Nawet w Generalnym Gubernatorstwie nie było tak, żeby każde bydlątko w zagrodzie musiało mieć niemiecki „Ausweis”.

Grzegorz Braun: Nawet w Generalnym Gubernatorstwie nie było tak, żeby każde bydlątko w zagrodzie musiało mieć niemiecki „Ausweis”. A dzisiaj tak jest

braun-nawet-w-generalnym-gubernatorstwie-nie-bylo-tak

(fot. youtube/ Monika Jaruzelska zaprasza)

Precz z zielonym ładem, precz z niebieskim ładem, precz z paktem migracyjnym, precz z tęczowym ładem, precz z podżeganiem do wojny. A tym wszystkim jest euro kołchozmówił podczas konferencji prasowej w Sejmie RP europoseł Grzegorz Braun (Konfederacja).

Polityk w mocnych słowach odniósł się do sprawy „drenowania” polskich rolników przez Brukselę.

Lepiej, po stokroć lepiej, żeby Polak był gospodarzem u siebie na swoim. Po stokroć lepiej wie polski gospodarz, jak uprawiać ziemię, jak prowadzić działalność, którą prowadzili jego ojcowie i pradziadowie – podkreślił Braun, po czym przypomniał, że nawet za okupacji niemieckiej nie było takich sytuacji, jakie są w Unii Europejskiej. Chodzi m. in. o narzucanie przez Brukselę polskiemu rolnikowi, w jakim standardzie ma on hodować swoje zwierzęta. – Nawet w Generalnym Gubernatorstwie nie było tak, żeby każde bydlątko w zagrodzie musiało mieć niemiecki „Ausweis”. A dzisiaj tak jest – zaznaczył.

Zapytany o konkurencję między polskimi a ukraińskimi rolnikami europoseł odpowiedział: „Jaka konkurencja? Tu nie ma żadnego konkurowania. Tu jest nieuczciwa konkurencja, ponieważ polski rolnik jest dociskany wyśrubowanymi normami, których producent – notabene najczęściej nie Ukrainiec, tylko jakaś globalna korporacja, która wykupiła tam ziemię i realizuje swój duży projekt – spełniać nie musi i nie zamierza. To nie jest wolna konkurencja”.

To jest konkurencja tak nieuczciwa, że polski rolnik ma zniknąć i widzimy to na wybranych przykładach. W Łódzkiem sąd wydał w ostatnim czasie wyrok nakładający na polskiego rolnika karę, powyżej 100 tysięcy złotych za to, że trzyma świnie i to w większej ilości. I sąd wprawdzie stwierdza, że to nie jest nielegalne, ale ponieważ wieś straciła charakter rolniczy, to ten rolnik musi zapłacić wszystkim sąsiadom, którym walory swojskie, zapachowe i odgłosy chrumkania trzody chlewnej nie odpowiadają. Czy to jest świat, w którym chcemy żyć? Ja nie chcę żyć w takim świecie – podsumował Grzegorz Braun.

Z miną świni i konfidenta

Z miną świni i konfidenta

Autor: CzarnaLimuzyna, 11 stycznia 2025

W strukturach totalitarnych, na różnych szczeblach, istnieje dla zabawy i pozorów pewien zwyczaj – zasada wypychania na czoło głupka lub dowolnie wybranego figuranta. Przewodniczący, bo w takie piórka jest strojony, dwoi się i troi, aby sprostać zadaniu i wychodzi z tego rzecz zabawna na pozór, a w swej istocie tragikomiczna…

Rzecz można opisać tak:

Wychodzi narrator w stroju błazna. Z miną świni i konfidenta zaczyna ględzić, sapie i stęka. Dowcip rozlazły, gubi się puenta.

Oczywiście rzecz jest zupełnie inaczej pokazywana w mediach, a inaczej widziana przez bardziej bystrych obserwatorów.

“Polska prezydencja”

Po pierwsze nie polska, a po drugie nie prezydencja, lecz zjawisko opisane powyżej czyli „przewodnictwo w Eurokołchozie”. Wszyscy, którzy pamiętają czasy komuny lub znają je z rzetelnych opowieści dorosłych (Kształciła mnie matka na historii świadka) widzą rzucające się w oczy podobieństwa.

Niestety, wydaje się, że wciąż może być gorzej.

Rzecz pierwsza. Świat się dowiedział i nic nie powiedział. Tak było za pierwszym razem, ale teraz –  za drugim podejściem, stało się inaczej. Chodzi o tysiące zbrodni jakie zostały popełnione w Wielkiej Brytanii. Niezliczoną liczbę gwałtów, tortur i morderstw, których dokonali sprowadzeni lub „wpuszczeni” migranci. Ich ofiarami były młode dziewczyny i dziewczynki czyli chodzi również o liczne zbrodnie pedofilii.

Jak zareagowała na to lewicowa koalicja w Polsce?

Zaatakowała „posłańców przynoszących niewygodne wieści”. Posłańców zabić się nie udało, ale zaczął się medialny lincz, który trwa do dziś. Po raz kolejny pojawiła się teza, że prawda jest mową nienawiści, zagrażającą moralnej qrwokracji nazywanej demokracją.

Pojawił się postulat zamknięcia Twittera czyli platformy X na której pojawiają się liczne relacje świadków i  materiały dowodzące winy brytyjskich polityków tuszujących od wielu lat zbrodnie muzułmańskich gangów. W TVP padło zadane wprost pytanie – czy można, na czas wyborów w Polsce, zamknąć Twittera?

Czego nas uczy, typowy dla zachodniego Mordoru, przypadek brytyjski ?

Prawda o wydarzeniach w Wielkiej Brytanii świadczy dobitnie, że szykowana ustawa „o mowie nienawiści” ma dać kolejną brzytwę małpie. Narzędzie „walczącej demokracji” służące:

  • do okazywania nienawiści ludziom mówiącym prawdę i stosowania wobec nich represji,
  • do stosowania cenzury (ukrywania przestępstw).

Ustawa, która zasługuje na miano „ustawy z nienawiści” ma pomóc lewicy w wyrażaniu nienawiści do prawdy i ułatwić jej tłumienie narzędziami prawnymi i pozaprawnymi tak jak w Wielkiej Brytanii.

Taka jest linia ideologiczna tańczącej na unijnej arenie ochlokracji, wypchniętego na czoło korowodu antypolskiego przewodnika.

O autorze: CzarnaLimuzyna, Wpisy poważne i satyryczne

komentarz

  1. kolejarz 11 stycznia 2025
  2. Zaiste, po komunie z lat 1944-1989 wydawało się, że nie może być gorzej. Będzie – jednak – coraz gorzej i straszniej pod przewodnictwem proniemieckiej ferajny z Tuskiem na czele. Po faszystowsku wykorzystywana jest demokracja. W PRL-u była socjalistyczna, teraz jest walcząca, przymiotnikowa demokracja zawsze cuchnie totalitaryzmem, z wszelkimi innymi przystawkami rzeczownikowo-przymiotnikowymi.
    Kiedy obudzi się pokolenie o 40-50 lat młodsze?

Wildfires and the Hoary Hoax of a Burning Planet

Wildfires and the Hoary Hoax of a Burning Planet

Wildfires and the Hoary Hoax of a Burning Planet

By David Stockman January 11, 2025

Here they go again, blaming the wildfire catastrophe in Los Angeles on Climate Change when the actual culprits are the very politicians who never stop howling about what is a monumental hoax.

In the first place, of course, the current raging California fires, like those which have periodically gone before, are largely a function of misguided government policies. Officials have essentially curtailed the supply of water available to LA firefighters, even as they have drastically increased the supply of combustible kindling and vegetation which feeds these wildfires. The latter, in turn, are being amplified by the seasonal Santa Ana winds, which have visited the California coast since time immemorial.

The kindling at issue stems from forest management policies that prevent the removal of excess fuel via controlled burns, which are fires intentionally set by forest managers to reduce the buildup of hazardous fuels. As we amplify below, red tape and bureaucratic obstacles have frequently delayed or prevented these controlled burns, allowing brush, dead trees, and other flammable materials to accumulate excessively.

In this case, state and Federal politicians have simultaneously curtailed the supply of water available to Los Angeles firefighters in order to protect so-called endangered species. Specifically, southern California is being held hostage by sharp curtailment of the water pumping rates from the Sacramento-San Joaquin River Delta in order to protect the Delta Smelt and Chinook Salmon.

These former are shiny but tiny little buggers, as suggested by the handful of Smelt in the first picture below. But apparently, if they are protected, fished, and then fried up, they make for a certain kind of delicacy.

Needless to say, California is entitled to stew in the foolishness of its own policies—if that’s what its voters really want. But its self-imposed misery should not be an occasion for more howling in favor of Washington policies to fight climate change.

At least with respect to the latter, the Donald has his head screwed on right. And he does not hesitate to opine on the matter, which is all to the good of balancing what has otherwise been a wholly one-sided and utterly misleading Climate Crisis narrative. Naturally, the latter has been promulgated and peddled by statists because it provides yet one more big, scary, and urgent reason for an “all of government” campaign of more spending, borrowing, regulating, and the curtailing of free market enterprise and personal liberty.

So let us once again review the bogus case for AGW or what is known as Anthropogenic Global Warming. And perforce it must start with the geological and paleontological evidence, which overwhelmingly says that today’s average global temperature of about 15 degrees C and CO2 concentrations of 420 ppm are nothing to fret about. And even if they rise to about 17-18 degrees C and 500-600 ppms, respectively, by the end of the century owing mainly to a natural warming cycle that has been underway since the end of the Little Ice Age (LIA) in 1850, it may well on balance improve the lot of mankind.

After all, bursts of civilization during the last 10,000 years uniformly occurred during the warmer red portion of the graph below. The great civilizations of the Yellow, Indus, Nile, and Tigris/Euphrates river valleys, the Minoan era, the Greco-Roman civilization, the Medieval flowering, and the industrial and technological revolutions of the present era all were enabled by periods of elevated temperatures. At the same time, the several lapses into “dark ages” happened when the climate turned colder (blue).

And that’s only logical. When it’s warmer and wetter, growing seasons are longer and crop yields are better—regardless of the agricultural technology and practices of the moment. And it’s better for human and community health, too—most of the deadly plagues of history have occurred under colder climes, such as the Black Death of 1344-1350.

Yet the Climate Crisis narrative deep-sixes this massive body of “the science” by means of two deceptive devices. Without them, the entire AGW story doesn’t have much of a leg to stand on.

First, it ignores the entirety of the planet’s pre-Holocene (last 10,000 years) history, even though the science shows that more than 90% of the time in the last 600 million years global temperatures (blue line) and CO2 levels (black line) have been higher than at present; and that 50% of the time they were much higher—with temperatures in the range of 22 degrees C or 50% higher than current levels. 

That’s far beyond anything projected by the most unhinged climate models today. But, crucially, the planetary climate systems did not go into a doomsday loop of ever increasing temperatures ending in a scorching meltdown. To the contrary, warming epochs were always checked and reversed by powerful countervailing forces.

Even the history the alarmists do acknowledge has been grotesquely falsified. As we have demonstrated elsewhere, the so-called “hockey stick” of the most recent 1,000 years in which temperatures were allegedly flat until 1850 and are now rising to supposedly dangerous levels is a complete crock. It was fraudulently manufactured by the IPCC (Intergovernmental Panel on Climate Change) to “cancel” the fact that temperatures in the pre-industrial world of the Medieval Warm Period (1000-1200 AD) were actually significantly higher than at present.

Secondly, it is falsely claimed that global warming is a one-way street in which rising concentrations of greenhouse gases (GHGs) and especially CO2 is causing the earth’s heat balance to continuously increase. The truth, however, is that higher CO2 concentrations are a consequence and byproduct, not a driver and cause, of the current naturally rising (and falling) global temperature cycles.

Again, the now “canceled” history of Planet Earth knocks the CO2-forcing proposition into a cocked hat. During the Cretaceous Period between 145 and 66 million years (third orange panel) ago a natural experiment provided complete absolution for the vilified CO2 molecule. During that period, global temperatures rose dramatically from 17 degrees C to 25 degrees C—a level far above anything today’s Climate Howlers have ever projected.

Alas, CO2 wasn’t the culprit. According to the science, ambient CO2 concentrations actually tumbled during the 80 million years expanse of the Cretaceous, dropping from 2,000 ppm to 900 ppm on the eve of the Extinction Event 66 million years ago. So temperature and CO2 concentrations actually moved in the opposite directions. Big time.

You would think that this powerful countervailing fact would give the CO2 witch-hunters pause, but that would be to ignore what the whole climate change brouhaha is actually about. That is, it’s not about science, human health, and well-being, or the survival of Planet Earth; it’s about politics and the ceaseless search of politicians and statists for control of modern economic and social life. The resulting aggrandizement of state power, in turn, is mightily assisted by the Beltway political class and the apparatchiks and racketeers who gain power and pelf from the anti-fossil fuels campaign.

Indeed, the Climate Crisis narrative is the kind of ritualized policy mantra that has been concocted over and again by the political class and the permanent nomenklatura of the modern state—professors, think-tankers, lobbyists, career apparatchiks, officialdom—in order to gather and exercise state power.

To paraphrase the great Randolph Bourne, inventing purported failings of capitalism—such as a propensity to burn too much hydrocarbon—is the health of the state. Indeed, fabrication of false problems and threats that purportedly can only be solved by heavy-handed state intervention has become the modus operandi of a political class that has usurped near complete control of modern democracy.

So doing, however, the career political class and associated ruling elites have gotten used to such unimpeded success that they have become sloppy, superficial, careless, and dishonest. For instance, the minute we get a summer heat wave or an event like the current LA fires these natural weather events are jammed into the global warming narrative with nary a second thought by the lip-syncing journalists of the MSM.

Yet there is absolutely no scientific basis for all this tom-tom beating. For instance, on the related issue of heat waves and dry period wildfires, NOAA publishes a heat wave index. The latter is based on extended temperature spikes which last more than 4 days and which would be expected to occur only once every ten years based on the historical data.

As is evident from the chart below, the only true heat wave spikes we have had in the last 125 years were during the Dust Bowl heat waves of the 1930s. The frequency of mini-heat wave spikes since 1960 is actually no greater than it was during the 1895-1935 period.

Likewise, all it takes is a good Cat 3 hurricane and they are off to the races, gumming loudly about AGW. Of course, this ignores entirely NOAA’s own data as summarized in what is known as the ACE (accumulated cyclone energy) index.

This index was first developed by the renowned hurricane expert and Colorado State University professor, William Gray. It uses a calculation of a tropical cyclone’s maximum sustained winds every six hours. The latter is then multiplied by itself to get the index value and accumulated for all storms for all regions to get an index value for the entire year. That’s shown below for the past 170 years (the blue line is the seven-year rolling average).

Your editor has an especially high regard for Professor Gray—not the least because he was roundly vilified by the very inexpert, Al Gore. But back in our private equity days, we invested in a Property-Cat company, which was in the super-hazardous business of insuring against the extreme layers of damage caused by very bad hurricanes and earthquakes. So setting the premiums correctly was no trifling business and it was the analytics, long-term databases, and current-year forecasts of Professor Gray upon which our underwriters crucially depended.

That is to say, hundreds of billions of insurance cover was then and still is being written with the ACE index as a crucial input. Yet if you examine the 7-year rolling average (blue line) in the chart, it is evident that ACE was as high (or higher) in the 1950s and 1960s as it is today, and that the same was true of the late 1930s and the 1880-1900 periods.

To be sure, the blue line is not flat as a board because there are natural short-term cycles, as amplified below, which drive the fluctuations shown in the chart. But there is no “science” extractable from the chart that supports the alleged linkage between the current natural warming cycle and worsening hurricanes.

The above is an aggregate index of all storms and is therefore as comprehensive a measure as exists. But for want of doubt, the next three panels look at hurricane data at the individual storm count level. The pink portion of the bars represent the number of big, dangerous Cat 3-5 storms, while the red portion reflects the number of lesser Cat 1-2 storms and the blue area the number of tropical storms that did not reach Cat 1 intensity.

The bars accumulate the number of storms in 5-year intervals and reflect recorded activity back to 1851. The reason we present three panels—for the Eastern Caribbean, Western Caribbean, and Bahamas/Turks and Caicos, respectively, is that the trends in these three sub-regions clearly diverge. And that’s actually the smoking gun.

If global warming was generating more hurricanes as the MSM constantly maintains, the increase would be uniform across all of these sub-regions, but it’s clearly not. Since the year 2000, for example,

  • The Eastern Caribbean has had a modest increase in both tropical storms and higher rated Cats relative to most of the past 170 years;
  • The Western Caribbean has not been unusual at all, and, in fact, has been well below the higher counts during the 1880-1920 period;
  • The Bahamas/Turks and Caicos region since 2000 has actually been well weaker than during 1930-1960 and 1880-1900.

The actual truth of the matter is that Atlantic hurricane activity is generated by atmospheric and ocean temperature conditions in the eastern Atlantic and North Africa. Those forces, in turn, are heavily influenced by the presence of an El Nino or La Nina in the Pacific Ocean. El Niño events increase the wind shear over the Atlantic, producing a less favorable environment for hurricane formation and decreasing tropical storm activity in the Atlantic basin. Conversely, La Niña causes an increase in hurricane activity due to a decrease in wind shear.

These Pacific Ocean events, of course, have never been correlated with the low level of natural global warming now underway.

The number and strength of Atlantic hurricanes may also undergo a 50–70-year cycle known as the Atlantic Multidecadal Oscillation. Again, these cycles are unrelated to global warming trends since 1850.

Still, scientists have reconstructed Atlantic major hurricane activity back to the early 18th century (@1700) and found five periods with elevated hurricane activity averaging 3–5 major hurricanes per year and lasting 40–60 years each; and six other more quiescent periods averaging 1.5–2.5 major hurricanes per year and lasting 10–20 years each. These periods are associated with a decadal oscillation related to solar irradiance, which is responsible for enhancing/dampening the number of major hurricanes by 1–2 per year, and clearly not a product of AGW.

Moreover, like in so many other cases the very long-term records of storm activity also rule out AGW because there was none for most of the time during the last 3,000 years, for instance. Yet according to a proxy record for that period from coastal lake sediments on Cape Cod, hurricane activity has increased significantly during the last 500-1,000 years versus earlier periods–but even that increase happened long before temperatures and carbon concentrations reached 20th-century levels.

In short, there is no reason to believe that these well understood precursor conditions and longer-term hurricane trends have been impacted by the modest increase in average global temperatures since the LIA ended in 1850.

As it happens, the same story is true with respect to wildfires like the current LA inferno. This has been the third category of natural disaster that the Climate Howlers have glommed onto. But in this case it’s the aforementioned bad forestry management, not man-made global warming, which has turned much of California into a dry wood fuel dump.

And don’t take our word for it. This quotation below comes from the George Soros-funded Pro Publica, which is not exactly a right-wing tin foil hat outfit. It points out that environmentalists have so shackled Federal and state forest management agencies that today’s tiny “controlled burns” are but an infinitesimal fraction of what Mother Nature herself accomplished before the helping hand of today’s purportedly enlightened political authorities arrived on the scene:

Academics believe that between 4.4 million and 11.8 million acres burned each year in prehistoric California. Between 1982 and 1998, California’s agency land managers burned, on average, about 30,000 acres a year. Between 1999 and 2017, that number dropped to an annual 13,000 acres. The state passed a few new laws in 2018 designed to facilitate more intentional burning. But few are optimistic this, alone, will lead to significant change. 

We live with a deathly backlog. In February 2020, Nature Sustainability published this terrifying conclusion: California would need to burn 20 million acres — an area about the size of Maine — to restabilize in terms of fire.

In short, if you don’t clear and burn out the deadwood, you build up nature-defying tinderboxes that then require only a lightning strike, a spark from an unrepaired power line, or human carelessness to ignite into a raging inferno. As one 40-year conservationist and expert summarized,

 …There’s only one solution, the one we know yet still avoid. “We need to get good fire on the ground and whittle down some of that fuel load.”

The failure to do just such controlled burns is exactly what is behind the LA wildfire today. That is, a dramatically larger human footprint in the fire-prone shrublands and chaparral (dwarf trees) areas along the coasts has increased the risk residents will start fires, accidentally or otherwise. California’s population doubled from 1970 to 2020, from about 20 million people to nearly 40 million people, and nearly all of the gain was in the coastal areas.

Under those conditions, California’s strong, naturally-occurring winds, which crest periodically, as is occurring at the moment, are the main culprit which fuels and spreads the human-set blazes in the shrublands. The Diablo winds in the north of the state and the Santa Ana winds in the south can actually reach hurricane force, as has also been the case this week. As the winds move West over California mountains and down toward the coast, they compress, warm, and intensify.

These winds, in turn, blow flames and carry embers, spreading the fires quickly before they can be contained. And on top of that, the Santa Ana winds also function as Mother Nature’s blow dryer. As they come down the mountains toward the sea, the hot winds dry the surface vegetation and deadwood rapidly and powerfully, paving the way for the blowing embers to fuel the spread of wildfires down the slopes.

Among other proofs that industrialization and fossil fuels aren’t the culprit is the fact that researchers have shown that when California was occupied by indigenous communities, wildfires would burn up some 4.5 million acres a year. That’s nearly 6X the level experienced during the 2010-2019 period, when wildfires burned an average of just 775,000 acres annually in California.

Beyond the untoward clash of all of these natural forces of climate and ecology with misguided government forest and shrubland husbandry policies, there is actually an even more dispositive smoking gun, as it were.

To wit, the Climate Howlers have at least not yet embraced the patent absurdity that the planet’s purportedly rising temperatures have targeted the Blue State of California for special punishment. Yet when we look at the data for forest fires we find, alas, that unlike California and Oregon, the US as a whole experienced the weakest fire years in 2020 since 2010.

That’s right. As of August 24 each year, the 10-year average burn had been 5.114 million acres across the US, but in 2020 it was 28% lower at 3.714 million acres.

National fire data year to date:

Indeed, what the above chart shows is that on a national basis there has been no worsening trend at all during the decade ending in 2020, just huge oscillations year-to-year driven not by some grand planetary heat vector but by changing local weather and ecological conditions.

You just can’t go from 2.7 million burned acres in 2010 to 7.2 million acres in 2012, back to 2.7 million acres in 2014, then to 6.7 million acres in 2017, followed by just 3.7 million acres in 2020—and still argue along with the Climate Howlers that the planet is angry.

To the contrary, the only real trend evident is that on a decadal basis during recent times there is just one place where the average forest fireacreage has been slowly rising—California!

But that’s owing to the above described dismal failure of government forest management policies. Even then, California’s mildly rising average fire acreage trend since 1950 is a rounding error compared to the annual averages from prehistoric times, which were nearly 6X greater than during the most recent decade.

Furthermore, the gently rising trend since 1950, as shown below, should not be confused with the Climate Howlers’ bogus claim that California’s fires have “grown more apocalyptic every year,” as the New York Times reported.

In fact, the NYT was comparing the above average burn during 2020 versus that of 2019, which saw an unusually small amount of acreage burned. That is, just 280,000 acres in 2019 compared to 1.3 million and 1.6 million in 2017 and 2018, respectively, and 775,000 on average over the last decade.

Nor is this lack of correlation with global warming just a California and US phenomena. As shown in the chart below, the global extent of fire-causing drought, measured by five levels of severity with dark brown being the most extreme, has shown no worsening trend at all during the past 40 years.

Global Extent of Five Levels Of Drought, 1982-2012

This brings us to the gravamen of the case. To wit, there is no angry weather signal of impending climate crisis whatsoever. But the AGW hoax has so thoroughly contaminated the mainstream narrative and the policy apparatus in Washington and capitals all around the world that contemporary society was fixing to commit economic Hara Kari—well, until Donald Trump came along vowing to pull the entire Team America off the playing field of global green nonsense.

And for damn good reason. In contradistinction to the phony case that the rise of fossil fuel use after 1850 has caused the planetary climate system to become unglued, there has been a sharp acceleration of global economic growth and human well-being. And one essential element behind that salutary development has been the massive increase in the use of cheap fossil fuels to power economic life.

The chart below could not be more dispositive. During the pre-industrial era between 1500 and 1870, global real GDP crawled along at just 0.41% per annum. By contrast, during the past 150 years of the fossil fuel age global GDP growth accelerated to 2.82% per annum–or nearly 7 times faster.

This higher growth, of course, in part resulted from a larger and far healthier global population made possible by rising living standards. Yet it wasn’t human muscle alone that caused the GDP level to go parabolic as per the chart below.

It was also due to the fantastic mobilization of intellectual capital and technology. And one of the most important vectors of the latter was the ingenuity of the fossil fuel industry in unlocking the massive trove of stored work that Mother Nature extracted, condensed, and salted away from the incoming solar energy over the long warmer and wetter eons of the past 600 million years.

Needless to say, the curve of world energy consumption tightly matches the rise of global GDP shown above. Thus, in 1860 global energy consumption amounted to 30 exajoules per year and virtually 100% of that was represented by the blue layer labeled “bio-fuels,” which is just a polite name for firewood and the decimation of the forests which it entailed.

Since then, annual energy consumption has increased 18-fold to 550 exajoules (@100 billion barrels of oil equivalent), but 90% of that gain was due to natural gas, coal, and petroleum. The modern world and today’s prosperous global economy would simply not exist absent the massive increase in the use of these efficient fuels, meaning that per capita income and living standards would otherwise be only a small fraction of current levels.

Yes, that dramatic increase in prosperity-generating fossil fuel consumption has given rise to a commensurate increase in CO2 emissions. But as we have indicated, and contrary to the Climate Crisis narrative, CO2 is not a pollutant!

As we have seen, the correlated increase in CO2 concentrations—from about 290 ppm to 415 ppm since 1850—amounts to a rounding error in both the long trend of history and in terms of atmospheric loadings from natural sources.

As to the former, CO2 concentrations of less than 1000 ppm are only recent developments of the last ice age, while during prior geologic ages concentrations reached as high as 2400 ppm.

Likewise, the oceans contain an estimated 37,400 billion tons of suspended carbon, land biomass has 2,000-3,000 billion tons, and the atmosphere contains 720 billion tons of CO2 or 20X more than current fossil emissions shown below. Of course, the opposite side of the equation is that oceans, land, and atmosphere exchange CO2 continuously so the incremental loadings from human sources is very small.

More importantly, even a small shift in the balance between oceans and the atmosphere would cause a much more severe rise/fall in CO2 concentrations than anything attributable to human activity. But since the Climate Howlers falsely postulate that the pre-industrial level of 290 parts per million was extant since the Big Bang and that the modest rise since 1850 is a one-way ticket to boiling the planet alive, they obsess over the “sources versus sinks” balance in the carbon cycle for no valid reason whatsoever.

Actually, the continuously shifting carbon balance of the planet over any reasonable period of time is a big, so what!

Reposted from Stockman’s personal service



Published under a Creative Commons Attribution 4.0 International License
For reprints, please set the canonical link back to the original Brownstone Institute Article and Author.

Author

  • David_Stockman
  • David Stockman David Stockman, Senior Scholar at Brownstone Institute, is the author of many books on politics, finance, and economics. He is a former congressman from Michigan, and the former Director of the Congressional Office of Management and Budget. He runs the subscription-based analytics site ContraCorner.

Studium tyranii – koniecznie tej przyszłej…

Studium tyranii

10.01.25 Izabela BRODACKA

Ludzie zwykle zastanawiają się po fakcie jak doszło do różnych tragicznych wydarzeń historycznych czy życiowych. Rzadko kiedy potrafią zauważyć znaki, które je zwiastują. Któż by na przykład pomyślał, że brzydki pokurcz nie spełniający żadnych kryteriów postulowanego przez niego samego wzorca rasy nordyckiej, który przemawiając na wiecach łapał się w kroku jak gracz w rugby albo uliczny piosenkarz, wymorduje miliony ludzi tylko dlatego, że nie przyjęto go kiedyś do Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, o co miał nie wiedzieć czemu pretensje do Żydów. Obrazki które malował Hitler dawałyby mu co najwyżej kwalifikację do handlowania nimi na jakimś targu, czy odpuście, nikt obecnie też nie przyjąłby go zapewne na studia plastyczne. Współcześni Hitlerowi zbyt długo go lekceważyli nie doceniając jego mściwości a właściwie psychopatii.

Kiedy przekroczy się pewien punkt zwrotny, kiedy dopuści się psychopatę do władzy nie ma odwrotu, psychopata stopniowo przejmuje władzę, czyni ją władzą absolutną, wymusza „kult jednostki. W społeczeństwie rządzonym przemocą uruchamia się zwykły lęk o życie, o pracę, o rodzinę. Ludzie mają poza tym jak wiadomo skłonność do stowarzyszania się z wygranymi, z silniejszymi. Tylko tym można wytłumaczyć niezwykłe kariery małych ludzi i jednocześnie wielkich zbrodniarzy – takich jak Stalin, Lenin czy Hitler.

Wiele się pisało o tym, że ci wielcy zbrodniarze byli postaciami charyzmatycznymi i przyciągali ludzi swoimi poglądami i przemówieniami. To nieporozumienie. Stalin był zwykłym okrutnym cwaniakiem, który napawał się wykańczaniem swoich najbliższych współpracowników, a Hitler żałosnym pokurczem i zboczeńcem seksualnym, na którego gdyby nie urok władzy, nie spojrzałaby żadna kobieta. Każdy z nich – Stalin, Lenin czy Hitler byli niewątpliwie psychopatami, lecz prawdziwy problem polega na tym, że społeczeństwa nie wykształciły skutecznych mechanizmów pozwalających nie dopuścić psychopatów do władzy. Na temat tych zbrodniarzy powstało wiele książek, wyczerpujących biografii oraz analiz historycznych. Choćby klasyczne pozycje takie jak Alana Bullocka „Hitler i Stalin żywoty równoległe” czy „Hitler studium tyranii”.

Wszystkie te książki, choć bardzo wnikliwe i wyczerpujące, pisane są z pozycji post factum ( po fakcie). Niezbędne byłyby jednak opracowania powstałe z pozycji in statu nascendi ( w tracie rodzenia się). Nie chodzi mi tutaj o chronologię powstawania opracowania, o to kto i kiedy swoją analizę pisał. Chodzi o sposób podejścia do tematu, o takie podejście analityczne, które umożliwiłoby rozpoznanie rodzącego się totalitaryzmu w jego najwcześniejszym stadium możliwym jeszcze do powstrzymania, do wyleczenia tej straszliwej społecznej choroby. Czy istotne jest że Stalin był kurduplem a właściwie karłem? Miał około 1,6 metra wzrostu, nosił buty na obcasach i zawsze starał się w czasie wystąpień stawać na jakimś podwyższeniu. Poza tym miał twarz zeszpeconą bliznami po ospie. Tym bardziej, lecząc kompleksy marzył o władzy dla samej władzy. Kiedy w 1924 roku umiera Lenin Stalin jest sekretarzem partii komunistycznej. Wraz z innymi pretorianami Lenina niesie podczas pogrzebu jego trumnę. Było oczywiste, że po śmierci Lenina zacznie się walka o władzę ale towarzysze najbliżsi Leninowi, dźwigający jego trumnę, nie obawiali się Stalina, lekceważyli go. Miał wówczas 46 lat, miał wielkie plany lecz był wcieleniem przeciętności. Wkrótce, gdy dorwał się do władzy wymordował wszystkich, co do jednego towarzyszy od trumny. Oczywiście nie osobiście lecz posługując się stworzonym przez siebie systemem bezprawia, które stało się w kraju jedynym prawem. O losie ludzi, o ich życiu, o wyrokach sądów, o wielkich i małych inwestycjach decydowało zdanie generalissimusa.

W przypadku Hitlera było podobnie – o wszystkim decydowało zdanie Führera. Ein Volk, ein Reich, ein Führer” ( „Jeden Naród, jedna Rzesza, jeden Wódz”) takie było wyznanie wiary nazistów.

Gdy coś szło nie po jego myśli Stalin wściekał się, a krążący wokół niego akolici drżąc spijali obelgi z jego ust. Biografowie Stalina i Hitlera nie mają wątpliwości, że obaj byli psychopatami. Stalin z niebywałym okrucieństwem traktował nie tylko wroga klasowego, nie tylko przeciwników politycznych lecz również swoją własną rodzinę. Jego żona Nadia popełniła samobójstwo a Stalin nie był nawet na jej pogrzebie. Gdy nieskutecznie próbował popełnić samobójstwo jego syn Jakow Stalin powiedział: „ dureń, nawet zabić się nie potrafi” . Rozkoszował się wysyłaniem na śmierć oddanych towarzyszy., ich przerażeniem, cierpieniem ich rodzin. Nie wszyscy zapewne wiedzą , że gdy w imieniu Stalina czystki przeprowadzał Jeżow, Stalin wyznaczył mu kwotę codziennych egzekucji. O ile pamiętam było to tysiąc rozstrzelanych dziennie. Niewielkim pocieszeniem dla ofiar Jeżowa byłby fakt, że on sam też padł ofiarą kolejnej czystki. Na rozkaz Stalina nie tylko został zlikwidowany lecz nawet wykasowany ze wszystkich wspólnych ze Stalinem fotografii.

Podsumowując.

Nie należy skupiać się po fakcie na ewidentnej psychopatii Stalina, Hitlera, Pol Pota i innych podobnych zbrodniarzy przeciw ludzkości. Nie należy również zastanawiać się w jaki sposób Stalin, odrażający ospowaty karzeł mógł zafascynować swoją osobą miliony ludzi na świecie, a kurduplowaty zboczeniec Hitler uczynił z narodu niemieckiego naród morderców. Trzeba skupić się na stosowanych przez nich metodach zawładnięcia społeczeństwem. Hitler jak i Stalin rozmontowywali przede wszystkim wszelkie istniejące instytucje społeczne. Wypowiedzieli wojnę zarówno rodzinie jak i kościołowi. Traktowali instrumentalnie prawo stosując je tak jak je chcieli rozumieć. A przede wszystkim traktowali swoją formację jako nadzwyczajną kastę. Stalin powiedział: „my bolszewicy jesteśmy wyjątkową rasą”.

Wiadomo, że pycha kroczy przed upadkiem. Szkoda, że ten upadek kosztował życie milionów ludzi. Lepiej żeby społeczeństwo świadome z kim ma do czynienia spowodowało zawczasu upadek dyktatora i ukróciło jego pychę.

Polin, czyli strefa wesołych gojów

Polin, czyli strefa wesołych gojów

11.01.2025 Bartosz Kopczynski https://nczas.info/2025/01/11/polin-czyli-strefa-wesolych-gojow/

Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich podczas ponownego zapalenia świecy chanukowej w gmachu Sejmu w Warszawie w 2023 roku.
Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich podczas ponownego zapalenia świecy chanukowej w gmachu Sejmu w Warszawie w 2023 roku. / foto: PAP

Wielka radość zapanowała w Polin. Po raz osiemnasty w gmachu Sejmu radośnie zapłonęła Chanukija – specyficzna odmiana menory – żydowskiego świecznika, będącego odniesieniem do liturgicznego paramentum Świątyni Jerozolimskiej.

Współczesna Chanuka jednak do swojego hebrajskiego pierwowzoru odnosi się dość luźno, skupiając się na dorobku intelektualno-doktrynalnym chasydzkiego ugrupowania Chabad Lubawicz. Jest to jedno z wielu różnorodnych ugrupowań wyrosłych z judaizmu, czyli religii powstałej już po zburzeniu świątyni. Przez wielu komentatorów grupa ta jest określana jako judaistyczna sekta talmudyczno-kabalistyczna. Z jakiegoś powodu Chabadowi udało się tak wpłynąć na rządy wielu państw i władze wielu miast, że dziś biorą ochoczo udział w chanukowych ceremoniach, a charakterystyczne chanukowe świeczniki stają w wielu ważnych miejscach wielu niegdyś chrześcijańskich miast. Nie inaczej może być w Warszawie.

Wesołe świętowanie

Stolica naszego państwa od wielu lat obchodziła żydowskie Święto Świateł na kilka sposobów – zapalano świeczniki pod Pałacem Kultury, w Pałacu Prezydenckim, a przede wszystkim – w gmachu Sejmu. W ten sposób ludzie o polskich dowodach tożsamości zapewniali swoich talmudycznych przyjaciół o szczerej przyjaźni ludu Polin i jego pełnym oddaniu wobec pojednania i przenikania się kultur. Jednak to oddanie, a raczej poddanie, miało jedną wadę. Ludność Polski, którą jej włodarze traktują jako lud Polin, w dalszym ciągu tradycyjnie uważa sama siebie za Polaków. Zaszła tu klasyczna blokada informacyjna – włodarze państwa polskiego i jego dużych miast sami siebie uznali za gojów, weselących się z okazji Święta Świateł, i awansem uznali, że cały pozostały lud polski pójdzie ich śladem, a dowodem na to przez długie lata były niezakłócone ceremonie chanukowe oraz niezauważone wpływy Chabadu. W codziennej gonitwie lud polski nie miał świadomości, że został awansowany na gojów mieszkających w Polin.

Tę fałszywą świadomość musiał dopiero odmienić gest Grzegorza Brauna, ówczesnego posła na Sejm RP. Z użyciem symbolicznej już gaśnicy pan poseł najpierw uświadomił Polakom, że jest coś takiego jak oficjalne obchody Chanuki w Sejmie i innych miejscach, a następnie merytorycznie wyjaśnił, jaka jest rzeczywista, talmudyczno-kabalistyczna treść tej ceremonii. I wtedy zaczęły dziać się rzeczy dziwne. Okazało się, że w Polsce mamy jakby dwa państwa. Jedno oficjalnie zwące się III RP, mające równoległą tożsamość Polin, i drugie będące codzienną rzeczywistością Polaków, czyli Polska. Okazało się też, że obydwa mają byt równoległy, niezależny od siebie, i swoich mieszkańców. Polin zaludniają Poliniacy, Polskę – Polacy. Poliniacy bardzo lubią występować jako ci lepsi, szlachetniejsi, inteligentniejsi, wykształceni, oczytani, światowi, postępowi. Na użytek medialno-polityczny jawią się jako uśmiechnięci, choć bliższa analiza fizjognomii wielu poliniaków nie pozwala na stwierdzenie uśmiechów, a raczej grymasów.

Wszyscy jednak równo weselą się Chanuką i byciem częścią Polin. Śmiało więc można ich nazwać Wesołymi Gojami. No i Polacy, jak zwykle niezadowoleni, szemrzący, tym bardziej krnąbrni, im więcej mają Polin zamiast Polski. Weseli Goje nie posiadają się z oburzenia – jak tak można, przecież to takie dobro być gojem w Polin, to takie szczęście pozbyć się tej uwierającej polsko-katolickiej tożsamości. Przez tę zacofaną tożsamość nie można do końca stać się golemem, ochoczo odpracowującym swoje winy wobec talmudycznej społeczności. A winy te są wielkie – samo istnienie, samo bycie Polakiem. Wszak według talmudycznej świadomości Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki. Tak wielka wina wymaga wielkiego odkupienia, dlatego każdy Polak powinien dobrowolnie stać się Wesołym Gojem i z radością powitać Polin.

Skromnie, ale uroczyście

Chanuka roku 2024 (5784 według kalendarza żydowskiego) była wyraźnie inna niż w poprzednich latach. Zrezygnowano z zapalenia świecznika w centrum Warszawy, być może w związku z nadchodzącymi wyborami prezydenckimi, aby nie drażnić Polaków. Nie było też tradycyjnej Chanuki w Pałacu Prezydenckim. Odbyła się w Sejmie, ale ze zmniejszoną obsadą Wesołych Gojów. Pojawiła się natomiast przed Muzeum Niepodległości, i to od razu taka wysoka, że trzeba było wysięgnika, aby ją zapalić. W tym samym czasie pod Sejmem odbywała się demonstracja Polaków sprzeciwiających się odprawianiu tych rytuałów w polskich oficjalnych instytucjach. Wydaje się, że w roku 2024 główną Chanuką w Polsce nie była ta w Sejmie, ale właśnie ta przed Muzeum Niepodległości. Jest to logiczne – Zarówno Chabad, jak i Weseli Goje muszą wielce radować się z powodu trwającej przemiany – niepodległości Polski w niepodległość Polin. Dla nich bardzo dobrze będzie, gdy wreszcie Polin stanie się bytem niepodległym, nie związanym z tradycją i pamięcią polską i katolicką. Wtedy wreszcie uda się odmienić umysły krnąbrnych, niezadowolonych Polaków, aby zechcieli przyłączyć się do Wesołych Gojów.

Wystąpienie posła Brauna A.D. 2023 miało tę dobrą stronę, że to, co nieśmiało skrywane, stało się wreszcie jawne i powszechnie wiadome. Można więc oficjalnie już występować z chanukową propagandą. Na tę okoliczność przedstawiam innowacyjne pomysły promujące zarazem Polin, Chanukę i uczestników tych inicjatyw.

Powinno się zacząć przyznawać nagrodę Wesołego Goja Roku. W zależności od deklarowanej płci wyróżnianej osoby, Goja można zastąpić Gojką lub Goiszczem. Ponieważ przynależność do wybranego grona Wesołych Gojów realizuje się poprzez uruchomienie szczególnych uczuć, statuetką tej nagrody powinna być prawa półkula mózgowa, odpowiedzialna za intuicję, uczucia i emocje. Mielibyśmy więc Złotą, Srebrną i Brązową Półkulę. Nagroda przyznawana byłaby osobom spośród Wesołych Gojów, szczególnie zasłużonych wobec społeczności talmudycznej. Wyboru dokonywałaby Kapituła, złożona z laureatów kolejnych edycji nagrody Wesołego Goja Roku. Część głosów pochodziłaby z publicznego plebiscytu. Pierwszą Kapitułę można sformować spośród osób szczególnie zasłużonych talmudycznie. Znalezienie takich osób w Polin nie nastręczy żadnych trudności.

Drugą nagrodą, przyznawaną równolegle, mógłby być Przyjaciel Chabadu, przyznawany przez zarząd organizacji Chabad Lubawicz w Polsce. Jako statuetki można użyć Złotej, Srebrnej i Brązowej Chanuki. Ponadto każdy laureat zarówno przyznawanej przez Chabad Chanuki, jak i przez Wesołych Gojów Półmózga otrzymałby egzemplarz Talmudu w własnoręczną dedykacją rabina Szaloma Stemblera. Organizacja takich konkurencji przyniosłaby Polin wiele korzyści: konsolidacja społeczności Polin z Chabadem wokół wspólnych celów, tworzenie zasobu kadrowego dla wysokich stanowisk poliniackich, rozpoczęcie zaszczytnej tradycji, przekazywanej pokoleniowo. Złoty Półmózg na domowym ołtarzyku, Talmud z dedykacją rabina Stamblera, tytuł Przyjaciela Chabadu – to byłyby zaszczyty, tworzące nowe elity poliniackie, niepodległe wobec tradycyjnych, polskich przesądów.

Poliniactwo ponad podziałami

Jawność całej sytuacji jest również korzystna dla Polaków. Dotąd patrzyli na wyczyny polityków i innych osób z polskimi dowodami tożsamości i nie mogli opanować nieprzyjemnych uczuć. Traktowali ich jednak jako obywateli polskich i jako Polacy przyjmowali moralną współodpowiedzialność za ich wyczyny.

Trzeba wyraźnie zaznaczyć, że poliniactwo i wesołogojstwo nie jest przypisane do jakiejś jednej partii. Jest raczej cechą uniwersalną i inkluzywną, nie patrzy na przynależność partyjną i deklarowane poglądy, lecz na charakter. Dotąd skrywana przynależność poliniacka utrudniała ustanowienie linii demarkacyjnej, na szczęście Weseli Goje przestali już się kryć.

Teraz więc można już pewnie i oficjalnie rozróżnić Polaków i poliniaków, obywateli państwa polskiego i Wesołych Gojów III RP. To duża ulga i ułatwienie w podejmowaniu decyzji, szczególnie przydatne, gdy Polakom znudzi się ich dotychczasowe życie golemów i postanowią odzyskać państwo. Proces odzyskiwania może być długotrwały i żmudny, albo też dynamiczny i łatwiejszy, niż się dziś wydaje. Co prawda Weseli Goje nie zakładają takiego obrotu sprawy ani nawet nie potrafią sobie tego wyobrazić, jednak ich zagraniczne cumy mogą w każdej chwili puścić wraz z rozpadem talmudycznej konstrukcji współczesnego Zachodu. Wtedy Weseli Goje znajdą się sami wobec świadomych Polaków, a wówczas duża część aparatu władzy i administracji będzie musiała zostać wymieniona. Ktoś będzie musiał ich zastąpić, więc najwyższy czas zacząć uczyć się zarządzania państwem.

Nasz kat uciekł sprawiedliwości. Szlomo Morel – bohater Izraela.

Nasz kat uciekł sprawiedliwości

Marek Rudnicki marek.rudnicki@gs24.pl 27 marca 2007 https://gp24.pl/nasz-kat-uciekl-sprawiedliwosci/ar/4290423

Komendant Szlomo-Morel

W Tel-Awiwie zmarł niedawno Salomon Morel [w 2007. md] . Wiele lat był szefem obozu w Jaworznie, gdzie strażnicy pastwili się nad młodymi więźniami.

Jego ofiary, wśród których są mieszkańcy Pomorza, nie doczekały się ukarania zbrodniarza.

Ten funkcjonariusz Urzędu Bezpieczeństwa w 1992 r. uciekł z Polski do Szwecji, a później do Izraela. Jedenaście lat temu katowicka prokuratura oskarżyła go o doprowadzenie do śmierci co najmniej 1538 więźniów obozu w Jaworznie. Izrael od wielu lat odmawiał zgody na jego ekstradycję. Twierdzono, że prawo izraelskie nie przewiduje ekstradycji swoich obywateli. Morel umarł w wieku 88 lat kilka tygodni temu.

Nazwisko jak wyrok

Wielu młodych więźniów Jaworzna było przed wojną harcerzami. Ich główną winą było przywiązanie do Polski, udział w niepodległościowych organizacjach, a nierzadko pochodzenie z rodzin, których socjalizm nie tolerował.

Taką rodzinę miał Bogdan Ehrenkreutz Steliński, który na początku lat 90. ubiegłego wieku tworzył Związek Młodocianych Więźniów Politycznych lat 1944-1956 „Jaworzniacy”, a później był szefem okręgu zachodniopomorskiego organizacji.
UB aresztowało Bogdana we Wrocławiu. Miał 16 lat i był członkiem Podziemnej Organizacji Młodzieżowej. Oskarżono go o „zbrodniczą działalność przeciwko ludowej ojczyźnie”. W Jaworznie komendantowi Morelowi nie spodobał się pierwszy człon nazwiska. „Faszystowski bękart” – usłyszał Bogdan tuż po przekroczeniu bram więzienia.

Przeszłość rodzinna, dawniej powód do dumy, teraz stała się przekleństwem.

Patriotyzm miał we krwi

Nazwisko Ehrenkreutz nie pochodziło z Niemiec, jak myślał Morel, lecz od barona kurlandzkiego Ehrenkreutza, który w XVIII w. wyzwał na pojedynek cara i, zagrożony śmiercią, salwował się ucieczką do Polski.

Inny przodek, Nikodem Ehrenkreutz, był współtwórcą Organizacji Narodowej w 1905 r., a po pierwszej wojnie światowej organizował zręby państwa polskiego we Lwowie. Od 1923 r. pełnił funkcję skarbnika Związku Zawodowego Pracowników Miejskich RP oraz wiceprezydenta Warszawy. Stryj, Stefan Ehrenkreutz, był senatorem RP i ostatnim rektorem uniwersytetu w Wilnie. Po wybuchu wojny działał w założonym tam Komitecie Polskim. Zamordowali go Rosjanie.

Ojciec Bogdana, Kazimierz, był dowódcą okręgu zachodniego AK w Warszawie. Po aresztowaniu w 1942 r. zginął w Oświęcimiu. Jego brat, Włodzimierz, lekarz wojskowy, został zamordowany w jednym z obozów katyńskich. Drugi brat, Jarosław, jeden z dowódców powstania warszawskiego, zginął w Schoembergu.

Mieli Polskę od ściany do ściany

– Jaworzno odwiedził kiedyś międzynarodowy czerwony krzyż – Bogdan wspominał z niechęcią pobyt w więzieniu, o którym mówił, że mimo upływu tylu lat ciągle śni mu się po nocach. – Na co dzień dostawaliśmy czarną kawę i kawałek chleba. Tym razem dali nam niedogotowane kawałki mięsa w roztopionym smalcu. Wszyscy dostali biegunki, co wywołało salwy śmiechu u Morela. Zapowiedział nam, by nikt nie śmiał się poskarżyć. Oni z tej komisji pojadą, a ja tu pozostanę – mówił. Wiedzieliśmy, że ten, kto piśnie choć słowo, w dzień po wyjeździe komisji będzie martwy.

Kiedyś, podczas więziennych obchodów 22 lipca, Morel zauważył, że Bogdan trzyma czapkę w lewej ręce, a nie w prawej, jak chciał regulamin. Chłopak dowiedział się, że jest faszystowskim bękartem, który zdradził ludową ojczyznę. Dostał 48 godzin karceru wodnego.

Znane było powiedzonko Morela, powtarzane później przez strażników więziennych: – Chcieliście Polski od morza do morza, macie ją więc od ściany do ściany.

Morel to był sadysta

Władysław Gardas miał 17 lat, gdy aresztowało go UB. W najgorszych chwilach czerpał siłę z rodzinnej historii. Do dziś lubi wracać do „Potopu” Sienkiewicza i tego fragmentu, w którym górale ratują przed Szwedami polskiego króla Jana Kazimierza. To nie był wymysł pisarza. Górale rzeczywiście ratowali polskiego króla. Jednym z ich dowódców był Franciszek Gardas, który za zasługi otrzymał ziemię i pół wsi.
UB oskarżyło Władysława o przynależność do WIN, w tym wykonanie dla zachodniej organizacji w Poznaniu matrycy ówczesnych banknotów. To było prawdą. Zarzucono mu też posiadanie broni, co już prawdą nie było. Prokurator zażądał kary śmierci. Sąd skazał go na 15 lat więzienia.

– Morel to było zwierzę, sadysta, wyjątkowy s…syn – nawet po tylu latach Władysław nie może się powstrzymać. – Mój przyjaciel, von Western Argon, tylko ze względu na swoje nazwisko był przez niego non stop katowany.

Zginęli w zapomnieniu

Terror psychiczny, fizyczny i ciągły głód, to najbardziej pamięta Władysław z tamtego okresu. I ludzi, którzy mimo warunków i okoliczności, zachowali godność. Wspomina inżyniera Symulańskiego, pilota Bieruta, który trafił do więzienia na podstawie pomówień, że chciał uciec za granicę. Siedział w Jaworznie pięć lat bez wyroku. Był więźniem, ale o lepszym statusie. Powierzono mu funkcję nadzorcy młodych podopiecznych.

– Kiedyś przy wyrobie betonowych pustaków, belek stropowych i sześciokątnych trelinek, o mało co, a bym zmarł z głodu i wycieńczenia – wspomina Gardas. – Dostawaliśmy raz na dzień jeden kilogram chleba na czterech. Gdy nogi załamały się pode mną, Symulański dał mi kawałek chleba. A później postarał się, bym dostał funkcję brygadzisty organizującego pracę. Bez jego opieki bym nie wytrzymał.
Mimo upływu tylu lat, oczy zachodzą mu łzami, gdy wspomina nazwiska kolegów, którzy nigdy nie wyszli na powierzchnię z kopalni Wieczorek, gdzie również pracowali „młodociani przestępcy”.

– Tyle lat minęło, a nikt nie interesuje się, ilu młodych ludzi, w tym moich najbliższych kolegów, tam zginęło – ubolewa. – Władek Wilk zmarł w lipcu, po nim Kaziu Pewiński, który tuż przed aresztowaniem brał ślub i z żoną spodziewali się dziecka.

Jaworzno śni mi się po nocach

– Gdy wracaliśmy z kopalni Feliks, przemęczeni, głodni i mokrzy, Morel trzymał nas kilka godzin w mrozie na apelu, a gdy część zemdlała, tylko się śmiał – wspomina Stanisław Ratajczak, który w okresie pobytu w Jaworznie przeżył zasypanie w kopalni. Wydobyto go dopiero po tygodniu.

Pochodził ze znanej rodziny kominiarskiej z dużymi tradycjami w zawodzie. Jego ojciec, Józef Ratajczyk, był mistrzem kominiarskim w Dopiewie i pełnił funkcję naczelnika straży pożarnej.

Stanisława aresztowało UB z Tomyśla za udział w nielegalnej organizacji działającej w Opalenicy. Wówczas był w 36. brygadzie Służby Polsce i kładł tory na trasie od Krzyża do Rokietnicy pod Poznaniem. Na procesie z niego i jego kolegów zrobiono bandytów. Przyczyną miało być zastrzelenie UB-owca, co nie było prawdą. Stanisław dostał 10 lat więzienia i nie był to najwyższy wyrok. Jego kolegę, Antoniego Maliszewskiego, skazano na podwójną karę śmierci, zamienioną po amnestii na 25, a później 15 lat. Stanisław w Jaworznie siedział 4 lata bez dwóch dni.

– Jaworzno śni mi się nadal po nocach. Tych przeżyć nie można wyrzucić ot, tak, z pamięci – mówi. – A najbardziej boli to, że nasi oprawcy nadal są bezkarni i żyją sobie jak pączki w maśle. Nawet Morel wymknął się sprawiedliwości.

Macie milczeć!

Gdy po okrągłym stole dziennikarze zaczęli interesować się Jaworznem, Morel był oburzony.

To były zupełnie inne czasy – przekonywał i żądał: – Dzisiaj w ogóle nie powinno się do tamtych spraw wracać. To powinno być zakazane. Żądam, żeby o tym w ogóle nie pisać.

Kolega Bogdana, Wincenty Bogusław Pyka, napisał w 1990 r. otwarty list do Morela, który publicznie zaprzeczał wszystkim oskarżeniom: – Przecież to w myśl pańskich wytycznych strażnik z wieżyczki strzelał do Zbyszka Toporowskiego, gdy ten podawał chleb, część skromnej racji, kolegom skazanym na głodówkę przez pana właśnie. To wyszkolony przez pana funkcjonariusz postrzelił śpiącego więźnia. Pan osobiście zapowiedział Mirkowi Kryszczyńskiemu w maju 1951 r., gdy przyjmował pan transport z Poznania, że stąd już nie wyjdzie.

Z grupy ponad 70 byłych więźniów obozu, która utworzyła w Szczecinie oddział zachodniopomorski Związku Młodocianych Więźniów Politycznych „Jaworzniacy”, dziś żyje tylko 9 osób.

Komendant Szlomo-Morel

Salomon Morel posługiwał się kilkoma życiorysami. Raz twierdził, że był w Oświęcimiu, innym razem, że w partyzantce, a jeszcze innym, że w ZSRR, gdzie jeździł czołgiem.

W rzeczywistości – jak mówił dwa lata temu Jerzy Stokowski podczas otwarcia ekspozycji na Uniwersytecie Warszawskim – Morel był w kilkuosobowej bandzie rabunkowej działającej na terenie Lubelszczyzny, złożonej z Żydów, Rosjan i Polaków. Podczas jednego z wypadów rabunkowych jego brat, Izaak, został zastrzelony przez partyzantów z Armii Ludowej. Mimo tych faktów Morel już po wojnie, mordując więźniów niemieckich twierdził, że mści się za Oświęcim, a mordując Polaków, że to odwet za brata.

Jak pomyleniec

– Byłem w Oświęcimiu – oświadczył Szlomo (Salomon Morel – MR), okłamując więźniów. – Byłem w Oświęcimiu przez długie 6 lat i przysięgłem sobie, że jeśli stąd wyjdę, zapłacę wam. – Odrzucił gumową pałkę, którą wcześniej bił więźniów, złapał za nogę drewnianego taboretu i ściskając go w pięści, jął walić Niemca po głowie.
Przez wiele wieczorów się to powtarzało. Zabitych „brygada wniebowstąpienia” wynosiła do trupiarni i posypywała chlorkiem wapna. Uwięzionych ciągle przybywało. Morel zdał sobie sprawę, że z pomocą swoich podwładnych nie będzie w stanie zniszczyć wszystkich. Wpadł na nowy pomysł. Zaprosił 20 pracowników Urzędu Bezpieczeństwa i kilka uległych dziewcząt, w tym swoją kochankę Lolę (komendanta więzienia w Gliwicach) na wielką zabawę i, choć było to w piątek wieczorem, czyli na początku Szabasu, podał kiełbaski i cały gąsior wódki, którą wypili, poczym zaczęła się zabawa w obozie.

– Ty, duży – krzyknął Szlomo do wysokiego blondyna. – Kładź się tutaj! Długi – do innego wysokiego Niemca. – Kładź się obok niego.

Tak ułożył trzech, a następnie na nich trzech w poprzek itd., aż powstała wysoka na wyciągnięcie ręki kostka z ludzi. – W porządku – oświadczył Szlomo i jego goście zaczęli wywijać pałkami, waląc nimi w ten sześcian. Gdy się zmęczyli, odeszli, a Morel patrzył na to zmasakrowane kłębowisko z uśmiechem, jak muszugene (pomyleniec).

(John Sack: „Oko za oko”. Książka o wyczynach Salomona Morela w obozie w Świętochłowicach)

Więzienie Jaworzno

Progresywne Więzienie dla Młodocianych utworzono w Jaworznie w 1951 r. w obiektach po byłej przejściówce do Auschwitz-Birkenau i obozie dla internowanych w ramach akcji Wisła. Przeznaczone było dla najmłodszych wrogów ludowej ojczyzny. W latach 1951-1955 umieszczono tu ponad 10 tys. chłopców do 21 lat, w przeważającej większości skazanych za „próbę obalenia przemocą ustroju państwa polskiego”.

80-ta rocznica Tragedii Górnośląskiej. Komunistyczne obozy koncentracyjne w powojennej Polsce.

80. rocznica Tragedii Górnośląskiej i komunistyczne obozy koncentracyjne w powojennej Polsce

10 stycznia 2025 https://politykapolska.eu/2025/01/10/80-rocznica-tragedii-gornoslaskiej-i-prl-owskie-komunistyczne-obozy-koncentracyjne/

W 80. rocznicę pokonania wojsk niemieckich przez Armię Czerwoną i Ludową, należy przypomnieć Polakom i światu losy Ślązaków i żołnierzy niezłomnych, którzy ginęli w komunistycznych obozach koncentracyjnych w powojennej Polsce, a tysiące robotników, głównie mężczyzn siłą wywieziono po 1945 roku ze Śląska w głąb ZSRR do kopalń i obozów pracy. Ofiarami Tragedii Górnośląskiej były nie tylko osoby deportowane w głąb Związku Radzieckiego, ale też całe rodziny, bo większość zesłanych mężczyzn zostawiła w domu swoje żony z dziećmi.

„Ludność Górnego Śląska stała się zdobyczą wojenną Stalina – żywą reparacją wojenną. Wywózka mieszkańców Górnego Śląska i śmierć ponad połowy deportowanych uruchomiła proces głębokich zmian, jakie dotknęły rodziny i cały region.”

– b. Abp. Wiktor Skworc

Tragedia Górnośląska

Pojęcie Tragedii Górnośląskiej oraz powszechnie pielęgnowana i wyrażana pamięć o niej pojawiły się w przestrzeni publicznej kilkanaście lat temu. Terminem tym określa się wydarzenia związane z wkroczeniem armii sowieckiej na Górny Śląsk w styczniu 1945 r.: morderstwa, rabunki i gwałty, kradzież wyposażenia zakładów przemysłowych, wysiedlenia oraz – na co chcemy zwrócić uwagę w tej „Migawce archiwalnej” – wywożenie, uprowadzanie czy wręcz kradzież ludzi do przymusowej pracy m.in. w kopalniach Związku Sowieckiego. Internowanie i deportacja mężczyzn w wieku od 17 do 50 lat trwały od lutego do przełomu kwietnia i maja 1945 r., a zabieranych ludzi okłamywano, że najwyżej kilkanaście dni będą pracować na zapleczu frontu.

Ofiarami operacji prowadzonej przez NKWD i Kontrwywiad Wojskowy Armii Czerwonej „Smiersz” było prawie 50 tysięcy mężczyzn i w konsekwencji ich rodzin, pozbawionych przez kilka lat (lub na zawsze) opieki jedynego na ogół żywiciela. Ponad 25% deportowanych już nie wróciło, a ci, którzy przeżyli, wracali od połowy 1945 r. do przełomu lat 1949/1950. Jako ostatni obozy pracy opuszczali ci, którzy mimo fatalnych warunków życia zachowali względnie dobre zdrowie i mogli pracować.Sprawa wywózek do pracy przymusowej w Sowietach mogła wejść do publicznej debaty dopiero po 1989 r.

Od tego czasu temat Tragedii Górnośląskiej jest stale obecny i poświęca mu się liczne badania, publikacje i wystawy. Rodziny wracają do trudnych wspomnień i dzielą się nimi. Inni poszukują informacji o zaginionych ojcach czy dziadkach. Niemało wiadomości przynoszą akta sądowe z końca lat czterdziestych, bo w tych właśnie instytucjach rodziny wywiezionych starały się o uznanie zaginionego za zmarłego. Na rozprawach często zeznawali koledzy, którzy szczęśliwie wrócili, ale tysiące kilometrów od domu byli przy śmierci swoich znajomych. Zdarzały się i takie przypadki, że osoba uznana oficjalnie za nieżyjącą wracała do domu i musiała udowadniać, że żyje lub, co gorsza, godzić się z nowym związkiem żony.Na uwagę zasługują dwie historie z akt OA IPN w Katowicach.

Pierwsza opowiada o losach ślusarza Pawła Prauze z Siemianowic, który 9 kwietnia 1945 r. został zabrany wprost z tamtejszej kopalni „Huta Laura”. W domu zostawił żonę z czwórką dzieci. Kobieta była zmuszona podjąć pracę w hucie w Siemianowicach, wystąpiła też w 1948 r. z wnioskiem o uznanie męża za zmarłego, aby otrzymać po nim rentę. W kwietniu 1949 r. Sąd Grodzki w Katowicach wydał postanowienie o uznaniu mężczyzny za zmarłego. W kolejnym roku wdowa miała zamiar wyjść za mąż i wtedy przyszedł list od rzekomo nieżyjącego Pawła. Ruszyła procedura (zakończona w maju 1952 r.) uchylenia poprzedniego postanowienia, a była już wdowa skarżyła się, że mąż robi jej wyrzuty z powodu planowanego zamążpójścia.

Nieco inaczej przedstawia się historia Ernesta Krzyścika z Chorzowa, który – jak tysiące innych Górnoślązaków – został przymusowo zaciągnięty do Wehrmachtu. Na początku 1945 r. żona otrzymała od niego ostatni list, a w lipcu 1950 r. uzyskała od Sądu Grodzkiego w Chorzowie dokument potwierdzający zgon męża. Okazało się jednak, że nieszczęśnik dostał się do sowieckiej niewoli i przebywał w niej aż do roku 1956. Po zwolnieniu wyjechał do matki do Berlina i starał się – jak sam to ujął – „o przywrócenie mnie do żyjących”. Do pisma skierowanego do chorzowskiego sądu dołączył posiadany dokument z komentarzem „podkłady mego istnienia dołączam”. Sąd zadośćuczynił jego prośbie w maju 1957 r.Kopie dokumentów dotyczących ww. spraw znajdują się pod linkiem: Tragedia-Gornoslaska_IPN (źródło katowicki oddział IPN)

Mała zbrodnia. Komunistyczne obozy koncentracyjne w powojennej Polsce

Komentarz redakcji: Autor w swojej pracy używa przymiotnika „polskie”, ale precyzyjniej będzie używać określeń komunistyczne obozy w powojennej Polsce (PRL powstał formalnie w 1952 r.).

Obozów nikt nie musiał budować. Były one pozostałością po niemieckiej infrastrukturze. Takich obozów jak opisana poniżej Zgoda i Łambinowice było w Polsce i na Śląsku ponad 200. Szacuje się, że zamęczonych na śmierć zostało w nich ponad 60 tysięcy osób. Obozy w niewielkim stopniu stanowiły funkcję karną, były one raczej elementem powojennej zemsty na narodzie niemieckim.

Podobno nie nadszedł odpowiedni czas, aby napisać książkę o obozach, które powstały w Polsce po wojnie na miejscu niemieckiej infrastruktury śmierci. Podobno nigdy czas nie był sprzyjający. Za Polski Ludowej – wiadomo. Po 1989 roku – co innego mieliśmy na głowie. W 2016 – przecież nie może się okazać, że to Niemcy byli ofiarami ponownie otwartych obozów. Otóż nie tylko Niemcy, ale i Polacy, i Ślązacy.

Skąd nazwa mała zbrodnia? Jak pisze sam autor Marek Łuszczyna w swojej książce Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne – obozy powojenne to była zbrodnia mniejsza, która wydarzyła się zaraz po największej Zbrodni w historii ludzkości. Myślę, że nie tylko polityka i polska racja stanu miały i mają wpływ na to, że o powojennych obozach mówi się tak mało. One są jakby w cieniu niewyobrażalnej ludzkiej krzywdy i tragedii, którą zgotowały nazistowskie Niemcy innym narodom. Powiedzieć można by przecież – zamiast rozdrapywać ropiejącego strupa, skupmy się lepiej na rozliczeniu prawdziwych zbrodniarzy.

Skąd się wzięły komunistyczne obozy koncentracyjne?

Obozów nikt nie musiał budować. Były one pozostałością po niemieckiej infrastrukturze. Takich obozów jak opisana poniżej Zgoda i Łambinowice było w Polsce i na Śląsku ponad 200. Szacuje się, że zamęczonych na śmierć zostało w nich ponad 60 tysięcy osób. Obozy w niewielkim stopniu stanowiły funkcję karną, były one raczej elementem powojennej zemsty na narodzie niemieckim. Skomplikowana sytuacja narodowościowa na Górnym Śląsku sprawiła, że ofiarami obozów znajdującymi się na Śląsku byli głownie autochtoni, których niesłusznie brano za Niemców. Powstałe polskie obozy podlegały Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego i Centralnemu Zarządowi Przemysłu Węglowego

Kim są zbrodniarze, którzy mordowali po zakończeniu wojny?

To Czesław Gęborski, funkcjonariusz „polskiego” aparatu bezpieczeństwa, który jako komendant kierował obozem w Łambinowicach między majem 1945 a październikiem 1946 roku. Zasłynął z tego, iż:

Poddawał więźniów śmiertelnym torturom, pozwalał na wielokrotne gwałty, mordował kobiety w ciąży, bił na miazgę, zastrzelił dwuletnią dziewczynkę składającą kwiaty na grobie matki, odciął piłą nogę choremu nauczycielowi, pozwolił, aby strażnik przejechał ciężarówką po głowie osadzonego. A przede wszystkim – podpalił barak i pod pretekstem tłumienia buntu osobiście zastrzelił 48 osób. Oskarżony o zbrodnie zmarł w trakcie procesu 2006 roku w wieku 82 lat.

To Salomon Morel, funkcjonariusz polskiego aparatu bezpieczeństwa. Od lutego do listopada 1945 roku komendant obozu w Świętochłowicach Zgodzie, w miejscu byłego obozu KL Auschwitz-KL Eintrachthütte. Stworzył, jak sam powiedział warunki sanatoryjne dla osadzonych. Między innymi:

Wprowadził obowiązkową poranną modlitwę Kiedy ranne wstają zorze, zmuszał do katowania syna przez ojca, świadomie przyzwalał na kanibalizm ze względu na panujący głód, nie reagował na dziesiątkujące osadzonych epidemie tyfusu, tłukł osadzonych pałkami, tworzył piramidy z ludzi położonych jeden na drugim.

Morel w 1964 roku obronił pracę magisterską pod tytułem „Praca więźniów i jej znaczenie”. W 1996 postawiono mu zarzut ludobójstwa. Zmarł w 2007 roku w Izraelu, którego to władze odmówiły ekstradycji.

To także wielu innych, na których w tym krótkim artykule zabrakło miejsca.

Kto wie o komunistycznych obozach w powojennej Polsce ?

Polska jako kraj i Polacy jako naród nie przerobili dostatecznie wydarzeń, które miały miejsce na Śląsku i w Polsce po 1945 roku. Słuszna skądinąd kampania na rzecz poprawnego nazewnictwa obozów koncentracyjnych znajdujących się na polskich terenach okupowanych przez Rzeszę, NIE MOŻE wykluczać dyskusji i badań nad tym, czym były i kto kierował obozami po II WŚ. Śląski ból wobec Polski i Polaków wciąż jest obecny w naszych domach i sercach, mimo, że nie mówi się o nim głośno.

Marek Łuszczyna w książce Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne za pomocą reportażu dotyka historii kilku osób, które w mniejszym lub większym stopniu były świadkami minionych wydarzeń. To właśnie żywa historia, a nie suche fakty jest najbardziej fascynująca w tej książce. W poniemieckich obozach koncentracyjnych na terenie całego kraju zamęczeni zostali nie tylko Ślązacy i Niemcy, ale także tzw. Żołnierze Wyklęci, przeciwnicy polityczni i wszyscy ci, których ówczesna władza uznała za zagrożenie.

Komunistyczne zbrodnie w powojennej Polsce zostały przemilczane z oczywistych względów podczas PRL. W wolnej już Polsce wciąż brakuje woli politycznej, aby przyznać się do okrucieństwa zadanego Polakom, Ślązakom i Niemcom. Stawia się na szali: moralność – przyznanie do zbrodni oraz politykę – teoretyczną możliwość ubiegania się o odszkodowania przez Niemców, którzy jak głosi oficjalna narracja – byli tylko sprawcami, a nie ofiarami.

za: IPN, tuudi.net

fot. kadr z filmu „Tragedia Górnośląska 1945”

Friday Funnies: While Rome Burns, Newsom plays a fish.

Friday Funnies: While Rome Burns,

Newsom plays a fish

Robert W Malone MD, MS Jan 10, 2025






More wealthy millennials — defined as households of those aged 26 to 45 making more than $200,000 a year — are leaving California than anywhere else in the country, according to a recent SmartAsset report analyzing 2021 and 2022 tax return data. The Golden State lost a net of 9,181 of these wealthy millennial households in that time period, more than double the next biggest loss, which happened in New York.
SF Gate






















For those of us old enough to remember…







„Takiego upodlenia i upokorzenia Polski nie pamiętam”. OSTRO o działaniach Dudy i Tuska

„Takiego upodlenia i upokorzenia Polski nie pamiętam”. Piwowarczyk OSTRO o działaniach Dudy i Tuska [VIDEO]

10.01.2025 https://nczas.info/2025/01/10/takiego-upodlenia-i-upokorzenia-polski-nie-pamietam-piwowarczyk-ostro-o-dzialaniach-dudy-i-tuska-video/

Radosław Piwowarczyk oraz Andrzej Duda i Donald Tusk.
Radosław Piwowarczyk oraz Andrzej Duda i Donald Tusk. / foto: screen YouTube (kolaż)

Prezydent Andrzej Duda „postanowił zhańbić swoje stanowisko” – ocenił publicysta „Najwyższego Czas-u” Radosław Piwowarczyk. Po decyzji rządu ws. premiera Izraela Benjamina Netanjahu redaktor stwierdził, że „jak żyje, takiego upodlenia i upokorzenia Polski nie pamięta”.

Piwowarczyk ocenił, że prezydent Duda „postanowił zhańbić swoje stanowisko” na ostatniej prostej dziesięcioletniej prezydentury. Publicysta zauważył, że Duda domagał się tego, aby „premier Izraela, gdyby miał ochotę pojawić się w naszym kraju, był postawiony ponad prawem”.

Przypomnijmy, że w czwartek pojawiła się informacja o tym, iż prezydent Andrzej Duda wysłał do premiera Donalda Tuska, prosząc o zapewnienie ochrony przed aresztowaniem premierowi Izraela, który podlega nakazowi aresztowania wydanemu przez Międzynarodowy Trybunał Karny.

Najgorsza możliwa zbrodnia

– Polska jest zobowiązana do respektowania nakazów Międzynarodowego Trybunału Karnego. Podobny nakaz został wydany m.in. wobec prezydenta Rosji Władimira Putina i gdyby Putin albo Netanjahu pojawili się w Polsce, to nasz kraj byłby zobligowany do wykonania tego nakazu MTK i aresztowania polityków – przypomniał Piwowarczyk.

Redaktor „Najwyższego Czas-u!” zauważył, że „prezydent Andrzej Duda chciałby jednak, aby premier Netanjahu był postawiony ponad prawem„.

Piwowarczyk przytoczył fragment pisma, w którym prezydent stwierdził, że Polska „konsekwentnie realizuje misję ochrony prawdy i pamięci o Holokauście”, co miałoby obejmować „stwarzanie warunków, aby szczególnie w tym miejscu i w tym szczególnym momencie, jakim jest Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu każdy mógł poznać dowody tej zbrodni, a każdy Żyd mógł uczcić pamięć ponad 6 milionów swoich pomordowanych rodaków”.

– A żeby mógł uczcić, to jak jest za nim nakaz aresztowania, to trzeba na jeden dzień przymknąć oko, olać ten nakaz aresztowania, wpuścić go, a potem wypuści, bo – wiadomo – chodzi o to, aby realizować misję „ochrony prawdy i pamięci o Holokauście”, bo jak nie wpuścimy premiera Izraela, za którym jest nakaz aresztowania w związku ze zbrodniami wojennymi w Strefie Gazy, to to wypaczy cały sens, nie będziemy mogli wtedy chronić prawdy i pamięci o Holokauście, a wiadomo, że trudno byłoby o popełnienie gorszej zbrodni kpił Piwowarczyk.


„Coś absolutnie wyjątkowego”

W liście prezydenta znalazło się także sformułowanie warunkowe, iż „gdyby urzędujący premier Państwa Izrael pan Binjamin Netanjahu, wyraził wolę osobistego udziału w uroczystych obchodach 80. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz, rząd Rzeczypospolitej Polskiej powinien zagwarantować mu w tych absolutnie wyjątkowych okolicznościach niezakłócony pobyt na terytorium naszego kraju”.

– A więc „gdyby chciał”. Prezydent Andrzej Duda przewiduje to, że premier Izraela może mieć ochotę przyjechać na obchody wyzwolenia Auschwitz. Nie wiadomo, czy będzie chciał, ale lepiej zawczasu bądźmy przygotowani i gdyby premier Izraela wystąpił do nas z taką… właściwie chyba nie prośbą, tylko chyba nam ogłosi, że przyjeżdża, to my wtedy już musimy być przygotowani – powiedział Piwowarczyk.

– Co jest tymi „absolutnie wyjątkowymi okolicznościami” trudno powiedzieć. Chyba właśnie utrzymywanie tej pamięci o Holocauście, to jest coś absolutnie wyjątkowego dodał redaktor. – Powinniśmy ten nakaz aresztowania olać i postawić p. Netanjahu ponad prawem – takie przynajmniej zdanie ma prezydent Pol…, czy Polski czy jakiś inny, to można mieć tutaj pewne wątpliwości.


Wcześniej, we wpisie na portalu X, Piwowarczyk ocenił, że „to, co robi w sprawie zbrodniarza Netanjahu prezydent Duda <<nie mieści się w żadna rubryka>>. Chyba zapomniał, że wygrał wybory na prezydenta Polski, a nie zarządcę Polin. Hańba dla urzędu”.

„Takiego upodlenia i upokorzenia Polski nie pamiętam”

– Polskie władze, zdaniem prezydenta Andrzeja Dudy, powinny – w związku z tym, że 80. rocznica wyzwolenia Auschwitz ma jakiś nadzwyczajny charakter, jest szczególnym wydarzeniem, metafizyką – (…) znaleźć takie rozwiązanie prawne, które – krótko mówiąc – pozwoli im olać nakaz aresztowania wystawiony przez MTK – podkreślił Piwowarczyk.

– Złośliwi internauci zaczęli się zastanawiać, czy w związku z tym i w związku z kolejną rocznicą wybuchu II Wojny Światowej, prezydent Andrzej Duda skieruje podobne pismo, aby mimo wszystko tego Władimira Putina w Polsce jednak przyjąć – dodał publicysta.

„Sceny wojenne” i „apokaliptyczna sytuacja”. Pożary w Los Angeles karą za grzechy lewactwa?

„Sceny wojenne” i „apokaliptyczna sytuacja”. Pożary w Los Angeles karą za grzechy lewactwa? [VIDEO]

10.01.2025 https://nczas.info/2025/01/10/sceny-batalistyczne-i-apokaliptyczna-sytuacja-pozary-w-los-angeles-kara-za-grzechy-lewactwa-video/

Pożar w Los Angeles.
Pożar w Los Angeles. / Fot. media społecznościowe/screeny

Ofiary śmiertelne, ewakuacje w Hollywood, „sceny batalistyczne”, „apokaliptyczna sytuacja” w Kalifornii – tak media opisują pożary, które nawiedziły Los Angeles. W środę donoszono o pojawieniu się kilku nowych źródeł ognia. Miasto dawno upadłych „Aniołów” doświadcza katastrofy, a ofiarami są w dużej mierze m.in. domy znanych celebrytów.

Ponad 100 000 osób trzeba było ewakuować. Według bardzo prowizorycznych danych co najmniej pięć osób zginęło w pożarach szalejących wokół Los Angeles, które obecnie zagrażały też dzielnicy Hollywood. Jej mieszkańcom nakazano ewakuację.

Nowy pożar wybuchł kilkaset metrów od Hollywood Boulevard. Mieszkańcy mówią o „niewyobrażalnych” scenach, informują, że „wszystko jest zwęglone i zniszczone”. Straż pożarna Los Angeles zarządziła przymusową ewakuację. Zniszczeniu uległo dotąd około 1500 budynków.

Jak się okazuje, socjalistyczna Kalifornia nie ma wystarczającej liczby strażaków, o czym informowała burmistrz Los Angeles, Karen Bass na konferencji prasowej w środę wieczorem. Pożary przenoszone są i podsycane przez huraganowe wiatry, a dodatkowo panuje w Kalifornii ekstremalna susza.

Podmuchy wiatru, które w środę osiągały prędkość 160 km/h, przenosiły niekiedy żar na odległość wielu kilometrów. Pierwszy pożar wybuchł we wtorek rano na wzgórzach ekskluzywnej dzielnicy Pacific Palisades, w której mieszkają „gwiazdy” i w której znajduje się wiele domów wartych miliony dolarów.

Po pożarze w San Fernando Valley i Altadenie, w środę wieczorem wybuchł nowy pożar w Hollywood Hills, kilkaset metrów od słynnego bulwaru. Znana arteria szybko zapełniła się „zestresowanymi kierowcami” używającymi klaksonów, którzy utknęli w korkach podczas prób ewakuacji.

Biały Dom poinformował, że prezydent USA Joe Biden odwołał w czwartek swoją podróż do Włoch, właśnie z powodu pożarów w Kalifornii. Na swoim portalu społecznościowym X, Elon Musk udostępnił trwający minutę i dziewięć sekund film nagrany w Mieście Aniołów przez „jednego ze swoich przyjaciół”. W tym filmie nie padają żadne słowa, słychać tylko szum wiatru. Sam krajobraz jest jednak rzeczywiście apokaliptyczny.

====================

Elon Musk

@elonmusk

https://twitter.com/i/status/1877053020405412042

98,8 mln wyświetlenia

Lawina pedofilii w Europie skutkiem „edukacji seksualnej”

Fundacja Pro-Prawo do życia
Szanowny Panie! 
Co się stanie, jeśli nie powstrzymamy w Polsce postępujących planów systemowej deprawacji dzieci oraz całego społeczeństwa?
Czeka nas to samo, co spotkało już „wyedukowane seksualnie” społeczeństwa Europy Zachodniej – ogromna fala pedofilii oraz innych przestępstw seksualnych. Statystyki dotyczące liczby przypadków pedofilii w krajach takich jak Francja, Niemcy czy Anglia budzą przerażenie. Dla przykładu – we Francji średnio co 3 minuty (!) dziecko pada ofiarą przemocy seksualnej. W Wielkiej Brytanii szacuje się, że co roku 500 000 dzieci to ofiary przemocy seksualnej. Agencje policyjne takie jak Europol i Interpol bez przerwy rekwirują miliony kolejnych filmów i zdjęć pedofilskich. Dlatego trzeba mobilizować Polaków, w szczególności wszystkich rodziców, do walki o bezpieczeństwo swoich dzieci.Przyczyny pedofilii w Europiei? [foto]Rząd Tuska planuje objąć wszystkie dzieci w szkołach przymusową „edukacją seksualną” już od 1 września tego roku. Jednym z propagandowych argumentów podawanych za obowiązkiem takiej „edukacji” jest konieczność przeciwdziałania ryzykownym zachowaniom seksualnym, przemocy seksualnej itp. „Wyedukowane seksualnie” dzieci mają rzekomo być świadome rozmaitych zagrożeń i mają potrafić właściwie na nie reagować.

Tymczasem jest odwrotnie. „Edukacja seksualna” to oswajanie dzieci i młodzieży z patologiami seksualnymi i rozwiązłością seksualną. Przerażające efekty tej „edukacji”, prowadzonej od dziesięcioleci zarówno w szkołach jak i za pomocą masowych mediów głównego nurtu, obserwujemy na Zachodzie. Oto kilka przykładów.

Francja:

Co roku we Francji 160 000 dzieci pada ofiarą przemocy seksualnej. Średnio jedno dziecko co 3 minuty – powiedziała Gabrielle Hazan, szefowa komórki francuskiej policji zajmującej się zwalczaniem przemocy wobec nieletnich. Francuska policja otrzymuje 700 zgłoszeń dziennie na temat treści o charakterze przestępczym dotyczącym dzieci wymienianych w internecie. Każdego dnia prawie 440 dzieci staje się ofiarami przemocy seksualnej, ale policja podejmuje faktyczne interwencje tylko w małej części przypadków – przyznaje Gabrielle Hazan. 

Niemcy:

Wedle oficjalnych statystyk niemieckiej policji, w 2022 roku ofiarą pedofilów padło w Niemczech ponad 17 000 dzieci poniżej czternastego roku życia. To 46 ofiar pedofilów dziennie. W 2022 roku niemiecka policja odnotowała ponad 42 000 przypadków związanych z pornografią dziecięcą. Jak oficjalnie przyznał Johannes-Wilhelm Roerig, Pełnomocnik rządu Niemiec do spraw seksualnego wykorzystywania dzieci, publikowane dane dotyczą jedynie przypadków zgłoszonych na policję bądź przez nią wykrytych. „W rzeczywistości liczby są znacznie wyższe. Myślę, że należy je pomnożyć przez 10” – powiedział Roerig (liczby pomnożone przez 10 dają szacunkowo podobną skalę zjawiska pedofilii co we Francji). 

Anglia:

W okresie 2022/2023 policja w Anglii i Walii oficjalnie zarejestrowała ponad 105 000 przypadków przemocy seksualnej wobec dzieci, w tym gwałtów, napaści seksualnych i nakłaniania do dziecięcej prostytucji. Są to oczywiście dane oficjalne dotyczące zaraportowanych przypadków. Wedle opublikowanego na stronach brytyjskiego rządu raportu, szacuje się, że każdego roku 500 000 dzieci pada ofiarą jakiejś formy przemocy seksualnej.  

W całej Europie lawinowo rośnie również zjawisko dziecięcej pornografii. Kilka lat temu w Hiszpanii aresztowano członków największej w tym kraju grupy pedofilskiej. Pedofilom skonfiskowano komputery, telefony i twarde dyski z 16 terabajtami pedofilskich materiałów zawierającymi 2 400 000 (!) zdjęć i filmów dokumentujących gwałty na dzieciach w wieku 0-8 lat.
Tego typu akcje regularnie organizowane są przez służby takie jak Interpol i Europol, a w trakcie kolejnych zatrzymań konfiskuje się setki tysięcy pedofilskich materiałów. Wedle danych brytyjskiej organizacji IWF, w ciągu dwóch lat od 2020 do 2022 r. liczba nielegalnych zdjęć i filmów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci wzrosła dziesięciokrotnie. 

Tak właśnie wygląda „wyedukowana seksualnie” Europa.

Wedle stworzonych w Niemczech „Standardów Edukacji Seksualnej w Europie”, zgodnie z którymi ma przebiegać także przymusowa „edukacja seksualna” polskich dzieci w szkołach, każde dziecko już od urodzenia jest istotą seksualną i ma prawa seksualne. Dlatego dzieci już od wieku 0-4 lat należy oswajać z masturbacją, homoseksualizmem oraz „różnymi rodzajami związków”. Nieco starsze dzieci mają wiedzieć o pierwszych doświadczeniach seksualnych, przyjemności seksualnej i antykoncepcji oraz posiąść umiejętność wyrażania zgody na seks. W trakcie „edukacji seksualnej” oswaja się także uczniów z oglądaniem pornografii przekazując im, że jest to coś moralnie właściwego i dobrego, należy tylko „rozsądnie” z pornografii korzystać. „Edukacja seksualna” oswaja także uczniów z patologicznymi, wulgarnymi i pełnymi przemocy praktykami seksualnymi takimi jak sadomasochizm. 

Tak „wyedukowany seksualnie” człowiek staje się niewolnikiem własnych popędów i namiętności, nie odróżnia dobra od zła oraz ma zdestabilizowaną psychikę. Jakie społeczeństwo mogą tworzyć tak „wyedukowane” osoby? 
Wedle danych Europolu, średnio co 2 minuty w Unii Europejskiej na policję zgłaszane jest przestępstwo o charakterze seksualnym, takie jak gwałt, napaść lub molestowanie. W tym wszystkim zwraca uwagę niezwykle wysoki odsetek pedofilów wśród dzieci i nastolatków oraz dzieci uwikłanych w oglądanie i dystrybucję dziecięcej pornografii. Zdaniem szefa niemieckiego Federalnego Urzędu Kryminalnego blisko 41% osób, które wymieniają treści pornograficzne i pedofilskie w internecie, to osoby niepełnoletnie. Z kolei brytyjskie statystyki mówią o tym, że nawet 52% przypadków przestępców seksualnych to nieletni w wieku 10-17 lat.  

„Wyedukowane seksualnie” dzieci gwałcą i krzywdzą inne dzieci. 

Nie możemy dopuścić do tego, aby Polska wyglądała tak samo, jak zdeprawowana moralnie Europa Zachodnia. Jeśli nic nie zrobimy, również w Polsce będą setki tysięcy ofiar pedofilów. Tymi ofiarami będą dzieci, dlatego w sposób szczególny musimy mobilizować do działania rodziców. Rewolucja anty-moralna i deprawacja została wprowadzona na Zachodzie przy bierności społeczeństwa, o czym przekonały się najbardziej katolickie kraje takie jak Irlandia, których obywatele byli całkowicie uśpieni i nie reagowali wobec promocji rozwiązłości, homoseksualizmu, „edukacji seksualnej” i aborcji. Opowiadali nam o tym ze szczegółami nieliczni irlandzcy wolontariusze, których szkoliliśmy w trakcie kampanii referendalnych w tym kraju – większość społeczeństwa Irlandii była całkowicie nieświadoma zagrożeń, a ludzie, którzy byli ich świadomi, nie reagowali. Szczególnie bierne były elity i osoby posiadające wpływ na innych.
Dlatego w całej Polsce nasza Fundacja organizuje niezależne kampanie społeczne, których celem jest głoszenie prawdy i zmobilizowanie społeczeństwa do walki z deprawacją. Rząd Tuska planuje już od 1 września objąć wszystkie dzieci obowiązkową „edukacją seksualną” w szkołach, prowadzoną wedle stworzonych w Niemczech „Standardów Edukacji Seksualnej w Europie.” To, czy deprawatorom uda się zrealizować ten plan, zależy od oporu Polaków, w szczególności od oporu rodziców.
Proszę Pana, aby pomógł Pan nam organizować kolejne niezależne kampanie w całym kraju – akcje uliczne, publiczne modlitwy różańcowe (w 2024 r. przeprowadziliśmy ich ok. 1 000), kampanie billboardowe, przejazdy furgonetek. Chcemy być też aktywni w internecie oraz pomagać wszystkim tym, którzy zgłaszają się do nas i chcą działać, poprzez organizację kursów i szkoleń dla wolontariuszy. Bierność doprowadziła Zachód do upadku, dlatego my musimy walczyć i mobilizować kolejne osoby do działania.
Może Pan przekazać 50 zł, 100 zł, 200 zł, lub dowolną inną kwotę, jaka jest dla Pana w obecnej sytuacji możliwa, aby umożliwić nam w ten sposób podjęcie kolejnych działań na rzecz budowania w Polsce oporu wobec systemowej deprawacji, ratowania dzieci oraz walki o przyszłość naszego narodu.
Numer konta: 79 1050 1025 1000 0022 9191 4667
Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
Dla przelewów zagranicznych – Kod BIC Swift: INGBPLPW

Z wyrazami szacunkuMariusz Dzierżawski

Fundacja Pro – Prawo do życia
ul. J. I. Kraszewskiego 27/22, 05-800 Pruszków
stronazycia.pl

„Dlaczego oni się ich tak bardzo boją?”. W sieci grzmi po decyzji rządu ws. Netanjahu. POPiS na pełnej kurtyzanie.

„Dlaczego oni się ich tak bardzo boją?”. W sieci grzmi po decyzji rządu ws. Netanjahu [VIDEO wypowiedzi -w oryginale. md]]

10.01.2025 https://nczas.info/2025/01/10/dlaczego-oni-sie-ich-tak-bardzo-boja-w-sieci-grzmi-po-decyzji-rzadu-ws-netanjahu-video/

Benjamin Netanjahu oraz Tomasz Sommer, Krzysztof Stanowski i Rafał Ziemkiewicz
Benjamin Netanjahu oraz Tomasz Sommer, Krzysztof Stanowski i Rafał Ziemkiewicz. / foto: Wikimedia, IDF Spokesperson’s Unit, CC BY-SA 3.0 / NCzas / screen YouTube (kolaż)

Dlaczego oni się ich tak bardzo boją? Przecież wszyscy ludzie to widzą – pyta w swoich mediach społecznościowych redaktor naczelny „Najwyższego Czas-u!” Tomasz Sommer. Sprawę skomentowali także m.in. dziennikarze Krzysztof Stanowski, Radosław Piwowarczyk i Rafał Ziemkiewicz.

Przypomnijmy, że w czwartek rząd warszawski przyjął uchwałę, w której zadeklarował, że zapewni wolny i bezpieczny udział najwyższym przedstawicielom Izraela w obchodach 80. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. Wcześniej prezydent Andrzej Duda wysłał pismo do premiera Donalda Tuska, prosząc o zapewnienie ochrony przed aresztowaniem premierowi Izraela, który podlega nakazowi aresztowania wydanemu przez Międzynarodowy Trybunał Karny.

„W związku z planowanymi w dniu 27 stycznia 2025 r. uroczystościami 80. rocznicy wyzwolenia Byłego Niemieckiego Nazistowskiego Obozu Koncentracyjnego i Zagłady Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, wraz z obchodzonym także w tym dniu na świecie Międzynarodowym Dniem Pamięci o Ofiarach Holokaustu, Rząd Rzeczypospolitej Polskiej oświadcza, iż zapewni wolny i bezpieczny dostęp i udział w tych obchodach najwyższym przedstawicielom Państwa Izrael” – czytamy w uchwale.

Okazuje się jednak, iż Netanjahu ma – w poważaniu – możliwość przyjazdu do nadwiślańskiego kraju . Izraelskie media, powołując się na doradcę tamtejszego premiera, poinformowały, że Netanjahu nie planuje obecnie udziału w obchodach 80. rocznicy wyzwolenia Auschwitz.

– Rozważymy [przyjazd], jeśli otrzymamy zaproszenie. Na razie nie ma tego w programie – powiedział urzędnik pod warunkiem zachowania anonimowości.

Czytaj także: Warszawscy politycy się upodlili, a Netanjahu ma ich w nosie. Doradca premiera Izraela zdradził jego plany

Decyzja warszawskiego rządu spotkała się w sieci z lawiną komentarzy. „Tusk i Duda pięknie współpracują przy sprowadzaniu zbrodniarza na uroczystość do Polski. POPiS na pełnej kurtyzanie” – napisał redaktor naczelny „Najwyższego Czas-u!” Tomasz Sommer.

W kolejnym wpisie dodał: „Trzeba przyznać, że Polska klasa polityczna pokazała swoje prawdziwe oblicze. I teraz pytanie: dlaczego oni się ich tak bardzo boją? Przecież wszyscy ludzie to widzą. Ale oni bardziej boją się ich niż ludzi. Zaraz, zaraz, przecież podobno mamy demokrację, a nie rządy lobby”.

„Polin, czyli tu odpocznij. Netanjahu przyjedzie i bez obaw o aresztowanie opowie w Auschwitz, że takie ludobójstwo nie może się powtórzyć. Ludobójstwo żydów. Później wróci do siebie dokończyć ludobójstwo nie-żydów. Jak żyję, takiego upodlenia i upokorzenia Polski nie pamiętam” – napisał natomiast wydawca portalu nczas.info Radosław Piwowarczyk.

Odnosząc się do komentarza, że „(Władimira) Putina też powinni zaprosić, w końcu to ZSRR wyzwolił ten obóz”, publicysta Rafał Ziemkiewicz napisał: „Tak, w takim razie tak. Niechby się dwóch ludobójców spotkało w miejscu pomnikowym dla ich mistrza i nauczyciela”.

„Jest to jednak obrzydliwe, że dwa zwaśnione obozy polityczne znalazły porozumienie dopiero w jednej sprawie: udzielenia ochrony człowiekowi oskarżonemu o ludobójstwo. Jest także obrzydliwym to, że ów zbrodniarz miałby być ochroniony podczas ewentualnego przyjazdu do Auschwitz, gdzie obchody miały przypominać o tym, by do ludobójstwa nigdy więcej nie dochodziło. Izrael systematycznie, bezwzględnie, z użyciem całej swojej siły militarnej morduje ludzi ściśniętych na kawałku ziemi, ostatniej im jeszcze nieodebranej. To postępujące »ostateczne rozwiązanie« kwestii palestyńskiej” – zauważył natomiast założyciel Kanału Zero Krzysztof Stanowski.

„Nie wiem, jak my teraz mamy w Polsce rozmawiać o tym, co jest dobre, a co złe, co moralne, a co nie, ścigać kogokolwiek za cokolwiek (…) utraciliśmy zdolność honorową do uganiania się za przestępcami, skoro padamy do stóp ludobójcom” – dodał.

„Auschwitz wyzwoliła Armia Czerwona, więc może na 80 rocznicę zaprosicie też Putina? Skoro zapraszamy już jednego zbrodniarza wojennego z wydanym przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze nakazem aresztowania, to drugi będzie nawet pasował” – napisał w swoich mediach społecznościowych jeden z liderów Konfederacji i kandydat na prezydenta Sławomir Mentzen.

Andrzej Duda wspólnikiem zbrodniarza wojennego?

Andrzej Duda wspólnikiem zbrodniarza wojennego?

Agnieszka Piwar 2025-01-09 https://piwar.info/andrzej-duda-wspolnikiem-zbrodniarza-wojennego/

Kiedy na początku 2024 roku Andrzej Duda udzielił schronienia w Pałacu Prezydenckim przestępcom skazanym prawomocnym wyrokiem, sporo osób w Polsce zachodziło w głowę jakie haki na prezydenta RP mają byli funkcjonariusze bezpieki Kamiński z Wąsikiem. Tymczasem 2025 rok zaczął się jeszcze większą kompromitacją. Głowa państwa polskiego (?) wstawiła się za największym zbrodniarzem XXI wieku.

Portal „Times of Israel” poinformował, że prezydent Andrzej Duda zwrócił się do rządu Donalda Tuska o zapewnienie ochrony przed aresztowaniem premierowi Izraela Beniaminowi Netanjahu, jeśli weźmie on udział w obchodach 80. rocznicy wyzwolenia KL Auschwitz. Informacja została potwierdzona przez Kancelarię Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

Przypominam, nakaz aresztowania Netanjahu został wydany przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze 21 listopada 2024 roku, w związku ze zbrodniami wojennymi w Strefie Gazy. Polska jest zobowiązana do respektowania powyższego nakazu. Tymczasem Andrzej Duda – z wykształcenia doktor nauk prawnych – po raz kolejny kombinuje jak złamać czy obejść prawo i jeszcze namawia do tego innych.

Według niezdementowanych doniesień medialnych, prezydent Duda zasugerował premierowi Tuskowi, by potencjalny pobyt Netanjahu był „nieskrępowany” ze względu na „absolutnie wyjątkowe okoliczności”. Wezwał polski rząd do „opracowania odpowiedniej formuły”, która zapewni, że Netanjahu nie zostanie zatrzymany, jednocześnie gwarantując przestrzeganie [że co?] przez Polskę prawa międzynarodowego.

Zajrzałam do notki Polskiej Agencji Prasowej na ten temat, która najwyraźniej również trzyma stronę syjonistycznych zbrodniarzy. Wystarczy poddać analizie niniejsze zdanie opublikowane przez PAP: «Trybunał w listopadzie wydał nakaz na wniosek głównego prokuratora MTK w kontekście kampanii wojskowej Izraela przeciw terrorystycznej organizacji Hamas

Otóż jest to typowa nowomowa, która ma na celu odwracanie uwagi od faktycznych zbrodniarzy wojennych, bądź wybielanie czy usprawiedliwianie ich zbrodniczych działań. Fakty wyglądają bowiem zgoła inaczej, niż sugerują funkcjonariusze medialni PAP.

Tłumaczenia”, że chodzi o „kampanię wojskową” w kontekście rzekomej walki z Hamasem, stanowią perfidne kłamstwo. Wystarczy wspomnieć, że izraelska armia bombarduje szpitale, szkoły, świątynie, osiedla mieszkalne, bestialsko przy tym mordując niewinną ludność. Izrael nie przerwał masakry, nawet po zlikwidowaniu dowódców Hamasu.

Premier Izraela jest więc bezpośrednio odpowiedzialny za ludobójstwo na Palestyńczykach, które trwa nieprzerwanie od 7 października 2023 roku. Liczba ofiar izraelskiej agresji wynosi obecnie 46 006 zabitych i 109 378 rannych.

Agresor nie oszczędza nikogo. Pod izraelskimi bombami giną przede wszystkim cywile, w tym dzieci, kobiety, starcy, personel medyczny, wolontariusze niosący pomoc (nie zapominajmy o Polaku Damianie Sobolu), a nawet dziennikarze, którzy to wszystko relacjonowali.

Andrzej Duda, chcąc dać parasol ochronny głównemu odpowiedzialnemu za to ludobójstwo, stał się wspólnikiem zbrodniarzy i właśnie tak zapisze się w historii.

A mnie osobiście pozostaje jedynie rozpaczać, kiedy widzę postawę większości Polaków, którzy nie chcą przejrzeć na oczy. Wszyscy za tę bierność zapłacimy.

Agnieszka Piwar

Donald Tusk przyjmie ludobójców z otwartymi ramionami

Donald Tusk przyjmie ludobójców z otwartymi ramionami

Agnieszka Piwar 2025-01-09 https://piwar.info/donald-tusk-przyjmie-ludobojcow-z-otwartymi-ramionami/

Większego szyderstwa z Ofiar obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, nie można było sobie wyobrazić. Na trupach bestialsko zamordowanych w czasie II wojny światowej, będą lansować się najwięksi zbrodniarze wojenni XXI wieku. Premier Donald Tusk potwierdził oficjalnie, że delegacja ludobójców z Izraela może czuć się w Polsce bezkarnie i bezpiecznie.

Co prawda powiedział to innymi słowami, ale kontekst jest jednoznaczny. Centrum Informacyjne Rządu poinformowało: «W związku z planowanymi 27 stycznia 2025 roku uroczystościami 80. rocznicy wyzwolenia Byłego Niemieckiego Nazistowskiego Obozu Koncentracyjnego i Zagłady Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu, polski rząd deklaruje, że zapewni wolny i bezpieczny udział w tych obchodach najwyższym przedstawicielom Izraela».

Tusk zapewnił przy tym, że premier Izraela Binjamin Netanjahu nie zostanie zatrzymany w Polsce, mimo wniosku Międzynarodowego Trybunału Karnego. Chodzi o nakaz aresztowania wydany w Hadze, który Polska jest zobowiązana respektować. Jednak dla zbrodniarzy wojennych z Izraela, władze III RP robią wyjątek, zapewniając im parasol ochronny.

Czy można bardziej zbezcześcić pamięć o Ofiarach nazistowskich zbrodni?

Przypominam, że obóz koncentracyjny w okupowanym Oświęcimiu, Niemcy założyli po pierwsze dla Polaków. W KL Auschwitz zamordowali między innymi dowódców mojego dziadka, w tym Edwarda Zajączka, działacza Obozu Wielkiej Polski i Stronnictwa Narodowego na Podbeskidziu.

Dopiero z czasem do Auschwitz-Birkenau zaczęto sprowadzać żydów, Cyganów i innych. Po II wojnie światowej syjoniści niemal całkowicie zagarnęli to miejsce dla siebie, robiąc na tragedii Shoah biznes.

Tymczasem ja również mam prawo do upamiętniania rocznicy wyzwolenia tego miejsca, ponieważ mój dziadek Józef Karol Nowak także tam przebywał (podobnie jak w innych obozach tego typu), gdzie prowadził działalność konspiracyjną. Dzięki temu, że szczęśliwie udało mu się przeżyć, przetrwała gromadzona przez niego dokumentacja dotycząca niemieckich obozów – tak zwanych obozów pracy dla Polaków (Zwangsarbeitslager für Polen).

Ugoszczenie na terenie Auschwitz-Birkenau delegacji izraelskiego rządu z Netanjahu na czele, to jak splunięcie na Ofiary i ich rodziny. Oto bowiem, w miejscu masowej zagłady z czasów II wojny światowej, będzie przyjmowany z honorami przywódca odpowiedzialny za współczesną masową zagładę mieszkańców Strefy Gazy.

Premier Izraela jest bezpośrednio odpowiedzialny za ludobójstwo na Palestyńczykach, które trwa nieprzerwanie od 7 października 2023 roku. Liczba ofiar izraelskiej agresji wynosi obecnie 46 006 zabitych i 109 378 rannych.

W obliczu trwającej eksterminacji narodu palestyńskiego, podejmowanie przez władze Polski delegacji ludobójców, jest czynem na wskroś haniebnym i niedopuszczalnym. Brak stanowczej reakcji Polaków na to działanie rządzących, będzie jednoznacznym potwierdzeniem, że nie potrafimy być w Prawdzie.

Agnieszka Piwar

Można? Można…weźmy z tego przykład..

Jan Rybski, Inicjatywa na Rzecz Nowej Polski „BASTA!” <johannes@weiser.info.pl>

Obecnie warto przyglądać się Wielkiej Brytanii, którą wstrząsa 
największy skandal związany z molestowaniem małoletnich w jej historii: 
Przez dziesięciolecia rozległa sieć głównie pakistańskich muzułmanów 
odurzała, gwałciła, wykorzystywała seksualnie lub sprzedawała setki, 
jeśli nie tysiące, nieletnich dziewcząt w co najmniej 50 angielskich 
gminach.

W większości przypadków jednak nigdy nie doszło do żadnych dochodzeń 
policyjnych ani wyroków skazujących, ponieważ część systemu politycznego 
i sądowego ukrywała okrutne machinacje gangów porywaczy. Obecny premier, 
Keir Starmer (Partia Pracy) również musi być świadomy tych przypadków, 
ponieważ Starmer był szefem brytyjskiej prokuratury w latach 2008-2013. 
Nota bene, jego poprzednik, Hindus Rishi Sunak, szybciutko zniknął z 
pola widzenia, czując najwidoczniej pismo nosem.

Zarzuca się również, że wielu policjantów, pracowników socjalnych i 
pracowników władz publicznych nie traktowało ofiar poważnie, celowo 
ukrywało pochodzenie sprawców, między innymi w celu uniknięcia 
oskarżenia o rasizm, a nawet brało łapówki.

W ubiegłym tygodniu rada miejska jednego z dotkniętych przestępczością 
miasteczek po raz kolejny wezwała do przeprowadzenia ogólnokrajowego 
śledztwa w celu powiązania ze sobą różnych miejsc zbrodni. Jednak Jess 
Phillips, sekretarz stanu odpowiedzialna za ochronę i przemoc wobec 
kobiet i dziewcząt oraz partyjna koleżanka Starmera, odrzuciła to, 
wywołując ogromny skandal.

Elon Musk nagle zainterweniował na swojej platformie X: potępił trwające 
tuszowanie skandalu związanego z molestowaniem i wezwał do dymisji 
premiera Starmera i nowych wyborów! W tym celu Musk rozpowszechnił film 
dokumentalny aktywisty Tommy’ego Robinsona, który od lat donosi o 
sieciach nadużyć i był już kilkakrotnie więziony w tym kontekście, w tym 
za naruszenie nakazów kneblujących usta, i wezwał do jego uwolnienia.

Po tym, jak media zwróciły uwagę na tę kwestię dzięki Elonowi Muskowi, 
Partia Konserwatywna również zmieniła taktykę i przyłączyła się do 
wezwania do przeprowadzenia dochodzenia państwowego, chociaż odrzuciła 
takie dochodzenie, gdy sama była w rządzie. Jednak większość parlamentu 
odrzuciła dochodzenie we wczorajszym głosowaniu.

Teraz jednak piłka toczy się dalej: Rząd chce teraz zorganizować okrągły 
stół z ofiarami nadużyć, a jeśli ofiary zażądają śledztwa państwowego, 
rząd jest również na to otwarty. Ogromna presja opinii publicznej 
wyraźnie przynosi efekty, nie tylko dlatego, że notowania Starmera w 
sondażach od miesięcy gwałtownie spadają.

W Wielkiej Brytanii wysiłki dziennikarzy śledczych i informatorów, 
którzy przez lata próbowali obudzić opinię publiczną na temat 
ogólnokrajowego zasięgu gangów porywaczy, mogą się teraz opłacić. Miejmy 
nadzieję, że ofiary w końcu doczekają się odrobiny sprawiedliwości, a 
okrutne działania zostaną zakończone!

Jan Rybski

Palec Boży? Самое звёздное место Запада теперь похоже на линию фронта. Голливуд узнал, каково быть Донбассом

Самое звёздное место Запада теперь похоже на линию фронта. Голливуд узнал, каково быть Донбассом

https://tsargrad.tv/news/samoe-zvjozdnoe-mesto-zapada-teper-pohozhe-na-liniju-fronta-gollivud-uznal-kakovo-byt-donbassom_1121710

Самый разрушительный пожар в истории Лос-Анджелиса – лесные пожары почти полностью уничтожили прибрежный город Малибу. Повсюду столбы пламени и дыма, смог, пыль и копоть. Люди, проживающие неподалёку, боятся выйти из дома. Самое звёздное место Запада теперь похоже на линию фронта. Голливуд узнал, каково быть Донбассом.

Жуткие пожары в Лос-Анджелесе практически полностью уничтожили Малибу и район Санта-Моника. Блогеры публикуют кадры полностью выгоревшего элитного района Пасифик-Палисейдс, на месте которого сейчас лишь руины.

В этом районе жили многие голливудские звёзды – Том Хэнкс, Адам Сэндлер, Бен Аффлек, Рианна, Стивен Спилберг и другие. Каждый дом в среднем стоил $6 млн, или 613 млн рублей. По городу будто плотнейшим огнём работала несколько месяцев артиллерия – самое звёздное место Запада теперь похоже на линию фронта.

Первоначально площадь возгорания составляла три квадратных километра, но к 8 января она увеличилась до 13,44 квадратного километра. По данным runews24.ru, американский телеведущий и политический активист Чарли Кирк выразил недовольство решением администрации Джо Байдена отправить Украине новый пакет помощи в размере 500 миллионов долларов, несмотря на текущие катастрофические лесные пожары в Калифорнии.

ФОТО:Freepik.com

Пусть это послужит символом вопиющей некомпетентности и бесхозяйственности [Байдена], приводит слова Трампа издание fedpress.ru.

Специалисты компании AccuWeather оценили ущерб от лесных пожаров в Лос-Анджелесе примерно в 57 миллиардов долларов. Президент США Джо Байден объявил режим масштабного бедствия на всей территории штата Калифорния.

Голливуд буквально узнал, каково быть Донбассом.

ФОТО:Freepik.com

В то же время издание Readovka публикует кадры из освобождённого недавно Курахово в ДНР, за который велись бои с сентября 2024 года. На кадрах с высоты птичьего полёта видно множество разрушений, однако часть многоэтажных домов осталась целой, равно как и частная застройка в окрестностях.

Тем не менее Курахово выглядит даже более целым, нежели выгоревшие дотла районы Лос-Анджелеса.

Umiera 104-letni chiński ksiądz: 25 lat spędzone w więzieniu nauczyły go, że wiara jest jedynym prawdziwym bogactwem

Umiera 104-letni chiński ksiądz: 25 lat spędzone w więzieniu nauczyły go, że wiara jest jedynym prawdziwym bogactwem

ksiądz/w/chinach

30 grudnia zmarł najstarszy kapłan w Chinach, ojciec Joseph Guo Fude SVD, w czcigodnym wieku 104 lat, dwa miesiące przed swoimi 105 urodzinami.

Był on jednym z kapłanów w Chinach wyświęconych przed ustanowieniem rządów komunistycznych.

Według AsiaNews, spędził w sumie 25 lat w więzieniu pod rządami komunistów.

„Patrząc wstecz na moje życie” – napisał Guo w dniu swoich 100. urodzin – „więzienie stało się miejscem, w którym mogłem się zastanawiać, modlić i rozwijać duchowo”.

Więzienie dało mu „siłę, by stawić czoła życiowym wyzwaniom i nadal służyć Bogu, wiedząc, że każda próba jest częścią Jego Boskiego planu”, dodał: „Moje doświadczenie w więzieniu nauczyło mnie, że ziemskie bogactwa są tymczasowe, podczas gdy wiara w Boga jest jedynym prawdziwym bogactwem”, napisał.


Urodzony w lutym 1920 roku, ks. Guo został wyświęcony na kapłana w 1947 roku. Po raz pierwszy został uwięziony w 1959 r. za „działalność wywrotową przeciwko państwu”. Po raz drugi został uwięziony w latach 1967-1979 za „szpiegostwo” i ponownie w 1982 r. za szerzenie wiary.

Brutalni niemieccy przestępcy: Ali, Mohammed, Yussuf, Hassan, Kerim, Abdulhamid, Abdulkadir, Abdullah…

Media pisały o „niemieckich” przestępcach. Wyciekły imiona: Yussuf, Ali, Kemal, Mohammed…

https://pch24.pl/media-pisaly-o-niemieckich-przestepcach-wyciekly-imiona-yussuf-ali-kemal-mohammed

W czasie ostatniej nocy sylwestrowej w wielu miastach Europy dochodziło do brutalnych ekscesów z udziałem imigrantów. Dotyczyło to również stolicy Niemiec, Berlina. Teraz problemy mają policjanci, którzy ujawnili, że sprawcami aktów przemocy byli muzułmanie.

Policja w Berlinie rozpoczęła dochodzenie przeciwko funkcjonariuszom, którzy ujawnili listę imion sprawców przestępstw z ostatniej nocy sylwestrowej. Lista obejmuje w sumie 265 imion. Najczęściej pojawiają się takie imiona jak „Ali”, „Mohammed”, „Yussuf” czy „Hassan”. Nie brakuje też „Kerima”, „Abdulhamida”, „Abdulkadira”, „Abdullaha” i tym podobnych.

Sprawa jest o tyle skandaliczna, że media podały początkowo, iż wśród sprawców dominowali „dorośli Niemcy”. Problem w tym, że choć znaczna część rzeczywiście była „z Niemiec” – to chodzi właśnie o „nowych Niemców”, takich, jak „Nour”, „Kemal” czy „Özgür”.

Po ujawnieniu tożsamości etnicznej sprawców przemocy rzecznik berlińskiej policji Florian Nath mówił w mediach o „nieakceptowalnym” zachowaniu policjantów, którzy pozwolili na ujawnienie „nielegalnej listy” imion imigrantów. Miałoby to być działaniem naruszającym nie tylko zasady ochrony danych osobowych, ale także przejawem „dyskryminacji”. Zdaniem rzecznika nie ma przecież fachowych podstaw do tego, by sugerować, że przestępczość jest związana z pochodzeniem etnicznym, kulturą czy konkretną religią.

W sumie w noc sylwestrową popełniono w Berlinie conajmniej 1453 czynów karalnych. W większości chodziło o niszczenie budynków i przedmiotów petardami i fajerwerkami.

Źródła: nius.de, jungefreiheit.de Pach

Rozpadająca się Bestia. Rok decydujących zmian. Rola myślących Polaków. Marek T. Chodorowski.

Czy “Bestia” przegrywa? Marek T. Chodorowski

Autor: AlterCabrio, 9 stycznia 2025

– Bestia przegrywa czy się przegrupowuje?

– Weszliśmy w epokę kompletnego rozpadu Bestii i to jest pytanie tylko jak długo taka epoka potrwa. Wydaje mi się, że powinniśmy widzieć mniej więcej dynamikę w ciągu najbliższych od trzech miesięcy do sześciu. Będzie mniej więcej widoczna dynamika rozpadania się Bestii. Prawdopodobnie doszło tam do wojny wewnętrznej, czyli doszło do różnicy zdań na temat dalszej strategii prowadzenia tej wojny przeciwko całemu światu, przeciwko cywilizacji.

(…)

– Tego typu operacje, zwłaszcza na taką skalę jaka w tej chwili jest planowana, to nie są operacje, które można prowadzić bezpiecznie i które odbywają się bez skutków, więc wszystko zależy od tego jak zachowają się społeczności całego świata. I nie ukrywam, że z mojego punktu widzenia najciekawszą społecznością na świecie jest społeczność polska. Bardzo dużo zależy od tego co my zrobimy, co pokażemy, w jaki sposób zareagujemy na obecną sytuację. Ta sytuacja to jest po prostu okazja.

−∗−

[Rozpadająca się Bestia. Rok decydujących zmian. Rola myślących Polaków – może być decydująca. md]

Chroń nas Panie Boże przed Trzaskowskim! Czy “Bestia” przegrywa? M. Chodorowski

−∗−

Warto porównać:

W jakim momencie jesteśmy? – Marek T. Chodorowski
Politycy III RP (…) zostali w ten sposób wytresowani i prawdopodobnie w tej tresurze, również umysłowej, pozostają do dzisiaj. Teraz, dlaczego wierzy im jakaś tam część elektoratu, czy jakaś część […]

_____________

Społeczeństwo staje się coraz słabsze czyli co od nas zależy – prof. Ryszard Zajączkowski
Problem polega na tym, że ludzie, którzy nawet widzą wokół siebie te negatywne zjawiska, milcząco na to zezwalają. Godzą się z narzucanymi im bezprawnie nakazami. Zezwalają na wszystko. Z pewną […]

_____________

O Polsce i Polakach: gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy? – prof. Ryszard Zajączkowski
‘Cyprian Norwid, wielki poeta XIXw., napisał kiedyś takie zdanie, często później przywoływane: ‘Gorzki to chleb polskość’. To zdanie zawiera myśl, że w Polsce żyje się trudno, ale też między Polakami […]

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!

Prognozy na rok 2025: Ptasia grypa zrujnowana

Prognozy na rok 2025: Ptasia grypa zrujnowana

Autor: AlterCabrio , 9 stycznia 2025

Można odnieść wrażenie, że „ptasia grypa” przegapiła swoje okno. Uważają, że mogli zniweczyć cały rozpęd H5N1 do tego stopnia, że ​​najlepszą opcją będzie pozwolić jej umrzeć.

Oznacza to zmianę w architekturze narracji. Wymagane jest przekierowanie. Zamiast ptasiej grypy jako „następnej pandemii”, może stać się ona „pandemią potencjalnie niebezpieczną”, być może taką, której umiejętnie unika się dzięki postępom w technologii szczepionek lub dokładnym badaniom przesiewowym. Dobra robota.

−∗−

Prognozy na rok 2025: Ptasia grypa zrujnowana

Ptasia grypa miała stać się „następną pandemią”, ale czy nie przegapiono okazji?

Nasza trzecia prognoza na 2025r. nie jest wcale szalonym wyborem z jakiejś odjechanej dziedziny: ptasia grypa. To się wydarzy. Pytanie brzmi kiedy i jak bardzo.

Druga połowa 2024r. pełna była ponurych ostrzeżeń, że H5N1 jest „tylko o jedną mutację od” transmisji z człowieka na człowieka, a także artykułów lamentujących na to, jak mało nauczyliśmy się z „covid” i jak nieprzygotowani jesteśmy.

Po ponad dwóch latach mówienia o ptasiej grypie jako o kolejnej poważnej chorobie, wydawało się, że zagrożenie nią osiągnęło punkt kulminacyjny.

Następnie, zaledwie wczoraj, prasa doniosła o „pierwszym oficjalnym zgonie z powodu ptasiej grypy”, pacjent miał ponad 65 lat i „inne wcześniej istniejące schorzenia” (brzmi znajomo?).

Czy to oznacza, że ​​czeka nas „następna pandemia”, o której mówi się od dawna?

Może tak, może nie. Warto zauważyć, że pomimo doniesień o zgonie, histeria nadal wydaje się być niskiej rangi.

Nie widać prawdziwego zaangażowania w tę historię. WHO nadal opisuje H5N1 jako „bardzo, bardzo niskie ryzyko” dla ludzi. To oczywiście prawda, ale w komunikatach prasowych WHO prawda pojawia się tylko przez przypadek.

Można odnieść wrażenie, że „ptasia grypa” przegapiła swoje okno. Uważają, że mogli zniweczyć cały rozpęd H5N1 do tego stopnia, że ​​najlepszą opcją będzie pozwolić jej umrzeć.

Oznacza to zmianę w architekturze narracji. Wymagane jest przekierowanie. Zamiast ptasiej grypy jako „następnej pandemii”, może stać się ona „pandemią potencjalnie niebezpieczną”, być może taką, której umiejętnie unika się dzięki postępom w technologii szczepionek lub dokładnym badaniom przesiewowym. Dobra robota.

Być może dwa lata szumu medialnego stłumiły markę ptasiej grypy w zarodku (gnieździe?), więc „następna pandemia” będzie w rzeczywistości jakąś zaskakującą nowością – czymś w rodzaju wymyślonych bzdur, które rzekomo uderzają teraz w Chiny.

…a może czarna śmierć.

A może się mylę i jest to cisza przed burzą, a fale ptasiej grypy lada moment zaczną uderzać w brzegi roku 2025.

Niezależnie od tego, w jakim kierunku to pójdzie, rok 2025 będzie punktem kulminacyjnym narracji o ptasiej grypie. Jeśli do marca nie stanie się ona pełnoprawną sprawą, prawdopodobnie już nigdy nie będzie.

Luźne przewidywanie: Ptasia grypa czy nie, w 2025r. pojawi się pierwsza „100-dniowa szczepionka”, prawdopodobnie szczepionka kombinowana w sprayu do nosa na grypę i coś tam jeszcze. Jej ogłoszony sukces będzie mógł być przypisany „uniknięciu drugiego covid” lub „uratowaniu nas przed kolejnym lockdownem”.

_________________

Predicting 2025: The Bird Flu out the window, Kit Knightly, Jan 8, 2025

−∗−

Prognozy na rok 2025: Trump jako budowniczy pokoju
Jaką formę ostatecznie przybierze umowa – i jak bardzo jest realna – tego jeszcze nie wiemy, ale stanowisko wydaje się jasne. Albo zawieszenie broni, albo „wycofanie” lub coś równoważnego. Wiemy, […]

___________

Prognozy na rok 2025: Żegnaj, Bibi?
Zasugerowałem, że Bibi, jeden z największych politycznych ocalałych ery nowożytnej, może mieć kłopoty. Jeśli rzeczywiście odejdzie, to będzie to długo wyczekiwane. W latach 2018-2022 Izrael znajdował się w ciągłym „kryzysie […]

Warto porównać:

Ścierwomedia polskie o “kolejnej pandemii z Chin”
Plemię żmijowe w polińskich mediach znów syczy. „Chińskie władze medyczne alarmują! (Polsat News) Odnotowano gwałtowny wzrost zakażeń metapneumowirusem (hMPV), który jest szczególnie widoczny wśród dzieci poniżej 14. roku życia […]

___________

Ptasia grypa, cenzura i 100-dniowe szczepionki: 7 prognoz dotyczących „następnej pandemii”
Oczywiście przez „pandemię” tak naprawdę mamy na myśli „psy-op”, ponieważ nic w związku z następną pandemią nie będzie bardziej prawdziwe niż ostatnia pandemia. Do diaska, biorąc pod uwagę postęp w […]

___________

Aerożel antypandemiczny czyli kolejny etap „szczepionek” mRNA
„Szczepionki nie działają tak dobrze, jak myśleliśmy. Nie przewidzieliśmy przerażających wariantów. Przypadkowo sfałszowaliśmy dane, przypadkowo pominęliśmy badania i przypadkowo zarobiliśmy na tym fortunę” […]

Tagi:covid, H5N1, Kit Knightly, kolejna pandemia, lockdown, następna pandemia, Off-Guardian, OffGuardian, pandemia, plandemia, prognozy na rok 2025, ptasia grypa, szczepionki na ptasią grypę, who

O autorze: AlterCabrio

If you don’t know what freedom is, better figure it out now!