Świat jest mały, ręka rękę myje. MEM-y V.

——————————–

———————————

———————————

———————————–

—————————————-

—————————-

————————–

——————————————————————-

———————————–

Tradycyjna chlebowość. Dr. hab. Barbara Mróz-Gorgoń. MEM-y IV.

—————————–

—————————————–

—————————————————

——————————-

———————–

———————————–

——————————————-

———————————

———————–

————————————–

-=———————————–

O dalszy rozwój socjalistycznej praworządności

O dalszy rozwój socjalistycznej praworządności

23.08.2026 Stanisław Michalkiewicz nczas/o-dalszy-rozwoj-socjalistycznej-praworzadnosci

Jak wynika z potępieńczych swarów, które nie ucichają nawet w okresie, kiedy nasz Parlament zgodnie z demokratyczną tradycją na cały sierpień rozpełza się ad aquas, jedną z największych bolączek trapiących nasz nieszczęśliwy kraj jest sytuacja na odcinku praworządności.

Najgorzej wygląda sytuacja na odcinku władzy sądowniczej, gdzie nie wiadomo do końca, którzy sędziowie są sędziami, a którzy – przebierańcami – w zależności od tego, kto ich rekomendował do mianowania na urząd sędziego – czy „stara” Krajowa Rada Sądownictwa, która została powołana „nieprawidłowo” przez „upolityczniony” Sejm, czy nowa, do której kandydatury wysunęły zatwierdzone przez Judenrat i służby organizacje sędziowskie, a które apolityczny Sejm skwapliwie przyklepał, rozumiejąc, że próżno byłoby wierzgać przeciwko ościeniowi.

W dodatku pan prezydent Nawrocki wręczył nominacje delikwentom, wśród których obywatel Żurek Waldemar dopatrzył się też nieprawidłowości, więc nie wiadomo, co właściwie z tym fantem teraz zrobić.

Ale to drobiazg niewątpliwy w porównaniu z torującą sobie drogę nie tylko w naszym nieszczęśliwym kraju, ale i w Unii Europejskiej zasadą odpowiedzialności zbiorowej. Jak pamiętamy, w czerwcu 2021 roku Naczelnik Państwa przy pomocy klubu Lewicy przeforsował w Sejmie ratyfikację ustawy o zasobach własnych Unii Europejskiej, na podstawie której Komisja Europejska uzyskała dwa nowe uprawnienia; do zaciągania zobowiązań finansowych w imieniu całej Unii i do nakładania „unijnych” podatków.

Dzięki temu w końcowej fazie epidemii zbrodniczego koronawirusa Reichsführerin Urszula Wodęleje zamówiła w firmie Pfizer wielkie ilości szczepionek. Aliści w roku 2022 zimny ruski czekista Putin rozpoczął „specjalną operację wojskową” przeciwko Ukrainie. Wskutek tego przez przejścia graniczne do Polski runęła z Ukrainy fala uchodźców, którzy nie tylko nie mieli maseczek, ale nawet certyfikatów, że zostali prawidłowo wyszczepieni – co było ponoć niezbędne dla stawiania czoła zbrodniczemu koronawirusowi.

W tej sytuacji utrzymywanie tych zbawiennych nakazów stało się za bardzo śmieszne, więc zostały one uchylone – i w ten sposób z dnia na dzień zimny ruski czekista Putin położył kres epidemii. Ale za zamówione szczepionki, których nasz nieszczęśliwy kraj nie chciał już odbierać, Pfizer zażądał zapłaty – jednak nie od Reichsführerin Urszuli Wodęleje – tylko od członkowskich bantustanów. Reichsführerin bowiem mogła tylko „zamawiać”, natomiast płacić miał już kto inny – podobnie jak w przypadku „pożyczek” zaciąganych przez Komisję Europejską – które muszą spłacać członkowskie bantustany.

Tedy niezwisły sąd w Belgii nakazał Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej zapłacić Pfizerowi prawie 6 mld złotych i zajął jej wierzytelności, obejmujące należności od linii lotniczych za usługi w zakresie kontroli ruchu lotniczego w polskiej przestrzeni powietrznej. Wyrok nie jest prawomocny i polski rząd złożył apelację – ale apelacja nie wstrzymuje egzekucji. Agencja sprzeciwia się zajęciu, wskazując, że ani nie jest polskim rządem, ani nie zawierała z Pfizerem żadnej umowy, ale – jak to z niezawisłym sądem – nie wiadomo, czy to coś da. Jak tam będzie – tak tam będzie, ale przykład ten pokazuje, że w Unii Europejskiej triumfuje zasada odpowiedzialności zbiorowej: kto inny zaciąga pożyczki czy zawiera umowy, a kto inny musi za to płacić – chociaż na dobry porządek nie ma z tym wszystkim nic wspólnego.

Jednak nie możemy zapominać, że zasada odpowiedzialności zbiorowej legła u podstaw praworządności socjalistycznej, zarówno w wydaniu bolszewickim – gdzie podstawą represji była na przykład przynależność do rodziny skazańca – jak i w narodowo – socjalistycznym wydaniu, gdzie np. podstawą represji była przynależność delikwenta do narodu żydowskiego. Ponieważ od wejścia w życie traktatu z Maastricht w roku 1993 budujemy IV Rzeszę, to wydaje się, że Rzesza IV nie może w sposób istotny różnić się od Rzeszy III, a skoro tak, to nic dziwnego, że ze skarbnicy praworządności socjalistycznej wydobyto zasadę odpowiedzialności zbiorowej.

Ale triumfuje ona nie tylko w sprawach zwanych „biznesowymi”. Jak wiadomo, jedną z dynamicznie rozwijających się dziedzin gospodarki socjalistycznej jest przemysł molestowania. Ogólnie polega on na tym, że niezależne media, zwłaszcza te zaangażowane w socjalistyczne przemiany, molestowanie bardzo potępiają, nie tylko stając po stronie ofiar, wśród których, ma się rozumieć, dominują panie – chociaż zdarzają się wyjątki – a w razie potrzeby, nawet „dodają dramatyzmu”, żeby historia lepiej się medialnie sprzedawała, między innym dzięki tak zwanym „dreszczykom”.

Warto zwrócić uwagę, że na przestrzeni lat doszło do pewnej ewolucji tej gałęzi przemysłu. O ile przedtem ofiary molestowania kierowały swoje oskarżenia byle jak, bez żadnej myśli przewodniej, o tyle w miarę rozwoju branży sprawę wzięli w swoje wypróbowane ręce promotorzy rewolucji komunistycznej i nadali oskarżeniom wyraźny kierunek. Głównym podejrzanym o skłonności do molestowania stało się duchowieństwo katolickie ze względu na utrzymujący się w tym środowisku celibat, który i wcześniej budził rozmaite podejrzenia. Niestety poziom zamożności poszczególnych przedstawicieli przewielebnego duchowieństwa bywa zróżnicowany, to znaczy – obok księży zamożnych są też księża ubodzy, a już tacy zakonnicy, to nawet składają śluby ubóstwa – i tu właśnie pojawiła się pokusa zastosowania zasady odpowiedzialności zbiorowej.

Chodzi o to, by – niezależnie od osobistej zamożności delikwenta oskarżanego o molestowanie – odpowiedzialność majątkową egzekwować od Kościoła, to znaczy – od diecezji, do której delikwent jest inkardynowany. Diecezje – w odróżnieniu od wielu parafii – bywają zasobniejsze. W ten sposób na jednym ogniu można upiec dwie, a nawet trzy pieczenie: po pierwsze oskarżyciel może liczyć na profity, co sprzyja stałemu dopływowi delatorów do systemu, po drugie – można w ten sposób szlamować Kościół katolicki, który zawsze był solą w oku dla promotorów czy choćby zwolenników rewolucji komunistycznej i wreszcie – po trzecie – sprzyja to ugruntowaniu zasady odpowiedzialności zbiorowej, która dla praworządności socjalistycznej ma znaczenie fundamentalne.

Na tym jednak zasada odpowiedzialności zbiorowej się nie wyczerpuje. Na końcu kościelnego łańcucha pokarmowego są bowiem parafianie. Nie należą oni do stanu duchownego, więc nikomu nie przychodzi do głowy, by przeciwko nim kierować nawet podejrzenia o molestowanie – ale to właśnie oni w ostatniej instancji są obciążeni obowiązkiem spłacania odszkodowań czy „zadośćuczynień” orzeczonych przez niezawisłe sądy, których funkcjonariusze często czy może nawet nigdy nie zdają sobie sprawy, że stanowią zbrojne ramię komunistycznej rewolucji.

Sami sobie poradzimy ! MEM-y III.

————————

————————————————————–

—————————————————–

—————————————–

——————————————————–

————————————————

—————————————

———————————-

Zaszufladkowano do kategorii Śmichy | Otagowano

Podrabianie moczu. MEM-y II.

A co to?? Cookie stuffing (nadziewanie ciasteczek) to nieuczciwa praktyka w marketingu afiliacyjnym. Polega na potajemnym wstrzykiwaniu plików cookie partnera (afilianta) do przeglądarki użytkownika

————————

——————————–

——————————————

————————-

—————————

———————————————

[iiiii… tam… Głupiemu wrogowi trza dokopać, by się obudził…]

————————————————-

————————————-

————————————————–

Aferoteka. MEM-y I.

————————————

—————————————————-

—————————————————————————————-

————————————–

——————————————————–

———————————

—————————-

—————————————–

Pokłosie święta Wojska Polskiego

Pokłosie święta Wojska Polskiego

Stanisław Michalkiewicz „Goniec” (Toronto)    23 sierpnia 2026 michalkiewicz

Tegoroczne obchody Święta Wojska Polskiego odbyły się pod znakiem sporu między panem prezydentem Karolem Nawrockim, a vaginetem obywatela Tuska Donalda. Jak zwykle poszło o pieniądze – bo powiedzmy sami – o cóż innego może spierać się z kimkolwiek vaginet obywatela Tuska Donalda, albo i Volksdeutsche Partei? Tym razem chodziło o to, za jakie pieniądze najlepiej wyposażać naszą niezwyciężoną armię. Obywatel Władysław Kosiniak-Kamysz uważa mianowicie, że najlepiej wyposażać naszą niezwyciężoną armię za pieniądze pożyczone, podczas gdy pan prezydent Nawrocki uważa, że jeszcze lepiej – za własne.

Chodziło oczywiście o pożyczkę SAFE, którą wprawdzie prezydent Nawrocki ustawowo zawetował, ale vaginet obywatela Tuska Donalda machnął ręką na te wszystkie veta i pożyczkę wziął. Akurat wtedy pelnomocniczką vaginetu do sprawy pożyczki była pani Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, której wysiłki musiała zauważyć i docenić sama Reichsfuhrerin Urszula Wodęleje, bo wkrótce potem pani Magdalena została wiceministrem obrony narodowej u boku obywatela Kosiniaka-Kamysza Władysława – czy przypadkiem nie gwoli dopilnowania, by pieniądze trafiły tam, gdzie trzeba – zgodnie z kolejnością dziobania?

Gdyby tak było, to by znaczyło, że panią Magdalenę prowadzi Mocna Ręka, kto wie, czy nie mocniejsza od ręki, która w swoim czasie prowadziła obywatela Tuska Donalda po brukselskich salonach, gdzie zrobiono z niego człowieka? Dopiero na tym tle lepiej rozumiemy fałszywe pogłoski, według których pani Magdalena – tylko patrzeć – jak wygryzie obywatela Tuska Donalda ze stanowiska premiera i sama nim zostanie. Tymczasem pan prezydent Nawrocki uważa, że naszą niezwyciężoną armię najlepiej byłoby wyekwipować z pieniędzy własnych, które uciułał Narodowy Bank Polski w postaci złota w ilości ponad 600 ton.

Toteż w przemówieniu poprzedzającym defiladę pan prezydent zauważył, że na sztandarach Wojska Polskiego wypisane było hasło „Bóg, Honor i Ojczyzna” – ale nie żadne SAFE. W słowach pełnych treści odpowiadał mu przez 40 minut obywatel Władysław Kosiniak-Kamysz, a swoje dołożył odbierający defiladę morską i kolonialną obywatel Tusk Donald, który poszedł na całość i oskarżył pana prezydenta Nawrockiego w związku z SAFE o „zdradę”. Ponieważ i pan prezydent przemawiał też około 40 minut, a po nim – obywatel Kamysz-Kosiniak – to żołnierze stojący przez tyle czasu na palącym słońcu podobno zaczęli mdleć. Na szczęście przemówienia się skończyły i defilada odbyła się już bez żadnych zakłóceń – chociaż ruski minister spraw zagranicznych Ławrow odgrażał się, że Rosja będzie karcić kraje wspierające Ukrainę.

Nie znaczy to, że te okazjonalne przemówienia nie wywołały żadnego rezonansu. Odezwała się niezawodna pani Joanna Szczepkowska, która nie zostawiła na panu prezydencie suchej nitki zarówno za „Boga, Honor i Ojczyznę”, jak i za pochwałę „obrońców Monte Cassino”. Od razu widać było, że pani Szczepkowska pana prezydenta nie kocha. A kogo kocha? Tego, rzecz prosta, nie wiemy, ale nie można wykluczyć, że jeśli już, to kocha pana Rafała Trzaskowskiego i – podobnie jak wiele innych autorytetów moralnych – nie może przeboleć, że to nie on został prezydentem. A teraz jeszcze wrogie siły pod nim ryją i zebrały już 40 tys. podpisów za zorganizowaniem referendum, w następstwie którego Rafał Trzaskowski straciłby stanowisko prezydenta Warszawy.

O ile pani Szczepkowska mogła kierować się rozmaitymi sentymentami, o tyle spięcie, do jakiego doszło na antenie telewizji „Polsat” między panią red. Gozdyrą Agnieszką, a panem red. Jankowskim Grzegorzem, miało już inne tło. Pani Agnieszka ma w Polsacie fuchę prowadzącej tak zwane „debaty”, w ramach których sztorcuje gości udzielających jej nieprawidłowych odpowiedzi na zadawane pytania, podczas gdy pan Grzegorz często podnosi głos, symulując uczucie zgrozy na widok rozmaitych bolączek. Gwoli podniesienia wiarygodności, „Polsat” puszczał na swojej antenie reklamę obydwu programów Najsampierw dowiadywaliśmy się, że „krzyk nie rozwiąże żadnego problemu”, „a milczenie nie zatrzyma ważnych pytań”, a potem pani Agnieszka i pan Grzegorz pokazywali, jak pięknie się różnią. Tym razem sytuacja wymknęła się spod kontroli i w pewnym momencie rozwścieczona pani Agnieszka poleciła panu Grzegorzowi, by „się nie darł”. Inna rzecz, że tym razem chodziło o Ukrainę – a wiadomo, że z Ukrainą nie ma żartów. Jak ujawnił już dawno pan Grzegorz Jasina, Polska ma być „sługą narodu ukraińskiego” – i najwyraźniej pani Agnieszka czuje się postawiona na straży, więc reaguje na każdą próbę „szczucia”. „Szczucie” bowiem zostało pryncypialnie potępione przez Judenrat, którego Główny Cadyk, to znaczy – pan red. Adam Michnik – zaraz po ogłoszeniu strategicznego partnerstwa niemiecko-ukraińskiego, nie tylko rzucił hasło: „wszyscy jesteśmy Ukraińcami”, ale również na lamach „Gazety Wyborczej” doniósł gdzie trzeba, że w Polsce panuje „atmosfera przedpogromowa”, a w ogóle to „Polska brunatnieje”.

W przekonaniu, że na taką poważną zastawkę oddźwięk musi być natychmiastowy, Judenrat zamarł w oczekiwaniu na rezonans. Niestety, poza codziennymi doniesieniami Propaganda Abteilung o „atakach” na „Ukraińców”, żadnego odzewu nie było – aż Judenrat musiał podkręcić „Kościół”, że „milczy”, chociaż „larum grają”. Toteż, co prawda, bodaj po tygodniu, odezwał się jednak Jego Eminencja Grzegorz kardynał Ryś, surowo napominając parafian, że Ukraińcom powinni nadstawiać „drugi policzek”. W tej sytuacji trudno się dziwić i pani Agnieszce, że nie mogła już „pięknie się różnić” z panem Jankowskim, tylko sobie ulżyła. Ukraiński prezydent też nie czekał, tylko urządził z przytupem pochówek Jewgienijowi Konowalcowi, twórcy i pierwszemu przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, od której zaczęły się wszystkie paroksyzmy. Znaczy – pierwszy kandydat do „Panteonu” już jest, no a po nim przyjdą następni. My zaś będziemy nadstawiali drugi policzek, a jak policzków nie wystarczy, to nadstawimy co innego – bo skoro „wszyscy jesteśmy Ukraińcami” – jak zarządził pan red. Adam Michnik – to widać, że z aktualnego rozdania taki los wypadł nam.

Tymczasem prezydent Donald Trump wpadł na pomysł, by zakończyć wojnę ze złowrogim Iranem, rozciągając amerykańską suwerenność nad cieśniną Ormuz. To świetny pomysł, a ja bym dodał, że na świecie jest jeszcze bardzo wiele miejsc, które można by przyłączyć do Ameryki – między innymi nasz bantustan, z którego utrzymaniem mamy coraz większe zgryzoty. Jeśli nie teraz – to kiedy?

Stały komentarz Stanisława Michalkiewicza ukazuje się w każdym numerze tygodnika „Goniec” (Toronto, Kanada).

Teheran uważa amerykańskie sankcje za „deklarację wojny” przeciwko wszystkim narodom i wzywa do globalnego oporu

Za pośrednictwem EPA

Teheran uważa amerykańskie sankcje za „deklarację wojny” przeciwko wszystkim narodom i wzywa do globalnego oporu.

Autorstwa Tylera Durdena

Teheran w sobotę ponownie skomentował nowy plan Trumpa Bessant, zakładający długoterminowe „uduszenie” i izolację gospodarczą. Według Sekretarza Skarbu USA, ma on na celu „doprowadzenie irańskiego rządu na skraj upadku” poprzez „najsurowsze sankcje w historii ”. Oznacza to oczywiście, że Waszyngton musi jednocześnie wywierać presję na inne kraje prowadzące interesy z Teheranem, aby natychmiast zaprzestały takich działań – co może być trudnym zadaniem, biorąc pod uwagę, że Chiny i Rosja już teraz mówią, że nie zastosują się do tego planu.

Rzecznik irańskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Esmaeil Baghaei, oświadczył, że nowa inicjatywa sankcji jest równoznaczna z „wypowiedzeniem wojny” wszystkim krajom i wykracza poza „nielegalną wojnę ekonomiczną przeciwko pojedynczemu państwu”.

Baghaei powiedział: „Ogłoszenie nowych sankcji stanowi próbę Stanów Zjednoczonych, aby sprawować eksterytorialną suwerenność nad wszystkimi niezależnymi państwami członkowskimi ONZ”.

„Żaden rząd nie ma prawa zmuszać zagranicznych banków, firm ani lotnisk, z których każde działa pod wyłączną jurysdykcją własnego państwa, do powstrzymania się od legalnego handlu z państwem trzecim” – dodał, według agencji prasowej Fars.

Ministerstwo dodało, że „takie sankcje wtórne nie mają żadnej podstawy w prawie międzynarodowym” i „naruszają podstawową zasadę suwerennej równości zapisaną w artykule 2 ust. 1 Karty Narodów Zjednoczonych”.

Baghaei ostrzegał, że poddanie się takiemu „zastraszaniu” doprowadzi do całkowitej erozji suwerenności narodowej i będzie oznaczać „katastrofalny powrót do jawnego, wszechobecnego kolonializmu” .

To ewidentna próba ostrzeżenia innych krajów i wezwania ich do nieuczestniczenia w grze Waszyngtonu. Apel może spotkać się ze szczególnie entuzjastycznym odbiorem wśród państw BRICS i krajów Globalnego Południa.

Oświadczenie pojawiło się zaledwie kilka dni po tym, jak irańskie wojsko wydało bardziej bezpośrednie ostrzeżenie i groźbę pod adresem regionalnych sojuszników USA w Zatoce Perskiej. W środę Ali Abdollahi, szef sztabu irańskich sił zbrojnych , oświadczył, że „wszelkie wsparcie lub pomoc udzielana agresywnej armii USA jest równoznaczne z udziałem w operacji wojskowej USA”.

„Wydaje się mało prawdopodobne, aby tak duża liczba samolotów wojskowych, zwłaszcza samolotów-cystern, mogła znajdować się w regionalnych bazach bez wiedzy państw-gospodarzy” – powiedział Abdollahi.

Wszystko to jest reakcją na retorykę Bessenta w stylu Busha: „Albo jesteście z nami, albo przeciwko nam”.

Tymczasem Mohammad Bagher Ghalibaf, przewodniczący irańskiego parlamentu i główny negocjator, wydał nowe oświadczenia. Twierdził, że Teheran otrzymał „liczne wiadomości” dotyczące nowych porozumień w zakresie bezpieczeństwa i gospodarki w regionie w wyniku amerykańsko-izraelskiej agresji.

„Stany Zjednoczone, poprzez nękanie i całkowite lekceważenie interesów swoich sojuszników, naraziły na szwank bezpieczeństwo każdego ze swoich sojuszników – na korzyść Izraela – do tego stopnia, że ​​na krótki czas ich istnienie zostało zagrożone ” – oświadczył Ghalibaf na antenie X.

„Tworzy, niezależny porządek to prawdziwy pokój i bezpieczeństwo” – dodał. Iran od miesięcy twierdzi, że różne kraje próbują wynegocjować własne, odrębne umowy dotyczące żeglugi przez Cieśninę Ormuz – co, jeśli okaże się prawdą, dałoby Republice Islamskiej dodatkowe wpływy. Biały Dom stara się jednak przeciwdziałać tej narracji, dostarczając agencji Axios raporty…

Axios twierdzi obecnie , że miliony baryłek ropy naftowej nadal są transportowane przez „tajny” korytarz zabezpieczony przez Marynarkę Wojenną USA, ale wielu wyraża wątpliwości. Rzeczywiście, w ostatnich dniach nie doszło do żadnych nowych ataków na obce statki w cieśninie, a sytuacja staje się coraz bardziej skomplikowana ze względu na sprzeczne narracje – zwłaszcza że Irańczycy odrzucili doniesienia Axios jako sfabrykowane.

Źródło: Teheran twierdzi, że sankcje USA są „deklaracją wojny” dla wszystkich krajów, wzywa do globalnego buntu

Żałosny koniec dominacji dolara

Żałosny koniec dominacji dolara

23. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam/zalosny-koniec-dominacji-dolara

Amerykański Departament Energii przedstawił w broszurce informacyjnej szczegółowe plany USA dotyczące wydatkowania łupów uzyskanych po porwaniu prezydenta Maduro w Wenezueli:

Rząd Stanów Zjednoczonych rozpoczął sprzedaż wenezuelskiej ropy naftowej na rynkach światowych, co przyniesie korzyści Stanom Zjednoczonym, Wenezueli i naszym sojusznikom. …
Wszystkie wpływy ze sprzedaży wenezuelskiej ropy naftowej i produktów naftowych zostaną najpierw przelane na kontrolowane przez USA rachunki w bankach o globalnym uznaniu…
Środki te zostaną przekazane na rzecz narodu amerykańskiego i narodu wenezuelskiego według uznania rządu USA.
Jedyny sposób transportu ropy naftowej do i z Wenezueli będzie się odbywał legalnymi i autoryzowanymi kanałami, zgodnymi z prawem USA i bezpieczeństwem narodowym.
Cytat z artykułu opublikowanego 12 sierpnia na michael-hudson.com: Ostatnia linia obrony dolara. Źródło.

19 sierpnia minęła 73 rocznica tajnej operacji CIA i MI6 w Iranie pod kryptonimem „Ajax”. Doprowadziła ona do obalenia demokratycznie wybranego premiera Iranu, Mohammada Mosaddegha, i umocnienia władzy szacha Mohammada Rezy Pahlawiego. Powodem była nacjonalizacja przez premiera Mosaddegha irańskiego przemysłu naftowego w 1951 roku, która odebrała kontrolę nad zasobami irańskiej ropy brytyjskiemu koncernowi (obecnie BP).

Kampania mająca na celu ustanowienie prozachodniego rządu w Iranie.
Pierwsza strona opublikowanego po 60 latach dokumentu o przewrocie CIA.

Podobnie dla „dobra narodu”, przeprowadzono Arabską Wiosnę w Libii w roku 2011. Zakończyła się zamordowaniem Muammara al-Kaddafiego i trwającym do dzisiaj chaosem politycznym w tym kraju.

Nie tylko USA prowadzi taką imperialną politykę w celu kradzieży ropy zwanej powszechnie „czarną krwią”. Także aktualny prezydent Rosji doprowadził w roku 1999 do drugiej wojny czeczeńskiej, co przyniosło Putinowi ogromną popularność w kraju i otworzyło mu drogę do prezydentury.

Nie ma dobrej wojny!
Czeczenia 7 października 1999 r., ofiary bombardowania w Elistanżi.

Upadek dolara został przypieczętowany 113 lat temu, przez stworzenie prywatnego banku centralnego w USA zwanego FED-em. Stworzono system stale rosnącego długu państw, który musiał doprowadzić w końcu do załamania się mechanizmu finansowego pod ciężarem kosztów obsługi kredytu.

Ponad 100 lat życia w zakłamanym dobrobycie wraz z jego wzrostami i upadkami. Nieodłącznym elementem wysokiej jakości życia były wojny. Ktoś musiał umrzeć, żeby ktoś inny mógł dobrze żyć. Brutalne prawo natury? Ależ skąd – prawo pięści – działające tak długo, aż mięśnie nie odmówią posłuszeństwa. Energia stojąca za dobrobytem podtrzymywana potęgą pieniądza zanika właśnie na naszych oczach.

W jaki sposób powstaje państwowe zadłużenie? Poprzez obligacje – pożyczki na zmienny procent, których stopę reguluje sytuacja na rynku. W USA poziom zadłużenia przekroczył ostatnio markę 40 bilionów dolarów. Liczba dobra jak każda inna. Problemem jest oprocentowanie tego kredytu, które bezwzględnie musi być spłacane. Inaczej grozi państwu bankructwo, a co za tym idzie utrata kontroli na rzecz wierzycieli.

Na chwilę obecną koszt pokrycia tego oprocentowania wynosi w USA ponad bilion dolarów. Skąd Stany Zjednoczone biorą pieniądze na spłatę odsetek? Może z podatków? Ależ skąd – podatki idą na bieżące wydatki jak służba zdrowia, armia i wszelkie koszty administracyjne. Żeby spłacać odsetki, USA wystawia na sprzedaż kolejne obligacje, powiększając w ten sposób zadłużenie państwa. Jednak brakuje chętnych na zakup tak niepewnych pożyczek.

Jest jednak znacznie gorzej – właściciele obligacji – jak ostatnio próbowała Japonia – pozbywają się tych zagrożonych upadłością małowartościowych papierów.

W takiej sytuacji jest tylko jedna firma zobowiązana do wykupu obligacji według aktualnej ceny. Tą firmą jest bank centralny USA – FED. Jedyna na świecie organizacja uprawniona do drukowania dolarów. Nietrudno zgadnąć skąd FED weźmie pieniądze na wykup obligacji. Uruchomi fizyczne lub wirtualne drukarki. Nie muszą to być koniecznie banknoty. Wystarczy, że System Rezerwy Federalne (FED) przeleje odpowiednią kwotę, by opłacić cenę obligacji.

Kilka dni temu FED wydał 10 miliardów euro (by chronić, przynajmniej psychologiczne dolara) na ratowanie japońskiego jena. Można by to nazwać jałmużną. Dla wsparcia japońskiej waluty konieczne byłoby 500 miliardów. Takie zabiegi służą testowaniu zachowań rynku.

Do czego prowadzi polityka drukowania pieniędzy bez pokrycia? Do utraty wartości pieniądza – do inflacji. W skrócie inflację można określić jako rabunek. Zarabia na niej państwo. Dług pozostaje co nominalnie ten sam, ale wartość pieniądza maleje.

Proces ten prowadzi do hiperinflacji, kiedy wartość papierków zwanych dolarami będzie z każdą minutą spadać. To jest jeszcze przed nami. Na chwilę obecną mamy kwitnącą gospodarkę, która jest gwarantem rozwoju, jak lubi powtarzać Donald Trump. Do wyborów połówkowych mamy jeszcze ponad dwa miesiące, a on chce, by Republikanie je wygrali.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

„Nie czarny czwartek, ale czarna dupa”. Mocny głos ws. Barbary Mróz-Gorgoń. Profesor Radosław Zenderowski stawia ultimatum

„Nie czarny czwartek, ale czarna d*pa”. Mocny głos ws. Barbary Mróz-Gorgoń. Profesor stawia ultimatum

23.08.2026 nczas/nie-czarny-czwartek-ale-czarna-dpa-mocny-glos-ws-barbary-mroz-gorgon

radoslaw zenderowski barbara mroz-gorgon
NCZAS.INFO | Prof. Radosław Zenderowski i Barbara Mróz-Gorgoń / fot. PAP / Fb / Barbara Mróz-Gorgoń (kolaż)

Profesor UKSW Radosław Zenderowski opublikował mocny wpis na temat afery z raportem AI Barbary Mróz-Gorgoń, tytułowanej doktor habilitowaną. Formalnie zażądał odebrania tego tytułu kobiecie zapowiadając, że w przeciwnym przypadku on zrzeknie się tytułu profesora.

Mróz-Gorgoń zasłynęła z afery dotyczącej raportu za 200 tys. zł, który wygenerowany został przez sztuczną inteligencję i nie wprowadzono do niego nawet kosmetycznych poprawek. Znajdowały się w nim „AI-owe” zwroty, absurdalne błędy i nieścisłości.

Wskutek ujawnienia afery Mróz-Gorgoń podała się do dymisji z funkcji Pełnomocniczka Rządu do spraw promocji marki Polski. Jak przekonywała przy tej okazji, powodem miał być „hejt”.

Nie przeprosiła w żaden sposób za to, co zrobiła i zapewne pieniędzy też nigdy nie zwróci. Więcej o tym przeczytacie w artykułach poniżej.

nczas/raport-napisany-przez-ai-bez-poprawek-za-200-tys-zl-ministerstwo-wydalo-komunikat-rodza-sie-kolejne-pytania

nczas/trzy-tygodnie-kariery-faworyty-tuska-barbara-mroz-gorgon-podala-sie-do-dymisji

Sprawa wywołuje wielkie emocje. Warta podkreślenia jest reakcja profesora UKSW Radosława Zenderowskiego. W ostrych słowach skrytykował czyn Barbary Mróz-Gorgoń i zapowiedział, że jeśli w ciągu miesiąca nie utraci ona tytułu naukowego, on sam zrzeknie się tytułu profesora.

„Ponad 30 lat pracowałem na swój tytuł profesorski. Mam w dorobku kilkadziesiąt monografii i kilkaset artykułów. Mam nawet jako taką cytowalność, która umiejscawia mnie w pierwszej dziesiątce polskich politologów. Wystarczy wejść na Google Scholar” – napisał na Facebooku prof. Zenderowski.

Następnie stwierdził, że „pani Barbara, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego, spektakularnie obsrała mój tytuł”.

„To tak, jakby ktoś załatwił się na wycieraczce. Jak można szanować profesora nauk humanistycznych po czymś takim? Przecież ta kobieta w kilka godzin zdewaluowała stopnie i tytuły naukowe. Gdyby były one pozycjonowane na giełdzie, mielibyśmy nie czarny czwartek, ale czarną dupę, z której nie ma wyjścia” – podkreślił profesor UKSW.

„Skala demoralizacji i korupcji polskich 'akademików’ (nie lubię tego słowa, bo to rusycyzm) powinna być przedmiotem badań patologów, a potem prokuratorów. W tej kolejności. To, w jaki sposób przewalane są pieniądze publiczne na nibynaukowców woła o pomstę do Nieba. W tym przypadku przynajmniej uczelnie prywatne się samofinansują” – napisał prof. Zenderowski.

Następnie wyjaśnił, że w „polskiej nauce dominuje zasada” że „głupi promuje głupszego”. Zaznaczył, że „są liczne wyjątki” od tej reguły.

„Kretyn do kwadratu promuje kretyna do sześcianu i takim sposobem osiąga się – level – zero – używając słów najwybitniejszej pani profesor ds. marki polskiej” – ironizował.

„Nie wiem, jak to wygląda od strony proceduralnej, ale jak pani Barbara pozostanie na funkcji dra hab. to ja zrzekam się swojego tytułu. Dość już tych upokorzeń i politycznych przekrętów. Czekam 30 dni. Potem, jak będzie trzeba, zrzekam się profesury” – podsumował prof. Radosław Zenderowski.

===============================================

Radosław Zenderowski

15 godz.  ·

Ktoś może pomyśleć, że (chwilowo) zwariowałem i zafiksowałem się na ewidentnym przekręcie w wykonaniu prof. Barbary z Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu (jestem ciekaw, jak zarząd tego akademickiego podwórka posprząta po tej aferze). Tak w ramach wychodzenia z atmosfery sezonu ogórkowego.

Jasne, to pewnie przykrywka, bo bokiem idą większe afery. Akurat pani Barbara miała ten niefart, że wlazła w rolę zająca. Idę o zakład, że teraz bokiem przechodzą afery o milion razy większe. A pani Barbara być może została celowo złożona na ołtarzu.

Ale dlaczego się tak zawziąłem? Odpowiadam: ponad 30 lat pracowałem na swój tytuł profesorski. Mam w dorobku kilkadziesiąt monografii i kilkaset artykułów. Mam nawet jako taką cytowalność, która umiejscawia mnie w pierwszej dziesiątce polskich politologów. Wystarczy wejść na Google Scholar.

Pani Barbara, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego, spektakularnie obsrała mój tytuł. To tak, jakby ktoś załatwił się na wycieraczce. Jak można szanować profesora nauk humanistycznych po czymś takim? Przecież ta kobieta w kilka godzin zdewaluowała stopnie i tytuły naukowe. Gdyby były one pozycjonowane na giełdzie, mielibyśmy nie czarny czwartek, ale czarną dupę, z której nie ma wyjścia.

Skala demoralizacji i korupcji polskich „akademików” (nie lubię tego słowa, bo to rusycyzm) powinna być przedmiotem badań patologów, a potem prokuratorów. W tej kolejności. To, w jaki sposób przewalane są pieniądze publiczne na nibynaukowców woła o pomstę do Nieba. W tym przypadku przynajmniej uczelnie prywatne się samofinansują.

W polskiej nauce dominuje zasada (ale są liczne wyjątki na szczęście), że głupi promuje głupszego. Kretyn do kwadratu promuje kretyna do sześcianu i takim sposobem osiąga się – level – zero – używając słów najwybitniejszej pani profesor ds. marki polskiej.

Nie wiem, jak to wygląda od strony proceduralnej, ale jak pani Barbara pozostanie na funkcji dra hab. to ja zrzekam się swojego tytułu. Dość już tych upokorzeń i politycznych przekrętów.

Czekam 30 dni. Potem, jak będzie trzeba, zrzekam się profesury.

===============================

Wszystkie reakcje:

Portal dorzeczy.pl zaznaczył, że przepisy w III RP nie przewidują formalnego zrzeczenia się ani nieprzyjęcia nadanego przez prezydenta tytułu profesora.

„Tytuł ten ma charakter dożywotni i państwowy, co oznacza, że jednostka nie może go jednostronnie wymazać ani się go zrzec” – napisano.

Dlaczego Waszyngton (jeszcze) nie rozważa opcji nuklearnej

Dlaczego Waszyngton (jeszcze) nie rozważa opcji nuklearnej

Autor: Dirk Ellerbrock apolut/warum-washington-die-atomoption-noch-nicht-zieht

Dlaczego Waszyngton (jeszcze) nie rozważa opcji nuklearnej | Autor: Dirk Ellerbrock

Hamulec i samochód

Artykuł Dirka Ellerbrocka

„Zbombardujemy Oman”. „Iran musi wywiesić białą flagę”. Pod koniec tygodnia, w którym Donald Trump groził zniszczeniem kraju, który nawet nie jest stroną konfliktu, w wywiadzie dla Fox News, republikańska kongresmenka Marjorie Taylor Greene napisała, że ​​w Białym Domu trwają dyskusje na temat użycia broni jądrowej. Nie była to plotka z drugiej ręki, lecz twierdzenie pochodzące z jego własnej partii. Pytanie, które się nasuwa, nie brzmi, czy to prawda. Pytanie brzmi: co tak naprawdę powstrzymuje prezydenta w tej chwili – i jak długo jeszcze?

Trzech niezależnych obserwatorów z trzech różnych środowisk podjęło w ostatnich dniach próbę odpowiedzi na to pytanie. Godne uwagi jest nie to, że doszli do tego samego wstępnego wniosku – nie teraz, nie jeszcze – ale to, jak odmiennie go uzasadniają. Alastair Crooke, były brytyjski dyplomata, wskazuje na przeszkody instytucjonalne: wojsko już uznało taki rozkaz za zbrodnię wojenną; musi go zatwierdzić rząd, nie może to być działanie jednostronne.

Scott Ritter, były inspektor ONZ ds. broni, stawia ostrzejszą granicę: Stany Zjednoczone używają broni jądrowej, gdy stają w obliczu egzystencjalnej porażki, obecnie zaś przeżywają polityczną kompromitację, a to zasadnicza różnica.

A z trzeciego, pro-pakistańskiego kręgu analityków pochodzi najbardziej konkretna wersja: Trump otwarcie zapytał swojego szefa sztabu, czy mógłby skorzystać z opcji nuklearnej – jak dziecko proszące o pozwolenie na zabawę niebezpieczną zabawką – i otrzymał odmowę.
Trzy perspektywy, jeden wspólny wniosek: w systemie wciąż są hamulce. Trzymają. Na razie. To, co łączy te trzy oceny, jest ciekawsze niż każda z nich z osobna: opisują system, w którym indywidualna drażliwość prezydenta może nawet stać się tematem na pierwszej stronie gazety.

W funkcjonującym podziale władzy pytanie o to, jak człowiek reaguje na zniewagę, byłoby jedynie przypisem. Staje się kwestią egzystencjalną, ponieważ hamulce są w rękach władzy – ta sama erozja mechanizmów kontroli i równowagi, którą obserwujemy w Waszyngtonie w relacjach między prezydentem a Sztabem Generalnym, w Berlinie w reformie wywiadu, a w Brukseli w architekturze sankcji pozbawionej odpowiedzialności parlamentarnej. „Kult jednostki”, zdiagnozowany nawet przez Scotta Rittera, nie jest zjawiskiem psychologicznym, lecz wynikiem struktury decyzyjnej, która coraz bardziej skupia się na jednym punkcie, ponieważ otaczające ją redundancje zostały systematycznie rozmontowane.

A ta erozja ma przyczynę, której nie można doszukiwać się w pojedynczej osobie, lecz w bilansie. „Gospodarczy D-Day” przeciwko Iranowi, groźba stuprocentowych sankcji wtórnych wobec każdego nabywcy irańskiej ropy – dokładnie w tygodniu, w którym Waszyngton przygotowuje czerwony dywan na wizytę państwową Xi Jinpinga – rynek obligacji, którego rosnące stopy procentowe grożą pęknięciem bańki spekulacyjnej AI, podczas gdy jednocześnie podtrzymywana jest wojna na Bliskim Wschodzie: to nie są wyrazy charakteru. To konstelacje interesów.

Nie trzeba wiedzieć, co dzieje się w głowie prezydenta, żeby wyjaśnić, dlaczego administracja, która nie potrafi ustabilizować własnego rynku obligacji, zaostrzałaby klęskę w polityce zagranicznej, zamiast się do tego przyznać. Nie potrzeba żadnej odległej diagnozy. Wystarczy spojrzeć na stan finansów publicznych.

Prawdziwą wiadomością tego tygodnia nie jest zatem to, że dyskutowano o broni jądrowej. Chodzi o to, że trzy niezależne głosy – realista, były inspektor ds. uzbrojenia i sieć informatorów – zgadzają się, że hamulce wciąż działają, ale żaden z nich nie mówi, jak długo jeszcze.

+++

Źródło obrazu: Saray Ch / shutterstock

+++

Źródła

Rozmowa z Alastair Crooke’em, https://www.youtube.com/watch

Rozmowa ze Scottem Ritterem, https://www.youtube.com/watch

„Protokół przejścia” – https://www.youtube.com/watch

Think tanki establishmentu ogłaszają koniec amerykańskiej hegemonii

Think tanki establishmentu ogłaszają koniec amerykańskiej hegemonii

Symplicjusz 23 sierpnia 2026 r. simplicius/establishment-think-tanks-herald

Zachodni establishment powoli i mozolnie próbuje poradzić sobie z hegemonicznym upadkiem Ameryki na Bliskim Wschodzie.

Czasopismo think tanku Council on Foreign Relations opublikowało najnowszy artykuł autorstwa Marca Lyncha, twórcy terminu „ arabska wiosna” :

https://www.foreignaffairs.com/united-states/end-american-middle-east-iran-marc-lynch#

Już pierwsze zdanie opowiada całą historię:

Amerykański Bliski Wschód jest skończony.

Porządek regionalny, który panuje od 1991 roku, jest jedną z wielu ofiar wojny amerykańsko-izraelskiej z Iranem. Niepowodzenie Amerykanów i Izraelczyków w obaleniu reżimu w Teheranie dowiodło bankructwa dekad sankcji i przemocy. Niezdolność Stanów Zjednoczonych do ochrony sojuszników z Zatoki Perskiej przed atakami irańskimi lub do utrzymania otwartej Cieśniny Ormuz podważyła fundamentalne porozumienie w sprawie bezpieczeństwa, które uzasadniało istnienie sieci baz wojskowych w regionie. Coraz bardziej groźna postawa Izraela i porzucenie wszelkich pozorów zainteresowania osiągnięciem porozumienia z Palestyńczykami położyły kres trwającej dekady misji Waszyngtonu, polegającej na nawiązaniu trwałego partnerstwa w zakresie bezpieczeństwa między arabskimi sojusznikami a Izraelem.

Krótko mówiąc: Bezkompromisowe dążenie Izraela do akceleracjonizmu w kontekście planów geopolitycznych zniszczyło fundamenty, na których opierała się dominacja Izraela i Ameryki w regionie.

W artykule autorzy dowodzą, że tak jak kryzys sueski z 1956 roku był „ostatnim tchnieniem” francuskiej i brytyjskiej potęgi kolonialnej na Bliskim Wschodzie, tak wojna z Iranem będzie dla amerykańskiej hegemonii.

Codziennie tworzone są nowe sojusze, ponieważ Turcja, Pakistan i Arabia Saudyjska podpisały na początku tego miesiąca nowy pakt obronny , a Turcja zaczęła po cichu wysyłać więcej broni do Nowej Syrii pod rządami Jolaniego, przygotowując się do przyszłego etapu konfliktu z Izraelem. Sam Izrael „bada”, czy Artykuł Piąty NATO zostanie aktywowany przez ataki na Turcję .

W dalszej części artykułu autorzy szczegółowo opisują ostrożne balansowanie, jakie Stany Zjednoczone próbują prowadzić na Bliskim Wschodzie od dziesięcioleci, zazwyczaj wykorzystując swoją rzekomo niezrównaną potęgę, jednocześnie na ogół ignorując rzeczywiste interesy Arabów w regionie.

…architekci tej wojny znacznie wyolbrzymili możliwości militarne, nie docenili zdolności adwersarzy do adaptacji, założyli, że sojusznicy podporządkują się im i bezdusznie zlekceważyli życie zwykłych ludzi. Niefortunny incydent Waszyngtonu nie był aberracją, lecz ostatecznym wyrazem wady tkwiącej w jego strategii bliskowschodniej.

Problem polega jednak na tym, że cały system od samego początku opierał się na szeregu kruchych sprzeczności, z których jedną z najważniejszych jest zakaz posiadania przez Izrael broni jądrowej, co stanowi okoliczność destabilizującą i praktycznie gwarantuje, że Iran będzie mógł prowadzić asymetryczne działania odstraszające w regionie na poziomie egzystencjalnym.

Główny sponsor terroryzmu

Główny sponsor terroryzmu

22. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam./glowny-sponsor-terroryzmu

Larry C. Johnson jest byłym oficerem CIA i analitykiem wywiadowczym, a także byłym specjalistą ds. planowania i doradcą w Biurze ds. Zwalczania Terroryzmu Departamentu Stanu USA. Jako niezależny wykonawca od 24 lat prowadzi szkolenia dla służb operacji specjalnych Sił Zbrojnych USA. W opublikowanym przez niego we wtorek na sonar21.com artykule: Iran a twierdzenie o „głównym sponsorze terroryzmu” (źródło), możemy przeczytać:

Hamas i Hezbollah wystrzeliły tysiące rakiet w kierunku Izraela w ciągu 25 lat. Liczba ofiar śmiertelnych tych rakiet w latach 2001–2025 wynosi od 50 do 75 osób – a nie „tysiące”, jak sugerują relacje. Różnica między tymi dwiema liczbami jest sednem sprawy. W tym kontekście pojawia się asymetria, której nie da się pominąć w uczciwym rachunku. Szacuje się, że Izrael zabił 11 200–11 500 Palestyńczyków między 2000 a 6 października 2023 roku. Według danych Ministerstwa Zdrowia Gazy, od 7 października liczba ofiar w Strefie Gazy przekroczyła 73 000 – liczba ta została faktycznie przyznana przez izraelskiego urzędnika wojskowego w styczniu 2026 roku, uznając, że ponad 71 000 osób zginęło w bezpośrednim ostrzale izraelskim.

Terror to jest przemoc wobec cywilów w celach politycznych.

Według ciągle jeszcze urzędującego premiera Izraela Benjamina Netanjahu terror to: przemoc wobec cywilów w celach politycznych. Trafne określenie polityki państwa okupującego Palestynę. Jak pisze Larry C. Johnson, dane z Departament Stanu USA przeczą medialnej narracji o irańskim terroryzmie. Nie po raz pierwszy masowa propaganda opiera się na masowych kłamstwach. Jest jak u Orwella: kłamstwo, to prawda, wojna to pokój, a walka z terroryzmem to jest pretekst dla terroryzmu.

Kiedy upadł pod własnym ciężarem ZSRR, blady strach padł na wysokich rangą generałów z Pentagonu. Jak uzasadnić wysokie wydatki na armię, kiedy twój wróg przestał ci zagrażać? Odpowiedź jest prosta: znajdź innego wroga. I w ten sposób zrodził się pomysł walki z terroryzmem.

Al Kaida i terroryzm z Manhattanu 11 września 2001 roku zostały stworzone, ponieważ istniało zapotrzebowanie na terroryzm. Potrzebny był pretekst, by usprawiedliwić tyranię. Dzisiaj wiemy, że za tym stała CIA.

W latach 80 ubiegłego wieku światem wstrząsały zamachy autentycznych grup terrorystycznych. Były to Frakcja Czerwonej Armii RAF w Niemczech, bojówki Baskijscy ETA w Hiszpanii, czy IRA – Irlandzka Armia Republikańska, Czerwone Brygady we Włoszech.

Nie tylko Europa była wtedy „placem zabaw” dla zamachowców. Żeby uzasadnić wojnę z terrorystami, USA tworzyły, uzbrajały i finansowały takie organizacje jak Al-Kaida założona przez agenta CIA Osamę Bin Ladena, Państwo Islamskie (ISIS), Talibowie – afgański fundamentalistyczny ruch islamistyczny szkolony przez CIA w Pakistanie, albo Boko Haram: Działająca głównie w Nigerii i rejonie jeziora Czad brutalna sekta islamistyczna, powiązana dawniej z ISIS.

Ciała 50 Palestyńczyków, odnalezione w ciągu ostatnich kilku dni przez ekipy Obrony Cywilnej w kompleksie medycznym Al-Shifa w zachodniej części miasta Gaza, są obecnie chowane.
Źródło: Telegram 20.08.2026 r. 17:38.

Izrael walczy z terroryzmem, stosując terroryzm. Usiłuje powstrzymać Iran przed nuklearnym uzbrojeniem, a jednocześnie ma w gotowości kilkaset rakiet z bronią jądrową. Przecież musimy się bronić przed terroryzmem – głosi Hasbara – izraelska propaganda tłumacząca, dlaczego Izrael może mordować cywilów. Co z tego, że mordujemy dzieci w Strefie Gazy, to są przecież przyszli terroryści! Bo Izraelowi przecież wszystko wolno. Nie zgadzasz się? To jesteś antysemitą!

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

ELNET – europejski AIPAC

ELNET – europejski AIPAC

21. sierpnia 2026 Marek Wojcik world-scam/elnet-europejski-aipac

Zacznę od tego, co ja rozumiem przez określenie „lobby”. Lapidarnie ujmując, jest to zalegalizowana korupcja. Rozmiar wpływu wielkich korporacji farmaceutycznych na zachowanie przy głosowaniu kongresmenów w USA jest tego najlepszym dowodem. Innymi słowy, lobby to skuteczne narzędzie służące redukcji podwalin demokracji. Inne znane w USA lobby wspiera łapownictwo na korzyść przemysłu zbrojeniowego oraz proizraelską politykę przez AIPAC.

Europejskim odpowiednikiem AIPAC jest ELNET założony 2007 roku przez byłego pracownika AIPAC Raanana Eliaza.

Można włączyć polską ścieżkę dźwiękową.

Europejska Sieć Przywództwa (ELNET) organizuje dla wybranych urzędników wyjazdy do Izraela w celu nawiązywania kontaktów, prowadzi wydarzenia z udziałem członków europejskich parlamentów oraz prowadzi działania lobbingowe w kwestiach polityki zagranicznej — podobnie jak działa w Stanach Zjednoczonych Amerykański Komitet Spraw Publicznych Izraela (AIPAC).

Jej współzałożyciel, Raanan Eliaz, jest byłym konsultantem AIPAC i byłym pracownikiem biura premiera Izraela. Grupa przypisuje sobie zasługi za kluczowe proizraelskie decyzje w zakresie polityki zagranicznej, w tym skłonienie Niemiec do zatwierdzenia umowy o wartości 3,5 miliarda dolarów na zakup izraelskich dronów i rakiet – największej w historii Izraela. Źródło.

Niemiecka racja stanu w 2026 roku: huczne przyjęcia z szampanem z udziałem sieci lobbingowej Elnet, zajmującej się sprawami Izraela. Huczne imprezy po zamordowaniu ponad 20 tysięcy dzieci i co najmniej 60 tysięcy cywilów, w obliczu przemocy o charakterze ludobójczym, apartheidu, zbrodni wojennych, codziennej przemocy ze strony osadników, powszechnego zniszczenia i wysiedleń. Źródło.

„W miarę jak coraz więcej amerykańskich polityków odmawia przyjmowania funduszy od grup podżegających do wojny, takich jak AIPAC, wydaje się, że amerykańscy darczyńcy coraz częściej przekazują darowizny za granicę, próbując pozyskać poparcie dla izraelskiej armii w całej Europie” – powiedziała Beth Miller, dyrektorka ds. politycznych organizacji Jewish Voice for Peace Action. „To wstyd, że tak wiele osób tutaj, w Stanach Zjednoczonych, odgrywa kluczową rolę w trwającym apartheidzie i ludobójstwie wobec Palestyńczyków”. Źródło.

Prezydent Izraela Isaac Herzog na konferencji bezpieczeństwa w Monachium w 2015 r. – źródło: Wikimedia.

Jak podaje Le Monde: według sondaży z sierpnia 2025 r. 80 procent Niemców opowiada się za zaprzestaniem dostaw broni do Izraela. Ponadto 62 procent uważa, że Niemcy powinny wywierać większą presję polityczną na Izrael.10 Jednak europejscy politycy, w tym przedstawiciele Partii Zielonych i Lewicy, nadal uczestniczą w wydarzeniach organizowanych przez Elnet i podróżują z tą organizacją po Izraelu.

Dzięki wojnie z Iranem podróże lobbyingowe do Izraela ustały. Nie wstrzymało to jednak przepływu gotówki – korupcji polityków. W wielu przypadkach pieniądz ma olbrzymią moc przekonywania i pacyfikacji takich uczuć jak współczucie wobec ofiar ludobójstwa. Tak wygląda moralność większości polityków, na których tak chętnie oddajemy nasze głosy.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

Globalna potęga Ameryki chyli się ku upadkowi

Globalna potęga Ameryki chyli się ku upadkowi

Autor: Rainer Rupp apolut/amerikas-weltmacht-brockelt

[md. a oto „wolnoć”: ]

https://tube4.apolut.net/videos/embed/3xVfBFwiLRtMs8MLwxYwbs

Nadmierne rozszerzenie imperialne prowadzi do porażki wojny USA z Iranem

Komentarz  Rainera Ruppa

Wstępna ocena brutalnej, niesprowokowanej i nielegalnej wojny agresji USA-Izraela przeciwko Iranowi maluje obraz upadającego imperium i chwiejnego porządku świata. Dotychczasowej porażki wojny nie można mierzyć liczbą zdobytych terytoriów, lecz raczej zachwianymi geostrategicznymi „pewnikami”, na których zbudowano hegemoniczny porządek świata USA – pewnikami, które zostały zachwiane do głębi przez stanowczy i skuteczny opór Iranu.

Stany Zjednoczone przystąpiły do ​​wojny z pozycji dominacji globalnej, którą utrzymywały przez dziesięciolecia, opierając się zarówno na projekcji siły militarnej, jak i na dźwigni ekonomicznej i finansowej. Po rozpadzie Związku Radzieckiego Stany Zjednoczone broniły swoich interesów na całym świecie poprzez sankcje, wstrząsy polityczne i „kolorowe rewolucje”, ograniczone interwencje wojskowe oraz przedłużające się wojny. Ta epoka ukształtowała polityczne i strategiczne przywództwo, które przyzwyczaiło się do praktycznie niekwestionowanej amerykańskiej supremacji.

Wojna z Iranem ujawniła jednak coraz większą przepaść między hegemonicznymi ambicjami Waszyngtonu a jego rzeczywistym potencjałem militarnym, przemysłowym i społecznym. Między innymi, brakuje mu kluczowych zasobów (takich jak pierwiastki ziem rzadkich), a także wystarczającego potencjału przemysłowego i wojskowo-technologicznego, aby utrzymać wojnę trwającą dłużej niż kilka tygodni. Jednocześnie nowe, stosunkowo niedrogie systemy uzbrojenia zmieniły obraz współczesnej wojny. W szczególności drony i precyzyjne pociski przeciwokrętowe dalekiego zasięgu umożliwiają państwom słabszym ekonomicznie, ale odpornym społecznie, skuteczniejsze przeciwdziałanie tradycyjnej przewadze militarnej Zachodu.

Rozwój ten jest szczególnie widoczny w przypadku amerykańskich grup uderzeniowych lotniskowców. Przez długi czas stanowiły one centralny filar globalnej projekcji siły militarnej Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie instrument politycznego szantażu poprzez tworzenie atmosfery zagrożenia. Jednak pojawienie się tanich, celnych i coraz bardziej dalekiego zasięgu pocisków przeciwokrętowych, a także pocisków o wysokiej mobilności, jasno pokazało, że era lotniskowców dobiega końca.

Rosyjski minister obrony przewidział ten rozwój sytuacji już dziesięć lat temu, mówiąc: „Nie potrzebujemy lotniskowców, potrzebujemy taniego i niezawodnego środka do ich zatapiania”. Rosja i Chiny osiągnęły ten cel kilka lat temu, ale teraz regionalne mocarstwo, Iran, również odniosło sukces. Wycofanie, a raczej przegrupowanie, amerykańskich sił morskich z Zatoki Perskiej można zatem postrzegać jako dowód na strategiczną porażkę amerykańskich sił morskich.

Iran przetrwał amerykański atak, nie tracąc swojej suwerenności państwowej, a irański program nuklearny pozostał nienaruszony.

Sytuacja wokół Cieśniny Ormuz również odzwierciedla tę zmianę w układzie sił. Dowodzą tego wydarzenia ostatnich dni.

Zgodnie z instrukcjami i „gwarancjami ochrony” Centralnego Dowództwa USA (CENTCOM), kilka tankowców i statków towarowych było przygotowanych do zignorowania ostrzeżeń Iranu i przepłynięcia Cieśniny Ormuz od strony Omanu. Zostały one zatrzymane przez irańskie pociski, mimo że CENTCOM groził wcześniej Iranowi ogniem i siarką, jeśli spróbuje zatrzymać statki. Jednak wcześniej zapowiadany odwet CENTCOM i późniejsze masowe ataki USA na Iran, zapowiadane przez Trumpa, wciąż nie zostały zrealizowane. Zamiast tego, reżim Trumpa grozi Iranowi wojną gospodarczą i finansową, grożąc mu Armagedonem.

Doniesienia o pustych amerykańskich arsenałach pocisków i innej broni dalekiego zasięgu, które trafiły nawet do amerykańskich mediów, takich jak „New York Times”, są ewidentnie prawdziwe. To kolejny dowód na to, że nie tylko amerykańska marynarka wojenna straciła kluczową część swojego tradycyjnego potencjału ofensywnego, ale także siły powietrzne USA, z jednej strony z powodu braku broni dalekiego zasięgu, a z drugiej strony, z powodu możliwości irańskiej obrony powietrznej, która do tej pory zestrzeliła lub zniszczyła około 40 niezwykle kosztownych amerykańskich samolotów.

Nadmierna ekspansja militarna imperium USA jest związana ze strukturalnymi problemami amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego. Zapasy kluczowych systemów uzbrojenia zostały poważnie uszczuplone, a nawet ochrona własnych baz, nie mówiąc już o bazach państw sojuszniczych w zasięgu irańskich pocisków, stała się praktycznie niemożliwa. Kiedy plany amerykańskich sił powietrznych dotyczące wykorzystania baz na Cyprze i w Rumunii do ataków na Iran ujrzały światło dzienne, irański minister spraw zagranicznych ostrzegł oba kraje, że w ten sposób staną się one uprawnionymi celami dla irańskich pocisków.

Ogólnie rzecz biorąc, imperialny zasięg armii USA nie ma już wystarczającego poparcia militarno-przemysłowego. Utrudnia to utrzymanie strategii opartej na globalnej obecności militarnej i zdolności do jednoczesnego odstraszania wielu przeciwników.

Bunt na pokładzie USS Abraham Lincoln, w którym, jak donoszą ostatnie doniesienia, zginęło siedmiu marynarzy, można postrzegać jako szczególnie drastyczny symbol tego kryzysu. Wydarzenia na pokładzie Lincolna i reakcja Waszyngtonu na nie wskazują na rozbitą strukturę dowodzenia, ucieleśnienie strategii, której nadmierne rozbudowanie ostatecznie pochłonęło własne struktury wojskowe. W połączeniu z opisanymi powyżej zmianami technologicznymi, obraz ten przedstawia potęgę morską USA, której najdroższe i najbardziej widoczne instrumenty wydają się coraz bardziej bezbronne wobec asymetrycznej wojny Iranu.

Kryzys nie ogranicza się jednak do sfery militarnej. Ekonomiczne podstawy amerykańskiej potęgi również ulegają erozji, zwłaszcza w odniesieniu do…

  • o wysokim zadłużeniu rządu USA (40 bilionów dolarów i 120% PKB USA)
  • o coraz bardziej niestabilnej pozycji dolara amerykańskiego jako światowej waluty rezerwowej i
  • o erozji tych środków finansowych, których Waszyngton używał od dziesięcioleci w połączeniu ze swoją przewagą militarną, takich jak obligacje skarbowe USA.

W tym kontekście amerykańska polityka „maksymalnej presji” na Iran nie osiągnęła swojego celu. Zamiast izolować Iran, środki te wzmocniły „oś oporu”, czyli regionalną opozycję wobec Stanów Zjednoczonych, a jednocześnie przyspieszyły rozwój alternatywnej architektury finansowej BRICS na arenie międzynarodowej , przyspieszając tym samym spadek dominacji dolara.

W tym kontekście Iran jawi się nie tylko jako państwo, które przetrwało atak, ale jako podmiot, którego możliwości międzynarodowe znacznie się poszerzyły. Teheran kontynuuje integrację z nowym bankiem rozwoju BRICS, pogłębiając globalne stosunki dyplomatyczne i współpracując z Moskwą w zakresie struktur cyberobrony. Pożądana bliższa integracja ze strukturami BRICS jest postrzegana jako element szerszej zmiany porządku międzynarodowego, w którym znaczenie zyskują alternatywne sieci polityczne i finansowe.

Równolegle do tych zmian w polityce zagranicznej, istotną rolę odgrywa również wewnętrzny kryzys polityczny i społeczny w Stanach Zjednoczonych. Według sondaży, dwie trzecie amerykańskiej opinii publicznej sprzeciwia się obecnie wojnie z Iranem. Jednak ten sprzeciw społeczny ma jedynie ograniczony wpływ na decyzje amerykańskiego kierownictwa politycznego, które znajduje się w kieszeniach globalistycznej arystokracji. Podczas gdy elity polityczne nadal trzymają się hegemonicznych celów globalistów, polityka ta staje się coraz bardziej sprzeczna z zasobami, którymi faktycznie dysponują Stany Zjednoczone.

Oprócz kryzysów strategicznych, gospodarczych i politycznych, narasta kryzys moralny, który nie tylko dzieli społeczeństwo amerykańskie, ale także podważa fundamenty wartości i tożsamości w całym świecie zachodnim. Ugodowe reakcje na ludobójstwo syjonistów w Strefie Gazy boleśnie uświadomiły światu te podwójne standardy zachodnich elit. Na Globalnym Południu zachodnie napomnienia o przestrzeganiu praw człowieka będą odtąd postrzegane jedynie jako przewrotny żart. To jeszcze bardziej pogłębi utratę władzy militarnej, politycznej i gospodarczej przez Stany Zjednoczone i ich sojuszników z NATO, a także globalną utratę wiarygodności moralnej.

Wniosek

Wojna z Iranem nie powinna być postrzegana jako odosobniony epizod militarny, lecz raczej jako przejaw szerszego procesu nadmiernego rozrostu imperialnego przez amerykańskiego hegemona. Tradycyjne instrumenty amerykańskiej potęgi – grupy uderzeniowe lotniskowców, sankcje, dominacja finansowa i zdolność do politycznego dyscyplinowania sojuszników – zostały znacząco osłabione lub całkowicie straciły swoją skuteczność. Jednocześnie zmiany militarno-technologiczne obniżyły koszty wejścia asymetrycznej obrony przed amerykańskim tyranem i jego sojusznikami z NATO, zapewniając tym samym państwom Globalnego Południa dodatkowe środki do przeciwstawiania się zachodnim naciskom militarnym.

Kluczową ironią ostatnich wydarzeń na świecie jest to, że materialne podstawy utrzymania tzw. „porządku opartego na zasadach” w Stanach Zjednoczonych zostały już nadszarpnięte i nigdy nie powrócą. Podczas gdy Waszyngton kurczowo trzyma się instrumentów minionej ery jednobiegunowej dominacji, ogromne koszty tej strategii stały się widoczne w postaci uszczuplonych zasobów wojskowych, napięć społecznych, osłabienia gospodarczego i międzynarodowej alienacji. Iran natomiast nie tylko zachował swoją suwerenność państwową, ale wyszedł z tego kryzysu wzmocniony pod każdym względem. Udoskonalił swoje rakiety, rozszerzył globalne stosunki dyplomatyczne i przyspieszył zbliżenie z grupami BRICS.

Pod tym względem wojna USA i Izraela z Iranem to nie tylko nieudana kampania, ale także symptom końca ery, w której Waszyngton mógł niemal bez trudu łączyć przewagę militarną, gospodarczą i polityczną.

W nadchodzącej nowej erze Globalne Południe ma teraz szansę – coraz bardziej nieskrępowaną przez USA i Zachód – wspólnie z Chinami i Rosją zbudować nowy porządek świata bez hegemona.

Karol Marx i lord Rothschild: Starannie ukrywana historia zakazanego pokrewieństwa

Karol Marx i lord Rothschild: Nigdy nieopowiedziana historia zakazanego pokrewieństwa

Date: 22 agosto 2026Author: Uczta Baltazara babylonianempire/karol-marx-i-lord-rothschild-nigdy-nieopowiedziana-historia-zakazanego-pokrewienstwa

Wielu wciąż postrzega go w zniekształcony sposób – jako człowieka w służbie proletariatu, tj. tego, który stworzył filozofię stanowiącą w owej zbiorowej wyobraźni swego rodzaju tarczę chroniącą robotnika, ubogiego czy tzw. wykluczonego. Niektórzy naprawdę uważają, że komunizm Karola Marksa był właśnie tym wszystkim, mimo że w żadnym momencie swojego istnienia, filozofia ta nigdy, nawet przez chwilę, nie działała na rzecz poprawy losu klas niższych, wyzyskiwanych i oszukiwanych przez ideę, która zaledwie doszła do władzy, zaczęła prześladować właśnie tych najsłabszych.

Marx nie urodził się bowiem po to, by wyzwolić robotnika wyzyskiwanego przez kapitalizm – ideologię, która po rewolucji francuskiej z 1789 roku faktycznie przejęła władzę nad europejskimi monarchiami, które stały się hierarchicznie podporządkowane władzy kapitału i banków, stanowiących prawdziwą siłę rządzącą od początku epoki nowożytnej.

Historia Karola Marksa jest interesująca już od samego początku, ale milczy się o niej, ponieważ poważna i dogłębna analiza bezlitośnie obala wszystkie fałszywe mity, które zbudowano wokół tej postaci. Marks urodził się w 1818 roku w Trewirze, niemieckiej miejscowości, w rodzinie żydowskich rabinów.

Jego ojciec, Hirschel Mordechaj, miał ponoć przejść na protestantyzm w 1816 roku, ale w rzeczywistości decyzja ta była z pewnością jedynie fasadą, wynikiem wyboru podjętego przez Hirschela, aby umożliwić mu lepszą infiltrację określonych środowisk. cybermedios/historiadores-confirman-que-marx-fue-empleado-por-los-rothschild-para-subvertir-el-socialismo/

FOTO: Hirschel Marx, ojciec Karla

W rodzinie młodego Karla, rabinaty miały ogromne znaczenie. Jego dziadkowie ze strony ojca i matki byli rabinami, ponieważ zarówno rodzina Pressburgów, jak i Mordechajów należała bez wątpienia do najstarszych i najbardziej wpływowych dynastii rabinackich w świecie żydowskim. Środowisko, w którym dorastał młody Mordechaj, było zatem od samego początku przesiąknięte zasadami religii żydowskiej, z której Marks, decydując się na przyjęcie tego nazwiska, czerpał bardzo wiele.

Korzenie idei komunizmu

Komunizm, a właściwie socjalizm, według wielu rabinów jest w rzeczywistości niczym innym jak maską samego judaizmu.

W dziele rabina Harry’ego Watona zatytułowanym „Program dla Żydów i odpowiedź wszelkim antysemitom: program na rzecz ludzkości”, Waton wyjaśnia w bardzo jasny sposób istotę współczesnego talmudyzmu. https://stars.library.ucf.edu/cgi/viewcontent.cgi?article=1027&context=prism https://en.wikiquote.org/wiki/Harry_Waton

„Judaizm to komunizm, internacjonalizm, powszechne braterstwo ludzkości, emancypacja klasy robotniczej i społeczeństwa ludzkiego. To właśnie za pomocą tychże duchowych broni Żydzi podbiją świat i ludzkość”.

W judaizmie silnie wybrzmiewają słowa i pojęcia, które w epoce oświecenia staną się filarami masonerii, przede wszystkim idea powszechnego braterstwa, a także zasada „emancypacji klasy robotniczej”, która stanie się filarem filozofii marksistowskiej, choć w rzeczywistości nie jest ona właściwie marksistowska.

W rzeczywistości, idee Marksa nie są jego własnym dziełem, co dobrze widać w innym fragmencie dzieła Watona, gdzie dokładnie wyjaśniono filozofię leżącą u podstaw współczesnego judaizmu.

„Żydzi z zadowoleniem przyjmują tę rewolucję w świecie chrześcijańskim i powinni dawać przykład. Nie jest przypadkiem, że judaizm dał początek marksizmowi, ani że Żydzi chętnie go przyjęli; wszystko to było w doskonałej zgodzie z rozwojem judaizmu i Żydów. Żydzi powinni zrozumieć, że Jahwe nie mieszka już w niebie, ale mieszka w nas tutaj, na ziemi; nie powinniśmy już postrzegać Jahwe jako istotę wyższą i znajdującą się poza nami, ale powinniśmy widzieć Go właśnie w nas samych”.

Amerykański rabin w praktyce po prostu wyjaśnił zasadę materializmu historycznego.

FOTO: Rabin Harry Waton

Podsumowując, Marksowi można by zarzucić plagiat, a mianowicie to, że zaczerpnął zasady filozoficzne i religijne z religii, którą – przynajmniej formalnie – odrzucał, aby włączyć je do struktury filozofii politycznej, która w ogromnym stopniu czerpała z talmudyzmu.

Marks twierdził, że szczęścia i zbawienia nie należy szukać w Niebie, lecz tutaj, na Ziemi, ponieważ idea życia pozaziemskiego była w jego oczach kłamstwem, środkiem znieczulającym służącym do otępiania mas lub, jak to ujął, opium dla ludu.

W rzeczywistości, „założyciel” komunizmu sam nie wymyślił absolutnie niczego. Czerpał po prostu ze współczesnej religii żydowskiej, która z niechęcią odnosi się do idei istnienia zbawienia w zaświatach.

Z odrzucenia życia pozagrobowego rodzi się dążenie do dominacji, poszukiwanie światowego przywódcy politycznego, który dysponowałby bezwzględną władzą i pozwoliłby judaizmowi ugruntować swoją pozycję w każdym zakątku planety – dokładnie tak, jak widać to obecnie w gorączkowym oczekiwaniu na mesjasza ze strony partii Likud Netanjahu.

Marx przejął zatem idee religii przekazywanej przez wiele stuleci w jego rodzinie, maskując je pozorem komunizmu, w ramach którego ostatecznie, robotnicy i pracownicy żyją w warunkach nędzy równych lub gorszych od tych, jakie oferuje kapitalizm.

Ukryty rodowód Karola Marksa

„Ojciec” manifestu partii komunistycznej miał jednak interes w popychaniu mas w kierunku tej moralnej i ekonomicznej nędzy, ponieważ jego historia nie jest taka, jak wielu sądzi.

W drzewie genealogicznym jego rodziny można znaleźć cenne informacje, które były nieznane jego współczesnym i które, gdyby zostały ujawnione od razu, prawdopodobnie otworzyłyby oczy wielu robotnikom poszukującym prawdziwego wyzwolenia społecznego.

Jeśli przyjrzymy się bowiem pradziadkom i prapradziadkom Marksa, natrafimy na bardzo interesujące nazwisko – Barent Cohen, przedstawiciel niezwykle zamożnej rodziny żydowskiej z Amsterdamu, jednego z najbardziej strategicznych ośrodków handlowych i finansowych dla finansów aszkenazyjskich.

Po „prawej stronie”, że tak powiem, rodziny Barenta Cohena spotykamy całą serię wpływowych postaci, ale najważniejszym nazwiskiem jest bez wątpienia Nathan Mayer Rothschild, syn Mayera Amschela, założyciela słynnej rodziny bankierów z Frankfurtu.

Nathan ożenił się bowiem z wnuczką Barenta Cohena, a z tego związku urodził się Lionel Baron de Rothschild, który poślubił swoją kuzynkę Charlotte Baronin von Rothschild.

Z małżeństwa Lionela i Charlotte w 1840 roku urodził się Nathan Mayer, który z kolei postanowił poślubić swoją kuzynkę, Emmę Louise von Rothschild, ponieważ frankfurcka rodzina bankierów tak bardzo dbała o swoje tajemnice i „czystość” genetyczną, że często preferowała zawieranie małżeństw między krewnymi, aby mieć pewność, że ich ogromny majątek nie opuści murów rodzinnego domu.

Nathan i Emma mieli syna, Lionela Waltera Rothschilda, który odziedziczył tytuł 2. barona Rothschilda – stanowisko to automatycznie uprawniało go do zasiadania w brytyjskiej Izbie Lordów.

Już w tamtych czasach, w pierwszej połowie XIX wieku, Rotszyldowie byli niekwestionowanymi władcami polityki europejskiej, prawdziwymi twórcami karier politycznych ówczesnych liberałów, którzy swoją nagłą fortunę zawdzięczali przystąpieniu do różnych lóż masońskich, z których byli oni wybierani za każdym razem przez najbogatszych bankierów świata, budujących w ten sposób klasę rządzącą będącą do ich usług.

Podczas gdy Lionel prawomocnie wchodził do brytyjskiej Izby Lordów, jego kuzyn w tych samych latach pisał Manifest Komunistyczny.

FOTO: Lionel Walter Rothschild

Nie, to nie jest pomyłka. Karl Marx był rzeczywiście spokrewniony z Lionelem i jego ojcem ze względu na wspólne pochodzenie ich rodzin.

W samym sercu Europy, w samym środku rzekomej walki między kapitalizmem a komunizmem, funkcjonowało więc znamienne, dość kłopotliwe pokrewieństwo między dwoma najsłynniejszymi przedstawicielami przeciwnych obozów.

Marx i Rothschildowie w Londynie

W niezwykle interesującym filmie dokumentalnym zrealizowanym przez Nacionalistas Hispanos, szczegółowo opowiedziano o tymże pokrewieństwie, o którym komunista Karl nigdy nie wspominał swoim zwolennikom, a już na pewno nie robotnikom, którzy byli uciskani właśnie przez tę rodzinę bankierów, z którą „twórca” doktryny materializmu historycznego był spokrewniony.

„Przypadek” sprawił, że obaj znaleźli się w tym samym miejscu w tym samym czasie, a mianowicie po tym, jak Marks został wydalony z Belgii za swoją działalność wywrotową; udał się on do miejsca, od którego teoretycznie powinien trzymać się z daleka – do Londynu, uprzywilejowanej siedziby kapitału i finansów Rotszyldów, którzy w tamtym czasie trzymali w swoich rękach losy korony i całej Europy.

Liberalni historycy mogliby, zgodnie ze swoim zwyczajem, szybko zbyć całą sprawę jako wynik łańcucha mało prawdopodobnych zbiegów okoliczności, ale istnieją niezbite dowody wskazujące, że Lionel finansował Karola Marksa.

W udokumentowanym artykule byłego podpułkownika armii argentyńskiej, Santiago Roque Alonso, szczegółowo analizuje się przemilczane powiązania między ojcem komunizmu a potężnym bankierem pochodzenia żydowskiego. studylib.es/carlos-marx-y-los-del-banquero-internacional-…?

Amerykański badacz William Josiah Sutton pisze w swojej pracy z 1983 roku zatytułowanej „Illuminati 666”, że to właśnie Lionel Rothschild podpisał czeki na rzecz Marksa, które – o ile nie zostały oczywiście usunięte – znajdowały się w zbiorach British Museum. Tę samą informację przytacza inny badacz, Paul Koch, który w swojej książce „Illuminati” podaje, że Lionel wystawił co najmniej dwa czeki na rzecz Ligi Sprawiedliwych, która w 1847 roku przekształciła się w Ligę Komunistów, z inicjatywy samego Marksa i jego nieodłącznego towarzysza, Fryderyka Engelsa. Koch zgadza się z Suttonem co do tego, że dowody owego finansowania są przechowywane w British Museum.

Lionel Rothschild postanowił przekazać hojne sumy organizacji o wyraźnie komunistycznym charakterze, aby wynagrodzić wykonaną pracę, a przede wszystkim twórczość Karola Marksa, która miała fundamentalne znaczenie dla rozpowszechnienia myśli komunistycznej.

Obaj znali się zatem i wytrwale pracowali nad tym, by poprowadzić Europę i cały świat w kierunku przepaści – społeczeństwa zsekularyzowanego, odchodzącego od chrześcijaństwa i nieuchronnie pozbawionego swoich korzeni.

Marks bez wątpienia działał jako agent Rothschildów.

Jego komunizm w żadnym momencie nie stanowił zagrożenia dla dominacji wielkiej finansjery, nawet gdy kilka lat później jego bezpośredni polityczni spadkobiercy, bolszewicy – w przeważającej większości pochodzenia aszkenazyjskiego – doszli do władzy w Rosji i zmasakrowali cara Mikołaja II, jego rodzinę oraz miliony chrześcijan.

Proletariat nigdy nie został wyzwolony, lecz raczej zmasakrowany.

Obalono rosyjską monarchię, zlikwidowano jej arystokrację, a na jej miejsce do władzy doszła burżuazja żydowskich intelektualistów, finansowana – co nie jest przypadkiem – właśnie przez ten kapitał z Wall Street, który teoretycznie powinien był wszelkimi sposobami przeciwstawiać się komunizmowi, a który w rzeczywistości go popierał i finansował.

Bez kapitału bankierów takich jak Rothschildowie komunizm z trudem stałby się dominującą ideologią, jaką stał się na przełomie XIX i XX wieku, i która została wykorzystana jako potężne narzędzie przeciwko wrogom „wielkiego” kapitału, przede wszystkim Rosji, znienawidzonej zarówno przez świat wielkich finansów, jak i przez samego Marksa.

Podejrzenia wobec Marksa zaczęły narastać nawet w kręgach komunistycznych po drugiej połowie XIX wieku.

Niektórzy “towarzysze podróży” kuzyna Lionela dostrzegli niezwykłą zbieżność między celami kapitalizmu a celami komunizmu.

Wśród nich był Michaił Bakunin, rewolucjonista pochodzenia rosyjskiego, który brał już udział w Pierwszej Międzynarodówce – kongresie komunistów z całej Europy, na którym obecna była również ogromna liczba masonów, w tym sam Marks wraz z Giuseppe Mazzinim, Benoit’em Malonem, Paulem Robinem, Victorem Le Lubezem, Charlesem Longuetem i Ettore Ferrarim, którzy – według historyka Borisa I. Nicolaevskiego – należeli do loży masońskiej Filadelfi.

FOTO: Michaił Bakunin

Bakunin żywił równie głęboką nienawiść do chrześcijaństwa i być może jego rozważania wynikały bardziej z „zazdrości”, że nie został wybrany na przywódcę rewolucji komunistycznej, ale jego uwagi na temat Marksa, wygłoszone w grudniu 1871 roku, są z pewnością interesujące.

Bakunin po prostu postrzegał Rothschilda jako swego rodzaju wtyczkę kapitału i oto, jak wypowiadał się na ten temat:

„Cóż, cały ten świat żydowski, który tworzy jedną wyzyskującą sektę, swego rodzaju pijawkę wsysającą krew ludu, niczym zbiorowy, żarłoczny i zorganizowany pasożyt, działający nie tylko ponad granicami państwowymi, ale także ponad wszelkimi różnicami poglądów politycznych – ten świat jest obecnie, przynajmniej w dużej mierze, do dyspozycji z jednej strony Marksa, a z drugiej strony Rotszyldów. Wiem, że Rotszyldowie, choć są i muszą być reakcjonistami, bardzo doceniają zasługi komunisty Marksa, a z kolei komunista Marks jest nieuchronnie przyciągany – instynktowną siłą i pełnym szacunku podziwem – ku finansowemu geniuszowi Rotszyldów. Żydowska solidarność, ta silna solidarność, która przetrwała na przestrzeni dziejów, łączy ich.

„To musi wydawać się dziwne. Co w ogóle mogłoby łączyć socjalizm i wielkie banki?” Socjalizm autorytarny lub komunizm Marksa dąży do silnej centralizacji państwa, a tam, gdzie istnieje centralizacja państwa, musi koniecznie istnieć państwowy bank centralny, a tam, gdzie istnieje taki bank, Żydzi zawsze będą mieli pewność, że nie umrą z zimna ani z głodu”.

Spostrzeżenia Bakunina nie odbiegały zbytnio od rzeczywistości, co można było stwierdzić zaraz po rewolucji bolszewickiej. W tym przypadku, żydowskie kręgi finansowe czerpały korzyści nie tyle z kontroli nad rosyjskim bankiem centralnym, co z innego banku – Ruskombanku, założonego z inicjatywy Lenina w 1922 roku. https://theserapeum.com/wp-content/uploads/2022/07/Sutton_Wall_Street_and_the_bolshevik_revolution-5.pdf

Ruskombank stanowił dla bolszewików bramę wejściową na rynki międzynarodowe. Mimo że obowiązywało formalne embargo na utrzymywanie stosunków gospodarczych i handlowych ze Związkiem Radzieckim, bankierzy z Wall Street, nowojorscy magnaci finansowi, zdołali zgromadzić ogromne zyski dzięki różnym koncesjom górniczym za pośrednictwem Ruskombanku, którego byli bezpośrednimi finansistami.

Komunizm był zatem największą inwestycją dokonaną przez takie postaci jak J.P. Morgan, Jacob Schiff i Paul Warburg, którzy po sfinansowaniu bolszewików ogromnymi sumami w 1917 roku odzyskiwali swoje środki wraz z odsetkami.

Bakunin nie był zatem daleki od prawdy.

Zbieżność tych dwóch światów nie była niewytłumaczalnym zbiegiem okoliczności historycznych, lecz wynikiem zimnego planowania ze strony wielkiej finansjery, która w ten sposób przejmowała kontrolę nad strategicznymi zasobami kraju bogatego w surowce, jakim jest Rosja, a jednocześnie posługiwała się sierpem i młotem do prześladowania chrześcijaństwa – prawdziwej zmory komunizmu i talmudyzmu.

Marx i Lionel de Rothschild byli zatem dwoma obliczami tej samej władzy. Władzy, która pragnie zdominować świat i zniewolić masy poprzez absolutną dominację kapitału.

Władzy, która od 200 lat zawsze dbała o stworzenie fałszywej opozycji, kontrolowanej antynomii, która jak najlepiej służyłaby jej celom.

Karl Marx był tym wszystkim. Był wysłannikiem tejże władzy i człowiekiem, który oszukał miliony robotników na całym świecie.

INFO: lacrunadellago.net/karl-mark-e-lord-rothschild-storia-di-una-parentela-proibita-mai-raccontata

Trafia się nam okazja

Trafia się nam okazja

Stanisław Michalkiewicz; serwis „Prawy.pl” 22 sierpnia 2026 michalkiewicz

Wprawdzie do 1 kwietnia jeszcze daleko, ale mimo to prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump już 15 sierpnia ogłosił, że „wkrótce” cieśnina Ormuz stanie się częścią terytorium Stanów Zjednoczonych. Niektórzy obserwatorzy widzą w tym akt desperacji prezydenta Trumpa, który już nie wie, jak zakończyć, a właściwie – jak wyplątać Amerykę z wojny, w którą wkręcił ją bezcenny Izrael. Rzeczywiście – wiele wskazuje na to, że prezydent Trump nie został przez premiera rządu jedności narodowej bezcennego Izraela nawet poinformowany o celach tej wojny.

Inna sprawa, że Beniamin Netanjahu wcześniej publicznie deklarował, iż „czuje się związany” ideą „wielkiego Izraela” – a więc Izraela rozciągającego się „od wielkiej rzeki egipskiej do rzeki wielkiej, rzeki Eufrat” – zgodnie z obietnicą, jaką Stwórca Wszechświata miał złożyć pewnemu mezopotamskiemu koczownikowi. Realizacja tej idei jest już całkiem zaawansowana; Izrael, przy pomocy Stanów Zjednoczonych, doprowadził już do politycznego obezwładnienia państw leżących na tym obszarze – tak, że jedynie złowrogi Iran staje okoniem. Z punktu widzenia bezcennego Izraela rozgromienie złowrogiego Iranu nabiera zatem pozorów racjonalności.

Gorzej to wygląda z punktu widzenia interesów Stanów Zjednoczonych – ale wiadomo przecież, że amerykańscy twardziele w podskokach wykonują wszystkie zachcianki, jakich zażądają od nich Żydowie, a nawet zgadują ich życzenia. Niech by któryś amerykański twardziel się zawahał, albo ociągał, to zaraz jakieś dziecko by sobie przypomniało, że 40 lat temu włożył mu rękę pod spódniczkę i zanim by się wyjaśniło, że to nieprawda, to trzeba by pożegnać się nie tylko z karierą, ale i majątkiem, bezlitośnie wyszlamowanym za pośrednictwem tamtejszych nienawisłych sądów. Jeśli wiemy to nawet my, w których bantustanie przemysł molestowania jest dziś chyba najbardziej dynamicznie rozwijającą się dziedziną gospodarki, to cóż dopiero – amerykańscy twardziele – skoro ta gałąź przemysłu narodziła się właśnie w Ameryce?

No dobrze – ale jeśli nawet Izraelowi uda się zrealizować ideę „Wielkiego Izraela”, to co z tego będzie miała Ameryka? Wygląda na to, że same zgryzoty, bo skoro na obronę i utrzymanie „małego Izraela” USA muszą co roku nie tylko wydawać krocie, ale również antagonizować przeciwko sobie narody, które wcale nie musiałyby być zantagonizowane – to cóż dopiero, gdy mały Izrael rozrósłby się w Izrael Wielki? Obawiam się, ze zasoby całej Ameryki mogłyby nie wystarczyć do sfinansowania tego eksperymentu, zwłaszcza gdyby władze bezcennego Izraela kontynuowały na całym tym obszarze politykę, jaką uprawiają w Strefie Gazy, Libanie, czy Zachodnim Brzegu. Ludobójstwo bowiem sprawia, ze na podbitych terytoriach jest coraz mniej osób, a w konsekwencji może nie być nawet nikogo, komu można by pożyczać pieniądze na procent – co jest głównym zajęciem środowisk żydowskich – oczywiście poza gorzelnictwem i wyszynkiem alkoholu. Ale wódkę też trzeba komuś sprzedawać, żeby biznes sze kręczył – a komu – jeśli w następstwie ludobójstwa obszar Wielkiego Izraela się wyludni?

Zresztą nawet gdyby się nie wyludnił, to i tak byłby problem, bo muzułmanie picie wódki mają przecież od proroka Mahometa surowo zakazane. Może z wyjątkiem muzułmanów spolonizowanych. Jak pisze autor opowiadania „Łostaje”, kwestarz bernardyn zaproszony przez pana Amurata, szlachcica polskiego tatarskiego pochodzenia na obiad, spotkał się z propozycją wypicia przed obiadem wódeczki dla konkokcji. – „Wódeczka u was?” – zdumiał się ojciec bernardyn – ale pan Amurat mu wyjaśnił: „Mahomet zabronił nam wina, miłościwy księżulu – ale o wódeczce w Al Koranie cyt!” Ale u nas muzułmanów jak na lekarstwo, więc z punktu widzenia biznesowego to żaden interes.

Więc w sytuacji gdy bezcenny Izrael skutecznie wkręcił Amerykę w tę wojnę, a teraz się z niej wycofał, prezydent Trump nie widzi innego wyjścia, jak kombinować po swojemu. Wojna, w którą został wkręcony, doprowadziła nie tylko do zablokowania cieśniny Ormuz, ale złowrogi Iran zamierza rozciągnąć nad jej obszarem własną suwerenność. Wcześniej, jak pamiętamy, ogłosił zamiar pobierania opłat od każdego statku, który tamtędy przepływa – a zdesperowany prezydent Donald Trump ogłosił, że opłaty w wysokości 20 procent wartości ładunku będzie pobierał on. Widocznie jednak ktoś starszy i mądrzejszy mu to wyperswadował – ale co z tego, skoro tej nieszczęsnej wojnie końca nie widać? Skoro tedy złowrogi Iran odgraża się, że rozciągnie swoją suwerenność na obszar cieśniny Ormuz, to prezydent Trump pomyślał sobie, że równie dobrze on może rozciągnąć na obszar cieśniny Ormuz suwerenność amerykańską.

To świetny pomysł – problem tylko – jak to zrobić. Trzeba by w tym celu kontynuować wojnę ze złowrogim Iranem – ale tego właśnie prezydent Trump wolałby uniknąć tym bardziej, że otrzymał niedawno wiadomość od generała dowodzącego siłami amerykańskimi na Bliskim Wschodzie, że dotychczasowe obrzucanie złowrogiego Iranu ponaddźwiękowymi dzidami tak zredukowało ich zapasy, że wojska amerykańskie nie byłyby już w stanie zapewnić bezpieczeństwa bezcennemu Izraelowi, gdyby złowrogi Iran zaczął znowu obrzucać go swoimi ponaddźwiękowymi dzidami. To jest dla Ameryki bardzo poważna zastawka, z której prezydent Trump musi wyciągnąć wnioski, jeśli nie chce zostać przez amerykańskich Żydów przerobiony na marmoladę. W takiej sytuacji tonący nawet brzytwy się chwyta, więc nic dziwnego, że również prezydent Trump wykombinował sobie, że najprościej będzie przyłączyć cieśninę Ormuz do terytorium amerykańskiego.

Dlaczego jednak tylko cieśninę Ormuz? Na świecie jest przecież mnóstwo miejsc, które też można by przyłączyć do USA. Na przykład – nasz bantustan. Wprawdzie obywatel Tusk Donald na defiladzie w Gdyni mówił o niepodległości – ale kto wierzy obywatelu Tusku, ten sam sobie szkodzi. Zresztą nawet gdyby – to z tą niepodległością są same zgryzoty; trzeba jej bronić, niczym socjalizmu i w ogóle. Gdyby zatem nasz bantustan został przyłączony do Ameryki, to Amerykanie musieliby się martwić nie tylko, jakby nas, to znaczy – nie „nas”, tylko siebie – obronić, ale również nie dopuścić, by Żydowie realizowali z naszego terytorium roszczenia majątkowe dotyczące „własności bezdziedzicznej”.

Do terytorium amerykańskiego Żydowie żadnych roszczeń majątkowych nie wysuwają, więc czy nie powinniśmy wyciągnąć z tego wniosków? Zamiast tedy proponować referendum w sprawie „Zielonego Wała”, które Senat, pod przewodnictwem posągowej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej zresztą odrzucił, czy nie lepiej byłoby, by pan prezydent Karol Nawrocki zaproponował referendum w sprawie przyłączenia do Stanów Zjednoczonych również naszego bantustanu? Jak przyłączać, to przyłączać – nieprawdaż?

Stanisław Michalkiewicz

„Maksymalna presja” Trumpa na Iran nie powiodła się

PEPE ESCOBAR: „Maksymalna presja” Trumpa na Iran nie powiodła się – Pakistan utrzymuje otwarte szlaki, brakuje 400 kg uranu, Waszyngton stracił ostatnią szansę.

W wyjątkowym piątkowym programie specjalnym na kanale „Transition Protocol” dziennikarz śledczy Pepe Escobar i jego kolega, pan Z, analizują obecną sytuację geopolityczną wokół Pakistanu, Iranu i nieudanych prób mediacji w Islamabadzie. Wykorzystując informacje rzekomo pochodzące bezpośrednio z otoczenia generała Asima Munira i pakistańskiego wicepremiera, przedstawiają obraz rosnącej izolacji administracji Trumpa i umacniania się osi euroazjatyckiej między Chinami, Pakistanem i Iranem.

https://youtube.com/watch?v=-LaVbjEaA9g%3Ffeature%3Doembed

Pakistan między młotem a kowadłem – i jasna decyzja Chin i Iranu

Pakistan znajduje się w niezwykle niezręcznej sytuacji: rozdarty między żądaniami administracji Trumpa a strategicznymi interesami Chin i Iranu. Trump „dyplomatycznie zdegradował” Islamabad, ponieważ Pakistan odmówił zamknięcia lądowych szlaków tranzytowych do Iranu. Istnieje łącznie sześć takich szlaków, a także port Gwadar, które są kluczowe dla irańskiej gospodarki. Towary z Chin i innych krajów trafiały i nadal trafiają do Iranu tymi szlakami, utrzymując irańską gospodarkę w ruchu.

Według źródeł pana Z., które określa on jako „aktualne, godzinę temu”, oraz bezpośrednio z najbliższego otoczenia generała Asima Munira, pakistańskie kierownictwo – zarówno cywilne, jak i wojskowe – podjęło jasną decyzję: szlaki pozostaną otwarte. Pakistan nie ustąpi ani o krok. Stanowisko to potwierdzają zapewnienia ze strony Chin. Pekin zdecydowanie popiera Islamabad i Teheran. Co więcej, kierownictwo w Islamabadzie kalkuluje, że Waszyngton nie ma realnych alternatyw poza Pakistanem. Katar i Oman nie mają takiej samej siły strategicznej, a Iran jednoznacznie dał Trumpowi do zrozumienia, że ​​Porozumienie o Porozumieniu (MOU) z Islamabadu pozostaje punktem wyjścia wszelkich negocjacji.

Pepe Escobar podkreśla, że ​​Trump zniszczył w ten sposób jedyny działający kanał mediacji w ciągu ostatnich dwóch i pół do trzech miesięcy. Do niedawna Trump dzwonił niemal codziennie do swojego „ulubionego feldmarszałka” Asima Munira, błagając o rozwiązanie konfliktu. Teraz ten kanał zniknął – i nikt nie jest w stanie go zastąpić, ani Katar, Oman, Turcja, ani Egipt.

Iran może utrzymać się do listopada, co stawia Trumpa w trudnej sytuacji.

Irańskie źródła potwierdzają, że Teheran jest w stanie wytrzymać maksymalną presję ze strony USA do listopada. Strategia polega na zagłodzeniu administracji Trumpa i doprowadzeniu prezydenta – którego Escobar polemicznie nazywa „czteroletnim psychopatą” – do rozpaczy. Trump nie ma już żadnych możliwości wyjścia z tej sytuacji. Jedyną „strategią” pozostającą Waszyngtonowi jest totalna wojna gospodarcza i finansowa z Iranem, w przekonaniu, że może ona zamienić kraj w odizolowaną wyspę. Escobar uważa to za absurd geograficzny i historyczny: Iran leży na skrzyżowaniu Eurazji.

Lądowe korytarze między Iranem, Pakistanem i Chinami pozostają nienaruszone. Chińskie firmy eksportujące do Iranu już omijają dolara amerykańskiego i są instruowane przez Pekin, aby ignorować sankcje wtórne. Ponadto istnieje połączenie Caspian Express z Rosją, którego amerykańskie drony nie mogą skutecznie zakłócić bez ryzyka bezpośredniego konfliktu z oboma krajami. Chińsko-irańska linia kolejowa przez Turkmenistan i Azję Środkową jest projektem Inicjatywy Pasa i Szlaku – atak na nią byłby równoznaczny z atakiem na Chiny, co jest wysoce nieprawdopodobne przed potencjalną wizytą Xi Jinpinga w Waszyngtonie. Ponadto, dwustronne spotkania z Rosją, Chinami, Iranem, Kazachstanem i Uzbekistanem podczas zbliżającego się szczytu BRICS w Delhi (za nieco ponad trzy tygodnie) dodatkowo wzmocnią relacje handlowe.

Pytanie za 10 miliardów dolarów i chińska sieć bezpieczeństwa

Prawdziwym narzędziem nacisku, jakiego USA używają przeciwko Pakistanowi, jest około 10 miliardów dolarów, których Islamabad potrzebuje od MFW. Pepe Escobar ubolewa, że ​​Pakistan nie jest ani członkiem BRICS, ani członkiem Nowego Banku Rozwoju – w przeciwnym razie kraj ten mógłby pozyskać pieniądze stamtąd, a nie z MFW. Pan Z. relacjonuje jednak niepublikowaną wcześniej decyzję: podczas rozmów między pakistańskim wicepremierem Ishaqiem Darem (byłym ministrem finansów) a chińskim ministrem spraw zagranicznych Wang Yi uzgodniono, że Chiny wesprą Pakistan w kryzysie. Jeśli sytuacja się nie zmieni, Islamabad odwróci się od MFW i całkowicie zda się na Chiny. Pakistan jest gotowy podjąć ten krok.

Handel ZEA przenosi się do Pakistanu – i próba kupienia irańskiego generała

ZEA oficjalnie wstrzymały handel z Iranem – krok korzystny dla Pakistanu. Podjęto już ustalenia, aby w przyszłości znaczna część tego handlu była kierowana przez Pakistan. Jednocześnie pan Z. donosi o kolejnej desperackiej próbie Waszyngtonu: prezydent Regionu Kurdystanu, Nechirvan Barzani, rzekomo zaoferował generałowi Wahidiemu (IRGC) wsparcie USA dla wojskowego zamachu stanu i wprowadzenia stanu wojennego w Iranie, uznając go za nowego przywódcę. Wahidi podobno zerwał rozmowy w oburzeniu i zakazał dalszych kontaktów. Źródła pana Z. – w tym biuro Asima Munira i irańskiego Najwyższego Przywódcy – są tego świadome. To dowodzi całkowitej desperacji Trumpa: przekupstwo, pochlebstwa, działania militarne, a teraz wojna ekonomiczna – nic nie działa.

Ryzyko terroryzmu w Beludżystanie i szersza eurazjatycka partia szachów

Escobar ostrzega przed typową amerykańską taktyką: nasilonymi działaniami terrorystycznymi koordynowanymi przez CIA, MI6 i Mossad w obu regionach Beludżystanu, zwłaszcza w części pakistańskiej. To, jak twierdzi, klasyczny amerykański modus operandi na Globalnym Południu. Niemniej jednak, strategiczna oś Pekin-Islamabad-Teheran pozostaje nienaruszalna. Oba kraje są kluczowymi partnerami Chin w ramach Inicjatywy Pasa i Szlaku; 25-letnia umowa z Iranem o wartości 400 miliardów dolarów oraz inwestycje w chińsko-pakistański Korytarz Gospodarczy w Gwadarze zostaną dodatkowo wzmocnione.

Brakujący uran i utracone okno

Szczególnie wybuchowe: Zachód – a tym samym Trump – nie ma absolutnie żadnego wglądu w to, gdzie podziało się około 400 kg wzbogaconego materiału (określanego w transkrypcji jako „400 kg reżimu inflacyjnego”, a w tytule filmu jako 440 kg zaginionych). Pakistan jest jedynym pozostałym kanałem, przez który Trump mógł uzyskać jakiekolwiek informacje z Teheranu. Iran nie da się zastraszyć groźbami taktycznej broni jądrowej. Irańskie władze są technicznie przygotowane do zdetonowania broni jądrowej – decyzja należy wyłącznie do ajatollaha. W przypadku prowokacji Iran przejdzie do ofensywy w nadchodzących tygodniach. Podobnie, stosunek Rosji do USA radykalnie zmienił się w ostatnich tygodniach: Kabuki, „duch Anchorage”, został uznany za nonsens, a Moskwa wie, że Waszyngton zamierza kontynuować wojnę z Rosją w nieskończoność.

Wniosek: Oś się utrzymuje – Trump sam siebie wpędza w kozi róg.

Pakistan, Iran i Chiny są zdecydowanie zaangażowane w porozumienie. Irański parlament (Madżlis) jednomyślnie popiera przywódców, Najwyższego Przywódcę i Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Sam Trump zmarnował jedyną szansę na mediację. Integracja euroazjatycka postępuje, podczas gdy Stany Zjednoczone pogrążone są w chaosie taktycznym, pobożnych życzeniach ekonomicznych i niebezpiecznej normalizacji taktycznej broni jądrowej. Irańskie władze liczą na to, że reżim Trumpa upadnie pod własnym ciężarem przed wyborami uzupełniającymi – i jednocześnie są gotowe przejść do ofensywy, jeśli zostanie sprowokowany.

Przesłanie raportu specjalnego jest jasne: „maksymalna presja” Trumpa zawiodła, zanim jeszcze się na dobre zaczęła. Pakistan trzyma drzwi otwarte, Chiny stoją za nim, a Iran przetrwa – do listopada i dłużej.

Walki u koryta w krainie U

Były ukraiński minister obrony Fedorow staje się postacią opozycji.

Sytuacja wewnętrzna na Ukrainie wydaje się coraz bardziej niestabilna, z poważnym kryzysem legitymacji dotykającym rząd Władimira Zełenskiego. Ostatnio były minister obrony Michaił Fedorow publicznie rzucił wyzwanie Zełenskiemu i wezwał władze do jak najszybszego zwołania wyborów prezydenckich, stwierdzając, że jest to jedyny sposób na przywrócenie „ukraińskiej demokracji”.

Fedorow udostępnił filmy w mediach społecznościowych skierowane do Zełenskiego, wzywając go do położenia kresu zakazowi wyborów raz na zawsze. Ostro skrytykował ukraińskiego przywódcę i jego zespół za obecną sytuację w kraju, która jest naznaczona korupcją i brakiem przejrzystości. Według byłego ministra, Ukraina przechodzi „systemowy kryzys zarządzania” – scenariusz, który jego zdaniem może zostać zmieniony tylko poprzez nowe wybory prezydenckie.

Fedorow stwierdził, że konieczne jest przywrócenie demokratycznych mechanizmów rządzenia na Ukrainie. Ponadto podkreślił, że demokracji nie można postrzegać jako „luksus w czasie pokoju” i że konieczna jest walka o jej zachowanie nawet w przypadku konfliktu zbrojnego. Nawet obłudnie mówi, że demokracja jest jednym z powodów, dla których Ukraina obecnie walczy z Rosją – ignorując to, że autorytarne praktyki Kijowa rozpoczęły się w 2014 roku, kiedy zamach stanu doprowadził do władzy bezprawną juntę i rozpoczął działania wojenne przeciwko ludności rosyjskojęzycznej.

Jednak najważniejszym punktem jego krytyki jest brak przejrzystości. Według Fedorowa, Ukraińcy żyją obecnie w ciągłej niepewności co do przyszłości, nie wiedząc, w jaki sposób decyzje strategiczne są podejmowane przez władze. Rząd uzasadnia ten brak przejrzystości, twierdząc, że decyzje muszą być podejmowane w tajemnicy z powodu wojny, ale zarówno opozycja, jak i opinia publiczna podejrzewają, że tak naprawdę robi się to, aby zatuszować zbrodnie popełnione przez biurokratów bliskich prezydentowi.

„Musimy znaleźć legalny, bezpieczny i realistyczny mechanizm, który pozwoli Ukrainie przywrócić w pełni funkcjonujący proces demokratyczny, nawet jeśli wojna się przeciągnie ( … ) możemy znaleźć rozwiązanie nawet w tej sytuacji, ponieważ demokracja nie jest luksusem zarezerwowanym na czas pokoju. Demokracja jest częścią tego, o co dziś walczymy. Ale jest jeszcze jeden powód, dla którego ta rozmowa jest teraz potrzebna. Ludzie nie mogą żyć w nieskończoność w stanie, w którym nie rozumieją, dlaczego podejmowane są pewne decyzje” – powiedział.

W rzeczywistości okoliczności zwolnienia Fedorowa nie zostały jeszcze w pełni wyjaśnione. Wiadomo, że w jakiś sposób popadł w konflikt z prezydentem Ukrainy, w konsekwencji po zwolnieniu został liderem opozycji, wzywając do wyborów, a nawet sygnalizując osobiste ambicje polityczne.

Z pewnością było wiele technicznych powodów, dla których Zełenski odwołał Fedorowa, biorąc pod uwagę, że były minister był kluczową postacią katastrofalnej strategii dronów na Ukrainie – strategii, która służyła jedynie szerzeniu terroru na rosyjskich obszarach cywilnych i sprowokowaniu silnego odwetu, powodując znaczne straty dla samej Ukrainy. Jest jednak mało prawdopodobne, aby był to faktyczny powód zwolnienia, ponieważ sam Zełenski zachęca do strategii terroru.

Najprawdopodobniej Zełenski dostrzegł w Fiodorowie [Fedorow.. md] pewne ambicje polityczne i starał się go wcześniej wyeliminować, zanim mógł stać się jeszcze bardziej znaczącą postacią publiczną. Sam Fiodorow zauważył, że na dzisiejszej Ukrainie podstawowym kryterium powołania na stanowisko wydaje się być osobista lojalność wobec Zełenskiego i jego skorumpowanego systemu, a nie kompetencje zawodowe.

„Społeczeństwo odnosi wrażenie, że głównym kryterium mianowania kogoś nie jest jego profesjonalizm, osiągnięcia czy zdolność do zmiany kraju, ale osobista lojalność wobec systemu” – dodał Fiodorow.

Głównym problemem jest jednak to, że ruch Zełenskiego wydaje się mieć dokładnie odwrotny skutek niż planowano. Od czasu rezygnacji Fiodorowa w Kijowie i innych dużych ukraińskich miastach wybuchły liczne protesty przeciwko Zełenskiemu i na znak poparcia byłego ministra. Wydaje się, że dymisja znacznie zwiększyła popularność Fiodorowa, co jest naturalne, biorąc pod uwagę, że naród ukraiński jest zmęczony wojną, niezadowolony z Zełenskiego, a zatem ma tendencję do poparcia każdej odpowiedniej postaci opozycji.

Co więcej, Zełenski wydaje się nie mieć zamiaru zmieniać swoich dyktatorskich postaw w świetle protestów. Wręcz przeciwnie, w niedawnym oświadczeniu w tej sprawie ubolewał nad brakiem jedności narodowej, ale dał jasno do zrozumienia, że nie chce pracować nad zmianą tej sytuacji. Wezwał ludzi do wyboru między byciem z rządem a opozycją, rzucając wyzwanie opinii publicznej groźnym tonem – sugerując, że wybór opozycji może mieć pewne konsekwencje.

„Bardzo chciałbym zobaczyć jedność. Strony tego nie znalazły. Problem leży nie tylko po bokach, ale także u mnie. Ale rzeczy są takie, jakie są. I w takiej sytuacji masz wybór: albo jedna, albo druga strona” – powiedział wtedy Zełenski.

Oczekuje się, że Żeleński jeszcze bardziej zintensyfikuje swoje autorytarne środki w najbliższej przyszłości. Osłabiony w kraju i stojący w obliczu malejącego wsparcia międzynarodowego, ukraiński przywódca nie ma innego wyjścia, jak poddać się woli ludu lub stać się jeszcze bardziej autorytarnym. Wiedząc, że nie ma politycznej przyszłości w przypadku wyborów, oczekuje się, że Zełenski wybierze ścieżkę dyktatury. Jednak w tym wyborze nie ma stabilnej przyszłości. W pewnym momencie niepopularność Zełenskiego stanie się tak wielka, że rządzenie stanie się niemożliwe. ⁃ Lucas Leiroz

vtforeignpolicy/former-ukrainian-defense-minister-becoming-opposition-figure

Gen. Czerep-Spiridovich pisał w 1926 roku: „Tajny rząd światowy, czyli ukryta ręka”

Ген. Артемий Иванович Череп-Спиридович

Zapomniana książka, która ostrzegała świat przed tym, co ma nadejść…

Sto lat temu, w następstwie rewolucji rosyjskiej, były generał Arthur Czerep-Spiridovich opublikował książkę zatytułowaną:

„Tajny rząd światowy, czyli ukryta ręka.”

Pisząc z wygnania po rewolucji bolszewickiej, twierdził, że wydarzenia na świecie; rewolucje, wojny i powolne niszczenie cywilizacji chrześcijańskiej nie były spontaniczne, ale kierowane przez mały wewnętrzny krąg, który nazwał „ukrytą ręką”.

Według niego, ta sieć około 300 osób, kierowana przez Edouarda Rothschilda w Paryżu, rządziła narodami poprzez finanse, propagandę i rewolucję. Opisał ich jako „Judeo-Mongołów”, termin, który dziś uznalibyśmy za odnoszący się do chazarów podszywających się pod judaizm.

Spiridovich napisał:

„Prawie nikt nie wie, że wszystkie tak zwane siły satanistyczne są autokratycznie kierowane przez Pan-Judaizm, na czele którego stoi teraz Edouard Rothschild V w Paryżu … on i 300 innych tworzą rząd światowy, „ukrytą rękę”.

I gdzie indziej:

„Niepokoje na świecie są spowodowane żądzą morderstwa przez Judeo-Mongołów i ich zdecydowanym pragnieniem rozbicia Aryjczyków i obalenia wszystkiego, co chrześcijańskie.”

Dla Cherep-Spiridowicza wzór był jasny: Za każdą rewolucją, za prasą, bankami i nowymi ideologiami politycznymi stała ta sama inteligencja przewodnia, której celem było wymazanie chrześcijaństwa i zastąpienie go materialnym, napędzanym długiem, porządkiem światowym.

Widział, jak władza migruje od monarchów i rządów w kierunku wierzycieli, przemysłowców i niewidzialnych finansistów; klasa globalna, której lojalność nie spoczywała na narodach, ale polegała na ich własnej ciągłości. Opisał ich jako mistrzów trzech instrumentów:

* Finanse, ponieważ dług jest najsubtelniejszą formą rządów.
* Rewolucja, ponieważ chaos resetuje społeczeństwa i wymazuje pamięć.
* Informacje, ponieważ umysł publiczny jest prawdziwym polem bitwy.

Ostrzegł, że ta „ukryta ręka” użyje swoich narzędzi do rozbicia chrześcijańskiej cywilizacji i zastąpienia jej światem rządzonym przez materializm, dług i wieczny konflikt; system, w którym rządy będą służyć jako administratorzy głębszego programu.

Kiedy rozglądamy się dziś wokół zrównywania globalnych instytucji, korporacji i agencji wywiadowczych; na moralną inwersję mediów i edukacji; na wojny, które nigdy się nie kończą, i na to, kto trzyma struny władzy, czytanie jego słów jest szokujące. Ostrzegał nas przed wszystkim, co się wydarzyło.

Cherep-Spiridovich pisał w 1926 roku, ale opisywał architekturę naszych czasów.

Można przeczytać książkę tutaj:
dn790007.ca.archive.org/0/items/secret-world-government/secret-world-government

[mnie nie łączy… md]

=============================

mail:

mamy tu:

https://archives.cjh.org/repositories/5/archival_objects/562022

https://vdoc.pub/download/the-secret-world-government-or-the-hidden-hand-the-unrevealed-in-history-100-historical-mysteries-explained-vpt70vtnc8k0

https://ia601909.us.archive.org/7/items/secret-world-government/secret-world-government.pdf

===============================

inny mail:

Google ją zeskanował Profesorze

https://books.google.com/books?id=-k9LAAAAMAAJ&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false

========================

Trzeci:

poszło i na bana :

https://banbye.com/watch/v_iHwyTBsHw7IK