Prof. Grzegorz Raczak: Przymus „szczepień” na uczelniach: kompromitacja rektorów.

Prof. Grzegorz Raczak: Przymus „szczepień” na uczelniach: kompromitacja rektorów.

/prof-raczak-przymus-szczepien-na-uczelniach-kompromitacja-rektorow

(Fot. K. Białoskórski)

12 sierpnia 2021 roku Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych – teoretycznie złożona z najwybitniejszych ekspertów w kraju – przegłosowała uchwałę, w której wezwała do wprowadzenia obowiązku szczepień na Covid-19. Nigdy jednak autorzy tej radykalnej decyzji nie potrafili w odpowiedni sposób jej uzasadnić. Wykazał to „Zatroskany obywatel”, który wysyłał do KRAUM pytania w ramach dostępu do informacji publicznej. Odpowiedzi okazały się szokujące. O sprawie napisał w jednym z niedawnych numerów tygodnika „Do Rzeczy” redaktor Jerzy Karwelis. Na temat kompromitacji rektorów uczelni medycznych z profesorem Grzegorzem Raczakiem, kardiologiem i wykładowcą akademickim, rozmawia Paweł Zdziarski.

Jerzy Karwelis pisze, że podczas pandemii rektorzy uniwersytetów medycznych, nie mając do tego żadnych naukowych podstaw naciskali, aby obowiązkowo szczepić na Covid-19 pracowników związanych z ochroną zdrowia oraz studentów medycyny. Czy podziela Pan tę opinię?

Myślę, że pytanie o opinię jest nieprecyzyjne, bo nie obracamy się w świecie opinii, ale faktów. Mamy powszechnie dostępne informacje z Ministerstwa Zdrowia, z Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) i z innych oficjalnych instytucji. Opierając się na własnej analizie dostępnych faktów mogę powiedzieć, że całkowicie zgadzam się ze stanowiskiem redaktora Karwelisa.

Powiedzmy kilka słów o genezie jego artykułu. „Zatroskany obywatel” zadał poszczególnym rektorom pytania o uzasadnienie uchwały rekomendującej wprowadzenie obowiązkowych szczepień. Odpowiedzi mogą zdumiewać… Skąd te pytania?

Skoro ktoś podjął ważną uchwałę, brzemienną w poważne skutki i poparł ją takim kategorycznym, szokującym uzasadnieniem, to naturalnym odruchem było zadawanie pytań. Dlaczego tak się stało? Przecież tak poważne ciało jak KRAUM nie mogło podjąć tego rodzaju uchwały, z takim uzasadnieniem, ot tak sobie. W głowie mi się nie mieści, że prof. Gruchała podpisał uchwałę argumentując, że skuteczność i bezpieczeństwo tej „szczepionki” nie budzą wątpliwości, a dziś nie potrafi przedstawić źródeł tych twierdzeń!

Wydaje się, że KRAUM (Konferencja Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych) składa się z najwybitniejszych specjalistów w kraju. Dlaczego nie potrafią podać źródeł swojego uzasadnienia?

Oczywiście mogę się tylko domyślać. Może przyczyną był strach; strach przed opinią publiczną, nakręcaną przez media i celebrytów. Strach przed politykami, którzy nie chcieli ponosić odpowiedzialności za ryzykowne decyzje, strach przed firmami farmaceutycznymi, od których poszczególni pracownicy uczelni są czasem bardzo uzależnieni. To się nazywa konflikt interesów. Chociaż on występuje bardzo często, to jednak jest zgłaszany sporadycznie, i to pomimo istnienia takiego obowiązku.

Dlaczego zatem rektorzy tak bardzo upierali się przy uchwale?

O to już proszę pytać poszczególnych rektorów. Ja boję się snuć tu domysły.

Szczególną rolę w korespondencji „Zatroskanego obywatela” z przedstawicielami KRAUM odgrywa przewodniczący tej Konferencji, profesor Marcin Gruchała, rektor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Co wiemy o tej postaci?

Był moim podwładnym przez wiele lat. Otrzymałem go w spadku po wcześniejszym kierowniku macierzystej Pierwszej Kliniki Kardiologii, ostatnim I sekretarzu PZPR w naszym szpitalu.

Jako zawodowy pracownik naukowy uczestniczący w wielu poważnych działaniach badawczych, przyzwyczajony jestem do weryfikowania hipotez naukowych, przy użyciu odpowiednich środków do tego przeznaczonych. Są to między innymi wieloośrodkowe, randomizowane badania kliniczne, wykonywane dokładnie według opisanych i kontrolowanych procedur, udzielających odpowiedzi na konkretne pytania.

Wydawało mi się, że prof. Gruchała też posiada taką wiedzę, ale po zapoznaniu się z jego wypowiedziami nabrałem wątpliwości. Jak to możliwe, że pisał takie uchwały jak ta KRAUM-u, podając uzasadnienia, które okazują się całkowicie nienaukowe? I jeszcze te uwagi, że jeśli ktoś postępuje inaczej niż on chce, to jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. I co, trzeba taką osobę może aresztować i wsadzić do więzienia? To mówi korona naszego panteonu naukowego medycyny w Polsce! Niewiarygodne.

Jakie wnioski można wyciągnąć z tej historii?

Cały system piramidy autorytetów nie działa. Dobrze to opisał w swoich tekstach redaktor Karwelis. Opieranie się na ludziach ze szczytu piramidy medycznej okazało się zawodne, opieranie się na takich szczytach w naszym uniwersytecie, okazało dramatycznie zawodne. Jedyną znaną mi osobą zachwyconą działaniem władz była moja następczyni, ale jej się to po prostu opłacało.

Za tezę, że współwinni 200 tysięcy nadmiarowych zgonów są decydenci blokujący chorym dostęp do specjalistycznej opieki medycznej, zapłacił Pan stanowiskiem kierownika Kliniki Kardiologii i Elektroterapii Serca GUMed, którą prowadził Pan przez 18 lat. Jak patrzy Pan na tę decyzję dzisiaj?

Patrzę z dużą satysfakcją i zadowoleniem. Nie stchórzyłem. W interesie pacjentów moim obowiązkiem było interesować się problemem i reagować. Reagować adekwatnie, a nie patrzeć na wiatry polityczne i im się podporządkowywać. A to, że w konsekwencji straciłem stanowisko kierownika Kliniki, kierownika katedry, ordynatora, jest oczywiście przykre.

Po czasie i przeczytaniu treści uchwały przygotowanej przez JM Rektora Marcina Gruchałę dla KRAUM-u, a zwłaszcza uzasadnienia podjętej uchwały, nie dziwi już mnie jego agresja wobec mnie, daleko wykraczająca poza standardy akademickie. On taki się zrobił, władza zmienia człowieka.

Pański przypadek nie jest odosobniony. Wielu lekarzy, którzy ośmielili się mieć własne zdanie na temat metod walki z pandemią, było wzywanych przed sądy lekarskie, a część z nich – jak na przykład dr Zbigniew Martyka – utracili prawo do wykonywania zawodu. O czym świadczyła ta sytuacja?

Po pierwsze, mogę powiedzieć, że ja miałem szczęście, bo mnie wyrzucili z pracy na uniwersytecie, ale prawa wykonywania zawodu nie straciłem. Trochę to wynika z faktu, iż ja zadawałem pytania, kto ma krew na rękach w związku z nadmiarowymi zgonami, ale o „szczepionkach” nie mówiłem, że są złe, tylko że lepiej je najpierw zbadać, zanim się ich będzie używać, do tego na masową skalę. Niby niewielka różnica, ale jak się okazuje, istotna. Bardzo współczuję tym dzielnym ludziom, którzy próbowali stanąć w obronie prawdy. Jak uważam, działania zastosowane wobec nich są niesprawiedliwe i krzywdzące.

Dzisiaj pandemiczne obostrzenia wydają nam się historią. Czy jednak na pewno? Czy Pańskim zdaniem taka sytuacja może się powtórzyć w najbliższej przyszłości?

Jeśli się z zaistniałych faktów nie wyciągnie wniosków – a na to się zanosi – to takie ryzyko istnieje. W czasach pandemii prowadzono szereg działań, takich jak blokowanie dostępu do szpitali chorych kardiologicznych i onkologicznych, po to, by zwolnić łóżka dla chorych covidowych. Przygotowane miejsca stały puste, a chorzy umierali w domach. Powstawały błędne statystyki, tworzono niepotrzebne oddziały, odsuwano od pracy personel medyczny tylko dlatego że nie był zaszczepiony, ograniczono dostęp chorym do POZ, etc. Przecież nie można mówić, że miały miejsce czyjeś celowe działania o charakterze ludobójczym. To były zwykłe błędy, a na błędach trzeba się uczyć. Jednak żeby się uczyć, trzeba te pomyłki analizować, a nie słyszałem zbytnio o rzeczowych dyskusjach naukowych, które by się toczyły na tak ważny temat.

Jedną z największych obaw wielu osób jest forsowany przez WHO traktat pandemiczny. Czy rzeczywiście wkrótce restrykcje sanitarne mogą być ustalane na forum tej organizacji, z pominięciem rządów poszczególnych państw, a co za tym idzie – demokratycznego mandatu?

Dużo się słyszy na ten temat. Rozumiem, że – jak to się mówi – piłka jest w grze. Z mojego punktu widzenia należy z tym twardo walczyć. Trzeba też liczyć na to, iż obywatelom innych państw taka częściowa utrata suwerenności również nie musi się podobać. W czasie „pandemii” Covid-19 WHO kompletnie się skompromitowało. Bądźmy walczącymi optymistami, ale walczmy…

Rozmawiał Paweł Zdziarski

=============================

Doktor med.:

A należało tym skorumpowanym [—] rektorom, przytoczyć Rezolucję Rady Europy;

   Rezolucja  Rady  Europy ( obowiązująca 47 krajów w tym Polske!)

W dniu 27 stycznia 2021 r. została przyjęta Rezolucja Rady Europy nr: 2361 (2021),  która zabrania państwom wprowadzania obowiązku (i przymusu)  szczepień przeciwko koronawirusowi,   lub wykorzystywania ich do dyskryminacji pracowników, lub kogokolwiek, kto się nie zaszczepi.

Rada Europy jest organem zarządzającym Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.  Przedmiotowa kwestia została ujęta w punktach: 

               7.3    w odniesieniu do zapewnienia wysokiej akceptacji szczepionek

               7.3,1 zagwarantowanie, ze obywatele zostaną poinformowani, że szczepienia nie są obowiązkowe i że na nikogo nie będą wywierane naciski polityczne,  społeczne ani inne, by się zaszczepił, jeśli sam nie chce tego zrobić.

               7.3.2  zagwarantowanie, że nikt nie będzie dyskryminowany za to, że nie poddał się szczepieniu ze względu na ewentualne zagrożenia dla zdrowia, lub dlatego, że nie chce się poddać szczepieniu.

https://pace.coe.int/en/files/29004/html?fbclid=IwAR1LV0q1Rj2mL8VE4ZHXGx0OUASedmpq2YzAhyleAPzzJzi9SapeHwOtQww

——————————————-
Na koniec warto również nadmienić, iż ewentualne naruszenia stoją w sprzeczności z;

                      art. 39 Konstytucji RP,

                      Punktu 1 Kodeksu Norymberskiego,

                      art. 39 Konwencji Genewskiej,

                      art. 7 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, oraz

                      art. 5 oraz art. 15 Konwencji o prawach człowieka i biomedycynie.

Skutek wprowadzania Zielonego Ładu w UE. Najbardziej korzystają Chiny.

Nieoczekiwany skutek wprowadzania Zielonego Ładu. Najbardziej korzystają Chiny

oprac. Agnieszka Maj

Teraz w rankingu 10 największych korporacji produkujących turbiny wiatrowe siedem miejsc zajmują koncerny z Chin.
Teraz w rankingu 10 największych korporacji produkujących turbiny wiatrowe siedem miejsc zajmują koncerny z Chin. / Shutterstock

Wprowadzanie zasad Zielonego Ładu w Europie przybrało „nieoczekiwany” obrót. Okazało się, że na ekologicznych technologiach najbardziej zarabiają chińskie firmy, doprowadzając unijny przemysł do bankructwa.

Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”,Christian Bruch, prezes Siemens Energy AG zaprotestował przeciwko sprowadzaniu do Europy taniego chińskiego sprzętu do produkcji energii wiatrowej. Wezwał Komisję Europejską podjęcia kroków, które mogłyby ograniczyć podbój unijnego rynku przez Chiny i promować europejskie firmy. Według niego, przyniosłoby to skutek, gdyby UE wprowadziła wymogi dotyczące jakości.

Teraz w rankingu 10 największych korporacji produkujących turbiny wiatrowe siedem miejsc zajmują koncerny z Chin. W efekcie spółki takie jak Siemens Energy AG są na granicy bankructwa i przed całkowitym upadkiem ratują je tylko rządowe fundusze.

Zielony Ład. Plany były inne

Plany i oczekiwania co do Zielonego Ładu były inne. Jeszcze dekadę temu kraje Unii były liderami w technologiach oraz produkcji urządzeń niezbędnych do planowanej wielkiej transformacji energetycznej.

To europejskie firmy miały bogacić się na turbinach wiatrowych, panelach fotowoltaicznych, bateriach litowo-jonowych, a w następnym, kolejnym etapie – na samochodach elektrycznych w powszechnym użytku.

Do wykorzystania są olbrzymie fundusze: z raportu firmy McKinsey & Company wynika, że osiągnięcie neutralności klimatycznej do połowy stulecia wymaga zainwestowania w transformację aż 28 bln euro. Problem w tym, że największy kawałek tego tortu mogą dostać Chiny. J

uż teraz na rynku europejskich dominują panele fotowoltaiczne, turbiny wiatrowe i pompy ciepła, made in China. Czy azjatycki gigant zniszczy całkowicie tę część europejskiego rynku?

Więcej na temat Zielonego Ładu i dominacji Chin przeczytasz w artykule pod tytułem „Niezdolni do obrony” autorstwa Andrzeja Krajewskiego w Dzienniku Gazecie Prawnej >>>

Niedziela: Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

10.03.2024 Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

06/03/2024przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

=====================================

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

https://youtube.com/watch?v=zL3tg863fSE%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent
https://youtube.com/watch?v=FA-B8j-Tgbk%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Taśmy posła Adama Gomoły. Lewa kasa na wybory. Mechanizm finansowania kampanii Polski 2050.Barbara Łabędzka niedrogo bierze…

Taśmy posła Adama Gomoły. Lewa kasa na wybory. Ujawniamy mechanizm finansowania kampanii Polski 2050

Mateusz Majnusz 8 marca 2024, asmy-posla-adama-gomoly-lewa-kasa

Adam Gomoła.
Adam Gomoła. Polska 2050

Redakcja nto dotarła do nagrania, w którym poseł Polski 2050 Adam Gomoła nakłania jednego z polityków do wpłaty 20 tysięcy złotych na konto prywatnej firmy szefowej swojego sztabu wyborczego.

Polityk zabiegał o pierwsze miejsce na liście wyborczej. Koalicjanci Trzeciej Drogi mówią o niedopuszczalnym „handlu”. I przekonują, że po ujawnieniu takiego skandalu parlamentarzysta powinien zniknąć z życia publicznego.

Pieniądze na konto firmy 22-latki

Rozmowa miała miejsce w połowie lutego, jeszcze przed zamknięciem list do wyborów samorządowych. Na nagraniu słychać głos posła Adama Gomoły, najmłodszego polskiego parlamentarzysty, lidera opolskich struktur Polski 2050. Gomoła tłumaczy kandydatowi jak ominąć limit finansowania kampanii wyborczej i zaleca wpłatę pieniędzy na konto prywatnej firmy.

Chodziło o kwotę 20 tysięcy złotych. Suma ta miała być przekazana bezpośrednio na konto firmy „Carrington Media&Event” prowadzonej przez 22-letnią Barbarę Łabędzką, szefową sztabu partii Szymona Hołowni na Opolszczyźnie, bliskiej współpracownicy posła.

Aby uzasadnić wpłatę, przygotowano umowę, która zakładała świadczenie usług konsultingowych w zakresie wizerunku, w tym „przygotowanie raportów na temat efektów przeprowadzonych działań”.

Taki dokument, obejmujący okres świadczeń usług konsultingowych od lutego do maja, otrzymał do podpisania mężczyzna, którego Gomoła rozważał jako lidera listy do samorządu. W rzeczywistości wpłacone 20 tys. zł miały iść nie tyle na same usługi konsultingowe co na promocję komitetu w regionie.

Co istotne, w treści umowy nie wspomniano ani słowem o kampanii wyborczej ani wyborach samorządowych. Mimo że na nagraniu słychać, jak poseł Adam Gomoła sugeruje kandydatowi, by to właśnie w taki sposób rozwiązać kwestię finansowania działań kampanijnych.

Poseł Polski 2050: „To u nas powszechne”

Na wątpliwości kandydata, czy to odpowiedni sposób na wsparcie kampanii, Gomoła odpowiada krótko: „W wyborach parlamentarnych też takie umowy podpisywaliśmy”.

W dalszej części rozmowy kandydat coraz wyraźniej zaznacza swoje opory przed uczestnictwem w proponowanej przez posła Gomołę konstrukcji finansowej. Wyznaje, że po głębszym zastanowieniu boi się w tym uczestniczyć z uwagi na odpowiedzialność prawną.

– Mam rodzinę do stracenia – mówi do Gomoły.

Młody poseł próbuje jednak uspokoić kandydata, argumentując, że podpisywanie umów konsultingowych jest powszechną praktyką w jego otoczeniu politycznych.

– Na kluczowych miejscach często się tak dzieje – twierdzi poseł Polski 2050.

Jak wynika z treści nagrań, 20 tysięcy złotych wpłacone na konto szefowej sztabu miało posłużyć do sfinansowania kampanii partii. Jak chciano tego dokonać? Dlaczego ominięto przy tym obowiązujące procedury?

Wiemy jedynie, że kandydat, któremu to zaproponowano, ostatecznie nie wpłacił żadnych pieniędzy na konto Barbary Łabędzkiej. I ostatecznie „jedynki” na liście Polski 2050 nie otrzymał.

Poniżej stenogram nagrania z udziałem posła Adama Gomoły:

Kandydat: Wiesz co, ja to tak przemyślałem trochę szerzej niż wczoraj. Bo wczoraj tak jakby, wiesz, nie zareagowałem szybko. Jakby nie zdążyłem tego przemyśleć, ale ja mam od wczoraj taki niepokój. Ta umowa jest nie do obrony, to jest 20.000 zł w okresie kampanii na jakieś usługi wizerunkowe. No, ale jakie usługi? To jest nie do obrony, w razie czego to są totalne kłopoty.

Adam Gomoła: Wiesz co, bo ten konsulting, no to zawsze masz, wiesz, możliwość dodzwonienia i tak dalej. To, to nie jest nic dziwnego. Myśmy jako kandydaci w wyborach parlamentarnych też takich dużo umów podpisywali. Jak sobie porównujesz z wyborami parlamentarnymi, to w tych kluczowych miejscach no to, to często takie rzeczy się dzieją obok kampanii jeszcze, czy przed kampanią, czy w trakcie, jakieś dłuższe okresy.

Kandydat: Ja bym wolał normalnie to, wiesz, no, normalnym trybem działać. No, bo firmy nie znam. Barbara Łabędzka, ja nie wiem, kto to jest, więc, no, jakby to wszystko jest poukładane w czasie, są zatwierdzone listy, jest konto komitetu, wpłaca się na komitet.

Adam Gomoła: Tak, tylko masz limity, wiesz o tym.

Kandydat: No, ale to to chyba większe są, nie? Gdzieś z 60.000 tys. zł, tak mi się coś obiło o uszy.

Adam Gomoła: No nie, właśnie, na kandydatów do sejmiku są trochę mniejsze. Wiesz, ja myślę, że mamy to do przeliczenia, yy, ale ten, yy, ale no, jakby ja się boję, że wiesz, że tu z tym limitem będzie, będzie problem. Po prostu.

Kandydat: No, wiesz, ja bym wolał płacić jakby za siebie. Nie chcę sponsorować kogoś czy czegoś. Nie wiem tak w zasadzie na co takie pieniądze idą, Adam.

Adam Gomoła: To jest osoba, która szefuje naszemu sztabowi, więc i tak te pieniądze są koniec końców wydawane na promocję komitetu w regionie, no.

Kandydat: Ja bym chciał, Adam, żeby to było wszystko, jakby zgodnie z prawem, tak, jak to w kampanii się, wiesz, odbywa. Ja mam rodzinę. Ja nigdy takich rzeczy nie robiłem, nie wpadałem na taki pomysł. Chcę żeby to było wszystko po prostu, no, przejrzyste i czyste, nie. Inaczej jakby nie wezmę w tym udziału. Mam za dużo do stracenia, ja nie będę ryzykował jakichś działań takich, powiedzmy, kontrowersyjnych.

Adam Gomoła: Yyyyy…

Kandydat: Jak będzie zatwierdzona lista, chcesz, żebym był na jedynce, będzie zatwierdzona lista, będę na tej liście, wpłacę na komitet, no i robimy kampanię.

Adam Gomoła:Dobra, zobaczę, jak z tymi limitami. Dobra, jeżeli limity będą okej, to możemy tak to zrobić. No, tylko mnie tutaj trzymają limity, limity finansowania.

Szefowa sztabu wyborczego wstydzi się funkcji?

Kluczową rolę w tym procederze miała odegrać 22-letnia Barbara Łabędzka, która jest szefową sztabu wyborczego Polski 2050 na Opolszczyźnie. Wcześniej była przewodniczącą samorządu uczniowskiego III LO w Opolu – czyli tego samego liceum, do którego uczęszczał Gomoła.

Po raz pierwszy rozmawialiśmy z nią podczas zbierania informacji do poprzedniego artykułu o kryzysie w lokalnych strukturach Polski 2050. Łabędzka kategorycznie zaprzeczyła, żeby szefowała kampanii. Nerwowo pytała dziennikarza, skąd posiada takie informacje.

W dalszej części rozmowy Łabędzka sama przyznała jednak, że zajmuje się „sprawami kadrowymi” i polityką informacyjną kampanii wyborczej. Gdy próbowaliśmy się dowiedzieć szczegółów tej współpracy, usłyszeliśmy od niej, że jest to „zamówienie zewnętrzne”, a „pytania mamy sformułować na piśmie”. Gdy to zrobiliśmy, żadnej odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

Po wcześniejszych publikacjach dotyczących zarządzania partią przez Gomołę, skontaktowali się z naszą redakcją działacze partyjni, którzy potwierdzili nam, że Łabędzka rzeczywiście jest szefową sztabu.

– Naprawdę nie rozumiem, dlaczego wstydziła się o tym powiedzieć. Przecież to żadna tajemnica. Może chodziło o to, że Adam (Gomoła – przyp. red.) nie wiedział, że Basia wcześniej angażowała się w młodzieżówkę PiS-u? Lub wiedział i czuł, że obciąży to całą partię – wyjaśnia jeden z działaczy.

Polityk potwierdził nam, że Łabędzka przedstawia się w e-mailach słanych kandydatom na radnych jako szefowa sztabu, tak też na nagraniu tytułuje ją sam Gomoła. Nie wiemy jednak na jakiej zasadzie jest zatrudniona w partii, czy pobiera za to wynagrodzenie (a jeśli tak, to jakiej wysokości) ani czy nadal jest członkiem Forum Młodych PiS?

Tajemniczy inwestor miał sfinansować działania sztabu

Łabędzka pojawiła się w partii krótko przed wyborami parlamentarnymi. Po zdobyciu przez Gomołę mandatu posła, została przez niego namaszczona na „architekta” tego politycznego sukcesu. Ku zdziwieniu osób, które w kampanii pracowały od początku.

– O pani Łabędzkiej dowiedzieliśmy się po wyborach. Adam Gomoła poinformował jedynie zarząd partii, że ta pani teraz z nim współpracuje, a dla nas korzystnie będzie, jak ją zatrudnimy do koordynacji wyborów samorządowych – mówi Piotr Sitnik, były szef wojewódzkich struktur partii Szymona Hołowni na Opolszczyźnie.

Naciski na zatrudnienie Łabędzkiej – jak się okazało – były jednym z powodów, dla których trzech z pięciu członków zarządu wojewódzkiego zdecydowało się w lutym br. opuścić szeregi partii. Oprócz Sitnika odeszła także sekretarz Aleksandra Pawlik oraz skarbnik Karolina Sabok.

– Nasze pierwsze pytanie do posła Gomoły dotyczyło tego, w jaki sposób sfinansujemy pracę pani Łabędzkiej. Usłyszeliśmy od niego, że będzie jakiś sponsor, który wpłaci na kampanię. Wiedziałem już wówczas, że nie chcę w tym projekcie dłużej uczestniczyć, bo robi się nieprzyjemnie. Jakieś umowy, tajemniczy sponsorzy, brak kontroli nad tym, co dzieje się w partii. Zostając, ryzykowalibyśmy, że ta sprawa nas pogrąży. Gdyby finansowanie szefowej sztabu było w pełni przejrzyste, byłoby wszystko w porządku. Gdyby jednak wyszły jakieś nieprawidłowości, jako zarząd partii ponieślibyśmy za to odpowiedzialność – wyjaśnia Piotr Sitnik.

Były szef struktur podkreśla, że w takiej sytuacji rezygnacja z partii była jedynym rozwiązaniem.

W rozmowie z nto Sitnik wraz byłą sekretarz Aleksandrą Pawlik oraz skarbnik Karoliną Sabok potwierdzają, że dotychczasowy zarząd dokładnie wyartykułował posłowi Gomole swoje zastrzeżenia. A uwagi dotyczące umowy z firmą Łabędzkiej przechyliły szalę oraz zdecydowały o odejściu części zarządu z partii. Jak przyznają zgodnie byli członkowie – nie akceptowali tego typu postępowania.

– Ostatecznie nie wiem, czy udało się znaleźć tego tajnego sponsora, ani czy coś wpłacił. Nie mam pojęcia, jak się ta sprawa zakończyła, ponieważ nie należałem już wtedy do Polski 2050 – przyznaje Sitnik.

Na co miało być wydane 20 tysięcy złotych?

Kwestie finansowania kampanii wyborczej oraz limitów wpłat i wydatkowania przewijają się w nagraniu kilkukrotnie.

Dlaczego poseł Gomoła sugerował, aby pieniądze na kampanię wpłacić z pominięciem komitetu wyborczego? W rozmowie z kandydatem argumentował to rzekomymi limitami. Nie dał się nawet przekonać, gdy usłyszał, że limit wpłat wynosi 60 tys., przy czym kandydat miał przekazać zaledwie 20 tys.

W rzeczywistości limit wpłat na rzecz komitetu wyborczego wynosi 63 tys. 630 zł. I nie ma znaczenia, czy wpłatę dokonuje osoba wchodząca w skład komitetu wyborczego, sympatyk partii czy kandydat w wyborach.

Drugim zagadnieniem, o które mogło chodzić Gomole, jest limit wydatkowania. Komitety wyborcze mogą bowiem wydawać na kampanię wyborczą wyłącznie kwoty ograniczone limitem wydatków. Te limity ustala się oddzielnie dla każdego komitetu wyborczego. W przypadku listy Trzeciej Drogi, która zarejestrowała listy w całym województwie, limit ten – jak słyszymy od osób zajmujących się wydatkowaniem kampanii – byłby praktycznie nie do przekroczenia.

Gomoła nie przyznaje się do składania niemoralnych propozycji

Nasze ustalenia postawiliśmy skonfrontować z posłem Gomołą. Poinformowaliśmy go, że posiadamy informacje o składaniu przez niego propozycji kandydatowi, którego namawiał do wpłacenia pieniędzy na kampanię poza oficjalnym komitetem.

Poseł Gomoła stwierdził, że „nic takiego nigdy nie miało miejsca”. A kwestie dotyczące zawierania umów z kandydatami są mu obce. Kategorycznie zaprzeczył, aby posiadał wiedzę w tym zakresie.

Gdy zadaliśmy pytanie, czy Łabędzka jest faktycznym szefem sztabu, usłyszeliśmy od Gomoły, że… nie wie. Później doprecyzował jednak, że… nie wie na jakich zasadach.

Wobec tego przedstawiliśmy posłowi fragmenty nagrania. W rozmowie stwierdził jednak, że „nie przypomina sobie żadnej takiej rozmowy”.

Co dalej z koalicją Trzeciej Drogi na Opolszczyźnie?

Dalszej współpracy z Adamem Gomołą nie wyobrażają sobie jego koalicjanci z PSL, z którymi tworzą koalicję Trzeciej Drogi. Marcin Oszańca, prezes PSL na Opolszczyźnie nie pozostawia w tej kwestii złudzeń.

– Ciężko mi uwierzyć, jeśli to wszystko okaże się prawdą, że dyskusja o starcie w wyborach może być przedmiotem handlu. Takiej sytuacji, od kiedy jestem w polityce, ani nie widziałem, ani o niej nie słyszałem, ani do głowy by mi nie przyszło, żeby posunąć się do takich rozwiązań. To jest skandal, po którym każdy polityk powinien zniknąć z życia publicznego – mówi prezes Oszańca.

Szef ludowców w regionie nie zamyka jednak drzwi przed współpracą z „Polską 2050” jako całością.

– Nie wyobrażam sobie możliwości współpracy z kimś, kto dopuszcza się takich czynów. Natomiast w Polsce 2050 jest wielu wartościowych ludzi. Cała idea projektu koalicji i współpracy z nimi jest słuszna, co pokazały wybory 15 października, jak i dotychczasowa współpraca w tej kampanii – przyznaje.

Oszańca podkreśla, że pomimo kontrowersji wokół posła Adama Gomoły, nie można zapominać o wartościach i celach, które przyświecają całemu projektowi Trzeciej Drogi.

– W każdej rodzinie znajdzie się jakaś czarna owca, ale nie można oceniać całej rodziny przez perspektywę tej jednej osoby – dodaje prezes PSL na Opolszczyźnie.

=========================

Feminizacja Kościoła: Szkodliwe perspektywy i konsekwencje.

BKP: Pseudopapież Jorge Bergoglio teolog kobiety – tej apokaliptycznej (Ap 17:3n) 

wideo: https://vkpatriarhat.org/pl/?p=21144  https://bcp-video.org/pl/teolog-kobiety/

https://coracao-de-maria.wistia.com/medias/4djszmjy5h  https://youtu.be/OVRISB1GLV4

https://rumble.com/v46k3il-teolog-kobiety.html  ugetube.com/watch/YIVGBUIcbewQ5q7

W czwartek 30 listopada pseudo-papież przyjął członków Międzynarodowej Komisji Teologicznej. Celowo podkreślił, że nie podoba mu się, że jest wśród nich tylko pięć kobiet, dodając: „Kobiety mają inną zdolność do refleksji teologicznej…”.

Bergoglio celowo promuje zgubną feminizację na kluczowych stanowiskach w Kościele, mimo że na świecie przyniosło to już niszczycielskie konsekwencje dla społeczeństwa, kobiet i rodzin.

Cytat Bergoglio: „Kościół jest kobietą. A jeśli nie zrozumiemy, kim jest kobieta lub czym jest teologia kobiety, nigdy nie zrozumiemy, czym jest Kościół”.

Bergoglio jako fałszywy prorok (Ap 16) przedstawia nowy paradygmat dotyczący Kościoła. Rzekomo „nigdy nie zrozumiemy, czym jest Kościół, jeśli nie zrozumiemy, czym jest kobieta”. Ale wtedy ani apostołowie, ani prorocy, ani nauczyciele Kościoła w ogóle nie rozumieli, czym jest Kościół. Dopiero teraz Bergoglio zrozumiał teologię kobiety – tej, która siedzi na bestii (Ap 17), a tym samym zrozumiał antykościół, synagogę szatana. Wskazuje do niej nową, synodalną drogę, poprzez precedensowe poświęcenie się szatanowi w Kanadzie w 2022r, promowanie sodomskiej antyewangelii i intronizację kobiety – bałwana Pachamamy w bazylice św. Piotra. Teologia tej kobiety, którą Bergoglio zrozumiał, jest całkowitym i oczywistym odstępstwem od Chrystusa a drogą do antychrysta. Bergoglio powinien wiedzieć, że Kościół jest Mistycznym Ciałem Chrystusa, a nie kobietą.

Bergoglio ma jasny cel – przemienić Kościół w synagogę szatana. Na tym właśnie polega esencja fałszywego mistycyzmu Bergoglio i jego pseudoobjawienia teologii kobiet. Biblia pisze o niej: Niewiasta była odziana w purpurę… Miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości i brudów swego nierządu.… ujrzałem niewiastę pijaną krwią świętych i krwią świadków Jezusa (Ap 17:3-6).

Cytat Bergoglio: Jeden z naszych wielkich grzechów to męska dominacja w Kościele . I nie rozwiąże się tego drogą służbową; to jest coś innego. Rozwiązuje się to w sposób mistyczny, królewski”.

Fałszywy prorok Bergoglio wymyśla nowe wielkie grzechy, do których zalicza dominację mężczyzn w Kościele. Z drugiej strony do nieba wołającego grzechu sodomii za grzech nie uważa a nawet opowiada się za błogosławieniem grzesznych związków sodomitów. Twierdzi, że tzw. grzech męskiej dominacji w Kościele można rozwiązać w sposób mistyczny. W rzeczywistości ta mistyczna droga synodalna LGBTQ jest utratą rozsądku i zaprzeczeniem Bożych praw i przykazań. Bergogliowa tak zwana królewska droga prowadzi do wiecznego potępienia. Ewangelia przed nią ostrzega (Mt 7:13).

Cytat Bergoglio: „Bardzo mnie oświeciła myśl Baltazara: zasada Piotrowa i zasada Maryjna”.

Co oznacza zasada Piotrowa i zasada Maryjna w heretyckim myśleniu Bergoglio? Czy ma już wizję, że w przyszłości nawet Stolicę Piotrową będzie reprezentować kobieta? Prawdziwa zasada maryjna jest diametralnie sprzeczna z Bergogliową feminizacją i propagowaniem LGBTQ. Matka Jezusa nazywa siebie służebnicą Pańską (hé dúlé Kyriú) i jest wzorem do naśladowania dla każdej chrześcijanki a to w pokorze, przestrzeganiu przykazań Bożych i prawdziwej pobożności. Współczesne feministki, lesbijki i transseksualiści, które Bergoglio promuje i uprzywilejowuje, nie mają nic wspólnego z maryjną zasadą posłuszeństwa Bogu i Jego przykazaniom.

Apostoł mówi: Kobieta niechaj się uczy w cichości z całym poddaniem się. Nauczać zaś kobiecie nie pozwalam ani też przewodzić nad mężem, lecz chcę, by trwała w cichości. Albowiem Adam został pierwszy ukształtowany, potem Ewa. I nie Adam został zwiedziony, lecz zwiedziona kobieta popadła w przestępstwo (1 Tm 2:11-14). Obawiam się jednak, ażeby nie były odwiedzione umysły wasze w taki sposób, jak w swojej chytrości wąż uwiódł Ewę (2 Kor 11:3).

Cytat Bergoglio: „Istnieją dwie zasady. Maryjność jest ważniejsza niż Piotrowość, ponieważ jest tam Kościół jako oblubienica, Kościół jako kobieta, bez męskości”.

Prorok Izajasz oceniłby pseudo-mistyczne wypowiedzi Bergoglio słowami: „Przykazanie za przykazaniem, przepis za przepisem, trochę tu, trochę tam” (Iz 28:10). Bergoglio lubi wprowadzać taki chaos. Używa w nim manipulacji psychologicznej, aby promować to, czego chce – teraz wyświęcanie kobiet. Jego celem jest osiągnięcie wewnętrznej destrukcji w Kościele.

Bergoglio wypowiada te głupie stwierdzenia już po wydaniu motu proprio „Ad theologiam promovendam”, w którym jasno stwierdził, że chodzi mu głównie o zmianę paradygmatu.

Na końcu motu proprio Bergoglio napisał: „Nakazuję, aby wszystko, co zarządziłem w niniejszym Liście Apostolskim motu proprio, miało wartość stałą i trwałą, niezależnie od wszelkich przeciwnych okoliczności”.

Tym stwierdzeniem praktycznie niszczy całą dotychczasową naukę Kościoła opartą na Ewangelii i Tradycji.

Na koniec pseudopapież zakończył swoje spontaniczne przemówienie słowami:

„Pytacie mnie: dokąd prowadzi ta dyskusja? Do wyeliminowania męskiej dominacji w Kościele!”

Bergoglio sam odpowiedział na pytanie. Chodzi mu o promowanie feministek, lesbijek i transseksualistów na kluczowe stanowiska w Kościele.

Jezus powierzył urząd pasterski swoim dwunastu apostołom, a nie kobietom. W ten sam sposób ustanowił głową Kościoła Piotra, czyli mężczyznę, a nie kobietę.

Bergoglio chce ustanowić w swoim antykościele władzę apokaliptycznej nierządnicy (Ap 17). Aby przemienić Kościół katolicki w synagogę szatana z duchem antychrysta, mają mu posłużyć trzy główne środki:

Pierwszym jest zniesienie hierarchicznej struktury Kościoła.

Bergoglio dąży do zniesienia władzy biskupiej, wprowadzając tzw. rady synodalne (duszpasterskie), którym przyznano najwyższe kompetencje, co widać już w Niemczech. Władzę w Kościele przejmują głównie sodomici, lesbijki, transseksualiści i tym podobni. Będą operować pojęciami i zwrotami religijnymi i zmuszać każdego kapłana i ostatniego wierzącego do przekształcenia Chrystusowej nauki o zbawieniu w tzw. drogę synodalną z antyprawami i duchem antychrysta. To jest droga do wiecznej zagłady.

Ale największą tragedią nie jest Bergoglio z programem kościelnego samobójstwa, ale biskupi i księża, którzy nie potrafią oddzielić się od tego arcyheretyka i przestać wspominać go w Liturgii! Ślepo powtarzają: nie możemy rozbić jedności, bo będziemy wyglądać jak schizmatycy i rozłamowcy. Jest to zdrada Chrystusa i Kościoła, prowadząca do samozagłady urzędu Piotra. Tak naprawdę dzisiaj Kościół nie ma papieża, jest stan sede vacante, bo osoba, która wykluczyła się z Kościoła, nie może być jego głową. Tak naucza św. Bellarmin oraz inni nauczyciele i Ojcowie Kościoła.

Drugim środkiem jest legalizacja sodomii, powiązana z błogosławieństwem związków sodomitów. To jest odstępstwo i publiczny bunt przeciwko Bogu!

Trzecim środkiem jest święcenie kobiet. Ale to już koniec sakramentu kapłaństwa i świętej Liturgii.

Bergoglio nie ustępuje, bezczelnie i stopniowo wprowadza swoje herezje do całego Kościoła. Stosuje trik, o którym mówi kardynał Müller. Wprowadza w życie herezje i obłudnie odwołuje się do duszpasterstwa. Na poważne zastrzeżenia nie reaguje. Kiedy herezje ucieleśniają się i nic nie można zrobić, wydaje wiążący dokument heretycki dla całego Kościoła. Wtedy ten zbrodniczy bunt przeciwko Bogu każdy musi zaakceptować pod fałszywym posłuszeństwem. Bergoglio może dokonywać tych oszustw, bo biskupi nie wypełniają swojego głównego obowiązku, jakim jest ponoszenie współodpowiedzialności za cały Kościół. Zaniedbują obronę nauk Chrystusa przed heretykiem. Dziś właściwą reakcją jest oddzielenie się wraz ze swoją diecezją od heretyckiej LGBTQ drogi synodalnej.

Instrukcje odrodzenia Kościoła katolickiego są proste:

1) Biskup i jego diecezja odłączą się od arcy-heretyka Bergoglio i jego sekty. To jest jego święty obowiązek.

2) Niech kapłani ustanowią system uczniowstwa. Niech w każdym tygodniu znajdą półtora dnia na modlitwę, Słowo Boże i braterską wspólnotę w grupach liczących od czterech do siedmiu księży. Po pewnym czasie wybiorą w swojej parafii 4-7 mężczyzn, z którymi będą się modlić po dwie godziny raz w tygodniu. Przez około godzinę będą się z nimi dzielić aktualnymi doświadczeniami z walki duchowej. Ci ich uczniowie będą filarami parafii i pozyskają innych uczniów.

To jest droga do wewnętrznego i zewnętrznego odrodzenia Kościoła.

+ Eliasz

Patriarcha Bizantyjskiego Katolickiego Patriarchatu

+ Metodiusz OSBMr                   + Tymoteusz OSBMr

biskupi-sekretarze

18. 12. 2023

Feminizacja Kościoła: szkodliwe perspektywy i konsekwencje

bcp-video.org/theologian-of-the-woman/  /english/

bcp-video.org/it/teologo-della-donna/  /italiano/

bcp-video.org/fr/theologien-de-la-femme/  /français/

bcp-video.org/de/theologe-der-frau/  /deutsche/

Lubicie chloropiryfos? Pyszne jabłka.


Pyszne jabłka Sadyogrody.pl/agrotechnika/przekroczenie_chloropiryfosu

Rumunia zgłosiła przekroczenie najwyższych dopuszczalnych poziomów (NDP) pozostałości substancji czynnej – chloropiryfosu, w jabłkach pochodzących z Ukrainy.

Do unijnej bazy RASFF po raz kolejny trafiło powiadomienie w związku z ukraińskimi jabłkami. 

7 marca na granicy w Rumunii w trakcie kontroli jabłek z Ukrainy stwierdzono w nich znaczne przekroczenie NDP pozostałości pestycydu – chloropiryfosu.

Badania analityczne wykazały pozostałości pestycydu na poziomie 0,057±0,029 mg/kg – ppm. Nie wiadomo co stanie się z partią owoców, czy towar zostanie zwrócony, czy może zutylizowany.

Faktem jest, że jest to kolejna sytuacja w której jabłka z Ukrainy mają w sobie przekroczenia pozostałości. W lutym Rumunia zgłosiła w partii jabłek z Ukrainy przekroczenia maksymalnej ilość pozostałości propargitu. Również w lutym w kontrolowanej partii suszonych jabłek z Ukrainy wykryto przekroczenie chloropiryfosu.

Czytaj więcej

Przekroczenie pozostałości w jabłkach z Ukrainy

Skandal korupcyjny. Politycy „zarabiali” krocie na COVID. Prawda wyszła na jaw – ale w Hiszpanii. Kiedy wreszcie ujawnią – i skażą – w Polsce?

Skandal korupcyjny. Politycy „zarabiali” krocie na COVID. Prawda wyszła na jaw – ale w Hiszpanii. Kiecy ujawnią w Polsce?

[A w Polsce aż się gotuje. Sprawa respiratorów od „narciarza”, czy ogromnych zakupów szpryc od konkretnych FIRM. Łukasz Sz., trzymaj się !! Pegasus cię widzi. Nie zapomnij szczoteczki do zębów! md]

nczas/politycy-zarabiali-krocie-na-covid

Po wielu miesiącach od ogłoszonej pandemii koronawirusa w Hiszpanii wybuchł skandal korupcyjny związany z zakupami maseczek. Na covidzie dorabiali się politycy ze środowiska socjalistycznego premiera Pedro Sancheza.

Afera wyszła na światło dzienne w związku z użyciem szpiegowskiego oprogramowania.

Kongres Deputowanych, niższa izba parlamentu Hiszpanii, zatwierdził utworzenie komisji śledczej służącej zbadaniu afery, która potocznie nazywana jest „Sprawą Koldo”.

W aferę korupcyjną wplątanych jest co najmniej kilkanaście osób, w tym m.in. Jose Luis Abalos, który w pierwszym rządzie szefa socjalistów (PSOE) pełnił w latach 2018-2020 funkcję ministra rozwoju, a w jego drugim gabinecie był w latach 2020-2021 szefem resortu ds. transportu, mobilności i spraw miejskich.

Według śledczych, na których powołuje się dziennik „El Independiente”, skandal związany z pobieraniem łapówek za zamawiane przez państwo maseczki koncentruje się na byłym doradcy rządu Sancheza Koldo Garcii. Uzyskane dzięki schematowi korupcyjnemu wielomilionowe środki miał on inwestować w nieruchomości.

Proceder został potwierdzony m.in. za pośrednictwem nagrań wykonanych za zgodą Krajowego Sądu Karnego i Administracyjnego dzięki oprogramowaniu szpiegowskiemu. Hiszpańskie służby podsłuchiwały nim Garcię, Abalosa, a także kilka innych osób z szeregów partii premiera Sancheza.

Według hiszpańskiej prokuratury Koldo Garcia oraz sześć innych osób „utworzyło grupę przestępczą” czerpiącą w sposób nielegalny korzyści finansowe z obrotu maseczkami ochronnymi podczas Covid.

Dziennik „El Pais” ustalił z kolei, były doradca rządu Sancheza wpadł głównie dzięki dużym wpływom na swoje konta bankowe, których nie potrafił uzasadnić.

Wykryta afera komplikuje niełatwą sytuację trzeciego rządu Sancheza, który w parlamencie utrzymuje większościowe poparcie tylko dzięki separatystycznej partii Razem dla Katalonii (Junts), kierowanej przez ściganego przez hiszpański wymiar sprawiedliwości Carlesa Puigdemonta.

============================

Por.:

Wielka Gnida ukoronowaniem polityki zdrowotnej rządu

CZWARTA WŁADZA MA SIĘ DOBRZE

https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/czwarta-wladza-ma-sie-dobrze,p47044734

CZWARTA WŁADZA MA SIĘ DOBRZE

2024-03-08 Sławomir M. Kozak

Nie można rozprawiać o propagandzie i dezinformacji lat 70. bez przywołania kultowego dziś obrazu traktującego o aferze Watergate, którą oczywiście zgodnie z ówcześnie obowiązującą narracją, przedstawił film „Wszyscy ludzie prezydenta”. Jest to dzieło z kanonu thrillerów politycznych. Reżyserii podjął się Alan J. Pakula, a w role pary dziennikarzy  Washington Post, odkrywających zawiłości afery, wcielili się doskonali aktorzy – Robert Redford i Dustin Hoffman, ugruntowując tym samym swoje zawodowe pozycje na lata. 

Zwróćmy w tym miejscu uwagę na pewną, zaskakującą zbieżność, gdy przypomnimy sobie wcześniej omawiany film „Czwarta władza”, również traktujący o działalności tej gazety. Do obu tych filmów zaangażowano ludzi o ogromnym dorobku zawodowym, gwarantujących  nie tylko sukces kasowy, ale przede wszystkim pewność, że żaden nie wyrwie się z ustalonych ram scenariusza, a nazwiska odtwórców głównych ról uwiarygodnią przedstawiane na ekranie wydarzenia.

Tak to już działa, a przekonać się o tym mogą kolejne pokolenia polskiej młodzieży (i nie tylko) oglądającej z wypiekami na twarzach powtórki przygód czterech, dzielnych pancerniaków wyzwalających nasze ziemie spod jarzma okupanta, czy niesamowite przeżycia polskiego oficera, pracującego dla bratniego wywiadu w mundurze kapitana Abwehry. Oba te seriale niewiele mają wspólnego z rzeczywistością historyczną, ale zdobywają sobie serca kilku już generacji widzów, bo zostały zrealizowane perfekcyjnie, a grający w nich aktorzy zyskali niespotykaną w polskim kinie popularność, którą zresztą profesjonalnie podkręcano robiąc z ich udziałem nie tylko szereg spotkań, ale wręcz masówek. Te, z kolei, nakręcały zainteresowanie tych, którzy jeszcze nie zdołali ich obejrzeć. Widzowie utożsamiają aktorów z odtwarzanymi przez nich postaciami i jeśli ich wizerunek jest pozytywny, to akceptują bez namysłu przedstawiane przez nich wersje wydarzeń, przyjmując je za oczywiste i jedynie słuszne. Pamiętamy słynne już powiedzenie Lenina, że film jest najważniejszą ze sztuk. Spadkobiercy jego idei, niezależnie od miejsca pracy, udowodnili to tysiące razy.

W filmie „Czwarta władza”, wyreżyserowanym przez Stevena Spielberga, zagrały ikony kina,   Meryl Streep i Tom Hanks. Film otrzymał nominacje do Oscara i Złotego Globu, obwołano go najlepszym filmem 2017 r. Kosztował 50 mln dolarów. Z kolei film „Wszyscy ludzie prezydenta” zdobył 4 Oscary oraz 15 innych nagród, w tym oczywiście tytuł filmu roku. Jego budżet wyniósł 1,5 mln dolarów, ale było to 40 lat wcześniej. 

Miał premierę w r. 1976, choć powstał na kanwie książki (The Worst and the Dumbest), która w rękopisie była gotowa już na przełomie lat 1972/73. Napisali  ją obaj dziennikarze tropiący aferę dla Washington Post, Bob Woodward i Carl Bernstein. Początkowo miało to być studium psychologiczne dwóch najbliższych współpracowników Nixona, którymi byli John Mitchell i Gordon Liddy. Pierwszy był prokuratorem generalnym USA podczas obu kadencji Nixona i szefem jego kampanii prezydenckich. Drugi, pracownikiem FBI, zaangażowanym w kierowanie operacją włamania do kwatery głównej Demokratów w biurowcu Watergate, któremu udowodniono wypłacanie pieniędzy dla bezpośrednich wykonawców akcji. Autorzy podpisali umowę na wydanie książki z wydawnictwem Simon and Schuster, wówczas jednym z pięciu największych, anglojęzycznych domów wydawniczych. Dziś zajmuje ono już trzecie miejsce na rynku.

Zanim trafiła do wydawcy, krążyła w maszynopisie wśród członków waszyngtońskiej elity. Zrządzeniem losu, trafiła w tej formie w ręce Roberta Redforda, który zainteresowany jej ekranizacją zaproponował Woodwardowi telefonicznie (nigdy się wcześniej nie spotkali) wykupienie do niej praw. Zaznaczył jednak, że chciałby, żeby głównymi bohaterami powieści zostali nie współpracownicy prezydenta, a dziennikarze, którzy wpadli na trop afery, a później konsekwentnie dążyli do jej wyjaśnienia. Woodward zwlekał przez miesiąc z przekazaniem tej wizji swemu wspólnikowi, ale w końcu, kiedy już do tego doszło, obaj szybko zgodzili się z pomysłem, tym łatwiej, że Redford zaoferował im za prawa autorskie 500 tys. dolarów i w ciągu kolejnych kilku miesięcy dziennikarze pracowali już nad zmianą osi scenariusza. O pierwotnej koncepcji autorów dziś świadczy już tylko jego tytuł. Redford dość szybko zachęcił do współpracy Hoffmana, który także rozmyślał nad przeniesieniem tej historii na ekran.

Już wiosną 1974 r. omawiali szczegóły produkcji podczas śniadania, na które do swej posiadłości zaprosiła aktorów i dwójkę swoich dziennikarzy właścicielka Washington Post, Katharine Graham. W spotkaniu brał również udział syn gospodyni, Donald Graham, nieodległy spadkobierca rodzinnej fortuny. Zapewne uczestnikom narady, głównie tym z Hollywood, zapadło ono w pamięci na długo, ponieważ śniadanie miało miejsce o 7 rano. Niemniej jednak, mimo tak wczesnej pory, ustalono wówczas najdrobniejsze szczegóły, a Redford zauroczony panią Graham zaproponował, że na ekranie odtworzy jej postać słynna aktorka Lauren Bacall, której przodkowie nawiasem mówiąc, pochodzili z polskiego Wołożyna (obecnie Białoruś). Wszystko zatem toczyło się pomyślnie i wkrótce Redford wynajął nawet dla siebie i swojej żony apartament w kompleksie Watergate w Waszyngtonie, bo zdjęcia zewnętrzne, obrazujące Kapitol, kwaterę główną FBI, bibliotekę Kongresu, czy hotel, od którego afera wzięła nazwę, kręcono oczywiście w oryginalnej scenerii. Film był realizowany do tego stopnia wiernie z realiami, że specjalnie zbudowane dla jego potrzeb studio w Burbank, ukazujące biura Washington Post, było ich dokładną repliką. Ponoć Ben Bradlee opowiadał o tym, że nawet książki stojące na półkach jego biura skrupulatnie odtworzono w filmie. Zresztą, aktorzy spędzili w oryginalnych pomieszczeniach redakcji wiele godzin, by zapoznać się ze specyfiką pracy ludzi, których mieli widzom w filmie przedstawić.

Nagle, gdy prace nad filmem były już poważnie zaawansowane, Katharine Graham postanowiła nie dopuścić do jego ukończenia. Miała świadomość, że trudno będzie zablokować jego emisję, tym bardziej, że w produkcję zaangażowało się Warner Brothers, gigant mający tabuny najlepszych prawników, niemniej jednak starała się utrudnić jego realizację i premierę. W efekcie, jej postać w filmie w ogóle pominięto. Moim zdaniem, na ten zwrot w całej sprawie i dążenie do wyciszenia udziału jej gazety (i CIA) w obaleniu Richarda Nixona, wpłynęło powołanie do życia, w r. 1975, tak zwanej Komisji Churcha, która badała nieprawidłowości w działaniu IRSNSAFBI i przede wszystkim CIA. Jej wyniki okazały się dla CIA druzgocące. Ujawniono przestępczą działalność Agencji na wielu polach, przedstawiając opinii publicznej tak głośne sprawy, jak operację MKULTRACOINTELPRO, projekt SHAMROCK, o których pisałem w swoich książkach, przez niezorientowanych w historii ignorantów będąc przez lata sprowadzanym do roli autora opisującego teorie spiskowe. Tych samych dodam, którzy byli i są, docelowymi obiektami kolejnych odsłon operacji „Mockingbird”.

Sławomir M. Kozak

Jutro [ósmego] aktywistki-feministki „skrzyżują ręce”. Może by tak – i nogi?

Jutro aktywistki „skrzyżują ręce”…

7.03.2024 aktywistki-skrzyzuja-rece

8 marca został już przemianowany na Dzień Praw Kobiet, co zamiast goździka dla pań, sugeruje już jego rewolucyjny charakter. Z tej okazji na całym świecie rozmaite aktywistki będą się ścigać w akcentowaniu walki o owe „prawa kobiet”.

W Brukseli spodziewane są poważne zakłócenia i manifestacja, która według organizatorek ma liczyć nawet 15 tysięcy osób. O co działaczki będą „walczyć” w Belgii, gdzie mają już aborcję, a nawet dodatkowo… eutanazję?

Tutaj jest podobnie jak z prokuratorem sowieckim Wyszyńskim, któremu przypisuje się powiedzenie, „dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”… W tym przypadku dajcie im dzień, a jakąś „walkę o równość” się wymyśli.

Manifestację i strajk w Brukseli organizuje po raz szósty Kolektyw 8 Marca w „obronie praw kobiet”. Hasłem jest „potępienie nierówność płci” i pokazanie, że „kiedy kobiety się zatrzymują, zatrzymuje się świat”. Kolektyw zrzesza związkowców, działaczki feministyczne i „zaangażowane obywatelki”.

„Strajk” ma polegać na skrzyżowaniu przez kobiety rąk, zarówno te przebywające akurat w domu, jak w pracy. Dodatkowo Kolektyw zaprasza do demonstracji. Ciekawostką jest, że ów pochód otworzy koncert w… katedrze św. Michała i św. Gduli. Później marsz ruszy Place de l’Albertine, w pobliżu głównego dworca kolejowego w Brukseli pod Pałac Sprawiedliwości przy Place Poelaert. Manifa zakończy się na Rondzie Europy.

Od dziesięcioleci głupcy i głupota „rządzą” energetyką. Brak MAGAZYNÓW energii. Zarządzają przymusowe odłączanie fotowoltaiki.

Od dziesięcioleci głupcy i głupota „rządzą” energetyką. Brak MAGAZYNÓW energii.

[Od początku lat 90-tych zeszłego wieku tłumaczyłem, tłumaczyliśmy kolejnym „ministrom energetyki” lub tp. że należy największy wysiłek, tak finansowy jak badawczy, skierować na budowę tak dużych, jak i małych, rozproszonym magazynów energii. Niezbędne tak dla źródeł odnawialnych (wiatr, Słońce), jak i dla ew. jądrowych, które daja niezmienną moc.

Padało na głuche i głupie uszy bęcwałów. Mamy rezultaty.

Poniżej średnio-rozsądne, ale bezsilne biadolenia. Mirosław Dakowski]

=====================

Zaczęło się. Zarządzają przymusowe odłączanie fotowoltaiki.

money/zaczelo-sie-zarzadzaja-przymusowe-odlaczanie-fotowoltaiki

Nie zaczęła się jeszcze wiosna, a już ruszyły wyłączenia farm fotowoltaicznych. To marnowanie ogromnych ilości czystego i taniego prądu. – Można temu zapobiec, ale to nie jest w interesie państwa – mówi inwestor na rynku OZE, cytowany przez wyborcza.biz.

Jak informuje serwis, Polskie Sieci Elektroenergetyczne coraz wcześniej zarządzają przymusowe odłączanie fotowoltaiki od sieci. Tani, czysty prąd jest marnowany i nie ma pomysłu na to, jak ten problem rozwiązać. Pierwsze w tym roku nakazowe wyłączenie dużych instalacji PV miało miejsce w miniony weekend.

PSE zarządziły redukcję produkcji w fotowoltaice w wysokości 815 MW ze względu na nadpodaż energii elektrycznej w Krajowym Systemie Elektroenergetycznym.

Sytuacja będzie się powtarzać i nie ma pomysłów, jak to zmienić – ostrzega wyborcza.biz.

W niedzielę 4 marca o godz. 11 produkcja energii z farm fotowoltaicznych wyniosła blisko 7,2 GWh, a farm wiatrowych 1,75 GWh – w sumie to prawie 9 GWh. W tym samym czasie zapotrzebowanie na energię wyniosło zaledwie 16,5 GWh. Polska w ponad 55 proc. produkowała prąd ze źródeł odnawialnych .

A problem jest olbrzymi, bo chodzi o pieniądze. Gdy fotowoltaika nie pracuje, nie tylko nie obniża cen prądu, ale inni użytkownicy sieci muszą się zrzucić na rekompensaty z tytułu wyłączeń. Opłaty są zaszyte w rachunkach za prąd – wyjaśnia „Wyborcza”.

Jak przypomina, odszkodowania za odłączenia źródła energii od sieci wynikają z unijnych przepisów. Inwestorowi, który wybudował farmę PV (albo wiatrową) przysługuje odszkodowanie za czas, w którym nie ze swojej winy musiał ograniczyć produkcję prądu.

Archaiczny system energetyczny. „Sytuacja jest dramatyczna”

Wraz z rozwojem magazynów energii problem nadpodaży czystej i taniej energii powinien zniknąć – to dobra wiadomość. [Spóźniona o trzy dekady, matołku! MD]

Poprzedni rząd jednak zamiast wprowadzić strategię magazynowania energii, w dokumentach planistycznych zapisał, że fotowoltaikę trzeba będzie systemowo odłączać. Przygotowana przez PiS polityka energetyczna Polski do 2040 sankcjonuje wyłączanie fotowoltaiki.

Mamy archaiczny system energetyczny, który pozwala operatorowi jednym przyciskiem wyłączyć źródła OZE. Trzeba go jak najszybciej zreformować i zużyć energię tam, gdzie ktoś jej potrzebuje. Może być też zamieniona na inną energię, którą można zmagazynować, choćby na kilka godzin, gdy nadwyżki mocy już nie będzie – mówił w rozmowie wyborcza.biz Krzysztof Kochanowski, prezes Polskiej Izby Magazynowania Energii.

Sytuacja jest dramatyczna. Otrzymanie rekompensat jest bardzo skomplikowane, bo w mowach przyłączeniowych są różne klauzule – mówi jeden z inwestorów w OZE.

=================================

Polska na węglu leżała, węglem stała. Mieliśmy go na 700 lat.

Zabili, zasypali.

Teraz – importują:

Collegium Humanum. Kilku posiadaczy dyplomów MBA odpowiedziało na propozycję CBA. Rektor [m.inn.] siedzi.

Collegium Humanum. Kilku posiadaczy dyplomów MBA odpowiedziało na propozycję CBA. Rektor siedzi.

oprac. Bartosz Lewicki

Collegium Humanum
Collegium Humanum / ShutterStock

Kilka osób, które nielegalnie uzyskały dyplomy w Collegium Humanum, zgłosiło się do Centralnego Biura Antykorupcyjnego – podaje RMF FM, powołując się na ustalenia reportera Krzysztofa Zasady. Prokuratura prowadzi wielkie śledztwo w sprawie handlu dyplomami na tej prywatnej uczelni wyższej.

Służby nie chcą ujawniać tożsamości, ani nawet zawodów, czy funkcji, które pełnili świadkowie. Wiadomo natomiast, że chodzi o ludzi, którzy wbrew przepisom uzyskali dyplomy MBA. Świadectwa ukończenia tych studiów menadżerskich były przepustką między innymi do zatrudnienia w radach nadzorczych państwowych spółek. Afera z dyplomami na Collegium Humanum. Wśród absolwentów politycy PiS

Zobacz również

Propozycja CBA

Jak ustalił reporter RMF FM, są to pierwsze osoby, które odpowiedziały na propozycję CBA dotyczącą możliwości uniknięcia kary. Nie są karane osoby, które zgłosiły udział w korupcji osoby publicznej i ujawniły wszelkie szczegóły tego procederu.

Według doniesień medialnych, w Collegium Humanum na wielką skalę dochodziło do handlu dyplomami – mowa o setkach przypadków. Pod koniec lutego w ręce agentów CBA wpadł między innymi rektor tej prywatnej uczelni. [Siedzi].

==================

mail:

Sześć osób związanych z władzami uczelni Collegium Humanum zostało zatrzymanych przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

=========================

Por.:

Dyplom MBA w 20 dni dla drogich Wybrańców. Proceder na Collegium Humanum, uczelni Ogólnoświatowej.[dr h.c. mult.]

===========================================

COLLEGIUM HUMANUM zwycięzcą w Plebiscycie Edukacyjnym 2023

  • 29 lutego, 2024

Mamy I miejsce w Plebiscycie Edukacyjnym w woj. dolnośląskim – UCZELNIA ROKU 2023

Mamy I miejsce w Plebiscycie Edukacyjnym w woj. dolnośląskim – UCZELNIA ROKU 2023

Collegium Humanum najlepszą uczelnią w Rzeszowie i woj. podkarpackim.

Collegium Humanum najlepszą uczelnią w Rzeszowie i woj. podkarpackim

COLLEGIUM HUMANUM zwycięzcą w tegorocznej edycji Plebiscytu Edukacyjnego w województwie wielkopolskim – UCZELNIA ROKU

COLLEGIUM HUMANUM zwycięzcą w tegorocznej edycji Plebiscytu Edukacyjnego w województwie wielkopolskim – UCZELNIA ROKU

Collegium Humanum najlepszą uczelnią w woj. lubelskim w 2023 r.

Collegium Humanum najlepszą uczelnią w woj. lubelskim w 2023 r.

Ależ TAK, niemiła pani von der Leyen ! Chcemy zdeptać wasze „wartości”, bo to anty-wartości!

Ależ TAK, niemiła pani von der Leyen ! Chcemy zdeptać wasze „wartości”, bo to anty-wartości!

Von der Leyen atakuje Konfederację. „Chcą zdeptać nasze wartości i zniszczyć naszą Europę” .

SG nczas/von-der-leyen-atakuje

Ursula von der Leyen, która została nominowana na szefową Europejskiej Partii Ludowej, wygłosiła 7 marca na kongresie tej partii w Bukareszcie płomienne przemówienie, w którym zaatakowała m.in. Konfederację.

– Nasza spokojna i zjednoczona Europa jest wystawiana na próbę, jak nigdy dotąd – mówiła ze sceny w Rumunii Ursula vond der Leyen.

Według przewodniczącej Komisji Europejskiej na próbę Europę mają wystawiać „populiści, nacjonaliści, demagodzy” ze „skrajnej prawicy” i „skrajne lewicy”.

Wśród partii populistycznych, które miałyby zagrażać europejskiej jedności, polityk wymieniała także polską Konfederację.
– Niezależnie od tego, czy jest to AFD, Rassemblement national, Konfederacja, czy Възраждане (bułgarska partia Odrodzenie – red.). Nazwy mogą być różne, ale cel jest ten sam – chcą zdeptać nasze wartości i chcą zniszczyć naszą Europę, ale my – Europejska Partia Ludowa – nigdy do tego nie dopuścimy! –
grzmiała vod der Leyen.

GUS: W 2023 roku sprowadzili 1 mln ton zboża. Zboże z Ukrainy zalało Polskę.

oprac. Magda Żugier |06.03.2024 money/zboze-z-ukrainy-zalalo-polske

Zboże z Ukrainy zalało Polskę. GUS rozwiewa wątpliwości

Napływ zboża z Ukrainy, to jeden z powodów, dlaczego polscy rolnicy wyszli na ulice. Główny Urząd Statystyczny przekazał informacje dotyczące importu produktów rolnych z Ukrainy. Jak się okazuje, Polska w 2022 roku została zalana zbożem zza wschodniej granicy.

Zboże z Ukrainy zalało Polskę. GUS rozwiewa wątpliwości
W 2022 roku zboże z Ukrainy zalało Polskę (GETTY, Anadolu)

Jak wynika z danych GUS przesłanych do redakcji money.pl, import zboża Ukrainy osiągnął najwyższy poziom w 2022 r. To właśnie wtedy do Polski przyjechało blisko 2,5 mln ton zboża z Ukrainy. Głównie dane te dotyczą kukurydzy oraz pszenicy. Co więcej, to kosztowało Polskę prawie 2,8 mln zł.

Wśród powodów możemy tutaj wskazać inwazję Rosji na Ukrainę, co w konsekwencji doprowadziło do decyzji Unii Europejskiej o wprowadzeniu bezcłowego handlu z Kijowem. Jest to jedna z form pomocy, na które zdecydowała się Europa.

Taka sytuacja doprowadziła do fali protestów, która przetoczyła się przez kraje europejskie, w tym Polskę. To spowodowało, że poprzedni rząd w 2023 r. nałożył jednostronny zakaz handlu z Ukrainą, co było niezgodne z zasadami UE.

Jak zatem wyglądał import zboża w 2023 r.? Okazuje się, że w ubiegłym roku Polska sprowadziła 1 mln ton zboża, głównie kukurydzy oraz pszenicy – według danych GUS. To kosztowało kraj 1 mln zł.

Dla porównania w latach 2020-2021, import zbóż z Ukrainy był o wiele niższy. Według danych GUS w 2021 r. Polska sprowadziła 65,3 tys. ton zbóż, a w 2020 r. – 18,2 tys. ton.

Protesty rolników

W ostatnim czasie przez Polskę przetacza się fala protestów rolników, którzy m.in. nie zgadzają się na import zboża z Ukrainy. Na początku marca odbyło się spotkanie protestujących z premierem Donaldem Tuskiem.

Po spotkaniu z rolnikami premier zapowiedział, że w najbliższym czasie złoży do Sejmu projekt uchwały wzywający Komisję Europejską do nałożenia sankcji na import rosyjskiego zboża. Jak pisaliśmy w money.pl, to może być krok, który pozwoli polskiemu rządowi upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: uspokoi w ten sposób polskich rolników, a zarazem wyśle wyraźny sygnał do Kijowa.

„The Wall Street Journal”: Tajne: Zełenski wysłał ukraińskie wojsko.. do Chartumu.

Tajna operacja. Zełenski wysłał ukraińskie wojsko na inny kontynent

7.03.2024 nczas/tajna-operacja-zelenski-wyslal-wojsko-murzynom

„The Wall Street Journal” podaje, że prezydent Wołodymyr Zełenski wysłał ukraińskie wojsko na pomoc przywódcy Sudanu, który walczył z rebeliantami.

Tajną operację przeprowadzono latem 2023 roku. Kijów odpowiedział na prośbę generała Abdela Fattaha al-Burhana, który jest przywódcą Sudanu. Ukraińcy wspomogli sudański rząd w wyparciu rebeliantów ze stolicy – Chartumu.

Informacje te podaje amerykański „The Wall Street Journal”, powołując się na źródło w ukraińskim i sudańskim wojsku.

Ujawniając jedną tajną operację, gazeta dotarła do kolejnej. Zełenski miał zgodzić się na wysłanie pomocy Sudanowi, bo Abdel Fattah al-Burhan (właść. Abd al-Fattah Abd ar-Rahman al-Burhan) potajemnie wysyłał broń Ukraińcom po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainie.

Ukraińscy żołnierze mieli m.in. za zadanie wydostać z Chartumu generała al-Burhana. Ostatecznie przywódcę Sudanu ze stolicy wyprowadzili jego strażnicy.

Al-Burhan miał dziękować Zełenskiemu za pomoc podczas spotkania na lotnisku w Irlandii, które rzekomo było „nieplanowane”.

W Sudanie Ukraińcy robili to samo, co na Ukrainie, czyli zwalczali wspomagających rebeliantów najemników z Grupy Wagnera.

Szef Głównego Zarządu Wywiadu (HUR) Ministerstwa Obrony Ukrainy, gen. Kyryło Budanow, odmówił amerykańskim dziennikarzom komentarza w tej sprawie.

Bo „wszystkie Ryśki to porządne chłopy”, czyli o panu „biskupie” Grzegorzu Rysiu z Łodzi/Krakowa.

=============================

Przypominam, gdyż „biskup” Ryś został.. Kardynałem. Wrzesień 2023..MD

=================================

tenetetraditiones/bo-wszystkie-ryski-to-porzadne-chopy

Cytaty

„Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego… i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa”
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”

Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”

_________________________________________________

poniedziałek, 16 maja 2022

Bo „wszystkie Ryśki to porządne chłopy”, czyli o panu „biskupie” Grzegorzu Rysiu z Łodzi/Krakowa.

 Dziś w moim artykule będzie bardzo mało słów, a więcej obrazów. Bo czasem, obrazy mówią same za siebie, i praktycznie nie trzeba niczego dodawać ani komentować.

Dziś będzie o modernistycznym „biskupie” Novus Ordo, panu Grzegorzu Rysiu z Łodzi (a właściwie to z Krakowa, gdzie się urodził [9 lutego 1964] i wychował, tam też wstąpił do modernistycznego seminarium [studiował w latach 1982–1988] i został „wyświęcony” [w 1988 na „prezbitera” a w 2011 r. na „biskupa” modernistycznego Neokościoła, przez Stanisława Dziwisza]).

Pan Ryś od lat był zaangażowany na rzecz tzw. ekumenizmu i dialogu międzyreligijnego. Był pomysłodawcą zorganizowanego w 2011 r. spotkania chrześcijan, żydów i muzułmanów w intencji pokoju pod nazwą „Echo Asyżu w Krakowie”. Wszedł w skład Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, a także kapituły Nagrody im. Ks. Stanisława Musiała przyznawanej przez Klub Chrześcijan i Żydów „Przymierze”.

Grzegorz Ryś w czasie „modlitwy ekumenicznej” z rabinem Schudrichem,
podczas obchodów 75. rocznicy likwidacji getta łódzkiego (2019)

—————————————–

Pan Ryś od 14 września 2017 r. pełni w modernistycznym neokościele funkcję „arcybiskupa metropolity łódzkiego”. 21 listopada 2020 r. Jerzy Bergoglio mianował go członkiem modernistycznej „Kongregacji ds. Biskupów”. Czym pan Ryś zasłużył sobie na te zaszczyty w modernistycznej sekcie Novus Ordo? A np. takim oto stwierdzeniem : „Kościół nie twierdzi, że w związku homoseksualnym nie można wychować dziecka po chrześcijańsku.” (Źródło: rozmowa Artura Sporniaka, Kościół czeka zmiana wrażliwości, „Tygodnik Powszechny”, 19 października 2014 r.)

„Biskup” Ryś jest więc typowym przykładem progresywnego, skrajnie modernistycznego „Kościoła otwartego”, na wzór niemiecki. Jest ulubieńcem herezjarchy Bergoglio, który za pewne niedługo mianuje go „kardynałem” modernistycznego neokościoła [oj, wykrakał.. MD] . Być może kiedyś zostanie on następcą Bergoliusza?

A tu „biskup” Ryś w Krakowie, w kościele dominikanów,
podczas wspólnych modłów z protestanckim pastorem.

—————————————

No cóż, dla niektórych to pewnie była by kolejna „iskra z Polski” (tyle, że iskra raczej ognia piekielnego). Niektórzy od kilku dni mają jednak pana Rysia za „przykład do naśladowania”, gdyż „odprawił” on niedawno „bierzmowanie w rycie trydenckim”. 

Jednak nie tak dawno temu, we wrześniu 2021 r. pan Ryś publicznie sprofanował to, co dla konserwatywnych modernistów stanowi, wg. nich, Najświętszy Sakrament, i Mszę św. Pan Ryś podczas tzw. Areny Młodych, czyli imprezy-pikniku quasi-religijnego, organizowanego przez modernistów na stadionie piłkarskim, ze sceną, muzyką bitową itp. „odprawił” obrzęd, który nie spełnia nawet żadnych norm modernistycznej „nowej mszy” (Novus Ordo Missae). Obrzęd ten ograniczył się bowiem do samej tylko „modlitwy eucharystycznej” i „komunii”. Pominięte zostały jakiekolwiek dodatkowe obrzędy. Młodzież która brała udział w tym wydarzeniu, nie została nawet wcześniej poinformowana i nie wiedziała że bierze udział we „mszy”. 

Poniżej kilka zdjęć z tego wydarzenia (13 września 2021, stadion „Orła”, Łódź):

Modernistyczna młodzież podczas „Mszy św.”.
Monstrancja z plastiku…..

Konserwatyści Novus Ordo mają jednak bardzo krótką pamięć. Dla nich liczy się teraz to, że „bp.” Ryś 11 maja br. udzielił „bierzmowania w rycie przedsoborowym” 12 osobom z „Duszpasterstwa Tradycji Łacińskiej Archidiecezji Łódzkiej” w kaplicy przy parafii pw. Chrystusa Odkupiciela w Łodzi i przewodniczył tam celebracji.

„Bp.” Ryś udziela „bierzmowania” w „rycie trydenckim”, 11.5.2022.

Na niektórych profilach i grupach pseudo-tradycjonalistów i konserwatystów Novus Ordo pojawiły się już komentarze, w rodzaju: „Brawo, Abp Ryś! Chwała Panu!” [sic!]. To szokujące, jak nie wiele potrzeba tym ludziom, aby nagle kogoś zaczęli pochwalać. Podobna sytuacja miała miejsce już jakiś czas temu, gdy inny skrajnie modernistyczny „biskup” z Krakowa, nie-świętej pamięci „bp.” Tadeusz Pieronek, który udzielił w „starym rycie” „święceń” ludziom z FSSP („Bractwo św. Piotra”). 

Spełnia się więc dokładnie to, co pisałem już wielokrotnie, m.in. tydzień temu, w dniu kiedy zostało udzielone to (nieważne) „bierzmowanie” (pan Ryś nie jest biskupem, a także nie jest księdzem [prezbiterem], gdyż „święceń kapłańskich” w Novus Ordo udzielił mu x. Franciszek Macharski, który sam nie był biskupem [„konsekrowany” przez Wojtyłę w 1978 r.], nie jest więc szafarzem sakramentu bierzmowania. Poza tym, oleje których użył, zostały nieważnie poświęcone podczas modernistycznego obrzędu w rycie Novus Ordo, nie są więc ważną materią sakramentu) w moim artykule z 11 maja br.: Przyszłość koncesjonowanych „tradycjonalistów” (indultowców) jest w NOM (Novus Ordo Missae).

Tak więc dla tych ludzi, wystarczy aby „diabeł się w ornat [byleby skrzypcowy] ubrał, i ogonem na mszę zadzwonił”, a oni z radością tam pobiegną, i będą jeszcze dziękować, bić brawo i gratulować. Oczywiście, nie wszyscy podzielają ten entuzjazm, niektórzy twierdzą że „jedna jaskółka wiosny nie czyni”, a jeszcze inni próbują z tego wydarzenia żartować i drwić, tworząc „zabawne” memy, jak np. ten : 

W tej sytuacji nie jest mi jednak do śmiechu. Naprawdę, bardzo smutne i tragiczne jest to, że te biedne, zwiedzione dusze ufają takim „pasterzom” i poddają się ich „posłudze”. To jest powód raczej do czynienia pokuty, niż do śmiechu. Za tych biednych ludzi należy się modlić, za ich duszę, o ich nawrócenie i zbawienie wieczne, aby odrzucili tych wilków (albo rysiów) w owczych skórach, którzy są piekielnymi wysłannikami, zdrajcami Chrystusa, a zwrócili się ku prawdziwym, katolickim kapłanom i biskupom, zachowującym integralnie Wiarę katolicką!

Michał Mikłaszewski,

Cała władza w ręce… oligarchów! Dla uratowania Matki Ziemi zlikwidujmy rolnictwo, żywność przecież jest w sklepach!

Cała władza w ręce… oligarchów!

Jacek K.M. 5 marca 2024 kontrowersje

Pięknie i obiecująco, a jednak Europa wzięta na celownik globalistów zakwitła buntem. W obronie uratowania Matki Ziemi zlikwidujmy rolnictwo, żywność przecież jest w sklepach! W obronie demokracji oddajmy władzę w ręce oligarchów, prawa obywateli to przeżytek. Spętani zarządzeniami, parytetami i ogólnikami dla dobra ludzkości ludzie pamiętający swoje otwarte, doznane wolności i marzenia swoich Ojców i Matek nie zgadzają się z absurdalnymi zarządzeniami i dyrektywami lewackich, komunistycznych elit UE. Przecież ci inspirowani komuną eurokraci dążą do zniszczenia porządku rzeczy naszej cywilizacji, co jest zrozumiałe jeżeli chcą zbudować Nowy Świat w którym nic nie będziesz miał i będziesz szczęśliwy (?).

https://ichef.bbci.co.uk/news/1024/cpsprodpb/17D68/production/.jpg.webp

Dziś “opornikiem” (z czasów Solidarności),  symbolem wolności i buntu jest ciągnik kierowany przez ciężko pracującego na roli obywatela, którego status unijni biurokraci chcą zmienić na status “niepokorny chwast przeszłości”, ktoś z już zniszczonej cywilizacji, bez znaczenia. Żywność wyhodujemy na GMO Ukrainie, a najlepiej w laboratoriach (Bill Gates).  Jak się komuś to nie podoba to niech wybierze dietę ze smakowitymi robakami, palce lizać. Przecież to oznacza złamanie naszego kodu historycznego “żywią i bronią” właśnie opartego na woli walki i pracy najlepszych synów Narodu. To oni w 1920 r. zatrzymali ten idiotyczny totalitarny czerwony pochód zagłady ze wschodu, a dziś sprzeciwiają się zalaniu nas wyniszczającymi  okólnikami z zachodu. Ciekawe co na to wyborcy para ludowej maskotki “Tygryska” jak on wytłumaczy im zaprogramowaną eutanazję polskiego rolnictwa. Rolnicy to twardzi Polacy ich tak łatwo nie oczaruje super nowoczesna propaganda oni mają geny kosynierów i zasiany rozsądek i twardość Witosa.

Największe baty należą się tu oczywiście politykom, którzy “pomylili ołtarze” i przecież wiedząc kim są ich nowi sponsorzy szczęśliwości, jak ćmy lecą do projektowanego zgubnego zielonego światła. Sęk w tym, że politykom zawsze chodzi o własne ego, możliwe  korzyści majątkowe i prestiż. Wtedy z podszeptów korporacyjnych lobbystów zapominają, że mieli reprezentować swoich wyborców, a nawet Naród i Jego interesy. Naiwnie myśleliśmy, że funkcjonujemy w systemie republikańskim, gdzie wybrani przez nas reprezentanci dbają o nasze interesy i interesy naszych dzieci. Jednak to tylko śpiewka przeszłości oczywiście oderwana od rzeczywistości, ale ciągle patriotycznie deklamowana przez polityków. 

Dziś przeciętny polityk (czy cała jego partia) jest w sytuacji piłkarza transferowanego z jednego do drugiego klubu korporacyjnych interesów, też dla osobistej chwały i zysku. Zawsze mówiłem, nigdy nie zakochuj się w polityku, to człowiek będący pod ogromną presją lobbystów pilnujących interesów wielkich korporacji, które za lojalne wsparcie potrafią się sowicie odwdzięczyć, jak i kolegów, którzy już połknęli haczyk sukcesu. Jeśli taki polityk nie pozwoli się skorumpować, to oni skoprumpują  jego siostrę, brata, teściową itd. Po prostu oni od tego są, to ich praca, za komuny robiła to Partia ze swoimi kuszącymi układami, a jeśli było trzeba to uruchamiała SB…

To, że Twój polityk będzie walczył o Twoje interesy to tylko Twoja naiwność z której przy odpowiednim poziomie spostrzegawczości i inteligencji kiedyś się wyleczysz. Jeśli autentycznie lubisz swojego polityka, daj mu szansę, uparcie patrz mu na ręce. Zwracaj mu uwagę, przypominaj mu o obowiązkach,  pomagaj mu pozostać czystym, ostrzegaj, że coś jest nie tak, że kierowany jest w jakąś brudną grę. Przecież polityka to świat szamba, świat śmiałych i niewyobrażalnych przekrętów dla dużych koncernów ze smakowitymi ochłapami dla polityków. 

My naiwnie i pogańsko  wtłaczamy naszych ulubionych polityków w nieomal święte ramki i nie posiadamy się z radości jeśli zaprezentują jakieś werbalne piruety, a w ich portfele strzelają lobbyści jak Lewandowski strzela do bramki… I trudno o lepszy wynik. To co nas otacza i to co nadchodzi to rezultat naszego obywatelskiego lenistwa i naiwności. Widzimy przecież, że idące  zmiany nie rozszerzają naszych praw, czy możliwości prosperity, ale nakładają na nas nowe restrykcje i kolejne podatki. Czy my na pewno chcemy takich zmian na jakie potulnie zgadzają się nasi reprezentanci w parlamencie? Czy mamy jeszcze samozachowawczy instynkt?

Nie chcę nikogo straszyć, tu chodzi o nie zainfekowany propagandą zdrowy rozsądek, ale to dopiero początek tego co nas czeka i na co zagłosują w Brukseli i w Warszawie polityczne popychadła konsultowane i kierowane przez zielone i czerwone międzynarodowe siły. Posiadane przez nich media klarownie nam wytłumaczą, że to jedyna słuszna droga i jesteś naprawdę wspaniała/y i postępowy, że zgadzasz się na chytrze i bałamutnie podsuwane ci rozwiązania. 

Zainstalowanie rządu Tuska w chyba najbardziej katolickim i konserwatywnym kraju europejskim jakim jest Polska było niesamowitym zwycięstwem sił globalistycznych, głównie przy pomocy zorganizowanego w ostatniej chwili zabiegu z “trzecią drogą”. Jednocześnie zapobiegło to sytuacji w której Polacy mogliby pokusić się o odegranie większej roli między skłóconymi wojną na Ukrainie Rosją i odczuwającymi kryzys Niemcami. Podporządkowanie Polski Niemcom pozbawi ją szans na podjęcie strategicznych decyzji infrastrukturalnych, wrzuci ją w wirnik  zależności i zadłużenia, kierując ją na przyjęcie euro. W ten sposób Polska zostanie podporządkowana Berlinowi i straci swoją szansę na wybicie się na samodzielność i “dogonienie” wysoko rozwiniętych krajów zachodu.

Przypomnijmy, że od przemian w 1989 r. dochód na głowę mieszkańca w Polsce wzrósł aż 300% (najwięcej w Europie), zostając najszybciej rozwijającą się ekonomią, na świecie dynamizmem ustępując tylko Chinom.

Wywołana na Ukrainie wojna po rozczepieniu narodowo zorientowanej Rosji od liberalnego Berlina ma tylko chłopakom z Davos pomóc w przyspieszeniu realizacji ich planów zbudowania większego europejskiego klimatycznego imperium, które byłoby wzorcem dla Ameryki. Dziś Europa staje się chorym człowiekiem dla którego wzrost ekonomiczny ustępuje wzrostowi sprawowanej przez oligarchię kontroli. Dlatego do pomocy przeforsowano sprowadzanie z Afryki i innych stron świata uchodźców często zupełnie nie przystosowanych do pożytecznego włączenia się do owocnego życia społecznego i gospodarczego. Oni mają być potrzebni do obniżenia poziomu naszego życia, obniżenia poczucia bezpieczeństwa i zniszczenia naszej lokalnej i narodowej tożsamości. Wtedy elitom będzie łatwiej nami rządzić…

W rezultacie sami poprosimy o podniesienie poziomu inwigilacji i większej kontroli społecznej przez organy bezpieczeństwa Państwa. Taki będzie rezultat i cel zamieszania i zmian jakie zachodzą dziś na naszych oczach. Dlatego polski rolnik nie tylko żywi i ziemię orze, ale i nasze wolności i Ojczyznę ocalić pomoże, czego daj Boże!

Jacek K. Matysiak                                                                                                Kalifornia, 2024/03/05