Zima demograficzna zamieniła się w epokę lodowcową

w ostatnim czasie media regularnie przywołują dramatyczne dane dotyczące dzietności w Polsce. W zeszłym roku liczba urodzonych dzieci spadła do poziomu 300 000, co stanowiło wynik najniższy od zakończenia II wojny światowej. Nie oglądając się na rząd i polityczny kryzys, w Ordo Iuris od lat prowadzimy strategiczne prace badawcze i proponujemy konkretne rozwiązania w zakresie polityki rodzinnej.
Demograficzna zapaść dotyka całej Europy i wedle prognoz doprowadzi do spadku ludności poszczególnych państw nawet o 30% na przestrzeni dwóch pokoleń. Podczas otwarcia naszej przełomowej konferencji o kulturowej polityce rodzinnej, mec. Jerzy Kwaśniewski porównał groźbę wyludnienia do czasów średniowiecznej epidemii Czarnej Śmierci, z której nasza cywilizacja podnosiła się dwa wieki.
Coraz więcej ludzi i światowych przywódców dostrzega konieczność uznania demograficznego kryzysu za pierwszorzędne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Prezydent Węgier – Katalin Novák – wskazała w jednym z wystąpień, że w „wielu krajach zima demograficzna zamieniła się w epokę lodowcową”. W podobnym tonie wypowiedziała się premier Włoch Georgia Meloni. Potrzebę promowania rodzicielstwa dostrzegają w swoim stylu także Amerykanie, którzy organizują konkurs piękności zamężnych kobiet Mrs. American Pageant. W tym roku zwyciężyła w nim matka siedmiorga dzieci – 33-letnia Hannah Neeleman.
Globalny charakter problemu nie może być jednak dla nas pocieszeniem. Tym bardziej, że jego skala w Polsce należy do największych na świecie.Co gorsza, rządy w Polsce obejmą wkrótce ludzie, dla których rozwiązaniem na kryzys demograficzny – skutkujący ruiną polskiego systemu emerytalnego – jest masowa migracja z obcych kulturowo państw Afryki i Azji. Gdy apele do młodych Polaków o odrzucenie własnego egoizmu i otwarcie się na życie rodzinne formułował minister edukacji, prof. Przemysław Czarnek lub przedstawiciele polskiego Episkopatu – liderzy dotychczasowej opozycji brutalnie ich krytykowali i wyśmiewali.
Niemal od początku istnienia Instytutu Ordo Iuris, nasi eksperci zajmują się poszukiwaniem odpowiedzi na pytania o przyczyny i rozwiązania problemu kryzysu dzietności. Do naszego raportu „Jakiej polityki rodzinnej potrzebuje Polska” wprost odwoływał się rząd w czasie wprowadzania najważniejszych instrumentów polityki rodzinnej w 2016 roku. Później część naszych pomysłów została uwzględniona w rządowej Strategii Demograficznej 2040, a część była realizowana pośrednio w takich programach jak chociażby Rodzinny Kapitał Opiekuńczy.
Od samego początku zwracamy jednak uwagę na to, że priorytetem skutecznej polityki prorodzinnej i prodemograficznej nie mogą być tylko programy nastawione na finansowe wsparcie rodzin z dziećmi. Gdyby przyczyna niskiej dzietności leżała głownie w przeszkodach zewnętrznych, takich jak zła sytuacja finansowa i niepewność sytuacji zawodowej, wówczas poprawa sytuacji ekonomicznej przekładałaby się na boom narodzin. Rzecz w tym, że ogólny poziom życia Polaków poprawia się, a dzietność – jak spadała, tak spada. Nie jest też lepiej w zamożniejszych krajach Europy.Chcąc podkreślić wagę polityki kulturowej, która afirmuje rodzicielstwo, 30 września zorganizowaliśmy w Warszawie międzynarodową konferencję naukową na ten temat.Wybitni, światowi naukowcy oraz przedstawiciele think-tanków z Polski, Węgier, Wielkiej Brytanii i USA prezentowali swe badania oraz dyskutowali na temat kulturowego tła kryzysu demograficznego w świecie zachodnim.
Wnioski są jednoznaczne: dobra polityka prorodzinna musi być promocją małżeństwa i rodzicielstwa. Kluczem do jej sukcesu jest nieustanne przekonywanie, że małżeństwo i rodzina pozytywnie wpływają na całe życie człowieka. Obecnie pracujemy nad publikacją pokonferencyjną. Pokażemy w niej główne kulturowe przeszkody w wyjściu z demograficznej zapaści i wskażemy sprawdzone metody promocji rodziny i rodzicielstwa.W ten sposób wzmacniamy opór wobec całego nurtu zniechęcania Polaków do posiadania dzieci, którego promotorami były przez lata tak publiczne jak i prywatne media. W połowie września czytelnicy portalu Gazety Wyborczej mogli przeczytać artykuł, w którym pisano o „tysiącu powodów, żeby nie mieć dzieci”. Portal Wysokie Obcasy pod koniec sierpnia twierdził, że „bezdzietni z wyboru nie czują pustki” a także kreował obraz macierzyństwa jako „przekleństwa”. 
Niewiele w tyle pozostawały media publiczne, które często epatowały w swoich filmach i serialach rozwodami i promocją konsumpcyjnego stylu życia. Odpowiedzią na tę propagandę egoizmu musi być nasza aktywność – konkretne twarde argumenty i skuteczne metody odnowy kultury rodzinnej i dzietności.
Poszukując odpowiedzi na pytanie o skuteczne remedium na postępujący kryzys dzietności, analizujemy także politykę prorodzinną państw, które radzą sobie lepiej od nas. Obecnie eksperci Ordo Iuris analizują politykę prorodzinną Węgier. Przyglądamy się przy tym nie tylko zastosowanym nad Dunajem instrumentom polityki ekonomicznej, ale również kulturowej. Efektem naszych prac będzie raport, który opublikujemy jeszcze w tym roku.
Jako odpowiedzialny ośrodek strategiczny, nie możemy pozwolić, by zmiana rządu i ofensywa radykalnej lewicy zatopiła nas w działaniach reaktywnych i obronnych. Część naszych sił wciąż musimy – nawet bardziej zdecydowanie niż w przeszłości – poświęcać na strategiczny namysł i przygotowywanie odpowiedzi na największe zagrożenia dla naszej Ojczyzny. Przemyślana polityka demograficzna, uwzględniająca kulturowe czynniki wpływające na dzietność, może ocalić nas przed tragicznym w skutkach wyludnieniem i jest merytoryczną odpowiedzią na postulaty głosicieli „nieuchronnej” masowej imigracji.
Wiem, że ze wsparciem Pana i całej społeczności naszych Przyjaciół i Darczyńców, szeroko zakrojone plany badawcze i promocyjne będą mogły zakończyć się skutecznym przygotowaniem narzędzi kulturowej polityki rodzinnej. To tym bardziej ważne w czasie, gdy – przynajmniej na pewien czas – rządowe instytucje staną się otwartymi propagatorami antykultury, masowej migracji i cywilizacji śmierci.Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk[u mnie jakoś „nie wchodzi”, jest jednak w ORYGINALE. MD]
Czy Polskę czeka demograficzna katastrofa?Demografowie od lat alarmują, że niska dzietność Polaków stanowi ogromne zagrożenie dla przyszłości naszego narodu. Obecnie polski wskaźnik dzietności wynosi zaledwie 1,26, czyli głęboko poniżej poziomu progu 2,1 wymaganego do osiągnięcia zastępowalności pokoleń.Opublikowana w bieżącym roku przez Główny Urząd Statystyczny Prognoza ludności Polski na lata 2023-2060 przedstawia długoterminowe scenariusze demograficzne dla Polski. Według najgorszego z nich liczba Polaków może zmniejszyć się w 2060 roku nawet do 26,7 mln. Według najrealniejszego – zdaniem autorów prognozy – wariantu Polskę w 2060 roku ma zamieszkiwać niecałe 31 mln ludzi. Z kolei wariant najbardziej optymistyczny zakłada, że liczba Polaków zmniejszy się do 34,8 mln.
Wszystkie z tych scenariuszy łączy nie tylko drastyczny spadek populacji Polski, ale także zachwianie jej struktury demograficznej, polegające na procentowym wzroście udziału seniorów w ogólnej populacji Polski, co niekorzystnie odbije się na naszym systemie emerytalnym. Obecnie na jedną osobę w wieku post-produkcyjnym przypadają w Polsce blisko 3 osoby w wieku produkcyjnym, które mogą pracować na emerytury swoich rodziców i dziadków. Każda z prognoz GUS przewiduje, że do 2060 roku na jedną osobę w wieku postprodukcyjnym będzie przypadać tylko 1,5 osoby w wieku produkcyjnym.W rezultacie na przestrzeni kolejnych dziesięcioleci przemiany demograficzne będą stanowiły główną barierę rozwojową Polski. Jeżeli dzietność utrzyma się na obecnym poziomie, Polskę czeka zjawisko wtórnego regresu demograficznego, czyli pogłębienia się negatywnych procesów w kolejnych pokoleniach ze względu na ich niższy potencjał demograficzny.
Czy polska polityka prorodzinna państwa jest skuteczna?Świadomi zagrożeń związanych z wyludnianiem Polski, eksperci Ordo Iuris od lat poddają wnikliwej analizie polską politykę prorodzinną.Już w 2015 roku opublikowaliśmy obszerny – prawie 200-stronicowy – raport „Jakiej polityki rodzinnej potrzebuje Polska?”, który przygotowaliśmy we współpracy z Związkiem Dużych Rodzin „Trzy plus” i zaprezentowaliśmy w Kancelarii Prezydenta RP. Raport zawierał szczegółową analizę doświadczeń siedmiu państw, którym udało się skutecznie zwiększyć współczynnik dzietności, analizę polityk prorodzinnych wprowadzanych w Polsce i na poziomie unijnym w przeciągu ostatnich 25 lat oraz szereg rekomendacji, z których częściowo korzystał później rząd.Proponowaliśmy między innymi wprowadzenie tzw. bonu wychowawczego, którego idea jest w dużej mierze zbieżna z wprowadzonym przez rząd projektem Rodzinnego Kapitału Opiekuńczego. Oprócz tego proponowaliśmy także wprowadzenie skutecznego programu mieszkaniowego dla młodych oraz preferencji podatkowych dla rodzin. Rząd wprost odwoływał się potem do naszego raportu przy wprowadzaniu niektórych z proponowanych przez nas rekomendacji.Trzy lata później opublikowaliśmy kompleksowy raport poświęcony opiece nad dziećmi do 3. roku życia. Zwróciliśmy w nim uwagę na liczne mankamenty polskiego modelu, który jest mało efektywny i nie wychodzi naprzeciw zgłaszanym przez rodziców potrzebom, co negatywnie przekłada się na dzietność Polaków. Przytaczając liczne badania naukowe i doświadczenia innych państw, zarekomendowaliśmy wówczas, aby – zgodnie z oczekiwaniami rodziców – państwo wspierało nie tylko opiekę nad dziećmi w żłobkach, ale również opiekę domową podejmowaną przez rodziców, dziadków lub nianie. Postulowaliśmy także wydłużenie okresu płatnych urlopów rodzicielskich i powiązanie ich długości z liczbą posiadanego potomstwa.
Poddaliśmy analizie rządowy program „Pierwsze Mieszkanie”, którego pomysłodawcy przedstawiali go jako pomoc dla młodych rodzin, które wskutek problemów z zakupem własnego mieszkania odkładają na później decyzję o posiadaniu dzieci. Wskazaliśmy, że – wbrew zapowiedziom rządzących – ów program nie będzie miał wpływu na demografię Polski. Jest to efektem powielenia błędów poprzedniej podobnej inicjatywy mieszkaniowej – „Mieszkania dla młodych”, z którego skorzystali w większości single i bezdzietne związki. Co więcej, program „Pierwsze Mieszkanie” może wręcz zniechęcać do zawierania małżeństw, ponieważ wyklucza on małżeństwa, w których co najmniej jeden małżonek posiada już mieszkanie. Jednocześnie pary żyjące w nieformalnym związku mogą ominąć ów zapis albo skorzystać z programu dwukrotnie, ukrywając swoją relację. W analizie zwróciliśmy uwagę na to, że obecny kształt programu może doprowadzić do wzrostu cen mieszkań, na czym skorzystają deweloperzy i banki, a nie młodzi Polacy.
Dziś widać już, że nasze obawy w tym zakresie niestety się potwierdziły… Aby program był bardziej prorodzinny, postulowaliśmy jego ograniczenie do rodzin z dziećmi lub rodzin spodziewających się dzieci oraz powiązanie wysokości wsparcia z liczbą posiadanych dzieci.Ocenie poddaliśmy program 500+, który od nowego roku ma zostać podniesiony, co znacząco zwiększy jego koszt. W poświęconym mu komentarzu prawniczym wskazaliśmy, że choć w pierwszym okresie jego funkcjonowania w Polsce nastąpił istotny wzrost liczby urodzeń, to jednak od 2017 roku obserwujemy ich wyraźny spadek. Dlatego program powinien zostać przemyślany na nowo, zreformowany i wkomponowany w całokształt polityki prorodzinnej.
Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk [w oryg.]
Prorodzinna kultura ma kluczowe znaczenie dla demografii!Widzimy zatem, że skierowane do młodych programy społeczne, choć mają pewien wpływ na dzietność Polaków, ułatwiając podjęcie decyzji o założeniu rodziny, to nie są w tym zakresie decydujące. Dane demograficzne jasno wskazują, że najwięcej Polaków – ponad 700 000 rocznie – rodziło się w latach pięćdziesiątych oraz w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych.W dobie szalejącego stalinowskiego terroru i powojennej biedy oraz w czasie stanu wojennego, warunki ekonomiczne w Polsce były zdecydowanie gorsze od obecnych, a mimo to nasi dziadkowie i rodzice mieli więcej dzieci niż my. Pierwszoplanowe znaczenie dla poziomu dzietności mają więc nie tyle czynniki ekonomiczne, co kulturowe. 
Kilkadziesiąt lat temu, pomimo komunistycznej propagandy, w Polsce istniała silna i oddolna kultura przyjazna posiadaniu dzieci. Przez ostatnie lata podkopały ją kulturowe trendy zniechęcające do rodzicielstwa – w tym skrajny indywidualizm i koncentracja na własnej wygodzie.
Pokazujemy kulturowe zagrożenia dla polskiej demografii.
Chcąc dać im odpór oraz postawić pierwszy krok na drodze do odbudowania silnej, prorodzinnej kultury w Polsce, zorganizowaliśmy pod koniec września międzynarodową konferencję naukową „Kulturowe aspekty polityki prorodzinnej – dodatek czy podstawa skutecznej recepty na kryzys demograficzny”.W trakcie wydarzenia profesor Bracy Bersnak z amerykańskiego Christendom College zwrócił uwagę na związek pomiędzy skłonnością do przedkładania kariery zawodowej ponad rodzinę z obniżeniem dzietności. Przytoczył wyniki amerykańskich badań, które dowodzą, że ludzie ceniący karierę zawodową wyżej od rodziny mają średnio o 0,6 dziecka mniej od tych, którzy wyżej cenią rodzinę. Profesor zauważył, że współczesna kultura masowa prezentuje rodzinę i małżeństwo jako zagrożenie dla ludzkiej wolności rozumianej w duchu skrajnego indywidualizmu. Jednocześnie podkreślił, że aby dać odpór tej antyrodzinnej narracji, powinniśmy podkreślać korzyści wynikające z życia rodzinnego. Powołując się na liczne badania, wskazał, że małżeństwo sprawia, że małżonkowie oceniają swoje życie jako bardziej szczęśliwe. Starając się dać przykład dzieciom, rzadziej niż inne osoby podejmują ryzykowne zachowania i rzadziej łamią prawo. Są też bardziej produktywni.
Belinda Brown z University College London wykazała negatywny wpływ na dzietność radykalnego feminizmu, który za swojego wroga i źródło opresji wobec kobiet uznaje rodzinę jako taką. Podkreśliła, że lansowany przez radykalne feministki fałszywy obraz mężczyzny zatruwa relacje damsko-męskie i tym samym niszczy małżeństwa. Wskazała, że przeforsowane przez radykałów w Wielkiej Brytanii osłabienie prawnej pozycji małżeństwa przyczyniło się spadku liczby zawieranych małżeństw i zmniejszenia dzietności.Ja w swoim wystąpieniu zidentyfikowałem niektóre czynniki kulturowe, które uderzając w rodzicielstwo, nie pozostają bez wpływu na dzietność Polaków. Są nimi postrzeganie pracy jako źródłu wartości i sensu życia (workism), deprecjonowanie pracy jaką wykonuje matka zajmując się domem i wychowaniem dzieci, jako nie przynoszącej żadnych wymiernych korzyści finansowych, rewolucja seksualna, przeakcentowanie indywidualizmu i autonomii, rozbicie norm związanych z macierzyństwem, ojcostwem, rodzicielstwem i zdewastowanie samego rozumienia tych pojęć. Wreszcie kampanie wprost wymierzone w zniechęcenie do rodzicielstwa.
Z kolei profesor Mark Regnerus z University of Texas mówił o wpływie antykoncepcji i pornografii na powstawanie i trwałość związków. Wskazywał, że o ile dla naszych dziadków, stosunek seksualny był jednoznacznie wpisany w kontekst małżeństwa, związany z płodnością i odpowiedzialnością za poczęte życie, to współcześnie ów związek został rozerwany. W rezultacie długotrwałe budowanie relacji małżeńskich jest trudniejsze niż prowadzenie życia wypełnionego pogonią za kolejnymi seksualnymi podbojami.Inny z prelegentów – Joseph Backholm z zajmującego się kulturą, małżeństwem i rodziną w USA think-tanku Family Research Council – podjął temat relacji sekularyzmu i dzietności, a dyrektor zajmującego się badaniami demograficznymi Instytutu Pokolenia Michał Kot przybliżył badania dotyczące wzrostu poczucia samotności wśród młodych Polaków. Wskazał, że poczucie samotności młodego pokolenia wiąże się z rozwojem nowych technologii komunikacyjnych, które przenoszą życie młodych ludzi do wirtualnej rzeczywistości.Prezes Instytutu Wiedzy o Rodzinie i Społeczeństwie, prof. Michał Michalski w swoim wystąpieniu opowiedział o korzyściach dla rodziny i społeczeństwa wynikających z obecności ojca w wychowaniu dzieci. Przytoczył wyniki badań świadczących o tym, że dzieci, które mają lepszy kontakt z ojcami, mają wyższe poczucie własnej wartości, osiągają lepsze wyniki w nauce oraz lepiej radzą sobie ze stresem.
Obecnie pracujemy nad publikacją pokonferencyjną, w której zbierzemy głosy wszystkich ekspertów, tworząc w ten sposób katalog zagrożeń dla kultury afirmacji rodzicielstwa oraz wskazując rekomendowane sposoby reakcji.
Jak Węgrzy radzą sobie z kryzysem demograficznym?Podczas wrześniowej konferencji poruszyliśmy także temat węgierskiej polityki prodemograficznej. Pomiędzy rokiem 2011 a rokiem 2022 wskaźnik dzietności wzrósł tam z poziomu 1,23 do poziomu 1,52. Z kolei liczba zawieranych rocznie małżeństw uległa w tym okresie podwojeniu. Politykę tamtejszego rządu przybliżył Árpád Mészáros – wiceprezes Instytutu na rzecz Demografii i Rodzin im. Marii Kopp.Jego zdaniem, przesłanie wynikające z węgierskiego relatywnego sukcesu sprowadza się do tego, że posiadanie rodziny i dzieci nie może być przywilejem i nie jest jedynie sprawą prywatną, ale najbardziej publiczną spośród spraw osobistych, o którą należy walczyć w celu zachowania Europy oraz europejskich wartości i kultury.Węgierskiej polityce prorodzinnej poświęcimy osobny raport, nad którym pracują obecnie nasi eksperci. Zwrócimy w nim uwagę na fakt, iż Węgry z problemami demograficznymi zmagają się dużo dłużej od Polski. Już od początku lat sześćdziesiątych XX wieku Węgrzy mają problem z osiągnięciem współczynnika prostej zastępowalności pokoleń. Omówimy zastosowane przez nich instrumenty demograficzne, które przyczyniły się do podniesienia wskaźnika dzietności.
Razem zbudujemy w Polsce kulturę posiadania dzieci
Jeśli w przeciągu nadchodzących kilku lat Polacy nie podejmą stanowczych działań i nie zbudują w Polsce kultury afirmującej posiadanie dzieci, w której rodziny wielodzietne nie będą wyjątkiem od normy, ale normą, to liczba Polaków ulegnie drastycznemu spadkowi. Będzie to oznaczało nie tylko odczuwane przez wszystkich pogorszenie sytuacji ekonomicznej, ale także osłabienie pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Jako mniej licznemu narodowi będzie nam dużo trudniej bronić się przed presją międzynarodowego lobby aborcyjnego czy antyrodzinnego.Wciąż jednak nie jest za późno. Nadal możemy skutecznie przeciwstawić się skrajnym ideologom burzącym realistyczne rozumienie ludzkiej płciowości i deformującym małżeństwo i rodzinę do postaci luźnego konglomeratu czasem zamieszkujących wspólnie jednostek. Musimy jednak działać szybko, zdecydowanie i kompleksowo. I tak właśnie działają eksperci Instytutu Ordo Iuris. Realizacja każdego naszego projektu wiąże się jednak z koniecznością zgromadzenia niezbędnych środków.Monitorowanie prac legislacyjnych parlamentu i samorządów oznacza dla naszych analityków wiele godzin pracy. Miesięczny koszt tej aktywności to wydatek rzędu 8 000 zł.Dodatkowo opracowanie analizy każdego z proponowanych przez posłów lub radnych projektu to w zależności od rozległości zmian i stopnia skomplikowania zagadnienia koszt od 8 000 do nawet 20 000 zł. Jak pokazuje doświadczenie, nasze merytoryczne argumenty często wpływały na końcowy kształt aktów prawnych.
Wydanie publikacji pokonferencyjnej, w której całościowo omówimy skuteczne instrumenty promocji kultury posiadania dzieci, oraz jej szeroka promocja wymaga zgromadzenia 25 000 zł. Chcemy, aby nasza publikacja była impulsem, który przekona Polaków o konieczności aktywnego kształtowania całej przestrzeni kultury prorodzinnej.
Dlatego bardzo Pana proszę o wsparcie Instytutu kwotą 80 zł, 130 zł, 200 zł lub dowolną inną, dzięki czemu będziemy mogli z pełnym zaangażowaniem podejmować działania na rzecz budowania w Polsce prorodzinnej kultury.Z wyrazami szacunkuRafał Dorosiński - Członek Zarządu Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo IurisP.S. Straszliwe skutki polityczne, ekonomiczne i społeczne nadchodzącej katastrofy demograficznej będą bardzo szerokie, dotykając każdego z nas. Dlatego tak ważne jest, aby skutecznie działać wtedy, gdy możemy jeszcze odwrócić niekorzystny trend demograficzny. Wierzę, że z Pana pomocą stworzymy w naszej Ojczyźnie prawdziwą kulturę afirmacji rodzicielstwa.Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris jest fundacją i prowadzi działalność tylko dzięki hojności swoich Darczyńców.
 Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iurisul. Zielna 39, 00-108 Warszawa+48 793 569 815
www.ordoiuris.pl

Małe reaktory atomowe w Polsce jak grzyby po deszczu!! Amerykanie się wycofują. Za drogie. Ale projekt trwa mać! Wizja „małego atomu”….

Małe reaktory atomowe w Polsce jak grzyby po deszczu. Amerykanie się wycofują. Za drogi. Ale projekt trwa mać! Wizja „małego atomu”….

Małe reaktory pod dużym znakiem zapytania.

JAF businessinsider-Amerykanie się wycofują

Małe reaktory atomowe miały powstawać w Polsce jak grzyby po deszczu pod koniec bieżącej dekady i tylko niektórzy eksperci nieśmiało wspominali, że ta technologia jeszcze nigdzie nie działa. Okazało się, że technologia technologią, ale cały projekt wywrócić mogą potencjalne koszty. Kontrahent KGHM nie wybuduje przez to swoich pierwszych reaktorów w stanie Utah.

  • Projekt budowy małych reaktorów atomowych w Polsce może być zagrożony
  • Kontrahent KGHM z NuScale Power nie wybuduje swoich pierwszych reaktorów w stanie Utah
  • Ryzykowny wzrost kosztów może przekreślić realizację projektu w Polsce

NuScale Power poinformowała w środę, że osiągnęła porozumienie z grupą energetyczną w Utah w sprawie zakończenia projektu małego reaktora modułowego. Akcje NuScale spadają o aż 34 proc.

„Pomimo znacznych wysiłków obu stron na rzecz rozwoju CFPP, wydaje się mało prawdopodobne, by projekt miał wystarczającą liczbę subskrypcji, aby kontynuować wdrażanie. Dlatego UAMPS i NuScale wspólnie ustaliły, że zakończenie projektu jest najrozważniejszą decyzją dla obu stron” — podała spółka w komunikacie.

— Nasza praca z CFPP w ciągu ostatnich dziesięciu lat doprowadziła technologię NuScale do etapu komercyjnego wdrożenia; osiągnięcie tego kamienia milowego jest ogromnym sukcesem, który będziemy nadal rozwijać we współpracy z przyszłymi klientami — powiedział prezes i dyrektor generalny NuScale, John Hopkins. — NuScale będzie kontynuować, wraz z innymi naszymi klientami krajowymi i międzynarodowymi, wprowadzanie na rynek naszej amerykańskiej technologii SMR i rozwój amerykańskiej bazy produkcyjnej energetyki nuklearnej, tworząc miejsca pracy w całych Stanach Zjednoczonych. Dziękujemy firmie UAMPS za współpracę, która umożliwiła ten postęp” — dodał.

Kontrakt z KGHM

Warto w tym miejscu przypomnieć, że NuScale Power razem z KGHM miał postawić pierwszy mały reaktor atomowy (SMR) w Polsce, a ruszyć miał on w 2029 lub 2030 r. KGHM podpisując umowę w 2022 r. zainteresowany był większym reaktorem o mocy 77 MW niż ten, który miał być jako pierwszy postawiony w USA (50 MW). A konkretnie miała to być konfiguracja sześciomodułowa o łącznej mocy 462 MW z umiejscowieniem w Legnickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Wydano już nawet zgodę środowiskową. Może się okazać, że te plany trzeba będzie „zawiesić na kołku”.

W styczniu firma NuScale podała, że ​​docelowa cena energii z elektrowni wyniesie 89 dol za megawatogodzinę, co stanowi wzrost o 53 proc. w porównaniu z poprzednimi szacunkami wynoszącymi 58 dol. To budzi obawy co do gotowości klientów do zapłaty — pisze Reuters.

89 dol. to 369 zł, a cena energii na TGE to obecnie 434 zł za MWh, przy czym były dni, jak 4-6 listopada, kiedy cena była poniżej 300 zł za MWh, a 15 października nawet poniżej 100 zł. W tej sytuacji rentowność inwestowania w podobny projekt staje pod znakiem zapytania.

„Niefortunna wiadomość”

Rzecznik Departamentu Energii po publikacji potencjalnej ceny wyprodukowanej przez SMR-y energii stwierdził, że to niefortunna wiadomość, ale dodał: „Wierzymy, że dotychczasowe prace nad CFPP będą cenne dla przyszłych projektów związanych z energią jądrową”.

„Chociaż nie ma gwarancji powodzenia każdego projektu, DOE nadal dokłada wszelkich starań, aby wdrożyć te technologie w celu zwalczania kryzysu klimatycznego i zwiększenia dostępu do czystej energii” – powiedział rzecznik.

Jak przypomina Reuters, w 2020 r. Departament Energii zatwierdził finansowanie elektrowni o wartości 1,35 mld dol. w ciągu 10 lat, znanej jako Projekt Energii Bezemisyjnej, z zastrzeżeniem środków Kongresu. Od 2014 r. NuScale otrzymało od działu około 600 mln dol. na wsparcie projektowania, licencjonowania i lokalizacji projektu.

NuScale planowało opracować projekt obejmujący sześć reaktorów o mocy 462 MW we współpracy z Utah Associated Municipal Power Systems (UAMPS) i uruchomić go w 2030 r. Kilka miast wycofało się jednak z projektu ze względu na wzrost kosztów.

Projekt trwa

John Hopkins, prezes i dyrektor generalny NuScale, powiedział w komunikacie, że firma będzie kontynuować, wraz z innymi klientami krajowymi i międzynarodowymi, wprowadzanie na rynek technologii amerykańskich małych reaktorów modułowych (SMR) i zwiększanie amerykańskiej bazy produkcyjnej w dziedzinie energetyki jądrowej.

NuScale ma nadzieję zbudować SMR oprócz Polski jeszcze w: Rumunii, Kazachstanie i na Ukrainie. Oczekiwano, że elektrownia NuScale w Utah będzie pierwszą elektrownią SMR, która uzyska licencję na budowę amerykańskiej Komisji Regulacji Jądrowej (NRC). Jednak NuScale stwierdziło, że wydaje się mało prawdopodobne, aby projekt miał wystarczającą liczbę subskrypcji, by kontynuować wdrażanie.

W drugim kwartale br. spółka miała 5,8 mln dol. przychodu i 29,7 mln dol. straty netto. Dysponowała 215 mln dol. w gotówce i nie była obciążona długami. W trakcie roku firma przewiduje, że środki pieniężne skurczą się o 102-142 mln dol. Oznacza to, że bez zasilenia zewnętrznego, jeśli nie pojawią się przychody, pieniędzy starczy na dwa lata działania, może mniej.

Istniejące amerykańskie elektrownie jądrowe, które są dużo większe niż SMR, zapewniają prawie połowę praktycznie bezemisyjnej energii wytwarzanej w USA. SMR miały pasować do zastępowania zamykanych elektrowni węglowych i lokalizacji w odległych miejscach.

Zwolennicy nowej technologii twierdzą, że projekt jest bezpieczniejszy niż dzisiejsze reaktory — pisze Reuters. Jak dotąd jedynie projekt SMR firmy NuScale został zatwierdzony przez NRC. Publiczne pieniądze amerykańskie na rzecz NuScale zostały przyznane w ramach pozakonkurencyjnego narzędzia finansowania, które wprowadzono przed przyjęciem ustaw energetycznych i klimatycznych za rządów Joe Bidena.

=============================

Wizja „małego atomu” w Polsce się oddala? Jest dementi KGHM

JAF wizja-malego-atomu

Amerykanie wstrzymali właśnie swój pierwszy projekt SMR w Utah. Akcje NuScale spadły na nowojorskiej giełdzie o 34 proc.

===========================

Ledwo pojawiła się informacja, że amerykański NuScale wycofał się z budowy w stanie Utah pierwszych, małych reaktorów atomowych, a przyszła nowa mocna wiadomość. Według nieoficjalnych informacji pozyskanych przez „Rzeczpospolitą” Amerykanie wypowiedzieli umowę KGHM. KGHM po kilku godzinach to zdementował. Wizja polskiej energii z atomu jeszcze w tej dekadzie jest bardzo niepewna.

Amerykańska firma NuScale wypowiedziała umowę o rozwoju małych reaktorów jądrowych polskiemu gigantowi miedziowemu KGHM – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Kilka godzin później w serwisie X (dawniej Twitter) KGHM zamieścił komunikat z dementi.

Amerykanie wstrzymali właśnie swój pierwszy projekt SMR w Utah. Akcje NuScale spadły na nowojorskiej giełdzie o 34 proc. Ich też zapytaliśmy o losy z kontraktu z KGHM.

Problemem z kontynuacją projektu w USA okazały się koszty produkcji energii w SMR. W styczniu firma NuScale podała, że ​​docelowa cena energii z elektrowni wyniesie 89 dol. za megawatogodzinę, co stanowi wzrost o 53 proc. w porównaniu z poprzednimi szacunkami wynoszącymi 58 dol. To budzi obawy co do gotowości klientów do zapłaty za budowę elektrowni — pisze Reuters.

Oszustwo Pfizer’a polegające na użyciu podwójnego standardu produkcji «szczepionki»

Oszustwo Pfizer’a polegające na użyciu podwójnego standardu produkcji jego «szczepionki»

Date: 10 novembre 2023Author: Uczta Baltazara 0 Commenti

Oto jak Pfizer oszukał Europejską Agencję Leków, wraz z całym światem:

Nowe dokumenty potwierdzają fakt, że Pfizer wykorzystywał dwa różne procesy do produkcji preparatów anty-kowidowych. Jeden był czysty i drogi i został użyty do procesu zatwierdzenia. Drugi był tani, oznaczał zastrzyki skażone i znacznie poważniejsze skutki uboczne. Wyprodukowana w ten sposób substancja została wstrzyknięta populacji świata.

Lekarz Florian Schilling wyjaśnia, że z tego powodu “jakakolwiek deklaracja zgody osób zaszczepionych jest nieważna”.

Mamy do czynienia z jednym z największych skandali w historii produkcji szczepionek przeciwko COVID-19. Nowe dokumenty pochodzące z firmy Pfizer ujawniają zdumiewającą prawdę stojącą za produkcją preparatów na koronawirusa, które trafiły do milionów ludzi na całym świecie. To, co się z nich wyłania, to przerażające podwójne standardy w procesie produkcji, z poważnymi i nieprzewidywalnymi konsekwencjami dla zdrowia publicznego. https://multipolar-magazin.de/artikel/process-2

“Proces produkcyjny 1” i “Proces produkcyjny 2”

Skala tego, o czym dziś mówimy, jest trudna do pojęcia. Wewnętrzne dokumenty Pfizera pokazują, że w ramach badań nad zatwierdzeniem preparatów koronowych przetestowano szereg substancji, które następnie zostały podane ludności. Lekarz i badacz Florian Schilling niedawno zwrócił na to uwagę w szczegółowym artykule. https://www.florianschillingscience.org/post/procedure-2

Sprawa została upubliczniona przez izraelskich naukowców Joshuę Guetzkowa i Retsefa Leviego, którzy przeanalizowali dokumenty Pfizera, będące od dłuższego czasu przedmiotem długiego przeglądu, i w liście opublikowanym w British Medical Journal w maju tego roku opisali skandal. https://www.bmj.com/content/378/bmj.o1731/rr-2

From the trial protocol: https://www.nejm.org/doi/suppl/10.1056/NEJMoa2034577/suppl_file/nejmoa2034577_protocol.pdf

Jak dotąd nie było żadnej znaczącej reakcji ze strony opinii publicznej. Nikt o tym nie mówi. Wyobrażam sobie, że wielu z was dowiedziało się o tym dzięki naszemu artykułowi.

Co do faktów: zgodnie z dokumentami istniały dwa zasadniczo różne procesy produkcyjne. Pfizer wewnętrznie nazywa te dwa procesy “Procesem 1” i “Procesem 2”. Proces 1″ to proces wykorzystywany do produkcji preparatów, które zostały wstrzyknięte 22 000 uczestnikom testów podczas procesu zatwierdzania. Stwierdzenia dotyczące skuteczności i skutków ubocznych zastrzyków opierają się na danych uzyskanych od tych osób. Jednak zupełnie inny proces produkcji, “Proces 2”, został wykorzystany do sprzedaży globalnej, co stanowi jawne oszustwo. Zasadniczo substancje wyprodukowane przy użyciu “Procesu 2” i sprzedawane na całym świecie mają znacznie inny profil skuteczności i bezpieczeństwa niż preparaty “Procesu 1” w procesie zatwierdzania.

Jak stwierdza Schilling w bardzo obszernym i szczegółowym wywiadzie na ten temat: “Procedura stosowana w badaniach zatwierdzających jest sterylna. Odbywa się to wyłącznie in vitro. Oznacza to, że RNA jest amplifikowane przy użyciu PCR. Zaletą jest to, że nie może dojść do zanieczyszczenia. Otrzymujemy wysoce czysty produkt, który składa się głównie z RNA. Natomiast druga metoda użyta dla populacji opiera się na fakcie, że RNA nie jest replikowane w sterylny sposób, ale jest replikowane przez bakterie”. https://multipolar-magazin.de/artikel/process-2

Schilling podkreślił, że wszelkie deklaracje prawne dotyczące zgody osób zaszczepionych są nieważne z powodu tej rozbieżności w procesach produkcyjnych. Wyjaśnił, że “Proces 1” stosowany w badaniach zatwierdzających jest sterylny, podczas gdy “Proces 2” obejmuje bakterie, stwarzając szereg nieznanych zagrożeń.

Stwierdził, że organy regulacyjne są winne “zmowy milczenia”, wskazując na zależności finansowe i konflikty interesów występujące między organami regulacyjnymi a przemysłem farmaceutycznym. Według niego zagraża to niezależności nauki i uniemożliwia pełną przejrzystość procesu zatwierdzania i monitorowania produktów po wprowadzeniu ich do obrotu.

INFO: https://newsacademy.it/scienze-e-salute/2023/11/09/ecco-come-pfizer-ha-truffato-lema-e-il-mondo-intero-la-frode-del-doppio-standard-di-produzione/

Dzień bez Niepodległości

Dzień bez Niepodległości

Kategoria: Archiwum, Polityka, Polska

Autor: CzarnaLimuzyna , 10 listopada 2023

Jutro jest kolejny dzień bez niepodległości, taki sam jak inne dni, lecz bardziej uroczysty.

Na przejściu w Dorohusku policja prosi wójta o rozwiązanie protestu bo do granicy zbliża się grupa 200 ukraińskich kierowców którzy sami chcą zlikwidować protest a policja sobie z nimi nie poradzi. Zadajcie sobie pytanie w jakim państwie my żyjemy że grupa obcokrajowców rządzi?

Dzieje się coraz ciekawiej. Polska policja przeprowadza ukraińskie ciężarówki autostradą, pod zakaz dla ciężarówek, tak aby ominąć miejsce gdzie jest zgłoszony protest. Na ukraińskiej stronie polskie auta stoją zablokowane bo wyrzucono ich z ekolejki. Czyj to kraj?! /Rafał Mekler/

Czyj to kraj? – pyta Pan Rafał.

Na to pytanie, przypominam po raz kolejny, odpowiedział w przypływie szczerości, w środku I kadencji, Mateusz Morawiecki- Polska jest krajem posiadanym przez kogoś z zagranicy.

Polacy stali się obywatelami drugiej kategorii, którymi systematycznie się pomiata, odbierając im, na każdym kroku, resztki wolności, godności i majątku. Polskie dzieci są zmuszone czekać wiele miesięcy na operację, a w międzyczasie ich ukraińscy rówieśnicy są przyjmowani poza kolejką, w ciągu kilku dni. Polskie dzieci tracą zdrowie, a nieraz życie. Tak wygląda życie w kolonii, o zgrozo legitymizowanej w groteskowym rytuale przez większość niewolników. Propaganda jest o wiele skuteczniejsza niż w czasach Stalina i Goebbelsa unicestwiając emocjonalne poczucie utraty wolności. Największą popularnością cieszy się wolność prostytuowania, błaznowania i ciułania honorariów w ramach jurgieltu.

Powyższe słowa pisałem wczoraj. Dziś jest już 11 listopada, “Święto Niepodległości”. Wypada, abym coś jeszcze dodał.

Przypierają nas do ściany, wpychają ku uciesze tępej gawiedzi, coraz głębiej do klatki. Nie potępiam tych, którzy na samym początku dali sobie założyć kagańce na twarz, ale potem… okazuje się na każdym kroku, że te kagańce, maski zostały nam na stałe. U większości.

Oglądałem niedawno wywiad z panem Wiplerem, posłem formacji rzekomo wolnościowej. Co zrobił pan Wipler podczas tej błazenady? Odpowiadał na każde głupkowate pytanie  snując ględę-gawędę na temat gry aktorskiej innych błaznów w konfiguracjach quasi teatralnych, w paroksyzmach nieosiągalnej jeszcze kilka lat temu, głupoty lub świadomego kłamstwa o rozmiarach coraz bardziej oswojonej, coraz częściej pojawiającej się apokalipsy.

Niepodległość można rozpatrywać w  aspekcie politycznym, ekonomicznym oraz duchowym. Jeżeli nie obronimy trzeciego, najważniejszego bastionu, nigdy nie odzyskamy dwóch pierwszych.

Jest na szczęście Grzegorz Braun, niezależnie od tego czy gra na etacie, czy nie, a moim zdaniem, nie – on poprawia mi humor. Rzecz nie tylko w poprawie humoru, lecz w ustawieniu moralnego azymutu.

Mateusz Morawiecki, to zbrodniarz-ludobójca zza biurka! W Kodeksie Karnym jest taki rozdział „zbrodnie przeciwko ludzkości” i tam jest wyraźnie napisane, że zbrodniarzem-ludobójcą zostaje nie tylko ten, kto w jakimś Katyniu, Palmirach spycha do dołu z wapnem i strzela w potylicę. Nie, ludobójcą jest także ten, cytuje kodeks karny, ten kto „stwarza warunki, okoliczności w których ludzie giną.

Grzegorz Braun…o suwerenności

Grzegorz Braun min 30:30

Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało.

Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało.

Izabela BRODACKA

Powiedzonko „Tu l’as voulu, Georges Dandin” pochodzi z komedii „George Dandin ou le Mari confondu” Molière’a. Tytuł tłumaczy się: „ Grzegorz Dyndała albo mąż zmieszany” Bohater komedii Molière’a to chłop, który żeni się przez snobizm ze szlachcianką i potem cierpi nieustannie poniżany przez żonę. Powiedzonko to, które stało się właściwie związkiem frazeologicznym oznacza, że ktoś narobił sobie problemów na własne życzenie.

Takich problemów narobili sobie ostatnio obywatele naszego kraju.

Polska? Polski już nie ma”. Tak powiedziała podobno posłanka PiS Anna Zawadzka wychodząc z posiedzenia Parlamentu Europejskiego. Miała zapewne na myśli, że jeżeli sprawy potoczą się według wybranego przez Niemców scenariusza utracimy niepodległość i niezależny byt.

Jeżeli posłanka ma rację ten ponury scenariusz zostanie zrealizowany właśnie na nasze własne życzenie. Od dłuższego czasu Niemcy wiodący główną rolę w UE dążą do zlikwidowania państw narodowych na rzecz federacji, superpaństwa, czy – jeżeli zechcemy tak ten twór nazwać – IV Rzeszy. Mówią o tym od lat otwartym tekstem. Kanclerz Gerhard Fritz Kurt Schröder występujący potem jako wspólnik i lobbysta rosyjskiego sektora energetycznego powiedział kiedyś, że załatwi czapką pieniędzy to czego nie załatwił Hitler zbrojnie, a obecny kanclerz Olaf Scholz w swoim programie wyborczym w sposób jawny umieścił plany federalizacji UE.

Pierwszy krok został już zrobiony. Komisja Europejska przegłosowała zmiany w traktacie Unii Europejskiej. Przede wszystkim zniesienie zasady jednomyślności. Zlikwidowanie prawa weta w 65 niezwykle istotnych kwestiach. Przymus wprowadzenia waluty euro. Ograniczenie do 15 liczby przedstawicieli państw w Komisji Europejskiej.

Wynika z tego że wiele państw, w tym zapewne Polska, nie będzie miało swego przedstawiciela. W projektowanym superpaństwie europejskim znikną państwa narodowe. Nasz kraj stanie się tylko mało znaczącym landem tworzonej właśnie IV Rzeszy. Bez prawa do podejmowania decyzji w najistotniejszych sprawach takich jak obronność, podatki, polityka zagraniczna. Przy oddaniu pod zarząd Unii gospodarki leśnej i rolnej.

Jedynym planem koalicji, która pomimo przegranych wyborów pretenduje do objęcia władzy jest zlikwidowanie wszystkiego co się da. IPN, CBA, TV-info, CPK. Oraz jeżeli nie zlikwidowanie to poważne ograniczenie liczebności armii polskiej. Inaczej mówiąc koalicja planuje, jak słynny pan Kononowicz, że nie będzie niczego. Zmiany w traktatach Unii Europejskiej będą wymagały ratyfikacji przez rządy państw członkowskich. Czy możemy liczyć, że rząd Tuska te zmiany odrzuci? Przecież Tusk po to został wysłany do Polski żeby realizować niemieckie plany a Ursula von der Leyen gratulowała mu stanowiska premiera na dwa lata przed wyborami. Budżetem, czyli liczeniem pieniędzy, ma się w nowym rządzie zamiar zajmować niejaki Ryszard Petru, który jak pamiętamy nie odróżnia trzech od sześciu. Doliczył się sześciu króli udających się do stajenki aby złożyć hołd Jezusowi.

PiS wpędził się w kłopoty też w pewnym sensie na własne życzenie. Nie wyciągnięto wniosków z historii Beaty Sawickiej. Wulgarna aferzystka i łapowniczka, specjalistka od „ kręcenia lodów” ,czyli oszustw, zyskała sympatię społeczeństwa jako zakochana kobieta, a nagłośnienie jej sprawy przyczyniło się do przegrania przez PiS wyborów w 2007 roku. Również niepotrzebne nagłaśnianie wybryków niejakiej Jachiry sprawiło, że ta zdecydowanie niezrównoważona osoba znalazła się w polskim parlamencie i musimy wysłuchiwać piramidalnych głupot, które opowiada. Przed wyborami wielokrotnie pokazywano w mediach Jachirę wściekle nakłuwającą igłą czy szpilką figurkę Jarosława Kaczyńskiego. Ja sama widziałam to kilka razy. Dla młodzieży była to świetna zabawa i dobra rekomendacja na (p)osła. Zresztą zgodnie z zasadą – niech mówią źle czy dobrze byle nie przekręcali nazwiska. Obecnie było podobnie – nieustanne mówienie o Tusku w negatywny sposób utwierdziło widzów w przeświadczeniu, że jest on bardzo ważną i wpływową osobą, a ludzie jak wiadomo lubią opowiadać się po stronie silniejszych. Należało lekceważyć tego ryżego kłamczucha i jak to się brzydko mówi zamilczeć go na śmierć. Również zupełnie niepotrzebnie na kilka dni przed wyborami zaprezentowano nagrania Banasia. To powtórka z Sawickiej. Nie ma sensu teraz dywagować czy lubimy identyfikować się z oszustami i krętaczami jak Sawicka czy opowiadamy się po stronie tych, których uważamy jak Tuska za wygranych. To zajęcie dla psychologów społecznych i socjologów na najbliższe lata.

O wiele istotniejsza jest jednak kwestia prawomocności wyborów. Jak wszyscy wiemy w czasie ostatnich wyborów kwitła turystyka wyborcza. Specjalna strona internetowa pozwalała wchodzącym na nią ocenić w jakim obwodzie wyborczym ich głos będzie miał największą siłę. Podział mandatów według metody d’ Hondta sprawia, że jeden głos we własnym obwodzie wyborczym może mieć wagę pięciu głosów w innym obwodzie. Autobusy z przeciwnikami PiS krążyły po kraju a ludzie pokazujący zaświadczenie uprawniające do głosowania w innej niż własna, związana z adresem zamieszkania, komisji byli wpuszczani do lokalu wyborczego, tworzyli ogromne kolejki i głosowali czasem prawie do rana. Nikt nie przestrzegał obowiązującego terminu zamknięcia lokalu wyborczego. Co gorsza honorowano kopie tych zaświadczeń tak, że te same osoby miały możliwość wielokrotnego głosowania. Zdumienie budzi fakt, że nikt nie podnosi tej sprawy w trybie protestu wyborczego w celu unieważnienia wyborów. Turystyka wyborcza była organizowana według specjalnie opracowanego przez matematyków algorytmu. To też nie jest zgodne z prawem wyborczym.

PiS jako partia oraz jej prezes Jarosław Kaczyński byli niestety przeciwni projektowi zmiany systemu wyborczego na system JOW- jednomandatowych okręgów wyborczych, który doskonale zdaje egzamin w dojrzałych demokracjach.

Nadszedł czas na otrzeźwienie. Trzeba zadać kłam stwierdzeniu Kochanowskiego, że Polak przed szkodą i po szkodzie głupi.

===============================

mail:

Jak?? Po szkodzie?? Podaj sposób !!

7 października 2023: Izraelskie śmigłowce Apache w ferworze i szale strzelają do swoich, szczególnie cywilów…

7 października 2023: Izraelskie śmigłowce Apache w akcji…

Date: 10 novembre 2023 Author: Uczta Baltazara babylonianempire-izraelskie-smiglowce-apache-w-akcji

Nowe relacje świadków starć Izraela z bojownikami Hamasu w dniu 7 października sugerują, że w desperackiej próbie powstrzymania niespodziewanej inwazji, izraelskie oddziały masowo strzelały do własnych obywateli z ciężkiej broni, co potencjalnie doprowadziło do śmierci wielu Izraelczyków w wyniku tak zwanego “przyjaznego ognia”.

Zeznania naocznych świadków i izraelskich źródeł zebrane przez The Grayzone zaprzeczają izraelskiej relacji wydarzeń, które miały miejsce 7 października. Państwo okupacyjne odmówiło ujawnienia pełnych szczegółów okrucieństw, które według niego zostały popełnione przez Hamas i do tej pory ujawniło jedynie wybiórcze informacje na temat ataku.

https://babylonianempire.wordpress.com/2023/10/27/zeznania-z-7-pazdziernika-ujawniaja-ze-izraelskie-wojsko-ostrzeliwalo-izraelskich-obywateli-czolgami-i-rakietami/embed/#?secret=dT8j7VmdlB#?secret=UBY8v5bta9

[Izraelskie wojsko otrzymało rozkaz ostrzelania izraelskich domów, a nawet własnych baz, gdy 7 października zostało opanowane przez bojowników Hamasu. Ilu obywateli Izraela, o których mówi się, że zostali „spaleni żywcem”, faktycznie zginęło w przyjacielskim ogniu?]

Niesprawdzone twierdzenia Izraela, że 7 października, bojownicy Hamasu ścięli głowy 40 niemowlętom, zostały powszechnie odrzucone jako propaganda, która, jak twierdzą krytycy, miała na celu zdobycie sympatii dla Izraela aby ten mógł dokonać zbiorowej kary na 2,2 mln mieszkańców Strefy Gazy. Jednak bliższe zbadanie wydarzeń przez The Grayzone przedstawia inną wersję wydarzeń: taką, w której to właśnie izraelskie wojsko ponosi odpowiedzialność za liczne ofiary śmiertelne wśród ludności cywilnej. Pojawiające się szczegóły nie tylko zaprzeczają wersji wydarzeń izraelskiego rządu, ale wskazują, że w chaosie bitwy bezmyślny izraelski ogień prawdopodobnie doprowadził do znacznej ilości ofiar wśród ludności izraelskiej.

Według Tuvala Escapa, koordynatora ds. bezpieczeństwa w kibucu Be’eri, który uruchomił gorącą linię między mieszkańcami a armią, izraelscy dowódcy podjęli “trudne decyzje”, w tym “ostrzeliwanie domów i ich mieszkańców w celu wyeliminowania terrorystów wraz z zakładnikami”.

Zostało to potwierdzone przez izraelską obywatelkę Yasmin Porat, która ocalała z akcji wzięcia zakładników w Be’eri. Stwierdziła ona, że podczas intensywnych starć izraelskie siły specjalne “bez wątpienia” zabiły wszystkich pozostałych zakładników, wraz z dwoma poddającymi się bojownikami Hamasu, używając pocisków czołgowych i szaleńczego ostrzału.

Porat wspomniała, że bojownicy Hamasu traktowali zakładników “bardzo humanitarnie”, mając na celu jedynie zabranie ich z powrotem do Strefy Gazy, zanim siły izraelskie zaatakowały budynek. Była świadkiem, jak jej partner wciąż żył na ziemi, zanim został zastrzelony wraz z innymi zakładnikami podczas chaotycznej strzelaniny. Inne filmy z wnętrza kibuców pokazują zwłoki przysypane gruzem, prawdopodobnie od pocisków czołgowych wystrzelonych bezpośrednio w domy przez armię izraelską.

Więcej dowodów pochodzi od świadka Danielle Rachiel, która opisała, że mało brakowało, by została zabita w trakcie ucieczki przed atakiem Hamasu na festiwal muzyczny Nova. Gdy odjeżdżała w bezpieczne miejsce, izraelskie siły bezpieczeństwa strzelały bezpośrednio w jej pojazd, dopóki nie krzyknęła po hebrajsku, by zidentyfikować się jako Izraelka.

Izraelski serwis informacyjny Yedioth Aharanoth donosi, że “piloci (helikopterów Apache) zdali sobie sprawę z ogromnych trudności w rozróżnieniu w okupowanych placówkach i osiedlach, kto jest terrorystą, a kto żołnierzem lub cywilem … Szybkość ognia przeciwko tysiącom terrorystów była początkowo ogromna i dopiero w pewnym momencie piloci zaczęli spowalniać ataki i starannie wybierać cele”.

Oto jak wiele samochodów uczestników festiwalu muzycznego zostało zniszczonych. Helikoptery Apache!

Quds News Network

@QudsNen

·

Segui

Media Coverage: „The footage from an Israeli Apache helicopter on October 7 shows the targeting of what appears to be Israeli civilians from the music festival and their cars. Many Israeli civilians from supernova music festival have come forward, admitting that the Israeli… Mostra altro

0:05 / 0:14

IDF zebrało wszystkie zniszczone samochody i zgromadziło je miesiąc po incydencie.

Syrian Girl

·

9 nov 2023

@Partisangirl

·

Segui

BREAKING🚨: Israel admits apache helicopters fired on their own civilians running from the Supernova music festival. “The pilots realised that there was tremendous difficulty in distinguishing within the occupied outposts and settlements who was a terrorist and who was a…

Syrian Girl

@Partisangirl ·

Segui

This is how so many cars at the music festival ended up destroyed. Apache helicopters! FYI : The IDF collected all the destroyed cars and arranged them one month after the incident

W odrębnym raporcie opublikowanym w Haaretz wskazano, że izraelska armia “musiała zażądać nalotu” na swoje obiekty na przejściu granicznym Erez (punkt kontrolny Beit Hanoun) na granicy Strefy Gazy “w celu odparcia terrorystów”, którzy przejęli kontrolę nad tym obszarem. Baza ta była w tym czasie pełna oficerów i żołnierzy izraelskiej administracji cywilnej.

Do godziny 10:30 w dniu 7 października, zgodnie z relacją dostarczoną przez wojsko do serwisu informacyjnego Mako, “większość sił oporu z pierwszej fali ataku już opuściła ten obszar i udała się do Strefy Gazy”. Jednak wraz z szybkim rozpadem izraelskiej dywizji w Strefie Gazy, niscy rangą bojownicy i niektórzy cywile, niekoniecznie pod dowództwem Hamasu, swobodnie napływali na okupowane terytoria.

W owym momencie, według armii, w powietrzu znajdowały się dwie eskadry izraelskich helikopterów Apache, w liczbie ośmiu, i “nie było prawie żadnych danych wywiadowczych, które pomogłyby w podejmowaniu krytycznych decyzji”, powiedziała armia. Eskadry osiągnęły pełną siłę dopiero w południe.

W wyniku chaosu wywołanego na ziemi przez infiltrację bojowników ruchu oporu ze Strefy Gazy, wśród pilotów tych śmigłowców zapanowało zamieszanie, które doprowadziło do wystrzelenia przez nich pocisków i rakiet. “Piloci Apache zeznali, że wystrzelili ogromną ilość amunicji i opróżnili brzuchy helikopterów w ciągu kilku minut. Wrócili do swoich baz i powtórzyli naloty. Zdając sobie sprawę, że tak naprawdę im to nie pomoże” – powiedział McCue.

Śmigłowce Apache zdawały się koncentrować na pojazdach powracających do Strefy Gazy z Nova Music Festival, atakując je z oczywistą świadomością, że w środku mogą znajdować się więźniowie izraelscy. Strzelały także do nieuzbrojonych ludzi, którzy wysiadali z samochodów lub spacerowali po polach na obrzeżach Strefy Gazy.

W wywiadzie dla izraelskiego serwisu informacyjnego Mako, jeden z pilotów Apache mówił o “pokręconym dylemacie” strzelania do ludzi i samochodów powracających do Strefy Gazy. Wyjaśnił, że wiedział, iż w wielu z tych pojazdów mogli znajdować się izraelscy więźniowie. Ale i tak zdecydował się strzelać. “Wybieram takie cele i mówię sobie, że szansa na zastrzelenie zakładników jest również niska” – powiedział pilot. Przyznał jednak, że jego osąd “nie był w 100 procentach prawidłowy”.

W innym raporcie serwisu Mako, dowódca Apache, podpułkownik E, który nie ujawnił swojego pełnego nazwiska, powiedział: “Rozumiem, że musimy strzelać tutaj i szybko. Nigdy nie myślałem, że będę strzelał do ludzi na naszym terytorium”. Opisał zamieszanie w tym czasie, mówiąc: “Miałem dylemat, do czego strzelać, ponieważ było tak wiele celów”.

Ostatecznie izraelscy piloci helikopterów obwiniali taktykę Hamasu za niezdolność do rozróżnienia członków ruchu oporu, żołnierzy sił izraelskich i osób nie biorących udziału w walce. Gazeta Yedioth Ahronoth twierdziła, że armia Hamasu celowo utrudniała pracę pilotom helikopterów i operatorom dronów.

Materiał filmowy z wnętrza kibuców pokazuje absolutną dewastację przypominającą powtarzające się przez lata izraelskie bombardowania Strefy Gazy. Piloci helikopterów Apache przyznali się do ciągłego ostrzału bez rozpoznania celów, podczas gdy załogi czołgów otrzymały rozkaz ostrzeliwania domów, nie zważając na izraelskich zakładników potencjalnie znajdujących się w środku.

Zwłoki Izraelczyków znalezione pod gruzami domu zniszczonego przez potężny wybuch mówią, że są to ofiary pocisków czołgowych. Izraelskie siły bezpieczeństwa otworzyły również ogień do uciekających Izraelczyków, których wzięto za strzelców Hamasu.

Komentatorzy sugerują teraz, że niektóre z najbardziej przerażających zdjęć izraelskiego rządu, przedstawiające zwęglone zwłoki i “ciała spalone nie do poznania”, mogą w rzeczywistości przedstawiać ofiary spowodowane przez Izrael. Jedno z podejrzanych zdjęć przedstawia składowisko pełne spalonych ciał, które według niektórych mogą być martwymi bojownikami Hamasu, których pozbyto się w ten sposób. Izraelscy urzędnicy wykorzystują zdjęcia zwęglonych ciał, aby zdobyć międzynarodowe współczucie, ale jak wskazuje raport, bardziej prawdopodobne jest, że te przerażające zdjęcia przedstawiają zwłoki bojowników Hamasu.

Zeznania wskazują, że w ferworze walki izraelscy żołnierze prawdopodobnie uciekali się do masowego ostrzału obszarów cywilnych i domów, co doprowadziło do niewyobrażalnej liczby ofiar śmiertelnych, czemu można było zapobiec.

INFO: https://www.middleeastmonitor.com/20231030-report-7-october-testimonies-strikes-major-blow-to-israeli-narrative/ https://misbar.com/en/editorial/2023/11/03/israeli-forces-were-implicated-in-the-deaths-of-israelis-during-operation-al-aqsa-flood

Niemcy: Imigranci zgwałcili w Hamburgu matkę, która przyjechała po dziecko do szkoły

Niemcy: Imigranci zgwałcili w Hamburgu matkę, która przyjechała po dziecko do szkoły

pch-imigranci-zgwalcili-w-hamburgu-matke

#hamburg #imigranci #Niemcy #uchodźcy

(Gallery: http://www.montecruzfoto.org/31-08-2014-Demo-guertelstr-Refugees-resist-on)

Dwóch nachodźców zgwałciło 29-letnią matkę, która przyjechała do szkoły w Hamburgu żeby odebrać swoje dziecko z lekcji. Policja wciąż poszukuje sprawców.

Do gwałtu doszło we wtorek w szkole przy ulicy Weusthoffstraße w dzielnicy Heimfeld. Dwóch migrantów mówiących po arabsku podeszło do kobiety, która krótko przed 12 przyjechała do szkoły po dziecko. Migranci złapali kobietę i zaciągnęli ją na teren szkoły.

Jeden z nich trzymał kobietę, a drugi ją zgwałcił. Sprawcy byli w różnym wieku, jeden miał pomiędzy 20 a 30 lat, drugi pomiędzy 40 a 50. Jak dotąd policja nie ujęła gwałcicieli.

Od czasu wielkiego napływu migrantów do Niemiec w 2014 roku liczba przestępstw na tle seksualnym w całym kraju znacząco wzrosła.

Źródło: jungefreiheit.de Pach

Dlaczego w Polsce jest coraz więcej nienawiści?

Fundacja Pro-Prawo do życia
Szanowny Panie
 słuchając doniesień medialnych zastanawiamy się, dlaczego na całym świecie jest coraz więcej motywowanej ideologicznie przemocy i nienawiści? 
Fala nienawiści wzbiera również w Polsce. Kolejne ataki, napady, zamachy i groźby to codzienność wolontariuszy naszej Fundacji. Prześladowań doświadcza także wielu innych ludzi. Narasta agresja wobec osób modlących się w przestrzeni publicznej i kapłanów. Coraz częściej obiektami agresji są też kościoły i kapliczki. Dlaczego tak się dzieje? Kiedy zajrzymy do lewicowych mediów możemy zorientować się, że nie jest to przypadek. Na początku listopada w Gazecie Wyborczej opublikowano fragment książki Artura Nowaka i Ireneusza Ziemińskiego „Chrześcijaństwo. Amoralna religia”, który pokazuje, że postawa aktywistów i zwolenników radykalnej lewicy polega na zaprzeczeniu istoty chrześcijaństwa. 
Poniżej przygotowałem dla Pana krótkie omówienie tego tekstu wraz z komentarzem. 
Zachęcam Pana do lektury.Skąd się bierze nienawiść? [foto]Zdaniem autorów, chrześcijańskie przykazanie miłości ma rzekomo mroczne i ciemne strony. Publicyści odrzucają obowiązek miłowania wszystkich ludzi, w tym również nieprzyjaciół, oraz konieczność wybaczania innym doznanych krzywd.
Jak mówi Ziemiński: „…jest coś moralnie przerażającego w nakazie miłowania nieprzyjaciół. Jeśli bowiem przebaczamy wszystkim, bez żadnych wyjątków, to właściwie stajemy nie po stronie ofiar, lecz katów.” 
Ziemiński nie może zaakceptować tego, że przebaczenia win mogą dostąpić np. zbrodniarze i mordercy. „Moralnie przerażające” jest dla niego to, że zbawienia mógł dostąpić np. komendant niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz Rudolf Höss, który tuż przed śmiercią żałował za wyrządzone zło i pojednał się z Bogiem. W dalszej części tekstu „autorytet moralny” wypowiadający się dla Gazety Wyborczej sugeruje wręcz, że nie wolno wybaczać (!) ludziom, którzy wyrządzają krzywdę naszym bliskim: „… idąc za głosem Jezusa, miałbym obowiązek wybaczyć gwałcicielowi czy mordercy moich bliskich, co świadczy, że tak radykalne rozszerzenie przykazania miłości bliźniego na krzywdzicieli niewinnych istot byłoby jawną niesprawiedliwością (…) Chociaż bowiem mam prawo wybaczyć tym, którzy skrzywdzili mnie osobiście, to jednak nie wolno mi równie łatwo wybaczyć krzywdzicielom mojego dziecka.” Publikacja tego materiału pozwala nam zrozumieć, czym kierują się ideolodzy i aktywiści radykalnej lewicy i skąd bierze się ich postawa.
Przyjrzyjmy się nauczaniu Pana Jezusa, które z taką zajadłością atakują antychrześcijańscy ideolodzy. W Ewangelii św. Mateusza czytamy słowa Pana: „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.” Chrześcijański obowiązek miłości bliźniego dotyczy wszystkich ludzi. Kochać mamy także naszych nieprzyjaciół i wrogów. Miłość nie jest oczywiście uczuciem, choć często błędnie jest tak rozumiana. Miłość to akt rozumu i woli, wyrażający pragnienie dobra drugiej osoby.
 Tak rozumiane przykazanie miłości, dane ludzkości przez Jezusa Chrystusa, było nowością dla ówczesnego świata, dla którego nienawiść nieprzyjaciół była obowiązkiem moralnym. Na przykazaniu miłości Boga i bliźniego została zbudowana cywilizacja chrześcijańska, która stopniowo uwalniała ludy i narody spod panowania nienawiści. Wybaczenie nieprzyjaciołom uwalnia nas wewnętrznie, uświadamiając nam, że każdy z nas dopuszcza się zła, ale może liczyć na przebaczenie. Zbawiciel nauczył nas również modlitwy Pańskiej, w której mówimy: „…i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom.”  
Wskazuje nam w ten sposób, że musimy zawsze przebaczać innym na podobieństwo miłosiernego Boga Ojca, który jest gotowy przebaczyć nam wszystkie nasze grzechy. W sposób szczególny odpuszczenie win widzimy w sakramencie pokuty, gdzie warunkiem otrzymania rozgrzeszenia jest żal za grzechy, z którym wiąże się świadomość wyrządzonego zła i obietnica poprawy swojego postępowania. 
Życie pozbawione miłości i perspektywy dostąpienia przebaczenia jest życiem pozbawionym nadziei i pełnym rozpaczy. Wskutek rozpaczy człowiek traci nadzieję na odpuszczenie grzechów i możliwość zbawienia. W konsekwencji, człowiek pozbawiony nadziei przestaje również widzieć sens poprawy własnego życia. Trwa więc dalej w swoich grzechach i wdaje się w kolejne, najczęściej coraz gorsze. Traci świadomość zła, które sam popełnia, za to doskonale widzi zło, prawdziwe lub urojone, które popełniają inni ludzie. Poczucie moralnej wyższości skłania go do nienawiści, która usprawiedliwia największe zbrodnie. Dzięki chrześcijańskiej miłości i wybaczeniu, każdy człowiek, nawet najgorszy zbrodniarz, może się zmienić, gdyż wie, że jest dla niego nadzieja.
Jedni zmieniają się tuż przed śmiercią, drudzy wcześniej. „Autorytety moralne” z Gazety Wyborczej oburzają się tym, że do nieba mógł trafić wspomniany już Rudolf Höss. Przyjrzyjmy się mu bliżej. Trudno chyba wyobrazić sobie ogrom zła, za jakie odpowiedzialny był Rudolf Höss. Jako komendant niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz ponosi winę za ludobójstwo i przerażające eksperymenty medyczne na ludziach. Gdy po wojnie rozpoczął się jego proces, prowadzący sprawę sędzia nakazał traktować go z szacunkiem. Kiedy Höss czekał w celi na wykonanie wyroku śmierci, poprosił o przysłanie do niego księdza. Kapłanem, który do niego poszedł był, ks. Władysław Lohn SJ. Po kilku godzinach rozmowy Höss przystąpił do spowiedzi. Następnego dnia kapłan przyszedł do niego z Komunią Św. Wedle relacji ks. Lohna, Höss klęczał na środku celi i płakał w czasie przyjmowania Eucharystii. Tego samego dnia Höss napisał listy pożegnalne. Przyznał, że ideologia, której służył była złem i wynikała z zanegowania wiary. Dodał, że żałując za zło, odnalazł Boga. Poprosił naród polski o wybaczenie wyrządzonych zbrodni i wyraził wdzięczność, że był przez Polaków traktowany z godnością: 
„Jako komendant obozu zagłady w Oświęcimiu urzeczywistniałem część straszliwych planów Trzeciej Rzeszy – ludobójstwa. W ten sposób wyrządziłem ludzkości i człowieczeństwu najcięższe szkody. Szczególnie narodowi polskiemu zgotowałem niewysłowione cierpienia. Za odpowiedzialność moją płacę życiem. Oby mi Bóg wybaczył kiedyś moje czyny. Naród polski proszę o przebaczenie”. 
Warto odnotować jeszcze jedną rzecz. Rudolf Höss znał wcześniej ks. Lohna. W 1940 roku ks. Władysław Lohn postanowił udać się z posługą kapłańską do Auschwitz. Potajemnie zakradł się do obozu i wszedł do środka. Szybko został jednak schwytany przez strażników i przyprowadzony przed oblicze Rudolfa Hössa. Było praktycznie pewne, że ksiądz zostanie rozstrzelany. Ludobójca Höss postanowił jednak… wypuścić ks. Lohna! 
Bohaterstwo i poświęcenie kapłana zaowocowało późniejszym nawróceniem zbrodniarza. Rudolf Höss nie zdążył choćby w najmniejszym stopniu naprawić zła, które uczynił.
Ale innym Bóg daje taką możliwość. Bernard Nathanson to wychowany w rodzinie żydowskiej były ateista, seryjny aborcjonista i jeden z czołowych aktywistów aborcyjnych w historii USA, który doprowadził do legalizacji aborcji na terenie Stanów Zjednoczonych. Nathanson wykonał bądź bezpośrednio nadzorował aż 75 000 aborcji na dzieciach. Osobiście zamordował poprzez aborcję swoje własne dziecko. W ciągu niespełna 5 lat istnienia obozu w Auschwitz zginęło, jak szacują historycy, od kilkuset tysięcy do ok. 1 miliona ludzi. Działania Bernarda Nathansona bezpośrednio doprowadziły do legalizacji aborcji w USA w 1973 roku, co w konsekwencji pochłonęło do dzisiaj ponad 63 miliony ofiar! Skala tego aborcyjnego ludobójstwa jest niewyobrażalna. Pewnego dnia Nathanson zobaczył na ekranie USG, które wtedy się upowszechniło, jak wygląda aborcja. Zobaczył jak w trakcie aborcji 12-tygodniowe dziecko próbuje uciekać przed maszyną ssącą, a po chwili jak jego maleńkie ciałko jest miażdżone.
Przeżył wstrząs. Zaprzestał po tym wykonywania aborcji, za co spotkał się z odrzuceniem i agresją ze strony środowiska lobby aborcyjnego, które sam stworzył. Miał myśli samobójcze, a w nocy budził się z przerażeniem i myślał o dziesiątkach tysięcy dzieci, które zamordował. Wiedział jednak, że wiele osób bez przerwy się za niego modli. W końcu w 1996 roku przyjął chrzest w katedrze św. Patryka w Nowym Jorku. Zmarł w 2011 r. i do końca życia był zaangażowany w obronę życia. Publicznie zdradził m.in. liczne techniki i sposoby manipulacji, których używają aborcjoniści w przestrzeni publicznej. Nathanson stworzył także i upowszechnił film „Niemy krzyk” – pierwsze w historii nagranie przedstawiające aborcję na dziecku, które wstrząsnęło milionami ludzi na całym świecie i zmieniło ich świadomość. „Niemy krzyk” w latach 90’tych był wyświetlany w Polsce, m.in. w szkołach, co ukształtowało sumienia setek tysięcy osób z tego pokolenia i przyczyniło się do zmniejszenia liczby aborcji po masowych mordach aborcyjnych epoki PRL. W samej tylko Polsce film „Niemy krzyk” mógł uratować wiele tysięcy dzieci przed aborcją. 
Ludzie świadomi zła i okrucieństwa aborcji oraz działacze pro-life nieustannie modlili się za Nathansona i czekali na jego nawrócenie. Zbrodniarz doświadczył miłości i przebaczenia, co pozwoliło mu następnie aktywnie stanąć po stronie życia, które sam kiedyś odbierał. Nie każdy ma jednak taką perspektywę w wyniku negowania istoty chrześcijaństwa w przestrzeni publicznej. Aktywiści aborcyjni i LGBT, zwolennicy i ideolodzy radykalnej lewicy oraz miliony ludzi będących pod wpływem ich propagandy, nie mają perspektywy życia wiecznego, zaznania miłości i otrzymania przebaczenia. Po zanegowaniu chrześcijańskiego przykazania miłości bliźniego nie pozostaje pustka. Wedle ich ideologii, nie wolno kochać nieprzyjaciół, nie wolno przebaczać wrogom i nie należy kochać swoich przeciwników. Co zatem zostaje? Wrogów i nieprzyjaciół należy nienawidzić i zniszczyć. Stąd właśnie coraz więcej motywowanej ideologicznie przemocy i nienawiści w przestrzeni publicznej. Ataki, napady, zamachy terrorystyczne, pobicia, groźby – to codzienność wolontariuszy pro-life w Polsce i na całym świecie oraz wielu osób, które publicznie przyznają się do wiary i dają jej wyraz swoim życiem. 
Grzesznik pozbawiony nadziei po popełnieniu grzechu jeszcze bardziej nakręca spiralę zła, bo nie widzi innego wyjścia, jak tylko grzeszyć jeszcze bardziej zuchwale. Jedna zbrodnia prowadzi do drugiej, a potem do wielu kolejnych. Tymczasem przebaczenie może uzyskać każdy, trzeba tylko mieć właściwą perspektywę.Wesprzyj organizację publicznej modlitwy [foto]Dlatego nasza Fundacja organizuje w całej Polsce publiczne modlitwy różańcowe w intencji nawrócenia aborcjonistów, aktywistów LGBT i wszystkich osób uwikłanych w grzechy przeciwko życiu i rodzinie. Potrzebujemy takich ludzi, którzy po dokonanej przemianie mogą zdziałać wiele dobrego, a przede wszystkim poprzez swój przykład i swoją postawę wpłynąć na innych i pociągnąć ich do walki o dobro. 
Proszę Pana, aby wsparł Pan organizację kolejnych takich akcji. Odbywają się one w sposób niezależny, dzięki zaangażowaniu naszych wolontariuszy i wsparciu darczyńców, których pomoc umożliwia nam transport, logistykę, zakup materiałów, bannerów i megafonów, oraz wyposażenie naszych działaczy w środki ochrony osobistej. Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW
Jeżeli nie będziemy kochać naszych nieprzyjaciół i nie będziemy gotowi wybaczyć im, czeka nas postępująca radykalizacja przemocy i upadek właściwych relacji międzyludzkich. Każdego dnia miliony osób karmią się propagandą masowych mediów, których przekaz rozmontowuje sens chrześcijaństwa. Efekty widzimy na ulicach naszych miast – nienawiść, wulgarność i polaryzacja stosunków społecznych. Musimy działać, aby powstrzymać te zjawiska. 
W tym celu trzeba publicznie głosić prawdę i modlić się. Proszę Pana o wsparcie tych działań.
Serdecznie Pana pozdrawiam,Mariusz Dzierżawski
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków www.stronazycia.pl

“Worldwide Genocide”? History of U.S. Mass Killings of Civilians: The Monstrous Plan to Kill Palestinians is Fully Endorsed by Washington

“Worldwide Genocide”? History of U.S. Mass Killings of Civilians: The Monstrous Plan to Kill Palestinians Is Fully Endorsed by Washington

By Centre for Research on Globalization

Global Research, November 10, 2023 .globalresearch-worldwide-genocide-history-of-u-s-mass-killings-of-civilians-the-monstrous-plan-to-kill-palestinians-is-fully-endorsed-by-

Pyongyang 1953

Pyongyang 2023

==================================

All Global Research articles can be read in 51 languages by activating the Translate Website button below the author’s name.

To receive Global Research’s Daily Newsletter (selected articles), click here.

Click the share button above to email/forward this article to your friends and colleagues. Follow us on Instagram and Twitter and subscribe to our Telegram Channel. Feel free to repost and share widely Global Research articles.

***

Update. Israel’s Secret Intelligence Memorandum

An official “secret” memorandum authored by Israel’s  Ministry of Intelligenceis recommending the forcible and permanent transfer of the Gaza Strip’s 2.2 million Palestinian residents to Egypt’s Sinai Peninsula”, namely to a refugee camp in Egyptian territory. There are indications of Israel-Egypt negotiations as well as consultations with the U.S. 

The 10-page document, dated Oct. 13, 2023, bears the logo of the Intelligence Ministry … assesses three options regarding the future of the Palestinians in the Gaza Strip … It recommends a full population transfer as its preferred course of action. … The document, whose authenticity was confirmed by the ministry, has been translated into English in full here on +972. See below, click here or below to access complete document (10 pages)

Option C constitutes the basis for carrying out a Genocide against the People of Palestine. 

M. Ch. Global Research, November 1, 2023

Introduction 

Israel’s genocidal bombing of Palestinians in Gaza has (as of October 30) resulted in 8,306 deaths of civilians including more than 3,000 children. In the words of Canadian journalist Andrew Mitrovica,

“This is not an onslaught. It is not an invasion. It is not even a war. It is a genocide.” …The monstrous plan is as plain as Netanyahu’s wretched character: Be done with Gaza by erasing Gaza.

.

CBC Radio Report, October 3, 2023

.

Israel’s Operation “To Wipe Gaza Off the Map” including the false flag agenda was carefully coordinated with U.S. military and intelligence. It is part of a broader military agenda of US-NATO.

America’s unspoken military practice from World War II to the present consists in routinely targeting civilians, which constitutes a crime against humanity. Netanyahu is Washington’s proxy.

“Are Special Units of the U.S. Military Fighting Alongside the Israelis”?

It should be understood that Israel’s deliberate targeting of civilians in Gaza is part of a longstanding U.S. military strategy of killing civilians. America is in this regard fully supportive of its Israeli proxy.

In recent developments Israeli officials have justified its killing of civilians in Gaza by pointing to the bombing of the German city of Dresden (a civilian target) as well as many other German cities by the U.S. and Britain towards the end of World War II. 

Dresden versus Gaza 

Similarly, the U.S. applied the same strategy of targeting Japanese civilians with fire bombs towards the end of World War II. 

America’s Strategy of Killing Civilians (1945- )

Since World War II, America’s military strategy has deliberately targeted civilians as well as “civilian objects” including hospitals, schools, churches, residential areas. The evidence is overwhelming.

While this practice is categorized as a crime against humanity, the United States has never been the object of prosecution by the International Criminal Court (ICC).

The history of US-led wars confirms that murdering millions of civilians is an integral part of America’s global war agenda.

During and since World War II , the United States has killed more than 40 million people in a number of countries, most of them civilians, either directly or through proxy by its puppet regimes:

  • GermanyWorld War II: (several cities bombed by U.S. including Dresden, Nuremberg, Hamburg, Cologne); Number of people killed: 600,000 (according to Israeli official’s recent statement)
  • Japan-World War II:  442,000 civilians killed by U.S. and U.K. fire bombing.
  • Korean War 1950-53: Three million civilians killed by U.S. bombing.
  • Vietnam War (1962-1975): 3.8 million civilians killed by U.S. bombing and invasion.
  • Vietnam, Cambodia and Laos (1962-1975): A total of 4.3 million people killed by U.S. in all three countries.
  • Iraq War (2003): Three million Iraqis killed by U.S. invasion.
  • The U.S.’ so-called “War on Terrorism” has killed up to 4.6 million people in Iraq, Afghanistan, Yemen, Libya, Syria, Somalia and Pakistan according to a Brown University report.   
  • Pakistan 1971: Up to three million ethnic Bengalis killed by the Pakistan army (a U.S. proxy) in East Pakistan (the country’s biggest province). Due to this East Pakistan separated from Pakistan and became Bangladesh.  
  • The invasion of the Democratic Republic of the Congo by U.S. proxies Rwanda and Uganda beginning in 1998 has killed more than 6.9 million civilians. This genocide continues.

The above is a partial list which does not include Afghanistan, Sudan, Yemen, Libya, Syria, Indonesia, Angola, Mozambique and Latin America. Also of relevance are deaths resulting from famines and mass poverty enforced by U.S. policies globally, especially by sanctions. 

Former U.S. Secretary of State Madeleine Albright (who assumed this post in 1997)was asked by the CBS interviewer Leslie Stahl in 1996 about the deadly effect of U.S. sanctions on Iraqi children. Stahl: “We have heard that half a million children have died. Is the price worth it?”

Albright replied,

“I think it is a very hard choice but the price–we think the price is worth it.” 

The number of Iraqi children killed by U.S. sanctions up to 1996 was 575,000. Currently, Washington has imposed sanctions on 39 countries.

As Kevin Reese and Margaret Flowers put it in their 2020 Global Research article,

“Economic sanctions are an act of war that kills tens of thousands of people each year through financial strangulation.” 

The list of U.S. war crimes above confirms that: 

The Israeli genocide of Palestinians does not emanate from Prime Minister Benjamin Netanyahu but from the U.S. Empire.

The mass murder of civilians has been part of U.S. military doctrine since World War II and Washington has attempted to “normalize” this practice in one war after another.  

World War II. Germany and Japan

“The world will note that the first atomic bomb was dropped on Hiroshima, a military base. That was because we wished in this first attack to avoid, insofar as possible, the killing of civilians” said U.S. President Harry Truman in a radio address on August 9, 1945. “We will use [this weapon] so that military objectives…are the target and not women and children.”

Of course Hiroshima was a city of 350,000 civilians and not a military target. Prof. Michel Chossudovsky in his article on the Hiroshima bombing, calls Truman “a liar and a criminal”.  

“Had [Truman] been misled by his advisers that Hiroshima was a military base and that it was OK to bomb… was he stupid and uneducated?”

The U.S. firebombing of Tokyo on March 9, 1945, is considered the single most deadly air raid in history killing more than 100,000 civilians, injuring a million and making another million people homeless.

The bombing destroyed half of Tokyo.  

Kisako Motoki, then 10 years old, lost her parents and brother to the bombing. She recalls:

“I saw melted bodies piled up on top of each other as high as a house.  I saw black pieces, bits of bodies everywhere on the ground and burnt corpses in the water.  I couldn’t believe this was happening in this world.”

Haruyo Nihei, another survivor of the Tokyo bombing, says U.S. claims that its planes were bombing factories are “false”.  “There were no big military factories in the areas they bombed on March 9” she explains, “they did it as punishment. I believe they should be held accountable for war crimes.”

Curtis LeMay, the U.S. Air Force general, who ordered the bombing of Tokyo said: 

“[U.S. forces] scorched and boiled and baked to death more people in Tokyo on that night… than Hiroshima and Nagasaki combined.”

LeMay admitted that

“if he had been on the losing side, he would be charged with war crimes.”           

The Korean War (1950-53)

US military sources confirm that 20 percent of North Korea’s population was killed off over a three-year period of intensive bombings. Every single family in North Korea lost a loved one in the course of the Korean War.

According to General Curtis LeMay who was head of the Strategic Air Command during the Korean War:

“After destroying North Korea’s 78 cities and thousands of her villages, and killing countless numbers of her civilians… over a period of three years…we killed off 20% of the population…perhaps an unprecedented percentage of mortality suffered by one nation due to the belligerence of another.”

North Korea lost up to 30% of its population (more than three million people) due to U.S. bombing according to War Veteran and Global Research Associate Brian S. Willson

“Everyone I talked with, dozens and dozens of folks, lost one if not many more family members during the war especially from the continuous bombing…deliberately dropped on virtually every space in the country…The pained memories of the people are still obvious and their anger at ‘America’ is often expressed.” 

Pyongyang 1953

Pyongyang 2023

General MacArthur Says “Sorry for the Human Suffering”

Image: Truman and MacArthur, 1950

The criminal bombings of Pyongyang in 1951 ordered by president Truman, had been opposed by General Douglas MacArthur who was commander of allied forces in Korea:

“A defiant Douglas MacArthur appeared before Congress and spoke of human suffering so horrifying that his parting glimpse of it caused him to vomit.

“I have never seen such devastation,” the general told members of the Senate Armed Services and Foreign Relations committees. At that time, in May 1951, the Korean War was less than a year old. Casualties, he estimated, were already north of 1 million.

“I have seen, I guess, as much blood and disaster as any living man,” he added, “and it just curdled my stomach.”  (quoted by the Washington Post, August 10, 2017)

As Chossudovsky explains in his September 2013 article on the Korean War:

“The Korean War set the stage for a global process of militarization and U.S.-led wars… In the words of U.S. General Wesley Clark  quoting a senior Pentagon official,

‘We’re going to take out seven countries in five years starting with Iraq then Syria, Lebanon, Libya, Somalia, Sudan and finishing off, Iran. (March 2, 2007)

 .

The Vietnam War 

From 1965 until 1975, the United States military dropped “more than 7.5 million tons of bombs on Vietnam, Laos and Cambodia, double the amount dropped on Europe and Asia during World War IIIt remains the largest aerial bombardment in human history.” 

During the Vietnam War, the U.S. expanded the style of genocidal warfare it had perfected in Korea, bombing three countries at the same time, Vietnam, Cambodia and Laos. 

Image: Vietnam War protestors march at the Pentagon in Washington, DC on October 21, 1967.

The bombing of Vietnam was accompanied by a ground invasion of a million American and allied troops who devastated the country for ten years generating a holocaust. 

3.8 million Vietnamese civilians were killed in the war, 5.3 million civilians were wounded and 11 million Vietnamese were made refugees. Another 4 million Vietnamese were doused with 20 million gallons  of the toxic chemical herbicide called Agent Orange dropped by U.S. planes leading to hundreds of thousands of civilian deaths.

The spraying of Agent Orange destroyed three generations of Vietnamese children (up to the present) many thousands of whom were and are born with serious mental disorders and physical deformities.  Many babies were still-born or without brains, arms and legs.   

“It’s suffering on an almost unimaginable scale” says Nick Turse author of the 2013 book Kill Anything that Moves: The Real American War in Vietnam (Macmillan).  

According to Turse, “indiscriminate killing was a deliberate strategy of the U.S. military.”  And this strategy was “dictated at the highest levels of the [Pentagon].” Turse explains that the military was obsessed with body counts:

“So when they were not able to achieve victory through attrition, through the body count, the only recourse was to increase the firepower and this was turned loose on the Vietnamese countryside.” 

The role of racism was also central to U.S. strategy. Similar to Israeli officials calling Palestinians “human animals” the U.S. military dehumanized the Vietnamese. 

“The idea was that the Vietnamese were not really people” says Turse “they were subhuman, mere ‘gooks’ who could be killed or abused at will.  I talked to veterans who told me that from the moment they got into basic training, they were told, Never call them Vietnamese, call them gooks or dinks, slopes, slants, rice-eaters.’  Anything to take away their humanity, to dehumanize them and make it easy to see any Vietnamese–all Vietnamese as the enemy.”       

Demolishing Iraq: Iraq War I. The Gulf War (1991)

More than thirty-two years ago, the so-called “Gulf War” (Iraq War I) was launched against Iraq on January 17, 1991.

Of relevance to Palestine, extensive crimes against humanity were committed by the US and its NATO allies under the banner of  a “peace making operation”. 

Remember: The 1991 Gulf War: The Massacre of Withdrawing Soldiers on “The Highway of Death”

There for 60 miles every vehicle was strafed or bombed, every windshield is shattered, every tank is burned, every truck is riddled with shell fragments. No survivors are known or likely. The cabs of trucks were bombed so much that they were pushed into the ground, and it’s impossible to see if they contain drivers or not. Windshields were melted away, and huge tanks were reduced to shrapnel.”

Those extensive crimes against humanity were the beginning of a long and unending war against the people of Iraq. 

Destroying Iraq. Iraq War II (2003- )

During April 2004, the Iraqi city of Fallujah was almost completely destroyed by the U.S. military which showed no regard for its massive killing of civilians as documented by Felicity Arbuthnot who reported from Iraq on this massacre. She quotes Brigadier-General Mark Kimmett who was asked by a reporter:

“You talk about a clean war in Fallujah but the Iraqis have an image through television, from what is happening in Fallujah including killing children. 

Is there a way that you can convince Iraqis through your point of view that you have only utilized force against terrorists?”

As Arbuthnot puts it,

“With his hallmark contempt for humanity, Kimmit replied:

 “With regards to the solution on the images of Americans killing innocent civilians, my solution is quite simple, change the channel..to a legitimate, authoritative, honest news station. 

The stations that are showing Americans intentionally killing women and children are not legitimate news sources. That is propaganda and lies.”

Image: Depleted uranium shells, Fallujah

Marines killed so many civilians that the municipal soccer stadium had to be turned into a graveyard”. (Emphasis added)

According to Felicity Arbuthnot:

The Americans invaded, chillingly: “house to house, room to room”, raining death and destruction on the proud, ancient “City of Mosques.”

One correspondent wrote: “There has been nothing like the attack on Fallujah since the Nazi invasion and occupation of much of the European continent – the shelling and bombing of Warsaw in September 1939, the terror bombing of Rotterdam in May 1940.”

Arbuthnot emphasizes that Fallujah was in fact made “a free fire zone” by the U.S. military:

“two hospitals were demolished…and at the General Hospital, patients and doctors were initially handcuffed, the ‘liberators’ regarding it as a ‘centre of propaganda’, since the staff talked … of the numbers of dead and wounded they were treating. The ‘non-American wounded were in essence left to die’ as a result. “

Arbuthnot quotes a Lt. Col Pete Newell as saying that U.S. forces wanted 

“Fallujah to understand what democracy is all about.” 

US Military Doctrine and Israel’s Ongoing Genocide

Israel’s current genocide against the Palestinians of Gaza is a continuation of the horrendous civilian killings carried out by the US and its NATO allies since the Second World War.

The atrocities committed in Palestine are similar to those committed in Fallujah. Washington’s fingerprints are on the Gaza genocide. Netanyahu has the unconditional support of the Biden administration. 

From Dresden to Gaza (1945-2023): The Death of 40++ Million People

From Dresden to Gaza, the U.S.’ “hallmark contempt for humanity” has resulted in the death of more than 40 million people.

The people of the Global South are in the way of Washington and its proxies who covet the valuable mineral resources these people happen to live over or near. 

The massacres of Gazans, Congolese and Iraqis (among others) facilitate access to these minerals (natural gas in the case of Gaza) ensuring the continuing impoverishment of the Global South and the resulting enrichment of the U.S. empire.   

***

The Centre for Research on Globalization (CRG) stands in solidarity with the People of Palestine.

***

This text was written by Dr. Asad Ismi and Prof. Michel Chossudovsky

The original source of this article is Global Research

Copyright © Centre for Research on Globalization, Global Research, 2023

Cała Polska żyje pytaniem: Co mówi klasyk demokracji?

Stanisław Michalkiewicz: Co mówi klasyk demokracji? magnapolonia-co-mowi-klasyk-demokracji

Cała Polska żyje oczekiwaniem na utworzenie rządu, który – zanim zacznie obywatelom przychylać nieba – najpierw będzie musiał rozsiąść się własnymi zadami w fotelach, czyli umoczyć usta w melasie.

Oczywiście według uzyskanego przydziału – potem tę melasę należy zacząć przetrawiać, co się musi przełożyć na zasadnicze zmiany w najbliższym otoczeniu Umiłowanych Przywódców: żony zaopatrzą się w toalety i zaczną bywać w tak zwanym mondzie, a w ostateczności – w demi-mondzie – naturalne przyjaciółki dostaną perły i brylanty, które są prawdziwymi przyjaciółmi kobiet, a przyjaciele będą liczyć dochody z hurtowni spirytusu i zastanawiać się, gdzie by tu schować szmalec na wypadek, gdyby z tym całym rządem coś jednak poszło nie tak.

A może pójść nie tak, chociażby z tego powodu, że kiedy już pierwszy głód zostanie zaspokojony, Umiłowani Przywódcy zaczną zapadać na chorobę czerwonych oczu, która jest jednym z grzechów głównych, całkiem zresztą wyjątkowym. Święty Jan Maria Vianey zastanawiał się kiedyś nad grzechami głównymi – dlaczego właściwie ludzie je tak nagminnie popełniają. I jak to Francuz, nie wahał się z odpowiedzią ani chwili. – Nic dziwnego – powiadał – skoro każdy grzech główny dostarcza człowiekowi przynajmniej chwili przyjemności.

Chwila przyjemności – dobre i to. Jest atoli jeden grzech główny, właśnie w postaci choroby czerwonych oczu, czyli zazdrości, który nie dostarcza człowiekowi ani chwili przyjemności, tylko przeciwnie – od samego początku zgryzotę. Dlaczego w takim razie ludzie również ten grzech popełniają nagminnie? To jest tajemnica ludzkiej natury. Nie tylko zresztą ludzkiej natury, bo również wydarzeń politycznych. Czyż nie choroba czerwonych oczu bywa częstą, a może nawet bardzo częstą przyczyną tak zwanej dekompozycji, czyli sytuacji, gdy dawni koalicyjni wspólnicy stają się antagonistami?

Ale mniejsza już o naturę ludzką i jej tajemnice, tym bardziej, że żaden ze mnie teolog. Teraz cała Polska żyje rządem i nierządem, a gdyby wierzyć komentatorom telewizji rządowej i nierządnej, można by odnieść wrażenie, że jesteśmy w przededniu końca świata. Coś takiego powinno mnie konfundować, jako że od co najmniej 30 lat twierdzę, że sytuacja polityczna w Polsce jest stabilna. Naszym nieszczęśliwym krajem bowiem rządzą rotacyjnie trzy stronnictwa; Stronnictwo Ruskie, Stronnictwo Pruskie i Stronnictwo Amerykańsko-Żydowskie.

Skąd się one wszystkie wzięły? Ano, kiedy w drugiej połowie lat 80-tych gruchnęła wieść, że istotnym elementem nowego europejskiego porządku będzie ewakuacja imperium sowieckiego z Europy Środkowej, rozpoczęły się tu przygotowania do transformacji ustrojowej – również w środowisku bezpieczniackim, które – jak wiadomo – było najtwardszym jądrem systemu komunistycznego.

Bezpieczniacy zdając sobie sprawę, że dojdzie do odwrócenia sojuszy, zaczęli się przewerbowywać na służbę do central wywiadowczych naszych przyszłych sojuszników – i tak właśnie doszło do wyodrębnienia się wspomnianych stronnictw. Dochodzą one do władzy w naszym bantustanie w zależności od tego, pod czyją kuratelę akurat trafiamy. Najpierw byliśmy pod kuratelą amerykańsko-ruską.

Potem, kiedy prezydent Obama dokonał słynnego resetu w 2009 roku, przeszliśmy pod kuratelę rusko-niemiecką. Potem, w 2014 roku, kiedy prezydent Obama zresetował swój poprzedni reset, przeszliśmy pod kuratelę amerykańsko-niemiecką. I tak było aż do roku 2017, kiedy to pan prezydent Duda, po 45-minutowej rozmowie telefonicznej z Naszą Złotą Panią dopuścił się felonii wobec swego wynalazcy Jarosława Kaczyńskiego.

To Naczelnika Państwa tak osłabiło, że pod koniec roku 2017 musiał dokonać głębokiej rekonstrukcji rządu, w następstwie której nowym premierem, w miejsce absolwentki Szkoły Liderów przy Departamencie Stanu USA pani Beaty Szydło, został pan Mateusz Morawiecki – były doradca doskonały Donalda Tuska, a wcześniej – tajny współpracownik STASI. Ponieważ aktywa Stasi po zjednoczeniu Niemiec zostały w całości przejęte przez BND, to epizod agenturalny pana Mateusza Morawieckiego mógł mieć dalszy ciąg. To by nawet nieźle wyjaśniało dymisję pani Beaty i Antoniego Macierewicza i wyniesienie pana Mateusza – bo osłabiony felonią pana prezydenta Naczelnik najwyraźniej musiał pójść na kompromisy. Ale teraz pan Mateusz Morawiecki zaprezentował się jako zajadły krytyk Donalda Tuska i odwrotnie – Donald Tusk zionął nienawiścią do Mateusza Morawieckiego. Mamy więc zagadkę, rodzaj wstydliwego zakątka naszej młodej demokracji. Jak ją rozwiązać?

W takich sytuacjach trzeba odwołać sie do klasyków demokracji, a w szczególności do jednego w osobie Józefa Stalina. Sformułował on spiżową sentencję, że jeszcze ważniejsze od tego, kto liczy głosy, jest przedstawienie wyborcom prawidłowej alternatywy.

A kiedy alternatywa jest prawidłowa? Wtedy, gdy bez względu na to, kto wygra wybory, będą one wygrane. Kierując się zatem wskazówką klasyka demokracji, przypatrzmy się sytuacji politycznej naszego bantustanu w czasie, gdy podczas marcowej wizyty kanclerza Scholza w Białym Domu, prezydent Józio Biden pozwolił Niemcom na urządzanie Europy po swojemu, rezerwując sobie tylko za pośrednictwem Trzeciej Nogi kontrolę nad naszą niezwyciężoną armią, której USA przydały zresztą – i chyba na stałe – swój kontyngent.

I jaką sytuację mamy po święcie naszej demokracji? Oto z jednej strony do objęcia rządu pretenduje Donald Tusk, a z drugiej – Mateusz Morawiecki. Donald Tusk, jak wiadomo, jest podejrzewany o to, że był agentem STASI o pseudonimie “Oskar”. Pewne światło rzuca na to nie tylko okoliczność, że były ambasador Niemiec w Polsce, Rudiger Freiherr von Fritsch, wcześniej był sekretarzem niemieckiej ambasady i jako taki zaprzyjaźnił się z niektórymi “gdańskimi liberałami”.

Potem i oni porobili kariery, a jak wielokrotnie mówił pan Paweł Piskorski – Niemcy finansowały Kongres Liberalno-Demokratyczny. Z kolei Mateusz Morawiecki, jak wiadomo, był zarejestrowany w roku 1989 jako tajny współpracownik STASI. Wiadomość o tych niebezpiecznych związkach została – jak pamiętamy – przyjęta grobową ciszą zarówno przez sfery rządowe, jak i – zdawałoby się – wrogie sfery opozycyjne. Jedynie Konfederacja chciała sie czegoś dowiedzieć, ale odpowiedzią było głuche milczenie.

W takiej sytuacji wygląda na to, że ostatnie wybory rozegrały się zgodnie ze wskazówką Ojca Narodów, że najważniejsza jest prawidłowa alternatywa. Bez względu na to, czy wygrałby Mateusz Morawiecki, czy Donald Tusk, wybory byłyby wygrane przez Niemcy, które właśnie gwałtownie przyspieszają budowę IV Rzeszy. Quod erat demonstrandum.

NuScale nie wybuduje SMR-ów w Utah, czy podobnie będzie z KGHM? NuScale miało nadzieję na budowę reaktorów SMR również w Rumunii, Kazachstanie, na Ukrainie i w Polsce.

NuScale Power zakończył projekt energetyczny małego reaktora modułowego (SMR) w Utah, co obniżyło akcje firmy o 20 procent. Stawia to pod znakiem zapytania pozostałe projekty SMR w USA oraz w Polsce.

2023/11/09 .polon.pl/news/nuscale-nie-wybuduje-smr-ow-w-utah

Problemy z SMR

Jak podaje Reuters, w 2020 roku Departament Energii zatwierdził 1,35 mld dolarów na kolejne 10 lat dla elektrowni Carbon Free Project. Od 2014 roku NuScale otrzymała od departamentu około 600 mln dolarów na wsparcie projektowania, licencjonowania i lokalizacji projektu. Firma planowała opracować projekt sześciu reaktorów o mocy 462 MW razem z Utah Associated Municipal Power Systems (UAMPS) i uruchomić go w 2030 roku. Jednak ze względu na wzrost kosztów, kilka miast wycofało się z projektu.

W opublikowanym komunikacie John Hopkins, prezes i dyrektor generalny NuScale, zaznaczył, że firma będzie kontynuować współpracę z innymi krajowymi i międzynarodowymi klientami, aby wprowadzić na rynek amerykańską technologię małych reaktorów modułowych (SMR) i zwiększyć bazę produkcji energii jądrowej. 

Według informacji podanych przez Reuters oczekiwano, że NuScale w Utah będzie pierwszym reaktorem SMR, który uzyska licencję na budowę od amerykańskiej Komisji Nadzoru Jądrowego. Jednak zdaniem firmy jest mało prawdopodobne, aby projekt miał wystarczającą liczbę zainteresowanych, aby kontynuować jego wdrażanie. 

Jak podało w styczniu NuScale, docelowa cena energii z elektrowni wynosi 89 dolarów za 1 MWh, co stanowi wzrost aż o 53 procent w porównaniu z poprzednimi szacunkami. Budzi to obawy dotyczące gotowości klientów do zapłaty. Do tej pory jedynie projekt SMR firmy NuScale został zatwierdzony przez amerykańską Komisję Dozoru Jądrowego (Nuclear Regulatory Commission, NRC).

NuScale ma nadzieję na budowę reaktorów SMR również w Rumunii, Kazachstanie, na Ukrainie i w Polsce. W lutym 2022 roku KGHM podpisało umowę z NuScale w sprawie rozpoczęcia prac nad wdrożeniem SMR-ów w Polsce. W lipcu 2022 roku KGHM zwróciło się do Państwowej Agencji Atomistyki (PAA) z wnioskiem o tzw. opinię ogólną dla wybranego przez siebie modelu reaktora. Otworzyło to proces zmierzający do dopuszczenia amerykańskiej technologii SMR na polski rynek. 

Według dotychczasowych planów KGHM miało zrealizować sześć modułowych jednostek o łącznej mocy 462 MW. Zgodnie z przedstawionym wnioskiem miałyby one stanąć na terenie wielkopolskich gmin, Lubasz i Wieleń.

Źródło: reuters.com

Śmiejmy się z głupich choć i przewielebnych! – ks. prof. Stanisław Koczwara

Śmiejmy się z głupich choć i przewielebnych! – ks. prof. Stanisław Koczwara

Autor: AlterCabrio , 9 listopada 2023

Dziś, gdy w Rzymie rozpanoszyła się na dobre grupa wilków w owczej, a raczej pasterskiej skórze, która usiłuje zmienić odwieczne, niezmienne nauczanie Kościoła w kwestiach wiary, moralności i dyscypliny kościelnej, ustąpienie lub pozostawanie obojętnym gdy chodzi o nienaruszoną jedność Świętej Wiary, nie jest wcale dowodem cnoty i pokory, lecz raczej bojaźliwością, słabością ducha i oziębłością w Miłości Bożej. To nie są moje słowa, lecz św. Bernarda z Clairvaux, który w jednym ze swoich traktatów napiętnował u pasterzy Kościoła również to, że zajęli się doczesnością, a zaniedbali głoszenie ludziom swojego pokolenia Jezusa Chrystusa. Pisał:

«Czego się spodziewamy i czym się kierujemy kiedy nawet nie próbujemy głosić Chrystusa tym, którzy Go nie znają? Czyż nie jest nieprawością nakładać Prawdzie pęta? Będziemy czekać, aż wiara spadnie im z nieba?»

−∗−

Śmiejmy się z głupich choć i przewielebnych! – ks. prof. dr hab. Stanisław Koczwara

Kazanie wygłoszone 9 listopada 2023r.

Niemcy: Każdy „uchodźca” kosztuje podatnika 20 000 euro rocznie.

Niemcy: Każdy „uchodźca” kosztuje podatnika 20 000 euro rocznie.

Prawdopodobnie publikacja horrendalnych kwot była nie zamierzona. Jednak spór dotyczący kosztów ujawnił, ile tak naprawdę kosztują osoby ubiegające się o azyl.

Przemysł azylowy 8 listopada 2023 źródło: https://www.unzensuriert.de/209992-offiziell-ein-fluechtling-bekommt-mehr-als-ein-deutscher-rentner-nach-45-jahren-arbeit/

Oficjalnie: „uchodźca” kosztuje więcej, niż niemiecki emeryt  otrzymuje od państwa po 45 latach pracy.  

    Hendrik Wüst, przewodniczący landu Nadrenii Północnej-Westfalii, ujawnił szokujące dane, które do tej pory skrzętnie ukrywano. 

Niezamierzony wyciek informacji

Okazuje się, że stawka w wysokości 7500 Euro na „uchodźcę”, ustalona przez ministerstwo była dla landów za niska.

 I dlatego Hendrik Wüst podał magiczną ukrywaną kwotę: każdy „uchodźca” kosztuje podatnika 20 000 euro rocznie.

Pieniądze płyną głównie do branży azylowej

  W rozłożeniu na miesiące, każdy niemiecki podatnik musi zebrać 1666 euro na każdego azylanta.

Pieniądze te jednak wpływają głównie do tzw. branży azylowej, czyli do kieszeni wielu osób, które utrzymują się z pomocy dla uchodźców – większość tej kwoty zabierają opiekunowie, pracownicy socjalni, podmioty oferujące zakwaterowanie i dostawcy usług ochroniarskich. Pojedynczy „uchodźca” otrzymuje jedynie niewielką część z kwoty z 1666 euro, około 410 euro miesięcznie. 

Znaczący wzrost kosztów w styczniu

Po 18 miesiącach każdemu ubiegającemu się o azyl przysługuje świadczenie obywatelskie, czyli 502 euro miesięcznie. To także znacznie odbiega od kwoty 1666 euro miesięcznie, o której wspomniał Wüst. Od 1 stycznia 2024 r. świadczenia obywatelskie wzrosną o dwanaście procent, a więc i koszty wzrosną, zwłaszcza że prawie żadna osoba ubiegająca się o azyl nie opuszcza kraju  i tym samym nie pozostaje w Niemczech znacznie dłużej niż 18 miesięcy, a najchętniej przez całe życie. 

Więcej niż emeryci i osoby zarabiające płacę minimalną

Oznacza to, że koszty w przeliczeniu na „uchodźcę” są wyższe niż średnia emerytura w Republice Federalnej Niemiec. Po 45 latach pracy i płacenia składek dla mężczyzn jest to 1543 euro, w przypadku kobiet zaledwie 1323 euro miesięcznie. 

Ale sytuacja też nie wygląda dobrze dla pracowników: pojedynczy pracownik zatrudniony na pełen etat, który zarabia minimalną stawkę, wraca do domu ze 100 euro mniej w miesiącu niż „uchodźca”, (czyli 1505 euro)

przypis:

DLA WSZYSTKICH CZYTAJĄCYCH:

WŁADZA PODAJE CZASEM W TVP TVN INFORMACJĘ ŻE STAWKI Z DE / AT a PL SIĘ POWOLI RÓWNAJĄ – ZAPOMINAJĄ ŻE AUSTRYJAK I NIEMIEC MA 14 PENSJI NA ROK A NIE 12 JAK POLSCE). 

Jednakże, aby sfinansować „uchodźcę”, wymagany jest podatek dochodowy od dwunastu osób zarabiających minimalną stawkę.

Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną…. Nauka o Całunie.

Choćbym szedł ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną….

Date: 9 novembre 2023Author: Uczta Baltazara babylonianempire

“Emisja promieniowania w kierunku Całunu wytworzyła trójwymiarowe widmo warstwowe. Nawet nasza najbardziej wyrafinowana technologia i komputery, w tym systemy laserowe, nie są w stanie tego zrobić. Na naszej planecie nie ma niczego, co byłoby choćby w przybliżeniu podobne do tego zjawiska. To jest pierwszy i jedyny przypadek.

Krew, rzadki typ AB-ujemny, brak w niej chromosomu y, znaleziono wyłącznie chromosom x [matczyny], duża zawartość bilirubiny [towarzysząca ekstremalnemu cierpieniu], cząsteczki piasku w okolicy kostki i zranionego kolana, z obecną specyficzną kombinacją minerałów, występujących na świecie jedynie w okolicy drogi na Golgotę, cząsteczki pyłku, pochodzące od gatunków rodzimych dla Jerozolimy i wytwarzanych właśnie w marcu-kwietniu.

Widmo nie jest rezultatem rozłożenia/naciskania materiału lub otaczania nim ciała, ale promieniowania ciała zawieszonego w powietrzu – nie wywierającego nacisku – rozchodzącego się od wewnątrz na zewnątrz. W okolicy brody, w pobliżu ust, odnaleziono cząsteczki octu.

Owo źródło energii miało również pewne właściwości promieniowania rentgenowskiego. Dlatego niektóre obszary, takie jak dłonie, wewnętrzne części kości palców lub zęby pod dolną wargą, są widoczne w spektrum trójwymiarowym.

Podczas ekstremalnie okrutnego bólu, krew nie krzepnie z powodu substancji uwalnianej przez organizm w tego rodzaju warunkach. Więc ciało po śmierci nadal krwawi. Na Całunie znajduje się krew wyciekająca przed śmiercią oraz krew wyciekająca po śmierci.

Nacięcie boku zawiera krew i wodę wypływające z płuc. Cięcie odpowiada dokładnie rozmiarowi grotu włóczni używanej przez armię rzymską w I wieku, z których niektóre zachowały się po dzień dzisiejszy i eksponowane są w muzeach archeologicznych. Rzymskie bicze używane w I wieku miały na swych końcach 2 metalowe sfery. Skaleczenia charakteryzują  podwójne równoległe nacięcia wzdłuż całych pleców, ramion i ud.

Ta sama specyficzna krew, nasiona roślin, ślady na twarzy zostały znalezione na “Sudarium z Oviedo” w Hiszpanii. W rzeczywistości jest to serweta. Naukowcy odkryli niedawno, że Całun nie jest tkaniną pogrzebową ze względu na rozmiar i kształt, ale raczej tkaniną paschalną, której zwykle używały bogate rodziny przyjmujące gości. Wygląda to tak, jakby ktoś w pośpiechu podarował go uczniom Jeszuy, aby mogli go pochować.

W Izraelu zwyczaj nakazuje, by krew człowieka grzebać razem z jego ciałem. Również obecnie w Izraelu, gdy żołnierz lub cywil zostaje zamordowany na ulicy, czyści się owo miejsce śmierci i zakopuje ową tkaninę razem z ciałem zabitego. Ewangelia Jana podaje, że tkanina, która okrywała głowę Jeszuy, była złożona i leżała z boku kamiennego grobowca.

Niedawno odkryto, że datowana na węgiel próbka została wycięta z tego rogu Całunu Turyńskiego, który został uszkodzony i naprawiony przez wplecenie nici bawełnianych w nici lniane uszkodzonego obszaru Całunu około 1400 r. n.e..

Ten człowiek, któremu się przyglądasz, mój drogi przyjacielu, to Jeszua”.

Rita Setti https://m.facebook.com/story.php?story_fbid=pfbid034mo8rJ1SG7Zriq6NmnCZz42m4g8Z6RTvcxzVSbbfsRjC3Csx2ZXubSk5euWPeFS1l&id=1560094146

Zdjęcie

100,9 tys. Wyświetlenia

https://t.co/Wqiz32bA2o

=============================

Kard. Robert Sarah: Kryzys Kościoła wszedł w nową fazę. To kryzys Magisterium.

9 listopada 2023

Kard. Robert Sarah: Kryzys Kościoła wszedł w nową fazę. To kryzys Magisterium

pch24.pl/kard-robert-sarah-kryzys-kosciola-wszedl-w-nowa-faze-to-kryzys-magisterium

#bp Athanasius Schneider #bp Schneider #kard. Sarah #katolicyzm #religia #Robert Sarah #wiara katolicka

(Fot. François-Régis Salefran, kardynał Robert Sarah, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0 .)

Kryzys Kościoła wszedł w nową fazę. To kryzys Magisterium. Biskupi i księża mówią o świętej wierze katolickiej tak wiele sprzecznych rzeczy, że w sercach wiernych lęgną się niepewność i zamieszanie. Światło wiary przywraca najnowsza książka biskupa Athanasiusa Schneidera, która pokazuje fundamentalne pryncypia katolicyzmu. Mówił o tym kardynał Robert Sarah.

Kard. Robert Sarah wystąpił 26 października w Rzymie na prezentacji angielskiego wydania najnowszej książki bp. Athanasiusa Schneidera pt. „Credo: Compendium of the Catholic Faith” wydanej przez Sophia Press (Credo: Kompendium wiary katolickiej). Poniżej prezentujemy całość przemówienia kardynała, wychodząc od anglojęzycznej wersji opublikowanej na łamach The Catholic Herald.

***

Wesprzyj nas już teraz!

25 zł

50 zł

100 zł

Po pierwsze chciałbym podziękować Jego Ekscelencji biskupowi Athanasiusowi Schneiderowi za zaproszenie mnie do udziału w prezentacji jego najnowszej książki.

Jak mógłbym jednak nie podziękować również wam wszystkim tu obecnym za waszą przyjaźń, a szczególnie za zaszczycenie nas waszą obecnością. Tego wieczoru zgodziliście się poświęcić swój drogocenny czas na przyjście po słuchanie znakomitych mówców, którzy pomogą nam docenić to Kompendium i bogactwo tajemnic naszej katolickiej wiary.

W obecnym czasie poważnego kryzysu w Kościele, w czasie zamieszania, kiedy zbyt często słyszymy niezgodne opinie pochodzące z ust wielu wysokich rangą prałatów – opinie dotyczące kwestii doktrynalnych i moralnych, w tym akceptacji ideologii kwestionujących Boga i Jego nauczania na temat natury i powołania człowieka – publikacja książki „Credo: Kompendium wiary katolickiej” jest inicjatywą wielkiej wagi. Ukazuje się we właściwym czasie. Panuje dziś istotnie prawdziwa kakofonia nauczania pasterzy: biskupów i księży. Zdają się przeczyć sobie nawzajem. Każdy narzuca swoją własną opinię tak, jakby był to pewnik. Efektem jest konfuzja, dwuznaczność i apostazja. W duszach wielu chrześcijan zalęgły się wielka dezorientacja, głęboki chaos, niszcząca niepewność.

Niemiecki filozof Robert Spaemann celnie opisał ten chaos cytatem z pierwszego listu św. Pawła do Koryntian: „Albo jeśli trąba brzmi niepewnie, któż będzie się przygotowywał do bitwy?” (1 Kor 14, 8).

Dzisiaj tak wielu mówi tak wiele o wierze katolickiej – część z tego wprowadza zamieszanie, część jest wprost błędna – że musimy być głęboko wdzięczni biskupowi Schneiderowi za jego wierne, zwięzłe, głębokie i naprawdę nowoczesne wyłożenie nauczania Kościoła katolickiego. W pełni świadomy obowiązku otrzymanego wraz z konsekracją biskupią, to znaczy wiernego przekazania w nienaruszonym stanie tego, co sam otrzymał w żywej tradycji Kościoła, w swoim Kompendium biskup Schneider zaprasza mężczyzn i kobiety dobrej woli do pogłębienia (a jeżeli to potrzebne, także do poprawy) swojej wiedzy na temat doktryny katolickiej. Jego jasne i precyzyjne pytania oraz odpowiedzi czynią to łatwym, podczas gdy jego skrupulatna znajomość źródeł zachęca do głębszego poznania bogactw wiary.

Jestem przekonany, że ta książka będzie służyć celowi biskupa Schneidera, jakim jest niesienie pomocy tym maluczkim, którzy są «głodni chleba prawdziwej doktryny»; okaże się też z pewnością ważnym narzędziem w fundamentalnej, misyjnej pracy ewangelizacyjnej oraz w apologetyce polegającej na ogłaszaniu zbawczej prawdy Jezusa Chrystusa w naszym świecie; świecie, który tak desperacko jej potrzebuje.

Ta książka przypomina nam o naturze i prawidłowej strukturze prawd chrześcijańskich. Pomaga nam wierzyć. Wiara zakłada wiedzę, a wiedza implikuje zaangażowanie rozumu na rzecz lepszego poznania, uwewnętrznienia, nauczania i przekazywania dalej. Dzięki tej książce każdy z nas może zyskać zdolność do ponownego odbycia podróży wiary, do powrotu do jej fundamentalnych źródeł, do nowego odkrycia pogodnej wiary, która nie wstydzi się sama siebie. Książka ta może pomóc nam głębiej odkryć Jezusa Chrystusa, miłować Go i wierzyć w Niego, być zdolnym do powtórzenia za św. Pawłem: „Wiem, komu uwierzyłem, i pewien jestem, że mocen jest ustrzec mój depozyt aż do owego dnia” (2 Tm 1, 12).

Nie wierzymy w doktrynę, ale kochamy Osobę, Jezusa Chrystusa; to w Niego wierzymy. Nie wierzymy w dogmaty, ideologie czy w mądrość tego świata (1 Kor 2, 6), ale poprzez naszą wiarę w Jezusa Chrystusa każdy z nas może powiedzieć: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2, 19-20). Wierzymy w Tego, który powiedział: „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia” (J 8, 12). Pod nieobecność światła wszystko staje się pomieszane; jest niemożliwe odróżnić dobro od zła. Istnieje pilna konieczność dostrzec na powrót, że wiara jest światłem, bo gdy raz płomień wiary zgaśnie, ciemnieć zaczynają również wszystkie inne światła.

Światło wiary jest w istocie wyjątkowe, bo jest zdolne oświetlić każdy aspekt ludzkiego życia. Tak potężne światło nie może pochodzić od nas samych, ale z bardziej pierwotnego źródła: mówiąc krótko, musi pochodzić od Boga (Lumen fidei, 3-4). Kiedy mówimy o kryzysie w Kościele, musimy koniecznie wskazać, że Kościół, jako Mistyczne Ciało Chrystusa, pozostaje «jeden, święty, katolicki i apostolski». Źródła teologii oraz doktrynalnego i moralnego nauczania Kościoła pozostają niezmienione i niezmienne. Kościół, jako kontynuacja i rozszerzenie Chrystusa w świecie, nie jest w kryzysie. To my, grzeszne dzieci Kościoła, jesteśmy w kryzysie. Kościół cieszy się obietnicą życia wiecznego: bramy piekielne go nie przemogą. Jezus powiedział do Piotra: „Tu es Petrus, et super hanc petram aedificabo Ecclesiam meam et portae inferi non praevalebunt adversum eam” (Mt 16, 18). Wiemy i mocno wierzymy, że w Kościele zawsze będzie dość światła dla tych, którzy szczerze pragną szukać Boga.

Wezwanie św. Pawła do Tymoteusza, jego syna we wierze, dotyczy nas wszystkich: „Nakazuję w obliczu Boga, który ożywia wszystko, i Chrystusa Jezusa – Tego, który złożył dobre wyznanie za Poncjusza Piłata… strzeż depozytu [wiary] unikając światowej czczej gadaniny i przeciwstawnych twierdzeń rzekomej wiedzy, jaką obiecując niektórzy odpadli od wiary” (1 Tm 6, 13; 1 Tm 6, 20-21). Depozyt wiary pozostaje nadprzyrodzonym Bożym darem. Dzisiaj jednak kryzys Kościoła wszedł w nową fazę: jest to kryzys Magisterium. Jest pewne, że autentyczne Magisterium, jako nadprzyrodzona funkcja Mistycznego Ciała Chrystusa, wypełniane i prowadzone niewidzialnie przez Ducha Świętego, nie może być w kryzysie; głos i działanie Ducha Świętego są stałe, a prawda, do której nas prowadzi, jest stabilna i niezmienna.

Ewangelista Jan mówi nam: „Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek usłyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi. Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego weźmie i wam objawi” (J 16, 13-15). Dogmat, doktryna, Boże Objawienie – w ogóle się nie zmieniają. Kościół stoi przed Panem ażeby Go adorować i chwalić; kościelny sposób modlitwy i wiary, zawsze pozostając zdolny do harmonijnego wzrostu i ubogacenia, jest zasadniczo niezmienny.

Lex credendi i lex orandi szły ręka w rękę i karmiły się nawzajem na przestrzeni dziejów Kościoła. Jeżeli wierzymy, że nasz dogmat jest jak ziarno, które wzrasta z dnia na dzień, dlaczego tak samo nie postrzegamy sposobu, w jaki się modlimy i wyrażamy nasz dogmat? Teologowie rozpoczynają studia w swojej dziedzinie od pogłębienia wiedzy na tym polu, tak jak zostało to im ukazane w Starym Testamencie, pismach Nowego Testamentu, u Ojców Kościoła i wreszcie w Magisterium Kościoła. Dopiero po długiej podróży mogą twierdzić, że znają Tradycję i rozwijają teorię, która stoi w ciągłości z jednej strony z wcześniejszymi teologami, a z drugiej proponuje aktualną i – w pewnym sensie – oryginalną perspektywę na dany temat. Bez zmiany doktryny.

O tym właśnie chce przypomnieć nam Jego Ekscelencja biskup Schneider w swojej książce „Credo: Kompendium wiary katolickiej”. Składamy mu za to ogromne podziękowania, a ja dziękuję wam za waszą cierpliwość i przychylne wysłuchanie.

Źródło: catholicherald.co.uk Pach

SREBRNY EKRAN I PAMIĘTNIK

SREBRNY EKRAN I PAMIĘTNIK

Sławomir M. Kozak 2023-11-10 oficyna-aurora

Amelia Mary Earhart, to  – jak podaje Wikipedia – amerykańska pilotka, dziennikarka i poetka. Była pierwszą kobietą, która w 1928 roku przeleciała nad Atlantykiem (jako pasażer) i pierwszą kobietą, która już jako pilot uczyniła to samotnie w 1932 roku (jako druga samotna osoba na świecie). W 1937 roku podjęła próbę okrążenia kuli ziemskiej wzdłuż równika. Po 40 dniach podróży i przebyciu około 3/4 dystansu, lecąc nad Oceanem Spokojnym razem z nawigatorem Fredem Noonanem,  utracili kontakt radiowy. Pomimo natychmiastowego podjęcia poszukiwań (na które rząd USA wydał około 4 milionów dolarów) nie odnaleziono żadnych śladów zaginionego samolotu.

O Amelii Earhart zrobiono wiele filmów dokumentalnych, najczęściej zgodnych z lansowaną przez rząd wersją o jej zaginięciu… w odmętach oceanu. Pojawiały się w stacjach telewizyjnych, które nie mogły przecież przechodzić obok tego tematu obojętnie, by nie stracić swoich wiernych widzów. Przy okazji, telewizja, jako medium zyskujące z każdym rokiem coraz większy wpływ na kształtowanie opinii społecznej, kodowała w umysłach odbiorców jedyną, obowiązującą wersję wydarzeń. Taką rolę odegrać też miały trzy filmy fabularne opowiadające perypetie Amelii, pierwszy jeszcze pod postacią tak zwanego miniserialu TV, kolejne już w wersji całkowicie bajkowej, w pełni kolorowe i z coraz lepszą ścieżką dźwiękową.

Pierwszy film fabularny o Amelii Earhart był obrazem telewizyjnym, powstał w roku 1976 i nosił tytuł „Ostatni Lot”. Wiemy o nim niewiele. Za reżyserię odpowiadał George Schaefer, scenariusz napisała Carol Sobieski, która popularność u nas zdobyła dzięki pracy przy filmach „Smażone, zielone pomidory”, czy „Tożsamość Bourne’a”. Amelię zagrała Susan Clark, którą za tę rolę nominowano do nagrody Emmy. W George’a Putnama wcielił się John Forsythe, a film trwał 2 godziny i 30 minut.

Kolejny film fabularny powstał w roku 1994 i nosił tytuł „Amelia Earhart: Ostatni Lot”. Jego reżyserem był Kanadyjczyk, Yves Simoneau. Scenariusz napisała również Kanadyjka, ale węgierskiego pochodzenia, Anna Sandor. Role pierwszoplanowe zagrali: Diane KeatonBruce Dern i Rutger Hauer.  Zdjęcia kręcono w miastach Quebec w Kanadzie i Los Angeles, w Stanach Zjednoczonych. Czas trwania filmu to 1 godzina i 35 minut.

Ostatni film o Earhart pochodzi z roku 2009 i zatytułowany został po prostu „Amelia”. W Polsce obraz wszedł na ekrany w lutym roku następnego. Reżyserii podjęła się indyjska reżyser Mira Nair. Scenariusz był dziełem pary Amerykanów – Anna Hamilton Phelan nominowana była wcześniej do Oscara za scenariusz do filmu „Goryle we mgle”, a jej współpracownik Ronald Bass otrzymał Nagrodę Akademii za scenariusz do filmu „Rain Man”. Główne role przypadły w udziale takim aktorom, jak Hilary SwankRichard GereEwan McGregor i Christopher Eccleston. W filmie wystąpiła także australijska aktorka polskiego pochodzenia, Mia Wasikowska. Zdjęcia kręcono w Kanadzie i Stanach Zjednoczonych, a budżet projektu wynosił 40 milionów USD. Film trwa 1 godzinę i 51 minut. Ponoć na film wydano tylko połowę tej kwoty, druga gdzieś się rozpłynęła. (…)

Chciałbym wspomnieć w tym miejscu jeszcze o jednej, bardzo ważnej pozycji. Oto, już w roku 1937, ukazała się książka zatytułowana „Last Flight” (Ostatni Lot), autorstwa… Amelii Earhart. Jak to możliwe?

Książkę wydał, po zaginięciu Amelii, wydawca George Palmer Putnam, jej mąż. Zebrał wszelkie jej zapiski i uwagi notowane w prowadzonym przez nią dzienniku, obejmujące okres od marca 1937 roku, czyli początków tego nieszczęśliwego lotu, do 1 lipca, to jest dnia poprzedzającego jej zaginięcie. Zawarł w niej także te spostrzeżenia, które przekazywała mu w trakcie codziennych rozmów telefonicznych, radiowych i wysyłanych telegramów, a także wpisy dokonywane przez nią w książce lotu, które przesyłała za pośrednictwem poczty. Do książki dołączony jest też ogólny zarys przyszłej relacji z podróży, który Amelia spisała po ostatnim pobycie w  Honolulu. Książka, którą planowano wydać po triumfalnym powrocie Earhart, miała pierwotnie nosić tytuł „World Flight”, jednak z uwagi na to, co się wydarzyło, jej mąż postanowił go zmienić. Część książki napisał on sam, opierając się, między innymi, na wspomnieniach ludzi, którzy ją znali, jak i tych, którzy spotkali ją w trakcie jej ostatniego lotu. 

Opowieść Amelii o początkach kariery odbiega odrobinę od tego, co pojawiało się w mediach. Otóż, zgodnie z jej wersją, kiedy pracowała w charakterze pracownika socjalnego w Denison House w Bostonie, któregoś dnia poproszono ją do telefonu. Rozmówca, w odróżnieniu od wszelkich wcześniejszych zleceniodawców, których interesowało zatrudnianie bezrobotnych pilotów na lotnicze festyny, zastrzegających, iż chcą bezpiecznych pokazów lotniczych, zapytał czy zgodziłaby się na „dokonanie czegoś niebezpiecznego”. Zaintrygowana, jeszcze tego samego wieczoru spotkała się z niezwykłym klientem, którym okazał się być wydawca George Putnam. To on zapytał, czy zechce wziąć udział w locie nad Atlantykiem. Zgodziła się bez namysłu. Dopiero po tej rozmowie umówił ją na spotkanie w Nowym Jorku, z rzeczywistymi decydentami w tym przedsięwzięciu, którymi byli David T. Layman i John S. Phipps. Wynikało z niego, że panowie dokonują swoistego „przesłuchania” kandydatki do roli pierwszej kobiety mającej odbyć transatlantycką podróż i nie jest ona jedyną osobą chętną na takie wyzwanie. Pozytywną decyzję zakomunikowano jej kilka dni później, w trakcie kolejnego spotkania. Dowiedziała się, że ma wystąpić w roli pasażerki, a faktyczną załogę mają stanowić doświadczeni lotnicy, pilot „Bill” Stultz i mechanik Lou Gordon. Pomimo, że nie zaproponowano jej sterowania maszyną, przyjęła propozycję dającą jej mimo wszystko wspaniałe perspektywy, których na dobrą sprawę, nie była nawet wówczas w stanie przewidzieć. Ten skok przez ocean był początkiem jej wielkiej sławy, a przede wszystkim uczucia, które rozwinęło się między nią i mężczyzną, którego głos usłyszała tamtego pamiętnego dnia w słuchawce telefonu, i któremu dwa lata później ślubowała miłość oraz wierność, aż do śmierci.

Książka „Requiem dla Amelii Earhart”, będąca pierwszą na rynku polskim opowieścią o tej ciekawej postaci,  jest efektem wielomiesięcznych badań, które poświęciłem zarówno jej samej, ludziom z jej otoczenia i wyprawie dookoła świata, która zakończyła się zupełnie inaczej, niż podaje to wersja oficjalna, pokutująca w przestrzeni publicznej od dziesięcioleci. Książka, dostępna w formie papierowej oraz e-book ma również dedykowaną stronę, na której znajdują się materiały dodatkowe, jak dokumenty, ryciny, zdjęcia i filmy.

Zachęcam również do obejrzenia moich nagrań na ten temat, czyli REQUIEM DLA AMELII EARHART oraz ZABIŁY JĄ PASJA I POLITYKA.

Polecam i zapraszam do zakupu książki, w której znajdziecie dużo o lotnictwie, polityce, ale też o niezwykłej miłości.

Sławomir M. Kozak

Jak nie zbożem to olejem… Polska największym importerem olejów rzepakowego i słonecznikowego w UE, głównie z Ukrainy.

Jak nie zbożem to olejem... Polska największym importerem olejów rzepakowego i słonecznikowego w UE, głównie z Ukrainy.

Mateusz Wasak nie-zbozem-to-olejem

Według raportu Komisji Europejskiej Unia Europejska zwiększyła import olejów roślinnych o 3% r/r z wolumenem 2,39 mln ton w okresie od 1 lipca do 2 listopada. Najwięcej oleju roślinnego trafiło do Wspólnoty z Ukrainy.

Jak podaje serwis OleoSkop, w wymienionym okresie UE zaimportowała 1,19 mln ton oleju palmowego (-10% r/r), 781,6 tys. ton słonecznikowego (+22%), 245,3 tys. ton sojowego (+40%) i 173,7 tys. ton oleju rzepakowego (-9%).

– W raportowanym okresie najwięcej olejów do Europy dostarczyła Ukraina – 854,8 tys. ton wobec 685,35 tys. ton od 1 lipca do 2 listopada ubiegłego roku. Znaczące wolumeny dostarczono także z Indonezji, Malezji i Gwatemali – odpowiednio 424,6 tys. ton, 271,3 tys. ton i 167,8 tys. ton. Kolejne 135 tys. ton zakupiono z Argentyny – informuje OleoSkop.

Jak się okazuje, jesteśmy największym importerem olejów słonecznikowego i rzepakowego; w wymienionym okresie zaimportowaliśmy ich odpowiednio 179 i 43,4 tys. ton.

Niedziela: Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

12.11.2023 Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

07/11/2023przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

https://youtube.com/watch?v=zL3tg863fSE%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent
https://youtube.com/watch?v=FA-B8j-Tgbk%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Share

Kategorie Biłgoraj, Msze św. za Ojczyznę, Pokuta, Pokutne Marsze Różańcowe, Warszawa Tagi Biłgoraj, Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokuta, Pokutny Marsz Różańcowy, różaniec za Ojczyznę, Warszawa

Abp Viganó: Działania Bergoglio otwiera kolejną ranę w poobijanym ciele Kościoła….

Abp Viganó: Działania Bergoglio otwiera kolejną ranę w poobijanym ciele Kościoła.
Mają bezprecedensową wagę. „Otwieranie drzwi nieco szerzej”….

gloria

OŚWIADCZENIE w sprawie ostatnich odpowiedzi Dykasterii Nauki Wiary dla biskupa José Negri, biskupa Santo Amaro (Brazylia)

Kiedy ostatnia deklaracja Jorge Mario Bergoglio nie zakończyła jeszcze skandalizowania wiernych i prowokowania podziałów wśród pasterzy, pojawia się nowa, tego samego znaku, która otwiera kolejną ranę w poobijanym ciele Kościoła.

Niedawno opublikowane, datowane na 31 października 2023 r., są Odpowiedzi na niektóre pytania JE Monsignora José Negri, biskupa Santo Amaro w Brazylii, dotyczące udziału w sakramencie chrztu i małżeństwa transseksualistów i osób homo-afektywnych. Poza obłudną definicją „osób homo-afektywnych” – tak jakby można było oddzielić tożsamość homoseksualną od grzesznego z natury korzystania z nienaturalnej seksualności, która ją definiuje – dokument ten stanowi nowe odejście od doktryny katolickiej, nie tylko ze względu na pytania, na które zgadza się odpowiedzieć, nie tyle ze względu na odpowiedzi, które formułuje, ale przede wszystkim ze względu na skutki, jakie jego interpretacja medialna będzie miała dla wiernych; interpretacja w znacznym stopniu zgodna z tak zwaną metodą indukcyjną, teoretyzowaną przez samego Bergoglio w innym dokumencie dotyczącym studium świętej teologii.

Zgodnie z tą teorią – potępioną przez Piusa XII – konieczne jest „rozpoczęcie od różnych kontekstów i konkretnych sytuacji, w których znajdują się ludzie, pozwalając sobie na poważne wyzwanie ze strony rzeczywistości, aby dojść do rozeznania znaków czasu”. To nie przypadek, że od wczoraj wszystkie media podają nagłówki: „Watykan otwiera się na osoby transseksualne i homoseksualne”, „Tak dla rozwodników jako rodziców chrzestnych”, „Osoby transseksualne mogą być chrzczone, punkt zwrotny dla Watykanu”.

Dokument dykasterii pod przewodnictwem Tucho Fernándeza – autora „Amoris lætitia” i „Sáname con la boca, el arte de besar” [ Uzdrów mnie swoimi ustami, sztuką całowania] (sic) – najwyraźniej nie jest motywowany duszpasterską gorliwością o dusze tych, którzy żyją w nawykowym i publicznym stanie grzechu śmiertelnego, aby pokutowali i nawrócili się, ale pragnieniem normalizacji ich zachowania, usuwając sodomię z listy grzechów wołających o pomstę do nieba lub czyniąc z jej potępienia teorię, a w rzeczywistości dopuszczając tych, którzy ją praktykują, nie tylko do sakramentów, ale także do tych funkcji – takich jak ojciec chrzestny na chrzcie i bierzmowaniu lub drużba na weselu – z których Kościół zawsze wykluczał tych, których postępowanie publicznie zaprzecza nauczaniu naszego Pana.

Jest to funkcja, która w roli ojca chrzestnego nabiera szczególnego znaczenia. Odrzucamy zatem wszelkie możliwe usprawiedliwienia oparte na rzekomej błędnej interpretacji słów Bergoglio, między innymi dlatego, że precedens „Kim jestem, by osądzać?„, który przyniósł mu okładkę magazynu LGBTQ The Advocate, okazał się już katastrofalny w skutkach. Skutki zamierzone, powtórzone w kolejnych oświadczeniach i wywiadach, potwierdzone w najnowszym dokumencie Watykanu.

„Otwieranie drzwi nieco szerzej” jest rzeczywiście strategią Bergoglio. Ci, którzy twierdzą, że te bezprecedensowe oświadczenia są owocem improwizacji i nie mają wpływu na ciało kościelne, są w błędzie lub w złej wierze. Sięgają one daleko wstecz – w tym przypadku do 7 grudnia 2014 roku – i pokazują metodyczne planowanie, złośliwe intencje i upartą wolę szkodzenia duszom, doprowadzenia Kościoła do niełaski i obrażania Majestatu Bożego.

Atak na tradycyjną rodzinę i otwarte poparcie dla grzesznych związków i zachowań konkubinatów, cudzołożników, homoseksualistów i transseksualistów wywodzi się z Synodu o Rodzinie, który był próbą generalną dla obecnego Synodu o Synodalności. To właśnie z okazji tego zgromadzenia Bergoglio chciał udzielić wywiadu argentyńskiej gazecie La Nación, przewidując ruchy, które widzimy, jak wykonuje dzisiaj i których żadna z dubii kardynała nie zdołała uniknąć.

Bergoglio mówi: Co z nimi [rozwiedzionymi i ponownie żonatymi] zrobić, jakie drzwi otworzyć? Istnieje obawa duszpasterska: czy wtedy pójdziemy i udzielimy im komunii? Udzielanie im komunii nie jest rozwiązaniem. Samo to nie jest rozwiązaniem, rozwiązaniem jest integracja. Nie są ekskomunikowani. Ale nie mogą być rodzicami chrzestnymi podczas chrztu, nie mogą czytać czytań podczas mszy, nie mogą rozdawać komunii, nie mogą prowadzić katechezy, nie mogą robić siedmiu rzeczy, mam tutaj listę. Gdybym to powiedział, wyglądałoby na to, że są de facto ekskomunikowani! Więc otwórz drzwi trochę szerzej, dlaczego nie mogą być rodzicami chrzestnymi? „Nie, spójrz, jakie świadectwo dadzą swojemu chrześniakowi? Świadectwo mężczyzny i kobiety, którzy mówią: „Słuchaj, moja droga, popełniłem błąd, pomyliłem się w tym punkcie, ale wierzę, że Pan mnie kocha, chcę podążać za Bogiem, grzech mnie nie pokonał, idę dalej”. Ale co to za chrześcijańskie świadectwo? Albo jeśli jeden z tych skorumpowanych politycznych łajdaków, których mamy, skorumpowanych, przybywa, by działać jako ojciec chrzestny i regularnie żeni się w Kościele, czy on to akceptuje? I jakie świadectwo daje swojemu chrześniakowi? Świadectwo zepsucia?

Słowa te, równie irytujące w formie, co zwodnicze w treści, zawierają w sobie wywrotowy projekt Bergoglio, który znajduje aktualne potwierdzenie w najnowszym dokumencie watykańskiej dykasterii, która zastąpiła pod względem nazwy i funkcji skompromitowaną już Kongregację Nauki Wiary; na jej czele mianowano osobę, która nie ukrywa swojej całkowitej i absolutnej tożsamości poglądów z argentyńskim jezuitą, zwłaszcza w kwestii sodomii.

Specyfika argumentów ujawnia absolutną niezgodność między tym, czego naucza katolickie Magisterium, a tym, co Bergoglio chce osiągnąć, wykonując rozkazy wydane mu przez tych, którzy go wybrali. Nie zapominajmy, że wśród rezultatów, które miały zostać osiągnięte wraz z odwołaniem Benedykta XVI i promowaniem „wiosny Kościoła”, e-maile Johna Podesty wymieniały właśnie zmianę moralności poprzez wprowadzenie „równości płci”, obłudnego eufemizmu, za którym Agenda 2030 kryje normalizację transseksualizmu, sodomii i pederastii, a także zniszczenie poprzez rozwód naturalnej rodziny złożonej z mężczyzny i kobiety.

To wystarczyłoby, w oczach uczciwego i prawego człowieka, aby z najwyższą starannością unikać wszelkich najmniejszych różnic – nawet jeśli tylko dyscyplinarnych – w tych kwestiach, które powinny widzieć Kościół katolicki i globalistyczny świat na diametralnie przeciwnych i niemożliwych do pogodzenia stanowiskach. Dlatego też, jeśli jakiś „papież” – będący wyrazem najbardziej rozpasanego progresywizmu i hołubiony jako taki przez historycznych wrogów Kościoła – decyduje się otworzyć okno Overtona w sprawie potępienia sodomii, konkubinatu i transseksualizmu, czyni to nie tylko słusznie, ale wyłącznie w celu otwartego zaprzeczenia Magisterium i obalenia misji Hierarchii w jej rdzeniu.

To „otwieranie drzwi nieco bardziej„, ponieważ według Bergoglio „rozwiązaniem jest integracja”, jest deklaracją intencji sprzed dziewięciu lat, która dziś znajduje terminową realizację, przed zdumionym milczeniem Świętego Kolegium i biskupów, w istocie za ich znaczącą aprobatą. Łatwo jest bowiem zadowolić możnych tej ziemi, tych, którzy manewrują z rządami, a nawet z głowami Hierarchii, aby osiągnąć swoje zbrodnicze cele. Znacznie mniej łatwo jest stawić czoła z wiarą i odwagą bonum certamen, które Kościół zawsze zwalczał przeciwko księciu tego świata, z dumą potwierdzać Ewangelię Chrystusa i stawić czoła męczeństwu za obronę tego, czego On nakazał swoim Pasterzom wiernie nauczać.

Poważna analiza dokumentu Dykasterii Nauki Wiary nie może i nie powinna ograniczać się do obalenia każdej z heretyckich propozycji, ponieważ skończyłoby się to uleganiem pokrętnej metodzie, za pomocą której zostały one wymyślone i napisane: wręcz przeciwnie, konieczne jest rozważenie natychmiastowych i długoterminowych skutków, biorąc pod uwagę, w jaki sposób Odpowiedzi są usytuowane w stosunku do innych wcześniejszych wypowiedzi, a przede wszystkim do ich sensu, który kieruje je w jednym, bardzo jasnym i jednoznacznym kierunku.

Stwierdzenie Bergoglio w wywiadzie z Elisabettą Piquè, „Rozwiązaniem jest integracja”, ujawnia ten woluntarystyczny i wywrotowy sens, który czyni jego autora nie tylko poważnie odpowiedzialnym przed Bogiem za przestępstwa i grzechy, które powoduje, oraz wieczne potępienie, na które skazuje tych, którzy je popełniają, ale także pokazuje niegodność i wrogość argentyńskiego jezuity do sprawowania urzędu papieża rzymskiego i powszechnego pasterza trzody Pańskiej.

Inimicus Ecclesiæ, powiedziałem w mojej interwencji na temat wady konsensusu. Wróg, który działa z konsekwencją i premedytacją, czyniąc dokładnie odwrotnie do tego, czego oczekuje się od Wikariusza Chrystusa i Następcy Księcia Apostołów.

Musimy zmierzyć się z bolesną i straszną rzeczywistością: Bergoglio przedstawia się jako wrogi wiernym katolikom, Magisterium – które wyśmiewa, potępia i marginalizuje – oraz wspólnik tych, którzy otwarcie zaprzeczają temu, czego Kościół naucza niezmiennie od dwóch tysięcy lat. Mało tego: chce doprowadzić dobrych katolików – a wraz z nimi nielicznych biskupów i kapłanów, którzy nadal wyznają wiarę w jej integralności – do oddzielenia się od sekty, która przeniknęła i zaatakowała Kościół, prowokując ich bezczelną arogancją, aby poczuli się zgorszeni i obrażeni.

Inkluzywność, którą Bergoglio inspiruje w swoim dziele burzenia, jest dokładnym przeciwieństwem tego, czego nauczał nas nasz Pan, który w przypowieści o uczcie weselnej (Mt 22:1-14) nie pozostawia wątpliwości co do potrzeby założenia szaty łaski, aby zostać przyjętym. W tym fragmencie Ewangelii Pan, który znajduje gościa bez szaty, każe go związać swoim sługom i wrzucić do ciemności zewnętrznych, gdzie jest płacz i zgrzytanie zębów (tamże, 13).

Słowa Zbawiciela „Będziecie przyjaciółmi moimi, jeśli czynić będziecie to, co wam przykazuję” (J 15, 14) „Kto mówi „Panie, Panie„, nie wejdzie do Królestwa Niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca” (Mt 7, 21), nie wprowadzają w błąd, a fakt, że „papież” ośmiela się im zaprzeczać, ma bezprecedensową wagę, której nie można tolerować w żaden sposób, dla dobra dusz i z powodu obrazy Boga. Dziś mamy do czynienia z paradoksem samozwańczego „mistrza” Kościoła – ponieważ Bergoglio działa jako taki – który wyrzuca z bankietu tych, którzy noszą strój weselny i bezkrytycznie dopuszcza do niego wszystkich innych. Ale jeśli „Kościół” Bergoglio nie chce katolików, to jak może nazywać się „katolickim”? Jeśli ten, kto sprawuje władzę jako „papież”, czyni to wbrew autorytetowi Chrystusa, jak może być uważany za Jego wikariusza?

W National Gallery w Londynie znajduje się wspaniały obraz Rembrandta, wykonany w 1636 roku: Uczta Baltazara, który podejmuje historię proroka Daniela (Dn 5). Babiloński król Baltazar, w środku oblężenia króla Persji Cyrusa Wielkiego, zorganizował wystawny bankiet na dworze, wykorzystując do libacji święte naczynia ze Świątyni, skradzione jako łup od Nabuchodonozora. Przy tej okazji, na oczach wszystkich gości i dostojników, pojawiła się ręka i napisała niezrozumiałe słowa na ścianie sali królewskiej, przed latarnią (Dn 5:5). To Daniel zinterpretował te niejasne słowa: Mane, Tecel, Phares (Dan 5:25):

Takie zaś jest znaczenie wyrazów: Mene – Bóg obliczył twoje panowanie i ustalił jego kres. 27 Tekel – zważono cię na wadze i okazałeś się zbyt lekki. 28 Peres – twoje królestwo uległo podziałowi; oddano je Medom i Persom» (Daniel 5:26-28).



Kontemplując passio Ecclesiæ z rąk Bergoglio i jego wspólników, możemy mieć nadzieję i modlić się, aby ci, którzy nie uwierzyli w ciche działanie Dobra, nawrócili się w obliczu niepokojących dowodów tego, co się temu sprzeciwia. Zanim będzie za późno.

+ Carlo Maria Viganò, arcybiskup 9 listopada 2023 r.
Exsurgedomine.it//religionlavozlibre

Izrael przeprowadził ataki na trzy szpitale w Strefie Gazy

Izrael przeprowadził ataki na trzy szpitale w Strefie Gazy

pch24.pl/izrael-przeprowadzil-ataki-na-szpitale-w-strefie-gazy

Władze Strefy Gazy poinformowały, że Izrael przeprowadził w piątek nad ranem naloty na co najmniej trzy szpitale lub w ich pobliżu, co jeszcze bardziej komplikuje działanie przeciążonego systemu opieki zdrowotnej w palestyńskiej enklawie, gdzie leczą się tysiące ludzi rannych w wyniku walk wojsk izraelskich z Hamasem.

W ciągu ostatnich godzin izraelski okupant przeprowadził jednoczesne ataki na kilka szpitali – powiedział telewizji Al-Dżazira rzecznik ministerstwa zdrowia Strefy Gazy Aszraf al-Kidra.

Jak sprecyzował, wśród zaatakowanych placówek medycznych znajdował się największy szpital w Gazie, al-Szifa, w którym, według władz Izraela, Hamas ukrył centra dowodzenia i tunele. Kidra powiedział, że żołnierze izraelscy obrali za cel dziedziniec kompleksu medycznego w Gazie, gdzie są ofiary, ale nie podał szczegółów.

W czwartek ministerstwo zdrowia Strefy Gazy stwierdziło, że 18 z 35 szpitali w enklawie i 40 innych ośrodków zdrowia było nieczynnych z powodu zniszczeń powstałych w wyniku bombardowań lub braku paliwa.

Źródło: PAP