda broń, nawet kłamstwo, jest dobra, albo zimni wrogowie.

Obie te fałszywki zostały wpuszczone celowo. Takich jest o wiele więcej. W ich rozpowszechnianiu przoduje GLORIA, bo tam brak krytycznego Admina.

W takich miejscach – hulaj dusza, bo każdy może „na swój strój”…

Brońmy się – krytycyzmem, chłopskim rozsądkiem.

Cisza przed burzą. Cyfrowa waluta banku centralnego (CBDC) w ataku.

The Wolff of Wall Street SPEZIAL: Cisza przed burzą. Cyfrowa waluta banku centralnego (CBDC)

– Ernst Wolff

https://apolut.net/the-wolff-of-wall-street-spezial-die-ruhe-vor-dem-sturm/

Jesteśmy w drugiej połowie czerwca 2023 roku i mało kto w tej chwili mówi o systemie finansowym. Jest to niezwykłe, ponieważ byliśmy świadkami drugiego największego bankructwa w historii finansów Stanów Zjednoczonych wraz z upadkiem First Republic Bank na początku maja.

I to nie wszystko: wcześniej, w ciągu niecałego tygodnia w marcu, doszło do bankructw Silicon Valley Bank i Signature Bank, trzeciego co do wielkości i czwartego największego bankructwa w historii finansów Stanów Zjednoczonych.

A to nie wszystko: również w marcu duży szwajcarski bank Credit Suisse, jeden z 30 systemowo ważnych banków uważanych za „zbyt duże, by upaść”, wpadł w tarapaty i musiał zostać uratowany dzięki pomocy państwa.

Pomimo tych największych zawirowań od czasu światowego kryzysu finansowego 2007/08, politycy, media i branża finansowa zachowują się obecnie tak, jakby problemy się skończyły i wszystko było pod kontrolą – i większość ludzi w to wierzy.

Ale mylą się, i to bardzo.

W rzeczywistości stoimy w obliczu największego przewrotu w globalnym systemie finansowym w historii, a wiele wskazuje na to, że nadchodzi on szybciej, niż wcześniej sądzili nawet wtajemniczeni.

Niewątpliwym tego znakiem jest zachowanie amerykańskiej firmy ubezpieczeniowej FDIC. To nie tylko zrekompensowało deponentom dotkniętych banków – zgodnie z prawem – do kwoty 250 000 dolarów, ale w całości. To więcej niż niezwykłe, że bardzo zadłużone państwo dobrowolnie rozdaje miliardy. Jeszcze bardziej godny uwagi jest jednak fakt, że po akcji ratunkowej FDIC publicznie zaproponowała podniesienie lub nawet zniesienie limitu odszkodowań dla klientów banków we wszystkich dziedzinach.

Teraz to jest kompletne szaleństwo. Klientom banków obiecuje się 100% rekompensaty, podczas gdy amerykański bank centralny, Rezerwa Federalna, podniósł stopy procentowe 10 razy od marca 2020 r.

Ale co kryje się za tymi wydarzeniami? Czy w Fed są dyletanci, którzy nie znają się na swoim fachu?

Ale wręcz przeciwnie.

100-procentowa rekompensata dla klientów banków służy uspokojeniu ludzi, podczas gdy w tle przygotowywany jest największy eksperyment pieniężny w historii ludzkości. Powodem tego jest fakt, że system monetarny, w którym żyjemy, osiągnął swój końcowy etap i będzie musiał zostać zastąpiony nowym w dającej się przewidzieć przyszłości.

Ten nowy system, oparty na cyfrowej walucie banku centralnego (w skrócie CBDC), będzie pierwszym dwupoziomowym systemem monetarnym w historii finansów. Będzie handel hurtowy CBDC między bankiem centralnym a dużymi instytucjami finansowymi, takimi jak banki, firmy ubezpieczeniowe i fundusze emerytalne, oraz detaliczny CBDC dla nas, obywateli i właścicieli małych firm.

W końcu wszyscy będziemy mieć tylko jedno konto bankowe w banku centralnym, który będzie jedynym bankiem, któremu wolno udzielać pożyczek. Ponieważ kredytowanie jest jednym z najważniejszych źródeł dochodu dla małych i średnich banków, oznacza to oczywiście dla nich koniec.

I właśnie od tego obecnie zaczynamy.

Obecna polityka Fed, EBC i innych banków centralnych niszczy źródła utrzymania małych i średnich banków, napędza koncentrację w sektorze bankowym i umożliwia dużym bankom i stojącym za nimi głównym akcjonariuszom, takim jak BlackRock i Vanguard, wykorzystanie wszystkie sztuczki handlu w systemie w jego końcowej fazie do grabieży.

Kiedy gotówka zostanie całkowicie zniesiona, a pożyczki będą miały miejsce wyłącznie za pośrednictwem banku centralnego, kilka pozostałych dużych banków podzieli się między sobą obrotem papierami wartościowymi i miejscami w kasynie instrumentów pochodnych. Ale wtedy wszyscy będziemy w 100 procentach zależni od banku centralnego.

Będzie mógł narzucić nam indywidualne stawki procentowe i podatkowe, alokować pieniądze albo na określony cel, albo na lokalizację, albo z datą wygaśnięcia. Wstrzyma grzywny, odetnie nas od wszelkich przepływów finansowych lub podda nas systemowi kredytu społecznego w stylu chińskim.

Nawiasem mówiąc, wszystko to będzie miało miejsce nie tylko tutaj, wraz z właśnie ogłoszonym wprowadzeniem cyfrowego euro, ale także na całym świecie. Program FedNow wystartuje w USA w lipcu, w Chinach rozdysponowano już ćwierć miliarda portfeli, a o ile Światowe Forum Ekonomiczne zajęło się koordynacją banków centralnych wraz z Bankiem Rozrachunków Międzynarodowych, o tyle Międzynarodowy Fundusz Walutowy jest obecnie pracuje nad platformą , aby umożliwić transakcje między krajami i różnymi CBDC, zasadniczo pracując nad ustanowieniem globalnego CBDC

Nawiasem mówiąc, w kraju uprzemysłowionym odbył się już poważny test, a konsekwencje powinny sprawić, że wszyscy nadstawimy uszu. W październiku 2021 r. e-Naira została wprowadzona w Nigerii, kraju bardzo blisko związanym ze Światowym Forum Ekonomicznym, którego były minister finansów jest obecnie szefem Światowej Organizacji Handlu.

Ponieważ ponad 99 procent populacji Nigerii nie chciało przyjąć nowych pieniędzy, rząd wywarł na nich ogromną presję. Kryptowaluty zostały zakazane, wypłaty z bankomatów ograniczone, a wypłaty gotówki z banków mocno obciążone prowizjami. Kiedy nie przyniosło to większego efektu, tempo zostało przyspieszone na początku tego roku, unieważniając stare banknoty bez dostarczania wystarczającej liczby nowych. Zakazał również wypłat gotówki z rachunków rządowych na początku marca.

Rezultatem były gwałtowne protesty, grabieże, zablokowane autostrady i walki uliczne z policją. Aby przedstawić społeczeństwu kozła ofiarnego, szef banku centralnego został dwa tygodnie temu zawieszony, a później nawet aresztowany. Nic się jednak nie zmieniło w agendzie rządu; on i stojące za nim siły są nieugięci w kwestii wprowadzenia e-Nairy.

A więc: to, czego obecnie doświadczamy, to nic innego jak cisza przed burzą, a ta burza nadejdzie z matematyczną pewnością. Dlaczego? Bo kompleks cyfrowo-finansowy, najpotężniejszy kartel, jaki kiedykolwiek istniał na ziemi, ma tylko jeden sposób na ustabilizowanie swojej władzy w warunkach załamującego się systemu monetarnego – przynajmniej chwilowo.

Najwyższy czas się obudzić i walczyć z tym rozwojem – pokojowo i poprzez konsekwentną edukację.

Ernst Wolff

Tłumaczył : Paweł Jakubas, proszę o jedno Zdrowaś Maryjo za moją pracę.

Oryginalny tekst ukazał się 25 czerwca 2023 roku na stronie https://apolut.net/the-wolff-of-wall-street-spezial-die-ruhe-vor-dem-sturm/

Synodalność: Nowa religia, w której związki sodomitów, lesbijek, queerów mają nieść „im miłość, radość i służbę naszej (kościelnej) wspólnocie”

Synodalność: Nowa religia, w której związki sodomitów, lesbijek, queerów mają nieść „im miłość, radość i służbę naszej (kościelnej) wspólnocie”.

=============================================

BKP: Biskupi Europy, przejrzycie i powstańcie! 

wideo: http://vkpatriarhat.org/pl/?p=20587  https://seigneur-reste.wistia.com/medias/pvamtwnq39

https://bcp-video.org/pl/biskupi-europy/  https://rumble.com/v2viidp-biskupi-europy.html

cos.tv/videos/play/45304692574295040  ugetube.com/watch/HysF14IxNBmIcpn

Szanowni Biskupi Europy!

Głównym problemem, przed którym stoi Kościół, jest Synodalna LGBTQ droga. Co powiedział kardynał Müller o niemieckiej Drodze synodalnej, którą nazwał sektą?

Niemiecka synodalna sekta jest diametralnie przeciwna katolickiemu wyznaniu wiary, … spowoduje to wyparowanie chrześcijaństwa w Niemczech. Widzimy, jak miliony opuszczają tam Kościół, jak również dechrystianizację pozostałych katolików…”

Szanowni biskupi Włoch, Hiszpanii, Francji i innych krajów europejskich, to, że chrześcijaństwo wyparuje, dotyczy również waszych narodów, jeśli nie będziecie pokutować i jeśli w tym historycznym okresie wy, jako biskupi, nie przeciwstawicie się obecnym dogmatycznym i moralnym herezjom. Ta niemiecka Droga synodalna jest precedensem dla całej kościelnej Drogi synodalnej. Kardynał Müller wskazuje na zgubny owoc i dalej mówi: „Cały ten program niemieckokatolickiej eklezjologii jest błędny i samobójczy”.

Czy uświadamiacie sobie słowa błędny i samobójczy”?

Kardynał Müller reagował i na kontynentalne synodalne spotkanie w Pradze: „Kontynentalną fazę synodu w Pradze – tak jak oczekiwano – wykorzystali protagoniści niemieckiego alternatywnego katolicyzmu”.

Uczestniczył w nim także główny propagator niemieckiej Drogi synodalnej bp Bätzing. Na spotkaniu europejskim w Pradze milczeniem został zatwierdzony absurdalny belgijski dokument. Ten 20 września 2022 r. zatwierdził ceremonię błogosławieństwa małżeństw gejów, lesbijek i „queer”par. Cytat z dokumentu: Boże Ojcze… spraw, aby ich wzajemne małżeństwo (dwóch sodomitów, lesbijek, queerów; ale raczej chyba napisali: „związek”? mdbyło mocne i wierne… Niech wspólna miłość przyniesie im radość i służbę naszej (kościelnej) wspólnocie”.

Biskup Bonn chwalił się, że na ten krok otrzymali rekomendację z Watykanu. Nieważny papież podczas wizyty ad limina w listopadzie 2022 roku powiedział im: „Kontynuujcie z mądrością i jednomyślnie”. A Bonny dodał: „To zawsze staramy się czynić”.

Szanowni biskupi, czy wiecie, czym są „queer” pary? Wyobraźcie sobie, że do katedry w Pradze jakaś osoba przywiedzie kozę i poprosi arcybiskupa Graubnera, aby udzielił ich queer-owej parze małżeńskiego błogosławieństwa. Za chwilę ktoś inny przyprowadzi na smyczy świnię lub osła. W belgijskiej ceremonii błogosławieństwa i dla queer par jest kościelnie zatwierdzona modlitwa, która po spotkaniu w Watykanie oczywiście zostanie ogłoszona jako obowiązująca w całym post-synodalnym kościele. Więc jeśli koza zabeczy, małżeństwo jest zapieczętowane. Jeśli świnia zachrząka, małżeństwo jest potwierdzone. Jeśli osioł zaryczy, pseudo-świętość jest przypieczętowana. Kiedy w niedzielę te queerowe pary będą uczestniczyć np. w praskiej katedrze w kościelnej wspólnocie, chociaż będzie to radość, jak mówi dokument, ale połączona z niezwykłym aromatycznym zapachem.

Realizacja dziś dokumentu Episkopatu Belgii, który popiera Episkopat Niemiec, jest utratą rozumu, utratą sumienia i zdradą Boga i Jego przykazań.

Jaki był sens tych wszystkich kontynentalnych spotkań? Podstępnie zalegalizować w Kościele najokrutniejszą formę niemoralności, która jest sprzeczna z samą istotą Kościoła. Pismo Święte ostrzega przed tym karą doczesnego, ale i wiecznego ognia (2 Piotra 2,6; Judy 7). Jest to propagowany bunt przeciwko Bogu, zamaskowany religijnymi frazesami i pozytywnymi koncepcjami. Kardynał Müller o biskupach, którzy promują tę niemoralność powiedział: „Nie są już wiernymi sługami słowa Bożego, są raczej przedstawicielami transhumanistycznego lobby”.

Dlatego sprowadzili na siebie Bożą anatemę zgodnie z Ga 1:8-9 i kościelną ekskomunikę latae sententiae. Fakt, że te osoby nie respektują swojego wykluczenia, nie zmienia rzeczywistości anatemy.

Podstępny synodalny system stara się nadużyć konferencji biskupów do samozniszczenia Kościoła. Wystarczy, żeby przewodniczący konkretnego episkopatu miał jeszcze jednego zwolennika synodalnego samobójstwa, a obaj są w stanie bezczelnie i cynicznie wypowiadać się w imieniu wszystkich biskupów. Z powodu tych dwóch zdrajców Chrystusa cały naród upada. Jeśli jakiś biskup im się przeciwstawi, będą mu grozić karą za nieposłuszeństwo wobec „Ojca Świętego”.

Dziś eksplodowała herezja papalatrii. Czczenie świętych nazywa się dulia, Czczenie Matki Bożej hyperdulia, a czczenie Boga latria. Czczenie papieża bardziej niż Boga, a nawet przeciwko Bogu, jest herezją papalatrii.

Kościół Katolicki ceni dar papiestwa, ponieważ został dany w celu ochrony wiary i moralności oraz dla walki z herezjami. Ale papalatria służy do legalizacji i promowania herezji i niemoralności. Chodzi o degradację papiestwa, która prowadzi do jego samozniszczenia. Jednocześnie staje się także narzędziem masowego samozniszczenia katolicyzmu.

W Watykanie na o9gólno-światowym synodalnym spotkaniu 4 października 2023 r. mają zostać kościelnie zalegalizowane niemoralności LGBTQ. Projekt pilotażowy niemieckiej i belgijskiej konferencji ma objąć cały Kościół. Do jego realizacji na danym terytorium mają służyć Konferencje Episkopatów.

Szanowni biskupi Europy, zjednoczcie się przynajmniej dwa lub trzy i osobiście prowadźcie pracę informacyjną z tymi biskupami, którzy jeszcze nie ulegli duchowi trans-humanistycznego lobby. Niech waszym celem będzie to, aby wasza konferencja biskupów nie podpisała wyroku śmierci na wasz naród. Jeśli będziecie pasywni, poniesiecie bardzo ciężką odpowiedzialność przed Bożym sądem.

Szanowni biskupi Europy, uświadomcie sobie straszną rzeczywistość! Albo staniecie się teraz obrońcami wiary w Europie, albo jej grabarzami! W tej sytuacji żaden biskup nie może być neutralny!

Dla wszystkich jest teraz jasne, że ci, którzy brali udział w Praskim spotkaniu synodalnej drogi, ściągnęli na siebie wykluczenie z Mistycznego Ciała Chrystusa, Kościoła. Jednocześnie na wszystkich takich spada kara ekskomuniki z widzialnej struktury Kościoła. Dotyczy to również uczestników innych spotkań kontynentalnych; fakt, że tego nie respektują – to inna sprawa. Trzeba jednak znać tę duchową rzeczywistość i liczyć się z nią.

Kardynał Müller skomentował przemówienie Bätzinga w Pradze z 8 lutego 2023 roku i dosłownie mówi, że Bätzing przedstawił przerażającą analizę. Wyrzekł się katolickiej wiary i przyjął inną wiarę – pseudowiarę, i innego Chrystusa – antychrysta. Bätzing swoją apostazję upublicznił mówiąc: „To nie jest moja wiara, to nie jest mój Chrystus, to nawet nie jest obraz mojego kościoła.” Kardynał Müller dodał: „«znaczne napięcie», którego dostrzega biskup Bätzing, … jest spowodowane przez heretycki sprzeciw wobec katolickiej nauki wiary”.

Tak więc bp Bätzing z jego stanowiskiem wobec nowego obrazu Kościoła z pseudo-małżeństwami powinien był zostać na praskim zgromadzeniu wygwizdany. On natomiast stał się jego gwiazdą. To jest znak jaki duch stał za tym całym europejskim kontynentalnym spotkaniem. Był to ten sam duch herezji i moralnego zepsucia, którego propaguje ten arcy-heretyk Bätzing. 22 maja 2023 r. Bätzing powiedział:  „Droga synodalna idzie do przodu, nie mam wrażenia, że Watykan nas blokuje”.

Szanowni biskupi Europy, to, co tu przedstawiamy, nie jest żartem ani przesadnym potępieniem. To jest rzeczywistość, do której zostaliście postawieni. Uświadomcie sobie, że każdy biskup jest kompetentny do odrzucenia Drogi synodalnej, która jest sprzeczna w swej istocie z podstawowymi prawdami katolickiego nauczania. Jest bardzo konieczne, abyście dążyli do tego, aby wasza konferencja biskupów nie była narzędziem propagowania duchowego samobójstwa. Dlatego jak najszybciej stwórzcie wzajemną jedność w opozycji synodalnej LGBTQ drogi. Staniecie się w ten sposób narzędziem ratowania Kościoła w swoim narodzie. Módlcie się, zachęcajcie się nawzajem, bądźcie zjednoczeni, działajcie mądrze i odważnie. Bóg powierzył wam władzę w tym trudnym czasie nie dlatego, abyście nadużywali jej do buntu przeciwko Niemu, ale wręcz przeciwnie, abyście pozostali wierny Jego nauce oraz Jego prawom i przykazaniom. Nagrodą za waszą wierność będzie wasze wieczne zbawienie. W przeciwnym razie jego strata.

5.06.2023

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr              + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

=====================================

Herezja papalatrii w Kościele katolickim

vkpatriarhat.org/en/?p=23204  /english/

vkpatriarhat.org/it/?p=9888  /italiano/

vkpatriarhat.org/fr/?p=16647  /français/

vkpatriarhat.org/de/bischofe-europ/  /deutsche/

Zapisz się do naszego newsletter  lb.benchmarkemail.com//listbuilder/signupnew?5hjt8JVutE5bZ8guod7%252Fpf5pwVnAjsSIi5iGuoPZdjDtO5iNRn8gS049TyW7spdJ

ChatGPT. Pięć faktów na temat sztucznej inteligencji. Fakt 1: Jedyne, co ChatGPT potrafi stworzyć samodzielnie, to kłamstwa.

ChatGPT. Pięć faktów na temat sztucznej inteligencji. Fakt 1: Jedyne, co ChatGPT potrafi stworzyć samodzielnie, to kłamstwa.

chatgpt-piec-faktow-na-temat-sztucznej-inteligencji

ChatGPT z każdym miesiącem cieszy się coraz większą popularnością. Jednak narzędzie, z którego korzysta już ponad 100 milionów użytkowników na całym świecie, wciąż kryje w sobie wiele tajemnic. Chester Wisniewski, dyrektor ds. technologii w firmie Sophos, odpowiada na pięć trudnych i budzących niepokój pytań związanych ze sztuczną inteligencją opracowaną przez OpenAI.  

Z ChatGPT poza zwykłymi internautami korzystają też inżynierowie zajmujący się cyberbezpieczeństwem oraz cyberprzestępcy. Ci ostatni przygotowują przy jego pomocy fałszywe wiadomości e-mail i SMS, które mają na celu wyłudzenie danych od nieświadomych użytkowników. Z kolei specjaliści z firmy Sophos opracowali bazujący na sztucznej inteligencji skuteczny filtr antyspamowy.

Model językowy firmy OpenAI jest tak zaawansowany, że w wielu krajach rozpoczęła się dyskusja na temat prawnego uregulowania korzystania z narzędzia. W marcu 2023 r. organizacja Future of Life Institue w liście otwartym do firm i laboratoriów zajmujących się sztuczną inteligencją wzywała do zaprzestania prac na okres sześciu miesięcy. Pod apelem podpisały się także znane w branży osoby, takie jak Elon Musk (Tesla, SpaceX) i Steve Wozniak (współzałożyciel firmy Apple), ale nie przyniósł on spodziewanego efektu.

Chester Wisniewski, dyrektor ds. technologii w firmie Sophos, zwraca uwagę na pięć kwestii, o których powinien wiedzieć każdy użytkownik ChatGPT.

Czy znamy wszystkie możliwości najnowszej wersji ChatGPT?

Wersja modelu językowego oznaczona numerem 4 wydaje się inteligentniejsza i dokładniejsza od swojego poprzednika. W porównaniu do wcześniejszych generacji jest jej też bliżej do uzyskania zdolności, które moglibyśmy określić mianem „myślenia”. Nie znamy jednak wszystkich możliwości narzędzia. Ważne jest, aby pamiętać, że chociaż ChatGPT coraz rzadziej się myli i przeinacza fakty, to wciąż daleko mu do bycia nieomylnym.

Czy publiczne udostępnienie narzędzia, z którego mogą korzystać także przestępcy, jest w ogóle etyczne?

Nawet kiedy postęp technologiczny staje się niewygodny, nie można go po prostu zatrzymać i schować w niewidocznym dla innych miejscu. Z zaawansowanymi modelami językowymi jest podobnie. Wszystkich zalet wynikających z używania sztucznej inteligencji będzie prawdopodobnie znacznie więcej niż potencjalnych niebezpieczeństw. Właściwe wykorzystanie tych narzędzi może uczynić wiele dobrego.

Czy kiedykolwiek powstanie sztuczna inteligencja odporna na nadużycia cyberprzestępców?

Zabezpieczenia można ominąć, także te zastosowane w modelu językowym ChatGPT. Twórcy takich programów zdają sobie z tego sprawę i robią wszystko, aby łatać znalezione przez cyberprzestępców luki. Z każdą kolejną próbą wykorzystania AI do niecnych celów niezgodnych z prawem, złamanie mechanizmów ochronnych staje się więc trudniejsze. Żyjemy jednak w czasach, w których nawet uczeń podstawówki może nauczyć się hakowania algorytmów sztucznej inteligencji, wyszukując w sieci informacje na ten temat. W przyszłości stanie się to bardziej wymagające, choć wciąż będzie możliwe.

Czy ChatGPT w ogóle tworzy nowe treści czy tylko przetwarza dane, z których sam się uczył?

Jedyne, co ChatGPT potrafi stworzyć samodzielnie, to kłamstwa. Sztuczna inteligencja jest naprawdę przekonującym, ale i zapatrzonym w siebie kłamcą. Do szkolenia modelu bez wątpienia wykorzystano także informacje, które nie są prawdziwe. Nie da się przewidzieć, w którym momencie ChatGPT wykorzysta je do udzielenia odpowiedzi na zadane mu pytanie. Przewagą człowieka nad AI jest prawdziwa kreatywność i to, że ma możliwość podjęcia świadomej decyzji czy chce skłamać, czy nie.

Czy istnieje rozwiązanie problemu prywatności danych, które użytkownicy wprowadzają do narzędzi takich jak ChatGPT?

Obecnie możemy polegać wyłącznie na obietnicach złożonych w umowach licencyjnych, na które się zgadzamy, gdy zaczynamy korzystać z narzędzi AI. Nie zakładałbym, że powstanie coś na wzór „otwartej” sztucznej inteligencji, która nie zbiera danych o użytkownikach. Najbardziej zaawansowane modele należeć będą do wielkich firm, które włożyły ogromne pieniądze w ich opracowanie. Trzeba pamiętać, że trenowanie algorytmów wymaga bardzo dużo mocy obliczeniowej, ale korzystanie z nich już nie. Można spodziewać się, że w niedalekiej przyszłości starsze wersje AI wciąż będą udostępniane za darmo wszystkim, którzy będą chcieli z nich korzystać Jednak tylko od ich właścicieli będzie zależało, co zrobią z wprowadzonymi przez swoich klientów informacjami.

ŹRÓDŁOSophos

Zaszufladkowano do kategorii O Świat | Otagowano

ZHP przejęty przez skrajną sodomską lewicę. Wara od naszych dzieci !!!

OSTRZEGAMY: ZHP przejęty przez skrajną lewicę. Wara od naszych dzieci !!!

zhp-przejety-przez-skrajna-lewice-sodomitow

Ideologia woke dotarła do Związku Harcerstwa Polskiego. Dzieci są indoktrynowane w duchu skrajnie lewicowych postulatów co do płci oraz tzw. „orientacji seksualnej” oraz zachęcane o obchodzenia sodomickiego „miesiąca dumy”.

Jak czytamy na profilu głównym ZHP na facebooku: Każdy inny, wszyscy równi! Czerwiec to miesiąc dumy, a my dumni jesteśmy z tego, że w harcerstwie jest miejsce dla każdego. Związek Harcerstwa Polskiego jest organizacją otwartą dla wszystkich, którzy chcą podjąć trud związany z kształtowaniem charakteru, ale i przeżyć przygodę. Harcerstwo każdemu daje szansę, nikogo nie skreśla na początku drogi.

Poniżej zamieszczono dodatkowy wpis:

Związek Harcerstwa Polskiego jest organizacją otwartą dla wszystkich, którzy chcą podjąć trud związany z kształtowaniem charakteru, ale i przeżyć przygodę, jaką jest harcerstwo. Harcerstwo każdemu daje szansę, nikogo nie skreśla na początku drogi”- to fragment z Uchwały XXXVI Zjazdu ZHP z dnia 6 grudnia 2009 r. w sprawie zmian w Podstawach wychowawczych ZHP. Jedną z najważniejszych postaw, które kształtujemy wśród naszych harcerzy i instruktorów, jest poszanowanie godności i szacunek do drugiego człowieka, ponieważ każdy człowiek, mimo różnic, posiada taką samą godność i wartość. To Prawo Harcerskie, najważniejszy kodeks etyczny każdego harcerza i instruktora, stanowi, że harcerz w każdym widzi bliźniego. ZHP jest stowarzyszeniem otwartym dla wszystkich bez względu na pochodzenie, rasę czy wyznanie, a przynależność do ZHP jest dobrowolna. Pragniemy podkreślić, że Związek Harcerstwa Polskiego jest organizacją otwartą dla każdego, kto cele działania ZHP traktuje jak swoje własne i postępuje zgodnie z podstawowymi zasadami i wartościami harcerskimi.

Całość można znaleźć tutaj.

NASZ KOMENTARZ: Każdy rodzic, który nie chce żeby jego dziecko było indoktrynowane przez dewiantów, powinien natychmiast wypisać swoje dziecko z tej patologicznej organizacji, która zdecydowanie minęła się ze swoim powołaniem.

Wara od naszych dzieci!!!

Wybuchowy postęp zielonej rewolty. W mieszkaniu wybuchła hulajnoga.

Wybuchowy postęp zielonej rewolty. W mieszkaniu wybuchła hulajnoga.

25 czerwca 2023 w-mieszkaniu-wybuchla-hulajnoga

Płoną nie tylko samochody elektryczne. W mieszkaniu wybuchła hulajnoga.

***

Ta sytuacja miała miejsce w Tychach, w jednym z bloków przy ul. Wojska Polskiego. Aby ratować się przed pożarem lokatorzy wyrzucili hulajnogę przez okno.

Był późny wieczór 23 czerwca. Na straż pożarną trafiła informacja o pożarze hulajnogi elektrycznej, która znajdowała się w mieszkaniu.

Na miejscu błyskawicznie znaleźli się strażacy z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Tychach. Przybył również patrol policji.

W trakcie dojazdu na miejsce okazało się, że lokatorzy wyrzucili hulajnogę przez okno. W ten sposób zapobiegli jeszcze większym zniszczeniom, które – jak się okazało – i tak były spore.

Okazało się bowiem, że hulajnoga wybuchła. Eksplodował jej akumulator. Wybuch spowodował w mieszkaniu spore szkody.

Strażacy najpierw ugasili pożar a następnie przystąpili do chłodzenia akumulatora. Cała akcja trwała około godziny.

Zdjęcie i szczegóły dzięki uprzejmości 112 Tychy – Tyskie Służby Ratownicze.

Tryb awansów w polskiej nauce. Kontrolę – ma garstka uprzywilejowanych osób. Sposoby „doskonałości Naukowej”.

Tryb awansów w polskiej nauce. Niepokojące wnioski! Kontrolę nad postępowaniami miała garstka uprzywilejowanych osób. Sposoby „doskonałości Naukowej”.

tryb-awansow-w-polskiej-nauce

Ile osób w komisjach awansowych?

Czterech naukowców z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (UAM), Uniwersytetu Opolskiego i Wrocławskiego chciało sprawdzić, ile było osób w komisjach awansowych, w których zasiadali członkowie Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów – organu odpowiadającego za przebieg tego procesu.

Wykorzystując dane dotyczące awansów w Polsce w latach 2011-2020, przeanalizowaliśmy ponad 12 500 wniosków habilitacyjnych i ponad 3000 wniosków o tytuł profesora, wyodrębniając dane osobowe dotyczące członkostwa w komisjach. Zidentyfikowaliśmy uprzywilejowaną grupę osób, które kontrolowały znaczną większość awansów — wyjaśnił jeden z autorów badania dr hab. Emanuel Kulczycki z UAM.

Niepokojące, ale „zgodne z prawem”

Bezpośrednią motywacją dla badań – jak podał dr hab. Kulczycki – była informacja, że jeden z naukowców sporządził ponad 650 recenzji (nie licząc tzw. superrecenzji) na stopnie lub tytuły naukowe, z czego 46 takich recenzji tylko w 2007 r.

Czy takie zjawisko należy uznać za niepokojące? Według jednego ze współautorów badania prof. Piotra Steca, mimo że rodzi to możliwe konflikty interesów, to taki mechanizm był „zgodny z prawem”. Plusem takiego scentralizowania było to, że w bardzo dużej liczbie postępowań powtarzają się te same osoby, co pozwala na standaryzację sposobu procedowania.

Brak ustawowych reguł powoływania członków i przewodniczących komisji habilitacyjnych

Nie było ustawowych reguł odnoszących się do powoływania członków i przewodniczących komisji habilitacyjnych przez CK, więc działając w ramach stworzonych przez ustawodawcę ram, podejmowała ona decyzję, kierując się rozmaitymi czynnikami. Ponieważ nie widać obiektywnego wzorca postępowania, a bardzo różne i niepowiązane ze sobą dyscypliny należą do grupy preferującej centralizację lub decentralizację, to prawdopodobnie decydujące znaczenie przy ustalaniu składu komisji miały kryteria środowiskowe — podkreślił prof. Stec.

Jak wyjaśnił w rozmowie z PAP, okazało się, że w komisjach prowadzących postępowania habilitacyjne i profesorskie było bardzo wielu członków Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów (CK).

Garstka ludzi decydowała o większości awansów

Świadczy to o tym, że w wielu dyscyplinach garstka ludzi decydowała o większości awansów. To dawało dużą władzę, a dobór składu komisji był prawdopodobnie zależny od innych czynników niż np. znajomość szczegółowej problematyki w ramach danej dyscypliny.

Nie decydowały o nim też wskaźniki bibliometryczne (jakość publikacji naukowych – PAP), widać natomiast, że członkostwo w CK było ważnym elementem doboru. I nie wiemy, dlaczego akurat to kryterium było bardzo ważne i dlaczego tylko w niektórych dyscyplinach — wskazał prof. Stec.

Według niego oznaczało to, że istniała mała grupa ludzi, z którą trzeba się było poważnie liczyć, jeśli chciało się awansować na kolejny szczebel w hierarchii akademickiej.

Z perspektywy innych osób ustawowo uprawnionych do pełnienia funkcji członka lub przewodniczącego komisji oznaczało to, że nie były one powoływane z jakichś nieznanych bliżej przyczyn, bo powoływano stale te same osoby — dodał.

Nadreprezentacja członków CK w komisjach

Prof. Stec wskazał na raport kontroli Najwyższej Izby Kontroli z 2016 r., w którym zwrócono uwagę na nadreprezentację członków CK w komisjach.

Władze CK nie wskazały merytorycznych przyczyn takiego stanu rzeczy, natomiast poinformowały o wprowadzeniu ograniczenia co do liczby członków CK zasiadających w jednej komisji. Oznacza to, że także w ramach CK musiały być wątpliwości co do tego, czy przyjęty model centralizacji jest właściwy.

Generalnie – jak przyznał prof. Stec – w przypadku postępowań w większości dyscyplin byli członkowie CK. Przykładowo w dyscyplinie biotechnologia wszyscy przewodniczący komisji awansowych byli też członkami CK, w przypadku elektrotechniki – 99 proc., ekonomii – 93 proc., językoznawstwa 91 proc.

Z danych przekazanych przez prof. Steca wynika, że na 93 badane dyscypliny rozkład postępowań habilitacyjnych, w których brał udział przynajmniej jeden członek CK, wygląda tak: 34 dyscypliny – 90-100 proc. postępowań, 31 dyscyplin – 50-89 proc. postępowań, 22 dyscypliny – 10-49 proc. postępowań, 6 dyscyplin – poniżej 10 proc. postępowań.

W przypadku postępowań profesorskich te liczby są niższe. Najwięcej członków CK brało udział w postępowaniach z farmacji (33 proc. postępowań) i naukach o zdrowiu (32 proc. postępowań). W naukach chemicznych i ekonomicznych to było po 2 proc. – przekazał prof. Stec.

Scentralizowany system

Nie wiemy, dlaczego aż tak popularny był taki model składów komisji habilitacyjnych, który można określić jako scentralizowany. Taki model, z członkami CK we wszystkich lub większości paneli pasowałby bardziej do systemu, w którym to CK nadaje stopień, a nie tylko wskazuje część składu komisji. Być może przeniesienie postępowań habilitacyjnych na szczebel centralny (tak jak zrobiono z postępowaniami profesorskimi) jest pomysłem wartym rozważenia. Na razie nie został on jednak zgłoszony — zwrócił uwagę prof. Stec.

Obecnie system awansów zmienił się w wyniku reformy nauki i szkolnictwa wyższego wprowadzonej przez Jarosława Gowina. W 2021 r. zadania CK przejęła częściowo „Rada Doskonałości Naukowej”. Publikacja na temat badań ukazała się w otwartym dostępie w czasopiśmie „Sage Open”.

rdm/PAP

=================================

Jozef Wieczorek <jozef.wieczorek@interia.pl>

„W wielu dyscyplinach od 2011 do 2020 r. garstka ludzi decydowała o większości awansów w polskiej nauce. Dawało to dużą władzę, a dobór składu komisji awansowej zależał prawdopodobnie od innych czynników niż merytoryczne” 

Jeden z przykładów – członka Rady Doskonałości Naukowej – nadzwyczajnej kasty akademickiej 
Bogusława Śliwerskiego profesoradoktorahabilitowanegonaukipolskiej 


https://www.uni.lodz.pl/pracownicy/boguslaw-sliwerski

Recenzje dorobku naukowego: 45 rec. w przew. prof.; 3 rec. w przew. prof. w Uniwersytecie Jana Amosa Komeńskiego w Bratysławie (Słowacja) i 1 w Uniwersytecie w Brnie (Czechy); 107 rec. hab., 71 rec. dokt.; 212 rec. grantów KBN, MNiSW, NCN; rec. proj. dla NCBR; rec. doctor honoris causa dla prof. Czesława Kupisiewicza (APS), prof. Zbyszko Melosika (Uniwersytet Szczeciński) i Janiny Ochojskiej (Śląski Uniwersytet Medyczny); profesora Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego dla Andrzeja Janowskiego; odnowienia doktoratu prof. Olgi Czerniawskiej.

Skutki są oczywiste , ale tylko dla „marginesu” akademickiego nie nadającego się do tak funkcjonującej  domeny akademickiej i unieważnianego w tej materii, także  przez środowiska patriotyczno-solidarnościowe. A środowiska rektorskie zadowolone jeśli nas [uczelnie] ocenią poniżej biednych krajów „III świata”. I niby jak Polska może osiągnąć należną im pozycję wśród europejskich krajów

o degradacji intelektualnej i moralnej polskiej domeny akademickiej  nieco na blogu https://blogjw.wordpress.com/ ( tysiące tekstów [też książki] z którymi się nie dyskutuje i linki do innych stron akademickich) 

np. ostatniego https://blogjw.wordpress.com/2023/06/17/plagi-rektorskie/

Ale o tym nikt nie chce słyszeć, debatować, tylko miłowanie i miłowanie utytułowanych/[nader często] utytłanych

Koszmar komunikacyjny w Warszawie Trzaskowskiego. Cyrk za nasze pieniądze. Czy w stolicy są autobusy czy gimbusy?

Koszmar komunikacyjny w Warszawie rządzonej przez Trzaskowskiego. „Cyrk za nasze podatników pieniądze”.

Czy w stolicy to są autobusy czy gimbusy?

koszmar-w-warszawie-rzadzonej-przez-

Zarząd Transportu Miejskiego poinformował o wakacyjnych zmianach w rozkładzie jazdy. Warszawiacy ostro krytykują tę decyzję.

Od soboty zmieniły się rozkłady jazdy kilkudziesięciu linii autobusowych. Inaczej będą też jeździć tramwaje i metro, a kursowanie wybranych linii autobusowych zostanie zawieszone.

Korekta rozkładów spotkała się z krytyką wśród Warszawiaków, którzy swoje zdanie wyrażają we wpisach w mediach społecznościowych.

„Co roku ten sam cyrk – wakacje nie powodują, że nie musimy docierać do pracy, albo że ktoś nam płaci za dodatkowy czas, który spędzamy w transporcie. Jakiekolwiek cięcia na liniach 204 i 104 są kompletnie nieuzasadnione, jeśli obetniecie też 17 to nie będzie w ogóle opcji, żeby dostać się z ONZ na Mordor – tam już teraz ledwo daje się wejść. Płacimy w podatkach ciężkie pieniądze, żeby transport działał dla nas sprawnie cały rok. Pogarszanie go na dwa miesiące, tak żeby wam było wygodnie jest kompletnym nieporozumieniem” – pisze internautka.

„Nie wiem czy w stolicy to są autobusy czy gimbusy? Co wakacje, ferie, święta i to jeszcze zawsze z zakładką przed i po rozkład specjalny, czyli połowa połączeń i ścisk. Może bilety też powinny być wtedy za połowę ceny?” – komentuje kolejna.

Z kolei inny internauta zwraca uwagę, że decyzja ZTM o wypróbowaniu przebiegu nowych linii w okresie wakacyjnym jest nieracjonalna.

Z jednej strony piszecie, że okres wakacyjny to czas, kiedy miasto pustoszeje ergo mniej pasażerów, a z drugiej strony chcecie wypróbować nowe linie i trasy przy zmniejszonej liczbie pasażerów w mieście. Czyli z góry będzie wiadomo, że tych pasażerów na wybranych zmianach będzie mniej. Czy te liczby pasażerów będą więc reprezentatywne? Nie dało się tego zrobić wiosną przy normalnym ruchu?” – dopytuje.

Warszawiacy wytykają zawieszenie linii Z-4, zastępującej tramwaje wycofane z ul. Puławskiej, w związku z budową linii tramwajowej do Wilanowa.

Z kolei mieszkańcy wolskiego osiedla Koło są oburzeni likwidacją linii 249. „Linia 249 miała jeździć co 20 minut. Później zdecydowano że nie będzie jeździła w niedzielę. Następnie zmniejszono częstotliwość do 30 minut i teraz zdecydowano się w ogóle ją zawiesić. Dodatkowo bardzo krótkie godziny kursowania tylko do 21 sprawiają, że komunikacja po wschodniej stronie osiedla to jakaś tragedia. ZTM chyba bredzi, że po 21 nikt już na Koło nie wraca” – napisał mieszkaniec warszawskiej Woli.

Kolejny wpis i kolejna krytyczna opinia. „Wasze pomysły są coraz głupsze, wręcz niebywałe. Jaka jest celowość kierowania linii przyspieszonej 414, jadącej przez całe miasto i ogromne korki na moście Grota-Roweckiego, żeby obsłużyć lokalne potoki ruchu na dynamicznie rozwijającym się osiedlu? By tylko zawiesić lokalne 328?” – pyta. Internauta uważa, że linie przyspieszone nie powinny kursować w unikalnych relacjach, gdzie nie ma alternatywy w postaci linii zwykłej.

„Linia 517 na Torwarze, gdzie spotka się ze 187 – także z Ursusa – to chyba tylko przykład bezradności i braku lepszych pomysłów na wyzwolenie tej linii z korków na ul. Świętokrzyskiej. I też problem korków zamiast punktualności na krótszej linii 109. Dramat” – podsumowuje inny oburzony Warszawiak.

Podkreślił, że ZTM zdewastował komunikację na Bemowie. „Tramwaje stadami, 112-171-190 co pół godziny, 122 zawsze jadące razem ze 177, 523 stające wszędzie, wandalizacja rozkładów linii 105” – wymienił. „Nie umieliście (nie chcieliście) dogadać się z radnymi, stwarzając w zamian potworny projekt” – dodał.

W tych zmianach wakacyjnych popełniliście chyba wszystkie błędy, jakie można popełnić przy trasowaniu linii. Za nasze podatników pieniądze” – podkreślił internauta.

Wakacyjny rozkład ma obowiązywać do 3 września.

Warszawski Don Fekalio w akcji: Czajka… Ludzie narzekają na potworny smród.

Warszawski Don Fekalio w akcji:

Powraca temat Czajki. Ludzie narzekają na potworny smród.

„Jeżeli śmierdzi, to jest to dowód na to, że się rozchodzą bioaerozole, są one bardzo szkodliwe, atakujące nasz układ oddechowy, przyczyniają się do infekcji”.

powraca-temat-czajki-mieszkancy-narzekaja-na-fetor

Fetor wydostający się z oczyszczalni ścieków Czajka utrudnia życie mieszkańcom stołecznej Białołęki. Jest on szczególnie uciążliwy w upalne dni, a eksperci twierdzą, że jest także niebezpieczny dla zdrowia. MPWiK zapowiada, że za kilka lat zmodyfikuje instalacje w oczyszczalni, co ograniczy przedostawanie się przykrych zapachów do atmosfery.

Mieszkańcy Białołęki mają problem z fetorem 

Podczas upalnych dni odór z oczyszczalni Czajka zatruwa życie zarówno Warszawiakom mieszkającym w pobliżu zakładu, jak i tym z odległych osiedli. „Taka piękna pogoda, a ja nie mogę wyjść do ogrodu, ani otworzyć okna, bo strasznie śmierdzi. Muszę siedzieć w szczelnie zamkniętym domu” – mówi mieszkanka jednego z osiedli domów jednorodzinnych. Dodaje, że nawet w kościele w Płudach, oddalonym o kilka kilometrów od zakładu, rano czuć fetor.

Smród z Czajki ma swoją długą historię. Zanim jeszcze podpisano umowę na modernizację stołecznej oczyszczalni ścieków, okoliczni mieszkańcy protestowali przez wiele lat. „Władze miasta i MPWiK obiecywały, że po renowacji nie będzie śmierdziało” – przypomina pani Jolanta. Dodaje, że teraz śmierdzi gorzej, niż przed rozbudową oczyszczalni.

Problem ma zostać zażegnany 

„W Czajce na stałe stosuje się dezodoryzację za pomocą urządzeń zamgławiających typu mokra mgła czy dozowanie preparatu wiążącego odoranty na etapie przeróbki osadów” – zapewnia rzecznik MPWiK Marek Smółka.

„Proces oczyszczania mechanicznego ścieków oraz przeróbki osadów ściekowych odbywa się w warunkach hermetycznych, a powietrze odprowadzane z urządzeń jest poddawane oczyszczaniu” – dodaje Smółka.

Jednocześnie zapowiada, że w planach spółki jest modyfikacja obecnie wykorzystywanych instalacji oraz zahermetyzowanie kolejnych obiektów, z których powietrze przed wprowadzeniem do atmosfery będzie oczyszczane. „Realizacja dodatkowych instalacji do oczyszczania powietrza planowana jest w perspektywie kilku lat” – informuje rzecznik MPWiK.

Sytuacja jest poważna 

Natomiast ekspert w dziedzinie projektowania i budowy oczyszczalni Janusz Waś ocenia, że fetor to wina złego projektu Czajki oraz złej eksploatacji. „Przede wszystkim Czajka jest przeciążona, z pewnością śmierdzi nie tylko nadmierny osad, ale także fetor wydobywa się podczas procesu oczyszczania ścieków”.

Ekspert podkreśla, że jeżeli oczyszczalnia działa prawidłowo, to „nie ma prawa” śmierdzieć. „Zapach dobrze pracującego reaktora biologicznego, to zapach mokrej ziemi. Przykre zapachy mogą się wydostawać jedynie z takiego miejsca, jak komora krat. Tam dopływają surowe ścieki i te kraty muszą je przecedzić” – mówi Waś.

„Jeżeli śmierdzi, to jest to dowód na to, że się rozchodzą bioaerozole, są one bardzo szkodliwe, atakujące nasz układ oddechowy, przyczyniają się do infekcji. To jest bardzo poważne zanieczyszczenie powietrza” – przestrzega.

Przypominamy, w sierpniu 2020 r. doszło do awarii kolektorów ściekowych pod Wisłą. Doszło do ogromnego wycieku. Tysiące hektolitrów ścieków wlały się do Wisły.  Jako przyczynę awarii wskazano błędy projektowe zawarte w pierwotnym projekcie budowy układu przesyłowego.

„Eksperci WEF”: Wyciąć 3/4 samochodów. – Może lepiej – powywieszać „ekspertów”?

„Eksperci WEF”: Wyciąć 3/4 samochodów – Może lepiej – powywieszać „ekspertów”?

„Eksperci WEF” ostrzegają: Trzeba ograniczyć liczbę aut na świecie.

Światowe Forum Ekonomiczne idzie po wasze samochody

Adam Majcherek eksperci-wef-ostrzegaja-trzeba-ograniczyc

Eksperci” fundacji WEF szukają sposobu jak przygotować miasta na zmieniające się warunki – mieszkaniowe i klimatyczne. Proponują ograniczenie liczby samochodów o 75 proc.
Szacuje się, że dziś po świecie porusza się ok. 1,5 miliarda samochodów. Według przewidywań – do 2050 r. będzie ich już 2,1 miliarda. Inne obliczenia przewidują, że do tego samego roku prawie 70 proc. światowej populacji będzie zamieszkiwać na obszarach miejskich. Analitycy Światowego Forum Ekonomicznego (World Economic Forum – WEF) twierdzą, że miasta trzeba do tego przygotować – zarówno ze względów ekologicznych, jak i komfortu życia i zdrowia mieszkańców.

2,1 miliarda samochodów będzie rocznie emitować do atmosfery 4,6 miliarda ton CO2. Dodatkowe samochody muszą mieć przestrzeń do poruszania się i parkowania. A ludzie chcą żyć zdrowo i wygodnie, co oznacza również swobodę przemieszczania się. Według ekspertów WEF to wszystko da się pogodzić, a wyjaśnienie jak osiągnąć ten cel opublikowano w raporcie The Urban Mobility Scorecard Tool: Benchmarking the Transition to Sustainable Urban Mobility.

Wyciąć 3/4 samochodów – do 0,5 miliarda

Choć trudno w to uwierzyć, WEF twierdzi, że z dróg na świecie mogłoby zniknąć 75 proc. z tych 2,1 miliarda samochodów, które mają jeździć w 2050 r. Pół miliarda samochodów jeździło po świecie w połowie lat 80. ubiegłego stulecia. Od tamtego czasu świat mocno się rozwinął, przybyło ok. 3 miliardy ludzi i każdy chciałby móc się swobodnie przemieszczać. 

Według ekspertów WEF pozwoli na to odpowiednie zarządzanie przestrzenią miejską i zmiany w infrastrukturze. Usunięcie 3/4 samochodów z dróg miałoby być osiągnięte dzięki doprowadzeniu do sytuacji, w której komunikacja w gęsto zaludnionych terenach miejskich zostałaby zoptymalizowana tak, by dla ludzi stała się wygodniejsza niż korzystanie z prywatnych aut.

W efekcie dałoby się zredukować emisję CO2 w transporcie o 80 proc., a przy okazji zmniejszyć koszty transportu o 40 proc. i zaoszczędzić 5 bilionów dolarów rocznie.

Rezygnacja z prywatnych aut – marchewką, nie kijem

Sposobem na osiągnięcie tego celu miałoby być odpowiednie przygotowanie infrastruktury, dzięki której:

  • transport stałby się dostępny dla wszystkich, niezależnie od ich zamożności oraz miejsca zamieszkania,
  • system zostałby zaprojektowany tak, by w naturalny sposób wykorzystywać różne środki transportu, uniezależniając ludzi od prywatnych samochodów,
  • zwiększenie udziału elektrycznych środków transportu w miastach wpłynęłoby korzystnie na zdrowie mieszkańców.

WEF zwraca uwagę, że nie ma jednego rozwiązania, które można by zaimplementować w dowolnym zakątku świata. Każda aglomeracja musi stworzyć swoje własne drogi, dopasowane do specyfiki danego miejsca.

Samochody elektryczne nie będą lekiem na całe zło

Co może zaskoczyć, eksperci WEF wcale nie twierdzą, że samochody elektryczne będą lekiem na całe zło. Zwracają uwagę, że wobec zapotrzebowania transportu na paliwa, które sięga 60 proc. zapotrzebowania na ropę w ogóle, przejście na samochody elektryczne jest istotne. Ale nie rozwiąże problemu korków czy braku przestrzeni do parkowania.

Mobilność w miastach w 2050 r. – co trzeba zmienić

Według WEF, żeby osiągnąć zakładane cele konieczne będzie wprowadzenie zmian w trzech zakresach: zarządzania, elastyczności i łączności. Pierwszy zakłada koordynację instytucyjną (przygotowanie odpowiednich planów zarządzania przestrzenią, inwestycji i zapewnienia budżetowania), a także wprowadzenie odpowiednich przepisów i wspieranie innowacyjności. Drugi filar ma odpowiadać za przygotowanie przemyślanej  infrastruktury miejskiej, z naciskiem na mikromobilność, transport publiczny i współdzielony, ale także troskę o strefy parkingowe, czy centra logistyczne, pozwalające na optymalną dostawę towarów.  Trzeci zakłada integrację różnych środków transportu w jeden wygodny system i stworzenie rozwiązań, dzięki którym korzystanie z nich będzie łatwe i dostępne dla każdego. 


Zmiana podejścia do transportu – czy to możliwe?

Pierwszymi miastami, które testowo przystąpiły do wytyczenia nowych ścieżek rozwoju zgodnie ze wskazówkami WEF, są Buenos Aires w Argentynie, Curridabat w Kostaryce i Singapur. W ramach prac nad tym projektem organizuje się tam miejskie „okrągłe stoły” w ramach których rządzący miastami konsultują ścieżki rozwoju ze stowarzyszeniami mieszkańców, przedsiębiorcami i dostawcami usług mobilnych. Projekt zakłada wskazywanie mocnych i słabych stron oraz tworzenie planów pozwalających na wprowadzanie zmian w podejściu do miejskiej mobilności.

Projekt WEF – fala krytyki

Jak można się domyślać, pomysły Światowego Forum Ekonomicznego nie są przyjmowane bezkrytycznie. Na łamach The Wall Street Journal w sekcji Opinie pojawił się felieton o wiele mówiącym tytule „Światowe Forum Ekonomiczne idzie po wasze samochody”. Zwrócono w nim uwagę, że majętni członkowie organizacji chcą odbierać ludziom możliwość swobodnego przemieszczania się, zachowując ją tylko dla podobnych sobie – innych majętnych, których będzie na to stać. Z różnych kierunków dobiegają głosy, że postanowienia WEF są niemożliwe do spełnienia, i że organizacja planuje „nową segregację klasową” i wprowadzanie ograniczeń wolności.

Biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia włodarzy polskich miast, którzy zdają się wprowadzać zmiany raczej metodą kija niż marchewki, można się spodziewać, że propozycje WEF zostaną u nas przyjęte raczej chłodno. W końcu, jak podaje serwis lookapaplate.com, w Polsce na jednego mieszkańca przypada 0,77 samochodu, co stawia nasz kraj na 7. miejscu na świecie. Choć gdyby usunąć tzw. martwe dusze z bazy CEPiK, uplasowalibyśmy się znacznie dalej.

GLOBALNY SZCZYT Finansowo Klimatyczny w PARYŻU, o KTÓRYM cicho sza w „POLSKICH” MEDIACH.

GLOBALNY SZCZYT W PARYŻU, O KTÓRYM CICHO SZA W POLSKICH MEDIACH.

4pietrowydrapaczchmur

W cieniu palących słońcem problemów jak wakacje, Polka w Grecji, zaginiona łódź, blamaż reprezentacji czy igrzyska europejskie oraz brudne chodniki i upały w lecie

– toczy się od dzisiaj Globalny Szczyt Finansowo Klimatyczny.

Co? Nie słyszeliście, że właśnie opracowują rozwiązania ratujące planetę, system finansowy i zrównoważony rozwój? No tak, przecie takimi głupotami nie interesują się polskie media…

Ważne linki dla anglojezycznych:

https://www.reuters.com/sustainability/sustainable-finance-reporting/frances-macron-says-leaders-finalised-accord-100-bln-climate-finance-2023-06-23/

https://www.politico.eu/article/paris-new-global-financing-pact-summit-macron-climate/

https://news.un.org/en/story/2023/06/1138007

https://www.project-syndicate.org/commentary/formula-for-green-transition-that-benefits-all-by-emmanuel-macron-et-al-2023-06

https://www.aljazeera.com/news/2023/6/22/macron-opens-climate-summit-in-paris-calls-for-finance-shock

USA MEM’s: Sunday Strip: Ideological Language –

Sunday Strip: Ideological Language –

Controlling the narrative.

ROBERT W MALONE MD, MSJ UN 25
SHARE
 











Schiff’s Censure 

To have a formal declaration of “censure” from the House does not necessarily mean removal or even penalties. So far, Schiff has gotten off lightly. 

Schiff was placed in the “well” of Congress, while House speaker Kevin McCarthy read the entire censure resolution. All the while, House democrats were yelling so loudly that McCarthy could not be heard above the din. 

Schiff’s punishment also includes investigation into his actions by the House Ethics Committee. 

So stay tuned, this isn’t over yet.


Nothing to see here folks.





How the White House likes us to see inflation rates.


Versus…


Target Dog Attempts To Get Girl To Change Her Gender (on Rumble)


Kantor, żydzie z Ukrainy, ratuj!! Przemycaj te swoje jajca… Jajka PL będą jeszcze droższe. Podziękujcie Unii Europejskiej [i tym, co nas do niej zagnali]

Kantor, żydzie z Ukrainy, ratuj!! Przemycaj te swoje jajca… Jajka będą jeszcze droższe. Podziękujcie Unii Europejskiej

Koszt tej transformacji szacowany jest na ok. 1,7 mld zł, czyli ok. 550 mln zł rocznie w latach 2024-2026.

jajka-beda-jeszcze-drozsze-podziekujcie-unii-europejskiej/

Ceny jajek w ostatnim czasie szaleją, ale kolejne podwyżki jeszcze przed nami. Wszystko dzięki unijnemu zakazowi klatkowego systemu produkcji jaj.

Wprowadzenie zakazu klatkowego systemu produkcji jaj w UE spowoduje wzrost kosztów chowu kur i może doprowadzić do utraty konkurencyjności produkcji w stosunku do krajów, gdzie takie wymogi nie obowiązują – uważa ministerstwo rolnictwa.

Jednocześnie przyznaje, że na unijny zakaz się zgodzi, bo „wydaje się on nieunikniony”. „Wprowadzenie w przyszłości zmian w unijnym prawodawstwie dotyczącym dobrostanu zwierząt w gospodarstwach wydaje się być nieuniknione” – stwierdza MRiRW.

W październiku ub.r. KE zakończyła ocenę obecnych przepisów, tzw. „fitness check”, w celu ustalenia, czy obecna legislacja dot. chowu zwierząt spełnia swoją funkcję i założenia oraz czy działa spójnie z celami UE. W wyniku tej oceny stwierdzono, że przepisy dobrostanowe obowiązujące w UE poprawiły jakość życia zwierząt, ale jednocześnie przegląd legislacji wyraźnie wskazał, że należy w tej kwestii zrobić więcej. Wśród państw UE istnieje konsensus co do konieczności zaktualizowania przepisów. Zgodnie z harmonogramem ogłoszenie przez Komisję propozycji legislacyjnych jest zaplanowane na trzeci kwartał 2023 r.

Ponadto KE zobowiązana jest przeprowadzić „ocenę wpływu” planowanych zmian w przepisach dot. dobrostanu zwierząt na aspekty ekonomiczne, społeczne i środowiskowe. Zmiana unijnych przepisów będzie uzależniona od wyników ww. oceny wpływu oraz od opinii naukowych Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA).

„Polska z uwagą obserwuje aktualne tendencje w zakresie utrzymywania zwierząt gospodarskich w warunkach podwyższonego dobrostanu w krajach UE i analizuje możliwości wdrożenia tych metod w warunkach polskich” – zapewnił PAP resort rolnictwa.

Ministerstwo zwraca uwagę, że zachęcenie rolników do stosowania podwyższonych ponad [rozsądek?? md] warunków dobrostanu zwierząt gospodarskich jest celem eko-schematu „dobrostan zwierząt”, który jest jednym z działań przewidzianych w Planie Strategicznym dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023-2027. W ramach tego ekoschematu rolnicy będą otrzymywali wsparcie na poprawę warunków chowu zwierząt. Taka pomoc ma na celu m.in. zrekompensowanie dodatkowych kosztów chowu w warunkach podwyższonego dobrostanu zwierząt. „Możliwe jest przystąpienie do wariantów dotyczących dobrostanu kur niosek, kurcząt brojlerów oraz indyków utrzymywanych z przeznaczeniem na produkcję mięsa” – poinformowało ministerstwo.

Wszyscy za to zapłacimy

Według MRiRW, „w celu dostosowania się do nowych przepisów konieczne będą inwestycje w infrastrukturę gospodarstw; spodziewany jest również wzrost kosztów bezpośrednich prowadzenia produkcji zwierzęcej. Z tego powodu kluczowe jest zapewnienie konkurencyjności gospodarczej przedsiębiorstw rolnych w UE”.

Ministerstwo rolnictwa zaznaczyło, że na posiedzeniach Rady UE ds. Rolnictwa i Rybołówstwa Polska prezentowała stanowisko, że w obliczu obecnej sytuacji ekonomicznej zmiany legislacyjne w zakresie dobrostanu zwierząt „należy wprowadzać stopniowo i rozważnie, a za priorytet należy uznać uwzględnienie w przyszłym prawodawstwie (…) odpowiednio długich okresów przejściowych pozwalających na dostosowanie produkcji zwierzęcej w poszczególnych państwach członkowskich UE do nowych wymagań”.

Resort rolnictwa wskazał, iż Polska prezentuje stanowisko, że wyższe wymagania w zakresie dobrostanu zwierząt będzie prowadzić do wyższych kosztów produkcji zwierzęcej w UE, więc jeżeli te wymogi nie będą wiązały się z ochroną rynku UE przed napływem produktów pochodzenia zwierzęcego z krajów, gdzie nie ma takich wymogów, to może doprowadzić do utraty konkurencyjności przez rolnictwo w Polsce i w UE, i rezygnacji z tej produkcji oraz utraty bezpieczeństwa żywnościowego.

Z tego względu Polska domaga się objęcia towarów importowanych takimi wymaganiami w zakresie dobrostanu, jakimi obarczona jest produkcja zwierzęca w UE – zaznaczyło MRiRW.

Poinformowano, że zlecone zostały ekspertyzy dot. oceny potencjalnych skutków podwyższenia minimalnych warunków utrzymania m.in. kur niosek dla sektora produkcji jaj w Polsce.

Według jednej z nich, koszt modernizacji na system wolno-wybiegowy kurnika dla kur niosek w obsadzie powyżej 3000 sztuk, o długości 20 m i szerokości 12 m z klatkowym systemem chowu został oszacowany na kwotę ponad 765 tys. zł netto.

Jeżeli chodzi o opłacalność produkcji jaj spożywczych, to z analizy wynika, że przejście z systemu klatkowego na chów ściółkowy prawdopodobnie spowoduje wzrost kosztów bezpośrednich o 11 proc.; przejście na system wolnowybiegowy spowoduje, iż koszty te wzrosną o 23 proc. „Zgodnie z ekspertyzą okres przejściowy na dostosowanie produkcji jaj do zakazu utrzymywania kur niosek w klatkach powinien wynosić minimum 15 lat” – poinformowało ministerstwo rolnictwa.

Według analityków Credit Agricole, unijny zakaz produkcji jaj w systemie klatkowym miałby wejść w życie od 2027 r. Koszt tej transformacji szacowany jest na ok. 1,7 mld zł, czyli ok. 550 mln zł rocznie w latach 2024-2026.

Zgodnie z danymi Eurostatu Polska jest szóstym największym producentem jaj oraz ich drugim największym eksporterem w UE. Jednocześnie ponad 70 proc. kur niosek w Polsce utrzymywanych jest w systemie klatkowym, co jest jednym z najwyższych wyników w całej UE.

„Marsz”. Mieszkańcy Łap odetchnęli z ulgą. Będą mieli spokojną i udaną niedzielę.

„Marsz” na Moskwę

Posted by Marucha w dniu 2023-06-24 (Sobota)

Jak zauważył Kacio Najmłodszy – najlepszy w polskich internetach twórca memów [Kacieniek Kacieński] – Rosjanie wiedzą jak skraść szoł.

Polacy żyli w sobotę teatralnym „marszem na Moskwę” i wszyscy mieli w głębokim poważaniu, że w tym samym czasie odbywały się w Polsce konwencje partii politycznych przed jesiennymi wyborami.

Tymczasem jak widzimy na nagraniach z Rostowa – żołnierze mający dokonać zamachu stanu w Moskwie, udzielają na luzie wywiadów siedząc sobie na czołgu, a mieszkańcy oklaskują Wagnerowców jak celebrytów.

Bez kitu, Rosjanie zrobili niezłe widowisko.

A co w Polsce w związku rosyjskim puczem wojskowym? Prezydent Andrzej Duda zwołał naradę w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, a premier Mateusz Morawiecki ogłosił na Facebooku: «Kochani, w związku z sytuacją za naszą wschodnią granicą nie pojawię się jutro w Łapach. Daję słowo, że zobaczymy się niedługo.»

I ktoś mu na to odpisał: «Mieszkańcy Łap odetchnęli z ulgą. Będą mieli spokojną i udaną niedzielę. Proponuję odwołać wszystkie swoje wyjazdy. Uszczęśliwi pan wielu ludzi.»

Wniosek? Jewgienij Prigożyn sprezentował Polakom z miejscowości Łapy spokojną niedzielę

>https://www.facebook.com/100000203016412/videos/982594403187326/

Agnieszka Piwar
Facebook

JKM: Dlaczego nie udało się wyrwać tej bandzie złodziei i oszustów, która rządzi w tej chwili Polską?

Korwin-Mikke: „Obiecuję, że JE Adamem Niedzielskim to my się jeszcze zajmiemy”

Dlaczego nie udało się wyrwać tych dziedzin tej bandzie złodziei i oszustów, która rządzi w tej chwili Polską?

obiecuje-ze-adamem-niedzielskim-to-my-sie-jeszcze-zajmiemy

W sobotę w Warszawie odbyła się Wielka konwencja programowa Konfederacji pod hasłem „Tak chcemy żyć”. Jako ostatni wystąpił Janusz Korwin-Mikke, bo – jak mówił – „podobno najlepsze wino daje się na koniec, więc rozumiem, że stare wino jest najlepsze”.

– Zanim przejdę do spraw ogólnych, chcę powiedzieć o jednej sprawie niesłychanie ważnej, szczegółowej. Otóż, lat temu 30 z hakiem podobno obaliliśmy socjalizm. I tam, gdzieśmy go obalili, np. w telefonach, działa – mówił podczas sobotniej konwencji Konfederacji Janusz Korwin-Mikke.

– Niektóre działy przemysłu – działają, restauracje – działają, ale dwie bardzo ważne dziedziny, które zajmują ponad połowę budżetu, tj. oświata i służba zdrowia, dalej tkwią w komunizmie – wskazał.

Dlaczego nie udało się wyrwać tych dziedzin tej bandzie złodziei i oszustów, która rządzi w tej chwili Polską? To kiedyś powiedział św. pamięci Winston Churchill, że Polacy to wspaniali ludzie, ale są rządzeni przez najpodlejszych z podłych. Niestety, zostało to do dzisiaj – ocenił.

– Dlaczego nie udało się wyrwać tych dziedzin najpodlejszym z podłych? Bo dzieci są słabe. Bo chorzy są słabi. I dlatego nie potrafią się uwolnić. I Konfederacja to zrobi – zadeklarował.

– Wmawia się nam, że gdyby nie służba zdrowia, to wszyscy by umarli, dawno by nas nie było, dzieci by nie było. Powiedzmy jasno, kilkadziesiąt tysięcy lekarzy pracuje w tej chwili nie przy łóżkach chorych, tylko pracuje w NFZ, w wydziałach zdrowia w województwie, powiecie, gminie, w różnych komórkach, instytucjach, Ministerstwie Zdrowia – mówił dalej.

– Gdyby zlikwidować to wszystko i ci ludzie poszli leczyć chorych, kolejki do lekarza zniknęłyby z godziny na godzinę – dosłownie – wskazał.

– Szczyt marnotrawstwa i zbrodni był z okazji covidu, gdzie służba zdrowia tak wspaniale działała, że uratowała 30 tys. chorych na covid, a zginęło 200 tys. ludzi, którzy nie mieli miejsc w szpitalach przypomniał.

– Ja obiecuję, że Jego Ekscelencją Adamem Niedzielskim to my się jeszcze zajmiemy – oświadczył Janusz Korwin-Mikke, za co widownia nagrodziła go gromkimi brawami.

Jak podkreślił, Ministerstwo Zdrowia „wydaje tysiące przepisów, oczywiście kradnie, marnotrawi, wielu ludzi na tym korzysta”. – A chorzy zapłacą, bo za swoje życie i zdrowie człowiek gotów jest przepłacić trzykrotnie, czterokrotnie, pięciokrotnie – dodał.

Czy wiecie, że lekarstwa kosztują w tej chwili w Polsce 6 razy drożej, niż gdyby był wolny rynek? pytał.

– Wiemy dokładnie, że jeżeli wyjmie się jakiś lek z lekospisu refundowanego przez państwo, to po pół roku cena spada trzykrotnie, no bo ludzie takiego drogiego by nie kupili. Okazuje się, że można sprzedawać taniej – wyjaśnił.

– My to wszystko wiemy i my musimy po prostu przywrócić normalność. Do tego trzeba silnego uderzenia – wskazał.

– Państwo widzą tę moc, tę energię, tutaj na tej sali. Wejdziemy do tego Sejmu i prawie na pewno będziemy języczkiem u wagi. I nie po to będziemy tym języczkiem u wagi, żeby wejść w koalicję z PO, czy z PiS-em, czy ja wiem z kim tam jeszcze. Nie, proszę państwa – oświadczył.

– Konfederacja ma swój program, który państwo znacie i Konfederacja się nie godzi na bycie doczepką do jakiejś partii złodziei i oszustów, którzy rządzą Polską do tej pory – powiedział Janusz Korwin-Mikke.

Podkreślił też, że Konfederacja podzieli się swoim programem, jeśli rządzący będą chcieli go zrealizować. – Wszystkie tematy, które były poruszane (na Konwencji – przyp. red.), (…) ile z tego się da wyrwać, wyrwiemy. A jak się nie uda, to niech sobie zawrą wielką koalicję – stwierdził.

– Będziemy ich punktować skwitował.

Gumowe ucho Tuska. „Jawa i mrzonka”.

Gumowe ucho Tuska

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)    25 czerwca 2023 http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=5416

Rozpisałem się w poprzednim felietonie o piosenkarzach i festiwalu w Opolu, ale o festiwalu już wszyscy chyba zapomnieli, a tymczasem tubylczym, nadwiślańskim mondem wstrząsa, niczym trzęsienie ziemi, inna afera. Ale incipiam. Kiedy Polska była europejskim mocarstwem, Polakowi żaden cudzoziemiec nie imponował, toteż nie było słychać, by Polacy snobowali na cudzoziemców. Moda na cudzoziemszczyznę dotarła do nas w okresie pogłębiającego się politycznego upadku państwa, który zakończył się rozbiorami.

Wielokrotnie zwracałem uwagę na liczne analogie czasów współczesnych z wiekiem XVIII, a jedną z nich jest właśnie snobizm. Występował on już przed wojną, o czym świadczy wierszyk, jak to

o pierwszej, gdy najgwarniej, wszedł dureń do kawiarni. Siadł ważny, energiczny i chciał być zagraniczny. Zamówił „whisky-soda” sepleniąc spleenowato i westchnął myśląc: szkoda – bo tęsknił za herbatą. (…) Zażądał „ilustrejszn” – podano „Światowida”. Odsunął go z wyrazem znudzenia i niesmaku, bo tęsknił za powieścią Migowej w „czerwoniaku” – i tak dalej.

Ale to była osobliwość, bo wtedy ton nadawała arystokracja, do której snobi starali się akomodować, a arystokratom też żaden cudzoziemiec nie imponował. Przeciwnie – pewna arystokratka nawet naigrywała się z cesarza Wilhelma II, że po jakiejś jej bezceremonialnej recenzji Jego Wysokości, zamiast dać jej eskortę do granicy, przysłał bukiet kwiatów. Dzisiaj snobizm rozkwita, a nawet eksploduje, a przyczynę tego stanu rzeczy chyba trafnie odgadł Antoni Słonimski, pisząc w opowiadaniu Jawa i mrzonka”, jak to do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Warszawie na stanowisko szefa protokołu partyjniacy zaangażowali arystokratę. „Proszę pana; on wie, z której strony położyć widelec, a z której nóż – a ci nowi nie zawsze są pewni” – tłumaczył komuś ten fenomen znawca dyplomatycznych stosunków.

Taki dystans ujawnił się również podczas procesu Janusza Szpotańskiego, który był sądzony za operę „Cisi i gęgacze”, gdzie bezlitośnie wyśmiał Władysława Gomułkę. Opera ta była przez autora wykonywana na prywatnych zebraniach i na jednym z nich była księżna Radziwiłłowa, którą w związku z tym niezawisły sąd wezwał na świadka. – „Może on tam i coś śpiewał – zeznała przed sądem – ale ja nie zapamiętałam, bo to nie było o nikim z towarzystwa”.

Teraz arystokracja – oczywiście ta prawdziwa – przestała być widoczna, więc i snobizmy stają się coraz bardziej plebejskie i trywialne. Jeszcze w latach 60 tych felietonista „Kultury” Hamilton pisał, jak to wszyscy snobują się na cholesterol, a „furorę robi pan, któremu od lat robi się coś w głowie”.

Dzisiaj jegomość, któremu robi się coś w głowie nie zwróciłby niczyjej uwagi, w związku z tym w mondzie zapanowały snobizmy związane ze sferą erotyczną. Najpierw pojawił się snobizm na molestowanie; dama, która nie była molestowana w dzieciństwie, najlepiej przez księdza, ale w ostateczności – przez ojca, albo nawet wujka – nie mogła pokazać się na oczy w towarzystwie, a mond wytykał ją palcem, jako „wiochę”. Potem molestowanie spowszedniało, bo przedsiębiorczy filuci, jak również prawnicy, zwęszyli tu forsę, więc rozwinął się przemysł molestowania, z którego forsę ciągną nie tylko tak zwane „ofiary”, ale również – adwokaci, no i oczywiście – niezawiśli sędziowie, bez których nie byłoby to możliwe.

Toteż rozwinęła się inna gałąź snobizmu – mianowicie na zboczenia płciowe, nazywane obecnie szlachetnymi „orientacjami”. Sodomia i gomoria nie tylko są w dobrym tonie, ale nawet stały się papierkiem lakmusowym postępowości – co tradycyjnie lansuje Judenrat „Gazety Wyborczej”. Antenaci współczesnego Judenratu za czasów stalinowskich snobowali się bowiem na rewolucjonistów. O jednej takiej pisze w swoim „Dzienniku 1954” Leopold Tyrmand: „w życiu wypełnionym walką o socjalizm kutasa widziała chyba tylko w atlasie anatomicznym” – no ale teraz jest inny etap, więc najbardziej postępowe damy publicznie opowiadają, jak to mlaskają się po klitorisach i ile z tego mają przyjemności. Niedawno nawet urządziły sobie w Warszawie „Paradę”, w której obok lesbijek wzięli udział również „goje”. Uwagę uczestników zwróciła nieobecność Donalda Tuska, w związku z czym pojawiły się fałszywe pogłoski, jakoby Donald Tusk właśnie zamienił się w kobietę i przytrafiło mu się – jak to pisze Tomasz Mann – „wedle zwyczaju niewiast”, czemu towarzyszyły bolesne katusze. Oczywiście w tych pogłoskach nie ma ani słowa prawdy, bo Donald Tusk bawił akurat w Poznaniu, gdzie składał śluby panieńskie, że „zwyciężymy!

Nie ma jednak dymu bez ognia, więc i fałszywe pogłoski nie wzięły się znikąd. Rzecz w tym, że pojawił się kolejny snobizm, który rozszerza się z szybkością płomienia, zwłaszcza wśród ludzi młodych. Chodzi o to, że nie mogą oni zdecydować się, do jakiej płci należą, co jest poniekąd zrozumiałe, jako, że na studiach genderowych powstała straszliwa wiedza, że płci jest już nie 77, a 101! Jak mówią wymowni Francuzi, zapanował „l’embarras de richesse”, co się wykłada, jako kłopot z nadmiaru i młodzi ludzie, chcąc znaleźć się na poziomie, zataczają się od ściany do ściany i każdego dnia próbują, jaka płeć lepiej się dopasuje. W poemacie „Sąd nad Don Kichotem” przestrzegał przed tym Antoni Słonimski: „Niech sobie człowiek wiarę ma, czy nie ma, ale najgorzej, kiedy się nie trzyma tego, w co już raz wdepnął i próbuje, jaka się wiara lepiej dopasuje. Był sobie rabbi Ben Ali ze Smyrny, tak na honory wszelakie pażyrny, że gdy go grzeszna wabiła pokusa na katolicki dwór Constantinusa, wyrzekł się wiary ojców i Talmudu i zaczął kochać bliźnich – nie bez trudu”. Aliści wkrótce cezarem obwołano Apostatę, „który rzymskie państwo z chrześcijańskiego obrócił w pogaństwo. Rabbi się tedy modli do Zeusa, uczy się mitologii – lecz psikusa los powtórnemu sprawił neoficie, bo Apostata w Persji stracił życie. Więc wrócił Kościół i rządy biskupie i neofita znów dostał po dupie.

Ta przestroga ma zastosowanie również, a może nawet przede wszystkim do zagadnień płciowych. Wyobraźmy sobie młodego człowieka, którego tak zżera ciekawość, co też tam dziewczynki mają pod spódniczkami, że pewnego dnia postanawia do nich dołączyć w nadziei, że wreszcie się dowie. A tymczasem panienka, która wzbudzała jego największe zainteresowanie, nagle została mężczyzną. O żadnej spódniczce nie ma mowy, tylko spodnie, papieros i wódeczka – więc nic dziwnego, że coraz więcej młodych ludzi z tego snobizmu ląduje w psychiatryku, gdzie rośli pielęgniarze biorą ich w chwyt i prowadzą na elektrowstrząsy – bo podobno nie ma lepszego lekarstwa na snobizmy, jak podłączenie do prądu.

I właśnie na tym tle wybuchła straszliwa afera, bo uchodzący za naczelnego satyryka TVN pan Krzysztof Daukszewicz, myśląc, że mikrofony zostały już wyłączone, z głupia frant zapytał, jakiej płci jest dzisiaj syn pana red. Piotra Jaconia. Okazało się bowiem, że przemienił się on, czy też raczej – przepoczwarza się w kobietę, czym pan red. Jacoń nie omieszkał dwa lata temu publicznie się pochwalić. W rezultacie pan Daukszewicz nie tylko wyleciał z TVN, ale w geście solidarności z nim z tej nierządnej stacji odszedł też pan Robert Górski i pan Piotr Andrus, w związku z czym nawet znany z żarliwego obiektywizmu pan red. Tomasz Lis stwierdził, że „politycznie poprawne szaleństwo posunęło się już za daleko. Święte krowy i czteroliterowe aktywistki chcą decydować, kto może pracować, a kto ma odejść”. Pan red. Lis też wyleciał był ze stanowiska redaktora naczelnego „Newsweek Polska”, więc rozumie ten ból, chociaż w okresie dobrego fartu sam przykładał rękę do „politycznie poprawnego szaleństwa”. Miejmy nadzieję, że teraz pan Górski wkrótce wystąpi z nowym programem satyrycznym, na przykład – „Gumowe ucho Tuska” – co w morzu plusów ujemnych niewątpliwie stanowiłoby plus dodatni.

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Braun: Ze starych, ale jarych szlagierów: Stop segregacji sanitarnej, precz z WHO. Stop ukrainizacji Polski i stop banderyzacji polskiej racji stanu.

Konwencja Konfederacji. Braun wyszedł i powiedział to, o czym inni boją się pomyśleć. „Wypada jeszcze raz powtórzyć” [VIDEO]

25.06.2023

FacebookTwitterWhatsApp

Grzegorz Braun podczas Wielkiej konwencji programowej Konfederacji
Grzegorz Braun podczas Wielkiej konwencji programowej Konfederacji „Tak chcemy żyć!” w Warszawie 24.06.2023 r. / Foto: screen YouTube

W sobotę w Warszawie odbyła się Wielka konwencja programowa Konfederacji pod hasłem „Tak chcemy żyć”. Jednym z mówców był poseł Grzegorz Braun.

Grzegorz Braun wyraził przekonanie, że „ten rok będzie wspominany jako ów rok, w którym dokonał się przełom”. – Wiele już się wydarzyło i jeszcze więcej się zdarzy – zapowiedział.

– Tylko w Konfederacji możliwe jest realne współdziałanie bez iluzji, bez fikcji, bez urojenia wielkiej komunii dusz, wielkiego zjednoczenia – a jednak działamy praktycznie i osiągamy praktyczne efekty naszego działania. Jakie to efekty? Najpierw słomka, patyczek, teraz, myślę, już potężny kij do wkładania w szprychy, w tryby tej maszyny, która nas miele, która chciałaby nas pozbawić wszystkiego, co do życia najbardziej potrzebne – stwierdził.

– Obywatel to jest ten, kto się musi permanentnie obywać bez wszystkiego, co piękne, godne, szlachetne. To mówię do Państwa przecież jako demokrata, w prawdzie okazjonalnie praktykujący, ale nie wierzący. Mówię to do państwa spod znaku Korony, jako monarchista – podkreślił.

„Nas przecież w ogóle miało nie być”

– Tylko w Konfederacji możemy tak pięknie się różnić, żeby tak pięknie triumfować. Bo to jest chwila naszego triumfu. Nas przecież w ogóle miało nie być – wskazał.

– Cztery lata temu o tej porze przecież żadna telewizja nie zdążyła się zająknąć na temat realnych szans wyborczych Konfederacji. Byliśmy upychani pod wodę, pod próg, w muł na dnie. Jeśli się do nas odnoszono, to wyłącznie jako do figur służących do straszenia grzecznych czytelników „Gazety Wyborczej” i „Gazety Polskiej” na zmianę. I tę rolę etatową bardzo sobie cenimy, nie chcemy z niej zrezygnować – zaznaczył.

– To jest dobra rola, do straszenia czytelników i „Gazety Polskiej” i „Gazety Wyborczej”, bo to, o czym one wspólnie milczą albo mówią jednym głosem, to jest to, co mamy najważniejszego, często najbardziej istotnego w polskim życiu publicznym – ocenił Braun.

„Zostałem nominowany publicznie…”

Poseł zaznaczył też, że przed Konfederacja wymagający okres. – Napięcia działają i to wytwarza ciśnienia, które przekładają się na ciśnienia wewnętrzne w Konfederacji. Jakiekolwiek ciśnienia narosną jeszcze w tym sezonie, no bo przecież jest sezon polowań otwarty, sezon wyborczy. Ważne, żebyśmy wykazali się odpornością nerwową, żebyśmy wykazali się odpornością na straszenie i kuszenie. Jednego i drugiego na pewno nie zabraknie – czy to przed wyborami, czy po. O, wtedy dopiero będzie potrzebna odporność nerwowa. Odporność na rozmaite swaty i konkury, które będą do nas wysyłali – stwierdził.

– Ja na szczęście nie mam takiego problemu, bo zostałem nominowany publicznie przez pana prezesa Kaczyńskiego na zakałę, nie tylko całej ludzkości, ale też i wewnętrznie Konfederacji – dodał.

– Prasa doniosła, że Konfederacja Korony Polskiej odgrywa w Konfederacji Wolność i Niepodległość rolę, cytuję: „raka nieoperowalnego”. Więc tu, wobec was, składam tę deklarację: Już cię nigdy więcej nie opuszczę – powiedziała bieda – żartował Braun. Jako prezes Konfederacji Korony Polskiej zadeklarował gotowość tej formacji do dalszej współpracy w ramach Konfedearcji.

Mówiąc o tym, co Konfederacja chce osiągnąć, Braun wymieniał „wolność, normalność, a przecież nie ma wolności bez majętności, a przecież nie ma majętności bez gotówki itd. itd.”.

„Musimy utrzymać własne państwo”

– Jeśli to wszystko chcemy utrzymać, no to musimy utrzymać własne państwo. Tego się nie da, tej wolności, odzyskać i utrzymać w jakiejś abstrakcji. To trzeba utrzymać tu, w Polsce. Nie na Księżycu, nie na Madagaskarze. I my, natchnieni tą otuchą, że ani nie chcemy przenosić Polski na Księżyc, ani też nie chcemy księżycowych zasad implementować tutaj w Polsce, my sięgamy po tę wolność, godność, normalność, suwerenność i bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne. Sięgamy dla naszych rodaków, Polaków, współobywateli, także i tych, którzy dzisiaj są poza granicami aktualnymi Rzeczypospolitej Polskiej – mówił.

Braun wskazał, że niektóre ze zdefiniowanych wcześniej kwestii „nie chcą się zdezaktualizować”. – Po tych latach, w tym sezonie piątym Konfederacji, wypada jeszcze raz powtórzyć: Nie będą uczyć nas historii Niemcy ani Żydzi – oświadczył. – Nie będą naszych dzieci wychowywać i tolerancji uczyć dewianci. Nie będą – dodał.

– I nie będzie nam eurokołchozowa rada komisarzy ludowych tłumaczyła, jak mamy się rządzić we własnym państwie – zadeklarował.

– A jeszcze ze starych, ale jarych szlagierów: Stop segregacji sanitarnej, precz z WHO. A jeszcze: Stop ukrainizacji Polski i stop banderyzacji polskiej racji stanu – po tych słowach polityk Konfederacji dostał owacje na stojąco. Publiczność zaczęła też skandować „Grzegorz Braun”.

– I tak byśmy mogli jeszcze troszkę dłużej, ale widzę, że się świetnie rozumiemy, że mamy dobry kontakt, chwytamy w lot i to jest właśnie ta przyjemność, ten luksus i ten zaszczyt współdziałania w Konfederacji – skwitował. – Bardzo dziękuję za te minione lata – dodał.

================================

Całość tu, lub w oryginale:

Wystąpienie Grzegorza Brauna na Konwencji Konfederacji 24.06.2023 r.

Powrót – [do przyszłości].

Powrót

Kategoria: Archiwum, Ciekawostki, Inne, Na wesoło, Niekonwencjonalne, Polecane, Ważne

Autor: CzarnaLimuzyna

, 24 czerwca 2023

– Czy możemy zobaczyć pański paszport? – zapytali.

Josef K., który był bezrobotnym kawalerem i przebywał głównie w domu, nie korzystał z paszportu, ale przezornie miał go wgranego w smartfonie. Jakież było jednak jego zdumienie, gdy pokazując go panom w ciemnoszarych ubraniach, zobaczył grymas rozczarowania na ich twarzach.

– Jest nieważny.
– Dlaczego? – spytał zdumiony Józef K.
– Wziął pan tylko 5 dawek – wymagane jest 7 dawek –  dodał wyższy z mężczyzn.
– Jak to siedem? – wystękał wciąż zdumiony Józef K.
– Właściwie to już osiem – dodał drugi – osiem będzie za chwilę. Przezorny zawsze zaszczepiony. A pan… zawiesił groźnie głos, patrzący na Józefa K.
– Nie mogę brać kolejnych. Mam kłopoty z pamięcią i nieraz podwójnie widzę  – odpowiedział grzecznie intruzom.

– Antyszczepionkowiec? Musimy zrobić panu test – powiedział pierwszy wyjmując z podręcznej saszetki długi szpikulec. Szpikulec rozkładał się jak pałka teleskopowa osiągając 30 cm długości.

***

Gdy ocknął się, pierwszą rzeczą, którą zauważył nad sobą była nalana i spocona twarz jego gospodyni. Podobna do starej szantrapy kobieta musiała go długo cucić. Józef K. powoli usiadł na łóżku. Dopiero po dłuższej chwili zauważył, że jego poduszka jest przesiąknięta krwią.

– Zrobili panu test? – spytała gospodyni.

– Chyba tak… nie wiem.

– Mógłby się pan wreszcie zaszczepić. Byłby spokój. Nic nie odpowiedział.

Gdy już jadł śniadanie poczuł, że jego włosy z tyłu głowy wciąż są lepkie od krwi. Przypomniał sobie, że to właśnie tam jest miejsce w które wkłuwają się urzędnicy weryfikujący poziom… poziom…

Poziom czego? Niestety, tego akurat nie mógł sobie przypomnieć.

– A zapomniałabym. Zostawili wydruk. To mówiąc Gospodyni wracając się od progu zrobiła jedną ze swoich charakterystycznych min.

– Jaki wydruk?

–  Z karą. Nie mogli pobrać z konta… mówili,  że jest pan niewypłacalny. Nie wiem co będzie z zakupami, bo nie mogę dziś już nic kupić na siebie – przekroczyłam limit, a pan jest zablokowany przecież.

Spojrzał na nią zrezygnowany, nic nie mówiąc.

– To ja już lecę. Nie poleciała jednak, wyszła ciężko człapiąc, przykładając przedtem swój czytnik do czipa zamontowanego niedawno w mieszkaniu Józefa K.

Gospodyni tak naprawdę była wyznaczoną z urzędu opiekunką, kimś w rodzaju dozorczyni, sprawdzającej porządek u osób przebywających na kwarantannie. Józef K. trafił na kwarantannę po incydencie ze Strażą Miejską. Ujął się werbalnie, a potem czynem za ulicznym sprzedawcą książek. Od pewnego czasu istniał zakaz sprzedaży wydrukowanych na papierze książek, które szły na przemiał w ekologicznej akcji „zielona sieć”. Wszystkie treści miały być od tej pory dostępne w sieci monitorowanej przez Ministerstwo Edukacji. Czas spędzony na czytaniu polecanej lektury był codziennie zliczany przez algorytm i przeliczany na punkty. Według sentencji zawartej w wyroku Józef K. użył mowy nienawiści za którą został ukarany izolacją. Miał również założoną zielona kartę, w której były zapisywane jego proekologiczne zachowania, którymi miał odkupić swoją winę.

Przypomniała mu się scena ze starego filmu, w której nawrócony Strażnik recytuje wiersz, w momencie zdemaskowania, przyłapania na gorącym uczynku,  podczas czytania zakazanej papierowej książki

Jestem nędzarzem, mam tylko marzenia

Rozsiałem je u twych stóp…

Stąpaj lekko, bo stąpasz po moich marzeniach /Equilibrium/

Stał przed lustrem całkiem nagi i oglądał swoje ciało. Nie zauważył żadnego wkłucia. Poza miejscem w tylnej okolicy karku. Westchnął ciężko. Znów będzie musiał się przeskanować czy niczego mu nie wstrzyknęli. Wizyta w nielegalnym punkcie detoksu nie należała do tanich. Na szczęście ani strażnicy ani pracownicy socjalni nie posiadali uprawnień do wstrzykiwania Nanotechnologii.

Włączył ekran. Miał tylko podstawowy abonament. Trwał zwiastun programu poświęconemu mniejszościom. Mniejszości moralnym. Głos, który wygłaszał monolog był głosem sztucznej półinteligencji. Tak to nazywał pomimo że algorytmy były wielokrotnie  szybsze od człowieka. Józef K. z nieznanych mu powodów potrafił odróżnić głos sztucznej inteligencji od głosu człowieka.

Postanowił wyjść z domu. Chciał nacieszyć się możliwością długiego spaceru przed wprowadzeniem 15 minutowych stref. Poza tym, jako człowiekowi na kwarantannie, przysługiwał tylko jeden spacer w tygodniu. Właśnie dziś. Przed wyjściem musiał jeszcze zagłosować kogo zdegradować. Wybór nie był łatwy. Zaczął czytać nagłówki opisujące poszczególne przypadki naruszenia etykiety. Jego wzrok przykuło jedno szczególnie wyróżnione wydarzenie. Przewinął do początku i zaczął czytać. Opis był surrealistyczny. Nagłówek krzyczał dużą czcionką:

Miał podać kobiecie smakołyk, a potem “wymusić stosunek intelektualny”. Zarzut molestowania

Co za absurd- pomyślał. Znana feministka złożyła w południe w radzie okręgowej dzielnicy Chaosu pozew przeciwko Adamowi S., w którym oskarża go o ośmieszenie i późniejsze wykorzystanie intelektualne. Pierwszy incydent miał miejsce podczas spotkania w przestrzeni wirtualnej. Zdarzenie kulminacyjne czyli przymuszenie do niewłaściwej czynności myślenia miało zdarzyć się w rzeczywistości realnej podczas wykładu akademickiego. Filozof zaprzeczył stawianym zarzutom.

Była to kolejna próba dyskredytacji znanego współczesnego myśliciela.

– Nie zagłosuję ! – wyrwało się na głos Józefowi K. Trudno, najwyżej stracę kolejne punkty – dodał w myślach .

Wyszedł na spacer.

Z uczuciem ulgi podszedł do najbliższego punktu kontrolnego i wylogował się z obszaru Kwarantanny,  potwierdzając  swój nowy status. Od  tej pory był „zaproszonym”. Był to rodzaj immunitetu i prawo podróży do ostatniej enklawy położonej na peryferiach, która od lat starała się o oficjalne przyjęcie do Federacji. Jak do tej pory, bezskutecznie.

* * *

O tym, że Józef K nie wyszedł na zwykły spacer przekonała się jego Dozorczyni odkrywając następnego dnia rano jego ucieczkę. Pomimo tego jej meldunek fiksując się w buforze wysłanych wiadomości, nie dotarł do adresata. Był to rezultat zawirusowania systemu. Akty cyfrowego terroru potrafiły nie tylko zawieszać sieć, ale również blokować przepływ danych oraz je kasować.

===============================

Z A P R O S Z O N Y

Morze prężyło się łagodnie.

Ilustracja w formie obrazu/Joop Polder/

Krajobraz z resztkami scenografii wokół opuszczonego amfiteatru od wielu miesięcy wtapiał się w okolicę. Piaszczysta plaża była pusta. Dopiero wyżej na naturalnych tarasach można było zobaczyć jakiś ruch. Ktoś powoli schodził ze schodów w kierunku plaży. Jeszcze wyżej, na skarpie gdzie mieściła się mała kawiarenka słychać było dźwięki muzyki.

Dochodziła piąta. Chyba się spóźnię – pomyślał i upił łyk chłodnego płynu.

Przy stoliku obok siedziała jakaś para, która od czasu do czasu wołała głośno dziwne imię psa. Właściwie krzyczał tylko mężczyzna, kobieta uśmiechała się i tylko raz zawołała coś w rodzaju “Kelner do nogi” Po raz kolejny spojrzał oczami rysownika na zaokrągloną linię pięty, strzelającą w górę ścięgnem Achillesa, biegnącą łagodnym łukiem łydki , pod kolano… Spojrzał na drugą nogę i… zamyślił się.

Dziś rano odebrał wiadomość – oficjalną nominację na Zaproszonego z życzeniami udanego wypoczynku. Był to jego drugi dzień pobytu. Rano, po śniadaniu, zachęcony reklamami, postanowił pójść nad morze.

Ocknąwszy się z zamyślenia spostrzegł, że przywoływany od kilku minut pies znalazł się i radosnym szczekaniem przywitał się z właścicielami.

Kobieta wstała. Powiew wiatru oblepił jej uda sukienką. Po chwili, razem z mężczyzną i psem oddaliła się w kierunku plaży.

Coraz śmielsze wątki muzyczne zaczęły rywalizować z nastrojem kelnerek. Postanowił wracać do miasteczka. Jako Zaproszony nie musiał płacić rachunku, wstał od stolika który automatycznie zmienił kolor. Powoli zszedł schodkami w alejkę prowadzącą w kierunku zabudowań.

Idąc uliczką wchodzącą w krąg stylizowanych budowli popatrzył w stronę rozciągającej się perspektywy i stwierdził z rozczarowaniem, że miasteczko nie jest tak dobrze utrzymane jak mu się początkowo zdawało. Niemniej jednak zaprojektowane było w interesujący sposób. Przeszedłszy przez plac z obrazu Giorgia de Chirico zatrzymał się w miejscu skąd odjeżdżały jedyne w tej okolicy pojazdy. Rozejrzał się i postanowił zaczekać.

Zaproszony poczuł na sobie spojrzenia mijających go postaci. Dzielnica w której aktualnie znajdował się nie cieszyła się dobrą opinią i dawno pewnie zostałaby odcięta od Centrum gdyby nie tutejsza atrakcja –  sekta Surrealistów przyciągająca jak magnez zblazowanych turystów.

Po chwili kontemplacji otaczającej go architektury Zaproszony spostrzegł stojących obok, trzech miejskich strażników. Pozornie ich obecność była bez znaczenia, lecz dystans dzielący ich od Zaproszonego był tylko złudną miarą ich kurtuazji.

Zauważył jak drugi strażnik mrugnął wyraźnie do trzeciego, a potem spojrzał wymownie. Zaproszony ukłonił się odruchowo.

Pierwszy, najważniejszy strażnik zbliżył się wolnym krokiem.

– Długo pan czeka ? – spytał szorstko.

– Przed chwilą przyszedłem – odpowiedział Zaproszony.

– Przed… chwiiilą… powtórzył wolno strażnik.

– Jest pan … zaproszony ? – włączył się do rozmowy drugi strażnik.

– Jestem…Zaproszony… odparł Zaproszony.

Zapadło długie milczenie. Było gorąco. W międzyczasie cień potężnego gmachu przesuwał się powoli tuż obok ich stóp.

Najważniejszy strażnik westchnął i podszedł bliżej. Powoli wynurzył się język. Zaproszony ze zdziwieniem zauważył że strażnik jest kobietą. Kobieta uklękła przed Zaproszonym. Po chwili jednak wstała gwałtownie i powiedziała dość gniewnie:

– Obywatel mnie sprowokował…

– Ja ?

Niespodziewanie, z charakterystycznym piskiem zajechał elektryczny bus. Zaproszony w ostatniej chwili wskoczył między zamykane drzwi. Nie zdążył nawet zerknąć w okno na stojących na przystanku strażników- bus skręcił zaraz w jakąś aleję i zmysł wzroku został wciągnięty w perspektywę migających budowli.

Dopiero teraz zrozumiał, że nie byli to prawdziwi strażnicy. Reklama w hotelu ostrzegała również przed złodziejami danych. Uśmiechnął się sam do siebie i zajął miejsce przy oknie. Architektura zmieniła się. Wjechali w inną część miasta. Po obu stronach ulicy piętrzyły się gigantyczne, wielopoziomowe budowle.

Po kilku minutach odwrócił głowę od okna i zamknął oczy.

Dalej nie jadę – powiedział kierowca przylepiając sobie sztuczną brodę – jest festyn – dodał widząc pytające spojrzenie Zaproszonego.

– Jest pan Zdziwiony ? – spytał po chwili kierowca.

– Trochę – odparł Zdziwiony.

– Co roku o tej porze… Halo ! Wysiadamy ! – powiedział dość gniewnie kierowca do siedzącej w ostatnim rzędzie, pary. Ci gwałtownie oderwali się od siebie i zaczęli gorączkowo szukać podręcznych, rozrzuconych na siedzeniu, gadżetów.

Zdziwiony wysiadł z pojazdu. Na zewnątrz nic nie przypominało atmosfery festynu. Biała mgła spowijała elewację najbliższego budynku. Gdzieś bardzo daleko mruczała syrena okrętowa. Obejrzał się za siebie i zobaczył jak z busu wychodzi para pasażerów. Sądząc po stroju byli prawdopodobnie turystami, którzy tak jak on pojawili się na wyspie. Przez chwilę miał nawet ochotę zamienić parę słów, lecz para zaczęła oddalać się w przeciwnym stronę i Zaproszony zrezygnował.

Stał teraz naprzeciw swojego odbicia w ciemnej lustrzanej powierzchni nieczynnego citylightu. Był sam. Znowu się obejrzał. Na przystanku nie było już nikogo. Bus odjechał.

Było bardzo cicho. Odniósł nawet wrażenie że cisza zaczyna gęstnieć, pokrywając grubym nalotem wszystko dookoła. Nie wiedział gdzie pójść. Stał w miejscu. Czekał.

Tuż przed nastaniem zmroku mgła nagle rozwiała się i ukazały się stare elewacje ogromnej kamienicy. Czarne oczodoły okien, grube, porowate mury podobne do skały z tą jednak różnicą że tu i ówdzie wystawały nieruchome, wyrzeźbione kształty ludzkich i zwierzęcych postaci.

Spojrzał w górę. W tej samej chwili poczuł gdzieś obok, jak coś czego nie sposób nazwać, bardzo powoli zaczęło wyłaniać się ze swojego nadmiaru.

Niespodziewanie rozbłysły uliczne latarnie. W górze w dwóch ostatnich oknach również zapaliło się światło. Reszta okien pozostała nieoświetlona.

Zaproszony skierował się do najbliższej bramy. Była otwarta. Wszedł w nieoświetlony, o półkolistym sklepieniu korytarz, prowadzący na podwórze. Poczuł wilgotny, chłodny aromat.

Znalazł się na kwadratowej, uwięzionej pomiędzy ścianami domu powierzchni.  Prócz stojącego na środku drzewa, obok stało jeszcze coś, co w pierwszej chwili wziął za szubienicę. Nie, nie była to szubienica. Metalowa konstrukcja zdziwiła go i zaniepokoiła. Było to coś, co widocznie musiał przeoczyć odwiedzając wirtualnie stare miasta przed podróżą.

Podszedł bliżej. Był teraz o krok, może mniej od dziwnego obiektu. Wyciągnął dłoń. Dotyk zimnego metalu. Nic więcej.

Nagle kątem oka zauważył stojącą nieruchomo postać. Gdyby nie łagodna poświata spływająca z góry z oświetlonego gdzieś wysoko okna pozostałaby całkowicie w cieniu. Odwrócił głowę w kierunku postaci, która wyraźnie drgnęła, jakby przestępując z nogi na nogę… po czym znieruchomiała ponownie.

Zaproszony ruszył powoli w kierunku nieruchomej sylwetki. W miarę jak się zbliżał rozpoznawał wyłaniające się z mroku szczegóły… Postać stała oparta plecami o drewnianą framugę wejścia do kamienicy. Ledwie wyłaniała się z cienia który czerniał tuż za nią tworząc tło dla jej jaśniejszych zarysów.

Cdn?

Gietrzwałd pomnikiem historii. Żądamy, ministrze kultury ! Podpiszmy !!!

Gietrzwałd pomnikiem historii. Żądamy, ministrze kultury ! Podpisz !!! Dzisiaj zmienią świat w Gietrzwałdzie, jutro w Twoim domu.

my-narod-polski

MUR Przytomnych… zaczął tę petycję do Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – 17.06.2023

W związku z bezczynnością całego rządu w temacie ochrony świętego miejsca jakim jest dla Polaków Gietrzwałd, a przez to cichym przyzwoleniem na jego zmianę poprzez wybudowanie tam wysypiska-składowiska śmieci przypominamy ministrowi o zadaniach jakie ma obowiązek wypełniać.

Zadaniem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego jest wypełnianie zadań, które wynikają wprost z przepisów prawa, a wśród nich znajdujemy podtrzymywanie i rozpowszechnianie tradycji narodowej i państwowej, czy udziału w kształtowaniu estetyki przestrzeni publicznej w zakresie architektury, urbanistyki i planowania przestrzennego. Dlatego żądamy wpisania obiektów objętych petycją na listę pomników historii.

Gietrzwałd, miejsce szczególne dla wierzących i niewierzących, tam poprzez objawienia roku 1877 rozpoczęła się droga do odzyskania niepodległości. Tam Polacy pielgrzymujący z różnych zaborów ponownie zrozumieli, że tworzą jeden naród. Tam nastąpiła odnowa moralna Narodu Polskiego.

Miejsce to zasługuje na szczególną opiekę ze strony państwa polskiego, w szczególności ministerstwa właściwego do spraw kultury. Niniejszą petycją żądamy wypełnienia swojego obowiązku.

Sanktuarium, czy szlak św. Jakuba z przydrożnym krzyżem wypełnia przesłanki, aby być wpisanym na listę pomników historii, co można przeczytać na stronie internetowej ministerstwa, a mianowicie pomnikiem historii są „obiekty o szczególnych wartościach materialnych i niematerialnych”. Przesyłamy żądanie bezpośrednio na ręce ministra, a nie poprzez podległe mu instytuty i konserwatoria. Mając swoje ministerstwo, żądamy wypełnienia swoich zadań wprost, nie interesują nas procedury, tworzone po to aby nikt nie był odpowiedzialny.

Zachęcamy Polaków do poparcia naszej petycji. Dzisiaj zmienią świat w Gietrzwałdzie, jutro w Twoim domu.

=======================

jak-lidl-dostal-pozwolenie-na-budowe-centrum-w-gietrzwaldzie-w-obszarze-chronionego-krajobrazu

https://www.debata.olsztyn.pl/wiadomoci/polska/8669-polemika-architekta-z-ks-tomaszem-szalanda-n-t-obrony-gietrzwaldu-najnowsze-slajd-kafelek.html