Ponad milion dzieci w październiku odmawiało różaniec w intencji pokoju. Co czwarty uczestnik modlitwy pochodził z Polski.

Ponad milion dzieci w październiku odmawiało różaniec w intencji pokoju. Co czwarty uczestnik modlitwy pochodził z Polski.

pch24-milion-dzieci-odmawialo-rozaniec

#milion dzieci modli się na różańcu #modlitwa #Pomoc Kościołowi w Potrzebie #różaniec

(fot. Pomoc Kościołowi w Potrzebie)

Do modlitwy różańcowej, jaka w październiku odbyła się z inicjatywy Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, po raz pierwszy zgłosiło się ponad milion dzieci z całego świata. Co czwarty uczestnik pochodził z Polski.

Kampania „Milion dzieci modli się na różańcu” połączyła najmłodszych ze 124 krajów. – Akcja przekracza granice państw i kontynentów; gromadzi dzieci wokół wspólnej intencji, jaką jest pokój – mówi ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor sekcji polskiej Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Polska była krajem, z którego wysłano najwięcej zgłoszeń – ponad 275 tys. Dalej znalazły się Słowacja (ponad 156 tys.), Filipiny (ponad 136 tys.), Wielka Brytania (ponad 77 tys.) oraz Brazylia (blisko 47 tys.). Kampania „Milion dzieci modli się na różańcu” dotarła też do krajów rozdartych przemocą i konfliktami zbrojnymi. Wśród uczestników byli najmłodsi z Ukrainy, Izraela, Palestyny, Nigerii, Nikaragui, Pakistanu czy Indii.

Modlitwie dzieci od lat towarzyszy ogromna kreatywność wychowawców i katechetów. W szkołach pojawiają się instrumenty, dekoracje nawiązujące do kampanii i gazetki szkolne. Nauczyciele decydują się też na specjalne katechezy poprzedzające różaniec, a nawet konkursy wewnątrzszkolne” – zaznacza ks. prof. Cisło.

Tegoroczna kampania objęła ponad 600 polskich szkół i przedszkoli oraz 80 parafii. Sercem modlitwy różańcowej dzieci ponownie było Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej w Zakopanem. Poprzez transmisję, dostępną na stronie internetowej, do akcji mogli dołączyć m.in. najmłodsi przebywający w szpitalach.

Łączna liczba zarejestrowanych uczestników z całego świata po raz pierwszy przekroczyła milion. – Na stronie internetowej pojawiło się 1 039 628 zgłoszeń zaznacza ks. prof. Cisło.

Z informacji, jakie dotarły do Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, wynika, że faktyczna liczba uczestników mogła być jeszcze wyższa. Wiele osób wzięło udział w akcji bez rejestracji. Z Kongo wpłynęło 1300 zgłoszeń, jednak wiadomości, jakie wysłali uczestnicy, pochodzą z ponad 80 szkół i instytucji kościelnych, a tylko w trzech z nich modliło się ponad 5 tys. dzieci.

Źródło: Biuro Prasowe PKWP

Czy Izrael zaczyna przegrywać wojnę informacyjną? Co jest większą zbrodnią: Holokaust czy „kolonizacja”?

Czy Izrael zaczyna przegrywać wojnę informacyjną? Co jest większą zbrodnią: Holokaust czy kolonizacja?

autor: PAP/EPA

Wielu ekspertów wyraża dziś wątpliwość, czy Izrael jest w stanie wygrać konflikt militarny w Strefie Gazy. Otwarte pozostaje jednak również pytanie, czy Żydzi są w stanie wygrać wojnę informacyjną, czyli przekonać świat do własnej interpretacji sporu z Palestyńczykami. Wiele wskazuje na to, iż w owej bitwie na narracje tracą oni swą dotychczasową pozycję, zwłaszcza w krajach zachodnich.

Kto sprawcą, a kto ofiarą?

Do tej pory Izraelczycy byli postrzegani na Zachodzie przez pryzmat Holokaustu – jako naród ofiar nazistowskiego ludobójstwa. Teraz jednak powyższa optyka zaczyna się zmieniać. Coraz częściej Izrael jest przedstawiany jako państwo rasistowskie, w którym panuje apartheid i które prowadzi ludobójczą politykę wobec cywilnej ludności palestyńskiej. Nagrania z bombardowań w Strefie Gazy są dla dzisiejszej młodzieży w krajach zachodnich czymś bardziej przemawiającym do wyobraźni niż zdjęcia niemieckich obozów zagłady, znane głównie z czarno-białych kronik filmowych. Dziś to już nie Żydzi, lecz Palestyńczycy jawią się w oczach wielu jako naród ofiar, natomiast Izrael sadzany jest na ławie oskarżonych jako sprawca ich nieszczęść.

Jest to punkt widzenia coraz częściej obecny na Zachodzie we wpływowych kręgach nowej lewicy, środowiskach akademickich oraz diasporze muzułmańskiej. By się przekonać o oddziaływaniu tego rodzaju idei, wystarczy obejrzeć nagrania z licznych manifestacji propalestyńskich, które odbywają się masowo w Europie Zachodniej. Sama tylko demonstracja w Londynie zgromadziła ponad 100 tysięcy uczestników.

Czy zbrodnie mogą być usprawiedliwione?

W tym kontekście niezwykle ciekawie brzmią wyniki sondażu przeprowadzonego ostatnio w Stanach Zjednoczonych. Respondentom zadano pytanie, czy dokonana 7 października masakra żydowskiej ludności cywilnej, podczas której zamordowano ponad 1200 osób, w tym wiele kobiet i dzieci, jest „usprawiedliwiona” cierpieniami Palestyńczyków. W najmłodszej grupie wiekowej (od 18 do 24 lat) aż 51 proc. ankietowanych odpowiedziało, że tak – zbrodnia Hamasu jest usprawiedliwiona. W następnej grupie wiekowej (od 25 do 34 lat) osób myślących w ten sam sposób było 48 proc. Dla porównania: wśród respondentów powyżej 65. roku życia odsetek tych, którzy znajdowali usprawiedliwienie dla wspomnianego mordu, wynosił zaledwie 9 proc.

Co to znaczy? Znaczy to, że Żydzi przegrywają wojnę informacyjną w Stanach Zjednoczonych wśród najmłodszych pokoleń – pokoleń, które są bardziej zsekularyzowane i podatne wpływy lewicy niż generacja ich rodziców. Rozsadnikiem propalestyńskich i antyizraelskich idei w USA są przede wszystkim wyższe uczelnie. Do wielce symptomatycznego wydarzenia doszło niedawno na uniwersytecie Stanforda, gdzie jeden z wykładowców nakazał na zajęciach sześciu żydowskim studentom stanąć w kącie jako członkom narodu prześladującego Palestyńczyków. On także usprawiedliwiał masakrę 7 października, a tych, którzy dokonali owego mordu, nazwał „bojownikami o wolność”.

Ponieważ antyizraelskich zajść na amerykańskich uczelniach jest coraz więcej, bogaci mecenasi żydowskiego pochodzenia przestają przekazywać datki uniwersytetom, na których niegdyś studiowali oni sami bądź ich dzieci. Natura nie znosi jednak próżni. Jako hojni darczyńcy świata akademickiego w USA pojawiają się więc coraz częściej sponsorzy z państw muzułmańskich: Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kuwejtu, a zwłaszcza Kataru. Ten ostatni kraj finansuje m.in. liczne wydziały naukowe na amerykańskich uczelniach, np. katedrę dziennikarstwa na Northwestern University, która podpisała niedawno umowę o współpracy strategicznej z katarską telewizją Al-Jazeera. Islamski punkt widzenia na konflikt izraelsko-palestyński zaczyna więc dominować wśród studentów w Stanach Zjednoczonych.

Antysemiccy czy antyizraelscy?

Zachodni zwolennicy Hamasu podkreślają, że nie mają poglądów antysemickich, a jedynie antyizraelskie, czyli ich wrogość budzą nie sami Żydzi jako tacy, lecz polityka państwa Izrael. Sprawa jest jednak bardziej złożona, ponieważ antyizraelska argumentacja na Zachodzie wpisuje się w szerszy lewicowy dyskurs antykolonialny, co zasadniczo zmienia postać rzeczy.

Żeby to zrozumieć, wróćmy do wspomnianego już wykładowcy z uniwersytetu Stanforda, który kazał żydowskim studentom stanąć w kącie. Na tych samych zajęciach powiedział on, że w wyniku kolonizacji zginęło więcej ludzi niż podczas Holokaustu. Tak więc kolonizacja jest o wiele straszniejszą zbrodnią niż Holokaust. Zatem Izrael, który skolonizował Palestyńczyków, zgodnie z argumentacją owego profesora, popełnił większą zbrodnię niż Holokaust, a więc nie może być uważany za ofiarę, lecz za sprawcę. Co więcej, kontynuując ten wywód, Holokaust należy już do przeszłości, natomiast kolonizacja Palestyny trwa nadal, dlatego należy się jej wszelkimi środkami przeciwstawić.

Pamiętajmy, że dyskurs antykolonialny i antyrasistowski w USA sadza na ławie oskarżonych nie tylko kolonizatorów i handlarzy niewolników, lecz całą kulturę zachodnią stworzoną przez białego człowieka, obarczając ją odpowiedzialnością za rasizm i kolonializm. Dlatego właśnie obala się pomniki bohaterów walki o niepodległość Stanów Zjednoczonych czy katolickich misjonarzy, a z programów nauczania wyrzuca się dzieła Homera czy Szekspira.

Analogicznie, na tej samej zasadzie, posługując się retoryką antykolonialną, odrzuca się dziś nie tylko politykę państwa Izrael czy ideologię syjonistyczną, ale całą kulturę żydowską jako winną kolonizacji Palestyńczyków. Zarzuty padają więc pod adresem bohaterów Starego Testamentu, takich jak Mojżesz czy Jozue, a przede wszystkim pod adresem samego Boga Jahwe, który nakazał Izraelitom zdobyć ziemię Kanaan i wytępić ludy kananejskie. To już nie jest oskarżanie polityki Benjamina Netanjahu czy radykalizmu osadników na Zachodnim Brzegu Jordanu, lecz całej żydowskiej tradycji narodowej i religijnej jako „usprawiedliwiającej kolonizację”.

Jak zachowa się Unia Europejska?

Widzimy, że w tych sprawach nie ma zgodności także na naszym kontynencie. W Brukseli nabiera obecnie tempa proces federalizacji mający przekształcić Unię Europejską w coś w rodzaju superpaństwa, w którym unijna centrala przejęłaby niemal wszystkie istotne kompetencje państw narodowych. Jednym z takich obszarów miałaby być wspólna dyplomacja. Rodzi się oczywiście pytanie, w jaki sposób ustalić jednorodną politykę zagraniczną takiego tworu, mimo istnienia zasadniczych różnic między poszczególnymi państwami. Pokazał to dobitnie przykład niedawnego głosowania nad rezolucją dotyczącą konfliktu izraelsko-palestyńskiego, zgłoszoną przez Jordanię na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ.

Podczas wspomnianego Zgromadzenia przyjęto rezolucję wzywającą do wprowadzenia natychmiastowego rozejmu i zaprzestania działań wojennych w Strefie Gazy. Opowiedziało się za tym 120 państw, 14 było przeciwnych, zaś 45 wstrzymało się od głosu.

Wcześniej Kanada zaproponowała poprawkę do wspomnianej rezolucji, popartą przez USA oraz wszystkie kraje Unii Europejskiej, które wezwały do wyraźnego potępienia Hamasu za atak przeprowadzony na Izrael 7 października. Poprawka nie została jednak przyjęta, gdyż nie uzyskała poparcia dwóch trzecich członków Zgromadzenia.

Jak w tej sytuacji postąpiły kraje UE? Cztery państwa – Austria, Chorwacja, Czechy i Węgry – zrobiły to samo co Stany Zjednoczone, czyli głosowały przeciwko rezolucji, uważając, że posiada ona antyizraelski charakter. Po przyjęciu dokumentu przez Zgromadzenie minister obrony Republiki Czeskiej Jana Černochová oświadczyła, że wstydzi się za ONZ i najlepiej byłoby, gdyby jej kraj wystąpił z tej organizacji.

Odmienne stanowisko zaprezentowało osiem innych krajów UE: Belgia, Francja, Hiszpania, Irlandia, Luksemburg, Malta, Portugalia i Słowenia. One z kolei poparły rezolucję, mimo że wcześniej odrzucona została poprawka potępiająca Hamas, za którą wszystkie się opowiadały. Głosowały więc tak samo jak Rosja, Chiny i kraje muzułmańskie.

Następnych piętnaście państw unijnych wstrzymało się od głosu. To Bułgaria, Cypr, Dania, Estonia, Finlandia, Grecja, Holandia, Litwa, Łotwa, Niemcy, Polska, Rumunia, Słowacja, Szwecja i Włochy, które postąpiły tak, jakby nie chciały się zbyt jednoznacznie opowiadać po żadnej ze stron izraelsko-palestyńskiego sporu.

Głosowanie to zwiastuje dla Unii Europejskiej (jeżeli przekształci się ona w federalne superpaństwo) duże problemy w przyszłości. Jak bowiem uzgodnić wspólne stanowisko, gdy trzeba będzie przemówić jednym głosem, a stanowiska 27 krajów będą odmienne? A przecież spraw, w których państwa unijne różnią się między sobą, jest znacznie więcej, np. stosunek do współpracy z Rosją czy do polityki imigracyjnej.

Głosowanie to zwiastuje jednak problem także dla Izraela. Pokazuje ono, że większość krajów tzw. Globalnego Południa sympatyzuje bardziej z Palestyńczykami niż z Żydami. Do tej pory Izrael mógł liczyć na zrozumienie i wsparcie głównie w świecie zachodnim. To się jednak zaczyna zmieniać na niekorzyść Żydów. Unia Europejska staje się w tej kwestii coraz bardziej podzielona. Nawet w Ameryce najmłodsze pokolenia odrzucają to, co dla ich rodziców i dziadków wydawało się pewnikiem. Pytanie, po której stronie będzie sympatia Zachodu – w miarę zaostrzania się izraelsko-palestyńskiego konfliktu – pozostaje otwarte.

Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/669205-czy-izrael-zaczyna-przegrywac-wojne-informacyjna

Kto żyje z ciałem w Niebie.

Kto żyje z ciałem w Niebie.

Mirosław Dakowski, fizyk, katolik. TG 11

Oczywiście Jezus Chrystus, wniebowstąpienie z ciałem widziało dużo Apostołów i uczniów. Ciało Chrystusa było uwielbione, jak piszą to ewangeliści. On pokazał przecież, że przechodzi przez ściany i zamknięte drzwi, ale jadł, by ukazać nam ziemską realność tego odnowionego ciała.

Matka Boża została wzięta do nieba z ciałem. Prawosławni nazywają to bardzo miło: успение, Zaśnięcie (przed ogłoszeniem dogmatu o wniebowzięciu w roku 1950 katolicy także to święto nazywali Zaśnięcie NMP). Przed nimi, a wiemy to ze Starego Testamentu, poszedł do nieba z ciałem Henoch. A Eliasza zawieziono tam w wozie ognistym…

To są cztery Osoby. Kto jeszcze? Czy są jakieś inne relacje, czy aluzje w Starym i Nowym Testamencie?

Czy możliwe jest, by któryś z pobożnych mężów pogańskich, znających, czczących Objawienie Pierwotne został wzięty z ciałem? Chyba nie.

Tam, w Niebie życie w ciele na pewno wygląda inaczej niż tutaj. Na przykład nie obowiązują, są raczej rozszerzone tutejsze prawa o ograniczeniu prędkości do prędkości światła, o przyspieszeniach [nie szkodzą Im przecież ogromne przyspieszenia przy ukazywaniu się widzącym ].

Stwórca obiecał i objawił nam, że uczynił świat, a więc Wszechświat, „według miary, liczby i wagi”, czyli racjonalnie. To samo obowiązuje na pewno w obecnym Niebie, a będzie obowiązywać w przyszłym świecie tej części ludzkości, która zda Boży egzamin.

Zademonstrowano nam, na przykład w Lourdes, pojawienie się materii znikąd [ponad 7 gramów potasu u Petera Ruddera, p.: UZDROWIENIE PIOTRA RUDDERA , Uzdrowienia w Lourdes a ateiści ], czy znikanie około 20 kg wody u umierającej dziewczyny, co udokumentowano w dokumentach Komisji Cudów w Lourdes, a opisał naoczny świadek, wtedy ateista, a przyszły laureat Nagrody Nobla z medycyny, Alexis Carrel. Nie zamieniła się ta ciecz w energię wg znanego równania: E=mc2, bo by spowodowało to gigantyczną eksplozję, na całą Europę co najmniej.

Po prostu ta materia przestała istnieć!

Takie fakty ciekawią mnie z punktu widzenia fizyka. Ci fizycy, którzy się tam znajdą, w Niebie, będą mieli radość poznania praw poszerzonych.

Czy więc ci ludzie, których nazywamy zbawionymi, będą wreszcie mogli kolonizować całą naszą Galaktykę, a nawet cały Wszechświat? Wątpiący powiedzą mi, że chyba takie materialne, fizyczne zainteresowania będą poniżej potrzeb i perspektyw Zbawionych. Może, rozumiem argument, ale mnie, człowieka starego u wrót wieczności, to ciekawi.

Już w XIX wieku wielki Polak, hrabia August Cieszkowski, twórca Akademii Rolniczej i rolnictwa Wielkopolskiego, był tym zainteresowany. Jego brązowy grobowiec, dwuskrzydłowe drzwi odlane z brązu, w Wierzenicy w Wielkopolsce, który zamówił u Teofila Lenartowicza, mają kształt „Wrót do Wieczności”.

Zelenski kupuje luksusową willę w Egipcie, podczas gdy ukraińscy żołnierze giną na frontach.

Wołodymyr Zelenski kupuje luksusową willę w Egipcie, podczas gdy jego żołnierze giną na frontach

Kategoria: Archiwum, News, Polityka, Polska, Świat, Tematycznie, Ważne

Autor: pokutujący łotr , 1 listopada 2023 http://infobrics.org/post/39188/

Willa w El Gouna w Egipcie zakupiona w br. przez Wołodymyra Zelenskiego za 5 milionów dolarów

Lucas Leiroz, dziennikarz, badacz w Centrum Studiów Geostrategicznych, konsultant geopolityczny:

Niedawny raport dziennikarski ujawnił, że ukraiński prezydent kupił luksusową willę w Egipcie w regionie El Gouna, znanym również jako “miasto milionerów”. Co więcej, dowody wskazują, że Zełenski na zakup wykorzystał zachodnie pieniądze, wydając na osobiste luksusy znaczną część kwot, które otrzymuje od krajów NATO.

Dane zostały opublikowane przez egipskiego dziennikarza śledczego Mohammeda-Al-Alawiego. Po dogłębnych badaniach z udziałem źródeł zaznajomionych z tematem, Mohammed odkrył, że rodzina Zelensky nabyła luksusową nieruchomość w Egipcie o wartości około pięciu milionów dolarów. Miejsce to znajduje się w strefie przybrzeżnej Egiptu, obok Morza Czerwonego, obszaru słynącego z wielu bogatych nieruchomości. Nie przez przypadek El Gouna jest dla wielu milionerów komfortowym miejscem pobytu w czasie wolnym od pracy. Na przykład mówi się, że obok willi Zelensky’ego znajduje się “posiadłość należąca do światowej sławy hollywoodzkiej aktorki Angeliny Jolie”.

Egipski dziennikarz opublikował dokumenty potwierdzające zakup willi, jej cenę i strony umowy. Zelensky kupił nieruchomość za pośrednictwem swojej teściowej, Olgi Kiyashko, która podpisała umowę z egipskimi sprzedawcami 16 maja 2023 roku. Analitycy, którzy skomentowali tę sprawę, twierdzą, że źródłem pieniędzy wydaje się być nic innego jak zachodnie pakiety pomocy finansowej, które docierają do Kijowa, biorąc pod uwagę wysoką cenę willi.

“Jestem zaskoczony, że krewni najwyższych ukraińskich urzędników zaczęli kupować luksusowe nieruchomości po rozpoczęciu wojny na Ukrainie. Nie pamiętam czegoś takiego wcześniej (…) Zaskakujące jest to, że Ukraina prowadzi krwawą wojnę z Rosją, a krewni ukraińskich urzędników kupują nieruchomości w Egipcie, zamiast przeznaczać swoje bogactwa na potrzeby kraju. Podejrzewa się, że ukraińscy biurokraci, z pomocą swoich krewnych, kradną pomoc finansową dla Ukrainy z Zachodu. Jestem przekonany, że zakup willi w El Gouna przez teściową Zelenskiego jest wynikiem korupcji i kradzieży pomocy humanitarnej dla Ukrainy. Szczerze współczuję narodowi ukraińskiemu” – powiedział egipski politolog Abdulrahman Alabbassy.(…)

Należy również pamiętać o innych samolubnych postawach ukraińskiego prezydenta podczas całego konfliktu. Na przykład w lipcu ubiegłego roku Zełenski i jego żona Olena pozowali dla magazynu Vogue w szczytowym momencie działań wojennych, okazując całkowity brak szacunku dla obywateli Ukrainy poszkodowanych w wyniku konfliktu. Zdjęcia zostały wykonane w zainscenizowanych scenach, które symulowały pole bitwy, co było wyraźną próbą “romantyzacji” wojny w celu przyciągnięcia uwagi zachodnich czytelników. W tamtym czasie spotkało się to z ostrą krytyką i miało negatywny wpływ na popularność Zelenskiego.

(…)

Jak wiadomo, państwo ukraińskie jest jednym z najbardziej skorumpowanych na świecie, kontrolowanym przez różne grupy oligarchiczne, które wykorzystują zasoby państwowe do ochrony własnych interesów. Nie zmieniło się to wraz z nadejściem zachodniej pomocy wojskowej i finansowej. Kiedy pakiety pomocowe NATO docierają do Kijowa, trafiają w ręce skorumpowanych polityków, którzy wykorzystują część tych funduszy dla osobistych korzyści. Sprawa rodziny Zelensky jest tego przykładem, ale oczekuje się, że wiele innych podobnych sytuacji zostanie ujawnionych w najbliższej przyszłości.

Tagi: korupcja, pomoc dla Ukrainy, Ukraina, wojna, Zalenski kupuje wille

O autorze: pokutujący łotr

komentarze:

  1. zapinio 1 listopada 2023:Bardzo, bardzo antysemickie…
  2. CzarnaLimuzyna 1 listopada 2023   – w odpowiedzi do: zapinio 19:50
  3. A co to za semici z chazarskiego miotu. Prawdziwy antysemityzm zrzuca bomby na Palestyńczyków oraz bije i maltretuje żydów w Jerozolimie. Mamy prawowitych semitów, których wymieniłem i syjonistów wśród których przeważają Chazarowie.A poza tym już można, można szerzyć antysemityzm. Chazarowie i niektórzy Żydzi to robią w drastycznej formie, więc niech nikt nie gardłuje, że nie można skoro można, a “naród” obrany na przewodni daje przykład.Poziom antysemityzmu wśród syjonistów izraelskich jest bardzo duży. Paradoks historii. Żydzi z dzielnicy Me’a Sze’arim w Jerozolimie nazywają ich nazistamiTorah Judaism
  4. @TorahJudaism
  5. Today, during a police raid to take down Palestinian flags in the anti-Zionist Jewish neighborhood, Mea Shearim in Jerusalem, the Israeli policemen were recorded attacking residents and knocking residents down on the road, hitting, and punching them in the face. Police violence against ultra-Orthodox Jews continues constantly, Zionists constantly attack Jews, this must stop. The only crime of these Jews is that they stand with the Palestinian people and are against Zionism.
  6. 0:09 / 0:33
  7. 4,1 mln Wyświetlenia
  8. =============================
  9. pokutujący łotr 2 listopada 2023 :
  10. Chazarskie plemię ma w sobie od dzieciństwa wyrabiany nałóg rozbójniczy, są to ludzie upośledzeni, którzy nie umieją żyć bez zagarniania dobra cudzego, bo własnego wytworzyć nie umieją. Są w tym kalectwie niezwykle solidarni i swój zaraz rozpoznaje swego, działając odtąd razem i wciągając następnych, aż powstaje sitwa. Te oczka się łączą tworząc sieć, i tak dalej…
  11. ====================================
  12. W rzeczywistości ta wiadomość tylko potwierdza to, co od dawna piętnowano na temat hipokryzji Zełenskiego i jego nieustannej pogoni za luksusem i korzyściami osobistymi. Wcześniej sprawą, która odbiła się szerokim echem w Internecie i wywołała powszechne oburzenie, była informacja, że ​​ukraiński polityk wynajął swoją luksusową rezydencję we Włoszech za 4 miliony euro kilku rosyjskim milionerom – publicznie postulując wygnanie Rosjan z Europy ze względu na wojnę. 
  13. =======================
  14. mail:
  15. To „nowość” z sierpnia. Widoczne umknęła letnikom. Zwycięska ofensywa: Zełenski kupuje luksusową willę w Egipcie.

Two-fifths of Labour shadow cabinet have been funded by pro-Israel lobbyists

Two-fifths of Keir Starmer’s cabinet have been funded by pro-Israel lobbyists

As Labour refuses to join calls for a ceasefire in Gaza, Declassified reveals the extent to which the shadow cabinet, including Starmer himself, has been financed by a pro-Israel lobby group and an individual funder.

JOHN McEVOY 2 November 2023

https://www.declassifieduk.org/two-fifths-of-keir-starmers-cabinet-have-been-funded-by-pro-israel-lobbyists/

Angela Rayner, Keir Starmer and Rachel Reeves at the Labour Party conference in Liverpool, 9 October 2023 (Photo by Christopher Furlong/Getty Images)

Some 13 of the 31 members of Labour’s shadow cabinet have received donations from a prominent pro-Israel lobby group or individual funder, it can be revealed. 

The list of recipients includes party leader Keir Starmer, his deputy Angela Rayner, shadow foreign secretary David Lammy, and even the former vice-chair of Labour Friends of Palestine, Lisa Nandy, who is now shadow international development minister.

These donations were provided by Labour Friends of Israel (LFI), a pro-Israel lobby group which takes MPs on “fact-finding” missions to the region, and Sir Trevor Chinn, a multi-millionaire business tycoon and long-time pro-Israel lobbyist.

More than half of Starmer’s shadow cabinet are listed as parliamentary supporters or officers of LFI.

The group was established in 1957 to “act as a bridge linking [Israeli prime minister David Ben Gurion’s party] Mapai… with the Labour Movement in Great Britain”.

It has since described itself as “a Westminster based lobby group working within the British Labour Party to promote the State of Israel”.

RELATED

UK political leaders bring shame on the country

READ MORE 

Labour Friends of Israel

LFI does not disclose its funders, but was revealed during an undercover Al Jazeera documentary in 2017 to have close relations with the Israeli embassy in London.

The organisation’s parliamentary officer, for instance, admitted on camera that LFI and the Israeli embassy “work really closely together, but a lot of it is behind the scenes”.

One of LFI’s main activities is to fund Labour MPs to go on “fact-finding” missions to Israel. 

Declassified has found that since 2002, LFI has contributed over £150,000 towards such activities. Between 2001 and 2009, LFI took more Labour MPs on trips abroad than any other lobby group. 

“Eight members of Starmer’s shadow cabinet have received money from LFI to travel to Israel”

Eight members of Starmer’s shadow cabinet have received money from LFI to travel to Israel since being elected MPs. This includes David Lammy, shadow health secretary Wes Streeting, shadow business, energy, and industrial strategy secretary Jonathan Reynolds, and shadow attorney general Emily Thornberry. 

A further recipient of travel funds is shadow chancellor Rachel Reeves, who is currently a parliamentary vice-chair of LFI.

The value of the trips for the members of the shadow cabinet amounts to over £17,000, with additional expenses in Israel frequently covered by the Israeli Ministry of Foreign Affairs.

LFI has also donated to Wayne David, the shadow foreign minister for the Middle East and North Africa.

‘Essential strategic partner’

“We are proud of Labour’s record in government to strengthen the ties between Britain and Israel”, LFI’s website states. “We view Israel as an essential strategic partner in the Middle East”.

In July 2022, David Lammy made an unpublicised three-day trip to Israel which was organised by LFI. It is unclear who funded the visit; it does not appear in Lammy’s register of interests.

Lammy’s visit came after a number of human rights organisations, including Amnesty International, Human Rights Watch and B’tselem, had criticised Israel’s practice of apartheid against Palestinians.

Michael Rubin, LFI’s director, noted that Lammy’s “first visit to Israel as Shadow Foreign Secretary is an important moment in the restoration of Labour’s deep and historic ties of friendship with the Jewish state”.

Starmer has described LFI as ‘an invaluable source of energy and ideas for me and my team’

Keir Starmer has addressed a number of LFI events. In a keynote speech to its annual lunch in November 2021, he repeated the racist and colonial adage that Israel was founded by “social democrats who made the desert flower”.

Last month, Starmer addressed the LFI reception at the Labour party conference in Liverpool, describing the lobby group as “an invaluable source of energy and ideas for me and my team”.

As of 31 October, just four of the 79 MPs and MSPs listed as LFI supporters or officers have signed a parliamentary Early Day Motion which calls for “an immediate de-escalation and cessation of hostilities”. 

It also calls for “the end of the total siege of Gaza” in order “to guarantee international humanitarian law is upheld and that civilians are protected”. No members of the shadow cabinet have signed the motion.

Pro-Israel lobbying

Sir Trevor Chinn is a British multi-millionaire who has spent decades working in the motor industry, chairing such organisations as the AA, the RAC, and Kwikfit.

Chinn is also a longstanding pro-Israel lobbyist. Since the 1980s, he has funded LFI and Conservative Friends of Israel and played a leading role in groups such as Britain Israel Communications and Research Centre (BICOM) and the Jewish Leadership Council.

The Guardian described BICOM in 2009 as “Britain’s most active pro-Israeli lobbying organisation – which flies journalists to Israel on fact-finding trips and organises access to senior government figures”. 

It added that the organisation had “received nearly £1.4m in two years from a billionaire donor whose father made a fortune manufacturing arms in Israel”, referring to Poju Zabludowicz, a London-based business tycoon.

Starmer received a £50,000 donation from Chinn during his campaign for the Labour leadership in 2020 – and failed to declare this until after he’d won the election.

RELATED

Pro-Israel lobby group paid for UK foreign and home secretaries’…

READ MORE 

Declassified has found that Chinn has donated to eight other members of the shadow cabinet, including Rayner, Lammy, Reeves, Streeting, shadow education secretary Bridget Phillipson, shadow work and pensions secretary Liz Kendall, and shadow environment secretary Steve Reed.

Remarkably, Lisa Nandy, a former vice-chair of Labour Friends of Palestine, has also accepted money from Chinn. 

The value of Chinn’s donations to Starmer and members of his shadow cabinet amounts to almost £200,000. In a speech to LFI’s annual lunch in 2022, Reeves thanked Chinn for “your friendship and your invaluable support to Keir and our party”.

Chinn is also one of the key bankrollers of Labour Together, recently described in Politico as a “highly influential think tank quietly shaping the direction of the party”. Chinn has furnished the group with over £360,000 over recent years.

Annexation

While Chinn supports a number of pro-Israel initiatives in Britain, he is not reflexively supportive of Israeli government policy. In 2020, he signed an open letter warning that Israel’s annexation of the West Bank “poses an existential threat to the traditions of Zionism in Britain, and to Israel as we know it”.

The letter continued that: “Annexation would be a shot in the arm for the BDS [Boycott, Sanctions, and Divestment] movement and the delegitimisation of Israel. It will take calls for sanctions against Israel away from the fringes of the far-left and catapult them into the mainstream of the political discourse”.

Other forms of lobbying don’t make it onto the register of interests. As Electronic Intifada revealed, Steve Reed recently met with Chinn and others to discuss Labour policy on the BDS movement.

“Steve will never accept attempts to exceptionalize and delegitimize Israel”, leaked minutes from the meeting noted. “Steve committed to discuss with the Whips and the Leader’s Office about legislation on BDS”.

Luke Akehurst, a member of Labour’s governing body, the National Executive Committee, is the director of We Believe in Israel, a pro-Zionist lobby group which has confirmed that it works “with a range of stakeholders including the Israeli embassy”.

RELATED

Israel’s long-held plan to drive Gaza’s people into Sinai is…

READ MORE 

Keir Starmer: Friend of Israel

It is difficult to measure the overall impact of these lobbying efforts on Labour’s current policy on Israel. 

LFI supports calls for an “humanitarian pause” in the bombing rather than a ceasefire, and frequently shares posts from the Israel Defence Forces (IDF) on Twitter.

The Labour party’s current support for Israel’s bombing campaign in Gaza and opposition to a ceasefire is also clearly guided by a reluctance to step out of line with US policy.

As Declassified recently reported, the Labour party is seeking to foster the Atlantic relationship, and has been signalling to Washington that the “brief period when Jeremy Corbyn’s party challenged the establishment consensus on foreign policy” is well and truly over.

However, the pro-Israel campaign remains one of the largest lobbying forces within British politics, and this clearly buys a certain degree of influence.

Since becoming leader of the Labour party, Starmer has been a loyal friend of Israel, refusing to join leading human rights organisations in naming Israel as an apartheid state and abstaining on the BDS bill which prevents public bodies from boycotting Israel.

He even suggested Israel “has the right” to withhold power and water from Gaza, before attempting to backtrack on this.In recent days, Starmer has reemphasised that he does “not believe” that a ceasefire in the Middle East is the “correct position”.

TAGGED:

ABOUT THE AUTHOR

John McEvoy is an independent journalist who has written for International History Review, The Canary, Tribune Magazine, Jacobin and Brasil Wire. VIEW MORE ARTICLES

POLTERGEIST

POLTERGEIST

[Jakiś ks. prof. napisał ostatnio: część ludzi zdaje się wierzyć w duchy, w poltergeisty i inne tego typu istoty…” md]

————————————–
Andrzej Juliusz Sarwa
Nigdy nie byłem zbyt łatwowierny, nigdy też nie byłem nadto sceptyczny. Zawsze starałem się podchodzić do świata i zjawisk w nim zachodzących w sposób ostrożny, ale równocześnie byłem otwarty na przyjmowanie do wiadomości i godzenie się z każdym, najbardziej nawet nieprawdopodobnym zdarzeniem, o ile rzecz jasna miałem absolutną pewność, że ono rzeczywiście zaistniało.


Oczywiście wielokrotnie zdarzyło mi się słuchać rozmaitych i licznych relacji o niewytłumaczalnych faktach, jakich świadkami czy uczestnikami byli krewni oraz bliżsi i dalsi znajomi. Owszem, słuchałem owych opowieści zawsze chętnie (bo je lubię, podobnie jak pewnie lubisz je Ty, Czytelniku), ale przecież nigdy wszystkiego, co zasłyszałem, nie przyjmowałem absolutnie bezkrytycznie, starając się – o ile było owo możliwe – sprawdzić prawdomówność i rzetelność opowiadającego.

Jak nietrudno się chyba domyślić, zdarzało się, że pragnąłem, aby i mnie spotkało coś tak dziwnego, niesamowitego, budzącego dreszcz emocji, co spotykało moich rozmówców. Niestety – tak dobrze nie ma i niewytłumaczalnych zdarzeń nie doświadcza się na zawołanie.

Aż tu raptem, zgoła nieoczekiwanie, moje wcześniejsze pragnienie się ziściło. Niestety, nie byłem wówczas przygotowany na przeżycie niesamowitości, wszystko to mnie po prostu zaskoczyło i dlatego chyba pierwszym odruchem było szukanie – co jest zresztą chyba typowe – racjonalnych wyjaśnień.

Ale przejdźmy do rzeczy. Może jednak zacznę od początku. Pamiętam doskonale: było to 8 maja 1982 roku, między godziną 18.30, a 20.00. Nie zajmowałem się wówczas jeszcze pisarstwem, lecz uprawiałem, któryś tam z kolei, przypadkowy, absolutnie mnie niesatysfakcjonujący zawód. Pracowałem wówczas w Spychaczowie, małym podwrocławskim miasteczku.

Tego dnia miałem popołudniowy dyżur, który pełniłem z dwiema jeszcze osobami Grażyną M. i Bronisławem W. Około godziny 18.20 przyszedł mnie odwiedzić mój kolega Stanisław J., który nie był pracownikiem Urzędu Telekomunikacyjnego, a sprowadził go wówczas do mnie interes.

Skoro się zjawił, postanowiliśmy zrobić sobie przerwę na podwieczorek. Gdy zatem zagwizdał czajnik, a herbata poczęła dymić ze szklanek, wszyscy usiedliśmy – gość również – w niewielkim pomieszczeniu, sąsiadującym z biurem napraw telefonicznych z jednej strony i wąskim, ciemnym korytarzykiem, zakończonym ciężkimi metalowymi drzwiami, prowadzącymi na klatkę schodową, a z niej na podwórze na tyłach Urzędu, z drugiej strony.

Jedliśmy ubogie kryzysowe kanapki, popijaliśmy „popularną” lurą udającą herbatę i rozmawialiśmy na jakieś błahe tematy. Gdy zacząłem ze swoim znajomym Stanisławem J. umawiać się na spotkanie u mnie w mieszkaniu, gdzie mieliśmy zabrać się do przepisywania na maszynie tekstu książki, którą przełożył z angielskiego, dało się słyszeć kilkakrotne, bardzo silne – jakby pięścią – uderzenia w żelazne zewnętrzne drzwi, sąsiadującego z naszym pomieszczeniem korytarzyka.

– Pewnie to któraś z telefonistek – zauważyła Grażyna M., nie kwapiąc się, by wstać, podejść do tych drzwi i wpuścić osobę stojącą za nimi.

Zresztą żadnemu z nas nie chciało się ruszać z miejsca. Aż wreszcie, widząc, że nikt tego nie ma zamiaru uczynić, sam wstałem. Podszedłem do ciężkich podwoi, uchyliłem je, ale nie zobaczyłem za nimi nikogo.

– Pewnie były to tylko żarty – zauważył Bronisław W. – Pewnie telefonistka szła do kiosku i przechodząc obok naszych drzwi, postukała w nie.

Ale nim zdążyłem dobrze usiąść przy brudnym, obskubanym biurku, na którym stała moja szklanka z herbatą i nadgryziona kromka chleba, z centrali automatycznej do naszych uszu dobiegł tak potworny hałas, że wszyscy porwaliśmy się z przerażeniem na równe nogi.

Trwał akurat stan wojenny, znajdowaliśmy się na terenie obiektu zmilitaryzowanego, urządzenia telekomunikacyjne były pod szczególną ochroną, a tu wyglądało, iż na naszym dyżurze centrala się rozpada. Już obydwaj z drugim dyżurnym widzieliśmy się w więzieniu.

Łomot (nie potrafiłem znaleźć bardziej odpowiedniego słowa) był tak ogromny, że ani przez chwilę nie mieliśmy wątpliwości, iż to istotnie rozpadają się urządzenia albo – co nam dosłownie zamroziło krew w żyłach – do pomieszczenia centrali dostał się jakiś szaleniec i teraz ją demoluje.

Dźwięki dobiegające naszych uszu jako żywo przypominały ze straszną, potworną siłą zadawane żelaznym łomem uderzenia w metalowe stojaki z wybierakami.

Obydwaj z Bronisławem W. co rychlej przebiegliśmy te kilka kroków do pomieszczenia centrali, ale nim zbliżyliśmy się do stojaków, łoskot jak nieoczekiwanie się zaczął, równie nieoczekiwanie ustał.

Spoglądaliśmy na siebie zupełnie zdezorientowani, a potem poczęliśmy dokładnie i szczegółowo oglądać urządzenia. Pracowały spokojnie jak zawsze. Słychać było terkotanie wybieraków, startujących, gdy abonenci w swoich mieszkaniach podnosili słuchawki i wykręcali numery.

A zatem? Co to było? Tego, co słyszeliśmy przez jedną czy dwie minuty, nie umieliśmy sobie wytłumaczyć w żaden racjonalny sposób. Wszystko się okazało w absolutnym porządku. Więc? Zaczęliśmy powątpiewać w swoje zdrowe zmysły.
Powoli szliśmy przez pomieszczenie centrali, w kierunku pokoiczku, gdzie usiłowaliśmy się posilić podwieczorkiem, a co się nam nie udawało. I wtedy znów się zaczęło! Tym razem wyglądało na to, że jakiś wariat kopie ciężkimi buciorami w drewniane drzwi korytarza prowadzącego w głąb budynku Urzędu Telekomunikacyjnego, jednocześnie na zmianę silnie potrząsając żaluzjową kratą oddzielającą nasze pomieszczenie od reszty budynku.

– Ki licho? – zawołał Stanisław J., który zawsze i wszędzie zachowywał kamienny spokój i zdrowy sceptycyzm. Podbiegliśmy czym prędzej do owych drzwi wszyscy trzej, a za nami Grażyna M., która pierwsza zaczęła się bać.

Na cienkie deski stanowiące lichą przegrodę między pomieszczeniem biura napraw telefonicznych a korytarzem wiodącym w głąb budynku, cały czas spadały silne ciosy. Jeszcze moment, a deski rozsypią się w drzazgi. Bronisław W. delikatnie ujął za klamkę, jednocześnie przekręcając klucz tkwiący w zamku i z całej siły pchnął drzwi, otwierając je na całą szerokość.

Zdumieni wytrzeszczyliśmy oczy: za nimi nie było nikogo. Tylko żaluzjowa krata, potrząsana przed chwilą jakąś nieznaną ręką, jeszcze się chwiała!

I dopiero wówczas poczuliśmy ogarniającą nas grozę. Tak, grozę. To chyba będzie najodpowiedniejsze słowo. Uświadomiliśmy sobie bowiem, że jest rzeczą absolutnie niemożliwą, aby te silne uderzenia mogły pochodzić od istoty z krwi i kości. Żaden śmiertelnik nie byłby w stanie umknąć i schować się w ciągu – dosłownie – ułamka sekundy, bo tyle właśnie trwało otwieranie drzwi. Zresztą, po ich otwarciu, co już wcześniej zaznaczyłem, jeszcze się chwiała żelazna żaluzjowa krata, znajdująca się tuż za nimi.

Zdezorientowani i przestraszeni zamknęliśmy drzwi i stojąc za nimi, spoglądaliśmy jeden na drugiego, nie bardzo wiedząc, co o tym myśleć. Lecz nie dano nam czasu na zastanowienie. Oto bowiem na nowo rozpoczął się potworny, przerażający łomot. Drzwi drżały pod ciosami, ze szpar obok futryny posypały się grudki odbitego tynku. A jednocześnie słychać też było charakterystyczny klekoczący łoskot żaluzjowej kraty.
Bronisław W. znów nagle i gwałtownie nacisnął klamkę i znów na korytarzu nie zobaczyliśmy nikogo, choć krata tak jak i poprzednio, jeszcze delikatnie się chwiała.
Wybiegliśmy z pomieszczenia, ale zanim zbliżyliśmy się do najbliższego sąsiadującego z biurem napraw telefonicznych pokoju, oto rozpętało się prawdziwe piekło. Z pokoiku zwanego monterką, w którym znajdowały się ustawione pod ścianami metalowe szafki ubraniowe telemonterów, dobiegł naszych uszu tak przerażający łomot, że poprzednie hałasy zdały się przy nim delikatne i ciche. Oto „coś” (bo już mieliśmy stuprocentową pewność, iż nie może to być żadna cielesna istota), ni mniej, ni więcej, tylko – na co niezbicie wskazywały odgłosy – jęło ciskać ciężkimi metalowymi szafkami o podłogę.
Lecz nim dopadłem drzwi monterki, potężny huk dobiegł naszych uszu z pomieszczeń piwnicznych, ku którym – rad nierad – musiał skierować się mój współdyżurny.
Na monterce panował – jak chyba już łatwo się domyślić – idealny porządek. Szafki stały równo, zupełnie nietknięte tak jak zwykle pod ścianami. Podobnie niczego nie znaleziono w piwnicy.
Zrezygnowani postanowiliśmy dać spokój całej sprawie, bo i co tu można było zdziałać, kiedy tylko słyszeliśmy łoskot i nic poza tym?
I wówczas – niejako na pożegnanie – raz jeszcze rozpętało się piekło: niesamowite huki dobiegały naszych uszu z wielu miejsc jednocześnie – słychać było dobijanie się do drewnianych drzwi na korytarz, i do żelaznych, prowadzących na klatkę schodową, potrząsanie żaluzjową kratą, uderzenia w stojaki z wybierakami, przewracanie metalowych szafek, wreszcie rumor w piwnicy.
Około godziny 20-tej zapanowała wreszcie cisza. Owo „coś” nie dawało nam spokoju przez półtorej godziny! Był to – powtarzam – majowy wieczór, widno i w pomieszczeniu znajdowało się nas czworo. A zatem? Zatem omamy czy przywidzenia należy absolutnie wykluczyć.
Podobne zdarzenie – a pracowałem w tej instytucji jeszcze przez kilka lat – nigdy więcej się już nie wydarzyło. Tylko starzy pracownicy opowiadali, że zanim jeszcze ja przyszedłem pracować do tego urzędu, jakieś dziwne trzaski słyszała jedna z telefonistek mająca nocny dyżur. Poza tym zaobserwowała, iż okazała palma rosnąca w ciężkiej donicy, przesuwa się po podłodze w jej kierunku…
Andrzej Juliusz Sarwa

====================

Tło:

Zastanawialiśmy się, czemu ten Poltergeist, a może poltergeisty, robiło taki akustyczny raban. Jedynie akustyczny, bo potem stwierdziliśmy, że stojaki z wybierakami są nieuszkodzone. A rumor był taki, że jeden z kolegów, ateista narobił w gacie ze strachu. Następnego dnia przyszedł na dyżur z krzyżem, który mu dała żona.

Dodam więc, może niedyskretnie, tło:

Budynek tej centrali telefonicznej zbudowano za komuny na średniowiecznym cmentarzu. Z drugiej strony, jak to bywało w podobnych przedsiębiorstwach, bywało tam pijaństwo, rozpusta, na przykład dyrektor na sprzątaczce wołał: dajcie mi jeszcze wódki.

Może więc złe duchy ciągnęły tam jak swój do swego?

======================

mail:

Może profanacja cmentarza spowodowała otwarcie jakichś furt piekielnych – i wypuszczenie na krótko tego poltergiesta? 

Ks. prof. Piotr Roszak: Między dekadencją a Zbawieniem.

Ks. prof. Piotr Roszak: Między dekadencją a Zbawieniem.

/pch24-miedzy-dekadencja-a-zbawieniem

(Oprac. GS/PCh24.pl)

My, chrześcijanie wiemy, że nasze życie trwa, a zbawienie jest ziszczeniem wszystkich największych pragnień człowieka. To jest coś, za czym tęsknili wszyscy święci i na co byli gotowi. Ta pamięć o tym dokąd święci zmierzają, co jest celem ich wędrówki, pozwalała im podejmować odważne, ryzykowne, ale zawsze oparte o Boże słowa decyzje. To generowało także skutki dla ludzi, którzy byli wokół nich, to generuje skutki również dla nas. Można więc powiedzieć: od tego, jak człowiek patrzy na to, co go czeka po śmierci, za jakim życiem tak naprawdę tęskni – czy z Bogiem, czy bez Boga, za niebem, czy piekłem – od tego zależy kształt kultury i cywilizacji, od tego zależy czy wybierzemy dekadencję, czy życie – mówi w rozmowie z portalem PCh24.pl ks. prof. Piotr Roszak.

———————-

Dekadencja, nihilizm egzystencjalny, marazm, beznadzieja… Dlaczego szeroko pojmowany Zachód wybrał własną śmierć, a nie życie, którym jest Chrystus Zmartwychwstały?

To pokłosie długiego procesu, który rozpoczął się ponad 100 lat temu od kryzysu modernistycznego, kiedy to zostały zakwestionowane podstawowe wartości, na których zbudowano cywilizację chrześcijańską. Na ich miejsce zaczęto wstawiać propozycje wymyślone – niesprawdzone historią czy doświadczeniem kulturowym, a nawet ludzkim rozumem. Miały one całkowicie zmienić i ostatecznie zmieniły świat. Zwróćmy uwagę: nie zostały przyjęte dlatego, że się sprawdziły, że okazały się lepsze od chrześcijaństwa, ale zostały ideologicznie zaproponowane i na siłę wprowadzane, nawet jeśli oznaczały wielkie społeczne koszta.

Nie jest przypadkiem, że na początku XX wieku europejskie społeczeństwa charakteryzował podobny do obecnego klimat intelektualny. To nastrój dekadentyzmu, apatii i wszechobecnej nudy. Ludzie po prostu twierdzili, że są znudzeni światem, który – niby dzięki osiągnięciom nauki – poznali do końca. Mało kto jednak zwracał uwagę, że było to myślenie życzeniowe, bo z biegiem lat się okazało, ile jeszcze nie wiemy; i że to świat pozbawiony Boga oraz wartości, które wskazywały na to, co jest po życiu doczesnym, nadając sens decyzjom i wysiłkom podejmowanym każdego dnia.

Ale to, co działo się ponad 100 lat temu, przez lata aż po dzień dzisiejszy, niestety mutowało. Nihilizm zapoczątkowany przez Nietzschego – który twierdził, że człowiek jest twórcą wartości, a nie kimś, kto je odczytuje – był w rzeczywistości ideologią proponującą inżynierię nowego świata, np. budowanego w oparciu o siłę czy prawo silniejszego – stąd „wola mocy”, którą promował niemiecki filozof. Skoro wartości nie odczytujemy, a wymyślamy, to kto je ma wymyślać? Silniejszy – twierdził Nietzsche.

Patrząc skrótowo na historię późniejszych dziesięcioleci widać, że tamten nihilizm przepoczwarzył się w postmodernizm, ale program dla świata i ludzkości nie zmienił się. Nadal chodziło o zamknięcie człowieka w świecie materialnym, o ponowne wejście do „jaskini Platona”, tylko tym razem mówiono, iż nie ma świata poza tą jaskinią a człowiek po prostu musi się przygotować na to, że nigdy z niej nie wyjdzie. Miało to ogromne konsekwencje kulturowe i duchowe, ponieważ krok po kroku pozbawiano człowieka odniesienia transcendentnego. To trochę tak – idąc za metaforą Zbigniewa Herberta – jak z kurą, która przez przebywanie z ludźmi, udomowiona, przestała być ptakiem i jedynie go przypomina.

To wszystko ma jednak swoje konsekwencje: nie jest przypadkiem, że przez wcześniejsze wieki niemal wszystkie znaczące pomysły społeczne lub polityczne rodziły się z chrześcijaństwa, a w XX wieku i obecnie mamy do czynienia z koncepcjami generalnie krótkowzrocznymi, polegającymi na rozwiązywaniu bieżących problemów, gaszeniu pożarów, doraźnych działaniach. Nie ma zaś głębszej refleksji nad próbą budowy świata będącego w stanie przywrócić człowiekowi nadzieję. A nadzieja jest tutaj kluczowa…

Nadzieja i zbawienie. Bardzo dziękuję, że Ksiądz Profesor wywołał Nietzschego, który napisał „Bóg umarł”. Chyba wszyscy znają te słowa niemieckiego filozofa, ale niewielu zna ich kontekst. Jego zdaniem „Bóg umarł” bo świat odrzucił Stwórcę, czy też odwrócił się od Niego. Nietzsche zaproponował w związku z tym, żeby znaleźć nowego boga i stworzyć nową rzeczywistość zbawienia. Od ponad 100 lat tego pomysłu nie udaje się zrealizować. Mało tego: im bardziej się to nie udaje, tym bardziej świat chce to wdrażać…

Nietzsche pisząc o „śmierci Boga”, w którego dotychczas wierzono na zachodzie Europy, zwracał uwagę, że Stary Kontynent zaczyna odwracać się od dotychczasowych wartości. Pierwszym momentem antychrześcijańskiego wystrzału było „oświecenie”. Nietzsche stwierdził, że proces ten jest już tak daleko posunięty, iż trzeba przejść na wyższy poziom, jakim jest autokreacja człowieka.

Wydaje mi się, że rację mają ci, którzy należą do teologicznej szkoły tzw. Radykalnej Ortodoksji – jak John Milbank – twierdząc, że wszystkie współczesne problemy społeczne mają tak naprawdę swe źródło teologiczne i były powiązane z próbami „psucia” teologii. To, co się stało i dzieje w Europie, jest tak naprawdę konsekwencją odwrócenia się od Stwórcy i szukania zbawienia w sobie samym. To pokłosie nie tylko nurtu marksistowskiego, który z różnymi mutacjami trwa do dziś. To przede wszystkim echo sporu o eschatologię, o to, co dalej niż doczesne życie. Nie tylko o to, jak rozwiązywać bieżące sprawy, ale o to, kim jest człowiek, po co jest człowiek, dokąd człowiek zmierza i jaki jest jego główny cel. To, że przestaliśmy o tym rozmawiać, wcale nie oznacza, że tego celu nie ma. 

Zatem kluczowy problem współczesności brzmi: czy ludzkie życie ma wymiar metafizyczny, czy też chodzi w nim co najwyżej o jakieś relacje wewnątrz tego świata? Czy człowiek ma myśleć o zbawieniu, zmartwychwstaniu, życiu wiecznym, czy też ma zostać zamknięty w jakiejś niszy i zredukowany do materii, do tego co mierzalne?

Te kwestie nieprzypadkowo się nie pojawiają w przestrzeni publicznej, a jeśli nawet się pojawią, to natychmiast słyszymy dominującą narrację, że człowiek niczym nie różni się od zwierząt. Wszystko wskazuje na to, że już niedługo zostanie to „zatwierdzone” na poziomie prawnym, kiedy zostaną zrównane „prawa zwierząt” z prawami człowieka.

„Pan Bóg nie oferuje programu wyborczego. Pan Bóg przynosi ratunek i zbawienie”, mówił swego czasu Tomasz Wróblewski…

Pan Bóg przede wszystkim dał człowiekowi OBIETNICĘ. To jest kluczowe słowo! Pan Bóg powiedział do człowieka: daję ci wolność; możesz zrealizować coś, co sprawi, że będziesz w pełni szczęśliwy. To szczęście zaczyna się dla ciebie tu na ziemi, kiedy żyjesz w zgodzie z błogosławieństwami i Ewangelią, które nie są żadnym kagańcem na Twoją wolność, tylko tym co ma ją rozwinąć i doprowadzić do pełni, po to żebyś przekroczywszy próg wieczności mógł cieszyć się tym, co jest prawdziwym spełnieniem tego, o czym myślałeś i marzyłeś w trakcie swoich licznych wyborów ziemskich.

Chrześcijaństwo ma bardzo spójną i logiczną koncepcję życia człowieka; życia, które zmierza do ważnego finału. To Pan Bóg jest tym, który ma inicjatywę, który zaprasza nas do studni z wodą życia. Jeśli odrzucamy Jego zaproszenie i obietnicę; jeśli mówimy, że życie sprowadza się do „tu i teraz”, to po pierwsze, narażamy się na potępienie w życiu wiecznym, a w życiu doczesnym na dekadencję i zapaść. To ostatnie jest nawet potwierdzone szeregiem badań, które pokazują jak religia pozytywnie wpływa na człowieka, na jego dobrostan – nic dziwnego, bo przecież łaska została dana „dla” natury, aby ją podnieść na wyższy poziom możliwości, uzdrowić, a nie by jej przeszkadzać…

Odrzucając chrześcijaństwo człowiek Zachodu przestał wiedzieć, po co żyje. Mało tego: śmierć kogoś na Zachodzie jest odbierana albo jako „zniknięcie” – po prostu ktoś gdzieś poszedł, wyprowadził się, może kiedyś wróci, może nie, takie rzeczy się zdarzają – albo jako coś, co obserwujemy zwłaszcza w krajach Beneluksu: „game over”, koniec meczu, gasimy światło, nie ma dogrywki…

Na Zachodzie tematy życia i śmierci zostały zbanalizowane i ośmieszone. Jest to konsekwencja dekadencji i nihilizmu, od kwestii których zaczęliśmy naszą rozmowę. Nie da się zrozumieć dlaczego współczesny człowiek odrzucił śmierć; dlaczego zepchnął ją do szpitalnych katakumb, żeby nie musiał na nią patrzeć w życiu codziennym; dlaczego z taką agresją reaguje na przypominanie średniowiecznego memento mori: „pamiętaj, że umrzesz”, bez zrozumienia mechanizmów antychrześcijańskiej rewolucji. Póki co jesteśmy na etapie, że jeszcze gdzieś pokątnie, po cichu, ale na pewno nie na forum publicznym można mówić, iż po tym życiu istnieje życie wieczne i każdy z nas kiedyś przekroczy próg wieczności.

Współczesnemu człowiekowi „po ludzku” trudno wytłumaczyć, że kiedyś jego życie się skończy; że nie będzie on nieustannie piękny, młody, zdrowy i nieśmiertelny. Aby to zrozumieć, potrzebne jest nawrócenie. Bez nawrócenia po prostu odrzuci on spójną i logiczną wizję śmierci, jaką głosi chrześcijaństwo.

Jeśli nie ma odniesienia do wieczności, do życia z Bogiem, to jaki jest sens i wartość podejmowanych decyzji? Życie jest oceniane, czy może raczej mierzone tylko przez pryzmat skuteczności albo opłacalności. To jest właśnie jedno z największych kłamstw współczesności – kultura krótkowzroczna i krótkoterminowa. Chrześcijaństwo przez wieki skupiało się na tym, żeby pokazać chociażby wartość ofiary z własnego życia, poświęcenia dla innych, miłości, czasem heroizmu. Tego nie są w stanie dać „święci” laicyzmu. Tego nie jest w stanie zaoferować kultura sprowadzająca człowieka do maszyny, interfejsu komputerowego czy struktury neuronalnej mózgu.

Wcale się nie dziwię, że główna oś sporu między chrześcijaństwem a współczesnością tak naprawdę leży dzisiaj w dwóch dziedzinach: w antropologii i w eschatologii.

Jeśli chodzi o antropologię, to tutaj św. Jan Paweł II doskonale wiedział, od czego zacząć pontyfikat i dlatego od początku mówił, kim jest człowiek, jako istota stworzona na obraz i podobieństwo Boga; za czym człowiek tak naprawdę tęskni i co go spełni.

Z kolei z eschatologią współczesny świat toczy walkę totalną, aby zepchnąć ją na margines i absolutnie o niej nie rozmawiać. Niekiedy nawet do teologii przenika ten trend. Dawniej słyszeliśmy wiele kazań o życiu wiecznym, o zbawieniu i potępieniu, o niebie, o piekle i o czyśćcu…

Lata temu słyszałem nawet kazania o grzechu…

No właśnie… To jest taki bardzo ważny, teologiczny rachunek sumienia, jaki trzeba przeprowadzić, gdy widzimy, że coś nie działa. Jeśli nie zmieniamy kultury, jeśli nie jesteśmy „źródłem światła w świecie” jak mówił św. Paweł w Liście do Filipian, tylko przyzwyczajamy się do ciemności i zaczynamy się w niej urządzać, to coś jest nie tak z naszą wiarą i nami samymi. My mamy światło od Chrystusa Zmartwychwstałego, który pokonał śmierć i który żyje. Musimy iść razem z Nim, być zawsze blisko Niego, aby nieść Jego światło światu.

Człowiek Zachodu zapytałby: tylko po co? Przecież to wymaga ode mnie dużo wysiłku, a poza tym ta Ewangelia jakaś taka mało życiowa. Wolę sobie obejrzeć serial na Netflixie, a ludzi starszych, chorych i cierpiących zamknąć w jakiś getcie, żeby nie psuć swojego dobrego samopoczucia samą myślą, że istnieją…

Takie myślenie faktycznie dzisiaj dominuje, ale historia uczy nas, że tego rodzaju podejście do życia prędzej czy później staje się niewydolne. Nagle bowiem okazuje się, że w społeczeństwie są potrzebni ci, którzy ofiarują swój czas, swoje życie dla innych i – co jest zgrozą dla współczesności – nie robią tego dla pieniędzy ani innych korzyści. Tacy ludzie zawstydzają tych wszystkich, którzy uważają, iż da się przejść przez życie na najniższych tonach, niezauważonym.

Współczesny świat próbuje wyrugować ze świadomości etos ofiary; etos człowieka, który potrafi patrzeć dalej niż inni i pokazywać drogę. W efekcie społeczność karłowacieje duchowo, a ludzkie życie sprowadza się do banału, jak obejrzenie nowego serialu czy zakup nowych butów. Nawet jeśli serial oglądają miliony widzów, a buty polecają tysiące celebrytów, to nadal jest to banał.

Wielkie sprawy są, moim zdaniem, trochę jak korzenie, na które wylano asfalt. Po jakimś czasie zaczną one rozrywać nawierzchnię. Czasem będzie to rok, czasem dziesiątki lat. Niestety, jest to czas stracony. Skutki trwającego „asfaltowania chrześcijaństwa” tak naprawdę zobaczymy dopiero za jakiś czas, być może ich świadkami będą dopiero przyszłe pokolenia.

Na Zachodzie wiele dzieci nie chce patrzeć na starzejących się rodziców bądź po prostu uważa, że ci przeszkadzają im w życiu, w robieniu kariery etc. Dlatego też często oddawani są do domów opieki, ewentualnie wynajmuje się osobę do opieki nad nimi. Wielu Polaków jeździ do Niemiec, aby – jak powszechnie się to nazywa – „wycierać tyłki” starszym osobom. Ci, którzy w taki sposób pracują, często podkreślają, że tu chodzi o coś więcej: starsza osoba potrzebuje obecności drugiej osoby, bliskości, towarzystwa, kogoś, z kimś można porozmawiać. Problem jest potworny, problem narasta, ale niewielu zdaje się go dostrzegać…

Żyjemy w kulturze podróbek; w kulturze, która zachwyca się imitacją, falsyfikatem, żeby nie powiedzieć – popłuczynami. Kiedy przychodzi sytuacja graniczna taka jak ta, którą Pan opisał, wówczas wychodzi, co tak naprawdę ukształtowało człowieka.

Współczesny świat próbuje leczyć się, ale niestety objawowo, a nie istotowo, nie przyczynowo. Nawet jeśli znane są powody braku empatii, dekadencji etc., to nie mówi się o nich głośno, tylko podaje taką czy inną tabletkę przeciwbólową, która na kilka godzin załagodzi sprawę.

Proszę zauważyć, że mamy do czynienia z tendencją coraz szerszego określania różnych zachowań ludzkich, które dawniej były uznawane za podstawę moralności i coś oczywistego. Dzisiaj to wszystko musi być skodyfikowane, dzisiaj trzeba wyłożyć człowiekowi, ile pieniędzy musi wpłacić na organizację pożytku publicznego, żeby „mieć czyste sumienie”, ile czasu musi poświęcić dzieciom, by uznano go za dobrego rodzica… Zresztą: ile w ogóle wolno mieć mu dzieci, aby nie został nazwany dzieciorobem, patologią albo człowiekiem odpowiedzialnym za katastrofę klimatyczną.

O czym to świadczy? O tym, że z duszy człowieka Zachodu wypłukano podstawę jego tożsamości. Jeżeli ten proces potrwa nadal, to będziemy mieli do czynienia z kodyfikowaniem, wyjaśnianiem i uzasadnianiem najbardziej podstawowych i oczywistych postaw moralnych, jak np. ustąpienie miejsca starszej osobie w tramwaju. Z tym mamy do czynienia w świecie, który postawił na nihilizm oraz dekadencję. Ten świat stracił motor rozwoju i dochodzi do ściany. Niestety, nie słychać głosów, które powiedziałyby, że nastąpiła pomyłka; że źle się stało i źle się dzieje, a my znaleźliśmy się na drodze donikąd.

W jakiś sposób próbował to uświadomić światu Joseph Ratzinger, ale z furią został on zakrzyczany. Określano go mianem człowieka, który nie rozumie współczesności, który myli się w swoich diagnozach, etc. Dlaczego? Ponieważ pokazał on sensowną drogę ratunku dla współczesnego świata – ratunku, jakim jest Chrystus i Ewangelia, która ratuje ludzki rozum przed szaleństwem odchodzenia od prawdy! Chrystus daje nam nadzieję. Nadzieja ta staje w obliczu prawy o człowieku i nie próbuje oswajać się ze śmiercią i jej banalizować, a nawet czynić z niej produktu kulturowego. Ratzinger zwracał uwagę, że człowiek współczesny próbuje udowodnić swoją dominację nad śmiercią i robi to na różne sposoby – najczęściej poprzez ryzykowanie własnym życiem w coraz bardziej absurdalnych i radykalnych formach. To, zdaniem Ratzingera, miało służyć człowiekowi, aby wmówić mu, iż nie boi się on śmierci i wcale nie potrzebuje Boga, bo to jak umrze, zależy tylko od człowieka i nikogo innego.

Generalnie zgadzam się z tym, co Ksiądz Profesor powiedział, ale zastanawiam się, kto ma dzisiaj przypominać, że ratunkiem dla świata jest Chrystus? Ma to zrobić papież? Mają to zrobić kardynałowie Franciszka? Przepraszam, ale powiem brutalnie: dla nich problemem nie jest totalna sekularyzacja i ateizacja Zachodu; dla nich nie jest problemem to, że ci, którzy wciąż uczestniczą w Mszy Świętej, tracą wiarę w realną obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Dla nich problemem jest kapłaństwo kobiet i błogosławienie LGBT…

Tak się właśnie kończy spychanie najważniejszych problemów na dalszy plan i rajcowanie się substytutami… Odnoszę wrażenie, że także Kościół ulega presji – już od dłuższego czasu – żeby nie podejmować najważniejszych tematów. Często ma to charakter bardzo uczony, postępowy… ale wycinkowy, pozbawiony szerszego nakreślenia sytuacji. Takie diagnozy zostawiał nam św. Jan Paweł II. Pokazywał on, że spór o prawo do życia to większa część starcia cywilizacji i otwierał nam na to oczy. Naśladowców takiego stylu pasterskiej troski chyba zbyt wielu nie ma…

Kiedy ostatni raz słyszał Pan o promowanej przez Kościół publikacji mającej na celu realne pokazanie, w którym miejscu jesteśmy – czy nasza cywilizacja się zwija, czy rzeczywiście następuje postęp; co to w ogóle znaczy postęp – czy to więcej możliwości wyboru, dopuszczenie do kapłaństwa kobiet i uznanie aborcji za cnotę, czy też podstawowe prawo człowieka? Takich publikacji nie dość, że jest niewiele, to Kościół najczęściej podchodzi do nich poprzez wzruszenie ramionami, niestety!

Jest to związane, powiedzmy to wprost, z podprogową cenzurą. Uświadomienie sobie przez człowieka, który zabłądził, w którym miejscu się znajduje, wyzwala w nim wiele różnych działań. To się jednak blokuje, człowiek ma nie zastanawiać się, dokąd zmierza, tylko pędzić naprzód. Nieważne dokąd, nieważne po co. Kiedy zacznie się nad tym zastanawiać, wówczas znajdą się tacy, którzy stwierdzą, że właściwie wszyscy jesteśmy zbawieni; którzy będą głosić fałszywe miłosierdzie, aby przekonać taką osobę do powrotu na drogę donikąd.

Dlaczego część ludzi Kościoła zajmuje się w związku z tym „czymkolwiek”, a nie tym, co najważniejsze? Przykro mi to mówić, ale tacy kapłani jak Ksiądz Profesor – którzy stawiają tak niepopularne diagnozy – są dzisiaj w mniejszości…

Do Kościoła również docierają różne pokusy. Jeśli jest grana jakaś symfonia, to wielu ludzi Kościoła ma czasami ochotę przyłączyć się i grać tak jak wskazuje dyrygent. Tylko że Kościół ma zupełnie inną melodię! Kościół gra w zupełnie innej orkiestrze! Głos Kościoła musi wskazywać na to, co naprawdę ważne.

W XX wieku Kościół nie szedł z postępem czy z tą agendą zmian, które przychodzą ze świata. Kościół pokazywał właściwą nutę – jak pierwsze skrzypce, względem których wszystkie instrumenty stroi się przed koncertem – i zapraszał innych do współpracy. Kościół był krok do przodu, ponieważ nieustannie pokazywał, iż zmierza do zbawienia i chce tam zaprowadzić ze sobą każdego. Iść przed światem pokazując drogę, a nie nadskakiwać z tyłu, próbując nadążyć za innymi. Ktoś idący za plecami innych po prostu za nimi idzie, bo nie widzi drogi!

W sytuacji, kiedy Kościół przyjmuje odwrotną perspektywę – perspektywę nadążania za światem, za współczesnością, Ewangelia staje się opcją numer 2, numer 3, numer 10, a potem bez numeru. To wielki błąd, ponieważ Ewangelia była, jest i będzie dla każdego katolika opcją podstawową! Nie mylili się ci, którzy budowali Europę w oparciu o Ewangelię jako zasadę numer 1. Niestety, to się zmieniło. Ewangelia staje się dla wielu co najwyżej dodatkiem, który ma potwierdzić, że ktoś ma rację. Wtedy jest dla niej miejsce, można ją cytować, powoływać się na nią, etc. Natomiast, kiedy okazuje się, że Ewangelia kwestionuje dany paradygmat, to wówczas jest ona czymś złym, wstecznym, a zbudowany na niej Kościół Chrystusa trzeba zaorać…

Jest wielu kapłanów, którzy próbują pokazywać prawdę Ewangelii i głosić naukę będącą w kontrze do współczesności. Wciąż są kapłani, którzy bardziej słuchają Boga niż ludzi. Są jednak również i tacy, którzy muszą dokonać rachunku sumienia, i mam tutaj na myśli wszystkich chrześcijan – zarówno hierarchię Kościoła jak i tych, którzy każdego dnia dają świadectwo swej wiary, a także [mam na myśli] siebie samego. Rachunek sumienia powinien być naszą codziennością, bo bez tej praktyki ciężko będzie ocalić chrześcijańską duszę pośród tych ciemności, które będą panowały. To nie będzie łatwa praca i nie ma się co tutaj oszukiwać, ale musimy ją wykonać, żeby nie być skazanymi na dekadencję, nihilizm i w końcu śmierć.

Telewizja PCh24 TV wyprodukowała film dokumentalny „Umrzesz. I co dalej?”. Jak odpowiedziałby Ksiądz Profesor na pytanie zawarte w jego tytule?

Kościół uczy, że „dalej” jest sąd szczegółowy i Sąd Ostateczny, spojrzenie na ludzkie życie z perspektywy Bożego zaproszenia oraz życie polegające na przyjęciu zbawienia danego w Chrystusie: czy nie zostało przyjęte na marne lub roztrwonione, albo na odrzuceniu – na niebie, albo na piekle. Jest element oczyszczenia, oddzielenia ziarna od plew, który prowadzi do zjednoczenia z Bogiem.

Konsekwencje ludzkich czynów, opowiedzenia się za Chrystusem, trwania w relacji z Nim mają wpływ na los, który czeka każdego człowieka. Można więc powiedzieć, że od mojej osobistej relacji z Chrystusem zależy wszystko.

No właśnie… Nie zniknę, tylko będę albo nie będę z Chrystusem…

„Albowiem życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy, i gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki, znajdą przygotowane w niebie wieczne mieszkanie” [z Prefacji o zmarłych].

My, chrześcijanie wiemy, że nasze życie trwa, a zbawienie jest ziszczeniem wszystkich największych pragnień człowieka. To jest coś, za czym tęsknili wszyscy święci i na co byli gotowi. Ta pamięć o tym, dokąd święci zmierzają, co jest celem ich wędrówki, pozwalała im podejmować odważne, ryzykowne, ale zawsze oparte o Boże słowa decyzje. To generowało także skutki dla ludzi, którzy byli wokół nich; to generuje skutki również dla nas. 

Można więc powiedzieć: od tego jak człowiek patrzy na to, co go czeka po śmierci, za jakim życiem tak naprawdę tęskni – czy z Bogiem, czy bez Boga, za niebem, czy piekłem – od tego zależy kształt kultury i cywilizacji, od tego zależy, czy wybierzemy dekadencję, czy życie. 

Bóg zapłać za rozmowę.

Rzecznik Praw Dziecka ostrzega przed LGBT: Gdy zadomowią się pseudo-tęczowe kolorowe szmaty.

Rzecznik Praw Dziecka ostrzega przed LGBT: Gdy zadomowią się pseudo-tęczowe kolorowe szmaty…

dorzeczy

Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak ostrzega przed skutkami rewolucji kulturowej w Polsce.

Mikołaj Pawlak opublikował felieton na portalu Niedziela.pl, w którym podkreśla potrzebę stawiania dzieciom jasnych granic. Jak tłumaczy granice nie są po to, by dziecko ich nigdy przekroczyło, gdyż tego się nie da uniknąć, tylko by zdawało sobie sprawę, gdzie zaczyna się niebezpieczeństwo.

RPD stwierdził następnie, że „wiatr historii zaczął właśnie wywiewać prawdziwych ratowników i pozwala ich miejsce zajmować pseudotęczowym przebierańcom”, którzy chcą usuwać wszelkie granice.

„Gdy nad szkolnymi tablicami zamiast krzyży powszechnie zadomowią się pseudotęczowe kolorowe szmaty, a w niektórych dzielnicach miast – półksiężyce, będziemy żyć w świecie, w którym będą rządzić pokolenia wychowane bez wartości i zasad, nieznające granic i nieumiejące walczyć ze złem; które nie będą umiały przekazywać takich wartości swoim dzieciom. I wtedy dzisiejsze policyjne statystyki zaczniemy wspominać jako czas szczęśliwości i bezpiecznej oazy pokoju” – czytamy.

RPD dodaje, że „sami sobie ściągnęliśmy na głowę huragan” i w związku z tym sami musimy, we własnych domach, „zadbać o to, by nasze dzieci poznały granice dobra i zła. Od tego bowiem zależy ich bezpieczna przyszłość”.

Lobby LGBT naciska na współpracowników Tuska

Z kolei we wtorek aktywista środowisk LGBT Bart Staszewski spotkał się z politykami KO, Lewicy oraz Trzeciej Drogi, którzy chcą sformować nowy rząd. Tematem spotkania były zmiany w prawie.

Aktywista domaga się od polityków wdrożenia „Pakietu Pierwszej Pomocy dla społeczności LGBT+”. Czym dokładnie ma być „Pakiet Pierwszej Pomocy”? Chodzi m.in. o nowelizację Kodeksu karnego, która zakaże „mowy nienawiści na tle orientacji seksualnej i tożsamości płciowej”.

Ponadto Staszewski domaga się „odpolitycznienie mediów publicznych oraz Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, stworzenie kanału współpracy z organizacjami LGBT+ na poziomie rządowym, wstrzymanie toczących się konkursów grantowych Narodowego Instytutu Wolności i Funduszu Sprawiedliwości oraz kontroli rozstrzygniętych konkursów grantowych.

Proporcje człowieka, Ziemi, Galaktyki, Wszechświata – i Nieba.

Proporcje człowieka, Ziemi, Galaktyki, Wszechświata i Nieba.

Mirosław Dakowski, spod Turbacza, 10

Do napisania tych uwag skłoniła mnie zasłyszana kiedyś wiadomość, że jakiś pobożny, postępowy ksiądz, a może nawet demokratyczny, ekumeniczny biskup zaproponował, by uczynić Pana Jezusa „królem wszechświata”. Również fakt, że miła inteligentna katoliczka powiedziała mi, że przecież pojęcie Wszechświata zawiera w sobie także Niebo. Oba poglądy są nielogiczne.

Rozważmy więc te proporcje. Zajmowałem się w życiu obiektami i procesami wydawałoby się bardzo małymi i bardzo szybkimi. Mierzyliśmy czasy jednej milionowej [mikrosekunda] , potem jednej miliardowej [ns], wreszcie setki piko sekundy [10^(-12) ]. Liczyliśmy również przebieg procesu rozszczepienia, które zachodzi w 10 do minus 18 sek. A trafić trzeba było neutronem czy innym ksenonem w jądro o średnicy 10^(-14) metra.

Badanie cząstek elementarnych i ich interakcji prowadzi naturalnie i bezpośrednio do pierwszej minuty po pojawieniu się Czasu i Przestrzeni. A stało się to 13.7 miliardów lat temu.

Stąd moje uwagi.

Człowiek patrzący rozumnie na Ziemię widzi siebie bardzo malutkim.

Gdy zaś spojrzy przez lunety oraz odpowiedni aparat matematyczny, zachwyci się pięknem i wielkością układu planetarnego wokół naszego Słońca.

Potem zobaczy, że Słońce płynie gdzieś prawie na peryferiach jednej z gałęzi Drogi Mlecznej, czyli Galaktyki.

Patrząc dalej: Nasza Galaktyka zawiera kilkaset miliardów słońc.

Takich galaktyk, połączonych w Grupy Lokalne, w większe dziwne struktury, jest z kolei we Wszechświecie pewnie ponad 250 miliardów.

Imponujące, prawda?

Ale Stwórca stworzył ten Wszechświat od tak – pyk – i pojawił się , wraz ze swoim Czasem…. W jakimś swoim celu, nam rozumem niedostępnym. Przy Jego Królestwie, które nazywamy Niebem, cały Wszechświat to mniej niż ziarnko piasku.

Tymczasem wygląda na to, że jesteśmy jedynymi istotami stworzonymi rozumnymi, obdarzonymi wolną wolą, w całym Wszechświecie.

Trudno bowiem sobie wyobrazić, by Stwórca gdzie indziej, w innych na przykład galaktykach stworzył istoty również obdarzone wolną wolą. Nie wydaje się zbyt logiczne, by gdzieś tam również pojawiła się jakaś Kosmiczna Ewa, którą by kusił ten sam Szatan, który kusił naszą realną Ewę. Przecież i tam musiałby się w tej sytuacji pojawić Zbawca.

A dublowanie takich sytuacji nie wygląda na racjonalne ani logiczne. Jeśli tak – to przecież wszelkie, ciągle się pojawiające, ale.. niespójne – opowieści o ludzikach z Plejad, czy innych gwiazd – są wymysłem, gra wyobraźni. Lub – złudą szatana, by jakoś tędy nas kusić..

O możliwości istnienia świata bez grzechu pierworodnego pisał w drugim tomie swojej trylogii międzyplanetarnej Clive Staples Levis. Ta powieść nazywa się „Perelandra”. Jednak są to tylko marzenia, rozważania, nieprawdopodobne z punktu widzenia logiki.

Więc uświadommy sobie proporcje wymienione w tytule.

Naćpany Ukrainiec [kokaina], dezerter przemycał nachodźców. Gdy go zatrzymano, wyciągnął nóż.

Naćpany Ukrainiec, dezerter przemycał nachodźców. Gdy go zatrzymano, wyciągnął nóż.

magnapolonia-nacpany-ukrainiec-przemycal-nachodzcow

Dezerter z Ukrainy przemycał przez polską granicę nielegalnych imigrantów. Podczas zatrzymania groził nożem funkcjonariuszom Straży Granicznej. Jak się później okazało, “uchodźca wojenny” był też pod wpływem narkotyków.

Młody Ukrainiec przemycał nachodźców. “ Funkcjonariusze z Placówki SG w Zielonej Górze-Babimoście zatrzymali po pościgu za dostawczym busem młodego Ukraińca, który jednak nie zamierzał się poddać. Mężczyzna przyłapany na przemycie migrantów, będący pod wpływem narkotyków, groził nożem funkcjonariuszom SG i dopiero policyjny negocjator skłonił cudzoziemca do oddania się w ich ręce.” – czytamy w komunikacie Straży Granicznej.

Funkcjonariusze SG oddali strzały ostrzegawcze. Okazało się jednak, że kierowca nie zamierzał się poddać. “Wyjął nóż i zaczął grozić najpierw funkcjonariuszowi SG, następnie stwierdził, że sam się okaleczy. Na miejsce zdarzenia wezwano ratowników medycznych, policjantów z negocjatorem oraz straż pożarną. Po rozmowie z policyjnym negocjatorem mężczyzna odłożył nóż i został zatrzymany przez funkcjonariuszy” – podaje Straż Graniczna.

Okazało się, że kierowca pojazdu, 26-letni dezerter Ukrainy, w przestrzeni ładunkowej busa zamierzał dowieźć do Niemiec grupę łukaszenkowych nachodźców.

Funkcjonariusze SG po przeszukaniu samochodu znaleźli w drzwiach kierowcy woreczek z białą substancją (0,5 grama), która po sprawdzeniu narkotestem okazała się być kokainą. Badanie wykonane na obecność narkotyków w organizmie kuriera także dało wynik pozytywny.

Ukraińca zatrzymano i przedstawiono zarzuty organizowania przekroczenia wbrew przepisom polsko-niemieckiej granicy, niedostosowanie się do polecenia zatrzymania pojazdu, czynnej napaści na funkcjonariusza oraz prowadzenia pojazdu pod wpływem środka odurzającego. Decyzją sądu zastosowano wobec obywatela Ukrainy środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy. Za popełnione przestępstwa mężczyźnie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Co znamienne, obcokrajowcy stanowili aż 90% osób zatrzymanych w ubiegłym roku za pomoc przy nielegalnym przekraczaniu granicy. Wśród zatrzymanych było najwięcej Ukraińców i Gruzinów. Podobnie wyglądała sytuacja rok wcześniej. Także w 2021 roku 90% osób zatrzymanych za przemyt nielegalnych imigrantów stanowili cudzoziemcy. Wówczas w statystykach SG też dominowali obywatele Ukrainy i Gruzji. Jak informował portal Kresy.pl, najwięcej liczbowo, przestępstw popełniają w Polsce Ukraińcy.

NASZ KOMENTARZ: Jak zwykle w takich sytuacjach, domagamy się deportowania dezertera na Ukrainę, a nie utrzymywania go w więzieniu za polskie pieniądze. Niech zażyje swoje ulubione prochy i ruszy do mięsnego szturmu pod Robotyne lub inną Awdijiwką.

Jak Matka Boska Częstochowska wskrzesiła siekierą porąbanych.

Jak Matka Boska Częstochowska wskrzesiła porąbanych siekierą.

„Mieszkaniec Lubelski (niektórzy Lubliński piszą) z małżonką i czeladzią wyszedłszy z domu, dwóch synaczków, dwuletniego w kolebce i czteroletniego w domu zostawił. Starszy, jako widział ojca w jatkach baranom i cielętom podrzynającego gardła, także dwuletniemu w kolebce bratu nożem poderżnął gardło. Widząc bez ducha w kolebce krwią oblanego brata, a chłosty się bojąc, schronił się za stos drew nałożonych w kominie.

Przychodzi matka, nie widząc i nie wiedząc jako żałobna w kolebce dziecięcia rzeź, w piecu podpali drwa, które jako dobrze podsuszone, płomienisto gorejąc, dymem wprzód zaduszone dziecię, a potem płomieniem otoczone piekły. Nieszczęsna matka wyrwie z pożaru syna, a ratunku żadnego umarłemu dać nie mogąc, jeszcze z płomieniów ognia nieostudzonego łzami ciepłemi chłodzi. Przestąpi próg, obaczy krwią z kolebki płynący potok, z którego pociechy nie znającym, ponurzona żalem na pół obumiera.

Nadchodzi mąż, w domu tragiczne widowisko znajdzie, a rozumiejąc, że śmierci synów z matki przyczyna, żonę bijąc, zabija, jakoby do zupełniejszego żalu.

Trupami widząc położony dom, a rady pociesznej sobie dać nie mogąc, do przyjaciół się udaje, z których namowy, większą nad człowieka zawziąwszy w przyczynie Matki Bożej ufność postanowienie, w trumnie prezentuje trupów przed obrazem na Jasnej Górze.

Dosyć daleką odprawiwszy drogę, podczas nieszporów godziny tu stawa, przed obrazem matkę z synami stawia, aż gdy przyszło do Matki Niepokalanej hymnu, w domu Zacharyasza śpiewanego Magnificat, owego wiersza: „albowiem uczynił mi wielkie rzeczy On, który możny jest i święte Imię Jego”, jak ze snu obudzeni, z matką powstają synowie, przy wielkiej ludu z różnych miejsc zgromadzonego frekwencyi.

Tak uwielbiona jest zaprawdę znacznym cudem przyczyna Matki Boskiej, która jako to sobie ulubiła miejsce, niewidzianym przedtem pokazała żywota przywróconego dobrodziejstwem roku Pańskiego 1540.

MARYAN JASTRZĘBIEC, „W OBRONIE CZCI JASNOGÓRY”, NAKŁADEM POLSKO-KATOLICKIEJ KSIĘGARNI NAKŁADOWEJ ZDZISŁAWA RZEPECKIEGO i S-KI W POZNANIU. Rok 1911.

Ten sam FAKT CUDU [jak i wielu innych] opisany jest we współczesnej nam książce, dostępnej na Jasnej Górze, „Cuda Matki Boskiej Częstochowskiej”.

Nasi kuzyni – denisowianie i neandertalczycy. Też pochodzą od Adama i Ewy.

Nasi kuzyni – denisowianie i neandertalczycy. Też pochodzą od Adama i Ewy. Spod Turbacza 9, październik

Mirosław Dakowski

Nauce znane są już dwie, pokrewne nam gałęzie człowieka [ „my” – to jest homo sapiens, czyli „rozumny??”]. Neandertalczyk, jego pożywienie, mieszkanie, zwyczaje, sztuka, nawet wierzenia studiowane są od XIX wieku. Genetycy odkryli, udowodnili, że krzyżował się z nami [powtórzę: nie chcę używać przyjętego określenia „sapiens”, bo gdzież to widać przeważanie rozumu ,adwolą, często pokraczna, w „naszej” odmianie homo?]. Musiały tam więc być nie tylko zauroczenia, ale i zakochania czy miłości. I wiara w Stwórcę, z pierwotnego Objawienia. Więc dusza.

Denisowianie, których szczątki znaleziono w jaskini Denisowej.

Szczątki należały do osobników, które żyły około 41 tys. lat temu. Znaleziono je w Denisowej Jaskini w paśmie górskim Ałtaj na Syberii. Znani są dotąd archeologom, antropologom – chyba jedynie z paru zębów i kości palca u ręki od różnych osób, ale na pewno ludzi. Mieli technikę, kulturę, sztukę!

Z Viki: Denisowianie wykazywali niskie zróżnicowanie genetyczne, z drugiej zaś strony wysoki i zróżnicowany poziom hybrydyzacji z neandertalczykiem oraz innym (nieznanym dotąd) archaicznym przedstawicielem rodzaju Homo. Przedstawiciele Homo sapiens z Azji i Oceanii wykazują domieszkę genetyczną denisowian, u Papuasów jest ona najwyższa i wynosi ok. 6%.

W 2008 w Denisowej Jaskini na Syberii znaleziono dwa fragmenty kamiennej bransolety wykonanej z zielonego, prześwitującego chlorytu. Badania tej ozdoby i jej kontekstu archeologicznego pozwoliły w 2015 oszacować, że pochodzi sprzed około 40 000 lat. Tym samym wiek tej ozdoby (będącej w momencie opublikowania datowania najstarszą znaną bransoletą kamienną świata) wskazywał na to, że została wykonana przez denisowian. Widoczne są przy tym duże umiejętności wytwórcy, a wywiercony w niej otwór wykonano szybko obracającym się wiertłem. Otwór ten był miejscem zawieszenia jakiegoś dodatkowego elementu.

Czy znajdziemy inne wytwory kultury denisowian? Na przykład malunki naskalne? Znaleziono jednak, że duża część polinezyjczyków i podobnych ras ma ogromny udział genów tych denisowian. Więc i oni krzyżowali się często z „nami „. I tam musiały więc być zakochana, uczucia. Znamy więc trzy gałęzie człowieka.

Teraz następuje wstawka o komunistach i ich „uczonych”.

W końcu lat 20-tych XX wieku akademik dr Ilja Iwanowicz Iwanow, znany już uczony od krzyżowania nawet gatunków, zaproponował ” partii i rządowi”, czyli towarzyszowi Stalinowi, że skrzyżuje człowieka z odmianą szympansa – bonobo, bo ta odmiana jest „nam” najbliższa. Taka krzyżówka to byłby świetny żołnierz, doskonały robotnik, a także dawca organów dla starzejących się członków Biura Politycznego, a może nawet… dla całego KC? Zaakceptowano.

[Por: Krzyżowanie komsomołek z małpą bonobo a Zielony Ład UE

Jak radziecki naukowiec chciał skrzyżować człowieka z małpą ]

Akademik Iwanow z ekipą pojechał do Gabonu, gdzie złapano dla nich sporo małp Bonobo. Samice inseminowano tam spermą człowieka radzieckiego. Syn akademika Sasza był już bardzo zmęczony i blady, ale zapłodnień się nie doczekano.

Na Krymie, w pięknym sanatorium czy w więzieniu, prowadzono próby z komsomołkami – ochotniczkami. Już wydawało się, że jest sukces, bo jedna z dzielnych królic komunizmu zaszła w ciążę. Okazało się, że szczęśliwym tatusiem będzie nie małpa, a postawny strażnik obozowy.

Eksperymenty Akademika Iwanowa zakończyły się więc klęską. Przypieczętowano ją posadzeniem go do konc-łagru,w Gułagu, gdzie zginął w 1936 roku. Miałem bardzo interesującą książkę Rosjanina o tych próbach, niestety znajomy mi ją ukradł czy zrabował a potem zawieruszył.

Na motywach tej, wtedy sławnej w Sowietach sprawy, powstała krótka powieść satyryczna „Psie serce”. Psie serce (ros. Собачье сердце) to tytuł opowiadanie Michaiła Bułhakowa, opublikowanego po raz pierwszy w ZSRR w roku 1987. Początkowo utwór miał znaleźć się w tomie Diaboliada , wydanym w 1925 roku, jednak włączeniu opowiadania do zbioru sprzeciwił się przewodniczący moskiewskiej rady miejskiej, Lew Kamieniew.

Kazirodztwo.

Kazirodztwo u wszystkich chyba plemion, potem narodów, jest zakazane, tabu. Dawno bowiem zauważono, że dzieci poczęte przez brata i siostrę, czy bliskich krewnych, często bywają, ułomne fizycznie i/lub umysłowo. Małżeństwa rodzeństwa były jednak dozwolone, ba… nakazane w dynastiach władców, na przykład faraonów, którzy uznali się za na tyle „szlachetniejsi” od poddanych, że nie powinni się z nimi pospolitować małżeństwami. No i było wśród ich potomstwa bardzo dużo kalek, głuptaków itp. Trochę podobnie bywało w rodach królewskich, na przykład u Habsburgów. Prześladowała ich hemofilia. A też głupoli bywało sporo.

Wyjaśnienie jest obecnie proste: Bliscy krewni mają na tyle zbliżony materiał genetyczny, że mutacje utrwalają się, a te są przecież w ogromnej większości negatywne. Natomiast ciągi genetyczne ludzi o odmiennych przodkach powodują eliminację mutacji jednej ze stron, więc rodzą się dzieci zdrowe. Fred Hoyle w pracy „Matematyka ewolucji” przedstawił dowody na to.

W przypadku pierwszych rodziców, Adama i Ewy oczywiście musiało się pobierać rodzeństwo. A skutków negatywnych nie było, bo inaczej by cały rodzaj ludzki zmarł szybciutko, czy natychmiast i zginął. Jedynym racjonalnym chyba wyjaśnieniem jest to, że Stwórca dał Adamowi i Ewie idealny, zdrowy materiał genetyczny. Zaś szkodliwe mutacje przez wiele pierwszych pokoleń były tak rzadkie, że nieszkodliwe. A później już wszedł ten, cudowny, proces eliminacji szkodliwych mutacji. Jasno przedstawia to Fred Hoyle w książce Matematyka Ewolucji. On sam był ateistą, więc w Stwórcę nie chciał wierzyć.

Wracam do naszych kuzynów, denisowian i neandertalczyków Byli ludźmi, a jest dogmatem, że człowiek pochodzi od jednej pary, której Stwórca dał duszę nieśmiertelną. Nazywamy ich Adamem i Ewą. Uczyni antropologowie w końcu XX wieku odkryli, że wszyscy pochodzimy od jednej kobiety, którą nazwali „mitochondrialną Ewą „. Oczywiście niewierzący w Stwórca wymyślili, że… „może były jednak inne kobiety, które miały samych synów??” Słabiutki to kontr-argument. Może jednak nauka dogrzebie się do tego, że i Adam był jeden, jedyny?

My w to wierzymy z całą pewnością, bo to dogmat.

Powtarzam:

W takim razie neandertalczycy i denisowianie mieli duszę nieśmiertelną. A może były jeszcze inne odgałęzienia człowieka? Czemu wyginęli? Ale zbawieni spośród nas spotkają ich przedstawicieli w Niebie!

Są to ciekawe i zabawne pytania, może paradoksy.

BREAKING: „Died Suddenly” is being caused by the COVID vaccines. Matematyka potwierdza.

BREAKING: „Died Suddenly” is being caused by the COVID vaccines

I have the data. OR=2.22 p=.005. In other words, the debate is over. The „safe and effective” COVID vaccines are responsible for the increase in „died suddenly” events. No doubt about it anymore.

Steve Kirsch 31 paź 2023

It turns out that Stew Peters was right and the „fact checkers” were wrong. Vaccinated people are dying suddenly at a statistically significantly higher rate than the unvaccinated. The problem is that the fact checkers never had a shred of data to support their drivel. Did you ever see the odds ratios or p-values of their studies? Of course not!

Executive summary

I compiled detailed information on over 500 deaths that happened in 2021 and later. The source was family members or people who had detailed knowledge of the person who died (including things like date of last vaccination, number of vaccinations, cause of death, etc).

Each person was asked to assess whether they judged the death to be “in line with expectations” or not.

While this is “technically” a subjective criteria, it is relatively infrequent that people have difficulty in making this assessment accurately. And over large numbers, the imperfections of any single human judgment are drowned out in the wisdom of the crowd.

The result of the analysis is highly statistically significant: the COVID vaccines are causing these events. Odds ratio= 2.22. One-sided p-value 0.005.

The numbers were consistent for people with doses 1,2,3,4 and more vs. the unvaccinated.

An irresistible offer to make a lot of money fast without any risk

This offer expires after I make the data public. It can be accepted anytime before that.

Some people claim, without evidence and without seeing the underlying record level data, that the survey must be biased and that the true, unbiased result is that there is no signal and the COVID vaccines are not increasing all-cause mortality.

The point of the offer is to prove that people who claim my survey data is biased or wrong without even having looked at the survey data are all “big hat, no cattle.” All of them.

Simply use the Contact me form to let me know how much money you want to bet that you are right. I will then execute a written contract with the highest serious bidder binding both parties to the deal before I publicly disclose the data.

If you are confident in your statement that the result is wrong without even seeing the data, then this is a virtually no-risk opportunity to make a lot of money really fast.

I lose if you can prove the conclusions of a statistically significant increase in all-cause mortality were wrong (e.g., after accounting for bias, there was no signal) or that the data was tampered with to achieve the result of statistically significant increase in all cause mortality. I’ll even give you access to the Airtable history which would expose any data manipulation.

After we have a written contract in place, I will supply you with the record level data of all survey responses. You then simply use statistical techniques to prove that the data, after adjusting for bias, actually does not have a statistically significant signal that the vaccine is killing people. Then you win.

If we disagree on your analysis, a panel of epidemiologists, h-index of 50 or more, will decide who wins. The epidemiologists will be randomly selected by a mutually agreeable consulting firm. The pot is divided in accordance with the vote distribution.

If you are confident that the vaccine is safe and is not increasing all-cause mortality, then then this is virtually a no-risk deal for you. It is easy money.

Deal or no deal?

The source data

Here’s the pivot table from Airtable:

I’ll release the full dataset publicly soon.

The calculation

The odds are defined as expected:unexpected.

Fisher matrix values were extracted from the table: 22 49 73 362 which total 506 deaths

One-sided p-value 0.005
Odds ratio= 2.22
95% Confidence Interval (low=1.2, high=4.0)

The “correlation isn’t causation” gaslighting method exposed

There are some famous examples where correlation isn’t causation. But those are really rare. Occam’s razor usually applies in real life.

In this case, it’s impossible for there to be any other cause.

There is simply no possible alternative mechanism.

The cause has to be something injected to impact mortality in this way.

You’d have to be blind not to see it.

But if you think I’m wrong….you have an opportunity to make a LOT of money!

The offer to challenge me and make $250,000

I believe in statistics and I believe I have less than a 1% chance of losing a bet on this question. I like those odds.

But if you think my survey is “biased” and you believe the medical community who falsely claim (without ANY statistical data) that the vaccines aren’t causing sudden deaths, then you can instantly make $250,000 if you can prove using more credible data that I’m wrong and there is not a statistically significant effect here. Judging to be done by a neutral panel of epidemiologists selected by a mutually agreeable third party consulting firm.

Have you noticed that all these trolls on X tell me I’m full of something, but whenever I challenge them to a wager to decide the question, they NEVER EVER want to pursue it. Who would not want to double their money risk free? WTF?!?!?

Money is really a very powerful tool because it tells you instantly who is telling you the truth and who is gaslighting you. It’s like a lie detector that is always correct.

That’s why I make these offers. To expose the fact that none of the people actually believe their own bullshit.

None of them. Not a single one.

Bonus questions

  1. If the vaccine is so safe, why won’t anyone take my bet? If people really believe the vaccine is safe, millions of people should be jumping at the offer to win $250,000 risk free! What is holding them back? Is it perhaps that they have less than 1% chance of winning? Might that have something to do with it? Do you think maybe?
  2. Why isn’t there a single published paper in the medical literature that has explored this question? Answer: because it wouldn’t get published and the researchers would never get funding ever again.

My tribute to the “fact checkers”

Finally, we have data. The fact checkers were wrong.

The fact checkers remind me of a famous scene from The Treasure of Sierra Madre:

Do you remember the story of Professor Harold Hill?

A vaccine, don’t you understand?!?! Oh Ya Got Trouble…Trouble I say! Right here in River City!

Professor Hill was one of the original “misinformation spreaders.” As you recall, he was trying to warn the kind people of River City about the presence of a vaccine in their community 😉

Here’s what he said:

A vaccine, don’t you understand?
Friend, either you’re closing your eyes to a situation you do not wish to acknowledge
Or you are not aware of the caliber of disaster
Indicated by the presence of a vaccine in your community

Well, ya got trouble my friend
Right here I say, trouble right in River City

Now friends, let me tell you what I mean
You got 1, 2, 3, 4, 5, 6 shots in your arm
Shots that mark the difference between health and sickness
With an”SV40″ DNA and that rhymes with „V” and that stands for vaccine!!

< lyrics are a work in progress. Had to rush to market at Warp Speed so I made few mistakes which I am not liable for thanks to the PREP Act. >

You can listen to the original song here. Enjoy.

Summary

It’s time for the gaslighting on Sudden Deaths to stop.

The vaccines are decreasing the odds of a normal death by a factor of 2.23 (from .3 to .13). In other words, the vaccines are causing more people to die suddenly, just like you have observed. You are not crazy. They want to make you think you are crazy. But now you have the data and they do not. The tables are now turned.

Do not let them gaslight you any longer with the argument that “sudden deaths have always happened; there is no difference in rate.” Now, for the first time, you have data that shows they are lying. And they have nothing. Zero. Zilch. They never had any data to support their ridiculous claims.

But we’ve never had the numbers to actually prove it until now because we didn’t have the data.

But now, thanks to my readers, we finally have the numbers and you were right. You weren’t imagining anything. The COVID vaccine caused more people to die unexpectedly; no doubt about it.

These vaccines are a disaster and need to be stopped immediately.

Please consider supporting my work

I make claims to expose the truth. I am the only guy on earth, AFAIK, who is making wagers to make it crystal clear that nobody who supports the narrative has any confidence in their beliefs. These people are all what we might call “big hat, no cattle.

If you find the research I do valuable to you and to society, if you are not already a paid subscriber, please consider subscribing for just $5/month or $50/yr. The Substack is currently my only income stream and the more funds I can raise, the more people I can support who are doing work to further the mission. Thanks!

Ależ bezczelna hutzpa! Wyrzucić Palestyńczyków z ich ojczyzny, do Egiptu i Europy.

Wyciekł tajny dokument izraelskiego wywiadu! SPRAWDŹ

Zespół wPolityce.pl

Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/swiat/669125-wyciekl-tajny-dokument-izraelskiego-wywiadu-sprawdz


Niezależny magazyn online +972 prowadzony przez dziennikarzy palestyńskich i izraelskich, ujawnił dokument wewnętrzny izraelskiego ministerstwa wywiadu z datą 13 października, w którym przedstawia trzy scenariusze zakończenia wojny w Strefie Gazy.

Według magazynu, ministerstwo potwierdziło autentyczność dokumentu przekazanego władzom Izraela.

Hiszpański dziennik „As” opublikował w środę jego anglojęzyczną wersję.

Zgodnie z pierwszym rozwiązaniem proponowanym przez resort wywiadu, po zakończeniu wojny ludność palestyńska pozostaje w Strefie Gazy pod rządami władz Zachodniego Brzegu Jordanu (Autonomia Palestyńska).

Druga opcja jest podobna, ale zakłada arabski rząd nieislamski w Strefie Gazy, na wzór Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

Przesiedlenie całej ludności

Trzecie rozwiązanie zaleca „przymusowe i na stałe” przesiedlenie całej ludności Strefy Gazy – 2,2 mln osób najpierw na Półwysep Synaj w Egipcie, w ramach „projektu humanitarnego”. Zaleca przy tym wywarcie presji na Stany Zjednoczone, aby doprowadziły do przyjęcia uchodźców przez Egipt. Następnie inne kraje, głównie basenu Morza Śródziemnego, w tym europejskie – Grecja i Hiszpania – miałyby pomoc w absorpcji części uchodźców. [Przecież to byliby „wygnańcy”, bandyto!! MD]

Zgodnie z dokumentem, wiele krajów mogłoby pomóc w projekcie przesiedlenia ludności Gazy, przeznaczając środki finansowe lub przyjmując uchodźców.

Oprócz Egiptu i Stanów Zjednoczonych, które miałyby wywierać presję na kraje, dokument wymienia Arabię Saudyjska, Maroko, Libię, Tunezję, Kanadę, a także dwa kraje europejskie – Grecję i Hiszpanię.

Dokument wskazuje na wkład, jaki oba te państwa UE mogłyby wnieść dla realizacji izraelskiego projektu, określonego jako „absorpcja i osiedlenie” uchodźców palestyńskich, w zamian za „budżet absorpcyjny”.

Konsultowane przez dziennik „El Confidencial” źródła w ministerstwie spraw zagranicznych Hiszpanii zaprzeczyły, aby Izrael kontaktował się z Madrytem w celu negocjowania projektu.

Według hiszpańskiego dziennika „rozwiązanie dwupaństwowe konfliktu izraelsko-palestyńskiego nie jest realną opcją dla Izraela, a atak Hamasu otworzył nową szansę – wysiedlenia Palestyńczyków ze Strefy Gazy”, co „eliminuje możliwość utworzenia państwa palestyńskiego na pierwotnie zakładanym terytorium”.

Zgodnie z wiedzą portalu Times of Israel władze izraelskie potwierdziły otrzymanie dokumentu, ale biuro premiera Benjamina Netanjahu zbagatelizowało go, nazywając „dokumentem koncepcyjnym”.

Jednak według „Financial Times” w poniedziałek premier Benjamin Netanjahu już próbował przekonać niektórych europejskich przywódców do przyłączenia się do inicjatywy.

mly/PAP

SYNOD PRZECIWKO KOŚCIOŁOWI – I

Komentarz Eleison nr DCCCL (850)

28 października 2023 fsspxr-komentarze-eleison

Komentarze Eleison Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Ryszarda Williamsona

SYNOD PRZECIWKO KOŚCIOŁOWI – I

Kościół katolicki zawsze nauczał, że zarówno jego doktryna, jak i ustrój mają pochodzenie boskie, ponieważ zostały ustanowione przez Jezusa Chrystusa, aby stanowiły fundament Jego Kościoła i nigdy nie mogły być zmieniane przez ludzi, nawet najwyższych dostojników w Jego Kościele. Jednak na podstawie tego wszystkiego, co wiemy o obecnym synodzie biskupów, który obraduje w Rzymie w październiku, można stwierdzić, że papież Bergoglio ma zamiar wprowadzić rewolucyjne zmiany w nauczaniu i ustroju Kościoła za pośrednictwem tego właśnie synodu. Na przykład, uczestnikami wszystkich poprzednich synodów byli przede wszystkim biskupi, ale zgodnie z ideą demokratyzacji Kościoła wyrażoną przez Sobór Watykański II (1962-1965), tym razem dużą część będą stanowić ludzie świeccy, w tym kobiety.

W obliczu zagrożenia, jakie dla samego przetrwania Kościoła niesie ten synod, pięciu rzymskich kardynałów z całego świata – Brandmüller (Niemcy), Burke (USA), Sandoval (Meksyk), Sarah (Gwinea) i Zen (Chiny) – skierowało do Bergoglio w dniu 10 lipca tego roku „dubia”, czyli listę poważnych wątpliwości doktrynalnych, z prośbą o wyjaśnienie, całkowicie zgodnie z prawem kanonicznym, co miał on na myśli, wypowiadając się przy różnych okazjach na temat: 1 Bożego Objawienia, 2 związków osób tej samej płci, 3 synodalności, 4 kobietach księżach i 5 żalu grzeszników.  Oto, co Kościół naucza w tych kwestiach:

1 Boskie Objawienie: cokolwiek Kościół podał do wierzenia jako doktrynę pochodzącą od Boga, nigdy nie może być zmienione;

2 Związki osób tej samej płci: obiektywnie grzeszne sytuacje, np. związki osób tej samej płci, nie mogą być naprawione przez dobre intencje grzeszników, ale pozostają one niewiernością wobec Bożego Objawienia, które je potępia.

3 Synodalność: każde spotkanie biskupów, takie jak synod, abstrahując od udziału świeckich i kobiet, pozostaje grupą, z którą papież może się konsultować, ale nie może ono współrządzić Kościołem;

4 Kobiety księża: z samej natury sakramentu święceń wynika, że kobieta nigdy nie będzie mogła ważnie przyjąć święceń kapłańskich;

5 Żal grzesznika: Spowiedź jest nieważna, jeśli penitent nie ma wystarczającego żalu za grzechy.

W dniu 11 lipca tego roku Bergoglio odpowiedział na każde z pięciu „dubiów” własnymi rozważaniami. Jego pełne odpowiedzi zawarte w liście z 11 lipca można znaleźć w Internecie, np. na stronie edwardpentin.co.uk. [w języku polskim: https://pch24.pl/tylko-u-nas-cala-odpowiedz-franciszka-na-dubia/%5D.

1 Boskie objawienie jest wiążące na zawsze, ale to, co wiąże na zawsze, może wymagać reinterpretacji w celu dopasowania do nowych okoliczności nowych czasów.

2 Odwieczna treść nie jest tym samym, co kulturowe uwarunkowania. Zawsze musi istnieć duszpasterska miłość do owiec Kościoła. Ich zachowanie nie zawsze jest zgodne z normami kościelnymi.

3 Lud katolicki musi współpracować w rządzeniu Kościołem przez papieża. Każdą taką współpracę można nazwać „synodalną”. Ale aby pasowała do Kościoła powszechnego, musi być zawsze szeroko otwarta.

4 Kościół zawsze nauczał, że kobiety nie mogą być kapłanami, ale mają równe prawa z mężczyznami.

5 Oczywiście Kościół zawsze wymagał pokuty do rozgrzeszenia, ale w naszych czasach sprawy posunęły się tak daleko, że sam fakt, że grzesznik przychodzi do spowiedzi, może być wystarczający, aby zasłużyć na rozgrzeszenie.

Pięciu kardynałów nie mogło być usatysfakcjonowanych takimi wyjaśnieniami, bez względu na to, jak pobożne i pełne dobrych intencji mogłyby się one wydawać. Dlatego też w dniu 21 sierpnia ponownie napisali do papieża z pięcioma „wątpliwościami”, przeformułowanymi tak, aby prosić o jasną i doktrynalną odpowiedź „tak” lub „nie” na każdą z ich wątpliwości. Oto jak przeformułowali te same wątpliwości, aby uzyskać od papieża dokładną odpowiedź, której wymagały pytania.

1 Tak czy nie, jeśli jakiś dokument został raz zdefiniowany jako Boża doktryna, to czy można go później zmienić?

2 Tak czy nie, czy katolicki ksiądz może pobłogosławić związek osób tej samej płci? Czy seks pozamałżeński jest nadal grzeszny?

3 Tak czy nie, czy obecny synod biskupów będzie sprawował najwyższą władzę w Kościele?

4 Tak czy nie, czy sakramentalne święcenia kapłańskie kobiety mogą być kiedykolwiek ważne?

5 Tak czy nie, czy penitent wyznający grzech, ale nie żałujący za niego, może ważnie otrzymać rozgrzeszenie?

Jeśli Synod będzie usiłował zmienić katolicką doktrynę w którymkolwiek z tych punktów, nie będzie to synod katolicki, a normalną konsekwencją będzie schizma w Kościele.

Kyrie eleison.

The German Synodal Way: Will it Change Church Teaching to “Include” Homosexuals?

The German Synodal Way: Will it Change Church Teaching to “Include” Homosexuals?

by José Antonio Ureta and Julio Loredo de Izcue October 27, 2023 tfp.org/the-german-synodal-way

The German Synodal Way: Will it Change Church Teaching to “Include” Homosexuals?
The German Synodal Way: Will it Change Church Teaching to “Include” Homosexuals?

Pope Francis has convoked a “Synod on Synodality” in Rome during October. Many faithful Catholics have expressed concern as the Synod’s promoters have proposed severe and potentially destructive changes to the Church’s structures and teachings.

The following article, adapted from the recently published book, The Synodal Process Is a Pandora’s Box, discusses changes to Catholic Moral Teaching by Germany’s Synodal Way.

Synodaler Weg means Synodal Way. It is the particular way the Catholic Church in Germany has chosen to adapt to synodality, independently of the universal Synod, anticipating it and even surpassing Rome’s orientations.

Its call for radical change can be found in a preparatory document for the Weg that states: “We are convinced that the reorientation of pastoral ministry will not be possible without a substantial reshuffle of the Church’s sexual doctrine…In particular, the doctrine that considers sexual intercourse ethically legitimate only in the context of a lawful marriage and only in permanent openness to procreating offspring has led to a widespread rupture between the magisterium and the faithful.”1

Likewise, another Weg document states,

Same-sex sexuality—also realized in sexual acts—is therefore not a sin that is punished by God and is not to be deemed intrinsically evil…

  1. In the course of this re-evaluation of homosexuality, among other things, passages 2357—2359 as well as 2396 (homosexuality and chastity) of the Catechism[of the Catholic Church] should be revised…“Homosexual acts” must be removed from the list of “grave sins against chastity.”2

Yet another document is very clear: “One of the tasks of the Synod would be to develop a new view of homosexuality and same-sex relationships and to work toward an opening.”3

Others Support the German Position

Luxembourg Cardinal Jean-Claude Hollerich, relator general of the October Synod, agrees. He declared that the Church’s doctrine on homosexual relations is “false” and must, therefore, be changed because “the sociological-scientific foundation of such teaching is no longer correct.”4

Get the book now! The Synodal Process Is a Pandora’s Box is now available for $10.95.
Click here to get your copy now.

Other bishops’ conferences share this opinion. For example, some French bishops recently asked the pope to have the Catechism of the Catholic Church modified to not condemn homosexual acts as “intrinsically disordered” and “contrary to the natural law.” The French Bishops’ Conference has designated a commission of theologians to study reformulating the doctrine on this subject.5

Weg Promoters Propose Replacing Church Moral Doctrine

Weg promoters propose a new approach to sexual morality. It should be based no longer on divine and natural law but on the self-perception of one’s responsibility toward others.

Prof. Thomas Söding, vice president of the Synodaler Weg, writes: “The solution to the problem lies in redefining the relationship between personality and sexuality in Church teaching…Individual responsibility increases, combined with social tolerance and acceptance by the Church, which clearly defines when there is abuse [invasive behavior] and when human rights and dignity are attacked. But the Church also defines sexual self-determination and responsibility concerning others and oneself without spying on [people’s] sexual practices.”6

Other Calls for “Including” Homosexuals?

Almost all concluding documents of the synodal journey’s continental stages (Continental Syntheses) explicitly mention the need to include LGBT persons.

Moreover, high-ranking prelates have taken a similar line. For example, as already mentioned, Cardinal Jean-Claude Hollerich, relator general of the Synod, believes that changing the Church’s teaching on homosexuality is necessary.

Get the book now! The Synodal Process Is a Pandora’s Box is now available for $10.95.
Click here to get your copy now.

For his part, Cardinal Robert McElroy, bishop of San Diego, argues that the universal Synod is the right occasion to examine some Church doctrines, including the question of women’s ordination to the priesthood. However, his main focus is on the “radical inclusion of LGBT people.”

For the Californian cardinal, the Church’s distinction between persons of homosexual orientation who abstain from sinning and those who sin by committing homosexual acts is pastorally inconvenient as it divides the community about receiving Holy Communion and actively participating in Church life. All LGBT persons should be included based on the “dignity of every person as a child of God” without making the distinctions the Church makes.7

https://www.facebook.com/v17.0/plugins/page.php?adapt_container_width=true&app_id=&channel=https%3A%2F%2Fstaticxx.facebook.com%2Fx%2Fconnect%2Fxd_arbiter%2F%3Fversion%3D46%23cb%3Df2d6d419fe8cf28%26domain%3Dwww.tfp.org%26is_canvas%3Dfalse%26origin%3Dhttps%253A%252F%252Fwww.tfp.org%252Ff2b6a20db26d80c%26relation%3Dparent.parent&container_width=744&height=130&hide_cover=true&hide_cta=false&href=https%3A%2F%2Ffacebook.com%2FTradition.Family.Property.TFP%2F&locale=en_US&sdk=joey&show_facepile=false&small_header=true&width=400

Photo Credit:  © sborisov – stock.adobe.com

FacebookTweetPinLinkedIn

Email

FacebookTweetPinLinkedIn

Email

Footnotes

  1. Der Synodale Weg, “Leben in gelingenden Beziehungen – Grundlinien einer erneuerten Sexualethik,” p. 2, accessed Jun. 21, 2023, https://www.synodalerweg.de/fileadmin/Synodalerweg/Dokumente_Reden_Beitraege/SV-IV/SV-IV_Synodalforum-IV-Grundtext-Lesung2.pdf.
  2. Der Synodale Weg, “Handlungstext—Lehramtliche Neubewertung von Homosexualität,” pp. 4–5, accessed Jun. 21, 2023, https://www.synodalerweg.de/fileadmin/Synodalerweg/Dokumente_Reden_Beitraege/beschluesse-broschueren/SW8-Handlungstext_LehramtlicheNeubewertungvonHomosexualitaet_2022.pdf.
  3. Der Synodale Weg, “First Synodal Assembly, Jan. 30–Feb. 1, 2020, Frankfurt,” p. 16, accessed Jun. 21, 2023, https://www.synodalerweg.de/fileadmin/Synodalerweg/Dokumente_Reden_Beitraege/Synodalversammlung-I-Protokoll.pdf.
  4. “I believe that this is false. But I also believe that here we are thinking further about the teaching. So, as the Pope has said in the past, this can lead to a change in teaching. “So I believe that the sociological-scientific foundation of this teaching is no longer correct.” (Simon Caldwell, “Cardinal Hollerich: Church Teaching on Gay Sex Is ‘False’ and Can Be Changed,” The Catholic Herald, Feb. 3, 2022, https://catholicherald.co.uk/cardinal-hollerich-church-teaching-on-gay-sex-is-false-and-can-be-changed/)
  5. See Solène Tadié, “‘Several’ French Bishops Ask Pope to Reformulate Catholic Doctrine on Homosexuality,” National Catholic Register, Mar. 13, 2023, https://www.ncregister.com/blog/some-french-bishops-ask-pope-to-reformulate-doctrine.
  6. Thomas Söding, Gemeinsam unterwegs: Synodalität in der katholischen Kirche (Ostfildern, Germany: Matthias Grünewald Verlag, 2022), 271–72.
  7. Raymond J. de Souza, “Cardinal McElroy’s Attack on Church Teachings on Sexuality Is a Pastoral Disaster,” National Catholic Register, Jan. 26, 2023, https://www.ncregister.com/commentaries/cardinal-mcelroy-s-attack-on-church-teachings-on-sexuality-is-a-pastoral-disaster.

Franciszek-klimatysta zastąpi „pro-palestyńską” Gretę Thunberg?

Papież Franciszek zastąpi propalestyńską Gretę Thunberg?

1.11.2023 Autor:AW nczas.info-franciszek-zastapi-grete

Papież Franciszek.
Papież Franciszek. / foto: Wikimedia, Palácio do Planalto, CC BY 2.0

Papież Franciszek ogłosił w środę w telewizji RAI, że pojedzie na konferencję klimatyczną COP28 do Dubaju. Tym samym potwierdził wcześniejsze informacje mediów na ten temat.

W wywiadzie dla dziennika pierwszego programu włoskiej telewizji publicznej Franciszek, zapytany o to, czy pojedzie do Dubaju na konferencję klimatyczną COP28, odpowiedział: „Tak, pojadę do Dubaju. Myślę, że polecę 1 grudnia i będę do 3 (grudnia), będę tam trzy dni”.

Niedawno słynna wagarowiczka Greta Thunberg ogłosiła, że popiera Palestyńczyków, w związku z tym sama Gazeta Wyborcza ogłosiła jej niekompetencję, więc prawdopodobnie zabraknie jej w Dubaju. jednak papież Franciszek w zastępstwie powinien sobie dzielnie poradzić.

4 października papież opublikował adhortację apostolską „Laudate Deum” na temat kryzysu klimatycznego, która jest kontynuacją jego encykliki ekologicznej „Laudate si’” z 2015 roku.

============================

mail:

To on też ma Aspergera?

Halloween – Samain, „najświętsza” noc okultystów [no i satanistów]

Prison Planet prisonplanet.pl-halloween-samain

2013-10-31

Kultura

Największym świętem w kalendarzu okultystów/druidów jest Samain (nazywanym również Samhain, Sauin) zaczynającym od 29 października i trwającym do 31, a którego nazwa oznacza „koniec lata”. Dzień ten był dla Celtów końcem roku i początkiem nowego. Samain to według ruchów neopogańskich również nazwa celtyckiego boga śmierci, przedstawianego jako rogate bóstwo. Tradycja tego święta sięga około roku 1000 p.n.e. i rozwinęła się wśród ludów Celtyckich, choć w podobnej formie była obecna na całym świecie (również w Polsce- patrz Dziady).

Przez dni poprzedzające święto Samain zbierano wiklinę i budowano z niej kolosa na kształt człowieka z klatkami wewnątrz. Nazywało się to wiklinowy człowiek (ang. wicker man). Druidzi przygotowywali również lampy stworzone z wydrążonej rzepy i wypełniali je tłuszczem zbieranym z poprzednich ofiar ludzkich (stąd dziś lampy drążone w dyniach). Rozpalano wielkie stosy i stawiano na nich olbrzymie kotły wypełniając je m.in. jabłkami, wodą, miodem.

Następnie druidzi udawali się do mieszkańców, domów, zamków etc dobijając się do drzwi, pytając “trick or treat?” (Po polsku należy to przetłumaczyć jako “sztuczka magiczna lub dar”, obecnie przemieniło się to w zwyczaj zbierania cukierków w krajach anglosaskich wypaczając pierwotne znaczenie na “cukierek albo psikus”). Jeśli osoba współpracowała z druidami oddawała kogoś ze służby albo członka własnej rodziny jako “dar”, ofiarę składaną tej nocy. Jako nagrodę za oddanie “daru” druidzi zapalali i pozostawiali wcześniej przygotowane rzepowe lampy wypełnione ludzkim tłuszczem przed domem, które miały chronić domowników przed demonami wywoływanymi tej nocy. Jeśli natomiast ludzie nie współpracowali z druidami, nie oddawali człowieka na ofiarę, kapłani malowali krwią na drzwiach sześcioramienną gwiazdę w okręgu (heksagram). To miało otworzyć mieszkańców na demoniczne siły, które miały ich atakować podczas nocy Samain.

Po godzinach wędrówki druidzi wracali na miejsca ofiarne i ustawiali w rzędach sprowadzone “dary”. Do wcześniej przygotowanego, wrzącego kotła wrzucano świeże jabłka, dając ofiarom opcję wyciągnięcia zębami jabłka z wrzącego kotła. Jeśli osobie za pierwszym razem się to udało puszczano ją wolno, jeśli nie, to druidzi łapali taką ofiarę i obcinali jej głowę.

Następnie do wcześniej przygotowanego postumentu wiklinowego człowieka wsadzano podarowanych ludzi i ofiary z jedzenia. Ostatecznie podpalano całość paląc ludzi żywcem.

Wiadomości o ceremoniach druidów zawarte są w źródłach Posejdoniosowych oraz w tekstach Pliniusza. Juliusz Cezar opisał w „Commentarii de Bello Gallico”  wiklinowe figury ogromnych rozmiarów (immani magnitudine simulacra), które wypełniano żywymi ludźmi i podpalano.

Inne makabryczne rytuały obejmowały to o czym pisał Strabon, o „ofiarach i wróżbach, które sprzeciwiają się naszym zwyczajom”, od kiedy Rzymianie ich zabronili. Dalej opisuje jak ofiara ludzka zostaje pchnięta nożem w plecy, a z jej śmiertelnych drgawek odczytuje się znaki. Diodor relacjonuje nieco inną wersję tego samego rytuału. Innymi formami składania ofiar z ludzi opisanymi w szczegółach przez Strabona były: strzelanie do ofiary z łuków, wbijanie na pal oraz ofiara całopalna składana zarówno z ludzi jak i zwierząt wewnątrz plecionki z łoziny w kształcie ogromnej postaci (kolosson).

Po rytuale spalenia wiklinowego człowieka rozpalano ogniska gdzie następnie przywoływano demony. Druidzi przebierali się w makabryczne kostiumy mające wystraszyć i utrzymać pod kontrolą wywoływane demony (stąd przebieranie się na Halloween). Demony wywoływane tej nocy mogły obejmować celtycką boginię natury. Podczas Samain partnerką bóstwa Dagda (dobry bóg) była bogini natury- Morrigan. Występuje ona w tekstach iryjskich jako Królowa Demonów, do której odnoszono też inne budzące grozę epitety, jak Neman, Panika, Badb Catha, Kruk czy Pola Bitwy; w innych kontekstach pojawiają się takie imiona, jak Macha i Medb (Maeve), z którymi łączy się symbolika i cały szereg atrybutów związanych z koniem, a dokładniej z klaczą. Bóg Samain miał również synonimy Bel i Chrom (Crom Cruach).

W księgach DindsenchasAnnals of the Four Masters, spisanych przez chrześcijańskich zakonników, opisane są coroczne rytuały jakie w Samain przeprowadzał król Tigernmas. Składał on w ofierze pierworodne dziecko rozbijając jego głowę o kamienny posąg bożka Chroma. Król ten później zmarł, wraz z częścią swojej drużyny podczas odprawianych rytuałów.

Tym samym jak wyraźnie widzimy Halloween nie jest po prostu zwykłym, śmiesznym, atrakcyjnym, komercyjnym świętem z krajów anglosaskich ale powrotem do kultu celtyckiego, rogatego boga śmierci Samaina. Prawie każda większa tradycja Halloween, zapalanie lamp w dyni, chodzenie po cukierki i noszenie przebrań jest zakorzeniona w starożytnych, celtyckich praktykach a rytuały odprawiane trzy tysiące lat temu zostały skrupulatnie odtworzone w obecnych realiach.

Sklep Halloween w USA:
https://www.youtube.com/embed/c1DUoexIj2Y?feature=player_detailpage

Palenie wiklinowego człowieka:
https://www.youtube.com/embed/msZgKlJIbhc?feature=player_detailpage

„Zabawy” z wyławianiem jabłek:
https://www.youtube.com/embed/AtWyBcUQtlw?feature=player_detailpage

Pytanie pozostaje dlaczego tego typu pogańskie święta są promowane na całym świecie? Odpowiedź na to pytanie jest dość prosta i nie ma nic wspólnego z komercjalizacją czy amerykanizacją życia. Wystarczy przyjrzeć się elitom świata zachodniego, których nadrzędny kult masoneryjny zorganizowany został na modłę systemu druidycznego razem z jego rytuałami i kalendarzem świąt. Dobitnie udowodnił to zagadnienie Alex Jones wkradając się do Bohemian Groove gdzie elity świata spotykają się by wziąć udział w corocznych rytuałach.

Oto jak elity tego świata spotykają się raz do roku by odbyć druidyczne rytuały w Bohemian Groove:
https://www.youtube.com/embed/m_RydcSsctI?feature=player_embeddedOGLĄDAJ DALEJ>>>

https://youtube.com/watch?v=AUq4jhuVMWE%3Ffeature%3Dplayer_embedded

Tym samym niewinne święto Halloween, które również trafiło do polski ma kompletnie inny kontekst, o którym media głównego nurtu zawsze zapominają wspomnieć. Nie wspomina się o tym aby nie spłoszyć mas ludzi, które zapędza się w kierunku rewitalizacji pogaństwa i budowaniu nowej zielonej religii. Tutaj chodzi o powolną infiltrację kulturalną i konwersję zachodniego świata.

Na stronie 96 satanistycznej Biblii, Anton LaVey napisał: „Po własnych urodzinach, dwa główne święta satanistyczne to Noc Walpurgii (1 maja) i Halloween.” Podobnie w kalendarzu Wicca jest to jedno z najważniejszych świąt w którym czci się rogatego boga śmierci, który zanosi dusze zmarłych do zaświatów. Rogaty bóg Samain, Pan, Faun, Baphomet i ostatecznie babiloński Nimrod, są synonimami tego co w naszej kulturze nazywamy Szatanem lub w jego bardziej „oświeceniowej” wersji Lucyferem. Czy zatem ktokolwiek przy zdrowych zmysłach powinien uczestniczyć w takich obrzędach, paradach czy innych zajęciach?

Zanim więc, ktoś kupi dynię i wystawi ją przed domem, pośle swoje dziecko na zabawę halloween lub samemu weźmie w niej udział powinien się dwa razy zastanowić w czym bierze udział

.|  Film: „Sekrety Bohemian Groove”   |  Do 2050 Klub Rzymski planuje konwersję Chrześcijaństwa w zieloną religię.  |  Przeciwko masonerii.  |  Religia, kultura i wielka wojna. #1   |  Religia, kultura i wielka wojna. #2   |  Film: Odkrywając ruch Nowej Ery. ( New Age )  Zdjęcia z balu Rothschildów obnażają fascynację elit okultyzmem.Kto rządzi światem. Wykład Stanleya Monteitha, Braterstwo Mroku.  |

Czy istnieją cuda poza Kościołem Katolickim?

Mirosław Dakowski, październik 2023, też z Turbacza, 8

Szukałem relacji o cudach w różnych kościołach protestanckich, czyli w sektach heretyckich. Tych grup, o różniących się dogmatykach, lub bez obowiązującej dogmatyki, są dziesiątki tysięcy. Relacje, które znalazłem, dotyczyły znalezienia zgubionej walizki, lub szybkiego uzdrowienia z uleczalnej choroby. Nie znalazłem zresztą żadnych dowodów potwierdzonych, wiarygodnych. Gdyby ktoś z czytelników znał, znalazł wiarygodne relacje, proszę o przesłanie mi.

Czytałem relacje, wyglądające na wiarygodne, o kilku kapłanach sufi [to gnostycka sekta islamizmu] lewitujących w ekstazie na pokładzie okrętu. Ale to potrafi robić z ciałami opętanych również Szatan, co jest udokumentowane w wielu relacjach z katolickich egzorcyzmów. Szamani azjatyccy, syberyjscy w transie latają na swoich bębnach. Poza relacjami pisanymi i filmikami, opowiadały mi o tym wiarygodne osoby oglądające to na własne oczy. Czy uzdrowiciele filipińscy potrafią wyjąć chory organ wnikając w ciało pacjenta – i uleczyć go? Nie wiem, ale kiedyś byłem bliski zawiezienia do nich ukochanej, nieuleczalnie chorej osoby.

Z prawosławiem dzieli nas, katolików, z punktu widzenia nie teologa, lecz laika, naprawdę bardzo mało. Chyba głównie to, że u nich każdy [ może prawie każdy?] z patriarchów kościoła narodowego jest Kefasem, Piotrem czyli Opoką. Stąd tak liczne kościoły autokefaliczne.

Szukałem cudów w Rosji. Zupełnie amatorsko, więc poszukiwania te są bardzo dziurawe. Oto ściśle i pewnie udokumentowana historia. W Sylwestra 1955, w Kujbyszewie [obecnie znów Samara] odbywała się potańcówka komsomolców z okazji Nowego Roku w domku babci którejś z dziewczyn. Ładna Zoja komsomołka była sama, bo jej chłopak nie mógł przyjść czy też się spóźniał. Zdjęła więc ze ściany ikonę Świętego Mikołaja i zaczęła z nią tańczyć. W pewnej chwili skamieniała. Przyjechało pogotowie, milicja, potem KGB. Stała tak bardzo wiele dni, co najmniej parę tygodni. Miasto zawrzało. Przychodziły do tego domku, zamienionego wkrótce w kaplicę, setki, potem tysiące ludzi dziennie. Fotografie, filmy. Komitety partyjne i komsomolskie były w panice. Wydały zakazy odwiedzania domku, wyjaśniania w prasie i radio. Pewnego razu przyszedł do Zoi staruszek, objął ją. Zoja ożyła, staruszek sobie gdzieś poszedł. Żywą Zoję widziały tysiące ludzi, sprawę również opisały komunistyczne gazety. Zoja podobno wstąpiła do klasztoru. Po paru latach domek i kaplica przy nim postawiona „się spaliły „. Pamięć i dokumentacja jednak pozostały. W post-sowieckiej Rosji nakręcono film na kanwie tego cudu. Nie oglądałem.

Opisywano wiele cudów w okolicy Czarnobyla, tak przed, jak i po katastrofie 1986r.. Opisy te wyglądały prawdopodobnie, ale duchowo były raczej małe. Wyczytywałem to na portalu Trzeci Rzym, niestety już jest on niedostępny. Może w Archiwum mojej Strony się uchowały? O prawosławnym folklorze z cudownościami pisać nie będę. Jest rozczulająco miły i naiwny.

Były cuda w Starym Testamencie, czyli mozaizmie. Dużo i wiarygodne. Czy są jakieś wiarygodne relacje o cudach w talmudyzmie?

O cudach Jezusa Chrystusa nic oczywiście pisać nie będę. To Bóg.

Jak któryś z 19-wiecznych prześmiewców, ateistów i poetów powiedział przed śmiercią o Jego miłosierdziu: C’est son métier.

„Cuda ” wśród sekt charyzmatyków nigdy nie były ani przez nich, ani w Kościele analizowane poważnie, z dowodami. Opisywany w wielu książkach o Medziugorie „cud w zamrażarce”, gdzie to chłop wyciągał tygodniami ze swojej zamrażarki mięso jednego cielaka i ugaszczał nim setki pielgrzymów, jest parodią rozmnożenia chleba. W książkach księży bliźniaków Armand i Guy Girard i Janko Bubalo [np. „Medziugorie, błogosławiona ziemia”, 1986 ] opisywano panią z Kanady, Georgette Faniel, którą tak popieścił jakiś duch, że na jej pupie pojawiły się krwawe kropki w kształcie dwójki [2], znak że to „ich dwoje „. Raz opisywali to księża bracia bliźniacy, a potem [w kolejnym wydaniu tej samej książki] tę relacje bez jakichkolwiek zmian podpisał jakiś lekarz, dr. Fayer Mashiki. Miało to być dowodem, że pojawiająca się w Medziugorie „Gospa”, to Matka Boża. Różańce z Medjugorie, które z czasem pokrywają się „złotem”, przynoszą fortunę sprzedającym je oszustom. Takie „rewelacje” mają w zamyśle sztabu Złego ośmieszyć samą zasadę cudów. Przecież wśród oświeconych prostaków już chyba co najmniej od stulecia szerzą powiedzonko „panie… cudów nie ma…”

Natomiast od pierwszych wieków chrześcijaństwa [t.j. katolicyzmu] są wiarygodne relacje tysięcy, a chyba nawet setek tysięcy dużych cudów. Wskrzeszenia, przywrócenia wzroku, nawet bez przywrócenia istnienia źrenicy [to u Ojca Pio]. Ogromna jest na przestrzeni wieków ilość udokumentowana cudów w kronikach, w państwach i państewkach na Półwyspie Apenińskim. Krytyczne, surowe analizy bollandystów to potwierdzają.

Mieliśmy też przecież wskrzeszenia porąbanych siekierą dzieci i kobiety wśród cudów na Jasnej Górze. Umieszczę osobno jeden z opisów, w pełni wiarygodnych.

W Saragossie, w Hiszpanii w wieku XVII znana była powszechnie następująca historia:

Chłopak wiejski złamał sobie nogę. Ponieważ rana przez dłuższy czas ropiała, nie goiła się, wdała się gangrena, amputowano mu nogę w okolicy kolana w szpitalu w Saragossie. Ponieważ pochodził z biednej rodziny, której byłby ogromnym ciężarem, pozostał w Saragossie i trzy lata żebrał pod katedrą!! Widziany był w tym stanie i znany tysiącom ludzi. Miał wielką część dla czczonej tam Matki Bożej de Pilar. Według poprzednich danych [nie zaś legend!] Matka Boża pojawiła się w Saragossie jeszcze ze swego życia na ziemi, w roku 40-tym Anno Domini, by pomóc apostołowi Jakubowi nawracać krnąbrnych Katalończyków.

Chłopak, Miguel, codziennie nacierał sobie kikut nogi oliwą z lampek palących się pod figurą Matki Bożej. Kiedyś, w marcu 1640 roku, postanowił wrócić do odległego domu w Calandzie. Część drogi czołgał się i szedł na kulach, część przebył na kolejnych wozach życzliwych ludzi. Na wsi, rodzina bardzo ucieszyła się z jego powrotu. Ale położyli go spać na jakimś sienniku na podłodze, bo całą wioskę zajęli żołnierze przejeżdżający przez tę wieś, czy miasteczko. W nocy matka zajrzała pod płaszcz, którym był przykryty syn, i zauważyła że chłopak ma obie nogi. Okazało się, że ma swoją nogę, która dawno i daleko w szpitalu w Saragossie została mu najpierw obcięta, a potem pochowana na cmentarzyku obciętych członków przy szpitalu. Część odcięta [miała blizny po dawnych wypadkach] i takie te same blizny znaleziono na nodze cudownie odrośniętej. Cud ten stał się znany w całej Hiszpanii jako Cud Cudów, i są nawet obrazy [chyba Velázquez?] na których król Hiszpanii Karol IV w otoczeniu dworu całuje ze czcią nogę tego byłego żebraka Miguela uzdrowionego przez Matkę Bożą.

por.: Cud cudów

Z wielu tysięcy uzdrowień w Lourdes – surowa komisja uczonych różnych specjalizacji, wśród których byli i są ateiści, żydzi i masoni, która je starannie badała, uznała co najmniej setki za niewytłumaczalne w sposób naturalny. A Kościół uznał około 70 za niewątpliwe cuda.

Cud Słońca w Fatimie był opisywany, m.inn. przez wojujących ateistów i masonów, ściśle analizowany przez fizyków, na przykład Zawistowski, Cud Słońca [w Fatimie] – według metody naukowej.

Cuda Pana Boga, za pośrednictwem Ojca Pio są opisane w dziesiątkach książek. Istnieje pełna dokumentacja tych cudów. A później, to znaczy po latach 60-tych zeszłego wieku jakby… źródło cudów wyschło. Są co prawda dwa cuda eucharystyczne w Polsce, w Sokółce i Zielonej Górze. Przypominają wątpiącym, tak księżom jak i wiernym, o prawdziwej obecności Chrystusa w konsekrowanej hostii.

Ale więcej o wstrząsających, jawnych cudach nie czytałem. Ani o znanych, świętobliwych cudotwórcach.

Czy i czemu nastała taka posłucha na prawdziwe cuda ? Może pojawią się znów, gdy wreszcie naprawdę katolicki papież poświęci Rosję i „następnie nastanie jakiś czas pokoju”?

A może naprawdę zbliżamy się do końca Czasu i do Przyjścia Zbawiciela – Sędziego?

I wtedy „kto uwierzył, będzie zbawiony a kto nie uwierzył będzie potępiony”??

 Number of planned low-orbit satellites NOW EXCEEDS ONE MILLION

 Number of planned low-orbit satellites NOW EXCEEDS ONE MILLION
Arthur Firstenberg <info@cellphonetaskforce.org>
On Sunday, SpaceX launched 23 satellites from Cape Canaveral in the morning, and 22 more from Vandenberg Air Force Base in the evening. This brought the total number of operating satellites irradiating the Earth to about 8,800.SpaceX has been sending up satellite-laden rockets every few days this year, in its haste to satisfy an insatiable demand for bandwidth by the billions of human beings who use cell phones. But SpaceX is not the only one. Hundreds of companies are competing for a share of the global market to supply Internet from the sky to the world’s population.On January 5, 2022, I sent out a newsletter listing 147 companies and government agencies from 34 countries that were operating, launching, or planning fleets of satellites that, if they were all launched, would total about half a million in our skies, far outnumbering the visible stars. On October 17, 2023, the journal Science, reviewing filings with the International Telecommunication Union, informed the world that the number of filings and the number of planned satellites have again more than doubled. There are more than 90 filings for constellations of over 1,000 satellites each. Twenty-three have over 5,000 satellites, and eight have over 10,000 satellites.
As of December 31, 2022, the number of satellites being planned by 300 companies and governments exceeded one million. And in June, 2023, E-Space, a company based in France and founded by Greg Wyler in 2022, filed a plan for a single megaconstellation containing 116,640 satellites. E-Space had previously filed a plan, via the government of Rwanda, for an even larger constellation containing 327,320 satellites. Two days after his new filing with the ITU, Wyler clarified that “Our filing in France is in addition to our filings in Rwanda.”Our new network, People Without Cell Phones, is more important than ever. The only way to diminish the demand for bandwidth that is turning the Earth into a giant computer, with all living beings electrocuted inside of it, is to stop using cell phones. Not to use them less frequently, but to throw them away. The ability to use them, no matter how infrequently, requires the entire planet to be irradiated.
Please join our network by forming a local chapter where you live. You can set your own rules, but it is important to have meetings in person. Please contact me if you need help and let me know that you are doing it. Our goal is to establish an expanding global presence of communities that do not use cell phones. It is up to us. 
 Arthur Firstenberg  President, Cellular Phone Task ForceAuthor, The Invisible Rainbow: A History of Electricity and LifeP.O. Box 6216Santa Fe, NM 87502
USA
phone: +1 505-471-0129
arthur@cellphonetaskforce.orgOctober 17, 2023 
 This newsletter is also available for viewing and sharing as a webpage, as a PDF, and on Substack. This newsletter and the last 62 newsletters are available on the Newsletters page of the Cellular Phone Task Force, both in English and other languages.