Minister „zdrowia” Niedzielski wprowadza w Polsce „aborcję na życzenie”?


Jerzy Kwaśniewski Ordo Iuris <kontakt@ordoiuris.pl>
Szanowny Panie,
sprawa jest bardzo poważna.
Napiszę wprost:
Najbliższe tygodnie mogą zdecydować o tym, czy Polska nadal będzie krajem zapewniającym choćby minimalną ochronę życia dzieciom nienarodzonym.
Poza światłem reflektorów, z pominięciem Sejmu, minister zdrowia podjął próbę wprowadzenia w Polsce nowego „wyjątku” od zakazu aborcji. Podczas konferencji prasowej, szef resortu zdrowia stwierdził, że można dokonać aborcji nie tylko – jak dotąd – w przypadku zagrożenia zdrowia fizycznego, ale także w przypadku zagrożenia „zdrowia psychicznego” matki. 
Nie muszę Panu tłumaczyć, że jest to furtka do całkowicie dowolnego wykonywania aborcji na podstawie powierzchownych i subiektywnych deklaracji lub odczuć. W efekcie – to „aborcja na życzenie”.
Przesłanka „zdrowia psychicznego” była w 2021 roku przyczyną śmierci 220 tysięcy dzieci w Wielkiej Brytanii (98% wszystkich aborcji). Podobnie było przez lata w Hiszpanii, gdzie rocznie na tej podstawie zabijano setki tysięcy dzieci.
Nasza reakcja musi być natychmiastowa. Przygotowujemy poszerzone analizy o bezprawności nowego „wyjątku aborcyjnego”. Wysyłamy specjalne memoranda do wszystkich szpitali oraz żądamy od nich statystyk aborcyjnych. 
Rozważamy wreszcie, czy minister dowolnie uchylający prawo do życia – bez oglądania się na Konstytucję i Sejm – nie powinien stanąć przed Trybunałem Stanu.
Tym bardziej, że minister Adam Niedzielski nie reaguje na pisma, a wszelkie prośby o spotkanie spotykają się z głuchym milczeniem Ministerstwa Zdrowia. Minister ignoruje także zaniepokojone głosy działaczy pro-life, wyrażone w liście otwartym naszego przyjaciela Mariusza Dzierżawskiego z Fundacji PRO – Prawo do życia. Pod ostrzałem krytyki znajduje jednak czas, by potwierdzić zgodę na poszerzenie aborcyjnych przesłanek w liście do Rzecznika Praw Obywatelskich. Tymczasem jego konferencja prasowa już zbiera w Polsce krwawe żniwo.
Po konferencji ministra Niedzielskiego niektóre szpitale otwarcie przyznają się do dokonywania aborcji ze względu na zagrożenie dla dobrostanu psychicznego matki. Na portalu Gazety Wyborczej ukazał się wywiad z wicedyrektor Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy, która przyznała się do omijania zakazu poddawania aborcji dzieci z zespołem Downa. Teraz są zabijane z powodu zagrożenia dla zdrowia psychicznego ich matek. Lekarka opisała, że śmierć jest im zadawana przez zabieg wstrzyknięcia chlorku potasu „żeby dziecko nie urodziło się żywe”.Ale na tym nie kończą się plany ministerstwa. 
Adam Niedzielski ogłosił powołanie zespołu ekspertów, którzy już we wrześniu mają przedstawić rządowe wytyczne dla ginekologów na temat interpretacji obowiązującego w Polsce prawa aborcyjnego.Minister zapowiedział wprost, że wytyczne te będą obejmowały dopuszczalność aborcji w przypadku zagrożenia „zdrowia psychicznego” matki.Jak widać, obecna sytuacja zagraża wielkiemu polskiemu sukcesowi praw człowieka, którym był wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku i objęcie ochroną życia także nienarodzonych dzieci niepełnosprawnych. 
Bez stanowczej reakcji ekspertów Ordo Iuris oraz wszystkich ludzi oddanych obronie nienarodzonych, minister Niedzielski cofnie nas o dekady w ochronie życia. Dlatego już reagujemy.Na początek, powołanemu przez ministra zespołowi przedstawimy naszą analizę prawną. Wykażemy w niej, że na podstawie polskiego prawa, zagrożenie dla stanu psychicznego matki nie jest pretekstem dla zabicia dziecka, a wyłącznie dla uruchomienia wszelkiej pomocy dla mamy i całej rodziny. Wyjaśniamy, że zgodnie z zasadami prawa, wyjątek od zakazu aborcji musi być interpretowany zawężająco. Tym bardziej, że jest wyjątkiem od najważniejszego z praw – ochrony życia ludzkiego. 
Jak pisała niechętna zakazowi aborcji prof. Eleonora Zielińska: „zagrożenia dla zdrowia” należy interpretować wąsko jako istnienie choroby, która pogłębi się w przypadku kontynuacji ciąży, a nie tylko jako zagrożenie dobrostanu kobiety ciężarnej, czy wystąpienie dolegliwości towarzyszących normalnie stanowi ciąży.Aby wzmocnić działania analityczne, uruchomiliśmy internetową petycję do ministra Niedzielskiego i premiera Morawieckiego, w której sprzeciwiamy się wprowadzaniu społeczeństwa w błąd przez szefa resortu zdrowia. W najbliższych dniach spotkam się z Rzecznikiem Praw Pacjenta.
Nie poprzestaniemy na tym. Nasze specjalne memorandum wyjaśniające bezprawność stanowiska Ministerstwa Zdrowia trafi niebawem do polskich szpitali. Lekarze powinni mieć świadomość odpowiedzialności grożącej im w przypadku zabicia dziecka na podstawie pozaprawnych konferencji ministra. Do szpitali wyślemy również pisma w trybie dostępu do informacji publicznej z pytaniami o liczbę dokonywanych aborcji z powodu zagrożenia zdrowia matki.Analizujemy także możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności konstytucyjnej polityków. 
Czy możemy się czuć bezpiecznie, gdy konferencja ministra może odebrać człowiekowi prawo do życia lub wolności? I nie mówię tu o sytuacji nadzwyczajnej, wojnie lub realnie niebezpiecznej epidemii. Z dnia na dzień setki tysięcy nienarodzonych dzieci mogą zostać pozbawione prawnej ochrony życia – nie wskutek ustawy lub wyroku TK – ale przez wytyczne ogłoszone na konferencji prasowej ministra Niedzielskiego. 
Urzędnik, który z taką pogardą traktuje prawo do życia i chroniącą je Konstytucję jest zagrożeniem dla nas wszystkich.
Nasze milczenie wobec tego precedensu to akceptacja końca wolności i demokracji. Dlatego minister ogłaszający prawo z pominięciem Sejmu powinien być świadomy ryzyka pociągnięcia go do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu…

Jednocześnie walczymy z falą kłamstw i manipulacji, organizowanych przez polskich aborcjonistów. Nie ma miesiąca, by przypadek tragedii spowodowanej błędem medycznym lub zwykłą prowokacją aktywistów aborcyjnych nie został bezwzględnie wykorzystany przez radykalnych polityków i media do promocji aborcji. Aby dostarczyć obrońcom życia sprawdzonych i cennych informacji, przygotowaliśmy „Encyklopedię pro-life” – kompleksową, ponad sześciuset stronicową, interdyscyplinarną monografię naukową na temat społecznych, medycznych i prawnych aspektów aborcji. To prawdziwe kompendium rzetelnej wiedzy naukowej dla całego ruchu pro-life w Polsce.
Nie ustajemy w walce z przestępczością aborcyjną. Uczestniczyliśmy w precedensowym procesie, w którym skazano w pierwszej instancji działaczkę Aborcyjnego Dream Teamu Justynę Wydrzyńską. Składamy kolejne zawiadomienia do prokuratury na działalność Aborcyjnego Dream Teamu. W wielu z nich prokuratorzy odmawiają zajęcia się sprawą. Jednak, dzięki złożonemu przez prawników zażaleniu na decyzję prokuratury, sąd nakazał wszczęcie postępowania w takiej sprawie. Kolejne zażalenia czekają na rozpoznanie przez sąd.Równie ważne jest bezpośrednie dotarcie z pomocą do matek i rodzin.
Dlatego kończymy właśnie pracę nad poradnikiem, który będzie stanowił przyjazny przewodnik po różnych rodzajach wsparcia dostępnych dla matek i rodzin w trudnych sytuacjach związanych z oczekiwaniem dziecka.Wszystko, co robimy, przynosi konkretne efekty, czyli ratuje życie wielu poczętych dzieci. A obecnie walka toczy się o życie kilkudziesięciu lub nawet kilkuset tysięcy dzieci rocznie, które mogą być zabijane w Polsce pod pretekstem niedookreślonego i szeroko pojmowanego zagrożenia dla zdrowia psychicznego.
Jesteśmy w absolutnie kluczowym momencie i musimy się pilnie zmobilizować i zjednoczyć. Dlatego będę Panu bardzo wdzięczny za wsparcie Instytutu Ordo Iuris,byśmy mogli – także w Pana imieniu – podjąć tę walkę, ocalić tysiące dzieci, zatrzymać masowy mord na najsłabszych i bezbronnych członkach naszego społeczeństwa. Prześladowanie za aborcję czy cyniczna prowokacja?
Skandalicznej i wyjątkowo groźnej wypowiedzi ministra Niedzielskiego nie byłoby zapewne, gdyby nie potężna presja, wywierana na rządzących przez proaborcyjne media, które powielają kłamstwa i manipulacje na temat obowiązującego w Polsce prawa.W ostatnich dniach, szerokim echem odbiła się historia Pani Joanny z Krakowa, która miała stać się ofiarą brutalnej interwencji policyjnej po dokonaniu w swoim domu farmakologicznej aborcji. W ubiegłym tygodniu kobieta udzieliła emocjonalnego wywiadu, w którym mówiła, że w kwietniu wzięła tabletkę poronną, po której źle się poczuła. Twierdziła, że zaniepokojona zadzwoniła do lekarki i szczerze powiedziała jej o swoim problemie, w efekcie czego, do jej domu przyjechała policja, która ją przesłuchała, przeszukała, i zarekwirowała jej telefon i komputer, prowadząc swoją interwencję w poniżający dla kobiety sposób.
Po tym wywiadzie, Pani Joanna stała się bohaterką aborcjonistów. Jej historię rozpowszechniły największe media – także zagraniczne. W kilku polskich miastach zorganizowano demonstracje. Na jednej z nich głos zabrała liderka samozwańczego „strajku kobiet” Marta Lempart, która w wulgarny sposób zaatakowała wszystkich policjantów, wyzywając ich od „szmat”, „kundli”, „cyngli” i „ku**w”. Złożymy w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa znieważenia funkcjonariuszy Policji. Całą sytuację postanowił wykorzystać politycznie także przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk, który zapowiedział zorganizowanie „marszu miliona serc”.
Chwilę później okazało się jednak, że cała historia opiera się na kłamstwach, manipulacjach i przemilczeniach. Policja upubliczniła nagranie zgłoszenia na numer alarmowym, które potwierdziło, że powodem interwencji policyjnej w domu Pani Joanny nie była dokonana przez nią aborcja, ale ratowanie jej życia. Na telefon alarmowy zadzwoniła lekarka, mówiąc, że jej pacjentka ma potężne wyrzuty sumienia po dokonaniu aborcji i że zamierza się zabić, „bo zrobiła straszną zbrodnię, a chłopak ją zostawił”.
Podzielę się tutaj także naszym doświadczeniem. Kilka dni przed nagłośnieniem przez media sprawy Pani Joanny, do Ordo Iuris pewien mężczyzna napisał list pożegnalny, w którym zapowiadał popełnienie samobójstwa. Sprawę zgłosiliśmy na 112. Do naszego biura przyjechali policjanci, którzy podziękowali zespołowi interwencji za szybką reakcję. Sprawa Pani Joanny nie była zatem żadnym wyjątkiem. Tak działa Policja w sprawach usiłowania samobójstwa.Proaborcyjne media przemilczały również to, że Pani Joanna jest proaborcyjną aktywistką, która w ramach swojej działalności „artystycznej” skupia się promowaniu aborcji, występuje jako tzw. drag king, przebierając się za mężczyznę, udostępnia nagie zdjęcia i materiały video oraz tworzy wulgarne prowokacje atakujące chrześcijan. Na ocenę jej wiarygodności wpływa także to, że otwarcie przyznaje się do swoich radykalnie proaborcyjnych poglądów. W trakcie swojego wystąpienia na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu Praw Kobiet kobieta stwierdziła, że „tabletki aborcyjne powinny być sprzedawane w Żabce, obok APAP-u.”
Konsekwentnie walczymy z falą kłamstw
To niestety nie pierwszy raz, gdy aborcjoniści bez najmniejszych oporów perfidnie manipulują społeczeństwem.W ubiegłym miesiącu nagłośniono sprawę ciężarnej Pani Doroty, która zmarła w szpitalu w Nowym Targu, wmawiając Polakom, że tragedia była efektem szerokiego zakresu ochrony życia w Polsce. Wcześniej w podobny sposób wykorzystano tragedie z Pszczyny i Częstochowy. Za każdym razem konsekwentnie odkłamywaliśmy manipulacje aborcjonistów.
Po pojawieniu się pierwszych informacji na temat śmierci Pani Doroty, przygotowaliśmy komentarz prawny, w którym przypomnieliśmy, że polskie prawo dopuszcza przerwanie ciąży w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki. Kilka dni później opublikowaliśmy szerszą analizę, prostującą pojawiające się w przestrzeni publicznej kłamstwa i manipulacje.
Po tragicznej śmierci Pani Izabeli z Pszczyny, opracowaliśmy list otwarty, pod którym podpisało się prawie czterdziestu prawników, lekarzy i naukowców, stanowczo sprzeciwiających się wykorzystywaniu tamtej tragedii do dezinformowania opinii publicznej.Szczegółowo przeanalizowaliśmy też bardzo podobny przypadek śmierci Pani Savity Halappanavar, która została w Irlandii skutecznie wykorzystana do popartej w ogólnokrajowym referendum zmiany prawa, zawężającej zakres ochrony życia dzieci nienarodzonych. W ramach premiery raportu, zorganizowaliśmy debatę z udziałem polskich i irlandzkich lekarzy oraz naukowców.Z kolei pod koniec maja, opublikowaliśmy „Encyklopedię Pro-life” – ponad sześciuset stronicową, interdyscyplinarną monografię naukową na temat społecznych, medycznych i prawnych aspektów aborcji.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk

[Lepiej go widać w oryginale md]

Kolejne szpitale będę dokonywać nielegalnych aborcji?Kłamliwa propaganda aborcjonistów ma poważne konsekwencje. To właśnie kolejne przypadki nagłaśnianych tragedii kobiet doprowadziły do tego, że politycy partii rządzącej zaczęli mówić o tym, że ich zdaniem zły stan zdrowia psychicznego może być pretekstem do dokonania aborcji. Mieli zapewne nadzieję, że dzięki temu uspokoją wzburzone nastroje społeczne. Tak się bynajmniej nie stało. Efekty tych wypowiedzi mogą być jednak dużo poważniejsze.
Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej, przesłaliśmy do polskich szpitali memorandum, w którym uświadamialiśmy polskim lekarzom, że – wbrew propagandzie aborcjonistów – nie mają prawa dokonywać aborcji pod pretekstem zagrożenia dla zdrowia psychicznego matki. Wielu lekarzy dziękowało nam za te pisma. Media donosiły także o przypadkach, w których lekarze odmawiali wykonania aborcji, powołując się na stanowisko Ordo Iuris.Teraz cała ta praca może zostać zaprzepaszczona przez nieodpowiedzialną wypowiedź ministra Niedzielskiego, która dodała odwagi proaborcyjnym lekarzom.W Gazecie Wyborczej ukazał się ostatnio wywiad z wicedyrektor Powiatowego Zespołu Szpitali w Oleśnicy Gizelą Jagielską, która otwarcie – w poczuciu całkowitej bezkarności – przyznała, że każdego roku w jej szpitalu zabija się kilkadziesiąt dzieci pod pretekstem zagrożenia dla zdrowia psychicznego matki. Z informacji udostępnionej przez szpital wynika, że znaczna część z nich to dzieci z zespołem Downa, o których prawo do życia musieliśmy przecież tak długo walczyć. Obecnie w dolnośląskim szpitalu dokonuje się znacznie większej ilości aborcji niż przed wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego. Kobieta przyznała też, że większość z nich to aborcje dokonywane w drugim lub trzecim trymestrze ciąży.
Aby zatrzymać ten niepokojący trend, pracujemy nad aktualizacją naszego memorandum dla szpitali, w którym przypomnimy lekarzom, że szeroko rozumiane zagrożenie dla zdrowia psychicznego nie może być pretekstem do wykonania aborcji. Stanowisko Ordo Iuris trafi do wszystkich polskich szpitali z oddziałami ginekologicznymi. Prześlemy je także do Ministra Zdrowia oraz do powołanego przez niego zespołu, pracującego już nad wytycznymi dotyczącymi przerywania ciąży.
Uruchomiliśmy też internetową petycję do ministra Niedzielskiego i premiera Morawieckiego, w której sprzeciwiamy się wprowadzaniu społeczeństwa w błąd przez szefa resortu zdrowia i apelujemy o wycofanie się z tych słów.
Minister zdrowia nie jest udzielnym władcą prawa oraz obywatelskich praw i wolności w Polsce. Nie może ignorować Konstytucji, która wysoko stawia zasadę ochrony życia ludzkiego. Nie może też pomijać Sejmu w stanowieniu nowych praw, takich jak dodawanie nowych wyjątków od zakazu aborcji. Naruszenie Konstytucji rodzi bardzo konkretne konsekwencje. Począwszy od nieskuteczności forsowanych przez ministra Niedzielskiego zasad, a skończywszy na odpowiedzialności konstytucyjnej. Już rozpoczęliśmy analizę tego, czy pozakonstytucyjne ogłoszenie „zagrożenia dla zdrowia psychicznego” przesłanką aborcyjną, po którym zabito już w szpitalu dziesiątki dzieci na koszt polskiego podatnika, nie stanowi przesłanki dla postawienia Adama Niedzielskiego przed Trybunałem Stanu.
Kobiety potrzebują pomocy, a nie ideologicznej propagandy
Sprawą absolutnie kluczową jest także dotarcie bezpośrednio do kobiet rozważających aborcję, bo ostatecznie to od ich decyzji zależy los nienarodzonych dzieci. Nawet jeśli całkowicie uszczelnimy polski system prawny i doprowadzimy do pełnego egzekwowania przepisów, kobiety – w poczuciu braku pomocy – wciąż będą podejmowały próby zabijania swoich dzieci poza granicami kraju.Dlatego już wkrótce opublikujemy przystępny poradnik dla wszystkich kobiet w nieplanowej ciąży, noszących pod sercem dziecko z podejrzeniem choroby lub niepełnosprawności oraz kobiet, które po prostu boją się, że nie podołają wychowaniu dziecka, a zewsząd słyszą, że aborcja jest rozwiązaniem ich problemu.Dzięki naszej publikacji, chcemy wytłumaczyć takim kobietom, że decyzja o aborcji jest najgorszą z możliwych, bo nie rozwiąże, lecz w dalszej perspektywie pogłębi ich problemy. Wiele kobiet do końca życia zmaga się poaborcyjną traumą. Rozpadają się ich związki, cierpią na głęboką depresję, popadają w alkoholizm… W rzeczywistości więc lekarze, którzy wystawiają skierowania na aborcję kobietom zmagającym się ze złym stanem psychicznym, skazują je na długofalowe pogorszenie stanu zdrowia.
W poradniku przypomnimy o istnieniu i zakresie działalności hospicjów perinatalnych oraz przytoczymy świadectwa kobiet, które mówią o tym, jak wielkim wsparciem było dla nich skorzystanie z pomocy takich ośrodków. W publikacji zamieścimy także adresy i dane kontaktowe każdego z 22 polskich hospicjów perinatalnych.Opiszemy działalność domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, które zapewniają bezpłatnie schronienie dla samotnych matek oraz kobiet w ciąży, którym grozi przemoc albo zostały odrzucone przez najbliższych. W takim domu kobieta otrzyma schronienie, w którym może przebywać nawet 18 miesięcy, pomoc psychologiczną, prawną, socjalną, konsultacje wychowawcze, pomoc w zdobyciu pracy, wsparcie w załatwieniu spraw urzędowych, w uzyskaniu dostępu do lokalu mieszkalnego lub innego stałego miejsca schronienia po opuszczeniu domu. 
Ta pomoc może się okazać absolutnie kluczowa, co pokazuje choćby opisana powyżej głośna historia Pani Joanny z Krakowa, która błagając o pomoc swojego lekarza, mówiła o tym, że została porzucona przez ojca jej dziecka. To właśnie nieodpowiedzialność i tchórzliwość mężczyzn prowadzi często do dramatu aborcji. W poradniku znajdą się między innymi informacje o adresach „domów samotnej matki”.
Jeśli jednak kobieta nie jest gotowa na wychowanie swojego dziecka, w poradniku przypomnimy, że może skorzystać ze wsparcia ośrodków adopcyjnych, które świadczą pomoc kobietom w ciąży oraz pacjentkom oddziałów ginekologiczno-położniczych, które sygnalizują zamiar pozostawienia dziecka bezpośrednio po urodzeniu. Podkreślamy, że ośrodki adopcyjne to miejsca, w których matka dziecka nienarodzonego może liczyć na konkretną pomoc oraz zwykłe (ale być może najbardziej potrzebne) gesty i słowa życzliwości.
Wreszcie, przypomnimy o istnieniu tzw. Okien życia, w których zdesperowane matki mogą pozostawić niemowlę całkowicie anonimowo. Dziecko znalezione w Oknie życia natychmiast otaczane jest niezbędną opieką, a na dalszym etapie – w wyniku przeprowadzenia procedury adopcyjnej – ma szansę trafić do nowej, kochającej rodziny.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przyciskTo od nas zależy życie tych dzieci
Wszystkie opisane powyżej działania prawników i ekspertów Ordo Iuris mogą się przyczynić do uratowania tysięcy polskich dzieci, a udział w tym sukcesie będą mieli także nasi Przyjaciele i Darczyńcy – ludzie tacy jak Pan.Skuteczność wymaga od nas zgromadzenia konkretnych środków finansowych. Lobby aborcyjne dysponuje wsparciem potężnych korporacji i niektórych rządów. My możemy liczyć tylko na ludzi dobrej woli – takich jak Pan.A koszty naszej skuteczności mogą być naprawdę znaczące. Obecnie pracujemy nad analizą, wykazującą, że polskie prawo nie zezwala na aborcję ze względu na zły stan zdrowia psychicznego matki. Analiza trafi do ministra Niedzielskiego, powołanego przez niego zespołu ekspertów oraz do wszystkich polskich szpitali. 
Na przygotowanie analizy oraz jej rozesłanie potrzebujemy co najmniej 12 000 zł.Kończymy także pracę nad poradnikiem dla kobiet w ciąży. Ale jego publikacja nie zakończy naszej aktywności w tym zakresie. Równolegle pracujemy bowiem nad kompleksowym raportem dotyczącym tej kwestii. Publikacji raportu towarzyszyć będzie konferencja. Na ten cel potrzebujemy jeszcze ponad 16 000 zł.
W połowie września chcemy opublikować analizę i projekt zmian, które ujednoliciłyby terminologię w obowiązujących przepisach odnoszących się do dziecka poczętego. Koszt tej analizy to co najmniej 12 000 zł.Ale to, czy uda nam się zrealizować wszystkie nasze ambitne plany, ratując tym samym życie polskich dzieci, zależy od tego na jakie wsparcie od naszych Przyjaciół i Darczyńców będziemy mogli liczyć.
Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 60 zł, 90 zł, 150 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli kontynuować naszą walkę w obronie prawa do życia nienarodzonych.Z wyrazami szacunkuAdw. Jerzy Kwaśniewski - Prezes Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo IurisP.S. Mam ogromną nadzieję, że w przyszłości aborcja zostanie powszechnie uznana za przerażające barbarzyństwo, a kolejne pokolenia ze wstydem będę wspominały o tym, że ich przodkowie brali w tym udział i nie sprzeciwiali się mordowaniu milionów najsłabszych. Dlatego musimy dziś zachować się „jak trzeba” i zrobić wszystko, co w naszej mocy, by zakończyć jak najszybciej to mordowanie najbardziej niewinnych i bezbronnych.Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.

Kłamstwa poparte słowem: „nauka”

Wiedeń 29.7.2023 Marek Wójcik – blog klamstwa-podparte-nauka

Cały blog jako bezpłatny eBook w formacie pdf.

Pamiętacie, jak trzy lata temu „naukowcy” przedstawiali w telewizji wyniki „badań” rozszerzania się straszliwej pandemii w trybie eksponencjalnym i zazwyczaj zatrzymywali swoje horrendalne prognozy na poziomie milionów chorych, ponieważ jeszcze dziesięć kroków dalej – co odpowiadało zaledwie kilku dniom takich „badań” – to musieliby podawać ilości chorych przekraczające liczbę ludności naszej planety? Modele matematyczne są cennym narzędziem badań naukowych, ale jak każde narzędzie może być wykorzystane w dobrym – wspomagającym rozwój, jak i w złym – siejącym sztucznie napędzany strach, celu.

Jeśli niektórzy z Was tego nie pamiętają, nic straconego, także dzisiaj w większości ci sami naukowcy nadążają z tworzeniem zmanipulowanych teorii na zamówienie młodej gałęzi przemysłu zakłamania i napędzania porządnym ludziom strachu.

W opublikowanym w czwartek na Report24 artykule Masowe oszustwo: jak niebezpieczeństwo śmierci z powodu upałów jest oparte na fałszywych informacjach (Źródło w języku niemieckim), jest przedstawiony właśnie przykład takiego kłamstwa.

Praca badawcza (źródło w języku angielskim), o której jest mowa w tym artykule, została opublikowana w renomowanym wydawnictwie naukowym Lancet. Przedstawiono w niej porównanie graficzne przypadków śmierci z zimna w Europie z tymi spowodowanymi przez upały. Dane w tych badaniach są prawidłowe, jednak sposób przedstawienia wyników jest czystą manipulacją. Użyto mianowicie odmiennej skali, by zrobić wrażenie większego zagrożenia przez upały niż z powodu zimna.

Porównanie przypadków śmierci w poszczególnych krajach Europy.
Po lewej w kolorze niebieskim zmarli z zimna. Intensywność koloru pokazuje grupę wiekową przedstawioną nad diagramem.
Po prawej taki sam diagram w zupełnie innej skali w kolorze czerwonym dotyczy zmarłych z powodu upałów.

Jest to typowy przykład manipulacji często stosowany w mediach. Kiedy takie oszustwo przedstawiane jest w pracy ponoć naukowej, to świadczy o tym, że z tą nauką jest coś nie w porządku.

Tak wyglądałoby uczciwe porównanie, gdzie po obu stronach diagramu używa się tej samej skali:

Prawidłowe porównanie przypadków śmierci z zimna i z upału.

W tej samej pracy autorzy przedstawiają w podsumowaniu następującą konkluzję:

W 854 obszarach miejskich w Europie oszacowaliśmy roczny nadmiar 203-620 (empiryczny 95% przedział ufności 180-882-224-613) zgonów przypisywanych zimnie i 20-173 (17-261-22-934) przypisywanych upałowi. Odpowiadało to standaryzowanym wiekowo współczynnikom 129 (empiryczny 95% przedział ufności 114–142) i 13 (11–14) zgonów na 100 000 osobolat. Wyniki różniły się w Europie i grupach wiekowych, z najwyższymi efektami w miastach Europy Wschodniej zarówno w przypadku zimna, jak i ciepła. Definicja ze słownika medycznego: Osobolata – iloczyn uśrednionej liczby osób narażonych w okresie prowadzenia obserwacji i czasu trwania obserwacji.

Sami przyznają, że z powodu zimna umiera w Europie ponad 10 razy więcej osób niż z powodu upałów. Tym bardziej w manipulujący sposób przedstawione wyniki, które prowadzą odbiorców do fałszywych z góry narzuconych konkluzji, dyskredytują autorów tej pracy z grona naukowców.

Autor artykułu Marek Wójcik

=========================

mail: Statystyka podana w artykule pozwala wnioskować o obszarach 
nędzy.
Najwięcej marznie z zimna na Łotwie, Litwie, w Rumunii i Bułgarii, ponad 
200 na 100 tysięcy.

Niemcy [i UE] w energetycznej [zielonej] pułapce. Czy pociągną za sobą Polskę? Mają skłonność do „rozszerzonego samobójstwa”.

Niemcy [i UE] w energetycznej [zielonej] pułapce. Czy pociągną za sobą Polskę?Skłonność do „rozszerzonego samobójstwa”.

Andrzej Krajewski niemcy-w-energetycznej-pulapce-czy-pociagna-za-soba-polske

Kolejne elementy pułapki dodawała już Angela Merkel, acz działo się to w ramach ogólnoniemieckiego konsensusu.

Pułapka, jaką sami na siebie zastawili Niemcy, to iście perfekcyjna konstrukcja, z której wydostać się będzie bardzo trudno.

Pozostaje nadzieja, że z tego powodu nie wrócą do tradycji popełniania rozszerzonego samobójstwa.

Niemcy na minusie

W tym tygodniu Republika Federalna Niemiec dostała to, na co konsekwentnie pracowała przez ostatnie dwadzieścia lat. Międzynarodowy Fundusz Walutowy w swej prognozie na rok 2023 dla grupy państw G7, każdemu z nich podniósł przewidywany wzrostu PKB. Nawet targana kryzysem Wielka Brytania wychodzi na plus (małe 0,4 proc.), niewiele lepiej miewająca się Francja również (0,8 proc.), czy zadłużone po sam uszy Włochy (przyzwoite 1,1 proc.). Jedynie w przypadku Niemiec nastąpiła korekta prognozy w dół. W tym roku gospodarka naszego zachodniego sąsiada skurczy się o 0,3 proc PKB.

Ten fakt media za Odrą komentują co najmniej z niepokojem, a rządząca koalicja mobilizuje się do stawienia czoła z przedłużającej się recesji.

Minister gospodarki Habeck znów walczy o cenę energii elektrycznej dla przemysłu” – donosi na swojej stronie internetowej tygodnik „Der Spiegel”, przy okazji środowej wizyty Roberta Habecka na terenie budowanej w Oberhausen wytwórni wodoru. Sam minister, stojąc przed kamerami programów informacyjnych przyznał, że prąd w Niemczech jest zbyt drogi. Przy tej okazji po raz kolejny podkreślił, że po odcięciu od dostaw gazu z Rosji, zastąpiono go „błękitnym paliwem”, kupowanym od dostawców m.in. z USA i Wielkiej Brytanii, po dużo wyższych cenach. Muszą się więc znaleźć środki na to, by obniżyć ceny energii dla przemysłu. Ale rząd federalny wciąż się waha.

Największy lęk Niemców

„Trzeba tu być szczerym: to są pieniądze, które zbieramy, które są pożyczonymi pieniędzmi, dlatego rozumiem, czemu minister finansów patrzy na to krytycznie. Ale pytanie brzmi: żadnych pieniędzy nie zebrać, czy też nie mieć już więcej żadnego przemysłu” – oświadczył mediom Habeck. Definiując największy lęk, jaki trawi Niemców.

W końcu fundamentami bogactwa ich kraju jest produkcja przemysłowa, skierowana głównie na eksport. Tak jak fundamentem niemieckiej demokracji od niemal siedemdziesięciu lat są: społeczny dobrobyt oraz poczucie bezpieczeństwa. Te trzy filary zaczęły trzeszczeć i kruszeć na naszych oczach.

Firmy przenoszą produkcję z Niemiec

Ankieta, jaką przeprowadziła miesiąc temu Federacja Przemysłu Niemieckiego (Der Bundesverband der Deutschen Industrie – BDI) przyniosła informację, że spośród zapytanych firm 16 proc. właśnie przenosi co najmniej część swej produkcji z Niemiec do innego kraju. Kolejne 30 proc. zaczęło to planować. Ten eksodus napędza wzrost kosztów energii.

„Cena energii elektrycznej dla przemysłu musi zostać niezawodnie i trwale obniżona do konkurencyjnego poziomu” – napisał na podsumowanie ankiety prezes BDI Siegfried Russwurm. Jeśli dodać, iż piąty rok z rzędu spada w Niemczech liczba nowych inwestycji zagranicznych, to widać, że postawienie fabryki między Odrą a Renem, to coraz bardziej ryzykowne przedsięwzięcie.

Tymczasem niemiecki eksport o wartości 1,58 bln euro w 2022 r. opierał się na trzech branżach przemysłowych: motoryzacyjnej (246 mld euro), maszynowej (210 mld euro) i chemicznej (164 mld euro). Pozostałe są dodatkami, generującymi wyraźnie mniejsze przychody. Te trzy wyżej wymienione branże to koła zamachowe całej gospodarki i gwarant niemieckiego dobrobytu. Chcąc skutecznie konkurować z producentami z Chin, USA, Japonii, Korei Południowej, etc. potrzebują taniej energii (przemysł chemiczny również taniego gazu jako surowca). Tyle tylko, że Berlin wpędził się w pułapkę, z której łatwego wyjścia nie widać.

Chory człowiek Europy

Zbudowano ją po cichu. Zaczęło się od tego, że po zjednoczeniu Niemiec gospodarka RFN zaczęła się dławić kosztami integracji nowych landów. I to tako mocno, iż w kwietniu 2004 r. dyrektor monachijskiego Instytutu Badań Gospodarczych Hans-Werner Sinn na łamach „Bild-Zeitung” nazwał swój kraj: „chorym człowieku Europy”. Przy tej okazji krytykując gabinet kanclerza Gerharda Schrödera za pakiet reform Agenda 2010. Zdaniem wpływowego ekonomisty plan deregulacji rynku pracy i przebudowy państwa opiekuńczego zupełnie nie gwarantował tego, że niemiecka gospodarka odzyska swój wielki wigor, jakim charakteryzowała się od lat 50. XX w.

Jednak w ciągu zaledwie trzech następnych lat stało się coś odwrotnego. Po długim zastoju RFN niemal podwoiła swój eksport, z 664 mld euro do 965 mld w roku 2007. Komentatorzy tego cudu gospodarczego wprost nie mogli się nachwalić Agendy 2010. Jej promotor sam sobie zapewnił nagrodę, przyjmując od Władimira Putina stanowisko szefa Rady Nadzorczej spółki Nord Stream AG, będącej własnością Gazpromu. Schröder w pełni na ten bonus zasługiwał, bo przekierował niemiecką gospodarkę na odbiór surowców energetycznych z Rosji. Jako, że szło to w parze z zacieśnianiem kooperacji politycznej, Putin oferował spore upusty cenowe. Przede wszystkim dzięki nim, a nie Agendzie 2010 przemysł RFN mógł produkować taniej. Dodatkową premię zapewniła strefa euro. Po porzuceniu marki, Niemcy zyskały walutę zawsze słabszą od ich potencjału ekonomicznego. To zaś dla produkcji idącej na eksport jest niczym porcja sterydów dla kulturysty. Wszystko rośnie jak na drożdżach.

Kolejne elementy pułapki dodawała już Angela Merkel, acz działo się to w ramach ogólnoniemieckiego konsensusu. Polega on na tym, że jeśli partie głównego nurtu oraz media dojdą w RFN do wniosku, że dana rzecz jest dla Niemiec dobra, to wcielanie jej w życie następuje potem z żelazną konsekwencją. Na krytykanctwo w polskim stylu nie ma wówczas zupełnie miejsca. Pani Kanclerz podczas swego długiego urzędowania przeprowadziła transformację energetyczną kraju, nazwaną Energiewende. Za jej sprawą średnio 40 proc. prądu uzyskiwane jest z OZE, a resztę potrzeb zaspokajają elektrownie gazowe oraz węglowe opalane węglem brunatnym. Jednocześnie przeprowadzono wygaszenie wszystkich rektorów jądrowych (ostatnie zamknął rząd Scholza). Tego bowiem domagali się Zieloni oraz SPD, a chadecy pod wodzą Merkel, wykorzystując jako pretekst katastrofę w Fukushimie, dostosowali się do konsensusu. Tym sposobem zlikwidowano elektrownie dostarczające ok. 20 proc. energii do systemu energetycznego RFN. Ich kluczowe znaczenie polegało na tym, że nie emitując dwutlenku węgla wytwarzały prąd, którego koszt produkcji był od 2,5 do nawet 4 razy niższy, niż ten z elektrowni węglowych. Co do farm wiatrowych i paneli słonecznych, ta różnica okazywała się jeszcze większa, ponieważ te generują energię elektryczną średnio 10 procent droższą w uzyskaniu niż elektrownie opalane węglem brunatnym.

W Berlinie specjalnie się tym nie przejmowano, bo trwała szybka rozbudowa bloków energetycznych zasilanych tanim gazem z Rosji. Chcąc mieć, gwarancję, że żadne spory między Moskwą a Kijowem, czy Warszawą nie zagrożą ciągłości dostaw Angela Merkel niczym czołg łamała wszelki opór sąsiednich państw, mogący uniemożliwić budowę czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i 2.

Pułapka budowana przez Niemców… na Niemców

Niemcy robiły też, co tylko mogły aby obrzydzić wszystkim w Europie energetykę jądrową.

Przy tej okazji ukuto ideę „Wandel durch Handel” (zmiany poprzez handel). Im bardziej Putin likwidował w Rosji resztki swobód obywatelskich i częściej zlecał mordowanie opozycjonistów, tym kanclerz Merkel głośniej powtarzała, że jedynie za sprawą gospodarczej kooperacji da się zdemokratyzować Rosję.

Uzależniwszy swój dobrobyt od Kremla Niemcy poszli o krok dalej i udoskonali pułapkę. Dokonano tego już na szczeblu Unii Europejskiej, śrubując plany redukcji emisji dwutlenku węgla do roku 2030 (obecnie poprzeczka jest już zawieszona na wysokości 55 proc.). To oznacza konieczność zamykania elektrowni węglowych. Jako, że energetyka jądrowa została w Berlinie obłożona klątwą, na terenie RFN zastąpić je muszą elektrownie gazowe oraz jeszcze droższe OZE. W tym mniej więcej momencie Władimir Putin domknął pułapkę, pracowicie budowaną przez Niemców na Niemców (a przy okazji resztę Unii Europejskiej), najeżdżając na Ukrainę.

Wałęsa taki zimny prysznic niegdyś nazywał – „przebudzeniem z ręką w nocniku”. Acz akurat tu była to nie tyle ręką, co cała głowa.

Pomimo tak niemiłego przebudzenia Niemcy dalej realizują w politycznym konsensusie i z niezmienną konsekwencją, to co wcześniej zaplanowali. Mianowicie wcielają w życie plany produkcji wodoru, by zastąpić nim węgiel i gaz ziemny. Pomijając kłopoty z magazynowaniem i przesyłam tego najmniejszego z pierwiastków, na pierwszy rzut oka wygląda to nawet sensownie. Acz pod warunkiem rezygnacji z czytania, takich opracowań, jak choćby raporty śledzącego przemiany na rynku energetycznym zespołu analityków BloombergNEF.

W dziale związanym z wodorem dowiadujemy się, że pozyskanie kilograma „zielonego” wodoru z wody kosztuje tak od 2,50 do 6,80 dolarów. Natomiast „szarego” wodoru, wytwarzanego z gazu ziemnego, to ok. 1,80 dolarów. Biorąc pod uwagę ile energii można uzyskać ze spalania wodoru, to aby wychodziło taniej niż zasilanie elektrowni gazem (przy obecnych jego cenach) należałoby zbić koszty pozyskiwania najmniejszego z pierwiastków poniżej dolara. A na dokładkę nie produkować go z gazu.

Jednym słowem przez ostatnie dwadzieścia lat Niemcy z podziwu godnym samozaparciem, zmieniali tanie źródła energii na drogie, a teraz zamierzają je zastąpić jeszcze droższymi. Tej strategii trudno nie nazwać samobójczą. Zważywszy, że już teraz aby obniżyć koszty energii dla przemysłu muszą się zapożyczać. Jednocześnie swą strategię rozwojową uparcie starają się wypromować w całej Unii Europejskiej. Psychologowie takie zachowania, gdy człowiek stara się zabrać ze sobą do grobu jak najwięcej innych osób, nazywają „samobójstwem rozszerzonym”.

Na tym złe wiadomości wcale się nie kończą. W przeszłości ilekroć Niemcy tracili swój dobrobyt lub poczucie bezpieczeństwa, błyskawicznie się radykalizowali. A wówczas ich skłonność do „rozszerzonego samobójstwa” jeszcze bardziej rosła. Czego de facto przykłady dali w pierwszej połowie XX wieku. Zaś Polska pozostaje niezmiennie ich blisko ulokowanym sąsiadem.

Czyż nie jest tak, że od zasady: „dziel i rządź” bardziej skuteczna jest zasada: „strasz i rządź”?

Strachy na Lachy. Zarządzanie przez kryzys.

Czyż nie jest tak, że od zasady: „ dziel i rządź” bardziej skuteczna jest zasada: „ strasz i rządź”?

Izabela Brodacka

Tedros Adhanom Ghebreyesus 

dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) twierdzi, że do kolejnej pandemii może dojść już w ciągu trzech najbliższych lat. Tym razem, jak podkreśla, poważne zagrożenie dla ludzkości stanowi ptasia grypa. Mimo że do tej pory choroba nie występowała u człowieka, istnieje realne zagrożenie przeniesienia się na niego szczepu H5N1. Jak podaje „Daily Mirror”, niepokój u Ghebreyesusa wzbudza fakt, że szczep H5N1 już został zidentyfikowany u niektórych  ssaków. Na ptasią grypę chorowały wydry, lisy i norki. Teoretycznie mógłby więc powtórzyć się scenariusz rozpowszechnienia się na świecie pandemii podobnej do COVID-19

Istnieje w teorii zarządzania coś takiego jak „zarządzanie przez kryzys”. (management by crisis) Nie wolno mylić tego z zarządzaniem kryzysem. Zarządzanie kryzysem to konieczność w sytuacji zaistnienia prawdziwego kryzysu. Kryzysem może być epidemia, wojna, trzęsienie ziemi, załamanie rynków walutowych. Zarządzanie przez kryzys to zupełnie co innego. To prowokowanie albo imitowanie kryzysu dla zrealizowania określonych celów -dla przejęcia władzy, dla wymuszenia określonych rozwiązań gospodarczych lub prawnych, a czasami także dla uzdrowienia sytuacji w firmie czy w korporacji. 

Dobrym przykładem zarządzania przez kryzys wydaje się być niedawna pandemia zwana przez wielu plandemią. Na temat celu imitowania pandemii czyli organizowania plandemii można snuć różne teorie spiskowe. Straszenie społeczeństwa jak widać bynajmniej się nie skończyło. W ciągu kilku ostatnich dni polskie media nie tylko odgrzewają z wielkim zapałem wszelkie „strachy na lachy” znane nam z dawnych lat lecz śpiewają unisono z dyrektorem WHO.

Przez kilka dni rozwodzono się nad kocią zarazą czy kocią grypą będącą odmianą ptasiej grypy, która nie tylko dziesiątkuje bezdomne koty lecz zagraża rzekomo innym zwierzętom, a nawet ludziom. Potem poważnie wyglądający pan, lekarz a może aktor ( raczej aktor bo mówił bzdury) rozwodził się nad straszliwymi konsekwencjami zarażenia bąblowcem jakim jest zainstalowanie się w mózgu pacjenta, jak się niefachowo wyraził, robali. W kolejnym programie straszono konsekwencjami wypicia wody zwierającej toksyny wytwarzane przez sinice. Znajome dzieci odmawiają teraz stanowczo jedzenia owoców, wyjazdu nad morze i kontaktu ze zwierzętami w tym nawet z moim małym domowym psem.

Tasiemiec bąblowcowy (Echinococcus granulosus, bąblowiec) to bardzo rzadka choroba pasożytnicza. To gatunek tasiemca, który w postaci dojrzałej żyje w jelicie cienkim psowatych ( pies, szakal, lis, wilk) oraz rzadziej u mięsożernych zwierząt domowych na przykład kotów. Człowiek jest dla bąblowca żywicielem pośrednim. Zarażenie następuje po spożyciu niemytych owoców leśnych, zanieczyszczonej odchodami wody lub przez bezpośredni kontakt z zarażonymi zwierzętami z rodziny psowatych lub z kotami. W żołądku lub jelicie żywiciela pośredniego z jaja wydostaje się onkosfera, która czynnie przedostaje się do krążenia i z prądem krwi dostaje się do narządów wewnętrznych, głównie drogą żyły wrotnej do wątroby, ale także do płuc, mięśni, kości, mózgu, oka, śledziony, nerek, tkanki podskórnej. W narządzie onkosfera przekształca się w kolejne stadium rozwojowe, jakim jest bąblowiec. 

Choroba może rozwijać się długo, bez wyraźnych objawów, niezbyt zresztą  charakterystycznych. Bąblowiec tworzy w narządach żywiciela pośredniego, czyli człowieka, wolno rozwijające się cysty. Konsekwencje zakażenia bąblowcem mogą być oczywiście bardzo poważne. 

Listę podobnych zagrożeń można ciągnąć w nieskończoność.

Niewinne ukąszenie kleszcza może wywołać boreliozę. Nie leczona, wolno rozwijająca się borelioza prowadzi do poważnych chorób neurologicznych. Sama znam przypadek niezwykle energicznej kiedyś kobiety, instruktorki jeździectwa, która w wyniku przebytej i nie rozpoznanej w porę boreliozy jest praktycznie sparaliżowana.

Ale czy to znaczy, że powinniśmy zrezygnować z wakacyjnych wyjazdów a nawet ze spacerów w parku? Każde wyjście w góry w sezonie letnim grozi niespodziewaną burzą i porażeniem piorunem. Ale czy znaczy to, że mamy raz na zawsze zrezygnować z wycieczek? Czy można ustrzec się wszelkich niebezpieczeństw nie wychodząc z domu? Jak mówią dowcipni – „jeżeli ktoś ma pecha to w drewnianym domu cegła mu spadnie na głowę”. 

Chętni do straszenia ludzi mają w zanadrzu jeszcze wiele rozmaitych straszaków. Nie należy jeść tatara bo to grozi zapadnięciem na chorobę wściekłych krów. Choroba wściekłych krów ( BSE) jest uznawana za niebezpieczną zoonozę mogącą wywołać u ludzi wariant (vCJD) choroby Creutzfeldta -Jacoba. W imię walki z epidemią tej choroby wymordowano tysiące krów. Jednak jako straszak zdecydowanie wyszła z mody. Ostatnio zupełnie o niej nie słychać.

Wyszła z mody podobnie jak dziura ozonowa, która miała zagrażać naszej planecie tak jak teraz rzekomo zagraża emisja CO2. W imię walki z dziurą ozonową wyrzucono setki lodówek, ale obecnie całkowicie o niej zapomniano. Co roku w czasie wakacji czyli w sezonie ogórkowym powraca natomiast temat inwazji sinic. W tym roku straszy się wczasowiczów konsekwencjami przypadkowego łyknięcia wody zainfekowanej wydzielanymi przez nie toksynami.

Sinice to organizmy samożywne zaliczane do prokariotów ( podzbiór bakterii). Ostrzega się, że „nawet wdychanie powietrza nad zbiornikiem, w którym zachodzi zakwit sinic grozi poważnym zatruciem”. Dlatego zamykane są w kraju liczne kąpieliska. 

Zastanówmy się czemu to wszystko służy. Socjologowie, psycholodzy i politycy dobrze wiedzą, że ludzie zastraszeni są łatwiejsi do sterowania. Są gotowi zaakceptować zarządzenia naruszające ich prawa i żywotne interesy. Powoli można ich całkowicie sterroryzować i ubezwłasnowolnić.

Za naszą granicą toczy się dziwna wojna podczas której politycy różnych krajów zwiedzają Kijów, a zbuntowane rosyjskie  jednostki wojskowe maszerują sobie tam i z powrotem bez wyraźnego sensu. 

Czyż nie jest tak, że od zasady: „ dziel i rządź” bardziej skuteczna jest zasada: „ strasz i rządź”?

THEY LIED ABOUT EVERYTHING

Craig Kelly

@CKellyUAP

THEY LIED ABOUT EVERYTHING

hey lied about the origins of Covid

They lied about covid death statistics

They lied that there was no treatment (go home and if you turn blue then go to hospital)

They lied about the ventilators & Remdesivir

They lied that the hospitals were overflowing (while they choreographed Tiktok dance routines)

They lied about the masks

They lied about the lockdowns

They lied to prevent family visiting dying relatives

They lied about outdoor transmission

They lied about Ivermectin, HCQ, Zinc & Vit D

They lied about the efficacy of the vaccines

They lied about the safety of the vaccines

They lied to try and hide their data for 75 years

They lied to hide the extent of the vaccine injuries

They lied by even calling the shots ‘vaccines’

They lied about the need for „vaccine passports”

They lied to try and justify human rights abusive vaccine mandates

They lied about the rates of myocarditis

They lied about the excess deaths

They lied when they claimed they were „following the science”

And to cover-up their lies, anyone that tried to debate the evidence or the science was labelled an „anti-vax granny killer” and censored. And they had an army of gullible useful idiots that swallowed every lie – hook, line & sinker https://theaustralian.com.au/weekend-australian-magazine/covid-coverup-wuhan-lab-leak-suspicions-anthony-fauci-and-how-the-science-was-silenced/news-story/3e2669c7983b6a66a2bcc535c1e4c6be

Przetłumacz Tweeta

Zdjęcie

Ostatnia zmiana:1:24 AM · 29 lip 2023

Zagłada Mesyny 28.12.1908

Zagłada Mesyny 28.12.1908

Posted: 25/12/2013 in apokalipsa
zaglada-mesyny-28-12-1908

Mesyna (1908) – jej mieszkańcy lubowali się w bluźnierstwach i rozpuście. 28 grudnia 1908 r. miasta Messyna i Regio di Calabria dotknięte zostały największą katastrofa sejsmiczną, jaka zanotowano do tej pory w Europie.
Wstrząsy wywołały tsunami, a 15-metrowa fala, która uderzyła przed świtem, porwała co trzeciego z jej mieszkańców. Woda zniszczyła zapasy żywności, a wszystkie drogi dojazdowe zostały zasypane, pojawiło sie kolejne zagrożenie, wobec którego miasta są zupełnie bezradne – głód. Zanim nadeszła pomoc z zewnątrz, ludzie walczyli o resztki żywności, słabsi ginęli lub umierali z wycięczenia. Łączny bilans kataklizmu (wg informacji dostępnych obecnie) przekroczył 80 tys. ofiar śmiertelnych.
Messyna nigdy nie odzyskała dawnej świetności, przez wiele lat Włosi nazywali ją Martwym Miastem.

Oto co pisał na ten temat prawosławny pisarz Siergiej Aleksandrowicz Nilus:

Fragment z: На берегу Божьей реки

(…) Dwieście tysięcy ofiar katastrofy w Messynie wciąż jeszcze powraca jak blade, przerażające widmo. Czy jednak nauczyły nas one czegoś tutaj, w ojczyźnie? Kompletnie niczego, nie licząc wyścigów egoizmu i próżnej chwały u organizatorów balów, koncertów i wszelkich, rzekomo charytatywnych zabaw dla tych, którzy ucierpieli …
„Ciężko podliczyć, – jak piszą z Rzymu do gazety „Новое Время” – ile kosztowała Włochy katastrofalna noc 28 grudnia. Zginęło ponad dwieście tysięcy ludzi, i przynajmniej około stu tysięcy z pozostałych przy życiu należy uważać za inwalidów, niezdolnych w przyszłości do pracy … Straty finansowe w sektorze prywatnym i państwowym należy liczyć w miliardach … Włochy w jedną noc poniosły takie straty w ludziach i w ekonomice, które daleko przewyższyły straty Rosji w jej ostatniej wojnie … Nic więc dziwnego, że w kraju panuje nastrój przygnębienia, chociaż na zewnątrz wszędzie widać poświęcenie … Władze już od kilku dni zaprzestały poszukiwań, przekopywania ziemi, uważając je za bezsensowne. A jednocześnie codziennie odnajdują ludzi, którzy przeżyli, nawet po upływie trzech tygodni po katastrofie. Ci, którzy ocaleli, należą do niebogatych rodzin, które mieszkały na niższych piętrach, służących jako pomieszczenia handlowe, a które jednocześnie często spełniały rolę pomieszczeń mieszkalnych … Większość ludzi, którzy się uratowali, a którzy przebywają w Neapolu i w Rzymie, należy właśnie do biedoty z Messyny i Reggio; nie ma wśród nich ludzi bogatych i przedstawicieli klasy średniej … Jakże straszne sceny ogólnego obłędu musieli oglądać ci, którzy przybyli tutaj z pomocą! Nigdy nawet najbardziej żywa wyobraźnia nie mogłaby oddać tego, jak wyglądała wtedy rzeczywistość. Jest to coś nie do opisania.”
№ 11794, „5/18 stycznia”.

Niejaki Wincenty Cuado, redaktor gazety „Gwiazda Messyny”, zwrócił się do redakcji “Coniere cTItalia” z listem następującej treści:

„M. G. Proszę opublikować w Waszej gazecie informację o następującym wydarzeniu. Od pewnego czasu Messyna znajdowała się w rękach odstępców od Boga i to właśnie oni w niedzielę, poprzedzającą straszną katastrofę, zwołali zebranie, na którym podjęto postanowienie o zdecydowanie antyreligijnym porządku dnia. Nie chcę wyciągać jakiegokolwiek wniosku z tego wydarzenia, jednak uważam, że powinniśmy zwrócić uwagę na jedną zbieżność; otóż gazeta “Ilphone”, która ukazywała się w Messynie i wyróżniała się swoim mocno anty-religijnym (anty-chrześcijańskim – uw. Tłum.) stanowiskiem, opublikowała w swoim Bożonarodzeniowym numerze plugawą parodię „modlitwy do Dziecięcia-Jezus” , w której, między innymi, znajdował się taki oto ohydny ustęp:

„O, mój miły chłopczyku,
Prawdziwy człowieku, prawdziwy Boże!
Z powodu miłości do Twojego Krzyża,
Odpowiedz na nasz głos:
Jeśli Ty, rzeczywiście, nie jesteś mitem.
To zgnieć nas wszystkich trzęsieniem ziemi!”

Pouczające jest teraz przypomnienie tych wersów.
Innych wyjaśnień podawał nie będę.
Oddany Wam redaktor Wincenty Cuado, redaktor „Messyńskiej Gwiazdy”

Włoskie gazety zauważają również i inny „dziwny zbieg okoliczności”:

„W noc przed Bożym Narodzeniem, w czasie uroczystego nabożeństwa, po ulicach Messyny szła procesja religijna, która była zwykle organizowana o północy 24 grudnia w miastach południowych Włoch. Na czele procesji niesiono wyobrażenie Dzieciątka-Jezusa (Bambino), za którym szły dzieci z pochodniami w białych ubraniach. Nagle, właśnie w tym czasie, gdy procesja przechodziła obok jednego z licznych klubów Messyny, przez drzwi jednego z nich wyskoczyła wataha przegranych hazardzistów. Prawdopodobnie pijani, wyrwali obraz Boskiego Niemowlęcia z rąk tych, którzy Je nieśli, rzucili na ziemię i podeptali. Uczestnicy procesji rozbiegli się w przerażeniu … Ledwie minęły święta, a niesłychane trzęsienie ziemi nie zostawiło kamienia na kamieniu …”
Takie wieści docierają do nas z Włoch. Czyż nie tą samą drogą, co i ten kraj gorącego słońca, dojrzewających pomarańczy i cytryn, poszła nasza Święta Ruś? …

Oto, co pisze do naszych starców pewien biskup Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej:
„ .. Życzę pokoju duszy i radości w Bogu, tej radości, której nikt nie jest w stanie odebrać w czasie nieszczęścia. Sercem czuję, że nadchodzą dni niedoli. Również sumienie daje świadectwo, że nie zasłużyliśmy na Boże miłosierdzie. Chwieją się nawet filary Cerkwi – to cóż można powiedzieć o nas, grzesznych? Módlcie się gorliwiej do Niebiańskiego Zwierzchnika Cerkwi, aby umocnił Swoją Cerkiew na kamieniu wiary, ponieważ jeśli fundament wiary zostanie usunięty, to czegóż, my, grzeszni możemy oczekiwać? … Wchodzę w nowy rok z wielkim strachem, a my śpimy” …
Są to słowa biskupa. …

Źródło: wiadomosci.monasterujkowice.pl

List otwarty starego i prostego katolika, do polskich Biskupów. SDM Lizbona…

List otwarty starego i prostego katolika, do polskich Biskupów. 

28.07.23.  Roman Dorna

Boże, wejrzyj ku wspomożeniu naszemu, Panie, pośpiesz ku ratunkowi naszemu.

Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu,

jak była na początku,

teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen.

Boże, nasz Ojcze ! Jesteśmy jak owce bez pasterza. Sytuacja jest bardzo poważna. To, co oglądamy i słyszymy wokół nas, to jest już nie maskowana walka z Twoim Kościołem, z Twoim nauczaniem, z Twoim ludem. Coraz wyraźniej do głosu dochodzą fałszerze wiary. Już w dawnych latach, gdy państwami władali królowie, każda próba fałszowania monet królewskich była przez władcę surowo karana śmiercią. Puszczanie w obieg fałszywych pieniędzy groziło katastrofą państwa

Fałszowanie wiary – to czyn bez porównania groźniejszy, bo może sprowadzić śmierć wieczną, a nie tylko ścięcie głowy, dla tego, kto by może w swej słabości uwierzył w jakąś inną ewangelię, jakiegoś bożka.

Oficjalnie cały ich “podstawowy” zestaw pokazano nam bez żenady w Asyżu w roku 1986, „zapominając”, że jest tylko Jeden Bóg, a współcześnie na Pachamamie w Watykanie kończąc. Ale nie ma innej Ewangelii, są tylko jej fałszerze, i nie ma w nikim innym zbawienia – poza Jezusem Chrystusem. Trwa walka ze wszystkim, co w jakikolwiek sposób jest jeszcze zanikającym, niszczonym obrazem 2000-letniej naszej katolickiej wiary i Tradycji. Trwa zacięty atak na Mszę św. w klasycznym rycie rzymskim, tzw. trydencką. Wilki w owczych skórach, przed którymi ostrzegał nas Jezus Chrystus, dostały się do wnętrza Kościoła i są na najwyższych stanowiskach hierarchii, i chcą nam wmówić, że prawdziwy współczesny Kościół Chrystusowy rozpoczął się od II Soboru Watykańskiego. I owoców tej rewolucji uczą.

Nie ! SW II, to był długo przygotowywany mocny początek fałszowania i upadku wiary, a jakie to dzisiaj przynosi owoce, widzimy.  A kara dla fałszerzy wiary? Módlmy się za nich, o ich nawrócenie, a wymiar kary zostawmy Królowi Chrystusowi, który będzie sądził żywych i umarłych, bo kto więcej otrzymał, od tego więcej będzie wymagane. Szukanie ratunku u biskupa Rzymu, Papieża Franciszka ? – jest naiwnością. Bo to On, uległy komuś, rządzi twardą ręką – i miłości w tym nie widać –  nie odpowiada nawet na oficjalne listy i zapytania swoich kardynałów. Synodalność ? To ostatni akt niszczenia resztek wiary nowego Kościoła i fundament pod nową światową świątynię jakiejś Pachamamy, czy Artemidy…Kościół mamy już podmieniony. 

Dla zapewnienia skuteczności działania tejże synodalności, oczywiście jest ona dla wszystkich, ale nie dla katolików, czyli wiernych Tradycji. Każdy z nas, świecki czy duchowny, wierzący czy ateista, prosty ksiądz, biskup czy papież – staniemy kiedyś przed Bogiem i usłyszymy wyrok za to cośmy robili, albo nie robili dla niszczenia, albo dla obrony wiary i Kościoła… może już jutro… Ja lękam się tej chwili…

Mam 71 lat, żadnych studiów, prosty rozum i coraz więcej wątpliwości, czy to jeszcze Kościół Chrystusowy, jeżeli coraz liczniejsze grono hierarchów, zamiast wierności Ewangelii, decyduje się na swoje własne rozważania: np.

czy można błogosławić tzw. związki jednopłciowe ?

czy aborcjonistom i „sympatykom” tych zabójstw można udzielać Komunii Świętej ?

czy Kościół powinien milczeć w sprawie ideologii gender ?

czy można wyświęcać kobiety ?

czy “akt seksualny” między osobami tej samej płci to nadal grzech ciężki ?   

czy można niszczyć Tradycję, jeżeli z Pismem Świętym ściśle się ona łączy i uzupełnia ?

czy można zamykać kościoły, gdy podobno panuje jakaś ostrzejsza grypa ?

czy parom w nowych związkach “partnerskich” można udzielać Komunii Świętej ?

Wszystko można słuchając poleceń świata, zamiast świat nauczać – jeżeli Paweł VI sprzedał na aukcji tiarę papieską i w swej „pokorze” zrezygnował z władzy, chyba na rzecz ONZ. Dla mnie to szyderstwo z Boga i Jego prawa – dla zachcianek i wyuzdania człowieka. 

Fałszowanie wiary trwa. Przed młodymi ludźmi ŚDM w Lizbonie. Idealna okazja dla władcy tego świata i jego sług, żeby wyciągnąć łapy w ich kierunku. Ale przecież czuwa nad nimi nasz Kościół, biskupi, papież, są bezpieczni (?).

Okazuje się, że główny cel Światowych Dni Młodzieży w Lizbonie, to budowanie powszechnego braterstwa; nieważne, czy ktoś wierzy i w jakiego boga. 

Bp Aguilar mówi:  “W Lizbonie nie chcemy nawracać młodych ludzi do Chrystusa, albo do Kościoła katolickiego, czy coś w tym rodzaju”… (naprawdę ? !), a podstawą do tego braterstwa, ma być poznanie wszystkich punktów jakiegoś „zrównoważonego rozwoju”, zawartych w tzw. Agendzie 2030 powstałej przy ONZ, a mającej doprowadzić młodych i cały świat, do czegoś w rodzaju pełnej szczęśliwości w roku 2030. Takie masońsko – ONZ – owskie niebo. 

Przypomnę, że w grudniu roku 2021, przed głównym gmachem ONZ w Nowym Jorku, został postawiony wielki pomnik, który przypomina “bestię” końca czasów, opisaną przez św. Jana w Apokalipsie. ONZ napisał nowy dekalog i  nasz Kościół, będzie nim karmił (truł !) młode pokolenie świata. 

Nasi biskupi milczą, my milczymy, obudźmy się ! Larum grają ! Bogurodzico Dziewico – poprowadź ! 

Oto inny fragment wypowiedzi Koordynatora Generalnego ŚDM, biskupa (już kardynała) Lizbony, Americo Aguilara:

Propozycja, jaką składamy, jest propozycją Papieża Franciszka. Jak mówi nam w swoim liście św. Piotr, Kościół proponuje, niczego nie narzuca, a naszą propozycją jest Chrystus Żywy i do tego spotkania jest potrzebne, abyśmy byli zrównoważeni  we wszystkich kwestiach, w odniesieniu do wszystkiego”.

Proszę ?!, że co ?! Tego nie da się czytać, a cóż dopiero zrozumieć. Papieżu Franciszku, dokąd prowadzisz tych młodych ludzi i cały Kościół ? Kim Ty jesteś ? Komu służysz ?

Czy to znaczy, że ja do tej pory spotykałem Chrystusa martwego, bo nie była i nadal nie jest mi potrzebna bezbożna ONZ-owska Agenda 2030? Jest w niej wszystko, poza Jezusem i Jego nauką ! Są cytaty Dalajlamy i Grety Thunberg…  

Agenda ma 17 bardzo różnych punktów, które omawiają 5 działów: ludzi, planetę, dobrobyt, pokój i partnerstwo. Nowy masoński dekalog.

Są tam drzewa i cała przyroda, czysta woda i powietrze, jakaś prawdziwa  wolność i pełny dobrobyt, jakaś ekologia integralna i jakaś przyjaźń społeczna, edukacja, zdrowa energia (co za bełkot), a dalej robi się jeszcze „ciekawiej”: równość płci, jakaś płeć społeczna i kulturowa tożsamość płci, antykoncepcja, LGBTQ+++, no i oczywiście rzecz podstawowa w przygotowaniu młodego katolika do spotkania z żywym Chrystusem – zapewnienie bezpiecznego i bezwarunkowego dostępu do tzw. zdrowia reprodukcyjnego w planowaniu rodziny.

Co to znaczy, pytasz młody człowieku, bo wybierasz się do Lizbony ? Najlepiej zrobisz, jeżeli tam nie pojedziesz. To Woodstock w polewie neo – katolickiej.

Tłumacząc z języka masońsko-lewackiego, bo to język ONZ, ten ostatni na liście „dobrostan” – dla Twojej pełnej szczęśliwości i spotkania żywego Chrystusa, to zapewnienie Ci prawa bezwarunkowego (na żądanie) i bezpiecznego zabijania dzieci nienarodzonych…

Ja, stary już i prosty człowiek, proszę elity duchowne Kościoła, Was – biskupów, wytłumaczcie mi to, bo JA TEGO NIE ROZUMIEM ! To się nie mieści w mojej głowie ! 

(Pkt 3.7 i pkt 5.6 Agendy 2030).

Rzecz absolutnie szokująca ! Młodzi ludzie, mają się spotkać razem, ale nie po to, żeby głosić Jedynego Zbawcę i Jego naukę, wielbić Boga, wzmacniać wiarę, uczyć się żyć w prawdzie i wspierać wzajemnie w modlitwie, ale m.inn. domagać się zdrowej, bezpiecznej aborcji i in vitro  ???!!!

Co za diaboliczny pomysł !

Bo chce tego bestia ONZ i Kościół to wspiera ?! I to wszystko pod opieką swoich kapłanów, biskupów i papieża ? Nie znalazł się żaden polski wierzący biskup, który by zaprotestował ? Non possumuss ! Bluźnierstwo i kpina z Boga ! Infiltracja Kościoła jest przeogromna. Gdzie jest autorytet Kościoła, jeżeli dzieją się takie rzeczy, a nie widać konkretnej próby oporu, naprawy tej sytuacji ? Naprawdę chcecie oszukać Boga, udając, że nic nie widzicie i nic nie słyszycie ? 

Nie bądźcie zaskoczeni, jeśli Bóg upomni się o tych młodych ludzi i pokaże swój gniew. Bo to Wy – biskupi, ponosicie za to winę. Fałszujecie naszą wiarę w Jezusa Chrystusa. Kara nadejdzie ! Wybieracie profity – Wasze mitry, laski pasterskie i pałace zamiast życia i śmierci w prawdzie dla Boga i głoszenia Jego nauki ? Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię. Wszyscy mamy wolną wolę. Dał ją Bóg, nie ONZ. Sędzią też będzie Bóg, nie Papież, nie ONZ ! Niewątpliwie, Papieża dał nam (dopuścił) Bóg, bardzo modernistycznego.

Na zakończenie przypomnę Wam, biskupi, krótko dwa wydarzenia.

Mesyna, Włochy, rok 1908. Tam też bardzo drwili z Boga… Otrzymali straszną karę.

Lizbono, Lizbono, ratuj się z tego przewrotnego pokolenia.

Św. Faustyna, z woli Pana naszego Jezusa Chrystusa i pod opieką Anioła, została zabrana do piekła, aby poznała tam niewyobrażalne i wieczne męki potępionych. Piekło jest.

I nie ma żadnego znaczenia, że niektórzy z Was już głoszą, że go nie ma, albo jest puste. 

Św Faustyna napisała, że była strasznie przerażona obecnością tam wielkiej liczby dusz konsekrowanych które widziała, i to najwyższych dostojników Kościoła… 

Sprawa jest bardzo poważna. Te wspomniane i wiele innych faktów z Agendy, to bluźniercze kpiny z Boga. Domagam się, aby podczas ŚDM w Lizbonie, Kościół, Waszym biskupi działaniem i Waszymi ustami, głośno i wyraźnie odciął się od tych punktów tego masońskiego dekalogu, które doprowadzają do niszczenia człowieka stworzonego przez Boga w Trójcy Świętej Jedynego na Jego wzór i podobieństwo, zabijając jego miłość i wrodzone prawo naturalne dane mu od Stwórcy. Nikt, żaden biskup, żaden papież, nie ma takiego prawa, aby odwieczny Dekalog i miłość Boga zamieniać na jakiekolwiek agendy i złote cielce. Jeżeli tak się nie stanie, będziecie mieli na sumieniu wykolejenie wiary kolejnych pokoleń młodych ludzi, prowadząc ich być może do piekła i śmierć następnych milionów mordowanych dzieci nienarodzonych, oraz dalszy rozkwit wszystkich szatańskich dewiacji, o których ze strachu milczycie.

Bóg ma swoje sądy i swoje kary. 

A ja będę wtedy szukał teologów-prawników i prosił, żeby przygotowali akt oskarżenia Was przed Sądami kościelnymi o drwiny z Boga, fałszowanie naszej wiary i współudział w zabijaniu nienarodzonych. Z nadzieją, że chociaż część z Was zdąży się nawrócić. Amen.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus !

Maryjo, Matko Kościoła, módl się za nami.

Św. Józefie, obrońco Kościoła, módl się za nami.

Św. Michale Archaniele, broń nas w walce…

Św Piusie X, módl się za nami.

Roman Dorna, w dniu św. Marty, Marii i Łazarza z Betanii

===============================

============================================

mail:

Prawdzic 

Przed kilkoma laty zaproponowałem grupie znajomych zawiązanie Krucjaty Różańcowej o wygnanie sZATANA z watykana i jEGO legatów z piskopatów. Modlitwę podjęło kilka osób. Kilka osób zerwało ze mną kontakty. Dziś zaś składam inną propozycję, ażeby po 10.000 mężczyzn (z każdego kraju) udać się z kijami bejsbolowymi do Rzymu i przegnać z watykana szajkę uzurpatorów okupującą stolicę św. Piotra. Składam ją bez nadziei na zrozumienie. Nie jestem pewien, czy ta propozycja ukaże się w internetowych mediach.

+++ Pod Twoją obronę uciekamy się Święta Boża Rodzicielko

— 

Umieściłem to wezwanie dziś rano na PCh24.pl 

https://pch24.pl/organizatorzy-swiatowych-dni-mlodziezy-apeluja-o-zaprzestanie-jedzenia-miesa-chodzi-o-walke-ze-zmianami-klimatu/

Dotychczas bez reakcji PCh24.pl

Uwaga: trzeba publikować małymi literami, aby był efekt

=================================

MD. U mnie można dowolnymi literami, byle było SKUTECZNE.

„Miasto bez pamięci”. Mesyna – miasto gruzów. Trzęsienie ziemi i tsunami powaliło całe miasto [1908]

Mesyna – miasto gruzów. Trzęsienie ziemi i tsunami powaliło całe miasto

[Mesyna (1908) – jej mieszkańcy lubowali się w bluźnierstwach i rozpuście. Rządy masonów. ]

mesyna-miasto-gruzow

Mesyna po trzęsieniu ziemi, 1908 rok
Mesyna po trzęsieniu ziemi, 1908 rok Źródło: www.scienzadellecostruzioni.co.uk/terremoto_di_reggio_e_messina.htm

Trzęsienie ziemi w Mesynie i  tsunami, które nastąpiło po nim, w dniu 28 grudnia 1908 roku zmiotły z powierzchni ziemi niemal całe miasto. Jednym z ocalałych budynków był XII-wieczny kościół Santissima Annunziata dei Catalani.

Trzęsienie ziemi z 1908 roku największe spustoszenie uczyniło w leżącej na Sycylii Mesynie oraz w mieście Reggio di Calabria, które położone jest w kontynentalnej części Włoch. Ucierpiały także inne miejscowości, a po części cała południowa część państwa. Epicentrum znajdowało się w Cieśninie Mesyńskiej, która oddziela Sycylię od kontynentu.

W wyniku kataklizmu zginęło około 100 tysięcy osób. Było to najbardziej niszczycielskie trzęsienie ziemi, jakie kiedykolwiek nawiedziło Europę.

Trzęsienie ziemi w Mesynie i Reggio di Calabria

Aktywność sejsmiczną w południowej części Włoch odnotowano już na początku listopada 1908 roku. 10 grudnia trzęsienie ziemi o sile 4 stopni w skali Richtera uszkodziło kilka budynków w Novara di Sicilia i Montalbano Elicona w prowincji Mesyna. W sumie, w okresie od grudnia 1908 roku do marca 1909 roku miało miejsce ponad 290 wstrząsów.

Najbardziej niszczycielskim trzęsieniem okazało się to, które nastąpiło rano, 28 grudnia 1908 roku w Cieśninie Mesyńskiej. Wszystko zaczęło się o godzinie 5:20:27, a więc w czasie, kiedy większość ludzi przebywała w swoich domach. Choć trzęsienie trwało zaledwie 37 sekund, obróciło w gruzy dwie miejscowości. Wywołane przez trzęsienie ziemi (lub przez podmorskie osuwisko) tsunami, które nastąpiło chwilę później, dopełniło dzieła zniszczenia. Trzęsienie ziemi miało siłę 7,1 w skali Richtera. Jego epicentrum znajdowało się w Cieśninie Mesyńskiej, w północnym obszarze Morza Jońskiego, w pobliżu najwęższego odcinka Cieśniny. Wstrząsy odczuwano na terenie liczącym 4,3 tysięcy kilometrów kwadratowych.

Zniszczony po trzęsieniu ziemi w 1908 roku kościół w Calabrii
Zniszczony po trzęsieniu ziemi w 1908 roku kościół w Calabrii / Źródło: Wikimedia Commons

Dziesięć minut po trzęsieniu ziemi morze po obu stronach Cieśniny Mesyńskiej nagle się cofnęło. Po chwili dwunastometrowe fale uderzyły o wybrzeże. Mieszkańcy Mesyny twierdzą do dziś, że fala uderzeniowa była tak potężna, że stojący na nabrzeżu pomnik Neptuna został przesunięty o kilka metrów i odwrócony o 180 stopni w taki sposób, że obecnie stoi zwrócony twarzą do morza. Po pierwszej fali nastąpiła jeszcze druga i trzecia. Cumujące z portach statki zostały porwane, a wszyscy znajdujący się na nabrzeżu ponieśli śmierć. Fala tsunami wyrządziła szkody aż na Malcie.

Piekło Dantego było niczym

„Piekło Dantego to nic w porównaniu z tym, co zobaczyliśmy. Mesyna jest dziś miastem śmierci” – pisał 1 stycznia 1909 roku jeden z włoskich dziennikarzy, który dotarł do zrujnowanego miasta.

Kościół Santissima Annunziata dei Catalani, zbudowany w XII wieku, jedna z nielicznych budowli, które przetrwały trzęsienie ziemi
Kościół Santissima Annunziata dei Catalani, zbudowany w XII wieku, jedna z nielicznych budowli, które przetrwały trzęsienie ziemi / Źródło: Wikimedia Commons / Effems, CC BY-SA 4.0

91 procent budynków w Mesynie zostało zrujnowanych lub trwale uszkodzonych. Średniowieczny zabytkowy kościół Santissima Annunziata dei Catalani cudem przetrwał katastrofę, choć i on ucierpiał, tracąc m.in. swoje barokowe zdobienia. Linia brzegowa Mesyny została nieodwracalnie zmieniona, ponieważ duże części wybrzeża zapadły się do morza. Podobne ogromne zniszczenia miały miejsce w Reggio di Calabria.

W samej Mesynie zginęło około 75 tysięcy ludzi (czyli połowa [!] wszystkich mieszkańców), a w leżącej po drugiej stronie Cieśniny Mesyńskiej Reggio di Calabri – 25 tysięcy. Tak ogromna liczba ofiar była związana z tym, że większość osób znajdowała się wówczas w domach, we własnych łóżkach. W chwili trzęsienia ziemi ludzie ci zostali pogrzebani pod walącymi się murami swoich domów.

Ocaleni z kataklizmu ludzie wspominali później, że podczas trwającego 37 sekund wstrząsu nastąpiły trzy oddzielne ruchy ziemi: pierwszy wstrząs poruszył ziemię do tyłu i do przodu, drugi pchnął gwałtownie w górę, a trzeci poruszał się ruchem okrężnym”. Dźwięk, jaki towarzyszył trzęsieniu był przerażający, przypominał niektórym „tysiące rozpalonych do czerwoności żelazek syczących w wodzie” lub jadący szybko pociąg w tunelu.

Mesyna po trzęsieniu ziemi w 1908 roku
Mesyna po trzęsieniu ziemi w 1908 roku / Źródło: Wikimedia Commons / E-Pics Bildarchiv online http://doi.org/10.3932/ethz-a-000044070, CC BY-SA 4.0

Szpitale w regionie zostały zupełnie zniszczone lub poważnie uszkodzone. Ponadto zginęło wielu lekarzy i pielęgniarki. Śmierć ponieśli lokali politycy, żołnierze, policjanci, więc na ratunek trzeba było czekać – odpowiednie służby musiały przybyć z innych miejscowości, co także nie było łatwe, gdyż uszkodzone zostały drogi i tory kolejowe. Tragedii Mesyny dopełniło zrujnowanie miejscowego więzienia, skąd uciekło wielu więźniów. Dochodziło do przetrząsania zrujnowanych budynków, szabrownictwa, a nawet gwałtów i okradania zwłok. Do Mesyny skierowane zostało wojsko, które miało opanować sytuację. Na ratunek dotkniętym tragedią miastom ruszyli marynarze z okrętów wojennych pod włoską, brytyjską, francuską, amerykańską i rosyjską banderą. Okręty i statki zabierały na pokład rannych i bezdomnych, dostarczały do miasta żywność i medykamenty. Dwa dni po trzęsieniu ziemi do Mesyny przybył król Wiktor Emanuel III wraz z żoną.

Poszukiwanie zaginionych trwało wiele tygodni. Przez kilka kolejnych dni po trzęsieniu ziemi spod gruzów wyciągano wciąż żywych ludzi.

Wkrótce rozpoczęto odbudowę miasta. Zabytkowo zabudowa została bezpowrotnie utracona. Zmieniono układ miasta, poszerzono ulice, a domy zaprojektowano tak, aby były bardziej odporne na trzęsienia ziemi. Kilka budowli przetrwało katastrofę. Były to m.in.: średniowieczny kościół Santissima Annunziata dei Catalani, gotycki kościół Santa Maria Alemanna, bizantyński kościół San Tommaso Apostolo il Vecchio, latarnia morska San Ranieri i fontanna Neptuna proejktu Giovanniego Montorsoliego.

W następstwie trzęsienia ziemi wielu bezdomnych mieszkańców Mesyny i okolic zostało przesiedlonych do różnych części Sycylii i innych regionów kontynentalnych Włoch. Wielu mesyńczyków wyjechało wówczas także do Stanów Zjednoczonych.

Miasto nie miało szczęścia. Wiele budynków odbudowanych czy wzniesionych po trzęsieniu ziemi z 1908 roku zostało zniszczonych podczas bombardowań w czasie II wojny światowej. Mesyna bywa nazywana „miastem bez pamięci”, lecz nawet pomimo tych strat wciąż dostrzec można w niej szczątki dawnej świetności.

Trwanie w pro-ukraińskim stuporze nie daje się usprawiedliwić

Trwanie w pro-ukraińskim stuporze nie daje się usprawiedliwić

Ukraina nie stała się państwem przyjaznym. Problem z ukraińskimi bandytami

Ukraina nie stała się państwem przyjaznym. Mamy do czynienia z dużą ukraińską armią, wytrenowaną na wojnie, która w momencie, gdy zajdzie pokój będzie wracała do domów, rozczarowana, bo żadne obietnice wobec żołnierzy nie zostaną spełnione… sfrustrowana, agresywna. Jak sobie z tym poradzimy z syndromem ogromnej armii ukraińskiej, która będzie rozpuszczona do domów.
Jak sobie poradzi nasza policja (…) z wytrenowanymi bandytami z Ukrainy. Mówmy o tym wreszcie głośno, bo nadszedł czas.

Witold Gadowski i Łukasz Warzecha byli gośćmi programu Łukasza Karpiela “Prawy prosty. Plus”. Obydwaj publicyści poruszyli wątki, które z premedytacją są cenzurowane w mediach głównego nurtu. Prezentujemy krótkie streszczenie w formie wybranych cytatów oraz polecamy zapis filmowy całej rozmowy.

Zełensky jest marionetką – postacią totalnie wykreowaną

„Zełensky jest postacią totalnie wykreowaną. Nie jest samodzielną figurą, jest postacią od A do Z wykreowaną czyli od serialu „ Sługa narodu” poprzez odrywanie roli bohaterskiego prezydenta Ukrainy. Nawet najsłynniejsze zdanie: ‘nie potrzeba mi taksówki, potrzeba mi amunicji’ jest zdaniem napisanym przez CIA. Potem został wystylizowany na żołnierza. To co robi pan Zełensky jest przygotowywane przez całą grupę oligarchów ukraińskich, którzy mają interes w tym, aby rabunkowo traktować polska gospodarkę i polskie państwo”. – powiedział na wstępie Witold Gadowski.

Naszym postępowaniem dotychczas tuczyliśmy ukraińską oligarchię. Ustami oligarchów jest pan Zełensky, który sam ma na koncie okrągłą sumkę.

Łukasz Warzecha zaczął od kwestii „ukraińskiego rolnictwa”

Istnieje ok. 300 firm, takich holdingów słupów, które są w gruncie rzeczy ogniwami, ogniskami korupcji w państwie ukraińskim.

W tym kontekście Warzecha zwrócił uwagę na polskie postacie życia publicznego, które reprezentują interesy ukraińskie w Polsce. Wymienił dwa nazwiska: Pawła Kowala i Cezarego Kazimierczaka, który stwierdził, że Polska „powinna przestać blokować ukraiński import”.

W dalszej części rozmowy redaktor Warzecha zaznaczył, że problem dotyczy nie tylko zboża, ale także owoców.

Trwanie w proukraińskim stuporze nie daje się usprawiedliwić

Według Warzechy nastąpiło przesuniecie środka ciężkości polityki ukraińskiej z Polski na Niemcy. Niestety, w polityce polskiej nie nastąpiła refleksja strategiczna. Polscy politycy stoją jak słupy soli. [A może to „słupy” – w potocznym sensie? md]

Witold Gadowski zwracając uwagę na poważne zagrożenia związane z pobytem Ukraińców w Polsce, zauważył, że mają oni więcej praw niż obywatele polscy.

“Polacy są zdenerwowani, Polacy są zawiedzeni, Polacy są rozczarowani, a goście zachowują się jak gospodarze. I co więcej nie będzie możliwości ich stąd wyrzucić, jak się skończy wojna, bo oni będą chcieli tutaj urządzać się po swojemu. „Po swojemu” nie możemy im pozwolić…

Ukraina nie stała się państwem przyjaznym. Mamy do czynienia z dużą ukraińską armią, wytrenowaną na wojnie, która w momencie, gdy zajdzie pokój będzie wracała do domów, rozczarowana, bo żadne obietnice wobec żołnierzy nie zostaną spełnione… sfrustrowana, agresywna. Jak sobie z tym poradzimy z syndromem ogromnej armii ukraińskiej, która będzie rozpuszczona do domów.

Jak sobie poradzi nasza policja (…) z wytrenowanymi bandytami z Ukrainy. Mówmy o tym wreszcie głośno, bo nadszedł czas”.

Opisując postawę polityków Gadowski stwierdził: “Dziś mamy elitę (polityczną), którą kreuje ambasada amerykańska ambasada. Zamiast dbać o interesy państwa polskiego dbaliśmy o interesy wyimaginowanej Ukrainy”.

„Nie ma takiego państwa jak Ukraina ze snów pana Dudy”

Gadowski i Warzecha zwrócili również uwagę na wzrost przestępczości z udziałem Ukraińców i Gruzinów, których do Polski wpuścił PiS.

Duda jest tchórzem niewrażliwym na polskie losy – określił w kontekście Wołynia postawę Andrzeja Dudy, Witold Gadowski

Oceniając postępowanie Dudy redaktor Warzecha powiedział: Nie wiem jakie znaleźć słowa, aby nie narazić się na ściganie z kodeksu karnego z artykułu dotyczącego znieważenie głowy państwa.

Igraszki zastępcze

Igraszki zastępcze

Stanisław Michalkiewicz igraszki-zastepcze 28 lipca

Ponieważ nasi Umiłowani Przywódcy, a tym bardziej – Wielce Czcigodni Parlamentarzyści – uprawianie prawdziwej polityki mają surowo zakazane, to muszą sobie wynajdywać jakieś zajęcia, którymi mogliby wypełnić sobie czas i zabić nudę.

Niektórzy ludzie nie wierzą, żeby nasi Umiłowani Przywódcy mieli surowo zakazane uprawianie prawdziwej polityki, więc żeby nie być gołosłownym, podam kilka przykładów.  3 maja ubiegłego roku, przemawiając z okazji rocznicy Konstytucji, pan prezydent Duda, zupełnie na trzeźwo i bez pistoletu przy głowie, zadeklarował intencję przeprowadzenia unii polsko-ukraińskiej.

Jestem przekonany, że chciał dobrze, to znaczy – że chciał podlizać się Naszemu Najważniejszemu Sojusznikowi, odgadując jego życzenia, a nawet je uprzedzając. Myślę, że spodziewał się, iż Nasz Najważniejszy Sojusznik poklepie go po plecach i powie “nu Duda, maładiec! – a potem, jak już przestanie być tubylczym prezydentem, obieca mu trafikę. Aliści musiał spotkać się z reprymendą, bo w kilka dni później już tylko powiedział, że granica polsko-ukraińska powinna “łączyć”, a nie “dzielić”.

Ale żeby nawet “łączyła” – cokolwiek miało by to znaczyć –  to musi najpierw istnieć. A skoro musi istnieć, to znaczy, że o żadnej “unii” nie ma mowy.

Co się mogło stać? Ano prawdopodobnie to, że ktoś przypomniał panu prezydentowi przysłowie: “co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie!”. Rzecz w tym, że o tym, czy Polska będzie nadal istniała, czy też dostanie rozkaz, by “zlać się” z Ukrainą, nie będzie decydował pan prezydent Duda, tylko Nasz Najważniejszy Sojusznik. Tym razem reprymenda była jeszcze dyskretna, ale w rok później Nasz Najważniejszy Sojusznik dyskrecję w stosunku do pana prezydenta Dudy porzucił.

Kiedy pan prezydent w podskokach podpisał ustawę o nadzwyczajnej komisji do badania ruskich wpływów w naszej – pożal się Boże! – polityce, w przekonaniu, że podpisując “lex Tusk”, znowu odgadnie najskrytsze życzenia Naszego Najważniejszego Sojusznika i zostanie przez niego pochwalony, Sojusznik, ustami pana ambasadora Marka Brzezińskiego, który pełni u nas obowiązki ambasadora Lebiediewa, a w każdym razie – Aristowa – obsztorcował pana prezydenta, że to niby jest “zaniepokojony”.

A czym? Przecież nie komisją, która – nie dość, że nie może powstać, to w dodatku przez kilka przedwyborczych miesięcy zajmowałaby się biciem piany – tylko samowolką pana prezydenta Dudy. “Wiecie, rozumiecie, Duda, jak coś macie podpisać, to najpierw zapytajcie starszych i mądrzejszych, czy wam wolno. Żadnych mi tu samowolek – bo inaczej będzie z wami brzydka sprawa.” Toteż obsztorcowany pan prezydent dwa dni po podpisaniu ustawy, zawetował potulnie własny podpis.

A żeby obsztorcować  pana premiera Morawieckiego, to Nasz Najważniejszy Sojusznik nawet się nie fatyguje osobiście, tylko zleca to zadanie  ukraińskiemu premierowi Denysowi Szmyhalowi, a nawet jego zastępczyni Julii Swyrydenko, która samowolkę pana premiera Morawieckiego w sprawie embarga na ukraińskie “zboże techniczne” nazwała “niedopuszczalną”. Toteż pan premier zaraz odzyskał poczucie rzeczywistości, dając do zrozumienia, że Polska nadal jest “sługą narodu ukraińskiego” i tłumacząc się tylko, że został źle zrozumiany, bo przecież “tranzyt” ukraińskiego “zboża technicznego”, nadal będzie możliwy – jak to było przedtem.

Dodajmy do tego powściągliwość ministra rolnictwa, pana Telusa, który od miesięcy nie ośmiela się podać  nazw firm, które tym “tranzytowym” zboże zasypały polskie magazyny. Pewne światło na tę powściągliwość rzuca okoliczność, że zboże to zostało wyprodukowane przez trzy koncerny, które na Ukrainie mają latyfundia o ogólnym obszarze 17 mln hektarów.

Dwa z nich: Cargill i DuPont – to koncerny amerykańskie, a trzeci, Monsanto, też był amerykański, ale przed kilkoma laty został wykupiony za 63 mld dolarów przez niemiecki Bayer. Wszystkie one mają swoje polskie oddziały, więc nic dziwnego, że pan minister Telus nie spełnia swoich obietnic, bo wie, że zaraz by mu przypomniano, skąd wyrastają mu nogi.

Skoro tedy najwięksi nasi dygnitarze uprawianie samodzielnej polityki mają surowo zakazane, to cóż dopiero mówić o dygnitarzach drobniejszego płazu, czyli o Wielce Czcigodnych Parlamentarzystach? W ich przypadku o żadnej polityce nie może być mowy, ale z drugiej strony trzeba suwerenom urządzić od czasu do czasu pokazuchę, jeśli nie głębokiego sporu politycznego, to przynajmniej pochylenia się nad losem obywateli.

Toteż parlamentarny Zespół do Spraw Kobiet urządził przestawienie z udziałem pani Joanny Parniewskiej z Krakowa, która od tygodnia znalazła się na czele orszaku męczenników faszystowskiego reżymu, dystansując nawet pana sędziego Igora Tuleyę. Inna sprawa, że pan sędzia Tuleya do takiego przedstawienia  nie bardzo się nadaje. Pani Joanna, to co innego: najsampierw zaszła w ciążę, potem najadła się jakiś wczesnoporonnych pastylek, od czego zrobiło się jej niedobrze.

Próbowała kurować się winkiem, ale winko jakoś tym razem nie pomagało, więc zadzwoniła do doktora, a pani doktor doszła do wniosku, że ma do czynienia z próbą samobójczą i zawiadomiła policję. Policja – i odtąd już nie ma wątpliwości, co naprawdę się zdarzyło – zrobiła pani Joannie rewizję osobistą w poszukiwaniu cyjanku potasu. Rewizja osobista polega m.in. na tym, że trzeba zdjąć majtki, a nawet zrobić przysiad.

Wiem, co mówię, bo za komuny takie przyjemności mnie spotykały. Tymczasem pani Joanna takiej siurpryzy najwyraźniej się nie spodziewała, a miała w majtkach podpaskę, w dodatku z kleksem. Obciach straszny – no i właśnie Parlamentarny Zespół do Spraw Kobiet uznał, że musi się tym zająć, by położyć kres samowoli policji. Najwyraźniej Wielce Czcigodni członkowie Zespołu muszą uważać, że propozycję zdjęcia majtek może złożyć kobiecie albo jej aktualny dobiegacz – oczywiście za zgodą wyrażoną w akcie notarialnym, albo “siostra” w ramach siostrzanych baraszkowań – ale w żadnym razie policja, nawet przy rewizji osobistej!

Co z tego wyniknie, czy Zespół zgłosi jakieś propozycje de lege ferenda – tego jeszcze nie wiemy – ale z pewnością się wzruszył, bo i pani Joanna przykładnie się rozbeczała, podobnie jak kiedyś Wielce Czcigodna Beata Sawicka, którą agent Tomek podstępnie rozkochał, chociaż do sprokurowania ciąży już się nie posunął.

Jak tam będzie, tak tam będzie – ale już nie ulega wątpliwości, że dzięki tym traumatycznym przeżyciom, pani Joanna Parniewska zostanie dokooptowana do grona autorytetów moralnych, a poza tym – “stając się damą i pisarką” – napisze książkę, na podstawie której na przykład pani reżyserowa Agnieszka Holland nakręci film z wyeksponowaniem “momentów”, który oczywiście dostanie Oskara, od czego wzbogaci się kultura światowa i tubylcza.

Rekordowy brak aktywności seksualnej wśród Amerykanów, szczególnie młodych. IMPOTENCJA??

Rekordowy brak aktywności seksualnej wśród Amerykanów. IMPOTENCJA??

rekordowy-brak-aktywnosci-seksualnej

W ostatnich latach Ameryka doświadcza niezwykłego trendu. Wzrasta liczba osób, które deklarują brak aktywności seksualnej. Według badań z 2018 roku, prawie jeden na czterech dorosłych Amerykanów nie uprawiał seksu w ciągu ostatniego roku. To jest najwyższy odsetek od momentu rozpoczęcia badań. Tendencja ta wydaje się być spowodowana wieloma czynnikami, w tym starzeniem się społeczeństwa i zwiększoną liczbą osób żyjących w celibacie. Szczególnie interesujący jest wzrost liczby młodych mężczyzn, którzy decydują się na ten styl życia. 

[ A czy wpływ szczepionek ioraz resztek pigułek anty-ciążowych w wodach rzek (są dane o Mississipi) , więc i w wodociągach ktoś badał? Czy TEGO ni wolno? MD]

Badania przeprowadzone przez General Social Survey pokazały, że odsetek Amerykanów w wieku od 18 do 29 lat, którzy nie uprawiali seksu w ciągu ostatniego roku, wzrósł ponad dwukrotnie w latach 2008-2018 do 23%. Wydaje się, że głównym powodem tego trendu jest to, że młodzi ludzie później zaczynają mieć stałe związki. Jak mówi profesor Jean Twenge, psycholog z Uniwersytetu Stanowego w San Diego, brak stałych partnerów u osób powyżej 20 roku życia ogranicza ich aktywność seksualną.

Z drugiej strony, Amerykanie w wieku 30, 40 lat i starsi częściej zawierają związki małżeńskie, co prowadzi do większego prawdopodobieństwa uprawiania seksu. Ciekawym jest jednak, że mężczyźni w wieku poniżej 30 lat są prawie trzy razy częściej celibatarzami niż ich rówieśniczki, z 28% mężczyzn i 8% kobiet deklarujących brak aktywności seksualnej.

Istnieje kilka teorii tłumaczących tę dysproporcję płci. Jednym z czynników może być spadek aktywności zawodowej młodych mężczyzn, zwłaszcza od czasu ostatniego spowolnienia gospodarczego. Istnieje związek między stabilnym zatrudnieniem a zdolnością do nawiązywania trwałych związków. Bezrobotni mężczyźni rzadziej mają stałego partnera romantycznego.

Do tego dochodzi sytuacja życiowa młodych ludzi. Więcej młodych mężczyzn niż kobiet mieszka z rodzicami, co utrudnia nawiązywanie intymnych relacji. W 2014 roku 35% mężczyzn w wieku od 18 do 34 lat mieszkało z rodzicami, podczas gdy tylko 29% kobiet w tej samej grupie wiekowej mieszkało z rodzicami.

Ta „amerykańska susza seksualna” to skomplikowany problem, na który wpływa wiele czynników. Zmieniająca się dynamika związków, czynniki ekonomiczne i warunki życiowe – wszystko to przyczynia się do spadku aktywności seksualnej. Jeśli trend ten się utrzyma, może pojawić się pytanie o przyszłość społeczności i zdrowia seksualnego Amerykanów.

Organizatorzy Światowych Dni Młodzieży apelują o zaprzestanie jedzenia mięsa. Chodzi o „walkę ze zmianami klimatu”… Celem imprezy „nie jest nawracanie młodych na Chrystusa”.

Organizatorzy Światowych Dni Młodzieży apelują o zaprzestanie jedzenia mięsa. Chodzi o „walkę ze zmianami klimatu”… Celem imprezy „nie jest nawracanie młodych na Chrystusa”.

27 lipca 2023 organizatorzy-swiatowych-dni-mlodziezy-apeluja

#kryzys w Kościele #lizbona #Portugalia #ŚDM #Światowe Dni Młodzieży #weganizm #wegetarianizm

Organizatorzy sierpniowych Światowych Dni Młodzieży w Lizbonie wezwali przyszłych uczestników, aby powstrzymali się od jedzenia mięsa. Zawarty w karcie pielgrzyma apel ma służyć walce ze „zmianami klimatycznymi”.

Karta zwana „Podręcznikiem Pielgrzyma” zawiera wskazówki i propozycje dla młodzieży dotyczące działań na rzecz obniżenia zawartości gazów cieplarnianych w atmosferze. W dokumencie napisano, że aby zrekompensować ślad węglowy po podróży samolotem do i z Lizbony młodzi powinni przez rok zaprzestać jedzenia produktów mięsnych.

Na apel organizatorów ŚDM, odbywających się co kilka lat w jednym z miast na świecie, odpowiedziała w czwartek Konfederacja Rolników Portugalii (CAP). Instytucja nazwała zalecanie młodzieży zaprzestania konsumpcji mięsa „absurdem”.

Wzywamy publicznie organizatorów ŚDM do odpowiedzialnego działania i usunięcia tej skrajnej oraz absurdalnej sugestii, którą zawarto w dokumentach dla pielgrzymów” – napisała CAP w oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej organizacji.

Konfederacja Rolników Portugalii zarzuciła organizatorom ŚDM unikanie debaty o rzeczywistych problemach dotyczących ochrony środowiska i kierowanie się argumentami „sprzecznymi z dowodami naukowymi i promocją zdrowia publicznego”.

Sugerowanie, że przyjęcie na rok wegetarianizmu zrównoważy emisje powstałe podczas podróży samolotem w obie strony oraz że poprawi się przez to stan środowiska to rażąca nieodpowiedzialność i niezrozumiałe podporządkowanie się programowi ruchu animalistycznego” – napisało stowarzyszenie rolników.

Apel dotyczący przejścia młodych na wegetarianizm to kolejny temat dotyczący organizacji zaplanowanych na 1-6 sierpnia ŚDM w Lizbonie, uznawany przez portugalskie media za ‘kontrowersyjny’.

Wśród innych, które wywołały polemikę jest m.in. rekordowy koszt organizacji tegorocznej imprezy, przekraczający 160 mln euro, a także deklaracja szefa komitetu organizacyjnego lizbońskiego wydarzenia biskupa Americo Aguiara, który w wywiadzie dla telewizji RTP stwierdził, że celem imprezy „nie jest nawracanie młodych na Chrystusa”.

Z Lizbony Marcin Zatyka (PAP)

============================

mail, pytanie zainteresowanego:

Ale czy wolno będzie się dupczyć? 🤔

Odp. typu 'Kardynał – organizator” :

Jeśli z tą samą płcią, , lub ze zwierzątkiem, to dlaczego nie??

==================

Bp Americo Aguiar, którego papież Franciszek mianował kardynałem, nie chce nawracać młodych na Chrystusa. Celem Światowych Dni Młodzieży, które przygotowuje, jest budowanie powszechnego braterstwa.

Jak mówił w wywiadzie, ateizm, islam oraz inne religie są ubogaceniem; ta różnorodność to coś, co trzeba szanować i rozwijać, aby budować lepszy świat.

Niebezpieczne [i anty-naukowe] pomysły IPCC składowania CO2 na lądzie i w oceanach

Niebezpieczne pomysły IPCC składowania CO2 na lądzie i w oceanach

Jacek Musiał abcniepodleglosc-niebezpieczne-pomysly-ipcc

Arrhenius 120 lat temu prorokował, że gdyby dwutlenek węgla miał taką moc, by powodować globalne ocieplenie, byłoby ono błogosławieństwem dla krajów, leżących w większych szerokościach geograficznych, jak np. Szwecja, Norwegia …

Ponieważ w Polsce wciąż bezrefleksyjnie trwonione są środki na eksperymenty zatapiania dwutlenku węgla, chcieliśmy przypomnieć artykuł opublikowany już 3 lata temu, a który wkrótce będzie rozdziałem książki „Globalne ocieplenie – prawdziwe przyczyny” naszego autorstwa.

Ukazało się już kilka tysięcy opracowań różnej wartości, powołujących się na współpracę z IPCC (IPCC – International Panel on Climate Change – Międzynarodowy Zespół d.s. Zmian Klimatu przy ONZ). Okresowo ukazują się Raporty podsumowujące, przykładowo Piąty Raport IPCC z 2013 roku – to liczący blisko półtora tysiąca stron plus aneksy oraz Szósty Raport z 2022 roku liczący wiele tysięcy stron. Można w nich znaleźć m.in. beztroskie, adresowane do decydentów politycznych pomysły IPCC składowania dwutlenku węgla w oceanach i pod ziemią. Innym pomysłem  – dodatkowe nawożenie oceanów (o nawożeniu oceanów – traktuje obszerny, kilkuczęściowy rozdział –  Hipoteza Paryż).  Zatapianie CO2 w oceanach miałoby rzekomo służyć  „ratowaniu” klimatu (Climate Change 2013, The Physical Science basis, Summary for Policymakers, Technical Summary, pod red. Stocker T.F., Dake Q., Plattner G.-K., i in., Could Geoingineering Counteract Climate Change; z czego na język polski została przetłumaczona tylko wstępna część podsumowania dla polityków, która łatwo może wprowadzić czytelnika w błąd).

DYSONANS POMIĘDZY WYNIKAMI BADAŃ NAUKOWYCH A INTERPRETACJĄ PRZEZ ANIMATORÓW IPCC.

CCS – Carbon Dioxide Capture and Storage, oznacza wychwytywanie i przechowywanie dwutlenku węgla.  W innych dostępnych wcześniejszych pracach, wykonywanych też dla IPCC, jasno zostało wykazane, że składowane CO2 w oceanach i na lądach jest błędne. Można odnieść wrażenie, że pomimo dużej części dobrych opracowań naukowych i mniejszej liczby świetnych badań naukowych, kierownictwo IPCC (dalej określane mianem animatorów IPCC) wyciąga z tych badań „jedynie słuszne wnioski”  –  interpretacje niekoniecznie z nich wynikające lub wręcz sprzeczne, mające udowadniać poprawność teorii CO2-centrycznej, a formułowane tak, aby decydenci polityczni wyciągali z nich nie mniej błędne wnioski i podejmowali decyzje katastrofalne dla własnych krajów, a może i cywilizacji jako takiej.

Analizując propozycje IPCC na przyszłość, odnosi się wrażenie, że ta instytucja dobrze się bawi kosztem nieznajomości praw fizyki i chemii przez polityków – decydentów. Biorąc pod uwagę medialną  indoktrynację całego pokolenia – można powiedzieć, że jest to niemiła zabawa kosztem odbiorcy – szarych mas przełomu XX i XXI wieku.

Świat ogarnął powszechny lęk przed CO2.  Instytuty kilku krajów podejmują się doświadczalnego zatłaczania CO2 pod ziemię lub do oceanów, pomimo tego, że już we wcześniejszej, liczącej ponad 400 stron pracy dla IPCC, wykazano nieopłacalność i szkodliwości takich działań: IPCC Special Report on Carbon Dioxide Capture and Storage Prepared by Working Group III of The IPCC, Metz B., Davidson O., Coninck H., Loos M., Meyer L.J., i in., wyd. Cambridge University Press 2005, UK and NY, USA

Pomysł wychwytywania i przechowywania dwutlenku węgla w środowisku w sposób sztuczny zrodził się zapewne wskutek zastraszenia społeczeństw hipotezą globalnego ocieplenia, które miałoby być spowodowane antropogenicznym uwalnianiem CO2 do atmosfery, z domniemanym katastrofalnym wpływem na życie na ziemi. W tej części pomijamy problem poprawności rozumowania i wad całej teorii CO2-centrycznej.

ETAPY SKŁADOWANIA CO2 POD ZIEMIĄ I POD WODĄ

  • wychwytywanie CO2 z procesów, w których powstaje
  • być może wychwytywanie CO2 już z otaczającej atmosfery
  • sprężanie
  • transport
  • zatapianie lub pogrążanie w oceanach (morzach) lub w strukturach geologicznych.

Każdy z powyższych etapów wymaga dostarczenia energii.

BIZNESOWE OTOCZENIE POMYSŁU PODZIEMNEGO SKŁADOWANIA CO2

W innych rozdziałach zostało przytoczone, z jakiego powodu były wieloletni przewodniczący  IPCC – Rajendra  Pachauri, związany z lobby  gazowo-naftowym oraz prowadzący firmę zajmującą się wdrażaniem metody EOR, potrzebował znacznych ilości taniego dwutlenku węgla. Metoda  EOR (Enhanced Oil Recovery) – intensyfikacji wydobycia ropy naftowej pozwala z wyczerpanych kiedyś stanowisk pozyskać nawet jeszcze do 30% objętości wydobytego wcześniej surowca. Można do tego celu skorzystać z naturalnych zbiorników CO2, ale te są ograniczone, pod zbyt niskim ciśnieniem  i występują w zasadzie tylko w kilku lokalizacjach Ameryki Północnej. Rajendra Pachauri, zajmując najwyższe stanowisko w IPCC, organie ONZ, był dostatecznie wpływowy, aby tak pokierować badaniami naukowymi, bądź tak je interpretować, aby pokrywały się z podchwyconymi od rosyjskich uczonych (Budyki i Kondratiewa) hipotezami o złowrogim wpływie globalnego ocieplenia, które miałby spowodować dwutlenek węgla. Przy okazji pochodząca z przełomu XIX i XX wieku hipoteza  Arrheniusa o możliwym korzystnym wpływie takiego ewentualnego ocieplenia została wywrócona na wpływ niekorzystny i zgubny.

Gdyby ocieplenie miało być zgubne, to przecież tylko dla lobby paliwowego, a więc także interesów Pachauriego. Rajendra Pachauri (1942-2020) samotnie nie miałby możliwości tak skutecznego oddziaływania na rządy i manipulowanie opinią publiczną. Współpracował z innymi światowymi magnatami paliw płynnych, m.in. Mauricem Strongiem z Kanady (1929-2015), Gerhardem Schröderem (1944 -) z Niemiec/Rosji, mającymi wpływ na finanse światowe, w tym Bank Światowy i Deutsche Bank, a także byłym wiceprezydentem USA – Alem Gore’em, wcześniej –  dziennikarzem wojennym na wojnie w Wietnamie. Czy ktoś ma w tym miejscu wątpliwości, że taki korespondent powinien być mistrzem w kłamaniu z uśmiechem na ustach? Razem (a może jeszcze z kilkoma innymi wpływowymi ludźmi, bo powszechnie podejrzewa się np. jednego miliardera, pochodzącego z rodziny mającej kiedyś związki z Kominternem) wieloletnimi staraniami doprowadzili do indoktrynacji mas religią globalnego ocieplenia od węgla oraz korzystnych dla ich interesów zmian w polityce rządów i banków, które np. w Europie zbierają żniwo do dziś (tekst pochodzi z 2020 r.), chociażby blokując inwestycje energetyczne inne niż gazowe.

Dzięki Schröderowi Niemcy zrzekły się energetyki jądrowej, zobowiązały się do rezygnacji z węgla i podpisały z Rosją zawrotne, zniewalające kontrakty na dostawy gazu ziemnego. Al Gore i Strong (i najpewniej Pachauri – kontynuator polityki  Stronga w ONZ) wdrożyli pierwszy w świecie spekulancki system handlu emisjami CO2, pozwalający wyeliminować z rynku konkurencyjny dla gazu ziemnego surowiec, jakim jest węgiel. Co ciekawe, w Europie dokładnie ta sama giełda (EEC w Lipsku)  jednocześnie kontroluje handel gazem ziemnym, a po wystąpieniu Wielkiej Brytanii z Unii, staje się praktycznie monopolistą. 

Dwutlenkowi węgla przypisane zostało odium – domniemana wina za mającą wkrótce nastąpić katastrofę ekologiczną globalnego ocieplenia (czy to aby naprawdę byłaby katastrofa, a nie dobrodziejstwo?), która w prorokowanym przez Ala Gore’a i Rajendrę Pachauriego terminie wcale jednak nie nastąpiła i nic nie wskazuje, aby kolejne przesuwane terminy przepowiedni miały się spełnić. Emitent CO2, tak przestraszony i mobbingowany przez ekologistów,  ścigany  przez polityków – decydentów z własnych rządów, stara się za wszelką cenę pozbyć tego produktu (jak się okazuje – surowca zarazem), któremu przypisano łatkę  „śmierdzącego towaru”. Musi poszukiwać odbiorcy, nawet dopłacając do interesu. O to właśnie chodziło Rajendrze Pachauriemu – przewodniczącemu IPCC i jego firmie: Glori Oil Company w Teksasie, która potrzebowała znacznych ilości taniego CO2 i w dodatku najlepiej  już sprężonego do procesu intensyfikacji wydobycia ropy naftowej metodą EOR. To ważne, że sprężonego – bo, jak się okazuje, kompresja wymaga włożenia znacznej energii, przekładającej się na koszt pozostający po stronie emitenta dwutlenku węgla, a nie kupującego.

[Dalej – czytaj w oryginale M. Dakowski]

Reklama dźwignią… prania mózgów

Reklama dźwignią… prania mózgów

„Masoneria polska 2023. Ostatni etap” – książka Stanisława Krajskiego, str. 60

Nie są to zatem tylko tradycyjne reklamy, ale również dziesiątki postaci kryptoreklamy, tego, co można by określić jako przedłużenie reklamy, jej wzmocnienie czy kontynuację w różnych dziedzinach.

Ogrom i wszechobecność reklamy ilustrują liczby i zakres jej działania. Obecnie wydaje się na reklamę na świecie miliardy dolarów rocznie, a tylko jedna, największa w tej dziedzinie firma brytyjska Saatchi&Saatchi działa w ponad 80 krajach. Przykładem może tu być również Pepsi Cola, której kampania reklamowa trafiła ostatnio do 40 krajów i oddziaływała na 20% mieszkańców Ziemi.

B. R. Barber twierdzi, że zręby McŚwiata zbudowały właśnie te firmy i że podjęły one działalność w tym kierunku kilkadziesiąt lat temu, gdy jeszcze nikomu (poza masonerią) nie śniło się, że taki świat mógłby faktycznie powstać. To powstawanie McŚwiata było wprost związane ze zwiększającymi się wciąż nakładami na reklamę, które rosły o jedną trzecią szybciej niż wynosiło tempo wzrostu światowej gospodarki, a ponad trzy razy szybciej niż przyrost ludności na świecie.

Nakłady te od 1950 do 1990 r. wzrosły siedmiokrotnie, co daje, w przeliczeniu na jedną osobę wydatki od 15 dolarów (w 1950 r.) do 50 dolarów (obecnie). W samym USA wydatki te wyniosły ponad 500 dolarów na mieszkańca.

Doradca Clintona twierdzi, że w nazwach firmowych i w przekazach reklamowych „zaszyfrowane są skojarzenia i symbole” dotyczące różnych dziedzin ludzkiego życia, związane często w sposób wyraźny z rozwią- złością, homoseksualizmem, śmiercią, ale o takim charakterze, że trudno określić o co istotnie chodzi i jakie będą tego społeczne skutki. Podaje też przykład prowadzenia przez te koncerny wprost kampanii lansujących styl życia.

Pisze np. o tym, w jaki sposób American Express prowadziła kampanie z udziałem wielu detalistów przedstawiającą zakupy jako „działanie społeczne”, co „w rzeczywistości jednak sprowadzało zaangażowanie społeczne do robienia zakupów”. jedna z takich reklam podkreślała, że klienci, którzy kupują odżywkę do włosów w Body Shop ratują lasy tropikalne i wspomagają Indian Kayapo.

Zauważmy, że tego typu reklam jest coraz więcej w wielkich polsko-języcznych mediach.

Przodują tu wyraźnie TVN i POLSAT. „Pomagamy” zatem, kupując różne towary, głodnym dzieciom, mieszkańcom Afryki itd. Reklamodawcy wkraczają, i pozwala im się na to, dosłownie we wszystkie możliwe sfery. Reklam słucha się oczekując na połączenia telefoniczne, ogląda się je jadąc środkami komunikacji miejskiej i pociągiem, taksówką, w USA pojawiają się one już nawet na lekcjach w szkole i zasłaniają nocą gwiazdy (wielkie elektroniczne tablice na niebie).

Reklama przenika do programów rozrywkowych, a nawet informacyjnych w telewizji przybierając często postać „niezależnych komentarzy”, tak że widzowie często nie zdają sobie sprawy z tego, że mają do czynienia z reklamą.

Pojawia się też w postaci „sponsorowanych” artykułów i programów telewizyjnych, pojawia się w tle w filmach lub w wypowiedziach ich bohaterów, w grach komputerowych. Produktem reklamy u nas jeszcze w zasadzie nie znanym są tzw. parki tematyczne, w których rozrywka, reklama, „elementy dydaktyczne i wychowawcze” stanowią jedno. Wszystko to w istocie nie jest już wcale reklamą, a tylko czymś co jedynie, i to niekiedy na marginesie, zawiera elementy reklamy. Pojawia się informacja o towarze, ale cel przekazu jest w istocie religijny (pogański), moralny, światopoglądowy.

American Express, Mazda, Coca- Cola, Marlboro, KFC, Nike, Hershey, Lewis, Pepsi, Wrigley, McDonalds, Szatan – i rząd dusz

Koncerny, Szatan i rząd dusz

„Masoneria polska 2023. Ostatni etap” – książka Stanisława Krajskiego, str. 59

Do koncernów zaangażowanych w przejmowanie rządów dusz zaliczają się również wielkie firmy skupiające się na produkcji towarów materialnych, takie jak, między innymi, American Express, Mazda, Coca- Cola, Marlboro, KFC, Nike, Hershey, Lewis, Pepsi, Wrigley, McDonalds.

Sprzedając swoje produkty odwołują się do pomocy „ducha” oraz „handlują”, niejako przy okazji, „stylem życia”. Wyznaczając go wyznaczają tym samym wszystko to, co w istocie przynależy do religii, moralności, filozofii i ideologii. Amerykańskie firmy sprzedając swoje produkty „Sprzedają Amerykę”, ale taką Amerykę jaką same wykreowały.

Skutek jest między innymi taki, że np. mieszkańcy Afryki (czy Europy) siedzą w swoim kraju w restauracji Kentucky Fried Chicken, popijają coca-colę, słuchają nagrań Whitney Houston lub oglądają w telewizji jeden z programów globalnych stacji satelitarnych, które nadają w ich języku.

Propagowany styl — pisze B. R. Barber – jest w pełni amerykański, ale potencjalnie ma charakter globalny, ponieważ korporacje całkiem dosłownie mogłyby podchwycić hasło: my jesteśmy światem we are the Word.

Styl jaki proponuje Ameryka jest niespójny i sprzeczny, ale wielce kuszący, mniej demokratyczny niż kultura fizyczna: młodzieńczy i zamożny jak yuppie, po kowbojsku nieokrzesany, czarowny jak Hollywood,. nieskrępowany niczym rajski ogród, wyrozumiały dla błędów, wyczulony na problemy społeczne, politycznie poprawny, przepojony atmosferą wielkiego centrum handlowego. . .

Zauważmy, że opisany wyżej, proponowany obraz i styl życia jest w sposób wyraźny częścią typowego uwiedzenia, dokładnie takiego jakiego dokonuje sam Szatan. Firmy te dokonują takiego uwiedzenia przede wszystkim za pośrednictwem szeroko rozumianej reklamy.

Szatan i Hollyworld

Szatan i Hollyworld

„Masoneria polska 2023. Ostatni etap” – książka Stanisława Krajskiego, str. 58

Doradca Clintona Barber pisując McŚwiat wprowadza wśród Wielu nowych pojęć również pojęcie „Hollyworld” , czyli pojęcie swego rodzaju odrębnego świata wytworzonego przez Hollywood, w którym zostaje uwięziony współczesny człowiek. Barber mówi wprost: „To Hollywood zastawiło stół dla McŚWiata”. Ten Hollyword to świat, z którego wyeliminowano, tak naprawdę, pismo (książki), a nawet same słowa, to świat, w którym „abstrakcyjność języka ustępuje miejsca dosłowności obrazu, a odbywa się to kosztem wyobraźni, która obumiera, bo cała praca została za nią wykonana”, to świat, w którym zarejestrowany dźwięk wzmacnia oddziaływanie obrazu zajmując miejsce „słów, liczb, i innych szyfrów, za pomocą których ludzie tradycyjnie się porozumiewali”.

Ludzi, stwierdza Barber, zaczyna kształtować obraz telewizyjny i filmowy, przede wszystkim seriale i fabularne filmy długometrażowe, które stają się zarazem „coraz bardziej ujednolicone pod względem treści, w miarę jak ich dystrybucja nabiera coraz bardziej globalnych wymiarów”.

I tak, stwierdza doradca Clintona: „Coraz więcej ludzi na całym świecie ogląda filmy, które coraz mniej się od siebie różnią. (. . .) Co więcej, monokultura rozkwita coraz bardziej, W miarę jak zacierają się różnice między firmami telefonicznymi, sieciami kablowymi, stacjami radiowymi i telewizyjnymi oraz producentami oprogramowania, a gigantyczne korporacje łączą się ze sobą.

Zróżnicowanie ustępuje miejsca uniformizacji, konkurencję wypiera monopol. Kilka potęg o światowym zasięgu stanowi o tym, co jest tworzone, kto to rozpowszechnia, gdzie jest pokazywane, jak przyznaje się licencje na dalszy użytek. W takich warunkach nie ma mowy o prawdziwej konkurencyjności rynku idei i obrazów”.

Zobaczmy, w tej samej książce Barber głosi stanowczo, że nie ma spisku, że nie mają miejsca jakieś bezwzględne zakusy polityczne, że McŚwiatem „kieruje automatyczny pilot”, a tu przyznaje wprost, że o tym, co w McŚwiecie najważniejsze decyduje kilka, kilkanaście czy kilkadziesiąt konkretnych osób.

Za tymi osobami zaś stoi, ukryty gdzieś w cieniu, sam Szatan.

Bombowe badanie – wykazano po autopsji, że 74% zgonów spowodowanych było szczepionką COVID.

Bombowe badanie – wykazało po autopsji , że 74% zgonów spowodowanych było szczepionką COVID. Badanie zostało ocenzurowane przez Lancet

The Vigilant Fox

@VigilantFox

Po przeanalizowaniu 325 przypadków autopsji – „łącznie 240 zgonów, co stanowi 73,9%, zostało niezależnie uznanych za bezpośrednio spowodowane szczepieniem COVID-19 lub w znacznym stopniu się do niego przyczyniło”.

(Full video in the comment below)

Przetłumacz Tweeta

·

985,7 tys. Wyświetlenia

Ryzyko zapalenia mięśnia sercowego wzrasta znacząco po szczepieniu

Ryzyko zapalenia mięśnia sercowego wzrasta znacząco po szczepieniu boosterem Moderny

Jedna na 35 osób, które otrzymały dawkę przypominającą, doznała urazu mięśnia sercowego związanego ze szczepionką.

MARIUSZ JAGÓRA JUL 27
 
ryzyko-zapalenia-miesnia-sercowego

European Journal of Heart Failure (ogólnodostępne czasopismo Stowarzyszenia Niewydolności Serca Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego) opublikował niezależne od branży farmaceutycznej, prospektywne badanie aktywnego nadzoru, przeprowadzone przez Departament Kardiologii i Instytut Badań Sercowo-Naczyniowych w Bazylei pod tytułem:

 “Różnice w częstości występowania urazów mięśnia sercowego zależne od płci po szczepieniu przypominającym przeciwko COVID-19 mRNA-1273″.

Badanie prowadzono od grudnia 2021 do lutego 2022. Pracownicy szpitala, którzy mieli zostać poddani szczepieniu przypominającemu mRNA-1273, byli oceniani pod kątem uszkodzenia mięśnia sercowego związanego ze szczepieniem mRNA-1273, zdefiniowanego jako ostry dynamiczny wzrost stężenia sercowej troponin T powyżej górnej granicy normy zależnej od płci w dniu 3 (48-96h) po szczepieniu.

W badaniu przeprowadzonym w Szwajcarii (777 osób szczepionych boosterem Moderny) aż 5,1% osób, które otrzymały szczepionkę przypominającą, miało podwyższone stężenie troponin wskazujące na uszkodzenie kardiomiocytów (zwiększone stężenie markerów uszkodzenia serca we krwi), a 2,8% z 777, czyli jeden na 35, miało uszkodzenie mięśnia sercowego związane ze szczepionką.

Chciano przyjrzeć się występowaniu potencjalnego mechanizmu oligosymptomatycznego uszkodzenia mięśnia sercowego (bez objawów, lub z minimalnymi objawami, ale z potencjalnymi poważnymi konsekwencjami). U większości pacjentów z zapaleniem mięśnia sercowego choroba ma charakter samoograniczający, a bezpośrednie rokowanie jest doskonałe, jednak istnieje także ryzyko zgonu z powodu arytmii komorowej lub szybko postępującej niewydolności serca. Zapalenie mięśnia sercowego było zgłaszane jako przyczyna nagłej i niespodziewanej śmierci u młodych sportowców. Chciano zatem sprawdzić, co jest tego przyczyną i jak często się to zdarza. Pacjentom monitorowano poziom troponin we krwi 3 dni po otrzymaniu dawki przypominającej, robiono EKG i zalecano odpoczynek, wręcz zakazując ćwiczeń fizycznych. Jeśli pacjent ma zapalenie mięśnia sercowego i po prostu odpoczywa przez kilka dni, jest duża szansa, że zapalenie minie, a pacjent wyzdrowieje. Jeśli zaś będzie aktywny fizycznie (będzie biegać lub trenować), istnieje szansa, że może dojść do migotania komór i do pełnego zatrzymania krążenia. 

W badaniu, występowanie powiązanego ze szczepieniem uszkodzenia mięśnia sercowego stwierdzono u 22 uczestników (2,8% badanych).

John Campbell powiedział: „Gdyby ktoś mi zaproponował przyjęcie szczepionki, informując przy okazji, że jest to związane z 2,8 procentowym zwiększeniem ryzyka wystąpienia urazu mięśnia sercowego, uciekłbym gdzie pieprz rośnie! Jestem wściekły, że nie zostałem o tym w pełni poinformowany, zostaliśmy potraktowani jak stado bezwolnych baranów i jest to całkowicie nie do przyjęcia. Jedna na 35 osób, które otrzymały dawkę przypominającą, doznała urazu mięśnia sercowego związanego ze szczepionką i jest to zakres działań niepożądanych, który jest poza skalą w opiece zdrowotnej – poza skalą!”.

W badaniu osoby, którym podano dawkę przypominającą zostały ostrzeżone, że mają wysoki poziom troponin i wiedziały, że nie powinny ćwiczyć, co robi różnicę – w prawdziwym świecie nikt nie ostrzegał ludzi, aby nie ćwiczyli.

Czy jest to powód tak wielu przypadków niewydolności serca wśród sportowców? Czy istnieją statystyki dotyczące przypadków zatrzymania pracy serca wśród młodych osób w Polsce? 

25 października 2022 Łódzka Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł “Coraz więcej udarów i zawałów u młodych ludzi. Lekarze: To powikłania po COVID-19”. Pani Agnieszka Urazińska pisze w artykule: „Coraz więcej udarów i zawałów u młodych ludzi. Silni, młodzi, wysportowani. I nagle – ciężki stan, a nawet zgon. Mamy coraz więcej pacjentów, u których obserwujemy nieswoiste problemy naczyniowe„. Pogotowie alarmuje: „Nigdy wcześniej nie wyjeżdżaliśmy do tak wielu udarów. Jest ich co najmniej o 30 proc. więcej niż w ubiegłym roku. Dużo więcej jest też zawałów. A to, co zwraca uwagę szczególnie, to fakt, że coraz częściej ratujemy pacjentów z problemami zatorowo-zakrzepowymi, którzy nie kojarzą się z grupą ryzyka. To osoby w wieku 38-40 lat, które miały doskonałą kondycję, wiodły zdrowy tryb życia i nigdy wcześniej nie miały problemów ze zdrowiem”. 

Co jest tego powodem? Lekarze i dziennikarze nie mają żadnych wątpliwości: „to powikłania po COVID” (sic!). Dla Prof. Waldemara Machała, kierownika Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi „wspólnym elementem wszystkich przypadków jest odległe przejście COVID-19. Co ciekawe, pacjenci najczęściej infekcję przeszli łagodnie, a nawet z minimalnymi objawami, a powikłania są bardzo poważne”. Jednak lekarz dodaje, że są to także „najczęściej osoby zaszczepione, szczepionka uratowała ich przez dramatycznym przebiegiem choroby, ale nawet ona nie była w stanie uchronić ich przez następstwami„. Takimi bajkami karmili nas eksperci.

Podobnie na całym świecie.

Daily Mail pisał: „Zdrowi młodzi ludzie umierają nagle i niespodziewanie z powodu tajemniczego syndromu – lekarze szukają odpowiedzi”. W Australii, Wielkiej Brytanii czy Kanadzie znaleziono przyczynę – to „zespół nagłej śmierci dorosłych” (Sudden Adult Death Syndrome, SADS, który pojawia się znikąd, bez żadnego wyjaśnienia, i powoduje zgon bez żadnej uzasadnionej przyczyny u osób zdrowych, młodych, wysportowanych i nieobciążonych chorobami.

Przyczyn można szukać też w zmianach klimatycznych: „Ekstremalne temperatury mogą pogorszyć przewlekłe schorzenia, takie jak choroby układu krążenia, choroby układu oddechowego, choroby naczyniowo-mózgowe i schorzenia związane z cukrzycą. Długotrwała ekspozycja na wysokie temperatury wiąże się ze zwiększoną liczbą hospitalizacji z powodu chorób układu krążenia, nerek i układu oddechowego”.

Źródła:

https://onlinelibrary.wiley.com/doi/epdf/10.1002/ejhf.2978

https://lodz.wyborcza.pl/lodz/7,35136,29065240,wiecej-jest-udarow-i-problemow-naczyniowych-to-powiklania-po.html

https://health2016.globalchange.gov/

Polski gangster „Broda” jest wysokim dowódcą legionu na Ukrainie i [nie-]odpowiada za liczne nadużycia.

Polski gangster „Broda” jest wysokim dowódcą legionu na Ukrainie i odpowiada za liczne nadużycia. Szokujące ustalenia „The Kyiv Independent”

18.08.2022 polski-gangster-jest-wysokim-dowodca-na-ukrainie-i-odpowiada-za-liczne-naduzycia

Szokujące ustalenia dziennika „The Kyiv Independent”. Według ukraińskich dziennikarzy Piotr „Broda” Kapuściński, który miał być związany niegdyś z mafią pruszkowską, obecnie używający nazwiska Sasza Kuczyński, jest wysokim dowódcą międzynarodowego legionu na Ukrainie i ma odpowiadać za liczne nadużycia, a niektóre jego rozkazy żołnierze określają mianem „misji samobójczych”.

Wstrząsające ustalenia „The Kyiv Independent”

Ukraiński dziennik „The Kyiv Independent” opisuje szokującą historię żołnierzy z Międzynarodowego Legionu Obrony Terytorialnej Ukrainy, którzy twierdzą, że zgłaszają nadużycia swoich dowódców ukraińskim organom ścigania już od dawna. Ich pisemne zeznania trafiły nawet do parlamentu i na biurko prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Z tekstu wynika jednak, że żołnierze nie widzieli reakcji ze strony władz, dlatego w ostateczności zwrócili się do dziennikarzy.

Zdaniem dziennikarzy kierownictwo skrzydła Międzynarodowego Legionu walczącego na Ukrainie ma być zamieszane w różne naruszenia, w tym nadużycia, kradzieże i wysyłanie nieprzygotowanych żołnierzy na nieprzemyślane, a nawet samobójcze misje. 

„Jednym z dowódców jednostki i częstym przedmiotem skarg żołnierzy jest rzekomy były członek organizacji przestępczej z Polski, poszukiwany w kraju za oszustwa. W jednostce Legionu zajmuje się koordynacją operacji wojskowych i logistyką. Żołnierze oskarżają go o nadużywanie władzy poprzez nakazywanie żołnierzom plądrowania sklepów, grożenie podwładnym bronią oraz molestowanie seksualne legionowych lekarek” – informuje „The Kyiv Independent”. 

W publikacji poinformowano, że „działania Saszy Kuczyńskiego wyróżniają się rozległością domniemanych przewinień”. 

„Oprócz wysyłania żołnierzy na misje samobójcze, legioniści twierdzą, że Kuczyński zmuszał ich do pomocy w plądrowaniu sklepów. Żołnierze powiedzieli «Kyiv Independent», że jest on również ciężkim pijakiem, który nadużywa swoich podwładnych. (…) Inny żołnierz, amerykański Żyd, powiedział, że żydowscy żołnierze doświadczyli antysemityzmu ze strony Kuczyńskiego. (…) Kuczyński domagał się udziału w sprzęcie i wyposażeniu, które żołnierze kupowali dla swoich bliskich rówieśników z legionu. Gdy żołnierz odmówił ich wydania, Kuczyński wymierzył w niego pistolet (…). Według innego amerykańskiego legionisty Kuczyński molestował również lekarki w ich jednostce, używając wobec nich seksualnie sugestywnego języka. (…) medyczki skarżyły się, ale nikt nic z tym nie zrobił. Zagraniczna lekarka, którą znał, a która była molestowana przez Kuczyńskiego, nie jest już w Legii i od tego czasu opuściła Ukrainę” – podaje dziennik. Co jeszcze bardziej szokujące, do dziś Kuczyński pozostaje na swoim stanowisku dowódcy w Legii, mimo skarg podwładnych i mimo tego, że zgodnie z ukraińskim prawem nie może jako obcokrajowiec pełnić kierowniczych funkcji w armii. 

W rozmowie z „The Kyiv Independent” Kuczyński odmówił rzeczowego komentarza nt. powyższych zarzutów.

– Odniesienie się do tych pytań należy do prokuratury wojskowej. Bez komentarza. Jestem zajęty – powiedział Kuczyński.

Bellingcat: Sasza Kuczyński to Piotr „Broda” Kapuściński

Dalej dziennik informuje, że Sasza Kuczyński to nie jest prawdziwe nazwisko mężczyzny. Jego prawdziwa tożsamość to rzekomo Piotr „Broda” Kapuściński, były członek organizacji przestępczej z Polski – słynnej mafii pruszkowskiej – który uciekł na Ukrainę po kilkukrotnym wejściu w konflikt z prawem w Polsce.

„Nasi koledzy z grupy dziennikarstwa śledczego Bellingcat przeprowadzili porównanie zdjęć Saszy Kuczyńskiego, dostarczonych przez żołnierzy, ze zdjęciami Piotra Kapuścińskiego z polskich mediów. Wyniki potwierdzają wniosek, że zdjęcia przedstawiają tę samą osobę” – podaje „Kyiv Independent” i dodaje, że w Polsce Kapuściński jest poszukiwany za oszustwa i grozi mu do ośmiu lat więzienia.

Uciekł z Polski w 2014 roku, a dwa lata później pojawił się ponownie na Ukrainie. W październiku 2016 roku na Ukrainie prowadzono przeciwko niemu śledztwo w sprawie rozboju i napaści seksualnej, ale postawiono mu tylko zarzut rozboju. W listopadzie 2016 roku został zatrzymany i spędził ponad rok za kratkami. 

Warszawa poprosiła Kijów o ekstradycję Kapuścińskiego w 2017 roku, ale władze ukraińskie powiedziały, że najpierw same go osądzą.

Po wybuchu wojny na Ukrainie wstąpił do wojska, a sądy zawiesiły jego sprawę. Według dziennikarzy „The Kyiv Independent” „kryminalna przeszłość nie przeszkodziła Kapuścińskiemu w dostaniu się do legionu i uzyskaniu tam kierowniczej funkcji”. Zgodnie z ukraińskimi przepisami skazańcy lub osoby, wobec których toczy się postępowanie karne, mogą służyć w wojsku. W legionie Kapuściński nazywa siebie pułkownikiem, chociaż jako cudzoziemiec nie może zajmować stanowisk kierowniczych w wojsku.

W Polsce Piotr „Broda” Kapuściński jest poszukiwany listem gończym. Szuka go jednostka policji z Łodzi, a jego dane znajdują się w ogólnodostępnej bazie poszukiwani.policja.pl.