Porażka Instytutu Paula Ehrlicha czyli kto ochrania przemysł farmaceutyczny.“Proces 1” i “Proces 2”.

Porażka Instytutu Paula Ehrlicha czyli kto ochrania przemysł farmaceutyczny

Autor: AlterCabrio , 6 marca 2024 ekspedyt/kto-ochrania-przemysl-farmaceutyczny

Zanieczyszczenia w szczepionkach mRNA – jak to możliwe? Zamiast wypełniać swoje obowiązki jako instytut zajmujący się bezpieczeństwem leków, Paul-Ehrlich-Institut zasadniczo pozostawił kontrolę nad szczepionkami mRNA producentom – z po-ważnymi konsekwencjami! Znani naukowcy wzywają PEI do odpowiedzi na pytania.

−∗−

Całkowita porażka Instytutu Paula Ehrlicha: chroni przemysł farmaceutyczny zamiast populację!

https://www.kla.tv/index.php?a=showembed&vidid=28388&lang=pl

[Tekst transkrypcji zachowany w tłumaczeniu automatycznym zgodnie ze stroną źródłową -AC]

W marcu 2023 r. amerykańscy naukowcy opublikowali wyniki badań wskazujące, że szczepionki mRNA firm Pfizer i Moderna są zanieczyszczone obcym DNA. Kevin McKernan, czołowy ekspert w dziedzinie sekwencjonowania genów, dokładnie przeanalizował zawartość szczepionek i opublikował wyniki online.

Stwierdził on, że wszystkie analizowane przez niego partie produktów Pfizer i Moderna znacznie przekraczały dopuszczalne limity WHO dotyczące zawartości resztkowego DNA. Prof. Phillipp Buckhaults, biolog molekularny i biochemik z Uniwersytetu Południowej Karoliny, doszedł do podobnych wniosków.
Po tym, jak izraelscy naukowcy Joshua Guetzkow i Retsef Levi przejrzeli ujawnione dokumenty Pfizera, opisali skandal w liście opublikowanym w British Medical Journal w maju 2023 r.

Dokumenty ujawniły, że Pfizer stosował dwa zasadniczo różne procesy produkcyjne szczepionki na coronę opartej na mRNA.
Firma farmaceutyczna odnosi się wewnętrznie do tych dwóch procedur jako “Proces 1” i “Proces 2”:
“Proces 1” to metoda stosowana do produkcji preparatów, które otrzymało 22 000 uczestników testów podczas procedury udzielania zezwoleń. W tym przypadku produkcja była kosztowna, tj. mechanicznie sterylna. Zezwolenie zostało udzielone na podstawie tej procedury. Kluczowym wnioskiem z analizy wewnętrznych dokumentów Pfizera jest to, że do masowej produkcji szczepionki i jej sprzedaży na całym świecie wykorzystano znacznie inny proces produkcyjny, “Proces 2”.
“Proces 2” nie opiera się na sterylnej produkcji maszynowej, ale na bakteriach, które kopiują mRNA. Proces ten nie jest sterylny i wytwarza zanieczyszczenia DNA, które muszą być oczyszczane dużym kosztem.

Lekarz prof. dr Sucharit Bhakdi powiedział:

“[…] nie ma opłacalnych metod niezawodnego oddzielania masowo produkowanego RNA od plazmidów [DNA z bakterii].

Całkowite usunięcie byłoby zbyt kosztowne. Dlatego właśnie we wszystkich analizowanych do tej pory partiach szczepionek znaleziono chromosomy bakteryjne. Należy pamiętać, że zanieczyszczenie plazmidowym DNA będzie regułą, a nie wyjątkiem w przypadku wszystkich szczepionek RNA, nie tylko corony”.

Niemieccy profesorowie ostrzegali wcześnie.

Niemieccy profesorowie Matysik, Dyker, Schnepf i Winkler zgłosili pierwsze pytania dotyczące możliwego zanieczyszczenia szczepionki już w styczniu 2022 roku. Zażądali wyjaśnień od BioNTech-Pfizera, a także zwrócili się do Instytutu Paula Ehrlicha. Jednak w obu przypadkach na ich pytania udzielono niewystarczających odpowiedzi. Nawet wtedy domagali się zwrócenia większej uwagi na problem skutków ubocznych. Odnieśli się również do duńskiego badania, zgodnie z którym istniały pewne partie, w których zgłaszano niezwykle częste skutki uboczne, w tym zwiększoną liczbę zgonów.

Nieodpowiednie metody testowania w PEI

Naukowcy kierowani przez prof. Matysika ocenili testy bezpieczeństwa szczepionek mRNA przeprowadzone przez Instytut Paula Ehrlicha (PEI) jako całkowicie nieodpowiednie. Spośród ponad 20 wyświetlanych parametrów, PEI przetestował tylko cztery parametry na partię – a nawet te nie spełniały najnowszych standardów.
Kilka miesięcy temu prof. Hildt, osoba odpowiedzialna za testy w PEI, wyjaśnił, w jaki sposób przeprowadzono testy jakości partii. Na przykład kolor szczepionki był testowany poprzez kontrolę wzrokową. Oznacza to, że próbki były krótko trzymane przed białym i czarnym tłem. Jeśli chodzi o resztkowe ilości obcego DNA, PEI nie przeprowadził żadnych własnych analiz, ale polegał wyłącznie na informacjach dostarczonych przez producenta.

Ze względu na te nieodpowiednie metody testowania, niemieccy naukowcy również rozpoczęli niezależne badania. Profesor mikrobiologii medycznej i immunologii zakażeń, dr Brigitte König z Magdeburga, w swoich własnych analizach doszła do wniosku, że szczepionki mRNA firmy BioNTecha są masowo zanieczyszczone DNA. Badanie kilku partii wykazało, że wartość graniczna WHO została przekroczona od 83 do 354 razy. Biolog i autor dr Jürgen Kirchner przedstawił te wyniki Komisji Petycji niemieckiego Bundestagu i wezwał do złożenia oświadczenia.
Federalne Ministerstwo Zdrowia odniosło się jednak do producenta BioNTecha i badań uzupełniających przeprowadzonych przez Instytut Paula Ehrlicha, który według rządu federalnego “nie znalazł żadnych zastrzeżeń”. Ministerstwo Federalne przyznało, że “pomiar pozostałości DNA nie jest częścią testów powtarzanych w laboratoriach kontrolnych”. Mówiąc prostym językiem, oznacza to, że PEI nie przeprowadził własnych testów na obecność obcego DNA, a jedynie porównał wyniki testów producenta z określonymi wartościami granicznymi.

Wpływ zanieczyszczeń

Naukowcy, tacy jak immunolog dr Kay Klapproth, uważają wykryte zanieczyszczenie DNA za problematyczne, ponieważ DNA może potencjalnie zostać zintegrowane z genomem organizmu. Prof. dr Bhakdi wyjaśnia to w następujący sposób:

Naukowcy, tacy jak immunolog dr Kay Klapproth, uważają wykryte zanieczyszczenie DNA za problematyczne, ponieważ DNA może potencjalnie zostać zintegrowane z genomem organizmu. Prof. dr Bhakdi wyjaśnia to w następujący sposób:

W związku z tym krytyczni naukowcy pilnie wzywają do przeprowadzenia dalszych niezależnych dochodzeń.

Wnioski:
Były szef Departamentu Bezpieczeństwa Leków PEI, dr Keller-Stanislawski, przyznał przed komisją śledczą Brandenburgii we wrześniu 2023 r., że urząd był całkowicie przeciążony rejestrowaniem wielu skutków ubocznych szczepień. “Byli ludzie, którzy zajmowali się tylko zgonami i ludzie, którzy zajmowali się tylko zapaleniem mięśnia sercowego i zakrzepicą, mieliśmy o wiele więcej pracy niż wcześniej, tylko z powodu tej szczepionki”.

Najpóźniej w tym momencie Instytut Paula Ehrlicha powinien był wstrzymać kampanię szczepień w celu ochrony ludności i rozpocząć własne dochodzenie. Wraz z napływem zgłoszeń o powikłaniach poszczepiennych, zadaniem Instytutu byłoby pociągnięcie producentów do odpowiedzialności. W ten sposób PEI nadużył zaufania zarówno lekarzy, jak i osób zaszczepionych.

Fakt, że w badaniach dopuszczających do obrotu zastosowano inną metodę produkcji niż w przypadku powszechnego stosowania, również podważa wszelkie informacje o szczepieniach i zgodę na szczepienie z prawnego punktu widzenia. Ponadto, zgodnie z §5 niemieckiej ustawy o produktach leczniczych, wątpliwe produkty lecznicze muszą zostać wycofane z rynku. PEI nie może łamać tego prawa!

Zamiast jednak pociągnąć do odpowiedzialności osoby odpowiedzialne za to rażąco niedbałe działanie, szef odpowiedzialnego wówczas Instytutu Paula Ehrlicha, Klaus Cichutek, został niedawno uhonorowany Federalnym Krzyżem Zasługi. Pokazuje to, że rząd federalny nie ma żadnego interesu w pogodzeniu się z tą sytuacją.
Jednak presja publiczna rośnie, odkąd nadawcy publiczni nie mogli już dłużej unikać informowania o kwestii zanieczyszczenia szczepionek corony. Pojawiły się również inne problemy związane z technologią mRNA. Wspomniani na początku profesorowie z otoczenia profesora Matysika wysłali niedawno kolejny katalog pytań do Instytutu Paula Ehrlicha i ponownie proszą o komentarze i odpowiedzi. Ich zdaniem brak przejrzystości zachwiał zaufaniem do technologii mRNA i samego PEI. Na koniec naukowcy wzywają PEI do “wyciągnięcia wniosków ze wszystkich wymienionych faktów i ostatecznego zaprzestania stosowania technologii mRNA”.
Czy tym razem pytania naukowców doczekają się jasnej odpowiedzi i czy ich żądania zostaną spełnione? W każdym razie należy wyjaśnić, jakim konfliktom interesów podlega PEI, dlaczego nie spełnia swojego zadania, a zamiast tego chroni przemysł farmaceutyczny.

Uwaga: Nawet jeśli problem zanieczyszczenia DNA zostanie pewnego dnia rozwiązany, nie oznacza to, że szczepionki mRNA nie będą już miały żadnych skutków ubocznych. Znany już i poważny profil skutków ubocznych nie zmieni się znacząco. Wynika to z faktu, że wszystkie mechanizmy opisane na przykład przez prof. Bhakdiego będą również występować w oczyszczonych szczepionkach mRNA.

_______________

Źródło: kla.tv

They want to ELIMINATE 7 billion people.[I to już robią].

Life. Faith. Family. Freedom.

This is an election year in the US. In normal times, an election is the moment when ordinary people can take back control of their nation’s destiny.  
 
But these are not normal times. 
 
Across the globe, men and women are waking up to the alarming truth that governments no longer serve God or the people. 
 
At LifeSiteNews we are committed to bringing you the unvarnished truth about world affairs, the truth that the mainstream media will never give you. Truth is what we live for; it’s the air we breathe. 
 
And the truth of what humanity is facing is horrifying.  
 
Globalist elites are hellbent on using the power of national governments to carry out a worldwide cull of human beings.  
 
They are pledged to bring the world population down from nearly eight billion people to just one billion.  
 
That’s right: according to these plans, seven billion people must go. 
 
Will you or your children be among them? 
 
You might think that this can’t possibly be true. But the one billion limit is no secret.
 
Look at these recent words from Dennis Meadows, one of the authors of Limits of Growth, the 1972 manifesto for global depopulation, sponsored by the Club of Rome: 
 We are going to have a billion people… we have to get back down… That’s what lies ahead.   
The man who said these words knows exactly what they have in store for us.  
 
The Club of Rome is an elite globalist outfit, founded in 1968, and dedicated to making sure that billions of people – like you and me – don’t have a future. 
 
Here is what Meadows foresees for you and your family: 
 
Famines 
– Epidemics 
– Revolutions  
– Dictatorships 
– A lower standard of living. 

 
Radical climate scientist Hans Schellenhuber, who was appointed to the Pontifical Academy of Science in 2014, has echoed the one billion level. The “carrying capacity of the planet”, he has said, may be „below 1 billion people”.  
 
Nearly a century ago, H. G. Wells, an early advocate of a globalist eugenic state, put it starkly: Those swarms of blacks, and brown, and dirty-white, and yellow people … will have to go. 
 
They avoid that language today. But their goal is unchanged. 
 
They will do this by coercing and shaming men and women into having fewer children, and they will seek to kill those that they deem surplus to requirements.  
 
Since the time of H.G Wells, they have killed more than ONE BILLION BABIES in the most horrendous mass killing in human history.  
 
As the world population continues to grow, they desperately need to up the killing if they are to achieve their goal.  
 
But globalists see only a surplus population to be culled and hundreds of millions of dollars to be made. The sight of large families and young children leaves their hearts cold.  
 
LifeSiteNews is on the frontline of this global abortion battle.
 
LifeSiteNews has the data and analysis exposing the Globalist Goliath’s real agenda.  
 
But we need your support to get this information out before it’s too late. 
 
The urgent need to repel the global depopulation assault compels me to write to you with deep passion and concern at the beginning of our annual Spring Campaign.  
 
The stakes for suffering humanity have never been higher. Your generosity gives us a chance to get the truth out before it is too late for billions of innocent people.
 Support LifeSite Today!
Because there can be no doubt, the globalists are out to kill. 
 
In 2020 they revealed their hand like never before. All across the world: They imprisoned us in our homes.They closed our churches. They imposed a deadly abortion-tainted vaccine. They broke up families.  They destroyed jobs and made us poorer.   Their goal is a world that is depopulated, impoverished, and enslaved. No decent person wants to see this future.  
 
But the globalists have always relied on the mainstream media to make sure that ordinary people never even suspected the scale or the wickedness of their plan.  
 
But something has changed. The mainstream media has lost its monopoly on information.  
 
LifeSiteNews is getting the truth out to millions of people worldwide.  
 
We tell you what the establishment media is desperate to hide. We give you the information that the politicians don’t want you to have. We give you the tools that you need to fight back. 
 
That is why your support for LifeSiteNews is so crucial.  
give.lifesitenews.com

LifeSiteNews has been exposing the globalist agenda for nearly thirty years. We have been mocked as “conspiracy theorists,” but we have always been vindicated because we have always told the truth.  
 
Our team of 17 journalists, spread across five continents, have fearlessly stood up against the greatest totalitarian threat the world has ever seen. 
 
We will never give in. We will never back down.  
 
But we need YOUR HELP. We cannot keep up our global effort for faith and freedom without your financial support.
 Donate Today!
There is a saying: “Great is the truth, and it prevails.” All human history testifies to this fact.  
 
This is why the forces of evil always use censorship – it is the only thing that buys them a little more time.  
 
That is why today we are under threat from censorship like never before. 
 
When the globalist WEF met at Davos this January, the priority for the world’s most powerful people was how to stop people like you and me from sharing the truth with each other.  
 
European Commission (EC) President Ursula von der Leyen told her WEF collaborators that the “top concern” is “disinformation and misinformation.” 
 
This means that they fear the truth – and those who tell it – more than anything else.  
 
EC Vice President for Values and Transparency, Vera Jourová also told Davos delegates:  
  “[The EU is] focusing on improving the system where the people will get the facts right. We don’t speak about opinions. We are not correcting anyone’s opinions or language. Yeah? This is about the facts.”  
This is straight out of Orwell’s 1984.  
 
They will make us get their facts right. The truths dearest to our hearts – the truths about God, life and family – will be ruthlessly suppressed as just opinions. 
 
Because they know that when we tell the truth, we win.  
 
That’s why they want to strip LifeSiteNews of our ability to raise money and reach our audience. 
 
Internews President and CEO Jeanne Bourgault told her fellow WEF collaborators:  
 “Disinformation makes money and we need to follow that money… A lot of those dollars go to pretty bad content. So you can work really hard on exclusion lists or inclusion lists just to really try to … focus their ad dollars toward the good news and information. The accurate and relevant news and information.”  
Make no mistake. This is about cutting off truthful media, and returning to the domination of globalist-controlled media outlets.  
 
Miroslaw, this is why LifeSiteNews needs your support today!give.lifesitenews.com  
 
To stay on the field of battle and keep up our sacred war for God and freedom against the globalist juggernaut we must raise our campaign goal by March 31.  
 
LifeSiteNews must not be taken out at this point in the game. 
 
Our combination of fearless investigative journalism, authentically Christian coverage, and truly global reach cannot be found anywhere else.    
  
We must be able to spread God’s truth with freedom TODAY.  
 
Please give NOW when your donation can make a HUGE DIFFERENCE to the great battle for life.
 Give Today!  
This is only the beginning of the struggle. 
 
There are more dangers ahead than those behind us. And we need your financial support to build strength for the battles ahead.  
 
Here are some the dangers immediately on the horizon: 
 
– The 2024 US election will decide who governs the most powerful nation on earth. Bad results could mean a massive advance for the globalist forces of death. 
 
– World War III is closer than ever as flashpoint conflicts continue in Ukraine and the Middle East. 
 
– Infiltration by globalists is turning once Catholic bodies – like the Pontifical Acadamies of Science and Life – into new battalions for Satan’s war against life. 
 
– A massive worldwide push for euthanasia will make end-of-life murder as common as abortion. The elderly, disabled, and even the depressed are in immediate danger. 
 
– The extension of the abortion killing fields to Africa is imminent unless we take urgent action now. 
 
– Deadly new censorship attempts could take down pro-life, pro-family media for ever.  
 
These are unprecedented times. The sky grows darker. Your support of LifeSiteNews is needed TODAY! 
 
At the beginning of World War II, Winston Churchill issued this warning: 
 If we fail, then the whole world… including all that we have known and cared for, will sink into the abyss of a new Dark Age made more sinister, and perhaps more protracted, by the lights of perverted science.  
What he said then is even more true now. We cannot afford to lose this fight. 
 
If LifeSiteNews can continue to spread the truth, there is hope for humanity.  
 
We can bring the light of truth to people’s hearts and minds. And we can flourish again in freedom, prosperity, and the knowledge of God. 
 
If LifeSiteNews fails in our mission to spread the truth – and without your support we will fail – then Churchill’s warning will come to pass. We will enter a new dark age, and none of us will live to see its end.  
 
They want to eliminate 7 billion people. Will you and I be among them? 
 
Click HERE to make your donation today! 
 
Thank you for all your support, which makes the continuation of LifeSiteNews’ mission possible. 
 
Every donation given goes straight towards maintaining our global news output and advocacy. We get 100% of our support from donors like you.  
 
Please give TODAY to give future generations a chance. 
 
May God bless you and your families, and may we all live to see a new age of peace and freedom dawn.

John-Henry Westen
Co-Founder & CEO
LifeSiteNews.com

P.S. — If you prefer, you can mail your donation to our U.S. or Canadian offices, or call (888) 678-6008 ext. 1.   US MAILING ADDRESS  
LifeSiteNews.com  
4 Family Life Lane  
Front Royal, VA 22630  
  
CANADIAN MAILING ADDRESS 
LifeSiteNews.com  
157 Catharine St N, Unit 2  
Hamilton, ON L8L 4S4   

Michalkiewicz: Sugestie dla Ministerstwa Prawdy

Michalkiewicz: Sugestie dla Ministerstwa Prawdy

2 marca 2024 Stanisław Michalkiewicz Sugestie

Co tu dużo gadać; Aleksander Sołżenicyn miał rację pisząc, że “z władzą radziecką nie będziesz się nudził”. I rzeczywiście. Ledwo tylko wróciłem z krótkiego wypadu do Rzymu, od razu dopadła mnie skrzydlata wieść, że nowy zarząd Poczty Polskiej, która pierwotnie miała na 1 marca br. z okazji Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, wypuścić okolicznościowy znaczek upamiętniający majora Hieronima Dekutowskiego “Zaporę”, z podwiniętym ogonem wycofał się z tego obrazoburczego pomysłu.

Jeszcze nie wiemy, jakich bohaterów będziemy teraz upamiętniali na znaczkach pocztowych i w ogóle, ale przecież nietrudno się tego domyślić w sytuacji, gdy jednym z uczestników sitwy tworzącej rząd z Donaldem Tuskiem na fasadzie, jest Lewica. Już wcześniej słyszeliśmy, jak tamtejsi działacze (“iluż wielkich działaczów wyjrzało z rozporka” – zastanawiał się poeta) kręcili mięsistymi nosami (“wszędzie mięsiste węszą nosy, w powietrzu kłębią się donosy”) na Żołnierzy Wyklętych, żeby żywić jakieś w tej materii złudzenia. A przecież swoich herojów ma nie tylko Lewica. Volksdeutsche Partei też nie od macochy, więc tylko patrzeć, jak od wyciągniętych z naftaliny herojów tak się zaroi, że wprost nie będzie można splunąć, żeby w jakiegoś nie trafić. No dobrze – ale od kogo zaczniemy?

Skoro Żołnierze Wyklęci się nie podobają, to w nowym politycznym sezonie muszą podobać się ci, którzy wdeptywali ich w ziemię, nie tylko wrzucając do dołów z wapnem, czy skazując na damnatio memoriae (w starożytnym Egipcie, ale w Rzymie też zdarzało się, że po skazanym na damntatio memoriae faraonie, czy cesarzu, skuwano wszelkie inskrypcje na jego temat, niszczono posągi, a w najlepszym razie, zdejmowano z nich głowy, a na to miejsce wstawiano głowy bohaterów zatwierdzonych, znaczy się – bohaterów nowego typu. Zatem jakiś znaczek i z jakiej okazji wypuści nowy zarząd Poczty Polskiej, żeby przedstawić tubylczej opinii publicznej bohaterów historii przykrojonej ad usum Delphini? Ta metoda przykrawania wzięła się z dawnej Francji, gdzie na użytek małoletniego następcy tronu skorumpowani i oczywiście – utytułowani eksperci – przygotowywali wersję historii starannie wykastrowaną z wszelkich elementów, które uchodziły za “kontrowersyjne”. Wtedy chodziło raczej o sprawy obyczajowe, ale teraz do obyczajności publicznej chlusnęło tyle wynalazków, mających możnych protektorów, że na pewno nie o to chodzi.

Zatem w czynie społecznym z okazji 1 maja, kiedy będziemy obchodzili święto naszych okupantów, proponuję, że na początek, 22 lipca wypuścić znaczek z Jakubem Bermanem. Dlaczego akurat z nim? Składają się na to co najmniej dwie przyczyny. Po pierwsze, Jakub Berman miał pierwszorzędne korzenie, więc jestem pewien, że „Gazeta Wyborcza”, a za nim – wszyscy mikrocefale, co to z niej chłepcą swoją intelektualną zupę, tej inicjatywie przyklaśnie. Po drugie – jak pisze w swojej książce “Gwałt na Polsce” Stanisław Mikołajczyk – Jakub Berman w “tajnym rządzie”, jakim z łaski Józefa Stalina Polska została obdarzona, zajmował wysokie, bo aż czwarte miejsce. Pierwsze zajmował generał NKWD Iwan Sierow. Drugie – szef NKWD w sowieckiej ambasadzie. Trzecie – ambasador Lebiediew, a czwarte – właśnie Jakub Berman, formalnie zajmujący skromne stanowisko wiceministra. Wynika z tego, że w hierarchii stał wyżej i od Bieruta i od Osóbki-Morawskiego, więc czy iustitia nie nakazywałaby udelektować na początek właśnie jego? Potem oczywiście przyjdzie kolej na bohaterów drobniejszego płazu, więc nikt nie będzie miał krzywdy, ale od kogoś tę wyliczankę trzeba zacząć.

Musimy jednak pamiętać, że to tylko jeden orszak bohaterów czekających na upamiętnienie. Drugi wiąże się z innym nurtem, do którego – jestem o tym głęboko przekonany – już wkrótce, kiedy etap umizgów zakończy się definitywnie i pod przewodnictwem Donalda Tuska wejdziemy w etap surowości – też będziemy musieli nawiązać tym bardziej, że w miejsce III Rzeczypospolitej zaczniemy tu instalować Generalne Gubernatorstwo.

Tak się składa, że najbliższa rocznica wejścia w życie dekretu wybitnego przywódcy socjalistycznego Adolfa Hitlera o utworzeniu Generalnego Gubernatorstwa przypada 26 października – zaraz po rocznicy bitwy pod Lenino, która za pierwszej komuny przypadała 12 października. Na razie nie proponowałbym łączenia tych dwóch rocznic, chociaż Józef Mackiewicz twierdzi, że wielu jej polskich uczestników, dawnych łagierników, skorzystało z tej okazji, by przejść na niemiecką stronę i w ten sposób przeciąć pępowinę łączącą ich ze Związkiem Sowieckim. Coś musi być na rzeczy, skoro po bitwie odnotowano wysoką liczbę (około 700) “zaginionych bez wieści”. Tych “wieści” o nich nie było i później, bo – według Józefa Mackiewicza – musieli oni przejść do konspiracji i to podwójnej. No dobrze – ale jaki znaczek nowy zarząd Poczty Polskiej mógłby z tej okazji wydać?

Zdaję sobie sprawę z kontrowersyjnego charakteru sprawy, ale skoro już w czerwcu 2003 roku, podczas referendum w sprawie Anschlussu, zdecydowaliśmy się wprowadzić Polskę do IV Rzeszy, to nie ma co się krygować tym bardziej, że Judenrat i tak jest zdecydowany doprowadzić do końca proces wskazywania nieubłaganym palcem zastępczego winowajcy holokaustu? W tej sytuacji wypuszczenie znaczka z Generalnym Gubernatorem Hansem Frankiem dowodziłoby naszej determinacji w budowaniu nowej, świetlanej przyszłości pod egidą Reichsfuhrerin Urszuli von Der Leyen, która takim właśnie zadaniem obarczyła Donalda Tuska.

Dodatkowym argumentem za upamiętnieniem tego funkcjonariusza niech będzie okoliczność, że patronował on jeśli nie wszystkim, to w każdym razie wielu inicjatywom, może nie nakierowanym bezpośrednio na odbudowę Wielkiej Ukrainy i nikt nie może zaprzeczyć, że przyłożył rękę do tworzenia jej fundamentów w postaci zalążkowych formacji przyszłych sił zbrojnych tego państwa, które tak gracko się spisały latem 1943 roku. Wprawdzie pan Paweł Kowal twierdzi, że nie powinniśmy tej udanej czystki etnicznej przypisywać państwu ukraińskiemu, którego wtedy nie było – ale przecież możemy sobie wyobrazić, że byłaby ona jeszcze bardziej udana, gdyby tak Niepodległa Ukraina – oczywiście w nierozerwalnym sojuszu z Rzeszą Niemiecką – już wtedy istniała.

I wreszcie kolejna okazja – tym razem 19 lutego – kiedy to w 1954 roku, w rocznicę Ugody Perejesławskiej – ówczesny sekretarz generalny KC KPZR Nikita Chruszczow, podarował Ukrainie Krym. Wprawdzie złe języki twierdzą, że zrobił to po pijanemu, ale czy to takie ważne, skoro w ten sposób zadośćuczynił nie tylko ukraińskiej, ale i polskiej racji stanu? W tej sytuacji zarząd Poczty Polskiej nie powinien się wahać.

Stanisław Michalkiewicz

Protest rolników w Warszawie. Braun UJAWNIA policyjne prowokacje: Pierwsze kamienie poleciały z jednego z balkonów.

Protest rolników w Warszawie. Braun UJAWNIA policyjne prowokacje: Pierwsze kamienie poleciały z jednego z balkonów [VIDEO]

6.03.2024 Autor:MM protest-rolnikow-w-warszawie-braun-ujawnia-policyjne-prowokacje-pierwsze-kamienie-polecialy-z-jednego-z-balkonow

Panie premierze Tusk, widzę, że jesteśmy po dwóch stronach tej samej barykady znowu.

Od lewej: Włodzimierz Skalik, Konrad Berkowicz, Grzegorz Braun, Witold Tumanowicz i Grzegorz Płaczek
Od lewej: Włodzimierz Skalik, Konrad Berkowicz, Grzegorz Braun, Witold Tumanowicz i Grzegorz Płaczek / Foto: screen YouTube/Konfederacja

Po proteście rolników w Sejmie odbyła się konferencja prasowa Konfederacji. Grzegorz Braun mówił o prowokacjach policyjnych, do których miało dochodzić podczas manifestacji.

Część posłów Konfederacji była obecna podczas protestu rolników przed Sejmem. – Konferencja prasowa Konfederacji chwilę po zakończeniu policyjnej prowokacji na manifestacji rolników i innych środowisk, którym droga jest suwerenność Polski w wymiarze gospodarczym, żywnościowym, w rolnictwie, transporcie, także w gospodarce leśnej, myślistwie – rozpoczął Braun.

– Konfederacja, to nie jest żadna nowość, zawsze, od zawsze i na każdym proteście, i na każdym przejściu granicznym, i na każdej blokadzie murem za przewoźnikami, rolnikami i wszystkimi, którym eurokołchoz i rząd warszawski, który się wysługuje i Brukseli, i Kijowowi, odbiera wolność – zaznaczył.

– Wiemy, że policja utrudniała docieranie na miejsce manifestacji, a tu, w Warszawie, doszło do prowokacji. Posłowie Konfederacji (…) starali się i udało nam się ograniczyć skutki tej prowokacji, udało nam się nie dopuścić do rozległej pacyfikacji manifestujących przez policję. Ale prowokacja była – zaznaczył.

Wskazał, że posłowie Konfederacji stanęli pomiędzy „szpalerem policji, oddziałów prewencji a manifestującymi”. Szereg razy doprowadzaliśmy do rozdzielenia cywilów i mundurowych, szereg razy doprowadzaliśmy do wyjaśnienia sytuacji, nikt nikogo nie prowokuje, nikt nikogo nie atakuje, ale wtedy leciały kamienie, leciały race, leciały pociski gazowe relacjonował prezes Konfederacji Korony Polskiej.

Pierwsze kamienie, to jest wersja, którą poznaliśmy, poleciały z jednego z balkonów bloku, który stoi tutaj przy ul. Wiejskiej. Proszę się zastanowić, który oszukany rolnik wynajmuje mieszkanie przy Wiejskiej w bloku i na balkonie gromadzi kamienie, po to, żeby w sposobnym momencie móc nimi cisnąć w policjantów – oczywista prowokacja – przekazał Braun.

– Poseł Konfederacji, Pan prezes Sławomir Mentzen dostał gazem centralnie w twarz, w pierś, którą starał się osłaniać polskich patriotów manifestujących tutaj w Warszawie-Śródmieściu – dodał.

Głos zabrał też poseł Witold Tumanowicz, wieloletni organizator Marszów Niepodległości.Panie premierze Tusk, widzę, że jesteśmy po dwóch stronach tej samej barykady znowu. Widzę, że wróciły dawne czasy, wróciły czasy z pierwszych Marszów Niepodległości – wskazał.

Jak mówił, polscy patrioci są „pacyfikowani przez policję”. – My doskonale znamy te metody, doskonale znamy tę taktykę, która jest obliczona na to, aby policja prowokowała tłum do zachowań, które mają być potem pretekstem do tego, aby wyłapywać poszczególne osoby z tłumu, zabierać je i podreperować statystykę – tak, aby właściwie odwrócić uwagę od istoty problemu – dodał.

– Dostaliśmy, jako posłowie, gazem. Zapewniam, immunitet nie chroni przed gazem. Dostaliśmy dokładnie tak samo, jak manifestujący rolnicy. Robiliśmy wszystko, aby uspokajać także tłum, rozmawialiśmy z dowódcami policji, którzy byli tak naprawdę głusi na to, że taktyka, którą zastosowali, niestety, ale nie rozwiązuje problemu, tylko eskaluje – ocenił.

– Stały element gry: osaczanie ludzi, otaczanie, zamykanie dróg wyjścia z miejsca zgromadzenia, po czym rozgłośne wzywanie wszystkich do tego, by się natychmiast rozeszli. Zagłuszanie megafonem policyjnym naszych prób kontaktu ze zgromadzonymi, które póki były możliwe, to właśnie służyły uspokajaniu nastrojów, oddzielaniu cywilów i mundurowych – wtrącił Braun.

Jak mówił, za pierwszym razem zarówno policja, jak i manifestujący pozytywnie zareagowali na prośbę o „5 kroków wstecz”. – Ale później policja dostała najwyraźniej inne rozkazy. Zostaliśmy (…) oszukani przez dowodzących akurat tym odcinkiem (…). Wykonują rozkazy, dlatego też nie domagamy się dymisji policjantów, ale domagamy się dymisji ministra spraw wewnętrznych – wyjaśnił Braun.

Wypowiadał się także poseł Konrad Berkowicz. – Jestem przekonany, że gdyby nie to, że to byli ludzie, którzy całe życie ciężko pracują, to byli ludzie często starsi, gdyby to był trochę inny przekrój społeczny, to udałoby się policji doprowadzić do tej prowokacji – powiedział.

– Jest to oczywista prowokacja. Mieliśmy na początku kadencji wielką zapowiedź uśmiechniętej Polski, likwidacji barierek przed Sejmem, wysłuchiwania protestujących, tymczasem dzisiaj do protestujących nie przyszli ani politycy PiS-u, którzy są odpowiedzialni za obecną sytuację prawną, ani politycy nowej koalicji rządzącej, którzy są odpowiedzialni za to, że tej sytuacji nie zmieniają – wskazał.

Grzegorz Płaczek natomiast mówił, iż „nigdy nie sądził, że przyjdzie mu, wraz z posłami Konfederacji dzisiaj uczestniczyć pod budynkiem polskiego Sejmu w takich scenach, jak gazowanie naszych posłów”. Jak relacjonował, gdy tłum rozpoczynał protest, weszła „mała grupa białych kasków”. – W efekcie wejścia tych białych kasków rozpoczął się pierwszy proces gazowania i doszło do całego spektaklu w wykonaniu policji – zaznaczył.

Poseł Włodzimierz Skalik mówił zaś o nagraniu, na którym widać, jak policjant rzuca kostką brukową w protestujących. – To, co jest istotne, co dzisiaj dało się dostrzec, że do protestujących rolników dołączyli bardzo licznie i myśliwi, i leśnicy. I być może ta solidarność tych różnych środowisk martwi Tuska i jego ferajnę – ocenił.

Dysponuję filmikiem zrobionym z tyłu, zza szpaleru policjantów, gdzie jeden z nich, stający w ostatnim szeregu, sięgał po kostkę (brukową) i rzucał w protestujący tłum. Skandal, prowokacja, ale jestem przekonany, że ani rolników, ani myśliwych, ani leśników ta sytuacja, ta prowokacja nie zniechęci – dodał.

https://twitter.com/TonyXinn/status/1765394548274893146

Jako ostatni głos zabrał poseł Krzysztof Mulawa. – Taktyka policji była wyraźnie konfrontacyjna. (…) Dopóki policja ukryta była pomiędzy blokami, dopóty sytuacja przed Sejmem była spokojna – relacjonował.

https://youtube.com/watch?v=GuLa_ldVAV4%3Fsi%3DxKY-GdtHGxAWk7Pa

Fragmenty książki Adama Doboszyńskiego pt. Konspiracje. Bardzo aktualne.

Konspiracje, czyli społeczeństwa wielopartyjne są realnie jednopartyjne, tylko że tajnie

Autor: wawel, 6 marca 2024

MOTTO

1. “Historyk, który mówi krytycznie o tak zwanej spiskowej teorii dziejów, jest historykiem niepoważnym, hołdującym historii dla idiotów lub prostaczków, którzy wierzą w to, co widzą w telewizji i czytają w gazetach. Jest bowiem historia prawdziwa i historia medialna, fasadowa. Ta prawdziwa w dużej mierze toczy się za kulisami. A za nimi działają przede wszystkim tajne służby.

[Prof. P. Wieczorkiewicz]

2. „Nie uwzględniając działań i wpływu tajnych związków, można być może, zrozumieć historię dynastii i rządów, ale nie historię ludów, z towarzyszącymi jej wielkimi przeobrażeniami dziejowymi, które urzędowa historia kładzie zwyczajnie na karb jakiegoś nieokreślonego fermentu.”

[Z. Balicki]

Znakomity, inspirujący kompleksowy tekst Adama Doboszyńskiego na temat rzadko poruszany a po II wojnie prawie że zamilczany. Rzeczy zamilczane znikają z horyzontu dysputy społecznej ale nie nikną z realności, tyle że  jeszcze silniej tę ralność modelują. Kto nie rozumie “szaleństwa” ścieżki, którą obrał od paru lat świat (plandemia, Wielki Reset, klimatyzm zabójczy dla Europy, ekspansja dewiacji z pórkami w sempiternach) musi z namysłem przeczytać poniższy tekst. To co się dzieje to nie jest szaleństwo, to jest  m e t o d a. To nie jest bezhołowie – to ściśle określone grupy, choć skryte w półcieniu niczym w półświatku.

Quinten Massys,  Tax Collectors, late 1520s, Liechtenstein Collection, Vaduz/ Vienna

Fragmenty książki Adama Doboszyńskiego pt. Konspiracje

Link do skanu książki – plik PDF

Konspiracje - Adam Doboszyński

Z góry jedno zastrzeżenie: mówić będę o konspiracji dobrowolnej, stosowanej w warunkach, w których krycie się nie stanowi konieczności, jak w wypadku np. spisku, lecz jest formą organizacyjną obraną świadomie ze względu na wrodzoną ludziom skłonność do otaczania się atmosferą tajemniczości. Spiski, sprzysiężenia, konspiracje zawiązywane celem obalenia władzy, względnie przeprowadzenia jakiejś akcji wbrew woli czynników rządzących, zawsze na świecie były i będą; bywają w życiu często sytuacje, w których tajemnica stanowi nieodzowny warunek działania. Konspiracje tego rodzaju mogą być etycznie dodatnie lub ujemne, zależnie od celu, który sobie stawiają. Spisek zawiązany celem obalenia wybitnie krzywdzącej władzy należy nieraz oceniać bardzo wysoko pod względem moralnym.

Tego rodzaju spiski stanowią jeden z ustrojowych wentylów bezpieczeństwa; dają one ludziom możliwość działania, wprawdzie pozalegalną, ale tym nie mniej w niektórych wypadkach nieodzowną.

Przeciwieństwem sprzysiężenia, w którym tajemnica stanowi warunek życia i śmierci, jest konspiracja dobrowolna (którą w dalszych mych rozważaniach nazywać będę krótko konspiracją). Przykład: Francja; w której wszystkie sprężyny władzy, a przede wszystkim policja (słynna Sûreté Générale) i administracja polityczna, są w stu procentach oddane masonerii, zachowuje konspiracje nadal jako bazę ustroju. To samo Anglia, w której Wielkim Mistrzem masonerii jest zawsze członek rodziny królewskiej , a do loży należy każdy prawie sklepikarz i podoficer. Konspiracja wydaje się tu chyba zbyteczna, a jednak podniesiona jest do godności niewzruszalnej zasady. To samo w Stanach Zjednoczonych” itd. Jeśli chodzi np. o polskie stosunki, to nie tylko tzw. Obóz Niepodległościowy zachował po odzyskaniu niepodległości swą strukturę konspiracyjną (co jest zrozumiałe ze względu na silne kontakty tego obozu z masonerią), ale tą samą drogą poszła również Liga Narodowa , której działalność nastawiona była zdecydowanie antymasońsko. Jak wiadomo Liga Narodowa była organizacją tajną; jej jawną ekspozyturą była przed Wielką Wojną i w czasie tej wojny Narodowa Demokracja. Rzecz zrozumiała, że póki Polska nie odzyskała Niepodległości, Liga Narodowa działać musiała tajnie. Ale powstała Polska, Liga Narodowa wyłoniła jawny Związek Ludowo-Narodowy, który przeprowadził ponad stu posłów do Sejmu. Zdawałoby się, że tajna organizacja stała się już zbyteczna i powinna się była zaraz rozwiązać. Tymczasem rozwiązała się dopiero w r. 1928! Aż do tego czasu decyzja utrzymała się po staremu przy konspiracyjnej Lidze, a Związek] Ludowo – Narodowy trwał w roli jawnej fasady maskującej kulisy konspiracyjne.

O tym typie konspiracji dobrowolnej, nie narzuconej żadną zewnętrzną koniecznością, obecnie pomówimy.

Konspiracja jako problem etyczny

Czy konspiracja ma jakiś związek z etyką?

Rozpatrzmy sprawę na chłopski rozum. Przeciętny człowiek należący do konspiracji jest uwikłany stale w sieci kłamstw. Opowiada żonie, że był na brydżu — a był w loży. Głosi jakiś pogląd jako własny — a kazano mu go głosić. Popierając jakiegoś człowieka twierdzi, że czyni to dla jego zdolności — w rzeczywistości popiera go jako „brata”. Kłamstwo jest niewątpliwie grzechem

—   członek konspiracji zupełnie na ten grzech tępieje. Rychło i ósme przykazanie traci u niego walor, podporządkowuje się zleceniom konspiracji. Szczerość, otwartość, prawdomówność — to cechy prawdziwie męskie, cenione wysoko w ciągu tysiącleci. Co więcej — są to niewątpliwie cnoty. Z cnót tych konspirator rezygnuje. Wręcz przeciwnie wytwarza się u niego z biegiem czasu, poprzez ciągłe drobne kłamstewka i wybiegi, obłuda. Każdy konspirator jest obłudnikiem. Nie uważam bynajmniej za przypadkowy zbieg okoliczności faktu, że obłuda uważana jest przez cały świat za typową cechę anglosaską. To nie przypadek. Przecież to społeczeństwa anglosaskie wykształciły nowoczesny system masoński, i u nich doszedł ten system do największej potęgi. Anglik — z warstw wykształconych — od dwustu lat żyje w konspiracji. To niewątpliwie

—   obok purytanizmu — źródło jego obłudy.

A więc konspiracja jest źródłem stałych potknięć przeciw prawdzie. Niejeden zauważy, że to raczej grzeszki niż grzechy. Możliwe. Ale konspiracja ma drugą, znacznie poważniejszą wadę. Wytwarza mroki, w których mogą się lęgnąć już nie tylko grzechy, ale nawet zbrodnie. Jeśli uprzejmy gospodarz zostawi obok sali balowej kilka gościnnych pokoi otwartych, lecz nieoświetlonych, skutki nie dadzą długo na siebie czekać . Konspiracja stwarza sposobność do korzystania z mroku, i człowiek nie byłby człowiekiem, gdyby się nie rzucał na taką okazję. Konspiracja staje się w tych warunkach pułapką na słabe charaktery. Niejeden grzech, niejedna zbrodnia, które w świetle dziennym nie byłyby doszły do skutku, dojrzewają w mroku.

Ale konspiracja jest przede wszystkim czymś jeszcze innym. Jest namiętnością. Tragicy greccy, i ich naśladowcy w późniejszych wiekach, wprowadzili do literatury pewną ilość zasadniczych namiętności ludzkich: miłość, zazdrość, chciwość, fanatyzm polityczny i religijny, mściwość, ambicję, potrzebę poświęcenia się dla innych i sadyzm, hedonizm i ascetyzm, żądzę sławy i żądzę krwi. Wprowadzili również na deski teatru typ konspiratora, który przychodzi w czarnej masce na zebranie spiskowców i rzuca losy o to, czyj sztylet zgładzi tyrana. Banalny to typ, którego wstydzi się szanujący się autor współczesny. Ale typ konspiratora nowoczesnego, konspirującego z namiętności do tajnego działania, czeka jeszcze na swego Szekspira. Może dlatego nie znalazł się jeszcze w literaturze, że mówić o nim nie jest bezpiecznie, a dyrektorzy teatrów i wydawcy nie są bohaterami. Może i dlatego, że dopiero jego tak szerokie rozpowszechnienie w naszej epoce daje dostateczny materiał do jego obserwacji, do uchwycenia jego cech istotnych, jego profilu i klimatu.

Pociąg do konspiracji stanowi niewątpliwie jedną z zasadniczych namiętności człowieka. Wchodzącego w życie chłopca czekają różne silne emocje: pierwszy papieros, pierwszy kieliszek, pierwszy pocałunek, pierwsza mowa — ale i pierwsze zebranie konspiracyjne. Spróbuj, czytelniku, zebrać kilkunastu jałowych „szarych ludzi” i nakłonić ich, by się schodzili raz czy dwa razy w miesiącu i pletli trzy po trzy. Przyjdą raz i drugi, ale rychło im się to znudzi: Zrób żywcem to samo, ale zwiąż ich węzłem konspiracji, przysięgą i tajemnicą. Będą ci przychodzili latami całymi, i będziesz mógł obserwować zachodzące w nich przemiany. Konspiracja stanie się nieodzowną koniecznością ich życia, jak opium czy morfina, jak dobrze dopasowana kobieta, jak tytoń dla palacza, jak wódka dla alkoholika. Oczywiście, że niejeden będzie szukał w konspiracji możności do ukrycia swych brudnych zamierzeń i brudnych postępków, będzie szukał protekcji i kariery. Od takich ludzi roi się w masonerii . Ale jest dużym błędem przypuszczenie, że są tam tylko tacy. Główny trzon konspiratorów stanowią niewątpliwie ci, którzy w ten sposób dają folgę wrodzonej im namiętności do konspirowania. Jest wśród nich wielu takich, którzy by się tej namiętności oparli, gdyby im kto wytłumaczył jej szkodliwość. Lecz nikt im tego nie tłumaczy. Ludzie wierzący dostosowaliby się do wskazań Kościoła. Lecz Kościół  nie tylko że w tej sprawie milczy, ale sami księża tworzą konspiracje i wiernych do nich kierują8. Przeto nic nie stoi na przeszkodzie, by konspirator z upodobania nie hołdował swej skłonności. Bez przesady można powiedzieć, że dla milionów ludzi życie pozbawione konspiracji straciłoby na zainteresowaniu. Jedni czują się dobrze z wędką nad rzeką, inni w kawiarni, inni w domu publicznym. Konspirator potrzebuje dokoła siebie atmosfery tajemniczości, choćby konspiracji do żadnych celów nie potrzebował i żadnych korzyści z niej nie ciągnął.

Takich bezinteresownych konspiratorów jest sporo. Wśród nich wyodrębnia się grupa ludzi, dla których konspiracja staje się z biegiem lat czymś więcej niż narkotykiem, którzy zaczynają wkładać w nią nie tylko upodobania, ale i umiłowanie, a w końcu całą duszę. Od konspiracji krok tylko jeden do mistyki, związanej zawsze z elementem tajemniczości. A mistyka sprowadza nas już w kompleksy psychologiczne, w których z tajemnicą łączy się wiara. Toteż nie zdziwi nikogo, rozumiejącego wewnętrzny mechanizm człowieka, fakt, że każdy żarliwy konspirator nabiera z biegiem lat cech mistyczno-religijnych. Sto razy już to powiedziano i napisano, że masoneria jest religią. Konspirator nie może być katolikiem takim samym, jak katolicy nie należący do konspiracji9. Przypuśćmy nawet, że byłby to członek loży pro-katolickiej. W praktyce zdarza się to rzadko. Ale przypuśćmy, że w pewnej epoce stałoby się to nawet regułą: Jeśli ten człowiek będzie dobrym konspiratorem, jeśli całą duszą da się ponieść konspiracyjnej mistyce, katolicyzm jego będzie na pewno daleki od ortodoksji.

I tu wyłania się pytanie: czy jakakolwiek działalność konspiracyjna, choćby jak najdalsza od masonerii, da się pogodzić z katolicyzmem?

Oto pytanie naszej epoki.

Konspiracja a katolicyzm

Trudny to temat. Trzeba by do niego wielkiego teologa i ogromnej erudycji Trzeba by prześledzić element tajemniczości w historii wierzeń religijnych, poprzez misteria eleuzyjskie i kult Mitry, którego wierni utworzyli w II. i III. wieku po Chrystusie coś w rodzaju masonerii rządzącej imperium rzymskim. Niewątpliwie miała większość religii — a może wszystkie poza chrześcijań¬stwem — swe zakamarki tajemnicze. Falliczne pierwiastki, tak częste w religiach starożytności, łączyły się z zasady z elementem konspiracji. Nie wątpię, że z biegiem czasu nauka, wyzwoliwszy się z dzisiejszej kurateli masońskiej, rzeczy te przestudiuje i opisze. Dojdziemy wtedy zapewne do wniosku, że konspiracja zdarzała się we wszystkich epokach i u wszystkich ras. Dowiemy się ciekawych rzeczy o przemożnej roli konspiracji u wszystkich szczepów murzyńskich, u Chińczyków, u ludów Ameryki sprzed Kolumba, u mieszkań¬ców Australii i Polinezji. Dowiemy się zapewne, że konspiracja nie jest dowodem kultury, ale prymitywizmu, może nawet zacofania’”. Uwypukli się wówczas niesłychana predylekcja narodu żydowskiego do wszelkich form konspiracji . Stanie się jasne, dlaczego wbrew prawom tego świata jeden jedyny naród żydowski potrafił zachować w rozproszeniu swą więź i swą odrębność narodową. Uwypukli się żydowski geniusz do konspiracji. Ale okaże się przede wszystkim, że w świat starożytny, przetkany tysiącem wierzeń i związanych z nimi konspiracji, wkroczył chrystianizm jako pierwsza może religia, stawiająca na ołtarzu tajemnice, ale wykluczająca ze swych obrzędów tajemniczość. I jeśli będziemy obserwować w ciągu wieków zmagania chrystianizmu z podmywającymi go wciąż falami herezji, judaizmu i odszczepieństwa, to będziemy u wszystkich wrogów katolicyzmu niezmiennie widzieli element konspiracji, aż ujrzymy wreszcie w czasach nowych jak największa schizma, protestantyzm, wyda największą konspirację — masonerię.

Nie tylko wyda, ale się z nią zidentyfikuje do tego stopnia, że kraje protestanckie, będące kolebką masonerii (Anglia, Holandia, Szwajcaria, Niemcy) zdają się już dzisiaj przekształcać swój zniekształcony chrystianizm w zupełnie nową religię — w deizm masoński14. W Anglii można tę ewolucję uważać za fakt już dokonany, choć nie nazwany jeszcze po imieniu. Piewca tego wyznania — Rudyard Kipling — doskonale uwydatnił cechy mistyczno-religijne masonerii angielskiej, będącej przy tym doskonałym narzędziem nie tylko do trzymania w kupie imperium, ale i do tworzenia „Anglików kolorowych”. Odpowiednikiem Galla czy Syryjczyka, obdarzonego zaszczytnym tytułem civis romanus, jest Hindus lub Malajczyk przyjmowany do loży brytyjskiej. Daleko idący upadek protestantyzmu w Anglii jest jasny dla każdego uważnego obserwatora. Ale gmach oficjalny protestantyzmu stoi silnie, dzięki intymnemu związaniu się z masonerią i z niesłabnącą siłą odpiera ponawiane od stu lat (kard. Maning, kard. Newman) ataki katolicyzmu. Nie odważyłbym się prorokować rychłego triumfu katolicyzmu w Anglii. Na miejsce protestantyzmu weszła tam już masoneria jako religia. Ewolucja ta będzie się zapewne rozwijała dalej. Może Kościół katolicki potrafi jej zadać cios śmiertelny. A może za tysiąc lat historycy będą konstatowali wytworzenie się w Anglii pod koniec drugiego tysiąclecia po Chrystusie nowego systemu moralno-religijnego, pośredniego między chrystianizmem a judaizmem, czegoś analogicznego do Konfucjanizmu, którego cechą fundamentalną będzie konspiracja.

Religia ta przeciwstawia się już dziś religii katolickiej, której zasadniczą cechą są tajemnice wiary przy jawności obrzędów.

Istota masonerii

W tym miejscu musimy zrobić pewną dygresję i zastanowić się nad pytaniem, po czym poznajemy, czy dana konspiracja ma charakter masoński? Jakie są cechy charakterystyczne masonerii? Jakie są znaki rozpoznawcze takiej konspiracji, do której pasuje etykieta „masonerii”?

Utarło się, że znakami takimi są: wrogi stosunek do katolicyzmu, kierownic¬two żydowskie i działanie zbieżne z interesem Żydów, organizacja lożowa i tradycyjny rytuał.

Wszelkie bardziej precyzyjne lub dalej idące definicje rozbijają się o to, że wśród rozlicznych form masonerii znajdzie się zawsze ta lub owa, do której dana definicja nie pasuje. A nawet i wyżej wymienione bardzo ogólnikowe znaki rozpoznawcze w praktyce nieraz zawodzą. Np. szeroko rozpowszechnione zdanie, że Żydzi kierują15 masonerią, budzi w każdym Angliku uśmiech politowania. Znając dumę Anglików nie można wątpić, że przemożny (nie¬wątpliwie) wpływ Żydów na politykę angielską nie odbywa się w tej prymitywnej formie, by w najwyższym stopniu hierarchii masońskiej po prostu komenderowali Żydzi. Wpływ żydowski zaznacza się w sposób o wiele subtelniejszy, zapewne przez to, że w kierujących ośrodkach znajdują się jednostki żydowskie, górujące nad swymi aryjskimi kolegami rasowymi zdolnościami do konspiracyjnego działania, jak również tym, że otrzymują instrukcje z zewnątrz i skutkiem tego konsekwentnie dążą w pewnym kierunku, zbieżnym z interesem narodowym żydowskim. To samo można powiedzieć i o lożach staropruskich, silnie wprawdzie zażydzonych, ale kierowanych przez Żydów tylko bardzo pośrednio, i wyłamujących się nieraz spod ich wpływu, jak to się stało np. wtedy, gdy loże te zdecydowały się poprzeć Hitlera.

Podobnie ostrożnie należy rozumować gdy się chce wnioskować o stosunku pewnej konspiracji do masonerii na podstawie jej stosunku do religii. Twierdzenie, że masoneria zwalcza katolicyzm, rzadko daje praktyczne kryteria rozpoznawcze. Mówiąc z grubsza, Wielki Wschód i afiliowane do niego loże reprezentują ateizm, loże anglosaskie deizm. Stąd krok już tylko do masonów-praktykujących katolików, których sporą ilość obserwujemy w Polsce. Jest między nimi niewątpliwie część, która robi to cynicznie, ale są również i ludzie, którzy rozgrzeszają się na tym punkcie sami od bulli papieskich, grożących ekskomuniką za przynależność do masonerii, i szczerze łączą w sobie tak sprzeczne pojęcia jak katolicyzm i masoneria. Pamiętając o tym, do jakich wewnętrznych kompromisów zdolna jest natura ludzka, musimy się więc liczyć i z tym, że nawet kryterium działalności antykatolickiej, o ile je stosować powierzchownie, również nieraz w praktyce zawodzi i nie pozwala zdemaskować masońskiego charakteru danej konspiracji.

Podobnie możemy zejść na manowce, o ile pojęcie masonerii łączymy z pojęciem „loży”. System lożowy, wraz z przynależną do niego obrzędowością nie stanowi bynajmniej nieodzownego atrybutu wszelkiej masonerii. System lożowy, to forma konspiracji powiedziałbym burżuazyjna, dobra tam, gdzie masoneria nie potrzebuje się kryć  i opiera się na warstwach zamożnych. Ale obok systemu lożowego istnieją o wiele poufniejsze formy konspiracji, o obrzędowości mocno uproszczonej, lub w ogóle tej obrzędowości pozbawione. W szczególności odnosi się to do wyższych stopni masońskich. Poza tym istnieją przeróżne formy poufnych organizacji operujących „na przedpolu” masonerii, mających na celu ułatwiać kierowanie społeczeństwem, a zarazem przygotowywać narybek masoński. W takich poufnych ugrupowaniach kryteria antykatolickie i prożydowskie ustępują nieraz miejsca pozornym tendencjom wprost nawet przeciwnym. Wytyczenie granicy między konspiracją „masońską” a niemasońską jest niesłychanie trudne i w praktyce życia całkowicie zawodne.

Jedyną cechą niezmienną wszystkich masońskich form organizacyjnych jest ich konspiracyjność. Jak napisał trafnie Bernard Fay „masoneria, pogardzająca dogmatami, niezależna od królów i religii, lecz spowita w swój sekret, który ją opromienia jak aureola, z najwyższą zręcznością w miejsce tajemnicy Bóstwa ustanawia bóstwo Tajemnicy”.

Tajemnica podniesiona do godności bóstwa — oto istotna cecha rozpoznawcza masonerii. Wszelka konspiracja, bez względu na jej cele i założenia, przygotowuje wyznawców bóstwa Tajemnicy.

Wnioski

Nie wątpię, że epoka nasza otrzyma kiedyś w historii miano „epoki konspiracji”. Niemało się napocą uczeni, zanim oczyszczą dzieje naszych czasów z naiwnych bajeczek i dojdą da tego, jak się to działo naprawdę — za kulisami. Ich punktem wyjścia będzie niewątpliwy fakt, że w roku, powiedzmy, 1920 cała ludzkość kierowana była metodą konspiracji, nawet Japonia, nawet Sowiety . Pierwszą reakcją antykonspiracyjną był faszyzm, którego program, słabo sprecyzowany jeszcze w epoce marszu na Rzym, miał jeden tylko wyraźny punkt: walkę z masonerią. Punkt ten został wykonany, Wielka Loża włoska rezyduje od r. 1922 w Londynie. O wiele mętniej przedstawia się sprawa z antykonspiracyjnąpostawąhitleryzmu, skoro mimo głoszonych haseł antymasońskich jeszcze w trzecim i czwartym roku rządów Hitlera czytaliśmy o roz-wiązywaniu lóż w III—ej Rzeszy, i nigdy nie dodano, że rozwiązana loża była ostatnią . Pokrywa się to z poglądem, że jeśli nie genezy hitleryzmu, to w każdym razie inicjatorów dopuszczenia go do władzy należy szukać w staro- pruskich lożach junkierskich, które, jak się zdaje, istnieją dalej i potrafiły nawet narzucić Hitlerowi walkę z katolicyzmem, stanowiącą przecież główny postulat każdego masona . Zabójstwo Róhma i tow. miało również typowe cechy zniszczenia konspiracji. Porównując dzieje faszyzmu i hitleryzmu spostrzegamy od razu zasadniczą różnicę, dzielącą naród katolicki — a więc z natury antykonspiracyjny — od narodu protestanckiego, współtwórcy nowożytnych form masońskich. Ten trójlistek koniczyny — protestantyzm-antykatolicyzm-masoneria, wydaje się nierozdzielny, i dlatego to, co tak stosunkowo łatwo udało się Mussoliniemu, wydaje się zadaniem ponad siły narodu niemieckiego.

I tu wracamy do postawionego uprzednio pytania: czy konspiracja niema- sońska da się pogodzić z katolicyzmem? Albo, mówiąc inaczej, czy konspiracja może być w ogóle pozbawiona cech masońskich?

Z tego, co powiedzieliśmy dotychczas, wypływa podwójna odpowiedź:

1)   najistotniejszą cechą wszelkiej masonerii jest konspiracja;

2)   konspirowanie wyzwala mistykę, współzawodniczącą w duszy katolika z religią, przeto każda konspiracja stanowi przygotowanie do masonerii.

Wniosek: udział we wszelkiej konspiracji  jest zasadniczo sprzeczny z obowiązkami katolika.

W tym wniosku leży niewątpliwie jeden z kluczy do zrozumienia naszych czasów. Przyjęcie zasady, że bez konspiracji nie może się obyć żadna działalność organizacyjna — prowadzi automatycznie do zmasonizowania społeczeństwa. Wszelka konspiracja, to swoista masoneria. Nie róbmy kierownikom świata masońskiego przyjemności, wdając się w pożądane przez nich rozważania na temat różnych odłamów masonerii, ich mniejszego lub większego zażydzenia, mniejszej lub większej pointy antykatolickiej. Każdy praktyczny polityk staje co chwila wobec dylematu: czy ta lub owa konspiracja jest rzeczywiście antymasońska, czy też z ukrycia jest kierowana przez masonerię? Odpowiedź bywa niezmienna: Jeśli nawet jakaś konspiracja jest szczerze antymasońska, to jednak wychowując ludzi przy pomocy metod konspiracyjnych przygotowuje grunt pod masonerię.

Nie ma pod tym względem bardziej pouczających dziejów, niż historia Ligi Narodowej w Polsce. Od lat trzydziestu, regularnie co kilka lat, odłamuje się jakiś fragment od konspiracji narodowych i rzuca się w objęcia masonerii. Tragiczny błąd, polegający na tym, że Obóz Wielkiej Polski (tak już manifestacyjnie antymasoński) utworzono również według tego samego szablonu konspiracyjnego, doprowadził do utraty większości przywódców tej organizacji na rzecz kół obracających się w orbicie wpływów masońskich. Trudno o lepszy przykład, jak dalece forma organizacji łączy się z treścią ideową29. Organizacje oparte na kośćcu konspiracyjnym będą stale wychowywały przyszłych masonów, choćby akcentowały Bóg wie jak silnie hasła katolickie i antymasońskie.

Demoralizujące skutki konspiracji wezmą zawsze górę nad najbardziej nawet wzniosłą ideologią.

Luka w nauczaniu Kościoła

Niestety nie zrozumiał tego jeszcze —jak się zdaje — Kościół katolicki, i przez najtrudniejszy okres swego istnienia, od XV po XIX wiek, tolerował w świecie swych wyznawców istnienie konspiracji, które miały się stać dźwignią Kościoła, a na skutek zawartej w nich contradictio in adiecto — konspiracji jako narzędzi prawdy i światła — przyniosły bodajże więcej szkody niż pożytku, mimo olbrzymich zasług indywidualnych i najlepszych chęci ich uczestników. W szczególności zasadniczym błędem taktycznym wydaje się oparcie życia katolickiego w Anglii i Stanach Zjednoczonych] na „masonerii katolickiej”. Są to niewątpliwie pewne ustępstwa, na które poszedł Kościół, podobne do ustępstwa w sprawie pobierania odsetek, o czym pisałem w mej „Gospodarce Narodowej”. Jestem głęboko przekonany, że włączenie przez Kościół do swego nauczania zasady, iż konspiracja jako stała forma organizacyjna (a nie dla celów ściśle doraźnych) jest sprzeczna z etyką katolicką, stałoby się początkiem wielkiej akcji, z której masoneria wyszłaby ostatecznie pokonana. Przeprowadzenie tej zasady w Polsce pozwoliłoby nam przełamać wreszcie ten zaczarowany krąg, w którym bezwładnie kręcą się czynniki katolickie i narodowe, oddając masonerii co chwila wartościowe jednostki, wychowane w tych konspiracjach, które, mając być sztabami akcji antymasońskiej, są w rzeczywistości przedsionkami Świątyni Hirama, przedszkolami dla przyszłych „dzieci Wdowy”.

Fragment z rozdziału „Katolicka koncepcja ustroju”

Zasada ustroju bez konspiracji nie znalazła do tej pory uwzględnienia w nauce Kościoła. Znajdzie się wielu sceptyków, którzy wysnują stąd wniosek, że Kościół nie zdecyduje się nigdy na wysunięcie takiej zasady. Nie podzielam tego zdania, lecz rozumiem, że będzie jeszcze trzeba pewnego czasu przygotowawczej pracy myśli, nim Kościół zdecyduje się poprzeć tę zasadę całą powagą swego autorytetu. Podobnie było z zasadami społecznymi, sformułowanymi w Encyklice „Rerum Novarum”, których ogłoszenie poprzedziło kilkadziesiąt lat solidnej pracy intelektualnej myślicieli katolickich.

Mam tu na myśli konspiracje humanistów w wieku XV i XVI, konspirację kierowaną przez Tow. Jezusowe, „Rycerzy Kolumba” itp.

Konspiracja jako narzędzie selekcji

We wszystkich społeczeństwach, w których u podstawy wszelkich zbiorowych poczynań leżą konspiracje (jak np. w Polsce do ostatnich czasów), awans społeczny prowadzi z konieczności poprzez konspirację.

Przez to sito przedostają się w górę:

1)   urodzeni konspiratorzy,
2)   karierowicze i hochsztaplerzy,

3)   ludzie mniej podatni do konspiracji, którzy się jednak do niej naginają inaczej mówiąc, którzy pozwalają konspiracji przerobić się na jej kopyto.

Sito eliminuje najwartościowsze jednostki, nie chcące iść na kompromis ze swym sumieniem.

Tak zrekrutowana elita wyciska na życiu społecznym specyficzne piętno. Przede wszystkim narzuca swe obyczaje organizacyjne. W społeczeństwach antykatolickich, gdzie wszystkie konspiracje są jednokierunkowe, łączą się one rychło w jeden schemat, co ułatwia zadanie rządzących. Natomiast w społeczeństwie katolickim, istnienie równoległe konspiracji prokatolickich i antykatolickich oraz form pośrednich prowadzi do praktycznego uniemożliwienia konsolidacji całego Narodu, do rozbicia go na kliki i mafie, do wytworzenia nieprzebytych zapór (pod postacią przysiąg i tajemnic) między ludźmi, którzy skądinąd mogliby się łatwo z sobą porozumieć. Pisząc te słowa miałem lat trzydzieści trzy, a zdążyłem już stracić szereg kolegów i przyjaciół przez to, że z chwilą ich wstąpienia do takiej czy innej konspiracji z naszych stosunków wzajemnych znikała od razu nuta szczerości, bez której nie ma mowy o prawdziwej przyjaźni i owocnej współpracy. Jeśli mimo szybkiego rozszerzania się idei narodowej w Polsce rozbicie Narodu nie maleje, to zawdzięczamy to tej uranii konspiracyjnej, skutkiem której przypominamy Czerwonoskórych tropiących się nawzajem na ścieżce wojennej i polujących — w żydowskim interesie — na skalpy swych najbliższych.

Drugi skutek tej selekcji konspiracyjnej, to sztuczny rozdźwięk między elitą narodu a głębiej pojętym katolicyzmem, i chroniczna niemożność wyprowadzenia katolicyzmu w życie społeczne i gospodarcze poza tradycyjną ambonę. Człowiek, który uformował się w łonie konspiracji i przez jej sito przedostał się do hierarchii rządzącej, nie nadaje się na lidera katolickiego społeczeństwa, choćby był nawet żarliwym katolikiem. Jest spaczony, instynkty jego grają inaczej, zawodzi intuicja. Społeczeństwo kierowane przez takich ludzi nie znajdzie w sobie siły do oporu przeciw ukrytym siłom, podgryzającym jego korzenie.

Owocem konspiracyjnej selekcji jest osobliwy typ działacza społecznego, którego zasługi są niewidoczne dla ogółu, który może kroczyć od gafy do niepowodzenia, od niepowodzenia do wpadki, od wpadki do skandalu, a mimo to awansuje: w hierarchii jawnej z tajnej, w nagrodę za ślepe wykonywanie poleceń otrzymywanych od nieznanych zwierzchników.

Jeśli widzimy kogoś, kto fatalnie nie dorasta do powierzonych mu funkcji, a mimo to wydaje się nieusuwalny ze stanowiska w oczywisty sposób przerastającego jego zdolności, to możemy być pewni, że jest to człowiek, którego talenty konspiracyjne równoważą jego ujawnione braki. W społeczeństwie opanowanym przez konspiracje odwraca się hierarchia zdolności: jawne uzdolnienia ważą mało wobec tajnych znakomitości: Zupełnie inni ludzie wybijają się, inne są kryteria zasługi u geniuszu. Możliwe, że za sto lat nasi prawnukowie dowiedzą się o rządzących światem w naszej epoce znakomitościach, nieznanych swym współczesnym nawet z nazwiska. Świat konspiracji ma swych wodzów i proroków, swych Mahometów i swych Napoleonów; oni to piszą naszą historię. Zbyteczne dodać, że historia ta pisze się na naszej skórze.

Jednorodność konspiracyjna

Istnienie i działalność konspiracji wyciska piętno na naszej epoce. Był moment (przed rewolucją faszystowską) kiedy dogmat tajnego organizowania ludzi, który uznaliśmy za istotę masonerii, zatriumfował już był na całej kuli ziemskiej. Wszelka zorganizowana działalność ludzka miała, bezpośrednio po Wielkiej Wojnie, swą podszewkę konspiracyjną. Dlatego nie ma bardziej uciesznej lektury, niż grube tomy, traktujące o ustrojach liberalno-parlamentarnych naszych czasów, w których słowo konspiracja nawet nie figuruje. Jest to zwykłe „bujanie gości”, sport, któremu oddaje się wielu mądrych ludzi, dla celów łatwo zrozumiałych. Jeśli ktoś zachwala czysty system parlamentarny w tej formie, w jakiej funkcjonuje np. jeszcze w Anglii, Francji, krajach skandynawskich itd., a nie dodaje, że system taki nie doprowadza automatycznie do rozbicia społeczeństwa tylko dzięki silnej podbudowie masońskiej — ten albo jest niezmiernie naiwny, albo świadomie wprowadza ludzi w błąd. Każda konstytucja tego typu, jak chociażby polska z roku 1921, ma tylko wówczas jakiś sens, jeśli założyć istnienie wspólnoty masońskiej, na której podłożu mogą się rozgrywać bezkarnie walki partyjne, przyjęte już niejako malum necessarium, ale jako alfa i omega ustroju.

W oparach frazeologii, przesłaniającej sprawy ustrojowe, można łatwo zbłądzić, o ile nie mieć stale na uwadze pewnych prawd zasadniczych. Do takich prawd należy zasada — komunał, że społeczeństwo oparte jest przede wszystkim na współdziałaniu. Rzecz prosta, że współdziałanie to nie powinno nabierać cech wzajemnej adoracji ani mechanicznego posłuchu, i z tego względu ścieranie się z sobą ludzi i opinii jest wskazane; lecz walka taka powinna przebiegać na podobieństwo fal, tworzących się jedynie na powierzchni morza, ale nie wprowadzających w ruch całej masy jego wód, jak się to na przykład dzieje, gdy zaczniemy huśtać wodę w miednicy, co może się rychło skończyć katastrofą — wylania tej wody. Walki ideowe w społeczeństwie nie mogą przekraczać granic takiej właśnie powierzchniowej fali na zasadniczym podłożu współdziałania, bo inaczej społeczeństwo po prostu się rozleci.

Rozumieją to społeczeństwa anglosaskie, Anglia i Stany Zjednoczone, oparte w zasadzie na dwupartyjnym parlamentaryzmie. System ten funkcjonuje (przynajmniej w Anglii) świetnie, lecz po prostu dlatego, że zarówno wszyscy Anglicy, jak wszyscy Amerykanie, są jednomyślni co do — powiedzmy 95% problemów życia zbiorowego, i jednomyślność ta wyraża się we wspólnym należeniu do masonerii ludzi obu partii. Dlatego jest typowo „żydowskim kawałem” przeciwstawianie społeczeństwa jawnie jednopartyjnego, ale za to bezmasońskiego (faszyzmu, hitleryzmu, bolszewizmu) — społeczeństwom jakoby wielopartyjnym, a w rzeczywistości również jednopartyjnym, tylko że tajnie. Fakt przynależności przywódców konserwatywnych i laburzystów do tej samej konspiracji umożliwia Anglikom rozgrywkę jawną o dzielące ich poglądy na sprawy podrzędnej wagi. Gdyby nie zasiadali przy sobie w loży, a jedynie tylko naprzeciw siebie w parlamencie, Połączone Królestwo (wzgl. Zjednoczone Stany) rozleciałyby się w szybkim czasie.

Stwierdzenie, że społeczeństwo nie może istnieć bez dużego stopnia jednorodności organizacyjnej i ideowej, odnosi się do wszystkich krajów i wszelkich epok. Np. Polska przedrozbiorowa. Jakże ciekawe śledzić żmudne wysiłki królów, dążących do „absolutum dominium”, od Zygmunta III po Augusta II; jak usiłują stale tworzyć swą partię i oprzeć się na niej, przeciw reszcie Narodu, i jak kończy się zawsze na tym, że w gruncie rzeczy i regaliści i rokoszanie, Żółkiewski i Zebrzydowski, Sobieski i Lubomirski zapatrują się jednakowo na konstytucję narodową i nie udaje się Narodu skłócić dalej w głąb poza różnice taktyczne i personalne. Jednorodność ówczesnego Narodu polskiego (tzn. szlachty) była rzeczywiście tak przemożna, że najdziksza swawola właściwie w niczym tej jednorodności nie osłabiała33. Dopiero gdy udało się tę jednorodność zerwać — a to przez zmasonizowanie części elity w epoce króla Stasia34 — Polska upadła. Ale o tym pomówmy w innym miejscu.

Nie ma nic ciekawszego, jak obserwacja niesłychanych perturbacji, jakie w społeczeństwach opartych na jednorodności masońskiej wprowadza zjawienie się jakiejś grupy anty masońskiej. Zdawałoby się, że to partia jak każda inna; tymczasem okazuje się, że można rządzić przy istnieniu dwudziestu innych partii (kontrolowanych przez masonerię) — a z tą jedną ani rusz. Nie ma spokoju, póki się jej albo nie usunie poza nawias ustroju, albo ona nie połknie całego społeczeństwa. Pierwszy wypadek usunięcia poza nawias ustroju przydarzył się we Francji Action Française [Akcja Francuska], w Belgii reksistom; natomiast faszyści i hitlerowcy połknęli całe społeczeństwo. Nawet bolszewicy mieli swój okres walki w ramach ustroju masońsko-parlamentarnego, w okresie marzec-listopad 1917, podobnie jak hitlerowcy przed rokiem 1933, jak faszyści przed marszem na Rzym; wszystkie te ruchy paraliżowały całkowicie funkcjonowanie systemu masońsko-parlamentarnego. We Francji tzw. prawica jest tak samo masońska jak i tzw. lewica, przeto ustrój funkcjonuje nieźle. Action Française nie mogła się w tym zaczarowanym kręgu pomieścić — ze swym antymasoństwem i nie umiejąc zwyciężyć musiała ustąpić.

Wielką jednorodność — tyle że nie ściśle masońską, lecz konspiracyjną — obserwujemy dziś w Polsce. Wszystkie bez wyjątku organizacje ideowo-polityczne oparte były u nas do niedawna na zrębie konspiracji35. Już w ostatnich klasach gimnazjalnych dostaje się przeciętny uczeń do konspiracji *’. W ramach konspiracji przechodzi studia wyższe, wchodzi do organizacji ideowo-politycznej partii czy kliki, i zostaje w niej do grobowej deski (awansując po drodze z niektórych konspiracji do oficjalnej masonerii). Działacz robotniczy czy rzemieślniczy; nawet lokalny lider chłopski ląduje rychło w konspiracji. Oczywiście stan to przejściowy; wprawdzie wspólność struktury konspiracyjnej całego życia w Polsce wytwarza pewien surogat jednorodności organizacyjnej, dostatecznie wiążący, by społeczeństwo się nie rozsypało, lecz w braku monoidei społeczeństwo nie może harmonijnie żyć.

Ten stopień jednorodności, który by pozwolił społeczeństwu normalnie funkcjonować, możemy — w teorii — osiągnąć na dwa sposoby: albo

1) wlewając w jednorodność konspiracyjną jednolitą odpowiadającą jej treść ideową mówiąc inaczej masonizując całe społeczeństwo; albo

2) stwarzając jednorodność antykonspiracyjną organizacyjnie i ideowo (patrz ustęp następny).

Stan obecny może trwać jeszcze długo (ze względu na swą — mimo wszystkich różnic ideowych — jednorodność konspiracyjną) i, o ile rzeczywiście dłużej potrwa, doprowadzi niechybnie Polskę do monoidei masońskiej. O ile natomiast któreś z większych działających u nas ugrupowań zdecyduje się stanąć na platformie antykonspiracyjnej, wówczas będzie musiała rychło zapaść decyzja, gdyż nastąpi stan niejednorodności, w którym Naród ani żyć, ani działać nie może.

Czym zastąpić konspiracje?

Czym zastąpić masonerię? Czym zastąpić konspiracje?

Chcąc odpowiedzieć na te pytania należałoby im poświęcić grubą książkę. Nie mogąc tego uczynić, muszę się ograniczyć do paru zdań, których celem będzie zorientowanie czytelnika, w jakim kierunku należy — moim zdaniem — szukać odpowiedzi.

Czym zastąpić masonerię? Oczywiście katolicyzmem. Masoneria jest religią (w której cieniu żeruje wielu karierowiczów, ale dzieje się to w cieniu każdej religii). Masoneria jest religią może być przeto zastąpiona tylko przez inną religię. W odwiecznej walce — masoneria contra katolicyzm, Izrael contra Rzym — decyzja musi zapaść na korzyść Rzymu.

Czym zastąpić konspiracje? Tu musimy rozróżnić dwoistą funkcję konspiracji: jako praktycznej metody organizowania ludzi, oraz jako dostarczycielki wzruszeń i dreszczów, swoistej mistyki. Jeśli chodzi o to pierwsze zadanie, to znam wielu ludzi, którzy uważają formy konspiracyjne za niezastąpione. Nie podzielam ich zdania: przecież Średniowiecze potrafiło dojść do swych wspaniałych wyników właśnie w ramach form organizacji jawnych. Natomiast nie ulega wątpliwości, że metody organizowania ludzi muszą być inne, jeśli ograniczamy się do form jawnych, niż przy użyciu form tajnych.

A więc, po pierwsze: organizacja bez podszewki konspiracyjnej musi być rządzona bardziej autorytatywnie , musi w niej panować większa dyscyplina, obyczaje muszą być mniej „parlamentarne”, głosowania mniej „mechaniczne” (patrz rozdział „Wola zbiorowa”). W niektórych wypadkach odda tu dobre usługi „Fuhrer-prinzip” (zasada przywództwa jednostkowego), w innych nieliczny, a silnie związany zespół kierowniczy.

Po drugie: koniec z tłumnymi organizacjami, które trzyma w ryzach zręcznie zarzucona „siatka” konspiracyjna. W jej braku należy liczniejsze organizacje rozczłonkowywać na mniejsze grupy i zespoły, budować piramidę tam, gdzie była dotąd „równa” masa, zastąpić konspirację nową i jawną hierarchią.

Po trzecie: organizator mający przed sobą zadanie zorganizowania pewnego odcinka społecznego (np. gminy, miasta, województwa) w formy jawne, powinien położyć wielki nacisk na dostosowanie swej organizacji do naturalnych linii podziału społecznego, a więc przede wszystkim do istniejących podziałów regionalnych i korporacyjnych. Sztucznie wycięty region potrzebuje kierownictwa konspiracyjnego; naturalnemu wystarczy hierarchia jawna. Niezmierną wagę ma organizacja korporatywna (patrz rozdział „Korporacjonizm”). W pewnej mierze można powiedzieć, że o ile w płaszczyźnie metafizycznej przeciwieństwem masonerii jest katolicyzm, to w płaszczyźnie organizacyjnej przeciwieństwem masonerii jest korporacjonizm. Nic dziwnego, że rozrost masonerii szedł w parze z zanikiem korporacji; vice versa, wzrost korporacji ułatwi wypieranie konspiracji.

Cenną bardzo formą organizacji „antykonspiracyjnej” jest ród (oparty na licznych rodzinach); w społeczeństwie katolickim musi się odrodzić znaczenie rodu, dając jednostce to oparcie, którego szuka dziś nieraz w loży. Trudno mi tu wymienić wszystkie płaszczyzny organizacyjne, zdolne wiązać ludzi w sposób naturalny i odciągać ich tym samym od konspiracji; mogą tu oddać duże usługi i korporacje studenckie z ich związkami filistrów, i organizacje koleżeńskie byłych] wojskowych, i związki sportowe, i kluby towarzyskie itd.

Po czwarte: spotkałem się nieraz z takim zdaniem: „Moja organizacja funkcjonuje sprawnie, bo poza oficjalnymi imprezami poświęcam trzy wieczory tygodniowo na poufne zespoły. Co będzie, jak te zespoły zlikwiduję? Wszystko się rozprzęgnie…”

Odpowiedź: „Jeśli po zlikwidowaniu konspiracji poświęcisz te trzy wieczory na chodzenie do kina, to organizacja ci się rozlezie w palcach; ale jeśli umiejętnie organizację swą rozczłonkujesz, powołasz w niej do życia nowe działy, nowe hierarchie i nowe zespoły, i będziesz w nie wkładał tę samą sumę wysiłku osobistego, którą wkładałeś uprzednio w organizację jawną plus tajną, to organizacja na pewno się utrzyma, i w ogólnym bilansie (trzeba tu mierzyć na lata) da ci rezultaty o wiele bardziej wartościowe”.

Uwaga: Istnieją rzeczywiście organizacje, które się nie utrzymają bez konspiracyjnej podszewki: to organizacje nieszczere. Np. organizacje afiszujące głośno swój katolicyzm, a faktycznie kierowane przez ludzi wrogich katolicyzmowi. Albo organizacje z oblicza i haseł „narodowe”, a sterowane ku celom sprzecznym z interesem Narodu. Takie organizacje nie mogą się obyć bez konspiracyjnego kierownictwa.

Wreszcie ostatnie pytanie: czym zastąpić tę specyficzną „atmosferę”, ten „klimat” konspiracji, tę swoistą mistykę, ten „smaczek”, ten narkotyk, bez którego pewni ludzie po pewnym czasie już żyć nie mogą? Średniowiecze wytwarzało ten „klimat”, nieodzowny dla niektórych jednostek ze względu na ich psychofizyczną strukturę, w Trzecich Zakonach (Franciszkanów i Dominikanów) i w Bractwach religijnych, związanych często z korporacjami zawodowymi. Nie wątpię, że i nasza epoka wytworzy odpowiednie organizacje, gdy tylko wyłoni się ich potrzeba, z chwilą wyzwolenia się społeczeństwa z więzów konspiracyjnych. Potrzeba rodzi zaspokojenie. Lecz póki to nie nastąpi (a tym bardziej skoro już nastąpi) musi ludzkość zrezygnować z niezdrowej rozkoszy konspirowania w myśl nakazu etycznego. Tak jak zrezygnowała z mężobójstwa, z wielożeństwa, z ludożerstwa, z kazirodztwa i tylu innych drogich wielu ludziom zboczeń, które w każdym pokoleniu zwalczane są w imię starych, nudnych, ale nieuniknionych zawołań moralności.

Czytałem w pewnej powieści francuskiej opis spowiedzi jakiegoś poczciwego starowiny, notariusza z zapadłej prowincji. Z czasów młodości został mu nałóg, niezmiernie szeroko rozpowszechniony na prowincji francuskiej, chodzenia na karty i plotki do miejscowego domu publicznego. O niczym więcej nie ma mowy: wiek kazał mu już dawno zrezygnować z właściwych przyjemności udzielanych w tej instytucji. Spowiednik zna jego tryb życia i nalega na niego, by się przeniósł ze swą partią „belotki” do kawiarni. A nasz staruszek tłumaczy się, że przyzwyczaił się do tego „klimatu”; ze jak wchodzi do owego zakładu, to odczuwa zawsze pewien specyficzny dreszczyk; że karty nie będą mu w kawiarni ani przez pół tak smakowały. Lecz spowiednik jest nieugięty i żąda od niego wyrzeczenia się dla wyższych celów.

Tego samego musimy i my żądać od konspiratorów z zamiłowania i nałogu.

Fragment z końcowego rozdziału

Taki stan rzeczy, w którym wielki Naród uzależniony był całkowicie od zagranicznego kierownictwa, nie mógł się utrzymywać w nieskończoność. Toteż w r. 1893 następuje pierwsza — od czasów Baru — poważna próba wyłonienia organizacji zdolnej do kierowania Narodem niezależnie od jakichkolwiek wpływów postronnych. Próbą tą było wyłamanie się pewnej ilości osób — z Balickim, Popławskim i Dmowskim na czele — z Ligi Polskiej, i założenie Ligi Narodowej.

Czym była Liga Polska? Była to organizacja konspiracyjna, założona w 1886 r. w Szwajcarii przez Zygmunta Miłkowskiego , „pułkownika” z 1863 roku, wysoko wtajemniczonego masona3”. Miłkowski, po długoletniej burzliwej włóczędze po Bałkanach, której perypetii nie zrozumie nikt, kto spuści z oka konspiracyjne związki karbonariusza Miłkowskiego z podziemnym światem rewolucjonistów bałkańskich, osiadł w Szwajcarii, będącej wówczas, jak i dzisiaj, centralą masońską na światową skalę. Działając niewątpliwie na polecenie wyższych władz masońskich założył Miłkowski w r. 1886 Ligę Polską, mającą ująć w karby i poddać komendzie masońskiej tę część młodego, popowstaniowego pokolenia polskiego, która nie chciała iść do konspiracji „czerwonej”40, związanej z narastającym w tym czasie ruchem socjalistycznym. Stara to i wypróbowana metoda „braci w fartuszkach”: prowadzić stale robotę swą dwutorowo, by obejmować zasięgiem swych wpływów prawe i lewe, czyli mówiąc ówczesnym stylem, „białe” i „czerwone” skrzydło społeczeństwa. W roku 1830 masonami byli zarówno Czartoryski jak i Mochnacki .

W r. 1863 Wielopolski i Mierosławski na równi słuchają komendy lóż. W dwadzieścia lat po powstaniu styczniowym, gdy naród już ochłonął po niedawnej klęsce i podrosło nowe pokolenie, zdecydowane ponowić zbrojny wysiłek o niepodległość, powołuje masoneria do życia nowy dwutorowy schemat konspiracyjny. Zgodnie z duchem czasu: tor międzynarodowy i tor „narodowy”.

I oto staje się rzecz niespodziewana: w r. 1893 następuje w Lidze Polskiej rozłam, i secesjoniści zakładają Ligę Narodową. Okoliczności tego rozłamu pozostają do dziś niewyjaśnione, zapewne ze względu na dawne przysięgi masońskie, wiążące niektórych secesjonistów, wśród których nie tylko Balicki — co do którego poszlaki są bardzo poważne — był masonem ; byli masonami może i inni. Nie wiemy również, czy bezpośrednim powodem rozłamu była chęć wyzwolenia się spod wpływów masonerii; może działały początkowo motywy inne. Tak czy owak staje się Liga Narodowa w niedługim czasie organizacją świadomie stawiającą sobie dobro Narodu za wyłączny cel, z wykluczeniem ingerencji zagranicznej w sprawy tyczące Narodu polskiego. Nie wiemy również, czy początkowo nie przyświecała twórcom Ligi Narodowej myśl stworzenia masonerii „narodowej”, tzn. niezależnej od zagranicy, lecz zachowującej zasadniczą antykatolicką i „postępową” ideologię masońską. Na takie właśnie początkowe nastawienie twórców Ligi Narodowej zdawałoby się wskazywać choćby sztandarowe dzieło Balickiego pt. „Egoizm narodowy” , którego toku rozumowania nie powstydziłby się najprawowierniejszy mason. Możliwe zresztą że Balicki już w chwili tworzenia Ligi Narodowej definitywnie zerwał z masonerią i że po prostu przy pisaniu „Egoizmu narodowego” odezwały się w nim jeszcze te resztki ideologii masońskiej, którymi zakaził gasnący wiek XIX wskrzesicieli narodowego sposobu myślenia w Polsce. Tak czy owak, już na długo przed wojną światową stała się Liga Narodowa, według świadomej woli jej kierowników, polską antymasonerią.

Walkę z lożami o rząd dusz nad Polakami postanowiono prowadzić własną metodą masonerii, tj. ścisłą konspiracją. W tak obranej metodzie walki leżał zarodek wielu niepowodzeń Ligi Narodowej. Przypominam twierdzenie, znane czytelnikom z poprzednich naszych rozważań, że wszelka konspiracja, choćby w swym założeniu antymasońska, stanowi sprzyjające podłoże dla rozwoju bakcyli masońskich. Tak było i z Ligą Narodową. Aż do chwili odzyskania niepodległości, walka z masonerią przypominała u nas błędne koło: walka ta musiała się toczyć konspiracyjnie, jak wszelka w ogóle poważniejsza akcja polityczna podbitego Narodu; w konspiracji „antymasońskiej” zagnieżdżała się z niesłychaną łatwością masoneria, bijąc „antymasonów”, przeważnie aryjczyków, na głowę w zdolności do konspirowania, będącej atrybutem rasowym kierujących masonerią Żydów.

Twórcy Ligi Narodowej, w szczególności Dmowski, strawili życie całe na tropieniu masonów w szeregach swej konspiracji i na ich usuwaniu. Mimo to wpływy masonerii w Lidze były zawsze silne, chwilami (jak np. w 1926 roku) przemożne, a ciągłe rozłamy , wywoływane za poduszczeniem masonerii, stanowią namacalny dowód, jak dalece podkopy te były skuteczne. Co gorzej: wielu ludzi, wychowanych przez Ligę Narodową, z biegiem czasu znalazło się w masonerii. Nie zdziwi nas to, skoro zważymy, że niejeden, przyzwyczaiwszy się żyć w konspiracji, szedł potem po prostu do tego sklepu, w którym sprzedawano ten tajemniczy towar w lepszym gatunku. A gdzież znaleźć lepszą reżyserię jak w konspiracji sterowanej przez Żydów?

Heroiczne zmagania twórców Ligi Narodowej wewnątrz własnej organiza¬cji dały jednak ten rezultat, że w przełomowych dla Narodu polskiego latach wojny światowej istniał wreszcie — po raz pierwszy od półtora wieku — niezależny od zagranicy ośrodek polskiej myśli politycznej. Znaczenie tego faktu było ogromne, bezpośrednio i pośrednio, gdyż musiała się z nim liczyć i masoneria, dając zależnym od siebie konspiracjom „niepodległościowym”, stojącym w ostrej walce z Ligą Narodową z konieczności również dyrektywy zgodne przeważnie z interesem narodowym polskim. Udaremnienie powstania antyrosyjskiego w Królestwie w latach 1905 i 1914, Komitet Narodowy we Francji, armia Hallera oraz odzyskanie Pomorza i części Śląska w traktacie wersalskim, to wielkie sukcesy Ligi Narodowej, których dalszym ciągiem będą pierwsze wybory do Sejmu w r. 1919, dające trzecią część głosów narodowych, oraz wybory z r. 1922, dające głosom narodowym47 większość w Sejmie. Na wiosnę 1923 r. dochodzi wreszcie do rządów gabinet narodowy (tzw. Chjeno- Piasta) pod wodzą Witosa, którego to gabinetu członkiem jest przez krótki czas i Dmowski. Wydaje się, że Liga Narodowa, narzuciwszy Polsce granice i strukturę państwa według koncepcji własnej, potrafi obecnie definitywnie usunąć masonerię od wpływów na życie wewnętrzne Polski.

Niestety stało się inaczej. Dlaczego? Przyczyna leży w grzechu pierworodnym, którym obciążona była polska „antymasoneria” — w jej konspiracyjnej strukturze, tak podatnej na penetrację masońską. Z początkiem XX stulecia wyłoniła Liga Narodowa jako swą jawną ekspozyturę Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne , mając również swych ludzi w Narodowej Partii Robotniczej , w ugrupowaniach chrześcijańsko-społecznych i w niektórych konserwatywnych. W czasie wojny wciągnięto do Ligi Witosa. Tego rodzaju schemat — konspiracja, kierująca szeregiem ugrupowań jawnych — był oczywiście zapożyczony od masonerii. Po wojnie, kiedy powstało niepodległe państwo polskie, odpada potrzeba konspirowania się. Mimo to kierownicy Ligi Narodowej utrzymują konspirację nadal, w przeświadczeniu, że walka z masonerią wymaga w dalszym ciągu istnienia tajnej antymasonerii. Rezultat był łatwy do przewidzenia: wpływy masońskie w Lidze Narodowej wzrastają gwałtownie, kierownictwo jej obejmuje Stanisław Grabski, zacięty wróg Dmowskiego. Nowe kierownictwo Ligi Narodowej dopuszcza do upadku „Rozwoju”, co staje się symbolem faktycznego zawieszenia walki antyżydowskiej. Zakulisowa rola prof. Stanisława] Grabskiego w epoce przygotowań do zamachu majowego czeka jeszcze na swego historyka . W rezultacie misternych zabiegów, w pamiętnych dniach maja 1926 roku wszystkie siły narodowe w Polsce zostały jak najdokładniej sparaliżowane przez masonerię, zagnieżdżoną wewnątrz Ligi Narodowej i inspirowanych przez Ligę jawnych organizacji politycznych, jak Związku Ludowo-Narodowego (utworzonego w miejsce dawnej Narodowej — Demokracji), Narodowej Partii Robotniczej, Chrześcijańskiej- Demokracji], Piasta itp. oraz organizacji bojowej zwanej „Straż Narodowa”. Maj 1926 r. to klasyczne fiasko idei zwalczania masonerii — konspiracją.

I wówczas to popełniono poważny błąd, gdy, zamiast wykorzystać doświadczenia ostatniego czterdziestolecia i porzucić wreszcie formy konspiracyjne, zakładając na jesieni 1926 r. O.W.P. dano mu z góry tradycyjną formę organizacji jawnej, opartej o podszewkę konspiracyjną.

Po wypadkach majowych udało się wreszcie Dmowskiemu odsunąć od wpływów Stanisława] Grabskiego. W r. 1928 rozwiązano Ligę Narodową (w której walka z masonerią była już zupełnie beznadziejna) oraz jawną ekspozyturę Ligi — Związek] Ludowo-Narodowy, i utworzono na ich miejsce nową konspirację z jawną fasadą ochrzczoną mianem Stronnictwa Narodowego. W ten sposób młode pokolenie narodowe, wychowane już w niepodległej Polsce i powołane do budowy nowego państwa (które to zadanie okazało się ponad siły pokolenia wychowanego w niewoli), otrzymuje nadal, poczynając od ławy gimnazjalnej, ortodoksyjne przeszkolenie konspiracyjne. Rezultat nie dał długo na siebie czekać: w osiem lat po założeniu O.W.P. katastrofalny rozłam usuwa spod komendy Dmowskiego elitę narodowej konspiracji we Lwowie, Warszawie i Poznaniu . Od tej chwili konspiracja ta nie wraca już do dawnej świetności. Przez chwilę wydaje się, że O.N.R. położy główny nacisk na robotę jawną. Jednak masoneria rozgrywa partię po mistrzowsku, uniemożliwiając O.N.R.-owi jawne działanie, lecz tolerując dobrotliwie jego tajne istnienie i zmuszając tym samym jego członków do „masonizowania się” w kręgu organizacji wyłącznie tylko konspiracyjnych.

W roku 1939 masoneria może być spokojna o przyszłe losy Polski, skoro poczynając od ławy gimnazjalnej  wszystko, co bardziej w Polsce rozgarnięte, należy do konspiracji. Po staremu nie ma u nas organizacji ideowej bez podszewki konspiracyjnej. Konspiracyjną podbudowę otrzymało w ostatnich latach nawet harcerstwo (starsze), nawet robotnicze związki zawodowe.

W tych warunkach masoneria, mimo pozornych sukcesów jej przeciwników, nie ma powodu do poważniejszych obaw o przyszłość, gdyż wie, że młode pokolenie polskie, wychowane w całości w szkole konspiracyjnej, musi z biegiem czasu przyjść na jej podwórko.

Centralnym problemem polityki wewnętrznej Polski jest od szeregu lat dziwna impotencja Obozu Narodowego do uchwycenia władzy. Póki w tym Obozie nie weźmie góry zrozumienie, że zasadniczym powodem tej impotencji jest konspiracyjne wychowanie elity narodowej, póty Mędrcy Syjonu mogą spać spokojnie.

Konspiracje – Adam Doboszyński [audiobook]
https://www.youtube.com/embed/9nohOEUIEGI?version=3&rel=1&showsearch=0&showinfo=1&iv_load_policy=1&fs=1&hl=pl-PL&autohide=2&wmode=transparent

Źródło: wybudzeni/konspiracje-adam-doboszynski

Rolnicy w Warszawie. Domagają się wstrzymania szkodliwego importu z Ukrainy oraz odrzucenia Zielonego Ładu. Przed KPRM płoną unijne flagi. „Chyży Rój ma w dupie”. Dołączyli myśliwi i rybacy

Rolnicy rzucają petardami w policję. Przed KPRM płoną unijne flagi

Sylwia Bagińska

Protest rolników
Protest rolników / PAP / Paweł Supernak

Protest rolników trwa. Dziś blokowana jest Warszawa. Przed KPRM strajkujący rolnicy rzucają petardami w policję. Na tym jednak nie koniec. Protestujący palą też unijne flagi.

Rolnicy po raz kolejny blokują stolicę. W Warszawie zgłoszono dwie demonstracje. Jak podał warszawski Urząd Miejski jedna z nich liczy 150 000 protestujących, a druga 20 000.

Protest rolników. Rzucają petardami w policję

Obecna na miejscu dziennikarka Wirtualnej Polsce przekazała, że protestujący rolnicy przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów rzucają w policję petardami.

Przed siedzibą KPRM płoną także unijne flagi oraz śmieci. „Rolnicy domagają się wstrzymania importu produktów rolnych z Ukrainy oraz odrzucenia Zielonego Ładu” – przekazała Kamila Gurgul.

Rolnicy na proteście w Warszawie spalili trumnę

Na środowym proteście rolników w Warszawie spalono także trumnę. Na tabliczce, którą dołączono do trumny, można przeczytać, że ta należy do rolnika.

W środę w Warszawie odbywają się dwie demonstracje rolników. Jedna z nich zlokalizowana jest przed budynkiem KPRM, a druga z kolei przed Sejmem.

Stołeczna policja przekazała że w związku z protestami wstrzymany został ruch pojazdów na ciągu ul. Belwederskiej i w Al. Ujazdowskich od skrzyżowania z Gagarina do ronda de Gaulle’a.

Protest rolników. Tusk o zaproszeniu

Premier Donald Tusk poinformował, że rolnicy zostali zaproszeni na spotkanie w Centrum Dialogu Społecznego w sobotę o godz. 10.00, żeby zaproponować im działania ws. importu zboża z Ukrainy i Zielonego Ładu.

===============================

Okrzyki: Chyży Rój ma w dupie”.

——————————

Czołg ABRAMS na proteście rolników 6 marca pod budynkiem „rządu”.

PRAWDZIWĄ rewolucją seksualną jest utrata seksualności. Zapewniona przez leki przeciwdepresyjne.

PRAWDZIWA rewolucja seksualna to utrata seksualności

Kategoria: Archiwum, Biologia, medycyna, Co piszą inni, Filozofia, Kontrowersyjne, Polecane, Polityka, Polska, psychologia, Świat, Ważne

Autor: AlterCabrio , 5 marca 2024 ekspedyt/prawdziwa-rewolucja-seksualna-to-utrata-seksualnosci

„Widzisz, najpierw daliśmy milionom ludzi te leki przeciwdepresyjne, a potem zauważyliśmy, że ogromna liczba z nich doświadczyła utraty odczuć seksualnych. Nie jest to dobre dla nas. To w ogóle nie jest dobre. Powinniśmy zatem przedstawić nową historię o nowym «zaburzeniu», która będzie dawać do zrozumienia, że ludzie nie chcą mieć tej tożsamości płciowej, którą posiadają. Chcą zmienić tę tożsamość.”

−∗−

Opracowanie: AlterCabrio – ekspedyt.org

−∗−

PRAWDZIWĄ rewolucją seksualną jest utrata seksualności

Zapewniona przez leki przeciwdepresyjne

Właśnie przeczytałem zaskakujący artykuł Freyi India. Opisuje ona miażdżący wpływ leków przeciwdepresyjnych SSRI na młodych ludzi:

SSRI (selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny) to popularna klasa leków przeciwdepresyjnych stosowanych w leczeniu depresji, lęku i innych problemów psychicznych. Popularne SSRI obejmują fluoksetynę (Prozac), escitalopram (Lexapro) i sertralinę (Zoloft). Powszechnie wiadomo, że te leki mają skutki uboczne na tle seksualnym. Uważa się, że od 40% do 65% osób przyjmujących SSRI doświadcza jakiejś formy dysfunkcji seksualnych. Niewiele osób wie jednak, że te skutki uboczne mogą utrzymywać się nawet po odstawieniu leków – jest to stan zwany dysfunkcją seksualną po SSRI (PSSD).

To coś więcej niż tylko niskie libido. Może to być całkowita utrata libido, drętwienie narządów płciowych, zaburzenia erekcji, niezdolność do orgazmu i całkowity brak pociągu seksualnego. Powszechne jest również przytępienie emocjonalne, u osób cierpiących na tę przypadłość opisywane jest odrętwienie pozytywnych emocji, brak uczuć romantycznych i trudności w nawiązywaniu kontaktu z innymi…

W Wielkiej Brytanii jednemu na trzech nastolatków w wieku od 12 do 18 lat przepisuje się leki przeciwdepresyjne. Tylko w 2022 roku liczba dzieci w wieku od 13 do 19 lat przyjmujących leki przeciwdepresyjne wzrosła o 6 000 do 173 000…

I to coraz częściej przed okresem dojrzewania! W Wielkiej Brytanii liczba recept na leki przeciwdepresyjne dla dzieci w wieku od 5 do 12 lat wzrosła o ponad 40% w latach 2015–2021. W wieku pięciu lat! Zanim w ogóle miały szansę na normalny rozwój! Fora internetowe są już pełne osób dzielących się swoimi doświadczeniami z okresu dojrzewania po stosowaniu leków z grupy SSRI, a obecnie zmagających się z dysfunkcjami seksualnymi w wieku dorosłym. Historie o tym, jak zaczęły stosować Zoloft w wieku 11 lat i nigdy nie rozwinęły się w nich normalne odczucia seksualne. O tym, że w wieku 14 lat przepisywano im Prozac i nie poznali, jak to jest mieć libido. O przyjmowaniu Lexapro przez mniej niż miesiąc i nadal utrzymującym się odczuwaniu drętwienia narządów płciowych po sześciu latach.

Utrata odczuć seksualnych, pożądania, zainteresowania.

A na dodatek mnóstwo zapewnień ze strony bandy spod znaku Woke, że brak seksualności jest w porządku. To tożsamość płciowa.

W przeciwieństwie do KATASTROFY CHEMICZNEJ.

Uruchomiłem Google i wpisałem „utrata odczuć seksualnych po SSRI”. Oto wpisy, które się pojawiły:

NIH: „Zaburzenia seksualne w [SSRI]”.

Harvard Health: „Niektóre osoby przyjmujące SSRI w ogóle nie są w stanie osiągnąć orgazmu. Objawy te stają się częstsze wraz z wiekiem…”

Mayo Clinic: „Wpływ na funkcje seksualne może obejmować: zmianę ochoty na seks, problemy z erekcją, problemy z orgazmem, problemy z pobudzeniem, komfortem i satysfakcją.”

New York Times: „Lekarze i pacjenci od dawna wiedzą, że leki przeciwdepresyjne mogą powodować problemy seksualne. Brak libido. Nieprzyjemne orgazmy. Odrętwiałe genitalia…”

Więc to nie jest tajemnica.

Z wyjątkiem tego, ilu lekarzy przed przepisaniem dzieciom leków przeciwdepresyjnych, mówi rodzicom: „Lek może powodować poważne skutki uboczne na tle seksualnym”?

Więc to jest to. Powszechna ignorancja, bo lekarze milczą na temat tego, co wiedzą.

A kiedy wygasają wszelkie odczucia seksualne, mówi się dziecku: „Niebinarność… aseksualność… płciowość… trans… wszystko w porządku… nie ma problemu…”

Dzieciak myśli, że znajduje się w czołówce nowego społeczeństwa, nowej kultury, nowego sposobu postrzegania mężczyzny i kobiety, rewolucji.

A to leki. LEKI.

Kastracja chemiczna.

Co organy ścigania robią z firmami farmaceutycznymi, organami regulacyjnymi zatwierdzającymi leki i lekarzami, którzy je przepisują?

NIC.

Co robią stanowe komisje lekarskie?

NIC.

Czym zajmuje się środowisko lekarskie?

Przodują w zakresie redefinicji płci i wspierania tych nowych definicji toksycznymi metodami leczenia oraz chirurgicznym okaleczaniem genitaliów.

___________

The REAL sexual revolution is loss of sexuality, Jon Rappoport, 27 lut 2024

− ◊ −

Więcej na temat leków psychiatrycznych i utraty seksualności

O wiele więcej

Kartel medyczny potrzebował gigantycznej przykrywki. Przejdę do tego za chwilę. Ale najpierw…

Już w 2011 roku CDC podało, że w latach 2005–2008 „jedenaście procent Amerykanów w wieku 12 lat i starszych zażywało leki przeciwdepresyjne”.

Oczywiście ta i tak już ogromna liczba wzrosła od tamtego czasu.

I jak pisałem w moim ostatnim artykule [powyżej -AC] na ten temat, tajemnicą poliszynela jest to, że leki przeciwdepresyjne SSRI (np. Zoloft, Prozac) powodują znaczną utratę odczuć seksualnych.

Wyobraźcie sobie więc, co by się stało, gdyby ta tajemnica poliszynela ujrzała światło dzienne. Naprawdę dotarła do świadomości.

„Masz na myśli to, że miliony ludzi tracą popęd seksualny, ponieważ lekarze dają im te leki? Co?!? Co oni do ch…ry próbują zrobić? Dzwonię do mojego prawnika. Czyżby próbowali powstrzymać prokreację?!”

Miliony dzieci i dorosłych na lekach przeciwdepresyjnych doświadczają utraty zainteresowań seksualnych – co powoduje wśród tych ludzi znaczne zamieszanie na temat seksu…

Ale to sprawia, że są gotowi na…

Propagandę na temat seksu.

Propaganda wzmocniona i poparta całkowicie fałszywymi twierdzeniami medycznymi, że istnieje nowe zaburzenie zwane…

Dysforią płciową.

W sensie: zamieszanie wokół płci – wymagające nowego podejścia, nowego programu społecznego, nowej serii kategorii tożsamości seksualnej.

Idealna przykrywka.

„Widzisz, najpierw daliśmy milionom ludzi te leki przeciwdepresyjne, a potem zauważyliśmy, że ogromna liczba z nich doświadczyła utraty odczuć seksualnych. Nie jest to dobre dla nas. To w ogóle nie jest dobre. Powinniśmy zatem przedstawić nową historię o nowym „zaburzeniu”, która będzie dawać do zrozumienia, że ludzie nie chcą mieć tej tożsamości płciowejej, którą posiadają. Chcą zmienić tę tożsamość. Chcą poddać się najróżniejszym radykalnym zabiegom medycznym, łącznie z kastracją i podwójną mastektomią. Maskujemy katastrofę chemiczną, którą wywołujemy za pomocą leków psychiatrycznych, twierdząc, że utrata odczuć seksualnych lub niemożność osiągnięcia orgazmu lub brak zainteresowania «płcią przeciwną» tak naprawdę wynikają z czegoś innego. Z «niewłaściwie ulokowanej tożsamości seksualnej». Widzisz? Widzisz, jak to działa?”

___________

More on psychiatric drugs and loss of sexuality, Jon Rappoport, 29 lut 2024

−∗−

BONUS

Antykultura II – 10/1 LGBT i agresywna edukacja seksualna

Jakie są źródła ideologii gender? Czym naprawdę jest tzw. poprawność polityczna? W jaki sposób pasmo europejskich rewolucji poprzedziło narodziny XX-wiecznych totalitaryzmów? Na te pytania i wiele więcej odpowiada seria reportaży Antykultura.https://www.youtube.com/embed/m5rSyyUuf1c?si=557cUcDpyZNBokJc

−∗−

Antykultura II – 10/2 LGBT i agresywna edukacja seksualna

https://youtube.com/watch?v=1IYvjRHgTik%3Fsi%3DI70qh82FwEYVA0N_

−∗−

Warto porównać:

Rozpad Europy w dobie przemian kulturowo-politycznych
Cywilizacja powstała w wyniku ograniczenia ludzkiej seksualności. Społeczności, które najbardziej ograniczyły wolność seksualną, osiągnęły najwyższy stopień rozwoju kultury. Wyzwolenie seksualne stało się formą politycznej kontroli, którą stosuje władza, wykorzystując ludzkie […]

Tagi:antydepresanty, edukacja seksualna, Jon Rappoport, leki antydepreseyjne, leki przeciwdepresyjne, LGBT, Prozac, SSRI, utrata libido, utrata seksualności

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

1 komentarz

AlterCabrio 5 marca 2024 godz. 21:21

Dla zainteresowanych.
__________

Lektury bez cenzury to cykl w ramach vlogów Pro-life bez cenzury. Laura Lipińska przedstawia w nich ciekawe książki, które są swoistym must have w bibliotece każdego prolifera i osób zainteresowanych tematem aborcji i LGBT. W tym odcinku mówi o książce Dr Judith Reisman i Edwarda Eichela “Kinsey – Seks i oszustwo”Pro-life Bez Cenzury: Kłamstwa rewolucji seksualnej, Laura Lipińska, [6min]

Zbrodniczy, stary Projekt MK ULTRA – rozszerzany na całą ludzkość.

ekspedyt/jak-sluzby-zabieraja-sie-za-nasz-umysl

MOTTO 

“Gigantyczna jest zaiste wielorakość sposobów zachowania wyzwalanych przez mechanizm uczuć reagujących odruchowo na unormowane sygnały. Zaczyna się to od wydzielania śliny u psa na dźwięk dzwonka, biegnie dalej przez proste i bardziej skomplikowane procedury tresurowe i dochodzi aż do przestrojenia uczuć. Tak to nienaturalnie wzbudzone uczucia stają się ze swej strony motorem sposobów zachowania, które nie należą już do zakresu odruchów warunkowych, ale są w stosunku do nich zjawiskami następczymi. Tak więc terapia behawioralna i pranie mózgów pozwalaja na manipulowanie człowiekiem niby marionetką, od rozniecania psychozy kupowania aż do […] masowego obłędu morderczego i samobójczego.”

[V. B. Dröscher]

WSTĘP

Niektórzy mówią, że nie ma postepu. Przeciwnie. “Wszystko” idzie do przodu. 50 lat temu eksperymenty nad kontrolą umysłu przeprowadzały służby. Dzisiaj po czasie eksperymentów nastał czas wprowadzania wniosków z nich w praktykę “demokracji” oraz czas zastosowania strategii kontroli umysłu przez podwykonawców, czyli przez “polityków”.

W latach 50. – 70. XX w. CIA dokładnie przebadała przydatność narkotyków w tworzeniu stadnych niewolników (przekonanych, że realizują… wolność). I oto dzisiaj – stoliczku, nakryj się! – Niemcy zalegalizowały marihuanę (jak wiadomo od połowy lat 40. kontrolę nad Niemcami przejęły amerykańskie służby, czyli poprzedniczka CIA, Grupa Centrali Wywiadu, Central Intelligence Group – CIG a później już sama CIA oraz mający słuszne pochodzenie i współpracujący z amerykańskimi służbami “eksperci” z neomarksistowskiej Szkoły Frankfurckiej np. Herbert Marcuse).

O rozwijaniu programu “odurzania społeczeństw” pisze też izraelska tuba CIA, czyli Harari. Kiedyś badano zjawisko depersonalizacji za pomocą eksperymentów z elektrowstrząsami. Dzisiaj synergia “nauk” (socjologii i psychiatrii) spowodowała opracowanie takich “pakietów informacji” podawanych przez sieć i TV, że działają te informacje jak… elektrowstrząsy.

Np. wrzuca się wstrząsy informacyjne składające się ze sprzecznych i wyssanych z palca “informacji” (wojna wkrótce się skończy, szykują się rokowania pokojowe, rośnie zagrożenie wojną nuklearną, Ukraina odnosi sukcesy, ukraińskim żołnierzom brakuje amunicji, musmy budować w Polsce schrony atomowe, armia izraelska jest najbardziej humanitarna na świecie, chcesz pokoju, szykuj się do wojny, zielona energia jest tania, ale jej wprowadzanie spowoduje kilkukrotny wzrost kosztów utrzymania, obłożyliśmy Rosję sankcjami, pod wpływem których Rosja wzbogaciła się a sankcjonująca Europa zbiedniała etc., etc.). To są dzisiejsze elektrowstrząsy, tzn. analogony elektrowstrząsów. Emitowane przez portale internetowe, tysiące płatnych rezonatorów i stacje telewizyjne. Umysł więc zaplątuje się w sieć bodźców Pawłowa, opanowuje go dezorientacja, zobojętnienie, obumieranie wyższych funkcji (zmysłu Prawdy, zmysłu moralnego, potrzeby protestu w obronie wyższych wartości).

Media to szejker umysłu. Umysł poddawany bezustannym wstrząsom bredni, sprzecznych sygnałów i apeli, podrażnień przeciwnych emocji, nowomowy, bełkotu i dezinformacji zmienia się w kłębek emocji i instynktów a potem staje się skrajnie wyalienowany, zalewany halucynacjami i popychany ku zachowaniom antyspołecznym.

Jako szczególnie atrakcyjną dla swych celów socjomanipulacyjnych służby uznały metodę doktora Donalda Camerona  dewzorcowania (depatterning, burzenie wzorców) zaplanowaną jako sposób leczenia schizofrenii.  Służby jednak – jak się zdaje –  zaczęły ją stosować do… wzbudzania postawy schizoidalnej u przeciętnych obywateli. Dewzorcowanie miało powodować całkowite rozbicie osobowości pacjenta w celu odbudowania jej od podstaw.

Utrata pamięci, poczucie izolacji, niepokoju oraz całkowite rozbicie osobowości obywatela od czasu późnych lat 50. stały się “łakomymi kąskami” docelowymi dla służb imperialnych i… kolonialnych.  Co najmniej od czasu egzekucji w Dallas żyjemy w erze wzrastającej mind control. I zaraz po tej egzekucji i w związku z nią służby – by żyć długo i szczęśliwie – sfabrykowały sztandarowy swój oręż: pojęcie “teoria spiskowa”…

Zapoznajmy się z marzeniami służb oraz z technologią sprowadzania ludzi do poziomu stworzeń sterowanych centralnie przez żywicieli instynktów i emocji:

Odtajnione: Kontrola umysłu w McGill [Projekt MK ULTRA]

Kontrola umysłu w McGill [Projekt MK ULTRA]

Allan Memorial Institute mieści się w złowieszczej rezydencji, dawniej znanej jako Ravenscrag, która góruje nad Rue McTavish u podnóża Mont Royal. Złowieszczy kamienny budynek, o którym mówi się, że jest nawiedzony, pasuje do makabrycznego eksperymentu, który miał miejsce w jego murach w latach 1957-1964: Projekt MK ULTRA. Projekt kontroli umysłu Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) wykorzystywał nieświadomych pacjentów do testowania efektów deprywacji sensorycznej, LSD, terapii elektrowstrząsami i innych metod kontrolowania ludzkiej psychiki. Choć może to brzmieć jak coś z dystopijnej powieści science-fiction, eksperymenty te przeprowadzono w McGill, z niszczycielskimi skutkami dla zaangażowanych pacjentów.

Projekt MK ULTRA był zakrojoną na szeroką skalę próbą prowadzoną przez CIA w celu zbadania modyfikacji zachowań oraz wpływu niektórych leków i terapii psychologicznych na ludzki umysł. Składał się ze 144 różnych podprojektów związanych z kontrolą ludzkiego zachowania, które były prowadzone w 89 różnych instytucjach, w tym na uniwersytetach. Eksperymenty w ramach każdego podprojektu różniły się zarówno pod względem celu, jak i technik – ale wiele z nich, w tym te przeprowadzone w McGill, obejmowało inwazyjne i nieetyczne badania na nieświadomych ludziach.

Wydarzenia związane z Projektem MK ULTRA są owiane tajemnicą, ponieważ prawie cała dokumentacja projektu została zniszczona w 1973 roku przez Richarda Helmsa, ówczesnego dyrektora CIA.  Kilka pudeł z dokumentacją zostało następnie odkrytych w 1977 roku, ujawniając skąpe, ale ważne informacje dotyczące natury eksperymentów. Większość informacji dotyczących projektu pochodzi z odzyskanych akt oraz z przesłuchań przeprowadzonych przez Senat, które obejmowały wywiady z byłymi pracownikami CIA zaangażowanymi w MK ULTRA. Podczas przesłuchań członkowie ci przyznali się do celu projektu, a także do nieetycznego charakteru kilku eksperymentów.

Media w latach 60. i 70. rzuciły się na tę historię, gdy została ujawniona, sensacjonalizując fakty. To, w połączeniu z kilkoma wciąż istniejącymi nagraniami, sprawia, że prawda otaczająca MK ULTRA jest mętna.

Pomimo niejasnej natury projektu i mglistych szczegółów wokół niego, pewne jest, że nieetyczne eksperymenty były przeprowadzane w wielu instytucjach, w tym na Uniwersytecie McGill.

Odtajnione - Kontrola umysłu w McGill [Projekt MK ULTRA]

CIA szuka klucza do kontroli umysłu

Projekt rozpoczął się jako próba opracowania przez USA technik kontroli umysłu i przesłuchań po wojnie koreańskiej. Amerykańscy żołnierze wracali do domu z chińskiej niewoli pozornie po “praniu mózgu” – rozczarowani amerykańskimi wartościami i owładnięci komunistycznymi myślami. CIA zaczęło wierzyć, że obce mocarstwa dysponują metodami kontroli umysłu, które pozwoliły im prać mózgi amerykańskim jeńcom wojennym.

“Po doświadczeniach związanych z praniem mózgu w Chinach, byliśmy przekonani, że to techniki przesłuchujących powodowały, że ludzie przyznawali się do winy […]”, powiedział John Gittinger, psycholog CIA, w zeznaniu złożonym podczas wspólnego przesłuchania w Senacie w 1977 roku.

CIA była początkowo zainteresowana odkryciem “serum prawdy”. W tamtym czasie wielu wierzyło w możliwość zastosowania leku w przesłuchaniach, który wyeliminowałby wszelkie zahamowania i skłonił badanych do mówienia bez skrępowania. CIA po raz pierwszy eksperymentowała z użyciem LSD z niewielkim szczęściem, a później zagłębiła się w różne rodzaje psychoterapii i hipnozy w nadziei na odkrycie tajemnicy kontroli umysłu.

Spośród badań i eksperymentów przeprowadzonych w szpitalach i laboratoriach, te, które miały miejsce w McGill, znane jako MK ULTRA subproject 68 [podprojekt 68], były prawdopodobnie najbardziej znane. Dr Donald Ewen Cameron był szefem McGill’s Allan Memorial Institute podczas przeprowadzania eksperymentów i głównym badaczem zaangażowanym w projekt.

Zgodnie z informacjami z przesłuchania w Senacie w 1977 roku, większość badaczy i lekarzy zaangażowanych w Projekt MK ULTRA, w tym dr Cameron, nie została poinformowana o projekcie ani o tym, że fundusze na ich badania pochodziły od agencji szpiegowskiej. Aby ukryć źródło pochodzenia pieniędzy, CIA stworzyła fundacje badawcze, takie jak Human Ecology Fund, które działały jako przykrywki dla przekazywania funduszy na badania MK ULTRA. Następnie CIA pracowała za pośrednictwem takich organizacji, aby dotrzeć do naukowców z projektami, które były dla nich interesujące w zakresie rozwoju technik przesłuchań lub kontroli ludzkich zachowań.

Dla CIA badania dr Camerona były potencjalnie odpowiedzią, której szukali.

Dr Donald Ewen Cameron

Dr Cameron był wiodącą postacią w badaniach psychiatrycznych i pracował jako profesor w Albany, kiedy został zaproszony do Montrealu, aby zostać pierwszym dyrektorem niedawno założonego Allan Memorial Institute, który mieścił oddział psychiatryczny Royal Victoria Hospital i był powiązany z McGill University.

Badania dr Donalda Camerona koncentrowały się na odkrywaniu pierwotnych przyczyn chorób psychicznych i znajdowaniu sposobów ich leczenia. Uważał, że przejawy chorób psychicznych, w szczególności schizofrenii, były wynikiem powtarzających się wzorców niezdrowych społecznie zachowań u pacjentów i doszedł do wniosku, że można je wyleczyć poprzez “depatterning [dewzorcowanie, zburzanie wzorców]” tych niezdrowych nawyków. Dewzorcowanie miało na celu całkowite rozbicie osobowości pacjenta w celu odbudowania jej od podstaw.

Dr Donald Ewen Cameron

Według kanadyjskiego rządu, około 80 pacjentów w Allan Memorial Institute zostało poddanych dewzorcowaniu. Terapia polegała na wprowadzaniu pacjentów w przedłużony okres snu przez kilka dni poprzez podawanie barbituranów (leków hamujących ośrodkowy układ nerwowy) i LSD. Następnie przez kilka tygodni stosowano ogromne dawki terapii elektrowstrząsowej, ostatecznie sprowadzając pacjentów do stanu przypominającego dzieciństwo.

“Metoda polegała zasadniczo na podawaniu od dwóch do czterech elektrowstrząsów dziennie do punktu, w którym u pacjenta rozwinęło się […] ostre zamieszanie, dezorientacja i ingerencja w wyuczone nawyki jedzenia oraz kontroli pęcherza i jelit” – napisał Cameron w artykule opublikowanym w czasopiśmie Comprehensive Psychiatry w 1962 roku. “Pacjent może [również] wykazywać […] utratę drugiego języka lub całej wiedzy o swoim stanie cywilnym”.

Gdy mózgi pacjentów zostały zdewzorcowane, dr Cameron wierzył, że będą oni w stanie ponownie nauczyć się właściwych form interakcji i zachowania. Praktyka ta, którą dr Cameron nazwał “psychiczną jazdą”, polegała na poddawaniu pacjentów wielokrotnym nagraniom audio w celu wzmocnienia pozytywnych komunikatów w ich umysłach. Podczas tego procesu pacjenci byli zazwyczaj uspokajani lekami paraliżującymi mięśnie i mogli być narażeni na setki tysięcy powtórzeń pojedynczego stwierdzenia podczas leczenia.

Nawet w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, kiedy przeprowadzano eksperymenty, praktyki stosowane przez dr Camerona były ekstremalne. Terapia elektrowstrząsowa była wówczas powszechnie stosowana w leczeniu depresji; pacjenci zazwyczaj otrzymywali ją dwa do trzech razy w tygodniu. Podawanie przez Camerona elektrowstrząsów pacjentom wiele razy dziennie przez długi czas było jednak niewątpliwie poza normą.

“Był autorytarny, bezwzględny, głodny władzy, nerwowy, spięty, zły […] niezbyt miły” – powiedział o lekarzu dr Elliot Emmanuel, jeden z byłych współpracowników dr Camerona, w wywiadzie dla CBC z 1980 roku.

To, czy dr Cameron wierzył, że jego fizycznie i psychicznie wyniszczające terapie pomagają leczyć choroby psychiczne jego pacjentów, jest przedmiotem dyskusji, ale nieetyczny charakter jego metod terapeutycznych jest oczywisty.

Rola etyki w badaniach naukowych

Standardy etycznych badań naukowych w latach 50. i 60. nie były tak rygorystyczne jak obecnie. Przepisy dotyczące eksperymentów na ludziach są obecnie surowe i wymagają przestrzegania bardzo szczegółowego zestawu zasad.

“Proces wyrażania zgody musi zostać poddany przeglądowi przez komisje etyczne, co zwykle odbywa się za pomocą formularza zgody” – powiedział Ilde Lepore, specjalista ds. etyki na Wydziale Medycyny McGill. “Formularz zgody musi zawierać wszystkie elementy, aby uczestnik miał jasność co do tego, o co jest proszony, aby był świadomy wszelkich możliwych zagrożeń z tym związanych oraz aby był poinformowany o tym, w jaki sposób zostanie zachowana jego poufność i w jaki sposób zostaną wykorzystane jego informacje”.

Chociaż normy dotyczące eksperymentów i badań były inne w czasie, gdy dr Cameron podejmował się tych zabiegów, istnieją dowody na to, że był świadomy niemoralnego charakteru swoich działań.

Dr Donald Cameron uczestniczył w procesach norymberskich po II wojnie światowej, podczas których sądzono niemieckich lekarzy za zbrodnie wojenne popełnione w obozach koncentracyjnych. Wiele z oskarżeń wysuwanych podczas procesów dotyczyło zarzutów prowadzenia nieetycznych badań na nieświadomych uczestnikach obozów. Dr Donald Cameron był zatem dobrze zaznajomiony z koniecznością świadomej zgody w eksperymentach i badaniach na ludziach. Aktywnie potępiał okrucieństwa popełniane przez niemieckich lekarzy podczas wojny i wspierał Kodeks Norymberski, który określał szczegółowe zasady dotyczące legalności przeprowadzania eksperymentów na ludziach.

Dr Donald Cameron uczestniczył w procesach norymberskich po II wojnie światowej

Od tego czasu wprowadzono jeszcze więcej standardów regulujących badania na ludziach.

“Raport Belmonta nakreślił podstawowe zasady oceny etycznej dla rad etycznych:   Szacunek dla osób, dobroczynność i sprawiedliwość.  Wszystkie dzisiejsze wytyczne i przepisy dotyczące badań opierają się na tych trzech zasadach” – powiedział Lepore.

Współczująca rekompensata

Dopiero w latach osiemdziesiątych pacjenci dr Camerona zaczęli się zgłaszać, twierdząc, że zostali poddani ekstremalnym i nietypowym formom psychoterapii, w tym procesom opisywanym przez dr Camerona jako dewzorcowywanie [depatterning] i psychiczna jazda [psychic driving].

Wszyscy pacjenci, którzy byli rzekomymi ofiarami praktyk dr Camerona, przez wiele lat zgłaszali niszczące skutki psychiczne i fizyczne. Wielu z nich opowiadało o skrajnej utracie pamięci, poczuciu izolacji, niepokoju i braku poprawy ich początkowego stanu.

Kilku pacjentów złożyło pozwy przeciwko rządowi kanadyjskiemu, aby otrzymać odszkodowanie za szkody wyrządzone przez procedury.  Rząd kanadyjski początkowo niechętnie przyznawał odszkodowania pacjentom dr Camerona, odrzucając kilka apeli ofiar o rekompensatę. W następstwie ugód zawartych przez Stany Zjednoczone, a także impulsu ze strony opinii publicznej do uznania wyrządzonych szkód, rząd kanadyjski ostatecznie zgodził się na przyznanie odszkodowań ze względów współczucia i humanitarnych, począwszy od późnych lat 80-tych. Kiedy w końcu zawarto ugodę, rząd nie przyznał się do odpowiedzialności prawnej za eksperymenty, mimo że raporty stwierdzają, że rząd kanadyjski sfinansował również część pracy dr Camerona.  Ostatecznie pacjenci dr Camerona otrzymali prawo do 100.000 dolarów odszkodowania w ramach Allan Memorial Institute Depatterned Persons Assistance Plan.

Pozwy sądowe były ważnym zwycięstwem w publicznym uznaniu szkód osobistych, które wynikały z eksperymentów Projektu MK ULTRA; jednak incydent został w dużej mierze zamieciony pod dywan, bez dokładnego uznania przez rząd kanadyjski lub McGill.

Patrząc w przyszłość i wstecz

Senatorowie podczas wspólnego przesłuchania w sprawie Projektu MK ULTRA w 1977 roku dyskutowali o roli uniwersytetów w prowadzeniu badań na potrzeby projektu oraz o konsekwencjach, jakie miałoby to dla ich reputacji i reputacji zaangażowanych naukowców.

Nie było zgody co do tego, czy CIA powinna informować uniwersytety zaangażowane w projekt. Doszli jednak do wniosku, że naukowcy, którzy nieświadomie wzięli udział w badaniach MK ULTRA, powinni zostać o tym poinformowani. Jeśli chodzi o uniwersytety, senatorowie z przesłuchania w 1977 roku zdecydowali, że rektorzy wszystkich zaangażowanych uniwersytetów powinni zostać powiadomieni o ich zaangażowaniu w projekt, aby podjąć odpowiednie kroki w celu dostosowania procedur badawczych i zapewnienia, że takie wydarzenia nie powtórzą się w przyszłości.

“Znaczenie zachowania niezależności naszych obszarów badawczych i społeczności wydaje mi się bardzo fundamentalnym pytaniem o ochronę integralności naszych uniwersytetów” – powiedział podczas przesłuchania senator Edward Kennedy.

Komisja doszła do wniosku, że informacje obciążające uniwersytety będą szeroko rozpowszechniane w mediach i że uniwersytety powinny otrzymać odpowiednie informacje, aby poznać prawdę o tym, co zostało zgłoszone.

Istniały również obawy o to, jak te informacje wpłyną na reputację uniwersytetów. Senatorowie i byli członkowie CIA nie byli zgodni co do tego, czy rektorzy zaangażowanych uniwersytetów powinni zostać skłonieni do publicznego ujawnienia prawdy o ich zaangażowaniu w projekt.

“Tylko dlatego, że […] uniwersytet będzie zakłopotany, nie jest powodem do utajniania informacji” – powiedział wówczas Kennedy. “Z pewnością miałbym nadzieję, że [uniwersytety] poczują, że mogą złożyć publiczne oświadczenie w tej sprawie”.

Komisja obecna na przesłuchaniu ostatecznie zdecydowała, że rektorzy wszystkich zaangażowanych uniwersytetów powinni zostać poinformowani, a następnie od nich będzie zależeć, czy ujawnią informacje opinii publicznej, czy też nie.

“Możemy opracować sposób powiadamiania tych instytucji na zasadzie prywatnej, aby mogły one podjąć własną decyzję, czy ich interesom najlepiej służy publiczne ogłoszenie tego, czy też próba utrzymania tego [w prywatności]” – powiedział podczas przesłuchania admirał Stansfield Turner z CIA.

Nic dziwnego, że rektorzy uniwersytetów nie byli chętni do publicznego ujawniania lub omawiania tych informacji, ponieważ reprezentują one mroczne i niepokojące części historii ich instytucji. Archiwa McGill nie wspominają o zaangażowaniu dr Camerona w Projekt MK ULTRA, zamiast tego skupiając się po prostu na jego “wysokiej reputacji w dziedzinie psychiatrii”.

Istnieją ponure aspekty historii McGill. Nadużycia władzy, w połączeniu ze zmieniającymi się kontekstami społecznymi i standardami etycznymi, z czasem przerodziły się w koszmarne historie z przeszłości naszego uniwersytetu. Tylko uznając i omawiając przeszłe wykroczenia, będziemy w stanie pogodzić się i uczyć się na tych błędach.

Źródło: Declassified: Mind Control at McGill

Źródło:

==================================================

MKUltra to lata 60-te. Ta zbrodnia [czy pasmo zbrodni] została – dość skutecznie – wyciszona.

Ale koniecznie przeczytajcie choć trzecią część trylogii Clive Lewisa „Ta ohydna SIŁA” . Opublikowana w Wielkiej Brytanii w latach 40-tych zeszłego wieku.

Opis metod i badań „Państwowego Instytutu Badań Skoordynowanych” – o praktycznie nieograniczonym finansowaniu – zupełnie przypomina plany i marzenia Schwaba, czy innego Harari. MD

Amerykańska Polonia wobec przyjazdu Prezydenta Polski Dudy i Premiera Tuska którzy 12 marca przybędą na spotkanie z Prezydentem Bidenem.

TREŚĆ OŚWIADCZENIA W JĘZYKU POLSKIM
Amerykańska Polonia oczekuje przyjazdu Prezydenta Polski Dudy i Premiera Tuska którzy 12 marca przybędą do Waszyngtonu na spotkanie z Prezydentem Bidenem. Mamy nadzieję, że ta krytycznie ważna wizyta wzmocni wizerunek Polski jako orędownika normalizacji stosunków europejskich i kluczowego rzecznika nowej architektury bezpieczeństwa w Europie opartej na pokoju i współpracy. 
W obliczu zbliżającej się dziesiątej rocznicy konfliktu zbrojnego na Ukrainie, mamy nadzieję, że Polska poprowadzi świat w kierunku deeskalacji tego konfliktu i jego rozwiązania na drodze negocjacji. Wierzymy głęboko w to, że Europa potrzebuje nie wojny, ale pokoju. Wszelkie różnice interesów muszą być negocjowane i rozwiązywane pokojowo.
Wielu członków Polonii jest głęboko przekonanych, że NATO powinno pozostać sojuszem obronnym, a nie instrumentem realizacji ambicji geopolitycznych dominujących członków sojuszu. Polska nie może dać się wciągnąć lub być zmuszona do militarnego zaangażowania poza granicami Polski, chyba że najpierw sama zostanie zaatakowana.
Kierunek przyszłego rozwoju sytuacji nie jest łatwy do przewidzenia ani z góry ustalony. Wiadomo jednak, że przyszłe decyzje polityczne i wojskowe Federacji Rosyjskiej będą uzależnione w dużej mierze od działań jej przeciwników.
Zachowania eskalujące, spotkają się, jak można przewidzieć, z eskalacyjnymi reakcjami drugiej strony. Przekonanie Rosji o tym, że stoi ona w obliczu egzystencjalnego zagrożenia oraz fakt, że wyraźnie sygnalizuje ona swą determinację, aby wykorzystać w konflikcie wszystkie swoje militarne możliwości muszą być poważnie brane pod uwagę i uwzględniane przed podejmowaniem jakichkolwiek kroków eskalujących sytuację.
Konsekwencje eskalacji konfliktu, za którą opowiadają się i do której dążą niektórzy przywódcy europejscy, mogą mieć bardzo tragiczne skutki dla Polski i świata. Wzywamy polskich polityków, aby powstrzymywali się od obraźliwych, retorycznych ekscesów i pustych gróźb, które ilustrują niestety wyłącznie ich niemożność realistycznej oceny rzeczywistych możliwości Polski w sytuacji faktycznej konfrontacji militarnej.
Amerykanie polskiego pochodzenia są gotowi wspierać i służyć pomocą Prezydentowi Dudzie i Premierowi Tuskowi w ich działaniach na rzecz wzmocnienia i utrzymania polskiego potencjału odstraszania militarnego, jednak stanowczo sprzeciwiają się głębszemu angażowaniu Polski w wojnę, której nie da się wygrać i która może ostatecznie doprowadzić do zniszczenia Polski. Apelujemy do przywódców Polski, aby dołączyli do tych przywódców europejskich, którzy wzywają do pokojowego rozwiązania tego konfliktu.
===============================

Dear Members and Friends,
Enclosed please find an Open Letter from Polish Americans and other Polish expats to Andrzej Duda, Donald Tusk, Radoslaw Sikorski, Malgorzata Kidawa-Blonska and Szymon Holownia, ahead of the Polish President’s and the Polish Prime Minister’s visit to the White House on March 12, 2024.
Please, let me know if you would like to add your name to the list of the signatories of this letter, and with it, please include your name, city/state, and email address.
Thanks,
Edward Wojciech Jeśman, President Polish American Strategic Initiative (PASI)and Polish American Congress of Southern Californiapresident@joinpasi.org
=====================================================================
February 29, 2024 Andrzej Duda, President of PolandDonald Tusk, Prime Minister of PolandRadoslaw Sikorski, Minister of Foreign AffairsMałgorzata Kidawa-Błońska, Marszałek SenatuSzymon Hołownia, Marszałek Sejmuc/o Ambassador Marek MagierowskiEmbassy of the Republic of Poland2640 16th St NW, Washington, DC 20009Via email: washington.amb.sekretariat@msz.gov.pl Polish Americans against Poland’s military engagement in Ukraine American Polonia welcomes Poland’s President Duda and Prime Minister Tusk in Washington, DC, as they meet with President Biden on March 12th. We hope that this critical visit will advance Poland’s image as a key advocate of normalizing European relations and steadfast proponent of a new security architecture through peace and cooperation in Europe. As we approach the 10th anniversary of the military conflict in Ukraine, we hope Poland will lead the world on the path to de-escalation of the conflict and a negotiated settlement. We strongly believe that Europe needs not war but peace. All the differences of interests must be negotiated and resolved peacefully. Many within the Polish American community strongly believe that NATO should remain a defense alliance and not an instrument of unrestrained geopolitical ambitions of its most dominant members. Poland must not allow itself to be drawn or forced into military engagement(s) outside of Polish borders unless attacked. The trajectory of future developments is not easy to predict nor is it predetermined. However, it is a given that the future political and military decisions of the Russian Federation will depend on the actions of its adversaries. Escalatory behaviors will be predictably met with escalatory reactions. Russia’s conviction of facing an existential threat and its clearly signaled determination to use all its capabilities in the conflict need to be seriously considered before any escalatory steps are taken. The consequences of conflict escalation advocated by some European leaders might lead to highly tragic outcomes in Poland and globally. We urge Polish politicians to refrain from offensive rhetorical excesses and empty threats, which regrettably indicate an inability to realistically assess Poland’s capabilities in a situation of actual military confrontation. Polish Americans stand ready to support and assist President Duda and Prime Minister Tusk as they work together to strengthen and maintain Poland’s deterrence capabilities but remain adamantly opposed to engaging Poland deeper in a war that cannot be won, and which would ultimately lead to the destruction of Poland. We appeal to Poland’s leaders to align with those European leaders who call for a peaceful resolution of the war.  
Edward Wojciech Jeśman, PresidentPolish American Strategic Initiative (PASI) and Polish American Congress of Southern CaliforniaGene Sokolowski, PresidentPolish American Strategic Initiative Educational OrganizationCelina Urbankowski, PresidentPolish American Congress, Northern New Jersey DivisionAndrzej Burghardt, PresidentPolish American Congress, New Jersey DivisionEdward Brzozowski, PresidentPolish National Alliance Lodge 1684Cohoes, NYEdward Swiderski, PresidentPolish National Alliance Lodge 113Amsterdam, NYLes A. Sosnowski, J.D., Ph.D.Attorney, IllinoisDr. Marek KierlańczykChicago, IllinoisMarek Bober, JournalistChicago, IllinoisDr. Krystyna Zamorska, Independent ScholarWest Hartford, ConnecticutAdam Bąk, Entrepreneur & PhilanthropistNew Jork / New JerseyEdward Dusza, Publisher/AuthorStevens Point, WisconsinUrszula Oleksyn, EducatorFullerton, California
Additional signatures shall follow

Wychować fiskusa, jeśli namolny. Najlepiej … donosem do prokuratury.

Wychowywani przez fiskusa

6.03.2024 Autor:Leszek Szymowski wychowywanie-fiskusa

Krajowa Administracja Skarbowa. Służba celno-skarbowa.
Krajowa Administracja Skarbowa. Zdjęcie ilustracyjne. / foto: PAP

Krajowa Administracja Skarbowa rozpoczęła masowe wysyłanie do podatników listów behawioralnych. Najlepiej na nie odpowiedzieć… donosem do prokuratury.

„Będziemy monitorowali, jak zareagował Pan na to pismo. Jeżeli ma Pan pytania, zachęcam do kontaktu z osobą, której dane znajdzie Pan w polu »Kontakt«” – takimi dwoma zdaniami kończy się list rozsyłany masowo do podatników przez urzędy skarbowe. Od początku lutego, skarbówka wysłała miliony takich listów. Teoretycznie chodzi o to, aby zachęcić Polaków do tego, aby dobrowolnie wywiązywali się z obowiązków podatkowych czyli płacenia należności i danin, wymaganych przepisami. W praktyce zamiast regulowania należności powstał gigantyczny bałagan. I to bez podstaw prawnych.

PO czyli PiS

Portal prawo.pl jako pierwszy ujawnił kulisy całej sprawy. Z przeprowadzonego przez nich dziennikarskiego śledztwa wynika, że 11 stycznia 2024 Mariusz Gojny – zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej wystosował do podlegających mu szefów urzędów skarbowych tzw. „zalecenia w sprawie pism behawioralnych”. Te wytyczne zostały opracowane jeszcze przez ministerstwo finansów w czasach PiS, ale po dojściu do władzy nowej ekipy nie zostały odwołane. Jest to więc kolejny obszar, w którym jedna partia kontynuuje decyzje swoich poprzedników.

Co to są tzw. „listy behawioralne”? To forma korespondencji stosowana przez urzędy skarbowe w sytuacji, gdy ich pracownicy mają podejrzenie, że konkretny podatnik ukrywa dochody lub nie płaci podatków, lub prowadzi niezarejestrowaną działalność gospodarczą, ale nie mają dowodów wystarczających do wszczęcia kontroli. Urzędnicy sugerują, że mogą sprawie przyjrzeć się bliżej, ale wolą, by konkretny podatnik na list i informacje skarbówki zareagował sam. Najlepszą formą reakcji jest zgłoszenie się do właściwego terytorialnie urzędu skarbowego i wyjaśnienie sprawy. Czyli wytłumaczenie się, że nie jest się wielbłądem.

Nieprzyjemna wizyta

Jak wygląda wizyta w Urzędzie Skarbowym? Po zgłoszeniu się i odstaniu w kolejce, podatnik musi odpowiadać na dziesiątki nieprzyjemnych pytań, które sprawiają wrażenie, że jest przestępcą. Urzędnicy pytają o jego dochody, stan posiadania, poziom życia itp. Potem, aby zweryfikować te informacje, mogą np. napisać notatkę, że przedstawione informacje nie zgadzają się ze stanem faktycznym i zażądać od banku udostępnienia historii rachunku bankowego. Co ciekawe: mniejsze podstawy prawne do takiej informacji są wtedy, gdy podatnik nie przyjdzie do urzędu, a otrzymane pismo wyrzuci do śmietnika. Inaczej mówiąc: przychodząc do urzędu, bardziej sobie szkodzimy, niż pomagamy. Tym bardziej, że w trakcie rozmowy z przedstawicielem urzędu możemy zdradzić coś, o czym nie chcielibyśmy, aby urząd skarbowy wiedział.

Co podczas rozmowy interesuje urzędników? Na przykład to, czy posiadamy jakiś przedmiot o wartości przekraczającej 10 tysięcy euro, a jeśli tak, to czy jego zakup był dokonany gotówką, czy kartą płatniczą czy przelewem. W tym pierwszym przypadku urzędnicy mogą nas spytać o źródło pochodzenia gotówki. Biurokraci mogą również wypytywać o to, czy nasze wydatki odpowiadają naszym zarobkom.

Praktyka pokazuje, że częstym sposobem na „dojeżdżanie” podatnika przez skarbówkę jest analiza jego mediów społecznościowych. Jeśli na wakacje pojechaliśmy np. na Malediwy i zdjęcia przedstawiające to zamieścimy na Facebooku, urząd może sprawdzić, czy zarabiamy na tyle dobrze, aby mieć na to pieniądze. Jeśli sprzedajemy lub kupujemy na portalach aukcyjnych, fiskus może wystąpić do operatora strony (np. Allegro lub AliExpress) z zapytaniem o historię transakcji, a potem może dociekać, czy zapłaciliśmy podatek od czynności cywilno-prawnych. Jeśli nie – wezwie nas do zapłaty podatku wraz z należnymi odsetkami. Może też analizować strony internetowe z ofertami usług – szczególnie takich jak korepetycje czy fizjoterapie. I potem może uznać, że podatnik nie odprowadza podatków od części swoich zarobków. A stąd już krótka droga do wydania decyzji administracyjnej nakazującej zapłatę zaległego podatku.

A co jeśli podatnik list od skarbówki wyrzuci do kosza? Wówczas naraża się na ryzyko, że urzędnicy sami przyjdą do niego i rozpoczną kontrolę, która może obejmować wszystkie transakcje do 5 lat wstecz.

Bezprawne żądania

Jest jednak rozwiązanie, które w tej sytuacji można zastosować. To zakwestionować zgodność z prawem takiego listu. Szczegółowo mówił o tym dr hab. Stefan Płażek – prawnik, pytany przez prawo.pl. – „Skoro podstawą jest jakieś nieokreślone bliżej »przeczucie« organu skarbowego, to jest to nadal odmiana działania uznaniowego, inaczej losowego. Nie zaprząta uwagi twórców fakt, iż w znacznym rozmiarze korespondencja będzie wywoływała stres i dodatkowe, a niepotrzebne działania oraz wydatki często zupełnie niewinnych podatników” –uważa ekspert. Można więc uznać, że cała ta sprawa jest nieudanym żartem. Można jednak potraktować ją poważnie i… zawiadomić prokuraturę.

Przestępstwo urzędników

Konstytucja RP w artykule 7 mówi, że „organy administracji państwowej działają w granicach prawa”. To oznacza, że każdy urząd może robić tylko tyle, ile przewidują przepisy regulujące jego działanie, nie więcej. Urzędnika obowiązuje zasada, iż co nie jest mu dozwolone przez prawo, jest zakazane. Analiza ustaw regulujących funkcjonowanie aparatu skarbowego prowadzi do wniosku, że katalog czynności zarezerwowanych dla urzędu nie przewiduje ani „domysłów”, ani „monitorowania” reakcji podatnika na list od naczelnika US. A zatem jest to przekroczenie uprawnień, czyli przestępstwo stypizowane w artykule 231 kodeksu karnego. Właściwą reakcją wydaje się więc zawiadomienie prokuratora właściwego miejscowo dla siedziby urzędu skarbowego o podejrzeniu popełnienia takiego właśnie przestępstwa.

Ale nie tylko. Podatnik, który twierdzi, że nie ma żadnych podstaw do konkludowania, iż posiada nieopodatkowane dochody, może również zawiadomić prokuraturę o oszustwie na szkodę urzędu skarbowego. Inaczej mówiąc: dostajemy kretyńskie pismo ze skarbówki, a ponieważ nie mamy nic do ukrycia, więc domyślamy się, że urząd skarbowy padł ofiarą oszustwa – został wprowadzony w błąd przez osobę o złej woli, która działała z jakichś niskich pobudek. Zawiadamiamy więc prokuratora o przestępstwie fałszywego oskarżenia (art. 234 k.k.). Domagamy się przy tym, aby apolityczna prokuratura wszczęła śledztwo i wyjaśniła, kto i z jakich powodów pomawia nas o popełnienie przestępstwa skarbowego. Ponieważ sprawa dotyczy nas, mamy prawo (wynikające z kodeksu postępowania karnego) uzyskać status pokrzywdzonego, co oznacza, że mamy prawo inicjować czynności dowodowe. Czyli np. złożyć wniosek o przesłuchanie w charakterze świadka naczelnika urzędu skarbowego i osoby, która podpisała wysłane do nas pismo.

To jest o tyle dobre rozwiązanie, że zmusi urzędników skarbowych do przyjazdu do prokuratury i złożenia zeznań. W tym czasie więc nie będą mogli podejmować swoich służbowych działań, czyli nie będą mogli gnębić Bogu ducha winnych podatników. Wysyłając zawiadomienie do prokuratury, chronimy innych przed idiotyzmami przygotowywanymi dla nich przez aparat skarbowy.

Ale nie tylko to. Jeśli takie zawiadomienie złoży kilkudziesięciu podatników zamieszkałych na terenie podlegającym szefowi jednego urzędu skarbowego, to wówczas prokuratura będzie musiała wszcząć kilkadziesiąt śledztw. Jeśli w każdym z nich zawiadamiający dostanie status pokrzywdzonego, to kilkadziesiąt osób może złożyć wniosek o przesłuchanie naczelnika urzędu skarbowego. A wówczas taki biurokrata zamiast utrudniać nam życie, będzie jeździł od prokuratury do prokuratury i tłumaczył się z głupot. Będzie to też akt pewnej sprawiedliwości dziejowej; urzędnik, który marnował nam czas i zdrowie na idiotyczne procedury teraz sam będzie tracił czas i energię na głupoty.

Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się problemy nieznane w żadnym innym ustroju. Praktyka pokazuje jednak, że problemy te tworzą urzędnicy, a rozwiązywać muszą obywatele, tracąc przy tym czas i energię. Dobrze, by tę tendencję odwrócić. I pisma behawioralne ze skarbówki są, nomen omen, dobrą okazją do tego.

Niedziela 10-go: Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

10.03.2024 Biłgoraj, Warszawa – comiesięczne Msze Święte za Ojczyznę i Pokutne Marsze Różańcowe

06/03/2024przez antyk2013

Z Maryją Królową Polski modlić się będziemy o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu

BIŁGORAJ – w każdą drugą niedzielę miesiąca w kościele pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny o godz. 18.00 Msza Święta za Ojczyznę i Pokutny Marsz Różańcowy!

WARSZAWA – zapraszamy na comiesięczny Pokutny Marsz Różańcowy, który już od 9 lat odbywa się w stolicy. Rozpoczynamy Mszą Świętą o godz. 8.00 w kościele św. Andrzeja Apostoła i św. Brata Alberta na pl. Teatralnym 20, po niej udajemy się ulicami Warszawy pod Sejm RP.

Zgodnie ze słowami Najświętszej Dziewicy Maryi (zawartych we wszystkich uznanych objawieniach) modlitwa na Różańcu Świętym jest ostatnim ratunkiem dla świata. To jest FAKT – władze tego świata, odrzucają Boga a na Jego miejsce intronizują zachcianki człowieka (lub w najlepszym wypadku sentymentalnie celebrują humanizm).

Trasa naszego comiesięcznego Pokutnego Marszu Różańcowego w Warszawie:  Po drodze z placu Teatralnego idziemy ogarniając modlitwą Różańca Świętego ważne instytucje i ministerstwa położone przy Krakowskim Przedmieściu, modlimy się za Prezydenta RP pod jego siedzibą, skręcamy w  ul. Świętokrzyską by modlić się pod Ministerstwem Finansów, później przy pl. Powstańców Warszawskich 7 dochodzimy do budynku TVP, gdzie mieszczą się główne studia informacyjne telewizji publicznej (przez dziesięciolecia komunizmu i liberalizmu siejących nienawiść oraz kłamstwa). Modlić się będziemy o konieczne zmiany w mediach i nawrócenie środowisk dziennikarskich. Kierujemy się później w stronę placu Trzech Krzyży i na ul. Wiejską aby ogarnąć modlitwą władze ustawodawcze naszego Kraju. Zakończenie Pokutnego Marszu Różańcowego będzie pod Sejmem i Senatem RP (wcześniej podejdziemy pod ambasadę Kanady, gdzie Panu Bogu i Jego Matce zawierzać będziemy Mary Wagner, która toczy samotny bój o przestrzeganie prawa Bożego w Kanadzie).

https://youtube.com/watch?v=zL3tg863fSE%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent
https://youtube.com/watch?v=FA-B8j-Tgbk%3Fversion%3D3%26rel%3D1%26showsearch%3D0%26showinfo%3D1%26iv_load_policy%3D1%26fs%3D1%26hl%3Dpl-PL%26autohide%3D2%26wmode%3Dtransparent

Będziemy się modlić o ustanie kłamliwych ataków na nasz Kościół i Ojczyznę, o nawrócenie nieprzyjaciół i pojednanie ludzi, narodów i państw na fundamencie prawdy, aby wobec ofiar zbrodni i ludobójstwa nastąpiło sprawiedliwe zadośćuczynienie za zło jakiego doświadczyli od prześladowców. Będziemy modlić się także o to by dla wszystkich narodów, dawniej i dziś zamieszkujących ziemie Rzeczypospolitej i Europę Środkowo Wschodnią, Jezus Chrystus był  j e d y n ą  Drogą, Prawdą i Życiem, o to też by na ziemiach nasączonych krwią ofiarną poprzednich pokoleń umocniona została święta wiara katolicka, poza którą nie ma zbawienia, by porzucone zostały błędne wyznania i religie wiodące na bezdroża nienawiści.

Share

Kategorie Biłgoraj, Msze św. za Ojczyznę, Pokutne Marsze Różańcowe, Warszawa Tagi Biłgoraj, Jasnogórskie Śluby Narodu, Krucjata Różańcowa za Ojczyznę, modlitwa za Ojczyznę, Msza Święta za Ojczyznę, Pokuta, Pokutny Marsz Różańcowy, różaniec za Ojczyznę, Warszawa

Warszawa: “Uchodźcy” z Ukrainy z 40 kg narkotyków

“Uchodźcy” z Ukrainy zatrzymani z 40 kg narkotyków

z-ukrainy-zatrzymani-z-40-kg-narkotykow

Policjanci z Warszawy zatrzymali dwójkę “uchodźców” z Ukrainy, którzy zajmowali się dilerką narkotyków na masową skalę. W ich mieszkaniu zabezpieczono niemal 40 kg narkotyków wartych 2,5 mln zł. Para handlarzy dysponowała szerokim asortymentem. Miała marihuanę, mefedron, LSD, MDMA, haszysz i amfetaminę. Nielegalny towar, Ukraińcy rozprowadzali po całym kraju.

“Uchodźcy” zatrzymani z 40 kg narkotyków. Na trop “uchodźców”-dilerów wpadli kryminalni zwalczający przestępczość pseudokibiców w Warszawie. Kiedy weszli do mieszkania zajmowanego przez 31-latka i 21-letnią kobietę – obywateli Ukrainy, potwierdziły się ich dotychczasowe podejrzenia.

Ukraińcy byli całkowicie zaskoczeni wizytą mundurowych, gdyż myśleli, że jako “uchodźcy” są poza wszelkimi podejrzeniami. Ich lokum okazało się dobrze wyposażonym magazynem narkotykowym.

Kryminalni znaleźli niemal 40 kg różnego rodzaju środków odurzających i substancji psychotropowych, a także sprzęt służący do ich porcjowania, tj.: zgrzewarki i opakowania foliowe, wagi elektroniczne. Dilerzy w swojej ofercie mieli: mefedron, marihuanę, LSD, tabletki MDMA, haszysz oraz amfetaminę o czarnorynkowej wartości sięgającej 2,5 mln zł.

Oboje usłyszeli już zarzuty uczestnictwa w obrocie znaczną ilością narkotyków. Zastosowano wobec nich tymczasowe aresztowanie na okres 3 miesięcy. Grozi im do 12 lat pozbawienia wolności.

DATA: England’s vaccinated population had close to one million deaths in 23 months; unvaccinated – less than 61,000 deaths

DATA: England’s vaccinated population had close to one million deaths in 23 months; unvaccinated population had less than 61,000 deaths over the same period

03/01/2024 // Ava Grace https://www.naturalnews.com/2024-03-01-england-million-vaccinated-deaths-61000-unvaccinated-deaths.html

Shocking data released by the U.K. government shows that over the past two years, the vaccinated population in England has suffered an outrageous number of deaths compared to the unvaccinated population, even though approximately 30 percent of the population has not even had a single dose of the Wuhan coronavirus (COVID-19) vaccine.

According to the U.K. Health Security Agency (UKHSA), by July 2022, 18.9 million people had refused the first dose of the COVID-19 injection, 21.5 million people had refused the second dose of the COVID-19 injection, alongside 2.6 million people who had received the first dose but refused the second, and 30.4 million people had refused the third dose of the COVID-19 injection, alongside 8.9 million people who had received the second dose but refused the third. (Related: CAUGHT: UK hospitals certified pneumonia deaths as COVID deaths to create illusion of pandemic.)

According to the UKHSA’s figures, 63.4 million people were eligible for vaccination at that point. Therefore, as of July 2022, 30 percent of England’s population remained completely unvaccinated; 34 percent was not double vaccinated; and 50 percent was not triple vaccinated. However, the vaccinated population as a whole accounted for 95 percent of all COVID-19 deaths between January and May 2023, while the unvaccinated population accounted for just five percent.

But it’s the fact that these deaths aren’t among the one-dose and two-dose vaccinated population that is truly horrifying. The vast majority are among those vaccinated four times, with this population accounting for 80 percent of all COVID-19 deaths, and 83 percent of all COVID-19 deaths among the vaccinated.

The hard facts

The following figures published by the Office for National Statistics (ONS) in their „Deaths by Vaccination Status” dataset can be found on the ONS website:

Between July and September 2021, the highest number of unvaccinated all-cause deaths occurred among 70 to 79-year-olds in August with 676 deaths. Whereas, the highest number of vaccinated all-cause deaths occurred among 80 to 89-year-olds in September 2021 with a shocking 13,294 deaths.

Between October and December 2021, the highest number of unvaccinated all-cause deaths occurred among 80 to 89-year-olds in December with 776 deaths. In contrast, the highest number of vaccinated all-cause deaths occurred among 80 to 89-year-olds in December 2021 with a shocking 16,171 deaths.

Between January and March 2022, the highest number of unvaccinated all-cause deaths occurred among 70 to 79-year-olds in January with 776 deaths. In comparison, the highest number of vaccinated all-cause deaths occurred among 80 to 89-year-olds in January 2022 with a shocking 15,948 deaths.

Between April and June 2022, the highest number of unvaccinated all-cause deaths occurred among 80 to 89-year-olds in April with 500 deaths. At the same time, the highest number of vaccinated all-cause deaths occurred among 80 to 89-year-olds in April 2022 with a shocking 14,902 deaths.

Between July and September 2022, the highest number of unvaccinated all-cause deaths occurred among 80 to 89-year-olds in July with 493 deaths. In comparison, the highest number of vaccinated all-cause deaths occurred among 80 to 89-year-olds in July 2022 with a shocking 14,286 deaths.

Between October and December 2022, the highest number of unvaccinated all-cause deaths occurred among 80 to 89-year-olds in December with 604 deaths. In contrast, the highest number of vaccinated all-cause deaths occurred among 80 to 89-year-olds in December 2022 with a shocking 19,914 deaths.

Between January and March 2023, the highest number of unvaccinated all-cause deaths occurred among 80 to 89-year-olds in January 2023 with 551 deaths. The highest number of vaccinated all-cause deaths occurred among the 80 to 89-year-olds in January 2023 with a shocking 18,297 deaths.

Between April and May 2023, the highest number of unvaccinated all-cause deaths occurred among 70 to 79-year-olds in May with 405 deaths. At the same time, the highest number of vaccinated all-cause deaths occurred among 80 to 89-year-olds in April with a shocking 13,713 deaths.

What’s extremely concerning about these official figures is that the vaccinated surpass the unvaccinated by far in terms of death in every single age group since July 2021, even though 30 percent of the population have not even had a COVID-19 injection.

So much so, that there were 965,609 deaths among the vaccinated compared to just 60,903 deaths among the unvaccinated between July 2021 and May 2023. This means there was a total of 1,026,512 deaths in England during this period and the vaccinated accounted for 94 percent of them, whereas the unvaccinated accounted for just six percent.

This suggests that the COVID-19 injections are deadly, and proves that they are killing people.

Visit Pandemic.news for more stories like this.

Watch a funeral director talk about untimely deaths that follow the vaccine rollout.

This video is from the Dissident7 channel on Brighteon.com.

More related stories:

Australia’s first COVID deaths were all FULLY VACCINATED, state records show.

Covid is over, and in its wake are six million avoidable deaths, 36 million “vaccine” deaths, and $1.8 trillion down the drain for useless masks and tests.

90% of “COVID” deaths in past year occurred in fully or triple vaccinated individuals.

Triple-vaccinated accounted for 92% of all “covid” deaths in 2022, fact check shows.

BAD MEDICINE: UK gov’t confirms 92% of COVID-19 deaths in 2022 were among the VAXXED.

Sources include:

Expose-news.com

Brighteon.com

Edukacja w służbie[wrogiej] władzy – to już było. I, niestety, wraca.

Centrum Życia i Rodziny
Szanowni Państwo,
Zacznę od fragmentu listu.
W tych dniach bowiem mam być zamordowany. Chciałem być Tobie ojcem i przyjacielem. Bawić się z Tobą i służyć radą i doświadczeniem w kształtowaniu twego umysłu i charakteru. Niestety okrutny los zabiera mnie przedwcześnie a Ciebie zostawia sierotą. Dlatego piszę i płaczę…
Te słowa skierował do swojego małego syna podpułkownik Łukasz Ciepliński, ps. „Pług”, który został zamordowany strzałem w tył głowy w więzieniu UB na Mokotowie. W piątek przypadała 73. rocznica jego śmierci i z tej racji obchodziliśmy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.
Jestem pewien, że nikomu z Państwa nie trzeba przedstawiać takich postaci jak gen. August Emil Fieldorf „Nil”, mjr Marian Bernaciak „Orlik” czy sierż. Józef Franczak „Lalek”. Nie trzeba opowiadać ich historii ani objaśniać jej tragizmu.
Nazywani faszystami, bandytami, choć pragnęli tylko ujrzeć swój ukochany kraj prawdziwie wolnym. Dziś ich rodziny często nadal nie wiedzą, gdzie spoczywają ich szczątki.
Ale na pewno wiedzą też Państwo, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu te historie nie były tak znane, bo zwyczajnie nie wolno było o nich mówić. Ta część naszej historii była jak bolesna drzazga, która tkwi pod skórą, ale zamiast zająć się nią i próbować oczyścić ranę, musimy ją ukryć i mierzyć się z bólem, o którym nie wolno nawet wspominać.
Dziś możemy wspominać Żołnierzy Niezłomnych, obchodzić publicznie dzień pamięci i mówić o nich naszym dzieciom.
Ale już wkrótce mogą powrócić w mroki niepamięci.
Żołnierzom wyklętym szykuje się kolejną śmierć – bo tę pierwszą zadano im fizycznie, a drugą próbując wymazać pamięć o nich. Teraz, po latach ich obecności na kartach podręczników do historii, znów mają zniknąć.
A to wszystko za sprawą zmian proponowanych przez resort edukacji.Można było się spodziewać, że Lewica marzy o dobraniu się do stołków w Ministerstwie Edukacji Narodowej nie bez przyczyny. I rzeczywiście – planowane przez nich zmiany w podstawie programowej pokazują wyraźnie, że chcą wywrócić polską szkołę niemalże do góry nogami.
Myli się jednak ten, kto sądzi, że są to zmiany chaotyczne czy przypadkowe. Bynajmniej – wszystko to skrzętnie przemyślane posunięcia, a każda, nawet pozornie nieznacząca zmiana, służy wyższym celom.
Chcą bowiem wychować pokolenie wykorzenione z polskości i nieznające własnej historii. Pokolenie niezdolne do rozumienia bieżących procesów społecznych, bo do tego potrzebna jest przecież znajomość pewnych ciągów przyczynowo-skutkowych.
Z podstawy programowej historii znikną tak istotne dla rozumienia polskich losów postacie jak Danuta Siedzikówna „Inka”, rotm. Witold Pilecki, Irena Sendlerowa, rodzina Ulmów czy właśnie Żołnierze Niezłomni.
Zniknie też zapis o tym, że na Wołyniu dokonano ludobójstwa Polaków, bo dziś to – jak się okazuje – nieprawomyślne. Teraz mowa ma być jedynie o „konflikcie polsko-ukraińskim”.
Przyznają Państwo, że konflikt między dwoma narodami, a ludobójstwo dokonane przez jeden z tych narodów na drugim, to jednak zasadnicza różnica. Relatywizowanie tych wydarzeń to zwyczajne kłamstwo i próba zatarcia pamięci o ofiarach tamtych wydarzeń.
Po co to wszystko?
Zgodnie z oficjalną wersją, kolportowaną uspokajającym tonem przez orędowników reformy, chodzi tylko o „odchudzenie podstawy programowej”, tak aby stała się możliwa do realizacji. Uczniów i nauczycieli trzeba odciążyć, zdejmując z nich obowiązek realizacji pewnych nadmiarowych zagadnień.
Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że te nadmiarowe i niepotrzebne zagadnienia wybierano zgodnie z bardzo jasnym kluczem: z podstawy wypada to, co buduje narodową dumę, co pokazuje bohaterstwo Polaków i to, co mogłoby urazić sąsiednie narody.
Z lekcji historii ma zniknąć wszystko to, co kojarzy się z patriotyzmem, tożsamością narodową czy chrześcijaństwem.
Ale to nie wszystko, bo zmiany dotyczą także innych przedmiotów. I są równie niepokojące.
Nie zgadzam się na niszczenie edukacji
!Z podstawy programowej dla geografii również – zapewne także całkiem przypadkowo – znikają zagadnienia dotyczące polskiej gospodarki, tradycji i kultury. Polska ma najwyraźniej pozostać tylko „ubogim krewnym” Zachodu i bez marudzenia czy jakichkolwiek ambicji zajmować przeznaczone jej miejsce kraju posłusznie spełniającego polecenia większych i bogatszych.
Sądzę, że to, co opisałem pozwala już Państwu zrozumieć, dokąd zmierza ta „reforma” edukacji, ale to jeszcze nie wszystko.
Równie niebezpiecznie zapowiadają się także zmiany w programie biologii. I znów trudno tu uniknąć narzucających się skojarzeń ideologicznych.
Z podstawy programowej tego przedmiotu mają zniknąć wiadomości dotyczące płciowości i rozrodczości, np. wiedza o przebiegu cyklu miesięcznego kobiety, o wpływie różnych czynników na rozwój dziecka w łonie matki czy o zasadach profilaktyki chorób przenoszonych drogą płciową.
Już to powinno budzić nasze obawy. To przecież niezwykle istotne informacje, zwłaszcza w kontekście przygotowania do macierzyństwa.
Być może jednak twórcom reformy wcale nie zależy na tym, aby wychowywać młodzież do odpowiedzialnego podejścia do seksualności i rodzicielstwa. Zamiast tego można przecież przedstawić im inne podejście: najważniejsze to się „zabezpieczyć”, bo ciąża to zagrożenie, a to, jak zadbać o prawidłowy rozwój dziecka przed narodzinami nie powinno być potrzebne, bo w razie czego będziemy przecież mieć dostęp do aborcji na życzenie.
Najbardziej ideologiczną zmianą jest jednak wykreślenie z podstawy programowej punktu, w którym mowa o tym, że nie należy bez konsultacji z lekarzem przyjmować preparatów hormonalnych.
Chyba bardziej wprost nie dało się powiedzieć, że od teraz dziewczęta mogą bezrefleksyjnie faszerować się pigułkami „dzień po” i latami łykać tabletki antykoncepcyjne albo że branie hormonów przesłanych przez „znajomego z internetu” może się skończyć nieodwracalnym okaleczeniem ciała!
A żeby jeszcze bardziej skutecznie zniszczyć zdrowie dzieci, reformatorzy wykreślają też z podstawy programowej wzmianki o znaczeniu ruchu dla zdrowia czy o szkodliwości substancji psychoaktywnych: narkotyków, środków dopingujących, dopalaczy i niektórych leków.
Czy to wiedza zbędna dla dzieci i młodzieży? A może zbyt trudna…?
Dlaczego więc tego rodzaju treści mają zniknąć ze szkół? Może po to, aby łatwiej było uformować społeczeństwo bierne, nieświadome i skoncentrowane tylko na własnej, doraźnej przyjemności? Bez znajomości przeszłości i bez umiejętności spojrzenia w przyszłość – bo po co.
Edukacja w służbie władzy – to już było. I, niestety, wraca.
Chcę chronić dzieci przed indoktrynacją!
I choć jestem pewien, że z ust polityków będziemy teraz słyszeć gorące zapewnienia, że to wszystko dla dobra uczniów, że ma ich odciążyć i dać czas na rozwijanie pasji; że szkoła ma stać się miejscem przyjaznym, a nie blokiem startowym w wyścigu szczurów; albo że to tylko kosmetyczne zmiany bez znaczenia – nie mam wątpliwości, że nie możemy dać się zwieść tego rodzaju zaklęciom.
Szkoła od lat jest kluczowym polem ideologicznej walki dla wszelkiej maści propagandystów, a środowiska „postępowe” – Polacy wstydzący się własnego pochodzenia, feministki, edukatorzy seksualni czy lobbyści ruchu LGBT – już od dawna ostrzą sobie zęby na nasze dzieci.
Teraz wreszcie mają do nich dostęp i nie obawiają się wytoczyć wszystkich dział, aby przejąć rząd dusz w tym najmłodszym pokoleniu.
To dla nich prawdziwe żniwa. Jeszcze zanim ci młodzi ludzie wykształcą w pełni swoją osobowość, zanim będą zdolni chronić się przed wpływem tego prania mózgów, indoktrynacja ruszy pełną parą.
To ostatni moment, aby ich powstrzymać!
Na etapie prekonsultacji Centrum Życia i Rodziny zgłosiło swoje zastrzeżenia i wypunktowało szkodliwe propozycje zmian. Niestety nie ma pewności, że te głosy sprzeciwu zostaną uwzględnione. Jeśli na dalszym etapie konsultacji związanych z reformą okaże się, że najgroźniejsze zmiany zostały zachowane, będziemy również aktywnie działać w interesie dzieci i młodzieży.
A jeżeli rządzący nie posłuchają tych głosów sprzeciwu wyrażonych na drodze konsultacji – nie złożymy broni. Jesteśmy gotowi protestować pod gmachem ministerstwa, jeśli jedyną drogą przemówienia politykom do rozsądku będzie wyjście na ulicę.
Wspieram takie działania!
Wiem, że wielu z Państwa doskonale rozumie znaczenie edukacji w tym starciu cywilizacji. Po ostatnim mailingu, w którym proponowaliśmy Państwu możliwość zorganizowania spotkań z naszymi ekspertami na temat smartfonów w szkołach, otrzymaliśmy już kilka zaproszeń.
Wszystko wskazuje na to, że teraz takie spotkania będą jeszcze ważniejsze. Rząd przygotowuje się bowiem do całkowitej cyfryzacji szkoły. Może się to wydawać dobrym pomysłem, w końcu szkoła także powinna iść z duchem czasu. Ale jak się okazuje inne kraje, które tę ścieżkę wydeptały już przed nami… teraz z niej schodzą.
Przykładem takich zmian może być Szwecja, która po latach cyfryzacji, wraca teraz do tradycyjnych metod edukacji. Do szkół wracają tradycyjne, drukowane podręczniki, nauka odręcznego pisania i czas na ciche czytanie.
To duża zmiana, bo w ostatnich latach szkoły kładły nacisk głównie na naukę „kompetencji cyfrowych” czy pisania na klawiaturze. W ciągu kilku lat jednak wyniki szwedzkich uczniów w zakresie umiejętności czytania niepokojąco spadły.
I znów nasuwa się pytanie: czy musimy powtarzać błędy innych, aby czegoś się nauczyć?
Wierzę, że z Państwa pomocą możemy wiele zdziałać, zanim w polskich szkołach również rozpocznie się eksperyment o nazwie „postępowa edukacja”. Mając po swojej stronie świadomych zagrożenia rodziców, dziadków, nauczycieli i wychowawców, możemy skutecznie zareagować: przede wszystkim informując i alarmując o niebezpieczeństwach związanych z planowaną reformą.
Potrzebujemy jednak w tych ważnych działaniach Państwa pomocy.
Każdy wyjazd na spotkanie z rodzicami czy nauczycielami w sprawie szkodliwości nadużywania smartfonów łączy się z kosztami. Do tego dochodzi konieczność sfinansowania wydruku materiałów informacyjnych, a tych, wraz ze zwiększającym się zainteresowaniem, potrzebujemy coraz więcej.
Dlatego bardzo proszę Państwa o wsparcie naszych działań w walce o dobrą edukację i w obronie dzieci i młodzieży przed lewicową indoktrynacją dobrowolnym datkiem w wysokości 50 zł, 100 zł czy 200 zł lub innej, którą uznają Państwo za odpowiednią.Wspieram walkę o dobrą edukację!Aby działać w tej sprawie skutecznie, musimy przede wszystkim zbudować silny front sprzeciwu wobec „deformy”. Niezbędne są więc spotkania informacyjne, rozmowy z rodzicami i przekonywanie ich, że – choć mami się ich twierdzeniami, że to wszystko dla dobra ich dzieci – nie tędy droga.
Tylko przekonanie jak największej liczby Polaków o tym, że planowane zmiany to tak naprawdę koń trojański, który zdewastuje polskie szkoły, pozwoli nam wywierać skuteczną presję na polityków.
Wykorzenienie tradycji, historii, postaw patriotycznych nie może skończyć się dobrze. Zakłamywanie przeszłości jest tylko wstępem do budowania opartej na fałszu przyszłości.
Do budowania społeczeństwa zależnego, biernego, poddającego się z pocałowaniem ręki ideologom „nowego, wspaniałego świata”.
Ale jestem pewien, że nie o taką Polskę walczyli Żołnierze Niezłomni, których pamięć czcimy.
Serdecznie pozdrawiam

Kim naprawdę jest biskup? Co powinien robić dla Kościoła powszechnego? PRO ECCLESIA UNIVERSALI

4 marca 2024 pch24/kim-naprawde-jest-biskup-co-powinien-robic

PRO ECCLESIA UNIVERSALI – czyli kim naprawdę jest biskup? Co powinien robić dla Kościoła powszechnego?

Wierni świeccy od kilku albo nawet kilkunastu lat nieustannie pytają: co robić w sytuacji gigantycznego kryzysu Kościoła? Inicjatywa katolików świeckich zrzeszonych w grupie Pro Ecclesia Universali udziela na to konkretnej odpowiedzi: wezwać wszystkich biskupów na świecie do wypełnienia swojego obowiązku, to jest do wzięcia odpowiedzialności za jedność doktryny i moralności Kościoła.

Pytania o to, jak uchronić Kościół przed popadaniem w coraz głębszy kryzys, są szczególnie palące dziś, w czasie po publikacji deklaracji doktrynalnej Fiducia supplicans 18 grudnia 2023 roku.

Tamtego dnia Kościół podzielił się na trzy części: tych, którzy z entuzjazmem przyjęli możliwość błogosławienia par jednopłciowych, tych, którzy zdecydowanie odrzucają takie rozwiązanie jako sprzeczne z Tradycją – i tych, którzy nie wiedzą, co mają robić, w konsekwencji milcząc i pozwalając, by to inni decydowali za nich.

Ta ostatnia grupa jest najliczniejsza; obejmuje świeckich, księży, biskupów, kardynałów… Wielu ludziom wydaje się, że nawet jeżeli Belgowie, Szwajcarzy, Niemcy albo niektórzy Amerykanie wprowadzają w swoich diecezjach dwuznaczne albo zgoła niezgodne z Ewangelią rozwiązania – to nie jest to nasz problem, bo u nas panuje spokój i porządek…

Nic bardziej mylnego. Kościół katolicki jest Mistycznym Ciałem Chrystusa; rana zadana temu Ciału w jakiejkolwiek diecezji, nawet odległej i małej, jest raną całego Kościoła. Co więcej, takie rany nigdy nie są wyłącznie miejscowe, ograniczone do danego terytorium. Błędy przenikają do Kościoła raczej jako trucizna infekująca cały organizm. Błogosławienie par jednopłciowych w diecezji Antwerpii albo udzielanie Komunii świętej protestantom w diecezji Osnabrück ma wpływ na wszystkich: inni katolicy patrząc na to, co się dzieje i widząc, że nie ma żadnej reakcji, że nie reagują ani inni biskupi, ani Stolica Apostolska, dochodzą do wniosku, że tak po prostu można; że na tym polega katolicyzm – na różnorodności moralnej i doktrynalnej. W efekcie stajemy się jednak bliżsi luźnej Wspólnocie Anglikańskiej niż jednemu, świętemu, powszechnemu i apostolskiemu Kościołowi. Protestanci jednak rzeczywiście mogą fundamentalnie się ze sobą nie zgadzać, bo nie mają żadnej wspólnej podstawy oparcia.

My, przeciwnie, przecież mamy: daną nam przez samego Chrystusa skałę Piotrową, Tradycję Kościoła, niezmienny wkład wiary objawionej przez Boga w Jezusie Chrystusie. „Aby byli jedno”, mówi Pan (J 17, 11; 21-23). Jedność w Kościele nigdy nie oznaczała i nie może oznaczać formalnej podległości administracyjnej papieżowi. Musi zasadzać się na jednej wierze. Dziś tej jedności w praktyce bardzo często brakuje, co ujawnił z mocą kryzys Fiducia supplicans, ale co ukazywało się również wcześniej po Synodzie Amazońskim (2019), Amoris laetitia (2016) czy nawet dekady wcześniej, w chaotycznej epoce po 1965 roku.

Właśnie po to, żeby to zmienić – żeby rozpocząć przywracanie naruszonej jedności – zawiązała się inicjatywa katolików świeckich Pro Ecclesia Universali (czyli: „Dla Kościoła powszechnego”). Inicjatywa narodziła się w Polsce, jest jednak skierowana – zgodnie z nazwą – do całego świata. Obok takich organizacji jak Stowarzyszenie ks. Piotra Skargi, Instytut Ordo Iuris czy Centrum Życia i Rodziny do Pro Ecclesia Universali przyłączyli się świeccy katolicy z wielu krajów, między innymi ze Słowacji, Estonii, Chorwacji czy Kolumbii. Pierwszą kampanią, jaką podjęli wierni zrzeszeni w Pro Ecclesia Universali, jest broszura poświęcona zadaniom biskupów całego świata. Jej tytuł brzmi: „Odpowiedzialność biskupów za Kościół powszechny w czasach zamętu”. Tekst został przygotowany w sumie aż w siedmiu językach (polskim, angielskim, włoskim, hiszpańskim, francuskim, niemieckim i portugalskim). Inicjatorzy Pro Ecclesia Universali planują wysłać tę broszurę do wszystkich biskupów świata (sic!).

Przesłanie tekstu jest proste: ukazuje odpowiedzialność, jaką każdy pojedynczy biskup ponosi nie tylko za swoją własną diecezję, ale również za cały Kościół powszechny. Broszura została przygotowana bardzo skrupulatnie od strony teologicznej i prawnej. Analizę i wnioski oparto na Piśmie Świętym, Tradycji Kościoła katolickiego, Magisterium Soborów i Papieży, Kodeksie Prawa Kanonicznego. Twórcy przypomnieli, że biskup nie tyle może interweniować w przypadkach szerzenia herezji i zamętu poza własną diecezją, ile jest do tego po prostu zobowiązany na gruncie mandatu, jakiego udzielił mu sam Jezus Chrystus. Każdy biskup, będąc następcą Apostołów, ponosi wielką odpowiedzialność za jedność i czystość wiary katolickiej. Z tego zostanie rozliczony – przez ludzi i przez Boga.

W tekście czytamy:

„Biskup, nawet jeżeli sam nie wprowadzi w powierzonej mu diecezji żadnych reformistycznych rozwiązań, nie może zadowalać się biernym patrzeniem na to, jak wiara i moralność wiernych podlegają kształtowaniu z zewnątrz, przez przykład innych. Z perspektywy czasu łatwo można wykazać, że problemy, które pojawiają się dziś w różnych miejscach Kościoła, mają swoje źródło w zaniedbaniach czy błędnych decyzjach z przeszłości”.

I dalej:

Każdego biskupa czeka osąd historii, ukazujący lepiej od osądu współczesnych  świętość albo tej świętości przeciwieństwo. Pasterz będzie musiał jednak zdać sprawę ze swoich rządów przed jeszcze innym sądem – przed sądem samego Chrystusa, jako Tego, który powierzył mu za pośrednictwem Kościoła władzę w diecezji. O ile przed ludźmi, niekiedy nawet skutecznie, można skryć własne czyny lub ich brak za zasadą kolegialności, przed tamtym Sędzią nie będzie to możliwe. Jego osąd będzie dotyczyć osobistej odpowiedzialności każdego pasterza za to, jak i czy w ogóle troszczył się o dusze wiernych powierzonych jego władzy”.

Czytelnik broszury stworzonej przez inicjatywę Pro Ecclesia Universali dowie się, z czego dokładnie wynika ta odpowiedzialność: jakie słowa naszego Pana Jezusa Chrystusa i jakie elementy niezmiennego nauczania Kościoła stanowią żywe i palące zobowiązanie dla każdego z pasterzy do działania w sytuacji, w której ktoś – w jego diecezji czy w innej – rozpowszechnia błędy. Konieczność stanięcia w obronie jedności wiary jest szczególnie nagląca, gdy niejasna nauka płynie z samej Stolicy Apostolskiej. To sytuacja nadzwyczaj bolesna, ale przecież faktyczna. Biskup, tłumaczą autorzy broszury, nie może po prostu milczeć i czekać, aż sprawy same się ułożą – sytuacja utrzymującej się niejasności prowadzi do zamętu duchowego, który może fatalnie wpłynąć na wiernych, doprowadzając ich do odejścia od autentycznej wykładni wiary katolickiej. Podstawy do takiego działania prezentuje rozdział „Tajemnica Kościoła” opisujący istotę misji, jaką Jezus Chrystus powierzył Apostołom.

Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać… W dobie promowania synodalności może się wydawać, że tak naprawdę nikt już nie ponosi za nic odpowiedzialności; że wszystko trzeba tolerować i znosić, w imię quasi-demokratycznej wolności słowa.

Kościół katolicki nie przewiduje jednak wolności czynienia zła ani głoszenia kłamstw. Każdy biskup musi o tym pamiętać; promowana teraz niezdefiniowana idea synodalności niczego tu nie zmienia. Nie można zasłaniać się również zasadą kolegialności. Owszem, biskupi są zobowiązani do tego, by działać w poszanowaniu dla innych następców Apostołów, a przede wszystkim w posłuszeństwie Ojcu Świętemu. Te zasady nie mogą jednak być wykorzystywane jako wymówka do braku działania. Jeżeli inni biskupi nie reagują albo sami popadają w błędy, jeżeli papież zachowuje się podobnie: każdy biskup musi wziąć sprawy w swoje ręce i z wielką odpowiedzialnością za Kościół, dbając o jego jedność, stanąć odważnie w obronie niezmiennych prawd Ewangelii. Szczegółowo opisuje to rozdział „Rola i kompetencje Magisterium Kościoła”. Kiedy dokładnie działać – o tym mówi rozdział kolejny, „Sytuacje wymagające interwencji”. Na przykładach historycznych i aktualnych broszura pokazuje, w jakich momentach i mierząc się z jakimi zagrożeniami biskup ma obowiązek zabrać głos i bronić wiary przed zepsuciem lub choćby możliwością zepsucia. Szczególnie dociekliwy czytelnik – a można wierzyć, że taka właśnie będzie większość odbiorców broszury – znajdzie w tekście również „Suplement” prezentujący dobrze udokumentowany rys teologiczno-historyczny oraz rys prawno-kanoniczny określające ramy funkcjonowania biskupa w Kościele.

Można mieć, sądzę, uzasadnioną nadzieję, że broszura „Odpowiedzialność biskupa za Kościół powszechny w czasach zamętu” inicjatywy Pro Ecclesia Universali okaże się być dokładnie tym, czego od lat szukają wierni świeccy. Przecież to nie w ich rękach leży właściwa odpowiedzialność za Kościół. Ostatecznie spoczywa ona na biskupach. Wierni nie mogą jednak po prostu czekać, aż pasterze zaczną działać. Muszą o to zabiegać, prosić, przekonywać i namawiać. Właśnie do tego służyć może broszura. Organizatorzy kampanii zachęcają wszystkich do jej rozpowszechniania – przesyłania znajomym katolikom świeckim, duchownym, rozmaitym organizacjom. Byłoby doskonale, gdyby wierni w całej Polsce i na całym świecie, wychodząc od tekstu broszury, organizowali spotkania i konferencje poświęcone obudzeniu poczucia obowiązku i odpowiedzialności za Kościół. Ja sam jako redaktor PCh24.pl wielokrotnie gościłem w różnych miastach naszego kraju, gdzie wierni prowadzą żywotne kluby dyskusyjne; te miejsca mogą zostać wykorzystane do promowania omawianego tekstu i całej inicjatywy Pro Ecclesia Universali. Kluczowym elementem pozostaje modlitwa: za papieża i za biskupa miejsca, o dar mądrości i odwagi obrony jedności wiary katolickiej.

Kryzys w Kościele katolickim jest dojmujący, ale przecież nie jest nieprzezwyciężalny. Można go pokonać i wyprostować naszą drogę wiary. W przeszłości – bywało – katolicyzm przez długie dziesięciolecia a nawet wieki zmagał się z niezwykle silnymi herezjami. Czasy kryzysu ariańskiego i Chrystologicznych, a później pneumatycznych i Maryjnych herezji postariańskich trwały w sumie około trzystu lat. Obecny kryzys, jeżeli datować go od czasów modernizmu, trwa dwukrotnie krócej. Musimy nastawić się na długą batalię o czystość wiary i jako świeccy być gotowi do dużego wysiłku w jej obronie. Apel o wzięcie odpowiedzialności za jedność doktryny i moralności Kościoła skierowany do biskupów całego świata przez inicjatywę Pro Ecclesia Universali może być jednym z ważnym elementów tej walki. Proszę Państwa, by – każdy według własnych możliwości – o włączenie się w tę kampanię.

proecclesiauniversali.org

Paweł Chmielewski

============================

 komentarz:

Prawdzic 5 marzec 2024

Nie przepraszajmy że jesteśmy katolikami. Trzeba się modlić, ale… Ora et labora!
Skoro /niektórzy/ Pasterze i Pełniący Obowiązki Papieża nie pełnią woli Boga
do czego zobowiązali się podejmując kanonicznie obowiązki to naszym
obowiązkiem jest im pomóc. A dokładniej Matka Boża i Matka nasza.


+++ Trzeba Krucjaty o wygnanie Szatana z Watykana i jego legatów
z episkopatów.

Bo zagrożenia są jak w czasach Lepanto i Wiednia!

— 

Jeszcze jest, ale jak przyjdzie do redakcji Paweł Chmielewski, to skasuje (denerwuje go wołanie o Krucjatę „o wygnanie SZATANA z Watykana”)

Nie raz pisałem, aby nie mówił „ojciec święty”, a „pełniący obowiązki papieża

Pro Christo Rege, Rex Poloniae!

Biadolenie zamiast działań

Ku świadomości nr 30

30. Biadolenie zamiast działań Dr Aleksander Kisil

Czytam, że za chwilę zabraknie w Polsce lekarzy, że ci, którzy nas leczą, są coraz starsi. Dlaczego tak się dzieje? Bo za mało lekarzy kształcimy? No to zwiększcie ilość miejsc na studiach medycznych. Bo lekarze wyjeżdżają pracować za granicę – na Zachód, do Skandynawii, do bogatych szejków arabskich? No to wprowadźcie zasadę – nie tylko dla absolwentów medycyny, ale dla wszystkich absolwentów studiów wyższych, że po studiach muszą odpracować minimum 10 lat w Polsce, albo będą musieli spłacać koszty studiów plus odsetki. 

Zamiast wprowadzić dobre, rozsądne regulacje prawne, które zresztą istnieją w wielu krajach, to nasi politykierzy i dziennikarzyny wolą biadolić, jak to jest u nas źle. Gdzie jest polska racja stanu, do cholery? Gdzie myślenie, jak wyeliminować niekorzystne zjawiska i zadbać o Polskę? Znów winni są Niemcy, globaliści, Klaus Schwab itp.? 

Takie biadolenie „mediów” (tub propagandowych!) i państwowych polityko-urzędasów słyszę permanentnie: w sprawie węgla, kopalni, zboża, portów, polskiego samochodu elektrycznego, kolei, edukacji, nauki polskiej (której prawie nie ma) itd. itp.  Zastanawiam się wtedy, czy powodem tego jest taka indolencja i tak niski poziom inteligencji „kadr” politycznych, urzędniczych i samorządowych w Polsce, czy to jest prywata i rozdzieranie „kołderki” przez rozmaite partyjne klany, gangi, koterie i kliki, czy rzeczywiście steruje tym ktoś z zewnątrz Polski, kto ma „haki” lub inne przełożenie na tych żałosnych funkcjonariuszy-decydentów między Odrą a Bugiem?

Faktem jest, że Polska nie jest dobrze rządzona, że mnóstwo pary idzie w gwizdek, mnóstwo pieniędzy jest marnotrawionych (np. na leżaki przy jednym z najruchliwszych skrzyżowań w Warszawie, na ławeczki na skwerku z drogiego giętego drewna za miliony złotych, na nieuprawnione moralnie nagrody i odprawy „znajomych królika”, na prace, które zostały źle zaprojektowane i trzeba pruć ulicę kilka racy w ciągu roku czy dwóch, bo nikt nie pomyślał, że jak się raz rozkopie, to można wszystko zrobić za jednym zamachem itd. itp.) Skala niekompetencji, bezsensu, marnotrawstwa, prywaty jest ogromna, a za tym idzie infantylne biadolenie, jakby nie było żadnego związku przyczynowo – skutkowego między zachowaniami politykierów i urzędników a stanem, jaki jest. 

Biadolenie, narzekanie (jakże nasze polskie!), psioczenie, wyzwiska na „onych” – zamiast kontrpropozycji, rzeczowej krytyki, wybrania na różne funkcje ludzi kompetentnych i uczciwych, aby zastąpili tę mierną „klasę polityczną”, która jest spuścizną tzw. okrągłego stołu. 

I jeszcze słowo o tzw. dziennikarstwie: dziś króluje propaganda, pustosłowie, pusta sensacja i biadolenie w przekazach medialnych. Od ponad 30 lat łapię się za głowę, jak słabe merytorycznie teksty piszą tzw. dziennikarze. Mam wrażenie, że ogromna ich większość to skryby pracujące dla obcych sił, dla mafii, klik lub jakichś lobby. Po prostu dramat.

Na wszystko jest sposób, recepta. Tylko trzeba chcieć i trzeba mieć odwagę. Kiedy polski naród się obudzi i przegoni karierowiczów, nieudaczników, złotoustych oszustów i uprawiających prywatę? Już najwyższy czas skończyć z biadoleniem i wziąć sprawy w swoje ręce. Polska to bogaty kraj – ludźmi, surowcami itd. Możemy dogonić kraje zachodnie, a w wielu aspektach przegonić. Ale działajmy, a nie narzekajmy! Budujmy CPK nie oglądając się na nikogo! Budujmy elektrownie atomowe, port kontenerowy w Świnoujściu, fabrykę samochodów, koleje dużych prędkości, sieci światłowodowe, fabryki olejów roślinnych, zakłady przetwórstwa owocowo-warzywnego, sztuczną inteligencję, polskie satelity! Bez biadolenia.

PROSZĘ, rozsyłajcie to dalej...
Życzę wiary, nadziei, miłości i zdrowia
"Dalej w głąb i dalej wzwyż!"
Bądźmy nadzieją dla Polski i świata
Dr Aleksander Kisil
Cybernetyk, psycholog, przedsiębiorca,
doradca, szkoleniowiec, mówca, autor.

Ruskie onuce i amerykańscy szabes goje. Dlaczego „polska” obowiązująca narracja jest tak zero-jedynkowa?

Ruskie onuce i amerykańscy szabes goje. Dlaczego polska narracja jest tak zero-jedynkowa?

Filip Obara pch24.pl/ruskie-onuce-i-amerykanscy-szabes-goje

Wojnę na Ukrainie sprowokował Zachód i jest to wojna zastępcza prowadzona rękami Ukraińców w celu poszerzenia wpływów Waszyngtonu, który posługuje się strukturami NATO, wspierając jednocześnie ludobójczy reżim żydowski w Izraelu…

Kto tak twierdzi? Otóż, Drodzy Państwo, nie żadna „ruska onuca”, lecz spora część amerykańskich elit, w tym lewicowych, które mówią o tym otwarcie. Tymczasem u nas, ani mówić nie wypada, ani nawet cytować głosów zza oceanu, żeby nie narazić się na łatkę „klakiera Putina”…

Zresztą, aby zostać „onucą”, tak naprawdę wystarczy tylko bronić polskich interesów. Przekonali się o tym rolnicy, którzy zostali scharakteryzowani jako „forpoczta Putina” przez Tomasza Lisa, który bredził coś o „ogromnym zawodzie i ciosie w tradycję broniącej kraju i narodu polskiej wsi”.

Na czym polega specyfika polskiego życia publicznego, że tak łatwo narazić się na wyzwiska i oskarżenia o zdradę? Czy chodzi o emocje, którymi kierujemy się, zamiast poddawać wydarzenia pod sąd rozumu? Dlaczego nie umiemy po prostu nie zgadzać się, a mimo to rozmawiać ze sobą, bez inwektyw i odsądzania się nawzajem od czci i wiary?

Nie przeszkadzają nam przy tym fakty, przez co realia polskiego życia politycznego wyglądają tak, że w momencie gdy „Radek” Sikorski lobbuje w Stanach Zjednoczonych za Ukrainą, to Ukraińcy obrażają Polaków i kierują bezczelne groźby pod adresem polskich rolników i rządu Warszawie.

Zwróćmy wreszcie uwagę, jak uboga jest u nas nawet narracja uznanych ekspertów. Czy będzie to kwestia wojny na Ukrainie, czy wcześniej tzw. pandemii koronawirusa, „duże” nazwiska w Polsce trudnią się właściwie tylko powtarzaniem najwęższego wycinka, jakim jest wersja lansowana oficjalnie przez rząd w Warszawie. I tak jedyna narracja na temat wojny na Ukrainie, to od samego początku wyłącznie narracja, której wytyczne przekazują nam ambasadorzy Joe Bidena i Włodzimierza Żeleńskiego w Warszawie.

Tymczasem gdy posłuchamy głosów zza oceanu, okaże się, że nawet „duże” nazwiska i to bynajmniej nie związane ze stroną konserwatywną, nie są aż tak jednorodne w swoich poglądach i tak skłonne, by stawać się pudłami rezonansowymi (zmieniającej się co kilka lat) władzy politycznej.

Żydowski globalista krytykuje wojnę zastępczą

Bodaj największym zdziwieniem mogą być dla nas opinie wygłaszane przez niejakiego Jeffreya Sachsa. Nazwisko w Polsce dobrze znane, gdyż to właśnie ten kolega Leszka Balcerowicza miał nam zafundować gospodarczą „terapię szokową” w roku 1989. Obecnie jego nazwisko powraca, ale… w Watykanie. Ów żydowski ekonomista – propagujący bałamuctwo tzw. zrównoważonego rozwoju – został bowiem członkiem Papieskiej Akademii Nauk Społecznych, na forum której wygłasza nie tylko pochwałę globalizmu, ale także bezpardonowe ataki na Stany Zjednoczone, których pozostaje obywatelem.

Nie wchodząc w życiorys Sachsa, bo to każdy może łatwo uczynić, zwróćmy tylko uwagę, że jest to nazwisko zupełnie pierwszorzędne i nie mają co do tego wątpliwości elity władzy na całym świecie. Pomimo to, gdy posłuchamy, co ów ekspert mówi na temat wojen na Ukrainie i w Strefie Gazy, to stanie się jasne, iż w Polsce niechybnie byłby uznany za „ruską onucę”.

Sachs pojawił się m. in. w podcaście Tulsi Gabbard (znanej i powszechnie szanowanej polityk, prawdziwej patriotki, która odeszła z Partii Demokratycznej, twierdząc, iż stała się ona skrajnie lewicową „kabała podżegaczy wojennych”). Tulsi twierdzi, że odbywa się na Ukrainie „wojna zastępcza”, którą USA i NATO prowadzą przeciwko Rosji, a Biden wmawia Amerykanom i światu, że musimy prowadzić tę wojnę, bo „jej ceną są wolność i demokracja”. Sachs zgadza się z nią i na bazie faktów również odrzuca tezę o rzekomo „niesprowokowanej wojnie”, którą Putin miał „nagle” rozpocząć w 2022 roku. Jakby tego było mało, ów globalista opowiada się za pokojem, stwierdzając, że aby ten został osiągnięty, Kijów musi iść na ustępstwa.

Tak więc gdy u nas „Szymuś” Hołownia grzmi z mównicy o „wgniataniu Putina w ziemię”, amerykańskie elity nie mają wątpliwości ani co do tego, co naprawdę stoi za tym konfliktem, ani co do tego, że nie może być mowy o zwycięstwie słabej i skrajnie już wykrwawionej Ukrainy nad rosyjskim molochem.

Również Noam Chomsky, wybitny językoznawca o lewicowych poglądach, mówi to, czego – jak sam przyznaje – „mówić nie wolno”. Wychodząc od krytyki waszyngtońskich dogmatów polityki zagranicznej i wcześniejszych interwencji USA na Bliskim Wschodzie, przechodzi do wojny na Ukrainie, ubolewając nad jej ofiarami, po czym jakby nigdy nic stwierdza, że „dla większości świata jest oczywiste, że jest to wojna zastępcza pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Rosją”. Spróbuj, Polaku, coś takiego powiedzieć, a zostaniesz momentalnie strącony do najgłębszego kręgu piekła przeznaczonego dla „ruskich onuc” i „awangardy Putina”!

Takie samo stanowisko prezentuje inny popularny uczony i znawca geopolityki, prof. John Mearsheimer, który już osiem lat temu wygłosił prelekcję Dlaczego Ukraina jest winą Zachodu? Mearsheimer obciąża Zachód winą za stopniowe eskalowanie konfliktu, który doprowadził do obecnej wojny. Zaznacza przy tym, że Ameryka kieruje się zasadą promowania demokracji i wybierania demokratycznych przywódców, którzy jednocześnie będą pro-amerykańscy, ale nie rozumie, że to, co można próbować realizować w małych państwach Bliskiego Wschodu (pytanie, z jakim skutkiem?), niekoniecznie będzie tolerowane przez światowe mocarstwa, jak Rosja czy Chiny.

Profesor wskazuje nie na rzekomą „nieobliczalność” Putina (o której ciągle słyszymy), lecz na jego konsekwentne i jasne stawianie sprawy: nie ma mowy, by Ukraina stała się strefą wpływów NATO, gdyż jest to kwestia egzystencjalnej wagi dla Rosji. Co ciekawe, podobny głos wychodzi od początku również z watykańskich kręgów dyplomatycznych i od samego papieża Franciszka, który mówił obrazowo o „szczekaniu NATO u bram Rosji”.

Mearsheimer wspomina o szczycie NATO w Bukareszcie w 2008 roku, gdzie wyrażono wprost twierdzenie, że Gruzja i Ukraina są mile widziane w sojuszu, czego bezpośrednim następstwem była wojna w Gruzji. Nie ma on również problemu z nazwaniem rzeczy po imieniu i stwierdzeniem, że tzw. pomarańczowa rewolucja była zamachem stanu (inni komentujący dodają, że inspirowanym przez CIA). Bezpośrednią przyczyną ówczesnych wydarzeń były rozmowy Janukowycza z Unią Europejską, w odpowiedzi na które wkroczył Putin, mówiąc: hola, hola, nic o nas bez nas.

Sam Mearsheimer podkreśla, że są to powszechnie znane fakty i publiczne wypowiedzi. Przytacza on także esej Władimira Putina z 12 lipca 2021, o którym cały świat mówi, że stanowił uzasadnienie inwazji na Ukrainę, tymczasem Mearsheimer nie boi się twierdzić, że jest wręcz przeciwnie. Gdy sięgniemy do tekstu źródłowego, widzimy, że Putin wyraźnie uznaje, że „prawdziwa suwerenność Ukrainy jest możliwa tylko w partnerstwie z Rosją”, gdyż taki jest jego pogląd, którego nie kryje, natomiast nie ma tam nic na temat tego, że życie w stanie wojny z Ukrainą miałoby w jakikolwiek sposób realizować interesy – czy tym bardziej ideologię – Rosji. Autor eseju wskazuje na konflikt interesów z nacjonalistycznym lobby ukraińskim, który za swoje zasady fundacyjne stawia wrogość wobec Rosji i służalczość wobec USA.

Niezależnie od oceny mocarstwowych poglądów Putina, Mearsheimer jeszcze przed inwazją Rosji na Ukrainę wyrażał pogląd wymagający elementarnej logiki i nieignorowania faktów: że jeżeli Zachód będzie nadal przenosił granice NATO na wschód, to prędzej czy później doprowadzi do wojny i w konsekwencji – do ogromnej skali zniszczeń na samej Ukrainie. Amerykański uczony nie ocenia tych wydarzeń, lecz stwierdza prostą przyczynowo-skutkową zależność: Zachód rozszerzał swoją strefę wpływów na wschód – Putin od razu mówił, że to wykluczone – a więc doszło do wojny. Choć Putin nadał jej pełnoskalowy wymiar, to jednak nie Putin do niej doprowadził – ocenia prof. Mearsheimer. Na koniec dodajmy, że sam Mearsheimer przyznaje, iż większość osób nie zgadza się z jego poglądami, jednak wśród tych, którzy się zgadzają jest między innymi… Henry Kissinger. Mamy więc kolejne lewicowe „bożyszcze”, które nie poczytuje za swój obowiązek kolportowania propagandy Waszyngtonu.

Jeszcze większą dozę realizmu politycznego odnajdziemy w bardzo ciekawej rozmowie na kanale niejakiego Andrew Napolitano, emerytowanego sędziego, który prowadzi program „Judging Freedom” na YouTubie. Wystąpił u niego były oficer wywiadu wojskowego USA i inspektor ONZ ds. uzbrojenia, Scott Ritter, doświadczony również w pracy na terenie Rosji. Porównuje on standardy stosowane podczas wojny przez Rosjan i przez Żydów z Izraela, oskarżając tych drugich o łamanie wszelkich praw człowieka i praw międzynarodowych. Wskazuje ponadto na dramatyczną sytuację Ukrainy, której prezydent opowiada niestworzone historie na temat rzekomych kilkudziesięciu tysięcy zabitych żołnierzy ukraińskich, podczas gdy różne szacunki wskazują raczej na liczbę kilkuset tysięcy, a sam Żeleński „wygadał” się w jednym z wywiadów na temat „milionów” ofiar, po czym momentalnie poprawił się, że mówi o ofiarach, które nastąpią w przyszłości, jeżeli świat nie zrobi jeszcze więcej dla walczącej Ukrainy.

Ritter, będąc amerykańskim patriotą, ma jednocześnie odwagę mówić o zbrodniach wojennych popełnianych przez Amerykanów choćby w Wietnamie, a także bez ogródek potępić najważniejszego sojusznika USA – Izraela, Żydów określając wręcz „ludobójczymi maniakami”, których celem jest de facto likwidacja ludności palestyńskiej, a narzędziem „masowe mordy na cywilach”.

Nota bene, u sędziego Napolitano właśnie pojawił się również Jeffrey Sachs, który powtórzył, że wojna na Ukrainie „była całkowicie do uniknięcia i jest wojną, która toczy się o ekspansję NATO”, stanowiąc katastrofę dla Ukrainy i „granie życiem Ukraińców” przy użyciu amerykańskich pieniędzy. Ponadto, jak wskazuje Sachs, nawet liberalny New York Times zauważył zaangażowanie CIA w wydarzenia na Ukrainie, choć w sposób kuriozalny jego zdaniem datują to zaangażowanie dopiero na rok 2014, podczas gdy sięga ono znacznie głębiej w historię. Mówi też wprost o „szaleństwie” zachodnich przywódców, którzy robią wszystko, żeby eskalować konflikt, dobrze wiedząc, że Rosja nie zgodzi się na objęcie Ukrainy strefą wpływów NATO. Piętnuje wreszcie porażkę dyplomatyczną Bidena, jaką jest kategoryczna odmowa wszelkich negocjacji z Rosją, a stawianie wyłącznie na konflikt zbrojny podbudowany propagandą ukraińskiego sukcesu.

Syjonistyczny mesjanizm amerykańskich szabes gojów

Amerykańska opinia publiczna, a szczególnie kręgi najbardziej konserwatywne, zgadza się co do bezsensowności eskalowania konfliktu na Ukrainie. Sprawa nie jest jednak równie oczywista w odniesieniu do Bliskiego Wschodu. Pokazuje to, że opinie cytowanych wyżej ekspertów stanowią w pewnym sensie wręcz „bluźnierstwo”.

Aby ukazać, jak głęboki jest ten kontrast, wystarczy spojrzeć na postać spikera Izby Reprezentantów, Mike’a Johnsona, który jak na razie skutecznie blokuje pompowanie kolejnych miliardów w machinę wojenną na Ukrainie, a jednocześnie nie widzi nic złego w ludobójstwie dokonywanym przez Żydów na Bliskim Wschodzie. Johnson został wybrany w kontrze do pro-ukraińskiego Kevina McCarthy’ego i dlatego – jak trafnie zauważono w konserwatywnym portalu The Federalist – pro-ukraińskość byłaby dla niego wyrokiem politycznej śmierci.

Jednocześnie w tym samym The Federalist ukazał się więcej niż jeden artykuł wprost opiewający rzekome żydowskie „prawo moralne” do rozciągania nieograniczonej dominacji nad Palestyną. Tekst ten może stanowić modelowy wręcz przykład radykalnej syjonistycznej podbudowy amerykańskiego stosunku do Izraela. Niejaki Jason Hill przekonuje, że „Izrael ma moralne prawo do aneksji całego Zachodniego Brzegu”, a uznanie po wojnie w 1967 roku jakiegokolwiek statusu Palestyńczyków innego niż „nielegalnych okupantów” było błędem i powodem niepotrzebnych problemów.

Następnie konserwatywny publicysta wpada w ton „mesjanistycznie” umizgującego się do Żydów szabes goja, gdy pisze: „Żydowska wyjątkowość i wyjątkowość cywilizacji żydowskiej wymagają bezwarunkowej przestrzeni dla dalszej ewolucji ich cywilizacji. To, co jest dobre dla cywilizacji żydowskiej, jest dobre dla całej ludzkości. Cywilizacja żydowska jest międzynarodowym skarbem, który należy chronić”.

Przy takim nastawieniu większości republikańskich elit Jeffrey Sachs okazał się być prawdziwym obrazoburcą, gdy 5 lutego 2020 roku w Watykanie atakował Donalda Trumpa, twierdząc, że „multilateralizm” (wspólne reagowanie wielu państw na wydumane problemy świata) „jest zagrożony przez Stany Zjednoczone”. Oskarżał Trumpa o rzekome blokowanie „każdej umowy multilateralnej”, podczas gdy w rzeczywistości miał na myśli te umowy, które narzucały światu ideologię ekologizmu. Jak bardzo Sachs nienawidzi Ameryki, której obywatelstwo posiada, świadczy również jego narracja na temat Chin, w ramach której żydowski globalista uznał, iż podjęta przez Trumpa próba technologicznego uniezależnienia się od Państwa Środka była… „atakiem na Chiny”, które mogą jego zdaniem budować dominującą pozycję, ponieważ „nikt nie ma monopolu na wiedzę i talenty”. Warto o tym wspomnieć, aby ukazać jak zwodnicze może być poleganie na tego typu autorytetach, które wprawdzie wykazują się duża dozą realizmu politycznego, ale jednocześnie beznadziejnie ulegają ideologii, operując zupełnie fałszywymi założeniami bazowymi i ostatecznie wyciągając fałszywe wnioski ze swoich rozumowań.

Dzień świra jak Dzień świstaka…

Krótki przegląd przykładów z USA pokazuje, że pomimo całego tamtejszego doktrynerstwa, toczy się tam jednak jakaś debata publiczna. Wydaje się tymczasem, że nad Wisłę nie docierają nawet głosy oficjalnie uznanych autorytetów, takich jak Sachs, które sprzeciwiają się narracjom rodem z CNN-u i biura prasowego Białego Domu.

Mówienie o faktach i upominanie się o polską rację stanu jest spychane na „pro-rosyjski” margines marginesów, czego skutkiem jest ogólna radykalizacja. Trudno się dziwić wściekłości rolników, skoro polskie władze konsekwentnie ignorowały i ignorują zagrożenie ekspansją ukraińskich oligarchów. Trudno się dziwić ostrym komentarzom polskiej „ulicy” na temat współczesnych banderowców, skoro każdy publicysta, który skrytykuje ukraińską hucpę, jest atakowany jako rzekomy sprzymierzeniec Putina.

Jednocześnie trudno sobie wyobrazić, by problemy polskiej polityki były podejmowane w Warszawie z pewną dozą realizmu, skoro nawet mówienie o ukraińskiej rakiecie, która zabiła dwóch Polaków, było owiane dziwnym tabu i dopiero po wyciszeniu sprawy przebąkiwano coś na temat prawdziwej wersji wydarzeń.

Czyż nie jest to wymowne, że aby posłuchać opinii wykraczających poza najściślejszy mainstream, musimy uplasować się na marginesie polskiej debaty publicznej albo sięgać do odległych materiałów zza oceanu i to niekoniecznie konserwatywnych?

Na koniec zwróćmy uwagę na jeszcze inny – nader dziwaczny – zakręt historii. Otóż, pod koniec wspomnianej rozmowy pomiędzy sędzią Napolitano (ponoć katolickim tradycjonalistą) a Jeffreyem Sachsem (jakby nie było, podwójnym „autorytetem” dla Polaków, bo ekonomicznym i obecnie „religijnym”), obaj panowie w kordialnym tonie stwierdzają: No to widzimy się za tydzień w Rzymie na konferencji z okazji… 750-lecia śmierci św. Tomasza z Akwinu. Po czym Sachs konstatuje, że jest to wspaniała okazja, by przypomnieć kluczową rolę, jaką Akwinata przypisywał… cnocie i prawu naturalnemu w rozwoju i przetrwaniu człowieka. Do czego doszło, że żydowski globalista musi nam przypominać o cnocie i prawie naturalnym, a więc faktycznie podstawowych pojęciach naszej cywilizacji, o których raczej nie usłyszymy od naszych proboszczów i biskupów!

Filip Obara

===========================

Michał Rogoziński 5 marzec 2024

No to brawo Panie Redaktorze za… spostrzegawczosć. Czasem potrafi Pan przestać marnowac swój niewątpliwy talent na tematy jałowe. Ja nie będę tak odkrywczy i opisze stan polskiej swiadomości w słowach znacznie prostszych. Po pierwsze to tej świadomości nie ma (PCh24, to środowisko niszowe, co by o tym nie mowić, sam jestem taką niszą od lat kilkudziesięciu, wiec FAKTY trzeba przyjmowac do wiadomości i tyle.) Przeciętny „Polak” po szkole w jakiejś „Psiej Wólce” z programem szkolnym jaki jest i jaki był, pojęcie o Polsce, polskiej historii i realnych zagrożeniach ma takie, jakie może mieć absolwent zawodówki, lub szkoły rolniczej w najlepszym wypadku, czyli kibicowskie. I tu pomijajac patologie – pocieszę, te ponad tysiac lat chrześcijaństwa na coś się przydało.

Pomijajac patologie (te są wszedzie) zwykły szary człowiek z ulicy, porządnie pracujacy, to… przedstawiciel cywilizacji lacińskiej (choć sam o tym nie ma pojęcia, ale jego zmysl moralny i patriotyczny jest NORMALNY, no w miarę normalny). Tyle, ze te dyrdymaly, które tu wszyscy produkujemy, takze w komentarzach zupełnie do niego nie dochodzą. Wobec braku aparatu pojęciowego co najwyzej brzydko zaklnie komentujac jakies bieżace wydarzenia, natomiast ludzi typy PCh24, albo w ogóle nie zauważa (pojęcia nie ma o ich istnieniu i zupełnie do niego nie dociera ten sposób pojmowania rzeczywisci – co najwyzej jesteśmy jakimis szalonymi nawiedzeńcami, od których lepiej trzymać sie z daleka, „bo kazdy swój rozum ma”.

Tak więc to nie jest dyskusja czy rozumowanie dla zwykłego Polaka z ulicy, bo to zupełne abstrakcje.) Ujmujac rzecz prościej – choćby patrząc na ostanie wybory polski wybór docelowy, to bycie Generalnym Gubernatorstwem, lub Palestyną. Mnie nie odpowiada ani jedno, ani drugie, a biorąc pod uwage tradycję moją i mojej żony, to już zupełnie mi z taką wizją nie po drodze. Ponieważ nic z tym zrobic nie mogę, to by nie wyświadczać niedźwiedziej przyslugi swoim dzieciom i na wszelki wypadek uratowac cos dla przyszłości tego kraju, jesli taka będzie, wyprowadziłem się z kraju, poza obręb tej alternatywy (GG- Palestyna). Natomiast żyjemy, tu gdzie zyjemy od pokoleń i wszystko jedno czy będzie to Polska szlachecka, ludowa, czy demokratyczna, realiów nie zmienimy. Pomijam żydo-bolszewię, na walke z żywiołem germańskim moja rodzina poświecila szmat historii i choć najwiekszych krzywd doznała ostatnio ze Wschodu, to patrząc realnie – w obecnej sytuacji z kims się trzeba dogadywać.

Dogadywanie się z Niemcami (Tusk) znamy i to jest wybór pomiędzy „kabaretem” serwowanym publice przez Palikota (o ile wiem Zyda i podobnie jak Hartman absolwenta KUL – serdecznie gratuluję KUL-owi absolwentów tej miary), a niedoszłego dominikanina Hołownię. To ichne bredzenie może się podobać publice, gawiedzi, plebsowi, jak kto woli, ale to tylko zewnetrzne atrybuty tego co dzieje się za kulisami. I tutaj, ja bym się zastanowil powaznie nad propozycjami przedstawianego jako alkoholik byłego prezydenta Rosji. Zeby bylo ciekawiej, one są nie tylko uzasadnione historycznie, ale powtarzaja tezy prof. Konecznego sprzed 80-100 lat. Jak dla mnie Rosja przez ostanie lata – przynajmniej za mojego świadomego życia zachowuje się w miarę racjonalnie. Tymczasem my przyjmujemy narrację Żydów, ktora nigdy racjonalna nie była, Prusaków, ktorzy na Polsce wyrośli, albo Anglosasów, ktorzy zawsze wyciagali kasztany z ognisak cudzymi rękami. Nie chce epatowac przykładami, bo szkoda na to czasu.

La fille ainée de l’Église. Igrzyska Olimpijskie we Francji: Krzyże usunąć!

Igrzyska Olimpijskie we Francji: Proszę krzyże usunąć!

gloria

Plakaty Igrzysk Olimpijskich i Paraolimpijskich Paryż 2024 zostały odsłonięte w Musée d’Orsay 4 marca. Ich autorem jest niejaki Ugo Gattoni.

Kompozycja mikroelementów i małych scen utopijnej, fantastycznej wersji Paryża, obejmuje Wieżę Eiffla, Patrouille de France, metro, Sekwanę, Łuk Triumfalny. Znane miejsca, pomniki i symbole są przestawiane i reinterpretowane.

Najbardziej godne uwagi: Krzyż na Les Invalides w Paryżu, gdzie mieszczą się muzea historii wojskowości, został usunięty.