Powrót członka. Zwiędłego. Rady Medycznej. Chce masowych testów, izolacji i masek.

https://nczas.com/2022/08/27/powrot-czlonka-rady-medycznej-chce-masowych-testow-izolacji-i-masek/

Prof. Miłosz Parczewski, członek nieistniejącej już osławionej Rady Medycznej ds. COVID-19, znów zabrał głos. Teraz apeluje o masowe testowanie.

Podczas ogłoszonej pandemii koronawirusa prof. Parczewski zasłynął m.in. z propozycji, by niezaszczepionych przeciwko covidowi obowiązywała godzina policyjna oraz zakaz przemieszczania się pomiędzy województwami.

Z rozbrajającą szczerością i uśmiechem na twarzy przyznawał także, że zamknięcie fryzjerów w imię walki z koronawirusem nie miało oparcia w danych naukowych. Ot, po prostu zamknięto i już.

Po kilku miesiącach medialnej ciszy, prof. Parczewski wraca. Teraz apeluje, by Polaków poddać masowym covidowym testom.

Prof. Parczewski jest przekonany, że „ilość wirusa SARS-CoV-2 krążącego w populacji jest bardzo duża”. Ubolewa natomiast, że nie ma masowych testów, więc nie wiadomo, jak duża.

System testowania w żaden sposób nie odzwierciedla rzeczywistej liczby przypadków. Wykrywamy ich zapewne jakieś 10 proc. Patrząc natomiast na to, jak pracują izby przyjęć i szpitale, widać, że ilość krążącego w populacji wirusa SARS-CoV-2 jest bardzo duża – twierdzi.

Jego zdaniem należy wrócić do szybszego i szerszego testowania na obecność wirusa, a lekarze rodzinni powinni mieć jeszcze lepszy dostęp do testów antygenowych. Chciałby też powrotu do możliwości samodzielnego wystawiania zleceń na testy przez pacjentów.

Ponadto prof. Parczewski przebąkuje o konieczności powrotu do izolacji, bo teraz ludzie zbyt normalnie żyją. – W tej chwili nie ma żadnych wytycznych, czy osoby z kontaktu powinny choćby przez kilka dni się obserwować, izolować ani kiedy miałyby wykonać sobie test – ubolewa.

Standardowo też nie mogło zabraknąć wątku o maskach. Prof. Parczewski widziałby powrót do poprzedniego stanu rzeczy, czyli obowiązek szmatek na twarz w pomieszczeniach zamkniętych i miejscach zgromadzeń. Łaskawie oszczędziłby ludzi w parkach i ogólnie na świeżym powietrzu.

Oszustwa już w 2016 !! – Szczepionka przeciw rotawirusom – przypadki śmierci zgłoszone do VAERS

kw. 17, 2016 | Rotawirusy https://pubmedinfo.org/2016/04/17/paul-offit-szczepionka-przeciw-rotawirusom-przypadki-smierci-zgloszone-w-vaers/

Po co szczepionka przeciw rotawirusom? W krajach rozwiniętych infekcja rotawirusem nie wydaje się być związana ze śmiertelnością. Czego nie do końca można powiedzieć o szczepionce przeciw rotawirusom, w tym szczepionce o nazwie RotaTeq firmy Merck, w której profesor Paul Offit miał swój udział. 

Rotawirusy: śmierć z powodu biegunki?

Tabela zgłoszonych przypadków rotawirusa przez brytyjski National Health Service w latach 2000 i 2012 pokazuje niezwykle spójne liczby w ilości około 15.000 rocznie (prawdopodobnie 200 tysięcy przypadków): nie wspomniano o przypadkach zgonów. Widać z tego, że szczepionka Rotarix firmy GSK, została wprowadzona do brytyjskiego kalendarza szczepień w 2013 roku, aby zapobiec biegunce, a nie śmierci.

[Tabele – w oryginale. MD]

Szczepionka przeciw rotawirusom

Oryginalna szczepionka przeciwko rotawirusom RotaShield, sprzedawana przez Lederle, została wycofana po roku z powodu związku z poważnymi stanami gastrycznymi o nazwie wgłobienie jelita, w którym pewien odcinek jelita nachodzi na siebie co powoduje zatkanie i zator.

Raporty w VAERS (System raportowania niepożądanych zdarzeń poszczepiennych) dla szczepionki  RotaShield Lederle wymienia 124 odnotowane przypadki wgłobienia jelit w tym jeden ze skutkiem śmiertelnym (1 na 124).

Nowsze produkty, jeden firmy Merck o nazwie RotaTeq do którego powstania przyczynił się Paul Offit i czerpie z niego zyski oraz i Rotarix firmy GSK związane są z podwyższonym poziomem wgłobienia. Raporty VAERS (do 9 lutego 2015) dla szczepionki Offit / Merck RotaTeq wprowadzonej na rynek w 2006 roku, wymieniają  1.130 przypadków wgłobienia z 11 towarzyszącymi zgonami (1 na 107).

Wgłobienie jest objawem specyficznie związanym ze szczepionkami przeciw rotawirusom. Należy pamiętać, że te szczepionki rzadko podawane są oddzielnie od innych szczepionek, jednak całkowita suma zgłoszeń do VAERS przypadków w których pacjent zmarł jest niepokojąco wysoka.

[więcej – w oryginale. MD]

W tym szaleństwie jest metoda… Logika STOEN, potem „Innogy”, a obecnie „E.ON”…

Izabela Brodacka 27 sierpień 2022

Kilka lat temu wygrałam sprawę sądową z firmą STOEN. Tak się wówczas nazywała firma z którą podpisałam umowę na dostarczanie energii elektrycznej. Otóż pewnego dnia otrzymałam fakturę opiewającą na przeszło 4 tysiące. Miała to być opłata za pobór energii według wskazania licznika. Nie było takiej możliwości, ten licznik obsługiwał tylko łazienkę i ubikację, a wodę ciepłą dostarcza mi elektrociepłownia. Zwykle płaciłam za energię zużytą na  oświetlenie tych pomieszczeń około 120 złotych rocznie, zażądałam więc kontroli licznika. Za kilka tygodni otrzymałam dokument w którym pan ekspert STOENU  określił stan licznika jako doskonały. Miał trzymać obroty ( cokolwiek to miało znaczyć) i miał w ogóle same zalety ( licznik nie ekspert). Do rachunku dopisano mi zatem 500 złotych za zbędną zdaniem firmy ekspertyzę. Co gorsza otrzymałam następne rachunki z prognozą około 4 tysięcy na każdym. Zdecydowałam się oddać sprawę do sądu po opłaceniu na polecenie adwokata pierwszego rachunku z adnotacją: „kwota nienależnie pobrana, będę domagać się jej zwrotu”.

W STOENIE nikogo nie obchodziły moje argumenty merytoryczne, które podnosiłam w pismach. Przy takim poborze energii w moim mieszkaniu musiałaby pracować przez całą dobę betoniarka a poza tym przez bezpiecznik musiałby płynąć prąd o natężeniu 25 amperów co było niemożliwe gdyż bezpiecznik  „przepuszczał” tylko 10 amperów. Nie wiem jak zakończyłaby się ta sprawa gdyż niezależna pani sędzia była całkowicie impregnowana na wiedzę i logikę. Nie odróżniała wata of wolta, więc nie było sensu używać argumentów technicznych. Na szczęście adwokat wykrył, że liczniki w mojej kamienicy są nie atestowane od kilkunastu lat więc ich wskazania są w sensie prawnym nieważne. Sprawę wygrałam i STOEN musiał przekazać na moje konto prawie 10 tysięcy. Był to zwrot nienależnie pobranej kwoty, odsetki od tej kwoty, zwrot kosztów sprawy sądowej , kosztów fałszywej ekspertyzy oraz kosztów obsługi prawnej. W rezultacie w całej kamienicy natychmiast zmieniono liczniki.

Pewien miły monter powiedział mi, że jeżeli przychodzi jego kolega czyli inny monter i prosi  na przykład o kombinerki albo o szklankę wody trzeba stanowczo odmawiać i patrzeć mu na ręce. Monterzy mają polecenie żeby zrywać z liczników plomby a potem twierdzić, że zastali już zerwane co obciąża lokatora mieszkania wysoką grzywną. Nie wiem czy to prawda ( zaznaczam to  przez ostrożność procesową ) ale pilnie stosuję się odtąd do jego rady. 

Nauczyłam się też dokumentować każdy krok, robić zdjęcia licznika przy każdej wizycie montera i sprawdzać rachunki.  Przy reklamacji polecam osobie obsługującej klientów zajrzeć do komputera aby przekonała się, że wygram każdą sprawę z  firmą,  która stale zmienia nazwy. Nazywała się przez pewien czas STOEN potem „Innogy”, a obecnie nazywa się „E.ON”. A  może są to inne firmy ( to też zaznaczam przez ostrożność procesową)  lecz mają tylko podobny modus operandi. 

Oto kuriozalna historia potyczek pewnej młodej osoby z firmą pośredniczącą w dostarczaniu energii. 

Firma Innogy wystawiła jej w 2000 roku tak zwane faktury prognozujące nie uwzględniające jednak faktycznego stanu licznika pomimo, że jego odczyty były regularnie zamieszczane na stronie <moje. innogy.pl>. Prognozy te wielokrotnie przekraczały rzeczywiste zużycie energii co po interwencji właścicielki posesji zostało uwzględnione w fakturze korygującej, która wykazała nadpłatę w wysokości 732,85 zł. oraz faktyczne zużycie energii (w okresie od 01.05.20 do 31.10.20 )w wysokości 60kWh przy prognozie 1320,46kWh czyli przeceniającej to zużycie przeszło 20 razy.

Firma Innogy przeprosiła klientkę za nieporozumienie i zawiadomiła odrębnym pismem, że nadpłatę zalicza na poczet kolejnych rachunków. Do zapłaty na dzień 10.02 21 pozostała kwota 201,77 zł. która oczywiście została uregulowana, po czym klientka  niespodziewanie dostała  z Sadu Rejonowego w Lublinie nakaz zapłaty na kwotę 551,86 zł z powództwa właśnie firmy Innogy  Wniosła  od tego nakazu zapłaty sprzeciw. Sąd w Lublinie uznał ten sprzeciw za zasadny i umorzył postępowanie obciążając obydwie strony jego kosztami. Niespodziewanie pojawił się w tej sprawie kolejny sąd- Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi- Południe żądając od klientki tej samej kwoty 551,86zł z tego samego powództwa.  Uzasadnienie powództwa to 12 stron prawniczego bełkotu nie ma więc sensu tego czytać, ani tym bardziej przytaczać.  Od tego nakazu klientka oczywiście też się odwołała argumentując, że sprawa została ostatecznie rozstrzygnięta przez sąd w Lublinie. Zastanawiamy się teraz ile jest w Polsce Sądów Rejonowych i czy wszystkie będą po kolei żądać od klientki w imieniu firmy Innogy rosnących sum.

Mechanizm działania tej firmy albo tych firm jest prosty. Zatrudniają kancelarię prawną, która produkuje sążniste pisma zupełnie bez związku z faktami i z rzeczywistością. Co gorsza nie do zrozumienia dla przeciętnego człowieka. Obawiam się, że autorzy tych pism też ich nie rozumieją gdyż w przeciwnym razie musieliby zwrócić uwagę na nonsensy i wewnętrzne sprzeczności w tych pismach zawarte. Jeżeli roszczenia firmy są niezbyt wygórowane wiele osób reguluje je w ciemno gdyż nie mają czasu ani ochoty na sprawy sądowe. 

Inny przypadek. Firma E.ON Klient otrzymuje fakturę z prognozą zużycia za kwotę 133.56 zł. VAT od tej kwoty powinien wynosić 133.56x 0.05= 6.678zł. Zaokrąglając  do jednego grosza 6, 68 zł. W fakturze wystawionej przez firmę VAT wynosi 6.99zł. Nawet gdyby to była prawidłowo obliczona kwota ( a nie jest) to 133, 56+ 6.99= 140,55zł. Tymczasem żąda od klienta zapłacenia 147, 54 zł pod rygorem wyłączenia prądu. Zatem klient zamiast zapłacić  133,56 x 1.05=140, 24 zł zapłaci  o !47,54- 140,24= 7,3zł więcej.

Pani kierowniczka działu windykacji nie umie liczyć procentów ani dodawać ułamków dziesiętnych. Trudno uwierzyć, że ukończyła szkołę podstawową. Przez ostrożność zaznaczę, że dysponuję pełną dokumentacją opisywanych spraw.

Wygląda to na szaleństwo -ale jest to metoda.

Szokujący sondaż ws. Rzezi Wołyńskiej. Tylko 5% Ukraińców wskazało, że była to „etniczna czystka na Polakach przeprowadzona z rozkazu dowództwa UPA”

https://wprawo.pl/szokujacy-sondaz-ws-rzezi-wolynskiej-tylko-5-ukraincow-wskazalo-ze-byla-to-etniczna-czystka-na-polakach-przeprowadzona-z-rozkazu-dowodztwa-upa/

Przez Last updated sie 24, 2022 kadr z filmu „Wołyń”/fot.

https://wprawo.pl/wp-content/uploads/2022/08/kadr-z-filmu-Wolyn-728x430.png

W dniach 11-15 sierpnia 2022 roku ukraiński instytut Info Sapiens przeprowadził na Ukrainie sondaż dotyczący Rzezi Wołyńskiej. Zaledwie 5% respondentów wskazało, że była to „czystka etniczna na Polakach przeprowadzona z rozkazu dowództwa UPA” i tylko 6% bezwarunkowo zgadza się na ekshumacje ofiar tego ludobójstwa, zbudowanie cmentarzy i zamontowanie tablic informujących, że mieszkańców polskich wiosek zabiła UPA.

Warunkową zgodę na ekshumację, budowę cmentarzy i zamontowanie tablic informacyjnych wyraziło 53% respondentów. Jako warunek wskazali, że na grobach ukraińskich ofiar polskiego podziemia zostaną zamontowanie podobne tabliczki. Natomiast 24% w ogóle nie zgadza się na ekshumację.

Jak wygląda wiedza Ukraińców na temat Rzezi Wołyńskiej? W raporcie z badania napisano, że 15% wie o niej, a 62% „trochę słyszało o tych wydarzeniach”. 42% respondentów miało problemy z odpowiedzią na pytanie czym była Tragedia Wołyńska lub Rzeź Wołyńska. Według 27% była to „wzajemna wojna polskiego i ukraińskiego podziemia, której ofiarą padła polska i ukraińska ludność cywilna”. Według 9% były to „mordy na polskich mieszkańcach Wołynia i Galicji przeprowadzone przez niektóre oddziały UPA, wbrew rozkazom dowództwa UPA”. Tyle samo respondentów (9%) wskazało, że były to „wzajemne mordy polskich i ukraińskich chłopów”, a 8% uważa, że była to „wojna polskiego podziemia przeciw Ukraińcom, którzy musieli się bronić”. Zaledwie 5% wskazała „czystkę etniczną na Polakach przeprowadzoną na rozkaz dowództwa UPA”. Pytania z określeniem „ludobójstwo” nie było.

Z sondażu wynika też, że według 38% ankietowanych rola Polaków w historii Ukrainy, „do II wojny światowej była głównie negatywna, a potem głównie pozytywna”, 33% ocenia rolę Polaków w historii Ukrainy jako „głównie pozytywną”, a 8 proc. uważa, że była ona „głównie negatywna”. – Mieszkańcy Galicji nieco mniej pozytywnie oceniają rolę Polaków – tylko 23% ocenia ją pozytywnie, a 12% respondentów ocenia ją negatywnie – czytamy w raporcie.

Z sondażu wynika, że po agresji rosyjskiej 24 lutego 73% Ukraińców zmieniło swoją opinię o Polakach na lepszą. Wynik ten jest w przybliżeniu taki sam we wszystkich zbadanych regionach Ukrainy.

Ukraińców pytano też jak docelowo powinny wyglądać relacje Polski i Ukrainy. 40% wskazało, że „oba państwa powinny być przyjaźnie do siebie nastawione, przekraczanie granicy powinno być prostsze, lecz nie ma potrzeby konsultowania swojej polityki”. 29% uważa, że „oba państwa powinny uzgadniać między sobą politykę zagraniczną, granica między nimi powinna być czysto symboliczna, a ludzie powinni mieć możliwość swobodnego przemieszczania się i pracy w obu państwach”. Tyle samo (29%) wybrało odpowiedź „oba państwa powinny się wzajemnie wspierać, a swoją politykę konsultować. Należy usprawnić przekraczanie granicy, aby nie było tam kolejek”. – Galicja to jedyny region, w którym nieco ponad połowa Ukraińców nie chce nadmiernego zbliżenia z Polską, być może ze względu na pamięć o polskim panowaniu w przeszłości – czytamy w raporcie.

Badanie przeprowadzono na próbie 1036 respondentów metodą CATI (wywiady telefoniczne wspomagane komputerowo) na losowej próbie numerów telefonów komórkowych. Próba jest reprezentatywna dla dorosłej populacji Ukrainy (w wieku 18 lat i więcej). Struktura próby odpowiada strukturze populacji pod względem takich parametrów jak płeć, wiek, obszar zamieszkania i region.

Ankieta nie została przeprowadzona w Autonomicznej Republice Krymu, mieście Sewastopol, a także na innych terenach Ukrainy okupowanych przez Rosję, gdzie ukraińscy operatorzy nie świadczą usług telefonii komórkowej. Badanie nie obejmuje również Ukraińców, którzy wyjechali za granicę. Maksymalny błąd statystyczny nie przekracza 3,1%. Na części wykresów dane nie sumują się do 100 proc. Sytuacja taka występuje w pytaniach wieloodpowiedziowych. W przypadku pytań z możliwą jedną odpowiedzią minimalne odchylenia od 100% wiążą się z zaokrągleniami procentowania. Pełna wersja raportu zostanie opublikowana na początku września.

Źródło informacji: PAP

Zobacz też:

https://wprawo.pl/ponad-80-ukraincow-popiera-uznanie-oun-upa-za-uczestnikow-walki-o-niepodleglosc-ukrainy-ponad-70-pozytywnie-ocenia-stepana-bandere/embed/#?secret=MMBimNz42r#?secret=MbalMiG9Sj

Stop Ukrainizacji Polski

Katarzyna Treter-Sierpińska

26 VIII, 2022 https://wprawo.pl/katarzyna-ts-stopukrainizacjipolski/

okładka broszury „Stop ukrainizacji Polski”

https://wprawo.pl/wp-content/uploads/2022/08/Stop-ukrainizacji-Polski-750x430.png

W lipcu 2022 roku Konfederacja Korony Polskiej, czyli partia Grzegorza Brauna, wydała broszurę pt. „Stop ukrainizacji Polski”. W tej 60-stronicowej publikacji znajduje się analiza sytuacji Polski, obarczonej kilkumilionową mniejszością ukraińską przybyłą jako „uchodźcy wojenni”, oraz propozycje zmian legislacyjnych nakierowanych na powrót uchodźców do ich kraju, a nie na ich osiedlanie w Polsce. Publikacja wywołała furię zarówno po stronie zwolenników rządu, jak też opozycji totalnej. Braun został natychmiast opluty jako „ruska onuca” i „agent Kremla”. Jednak w mainstreamowych programach nikt nie podjął merytorycznej dyskusji z tezami i propozycjami zawartymi w tej broszurze. Dlaczego? Dlatego, że większość Polaków dowiedziałaby się wtedy, co się w tej broszurze znajduje i przyznałaby Braunowi rację. A przecież to byłby polityczny cios dla mainstreamu opowiadającego Polakom bajki z mchu i paproci.

Co zatem jest w broszurze „Stop ukrainizacji Polski”? Jest w niej postulat efektywnej kontroli granicy. Nie może, bowiem, być tak, że wojna na wschodzie Ukrainy oznacza niekontrolowany napływ do naszego kraju wszystkich, którzy przedstawią się jako uchodźcy. Przecież oczywistym jest, że w takiej sytuacji wjadą do Polski nie tylko ci, którzy potrzebują pomocy, ale też ci, których zadaniem jest działanie na szkodę Rzeczypospolitej, w tym autentyczni rosyjscy agencji.

Jak wskazano w broszurze, efektywna kontrola granicy ma też na celu ochronę przed importem przestępczości i przenikaniem broni oraz ochronę epidemiologiczną. I nie chodzi tutaj o kowidową histerię, ale o to, że  np. występowanie na Ukrainie gruźlicy jest siedem razy częstsze niż w Polsce. To nie jest teoria spiskowa, tylko twarde dane, a Ukraina znajduje się na sporządzonej przez WHO liście krajów, w których stwierdzono występowanie gruźlicy odpornej na leczenie.

– Polaków zachęcano, by przyjmowali Ukraińców pod swój dach, do swoich rodzin, nie informując szeroko o istnieniu tego rodzaju zagrożeń. Miliony kobiet, dzieci, osób starszych, personelu służby zdrowia, narażonych zostało potencjalnie na poważne konsekwencje wynikające z takiego lekceważącego bezpieczeństwo zdrowotne podejścia. Władze RP powinny chociażby monitorować i izolować osoby ubiegające się o ochronę, w sytuacji, gdy zagrażają one zdrowiu publicznemu – czytamy w broszurze.

Bardzo ważnym postulatem zapisanym w „Stop ukrainizacji Polski”, jest to, aby pomoc finansowa była udzielana uchodźcom w ramach odrębnego systemu świadczeń, a nie jako świadczenia socjalne wypłacane Polakom.  Pomoc ta powinna też być udzielana wyłącznie osobom, które faktycznie uciekły przed działaniami wojennymi, a nie tym, które przybyły do Polski z obszarów niezagrożonych. Wysokość świadczeń dla uchodźców powinna być też skalkulowana według zasady „chronimy życie, a nie poziom życia”.

To są rzeczy oczywiste, ale polskie władze w ogóle ich nie uwzględniły i efekt jest taki, że świadczenia są wypłacane Ukraińcom w dobrej, a nawet doskonałej sytuacji finansowej, którzy przyjechali do Polski z terenów bezpiecznych, a niektórzy nawet zdążyli już wrócić do siebie, ale nadal pobierają świadczenia fundowane z kieszeni polskiego podatnika.  Czy tak powinno być? Nie powinno, ale skoro mówi o tym Grzegorz Braun, to jedyną odpowiedzią są wyzwiska.

W broszurze „Stop ukrainizacji Polski” znalazł się też postulat przeciwdziałania dyskryminacji Polaków w sferach edukacji, służby zdrowia i zatrudnienia, a także wprowadzenie prawa do wymówienia kwatery uchodźcom przez rodziny udzielające im gościny. – Tysiące polskich rodzin przyjęło pod swój dach uchodźców z Ukrainy, biorąc na siebie ryzyko związane z pobytem nieznanych im ludzi we własnym domu. (…) Ze strony państwa polskiego należy się tym osobom nie tylko wdzięczność, ale przede wszystkim konkretne wsparcie i ochrona, gdy będą, z takich czy innych powodów, chciały zrezygnować z udzielania dalszej gościny – czytamy w broszurze. To znowu jest rzecz oczywista, ale powiedzenie tej oczywistej rzeczy wywołuje oskarżenia o nieludzkie traktowanie uchodźców i „mowę nienawiści”.

Najważniejszym postulatem, z punktu widzenia dalszych losów państwa polskiego, jest postulat dotyczący nowelizacji przepisów o obywatelstwie w kierunku zaostrzenia kryteriów jego przyznawania. Konfederacja Korony Polskiej domaga się, aby dla ubiegających się o polskie obywatelstwo cudzoziemców wydłużyć minimalny okres nieprzerwanego przebywania na terytorium RP do 10 lat, postawić ścisłe wymogi językowe, zaostrzyć warunki samodzielności ekonomicznej, wprowadzić warunek niekaralności, wprowadzić obowiązek podpisania deklaracji o chęci przyjęcia kultury polskiej i polskiego systemu wartości, w tym akceptacji dla wartości chrześcijańskich, a w przypadku obywateli Ukrainy i osób deklarujących narodowość ukraińską – wymóg deklaracji potępienia zbrodniczej tradycji Bandery, OUN, UPA i zobowiązanie do niepodejmowania aktywności wiążących się z szerzeniem tych zbrodniczych ideologii.

Zarówno polskie władze, jak i opozycja totalna udają, że nie widzą postępującej banderyzacji Ukrainy. Ale przecież jest to fakt i myślenie życzeniowe nic tu nie zmieni. Postulat wprowadzenia deklaracji potępiającej banderyzm jest więc jak najbardziej na miejscu. Oczywiście wywołał on furię ukrainofilów, którzy stwierdzili, ze takich deklaracji wymagać nie wolno, bo to uwłacza godności uchodźców uciekających przed ruskimi bombami. Nie wiem, co może być uwłaczającego w stwierdzeniu, że nie pochwala się ludobójstwa. Czy mamy zgodzić się na gloryfikację zbrodniczego banderyzmu, żeby Ukraińcy nie poczuli się niekomfortowo?

Zalecam Państwu lekturę broszury „Stop ukrainizacji Polski”, którą znajdziecie na stronie Konfederacji Korony Polskiej TUTAJ. Nie ma tam żadnej „mowy nienawiści”, ani „rosyjskiej propagandy”. Jest głos rozsądku, który oby nie był głosem wołającego na puszczy w obecnym ukrainofilskim amoku serwowanym Polakom zarówno przez władzę jak i opozycję totalną oraz ich stronników. A o tym, jaki jest poziom tego amoku, można przekonać się obserwując na Twitterze reakcję, jaką wywołało upowszechnianie hasztagu #StopUkrainizacjiPolski przez Marcina Skalskiego, od niedawna publikującego na naszym portalu.

Dzięki akcji rozkręconej przez Skalskiego hasztag #StopUkrainizacjiPolski znalazł się na pierwszy miejscu w trendach na polskim Twitterze. W odpowiedzi ukrainofile stwierdzili, że Skalski jest „ruskim zjebem”, „ruskim agentem” i „ciężkim debilem”. Ogłosili też, że  mocodawcy „płacą mu w rublach” i „powinny zająć się nim służby”. Oczywiście wszystkie te konta są anonimowe i oczywiście taki ściek pojawia się nie tylko pod wpisami Skalskiego, ale również pod wpisami innych osób wrzucających tweety z hasztagiem #StopUkrainizacjiPolski. Nie ma żadnej merytorycznej dyskusji na temat broszury Konfederacji Korony Polskiej, do której odnosi się hasztag. Jest za to np. wpis po angielsku publikowany przez różne konta, w którym czytamy, że zamieszczanie hasztagu #StopUkrainizacjiPolski to „akcja zorganizowana przez rosyjską propagandę”. W tym wpisie, który jest identyczny na różnych kontach, napisano też, że „wszyscy Polacy popierają Ukrainę”, a „rosyjska propaganda niech idzie tam, gdzie poszły moskiewskie statki”. Wpis oznaczany jest hasztagami #NieDlaRuskiejPropagandy i #RosjaToZło.

Jak widzicie, ukrainofilski amok trwa, a każdy głos, który jest mu przeciwny, ma być zakrzyczany i oznaczony jako „ruska onuca”. To jest dokładnie ten sam mechanizm, który stosowano wobec osób protestujących przeciw zabójczej polityce lockdownu, szkodliwej zasadzie „dystans, dezynfekcja, maseczka” oraz masowemu podawaniu eksperymentalnych preparatów nazywanych szczepionkami na kowid. To jest ten sam szantaż emocjonalny, który podczas pandemii brzmiał „zaszczep się dla innych” i przy pomocy którego babcie straszono wnuczkami, a dzieci kolegami ze szkoły. Teraz mamy oddać wszystko Ukrainie i nie zadawać żadnych pytań, ani nie wyrażać żadnego sprzeciwu, bo jeśli to zrobimy, to jesteśmy „ruskimi zjebami” i przez nasz brak entuzjazmu ruskie bomby spadną na Warszawę.

Zdjęcie wykonane na kijowskim Majdanie w marcu 2014 roku / fot. Marcin Skalski

Powtarzam: nikt nie podejmuje merytorycznej polemiki z tezami zapisanymi w broszurze „Stop ukrainizacji Polski”. I tak samo nikt nie podejmował merytorycznej polemiki z tezami osób, które wskazywały na szkodliwość polityki kowidowej. Efektem tej polityki jest 200 tysięcy nadmiarowych zgonów spowodowanych systemowym odcięciem pacjentów od służby zdrowia. Skutki ukrainofilskiego amoku też będą dramatyczne. Każdy rozumny człowiek jest w stanie to przewidzieć, tak jak każdy rozumny człowiek był w stanie przewidzieć, do czego doprowadzi zamknięcie szpitali, przestawienie przychodni na teleporadę i uzależnienie pomocy medycznej od wyniku kowidowego testu. Ale rozum nie jest dziś w cenie. Liczą się emocje i nic poza tym. Niestety, za ten ukrainofilski amok polityków i części społeczeństwa zapłacimy wszyscy. A cena za głupotę jest zawsze wysoka.

Jeśli podobają się Państwu moje felietony i chcielibyście wesprzeć moją działalność publicystyczną, możecie to zrobić dokonując przelewu na poniższe konto PayPal. Będzie to dla mnie nie tylko wsparcie w wymiarze finansowym, ale również sygnał, że to, co robię, jest dla Państwa ważne i godne uwagi. Z góry dziękuję. Katarzyna Treter-Sierpińska https://www.paypal.me/katarzynats

Istnieją na świecie z woli Boga – dwie armie: armia dzieci Najświętszej Maryi Panny oraz armia dzieci szatana.

Arcybiskup Marcel Lefevbre

Kazanie na uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

St. Mary’s (Kansas),15 sierpnia 1979 r. Pięć lekcji Maryi .

Za „ The Angelus”, lipiec 2079, tłumaczył Tomasz Maszczyk

Zbawienie ze Wschodu? Zawsze Wierni nr 4/2022 (221), str. 109

==========

Drodzy Bracia,

chciałbym ukazać wam w kilku słowach, jak bardzo ważne jest, aby podczas tego bolesnego kryzysu, który przechodzi obecnie Kościół, Najświętsza Maryja Panna stała się naszym przewodnikiem oraz wzorem. Trzymając się Jej, możemy być pewni, że nie zbłądzimy na manowce. Patrzmy na Nią, zadawajmy sobie pytanie, co czyniła podczas swego życia, czego pragnie nas nauczyć, a zobaczymy, że uczy nas Ona tego, czego zawsze na przestrzeni dwudziestu wieków naucza Kościół.

Pierwszą wzmiankę o Najświętszej Maryi Pannie, zapowiadającą Jej rolę, znaleźć możemy w protoewangelii, w Księdze Rodzaju. Już wówczas przedstawiana jest jako królowa wyruszająca do boju, jako królowa zastępów, królowa armii gromadząca wokół siebie wszystkie moce niebieskie, wszystkie łaski Boże aby toczyć walkę. Walkę z kim? Z diabłem!

Sam Bóg zapowiada szatanowi: „Położę nieprzyjaźń pomiędzy tobą a Dziewica Maryją”. Tak więc Najświętsza Dziewica ma wroga. I mowa tu o nieprzyjaźni nie tylko pomiędzy Nią a szatanem, ale też pomiędzy potomstwem- szatana a potomstwem Maryi; pomiędzy światem, pomiędzy wszystkim reprezentowanym przez tych, którzy są dziećmi szatana, którzy walczą z Bogiem, którzy Nim gardzą a Synem Maryi, naszym Panem Jezusem Chrystusem, oraz tymi, którzy będą dziećmi Najświętszej Maryi Panny.

Istnieją więc na świecie z woli Boga – dwie armie: armia dzieci Najświętszej Maryi Panny oraz armia dzieci szatana. Bóg zaś położył pomiędzy nimi nieprzyjaźń, która trwać będzie aż do końca czasów, do końca świata. Konsekwentnie Maryja, już przed swymi zapowiedzianymi przez Boga narodzinami, wciąga nas do walki, swojej walki, która zakończy się Jej zwycięstwem. Do walki toczonej niekiedy w okresach bolesnych, trudnych i uciążliwych. Jeśli jednak podążać będziemy za Maryją, możemy być pewni naszego z Nią zwycięstwa.

Zwycięstwo, którego pragnie Najświętsza Maryja Panna, to triumf nad szatanem, a konsekwentnie – nad grzechem. Jest Ona symbolem tych, którzy nie chcą grzechu, którzy nie chcą okazywać nieposłuszeństwa Bogu. Jest to walka, którą Najświętsza Maryja Panna toczyć będzie na przestrzeni wszystkich wieków. Zapowiadając narodziny swej Matki, Bóg udziela nam wspaniałej lekcji, obwieszczając, że daje nam Matkę, niebieską Matkę, która toczyć będzie walkę. Będziemy więc walczyć wraz z Nią ze wspólnym wrogiem, którym jest szatan, oraz przeciwko tym wszystkim którzy jak on występują przeciwko Bogu.

Być może zauważyliście, że ostatnio w literaturze religijnej unika się wspominania o wrogach Kościoła, o wrogach Boga, o wrogach naszego Pana Jezusa Chrystusa. Pragnie się, aby ci wrogowie stali się naszymi braćmi. Zamiast zwalczać w nich grzech, który oddala ich od Boga, okazując im miłość, a więc starając się ich nawrócić, postępuje się w sposób, jak gdyby prawdziwe dzieci Maryi oraz ci, którzy nie chcą nimi być, byli w istocie braćmi. To jednak nieprawda. Musimy starać się sprawić, aby ludzie ci stali się dziećmi Maryi, nie możemy jednak uznawać ich za dzieci Boga, jeśli nie są Jej dziećmi.

Drugą lekcją, jaką dała nam Najświętsza Maryja Panna, gdy ukazał się Jej archanioł Gabriel, jest Jej wiara. Pierwszym, o czym wspomina Ewangelia, opisując zwiastowanie jest wiara Maryi. A Jej kuzynka Elżbieta pozdrawia Ją: Beata quae credidisti — „Błogosławionaś, któraś uwierzyła,”.

Tak, Najświętsza Maryja Panna wierzyła. W kogo, w co? Wierzyła, że Syn, który miał się z Niej narodzić, jest Synem Bożym; wierzyła w bóstwo naszego Pana Jezusa Chrystusa; wierzyła w bóstwo swego Najświętszego Syna.

Najświętsza Dziewica daje nam tu wspaniałą lekcję. Od tej pory żyje wyłącznie dla panowania swego Syna, dla chwały swego Syna, naszego Pana Jezusa Chrystusa. W największej pokorze sama mówi, że wybrana została ze względu na swą pokorę. Święta Elżbieta nie wahała się Ją wychwalać właśnie za to: „Błogosławiona jesteś, o Maryjo, ponieważ uwierzyłaś”. Także my musimy wierzyć, musimy wierzyć, że nasz Pan Jezus Chrystus jest Synem Bożym. Musimy wierzyć w całe nasze Credo, we wszystkie prawdy, które przekazała nam Najświętsza Maryja Panna, we wszystkie prawdy, którym dawała Ona świadectwo wobec apostołów, a oni przekazywali je dalej. Musimy zachować tę Wiarę nienaruszoną. Prośmy Maryję, abyśmy mieli wiarę taką jak Ona wiarę tak głęboką, tak silną, tak odważną jak Najświętsza Maryja Panna.

Trzecim wydarzeniem z życia Maryi, które pokazuje nam, w jaki sposób powinniśmy postępować, były gody w Kanie Galilejskiej. Jak pamiętacie, zabrakło wówczas wina i słudzy przyszli powiedzieć o tym Maryi. A co im Ona odpowiedziała „Czyńcie wszystko, cokolwiek powie wam mój Boski Syn”. Oto Ewangelia Maryi. Wszystko streszcza się w jednym zdaniu: „Czyńcie wszystko, co mówi wam Jezus”.

Maryja kieruje te słowa nie tylko do służących z Kany, ale również do nas. Już na samym początku publicznej działalności Zbawiciela Najświętsza Maryja Panna mówi do nas, mówi do tych, którzy będą uczniami Chrystusa. A kiedy zwracać się będziemy do Niej, aby zapytać, jak powinniśmy postąpić w trudnych okolicznościach naszego życia, odpowie nam tak samo jak służącym podczas godów w Kanie: „Czyńcie wszystko, cokolwiek On warn mówi. Czyńcie wolę Chrystusa Pana. Zachowujcie przykazania naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jeśli pełnić będziecie Jego wolę, będziecie zbawieni. Wówczas wasze dusze, które są być może niczym woda, przemienia się w wino, w szlachetne wino. Przepełnione zostaną łaską Pana, wszystkim, czego potrzebujecie, aby wypełniać przykazania Boże”. To trzecia lekcja, jaka daje nam nasza niebieska Matka.

Czwartą lekcją, której nam udziela, jest Jej obecność na Kalwarii, gdzie nie jest Ona kapłanem składającym ofiarę – jest nim bowiem sam nasz Pan Jezus Chrystus – jednak Najświętsza Maryja Panna jest tam obecna. Apostołowie uciekli, pozostał przy Niej jedynie św. Jan. Poprzez tę obecność na Kalwarii Dziewica Maryja pokazuje nam znaczenie Ofiary Krzyża, a konsekwentnie znaczenie Ofiary Mszy św. Jest Matką kapłanów. Jest Matka wszystkich wiernych. I przez tę obecność, stojąc przy swoim Boskim Synu, krwawiącym za nasze grzechy, Maryja ukazuje Go nam i mówi: „Patrzcie, jak bardzo was umiłował mój Boski Syn oddał całą swą Krew, którą dałam Mu w swym łonie, Krew, która pokrywa obecnie całe Jego ciało. Jego Serce zostało otwarte. Jego głowa jest przebita cierniami, Jego ręce i stopy są przebite wszystko to z miłości do was”. I będzie to trwało aż do końca czasów poprzez Najświętszą Ofiarę Mszy.

Tak więc Najświętsza Maryja Panna uczy nas wielkiej tajemnicy miłości naszego Pana Jezusa Chrystusa, uobecnionej w Ofierze Kalwarii, w Ofierze Mszy i w Eucharystii. Gdyż Ofiara Mszy daje nam także Eucharystię: Ciało i Krew Żertwy, które musimy spożywać, aby osiągnąć życie wieczne. Powiedział to sam Jezus Chrystus: „Jeśli nie będziecie spożywali Ciała mojego i pili Krwi mojej, nie będziecie mieli życia Wiecznego”.

Tak więc nasz Zbawiciel uczynił ten niewyobrażalny, niewiarygodny cud, prawdziwie dając nam swoje Ciało i swoją Krew jako pokarm i napój. Oto, czego dokonała wielka miłość naszego Pana Jezusa Chrystusa — i jest to lekcja, którą Dziewica Maryja daje nam poprzez swą obecność u stóp Krzyża swego Syna na Kalwarii.

I na koniec, ostatnią lekcją, która daje nam Najświętsza Maryja Panna, jest Jej obecność pośród apostołów w dzień Pięćdziesiątnicy. To za Jej pośrednictwem dane zostaną apostołom łaski, to poprzez Nią zstąpi na nich Duch Święty. Tego uczy nas Kościół. Apostołowie zostali tego dnia uświęceni przez Ducha Świętego dzięki wstawiennictwu i pośrednictwu Dziewicy Maryi. Ona sama nie potrzebowała już przyjmować Ducha Świętego przepełniona była Duchem Świętym. Archanioł Gabriel powiedział do Niej: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski”. Tak więc nie musiała już otrzymywać Ducha Świętego.

Była tam jednak obecna, ponieważ pragnęła przekazać Ducha Świętego apostołom, gdyż Chrystus Pan pragnął, aby został On im przekazany a konsekwentnie Kościołowi właśnie poprzez Nią. Stała się tam prawdziwie Matką Kościoła, ponieważ to Ona poprzez swe pośrednictwo dała Ducha Świętego apostołom.

Tak więc Najświętsza Maryja Panna uczy nas kochać Kościół, kochać Ducha Świętego, którego otrzymujemy za pośrednictwem wszystkich sakramentów ustanowionych przez Zbawiciela, a zwłaszcza przez udział W Najświętszej Ofierze Mszy i Eucharystii. Tego właśnie uczy nas Maryja.

Musimy więc żywić najgłębsze oddanie Kościołowi i to właśnie dlatego, że jesteśmy mu oddani, bronimy naszej matki, bo Kościół Rzymskokatolicki jest naszą matką. I właśnie dlatego, że jesteśmy oddanymi synami Kościoła – ponieważ kochamy Kościół, ponieważ kochamy Rzym, ponieważ kochamy wszystkich prawdziwie reprezentujących św. Kościół katolicki bronimy naszej wiary, bronimy tego, co dała nam Najświętsza Maryja Panna.

Nie chcemy, aby zmieniano nasz Kościół. Nie chcemy innego Kościoła. Chcemy Kościoła Rzymskokatolickiego. Tego, który Najświętsza Maryja Panna przekazała apostołom w Duchu Świętym. To tego Kościoła chcemy. To ten Kościół kochamy – Kościół Matki Jezusa, Kościół Najświętszej Maryi Panny, Kościół Niepokalanego Poczęcia, Kościół Wniebowzięcia Matki Bożej. To jest Kościół, który czcimy, Kościół, któremu pragniemy pozostać wierni na zawsze. Tak więc błagamy tych, którzy sprawują władzę w Kościele, aby nie zmieniali naszego Kościoła, aby pozostali wierni Kościołowi Maryi, aby pozostali wierni Najświętszej Dziewicy, wszystkim lekcjom, jakich Ona nam udzieliła.

I proszę was usilnie, moi drodzy Bracia, abyście byli zaczynem Kościoła katolickiego, tej miłości do Kościoła katolickiego, we wszystkich waszych krajach, we wszystkich waszych rodzinach, we wszystkich waszych domach. Pozostańcie dziećmi Maryi, módlcie się do Najświętszej Maryi Panny. Medytujcie nad lekcjami, jakie wam Ona daje. Będziecie Wówczas prawdziwymi katolikami. Nie możecie być dziećmi Najświętszej Dziewicy, w sposób pełny i święty, nie będąc najlepszymi dziećmi Kościoła katolickiego To właśnie upewnia nas, że jesteśmy faktycznie prawdziwymi synami Kościoła. Jestem więc przekonany, że kiedy wrócicie do siebie, będziecie prawdziwymi reprezentantami Kościoła katolickiego i że uczynicie wszystko, co w waszej mocy, aby trwał on pomimo wszelkich trudności oraz doświadczeń. Musimy wszyscy się dziś modlić, abyście byli prawdziwymi świadkami. Podobnie jak apostołowie otrzymali Ducha Świętego poprzez Dziewicę Maryję i wyruszyli, aby dawać świadectwo Ewangelii na całym świecie, tak też wy musicie być świadkami Dziewicy Maryi, Ducha Świętego, którego otrzymaliście poprzez Nią i dawać świadectwo waszej wierze w Boga, w naszego Pana Jezusa Chrystusa, świadectwo waszej miłości do Kościoła, gdziekolwiek moglibyście się znaleźć.

Tego właśnie pragnie Bóg.

KLĘSKA URODZAJU

Sławomir M. Kozak, 2022-08-26 https://www.oficyna-aurora.pl/aktualnosci/kleska-urodzaju,p1378232320

Międzynarodowi gangsterzy konsekwentnie dopinają swój plan walki z tzw. „teoriami spiskowymi”, tworząc w tej sprawie kolejne przepisy, zarówno w UE, jak i USA. Oczywiście, będą troskliwie realizowane i u nas. Póki co jednak, korzystając z chwilowej wolności w tej kwestii oraz zbliżającej się wielkimi krokami kolejnej rocznicy 9/11, przypomnijmy o tym, że najpowszechniej propagowaną teorią spiskową na ten temat, jest teoria rządu USA.

Niewiele osób wie, że wbrew temu, co media wmawiają całemu światu o rzekomym sprawstwie w zamachach na Amerykę organizacji Al-Kaida, nigdy nie przedstawiono zarzutów jej liderowi – Osamie Bin Laden. Nie przeprowadzono śledztwa w sprawie tych ataków, ograniczono się tylko do powołania kabaretowej „Komisji 9/11” oraz przyznano najbliższym ofiar odszkodowania. Nie wszystkim zresztą, a tylko tym, którzy zobowiązali się do zaprzestania dalszych dochodzeń i uznali sprawę za zamkniętą. O szczegółach piszę w swoich książkach, więc nie będę ich tu przywoływał.

Warto jednak nadmienić, że właśnie rodziny 76 ofiar, które nigdy nie pogodziły się z zamieceniem ich tragedii pod dywan, wystosowały ostatnio do prezydenta Bidena list, w którym żądają oddania narodowi afgańskiemu 7 mld dolarów, jakie rząd amerykański był łaskaw sobie przywłaszczyć po upadku Kabulu. Oficjalnie, USA „zamroziło” te aktywa, tłumacząc to tym, że posłużą do spłacenia zobowiązań wobec rodzin ofiar, ponieważ odpowiedzialnymi  za zamachy uznano Talibów. Jednak w liście czytamy, że te pieniądze, znajdujące się ówcześnie na kontach Banku Centralnego Afganistanu, nie należały nigdy do Talibów, tylko do Afgańczyków, a ich zablokowanie jest „z punktu widzenia prawa podejrzane, a do tego niemoralne”.

Biden podtrzymuje kłamliwą narrację swoich poprzedników, trzymając  rękę na własności państwa, które Amerykanie niszczyli przez dwie dekady, a porzucając w odwrocie pozostawili broń wartą miliardy, która nadal będzie siała śmierć i spustoszenie. 31 lipca 2022 r., w wyniku ataku bezzałogowego statku powietrznego armii USA, zabity został kolejny przywódca Al Kaidy – Ajman al-Zawahiri. Jak podaje polskojęzyczna wersja 

Wikipedii „do zabicia go zostały wykorzystane dwie rakiety typu Hellfire, prawdopodobnie w wariancie R9X, wyposażonym w specjalne ostrza zamiast ładunków wybuchowych. Członkowie rodziny, których odwiedzał terrorysta, nie ucierpieli w wyniku ataku”. Cynizm tego opisu jest porażający.

Z braku miejsca nie będę rozwijał wątku rządowej teorii spiskowej, rozprawiłem się z nią wielokrotnie, wspomnę tylko o ćwiczeniach, które odbywały się co tydzień, począwszy od 4 sierpnia 2001 r. pod dowództwem 

NORAD, o obiecującej nazwie „Fertile Rice”, co można tłumaczyć, jako „żyzny ryż”. Zakładano w nich, że bojówki Osamy Bin Ladena zaatakują w ciągu 24 do 36 godzin, cele w Waszyngtonie. W okólniku rozesłanym do zainteresowanych ośrodków podano, że zamachowcy „prawdopodobnie zdobyli przynajmniej jeden, a być może dwa bezzałogowe statki powietrzne”, sugerując, iż może chodzić o rosyjskie drony „Colibri”, zmodyfikowane do wystrzelenia ze statku, który wypłynął z jednego z portów arabskich. Podano także, że zamierzają uderzyć w „bardzo widoczny obiekt rządowy” w rejonie Waszyngtonu. Informowano, że drony są wyposażone w czujniki podczerwieni, sterowanie wizyjne oraz mogą wykonywać lot po opublikowanych punktach nawigacyjnych lub dowolną trasą wyznaczoną przez operatora. Dokładnie taki wariant uderzenia w Pentagon opisywałem w książce 

„Projekt Phoenix”. Ponadto, sugerowano, że drony przenoszą bomby paliwowe, które mogą zostać  zrzucone na cele. Tego typu ćwiczenia, notorycznie powtarzano, oswajając wszystkie służby wojskowe, policyjne, ratownicze i kontroli ruchu lotniczego, z tymi niezmiennymi elementami  gry, czyli kilkoma samolotami bezzałogowymi, Osamą Bin Ladenem, ładunkami  wybuchowymi, budynkami rządowymi – do znudzenia. Dziś już wiemy, że jeden z samolotów skierowano na Pentagon, ruch drugiego symulowano nad Białym Domem, trzeci kierujący się rzekomo na Kapitol, zestrzelono w Shanksville. Podobne ćwiczenia prowadzono w różnych centrach dowodzenia, na wiele miesięcy wcześniej, ale zawsze nazywano je z jakże szczególną nadzieją obfitych zbiorów – „Fertile Angel”, „Fertile Gain”, „Fertile Spade”. No i zbierali żniwo przez ponad 20 lat.

List, o którym wspomniałem, budzi jednak nadzieję, że coraz więcej ludzi rozumie, iż ciągle jeszcze obecne są w tym starym, nie zaoranym do końca świecie takie wartości, jak prawo, moralność, człowieczeństwo. A żniwiarze obcych pól zderzą się w końcu z problemem klęski urodzaju, którego żaden Dyzma im nie rozwiąże.

Sławomir M. Kozak, Warszawska Gazeta nr 33/2022

Rachunki grozy za ciepło. Desperaci chcą wycinać kaloryfery, ale czy to pomoże? -TAK, bo pójdą do więzienia, gdzie wikt i ogrzewanie gratis.

Rachunki grozy za ciepło. Desperaci chcą wycinać kaloryfery, ale czy to pomoże? [TAK, bo pójdą do więzienia, gdzie wikt i ogrzewanie gratis. MD]

https://wiadomosci.wp.pl/rachunki-grozy-za-cieplo-desperaci-chca-wycinac-kaloryfery-ale-nawet-to-nie-pomoze-6805233699658496a

Za ogrzanie 51-metrowego mieszkania należy się 1198 zł miesięcznie, ciepła woda 292 zł, wraz z innymi opłatami czynsz mieszkania własnościowego miałby wynosić 1793 zł. Takie koszty wyliczyła jednemu z mieszkańców Polanowa Spółdzielnia Mieszkaniowa „Jutrzenka” w Koszalinie. Mieszkańcy osiedla, na którym miało dojść do ponad 200-procentowej podwyżki opłat za ogrzewanie, byli gotowi ciąć palnikami kaloryfery.

– Przy takim czynszu zastanawiam się z czego zrezygnować: z jedzenia czy z dachu nad głową. Za 1300 zł miesięcznie można wynająć podobnej wielkości mieszkanie w Koszalinie.

Sąsiedzi byli gotowi do wycinania kaloryferów. Nie wiem jak to nazwać. Kradzież? A może chcą nas wywłaszczyć z mieszkań? – mówi Wirtualnej Polsce Krzysztof, mieszkaniec osiedla zagrożonego ponad 200-procentową podwyżką za ciepło.

Wiceprezes spółdzielni w rozmowie z WP bezradnie rozkłada ręce: „to nie my tak naliczamy, to ciepłownia w Polanowie”. Wtóruje mu kolejny rozmówca – Wojciech Adamski, pełniący obowiązki dyrektora Zakładu Usług Komunalnych w Polanowie. – Nasza lokalna ciepłownia zasilana jest węglem. Rok temu tonę paliwa mieliśmy zakontraktowaną w cenie 420 zł. W tym roku ten sam opał kosztuje 2100 zł. Kalkulacje cen wyliczyła nam wyspecjalizowana firma. To są nasze gołe koszty, nic poza tym – tłumaczy dyrektor Adamski.

Grzegorz Lipski, burmistrz Polanowa, zaproponował, aby do września wstrzymać pobieranie wysokich zaliczek za ogrzewanie. Liczy, że stawki uda się obniżyć dzięki „działaniom osłonowym” przygotowanym przez rząd. We wrześniu ma wejść w życie pakiet osłonowy dla odbiorców ciepła ogrzewanych systemowo. Chodzi o małe kotłownie osiedlowe, których taryfy nie są zatwierdzane przez Urząd Regulacji Energetyki. W takich przypadkach podwyżki są najwyższe.

– Obawiam się, że Polanów, tylko na chwilę staje się słynny na całą Polskę. Zaraz dołączą do nas kolejne zakłady w kraju. Ktoś te wysokie koszty będzie musiał pokryć, mieszkańcy, samorząd albo rządowe dopłaty – zauważa szef ciepłowni.

Rachunki grozy za ciepło. Oni już je dostali

Od kilku tygodni w całej Polsce właściciele mieszkań i spółdzielcy dostają rachunki grozy. Leszno (woj. wielkopolskie): koszt ogrzania 61-metrowego mieszkania wynosi już miesięcznie 728 zł, czyli 8,7 tys. rocznie. Czynsz z pozostałymi opłatami to 1139 zł. – W tym samym domu mają też mieszkania dwie emerytki. Co z nimi? Żadna trzynastka ani czternastka przy tak wysokiej inflacji im nie pomoże. Przeraża mnie fakt, jak wielu Polaków po prostu trafi na bruk – komentuje Dariusz, jeden z mieszkańców.

Golub-Dobrzyń: Spółdzielnia Mieszkaniowa im. Henryka Rogowskiego poinformowała, że w zależności od położenia budynku i systemu rozliczania, skala podwyżek za ciepło wyniesie pomiędzy 87 a 100 proc.

Mońki (woj. podlaskie). Lokalna ciepłownia planuje podniesienie cen o 260 proc. Zdaniem prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej w Mońkach Romana Klepadły, spora część mieszkańców nie podoła nowym stawkom. – Gdyby podwyżki weszły w życie, to w niektórych przypadkach czynsz skoczyłby do ponad 2 tys. zł – alarmował prezes w rozmowie z Polskim Radiem Białystok.

Spółdzielnia Mieszkaniowa w Opolu poinformowała o wzroście cen ciepła o 63 proc. Pojawiły się pytania mieszkańców o możliwość odcięcia kaloryferów. Władze spółdzielni ogłosiły, że to niedopuszczalne i niezgodne z prawem. „Ciepło przenika przez ściany. Jeśli demontujemy grzejniki, energię cieplną pobierzemy od sąsiadów, co może generować po ich stronie większe koszty za ogrzewanie” – czytamy w komunikacie spółdzielni.

Kęty (woj. małopolskie): Spółdzielnia Lokatorsko-Własnościowa podaje, że dostawca ciepła w tym roku podniósł ceny cztery razy i w porównaniu do poprzedniego sezonu grzewczego łączna podwyżka za ciepło przekracza 100 proc. – Mieszkańcy mogą sami decydować czy chcą włączenia ciepła we wrześniu, czy od 15 października. Włączenie ogrzewania nastąpi, gdy pisemny wniosek zgłosi 30 proc. właścicieli lokali danego budynku – powiedziała WP prezes spółdzielni. Z żalem dodała, że „oszczędzający” od razu pokłócili się z grupą osób, które nie boją się wysokich rachunków.

W Katowicach Mariusz Nawrocki, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Górnik, zaalarmował lokalne media, że 315 mieszkań dotkniętych jest drastycznymi podwyżkami cen od 124 proc. do nawet 157 proc. Problem dotyczy domów, które ogrzewa ciepłownia, która niedawno, ze względu na ochronę środowiska, przeszła z zasilania węglem na gaz.

TVP triumfuje: „Same dobre informacje z rządu”. Tylko 40 proc. podwyżki

23 sierpnia Anna Moskwa przekazała, że maksymalna podwyżka za ogrzewanie i ciepłą wodę dla odbiorców indywidualnych ciepła systemowego ma wynieść 40 proc. Rozwiązanie takie zakłada projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie niektórych źródeł ciepła, który został już przyjęty przez rząd. „Dziś z rządu popłynęły same dobre informacje, podwyżka za ogrzewanie i ciepłą wodę dla odbiorców indywidualnych nie będzie wyższa niż 40 proc.” – skomentowała w środę prezenterka Wiadomości TVP.

Projekt ustawy ma być rozpatrzony na najbliższych posiedzeniach Sejmu. W praktyce ma działać tak, że URE będzie zgadzać się na podwyżkę ciepła do 40 proc., a jednocześnie ciepłownie będą otrzymywać rządowe dopłaty na pokrycie wyższych kosztów zakupu paliw.

Mleczarstwu grozi wstrzymanie produkcji przez brak suchego lodu [CO2]

  • https://www.portalspozywczy.pl/mleko/wiadomosci/mleczarstwu-grozi-wstrzymanie-produkcji-przez-brak-co2-i-suchego-lodu,213418.html

Zarówno ANWIL S.A., jak i Grupa Azoty S.A. wstrzymują produkcję nawozów azotowych, przy czym w obu przypadkach jako powód decyzji podano nagły i bezprecedensowy wzrost cen gazu ziemnego. Podkreślono, że sytuacja jest wyjątkowa i całkowicie niezależna od obu spółek. Decyzja ta może skutkować wstrzymaniem pracy całej branży mleczarskiej, a tym samym pozbawić rolników zbytu mleka, a Polaków dostępu do artykułów mleczarskich.

Brak dostaw suchego lodu i dwutlenku węgla

Oba wskazane wyżej podmioty są kluczowymi dostawcami dla wielu producentów ciekłego CO2 [to jest możliwe tylko pod dużym ciśnieniem. M D] oraz suchego lodu, dostarczając tzw. surowy dwutlenek węgla, który stanowi podstawowy surowiec, służący do produkcji ciekłego CO2 i/lub suchego lodu. W konsekwencji producenci dwutlenku węgla i suchego lodu całkowicie wstrzymują produkcję. 

Zaznaczyć trzeba  przy tym, iż dostawy surowego dwutlenku węgla realizowane są za pomocą rurociągów i brak jest możliwości technicznych, które pozwalałyby na realizację dostaw przez inne podmioty (np. za pomocą cystern). 

Jednoczesne zatrzymanie produkcji nawozów azotowych, a w konsekwencji dostaw surowego dwutlenku węgla przez obu kluczowych dostawców spowoduje, iż na rynku polskim i europejskim wystąpi niedobór obu finalnych produktów, tj. ciekłego CO2 i suchego lodu i tym samym niemożliwe będzie paczkowanie produktów w kontrolowanej atmosferze, w tym wielu produktów mleczarskich. 

Dla sektora oznacza to dramatyczną sytuację, ponieważ uniemożliwi to paczkowanie wyrobów takich jak sery i inne, gdyż odbywa się to w mieszance gazów, gdzie dwutlenek węgla jest niezbędnym elementem – mówi Agnieszka Maliszewska, dyrektor Polskiej Izby Mleka

Problemy ze środkami do mycia linii mleczarskich

Ponadto Grupa Azoty wysłała pisma do sektora mleczarskiego z informacją, że nie jest w stanie zapewnić dostaw kwasu azotowego niezbędnego do zachowania higieny linii produkcyjnych. 

[dalej – detale. MD]

To dyrektywa światowa: CO2 supply re-emerge as CF Fertilisers plant halts production.

https://www.bbc.com/news/business-62673421

Carbon dioxide is widely used in the meat industry

The UK’s last fertiliser plant will halt production raising concerns it could lead to a shortage of carbon dioxide (CO2) for the food and drink industry.

CF Fertilisers said soaring energy costs made production „uneconomical” at its ammonia plant near Middlesbrough.

Its by-product, CO2, is used in the slaughter of pigs and chickens as well as in food packaging and fizzy drinks.

The government said it was examining options to secure UK CO2 production.

In September 2021 the government stepped in to meet the cost of running the plant after its shutdown due to high gas prices threatened food supplies.

[—] itp., itd]

Zakłady mięsne za kilka dni mogą stanąć. Znów winien CO2 !!!

Damian Słomski https://businessinsider.com.pl/biznes/dwutlenek-wegla-sie-konczy-i-zaklady-miesne-za-kilka-dni-moga-stanac/y8jt13c

Rekordowo drogi gaz zbiera żniwo. Najpierw potężne uderzenie otrzymali producenci nawozów, a teraz alarmują producenci żywności. Brak dwutlenku węgla sprawi, że za kilka dni gigantyczny problem będą mieć np. zakłady mięsne. — Jeśli rząd nic z tym nie zrobi, to 80-90 proc. uboju wieprzowiny i drobiu może stanąć — ostrzega prezes związku Polskie Mięso.

Producenci nawozów z Polski i Europy bardzo mocno ograniczają lub wręcz wstrzymują produkcje ze względu na rekordowo drogi gaz. Tłumaczą, że w takiej sytuacji nie opłaca się produkcja.

Okazuje się, że nie tylko rolnicy mogą mieć problem jesienią, ale już teraz na alarm biją przedstawiciele branży spożywczej.

— To olbrzymi problem, który dotyczy wszystkich producentów piwa, i zresztą nie tylko piwa – mówi Business Insiderowi Bartłomiej Morzycki, dyrektor generalny Związku Pracodawców Przemysłu Piwowarskiego w Polsce Browary Polskie. Ostrzega, że brak dwutlenku węgla stanowi „bezpośrednie zagrożenie dla ciągłości produkcji”.

— Piwo to jest najmniejszy problem. Zakłady mięsne mają zapasy dwutlenku węgla na pięć lub sześć dni. Później stanie ubój trzody, drobiu, bo nikt nie ma dwutlenku węgla — podkreśla w rozmowie z Business Insiderem Witold Choiński, prezes związku Polskie Mięso.

Gaz ten jest produktem ubocznym właśnie przy produkcji nawozów. Po co jest potrzebny branży mięsnej? Zestalony dwutlenek węgla jest podobny do śniegu. Mówi się o nim „suchy lód”. Jest wykorzystywany m.in. w transporcie.

Zło-dzie -je! VAT podniesiony „tymczasowo na dwa lata” do 23% – zostaje!!

Zło-dzie -je!! Rząd wymyślił nowe uzasadnienie. VAT podniesiony „tymczasowo na dwa lata” zostaje. „To kpina z podatników. Fikcja podatkowa”.

https://nczas.com/2022/08/26/rzad-wymyslil-nowe-uzasadnienie-vat-podniesiony-tymczasowo-na-dwa-lata-zostaje-to-kpina-z-podatnikow-fikcja-podatkowa/

W 2011 roku rząd Donalda Tuska „tymczasowo” podniósł stawki VAT – rzekomo na dwa lata.

11 lat później rząd PiS, który słusznie krytykował za to Platformę, podejmuje kolejną próbą utrzymania podwyżek.

Stawki VAT miały być podniesione tylko na dwa lata. Od tamtego czasu jednak obie ekipy, które rządziły – Platforma i PiS – rokrocznie znajdują wymówki, by nie powrócić do starych stawek.

PiS, gdy nie rządził, krytykował za to PO. Teraz, gdy to pisowcy mają władzę, utrzymują podwyżki rządu Donalda Tuska. Wymówki były różne – teraz „pomaga” im wojna na Ukrainie.

Od przyszłego roku zgodnie z ustawą stawki VAT miałyby spaść o 1 p.p. [ściślej – wrócić do 22% md] , ale rząd w Warszawie już pisze prawo, które od razu podniesie je z powrotem „z uwagi na planowany skokowy wzrost wydatków na obronność”.

– Myślę, że panuje tu konsensus polityczny, że te wydatki [na obronność – przyp. red.] dzisiaj należy ponosić. Stąd też uważamy, że dopóki te wydatki będą na takim poziomie, który będzie przekraczał 3 proc. PKB, dopóty te stawki powinny być na poziomie 23 proc. i 8 proc. – stwierdził wiceminister Artur Soboń.

„Kpina z podatników”

Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju w rozmowie z money.pl komentuje działania pisowskiego rządu.

– Tu rząd wpadł we własne sidła. Bo albo sytuacja finansów nie jest dobra, albo zobowiązanie do obniżek stawek VAT było od samego początku jednym wielkim kłamstwem. Działa tu zasada krótkiej kołderki. Przykryjemy jedno kłamstwo, to drugie wychodzi na jaw. Rząd wyprowadził setki miliardów długu poza konstytucyjną definicję długu, do podmiotów wydatkujących poza kontrolą parlamentu i dlatego relacja długu netto spadła poniżej 43 proc. mówi ekonomista FOR.

– Rząd nagle do ustawy zmieniającej podatek dochodowy wrzucił kwestię utrzymania wyższych stawek VAT. Ta zmiana nie była konsultowana z Radą Dialogu Społecznego, nie było jej w pierwotnym projekcie. Znowu złamano zasady dialogu społecznego. Zmienia się podatki na kwotę kilkunastu miliardów złotych bez konsultacji z pracodawcami i pracownikami mówi dalej Dudek.

„Tymczasowość” podwyżek, które wprowadzono w 2011 roku, i które miały trwać 2 lata, Dudek nazywa „kpiną z podatników” oraz „fikcją podatkową”.

– To można spokojnie nazwać również „Polskim Ładem w VAT”. Warunki rzekomego powrotu do niższych stawek będą rozszerzane o kolejne kryteria, w końcu zabraknie literek przy ustępach i artykułach. Już teraz mamy 146, 146a, 146b, 146c, 146d, 146da, 146db, 146dc 146e, 146f, 146g, 146h, 146i, 146j, 146k 146aa 1 i 146aa 1a. Po co to wszystko? Po co to udawanie? Może lepiej wprost wpisać, że niższe stawki będą przywrócone od momentu, kiedy polski prom kosmiczny wyląduje na Marsie. Wtedy wszystko będzie dla podatników jasne – ironizuje ekspert.

Carlsberg Polska wstrzyma produkcję piwa. Powodem brak dwutlenku węgla. [O co tym łobuzom- „decydentom” naprawdę chodzi?? MD]

[Przecież CO2 to ich wróg – walczą z „nadmiarem”!! md]

[O co tym łobuzom- „decydentom” naprawdę chodzi?? To świat zbrodniczych wariatów ! MD]

https://www.money.pl/gospodarka/carlsberg-polska-wstrzyma-produkcje-piwa-powodem-brak-dwutlenku-wegla-6805224516102880a.html

Zaledwie dwa dni po tym, jak należąca do PKN Orlen włocławska spółka Anwil podjęła decyzję o tymczasowym wstrzymaniu produkcji nawozów azotowych, kryzys na rynku odbił się również na browarnikach. Carlsberg Polska wstrzyma produkcję w związku ze wstrzymaniem przez Anwil i Grupę Azoty dostaw dwutlenku węgla, niezbędnego do warzenia piwa .

Carlsberg Polska wstrzyma produkcję piwa (Getty Images, Catherine Ivill)

Polub www.money.pl na Facebooku:

Serwis powołuje się na wypowiedź członka zarządu Carlsberg Polska. Informuje, że obecne zapasy dwutlenku węgla pozwolą funkcjonować spółce jeszcze dwie, może trzy doby, po czym browary będą musiały zatrzymać procesy warzenia.

Spółka liczy na natychmiastową reakcję ze strony rządu, wskazuje, że podobna sytuacja może dotknąć wiele firm używających dwutlenku węgla.

[A dyć Polanie pili piwo – a żadnych dwutlenków nie mieli… MD]

Grupa Azoty poinformowała w tym tygodniu o zatrzymaniu pracy instalacji do produkcji nawozów azotowych, kaprolaktamu oraz poliamidu 6.

Zobacz także:

Kolejna państwowa spółka wstrzymuje produkcję. Wszystko przez wysokie ceny gazu

Z kolei wchodzące w skład grupy kapitałowej zakłady w Puławach ograniczyły produkcję amoniaku do około 10 proc. mocy wytwórczych i wstrzymały część produkcji w segmentach tworzyw i agro, a Zakłady Azotowe Kędzierzyn ograniczyły do minimum pracę instalacji w jednostce produkującej nawozy. Produkcję nawozów azotowych tymczasowo wstrzymał też Anwil, spółka z grupy kapitałowej PKN Orlen.

Spółki tłumaczą decyzję bezprecedensowym wzrostem cen gazu ziemnego.

[O co tym łobuzom- „decydentom” naprawdę chodzi?? MD]

Hat-trick. 36-latek pedał, złapał covida, HIV i małpią ospę jednocześnie.

36-latek z Włoch jest pierwszą osobą na świecie, która zachorowała jednocześnie na covida, HIV i małpią ospę. Sprawą zainteresowali się naukowcy z Uniwersytetu w Katanii.

Naukowcy z Uniwersytetu w Katanii twierdzą, że 36-latek uzyskał pozytywny wynik testu na wszystkie trzy infekcje – covid, HIV i małpią ospę – po odbyciu podróży do Hiszpanii na początku tego roku.

Włoch zachorował jednocześnie na Covid, HIV i małpią ospę Obrazek ilustr. Źródło: Canva

36-latek cierpiał na gorączkę, ból gardła, zmęczenie, ból głowy i stan zapalny pachwiny.

Mężczyzna spędził pięć dni w Hiszpanii od 16 do 20 czerwca, podczas których przyznał się do uprawiania seksu bez zabezpieczenia z mężczyznami.

Włoch najpierw uzyskał pozytywny wynik testu na koronawirusa 2 lipca – trzy dni po wystąpieniu pierwszych objawów. Jeszcze tego samego dnia zaczęła rozwijać się u niego wysypka na lewym ramieniu, następnie pojawiły się małe, bolesne pęcherzyki na tułowiu, kończynach dolnych, twarzy i pośladkach. Pęcherze pojawiały się również na jego ciele w ciągu następnych kilku dni.

5 lipca mężczyzna został przyjęty na oddział ratunkowy w Szpitalu Uniwersyteckim San Marco w Katanii we Włoszech, a następnie przeniesiono go na oddział chorób zakaźnych.

Tam Włocha przetestowano na małpią ospę. Jak się okazało – 36-latek był chory.

To jednak nie koniec, bo mężczyzna wykazywał także inne objawy, więc przebadano go na obecność innych chorób zakaźnych. Podczas testów wyszło, że „imprezując” w Hiszpanii Włoch zaraził się także HIV-em.

„Wykonywaliśmy tylko zalecenia WHO”!! Czy „pandemia” wreszcie się skończy? Zdecyduje WHO albo… my.

Roman Motoła https://pch24.pl/who/

„Wykonywaliśmy tylko zalecenia WHO” – tak będzie zapewne brzmieć wyjaśnienie premiera albo ministra zdrowia gdy ogłoszą Polakom powszechny przymus szczepień lub kwarantannę dla „podejrzanych o zakażenie” takim czy innym wirusem.

Co się musi zdarzyć, żebyśmy mogli oficjalnie ogłosić koniec pandemii? – spytał ostatnio ministra Adama Niedzielskiego dziennikarz jednej z prywatnych stacji telewizyjnych.

Przede wszystkim polski minister zdrowia w sensie ani ja, ani tutaj lokalnie nie jesteśmy od ogłaszania końca pandemii. To jest decyzja, którą pewnie będziemy podejmowali na forum międzynarodowym, na forum WHO– odparł szef resortu zdrowia.

Dobrze znamy ten mechanizm z praktyki sprawowania władzy przez kolejne rządy, niezależnie od politycznych barw. Wprowadzają one niewygodne dla społeczeństwa czy też wręcz szkodliwe rozwiązania, po czym tłumaczą je decyzjami międzynarodowymi czy koniecznością dostosowania się do unijnych standardów. Ma to być sposób na uniknięcie politycznej odpowiedzialności, bo przecież, w myśl tej logiki, Unia Europejska czy „międzynarodowi eksperci” mają niekwestionowane prawo dyktowania Polsce wszystkiego, co tylko się im żywnie spodoba.

Nie pozwólmy na kolejne lockdowny! Dołącz do protestu już dzisiaj! 

Zatem Bruksela zamyka polskie kopalnie, zmusza nasze państwo do odejścia od CO2, nie pozwala zreformować sądów, wstrzymuje pieniądze z tzw. funduszu odbudowy. W nieopublikowanym ostatecznie w pełnej wersji wywiadzie dla Ewy Stankiewicz z września 2021 roku były minister Piotr Naimski próbował zrzucić odpowiedzialność za program kasowania polskiego górnictwa na poprzedników z PO i Unię Europejską. Węgla, którego jeszcze w kampanii wyborczej miało wystarczyć nam na „200 lat”, pozbyć się mamy teraz w ciągu dwóch dekad. Ależ ten czas przyspieszył…

Jak zatem najlepiej uniknąć społecznego gniewu po wprowadzeniu narzucanych przez globalistów, a dewastujących dla społeczeństwa i gospodarki rozwiązań sanitarnych? „To nie my, wykonywaliśmy tylko zalecenia WHO” – tak będzie zapewne brzmieć wyjaśnienie premiera albo ministra zdrowia, gdy ogłoszą Polakom powszechny przymus szczepień lub kwarantannę dla „podejrzanych o zakażenie” takim czy innym wirusem.

Do tego właśnie zmierza prowadzona dotychczas przez rząd polityka bezkrytycznego akceptowania dążeń ONZ i WHO do centralizacji rozwiązań sanitarnych. Organizacje te, sponsorowane przez światowe mocarstwa oraz prywatnych beneficjentów kolejnych epidemii, chcą przejąć nadzór nad strategią zdrowotną państw. Jeśli swe zamierzenia wprowadzą w czyn, będą dyktować szczegółowe rozwiązania w rodzaju kolejnych lockdownów, masowych testów i eksperymentalnych zastrzyków.

Po wakacyjnej przerwie wracają już do swojej, znanej nam już dobrze aktywności, covidowi celebryci oraz eksperci do wynajęcia. Masowe media próbują nas znowu wciągać stopniowo w pandemiczny amok, nie zauważając, że w ciągu ostatnich z górą dwóch lat wtłaczania Polakom niesprawdzających się przepowiedni i notorycznego straszenia zdążyliśmy się już na nie w dużym stopniu uodpornić. Wymownie świadczy o tym ton większości komentarzy pod informacjami o rosnącej liczbie zakażeń czy kolejnych „niezwykle groźnych” odmianach wirusa.

Nie pozwólmy na kolejne lockdowny! Dołącz do protestu już dzisiaj! 

To jednak czy Polacy znów dadzą się nastraszyć i nabrać na „dęte” statystyki zachorowań oraz zgonów może nie być już tak istotne. Jeśli globalni sanitaryści doprowadzą – przy bierności mieszkańców poszczególnych krajów – do uchwalenia tak zwanego traktatu pandemicznego, będzie znacznie trudniej przeciwstawiać się absurdalnym nieraz rozporządzeniom. Wystarczy wpisanie tej czy innej odmiany covid do rejestru chorób zakaźnych by postawić nas w bardzo trudnym położeniu, z perspektywą przymusowych szczepień włącznie – takie bowiem m.in. rozwiązania przewiduje ustawa z 2008 roku. Prowadzona jest cały czas z ogromnym natężeniem operacja dezinformacyjna. W dużej mierze skutecznie odwraca ona społeczną uwagę od prowadzonych w zaciszu przygotowań do znacznego skrócenia poszczególnym narodom „sanitarnej smyczy”. Brak reakcji na totalitarne zakusy globalistów doprowadzić może do sytuacji, z której trudno będzie znaleźć dobre wyjście.

Podczas niedawnego pobytu w Polsce wybitny niemiecki lekarz dr Wolfgang Wodarg – człowiek, który od podszewki poznał mechanizmy rządzące polityką sanitarną – przekonywał, że do skutecznego oporu wobec pseudomedycznego totalitaryzmu wystarczy, że świadoma zagrożenia będzie połowa populacji. Przeciwnik jest tego świadom, bo zapowiada w kolejnych kampaniach pandemicznych wzmożoną cenzurę pod pretekstem „walki z dezinformacją”. Do osiągnięcia stanu nakreślonego nam przez autora książki „Fałszywe pandemie. Argumenty przeciwko rządom strachu” wciąż nam daleko, jednak wiemy nie od dziś, że kropla drąży skałę.

Grupa Azoty zaprzestaje publikować cennik nawozów sztucznych. Wzrost cen saletry był r/r 3.3 raza !!!

Rafał Mundry @RafalMundry

Grupa Azoty zaprzestaje publikować cennik nawozów sztucznych.

Ostatnia cena saletry (z 11 sierpnia) to 4305 zł/ tonę. W marcu było to ok 3000 zł/tonę.

Rok temu ok 1300 zł/tonę

Z komunikatu:

Notowania gazu wzrosły z poziomu 72 EUR/MWh do poziomu 276 EUR/MWh https://agrochem.com.pl/cennik/

Tauron podwyższa opłaty za prąd o ponad 50% dla odbiorców w taryfie C11. Rok do roku – 810%.


2022-08-24 https://www.bankier.pl/wiadomosc/Podwyzka-cen-pradu-Tauron-podnosi-stawke-energii-elektrycznej-8394512.html

Tauron podnosi ceny energii elektrycznej. Firmy i sklepy od września w strefie I w taryfie C11 zapłacą 2,18 zł za kWh. To wzrost opłaty za prąd o ponad 50 proc., w lipcu stawka w wymienionej taryfie wynosiła 1,41 zł za kWh – podaje portal DlaHandlu.pl.

Właściciele firm i sklepów otrzymali pisma od Tauronu. Dokument zawiera informacje o zmianie dotychczasowej zmiennej stawki energii elektrycznej w strefie I w taryfie C11.

Od września cena wyniesie 2,18 zł za kWh, czyli o 0,77 zł więcej za kWh niż w lipcu. Cena prądu we wskazanej taryfie i strefie wynosiła jeszcze kilka miesięcy temu 0,37 zł. Tauron w tym roku już siedmiokrotnie aktualizował stawki opłat z 0,37 zł gr na 0,49 zł, następnie na 0,69 zł, potem na 0,93 zł, w czerwcu stawka skoczyła do 1,16 zł, w lipcu do 1,41 zł, a od września do 2,18 zł.

Z informacji przedstawionej przez serwis DlaHandlu.pl wynika, że nowe stawki Tauronu uwzględniają tarczę antyinflacyjną i obowiązują do 31 października 2022 r.

Jednocześnie firma podaje, że w przypadku nieprzedłużenia tarczy cena prądu dla firm i sklepów w strefie I w taryfie C11 wzrośnie do 3 zł za kWh. 

Ceny energii elektrycznej mogą wzrosnąć także dla gospodarstw domowych.

Na początku lipca br. trzech z czterech sprzedawców prądu: Energa, Enea i Tauron złożyło do Urzędu Regulacji Energetyki wnioski o zmianę obowiązującej taryfy na sprzedaż energii odbiorcom w gospodarstwach domowych. Aktualnie dokumenty są analizowane przez URE. Jak informował prezes URE, decyzje w sprawach tych taryf mają zapaść w ciągu paru dni.